(navigation image)
Home American Libraries | Canadian Libraries | Universal Library | Community Texts | Project Gutenberg | Children's Library | Biodiversity Heritage Library | Additional Collections
Search: Advanced Search
Anonymous User (login or join us)
Upload
See other formats

Full text of "Dziela wszystkie"

Google 



This is a digital copy of a book that was preserved for generations on Hbrary shelves before it was carefully scanned by Google as part of a project 

to make the world's books discoverable online. 

It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject 

to copyright or whose legal copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books 

are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge that's often difficult to discover. 

Marks, notations and other maiginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the 

publisher to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we liave taken steps to 
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated querying. 
We also ask that you: 

+ Make non-commercial use of the files We designed Google Book Search for use by individuals, and we request that you use these files for 
personal, non-commercial purposes. 

+ Refrain fivm automated querying Do not send automated queries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machine 
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attributionTht GoogXt "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legal Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legal. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
anywhere in the world. Copyright infringement liabili^ can be quite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discover the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the full text of this book on the web 

at |http : //books . google . com/| 



LIBRARY 



ANTHROPOLOQV 



I 




OSKAB KOLBEIG 



DZIELA WSZYSTKIE 



OSKAR NKOLBERG 



DZIELA WSZYSTKIE 



T O M 32 



Pll 



POLSKIE TOWARZYSTWO LUDOZNAWCZE 



O S K A R 



K O L B E R G 



POKUCIE 



cziesc IV 




LUDOWA SPOLDZIELMilA WYDAWNICZA 
POLSKIE WYDAWNI€TWO MUZYCZNE 



WYDANO POD OPIEKA NAUKOWA POLSKIBJ AKADEMII NAUK 
Z FUNDUSZU KOMITETU OBCHODU TYSIACLEGlA PANSTWA POLSKIECO 



KOMITET REDAKCYJNY 

Julian Krintaiioiuski — prEeiDodnlcs^cy, J6ief.Bvrsita — redaktor nacieliiy, 
dlonkowle: Kaximiera Zamistouiicz-Adaiiiska, Jan CiekaBOiDski) Stefan Dg- 
bowski, J6zef Gajek, Cseslani Hernai, Helena Kapehii, Tadenss Ochleuiski. 
Anna Katneba-Pojnarowa, Maria Znamierowska-PiiiffaroiDa, Kazimierz Rutl- 
nek, Roman Reinfuss, Marian Sobieski, Stanislaw Wiksak, Bogdan Zakneuiski 



BMK^Mto- -IMS > ■• - 



Do caytelnikdw 



Do ciy***"*^*''' 

1 TY,<o> wszvstklch Oakara Kolberga Informuje, iz w wy- 
Redakcla Naczelna Dzlel W _ ^^^^^^ strtma tytulowa, na 

danym 32 tomie Dziel 7 ''^f f ^^^^^^^^ etnograflczne", nle odpowlada wzo- 



STsJ o. ">««"■ doty"""""" 



Avis **» lecteur* 

1- publication da Oeuvres ComplAtes d'Oscar Koiberg •e 
Le ComlW .pour la publication a«> 

La page 3 de *««*'»Pl«=?„;J;"* ^^ec .on 'tifre ..Obrazy Etnograflczne". au 
(..Pokucie") n-e.t P" f^°™^„eUemrpour Ve'nsemble des Oeuvre. Com- 
modele. q'on ^''J''^°f^'^u> a fait done annexe au present volume ^ 
J^::aurt4t7n v^usVt de bien vouloir le n.ttre dan, le vol. 3. 
part IV A la place du precedant. 




LUDOWA SPOLDZIELNIA WYDAWNICZA 
POLSKIE WYDAWNICTWO MUZYCZNE 



komitet Redakcyjny 

Jalian Kriir*«no«»ski — pricujodnicwicy, J6zef Bvrssta - ledaktor nacieli^, 
cxlonkonrfe: Kaximiera Zamlttoiuicz-Adaiiiska, Jan CiekaaoiDski, Stefaa U^ 
boujski, J6zef Gajek, Csestaiu Heraai, Helena Kapeini, Tadenss Ochlewski, 
Anna Katneba-Pojnaroioa, Maria Znamieromska-PrOffeToiiMi, Kazlmien Rud- 
nek. Roman Reinf uss. Marian Sobieski, Stanislam Wikiek, Bogdan Zakrseuiiki 







OSKAR KOLBERG 



OBRAZY 
ETNOGRAFICZNE 



POKUCIE 



CZ^SC IV 




LUDOWA SPOLDZIELNIA WYDAWNICZA 
POLSKIB W'YDAWNICTWO MUZYCZNE 



WYDANO POD OPIBKA NADKOWA POLSKIBJ AKADEMII NAUK 
Z FUNDUSZU KOMITETU OBCHODU 
TYSIACLECIA PANSTWA PO LSKIEGO 



C^l 






(^A^^^ 






KOMITET REDAKCYJNY 

Julian KrzgtanoiuskI — przeivodnicziicy, J<5zef Burszta — redaktor naczelnn, 
czlonkoiuie Komitetu: Kazimlera Zaivistoiuicz-Adamska, Jan CzekanoiDski, 
Stefan Dgbowski^ J6zef Gajek, Czeslaw Hernas, Helena KapeluiS, Tadeusz 
Ochleiuski, Anna Kutrzeba-Pojnarowa, Maria Znamierowska-PrUfferoiua^ 
Kazimierz Rusinek, Roman Reinfuss, Marian Sobieski, StanislaiD Wilczek, 

Bogdan Zakrzewski 



<b (,in[ c- ¥ 



POKUCIE. 



Ot>i*az etnog^raficzny, 



SkreilU 



OSKAB XOLBEBO 

Cztonek kor. Akftdemii Umiejf t i honorowy Tow. tatnaAskiego w Krakowie 
onus Towanystw nankowyeh w Paryia, Petenbar|^, Lisbonie i musyccnych 

we Lwowie i Wanzawie. 



TOM IV. 



Wydany i pomoef Akademii Umiej^noAei w Kiakowie. 




KRAKOW, 

W DBUKABMI UMIWBBgTTBTU JAOIBLLO^SKIBGO 

pod iMBfdtm AMitolA MwyuM KotttrUtwieuk 

1889. 



Z' 



6-/\-'/9r 


]<(. 


]^(o 1 


V. 3X 


A»JTHROf, 
OBKAIV 



PowieSci ludowe w niiiiejszym zawarte tomie, rozdzie- 
lilii&my wedle dawniej ju2 przez nas przyj^tego planu, na: 
kazki cudowne, kazki o zlych duchach i sttaczach, kazki 
moraine i legendy, kazki przygodne i dykteryjki, wreszcie 
bajki) — a podzial taki usprawiedliwilidmy ju2 dostatecznie 
w Seryi III dzieta: Lud (ob. tamie str. 107) wskazuj^c na 
eel jego gWwny, t. j. iilatwienie przezeA badaczom prac 
por6wnawczyeh. 

Do badaA takieh nastr^ezaj^ pole w pierwszym rz^- 
dzie ba^ni zbierane jui-to na bliiszej, jui na dalszej Rnsi 
przez innych autor6w, 4e wspomnimy tu tylko o najbli- 
2ej nas obehodz^eym zbiorze ks. Sadoka Bar^eza (Bajkij 
Fraszhi i t d. na Busi), jakkolwiek zbi6r ten nie wskazn- 
j^e szezeg6towo miejscowoSei zk^d bai&ni te pochodz§, ani 
nawet w ruskim podaj^c je j^yku, do cel6w naukowyeh 
w do&6 szczuplym jedynie zakresie, bo tylko ze wzgl^du 
na zawart^ w nich tre&6 mitologicznej lub obyczajowej 
natury, niytym bycJ moie. 

Wszakie pole to bada6 z niemal^ rozszerzycS si^ daje 
korzyi&ci^, gdy kazki niniejsze por6wna(i zechcemy z oglo- 
szonemi jni przez nas bai^niami polskiemi w Seryach III, 
VIII, XIV, XVIII, XIX i XXI (a po cz^ftci i w Ser. I, II, 
IV, VII, XV) Ludu. Niejedna z nich, na tie podobnych 

731 



b- • 



vm 

a wspolnych obu ludom osnuta przes^d^w, tu i tam jest 
prawie identyczn^ , ktdtsze nawet powiastki obycsajowe 
humorydtycznego zakroja, powtarzaj^ si^ niemal doslownie. 
Sloiice, ksi^iyc, gwiazdy, wszelkie dwiata fizycznego ob- 
jawy, jak i cala w og61e przyroda, odgrywaj% jednakow^ 
tu i tam rol^, — bodaj czy nie petniejaz^, a ztqd pot^i- 
niej8z% i wspanialsz^ jeszcze w wersyach niskich nit pol- 
skich, — w kaidym razie oryginalnieJ8z% , mimo ie tak tu 
jak i tam napotykamy nieraz jakoby pl^tanin^ kilku nie 
zawBze sforuie z sob^ powi^zanych batoi (lub pojedyn- 
czych z nich ust^piSw), — gdy inne zn6w przedstawiaj^ si^ 
bez nale^ytego dokoilczenia, dom6wienia. A zdarzaj§ 6i^ 
wdr6d nich i wielce pokaleezone, czasami niby torey, do 
kt6rych brakuj^ce cz^dci przy zbiegu szbz^dliwych oko- 
liczno^ci, odnajdzie moie kiedy6 nauka czerpi^ca materyal 
8w<$j w coraz dalszych 6wiata przestworzach. Do stu- 
dy<5w por6wnawczych w tym zmierzaj^cych kierunku, 
&s^^ — nie bez nadziei nader pomyi^Inych dla naiiki wy- 
nik6w — gruntowne, bo na zestawieniu najnowazych a 4r6- 
dlowych dziet autor6w zagranicznych oparte prace J. Kar- 
towicza, w czasopi^mie warszawskiem Wisla oglaszane. 

Kazki niniejsze wypadi^oby przedewszystkiem — jak 
to jui z natury rzeczy wyplywa — por6wna6 z temi , jakie 
8^ po calej rozpowszechnione Stowiaiiszczyinie. Wielk§ 
tu niew^tpliwie pomoc przyno8z% wydane przez Dra Fr. S. 
Kraussa : /Sno^^^h und M&rchen der Sidslaven (Lv^^\l^ 1883 — 4, 
torn I) n) obejmuj^ce podania i powieSci przewainie z Chor- 
wacyi, Bodnii i w og61e z kraj6w pohidniowo-atowiaAskich 
Austro-W^gier (a w cz^i&ci takie z Serbii i Czarnog6ry) 
zebrane. W bai^niach tych znajdujemy mnogie warianty^ 
a cz^Bto i ust^py odpowiadaj^ce naj6cii&lej wielu przygo- 



IX 



dom tak w rnskich j«k w i pokkic)! skreAlonym hainiach. 

I tak : — ie tylko kilka przjtoesymy przyklad^Sw — kazka 
niniejszego sbioni nr. 34 (Tymko a^odziej) przypomina 
podobn^ jej o ehtopcu co si^ zasA na eygaftskieh sztukach 
(KrauBB, I ur. 55) ; — kaska nr. 34 (Roz&mieszaj^ce pny- 
rostki) widn^ jest przy zakoAczeitiu bai&ni p cidowieku 
w astugach diaUa (Krauss y I nr. 37) ; — bajka o kozie 
nn 70, powtarza ai^ w nowej szacie a Kranssa (I nr. 21); 
kazka nr. 24 (Cndowny koik) ma jednakowe zakoi^czenie 
z badni% u Kransaa (II nr. 57) i ba&ni^ poUk^ {Lud XIV 
nr. 9) ; — kazka nr. 6 ma nst^py podobne u Kranssa II 
nr. 88 ; — to2 same i kazka na str. 317 (Jaga) u Kraussa 

II nr. 93. — Tre&6 baSni u Krauasa (I nr. 40) Drei BrU- 
der Ziehen in die Welt^ jest jakoby zlepkiem ba6ni w Se- 
ryi XIY Ludu (nr. 52: Trzy slowa) ze znan^ ba^ni^ 
o Ibach smoczych {iMd VIII nr. 27, XIV nr. 4, tutaj 
kazka nr. 17) i z opowie&ciami o sprawie iol^dkowej za- 
spokojonej przy pomocy „glodn i pragnienia^ tudziei 
o wypasaniu trzody zaj^cy (tu kazka nr. 18) i wreszcie 
o napetnieniii konwi s 1 o w a m i. Wainy w dziele Kraussa 
materyal stanowia liczne baSni o czarodziejkach tarotej- 
szycb Wilacb. Jedna z nich, der Kdnigssohn und die 
Vilq (I nr. 79), kt6rej pocz^tek przypomina nieco i nasze 
polskie Wily {Lud XX str. 201, — Ser. XXI str. 138, 
nr. 1) rozpowiada w dalszym ci^gu o wodzie udmiercaj^- 
cej i o4ywiaj§cej {Lud VIII nr. 27, 28; XIV str. 61); 
o trzech c^rkach Wili w postaci koni {Lud XIV nr. 1, 
Szklanna g6ra), o krolu ogniowym, o dojeniu klaczy i k%- 
pieli w grzanem ich roleku {Lud VIII nr. 14, — tu kazka 
nr. 18 i 24). Drnga ba&ii: Der JUngling und das Vih- 
pferd (1 nr. 80) m6wi o 7 braciach, kt6rzy jad^c konno 



(Lud XIV nr. 5), — najmfodszy na koniu Will, zajechali 
do baby b^d^cej matk^ tyliii c(Jrek (klaczy) , kt<5ra w nocy 
przez omytk^, zamiast owych braci pozabijata w^asne 
c6rki, jak w kazce nr. 1 niniejszego zbioru. Motywa te 
i tym podobne, tylokrotnie w r6j!;nem upostaciowaniu w eu- 
ropejskich wyst^puj^ce i powtarzane ba&niach, w nowdm 
poniek^d ukazuj^ si^ tutaj swietle. 

Pragn^c zebrane tu kazki odda6 wiernie w narzeczu 
miejscowego ludu, trzymaliSray si^ przy spisywaniu ich 
metody fonetycznej , i dlatego wsluchiwaliSmy si^ pilnie 
w brzraienie ka:^dej niemal przez opowiadacza wym6wio- 
nej gloski. Narzecze pokuckie (o ktorego wlaficiwoSciach 
wspomnieliSmy w tomie I PoJcucia na str. 29), do8y6 wy- 
bitne w okolicach Kolomyji jak i w g6rach przyleglych, 
ulega ju4 pewnym odmiauom w miare posuwania si^ ku 
Dniestrowi. Ztad tei slyszec si^ stronami daje jakoby 
wachanie sie w uiyciu pewnych glosek, n. p. w brzmie- 
niu d i g^ — ^ i A; lub c, — ch i /*, — ly i ly^ — a, a i e, — 
e i y, i t. d. , a uiekiedy jakis diwi^k posredni jakoby 
zloiony, nie daj^cy si^ oznaczyc graficznie. Zdarza sie 
nawet, 4e jedna i tai sama osoba powie raz: djak drugi 
raz giak, — raz: diwka drugi raz giwka, — raz: 
k i 8 1 drugi raz t i a t o , — raz : k i s k a (kosa, warkocz) 
to zn6w tiska, — chwyst i fist (chwostyk i fo- 
styk), — iyio i ihio^ — dobre i dobry (dobrze), — 
bude ibudy (bedzie), — neiny, — sie i si, — 
konia, konie, lub koui (konia) genitiv.^ — wibraty 
i wybraty, — wydyv i w^dyv lub w y g i v (widzial) 
i t. p. Zarzut wiec jaki by nas spotkac m6gl: ze strony 
lingwistdw, \i w przytoczonych tu kazkach nie zachowa- 
li^my pisowni jednostajnej kt<5raby uwydatniala wskazane 



wyiej gwary pokuckiej wlaficiwoAci, — dotkn^6 by zara- 
zem musia} i wsponjiiionych wyiej opowiadaczy : w}o6cian, 
w}o6cianek, dijak6w i inne osoby (z r<54nych Pokucia po- 
chodz^ce miejscowodci), kt<5re nam spisane tn kazki w ro- 
dzinnej swej ndzielali mowie, a jakimi byli: pan S. 
nauczyciel w Kolomyji, p. Bazyli Jarczenko z Ispasa, 
Iwan Nikityszyn dijak w Horodnicy, Zofija Olejnyczka, 
Jewdocha Haraczycha, LeS (Olefi) Ozarko i Michajlo Ba- 
sarab w Czortowcu, Tymko Czuprun i Fedor Serhiniuk 
w Jasienowie polnym, — i wielu innych. 



0. K 



KAZKI CUDOWNE. 



Kr6lewicz I czartowska ctfrka. 

Kr61ewicza porwala w lesie bid*, wsadziht na chmnrf, ata zaniosla go do 
dwoni czarta a ojca trcech c6rek. Caart kaza} ma pod kar^ imierci wyr%- 
ba6 laB dfbowy 1 VLloiy6 w si^fo; odrka czarta najstaraza przyslala ma 
w pomoc czareikdw, i oi las wyrfbali. Potem kazal mu wysa8zy<^ morze; 
zrobili to zn6w czarci z nakaza irednie) edrkt. Wreazcie kazal ma aa oaa- 
szon^m miejsca zora<^ pol«, zasiai^ pszenic^ i zebnu^ )% w oifga daia; do- 
konali tego zn6w czarci z rozkazn najmlodazej cdrki, ktdra ai^ z aim zare- 
czyla dawazy ma 8w6j piericieii a wzi^wszy jego. Po piericienia tym 
poznal OB J4, gdy ma ozart kazal zgadywad po trzykrod, kt6ra z nich 
(a byiy do siebie podobne) Jeat jego aarzeczoa^. Atoli gdy odgadi, aciekl 
z aif zaraz aa ekmarzoz doma; czart ich goail w poataei groma, lecc 
aio dognal, bo oaa stala aif wod^ a on a lap em; toi aamo i czortycha, 
goni%c jako biyakawica, aie doai§gia ioh, gdy atala 8i§ oaa mora em 
a oa krzyiem*. Kr61ewicz wazakie przybywazy do ojca, mial byd zeawa- 
taay z iaa^ dziewk^, a tf czartowak^ odegaai; lecz atracil mow$, a ta 
czartowaka wlazia w kryaic^; i gdy aloi^ca mielnika poazedlazy po wod$ 
ajrzaU J4 w kryaicy i aciekia, ta czartowaka achwyctia koaewkt i przyaio- 
1^ wody do mlyaa, — ai J4 zadw krdlewicz pozaai, mo w^ odzyakai i z aif 

ai§ oiemL 

Buy odyn korol, szo may lysz odnoho syna, a tot syn buy 
SZCZ6 duze molodyj — moze may des tak simnacit abo wisimnacit 
rik; ale win chodyy wse z swojim tatom na pulowani. Taj 
odnoho razn jakos si w lisi ny chokiczy roztaczyly taj rozijszly 
si. Ate na toho molodoho natrafyla des w lisi bida, taj ho 
nfatyla taj zanesia na chmarach tak detekO; szo win y sam 

Pokaeie. Tom lY. \ 



ny znav kudy — des het na kraj swita do najstarszoho czorta. 
A w toho czortabuly try donky— wsi try odnaki, duze fajni. 

Na jak jebo wze pryneslo chmaramy do toho najstarszoho 
czorta, taj win tam perenoczawav, a rano wziev ho tot najstar- 
szyj czort taj powiv u lis, taj widmiriev mu sto morgiw lis a — 
samych dubiw ^) taj kaze: ,,Majesz myni nyni do weczera ces 
lis — cych sto morgiw zrubaty taj porizaty taj w szuhy (s^znie) 
sktasty, a jak my to ny zrobysz to budesz powiszenyj abo „roz- 
stritenyj'', — taj lyszyy ho a sam sobi piszov het. A win tak si 
zazuryy, tak ma ziel amyraty, ate szo; koly win dobre znaje^ szo 
win ny hoden sam y za rik kitko lisa sktasty w szahi; a ny to 
za odyn den; win y ny zaczynaje niczo robyty, bo znaje szoby 
ma odnako wmyraty chot'by robyv tak, szoby si a4 rospyrav, 
a chot' niczo, taki ny bade j zaczynaty. Win siv taj ptacze. 

Ate w poladne winosyt jema jisty toho czorta donka naj- 
starsza taj kaze: „A ty czoho ptaczesz?^ — A win kaze: 
„K jakze myni ny plakaty, koly myni twij tato zamiryv 100 
morgiv ceho lisa taj kazav, szo jak do weczera ny zitna taj 
w szuhi ny sktada, to mni abo zawisi, abo rozstrili.^ A wna 
kaie: „A oienysz ty si zo mnow?" A win kaze: „Czoma ni, — 
o2enia si." A wna kaze: „Nu, to ny zury-si niczo — jiz ta 
lihaj spaty.^ 

Win popojiv taj leh spaty^ a wna zaraz data czortam znaty 
taj skazata, aby ji zaryz tot lis skyiy, porizaly taj w szahi 
sktaly. Czorty jak si pasty ly taj za piv-hodynkie awes lis 
d'zemly (do ziemi) zwalyty, a nim win odyn son prispav, to wze 
szahi stojaly hotowi, taj win nikoho ny wygiv lysz jeji, szo 
koto neho sydita. A wna ka^e: „Na teper ty bery sokyra taj 
sobi szos niby pokoYtaj koto sznhiw, aby ki tato wygiv szo ty 
szos robysz, jak pryjde dywyty si cy ty skiev (sciqt) lis, a ja 
jda do doma, aby tato mene tut ny zastav.** 

Win tak y zrobyv: wziev sokyra taj chodyt pomeze szahi 
szos pokovtaje ni-by szos poprawjeje, a najstarszyj tot czort wi- 
chodyt, taj dywyt si, szo win szos poprawjeje taj kaze, „a szo 
skyVjes (sciiites) awes lis?" A win kaie: „taz'em skyv, ot dy wit 
si, szom skyv." Gzort podywyv si — poobzyrav szahy taj kaze: 



') Obacz: Lud^ Ser. XIV str. 234. 



•'-«-• -'* 



„No, chogim do domu.* Na, pryjszly wny do domu, ta powecze- 
rily, taj czort day mu extra - cymbra (ein extra -Zimmer), taj 
kazav ma w ni spaty. 

Eano jak si probudyy, taj posnidav^ a czort pryjszov do 
nebo taj kaze: y,Chody zo mnow.^ Win piszor z nym, a win ho 
zawiy nad more take wetyke, szo okom fao ny mot zozdrity 
taj kate: „Majesz myni do weczera cyse more wiczerpaty 
tak, szoby tut buta sucha zemle, a jak ny wiczerpajesz , to ba- 
desz abo powiszenyj abo rozstrilinyj — pamnitaj sobi!" Win 
wziev si czerpaty toto more — czerpaje, czerpaje mo2e zo dwi 
hodyny, ate to j znaka ny slidnO; aby si wody zmenczawalo. 
A win tak. si zaiuryy — tak ma ziel nmyraty, ate szo, koly 
win dobre wygit^ szo win ny hoden y za cite swoje iykie kilko 
wody wiczerpaty, a ny to za odyn den. A win lyszyv czerpaty, 
bo znaje, szoby mu odnako umyraty — cy siak cy tak, chot'by 
czerpav tak, szoby si a2 rospyrav, a chot'by nybude niczo ro- 
byty. A win siv taj ptacze* 

Ate w potadne winosyt jemu jisty sereduszcza donka czor* 
towa taj wygit, szo win ptacze taj kaie: „a ty czoho ptaczesz^? 
A win kaie: «A jakie myni ny ptakaty, koly twij tato kazav 
szo jak ce more do weczera ny wiczerpaju, to mni abo zawisi 
abo rozstrili." A wna kaie: „A oienysz ty si zo mnow"*? A win 
kaze: „Czoma ni — oieniu si.^ A wna kaie: ^^na, to ny 2ury 
si niczo — jiz ta lihaj ^paty."* 

Win popojiy taj leh spaty, a wna zaraz data czortam znaty 
taj skazata, aby ji zaryz toto more wiczerpaly taj wisuszyly. 
Czorty jak si pustyty taj za matn hodynu wiczerpaty taj wy- 
pily faet wsiu wodu z toho mori, a nim win odyn son prispay, 
to wie buta tam sucba zemle de buto more y win nikoho ny 
wygiv, lysz una sygita koto neho taj kaze jemu: „Nu teper ty 
jdy ta szos niby roby — poprawjej, aby ki tato zastav pry roboki 
jak pryjde dywyty si, cy ty wiczerpay more, aja pidu do domu, 
aby mni tut tato ny zastay. 

Win tak y zrobyy a wna pobihta do domu. U weczir wij- 
szoy najstarszyj czort taj kaze ^a szo, wiczerpayjes ?^ A win 
kaze: „Tadzem wiczerpay, ot dyyit si, szom wiczerpay." Win 
ho wziey do domu taj poweczeriiy taj piszly spaty. 

A rano pryjszoy znow do neho najstarszyj czort taj kaie: 
„Chody zo mnow." Win piszoy, a win ho znow prywiy na to 



misce sxo wczera Uj kaie: ^ICajesz myni do weccera cyse po!e, 
8Z08 wczera wisuszyv, wi-oraty taj sasijaty pazenycew, taj tn 
pszenycu yz^iety taj do weczera w klAni sklasty, a jak ny 
zrobysz tak jak ty kat«, to budesz abo powiszenyj abo rozstri- 
linyj — na pamnitaj i» sobi^ — ^*j ^'^ piszoF sobi het wid 
B6ho« A win jak to wcznv taj taki zastoropiv, bo jemti j na 
damkn (mysl) ny prydiodylo, szoby to tak moi bote zrobyty^ 
Win y ay zaczynaje nicsDO lysz sir taj ptacze do rospnky, bo 
sin 2iel bato wmyraty, a znav szo mn wie niczo ny pomoie. 
Ptacze win tak, si do polndni, y ny zaczynaje niczo robyty. 

Ale winosyt jemn jisty najmolodcza donka toho czorta taj 
nzdri!at szo win ptocze taj pytaje d: ^czolio ty placzesz,** bo ji 
81 ziel bo zroby{o, a win kaze: ^A jakze^ myni ny pUkaty, 
koly twij tato skazav myni, szo jak nyni do weczera ny z-oria 
oce pote ta jak ny posija na nim pszenycn taj jak szcze do we- 
czera ny zbern totn pszenycu w k}ani^ to mni abo powisi abo 
rozstrili.^ A wna kaie ^a o^enysz ty si zo mnow?^ — A win: 
„Czomn ni — oienin si«^ A wna: ^Hn, przysihoyi myni, szo si 
otenysz.^ A win ka^e: «Nn, a jak^eii ja mo^a si z tobow o2e- 
nyty, koly wy wsi try odnaki, tak szo ja was ny moi^n rozpi* 
znaty taj namist (zamiast) tebe mozn z druhow si ozenyty, ta 
jak mozn prysifaaty.^ A wna kaze: ;,Ja wie na toto dam radn, 
szo ty mene piznajesz lysz prysihny." A win wziev taj pry- 
sieh A wna kaze: „Dajze ty myni swij per skin, a ja dam 
tobi swij, taj lysz si podywysz na swij perskin taj zaryz mene 
piznajesz meie 8estramy.« Nn wie wny zaminiely persteni 
a wna kaze: „Na, teper ty ny iarysi ale jii taj libaj spaty."* 

Win popojiv taj leh spaty, a wna data znaty wsim czortam 
taj nakazata jim, aby zaryz toto pole zoraly, zasijaly pszenycew 
taj, aby zibraly totu pszenycn w ktani. Czorty zaraz pustyly 
si taj za minntn zrobyly wse tak, jak wna rozkazala. Tot si 
probnd^nje taj dywyt si, a to wie styrty z pszenycew na kim 
poly. Win si nkiszyy a wna kaze: „Na teper ja bi^n do doma, 
aby mene tato tut ny zastav jak wijde dywyty si, cy ty zrobyv 
toto, szo win tobi kazay zrobyty, a ty jdy ta szos niby popra- 
wiej klani, aby ki tato zastav pry roboki — a pamnitaj za pry- 
siehn taj za perskin,^ taj pobihta do domn. 

A win wstav ta wziev hrabli taj ch6dyt pomeie ktani 
szos niby zabribaje — poprawjeje, a staryj nadchodyt taj pytaje 



si: „A szo, zrobyv jes szom ty kazav?* — A win kaie; „Nu 
tdiiiem zrobyv a podywit si szom zrobyy.** A win kaze: „Na 
chogim do domn." No, pryjszly wny do domu ta poweczerily 
taj lihty spaty. 

A na drnhyj de6 prycfaodyt do neho staryj czort taj kaie: 
^Oi&enysz si z mojew donkoW? A win kaze: y,Na, ta jak cho- 
czete, abym si oienyY; to oi^eniu si.'' A czort kaze: Na to 
chody zo mnow," taj powiv ho yd swojim donkam. Pryjszly dnym 
(do nich) a to stoja try giwky, wsi try odnaki taj odnako 
nbrani — dosta toho try jak odna. A czort kaie: i,NU; kotra 
sobi wibyrajesz"? — A win hlypnuv (g^dniil) po rnkach taj 
uzdriv swij perskin taj kaie: j,z ocew ozeniu si.'' 

A czort skazav, aby znow piszly perebraty si ynaksze, afe 
wsi try odnako, taj aby staly ynaksze w rigi (rzQdzie) jak per- 
sze, bo persze tota najmotodcza stojata na kraju, bo wny stojaly 
po starszyni. Nn w2e wny staly w ried tak> szo tota najmo- 
lodcza buta w seredyni, a czort prywiv ho dnym taj znow py- 
taje si; kotru sobi wiberaje; a win znow piznav po persteny taj 
ka^e na serednn: ^Ociu." 

A win (czort) znow kazav jim perebraty si taj staty tak, 
aby tota najmotodcza stojala na- kim miscy, na kotrim nasam- 
pered stojata najstarsza, taj prywodyt jeho yd nym taj ka2e: 
„Na kotru sobi wiberajesz ?*" A win znow hlypnuv na perskin 
taj ka^e znow na najmotodczu: ^Ociu.'^ A czort kaze: „Nii; to 
oienysz si z new.*" 

Ate czort des wijszov z domu, a win ji pidmowyv, aby wna 
z nym kikata (uciekia) do jeho kraju, szo tarn lipsze taj wese- 
liszcze taj szo win welykyj bohacz. Wna dala si namowyty, taj 
utekly; wna ho wzieta na chmary taj kikajut szo mozut. Ate 
czort pryjszov do domu, jich nyma doma — szo win rozistav 
czorkiw na wsi boky, aby si dowidaly de wny; ate wsi power- 
taly si kazut: „ny znaty de — bulym skriz (wskr6s) po wsi 
zemly, taj nigde nyma. Ate nadbihaje szcze odyn taj ka^e, szo 
wtekly chmaramy w kraj toho korolewycza. A stara czorty- 
cha — niby to iinka toho najstarszoho — ka2e jemu swomn 
czolowikowy: „Bi4y, abys my jich zaryz zawernuv." 

Win czort perekynuv si w hrim taj tetyt za nymy — wie 
mav jich podohonyty, ate wna tota donka czortowa podywyta si 
nazad sebe — niby obizdrita si taj uzdrita ho taj pereminyta si 



6 

sama w wodn a jeho pereminyta w slup taj postawaly. A win 
(czort) prybih do wody taj wernuv si nazad do domu taj kaze- 
„Wtekly — ny wygivjem jich nigde — lysz jem wygiv wodu taj 
slap.'' A czortycha kaze: „Taie tota woda, toto wDa a slup to 
wiD; bodajta ki, ha szos takyj durnyj ! — bizu ja sama za nymy.^ 

Taj perekynula si w lyskawku (bfyskawicQ) taj letyt 
chmaramy, a wny jak staryj czort wernuv si, znow kikaly chma- 
ramy, szo mohly. To wze welykyj czies mynuv nim win wer- 
nuv si do domu ta nim ji rozkazav taj nim wna pustyla si zdo- 
haniety; ate wna taki jak si perekynuta w tyskawku, ta jak 
si pustyta chmaramy taj podohonyta. Ate wna tota donka czor- 
towa obizdrita si taj piznata swoju mamu szo zdohanieje, taj 
wtot raz perekynuta si w more a jeho wchrest; a stara 
czortycha prybihla do mori taj do chresta taj dywyt si szo 
w^e datsze niczo ny wydko, taj sama obijszta si — niby ny pi- 
znata; szo toto more to jeji donka a chrest to win tot korole 
syn — taj wernula si do domu, a wny za tot czies utekly do 
domu — niby do tata jego. Jak uny pryjszly, to doma nym 
duze si ukiszyly — zwyczajne, ny wygily ho (czorta) czerez 
dovhyj czies, bo chto znaje, jak dovho jego ny bulo; wze ha- 
daiy, szo ho nikoly wze ny budut wygity, szo moze w^e wmer, 
abo szo ho szos w lisi rozjito. 

Ate win korole wycz jak wze pryjszov do domu, taj jeji 
ny-schokiv (nie chcial) toji czortowoji do6ky — prihnav jeji (ode- 
gnat) wid sebe. A jeho tato wibrav jemu taki w swojim seli 
giwku w jakohos dobroho bohaczie. Ate jak win totu czortowu 
donku prihnav, to mu umkto (zamknQto) mown tak, szo ny ho- 
woryv, a tota donka toho bohaczie ny chokita za ueho jty, ate 
jeji taki zacziely sytuwaty (nakazali silnie) taj taki wze mato 
buty wesile. 

Ate w kirn seli buv metnyk, a win mav stuinycn, a tota 
stu2nyci buta paskudna; ate wna piszta po wodu do kirnyci; 
a tota czortowa donka, szo jeji tot ny schokiv, piszta taj wlizta 
w kirnycu, a tota stuinyci jak pryjszla po wodu do toji kir- 
nyci taj uzdrita jeji taj hadata, szo to wna uzdrita swij obraz 
w kirnycy taj hadata, szo to wna taka fajna, taj kynuta konow- 
kamy yd zemly taj kaze: „ate swit zabuv, szoby ja, taka fajna 
wam metnykam stu^yta'' taj piszta sobi het a konowky lyszyta, 
A tota czortowa donka wilizta z kirnyci ta wzieta konowky ta 



zaczerta wody taj zanesta do melnyka taj kaze: ^Prynestam 
warn konovky, szo waszi sluinyci kynula koto kirnyci taj kazata 
szo wna taka fajna ny bade warn stuzyty taj sobi piszta het^ 
taj, kaze, jakbyste chokily, to ja-by w was sluzyta." Melnyk 
pryjmyy jeji na stu^bu taj wna stuiyt. 

Ate tot syn tobo korole pryjszov do mtyna mototy wze na 
we&ile, a wna jeho azdrita taj zaczieta z nym szos howoryty 
taj jemn trochi popnstyto mown. Nu, piszov win do domn, 
a do mtyna pryjszov tot bohacz takze mototy na wesile a z nym 
pryjszta y jeho donka tota, szo mata si widdawaty za tobo syna 
korolewoho, taj azdrita tota stainycn, taj jak pryjszta do doma 
taj kaie: „Jak my sprawyte taka odezu, jak maje metnykowa 
sluznyci, to pida za neho — za tobo syna korolewoho — a jak ni 
to ni.^ Ate takoji odezi nigde ny moz: bato kupyty. A wny 
szo-ny-szo robyty, piszly zyczyty (^poiyczye) odezi w metnyko- 
woji slainyci. Pryjszly do neji a wna kaze: „Jak my pozwo- 
lyte z kniezem spaty odna nicz to pozyczu, a jak ni to ni.*' 

Nu, ny bulo szo robyty — masily ji pozwolyty, a wna jak 
zacziefa ho prosyty, aby si z new taki ozenyy— kaze: Wygisz, 
ja tebe wiratuwata wid smerty taj em lyszyta swoho tata taj 
mama taj pisztam z tobow, kudys sam chokiv; jakby ny ja, to 
tyby wze nikoly ny bav wygiv ani swoho batka, ani mamy, ani 
chaki (chaty) swojeji, a ty myni za to tak widplaczajesz — ha!" 
Dosta tobo szo jak zaczieta ho konopadyty, taj ho tak zahala- 
kata, szo win si taki z new ozenyy. 



9. 

C6rka i pasierbica. 

Od Obertyna. (Chocimlcri). 

Jazia-imija wzi§}a do stuiby c6rk§ biedaka, a miala i wlasDQ c6rkQ. 
Tamtej dala do szycia gnibe pl^tno, a swojej cienkie. Szta Matka-boska 
1 prosUa jazinej c6rki o pt6tno ; a ta jej odm6wi}a. Za to, wylatywaly tej 
c6rce'z ust i oczu 2 aby i gady. Potem prosila Matka-boska o pMtno c6rki 
biedaka, — a ta jej go z ch^ci% uzyczyta. Za to, gdy iyta w pobadowanej 
kaplicy, wylatywaly jej za otwarciem ust ziote periy i sygnety (pier- 
dcienie) '). A brat tej biednej (Amalii) przyszedi do tej kaplicy z pryncem ; 



•) Ob. Ludy Ser. VIII nr. 22. — Sen XVII str. 186 nr. 8. 



8 

ten J9 sobie upodoba}. Wtedy jazia imija zak]§la j^ za Bzklann^ g6r§ 
do najstarszej jazi o 24 glowach, a swoj^ w tej kaplicy osadzila. Ale jak 
prync njrzal, ie z oiej wy lazily jeno 4 a by i gady, tak J4 zamarowac ka- 
zai ^)j a sam poszedi sznkad prawdziwej Amalii. 

Spotyka na g6rze dw6ch chlopc6w bijfcych sif o posiadanie kape- 
lusza niewidka, knferka (wdzka) sto-milowego, i bnka (kija) roztr^caj^- 
cego wody '). Kazal 8i§ tym chlopcom nganiad, a aam wzi^wszy te rzeczy, 
zemkn§h — I przychodzi do palaca jazi, gdzie byJo 24 zaklftych panies. 
Pakazywal aif im w lustrze i znikal. Nareszcie pokazal si$ Amalii. Ale 
jazia-matka nie chciala mu jej oddad, dopdki 1) nie wyr§bie lasu, 2) nie 
zaorze, zasieje i zbierze tarn zboia, DopelniJy tego zle-duchy za 
poduszczeniem Amalii, (obacz str. 2 i 4). 

Ale teraz rozjuszona jazia, swary rob! swym slugom, i 4§da zn6w od 
niego, by jej las za jego spraw^ napowr^t wyrdal. On pozostawia trzy 
trzaski, ktdre zaA odpowiadaj^, i z Amalij§ ucieka. Jazia ich goni plomie- 
niem, ale on machn§i bukiem (kijem) i rozstfpila sif przed niemi voda ; po- 
czem zn6w sie zwarla, a jazia chc§c j§ wypid p^kla. 

Buv to czolowik taj iinka, i maly dwoje ditej, chlopcie 
i diwczynu, a buly bidni. I mama ditiem wmerla, a tato ly- 
szyv sie. Chlopec buv starszyj, i jeho wziely do wojska, a tato 
sie z donkow lyszyv doma. Taj tato prodav chatynu, a toto 
szczo wziev, projily. Tak 6ny ne maly wze de gazdowaty. Win 
tatko kaie do diwczyny: „chody, synku, pidemo w swit." 

Idut w6ny lisom; zdybaje ichjezie (jazia, jadowita) imyja 
i kaze: „de ty cztowicze jdesz z tou diwczynow?" A win kaze: 
Jdu w swit." A jezie pytaje sie: „czy ty majesz iinku?" A win 
kaze: „n6raaju.*^ Ona ka^e: „chody czolowicze do mene, my sie 
oboje poberemo; w mene je odna diwczyna, taj i w tebe odna." 
Tak win kaze swoji donci: „cy jty cy n6 jty?" A donka kaie: 
„idy." Pryszly w6ny do jezi, i podywyly sie szczo je dobryj 
majetok. Tak wony sie pibraly. Jezie dala swoji donci tonkie 
polotno szyty na soroczkie, a tij donci czotowika dala hrnbe. 
I posadyla swoju pid odnu derew6nu, a czotowiczu donku pid 
druhu derewynu, aby si ne wydily z sobou. Nadeszla preczysta 
Diwa, nese Jssusa Christa na rukach, J pryjszia do jazyni 
donci: „panoczko, luboczko, ukrij (ukr6j) mni toho pototna tro- 
szke, detynu prykryty, bo souce p6cze." A ta diwczyna do pre. 

') Sk^pego bogacza zjadly zndw gady i 4aby, ob. /. W. Wolf: Nieder- 

Idndische Sagen (Leipzig, 1843 nr, 683). 
2) Ob. Lud Ser. XIV str. 80—81. — Ser. VIII nr. 7. 



czystoji howor6: „ded ty d6tynn wistipata (wyskipata, urodzita 
bQkarta), to jdesz do mend pofotna mantyty (cyganic).^ Tak 
preczysta Diwa sie wistupyta wid nej bet. A po toma prycho- 
dyt do neji swityj Petro i Pawlo, kaiat: ^Preczysta DiwO; szczo 
sie nateiyt tij diwczyni za takie nehidne stowo?^ Preczysta 
kaie njak w6na sie zasmije, to badat ji z rota (z ust) zieby 
(2aby) skakaty; i to szcze za mato: jak sie bude w6na sikaty 
(si^kac nosem) to nosom budut sie hadie toroczyty; i to szcze 
za mato: jak w6Da uzdri6t toto wse, to bade ptakaty^ a z ocz6j 
badat witazyty jaszczirkie.'' 

Teper jde Preczysta do toji diwczyny, szczo szyje brabe 
pototno i prosyt jij: „diwonko, laboi&kO; daj meni kawalok toho 
polotna, 6kryty detynu, aby sonce ne pekto.'' A diwczyna, 
donka czotowika, widpowidaje: ^Matei^ Boza, jak ja dam pototna, 
koly a mene maczocha jezie; 6na me zjist.^ Preczysta kaze: 
„ne bij sie, ona bilsze tebe wygity ne badel^Tak tota diwczyna 
otieta kawatok pototna i prykryta Jssnsa Cbrista. A Preczysta 
wiprawyla ji na doroha i kaze ji it6 tow steszkow do kaplyci, 
a ona piszta. A Petro i Pawlo pytajat sie: ^Preczysta Diwo, 
szczo ty diwczyni nale^yt sie za toty dobry dieta?" A Preczy- 
sta ka^ie: „ta diwczyna stane se switow tij kaptyci de ja jeji 
pistata.^ I tota diwczyna w kaptyci lyszyta sie, i zistala tarn 
switow: nazywata sie Amalia; ate sie tarn zasamyta. I ptacze 
ta kaie; „Bote mytyj, de ja bata, a de ja je?'' W tim ptaczu, 
zamist sloziw zototi peretka ji lekie. Ate jak azdrieta totyi 
peretka, aradowata si i zasmiata si; a w tym dmicba z rota 
Amalii zacziely padaty zototyi sygmety (persteni). W tim 
cziesa zacziela sikaty nosom, a ji zototi br&nzoli (bransolety) 
z nosa padot, tak w6na tota kaplyczka ubrata tymy sygmentamy, 
peretkamy, brenzolamy; abra]:a tak; szczo na awed dwit ta ka- 
plyczka dnijata (jadniata). Tak odin princ n6 mos^e sie dowi- 
daty, w kotrym kraja Amalia w kaplyci zistata (tak Bib day). 
Wijsko blaszaje (szaka) a n^moie ji znajity. Tak Amalin brat 
bay ministrom koto ci8ari(a) i wiprosyy sie na arloap do doma. 
J jde win brat, i pryjszoy prosto kaplyci aklek i motytwy bo- 
woryt. A Amalift piznata jebo z deteka taj do nefao sie wid-zy- 
waje: „brate mij, de ty jdesz?^ A win sie zlek ji i kaze: 
„Boze mytyjy wmene je sestra, aleja ji matenka lyszyy.^ Awna 
ka^e jima: „to ja twoja sestra.^ A po toma prywytaly si, a wna 

Pokneie. Tom lY. 2 



10^ 

kaze: „Mama umerta; chatynn'm prodaly, taj hroszy propily; a tato 
bidDyj oienyy sie z j&zew.'' I skazata bratu wsio, szczo sie do 
sieho cziesa stalo. A win ji kaie: „te za tobow wojsko swoje 
muczyV; bo win chocze tebe wziety za prynceznu.^ A wna ka^e 
do nebo: ^^naj bere szt6ry regimenty wojska, i naj sada pryjidat^ 
mene tut najdut/ I dala mu na znak, jiden segmet na patec. 
„I jak bndet sie tebe pytaty: z widki takiej sygmet majesZ; 
szczo iebys zaraz ne pryznawav sie." 

A minister zacziey prynca uberaty^ i princ nzdriev ma na 
palcy segmet i pytaje jeho sie: „z widki ty to majesz, bo takoho 
sygmentu w ciiym kraja nema, to musit buty Amalin segmet." 
A win, minister, Amalin brat, pryznav sie pryncowy i ka^e: 
„to Amali& je moja ridna sestri." A prync pytaje sie jeho: 
„czy ty^mav besidu z Amaliow?" A win widpowiv, ze „tak je; 
Amali& kazala prystaty szt6ry regimenty wojska, bo inaczej 
czerez j^zia tradno buloby ji distaty." Po tij rozmowi, pistaly 
w6ny szt6ry regimenta z kanonamy. 

A skoro tam pryjszly, tak j&zii nchopyta Amalin z ka- 
ptyci do sebe, a swoju donku w kaplyci fyszyta, a Amalin za- 
kleta za szklennn faorU; za szovhown trawn, do jazi naj- 
starszoji szczo maje dwacic sztiry hotowi. Jak wojsko wziely 
zamist Amalii, jaz6nn donku^ i prywezly ji do patacu prenca, 
tak prync zrobyy bal. Ale ministry wziely ij dokncziety i ka^nt 
do neji: „szczo to za Amalin, szczo nas tak mnczyly czerez 
ni6a w dorozi, szczo nas mordowaly, I tak ziertowaly (zarto- 
wali) dalij z neji, a 6na sie zaiSmijata. A tohdy zieby z rota 
zacziety na pov-mysok skakaty, az sia povny zrobyy. A ministry 
dmijut sie i ka^at; ^otto sobi prync wibrav Amaliu, szczo za- 
mist ^ygmetow maje iieby." Ale jak s^gita, tak kazavji prync 
citkom zamurowaty, aby jeji nychto ne w6gi6y na switi. 

I sam kazay kowalewy zrobyty sobi buczok (kij, palkQ) ze- 
lizny, i piszoy prawdywn Amaliin szukaty. Jde win, jde, a tam 
nad horon, dwa sie cbtopci bjat az strach. Ale win kaze: 
^szczo wy sie dite bjete?" A ony kazut do prynca: „Tato ly- 
szyy kepeluszok, szczo jak kto wozme na hotown, taj nychto 
czotowika ne w6git. A }yszyy nam szcze i kuferoczok, szczo 
jak kto sede na nebo, myln skoczyt a dwi myly potetyt. J ty- 
szyy nam taki bnk, aby jakaby bnta rika welyka, to tym bu- 
kom jak machne, to woda sie rozstupyt.'' Tak stojay tam kamin 



11 

iDlynskiej wto spotribowany. A win prync pnstyy toj kamiA 
z bory i ka2e do chlopciw : »bi2yt'y kotryj z was perszy toj ka- 
miA dohonyty do toho bndat naleiyty wsi toty tri riczy.^ Tak 
toty chtopci pobibty za kaminem. A prync wziev kepelnszok na 
botowu; bnczok w raka i siv na knferoczok, a swij kipelnch 
i baczok zelizny tyszyv. I kate: nkoferoczkn, zawezy mene do 
Amalii!*' Jak macbnuY, za hodyna u Amalii stay. 

PryjszoY tam, koferoczok schowav w sinech w bruba (graba 
n pieca), a sam w kiepeluszyka wijszov do palaca. Ale tarn 
w tym patacu; a toji najstarszoji jazi; je bohato panniw poza- 
klynanych. A z tych pozaklynanych panniw (bato ich dwajcit 
cztery) kotra pryjde do lastra^ a win z zada skoro zdojme kft- 
pelaszok; taj sie w lustri pokaie, a panna jak sie oberne^ taj 
nykoho ne wygit, bo win kftpeiuch znow na holowa klade. 
A panna persza kate do Amalii: ^meni sie prywegiv (przywi- 
dzial) w Instri twij princ.'' A wona Amalia kaze: „moho prenca 
woron kosty tnt ne zanese.^ Piszta sie draha zaczisowaty do 
Instra, a win schopyy z holowy kftpeluszok i pokazav ji sie 
w Instri. A wona obernata siO; dywy sie, a jiho wte n6ma« 
Piszta do Amalii kaie: prywygiv mni sie twij pt6nc w la- 
stri.^ A wona Amalia kaie: «moho pr6nca woron kosty tnt 
ne zanese.'^ Tohdy prychodyt sama Amalijft do lustra; zacziela 
sie zacziesowaty, a prync ij sie pokazav. Ona sie obemula, 
zlypala (rzucita okiem), nema nyhde. Tohdy ona ka^e i prosy t: 
;,Pryncn mij laby, pokaiy meni sie!^ — A win kadlse: Ja je 
snde (tutaj).'' A onaka^e: nde-t ty je, szczo ja czqju twoju be- 
sidn a tebe ne wydto.^ A win kaie: Jdy, pytaj sie swoji 
mamy, szczoby ona meni kazata, jak-by mene tn azdrieta." 

A wona piszia do toji jazie-mamy (bo tak sie kazala wsim 
klykaty) i kaie: ^Szczoby mamnncia kazaly mema pryncowy^ 
jakby win sie tu pokazav?^ A jazift ka^e: „nyc bym ma ne ska- 
zala. tylko kazalabym mn daty weczern i z nym bym pobata- 
chata sobi (pogwarzyta).^ A win cznv toto i ka^e: Ja jest tu 
mamunciu.*' A ona kazala: i,zrobysz m6ni jidnu robotn, i dosta- 
nesz Amaliju, wraiy synu!^ — Data jimu weczeru; a jak po 
weczery, leh spaty. Wstaly do swyta; stara kaze: ;,bery so- 
kirn i motyku, i abyd meni wyrubav wes lis i wykarczdwav, 
i w latre (s^inie) zlo^fcyy, widzemki do widzomkiw (od-ziomki), 
oseredki do oseredkiw (srodki drzewa), a werchie do werchiw; 



3i 

a hyle do hyli(a) i abyd mni spysav kilko (wiele) bade wsich 
latriw.* A win prync wyjszov, skiev (zntbal) jidnoho duba, i siv 
na neho i pYacze. W tim pryjszla pora nesty jimu obid; stara 
kaie aby kotra z njch pouesta obid. Ony ne cboczat obid ne- 
sty, tadna; tylko ka^at: „naj AmaliS. nese, bo to jeji czolowik.^ 
Ale ona (Amalia) distala sygmet staroji jazi, wikrata jiho, i pri- 
nesia obid pryncowy 1 zastata jeho, szczo placze i kaze ma: ^cyt, 
ne ptacz, obidaj, jakos to bude.^ A win wziev, trocha strawy popojiv, 
a reszte tyszyv. A 6na jimu kaze: potoiy hotowu na moji ko- 
lina, naj ty sie podywiu w holowu, yiskaty." Tak win leh, taj 
zasnuY. A wona jak pokratyla tym sygmetom, tohdy sie ztetilo 
zfoho dacha jak trawy a lystia. Jiden z tych ztych dachiw pry- 
stapyy do neji i pyta sie: szczo pryncezna potribuje?^ A 6na 
kaze: ,|Wy zboji, nyc ne robyte, }ysz lampartnjete ; zaraz aby mni 
buy lis wirabany, widzemkie do widzemkiw, oseredkie do ose- 
redkiw werchie do werchiw, hyle do hyli(a); sczobyste zrach6- 
waly i na pysmie podaly kilko latriw je.*' Jak sie achopyly, to 
po dwacit dachiw stale do jidnoho duba; jidnij rubajut, druhy 
korczujat, treti w latry skladajut. Doki (nim) prync na koli- 
nach jij prespav sie, to wze lis zistav czesto wyrabany i w la- 
try zlozeny, i rachunok na pysmi widdany. Teper win sie pre- 
badyy. Ona mo data pydmo, i kaie: ;,ne prychody do palaca, 
tylko tam w lisi zbyraj niby triskie (trzaski), chorost i t. d. 
Amalija piszla do domu. A jazie wyletila podyw6ty sie, czy win 
tam zrobyy totu robotu kotra mu zawdata. Wyletila, podywela 
sie, ndobre." I kaze: kobys zrobyy tota robota, distanesz Ama- 
lija.^ Teper ona letyt (jazia) a prync siy na swij kaferoczok 
i takie letyt za neja. Prylitajot do doma, do toho palaca, 
a wona zacziela wsich tych panniw hanbyty, swaryty : „wy soki, 
nyc ne robyte, tylko se hersztekajete (flglujecie).*' 

Ale po eziesowy, otychomer6la sie i pytaje sie: „czy nema 
szcze prynca?" — „A win ka*e, zdojmyyszy k&peluch: „jestem, 
mamuncia.^ A ona jaziSl kaie jima: „wra2y syna, jak mni zrobysz 
zautra droha robota, tohdy distanesz Amalija. A bys meni zawtra 
de bay lis teper wikarcz6wany, wyoray, zasijay proso, i za- 
woloczyy, a proso potoma wyiey (z^l), zibray w kopi^ wymo- 
lotyy, wypychay (z pQcal), aby ja scze na obid mohla maty ka- 
szu.^ I win piszoy na to misce i damaje. A jak pryjszoy czies 
znowa obid nesty, to wypala znowa kolej na Amalija. Tak ona 



W86 pokroczoje sie, aby mohia toj sygmet z klynka ze stinej 
distaty. Jak sie stara widdalila, tohdy ona nchopyta sygmet 
i ponesta z obidom do swolio prenca. Pr^nosyt, a win sedyt 
i ptacze. A ona ka^e: „cjtj ne bij sie, obidaj, i polozy ho- 
towa iia moji kolina; naj ty powiskaja.* Skoro zasnny, ona 
pokratyta sygmetom> i znow chmara ziycb duchiw zletita sie i py- 
tajut sie Amalii: y,szczo ona sobi zedaje?** Ona hn ka^e na toto: 
jfWj lampartujete^ honcfoty, nyc ne robyte; teper musite my 
wyoraty, zasijety i zibraty^ i zrachowaty kilko kip, i zmototyty, 
i zpychaty, i mni na pysmi podaty kilko bnto kip, i kilko kir^^ 
ciw (korcy) pszona (jagiet).'' Dokil (nim) win sie wyspav, to 
wse cz6sto bnio zrobleno i na py^mi ji podano. Tak win pro- 
bndyv si, ona jima py^mo widdala i kazala mn czikaty, doki 
jazia n6 wytetyt, a sama piszla do domu. Ne za donhy czies 
jazift witetita, i kaze: „dobre wra^fcy synu, distanesz Amalija/ 

Ate win wyrnbav sobi try odnolitczykie (prQty, latoro- 
dle). Ona letyt, a win za neja, i tym pruiykom smahaje jaziu 
po pleczech> a za kazdym razom szczo ja udaryt^ to ona woh- 
nem posyp!e i dalij letyt. Prylitaje do domu; zacziela tych 
panniw duze swaryty, i hryze ich tak szczo ne mohat witr6- 
maty. A jak^e sie troche peresita (opami§tala) i pytaje sie : czy 
je wie prenc?^ A win kas^e: „je, mamnnciu.^ A 6na kaze: 
„mudra ja, ale ty szcze mudriszczy; ottod mene skatowav.^ 
A win kaze: „ni, to ne ja; ja tylko szczom pryjszov.^ A 6na 
jimu kaze: „ale szczo ja budn bez lisa robyty, szczos m6nijeho 
tak sflekowav (geflikt?); aby m6ni lis zawtra buy jak bay pared, 
tohdy distanesz Amalija.*' 

Jak win wijszoy z lisa, tak wziey sobi do kieszeni tr6 
trisci. Ony pozasypiely, stara jazia i panny, a pr6nc kaze do 
Amalii: „szczo badem robyty?" A 6na kaze: „budemo wtikaty." 
Tak ony oboje powstawaly o pivnoczy, i po!o*yly j6dnu triskn 
na postil, a draha na wikno, a tretu na podwirie, 1 samy sily 
na tot knferoczok i powtikaly. Stara jazie pered swytom pro- 
budyta sie i klycze: „Amalije!^ A tarn triska na postely odzy- 
waje sie: Ja to.** Ona usnuJa; jak sie druhy raz probudyJa, kry- 
czyt: ^jAmalija!** Atadrnha triska z okna kaze: „ja w4e robiu." 
I znowu jazia zasnula. A jak po trety raz sie probadyla, kry- 
czyt znow: ^Amalijo!'* A tota triska treta ka^e na dwori: „n6ma 
Amalii ; chto znaje, de sie Amalija obertaje.*' Tak jazia sie scbo« 



14 

pyla, i tetyt za nemy w pohonye ; w poboni wohnem (ogniem) syple, 
lis treszczyt. — Toty szczo wtikaly^ obezdriely sie i zobaczyli jft- 
ziu btysko sebe. Tak w6ny pribichly do wody; a win prync ma- 
cbnuY boczkom i woda sie rozstupyla, doroha stala; 6ny oboje 
perebihly , a woda znowu stala donaj tak jak bnta. A jazift 
jak prytetita do wody i kaie: Ja zaraz sej dunaj wypja, ich 
oboicb zdohonia.'' Jak zacziela pyty, az sie roztriskata. A day 
oboji piszly do swojicb palaciuw, i tarn gazdowaly i zyly^ tylj 
poki im sie ne porwaly tylj. A jazi& jak potriskata, tak w2e 
propata na city wik wiczny. 



8. 

CArka i pasierbica. 

Odmiana. 



Ispas. MyMja. 



Dziad i baba mieli kaide swojf c6rk§. Dzlada c6rka byla porz§doa i pil- 
nie prz$d)a, c6rka zai baby leniwa i goniia za chlopcami, a b§df o zazc|rosn§ 
oskariaia o te same wystf pki c6rkf dziadowskf . Wife baba naklonUa dsiada, 
ie c6rkf 8w§ zawi6di do lasa i tarn w chatce koniui oddal do s^niby. Po 
drodze byla krynica, kt6r§ ona wyczyAciia, pieo, kt6ry wymiotia, i ja• 
b } o n k a, kt6r§ podlala. W cbatce oddawala ona oslugi kobylej glowie 
z ktdrej U8z6w otrzymala bogactwa, jedwabie i pojazd z czw6rk§ koni 
i staDgretem. Wr6ei}a wife do domu, poez§8towana po drodze smaeznemi 
jabikami, wybornemi ciastami z pieca, i czystf jak kryszti^ wod§ 
z krynicy. Baba zazdrosna, njrzawszy jf i jej doBtatki, zapragn^a tegoi 
samego dobra i dla swej c6rki. Kazala wife dziadowi, zaprowadzid j§ w to 
samo miejsce do lasu. Ale ta po drodze ani oczyi&eiU krynicy, ani wy- 
miotta pieca ani podlala scbn§cej jabionki. W chacie nie ehciala po- 
slagiwad kobylej glowie; wife gdy jej ta kazaU zajrzed sobie w ncho 
i dotkna<5 go, wylecieli ztamt^d szatani, rzucili sif na babinf e6rkf, i tak 
dhigo j^ szamotali, ie same tylko z niej pozostaly kostecaki. — W domn 
ostrzcgak o tern ju2 suczka, a baba powstawala na nif, ie szczeka (bre- 
eze) tylko, — dop6ki sif wkr6tce nie przekonida o prawdzie. 

Buy sobi raz gid ; win may odna giwka. *) A bata takie 
baba, szo mata takze odna giwku. Wny si z sobow podroiyly. 



•) Obacz Lud, Ser. XIV nr. 8 (str. 30). - Ser. XVII, Str. 186.— Ser.XIX 
str. 240. 



niby tot gid z tow babow. Ate toty giwky ny baty odnaki ; g;i- 
dowa giwka buta ohidna (porz^dna, pilna); ababyna giwka 
dnze pasta. Bawato ydot na weczirnyci priesty, to gidowa 
priede, a babyna ni, lysz z parubkamy obijmaje si. A jak 
ydat do doma, to babyna wchopyt (cbwyta) w gidowoji were- 
teno taj bi^yt do doma napered taj ka^.e : ;,A dy wit, kilko ja 
napriela, ana uzdryte, kilko gidowa napriela; wna niczo ny ro- 
byla czerez cilyj weczir, lysz z parnbkamy obijmala-si, a witak 
chokita w mene povne wereteno widobraty, szo ja mosila wid 
neji kikaty; a wna sze des y teper z parnbkamy perewertaje-si.^ 

Oidowa giwka znaje, szo wna niczo ny wynna, taj sobi 
bajdaie — jde powoly do domn. Ate jak pryjde do domn, a baba 
taj gido jak ny ozme hanbyty: „A ty siaka ta Ixontaka, ty lysz 
cblib jisz za pasto, darnol^ Gidowa giwka znmije si, rozkaznje 
prawda; ale babyna diwka kaie, szo wna bresze, taj nichto 
ji ny wiryt a nawit' stachaty ny cbocze. Tak bato s kilka 
raziw. 

Ate baba kleta potij, kleta, a dali kiiie gidowy: „Jak ty 
swoju giwka ny prozenesz (wygnasz) wid cliaty. abo de ny naj- 
mesz, to ja z swojew giwkow tebe pokyna taj pidu sobi w swit 
za oczyma.'' Gid si napudyv (zl^kt) taj chokiv giwka des naj- 
myty, ate nichto ji ny chokiv, bo baba wsim rozkazuwata, szo 
wna daze pasta, a ziel ma buto nahnaty tak aby ny znav de 
si gita (podziata). 

Taj odnoho raza kaie ji: nChody, poweda ki w trete abo 
czetwerte seto, moie ki tarn chto najme, koly ki w swojim sell 
nichto ny chocze.^ Giwka postachata, splakata, zibrata si taj 
piszly. Tdat wny dorohow, ydat, B,i prychogie do kirnyci 
a kirnyci ka^e: „Tj giwonko! wiczyst mene, a jak si badesz 
wertaty, to tadnoji wodyci si z men^ napjesz.'' Giwka pasty ta 
si, wiczystyta kirnycn, taj piszly datsze. 

Tdat any, ydat, a2 dywje si, a to stojit stara obtapana 
picz (piec) taj ka^e: „Yj giwonko! wimasty w myni, a jak ba- 
desz nazad wertaty si, to ki teplymy knysziemy poczestnja.^ 
Giwka pastyta si, zamisyta borzo hlyny, wimastyta w peczy, 
taj piszly w datsza doroha. 

Ydat any, ydat, az pry dorozi stojit lysnyci (lesna ja- 
btonka) taka kolncza ta stripata, ta napiv nschta, taj kaze giwci: 
^Yj giwonko pidczyst' mene, nyboho, a jak badesz si wertaty, 



J16 

to ki fajnymy jabloczkamy poczestuja.*' Oiwka wziela ta pid^ 
czystyla ji jak maje bnty, taj piszly w dalsza dorohu. 

Ydat any dorohow, ate ta doroba zajszta w lis, a tot lis 
buy takyj welykij ta hustyj, szo ai temno si w nym balo. Tdat 
uny lisom, ydat, wze uwijszly mojie z myla; a^ dywje si ^ a to 
stojit na boci cbatczyna. A gid kaze: ^N; znaty kilko szcze 
ceho lisa bade, cy bo perejdemo do weczera, lipsze widaj, abym 
si w ci chatczyni uprosyly na nicz." Pryjszly wny d'chatczyni, 
atodweri powtworiuwani; wny wchogi^ ate ny zastajat nikobO; 
taj nyma 61ido aby chto w ni sygiy, bo w ni welykij nytad. Picz, 
prypiczok; skiny obtupani, na postely nyma niczo* lysz tryszky 
sotomy, a na zemly pometyni (smiecie) po kolina. Oiwka jak 
ce uzdrita, taj pasty ta si robyty lad a gid kaze: „Bobyi ty lad^ 
a ja pidu wkiety (naci^c) drow do peczy.^ 

WijszoY na dwir taj badaje sobi: „Lyszu ja jeji tat, cbat- 
czyna je; to bade maty w czim sygity, drywa btyzko, je czym 
topyty, a jisty bade; szo zarobyt, toj za llnywstwo zabude, jak 
bade sama na sebe robyty.^ Piszov, ta najszov dowbenka (pa- 
teczka od b^bna) taj prysytyy do baka a sam w nohy, szcze na 
nicz zajszov do doma, taj kato swoj6j babi, szo wie ji najmyv 
tak, szo wze mo2e ny pryjde. 

Witer wije, taj dowbenka cbitaje, a wna wse do baka: 
kovtM kovt\ — a giwka w cfaaki (chacie) czaje ta badaje, szo 
to gid drywa rubaje, taj nihadky sobi. Ate wze za jakies czies 
poprietata w cbaki, wzej roboty nymaje, a gida jak ny-ma tak 
nyma, ny wchodyt z drywy, Giwka badaje sobi: Biza ja wnesty 
drow, ta zatopia, ta zbotowja szos jisty, aby gid ny zdav dovho 
jak nwijde. Wijszta na dwir, dywyt si, a to nywydko ni drow 
ani gida,. lysz dowbenka kovtaje (kotacze) do baka.... Zamita si, 
szo takoho, klycze gida, a wia ny obzywaje-si; piszta datsze 
wid chatczyny, klycze gida hotoanis^cze, ate gida ny czaty ; a to 
wie y temno si zrobyto. Napudyta si (zlQkta), taj ny znaje, szo 
robyty; szakata*by gida, ta ny znaje de, wertat^-by si do doma 
ta ny znaje kady, bo temno taj ny znaty cy gid szcze ny pryjde. 

Wernuta si z toho wseho do chatki, zeswityta oharoczok 
(ogarek), taj swityt, ta ptacze, taj Oczynasz (Ojcze-nasz) howo- 
ryt, bo si bojit sama, w lisi, w cznti cbaki, taj zwyczajne c2e- 
lidyna... 



17 

Jak una tak sydyt, a to szos zadndnilo w sinech> taj do 
dwerjrjy ale jich ny moie utworyty '). Wna hadaje, szo to gid, 
taj pustyla si ta atworyla, a to ny gid, ate szos take^ jak 
kobylicza holowa; ta to podywylo si taj kaie: ^Peresady-ko 
mni czerez porih.^ Wna peresadyta a hotowa kaie: .Perestely-ko 
poskiL^ Wna pastyla si, ta zraszyla soloma; zhornuta ji do 
knpy, zastelyla swojew fastkow. A hotowa kaie: ^Wisad'ko mni 
na poskil.^ Wna pastyta si taj wisadyla hotowo na poskil. A ho- 
towa kaie: „Daj'ko my szo jisty.** Wna data szo zhotowyla. 
A hotowa popojita taj libta, a wna pryjszta taj pomatenky 
wkryta jeji swojew kainszynow, a sama sila koto peczy taj ny 
spyt, swityt oharoczkamy (ogarkami, taczywem) taj howoryt 
Oczy-nasz; bo si bojit Jak nze maly kary pity, to hotowa za- 
czieta si rnsziety, a wna piszta taj rozkryta ko^nszynn. A ho- 
towa podywyta-si na nia taj kaze: ^Zsady-ko mni na zemlu.'' 
Wna wzieta powotenki zsadyta. A hotowa zaczieta si kotyty 
na dwir, a wna utworyta dweri taj peresadyta czerez odjm po* 
rib a witak czerez drobyj taj poktata pered chatow. A hotowa 
kaze; ,Ann podywy-si myni w prawe WQcho, szczo tam wydko?^ 
A wna podywyta si taj azdrita konec szovkowoji fostki taj ka^e: 
^Wydko konec fastky.** A hotowa kajie: nAna, kiehny (poci^- 
gniej) za tot konec.^ Giwka postachata taj pokiehnuta, a to jak 
ny posypiat si dnkaty ta talary; taka si kapa nasypata, szoby 
piy-kirci (korca) z neji buto, A hotowa kaie; ^^hozmy sobi ce 
wse, taj ydy widkys pryjszta.^ A giwka ka^e: „Ja ny zasln- 
zytataka soma samenna, taj zanesty kilko bohato nyhodna'm.^ 
A hotowa kaze: „Pokihny szcze z liwoho wncha." Giwka 
pokiehta, a to jak ny hozme si sypaty wsiiaka kramszczyna 
ogiz (odziez), czoboty, ta jynczi dorohi riczy, a na konec wisko- 
czyy pojazd z kinmy y z firmanom. Giwka az napudyta si. 
A hotowa ka^e: ^Na, bery ce wse sobi na flru, taj jig* widykys 
(zk^d-es) pryjszta; ja ce tobi daju za to^ szos my wirne sta2yta.^ 
To skazata, taj des si tak borzo gita (podziata), szo giwka lysz 
hlypnuta, a to wze ji nyma. 

Bada ny rada, zabrata wse to, szo si z wucha nasypato taj 
pojichata; widky pryjszta. Ate wna ny znata dobre, cy wna jide 



•) Lud Ser. XIV nr. 3 (str. 11. 

Pokueie. Tom IV. 



18 

tady, kady maje buty, aby do domn pryjichala. Ate hadaje sobl: 
„Bodu jichaty ai do toji lysnyczky, szom ji pidczystyla^ jak ji 
azdrin^ to pojida prosto do domu , a jak ji za piv-myli wid kin- 
cie lisa ny uzdriu^ to lysz si wernn nazad, to doroba bade pro- 
sto do domu.^ 

Jide wna, jide, wze wijichata z lisa, wie ajicbala polem 
z piv-myli, az wydyt: a to stojit koto dorohy jablinka a na 
ni taki welyki ta czerwoni j&btaka, szo giwci az slyna pustyta 
si. Zdywnwala si giwka, bo wna ceji Jablinki ny wygita jak 
tody yszta; Qie znak szo wna ny do doma jide, taj kaie: ^Hoy! 
(halt)." Pojazd stav^ a wna kato: „zaoberny." A jablinka 
tobdy giwkn piznata taj ka^e; „Ana, wstan giwonko ta hozmy 
(wez) sobi z mene jabluk za to, szos mni tuda jduczy pidczy- 
styta^. Oiwka wstala, wziela sobi trochi jablak, pogiekawata 
fajno jablinci; taj pojichata prosto, w2e ny zaobertala. 

Jide wna jide, ai pryjichala yd ki peczy, a wna wie bula 
dobre zhotodnila. A picz povna horieczych knysziw, taj kaze: 
9 Ann, wstan giwonko ta nabery s6bi z mene knysziw za to, szos 
mni tady jduczy wimastyla buta.^ Giwka wstala, wzieta para 
knysziw, pogiekowala fajno peczy taj pojichata. 

Pojazd jid6, a wna sydyt w pojazgi taj jist knyszi, ale ji 
si dtxie wody pyty schokilo, a wna hlyp, a to stojit koto dorohy 
tota kirnyczka, szo wna ji tudy jduczy wiczystyla taj kaze: 
„GiwoAko! wstan ta napyjsi z mene tadnoji wodyci za to szos 
mene tudy jduczy wiczystyla.^ Giwka ukiszyta si szo je woda, 
taj wstala, taj pobihla ta napyla si wody; ale to taka woda 
studena ta ladna, szo wna sze zrod& takoji ny pyla, tak szo ji 
ziel az bale lysziety kirnyczka. Wna posygila sze troszky kolo 
kimyczky, ta napyla si sze wody, taj sita witak w pojazd taj 
pojichala a2 do domu. 

Pryjichala wna pered chatu, taj stala, a baba hlypnula 
w wikno, ta uzdrila pojazd taj skrycziela: „Bi2y gidu, jakis 
pany pryjichaly!*' — Gid wibih, dywyt-si, a to jeho giwka 
a win az oczem swojim wiryty ny chocze; ale wna zacziela do 
neho howoryty ta kazaty: szo to wna jeho donka, aby bray ta 
pomahav ji zanosyty do chaty z pojazdu. Nu w£e wny wse 
pozanosyly, a babi wse zdaje si, szo ce ji si snyt. Ale jak uie 
pryjszta do sebe, ta jak si perekonala, szo wna ny spyt, hajda 



11 

hajda wipytuwaty si giwky, widky wna to wse wziela, cy wna 
ce ny wkrata. Ate giwka ka^e, szo wna sobi zaslazyta. 

A baba tohdy do gida: ;,Wedy, staryj pse, zaryz moju giwka 
na sluzbn tady kudys swoju wodyv^ koly twoja pusta kilko za 
staiyta, to moja ohidna sze bilsze zastoiyt; wedy — wedy, sta- 
ryj pse borzo, taky nyni, taki zaryz !** 

Gid rad ny-rad, bere taj wede babyna giwka w tot lis^ 
szo swoja bay widwiy. Ate baba wpered namowyta giwka jak 
wna maje si hodyty za statbn, aby chokita wseho a troje (trzy 
razy) bitsze, taj wse fajniszcze, taj aby szcze chokila y takoho, 
szo gidowa ny prywezta, aby witak maly za szo gidowi giwci 
cepkaty w oczy^ szo wna linywa, szo babyna bitsze zasla^jla, 
szo ohidna babyna; — dosta toho, wse ji rozkazida jak y szo 
maje howoryty y robyty. 

Na piszly wny tow samow dorohow, popry ta samn kir* 
nyczka, a kirnyczka kaie: .Yj giwonko wiczys't' mene, a jak 
si badesz widty wertaty to tadnoji si z mene za to napjesz wo- 
dyci.^ A giwka kaie: „Howory dnrna swoji, ty chyba ny zna* 
jesz chto ja je, kolys zabahta, aby ja sobi kolo tebe raky ma- 
styla; ja je panskoho roda^ badesz wygity^ szo ja bnda jichaty 
widty cilym dworom w sztyrioch pojazdach po szi^tma sywymy 
kiAmy zaprietonjrmy, a jakoho dobra boda weztyl a na twoja 
woda ani-bym si pody wyla ; napija si zetenenkoho wyncie (wina)9 
jak my si schocze py ty ; wydysz darna, a ty zabahta^ aby ja 
sobi koto tebe, ny chare, roky powalieta?^ 

Taj piszly datsze. Ydat any popry tota p i c z, a wna znow 
witapana taj kaie : „ Yj giwonko, wimast'y mene, nyboho, a ja 
tebe za to horieczymy knysziemy poczestaja, jak si badesz na- 
zad widty wertaty. A giwka skazata tak samo jak kazata 
kirnyczci, szo wna bade widty wertaty si citym dworom w szty- 
rioch pojazdach, a kaidyj pojazd bade zaprie^enyj szidtma sy- 
wymy kinmy a w ko^gim pojazgi bode sribto ta ztoto ta wsieka 
wsieczyna doroha, a wna bade jisty batky ta kotaczi ta marcy- 
pany, a ny nyzahniczenyj chlib z witapanoji peczy, ta szo wna 
ny bade sobi koto neji raky waliety. 

Taj piszta datsze sobi. Ydat any, ydat, at prychogie yd 
kilysnyczci. Ata lysnyczka kaie: „Yj giwoiiko, pidczyst' 
mene nyboho, a jak si badesz widty wertaty, to ki fajnymy ja- 



20 

blakamy poczestnju.^ Ale giwka skazala lysniczei tak jak pe- 
czj; taj piszta w dalsza doroha. 

A to taka bala tysnyczka, szo jak chto pidczystyt, to wna 
zaryz zrodyt welyki ta czerwoni ta sotodki j&btaka, a jak chto 
znow tych jabluk pokaszije, to wna znow perekidaje si w ly- 
snycu. Taj picz tota bQl:a taka^ szo jak ji chto wimastyt, to 
wna specze zaryz daze krasnyj ta smasznyj chlib; a jak chto 
toho chliba pokuszije, to wna znow perekydaje si w taka sama 
wilapann picz. Taj kirnyczka taka buia, szo jak ji chto wi- 
czystyty to wni si robyt taka ladna woda, szo ji takoji nigde 
w cilim swiki ny ma^ ale tota woda je tadna lysz potyj, pokiw 
pje tot, szo ji wiczystyy; a wi-tak zn6w perekydaje si w ny- 
czysta. 

Ydot ony jdat, wze zajszly w lis, taj pryjszly yd ki cbatci. 
A gid kaze: „0t tut ja najmyv buy swoja giwkn. iidyt ty tat, 
a ja jda szakaty w lis toho pana.^ Giwka sita na lawyca, taj 
sydyt; a w chaki znow takyj nylad. Oid wijszov niby szakaty 
pana ; taj zat'myy do domu. 

Giwka sydyt, ny robyt niczo, i^de na pana, a pana nyma 
taj nyma. ITze zacziey si robyty weczir, a gida ani pana jak 
nyma tak nyma. Wna wze zaczieta si serdyty ta lychostowyty, 
ai to szos zahrymokilo w sineh taj zaczielo si do dweryj doba- 
waty. A giwka ani si ruszieje z miscie, a to kryczyt z sinyj: 
,,A chto tarn je? naj atworyt!^ A giwka ka^e: „A chto tarn?*' 
A to kaze: ^Utwory, ta budesz wygity.^ Oiwka oserdyta si 
sze duszcze; jak ny pide, ta jak ny wdaryt nohow w dweri, asfc 
trocby z zawisiw ny wiskoczyly, ta do skiny trochy ny rozbyly 
si; jakby baly zasiehly (dosiQgty) kobyliczu holowu, toby baly 
ji wbyly. A holowa kaie: „peresady-ko mni czerez porih.** 
A wna kaie: „Daj my wpered sztyry pojazdy zapriezeni szistme 
sywymy kinmy; odyn poynyj zolota, drahyj sribla, tretyj jen- 
czych dorobycb riczyj (taj skazala jakych), a czetwertyj poroi* 
nyj dla mene ; ale aby bay samyj zolotyj, a na konich, aby baly 
zoloki sztyji (szleje) taj sribni pidkowy, to ki peresad^a.'' A ho- 
towa kaze: „Dobre, chody podywy my si w wacho szo tarn 
wydko?*' — Giwka pis z la, podywyJa si taj kaie: „Wydko 
po wody wid maszenki (torebki)/ A hotowa ka^e: pokihny za toty 
powody, to zaryz badesz maty wse, szo choczesz.^ Giwka sipnala 
za powody tak daze, szo holowa a2 jajknalasi (JQkta), a to 



21 

jak ny zacznut wiskakowaty z wncha szatany, ta jak ny za- 
cznut tancawatyy tancawaty, kikaty z giwkow ! — za minota lysz 
kistky (kosteczki) si z neji posijaly po chaki. 

Doma s^de baba diwki odyn deD, tie druhyj, ide tyiden, 
a giwky jak nyma tak nyma. A dali kaie baba gidowy. nAna 
zbery si, staryj pse, ta pidy po nia, wna des pewne kilko za- 
slaiyta, szo ny moze wse zabraty sama, ta toma tak si bawyt, 
ydy ta ji pomoiesz^. Oid zibrav si taj po-szkandybay... 

Ale w gida buta snczkai a wna siede pid wiknamy na 
pryspu taj kate: .Dziaw, dzia^r^ gidowa doczka — jak 
pannoczka; a babyna wie czort wiay.* A baba taka 
nydobra na niu, bere ta bje snczka, aby tak ny kazata, ate to 
niczo ny pomahaje, snczka wse swojeji. A baba szcze Inkiszcza 
(zla, lata, Inciejsza, gorsza), ozme nfomyt bnkatn (kromk^) 
cbliba, ta kyne suczi a wikno taj kaze: ^Na, s^rylta ny kaiy 
dziaw, dziaw, gidowa doczka, jak pannoczka, a babynu w2e 
czort wziav, ate abys kazata szo: babyna doczka, pryjide 
jak ponnoczka, agidowa, aby czort sze nyni wziav.'' 
Ate suczka zzist chlib taj wse swojeji: y^Dziaw, dziaw, gi- 
dowa doczka, jak pannoczka — - o babyna wie czort 
wziav.^ A baba trochy szo si ny skikaje (w6cieka), taka za 
to lata, taj kaie: „Zdy, 2dy, pryjide wna sze nyni, dast wna 
tobi za to szo ty tak na nia breszesz, a wna ki abije na smerk 

(fimiero)." 

Ate gid piszov do chatki, taj lysz kistky z babynoji giwki 

zastav, taj babi prynis. Ot tak to Boh za linywstwo karaje. 



4. 

Cudowny kamieA '). 

Biedak sprzedai krow^ oriu ea kumieAczyk (kamieii, 8ka}§), kt6ry 
8i$ przekszta^ci^ na 2§danie w 8t61 peleo jadla i napojo. Spotkawssy zbdja, 
zamieDil 6w ktunieii Da diubni§ Cpalkf), co rozbijaia ladzi^ i nbiwszy ni§ 
ibdJAj odebral Bw6j kaiuii&czyk. Spotkawszy cygana, zamienil zDdw kamieii 
na pUszez (z ktdrego wyskakiwalo 12 iohiierzy) i na kociolek (tworzfcy 
za nderzeniem palac), i ubiwszy cy«rana, zn6w kamiAczyk 8w6j odebral. 



') Ltid, Ser. XIV str. 22 nr. 6 ; a szezegdiy podobne ma i nr. 7, Umie. 



29 

Zbndowa) Bobie tedy na g6rze palao, z kt6rego go, }ai aoi pan Jego, ani 
sam krdl, wyrugowa<& nie adolali. 

N«Awltk«. HarwymAw. 

Bnia baba taj mala j6dnoho syna; bnia bidna i n6 mala 
}ysze jidnu korowu. Syn kaie do nen'ci: ^trftba, mamo, krowa 
prodaty, bo wie n^ma szczo jisty.^ Kate mama: ^^dobre.^ Tak 
win syn, parobok wede ta korowu pid lis, a najszov bo czolowik 
taj pytaje sie: .dez ty wedesz tu korowu?^ A win kaite: »ja 
chocza prodaty, bo wze n6ma szczo jisty.'' A czolowik ka2e: 
,prodaj mdni.^ A parobok kaie: ^dobr6, prodam.^ A czoiowik 
zrobyy sie or torn, i tu korowu wziev mezy nohy !i potetiv po 
werch lisa, a tomu parobkowy skazav: ^pidesz konec lisa^ a ja 
tobi tarn zaptaczu.'^ 

Taj-te toj czotowik jak wiszov konec lisa, dywit-si; a tarn 
j6Iio korowa mes^y czeredow pase sie. Tak on prychodyt do toho 
pastucba szczo pase czeredu i pytaje -si: „szczo tota moja ko- 
rowa tu robyt, szczo pan ji wziev a m6ni za neju ne zaptatyv?^ 
A pastuch kaze: Jdy do toho pana do dwora, to tobi tarn za- 
platyt, ale jak bude dawaty tobi hroszy^ to abyd ne brav chocby 
kilko (du2o) tobi dawav, lyszen toj kaminczyk szczo stojit 
u neho za dwerm6; jak budesz wid neho jty, to ja tobi skazu 
szczo majesz z tym kaminezykom robyty.^ Parobok prycbodyt 
do toho pana a pan kaze: »dobre te ty tu je, to ja tobi zaraz 
za korowu zaplaczu.^ Tak pan whopyv wijaczku (topatQ), na- 
bray potnu drybla i daje tomu parobkowi; a parobok kate: »ja 
n6 choczu tych broszy.^ ]^an pytaje sie: ;,a szczo^ ty chocz6sz?'' 
A win widpowidaje: „ja choczu toj tylko kiminczyk szczo stojit 
u pana za dwermi.^ A pan ka^fce: ^wozmy sobi!^ — Tak win 
jde z tym kaminezykom, a^ do toho pastucba szczo pase czeredu. 
Tak, jak wziev toj kaminczyk pastuch wid parobka, taj kaie: 
„cz6kaj, ja tobi pokaiu szczo majesz z nym robyty.** Pastuch 
kaie do kaminczyka: „perekien sie, ieby tu bulo na dwi osoby 
jisty i pytyl"* Kaminczyk perekienuv-si , i stanov stoiyk , a na 
nym bulo szczo jisty i pyty. Pastuch z parobkom ponajidaly sie 
ponapywaly, a potomu kazut do kaminczyka: ,,ztoiy-sie; aby to 
wse bulo popriStano^' (sprzf^tni^te). I tak sie state. Pastuch 
kaze do parobka: „\dyi teper do domu, budesz maty teper szczo 
Jisty i pyty pokiw twoho zytia!" 



23 

Tak win jde dorohow, a i nadchodyt hajdamach', zb6j, 
taj nese dovbnia (bijak od cep6w, Inb baba czyli kloc do bicia 
w siekier; albo klin nczepiony w drzewie) na pteczu i prosyt 
toho parobka chliba, czy ne maje? Parobok ka^e: .dam,^ — 
i idkie znow do toho kaminczyka: ^Kaminczyko, perekien sie, 
zeby balo ssczo jisty i pyty ne dwi osoby.'' Tak sie ponajidaly 
i ponapywaly. A potom parobok kazay do kaminczyka, aby to 
wse balo poprieteno. Zb6j kaze do parobka: Miniajmo sie, ja 
tobi dam dowbnia, a ty mni daj kaminczyk.^ Parobok kaze do 
neho : Jakiej ty dure^, szczoby ja tobi day kaminczyk za dow- 
bin; wydysz, ja jdu i tebe'm nachoddwav i sam'em sie najiv, 
a ty, taj sam holodnyii i dovbnia dwyhajesz.^ A zb6j kaie: 
„wydysz szczo moja dovbnia znaczyt; pan jide szt6rma kinmy, 
a ja dovbnia piszlu, taj wbije pana i flrmana, a ja siedo na ko- 
ziolok i pojida do mista i koni prodam i pow6z ; tajie maja hro- 
szi.^ Taj toj parobok zam^niv sie z tym zb6jom; taj dav ka- 
minczyk za dovbnia. 

Parobok nese taja dovbnia, i ohlenav sie za rozbijnikom, 
bo ma ziei bnto za kaminczykom. Taj kad^^e dovbni: Jdy nbyj 
toho hajdamacha." Taj dovbnia skoczyla taj i abyla. Teper pry- 
chodyt parobok do neho i swij kamenec widobrav. Taj znow ide 
dorobow. I nadchodyt cyhan taj prosyt n neho znow chliba. 
Parobok kaze: ,,zaraz dam." I kaie do kaminczyka: ,,6twory 
sie, zeby tu bnlo szczo jisty i pyty."* I kaminczyk otworyv sie, 
a 6ny posidaly^ taj jily i pyly. Po toma kazaly kaminczykowy 
sie zaperty. Cyhan maje ptaszcz i kitlyk (^kociolok), i ka^e 
do parobka : „m6niajmo sie, za kaminczyk tobi dam plaszcz i ki- 
tlyk". A parobok kaie : „na szczo m6ni twoho kociolka i plaszcz, 
koty ty jdesz, taj boIodny6.^ A cyhan kaze: „mij kottyk takij, 
ze jak w neho adftrysz, to stane takij dwir jak a samoho ko- 
rola; a ptaszcz, jakby kryknav na neho, to wyskoczyt dwa- 
najcit iovnieriw, i moinaby sie oboronyty wid napada." 
Tak parobok zaminyv sie z cyhanom. Taj jak parobok widcho* 
dyt wid neho, oblednav sie, bo mn sie tiel zrobylo za kamin- 
czykom. Kaie do dovbni: „abyj cybana." I dovbnia pobihta 
i nbyla cyhana, a parobok pryjszov taj i wziev swij kamenec. 
I win prychodyt z tym kamidcem do swoji mamy. I znow tak 
kaze: .dtwory si kaminczyka, zeby bato szczo jisty i p^ty.** 



24 _ 

Ponajadaly sie z nenow, ponapywali sie, taj kaze win, aby buto 
wse sprietano. 

Taj kaze do mamy: Ja pidu do dwora, zeby pan m^ni 
pozwolyy (awoini) od) panszczyna, i aby m6ni w zamin toho 
gruntn swojeho, dav t6tu horn; ja sobi tam wykopaja jama 
i tam bndu sedity.^ Taj pan kaze: ^dobr6y ja tobi ne boronia, 
mossesz ity.** Parobok wziev mamu z sobow i wyjszov na horu, 
i ud&ryv w kitiyk; i takij palac standv jak a samoho korola. 
Tak 6ny sobi tam z mamow s^dily. Wyjszov pan i siv sobi 
na schody, i pomyslyv sobi: ^szczo to I wan bade tam na tij 
hori robyty?^ Taj blenav, i zobaczyy szczo a Jwana kraszczyj 
palac jak a neho samoho. I posytaje lokaja do Jwana, szczoby 
win pryjszov do pana. Tak prychodyt iokaj do neho, i kaze, 
szczoby pryjszov na dolyna do pana, bo pan toho zidaje. A win 
widpowidaje na to : ,,taka doroha panowy do mene, jak m6ni do 
pana.^ Toj Iokaj pryjszov i tak kaze pana. A pan na toje nic 
n6 widpowiv, — bo prawda. 

W kilka dniw po toma, korol obji^d^av swij kraj. I pry- 
jichav do toho seta de bav Iwan i zajichav na nicz do dwora. 
Na drahyj den, jak zobaczyy korol na hori palac, tak pytajet 
sie toho pana: „czyj to palac?" A toj kaze: „bav w mene takij 
Jwan piddanyj, i wyprosyv sobi w mene toj^j hori i kazav 
szczo sobi tam jama wykopaje^ a win tymczSrSom jednoji noczy 
patac wibadowav, i posylalem do neho lokaja, a win ne chotiv 
pryjty^. Tak zaraz rozkazav korol swomn ministrowy, szczoby 
toho Jwana kazav prywesty. Tak prychodie do neho ministry 
i ka2ut jima aby jszov na dolyna do korola. A win na toto 
kaze: „9k szczo^ to korol takiej welykij pan, szczoby do mene 
sam ne pryjszov ; m6ni taka doroha do neho, jak jima do m6ne." 
I ministry toje skazaly korolowy. Korol n6spot6rpieni (zniecier- 
pliwiony) poszov do Jwana i ka^e jima, szczo ma rozkaze toj 
palac rozbyty. Iwan kaie: „dobre, mozna.'' Takie zaraz korol 
pistav po swoje wijsko i po kanony, szczoby patac Jwanewy 
rozbyty. I pryjszto wijsko, zaczely do toho pataca z kanoniw 
strylety. Jak wystrelyly po razowy, Jwan zaraz kryknav do 
ptaszczift, a jak 12 ^olniriw z neho wiskoczylo, kazav: „jdyt6 
na dolyna byty sie^ a tryjnajcieta dovbniu za nymy pislav. Tak 
te iovniery, iz nymy t6ta dovbnia, pobyly w^sko korolewskije . 
na mak| tak, ze dywyt sie korol ie win n6 moase nyc zrobyty 



25 

z Jwanom, i ma&iv Jwana preprosyty. I kaze do neho: j^koly 
ty taki^j mocny, to pohoduj ze (nakarm) moje wijsko^. Tohdy 
Jwan wziev i znis na dolyna swij kamenSc^ i kaze sie na kilka 
tysieczyw wojska, szczoby bylo szczo jisty i pyty. Takie idat 
6ay obydwa, korol z Jwanom, i zapraszajut wijsko zeby jity 
i pyty"". I wijsko buto kontetne, ze sie najity i napyly do s^ta. 
Tak teper kaze Jwan do korola: ^nahodujie korola i ty choc 
mojich dwanajccit' zovnieriw.^^ Tak korol kazav dwanacciciom 
kucharom war6ty jisty. Tak kuchary byly wot6 (woly), pacza- 
kie (prosiaki); nawaryly dosyt' a Jwan priwiv swoje wijsko. 
Tak posidaly kolo stota, wsio pojily i krycznt: ^dawajte szcze 
jisty, bo my hotodni^. Tak korol ne mih nah6d6waty tych dwa- 
najccit zoyneriw, swojimy htapymy kucharamy. 



a. 

Urodzony pod szczQsn^ gwiazd^. 

Kupiec bogaty nooowai w przejeidzie a biednego, kt6remu 2ona po- 
wi}a t^j Docy dziecif, a aniol mu szepn^}, ie nowonarodzony oieni sIq z c6rk§ 
tego bogacza. Ten ostatDi, chc§c temu zapobiedz, nprosil rodzic6w Doworodka 
by mu go oddali, i w drodze zamkn^l go w dziupli dfbu. Tu go znalazl 
p a n na polowanin, przyj§l i przysposobii na kucharza. Wkr6tce pan ten wy- 
prawil bal; a byi na nim i 6w kapiec, i uprosiwszy sobie tego kucharza 
n pana, postal go z pismem do iony, by go straciia. Ale w drodze na noclegu, 
ksi^dz pismo przemienU, i napisa}, by iona wydala c6rkf za oddawc^ pi- 
sma tego; co si$ tet stalo. 

Kupiec za powrotem, wygna} zi§cia z domu, i kazi^ mu Bzuka6 8zcz§- 
dcia po dwiecie. Zachodzi on do kilku car6w, a i ci, wyznawszy swe tro- 
ski i straty, kazali mu po8zuka<^ i ich takie 8zcz§dcia. Nareszcie przyszedi 
do dworu jakiegod zb6jnika, kt6ry uprowadzil c6rk§ jedoemu z car6w, car6- 
wna ta przyrzeUa mu pomoo 1 wybadaia zbOjnika jakie tenie porobil carom 
szkody, tak, \t z\^6 6w 1) przywi6d} do zdrowia carewicza, od lat 7 chorego ; 
2) wyj§} kociolki z pienifdzmi z pod jablonki nie rodzfc^j ju2 od lat 12 zio- 
tychjabiek; 3) uwolnil uprowadzon§ ow§ car6wD§, kt6ra przed 14 laty 
ojcu znikia; 4) ziuzowal iolnieriti stoj^cego na warcie od pocz§tkudwiata. 
A tak, wyszukawszy i wr6ciw8zy wszystkim ich 8zcz§dcie, z car6wn§ 8i$ 
oieni}. 

Cxoitowiec. 

Dwa kupci buli na jarmarku. I sw6ju clindobn prodaly 
obMwa i maly welyki hroszi za tn cbudobu. Tak 6ny szly do 

Pokucie. Tom IV. 4 



26 

domu ob6dwa. I odnomu bato blyszcze, tak jak toto z Ozortiw- 
cift do Obertyna; a druboma dalsze^ jak toto z Czortiwcift do 
Horodenki. I toj szczo jima blyszcze, zaprosyy toho druhobo do 
sebe na weczeru. I buy weczerije, i tak si poradyly, aby ne 
jszoY toj dalszy do domu, bo doroba wipadata czerez lis, aby 
chto u neho ne widobrav hroszi. Tak toj lyszyv sie u nebo Da 
nicz; i blyszy toj kapec rozkazav dla druhobo kapci^l postelyty 
na tawu a sam leh do i62ka swoho; i polebaty spaty. A zinka 
toho hospodari kapcift, zyjszta sie toj noczy z detynu (porodzita). 
Ale prilitaje anhel do wikna de toj dalszyj knpec spav i kaie 
do druhobo anbeta: „sej chlopec szczo sie t6per w tij chati wro- 
dyy, jak wiroste, to wozm6 za iinko donku toho kupcia szczo ta 
spyt na lawi". A dalszyj kupec uczuy toto szczo anhel boworiv 
1 ka2e do sebe: Bo^e, szczo to sie maje znaczyty; u mene don- 
kz taka fajna chocby i teper mob la w2e sie widdaty, — i pryj- 
szla mn lycha taka hadka: k6by ja mih t6tu d6tynu jakim spo- 
sobom zaduszyty". Fotomu rozdumav sie jidnako szczo bade 
bricb. Wstav rano i ka^e do swoho hospodari: „Frodajte ni6ni 
t6tu d^tynUy bo w mene je welyki majetok a dity nemaju, tyszen 
jidno diwcze"". Zinka hospodari kazie do swoho czolowika: „pro- 
dajm6 t6tu d6tynu; jimu tarn bidy ne bude, bo win maje welyki 
majetok, win znaje na szczo detynu kupuje^. Tak 6ny jimu tota 
detynu prodaly, a to buto litnow porow. Win wy wiz ddtinu w lis, 
taj zabyy jiho (postawyy iywoho) w duple derewa duba, taj 
prykieday lomom (gatQimi) a sam pojichay do domu. 

Ale pan toho seta z widki buy toj kupec szczo dStyna ty- 
szyy w dupli, pojichay na pol6wanie do toho lisa, i psy j6ho 
zaczi61y haukaty bo pokmitdly (poczuly) szczo tarn je a dubi 
d6tyna. Ale pan klicze psy do sebe, a psy ne chotie sluchaty, 
lysze ustawiczne tarn haukajnt. Fan pislay kozaka : „jdy, pody wy 
sie, szczo tarn takoho je, szczo psy ne chotie widty jty^. Ko- 
zak podywyy sie, i posiucbay taj wernuy sie do pana i kaze: 
„szczod tarn w dupli u duba ptacze^. Pryjszoy pan z kozakamy, 
i kazay im lym (torn) widkiedaty wid duba. Jak widkiedaly tym, 
obaczyly szczo tarn lezyt d6tyna upowyta i placze. Wziely tu 

• 

detynu do dwora, najszly mamku i ta plekata (karmita) jiho cily 
rik. A win cblopec takij wyris welyki za rik jakby mu w2e sim 
rik bulo. I pan pryjmyy do chlopcift professori, aby ho aczyy. 
A cblopec za rik nauczyy sie wsi swoji szkoly (przeszedl wszyst- 



27 

kie klasy). I pan zdumyy sie, szczo to 8ie znaczyt szczo ynni 
cMopci uczat' sie po kilkanacit lit, a ne znajnt swiji azkoly, 
szczo tot znajda za rik. I wziev jeho ze szkoly i widdav pid 
kacbarewQ rakn— jak a nas Hnatko. Tdper win tr6 misieci po- 
boY pid kucbarewoa rakon, i lipsze znaje jak kacbar*. Tak pan 
widprawyy kucbarie, j6bo za kncbari zostawyv. A potomn pan 
zabadav bal robyty. Sozjislav po panacb i tot kncbar' labodyv 
jedz6nie dla paniw, pany zjicbaly sie na bal, i daly dla paniw 
obid. Pany obid zjily i zacziety sobi radu radyty : szczo to za ta- 
kiej kttchar' szczo taka strawa smaczna. A pan kaze, szczo 
^ja najszov sobi d6tyna w dapli w dnbi, wib6d6way i wiuczyy sie 
u mene, Na tym bala buy i tot knpec szczo tota d6tyna w du- 
plo zabyy, i win pana prosyt, szczoby jdma pozwolyty na dwi 
dobi toho kncbari, bo win cbocze takie bal robyty. Pan ka^e : 
„i owszim**. A kopec napysay pysmo do swoji iinki: ;,zakiw ja 
sie wernU; aby6 j6ho straty?a;" — i day toto pydmo chlopcewy 
aby zanis. I win cblopec jszoy i powernny (wst^ipit) do ksiondza 
na nicz; poklay na ktynok swoja torbynn z pydmom i zasnuy. 
Tak Pan Bib day, szczo ksiondz podywyy sie szczo toj chlopec 
w torb6ni nese. I podywyy sie szczo na werchy bulo napysano 
szczo maje waryty jisty, a jak rozpeczetay, a tam w seredyni 
balo napysanO; aby jebo, knpcia iinka stratyla. Tot ksiondz pi- 
dray toto pydmo i drnbe napysay^ skoro toj cblopec tam upade 
(przyjdzie)^ szczoby win wziey z mojon donkon 6\\ib" — (bo toto 
selo nale^e?o do ksiondza paraflja, tak jak a nas Czortowec i Ha- 
wrilok). Bano widday ksiondz cMopcewy pydmo a win podieko- 
way i piszoy do toji kupczychy, i widday ji pydmo. Ona proczy- 
tala i w tot moment piszia ona do ksiondza. Ksiondz nic ne 
kototyy, bo w2e znay w tych enteressach ; kazay zaraz do dlaba 
prichod6ty; bo dawniszczemy cziesamy zapowidew n6 holosyly na 
tri nedile na pered jak teper, — i day im dlab. I pisz?y po dlubi 
do doma do kapczychy. 

Enpec prijichay do sela i ne jszoy do domu, lysze wstupyy 
do korszmy, i p6taje sie snsid6, szczo tn czuwaty? A susid 
kaie: Jake^te napysaly, tak sie zrobyto^. A knpec zlek sie, bo 
win napysay aby stratyty cblopcift, i wze wsi lad6 o tym 
znajnt. Win sie napudyy, ale dopytaje sie szczo lipsze sasid6, 
jak tam sie zrobylo^. A susid kadie: ;,napysalyste aby wesile 
zrobyly zakim wy do domu pryjidete, i tak sie zrobylo." Ku- 



28 

pec pryjszov do domu i dav chlopcewy zietewy swomu piv 
bochenci chliba i szest' grajcariw i wiprawyv bo aby sobi szu- 
kav szcz6stia. Win jde i zaszov do naszobo cari, aby jima car' 
zrobyv pas (paszport), aby mu wilno jty w 6wit. Pytaje car: 
„de ty jdesz?" Win widpowidaje do cisari: Jdu szczisti szu- 
katy^. Cisar' ka^e: Jdy szukaj i moho szczistia^ bo w m^ne syn, 
sim rik na jeden bik (lezy t; choraje), i n^ma takicb doktoriw aby 
mu likarstwo najszly". Win kaze: ^dobre, bndu szukaty!" Piszov 
chlopec do drahoho cari, aby mu pidpysav pas w swit. Cisar' pid- 
pysav jimu i pytaje sie jiho: „de ty jdesz?" Win kaze: Jdu szczi- 
stiH szukaty^. A cisar' kaze: ^^szukajesz swoho^ szakaj^e i moho ; 
wmene jablinka zoloti jabtuszka rodyta; teper wze dwana- 
cit' rik jak n6 cwete, ni jablnszka ne rodyt/'Win kaze: ^dobre^ 
budu szukaty". I piszov win az do treteho cari. I toj car jimu pod- 
pysav pas, aby mu wilno jty w swit. Oar pytaje sie: „de jdesz?* 
A win kas^e: „jdu w Swit szukaty szczistie*". Car kaie: ^szuka- 
jesz swoho, szukajze i moho; wie czternacit rik jak wiszta na 
dwir panna; donka moja, i nikto n6 znaje, de sie dita^^ Win 
kaze: ,,dobre; budu p6taty^. 

Piszov win, jde ; nadybaje zounieri w lisi, stojit na odwa- 
chu. I skazav zovnierewy temu: ,,dzin dobry," i piszov dalij. 
Zounier' pytaje ho sie: „de ty jdesz?" — A win kaze: „jdu szczi- 
stie szukaty^'. Zounir' kaze : ;,szukaj6sz swoho, szukajze i moho, 
dokiw ja tu budu stojaty, bo ja tu stoju, wid koly swit nastav**. 
Win kaze: „dobre, budu szukaty". 

Jde win, jde ; nadybaje w lisi taki d w o r i delikatny, ze nS 
mozut buty lipszi, Win pryjszov do odnych dwerej : nema nikoho. 
Pryjszov do druhych; n6ma nikoho. I do tretich, czetwertych, 
pietych — n^ma nikoho. A± do odnacitioch dwerej : nema nikoho. 
Pryjszov do dw6nacitych dwerej : a tam sedyt panna toho cisari, 
szczo ona propala szternaccit lit tomu ; s^dy t i haftuje. Ona jimu 
kaze: „Boze mylyj, szczo tebe tu zaneslo?** A win kaie: „Pan 
Bih mene tu zanis''. — „I ja takoho maju zioho czolowika: szcze 
win tebe tu po kisci (kosciach) roznese; a wreszti ja tebe scho- 
waju pid I6zko, i korytom te prykryju. I sily ony i radyly. 
Kaze chlopec : Ja stupav do jidnoho cari, a w toho chlopec, syn 
lezyt sim rik na od6n bik, a w druhoho cisari jablinka dwanaccit 
rik wze ne rodyt zolotyi jabluczka, a u treteho cisarie propala 
donka szternaccit rik tomn^ Panna tota kas^e: ,,to ja sama, to 



29 

mene ziyj duch uchopyv i tu zanis". W tym czujut 6ny oboje, 
chlopec i panna, a lisom triszczet (trzQsie). A 6na bo zaraz 
schowala pid t6zko i korytom nakryta. Win, ztyj duch; jak pryj- 
szoY do chaty i kaze: „tat prisna duszie smerdyt**. A 6na kaze: 
„tatby woron kosty ne zanis prisnoji daszi"". Win ka^e: „dawaj 
weczeri!** Ona jimu data ieliznoho boba. Win pochrustay taj 
leb , taj spyt. A ona dumka damaje, jakby 6na ut^kta z chto- 
pcom. I niby spyt, i kryknula wo sny: uh! — A win sie py- 
taje: „szczo tobi takoho je?^ Ona kaze: ;,takie my sie prysnyto, 
szczoby nichto takie ne zbah ani prybah (nie odgadl). SnyYo 
m6ni sie, szczo ja bnta w tij a w tij zemn^, i tarn u cisari te- 
zyt syn, sim rik na od6n bik"". A win ka^e: ,,ha! ne prysnyto tobi 
sie, to je prawda ; jima lika nichto ne dast ; ot toj buk szczo sto- 
jit n kuti; aby ho nym tr6 razy chto udariv, toby pozdorowyv 
i kraszczyj buy jak je^. I spie dalij. A 6na znou krykna!a: 
ach! — A win znoa pytaje sie: „czczo tobi takoho?" A ona kaio: 
„ sny to m6ni sie, szczom buta w tym kraju, tarn n cisari jablinka 
wze dwanaccit rik Jak n6 rodyt zototii jabtuczka^. A win kaze: 
;,hlL! tobi sie ne prysnyto, to je prawda; pid ton jablinkon je za- 
kopani dwa midini kitty z sribtom; i 6ny szczo misici& sie suszie 
i czerez toto kor^n uwiewaje (wi$dnie) i ne rodyt; ktoby znav 
i toti kitty z hriszmy wikopav, toby jablinka rodyta". I znow 
spie. L6sz win zasnuv, a 6na kryknuta z sona (ze snu): ah! 
A win kaze: „szczo tobi takoho?*' A 6na ka^e: ,,m6ni sie son 
prysnyy szczo ja buta w tij a tij zemne, a tam panna, cisarska 
donka, wyjszta na dwir, w4e szternacit' rik tomu, i ne znaty 
de sie podita". A win kate: „ha! prysnyto sie tobi; to je pra- 
wda; to ty sama je; ot toty tr6 sklenczenci (flaszki) szczo je na 
wikni; a ktoby z nych pokuszyy toho napoju, ate muszczyn' ne 
zinka, to takiejby may niuch szczoby az do twoho tata zajszoy". 
Taj znow pozasypiely. Ale ona znou zy sonu kryknuta: uh! 
A win kaie: „szczo tobi takoho je?^ A 6na kaze: ntakiej my 
sie son prysnyy, szczo stojit zounier na odwachu widkoly swit 
sie zacziey". A win kaze: „to tobi ne prysnyto, to je prawda; 
to ja sam stoju na odwachu ; jakby sie najszta taka duszie, aby 
m6ni skazata oberlezunok (Abl5sung), jaby swoji reminie skienuy 
z sebe i na neho day". A tim cz^som kohut zapjiy, a win 
ztyj duch piszoy. 



30 

Ona wziela, z tych sklenczynok i sypaIa(daIacb}opca)napij, 
zabrala sklenczyny z sobon^ zabraly hroszi dosyt, taj wtikajat Taj 
jeho mynaly ^ovniry het; na odwacha. Frijichaly pid misto, de jij 
tato, i daly znaty do caue, szczo jaho donka jide. Cisar' zro- 
byv welyku paradu, wyszly protiw neji mazykanty, strilejut iov- 
niery, muzykbanda hraje, tambory bjut — i tak wprowadyly iji 
do burku (Burg) razom z chtopcem. I pytaje sie cisar chlopci&: 
„ szczo ty cboczesz za nadhrodu; za toto^ czczod mdni donku wi- 
szukav i pr6prow&dyy do mSne''. I cisar kaie: ndaja tobi po- 
towynu mojeho krajd i bery szlab z mojow donkou^. A cUopec 
ka^^e : „q6 treba m6ni kraja, i z donkou dlaba ne wozma; bo ja 
maju wze zinku". Cisar' kazav mu nabraty dribla, zotota w br6- 
czku; zatoiyiy szt6ry koiii i to widprowadyly jiho z paradou 
ai do druhoho carie. Win tarn u drahoho carie wstupyv za ja- 
blinku wskazaty. Cisar' kaie: »najsz6y ty twoje szczistie?" — 
A wia vidpowidaje: ^najazdv**. Car ka^e: „9l moje najszov?" — 
A win kaie: ^najszov, daj ty m^mi dwa ludy z riskalamy i z to- 
patamy''. I win piszov zaraz pid jablinku i zacziev kopaty; wy- 
tiehnuly dwa kitly hroszi. I jak stojata jablinka, tak zacw6la. 
Cisar' kaie: ,,szczo ty cboczesz a m6ne za nadborodu, za to, szczos 
najszov moje szczistie?"" I kaze ma zakladaty szt^ry koni do 
br6czki; i t6ty dwa kitli broszi kazav ma na br6czka wisypaty ; 
i szcze mu kazav dosypaty. I z paradou jibo wyprowadyv do 
druboho cisara, do tobo szczo syn mu cboruje, szczo perszy raz 
buv. Teper win wstupyv do naszobo cisari. Cisar' ka^e: „naj- 
szov ty twoje szczistie?" Win: „taj najszov*. Oisar': »a moje's 
najszov?* — Win kaie: „najszov; ale proszu najjasniszcz6 pa- 
nowe aby6te wystupyly z cymbry (Zimmer)". Ony wystupyly i j6bo 
lyszyly z tym pr^ucem szczo teiyt cbory sim rik na oden bik. 
Win chlopec tobdy wziev i tobo prenca udaryv bukom. Udaryv 
bo raz, a win zacz^v sie kiwaty, ruszyty. Udaryv bo druby raz, 
win sie scbopyv taj i siv. Udaryv bo trety raz, win wstav na 
noby, takiej delikatnyj (pi^kny), takiej sylnyj, jakby nibdy ne 
iQi^y. I tato tak sie du^e urad6wav, szczo j6bo prenc zdorowy. 
I pytaje sie ho: „szczo cboczesz za nadhorodu u m^ne, szczo 
liiko (tyle) bulo doktoriw z citobo kraja, a nichto mu ne mih 
radu daty, ty jemu dav za kwadrans bodyny". A win kaiie: 
„niczoho ne choczu; tilko aby m^ne kompanije zovnieriw wid- 
prowadyly z paradou do moho tata, kupcie. I preprowadyly j6bo. 



31 

Zajicbay na obijstii (obejdcie); nwiszov (wszedl) do chaty; 
kaie: „prosza tatn na dwir podyw^ty sie jakie ja szczistie naj- 
8Z0V". Prywiv ho do j6dnoji bryczki; pokazav broszi: „na, ma- 
jete kilko hroszi jak ja?'' — Prywiev do druhy bryczki; i zd6w: 
„dyw6tsie kilko ja hroszi maja^. Tato iinczin (te^c) jeho sie 
pytaje: „de ty synka takije szczistie najszov?^ — Win ka£e: Jdit* 
w tretn zemla ; tarn stojit ioynier' na odwachu w lisi. Jak pryj- 
d6te prosto neho, 2ebyd-te skazaiy j6ma oberlezunok (Ablfisang)^. 
Teper win pryjszov, i skazav oberleznnok. Tot reminie z sebe; 
taj na neho; — taj stojit do nenki (do dzisiaj) tarn. A tii dwa 
(dwoje) to sobi pan6waly, dokiw ne pomerly. 



6. 

Postaniec zi^ciem ^). 

Kapiecjedea wdrodze b^dfc zanocowal u mlynarza. A ie mlynarka leiala 
w poiogo, ulokowa} 8i§ przed chat§, i usiyszal jak ptaki ziote szczebiotaly, 
ie ten ayn co si^ tu dzii ma narodzid oieni ai^ kiedyA z kapca tego c6rk§. 
WstawBzy rano, pojechal w dalazf drog§ i zapomnia} o wr62bie. Po kilku- 
naata jednak latach, gdy ma wypadio jecbad w t^ aam^ droge i nocowad 
Q mlynarza, zobaczywazy tu urodziwego miodsiana, przypomnia} aobie o niej. 
Cbcf c jakiei dad poleceoie ionie, wyalal owego mlodziana do niej z listem, 
w kt6rym wyrazi} aby ona mlodziana tego zgtadzila. Mtodzian id§c do 
niej, Qsn§l w p6}-drogi pod krzakiem, gdzie go zdybali dwaj koledzy, i prze- 
czytawazy 6w list spalili go, a wloijW natomiaat do kieazeni inny, gdzie 
6ta}o, aby ona cdrk§ aw^ wydala za owego mtodziana. I tak ai^ iH sta}o, 
a tak wrdiba ai$ apehiila. 

JtpAt. MyMyn. 

Buy odyn kapec-a win bnv bohacz. Ate raz jichav win des 
w doroha, widaw na jarmarok; taj zafatyta ho nicz na poly. Ate 
wzdrily slahy mlyn taj kazut, szo nyma de ynde noczuwaty^ 



*) Podobnie jak a Schillera: Der Gang nach dem Eisenhammer, Obacz: 
Lud, XIV nr. 16 (atr. 70). — J. W. Wolf: Niederldndisehe Sagen, 
Lipak, 1848, nr. 117 (8. 175). 

Przypomina to takie epizod w tragedyi Szekapira: Ham 1 et, kr61ewlcz 
daAaki. Kr61 w podejrzeniach awycb co do atoaunkdw paaierba z matk^ 
nie natawa}, i uznawazy potrzebf zgladzenia mlodzieiica, wyalal go do 
Anglii w towarzyatwie dw6ch wiernych alu^alcdw, kt6rzy mieii liaty ryte 



32 

lysz chyba w kim miyni. A kapec ka^e: „Ta szo robyty-— koly 
nyma de ynde, to tr6ba by tat noczawaty^ koby lysz pryjmyly"- 

Nu, piszly sluhy taj prosi metnyka; aby jich pryjmyv na 
nicZ; a win pryjmyy. Ate metnyczka bula na tych dniocb (w cii^zy). 
Tarn bula a metnyka jakas kotesznynka Czagrddka, koliba); ta 
do neji zawely chadoba a stuby piszly do cbaki (chaty), taj metnyk 
klycze y kupcie do chaki, bo to stagiA (styczen) zwyczajne-zyma. 
Ate kapec jak si dowidav, szo metnyczka na tvch dniocb^ taj ny 
cbokiv yty do cbaki — kaze: ja budu tut pered chatow*'. 

NU; naktaly jema waterka (ogien) taj win siv sobi kold toji 
waterky taj drimaje sygiczy. Ate w noczy dywyt-si, a to nad- 
tekily dwa zotoki ptachi (ztote ptaki); taj kazut: „Otaceho 
metnyka wrodyy si cbtopec*'. A to jakkarat tohdy metnyczka zlihta 
taj mata chtopcie^ a w toho kupcie bobatyri je giwczynka (ptachi 
howorie), ta wna bade iinka ceho chtopci"". A kapec aczav, szo 
to wny za neho howori, taj podumav sobi. ^A iei to moze boty^ 
ja takyj bobacz^ takyj pan — day swoju donka za syna takobo 
starci (^ebraka) — ce paste^. Na wze win jakos po hirki bigi, 
(bidzie) peresygiy pid chatow nicz, taj dodwita (do dnia) pojichay 
sobi, kndy may jichaty. 

A metnyk wziey ta jak tot ch topee pidris, taj day bo do 
szkit, a kapec sobi bajduze y zabay za toto, szo toty ptachi ka- 
zaly. Ate szos (co-s) w simnacit cy w wisimnacit rik trafylo-si znow 
toma kapcewy jichaty tow samow dorohow, taj znow ho zafatyta 
nicz a win zajichay do metnyka wze niby do znakomoho (zna- 
jomego), a metnyk pryjmyy ho na nicz, taj szos si zhoworyly a 
metnyk kaze: »Agit (a oto) ce tot chtopec, szo toji noczy uro- 
dyy si, jak wy n m6ne noczawaly". A kapec dywyt si, a to ta- 
kyj fajnyj panycz, i win nahaday (przypomniat) sobi toho, szo 
toty ptachy kazaly taj damaje sobi: „Wid czoho bida, mo^e to 
taki jakby i bato, jakbym si tomu ny sprotywyy; ate ja ny do- 
puszczu, aby to tak bato^. Taj szos sobi podamav taj zacziey 
si szos pocokawaty (namyslac), szo szos niby doma zabay 



na drzewie, nakaziij§ce Anglikom zadad ma dmierd. Dowcipny jednak 
kr61ewiczy podczas ami swoich towarzyszdw, przepatrzyl listy, a po- 
znawBzy zdradf stryja i przewrotnodd tych dworzan, prowadz^cych go 
na dmierd, podstawil im rozkaz do Anglik6w, aieby w jego miejsce 
stracili towarzyszdw jego. 



33 

zinci skazaty taj niby chocze posylaty slnha, ate znow si poco- 
knje, szo ny maje koly na slnhn idaty nim si werne z donm 
a bez sluby ny dobre ma jicbaty... A nielnyk azdriv, szo win 
si tak pocokaje taj kasbe: „Napyszit do iinki, szo treba^ a mij 
chlopec ponese; — win odnako ny maje teper takoji roboty, bo 
teper wakanc (wakacye)^. A kupcewy j toho lysz treba bulo, 
taj siv borsze taj napysav, i zapeczietay taj day tomu metny-* 
kowomu chlopcewy; a cbtopec ponis, a win pojicbav sobi, kady 
may jicbaty. A win napysay do zinki: „Froszu tebe moja ko- 
chana luba zono> ces cbtop-panycz, szo ces lyst tobi prynese, 
maje buty naszym zietem, kobys ho des tarn tak zatratyta, 
szoby j czistka (wiesc) za neho propata". 

A!e tot metnykiw syn nese toto pysmo; nese, ate to duize 
sonce prypekto a win si zmuczyy ta zihriy (zgrzat si$) taj leh 
pid korcz w cbotod szoby trochi widpoczyty, taj nsnay taj spyt. 
Ate yszty tow dorohow jakis dwa panyczi jebo towaryszi z szkoty, 
taj ho piznaly taj ka^ut: „Ady onde Metnykiw spyt pid korczom; 
ba kudyi yde?*^ Taj pryjszly dnemu, szoby si zapytaty kudy 
jde taj dywji si, a win maje pysmo taj kazut: „Tde des yz py- 
smom, anu proczytajmO; szo w kim pysmi stojit?^ Taj wziely ta 
rozpeczietaly taj proczytaly i kaiut: „Tj szkoda ho szoby tak 
marne hynuy„. Ta uziely taj szerknoty sirnykom (potarli 
zapatkQ) taj toto pysmo spalyly a napysaly: ^Prosza tebe moja 
kochana, luba zono, szobys kazata cemu panyczewy, szo tobi ce 
pysmo prynese, skrajity fajnu, delikatnu odezu taj pokapyta wse, 
szo maje biity, taj szoby si zwincziey z naszew donkow nim 
ja si do domu wernu^'' — ta zapeczietaly taj poktaty tam de toto 
pysmo stojato taj piszly sobi. A win tot metnykiw syn ny za- 
dovho probudyvsi, ta wziev pysmo taj ponis. 

Nu prynis win do iinki toho kapcie, a wna rozpeczietata 
taj proczetaia; taj zaraz pislata odnych stub za saknom kupu- 
waty a drnbych po krawciech y wsiudy kudy treba buto, taj po- 
sprawjeta tomu metnykowomu synowy wse sze treba buto y w-bor- 
tynu (ogarnienie) y k^peluch y czoboty, dosta toho^ ubrata ho 
wid nib do hotowy; taj szcze nim kupec wernuy si, a win zwin- 
cziey si z kupcewow donkow. 

Ate tot kupec bawyy si w dorozi moze try a moze sztyry 
negily — dosta toho, szo raz w weczir pryjichay do domu taj 
utworieje dweri ta dywyt si, a tot metnykiw syn sydyt z jeho 

Pokucie. Tom IV. fi 



84 

donkow za stolotn taj weezerijat, a win do iinky: »A ty szo 
zrobyla"? A wna kaze: „Jakto-szo?— to szos chokiv — zwin- 
czietam toho panyczie z naszew donkow". A win kaie: ^A dei 
ja tak chokiv— a tehet za^lipylo bato, szos ynaksze proczytata 
jak ja napysav?" —A wna piszta taj prynesia jemu pydmo taj 
pokazala; a win procztav, taj tak si zadywuwav, szo ma z dywa 
ny nioblo zijty, jakto tak zrobyty^si mohto, szo win napysav yna- 
ksze a teper ynaksze znow y sam czytaje, taj kaie: „Abij cy 
m6ne szos obijszlo, cy szo?" Taj uze propalo ; wie masiv hO; toho 
melnyka pryjmyty za zieki (zi^cia). 



Moo pokuty ^ 

Gospodarz bezdzietny zbudowa} most na bagnie, i 8toj§o pod mo- 
stem, Qslysza} jak przechodz§c tamt^dy Pan-£6g mdwU do M. Piotra i Pa- 
wia, ie b^dzie on mial syna, lecz ten rodzic6w admierci. Wkr6tce t&i ayn 
ten ma sif urodzil; ale ojciec spotkania 8i§ z nim unikal. Syn dowiedzia- 
W8zy sie o przyczynie, poszed} w dwiat, i w pust^j karczmio dostawazy knp^ 
pieni^dzy od zmariych dusz, urz§dzil aobie gospodarstwo i oienil 8i§. 
Rodzice dowiedziawszy ai^ o nim, z ciekawoici przybyli do niego, a iona 
jego umiedcila ich w osobnym pokoja. Ale diabei podszepn^ wracaj^cema 
z cerkwi synowi, ii iona jego dpi w tym pokoju z gachem. Wpada on tedy 
i palaszem przebija rodzic6w. Potem ze skruchy obchodzi cerkwie, a spo- 
wiednik jeden nakazi^e mu, aby 8i$ za poknt^ 8palih Naloiyl wi^c ogiei^, 
w8koczyl wefi i zgorzal, tak ie pozo8talo tyiko 8erceiw§troba. 

PrzechodzUa tamt^dy car6wna, zwabiona zapachem kwiatdw, a zjadi- 
8zy owo aerce z w§trob^, zo8ta}a brzemienu^. Car kazal j§ wrzucid do kar- 
mnika; ta urodziin cblopca. Ten uproaiwazy aobie u cara poalachanie, za- 
dwiadczyt niewinnosc car6wny i wyznawszy ii jest owym spalonym pokutni- 
kiem, nzyskal woluoid i do iony wr6cil. Tu tei zastai w zdrowiu i rodzic6w 
swoich, z iaski bo2ej do iycia wskrzeszonych. 

Od Obffirtyna (Csortowleo). 

Buy czolowik taj zinka, taj ny maly dit^j. Ale daze baiy 
bohaczi i n6 maly na koho majetok tyszyty. Ale za selom bnto 
das^e welyke bototo, takie szczo nikto ne mih perejty ni pereji- 
chaty. Wony si poradyly, ta na tim bototi postawyty mist 



Lud, XXI, str. 180. Wyrzutek. 



36 

PiszoY toj czolowik po pid toj mist sluchaty szczo kto bade 
kazaty. Ate idot lady, idni ktenut, drabi ^j^kojat, zwyczajne 
jak hromada. Ale nadcbodyt M. Petro, Pawto i Bob. Taj 6&. 
Petro i Pawto kaiot: „Bo2e, szczoby to daty toma czolowikowi 
za toj mist szczo my ne brodym czerez bototo**. Ale Bob : Ja 
w2e znaja szczo jomo daty za to, to szczo joma bad6 najatiszni- 
szcze a doma: dajmo joma j6dna detyna^. „Na, — ka^i 6w. Pe- 
tro i Pawlo — szo ta jema damo, czy cblopcie czy diwczie?* — 
Ale Bob znaje icb badky, czoma ony byly-by rady, taj ka^e: 
„damo joma cbtopczyka, ale win ot6c bade wid nebo stracenyj^. 
I pisz}y. 

A toj czotowik z pid mosta wylazyt, taj do doma piszov 
placzaczy. Pricbodyt do dome i tak samoje, ale iinci nic ne 
kaie. A zinka jak nzdrita szczo win takyj smatnyji i zaczynaje 
jobo sie dopytywaty „czobo ty tak sami\jesz?^ — Ale win ne 
cbotiv iji kazaty; aze nareszti ka2e, szczo szty dwa lude a p6- 
red a tretyj za nymy i staly na mosti i zacziety boworyty, szczo 
„my badem maty cbtopcie, i ja bada straczenyj wid nebo**. Ate 
ssinka kaze: ^szczo ty czotowicz6 stachajeszf to jaky6 pijaki 
jszty, boworyty n6 znaty szczo; jak my ne maty ditej kotym 
byty motodi; to teper pewna ne budem maty koly'm stari*. 

Ale w korotkim cziesa je cUopczyk. I tak toj cbtopczyk 
borzo wyris, do roku zrobyv si szkilnyk. Tak cbodyt do szkody, 
dobre si aczyt, ate j6bo tato zawsze wid n6bo wtikaje ; wie toto 
na badci maje, szczo win bad6 od nebo straczen. Ate profesor 
jebo nakaznje jak ide iz szkoty, szczo Jak ty si majesz obcbodyty 
s swoim tatom, szczo majesz pocilawaty w raka jak idesz i pry* 
cbodysz z6 szkoty''. Ate win kaze, szczo: Ja si ny moia s swoim 
tatom nigdy zdybaty, bo win atikaje wid m&ne, mij tato^. Ate 
kato toj profesor joma: ,,spytaj si swobo tata, czom' win id tebe 
atikaje?"^ Ta win prycbodyt do doma iz szkoty i zastav swoho 
tata w cbati. Jobo tato cbocze atikaty od nebo, a win lowyt' 
za raky i cilaje. I pytaje si: „skaiit' myni tata, czobo wy ati- 
kajete wid mine". A win kaie: „bo myni kazaty try iud^, 
szczo ja buda wid tebe straczenyj"". — Ale taj cbtop6c kaze: „ma- 
jete wy baty wid mSne straczeni, to ja ida sobi w swit". I kaze 
do swojej mamy: ,ztabid't6 myni szmatia na doroba, cbliba, bo 
ja szcze ida do szkoty, taj pryjda z6 szkoty taj pijdu w swit*". 
Taj pryjszov z6 szkoty, wziay sobi cbliba, szmatja, taj piszov! — 



36 

Jak piszoY taj zajszov a lis, a n tim lisi buto dwi korczmi, 
jidna dobra, a druha pustynia. Tak win zaczi^v si prosy ty 
u iydiw na nicz, a wony bo ny cbti6Iy przyjmyty. A win kaze: 
,ja idn do toji pustoji korczmy, taj budu tarn noczdwaty"". Ate 
jemu kaiut lady: „oj n6 idy tarn nocz6waty, bo tam nikto ne 
noczawav; to i ty n6 perfinocznjesz**. A!e win kaze: „yj! szczo 
to ja n6 dbaju za swojim 2ytiom, ja i tak piszov a bind (bt^dzic), 
abo budu zyty abo ni"*. 

Ta leh na }uzko, pomotyvsi taj zaczynaje spaty. Ate pry< 
chodie u noczi6 d'nemu nmerli duszy i kaziut do neho: „wstan 
id nam; my szczos tobi skazem^. Ale win ne wstaje bo si bojet 
A wony ka^ut: >,wstan, wstan, tyiko postaw nohu na ryskal taj 
zaraz si znowu teiysz^. Nu, win astav, postawyv noha na ry- 
skal ; taku kupu hroszy wisypaty, ai pid sufit. Taj kas^ut jomu : 
Jak budesz ^yty, tak tat sobi s6dy, bo tat twoje szczistie; — 
ate zawsze za nas aby6 pamiatav, abys stazby najmav, aby^ 
nigdy niczoho ne robyv, bo n6 potribujesz robyty; bo jak je oti 
hroszy, ta ty «se bad6sz braty, a ta ase bade pribawaty". 

I win tak robyt. Ozenyv si, i zawsze najmaje stazby, ro- 
byt praznyk, spreszije abohycb, starciw, i szczo dnyny nigdy ne 
zminyy cityj rik. Ate nabadav sobi za swoji rodyczi, za tata, 
za mama, szczo ne znaje szczo wony de robie, czy majnt de 
z witki 4yty. Jakos by si za nych dowidaty i im hroszej pi- 
staty. Az jak wony si dowidaty ti rodyczy, szczo win si do- 
bre maje, i cikawi baty sami, pryjichaty do neho, ate ne zastaty 
ho doma. Lysze isinka bata z kacharkamy, waryta obid dla 
tych szczo pryjdat iz cerkwy. Jak wony pryjichaty, Ainka ich 
ahostyta i zaprow&dyta ich do osobnoho pokoju, aby si lihty spo- 
czyty trochi. Ta w6ny sobi polehaty, — a 6na ich zamknata, ta 
synowi. A czotowik ide z cerkwy, i joho zdybaje dyjawol (dia- 
bet), i kaze : „0 ! ty robysz szczo dobroho, a twoja iinka robyt 
szczo najhirszoho". — Win kaie: ^de?" A toj kaze: „w tim kraj- 
nim pokoja zamktafi". Ate win prychodyt pid toj pokij i dy wyt-si 
kriz wikn6, cy to prawda szczo dyjawot kazav; dywyt-si: pra- 
wda! spie dwoji lud^j. I atwarije dweri, witichaje patasz, jak 
macbnav taj perStjev razom tata i mama. 

Tak prychodyt do kuchni, tam de liinka waryt, taj stakaje 
nohamy, a zinka kryczyt: „cyt! ne stakaj-si, bo zbudysz tato 
i mama^. A win tohdy kaie: ,,aze propato: szczo ti to lady ka- 



37 

zaiy na mosti, a mij tato czny, tak si i stato, ja u26 i stratyy; 
t'per ze ty si tyszy i tak roby jak my robyfy, najmaj staibu, roby 
obidy za tymy daszmy; a ja jda a dwit ladi si pytaty, jak si 
hrichiw za tatu ta za mamu spasaty". 

Taj zapieczet6waY toty dwery i piszov. Ide seto wid seta; 
de pryjde^ do cerkwy wse ide spowidatys i wse pryznajesi ksion- 
dzam szczo zrobyv, aby mu zawdaly pokutu. Ale nadybaje od- 
noho ksiondza, szczo mu zawdaje pokutu, kaze: ;,idy u lis, uijdy 
sim myl lisom, utny sobi sim tatriw (kiafter, s^izni) droti i na- 
ktady uohon, jak si toty drowa rozborii, to ty si d&teko rozbiiy 
szczobys u samyj HoboD skoczyv". — Win tak zrobyv taj si spalyv, 
tysz si tyszylo serce i peczinka (wi^troba). 

Ate tou dorohoii kotroii win iszotL dute krasni kwitky ro- 
sty. Ta u Cisari6 buta donka taki szczo nigdy na spacer ny 
szta nigde; ate dnie iji skortito ity u toj lis na spacer. Tak 
iiona piszta u toj lis; cisar* pizwotyv, ate pid wartoQ. Tak 6na 
tou dorohoii ide, ta use t6 kwitki6 rwe. Cz^m btyszcze k'tomu 
uohnewi prychodyt, tym kraszcze kwitki6 nachodyt. Ate pry- 
szta 'd wohnewj i najszta toto serce i peczinku taj zjita. Taj 
zajszta w kiehotu (cis^t^), i tak w korotkim cziesu maje chto- 
pci^. Ate cisar duze si tym zazuryy-6 i ne zlubyy swoju donku. 
Ta po tomu jak fiona mata chtopciH, kazay ji zamknuty do karra- 
nyka. Ate tarn jii niczoho ny dawaty jisty, tylko to, szczo we- 
pram. Ghtopec toj daze prutko wyris za piyrik, a moze za mi- 
siec, taj zaczi6v si stydaty szczo hotyj. I zacziey prosyty tyji 
stuhi szczo ji donosyty jisty, aby taki dobryj cisar buy, aby 
pryjszov si na neho podywyty. Ate cisar toho ne lubyy i czuty 
za tuju dytynu, taj ne cbotiv ity. Az nareszti kaie: „pidu za 
ciekawist'". I pryjszoy d'karmnykowy i stay i dy wit-si: ta toj 
z karmnyka chtopec obzywaje si, szczo: „didu mij kochanyj, bud' 
na m6ne taskawyj, daj myni jakoho ubrania; bo moja mama je 
n6wynna za m6ne". Taj uie rozkazuje, z jakoj pryczyny win 
sie nachodyt u karmnyku, szczo win si spatyv za hrychi, i todi 
podziDkowav didowi za ubranie i piszoy nazad do iinki. 

I prychodyt do toji korczmy — i ide do tych dwer6j szczo 
zapeczietQwav jak iszov id swojelio tata i mamu. I 6tworyv 
dwery, a znych upaypatasz, a 6ny powstawaty, taj kaiut: „Synu 
mij lubyj, jak-z6 my pozasypi6ly na dovho". — I tak spasyv hri- 
chiw za rodycziw. 



38 



Zazdrosna iona. 

Enpiec nmleraJ%o pozostawU syna i edrk$. Syn sif oienil, lecz sio- 
Btry opnicid nie ehcial. 2)ona jednak nie labila bratowej. Pojechal syn 
kapca po towar, i gdy wr6ciw8zy poszedl powitad najprz6d 8ioBtr§, iona 
por^bala ze zlodci zioty w6zek jego i sp^dzUa czyn ten na 8io8tr§. Drn- 
^m razem, gdy wraei^ i udft} 8i$ zn6w Dajprz6d do 8!o8try, iona abUa naj- 
pi$knieJ8zego konia i na 8io8tr§ to Bp^dzUa. Trzocim razem, odr§ba}a 
wlasnemu dzieci^cin giowf i oskariyla o to 8io8tr§. Knpieo nwierzy- 
wszy ionie, wywi6dl zatem 8io8tr§ do Ubo, i kazawszy jej wleii6 do wyko- 
panej przez ni% jamy, odci§l jej r§ce ai po lokie<^., i pozo8tawih A polo- 
wal tarn kr6l. Ten j§ wydobyjt z jamy, zawi6zl do palaca i oienil si§ z ni§ 
mimo woU matki nie chc§cej m\e6 synowej bez r§k. Gdy odjechal na wojn^, 
iona ta (kr6lowa) powila mu synka ze zlot^ g}ow§ i z mieBi§cem na 
p^pku, a matka donioBla o tern kr^lowi. Poslaniec z Hstem za8ze<U na no- 
cleg do jej brata, ktdrego iona list przeczytala i odmienila, zawiadamiaj^c 
natomiast, ie kr61owa urodzila psa. Kr61 odebrawszy t^ wiadomodd, odpi- 
baI, aby czekad jego powrotu. Ale poslaniec wracaj^ zn6w zanocowat u tej 
bratowej; a ta IiBt zn6w odmienita, nakaznj^c kr61ow^ spalid na cier- 
niowym ogniu. OdebrawBzy ten rozkaz matka, chc§o kr61ow$ uratowad, 
pascila j§ z dzieci^ciem w 6wiat. Ta zn6w chc^c 8i$ napid wody z k ry n i c y, 
upudcila dzieci§ we wodf, lecz wtedy odrosly jej rece. UcicBzona tem, 
poBzla dalej i napotkala pana, kt6ry j^ wzi%l do swego domu. A tymczasem 
kr<Jl, wr6ciw8zy z wojny, i uslyszawazy o wydaleniu kr61owej, pojechal jej bzu- 
ka6 i znalazl a owego pana. Zdrada si^ wykryla, i ow^ zl^ ion§ mlodego 
kupca zamurowano. {Imd^ Vlil, 8tr. 35). 

Od HorodeukI (StnylM). 

Buv od6n wylykij kupfec; ale buv duzy staryj win i jeho 
zinka. I m&ly dwoje dityj, syna i donku. 

Tat u^.e pryjszov czies umyraty jebo zinci, a staryj sam 
lyszyvsi lysz z dwoima ditmy. Ale prozyv i win szczos paru 
rokiw, i dn^y zaslab, i zaraz sklykav sw&i dity, rozdityv ich 
maj^tkom i kate synowy t&k: „Ty synka pamnit&j abyd si ny 
zynyv az u trydsit lit, a ty donko abys-si ny widawata borszy 
az u dwadsit i piet lit^. I pobtahostowyv swoji dity taj zaraz 
um6r. 

Jak pochowaly swoho tata, toj syn ka^e: „S6stro, ja ny 
moia tak witrymaty jak myni tato kazav, ja masza si zynyty". 
I pojichav a swit szukaty sobi zinki. Ate jak jichav z doma 
ta zyhnav-si z systrow, i kaiy tak: „SestrO; cbot' ja*si ozenia^ 



39 

ate ja byz t6by odnako ny obijda-si| byz twoji rftdy; ty myn6 
musysz zawszy poradyty, bo ty moj& systrft ridna^. I potyhnav-si 
taj pojicbav. 

Za para misiciw pryjizdyt wie z iinkow. Ale systra jak 
zobaczy}a swoho brata wie w piri, wzieta cblib i sil taj wijszta 
protiw ii6bo tak jakby ridna mama. Tat zaraz zrobyly bal. Po> 
zjizdyly-si hosti i szczo6 si pohostyly, taj koidyj w swoja poji- 
chay. Blynalo wie moiy para n6g;il po wisilo motodoho kapcife, 
ale jebo £inka kaiy : „abo widgity-si (oddziel sif) wid swoji sy* 
str^y abo ja sobi jida do swobo tata i tarn badu sygity a z two« 
jew systrow ny bada**. Ate jema bay da2y wylykij j^iel za sy- 
strow i zaraz kazay wiklasty drohi patacy prawo tycb, i wie 
8i widdilyy wid swoji systry. 

Ale odnoho raza zahad&y jichaty w swit za towarom do 
sklepo, a doroha wse prypadata jichaty po-pry systrynyj dim. 
Taj win zaraz skoczyy zi swoho pojAzda, ta flry wiprawyy na 
per6d^ a sam powyrnay do systry na poiyhnanie. A tota systrft 
jemft kaie; ^jid' braty w doroha, ate badesz dAzy zte hostyty'^. 
I poiyhnaysi taj pojichay^ a jeho iinka wygita szczo win po- 
wyrtay do swoji systry, taj dnty latyta-si (gniewata si«). 

A win jak zajichay do odnoho wylykoho mista, i krasnoho 
sobi towara nakapyy taj ny doroho zaptatyy. Ate szczoz, koly 
viie powyrtay do doma, taj zajichay a wylykij lis i zachopyla 
ho tam nicz i zaraz napaty jeho hajdamachi i zrabawaty wse 
szczo nakapyy i chokily jeho abyty, ate win kaze: »byrit sobi 
hroszi i ws6 szczo je, lysz myni 'zytie darajty". I szczo6 won^ 
pomirkowaly i pastyly jeho skywoho lysz w szmatia. Ate win 
jak pryjszoy do doma i zaraz p^rszyj raz powyrnay do systry, 
a jeho 2inka jak t6 azdrita; taj zaraz iz toji ztosty pirwata so- 
kiera i pobihia do wozowni i porabata zoiotyj wizok i w wij- 
szta do pokoja taj ptaczy. Ate jij czotowik wchodyt taj kaze : 
^a ty czoho ptikczyszf' A won A jema kaie: Jakte myni ny pta- 
katy; koly ty pojichay z doma a twoj& systra pryjszta taj pora- 
bata zototyj wiz6k^. A win kaie: y,a ty toho tak ptaczysz; ta 
naj rabaje, bo jij bay ^iel, bo to bay naszoho tata, a wona pom-* 
bata, to typer ny bady ni jij ni myni, a ty nymajesz czoho pta- 
katy«. 

Ate wsto promynuto z para den, mo2y tam dwi abo try ny- 
gily, win byri taj zn6w jidy w dordha, i zn6w powyrnfiy do 



40 

swoji systry na po^yhnanie. A systra kaie: «jid' braty w do- 
rohu, ale typer duzy dobry budesz hostyty*. I poiyhnav-si taj 
pojichav w dorobu. A tak ma si dobry powyto, szczo szcze ni- 
koly takoho krasnoho towaru ny nabrav. I pryjichav szczasly wo 
do doina. Jak a^e pryjichav na podwirie i zaraz wibrav naj- 
kraszczyj daranok dla systry i wnosyt do pokoju. A jeho iinka 
uzdrita szczo win powyrnuv perszyj raz do systry, i pirwala 
sokieru i piszia do stajni i porubata najkraszczobo konie, 
i w wijszia do pokoju taj placzy. A win wcbodyt taj kaze: „a ty 
czoho placzysz?" — „Jak myni ny plakaty, koly ty pojichav 
z domu, a twoja systra pryjszia taj porubala konie". — »A ty toho 
plaszysz, cyt ny placz; jak systra porabata, to typer ny budy 
ni jij ni myni, bo to nam tato buv lyszyv, a jij bnv Jtiei, taj 
wona porubata^. I wze stato tycho. 

Ale tut promynulo mo4y znow paru negil. Win znowjidy 
w dorohu, i znow powyrnuv do swoji systry na pozyhnanie. A sy- 
stra jemu kaze: Jid bratczyku w dorohu i duzy dobry budesz 
hostyty**. I po4yhnav-si taj pojichav. Jak w4e nakupyv towaru, 
taj jidy do domu; i tak mu si dobry powyto (powiodto), szczo 
lipszy ny mo^y buty. Jidy do domu, a jeho zinka wze wizyraje 
czy win znow powerny do swoji systry. A win lyszen na po- 
dwirie, taj wybrav najkraszczyj darunok i nese swoji systri. 
A jeho iinka jak uzdrita, taj pirwala szablu i zrubata swojij 
dytyni ho town. A win wchodyt, a wona piaczy. Ate bo 
win dywyt si, a dyt^nicza hotowa kaczieje-si. Taj win kaze: 
„a to szczo si stato?** — „A dywy-si szczo si stato; twoja sy- 
stra pryjszta taj zrubata dytyni hotowu^. Ate win kaie: „nu, 
koly moja systra tak zrobyla, to wze i wona ny bude zyty". 
I zaraz wziev szablu i schowav pid ptaszcz, i piszov do systry 
i kaze: „S6stro, byry ryskal i topatu, taj pidem w lis; ja jak 
jichav do domu ta nadybav'iem taki kwitkie jak buty w naszoho 
tata i myni duzy wony spodobaly-si ; taj budem' kopaty". Ate 
systra nic na to ny widpowita, lysz wzieta ryskal i topatu, taj 
piszta z bratom w lis. I zajsziy tak dateko w lis, ai wijszly 
na odnu sziroku polinu. A win kazy: „sestro, byry ta kopaj tut 
jamu, a ja pidu dali w lis^. A win ny za toho piszov w lis 
szczoby szczos najty cikawoho, ate win nymozy dobuty s6rci aby 
systru pohubyty; i naplakavsi dowoli za korcziemy (krzakami). 
At nareszti prychodyt, dywytsi: a jama uie hotowa. A win kaze: 



41 

s^stro, byry taj lihaj w tota jama^. LiUa systra jeho w jama; 
ta win kaie: „S6stro, protihny (wyci^gnij) ruki''. Wona jak 
protihta ruki, a win zaraz machnnv szabtyw i wrabav po sami 
likti (tokcie); ta wzi6v i zawjeaiav rnki a chnstyna i nyse do doma. 
A systrn lyszyy w lisi w jami. 

Jak prints rnki do domn i pokazav iiiici, to ny bato lipszoji 
radosty w switi dla neje, jak ncznla szczo jij czotowik systra 
swoju porubav, i wie wona typer citkom spok^na. 

Ale szczoi. Pan Boh ny chokiv toho, aby ny wynna maczynyci 
marny z swita piszta. Taj tat odnoho raza prijichav motodyj 
kr61 z wojny. A to w^^e bata zymowa pora i win zabadav sobi 
zrobyty p616wanie ^). I zaraz zaprosyv sobi mySlywych, i piszly 
lisamy. Jak porozpaskaly go&ci (psy), jak toty psy zacziely po 
lisi brychaty, i tak w odno miscy w-perly-si, ty nihde nawit 
ny rnszi. Ate motodyj kr61 kaie: ^Anu, pidit de i czoho toty 
gonczi tak w odnim miscy br^szat?^ I zaraz piszly myslywci 
na hotos goncziw. Prychogi6 na miscy, dywintsi: a tam jama, 
a w jami ly^^yt osoba taka krasn& jak wimal6wana i stojit na po- 
wititt (na powietrza nad ni^) knyifcka i dwi swiczki koto neji ho- 
rie; ate szczoz, koly byz rnk. I zaraz pobihly i skazaly kr6- 
lywy szczo znajszly. Ate kr6l ka^e: „ana, powygit (poprowadz- 
cie) myne do neje, naj ja si podywia szczo to za osoba*. I zaraz 
pry wyly kr61i na to miscy ; i zaraz swiczky pohasly i kny^ika des 
znydita (zniedziata, zapodziata si^). Ate kr61 dywytsi: a wona 
lyiyt w jami taka krasna ty na cilim swiki ny bnto takoji kra- 
snoji. Taj kral zaraz pyry-iyhnav-si i ka^e: „Wszelki dach 
Pana Boga chwali^. Ate wona widpowidaje: j^i ja go chwali^. 
I zaraz kr61 prystnpyv blyicze i kaike: ^Panno, ja bym prosyv, 
mozy bys piszta zo mnow do pojazda*. Ate wona ka2e: ^czoma 
ni? ja pidn**' A toj kr61 tak sobi spodobav totn panna, szczo 
ny moty nady wyty-si na nio, lysz tilko je chieba (chyba, wada) 
szczo byz ruk. Ate kr61 sobi z toho nic ny czynyy, lysz pidto- 
^iyy raka pid jij hotowa, i zdwyhnuv na store (sztorc) i wziev 
jij popid boki, wisadyy u swij pojazd, i zawiz do domn, do 
swobo pokoju, a sam piszoy do mamy, i kajse: „mamo, ja najszoy 
w lisy taka krasna panno, szczom szcze w swiki takoji ny wy- 
giy, ate szoi koly byz rak; i prosza mamy cy pozwolyt myni 



} Obacz: Lud, Ser. XXI str. 177, nr. 3. 

Pokueie. Tom lY. 



z new slab uziety ?^ Ale mama jemu kaie : ^szczos sobi polubyy 
to ja tobi ny boronia.'^ I zaraz piszly oboji, wona z synom do neji. 
Mama jak si podywyta, to ai si znmita (zasmocila)^ bo szcze ta- 
koji krasoty w swiki ny wydita, lysz tilko je chi6ba szczo 
nyma rak. Ate motodyj kr61 sobi z toho nic ny czynyy, lysz 
szczo zahadav to i zditav, taj za kilka den zaprosyy hostyj na 
wisile i wziev Slab z byz-raczkow pannow. 

Typer w^e po wisila pyryzyv win para misiciw z ^inkow, 
i naraz jema pryjszla widomist, szczo w kraja nyspokij i maje 
baty wojna. Win zaraz zibrav-si i pozyhnav-si z tinkow i z ma- 
mow, taj pojichay na wojna. Ate szczoz, wojna ny zaraz si 
uspokoijta i prowytasi (przeci^gta) dovsze mo:^y z kitka misiciw, 
a motoda kr61iwna wpata tohdy w ztoby (zlegta), i wrodyta 
chtopczyka z zototow hotowkow, i misic na papcy 
(pQpka). Mama jeho jak tota dytyna azdrita i zaraz z rado- 
sty pirwata za piaro i napysata pysmo do neho, i pistata pistanci. 

Ate tot pistanyc jak piszov w doroha, taj zajszov nyznajomo 
do brata motodoji kr61iwny na nicz. A motodoji kr61iwny brata 
iinka kaiy: „daj sada pyi^mo do pokoja, to badesz noczawaty, 
a jak ny dasz, to pidesz pid wartn^. I widdav pistanyc pysmo 
i zanoczoway-si. Ate tota kapczycha wzieta toto pysmo i roz- 
pyczietata; jak proczytata, taj si zamita, i kaze: „szczo taka za 
odna, szczo wona takoho chtopci wrodyta? czoma ja takoho ny 
maja'^. I dazy sobi z toho wontpyta ta iz serci Intoho (ztego, 
gniewliwego) napysata tak: szczo twoja iinka maje psa; i na- 
pysata drah6 pysmo, zapyczietata i rano widdata pistancywy. 
Pistanyc wziev pysmo 1 piszov w doroha do swoho pana kr61i az 
na wojna. Jak widdav swomn panowy pysmo, kr61 jak proczytav 
i dnia zasamawav-si (zasmucit), i zaraz napysav pysmo tak, aby 
mama nic ny kazata moji iinci, az zakim ja ny pryjida do doma, 
i dav pistancywy pysmo i wiprawyv do domn. 

Ate pistanyc jak wze powyrtav wid swoho pana , i znow 
prypato jemu tam noczawaty de mav perszyj niczlih, i znow 
aprosyv-si tam na nicz, i widdav pysmo do pokoja. A tota 
kapcewa zinka wziela toto pySmo i rozpyczietata i proczytata 
i tak sobi sama do seby howoryt : „szczo to za czotowik szczo 
win swoji iinci za taku ricz niczo ny kazy^. I wzieta pi6ro 
taj napysata pysmo drah6 tak: ;;naj mama moja zinka spatyt 
na tyrnowim wohny, aby ja jij ny zastav iywn w doma jak 



43 

pryjidu.'' I zapyczieta!a pydmo, i lihta spaty. Tat uze zrobyy-si 
ranoky widdata wona pydmo i piszov sobi podoroinyj do domn. 
Jak uze pryjszov, i pokazav pydmo starij pany, a starenka pany, 
jak rozpyczietata pysmo, i czytaje, taj jak zaczne ptakaty, tak 
szczo az krywowi (krwawe) stozy idat. I tak sobi dumaje; Jak 
ja moztt tako nywynnn dnsza z swita zihnaty". I byre toto py- 
8ID0 taj ide do swoji ny wistki i placzy, taj ka^y : ^wydysz ty 
donia moja doroha, szczo twij czotowik napysav^ aby tybe na 
tyrnowim wohny spalyty^. A motoda kr61iwna kaiy: „jak ma- 
myna woli, szczo mama schoczy to zrobyt*** Ale staniszka kazy: 
„w m6ny nyma tak oho serci^ aby ja tak zrobyla"". 

I piszta staraszka i zaczieta rewny Pana Boho molyty-si; 
i Pan Boh davjij takn hadka (mysl) i prychodyt do swoji syno- 
woji i ka^e: „dytyno moja doroha! ja oie znajszta sposib szczo 
z tobow zrobyty''. I zaraz wziela pototence, i uszyta bysazki 
(besagi, worki) to jest taka tdrbynku na pteczi, aby tam mohta 
dytyna a try maty si; i wsadyta tam dytynu, i uszyta znow dla 
neji druhyj worok (to jest kieszenia), w kotryj to worok nasy- 
pata povnyj dukatiw, i wsadyla jij na pteczi, i kaiS tak: „idy 
ty dytyno moja doroha a swit, de tybe Pan Boh zaprowadyt, 
i czej bude boia woli szczo ty czej ny zhynysz byz jeho woli''. 
I pojbyhnata-si starnszka z swojew synowow i wyprowadyta ji 
a 6 wit; rozptakaly-si obi mamy, bo bato i nad czym; bo wze 
serdce ny moty dali promowyty jakiej to bnv rozchid nywistki 
z mamow. 1 pnstytasi bidna kr61iwna n swit. 

Ide taj ide, ate kuda to sama ny znaje^ az nareszti zajszta w ta- 
kiej wylykij lis szczo jemo trudno i kincie znajty. Ate tak daiy za- 
prahnuta wodyci, zy za main chwylku trochi ny zhynnta, ai tnt Pan 
Boh day szczo najszla i kirnycn ; ate szczo^ koly do toji kirnyci 
prystup bay duze prykryj. Jak si bidna kr61iwna zhynata pyty 
wodu i zacziela-si prypyraty na swoji tiekti (kiknty? r^ce nci^te), 
a kirnyci buta hliboka; tak tym cziesoni dytyna czyryz holown, 
taj upata n woda, a wona zo stracha pnstytasi tymy t i e k t i m y 
braty dytyna, a tym cziesom Boia syta sotworyta jij rnki 
i wona bidna n^e z wylykow radostyw wijmyta swojimy rnkamy 
dy tynu z kirnyci. Ach Bozy mytoserdnyj ! szczo za radost i nti- 
cha dla bidnoji syroty kr61iwnoj. Jak potozyta swoho ody- 
naka na zenilu swojimy rukamy, jak nzieta Pana Boha btahaty, 



_ 44 _ 

i to tak szczo a2 serce mato ne pokny z iaiu. Jate po moly- 
twi wziata swoja detynka na rnki i piszla z new a swit 

Jak zacziela chodyty switom, az zajszta do odnoho mista 
i to duzy wylykoho. Ate ide wona mistom , a jakiej^ pan jid6 
pojazdom, taj ka^e: „a z widkie pani jest?^ — .Ja z toho i toho 
mista"*. — „A knda-i pani ide?*' — „Ja sama ny znajn kada 
ja idu; at pnstylamsi u swit taj idn''. Ate pan toj kato: „Ja 
bym prosy V pani, mozyby pani piszta do meny, bo ja jezdiu swi- 
tamy, a moja iinka sama doma 1 ny maje z kiem zabawiety-si, 
a ja bym duty rad i iyczyvbym dla pani, szczo w meny ny 
bato-by zte dla pani**. — I zaraz na toty stowa, sita pani kr6- 
liwna w pojazd i pojicbata do toho pana a z nym do jebo doma. 
Ate jak nie prijicbaly na podwirie , a toho pana 2inka zaraz 
wijszta naprotiw swoho czotowika i zobaczyta nowoho hosti i ra- 
dostno za prosy ta do cbaty (do pokoja); i zaraz jij czotowik roz- 
powiy, szczo wte bade maty towaryszka do seby. A wona tym 
duzy buta wkiszna (acieszona), bo jij czolowik zawszy szczies ta 
jizdyt za towarom w swit a wona sama doma, i daiy dla neji 
skaszno. I tak za jakiej czies tak si poiabyly, jakby ridni 86- 
stry, zawszy sobi spiwaly naboini pisni i jenszi riczy dobry ro- 
byly. Ate tat odnoho razn pojichav tot pan knpec w doroha 
i zabawyy-si ny matyj czies. At n misid pryjizdyt do doma; 
a na dorozi aprosyr-si do neho na nicz takiy odyn kopec, i pry- 
jichaly oba do doma. Ate w2e po wyczery szczos wony si trochi 
pobawyly w karty^ i za^idav sobi hist, aby jema chto skazav de 
jakoji bajki, bo win daty sobi labaway-si w bajkach. Ate tot 
domasznyj kopec kato: „w meny jest taka kobitka, szczo wmije 
ruznych bajeczok i wona nam zaraz skazy''. I zaraz zaprosyv tot 
pan domatar motoda kr61iwna do sali na zabawko. 

A motoda kr6iiwna jak ozdrita hosti, i zaraz piznata 
w nim swoho brata. Ate koly win ny mo£y piznaty swoja sy- 
stru. A motoda kr61iwna iak zaczieta kazaty bajki, ate tak-si 
spodobata hostywy, szczo ny mih' oczyj z neji spostyty, i tak 
sobi domaje: „bata i w meny kolys taka systra szczo taki pra- 
chtyczki znata, i taka podibnisenka do neji; ate szczo2» cyse 
znaja i wydia szczo z rokamy a moja systra to byz rak^. Ate 
w^e iviii pobawyly-si, i w2e pryjszta hodyna na son, wie czies 
spaty. A tot hist nic lysz dywy-si de tota kobitka lezy spaty, 
a jak w2e polihaiy spaty, tot hist czykav aby domaszni dobry 



pisnoly i wstav po tychoAko^ piszov do I6tka molodyji kr6Iiwny 
i kaze: wpani^ ja bym prosyv mozyby pani piszta zo mnow do 
moho domu, a w meny bad6 lipszy dla pani jak tat, bo moja 
zinka dn^<y sobi ^idaje aby mata jaku towaryszka"*. I zaraz 
wstata moioda krAliwna i potychonko zibrata-si i pojichata z ka- 
pcem do jebo doma. A jeho iinka tak si wtiszyta, jakby swojew 
ridnow mamow, i tak sobi iyly jakby ridni s6stry. 

A}e szczoZ; koly tota rozkisz ny na dolho jim zapanowala. 
Tut odnoho razo, jak molodyj kr6I pryjichav z wojny, i na sam 
peryd zwidav-si za iinku, a jeho mama kaie : i,ta ty ty napysav 
do meny aby jiji ztratyty*. Jak toto skazala jemn, a win a2 
nmliv, Ale mama jemn znow ka^e : ^cyt syna, ny inry-si, twoja 
zinka je des a switi; ja jij wiprawyta z dytynkow, i wona des 
zyje, bo to takiej chlopczyk szczo maje zototo holowku i mi- 
sic na pnpcy. Win jak szcze toto wcznv, szczo takiej chlopyc, 
i zaraz kazav zaktasty koni i pihnav switamy za new sznkaty. 
Jak zacziey jizdyty mistamy i setamy, a2 zajichay do odnoho 
mista i na nicz do odnoho kapcie. Zaraz wijszly protiw neho 
na podwirie i duzy jebo krasno powytaly, i zaprosyly do swi- 
tlyci; prawda, je szczo jisti i pyty. Ale szczoz z toho, koly kr61ywy 
wse sumna hadka (my61), bo ny znaje de jeho zinka, cy zyje cy 
moij wze amerta. A tak jema na sercy szczos niby troszki wy- 
selo i znow smutno. Taj tut wze zaprosyly do wyczeri; wie 
i wyczeri zkinczyta-si i tak sygie sobi kolo stota i batakajut 
Ate molodyj kr61 duzy sobi 2idaje, koby jemu chto skazav de 
jakoji bajeczki. A tot kupec ka^e: „w meny je taka kobitka 
szczo znaje r6tnych bajeczok^. I zaraz zaprosyly molodu kr6- 
liwnu do pokojo i prosyly aby jim skazata de jakoji bajeczki. 
Ale wona kaie: Ja moiu skazaty bajki, ale proszu aby si chto 
ny hniwav^. A kupec kaie: „chto by si whniway, to za odno 
stowo musyt poloiyty lewa na stiy, i bilszy aby si ny hniway". 
I zaczieta kazaty bajki, i kaie tak: ^buy odyn wylykij kupec, 
ale buy duiy staryj, win i jeho *inka; i maly dwoji dityj : syna 
i donku; tut w*e pryjszoy czies urayraty jeho iinci, a staryj ly- 
szyv-si lysz z dwoima ditmy; pro^yy win szczos paru rokiw, 
i duiy zaslab i zaraz zklykay swoji dity i rozdilyy jich majet- 
kom i kaie synowy tak : „ty synku abys-si ny iynyv a4 u tryd- 
cit lit, a ty donko abys-si ny widdawata borszy at u dwatcit 
i piet lit; i poblahoslowyy swoji dity, taj zaraz umer. 



_46 

(Wse toto je spysano w poczitku, szczo si z new stalo, jak 
si brat oienyy, szczo si stato z dytynow, jak stratyta rakie po 
tokti^ jak jij wziev kr61, jak win pojichav na wojnu, jak wona 
znow mata synka z zolotow hotowkow i misic na pupci, wsio 
i wsio jak tarn w poczitkach napysano i t. d.). 

Typer wona dali ka*y: „Jak pryjichav kr61 z wojny i za- 
raz wczuv szczo jeho iinki nyma i pustyv-si w swit za new 
szukaty jij, a^ typer win swoju iinku najszoY w ceho motodoho 
kupcie koto stota; i zaraz wstata i obijniyta jeho, swobo kr61i, 
i kaie: „ty mij czotowik a ja twoja iinka, i zaraz kryknata na 
swoho chtopczyka. Chlopczyk jak prybih, a wona rozwiezata 
jeniu hotowku a z toji hofowki takjej wdaryv blysk na wsi po- 
kojiy i wze si krol wtiszyy szczo znajszov swoja drutynu. A mo- 
lodyj kupec zaraz na drubyj den piszov do sejmy, i rozkazav 
wse jak buto, a w sejmi tak osudyly, aby jiji zatratyty. I za- 
raz kazHv wimurowaty kaplycu i zamurowav swoju :^inku w mur, 
lysz lyszyv malenkn dieroczku aby mo4 jij troszki wody podaty; 
a sain zyv sobi z systrow w swoho szwagra ai do smerty. 



9. 

Wierna cdrka i iona ^). 

Kupiec wyjechaw8zy z synem z domu, pozostawit w sklepie c6rk^ sw% 
i jej dziadka. Ten chciat j§ uwicdc, lecz wzgardzony, napisa} do jej ojcm, 
ie iiszla z ioinierzami. Kupiec wysUl syna by j^ za to zgiadzi6, i na do- 
w6d przywiei6 mu z niej serco i ma}y palec. Ten w lesie uci^tjej pa- 
lec, a serce wyjat z iibitego psa W lesie zdybal j^ kr^lewicz, zabra}, i z ni^ 
sie oieniwszy, mia} po roku synka. Wtedy zapragneU ona odwiedzic ojca. 
Wyjechnta; w drudzc chcia} j^ iiwiczd iohjicrz, lecz gdy mu byla oponi§, 
ucial jej dziecku glowe. Przyjechawszy do ojca, opowicdziala wszystko. 
Wezwano kr61ewicza^ i konmi rozhukanymi stracono winnych t. j. dziadka 
i zoJnierza. 

Horodeiika. 

Buy takij kupec, mav win u sebe tato i dwoje dity, buta 
jedna douka a j6den syn; buly uze wiwczyni (wyuczeiii) oboje. 
Tota donka wse w sktepi prodawata; wona wte mala do 16rik. 



^) Trcsc baani t6j uwazamy tu za wiolce nadw^tlon^, jako z dziedziny 
cudownodci zstepuj^c^ juz na pole realizmii. Obacz: lAid, Ser. X\ril, 
str. 180. Ser. XIV nr. 15. 



_j47 

Aty jednoho razo pojichav do swoho brata na wisilie. I wziely 
z sobow syna, a donka lyszyta-si w doma, w sklepi prodawala; 
i jeji did' lyszyy-si na gospodarci. Prychodyt z doma do sktepu, 
sir sobi koto 6nuki taj zaczipa je; taki zapatenyj did chokiv aby 
onaka hriszyta z nym. Wona wirwata-si i wtykta. Wzdriv did, 
szczo wona-si toho ny dopnsty hrichu; a win piszov do doniu 
i napysay do syna: „Ty jidysz na wisile, a szczo twoja donka? 
piszta za zovnieramy^. 

Jak to kopec pysmo pyryczytav, wchodyt do pokoja, kly- 
czy syna swoho: byr^ strilbu taj ide z nym w ogrod. Zawiv 
jeho dateko wid pokoju i ka^.y do neho: ^wklikaj^. Win pytaje-si: 
„czoho wklikaty?'' A toj kazy: ^twoja systra piszta za iovnie- 
lamy, a t^be zabyju, abyni ny may i za t6be wstyda^. A win 
kazy do tata: Ja systra znajdo, aby wona de bata i prywyza 
jeji az sada^. A kapec kazy: ^prywyzy myni z neji sercy 
i palyc mizylnyj**. 

Zaraz win pojichay. Pryjizdyt do doma, dywyt-si: a systra 
doma. Ea^y do neji: ^zbyraj-si, pojidym do wajci na wisile, bo 
myne pryslaly za tobow"^. Wona z ocliotow abyraje si; posidaly 
i jidat, a doroha buta czyryz lis. Prijichaly w lis^ a win ny 
jidy tow dorohow szczo maje jichaty; widjicliay dyteko wid do- 
rohy i kazy do neji: „ty znajesz sestro, szczo ja maja z tobow 
robyty**. A wona pytaje-si: „szczo?" Win kazy: Ja maju z teby 
prywezty tatowy mizylnyj palyc i sercy". Wona si napadyta 
i ka^y: »braty mij mylyj, szczo tobi z toho prijdy szczo uiyn6 
wbjesz; je pesyk z namy, ubyjmo toho pesyka, winim' sercy 
z nehO; a ja palyc dam sobi wkiety, ja si pewny do tata ny pry- 
kaia"". Jak-si wradyly tak zrobyly; data palyc wkity, zawyta 
i piszta lisom, a brat pojichay sobi na wisile, widday tatowy 
palyc i sercy, taj spokij. 

Wona jak piszta lisamy^ najszta sobi taku gira (dziorQ) 
szczo w ni zyta az do zyniy. Aly w zymi robyt cari-syn p6ia- 
wani, zacziely p61awaty, a prync azdriy szczo jakas panna po- 
bihta do giry. Pryjizdyt koto toj giry i stay, zaraz zaklyk zoy- 
nier i kazy: „chto polizy do toj6 giry, dam jema szczo bade 
mat' 4yty do smerty". Aly bay oden maczkoj6d staryj i kazyr 
Ja poliza''. I poliz do giry, wiwodyt ta pannu; a jak wzdriy 
prync, tak ma si spodobata, szczo ny mozy oczy spustyty nihde. 
Pytaje-si jeji: „szczo ty za odna?" A wona kazy: Ja ladyj do- 



48 

brych i sama podciwa*. Wziev jeji na pojizd i prywiz do pa)a- 
ciw swojich i tenyt si z new. 

Wziev i§lab i iyjat wie rik. Ni^szto si myzy nymy ma- 
tenkiej synok, a win wse si pytaje jeji: szczo w6na za odnaf' 
A wona ka2y wse odno: ja dobrych ladyj, i sama potsciwa^. 
Baz katy do swoho czotowika : ^pojidym' do moho tata**. Zibra* 
ly-si i jidat. Wziev win sobi z desit zovnier* a wona sita sobi 
w pojizd z dytynow, a zovniery okolo pojizda. A odyn takiej 
staryj zovnir j^chav na kony taki sywyj jak botnbyc. Wona-si 
zmytnwaJa nad nym i kazala daty drnhoma konie, a jemn sidaty 
koto neji w pojizd. Jak win siv koto neji, taj nziev zaczipaty 
jeji. Wona ba nato ny myslyla, taj jeho w lyce (w twarz nde- 
rzyta). A win wikih szablu, i chokiv skity hotown^ taj ny skiev 
jeji, aly dytyny. Wona tohdy jak skoczyt z pojizdu, ta dali 
w liS; a zovniery postawaly. Nadjizdyt car, a wony stoja> dy- 
wyt-si a dytyni hotowa widkieta. A win pytaje-si : ^szczo takie?"* 
A wony kaj^iUt: ,pCariwna widkieta dytyni hotowa taj utykta 
w lis"*. Tak zovnir' tych namowyv. Wzdriv car szczo bida, 
wirnav«si nazad do domn. 

A wona jak piszta taj zajszta do odnoho syta; pyrybrala-si 
po chtopski, niby czolowik. Taj stata za hromackoho pysari; 
widbyrala tam rik podatok. W riwnyj rik robyt bal; pyszy do 
swoho tata i do dida i do czolowika swoho i do toho zovniri 
szczo chokiv zrubaty jeji hotown. Popryizdyly wsi; zacziely 
obidaty. Po obidi zaczynaje wona swojn naida rozpowidaty, 
i kaiy: „Bav oden kapec, mav dwoje dityj i mav sktep; w tim 
-sklepi toho donka prodawala; jAdneho czisa pojichav toj kapec 
do brata na wisile, a toji diwczyny did prychodyt do sktepu 
i chokiv hriszyty z new, a wona si ny data nawysty do hricha; 
a win ozmy, napyszy do jeji tata: szczo twoja donka piszia za 
zovnieramy; knpcewy-si zrobyto iiei i wiwiv swoho syna wohorod 
i chotiv xastrilyty; syn jemu kazav, szczo: ja tata warn najda 
de wona bade; a tato kazav aby prywiz z neji patyc i sercy; 
wziev win jeji na bryczku i powiz, kazav jeji szczo na w6sile 
prosyly, a win zawiz w lis i chokiv jeji ubyty, a wona-si wid- 
prosy ta w neho, data sobi patyc wki6ty, z psa serc6 wimyly» 
win pojichav na wisiie a wona piszta lisom; najszta sobi gira 
i sydita tam: a prync polawav i wzdriv jeji jak bihla do giry, 
kazav jeji wiprowadyty wily, wiszta wona z giry, prync jak 



49 

azdriy ta panna^ tak jemasi spodobala, pytaje-si toj panny; 
„widkie wona?** a panna kaiy: Ja dobrycb ladyj i sama posciwa; 
win tota panoa wziev do swojich palaciw i ozynyy 8i z new; 
zyly sobi rik i maly synka myfty sobow. Wona jednoho razu kaiy 
do swoho czolowika: ^pojidym' do moho tata*. Zibraly-si i jidat, 
day car zoynier' kolo swoji ftinkie, i pojichala wona napyred, 
a car lyszyy-si z zada; jidy wona, aly dywyt-si: jidy na kony 
ioynir takiej staryj; zrobyy jeji-si tiel i kazy jemn: j^daj konie 
druhomu, a sam idy sidaj koto meny; siy win kolo neji, zacziey 
zaczipaty; wona bahato ny myslyla, wdaryta jeho w pysok, 
a win chokiy jeji botowa widrabaty ; ta jakos ny potrafyy w niu 
aly dy tyni widrubay ; wona jak skoczyia z pojizda a taj piszta 
lisom. 

Tohdy piszta do drnboho wankiri (alkierza) pyrybrata-si 
po damski, wcbodyt i kaiy carewy: ,ja twoja linka, a ce mij 
tata, a ce mij did, a ce toj zoynir szczo twoju dytyna wbyy. 

Wziely dida jeji, prywjizaly z ioynirom do konij takich, 
szczo ny wsidtani (osiodtane) nikoly, i pnstyly w poly. A car 
z cariwnow tyv poki ny pomerly. 



lO. 

Brat i siostra. 

Brat z slostr^ wielee 8i§ wzajem milowali. Brat sif oieni}; bratowa 
przez zazdroi&d, utopila m^iowi konia i wlasue okaleczyla dziecko, spfdza- 
j§c to najego sio&tr^. Oddano j§ do s^da, a s^d akarai j§ uci^ciem r§k, 
i tak poszia w i&wiat ^)'. 

Zaazla do kr61ew8kiego ogrodu; ta j§ zdybal kr61ewicz, npodobal so- 
bie i z ni% si^ oieni}, mimo woli rodzic6w, nie chc^cych mied kalek§ za sy- 
nowe. 6dy kr6lewicz pojecha} na wojnf, porodzUa ona bliinifta zloto- 
w}o8o, a matka doniosla mu o tern; ale bratowa pochwycUa i przemienila 
pismo, dono8z§c ii urodziia dwa psy lyse. Gdy posLiDiec wrdcit, przemie- 
nila zd6w jego odpowiedi ua wyrazy nakazuj^ce j$ 8tracid wraz z dzte<^mi. 
Lecz matka ialuj^c jej, wyp^dzihi jedynie z domu; przy krynicy anio} ka- 



•) Lud, Ser. XIV, nr. 16. - Ser. VIII, nr. 15 , 16. — Ser. XXI, str. 177 
nr. 3. — /. W, Wolf: Nhderldndische Sagen (Lipsk 1843, nr. 117 
8tr. 175. — Ks: Sadok Bor§cz: Bajki, Fraszki i t. d. na Ru8i 
Lw6w 1886, 8tr; 168, Rozb6jnik). 

Pokacie. Tom IV. 7 



50 

zai kalece wsadzid ramiona w wod§, i w6wckji8 r§ce jej odrosly. Ody po 
7 lataeh wr6ci} kr61ewic2 s wojny, odsznkat J§, zabra} do siebie, n bratow§ 
jej nkari^. 

Ctortoirlec. 

Bay to czotowik taj i 2inka; maly dwoji dit6j, cbtopcie 
i diwczyna. Tak 6ny ich uczyly paciera (molytwy), aby, skoro 
wstajat molyly si6; a po skonczSnoj molytwi aby sie pocil6waly. 
W korotkim czi6si otec i mama tych dit^j pomerly. A 6Dy 
tak jak wpered, molyly sie i cil6waly. I rosly tak. Jak powi- 
rastaly, tak brat o^enyy sie, i swoim zwyczajom molyy sie 
i z sestrow cilowav sie. Ale iinei jiho balo markotno i kaie 
do czotowika swoho : ^czoho wy ustawyczne pry molytwi cila- 
jete sie?** A win ji kaze: ;9tak nas mama i tato nauczyly, 
i tak bademo robyty p6ki w kapi (razem) zyty bademo**. Tak 
6117 piszly jidniho razu oboje, czotowik z zinkow na okazyja 
(na proszone zebranie na chrzciny, wesele i t. p.) a sSstro jibo 
lyszyly doma na gospodarstwi. ^inka lyszyla czotowika na 
okazyj, a sama prybibta do doma, wywSla koni (konia) z stajni, 
zaprowadyla a woda hleboka i atopyta. Powernala sie po toma 
na okazyja, a pobawszy tarn jakiejs czies, powernuly oboje do 
domu. I ka^e iinka do czolowika: ^dywy sie, szczo twoja s6- 
stra za zbytki narobyla, straty!a konie, a ty ji nyc ne ka^esz, 
lysze ja cilajesz"". Czolowik na toto kate: ^Bob bade wydyty, 
jak ona zbytki zrobyta; ate, n& bnda ja maty, n6 bade i ona 
maty". I za toje nyc ji ne sztrofowav. 

Teper perewdto sie (przewiodtO; przewlekto) kitka dniw. 
Tak 6ny piszly znowa oboje na wesile, a sestra lyszyly i z d6* 
tyna w doma na gospodarstwi. A s6stra d^tyna ukolysata i pi- 
szla praty chasty. A tymcz&som newistka prybibta z wesila 
sama do doma, i swoji dStyni oblapyla z ob6cb raczok szkira po 
samy likti (tokcie), i powernala nazad na wesile. Prychodie 
oboje, win z zinkow do doma, i czajat ptacz w chati, placz d6- 
tyny i sestry. Wijszly do chaty i pytajat sie s6stry: ^ szczo to 
sie znaczyt?^ A sestra kaze: „ne mohu znaty, bom chodyla 
praty, a koly'm wernala, zastalam d^tyna skaliczena. A zinka 
kaie: „Hospod' by tebe pobyv i z twojow sestrow". A win stav 
i zadamav sie, szczoby robyty, jakuby kara zawdaty sestri za 
d6tyna. Nareszti kaie: „ne bado sam karaty, bado sie na sad 
zdawaty". Zdav win sie na sad. Tak ij prysadyly^ szczo ji 



61 



•^-^S.-VN-"" 



rokie uki61y (aci^lU. Teper win kaie: ^sestro, cy badesz koto 
mtoe, cy pidesz pricz wid mene?" Ona kaie: „n6 buda, brat- 
czyku, kolo tebe; ida sobi het wid tebe w swit^. Tak win ji 
zawiezay wnzet broszi i dav na pleczy. 

Onajde, jde, shotodnita, ikaie: „Boto mylyj, broszi maja, 
i z boloda zb^baja". Nareszti, pryjsz!a pid cisarski sad, i ha- 
daje sobi: »Boie mij» tak6m zblodnita, kobym choc jidna bniszka 
zjita''. Tak Pan Bib dav, szczo ona sie jako6 w sad distala, 
wlizta; i zjila brnszka i chodyta po sadi i kato do sebe: »wiem 
n6 hotodna''. A n tobo cisari bay prenc (prinz) i ka^e win do 
swoho tatka : »aby6 m6ni pozwolyy pijty do ogrodn na pol6wanie, 
i szczo sobi spolnju, abyd my toto daroway". A otec kaze: 
„i owszim, synkn''. Tak win, syn, piszoy na poldwani, i naj- 
szot tota bez ruk diwczynn. Wziey z sobow; prywiy ji do burga. 
I kaie: „wydysz tatka, szczo ja sobi zpol6way, aby^te m6ni n6 
boronyly z new sie ozenyty^. Ale tato kaie: «ja n6 pozwolija 
tobi t6to robyty, bo to kalika; ja dia tebe wozma a cisari **. A syn 
kaie szczo: .ni, ja n6 chocza ynczoji, tysze tota szczom sobi spo- 
I6way^. I tatko masiy pozwolyty. Bozis!aly pysmo po cilym 
kraju, szczo: Ja za (dla) swobo syna kalika b6ra^. Tak zro- 
byly bal; zrobyly wesile. I zyy z neja prync moie dwa, moie 
try m^siciw, i lyszyy j6 w tata i a mamy, a sam wyberaje sie 
na wijna. Prosyy ate swoho tata i mamy, aby ji dohledaly. Oua 
pobata jakiejs tam czi6S; i Pan Bib ij day, porodyta blyznieta, 
dwa chtopczyki zototowtosi. Tak sie daie aradowaly, cisar 
i cisarowa, tymi dStmy, bo takiech w cilym kraja n6 bato. I ci- 
sar napysay pysmo do swobo syna : szczo ,,twoja iona maje bty- 
znieta, chtopcy zototowtosi". Toj pocztar jichay z tym pysmom 
i tak wypato, szczo masiy noczdwaty w tym seli z widki ona 
buta. Prijichay do korczmy, i kaze wijtowy: „daj mi kwatyra 
na nicz". Wijt zaprowadyy jiho do ji brata; i tam, jak to po- 
cztar struideny, torba z tym pysmom zawisyy na ktynok (kotek) 
a sam zasnay. Newistka, iinka bratna, podywyta si na toje, 
wzieta pysmo z torby, proczytata i piznata szczo to je pysmo 
do prynca, a czotowika s^stry ma2a swoho. I wzieta pysmo, 
podrata, a ynsze pysmo do neho napysata, szczo twoja iinka 
maje dwa psy tysi (tyse^ i pysmo do torby pocztara wtoiyla. 
Pocztar p6rebadyv sie rano, wziev torba, taj pojichay do pryuca 
i widdav jima toto pysmo. Prync proczytay, i nazad widpysay: 



52 

»8Zczo mi Pan Bih day, naj tint z tym mfine, naj n6 tratie to 
8ZCZ0 sie wrodyto". Pocztar powertav wid prynca, i znowa tarn 
powernuT na nicz de tamtoji noczy nocz6wav. I poktav torba 
na k}6nka i zasnav. A newistka wzieta znowo to to py^mo i pro- 
czytala i yncze napysata: ^skoro opade do doma ( pocztar), aby 
ij stratyty i dity potratyty, bo takich diUij n6ma nihde w kraja''. 
Tak toj pocztar* pryjicbav do doma i jak 6ny, tato 1 mamo, to 
pysmo proczytaly, tak kieiko zaplakaty; szczo jimu sie stato, 
takii dity krasny a win kaie tratyty wraz z zinka, i kaze szczoby 
serce z neji i z dit6j na znak tyszyly jak win z wijny pryjde. 
Ony ne tratyly, bo im 2iel bato ; kazav cisar porobyty taki szlejki 
(szelki) i prywiezaty dite do hrudej j^, tak aby mohly dity 
ssaty, — i tak wyprawyy ich w dwit. 

Tak 6na jde, jde; dnie sctaotita pyty, i pryjszta do kyrnyci, 
ate n6 moze napyty sie, bo tak n6 dosi^hne, rok nSmaje, i koto 
kdrnyci sita i zaczieta rewne plakaty. Pan Boh zestav an beta 
z neba, i kaze anhet : „maczej (maczaj) kiekot' (r^kQ skaleczonii) 
nw wodn''. Skoro nmoczyta, taj sie i raka cita zrobyta. Eaze 
anhet: >»maczej drnhyj kiekot'''. A jak nmoczyta drahyj; to i drnha 
rnka bnta cita. ITr&d6wata sie doie szczo maje wte rnki, i maje 
czym dity obchodyty i sama sebe. Piszta 6na wid tej k6rnyci 
i znajszta dworok w lisi. W tym dworku je wsio; je szczo jisty 
i pyty i widki ^.yty. I w6na tarn sidita w tym dworkn sim lit 
i wse mata szczo zahadata, choc ani daszy tarn ne bnto. 

A prync w sim lit pryjicbav do doma i skoro wpay na po 
dwiri pytaje si : ,de iinka i toty psy tysi kotry moja iinka mata 
porodyty.'' Eaie tata, szczo to baly n6 psi ate dwa chtopci zo- 
totowtosi. A win kaie: „na szczojs wy m6ni napysaly szczo to 
dwa psy?" Oni kajsat, szczo ni. Eazav pocztari pryklykaty do 
sebe i pytaje sie: „de ty nocz6wav z tym pysmom?'' A win ka- 
zav w kotrym s61i i a koho. Tak zaraz prync wziev regiment 
l;oynieriw; i obstupyly naokoto tota chatii i harmatamy rozbyly 
i spalyty razom z tow gazdyniow i z gazdom i z ditmy. Widty 
powernay si prync i pojichay z wojskom jij szukaty po 6witi. 
I pryjicbav do toho dworka i nprosyv sie na nicz do neji. Ta 
win ij piznaje i n6 piznaje, bo ona wze rakie maje; ate ona 
jiho piznata. A win leh i zasnav a dity bihajnt po chati; a jak 
zasnav, to spastyv j6dna rako z posteli, te zwista. A 6na kaie : 
„idy synkn popraw tatkowy raka". A d6tyna pryjszta pidymaty 



53 

jima raka a win sie zbadyy. Tak wstav z posteli i pidojmyy 
siepuczku (czapk^) d^tyni na hotowi, a wid toho wotosi zototoho 
at sie wydko w chati zrobylo. Tohdy piznav ditii i zinka za- 
brav z sobow i zawiz do domu. Taj i paii6waly, paD6wali, p6ki 
im Pan Boh iytia p6reznaczyy. 



n. 

Z a m i a n a. 

Ojciec jeden luial 12 8yii6w. B^dfc niezamoinym, postanowil razem 
ich oieDic z c6rkaini takiego ojca, ktdrj r6wniei ma c6rek 12. Synowie id^ 
na poszukiwanie tych ion, i gdy ich w lesie zaskoozyU noo, rozpalaj^ ogieA 
i 8iadaj§ okolo nicgo. OgieA ten spostrzega ze swego dwora dow6dzca 
opryszkdw, podchodzi do nich i dowiedziawazy aif o cela ich podr6iy, oznaj- 
mia, ie jest ojceio 12 c6rek i do aiebie zaprasza. Id§ tedy do jego dworu 
i odwiadczaj§ si^ o te c6rki. Najmlodazy z nich, niby-to durny, zwal aiQ 
Diingolos. Ten zmiarkowai ie opryszki jadaj§ mifso ludzkie, obeznal sif 
dokiadnie z po}o:&eniem dworii i dowiedzial si^, ie owe c6rki byiy-to iony 
opry8zk6w. Gdy tedy mieli M apad, dow6dca wezwal ich, by kaid}' z nich 
leg} obok Bwojej. A ionte kaza), aby watawazy w nocy, wazyatkim tym pa- 
robkom poucinala glowy, a pozna ich po czapkach. Podczaa kiedy ona ostrzy 
n62, Dzingolos i&ci%ga nieznacznie parobkom czapki i kladzie je na glowy 
tych kobiet, a cbustkami tychie obwija glowy parobkom. Zmylona tern iona 
opryszka ucina glowy swym kobietoro, parobcy z D^Eingolosem aciekaj§, — 
a opryszki dogonii^ ich nie mog^. Wkr6tce idzie Diingoloa noc^ do opry- 
8zk6w, i przetACza cichutko dowddcf ich z 2on^ z ziotego }ota na dre- 
wniane, lecz go chwyta 6w opryszek i rozkazuje 2onie by go upiek^a. 
Ta pokazuje mu, jak ma on si^id na pociaaek, a on tymczaaem wsuwa j^ do 
pieca, piecze i ucieka. Wkr6tce ma on by 6 w trumn§ wloiony i iywcem 
zakopany. Pomaga on j^ robid, i gdy opryszek zapytany przezeii o miar^ 
dlngodci, sam 819 w ni^ poio2y}, Ditngolos nakryl go wiekiem, przybil wieko 
i do ziemi go zakopal. 

KoUoxkowM, Zihajpol. 

Bay odyn czotowik, a win may -si hej dnto bidnenko, ale 
may bohato gityj, may dwanacit syniw. Ate w2e pryjszoy 
czies starszym zenyty-si, a win ny 2enyt ani odnobo; ail^ jak 
pryjszoy czies ienyty najmolodczoho a win kaie: „Teper ygit taj 
uajgit takoho czotowika, szoby may 12 doniok, to was po2e- 
nin, bo ny maju z zaczoho (za co) ko^doma wesile ok rem e ro- 
byty, a tak to odno wesile dia wsich razom zrobin^. Wny, — 
toty syny — postnchaly, taj zibraiy si, taj piszly szakaty takobo 
czolowika; szoby may dwanacit' doniok. 



54 

Ale jdut wny, jdat wid seta do seta, ta pytajut takoho 
c^otowika, ate ny molnt widpetaty, ai zajszly w duie welykyj 
lis. Yszly wny tym lisom wid rano do weczera, taj szcze ho ny 
perejszly, taj y nicz jicb w lisi zaskoczyla. Ale to boly daj^i 
parabky^ ny bojaiy si niczobo, taj rozktaly sobi welyka watrn^ 
taj posidaly, taj szos hatori (zabawiaj^ si^). Ale w kim lisi bur 
dwir najstarszoho wid opryszkiw; a win uzdriv tota watru taj 
kaie 2inci: «Szo ce si maje znaczyty, aie tnt trycit' rik sydymo, 
ate 2ywa dnszie sudy ny zachodyta^ ai tep6r chtos zajs^ovi ta 
ta szczej takn welyka watrn naktav, ana ja pida podywyty si, 
chto to takiej*. 

Taj abray si tak jak zlisnyj (ledniczy), taj piszo^ yd watri 
taj ka^i: „Dobryj weczir, ladel^ A wny jema widpowily, a win 
wziey sobi watry w Inlkn taj zajszov z nymy w besida : zacziey 
si wipytawaty widky wny, kady jdat taj zaczym ydat. A wny 
rozkazaly jema wse po prawgi^ bo wny ny znaly, szo to opry- 
szok. A win jak wistachav, taj ka^e: ^Znajete szo, — widaj my 
was sam Boh pry stay ; ja maja jak karat dwanacit' giwok, taj wie 
wid dawno damaw'jem tak samo jak wasz oteC; szo koby si tra- 
fyy takyj czotowik, szoby may 12 syniw, tobym swoji donky wid- 
day za nych, aby za odnym zachodom zrobyty wesile, ana cho- 
git do mSne do chaty, ta badete wygity moji giwky; ta jakby 
wam si spodobaty, to jich za was widdam^. A wny postuchaly 
taj piszly z nym do chaty, a win piszoy taj awiy 12 giwoK ta- 
kych fajnych, szo wny a2 oczy swoji na nych pozabawaly. Taj 
kazdyj sobi odua wibray taj kai6: szo tota chocze, a tot tota, 
a win kaie: ,dobre, naj bade''. Taj giwky prystaly, taj zacziely 
sczos hatoryty (bawio siQ), a z za toho y weczeria poktaly na 
skit, taj any posidaly po za skit po starszyni kozdyj z swojew 
knihynew, taj zacziely pyty horiyka, taj jisty. 

Ale toty parabky maly najmotodszoho brata za damoho, 
taj ho prizwaly Dzingotosom. Ate win ny bay damyj, ale 
bay najroznmniszczyj wid nych wsich, taj win si ny protywyy 
tomn. Tot D^i^gotos zaryz piznay, szo tota sztaka (mi^sa) szo 
jim daly jisty, to z 1 a d y j ; tig ny jiy ji, ate ozme w raka taj 
niby ponese w rot, ate wid rota kradki (akradkiem) zaweme, 
taj kydaje pid skit, a tarn baly pesyky (psy), taj pojidaly. Na 
wie wny wstaly wid weczeri ta sze szos hatori, a Diingotos 
piszoy niby na dwir taj dobre prydywyy si, jaki zamky, de szo 



65 

stojity tak; szo wse tak dobre znav^ jakby wie z rik w kirn dwori 
buV; taj piznar, szo tot pan to je opryszok; taj szo toty giwky, 
to ny jeho doi&ky, ale iinkj drahych opryszkiw, taj poperebera- 
lysi zagiwky. Jakte wse dobre rozwidav, taj owijszov do chaty, 
ate tak uczynyv i udawav, jakby niczo Dy znav^ taj hntoryt tak 
jak y drahi. 

Ate zza toho pryjszov czies spaty, a tot opryszot kaze^ 
aby lihaly kozdyj yz swojew giwkow spaty, bo odnako, ny za 
dovho wny budat jich iinkamy, a wny szczej zadniszczi (ostatnie), 
zaryz wnesly solomy ta postelyly sered chaty, taj ny zadovho 
pisnuly jak poabywani. 

Lysz Dzii&gotos ny spay; ale wstav, taj potychonki wijszov 
do sinyj; a tarn stojata skryni zdyjamantamy. A win wziev 
w pazacha taki dwi jabtuci (jablka dyamentowe), taj siv pid 
dwenny tyniy, szo wid toji cymbry (Zimmer) szo w ni spav tot 
starszyj yz iinkow swojew, taj stuchaje , a tot starszyj ka^e do 
neji: „A szo, yda jachyba pozenyty tych (porizaty)''. A wna stara 
kaze: ;,Spy-ko, spy, ty trudnyj, ja pidn ta jich pozenin (poriia)^. Taj 
wstatata zaswityta swiczkn, ta najszia niz (n6z), taj chocze jty do 
sinyj, ale tot jeji czotowik kaze: „A dywysi, abys kotru molodycu 
ny zarizata -- abys mac&ta zahotowy, tajak w kuczmi (czapce) 
holowa to rubaj, a jak w fustci (chastce) toni — ale poostry 
sze wpered niz, taj zazdy sze trochi, mote sze kotryj ny wsnuv, 
aby ny narobyy halasa, ta aby si ny poprobudiawaly, bo by witak 
kyj^cze (ciQt6j) buto jich porizaty; ta szczej naszych chtopciw 
nyma doma, szoby pomohly*". 

Wna zaczieta hostryty ni2, a Dzingotos tymcziesom piszov, 
ta zabrav z parubkiw kuczmy ta poklav na giwky, a jich poza- 
wyway w fnstky, taj sam si zawyy w fustka, & na totu szo z nym 
spala poktay swoju kaczma taj leh popry nia. Lyszen szo win 
leh, a tota stara nwijszta potycho, ta postnchata, szo wsi spje, 
a wna zajszta, ta wse na kotrira namacaje kaczmu ta lysz po^ 
kyhne notem po szyji, a hotowa widtetyt. 

Taj jak w2e wsich dwanacitioch skyta, taj piszta do swoho 
pokoju, a D^ingotos pobudyy swojich brakiw taj szerknuw sir- 
ny k (potart zapatkQ) taj kaie: ,,Pody witsi, oto szo warn mato baty, — 
kikajmo!'^ A toty jak azdrily, ta w nohy, taj powkikaly. A wna stara 
jak pryjszta do pokoja a win ka^e: „Anu zaswity, ta podywy-si, mo- 
zes szcze kotroho ny dobre ozenyta (zarizala)^. A wna zaswityta, ta 



66 

jak si podywyt, a to wsi giwki poricani a parnbkiw nymai a wna 
dkt zaopadknwala si; — a win aczay, ta prybih ; ta jak podywyv si, 
taj zaryz nbrav si , ta na konie, taj polekiy za opryszkamy^ aby 
z nym bihty za tymy w pohonia; — ale nim win jim dav znaiy 
a nim wony pozbyraly si, a toty wtekly az za hranycu. Win pry- 
bih yd hranycy taj lysz nzdriy jich dalekp taj skrycziev : „ Zdy- 
idy, ty smatczyj Diingolosel wpadesz ty si szcze w moji raki*^. 
A Dzingolos kate: „Howory durnyj swoji, ja szcze twojn tinku 
speczu, a tebe tywcem w jama zakopajul'' 

Taj opryszki si wernnly nazad, a toty braki piszly w swoje 
selo, taj Diingolos ponis ta dav toty dyjamentowi jabtoka swomn 
gidyczewy (dzied?icowi), a win jim day za nych odno seto. 
Nu w2e wny si staly bohacziemy, taj po^enyly si w najbil- 
szych bohacziw w swojim seli, lysz Diingolos py chokiv si 2e- 
nyty, ale kaze panowy swomn: „Jak choczete to ja warn szcze 
prynesn dzotote luzko^. A gidycz (dziedzic) kaie: i,ta dobre, 
to jak prynesesz^ to ja tobi zaplaczn**. — A win piszoT ta zrobyy 
derewjine Ibiko ale take, szo si rozbyralo, jak balo treba 
na mali kawalky, taj znow si sktadalo; taj wziey na pleczi taj 
piszoY yz sela. 

Win piszoY w tot lis do toho dwora taj za^ay, at w dwori 
pofaasyly switio, a jak skimuway (wyczekal) szo wte pisnnly, 
a win piszoy ta powotenki rozemknny dweri, bo win wte znay 
wid perszoho razn, jak tam bay z swojimy brakimy, jak si dweri 
rozmykajaty taj zajszoy tychonko do toho pokojn, de tot opryszok 
yz iinkow spay na dzotokim I62ka, taj zdojmyy z pleczyj toto 
derewjine l6tko taj sklay po tychonki taj zastelyy taj prysnnny 
yd tomn l6tkowy, szo na nim spaly, taj zacziey jich perekaczn- 
waty (przetacza6) na toto swoje l6zko. Ale jeji perekotyy tak, szo 
ny cznia, taj jeho jak zacziey perekaczuwaty, a win si zbndyy 
taj ymyy ho za rukn taj kate: |,To ty DiiAgotose?'' a win kate: 
,Tadie ja^. A win kaze : „ A dobre szos my si wpay w raky, 
a wydysz ty kazay, szo mojn iinka specesz (upieczesz) a to 
wna tebe specze''. Taj wziey ho, taj zabyw (zamkni^t) do are- 
sztu, a sam leh spaty. A jak wstay, taj siy na konie, taj poji- 
chay do opryszkiw daty jim znaty, szo wie jimyy Diingolosa, 
taj szoby prijichaly ho jisty (zje66), a iinci nakazay, aby spekia 
Dtingolosa nim win si weme z opryszkamy. 



67 

A wna wstela taj natopyla (napalita) w peezy w zelizni, 
taj Qziela wizoczok (w6zek, pociasek) tok, szo na nim mata 
zasunaty bo w picz taj kate ma, aby siday na tot wizoczok. Ale 
win niby chocze sidaty, taj niby ny omaje jak to si maje sidaty, 
taj prosy t ji, szoby mo pokazala jak' maje sisty. A wna durna^ 
pokazata, a win spnstyy borsze praiynn , a ji holowa 'widlekita, 
a win ji zatrntyy (zakr^cil)' z wizkom w picz a boIoWn poktay 
na tndirewjino poskil, taj nakryy tak szo lysz troszkf wotosi 
wydkOy a sam wziey zotote {62ko taj piszot. 

A opryszki pryjicfaaly, ta wikifaly'lwyci^gnQli) tota s peczy 
ta tak jigie, ta smaknjut, taj kaiat: ,Oto bay Diingolos sytyj*. 
Ale wny wze doyhyj czies sygie, wze j holosno batori^ a ta ny 
wstaje z postely, ate win baday, szo wna si daie wmaczyla 
z Diingotosom taj tomii ny wstaje. Ate wie to date doybo try- 
wato, a wna si ani ny rnszieja, a win widkryy, a to lysz ho- 
lowa. A win zaopadkaway si taj kate: „Ta my panin mojn 
zzily, hiij za nym!" Pobibly, ate nzdrily ho tysz deteko za 
faranycew taj wernaly si. A win widnis panowy swomn t62ko 
dzotote, a tot md day bofaato broszyj. 

Win rozday toty hroszi brakim swojim, a sam zabray sobi 
szo buto treba, tai piszoy w tot lis ny deteko wid dwora, taj 
rnbaje derewo. A tot opryszok nczuy, taj prychodyt yd nema 
taj petaje ho si, szo win tat robyt. A win kate: ^W naszim 
sell je takyj D^ingotos, szo wze kitko Indem narobyy kry wdy, 
szoby na wotowi szkiri ny spysay, a nijak ho ny mot z 6wita 
zhtadyty, choken pan welyki hroszi obiciey daty toma, chtoby 
ho z §wita zhtadyy; ate ja bay a worozki, a wna kazata, szo 
aby z ceho lisa zrobyty tranwu (tramn^), ta aby ho w ta tranwa 
za hulyty^ to wze si ny wirwe, a tohdy ho si zywcem z zemla 
zahrebe; ta ja chocza robyty tranwa na neho^. A tot kate: 
^Dobre roby, ja tobi pomo^a, bo win y myni krywda zrobyy". 
Taj pomahaje mo robyty, ate Dzingotos kate: „Ate to ja ny maja 
miry wid neho (miary na niego), ponota bade naszi robotal^ 
A tot kaze: „Mirij do mine, win takyj jakkarat jak ja". Na 
wze zbyly tranwa, taj kaie tot opryszok : „ Ann ja lein w tranwa, 
a ty prybyj wiko, abym poprabaway, cy ny roztomyt, nim ho si 
zahrebe". Opryszok leh, a tot prybyy wiko, a win poprabaway 
taj kaze: „Nybij si — ny wirwe sil" — A totobjizay (obwi^zat) 
wotowodom ta wirabay gierka (dziark^) na oczy, taj na rot, taj 

Pokude. Tom ly. 8 



68 

nese w swoje se!o. A tot kaze: „To ty Dzingolose?,, — nTodie 
ja". — Taj ponis, taj zakopav zywcem w zemla. 



19. 

Woda odmladniaj^ca. 

(Slawna historya za carie) '). 

Trzej synowie szukfij^ dia starego ojca wody odinladniaj§- 
cej. Najmlodszy kr61cwicz pop}yn%} w korabiu i zobaczy} wysok^ g6r§. 
Trzej pustelnicy wskazuj^, ma drogf , daj^c wios^o, sopi^kf (piszczalkf) i 3 
batelki. Gdy zHgra} na piszczalce, zsun^ia 8i§ g6ra ; nabral z krynicy wody 
w jedna butelke, zrobila sie mysz; w drag§ butelkf, 8 z czar; puiciije; do- 
piero w trzeci% butelk^ naczerpai czystej mlodej wody. Wtedy wszedl do 
palacu; w jednyin pokoju widzi aiano, w drugim zboie, w trzecim pann^; 
obcaje z ni§. Wracaj^c, spostrzegl obydw6ch braci i zabra} z 8ob§. Gi mu 
wode m}od§ akradli i oddali ojca. Ten najmlodszego wypfdzi} i kaza} w le- 
aie 8traci6 katowi ; kat przyui^si ojca jcgo maly palec i wydobyte ze psa 
serce. Wygnaniec przyj§} 8}u2b§ a kupca. A panna owa^ pisze do jego 
ojca, by przyjeidial z tym najmlodszym synem. Wife odszakawazy go, przy- 
jechal z nim ojciec. Za rad^ trzech sibstr, powiod}y ich tarn mysz, szczar 
i kot; ale mysz apudcila sopilkf do morza, wife na g6rf w\ei6 nie mogli; 
odszakal j§ rak, a wtedy krdlewicz zad§}, gOra sif zsanfta, on wszedl do 
paUca, wygnal z tamt^d braci i poj§} pannf. A owe siano i zboie w po- 
kojach, by}o to zaklfte wojsko. 

0(1 Horodenkl. 

Buy od6n car, may troch syniw; dwa baly rozamni a j6- 
den durnyj. Toj car buv u4e w hliboki starosty. J6dnoJi noczy 
may krasnyj son; snyto-si jemn, szo je tak& woda: jak-by si new 
uniyy, toby w sim rik motodyj stay. Rano zbudyy-si, stay 
opowidaty 8woj6m synam: „kotryj z was dostan6 myni toji wody, 
poiowynu carstwa maje^. Widoz way-si starszyj syn: Ja warn 
tatu gistaun (v. dostanu) wody toji^. Zaraz rozfcazay majstram 
robyty iakiej korabel. W toj czfts zrobyly korabel. Wziay sobi 
kilka zovnieriw i pojichav za tow wodow. Wie rik nyma jeho. 

Syrydusczyj kazy do tata: Ja jiedu, az ja warn tatu toji 
wody gistanu (dostanQ)". Pojichay i druhij. Nyma i toho wze 
rik, a starszoho dwa roki. 



') Lud, Serya VIII, nr. 27, 28. Ser. XXI, str, 175, nr. 2. 



69 

Typer kai6 toj tretyj: „tatQ, ja pojida, az ja warn toji 
wody gistana" Widpowidaje jema tato : ,,idy darnyj ! toty roza- 
mni pojjchaly ta tilko ich nyma''. Wziey prosyty tata i pozwo- 
lyy jema car jichaty, i pojichay; wziav sobi lysz dwa starenki 
zoYuiery. 

Nq jidat ony, jidat misic ba i dwa misici; nyma nigde 
sQchoji z6mly; jidat dali, zobaczyly bora taka wysoko szczo 
az straszno dywyty-si na niea. Eai6 prync do swojich wojakiw: 
„budem' pid niw spoczywaty*. Pryjichaly pid nieu i staly 
i azdrily Amilo w ti faori. Prywjazaly korabel; a prync piszoy 
do toho iSwitta. Prycbodyt taiO; zobaczyy starnszka i kaiy: 
„dobryj weczir tatnnia!'' Starnszok widpowiv jemU; i pytaje-si 
jebo „z witki win si tarn wzjav^. Zaczfty jema rozpowidaty wsia 
prawda, jakiej si tatowy son snyy za woda. Kaiy jema toj 
pastelnyk: Je taja woda, ale jsze daleko; ja tat nie sto rik 
iyjn, jeszcze ne wigiy ja ni ptaszki ni maraszkl, at tybe perszyj 
raz, szczo-by tobi podarawaty, ce tobi podaroja weslo; szczo 
raz pobornysz, sto myl wjddysz". Podjakoway staraszkowy> 
a staraszok katy: Jid' po pid ca bora, tam jeszcze mojich dwa 
braki (braci) ; szczos ony nadarajat tobi**. Podjakoway i pojichay. 

Pryjichay do drabobo. Znow na weczir prycbodyt i do toho 
starnszka, i ka2y: „dobry weczir!^ Widpowiy jema staraszok 
i pytaje jebo tak jak tot perszyj staryj widpowiy. I toma wsia 
prawda kaze. Jema staryj ^je prawda, ale jeszcze d&Ieko; dwi- 
sta rik tat zyja, ny wygiy6m nikobo ai ty do m6ny w faosti pryj- 
szoy; traba tobi szczos nadarnyaty, na! tobi cysia sopitoczka; 
jak pryjidysz do toi wody, a ta woda dai6 na wysoki hori, jak 
zahrajesz, to toto izsany-si na dolyna^. Wziey prync totn so* 
piloczkn i piszoy. Ate jak widcbodyy, kazay jema toj didok: 
;yPOwyrny do tobo mobo najstarszoho brata, win takij tybe nad- 
horodyt, a jak z-oradajesz, powyrny do nas i widty". Win pry- 
obidciy szczo powerny. 

Pojichay do tretoho czyrnca. Pryjizdyt do tretoho, prycbo- 
dyt wid n6mu toj czymec; wzdriy jebo, kai^y do neho: „de ty si 
kr6tewicza w dUeka doroba pastyv?" A win zacziey rozpowi- 
daty, szczo za wodow tatowy za mo!odow. Czyrnec kazy jemo : 
„je woda moloda wie n6 duj^.y dS,teko; naz! tobi try bntelki; 
jak pryjidysz do toji wody, nab6resz jednu bade raysz, kied 
(rzac!); nabyresz draha, bade szczar, kied i draha; nabeiesz 



60 

iretu, bude czysta, schowaj^. Iszcze kate: „Kr6Iewicza doro- 
hyj; trysta lit tat ^jyju, ny wygiv'ym ni ptaszki ni muraszki, as^ 
tybe perszyj raz; to proszu tybe kr6Iewicza, budesz wyrtaty na- 
zad, wstupy znow do mtoy. 

Nu i pojichav. Pryjizdyt pid tu horu, jak si pody wyv ua tu 
horn, a wona taka wysoka, bilsze jak tysicza siazeii. Kazav wid- 
jicbaty korabtem troehi na wodu; wimaje totu sopiloczku szczo 
day perszyj czyrnec; jak w nien zahrav, a bora izsunufa si na 
dotynu. Pryjizdyt do beryha, witazieje iz korablie, byre jMnoho 
wojaka z soboja, ide na tu bora; wichodyt do toi kiernyci, na- 
czyraje (naczerpuje) j6dnu butelku: je mysz, kienuv; naczyraje 
drabu: je szczur, znowu kienuv; naczyraje tretu, czysta; scho- 
wav jeji do kieszeni. Ide u^ wity, dywyt-si: takiej patac sa- 
mynit sribtom i ztotom obytyj ; ai si zady woway i kaiy do tobo 
wojaka: „ta mij tato jakiej bohatyj i nymaje takobo palacu; ana, 
ja idu podywju-si do neho". Prycbodyt do palacu, wid-tworeje, 
wcbodyt do syrydyny; w jednim pokoju stojit si no, w drubim 
stojit 4yto i pszynyci w takiech wylykiecb micbacb. Wcbo- 
dyt do tretobo pokoju, stojit stif, na nym stoji try batelci wyna 
i trojie cbliba. Sidaje koto stota, pje z j6dnoji butelki i krojit 
jednobo cbliba; pje z druboji, krojit i drubobo cbliba i tak tretu 
i cbliba znow, napyy-si i najiy-si. Dywyt-si, lyzyt pana(panna) 
w I6zku, byre budyt i budyt, ny wstaje; szczo robyty? — robyt 
ynterys iz spieczow (spiqc^i); potomu byre pi6ro do ruk, pyszy 
kartku, szczo toj i toj buy s tobow. 

I widcbodyt do korablie; sidaje i jidy do domu, utiszenyj 
szczo je woda. Wse szczo raz poborny, to sto myl wi6dy (uje- 
dzie) ; jidut, jidut, i pryjichaly do zaklietoji bory i wzdriv z dfl- 
teka swojicb bratiw na ni, szczo uie pasut-si, bo uze n& bnio 
cbliba i niczo. Tobdy kryknuy do nycb: wygyty, a* ja tatowy 
distav wody mofodoji; nu, cbogit wie do domu i na ty (na, macie) 
warn jisty". Posidaly razom i jidut. Ate starszi oba radi-si to: 
„tato nas pofalyt za wodu; — kazy starszyj do syryduszczoho, — 
budem' j6mu kazaty, abym zrobyly bal, taj win moze upje-si, a my 
ukradem' u nebo tuju wodu; bo jak tak n^. zrobym' to jakz^ 
pryjidem' pyryd tata?" Pryjichaly do jakobos misteczka, zrobyly 
bal; po baliu piszly spaty. Toj saraka du*e strudenyj zasnuv; 
braki dibraly-si taku jak tu samu sklienku i wkraly. Pryjide 
do domu; kazy toj najmolodszyj : „az ja warn tatu gistav wody'^ 



61^ 

Tato kaiy: j,ana, daj, naj si wroyja'^. Day toj saraka, amyv-si tato, 
j^dnako staryj. Typer kaiat tofy: ^szczo wy si tata dywyty na 
durnohot to my wody gistaly, ny win". Daly tatowy; amyvsi, stay 
motodyj, jakby sim lit may. Typer na toho najmolodszobo ; tak 
znynawydiy jeho, szczo n6 mote si wddriity koto tata. Takiej 
stay tatowy brydkiej, szczo ne chocz6«si tato na neho pod6 wy ty ; 
bida jema. 

Jddnoho razu piszoy tato iz mamow na spacir; i zabaly 
kliaczy wid kassy. Win kopyy try czyrysy (pasy) nabray poyni 
samycb czyrwonych (dnkat6w). A tato aie rozkazay starszoma 
bratowy, aby jeho stratyy. Toj prync wperez (wprz^gt) jeden 
czirys do holoh' tila, drafaij po werch soroczki, a tretyj po werch 
kamizelki, i chokiy ity iSwitom. Tat wchodyt kat do pokoja 
i kaiy: „prosza prynca, pidem na pnlnwani (polowanie)''. Toj 
prync atiszyy-si i kazy: ,zaraz idem''. Haday szczo tato podo- 
briy na neho. I piszly; idat lisom, zajszly ate dftteko; typer 
kazy toj kat: ^znajety kr61ay szczo z wamy maja robyty?** Py- 
taje-si: j^szczo"? — »Maja was stratyty**. Prync widpowidaje 
jema: ^znajesz, szczo majem' tat psa; serdce z neho wimym' 
a ja palyc dam atiety ; ja pewny^ do neho n6 pryznaja-si nikoly^. 
I tak zrobyly; wtietyj palyc zawyy i piszoy dwitom. Toj kat 
serdc6 wziev i palyc, prynis carewy i widday. 

Piszoy prync d&leko dwitom, i najmyy-si w jidnoho kopcift, 
szczo may tzy kamenici. I pereprodaway rnzdni riczy, postyy 
tanio wsio. Jak uczaly lody, szczo tak tanio, to iszly daz6. Spro- 
day wsio do weczira i zamiy (zamidtl) sklep. Tohdy iz seby 
czerys czyrwonych do tych hroszej jeszcze. Pryjszoy do weczira 
do doma. Pan jeho py taje-si: „czo's pryjszoy?** A win widpowi- 
daje, szczo sproday wsio. Pan si zadyw6way; ,,tam riczy lie- 
iiely od dwoch rik, a ty za jeden den sproday**. Pryjszoy hro- 
szi rachawaty; porachaway i kaiy: „kobys myni jeszcze i tych 
dwa sktepy tak proday". A win prodaway, szczo bnlo wart 
piet' ry&skich, a win day za dwa i piy rynskiech; tak wsio na 
polowyni poproday. 

Ate tam tota prynczyzna, szczo z new spay jak woda bray 
moloda, pyszy do jeho tata : aby win pryjichay, a tut jeho nyma. 
Typer car tak prosy t toho (kata) szczo j6ho wodyy tratyty: 
,mozy ty j6ho ny stratyy**. Prypowiy-si, szczo „nie", Tohdy 
car rozpysav po kraju, de je jakiej bez mizylnoho palci, aby daty 



62 

znaty. Ksiondzy hotosyly po cerkwoch, i toj ksiondz holosyv; 
cy uyma takoho bez palci, A toj kupec widozwav-si; szczo je 
w neho. Zaryz dylizans zajichav po neho i pojichav. Tato jak 
ho uzdriv, obcilowav j6ho skriz. Siv sobi w swij korabel i poji- 
chav. Pryjizdyt pid horu, zahrav w sopiloczka, hora si z^sanufa, 
a win wiszov na horu, prywytav si z new. Zaraz pryjichaly do 
j6ho tata, pibraly-si, pohostyly-si i widjichaly do swoho domu. 
Typer zyjy ony, i syn ich ris (rdst). J6dnoho czasa synok roz- 
pfakav-si. Win ny mih niczyra jeho zabawyty, a win dav swoja 
sopitoczku, ti dytyni, a wona si hrata. A win wziav strilbu na 
pteczi i piszoY w lis na poldwani, taj zabuv sopitoczka tuju szczo 
wid neji hora si suwala. Wyrtajesi nazad do domu, a bora stata 
znow wysoka. Win jak zabuv sopitoczku^ a ona wzdrita i scho- 
wala jeji zywo do kufra. Wzdriv, szczo wie ne wiiizy na horu. 
Taj pryhadav sobi, szczo mav try s6stri. Jak buri (burza) zwi- 
jata-si, taj ich wzieta. Win sobi hadaje: des ony tut n6daieko. Pu- 
styv-si w dorohu. Ide, znajszov jednu s6stru najmolodszu ; prycho- 
dyt na podwirie, a tam mysz z karabinom potiehaje. Wiszla ona 
(sestra), oboronyla. Zacziev jeji rozpowidaty wsio jak bulo, taj 
kazy: „s6stro, ja choczu znaty d^ toty sestry?" Ona jemu kaiy: 
;,idy, mysz tybe powyde". Ide mysz napyred, win za new. Prycho- 
gie do druhojiy a tam szczur z karabinom. Szczur pikiv, ona 
wiszJa, oboronyta. Wiszly do chaty; rozpowiv tak jak ti s6stri 
i kazy: Ja bym rad znaty, de je starsza systra?" Ona kazy, 
„ci dwoje zwiriat tybe powydut". Prywyly jeho do najstarszoji 
sestry. Wziv dywyty-si: a tam kit iz karabinom. Kit zwav- 
kav, ona wiszfa, oboronyta. Wijszly do chaty; zacziev opowi- 
daty wsiu prawdu: jak win jizdyv za wodow tatowy, jak si 
ozenyv, jak piszov na pol6wani, wsio rozpowiv. Ona kazy jemu: 
„na, tobi sych troje zwir^t; jak ony tobi ny gistanut, to nichto 
tobi uze ny gistany". Wziev ich z sobojn i piszov z nymy do 
wody toji. Pryjszov i kazy ira: „idit lizty na horu tuju". Piszty 
ale traba bulo trochi czerez wodu ptysty; zibrav kit na seby 
i poplyv. Wilizly na horu; Kaiy kit do myszy: „ty wyrty gieru 
main, a szczur za tobow bilszu". Prowertily, prohryzly kufyr, 
w'/iely sopilku i piszly. Prychodie do wody; wziev kit na seby 
znow oboch i plynut. Szczur siv kotowy na syrydynu, a mysz 
ua holowu, i plynut; a mysz z radosty bihaje po holowi; kit 
chukiv skazaty: sydy tycho! a sopilka upala n wodu. Wiszly na 



63 

beryli i swarie-si; pytaje ich pan: „je sopilka?*' Ony kazat: szczo 
wtopyly. A win kaiKy im: Jak ny bude^ to was pibja*". Piszly 
ony po nad beryh i najszov kit raka; zlapav jeho labamy, a rak 
kazy : ^krdliewiczn; ny jii myne, bo ja maju dribni gity. A win 
widpowidaje: i,najidy myni sopiloczka^ szczom jeji wtopyv, to ti 
ny zjim''. Win (rak) piszoy, szukaje^ nyma, Wichodyt i kaiy: 
,,nyma''. Kit pohrozyv na neho i kadiy: .idy^ sznkaj, bo jak ny 
najdysz, to ti rozirwa po kawatkn; abys de bnv, to tybe znajdo^. 
PiszoY rak i najszoY. Winosyt, wzi&v kit sopiloczku, wdav 
swoma panowy. Jak zabrav toj pan, bora zdsanuta-si, win wiszoY 
do pataci. Zastaje konie w swojim dwori; wzi&v najszoY by- 
saby, pyrywisziv na konie, wibrav konowy oczy, wijszov do 
pokoja, zastaje drnhoho carskoh' syna koto neji. Wzi&v szablu, 
widkiev holowa, posik na dribni kusni, spakowav do sakwiw, 
pnstyv konie. Wchodyt do pokoja; prywytav dra^ynn fajno na- 
hajom i pomyryly-si oboje. 

Jak ijlj nie w dobri, i pytaje-si win swoji iinki: ninoja 
myta kocbana, szczo to za zbiiie stojit w michacb, i szczo za 
sino?^ Ona widpowita: «to wojsko zbizi, a sino zbroja i mun- 
dur; jak pidkowy corkna, z toho dzerna wojak^. I corknuta 
pry nim raz, z jidnobo matobo worka stalo wojsko. A win na- 
straszy V si taj wona kaiy j6mu : Jaby tak budowala jak twij 
tato". I wid toji chwyli zyly ony sobi dobry. 



13. 

Zdradliwa siostra. 

(OdmiaDa). 

Gzlowiek jedeo biedny, drfczony glodem iiin6wii sif z i^onf, by za- 
rzD§d dwoje w^asnycb dzieci i zjeiSd je. Uelysza} to w nocy synek jego, obu- 
dzil wife sioBtrf, i oboje aciekli w iwiat. Bi^dz§ po leaie, sl± zaszli do je- 
doego dworu, gdzie nie zastali nikogo, jeno wieczerzf przygotowana dia 
opry8zk6w. Podjedli sobie, brat z Bzab]§ standi na staiy w jednym pokojn, 
a siostrze kazal idd spad. W nocy nadchodz§ opryszki. Starszy wysyla ich, 
jednego po dnigim, do pokoja pilnowanego przez brata. Co ktdry z nich 
zajrsy w okno (bo drzwi byly zamknif te), to ma brat Bzabl§ giowf aeina, 
a taI6w wci§ga do pokoju. A2 wreszcie podchodzi i aam starszy ich do- 
w<>dca, temu zadrasn^l jeno azyjf, ale wci^n^i takie jego oialo. Potem 
wyszedl % pokoja, kt6ry zamkn§t, i gdy aif siostra obadzUa, polecii jej (nie 
o swej sprawoe nie m6wi%o) BtrAi domu, lecz przykazai do pokoja owego 



64 



Hie zag1§dad, I Wyrnszyl na polowanie. Po odeji&cia jego siostra ciekawa, otwo- 
nyla pok6| i widzi w nim pd^no trap6w. Ale ten nNJstarezy, ranioDy tylko, 
prosi jej aby mu cadown§ wod§ (8toi|c§ w szkUnco na p6lee) poinaiciia 
8zyj§. Co gdy zrobih, ozdrowiah Tak aamo przyprowadzili do iycia i in- 
nych opry8zk<>w. Ci wazakio, acz pragneli go zgubid, obawiali 8i§ jednak 
jego pot§gi. Wi§c nam6wili t§ aioatrf by zinyiUla chorobe, i zaifdala na 
lekaratwo zaj^ezego mleka, anaatfpnio wilczego i niediwiedziego 
mleka, a nawet i mfkt z diabelakiego mlyna. On tego wszystkiego 
do8tMrczyiy a nadto przyprowadzU aobie zaj^czka, wilcz§tko i niedi- 
wiadka. Wtedy nam6will j§ by bratu sprawiia k§piel, a wtenczas oni 
wpadD§ i labijf go. Atoli gdy wpadli, on zagrai na aopiiee, a wazystkie 
wilki i niediwiedzie zlecialy mu aie ua porno c, i opry8zk6w rozszarpaly, 
on zai aam siostrze ici§i azablf g}ow§« 

Ispas. liyssyti. 

Boy oden czotowik taj may dwoje gityj, chtopci taj giwczynu. 
Ale wpav holodnyj rik, a win wiprodav z chaty wze wse, szo 
buto na chlib, ale wwes chlib yzzily^ tak szo wze ny buto ani 
raz szo wknsyty, taj prodaty w2e ny buto szo, taj zarobyty ny 
bnto de. Na nie wny cityj den niczo ny jily taj bez weczeri 
lihly spaty, ale ny bere si jich spani^ lysz gity pisnuly, a win 
radyt si z zinkow, szo robyty. Taj poradyly si; aby rizaty gity 
ta jisty, bo odnako by jim wm6raty. Nu tak wny wie wradyly, 
szoby na sam pered zarizaty giwczynu, a witak jak zzigie (zje- 
dz4) giwczynu to chlopci, taj wie maj perestaly ^.uryty si taj pi- 
snuly. 

Ate cbtopec czuv jak wny si radyly, taj jak wny pisnuly, 
a win zbadyy potycbonki giwczynu taj ka:fceji: ^Kikajmo (ucie- 
kajmy) bet, bo tato poradyy si z mamow, szoby nas rizaty ta 
jisty — jak ny wteczemo, to zawtra na snidani zarizut tebe a jak 
tebe zzigie, to witak y niene, kazaly, szo zaii'/ut— kikajuio;" — 
Giwczyna jak ce wczula, taj zaraz si sfatyla, taj powkikaly, 
a rano tot czotowik z zjnkow wstajut rizaty gity, a tu nynia 
gityj. 

Ate wny kikajut, kikajut, a to w noczy, samy newit* ny 
isnajut kudy; taj zabihly w lis, taj ydut tym lisoni nianuwcieniy 
(inanowcami)^ ydut taj uzdrily jakes switto w lisi, a wny piszly 
na to switto. Ydut uny dalij taj prychogi taj dywji si, a to je 
welykij dwir a w pokojach wsiudy switto, stoly pozasteluwani 
a na stolach wsieke jidzini taj pyke (picie), ate w dwori ny 
wydko nikoho. A wny staly pered dworom taj ny zuajut szo 
robyty, cy jty w seredynu cy ni; ate kotodni buly a na stolacli 



65 



uzdrily wsieke jidzini tej katat: ^Chogim do chaty, ta jak chto 
bade tarn, to skatemo, szo'm zabtndyly, taj jem' date zhotodnily 
taj bodem prosyty, szoby nam daly szo jisty''. Woy badaly szo 
dweri zamkneni, a wny prychogi yd dwerem, a to dweri powid- 
cbylawani Wny wcbogi do pokojiw, a to nyma ni koho, lysz 
wsiady po skinach (6cianach) wsilaka zbroja. A to w kirn dwori 
sygily opryszky^ taj piszly wsi zabywaty (zabtja6) w noczy, a we- 
czeria lyszyly sobi na stoli, aby, nakoly pryjdat hotodni taj po- 
moezeni, lysz posidaly taj jily. Tot chlopec to wie bay roza- 
mnyj. wte, may zo simnacit' abo wisimnacit' rik, taj zaryz zdo- 
haday si, szo to tarn sygie (siedz^) opryszky, ate ny ka^e swoji 
sestri niczO; lysz sily koto stota taj najily si, taj chtopec kaie 
tohdy giwczyni : „Ty lifaaj ta spy, a ja bada wartowaty nim 
chto pryjde, a witak jak si prispysz to ja le^a spaty". Giwczyna 
lihta taj nsnata, a win pozamykay dweri taj pohasyy swiUo 
wo wsich pokojacb, lyszen lyszyy switto w odnim pckoja, szo 
w nim lysz odno bato wikno; ate win toto wikno atworyy, taj 
spnstyy zastonn, taj wziey sobi z ktynka (haka) szabla naj- 
liostriszcza w rnky, taj siy za skina taj sydyt'). 

Ate nagijszly opryszky taj nzdrily szo switto w pokojach 
pohaszene, lysz je w odnim pokoja, a starszyj kaie: „Ahij! szo 
za dywo; ce szcze si nikoly ny trafjeto, aby Switto w pokojach 
pohasto az teper^, taj piistay odnoho opryszka, aby piszoy pody- 
wyty si, szo to take, a samy lyszyty si nadeteky (niedaleko) taj 
zdut nim tot pryjde ta ska:fce, szo tarn je. Ate tot piszoy, taj 
prychodyt do dweryj, a dweri zamkneni yz seredyny, a win pi- 
szoy do wikna taj perechilyy si fi wikno, szoby si podywyty, 
chto je w pokoja, a tot (chtopec) szachnay szabtew, taj skyy 
szyJQ, taj pokyhnuy (poci^gn^t) ho do drahoho pokoja, taj lyszyy, 
a sam piszoy taj znow siy za skinn taj sydyt. 

Ate opryszky 2dat, 2dat, a tot ny prychodyt skazaty, szo 
je w dwori; a starszyj jak zniirkoway szo w26 by ma czies si 
wernuty a win si ny wertaje, taki pistay drahoho, aby si po- 
dywyy-kaze, szo tarn za czort. A tot piszoy taj tak jak tot 
perszyj; pryjszoy do dweryj, a dweri zamkneni » a win perechi- 
lyy si aw wikno a tot (chtopec) widkiey ma szabtew szyja taj 



') Obacz: Lnid, Ser. XIV, nr. 9, 23, 62, 63, (str. 36, 253, 368). 

Pokucie. Tom IT. 9 



66 

jpokyh do toho, do pokoja. A najstarszyj znow jak zmirkawav, 
szoby torn a czies si wernuty a jeho nyma; to pistav tretoho a wi- 
tak czetwertoho y tak pislav wsicli po odnoma; ate ani odyn si 
ny wernuv, tot (chlopec) wsim postynav holowy taj pozakihav 
do pokojtt, abyj slidu na dwori ny buto. 

Nareszki (nareszcie) yde najstarszyj sam, ate tot y jema, 
hotowu skyy, ate ny cilkom; tak, szo sze si trochi derzieta, taj 
zakyh ho yd tym do pokoja taj znow siv za skina taj sydyt, 
ate w2e nichto ny prycliodyy. Taj z za tobo y dnyna si zrobyta. 
Win chokiy zamknaty tot pokij, szo w nim buly toty opryszky 
postynani^ate ny buto kotodki, a win wziey ta zawjizay tyczkom. 

Giwczyna si witak probadyta; ta posnidaiy, taj wna piszta 
waryty szos na obid, a win leh spaty. Nim wna zwaryta obid, 
a win prispay si taj wstay, ta zziiy obid; a tot wziey na pte- 
czi dnbetkiwka (dabelt6wkQ) z ktynka taj patasz y kaze: „Ja 
da, ta moze zastrila zajaci abo jaku ptacha na weczeriu, a ty 
bug' (b^di) tat, ate pamnitaj szobys si ny dy wyta do toho pokoja^ 
szo tyczkom zawjezanyj!^ 

NU; piszoy win na p61uwani; a giwczyna zakorkito (skorcito) 
taki podywyty si do toho pokoja, szo tyczkom zawjezanyj; wna 
hadata, szo podywyt-si, taj znow zawjez6 tak jak buto, taj brat 
ny bade znaty, szo wna dywyta si '). Taj piszta, ta rozwj^zata 
ta jak htypne, a to poyno merciw (martwych) a wna si az na- 
padyta (zl§kta), ate tot najstarszyj, szo ma ny dobre sze skyy 
hotowu, zacziey do neji howoryty taj prosyy, aby mu podata z po- 
ly ci sklynoczku z wodow, ta, aby mu pomastyta szyju, bo ny moze 
wmerty '). Wna postuchata, ta piszta, ta najszta sklynoczku, taj 
prynesta, ta pomastyta tam de buta szyja perekyta (przeciQta). 
A to w sklynoczci buta woda ciluszcza taka, szo aby szo 
bug' widkyty, a witak tow wodow tudy kudy perekyte poma- 
styty, to si tak scityt (scali, b^dzie cate), jakby y ny buto widkyte. 
Nu jak wna pomastyta, a to w tot raz szyja si dcityta, a win 
wstav, taj wziev ta pomastyy wsim opryszkam szyji tow wodow, 
a szyii si posciluwaly, taj wny powstawaly. Wna giwczyna 
tak si napudyta, a wny zacziely si ji wipytuwaty jak y szo — 
chto to z new je takyj duzyj, szo jich wsich postynay, taj de 



») Obacz Ltid, Ser. VIII, nr. 9 (str. 21). 
*) „ Lud, Ser. XIV, str. 61. 



win; a wna rozkazala wse, ale skazala, szo ji brat je date da- 
^yh ^} szo ho si kali ny bere ; az opryszki jak ce wczaly, taj si 
ponapadzawaly. Ale tot najstarszyj bav dato fajnyj, a win za- 
cziev do neji dote fajno howoryty, ^ta' jeji obijmaty, ta kazaty, 
szo win ji date polabyv, szo win by si z new otenyv, szo wna-by 
panawata z nymy, koby wna lysz pomohia jini; aby wny si zbaly 
jakos toho jeji brata. A wna powiryta, taj polabyta toho star- 
szoho, taj kate szo wnaby jim pomohla^ ate ny znaje jak. A wny 
ji kaiat, szoby wna si zrobyla slaba taj, aby zabahta (zapragn^ta) 
zajoczoho mot ok a; a win pide po motoko, taj des abo zabta- 
dyt, abo bo mote jakyj zwir yzzist. A wna pryobicieta jim, 
szo tak zrobyt; taj any piszly sobi bet, taj des si poch6walyy 
a wna lihla na poskil taj stohne (stQka). 

A win (brat) prycbodyt, taj pytaje si, szo ji je, a wna 
kaze, szo ji date bolyt w seredyni, taj szo ji si snyto, szo koby 
si napyta zajaczobo motoka, toby poda^ita. A win hadaje szo 
to prawda, taj ny zdobadnje si niczobo ; pody wyv si na tot pokij, 
de baly toty opryszki postynani, a to zawjezano tak, jak buto 
lyczkom, a win y ny dy wyt-si w4e do seredyny, ate poweczeriv 
taj leh spaty, a rano wstav taj piszov za zajeczym motokom. 

Jak opryszki azdrily, szo win piszov, a wny pryjsziy sobi 
do dwora taj gospodari sobi jak doma. A tot brat piszoY w lis, 
taj szakaje zajaczobo hnizda, ate ny mote najty, 9A ate ponad 
weczir dywyt si, a to bijiyt zajaczycha a win zmiryy do neji 
rasznyca taj skrycziey: „Skij! bo strileja''. — A wna kate: „Tj 
bij si bob a, ny strilej, bo w mene je gity — szo chocz, to ty 
dam, lyszev ny strilej ! A win skazay, aby ma data swofao motoka, 
a wna poweta ho do hnizda, ta data ma motoka zajeczoho taj 
sze molodoho zajeczyka w daranka, a win wziev taj pogiekawav 
zajaczysi, taj piszov do doma. 

Ate jak si weczir zrobyy a opryszki kazat: „My jdemo na 
cila nicz na zdobycz, ai rano pryjdemo, a ty, abys nam data 
takyj y takyj znak — skazaly wte jakyj — jakby win pryjszov**. 
Taj piszty z doma. 

Ate szo lyszen opryszki pryjsziy bet wid dwora, a win 
wchodyt ta,j prynosyt moloko ; a wna si napyta, taj niby podazila, 
taj zaryz wstata ta data ma poweczerity, taj win leh spaty. 

A rano jak si probadyly, taj ana niby wijszla na dwir, taj 
poktala znak, szo win je doma, a opryszky azdrily, taj wie ny 



68 

jszly pro8to do dwora ate pocb6waly si taj idat; ai dywji si, 
a win ide z zajaczykom na pol6wam po dnidania. A wny sze 
trochi zazdaly a2 jak p6riJ8Z0Y (poszedt) bet wid dwora, a wny 
tohdy pryjsziy a dwir, taj pytajnt si: cy prynis motoka? A wna 
kate: szo prynis. 

A wny si z tobo zadywnwaly taj kaiat, szoby znow libta 
niby chora, taj aby zabahta wovczieczobo moloka (wilczego 
mleka) a samy ponajidaly si ta ponapywaly si, taj piszly bet 
z dwora. A win pryjszoY z pol6wani; a wna stobne taj kaze, szo 
ji si snyto, szo jakby si napyta wovczieczobo motoka, toby po- 
dnzita. A win popojiy taj piszov za woTCzieczym motokom. 

A opryszky znow pryjszty sobi do domn taj gospodari a^ 
do weczera, a w weczir znow piszly na zdobycz na cilu nicz taj 
kaiot: «Na teper pewne wte si ny werne, bo bo woYky rozjigie, 
ate wid czobo bida, jakby przyjszoY, to abys nam data znak*". 
A win piszov taj szukaje woYCzieczobo bnizda, ate ny moze 
najty, ai ii weczir dywytsi, a woYCzyci bizyt, a win zmiryY 
taj kryknnY, aby stojata, bo strileje, a wna kaie: „Skij ny 
strilej! szo chocz to ty dam, bo w mene gity je!** A win 
skazaY, aby mn data swobo motoka ; a wna poweta bo do hnizda 
ta data mn motoka taj sze woYczyka w darunkn, a win pogie- 
kawaY taj piszoY do domn, ta daY sestri motoko a wna si napyta, 
taj niby podaiita, data mn weczerity, taj iihly spaty. A rano wna 
piszta niby na dwir taj poktata znak, szo win je doma, a opry- 
szki uzdrity, taj ny jszty do domn ai win piszoY na pol6wani. 

Ta at witak przyjszly, ta ponajidaly-si taj daze si zady- 
wnwaty, szo win prynis woYczieczobo motoka, taj ka^nt, szoby 
si znow zrobyta cbora, taj aby zababta medwegieczoho mo- 
toka (niedzwiedziego), a win jak pide to bo pewne medwig' 
ubje — taj piszly sobi bet z domn. Win pryjszoY z pol6wani, 
a wna tezyt taj stobne taj kaie, szo ji si snyto, szoby podazita, 
koby si napyta medwegieczobo motoka. A win postacbaY taj 
badaje, szo to prawda, taj piszoY za medwegieczym motokom. 
PiszoY win bet deteko w potonynu, taj szakaje medwegieczobo 
motoka, ate ny moze najty bnizda medwegieczoho, at dywyt si, 
a to biiyt medwedycha, a win zmiriY strilety a wna kaie: i,Skij! 
bij si Boha ny strilej, bo w m6ne gity je — szo cbocz to ty dam''. 
A win kaie: „Daj my swobo motoka''. A wna poweta bo do 
hnizda do swoho, taj data mu motoka taj medweginka w daranka> 



69 

a win Qziey taj pogiekuwav taj piszov do dwora, taj dav ji mo- 
lokO; a wna si napyta taj niby podniita, po czoma dala ma po- 
weczerity, taj lihly spaty. A rano wna wijszla, taj poklata znak 
szo win je doma, a opryszky pocbawaly si, taj tdat 

A win wstay ta poiniday, ta tak si kiszyt (cieszy), szo maje 
zajeczyka, taj woYczyka, taj medwiegiaka — szo jema 
wi;e ny sknczno samoma — szo wny tak si hrajnt a jeho ani na 
krok ny spaskajut z oczyj, wse za nym chogi (chodz^) 61id w diid. 
Na wte win po^nidav, taj takyj rad, szo j sestra zdorowa, taj 
piszoT na po16wanie. 

A opryszki jak ozdrity szo win piszov, a wny prycbogi 
taj pytajnt si: cy prynis moloka medwegieczoho ? a. wna ka2e szo 
prynis, a wny tak si zadywnwaly, taj szcze bilszyj stracb pered 
nym gistaly^ taj dnmajnt; tomji sobi hotowy jak jeho zo swita 
zbtadyty, taj kaiut: «Zroby si szcze raz cborow taj ka^y, aby 
ty prynis z gitczoho mtyna (diabelskiego) mnky; a win jak 
pide^ to ho czorty zmelat na mnkn^ a jak -by taki pryjszov do 
domn, to zroby w odnim pokojn dla neho knpil taj knpaj bo, 
a nam daj znak, a my wze samy ho bademo {6wyty, abo — abo 
ho jmemo, abo win nam smert' zroby t — lysz dywy-si^ abys 
z toho pokojn powinosyta wsin zbrojo, aby ny may szo w rnky 
ufatyty**. 

Taj piszty sobi opryszki bet, a wna zrobyla si chora. A win 
prychodyt, a wna stohne taj kaie, szoby podnzita, koby ji pry- 
nis z gitczoho mtyna mnky. A win popo!adnaway taj piszoy 
do gitczoho mtyna a dweri zaperki ; ta win zacziey dobnwaty si, 
a to nichto ny chocze ho wpustyty> ta win zacziey na dwerech 
robyty chrest, a czortenie wibihto ta utworylo dweri, a win 
do mtyna; a zajeczyk taj woYczyk taj medwegink za nym do 
mtyna, a czortenie pytaje si, czoho win chocze? A win ka^e, 
szo chocze trochi mnky ; ta czortenie czerpnuto mn trochi mnky 
taj kaie, aby kikay borsze y ny obzyray-si, bo ho hrim trisne. 

A win jak ce wczny, ta w-nohy z mukow, a dweri si za 
nym zaperty borzo, a zajaczyk taj wowczyk taj medwegink ly- 
szyly si & mtyni. Win ukik taj bizyt, y ny obzyraje si az bet- 
bet deteko ; obizdriy si, a to ny bizyt za nym ani zajaczyk , ani 
woyczyk, ani medwegink. A win az zaptakay tak mn si £iel 
zrobyto, taj wie ny wertav^ si po nych, ate piszoy do domn, taj 
day ki sestri swoji totu mukn. A wna niby pozdorowita, taj 



70 

take niby koto neho prypadaje, a dale ka^e, szo wna.jema ko- 
p i 1 zroby t, szo win takyj zmaczenyj — szo to jema pomo26. Ale 
win ny chokiv ; a wna taki zahrila kapil taj jeho maj-2e syIomi6 
(si^) zapcbata do wanienki taj kapaje. 

Ale wze napered dala znaty opryszkam, a wny wbihiy taj 
ho jmyly, taj wze ho chokily porabaty. Ate win may sap it o- 
czkU; szo w nia labyv hraty» taj kate opryszkam, aby ma sze 
pered smertew pozwolyly zahraty w tota sapitoczka. Ta opryszki 
pozwolyly. A win jak tlziev ta jak zahray takoji da^e smatnoji, 
szo e^i piszoY lek (lehot^ wietrzyk?). A zajaczyk taj wovczyk 
taj medwegiak jak aczaly, taj kazat: „Yj naisz pan w pryhogi, 
a my ny moj^emo ho ratawaty^, ta ja ny zacznnt rasty, a me- 
dwegi taj wovky aczaiy, taj prybihty taj roztomyly dweri w mtyni, 
a toty szo mozat zaskoczyiy tekie (lec^) do doma, a drahi woyky 
taj medwegi za nymi ai do dwora wbihajat. A opryszki wze 
chokie toho rizaty. A wny jak si puski (paszcz^i), taj pobyly ta 
porozszierpawaly opryszkiw szo do nohy. A win tohdy piszoy 
ta pody wyy si do toho pokoju, szo bay tyczkom zawjezanyj, a to 
nyma opryszkiw. A win kaze: «Aha, to ty taka fajna sestrai 
szos si skompanowata z opryszkamy na moje iykie, a ja za to- 
bow tak dbay taj jem ki wid smerty wirataway". Taj iiziey 
szabla, taj skiey ji hotowo. 



14. 

Zdradliwa siostra. 

(OdmiaDa). 

Brat i siostra uciekli od biednych rodzic6w, kt6rzy ich zjed6 chcieli. 
W lesie wykopai brat strzelb§ i szabl§, kt6remi pobil 12 zb6jo6w, i wszedi 
do icb doma. Ale trzynasty, niedobitek, przyni6s} siostrze flaszk§ z 2yw§ 
wod§) kt6r§ ona pobitych o^ywiia, i obiecfd si§ z ni§ oieni<^, j€idli utoieroi 
brata. Tcdy ona udala chor$, i kazaia bratu aby jej przynidsi na lekarstwo 
mleka nieds&wiedziego, a nastfpnie wilczego. Wreszcie, gdy tego 
szcz^dliwie dopelni}, kazi^a bratu w k^pieli rozerwad sznarz30 nitek; czego 
gdy nczynid nie zdolal, zb6j jui 8i§ zamierzyl by go zabid. Lecz brat zad§} 
w piszczaikf , na odglos kt6rej przybieg} niediwiedi i wilk i wnet zagryziy 
owego zb6ja, a siostrze jes<^ trap6w nakazali. 

Ccortowiee. Unii. 

Buy jiden czotowik Wasyi i may troje dit6j; bato dwi di- 
wczyni a trety chtopec. Tak hotodni rik wipay (przypadt), ta 



n6 maly 8zczo jisty. Tak Wasyl kaie do swojij iinkie : „2eby 
ma jidna ditynn zarizaty^. Taj i wziely jidna d6tyna z diew- 
cziet, zarizaly taj. i zwaryly. I maly toho lysze na jid6n den. 
Pryjszio na druhyj den ; znow kaie Wasyl zabyty draha diwczyna. 
Ale starycba Wasylycba ka^e, aby zabyv cbtopcie. Tak ta diw- 
czyna matenka czuta tota naradu, i wybibia na dwir do swoho 
bratczyka Jasia i ka2e jimu: ^tltikajmo, bo kaie tato mine za- 
rizaty, a mama kadie tebd. 

Tak 6ny wziety i wtikly w lis; i utikaly tym lisom ai sie 
smerklo (zmierzcbto). Jad kaie do sistry: „a A6t my bademo 
teper nocz6watyy bo ta mote nas woyk zjisty**. Ale ony pole- 
haty pid jiden dnb i ponakrywaly sie lystiem. A snyt sie Ja- 
siewy w nocz6: ieby k6pay pid tym dnbom, dwa siezni U6boko, 
toby mozna znajti strilba i szabla ziotn. Jak sie prebadyv, 
tak kaie toto swoji sestri. A sestra na to: ^kopajmo^. Tak win 
wziey swij noiyk i szportav zemniu; a sestra palciema wyhor- 
tala zemnia do hory; az poki ne dobaly sie. Takie Jasio jak 
wziey tota strilba na pleczy^ tak stay dal6 mocnyj ; a jak pry- 
cz6pyy szabla, tak szcze bay micnijszczy. Tak 6ny jdat dalij 
lisom. Ale dywie-sie, szczo je dwir jakies w lisi. Takze 6ny 
prychodie do toho dwora; widte (ztamt^d) wyletyto do nycb d wa- 
tt ajccit zbojiw. Tak win wytih szablu, jak macknay kilka 
razy, tak 6denaccit zbojiw apalo a dwanacity wtik. Tak pry- 
chodie win z sestroa do pokoja; dywyt sie, a tam srybla, ziota 
dosyt' i jisty tak^e je dostatkom. Brat teper kaze do sestry: 
„ta bademo gazddwaty**. Jasio wziey, postiehay trupiw tych 
pobytych hajdamachiw do komory; i toho ztapay dwanacietoho 
szczo bay atik. I wsadjy jiho takze do komory, zawday jima 
taka pokaty, szczoby nyc bilsze ne jiy, lyszen toty trapy. 

A Jasio takiej bay nispokojoy czolowik, szczo nikoly n6 
lubyy posSdity, ale chodyy na poldwani, a swoji sestry ne kazay 
dywyty sie do toji komory, de baly te trapy i toj iywyj dwo- 
najclty. Ale ona kaze: „szczoby ja za gazdyni bala, szczoby 
ja sie do toji komory ne podywyta". Tak prychodyt 6na pod 
komoru, pod dwer6, sluchaje, a tam sie odzywaje iywyj hajda- 
macha i kaze do toji diwczyny: „idy do tretoho pokoja, wozm6 
sobi fleszczynn, a tam je zsywaszcza woda, i abys ja pryne- 
s!a ta^. Ta 6na piszia, taj wziSIa i prynesla. Taj dala jima 
ta fleszczynn ; win wziey i day sie k&idoma hajdamasi po trocha 



napyty ; sy pnav kazdoma w hubu. Taj 6ny sie zacziely rasziety. 
Jak sie probudyly^ zdalo im sie, szczo 6ny tak inieno zasnuty. 
Toj zb6j kotryj buy zjywyj, promowiaje do diwczyny: ^szczoby 
ty mohta twoho brata jak stratyty, a ja bym sie z tobow ote- 
nyy**. A 6na kaz^e: ^a jakze ja jiho stracza? koly win takiej mo- 
cnyj, szczo sie nikoho ne bojit**. A win kate: ,zroby sie sfa- 
bojQ i skaiy bratowy swojimu, szczo tobi nyc ne pomo^e, tilko 
motoko wid medwedyci; szczo maje w lisi male dity, a jak 
win pide, to wona jiho tarn rozidre. Taj pryjszoy brat Jad z po- 
luwania, i zastay sestra w 162ku i pytaje ji sie, szczo ij bra- 
kaje? A 6na kad^e: ^ja duie staba; ieby ty piszoy w lis po mo- 
toko wid medwedyci y to mozeby ja podaiyla^. JeA piszoy ze 
strilbow do medwedyci i chotiy do neji str61aty. A 6na promo, 
wyta i ka^e: „bij sie Boba, ne stril6j, szczo choczesz to ty dam^. 
A win kaie: Ja choczu motoka*. A 6na kaie: Jdy, ta se adij 
(ad6j)^. Win udojiy, a medwedyci kazala mn szczo szcze doda 
jak zachooze, swobo najstarszoho syna i kaie: „win mo^e kolyd 
stanaty tobi na poslazi^. Jai§ prynis motoko do doma i day 
sestri. Ate sestra ne pyla toho motoka, lyszi jak brat wyjszoy 
na pol6wani; a 6na wylita^. 

Po tomu wstata, i piszta znowu do zb6ja i kaie jimu, szczo 
Jas prynis motoko wid medwedyci, ta niczolio ma sie ne stale; 
a 6na motoko wilita. A zb6j kaie do neji: „kaz6 swoma bra- 
towy, szczo tobi to motoko wid medwedyci ni pomobto, ieby 
jeszcze piszoy do lisa do woyczyci (wilczycy), kotra maje maii 
dit6 po motoko, moieby mini tot pomohto. A jak Ja^ pryjszoy 
do domu; tak pytaje sie: ,,8zczo t6bi sestra, ne teksze wid mo- 
toka medwedyci?'' A 6na kaze: „ni, £ebys piszoy szcze do woy- 
czyci po motoko wid neji, moieby m6ni toto pomohto^. Jas wziey 
strilba, taj piszoy do lisa, wiszakay woyezyca, taj zto^yy sie do 
neji strilety. A woyczyci promowyta: „bij sie Boha, ne strilej, 
szczo choczesz to ty dam^. A win kaie: Ja choczu motoka 
twoho**. A woyczyci kaze: „a jdi, ta sobi udij". Win ddojiy; 
taj mu szcze obicieta daty syna swoho najstarszoho na postnhy. 
Prynosyt win toto motoko i daje sestri, a sani piszoy na pol6- 
wanie. A 6na wzieta toto motoko, wyiita. 



*) Bysy podobne ma i hBin ob. Lud, VIII nr. 28. 



73 

Taj piszta do toho zb6ja, ta kaie: szczo prynis moloko 
a wona wyliYa. Teper zb6j kate jij: 9 paly w piecy, ta zroby ka- 
pil; a jak win pryjde z poldwania^ skaty jimn sie kapaty; a w ka- 
pylu zawieiy (zawi^i) oba palci mizylni (mato) szovkom (jedwa- 
biem), szovkowym sznurkom z trecitioch n^tok (z trzydziestu ni- 
tek), i zapytaj sie jiho, czy potrafyt urwaty. Jak Ja6 pryjszov 
z pol6wania, pytaje sie jiho sestra: „czy budesz w pered obidaty^ 
cy budesz sie kapaty, bo^ date bradnyj?^ — A win kate: Jak 
choczesz'^. A sestra: Jdy sie kapaty **. Jak win wte wliz do 
kupily, ona jima daje szovkowy sznarok, namotata na oba mizylni 
palci tryjcit nytok taj kate: „a na, cy potrafysz arwaty*. Win 
potiebnaV; taj arway. Ona jimu namotata try razy kilko (tyle) 
jak wpered bnlo, (trzy razy grabszy sznnrek), a brat pomocowav, 
ale ne mih wte arwaty. Ona tohdy pobihta do zboja, taj kate: 
jyChody, bo win wie u6 mote urwaty". Win zb6j tohdy prybih 
do Jasia, taj kate jimu: ,,a je ty ta nebote! czekaj, zaraz t6bi 
ta smert bude^. A win Ja^ sobi tylko wyprosyy, aby sobi mih 
zahraty na sopiyci, bo sopiyka stojala na wikni. Skoro zahrav 
na sopivci, a medwedyei w lisi uczola i posylaje swojebo syna 
na ratunok i kate: Jdy, bo bjut twoho pana*", A woTczyci to 
samo zroby la, i postala swoje woYCzatko. Prybih medwid' do 
dwori i zaraz rozbyy dweri, a woyk prypay i zb6ja zajiy, zafaryz. 
A medwid' pobyy totich reszta co buly wid wody iywuszczyji 
pooiywaly. Jas tohdy wyliz z kupilu, i zaraz sie do nych ra- 
dyy, do medwid'a i woyka^ szczo swoji sestri za pokata daty? 
A medwid' kaze, szczoby sestri daty zjisty toty tnipy szczo win 
pobyy, (win znowa tych rozbijnykiw pobyy). Taj zaraz wiy 
(wi6dl) sestra do toji komory i kazay jij toty trupy jisiy. 



15. 

Zbdjca i krdlewna. 

(Za zb6ja i kr61iwna). 

Kr61ewna ma sif wydad za arodziwego Bb6Ja. Wieczorem przybywa 
do niegOy do lasu; i Die zastaje w domu. Ale widzi trnpy, i chowa siQ 
pod l6iko. Zb6j z towarzyszeiD przywodz§ jakfd pannf , ucinaj§ jej glow^ 
i pien&ci^A zdejmai§ jej z palca. Upuszcza go zb6j , a ten toczy 8i$ pod i62ko ; 
chwyta go kr61ewna i oddaje p6itMj towarzyszpwi za ktdrego idsie. 

Pokaole. Tom IV. 10 



74 



Od Obertyiia. 

Buy jiden kr61; ate may donku taku tadnu, szczo w6Ba 
chtita sobi takoLo kawalira dobraty jak dna fajna. Ale kaze 
6na do krola^ szczoby wystawyy swoje wojsko, szczoby sobi ka- 
walira wibrata. Kr61 jiji wolu uczynyy; woDa chodyta pomei^y 
wojskO; a ne inohta sobi wibraty; tak prosyla wdna tata, szczoby 
day jiji flrmana, szczob' pojicbaty w swit szukaty sobi kawalira. 
Tak 6na jizdyta try roki, i n6 mohta sobi najity, taj prijicbata 
nazad do domo. Prosy t 6na szcze tata, szczoby wybiy taku ta- 
ryfu i namal6way taku osobujak w6na; win uczynyy jiji wolu; 
a jak kto bude jicbaty i bude takyj }adnyj jak ta osoba na ta- 
ryfl, to naj pow&rtaje do dwora. 

A buy jiden zb6j u lisy, szczo buy jiszcze ladnijszyj jak 
w6na. Jide win j^dnobo czasu na szpacir z swojim kamandyrom 
(kamerdynerem). Taj jide kolo toji taryfy, hlanuy na taryfu, 
taj uzdriy szczo tak napysano; wziay^ postupyy swojim konem 
dalij i pytaje swobo karoandyra: „czy win takyj tadnyj jak ta 
osoba?** A win kaie: ;,Pan jeszcze tadniejszy*'. Tak berut po" 
stnpajut do toho dwora. Tam zacziely sie zaraz kiszyty, i tarn 
strjlety, braty im, szczo kroliwna maje wze kawalira. A bain- 
waly w6ny sie catyj den utam, i wecz6r wyjizdzely wze do domu* 
A toj zb6j kaze do swobo kamandyryna: „ty wydiy szczo tam 
je srybta i zlota?^ — Kaze: ^wozmesz zawtra takie spodni szczo 
je welyki keszeni ; ja budu si balnwaty^ a ty budesz chodyty po 
pokojach i budesz braty dryblo i ztoto. 

Taj tt druhyj den win tak zrobyy: pryjizdzieje znow; toj 
si baluje, a toj cbodyt po pokoji i rabuje. A wze nabray dosyt' 
i morbaje do swobo pana^ szczoby w^e iszoy, bo n6 mo^e de 
cbowaty. Tak-ie w6ny berut teje i znow wyjiidziejut z toho 
dwora. Ale wyjszta krdliwna za nymy i pytaje si toho zb6ja: 
„de win sedyt?" A win kaze: „w tim lisi, tam jest — kaie — 
doroba, a jak si kinczyt doroba tam je — kaze — steika^ a2 do 
moho dwora"*. W6na kaie: „jaby pryjechata do pana na ciepte 
nogi^ On kaze: ^dobrzel' 

Tak pryjszlo-si ii weczer. Jak dawaty do stotu weczeru, 
tak lokaj do sribta, do ztota; szczo may dawaty nozi, lyzkie do 
stotu; nSma niczoho; i melduje kr61owi, kaie: szczo ktoS obi- 
kray; a win odpowidaje, „to wy sami — kaze — obikratyl" Todi 
wziay firmany i lokaji i posazay do aresztu i kazay bnkamy 



75 



.-.^-/-.^^- 



byty. Ate lyszyv-sie jiden finnan, szczo nazy way-sie J6z6f i buy 
a dorozi. Taj-ie do nioho kr61iwna kaie: ^szczobyd ty a weczir 
zaprih koni, taj pryjichay pered mij ganok jak a tata i mamy 
zahasyt'-sie switio". Tak win tak zrobyy; zaprib koni i d6wyt'-si' 
dwitia ninia a jiji tata i mamy; i win tycho^ko zajicbay. 

Tak w6na sita, i jide z nym ; pryjizdiieje ai do lisa, ki61ko 
doroby stato, wziata w6na zlizta i piszta steszkon, prychodyt 
w6na ajb do pokojU; dywytsi: n6ma nikobo w pokojacb; ale dy- 
wit'-si na ktenok: stojit tuz (tazin) klicziw (klaczy); tak w6na 
eikawa buta, cbtita znaty wid czoho to ti klaczy tak bahatof 
Bare w6na, prybiraje kluczy do szafy, taj widmykaje; diwyt-si 
w6nay szczo je dryblo, ztoto jeji tata. Piznaje swoje. Ale szcze 
jiden klncz buy szczo w6na n^ znata wid czoho. Otworieje w6na 
komdrkn tuto, i dy wit-si: szczo tarn je panna zarabana i kolo 
neji bilsze trupa, a w6na kryczyt: Jezas Maryja! — Tak 6na si 
napndyla, trisn^ta dwermy i zamknata, klucz powisyta i zacziela 
tikaty. Ate skoczyta w6na na porih, dywyt-si, szczo wslse idut 
tych dwa zb6ji. Tak 6na zaraz si schowata pid jobo t62ko. 

Ate prywety wony jidna panna z soboja. Eazay win swoma 
kamandyryna pozdijmaty z neji sakni i sygnety pozrywaty, 
i kalczyki :^ywcem z kitom zo wsim wyrwaty. Taj toj kaman- 
dyryn tak zrobyy ; i kazay jiji tak hotowa skiety jak tamti. 
I win musiy tak robyty. Wziay, i tak hotowa zrubay. Ate pyt4-si 
toj zb6j swoho kamandyryna: ;,czy n6ma szcze kraliwny?^ A win 
kaze: , szcze n^ma'^ — kaze: — koby w6na pryjichata, kaza jij 
tak hotown skiety jak toti^. — Taj-ie win lahay spaty, a ka- 
mandyryn piszoy do stajni spaty. A zboj zd6jmay z rakie segnyt 
i chtiy postawyty na stotyk, a win pjenyj buy i postawyy na kraj 
(brzeg), a sygnyt ztetiy, taj zabih do toji panny szczo je pid Ibt- 
kom; dzwonyt na swoho kamandyryna zeby pryjszoy toj sygnyt 
pidniety. Prychodyt kamendyryn i pytaje si: „szczo panchtie?" 
A win ka^e: ;,de^ mij sygnyt upay, kobytyjako pidnis*". A win 
kaie: ^zawtra rano''. Ate pan ka^e: „koty m6sz; zatiehn6 joho 
w diru hde". — Tak win za6wityy, szukay toho s6gnyta. Ale lize 
pid tuzkoy a w6na daje jomu w ruku, ta kr61iwna; i stysnuta 
ho za rukU; szczoby ny kazay nic. I sam piszoy sobi na dwir 
i stay sobi na porozi; a wytazieje w6na s pid t6ika. Jak toj 
zb6] zasnuy, tak wychodyt 6na na dwir, dywyt-si, taj kamandyn 
stoit na porozi. Tak 6na kaie: „n6 kazy myni nic, ty mij czo- 



76 

towik a ja twoja 2inka". Tak pryjicbaYa w6ua do domn i skazata 
swomu tatowi i mami. 

Ate drahyj defi wstay zb6j i pytaje si kamandyna, czy jiji 
n6 buIO; ka^^: „szczo szcze raz do neji pojida''. Tak posidtaty 
koni i berat i jidut. Pryjizdiiejut do neji. Ona wyjszia wze na 
dwir^ ua porih; ne puskajut joho do pokoju. Ooa zaraz zacziela 
si zatuwaty pered nym, szczo jiji szczos daze paskadnoho si snyto, 
kaze szczo: ^des em u panabata i de^s em nadybala naszy tytkie, 
nozi; wydelcie, bet asio srybto i zioto nasze a pana buto;^ i kaze: 
;,de^ panu prywety jakas pannu i kazaty s6gnet i kulczyki po- 
zrywaty z neji i sukni, i tak samo botowu skiety jak i tamtij''. 
Taj prybih zaraz tkat (kat) i powisyv jobo na szibenyci. 



10. 

Car6wna wiarotomna. 

Woinica spotkat w miedcie pani^, ta go przyj^^a do sluzby i powio- 
dla za morze do palacu do dozoru kooi i klaczy, i zabronita mu tarn drzwi 
jedoe otworzy(S. Shiiy} wiernle, lecz drzwi te otworzy}, i ujrzawszy lucy- 
pera wisz^cego, cofnal sie. Podsluchal, jak kobyiy rozmawialy o zbroji. 6dy 
81^ mia} oddali6 od t^j pani, zai§dal od niej ow^j zbroji i orzymat j^. A t§ 
by}a czapka niewidka, koszula niezbitka, atrzelba nieomylna, szabla 
wszystko tn%ca. Wife pomagaj§c carowi, zbi} t^m jego wroga murzyna, i oie- 
nil sif z car6wn§. Ale murzyn tajemnie z car6wD% t§ aif zDosil. Wife ona 
mfiowi wykradla ow^ zbroje i przenipsla sif z ni§ do murzyna, a ten wo- 
inicf por^ba} i zwioki jego przywi^za} do konia. Kon pobiegi nad morze, 
i spotkai tarn pania ow^, kt6ra go o^ywiia i daia ziele do potarcia w po- 
trzebie. Wife zrobii sifziotym koniem, a gdy go sludzy jej zarznfli, 
z t.rzech kropel krwi powstaly trzy jabtonki, pot^ra z4istk6w 
ziotyeh, 3 wazoniki zlote. W ko^cii zrobil sif kaezorem, i gdy 
go murzyn na stawie chcia} sehwyeid, frun§}, zabrat mu swoj^ zbroje, i wia- 
rolomn^ ionf ukaraL 

0(1 Horodcnki. 

Bay od^n czotowik szczo slaz;^y w odnoho pana za firmana 
25 rik (lat). Ale odnoho razu pistay jeho pan w dyteka dorobu, 
i day jima pysmo i konie , i win pojichav. 

Jidy, jidy, taj pryjichav do odnoji korszmy i stay popasaty. 
Ale tak sobi damaje: „kilko ja staz^ swomu panowy wirno, 
i nikoly ja ny zrobyy iadnoji zmazy, anu ja rozpyczietaja cyse 



77 

pysmo". I wziev taj rozpyczietay, dywyt-si, a tarn sQma nypry- 
torenna (okropna), taj kaj^e „olio! wze inyne mij pan ny bade 
bitszy obzyraty*'. 

I pojichay sobi do odnoho wylykoho mista; taj jizdyt sobi 
po misti kon6m; ato dywyt-si, a jak&s pani jidy na kony taj 
kaie jemu: „cy ny piszov by ty do m6ny sluzyty?" „Czomu by 
ja ny piszov? ja pida**. Ale wona jemu kaie: „a ty wmijesz 
firmanyty?'' „Gzoma by ja ny wmiv? tazy ja w odnoho pana 
26 rik bav za flrmana, taj a was mo^u buty?*" Taj idut oboje, 
w6na w pyr^d, a win za n6w. Pryjichaly nad mory, a w6na 
jak macbnota chnstkow. a mory si rozdilyto, i pyryjichaly oboji. 
Ale za tym morym taka bora wysoka szczo trochi ny do potowy- 
ny swita. A w6na jak swysnuta, a w tij hori wtworyta-si br&ma; 
jidy w6na w pyr6d, a win za n^w. Hospody ! jak pryjichaly wii^e 
do domn, win dywyt-si: a to taki patacy; taki poztocdni szczo 
nikoly szcze ny wygiv takich. Ale w6na jemn kaiy: „na! ja 
widdajn tobi ot cych szist kobyliw, ate abys jich dobry dozyrav, 
i dajn tobi klaczi wid wsich zamkiw". A boto tych kiucziw 
wsich 77, i rozpowita j6ma wse szczo win maje robyty, a szczo 
slnhy, a sama sita na kobylu taj pojichata n swit. Ate szcze 
odna ricz zabnta jemu skazaty i wyrnala-si z doroby, taj kazy: 
„szcz6m tobi zabuta odna ricz skazaty : abys do toho pokoja 
szczo zapyczietanyj nikoly ny dywyv-si, i to dazy tybe napowi- 
daju*' — taj pojichata. 

Ate win swoja robota robyt, tak tych kobyliw dobry dozy- 
rajO; i jisty jim dobry daje, tak jich fajno wiczisuje, i fajno po- 
wiczyszczaje i powimitaje, tak szczo lipszy ny moiy buty; taj 
stuham dobry dawav jisty, i w6ny jeho dobry sluchaty. Ate tat 
nie dali i rik kinczyt-si, a pani szcze Miyma z dorohyf ate win 
tak sobi damaje: ,,kazata myni pani aby ja ny dywyv-si do toho 
pokoja szczo zapyczietanyj, ate ja musza podywyty-si". I wziev 
taj rozimknav i rozpyczietav, wtworyv dweri, dywyt-si: a tarn 
lacypir wysyt na zyliznim swotoku, taj jak zaczne krycziety, 
taj ka*e; „bratczyku, rozwieiy myne, aby ja tat ny wysiv!*' Ate 
tot firman jak jeho azdriv, taj az napadyv-si, i hrymnav dwyrmy 
i zamknav, taj zapyczietav nazad tak jak bato. 

Druhoji duyny pryjichata pani z dorohy, a win fajno jiji 
pry wytav i widdav jij klaczi, a sara aziev kobyta do stajni i dav 
jisti, taj leh sobi na tozko. Win stachaje, a tola kobyta szczo 



78 

pryjszla z dorohy, pytaje-si tych kobyliw: ;,a jak wy si maly 
domu? cy dobryj ces firman?" — nToto dobryj (kaiut kobyly), 
tak nam systrnnia daje dobry jisti i wodyci switoji, fajno nas 
powiczisuje; i powiczyszczoje i pozamitaje, tak czczo lipszy ny 
mo^y buty''. Ate tota kobyta kazy jimu: „Koby win may rozum, aby 
ny bray u mamy hroszi; ate aby prosyy aby ma data tota zbrojo 
szczo w pokoju na ktynka.'' Ale win to wse wistachay, a ko- 
byly ny znajut szczo win je w stajny. 

Bano win zchopyy si i szcze obijszoy chadoba, i wchodyt 
do pokoju, taj kaiy : ^na, pany ! myni asse zkinczyy-si rik, taj ja 
bada sobi jicbaty a swit^. A}e wona ka^y: „prawda szczos myni 
wirny slazyy, iysz kobys bay ny dywyv-si do toho pokoja szczo 
ja tobi kazata, ate to niczo , boly (chwata boga) szczos jeho ny 
pustyy, bo win moji dity zakl^y szczo kobylami postawaly^. I na- 
brata myska czyrwonych, i daje j6mu za stuibu. Ate win kazy : 
„pani, ja warn dziekuju za hroszi, ja maja swojech dosta hroszyj; 
ja bym prosyy, aby myni pani daly tota zbroja szczo w pokojo 
na ktynku''. Ale wona kazy: „ziel myni za tobow szczos bay 
wirnyj, ate ja ny mozu toto zrobyty." I win byre taj jidy. Ale 
wona szczos podumata taj kazy: „wyrny-si!" Win wyrnay-si, 
a wona piszta do pokoja, i wnosyt zbroja taj kazy: „a znajesz 
szczo z n6w robyty?" — ;,Nie, ja ny znajn". Ale wona jemu 
kaie tak: „ot cysu szi^poczka jak ozmysz naholowa; to nichto 
twoji portryty ny wzdryt; a cysu soroczyczka jak abyresz, 
to iadna si tybS kali ny ozmy; a ces gwer szcze wzdrysz to 
wbiesz; a cysie szabli kady machn6sz to wse wojsko polezy; 
taj kazy idyz typer do carie, bo car bade maty wojna z mary- 
nom, a ty jema wsia wojna wihrajesz, i win za teby dast swoja 
donka; ate szcze tybe sa-powidaja , abys-si ny day nikoma zra- 
dyty^ 

Taj siv sobi na konie, taj jidy do carie. Pryjichay win 
na dziedzinyc, prywjizay konie do dyrywyny, a sam piszoy do 
pataciw. Ate car wichodyt taj kaiy: „a czo ty czotowiczy po- 
trybujesz?" „Ja myldaju-si carewy, szczo chocza staty do po- 
moczy carewy do wojny". Car utiszyy-si szczo prybuy szcze 
oden muz, i zaraz kazav zaprowadyty konie do stajni, a j6ma 
kazav daty jisty i pyty Taj na druhyj den zrobyy-si larum; 
wdaryly tambory, w4e ity do wohnia. Ate dywyt-si tot firman, 
szczo takoho narodu syta ide, taj kaiy: ^caria! to ny traba tilko 



79 

narodu, ja sobi ozna lyszen s-kilka''. I piszov myij zowniery, 
taj wibrav sobi dwanadcit takiech chadycb i matych; szczoby 
bnly z nym w kompaniji. A car kai6: ^a szczoz ty tarn jemn 
zrobysz? ta^y w neho taka syla wojska szczo okom ny mot zi- 
drity^. Ate tot firman kaiy: „cariu! ja bym i tych ny bray, ale 
ja byra aby myni ny skuszno^. I piszov do wobniu. Prycbodyt 
na plaC; dy wytsi, a w mnryna takoho wojska jak chmary. A toj 
maryn ka^y : „ty pryjszov myni na smich ! taiy ja lysz odna kala 
poszczu, taj zaraz zahynysz?** Ate tot firman kazy: j^a na, stri- 
lej!"* — Hospody! maryn jak zaczne knlimy sypaty, taka mohytu 
nasypay wysoka, szczo w2e ny wydko bnto jeho'^. A tot firman 
witazyt na mohyto; taj kaid: ^otos nakieday horichiw^. Hospody! 
jak witihny szablO; jak machne w prawyj bik; a to wse wojsko 
polibto ; a witak jak machne w liwyj bik, a to znow wse wojsko 
polihto; taj wifce nyma i odnoho ^yniri w mnryna, lysz muryn 
sam-si lyszyy jak palyc. Ale win do mnryna — taj nabyy jebo 
dobry kotakom, taj pnstyy jebo iywobo. Car jak azriy szczo 
win kilko wojska pobyy^ taj ai zamiy-si; i zaraz zrobyy wisile 
i day swoja donku za neho. 

Ate maryn jak dowiday-si szczo car day swoja donku za 
neho, taj zaraz napysay lyst, i pistay takoho starehkoho dida, 
aby-si chto ny zdohaday szczo win ide z pysmom do motodoji 
cariwnoji. I ka^y jemu muryn: „idy, i abys sygiy pid patacamy 
az zakim ny wijdy motoda cariwna''. Bo to muryn sam chokiy 
swataty carewu donku. I piszoy staryj didok w dorohu. Ide, 
ide, ai pryjszpy do mista, i wprosyy-si w odnoho czotowika na 
nicz, i pyrynoczuway. Bano wstay taj ide do carie. Prychodyt 
do pataciw, a tam jakies panycz ka^y : „ii ty czoho tut pryjszoy?^ 
„Ja za atmu^^now^ — kazy staryj didok, taj siy sobi koto scbo- 
diw. Sydyt, sydyt, az nareszti wichodyt pani motoda cariwna 
a win borzo witihnuy lyst i day motod6j cariwny, a sam piszoy 
sobi nazad do domu. 

Ate u w^czir polihaly spaty, a w6na, jakto kaiut smitywo 
sobi koto swoho czotowika, taj kazy: ^ska^y myni mij muzu^ 
szczo ty takia majesz do s6by, szczo ty tilko wojska muryno- 
woho pobyv". „Ate — kaie motodyj carewycz — ja maju takiej 
wotosok ua hrudych, szczo w nim taka syta szczo bym u-wes 
narid pobyy". A w6na jemu ka4y: „to ny mo4y buty, skaiy 
myni poprawdi , tazy ja tobi prysihala a ty myni ; taj ty myni 



80 

ny cboczysz skazaty poprawdi''. Jak zaczieta ho nudyty i pri- 
powiy-si. Taj kazy: „8kaia tobi po prawdi, ot eysa sziepoczku 
jak ozmu na hotowu, to nichto moji portryty ny wzdryt — a cysu 
soroczyczktt jak wbyru, to zadna kali myn^ ny ozm6-si, — a ces 
gw6r szczo wzdrju to wbjn, — a cysie sz&bli kndy macbna; to 
wse wojsko pol6iky", i rozpowiv wse taj zasnuv. Jak dobry wze 
zasnuY, a w6na borszy wzifeta szi^poczka^ — taj do sziposznykiw 
i w duch takn zrobyly, — a soroczyczka do szwaczok, taj w dnch 
uszyly, — a gwer i sz&blu do pidsmacb^riw i zaraz w tot czies 
zrobyly; i wzieta jeho zbroju taj zapakowata i zapyczi6tala i pi- 
stala do muryna, a tota nown zbroju pidkienuta pid n^ho. Win 
r&no wstaje i byre swojn zbroju, i wse jemu szczos hej ny staje. 

Ate tut wze moiy ^ misic« a muryn pyszy aby zn6w do 
wojny stawav; — nu koly win choczy wojny to triba ity. I wibrav 
sobi molodyj carewycz dwanadcit zovnieriw i siv na konie, taj 
pojicbay na wojnu. Pryjichav na pl&c, A muryn lysz jeho uzdriv 
taj prawo (prosto) do n6ho pryjszov, i zrubav jemu holowu, i wi- 
t&k posik jeho na dribni kawa^ki, taj zktay w torbynkie, i pyry- 
wisyy na konie taj nahn&w u swit. 

Ate tot kin jak zacziey bihczy, taj prybih nad mory, jak 
zayrzay nad moramy, a tota pani, szczo win w niji stuzyy, taj 
wijszla. Jak machuula chustynkow, a mory si rozdilyto i kin 
pryjszoY do nifiji taj zayrzay. Ate wona kaiy: ^oto ti nyboii 
zradyta.^ Taj zdojmyta torbynky i zaczieta sktadaty^ i sktata 
j6ho na miscy tak jak buy. Hospody! jak swysnnta na worona, 
a woron prylitaje, taj ka^e: „czoho pani potrybujutT" „Ja po- 
trybuju abys myni prynis zciluszczoji wody^. I potekiy woron^ 
taj za hodynu prinis. Ate wona jemu kaie: ,^plun na seho czo- 
towika!^ Woron jak plunuy^ a win stay cilyj. A witak znow 
jak swysnuta na holnba, a ho tub prylitaje taj ka2e: „a czo pani 
potrybujut?" „Ja potrybuju ^ywuszezoji wody". I potekiy 
hotub i za hodynu prynis, taj kaiy jemu pani: „a nu, plnn na. 
ceho czotowika". Win plunuy, a tot stay iywyj. Taj ka2y win: 
^Boiy! a }a de?" A w6na jemu kazy: „oto ti nybos&y zradyta, 
ja tobi kazata; abys-si ny day zradyty; ate kolys-si pidday, to 
ja tobi ny wynna; nn, ate typer n& tobi cyse zileczko, taj idy 
do muryna; jak w2e bud6sz nydyteko jeho dwora, taj abys sybe 
pot6r tym ziieczkom, i zrobysz-si zototym kon6m i bud^sz bihaty; 
a tarn u muryna cyhany panszczynu robji, i win skazy jim, aby 



11 

tybe imyly, taj panszczynu jim podaruje; a ty szcze try razy 
badesz porabanyj, i taki widbyr^sz swoju zbroja^. 

Ale win ide, ide, ai tat nie ny d&l6ko muryn. A win wziev 
taj pot6r-si tym zileczkom i zrobyvsi taki6j krasnyj zolotyj 
kiti jak lalka. Taj jak zaczne wibryknwaty, a maryn jak uz- 
driv, to az 8i strips, taj kaiy cyhanam : «ztowit myni toho konie 
taj warn panszczynu podarnja'. A cyhany jak obskoczyly taj 
imyly, i zawyly jebo do stajni. A typer maryn day po 25 baktw, 
taj podarawav panszczynu. Ale wcbodyt win do pokoju taj kaj^y: 
„oto kobys wygita zinko moja myta, jakiej u nas je konyk zo- 
lotyj. Ale pokojowa bula cikawa giwczyna, taj pobibta do stajni 
podywyty-siy a tot konyk kazy: „pokojiwoczko lubko, ozmu sobi 
tybe za druiynu, lysz abys stojala jak myne budut rubaty, a tobi 
wp&dy try kropylci krowy (krwi; na fartuszok, a ty abys 
wziela niz i piszta w ogr6d, i abys myzy dyrywynn zstruhala*. 
I piszia pokojiwka do pokoju. 

Afe muryn wyde swoju iinku, a wona dywyt-si taj kaiy: 
„cyse mij czotowik p^rszyj, jeho traba porubaty i na tymowim 
wohny spalyty, i popiv (popiot) w z^mlu zakopaty^. I zaraz muryn 
postuckav i kazav konie porubaty i na tyrnowim wohny spalyty. 
Ale jak pryjszov kat rubaty, a pokojowa wbihia do stajni, jak 
ukiey kat pataszym, i try kroply krowy skoczyto pokojiwci na 
fartuszok, a w&na pobihta borzo na ogr6d, iz-szkrybtata my^y 
dyrywynu, ana druhyj den wirosto try jablinci zoloki. 

Ate rano wichodyt muryn na dwir, taj ide sobi na spacyr 
w ogr6d, dywyt-si: a to myiy dyrywynow je try jablinci zotoki. 
A win borszy pobih do pokoju taj k&iy : ^oto kobys wygita iono 
moja kocbana; jakiech try jablinci je zotoki w naszim ogrodi*** 
Ate-j pokojiwka buta cik&wa wygity, taj pobihta w ogr6d. A toty 
jablinky kaiut: „pokojiwoczko lubko, ozmu tybe za swoju dm- 
iynu; lysz ozmy dwa listoczki z m6ny, taj kien w oryndi&my 
myiy wazonki''. Ale muryn wyde swoju iinku w ogr6d, a w6na 
lysz htypnuta^ taj zaraz piznala, taj ka,iy: „cyse mij czotowik 
perszyjy j6ho traba zrubaty i wikorinuwaty i na tyrnowim wo- 
hny spalyty i popiv w z6mlu zakopaty^. I zaraz pryjszly sinhy, 
i wik6rczuwaly i porubaly, taj na tyrnowim wohny spalyly. 

Ate na druhy den, piszov muryn do orynd^arni, dywyt-si, 
a tam myzy wazonkamy je dwa wazonki taki zotoki, szczo az 
oczy d'sobi byrut. A win wcbodyt do pokoju taj kaid: ,yOto ko- 

Pokad*. Tom IV. 1 1 



82 

bys wjgila ^no moja kochana, jaki w naszij oryndzarny je try 
wazonki zoloki''. Ate pokojiwka bala cik&wa wygity, i po- 
bihta w pyred do oryndzarni. A toty wazonki kaiut: „pokoji- 
woczko lubko, ozma tybe za swoja dru^ynu, lysz ozmy oden ly- 
st6czok, taj kieD a staw (na woda)''. I orwata pokojiwka oden 
lystoczok taj kiennta na woda. 

Ate mnryn wchodyt, iz swojew iinkow do oryndiarni, a w6na 
dywyt-si, taj kaz6: „cyse mij czotowik p6rszyj, jeho traba posi< 
czy, i na tyrn^wim wobny 8palyty i p6piy w z6mla zakopaty^. 
I zaraz sluhy pryjszly, i tak zrobyly jak wona jim skaz&ta. Ate 
na drahyj den, spacyruje sobi mnryn po dziedzincy, i zan^sta 
jeho hadka pijty na staw podywyty-si. Dywyt si: a w stawn 
takiej kaczur zolotyj piywaje, szczo az ny mo2-si dywyty 
na n^ho. Ate win kaze : „kilko ja stachav swoji sbinki, ate typer, 
ny budn stuchaty^. I rozbyraje-si , taj lizy, n wodu. A wte 
buto tnt; tat; imyty, a kaczar wse dali na wodo. Jak zapro- 
wadyy mnryna po szyju a wodU; taj tohdy lysz furk! i z wody, 
a mnryn lyszyv si u wodi. Muryn dywyt-si: a z kacznra zro- 
byy-si czotowik, taj borszy pirwav soroczyczkn na sdby, taj 
widkieh knrok i zastrilyy muryna a wodi. I raraz piszoy do 
pokojU; i kaiy do swoji iinki: ,a tos myn6 obrichtnwata''. I ma- 
cbnay szablyw taj zrubay jij tiotowu. A pokojiwka wziey za 
rakn 1 piszoy do ko^ciota, taj aziey slab, i zyly sobi spokijno 9i,t 
do smerty. 



17. 

Pogromca 8mok6w. 

Kr61 mial 3 c6rki. Najstarsz^ z nich wygnat z doma gdy zostala brze- 
mienn^; poszla w dwiat i zaszedlszy do ksifdza, urodzUa tu dziecif, WasyJa 
carewicza, kt6re maj^c 13 niedziel zycia, nadlndzko iu:^ byto silne. Matka 
z carewiczem poszli dalej i nocowali pod mostem. W nocy nadjecha} Hry6 
Zelizniak, a Wasyl go zm6gi i wbU po szyjf do ziemi. Nastepnie zaszli do 
dworu Zelizniaka ; ten obieca} sif z matk^ ienid, jeieli syna zgnbi. Wi^c na- 
m6wi}a syna, by w pobliskiem miedcie, walczyi ze zjadaj§r^ panny 'im\\^ 
(smokiem) o 12 glowacb. Dokonal tego, zabil zmijf i przywidzl chor6j matce 
z iii^j w^trob§. Lecz naleialo nbic jeszcze drug§ mocniejsz^ imije o 12 gJo- 
wach. Dokonal i tego takie, i zabral w^trob§; lecz panna nam^wiona przez 
ministra, podad musiala tego ostalniego przed ojcem awym jako swego wy- 



83 

Imwc^. Til Wasyl pokazal im watrob9, nbU uwoj^o luinistrn, i %» piurscicn 
od paDny (krcHewny) wziety, dai j^j 8w6j sygnet. Pocz^m wr6cit do inatki. 
W domu Zelizniak, dan^ od swdj jni iooy szabl^, sci^} Wasylowi glowg i po- 
chowa} go pod d§bem, na kt6rym wyryl napis. Ale Wasyl z kr61ewna po- 
zostawili dw6ch 8yn6w bliioiakdw, r6wDic jak on mocnych. Ci, gdy dorouli, 
wykopali ojca z grobn i oiywili wod^, ki6r^ \m przyni6si orzeK A dziadka 
(f. i. ZelizDiaka) rznciH w g6re i roztrzf^li , babk§ zad (ione ZeIiznlakow§) 
na wieczny j6j placz, przywi^zali nad koiciami jego do dfbii *). 

Od Tlamaosft. 

Buy jiden korol, may tr6 donkie. A pryjszta ^ebruszcza baba 
do nebo, kobyji darowaty chlib, almuzna. Ale najstarsza dooka 
wynesfa ji daranok, hroszie. A ta baba kaze korolowy: „ta naj- 
starsza donka bnde mata bez muia detynu^. A korol sie na toje 
userdyy, i kazav baba zamknuty, a panna dooka kazav wsadyty 
do pokoja i daty ji dwanacit diwok szczoby ij piln6waly, aby ne 
wychodyYa nihde. 

Tymcz&som a jidnoho z ministriw bav bal, na kotryj pry- 
sz!y taki^e toty diwki szczo boli okoto panny koroliwny na warti- 
Jak 6ny sie widdalyly na bal ; tohda pribih jiden z ministriw 
i szczo^ sobi z koroliwna pohoworyly i won piszov od neji na 
bal, a diwki poprycbodyly z bala na warta. I tak znow w kilka 
misiciw, dywyt-sie korolewa mama swojn doiikn, szczo ona taka 
tQga zrobyla sie szczo jij sakni n6 obstajat. Eazata 6na kraw- 
cewy, szczoby ji ynni sakni porobyty. A znow w kilka misi- 
ciw dywyt sie, szczo jij sakni n6 obstajat, i zobaczyta tohdy 
szczo donka jij pry nadiji, bereminna. A skazata matka kr61owi; 
a korol kazav zaraz wydrukowaty knizka i citoma swita oboto- 
syty, szczoby jeho donku, kotra wyprawiaje w swit, n6 waiyv 
sie nichto ani jidnoji noczy peren6cz6waty, bo mavby za toto we- 
lyki sztrof. Tak ona chodyta, prosyta sie na nicz, ale nichto n6 
chotiv peren6cz6waty; a 6na starala sie szczoby prynajmnij pid 
weczer mohfa buty blysko sola, szczoby mohla choc pid strichow 
jakow alba odenkom (st6g) nicz perenocz6waty. Ale w2e koly 
prychodyy czies do polohU; 6na sie prosyla u zinki jidnoji; szczoby 
ta jij pryjm6la, bo je pry nadiji. A ta zinka ka46: „idyte do 
staroho ksiondza w seii, to win was perenoczuje". Takie 6na 
piszla do ksie^dza, i ka^^e jima swoja bida, a ksiondz ka2e : „do- 



*) silaczu podobnym, ob. Lud, Ser. XVII, str. 183, nr. 2. 



84 

bre, ja perenoczuja'. Tak rozkazav daty jij osibny poki^j, i one 
tarn sobi bufa i zleb}a. Ale czuje diwka, najmyczka ksiondza 
szczo tarn ptacze detyna w tym pokoju de noczuje podrozna. Tak 
ksi^dz tohdy z6bray sie, wziev pateczku (lask^) w roku, kny^ku 
pid pacbu i piszoy do baby (akuszerki). Zapakay w wikno, baba 
sie scbopyta, z^brata sie i piszta za ksii^dzom; taj i detynn wi- 
dobrata wid toji koroliwny, syna. Na drubyj den do chrestu ; tak 
baba wyb^rata sobie ymnie (imiQ) dla toji detyny; ale ksii^dz 
dywyt sie w kalendar jakie swiato toji dnyn^; a tarn napysano^ 
teby ynaksze ymnie ni nadaty, tyszen Wasyl carewycz, i na toto 
ymnie ochrystyy cbtopci. Ksii^dz toj trymay tnju newistn z de- 
tyiiow trynacit nedil. A toj chtopec to takii zb6tki robyy, szczo 
wze nyc ne wystarczyto, any krista, any kanapiw ; szczo de siede, 
tarn sie pid nym ulomyt. A toj cbtopec kaie do swoji mamy: 
„czomu ne jdemo wid ksi^dza dalij, bo nam did n6 kazay nihde 
nicz perenoczuwaty, a my sedemo tu w2e trynacit' nedil^. Nym 
postyly sie w dorobu, piszla ona z detynon do cerkwy do wy- 
woda. A chtopeC; ta detyna, kada jszoy, bde stnpay w cerkwy, 
to kamenni plyty pid jiho nobamy popukaly. Z cerkwy zabrata 
sie matka z detynou i piszly w dorohu. I bde pryjdut do jakobo 
mista, to kassa kr61iwska bula dla neji wsiady otworena (bo 
korol jak ji wyprawiey z domu* takiej rozkaz do kass wyday kas* 
syjeram) i 6na nabrata sobi hroszi i kupyta szczo potribna i pi> 
szla dalij. Spisznt sie z mista, bo traba w dorohu ; — aby pryjty do 
seta na nicz. 

Takie ona jde, a ji syn carewicz jidneho razu kB.ie : „8zczo 
sie tak spiszysz mamo? ty ne znajesz szczo my bademo nocz6- 
waty pid mostom na dorozi, bo ja choczn swoho konie wido- 
braty^. Tak ony piszly pid mist i polehaly i leiut. A czujut 
ie zdala; a tak moie z mylu, z dwi, jide Hryc Zelizniak. A chlo- 
pec kaze: ^czajesz mamo, ie jide, to ja muszu wid neho koni& 
wzi3.ty^. A mama ka^e: „de ty boden wid neho takoho sylnoho 
konie widobraty, koly pid nym az zemnia dadnyt". A Zelizniak 
pryjichay bl6szcze mosta, i kin jimu sie spotyknny, a win konie 
pytaje sie: „czy ty na mei)e jaku neslawu preczuwajesz, zes sie 
spotyknuy?" A win Zelezniak sam do sebe kaze: „ie w dwiti 
Wasyl carewycz, dopiro maje rik, dwanacit misiciw; jSszcze 
win motod;moloda trawa? a tu ani woron kostyjiho ne zanese"". 
A w tim odzywaje sie Wasyl carewicz z pid mosta: „ne dywy 



85 

8ie szczo ja motod, mofoda trawa, szczo woron kosty jiho tii n6 za- 
nese, a jak dobryj chloped, to sam po ^witi chodyt^. Tak Zeli- 
zniak do carewicza kato: „czy budemo sie rozcbodyty, czy ba- 
denio sie byty?'^ A carewicz widpowidaje: „n6 na toje ja sie 
z tobou zyjszoY tehym sie rozchodyv, ate na toje, szczobym sie 
z tobow byy**. Tak^e Zelizniak ka^e: „no, byjie mene. A ca- 
rewicz kaie: Jakie, ty majesz mSne wpered byty, n6 ja teb^". 
I udaryy pikou carewicza , aze sie pika na dwoje peretomyla. 
A carewicz na toje kaie: „ szczo jiho btoba (pchta) nkusyta. 
I kaze do Zelezniaka: „trymaj-2e sie mocno, bo jak ja udaro, 
bys ne zletyv z konie**. Win-2e jiho jak udaryy torn kawalkom 
pikie, tak Zelizniak na dwanacit' sie^en (s^jbni) z konie zletyy. 
Po tomu wziey jiho szcze pid pachu i jak kienny z mosta, tak 
Zelezniak po szyju w zemnia zabyy sie, i tam ho tyszyy. Tak 
siy i wziey mamu na koni& i pojichay. 

Jidat czerez jiden lis; nadybajut w tym lisi dwir. Dojijs- 
dzejut do toho dwora - a i jima si; kin spotyknay takoz. Ka2e: 
,konia, czyz ja tobi kiizkiej (ciQiki), czyi mama ki^ika?** A kin 
na to widpowidaje i kaze : „ty meni ne ki6iki6j ani twoja mama, 
ale twoja mama bade tobi kiSzka^. A win, carewicz, na toje 
sie ztostyy, i jak wytieh nahajku, jak adaryy konift, ai do kosty 
dorabay tow nahajkow. Takze 6ny pryjichaly do toho dwora^ 
tak kaze do mamy: „je tam szczo jisty i pyty. ale n^ma komo 
zwaryty^. Mama kaze: Ja sama zwarn, koby buto szczo*". A win 
po tomu n6 chotiy aby mama sama waryta i pojichay do mista 
sznkaty sobi sluh6; ale ie bulo d&leko wid toho lisa do mista, 
jizdyy cityj den i ne mih najity mista, i wernuy sie do domu. 
A toj Zelizniak widobyy sie z zemni, i prychodyt do swoho 
dwora; ale sluchaje szczo Wasyl carewicz jide do j^ho domu, 
i ka^.e sie schowaty, szczoby jiho schowala mama carewicza. 
Tak win, carewicz, pryjichay i poobiday, a po obidi piszoy na 
spacir. A Zelizniak wychodyt do jeho mamy i kaie: „kobys mo- 
hla swoho syna stratyty, jabym sie z tobow ozenyy. Mama kaze: 
Jak ja mohu jiho stratyty, koly win je duze sylnyj". Win ka*e: 
w jidnym misti je zmija szczo soboju wodu zalehla; jakby win 
totu zmiju zwojoway. to win by jiszcze raz pryjichay do domu; 
a moze n6 zwojuje, to jiho zmija zajist". Wasyl carewycz pry- 
chodyt do domu i zastaje swojn mamu w 16zku, szczo slaba le- 
iyt. Win sie pytaje mamy: „szczo ty takohoT'* A 6na kaze? 



86 

„ja duze slaba, ne znaju czy z toho wyjdu; ale jszcze bym wyj- 
szta, kobys totu zmyja zwojowav i z neji wuntrobu m6ni pry wiz ; 
jabym toto zjita, moiebym podozyta*'. Win carewicz; siv ua konie 
i pojicbav. 

Pryjizdiaje tarn de ta zmyja je; tarn sedyt korolewa donka 
a powozi; szczo ji maje ta zmyja jisty. I pryjizd^aje win do neji 
i pytaje sie: „szczo ty tu robysz?^ Ona jimu ka^e: „ty atikaj, 
bo szcze i tebe zjist^. A win kaze: ^ne bij sie, mo:^e ja szcze 
i tebe wyrataju". Ale dywyt sie, — letyt zmyja, prylitaje do 
bryczkie i kaze: n^ma tak jak a korola, bo je szczo zjisty, wy- 
pyty ) zakasyty". A Wasyl widpowidaje ji na to: ^awa^iej abys 
sie zakaskou ne udaw^ta^. Ona, zmyja zaraz skoczyta w bik 
wid bryczki; kaze: ,,n6ma tu takoho aby m6ne tu poborowav 
(poborykat) je tylko w switi Wasyl carewicz kotromu teper piv- 
tora roku; ate j^szcze motod, moloda trawa, a w-tim (tu) woron 
kosty jeho ne zanese^. To win kaze: „ne dywy sie^ szczo mo- 
tod, motoda trawa, jak dobryj chtopeo, sam po dwiti chodyt^. Tak 
zmyja ka^ie: „no, to chody na zelizny tik (tok) ze mnon sie 
poboroty^. Tak prychodie obydwa na zelizny tik, i kaze zmyja 
do carewicza: aby kiedav neju {nitO do zemni. A win kaie: 
;,kiedaj ty mnoju (mn2(), bo ja tobi pereszkodyv (przeszkodzit)^ 
bo ty bys pannu koroliwnu zjita i znow by^ buta wodu zalehta"". 
Tak zmyja zchopyta Wasyla carewicza i kienuta nym do zemni 
tak micno, ze carewycz zastr^h (zastrzQgt) w zeliznim toku po 
kolina. Tak win, jak zchopyy zmyjn, jak kienuv neju, a£ ona 
zastr^hta w tym zeliznim toku po pojas; i zniv (zdji^t), z6rway 
ij szist' ho tow, (bo wona mata 12 hotow). Tak ona wyrwata 
sie z toku, uchopyta carewycza i kienuta nym na zelizny tik, 
az carewycz po pojas zastr6h. A win w6liz z toku i zchopyy 
zmyju i kienuy neju szczo zastrihta po szeju. I zdejmyy ji, 
zerwav, szcze drubych szist hotow. Bozporay ji i wyti6h 
z neji wuntrobu ; wziey sobi w chustytiu (chustkQ), prychodyt do 
bryczkie de tota panna je, i kaze do neji: jid' sobi t6per spo- 
kijne do domu, bo zmyja wze ne zyje^'. 

A win siy na konie i pojichay sobi do domu. Day mami 
totu wuntrobu zwaryty, a sam leh spaty. I spay dwanadcit' dib 
(dob). A ona totu wuntrobu zwaryta i data Zelizniakowy jisty. 
A Zelizniak jak ji zjiv, taj kaze: „te ja t6per trocha micnyj 
(mocniejszy)". Ona jimu daje szablu taj kaze: „n&, ruba) jiho, moho 



87 

syna^. A win kate : j^ie ja bym jimu i szkiri ne peretiy (prze- 
cii^t), a win jakby sie zirwav, toby mfine zabyv". Po tomu Zeli- 
zniak kaie: £eby szcze pojichav do drabobo mista, a tarn je zmyja 
mocniszcza wid toji kotro win zabyv, i win (oarewycz) wstaje, 
a mama znow w IbfMn stohne. A syn sie pytaje: ;,a szczo, ni 
pomohla mami tota wuntroba?'' A w6na widpowidaje, 2e: „ni; 
ate, pojid' do drabobo mista, tarn je takoz zmyja, a jakbyi mib 
ji zabyty i wantrobu pry westy, to jabym wid neji bata zdorowa^. 
Tak win siv na konie, taj pojicbav. Pryji^di^jeje tarn, a tarn je 
drabobo korola donka w br6czci, szczo ji maje zmyja zjisty ; i py- 
taje sie koroliwny: ,szczo ty ta robysz?"" A koroliwna kaie 
szczo: „mine maje zmyja zjisty'. Tak win npiev (npi^l:) konie 
swobo koto bryczki, a sam wliz do bryczki taj siv kolo koroli- 
wny. A win Ante zdremav sie, i kaie do koroliwny: ^^na, tobi 
szpylkn (6pilkQ); jak ja zasno, a zmyja nadtetyt, iebyd mine 
tow szpilkow nkotola, to ja sie zbudzu'^. I zasnav. Po cziesi, 
dy wyt sie panna, ai tu tetyt imyja, a wona badyt jibo, ate iatuje 
jibo kototy szpylkow. 

Ale, dywyt sia, a zmyja wze blysko; tobdy ona jibo akolola, 
a win sie prebndyv. A zmyja pryletila duie blysko i kaie : »n6- 
ma-to jak a korola, je szczo jisty i pyty i je cz6m zakusyty*'. 
A carewycz widpowidaje: „awai6j, szczobys sie zakaskow ne 
odaw6ta^. A zmyja kaze: „n6ma ta takobo, szczoby sie zo mnow 
poboray; je w switi Wasyl carewycz, ale szcze motod, motoda 
trawa, a w-tim (ta) woron bosty jibo ne zanese^. A carewycz 
kaze: „ne dywy sie szczo ja molod, motoda trawa, a jak dobryj 
eblopec, sam po dwiti cbodyt^. A zmyja kaie: .cbody zo mnow 
na midinyj tik (miedziany tok) boroty sie^. A win dav t6j 
panni koroliwni scyzoryk taj kaie: „dywy sie na mobo konie 
jak bade z cbrapiw (z cbrap) krow t6czy (ciec), zebyd wazda wid- 
rizata (odciQta), naj tobdy kin jid6 w swit, bo ja wze iyty ne 
bada*". Tak prycbodie wony na midinyj tik, i kaze zmyja: „ki6- 
daj-ie teper mnow,*" a carewycz kaze: „ki6daj wperid mnow, 
bo ty bobato wody pastyta do mista ; bo ty byi bula koroliwna 
zjita i znow wodu zalebta*". Ale zcbopyta zmyja carewicze, taj 
kienuta nym po pojas w midinyj tik! A win zirwav sie z mi- 
dinnobo tok a i kienav neja, a w6na lyszen zastribta po kolina. 
Taj win zirwav ji szist botow. Tak 6na ztapala jibo, 
i jak nym kienata, ze zastrib w tik po pacbwy. A win kaze 



88 

do zmyji: „bij sie Boha, daj m6ni widpoczi6ty, bo naszy 
dide i pradid6, jak woj6wa{y, jiden drnhomu pozwolily widpo- 
€zywaty^. A w6Qa kaze: ^widpoczywaj abo n6 widpoczywaj, 
a ty masysz swojow hotowow ta natozyty''. Wyliz win z mi- 
di^nneho toka i kienay swij czerewyk ai do br6czki, ale tak 
sylno, 2e toj czerewyk bryczka potomav, a koroliwna pro toto 
spyt. Zcbopyy win zmyjU; i kienay, ie ona zastri^hla po poja& 
I zirway ji znow szist hotow. Ona wychopyta sie z toka, 
i ztapata jiho i nym kiennta a tik szczo znow zastri^h po pa- 
chwy. I znow sie win prosy t, aby ma data widpocziety. Win 
wyliz i kienny drnhyj czerewyk do bryczki, ze ai tota koroliwna 
zbudyy. Ona sie dywyt> szczo konewy z cbrapiw krow jde; 
taj wazda scyzorykom widr6zata i konie nahnata. A kin pryli- 
taje tarn de carewycz ze zmyjow sie bje; ate kin jak ztapay 
zmyjn, tak zirway ji dwanatcit' holow; za ma!o, szcze i ca- 
rewyczewy ne zirway; a carewycz zabray wantrobn ze zmyji 
i prycbodyt do br6czki. I tak sie wserdyy na pannu; szczo w6na 
j6bo prosyta; aby ij napysay kartoczka: „bo ja ne zhynata wid 
zmyji; to jak jakiej nadjide minister, to ja zhynn wid nebo^. Tak 
win ji ne cbotiy napysaty. A w6na sie zabrata, taj tak poszta, 
bo bryczka polomana. A win piszoy do korszmy. A ta panna 
jd6, i zdybaje ministra. Minister kaie do neji: „de ty jdesz?'' 
A w6na kaze: Ja wze jda do doma, bo tarn jakiejs podorozny 
zmyjn zabyy^. A win kaze: „weruy sie zo mnow i pokazy m^ni^ 
de tota zmyja je zabyta^/Tak 6na jeho prywodyt do toj bryczki 
potamanoji taj kaie: ^tn wony sie boraly^. A minister wziey tota 
krow szczo konewy z cbrapiw tekia i neju sie nmastyy. I kaie 
do panny: „prysi6bny (przysi^gaj) prodo mnow, szczo nychto 
t6ta zmyjn ne ubyy, lysze ja''. Taj w6na mosiita prysiibnnty, 
szczo ne bade kazaty. Minister prycbodyt z tow pannow do pa- 
laciw. Tam zaraz korol zobaczyy i lyradoway sie szczo wyd6 
iywu pannu i pytaje sie; „chto ji wirat6wayp^ A w6na kaze, 
szczo minister nadjszoy tohdy jak zmyja bibta mene zjisty, toj ji 
zabyy. Tohdy zaraz korol kazay bandu (mozyk^) sprowadyty, 
aby sie tiszyly, bal6waly. 

A«toj Wasyl carewycz je szcze w korszmi i pytaje sie 
zyda: „szczo to, kaie, je? ze tak weseto w korolewskim palaci'^. 
A 2yd kaze: „dla tobo, bo minister jiden wiratoway donku ko- 
rolewa wid zmyja"*. A carewycz: «moze by i ja sie tam mih 



89 

podywyty"*. A tyd kata: ,ojoj, czoma n6!* —Tak carewycz pry- 
chodyt do korolewskobo dwora i jibo zaraz tota panna sama zo- 
baczyla, szczo win ji wtratowav wid smerty. Taj zaraz pobibia 
do swobo lata, do korola^ taj kate jima, szczo: Ja mnsita fa!* 
szywe pryaiebaty pered miniatronii bo chotiv mene zabyty; bo 
to ne win, ate Wasyl carewycz wiratowav mene'^. Tak zaraz 
Wasyta carewycza kazay korol zaprosyty i obostyty, a miniatra 
pytaje ale: «cy win ni maje jakobo znakn z toji zmyjii szczo 
win ji zabyy^. A minister kaie, szczo tam ua mi^cy (na miej- 
sea) de zabyta zmyja, je szcze krow. Tak korol wziev swoji 
hostiy ministriw, i Wasyla carewycza i jdnt na toto miscy de je 
zinyja nbyta. Tak prycbodyt minister do brtezkie, tsj kaie: 
„szczo ja ji tntka wbyy*". A carewycz pytaje sie: „a det ta 
wontroba z neji?** A minister kafee, szczo^ psy porozkiecbaly''. 
A carewicz kaifce : ncbody, ja tobi pokaio, szcte szcze ni rozkie- 
cbnaty". I pokazuje im tota wantrobo w cbastyni, i botowy 
pokazaje pozrywani na zemnL I prosyt Wasyl carewycz korola, 
aby pozwolyy ministrowy za brecbnin raz szczntka w nis 
daty. A korol kaie: ndobiri*'. A wasyl carewycz jak day ma 
szczntka w nis, to nycbto n)d wydiy, de sie jibo kosty rozletily. 
Powernoy korol z bis6my (gkiomi) do swobo patacia* Tak Wa. 
syl carewycz prosyy korola, teby ma day dwanact' bocbenciw 
cbliba i dwanacit* kwart boritki. I win awed cblib zjiy i bo- 
ryyka wypyy, i siy na konie i^ pojicbay do domn. Ale koroliwna 
data mn polowyou swobo perstenia, a win ji day swij signet; 
i kazay do neji: „dywy si)9 na toj sygnet, jak ja bnda iyty, to 
toj bade czim raz jadniszczy, a jak amra, to win bade czornyj 
jak z roba^. 

Jak prijicbay do doma, tak zaraz day wantroba mami zwa- 
ryty, a sam leb spaty i znow dwanacit' dib spay. A mama t6ta 
wontrobu zwaryla i data Zeliiniakowy jisty. Tak win, jak ji 
zjiyy kaze, szczo ^a teper jiho-te' zabja". A ona, mama, daje 
jima szabltt i kaze: „na, rabajl^ A wia ka26: „na szczo ja 
majo jibo spieczobo (dpi^c^go) rabaty, koly ja jibo i tak zaru- 
bajn, jak bud^mo z sobow howoryty*". A carewycz jak wstay, tak 
sie dywyt na sWoja szabla, taj kadte do szabli: ^badem' sie to- 
per wze ^ehnaty^. A Zelizniak prycbodyt do neho i ka^e: „jak 
sie majesz, brate?^ A win widpowidaje: ,»szezo^ tobi pytaty 
jak ja sie maja, ty jdy, pytaj sie mamy"*. A Zelizniak ka^e: 

Pokaoi*. Tom lY. X2 



90 

Ja teper majii tebe zarnbaty'. A win kaie: „jakiej-ze ty je 
dnren, szczo ty kaiesz, szczo majesz mene zarnbaty ? otto, w lis, 
a wyrnbaj duba, a wybyj na nym zoloti lytery, szczo to ja bota 
za osoba, szczo ja zmyji zwojowav, ie ja teper 6wit oczystyy, 
szczo teper woda je wilna ladem^. A Zelizniak piszov; duba 
wyrabav, taj zototi lytery wybyv, i wykopav jama, brib (gr6b) 
wymaroway jima, Wasyl carewycza. I pryjszov carewycz na 
swij brib; i tarn ZelizDiak Wasylewy carewyczewy skiev (scii^l) 
botowa i zakopav jiho do hrobn, i toho duba tarn postawyv. 

A 6na, koroliwna, mala dwoje dit6j wid Wasyle carewycz& 
obydwa chtopci. Tak 6ny chodyly do szkoly i kajidy szkolai 
pryzyway sie im, szczo 6ny sut benkarty. Ate 6ny pro toto 
dobr6 sie aczyly ; i wte wziely toto do rozuniu, szczo to ne !a- 
dn6, ze im sie pryzywajut, i jak kotrobo zJapajut, to wyrywajot 
im albo raka albo nobu; a icb taty taj idat do ich dida, skar- 
zyty sie. A gid (korol) hanbyy ich obydwoch za toto, szczo 6ny 
sat taki zbytoczni, a 6ny obzywajat sie do swoho dida: ,,a de 
nasz tato?'' A mama, tohdy hlanafa na sygnet, szczo win wte 
czornyj, i skazata ze: „wasz tato nd zyje^. Ate ditem blyinie- 
tam, ne bato bilsze tyszen po sztery misici. J^den sie nazywav 
Ja6 a drahyj Anio^. A Jas starszy taj ka^e do Antosie: „cho- 
dymo w dwit, tata szukaty^. Taj jdat 6ny lisom i kaie Jad: 
^szczo z toho szczo my jdem, a nas motnt jakiejd zb6ji zabyty^. 
Prychodie 6ny do skaty i ka^at : „ta bademo sie pr6bowaty, jaki 
my zamocny*. Jad jak adaryv skalu nohow, tak skata cita roz- 
tekita sie na mak, te tak boto na tim midci riwno jak na pidtozi 
(podtodze). A Antes prychodyt do drahoji skaly, wziev ij na 
mizelny pal6c i kienuv ji tak dftleko, te ne bato wydyty, de ona 
apata. I kaiat: „ teper znajemo, jaki my sylni, taj ne bojimo 
sie^. Idat dalij lisom i nadybaty toj dub na hrobi ich tata, 
i czytaje Jaii i kaie do Antosie: „ta je nasz tato w tim hrobi 
pochowany, no dobawajmo^^ Tak, widkopaly swoho i here ki6to 
(ciato) Jad, a Anted hotowa i pryto^yy hotown do kieia i kaze : 
Jakiej nasz tato buv fajnyl* — Jas ka*e: „koby mohlysmo 
tak zrobyty, szczoby nasz tato buv ^ywy*'. A Anted kate: 
^czomu ni?" — 

Taj kopajat w hrobi drnhu jamo w btk ; taj posidaly tam 
oba w tij jami a tata wtozyly w hrib. Nadlitaje oret z swo- 
jimy ditmy ; taj wtetiv do hroba, i dziobaje tatowy oczy. A Jasio 



91 

zaskoczyy, taj dit6^ worleta (orlfta) potapav, a staryj ore! ntik ; 
ate litaje win i ptacze za swojimy ditmy. A Jad kate : d6 ptacz, 
ale pryuesi takoji wody, szczoby nasz tato oijy, a my t6bi 
twoj] dity widdamo^. A ore! ka^e: „dobr6, ja prynesa". Jasio 
may fleszczyna wid atramento, i Antod tak^e. I ore! zletiy do 
nych, i 6ny pryczepyly fleszczynkie jimn do kryly, a win pole- 
tiy po wodUy po tywaszcza i po dtoszczn. Taj prynosit im toji 
wody. A Anto6 wziey jedno orletko i rozdar na dwoje; i wziey 
wodo zywuszcza, poliey, taj ono sie 6cily!o (spojito) do knpy; 
taj szcze day jima iywnszczy wody sie napyty^ taj ono oiyto 
i potetito. Jad i Anted wynoszat tata z hroba na plac Jai§ 
wziey hotown tatown prytotyy do kieta, i pomastyy tow citn- 
szczow wodow, i holowa zrosta sie z kilom. Po toma, daly ta- 
towy wody tywnszczoji sie napyty; taj tato otjy. Kaie Jad do 
tata: ^cy my n6 majemo tu jakoji rodyny?** A tato kaie: „ma- 
jete tntka baba^. A Ja6 sie pytaje: „de 6na sedyt?^ Tataka^e: 
i^tat ned&tekoy w tim domn^, Idnt ony na podwire, ate Zelizniak 
nczny szczo Wasyl carewycz jde. Taj ka£e do tinki: „ide ca- 
re wycz, twij syn". A 6na ka£e do Zelizniaka : „ey tyjibo wbyy 
na smert?* A win ka^e «szczo*m ho nbyf.^ A 6na ka^e: ^to 
zabyj ho szcze raz, jak pryjde do chaty^. A Zelizniak kaike, 
szczo Pan Bih dwa razy ne karaje^ tysze raz, „dam mn kawa- 
tok chliba i pare grajcariw na dorohu, ta naj sobi jde''. Pry- 
chodie dity, zwytaly sie z didom i z babojn^ i posidaly sobi. 
Jad i Antoi§ kaiut do gida (dziada): »chodit z namy do boroda, 
jakiej majete horod, czy takiej fajny jak nasz?^ Ate cbodyt po 
horodiy a Jud kaie, szczo: „nasz kraszczyj'^. A Antod kaze do 
gida: „stawajte m^ni na dotonia (potoiyy doton na zemni) czy 
wy dnzy ki6szki (ci^j^ki)?*' A gid ka^e: jak bym ty stay^ tobym 
ty rakn utomyy^. Antod kaie: ^stawajte powoly''. A jak mu 
gid stay na raku, jak jiho pidnis, jak kienuy nym w horo^ to 
tetiy dwi hodyni do hor6 a dwi hodyni z bor6. A Jas dywyt 
sie, szczo gid tetit z hor6 i pobib, i jak udaryy jiho w pteczn 
rokow; tak kosty gida sie rozsypaly na drybnyj mak. Tak oby- 
dwa prychodie do chaty i swarut sie. Kaze baba: ,,szczo wy 
sie swaryte?^ Jas kaie babci wse toto, szczo sie w horodi di- 
jato, i ze sie swaryly za gida, bo jiden kienuy ho w horn, a dru- 
byj ndaryy ai sie kosty rozsypaly. A babka jak to ucznta, za- 
smntyta sie. A carewycz kate do Jasi&: »jdy, wyrwi m^ni duba 



92 

z korenein, a ty Aotosia kopaj jamu w chati^. Jak pryni^ Jas 
daba, tak zakopaly toho daba w jama i babu prypniely (przy- 
piQli) tancachamy do daba; daly babi wi6zka soloma i boezka 
wody a draha boezka poro^no, i kaie syn : Jak zjisz t6to wiezku 
aolomy a wypijesz boezka wody, a poro^na boezka naplaczesz 
poma ^liz (tez), tohdy do tebe sie werDa*" 



IS. 

Kr6lewna i pastuch. 

Kr61 mial e6rk§, kt6ra pod pachami miala BtoAce i ksifiyc. N» 
pnejaidiee spotkala ona paatersa, kt6ry sa aproBzone a niego tny prosifta, 
njni^ n obnaioD^J panny 6w kai^iyc i sloAce. Wkrdtce da} kr61 bal dla 
wBsystkiob, na kt^rym oiwiadcsy}, ii wyda c6rk§ za tego kto odgadoie, co 
c6rka ma pod pachami. Odgadl pastncb, a kr61 mu j§ przyrzekl. Ale pano- 
wie pnei zazdroA^ namdwili pann^, by nie przyj^a jego rfki, dop6ki Die 
spehii on naloiooych ma prdb. Kasali ma tedy paid 10 zajf c6w pnes 
lOdnii i preygnad co wiecz6r wszystkie do, dworu pod karf toierei. 
I pnygoiU ich za aprawf piszczalki, ktdr§ mn dai dziad. Wi^o dzie- 
wiftego dnia, kr61 przebrany kapi} u niego zaj^a za cen$ po}§czenia 8i§ 
z kobyl), lecz wydany ma zaj§c wr6cil do Wasyla na odglos piszczalki. 
Dzie8i§tego zo6w doia kapihi przebrana kr61ewna zajfca za cen§ pot^czenia 
si$ z chart em (?), lecz i teraz wr6cil si^ doA zaj§c poshuzny piazozaice. 

Zadano ma drag§ pr6b$. Kazano zdobyd ziotf g6r$ i abid imija 
(amoka) wieloglowego dawazy mn konia i dwdch woJak6w do pomocy. Wo- 
jakdw zostawil w goapodzie, polecaj§c by przyazli mn w pomoc gdy wino 
pocznie aamo skakad (barzyd sif) a noiyce same ci§d. Poczem idzie 
Waayl i pod moatem czeka na nadbiegaj§cego 2 m ij a , ktdremn ucina trzy 
glowy, i badzi wojab6w ipi^cych. Na drng§ noc toi aamo; teraz acina on 
zmijowi 6 gl6w. Na trzeci§ noc podobniei ucina on imi|owi 12 gidw; lecz 
wtedy dopiero gdy dw%) wojacy wyrf bawazy tmijowi 8zabl§ k r z y i na ple- 
cach, oalabili iar aloAca ktdre 6w imij nosU na pleraiacb, a Waayl zdj§- 
wazy ma piericieA na awdj wioijl palec. 

Poczem, pozoatawiwazy wojakdw na goapodzie, poazed} Waayl w po- 
ataci kota do ion imijowych. To podslacha}, |ak iona imija tr6jg}o< 
wego ma aie przerzacid w aoan^ by chtodem awym aimiercid zgrzanych 
pogonif i odpoczywajfcych pod ni§ wojakdw; iona imija szeicioglowego 
w j a b io n k f by ich potrod jablkami ; iona imija dwunastogtowego w kry- 
nicf by ich zgubid wod§; wreazcie by} tarn i krzywy imij^ maj|cy ich 
potracid, jeili ai^ ktdry w akatek Jego obelg po za aiebie obejrzy. Waayl 
przerznciwazy ai^ zodw z kota w cz}owieka, opowiedzia} to wofakom ; oatrze- 
ieni byliby Bi$ uratowali, gdyby niecierpliwy czy zdradiiwy jeden z wo}»' 



93 

k6w nie by) 8i§ obejrxal na kreyki owego krywego, skntkiem czego zU- 
IMuio Wasyla i przywiedsiono do imijowego dworu. Ta podoji} krywy ko- 
byly, i wlai mleko do kotia na ogDin, w kt6ry wnuei6 mia} Wasyla gdy ten 
pnechodsii^ bfdzie po ssnnne nad kot}em rozpi^tym; ale ottrzeiony pnez 
jedof z koby}, kazal Wasyl przejdd po sznnrze krywemu, ktdry wpad} w ki- 
pifce mleko gdy Wasyl Bznar noiycami przeci§). Wtedy Wasyl wyszedl ze 
imijowogo dworo, i wrdcil do krdla, wMnie gdy c6rka miala ilab bra6 z je- 
dnym z tych wojak6w. Wasyl go rozbija. 

Ale panna nie cbee M za Wasyla, dop<>ki nie zje na jedno danie 12 
jalowic i nie wypije 12 beczek piwa. Dokonywa tego Wasyl prey po- 
mocy trzecb dziadbw :wiatra, mrozn iglodn. Przy ich tei pomocy 
pnespal sif na rozpalonej blasze 1 wydobyl z dnnaju skacz^cf 
wen pannf. 

Qwoidslec. Soroki. 

Bay odin car, taj may odna doDka. A tota donka mata 
pid liwym bokom pid pachow mi sic, a pid prawym bokom 
souce, i nichto ny znay, szczo wona roaje. 

l^dnobo razQ pojicbata tota panna na spacir; jidy, dywyt-si: 
i)as6 cbtopyc swyno z pacietamy. Aly toty pacieta taki fajni, 
szczo ai lobe dywyty-si; a panni tak si toty pacieta podobaly 
at stracb. Posytaje flrmana: i,Pidy, naj prodast win myni odnc 
pacie^. Pryjszoy firman i kaiy: „Prodaj odno pacie carski donci^. 
A toj chtopyc ka2y : ^ Ja ny prodaja i darno pacie ny daja^. 
Taj piszoy firman prycbodyt i kaiy : „Ny cboczy prodaty i darno 
daty. Eaiy panna: „Pida ja sama^ Skoczyta z bryczkie i pi- 
szta wid (ka) toma cbtopc^wy Prycbodyt wid nema i ka^y: 
«Prodaj myni odno pacie*'. Cbtopyc ka^y ti panni: jyJa ny pro- 
daja i darno ny daju**. A szczoz ty choczysz? — A win kazy: 
„Nic ny choczo, lysz zaholit' spidnyca po kolina^ Podywyla-si 
szczo nikoho ny wydko, wzieta i pidnieta spidnyco po kolina. 
Ujniyy cbtopyc pacie i day. Wona si atiszyta i pryjszia do 
bryczkie, sila i pojicbala. Cbtopyc prybnay swyni do doma, 
a mama pytaje-si: |,de odno pacie?'' A win kaiy: ,,woyk wibib 
z iisa, nfatyy pacie taj akik. 

Droboji dnyny zajmyy znow lam lochu i dwoje paciet. Dy 
wyt-si; jidy znow panna. Dywyt-si, i panna, szczo pase toj 
cblopyc znow toty pacieta zswynew i kazy do firmana: ^Stan^ 
pidy do toho chtopci, naj prodast myni jedno pacie^. Piszoy firman 
i kaiy: ^^Prodaj odno pacie*'. A win kazy: Ja ny prodam i za 
dnmo ny dam** Prycbodyt firman i kazy panni: „Ny choczy 



94 

prodaty i darno daty^. Eaty panna: nPidn ja aama*. Skoczyfa 
z bryczki i piszta. Prycbodyt do toho cbtopci i kafty jemu: 
,Prodaj myni odno pacie^. A win katy: ^^Ja ny prodajn i za 
darno ny dajo^. A wona pytaje si: „A szczo£ ty choczysz?^ 
Win jeji ka£y: „nic ny choczu, lysz naj panna pidojmnt spidnyca 
po pojas Wona hadaje sobi: szczo to pidojmyty spidnyca. Po- 
dywyta-si wsiady, ny wydko nikoho, taj pidojmyYa spidnyca ai 
po pojas. Podywyv-si chlopyc i piszov, ztapay pacie^ i day panni. 
Wzieta wona pacie^ utiszyYa-si Auiy szczo maje nie dwoje paciet. 
Sita na bryczkn i pojichata do doma. Pastyla do kapy^ tak ki- 
szyt-si nymi da^y, i hadaje sobi: koby szcze toto tretd wziety. 

Pojichata i tretyj den na spacir. Tada znow dy wytsi : pase 
znow toj cbtopyc toto odno pacie z lochow. Posytaje znow fir- 
mana: ,,idy naj prodast toto pacie^. Piszov firman i kaiy jenan: 
^prodaj toto pacie*. Eaiy chYopyc: Ja ny prodaja i darno ny 
daja". Prychodyt i ka*y: „Ny choczy prodaty i darno daty«. 
Wona kaiy: ^pido ja sama^. Prycbodyt do nebo, katy jema: 
„Prodaj myni toto pacie ^. A win kazy: „Ja ny prodaja i darno 
ny daju"*. A panna pytaje-si jebo: „A szczo^ ty cboczysz?^ 
A win kaiy: „nic ny cbocza, lysz pidojmit spidnyca ai po pa* 
cbi.^ Hadaje wona szczo to znaczyt pidojmyty spidnyca po pacbi, 
zaraz pacie bade. Podywyla si^ ny wydko; pidnesta spidnyca 
az po pachi. Podywyv-si toj cbtopyc, pid liwym bokom pid pa- 
cbow misiCy a pid prawym bokom soncy. Ztapav pacie i day 
ti panni. Wona wziela i piszia do bryczki, sita i pojicbala do 
doma. Prywozyt toto pacie; pastyla do kapy, tiszyt-si szczo 
maje troje paciet takiecb fajnycb. 

Des za misic toj car robyt bal. Pozji^dyly si pany kawa- 
liery. Po obidi wistapaje car i kazy do bostyj : nCbto widba- 
daje szczo donka moja maje, to pide wona za nefao^. Jak to 
ucznly; kaiykozdyj: «maje sczistie;" drubij kaiy: „maje babato 
hroszyj;^ kozdyj swoje balakay, a car tak wiznaczyy: naj bnde 
i mazyk, skoro widhadaje, to moja donka za neho pide. Pryj- 
szoy i toj chtopyc szczo pacieta da way. Pryjszoy do carskoho 
pataca i stay kob poroba; dywyt-si car na neho i kazy: „Mo- 
tyby ty widhaday szcz w moji donkie je**. Car tak na iert (zart) 
skazay. A toj chtopyc widpowidaje: Ja widhadaja*". A car kai^y: 
A na, widhadaj!" A chtopyc kaiy tak: ^^Oara, w twoje donkie 
to je pid liwym bokom pid pacbow misic, a pid prawym bokom 



96 

pid pachow 8onc& Car ka^y: nDobry! widhadayyd, to budesz-si 
^ynyty z mojew do&kow^. Typer tain bnly wylykich paniw syny 
i carski syny. Koiyj (kaidy) zasmatyy-si , szczo iakiej tacha- 
banda bade si itoyty. Zacziely carie prosyty: ^de takiej tacho- 
lata bade si ^ynyty z twojew donkow". A car kaiy: „8Czo ja 
raz skazay, cbto widhadaje cy z paniw cy z matykiw, to z new 
si o^enyt; ja swoho slowa ny cofnn, masyt-si win taki ifcynyty 
z mojew doAkow*. Jak zaczyly namowjety pannu, kaiat: .kaiy 
swomo tatowy szczo ny pidesz za nebo. Wona piszta do tata 
i kazy tatowy: „Ja ny pido za tobo"". A tato kaiy: ^Mosysz 
ity za nehO; bo jak ja pryrik, tak musyt boty''. 

Wziely panowi carie myzy seby, zacziety syjmawaty (sej- 
mikowaCy radzic), tak asyjmowaty, aby toj cbtopyc pas 10 za- 
jaciw 1 taka jema kara poYoiyly: „Koly ty takiej modryj, szczo 
ty widbaday szczo panna roaje misic i soncy, to abys pas zajaci 
a lis czyryz desit den, i szczo weczira majesz prybonyt do 
ogroda a jak ny prytynysz, i jak lysz odnoho bade brak6waty, 
to sadym tobi smert, to majesz smert". Kozdyj znaje szczo za- 
jaci nicbto ny bodyn pasty'). Widpastyly jema desit zajaciw, 
i pihnay win zajaciw do lisa — znajat das^4, szczo zajaci potika- 
jot, i win znaje, toj cblopyo, szczo zajaci a weczir ny pry^yne. 
Jak zajaciw jema wipastyly desit, taj piszly koidyj a swoja doroba. 
Piszoy toj cblopyc za nymy ptaczaczy, bo znaje szczo zajaci a we- 
czir ny pryzyne. A toj cbtopyc nazy way-si Wasyl Symaka. Ide taj 
placzylisom, ny znaje de zajaci podity-si. Aty zdybajejebo jakiesgid; 
pytaje si jeho; „czobo ty Wasylu ptaczysz?^ A win kaiy: ,Jak 
myni ny ptakaty, daly myni pokutu, pasty zajaci na desit den, 
abym a dnyna pas a o weczir prybonyy do doma, a jak bade lysz 
odnoho zajaci brakowaty, to zaraz moja smert.^ Ka^y jemu toj 
gid: „Ny bij-si, na! tobi cysa sopiyka, lihaj taj spy; a weczir 
astanysz, zabrajesz taj wsi zajaci pryjdat wit tobi (do ciebie)**. 
Taj piszoy gid sobi swojow dorohow, a Wasyl lieh taj spyt. 
U weczir astaje, zahray a sopiyka, pozbihaly-si zajaci, nziey win 
na pyryd seby asi zajaci, taj zajmyy do carskoho dwora '). Pry- 
bonyt na podwirie, dywyt-si pany i car i cariwna, je asi zajaci 



') Obacz: Lady Ser. XIX, str. 226. 
^ Tamte. 



96 

i boworie sobi: „Oyse jakas bida, szczo jeho sajaci slacbajut^. 
iiJak tak nsi desit den dopase, to masysz ity za neho," kaifcy 
car do panny swoji. PryjszYo si, win kaMoji dnyny tak prybo- 
ny t nsi zajaci ; uie dochody t osmyj den, win pryhony t nsi zajaci, 
zajmyv i dywjetyj den. A car katy do sWoji cariwny: „Ja py- 
rybyru-si poprosta i pidu do neho a lis, kobym jak a nebo kn- 
pyv odnobo zajaci. Pyrybrav-si i piszov do neho n lis. Win 
sydyt, a zajaci si pasat koto neho Ea^y cat: „Prodaj myni 
odnobo zajaci^. Car badav, szczo toj Wasyl j6bo ny piznaje; 
a Wasyl jeho piznav, bo win (Wasyl) boy wiszcznn. Car tak 
prosy ty aby prodav, a win ny choczy. Aty tarn si pasta i ko* 
byta jakas czuia koto neho, taka chuda, a win ka£y: ^Pany! 
wiliz na tu kobytu i zroby jeji tak jak kiii robyt, to ty dam 
jednobo zajaci"*. Car dumav i ny dumay, kazay jema poirymaty 
kobytu, i poliz na niu, jak win cbokiv. Zibrav-si car, a Wasyl 
piszoY, ztapay zajaci i day jeho carewy. Car si ntiszyy i sobi 
baday, szczo Wasyl ny znaje szczo win car i piszoy sobi do 
slwoich pataciw, tiszyt-si szczo Wasylewy bnde smert, bo nte 
ny pryiyne zajaci j6dnoho: Nyd&teko dochody t do pokoja 
swobo, a Wasyl dobuy sopiyku, jak zahray, a zajac carewy z rnk 
wirwy-si ta dali prybib nazad do Wasylie, taj pase si znow 
z tymy tajaciemy. Gar achodyt do pokoja, pytaje si jeho panna: 
«A szczo tatu, ny choczy prodaty zajaci?*' A car kaiy: „ni, 
nychoczy^: a ny kht6 nikomu, szczo win na kobytu tazyy za 
zajaci. Taj zajaci nyma, taj boji si, aby si nichto ny diznay 
szczo win z kobytow buy tak jak z ^iinkow, bo bade wstyd. Wa- 
syl pryhonyt a weczir nsi desit zajaci. Aty dysietoji dnyny kazy 
panna do lata: „Ja pidu, moty ja knpju zajaci u neho"". 

Tato ny pozwolieje panni swoji ; boji-si. aby win szczo z new 
ny wirobyy. I jak zaczieta panna, kaiy : „moiy ja kupju, ta win 
lysz nynkie dopase, taj ja do sluba zawtra z nym muszu ity". 
Pozwolyy tato 1 piszla. Prybrata sobi ynczi snkni^ aby ny piznay. 
De Wasyl ny piznaje? koly win wiszcznn. Prychodyt wona do 
oeho i kaiy: „Prodaj myni odnobo zajaci*. A win kazy do neji: 
,iJa ny prodam, to ny moji zajaci." Aty lota kobyta szczo car 
z new buy, taj zdocbta. Jakies chort pryjszoy, taj jist, a win 
katy do toji panny: ^Dam warn odnobo zajaci, aty naj tot chort 
polizy na was, win oze staryj, dawno buy widej na wisilu, uze 
dali zdochnfi, bude i za neho prosty^bib (prod-boga)^. Wona ny 



97 

dbala. hadaje sobi: szczo to znaczyt. Eaiy do toho Wasylie: 
„to prywydy soda*. Win prywiv^ chort zrobyy swoje. Ztapala 
zajaci, bi&yt do domO; tiszyt-si szczo maje zajaci, hadaje sobi: 
Q weczir bude jemu smert. Nyd&teko dochodyt do pokojiw. 
a Wasil witib sopiyku, jak zahrav^ a zajac panni z rnk wirwav 
«iy ta dali do WasylA pribihaje, tarn taj pase-si znow. A panna 
pryjszia do pokoja^ a tato pytaje-si: ^A prodav zajaci?^ Wona 
ka^y: ^ni, ny chokiy". Taj bilszy nic ny kazy. A car znaje do- 
bry, szczo win masiT szczos i panni wirobyty. Panna ny pry- 
snaje-si jak jiji bnto, a car ny pryznaje si jik jema buto, bo iim 
wstydno. 

Szczo tnt robyty, radie-si wsi troje. Kad^y car: „Je nyd&- 
leko ztota hora, bodo jemn kazaty, jak win widobje (zdobQ- 
dzie) to dam tybe za neho*. Tak ka£y do panny. Wona: ^^to 
dobry tata, wy katyty; win jak pidy do toji hory^ a tarn zmyji 
poiyrut jeho, bo aze tilko cariw chokily widobyty i ny mohly. 

Pry bony t Wasyl zajaci, wydyt szczo je nsi. Eaiy tohdy 
do neho tak car: ^Wasyla, dam za teby donkn swojn, aYy jak 
myni widobje.sz zaklieta horn''. A Wasyl kaiy: ^^Wido- 
bja". I kaiy: „wihony stado konyj, naj wibyru sobi try koni, 
jednofao pid seby, a dwoch pid dwa iowniery^. Zaraz wihnaly 
stadO; a Wasyl zacziev wibyraty koni. Pryjde do konie^ lapny 
jeho za hrywu odnow mkow, taj powerch seby kieny; s ciloho 
stada najszoY odnoho konie dla iomiri; a szcze i dla dru- 
hobo zovniri. Kazav wiprowadyty szbze dwoje stadiw konyj, 
najszov tam tych dwa koni, sir win z tymy tovnieramy taj 
pojichaly. 

Pryjicbaly nydfileko toj hory, zajichaly tam do korszmy. 
Pryjszov weczir, a Wasyl kaiy do tych wojakiw: „Dywit-si, 
ktada na stiv dwi biit^lki wyna i noiyci; jak bade wyno ska« 
katy a noziyci samy kiety (ci^c), abysty bihly tnda wid 
myni (do mnie). Taj piszov Wasiel tam de bade zmyj jichaty, 
siv sobi pid mist taj sydyt, czaje, jidy zmyj; pryjichav na mist, 
akobyla for. A zmyj ka^y: „wje sterwo, ny bij-si, nichto zlota 
bora ny widbyv, taj ny widojmy, cbiba Wasyl Symaka^. A Wa- 
syl kaiy: „Ja je tut". „Ny bij-si** kaiy zmyj do Wasiele. „Ana 
chody, budem-si byty". Zacziely-si byty; tak-si bjat, strach, 
a wyno i nojiycy tak tnat, wyno skaczy; a ^oyniery tak spiat 

Pokueie. Tom IV. • 13 



98 

i ny czujnt'). Jak-si Wasyl poprawyv, zamih (zin6gt) zmyjn, 
powityDav hotowy i prychodyt do downier, a wony spiot Ea2y 
do nych tak: ^bihtys-ty wid myui*'. A dywyt-si de wyno i jak 
sie noiyci skiely. Ka2y Wasyl do tovnier: ^pamnitajtyy draboji 
noczy bude szcze hirszy^ bo budy zmyj maty szist ho tow, 
abysty ny spaly". 

Pryjszov weczir, piszov znow Wasyl Symaka pid mist, taj 
siy pid mist, taj sydyt. Jidy zmyj na mosti, kobyta for« a zmyj 
kazy: „Wie sterwo, ny bij-si, nichto born ztotn ny widbyv taj 
ny widobje chiba Wasyl Symaka*. A Wasyl kazy: „Jajeozdy", 
Kaiyzmyj: „a nu, chody, budem-si byty". Wiszov Wasyl. Jak-si 
zacznat byty^ to strach dy wyty-si. A ^ovniery spiut, nozycy tnot^ 
wyno skacy, a Wasyl si bje zo zmyjom. Poprawyy-si Wasyl 
i pyrybyv zmyja, powitynav zmyjewy holowy i prychodyt do 
swojich wojakiw, i kaj^y do nych : ^^A wy tak pryjszly do meny> 
podywyt-si na meny, jakiej ja zmaczyv-si**. 

I kazy do nych : »cych dwi noczy jak balo tak buIO; aty 
tretoji noczy bude zmyj maty dwanacit botowiw, bijty-si Boha, 
abysty ny spaly^. Pryszla i treta nicz; ide Wasyl znow i napo- 
widaje swoich wojakiw: „ny spit, dy wit-si jak budnt notyci ru- 
baty, a wyno skakaty, bi^yt wid (do) myni^. Taj piszov Wasyl^ 
siv znow pid mist i sydyt^ cznje, jidy zmyj z dwanacikma hoto- 
wamy. Pryjichav na mist a kin for, a zmyj kate: jyWje sterwo, 
czoho boji-si, nichto zototu horn ny widbyv taj ny widobjoi chiba 
Wasyl Symaka*". A Wasyl kazy: Ja je ozdy.^ A zmyj jemu 
kazy: ^chody, budemsi byty"*. A toj zmyj mav do dwanatsit 
holow i soncy na hrudych (slonce na piersiach) Zacziev-si 
Wasyl byty z zmyjom, tak-si bjat, strach za tonczaty, a nozyci 
zacziely rubaty, wyno skakaty. Jak s&ovniery nzdrily; taj bijbut. 
Prybihly na toj mist, dywjutsi, a zmyj Wasyle zamahaje, ta ny 
tak bijkow (b6jk%) jak soncym palyt. Tohdy kryknav Wasyl 
na wojakiw: ^rnbajty chrest na pleczych szablyw*^. Wziev 
odyn wojak, zrobyv chrest na pteczych. Wasyl lapnuv zmyja 
za palyc (palec), skieh per sty n zpalci, zaktav na swij palyc. 
Zaraz zmyj oslab, a Wasyl stav dniczyj, zamih zmyja, powity* 
uav hotowy, i piszly wsi try na stancija. 



') Lud, XIV, nr. 4, (str. 16). 



99 

Pryjszly. Zkazy do nych Wasyl: „bud'ty wy tut, a ja ida 
tody do tych zmyjowych zinok**. Pyrykienuv-si (przerzacil 
si$) kitkowy pryjszoY pid dweri, zawoykav, wpastyly jeho do 
tych pokojiw, daly jemn jisty; popojiv kotyk, a wony nyzdohada- 
jot-si szczo to za kit; szczo Wasyl si kotom pyrykienay. Siy 
sobi kotyk taj slachaje, a tych zmyjiw tinkie radie-si (radz^)* 
KaJiy tota iinka toho zmyja szczo may try hotowi: „Ja si py- 
rykienn sosnow; jak wony zawtra budot |ichaty, zihrijut Aniy 
(zgrzeJ4 819 bardzo), polihajut pid mij cbotod> taj pohynnt**. Ea^y 
draha £inka toho zmyja szczo may szist hotow: i,Ja pyrykiena- 
si jablinkow koto dorohy; badnt jichaty, zobaczut taki fajni 
jabluka, taj lysz nrwe odyn z nych, taj wsi try pohynnt^. A tota 
kaiy toho zmyja szczo may dwanacit botow: ^Jak waszych 
oboch nikotroj ny poraszi, to ja pyrykienn-si kiernycy w, da- 
szno bnd6, pochokie wody, taj lysz-si napjat myne, taj pohynat**. 
A buy tarn odyn krywyj zmyj, tak kazy : „Jak niczo waszoho 
ny poruszie, a ja pidu na pyred i budu si im kry wyty, koby 
tysz oden z nych obizway-si, to ja Wasylie cbapnU; taj prynysu 
jeho^ a tut jemu smert zrobym** Wony ny znajut szczo to za 
kotyk sydyt; ny znajut' szczo to ny kotyk aty Wasyl wisluchay. 
Eotyk usio taj do dwyryj, naw! — pustyly jeho. 

Wiszoy kotyk na dwir, pyrykienuy-si nazad Wasylem^ taj 
prychodyt do swoich wojakiw, taj rozpowidaje im tak jak czuy, 
ka^y do nych: ^bude sosna^ aby-si z was ny wa^yy nikotryj 
staty ani liczy (lezc); dali bade jablinka, a na ni budut prykra- 
sni jablaka; dali bade kimyci, du^y pochoczyty wody; abysty si 
nichto ny wa^yly pyty; szcze dali bude ity krywyj na pyryd 
nas, bude warn prozywatysi: zoyniery zasrani, ioyniery taki ta 
taki^ aby-szczo warn kazay, ny wobzywajty-si nikotryj^. 

Druhij den zibralysi, taj jidut, dy wjut-si : je sosna kot6 do- 
rohy, a tak hryje soncy jak wohnem palyt; pomynuly sosnu; — dali 
dy wjut-si: stojit jablinka, taki jabluka na ni tak pachnut jak 
mid; pomynuly i jablinku; — jidut dali, dy wjut-si: taka kirnyci 
czysta jak sloza, tak wody chokie, stracb by-si napyly, B,t huby 
zlypajut-si; pomynuly uze i kyrnycu, —dy wjut-si^ a krywyj czort 
ide, tak si prozy waje-si im : wy taki, wy taki, kry wyy-si tak z ho- 
dynu. Aly buy odyn zoynir takiej nytyrpieczyj, ny mih toho 
witrymaty, kazy jemu tomu kry womu: ,A ty czoho choczysz kry- 
wuty (krzywule), ty siakiej, ty takiej". Jak toj krywyj zlapaje 



Wasylie Symaka, ponis jeho nazad do tych pataciw de win ko- 

torn buy. 

Typer jemu ka*y: »typer nyboiy Wasylu xahynysz". Zapro- 
wadyv Wasylie tarn de kobyly stojaly tych zmyjiw, szczo wony 
jizdyly nymy. Uziev taj krywyj dojit kobyly, i zlywaje do ta- 
koho kitYa wylykob' i wysokobo bilszy niz dwa tatry (miara), 
i pid tym kittom wohoA horyt; a motoko kipyt. Des wiszot, az 
z tych kobyliw odna kazy do Wasylie: ^Znajesz ty Wasyla, na 
szczo to motoko kipyt ?^ Wasyl kazy: „ni6, ny znaju**. Kobyla 
kaiy: ,to na teby, a!y ny bij si, tak roby: jak moloko bude ho- 
towy, pryjdy toj krywyj, poklady sznurok posyryd kit?a i ska^y 
do teby: Wasylu pyryjdy myni po tim sznarku, budesz dobryj 
chtopyc jak pyryjdysz ; a ty abys ny jszov, a!y skaiysz jeron : Jak 
ty pyrejdysz, to ja pyrejdn. Win zaczne ity, a ty tohdy no4y- 
cimy sznur pyrytny, a win wpady w kote!, taj zwaryt-si, a ty 
piyjdesz do dwyryj i ska^ysz: ^utworit-si dw6ri, bo swij ide'^. 

I tak zrobyy z krywym czortom, dw6ri jemu si utworyty 
i piszov, zabrav holowy z tych zmyjiw. Pryjizdyt do carie. Pry- 
jichav tak jakby nynkie, a zawtra tot odyn tovnir szczo z nym 
buy na ti bijci, maje bra-ty ^lub z tow pannow jeho. Wasyl 
pryjszoy do neho i kazy jemu: »A tj szczo robysz, ty haday 
szczo ja zahyb pyryd carem ; ady ja je^. Jak jeho udaryy ku. 
lakom, a win si roztetiyjak pirie, a panna odnako ny choczy 
ity za neho. Kaiy car do Wasylie: „0zmy8z iSlub zawtra, afy 
jak nynkie izjisz dwanatsit j al i w o k (jat6wek) a dwanatsit 
beczok pywa wipjesz; a jak ni6, to ny ozmysz 61ub z mofew 
doAkow, aty zahynysz^. Bida, usio porobyy, a dwanatsit jali- 
wok ny hodyn izisty i pywa dwanatsit boczok wipyty. At typer 
Wasyl zaptakay, aty tak szczo nichto ny wygiy, a carewy ka- 
zay, szczo izist Jallwkie-si pyczut cilij den, a Wasyl piszoy 
n lis na spacir. 

Ide taj placzy, dywyt-si: idut try gidy i pytajut-si jeho: 
czoho win. placzy. Wasyl im rozpowiy, szczo win maje tilko 
jaliwok izisty i kilko pywa wipyty. Kaiut jemu toty gidy : »Idy, 
kazy, naj szc^e dwanatsit jaliwok pycze, nybij-si**. A to toty 
gidy buly: oden wityr, a oden moroz, a oden hotod ^). Pryj- 



>) Lud, Ser. XIX, str. 219. 



m 

szly z nym i kazat jemu: »k&£y naj dajut tobi jisty^. Siy Wa- 
syl jisty, a gidy koto neho. Tych gidiw nichto ny wydyt, hadaly 
szczo Wasyl sam to mnieso izjiy; pojily asio. Wasil kryczyt: 
„dawaj szcze pywo". Wipyly i pywo. A Wasyl ustav (wstal) 
i kaiy do carie: „A szczo, hodyn'ym jisty i pyty, bade wisile 
carewny**. A car kaiy jemo: .bade, aly jak pyryspysz na bliesi 
(na blasze; de pid new bade tatyr drow bority"^. Typer bida koto 
neho, jak na wobny spaty. 

Ide do tych gidiw i placzy. Wony pytajut-si jeho: „ty czoho 
ptaczysz?* A win kaiy do nych: ^kazav car abyni na bliesi 
pyryspav szczo tatyr drow bade pid new horyty". Kaiy moroz: 
„ny bijsi, idy kafty carewy szczo bndesz spaty**. Piszov i katy 
carewy: .rozka^y, naj palie pid bliechow'' Bozpalyly, horyt; 
pryjszoY weczir, Wasyl lieh spaty fia bliecha, wobon horyt, 
a moroz jak potysny, blieha taka stadena, a win kryczyt: „czoma 
ny ktadesz drow, aby horily, bo ja zmerz (zmarzt). 

Rano wstaje zbyrati-si do 61aba, a panna ny choczy ity. 
Ka2y wona do carie: „ Ja bada jichaty do koSciota po nad D a n aj, 
skoczu z bryczkie taj atopja-si^. 

Win to nczavy wiszoy na dwir i kazy iym starcim. A wi- 
tyr kaj^y : nka^y; naj jide, ny bij-si, jak wona skoczyt, a ja jak 
powijUy taj tobi wikina az na bryczkn wid tobi (ka tobie)^. 

Posidaly, taj pojichaly ;--jidat ponad Dnnaj, a wona z bryczki 
taj a woda^ a wityr jak fadnaVi taj jeji wikinay na bryczka nazad 
wid nema. Pojichaly do kosciota, nziely §lttb, zrobyv car wisile 
fajno, hraly i tancdwaly ht myto bato stuchaty i dywyty-si^ i wi* 
dobrav Wasyl tota hora, i 2yly sobi aze dobry. 

I ja tarn bay na kim wisili, najiy'ym-si i napyy'ym«si, tedwym 
zajszoy do Hwizdcift (Gwozdzca). 



■O. 

Szewc i niediwiedi 

Szewc biedny poszedl do lasu, drzed iyko Da chodaki. Przycfaodzi 
niediwiedi i m6wi, ze lubo (atwo ma jest wyrwad drzewo z korzeniem, ale drzed 
}yka i }upa6 jak szewc nie umie, wi§c ten chyba mocniejszy od niego by6 masi; 
ale poprobajmy 8i§. Niediwiedi dcisn%} kamien, tak, ietdz niego poprnszy}a 
si^ in§ka. Szewc wyj§l 8<^r, potarl go w piaskii^ i§ci8n§}, i pokaza) ^ zjego 



102 



4^^^^^^^^^^^^^^'^^^^%^' 



kamienia pociekta woda (serwatka). Dale) pr6buj§ 8i§ oni, kto r^czej biega. 
Szewc puBzcza niby syna swego, zaj^ea; niedzwiedi aif z nim mierzyd nie 
mote. Poczem idzie pr6ba gwizdania; ta zawi^zoje szewc niediwiedziowi 
oczy i siekierzyskiem mocno go w leb uderza. 

Zawi^zali 8p6Ikf i id^ obadwa w dwiat. Przyszti do miasta, gdzie by}a 
kryDica (studnia) a w niej siedziala zmija (amok) zjadaj^ca codzien czlo- 
wieka, i maj^ca wiadnie zjedd carakf c6rkf . (Obacz 8tr.86). Szewc z niediwie- 
dziem id^ do cara i oawiadczaj^ ie imije nbij§, za co im cesarz obieci^je 
c6rkf i p6t carstwa. Podeazli iizbrojeni pod krynic^, a szewc kaie niediwie- 
dziowi wleid do wody, wyci^gn^d z niej i rozszarpad imijf, co tet ten do- 
kona}, bo gdyby szewc to zrobi}, toby iiiiij§ (jak sam twierdzil) tak roz- 
miaidiy} na Die, iiby jej nie by}o zoakn. Mimo to, wynagrodzono tylko 
szewca, ktdry sif pifknie nbra), najad), a niediwiedzia zby) uleialkami, kt6- 
remi si$ teoie objadh Na cesarskim dworze dano im osobny pok6j i w nim 
ich zamkni^tOy a o p6)nocy miala przyjs6 ta eesarzowna i wybrad sobie je- 
dnego z nich na m^ia. Ale niediwiedi uczul potrzebe \i6 na strong, a tn 
wyj66 nie moina; wi^c mu szewc kaza} wyprdinid sif w kfcie i skonsumo- 
wad to, by nie byio znakn. Cesarz6wna nadeszta, i wolala oczywiiicie szewca 
nii cachn§cego niediwiedzia, z nim sif te± zarfczyia, a tamten odpalony od- 
szedl gro2%c zemstf. Oieniwszy si$ z cesarz6wn4, poszedl szewc raz na po- 
lowanie i przy ogniu w lesie przypieka} sobie }akocie i kielbasf. Zapach 
jej zwabil zn6w do niego niediwiedzia, ale ie je] bylo malo, wife mu kazal 
szewc przynied6 wieprza, i z niego robil kielbasf aby j§ przypiec; gdy jednak 
niediwied^ niecierpliwy wydzieral ma kawaiy surowe z r$ki, szewc mu iap$ 
kaza} wsadzid w rozlapany klocek, gdzie przychwyciwszy go, zastrzeli). 

Itpas. Mjnyn. 

Bqv raz odyn s z w e c (szewc), szo ny may ani grnnta, ani 
cbaty, ale zyy lyszen z szewstwa, chodyy wid chaty do chaty 
taj szyy czoboty y tak si charczuway (iywit). 

Odnoho raza yszoy win w lis za tobjem. Doroha jema wi- 
pata poprzy odnn cbatu. Yde win popry ta chatu, a z toji chaty 
wibihaje zinka taj kaie: „Jasia — win si zway Ja6, — cyby ty 
myni ny pidszyy czoboty?^ A win ka2e: „Czomn ni, pidszyjUi 
aie teper ydu za Inbjem, bo my wijszto^. A wna kaie: „To 
zaidy^ troszki, a ja tobi szos winesa z chaty ^. Pobihia do chatyi 
taj winesta ma chliba taj syra swizoho taj kaie: «0t na, mote 
zhotoduijesz^. Win wziey chlib y syr taj piszoy. 

Pijszoy w lis, a tot lis bay na piska, szo trawy ny buto 
lysz pisok ta kaminie, taj wziey ta tapyt tabje (kora, lyko na 
trzewik). Ate przyjszoy d'nemu medwig^) taj kaze: ^Daiyjja; 



*) Lud, Ser. XIV, nr. 59 (str. 247). 



J08_ 

bo ja wirywajn derewo z koriniem, ate si tak ny topyt jak w two- 
jicb rukacby nyznaty, chto z nas daszczyj; ana poprdbajmo-siy 
ja wydiUy szo ty takie majesz baty datyj, chokieii jes takyj su- 
chyj ta mizernyj. Anu pr6bujino si na kaminia*'. — „ Aniiy — kaie, 
ja ces kamin pitra na mnku*. Ucfaopyv kamid z piska taj tak 
bo w tabacb stys, szo mnka z nebo zrobyia si, taj kato: ^Ana 
ty teper!" Ale szwec mndryj wydyt, szo ny jemu si z medwe- 
dem boroty, taj kate: „Yj szo to pnste, szo ty zrobyy, ja szos 
lipsze zrobia, ate ty toba.ny zrobysz , cbot'bys si malawav; ja 
tak stysna kamin, szo wo da z nebo potecze*. A medwig kate: 
„Ana tysny". Szwec wikieb (wycitignii)) z pazacby syr, taj zi- 
bnay-si niby po kamin ta obmastyy syr w pisok, taj pokazuje 
bo medwedewy taj kaie: ^Kamin ce, medwegio cyniP^ A me* 
dwig podywyy si taj kate: „Tad2e kamiA**. A szwec kaze: „Nu 
dywy-siy szo to bade jak bo potysna". Potys szwec syr a to po- 
kik dzer (serwatka), bo syr bay swizyj. A medwig' daze si 
zadyw6way, bere odyn kamin tysne, poter na makn ate niczo 
z nebo ny potekto, bere ta tysne drabyj kamin, ate t'akto poter 
bo na muka a niczo ny tecze. „Na, — kate medwig' — wto ja 
wyd^a^ szo ty daszczyj, ate zrobim sze odno pr6ba". A szwec 
^botien bojit-si, szo ma si wte ny adast, ate kaie: ^zrobim, zro- 
bim szej desit' ny to odna**. 

A medwig' kaie: „Ana wijgim z iisa ow tarn na pole, ta 
popr6bajmo si, cbto z nas borsze bityt**. Szwec napadyy si, bo 
wie ny maje sposoba, jakby medwegi zdaryty, ate kad^e smilywo 
(smiato): „Dobre, chogim''. Ydot wny, az dywyt-sl szwec a to 
spyt pid korczykom zajac, a win akiszyy si, taj kaze medwedewy; 
„Znajesz ty szo? jak ja pobiia, to ty mene nyto ny dobonysz, 
atej wygity mni bilsze ny badesz; ate ja tobi szos ynczobo skaio^. 
A medwig^ kaze: nAna ka'2y, szo?^ A szwec kaie: „Howde 
pid korczem spyt mij najmotodczyj syn, lowy jebo, win ny tak 
Ante biiyt jak ja, ta sze teper y zaspanyj, mote ho jmesz, ate 
mene bys ny jmyy, ani bys mni wie bitsze ny wygiy, jakbym 
pobih^ A medwig' kaie: „Na, naj bade j tak*. A szwec kaie: 
„Na teper zajgim pomatinki ty z odnobo boka a ja z drahoho 
tak, aby win pobib na pote, bo win zaspanyj, ta moie szmy- 
gnaty w lis. Jak wibiiyt na pote, to ty pobiiysz za nym, a ja 
wernn-si tapyty tabje, bo ja ny maja koly''. A medwig^ kaie: 
,Dobre, naj bade^. Zajszly wny zajaei tak, aby pobib na pote, 



i21 

a szwec skrycziev: i,Kikaj synu. ate ny iviie^. A zajac si zir- 
wav ta w nohy, ta na pote, a medwig' za nym, a szwec zare- 
hotav-si taj piszov tnpyty sobi tobje. Zajac bib, bib, a daii 
azdriv jamka taj prycziek, a medwig' bo ny zozdriv, pereskoczyy 
taj poblb w drobyji a zajac wernuv-si tobdy nazad w lis. M^- 
dwig* bib szcze trocby a dalij wernay si d'szewcewy. A szwec 
kaie: |,A szo jmyy'jes?* A medwig' kaie: „Yj de tam, win 
tak pobih d&Ieko na p6red, szo'm bo z oczyj stratyy, ny-to ny 
jmyy*". A szwec ka^e : „Nq wydysz, mene y pobokiw bnvbys ny 
jmyy". »Na, — kaze medwig' — wie ty dwa razy buy daszczyj, 
ale sprobnjmo si sze raz, naj bade do trioch raz^. A szwec 
chot' ate dobre bojit si, szo ma si wte bitsze ny wdast medwegi 
zdaryiy, He kate smilywo: „ Dobre, sze j sto raz ny raz*. 

A medwig' kaie: ,,Ana chto z nas dwocb daszcze zaraje?*^ 
A szwec kaie: „Dobre, rujl** Medwig' jak zaray, to at iystie 
z derew popadalo a szwec ledwy szo na nofaaoh oderziy-si. „Na, — 
kate medwig'y — raj teper tyl** A szwec kate: „A}ez bos y za- 
ray, szo ny znaja, cy czuty buto na sto krokiw, taie ja jakby 
zaray, toby na wsi dwita ba!o czaty^. „Na raj, — kate medwig', — 
naj czoju". „Dobre, — kate szwec, — aie wp6red masza ty oozy za- 
wjezaty, boby ty wiskoczyly z hotowy, jakby baiy ny zawjezany 
jak ja zaraja**, „Yj, kaze medwig', ty ny ziertujesz? ' „Ta szoby 
ja may iertowaty, — kaie szwec — koly mene ny stachajesz , to 
badesz dlipyj !* „Na, na, — kate medwig — to zawjezy my oczy, 
ate raj, ja dokoncze chocza czaty^. „Znajesz szo, — kate szwec — 
ja tobi ^awjeia oczy, taj zaraja ny tak date wp6red, a jak tobi 
niczo ny bade szkodyty, to zaraja drabyj raz daszcze". ,,Dobre, 
dobre,''— kate medwig'. Szwec wziey zawjezay fastkow medwe- 
dewy oczy, ta jak ny wsadyt sokierow bletom met6 oczy, at 
medwedewy zaby zazeteAkotily ta swiczky w oczech zaswityly-si 
y mozok mato ny wiskoczyy. A szwec kaie: „Na a szczo, ru- 
sty sze raz?" A medwig' kaze: Yj ny ruj, bij-si boha, bo ny 
lysz oczy atej mozok my z hotowy wiskoczyt". A szwec kate: 
„Nu, nul wte ny budu," taj rozwjezay mu oczy. 

A medwig' kate: „Nn teper wiem si perekonay, szczo ty 
duszczyj wid mene, ate y ja ny stabyj; wid teper ja budu tobi 
towaryszuwaty, a my oba czohos w swiki dokonajemo". 

Teper piszly wny oba w swit. Ydut wny, jdut, az pryjszly 
do odnoho welykoho mista; a w kim miski buta lysz odna kir- 



j06 

nyciy a w ki kirnycy bola zmyja, a tota zmyja ny chotila 
ynaksze daty wody, ate ji dawaly kaidoji dnyny odna daszu 
zjisty, a wna jak izjita to dawala cilyj den wody '). A na dra- 
hyj den znow ji dawaly odna dasza^ bo jakby ny daly, toby ny 
lysz ny da!a wody, ate by jita, chtoby lysz pokazav si yd kyr- 
ny cy. Tak yszto za czei^how (kolejno) wid najnyszczoho do naj- 
wyszczoho, z kazdoji chaty po odni duszy. Toho dnie prypata 
czer'ha na cisarewu donkn. Cisar' to donku date lubyv, ate 
sperty ji ny mib, bo taka buta zboda z lad'my, taj zniyja-by 
bnta ny prystaYa, jakby ji baly pidkienuly koho ynczobo. Od^e-j 
cisar' sperty-si ny mih, ate win skazav szo jakby-si najszov chto 
takyj, aby ta zmyja wbyy, to ma dast piv swoho carstwa, taj 
widdast za nebo swojn donka. 

Szwec taj medwig' jak to wcznly, tak prychogie do cisarie 
taj kazut, szo wny wbjnt zmyja. Cisar' pry stay na to, taj spy- 
tav jich, jakoho rnzie jim treba. A wny skazaly aby zrobyly 
jim kiiszczi z cetnari zeliza a ktewec z dwocl) cetnariw. Zaraz 
jim zrobteno kiiszczi taj klewec, taj wny piszly do kirnyci byty 
zmyja. Ate pryjszly yd kirnycy taj zacziely czerhnwaty-si chto 
roaje lizty w kirnyca po zmyja. Medwig' ksAe szewcewy, aby win 
liz, bo win duszczyj. A szwec madryj taj kaze: „Jak ja poliza, 
tojajak'jeji ufacza kliszcziemy, toji rozmieckaja na niczo^ a tat 
nyma nikoho, aby to wygiv, taj ska^at witak szo my ny wbyly 
jeji^. Medwig' hadaje sobi, szo ce taki prawda, taj poliz, taj 
imyy kliszcziemy za holowa taj kiehne ; nn wie wikiehnay taj 
kryczyt na szewcie, aby byy bo wiry waje si, ate szwec nyhoden 
y rnszyty klewcie taj ka^e: „Yj znajesz szo, byj ty sam, bo jak 
ja jeji wdaria, to rozybja ji na niczo, szoj znaka z neji ny bade, 
taj znow skaiat, szo my jeji ny wbyly". Medwig' podamay szo-j 
to prawda, taj wchopyy odnow tabow (tap^i) ktewec a drabow der- 
2yt kiiszczi, taj zahol6mszyy (zagtaszyt) jeji jak raz adarjnr, a wi- 
tak sze kilka raziw udaryy, taj abyy. 

Teper oziely jich do cisarskobo dwora, daly hroszyj szew- 
cewy, aby-si abray, bo win bay daie bezcziesnyj ta obdertyj. 
Win piszoy, ta kapyy sobi fajnn panska ahortyna, obmyy-si my- 
tom, pidhotyy-si, na stay szwec jak ny tot, popojiy fajno. A me- 



Lud, Ser. IV, nr. 4, (str. 15), nr. 19 (str. 88). 

Pokueie. Tom IV. |4 



106 

dwig' bolodnyj, bo wie szos dwa dny niczo ny jiv, taj kaie 
szewcewy, aby mu szo kopyv jisty. A szwec kaze: „A bzo ja 
tobi kapja, kotyjamaju wie lysz szdstka^' (10cent6w). Ale win 
brechav, win mav bohato szcze broszyj, ale nawmysne tak ka- 
zav^ bo win chokiy zbnty-si wi6 medwegi. A medwig' ka^e, ^aby 
kopyv chot' za szdstkn, aie aby bnto bohato szo jisty, bo win 
dute hotodnyj''. „Nu, — kaie szwec— cbogim w jarmarok, to 
bndemo wygity czoho najbitsze za sz68tka, to toho knpymo^. Pi- 
sziy wny na jarmarok, aie to wse dorohe; za sz6stkn nyma-j szo 
wygity. Az dy wiut-si; sydyt j&ygiwka, a pered new kisz a w koszy 
des tak z piv-tora geietki hraszok hnylyczenycb (ul^atek). Wny 
pytajut-si^ kilko chocze za toty hruszky, a wna ka^e kilko-j 
kilkO; a wny dajut kilko-j kilko, zwyczajne jak na jarmarku, 
dosta toho szo witurhawaly za 8z6stkQ. Medwig' jak wziey jisty, 
taj zzjiv usi szo do odnoji. 

Witak wernaly si znow na cisarskij dwir taj wze y weczir 
SI zrobyy. Tarn daly Jim osibnn cymbra, de wny maly spaty, 
a piy-noczy mata pryjty cisarska donka; taj kotroho sobi spo- 
dobaje z tym maje spaty i za tobo widdaty si, a kotroho ny 
spodobaje to maje gistaty splat. Tak kazay cisar' taj wny na 
to prystaly. Nu piszly wny spaty, zamknuly cymbra taj spjat; 
aie w noczy probad^ujesi medwig' taj ka^iO, szo chocze na dwir 
na stronu. A szwec kaze, szoj win chocze na strona, aie dweri 
zamkneni, taj klaczie nyma a wiwa^awaty dweri to ny fajno, 
taj-by za to kara maly. „A szoi robyty? ka^e medwig', — koly 
ja ny mozn doder^ity tak daze choczu na strona''. „Ydy chyba 
ty w odyn knt a ja w drahyj na strona, "^ kaie szwec. „Chogim 
oba w odyn kut", ka^e medwig'. „ Yj ni — ka^e szwec — ydy 
taky ty w odyn a ja w drahyj, bo jak pidemo w odyn, to bade 
welyka kapa, ta borsze wzdryt car6wna, jak pryjde**. „Naj y tak 
bade,'' kaie medwigVtaj piszov w kot, ta taka kapa nawalyv 
jak sam, zawelyka. A szwec piszov niby tak to na strona, ale 
niby daje-si, ale niczo ny robyt. Na wstaly taj pisziy spaty, 
ate to takyj si smrid zrobyv, szo ny moi dychaty. A szwec niby 
zaiaryv-si taj kato: nHoiowonko moja bidna, szo to bade, jak 
cariwna nadejde; taze wna-j poroha ny perestopyt, lysz si werne; 
ta jak skaie cisarewy, szo my tat take narobyly, to nas poza- 
strilojat. Znajesz szo, nam-si koncze treba ratawaty ; cbogim taj 
zziimo (zjedzmy) , bo dali cariwna nagijde, a jak wna pide , to 



107 



^*>^^^>^>t^t^^\^t* 



dweri wte ny budat zamkneni, ta pidemo na dwir tohdy, taj 
dobre wse bude**. |,Na, jak tak koncze treba, to naj y na two- 
jim bode, — ka^e medwig^ — ale chody ta zziimo w pered moje 
a witak twoje''. „Yj ni, — ka^e szwec — ji2 ty taki swoje aja 
budu swoje''. Piszly wny, taj jigie: medwig' jist, szo at dawyt-si, 
a szwec niby jist, cziamkaje rotonii ate ny jist, bo tarn taki niczo 
ny bulo. Medwig' jist, jist na syla a dali kaie szewcewy : „ Chody 
pomahaj, bo ja wie ny motu a tut szczo dosta je"*. A szwec 
ka2e: j^Howory swojeji, ja-j swoje ny mo^n zamoczy; koly ny 
mo^es^ zzisty, to bery ta masty po sobi**. Medwig' rad szo wie 
ny treba jisty, ta bere ta mastyt po sobi. Nu, lysz szo wima- 
styy, ta leh znow spaty. At czajat jde cariwna. A wny pry- 
tajily-si niby niczo ny cznjat Wna pryjszta, dywyt-si na med- 
wegi; to te^gijy f&jnyji knczeriewyj, ate szo koly takyj wonieczyj 
szo wderiity si kob nebo ny mot. Piszta d'szewcewy, a tot 
ynakszyj, ny wonieczyj chotien paskndniszczyj. Ote wna lihla 
koto toho (szewca), a tot probndyv-si a wna skazata, szo wna 
za nebo pide; taj piszta sobi, bo smrid wid medwegi ai tady 
bnto czaty. A szwec tobdy jak ny ozne bo haAbyty, szoby ca- 
riwna ny buta tak borzo piszta, koby win buv takobo smrodu 
ny narobyy, a tak to czerez nebo wna tak borzo piszta. „Chto 
znaje, — ka^e — mote szcze bndnt zawtra jaki korowody, ydy 
paskndo, k'kierynnyka, nychare ta obmyj-si!'' Jak win ma ce 
skazav, to medwig' oserdyy-si taj skazav: ,,tdy, idy, ja si tobi 
widwgiecza (odwdzifczQ)/ taj piszov sobi bet. 

Szwec oienyy-si z cariwnow, cisar' zrobyv date, bnngiuczne 
(bunczaczne) wesiie, taj dav mu w wini piv kraju swoho a drnha 
potowynu po swoji smerty. Nn wte win sobi tak ^yje po pancky* 
Ate odnoho raza piszov win na pulnwanie na cityj den, taj na- 
brav sobi wsiekycb takitkiw (takoci), kovbasiw^ sotonyny, bryn- 
dzi| cnkrn, meda... Ate win Ante Inbyv kovbasa pripikana, taj 
sobi w lisi rozktav watru, taj prypik kovbasa. Ate to si ro- 
z^szov zapach po cilim lisi. A medwig' zaczay, taj pryszoy za 
ninchom (w^chem) a2 yd szewcewy, taj ho piznav taj kad^e : „Aha 
to ty panka tot szwec, szos tohdy tabje drav ; teper ja bada z tebe 
szkira derty**. A szwec kaie: ;,na szo majesz szkira z mene 
derty, ja wid zhody ny widstapaja, ate-j teper bodzu-si tak jak 
tohdy z namy bata zhoda''. Ate medwig' kaze: „Ja ny chocza 
twojeji zhody, bo ty szachraj, ale daj myni toho, szo tak zapa- 



108 

chto, a ja tobi daraja swoju krywda''. Szwec day mu prypecze- 
noji kovbasy; wna ma duze zasmakuwala^ ate boio ji daze troihi, 
medwig' lysz rozjiv-si taj kaze: «Zrobia dla ki, szo schoczesz, 
lysz daj sze ceho*'. A szwec kaie: ^Davbym ty z radnoji doszv 
ate wie nyma; jdy ta prynesy paciaka (prosi;) to ty zrobia^. 
Medwig' pobib; taj za minatu prynis ai dwa wepri. Szwec wziev, 
taj robyt kovbasy, ate medwig' ny ide sA zrobyt, ale chapaje taj 
jist syra (sarow^i) sztaka. A szwec ka^e : »Ta-bo zazdy, bo s4re 
ny dobre, naj prypecza^. A medwig' kaie: „No, na, prypikaj, 
zazda**. Szwec wziev ta prypikaje, a to jak zajszov zapach ma 
pid nis a win kaze: |,Oho ny wideria, chyba bys mni prysylyy''. 
A szwec ka^e: „Ta na szczo ki prysyla, koly nyma wotowoda". 
Ate tarn buly brabi ktecky szo kotoly z nych szuhy (si^gi, s^inie)/ 
A szwec wziev odyn ta nadkotov taj kaze: „Ana ktady tat taby. 
Medwig' poktav taby, a szwec kaze : „Ana trebaj, cy wirwesz si**. 
Medwig' poprubawav ta) kaze: ;,0j wirwa-si^. A szwec rozwa* 
zyv ktecok lipsze, taj kaie: „Ana trebuj, cy si wirwesz teper''. 
A medwig' poprabowav taj kaze: j^Obo teper si ny wirwa, 
cbot'bym mav tat zdochnaty!^ A szwec kaie: „ny wirwesz-si 
ziprawdy?^ A medwig' kaie : ^Ni, ni^. A szwec hadaje sobi: 
„koly ni; to dobre'' taj wziev fozyja (strzelbQ) taj zastrilyv me- 
dwegi. Ot tak to w switi je, szo chto koma dast clilil^> to win 
mu si tak widwgieczyt (wywdziecza). 



20. 

Szklanna gdra. 

Gazda mial trzech Bjn6w. UmieraJQc (po zjedzeniu zlota), kaza) im 
3tra2 odbywad Da awym grobie. Gdy pilnowai z nicb najmlodszy, zwany 
Bajio, przybieg} do niego chart, i kaza) mu wzlecied, gdzie ujrza) slonce; wtedy 
ojcicc powstal, wycifgn^} z kiszek charta ztoto, a chart zn6w Bajle kazal 
wyci§d ze swej aierci trzy wlosy, kt6re mu w przygodzie szcz^cie 
i dwietnodd przyniosiy. 

A tam car jeden mial c5rk$ na azklanuej g6rzeyi obwiescil wy- 
dac j$ za tego, kto podjedzie na szczyt tej g6ry ^), Dwaj bracia o to 8i§ 



') Na 8zl§8kn 8§ zwali&ka zamkn Kynast, niegdyd siedziby ksifift Piastdw. 
Do zwalisk tych przy wi^zane jest podanie o piskuej^ Branhildzie. B§- 



J109 

poknsili, lecz Bajlo za pomoe^ trzech w)o86w wyj^l z iidiH konskiego zbrpje, 
na rttmaku dotar) Da szklann^ gdrf i od panny dostal ilobny pierdcien. Tot 
samo i drugim razem, gdy wjecha} na siwym koniu w zlotej zbroji, i po raz 
trzeci na czerwoDym koniu w srebrnej zbroji; wi^c z pann^ Bi§ oieni). Car ten 
wi6di woJD^ z drugiin car^m, a Bajlo dzi^ki sweinu koniowi posiad^ 8zabl$, 
z pomoc§ kt6rej jako nieznany rycerz, pobi) wrog6w. Ale otrzyma} ran^ 
w nog§, kt6r^ sum car owin^i polow^ swej cbu»tki, i gdy spal, poznala go 
po owej cbuatce tona, a car zbadziwszy go. oglosii avym naatfpc^. 

0(1 Horoditnkl (HorodnicA). 

Buy odyn gazda, ta may try syny; dwa bu!o rozumni, a naj- 
molodszyj buv duniyj, ta lysz sydiv na pyczy, ta mniev w po- 
pyli jaje. 

Aty jich tatOy jak umyrav, taj kazav aby syny jeho pylnu- 
valy try noczy hrobu, bo win jak umyrav ta mav dwi mysci 
czyrwonych (dakat6w), taj usi izjiv'). Pochowoly jeho; pi- 
szov najstarszyj s ty noczy, draboji noczy syryduszczyi, a tretoji 
toj durnyj. A jeho nazwaiy bajlom. 

Piszov toj baj}o, wbornav-si (ogarni^t sIq) dobry, wziev 
buk w ruki i lieh na hrib. Ly^yt^ czuje koto o-piy-noczy tak 
lytyt chort (chart?); prylitaje wid nemu i stav i ka*y: Jak 
chocz lykity, duzy wysoko cy po syrydyni?" A bajlo kaiy : „tak 
po syrydyni". Lysz skazav, taj polekiv. Zlitaje wity, pytaje-si 
chort: „szczos tam wygiv?*' A win kazy: ^wydiv'ym takie jak 
kolyso mlynskie". A chort kaiy: „to sonce". Tohdy chort jak 
tupny nohamy, a jeho tato wilykiv z jamy na horu, rozporov jeho, 
wibrav z kiszok czyrwoni, i kaiy do Bajta: „wivkny 
z meny try wotoskie; jak de tobi bude traba prykro, pry py- 
czy szyrstyna, ja stanu tobi w pryhogi**. Pryjszov do domu, taj 
praw' (prosto) na piez, popyla w ruki, taj mne swoje sobi, taj 



dac przedmiotem zabieg6w rycerstwa okoliczncgo, przyrzekla ona 
8w^ reke teinu, kt6ry trzykrotnie w pelnej zbroji objedzie konno mur 
zamkowy, g}§bok$ otoczony fossa. Po wielu nieszcze^liwych usiJo- 
waniach, zakonczonych sinierci§ konkurentbw, znalazl sie wreszcie dmia- 
lek, ktdry z niebezpiecznej tej prdby wyszedl zwyciezko, lecz spclni- 
wszy warunek, okrutn^ dziewic§ z pogard^ odtr^cil. Legenda ta przy* 
pomina i ^R^kawiczke" Szyllera. Tygodnilc illustr. Warsz. 1884 nr. 66, 
66 podajc opis i rycinf tych zwalisk. {Lud, Ser. XIV, str. 1. Szklanna 
g6ra). 
•) Obacz: Ludy Ser. VIII, str. 172, nr. 71, 72. 



no 

nic ny kazy szczo wygiv kolo tata na hrobi. Aly bnta w nycb 
8ZCZ6 mama. 

Aly w ti zymly car mav doiiku na widaniu, a tota doi&ka 
bnia na taki bori sklini, szczo nichto ny mih wijty A toj 
car rozpysav po swojim kraja j cbto po ti bori wijidy wid (do) 
pani; to z nen si o^enyt, naj bade cbtop, naj bude pan, lysz cbto 
wijidy, to jeho pana (panna) bude. Piszia pobotoska po cilim 
krajU; i braki bajtowy jidnt; jak bajlo aczav szczo braki jeho 
pojichaly, a win kazy mami: „i ja pojida^. A mama kaiy: »idy 
bajto, i tybe tarn traba!^ Win ny stuchaje, zbyraje-si; i jidy, 
wziey sobi jakohos parszywoho konie, siv na neho i obyrnuv-si 
do fosta, ujmyy-si rukamy za fist, taj jidy. Zajicbav n lis, pustyy 
toho konie parszywoho, aby-si pas; wijmaje szyrstynU; pycze 
wohnem, dywyt-si: biiyt kin takiej butanyj. Prybih i kaiy jema: 
«dywy-si mni w prawy ucho, wikihny sobi ubranie a z liwoho 
zbroJQ*'. Bajto wikih, ubray-si; zbroji na pteczi, siv i pojichay. 
Jak zacziev jichaty, ny jidy aly lytyt, nadohonieje swojich bra- 
ki w. Jak dast im po nahaju. taj pojichav, a wony kazut: „o ces 
pewny wijidy, i kazat: boh-by jeho pobyv; jak nam po nahaja 
daT; az mato skiru ny wirwav nam". Lysz prytekiy bajlo, taj 
po bori po skleni kin piszoT tak jak po zymly. Pociulawaly-si 
oboje, a wona zaktafa perstyn na jeho ruku iz swoji, taj win 
pojichav nazad do domu. Jidy, nadohonieje znow swojich bra- 
ki w; jak uzdrily szczo win jidy, tak zdS^leka szipkie (czapki) 
pozdojmaly i tak dSl!eko z dorohy ustupyly-si. Pryjizdyt bajlo 
nazad do lisa, rozibrav-si, sklav konewy do wncha, siv nazad 
na parszywoho konie, wczypyv-si fosta, taj jidy do domu. Pryji- 
chav, pustyv konie do stajni, a sam popylu w ruki, taj na picz, 
taj mne jajci. 

Pryjizdie jebd braki do domu, a mama pytajesi jicb: 
„a szczo nikotryj ny wijichalysty tam". A wony kazut: »de wy 
si wigily, ny taki buly koni , taj ny mohly wijiehaty, nyto my, 
aly odyn wijichav aly to kin, a szczo win dylikatnyj." 

Jak bajlo wijichav do toji panny, tak wona jemu zaktala 
perstyn na palyc, taj na czoli jakowod farbow chrest zrobyta. 
Aly ny zapytata-si: jak si nazywaje. Byre car, robyt bal, roz- 



') Ob. Lu^l, Ser. XIV, nr. 1. 



ill 

pysay po kraja aby-si poschodyly starci; pany^ mn^ykie. Jak 
rozkazay, tak-si zrobylo; takoho narodo poscbodyto-si szczo az 
tam zymly balo kieiko. Po-obsidaly w ried, dywyt-si panna na 
raka i na czolo kojsdomci, a bajlo na samim koncy sydyt w taki 
pidrani sardaczyni^ szczo wstyd dywyty-si na toj sardak. Pry- 
chodyt at do neho^ dywytsi: perstyn jeji na palcy, dywyt-si na 
czoto, je toj znak. Obijmyla jeho^ pocnluwaia, i powyla jeho do 
patacn. Zaraz daiy jema odeiu czysta, z-kilka den wziely §lub 
i ^yjnt sobi. Aly win ny pokiedaje miety jajci, za to zworoha- 
way (znienawidzit) na neho i na donkn car. 

A drnfayj car pyszy do carie: aby stawav z nym do wojni, 
szczo ny dav donkn za jeho syna. No traba stawaty; u^e za- 
cziely-si byty. Aly bajto szcze doma; czuje win szczo wo§ko 
jeho teskie (tescia) dniy pobyv toj car. Zbyraje si bajto i jidy 
win na wojnu, sit na tobo parszywoho konie, wczipyv-si fosta 
i lidy. Pryjichay do lisa, prypik szyrstynu/ pryiitaje kiA sy wyj, 
i kaiy: „czoho potrybajesz ?^ A win kazy: „na wojnu jichaty*'. 
Ka2y jemn kin: „podywy-si do wach' wikihny ztotyj ubjor 
i mnniciju (amonicyQ)''. Bajto powitihay, ubray-si, siy na konii;, 
a kin ka^y jema : Jak pryjidym, wikihnysz totu szabln, machnesz 
new na wsi styry storoni, taj pohyny wse wosko; tohdy bade 
tesk tybe prosyty, abys iszoy na pyreknsku, a ty abys ny jiszoy^. 
Pryji6hay^ machnay szablyw, wse wo6ko toho carie pohybto, a tesk 
jeho prosyt szczos zjisty. Win ny chokiy, a tot ny znaje szczo 
to jeho ziet'. Bajto pojichay do doma. Pryjizdyt do lisa, poski- 
day z seby wsio, siy na toho konie parszywoho, taj jidy do doma. 
Pryjizdyty taj prawo na picz, taj robyt swoje szczo dosy robyy. 

Piszta donka do tata i kaiy: „taj mij buy na wojni*'. A tato 
ka*y: „ta ny wbyly jeho/ naj by>si ny zawodcziey^. Wona kaiy: 
„nie^. Bospowidaje donci: ^koby buy jakieii car ny pryjichay, 
toby ni (mnie) tot buy zbyy na nic, aly daj mu Bod^6 zdorowje» tomn 
carewy, szczo ni poratuway^. 

Za rik znow pyszy toj car: aby-si tahodyy byty na tohdy 
i na tohdy. Pryjszoy czies wojni, jidut na wojnu, zacziely-si 
byty, taj znow zamih ceho carie. Aly Bajlo zibray-si, siy na 
konie, wcziepyy-si fosta, taj pojichay, Pryjizdyt do lisa, prypik 
szyrstynu, prybihaje kin takiej czyrwonyj, py taje-si jeho : „czoh' 
potrybujesz?* Bajto kazy: „na wojnu jichaty**. j»Wibyry z wuch 
municiji i ubranie^ katy jemu kin. Wiii uziey, ubray-si w same 



02 

sribto, siy na konie, a kj6 kazy jema: ^totu szabla jak wiki- 
htjszy machnesz new na wsi sztyry storoni, wosko toho carie 
pohyny; jak bade tybe car prosy ty, abyd ny jszov z nym". Pry- 
jicbay tarn, witih szablo, machnuT new na wsi sztyry bokie, 
polibto wosko jak soloma. Aly d'toho carie szcze prybih jeden 
zovnir, szczo jeho ny wigiv, ta roachnuv szablyw, chokiv jemn 
skiety hotown, taj ny skiev^ bo jakosi widwyrnuv si , lysz skali- 
czyy jemu nohu. Car uzdriy szo krow z nohy tycze ; win fastka 
(chusikQ) iz szyji pyryder, taj zawyy jemn noha; i stato i\e\ 
jenrn szo takoho pryjatyli dkaliczyy. Prosyt jeho^ aby win iszoy 
pyrykusyty. Win ny chokiy, wziey taj pojichay do domn. Pry- 
jizdyt do lisa, skienoy ubranie i bron sktay konewy u wuch, siy 
na swoho konie, wczipyy-si fosta taj jidy. Pryjichay do doma, 
pustyy konie do stajni, a sam piszoy do pokoju taj lieb spaty. 
A zinka jeho prychodyt, dywyt-si, a tatowoji fustyny (cbnstki) 
potowynow noba jemu, zawjezana. Nic ny kazy jema, pobi- 
hla do tata i kazy : ^waszoji fustyny potowynon zawjezana noba 
momn czotowikowy^. A tato kaiyr^de to moiy baty, aby ja 
jemu zawjezaway, ta takiej bay w sribnim ubranyj, ny takiej 
jak twij"- Wona kazy: „to proszu podywyt-si". Piszoy tato, 
a win jeszcze spyt, rozjezay fastynu z nohy, sktadaje do toji po- 
towyny: jeho fastyna. Zbudyy jeho, pociloway i kazy: «to ty 
mij pryjatyl'^ — tobdy iz seby icoranu, taj poktay na neho, i kaiy: 
„wid ceho razu ty budesz careo), bos wart*'. Zrobyv bal car; 
bal6waly-si ze dwa dny, i strilely na parada. Bajto buy carem, 
a tesk ni do czoho-si ny misziey lysz 2yy koto neho. 



Zl&ty ptak i morska panna^). 

Car mia} trzech 8yn6w i ziot^jablonk^, z kt6rej co noc obrywal 
ktod po jablku. Najmlodszy carewicz pilnuj^c, zobaczyl zloiego ptakn, lecz 
tylko pi6rko zeii zdolal pochwycic*). Ojciec wyslal 8yn6w by szukali i przy- 
niedli owego ptaka. Poszli w droge i rozeszli sie. Najralodszego spotka} 



») Lud, Ser. XIV, nr. 22. 
*) Lud, Ser. XIX, str. 234. 



_ HS 

wilk, i poiii68l go na sobie do cara co mia^ ziotego ptaka, carewicz 
mia} go pochwycid, lecz go zlapano, i obiecano dad ptaka jeieli przywiedzie 
ziotego konia; wilk go zn6w poDtdsi do cara gdzie byl zioty koi^; jui 
mia} go pochwycid, lecz zn5w go zlapano, i obiecano konia tego dad wtedy, 
gdy przywiedzie pann^ z morza; poni68} go i tarn wilk i zdobyli pann^. 
Wracaj^c przez miasto, spotka} carewicz braci zbiednia}ych i zabra) ich z 8ob§. 
W drodze zm6wiw8zy sie obaj starai, zabili miodszego, i wr6cili ze zdoby- 
czaiDt do domn. Starazy brat mia} z pannf wzi^Ad dlnb, lecz przeszkodzil 
temn wilk, kt6ry oiywil najmlodazego, a ten przybywazy na weaele jako 
skrzypek, graniem swem dai si$ pannie poznad, i z ni§ 8i§ oienil. 

Od Horodenki (Potoctyska). 

Buy odyn car^ ta may try syny i zototu jablinka. 
Ate win skoro rano wstaje, taj zaraz rachaje jabiuka, a chot' 
rachuje win k6zdobo ranku^ a wze ny staje odnoho. Ate star- 
szyj syn kaie: ^tatka, anu, ja budu wartuwaty, cbto to naszi 
jabtuka obrywaje?" I wiliz na jablinku taj sydyt. Sydyt, sy- 
dyt, i zdrimavsi taj usnuT. Bano wichodyt car i rachuje, taj 
zn6w nyma oduobo. Ate drahoji noczy kaiy syryduszczyj syn: 
;,anu tatka, ja badu wartdwaty*'. I wiliz na jablinku i tak samo 
i syryduszczyj sydiv i zdrimay-si taj zasnuv, a rano car zn6w 
rachuje, i zn6w nyma odnoho jabtuka. 

Ate wze tretoji noczy, kazy najmotodszyj : „tatku, ann ja 
pidu na wartu^. A car kaze: nidy het! koly starszi rozumni ta 
ny dostyrehty, a ty i kilko ny dostyryzesz; — ate kaie car — 
a zresztow koly majesz ochotn to idy^. I piszov najmotodszyj, 
i wiliz na samyj w6rch ; sydyt, sydyt, ate des buto w opivnoczy, 
dywyt-si: a zototyj ptaszok prylitaje, taj dziobaje jabtuczko; 
koly win choczy j6ho tapnuty, a ptaszok si wirwav, lysz odno 
pyrce lyszylo-si w rukach. A rano car rachuje, taj ka^e: „]e wsi 
jabtuka^. Ate motodszyj syn kaze : „a dywit-si tatku, chto naszi 
jabtuka obrywaje; to zototyj ptaszok **. A car sklykay syny do 
kupy taj kaze: „idit u swit, kotryj z was troch toho ptaszka pry- 
nyse, to dam swoju korunu i potowynu carstwa*. 

I zibraly-si wsi try braki (bracia), nabraly hroszyj, i posidaly 
lia koni taj pojichaly w dorohu. Ate pryjichaly w takiej wylykij 
lis, szczo az lyczno (straszno) dywyt*si. Ate najszly try dorozi, a 
starszyj kate tak: „typer rozchodim-si; ja jidu krajnow, a ty 
syryduszczyj jid' syrednow, a ty motodszyj jid' znow druhow 
krajnow dorohow". I rozdilyly-si taj pojichaly. 

Pokucie. Tom IV. 15 



Ate motodszyj jidy, jidy, i zachopyta ho niez. Byre win 
taj putaje konie i pnskaje pasty, a sam naktay sobi wohnin, 
i aklek taj molyt-si Boha. A!e wovk prychodyt taj kate: .mo- 
lodykn, ja twoho konie bndu jisty*. A motodyk kaie: „na tobi 
mij chlib i mnieso i wsio szczo maja^ lysz ny jii moho konie*. 
Ate wovk izzjiy chlib taj ka^e : «koly ja szcze taki hotodnyj, ja 
taki maszu twoho konie izzjisty". Amolodyk kaie: i^ajaft szczo 
bnda robyty byz konift w dorozi?** Ate wovk kaie: „a tyt z kuda 
jidesz?'' A motodyk rozpowidaje ma wse kuda jidy. A wovk 
ka26: „ny zary-si, my zaraz za hodynn i bndem tam". Wovk 
jak izzjiy konie, taj kate: »a na^ sidaj na m6nyl* Hospody! 
motodyk jak siy na wovka, szczo skoczyt a wse myii (mila), 
szczo skoczyt a wse myli, i za hodynu prijichaly, tam de zototyj 
ptaszok. At wovk kaz6: „stij ty tat na dwori, a ja pida i po- 
myrtwia jich, i wony ny badat czuty**. Piszov wovk do stajni 
i pomyrtwyv wartiwnykiw, a potoma piszov do pokoja tam de 
bnv ptaszok zototyj, i tak^y pomyrtwyv wsich, 1 wichodyt na 
dwir taj kaie: ^idy do pokoja, ate aby6 ny brav ptaszka w zo- 
tota kiitka, lysz byry z tow klitkow, szczo ptaszok w nij sydyt". 
Ate motodyj car6wycz wchodyt do pokoja, dywyt-si, a ptaszok 
n prostij klitci. Ta win byre taj witihaje ptaszka do zototoji 
klitky, a ptaszok jak zawyryszczyt, a to wsi powstawaly, taj 
imyly jeho koto ptaszka, taj kazat: ^s, ty jak smijesz ptaszka 
braty?** I napadyv-si motodyj panycz, taj khte: «w moho tata 
je zotota jablinka, a ces ptaszok szczo noczy obrywaje odno ja- 
blaczko, i myne mij tato pistav, aby ja seho ptaszka prynis''. 
Ate tot car jema ka^e: „idyl jak prywyd^sz myni zototobo 
konie, to dam tobi ptaszka''. I piszov motodyj carewycz, ate 
wovk ka^y: „a wydysz, ja tobi kazav abys ny brav do zototoji 
klitky; ale wie propalo — skaze wovk — na, sidaj na m6ny". 

Siv, a wovk szczo skoczyt a wse myli ; i prytetily do dra- 
hoho carie, tam de zolotyj konyk. Ate wovk kaze: ;,stijzy ty 
tat na dwori a ja pida do stajni*'. I piszov wovk do stajni, i po- 
myrtwyv wsich firmaniw; i wichodyt na dwir taj kaze: idyz 
typer do stajni i byry konie, ate abys ny brav zotota kalbaka, 
lysz byry z tow kalbakow szczo na kony**. I piszov motodyj ca* 
rewycz, dywyt si: a to taka knlbaka zotota, szczo a^ oczy w s6by 
byre; ale win choczy braty kulbaka w raki, a kin jak zayrte, 
a to wsi powstawaly, taj imyly motodoho cardwyczi, i zawyly 



116 

do carie. A car j6ho zacziey-si pytaty: ,z jakoji pryczyny ty 
chokiv konie wziety?^ A motodyj carewycz rozpowiy jemu 
wse jak bulo. Ate car kate: i^idy^ jak prywydesz myni tota 
pannn szczo na morach w okrenti wrody}a-si i zrostoy i szcze 
ny buta jiji noha na sachij zymly; jak myni prywydesz, to 
dam tobi zototoho konie*'. A motodyj carewycz wyszov na dwir 
taj ptaczy, — 4 wovk kaie : „a wydysz, ja tobi kazav abys ny 
bray zototn knlbakn, i buybys uziey konie, a typer ja tobi ny 
wynyn**. Potoma pytaje-si woyk: „a szczol^ tobi kazay car?** — 
„A szczoi, kazay aby jema prywysty tota pannu szczo-si wro- 
dyta na morach, i szcze ny bula swojew nohow na sachij zymli^. 

A woyk kai6: ^ny inry-si, my jiji distanym, ate idy do 
mista, ta nakapy chastok czyrwonych, zyttoych, i z wsiekimy 
kwitamy^. I piszoy motodyj carewycz w misto i nakopyy wsie- 
koji materiji, i piszly nad mory, taj wiktaly sktep, a win poroz- 
wiszuway chastky na drnczkaeh, a to wityr nosyt chustkamy 
i stracb dyleko wydko. Ate woyk motodoma panyczewy kaie: 
,stan sobi za sklepom i stij, a wona jak pryjde i bade obzyraty 
riczy, a ty lysz zabiiy i zaraz jiji imesz w sktepi**. I piszoy 
sobi woyk na iyryto, a motodyj carewycz dywyt-si: okrynt plyne, 
i pryptyy do beryha. Ate tota panna jak azdrita szczo to takia 
czyrwonije-si, taj wiskoczyta na beryh i prawo do sktepa zajszta, 
taj obzyraje riczy; a win borszy zabih taj imyw jiji w sktepi* 
Ate woyk prybibaje taj kat6: ^znajisz szczo my zrobym; my jak 
damo carewy panno, a konie ozmem, to i kin bade nasz, taj 
panna bade naszi". 

I wziey woyk zamyrtwyy panna aby-si ny bojata jak bade 
lytity, wisadyy motodyj carewycz panna na woyka, taj sam siy. 
Hospody! woyk jak skoczyt, taj za hodyna staly w carie. Tat 
woyk zbudyy panna taj kaie: „idy^. ty z motodym carewyczym 
do pokoja, a ja bodu tycho pid korczem sydity w ogrodi; a ty 
jak budesz z carem spacyruwaty, taj abys widyjszta troszki na 
bik i abys-si ny bojata; bo ja tybe acbwacza, i z tobow atycza*". 
Wziev motodyj carewycz panna i wyde do pokoja. Car jak zo- 
baczyy panna, to tak si wtiszyy, jak>by ny znaty czym ; i zaraz 
kazay wiwysty konie iz zototow kulbakow, i dast motodoma ca- 
rewyczu. I wziey carewycz konie, taj siy sobi na nebo, taj jidy 
powoly dorohow. Ate wovk sydyt, sydyt pid korcz6m, dywyt-si, 
a car wichodyt z pannow taj spacyraje sobi po ogrodi. A to 



w2e dobry sm6rkto-si, a panua lysz widyjsz!a troszki na bik, 
Hospody ! wovk jak ufotyv panna, jak skoczy v i zdohonyw care- 
wyczi za mistoni; taj kaz^: „uu, wie majem panim i konie. 

Jidut wony, jidat, i prijichaly wze ilo tobo carie , de pta- 
szok zolotyj. A wovk kaie: „znajesz szczo ja tobi skaia? my 
zaraz ptaszfea ozmem i konie ny damo^. I wzier wovk taj sam 
pyrytienuv-si (przerzacit siq) konem, taj kaze carewyczu: „naj 
panna trymaje konie, a ty byry, taj wydy myne". 

Jak prywiv do carie konyka, a car tak utiszyy-si jakby 
ny znaty czym, i zaraz widar ptaszka iz zolotow klitkow. I wziev 
molodyj carewycz ptaszka i wijszov za brama, wisadyy pannn 
na konie; taj jidut w doroha do domn. Ate wovk szczo pobay 
w stajny, ny idav; i wirwav-si taj utik, i zdohonyv carewyczi, taj 
kaz6: ^wydysz^ jak ja tobi dobry zrobyv^ wie majesz panna i ko- 
nie i ptaszka; typer ozmy i szcze kupy sobi para konyj cago- 
wych i bryczka; i najmy sobi firmana, taj jid' do doma; ate 
pamnitaj lysz abys ny zabav za m6ny w dorozi*". 

I piszov sobi wovk w lisy, a molodyj carewycz piszov 
w misto i kupyv sobi paru konyj taj bryczka i najmyv sobi flr- 
mana taj jidy do doma. Jidy, jidy^ wze ujichav z kilka myl, 
i zajichav z new do odnoho nywylyczkoho mista i stay popasaty. 
Ate win dywyt-si, a jeho braki (bracia) chodii po misti taki 
obidrani i bosi, szmatie na nych obtStito^ taki naidenni szczo te- 
dwy jich piznav. I zaraz wony si z nym powytaly, taj kaiat: 
„otom bratczyku nachodylym-si switamy, i poprodalym' koni 
i odeiu, bo w4e ny matym' zaszczo pohudawaty-si , a typer ra- 
dym'si, jak do domu prystupyty. Ate molodszyj brat kaze : „cho- 
dit braki zo mnow." I piszly do sklepu, win pokapyv jim so- 
roczky i czoboty i odeiu, taj popyrybyrav jicli na nowo tak jak 
buly, i kupyy jisty ; popojily wony, a jak popojily, taj firman za- 
prieh koni i jidat do domo. 

Ate na dorozi szczos-si obydwa starsi braki poradyly, i ka- 
zut: „nam bade wstyd wid tata szczo my starsi, ta niczo ny 
zorieduwaly, a molodszyj zorieduway, taj win distany wid tata 
korunu*'. I wziely taj wbyly mofodszobo brata i flrroana, a samy 
sily na bryczku taj pojichaly. A na dorozi kaiat wony panni: 
„ pamnitaj jak-bys skazala tatowy, toby i tobi toto bulo". Ate 
wona zabozyla-si pyryd nymy» szo ny skai^iy nikoma. A toj star- 
szyj kaze: ;,my lysz do domu pryjidym' i ja ozmu z tobow slab**. 



117 

Jidat, i wie pryjichaly do domu, a car jak zobaczyv ptaszka 
i zototoho konie, to z radosty ai ny znay szczo sobi robyty, 
i zaraz na drobyj den zrobyv wylykij bal i rozpowidav bostim 
szczo j6bo syny winajszly zototoho ptaszka i konie i panna z mo- 
riw; a za motodszobo swobo syna i ny zhadaje. 

Ale work szczo cbodyy lisom, cbodyy i damajie sobi: „ana, 
ja pida tow dorobow, kada motodyj carewycz pojicbav^. I piszov 
wovk sobi spacyrkom, a to bata w2e nicz. Ate wovk dywytsi: 
a to szczos si czornije. Pryjszov blyj^czy, a to motydyj carewycz. 
Taj kaze w6yk: ^oto ti nyboiy, zradyly braki**. I pobih taj 
prynis zywaszczoji wody, i pianuv jimu w zaby, taj win 
oiyy. A wovk j6ma kaz6: „otos-si lyszyv hyj syrota; ate ty ny 
mirkujesz, cys ny mav szczo koto s6by?'' A szczoz? ny buto 
nic lysz „s6gnat, tot 9zczo myni panna data**. Wovk jak za- 
czev z6mlQ barl6iy i naj^zov segnat ztotyj i day molodoma care- 
wyczu, taj ka26: ^sidaj na meny". Hospody! win iysz siv^ 
a wovk jak skoczyt taj za hodyna staiy doma. Tat wovk kd,t6: 
jfiiyi typer do mista i kapy sobi skrypoczkn, taj hraj, a do domu 
abys-si ny prykazuwav*". 

I piszoY sobi wovk w lis^ a motodyj carewycz piszov w misto 
i kupyy skrypoczku; ate jak zabraje to naj-si schowaje banda. 
I piszoY motodyj carewycz w dim do zyda i kazay sobi daty 
szczos pyty, a witak jak zabraje w skrypoczku , a zydy chot'by 
ny rady tancawaty, to mnsiiy, bo szcze ny cznly takoji hry. Ate 
iyd kaz6 : Ja idn do carie i skain carewy, aby wziev s6bo ma- 
zyka braty na wisilie^. I piszor iyd do carie; i kaie carlo: 
^takiej je mnzyka, szczo na cilim swiki ny najdy-si lipszyj, ate 
to naj-si banda schowaje iak win zabraje^. I zaraz kazav car 
jeho zaklykaty. Prychodyt win do carie. Hospody! jak zabraje 
w pytacach, tak szczo ai wikna dzylynkotie. A tota panna szczo 
mata ity wze do slabu, lysz podywyta-si na mazykn, i zaraz pi- 
znata szczo to tot szczo jiji wziev iz moriw^ taj ka26: ^Proszu 
was pany, poslachajty a ja warn skai^n bajku*". I zaczieta ka- 
zaty, i kazy tak: „Buy odyn car, ta may try syny i may zototu 
jablinku, win wse szczo rankn rachaway jabtuka i wse ny sta- 
wato odnobo". — I rozpowila wse tak jak buto i szczo z nym 
woyk robyy i t. d., a na poslidka kazy wona tak: Jak win ji- 
cbay Mfte do doma^ taj nadybay swojech brakiw w odnim misti; 
dywyt'sii a wony taki obderti, taki bosi i nnidenni, szczo az 



na 

Dj moi si bato dy wyty a molodyj carewycz pokopyy jim ubranie 
i wse, i pastyly-si w doroba; a w dorozi, bo im bnto wstydno, 
8ZCZ0 motodszyj winajszor ptaszka, i zaraz wbyly j6ho, ridnoho 
brata, i zatien uly w lis, a samy wziely p taszka i zototoho konie, 
taj zaDoroDyly panni, aby ny skazata, boby i wona zabynnta, 
i masita-si zaboiyty pyryd nymy szczo nikoma ny skaiy — i poji- 
chaty. A car jak zobaczyy zototobo ptaszka i konie i pannu^ 
to zaraz kazav zrobyty bal, i powidaje hostim szczo to jebo syny 
prywezly z doroby, a za motodszobo i ny zhadav; ta tat w^e 
mato baty w carie wisili, starszyj syn may braty slab, ate ny 
buto dobrycb mazykiw, ai najszov-si takiej oden szczo jak za- 
hraje, to naj-si i banda schowaje**. I zaraz obyjmyla tobo ma- 
zykn, i pocinlawala^ taj kaie: ,o typer ty mij, a ja twoja!"* 
A hosti a2 zamlly-si| a wona ka&y carewy: „tatka! o cyse wasz 
motodszyj syn, to win wse winajszov, i zototoho ptaszka, i zoto- 
toho konie i myne z moriw, bo moja noba ny bata na sachij 
zymiy widkoly ja wrodyla-si, ai win myne prywabyv*. 

I zaraz car poktay korann na swobo motodszoho syna i wi- 
prowadyy do ^labn, a starszym kai6 tak: „idit sobi wid meny! 
aby moji oczy ny wydily i wacba ny cznly za was'. I nabnav 
a swity a motodszomo dav potowynn swobo carstwa i zyly sobi 
krasno at do smerty. 



29. 

Szewczyk kr6lem. 

Szewc inial syna, i wjgntA go w dwiat W Idsie oa polowaniu daje 
mu baba drag, diato i kleszcze, by ubii smoka (imyja), ktdremu owearz 
daje po dwie owce na dzteiik. Z glowy smoka ma on wyoi§gn§6 klucz, 
kt6rym odemknie zapadle miasto, ije wybawi; lecz niema sif ienid s ca- 
r6wn^, kt6r% tam zastanie. Wszedl tedy do miasta, kt6re wysz^o na powierz- 
chni^ % a car6wna kaie mu ii<S na g6r^ i odebrad od dw6ch 8zatan6w k i ] 
wBzecb-bijfcy, kapelusz niewidek i trzewiki sto-milowe, kt6remi sif 
maj^ dzielid. Potem mu daje kaiaikf by czytal i nie dai si^ odatraszy^ mn6- 
crtwu Bzatan6w, kt6rcy go nfkad i koron^ obiecywa<S b$d§. Gdy st^ roz- 



Obacz: Lud, XIX, str. 191. 



widnUO) panna w wyzwolon^m mieicie, z kt6r% sie oienU^ data mil koron^ 
ojcow»k§. Jedzie on do swego ojca; w drodae, w karcxmiei laraeaali jego 
wojsko rozb6Jnicy i ledwo said ncieki do o}ca obdarty; t% 8aiD§ drog§ po- 
jechata i iona z wojskiem, kt6ro rozb6joik6w pobilo, i potfCzyU si^ z m^iem. 

Od Hofodenkl (Horodnlc*). 

Buy odyD szwec, ta mav odnoho syna. Aly toj syn bay 
duty rozpasnyj, pyv da^y, byv si. A tato jebo jak uzdriV; szczo 
win takiej; taj nahnay jebo bet wid seby. Wziey win taj piszoY 
n swit 

Ide win switom, ide; prijszoY win w drnbij kraj; ide lisom. 
Zajszov w lisi na taka polina, szczo bn?o toji poliny bilszy jak 
try ryzi (staje). Dywyt-si, a na ti polini cbodyt baba taka 
stara duiy; taj prychodyt wid nemo (do niego), taj kaisy: „a ty 
szczo robysz tat, rymarcznka P*' A win kazy: „widobnay ni (mnie) 
tato, a ja piszoY a swit^. Eaiy jema baba: ^na, tobi draczok 
(dr%g) ^yliznyj, wa^yt cetnar, doybni (dlato) taki cetnar, a kli- 
szczi (kleszcze, obcQgi) piy cetnari; taj ty idy w toj lis, a w kim 
(tym) iisi pase wiyczier (owcarz) wiyci, a ty w neho si najmy, 
za pidpasziczi (podpastacba) ; i tam je zmyja, szczo win daje 
kozdoji dnyny po dwi wivcy ti zmyji, a ty jiji abjesz. Jak 
abjesz tota zmyja, rozkrojisz zmyji holown, a wjeji hotowi naj- 
desz klacz. A tot kincz wid wylykoji da£y stoiyci (stolicy), 
szczo piszta pod zemln z ladmy, zo wsim. A ty toty lady wi- 
kapysz z toji nywoli. I tam je szcze dwi panni carie tobo wi 
toji stoiyci ; a ty si z molodszow oienysz, a ces car szczo w jebo 
lisi zmyju abjesz, ska^y tobi: aby-si zjeho doAkow iynyy. A ty 
skaiysz jema carewy: szczo „ja ny cboczo^. Win bade tobi da- 
waty broszyj, koni z pojizdom, a ty abys nic ny bray, bo ty zna- 
jesz kilko ty carewy zrobysz dobrobo. Toj kraj szczo win w njrm, 
to toji zmyji; — a car zmyja za to hodaje; wona jebo bilszy ko- 
sztige jak toj kraj wart, bo cilyj kraj to ny zjist (zji) na rik 
tobo, szczo wona sama*. — Bozpowita baba rymarcznkowy wsio, 
i kas^y: ,,idi syna, naj ty Bob pomahaje*. 

I piszoY rymarcznk do tobo wiyczirie ; pryjszoy taj najmyy-si 
w neho za pidpasziczi. Pasnt oba z tym wiyczirem wiyci ; szczo 
rankn, szczo weczira, dajut zmyji po dwi wiycy. Pasat ba i dwi 
nygily. Wiyczier spnstyy^si na rymarczaka; nte win sam da- 
way zmyji wiyci. 



120 

J6dnoho raau ny dawav rymarczuk zmyji jisty. Czyka!a 
zmyja cilyj den, ny dawav. Wona wzieta, polytila do carie i po- 
wibywata wsi wikna carewy. Pryl^tila nazad do swoji diry i sila, 
a rymarczuk pryjszov do diry; zmyja wczuta; wistawyla rot, 
badata szczo jeji dajat. jisty, a rymarczuk kliszcziemy za jazyk, 
ta dovbnyw (dlutem) w hotowu, taj ubyv, roskiev hotowu, naj- 
szov klucz, taj ide do carie. A car uze pislav zovnier' (iotnie- 
rzy) do wivczirie: czomu ny dawav zmyji jisty, szczo powiby- 
wata wikna. Zdybaje rymarczuk toty zovniery, pytaje-si ich: 
jyde wy idety?^ A wny ka^ut: „idem do wivczirie, czomu ny 
dawav zmyji jisty**. A rymarczuk kazy do nych: »wyrtajty-si 
nazad do carie, ja wze zmyju ubyv**. 

Wyrnuly-si z nym nazad do carie. A rymarczuk prynis 
iz zmyji hotowu na znak carewy, szczo zmyji nyma. Jak car uzdriv, 
tak-si utiszyv i kaiy rymarczukowy : „typer budesz iynyty-si 
z moj6w donkow, koly ty takiej mocnyj ; ja posytav harmaty 
i wosko; zovnier' striliely do neji, a wona jak-si wichopyta iz 
swoji diry, taj pobyta z*tilka rydimentiw (tyle regiment6w) wo- 
ska, a ty sam jeji ubyv, to typer budesz mojim zietym^. A win 
kazy: Ja ny cboczu bnty twojim zietym*^. A car kajsy rymar- 
czukowy: „a,czoh'* ty choczysz?" Win kazy: Ja nic ny cboczu*. 
Kaiy car jemu: „na, tobi koni, pojizd, broszyj". Win kaiy: Ja 
nic ny cboczu". Zibrav-si i piszov. 

Prycbodyt na to miscy, de to misto wylykie zapalo-si, szczo 
w nim buta stolyci. Czykaje do weczira; pyryd o-pivnoczy dy- 
wytsi, a to misto wicbodyt na wercbi na dwi bodyni. Dywyt-si 
rymarczuk, switto skriz (na wskr6S). Wziev taj ide do toji stolyci. 
Pryjszov, maje klucz wid toji zmyji, wid tych samycb pataciw. 
Widowknuv (odemkn^l), wcbodyt do pokojiw, dywyt-si, a pany 
(panny) kazutdoneho: „Kikaj rymarczuku, na, tobi 2ywo jisty; 
bo jak prydut szatany, taj tybe roznysut po kawatku*'. Wzieta 
najmolodsza panna, data jemu perstyn z swoji rqkie na jeho 
ruku, taj kazy jemut „idy zawtra tam na totu i na totu bora, 
tam bo budut-si dwa czorty dilyly (dzielic) szczo im tato lyszyv 
buczok i kapylucb i czyrywyki. Buk takiej, szczo jakby nym 
machnuv, toby wsi czorty pobyv; a k&pylucb takiej jak by -si 
w nebo ubrav, to aby tilko buto czortiw, toby tybe ny wydily; 
a czyrywyti taki, jak by-si w nycb ubnv (obut), to szczobyB 



m 

stapnay to sfto iDyl, a jakbys skoczyy to dwista myl '). Byry-2 ta, 
idy tada, jak-bys mih to distaty, tobys mih nas witcy i cite 
misto wikopyty*. 

Wziey rymarczok i piszov, n^e i Dy choczy je ma-si spaty. 
Aty ide citn nicz. Prychodyt do toji hory, dywyt-si; lysz den 
zrobyy-si a ozorty ute je oba, prawdajot-si, ny moint-si podilyty, 
bo oba cbokie (chc^) aby distaly to wsio ; ny motot-si pohody ty, 
byraty taj bjut-si. Prycbodyt rymarczok wid Dym (do nich), kaiy 
do nycb: ;,czo wy si tak bjety?^ A wony kaint czorty: „ta bo 
nam nmer^ taj lyszyy nam czyrywyti, k&pylacb i bak, oto szczo 
wydysz*. A rymarcznk kaj^y: ^dnrni, ja warn zrobju sprawn, 
podila was"". A czorty katat: ^kobys mih nas podiiyty!" Ry- 
marcznk zdojmyy plytn (pletniQf), taj kaiy do nycb: ^dy wit-si; 
ja kiedaju plytn n woda ; kotryj borszy jeji znajdy i winysy, toho 
bade wsio^. Zaraz prystaly czorty na taku sprawo. taj kienay 
rymarczuk plytow a woda, taj politity czorty za ptytow n wodn, 
a rymarcznk zywo k&pytnch na hotown. czyrywyti na nohy, buk 
w raki; taj stay. Winosit czort odyn ptytn, a drahij tak wi- 
chodyt; dywjnt-si, nyma niczo, taj rymarczoka nymal — Ka&y 
odyn do drabobo: 1,0 to dobre sprawo nam rymarczak zrobyy, 
typer ni tobi, ni myni ; tak ny moblym-si podilyty, typer nikotryj 
ny majem^. 

Piszoy rymarczak tam do toho mista de wichodyt z pid 
zemli. Czykaje, czaje, wichodyt to misto, a win tywo do tych 
palaciw; widowknay (odemkn^t), wchodyt, a panna jemn data 
takn knyzka, aby czytay i ka^y jemo: ^sidaj, bo zaraz takiech 
czortiw pryjdy, szczo B,i straszno bnde-si dywyty; badat tybe 
prosyty: Pa^y nasz! caria nasz! pokaiy-si, poka^y-si nam! A ty, 
abys ny pokazay-si i ny skiday k&pyluch". Panna jeho lysz na- 
pomita, cznje, tak (tylu) jech ide jak trawy ta lysta; kotryj 
awijdy (wejdzie), to koidyj kaiy: „dobryj weczir, rymarczuku !" 
Kozdyj jeho tak asystujut, koby lysz obizway-si. Aly ny wob- 
zywaje-si rymarczak* lysz czytaje. Czorty wse: ^rymarczuka, 
obizw-si, dywy-si; jaka my tobi korann prynesly, jaka ztota, drnba 
(droga) z dyjamentn, prosym a podywy-si!" Win hlypnuv, a to 



•) Lud, Ser. XIV, nr. 2 (str. 10); nr. 18 (atr. 80); nr. 22 (str. 106-106) ; 
nr. 23 (str. 114). 

Pokaei«. Tom ly* 15 



122 

takft skat a, jakby wydily jeho, ta jakby pnstyly na Deho, toby 
jema buta smert. Czytaje, ute mynaje po opivnoczy. Jak-si 
zirwy rymarczuk, jak zaczne byty tym bnczkom; takiej pysk 
(pisk), straoh, pobyv wsi czorty. 

Zrobyta-si dnyna, misto aze ny ide pid zemlti. Typer ry- 
marcznk ienyt-si zjednow panow, wziev slab. Po wysyla, data 
jema jeho iink^i swobo tata korunn, taj zistav carem. Pozyly 
wony rik, dwa; tohdy kazy rymarczuk do swoji iinkie: Ja po- 
jida do swoho tata**. A wona kazy: Ja ny boronin; to jid^ 
Drabij den, zibray-si, wziev sobi woSka (wojsko), siv w pojizd^ 
taj jidy a2 do weczira. Zacbopyv jeho weczir dftteko wid syta 
(siola); jidy (jedzie); a nyma syta nijakoho. Ai naraz dywyt-si, 
wydko switlo. Pryjizdie tarn, to korszma zajizdna, taka wylyka, 
strach. Obibrav sobi rymarczuk stancijn. A to korszma taka 
bnta^ szczo rozb^nyki rozby waly, a tam znosyly, bnto tarn szczo 
jisty, i nawit dla carie; powyczerily wsi zovniery. A tota ij- 
diwka szczo trymala toj dim, ka^y do carie: ^mozyby jasnyj mo- 
narcha zahrav sobi zo mnow w karty?^ A win kazy: ^czomuf 
j-owszyml" Zacziely braty. Pryhrav (przegrat) car szczo mav, 
nawyt i korana. Polihaly spaty. Pryjszly rozbijnykie, prynisly 
szczo ni\rozbywaly, wziely porizaly (porzn^li) asi zovniery. Pryj- 
szly i carie rizaty, a win jakos nczav, taj wikno wibyy, taj nkik 
(uciekt) tak jak spav (w kosznli). 

Prybih ai do swoho tata, taj tam lieh des pid jakas szopu. 
Bano wcbodyt do chaty, a mama kaiy: ,,a dywy, drantiuha, des 
chodyvt powidnosyv wsio szczo jemu si postaralo, a typer pryj- 
szoY lysz w portkach ta w sorotci (koszuli)*". A win bidnyj nic 
ny kai^y, szczo win carem, taj uprosyv-si a tata swyni pasty. 
Day jemu tato jakus staru kapotu, tak ny lubyt na neho, strach. 
U^e win bidnyj pase piy rik. 

Byre jeho zinka, jidy za nym do jiho tata, wzieta sobi wo- 
ska (wojska) taj jidy. Tak samo i jeji trafy!o-si noczuwaty w ti 
sami korszmi. N6czuje wona, kazata sobi^ daty jisty, pyty i dla 
swojicb toynier' powyczery. A tota kaiy hostynyci do cariwny: 
^motyhj jasna pani zahraly u karty? Kazy cariwna: ^czomu? 
zahrajem"*. Zacziely hraty. Cariwna wihraje wid toji hostynyci 
mzne sribto, ztoto, pojezdy, koni; wsio szczo mala; uze nymaje 
z czym hraty, aty wona ^ydiwka piszla taj wnosyt korunu. Jak 
cariwna uzdrita korunu, taj piznala szczo to jeji czolowika. Za- 



|28 

raz woskowy (wojskn) kazala postawaty okolo toji korszmy, aby 
stojaly do ranka na warti. Aly w noczy przyjszly toty rozbijny- 
kie, prynesly wsyho dobra. Zlapaly ich iovniery, postriliely wsicb. 
Eano do pywnyciw cariwna z ioynieramy, dywyt-si, je jeji wo- 
sko i koni, aly carie jeji nyma. Kazala zabyty tota iydiwkui 
lyszyta potowynu wbika tam koto toji korszmy, a sama pojichala 
za czoJowikom do jebo tata. 

Prijizdyt tam na weczir, a jeji czotowik lysz pryhnav swyni. 
Win iinku swoja piznav, a wona jebo nie, bo win dniy zaris 
tak jak did. Sydyt, nic nikomu ny kaiy, bo ny wydyt swoho 
czotowika, i znaje dobry, szczo tam jebo tato. Ale scbotita wody, 
kazata daty wody, a jeji czotowik acznv taj podav w takim dran- 
tiu (obdarcia), strach. Podaje car cariwni tow rukow szczo bala 
obruczka (obr^czka) na palci. Wona hlyp, ta) piznala swoju obra- 
czku, obijmyta jebo, pociluwata. Zaraz kazata pryklykaty cym- 
lyka, obbolyy jebo, obmyly fajno. Wona zaktala kornnu sama 
na uebO; abrav si fajno, a tato jebo jak uzdriv, taj na styy (st6t) 
posidaly, taj pojicbaly; zabraly z toji korszmy wsio, taj tobdy 
zyly az poti ny pomerly. 



98. 

Kupiec i cesarzAwna. 

Knpiec jeden bogaty mial 12 8klep6w i syna. Wyslal go w iwiat 
z pienifdzmi. Syn przybyi do miasta, gdzie kupcy choieli zgladzid jednego 
ze swego cechu za bankructwo. On go wykupil, ale zaplaciwBzy zafi, musii^ 
wracad do ojca. Ojciec odebrawszy dlugi od tamtych kapc6w, wyBtal zu6w 
syna, ktdry naladowa} 12 beczek popiolem a po wierzcbu poUad} zloto i sre- 
bro, i puicil si§ z tem mimo ostrzeieti o rozbbjnikach (kt6rych bylo 99) ze 
slugami na morze, naknpiwszy jeszcze upajaj^c^j w6dki i sto kieliszkdw. Na 
morzu zdybuj§ go korsarze, lecz on im 8i§ poddaje. Gdy pokazat owe be- 
czki z bogactwami, przyj§li go na wodza, a on ich pocz^stowal ow% w6dk^ 
poczem upojonych kazai wrzucic do morza. A na statku byla w niewol$ 
wzi§ta panna, ce8arz6wna. Wdzi^czoa za uwolnienie, oddaZa mn ona bw%^ 
rek§ gdy przybil do brzegn (portu) , a wkr6tce przyjechali i jego rodzice^ 
kt6rzy z pocz§tku gniewali sif ii bez ich wiedzy i woli poj§t ion^, W kr6tce 
wypadlo mu zn6w puscic sif w podr6i morskf, w ktdr^ wybral si^ z por- 
tretem iony. Burza zapfdzila go do tego miasta gdzie mieszkai cesarz. Tu 
dbaczyl takici jak mia} portrety, i in6wi: ,^a zk%d 8i§ tn wzi^la moja iona?** 
Poslyszal to minister , kt6ry sif zar^czyl by} z ce8arz6wn% nim j§ porwali 



m 

korsarze, i kazal kupca uwifzid. Popiyn^} potem z Dim (przykntym w laA- 
cuchy do lawki) do miaata gdzie ona mieszkala. Tu pnybywazy odwiadczyl 
miuiater, ie on ma do niej dawoiejsze prawo, i kazai tak przykate^^ do 
hiwki kupca wrzucid w morze. Zbiedzony, wyrzucony on zoatal na wysepk^, 
i byiby zgina}, gdyby 8i§ nie byl zjawii nagle 6w kupieo zbankratowany, 
kt6remu niegdyi dopom6gL Ten, za obietnic^ it mn da to z domu o cz6m 
nie wie, podarowat mu piel'icieii^, za pokr§ceniem kt6rego atanie si^ 
wszystko czego za2%da i znikh Wife on aif zaraz wyawobodzil iwr6- 
cil do swojej iony, kt6r§ minister chcial poj§d. Ale 6w zbankratowany 
przyni6s} jej synka, — a wtedy ona oddala r^kf napowr^t awemn m^zowi. 

ItpM. Ifytsyn. 

Buy odyn takyj kapec^ szo mav dwanacit' kramiw 
(sklep6w), takyj bay bohatyj, a bitsze gityj ny may lysz odnoho 
syna. W kirn (tym) cziesi to kupci najlipsze si maly; tomu y tot ka- 
pec cliokiy, aby jeho syn buy takie kapcem. 

Taj raz chokiy ho pislaty w doroha, bo, ka^e Jak ty ny 
pidesz w dorohu, ta ny prozdrysz swita pokiw ja zyju, to ny 
badesz witak znaty switowy tadu^. Ale syn ny chokiy yty w do- 
roha, taj kaze tatowy : „ Jak ja pidn w dorohu, to wy ny bndete 
z m6ne kontentni^. Ale tato taky jeho prysytaway (zmusit)i 
szo piszoY w dorohu. Win wziey yz sobow dwa miliony, szoby 
tarn nakupyty kramszczyny, taj pojichay do odnoho mista, w ko- 
trim baly tatowi znakomi kupci ; ate szcze napered pislay swoho 
kozaka, niby sluhu do toho mista do tych kupciw, szoby jim 
skazay, szo win jid6, ta szoby wsi kupci wijszly prokiw neho, 
u kotrych win maje kramszczynu braty. Stuha jak jim skazay, 
to wny wsi wijszly prokiw neho, wziely ho do sebe, taj ^robyly 
mu bal, bawyly-si do pizna a pokim (potem) daly mu osibnyj 
pokij) szoby sobi spay, a win piszoy taj spay. 

Bano probudyy-si sluchaje, ny czuty nikoho; win wstay taj 
widchylyy dweri, aby chtos pryjszoy ho obpucowaty (ab-putzen, 
oczyscio buty), ale ny wydko nikoho. Wichodyt na ganok, nyma 
nikoho; jde w horod nyma nikoho; ktycze, nyma nikoho. „Pek 
mu od syna, kaie, jde do mista, ny wydko nikoho. Az striczieje 
(potr^ca) odnoho chlopci, szo nis czoboty taj pytaje-si: ,,De to 
si lude z mista pogiwaly, szo nikoho ny wydko y wsi kramnyci 
pozapyrani?^ A chlopec kaze: ^A tyz ny znajesz de?*' A win 
kaze: „Ta2e ny znaju". A chfopec kaze: „Wny sugi (s^dzii) 
teper nad odnym kupcem, szczo zbankret6way taj wmer y ly- 



125 

szyy welyki dovhy". Win kaie: ^De to je?^ A cUopec jebo 
sprawjrYy de. 

Win piszov tady a to prawda, tarn takobo myrn (tyle ^wiata, 
Inda), 8Z0 ai czorno, sugi nad tym kupcem, taj osudyly, aby jebo 
kilo (ciato) rozrnbaty na sztyry sztnki, taj powisyty na sztyriocb 
czaskicb (cz^ciacb) mista, aby drubi wygily ce, ta aby ny ban- 
kretawaly. A win kaze: „8kijtel ny robit seho, ja widdam wsim 
hroszi, szo win bnv wynen a jebo daate myni^. Knpci prystaly 
na ce, a win skazar aby wsi scbodyly si do nebo a win jim bnde 
platyty. Jak wzier ptatyty, to ma si iyszylo lysz piv-miliona 
broszyj, a piv-tora miiiona zaptatyy dovhyw. Pokim sze zrobyv 
tomn kupcewy fajnyj pocboron, taj mato szo broszyj mn si ly- 
szyio. 

Szo2 teper robyty; traba ma bulo wertaty si bez kram- 
szczyny, ate jemn sorom ba}o tata. Szczoi win gije? Jebo ta- 
towy baly wynny kupci w kirn misti milion broszyj. Win pistav 
do nycb, aby mn widdaly. Wny widdaly, a win rozminiev na 
sriblo ta na zioto, taj za swoji^ szo szcze mn si lyszyly, taj skapo- 
wjnje popil. Nakapyy dwanacit' boczok popeta a zwer- 
cby poprysypav sriblom ta zlotom; szist' sribtom a szist ztoton); 
zadnyv (dzien zabawit) taj cbocze jicbaty do doma. 

Ate katnt jemn kupci, aby ny jichav morem ale sacbym 
iondom (li|dem), bo na mory baly tohdy opryszky szo dute wo- 
juwaly, abo, aby trocby peretdav, potyj-si widty ny nstnpie. Ate 
win kaze: ^Szo maje my Boh daty na mory, to dast y na sn- 
cbim mory, a szo maje daty teper, to dast y witak/ taj najmyy 
sobi poron (prom) taj pojicbav taky morem. Ale sze wpered wi- 
pytaV'Si, kilko je opryszkiw^ a knpci ma skazaly, szo dewiet- 
desietydewjit\ A win piszoy do waptyci (apteki) ta na- 
kapyy takobo trankn, szo jak cbto wipje malenkij lyszen kieli- 
szok, to bade dwacit i sztyry bodyn spaty jak abytyj; taj knpyy 
takie drubobo tronka, szo jak tak spyt wid tobo tranku, a lysz 
troszky wsypte ma si w rot, to zaraz poduiije tsk, jakby tobo 
ny pyy; kapyy tak&e sto kieliszkiw taj pojicbay, a stuham swo- 
jim rozkazay, szo jak win bade z opryszkamy zabawjety-si a skry- 
czyt: «Dajte moho napoja,'' to aby daly tobo, szo si wid nebo 
spyty a pokim, jak badut wsi spaty, aby jemn rozwaiyli rot taj 
wsypaly triszki tobo drabobo napoju. 



126 

Jide win moreiD, jide, moze wjichay z piv-tora myli, az 
dywyt-siy a to sadyt prosto na nebo damszyfa (Dampfscbiff), a win 
ny kikaje (acieka), a!e wistawyy bita fanu (Fahne), szo-si pid- 
daje. W ki damszyfi baly opryszki, a win kaie, jak aie si zji- 
chala damszyfa z jehO; Ja si piddaju warn , ja takj^e takyj jak 
wy, ate mene nyszcziskie (nieszcz^scie) trafyto, szo mojich to- 
warysziw poaby waly, lysz myni uda)o-si , szom akik ; ja maja 
dwanacit' boczok sribla ta ztota^ ja cbocza wid teper baty z wamy"". 
Wny podywyiy-si na boczky^ a to jakkarat prawda, ate wny dy- 
wyly-si lysz z werchy ny na spid taj hadaly, szo to cily boczky 
poYni sribla taj ztota. A wny maly (30) trycit' boczok dyjamen- 
kiw, ate jich buto na to (99) dewjitdesiet' i dewjit', a win sam 
odyn a mav (12) dwanacit' boczok sribta ta ztota; oie wio buv 
najbohatszyj. Oie wny pryjmyly jeho d'sobi za swoho, a win 
witak kaze : „Cy wy ny hotodni, bo ja doze hotoden". A wny 
kazut, szo wny tak^e hotodni, bo sze wid snidanku niczo ny jity, 
a to wze robyv-si weczir, ate wny ny majut szo jisty, bo jim 
charcz (iywnoic) wijszov. A win kaie : ^W mene je szo jisty** 
taj skricziev na swoji staby, aby prynesiy jisty. Stnhy prynesly, 
wny popojily taj scbokity (chcieli) pyty y chokily wie pyty wodu, 
ate win kaze : „ Yj chtoby to py v woda, w mene je na ces czies 
ynczyj trunok"* taj skrycziev na stahiw, aby daly jebo napoju. 
Stnhy prynely sto kieliszkiw taj tot napij; szo si wid neho spyti 
ponasypaly kieliszki a wny jak lysz wipyly, wtot raz popadaly 
taj pisnnly jak nyiywi. A stuby przyjszly tohdy do swoho pana, 
taj rozwazyly ma rot, taj wsypaly troszki tobo drahoho trnnkU; 
a win w tot raz probadyv-si, taj skazav, aby tych opryszkiw 
pokiedaly w more, a wny w tot raz kiedaly, taj uze na totu dam- 
szyfa perenesly-si taj pojichaly. 

A tot kupec zacziev rozdywjuwaty-si w ki damszyfi. Dy- 
wyt-si, a to je dewjitdesiet i dewjit' cymbriw (Zimmer) 
a nad dwermy koidoji wysyt klucz, lysz nad odnymy nyma klu- 
czie, a to bata sot a (setna) cymbra. Win si zadywowav, szoby 
to si mate znaczyty, a nareszki wziev taj witomyy dweri, a tam 
daie fajna panna, ate taka fajna, szo win szcze takoji w swo- 
jim iykia ny wygiv nikde. Win si pastyy do neji, a wna kaie : 
,,Kikaj borzo, bo jak mij pan uzdryt, szo ty tut, to ki na mak 
posicze^. A win kaze: „0ho, twij pan taj wsi jeho towaryszi 
uze w niory — moze jich wze ryba zzita^. Taj taki do neji, 



|27 

wziev jeji obijmaty taj wte tut tat do toho ynteresa braty si, 
a wna kate: „Pokiw dlob ny ozmesz zo mDOW, pokiw ani ny 
hadaj* Win jak to wczav, taj skazav stoham jicbaty do bereba. 
Stuhy pryjicbaly do bereba, a win pislay po popa taj wziev dlob 
a witak pojicfaav do domn. 

Pryjicbav, a to wse bato nydftleko wid toho mista, de jeho 
tato, taj pistay slaho, aby tato wistay sorok fir (far) po to, szo win 
pry wiz, taj extra-pojazd dla nebo y dla tmki jeho. Ate jak slaha 
skazay, aby pistaly pojazd dla iinki, to tato taj mama skazaly : 
„Ny choczemo ho ani na oczy wygity, koly si oienyy tak, szo 
my ny znaly**. A tohdy to bnlo szcze tak, szo naj Bih boronyt, 
aby si syn bez widomosty rodycziw otenyy, abo donka widdata. 
Slaha pryjszoy taj skazay ma, szo tato j mama kazaly ; a win 
daie zasamoway-si. 2inka jak ho uzdrita samnoho, to wziela-si 
pytaty, czoho win samnyj? A win ji skazay czoho; szo tato 
j mama ny chokie (chci|) ho ani na oczy wygity. A wna kate: 
„Tj czotowicze, nyma czoho tak daie samawaty: chogim do per- 
szoho lipszoho mista^ kopim sobi kamenyca taj bademo jakos 
4yty«. 

Tak y zrobyly. Kapyly kamenyco, daly za nia korec sri- 
bla, najmyly flry sobi samy taj perewezly si do neji. Jak si 
wze perewezly i uriedyly, to daly citoma mistowy na dwanacit* 
bodyn f raj (woln^ zabawQ), to je cite misto na jeho koszt cze- 
rez tych dwanacit' hodyn jito, pyto y zabawjeto-si ; orendari pid 
prysiehow, szo badat po prawgi rachawaty, dawaly koidomu, 
szo chto chokiy, a win jim witak za wse zaptatyy. Oie jak tak 
si stato , to roznesta-si wsindy czotka (wie^c) taj do jeho tata, 
szo jeho syn duie welykyj bohacz. 

Jak jeho tato y mama ce pereczoly, to poradyly-si, aby 
kohos pislaty do syna, szoby*si perekonay, jaka jich nywistka, 
bo wny hadaly, szo to jaka lop a (Lauf*ro&dchen), koly widdala 
si za jich syna tak szo wny ny znaly. Ale koho-by to pislatyf 
Bay w kirn miski odyn staryj kupec jich dobryj znakomyj, szo 
kolys bay welykyj bohacz, ate teper zbidniy tak, szo najpidli- 
szczi robyy roboty, aby iyy. Wony pistaly jeho. Win piszov 
y pryjszoy do toho mista, dywyt si, a to je daie welyka, najbit- 
sza w cilim miski, y najfajniszcza kamenyci z sribnow galery- 
jew, a na ki galeryji spaciraje syn toho kapcie yz swojew zin- 
kow. Win ho piznay taj piszov prosto do neho y ka^e prawdn^ 



128 

szo win zbidniy y zarobjeje ostatnoho chliba y zacziev pr6ba 
waty jebo iinko, ate jak lysz do neji zahoworyt cy po nimecky, 
cy po fraDcusky, cy po tarecky, cy jak bad', to wna jemo tak 
samo widpowidaje; a dali y piznata, szo win jeji pr6baje taj 
ka^e: „ Pasta twoja robota, ja je carskobo toia donka y znaja 
boworyty wsima jazykamy, kilko jicb je na swiki^. Taj dala ma 
piet'-desiek' (50) cz6rwonych na doroho^ a czolowik jeji tot syn 
toho kapcie day ma sto czerwonycb. 

Tot piszov sobi; pryjszov do toho kapcie (ojca) taj rozka- 
zay jak je, taj kaie , szo jeho syn maje kilko majetka, szo cilyj 
kraj razom kilko ny maje. Wny jak ce wczaly, taj wibraly-si 
do syna w hoski. Syn azdriv, szo wny jidat; taj jak Yfte maly 
wchodyty w dweri, a win aklek yz zinkow na porozi po blaho- 
8tow6nstwo. Wny jak nagijszly; taj jich pobtahostowyly, witak 
rozhostyly-siy a witak syn pokazav jim swij majetok; a wny jak 
azdrily, taj ka^at win do syna a wna do nywistki: „Ja w2e do 
smerty wid tebe ny pida''. Ate szo zrobyty z tymy dwanacit'ma 
kramamy (sklepamy)? Zacziely radyty y wradyly, aby jich po- 
darawaty toma staroma bidnoma kapcewy, szo prychodyv na 
zwidy do syna. Tak y zrobyly. 

Tak wny iy\j jakys czies w kapi, ai ztrebylo (wypadto) 
si tomu motodoma kapcewy jichaty w doroba, ate jema balo iiel 
lyszyty ^.inka. Taj z toho ziela date zmarniv, a wna si jebo 
pytaje, czoiio win takyj marnyj ta samnyj? A win kate, szo 
jema welykyj tiel lysziety jeji doma a bez neji jichaty. A wna 
jema kaze, szoby pry wiy malerie (malarza), aby jeji widmalaway, 
taj taka widmal6wana ozme z sobow w doroha. Win tak y zro* 
byy, poweseliy y pojichay. 

Win jichay morem, ate zwijay-si witer, wziely byty bownany 
(batwany, fale) y w noczy zaneslo jich w cza^yj kraj do bereha, 
do jakohos welykoho mista, y tam stay. JGLano win wijszoy na 
misto ; dy wyt-si, a to na marach popryby wani maianky (malowa- 
nia) ]ebo zinki taj w miski parada. A win kate sam do sebe: 
„Ahij! a to widky wziela-si tat moja tinka?" A to chtos pidstn- 
chay; taj zaryz jeho obskoczyly^ taj ymyly y skawaly taj wziely 
do fardygi (areszta), a witak wziely z nebo kihnaty protokaly. 
A win rozkazay wse po prawgi, szo win jeji widobray, w (a) opry- 
szkiw y szo si z new oienyy, ta szo je w neho doma. Cisar* 
skazay, aby zaraz z nym jichaly, ta szoby jeji prywezly. 



129 

A to bato z jeho tinkow tak : Odnobo razu ny buto cisarie 
doma bo wojnway z jakymos drubym, taj wo^ka (wojska) w mi- 
ski ny bnto, lysz samy tinky. Na tot czies napaly na misto 
opryszki y zrabnwaly cisarska kassn, taj wziiely z sobow eisa- 
rewa do&ka, bo wna bala duie fajna^ ale wna ny cbokita z nymy 
niczo maty; a pokim tot kopec n nych jeji widobrav; jak wie 
skazano. 

Ote wistav cisar' damszyfu z wo6kom y ministrom, szoby 
mn do&ka prywezly* A tot minister Inbyv si z tow donkow 
nim jejt wziely opryszki y mav-si z new tenyty. Tot minister wiz 
tobo kapcie taki skowanobo y prykowanobo do tawky, szo na ni 
syg^y y spay. Jak n^e bnly prijicbaly do bereba^ to wi&i napy- 
say do swojeji tinky, aby borzo jicbala na prokiw neho, bo win 
w nyszcziskin. Wna jak proczytata, tak zaryz pastyta-si w do- 
roba y borzo prylekita a2 yd damszyfl, taj jak uzdrila swoho czo- 
lowika prykowanobo, taj tobo ministra, szo si z new Inbyy y may 
tonyty, to ai zaptakala yz iieln ta yz ztosty. A minister si jeji 
zapytay, kotr6 jeji czotowikf A wna pokazata na tobo pryko- 
wanobo taj kate: »0 cyse!** A minister wikich szabln taj cbo- 
kiy mn szyjo wkiety (acii|6), ate wna zaczieta dnie krycziety 
taj skazata, szczo jak ozdryt z nebo krow, to y wna ny bnde 
'^iyty y minister ny bnde ijtj. ^Ja, — kaie wna, — skym-jem si 
wpered labyla to Inbyta, ate teper jem jebo tinka, to bilsze ni- 
kobo ny cboczn"*. Minister tohdy wie mu szyjn ny stynay, ale 
skazay, aby bo kienuly w more. WoSko kienuto ho w more tak 
jak boy prykowanyj razom z lawkow, a damszyfa borzo pojichala. 

Ate win ny wtopyy-si, ate jakos wiliz na tu lawko y tak 
plakay po mory y krycziey, aby ho chto ratoway. Ate ny bnio 
nikohOy a to wto si zrobyta y nicz y zwijay-si witer y zacziely 
bowany byty, taj wykienoly ho na berib. A tot berih , to boy 
sered mori lysz takyj za-welykij jak na sietin, a na wkrub (na 
okoto) nebo to more. Win sydyt na kim berezi, ate ani rozka- 
waty si ny moie, ani widty nigde pity (p6jdc) chotby si mih roz- 
knwaty, bo na wkrnh more. Win by y zmer, bo boy citkom mo- 
kryj, y zholodniy tak, szo y krycziety wis ny mih; ot wie tak 
iday smerty. Ate dy wyt-si win, a to pojawjeje si ma chto^ taj 
kaze: „Zapyszy my toto, szo majesz nywidome doma, to ki 
wiratajo". Kopec podomay, szo ny maje niczoho takoho doma 
nywidomoho, taj zapysay, a tot zdojmyy z patci perskin (pier- 

Pokafll*. Tom ly. 17 



130 

ScieD) taj ka^e: n^^-? ^^^ perslciAy poklag' ho na patec, a jak 
czoho lysz schoczesZ; to bo pokraty (pokrQc) to badesz maty^. 
Win wziev perskiD; poklav na palec^ a tot; szo ma ho dav des 
szczez (znikt) ^). 

Win schokiT, aby ma kajdany z nib spaly; pokratyy per- 
ski&, a kajdany spaly. Schokiv, aby-si na nim zrobyta taka ode- 
^yna, jak na prynci; pokratyv lysz perskin, a to-si tak zrobylo, 
szo na nim stata-si taka ogii (odziei) jak na prynci. Witak 
schokiT, szoby win stay w kim miski, de jeho 2inka, i pokratyv 
lysz perskin, y zrobyy-si (znalazt siQ) wid raza w kim miski, de 
bata jeho tinka. 

Jak win stav-si w kim miski; taj yde popry palac cisar- 
skij to sady to tady, az podywyt-si w horn, a to na ganko sto- 
jit jeho iinka; taj zaryz ho piznala, taj rozlomyta sygnet y 
kynata jemn^ taj pokazala jemn na migi w kotryj czies^ taj w ko- 
trim bade kasyni (Casino). Win piszov tady, taj lyszei'i szo-si 
obkratyT) a to si dweri atworiejat, taj wchodyt wna y kaie 
jemu; szo jeji tato widdhje taky za toho ministra ; a koly bade dlnb, 
to wna poprosyt tata szob' win bay za dratba, taj szo wna teper 
masyt borzo jty doma, aby si chto ny dowidav ta ny skazav, 
szo wna d'nema prychodyla. Witak jakkarat poprosyta tata, aby 
win bay za draiba, taj minister lio wziey w drn^by, win ho ny 
piznav, ate haday, szo to taki prync. Na wte wny piszly do 
slaba, staly pered wivtarem (ottarzem), wijszoy pip; taj szo lysz 
chocze wie ztaczyty ji raky z ministrom, a wna jakos nchopyla 
swoho za rakn, taj prykiehla d'sobi taj kate: „0 ce (oto) mij czoto- 
wik, ja wze z nym wziela filnb dawno, ja bitsze nikoho ny cho- 
cza, ja chokila jty za ministra, bom hadata, szo mij czotowik-si 
wtopyy, bo ho minister a woda kienay, ale koly ma bih pomih, 
szo si wirataway, to ja nikoho ynczoho ny choczn**. Na to ja- 
wyy-si y tot, szo ma tam na mory day perskin, y podwidczyy, 
szo to jakkarat tak je^ y 61ab z ministrom rozjiszoy-si na niczim. 

Ale tot szo ma day na mory perskin pryjszoy z dytynow, 
prynis jeji na rnkach, a ta pryncyzna iinka toho knpcie a cisar- 
ska donka, jak lysz hlypnala (spojrzata) na ta detyna, taj zaraz 
piznata, y ka£e do swoho czolowika niby-to knpcie: »Ce naszi 



*) Lud, Ser. ill, str. 133 (0 lampie) Ser. XIV, nr. 10-12 (sir. 43-54). 



131. 

dytyna! naj jeji zanesot do tata^. A tot^ szojeji prynis, taj szo 
bay za liwidka szo tot knpec je 61abnyj czolowik toji pryncyzny, 
poklay dytynu tota pered wivtar', taj namacbnuy szablew, cho- 
kiv rozrubaty to dytyna. A knpec ymyy za szablu, a tot kaze: 
„Na szczo towysz za szabln, cy tobi iiel za dytynow cew?** A win 
kaie: ^Taie ^.iel, bo ce moja dytyna"*. A tot kaie: „A iiel tobi 
buto za tym kopcem, szo jeho cbokily w kim knpeckim miski 
knpci rozczwertknwatyP^ A win ka^iO: „Tak2e iiel, bo jakby ni, 
tobym bo bay ny wiknpowjaway za taka welyka sama^. A tot 
kaie: „Na koly tobi balo tie! za tym kapcem y kolys bo wikapyy 
to y myni iiel za twojew detynow, y ja jeji tobi widdajo^. T wid- 
day ma dytyna y zapys tot, szo zapysay ho na mory za perskin. 
Oie to widaj bay tot samyj kapec, szo ho chokily kapci roz- 
czwertkuwaty. Oie win jak to skazay, taj des sczez (znikt). 

Wny si dytynow date akiszyly, zanisly jeji do tata. A tato 
niby tot cisar', takie si akiszyy taj ka^e: ,Nuy naj wze bade 
moja donka zinka czyja je, dobre szo iyje, taj szo ja wnaku maju^. 
Taj zaryz zapysay jim potowyna swoho kraja; a po smerty cilyj. 
Witak zrobyy daze welykyj bal, i day citoma krajewy fraj (woi- 
nosc) na odna doba, a toma ministrowy day fraj 114 cityj ty^den. 
Y ja takze tarn bay, taj mayjem fraj na cilyj tyzden^ ale ja siy 
sobi na boczka z wynom^ a boczka pnkta, wyno si rozilieto jak 
woda, taj mene at sady zaneslo. 



94. 

Cudowny koA. 

Gazda jeden mial 12-tu 8yn6w. Zatarbowal si^ tak znaczn^ ich 
liczbf, i ncieki do lasu, do skaiy; ale go synowie odsznkali i przywiedli 
do domu. Pojechali potem w i&wiat 8zaka6 takiego gazdy, coby mial 12 c6- 
rek; ale pojechah) ich 11, a najmlodszego zostawili, maj%c go za giupca. 
A on Bi$ najfi za paeterza do stada koni. Wynlniyl sobie konia parszy- 
wego na poz6r, ale ktdry m6w\l i (gdy ma pasterz zajrzal w ncho) zamie- 
nii^ 81$ w zlotegOf i t^m sklonil braci ie go wybrali na wodza, gdy 8i§ 
WBzyscyzjechali do umdwiooej gospody. Znaleili wreszeie matkf z 12 c6rkami; 
ta kazala im nocowad z temi c6rkami, by im poncinad g}owy — lecz (dzi§ki 
dowcipowi najmlodszego), poncinala je wlasnym cdrkom. Ten zai& z bradmi 
ucieU, a owa matka w pogoA za nimi, leez on z grzebienia, krzemic- 
nia i szczotki swej wywidctt las,, S^^^ 1 morze, a to wstrzymalo jej 



zapfdy. DaleJ po drodse Bnalasl on slot^ podkow$, sloty k^dzior 
i zlot§ 8zeri&d, lees dal to (za poradf swego konia) wraz s slotym ka- 
ezorem earowi, i porwi^ panof. Kazat sif obszyd w 12 8k6r bawolieh i %m6gl 
zlotego ogera nad morzem, zk§d wyss^o stado koni. PodojU kobyly. R^piel 
w gor§eem tychie mleku '). 

Od Horodenkl (Horodoiea). 

Bay odyn czotowik ; iyy win kilka rik i nymav iadnoji dy- 
tyny. At na pietim rokn zajszta jeho iinka w tibota. Aly toji 
dnyny szczo mata maty (miec) rodyny (por6d), a win pojichav w lis 
za drowamy. Prywozyt n weczir drowa^ wchodyt do cbaty, sidaje 
na tawn, a moszi (baba akaszerka) kaiy jemn: ,,tam ny sidaj, bo 
tarn dytyna^. De si nawerny sisty, to moszi kaiy, szczo wse 
dy tyna. A win kaiy : ,a to szczo takie, tarn dy ty na i tam dy- 
tyna^ a to witkie takiecb dityj^. A moszi kazy jemn: ^witkie 
by bato? Boh tobi day dwanatsit cUopciw**. A win iak nczny, 
jak-si wirwy, pyrystrasziy-si dn^y^ szczo tilko dityj, tak piszoy 
n lis, w taki tymyji (ciemny) szczo swita ny wydko, taj tam 
izdycziy (zdziczal). 

Toty cbtopci rostnt, a win w lisi jak zdycziy, najszoy sobi 
dirU; taj tam iyv tak jak jakiej zwir. Mo^y tam tyy 16; 20 
rik. Cbtopci wirosly wsi dwanatsit; pytajut-si swoji mamy: „de 
nasz tatO; cy nmer, cy szczo? A mama cblopcim ka^y: ni, ny 
nmer; aly jak wy si porodyly, taj win si napndyy (zli|k!) szczo 
was ai dwanatsit, a win zi stracbn wtik a lis taj zdycziy. Ka- 
int cbtopci: a nn, my pidem szukaty jeho*. 

Zibraly-si wsi dwanatsit i piszly n lis. Chogie (chodz^) 
po lisi, dywjnt-si: w odnim miscy jakied czolowik pomy^i dnby 
wtik do skaty. Prycbogie tam de win utikay, dywjnt-si; kolo 
toji skalyje sztyry dnby, tak ridko stoja odyn wid drnhohO; 
tak nawcbryst (na krzyt); a win jak ny wydyt nikoho to cho- 
dyt wid j6dnoho dnba do drnhobO; a wid drnbobo do tretoho, 
a wid tretoho do czytwertoho, i tak zrobyy sobi steiku naw- 
cbryst. Wygie (widz^) toty cbtopci, szczo tam jebo ny najdnt ; 
aly kaze najmolodszyj do nych : „Cbogim do domn, poszlem zawtra 
mamu do mista, aby kupyta styry sklienoci i w kotdn sklieno- 
czkn aby wzieta po kwatyrci horiykie i sztyry potnmiski6 taki, 



') Obacz: Ludy Ser. VIII, str. 33, nr. 14 



183 

aby kapy!a". DraUj deA, pislaly mama do mista. Enpyla mama 
sklinoczkie i w kotdi horivki i sztyry polamiskie prynesta do 
doma. Kazay znow toj najmolodszyj zwaryty karkn. Zwaryla 
mama, zabraly wony i piszly a lis. Prychogie tam, a win tato 
ich jak nzdriy azo wony idat, taj iy wo do skaly, taj schowav-si. 
Wziey toj najmotodszyj cUopyc, porozkladav na wsi sztyry czi- 
sty po sklienocci i po pnlamiskowy z miesom, i piszly wony na 
bik i pochowaly-si i dywjnt-si z boku, a win wicbodyt iz skaly, 
pocbodzije tow stetkow, dywyt-si na toty sklinoczkie i na mniesi, 
sidaje, knszije toho mniesa taj boriykie'; smakuje jemu, wipyv 
wsiu boriykn taj npyv-si i zaraz zasnny. Wony obskoczyly, acho- 
pyly jehOy prynesly do doma. Aly win bay pjenyj, taj niczo ny 
tiemyy (nie zaawaiyt sobie). Jak si witwyryzyy, zacziey krie- 
cziety, zacziely syny jebo opamnitowaty ; nic ny pomahalo ; wzily, 
zjizaly (zwi^zali) jebo. 

Pomalynko, za dwa dny cy za try dny, pryjszoy do seby, 
do rozama; ate zacziey gazdowaty. Eatat jema chlopci jebo: 
ntata, wy gazdqjty. a my pidem a Awit, abym' sobi zasla^yly 
koidyj po konewy''. 

Zibralysi i piszly wsi odynatsit, a dwanatcitobo ny pryj- 
maly do kampaniji, bo maly jebo za dnrnobo. A win ny bay dor^ 
nyj, aly widaway-si pyryd nymy dornym. Poszly toty odynatsit, 
dy wjat-si : ide i toj darnyj za nymy, zdobonieje icb, a wony ka- 
tnt jema: „a ty czobo? ny lipsz aby ty doma bay; jakie ty za- 
sto!kysz-8i to bady na szczo dywyty-si*. A win katy do brakiw: 
Jak-si zeislntn, tak bada maty^. Tohdy wony si amowyly tak: 
w riwnyj rik aby-si zijszly do knpy do toji korszmy. Taj rozij- 
szly-si, koidyj sobi okromy (z osobna) pytaty slnzby. Ponacbo- 
dyly sobi kotdyj slaibn. 

A toj najmolodszyj, szczo wony maly jebo za darnobO; naj- 
myy-si w takobo wylykobo pana grafa pasty stado w takiecb 
polonynacb. Wziey win, piszoy do stada, taj pase cile lito taki 
koni; pospasay szczo at myto si dywyty. Wijitdyt pan toj jebO; 
a nie snitok napricbay (napr6szyl) uw osyny (jesieni), aby win 
stado zhonyy do dwora na zymiwlie. Dywyt-si na swoje stado: 
taki koni szczo ny moiy sobi nalabyty-si tymy krnmy, i katy 
jema: ^dobrys myni koni wipas, dobry-jes a meny stuha^ A win 
kazy panowy: ^Prosza pana, wonyby ny taki baly, aly otoj par- 
szywyj kid ny da way jim cite lito pyty; skoro lysz do wody ja 



134 



•/^^^^•^^W/%/'N^S««i'«^k 



boniy, a win z wibrykom na pyred napje-si sam, a tym konim 
pokototyt wodU; taj nie wony ny cbokie (chci^) pyty^. Pan kaiy 
jemn : „to nie propato, boly (przynajoiniej) szczo koni zdorowy ; a jak 
bude tak i w syli robyty, to ja tobi dam strilbu^ taj jebo zastri- 
lysz^. Pibnay win iz domn do wody, a toj parszywyj kin tak 
robyt i w syli; pobisbyt na pered, napje-si sam^ a konim poka- 
lamutyy wodu. 

Pryhonyt koni wid wody i kaiy panowy: „toj kin tak i tat 
robyt jak tarn robyy n poly*. Pan nabyy strilbu i kaiy jenm: 
„na! tobi, jak zajmysz znow do wody a bade katanintyty wodu, 
to abys zastrilyy jeho'. Win zajmyy znow do wody, a toj par- 
szywyj kin znow katamotyt Win pobih na pyryd stada> wit- 
kieb knrok (poci^gn^l za cyngiel) cboczy jebo striliety. A kin 
zaboworyy do nebo taj kazy jemu: „stij! ny striliej myne, ja 
stano tobi w prybodi^. Toj stadnyk (pasterz) zadywoway-si 
szczo kin zaboworyy do nebo. Kazy kin jemu: Jak wijdy rik 
tobi, abys ny bray ni kotrobo konie lysz myne; ny bij-si, dobre 
wijdy tobi''. Prybonyt do dwora, a pan pytaje-si: „a szo, ute 
nykolotyy wodu toj kin parszywyj?** A win kazy: „ni*. 

Pryjszta wysna, a tomu stadnykowy wiszoy rik. Wcbodyt 
pan z nym do stajni cugowoji; ka^y jemu: „wibyraj sobi konie 
jakobo ty sobi wpodobajesz''. Pyrydy wyy-si win skriz taki koni ; 
chot holy si (cisn^ siQ) do nebo, a win ny byre nikotrobo, aly szu- 
kaje za tym parszywym. Prycbodyt do druboji stajni, dywyt-di: je 
toj parszywyj kin, a win kaiy panowy: ^ja ceho byru sobi parszy- 
wobo.'' A pan katy jemu: Ja ny choczu aby ty bray parszy- 
wobo konie, ty myni wirno sluzyy, a typer by ty na takim par- 
szywim kony jichay". Win kaiy panowy: ^taki byru ceho par- 
szywobo konie, ny cboczu pana krywdyty^. Wzdriy pan szczo 
win nikotrobo ny cboczy lysz toho parszywobo; wziey, doplatyy 
jemu szcze briszmy, a win nziey konie tobo parszywobo na ja- 
kies wolowid, podiekuway panowy taj piszoy. 

Wichodyt z tym konem za to sylo. Kaiy kin jemu: „po- 
dywy-si myni w prawy wucbo". Taj podywyy-si w prawy 
wucho; witibaje trendzlu ztotu, sidio ztoty, a kin stay 
taki zlotyj. Pody wyy si u liwy wucho; witibaje sobi zioty 
nbrauie, szablu, wsio szczo do nebo nateiyt Siy sobi; dobryj 
kin tak jak mucha lytyt (leci). 



Pry tekiy pid to sylo de majat-si jeho braki (bracia) zjicbaty ; a kin 
kazy do nebo: .ztaziej, podywy-si a pra wy taj a liwy wncbo^. 
Taj zliz, podywyy-si a wacba: takiej kin stay parszywyj jak 
buy, a win taki takiej w jakim buy nbranyj. Idnt dali ; zdybajnt 
starci, a kin ka^y: „zaminiej-8i iz sym starcym za odeia; ty 
jemu daj swoje dobre, a win naj dast tobi swoje drantywy^. 
Wziey win, zaminiey-si z tym gidom; gid ntiszyy-si dniy, szczo 
distay dobrn odeiu za drantie. Wziey, piszoy dali; docbodyt do 
toji korszmy, a braki jeho uie je tarn; taki koni majut jak zmyji, 
taki sobi pozaslu^owaly. Dywjut-si szczo win jide, taj kaint 
odyn do drnhoho: „ot jide i nasz dumyj, oto-si zas!oiyy des w ja- 
kohos iyda, dranti na nym a ki& jakies parszywyj". Prychodyt 
win do korszmy, a wony si wstydajut nym; ny choczy nikotryj 
si widozwaty do nebo. Stay sobi koto poroba, taj stojit Wony 
pjat, spiwajnt; zibraly-si taj jidat, a win byre taj kiehny-si za 
nymy, ny sidaje na swobo konie. Nasmijaly-si z nebo dobry, taj 
pojichaly. 

Mirkoje win, szczo wony n^e njicbaly zo dwi myli; pody- 
wyy-si n prawy i n liwy wacho; kin stay ziotyj; a win 
w ziotim nbranyj, w takim szczo ai zymlie snyjaje. Jak kin 
zacziey biczy, tak jak ptacb taki na powytiu lytyt. Dywjut-si 
jebo braki: „jakies prync (Prinz) jidy^ ka^u odyn do drabobo. 
Nadobonieje brakiw swojicb. Zaraz wony si jemu prystnpyly ; 
stato 5 po odnim boci, a 6 po druhim boci dorohy; widsalityro- 
waly (salutiren)Jema i howorie sobi: „des cemu krnliwy borzo 
traba (pilna potrzeba), szczo win tak pihnay konem^. A wony 
ny znajut szczo to jicb brat. Pojicbay win napyred, stay tarn 
de wony majut popasaty^ pyrybray-si tak nazad jak buy po sta- 
recki, i czykaje na nycb. Kin buy wiszczun: taj jemu kazay 
de szczo maje buty, taj i win buy wiszczunom, aly ny takiem 
jak ki&. Pryjizdie jeho braki, ka^ut jemu : „ta my tybe lyszyly, 
a ty nte na pyredi''. A win ka^y: Ja piszoy nawprawec otudy 
miakamy, dolynamy, taj ja was pyryjszov". Zacziely znow pyty, 
day konim jisty a jemu najstarszyj brat kupyy porciju horiykie, 
daly mu kawalok chliba taj pytajut-si jeho: ^a konewy tomu ny 
dajesz niczo jisty f^ A win kaze: «ta szo jemu dam, koly ja 
sam ny maju^ 

Popasly, byrut taj jidut; uze nyd&leko buio do domu. Braki 
(bracia) pojichaly upered a win lyszyv-si z zadu. Pryjichaly do 



136 

doma; pytaje-si tato i mama: „& tot j6de Iwan cy Danyto?"* 
A wony ka^ut jem: Jide tam iz zada^ takie drantywyj; a kin 
parszywyj'. Prychodyt do doma, a braki jebo nte pjat, balajot 
Dy wytsi tato, szczo win ide , taj konie za sobow kiebny jako- 
bos parszywobo. Wziev, prywjizav tobo konie do jakobos plota, 
a sam wcbodyt do cbaty ; stav sobi kolo dwyryj, tak jak staryc, 
taj stojity nicbto jemo niczo ny ka2y ani wobizwy-si do nebo. Jigie 
(jedz^), pjQt; spiwajnt, a win stojit; ai kolys brat j6bo najstarszyj 
uzdriy, day jeoiu kawalok cbiiba i porcyjn horivkie. Uziev win 
wipyy taj piszov na dwir. 

Jebo braki szczo pyly, a dali zacziely-si radyty: ^byrim' 
sidajmo na koni, taj jidmo u swit szukaty takobo gazdy aby may 
dwanatsit doniok"*. A drub i kaznt: ^koby odynatsit dia nas, 
a durnoma na szczo T^ A toj najmotodszyj szczo wony darnym 
jebo nazywaly, stacbaje za ptotom, ta rooyczyt. Wziely toty 
odynatsit bratiw, posidaly na koni, taj pojicbaly, a tobo najmo- 
lodszobo iyszyly doma. Toty w^e des njicbaly zo dwi myly, a tot 
icb brat Iwan cy Danyto darny kaiy tatowy: „taj ja pojidn 
zanyn^y^. Atatokaty: ,,na szczo tobi knda jicbaty^ bad' doma, 
wydysz toty twoji braki majat dobry koni, fajny nbjor^ a ty ta- 
kiej drantywyj a kin parszywyj; de ty takiem koa6m bodyn zji- 
cbaty z nymy". Czaje szczo tak tato jema kazy; ny mib ster- 
pity, podywyy-si konewy u prawy iwliwy wncbo; kid stay 
takiej jak ztotyj, a na nym abranie taki jak ztoty, taj kaiy 
tatowy: „a szczo, ny maju czym jicbaty taj a szczo nbraty-si^. 
Tato jak azdriy, taj si az napadyy; nziey pocilawaw jebo, a win 
tata i mama, siy na konie taj pojicbay. Jak kin zacziey biczy, 
tak jak ptacb lytyt moiy zo dwi myly; nadobonieje swoji braki, 
dywjat-si wony jakied korol jidy, boworie sobi potycbo: i,cesko- 
rol pozawczera jicbay i nynkie jidy, win des dokonczy za czy- 
mos jidy^. Nadobonyy swoji braki ; wony prostapyly jema do- 
roba, widdaly pryzyntyrka (salatowaii), a win widday jim ; pro- 
mynay brakiw swojicb taj zatrymay konie, zaiday na nycb, 
taj pytaje-si icb: ,de wy jidyty, panowy kawaliery?* A wony 
jema katot : Jidym a swit, nas je dwanatsit bratiw, taj jidym 
szokaty takobo gazdy aby may dwanatsit doniok^. Eaiy toj niby 
korol: „a dwanatcityj Aei wasz bratf koly wy ka^yty, szczo je 
was dwanatsit, a ja wydin was lysz odynatsit''. Wony jemn 
kaiat: „lyszyy-si doma gazddwaty, bo win nymaje dobrobo ro- 



137 

zama*'. Widzywaje-si toj korol: »to ja wazz brat najmotodszyj*. 
A wony ny chokie jema wiryty, a win kaiy do nycb : „koly ny 
wiryty, to stanty^. Wziely wooy, postawaly kinmy; win zliz 
z konie, podywyv-si konewy o prawy i w liwy wacho, stay 
takiej ki6 parszywyj jak boy, taj win takie dranty wyj Jak 
buy. Jak nzdrily brati j6ho, koidyj zliz z konie i pocinlaway 
jeho. Tobdy kaiut jemo : ^budysz typer naszym komyndantom 
tak jak bay nasz najstarszyj brat^, Typer kaiy win do nych: 
^a dei wy hadajety jichaty, aby nadybaty takoho gazda azczob 
may dwanatsit doniok?* A wony katot: ^a my ny znajem de 
najty"*. Eaiy win do nych: ^fsidajty na koni, dobry trymajty-si 
taj jidty zo mnow**. 

Posidaly taj jidnt, dywjat-si: a win zliz z konie, najszoy 
h r e b i n 9 pidojmyy, schoway do kiszeni. A brati pytajnt-si : a to 
na szczo ty zdojmyy hrebin taj schowajs do kiszeni?^ A win 
kaiy do jiych: .stany myni w prybodi"*. Jidnt dali, najszoy k re- 
mi n, zniey jeho, schoway do kiszeni. Jidnt dali, najszoy 
szczitkn; zniey, schoway. 

Znow jidnt; pryjichaly do takoho dwora obmorowanoho mn- 
rom takim, szczo lysz ptach moij pyryletity. Pryjizdie do bramy, 
a tam na brami stoja dwa opyri na warti. Eaty kiii do nebo: 
^dobnd' szabln, macbny na sztyry cziesty (strony), a brama ntwo- 
ryt-si. Tak win zrobyy; brama ntworyla-si, a opyri ny czuly jak 
wony zajicbaly. Nadi-dnye pnstyly koni do stajni, a konim nze buYo 
zanesyno obrik i porcya sina i cebryk wody koidomu konewy. 
Powchodyiy do pokoja , do odnoho, do druhoho, -- a tam ba!o ai 
dwanatsit pokojiw, aw dwanatcikim pokoja ba!o tam szczo 
jisty i pyty. Posidaly, najily-si i napyly-si, a tohdy wcbodyt 
tota pani szczo jeji dwir i kasky do nych: ^czo' wy tat pryji- 
chaly?* A wony ka^ut jeji: „ pryjichaly my do was abysty daly 
za nas swoji donkie*. Eaiy wona: «dam ja za was swoji donki, 
aly jak ceji noczy pyryspyte z mojimy donkamy ". Wony hadaly : 
„szczo to znaczyt, koidomu liczy (ledz) kolo panny''. Wicho- 
dyt toj wid swomu konewy, a kin kaiy jema : nClywy-si, jak po- 
iihajut, to wona choczy wam postynaty hotowy jak pisnnt braki, 
a ty pyrydojmy kozdoho brata, taj tam de panna iyzyt, abys tam 
brata poloiyy; a de braki lyzy tam abys panny poto^yy. Poli- 
haly spaty kozdyj zo swojfiw pannow; zasnaly wony, a win wstay 

Pokttcie. Tom IV. 13 



J138 

popyryminiawav braki z pannamy, taj s&m lieh tarn de panna 
ly^iela. 

O perszi hodyni po opiv-noczy wchodyt tota mama tych 
panniw rubaty liolowy tym szczo pryjichaly do jeji donok. Wcho- 
dyt do toho pokoju de wony spaly, zaczynaje rubaty holowy swo- 
jim donkam; wona hadal^a szszo wona rabaje tym szczo pryji- 
chaly. Postynala holowy wsim donkam i piszla spaty. Tot wstaje, 
budyt swojich bratiw, kazy: „wstawajty taj kikajmo*". Powsta- 
waly braki, a win katy: „a macajty toty panny szczo im si stato"". 
Toty pomacaly, a to kozdi holowa witkieta. Zibraly si; powki- 
kaly wiknom^ a toj najmolodszyj brat; ich komyndant, kazy: 
»koby ja lysz iywo do koniO; taj ja si ny boju". Prybihaje do 
konie, a kin kaz6 jemu: „kazy; naj zywo sidajut na koni swoji, 
bo wona ny zabawytsi wstaty^^ 

Win skazaV; toty jeho braki posidaly zywo na koni; taj 
jidat. Aiy toj komyndant jidy na pyred i kazy do nych : ^honit 
za mnow zywo jak moiyty^ aby nas ny dihnata. Jidut za nym 
aly czaje toj komyndant szczo jeho kin wisczan kazy do nych: 
„honit zywo, bo uie nydaieko**. Wziev win kienuv hrebin; 
takiej-si lis zrobyy szczo ai pid oUaki. Nim wona toj lis pry- 
lomala, to wony riwnym placom dSrteko utykty. Nadohonieje 
znow ich; wziev tot; kienuv kremin; taki-si zrobyly hory szczo 
ai straszno-si podywyty. Pyrytetila hory, nadohonieje ich; znow 
wziev tot kienuv sczitku; taki-si zrobyly mory; szczo okom 
ny mot ich zizdrity. Preteti^a wona do moriw taj stala, u^e ny 
bihia dali. Naswaryta na nych> szczo wona ich ny porizala aly 
swoji donkie, taj-si wyrnuta. 

Toty tohdy postawaly. Ka*y do nych toj brat najmolodszyj : 
Jidty z Bohom do domu i zynit-si zdorowy; a ja jidy u swit^. 
i^iietuwaly za nym jeho braki; ny chokily jeho lyszyty. Pojichaly 
wony do domu odynatsit, a toj dwanacityj pojichav u swit. 

Jidy win dorohoW; nadybaje na dorozi ziotn pidkowa, 
zdojmyv taj schowav. Jidy dali; najszov ztotyj kuczir; zdoj- 
myv taj schowav. Jidy dali; najszov ziotu szyrstynU; znow 
schowav. Pryjichav do carie, taj prystav do woska (wojska) 
z konem; zo wsim. Stutyt tarn misiC; dwa i try misici; win na 
konie ny fasuje, nic obroku ny maje, stajenka sobi okromy; win 
nikoly ny czeszy koni swobo. Aly w noczy zapre-si w stajny; 
poklav pidkowu na ktynok, taj jemu swylyt. Aly zovniery ny 



139 

Inbyly na neho, sxczo win ny trymav z nymy kompaniju. Dra- 
hobo weczira wilizly szozos dwa iovniery na strycfa, prowyrtily 
w stely dim, taj polihaly, taj 2dat na neho jak win pryjdy do 
stajni. Zaraz win pryjszov do stajni, poklav pidkown na klynok, 
taj dywyt-si do konie. Toty ^ovniery nzdrily szczo win maje 
zlotii pidkown; ta) piszly do carie, skazaly jema szczo tot 
zovnier maje. Zaraz car pryklykav toho iovniri i kaiy jemn: 
„daj myni totn pidkown, bo jak ny dasz, to mij mecz a twoje 
horlo". Prychodyt do konie i kaiy konewy, szczo jemn car ka- 
zav daty pidkown. A kin kaiy jemn: „daj". Wziev pidkown 
i widnis carewy. Prychodyt do stajni n weczir, znow poklav 
szyrstynn taj znow swityt. Uzdrily tovniery znow szczo win 
maje szyrstynn; piszly i skazaly carewy szczo win maje. Car 
pryklynnv jeho i kazy: ^daj myni szyrstynn zolotn, bo jak ny 
dasz to zahynysz^. Pryhodyt do konie i kaiy konewy, a ki6 
kaiyjemn: ;,daj". Wziev taj widnis carewy szyrstynn. Drn- 
hoji noczy znow poktav kuczir na skinn zlotyj. A jsovniery 
uzdrily i piszly do carie i skazaly szczo toj iovnir miye szcze 
kuczir zlotyj. Car zaklykav jeho znow i ka^y jemn: „daj myni 
toj kuczir zlotyj, bo jak ny dasz, to tybe nbjn^. Wziev i dav 
kuczir carewy. 

Vie nymaje nic; ijovniery ny lubyly na neho; piszly do 
carie i kazut carewy: „Eazav toj zovnir, szczoby prynis i ka- 
cznra wid toho kucziri ztotoho^. Ktyczyjeho car i ka^y jemn: 
„abys prynis myni kaczura wid toho kucziri**. Kaiy toj zovnir: 
ja ny znajo cy je de kaczur takiej zlotyj". Ka*y jemn car: Jak 
ny prynysesz, to ki powiszn". Prychodyt do konie i placzy, a kin 
pytaje si jeho: „czoho ty placzysz?" A win kaiy: „rozkazav 
myni car, abvm prynis kaczura wid toho kucziri". A kii& kaiy : 
„ty si toho iurysz? idy ka^y carewy, aby dav dla meny gamyc 
wiwsa i porciju sina". Piszov do carie, wziev gamyc wiwsa 
i porciju sina, siv na konie i pojichav. 

Jidut, a kin kazy jemn: „my jidym' tarn do toji zmyji 
dem' buly ; w neji je szcze Irynacita donka, i wona maje toho ka- 
czura; wona jeho nosyt w koszyku na ruci i nihde jeho ny ktade, 
a ty jeho tak ozmysz : wona w pokoju sama budy i toho kaczura 
budy nosyty, a ja obiiu try razy toj pokij, nichto ny nczuje, 
a ty wlizysz woknom do neji^ taj ty obiiysz try razy okoto neji, 
a jeji zamkne mown, taj chapnesz jeji zo-wsim, taj lysz koby 



140 

4ywo na meny, taj propafo*'. Prijichaly tain, kin obih try razy 
dwir naokolo^ win czyryz wokno skoczyv, chopnuv panna taj 
pojicfaaly. 

Pryjidyt do carie^ widdaje pannn i kaczura. Car jak uzdriy 
tota panna, tak jema si wpodobata szcze lipsze jak kaczur. Dra- 
hoji dnyny idut tovniery do carle i kaiat: kazav tot jioynir szczo 
distany konie szcze toho wid toji pidkowy. Naklykav car i kaiy 
jema. Pryjszov win do konie i kaiy ma, a kin kaiy: „idy do 
carie naj dast dwanatsit skir z bnjwoliw, obrik na doroba, 
taj jidym zaraz'. Car day obrik, win siy na konie, sklay szkiry, 
taj pojichay. Pryjizdie do moriw. Kin kaiy jema: ^typer ob- 
szyj myne w toty szkiry, aby moho tila ny wydko, lysz oczy". 
Win obszyy a kin ka2y: „liz na daba i dywy-si: zaraz wijdy 
stado konyj i zolotyj ogar, a toj zototyj ogar myne bade jisty 
daiy; jak(a) kapny z nebo krowy kapka, a ty zlaziej z daba^ si- 
daj na meny, a win aze pidy i cite stado konyj*'. Wziey kin 
zapcbay pysok a woda ; jak zariay, takiech konyj wiszto strach, 
dywyty-si. Najszoy toj ogar, jak zajmat-si oba jisty, taj ka- 
pnato z tobo ztotoho konie kapka krowy. Tot tjwo z duba, taj 
na swobo konie, a ogar ide po-pry toho konie, a stado za nymy. 
Prychody t z tym stadom do carie ; wiszov car, pody wy v-si na to 
stado, tak -si atiszyy daiy tym stadom, i tohdy ka^y do toji panny: 
,,moja myta bndem'-si zynyty^ A wona kaiy jema: ,,idy kaiy 
toma ioynirowy, naj podojit toty kobyly**. Toj piszoy, podojiy, 
zyliey do kitta; naklaly dwa tatry drow pid toj kotel, taj moloko 
kipyt a panna kaiy toma ioynirowy: »kapaj-si w kim moloci^. 
Jak-si kapaty, koly to kipyt. A kid katy jemo: j^sidaj na meny*'. 
Siy na konie, kin obih try razy okoto kitta, zapchay pysok a mo- 
toko, poday, a motoko stato staden6. Eaiy kin: „skakajl^ Bozi- 
bray-si, skoczyy, skapay-si. A panna z carem dywyt-si jak-si 
kapaje, taj kaiy do carie: „ana, mylyj kochanyj, jak ty si tak 
skapajesz, to ja pida za teby**. Aly car kaiy: „abo ja, czoma 
bym-si tak ny skapay?*^. Siv na konie, objichay try razy kotey 
naokoto, tysny konie aby pchay pysok a motoko, a kin ny choczy, 
bo to horieczd. Car doyfao ny waiyy, poskiday z seby wsio, taj 
a motoko jak skoczyy, taj rozplyy-si po kawaloczko, a wona toho 
ioyniri objimyta, pocilawata taj kaiy : „ty mij a ja twoja*. Taj tjlj 
i pan6waly At poki ny pomerly. 



141 



95. 

Zamiana i jej skutki. 

Gazda ini«} 12 syndw. NajmlodBzy chcial sif ten\6\ ojciee pozwolil, 
pod waranklem, aby wszysoy poienili sif z c6rkami gazdy maj§cego r^wniei 
edrek 12. Wife snaleili je a gazdy rozb6jnika. Ten na te maKenstwa zgo* 
dzi} sif , leez fte by} lQdoftere%, kasal ionle pozanynad tyeh 12 mlodzleAcdw 
w noey we inie. Ale najmlodazy to podahioha}, i prsebral tych braci za ko- 
biety, a owe siostry la mficzyzn, tak, fte rozb6JDica pozabijala wiasne c6rki. 
Bracia wr6cili do doma. Pan kazai niymlodszemu przynieA6 od rozbdjnika 
z}ot§ karf, nastfpnie zlotego konia. Ale zYapal go rozb6jnik i npiec 
go kazal rozb<yniey. Leez on podstf pem npiekl {§ 8am§ i poda} jej mifso 
rozb6jnikowiy poezem neieU . Teraz pan kaza} mn przystawid aamego roz- 
biljnika. Wife przebral aif on za dziada, i oznajmii rozb6|nikowi, fte 6w 
najmiodazy niby nmari a on przychodzi po tramnf i cheialby mied jej miare. 
Rozbiijnik odrzek}, fte wzroet jego jest tejfte aamdj miary, i poloftyl aif do 
trnmny. A dw najmlodazy nakryl go wiekiem, takowe zabit 6wieezkami 
i owego rozb6Jnika przyniM do pana, ktdry go ftywoem pogrzebad kaza}, 
a wybawef wynagrodzii 

pd Horodeiiki (JnafeiiAw polny). 

Bay od^Q gazda, ta may dwanatsit syniw. Bobyly ony 
w kapi zhodlywo; a toj najmotodszyj cbokiy si daz6 ^ynyty. 
Aty tato kaiy do neho: „starszy twoji braki ny cbokiesi zy- 
nyty, a ty choczysz**. „Na, bo ja chocza". „No, idit i najdit 
dwanatsit doniok w jidnobo gazdy, taj bodety-si zynyty^. 

I piszly ; idut lisom, smyrkaje-si, aze dywjat-si: switto! Pry- 
cbogie do toji cbaty, wcbogie do neji, a to rozbijnyk duze wy- 
lykij kazy im : ^sidajty*'. Posidaly ony, dywjat si: jest dwanatsial 
doniok. Typer howorie: ^cy ny day-by za nych swoji donki". 
Kazy: „czoma? dam*. Skazay ftinci daty jisty. Data ona jisty; 
jidie ony, ate najmotodszyj Gandzatas (niby-to duren) ') ny cbo- 
czy jisty, bo znay s czoho to mi^so; niby jist, taj kiedaje na 
zemlu; bo to buto s czotowika, a toty jidie. Po wyczery rozta- 
laway rozbijnyk swoji donky spaty: starsza iz starszym, a^. do 
motodszoji. Oandzatos najmotodszyj gistay (dostat) najrootodszu; 
taku hrubu ta zdorowu jak megwid (niedzwiedz). 



') Do tej nazwy odnoai sif inoftei wyraftcnie: Oandziaboros (ob. Sadok* 
Bar%cz : Bajki, fraszki i t. d. na Riisi). 



U2 

I polihaly spaty, kojidyj z swojew. Diwkie buly w ra- 
sznykacb pozawieznwani (glowy w r^cznikacb); a gandzatas 
z swojew, polibaly w ried (rz^dem) na zemly. Oandzalas n6 spyt. 
Pytaje si rozbyjnyk: ^gandzalas spysz?^ kazy win „badaja^. Po- 
czykay trochi, pytaje-si znow gandzalosa: ^spysz?**— Spjut. Tobdy 
kaiy rozbijnyk swojij iinci: „wtes wi-ostryla niz?^ Ona kaiy: 
„w^e'^ A gandzatas wziev rasznykie z diwok, pozawywav bolowy 
brakini; i lieb sam. Wstaje ona, riiy swoji donkie, rizy wie naj- 
motodszu. Ale ona bnla zdorowa i tripala-si duie. I kaiy iinka 
do rozbijnyka swoho: „w26m porizata^ ate gandalas najdasczyj 
bay''. A win kaiy: „bad6 dobr6 mnieso z nebo**. Gandzatas 
badajesobi: „budesz ty iz swojicb doniok mnieso jisty''. Zasnay 
rozbijnyk, a win pobadyy swoji braki i piszly zywo. A rozbij- 
nyk wstav i wzdriy szczo to donki porizani. Dalij za tymy, 
a dobonieje icb i kazy : ^Gandzatas, a ty na sczo zbawyy Cpo- 
zbawil iycia) mojich doniok?" A win kazy: »wyrny si, bo i tobi 
to bade". Wziey i wyrnnv-si. 

Prychogie do domn; a braki jebo piszly do pana i ka^ut: 
„nasz brat kazay^ szczoby panowy zoiotu kuwoczku wziey 
wid toho rozbijnyka*^. Pan klyczy gandzalasa i kaiy: „idy, di- 
stan myni tnja kwoczku; bo jak ny distanysz, to tobi hotowu 
zitnu". Nu szczo robyty ; piszov bidnyj gandzatas. Pryjszoy tuda, 
jakos zaliz pid tuzko i sydyt. Bozbijnyk lieb spaty^ zasnuy, 
a win do kurki; a kurka w kryk. Rozbijnyk schopyv-si, pody- 
wyy-si: nyma nikobo. I zasnay. Gandzatas znow do karki, a wona 
znow w kryk. Rozbijnyk schopyy-si, podywyy-si skriz, nyma 
nikobo; nabyy kurka i leh, zasnay. Gandzatas do kurki: moy- 
czyt kurka, zabrav i kurita i kuwoczku i dali. Probudyy-si roz- 
bijnyk: nyma kurki. Dali za nym; zdohoniey i kazy: „Gandzatas, 
zbawyy'ys doniok mojich, taj kurku wkray'ys**. Kazy Gandzatas: 
„wyrny-si, bo i tobi to bude". I wyrnuy-si rozbijnyk. Prynis 
kurku do pana, a pan day jemu potowynu syta. 

Idut braki znow do pana i ka^ut: „nasz brat kazay, szczo 
w toho rozbijnyka je taky kin zototyj'*. Klyczy pan znow 
Gandzatasa i ka^y: ^distanysz myni toho konie^. A win ka^y: 
Jak ja panowy distanu toho konie?" A pan kaiy: jak distanysz, 
to dam donku za teby". — ,,Dobry" kaiy Gandzatas. I piszoy. 
Prychodyt tuda, wliz do stajni, wirway doszku z pomosta i scho- 
way-si tam. W noczy znaje szczo rozbijnyk uze spyt; dalij do 



US 

konie; kiA jak zariaT; rozb^nyk schopyy-si^ dalij do stajui; a Gan- 
dzatas schowav-si. I piszov rozbijnyk i pidsiv na nebo ; toj znow 
do konie, kin znow zariay, a rozbijnyk do stajni, i ztapav Gah- 
dzatasa. 

Wodyt do cbaty, i day jemu jisty, a iinci kazy: ^rozkla- 
daj wohon w zyliznyj pyczy, i Uady jeho na wizok, pyczy, a ja 
pidn do swobo brata, aby pryjszov, ta dobr6 popojimo". I piszov 
rozbijnyk. i^inka rozbijnykowa napalyU w pyczy i kazy: »liliaj 
na wizok^. A Gandzatas ka^y jeji: ^pokazit myni jak libaty''. 
Ona lihta taj ka^y: „o tak^. A win tohdy z wizkom taj w picz; 
zpik z neji fajnu pyczenin, pokrajav, ziahodyy fajno hotowu, je- 
szcze iywij widkiv i obwyy rusznykom i poktay na Intko, niby 
spyt; a sam na konie i pojichav. Prychodyt rozbijnyk z swojem 
bratom i azdrily pyczeni na stoii; posidaly i jidie. Ea^y roz- 
bijnyk do brata: Jak-si iinka wtomyla; szczo zasnula**. A brat 
jebo kazy : ,,dawno ja u was bay, zbadit i iinkn, naj i ona z namy 
trocbi jist^. Win do 2inki; wziey za botowa bndyty, a hotowa 
wid^ekila, taj kazy rozbijnyk: „ja haday szczo ja jebo mnieso jim, 
a ja swoji ^inki''. Dali za nyui, nadohonieje i kazy: „GandzaIasy, 
zbawylys myni iiuki i doniok i knrki, jeszczes konie wziey "". 
A win kaiy: „wyrny-si, bo to i tobi bade". I wymuy-si roz- 
bijnyk '). 

Pryjichay Gandzatas do pana. Pan jak nzdriy konie^ tak-si 
duze wtiszyy, wziey konie do stajni, a Gandzatas piszoy do domn. 
Jak nzdrily braki jebo, szczo win jeszcze >.yje, piszly znow do 
pana i kaiut: „nasz Gandzalasz kazay szczo toho rozbijnyka 
zywoho prynese". Klyczy pan jeszcze raz Gandzaiasa i kaiy: 
;,prynysy myni toho rozbijnyka; jak prynysesz, tohdy bade wi- 
silie". — Bida typer, zywoho jak prynesty ? nu, traba sposoba. 
Pyrybrav-si Gandzatas po starecki, wziey sokieru w rnki i pi- 
szoy. Prychodyt tarn pyryd jeho chatu, i obzyraje topoli. Wicho- 
dyt rozbijnyk iz chaty i pytajejeho: „na szczo obzyrajesz 7"^ A win 
kazy: «dajty myni potij (pok6j), taifcy wmer toj Gandzatas, taj ni 
(ninie) wihnaly tranwn (trumn§) robyty^. ,,Znaja ja jeho, znajn, 
a win aze amer; oj robit, robit, i ja wam pomoza^. Wzieiy-si 



*) Obacz : Liid, Ser. Ill, str. 143, nr. 13, gdzie : grzebiei^, noiyczki i IjikR, 
przypuuiiiiaj^ zn6w podane tu na hit, 138: hrebin, kremiii i Bczitku. 



144 

oba i robie; Gandzalns pohladnje na neho i damaje: bade dobra, 
ikaiy: nOwbida!^ Win pytaje-si rozbijnyk : „szczo takie?* „Za- 
bav'jem wid neho mira (miarQ)''. A win kaiy: „ny traba miry, 
bo win takiej jak ja^. „Kolyz takiej jak wy, to proszn, ana 
lie^ty, cy ny bade korotka*'. Bozbjjnyk lyb, a Gandzatas na- 
nakryv wikomv cwieszki z torbyny, — prybyv cwiekamy. A roz- 
bijnyk kaiy: i,a ty szczo robysz?^ A win ka&y: „oho, ty wie 
mij!^ Wziey na pleczi i prynis panowy. A pan ka^y: ^je roz- 
bijnyk?" A win kaiy: Je; jak ny wiryty, to pryw6rtit diru 
swerdlom prawo oczyj i wzdrytfi, cy win. Powyrtily, i wzdriiy: 
win. I wziety pochowaly rozbijnyka iywcem^. Piszly^ zabraly 
jeho majetok szczo rozbywav, a Oandzatos wiynyy-si z pannow 
donkow i 2yy sobi dobr6. Pan tiszyy-si da26 konem zototym, 
karkow zototow. 



<•♦ >» 



KAZKI 

zlycli duchacli (czartacli), siiaczach i strachach. 



96. 

Madejowe toie ^). 

ZapKedany syn odbiera cyrograf (zapis) od Lucypera. 

Gwoidilae. 

Buy odyn kniaz. Ale win odnoho razu zabaday sobi jichaty 
w doroba, i pospysuwav 'sobi wsio, szczo may w swojim dwori ; 
a szcze lysz toho roka oiynyy-si; i po^ybnay-si z iinkow i po- 
jicbay. 

Jak zacziey jizdyty switom, ai prijicbay nad mory, i naj- 
myy dia konyj stajnia, a sam siy w korabei i pojicbay a2 za 
mory do carie. I bay win tarn w carie z kilka d^A, i cbokiy 
wze jicbaty do doma ; ate na moracb taka fali szczo a£ na hory 
skaczy i musiy sygity skilka misiciw, at ledwy-nyledwy jakos 
pyryjichay. Prycbodyt na stancija tarn de koni lyszyy, i zaraz 
kazay swomo flrmanowy zaktadaty koni, a sam piszoy do stan- 
cyji zaptatyty za postajemny, i wicbodyt, i siy sobi nabryczkn 
taj jidy do domu. 

Zajicbay w lis, ale tak wody dniy scbokiy, szczo ai ny 
moiy howoryty. I pistay swobo firmana aby szukay wody, a Bam» 
leb pid dnba jak ny-2ywyj. Ate prycbodyt wid n6ma krywyj 
pobyryznyk (strainik lei§ny) taj ka£e: „czobo ty kniaziu tak byz 
pamnity lyiysz?^ A kniaz kazy: Ja duty wody cbocza''. Apo- 
byry^jnyk kaie: „szczo ty myni dasz, ja tobi zaraz wody dam"". 



') Ob. Ltid, Ser. XIV, 8tr. 197. 201. 

Pokaei«. Tom lY 13 



146 

A kniaz kaie: |,szczo schocz to tobi dam, lysz daj myni wody, 
bo ja hynu". A pobyryinyk kaie : ja ny choczu niczo, lysz za- 
pyszy myni toto szczo doma majesz a za n6ho ny znajesz^. Ate 
kniaz podywyv-si w swoji ryjestra, znaje za najmenszu ricz, a za 
to szczo ny znaje taj zrobyy pysmo i day pobyry^nykowy, a po- 
byry^inyk lysz probyv diru w zymly, a woda tak jak z pompy 
iyn6 z zymli. I napyy-si kniaZ; i zatrubyy na swoho firmana. 
i tot napyy-si i pojichaly do doma. 

Jak wze pryjichaly na podwirie, a iinka wijszta protiw 
neho z dytynow. A win jak uzdriy dytynu, to az ny znay szczo 
si z nym dije. Ate wse tyrpyt taj moyczyt, i wse sumuje; jak 
podywyt si na swoho synka. A synok w^e doris do szysty lit 
i piszoy do szkoly; tat wie i do 16-cit lit dochodyt. 

Ate odnoho raza kaze jema syn: ^tatka, ska^it wy myni 
raz czoho wy taki samni?'' A tot kniaz kaie: „ska2n tobi synku 
prawda, szczo ja tybe Lucyperowy zapysav". „A wy toho tak-si 
zasamawaly — ka^e syn — ny zurit-si tatka ; ja swoje pysmo 
widbyra". I kazay sobi ztahodyty chliba na dorohu i hroszyj, 
a sam wziey dabiltiwku i nalley w obi lofl (lafy) swiczenoji 
wody, i piszoy w dorobu. 

Ide, ide i zajszoy w takiej wylykij lis, szczo swita bo^oho ny 
wydko. I zachopyta ho nicz; at^ win ide, taj bojit-si aby ho 
de zwir ny rozder; taj win szczo ide taj wse iihaje do zymli 
cy ny wydko de kraj (brzeg) lisa. Ate dywyt si: a w lisi po- 
kazato-si switto, taj win na toto switlo prawo ide. Pryjszoy do 
switta, a to w iisi cbatyna; dywyt-si a w chatyni nyma nikoho 
lysz iinka sydyt na tawci i pride kadelu; a kahnyc (kaganiec) 
na prypiczka horyt. Ta win wchodyi do chaty taj kaze: „do- 
bryj w6czer I (cy jak tarn bato w2e ny m6z znaty). A tota zinka 
kaie: ^motodczy! a tybe szczo tat zanestof taiy mij czotowik 
rozbijnyk i win tybe wbje"". Ate motodec kaze: |,bijty-si Boha, 
^chowajty myne de, bo ja si boju na dwori , aby zwir myne ny 
rozder"*. A wona jema kaie: „liz pid taiko, lysz abys ny za- 
snay, bo jak badesz chrapity (chrapac), to mij czotowik tybe ubje^. 
I zaliz motodec pid taiko, a wtomtenyj z doroby i zasnay. A roz- 
bijnyk prychodyt, taj poktay bak na klynok a sam zaknryy 
lalka i leh na postyly. Ate stachaje, a tot cbrope pid posty- 
lyw. Rozbijnyk schopyv-si i pirwav bak z ktynka taj tiehny 
toho motodyka z pid tazka; ate pytaje si jeho: ;,a ty szczo tut 



U7 

robysz?** A motodec zacziev prosytysi, i kaie: x,pane, dariy 
myni zytie; ja ida do pekta, bo myne mij tato zapysav Lucypy- 
rowy, a ja idu za swojem pysmom^. A tot rozbijnyk kaie: «koly 
ty idesz do pekta, to typer ny bij-si; ja tobi iytie daraja". 
I zaraz kazav daty wyczeria i powycz^rily oba i polihaly spaty. 
Rano wstajat, a tot rozbijnyk kaie: ^nu, motodczy, typer ty pry- 
si hny pyrydo-mnow szczo powemysz do meny jak budesz iz pe- 
kla powyrtaty; a tam jak badesz w pekli, to abys-si zapytav, 
jakie Madejowo lazko?** I zaraz aklek motodec i prysieh pyryd 
nym szczo powerny do neho jak bade ity z pekta. Rozbijnyk 
kazav widdaty obid i poobidaly oba ; iszcze day motodcewy hro- 
szyj na dorohu i wiprowadyv jeho z lisa. Motodec piszov dalszy 
w dorohu. 

Ide, idO; wze i dali piy-rik, tedwy zajszov do p6kta. Pryj- 
szoY; dy wy t-si : a tam sydyt Lncypir najstarszyj na zyliznim kri- 
sli, a pid nym wobofi boryt i do zyliznoho stupa prykowanyj. 
Ate tot motodec nabrav troszki wody swiczenoji, taj pokropyy 
toho Lacypyri swiczenow wodow, a win jak zawyryszcziey, tak 
szczo az p^kto si stristo, i kazy: „gwavt, motodczy, ny pyczy 
myne, szczo schocz to tobi dam?** A motodec ke^ie: Ja niczo 
ny cboczQ, lysz wyrny myni mij zapys'^. Ate tot Lncypir jak 
swysuy, a to takie si ztekito jak trawy ta tystu, a win kaze: 
„kotryj majete ceho motodcie zapys, to wyrnit^. Ate koidyj si 
obzywaje, szczo nyma. A tot motodec znow jak nabrav wody 
swiczenoji; jak pokropyv znow toho Lucypyri, a win znow jak 
zaryve to tak jak towaryna (bydto) i kaie: ^czykaj motodcze, 
ny pycze myne"". I znow jak swysny, to znow takoho-si ztekito 
jak c h m a r y; i kaie : kotry j maje ceho motodcie zapys, to zaraz 
wyrnit". Ate dywyt-si, a krywyj ide taj kaie: Ja maju zapys 
ale ny wernu^. A motodec znow jak pokropyy jeho swiczenow 
wodow, a win Lucypir tohdy jak kryknav: nhyrit toho krywoho 
digka na wohninyj kamin i mylit jeho na muku". Kie- 
naly jeho na wohninyj kamin. A win wse swoji howoryt i ka^y: 
Ja ny dam jemu pysmo! bo ja jeho tatowy wody day". A witak 
jak kryknuy Lucypir: ^byrit jeho na Madejewo tn^ko", a win 
zaraz wijmyy pysmo i day motodcewy, bo wohninoho kamyni ny 
bojav-si a Madejewoho tuzka napudyy-si. Ate tot motodec kaze: 
„dL jakia-^ toto Madejewo luiko?'' A staryj Lucypir ka^y: ;,po- 
wydit jeho i pokazit jemu"". Motodec jak pryjszoy do zyliznych 



£48 

gratiw (krat), a wid tych gratiw to szcze bafo sto krotiw (kro« 
k6w) do Madejewobo taika; a motodec lysz palyc pokazav kriz 
graty, i zaraz ohoriv popry sama dotoniu, ink jakby brytwow 
urnbay. Taj kaie moMec: „aba! to takia Madejewo faiko!** — 

I wyrnuY-si nazad i piszov sobi do domu, ate po dorozi 
wie ny chokiv swoju prysieha ztomaty, musiv powyrnuty do Ma- 
deja. Jak pryjszov do Madeja, taj jemu kaze: „a dywy jakia 
twoje tazko? wid zyliznych gratiw to szcze bate sto krotiw 
i myni palyc whoriy, lysz pokazay'im kriz kraty.** Hadej jak 
uczuy jakia jebo tezko, tak napadyy-si, taj kate d'motedcewy : 
^typer myne spowidaj ; a jak ny choczysz, to ja tybe zaraz abja 
na smert**. A motedec kaie Madejewy: „nQ, wklikaj!'' Madej 
wkliek; a motedec kaie: Jaki hrichy majesz pyryd Bohom?" 
A Madej jemu kaie: Ja tobi budu rozpowidaty wid mojech szcze 
niotedycb lit; jak ja buy matyj, a tato i mama iszly na chry- 
styny taj i myne braly, iszly na pochoron taj myne braly, iszly 
na wisilie taj myne braly, a ja pryzwyczajey-si do horiyky, i za- 
cziev paruboczyty, i ny odnomu ja pustyy krow z hotewy; ate 
odnoji nygili pryjszoy ja z korszmy pjenyj; a tato wiliz na 
jablinku i wtemay hatezU; a ja ws6rdyv-si; taj zacziey tata 
byty tow hatezow, a mama boronyta, a ja jak wserdyy-si taj 
pobyy na smert tata i mama a do toho szcze'm ubyy sto Indyj". 
Ate tot motedec pytaje si Madeja: ;,a dei tota hateza szczo ty 
wbyy tata i mamu?*' — „Oto z toji hatazi o ces bycz (bicz, 
patka)". Typer kaie motedec: „Ozmyt totu hatuzn i widmirij 
trydcit krotiw (krok6w) wid kiernyci i posady (zasadz); i abys 
trydcit rik na kolinach lazyy i abys nosyy wodn rotom, i abys 
poly way; jak-si tota hateza pryjmy i zrodyt jabtaka, a ja tohdy 
pryidu i dam tobi rozhrisz6nyje*. 

I piszoy sobi moiodec do domu, a Madej postachay tobo mo- 
tedcie; i zrobyy tak jak win jemu kazay. Motedec jak pryjszoy 
do domu i day tatowy swoje pysmo, a sam piszoy dali szkoty 
kinczyty. Jak wte skinczyv swoji szkoty, i wijszoy na ksi^^dza, 
a witak wijszoy i na wtedyka. Ate tut wie dali prychodyt 
i trydcietyj rik, a tot wladyka zahaday sobi pojichaty trochi 
w swit. a za Madeja wie i zabuy. 

Ate win jidy, jidy, i zajichay w lis; a w kirn lisi tak ja- 
b!uka zapachly, szczo ai ny mot bnto witrymaty. I zaraz pi- 
stey stuhy swoji, aby szukaly tych jabluk. Jak zacziely stehy 



149 

szukaty i najszly, ale szczot koly staryj gidok (dziad) klinczyt 
pid jablinkow i ny daje rwaty. Slahy pryjszly do wtadyki i ka- 
iat: „je jabtoka, ate staryj gidok klinczyt pid jablinkow i ny 
daje rwaty''. Ate tot wtadyka nahadav sobi szczo to Madej, 
i vfie bay zabuv za n6bo; taj kaie: «wydit (wiedzcie, prowadz- 
cie) myne do neho''. I prywyly wtadyka do staroho gida. Tohdy 
wtadyka kate: ,»na, Madeje, wies skinczyv pokata, — typer liz 
na jablinka i ztrisy jabtaka''. Madej wiliz na jablinku i ztries 
jabtaka. A wtadyka kaie: „ana; porachaj kiif o je wsichl'' — 
Madej rachnje i narachawav sto^ a dwoje szcze lyszyto-si na 
jablinci. Typer kaie wtadyka: ,,za sto dasz tos widpokutowav, 
a za tata i za mama tos ny bodyn widpokatawaty''. I pobta- 
hostowyv jeho wtadyka, a Madej r9Z8ypay-8i na pr&cb (proch) 
i spostyv dach. 



»7. 

Z b 6 j Y w a n. 

Odbi6r eyrografu. 

Od Kolomyi (liynyn. bpu). 

Bav odyn oteC; szczo mav lysz odnoho syna. Z welykoji 
atichi, bo wny (rodzice) wze baly nymotogi; date koto neho pry- 
padaly, ta pestyly, y dali mu welyki nauki; a jak win may 
szcze lysz szisnacit rik; to may wze bitszn sytu (bay daszczyj), 
jak tot, szo maje trycit' rik. Win z toji bajnosty wziey-si do pu- 
stobo, witak wbyy na smert' swoho tata taj mama y piszoV 
w opryszki. Zajszoy w welykij lis. taj ny propustyy nikoho — 
wsich abyway, ate wse ynczym bakom (kijem), taj toty buky 
znosyv na kapy. Win zway-si Ywan. 

A bay znow ynczyj czotowik, szo takte welykij czies ny 
may gityj, chot' prosyy Boba, szoby mu chot' odnu day dytyna. 
Odnobo razu win pojichay w dorohu, taj zajichay u welyku b a- 
jaru cy koliju (btoto) y ny mih si z neji widobuty, chot' mav 
sztyri dnii woty ^). Buto to w lisy, a nikoma bato ma pomoczy ; 



") Obaca: Lud, Ser. XIV, str. 196, 201. (Ser. IX, str. 33). 



150 

tak ho posila y nicz, a win ani rusz widobuty-si, chot' na wozi 
nymaj ny koncze (nie koniecznie) kieiko buto. Jak win si 
tak mnczyt; prychodyt yd nemu szos nyzke kry we taj kaze: 
„Pidpygzy-si myni, ta ki wiratuju*. Ja-by si ny pidpysav, chot'- 
bym mav, — ny daj Dacha swytyj — tat zahynuty", kaie tot 
czoJowik. Krywyj tot wygit, szo mu niczo ny wgije (nie ada 
siQ), ta obernuv w ynczyj bik (bok^ strong) , taj kaze: „A zna- 
jesz ty; szo w tebe je doma?^ A win na to kaie: „A jakyjby 
to z mene baygazda, aby ja ny znaV; szo w mene je doma — 
znaja wse**. „Na, — ka^e tot krywyj, — koly ty za wse znajesz, 
to zapyszy my' toto szo majesz doma, a za szo ny znajesz, to ki 
zaryz wiratujn^. A czotowik kaie: „Toto ki zapysza*" taj wziev 
ta zapysav. Krywyj w tot raz sztryg (skoczyt) w bototo, a wiz 
w tot raz stay na snchim. Czotowik pojicbay sobi do domu. 

Pryjichay win wze w swoje seto ; zinci daly znaty, szo jeji 
czotowik jide wze do doma. Wna wijszta naprokiw neho z dy- 
tynow na rakach; wna hadata, szo win si du2e aradaje dyty- 
now, bo win za nia ny znay szo bata kieika, bo doyho bawyy-si 
w dorozi, a win jak azdriy dytyna taj lysz sptakay. ^inka py-, 
taje-si czohof szo win placze, a win ny kaie szo ta dytynu zapy- 
say, ate zacziey kratyty, szo win tak z atichi zaptakay. 

Ma vfie tot chfopec pidris, daly ho do szki), win waczyt 
si dobre, ate jak wijde z szkoly, a to wse szos z za wuhta kry- 
czy t na neho : „ Durnyj, ny wczy (acz) si, bo lo paste — tobi toho 
ny treba, bo ty mij — ja tebe zawedu maj-ny do takych szkif, 
ty si tam wiwczysz ny takoho''. Win pastyy-si poza wuhot, a to 
nyma nikoho; pryjde do doma, taj pytaje-si tata, szo to maje-si 
znaczyty, szo na neho wse szos z za wuhta kryczyt^ aby si ny 
wczyy, bo win jeho. Ale tato niczo ny chocze ma skazaty, lysz 
kieiko zdychaje (wdycha). 

Wie win piszoy do syminariji taj stay klerykom; ate to 
wse kryczyt z za wahta: „Ny wczy-si, bo ty mij!* Win wze 
ny mih doderiity, koncze (koniecznie) chokiy znaty, szo to-si 
maje znaczyty. 

Taj odnoho raza na wakacyji, tato jeho kote (r^bie) koto 
chaty dry wa (drwa), ate w4e staryj, slabyj, zabyy sokiera a ko- 
toda, taj ny moze wikiebnaty. A syn ce wzdriy, ta pryjszoy taj 
kaze: i,Ana, tata, dajte myni, ja wikiehna taj rozrnbaja toty 
iyly, szo derii" (te stoje drzewne co wstrzymaj^). Staryj ma 



1611 

pustyy, a win niby wikiehaje, taj niby ny choticzy^ wpustyv 
w szkatabynu cizoryk (w roztupan^ szpar^ notyk) taj kaze: „Yj 
tatU; myni wpav cizoryk w szkatabynu, ta ja sam ny mozu wi- 
kiehnuty. Anu chodit, ta ja budu rozwa^uwaty (rozszerzac); a wy 
posihnit patciemy ta wikiehnit^. Staryj pryjszov, wziev ta po- 
sieh w szkatabynu po cizoryk, a win borzo ufatyy sokiera a sta- 
romu paici jmyto (palce chwycito); a win tobdy kaze: n^^otjj 
ny rozwaiu, pokiw my ny skazetd, szo to si maje znaczyty, szo 
wse Chios na mene kryczyt, abym ny wczyv-si, bo ja jeho*. Ny 
bato staroma wze kudy krutyty. bo patci daze tysnuto, a syn 
nijak ny chokiv pasty ty; masiv rozkazaty wse po prawdi jak 
bnlo. A win jak ce wczuy, taj kaie: „Ge paste, ny 2arit si, 
jakos toto bude^. .. 

Ide win nazad do s6minariji taj rozkazuje ce starym ksiondzam, 
ta radyt-si jicb, szo robyty? A wny jemu kazut, aby sobi wziev 
swyczenoji grejdy (kredy), taj swyczenoji wody, taj kropylo, taj 
aby jszoY w tot lis, a tam bade daze w61ykyj patac, zamkne- 
nyj na dwanacitero zeliznych dweryj, aby maiawav 
grejdow na dwerech chresty, to dweri badut ma-si atworiety, 
a jak wze wwijde w dwanaciti dweri, to tam bade prywiezanyj 
(szczezby) najstarszyj git'ko na tancy (tancucha); win maje za- 
pys ; jemu aby kazav, aby widdav zapys tot, a jak ny schocze 
po dobru widdaty, to aby bo kropyv swyczenow wodow, ai poki 
ny widast zapys. Bere win tak jak ma kazaly, swyczenoji grejdy, 
swyczenoji wody, kropyto, taj yde w tot lis szakaty toho pataca, 
taj nadybaje toho opryszka Ywana. Jeho zwaly „dovhyj Ywan**. 

Ywan skrycziev: „Kady jdesz? Skij"(st6j!). Win stav, a Ywan 
ttzdriv szo kleryk, taj kaie: ,»Spowidaj m^nei'' Tot bere i spo- 
widaje: Pytaje ho si „kilkos ladyj wbyv?" A win kaie: „Kil- 
kom wbyv, szo nyma racbuby'' a tot kaie: ^Koly nyma rachnby, 
to ja ny mozu tobi zawdaty pokaty^. A Ywan kaie: „Ja ny 
znaja kilko ja wbyv, ale ty zmozesz porach6waty, bo je toty 
baky, szom nymy byv, bo koidoho ynczym bukom abywav**. 
A tot kaze: „Ana, de toty baky?^ A Ywan kaze: „Sidaj tut 
ta rachaj, ja bada tobi jich znosyty''. Tot siv ta rachuje, a Ywan 
wziev znosyty baky... Kilko jich bato to ny znaty, dosta toho, 
szo znosy V jich piv tora doby. Jak wze wsi porachowav, to si 
pytaje: „A kotrym ty wbyv tata ta mama?^ Tot pokazav bak 
lisnycowyj (kij z dzikiej jabtonki^ taj k&ie : i, Ady ocym"*. A tot 



152 



ka^e: ^Nu, tiper ty zawdam pokuta"*; taj wziey tot bak, a tarn 
bay ny dftteko pokik (potok) a win widmiriey na sorok krokiw 
wid potoka; taj zastromyy tot buk taj kate, aby naracky (jak 
rak) }azyy do tobo potoka, taj aby rotom Dosyy woda, taj aby 
polyway tot bak ai pokiw ny pryjme-si ta ny zarodyt. A Ywan 
kaie: „nU; majesz szcziskie^ — bo win wte bohato ksiondziw bay 
pobyy, bo wny ma zawdawaly matu pokuta, ot, aby ho si zbnty. 
Ate, kaze Ywan „kudy ty t^per jdesz?** A win kaze: Jdu tndy 
j tady^, taj ma rozkazay kady. A Ywan kaie: ^Na, abys-si 
tarn zapytay, szo tarn m6n6 czekaje^ taj pozwol' myni szcze piy- 
tora roku abywaty". Win, aby ho si zbaty, pryobitciey szo si 
zapytajOy taj pozwolyy ma sze rik rozby waty; taj piszoy w swoja 
dorohu. 

Najszoy tot; patac; taj prychodyt d'nema, taj robyt chrest 
na dwerech, a dweri si atworyly; win awijszoy a wny si znow 
zaperly. Tak robyy na druhych dwereh, na tretych« y tak na 
wsich dwanacitioch, a wny si atworiely a jak win awijszoy, 
to si za nym samy zapyraly. Jak wi% awijszoy a dwanaciti, 
dywyt-si, a to sydyt, szczezby! prykowanyj na tancy. Win kajie: 
„Werny my' zapys**. A tot ka^e: „Szo choczesz, ydy sobi hot, 
ja ny maja nijakoho zapysa twoho". A win wziey^ taj kropyt 
ho swyczenow wodow, a tot kaie: „skij! ny kropy, zaraz budesz 
maty swij zapys^, ta jak swysne az dweri zazetenkotily, a to 
Jak zacziely si zbihaty szczezuny, takie si nazbihalo jak trawy 
ta lystu, a tot na }ancy kaie: „Widdajte ma, kotryj maje, za- 
pys''. A wny kazut: „U nas ni w kotroho nyma zapysa^, taj 
pustyly ma tamana. Ate win siy borsze na zemla, taj robyt 
borzo grejdaw chrest, a wny si tohdy wid neho widstapyly, 
a win znow wziey taj kropyt toho na tancy, a tot kato: ^Skij! 
ny kropy", taj swysnay szcze raz, szcze bohato zbihto-si szcze- 
zaniw, ate nikotryj ny may zapysa. A win tohdy ka^e: »Ana 
porachujte, cy-ste je wsi!** Wny porachawaly-si taj kaiat: ^Nyma 
Krywobo, taj ny znaty de win''. A tot szo na tancy kaie: 
„Zaryz my ho pryw6sty!" Szczezany si pastyly na wsi bokie, 
taj najszly ho des na dni w mory, taj prywely. A tot na 
tancy kaie ma: „De zapys?^ nNyma*" A win ka^e: ,Na ko- 
wadto ho^. Wchopyly wny ho na kowadto holowow do kowadta 
a w piety jak ny ozmut byty z cetnari ktewciemy a win rypyt 
gwayta na wsi Swita, taj ny pryznaje-si za zapys ate kale, szo 



153_ 

w nebo nyma zapysa. Tohdy tot szo na tancy kryknav: «Nesit 
ho na Ywanowu poskil**. A krywyj jak ce wczuy taj kaze: 
„skijte> zaryz bade zapys!^ Wziev ta wirizav sobi ho z tytki, 
taj ka^e: „na ozdeP Tot kleryk wziev zapys taj wijszov. Win 
czuY, szo kazay tot nesit ho na Ywanowu poskil, ate win baj- 
duie, zabuv tohdy za Ywana, ai jak wijszoY za dweri; a^i tohdy 
sobi nahaday. Taj wernuv si nazad do toho szo na tancy, a tot 
kaie: »Ozoho ty si mene upeluskav?'' A win kaie: «Skazy myni, 
szo ide Dovhoho Ywana?^ A tot kasbe: „a tobi szo do toho? 
ny skaia*". A win znow zacziev ho kropyty wodow a tot ka^e: 
„Skij! ny kropy!^ do szczezuniw: „Pokazit ma Ywanowu poskil!'' 
Toty widstonyly, a win dywyt-si, a to je poskil, a na ni raz 
koto razu kosy do hory wistriem, a pid hotowamy sami brytwy, 
a ta poskil hojdaje-si (huiita si^). Win si podywyv, taj piszov. 

Pryjszov yd Ywanowy, a win pytaje-si: A szo buv'jes, je 
zapys ; a pytav'jes-si szo mene tarn zdef^ A win kaie: „But'- 
jem, zapys je**; taj pokazay mu ho, taj rozkazay, szo to tarn jeho 
ide. A Ywan kaie: „spowidaj mene-sze raz, ja wze wid teper 
budu pokutowaty, a nagiju-si, szo sze maju kilko syiy^ szo szcze 
widprawiu pokutu, ate abys prychodyy sudy szczo rokn mene 
spowidaty". Tot skazay^ szo bude prychodyty, ate win lysz tak 
kazay^ aby ho si zbuty, bo win y sam ny haday, szoby to mohto 
buty, aby-si suchyj buk pryjmyy, ta jabtuka zrodyy ^). 

Tot kleryk jak piszoY, taj y zabuy, szo obiciey prychodyty 
szo rokn Ywana spowidaty ; taj ny chodyy ho spowidaty ani raz. 
Az des w 20 abo 30 rik prypato tomu ksiondzowy, bo win nie 
buy w tot czies ksiondzom, jichaty czerez tot lis. Jide win, 
jide tym lisom, az udaryy ho raptom (raptem) zapacb z jabtuk 
w nis, a win kaze sluzi: vSkij!*" Tot stay a win ka^e: .ydy, ta 
prynesy myni tut des je jabtuka". Firman piszoy, taj dywyt si, 
a to stojit jablinka a na ni, jakby oblipyy; jabtuk welykych ta 
czerwonych ; win chokiy uszczybnuty sobi jabluk, ate taui pid ja- 
blinkow leiyt gid takyj staryj, szo hi mocbom prypay, taj kaze 
do neho: ^Jak-si dokinesz, to kilkos zyy na switi!'' Tot si wer- 



•) Obacz: Lud, Ser. II, str. 273. -J. W. Wolf: Niederldndische Sagen, 
Leipzig .1843, nr. 141. Podobniei w operze Wagnera : der Tannliduser, 
papiei laskf sachf wbija w ziemif i ta zakwita. 

Pokaeto. Tom ly. 20 



154 

nuY do flry, ny wziev jablak taj ka^e, szo tarn je gido takyj; 
szo az mochom prypav, taj ny dav jabtak. A ksiondz kate: 
„Wedy mene d'nemu!'' 

Tot wziev taj wede; jak prywiv, a win podywyv-si, taj 
zaraz pryhadav sobi, taj poznav Ywana Dovhoho taj kaie: „To 
ty Ywane?** A win kaie: Ja". A win (ksiondz) kaie: ^Ana, 
liz na jablinkn!" Tot poliz, a win kaze: ^Trisy!*" Tot potries, 
a to wsi jaUaka wpaly, ate ny na zemln ate w lioru w obtaky, 
lysz lyszyly si try. Tohdy skazay Ywanowy, aby zliz. Tot 
zliz a win kaie non: „Wydysz wsi hrichie (grzechy) tobi Bob 
widpnstyv, lysz ny widpnstyy za tata, za mamU; taj za to, szos 
ny dwytkuway negili y swyta. Taj zaczier nad nym czytaty 
molytwu rozriszinie (rozgrzeszenie), a jak wiczytav taj kate : 
„Iiz y trisy sze raz!" Tot wiliz, potries, a toto wpaly y toty 
try. Ywan zliz, a win mu kaie : „Na teper widpnstyy ty Boh 
wsi hrichie; w ymnie Otca y Syna y Dacha 6wytoho!". Ywan 
zaraz taky pry nim skonay y zrobyy-si swytym; taj teper si 
jeho swytkuje, niczo si ny robyt na i§wyto, „Doyhoho Ywana** 
lysz sadyt-si oh irk y, szoby baly welyki ta doyhi. 



0dbi6r cyrografu 0- 

(Kazka za odnoho syna odynaka). 

Jeden pan, wojewoda, jechat przes las. Po noolega w nim, kooie 
z miejsca ruszyd nie chia}y. Wydiwign^l go z niedoli strainik (lacyper) za 
zapis tego z domu, o czem nie wie. Wr6ci} pan do domu, a iona ukazala 
mu nowonarodzonego syna. Zmartwi} si^ tetn ojciee; lecz syna gdy dords}, 
oddat do szk6L P6ini6j wspomnia} synowi o owym zapisie; a ten postano- 
wil go odebrad. Idzie wi§c w drog§ i przebywa 6w las. Ta naszedt na 
chat§, w ktdrej zastai obrazy i osobf i&w. Onuirego. Ten mu wskazal drogf 
i podat ^Fodki wybawieuia. yVykopal d6i i czeka; przybywajf do kfpleli 
8 panny; on pochwycil ich trzy suknie, bia)§, czerwon^ i 8in§ (blfkitn^). 
Najmlodsza (M^kitna) kazala mu wsi^i&d na siebie i poleciala z nim do swego 
ojca (lucypera), ucz^c co ma czynid. Lucyper nie chce oddad zapisu, do- 
p6ki mu on do rana 1) nie zaorze, zasieje i zbierze zboie, 2) nie postawi 



') Poez§tek, jak o Madeju; ob. Lud, Ser. XIV, sir. 196, 201. 



166 

mostu ziotego, 3) nie njeidzi konia (kt<)ryiii by} sam luoyper). Dopomaga 
mu w tern wszystkiem b}f kitna panna, a on odbiera swdj zapis, i s nif ncho- 
dzi. Lcez gonif icb. Wtedy przemienia sif ona 1) w proso, 2) w pszenic^, 
3) w wodf, a jego w kaczora — i nciekajf . W tern ojciec zaklina Jf na 3 
lata w kamieAy a ona przedtem dsje paniczowi swemu piericieA. Wraca on 
do domuy i po trzech latach ma sif z inD§ iem6. Na weseln nkazajf sif 
go}fb i go}fbica. Ta ostatnia aderza kilkakrotnie golfbia dziobem, preypo- 
iDinaj§c ma wszystko co dia niego nczyniU, i wskazujfc na pien&cieA. Rzecz 
sif wykrywa, i panicz si^ z nif (bl^kitDf pann^ ) ieni. 

0<t Horodanki (HorodDiea). 

Buy odyn czolowik motodyj^ kotryj stazyy w carie w wojni, 
i bay wpjewoda. Ato win iszcze ne wistazyv-si bay zawsim. 
Taj odnobo raza pryjszto pydmo wid carie, szczoby win si sta- 
wyy znow, bo car maje zaczynaty wojna. Win zaraz zibray-si, 
kazay slaham zapribaty koni, a sam sobi spysaway, szczo may 
jaki riczy koto swoho doma. Ate odna ricz zabuy zapysaty; ta 
poiyhnay-si z iinkow i stahamy, taj pojicliay w doroho. Wze 
misic wie i dwa, nema czatki za neho; tat wte i rik mynay| 
i n6ma i n6ma. 

A^ odnobo raza, jak wojna wto si skinczyta, zaraz car day 
jemn wylikij prezent, i wylyka samn broszyj, i win zacziey sobi 
jicbaty do domu. Jidy i jidy, ai nareszti zajicbay w takiej wy* 
lykij lis, szczo lysz troszki ndba ba}o wydko ; jidy win dali, pro- 
jicbay mozy wie i z potowyna lisa, taj zacbopyta bo nicz. Win 
skazay swoma iSrroauowy daty konim jisty, i samy z iSrmanom 
trocbi szos powyczerily; i win Boba pomolyy-si, i zasnuy sobi 
troszki na firy. Wstajat rano, zaprieb flrman koni, posidaly 
wze jicbaty, a to ani z mi^ci n6 moz' raszyty. Poztaziely wony 
z firy, tracziejat i n6 moz rnszyty, i na firy niczo n6 bulo, i do- 
roba sacba, a kotesa zastriehty. Szczoz tat robyty; byrat, wi- 
pribaiat koni, tracziejat samy wiz i zruszyty; lysz zapriiut koni, 
ana ani daj-bozy raszyty. Wie tak-si wtomyly, szczo wie n6 
mozat dycbaty; popadaty na zemln lysz troszki szcze iywi. Ate 
prycbodyt wid'nym pobyry^nyk (stra^nik lesny) ; taj kaie : „czoho 
wy si tak durno mnczyty, taj wbywajet6 cbadoba; szczo wy 
myni daste, ja warn zrusza wiz, taj pojidyty sobi do doma**. Ale 
pytaje-si jebo tot wojewoda: „a szczoz-by wy cbokily za to?* 
„Cbocza abysty myni zapysaly to szczo w doma majety, a za 
n6bo neznajety". Win podywyy-si w swoji rejestra, znaje za naj- 



156 

menszu ricz, a za to szczo n6 znaje, zrobyv py^mo i day poby- 
ryinykowy. Pobyry*nyk lysz dokinuv-si woza, jak ruszi koni, 
to tak iycily szczo trochi wiz ny roznesly. Jidut w4e czerez 
poly, a to czaze poly^ taj n6 mo^ut trafyty na doroha ; tedwy 
nytedwy wony trafyJy na swoju dorohu; jidut i pryjichaly do 
domn. 

^inka jak uzdri!a szczo jiji czolowik pryjichav, i wziela 
dytynu na ruki i wijszfa na dwir, aby-si z nym powytaty; jak 
zobaczyy wojewoda matenkoho swoho syna, az zaJomav raki, 
taj kazy: „szczo4 ja typer narobyy!** 

Szczo £inka jehp rozradiuje, i sosidy poprychodyly, i nichto 
ne mo^.6 jeho zaspokoity. A win tak-si zasumoway czo nikoly 
ny buvwyselyj; *inka ny raz jeho pytaje-si: „skazy czofowiczy, 
czo ty tak raz wraz samujesz?" Ale win kazy zinci: Jak-bys 
znafa czoho ja samaju, to bys z zilu wmerta, ate naj si dije boia 
woli«. 

Synok matenkij roste wze na drahyj rik; ba wie i tretyj, 
czy twertyj i pietyj. Nastupaje wie i szestyj, tut w4e i czies 
do szkoly ; posylajut jeho do szkoty. Win tak-si krasno wczyt, 
szczo pary jemu ny buto ; chody t rik , i drnhyj i tretyj, wze 
i dysietyj; a tato wse raz- wraz sumuje. Ate odnoho razu, kaie 
jemu syn: ^tatku, widkoly ja zapamnitay was, szczo w2e bady 
myni z pietnadcit lit, jak wy wse sumujety; skazit myni raz, 
czo' wy wse taki sumni!* „Skaiu tobi synu mij dorohyj, szczo 
ja ne znay czy ty je na switi, i ja zapysay tebe lucypyrowy". 
„Tatku, ta toho tak sumujety? n6 iurit-si, ja swoje py6mo wid- 
szukajU; ztahodit myni chliba na dorohu i hroszyj, a ja pidu za 
swojem pysmom, taj widbyru", Zlahodyly jemu chliba, i hroszyj, 
a win sobi napakuway torbU; taj poproszcziey-si z tatom i z ma- 
mow taj ide w dorohu. Talo i mama wijszly za nym, taj pta- 
czut i kaiut: „idy synku, szczislywa tobi doroha, ate my wze 
na tebe, nagije (nadzieji) ny majem, chiba-by buta boto woli, aby 
ty iywyj pryjszoy do domu". 

I piszoy sobi motodec w dorohu. Ide^ ide tyzdyn, ba i dru- 
hyj, w4e i tretyj, zajszoy w takiej lis, w taku huszczawynu, 
szczo swita bozoho ne wydko. Ide win tym lisom, ide, a2 pryj- 
szoy na konec lisa, dywyt-si: a tarn na kincy lisa stojit jakas 
chatynka, a jeho czos az strach obijmyy. Ate win prychodyt 
blyiczy, dywyt-si : a na dwerych je chrest czyrwonyj; „a sla- 



j67 

wai tobi Hospody, szczo ja zobaczyy chrest**. Byre, wtworieje 
dweri • wchodyt do chaty, a tarn takiech obraziw po stinach, 
szczo Hi ny moi-si nady wy t.y ; win wklek i zacziev-si Boho mo- 
Jyty-si: jak zhoworyv molytwy, a dwityj Onafr^j sydiv za komy- 
nom, taj kaiy: „wyd4u ja twoji synku szczyri molytwy, jak ty 
si szczyry Bohu molysz". Taj dav jemu swityj Onufrej jisty, win 
popojiv taj wijszov na dwir z chaty, a swityj Onufrej podywyv-si 
w jeho pysma, taj piznay kuda win ide. Wchodyt win do chaty, 
a swityj jenrn kaie: „znaja ja synku kuda ty idesz; ate chody 
snda, na, tobi ryskal i topatu, i kopaj tut jamu koto s6ho stawa^. 
Win jak zacziev kopaty jamu, wikopav w chtopa; taj kaiy swi- 
tyj Onufrej ; ,,na, tobi swiczenu krejdu , taj na okoto seby ob- 
czyrkny-si, a tut pryteti try nanni kupaty-si, a to panny toho 
pobyryinyka szczo twoje pyi§mo w neho; typer jak tych try 
panni pryteti suda kupatysi, taj poskidajut swoji sukni, a ty 
abys zabih i zacbapav; starszoji bude bit a, a syryduszczoji 
czerwona, a motodszoji syna (sina, bt^kitna); typer abys po- 
ktav sy nu na spid, a czyrwonu w syrydynu, a bitu z wercha. 
jak prytetyt starsza i bude pyszcziety, to abys bitu sukniu wi- 
kinuv^ i witak prytetyt syryduszcza, ta abys czyrwonu wikinuv; 
a jak prytetyt motodsza, to abys jij n6 dawav, bo wona sobi 
sama ozmy'^. Taj swityj Onyfrej piszov do cbaty. 

Ate tot motodec sydyt, sydyt, dy wyt-si: a to tytie try panni, 
na powitiu. Jak prytekity, taj poskidaly sukni, a win zabih taj 
zacbapav i poktav synu na spid, czyrwonu w syrydynu, a bitu 
z wercbi. Ale starsza tytyt; jak prytekita jak zaczieta py- 
szcziety, a win wziev bitu sukniu taj wikinuv; prytekita i syry- 
duszcza, a win wziev taj czyrwonu wikinuv; a motodsza jak pry- 
tekita, taj prawo do neho w jamu, taj kaze: „o typer ty mij, 
a ja twoja", taj obyjmyly-si, taj pociluwaly-si. Ate wona kaie: 
Ja znaju, szczo ty idesz do moho tata, za swojem pysmom; ny 
bij-si, ny bij, ty jeho widberesz", — taj kaiy — „8idaj nameny*. 
Win jak siv, a wona jaksi zdojmy do hory, jak zaczne lykity, i na 
sztych hodyny prytekily. Ale wona jemu kazy: „idy4 ty do chaty, 
a ja budtt tut w dupli (dziupla w drzewie) sydity; szczo tobi 
mij tato ska^y, to abys myni skazav". Sita wona w duple a win 
piszov do chaty. (Ob. Ltid, XIV, nr. 1, 4, 9). 

Ate pobyryznyk zacziev-si jeho pytaty: „a szczo tarn ska- 
^esz motodyku?*" „A szczoz kaiu, ja pryjszov za swojem py- 



_168 

6mom*'- „Nu, koly ty choczysz pySmo swoje widobraty, to idysz, 
aby myni na rano bato wi-orano izasijano i zawo?oczenOi 
i aby w kopach stojalo". Ate tot motodec tak-si zasumawaYy 
szczo ai ny znav szczo-si z nym gije; ide na dwir taj plac^y. 
A!e wona jemu ka^iy: „a ty czo ptaczysz, cyt! durnyj ny ptaoz, 
nyiary si, ska^^y szczo tobi tato kazav.^ «A szczoi^ kazav szczo 
aby na rano bulo wi-orano i zasijano i zawotoczeno i aby w ko- 
pach stojato^. „A ty si z toho zazaryvl idy lihaj ta spy; a ja 
pida na bita horu". Jak wijszia, jak swysnuta wdyjamynt, 
to jak- si ztekilo, t'ma t'menna, szczo hli ne buto de wpasty; taj 
pytajatsi: «a czo panna pottybuje?^ „Ja kaiu, aby myni na 
rano buto wi-orano, i zasijano, i zawoloczeno i w kopach stojato**, 
a sama piszfa spaty. Tat wze do swita, wona si schopyta^ i pi- 
szta jeho zbudy ty, i kaiy : „idy i abys vrte chody v pomyiy kopy, 
i zbyrav kotosie**. Ale wichodyt staryj pobyryznyk, taj kaze: „ow 
ce jak as szcze hirsza bida jak ja". „Nu, — ka*e pobyryinyk — 
idy motodczy lihaj ta spy, a u weczir aby znow do meny pryj- 
szov". 

Piszov win taj leh spaty; — spyt, spyt, dywyt-si: wte we- 
czir; wstaje taj ide do pokoju. Ale tot pobyryinyk ka^e: ,,idyz 
molodczy, aby myni na rano buy zolotyj mist czyryz mory 
i sribni galony i dyjamentowa pidtoha^'. Win ide na 
dwir taj ptaczy, a wona jemu kaiy: a ty czo' ptaczysz? skaiy 
myni?** Oj to durnyci bata toji noczi , ate typer to wylyka bida, 
szczo cyse nichto nyhodyn zrobyty**. „Cyt! n6 iury-si, ny ptacz, 
idy lihaj ta spy^ Win piszov spaty, a wona piszta znow na 
horu, Hospody I jak swysny znow w dyjamynt, a to takia si zte- 
kito, jak trawy ta lystu, taj ka^ut: „czo' panna potrybujut?" j,Ja 
potrybuju, aby myni na rano buv mist czyryz mory zototyj: i z sri- 
brn) my galonamy (porQczami), i dyjamentowa pidtoba''» a sama piszJa 
spaty. Doswita schopyta-si, i piszta jeho zbadyty, i ka^^y: „idy, 
abys na mosti stojav, a2 dokiw mij tato ny wijdy". Win piszov 
taj stav sobi na moski taj stojit; dywyt-si: wie ide pobyryznyk, 
taj kaze: „szczo, w*e hotowyj mist?" ^Wze" kaiemolodec. ,Nu, 
to dobry: idyz typer taj spy, a w6 weczir abys znow do meny 
pryjszov". (Ob. Lud, XIV, nr. 65). 

Piszov sobi motodec taj leh spoczywaty; spyt, spyt, dywyt-si, 
wie weczir; byre wstaje taj ide do pokoju. Prychodyt, a poby- 
ryznyk jemu kazy: „zawtra rano budesz na moim kony jiz* 



dyty^ «Na, dobry"*. Ide na dwir, tej tiszyt-si; ate wona jemu 
kazy: .a szczo kazav mij tato?* „A szczoi kazav. szczo rano 
maja na jeho kony jizdyty*. „A ty toho tiszysz-si szczo budesz 
na kony jizdyty I oj to szcze kirsza desit raz bida jak bulo dosy, 
bo to ty ny na kony bodeaz jichaty, ate na mojim tatowy; to 
traba wid perszoho kowale szczo na swit nastav kliszcziw; 
a wid perszoho mulirie szczo na swit nastay molotka; nu, ate 
ty ny 2ary-si; idy libaj ta spy^. Hospody, jak wijszta na wy- 
soka horoy jak swysuy w dyjamynt, jak-si zlekito takoho jak 
piska w mory, taj kaiat: .czoho panna potrybujat?'' „Ja po- 
trybnja wid perszoho kowale szczo na swit nastay kliszcziw, 
a wid perszoho mnlirie mototka". Jak toto si roztetito, jak za- 
cziely zemlo bnrlety, i najszly. Typer wona prynosv^ i daje jemn 
i ka2y: n^f^ i schowaj, jak tobi wiwydut konie, a ty jak siedysz, 
a mij tato jak bade lytity w horn, a ty abys za wucha kli- 
szcziemy a w hotowa klywcem^. Taj win szczos pojizdyy tro- 
chi, pojizdyy, a nareszti stahy wziely konie taj zawyly do stajni. 
Win typer prycbodyt do neji; i kaze: „8zczo2 ja typer 
maja robyty?'' Ate wona jemn ka^y: i»idy do chaty, jak tobi 
skate tato : sidaj I a ty kaiy : de znaja tarn sidaja, a de ny znaja 
tarn ny sidiga ; jak skaty tobi : pyj kawa ! a ty katy : myni kawa 
a tobi smota; a typer win tobi bady pokazuwaty pyiimo z bi- 
te w pyczietkow, a ty kaiy: to ny moje; jak tobi poka^y z czyr- 
wonow pyczietkoW; skaiysz: i to ny moje; jak tobi pokaiy 
z sy n w pyczietkow, a ty skatysz : at to moje ! i skaiy tobi : 
na ! a ty katysz : ja ny byra iz rnk ; jak poktady na stolyk kolb 
seby y to takiy abys ny bray, ate katy: aby tobi kynuy na tot 
stotyk szczo koto poroba^. Wchodyt win do chaty, a pobyry- 
tnyk lyiyt na taika i z zawiezanow hotowow, i krow jemn 
tecze z wach i iz hotowy. Taj katy jemn : .sidaj l"* ate win 
katy: .de znaju tarn sidaja, a de ny znaja tam ny sidaja, — 
pyj kawal — myni kawa a tobi smota; — pokazaje jema pysmo 
z bitow pyczietkow i kaiy: „ce twojef^ ,>nie, to ny moje; — 
pokazaje z czyrwonow, |,ce twojef*' ^nie i to ny moje; — typer 
pokazaje jemu z synow pyczietkow i kaiy: „a ce twoje?^ „at 
to moje; — i kaiy : i,na!^ ate tot motodeo katy: ,»ja ny byro z rak^. 
Win poktay na stolyk koto seby i katy : n^y vjl** — nie, ja ny 
ozmOi ate myni kien na ce6 szczo koto poroha''. Win kynny, 
a motodec wziey i schoway i pastyy-si w doroha. Typer wona 



j60 

witazyt z dupta , i kaiy : „sidaj lia meny, i jak najborsze wii- 
kajmo, bo aby nas ny zdohonyly^. 

Ate tarn do toho pobyryznyka poschodyly-si jeho czylednyki, 
taj kaiat: „toina motodcewy to wse iiarobyta twoja najmotodsza 
donka^. Win jak toto uczuv i ka^y : „idit jak najborsze, to szcze 
zdohonyty jich". Ale wona kaiy: n^nxx, pryktady wocho do 
zymli, cy ny hudyl*. Win pryklav wucho do zymli, i ka4e: 
ate to stracli szczos hudyt^ „To wie za namy lytie''. Nu, 
wona typer wzieia taj rozsijata-si prosom; a win horobci ob- 
honyt; ate toty jak pryl^kily taj ka^nt: „czotowiczy, cy-sty ny 
wygily jakych dwoji ludyj, cy ny lykity suda?" „Nie! ja ny 
wygiv nikoho". Taj toty wyrnuiy-si, a wona wstata, taj pote- 
kily oboji. A toty jak pryjszly do pobyryinyka, taj kaiut: ny 
zdybalym' nikolio lysz odnoho czotowika, szczo oblionyv ho- 
robci, aby proso ny jily**. Ate win kaiy : „oto'sty durni, to buto 
lysz wziety odnu wototkn prosa, ajemn oden wotosok z hotowy 
i wony-by zaraz baly tut oboje; idit my' zaraz jicli zdohonyty **. 

Ale wona kazy: „anu, stacbaj cy ny hudyt". Win pryklav 
wucho do zymli taj stuchaje, kazy: „oj budyt". Ale wona wzieia, 
taj rozsijala-si pszynycyw^ a win pase byka na mT>tuzku. 
A toty prylitajut taj kaiut: „czolowiczy, cys ny wygiv jakiech 
dwoji ludyj, cy ny jszly suda?" »Nie, ja ny wygiv". Taj wony 
wyrnuly-si nazad do domu. A pobyryinyk pytaje-si: „a szczo, 
nikobo'sty ny zdybaly?** „Nie, kaiut, iysz nadybalym' pszy- 
nycu taj czolowika z byczkom, szczo pas na motuzku^. „Oto 
z was durni, lysz buto wziety odno pyro pszynyci a jemu oden 
wolosok, a zaraz by buly tut oboje; idit! wy szcze jicb zdoho- 
nyty". 

Wony lytie, ale wona kaiy: „a nu, sluchaj cy ny hudyt?" 
Win sluchaje taj kaiy: »hudyt!^ Ate wona wpala do zymli taj 
rozill6ta-si wodow, i stala stawom, a win zrobyv-si kaczurom 
taj plywaje po wodi. Toty jak prylekily; i wie ny buto kuda 
dalszy ity, podywyly-si szczo nyma dorohy, taj wyrnuly si nazad. 
Ale pytaje-si pobyryinyk: „a szczo, nyma?* „Nyma" — kazut 
sluhy. nTaj nikoho'sty ny zdybaiy?" .Nie, lysz stawok i ka- 
cznr plawav po nim". ^Oto wy dnrni , buto lysz toji wody na- 
pyty-si, i wony-by zaraz buly tut oboji**. 

Nu, typer wona wstata taj lytyt Ale wie na dorozi a wona 
kaiy : »8kij!^ i kaiy : i,idyz ty do dbmu a ja budu tut try roki, bo 



_161_ 

myne mij tato zaklev aby ja kamynym 8ta)a^; i w2e zaczieia 
kamynity, i kaiy szcze: i,ozmy i jak najborszy stihny z palci 
perskin*'. Win jak stihnaV; taj wie bato trochi kamini, a re- 
szta zototo. I piszoY do domu. 

Win jak pryjszov do doma, jak ozdriv rodyczi jeho^ to 
z radosty az rozp)akaly-si; bo wie ny maty nagiji^ aby win pryj- 
szov. Zaraz zrobyly bal, za prosy ly sosid i tiszyly-si, szczo win 
swojc pysmo widobray. Tat wze promynnv rik^ w2e i dwa na- 
stupyv wie i tretyj. U4e kaiat jemu 4ynyty-si, a win i zabuv 
szczo maje drniyna w dorozi. Tat w2e i zapowidy wijszly, wie 
i wisile si zaczynaje, a win i zabav za swojn soprnhn. Ale 
prychodyt tarn na to wisile jakas bidna ^fcinoczka^ taj wchodyt 
do kuchni taj katy : „moiy warn potribno szwaczki, a ja wmiju 
krasno szyty^. Ale mama jeho kaie: „motj by ty izszyta so- 
roczku moma synowy do slaba^. ^Dobry". Taj dala jij polotno 
i nytky. Wona jak zaczieta szyty, taj za hodyna wie soroczka 
hotowa^ a mama jeho ai si zamita^ bo szcze ny wygita aby chto 
tak borzo izszyv, a szczo krasno wihaftawala; to tak jakby wi- 
malawav. Ate wona pytaje-si mamy: ^^a wy syna ^enyty?" 
A wona kazy: »syna". „Nu, kolyi wy syna ienyty, to prosza 
ozmit cysn para holabczykiw i postawty na stiv pyryd neho. 
Ate toty holabczyki warkotily szczos wse warkotily, a n&reszti, 
holnb holabczycha dziob w holowka; a wona kazy: „aha! typer 
myne bjesz koly'm stara, a dosys myne lubyv^ koly mij tato tobi 
kazav abys za odna nicz wi*oraw i zasijav i zawotoczyv i abys 
w kopy ztoiyv^. A win jiji znow dziob; a wona kaze: „aha, 
typer myne bjesz kolym' stara^ a dosys myne Inbyy, koly mij 
tato tobi kazav, aby czyryz mory bar zototyj mist i z sribnymy 
galonamy i dyjamentowa podloha''. A win jiji znow: dziob; 
a wona k&ij : „aha, typer myne bjesz kolym stara, a dosys myne 
labyv koly mij tato tobi kazay szczo budesz jichaty na jeho kony, 
aby tybe rozbyy, a ja tobi distata kliszcziw wid perszoho ko- 
wale szczo na swit nastav, a wid perszoho malire molotka, szczo 
na swit nastay". Ale win jiji znow, dziob; a wona kazy: ^aha, 
typer myne bjesz koly'm stara, a dosys myne labyy, a znajesz; 
jak za namy lykily, a ja si rozsijata prosom, a ty obhonyy ho- 
robci''. A win jiji znow: dziob; a wona znow ka^y: „aha, ty« 
per myne bjesz koly'm stara, a dosys myne labyy^ koly za namy 
lykily a ja si rozsijala pszynycyw^ a ty pas byczka na motazka. 

Pokncie. Torn lY. 21 



j62 

A win jiji znow: dziob; a wona katy: „aha, typer myne bjesz 
a dosys myne lubyv koly za namy !ykily, a znajesz jak ja si 
rozillela stawom, a ty-si zrobyy kaczarom i ptawaVjes po myni*. 
A win jiji znow: dziob; ^aha, typer myne bjesz, koly'm atara, 
a dosys myne Inbyy, a znajesz, koly myne mij tato zaklev w do- 
rozi aby ja kamynym stala, a ty szcze-si zdohadav, szczos zti- 
hnnv z moho palci perskin, a podywyisi na swij patyc szczo 
szcze na tim perstyny je polowyna kamyni a potowyna zotota''. 
Taj holnbczyki ztekity, i nichto ny wygiy de wony si pogity. 

Ate tot motodec podywyy-si na sw\j palyc, i zdobadaysi 
szczo jeho panna pryjichata. Typer win kaiky: ^hosti moji myii, 
pyryproszeja was i mojn naryczenn motodn pannn, bo ja z rado- 
sty i zaboy szczo w meny je 2inka, z kotrow ja may-si tynyty. 
Typer win wichodyt na dwir, a wona prokiw neho wijszia taka 
krasna jak wimal6wana. Taj jak-si obijmyly, jak-si zacznat ci- 
Inwaty, tak i z radosty i ntichy szczo az sercy trocbi ny pnkny. 
Typer win piszoy do cerkwy i wziely dlnb, i tjly sobi krasno 
i fiftjno ai do smerty. 



S9. 

chtopou 

00 sprzedal czoriowi 8wp]§ 8k6rf. 

Od HorodMkl (HorodDlea). 

Bay oden czolowik date bidnyj> i ny may z czoho tyty, 
lysz chodyy sobi na zaribki. Ai odnoho raza, pryjszoy do neho 
czort, i kate: „czotowiczy! prodaj myni swoja szkira, a ja 
tobi dam bobato hroszyj, i bndesz maty z czoho tyty". Ate toj 
czotowik kaiy: ^a szczoi ja wart byz szkiry? a jaik-by Ayy? 
nie!'' — Eaiy czort: «ja ny chocza z teby iywoho szkim zdoj- 
maty; ate at tohdy jak ty amresz"*. I piszoy czort i piynosyt 
jemn miszok hroszyj i kaiy: »na! tobi czotowicze hroszi, i abys 
nikoma jich ny iyczyy, lysz na swoja potrib jich powyrtay; 
a znow, szcze ty skata: jak abys koma chokiy poftyczyty, to 
abys ny bray w neho procenta, lysz aby tebe wartaway toji 
noczy jak tybe pocbowajat^. 



163 



.rs^'s^ K.'\ "y^^ 



I piBzoY czort do swoho pekta« Ate po kilkoch rokach, 
szcze toj czolowik proiyv mo^y zo dwacit lit, prychodyt do 
neho sosida, taj katy: ,kumy^ szczo to-si zn&czyt; szczo wy iz 
za motoda baly bidni, a typer pryjszlysty do gospodartwa ?^ — 
«0t» day my Boh szcziskie*'. — Ate toj aosida bohaczi kaiy: nkumy ! 
po'2ycz myni dwista sribnych, a Ja tobi ny zabawia i widdam 
z procentom''. Ate toj czolowik katy: i^kamy! ja u was procentu 
ny choczu; lysz abyste myne toji noczy wartawalyi jak myne 
pochowajat" I poiyczyv kamowy hroszi. 

Toj bohacz za dwa czy za try misici astarav broszi i pry- 
nosy t; ate toj Iwan szczo bnv wpyr6d bidnyj, szcze protyv szczos 
dwa czy try roki i nmer. A toj bohacz szczo maje jebo warta- 
waty, i piszov do cerkwy, taj poswityv sobi odeta i kosa. Tnt 
n2e po pohrybiy ide na wartn; taj stay sobi w botewach i ob- 
czyrknay-si kosow na okote seby, i stojit. Tut nie des bndy kote 
opiy-noczy, sluchaje: a to takiej wychor-si zwijay, szczo az zymte 
trise-si. Dywyt-si: a to bi^yt chort (czort), zwyrtiy-si i znajszoY 
hrib, i zaczynaje widhrabowaty. Wikiday zemla z jamy, i wi- 
taszczyy myrtwobo na werchi, i widkryy tranwa, taj pototeczyv 
myrtwoho, 1 zdojmyy z neho szkirn ; pozaprietnway z neho kosty, 
sky day w dyrywyszczy i pnstyy w jama, i zahrabnje hrib. A toj 
wartiwnyk uziey szkiru na kosa i trymaje na pteczych. Chort 
jak zasypay jama, i zwyrtiy-si za szkirow; dywyt-si, a tot war- 
tiwnyk trymaje szkirn na pteczych. I kaity jemu chort: ^^wyrny 
szkirn^ na szczos aziey?" A toj wartiwnyk kazy: „h na szczo 
ty z jamy bray?^ «6o myni traba^ ka2y chort. i,Eoly tobi traba, 
to i ja cbocza znaty na szczo tobi traba". Ate chort tak prosyt 
i prosyt, w2e i obicinje wylyka samu hroszyj, a wartiwnyk taki 
ny choczy wyrnnty. A chort ny moiy do neho prystnpyty, bo 
na nim bate wsio swiczeny. 

Ate chort kate: ^czotewiczyl ty choczy sz znaty, na szczo 
ja uziey? to zaraz badesz wygity, lysz daj suda szkirn, i zaraz 
wihrajesz sztyry woly". I day wartiwnyk chortowy szkiru. I dy- 
wyt-si toj czotewik, a z cliorta zrobyy-si czolowik, i zatieh 
szkiru na sebe, i kaiy: „a na koho ja typer podibnyj?'' „Na 
toho, szczo umer^. I kaiy jemn czort: „chodyi typer zo mnow, 
i pidem w syte^. Idnt oba sytem, a kote korszmy, stoja sztyri 
bohaczi. A odyn bohacz kai^e: «kumy! ta wy niczo ny wygily?'' 
^Szczo?** „Ta4y piszoy typer Iwan, toj szczo jeho nynki pocho- 



164 

waly*'. ^Szczo howorysz kumy?" »A bih-me, piszov". A czort 
katy do wartiwnyka: ^czujesz? toj szczo zabo^yv-si^ to a:^e mij!** 
Czort piszoY trochi dali i wyrnuv-si nazad taj kazy wartiwnykowy : 
„ty prylyszy^i trochi z zada , a ja ida w-pSrfid''. I znow ide 
kolo korszmy; i pomynnv tych bohacziW; i piszov na toto obistie 
de umer toj czolowik. Ate tot wartiwnyk pidsluchav-si szczo 
toty bohaczi sobi b6sidawaly; i pryjszov d'nym, a wony jemu ka- 
zat, szczo wygily Iwana. A win kaiy: „szczo wy howoryty? 
de wy wygily aby myrtwec chodyv". «AIe bih-me., kamy, ty- 
per piszov na swoje obistie**. „Anu, kamy; zakladim-si'' — ka^y 
wartiwnyk — szczo myni daste szczo to ny Iwan?^ „Jak-to 
kamy ny Iwan! to ja tobi daju zaraz sztyry woty**. I zaioiyly-si, 
a drabyj bohacz pyrytiev jim raki i piszly na jeho obistie. Pry- 
szly taj dywint-si, a tot czort chodyt po obori. A bohacz kazy: 
,a szczo^ ny Iwan?** i,Nie, kumyl to ny je Iwan". ^^Ale kamy, 
to bih-me Iwan". — A kuhot, knkarika''. Ato^ jak-si zwije wy- 
chor, szczo ai trochi dach z chaty ny zirwalo. „A szczo kamy, — 
kaiy wartiwnyk — Iwan?" ^Nie, kamy, prawda szczo ny Iwan". 
I piszoY do doma, i pryhnay woty toma wartiwnykowy ai do 
doma, do neho. 

W tij bajeczci je dla wsich nas dowid, aby Boha na-darmo 
ny wzywaty, i szczoby daszu nywynnu ny zaharazdyty czortowy. 



ohtopcu 

CO sif nikogo nie \^k»i, Adi palamara w dzwonnioy, ani nmarlych w tru- 
piarni, ani kot6w i diab}6w w zakletym zamku, gdzie car mu trzy razy prz^- 
nocowad kazi^. Dopiero sif przelfkl, gdy mn znienacka zimn| wod§ na 
plecy wylano. 

Od Horodenki. 

Oden czotowik mav dwa syny. Oden-iy starszyj syn laba- 
wav-si doze tradyty gospodarstwom ; a motodszyj lysz za komy- 
nom sygiy. Az odnoho raza, chtos awijszoy z nadworiu do chaty, 
i kazy: „ach! jak-iy ja si napadyy, ai myni moroz po tili pi- 
szoy*^. Ate toj motedszyj syn, (szczo sygiy za komynom) ka^y: 
„a koby -to, ja si napadyy, aby myni moroz po tili piszoy". A otec 
jema katy: ^^a tyi nyrobo badesz z toho chlib jisty?** ^Ny ia- 



166 

rit si tatu, ja lysz abym-si nawczyy bojaty i aby myni moroz 
piszoy po tiliy taj |a bitszy niczo ny choczn^. Ate na toj raz 
wchadyt do chaty palamar, taj kaiy : „dajty jeho dmeny, a ja jeho 
nawczQ bojaty-8i| tak szczo jemo moroz po till pide**. I wziev 
chlopci do sebe. 

Tat wie mo^y buto w opivnoczy, a patainar kaiy: ^idy^ 
ta budesz dzwonyty". A sam piszov des na wprawee i wiliz 
na wikno u dzwinnycy. A toj chlopak dzwonyt, dzwonyt, dy- 
wyt-si: a na wikni szczos sydyt. I pyrystav dzwonyty, i dali 
na horn za nym. Jak-by si bay patamar ny obizway, i bay-by 
ho rozbyy. Skoro rano, wziey palamar chlopci powiy nas^ad do 
jeho tata, i kazy: Ja ny znaja szczo wy z nym badety robyty? 
ja jak-bym si buy ny obizway i buy-by myne na smert zabyy". 

NUi i szczoi robyty? byre otec i razdilaje jich majetkom. 
Starszomu daje wse gospodarstwo, a molodszoma zplaczuje hri- 
Bzmy, i day jemu sto zototych. Ate tot motodszyj syn jak wziey 
sto ^totych, taj ide w swit^ i wse swoji howoryt: ,koby myne 
chto nawczyy bojaty-si, to dam jema sto zototych''. Ateideczo- 
towik i kaie: i,ja tybe nawcza bojaty-si tak, szczo tobi moroz 
po tili pide". J day toma czotowikowy sto zototych. Tut uie 
dobry zmerkto-si; byre i wyde toho motodyka do truparni ; a w tru- 
pamy buto sim myrciw. Win zamknuy jeho w trupamy, a sam 
piszoy do domu. Ate toj motodyk naktay sobi wohniu> taj hrije-si, 
i ka:fcy: „anu, wstawajty, brati ta zahrijty-si I'' A wony nic i ny 
turajut. Win byre po odnomu i obsadtuje koto wohniu, i sam 
siy mjiy nych i kaie: ,ja ny znaju, cy wy-si hniwaty, cy szczo 
na meny, choc si hniwajty, choc ny hniwajty, to ja si was ny 
boju^ ate was proszu abysty-si trochi widsunuly wid wohniu, bo 
szmatie na was pohoryt*'. A wony nic i nyturajut. Tat bady 
wie des koto o-piynoczy, a smert mata obchodyty swoje wisiie. 
Jak-si zwijay wityr, rozduy bilszyj wohon, i zhorito szmatie na 
nych. Ate toj motodyk kaiy: „a wydytyl ja wam kazay aby- 
sty-si powidsuwaly, a wy ny chokily; to ja wam ny wynyn". 
Taj wziey i posktaday jich ridom i sam leh myzy nych. Pry- 
chodyt tot czotowik rano, dywyt-si, a win lyzyt my^y trupamy 
taj kaiy: ^ny may ja czoho tut bojaty si, aby myni moroz po 
tili piszoy". 

I widobray swojech sto ztotych taj ide w swit, i wse odno 
kazy: „koby myne chto nawczyy bojaiy<si; aby myni moroz po 



166 

tili piszov^. Ate tat iz zada ide czotowik jakie6 i kaiy: „Mo- 
lodykn! ja tybe zawydn w takia miscy, szczo ty napadysz-si 
tak, szczo tobi ai moroz po tili pide^. ;,Na dobry, bo ja toho 
chocza*'. Taj idut oba. Pryjszly do odnobo wylykoho mista, i po- 
wyrnuly do korszmy* Ale win wse swoji howoryt: ,koby myne 
ohto nawczyy bojaty-si, aby niyni moroz po tili piszov; to dam 
jema sto zototych**. A iydok kazy: Je tut w naazoho carie ta- 
kiej zakletyj zamok, to az tarn nawczysz-si bojaty tak, szczo gi 
tobi moroz po tili pide^. Ale iydiwoczka kaiy : „szkoda takoho 
motodoho chlopci, szczo marny zahyny bo cbto tam naczawav; 
to rauo w4e nyzywoho winysut". — ;,Nyiorit-si, kobyto, ja si 
nawczyv bojaty, aby myni moroz po tili piszov". 

Tut zaraz daly znaty do carie szczo je takiej motodec i cbo- 
czy w zakletim zamku noczawaty^). Ale car ka^y: ^zaklycz 
ty jeho do meny, aby ja podywyv-si na neho*. Prywyly jeho 
do carie, a car kaiy: „szkoda tybe motodczy, bo ty tam darno 
zahynesz^. ^Nie, caria, ja lysz choczn aby ja tak napadyy-si, 
aby myni moroz po tili piszov". „NuI — kaiy car — koly jeho 
tak da^y kortyt tam noczawaty, to zawydit jeho do zamko ; jak 
pyrynoczaje try noczy, to dam za neho swoju donku i polowynu 
majetka^. 

Zawyly jeho do zamkn i daly jema poskil i wyczeriu. Ale 
win kaiy: „dajty myni try riczy ny-zywi; persza ricz: wohon, 
draharicz: tokarni; tretaricz: siczkarni zrizakom. I za- 
raz jemu prynesly. Win zaraz naloiyv wohnia, siv sobi pyryd 
picz taj knryt lulku. Ale dywyt-si: a w knti czornyj kit; 
taj hyc pid komyn; a tat znow i drahyj kit; oden siv z odnoho 
boka, a drahyj z druhoho boka, taj hrijut-si. Ate toj molodyk 
kato: «czo'8ty-si tak braki zasamawaly; rooiy by my trochi 
w karty hraly". A toty koty kaiat: „hrajmo". I zacziely hraty; 
ate win kaiy : Ja labia z wamy hraty, lysz ny lubiu szczo wa was 
taki paz6ri wylyki; jaby wam prytiev trochi, lajby balo lipszy". 
Ate wony katut: ^ana, kobys nam trochi prytiev^. Win zaraz 



') Obacz: Ludy Ser. Ill, str. 119, nr. 3, a ma podobne rysy i nr. 2. — 
Ser. VIII, str. 133, nr. 63. Obacz takie: J. W. WoH : Niederlcindi- 
sche Scujen (Lipsk, 18d3, Dr. 431, 438. — F. Sch{5nwerth: Atis (Jet' 
Oberpfalz (Augsburg, 1858, II, str. 405. 



|67 

2a8zrab6waY w tokarniu; taj rizakom obrubav. Posldaly wony 
sobi koto stola, taj hrigat w karty. Ate win jich wse pyryhra- 
way, i zrobyy-si myiy nymy wylykyj kotot, taj cbokily jeho za- 
maozyty. Ta win azdriv szczo ny tert, taj pirway rizak, jak za« 
czne rubaty, a to takie si ztetito jak chmary. Odni niawkajat, 
a drahi swyszczat a tret! wihrymujat. A win j^ksi zawychnay 
i wirabay taj ponosyy wyrenkow (wQborkiem) n 8taw na wodn, 
taj zaraz knry zapijaly; win piszoy do waAkirie (alkierza), taj 
leh spaty. Car rano wchodyt do zamka, taj kaiy: ^azkoda ta* 
koho motodcie szczo niarny zahyb^. Ate win pidojmaje hotowa 
taj katy: ^ny may ja czoho tat bojaty-si; aby myni moroz po tili 
piszoy*'. A car \i zadywaway-si taj kaiy: Ja ny nagijay-si 
aby ty iywyj rankn doczykay; na, ate skaty myni, szczo tat 
bato w noczy?^ „A szczoi carin — kaiy motodec — hralym' 
w karty, ate moji kolagi (koledzy) maly daty wylyki paz6ri, 
a ja jim obrabay, a wony cbokily myne dnszyty, a ja jak pir- 
way rizak, jak'im zacziey rabaty, takie-si ztetito jak chmary; 
a ja bet porabay i ponosyy do stawa, i zaraz kary zapijaty i nic 
nte ny bato czaty ani wydaty*'. Ate car ka2y: ,odna nicz py- 
ryjszta (przeszta), ate droha to ny znaty jaka bade*. I piszoy 
do doma. 

At tat ate dali i draha nicz prychodyt. Win naktay wo- 
hnia i siy sobi koto wohnia, taj karyt lalka. Slachaje, a to 
szczos horkaje w komyni, tig hlap na wohoA ; win dy wit-si : a to 
potowyna czotowika. Ate win ka^y: „to odna potowyna 
je, a draha de?* I zaraz draha wpata potowyna. Win wziey 
i sktay do knpy i zrobyy-si iywyj czotowik, taj katy: „a ty na 
szczo kilko potratyy mojich towarysziw? — i kaiy — az ja tobi 
kincie dojida''. I pirway jeho za czaprypt. Ate tot motodec 
jak pirway rizak, taj zrabay jema hotown i witaszczyy na staw. 
Taj win dywyt-si: a to ide jich mo^z desit; i prynesty d&- 
wiet botow myrtwych, i zaczynaiitt hraty-si w kaczatki. Ate 
tot motodeo kaiy: „auay i ja badjr z wamy hraty-si w kaczatki; 
ate szczo^y koly waszi kali ny krahli^. I ka^y: „dajty jich snda, 
a ja warn w tokarny obkrai^a^. I wziey za8zrab6way w to- 
karnia i obrabay, i wie li^zy si kityly (toczyly). Jak zacziey 
motodec hraty-si z nymy r'pyryhray jich. Ate wony rozserdyly-si 
i pryskoczyly do neho^ cbokily ho zamnczyty. Oj, jak pirway 
rizak; jak zaczne robaty, i wirabay bet szczo do nohy, i pono- 



m 

syy na staw o wodu. Tat zaraz kary zapijaly, i wte niczo ny 
balo czuty. Win poloiyv-si spaty; spyt. 

Ate car rano wchodyt, dywyt-si: a win lyiyt doliw-lyc (na 
d6t twarz4). I kaiy car: „a wydysz nybozy, az typer tobi kin- 
cie dojichaly''. Ate win pidojmaje hotown taj kaiy: „ny may ja 
czo tat bojaty-si aby myni moroz po tili piszov^. A car at za- 
dywuwav si taj kazy: Jak-iy tobi si tat nocznwato?" ^Dobry — 
kazy motodec — hralym'si kaczatki ; a ja jich pyrybrav a wony 
myne chokily zamaczyty ; a ja jak pirwav rizak, i kazdoma ho- 
towa widkiev i porabav taj ponosyv u woda". 

Wie i draha nicz pyryjszla, tat wie dali i treta nastapaje. 
Win naklay sobi wohnin i siv pyryd picz taj karyt lalkn. Ate 
pizno w^e daiy, dywyt-si: a to ide jich mo^.y zo szist, i nysat 
tranwo, i zataszczyly do zamka, a samy powtikaly. Win roz- 
kryy tranwn, a tam myrtwec. A win ka^y: „to pewny tot 
palamar, szczo ja jeho trochi ny rozbyy na dzwinnycy, ta may 
nmerty*'. I byre myrcie i taszczyt do wohnin, aby si zabriy. 
Ale szczoz: z odnoho bokn hrije a z drahoho stadenyj. I wziev 
myrcie wid peczy i poktay na poskil (posciel) i nakryy jeho ko- 
iachom, a sam leh koto neho, i kazy: „dwa borszysi zahrijnt^. 
I jak zacziey dychaty na myrcie ; taj myrtwec o2yy. Wstay 
myrtwec i pirway jeho za szyjn i chokiy zaduszyty. A motodec 
kaiy: „a to za toto, szczo ja tyb6 rozihriy^. Hospody! jak pirwy 
jeho, jak nym wri2y do zymli, a win znow zastyy, i zataszczyy 
jeho nazad do trnnwy i wikinay na dwir. A toty szczo pryne- 
sly; i wziely jeho nazad. Win znow siy sobi pyryd picz taj ka- 
ryt lalku, dywyt-si: a to ide znow takiej staryj a sywyj jak 
motoko; a boroda a2 po kolina, taj karyt Inlka^ i kazy; „a szczo 
ty sobi typer hadajesz? ai typer ty w mojich rakach zahynysz, — 
i kaiy — anu , chody do moji kazni \^ I ide motodec za nym. 
1 pryjszly do kuzni. Tut staryj czort wziey perszy sokiera, taj 
jak adaryy w kowadtO; a sokiera zarnata. Ate toj motodec jak 
pirwav sokiera^ jak ataszczyy w kowadtO; to ai si rozkototo. 
Win jak pirway starobo za boroda, taj zapcbay w kowadto; 
a staryj jak zaczne pyszczy ty, tak szczo a2 zamok dryiiy, i kaiy : 
^motodyka! wsi majetki szczo je w cim zamka, dam tobi^ lysz 
pasty myne ^ywoho, naj ja idn sobi a swit**. I wziey motodec^ 
rozkotoy kowadto i witihnay staroma boroda. Zaraz day staryj 
czort metodcewy klucz, i kaiy: „chody za wnow (mn^i)*'. I priwiy 



169 

jeho do dwyryj; ate tot sktep to tak hliboko, szczo i nichto by 
jeho i nynajszov, i katy Jemn staryj czort; ^anoi widmykaj 
dweril*' Win widomknav, dywyt-si: a tam try kufi ztota, 
i katy jemn staryj czort: ,o cysie persza kafa ziota to carewy, 
a dmba dla tebe, a treta abys rozday bidnym*. I szcze raz 
skazay czort: „typer aie naj noczqje chto choczy^ to wte ny 
maje-ei czobo bojaty ei". I piszor sobi czort bet u swit Mo- 
todode6 piszoy do wankierie, i leh spaty. 

Bano car prychodyt i kaiy: ^wydysz nyboty, dwi noczy 
to§ pyrynoczuway, a tretoji noczy to wte6 mnsiy zabynnty*. Ate 
motodec pidnymaje hotewn, i katy: „ny may ja caria czobo bo- 
jaty-si, aby myni moroz po till piszoy". A car ai zadywnway-si, 
i katy: Jakid tobi nocznwato-si seji noczy ?^ I rozpowiy win 
carewy wse sczo wygiy i kaiy: ,,chodit carin, ja warn szczos po- 
katn^. I zawiy carle do sklepn. Pokazuje carewy skarb szczo 
jemn czort widday, i kaiy: «carin! odna kufa ztota, to dla was 
a draha to dla meny, a treta to bidnym rozdaty*^. I zaraz car 
zawiy jebo do seby^ i day swojn donka za neho. 

Ate szczoi motedomn carewyczn wse odno na hadci, i ka^y: 
„Koby to ja nawczyy-si bojaty, aby myni moroz po till piszoy.' 
A tnt pastnch kaiy: Ja motedoho carewyczi napndin tak, szczo 
jemn moroz po tili pide". Ate car staryj kaiy: „jak jeho nawczysz 
bojaty-si, to raajesz w meny myskn czyrwonych^. Motodyj care- 
wycz leh spaty, a najmyt nabray sobi konowkn tedn z wodow, 
i prychodyt do motedoho carewyczi, i jak bnchnny na pteczi stu- 
denoji wody, a motedyj care wycz az zir way-si i kaiy: .atei to 
ja si napadyy tak, szczo ai na myni moroz piszoy po tili''. I za- 
raz car day najmytowy myskn ztota za to, szczo napndyy mote- 
doho carewyczi. 



31. 

Gazd a 

CO zjad} pray dmierci zteto, a parobek odebral je przy pomoey exarta. 

Gvoidsiae. 

Bny oden wylykij bohacz, i may majetok i hroszyj byz ra- 
chuby. Ate szczoi? koly dnszn swojn czortowy zapysay. Taj 

P«kael«. Tom ly. " 



no 

odnoho razU; w2e pryjszov termin, aby dusza daway — i szcze 
sobi pyryd 8m6rty w kazay zwaryty hreczczinych hataszok (kla- 
sk6w) i wziey zbanok czyrwonych (dakat6w); taj siy sobik oto stota, 
taj zasztrykaje broszi , taj jist ; bo mil tel bato jich lysziety. 

Ate najmyt' stojit taj dywyt si szczo jeho gazda jist broszi, 
taj kate: ,»gazdo! dajty myni chot' dwa czyrwonii taty ja bidnyj, 
i ny maju z czoho tyty, a wy hroszi jiste; a wony odnako ba- 
dut w was hnyty*'. A bohacz iz serci wziey taj wikinoy dwa 
czyrwidci; taj ka^e: „iia, na, tobi! napasty tydiwska, na! taj 
idy w poly oraty!'' Ate najmyt zaraz schoway sobi broszi taj 
piszoy do ptaba; a bobacz wie dojidaje zbanok czyrwonych, 
i szcze lyszyto-si dwi halaszci. Taj zaraz pislay w poly za naj- 
mytom^ aby prynis nazad jemn tych dwa czyrwoni, bo wie ny 
may z czym dojisty hataszkie''. I zaraz pobihly w poly za naj- 
mytom i nim najmyt pryjszoy, a gazda wie tym cziesom pom6r. 

Najmyt wyrnuy-si nazad w poly; ate ore tot ore, taj tak 
sobi damaje: »koby wie pochowaly gazda!. a ja pida na cwyn- 
tar i widkopajn taj muszn wibraty z neho toty czyrwinci*. A tat 
wie wyczyrije; byre najmyt woty, taj honyt do domo. Tat wie 
drabyj den, majat gazdu chowaty; ate najmyt ztahodyy sobi ry- 
skal i topata, taj czykaje w6czyra. Tohdy wze pochowaly ga- 
zda^ lady poschodyly-si na obid^ pjat, jigie (jedz^) za nyboszczyka 
dasza^ a najmytowy wse odna hadka. Tat wze dobry smerktO'Si, 
a najmyt jak sobi dobry pidpyy, taj byre ryskal i lopata taj ide 
na cwyntar. 

Prychodyt wie do bramy, wtworyy bramn, taj pastyy-si 
ity na brib ; dy wyt-si ! a na hrobi (iy wotworiaszczyj chrest pry 
nas) sygie (siedz^i) sztyry szatany. A win jak jich zobaczyy, 
taj ai napadyy-si, i zo stracha jak hrymnay bramoW; tak szczo 
ai rozskoczyta-si, i piszoy sobi do doma. 

Ate drahoji noczy damaje sobi tak : ^^chot'by jich tam i de- 
sit sygito!'' I piszoy do korszmy, taj dobry napyy-si, i byre 
znow ryskal i topata, taj ide na cwyntar. Prychodyt wid (do) 
brami, dy wyt-si; a to wie lysz od6n sydyt; a win i toho odnoho 
napadyy-si. Ate tot czort kaie: »ny bij-«i, chody sada^. Takij 
win prychodyt wid n6ma, a czort jema kaie: ;,skaiy myni czoho 
ty toji noczy prychodyy sada?^ A tot najmyt kaie: Ja skaia 
wam po prawdi; czoho ja prychodyy; bo cyse mij gazda, a ja 
w nego staia^ a mij gazda jak may amyraty, taj izzjiy zbanok 



czyrwonychy a ja chokiv jeho widkopaty i wibraty z neho toty 
czyrwoni, bo wony odnako budot w nim hnyty; a ja bidnyj ny 
maja zczoho iyty"". Ale tot czort kaie: „ny 2ni7-si> budesz 
maty z czoho tyty, lysz ozmy sztyry razy ryskalem persty taj 
kien myni w pain*^. Taj tot najmyt zaraz zakopay sztyry razy 
ryskatem i rozpyczietav brib; a to jak si zwijala wychir (wi- 
chnra) i na sztych minoty wikmtyta z6inla. I zaraz czort jak 
pirway bohaczie i jak nym brymnuy do zymli, tak szczo az t61- 
buchi z nebo wiskoczyly. Taj kaiy czort do najmyta : ,o typer 
majesz czyrwoni, wibyry sobi; i abys skieday do jamy, i zasy- 
pay tak jak bolo*. Taj jak si znow zwijala wychir i afatyto 
totnb z bohaczie, taj ponesto w bez-wisty ; a najmyt jak wibray 
czyrwoni i zasypay jamu; taj piszoy sobi do domu, i wte may 
z czoho zyty a2 do smerty. (Ob. Li4d^ YlII, str. 172). 



89. 

Czart i chldb. 

Od Owoidica. 

May odyn czotowik dwanatsit syniw; a do toho may 
duzy wylykie bohactwo. I tak tot czotowik jak wikochay (wy- 
chowat) tych dwanadsit syniw i dti^y nymy si tiszyy; tak wte 
pryjszoy czies^ aby jich 2ynyty; i zacziey tot czotowik iz swo- 
jew 2inkow rozhaduwaty, de-by jim Pinkie wiswataty. Ate naj- 
motodszyj syn kaie: ^Tatku, je w tim i tim syli takiej czoto- 
wik szczo maje dwanadsit doniok'' ^). 

Jak-26 jich tato lysz toto wczny, i zaraz kazay synam zapri- 
czy koniy i pojichaly oboje z iinkow do toho syta, i pryjichaly 
do toho czotowika szczo maje dwanadsit doniok ; i zaraz tot czo- 
towik pryjmyy jich za hosti i szczo6 wony si troszki pohostyly. 
At nareszii ka^e tot czotowik , tych syniw tata tak: „Ja czay 
szczo wy majety dwanadsit doniok, a ja maju dwanatsit syniw, 
cy ny mohly-by my jich pibraty ?^ A tot czotowik , tych doniok 
tata ka^e: „czoma! jak Pan Boh dast, to bndem' sobi swatamy**. 
I zaraz zrobyly sobi wimown, aby za misii bnto wisile. I po- 



'} Pocz^tek jak w bainiach nr. 24 i 26. 



172 

jichaly sobi rodyczi do domu, i zacziely tahodyty-si na wisile. 
Ate wie piyjszoY czies, tj zaczynaje-si wisile; rano, dazy ra- 
neiko, poscbodyly-si syny, i zaraz tato i mama daly jim blabo- 
slowenstwo i pastyly-si jichaty do slubu. Ate, najrootodszyj kate 
tak: njigty wy braki do slaba a ja lyszo-si, bo myni takiej czies 
zajszov, aby ja si lyszyv doma; a wy jak ozmyty slab, to aby'sty 
myni moju nigmotodsza sopraha prywezly, a ja at doma ozma 
slab"*. I tak zrobyly braki. Pojichaly wte do siaba, wziely slab, 
i zaraz po slabi piszly na obid, ate wie po obidi, szczos powy- 
sylyly-si, i zacziely-si zbyraty do doma. Ate'jidnt w2e, a to 
doroha dyt6ka; i zacbopyta jich w dorozi nicz; a tota nicz bata 
dozy temnai i ny mohly wie dali jichati, i masily noczawaty 
na poly. 

Ate czort daiy bav zawystnobo oka na nych, szczo dwa* 
nadsit brakiw ta dwanadsit syster wziely sobi za zinky. Taj 
wie des moij buto koto opiv-noczy, jak w2e dobry wisilni za- 
snoly, a czort tak jicb obmurawav szczo iadnym sposobom ny 
mohly-si wiratowaty. I zaraz czort piszoy do toho najmotod- 
szoho syna szczo si lyszyv doma, i hadav sobi szczo i jeho za- 
mnczyt. Ate tot najmotodszyj znav wse szczo>si state w dorozi, 
i zaraz wziev chlib i winis do sinyj i poktav nazamok, asam 
wyrnav-si nazad do chaty, taj leh sobi na poskil. A czort pry- 
chodyt) i chokiv rozimknuty, pastyv-si do zamku, a cblib pryczi- 
pyy-si jemo do rakie. A czort tobdy kate do chliba : „ A szczoi 
ty za chlib ?^ ^^Ja alutn cemu gazdi^, kaie chiib. Ate czort 
znow pytaje-si jeho: „ate dobryj ces twy gazda?'' «Ej de do- 
bryj? wie nichto takoji mnki (m^ki) ny maje nigde na swiki, 
jaku ja moko w nebo majn'^. .A jakai to muka w neho? jak 
win tybe mnczyt?'' pytaje czort. „0 tak myne muczyt: byr6 
taj zaprihaje sztyry woty w ptnh, i byr6 taj pory zemln, a witak 
byr6 myne, taj rozkidaje po rily, a witak zyliznymy znbamy 
myne pory ; a jak wie myne dobry popory, i lyszieje myne w poly, 
a sam ide do domo, tak myni wie tekszy-si troszki zrobyt^ ija 
zaczynajn powolynki witazyty z zymli, taj rostn powoly do hory; 
ate jak ja wte dobry pidris i pozovk abo pobiliy^ a mij gazda 
zaraz byre kosu w rnki taj rubaje myne popry sama zemla i wa- 
lyt myne do zymli, a witak byre taj wieij myne w snopy, i ro- 
byt z meny kopy; a potomu byre myne na wiz taj wiezy myne 
waiyszczym; taj wyze myne do doma i ktade myne w styrta; 



J73_ 

a witak sklyczy hajdamachiw, taj skiedajat myne Iz Btyrty ua ze 
mln taj bjat myne cipamy, a witak byre taj wije myne, rozditaje 
myne wid moji odeii, i ja wie hoiyj stana, a potomu byre myne 
taj saszyt, i pidsiwaje myne, i wyze myne do mtyna i m^ly myne 
na mukUy a witak wyze myne do doma i syply myne w koryto 
taj syply wody i zawdaje kwasom i ja maszu kiesnaty; jak ja 
wie dobry rozkiesnn-si a win tohdy byre myne taj misyt, a wi- 
tak byre taj palyt w pyczy, tak szczo a^ picz czyrwona; a wi- 
tak byre taj myne w picz sadiieje, taj spycze myne, a jak ui% 
myne spycze taj tohdy byre taj myne wze jisf. Jak rozpowiv 
chlib wsiu swoju muku, a czort kaie: .koly to takiej twij gazda! 
to ja ny maju-si szczo z nym zaczipaty. 

I zaraz piszoY czort taj rozwalyv mory, i wipnstyv wisil- 
nych. I wony szczislywy powyrnnly do doma. Jak pryjszly 
braki z ^inkamy i iz rodyczimy do domu, taj prywezly tomo naj- 
molodszomn jeho drniynn, i zacziely jemu rozpowidaty szczo maly 
w dorozi. A win jim kad^e tak : i^jakby i ja buv z ,wamy poji- 
cbav do slaba, to bym' bnly wsima zahynnly; a tak, ja iyszyv-si 
doma, i tak Pan Boh toto wse pyryminyv''. I zaraz piszly do 
c^rkwy, i najinotodszyj syn wziev slab iz swojew soprnbow, i zyly 
sobi wraz z rodynow spokijno ai do SDierty. 



33. 

Poprawa sk^pego ksi^dza. 

Od Horod«nkl (8tnylcx«). 

Bay oden ksit^dz, a}e takiej bav bohatyj szczo ma pary ny 
bulo; a do toho szcze buv duiy skupyj, i malo, dozy-malo da way 
swojij czelidy jisty; a chliba takoho mav szczo az giergielyci 
jita, a swojij czelidy zietuway daty. Ta odnoho raza skazay win 
na pared dwoma dniemy swoma firmanowy, aby sobi ztabodyy 
obroka, bo pojidym na bal. Ale slahy jak wczuly szczo pojidy 
ksiqdz na bal, i zaraz skienaly-si po kilka krejcariw i naknpyly 
tunni firmanowy chliba, aby may sam szczo jisty w dorozi, i na- 
powily jemu tak, szczo: abys na balu ny bay, i do doma zaraz 
ny pryjichay. Ate wte ksiqdz kazay zapryhaty koni, a firman 
zapakuwav sobi chlib w obrik, tak aby ksiqdz ny znay, i poji- 
chaly. Taj ksi^^dz ny bray sobi chliba na dorohu. 



174 



^ ^ -^ -^ -^ . 



Jidut wony; jidat; jak zajichaly w lis> i zachopyla jich nicz 
w lisi, i ^szczoi tut typer badein robyty ?'' kaie ksi^dz. ^A szczoz^ 
kaze firman — ^budem noczuwaty do ranku^. Taj firman dav 
konim jisty, a sobi dobav bocbanyc chliba taj sir sobi za korcz 
taj jist. A ksi^^dz nagijav-si na bal, taj doma niczo ny jiv 
i chliba ny brav na dorohu ; taj musyt hotodyn lihaty spaty, na 
bryczci. Firman jak dobry popojiv, taj lysz wody iidaje, a ksi^dz 
hotodyn taj slynku prolygaje. Ate tut wze zrobyv-si den, zaprieh 
firman koni lysz-by jichaiy Ta szczoz? koiy ny znaty kuda. 
Byrat wony taj jidat; ate szczoz koIy wie dorozi konec wijszov. 
Zliz ksi^dz z bryczki, taj piszov doroby szukaty, a firman tym 
cziesom dobav sobi chlib i siv sobi za korcz taj jist. Ate pry- 
chodyt ksi^dZy taj kaj^.e: „chodyy ja szakaty doroby, a typer ty 
idy ta szukaj''. Ate firman mav cfalib wte na-pohotowi, taj pi- 
szov szakaty doroby, a win ny tak doroby lysz koby de wody 
najszov, aby sam si napyv taj chadoba. Ate jak piszov firman 
lisom, i zajszov a2 nad jakas riku, dywyt-si: a tam ny wydko 
nigde porona (proma) ani odnoji chatynki. I wyrnav-si nazad 
do bryczki, taj kaze: szcze nyma nigde datszy doroby lysz do 
wody. Jak pryhnav wie wid wody, i dav troszki konim jisty, 
a tym cziesom i zachopyta jich drafaa nicz. Nu jakos wony py- 
rynuczuwaly ledwy ny-tedwy doczykaly-si dnie. 

Ate firman wydyt szczo ksi^dz dnzy zhotodniv, i zaprieh 
koniy taj powoly wijichav z lisa, i wie pastyly-si jichaty do doma 
nazad. A tam pid lisom bnta chatyna pobyryinykowa. Ta 
ksi^dz kaie do firmana: nPidy ta, ozmy chot' wohniu*'. I piszov 
firman do chaty ; a pobyryinykowa iinka masto robyta, taj kaie 
wona: „mo4y by sty-si napyly maslenki?^ „Ta czoma? jak wa- 
szi taska, to dajty troszki, to ja napju-si" I data firmanowy 
hornietko maslenki, taj wipyv i podiekawav, taj wziev wohniu 
w iulku taj ide. Ate tota pobyryznykowa iinka wijszta za nym 
na dwir, taj kaze: „raozy-by i jigomosc pyly maslenka?" „Yj, de 
by wony pyly^ kaie firman. Taj piszov do bryczki. Ate ksi^dz 
pytaje-si: „szczo to wona kazata?" „Yj! wona kaie: moiy-by 
jigomosc jily prosienka^. A ksi^dz kaie: „jaka wona darna 
baba, ja trybuwav swoje sino jisty ta nymoi, nyto prosienka, 
byry jak najborszy, ta hony do domu". Pryjichaly w4e do doma; 
ate ksiqdz zdybav najmyczka swoja na brami, taj kaie: ;,a ty 
kiula ideszV^' ,,Ja idu do sosidy, wohniu^ — kaze najmyczka. 



m 

A ksi^dz ka^^e: »wyrny-si! taj ozmy sobi chliba; bo znajesz koly 
idesz, ate ny znajesz koly pryjdesz*'. 

I wid toho czieso w2e ynakszy balo sYuham na charcz ; w^^e 
tak ptawaly w dobri jak swyni w bahni. 



34. 

Rozimieszaj^oe przyrostki ^). 

Parobek a gasdy wjfitnijl sobie 7 ziarn iyta i poszed} w iwiat. 
Z karczmy zabral dw\ kogatki co zjadly ma to iyto, a potem dwa barany 
CO pobily kogQtk6w. Baba i dziewka przyrorty do baran6w, chc|c im 
astraydz welny; do baby przyrosla lopatka mlynana i sam miynarz. Wszystk^ 
t^ czercdf prowadzi parobek pned zamek i rozimiesza t^m pann$, 
kt6rej przedtem nic rozimieszyd nie zdoMo. 

W odnoho gazdy buy sitaha. Ate win jak stawav na stnzbu, 
taj nyzhodyy-si z gazdow: szo mu maje daty, lysz taky tak: szo 
gazda scliocze sam daty, to win to nrnsyt dobrowiino pryjmyty. 
Win stuzyy sim rik, taj kaie: ;,Ja w2e sobi jda*'. A gazda 
wziey taj day mu sim dzeren ^yta^ a win niczo j stowa ny 
skazay, lysz wziey taj piszoy. 

Ate ho zachopyta nicz, a win wprosyy-si w jakohos gazdy 
na nicz. G-azda mo kazay aby lebay na peczy, a win wiliz na 
picz taj kaie: ^Ba, de-by ja poktay swoje zyto, szoby si ny po- 
rozsypato^? A gazda ka^e: „Postaw na kamen^ Ta win poktay 
taj leh spaty. Ate na kameni buto dwoje dzototych kariet, 
taj wny doswita probadyly-si szo szcze wsi spaiy, taj zjily toto 
iyto. Tot stnha rano probudyy-si, ta do iyta, a to nyma. A win 
wziey taj zapizway toho gazdu do wijta. Nn, poktaly sud^ a sad 
prysudyy mu, aby sobi wziey toty korita. Wziey win toty ku- 
rita taj piszoy. 



') Lud, Ser. XIV, str. 2d3, Hemp-hamp. Tn dokonywHJ% siQ wazystkie 
nadprzyrodzone dzialania za 8praw§ czarta (zielonego czlowicka). — Ks. 
Sadok Baracz : Bajki, fraszki i t. d. na Rasi (Lw6w 1886, str. 207. 
Smiech). 



176 

Yde win, yde^ taj znow ho zacbopyU nicz. Gazda ho prjj- 
myy a win kaie: „Ja maja ozde dwoje knrit^ ba^ de-bym jicb 
poktav?^ A gazda skazav, aby poktay w sinech na drabyna. 
Win poktav taj leh w chaki spaty. Ale w sinech nocznwaly 
dwabarany^ szo maly na sobi dzolotn wovna (wetnQ). Wny 
pobyly toty kurita. Tot slaha zapizwav y cebo gazda do wijta, 
taj znow postawyly sad, a sad prysudyy mn, szoby wziev sobi 
toty barany. 

Ntty wziev win toty barany taj wede; ale znow bo zacho- 
py}a nicz a win wprosyv-si na nicz w jakojis wdowyci, szo ny 
mata bilsze gityj lysz z odnn giwko (dziewkQ, c6rk9). Wna 
kaza!a jemn zawesty barany na nicz do sinyj. 

Ale w kim s61i bov dale bohatyj pan. Tot pan may giwkn, 
szo bala wse da2e s m u t n a , taka wse snrntna, szo szcze nikoly 
z niczohO; chot'by jakie bnlo smiszne, ny za§mija!a-si ; szo w2e 
ji ny rotiyly aby si zasmijata, a wna ni^ taj ni, — wse smntna. Ta 
tot pan da2e sobi tym struway (martwit siQ), taj obiciey daty 
tomn piy swoho wseho majetka^ chtoby jebo donku rozsmiszyy. 
Ale nichto si takyj ny najszoy. Ta jak toj stuha zawiy barany 
swoji do toji baby do sinyj , taj leh spaty, taj nsnuy. A baba 
tota zbudyla swojn giwka taj kale : „Chogim, ta namyczmo sobi 
z tych baraniw woyny*. Ale wny obi buly prywykly spaty holi, 
bo holoho maj tak biychi ny kusajat; taj ceji noczy piszly taki 
tak jak spaly holi mykaty woyny, taj ymyly rakamy za barany 
a to ruky prystaly (przyrosiy), szo ny mohly nijakym prawom 
widorwaty, taj wny wie tak y donoczowuwaly w sinech. A win 
rano probadyy-si, tAJ here taj honyt sobi barany datsze, a baba 
tota; taj giwka kiehnnt-si holi za baranamy. 

Ate jde win koto mtyna a metnyk wijszoy na storona taky 
tak z tow topatkow, szo maka widhrybnje-si jak bay w mtyni, 
ta i win prycziek, a tot jszoy z baranamy. A metnyk jak azdriy, 
szo baba taj giwka kiehnat-si holi, a si zacziev smijaty taj zabay 
szo win may haczi doliw, taj prybih, ta baba po zagi topatkow, 
a topatka prylypta do babynoho zada, taj do jeho rnk, t«j wie 
j win yz nymy kiehne-si. A win yszoy po pry dwir, a tu panna 
bata na ganka; taj jak azdrita taj zasmijata-si, a pan day 
mu piy majetka a witak i donka za neho tota widday. 



177 



aft. 

Syn niediwiedzioy. 

Pop w lesie lei%c z niediwiedzicf splodzii syna. Ten dordalszy pyta 
8i§ matki, csyim jeat aynem? Ale inatka wtedy ma dopiero powiedziata 
kto iego ojeem, gdy wyci^gn^ jodi^ i obr6cU j% korzeniami do gdry a ga- 
Ifziamt na 66h PoBzedl tedy do wai do popa-ojca, przedstawi} mu eif i ka- 
za} Bobie dad jadlo; a zjadal na raz berbenicf mleka i aiedmioro cbleba. Pop 
z popadj%, by go aif pozby<^ poaiali do l^aa, w mniemaniu ie go tarn zjedz% 
Wiley. On tain drwa r%bie, i gdy inni parobey nkradli ma aiekier^i wyrwal 
z ziemi baka i rzucil na furf. Spotyka go ntediwiedi, i zjada ma wola; ale 
on chwyta i zaprzfga do fary niediwiedzia, i przywi6z}azy drzewo, wpfdsa 
niediwiedzia na noo do atajni, a ten daa! tam woly. Pop z popadJ% stru- 
cbleli, ale oradzili poslad go z popiolem w workacb (niby zboiem) do mlyna 
ezartowakiego, by go tam czarei abili. Czarci zmelli popi6} na zboie; jeden 
atoli z nieh rozgniewany it ma oko wybil, wlazl pod moat i ehcial ma far$ 
ze zboiem przewr6ci6; ale on go pocbwyci}, wprz^i ma r§k$ w ki6dk§ ika- 
za} w6z cifgn^d. Tak przyjecha} do popa i zn6w kazal aobie da6 mleka 
i 7 bochenk6w cbleba. Pop z popadj%, nie mog§c go sif pozbyd, postano- 
wili aciec aami z doma. Spakowali rzecsy i kai^iki awe w w6z, a pop wzi%- 
w8zy to na plecy wyraazyl (oie wiedz^c, ie w worze aiedzii^ jni niediwie- 
dziak, kt6ry wpierw tajemoie kai%iki powyrzuca} do atadni). Gdy przyata- 
n^li na nocleg, pop w6r odwifzai i ajrzal zn6w ze atrachem niediwiedziaka^ 
Postanowii wi$c z popadj% zrzacid go w nocy i we &me w przepaild z wy- 
aokiego brzegu arwiaka gdzie go alokowali. Ale w nocy niediwiedziak 
przesan§} aif po eicbu z miejaca awego we irodek, a pop niebaczny po- 
pchD§i w przepaid wiaanf ion§ lei^c^ z brzega. Nazajatrz pop apoatrzegl 
CO 8i$ stalo, ale boj§c aif towarzyaza, nie pian%i ani aiowa. 

Zt§d pow^drowali zndw obydwaj z cyganem, kt6rego apotkali, do wai, 
do chaty jednej wdowy na nocleg. W nocy, gdy jeden z kocbank6w j6j 
przybyi z gorza}k% i kielbaaf, niediwiedziak adaj§c ow§ wdow^ odebra) to 
przez okno i przez otwdr klodki a drzwi pokaleczyi go tak, ie ai$ gacb 
zdradzony arodze oddalid maaial. Kieibaaf mnieman% przypiekli a ognia 
w piecu, i ugaaid go cbcieli moczem , z czego powatalo zamif szanie i okrzyki 
najprzdd cygana, potem wdowy, ie: potop, potop! Wtedy, gdy 8i§ zrobilo 
powszechne zamifazanie pouciekali wazyacy. 



Od Kotomyi (Piadyki). 

But odyn pip; ate win bay bidnjj; taj piszov raz za hry- 
bami, taj najszov medwedycbu, szo lezieta des tam w lisi. Win 
poma}o zacziev-si yd ni prysawaty taj leh z new spaty. Na wze 
win tam sobi z new spav, ate nadbih z bory zajac; to tyski 

.Pokael*. Tom IT. 23 



178 

(liscie) zaszeleskilO; a win badav szo to lud6, taj ukik bet, a ko- 
sztur taj bysahy lyszyy Na wte za jakies czies pip zabuv za 
bysaby taj za kosztur, a medwedycba wzieta taj zabrebta w tyst. 
Ale wna mata witak wid tobo popa cbtopci. No wie wna jebo 
ptekaje, win nte wiris, ate des wie tak w simnacit' rik pytaje-si 
tot cbtopec toji oiedwedycbi, kaie: »Mamo, skazy-ko my, kotre 
m^ tato? — A wna kaie : ^ydy, la wikybny ototn jalyca (jodtQ) 
ta poklag' ji koriniem do bory a bilem do zemli aby stojata, to 
ty skaiu, a jak tak ny zrobysz, to ty ny skaia*". Win pobib 
yd jalycy, macuje-si macuje, taj ny moie ji wikybnuty, taj ly- 
szyy. Na wna jebo znow plekaje, ate za rik cy za dwa znow 
win kaie: „Mamo> skaiy-ko my, kotr6 mij tato?^ A wna kaie: 
„Ydy, ta oberny totu jalyca korinim aby stojata do bory a bilem 
do zemli; to ty skaiu^. Win pobib taj wikieb jalyca z korinieiu 
yz zemli taj obernav do bory koriniem a na spid bilem, taj pryj- 
szoT taj kaze: ;,Na wtem obernav, khiyi kotrfe mij tato?" 
A wna piszta, podywyta-si, szo jalycy stojit korinim do bory, 
taj piszta ta widbrebta z tystu bysaby taj kosztar, taj data ma 
taj kaie: j^ydyz w s6to, de najbitsza cbata, ta postaw tam by- 
saby taj kosztar, a cbto si do nycb pryznaje, to toto twij tato'*. 
Win wziev bysaby taj kosztar, taj piszov w s6to ^). 

PryjszoY win w s6to, widywyv si kotre najbitsza cbata, do 
neji pryjszov taj poktav pered porib bysaby taj kosztar, a sam si 
scbawav za wabot. Ate wyjszta popagie; jak azdrita bysaby taj 
kosztar pered porobom, taj skryczieta: pjegomost, a cbogit-ie, 
ozde jakis bysaby taj kosztar". A pip wybih ta podywyv-si taj 
kaze: „Ta ce moji bysaby taj kosztar, szo ja zababyv jak'jem 
cbodyv za brybamy" — a tot cbtopec wisztrygaje yz za wabla 
taj kaze: „To i ja twij, teper wze wid tebe nigde ny pida"*, ~ 
taj zajszoY do cbaty, siv za skit, taj kaze dawaty sobi jisty. Ate 
win duie bobato jiv — yzziv berbenyca motoka laj semero obliba. 
Nu, jak wze si najiv, taj siv taj ny cbocze nigde wid popa yty. 
A pip kaze: ,,Szo z bidow robyty? ot daty ma, naj wozyt hnij" — • 
a tam bato bobato bnoja na zaborogi. Na, wiwely jebo do bnoja, 
taj dajat ma jakas topata aby m^tav bnij, a win podywyv-si na 
ta topata taj kate : ,Ta cym , aby ja metav — e ce paste — taj 



Obacz Lud, Ser. XIV, etr. 116, 220, nr. 24 (etr. 116) i etr. 220 nr. 50. 



179 

najszoY dwi tertjci, taj piszov do cjhana taj skawav do kapj, 
ta jak piszoY do hnoja, jak zacziev metaty, za dwi liodyni- wi- 
kyday awes hnij na borod. Witak pryjszov do cbaty taj kaze: 
szoby ma daly jisty. NO; daly wny mo jisty, a win zaow zziy 
berbenyca motoka taj semero chliba, taj siv taj sydyt. A pip 
kaie: „Czoma ny jdesz do roboty?" A win kaie: ^ta szo bada 
robyty, ja w*e swoja robota zrobyv**. Pip piszov, podywyv-si, 
a to wwes bnij na borogi; a win ai napadjry-si taj wziev ra- 
dyty-si s popadew, jakby ho si zbaty; taj asadyly^ aby win na 
drahyj den jichav z stahamy w lis za drywamy, a wny aby j6ma 
schawaly sokyra, a win si tarn lyszyt taj }io wovky zzigie(wilki 
zjedz^i). 

Ma, na drahyj den daly ma posnidaty, a win znow yzziv 
semero chliba taj berbenyca moloka, taj wiprawyly ho z sinhamy 
w lis za drywy; ale namowyly slahiw, aby ma schowaly sokyra, 
a witak aby ho lyszyly samoho w lisi. Na, pryjichaly wny w lis, 
a stahy wziely taj akrafy jemn sokyra taj schawaly, a samy ra- 
bajat sobi drow na flry, a win ny maje czym rnbaty sobi, taj 
ka^e: „dajte my sokyra". A wny ka^at: ^Najko naj! my na- 
rabajemo wpered sobi a witak pastymo-si wsi t«u narabajemo 
j tobi**. Win postuchav taj 2de, a wny sobi rabajat pomalenky 
tak, szo do weczera tedwy ponaktadaly sobi flry, a win sze 
j-odnoho polinci ny maje na swoja fira. A!e jak wny wie na- 
braly drow taj pozawieznwaly ta pozapraczawaly taj poaprie- 
haly woly, taj jidat do doma, a win kate: ^Nn a czomaz ny 
pomahajete myni?** A wny kaint: „Nyma koly, ady wie zmer- 
kaje-si (mroczy siQ), a koly zajidemo do doma, nas y tak badat 
swaryty, szo'm-si tak zabawyly" — taj taki berat, taj jidat, a win 
kaze: „to lyszit my chot' sok6ra, a ja wie sobi sam narabaja 
aw porotni jichaty ny bada'', bo wny jema kazaly, szoby wpo- 
ro^ni jichay do doma. Ale nikotryj ny chokiv ma lyszyty so- 
kyra, koidyj ka^e: „Aha, abys y moja zahabyv a witak by mene 
pip byy", taj pojichaly a jeho taki lyszyly samoho. 

Win stay taj damaje, szo robyty; ate dywyt^si, a to stojit 
bak nze do potowy sachyj, a win akiszyy-si taj pastyy-si taj 
wikyh ho z koriniem ta polomyv taj sklav na flra taj zawiezuje. 
Ale nadchodyt medwig' taj pastyy-si byty woly a win kaie: „Yj 
naj, wujka, ny byj, bo badesz sam drywa weztyl" Ale medwig* 
buy holodnyj, taj taki wbyy woly, taj zziv. A win (medwediak) 



180 

zawjezav firu, ta pidprotyy, taj pastyy-si ta jmyv (pochwycil) 
medwegi, ta zaprieh, ta bakom z wercby: „A szo — kaze — ny 
kazav-jem ty, ny byj wujkUi bo budesz sam drywa wezty, ha?** 
Nu, pryjichav win do dorou, a doma wze polihaly spaty; a win 
kryczyt pid wiknamy: „a de woly, gity?"—- a z chaty kaasut: 
»a det-by? do stajni zahnatyl*' Win zahnav do stajni taj piszov 
do chaty taj kaze: „dajte jisty!** a kacbarka wte spata taj kaze: 
„a jakyj czort bade tobi po noczy wstawaty dawaty jisty, bu!o 
razom pryjichaty, tobys buv jiv, a tak to Hhaj chyrity ny jiwszy**. 
A win pokundosyv trocbi kncharka, a}e wna wiprosyta-si, szo 
nyma mn szo daty jisty, bo jimost' ny widaly (wydata) dla nebo 
niczo; taj leh spaty bez weczeri. 

Bano powstawaly staby, piszly dawaty wolim jisty, utwo- 
ryly dweri, a to wsi woly pobyki (pobite) ta porozjidawani, a me- 
dwig' szmyk w dweri, taj akik sobi w lis. Pip jak si dowidav, 
szo taka szkoda si narobyta, ta lysz za holowu si wziev ta szcze 
duszcze si napodyy taj znow stay si radyty z popadew, jakby*si 
tobo medwegiaka skaraskaty ; taj uradyly, szoby nabraty w roi- 
cbi popetn, taj pistaty ho mototy do takoho mtyna, de lysz 
sami czorty melut, wny hadaly szo bo tam czorty ubjut. NU; 
j-akknrat na druhyj den zlahodyly mn na lira try miszky popetU; 
taj ka^ut: ,,na majesz tut dwa korci i^yta a korec pszenyci, jig' 
do toho a do toho mtyna — rozkazaly mu de to je — ta zmely**. 
Win hadav szo to taki ziprawdy iyto taj pszenyci w miszkaeh, 
taj pojichay. Pryjichay win do toho mlyna^ de sami czorty me- 
lat, taj skynay miszky taj kaze: „zaraz myni ce zmelit!"* Czorty 
pnstyly-si w tot raz, wchopyly miszky ta ponasypaly na . koszi 
taj meluty a win ani si ny dy wyt w tot bik , a!e siy sobi koto 
watry; taj wikyhnuy z dzinbenki kawalok solonyny^ taj prypik 
nad watrowy a to takyj si zapacb rozijszoy po cilim mly ni ; a czort 
pobih na lotoki; ta jmyy t i e b n (^ab^) taj sobi zacziey prypikaty 
nad watrow iiebO; ate wse tak zblyzieje nad sotonyna a tot kaie : 
»Dywy-si maj, deriy nyicze, aby my ny kapnnto z twoho na 
mojO; bo nyszcziski twoje^. Ale czort taki nawmysne zblyzyy 
ziebn nad sotonyna^ a to kapnnto z 2ieby na sotonyna, a win jak 
szarknay noiem taj wibyy czortowy oko, a witak wstay ta po- 
dywyy-si jak si mete, dywyt-si: a to ny maka ate popil; a win 
jak ny steremkotyt na czorty: «A wy -— ka^e — bycli, jak me- 
letel ha, pszenycu ta zyto na popil?'' ,,Zaraz — ka^e — aby 



m 

my tut bnlo dwa kirci maky iytnoji a odyn korec pszenycznoji'', 
bo win ny znav; szo to jeipa z domu popil daly. Czorty si po- 
napadtawaly, taj w tot raz daly ma dwa kirci maky ^ytnoji 
a korec pszenycznoji, ta szcze j na fira winesly. A win aprieh 
koni taj pojicbav sobi do doma z makow, jak maje baty. 

Ate toma czortowy, szo ma oko wibyy, iiel-si zrobyto za 
okoffi; taj szo toho z mtyna tak poskajat, taj hadaje sobi: „po- 
biza-ko ja ta. cbot' ma koni napadta, aby ma wiz perewernuly''. 
Noy pobih win na popereky maniwciemy taj perebib toho, taj 
schowav si pid mist taj sydyt. Tot lyszen nadjicbav, a win jak 
ny halkne z pid mosta, a koni w bik taj atomyly snas't, a win 
medwegiak pasty v-si taj ymyy czorta taj ka^e: .Aha, pankul 
to tak tyrobysz? teper badesz deriiety"; taj zapchav ma ruka 
w kotodka taj kaie: ^Der^y tak^ aby koleso yszJo riwno taj aby 
si kratyto". A czort syrota wzie? taj deriyt, a win siv na wiz 
taj zakiev koni taj zak'myv do doma. 

Na, pryjichav win do domu tam do toho popa, zajichav pe- 
red ganok, a w popa wie polibaly spaty, a win kryczyt z pid 
dweryj: ^Utworitl^ A wny jeho piznaly taj kaiat: ^A naj ty 
gig'ko atworit!" A gig'ko kaie: „Ja sycz deria, myni nyma 
jak otworiety!* A pip jak uczuv taj kaie: ;,A naj-ze ki Bib 
swytyj pibjO; teper aze iich dwa, nyma wie szo robyty^. Na 
szo gijaty, utworyly mu, a win ponosyy michy do komory ta na- 
jiy-siy znow zziv semero cbliba taj berbenyca moloka^ taj leh 
spaty. Na drahyj den wstav ta piszov ta naprawyv snas't 
a gig'ka pastyv. 

Witak jak zacziev gazdawaty, to zrobyv z popa starci (ie- 
braka), s!ahiw byv szo wsi powkikaly, chudobu wsio potratyv, 
dosta toho, lyszyv si lysz sam z popom taj z popadew. Nu ny 
bato popowy wze czoho si wziety, a win zmowyy-si z popadew 
aby ho lyszyty a samy atekly bet. Na drahyj den pijszoy pip 
do cerkwy^ ta spakaway knyiky w mich taj pryper do cymbryni 
koto kirnyci a sam piszoy zaklykaty popadia aby jszta kikaty ; 
a medwegiak tot prydywyy*si ta pobih ta wibray z miszka 
knyiky ta kynay w kyrnyca a sam wliz w miszok '). Pip pryj- 
szoy z popadew yd kyrnycy, ta popagie zawdala popowy miszok 



■) Lud, Ser. XV, str. 295 -296. 



182 



na pfeczi taj katat: „kikajmo-z leper borsze, jeho des nywydko, 
ta wteczemo wid neho''. Na kikajut wny, kikajat, ate prypalo 
yty czerez wodu. Pip skynoY haczi ta wziey na szyjo zawje- 
zav, a popagie zaderta obraczi at na hotowui taj brydnt (brodzi^); 
ate to buto hlyboko a mich zacziey-si moczyty; a tot kryczyt 
z miszka: „Wyszcze (wyzej) poponku pidnymaj, wyszcze, bo si 
knyliy moczi !^ A pip uczqy ta wziev mih a^ na hotowu taj 
kate : „Nq, Bohu giek6waty, viiem utekly wid napasty, taj w^e 
nam-si dobre bude westy, bo najstarsza knyha do nas zahowo- 
ryta; koby'ni perebryly^ to poczytajemo trocby ta pogieknjemo 
Bohu szo nas wistobodyv wid toji napasty**. 

Na perebryly wny na druhyj bik, pip poktav miszok taj 
rozwijzav, a to medwegiuk tot, a win kaie: „A Bih-ieby tebe 
pobyv! ty roene j tat ne popaskajesz si. ta ja tebe szcze tak 
kyszko dwyhav!^ A win kaie: „0j tak, )a si tebe tak borzo 
si ny popaszcza^. Nn, wiliz win z micha taj ydat nie wsi troje; 
ate dywji^si, a to je Ante wysokyj strimkyj berih, a na spogi 
woda dnie hlyboka, a pip ka2e: ;,treba trochi widpoczyty". Sily 
wny nad tym berehom taj widpoczywajat^ ate to wze bato po- 
nad weczir, a pip szos sobi prydamav taj ka^e : „Tat taki j pe- 
renoczajemo''. Medwegiak wigijszov des trochi na bik, a pip 
kaze popady: ,,Znajesz szo, my tat toma bademo noczawaty, bo 
ja sobi prydamav toho czorta w noczy drulyty w rypa, ta wie 
ma pewne tarn bade amin (koniec). A popagie kate: ^Dobre, 
dobre, naj bade''. Na , pryjszov medwegiak, taj lihajat spaty. 
Pip kaze medwegiakowy aby lihav nad samym krajem (brzegiem), 
a win lihaje, witak lihta popagie niby aby bafa w seredyni, 
a witak po pry popagia pip, taj pisnaly (posn^Ii); ate medwe- 
giak ny wsnav, taj stuchaje; a jak wte uczay, szo pip taj po- 
pagie chaczie (chrapi^i) niby spie, a win wziev powotenki ta 
widsanav popagia nad kraj na swoje misce, a sam leh na jeji 
misce w seredyna, taj niby spyt. Ate w noczy probadiuje si 
pip taj sztarkaje jeho, badyt, a win si niby probadyv taj kaie: 
„A szo?" a pip kaze: „Tracziejmo toho czarta w rypa**; a po- 
pagie — (ate to ny buta popagie lysz tot medwegiak', a pip ha- 
dav szo to popagie), kate: ,, Dobre, dobre tracziejmol^ taj dralyly 
popagia w rypa. A pip tohdy kaise: ^kikajmol" Na, kikajut 
any, kikajut tak mowczki (milcz^c), aby tot ny czuv kudy, jakby 
(ny daj Dacha swytyj) jak widty z toji propasty widobuv-si, wie 



183 

mote wbihly z piv-myli a moiej biisze, a pip kaze: „Na bude 
wte, w2e nas ny najde; ebot'by-si jak y widobuY; ate win si ny 
widobude, sidajmo, — ka^e^ — widpoczyty''. Nu, posidaly wny, 
a pip hlyp, a to ny popagie ate medwegiuk. A win lysz za hor 
town si jmyvy ta wze-j niczo ny kaie, niby ndaje, szo win taki 
chokiv popagin drntyty; bo si bojav medweginkowy szo kazaty, 
aby ho ny wbyv. 

Na wto wny tam donocznwaly do rano. Witak na drobyj 
den powstawaly taj ydnt, wze-j samy ny znajat kndy ta wj^e-j 
dobre pobotodnily. Ate dywji-si, a to karyt-si watra, wny pry- 
chogi yd ki watri a to sydyt cyhan taj pecze roandyburkn (kar- 
tofle) a wny posidaly takte koto watry, naderly niandybnrki, 
taj sobi pecznt. Nu, popojily wny trochi toji mandybarki, po- 
zakuriawaly lulky, taj szos 2'wyngie, ate z za toho y weczir na- 
gijszov, a wny powstawaly taj w2e wsi try razom piszly w seto 
prosy ty si na nicz. Pryjszly wny w seto taj trafyly do odnoji 
wdowyci taj ka^at: ^^Cy bys-te nas ne pryjmyly na nicz?'' 
A wna ka^e: „ta czomn ni, jaby was pryjmyta, ate znajete, ja 
wdowyci, mo2e by wy w noezy szo zrobyly nydobre> moze chto 
jaki zbytki zrobyty abo szO; a na szczo nam toho!*' Ate wny 
kaiat: «yj ta d^ w2e budemo jty? wze j tak pizno, my taki 
budemo a was noczawaty"*. A wdowyci wydyt szo ich si ny 
zbude; taj kaze: ^na ta szczo robyty, koly w2e tak; to lihajte, 
miskit-si (miescie sig) de mo^ete, ta noczujte". Wna sama le- 
hta na picz^ a cyhan zaliz w picz, a pip leh sobi na poskil, a tot 
medwegink leh na tawi pid wiknom. 

Ate do toji wdowyci chodyly kochanky. Taj w noczy jak 
lysz pisnuly w chaki, prychodyt odyn taj pukaje w wikno, a tot 
medwegiuk profatyy-si taj k^ie: nA chto tam?'' a win kate: 
Jal^ taj skazav chto win, a medwegiuk kaie: ,,Wibaczej sarakn, 
ate ny puszczu ki do chaty, bo w mene noczujnt jakis lud'e''. 
A win ka2e : „to na (na masz) tobi hozde horivka taj kovbasa, 
ta daj; naj-ki chot kriz (przez) wikno pociuluju'^y a win medwe- 
giuk wziev horivku taj kovbasn taj skynuv haczi taj nastawy^ 
httzycu taj kaze: ^na, ciuluji'' a to nicz du2e temna, a tot ny 
wydyt szo win cinluje ate pociuluwav taj kaie: ^eh, ty widaj 
jita cybulu; szo jakos tak wid ki czuty". A medwegiuk kaie: 
»a ja jitam*' — a pociuluwav sze raz taj kaie: ^Tdy-ko saraka, 
ta daj my chot' kriz zamok!^ A medwegiuk kaze: „nttnu, jdu, 



£84 

lysz tycho, aby chto ny wczuv**. Wijszov do siayj, taj stay koto 
gierki szo si ruka wpychaje jak si chata zamykajei taj kate: 
„na !^. A tot zapcbav w gierku ruka, a win medwegiuk nastawyr 
ruka taj ymyv (chwycil) taj widkiev tomu welykij paled. Tot 
ukik gwavtujaczy (gwaltu krzycziic) na wsi swita; a medwegiak 
uwijszov po tychodo chaty, napyy-si horivki taj jist kovbasa, 
a wdowyci spyt napeczy, niczo ny czoje. 

Ate probud^aje-si pip, taj czaje, szo szos cziamkaje a win 
prydywjaje-siy a to medwegiuk jist, a win kaie: „a ty szo jisz?'' 
A medwegiak ka^e: „kovbasa^ A pip kaze: „Tj, daj-ko myni 
trochi, ja takyj hotodnyj, szo §wita ny wydd^u''. A tot ka^e: 
,,NaP taj wijmyy, taj day mu tot welykij pale6, szo wkyy tomu 
kocbankowy. Pip uziey, kusaje, knsaje, taj ny moie wkusyty taj 
kaze: ^ta bo ce take twerde, szo ny mot wkosyty*. A cyban 
spyt w peczy, ta} znby zaszkiryy. A medwegiak hlypnay, szo 
zaby z peczy blyszczie-si, taj kaie: »koly ny motesz wkosyty, 
to pry peczy trocbi, ady, kate, onde watra w peczy*. Pip piszoy 
yd peczy taj szaruje cybanowy po zubacb tyni wkietym palcim 
ate pomacaje za jakies czies a wno taki stadene, taj kaie: „Ny 
chocze-si prypeczy**. A win kate: „Na to schowaj, ta prype- 
czesz sobi na (inidani, a watra zahasy, ta libaj spaty^ ady wto 
dalt dnyna bod6, a ty myni ny dajesz spaty*. A pip ka^e: i,ta 
jak zabasza> koly nyma wody?'' A win kaie: ^Howory swoji; 
szcze ty wody treba, ozmy ta pryiiciej taj ate ydy chyrity!*" 
A pip wzi^T taj dcieje cybanowy w zaby, a cyban probadyy-sl 
taj kryczyt: „6wayta potopa, potopal^ a dali wiliz z peczy ta 
w dwery taj nkik, a pip taj medwegiak sobi takie wtekly, 
a wdowyci takte si probadyta, ta wczata szo jakys hatas: i,po- 
topa, potopa!" y sobi si scbopyta ta dali pobibta w seto taj 
gwaytuje: ^potopa^ potopa!' aisi sasidy pobadyly taj wczaly 
szo cbtos kryczyt: potopa, potopa!'' taj sobi w kryk: ^potopa^ 
potopal^ — takoho si harmidra narobyto w cilim sell, 9Z0 strach 
Botyj ! A pip z medwegiakom wtekly at bet za seto, taj at tam 
posidaly widpoczyty a dali j polibaly, jak si w seli trocbi nty- 
cbomyryto, taj donoczownjat tam, a cyban Bob znaje kady at 
akik. 

Ate rano profieityy si pip taj zbudyy medwegiuka taj kate: 
«ktagim borsze watra, aby ja sobi prypik koybasa, bom takyj 
hotodnyjy szo swita ny wydta". Tot wstay, rozktaly watra a pip 



186 



wikyh kovbasa, ta jak si na nia podywyv taj kate: ;,A Bih-teby 
tebe pobyv, za azo ty si na mene tak naposiv, azos mni majetka 
zbawyv y iinky ta szczes my y daszu spaskadyy, taj szcze mni 
ai ny popnskajeaz I' A win si zasm^ay taj kaie: ,to za toto, 
abys znav jak kradki (ziodziejstwa , zdrady) robyty, abys toho 
bilsze ny robyyl'^ A taper kate: „maj-8i harazdl** Taj rozijszly-si 
kotdyj w Bwy bik. Taj wte j po kazci. 

86. 

Niewierna iona i wilkotak. 

Pop inia} ioD§, ktdra preyjmowa}* do siebie cygana. Pnyj^l Q niego 
ehiibf za parobka wiszesQD, ezyli zoachor. Ten, w ezasie gdy razem z po- 
pern w pola orali, oiwiadczyl mu, ie w pohidnie przemienia sif na godzinf 
w wilka, wife biegl wtedy co dzieA do doma pokryjoma przed nim, by w roz- 
maity spoadb tarbowa^ eygana i dokuczad ma, przynoazf e do gospodyni r6- 
ine niby-to polecenia m^ia do speinienia. W koAcn, gdy cheiala go ona 
i m§ia zadkwid pierogami, przemieoil sif parobek w wilka a pop przy jego 
pomocy nbil niewiernf ioii§ i oygana. 

04 KolomyJI (Klaes6w). 

Bay odyn pip. A to z jeho popadew labyy si cyhan, a win 
niczo ny znay. Ate pryjszoy si najmyty do nebo staha wiszczan, 
ta^kyj szo napered wse znaje. Win si hodyt z popom taj ka^e: 
i,Myui tohdy rik wyjdejak u tebe badat woyky wyty na peczy''. 
A pip zasmijay-si taj kate : , A det-to moto baty, szoby na pe- 
czy woyky wyly^. A win kaie: „a szo tobi do toho — dosta 
toho szo ja si z tobow taki hodiu, abys znay**- Pip podamay 
sobi: Szczej lipsze, bade my do smerty robyty za odna ptata, 
taj ka2e: ^Na na, dobre, naj bade tak jak kaieszl^ 

Na wie wny si zhodyly; taj na drahyj den piszly deleko 
w pote oraty, na cilyj tyiden wibraly si z domu. Ate sluha 
ka^e popowy : |,aby-ste znaly jegomo6t, szo ja si na poladne bye* 
kaja^ ^). A pip kaie: „Na na, byckaj-si, lysz dywy-si, aby za 
tobow ny treba jty, abys sam pryjszoyjak woty popojigie''. A win 
kate: i,Na na, ne bijte-si> ja pryjdo sam^. Na pryjszly wny 
wie na misce, oriut do poiudni, wiprihly woly na potadne ta 
daly jisty, a staha jak si ny zbyckaje taj pobib do doma. Ate 



') Obacz: Pokiicie 1I[, str. 106, wovkaa. 

Pokttcie. Tom IV. 24 



186 

popagie bljpna!a w wikno taj azdrila szo win bizyt taj kaie: 
j,Yj biijt czohos sluha!** A cyhan kate: ,,Tj de-by ja si sehu- 
wavy aby mni ny wygiy, bo skate popowy'*. A popagie kaie: 
,,A ja znaju de, liz chiba pid picz!^ Cyhan poliz pid picz, 
a s!uba wchody t do chaty ; popagie pytaje-«i : « A ty czoho kitkij 
swit prybih?' A win kaie: „inene jegomodt' prystaly, abyni 
ponosyv drywa do chaty, bo bade widay doszcz, ta aby ny na- 
moczyy. Ate win tak brechay, bo jeho pip ny posytay, taj win 
tak sam nawmysne kazay^ bo win znay, szo cyhan pid piczow. 
A popagie kaie: ^Ta za cym ty kitkij swit yszoy, ta ja sobi 
sama ponoszu a ty jdy oraty^. Ate win taki piszoy taj nosyt 
drywa; ponosyy taj cbocze pidkidaty pid picz a popagie kaze: 
^Lyszy, ja wze sama pidkynu a ty jdy borsze yd popowy, bo si 
zal)awysz*'. Ate win kaie: „Ja taki mnsza sam pidkynuty, bo 
myni tak pip kazaly, a ja mnszu stucbaty". Ta wziey taki taj 
pidkydaje niby, ta wse tarn cyhana poliniem tak ho nabyy szo 
stracli, taj pobih znoww pote, napojiy woly taj wziey-si oraty, 
ate ny kate popowy szo bay doma ^). 

Ma drahyj den znow orint do potadni, a jak pnstyly woty 
na polndne a win si znow zbyckay taj pobih do doma. Popagie 
znow azdrita, szo win bizyt, taj kate: ;,yj znow czohos bizyt 
staha!'' A cyhan tak si napadyy taj kaie: i,Yj de ja si gina?' 
(podziejg). A popagie kate: „A ja znaja, liz znow pid picz!" 
Ate cyhan kaie: „Yj wze ny poliza pid picz, bo win by mni 
w*e nyni na smert' abyy 1 wczera'm tedwy ny tedwy widerzy v, 
szom ny krycziey gwayta!^ A popagie kaie: j,To biiy do si- 
nyj, tam je potabiczok z pirim, ta wliz w potabiczok, a ja tebe 
prykryja weretow^. Oyhan wliz w potabiczok a popagie nakryta 
bo weretow, a.stuha wbihaje a popagie pytaje si: „A ty czoho 
znow prybih?" A win kaze: „Pip kazay, abym prywalyy piri 
w potiibiczka, bo widaj bade bari, aby ny zabrata^. A popagie 
kaze: «Atez ny zabere, ja sama nakryta, taj zapra sinni dweri 
jak bade bari, ydy ty yd popowy!" Ate win kaze: „Yj howo- 
rit swoji, ja masza tak robyty, jak my pip kazay"". Taj taki 
pobih, afatyy jakus ptyta ta wse new cyhana w p6tabiczka boych, 
boych, nawalyy dobre, taj nakryy potabiczok, taj akik nazad 
w pote. Na pryjszoy, napojiy woty taj znow ore. 



') Lud, m 8tr. 169, ur. 30. 



187 

Na dfahyj den znow pustyly woly na potadne a win zjiow 
si zbyckavy taj pobih do doma. Popagie znow nzdrita, szo win 
hiiyt taj kaie: ,Yj biiyt czobos znow slaba''. A cyban jak 
uczQY; ta w dweriy ta na pid; a tam baly poroftni miszky a win 
wliz w miszok taj leiyt Ate prycbodyt s!aba a popagie kad^e: 
9A ty czobo prybib?' A win kaie: »Hene pip pryslay, abym 
wziev tyta z poda, bo ny stalo sijaty^, taj taki na pid, taj wcbo- 
pyy tot miszok 'szo w nim cyban bnv taj kynuv z podu na ze - 
mln ai w cybanowy szos kewknulo. Taj zliz sam taj ka^e: 
„Abyste-t cyse iyto wiw^aly a ja prybiia ta ozmu.^ A sam 
pobib w pote. Napojiv woly taj znow oriut, ate win ny kas^ie 
popowy, szo bay doma. 

Na drabyj den znow pustyly woly na poludne a win znow 
zbyckay si taj pobib do doma. Popagie azdrita szo win bityt 
taj ka^e: »Yj bityt znow staba widaj po iyto!" A cyban a2 
posyniy tak si napadyy taj ka^e : Oj joj ! de ja si wie teper po- 
gina; koly win mene wsiady nacbodyt?*" A popagi kaie: „zna- 
jesz SZO; ja tebe perewja pereroitkow, ta bi^y na zadni dweri 
w daszok a tam je periski tel6ta> ta zapcbaj*si me26 tel^ta a win 
ki ny piznaje, cbot'by y piszoY za. czym na zadni dweri**. Cyban 
postncbay, wna ho perewiezata peremitkow a win szmyg qa za- 
dni dweri taj sznst meze teI6ta. A staba wcbodyt do cbaty a po- 
pagie kaze: „A szo, pryjszoy-jes po ^yto?** A win kaie: ^Yj 
ni, wie ny treba iyta, ale pip kazaly, abym poracbaway cy je 
wsi tel6ta; bo tady potem bibto jakes take teli jak nasze**. Pip 
jema niczo ny kazay, taj to ny prawda szo teli bihto potem, ate 
win nawmysne tak kazay, bo win wiszcznn zwyczajne, ta znay, 
szo cyban roe^e teI6ty. A popagie kaie: „Ate ny treba: dywyty- 
si, je wsi tel6ta, ja lyszed teper rachawata^. Ate win kaze: 
lyYj szo myni z tobo, szo wy racbawaly, ja maszn taki sam po- 
racbnwaty, bo myni tak pip nakazay, a ja maszu stuchaty* ; taj 
taki pobib na zadni dweri, a tam bota do odwirka pryperta ma- 
gliwnyci, a win nfatyy ta magliwnyca ta w daszok meie tel6ta 
taj racbaje: ^Odno, dwoje — ce ny nioje" — ta wse cyhana ma- 
gliwnycew po kryzieb, tak obbambnryy, szo az ma si samomu 
iiel zrobyto, taj kynay magliwnyca a sam pobib w pote, prybib, 
ta napojiv woty, taj ore. 

Na druiiyj den znow jak pustyly woty a win si znow 
zbyckay taj pobib w seto. Biiyt win watycew do domu ai dy- 



wyt-si, yde starec (tebrak) a win kaze: ^Starczet pozycz royni 
na czies swobo mundnruy a tobi oa tot czies mij a ty posyg' 
otQt a ja tobi zaryz prynesa taj tobi zaptacza za tO; szo my zy- 
czysz*. Starec day ma swobo mundora a win nbrav-si taj piszov 
do domu. Cyban w£e kitko bytyj, — szo jakby drnbyj jakyj kttko 
buv bytyj, toby si y ny podywyv wie w tot bik, — ate cyban 
taki ny popnstyv-si popagi. Tot staha ntworije dweri, a cyban 
takyj wiholenyj ta rozczesanyj ta szczej wusa sobi pidkratyv taj 
sydyt z popadew taj pjot horivka smaiena taj jigie karkn pe- 
czenn ta perohy ta wsieke dywo. Staba ate perebranyj za starei 
stay koto poroba taj howoryt oczy-nasz. A wny wziely ta daly 
ma porcija boriyki taj kawatok chliba cy perib a gid yzziy taj 
podzinkaway taj cbocze jty, ate wny ka^^ut: „Za2git szcze gidu!" 
Taj daly ma szcze porcija boriyki taj kazat: ^Znajete gida szo, 
wy czotowik bawatyj w swiki, staryj, znajete switowy lada zwy- 
czajne czotowik dwitowyj, wygilyste y czalyste w swiki ny odno; 
porag*te-z nas, jakby to wbyty abo strojity popa taj stuba?" 
Gid zacziey-si wipytawaty za nycb jaki wny je, taj de wny je, 
a way ma wse rozkazaly po lucky a win ka^e: „Dobre je> znaju 
odna da2e dobra rada, taka szo si jicb zbadete, taj wam niczo za 
to ny bade, bo nicbto si nygiwmije (nie domysli), szo to z waszoji 
pryczyny. Ozmit ta natopit bobato masty, ate bobato tak cbot' 
z dwocb triocb sytycb bnsok, taj nawarit bobato perobiw taj 
namaskit jicb tow mastow tak, szoby ai ptawaly w masly, a jak 
pip z stabow pryjde to dajte jim toty peroby jisty; wny czerez 
cilyj tyiden dobre si w poly wipostyly, ta jak si tycb perobiw 
takycb smasznycb najigie, to taki za stotom poperewertajat-si 
taj bade jim kapat^. Wny si wkiszyly, szo si tak lebko popa 
taj staby zbudat, taj daly ma szcze porcija boriyki sma^enoji 
z medom taj resztu karki. Gid zziy, wypyy, pogiekaway taj 
piszoy. Piszoy, taj perebray-si nazad w swij mandur taj pobib 
w pole. Prybib ta napojiy woty taj oriat ai do weczera. 

Na drabyj den bula wze Subota, win w4e si ny byckay. Pip 
pytaje-ai ho: ,,czoma si ny byckaje?" a win kaie: ,Yj nyni jakos 
maj cbotodno; ta nyma macbi, szo mni ny tne, taj tomn si ny byc- 
kaja''. Ate to ny bata prawda, bo win ny cbokiy pereszkodziawaty 
popady, aby perobiw bobato narobyta, bo wna w^.e wid pere-pota- 
dni wzieta-si robyty peroby. Szcze pered weczerom dooraly taj 
pojicbaly do domu^^Jidat wny po pry. borod a stuba sper woty 



j89 

taj peresztryk w horod, taj kaie popowy: „Sztrygajte j wy!* Pip 
ny chokiVy ale win jak ^acziev namowjety, to pip ho postacbav 
taj peresztryk takj^e w horod. A sinba wziev ta rozkyv na poto- 
wyni harbadz taj poktav odna polowyna sobi w hazycznyk a dmba 
potowyna kaie^ aby pip sobi kJav takie w hazycznyk; ale pip 
ny chocze taj ka2e: ^a de*by ja take dnrne robyv''; a?e win ji^k 
zacziev popa namowjety ta pryobicinwaty szo mn szos take po- 
kaie; szo szcze nikoly ny wygiv, jak lysz ho posluhaje, to pip 
i to zrobyy; pokfav droba potowyna harbndza w hazycznyk. 
A staha kaie: „teper-ie dywytsi jak pryjdemo do domu, to 
abyste si dywyly szo ja badu robyty, aby i wy to robyly". Witak 
wiliz}y z horoda, sily na fira taj pojicbaly do doma. 

Pryjizgi; ta wchogi do cbaki (cbaty) a to wie stojit maki- 
tri z perohamy na stoli, a popagie kaie t „ Ygit-ie szwydenko ta 
jiite, ta wy tak si nahotodnyly czerez cilyj tyiden w poly, ja 
szcze zdeteka was nzdrila; torn zlahodyla na skit peroby, ygit 2e 
4ywe6ko ta cbarczajte". Wny si pustyly tak jigie na wwes rot, 
tak smakajat ta tak chwale, a wna wse jim donosyt swiiych 
ta teplych a wny si tak najity jak buki (bi^ki) taj slaha lysz 
perewernay-si po za skit jak nyiywyj a pip nzdriv szo staba pe- 
rewernav-si, taj sam prokyh si po tawi jak mertwec a popagie 
w tot raz na dwir pobibta kazaty cyhanowy szo wie powmeraly. 

Taj za cziesok wchodyt z cybanom do cbaty, a cyban po- 
dywyv-si odnoma w oczy a witak draboma taj kaie: ,;Nio-taj 
prawda^ mij labocz*ka, szio taki jak 'merci, ale ja szcze bada 
ynaksze prabnwaty". Taj wziev osztypok zeliznyj ta rozpik odyn 
konec tak szo ai si zrobyy czerwonyj jak bran, taj prytalyy 
stazi do bazycznyka a to lysz zaflsz'kokyto w barba^lzi a staba 
ani si ny kynay a win kaie: „0bo, cema wte wicz'naja pamnit"'. 
A witak prytalyy popowy do bazycznyka, a to takie lysz aczy- 
nyto, posziii...— w barbadzi, a cyban si wraduway taj ka^e: 
„Obo taj popowy sodacby prawedni, —- arain I* A witak kynay ze- 
lizo taj kaie: „Nio, mij labko, wi'em sy wsiade obijmaly, lysz 
sz6 na peczy ni — ana cbodiro na picz". Wilizty wny na picz taj 
popagie libla si taj te*yt hori-tyc (do g6ry twarzij) a win cyban 
cbocze lizty na picz, ta jak ny zaczne wy ty, tak wje j-akknrat 
jak woyk. A staba ka^^e: „Na myni rik wichodyt, bo woyky 
wjat w tebe na peczy, cy czajesz?^ A pip ka^e: ^Oj 
czaja, czaja, — ta jak si scbopyy z tawy, ta jak ny jskybne cybana 



190 



iz ^inkow na sered cbaty, ta jak ny zaczne misyty nobamy, — 
wbyy na smert', a siazi zaptatyv za rik, taj s!aba si widpri^wyy. 



89. 

Tymko ztodziej i diabli. 

Zyd kapil dobra. Tymko go okradl; ijd wids^c jego spryf:, rzeki 
ie urn to daraje, jeieli zdola ukrad<^: 1) cstery wo}y z pbiga, 2) konia zejstajtii, 
3) kufer z pieni§dzmi z dumu, wreezcie 4) paDi% w podrdiy. Dokonal: tego; 
a pani% wywidzl, uludziwszy j% bogatemi batami porzaconymi z oeobna na 
drodze '). 

Pfliii% wywidz} Tymko do piekia i eprzeda} starszemu diaUu; tenr ma 
ozn^miiy ie jeili j§ zechce odebrad, to mael dad z aiebie dci§gi)^6 7 sk6r, 
i walczyd z diablami o lepaze. Tymko obezy} eie w miedcie w owe 7 akdr; 
naatfpDie 2) pokonal diabia w eile, gdy objecha} na konia staw, 8) gdy ma 
8i§ kazai borykad z niediwtedziem, 3) gdy mil kazai biedz z zaj^cem, 5) gdy 
kazal ilmigad (rzncac) ci^i&r, zawi^zawszy mu oczy. Starazy diabel oddal 
ma tedy pani§, a iyd go wynagrodzii '). 

Oiortowi«o. 

Persze ne kupowaly jeszcze z^ydy dworiw. Oden 2yd zmih 
sie na toje y kapyv sobi dwir. Dwoje dityj panckich piszio do 
stryja a dwoje do wajka. Za poradow stFyja y wuja prodaly 
dity seto wraz z dworom tomu iydowy. Zraza iyd niczoho ne 
sijavy tylko tilko kilko bato potr6ba na paszu dla korowy. Ate 
ne may kym kosyty. 

Iduczy dorohoju nadybav trech kosariw kotori szly kosyty 
na storona. ^yd ich nzdriv y pytav-sie: hde ydnt? Ony kazaly 
szczo kosyty na storonu. Na prosba iyda zhodyly sie z nym 
za 8 szastek kosyty a nebo. ^yd ich pistav na pole, a sam pi- 
szov do doma za horivkow. P6r6d-tym nym sie roztnczyly> za* 
pysav sobi ych ymena. Perszyj nazywav si Szmyg w lis, 
drnhyj Ja za nym, a tretyj Ja si n6 lyszaja. W potudne 
wychodyt iyd na pote z horivkow, aie n6 za3taje todnobo robi- 
tnyka. Zaczynaje szukaty y p}laty si za nymy. Win skazav 



■) Obacz: Lud, Set, XIV, str. 346, nr. 102. 
*; Ijudy XVII, str. 201, nr 13. 



|91 

szczo oden nazywav-si Szmyg w lis, drahyj J a za nym, 
a tretyj J a si n6 lyszaju. Win piszov do doma y d^jylowaT 
za hriszmy kotori day kosaryin y wie seho roka ne orav 
y ne sijav. 

Drahoho roka zaczyv w2e sijaty y oraty; faktori daly ma 
wie koni y woly. Lad6 ne chokily ho stacbaty; ate win ym 
kazav szczo win jest didycz seta, szczo amije czytaty y pysaty, 
to powynny ho stacbaty. Ony ma na toje, szczo: ^my tebe n6 
moiero stuchaty, bo wid koly ty tatka to nas kto§ obkradaje''. 
A win ym na toje; ^skazit m6ni kto was obkradaje, a ja ho 
widdam do kryminata*'. Ony ma skazaly, ie to nikto ynnyj 
tyiko Tymko. 2yd kazav bo zaklykaty do seby taj katy : „Tymka, 
ja tobi daraja to szczod w nych wkray, wkrady a nieny cztery 
woly z zototymy rohamy, ate w dnyna''. Win kazav szczo: 
^wkrada, pane iydy, ale sobi n6 tobi"*. Tak win wziev kohata^ 
obsknb' y w potadne pnstyv meiy ptahy. Ptobatari y pohonyczi 
bihaly za kohatomi a Tymko tymczasom wziev woly y prodav 
za sto czerwonych. 

Tak pryjszly ptabatori y pohonyczi do pana y skazaly, szczo 
Tymko wkrav woty, a pan na toje : ^koly win t^kyj mndryj, to 
n6j a mene wkrade koni& szczo kosztnje trysta czirwonycb''. 
A win kazav: „wkrada, pane zydy, ale sobi n6 tobi**. Zyd pi- 
szov do stajni y kazav do firmana, aby sterehly koni&. Ale ony 
ma kazaly, ze w6ny ne mohat samy astereczy, naj ym dast zmo- 
Intnykiw. Tymko w den owydiv, szczo firmany piszly na ha- 
mno za solomoja. Piszov czyni skorsze do stajni y zawyv w koc 
barytka horivky. W weczyr dav 2yd warta; oden deriyt konift 
za hrywa, drahyj za cogli, tretyj za fist, czetwertyj za nohy. 
W weczyr ydat firmany spaty, do koca, a w koci szczos zaw6- 
nynoho. Dywiat-si: a to horivka. Wypyly wsi po odnyj porcyi, 
potoma po drahij, po tretyj, szczo sie popyly; kotdyj trymaje 
konie a spyt jak derewo. Tymko pryjszov do stajni, wtoiyv 
odnoma w rako ktocze, drnhoma powismo, tretoma dav trenzelkn 
w roky y posady v na slap ; sam wziev konie , siv na neho y po- 
jichav y prodav konie za sto cz6rwonych, wernov do doma y spyt. 

iijd rano yde do stajni. aby wartiwnykam zaptatyty, a wny 
vrie kratiet-si za konem. Pytaje sie ych: „de kinf*' A w6ny 
katat, szczo: „my sie horivkow zabawyly, a ktos konie wkrav''. 
Pan 2yd kaie: ^zaklyczty meni Tymka, aja sie dowidaju''. 



192 

Tymko pryjss^ do pana iyda; win ho sie pytaje: ^yTymkal ty 
wkrav konie?** „Ja, pani 4ydy y prodav". — A za kilko?« — „Za 
sto cz6rwonych'. n^&^yj hrisz" skazav iyd; a Tymko ma na 
toje: „ne wylykyj to hrisz, ale za moja nicz bude''. 

2iyd zawiv Tyraka do pokoju, pokazav mn koferok y ska- 
zav: |,a dywy, jaka kasa z hriszmy; jak wkradeszi to badat 
twoji^. Tymko ma na toje: „wkrada, pane, ate sobi n6 tobi''. 
PiszoY Tymko do doma y robyt Nimcie (Niemca) z okotota 
(sQopa stomy), a pan 2yd ostryt cityj deii szabla. W noczy pry- 
chodyt Tymko do dwora z Nimci6m , y czerez wikonce wpchay 
Nimcie do pokojo. ^yd kotoryj pantraway, wtiev Nimcewy sza- 
bleju holown y hadav szczo to Tymko. Uradowanyj iyd biiyt 
do stajni y kaie, szczo Tymkowy w^e holowa utiey. Tymko 
wziey tymczftsom hroszi y piszoy do domu. Tak zyd pryjszoy 
do chaty z ludmy y zobaczyy szczo to holowa z sotomy, y ze 
hroszij n6 ma. 

Na drnliyj den zaklykaly Tymka do dwora. ^Ty Tymkn 
wkray hroszi P** pytaje iyd. „Ja, pane zydy, ale sobi n6 tobi". 
„Koly ty takyj mndryj ziodij, to nkrady a mene paniu z za sto 
myl^ kaie iyd. ^Ja akrada ate sobi pid prypadkom^. I^yd wy- 
prawieje cilyj den iinka z czterma kinmy, a Tymko piszoy do 
mista y kopyy fajni czoboty za pietnajcit sribnych. Stay sobi 
w lisi za duba, dywyt sie, a w6ny jidut. £ynay odea czobit na 
doroha. Ale w6ny pryjichaly y katut: toprn! a iydiwka pytaje: 
czo tam f a w6ay kaiat : „ot na dorozi letyt czobit''. A wna na 
toje: »koby drabyj, toby baly dla pana, a tak, kyate ho nej le- 
iyt. Tymko tot wziey, pobih na per6d y znown oden kynay. 
Staly znown, pidnesly sej czobit, a iydiwka kaze: „biiyt za 
tamtym, distanety na horiyku a czoboty bndnt dla pana^. Toti 
piszly za czobotom, a Tymko na koziotok (od powoza) lizy, y ba- 
tih w ruky, y pojichay z panew do pekla. Tam prodav jn naj- 
starszomn didkowy za szis6sot czerwonych. Didko skazay do 
Tymka: Jak schoc^esz iydiwkn widobraty, to mnsysz daty z seby 
aim ski r stiehnnty''. Firmany chodiet po lisi sznkajnczy czy 
koni hde siei ni zMakaly. 

W weczyr prychodie do domu y kaiut panowy swojn pry- 
hodu. Pan na toje: „pewne Tymko wkray**. Zaklykay ho do 
seby y pytaje: ,Ty Tymkn I wkray paniu?" ,Ja, y proday", 
lyZa kilko?"* — jpZa sziicsot czerwonych''. „Ta kolo pani bato 



193 

bUsze* — kaie tyi. Tymko na toje : Ja n6 siniy rabawaty, ja 
slawno prodav". Teper kato iyd do Tymka: .jak panio wido- 
braty?' Tymko chocze w neho dewitaot csirwonych, bo win 
mnsyt daty z seby siin skir zdniety. 

PiszoY Tymko w misto, nakapyv skir, a krawci na nym 
obszyly. Prycbodyt do didka, a didko pytajo: ^czo' ty Tymka?* 
„Za panew" — kato Tymko. «Masyaz dati z seby sim skir zdnia- 
ty"". .Ja n6 dam — ka^e Tymko — Ja hriszmy wykupin''. A}e 
didko kate: .mosysz daty sim skir z seby stiehnnty''. Tymko 
prystay, a starszyj didko do katdoj skiry dawav ynszoho didka. 
Tymko kazay do didkiw : uStiehaji ate odno, bo jak o drnhn za- 
czypysz, to ja z tebe zdojmn^. 

Starszyj didko kaie do Tymka: x^n6ma niczoho z teho, 
Tymkn I tam nad stawom pasat sie koni ; ydy z drahym didkom 
y kotryj obnesesz konie borsze na okoto stawu, toho bade pani^. 
Didko wziev na pteczi y obnis, a Tymko kaJto: „ty obnis na 
pleczech, a ja meie nohamy obnesa". Siy na konie y objichay. 
Prychodiet do starszoho didka a didko kaie: ,to takyj Tymko, ja 
ladwo obnis, a win meiy nohamy obnis''. 

Starszyj didko kaie: »koly Tymko takyj mndryj, to ydy 
w lis poborit sie; kotryj daiszyj, toho bade pani*. Ydat boroty 
sio; nadybajat wed me die (niediwiedzia) pid jdubom. Tymko 
kaie do didka: «^bery bory-sie z mojim tatom: jak'jes hoden moho 
tata zborety, tody zo mnow badesz^. Ate didko yde do medwedy 
y klyczy ho aby sie szoy boroty. tfedwid ne chocze, ate nako- 
nec wstay medwid, jak zaczyy didka rozbywaty, tak, ie didko 
Qczynyy sie yhtew y wiskoczyy sie do starszoho didka y kaie: 
„Pane, ja z jebo tatom sie boriy, ate tak sylnyj iem ted wo 
wUk*'. 

nEoly Tymko takyj madryj — kaie starszyj— ydy z nym 
kotryj kotroho p6r6biiyty toho bade pani". Prychodyt Tymko 
z didkom w lis; nadybaiy zajacie, a Tymko kaie: «biiy! to 
moja dytyna; jak jia perebiiysz, tohdy bndesz zo mnoja biczy^. 
Didko bih| mate ni potriskay, ate zajacie nd mih mateji dytyny 
per6biczy a n6 to jeho". 

Starszyj kaie: „ydit w lis y swysnit po try razy, kotryj 
swysne doiszoi toho bade pani^. Tymko piszoy do mista niby 
tiatiann y kapyy sobi mtet zeliznyj kotryj waiyy z piedesiet 
fantiw. Prychodiet w lis; didko swysnay raz, ai lystok pay 

Pokad*. Tom ly. *^ 



194 

z derewa, drahyj raz jak swysnoy^ to hile sie potomyto; a tFe- 
tyj raz, at sie doby wykorcz6waly. Tymko ktAe: ^ja jak swy- 
SDQ, to ty oczy powytaziet ; kobyd mav ptatyna (platek, chostka), 
sobi oczy zawiazaty*". Dav ma platyna, zawiezay ma oczy, pry- 
per ho do daba; jak swysnav raz mtotom meie oczy, at ma po* 
wytazyly oczy. Didko kaie: »oe swysczy bilsze, ja skata ie ty 
try razy swystav'^. Ate Tymko ne chokiy prystaty ; drahyj raz 
jak swysnay, ai sie zadaiy w seredyny; a tretyj raz jak swy- 
snay, at powypadaiy. Prychodie do starszoho didka, a win kate: 
,a dywit pane, ja jak swysnay, to dnby si potomyly; a win jak 
swysnay, to my at oczy powypadaiy^. Kate ma starszyj didko: 
„Koly ty takyj madryj, bery sobi pania y idy". 

Tymko pryjicbay do doma, a tyd zabray tylko riczy swoji, 
a jima lyszyy dwir y pole y kate: ,yty gazdaj, a ja sobi kopia 
jeszcze pole, bo ja z toboja n6 moha niczoho poczyty^. Boziszty 
sie y rozdiekawaly sie fajno, bo tyd bojay sie, aby Tymko szcze 
n6 pryjszoy do neho. 



LEGBNDY, KAZKI MORALNE i t. p. 



88. 

Cudowne byczki anielskie. 

Od HorodMiki (Horodniea;. 

Bay oden czolowik bidnyj, i labyr-si de6 kolyi troszki na- 
pywaty ; a do toho byy daty swoju tinkn. Ale wona jenm nijak 
ny kazata, lysz kajby: „naj tobi Pan- Boh zaplatyt za meny* — 
a bilszy niczo. Ai odnodo raza ka2e tot czotowik: j^ana, ja 
pida do Boha za zaptatow*, 

I piszoY w lis; ide lisom, ide, dywyt-si: a antayl lytyt 
z neba, taj kate: „a kada ty czolowiczy idesz?" „Ida do Boha 
za zaplatow"*. — „Za jakow zaptatowf — pytaje-si anhyl. 
„ A szczoi — ka2y tot bidnyj — ja byr swoja zinku, a wona wse 
kazala: naj tobi Pan-Boh zaptatyt! a ja typer idn do Boha, aby 
myni zaplatyy^. Ale anhyt katy: |,chody suda czolowiczy*. 
I powiv jebo za korcz, a tam para byczki w pase-si, i ka^e 
anhy): „na! tobi cysu para byczki w, taj idy do doma^. A sam 
piszoY do neba. A tot czotowik pryhonyt byczky do doma, taj 
kaie: ^dav myni Pan-Boh para byczkiw**. 

Ate w toho czotowika bay brat takiej syinyj bohacZ| szczo 
pary jema ny balo na cite syto. A tot bohacz bay daiy tnka- 
wyj i ny labyy na swoho brata, taj piszoy do pana, a tohdy tak 
bnto, szczo pany samy prawo robyly. I kaiy panowy tak : „J£^ 
brat .kazay, szczo-by panckij tan, tymy byczkamy szczo win majOi 



196 

to-by za odnn nicz wi-orav i zasijav i zawotoczyv''. Ato 
bay takiej tan wylykij, szezo dwadcit plnhiw traba balOi aby za 
desit den wi-oraty ^. Ale pan zaraz kazav jeho zaklykaty^ i kad^e: 
^idyt, abys myni za citu nicz wi-orav, bo jak ny wi-orysz; to 
skaiu tybe nahajkamy byty". I piszov bidnyj czolowik; ide do 
doma taj placze. Ate wchodyt win do stajni, dy wyt-si na byczky 
taj kaie: nCzym tut je oratyf^ Ale byczky katat: ^cyt^ ny 
placZy ny inry-si, byry ta lahod' ptnh taj pidem' oraty". Day 
win byczkam jisty; a earn lahodyt plah. Jak byczky wie popo- 
jily, win zaprieh taj jide oraty^ Hospody! win lysz odnn boroznu 
(brttzd^) zahnay oraty, a to desit zaraz ide, i za pam hodyn 
stata rile nn wsim tana; i za hodynu zawotoczyy i zasijay, i tak 
jima Boh dopomih, szczo win odnoji noczy wse zrobyy. Ate rano 
pan wichodyt i dywyt-si szczo wie zrobteno i kaie: j^cyse jakieii 
madryj". 

Ale brat jeho znow prychodyt do pana taj kaie: nP^ni mij, 
brat kazay szczoby tymy byczkamy pana i panin i wsio pancku 
rodynn de jaka je, i myne i mojn iinka i wsio moja rodynn za- 
wiz*by do pekta^. I zaraz pan kazay robyty takiej wylykij 
wiz^ aby wsie rodyna pomistyla-si. I zarnz zrobyly. Taj pan 
klyczy toho bidnoho Iwana, taj kate: ^Sna, I wane » zaprihaj 
swoji byczky ! taj bodesz nas wezty do pekta'^. Toj bidnyj Iwan 
byre taj zapribaje swoji byczky taj wyze wsia rodyna panckn 
i rodyna swoho brata. Jidy win, jidy po pid horn taka wy- 
soka szczo strach. A toty byczkie jemo sz6pczat i katat: «jid' 
prawo na horn''. A tota hora nad samow wodow; ate toty bycz- 
kie tak saraki tiehnat w hora^ ai stohnnt. Taj toty byczkie 
znow jema sz6pczot) i kaiat: jpOzmy taj witibny prytyka*'. Win 
jak witihnay pry tyka (obacz: Pohucie I, str. 67), a wiz strim- 
holow potekiy w dolyna i porozbywata-si wsie rodyna, taj bycz* 
kie potekily do neba, a bidnyj Iwan zasiy sobi w panckim 
dwori; i swoho brata, i tjy sobi po panckij a2 do smerty. 



■) Obaoa haAA nr. 1). 

') Przypomina miejacami powiei&6 podan^ w Seryi "SJY Ludu^ or. 55. 
Rysy podobne ma i powiastka ob. Lud XVII, str. 199, nr. 12. 



197 



89. 



S%d boiy. 

Qvoidsiee. 

Bay oden czolowik, ta may sztyry woty. Ale odnoho raza 
byre win toty woly taj honyt na jarmarok. Pryhnay wte na tar- 
howycn, taj zaraz prystopyly do neho kapci, i zacziely-si torho- 
waty, i wie pryjszio do zbody, i proday tot czotowik woty za 
wylyki hroszi. Ale odyn ztodij, wse dywyy-si z boko, kuda tot 
czotowik, taj win wse za nym pidchodyy; a tot ezolowik bay 
doiy skopyj (sk^py) i ny chokiy ni z kiem kompaniji trymaty. 
Ate tot ztodij jak pidchodyy, taj dy wyt-si, a tot czotowik powyr- 
nay do szynkOi taj lysz za try grejcary wipyy horiyky, ta ide 
do doma, i ny czykay kompaniji, i piszoy sam. A tot ztodij szczo 
pidchodyy, jak wjbe wipastyy jeho na poly, a tota doroha wyta 
czyryz lis, tot ztodg obijszoy bokom, i stay sobi w list za daba 
i wie oczikaway na toho czotowika. A bato w2e da£y temnosii 
bo wie bata pizna nicz. Tot ztodij, wijszoy z pid daba, i za- 
raz jak adaryy druczkom taj abyy na smert tobo czotowika 
i wziey wid neho hroszi za sztyry woty, widkityy kotoda, szczo 
doyho stojata w zrabi, i zatieh tarn w jama toho czotowika i pry- 
walyy kotodo nazad^ i nakryy tonioro, tak szczo-by nichto i ny 
spodiway-si aby tarn bay czotowik. Ate tot ztodij wczay naraz 
hotos, kate: »czyka] nyboiy, ja tobi ai w trydcit rik nahadaja*"* 
Tot ztodij obzyraje-si, i nikoho ny wydko, a chto6 krycziey, 
a win i ny znaje szczo chot' nikoho ny bato jak win abyy czoto- 
wika, koly Pan Boh wse wygiy iny choczy ny pimstyty-si krywdi. 
Tak tot ztodij pryjszoy do domo, i ny mih sobi zdywawaty ani 
zdohadaty-si, chtoby na neho krycziey. 

Ate wte win zacziey sobi gazdawaty, i zacziey briazmy 
handlawaty, i tak jema-si powyto, szczo za kilka czies zrobyy-si 
panok. ,Tak win sobi handlaway czyryz tych kilka lit' towary- 
szaway sobi z pryjatellmy, ai nareszti pryjszoy wze i trydcietyj 
rik. Bato to odnoji nygili, wbray-si win po pa^skij, wziey banda 
na pteczi taj ide w misto. Aire dywyt-si: a tarn iinky prodajut 
kapasta, a to taki hotowy wylyki jak dobri harbuzy ; a jemn si 
spodobata tota kapasta, taj kapyy sobi odna hotowka taj ide 
do doma. 



Ate zdybajat jeho towaryszi taj kaiat: „a szczos tam faj- 
noho kapyy?'' „Niczo'' kaie tpt ztodij, a jema wstydno bato 
pokazaty kapastn. Ale toty, cikawy bnly jeho towaryszi wy- 
gity szczo win kapyy ; taj ody n zabih z zada taj zirwav bunda, 
dywyt-si: a win trymaje holowaiz czotowika. Taj zaraz 
zrobyiy kryk w misti, i obstupyy jeho narid , i zaprowadyly jeho 
do protokutU; a hotown zaraz winysly na misto taj bnbnyly i po- 
kazuwaly. A odyn czolowik buy z toho syla szczo czolowik 
prepay, taj kate : «wte bady trydcit rik jak wid nas czolowik pi- 
hnay woly na jarmarok, i do nyAki nyma czatki za n6ho*. A j-aka- 
rat podibnyj bay do ceho czolowika. I zaraz witihly z toho 
ztodija protokol i prypowiy-si, i piszly w lis i najszly szcze z toho 
czolowika kosty. I zaraz toho ziodija powisyly, a jeho majetok 
prodaly, i widaly tym syrotam. 

Dwaj bracia. 

Uboiri brat zdybai i zakopal Bied§, a bogaty ja snalasL 

Od Horodeukl. 

Balo dwa braki; oden bay da&y bohatyj, a drohyj AuAj 
bidnyj, lysz may polowynku poll taj w me^a z jeho bratom bo- 
haczem. A-ty tak nie dwoma nygilimy pyryd inywy, cblib toma 
bidnomn wiszoy, a 2inka kaiy jema: „idy do toji polowynki, 
podywy-si: cy iyto ny prystyhlo (dojrzato)". Wichodyt win, dy- 
wyt si, de bulo po koloskowy 2yta prystyhlo, taj pozry wane i po- 
kiedano w jeho brata bohaczie. Win dywyt-si na to iyto i kaiy 
sam do seby: ,»brat maje bohato polie, taj nichto jema ny zry- 
waje, a ja maja lysz odno ibytce, a j to chtos zbytki myni robyt*. 
Ide do doma, rospowidaje iinci, a 2inka kaiy do neho: „zwar*a 
wyczerity, powyczerujesz taj idy, mo2y toho zlowysz szczo zry- 
waje nasze iyto^. 

Powyczeriy i piszoy; siy w iyto i dywyt-si, nyma nikoho: 
aly na doSwitkom szczo-si kaczi^e takie jak bariyka (barylka). 
Taj win potycho zajszoy taj ztowyy. Pytaje-si toji bariyki: „chto 
ty je?*' Wona si ny wobzywaje. Win jak zaczne byty totu 
bariyku, a wona katy: „bijsi Boha, ny byj''. A win pytajesi: 
„chto ty je?"* Wono katy: „ja twoho bratn scziskie^ (szczq- 



199 

Bcie). A win kaly: „a ty na szczo moje iyto zrywajesz, ta 
kiedajesz na mobo brata, w nebo je a ty szcze kiedajesz, typer 
skaiy myni de moje szcziskie?'' 

A wono ny cboczy kazaty. Win jak zaczne znow byty, 
jak dobyy dobry, a wono kaiy : .ny byj, uie skaiu tobi de twoje 
scziskie''. Eaiy jemn: „tam twoje scziski je, tarn korszma 
na poly popry cisarskn dorobn, tarn sygily iydy, katoliki, a wono 
jak zaczne havkaty, taj powihonyt; aly twoje scziskie duiy bi- 
dny, a bida bobata (wielka), idyi do domu i tak pidy, aby nicbto 
ny wygiv; w noczy aby6 kikav, aby i bida^) ny wygita**. 

Pryjszov do domn, ate pryjszta nicz; win ny spyt lysz ry- 
cbtnje-si aby nicbto ny wygiy jeho; jakie bidnobo zbyranie. Wstav, 
wpyryzav-si taj z usim (z ion^ i dziecmi) zabrav-si taj idnt. Ly- 
szyv cbatn i tot kawatok poli, lysz koby bidy widczipyv-si. Idnt 
wie na poly, a £inka kaiy: ,»oto zabalym' zbanok". Katy czo- 
lowik do iiQki: «czykaj ty tnt z dikmy, a ja si werna za zban- 
kom^. I piszoY. Prychodyt widti chati, a bida tak zawodyt: 
i,gazdo m^ gazdol'' Sydyt bida nazymly, nbnwaje*si w postoly, 
taj ptaczy. Tot jak-si pokazay do cbat^ a bida tak si wki- 
szyla i kaiy: ,, ta ty myne lyszyy'', — taj tohdy na pleczi. 
Jak si wichopyy, tot ztrnczaje , taj ny mozy bida ztrnty ty z p!y- 
czyj. 

Nyse win bidnyj na pleczycb totn bida i zbanok w raci; 
nyse i damaje sobi, jakby bida z plyczyj skiennty, i kai^y do 
bidy : ^znajesz szczo bido, tobi na pleczycb stadyno, ty hola, idy 
w zbanok, tobi bade typto, a myni iipszy nesty tybe". Postacbata 
bida, taj zalizla w zbanok, a win borsze katranamy zabyy (gal- 
gankami zatkal) zbanok i nyse. Pryjszoy do iinki; tarn de tinka 
lyszyy, tam prawo bnta woda, a win zbanok z bidow taj a wodu 
kienay. Na wte bida wtopyy, wte ny bojit si. 

Ide prawo do toji korszmy. Prychodyt tam ; de sposkibay-si 
(gdzie tyiko wscibit nos, zajrzat), na horszkie, na myskie, tak 
jema ide w raki (narQCznie), szczo dywno. Za rik stay takiej 
bohacz szczo na wsia ofcolycn ny balo. Stay-si wylykim trach- 
tyjemykom i pany zajizdie ; takiej-si bohatier zrobyy lipszyj jak 
jeho brat Jednoh' razn jichaly lady z jebo syta; zaprosyy la- 



') Lud, Ser. XIV, or. 70. — 8er. XV, str. 10, ar. Zaraza. Pokucie t III, 
Btr. 98, nr. 8. 



200 

dyj do korszoiy i pytay-si za swobo brata, cy dobry jema si po- 
wodyt Wony katat: jpWie wziev szczos dwi pocesiji* (poses- 
sye). Win ka^y do tych ladyj: „pyrykaiit do brata mobo, naj 
pryjidy do meny**. Toty pryjickaly do doma, piszly do toho bo« 
haczie i katut jemu : ,,tw]j brat tybe prosyy abys pryjichav do 
nebo w hoski^. A win pytaje-si bohacz: ^de?* Wony katat: 
fftam i tarn w ti korszmi, takiej si bohatyr zrobyy, maje swoje 
polie wie bilsze jak a teby**. 

Toj bohacz jak aczuv to, at ma si w syrydyni zrobylo ho- 
ricze z nynawysty. Zaraz zprieh koni do woza i pojicbav do 
brata. Tak honyt ki&my, szczo at po konich szama stata. Pry- 
jizdyt tarn, wchodyt do chaty, pry wytaly-si oba, posidaly i howo- 
rie sobi de szczo tak. Aly toj bobacz ny moty tyrpity i pyta- 
je-si brata: ^widkie taj braty majesz takie bohastw.of moty ty 
de pyrytrymujesz zlodiji**. A win kaiy: .skatu ty braty po 
prawdi; ja najszov dwa zbanki hroszyj taj w botoki (blocie) koto 
toji lozyny, jedyn.wziey'ym a dmhyj lyszyy'ym". 

Brat toje jak aczay, ny chokiy ny jisty, ny pyty, lysz poji- 
chay tywo do toho bolita. Pryjizdyt tarn, skienoy gatki, dali 
w bototo ; jak zacziey chody ty po bototi, taj znajszoy toj zbanok, 
wilibaje, taj winosyt na snchn zeml'n, a bida z zbanka taj do 
neho. Win si pytaje: „ty szczo za odna?** Wona katy: Ja 
twoho brata bida**. •Koly ty moho brata bida, idyt do neho 
i roby tak, aby niczo ny bnlo w neho". Wona katy: Ja bym 
iszta do neho, ale win myne zapchay w takie bototo, czo bym 
buta zhybta ; ty dobryj czotowik, ty myne wiratoway, ty mij a ja 
twoja*. Wiiizta na pteczi taj piszoy z new. Prychodyt do domui 
taj wsio zhorito, chndoba wizdycbta, taj wj» win bidnyj stay. 



41. 

Aniot w stuibie na ziemi. 

KulMtkowoe. 

Odnoho razn bato tak, t6 sczos anhyt zahriszyy pyryd Bo- 
horn, a Pan-Boh ztmtyy jeho z n6ba na zeml'a, aby pokntnway 
cilyj rik *). 



') Obacs: Pokucie, HI, str. 82, 86. — Lad, VIII, 8tr. 166, nr. 68. 



m 

Ate tot Anhy! pyrykienay-si chtopcym i.pryjszoy do odnoho 
gaj stay na slutba. Ta tak szczyrfi robyt, szczo gazda ai ny 
mih si zdywawaty; bo szczo gazda zahaday robyty^ to win wte 
znay na-pyryd, tak hej w i s z c z n n. Ta jram y anhetowy, wte 
dali rik kinczyt-si; a win nikoiy ny zasmijay-si. Ate odnoji 
nygiii kate gazda do n6ho: .zaprihaj nyboiy woty, bo pojidym' 
do mista*. I zaraz win zapri6h woty, nabray wotam paszi, tig 
posidaly na wiz, ta^ jidat. 

Ate jidat wny koto cirkwy, a w eirkwi tohdy prawyta-si 
stuzba boia. A tot chtopczyna skoczyy z woza, Jak nabray ka- 
minie, taj jak zaczne kiedaty wn wikna w c^rkwn^ — a gazda 
dywyt-si, taj niczo ny dmije jemn kazaty. Ate wte pomynnly 
c6rkwa, taj jidot koto korszmy, a win skienny k&pylnch taj chry- 
styt-si (zegna siQ znakiem krzyza); a gazda dywyt-si taj nic' ny 
ka26. At jidat dalij; pryjichaly wie do mista, day win wotam 
jisty, a gazda piszoy sobi des szczos ornduwaty (arz^dzid). 

Taj tat wto nad w6czyrom pryjszoy gazda taj kaiy: „za- 
pribaj woty, bo badem' jichaty do doma"*. Win zapri6h woty, 
dywyt-si, a hancziri (garncarze) tak bjut-si horszkamyi ai si po- 
kriwawyly (pokrwawili): a win chlopczyna tohdy jak si zaczn6 
smijaty, tak szczo gazda ai zadywnway-si. Ta jidat do domai 
i niczo gazda ny pytay-si, z choho baly dmicby. 

Pryjichaly do domn, wipri6h win woly, zahnay do stajni, 
day w(ilam jisty> taj wchodyt do chaty. Ate leper gazda za- 
cziey-si jeho p^taty i kai6 : «skaiy myni nyboiy, prawdu ; jak 
my jicbaly do mista,. na szczo ty kieday w c^rkwa kaminiem ?** 
A tot chtopyc kaie: Jak ja ny may kiedaty kaminiem , koly 
tohdy w cerkwi prawyta-si stutba boia, a szatan sygiy na wi- 
kni i natihay wotowu szkira zabamy ^), bo wte ny may de py- 
saty tych ladyj szczo w cSrkwi howori ta drimajat, jak si staiba 
boza prawyt''. I znow gazda py taje*si : .a koto korszmy na szczo 



') Ob. Lud, VIII, nr. 57. Tii mowa jest o chlopakn, kt6ry sanim ntra- 
ci} niewinnodd, mdgl chodzid 8uch§ do^ po wierzchu wody. Y^ po- 
dobny sposdb m6wi J. W. Wolf: Niederldndisehe Sagen (Lipak, 
1843, nr. 335, o mlodziencu, kt6ry pdki Die utraeii niewinnoM, podno- 
fiil rozpalone do czerwonoiei azyny ielazne bez poparzeuia 8i$; 
a kiedy po stracie niewioDodci probowal szyny takie podnieid, okru- 
tnie sif pokaleczyl. 

Pokuei«. Tom IV. 26 



202 

ty skienav kapylacli i chrystyv-si?^ — Kai6 chlopyc: |,tain buta 
kapka lodyj i radyly*si, jakby obraz dwitoho Nykotaja zmala- 
waty; a ja skienav kapylach i prosyv Boha, aby im Pan-Boh 
dopotnih''. I znow gazda pytaje-si, kat6: „ty w mSny slntyr 
cilyj rik i nikoly ty ny za6mija¥-si , a ezo*i ty si tohdy smijav 
koly hancziri byly-si horszkamy?* — A chtopyc kazd: to tak bnlo: 
od6n hanczi^r ta wkrav w drohoho banczierie borate i zacziely-si 
borszkamy byty, a ja z tob' smijav*si, szczo zyinl6 z zymlew 
ta za z6mlQ bje-si". — I zaraz chtopyc jak skinczyv bdsidu^ 
i sczez (znik^) jema w ocz6cb taj i piszov sobi nazad do nebe '). 



4». 

Ksi^dz CO trzysta lat spat w niebie ^). 

Od Horodenkl. 

Bay oden pip dnie pobotoyj, ale ne mih sam obidaty 
(obiada je86) bez czu^oho czotowika. Ta jednoji nygili ne 
balo czajboho czolowika. Kaiy pip stazi: »pidy myni za star- 
szym bratom, naj pryjde do meny". I piszov s!aba i prywiv 
starszoho brata. Pip posadyv jeho i obidajat oba. Ate dywyt-si 
Py?* pryjizdyt jakies pan na sywim kony. Pip azdriv, wiszov 
na dwir, zaprosyv do pokoju. Wijszly do pokoja, sily obidaty. 
Aty jak pip piszov na dwir, a starszyj brat nabrav w pazacha 
mni6sa z pyczenobo paciety i scbowav i szcze najiv-si dobre, 
podiekowav popowy i piszov, a tobo pana ^n^ ciulawav w raka. 
Ate prychodyt do doma i kaj^y iinci: «oto'm poobidav i jakies 
panysko pryjichav, to si najist, a na^ tobi, ja prynis trochi". 
Byre i daje, a mni6s6 pryrosto do czery wa, i ka^iO iinci : j,kasaj 
z pazachie". Ona lysz pryktala-si kusaty i pryrosto mnieso do 
rota. Ona widrywaje, a to ny mot. Ate toj pan batakav z po- 
pom i kaiy jema: „panodczy, ja troszki libaja". A pip: ^prosza**. 
Lieh spaty; w kotri bodyni iieh w ti wstav i ke^iy: ^^prosza 
otca dachownoho do meny trochi", A pip kaiy: ^pojidym**. 
I wsidlav konie; posidaly i pojicbaly. A to bav sam Hospod Boh 



*) W tym duchu jest i powiastka w Seryi XIV Ludu nr. 36. 
•) Lud, Ser. VIII, nr. 87, 38. 



2C» 

i znay szczo Btarszyj brat wkrav mniisa. Jidnt oba czerez wodo ; 
toho pana kiA piszov po werchi wody, a pip na kony plyy i tat 
tnt wtopyy-si, a Boh wyrDay-8i i wiprowadyy. Jidat dali; pry- 
jizdie na takn witpzyno, szezo taka trawa jak szoyk, a na ni 
wiwci chogie taki chad! szczo at straszno dywyty-si. A pip 
pytaje-ai toho pana: „8zczo ai takie znaczyt^. A Bob ka^y: ;yto 
wiwci jest lady toty szczo na sim swiki tak rozkoszowaly a ty- 
per chudi za to*. Jidat dali^ a tarn skata, hora, a na ni wiwci 
taki chogie sytij. ,Szczo takie znaczyt-si, szczo ci wiwci chogie 
po taki hori i syte wony?'' A Bob ka£y do neho: ^to toty lady 
szczo dawaly atmatna, to to kaminie to jest chlib". Jidat dali; 
pryjichaly do Boha i piszly do pokoja; poobidaly oba a ksiondz 
katy do pana: ,,proszo^ ja lieza trochi spaty**. ^Prosze/ — wid- 
powiy Pan Bob. I dywyt-si na zygarok w kotri hodyni libaje, 
aby w ti wstav i lieh i spay trysta lit pip. Bndyt Pan Boh 
i katy: j,na, typer wte ny pidysz, toma uie trysta lit jak spysz". 
A win kaiy: i,de to moiy bndy, koly ja typer lieh**. I kaiy 
Boh: npidesz taki^. Win katy: „taki pida"*. I piszoy. Pry- 
chodyt tat na zemln, dywyt si: to wte ny tak jak lyszyy. I ka2e: 
Ja typer piszoy ''. I tak si stato; wziey si pyreczyty drahyra 
popom i szcze znajszoy lystok (kaiif) z jewanhelyje swoho, 
i kaiy: «myni si zdawalo szczo ja typer piszoy^ a to ate toma 
trysta lit^ — I szcze may slazba boia i widprawyy taj wmer. 



48. 

Pasterstwo u iw. Mikotaja^. 

Biedny ^zda mial trzech 8yD6w. Poszli oni do iwi^tego Mikolaja na 
8luib§, i paili mu owce. Dwaj starsi, \i sklamali przed nim, wr6cili zma- 
lym sarobkiem do doma. Trzeci zad powiedzial prawdf, gdy go baran nxkidil 
na tamtem iwiat, gdzie widzial rdine trzddki pasf ce sif locz zglodniale za 
kar^ lakomatwa, i ten od iwi^tego, kt6ry mn kary te wyttnmacsyl, otreymal 
za zaplat^ owcze bobki, kt6re 8i§ nast^pnie w ztoto przemienify. 

Kniacskowoe. 

Bay odyn czotowik bidnyj, ta may try syny, i nymay jich 
czym hndawaty. Ate starszyj syn kai6 : „tatka, ja ida na slatba*. 



') jLud, 8er. in, str. 149 nr. 17. — Ser. Vm, nr. 51. 



204 

^Tojdy". Win pisssov. Ide, ide; ale zdybaje jeho swityj Nyko- 
taj, iaj ka^y: ^a kadatysyna idesz?^ „Ida na slaiba^. ^Moiy 
by ty-si najmyv a meny, tig badesz pasty wiwci^. A win kazy: 
^czomU; ja mo^a pasty wiwci^. Day jemo swityj Nykolaj chliba 
taj syra i win pibnay pasty; i kaiy jema swityj Nykolaj: n^bys 
jieh ny zawyrtay nikady^ lysz kuda wony idat: a ty abys wse 
pidchodyy za nymy^. Wiwci idat, idat, taj pryjszly do stawa. 
A bay myzy tymy wiwciemy takiej wylykij i robatyj baran; 
pryjszoy do wody, taj w wodn bark ! a wiwci za nym, taj piszly 
wsi, w woda. A bidnyj najmyt jak zaczne ptakaty, tak si wte 
zptakay, szczo i howoryty ny moty, — taj z toho i\\VL i zasnnw. 
Jak probodyy-siy taj znow ptaczy; ate win dywyt-si: a baran 
z wody halkl a wiwci za nym; win atiszyy-si szczo wto je 
wiwci^ taj ide za nymy. Pryhonyt do doma, a swityj Nykotaj 
pytaje-si jeho: „a szos tarn wygiv?" „Nic ny wygiv'jem". Taj 
kaiy jema swityj Nykolaj: .kolys niczo ny wygiy, to ny badesz 
a meny staiyty ^. I day jemu szczos troszki broszyj i kaiy : Jdy 
sobi do doma''. 

Win jak pryjszoy do domn, taj kaiy: «tatka, typer wie 
bndem maty za szczo poiywyty-si, bo ja zasla^yy hroszyj^. Ale 
syryduszczyj ka2e: jptatka, taj i ja pida na slnibu**. — »IdyI^ 

I tak same i syrydaszczyj zasla^yy, i prychodyt do doma. 
A motodszyj kate: ,,tatka to i ja pida stuiyty!^ — ^Idy, ty dar- 
nyjy koly toty starszi tak ma)o zasta^&yiy, a ty i tilko ny zasta- 
iysz^. ^Ny bijty-si tatka, koly moji braki chodyly na slatba, 
to i ja bada slatyty''. I piszoy. 

Ide, ide, ale zdybaje jeho swityj Nykotaj taj kaie : »a kada 
ty idesz?" — » Ja ida na s!atba*. — gMozy ty by w meny stay 
na staibo''. — ,,Czoma! ja bada slniyij'. I day jema swityj Ny- 
kotaj chliba i syra, taj kaiy jema: i,byry taj hony wiwci pasty''. 
Ate tot chtopczyna, jak zanyk wid cbaty, taj nohy jeho zbolily, 
a win siy na barana taj jidy. Ate wiwci pryjszly do stawa; 
a baran z chtopcym a woda bark! a wiwcy za nym, taj piszly 
na toj swit. Ate win chtopec dywyt-si: a tarn taka paszi zelena 
jak byrwinok, a owyczky brodi po sami czerywa a trawi; win 
dywyt-si: a tarn jakas chatyna. Win prychodyt blytozy, sta- 
chajOi a tam tak pyszczie szczo ai sum pobyraje, taj kaiat : my 
choczym jisty. Ate ide dali, a tam znow kryczie: gwayt, my 
holi. Ate win ide szcze dali, a tam znow kryczie: gwayt, nam 



205 

tisno. Ate win iszcze ide dali, stachaje, a tarn znow pyszczie: 
gwavt; my choczym pyty. Ale win wisluchay wse i piszov do owec. 
Wiwci wie napasly si dobry, taj idat do doma; a win siv znow 
na barana taj jidy. 

Ale wze prybonyt wiwci do domn, a swityj Nykotaj pyta- 
je-si: »a szczos tam wygiv?" „A szo* — kazy chtopczyna — 
skaia warn poprawdi, szczo myne nohy zbolily, a ja siv na ba- 
rana ^ a win pryjszoY do stawa, taj bark zo mnow a wodu, 
a wiwci za nym, taj piszlym' na toj swit, a tam taka trawa 
zetena jak byrwinok; ate ja dywja-si: a tam jakas chatyna; ja 
czaju, a tam tak pyszczie szczo at sam pobyraje, wse ka^ut: 
my choczym jisty!" A swityj Nykotaj ka4y: „to toty pokutnjat/ 
szczo nykoly ny daly bidnomn jisty<^. „Ja piszov dali, a tam 
znow kaint: gwayt, my choczym pyty^. A swityj Nykotaj kaiy: 
„to toty szczo ny daly nikoma wody napyty si". „A witak, ja 
szcze piszov dali, a tam znow pyszczie: gwavt, my holi. A swi* 
tyj kaiy: „to toty szczo nikoly ny daly bidnomu soroczky''* A po- 
tomu ja szcze piszov dali, a tam znow kryczie: gwavt, nam ti- 
sno*'. A swityj Nykotaj kaiy: ^to toty szczo nikoly bidnoho na 
nicz ny pryjmyly". „A bitszy ja niczo ny wygiv, i ja piszov 
do w-owyczok, wiwci szcze troszki popasiy-si taj iszly do doma 
a ja siv znow na barana taj wyjichav znow na ces swit**. »Nay— 
kazy jema swityj. Nykotaj — traba tobi zaptatyty". Piszov swi- 
ty Nykotaj do chliwa, taj nabraw oweczych boblykiw i kaie: 
^na, tobi synu, bo ty sobi zastuiyv''. 

Ide bidnyj chtopczyna dorohow, taj samuji, i kaz6 do sebe: 
^szczo ja z cym bodu robyty? ate ozma i prynysa do domu*. 
Prychodyt do doma, taj choczy wisypaty boblyczki na borodi, 
ate win dywyt-si: a to ny boblyki, ate same zototo. Win a2 
si zamiv, i wnosyt do chaty, taj kazy: n^yp^i* tatka bndem maty 
sz czobo zyty. Otec atiszyv-si i kazy iy n^ipszy szcziskie wid 
rozama''. 

44. 

Trzy przestrogi. 

Od Horodeakt. 

Bav oden czotowik, ta mav syna lysz odnobo. Aty toj syn 
aze wiris, i ny chokiv baty koto swoho giegi, aty piszov a swit 



206 

Ide, taj zajszov do odnobo gazdy i pytaje-si, cy ny staiyy-by 
u nebo. A gazda kazy jemu: ^badesz slaiyty w meny za odno 
stowo (zdanie) cilyj rik^'^). A win ka^y: „bada^. I najmyv-si 
w nebo. Wislatyv rik, a gazda kaiy jemn: „ny znajesz broda, 
to ny jdy u wodn,'' taj nte bilsze nic. 

Stuiyy i drahij rik, znow za odno slowo. Wistuzyv rik, 
a tot gazda kaiy jemo: „bez swojech oczyj, ny daj 
chudobu^. 

Typer sluzyt i tretyj rik w nebo. WisIaiyYi a toj gazda 
kaiy jema: „na Btorona, zinka ny pnsty samu^. 

Tobdy zbyraje-si i widcbodyt. A gazda ny bay takiej : day 
jemu szcze wisim czyrwonycb, i piszoy. Ide, uw^jszoy myln abo 
dali; dywytsi: jidy hasar na kony, taj prawo a wodu kin za- 
szpotay-si, a win upav iz konie^ taj utopyy-si. A toj hadaje sobi; 
je w^e moje odno stowo za jeden rik, szczo: ny jdy n woda, jak 
ny znajesz brodn. 

Uziey z toho busari pdzdyray wsio, nbray-sii sam siy na 
konie i pojicbav. Pryjizdyt do domo; zaraz oiynyy-si, wziey 
sobi z storony iinku, taj ^^yje sobi, a konie schoway i nbyrani 
z toho busari. Zinka za to ny znaje. ^yjut rik, a w jeji giegi 
wisile; 2enyt syna, taj wony zaproszeni na wisile. 

Ka^jy zinka: „chogim na wisile do giegi nioho*'. A win 
kazy jeji: „byry dytynu na ruti (rQce) taj idy, a ja pidu ai zaw- 
tra^. Wzieta wona taj piszta, a win lyszyy-si doma. 

Lysz zinka piszta, a pip prychodyt do nebo: ^pojidyty myni 
n lis^. A win kaiy: „ny maju koly^. A pip kaiy: „to ja sam 
pojidu, ozmu trochi na firu^. I day popowy flru, i pojichay pip 
u lis, nabray firu takn wylyka szczo ny mohly koni zruszyty; 
zaczyy koni byty, at kobyla loszie skienuta. 

Aty pip uziey loszie i zakieh za korcz, nadkieday drow 
i pojichay do domu. A gazda dywyy-si szczo pip robyy, wziey 
toszie na pleczi, prynis do domu. Pryhonyt pip koni, a gazda 
pytaje-si: „szczo tam w lisi?" A pip kaiy: „dobry^. A gazda 
kazy popowy: „chogit do chaty jegomodc**. Wijszoy pip do chaty, 
a gazda kaiy: „a to czije loszie, popy?* Jak nzdriy pip, taj 
zastyy. Jak ozme gazda popa byty^ ai upriy pip. I pryhaday 



') Ob. Lud, VIII, 8tr. 106, nr. 41. 



207 

sobi, i kaiy sam do seby : ,jak kazav myni mij gazda, szczo ny 
daj swoja chadobn na czoii raki*. Typer zbyraje-»i na wisile 
do swoho testi. A iinka napyred oie piszta. Ubray*8i w tot 
mnQdnr szczo izder iz tobo hosari, taj jidy na wisilie i tyro ko- 
nem samym z pid hasari. 

Pryjizdyt tam na wisilie, a iinka jeho tak-si dywyt na 
neho. Spodobay-si jeji win, daly jemo jisty i pyty. Jak pidpyy 
dobre, anu w tanyc z swoj6w iinkow. A iinka ny znaje szczo 
to jeji czolowik; a win kafty do neji: ^pidesz zo mnow spaty, 
dam tobi piet czyrwonych". A wona kaiy: ^pida**. Piszta i ska- 
zaia maroi swoji, szczo daje piet czyrwonych. A mama kaiy: 
«idy syna de nynkie 6 czyrwonych zarobyty*" 

I piszty oboje z hnsarom spaty. — Po toma wona nsnato; 
i dytyna koto neji. A win ostay, dytyna aziey, siy na konie 
i pojichay do domn, schoway dytynu. A wona probudiuje-si w no- 
czy a dytyny nyma i husari. Wcbodyt do cfaaty i ka^y mami, 
szczo nyma dytyny. „Bade bida, jak -si diznaje czotowik twij, 
szczo robyty''. Eazy mama do donkie: ,palim' komoro, skaiym' 
szczo ty spala z dytynow, chtos zapalyy komora, ty wtykta a dy- 
tyna zhorita^. 

Zapalyly komoru, i nczynyly szczo dytyna zborita. Na ni- 
czo. Prychodyt jeji czotowik rano; rozkazaly jema, a win kaiy: 
„niczo^. Utiszyta-si wona, szczo jeji czolowik nic ny kaiy i spo- 
tij (spok6j). 

W nygila po wisilu, zibray win wijta i rada^ teski i teszczn 
do seby. Zrobyy bal poobidi; zacziey rozpowidaty, jak win sta- 
zyy try roki za try stowi: za odno slowo: jak nyznajesz broda 
ny jdy u wodu, druhy stowo: swojo chudobu ny daj nacznii rati, 
a trety stowo : nypaskaj iinka na storona bez swoich oczyj. 

Tak i moja iinka piszta na storona, na wisilie, spata z hn- 
sarom, akray dytyna a neji, wony z mamow obi zapalyly komora 
i kazaty szczo dytyna zborita. 

Pidy najmyt y wnysi dytyna, wnis najmyt dytyna, a win 
k^ty swoji iinci: „twoja dytyna'^. A wona kaiy: „moja". 

Wiwiy konie i winis abranie z toho basarie, pokazay wsim 
ladym, za sczo to ja try roki staiyy. 

,yJichay hasar ny znay broda, piszoy awoda, i wtopyy-si; 
lav'ym chadobu na czaii rati, skienata kobyla toszie ; pastyy'jem 



208 

^Jnku na wisile i szczo wirobyta, zlakomyla-si na piet czyrwo- 
nycli, a mama szcze kazata donci ity, ot to taka naaka". 

Witaziej mamo z za stota, nabyv dobre nabyv, i kazy jeji: 
„ty powyna dodci ny pozwolyty takie robyty", 

VVitak iinka nabyv dobre, naaczyv jeji gazdawaty. Wtoho 
czisa iinka ny zabuwala-si na ztoje. 



45. 

Przygody znajdka. 

Dziewka porodziwszy syna, puiciia go w koszykn na wod§; schwytal 
go mlynarz i wychOwal wraz z w^aanym synem. Gdy dords}, dowiedziawazy 
aif ie jest ^znajdkieni'' poazedl w £wiat. I natrafil na swoJ4 matk^^ z kt6r% 
81$ cbciai ienid, lecz dowiedziawazy sif ie jest jej synem, umkn^i. Kybacy 
zamkn^Ii go w sklepie oa wodzie i klucz wrzucili do wody. Siedziid tarn 
ze 20 lat. Wtedy obierano papieia, i mia} nim zostac^ ten, komu 6i§ dwieczka 
sama zapali. Ot6i poslano do owego sklepu, i obrano owego znajdka. 

Bota odna giwczyna, taj sobi wistarala dytyna. Jak zaj- 
szta w tihotU; taj tak-si kryta szo jeji nichto ny znay. 

Aty pryjszoY czies rodyty. Piszta wona w lis, taj arodyta 
cbtopci; wziela wona splyta fajno powptykata koszyk 1 pustyla 
na wodu i poplyv toj chtopczyk. Pryplyv do odnoho metyka at 
ni^ totokie. Wichodyt metyk na totoki, dywyt-si: jakied koszyk 
stojit, dywyt-si w koszyk, a tarn dytyna lyiyt. Wziev win totn 
dytyna, prynis do domu. 

Tak-si trafyto, szczo iinka jeho toji noczy samoji mata 
takie dytyna, takte cbtopci. Kaiy: „ nichto szcze ny znaje szczo 
ty majesz dytyno, typer ska^ym szczo ty majesz biyznieta. I tak 
statosi; ochrystyly oboje, i plykaje (daje ssac) obocb cblopciw. 
Wony rostut, jak z wody wirosly. Dav oboch do szkoly; aly 
to szczo najszoY jeho, tak si aczyt szczo koidyj dywaje-si z neho. 
Jednoho raza polihaly spaty. Eaty metnyk do zinkie: ^dywy- 
not-si jak tot najda aczyt-si^. Aly jeho toj ridnyj syn spav koto 
nycb ; taj acznv szczo kazay jeho tato, szczo-to najda. Rano syn 
wstaje, taj si prozywaje toma: ty najdol Toj ide i skariyt-si 
tatowy, szo jema prozywaje- si : najdo. Poswaryy tato toho aby 
si ny prozyway jema i kaiy: „wy moji syny oba ridni, ny pro- 
zywajty-si odyn drahomu*'. 



209 

Powirostaljr oba wylyki. Odnoho raza poswaryiy-si oba; 
tot skazay znow toma: „ty najdo!'' — „Ska2it myni tato, cy ja 
najda?" — Kaiy metyk: „de ty najda; ty mij syn". A win pi- 
szoY w misto, kopyy sobi troje pistoliet, prychodyt do domu 
i kaiy do roelyka: „kazit myni cy ja najda, bo jak ny kazyty^ 
to jedno pistole u was, druhy w niamn, a trety w brata^. Wziev 
ta skazav melyk: szczo jeho najszov tohdy. 

Tot najda zibrav-si, podiek6way i piszoY. Ide, ide, pryj- 
szoY do toho syla de jeho mama, i najmyy-si w tobo pana de 
jeho mama i stuiyt. Aly jeho mama ta jeh' spodobata, taj si po- 
Inbyly; nareszti i pibraly-si oboje z mamow, poiibaiy spaty, taj 
si zbatakaly witkie win. ZaczieY win kazaty: Ja ny znajn 
swoji mamy, myne jak mama porodyta, taj pnstyta z wodow 
w takim i w takim koszyku; jeden metyk myne ujmyy i wicho- 
way myne namist swoho, taj ny znajn kotre moja mama abo tato^. 
Wistnchala wona i kaiy : „to ja twpja mama^. A win jak qczuy 
taj zastyy, aziey taj piszoy switom. 

Ide, prychodyt nad woda, dywytsi: a rybakie towje rybu. 
Pryjichaly rybakie do beryha; win zijszoy wid nym i zacziey 
batakaty i kaiy rybakam: „cy nyma de jakoho misci na meny?^ 
Kazut rybakie: „je tut takiej sklep^. Win kazy: ^z&wyzit myne 
kotryj do toh' sktepu". Wziey oden staryj rybak i zawiz jeho 
tuda, widowknay (odemknt^t) a win kazy do rybaka: „zamknit' 
i kienty klacz a wodu*. Tot rybak tak zrobyy i kienay klucz 
n woda i pojichay do domo. Tot tarn w sktep lysz pryjszoy, 
stay si stolyk i na nim paru chliba i knyzka. Sidaje toj kolo 
knyzkie i czytaje, chlib krojit i jist; a chlib na miscy naroste. 
Bay win tarn 20, 30 lit abo i bilsze. 

Tohdy w tim kraja amer papa. Jak amer, taka sejma 
aradyly, szczo tot bade papa rymskien^ koma-si swiczka zaswi- 
tyt sama w rokach. Pr6bowaly kozdyj, nikoma-si ny chokita 
zaswityty. Nabadaly za toho szczo je ded na wodach w takim 
sklypa. Pryjichaly tam , nyma klaczie. Aly toji dnyny piszly na 
rybu, syny toho rybaka szczo jeho zawknay tam. Toj rybak jak 
jeho zawknay, taj szcze j6den tysbden wygiy, taj oi^lip. Syny 
piszly na ryba, taj ujmyly lysz odna rybu, zarizaly tota rybu, 
najszlyw ni klucz wid toho sklepu, i kaiut tatowy: „w ci rybi je 
jakies klucz^. A tato katy do syna: npodaj suda jeho^. Lysz 
wziey w rukie, taj wzdriv (przejrzal) piszoy i wiprowadyy z wity. 

Pokucie. Tom JV. 27 



210 

I pryjszoY tot tarn de wibyralj papn. Jak pryjszov win, daly 
jemo dwiczka w rukie i zaswitylasi jemn sama w rukach 
i win zistav papow. 



46. 

Kara takomstwa. 

By}o trzech braci owczarzy. Dwaj starsi podzieliwszy 8i§ ojcowizD% 
wyprawili trzeciego z nlezem. Ten poszedl do sluiby, i tn dorobil Bi§ i oienih 
Wkrdtce odwiedzili go braeia. On tedy sprzedal im zajfczka, a naBtfpnie 
wilczka, jakoby swoje szczficie od owiec'). Ale-wilk podnsiHin owce. 
A zwiddl ich i po raz trzeci, aprzedawazy im peremitkf ioDy, z ktdrej 
niby 8ypa}y 8i§ pieni^dze za dotkni^ciem walka, gdy aif zawiia. Braeia 
chciwi grosza, pozabijali walk ami awoje ionj i uciekli. 

Od Kolomyjf (Jablon^w). 

Buto try braki hucaty. Dwa starszi poienyly taki w swo- 
jim seli taj pogilyly-si witciwskym majetkom po potowyni a tre- 
tomo najmolodczomu niczo ny daly. A win piszoY sobi het 
z swoho sela na storona czu^n taj tam w jakohos gazdy stuiyy, 
a wltak y oienyv-si taj stay gazduwaty. Ale win mav welykyj 
ziel na swojich brakiw, szo ma ny daly nijakoho wina (wiana, 
dziatu) z jebo otczyzny. 

Ate raz perewidaly-si za nebo jeho braki, taj piszfy do 
nebo niby w faoski. Ale win bnv sobi jmyv zajaczyka taj 
deriiey sobi w chaki. A braki jak pryjszly ta wzdrily toho za- 
jaczyka, taj petajnt ho si: „A to sziof* A win kaie: „Toto 
moje szczyi§kie (szczQ^cie) wid owed** A wny blypnuly (spoj- 
rzeli) odyn na druhoho taj ka^ut: „Ba cy byS; brytczykn nasz' 
lubyj ta sotodenkij, lyszenka ny podarnway nam ce swoje szczy- 
dke, a ty sobi drohe wstarajesz, bo nam sy wiwcy du^'e ny 
chokie westy^. A win ka^e: ^Podaruwaty wam» bryt'czyky moji 
Inbi ta solod'ej&ki ny mozu, bo wno mni daze doroho knsztiye, 
ale jek-byste my obernnly to, szo ja za nebo day, tobym warn 
widproday, a jaby piszoy ta sobi knpyy drahe''. A wny si po- 
radyly taj daly ma sto baniok, bo win kazay szo win za nebo 
day sto baniok, taj zawjizay jim zajaczyka w miszok taj kato: 



') Co aif tycze szczedcia, obacz takie nr. 



m 

jyAbyste sy na dorozi ny dyvyly w miszok, bo wtratyte; rozjeiete 
mich at doma w gospogi'^. 

Ate bo wny piszly; taj na dorozi akorktto (skorcilo) jich 
taki podywyty-si na sziskie, taj kate odyn do drahoho: .Yj 
8zio-by to takie bato , aby my sy ny podywyly w mich, — rozji- 
iim, brate, ta podywim sy afl)adeQi pantrnwaty dobre, ta cz'ej 
ny wtecze''. Taj rozjizaly miszok, ta w^jmyly zajaczyka z mi- 
szka, ta wziely w raky ta obzyrajat, a zajaczyk brykiel z rak 
taj piszov... a wny wiperly-si ta za nym, a win dali, dali, ta 
zabih w lis taj propav a wny piszly z niczym domiw. 

Nu wze win si trochi wkiszyv szo w^e gistay sto banok 
wid brakiw niby-to wina z otczyzny. Ale odnoho czieso piszov 
win w lis taj ymyy motodoho woYCzyka, taj prynis do domu, 
taj hoduje doma. Ate za jakys czies przyjszly braki znow do 
neho taj uzdrily tobo woYczyka, ate win w2e buv wiris welykij, 
taj kaiut: „A to szio?' A win kaze: „Taie to byrkun^ ni- 
byto takyj szcziesiywyj baran, szo si dn^e wedut wiwci wid 
neho. A wny katnt: „Jekyj ty, brytczyka nasz labyj ta solo- 
denkij, szcziesiywyj, szio ty nydawno odno szczy^kie prodav taj 
wiej drahe majesz, a my toto wtratyly, a wiwci nam jak sy ny 
wely, tak sy j ny wedut;*' — taj rozkazaly mu jak to buto, szo 
jim tohdy zajaczyk ukik. A win kaie: ^A szio2 ja warn, bryt* 
czyki moji Inbi ta sotodenki wynen, szio wy mene ny postuchaly 
i mich rozjezaly, ja-4 warn lycha ny zyczyv". A wny kazut: 
„My tebe, brytczyka j ny wynujem' — my samy wynni, ate mo- 
iebys nam sze ceho swoho byrkuna podarawav, abo prodav, to 
to wze-bym' tebe lipsze stachaly^. A win kaze: ^Podarawaty 
wam ny podarajn, bo-j myni nichlo ho ny podarawav; ate jak 
my obernete sto baneczok, szio ja za neho dav, to ho wam wid- 
prodam" Nu, slowo po stown, taj kupyly wny w neho toho byr- 
kuna za sto banok, taj wziely taj powely domiw. Ate win jim 
kazav, aby jak ho prywedut do doma pustyly na nicz w koszieru 
mezy wiwci, taj szo-by si j ny zabawaly. 

A wny postachaly ho taj prywely do domu ; ate ny mohly-si 
z razu pohodyty, bo odyn chokiv napered do swojeji a druhij 
napered do swojeji kosziery wpastyty. Ate witak obradyly si, 
szoby wsi wiwci odnoho y druhoho, razom do odnoji kosziery zi- 
hnaty y tak meiy wsi razom pustyty byrkuna. Tak y zrobyly: 
zihnaly wsi wiwci oboch, tak wpustyly u weczir mete nych byr- 



212 

kanit, a saoiy piszly sobi do chaty. Ate czojat wny w noczy 
takyj w koszieri hrymit, szo nt lek zbyraje, ate wny si kiszie 
(ciesz(i) taj ka^sut: ,»A czuj jak byrkun wiwcy watuje^; a dra- 
hyj kaze: ^Naj-ko watuje naj, toztobudemo maty jehniet!*" Ate 
rano wichogie, dywje si: a to wsi wiwci kady kotra \etyt, a wny 
sobi szcze ni w liadci (nie zgadli) ; ate dywje si za byrkunom, 
a jebo nigde ny wydko. Staly szakaty w cili koszieri, a toj 
slida z byrkana nyma. Wny tohdy do owec: staly korniety (ktac, 
pobadzao), szoby-by wstawaly, a wny ny chokie, staly pidajroaty, 
ta prydywjejat-si lipsze, a to wsi wiwci ny^j^wil Byrkan poro- 
szczybav wiwci ta wiskoczyv z kosziery taj piszov bez wisty. 
A haculy lysz pozatomjely rnky taj kaiut: „A naji'e ho giewot 
(diabet, czart) ozme z jebo byrknnom!* Taj zibra1y-si taj jdut 
znow do brata, szo win jim takoji szkody narobyy. 

Ntt, piszly^ wny, ta jdnt, qze ny deteko wid bratowoji 
chaty. A win hlyp u wikno, taj nzdriy jich taj -si napudyv, bo 
wie zmirkawaV; szo bade bida, koly wny tak szwydko do neho 
jdat; ate ny bato wze ani si de schowaty ani wteczy, bo wny 
w2e wcbodyly; a win krykn^oY na iinkn: „zawywaj-si czym bor- 
sze!^ A 2inka wcbopyta szwydko peremitku ta zawyta-si, a win 
wziev ta ponatykav ji popid pereuiitka broszyj: y grejcariw 
y szastok, taj ka^ie: „Sidaj na tawycu ta sydy tycho!"" a sam 
wziev w ruky taczivku. A na to wchogi braki jebo do chaty 
taj kaint: „A to szio take, brate? A win kaze: „Ta peremitka 
to moje szczy^kie wid hroszyj ; j&k my ni na szo treba broszyj, 
to ia lysz skazu iinci: ;9zawywaj-si'' a wna si zawje, a jaozmo 
ta wdario taczivkow po peremitci ta skain: ,,dawaj hroszyj!^ 
taj zaryz wipade zza peremitki tilko hroszyj, kilko treba**. A dy- 
wyt si: taj wziev ta niby wdaryv, ate potehenky taczivkow iinka 
po hotowi, a to wipata z za peremitki sz^stka (10 cent6w). A win 
kaze: „Ce sze mato, dawaj sze!— taj znow wipato kilkanacit 
grejcariw, a win znow kaie: ^ce sze mato, dawaj sze!** taj znow 
niby ndaryv, a to znow wipatoz za peremitki kilka sz^stok. Taj 
win wse tak robyv a2 pokiw ny zmirkuwav, szo w2e nyma hro- 
szyj za peremitkow. A toty jeho braki dywji-si na to ta hada- 
jat sobi: „Hyj Bote! koby to w neho cysiu peremitka jak wi- 
mantyty, tobym' to^aly hroszyki!" Ate jak win zmirkawav, 
szo wie nyma broszyj bitsze za peremitkow, taj ka^e: „Bade wie! 
rozwy waj-sy I** ^inka si rozwyta, a win ka^e: „Pobihny'z ta 



213 

prynesy za cysi hroszi horivki!^ Wna pobihta ta prynesla ho- 
rivki: a wny staly pyty taj y zabniy czoho wny pryjszly, taj 
taki sobi dobri howori a dalij katut: „Cyby8, brytczyku, ny po- 
darawav abo ny prodav nam cyan peremitka?^ A win kale: 
^Cziomo ni, prodain, ate wna k68ztuje mni samoho 100 banok, 
to jak my jich wernete, to prodam^. Staly wny 6i bodyty; ate 
win niczo ny chokiv spustyty, taki wper-si taj sto banok, taj 
jynaksze ni, taj ni! — Na nyma szo robyty — wijmyly wny taj 
daly ma sto banok, witak wzi61y peremitku taj rozgiekawaly*si 
taj piszly domiw. A win kaze: |,Na teper wze fajne majo wino 
z otczyzny, bitszeh' wze-bym y aam ny chokiv''. 

A wny pryjszly do domo do odnoho, taj kaze odyn do dra- 
bobo: lyNaj-ko, brytczyku, peremitka noczin je w tebe, ate abys-ko 
niczo z new ny robyy, at ja zawtryka pryjdn sndy yz zinkow, 
ta bude sy to odna, to druha za czer'how (po koleji) zawywaty, 
ta mem sy hrisz'my gilyty^. Taj piszoy do domu, ta rozkazuje 
zinci, szo prynesly. Ate jak lysz ces wijszov z chaty, — a tot 
szo w neho lyszyla-si peremitka, kate iinci: ^zawywaj-sy w tota 
peremitka** — a wna si zawyta, a win nfatytyy taczivku taj 
kaie: ^Dawaj bobato broszyj!^ taj morsnov ji po hotowi tacziv- 
kow ate taki daze, bo win badav sobi, szo czym daszcze wda- 
ryt^ tym bitsze hroszyj zza peremitki wipade. Ate to niczo ny 
wipato; a win morsnnv druhyj raz, ate sze daszcze a to znow 
niczo ny wipato; a win tretyj, a to taki niczo; a win czetwer- 
tyj, pietyj, szestyj ... a to lysz pokik (pociekt) rowec krowy (krwi) 
zinci z hotowy, a wna lysz prokyhta-si nyiywa po zemly. 
„Otak,— kale — naj ty mat' morduje!^ ta zakyh (zaci^gn^t) des 
zinku w tim (tom, skaiy), a sam piszov bez wisty. 

Ate rano pryjszov tot druhyj yz :^inkow, a to nyma w brata 
nikoho doma; szo win szakaje ta klycze, a to nyma taj nyma. 
A win kaie: „Aha^ nabravsy bratko broszykiw — ny zdav mene, 
taj schowav-sy, ale zaldy brytcz'yku, taie j ja ny bezhtuzdyj", 
taj kale lincy: j,Anu-ko, szukajmo w chaki peremitky!*" Staly 
wny szukaty taj najszly jakus peremitku; a win kale zinci: 
„Zawywaj-sy!" a wna si zawyta, a win ufatyv taczivku ta tus! 
linku po hotowi at ji si w oczech swiczky zaswityly ta w uszech 
zapinkokito, taj kale: „Dawaj bohato hroszyj !** A to niczo ny 
chokito, ny wipato zza peremitki; a win poprawyv druhyj raz, 
a to znow niczo; a win tretyj, czetwertyj, pietyj... a to jak ni- 



214 

czo tak niczol Ate win hlypne na iinka, a wna w^e nyiywa, 
a win napndyy-si ta. w nohy, piszoy bez wistyl — taj prapaiy 
oba y na nynisznyj den I 

Ate lnd6 w sell jakos dywji^si, a to stojit y odnoho y drn- 
hobo chata wse zaperta ta zaperta, a wny si za'dywnwaly, ba 
dali, ta daly znaty do wijta. Wijt piszoy z Ind'my; prychodyt 
do odnoho, ta wiwatajat dweri, a to pastka w chaki. Witak 
ydnt do druhoho, a to iinka wbyta te^yt na tawycy, szo wte si 
j zawonieta. Day wijt znaty za ce do nriegiw, ta pryjicbata 
komisija, ta staly wipytawaty, ale koly nichto niczo ny znaje. 
Staly petaty ta szukaty za tymy brakimy, ate dnrno, — propaty 
na wiky. Nu wziely lude, ta pochawaly toty iinki, a chaty po- 
zamykaly, a klnczi powiddawaly do wijta^ taj niczo. Ate czntka 
za ce piszta dwitamy; ta uczny za ce y tot najmotodszyj brat 
taj pryjszoy. A lade ho piznaly, ta wjtak postawyly rada, tig 
aradyly, aby win sobi tot bratnyj majetok zabray, bo to jeho 
otczyzna. 



49. 

Bogacz i biedak. 

Biedak sprytny ndaj^o nmarlego w tropUrni, wyhidsil pieniidse od 
ziodxieji. Bogacz, mniej pfzezoruy a ehoiwy zostal tamie przez nich zabily. 

Od Horodeiiki (Sorokl). 

Boto dwa braki, odyn bohacz a drnhij bidnyj. Ta toj bidnyj 
pozyczyy n toho bohaczie w brata swoho try tewy (ztote renskie), 
potomu dwa jakos widday a tretoho ny mih widdaty. Aly wse 
robyy za procynt, wte jemn dalij widrobyy i ystynn, a bohacz 
kaiy szczo i procynt ny widrobyy. Bobyt bidnyj, robyt, ai mn 
si nawkiemyto (nprzykrzyto). 

A.\y jednoho razn pryjszoy z roboty wid bohaczie i kazy 
do tinkie: „tinko, ana ja umra, idy sporidy myne na lawn tak 
jak myrcie, a sama pidy do brata i kazy szczo ja nmer, szczo 
win bade kazaty i zaczym bade zietowaty, cy za tewym (reA- 



•) Lud, VIll nr. 78, str. 185. 



216 

skim) cy za mnow''. Sporidyta iinka na lawu swobo czotowika^ 
i pissta do bohaczie. Prychodyt i ka2y bohaczewy: «tti6 umer 
wasz brat a mij czotowik". A bohacz kaiy: ^bidnai moja ho- 
towko, a typer cbto myni widdast lewa, koly win nmer*'. Pry- 
chodyt iinka do domo, a toj bidnyj. pytaje-si: „h, szczo kazav 
brat?^ Wona jemn ka*y: ^tak kazav, chto jema typer widdast 
lewa; ny buto jema ftiel za iobow aly za tewym''. Eaty bidnyj 
do i&inkie : „z lawy idy do ksiondza i kaiy szczo czotowik amer, 
ja wie typer ny wstajo, koly bratowy ny tie\ za mnow aly za 
lewym". 

Szczo robyty, jak czotowik kaiy tak iinka mnsyt stochaty. 
Piszta zinka do ksiondza^ skazala szczo jeji czolowik umer. 
Ksiondz zaraz postay gika (dijaka) i sprowadyv titodo trapamiy 
i poto^yly jeho tarn i porozchodyly-si koidyj do domn. Zaswityly 
koto neho switio, taj boryt ; ly tyt win ai do noczy, nyma nikoho 
koto jieho, a win sobi hadaje tak : jak bodu lyiiety do zawtri, 
pochowajat myne iywoho. Win toje sobi hadaje, taj czaje, chtos 
hudyt. A to ztodiji nysat poyyn mich hroszyj; podywyly-si do 
truparni) nyma nikoho lysz myrtwec. Kaint ztodiji: j,cbogim' 
do trnparni, tarn switto boryt, podilym'si hriszmy''. Powchodylyi 
poklaly hroszi na zeroln z michamy; typer dilyty-si hriszmy, 
a nyma mirkie (miary). Kotrys ztodij : „a ot sziepka na myrcy**. 
Wziely z myrcie sziepka, i dili-sie. Podilyly-si koidoma odnako, 
aly szcze odna sziepka lyszyla-si hroszyj. Ea'/y kotrys tarn ztodij : 
,a cie sziepka hroszyj koma budy?^ A toj myrtwyj kryknny: 
„a myni szczo bndy za sziepka!^ Jak-si ztodiji napadyly, taj 
poatikaly koil^dyj a swoja. Toj szczo bay nmer, nstay, zibray hro- 
szi do micha^ taj dalij do domn. Pryjszoy pid wikno, kryozyt: 
,»atwory iinko''. I^inka ntworyU, a win kaiy: typer badem 
maty z witkie iyty**. Zaraz dmhyj den widostay dytynow towa 
swomn bratowy, kupyy sobi woty, koni, poli, nakapyy ditym 
i sam iz iinkow powbyraly-si. Uie zrobyy-si bohacz, ate i zabuy 
szczQ omyray. 

Aly bratowy jeho, toma szczo bay z dawna bohaczem, daiy 
je dywno; taj ny smije jeho-si pytaty. Aly byre, robyt obid; 
klyczy i swoho brata na obid. Pryjszoy i brat toj szczo bay 
bidnyj, aly tot szczo buy z dawna bohacz py taje-si jeho : nkaiy 
braty (bracie) widkie ty stay bohaczem, szczos nymay nic, a ty- 
per wsio majesz, szcze bilszy wid meny?'' Zacziey jema wpo- 



216 

widaty tak: ^znajesz braty, koly ja bov umer, koly '2inka pry- 
chodyta moja do teby^ a tobi ny ^iel buto za mnow, aly za le- 
wym; kazay'ys cbto tobi widast lewa; tak jak ja bov nmer^ 
zanesly myne do traparni i ja lyiiev ai do noczyi a ztodiji ne- 
sly povin mich broszyj, awijszly do troparni, wziely-si dilyty 
hriszmy mojiw sziepkow, podilyly-si a szcze lyszyta-si sziepka 
hroszyj; i kazaly odyn do druhobo : ^a ce komn budy f a ja jak 
kryknuv: a myni szczo za sziepka? wony si ponapadzawaly i po- 
kikaly, a ja hroszi zabrav taj piszov do doma i typer diekowaty 
Bohu maju z witkie 4yty". 

Jak to bofaacz uczuv, a weczir porozbyraly-si ludy a win 
kaiy do iinkie: „ja biidu umyraty tak jak mij brat, dawaj szma- 
tie, naj-si ubyraju, sporidy myne na tawa taj idy daj znaty do 
ksiondza szczo ja amer^. Zinka kaiy : ^na szczo tobi toho, ty 
majesz witkie iyty, ny puskaj smicb iz seby^. Win szcze iinku 
i wdaryy; kaiy do nejit „toto roby szczo ja znaja**. ^inka piszta, 
data znaty do ksiondza. Rano pryjszly, wziely jeho do truparnl. 
Lyil^y t win do weczira ; pryjszta nicz, a kazay bay sobi pozaswi* 
czowaty lampy, swiczkie, takie horyt, koto 'nebo wydko-si jak 
a dnyno. Czuje, idot ztodiji. Uwijszly do troparui, azieiy z bo- 
baczie sziepka , rozdilyly-si briszmy i kaiat: ^nioiy i ces tak 
chokiy-by zdaryty"", Ka^y odyn do draboho: nana, zapcbaj pika"*. 
Wziey odyn sprawyy piku, a bohacz jak-si zirwy, taj kaiy: bij- 
ty-si boha, darajty myni ^ykie (iycie)". A ztodiji kaiat: ^o nie, 
lipszy 4yty nii 6 wit daryty*. Wziely i probyly bobaczie. Zby- 
ray-si na smert taj umer na prawdu, taj nyspodiwano. Tak je 
cbto zazdrostyt drahoma, to i swoje ny pozyje. 



4S. 

MIeko lekiem na oczy. 

Pan jeden oilep}, a znahorka doradzUa ma uiy6 jako lekaratwa na 
oczy, mleka od kobiety nieskaionej. Szukal jej wife po iwiccie i iiapotkal 
Bzewca, m§2H mniemanej takowej kobiety (dla brzydoty); ale iona ta, gdjr 
Jej m%k (chc^c jf doiwiadczyd) powiedziat, ie ten pan za nierz^d placi 
sauna Bi§ przed nim o milostki awe oskariyla. Rozgniewany wifo ueiekl od 
niej, i rozegnawssy dw6ch gryz^cych aie padw (ozart6w) za to te Jednego 



217 

z nieh od dmierct wybawil, czort ten (w panicza praemieniony) poni6B} go 
na 8wym gnbiecie do sznkanej nczciwej pani, ktdra ndzieliia niu swego 
(yle poi^danego mleka, ~ pocs^m odni68} go Kn6w czort do domu. Mleko 
to Qzdrowilp Alepego pana, kt6ry szewca wynagrodzi}, ale ionf jego. uAmier- 
eik przywif zawszy J9 do koifiskiego ogona. 

Od Horodehkl. 

Buy odyn pan dazy bohatyj, szczo jema pary (drogiego r6- 
wnego) ny bato. 2yy win do syrednobo wika, a po tomn szczos 
jemu si stato, taj uslip na oczy; oczy buiy aly ny wygiv (wi- 
dzial). Zwozyy doktori , de jaki baly^ robyly jemu szczo wony 
rozumily; i niczo ny mohty pomoczy. 

Aty najszta-si jakas baba i kbiy panowy : „jid! (jedz) w syto 
wid syta i petaj takich lodyj — czotowika i ^inku — szczo wony 
nikotre ny buly z matenkich dityj (od maleokiego wieku) ni-s-kiem, 
ani tola iinka z druhym czoiowikom, ani z parubkom^ lysz z swo- 
jem perszyj raz czotowikom, taj czotowik takij tak aby ny bay 
ni 8 kiem (nie obcowat ciele^nie), i aby wny maly (mialy) chtopci 
myzy sobow aby si plykay, to iota 2inka lysz naj try razy za- 
cerkaje swojew budiwlyy (poKarmem) tobi oczy, taj uzdrisz^. 

Pojicbay pan switem ; jizdyt, pytaje, nyma nihde takich la- 
dyj. Aly pryjizdyt do odnoho syla; zacziey pytaty w tim syli, 
ta odyn czotowik (szwec), wistapaje i ka^y : Ja nigde ni-s-kiem 
ny buy widkoly na swiki iyju, ai z swojew iinkow i maju ja- 
karat cblopczyka szczo cycku ssie, i 2inka ny powyna nihde 
buty, bo dniy paskudna, nichtoby si na new i ny podywyy". 
Pan jak to uczay, katy do nebo: nana, idy i prynesy hudiwli 
swoji ^inki, jak pomo^y, to majesz odno sylo, a jak ny porooiy, 
to smert twoja*'. Piszoy toj czotowik, ide taj dumaje, jakiem by 
sposoboDi zajty swoju zinka, aby skazata cy ny bula z drabym 
czotowikom, abo par6bkom witkoly-si wona arodyla. Prychodyt 
win do doma i kazy zinci: „ot pan jakies pryjichay i daje po 
sto, po dwiata rynskiech, kotri iinkie spiut z cza^ymy czolowi- 
kamy, a tybe p6bliko nichto ny choczy i zaczipyty^. A wona 
ka^y: nczoma nie, kobys buy troszki borszy, bnv-bys zastay 
panckoho swynarie". A win tohdy ka2y: „naj ti Bib pibje z two- 
jew pobliczyWi typer moja smert, kikaty s ceho syta a swit, 
moty de szcze proiyju, bo darno zahynu**. 

Wziey-si (szwec) i piszoy. Wiszoy za syto na poly; dy- 
wyt-si: jakis dwa psy tak jiedie-si , taki czorni jak haykie 

Pokueie. Tom IV. 28 



218 

(kawka). Win ^ziev rozihnay toty psy, dywyt-si: a z jednoho 
psa zrobyy-si panycz, taj kazy jema: „szczo chocz (chcesz) 
czolowiczy, za to szczos ni wid smerty widkapyv, bo-by ni buy 
pes szczy zajiv*. A to pes pirwak czornyj, ta jiy czorta, 
a toj rozihnay. Aly toj czolowik ny znaje s kiem win batakaje, 
kaiy taj czotowik czortowy, jak buto iz iinkow, i czyryz szczo 
win ide iz syta. A czort kaiy: „na cilim swiki nyma takoji zinkie, 
lysz odna panna szczo si widdala to-hid, typer maje chtopci ; aly 
tada de wona je 170 myl, i wona maje nynkie so hriszyty z mojim 
bratom ; pide wona w lis na spacier^ a brat si pyrykieny panyczem, 
taj sohriszyt^ aly kolys ni wid smerty widkupyy to zaraz tarn 
bndem*'. Kaiy jemu czort: „sidaj na meny''. Siy toj czotowik szcze 
zatyskaje sziepku, a wona (czapka) jakos upala. Kaiy czotowik 
do czorta: ^czykaj, bo sziepka opata^. A czort kazy: „aie pie- 
tnatsit myl jak sziepka lyszyta-si, budem wyrtaty-si^ taj ozmym 
sziepku**. Prytekily do toho syta; ka^y czort do toho czoiowika: 
„idy i prosy aby data hudowli pid mylyj Bih, bo lysz pidy na spacir, 
taj sohriszyt. Piszoy toj czotowik^ prosyt jeji, a wona ny choczy 
daty. Jak zacziey prosyty^ i data jema, nacerkata w sklienoczka. 
Wziey win i piszoy. Prychodyt do czorta i kazy jemu: ^je uze 
motokO; data*". 

A czort wikrajay giecku iz zymli (darn, murawa), 
i day jemu taj ka^y: «idy do cerkowy i dywy-si czyryz tota 
giecku y tam szczos uzdrysz". Wziey tot czotowik i piszoy do 
cerkowy taj stay sobi, dywyt-si czyryz totu giecku, a to 
czorty koto ko^doho czotowika; odyn krywyt-si, a druhyj szep- 
czy u wucho aby-si smijay; koto kozdoho czotowika je czorty 
win jak uzdriy taj si napudyy taj utik z cerkowy. Prychodyt, 
a tot czort pytaje-si jebo: „szcz0s tam wygiy?** A win katy 
szczo wygiy^ tilko czortiw. A czort jemu kaiy: „wony pyszut 
bricbie szczo ludy hriszie^. Tohdy siy toj czotowik na czorta. 
Czotowik ny wstyh sisty, a czort kaiy: nbyry sziepku^. Wziey 
win sziepku. Prynosyt czort czotowika tam witkie jeho wziey. 

Zliz czotowik z neho i piszoy prawo do teho pana slipoho. 
Prychodyt do nehO; a pan pytaje-si jeho : „czoho win si tak ba- 
wyyf^ A win zacziey rozpowidaty: Ja pryjszoy do domu, zaj- 
szoy'ym iinku sztukow (podstQpem) cy ny buta s kiem, a wona 
kazy myni; kobys buy borszy, tobys buy zastay panskoho swy- 
narie ; jak ja to uczuy, taj nabray'ym soroczkie taj chotiy'ym ity 



219^ 

u swit; badaja sobi: nit maje myne pan stratyfy, to pidu a swit 
taj iyij budu; idii, nadybaja dwoch psiw czornych na poly szczo 
si dnzy kasaly; a ja wziev taj rozihnav a z jednoho psa zro- 
byy-si panycz i kazy myni : szczo ty czotowiczy cboczysz, szczos 
myne wid smerty widboronyv? A ja jemu khiu: nic ny cboczu, 
lysz kobym distav de takoji hudiwli szczo ny 2inka ny buta ni 
s kiem, ni czotowik, aby oboje perszyj raz buly a kopi, a toj 
myni panycz kaiy : nyma na cilim swiki lysz odna donka ksiondz- 
cka, i to nynkie maje sohriszyty lysz pide na spacierok^ win 
myne zywo prynis do neji, ja zacziev jeji prosy ty, a wona data 
myni troszki u sklinoczynka , ozdy panie roajety tota hudiwla". 
Wziev pan, lysz zakropyv sobi oczy, taj zaraz nzdriy. 

Tohdy kazy do toho czotowika (szwecie): ^pidy no ta pry- 
wydy swoJQ iinka sada". PiszoY, prywiv, a toj pan pryjichay 
troma kinmy; kazav widczipyty trotoho konie i tobo czoto- 
wika zinku kazav pryczipyty do fosta, pustyt za pojizdom. A toho 
czotowika wziev z sobow taj zyv kolo neho w pokoju, mav szczo 
jisty i pyty do woli, a zinci jeho kin zrobyv smert. 



4«» •►- 



KAZKr PRZYGODNB i DYKTERYJKI. 



40. 

Trzy zagadki. 

Pan jeden obcuj^c przez pomylke z c6rk^ , zostaje ojcem cblopca, ktd- 
rego odbiera dokt6r i podklada whsnej zonie w poipgn, by ta mia^a jakby 
bliinifta, a pan sw^ c6rkf niby zmar^ stawia w szklann^ trumne. Chodz^ 
potem obaj chlopey niby bracia do szkofy, lecz skldciwszy 8i§, rosstaj^ si^ 
z 8ob§. Syn pai^ski, ze skdry matki swej kaie robid rfkawiczki; i szuka 
kobyly, ktdrej irebi§ podklada pod drog^ irebnf koby}f co daje motyw 
do zagadki. Sznka oastfpnie towarzysza, i z nim jedzie do kraja, gdzie 
mieszki^a kr61ewna, kt6ra oddac miala sw^ r^kf tema tyiko, ktoby jej podal 
3 zagadki takie, coby ich odgadn^d nie zdokla; gdyby je zas odgadia, kon- 
kurent utraca g}ow§. A mia^a trzy pokoj6wki. Panicz 6w, jako konkurent 
podai jej te zagadki (ostatni^ o 3 sarnach), a 2e ich nie odgadla^ wi$c mu 
8w§ r§kf oddad byla zma8zon|. ^ 

KalAcxkowce. 

Buy odyn panok, ta may odnu donku. Taj drahyj pan za- 
prosyy ich na bal. Tarn pyly, jily zabawjely-si^ a po opivnoczy 
piszia mama z donkow do domu. Panna buta diizy spieca (spi^ica) 
taj potozyla-si spaty na maminim luikn; a mama lihla na pa- 
ninim tuika^ a staryj szcze buy lyszyy si na balo. Pryjszoy win 
do domUy taj distav kurat (courage) taj piszov na tuiko, de win 
haday szczo to iinka, a to bula donka. 

Rano wstaje win, dywyt-si, a to donka spyt na maminim 
Iniku; pytaje-si swoji j^iinkie: j^a donka spata na twojim tu^kn?* 
A wona kazy: „a ja spala na jeji luiku^. Tobdy wdaryy-si po 



221 

polach i katy: „kiepsico zrobyv'ym i sohriesyvym (zgrzeszytem); 
ja buy z donkow 8eji noczy tak jakby z tobow^. Zaiuryly-si 
duzy oboje. ^^Szczo tut robyty — ka*y jeho iinka — ny iary-si, 
mo4y to si ny pryjmy*. 

Ohodyt win tak jak pid obuchom, aly bav win w pryjatel- 
stwi z dochtorom; taj piszov do neho, rozkazav jenia wsia ricz 
jak si zrobytoy a doktor ka^y: «i moja iinka witoji noczy zaj- 
szta w tiehotUy a jak bade donka maty, ja ozmn totu dytynu 
i pidkienu pid swoja iinka i skaia, szczo maje blyznieta**. Pryj- 
szlo-siy nastupyy dywjetyj misic, a^e i kinczyt-si, a doktorowa 
zinka mata wrodyty za try hodyni dytyna. Pobih doktor do toho 
panka i katy do neho: „moja iinku napadajut boli (bolesci)". 
A panok kaiy : «moja donka szcze ny napadajut''. Piszov doktor. 
zrywidoway jeji, a wona mata maty dytynu za sim den. Bida, 
szczo tut robyty? — byre doktor zaktadaje winstrumenta i witi- 
haje dytynu z neji, takoho chtopci, takiej fajnyj szczo mytosi 
podywyty. Prynis do domu i pidkienuv pid iinku, i kazy^inci: 
nUiajesz blyznieta, i oba cbtopci*'. 2inka hadaje szczo to prawda, 
szczo wona maje btyznieta. A doktor pobih zywo do toji panny 
dawaty likarstwa; a panna uie taki umyraje i ny howoryt ani 
dywyt si; uze taki nyma rady. J6j tato i mama ptaczut nad new, 
a doktor kazy: »koby umerta, to bym' pochowaiy. Wona ny 
wmeraje, a duch je w ni ; tak nte tyidyn i dwi nygily, a donka 
ny wmyraje i ny howoryt. Wziev tot pan zrobyy trumnu 
sklinu (szkiann(|), poloiyy jeji do trumny i zanis jeji do dm- 
boho pokoju; taj iyzieia tam w pokoju sim rik. 

A jeji chtopyc chodyt do szkoly razom z doktorowym; nichto 
ny znaje szczo to ny doktoriw toj chtopyc, taj kaiut szczo jeho 
uba chtopci blyzniukie. Aly toj ny jeho tak si uczyt dobry, 
a jeho niszo ny znaje, chot' chogie vchodzi|) oba razom do jidnoji 
szkoly. A doktor howoryt z swojiw iinkow : Jak si toj benkart 
dobr6 aczyt, a nasz u2e sim rik chodyt i jeszcze perszu klasu 
ny skinczyy, a tot benkart u£e w pieti tacincki^. Aly raz idut 
iz szkoly do domu, taj szczo^ si wony zacziely oba swaryty; a toj 
benkart wziev taj udaryy toho doktorowoho; a doktoriw chtopyc 
prybih do domu taj ptaczy i kaiy tatowy: ,,myne brat byy^. Jak 
doktor to uczuy, taj kaiy: „to ny twij brat, aly to benkart**. 
Jak to uczny chtopyc, piszoy na wulycn, skazay chlopcim. Za- 
raz zaczely si jemn prozywaty: benkart. Jak toj chtopyc uczuy, 



2^ 

taj pisizov do doktora i kaiy do neho: ^cyja benkart, cyja syii 
wasz?'' Zacziev-si iswaryty nawyt iz doktorom, a doktor kazy 
emu: „taki6 benkart, tato tot twij je tato i gid (dziadek), a ty jeho 
wnuka i syn". Wziev toj cbtopyc taj piszoY do swobo gida. 
Prychodyt i ka*y: ,ty niij gid i tato*. Win kaiy toj pan: Ja 
tohdy kain, typer tobi ny traba nze ity do szkoty; bade tobi 
toho szczo-si Qie naoczyy^. Widday jenrn klaczi i kaiy: „badesz 
gazd6waty". 

Jednoho razn pojicbav jebo gid i baba; widdaly jema kla- 
czi wid useho, a wid tobo pokoja mamy ny daly klocz'. Aly 
win prybyraje klucz do ty«h dwyryj i ny rnoty dibraty ; a win 
Qziev taj rozbyv dweri. Wchodyt do tobo pokojo, dywyt-Bi: sto- 
jit skiina tramna a w ti tramni lyiyt taka panna tadna szczo 
ny mo^y-si na new nadywyty; byre jeji, tak cialige, tak obij- 
maje, a wona kazy do nebo: ny cnlnj myne, bo ja twoja mama, 
aly ozmy ta zdyry (zedrzej) z mojich brndyj szkira ta daj do 
rukawycznyka, naj zrobyt z toji szkiry rnkawyci; ta stanat tobi 
w pryhodi^. A win kaiy: „ta bo bode brich'. A wona kaiy : 
„ny bade hrich; Boh widpustyt hricha myni i tobi jak zidrysz, 
a ja Hie zawtra amra, nte uiyne pochowajety, taj dywy-si abys 
sobi najszoY takoho k o n i e aby s i m den ny d jjszio nim maje-si 
urodyty, i pid druhow kobyiow abys wiplykav, to badesz znaty 
szczo u swiki (w swiecie) bade si dijaty*'. Wziev win, kder z mamy 
z hradyj szkira, dav do rakawycznyka, toj zrobyy rnkawyci. 

Mama drahoji dnyny pochowaly ; a win ka2y do gida swobo : 
„daj ty myni broszyj: naj knpja sobi kobyly, badu sobi dozyraty; 
ot traba de pojichaty abo szczo prywesty^. Wziev gid day jema 
hroszi. PiszoY win, knpyy kobyta iyrebnn i na takn trafyy, 
szczo mala szcze donoszawaty sim deA. Zaplatyv tota kobyla, 
prywiv do doma, zawiy do stajni, i nahadav szczo traba jema 
takoji szcze kobyly aby a^e mata toszie. Piszov iywo nazad na 
torhowyca, kiipyy draba kobyia z tosziem, prywiv i tota do doma, 
zawiv i toto do stajni i byre-si do toji kobyly jiyrebnoji; jak za* 
cziev moczyty si taj witih toszie z nefji , takoho konyka, kienav 
iywo pod tota kobyla szczo mata loszie, pidplykav pid new to* 
szie, pidaiito, a kobyta tota apata taj zdochta; a persza kobyta 
pryjmyta toto toszie taj plykala oboje; wiplykata oba tosziekie 
itaki fajni szczo ny moz si nadywyty; ba rik tak piykajat-si, 
dwa i try rokie; taki koni z nycb zrobyly-si szczo a swiki 



223 

Dynia rakiecli; a win taki takiej ladnyj szczo dito podywyt-si iia 
neho, toby jeho w pazuchu schowav. 

Tohdy toj panycz rozpysav skriz po setaeh, po mii<tach, 
i dav fotografiju swoju, taj tak rozpysav: „de si takiej wdast 
na taka fotografiju^ naj jidy do meny''. Ny bub takobo w kiin 
kraju; a£ najszty w drabim krajU; pid drubyni carem. Pryjicbav 
tot takiej[ jak win samyj, nichto-by jieb ny rozpiznav kotryj wit- 
kie. Tohdy posidaly oba na koni taj pojichaly w swit. Aly toj 
szczo z druhoji zymli buv wiszczun. Pryjicbaly des pid druhu 
zenilu; zajichaly des na traktyjerniu: zaczieiy-si pytaty: ^szczo 
czuty? A tot traktyjernik kazy: „w nas takie czuwaty^ na.szi 
cariwna takobo pytaje (o takiego siQ pyta), aby cbto taku za 
hadku zahadav szczo wonab' ny widhadata, to bude jeji carem^. 
A toj kazy wiszczun : „mij pan taku by jeji zahadku zahadav, 
szczo wona-by ny widbadala za cilyj rik". Win ny wstyh ska- 
zaty, a jeji daly uze znaty. Zaraz wona pistata za nyni bilit, 
aby pryjicbav do neji. Toj wiszczun kazy do toho z druhoji 
zymli tak: „zahaduj cariwni: Jidy nyiywyj ny na zywiin, 
a swoju maniu na rukach nosyt". Pojichay win do cari 
wtiy i zahadav jeji tak, aby wona widhadata do 24 hodyni. Pryj- 
szto si, mynaje 24 hodyni, ny nooiy widhadaty cariwna; prosyt si 
na druhych 24 hodyni. A cariwna niala takiech try panni jak 
wona sama pokpj6wkie. Tot szczo zahadav kazy jemu jeho to- 
warysz: ^id ty nynkie u poiuwanie, bo cariwna pryszte swoju 
pokojiwku aby skazaty szczo to je za zahadka, a ja si lyszu 
donia jak wona pryjdy; ja jeji budu zabawjety cilyj den i budu 
robyty szczo ja schoczn z new^. Piszov tot na poiuwanie. Pry- 
chodyt panna ; tak jeho prosyt^ aby skazav szczo to za zahadka. 
Win jeji duryt ai do nad-wyczir', a nad-w6czir kazy win jeji 
do tuzka; wona wie robyt szczo win kazy, lysz aby skazav 
szczo to je za taka ricz. Bozibrala-si , tak jak maty na swit 
porodyta; win sukni zabrav z neji, zamknuv do kufra. A tot 
nadjichav z poluwani, kryknuv: „8wity zywo ty siakiej ty takiej". 
A tota z tuzka zywo-si zwyrtita, ubyratysi, nyma w szczo. 
Kaiy jemu aby dav sukni, a win kazy: „ja ny znaju dem' po- 
ktav". A wona byre tikaje hola taj popry toho szczo pryjicbav 
z poluwania '). A toj jak ujmyv za tiskie (warkocze).jak zacziev 



») Obacz: Lvdy VIII, str. 206, notka. 



224 

byty, tak ubyv szczo ny mohta-si tinuty. A wony si tak zmo- 
wyly. Tak samo i drahij deii, prychodyt i draha. Wony 
tak zrobyly i z drohow, i tak z tretow jak z perszow; obyly 
wsi try toty pokojawkie. Cariwna wse prosyt pardon po dobi, 
bo ny mofty widhadaty. Czytwertoji dnyny prychodyt sama cari- 
wna, a tot towarysz kaiy jemn: ^typer pryjdy sama cariwna, 
bade prosyty abys skazav, a ty abys ny kazav, bo jak skaiysz, 
to zawtra hotown zitny**. Pryjszta sama, zaczieta pidchodyty, 
zwolyta si (byta powolnii) jemu jak sam chokiv Lysz win di- 
stav w sobi wohon, a wona ny daje-si, aly kaiy jemu : Jak ska- 
iysz ni, to bodesz dali swoje robyty*". Chtopyc distay w sobi wohon, 
zacziev kazaty, kaiy jeji tak: Ja jak may-si wrodyty, to 
szcze maU moja mama zo mnow cbodyty si m den, a do- 
ktor myne witieb z mamy, i to) kin szczo ja na nim jida, to 
sim den maia kobyla jeho nosyty, a jeho taki wziely 
z kobyly, a ja swoja mamn na rokach noszn, to ja z ma- 
mynoji szkiry rakawyczkie noszu". Oariwna to ucznta, 
taj hadaje sobi, szczo zawtra zrabaje hoiowa. Pryjiidyt toj z pa- 
lawania, kiyczyt ^utworiej!'' A cariwna z inika ta dali, a toj 
na brami ujmyy, tak zbyy taj za bramn wikib, taj tisko nkiey. 
Toj kaiy jemn: »ntesz skazay jej**. Kaiy do neho tak: „idy 
i katy jeji, szczo szcze zahadajesz jednn*. Piszoy i kaiy jeji 
szczo moiy zahadaty, kaiy jeji tak: j,buy*ym wczera na pn- 
Ittwania, abyy'ym try serny, szkiry'm polupyy a nynkie 
popyryd meny bihajut, a czytwerto'm fist nkiey*. Ny 
mohta toho zhadaty pistata pojezdy za nym, taj 61ab uzieta; ko- 
rnnn jema sama zaktala na hotowu i zrobyia jeho carem. A to 
szczo win zabaday za serny, to tak: szczo pokojiwkie abyy buy 
daiy, a wony si popyryd neho wyrtily. 



SO. 

M^dra dziewka. 

Od Horod«akl (Horodoiea). 

Buy odyn parobok, ny may wte rodycziw, af6 may ridnoho 
wujka. I piszoy win do wujka, i kaM: „Wnjku, ja si choczu 
ienyty^. A wojko kat6: „Dobr6; koly chocz^sz ienyty-si, to ja 



znajn na druhim syli takoho gasdo, szo win maje fajno giwczynu 
i win dobryj bohacz, dast za teb6 i dast dobre wino (wiano) tobi, 
bo si i ty majesz do czoho wziety". ^Dobri — kaie wajko — 
pojidim w nygiln (niedziei^)*. 

Pryjszta nygili; posidaly oba na koni i pojichaly oba, win 
z wajkom. Pryjiidtie tam na podwirie, wichodyt tota giwczyna. 
Pytajat-si jeji: Je iato donia?^ A wona ka^y: ^Nyma. poji- 
chaly do mista z mamow*. Pytaje-si toj kniei (kawaler): ^A wony 
doYho zabawjat-si w niiski?*^ Eaie jemn tota giwczyna: „Jak 
bndat kotowaty, to bndnt doma n6czuwaty, ajak budnt praw- 
cnwaty, to ny budnt doma n6cznwaty^. A motodyj z wnjkom 
ny rozumily szczo wona kazaia. Tak wona kazata: Jak bnde 
tato jichaty (na kotach) z mista doroliow prosto, to bade doma 
n6czawaty, a jak pojid6 polym (polem) na wprawec, ta ny 
bade doma ndczawaty, bo zabtadyt na poly. 

Tohdy im giwczyna kaiy : „Chodit do cbaty !^ Wony si py- 
tajnt: „De-by koni prywjizaty?^ A wona ka^6: ^Prywjizyt do 
zyniy abo do iita". W6ny ny znaly szczo to je;— wstydno 
buto im p6taty-si jeji; wie prywjizaiy tam de bod' i piszly do 
cbaty. A to lito i zyma buto: wiz i sany (w6z i sanki), szczo 
wony ny znaly. 

Posidaly sobi w chati i siedie. Pytaje-si tota giwczyna: 
„Szo warn daty jisty, cy toho szczo prybuwaje cy toho szczo 
widbnwaje, cy toho szczo wid tytka widpadaje?" Wony 
si zadywowaly szczo to takie je, aly cbotily si p^rykonaty, i kaiy 
wujko: „Daj nam toho szczo prybawaje*". Wona piszta do ko* 
mory^ namiszieta smytany syrom, taj wnosyt i daje. A wony 
podywyly-si odyn na druhohO; taj po tycho szepczut: ot sczo to 
prybuwaje! Taj kaiy knieziew wujko: „Ko-bym' znaly szczo to 
widbuwaje i szczo wid tytka widpadaje^. Zjily smytana taj 
kaz6 toj wujko: y,Daj nam szcze toho szczo widbuwaje!'' Piszta 
wona^ wnesta kovbasU; polupata w mysku, i data jim. Zjily 
wony kovbaaO; taj kaie tot wujko: „Daj nam szcze toho szczo 
wid tytka widpadaje''. Ny tak wony chokily jisty^ aty chokily 
znaty szczo to je. Wona iywo do horszka^ witihia dwqje, troje 
jajec, zbyta zywo do rynkie, taj smaiyta taj data jim. 



') W podobnie zagadkowy spos^b odpowiada dziewka w powiastce: Wy- 
kradziona (Lud, XIV gtr. 267). 

rokiicie. Tun IV. 29 



^6 

Po tim wsim szcze tato i mama ny pryjichaly z mista. Pi- 
zne uie bnio, zbyrajut-si kniei i starosta, taj jidut do doma. 
Kaiy do nych tota giwczyna: ^Jak wy si nazywajet^?^ A wony 
chotily jeji zahadnuty tak jak wona. Katy starosta: ^^Ja plit^, 
a kniei kaiy: „Ja trawa'^. Wona tohdy ka^y do nych: „Ja 
teper z wamy buta, jak'im chodyta nadwir, p!ota'm si trymata, 
a trawow (wibaczt6) sr.ku pityrata". Stato jim duzy wstydno 
i wzdrily szczo madra, — taj ny lyszyly swataty. Taki 6zenyy-si 
toj z new. 



51. 

M^dra dziewka. 

Odmiana. 

Od Qvoidsca. 

Pryjszov od6n kawalir na drnhy syto swataty z swojem 
wnjkom. Prychogie do jidnoho gazdy ; aly toho gazdy ny buto 
doma, pojichav do mista, lysz buta tota giwka szczo jeji pryji- 
chaly swataty. Pytajat-si jeji: »cy je tato i mama doma?*' A wona 
widpowidaje: i,nyma, pojichaiy do mista^. Wony si pytajnt giwkie: 
«zabawjut-si w miski?*" A wona kazy: Jakbndnt kotuwaty, to 
budat doma noczuwaty (bo droga si^ kr^cita), a jak prawcuwaty 
(prosto jecbaC; po krzakach) to ny budnt doma nocznwaty'^. Wony 
pytajat-si: de-by my koni prywjizaly?" A wona katy im: nprywji- 
zyt do iita abo do zyroy*'. Aly wony ny znaty szczo to znaczyt. 
A to stojay wiz taj i sany na podwirin, pry wjizaly wony des. Wcho- 
gie do chaty; posidaly, a wona si pytaje ich: .szczo warn daty 
jisty, cy toho szczo prybnwaje, cy toho szczo widbnwaje, 
cy toho szczo wid sr.kie widpadaje^. Kniez i 8taix>8ta ny 
znajnt, szczo to je; kazot do neji: „daj nam toho szczo prybu- 
waje". Wona piszta, wnesta syra iz smytanow, i daje. Wony 
dywjnt-si, taj hadajat: to ce prybuwaje. Zjily toto i katnt jeji: 
ffdaj nam szcze toho szczo widbuwaje*'. Piszta, wnosyt gov- 
basn (kie!basQ) i daje pryd nych. Wony govbasu zjily, wie ny 
hotodni. Ale chokie znaty szcze toho szczo widpa^aje, i kaij 
starosta: ^ann, daj szcze nam toho szczo wid sr.kie widpadaje^. 
Wona pisz!a do komory, wnosyt, skilka jajec zbyta, izszmaiyta, 
i data im. 



227 

Wony howorie sobie po tycho: „zaajem szczo wte wid sr... 
widpadaje, a jeji tata i mamy azcze nyrna z mista. Zabyrajat-si, 
taj idat. A wona si pytaje: Jak si wony nazywajat?" Staro- 
sta kaiy: Ja pi it (plot)^^ a kniez kajfcy: Ja trawa", bo cho- 
kily jeji zahnuty. A wona kaiy : .ja z wamy typer buta, jak'jem 
chodyU za-dli-seby, piota'm si trymala, a trawow sr. . . pityrata^. 
A jim si tak wstydno zrobyto, taj pojichaiy. Eajiat odyn do 
druhoho: „oto mndra giwka^. 



59. 

t g a r s t w a *). 

Od HorodMikl (Jaii«B6w polny). 

IszoY brychacz (tgarz) i pobrychacz. Ide brychacz czerez 
jedno syio; zdybaje jeho pan i pytaje si: „z witki ty czolowi- 
cz6? Win kazy: „ja iz toho i toho syia"". . „A koly ty witty, 
a szczo wasz pan robyt, cy wrodyy-si chlib jemu?' A brychacz 
kazy: „w naszoho pana wrodyfa-si taka kaposta, szczo j^dnym 
ly&tkom cilyj dach nakryiy'' A pan: „mo£6 to buty?^ nMoifcy, 
prosza pana". Dav jema pan parn centiw, — i piszov^). 

Ate n6 za-dovho ide pobr6chacz, zdybaje znow toho pana. 
Pytaje-si jeho pan: „z witkj ty czolowiczy?* ,Z witty i witty". 
„Koly-z ty z witty, cy to prawda szczo w waszoho pana taka 
kapasta wrody la-si, szczo jednym listkom dach nakryly?^ ^^Ny 



«) Ob. Ludj XIV, 8tr. 348, nr. 103. 

^) Dykteryjki tcgo rodzaja po catym kr%if kraju. Tu maj% one nazw§: 
N6bylyci, jakoby rzoozy niebywale, niestworzone , dziwy, dziwac- 
twa. Do nich naleiy i naatfpnj^ca z okolic Kotomyi; ^Jak mama zo 
mnow chodyl'i w kihoti (ci%2y), zabahU horobciw (wr6bli) duiy. A ia 
piszoT, nHJszov horobci* u wyrbowim dapli. WiJaza do giry, pchaja 
ruka, ny moi; pchaju nohu, ny moi; jakos ja si sklav taj-si wliz, za- 
brav ja horobci apazachu; wity wilaziety ny moi; pobih ja do domu, 
iiziev sokieni, rozrabay giru, taj wiliz. Nysu ja horobci, dywiu-si, a ka- 
ezka sydyt na jajcich. Ja pomala zachodiu taj kaczku njmyv'ym, 
a jiijci polekily. Pryjszov'ym do domu, dav*ym swoji mami, a mama 
zwaryla horobci taj izjila i kaczkl, dostala sr.czki, a ja si tohdy 
wrodyv**. 



228 



wygiy'ym toji kaposty, aly zdybav'ym szczo powezly kaczin do 
mtyna na wal obrojowaty**. 

Idat dali. Zdybaje zqow br^chacz pana. ,,A z witky ty 
czotowicz^T^ ,Z witty i witty. „Szczo tain czoty koio wa- 
szoho pana?^ „A szczoi pani, naszomu panowy wrodyia-si taka 
hreczka szczo pojichay na poiuwani (polowanie) taj zabtudyy 
w hreczci: nte tretyj den nyma". „8zczo ja czoja''. ,Bib-nie, 
prawda**. Distay znow id pana paru centiw. 

Ate ide pobr6chacz> zdybaje znow toho saraobo pana. Py- 
taje-si znow pan: ^z witki?" — Win: „z witty i witty", „Cy to 
prawda, szczo w waszoho pana taka hreczka si wrodyia, szczo 
pan pojichay na poiuwani, taj zabtudyy szczo trudnS, wie nyma"". 
„Ja warn, pani, ny skaia, bo'm ny wygiy toji hreczki, ate'm 
iszoy po pry tan, torn wygiy szc^o cyhany pni korczujut z toji 
hreczki na wuhli^. 



53. 

gtuchej wsi. 

(Za hluehe aelo). 

Szereg Dieporozumiei^. 

Od Kotomyji (W«rbi^). 

Baz propaly odnomu czotowikowy kozy. Win obsznkay 
wsiudy w swojim seli, ate jich ny bnto. Win piszoy na drube 
seto; ny najszoy ; ba dali na trete, na czetwerte, ate pusto. Tak 
cbodyy wsiudy, ate nigde ny mih najty. 

Tak win zajszoy pytajaczy at w odno seto ; toto seto buto 
htnche, nichto w nim ny czuy, wsi lude buly htuchi, ate win ny 
znay. Ate zajszoy win a to seto taj dy wyt-si, a czotowik horo- 
dyt plit meieW; a win pryjszoy yd nemu taj kaj&e: ,,Cy ny wy- 
gilyste takych a takych kiz**. A tot widywyy-si na neho taj 
kaze: „Zasij durniu! szo tabi do toho — sudy (m6wiiic wskazat 
rQk(|) mij gid, mij pragid y mij tato horodyy, taj ja sudy maju 
horodyty''. Ate tot czotowik ny zrozumiy jeho taj haday, szo 
win mu pokazuje rnkow, kudy piszly kozy, a win pobih tudy 
taj rychtyk, najszoy taj si inie wkiszyy, bo kiz buto bohato> 
zwyczajne welyka butaby szkoda, jakby buly propaly. Taj ha- 
daje sobi: j,Ot podaruju tomu czotowikowy; szo my, daj niu Bote 



229 

zdorowjC; sprawyy mni na kozy, ocio szutu (bez rogdw) kozu*'. 

Taj jak pryhnav y4 nemu kozy, bo jemu taki lady doroba 
prypadata, taj ymyy totn szoto kozo, taj mn daje taj giekuje ma, 
szo ho sprawyv na kozy. A tot kate: ,Szo ty, czoiowiczOi ma- 
jesz mene za darno napastuwaty, szo ja twoji kozi rohy poszczy- 
bav, koly ja ji do teper szcze ny wygiy, a widczepysz ty si wid 
mene!" Ate tot czo!owik zacziev jema lotkuwaty.. szo win ma 
kozu daroje, a tot ny czuje tt^] hadaje, szo win bo szcze napa- 
stuje za rohy, taj kaie: „Koly ty mene si za paste wpelaskav, 
to chogim do wijta, naj nas wijt rozsadyt^, taj aziey toho, taj 
wede do wijta. Tot y ny spyraje-si, hadaje, szo to jakyj darno- 
watyj, szo ho ny roznmije a wijt mu roztotkaje. 

A!e dywji si, a to jide pip z tobo taki se)e na kotiy, a tot 
czotowik, szo jebo koza, badaje sobi : „Ta szo badem ai do wijta 
jty, tad^e pip sze iipsze ma roztotkaje jak wijf*. Taj zdojmyy 
sziepka, taj yde d'popowy taj chocze ho a raka pocialawaty, 
a pip kaie: „Ja ny znaja cy kradenyj cy ni, ale ja sobi kapyy, 
die seto znaje, szo ty durnia smijesz myni konie widbyraty?" 
taj trisnny tobo w lyce taj kajbe: „Ana, cbogim do wijta, cy win 
tobi ny pryswidczyt, szo ja sobi konie kupyy*". 

Na jdut wny w£e wsi try do wijta, a wijt hlypnay a wikno 
taj kaie do swojij giwky: „Sidaj giwko borsze za skit (st6t), sta* 
rosty jdat!** Qiwka sita za skit, a toty wsi try wchogi do cbaty 
tai rozk^^zajat, jaka je ricz. A wijt widywyy-si na nycb, ta stys 
pteczyma, taj kaie giwci: „Za koho choczesz, za toho jdy, — 
a pip dast slab". Taj tak tot pobostyy w hlachim s^li. 



54. 

Durny syn. 

Kolomyja. 

Odnoho gazdy syn piszoy na wesile, taj zajszoy sobi tarn 
szos z cylianom, a cyhan wdaryy ho w lyce, a win pobih do 
domu na skarha do bat'ka swoho taj kaze: „Ady giegu, cyhan 
mni tak wtesay w morda, szo my ai buto smak (asta) perekry- 
wylo, sziski (szcz§sciem), szo poprawyy (z drugiej strony aderzyl) 
bom buy wie do hrobnoji doszki takyj perekrywtenyj**. A tato 
jeho schopyy-si biczy byty cyhana, taj kaie synowy: ;,Widdam ja 



230 

jemu zaraz; a ty sjdy doroa) a jakby chto. pryjszoy, to skaiy 
naj mei>e zaide^. A syn kaze: „nu-na-dobre!'' a witak kaze: 
„A sz^zo skazaty, jak nichto ny pryjde?^ A tato ute w dwe- 
recb kaie: „Szo? szos duren!'' A syn kaie: „Aha; znaju, znaja! 
skaza szos daren!*' — • niby-to, szo tato daren. 



55. 

Frant na franta. 

Sbiga Iwan oszakaje wci%2 pana, jni to w lesie gdy razem konno je- 
chali i nocowali, jui we dworze a szlachcica na wieczerzy i noclega, jui to 
zbieraj§c pierze na skrzydta kt6re przyprawiwszy do plec6w mieli 8i§ z d$ba 
puicic w powietrze. 

Csortoviee. 

Bay pan w sell, i nichto ne mih j6ho na niczym oszukaty 
ani zmodrowaty. Ate j6ho arendar prycbodyt z korszmy i kaze: 
„Proszu pana, w mene je takij J wan szczo oszakaje koneszne 
pana**. Ate pan kate: „Eh, szczo ty howorysz, w mene n6 ta- 
kii gazdy baly, a iaden mene ne oszakav ani zmadrowav; jak 
mene twij J wan zmodrnje, to ja tobi dam sotka*'. A 2yd aren- 
dar ka^e: „9l jak n6 zmadruje, to ja panowy dam swoja sotka^. 
Pan kaie arendarewy : „ano, pryprowad' swoho Jwana do mene^. 

Ale Jwan prycbodyt takie, ta pociluwav pana w raku^ taj 
kaie: ^Berim' pane sobi po konewy i jid'my w swit oba"". Taj 
siv pan na biloho konie a Jwan na czornoho konie. Taj jidat, 
jidat; nyma seia, wze nicz, tra noczuwaty ; hi pryjicbaly w lis. 
Taj kaze pan: „no chto bade pasty koni?^ A Jwan kaie: ppan 
bade pasty*". A pan na to: „czoma? najby Jwan pas n6 ja". 
A Jwan kaie: «Ni, ja n6 buda pasty; mij kin czorny, i lis 
czorny, to i jeho wovk ne azdrSt; a paniw kin bily to j6ho wovk 
azdr^t taj i zijst''. Szczoz robyty? tr&ba pasty, kaze sobi pan. 
Jwan leh spaty taj spyt, a pan zawertajet koni taj i pase. Zro- 
byv sie den, a w6ny posidaly na koni taj i jidnt. 

Ate jidat, jidut, wjichaly do seta, wyjichaly z seta, taj znowa 
w lis zajichaly na drahou nicz, w lis berezowy. Taj tndy 
ka2e pan (pan nS potapav jak sobi Jwan obernS): ^czujesz ty 
J wane, daj m6ni twoho czornoho koni; ja tobi dam bitoho''. A Jwan 



231 

kaie: „dobrze, ja d^m*'. Tak kaie pan: „No Jwane, ja pas 
tamtoji noczy^ teper ty pasy seje noczy, bo ja choczu spaty*'. 
A Jwan kaze: «a szczoz mtoi do twoho, ja maju bitoho koni, 
taj i lis bily, taj wovk j6ho ne bode w6dit, a paniw kin czorny, 
to jibo wovk ozdrit i zjist*". Taj pan innsyt koneszne pasty 
i seje noczy. 

Pan pas, a jak zobaczyv szczo Jwan zasnuv, to pan zaj- 
szoY i Jwanowoho koni zarizav. A Jwan wispav si taj wstav 
taj podywyv-si szczo j6ho kin zarizany, wziev i panowoho koni 
takie zarizay. Pan sie prebadyy, jak sie den zrobyy, taj kaze: 
„cbodimo-ie Jwane jichaty^. A Jwan kaie: ^n^ znaty pane, na 
czim bademo jichaty, bo nyma kon^j, zwir' podaszyla"*. Wziely 
sidta (siodta) na pleczy taj piszly piszkie. Ale prychodie do 
sela, 1 prosit sie na nicz, a nicbto n6 chocze jich pryjm6ty. A 6ny 
piszly do dwora, taj icb w dwori pryjmyly. Taj wziely pana do 
pokoju na wecz^r'a, a Jwana do pekarni. Jwan poweczeryy 
w pekarni, ate szcze bay trocba hotoden. A pan dobre powe- 
czeriy w pokoja meiy panamy; ale kaze: Ja n6 badu w pokoju 
spaty, lyszen tam de mij Jwan spyt, bo si bojn szczob win ne 
lyszyy mene z kompanii^. I daly im taku stancyju de baly po- 
sUadane horszkie (garnki) z motokom. Taj pan leb ta zasnuy, 
a Jwan nstay^ z ka^doho horszka smetanu zjiy; a w toj hornec 
szczo preznaczenyj buy na smetanku nakr6szyy cbliba; swoho 
pana ponamaszcz&way smetanow po bolowi, po twari, a sam leh 
spaty. Wstaje rano klusznyci smetanku zb^raty, a smetanki 
ntoa. Ona tohdy narobyta kryku, szczo pan z koMoho horszka 
pozjiday smetanu. I dajnt o tern znaty do toho pana, szczo jiho 
buy dwir. A toj pan kaie: „to n6 moie buty, szczob pan zjiy, 
szczoby zbytkoway, to pewne Jwan zjiy smetanu". Priwodie 
ich oboch do pana. A pan dy wit-si, Jwan czystyj, a pan j^ho 
obbl&pany smetanow. A pan domowyj kazay Jwana i Jwano- 
woho pana wibyty i wihnaty za bramu (Jwana mensze byly, 
a jdho pana bilsze). 

Ato ony idnt, wie do domu si wertajut. Ta Jwan ide 
skaczuczy a pan ide placzuczy. Taj Jwan ide, taj zb6raje sobi 
pire (pierze) po dorozi zhubene, a pan kaie: ,na szczo ty J wane 
zbSrajesz?" A Jwan kaie: ,budu se kr6ta (skrzydta) robyty 
i budu do domu lekity". A pan zacziey sobe takze pire zb6raty 
i kaie: Ja takze budu lekity, ja si tebe ne teszu^. Nazb^raly, 



232 

pan povni keszeni, a J wan troszku w pazucha. Taj prychodie 
do misU; ta J wan may grajcar, ta kapyy s6bi hornietko; a do 
toho bornietka kupyv sobi za druhy grajcar dehciu (dziegciu). 
A pan wie tak sie obder w dorozi, szczo n6niay ani grajcara. 
Taj kaie iydowy: ,szczoby ty m6ni dehcin day''. A £yd kate: 
Ja ndm^n niczoho, i ne dam tobi niszczo swoje'. A Jwan ka^e? 
„8zczo sie pan maje z iydom korowodity, naj zyd pozwolyt pa- 
nowy pomocz6ty raki w dehciu poki treba*. I tyd panowy po- 
zwoliy, pustyy bo do boczki z dehciem, i pan pomoczyy obi ra- 
kie Hi po pteczie. Wyjszly z mista, taj zajszly w lis. Taj pry- 
chodie pid duba, taj si posidaly. I kaze J wan panowy: ,,lipy 
(przylepiaj) pire do rak*". A pan poprylipyway pire do obocb 
rnk i kaie Jwanowy: „a ty ezomu ne mastysz rakie deht'em?'' 
A win ka^e: »ja dopiro na dnbi lipity bndd''. A pan kaie: 
»a czobol ty na duba poiizesz?'' A Jwan kaie: ,,kolyiby ja 
sie z zemni (ziemi) na kr^tach pidnis, ja maszu z duba tekity**. 
A pan ka^e: ^to-j ja z tobou na duba lizn, ja tebe si ne leszu^. 
Taj wiiiz na duba i pan i Iwan. Taj kaze pan: |,n6, roby sobi 
kr^ta*". A Iwan kaie: ,ja budu perszy raz nesmarowany tekity, 
jak na dorozi osiabnu, to si na dorozi posmaruju^. Zaczynaje 
Jwan machaty rukamy, nibyto chocze iekity. A pan kaie: ^ny, 
n^j ja w pered leczu, bo ty umijesz Iekity i mene lyszesz**. 
A Jwan kate: ^^j ni, naj ja w pered leczu; nareszti naj pan 
iekit na pered a ja sie leszu w zadu^. Taj pan zbyy krylmy, 
taj na zemniu wpay; a Jwan za panom pomalenkie zliz z duba. 
Taj piszly oba prosto do domu '). 

Taj i arendar distay wid pana sotku, bo Iwan j6ho usta- 
wiczni w dorozi oszuk6way. 



56. 

durnym Hucule w wojsku. 

Dykteryjka. 

Kolomyja. 

Buy odyn bucut, ate tot hucut z matoji dytyny nibde jende 
ny buway, niczo ny wydiy, lyszenka wse w potonynacb, ta w po- 



•) Ob. Lud, VIII, nr. 40. 



233 

tonynach z mar-zynow (mierzyna, bydlo). Et szczo, win si tarn 
niczym ny iuryv, a jiv sobi dobre budzy (bnndzQ) ta popywav 
tentyca, ta wris ie sobi takyj jak jelyci (jod)a), taj oienyv-si. 

Ate odnym razom zijszov win w seto za jakowos trebow, 
a w seli trafyy si jakarat na tot czies mandator z hajdakamy, 
taj ho jmyly taj obstryhly, bo tohdy szcze ny klykaly tak do 
widbora jak teper, aie koho de jmyly taj obstiyhly ta wbraly 
w mandur taj zajmyly bet w d&teki kraji. Na, buy win wie 
w tovnierich dewjit' negil; wczyii jeho gzycyrki (exerciren) ta 
krikshartykaliw (Kriegs-artikel), wczyly, ale win sobi to ny brav 
jakos do hotowy, bo win ny may jakos do toho chencu (cb^c), taj 
may iurn na hoiowi za domom ta za iinkow. Ta jakos tak wipato, 
szo musily ho postawyty na wartn; aie wny znaly, szo win sze 
maj-ie niczo ny znaje jak to treba na warki buty, aie ny buto 
szo robyty, treba ho buto do-koncze poklasty na warki ^ bo ny 
buto koho jenczoho. Ate wny, niby toty jeho starszi, szo ho na 
wartu ktaly, poradyly-si, szoby ho des tak poktasty^ aby ny buy 
na oczech, bo jak-by ho poktaiy des na pryktad w miski (mie* 
dcie) na wydkim, to tudy zwyczajne szwyndiye-si wsieka wira, 
toby buy smich, szo poktaiy takoho durnobo; szo niczo ny znaje, 
ta szczeby j kara buta j jemu y jim za toto, jakby jakyj star- 
szyj za to si giznay (doznat, spostrzegt). Oie wny wradyly, 
szoby ho poktasty koto odnoho magazynu bet deteko za mistom, 
tudy nichto taj ny chodyy, newit (nawet) j dorohy takoji tudy ny 
buto. Nu, poktaiy wny ho taj nakazaly, szo maje robyty, jakby 
chto czuiyj tudy nagijszoy, niby nypryjakil ; a znow szo maje ro- 
byty, jakby nagijszoy jakyj starszyj; taj zdawato-si jim szo wze 
bude dobre. 

Ate szo lysze^ka wny wid neho piszly, a to pryjszta yd 
nemu jeho 2inka taj prynesta mu mysku pyrohiw. A win po* 
ktay gwyr w tu kuczku (budka) szo je koto magazynu na to, 
aby sobi w ni townir stojay tot szo na warki jak yde doszcz 
abo jak snihom mete, a sam siy taj jist toty pyrohy, bajduie 
sobi. Win citkom zabuy, szo win oa warki, jak ttzdriy mysku 
z pyrohamy taj iinku. Jist win toty pyrohy taj besiduje z iinkow 
zwyczajne wipytuje ji si za gim (dom), ta za gazgiwstwo; a wna 
jemu roskazuje, a win ji ; ate wid czoho j bida. Trafyto-si , szo 
same w tot raz yszoy cy jichay sobi des tudy koto magazynu 
major, moie taki tak na spacyrku, taj podywyt-si yd magazy 

Pokucie. Tom IV. 30 



234 

nowy, a to ny wydko nikoho na warki, a win stav ta dywyt-si 
lipsze, hadaje, szo moze obchodyt magazyn, ta des jakarat teper 
je z druhoho boka ; atebo stav ta ide , dywyt-si , ta dy wyt» szo 
ma si az wkiemyto, a to jak ny wydko nikoho » tak ny wydko. 
Bere win taj yde, taj sprawyv-si yd magazynowy. Pryjszov ta 
zajszoY ai po za magazyn z draboho boka taj dywyt-si, a to sy* 
dyt iownir z jakowos motodycew taj jist pyrohy z my ski, taj 
ani si ny zabawaje (nie zwaza) ni na szczo. A tot major buv 
whornenyj w mantlu, bo jakos bulo na dwori ny-fajno, taj poza- 
szcziepanyj. Ate win pryjszov taj stav nad samymy nymy taj 
ka^^e: nA ty szo robysz^? A tot hacut kaze: „A tobi ware, szio 
petaty? ot ydy, ware, sobi w swoju dorohu, ta ny zajmaj mene, 
koiy ja ki ny zajmaju!* Zamiv (zdamiav) si major, szo ces jenm 
tak kaie, a)e niczo, taj kaie: „A dawno ty pry woska?" A win 
widywyv-si na neho taj kaze: „Eolys, ware, takyj mudryj, to 
whadaj (zgadaj)!" Hm! podamav sobi major, taj stay whada- 
waty: „Mo2e z rik?" kaze. „Nyi'czie, WAre!" kaze hucaf, taj 
jist sobi pyrohy, y ny zabuwaje si na majora. „Mo4e piy-rik*!, 
ka/e major. „0j nyi'czie!" kaze hucut. „Moie piet' misiciw?" 
„Nyi'czie!« „Sztyry?« „Ny4'czie!- nTry?" „0j liyz'czie, wa- 
re!" „Moie odynacit negilT" petaje-si major. „Szie Ayi'czie, 
ware**, kate hucut. „To desit negil?" ^Nyz'czie!'' „Nu, to 
dewjit?" ,,Whadawjes, war6!" 

Witak rozczipyy major swoju mantln, aby hucut uzdriv 
mu szterna (Sterne) taj kaze: ,Nu, koiy tak, to skaiyz my 
teper, eh to ja je?" A hucut widywyv-si na neho ta zareho- 
tav-si taj kaie: „A tyi, ware,, takyj bezhtuzdyj, szio j ny 
znajesz, chto ty takyj ?^ Majorowy- du^e ny buto do tadu, 
szo tot mu tak ny-fajno skazav; ate udav, szo si niby ny pro- 
tywyt, taj kaie: „Nu-nu, ja znaju, chto ja, ate cy ty znajesz?" 
A hucut widywyv mu si na szterna dobre, bo szcze sobi j ruku 
do czola pryktav tak, jak-by si niby zakrywav wid sonci aby 
w oczy ny razyto, taj kaie; „0t siek, ware, frajkir!" (Gefreiter). 
A major kaze: ,,Wyszcze!" j^Hm! — kaie hucut — moie pan 
kapral? a moieflryr?* „Wyszcze!" „Nu, to ware, feber*. „0j 
wyszcze" kaze major. „Tfu! pek ty-ta cur! — - kaie hucut, — 
moi'e pan tajtman?" „Wyszcze" kaie major. Zduriv hucut y py- 
rih lysz szo trochi nadkuszenyj zabuv w ruci ta deriyt, taj oka 
z majora ny zwodyt, laj kaie: „Nu, to oberlajtman*. „Wyszcze" 



235 

kaze major. n^^U ^7 ^^ ^y^^y szcziezbys ta skameniy — kaze 
hacal, — moie pan kapitan?^ ^Wyszcze^ kaie major. ,, A szcziez- 
bys w ozero ta w trisky'' zaklev szcze hacu) taj kate: ,3a cy 
lyszenka ny major ?^ ,,Whadav'jes!'' kaze major. „Bacy? — 
ka^e hucut niby sze ny dowiriejaczy. ^^Ale whaday'jes f* ska- 
zay sze raz major. „Hyj brytczyka mij lubyj ta sotodenkij!^ 
nakoncy kate bncnt: „ta pod'eri pyrih, naj skikna taj wfaczu 
sribnak (uchwycQ gwer, strzelb;), ta naj t'y wtnu pryzent'yrka 
(zaprezentujQ bron), ja ware znaja, szio t'y choken toho ny cho- 
cziesz, ate to tobi sy (siq), ware, natezyt*. 



57. 

Trzej bracia. 

Dw»j bracia roznmni. Trzeci dniny, robi wszyatko na opak; zabija 
matkf, inarnuje rzeczy kupione na pogrzeb, ale odstrasza i tupi ztodzieji 
w lesie '). 

Kulacxkowce. 

Bnly try braki, dwa roznmni, a trety durnyj. Aly buta jich 
szcze mama taka stara, szczo jeji hndnwaly tak jak maienku 
dytyna. Taj wona ich a^e pogilyta, kotromn szczo-si naleiato, 
a dnrnomn data stnpu. Odnoho raza de6 maly ity toty dwa, 
a dnrnomu kaznt: „abyi§ zatopyv (zapalii w piecu), zwaryv roami 
szczo jisti, taj aby6 skupav mamu". Win kaiy: »dobry". I pi- 
szly wouy, a durnyj zatopyv, zwaryv pyroby, zwaryv kupyl jak 
okrip (nkrop) z rahkokiw takiej borieczyj jak wohon, wisypav do 
balii, wsadyv mama, taj mama umerta w kim okropi. Witih mama, 
posadyv za skiv, zapchav w rot pyrih i dav w ruki. 

Prychogie braki, pytajat-si: „kapav'ys mama, i dawav'yS 
jisty?** A win ka^y: „kapav, nawaryv pyrohiw, a idit dy wit-si 
jak jist mama^. Wony do mamy, a mama nyiywa. Eaznt jemn: 
„ty szczo narobyv, ty sparyv mamu". A win kaiy: „wona py- 
robom si adawyta, bo daiy ierta, ny wydyty szczo wona po dwa 
brata zaraz w raki a tretyj w rot**. 



') Obacz: J. G. ▼. Hahn: Chriechiseke und albanesische Mdrchen. Leip- 
zig 1864; t. H, Btr. 238 Bakala. 



236 

Na szczo robyty; traba mama chowaty. Pistaly jeho do 
mista, aby kapyv soly, sotonyny, kovbasu, masta i horszkiw. 

Piszov win, nakupyv wsyho, ide do doma, dy wyt-si : na do- 
rozi lyzyt pes zdochlyj, aly znby wistawyv. A win katy: ,ny 
kasaj myne, na, tobi sotonyny^ — i szczo knpyv. I zapchav wse 
w zaby psowy. Ide dali, a tarn zemie rospnkta-si, a win nziev 
taj zamastyy mastom. Ide dali, a tarn plit z dirow, wziev za- 
pliv kovbasow, kaiy: ;,naj swyni ny tazie. Ide dali, pryjszov 
do wody, napyy-si i kaiy: Jakai ty ny sotena**. Wziev poso- 
lyy, nyse horszkie, a horszkie tarachkajnt. Win kaiy do nych : 
»a sygit-iy tycho, bo bnda byty". Horszkie tarachkajnt, win 
aziv, pobyy horszkie, wisypav na dorohn taj piszov. Ide, nyse 
rynkn w rakach i kajby do neji: i,ty majesz try nozi, a ja maja 
nesty tybe ; a ja maja dwi nozi, taj ida*'. Poktav na doroha taj 
kaiy: „idy koly choczysz, ja tybe ny bada nesty". Prychodyt 
do doma, pytajat-si braki: ^pokapyr's?^ A win kaiy: „poka- 
pyv ; ta de win kazy : pes chokiv knsaty, dav'ym jema sotonyna ; 
doroha si rospnkta, zamastyy'ym; woda ny sotena bata, poso- 
lyv'jem; a tarn bnv plit girawyj, to'm zapliv; na, a horyszkie 
swaryly-si, ja kazav aby tycho sygily, a wony nie, a ja wziev 
taj i wikidav s torby". „A rynka de?" pytaje-si jeho brat, a win 
kaiy: „de6 iz zada ide, zaraz pryjde; ja ji may nesty, koly wona 
maje try noj^i a ja lysz dwi, ta dy wno mni, szczo wona ny pryj- 
szta pyrede mnow*. (Obacz: Lud^ Ser. Ill, str. 158. — Ser. VIII, 
str. 182 (nr. 76). 

Na bida, pochowaly mama, tak jak bata. Bida, zbyrajat-si 
braki ity a swit A win ka^y: ^taj ja idn z wamy''. I piszly, 
a win szczo mama data stapa, kaiy: »braki, ja bym mamyna 
lyiku wziev. Ta] idat, pryjszly w lis na nicz; zajszly pid ta- 
koho duba kristatoho szczo moino spaty na nim. Lizat na daba, 
a win kihny (ci^gnie) i stypa ; witih i sygie, a hacaty nadjizde 
z tadanom, taj pid toho dnba spoczywaty. Naktaly wohon, taj 
warie kasza, a win ka2y do brakiw: ja choczn sciety*. Wony 
ka^nt: „cyt". A win katy: Ja sczn". Wziev taj sczyt prawo 
a kasza, a hacoty katat: „bo2a rosyci ide*. A win znow katy: 
Ja chocza sr...". Wziev ta robyt swoje, znow prawo w kasza, 
a hacaly kaiut: „to bote mana** (manna). Kaiy do brakiw: Ja 
buda paskaty mamyna lyika". Wony ka^at: nCyt**. A win ny 
choczy sluchaty, lysz poskaje. Jak zaczieta stapa lykity, a hn 



237 

cuty dali, taj wtikly: wsio polysziely. Win zliz, ta za nymy; 
z!owyy jidnoho, wikih jemu jazyk, taj akiev. Hacut biiyt, ta 
wse Hit bovkotyt a tot dali za tym hucutom. Hadaje hacut, 
szczo to; hiiie za nym tot darnyj, wyrnav-si do maziw, wisy- 
pay ladan, zapalyy, takiej si zapach zrobyv na cilyj swit 



5S. 

Trzej synowie. 

Dwa) s nich gazdami, a trzeei zlodziejem ') 

Kalaeskowee. 

Bov odyn czotowik, ta mav try syny. Jednoho cziesa wziev 
starszolio syna z sobow do lisa. PiszoT z nym, najszov dnba 
takoho riwnoho i ka^^y tato do syna : ^synu, a szczo z neho bode?* 
A win syn katy: i^dobryj wiz z neho bav-by*'. Eaiy tato: „z i6bj 
bade gazda**. I piszly do doma. 

Drahoho dnie byre win drahoho syna do lisa. Wiszly oba 
w lis I najszov duba krywoho i ka2y do syna: ^szczo z neho 
bady?** A syn kaiy: «bad6 do mtyna kolyso*. Tata ka^y: 
„bad6 z teby metnyk^. Prychogie do doma. 

Tretoho dnie byre najrootodszoho syna, ide z nym znow do 
lisa. Prychogie w lis, pryhnav daba motodoho i kaiy syn do 
tata: ^trymajty*. Szo daba zacziev trymaty, i ny mih witry* 
maty. Khtj syn do tata: «buto myne molodoho wczyty, a ty- 
per jak ny moiysz zihnuty toho daba, tak myne wies ny body 
n pryhnuty; abys byr myne*. Typer pryhnav drahoho daba 
i kaiy do tata: ,,ce bade dobryj bok do rozboja^. A tato kaiy 
do neho: „ny bad6 z teby syna gazdy*. A win ka^y: »abys 
znav tata, szczo ny bady^. 

Dywjat-si, a iinka wyde barana na jarmarok. Syn kaiy 
do tata: „ja ceho barana wnkrada^. Tata kaiy: „ta jak 2 rak 
wkradesz?" A win kaiy: „badesz wygity jak". Wziev pobih 
napyred, skiennv czobit i kienav. Pryjszta iinka, podywyta-si 
na czobit i kaiy sama do seby : Jak*by buv drahij czobit, tobym 



') Obacz: Lud, Ser. VIII, nr. 43. 



wziefa'". Byre taj ide dali, a win uziev pobih dali i kinuv dru- 
bij czobit. Prychodyt tain zinka do toho druhoho czobota i kazy : 
„ny lipszy bufo wziety toj czobit". Byre prywjeziije barana, ide 
za tym druhym czobotom, a toj pobih, wziev czobit i prybih 
wziev barana i druhyj czobit, i powiv barana. Zinka ny naj- 
szla czobota, wyrtaje-si, dywyt-si: nyraa barana i toho czobota. 
A tot baranowy hofowu widrizav, zanis jeji w taki mocziri szczo 
woda buta, zastroniyv na kiv (kol) a sam byre i bleje. Zinka 
tota wczula, prychodyt i dywyt-si: a baran dyJeko w nioczirich, 
nyniaVys si de wody napyty, aly tak dyteko zajszov. Byre, ktade 
torbu, skidaje kozuch iz seby, taj lizy za baranom. A toj sygiv 
za korczem. Wona lysz pobryla, a win wziev torbu i kozuch, 
i piszov sobi wid tatowy. Prychodyt i kazy: „a szczo? ny 
ukrav'ym barana, kozuch i torbu z neji^. Zinka pryjszia wid ki 
hotowi, wziela za hotowu, potihia, a hotowa widpala, i kazy 
tolidy: ^oto6 zaliz szczo ti ny wydko z boJota, lyszen-si holowa 
urwala si tobi**. Wichodyt na beryh, dywyt-si: a to nyma ni- 
czo, ni torby, ni koiucha. I tohdy kazy: „oto myni si jarmarok 
powiv". 

Nynkie wziela-si taj piszla do domu, a tot wziev, naktav 
wohon, byre, pycze barana. A tato donosyt toplywa; wze si ba- 
ran dopikaje, a toj zlodij piszov dali w lis, widrubav hylu, taj 
wse hytew po zymly wdaryt i kazy: Joj, joj, to ny ja wkrav 
barana, aly mij tato". Jak to wczuv tato jeho, ta dali, taj ukik 
do domu. Tot zlodij pryjszov do wohniu, siv, najiv-si dobry, 
wispav-si i piszov do domu. Aly wperyd prychodyt tato jeho 
do domu, zacziev rozpowidaty 4inci swoji i kazy: „toty dwa syny 
budut gazdamy, a toj tretyj zlodij bude; uze wkrav barana w ja- 
kojes zinkie, koiuch i torbu. Toty dwa gazdowaly, a toj krav 
doki ho ny ztapaly. 



59. 

Dobry nabytek. 

Biedak jeden, ojciec siedmiorga dzieci, by im chleba kupic, sprzedaje 
08tatni§ kruw§ na jarmarku, lecz za pobrane pieni^dzc zamiast chleba, kn- 
puje zr\6w chlopca, kt6rego mu faktor jakid usilnie nastr^cza z obictnica 
korzysci. Przyszedly do domu, mnsi zd6w milczfc wysluchad wymdwek 



239 



iony za tak ucifiliwy nabytek. Chlopiec ten atoli, jako wydwiczony frant, 
przynosi iiu poiytek. Bo rolnikowi, ktory oral kradnie podstepem wohi, a popu 
r6wniei podstepcm kradnie barana a uawet i odziei jogo, — i w ten sposdb 
bogaci siebie i rodzine owego biedaka. 

0<1 lIorod«nki. 

Buv odyn czolowik bidnyj; ny mav niczo lysz odnu korowu, 
a mav semero nialych gityj Ale wpav holodnyj rik, ny bulo si 
czoho wziety, lysz treba bulo honyty na jarmarok korowu pro- 
dawaty, ta chliba kupuwaty. Nu, zajmyv win tu korowu taj 
prodav duze deszewo (tanio), bo niar-zyna (bydle) bula nipo- 
czonui, lysz chlib buv dorohyj, taj chodyt z tymy hriszmy (gro- 
szanii; pieni§dznn) taj ny znaje szo kupuwaty, take wse dorobe. 

Ale dywyt-si, a to jakys czolowik nese chtopci taj ka^^e: 
„Czolowicze, kupy sobi ceho cblopci". A win kaie jemu: „Ho- 
wory swoji, jaby tobij dwoch prodav, kobys lysz kupyv, odnako 
ny niaju czyin jich boduwaty". Ale tot czolowik kaie: »Yj kupy, 
kupy, ny mesz si kajaty^ (nie masz czego wzdragac siQ, iaiowac). 
A tot kaie : ^ Ale howory swoji, ja ny maju j puszky niuky doma 
gla tych szo sam maju, ta dumaju szo kupuwaty, cy chliba, cy 
nniky, czohoby bulb bilsze, a ty myni take puste howorysz". 
Aie tot kaze: „Howory takze y ty swoji, kupysz chliba, taj chlib 
si myne (minie, zje), a jak kupysz chlopci, to si ny myne, taki 
budesz ho maty, yj kupy, kupy, ny m^sz si kajaty". Dosta toho, 
szo jak zacziev ho konapadyty, taj tot ny mih ho si spekaty 
(pozbyc), taki kupyv chlopci, dav za neho jakkurat kilko, szo 
wziev za korowu; ani grejcari mu si ny lyszylo, taj wziev chlopci 
na pleczi taj poduv do domu. 

Prychodyt do chaty, a iinka petaje-si: „A szo prodav'jes 
korowu?* A win kaie: „Prodav'jem". „A szos kupyv?" „Ta 
ny wydysz ? — chlopci !" Ta zinka taj gity w placz. A win stav 
jak durnyj taj ny znaje atii szo howoryty, ani szo robyty. Ale 
tot chlopec, win si zwav Klymko*) jak uzdriv, szo to takyj placz, 
a win u dweri taj piszov. Nyma ho, nyma mo?.e z piv-hodyny, 
az wchodyt taj wnosyt miszok muky. A iinka taj gity u^drily 
taj wze ny ptaczut. Zhotowyla kuleszu taj popojily taj polibaly 
spaty, a tot Klymko jak usi pisnuly, wijszov na dwir taj piszov 



*j Por<5wnaj w czeici powia8tk§ nr. 73 w Ser. XIV Ludu. 
') Obacz : Ludy XIX, str. 243, nr. Id. 



240 

taj 8zcze prynis szos dwa cy try miszky muky taj szcze szos, 
dosyt', 8Z0 wte bato szo jisty, taj wie tinka toho trochi radni- 
szcza (rado^niejsza) , wie ny ptacze, jak azdrita, szo je kilko 
muky. Ate na drahyj den posnidaly, taj zberaje si tot czoiowik 
yty w lis po drywa, a Ktymko kas^e: „Taj ja pido z wamy** — 
taj piszov. 

Ydut wny taj dywji-si; a czotowik ore na poly, a Ellymko 
kaze: ,,Ja wkrada toho perednoho czornoho wota''. A tot czo- 
towik kate: „Ta jak wkradesz, koly ho za wotowid wodyt^. 
A win kaie: „Taki wkrada^. Taj piszov w lis, szo bav ny de- 
teko, ta wiliz na dab taj kryczyt: „Dywo! dywo!**... A toty 
lude szo oraly kazut: ^^Ana chogim ta podywim si szo to za 
dywo*". Lud6 piszly dywyty si, szo to za dywo, a win zliz ta 
pobih, ta wola wiprieh, taj pidkiev (podci^l) ma piv-fosta (ogona), 
taj zabyy zadnomn wotowy w rot, a toho wota szo ma fist akiev 
zajmyv o lis taj prywjezav, taj pobih znow, ta wiliz na duba 
taj kryczyt: „DywoI dywo! wit wota zzivl" A lud6 pry- 
cbogi€ ta dywji si, a to nyma wota lysz fist styrczyt z pyska 
drahomu wotowy; taj zadywuwaly si taj hadaly, szo to ziprawdy 
wit wota zziv. A win nziev ta wota powiv o weczir do domn, 
ta zarizay, ta obtapyv, ta sztaka jily a szkiro ponesly na dra- 
hyj den prodawaty. 

Nesut wny tota szira taj dywji si, a pip wMe barana, 
a wjn kaie: „Ja wkrada toho barana a popa^. A czotowik kato: 
„0t ny howoryvbys paste, jakto akrasty barana, koly ho na 
prypoui wede, ta szczej pip, o to ny darnyj chtop!^ A win 
kaie: ^Ana badete wygity, szo wkrada'. Taj ydat wny doro- 
how nap6red popa, a tot Ktymko kynav na doroha wistrieczko 
(ostrze) wid noiyka, ate pip yde taj azdriv toto wistrieczko taj 
ny here, kaie: „Ta na szo my samoho wlstrieczka''. Ate prij- 
szly wny szcze kawatoczok dorohy poza horb a Ktymko here, 
taj habyt kolodoczka wid toho wistrieczka, a pip azdriv ko- 
todoczka taj kaie: „0to szkoda, szom ny wziev wistrieczko, bnv* 
bym teper mav cilyj nozyk", Taj prysylyv (przysilit, przywiii- 
zat) barana a sam piszov nazad szakaty toho wistrieczka; 
a Ktymko afatyv barana ta widkiev (odci^t) ma szyja ta tasz 
schdwav a hotowa wziev, a tarn bato boloto; a win zanis na s6- 
red botota taj zastromyv na jakus szpyczku. A pip prychodyt 



z wistrieczKom taj dywyt^si, a to nyma barana tarn de ho buy 
pryaylyv, 

A Klymko kaft6: «Ja azezej odetu wkradu z toho popa, 
tak 8Z0 si holyj lyazyt^. Ate pip dywyt-si waiady za baranom 
taj hlyp na bototo taj azdriv hotowo sered botota taj kato: 
„A psy-i-by ki jily dea zaliz*. Taj piazov taj bryde (brodzi) za 
baranom w bototo, ate to hlaboko a win pidkihaje haczi (gatki) 
w horn; wie pidkotyv taj pidsnniiT kilko mih, ale to czym raz 
to blybsze^ wie si zaczynajnt sztany moczyty a win zmiriv (zmie- 
rzyt) napered sebe kosztorom a to szcze hlybsze, a win wernnv 
si taj skynav z sebe wsin odeia taj piszov holyj; a Ktymko 
zabih ta nfaty? totn odetn popown, taj nkik, a pip prybryv yd 
baranowy ta lapnav za rohy a to lysz hotowa; a win lysz ska- 
zav: «A naj-te ki Bih pibje** —taj lyszyr wto w botoki y totn 
holown taj wijszov na bereh, a to j odeii nyma, a win kafte: 
„a naj*ie ty Bih iwytyj zaplatyt**. 

Ate Ktymko z szkiramy taj z popiwskow odeiew wte mi- 
sta dosihaje, taj piszov taj poprodawav szkiry^ taj piszly na to- 
wariczn torhowycn (na targowicQ bydl^cii) taj kapyiy korown 
taj pryhoni do domn. A i^inka taj gity toho czotowika tak si 
wkiszyly, taj wie ny ptacznt, a Etymka tak polnbyly, lipsz6 jak 
ridnn dy tynn ; a win jak zacziev krasty ta prynosy ty, to tot czo- 
towik takyj bidnyj, szo wto prychodyto si z hotoda zahynnty 
pokiw Etymka ny balo, a teper zza Ktymka tak zabohakiv (zbo- 
gacit si^), szo mn wie ny lyszen w s6li, ate nigde pary ny bnto, 
dobre mn kazav tot czotowik, szo mn ho prodav: ,,knpy a ny 
mesz si kigaty". 



60. 

Dobra sprzedaz. 

DwaJ bracia sprz^dali woiy na jarmarku, a traeci glapi spneda} wohi 
osiee w lesie, i najlepiej na tern wyssedL 

Piftdjki. 

Buly try braki; odyn buv durnyj, a dwa roznmni. Taj plyly 
(pletli) kosziery na cbndoba; roznmni plyly z prnti, a dnrnyj z chopty 
(chwast, Pokucielll, 145). Pozaplitaly i pisziy spaty. Arano wsta- 

Pokttcir Tom iV. 31 



jot, dy wjut si a w durnoho koszieri stado woliw. Wziely wihnaly 
toty woty, zahnaly do swojich koszieri w, a durnomu lyszyly jakobos 
pirirwanoho wota i ka^at: „wstawaj durnyj) majesz wota pirirwa- 
noho". A durnyj kazy: »naj stojit mij wiv". Byre darnyj wo^a, 
kiehny na jarmarok ; wyde, a chtopci pasut chudoba a win py taje-si 
cMopciw: „cy dobri badu maty hroszi^. A chtopci kaiut: „bu- 
dat dobri hroszi, aly zbyj rohy jemu"*. Postuchav, witih sokieru 
z za pojasa taj zbyv rohy wotowy. Wyde dali; a tam chtopci 
pasat wiwci, a win pytaje-si cfatopciw : „dobri ja budu maty hro- 
szi za ceho wota?^ A clilopci kazat: „dobri badut, aly winy 
fist jemu". Wziev taj utiev i fist wolowy. 

Wyde, a to doroha iszia czyryz lis; wodyt w lis, wityr 
powiwaje, a tam bala stara osyka, taj skrypila: wityr wije, wona 
skryp! A win staohaje taj kaiy do osyki: kopujesz wota?^ 
Wona: skryp! „Ta kazysz lyszyty?** Wona skryp! „Ta za hri- 
szmy zawtra cy prychodyty?" Osyka: skryp! „Nu, nu, ja pryjdu 
zawtra za hriszmy''. Prywjizav wota do osyki i piszov sam do 
domu *). 

Prychodyt, a braki jeho pryjszly z jarmarku i pytajut-si 
jeho: „des podiv wota? prodav'es?" A win kazy: „proda'jm*. 
A hroszi de, i kilko wziev'ysV' A win kazy: „zawtra ozmu 
tiroszi"". Smijut-si z neho, kaiut jemu: „my prodaly stado woliw, 
taj hroszi je, a ty za odnoho taj nyma". Win kaiy: ny iurit-si 
za moji hroszi, osyka musyt zaptatyty ajak nie, taj ji zrubaja". 

Piszov druhiej deii; prychodyt do osyki, dywyt-si a z wota 
lysz kosty, bo wovkie w noczy zjily, a win kazy do osyki: „wies 
zjita wota i hadajesz szczo ny zaptatysz'^. A osyka: skryp! 
Win kazy do neji: „iszcze si swarysz zo mnow". Witih sokieru 
z za pojasa, dali do osyki, szach, szach, zarubav osyku skilka 
raz; jak si zacznut sypaty z neji hroszi, taka si kupa nasypta, 
skilka korciw, a win kazy do neji: „ny lipszy buto zaptatyty 
po dobri woly, nii, tak ja mav tybe skaliczjty", Nakryv hroszi 
lyskim (lisciem) i piszov do domu. Prychodyt. i ka^.y do brakiw : 
^wprihajty woty, jid'mo za hriszuiy**. A braki smijut-si z neho, 
kaiut jemu: „my stado prodaly taj w pazusi prynesly, a ty za 
prirwanoho wola tilk majesz, aby az jichaty?^' A win kaiy: 



') Lud, VllI, 8tr. 201, ur. 81. JSor. XVII, str. 199, nr. 12. 



243 _ 

„zaprihajty woly: jid'ty, a biidety wygity, cy nyma". Zaprihiy 
i pojicbaly. Pryjizgie tam; jak uzdrily kupa hroszyj, a^ jim 
dywno stalo; nabraly na dwi flri i jidat Aly darnoma kaiut: 
qchto bade si pytaty: szczo wyzety? abys kazav szczo wahli**. 
A win kaiy: „dobry!" Jidat, a lady si pytajat: szczo wyzety? 
toty kaiut, szczo wabli, a darnyj kazy: ^poprawdi*". Szczo hro- 
szi pryjichaly do doma, traba si roziniriety, a nyma gifetki. Toty 
kaiat dnrnoma: „bizy do popa za gitetkoa". Win ide, a pes za- 
hawkaV; a win zabuv za czim iszov; wyrnavsi nazad i kazy: 
y,czoho wy myne posyialy?^ A braki kaiat jema: abys ny ka- 
zav na szo gitetki. Win kaiy: „nu, ny skaiu**. Prychodyt do 
popa, a pip pytaje-si: ;,czoho8 pryjszov?" A win kazy: ^giletki". 
Pip si pytaje: „na szo?" A win ka4y: „wuhli mirity" a witak 
ka^y: „nie, nie, hroszi*". A pip kaiy: „na, tobi gitetki, aly po 
za kozdyj obruez abys nabyy okota sorokiwciw^. Win kaiy: 
;,dobr6." Wziev gitetku i piszov. Prynis; zacziely-si rozmiriety: 
dywjut-siy a pip ide. A wony kaiut darnoma: ,,a ty na szczo 
kazav popowy?" A win kazy: „cyk-ty braki, win ny bade znaty". 
Stav za dweri, wziev makohin dobryj (inni mdwi^: uziev sokira). 
Pip lysz si pokazaV; a win makohononi szach, szach, taj abyv 
popa, zakieli jeho des u bariny, taj wchodyt do chaty, taj kazy: 
«braki, ja wbyv popa". A ty szczo zrobyv, bade bida za popa". 
A win kaiy: „a pip czoho iszov sada^^ Tak si wdato, szczo 
nichto ny znav de si pip pogiv (podzial) i propalo. Pogilyly-si 
hriszmy i gazduwaly. I ja tani bav, lysz typer pryjszov, po- 
mahav'ym hroszi mirity, i czekaja, az myni chto szczo dast. 



61. 

Przebiegty szewc. 

Gvoxdxiec. 

Buv odyn szwee. A ny cUokilo-si jeuiu robyty, ale cho- 
kilo sobi fehko iyty. I diuiiaje sobi: jakby tat najisty-si i na- 
pyty-si i aby hroszi ny daty. I jak zacziev dumaty i prydamav, 
i kazy: koby jak chiiba distaty. Taj wziev miszok taj ide 
w misto. 



244 

Ate dywyt-si; a to jakas pani zajichala do iyda na pidsi* 
nie. A win borszy do chaty taj kaie: ,,iydiwkal dawaj wszystki 
bntki kilo masz, a pani zaraz zaptaci'. I skiedata iydiwka batky 
jema w miszok i zawdata na pteczi, a win piszov sobi do doma« 
Ate tydiwka dywyt-si szczo pani wie wyjiaedyt z pidsinie i pta- 
tyt lysz za postajemny, taj tohdy zydiwka kai6: „Niech mi pani 
jaszcze za bntki zaptaci''. «Za jaki butki?* nTa^y teraz pan- 
ski lokaj wzi^t^. A pani kaie: Ja nimam lokaja, tylko far- 
mana, to patrzcie si^, moiy fnrman wzi^t?" „Ej ni, to nie taki 
byl^. I pojicliata pani sobi w misto. 

A nn, szewczyk wte maje chlib, ate szcze choczy i ho- 
rivky, i wziev taj pryczipyv do seby fartnszok i byre zba- 
nok taj ide w roisto. Ate dywyt-si: a muliri rozmiriejat plac 
na ratusz, a win borszy wbih do korszmy taj kaj^e: „&ydiwka! 
kazav pan majster iybyd data dwa garcy w6dki, a pan majster 
potem zaptaci, bo wan b^dzie w ciebie na stancyji'*. I zaraz 
iydiwka namiryta dwa garci horivky. I piszov sobi szewczyk 
do domn. 

Na wjbe je chlib i lioriyka, ale szcze koby de mo2 popo- 
jisty, napyty si; i aby hroszi ny daty. Ate pryczipyv win znow 
fartuszok do seby, taj ide w misto i zajszov do trachtyjerni; 
i rozkazav sobi daty jisty i py ty. Zaraz jema data tydiwka jisty 
i pyty^ toho czoho win sobi za^idar. Taj ka^e win: «]a jezd6m ma- 
larz, ja tataj naprzeciwka mam stawic dom" I jak-si wd^e najiv 
dobry i napyv, taj kaze : „dajno mi przQdziwa, niech ja sobi wsnczy 
plan^ (wytyczQ miejsce). I zaraz tydiwka najszta priedywa, i za- 
czielyoboji sakaty (tkac); iydiwka suczy a win popnskitje; ate 
ws^e widsnnay-si ai do poroha, tajwtworyv dw^ri i wjke wijszov 
do sinyj, a zydiwka kaie: Jeszcze nie koniec tam?^ ^Ajeszcze 
nie!^ Ate wie widyjszoT bet na pidsinie, a jakies gidok ide 
z torbamy; ale win kaze: ngidn, na! tobi krejcar, taj saczy tro- 
chi za meny, bo ja chocza na stronu'. I day gidowy krejcar, 
i wziev gid sakaty^ a szwec jak piszov na strona, taj wie bil- 
szy ny prycliodyy. A zydiwka kaie : „a szcze tam bahato traba?*^ 
;,Abo ja znajal^ A iydiwka borszy wibihta na dwir, dywyt-si 
a to gid saczy „a szwarcjar! a win de podiv-si?*' A gid kaie: 
„win kazav szczo ide na stronu, taj dav myni grejcar aby ja 
sakav'. 



245 

Taj wie maje szewczyk chlib i borivka^ i wie najiv-si i na- 
pyvsi, taj hroszi ny dav. Ate szczot: je horivka je i chlib, ate 
do chliba szcze czohos traba, a win da^^y lobyv wyzynu (w^- 
dzonkQ) ; i wzieT fartuszok taj ide w misto. Pryjszov do wirme- 
nyna; taj kaie: ^Ormienie! kazav ksi^dz proborsz polski, azebys 
dav wszystku wf zina, bo on ma dzisiaj go^ci, to jemu traba, a ja 
jezdym jego kncharz; i m6wit ksl^dz proborsz , atebys szed ze 
mn^ a zaraz tobi zaptaci^. I zaraz widdav wirmenyn wyzynn; 
zawiezav szwec n fartuszok, taj idnt oba. Dywiut-si: a ksiiidz 
ide do ko^cioTa. Ate pryjsziy wony oba do koSciota, a szewczyk 
kaie: j,stij-iy ty tut, a ja pidn skazaty ksi^dzowy, szczo to ja 
w teby wziev wyzynn*". I piszov szwec do ksii^dza, taj kaie: 
„proszy ksifdza proborszcza, ten cztowiek pro^i zyby mn ksi^dz 
proborszcz wody oswiQcit**. A ksi^dz pytaje-si: „& ktdren to 
potrzebaje wody oswi^cic?" „A o ten o!** — i pokaznje na wir- 
m^nyna. I prychodyt szewczyk d'nemn taj kaie: »postij troclii 
tot! jaksi msza skinczyt, taj ksii^dz proborszcz tobi zaptatyt, 
szczo si bade natetity, bo ja idu waryty bo wie bade zapizno^. 
I piszov szwec do doma. Ate wze po mszy, a ksiadz ktyczy 
wirm^nyna, taj kaie:„nu! wkl§kaj!" — „Ta czego wkl§kac?** — 
„Taiy tobie trzeba wody oswi^cic''. ,,Ja proszy ksi^dza pro- 
borszcza, niecli mi ksiadz proborszcz zaptaci za WQziny^. Za 
jaki wQziny? bierzcie go i wii^icie! bo 6n zwarijowal". I zaraz 
zwiezaly i oswity? ksis^dz woda, taj szcze musiv wirm6nyn za- 
platyty za wodo, i piszov sobi do sktepa. 

Na! wie szewczyk maje borivku, chlib i wyzynu, ale szcze 
hroszyj traba, i dumaje jakby tut hroszyj rozdobuty. I jak za- 
cziev dumaty i rozdamav, wziev i nat^r cehty, prosijav sStom 
i wziev sobi stolyk i kristo, taj siv sobi koto cisarskoji dorohy 
taj sydyt Ate jakies pan jidy, taj kaie: „a szczo to czotowiczy 
prodajesz?" „To proszu pana, trijto (trucizna) na btochi". „A szczo 
to bade kosztowaty?^ ^Desit zototych"". „A myni ny traba tilko, 
myni lysz potowynu wgiiy" (udziel). I rozgilyv szewczyk na po- 
towyni i zapakuwav w papir, tak sochranny aby si ny rozsypato, 
i dav panowy, a pan dav jemu piet zototych taj pojichav. Ate 
szcze zabav jeho zapytaty-si: jak tym btochi trojity; i pistav 
firmana, aby si zapytav. Prychodyt flrman do szewczyka taj 
kaie: ,,kazav pan, jak tym trijtom btochi trojity?" A szewczyk 
kaie: „skaiesz panowy tak: jak pan ztowyt btochn, to naj roz- 



246 

ziewyt (rozdziawi) jij pysok' i naj napchaje povnyj pysok trijia 
i wona zaraz zdochny^. I piszov firman do pana, taj kaze^ szczo 
szwec kazav. Ate pan kaie: ,a naj jeho pimsta ozmy, a na szcz62 
myni trijia ji dawaty! jak ja ji wie ztowiu w ruki, lazy wona 
i byz trijta zahyny''. I kazy pan: „zawyrtaj koni nazad, naj 
ja jemu widdam trijto^^ I wyrnuly si nazad, — taj wie ny za- 
staly szywcie. Szakaj-ze j6ho! 

69. 

Ztodziej u spowiedzi. 

Od Horodenki. 

Pryjszov odyn moskal (v. sotdat) do popa. Ate wchodyt win do 
kuchni, dywyt-si: a tam waryt-si szrit solonyny w horosi. A win 
borszy pirwav-si do banika, taj witilinuv sotonynu. A witak 
piszov do pokoju, dywyt si: a tam stojit futro iz wovkiw. A win 
borszy pirwav futro na plecJzi, taj w4e choczy wtikaty. Ale dy- 
wyt-si: a koto obraza switobo Nykolaja na ktynku stojit sziepo- 
czka. A win zaraz i totn sprietav, taj wtik. 

Ate na dorozi podumav sobi tak : „bahato ja popuszku spo- 
nywazyv i obikrav, to traba pity do spowidy". I piszov maskal 
do cerkwy. Jak pryjszov do cerkwy i wklek pyryd popnszkow; 
a popuszka jema kaie: Jaki hrichie sotwory) chadzaj?^ „Skaia 
popuszci po prawdi, zy ja taki hrichy sotwory t: Ja wihnav z po- 
powoho horocbu swyniu". „A to dobry" — kai6 popuszka — to 
tak-si natezyt ; — nu, a dali szto sotworyt? A maskal kazy : Ja wi- 
dohnav wid popuszky wovky". „I to dobry — ka46 popuszka — 
ta tak-si nateiyt aby biyznidiho poratuwaty; a dali szto sohri- 
szyt?'' A moskal kaze: ^pyryd switym Nykotuszkow zdojmyv 
sz9,poczku^. „Nu; i to dobry, bo to tak-si natezyt*'. Ate maskal 
jak si spowidav, taj witih popowy z kiszeni sztyry rubli i ta- 
bakierku. A popuszka ka46: „nu, mo2y jeszcze majesz j^ki hri- 
chy ?"* „Ni! ja wze ny pamnitaju j^adnych bilszy hrichiw*. Ate 
popuszka kaze: „mozy ty majesz jakiej hrich, ta si wstydajesz 
kazaty"*. „Aby ja nikomu ny skazav". „Nie, ny bij-si! my ta- 
kiej majem prykaz: jakby kotryj popuszka rozkryv czuii hrichy, 
toby jemu jazyk urizaly". I dav popuszka moskalewy rozhri- 
sz^nyje, a moskal dav popuszci rubla za spowid -- i zaraz stav 
na stuzbu Bo2u. 



_^47 _ 

Ate tut w^e po pry swiatim pryczastyja, popuszka maca do 
kiszeni za tabakierkow aby tabaki zazyty, a tabakierki nyma; 
a win zaraz skrycziev na maskale i pokazuje palcimy po pid nis 
szczo potrybaje tabaki zaiyty. A maskal zaraz skrycziev, taj 
wistawyv jazyk i niby palcym riiy, taj kaie: „n61 n6! bo wtnut 
jazyk^. I wie bilszy popuszka niczo ny wpomynav-si, lysz po- 
szukav w kiszeny de buly rubli taj tabakierka a typer nyma 
wie lysz tot rubel szczo maskal dav za spowid'. Pryjszov po- 
puszka z cerkwy do domu, a jemu iiuka zaczieta kazaty, szczo 
propata sotonyna, i futro z wovkiw i sziepoczka z pyryd switoho 
Nykolaja. Ale popuszka kai6: „cyt ja w2e znaju kotryj zabrav, 
win myne i w cerkwi obikrav, a typer movczy tycho, bo wie 
win si wispowidav*. 



63. 

Skradziona rewerenda. 

Od Horodenki. 

Odnoho razu wijszov maskal na jarraarok. Ale dywyt-si: 
a jakies czotowik wihnav sztyry woly na prodai i zaraz prystu- 
pyly do neho kupci, i zaplatyly toniu czolowikowy za sztyry 
woly wyjyki hroszi. A tot maskal wse za tym czolowikom pid- 
chodyv, a2 nareszti pryjszov do toho czolowika taj kaze: „a wit- 
kie wy batiuszka?-* „ Ja s toho i s toho syta" — kaze tot czolo- 
wik. „To wy z toho syla, ta tam mij brat je w waszim syli". 
„A to kotr^ wasz brat?'' kaie tot czolowik. i,Ta-2y popuszka 
to mij brat ridnyj, ate — kaie maskal — chodit panie gazdoczko 
zo mnow do krawcie, bo ja jemu zhodyv rywyrendu i wiem za- 
ptatyv, i ja duiy was proszu, mo4y-by wy buly taki dobri, aby- 
ste wziely z sobow dla neho''. 

I zawiv toho czolowika tarn de si rywerendy szyjut, i za- 
cziev wibyraty rywerendu. Jak w4e wibrav, taj kaie tomu czo- 
lowikowy : „a nu, batiuszka rozhornit si iz swoji odeii, ta whor- 
nit-si w rywyrendu, aby ja wygiv jak woua bude na nim 
stojaty". I w tot czies rozibrav-si tot czolowik do soroczki 
i whornuv-si w rywyrendu. Ale maskal zaraz jeho pozacziepu- 
wav gudzykamy i zacziev obzyraty, i obyrtaje jeho to w oden 
bik to w druhyj, i wydwyrnuv jeho wid odezi; taj jak pirwav 



248 



torbu z hriszmy, taj jak pidy w dweri, tak szczo az zakorylo-si 
za nym. A tot czolowik z ry wyrendow za nym ; a tyij za czo- 
towikom, taj kaiat: „ty ziodiju, ehoczysz wkrasty rywyrendu''. 
Taj 8ZCZ6 dobry nabylysi j&ydy toho czolowika, taj propato jak 
pes w jarmarok. 



04. 

Skradziony koiuch ^). 

Od HorodMki. 

I znow takiy buT szcze odyn maskal, taj napywav-si w kor- 
szmi iz swojimy towarysziemy. Ate na tot raz uwijszta jakaa 
baba w nowim koiusi; a win jak totu babu wzdriv, taj . raraz 
wiskoczyy iz za stota, taj prawo do baby, taj ka^e: ^babaszka! 
szczo myni si pry wydito, vfte rik mynav jak ja swojo mama po- 
cbowav, a ja jak hlypnav na was, a to jakarat moja mamka taka 
bata jak wy, i bata da^y halaszcza". *I zaraz kazav daty babi 
horivky. Baba jak wipyta, a win katy : „ana, babko, pidit tro- 
szki hopaczka!" Ale baba w£e bala troszki napyta, taj dali 
hopaczka, tak ai aprita i skienuta koiach, taj poklala na stiv. 
A baba tak obstapyly, szczo ny bato de hli apasty (igle apadc). 
Ate tot maskal stysnav borszy ka;fcacb, taj piszov w dweri, 
a baba taki tancaje. A drohi byrat taj szcze babi pryspiwajat 
i kaiat: „babaszka hocki tne, taj ny anaje ko^ach de; -^ pryjszov 
satdat, hopa-hatdat; — aziev koiuch pid plaszcz^ typer babaszka 
w ptacz!*" 



05. 

Gazda i trzej zaiotnicy. 

04 Soistjnia. 

Bay odyn gazda, imnia jemu Wasyh Aly mar Anty fajna 
iinka; tak jeji koidyj labyv szczo strach^ At ona piszta j6dnobo 
raza do mlyna, a meiyk (mielnik) jak wzdriv taj kazy: .Wasy- 
lycho, idyt sypty n^ kisz**. Ona wsypata taj mely-si, a melyk 



'j Frasska ta prcypomina piein zfodziejak^, ob. Lud, Ser. I, str. 281, 
nr. Sa - Ser. XIX, str. 247, nr, 22. 



249 

widklykav na bik taj kaiy: ^Wasylyszko, koly by ja do was 
pryjszov?'' A wona kasky: )»nynki weczir^. Zmotota taj ide« 
a ksionds uedriv taj katy: ^Wasylycho koly -by jado was pryj- 
szovt* A 'wona kaiyt ^nynki weciir". ^Dobre*' kazy ksionde. 
Ide dali, sdybaje ji wit (w6jta). ^Wasylyssko, kolyby ja do was 
pryjazov?" Wona kaiy: ^nynki weczir". Ka*y wit: ^dobry**. 
,,Ja Wasyle wiszlu s pysmom;^ wona kajiy: wDobry^ wislit* '). 
Taj pisfla do domo ; prychodyt i rozpowidaje swomu Wasy* 
tewy taj kaiy: ^^narabaj drow dosyt''. Wasyl nambav, dywyt<^si) 
a prysiinyj ide taj kafty: ^majety ity s pysmom tuda i tuda"* 
Wasyl: ^na jakity?** ^To nic ny pomoiy". Prychodyt prysiinyj 
do wita, pytaje wit: ^ft szczo, piszov win 7*^ kaiy. nPiszov\ 
A wit zbyraje-si ity do Wasylychi tt weczir, a Wasyl niby pi- 
szoT taj schowaT-si uie n weczir. Wasytycha zatopyta w py- 
czy, horyt^ wona krutyt-si po cbati^ a melyk do chaty n^obryj 
weczir Wasylyszko". i^Daj Boie zdorowie* kaiy wona. ^^A Wa- 
syl de?^ pytaje si melyk. Wona kaiy: ^des wihnaly s pysmom\ 
Taj kaiy wona do melyka: ,,rozhortajty-si , i skidajty buty taj 
lizty na pycz^. Bozibrav si melyk i piszov na pycz. A)y ide 
ksiondz; prychodyt: „Daj Boiy dobryj weczir^ Wona katys 
^skidajty jegomoSo wsio iz seby taj lizty na pycz**. Wiliz pip, 
dywyt-si: chtos je na pyczy; taj kaiy: »a to wy?^ Meiyk kaiy: 
„ja, a to wy j6gomo6c?" Win kaiy: nja"* Posidaly tycho oba, 
taj kaiy pip: „zabawyty-si Wasyiycho?**. Wona kaiy: ^niezarazl. 
Taj kiedaje drow w pyc, aby horito. Nadchodyt i wit: »dobryj 
weczir Wasylyszko", Wona kaiy: „daj Boiy" i kaiy: „rozby* 
rajty-si i lizty na pycz**. Poskidav wit wsio iz seby, witazyt 
na pycz; dywyt-si i kaiy: „ to wy jegomoic'* Pip kaiy: Ja". 
„A druhyj chto?- pytaje wit. Kaiy pip: „to melyk**. Wony howo* 
rie, a Wasyl dweri wtwory, a pip i wit i melyk zastyly na py* 
czy. Wchodyt Wasyl i kaiy do iinki: „budem-si zabyraty na sto* 
boda, odna tyiyczku (ciele) majem, pidy zinko do melyka naj sobi 
kupyt to dobroho feln, win znaje tohofela'' Piszta zinka; pry- 
chodyt do metyka, pytajesi metyczkie: ^de waszi?" Wona kaiy". 
„des w mlyni"* i kaiy ;9WasyJiycha, knpit sobi naszu jaliwku*'. 
,A wy budety prodawaty?" „A ja budem, oj to dobroho felu, 
prodamo bo idem iz syia". «Koly tak, to zaraz byra hroszi taj 

•) Ludy UI, Ser. XIV, str. 285. 

Pokuci*. Tom IT. 32 



260 

ida''. Wzieta hroszi; idut obi. Prychogie, a Wasyl kaiy iinci: 
»idy do korszmy taj prynysy borivki, naj wipjem, Hospod znaje 
cy budem si ato wydity^. Piszta d^inka do korszmy, a win 
kaiy: ^ot znajety szczo Bob znaje, cy bodem-si ate wydity, 
dajty myni trocbi pomatu". Taj pidiszov, robyl swoje, a pip 
kaiy: i^moja by toho ny zrobyfa^. Taj wit kaiy: i,i moja by 
toho ny zrobyla". Prynosyt Wasylycba horivki, uzily taj 
pjati rozpyly, taj piszta melyczka do donio. I kaiy: Ja rano 
pryjda za tylycyw". Kaiy Wasyl: „dobry". Kaiy Wasyl do 
zinki: „idy do popa, naj win kopyt tu' tylycu". Piszta do 
popa, prychodyt i pytaje jimo^ci. A wona kaiy: „des piszly 
do pasi^kie, a warn na szczo Wasytycho?^ „Majem na prodai 
tylycQ, jimoiic znajat^. „Znaju, to dobrobo felu, kapju zaraz"*. 
Wzieta broszi i piszly. Prycbogie, pohodyly-si; piszia Wasy- 
lycha za mohoryczom, a Wasyl kaiy; ^jimosounu, Bob znaje cy 
bndem si wydity, pozwolty trocbi**. Jak zacziev prosy ty, taj 
pozwolyta. A wit kazy: „a wie jegomosc wydyty jak Wasyl 
pytluje^. A pip nymoiy dycbaty, bo pycz date boriecza, soroczka 
korotka a pycz pycze. Tak i z witowow iinkow stato-si jak z po- 
powow i metykowow. Po wsemu zabrav Wasyl broszi i kazy 
iinci swoji: j^^kikaj s cbaty, bo ja palu^. Boztworyta iinka chatn, 
a pip i wit i metyk bez portok ta w nohy, taj polysziely kozdyj 
odeiu. .Prylitajat do domu; pip do pokoja a popadie kaiy: «a ty 
de bay des w knrwi (nierz^dnicy). A win kaiy: j^cyt, a ty szczo 
robyla z Wasytem?^ Taj taka iinka witycha tak samo swomQ, 
a wit kaiy: ^^a ty szczo robyta?^ Tak i metyk swoja iinka pytay. 
Bano wstaje Wasyl; byre abyraje-si w ksiondziw abjor, taj 
ide do cerkowy, a pip jak azdriv, prosyt tak daie, — i masiv daty 
para konyj; widdav popowy. Prychodyt. do domu, byre torbynu 
witowa z ordytom i rozkazi]ue dysietnykam szierwarok bonyty. 
A wit jak uzdriv, dav jemu paru woliw, a metyk potowyna mtyna. 

60. 

Gazdyni i dijak. 

Od Horodenki. 

Bnv oden gazda; a jebo iinka lubyta-si z giekom (dyja- 
kiem). Aty najmyt dowidavsi szczo giek chodyt do jebo gaz- 
dyni, taj aie czerez neb' tradno labyty-si. Az jednoho raza 



2fiJ 

Qweczir ta gazdyni kaiy do gi6ka: „de badety zawtraP" A win 
katy: ;,pida oraty^. ^Dobry'' katykama Ja winysu warn obidaty 
de sainy badety, tain nad sytom, a woty pyristi^ (parzyste). A naj- 
myt prystochay-si szczo wony boworyly. Bano piszoY najmyt 
z gazdow oraty a gazdyni kaiy : „idit jizty chliba, bo ja ny budo 
topyty, bo ny mo^u''. Aly najmyt znaje szczo si bnde robyty' 
ta movczyt. Piszly oraty, a gazdyni iywo zatopyta, zarizata 
karku, zamisyta pyroby, zwaryta i nyse gikowy. A najmyt 
wzdriy zdUeku, i kaiy: |,gazdo skidajty baty, ta na szczo ny 
pytajty". Skienuv gazda boty, i najmyt swoji pyrywjiezav woty 
taj orut. A gazdyni nzdrita pyristi woly, taj ide prawo, hadata 
szczo to giek prycbodyt, a to jeji gazda. A gazda khtj: „iaj ty 
ny mo^ysz (cbora), taj winystas nam obidaty^. Howory swoji: 
^iiel myni sczoby ty ny obiday*'. Najily-si dobre, a gazdyni 
kazy gazdi: „szeze lyszy)o-si karki i pyrobiw, naj najmyt po- 
nyse kumowy Jerentoma, wony ny obidaly, bo knma ny mo^nt 
taj ny winysat^. Kazy gazda najmytowy: „ozmy ta ponysy^. 
Odnako lyszyto-si; wziey najmyt myska z pyrohamy taj z kur- 
kow, taj piszoy do gieka. Ide taj pyrih rozinpyt, syr izist, 
a kisto kieny. Zjiy wsio, prychodyt do gieka taj kaie jemn: 
„Jerentyj, kazay gazda mij, szczo was sokierow zarnbaje''. „Ta 
za szczof^ pytaje giek". „Abo ja znaja^ kaiy najmyt. Taj pi- 
szoy nazad, a gazdyni pytaje-si: ^a szczo, izily kum?" A win 
kaiy: „9^ ja, zjily", taj kaiy gazdi: nprosyly was, abysty piszly 
plub zlahodyty^. A gazdyni kaiy: »ta pidy". Byre gazda sokiern 
taj ide. A giek azdriy szczo kam ide iz sokierow, ta daii! — uz- 
driv, szczo giek pobih. Win pryjszoy do pluba , podywyy-si, pluh 
dobryj; taj piszoy nazad do swoho ptaba. Ide tym samym mi- 
scym szczo najmyt pyrohy pokieday, taj zbyraje toty pyrohy. 
A gazdyni dywyt-si taj pytaje najmyta: „a win szczo zbyraje?'' 
A najmyt kaiy: „kamine''. »Ta na szczo j6mu kaminieP^ „Was 
byty; szcze perszy kazaly, iysz wy iszly, szczo budat byty" *). 
A gazdyni tobdy daii, jak zaczne kikaty witkie dnch byre-si. 
Gazda pryebodyt, pytaje-si najmyta: „wona czo' tak pobihta?*' 
A najmyt kaiy: »daly znaty szczo chata waszi horyt*'. Jak 
gazda wczny, ta daii do domn bityt. 2inka jak wzdrila szczo 



») Ustfpy podobne oh. Lttd, III, str. 168, nr. 29, 30. — Ser. XIV, str. 335f 
nr. 95. - Ser. XXI, str. 193, nr. 12. 



252 



win bi^yt, ate oydftleko, wona w kryk. A win prybih prawo 
tinki, a wona: Joj, joj, ny byj myne, wte ny budn gieka lubyty''. 
Win tobo i ny stncbaje, ale bi^yt do syta. Prybih, dywyt-si: 
stojit ohata jaho. WyrnuY-si ^azad w poly, i oray do weczira. 



67. 

Dijak przez m^ia zduszony. 

Od Kolovjji (Tiirka). 

Buy czotowik (me^i) taj i zinka; ate 2inka n6 date labyta 
swobo Gzotowika. Lnbyla sie wona z giekom; dla czotowika 
waryta bat' szczo, kartofli, pistnyj (postny) borszcz ; a dla gieka, 
jak czotowika wiprawyt w pote, war6t mieso z karkie i pyroh6, 
motoczna kaszu, taj i boriyki prynese. Ate czotowik na to prydy* 
wyy-8i; i zrobyy sie niby htacby i dlipy, niby ne wedit, ne czaje. 
A tinka z tobo byta rada. Ate pryjszoy giek, ona pryHesta bo- 
riyki, data smetany, i napy waj6t sie z giekom koto stota, A czo« 
towik 86dit na peczy i dywyt*si na wse, ale adaje szczo tobo 
ne wedyt. 

Ona poklala na stit pyroby z myska, a sama poszia do ko- 
mory boriyka toczyty do sklenki (flaszy), A ji czotowik z pe- 
czy zliz, wziey makahyn (watek graby do tarcia mako) i gieka 
wbyy makubonom ; taj zatoknuy jima pyrib w zoby, tak nlbyto 
wibiedato jakby sie pyrobom adawyy, a sam wyliz znow na pyez 
i 86dyt 

A 2inka wcbody t z boriykow i pryprosz6jet gieka: ,,a berit* te 
kamoczka, i iywit-si**. Ate w6na diwyt*si; a giek n6 j^ywyj. Ona 
zaczieta kr6czyty/ i swojomn czotowikowy pokazywaty szczo 
gi&k odawyy sie pyrobom i n6-iywj. A win ka2e: ^ne tntj sie, 
szczos z nym bademo robyty, naj si wecz6r zrobyt^. 

I wziey weczer gieka na pteczy, ponis do ksi^dzkoji pa- 
si6ky i day mu, pryczepyy atej na pteczy, i postawyy bo na firtka 
(fortkQ), na peretaz. A sam piszoy i scboway sie za plit (plot) 
tarn koto pasi6ki, i czekay szczo sie z giekom stane. A ksi^dz 
nadbib, i zobaczyy gieka z (w)utejem na peretazi, taj strylyy 
do niehO; bo baday szczo win wtikaje. Prycbodyt blyszcze i dy- 
wyt sie, a win n6-zywyj. Haday szczo win go zabyy. A toj 



263 

gazda toji tinki, J wan, prychodyt z za ptota^ i kaie: ^a szc/.oz 
wy jigomost' zrobyly ta-s^e wy gieka wbyly^. A ksiadz knie. 
^tycho; majesz sotka (ato reoikich), taj movczy ; bery toho gieka, 
podij bo fade, aby nicbto ne wedyy*. 

A Jwan wzier giftka, taj ponis do swobo domn; perecho- 
wav czerez deo w sebe, a w weczer ponis do dwora na bomno; 
kienuy gieka pid aterty, aam wliz na sterta, rozkienav> rozbo* 
rykar sterta, na try flry (fary) skarbowy na!o2yv snopkiWi i skar- 
bowy koni pozapryhav do tycb woziw. A sam wziew giftka, 
wyaadyv na wiz i pidper ho wylm6 (wid!anii). A sam piszor 
pid wikna do pana i zaezier kr^czyty, szgzo ztodiji stdrta roz- 
b6rajiit Pan wsta?, wcbopyy sirilba, pobih na hamno i strylyr 
do gieka. A Jwan ]d6 za panom i kate: „eh to tak n6 mo^na 
robyty, pane, aby czetowika na amert zabyty. A pan ka^: ,,Bij 
sie Boba, ne ka^y nikonin, dam ty sotka i wsi tobi koni (dewiet) 
azczo 80t zapri6ieni w tych wozach ; i bere sobi toho gieka i po- 
dij bo hde". Iwan wziev gieka na p!eczy, ponia do lisa, taj 
zokopav. 



6S. 

Przygody chtopca 

wydtkuego przez ciotke cyganom, zmnszonego do eygauskteh sztuk i wyswo- 

bodzonego przez niediwtedzia. 

ObertyOf Ciortowiee. 

Bay pan i pani, i da2e sie labyly. Taj mar pan sestrn, 
widdav ji za mnz, ale ij czotowik ne date lobyy. Tak 6na za- 
wsze zazdrostyta, szczo brat lipsze tyje zo swojew 2inkow jak 
6na ze swojim ezotowikom. Toj pan brat, ta jichay zawsze na 
pol6wani w pole, labyy pol6waty; a jebo iinka mata malenka 
ditynn, chtopci. I trafyto-si szczo jidnobo raza na polowani sam 
nichotiiczy zastryiyy sie. I prywezly jiho do doma, taj pocho- 
waly. A seatra toho nebiszczyka pryjichata do jibo iinkii kaze, 
te „ja z^czQ sobi to s^dity, bo ja ze swojim czotowik om ne moia 
iyty^. A ta ka£e: „dobre, sedy ty zo mnow, bo ja ta^o za 
swojim czotowikom, to m6ni teksze bade, bada maty z kim sie 
rozbawyty**. 



254 

A toU sestra toho nebiszczyka, wzieta, naroowyla cyhana, 
aby pryjszov w noczy i iota detynu okray i aby jn zatratyv. 
A toj cyhan (nazywar sie Bartfomen) pryszoy w noczy i tota 
detynu akrav i zanis w pote w stepy. A tarn w stepach baly 
cyhany i bilsze dit6j, poskradeny; i tarn nczyly ich tanciowaty 
i po cyhanski szachrdwaty. A jak win prynis t6to dityna, 
a jebo Barttomena mama nzdreta szczo ta d6tyna dnze tadna, 
podobaje na panske; i 6na ietowala toji dityny, ze jak sie wi- 
chowaje, ta bade duze maczena- I wzieta t6ta detynu i wtikta 
wid syna. I piszta w seto, kupyla sobi chatn i sedita z tow 
detynow i wichow6wata ju. Jak toj cbtopec wiris, data ho do 
szkoly, szczoby sie uczyv. Taj win do szkoly chodyy czerez sim 
rokiw. Jak uzdrita cyhanka, szczo ona zaczie!a oslabaty, i n6 
moze z t6£ka wstaty, tak pryklykata toho chtopci i kaze ma: 
Jak uzdr6sz czornoho cyhana, a bode sie nazywaty Barttomen, 
to stereiy sie jeho, aby tebe ne wziey z sobow^. I data mu tota 
soroczko matenka w kotryj bay ubrany jak ho Barttomen wi- 
kray i ka2e: y,abys zawsze t6tu soroczeczka choway^ abys ne 
zhobyy, bo na tyj soroczycci je napysano szczo ty jest panskij 
syn, ate ja ne znajn czyj, bo ja n^ je twoja babka lyszen prosta 
cyhanka; bo ty jest wkradenyj, ate ja tebe poiietowata aby tebe 
Barttomen ne maczyy jak drahycb cyhanczukiw, dla toho'm tebe 
widobrata wid Barttomena i szta'm z tobow w ^wit^. Ona jimu 
toto rozkazuje, a Barttomen popid wikna bi^iyt. A ona jak 
uzdr6ta z posteli czerez wikno szczo win bii^t; taj bez cziesa 
wmerta z£ strachu. A toj chtopec stojit koto neji, koto posteli. 

A Barttomen wpay do chaty i kryknay: „tot ty cholero 
stara, wkratas toho czorta taj's wtikta!^ Taj zamiryy die swoju 
mama adaryty; dywyt sie, a ona wie ne-2ywa. Barttomen kaze 
do toho chtopci: ^teper ja wze tebe, czorte, ne t6szu; taj iyty 
ne badesz^. Ate toho chtopci t6ta (ciotka) dowidata sie szczo 
win szcze zyje (toj chtopec) i data cyhanowy Barttomena sotka 
szczoby toho chtopci zattamyy (zgtadzit). Barttomen jiho cho- 
cze wziety, a win sie prosy t, aby jiho pastyy szcze do wijta, 
szczoby j6ma ne sperly (zaprzeczyli) toj majetok kotryj prego- 
spodardway zi swojow babkow. Barttomen pozwolyy pijty do 
wijta. Win pryjszoy do wijta i prosyy jiho aby ho skryy pered 
Barttomenom, szczoby jiho ne day wziety. A wijt kaie: Jak 
zmoza wiboworyty tebe wid Barttomena, to t6 ne dam wziety, 



265 

a jak ne zmozu, to sie z nym byty ne budu, bo sie jeho boju^ 
1 pryjszOv wijfc do ty chaty i kaze Bartlomenowy „szczo to cWopec 
je nasz, ja jeho ne dam wziety**. A Bartlomen kate: ,,ne, to 
je cybanska detyna, to moji sestry d^tyna, jak ty smijesz howo- 
ryty szczo to wasza d^tyna*'. I wziev jebo i pow^d ottam znow 
w step de win may pos^denje i tam jeho uczyv po cyhanskomii 
tahc6waty, skakaty, wertaty sie i stawaty do hory nobamy. Ale 
toj chtopec ne mih toho potrafity, ne wmije, a Barttomen byv 
jeho; afe win zawsze tota soroczeczku chowav, pry sobi trymav, 
aby Barttomen ne wegiv i nichto. A Barttomen mav szcze bo- 
hato chlopciw, szczo icii tych cyhanskich sztaczok uczyv; a ji- 
den me^.y nymi bnv takij szczo naszoho chtopci polubyv. I jak 
Barttomen spav. to win naszoho panskobo chtopci bray na bik 
i wczyy jeho cyhanskoji miny, tanciowaty, skakaty. I toj pan* 
skij pryznay sie tomu swojimu pryjatelewy za swoja soroczka 
malenko ; a toj cyhaniuczok totu soroczku wid neho wziey, i kaie: 
„daj; ja tobi schowaju, bo jak Barttomen w tebe wzdr^t, to wid- 
bere i tebe ubyje". Taj ony czerez lito buly w stepi, aczyly 
sie, a na zymu piszly po setach tumanyty luddj.. I jak wyszly 
iz stepu, to toj cyhansky pryjatel panskobo chtopcie wziey so- 
roczka do sebe i choway je. Ale Barttomen porozpuskav cyha- 
niw po swiki (swiecie) , de sie kilka widorwalo, po dwa, po tr6^ 
a z sobow wziey szteroch; dwa cyhany prawdywi, a dwa iskra- 
deni: ^toj chtopec panskij i j6ho pryjatel. 

I szly czerez misto, nakupyly szpylok bohato, cila paczku. 
Ta pryjdzly do seta i zajszly do korszmy na nicz. Poktay Bar- 
ttomen sered korszmy stolec, i kazay swojim sztdrem cyhaniu- 
kam skakaty i r62ni strojity miny. Tam sie lad6 schodyly, dy- 
wyly i jim za toto ptatyly. A te dobr6 ma piszto, kazay tij 
arendarci zwaryty im, tym chtopcim, dobru weczera, a po 
weczery majat sie rozchodyty po dwa po chtopskich oborach 
i szpilkie wtykaty w chadoby w holodenkie (w pr62ne boki 
bydli|t) ; to ta sie chudoba z toho pochoruje i popadaje do ze- 
mni (ziemi) i na rano badat cyhany maty zarobok. I tak sie 
roz6szly; dwa cybahiaki piszly osibno, a chtopec panskij z swo- 
jim pryjateiom znow osibno. Dwa cyhany, de tyiko pryjszly do 
obory^ to ponabywaly szpilkie chudobi w hotodenkie, ai sie za- 
raz chodoba pochorowata. A toj panski chtopec ^ieloway szczo 
chadoba aa toto sie date muczyt i ne chotiy szpilkie nabywaty. 



356 

A toj jiho pryjatel kaie: ,cyt, molciy, ja za tebe bodii naby- 
waty^ bo jakby sie BarUomen dowtdavi toby ti tatlninyv^. A Bar- 
ttomen sain, tooiQ arondara szeso n neho noeiowav^ nabyr dwom 
koniom sapilkio. Na raoo wsti^nt« a wie arendarowy koniS le- 
ittt alabi. Ale arendar tak dest^riue^ iialiyo la kihmi, a Bar- 
ttomen kaie: ^eh^ za szczo ty pUexesZy arendara> ty sie smij 
1 toko^ ja tobi koai w dneh wikara)a> a azezo my daszf^ A. win 
arendar kaie: „szczo ehociesa to dam''. A eyhan na toto: »daj 
my eotkii'*. Dav ma sotkn^ win piszoT do sti^ni^ sapilkie wy« 
kiibnttT a koni poadrowyly. Tak tobo ladi acxuly^ ssezo je ta« 
kij ezotowik lekar w korscmi szeio take daje radn« tak sie 
zbibly ai lisno* I bemt cybana wid jidnobo do dmbobo gazdy do 
knrowani ekndoby i ptatie azczo sam eyban ebocie* I tak dalif 
czerez eiln zimn (um^) ne«ti)ko w tym seli ale i w yns^reb 
selaob wyprawiaT zbyiki Indi&m i braY za toto broszy. 

Jidnobo ozieen po obidi )eb Barttomen spaty. A toj pry« 
jatei panakoko ob}opczyka> kaie jimui ^cbodim^ na misto; tarn; 
bade komedyj^ i bndnt si rAioi pany z seliw zjizdyty; moie 
tak sie trafyt, ie jakis pan tebe sobi spodobaje i wikrade tebe 
wid Barttomeaa. Ate toj panski ohtopee bc^t sie , sxczoby jAbo 
Barttomen ne by? jak sie dowidaje, szczo pide do miata* Ta X^ 
nareszti d^y sie namowyty i piszly oba do nusta. A tarn bila 
komedyja; cbodyta diwozyna po aznnri. I tak s6bi spodobata tobo 
panskobo ebtopcayka^ i zaeztelA prosy ty swobo pana^ aby j6bo 
koneszne wzieT« A loj pan zaeziev sie jibo pytaty: .jakimby 
ty iwitom mib ai nkrasiy wid swobo Barttomeaa, ja by tebe wsieT 
z sobow^. A win kaie: ^abo ja znaja?'' A toj j^bo pvyjntel 
kaie; ^ne b^ sie, ja tebe wikradn i widdam semn panowy. A na 
drnhij den po t\i mowi , pan komedyantiw zbyn^e ste do-dniS 
wyjiidiity z tobo mista« A toj pryjatel bere panskobo eblop^ 
czyka z sobow i wide jibo do szitacbeliw down w kotryn no^ 
czAwav Barttomen z eybanamy^ i wykiebige astaebetn jidnn 
i pnskaje panskobo eblopeie za tym panom i daje jtaia t6ta so- 
roezkn main szezo eboway n sebe. Toj cbtopczjk prybibaje do 
pana komedyantiw^ w toj ezies koty win sidar do powozm. I ndio^ 
pyy tobo eblopezyka z sobow do powosn i pojiebar. A Bartto- 
men jak sie ol^odyT i podywyT sie szezo ntea dUk^pcie^ daly 
pobadyy oyhaniw i pobib w misto zdohaniety ebtopczylLa. Ate 



267 

toj ch!apezyk z panom wtik, a Barttomen bfliat po dtym miski 
i 116 mih chtopezyka znajty i wenrnv gie na swq niczUh. 

Na drohy den powstawaly, bo wte weana sie zrobyla, i za- 
braly sie znowa do tobo siepa. A toj pan ntrymoway tobo chlop- 
cisyka i z t4>w pannow razem pokazowaly komedyje. A win 
pokazay tota soroczkn swojima pann a 6na bala poznaezena. Taj 
pan kaie: ,ja muszu dowidaty sie czyj ty je^. 1 potomn wziey 
icb do pokazowani komedyj^ na kotru pany maly sie zjizdyty. 
Taj pryjicbala meiy tAmi panami t mama tobo cblopczyka. Skoro 
nzdr6ta j6ho jak inncidwav na sznnri, tak zaraz kaze do swoji 
bratowy: „oh jakit to ebtopczyk podibny do mobo J6zenkal'' 
A bratowa na toto kaze: „szezo tobi sie majacz^t! twoho J6zia 
dawno ded zatlnmyly^. Ale tota besidu dwocb tyeb paniw 
aezQT komedyant i zapylav sie firmana: »z widki toty pani sat?^ 
Firman skazay jimn prawda. A panie pojicbaly do dooHU Na 
drohyj den do swita komedyant pojichaT do toji pani, aby sie 
dowidaty czy to ne je mama tobo ehlopczyka? Skoro pryjiebav 
do tobo seta do tej pani, kaie ji po tycbu : Jakim switom ntra- 
tyla wtoa swobo syna?*^ Ooa ma widpowyla na toto: ^szezo 
w noGzy wliz wiknom czornyj ezolowik i acbopyv wid nianki 
detyna wraz z kotyskow". Komedyant pytaje sie: ,^jakiej znak 
bay na soroezci toji d6tyny ?^ Skoro ona ma rozkazala ; tak win 
wyjmiy z keszeni soroezyna^ i day ji do rozpiznani* Jak tyiko 
wzdr^a znak swij na soroczyni, tak zaraz kazata, tet ,^to mojej 
dStyny'^. A win kaze: 4^^Ii ^^ l^s^* ^ ^f cUopczyk kotroho 
pani wydita w mene na komedyj^ masyt bady wasz syr, kotrobo 
zawtra warn prywezn^. 

Tymcziesom bratowa toji pani pislala po Barttomena i ska* 
zaia mn de sie toj chlopec zaowa znacbodyt i data sotkn, aby 
bo teper koneczne zattamyy. Barttomen skoryj na zarobok^ pi- 
szoy do tobo mijstia de niu oziiaczeno, 1 pijmay cam cblopcie 
J6zia i zacziey bo dasz6t. W tym wed wid' (niedzwiedi) kome- 
dyanta kotryj buy w zelizni graidi (klatce) zauikneny, a kotryj 
daie labyv cbtopei J6zia, skoro zobaczyv szczo bo Barttomen 
doszyt, ryknav ai sie pokoji zatresly. Barttomen z poi^zietkn 
nasiraszyy sie^ ate znown zacziey cbtopcie daszet. Cbiopec tylko 
szcze may syly, 4e promowyv toty slowa do wedwegia: „ratuj 
menet"* Wed wid' na toto slowo, jak sie kienny, perewernuy gratdu, 
arkan (powr6z) urway, wpay na Bartlomena i zacziey bo duszety. 

Pokucia. Tom iV. - 33 



258 

A J6zio^ jako mytoserny, prosyy wedwegie, aby jefao nie zadn- 
szyT; tylko pretrymay. I tak cita nicz at do rania wedwid' try- 
mav Barttomena w lapacb, a ch!opczyk J6zio sediv takze zma- 
czen^j obok nych. 

Pryjizdyt komedyant do Awita i dy wyt aie szczo sie w jeho 
pokojach dije. Pytaje sie ehtopcie: ,,8zoto sie znaczet, ze graida 
wedwegift perewernena. Win ma skazar jak sie stato. Kome- 
dyant ak6waT Barttomena w kajdany^ kazav znown koni zapre- 
Gz6 (zapriczy, zaprz^dz) do woza, posadyr J6zia obok sebe, 
cyhana takie, a dia bezpeki, wzier z sobow i wedwegift. I po- 
jichaT do mamy J6zia i widdav ji syna. Barttomena zapytaty^ 
cbto j6ho nampwiey aby win nkrav ditynu; a po tomn zabyy. Win 
rozkazay wsin prawdo, te bratowa toji pani kazata mu tp zro- 
byty, za szczo m6ni zaptatyta. J6zio pros6t swoji mamy, szczoby 
Barttomena ne hnbyty, choc mn tylko zrobyy kr6wdy; ate naj 
priwede moho pryjatela; to netylko kara ma bade darowana, 
ate szcze bobato hroszi za toto distane. Bartlomen piszoy 
w stepy, wiszakay pryjatela J6zia i pry wiy jibo^ a za toto distay 
mnoho hroszi. A bratowa kazaty powisyty. J6zio widobray ma- 
jetok po tatowy, gospodardway, a pryjatela wzifty na swojiho 
pow6rnyka. 



69. 

Baba 6zterykro6 grzebiona. 

Od Horodenki. 

Bay od6n czotowik bidnyj, a may o^myro ditoczok, a lysz 
chatynka i mat6nkij kasnyk horoda szczo lysz bato na zakryszka 
do chaty; a do toho bota odna korowyna. Ate odnoho cziesa 
tak wipatO; szczo ny bnto czym korowa kormyty. I powiy bi- 
dnyj czotowik korowa na jarmarok. Jak pryjszta zhoda w zhoda^ 
i proday korowa bidnyj czotowik za sto zototych> taj id6 do 
doma. 

Ate dywyt-si: a czotowika wydat na szybynyea, taj kaiot: 
„chto dast sto zototych, taj pastymo ceho czotowika (ztodija)*. 



») Ob. Lud, XXI, str. 205, nr. 20. 



J69 

A tot bidnyj szczo prodav korowa kaie: „szkoda aby daszie 
marny pobybata*^ —- i day sto zototyeh, taj wikapjrv czotowika, 
i wyde jebo do doma. 

Jak pryjszoY do doma, a iinka pytaje-si, za kilko prodav 
korowa. A tot czo!owik ay dar b6sidy dokiaczyty, taj ka^y: 
^cy je tot jakiej bohacz?' ,»0j czoma nyma! mij brat takiej 
bohacz, szczo jeoia pary w syli nyma''. A tot ztodij kaie: vana, 
powydit myne de win sydyf. I pryjszly do toho bohaczie na 
podwirie, a tot ztodij widomknav kolodka, i wwijszor do komory 
taj namacav moka ^ i wisadyv na swobo gazda , taj kaie : „ny- 
sit do doma!^ a sam aamacay gitetoczka syra i faska masta, 
taj pryoesly do domo do toho bidnoho czolowika i waryly sobi 
pyrohy. Ate tot zj^P^ij kaie: ,,ny tory-si Iwany szczos dav za 
m^ny sto zototych; ja tobi wse popoynia''. I powyczdrity, taj 
poiihaty spaty. 

Ate druhyj den, wstaje bohacz rano, dywyt-si: a komora 
rozbyta. Wchodyt do komory, dy wyt-si : a to nyma makie i nyma 
syra i fasoczki z mastom. Taj win zaraz pistay swojn giwczynka 
mata, taj ka^e: „idy do wojka i badesz wygity szczo wony ba- 
dot jisty**. Ate to to giwczie pryjszto taj state koto poroha, 
a wony obidajat; taj jigie (jedz^i) pyroliy, taj i giwczyni daly dwa 
pyrohy. A wona oden izjita, a drabyj prynesta do domu i kaie : 
»ot szczo a wujka jigie, pyrohy z naszoji mnkie i z naszoho 
syra*. 

Ate w toho bohaczie bnta zonocza mama; a win may wy- 
lykij kufyr, i day jij makitra pyrohiw i kwartu horiyky, aby 
mata szczo jisty i pyty, i zamknay stara baba taj wisadyy na 
wiz i powiz jiji do swoho bidnoho brata, taj kai6: nbrate Iwany! 
naj mij kufyr postojit w t6by, bo ja jida na druhy syto na wi- 
sile ! a w m6ny toji noczy buly ztodiji ; a ja tat m(^u dorohi ri- 
czy i hroszi, taj boja-si aby chto ny wkray„. Ate tot bohacz 
jak wiz babo w kafri, taj napowiday: pamnitajty babo, abysty 
dobry stachaly szczo wony bndat howoryty. A toho ztodija ny 
bato tohdy w chaki (chacie), jak bohacz prywiz kufyr, ate moiy 
za hodynu prychodyt tot ztodij, taj ka^e: „a to szczo za kufyr ?^ 
A to mij brat bohacz prywiz, bo bojit-si aby ztodiji ny wkraty". 
A tot ztodij kaze: „ana, ja podywiu-si szczo w tim kofri je?'' 
I widomkouy, dy wyt-si: a tam baba sydyt; a win zaraz pirway 
makohin i wsadyy babi w hotowa, taj ubyy na smert, taj wziey 



2TO 

horiTkn i pyroby, taj wipyly i zjtty, a poroinn sklenka i mftki- 
tria poklaly kolo baby, i pidperly baba na nika i wpcbav tot 
zlodij babi pjrrih w rot, niby wona wdawylapsi pyrobonii i zam- 
knar nazad tak jak bnlo. 

Ate drabyj deA pryjiebay babacz taj podiekawar swontii 
bratowy za to szezo pyryatojay knfyr w nibo, taj wiaadyly na 
wizy i pojicbay sobi bobaez do domiu Ate na dorozi poki^e bo- 
bacz w kufyr, taj kaie: ^mamol a szezo tam howoiyly?" A mama 
baj-bardzo. Pryjiehay do doma, taj roadmkniiy knfyr, dywyt-si, 
a baba ny-2ywa, ob bidnyj iwityt azezo tat robyty? Piszoy bo* 
hacz do kgi^dza, taj ka^e: Jtgomoid, szczo tat robyty? wmeria 
baba nahly, jita pyrohy ta| wdawyta-ai'* I jakoa pyrykrotyly, 
aby baba ny poroly (prali, sekey^ robili), taj. poebowaly. 

Ale tot ztodij piszoy w noezy na ewyntar, taj widkopay 
baba^ i pryais do ksi(|dza i zarizay paeiaka; day babi niz w raki 
i pryp6r baba do karnyka, — niby to baba zarizata; a sam piszoy 
do doma. Taj rano czeiid powstawata^ dywyt«n : a baba stojit 
pid karnykom, taj trymaje nit w rakaeb^ a tat niebto ny cboczy 
prystopyty bo bojit-si, i nyma takoho widwainobo aby wziey 
baba. At pryebodyt bidnyj Iwan, taj kaze: „w meny je takicrf 
czolowik szczo-by winia baba na ewyntar*^. A ksiiidz obideje 
ato zototyck i tobo paeioka, lyaz aby ebto baba wziey. Pryjazoy 
tot ztodij taj kaie: ^to gtraazna riez baba zaezipaty, bo wooa 
ny apowidana wmeria, ta toma cbodyt*^. A win niby jebo pro- 
qrty: traba, — i wdaje zzezoniby bojit-^ taj kaie: „»zezo myni 
z broszyj taj z paeiaka? Ja amra a broazi i paeiok lyszi-si*. 
Ate k8i(|dz kaie: „szeze daja dent kordw pszynyei^ Iy»z ozmy 
babo^. A tot ztodij jak aczoy azczo je szcze i d6ail koreiw 
pezynyeit taj kaze: ,naj si gije (dzieje) bote woli*. I pirway baba 
taj winis na ewyntar. I zaraz wijazoy kai%dz z gikom i zaeziely 
na nowo poeboron prawyty i zaklynaty babn^ kazy: ,abys ny 
watata, abya zakaminita^ i t. d. Jak pocbowaty baba^ i zaraz 
kai%dz day toma ziodijowy sto ziotyeb i paeiaka, i deait koreiw 
pazynyeL 

Ate draboji noczy, piszoy t6t zlodij i zn6w widkopay babo 
i prynis do ksi^dza na bomsi^ taj dywyt-si kotre bitszyj odinok 
abo stib; wiliz na stib i rozkieday do pofewyny iyto, wisadyy 
baba na stib i zastromyy wyla w snopy i pidpw baba na ano- 
paeb; niby to baba rozkiedata stib zyta. Wstojatraao, dywiat-si: 



261 _ 

a baba znow je; taj rozkiedala snopy^ oh bidnyj 6wity! szczo 
tut robytyf Elycznt znow toho zlodija; prywyly faO; a ksi^idz 
katy: ffbyry sobi tot stib tyta i dajn tobi 60 zototych lysz byry 
baba^. Wiliz tot ziodij na stih taj tratyy babn na zemla i wi- 
nis na cwyntar. Wie tretyj raz baba cbowajut. Pochowaly, 
i zaraz ksiiidz dav ziodijowy 50 zolotych, i kazay swojimy 
firamy powozyty iyto. Ale tot ztogij kate: „ny iury-si Iwany, 
szczos day za m6ny sto zlotych; ja tobi w d6sltiro widgieczu-si** 
(odwdziQczQ siQ). 

Ate tretoji noczy piszoy ztodij na cwyntar, i znow widko- 
pay baba, i winis w poly, taj schoway w rowi. A toji dnyny 
ksi^dz pojichay do w!adyky zamylduwaty szczo baba po smerty 
takoji hozny narobyta, a weczir jichay nazad do doma. A to 
bato da^y t^mno-si; a ztodij wie wizyray jak bad6 win jichaty; 
czaje, wte jidy ksiqdz, a win borszy zabih z zadu taj ztowyy 
stryhanka (toszyca) i wisadyy baba na n6w, poprywiezaway do- 
bry motazkamy, i prywiezav byc4 do rukie i do szyji — Hospody! 
jak pasty y toszyca, a wona szcze ny bata wsidtana; jak pidy 
w galop, zdohonyta ksi^dza; a koni jak si spotoszyly, taj ksi^dz 
jak azdriy szczo baba jidy na toszycy, i skoczyy z bryczki ta 
wnohy; i^dwy trochi zywyj zabih des bokom do domn; a baba 
po obori tak wibrykuje szczo az trochi toszyci ny trisny. Tat 
zaraz pistay ksi^dz najmyta do dzwinnyci, aby na gwayt dzwo- 
nyy. Jak wdaryy na gwayt w dzwin, — a lady hadaly sobi 
szczo na wohon, taj kozdyj biiyt z konowkow, zbihta-si hromada 
wid (do) dzwinnyci. A ksiqdz kryczyt gwayt: „chto im6 (ztowyt) 
toszyca z babow, to dam dwista zototych i toszyca^. A tut nyma 
takoho widwainoho; ale prychodyt tot ztogij, taj jak si pryktay 
i ztowyy toszyca, i zaraz kazav ksi^dz baba spalyty na tyr 
nowim wohny, i pochowaly baba wie czytwertyj raz. I wze 
bitszy baba ny wstawata. I dav tomu ztodijowy dwista zototych 
i toszyca. 

Typer ztodij pyrystav krasty i pokajay si; a bidnyj Iwan 
wgilyv (adzielit) jema kasnyk horoda na chata. I poktay sobi cha- 
tyna taj oiynyy-si. I zyly sobi z bidnym Iwanom az do smerty. 



<• ♦•» 



B A J K I. 



TO. 

K z a. 

Pozabiji^a dziatki liszki (lisicy). Zabii j§ zn6^ rak z mr6wk§. 

I«pat. Myssyn. 

iijY sobi raz gid taj baba. A wny ny maty bilsze majetka 
lysz odna koza, a tota koza umita howpryty. Wny maly dwoje 
gityj, parabka taj giwka. i?ota kozo treba bafo pasty taj do- 
bre dozy raty, chokiwszy z neji zy ty . 

Odnoho dole pistar gid giwku z kozow na pasza taj naka- 
zav, aby ji dobre dozyrata. A wa weczir abrav si w czerwoni 
czoboty taj stav na worokich u czerwonych czobotich, taj pytaje 
si kozy: ^Cy ji}a ty kozonko moja, cy pyta ty nyni kozonko 
moja?* A wna kaze: 

^Ny jilaro, gidofiku, 

ny pylain, fridoiliku, 

bihlaiD czerez lisok, 

ucbapyUm klenowyj lystok, 

bihUm czerez hrabelku, 

ufatylam wody krapelku''. 

Gid si oserdyv na giwka taj ubyy (wybit) ji, taj wikienuY 
na pid (strych). 

Na druhyj den piszoy parabok pasty koza. Ta w2e ji tak 
pase, tak dozyraje, aby ny buta hotodna. W weczir honyt ji do 
domu. A gid stay na worokich a czerwonych czobokich, taj 
pytaje si kozy : ^Oy ty jila kozoAko moja, cy ty pyta nyni ko- 
zonko moja?"* A wna kaie: 

„Ny jilam, gidoilika, 
ny pylaiD, gidoi&ku^ 
biMam czerez lisok*' i t d. 

A gid oserdyy si; taj nbyy parabka, taj wikienay na pid. 

Tretoho dnie piszia baba pasty kozti, ta w^e ji tak dohli- 

daje, zwyczajne jak gazdyni, a wu weczir honyt ji do domu. 



J68 _ 

A gid ubrav si w czerwoni czoboty taj stay na worokicb n czer- 
wonych czobokich, taj pytaje si kozy: „Cy jita ty, kozoDko moja, 
cy pyta ty nyni kozoAko moja?'' A wna kaie: 

„Ny jihm, gidoAku, 
ny pyiam, gidoiiku, 
biblam czerez Hsok/ i t. d. 

Gid jak to wczar^ ti^ nbyr babu, taj wikinuv na pid. 

Nq, czetwertoho dnie ny may wie gid koho z kozow pi- 
siaty; piszoy win z new sam; na wie win jeji dozyraje, napo- 
jnje jak sam rozam^e ; koza napasta si, napyla-si, szo stafa szier- 
sza jak doysza. Taj a weczir honyt ji gido do domU; ate wna 
sobi jde pomatenki^ tedwy stapaje noha za nohow. Jak u^e 
bulo ny d&!eko wid cfaaty, ta gid ji lyszyy aby pomato jszla do 
doma, a Am obbih faorodom do domu, obray si w czerwoni czo- 
boty, taj stay na worokich a czer wonych czobokich, taj pytaje-si 
kozy: „Cj jita ty, kozonko moja, cy pyla ty nyni kozo6ko moja?' 
A wna kaie: 

„Ny jitaiD, gidoAku, 
ny pyhm, gidoAkn, 
bibiam czerez lisok/ i t. d. 

A gid jak ce wczay, ta wlutyy (rozztodcit) si na koza taj 
kaze: ^Aha, to ty taka, to ja za pasto try dasz wbyy czerez 
tebe, teper ja tebe wbjn*'. CFfatyy ni^ taj wziey koza lapyty, 
ale szo lysz piy boka obtapyy, taj ma si nit wtomyy. Win pi- 
szoy do cyhana ztahodyty nit, a koza lyszyy. 

A koza si sfatyla, taj ut^kta. Bizyt wna bizyt, taj azdrila 
lysyczyna (lisiii) chata. Prybihta d'chaki, a dweri atworeni, 
a wna do chaty, a w chaki nyma lysz sami gity, bo lysyci (li- 
szka) piszla po wodu, A wna pobyla fpozabijala) gity, taj sktata 
pid picz, a dweri zaszczipyla z seredyny, taj gospodaraje sobi 
w chaki. Ate nag^szta lysyci, a to dweri zaszczipteni z sere- 
dyny, a wna pytaje si a wikno: „A chto w moji chatci je?" 
A koza kaie: 

nJa koza-dereza, piv boka obderta, 

koho jmu, toho wbju, 

a rohamy nakujn, 

pid picz fostoin zametu*^. 

A tysici si napudyta, taj piszta na rozdoroiie, taj ptacze. 
Ate jde lew, taj pytaje si: „A czoho ty nyboho placzesz?" 
A wna kaie: ^^Yj panoczku welmoinyj, do moji chaty wlizta 



264 

jakas bida, taj ny chocze mene pastyty*. A win kato: ^Ana 
chogim, ja ji wiienu*. Pryjazty pid chata, a tew kale: .Ann 
pytaj'Si chto tam^. A lysyci pytuje si : ^A chto w moji chatci 
je?^ Akoza kaie: 

, Js kou-deroM , piv boka obderta, 
koho jmu, toho wb)ii,* i t d. 

Lew si napadyy taj kale: ,Ce jakas wetyka bida, ja tobi 
niczo ny poradia*, taj piszov w swoja doroha. 

A lysyci piszta na rozdorolie, taj ptacze. Ate nadcbodyt 
wovk taj pytaje si: ^A czoho ty swacho ptaczesz?* A wna 
kaie : „Yj, swatoAka labonko, do mojeji chatki wlizta jakas bida 
jak mene doma ny bato, cbogit z taaky swojeji ta pomolit my 
ji wihnaty<<. A wovk kaie: ,czoma ni, cbogim^ pomoia*. Pryj- 
szly wny d^ehatci a work kaie: .Anu zapytaj-si na pered^ chto 
w twoji chatci je". A lysyci pytaje si: i^A chto w moji chatci 
je?*" A koza kaie: 

„Js koza-deresa, piv boka obderta, 
koho jmu, toho wbja,** i t. d. 

A wo?k jak to wcznv taj kaie: „Wibacziej swaszko, ate ja 
tobi niczo ny pomoia w twojim nyszcziskia, bo ce jakas stra- 
szna bida^ Taj piszov w swij bik. 

A lysyci piszta na rozdoroiie taj ptacze. Ate jde me d wig* 

taj pytaje si jeji: ,A czoho ty kumo ptaczesz?^ A wna kaie: 

,,Yj, kumkn labkn do mojej chatki jakas bida wlikta taj ny moi 

ji wihnaty^. A medwig' kaie: «Ana chogim^ moie ja ji wiiena". 

Pryjszly d'chaki a lysyci pytaje si: „A chto w moji chatci jeP* 

A koza kaie: 

«Ja kosa-dereza, piv boka obderta, 
koho jmu, toho wbju/ i t. d. 

A medwig* wisluchav taj kaie: ^Wibacziej kumko, ja tobi 
niczo ny pomoiO; ce jakas straszna bida^, taj piszov swojew do- 
rohow. 

A lysyci piszta na rozdorozie, taj znow ptacze. Ate nad- 
bihaje lys^ taj pytaje si: „A czoho ty sestryczko ptaczesz?' 
A wna kaie: „Yj l^ratczyku sokolykn, nyszcziskie mni najszto, 
jakas bida zajszta do mojeji chatki, jak mene doma ny buto, taj 
zamknnta si taj ny moi ji nijakym switom wihnaty, cbody brat- 
czyku, moie-by ty myni jeji wihnav". Postnchav lys, taj piszly 
d'chatciy staiy pid wiknom a lysyci pytaje si: „A chto w moji 
chatci jef^ A koza obzywaje si: 



„Ja kosa-dereza, piv boka obderta, 
koho jma, tobo wbju/ i t. d, 

A lys wistachaY taj kate: „0j sestrO; Boh my swidkom, 
szobym ty z radnoji duszi chokir pomoczy, ate na to ny moji 
holowy treba, ce jakas welyka bida!'' taj piszoy sobi bet. 

A lysyci piszta na rozdoroii, taj hotosyt szcze daszcze, bo 
wie ny znaje koho na pomicz klykaty. A}e nadtazyt rak, taj 
muraszczok (mr6wka) taj pytajat si: ,A czoho wy pani pta- 
cz6t6?^ A wna kaze: ,Yj czoho ptacza, to ptacza, ygit swojew 
dorohow, na szczo warn znaty, koly wy my niczo ny pomoiet^^. 
A wny katat: ^^Chto znaje ^ mose-j pomo^emo, anu skazit, szo 
wam to zaszkodyt**. A lysycy pochocznwata-ny-pochoczawala 
(chc^icy-niechc^cy) a dalij kaie: „Do mojeji chatki jakas bida 
wlizta, jak mene doma ny bato^ taj nijakim dwitom wibnaty ji 
ny mo^^. A wny kazat: ^Chogit, my wi^enemo'^. A wna kaze: 
„Yj puste was si wzieto; tarn wze ny taki hotowy buly, ta ni- 
czo wgijaty ny mohly, a wy taki chartaky, szos choczete pomo- 
czy; durni waszi hotowy!" Ale wny kaint: .Ana chogit, a bu- 
dete wygity, szo wiienemo. 

Lysyci chokiczy-nychokiczy (cheese niechc^c) piszta z nymy, 
bo wte na nikoho ny nagijata si (nie miata nadziei). Pryjszly 
pid wikno; a lysyci pytaje si: ;,A chto w moji chatci je?"" A koza 
kaze: 

^Ja koza-dcreza piv bokn obderta, 
koho jmu, toho wbja,^ i t. d. 

A rak kaze: 

„A ja rak nyborak, 
de uBzcziepnu bude znak^. 

A muraszczok kadbe: 

„A ja muraszczok, 
de uszcziepnu, bolyt daie, chok malyj znaczok**. 

„Puskaj, — kaiut, — do chaty". Ale wna ny chocze pustyty; 
a wny zacziely samy dobuwaty-si. Muraszczok wliz szparow, 
rozczipyv dweri, a lysyci z rakom tohdy awijszly taj znow za- 
szczipyly dweri, ta do kozy: Rak uczipyy-si za nohu ta szczi- 
paje, muraszczok wliz pid fist, a lysyci paryt okropom. Koza 
jak ny zaczne wereszcziety ta po chaki skakaty; ate to ji ny 
pomohto, lysz duszcze zmuczyla-si, a za hodynn w^iO buto po ni. 
Wny ji tohdy porubaly, sktaly w homec, taj warie juszku. 

PokueU. Tom IV. 34 



286 

Lysyci pobihta po horivka, a rak taj maraszczok lyszyfy-si 
szumawaty ; powitaziely na wucho (od garnka) taj szamnjat, ale 
polowia polknutiy a wny popadaly w hornec. Lysyci pryjszia 
a jicb nyma, Bzaki^e — nyma , at cidyt (cedzi) jaszkn, a wny 
na cidyli lyszyty si, a wna jak ny zaholosyt : ^ Yj pryjateli moji 
labi, ta wy myni bida z chaty wihnaly taj samy za bidow 
piszly". 

WzieU wna jich, taj pones!a na rozdorote tig pochowalai 
zrobyU farib (gr6b) taj kate: „Ghto na cim hrobi wpa&kadytsi, 
to bade za nym hiwno (probacziejte) biczy^. Ale jszly lade na 
praznyk taj odnoma czolowikowy schokilo-si na strona, a win 
skratyy si sady-tady, nyma de, a win mety ty korczyky taj 
wpaskadyy-si na tot hrib ')• Wstav taj yde, a to bityt za nym 
taj kryczyt: ^Bery mene w pazucha", szo win ny chocze, szo 
kikaje, a to wse za nym. Wydyt win, szo ma niczo ny pomote, 
taj aby si lade ny smijaly, jak azdrie, szo za nym bihaje, taj 
wziev w pazacha. Piszov na praznyk, zijszov si z znakomymy 
(znawcami), wny ho zaprosyly do sebe, win siv za skit, ate to 
Ante smerdyt wid neho; wny aby ho si zbaty, daly ma horivky 
bohato, win si wpyy, leh spaty, taj tak ho zadaszyy (zadasit si«). 



Pies i wilk*). 

Od Horodankl. 

Bay odin gazda date bohatyj, i bay w neho pes. Doti 
(dop6ki) bay pes motodyj, to liabyly jeho, a jak si postariy, taj 
widohnaly. Piszoy bidnyj pesyk ; ide i pryjszoy do lisa, zmih-si 
i lieh. Nadehodyt woyk i pytaje jeho: „szczo ty za jeden?^ 
A win katy: Ja szwec''. Koly ty szwec, to wszyjesz myni 
czoboty**. „Dobry — katy pes — ja wszyja, idy i prywydy ja- 
liwka dobra''. Piszoy woyk, zakradaje si koto czered i wkray 
jaliwku. Prywodyt, rozbyy i pytajesi psa: „koly za czoboty?^ 
A win katy: ^tak za tytden"*. I piszoy woyk, a pes lieh koto 
toj jalyci. 



») Obacz: Lud, VI, nr. 416. 

*) Ob.: Lud, XIV, str. 327, nr. 89. 



267 

Prychodyt wovk w tytden i pytaje psa: „je czoboty?* 
A pes ka^y: Je, aty jesze traba mastyty swienieczoji^. «A iet 
gistaty (dostac)?'' A pes kad^y: „pidem' do moho gazdy, szczo 
ja bay w neho". «A jak ztowje nas"* kazy wovk. Pes katy: 
„ny bij-siy ja znaja tain wchody^. I piszly oba« Prychogie tada, 
polihaly w jakus chopta i czykajat zakim polibajat Piszov pes, 
podywyv-si, prychodyt i kaiy: «wie polihaty*^. Pryjszly do kar- 
nyka, witihiy paciuka; wovk wziev za wacho, a pes z zadu pid- 
honyt; pry wily do lisa, rozbyv wovk paciuka i kaiy psowy: 
^a koly prychodyty za czoboty?" A pes kaiy: „tak za piet den^. 

I piszov wovk, a pes jak lieh koto paciaka, taj jist Vfie 
izjiY; pryshodyt wovk i pytaje: „je wie czoboty?" A pes katy: 
„je, ale traba kawaty**. A wovk kaiy: «dei pidkajem?^ A pes 
kaiy: Ja maju kowalie znakomoho, taj okcye''. Piszly; idnt, 
aty traba bato ity czerez bototo takie szczo troszki prytnhto 
(przyt$iato). Pes piszov po werchi, a wovk zastrieb po kolina. 
Wichodyt na beryh, a pes kazy: »dobri czoboty**. A wovk po- 
dywyv-si i kaiy : ^a to koly myne abnv (obot), ja szcze takiech 
czobit ny wygiv; jaki wony fajni'. A pes kazy: „a prawda, 
jaki fajni". „A ja" (tak) — kaiy wovk. 

Typer kaiy pes: „chogiin' do moho gazdy na wisile; win 
syna zenyt, a my zalizym do komory najiemo*si dobre i napjem'-si, 
taj pidem^. A wovk kaiy: ,,a jak chto nzdryt myae i skryczie: 
wovk! zbizat-si i abjat myne^. A pes kaiy: „ny bij-si, ja za- 
wydu tybe szczo nichto ne wzdryt^. I piszly; prychogie^ zakraly 
si, wlizly do komory. Pes nadybav studynec (galareta z n6g 
wotowych) i jist, a wovk nadybav horivku taj pje. Jak-si napyv 
dobry i kaiy: Ja bada spiwaty^. A pes kaiy: „cyt, bo jak 
wczajut, taj ti wbjut^. A wovk: „nie, ja spiwaja*". Jak zawyde: 
a, u, u, a lady jak wczaly, skrycziely: wovk! wovk! wziely 
draczkie, taj honie s komory ; tedwy wtik ; a pes sobi niby haw- 
kaje na neho. A gazda kazy do hostyj: „a dywit, to pes nasz, 
szczo bav piszov: hadia, hadia! Wichodyt pes za worota a wovk 
kazy do psa: ,tak ni (mnie) niboiy obsadyly, ny moia si kinaty*". 
A pes kaiy jema: „cy ja tobi ne howoryv cyt! a ty ne chpkiv 
stachaty, na, — kaiy pes — chogim' zasanym'si szcze do chaty*"- 
A wovk kaiy: Jak my si wsunym?" Pes kaiy: Jakos wsu- 
nym'-si**. I piszly. 



268 

Wijszly do chatj, lieh wovk pid lawn a pes donosyt jenm 
kistkie; a win lysz: chrap, cbrap. A gazda kaiy do hostyj: 
„oto pes ny inav zubiw, a typer jak chrapaje kistkie**. Lady 
batakajat, porcija stojit na stoli, a pes tabamy dosiehny i daje 
wovkowy. Wovk jak-si wpyv dobry, i ka*y psowy: Ja budu 
huiaty, ady jak muzyki hrajut^. Pes kaslsy: nCyt!'' „Ni, ja hu- 
laju**. Jak-si pidojmy z tawow, a lady popadly z tawy, a win 
po chati: a, a, a! Znow jak zacziely ludy byty, tedwy atik; 
a pes hawkav. Oazda trowyt, na wze potychiy lody, a pes aie 
ny ide z wovkom. A work czykaje na psa. 

WijszoT pes na dwir^ wovk kazy psowy: ^a ty ny idesz 
za mnowT^ »Nie^ pes kazy. „Na, jak ny idesz, to ze mnow 
do wojny masysz stawaty; pamnitaj^ bo jak ny stanysz, to tybe 
rozidru; tam i tam pid toho daba abys iszov tohdy i tohdy'^. 
Wovk zibray sobi mydw^di i swienia dyka, a pes kota , kaczka 
i haska. Idat; prychogie, a wovk nte czykaje na neho. Ate 
kit, jakto zwyczaja, nap6rM ide, a swienie zaryta-si w lysti taj 
fostom wyrgaje; a kit hadav szczo to mysz taj za fist jak zta- 
paje, a swienie w kryk; ta dali kit napadyv-si ta na daba; a tam 
buy megwid' na dabi ; taj kit widyr i jema oczy ; megwid' z daba> 
ta dali; a kaczka wse: tak, tak, a hoska: ga, ga, i poatikaly* 
Megwid' i woyk i swienie zdybaly-si. I kazy swienie: Jakas 
bida matenka, jak ni (mnie) ztapata za fist, hadatam szczo n6 
bada w&e zyty^. Megwid' kaiy: „daj my potij; myni oczy roato 
n6 widyria i szcze jakis dwoje wse: tak, tak, jedno, a drahe 
jszcze: giega, kiyczy, to ich bahato widej bato^. „Ja n6 znaja, 
bo'm strach tedwy atykia*' kaiy swienie. Megwid' kazy: Ja n6 
znaja jak ja z daba ztekiy^. A woyk ka^y : „ja zastyy (ostopia* 
tern) bay na miscy^. 



Osioty niediwied^ i wilk. 

Od Horodenkl. 

Bay odyn kowal, may wyslaka (osiotka). Doki bay wy- 
slak molodyi, to labyy jeho kowal, a jak-si postariy ny mih jeho 
prodaty, bo nicbto ny chokiy kapyty. A kowal w2iey taj na- 
bnay jeho. Piszoy wyslak, taj zajszoy w lis; dywytsi: je szczo 



269 

paftty, i kaiy sam do seby: „ba{o myni dawno potienaty (uciec), 
a ja tak tyrpiy botoda''. Za dwi nygrily tak spas-si, szczo-by 
jeho nichto ny piznay, cy to win. A kowal jeho pidkawav, taj 
zabuY widorwaty pidkowy. Win tak pidkowy powiroszawav na 
rosi (rosie), szczo si tak jasnily jak sribto. J6dnoho raza na- 
pas-si wyslok taj lieh pid daba; dywyt-si: a mydwid ide. 
A wyslnk tak-si napadyy, szczo aslK uwaliv-si. Mydwid dywyt-si: 
a pidkowy taksi blyszczie; strach jeho zibrav. Prychodyt do 
wyslnka i ka^y: „8zczo robysz?" A wysluk ka^y: nSpja*" taj 
niby witihaje-si taj jak wy sny. Na wes lis toskit, a medwid 
napadyv-si i kazy do neho: „ana, cy ty plytu rozdaszysz tak 
jak ja?** A wyslok kazy do neho: jyszczo to rozduszyty ?"* 
„Ano postaw kryminycui cy tak swojimy nohamy dasz wohnia 
jak ja^. Wziev wyslak, jak utne pidklwamy, jak posypln't yskry, 
a medwid probuje sobi swojimy nohamy, taj ny mih wdaryty aby 
wohnia daly. Taj nte bojit-si mydwid wyslnka, a wyslok jeho. 
Typer kazy mydwid do wysloka: «bodem oba kompanijo try- 
maty*. 

PryjszoY weczir, a medwid kaiy do wysloka : ,,pidem w je- 
dnoho pana w ohorod, tarn je szczo jisty, ja bodo morkwo a ty 
kaposto''. I piszly, aly traba boto ply sty czyryz wodo. Plynot, 
a wyslok choczy si wtopyty, mydwid dywit-si, wziev taj wikih 
jeho, kaze: szkoda towaryszi. I kazy jemo: ,,ty ny omijesz 
plysty szczo si topysz**. A wyslok kaiy: Ja wie dawno bov 
kolo wody, taj si jem'si tak kopav dovho". Uwijszly w ohorod, 
wyslok do kaposty jak-si prysadyv, taj chropaje o wes ohorod. 
A medwid kaiy : „ poty cho ji^**. Mydwid wirwy morkwo, taj 
lysz szcze najily-si dobry, taj idot A wyslok znow choczy to- 
pyty-si, i kaiy do mydwedi: y,abys za mnow ny jszov, bo ja 
lobjo kopaty^si, i pirnaty doty lobjo**. Taici mydwid dywyt-si, 
a win oze topyt-si^ poptyv taj wiratowav z wody. Taj idot oba, 
mydwid bojit-si wysloka, a wyslok mydwedi. Typer choczy 
oden w drohoho otyczy. Pryjszly pid doba i polihaty. Typer 
toj ny spyt, i toj ny spyt. Aty jakos wyslok borsze zasnoT. 
Uzdriy mydwid szczo win zasnov, a win tohdy dali, taj otik. 

Mydwid bi*yt szczo maje syly, zdybaje jeho wovk i py- 
taje si: „czo tak otikajesz?'' Mydwid widpowidaje wovkowy: 
»z takiem zyjszov'ym-si bov wyslokem, szczom ny mih otyczy 
wid neho^. A wovk kaiy: „chody, to moje snidanie^. Medwid 



270 

kazj: Ja si bojn''. A wovk kaiy: „chody, ny bij-si, zaraz ba- 
dem jist jeho^. Idat a work kasfsy: ^^moty i buty, szczo to ja- 
kas bida, zjezim-si (zwiiiimy siQ) fostamy do kupy; jak bade 
biczy za namy, jak pryjdemo, a ty dud^czy bizysz taj myn6 ny 
lyszysz^. Zjezaly »i fostamy^ taj idut. Prycbogie, a wyslak jak 
azdriv taj zastyy tarn tobdy, jak krykny; a mydwid! Jak za- 
cziev mydwid kikaty, to az wovkowy fist wirwav. Tohdy kazy 
woyk: ^buda wie zdychaty, wze nyma iykie (iycia), wie'in si 
najiv wyslaka^. A wydwid kaiy: Ja tobi ny kazav szczo ny 
jdim' koly ja du^czyj, ta ny mih'jem niczo zrobyty. Znymih. 

Takie bulo wovkowo z mydwedym, a mydwedywo z wy* 
slokom knmpanijdwani ; wovk zdoch za durno. I tak myiy na- 
rodom buwaje, me^y zafatym; kaiy: Ja budo byty^ a win takie 
nabje szczo sam zahyny i konec. 



<^^^ 



KAZEK HUCULSKICn'). 



98. 

Koszatki - opatki. 

Razka-ipiykazka i darna-nebylyeiii '). 

Treej bracia rodseDi poieoili sif. iony te, wyslaly kolejoo trzech 
swych m^i6w po ogieA na Gzarnobor^ do dziada, ktdrj tam strzegl skar- 
b6w. Ale dziad oznajmi}, ie oie da ognia i jeszcze wytnie pas akdrj 
z plee6w temu, kto go nie rozgniewa opowiadajfc mu rdine dziwy (ko- 
azalki-opalki) — a przeciwnie ten, kto go rozgnlewa otrzyma ogiet^ i wy- 
tnie pas z plec6w dziada. Udalo sif to w koAcn najmlodszema i potnrbo- 
wal dziada, gdy dwiy starai potracili przedtem akdry z plec6w i nie doatali 
ognia. 

iah\t'l\ti (Ucsa). 

Buty symy krajamy try bratia ridni, ta cikawi strilci '). 
Wsi try buly ionati, i maly pyszni motopi iinkie i toti baly 
cikawy (dowcipne). Toti try striici maly pyszni kresa (strzelby) 
ta nabywaly mnobo ptachiw, zajaciw taj serny. Dobre im sia 
dijato, balo z czoho tyijy taj czem motodi Pinkie nberaty. Ate 



^) Spisaliiimy je w obecnoAci ks. Sofr. Witwickiego w roka 1876. Cztery 
z nieb opowiadal bueu} Jura Skirczuk, pif t^ zad fomal plebanski. 

') Obacz takie kazkf nr. 53. 

'} Jakkolvriek mowa g6rali HacuMw nie odbiega wiele od cech znamio- 
nujfcycb mowf pokuckf w ogdle (ob. torn 1 atr. 29), jest wszelako 
u gazd6w skntkiem podrdty i szkoty, nieoo poprawniejszf od mowy zvry* 
klej ladn mniej ruchliwego lab biedniejszego, osiadiego tak w gdrach jak 
i .na doiaeh*. Wi$c nie tak powazechnf n tyeh gazd6w bywa, za- 
miana glosek : (/ na ^, — f Inb c na X?» — X: na f, — ^ na Z, — a na e 



272 

zabahto sia zinkam: szczoby ich czetowiki bilsze pestyly (pie- 
[§cili); taj bilsze doma sedily. Zrobyla czelid' (kobiety) meiy 
sobow radu, jakby toto ndaty, taj na toje wsi try sia zhodyly. 
Starsza kaze: aby wsirn trom czetowikam kresa dobri pochowaty; 
druha radyt to samo ; treta maj-ci6kawa (najdowcipniejsza) radyt, 
szczoby im i kresyla (krzesiwa) pochowaty i poty teptoj strawy 
ne daty, poki watry (ognia) swi^oj ne prynesut. Tohdy badat 
sia chaty (domu) trymaty, a my niotodi ziakie ne budemo city 
ty^ideD razowaty (poscic). Tak zrobyly jak kazaly. 

W^rnuly toti try strilci z wsiakim harazdom (dobrym na- 
bytkiem), polehaly spaty, a ze ich lisamy smaha {nawalnica) 
nabyta, dolho spaty, dkt w druhyj den pizno sia skornyly (zba- 
dzili), ta uzrily szczo kresa „dast-Bih^ (niema), taj zbotodnity 
a tu nyma szczo charczowaty (jesc). Trochi sie pohniwaty, ale 
z niotodymy zinkamy hiaba (niemoiliwe) bie pereczyty (sprzeczac). 

Zibrav sia najstarszy brat, wziev toporec w ruky, piszov 
[§witamy watry szukaty. Chodyv, btudyv, az odnobo weczera, 
zajszoY na Gzornahorn. Dywyt z dateka, a tarn ohon horyt^ 
piszov za slidom; prichodyt pid welyka skatu, w skali jama, 
peczera, a tarn w sktepi dateko wydko welyku watm. Koto 
watry stit pyszny, na stoli aksametna poduszka, zototysta. Ta 
na ti poduszci le^yt sobi starenkij dido (dziadek)^ ot tak czelo- 
wiczok newelyczky, tedwo na tokot, ale boroda bila na stil spa- 
daje, tedwe szczo koto watry ne zhoryt, maj (moie) na sie^en 
dotha. Stritec sia zadywyv, maj zbeznmiv (zglupia!), odno pe- 
repadyr-si (przeli^kt sif) ne tak dida samoho; jak matenkoho 
noiyka szczo did pid podnszkow trymav, a szczo bilsze, w6dyt 
w skali jasno 8ZCzo6 hor^t, ate potomyni n£ wedko. CzomuP 
Bo toj dido widay (zapewne) hrisznyj, za jakid dawni hriche na 



Inb te i t. d. Wszakie podobnie jak ^na dolach** przeciqgajf e samo- 
gloskf t/, pomykigf jf niekt^rzy ku otwartemu e up. trh, i^to, wMko^ 
whdyt, hhty (bid), pltaje-si^ prlmowiety^ bleszcze i t. d. i^ jednak wieln 
gazd6w mi§dzy gdralami wymawia to y prawidlowo, przeto zacbowali- 
toy je i w pisowni naraej. Przeciwnie miejscami ^na dolaeh'*, oaobli- 
wle kn Horodence przemaga ozfsto y osobliwie gdy jest kr6tkiem; wiec 
e bywa ta nieras thimionem nawet w wyra^toniach takich jak np« ny 
(ne), fnyny, myne (mene), tydy (tebe) duiy (dasfce, dnio), bihzy 
(bilsse), kaiy (kaie), byry (here, bierze) Boiy (Bote) i t d. Zaimek 
sie brzmi tn jnito jak sia, jni jak sie lab si. 



Czornojhori pokntaje, a tota watra, to ne z derewa> a}e toto mar- 
garity, po naszoma brylantj, kami&czyki, szczo wsered noczi 
z nych wydko. Pytaje did toho teginift: „czoho ty chocz^sz? 
po szczoi pryjszoY, mene skwerna (nieczysta) dasze muczyty? 
oj ne zbytkaj mene (nie pastw Bif)!" Kaie tegiA: Ja didonku 
ne chocza zbytkowaty, radby dasza ratowaty i tw6ju i n)6jo; 
za twoju bnda Boha molyty, ale tohdy jak m6ja daszo wid 
smerty wirati^esz; daj-ko mini watry twojij, a wse myrno bode". 
Pidojmyy-sia dido, taj kaie; j^na sese ja prystaju, ratoj mene, 
rati^ sebe; dam ty watry, z citoho odnoho margareta, badesz 
maty czym dasza pokripyty (pokrzepi6), ne zahynesz z holodu, 
ate skaty mni kazkuprykazka i pasta nebetyciu, bo jak ne wdasz, 
i watry ne dam i szcze tobi sem nozykom czerez pleczij pas wi- 
tan''. Bozhaday sia strilee, 8zczo6 kaze, powidaje, taj staromn 
dobyraje, at do bitoji dnyny; howoryy ai sie ntomyy (zm^czyt). 
Dido ne rad toma, watry ne day, i pas czerez pteczi wykrojiy, 
taj domiy nahnay pastieka (pastaka, pr62nego). Wernuy sia toj 
domiy, ne ka2e, szczo dido pteczi skrojiy, ate sie poszkrobay po 
hotowi, mowyt: „cbodyy ja taj szakay, szczoii blesto w Czornoj 
hori ate jakad syta naprasna (ztosliwa) ae chocze watry daty; 
idy-ko ty drahyj bratczyka, ta skosztnj (sprobuj) mote bys Boha 
aprosyy, dida amotyy, watry wistaray, bo zabynemo z holoda*. 
Ziinkie pomarnity; ate drahij login cikawy, wziey bad2:e- 
noho (WQdzonego) miesa, toporec w rnki, taj macbnay wercbamy 
(skoczyt g6rami), trafyy na dida, wydyt watru, pryjmaje dida 
badtenycew, taj prosyt watry. Ate jema tak dido kaie jak jeho 
bratowy: „oj dam ja watry taj pysznoji, ate wydysz, mene ta 
tycbie (diabet) trymaje, skaiy jema kazkuprykazka i durna ne- 
betycia, bo jak ne wdasz, badesz lychiem hostyty taj szcze za 
ciikawist' tobi pas w pteczej witna, bo do mene ne moina komu- 
bud' prystapaty". Pidkratyy stritec wasa (wnsa), czmyrknuv 
(wychylit) boriyki, nabray fanaberyi, szczod howory t, niby cikawy, 
dido stachaje, taj sie zadrimay Pirebadyy sia, a tegin motczyt, 
stay stoipom (ostupiat). Dido czwerknuY (aktut) strilcie nozy- 
kom, wirabay pojas remeniu czerez ciii pteczi. Legin zaruy 
(zaptakal) i watru zabuy (zapomniat). Tak ho zabolito, szczo 
9A sie doma koto iinki opamniatay. JPytaje czelid' watry, darma 
hodyna, jak ne buto tak n6ma watry. Wse wze, szczo w kli> 

Pokndc. Torn TV. '36 



274 

Uj (komorze) bnto, scbitrczowaty i czelidy figli sia ne bernt, bo 
hofod ne czekaje. 

Zaczely wsi try tobo tr^tohO; najmolodszofao strilcift pro- 
sy ty, obijmaty, cildwaty, czej by win watrn taja wisznkay. Pry- 
staje win na toje, ale dwa starszi brati(a) z nebo sie pokiepka- 
jnt, badajat sobi, naj-ko i win tak pobostyt jak my; dido watry 
ne dasty pojas z pteczi witne, a iinkie sie ut6cbomyrie taj nam 
kresa pozwertajut^ bo kresyla zatratyty hde6 hliboko; szczo 
i samy ne mo^at wiszakaty. Bo tohdy panonkn^ lade szcze ni- 
czoho za siernykie (zapalki) ne znaty, to bate dawnemy wikamy, 
tohdy szcze mandziochy (w^drowcy, tnry^ci) po Gzorn6jbory ni 
zila ni kamenia ne sznkaty. 

Raszyy stritec tretyj w dorohu; na porozi w ridnoji chati 
zrobyy krest Boiy, taj dorohom wse otcze-nasz howoryt, za 
swoji hrichie; za wsiekn daszu bo2a i chrystyjanska i.bisarman- 
sku, szczoby Bob cilomu myrowy prostyy (przebaczyl) ta za toti 
daszi, szczo na mor6 pohybajut, szczo w morozacb zasypiajat, 
ta z newidki (zniskiid) ratankn ni majat, bo ni znay toj legiA 
pustycli spiwanok spiwaty, ate mama wie wdowyci nawczyta ho 
Boba molyty. Tym ditom leginewy sie ne skiemyto (znndzito); 
trafyy do dida. Dido maj wesety, kaie: ^dam watry, ale ska- 
tysz meni kazka-prykazka darna-nebetyciu, bo inaksze bndesz 
sia kajaty**. Nabray tegin sumlinift, ta prystay na toje, ate kaie: 
^didoczkn, jak ty meni skaiysz nakonec, szczo moja kazka-pry* 
kazka i moja darna-nebytycia ne je prawdoa sprawedlywou, bn- 
desz meni p6r6czyty, skat^sz szczo ja bresza, to zaberu tobi toti 
wsi cz6tiry margarety, zrobin z nemy szczo sam schocza, a szczo 
ty moji dwa brati(a) z bujnosty pozbytkoway, tebe skoly (zti^d) 
wiienu, i pojas sz6roki czerez pteczi witnn^. 

Podaty sobi oba rnka; zacz6y tegifi tak powidaty: »May 
ja, didunka, mama; ona zo mnow zatiahotita (zaszta w ci^t^) 
nosyla, pestyta^ ate ne mobta mene na 6wit porodyiy, a tu wie 
i city rik mynaje. Pytaja-si mamki: ^dlaczoho?" „Eb, posta ne- 
b^tycia, ot sedy t&m, taj motczy, motczy jazyczka, bndesz jisty 
kaszku! — a mni staraj chtopcze szpakiw**. Mni sia a mamy 
doszno zrobyto, wisztryknoy ja (wyskoczyy) sam bez tata z mamy 
na tawycin; zaczfty szpakiw sznkaty^ nadybay worobct; spay 
z dzwinnyci (dzwonnicy), ej fe, mama seho ne chocze ; ate dzwin 
sia zo mnon perewernny^ a ja czerez banin po za krest wpay 



2^76 

w sell w jftkid badiakie (bodziaki); luacaja kote (wkoto); ja zu- 
bamy badiek perekasyy, a tarn w seredyni konoptennyj pen (pien) ; 
tarn szpakiw cita kopycift (kopiec^ knpa); bera ja w pazachu, 
ne mistyt sia, ja zdojmyv kresanie (kapelnsz)^ nabray toho poyna 
(peloii) torbn myroin. Ate trftba z toho pni (pnia) konoptennoho 
wylizaty (wylei6), szczoii tain pacbne, szczod smerdyt, zacziev 
ja sie borony ty, hlaba I zabyy ja sie po sam pojas w zemln, wer- 
nay sia do mamy, mama spyt, dywiu sia, na stini tnpycia (tQpa 
siekiera); b6ra w rnki, horodnyk (rydel) czerez pleczi, wziey 
kopaty, mbaty, taj sebe z kopyci wiratoway ; w6rnay do mamy^ 
day szpakiw tatowy; tato prtemaiyy, mama popojita, ate mene 
na dwit porodyty ne chocze jak ne chokita. Ha czomu? zababto 
sia mami peczennych kaknrudziw, a tato szcze doday, abych sta- 
ray mami kaszy knkunidzinnoji. Wydiy ja szczo liwit fajny (piQ- 
kny), a w mamczynny chati temne&ko, ja dalji w 6wit, priszoy 
w carynku (pole orne), natomay kakaridziw z.panskoho tanU; 
bo kradtone lipsze, wisuszyy na morozi, nasipay w mtyn, puste I — 
mtyn ne mele^ bo zbotodniy, kate szczoby joho popasty; wcbo- 
pyy ja za koteso, a nai z wodow mtynom na atycia, honin powin, 
(potop) selom ta mistamy, ludy sia spudyty (zestraszyli) wziety 
w dzwony na gwayt byty, sam wtadyka zaczey kadytom ma- 
cbaty, kropylom kropyty^ mtyn sie perepudyy, kamen wody po- 
pojiy, taj berehom po nad Czorne more w Danaj wtikaje ; trafyy 
na namut , nut moje koteso znow do Ozornoho mori&, ja sie cipko 
trymaja, mtena bida pryt6sta (przycisla), ta po-pre jakied misto^ 
szczo to Hodesow (Odessa) z.wut, berehamy ta skalamy Dnistrom, 
wertepamy domiw^). Zakratyy ja mtynom w kotysi, nasypay 



') W3rraieiiia tego rodzaju, nosabiajfce mlyn, wodf , i tyohie dzialanie 
nie obce zre8Bi4 w oddiwi^kach i ludowi polskiema (obacz Lud, Ser. 
XIII, or. 266; —Ser. XXUi atr. 122, przy zakoficzeniu piedni nr. 203), 
kr§2§ po ca}ej uiemal tutejszej Rusi. Do podobnych taXtty i opo- 
wiadana pod Horodenkf fraszka: Bav odyn 2yd, taj aobi wynajmyy 
m}yn a toj rolyn dobry j^ma winia w doehod (przynidsl doch6d) ; tak 
win piszov diekuwaty miynowy. Wchodyt do mlyna i kaiy do ka- 
myni: daj tobi fioiy zdorowje azezo ty myni tak dobryj sarobok pry- 
n)8, czykaj, naj ti pociluju. A kamyn mely, ta 2yd prykladaje huby 
i ciluje kamyn, aly kamyn krutyt-ai, taj 2ydowy obyv huby szczo ai 
zuby wylykily (wylecialy). Ta iyd tohdy kaiy: ja tybe cilaju, a ty 
myne bjesz, czykaj, ny budeaz bilszy byty. Uziev dovbniu taj pobyy 



276 

dzerna (ziarna), zmolov koknrudzy, widojiy dwadcie kiz (kozy)^ 
zrobyv motoczna kaszo^ popojiv sanii druhy hornec popojiv tato> 
z citoho kittyka (kociot) jak popojita mama, wziela ztohnaty, na 
bida ptakaty, ja zacziev riikamy skibotaty, ne bolo ratankn; 
mama rada nerada masieta mene z dobroji woli na 6wit porodyty. 
Zaprosyy tato city hory w kumy; okrestyty, poiywyty, pyszno 
mene obdarowaty. 

. Ate szczo ja z mamy nim na 6 wit wysztryk, chodyy 6wi- 
tamy, zrobyy sia z mene taki perszoho ty£dnia legin cikawy; 
zacziey ja paruboczyty (parobkowac), may btysko lit dwadt, 
cbotiy mandator do branki widdaty; ja w stniba do aptekarift 
do samoho Lwowa; tam myni radi bnly; ate myni sia jakos b6z 
Inlki kiemyto. Daje aptekar* jakod trnbkn w znby (cygaro). 
a ne zdorisz, pane aptekar'; piszoy ja do stajni, wsiy na apte- 
karskn szkapn, na try nohy kowana czetwerta cbroma; zaczeta 
feckaty (wierzgac)^ ne bate nzdeczki, szkapa knc-fosta (knsa, an- 
glizowana)) wchopyy ja sia 6boma rnkamy za fist, szkapa na 
misto, baby w gwayt, trafyy ja na welyki jarmarok koto swi- 
toho Jnra; tam jakid pa&cznk prihnay (przygnat) try czeredy 
(trzody) chndoby; pany kapujnt^ ate panczuk jakis grafcznk ne 
cbocze braty czerwoni, ate jimn sie wdata moja bita szkapa, 
szczo sztukie dokaznje; bire mene za rnkn, greczno howoryt, 
ta besida w besidn, bera ja try czeredy za wnidenn apt^karsku 
szkapa ; a znajte didu, ja szkapa ne nkray, mini starszy panycz 
wid apteki za toje darowav szczom j6ho neraz w sered noczy 
gierkon (dzinrk^^) wid zamka na persze pl^tro (pi^tro) paskay. 
Szczod sie did pokratyy, ate moyczyt; maja ja try czeredy cha- 
doby^ ja sdbi gazda peredny, honia Sered Lwowa; wsi na bik 
stapajat^ na rinka (rynka) sam jednorat fann (cbor%giew) try- 
maje, bargiery z barmat strylejat, wsi try wtadyki z popamy 
i czernyciamy (mniszki) jak kryknoly: gwer aas! — a cbtopci 



kamyn na kawalkie. A wyryteno bihaje samo ; ta iyd kaiy f psia-krow, 
badu si i tobi bzczos robyty. Na same serdcy sakienttv taehmaD (pot^ 
swe| pldtnianki), taj siv prawo wyrytena. A wyryteno knityt-si; za- 
krnty}o mu (achman; ta jak zaczDe iydom wikracz6waty, po stnpaeh 
byty nym; jak si laehman tirwav, iydom kientilo do mura. Za hodyna 
wstav iyd i kaiy; psia-krow kamyn zuby wibyv, a psia-duszi serdcy 
jeho ni (mnie) ajmyio, ta po slapciech wodyto (v. ta po i^apach by}o). 



277 

szkolitri haknaly: berdo! (wer da) bde jaki pany na dwiti buly, 
zaczety mene obijmaty, cil6waty, malo mene ne udnsyly. Do- 
pekia myni czereda, ta trafyy sia jakid rudyj, wysokij pan, bo- 
roda po pojas, 8zcz6i do mene warkotyt, ja sese ne rozamija, 
pan ne pan, pip ne pip, tjA ne iyd, kaiut Inde szczo to jakiei§ 
kapeo Janglik, dobywaja torhn (dobijam targa), beru za koidu 
czereda po pi6t tysiaczy czerwonycb, do toho prymastka : po de- 
siat tysieozij krytewych karbowanciw; nasypav mohytu hroszy, 
ja hroszi w besahy, aie nyma bde sie dity (podziec). Janglik 
czereda pibnav, ja policyana za ncba zlowyv, a tak dobre po- 
krutyy, szczo win zabefelowav wartn do niojich hroszij, wsich 
zandariw wid Nimcia Brusaka (Prusaka). Peren6cz6way ja w sa- 
moho gnbernatora; daroway meni gnbernator swoho konie wo- 
ronoho (czarny) ta doday czndotwornu katetkn. Zajichay pojazd, 
lokaji mene po nohach obijmajuty ja im szczod mezy oczy kienuy 
sam {yszyy pojazd, wsadyy sia na konie, iandary meldnjat, szczo 
sie zemie pid briszmy zapadaje; ja zo stracha strytyy w mysz, 
obtnpay szcznra, zrobyy bnrdiuh (torba sk6rzana), oden z myszy, 
drnhyj z szczara; w oden wsypay pietnajcit tysieczy czerwonych, 
a tam de bay szczur natotoczyy z desit kutakiw banok (pieniQ- 
dzy, banknot6w), may ja rozam, podamay, szczo toti banoczkie 
peremynyly meni dragony wid Brnsaka, za wsi tysieczy moji 
kryiewi talari ; bery bida napast', treba sia bato oplaty ty, chot* 
meni na woronim koni wie bato teksze atikaty. Hirkuj didu, 
day meni tato pry chrystynacb sukiero, ja za remin, wsiy na 
konie, a gabernatorskij kiA nui daba stawaty, hop, hop, hop, bop, 
kloc, klnc, hop, hop! at moja sakiera szczo za remenem bula, 
nai z konem darity: sik, sik, cik, cik, klac, klnc, — sese dida 
kole (kole), dywia sia, ratajn sia, a ta sakiera bidu dokazata. 
Poty klucala, poty sikala, ai poki besahy myszyczy z czerwo- 
uymy ne widtieta. Bery bida dakaty, ja by wie rad do chaty, 
szczo tam niamka robyt, cy tato spy waje, cy jej hraje na fojari, 
w dola narikaje, bo znaj-ko didania, koidoho kortyt do swojoj 
chaty, i do ridnoj maty. 

Nahodoway ja woronoho koniii, napojiy koto Lwowa w Du- 
naji, kin pyszno nese, utychomeryy sia, ate sakiera tatowa wid 
cbristyn jak bida zawodyta tak zawodyt; wsemene: kluc, klac, 
ba z zada, ba z pereda, az ja sia obz^raja, piy-konie nima, zad 
sia teszyy w Danaja, a pered wtikaje zo mnoja; pasta robotal 



278 



Ja sokiem w rnki, nni z peredom nazad, kin w wodi chot' polo- 
wyna, ne atopyv sia; machnav ja sakieroa w zadna pidkowa, wi- 
sztryk kii z wody, not do moho pereda, taj sie zworoszyy (zti^- 
czyy) ate sia tycho (kiepsko) trymaje; wirabay ja czip (czop) 
z werby, jak wsadyy czdtyry hatazi konewy w pered, a zlipyy 
smotow w zad, kiA jak ne swij, pyszno hercaje; mene pid wer- 
bow na kony sonce ne pecze, i^e jak sie smota roztopyta^ tak 
sie werba rozrodyla, szczo kaminia w werbi ta w kor^nia, ko- 
nia w berdo (przepaic) widohnala; a ja s6rota na werbi jak za- 
snay tak spay. Protiraja oczy, konie n6ma, a werba mene za- 
nesia ai pid obtakie. Wid oMakiw do neba wte ned&teko, do- 
brym chodom led wo hodyna cz&su ; a szczo ja znay otcze-nasz 
ta] Bohorodyce-Diwo, to stareiki Petro i6wi&ty ne day dolho na 
porozi pid nebom stojaty, i anhety radi bnly i iwieta Warwara^ 
a 6wietaja Kataryna jiszcze sie ubrata, maj archanhet Hawryt 
szczo to maje hotaboho konie w nebi, jak zacziey zo 6witym Jn- 
rom na tarkatim kony po nebi hercowaty, zacziety sie wsi i6wi&- 
tyji na nebi dmijaty; ate wid pidkiw kinskich tak zahremito, 
szczo ja rad nerad wziey nazad domiy wtikaty. Boh motyt, 
i preczysia Diwa prosyt, aiby sie tiszyty, mene wse szczos na 
zemla tiahne; widaw to tomn: szczo radaby dnsza do rajn, ate 
hrichie n6 paskajnt 

Oznj-ko didnnia, wziey ja sie z neba na zemla spaskaty ; 
dy win sia, ledwe okom dwita dosmotryty, namacay-ja ponyi neba 
w kntykn (k^cikn) jakoi mohylu, niby iywa, niby mertwa, ate 
sie kiwaje. A bnta toto z lininnoj potowy (Inianej plewy) dwiia 
mohytai szczo tam 6witi diw6ci (dziewiee) z jakichifi firanok po- 
wy tynaly. Eh, sese py szne , budn myrom hosty ty ; skmtyy ja 
dobrn petelka (pQtelk§, sznur) z toji potowy lininnojij, epnskaja 
sia, dobre ; ja dalij, ny torn, sese rwe sia, ne dotikaje (nie wystar- 
cza), moina kosty potomyty, i woron by ne poznachodyy. Wer- 
taju do Hospoda Boha; 6wity Pawlo ne paskaje, ate wikoncem 
z neba toma szczo jak nazy wajat sia Jura, pokazay dwiaty Jar 
na mohyta z mekietyn (mi^kki^ topki) z samoho prosa, tr&ba 
i z toho oradowaty (cod zrobii). Jak na nebi zahremito, wpata 
Bot^ rosa, toto pazdziri z prosa zmiikto; krocza ja na draha 
petelka, skratyy dobry godz (WQzet), zawiezay, spaskaja sia. Bis 
(diabei) ne dotikaje, zawys ja (zawist) w sered swita, Qak Twar- 
dowski); wysza, taj wysza; odny swi&ti sie smj6jat, a draby za 



_ 279 _ 

Jorom samojnt (ftalniii), at in dwieta Jewdiika (Eodoksya) ba- 
wyta sia w nebi mnszkou, a mnszka zotottota, muszci toj sia 
J9ko6 w nebi skiemyto (sprzykrzylo), sidaje bidnyciCa) na mene, 
naplawaje mene medom; ja sArota w sered dwita, wid tojej Bo- 
toji bdzilki atiabotiv (atytem) taj otiatyr (ociqtel), moazka na 
meni, brenyt taj brenyt (brz^czy) ate-j a mene doszie tedwo bre- 
nyt; ja sie rozszumaY; rozszamotav, ni birko ni sotodko. Cikawy 
legin wid petelki nrway sia, taj na riwni noby na zemlu wpay ; 
zabyy sia po pojas w zemlu, tiebnny nohn, darmo; macajn ra- 
koQ, ni kaminia ni koryiiczyka ; z zemli roby t sia ozero ( jezioro) 
ja wchap za horodnyk (rydel) szczo mama kapasta kopata; tato 
zbyy darabn (sptaw), nni na ozero; mama hadaje szczo bade 
znon koma szpaki towyty taj jeji hoddwaty, rozwiezata pojas zo 
sebe, nedotikaje; kiedaje zapaskn, darmahodyna; mama tato wy 
lopatn w niki, by na ozeri ne wtonnv; tato krntyt ta kratyt, 
a wertep do sebe tiehne; tato por6naje (topi siQ) a ja w bototi 
jak by no tak hynn; taj dnl^'m zholodniv; dywin sia, a mama 
w sadi jabfuka zaknsaje. Jak kryknnv: mamo, jabtnka daj! 
mama za kaczerhu (kociab«) , ne chocze jabloka daty, jiszczeby 
chokila mene pnstoa kuczerbow po hotowi daty; jak maobnnta 
po myni, ja tap za kaczerhoa, i sam wisztryk z botota, i tata 
z ozera wiratdwav. Potomn6-mo my wsi troje myrno iyly, ate 
bida ne spyt, tato wmer, mama pochowaly, a my sie wsi try 
chlopci potenyly. .Znajesz dida ,,Nimci& ne perepyszesz, a iinka 
ne perelubysz* — iinkie naszy barni wsi try czemni; ba zababto 
sie dida iinkam i pestyty, i ne chokity strawa uwaryty, kresa 
pochowaly, a mene do t6be za watrow pistaty. 

Eaie dido: vsese teginu wse prawda, ja ne katu szczo6 
zbrechav; dam ty watry po dobroji woly, ate odno iszcze meni 
skaiy; kaiesz szczos bar w nebi, ta tebe wsi swi&ti pyszno 
pryjmaly; szczo tam robyt mij tato w nebi? — dywy sie, ieginia, 
w oczy, i ska^y swieta prawda^. Mirkuje strytec, szczo dido 
kratyt, taj widpowidaje: „znaj-ko dida, twij tato w nebi spyt, 
a mij tato twoim tatom na storonu chodyt** (idzie na bok z nim, 
wypr6inia si; nim). „Fe!* Toje dido wie ne sterpiv, kaie strit- 
cewy: ,,toto bratku breszysz, bo sese ne prawda; mij tato star- 
szy wid twoho tata^. A tegin ne pytaje^ zibhav (zgi^^t) dida, 
taj zwertaje, wikrojiv z dida czerez pteczi az try pasy i z tymy 



280 

werDQY domiy, i didowow szkirow zalatay i toti pa^ swojim 
dwom bratiam. 

Pinkie watry radi, brati(a) bratowy radi ; dida lotoho wid 
toho cziesa na Czornohori nima, bo brati(a) piszly za rozamom 
najmotodszoho brata, na tarkati konyki sily, dorohow sie wsi 
try molyly, pryjszly w skata, na samyi Szpyci (wierzch 6000 
8t6p). Oden brat bere 86bi taj dla swoji iinki oden stovpczyk 
z margaretamy za didown dusza. Drahy stoypczyk z brylantamy 
bere bratczyk drahy; taj kaie, szczo bnde win i iinka jeho 
i dity za starenkoho dida Boha molyty. Trety, za swij trad, 
bere trety stoypczyk zolo testy. Ozetwertoho (stoypczyka) ne 
kiwajut (nie raszajii); z tych brylantiw samma pereminyty, taj 
za didowo 'dnsza i za jiho tiaiki brichie, z samoho kameni(e) 
cerkow poklaly. 

Cerkow tota z perwowika na kirn mistcy stata, ate jak rie 
ladd roz8z6ryly, taj brichie pomnoiyly, Boh sie w nebi rozser* 
dyy; ne chokiy ludem terpity ; bo lady sie ne kajaly (Qie chcieli 
pokatowa6, poprawi6 siq). Bade toma kilka-sot lit, bola ptowa 
(alewa) try negili ; hodyna bata ti6ika, byly hromy za hromamy, 
a ie tota cerkow za didowa daszo ba}a pobyta ne migiw (mie- 
dzi^) ate zeliznoa blachow, wdaryy brim (grom) wsered cerkwa, 
cerkow sie rozsypata; dido pomoszczy (pomocy, ratanka) wid 
mandziochiw prosyt. A szczo to je wima prawda, dla toho my 
nynki Hacuty, na szpyciech, toti skaly iz czerwonym 
znakoin strasznym ^Gerkwamy*' nazywajemo. 



94. 

Kazka zft dyjamentowu dorohu ^). 

Baba biedna i glodna wyslala syna do miasta po chleb. Syn samiaat 
chleba kupil (wyknpil) gadzinf , ktdr^ chciat ear atracifL Potem sn6w sa- 
miast chleba syn knpi} kota i pa a, kt6ryeh ohciano straeid. Syn poayU 
babe do paUcu, aby go wyswatata z carskf cdrkf . Car aif na to zgadza^ 
jezeli ayn poatawi palac brylantowy i drogf dyjaraentow^. 6a- 



') Obacz ,Ludf Ser. Ill, str. 139, nr. 12. 



m 

dzhia zrobilA to mtehoiirszy ogonem, i syn sif z cardwik^ oienih Ale tuird- 
wna pochwyeUa groszek z gadzinowego ogona (w ktdrym by la eala sila), 
a pray fego pomoey sprowadzita sobie krdlewskiego syna, z ktdrym sif za- 
bawiala opniciwszy m^ia. Wtedy wyslano kotka i pieska; zwidrzf ta tc 
odebraly eardwnie groszek, przeptyn^ly z nim Danaj (gdzie upuiciwszy go, 
zd6w go od rybki odebraly) i groszek przyniosly do gadziny, z ktdrej ogo- 
nem zrdtlt sif na dowo. Stan%l wi^e zii6w palac i droga dyjamentowa, i ca- 
rd wna wr6cila do m^ia. 

Bay n baby syn; baba hod6wata odeAcift, plekata, ate ne 
chokiv syn babn stuchaty any na chlib robyty. Hata baba szcze 
wid didaXpo mQ^a), szcze try razy po try grajcari. Holod dopikaje, 
baba uztyk (wQzet) dobywaje, bere perszyj hrisz na try grajcari, 
kaie: ^idy synu jidta knpyty''. Piszov neroba (pr6iniak) do mista, 
uzdriv hadynu k6tru mnczyty muczyteli (m^czyciele); radiby 
jeja ne tratyty jakby cbto za sofija (gadzina) cbokiy try graj- 
cari zaplatyty. Babyn syn chot' neroba^ ne buy serci twerdoho; 
zaptatyy try grajcari tym tokawym (ztym) muczytelam, daly 
ma hadynn, wertaje chtopec domiw, ktade sofija na komyn. Baba 
w hotos, bojit sia by jeja hadyna ne zajita; baba syna do carift 
podaje, aby syna stratyy. Gar babi ka^e: ^^chyba ty z rozamu 
schodysZ) szczo syna za sofija choczesz stratyty^). 

Wernuta baba ptaczacy do doma^ syn cbliba pyszczyt (wrze- 
szczy), a sofija na komyni syczyt. Wyjmaje baba znow try graj- 
cary^ daje synowy aby cbliba kapyy^ ale wie w drahym misti. 
Zobaczyy syn na renka (rynkn) kapa lad6] swartywych, szczo 
chotiat za-pasto (za darmo) kota tratyty. Napylyby sia horylki, 
jakby chto jim chot' try grajcary za kota dardway. Chlopcewy 
sie kotek wday, bo sorokatenki a fostek czornenki. Szczo may 
cbliba sobi taj babi kapyty, daje pyjanyciam toti try grajcary^ 
tiszyt sia kotykom^ taj jakod na hotod zabnwaje. 

Ate babi hoiod dopikaje ; bere baba trety raz try grajcary, 
a te sama na nohy okaliczyla, daje synowy po^lidni toti try 
grajcary, aby cbliba kapyty i dasza pozywyty. I teper baba 



>) Mi^dzy hucnlami gadzina (Bofi)a) do dzii dnia jest nietykaln§« swi^ta, 
zas nazwa sofija zdaje sif pochodzid od greckiego: sofos vel infinituiu; 
jest to symbol, znak wiecznodci, od pogan przej§ty, gdzie si$ gadzina 
sama w sw6j ogon k%8a. (Ks, Witwicki). 

Pokncie. Tom IV. 36 



282_ 

ne wdata, chotiaj syna za chlibom r^t do tretoho mista posylala, 
bo skoro babyn syn pryjszov tam do sktepu^ az ta jakiS zbyto- 
cznyki choczat za-pnsto psa tratyty. Daje cUopec za pesyka 
toje szczo maje, po^lidni try grajcary, pesyka wid smerty wid- 
kuplaje, ate na ridnu matter pro 8wyj durnyj rozom zabuwaje. 
Baba wydyt szczo z synom n6poradna hodyna, radaby sie bidy 
zbttty, podaje pysmo do welykoho sudu. Ate car ne chocze za 
dewiet grajcariw chtopiecza dusza tratyty. Pohadaia baba^ czej 
sie syn naroznmije; ale skoro domiw wernuta, wte dobry lude 
i babynoho syna chlibom obdarowaly- 

Kaie chtopec do mamy: „wydysz mamo, mene car polabyy, 
taj dusza w mene ne zbabyy — idyi nenko do cari&> wydysz 
ja tegin choroszinki, pyszny, krasny, motodenki — ta prosy-ko 
carift, by za mene swojo donku widdav^. Baba w hotos zaruta^ 
hadaje szczo car ubyje za takuja besidn, ale tiazko doma wise- 
dity, hadyna syczyt^ kit pyszczyt, a pes6k jak den tak nicz 
wyje taj zawodyt. Euszyta baba do carift, ona sama znaje, szczo 
za takoho durni& ne schocze car prynceznu widdawaty. Ate 
rada n6rada umotyta sobi prystup do trona^ kaze taju besidu 
carewy; pryncezna niby chocze niby n& chocze , bo moze sia 
z druhymy pryncami znata, ate bida n6 spyt, moie sia i na syna 
babynoho zerkom (bokiem) pozyrata, bo wus htadkij, czprnobrowy, 
chtopec fajny taj zdorowy. Tomu car babi daje taku rezolacjiu: 
„dam ja babko moju donkn, —-ate wertaj do domonku, — naj 
wid tebe z twojij chaty^ — az do moj6j ta pataty^ — stane chata 
brylantowa, — taj doroha dyjamentowa". 

Wertaje starenka do syna, toje rozpowidaje, pesik, kotek 
i hadyna^ wse toje czuwaly, taj wsi troje z synom taku rada 
maly: ^budesz babo chatu maty, — taj newistku mesz (b^dziesz) 
wytaty, — bade chata brylantowa, ~ taj doroha dyjamentowa. 
Bo kto w switi dobre robyt, taj na bidnych szcze zhadaje, — 
tomu Pan Bib i wsi zwiri do dobroj doli pomahaje^. Na sam 
pered wisanata sia hadyna z pid pomostu (podtogi), jak try razy 
fostykompo zemly machnuta, buta chata jak car chocze, — diwka 
sama sia chichocze, — je doroha z dyjamentu, — n6 tra bilsze 
komplementa, — tylko odna's pryczka (wypadek) stata, — jak 
hadyna fostykom trety raz machata, — buy horoszok na fo- 
styku, — zrobyv strachu szczos bez lyku (liku). Pryncesna ho 



283 

pidojroaU, — toj boroszok taj schowata, — szczo-j scbokita toj 
zrobyta, — jak horoszok zaprosyia (cf. groszek = grz6chotki 
a WQ2a grzechotnika. Ks. Wittv.) ^). 

Pibraly sia oboje; wziely motodi knieziata razom gazd6- 
waty. Ate za jakid czies, wzieta kni&byni samowaty — i sumuje 
i hadaje — tedwo z toska (t^sknoty) ne umhliwaje. Bo to buy 
na try-dewiatoj zemly, u czertenobo cari&y syn barny 
ta fajny szczo neraz w bostynu do tamtobo cariH na pysznim 
konyku pryji^diav, taj pryncezni rozdawav cukierki, jabody i ja- 
bloczka, buta myta bodynoczka. Wydaw (zdaje si^) za tymi 
jabiuszkamy pryncezna zabanowata, piszta w sadok, wyjmaje 
z pazuszki (pazucby) boroszok, i jak wzieta bo obertaty, taj do 
nebo promawlaty, kaie jemu po tycbonku: — „lubyj, pyszny boro- 
szoAku, — radaby ja muza maty, — ate radaby i prenca cil6waty?. 
Wzieta boroszok^ cilnje taj obijmaje; boroszok sia zadywowav, 
ate wolu j6j zrobyv; bo szcze kwandrans ne mynaje^ — pr6nc py- 
sznenki j6j pid bokom spiwaje; — ona maia obI6szyta, — z pryncom 
dalij wswit ruszyta. Tak badaje dobre bade, ~- bo ne znajat toje 
lude. A car sia sam ne zbadajet, — chot' mnt szlubny {me^i) om- 
bliwajet. Wziety w karty sobi braty, — razem spaty obijmaty, -~ 
wse w sym switi konec maje, — dobra dola opuskaje; — jak cbto 
cbocze szcze briszyty, — tiazko w switi myrno iyty. Bo to tak 
sia stalo. Skoro car sia dowiday, szczo donka swij kraj obty- 
szyta, — des tam prynca polubyta, — zacziev prawa car pytaty, — 
kazav mus^a wiszukaty. Idy chtopcze w swit de choczesz, bo ja 
masza doniu maty, — ynak (inaczej) masysz zabybaty. 

Bozpysav car pysma po cilym switi, babyn syn na n6dolu 
narikaje, bo skoro princezna brylantowy boroszok z sobou w swit 
zabrata, n^ bnto w cbati tyiko bidu znaty, nazad n ridnoji maty. 

Ziszly sie kotek, pesek taj sofija do star^ji babki na radu; 
kaze premudra badyna tak: Ja tebe tegiuiu pered bniwom car- 
skim pid pomist scbowaju, bada tebe dozyraty, — wsiekim zilom 
hod6waty; — pesek, kotek w swit ruszajte — mij boroszok wiszu- 
kajte: — jak buda ja fostek maty, — bade tegin z swujou zinkow 
znowu myrno trwaty". Lyszyta sie sofija doma na warti, pesek 



') Ob. Ludy Ser. Ill, str. 138 (groch-pieiseieh v. sygnet). Pierscien wcho- 
dzi takie do basni tamze na sir. 151, nr 19. 



284 

z kotykom raszyly po dwiti de by prynceznu z tym horoszkom wid- 
szukaty. Bo to w 6witi dywne dito^ — bzczo ich szcziBtie obtyr 
szyto. Idat, idut rada w rado, pesek skacze, — kotek placze, — 
bo jlsty sia zachotito, — a ta w kraju wto stemnito. ^yy pes6k 
z kotykom w dobry zhodi^ taj kaze tak : „ja pesfik budu chatamy 
pomezy dity bihaty, — buda ditej zabawliaty, — bo ja r62ni sztaki 
znajai — tak na bolod zabuwaju, — badut dity wybibaty, — 
chliba, misa ni (meni) dawaty. Oj ty kotek cikawenki, — ma* 
jesz fostek ty czornenki, — widrapaj-sia werch smereki, — mote 
wczujesz den d&teki. De den bade, horyt' watra, — cz6m dym 
bilszyj) bilsza chata; — skacz z smereki na sztach6ty, — jak 
knl&hynias bade myty^ — strykny cipko do pataty, — jak 2e bu- 
desz u komnaty. Wmije kot6k sia lestyty, — i prynceznu ho!u- 
byty. Tebe kotek nahodujat; — menewdworach zanoczujut. Jak 
pryncezna bude spaty, — prync lubasku ob6jmaty, — podywy 
sia mij kotiku^ — jak ne bade w noczy btyska ; — zmirkaj misce, 
horoszkowy. W sered noczy, w sred polowy, — wozmy myszku 
hej szakaty, — fost^kom sia zabawliaty ; — a jak pryde sen twer- 
denki, — zasne labczyk nasz mytenki, — toj horoszok tohdy 
w zuby, — zamiaucz dobre, pastiat lud6. Ja ty budu pomahaty^ — 
razom z toboa utikaty^. I tak zrobyty, horoszok dyjamentowy 
wid pryncezny kotyk widobrav. 

Id at razom i samy; kaze pes6k: daj koteka myni toj ka- 
minczyk oesty". Kaie kot^k: „wydy8z Dunaj, ty hotodnyj tak 
jak ja, ja bilsze witrymaju, a ty peseku skoro nad wodow awy- 
dysz m u s z k a > tebe bida ztakomyt, potkuysz, toj horoszok w wodu 
wipustysz; a szczo tohda budemo robyty"*. Ate pes^k kitoczku 
zaprosyy. Kot6k daje kaminczyk zototnysty pes6kowy. Plynot 
oboje Danajom, wze pry berezi, kotdk wisztryk taj sia obtr6saje, 
ate pes^k zobaczyy muszku a hadaje szczo ne hliboko, jak dziau- 
knuy, — i muszku ne zlowyv i horoszek w Dunajec utopyy. Sumno 
sia kot6kowy zrobyto, szczo tak pusto diiteku dorohu robyly^ 
i sebe botodom namtojity (namorzyli), i syna babynoho z n6doli 
ne wirat6waly. I pesek zaskonioiiy, z wody sie na berczi ob< 
trysaje, ate Pan Bib dobry, netiiko stuchaje na stezy ludzki, ate 
otec citomu switu i toti stezy rado pryjmaje, szczo bidna sko- 
tyna do nebes zasytaje. To uui sia prekluczyto, bo i starenka 
baba w chati sia szczereuko molyta, to mu day Fan Bih szczo 
ta sama rybka szczo dyjamentowy horoszok w Danaju ztowyta. 



286 

ne rada horoszkowy ; moszki sia jej zabahto. Muszka nad wodou 
brenyt (brz^czy) taj do bereba nadlitaje, rybka za nejUy jak sztry- 
chta, taj po za b^reh sobow jak sia pidnesla, to po pered sa- 
moho pes6ka wpata. Eotek hotodny, tap za rybka, jak potys 
znbamy, tylko szczo fostik a rybki zadrasnuv, rybka w strachu; 
jak sia napradyta (napr^^yta) taj toj brylantowy horoszok z sebe 
widrutyta (odrzacita). PesSk rad szczo sie szkoda jima wernnta, 
day rybci supokoj. 

Kot6k bojit sia aby pesek toj kaminczyk • czornoknyinyk 
(czarodziejski) znoa de ne zatratyv, chot' pes6k molyt, prosyt 
i fost6koin macbaje, wse toto ne pomahaje. Kot6k z radosty do 
domu cikawu biiyt, p6s6k za nym, baba na porozi ratanku wi- 
hiidaje, taj sia slezamy oblywaje; ate teksze na duszy jej stato 
jak uwidita pes6ka; ucha naszczaryv, a fost6k do bory zakrutyy: 
sese dobry znak. Za nym bizyt kotik, ni miauczy ni workotyt, 
naraz skoczyy w chatu czerez porih, oden druby na tawyciu; 
baba za kot6kom, pes6k do chaty, a tut babyn syn s6dyt sobi 
na prepiczktt. Baba pes^kowy taj kot^kowy oiotoka nalywaje, 
ate kot^k do babki tak promawlaje: „ne day myni babko twij 
syn zahybaty, — ne day za try grajcary myni wmeraty, — cho6 ty 
chliba ne kupyy, — ate mene ne stratyy. Nejie bade chlib za 
chlib, —choc ne zyje uze tw6j did^ — majesz babko swobo — syna, 
bade szczistna ma hodyna; — ja horoszok w zabach maja, — cita 
szkodo warn wertaja, — i ty pes^k szczo sam znajesz, — po szczo 
paste nadstachajesz; — wozmy prawdu howoryty, — bo nam treba 
myrno zyty". I pes6k cila pryhoda powidaje, i win pryhadaje 
babci, jak babyn syn ne day jeho za try grajcary stratyty. To- 
per i win bade myrno hostyty. 

Hadyna sie z pid pomostu wysanata, machnata try razy 
fostykom, prykotyt sia horoszok prylyp (przylepit siQ) do sofli. 
Jak horoszkom hadyna try razy machnuta, za perszym razom 
stata brylantowa chata, zadruhym razom stata dyjamen* 
towa doroha; za tretym razom jak sofija czornoknyznym ho- 
roszkom po dyjamentowoj dorozi zaczieta tripaty, wziely sie 
lady y citoho 6wita z radosty zbihaty. Powernata i pryncezna 
do swoho ridnoho tata, pojidnata sie z swojim slubnym czotowi- 
kom, bo toj buy szczerenki a prync new6menki. Buta a cisari 
z toji pryhody welyka parada, pyly, taficiowaly, hraly, bankie- 
t6wa]y, jak zaczieJy z radosty na wiwat spiwaty a harmatamy 



286 

strilaty, toj i ja sia tarn pobodyv, wsieka krasa nady wyy. W ko- 
nec myni sia znadyto, — szczos do mene prystupyYo, — aby domiw 
wie wertaty, — bilsze kazki ne kazaty. Naj kto schocze szczo 
hadaje, — Hacut prawdo powidaje, — jak to z dawna w ^witi 
bolo, — teper dobre wse mynulo, — pryszto w switi narikaty^ — 
ridnu zemlu opaskaty, — wsieka nuida nas prysita, — z iydamy 
fiia zworoszyta (zt^czyla), — pryjde w switi pohybaty, — darmo 
nynki narikaty, — ktot Hucula poratuje? — z nas sia kozdy 
pokiekaje, — jak terpjeczki nam ne stan6, — jak sia z namy ztu- 
czut pany, — badem iydiw z werchiw hnaty, — musiat hory 
opuskaty. Naj w Jerusalem wtikajut — wsi bankie sy zabyra- 
jttt; — bery czort ich z dukatamy, — hynte 4ydy z zydiwkamy? 
baehorieta propadajte^ — ruskij zemli ne tykajte '). 



75. 

tegiA co piecem za wod^ chodzit. 

Baba posylala syna (teginia v.goja), po wod$ do krynicy, ale mu ai^ idc Die 
chciato z za pieca. Raz zchwyta} on rybk§ zlot%, i na jej prodbf.wrzn- 
cil j§ zn6w do krynicy, pod waruukiem, aby za jej woI%, piec za niego no- 
81} wod§. A byl tam car, ktdrego c6rka bawila sif ze zlot^ rybk§, bo kry- 
nica byla tai pod ogrodem, a w ogrodz^e byla jablonka, z kt6rej car6wna 
zjadhzy jablko, zaszla w ci^if . Car rozgniewany, posfdzaj^c o nierz^d le- 
ginia^ wygnal c6rke wraz z nim w dwiat A miala ona chustke i z}ot§ 
r$kawiezk§. 

Zab}%dziw8zy w lesie, zaszli oboje do chaty rozb^jnika. Ten za zlotc 
rekawiczki pudcil ich i dalim azarabur^, ktdra za wezvaniem: „otw6rz 
s\^*^ dawala jadYn i napoju, ile sie komii podobalo. Spotkawszy dziada za- 
mienili szarabare na wzi§ty od niego kosztar (palkf)^ kt6ry zabija} na 
vvezwanie, kogo chciano. Ubili wi^c dziada i odebrali azarabnr^. Tak samo 
zamienili 8i§ na ni§ z drugiin dziadem i ubili go, odebraiiszy mu pret co 
budowal wspaoiale palace: wrcszcie od trzeciego dziada zn6w trzepaczke 



*) Kazkf tf opowiadal nam Skirczuk w swojoj chacie w obecnodci ks. 
Witwickiego. Lecz wtedy nio zostala zapisanf. Dopiero wieczorem 
dyktowal nam j§ ks. Witwicki w swem micszkaniu, przeplataj^c na 
Bw6j Bpo86b wierszami; dykcy^ te:^ jego naleialo nam tu zachowa<f. 



287 

ktdnt za dotkni^iem oiywiiia nmarlych. Maj^ to, jako waaeehmoeni, wtd- 
cili do eara, ojca, kt6rego latwo im jxii hjlo preeMagad. 

Bala baba ne bohatai mata odnoho syna, teginia, ^) toj wze 
mav 20 lit, hodowav sie babynSm chlibom, ate ne chokiv babi 
naw6t za wodow pijty '). Bano , jak kolyd piszov, ai do weczera 
pr6 (przy) kyrnycy spav. 

Trafylo sie odnoho raza; baba chtopcift prutom z za pry- 
piczka po woda pibnata; piszov, zabrav babyni horniatka, ide 
dorohoja^ pryjszov do k6rnyci, ate za wodow trebaby-sia nacby- 
iyty; az tn wydyt na berezi w pisku, tripaje siazototna rybka, 
ta ka2e do neho: nPysznyj teginia! dam ty szczo zchoczesz, bu- 
desz wseho dobra maty, ate ne daj meni zahybaty, wkien mene 
w kernyczka, budesz do smerty w harazdi wse ^.yty". Ne tiaika 
chtopcewy robota, niecze rybku do k6rnyci; ona w holos jemu 
tak spiwaje i pytaje: ,,ska2y czobo choczesz/ a tegin na toje: 
„ne choczu bilsze, tylko, abym z peczy ne ztazyv, taj bobato 
razy mama wody schocze^ abym piczow (piecem) za wodow 
chodyy'. Na toje sia oboje zhodyly i rybka spiwaje, a za new 
chlopeo powtiftraje: „za Bo^ym pozwoliniem a za rybi6m 
pomoziniem^ raszaj picz po wodu!^ Ai tu chata babyna 
sia roztveoryta; dn, du, da, zadutnita, hde jaki horszczieta buty 
wsi sia wodow napotnyty; rybka wodi rada, baba wodi rada, 
a babyn syn z radosty za piczow ') sydyt wze po woda n£ cho* 
dyt, no w sapivka hraje taj babi wyspiwaje. 

Ate bttv w tym samim kraji weiyky car, mav krasna pryn- 
cezno, kotora labowata sobi: z tow zototystow rybkow w k£r- 
nyci sia zabawliaty ; a k^rnyczka do sada pryperta. W sadj bata 
risna jabtunka; bobato razy pryncyzna z rybkow sie bawyta, to 
sobi ot tak pro zabawka jabtoczka zrywata, i popojidata. Ni 
z toho ni z owoho ba ! zajszta pryncyzna w tiahota (obacz : Lt^d 
Ser. VIII, str. 52, nr. 21. Ser. XXI, str. 180, nr. 4. Zw^tlona 
wersya Ser. XIV, nr. 56). Oar pytaje, jakim ditom; pryncyzna, 
kaie i prysiahaje, szczo sama ne znaje, bo z nikim sie ne scho- 



*) LegiA,m}odzian do bojn zdolny. Od lacinskiego : qui legionis est (Ks. W), 

') Obacz liU(2, Ser. XIV, str. 51, nr. 12, oraz str. 62, nr. 14, 

') Picz znaczy przypiecek w Knchni, na kt6rym dziatwa zwykle sypia. 



28«_ 

dyta, ani howoryta; tylko sese jakii uroky spaly na jeji pyszni 
bdky (w kazce or. 7, str. 37 82| to kwiatki) ; chyba mote, tatku, 
z tobo: z wyda teginia motodoho, szczo piczow za wodow 
chodyy; bo precis z samoji zakasky jabtoczka krasnobo, ne mote 
za*tiabotyty diwycift. (Jabiko Parysa, — Ks. W.). 

Zasmatyy sia car na toje> bo ma sorom (wstyd) buto, donka 
odenycii; zak}ykav teginia babynobO; kazav icb tyszkom zwin- 
czaty; ale zaraz i po slabi swoj kraj opaskaty. Ne day wina 
(wiana) ^adnobo, tylko para koniat ohotodzenyeb ; ate pryncezna 
mala z dawen, darnnka wid maty, zolotna chastaczku, a po* 
toma zrobyla sobi i odnu zolotna rakawyczko, ana drahn 
jeszcze materyi zistalo. Z tym oboji raszyly w swit; ale — goj 
gojom — , maj z prynceznow znav sie pustyty, ate na cblib ne cbo- 
tiv jej zarobyty. Hotod prytyskaje, daje pryncezna czelowikowy 
slubnoma zolotna chustuczku, aby na jarmarka prodav: buv do 
mista prybnav burger 300 wotiw; jak uwydiv taja cbustyna, niby 
to torhowav, ale na konec sylow*wid teginia widobrav. Power- 
taje goj do chaty, iinci rozpowidaje, toja do prawa sia podaje) 
sud wid burgera chustka widobravi wsi 300 woliw prodaty ska- 
zay, taj szcze tandari bargera kolbamy nabyly. Pryncyzna wie 
hroszy maje, ate z darnem ne poradna hodyna^ bo moiut napa- 
sty i hroszy widobraty. Kaie do swoho muia: „zabyrajmo sia, 
idjm w swit, jak starci (dziady) d&teko^. 

Posluchav babyn syn ; idut, idat, natrafyly w lisi na jakies 
switto; za switlom idut w chata, ai tarn 12 opryszkiw bankie- 
tujttt. Zbuji chokily starciw tych dwoch stratyty, bo ne chokily 
swidka sobi maty; ate herszt ne pozwoiyv, szcze kazav starciam 
chliba i wyna podaty; starci sie pokrypyly, babyn syn w kati 
drimaje, a pryncezna, widaw szczo ynszoho roda, wyjmaje ruka- 
wyczku taj doplitaje. Zolotna rukawyczka hersztowy w oczech 
zablysnuta; kaze sobi podaity i druha dar&waty. Pryncezna sie 
ne speraje, bo za darunok tytia pamnitaje. Ale i herszt opry- 
szkiw takoz dusza maje; za tyi dwi rukawyczki zototni, daje 
starciam szaraburu, i kate: „sese wasza wtasnist; skoro zho- 
todnjite starci boiyi.skazit: „sz ar a buro widtworyj-sia^ aby 
szczo bnlo jisty, pyty i pry czim hulaty (obacz kazkQ nr. 4) '). 



') Ohacz: Lwl, XIV, str. 22 i 27 nr; 6, 7 



289 _ 

Pigzly starci po za chata, dnyna zaswytata, taj ka^ut do 
szarabniy: ,8zarabaro widtworyj-sia aby boto szczo jisty i pyty 
i pryczim bnlaty*. Wseho je tu harazdo. Pocharcz6waly i pohu- 
laly lipsze, jak na swojim wesila. Idot dalij; ai ku nym zbly- 
zajet sie starec zhotodnity, prosyt kawatok chliba. Starci do 
szarabory; may didok szczo jisty i pyty. Skorti?a dida szarabura, 
cbocze zamini&ty za swoju k6szturn; bo skazaty i^byj ko- 
sztara^ to patycift tota koidoho na smert abywaje. Dajut naszi 
starci szarabora, a sobi berat kasztura, bo ne bade sie treba ni- 
koho bojaty. 

Bozijszly sia; naraz babyn syn zholodniv, taj ka^e: „idy 
k68tnrOi ubyj my swoho dida, a szaraburu prynysy nazad''. Tak 
sia zrobylo, jak kazaiy. Idot daty, strityly (zdybali) drahoho, 
starci, szczo byne z holoda, taj may pratok; jak nym macbnuty 
za koidyj raz ynszyi stawaty chaty marmorowi, i pataty 
szko!owi (szklanne), taj pii^tra dyamentowi. ^^Majete toj 
pratok za szaraboro'^. Starci figlawi niby na toje prystajat, berat 
pratok, dajat szaraburu, ate na koly sia dido nahodoway: „nuz ko- 
storoy byj dida, a szarabura prynesy". (ZtidXIV, str. 22 i 27, nr. 6, 7). 

Idut dal6j switom, nadybujat tret&ho starci i toj z hotoda 
hyn6t; ate maje tripaczku; skoro kotrobo neJ^ywoho tow tri- 
paczkow dokinet-sia, to mertwyj 2y wym sia staje ; ba i toj cbliba 
prosyt. I za tiya szaraburu day by swoju tripaczku. Starci na 
toj-ko prystajut; — ate nakonec i tretoho starci nUbyto^ (zabiio). 

Babyn syn i pryncyzna, szczo kruhtenki jabtoczka koto 
rybki jita, majut teper szaraburu, k6sztur, prutok i tripaczku. 
Wertajut w kraj do swoho cari, tata. Babyn syn machnuy so- 
red mista, a tu roury marmurowi, szkl&nni i dyamentowi. Ide 
z prynceznow w komnaty szczob pyszno sia pryspaty. KaiO; 
„szaraburo widtwory-sial oby buto szczo jisty, pyty i pry czym 
halaty^, Dudnyt, br6myt, w tim dwori parada; zdywoway sia 
car, posytajet ministriw; tiji oczy zabuwajut jak na sese pozyra- 
jut. Ate babyn piecuch w komnaty newpuskaje; piszov car sam 
i win tak pohostyy. Eazay harmatom zajichaty, wijsko wistu- 
pyty, i toti dwory z zemtew zriwnaty; ale fe! pusta badka. 
K6stura ws6ch ich do odnoho wybyta. 

Zaruy car pro taku nedolu, wziey czerwonu korunu, taj nuz 
donku taj j6dnaty; donka tata ob6jmaje a babyn syn star woje- 
wodow, lyche ne hadaje. Zaprosyy tata w bostynu. Try razy 

Pokael*. Tom ly. ^'^ 



_290 

machnuT pratykoaii a2 tu try dwory w misti staly, szcze takicb 
nikoly lade ne wydaly. Badby tata pryjmaty, ale tato nije (pta- 
cze)i bo chot'aj mu serce radostno za donkow skacze, i&l ma 
wojska; jidnoraliw, z&l ma betmaniw. No dosiv (dosiadt) ziat' 
carskobo konia, maj szcze tobo odnobo zbolodzennobo, szczo car 
done! na wino (wiano) darowav; bdes sie szkapa prybladyta. 
Legin szczo piczow za wodow cbodyV; sidaje na taja ocbablena 
szkapu, here tripaczka w raky, kotrobo zovniara abytoho sia 
dotykajey kozdyj iywyj na riwni noby staje. Tak pocbodyv cita 
dnyna, wsi iolniary i oficyry i j6dnoraty znow na koni powsi- 
daly, kanoniery barmaty ponabywaly, basary taj picbota paradu 
zrobyly a utany z jegramy jak pyto mot kotomyjki zabraly, i sza- 
rabara sia z radosty sama widtworyta, — bay bankiet welyky — 
a wie potoma wsi myrno z sobow do koncie, pid nowym nasli* 
dnykom zyly. 



76. 

Kazka za czemnoho kusznieria ^). 

Bay to w switi czetowik czemnyj (zacny) a toj actywo 
robyy na kawatok cbliba, ot tak ne pryczkoro kasznier; i w liti 
i w zymi pracoway; w liti szyy keptari (kozuszki)^ a w zymi 
szkira wjrabiey; — ne smotryv win na stadyfi, protynav sobi lid, 
potokay szkiry. I pry takij roboti nadybay bo czemny car, jak to 
prypowidajat za jakohos cari&; szczo i do bidnoj cbaty ne wsty- 
day sia zazyraty. 

Pytaje car toj kasznierie, za jak welyku ptata robota ladom 
robyt, szczo w takoj stadyny, w zymi, w studenoj wodi szkiry 
potocze. I odpowidaje kusznier: „moja ptata newelyka; ale sym, 
szczo bera dobre zyja^. Car dalij pytaje: „jakie2 iyjesz i kilko 
ptattt beresz?^ Gazda widpowidaje: „Za koidyj den zarabiaju 
i bera 8 brosz6j, taj ne biduja ; bo z tobo dwa broszi poiyczajOi 



*) Podobna powiastka, a raczej jej pocz%tek znajduje sie w czytance nie- 
mieckiei dla klasy trzeciej normalnej nowej: „Der dankbare Sohn''. 



J91_ 

dwa szczo den widdaja, dwa hroszi w bototo meczu (rzucam), 
a dwoma hriszmy sam iyja^. 

Ne zrozamiy car dobre taju besida, wstydav sia pytaty toho 
czetowika. DIa tobo zaklykav swoich 12 niinistriw ladyj pydmen- 
nycb; i nakazuje, by jemu tota besida robitnyka za 8 hroszy 
szczo-dennoj platy^oztotkowaly; daje na toje tyzden, dodajaczy, 
aby 8ia staraly z tojej besidy prawdy rozdobuty, szczo wona zna- 
czyt wtastywo, ynaksze, ich wsicb 12 wid swoho prystota wid- 
iynet. (Ob. Zbior unad, do A,ntropol. VII, (4) nr. 67). 

Zrozamily ministry: szczo z carem ne mo^na flgl6waty. 
Piszov koidyj minister tyszkom do toho kaszniefie, dajut mu 
koidyj po 12 czerwonych aby prawda skazav; ale kasznier ci- 
kawy, czerwoni chowaje, a koidoma szczo ynszoho rozpowidaje, 
ale istynnojij prawdy iadnomu ne skazav. 

M6nuy (minqt) tysl^den, car rado sklykaje, 1 tych ministriw 
za tych 8 hrosz6j pytaje. Ministry ne wdaly; car rozhniwav sia, 
t^\ ma ministriw rozibnaty, rad-by i za totn kazku w2e prawda 
znaty; daje rozkaz by toho gazda sylow do pataty prywety (przy- 
wiedli), jakby ne cbokiv po dobroji woly sam pryjty. Ate gazda 
sie n6 speraje; tohdy ptatom j6mu oczy zawiazojat i pered sa- 
moho cari^ pr^wodiat Pytaje car: „czy wydysz ty mene czeto- 
wicze? zhadaj moje lyce, bo inaksze ska^iU tebe stratyty'^. Kate 
kasznier: „mene paste ne woluo tratyty^ a ja twoje lyce n6-tylko 
raz wydin ale j6ho w swojich palcieh po 12-cit raz maja. W tim 
gazda rozloiyy doloni, za kozdym palcem buly tyi 12 czerwoni 
wid jeho 12 ministriw, z carskim lyciem. Zdywowav car, z widky 
w bidnoho cz61owika naraz zrobytod bilsze jak 160 dokatiw. Ka- 
sznier prawda ne wyjawyv, a za 8 hroszy tak ciloji palati na Eadi 
widpowidaje : „ja dwa hroszy z moho szczo-dennoho zaribkn szczo 
den po2yczaja, dwa widdaju, dwa w bototo ki6daju, a dwoma sam 
iyja. Zaczuway bo ja, t^ i ty tak caria robysz''. Oar toj6j be- 
sidy ne moie zmirk6waty i dalij pytaje. Na toje gazda besida 
rozwywaje: ,»Dwa hroszi szczo den poiyczajO; bo syna ja maja, 
toho w szkota posylaja ; jak sia wiwczyt py6ma, bade sam szczo 
znaty i mene na starist ratdwaty. Dwa brosze szczo-den wid- 
daja, bo maja starenkoho tata i starenku mama, ony mene ho- 
dawaly, a teper ja ich hodaja. Dwa hroszy w bototo mecza, bo 
maja harna diwka, taj ziatia cikawoho; tym daja, by sia napasty 



292 

zbuty, iyi propadajut. A dwoma brisziny z moho szczo-dennubo 
zaribku sam z mojou iinkow czemno ^^yju. Tak i wy panowy 
ministry robit" (r6bcie). 

Car widprawyy wid swoho tronn wsich tycb dwanatciat 
darmojidiwy a czenmoho gazda na ich inisti za ministra pryjmyy 
na cilyj kraj. 

77. 

Za cikawDho pesyka 

CO roziluiiesza Bmotnf cesarzownf. (Obaez kazk^ iir. 34). 

:Ubl«-Ilci. 

Buv dido, mav pesyka, pestyv, bodowav, cilyj rik bowiv 
(poscit): a toje szczo z charczu (jadta) zbawato, daway pacie- 
kowy (prosi^ciu), toje sie pidhod6wal:o. Pryjszoy Welykden, za- 
kotay gazda pacie, bo sie cbokiy raz w rik poskoromyty. Zanis 
do cerkwy, pip pasku oswityy i pacie pecz^ne pokropyy. Pry- 
szoy do cbaty, ate ^le d&?eko buto, did sie nmaczyy, lib na }awy- 
cia spaty ; pesyk z pid tawyci, nn^ na stit, taj tyszkom cite pa* 
cie zjiy. 

Prosamyy sia dido , ate paciety dast Bib I (niema). Bere 
pesyka na knrman (postronek), w6de do wijta aby mu sprawo 
zrobyv. Pytaje wit szczo cbocze? Gazda kajte: ^sej pesyk zby- 
toczny (swawolny), ja city rik howiy, pesyka bodoway, ta wti- 
szyy sia szczo sie raz w rik zmoiia swiczenym paciem poskoro- 
myty, a pesyk mist mene (zamiast ja), toje pacie zjiy; cbocza wij- 
toczku abys psa za toje na smart abyy". Wyjt ne cbocze, bo 
noma za szczo pesyka tratyty. Widsytaje do mandatora, man- 
dator do becyrku (do Kosowa), becyrk do krymynalnoj indagacyi 
w Kutach. Tarn sprawo za psa ne robiat, widsytajat dida z pe- 
sykom do Stanistawa do welykobo sadu. Dido wsiuda powidaje 
jaki zbytki jima pesok wyrabliaje, szczo pacie swiiczene zjiy. 
Pany sie z dida posmiszknjat, widsytajat jeho do gobernii; jak 
u nas; niby do Lwowa. 

Ate w gubernii pryjszto pysmo wid cisarift, szczo jakby 
sie trafyy takij hde cz6towik, szczoby takn kazku skazay ci- 
kawu, aby sia jebo donka z toho rozdmijata, bo city swij 
wik, ebot' w barazdi^ wse wna sumnje (smoci) i ptacze, to 
dast takomu czetowikowy nadhoroda welyka, i dast donka 



293 



W'^^'V'N^'^ ^.^ 



za neho. jak doiika zchocze. A jakby ho pryncezna n6 polubyta, 
dast jemo nadhorodu i polowynu carstwa swojeho. Powidajut 
pany iojfi didowy ; did prosy t by pesyka akaraty, n6ina pryczyny. 
Widsytaiut dida do samobo cisarift ot tak niby pro nebelyci (bajki). 
Rozpowidajat gazdi za toje carskie pysmo i kaiut tak : „daj nam 
dida czetwerty paj (czQic) z toho niajetkti, szczo tobi dalst cisar 
za twoji figli; damo tobi pas (paszport) do samoho Widni. Pry- 
star did na toje , ale kato : ^pidpyszyt'si pany myni a ja wam, 
bo pysmo oczy kote". Pany zhoda spysaly, za pesyka ne zba- 
daly, ate pas do rak ma daty, taj recepis na tuju zhoda. 

Baszyy did do barga. A?e na rogatci warta spiraje, taj 
znpa dida pytajut, szczo z pes6kom chocze; mirkajat szczo z seho 
princezna musyt sia sroiejaty. Eazut: „my tebe dida pastemo 
do mista^ ate daj nam czetwertyna z toho szczo tobi sia a cisari 
trafyf*. Gazda prystaje, notaryusz zhoda pysze^ warta py6mo 
w ruki, a did z recepisom dalij do mista. Trafyv dido do sa- 
moho wte burga, ate tam cisarski grenadyry, taj cisarska star- 
szynay dida z psom ne paskajat i tyi zachotily za propastka 
czetwerty paj z tych hroszej, szczo car didowy wydko bade pta* 
tyty. Jakie6 welyki uridnyk wid ministeryi^ kontrakt spysav^ 
didowy recepis podav; stay dido do lycift z pesykom pered samym 
cisarskim tronom, a koto prestota sMila gazdyni cisarska samna 
jako maty, a donka szoze samniszcza. Jak zacziev cisar z dida 
cily protokat pysaty, a gazda za pesyka taj za pacie swiczene 
rozpowidaty, nakonec sia 2&towaty: szczo ani wyjt w hromadi^ 
ni w starostowom l>ecyrka; ni sendzia w sadi kryminalnom, ne 
chokily mu pes6ka za zbytki stratyty; powidaje dalij do proto- 
katOy szczo i w Stanistawi kryminat ne pr6myv; gubernia ne 
chokita toje stachaty; bo pesyka bilsze szkoda jak paciete, zacz&v 
sia did i&towaty jak jebo bez paszporta ne chokily w doroha 
puskaty, jak jeho na rogatci w samym Widni pretrymaly, jak 
iandari na bargo zhytkowaly i nichto ne stacbay jeho krywdy, 
ko^dy: ne jeho samoho ani jeho paciety ate pesyka ii^toway. 
Wzieta pryncezna maj sia weselyty, ai nakonec jak pytaje car: 
^szczo choczesz czetowicze, bym tobi zrobyy? szczod mni d6tynn 
rozweselyy, sew kazkow''. Ate dido wperty kaie, by taki ka- 
zay cisar dokoncze pesyka stratyty, princezna w 6mich; ai sia 
ber6 za boki. 



Badby cisar dida uadborodyty iSglawoho; pytaje za nadho- 
rodu, dido kate: „koly wte ne choczete pes6ka tratyty, naj bida 
meQe sia trymaje, a za moju nadhorodu dajte myni ate biziwno 
(pewnie) czt6rysta bakiw (kij6w) — ate widtewanycb, szczoby 
w koidoj sotc6 byly po czetery kaprali". Car sie dywuje, cary- 
cia taj pryncezna led wo z smichu ne umdliwajut; ate dido wse 
na swojim; taj szcze na toje pySma chocze. Kazav cisar mini- 
stram takie py^mo .daty, zaprosyy dida do cisarskobo obidu^ 
a tymczesom parada i barmaty taj wsi babny sklykav, by na 
pohotowln stAly, bo bude didowy prawo robyty. Po obidi car- 
skim wichodyt cisar do trono, pokaznje did tota zhodu perszu> 
szczo may z panamy w6 Lwowi, Cisar czytaje, klycze gaber- 
uiju, minister czytaje z didom cisarskoja uhodu, witiabnuly !a- 
wyciu i dajat czetwertynn nadhorody : sto bukiw panam zeLwowa. 
Druhu nadhorodu sto bakiw here warta z Widni, tretych sto bukiw 
bere warta z samoho bargu ; werszylo sie szcze sto patec samomu 
didowy. Na toje prosyt dido wid cisarie bezpeku na pysmi, szczo 
maje w cisaria sto patec widobraty. Pysmo ztahodyly^ ate dido 
zaprosyv; by mn cisar na pered pozwolyv swoji zototnoji patyci^ 
aby mih sobi z new po misti parad6waty. Nadybaly dida %ydy 
sered mista: „horste Jwanku, z widki ty taku zototnn patyciu 
majesz?'' „Ja ne 6dna ate sto patyciw u cisarie maju^. ;,Cza- 
jesz Jwanku, my kupym' w tebe sese, wsi sto patyciw dla na- 
szoho raben". — Dido prodaje koj^du patyciu po tysiacz czerwo- 
nychy sfcydy z rabynom do burgu, tarn berut sto patec ; wze na 
smert hynut. Dido z hriszmy domiw wertaje^ a tydy newchre- 
sty (nieochrzczeni) t^cho pohostyly. 



-#♦♦•► 



ZASADEI i LAMISLdWEI. 

(ZAHADKY)M. 



1. Dwa stoja, dwa idut, 
dwa szkodu robie, 

a J6den rosk&zuje. 

Neboizemlastoit-deninicz idat-woda 
i wobon robie-Boh. (Hrd.) 

2. Czorne wotochowate, 
na broszi bohate. 

Did'ko. (Hrd.) 

3. Zo^ote telii - na wes dwit rykaje. 

Slonce. (Cz.) 

4. Mela, meta^-ne wimeta, 
jak pryjde czies, - samo pide. 

Swiatto stoneczne. (Cz.) 

6. Pryjszov starec , - rozsypav perec, 

jak zaczieto 6witaty, - win zacziev zbyraty. 

Misiac i zwizdy. (Cz.) 

6. Iszta baba z wotoch, - rozsypata boroch; 
zaczieto 8wytatyy-n6m&-z koly zb6raty. 

Gwiazdy. (Cz.) 



*) Zagadki od nrn 1 do 114 udzielone nam laskawie przez Dra J. Ko- 
pernickiego, spisane zostaly przez tegoi w Czortowca pod Obertynem 
i Horodnicy nad Dnlestrem. — Znak Cz. = Czortowiec Hrd. = Horodnica. 



296 

7. Jidna potowyna lycie bita, 
drulia potowyna lycie czorna. 

Den i nicz. (Cz.) 

8. PryJ8zov ktos, - taj wziev szczos ; 
bihbytn za nyni, - ta ne znaju za kim. 

Witer, (wicher). (Hrd.) 

9. Zaryv wif, - na sto hir, 

na tysiaczu czaty. 

Grzmot. (Hrd.) 

10. Lasycie, tasycie, - prytiehne sie tasycie, 
jak ustane, - nebo distane. 

Droga. (Cz.) 

11. Doroha bez persty (smiecia, prochu), 
kin bez szersty, 

nahajka bez szkiry. 

Oniestr, )6di i wioslo. (Cz.) 

12. W seli chliw6c, - w nim povno owfec, 
a met nymy sywyj baranec. 

Oerkwa i pip. (Cz.) 

13. Na tim boci teszut, 

a na s6j bik triskie tdtie. 

Dzwon. (Gz.) 

14. Sedyt kohAt na werbi, 
ta pastyy kosy do zemli. 

Dzwin, (szur wysyt). (Hrd.) 

15. Soroka tetyt, 

a pes na fosti sedyt. 

Czotowik na wozi jide. (Hrd) 

16. Na hori baj;-pid hajom morh&j, 

w tim haju kasika, - kasaje czolowika. 

Czapryna i browy. (Hrd.) 

17. Za lisom, za prolisom, - bilie fasty wysie. 

Zuby, (zQby). (Hrd.) 



297 

18. Mamy ne mata, - cy6ki ne ssala, 
diwkoH ne bata, a tinkofi zistata. 

J e w a. (Hrd.) 

19. Bez ezoho seto ne mote bnty ? 

Bez naswyska. (Hrd.) 

20. Bez rak, bez nib, 

na pid (s try eh) wylize. 

Dym, (Cz.) 

21. Szcze sie tato ne arodyv, 
a eyn sie w£e nacbodyv. 

Dym. (Cz.) 

22. Ozerwona korowa, 
czorne teletka lyte. 

Polomin a peczi. (Cz.) 

23. Czorna korowa, 
czerwone ielb iyte. 

Czelasty w peczy i potomen. (Cz.) 

24. Szczo w cbati najhrabsze? 

Kamin. (Cz.) 

Szczo w cbati najtonsze? 

Pa&tyna (pajfczyna). 

Szczo w cbati na pidcbwati? 

Kit ok. 

25. Czotyry czotymyci, 

a pi6ta koskabilka, - a sz^sta kafibilka. 

4 stini w cbati, 5ty komyn a 6ta k&bta. (Cz.) 

26. PryjszoY Sawinskij - zapcbav po kinski, 
witieh potelapav. 

Zamok a dweracb w cbati. (Cz.) 

27. Je try riczi w cbati: 
jedno kaie swytaj Boze, 
drabe kaj;e nedaj Bosse. 
tretie kaze meni jednako, 

jak w noczy tak w den stojaty. 

Okno, drzwi, loiko. (Hrd.) 

Pokueie. Tom IV. 3g 



298 

28. Je u nas takij pachotok, 

szczo kazdij zahlane pid podotok. 

Porih. (Hrd.) 

29. Sotomon, sogodan, 
sogodica, sobrodica, 
a znb klanc. 

Z&mok. (Hrd.) 

30. Pryjszov kum do kamy, 

pomacav, nema kama (klacza) doma 
taj pijszoY. 

Klttcz. (Cz.) 

31. Diibowa skrynie, 
zaszmarkata dida. 

Olijnycie, (olejarnia). (Hrd.) 

32. Mezy dwama dAbamy, 
bjat-sie barany miidamy. 

016jnycie. (Hrd.) 

33. Sz..yt i p..dyt, 
bereha sie deriyt. 

Mlyn. (Hrd.) 

Szczo a nityni najstarsze? 

(Klyn.) (Hrd.) 

34. Bihta kokonka (mysz) po pre wikonka, (Hrd.) 
pytaje sie ciatura (k o c u r a), czy je doma hopka (k i t k a) ? 

35. Na szczo sie u mlyni inak& mele? 

Na kupku. (Hrd.) 

36. Czytyry brAtczyki pid jednym kiepelaszkoin. 

Niikie pid stilcem. (Cz.) 

37. Mama rozczypirala sia, 
tatowy obwysta. 

Stupa, (stQpa). (Cz.) 

38. Babyne sie rozdziewyfo, 
a gidowo wysyt. 

Stupa. (Hrd.) 



299 

39. Biiyt pesok, * po pid lisok , 
syple ma sie z sr.ki pisok. 

^&rna. (Hrd.) 

40. Zwiezanyj Stefan popid lawy skakav. 

Wijnyk (miotia). (Cz.) 

41. Stojit panna kolo poroha, 

kto ji poraszyyt, - halaty z nefi masyt. 

Wijnyk. (Oz.) 

42. Czerewatyj Sta6ka, 
nperezay-sia tyczkom. 

Wijnyk. (Hrd.) 

43. Stoit panna ser6d izby, 
jiji tecze woda z 

Zi^nycie, (zoluica). (Hrd.) 

44. Sywa kobyta, - wsi koni pobyta, 
sama stata w knt. 

Tferlycia. (Cz.) 

45. Mezy dwoma dubkamy^ 
sicz6 zajac zubkamy. 

Terlycia. (Hrd.) 

46. Briach spuch, - py.dyto wistytO; 
popychajta nema donia. 

Cblib, picz, topata u sasida. (Urd.) 

47. Stoit panua u kati, 
w czornim kabati. 

Kociuba. (Cz.) 

48. Sered seta, - ubyto wota, 

w kozdi chati, - po bukati '). 

Studnia i konewka. (Cz.) 

49. Stoit panna na toku, - u czerwonym czobitku, 
a kto jiji rnszyt - zaplakaty musyt. 

Perciuha (papryka). (Hrd.) 



*> Naczynie drewniane na p}yn. 



50. Kryczyt, wereszczyt, 

taj bereha sie ne dertyt. 

Sotonyna (jak skwarczy t sia w rynci). (Hrd.) 

51. Wav, wav, wav, - wsi dity hodowav, 
jak umer toj i pay ne chotity jisty, 

Horszczyk. (Urd.) 

52. Prystojny czotowik, 
do hory nohamy stoit. 

Garnek amyty. (Cz.) 

53. Czorne wotyszcze, -w janiu dryszcze, 

koto toji jamy, -wsi jachamy — var. z topatamy. 

Uornec zjidofi, nasypajut do niyski a dity 
z tyzkamy obsUipyty. (Hrd.) 

54. Hotowa wobniena, 
serce ktoczien^, 

a kito zo wseho swita. 

Woskowa swiczka. (Hrd.) 

55. Czorna knroczka, 
czerwonyj hrybinec. 

KahneCy (kaganiec). (Hrd.) 

56. Pryjszov par6bok do diwky, - prosy t iji di6rki, 
ona kaze : welykyj majesz, - ne zapchajesz. 

Pierscie&. (Oz.) 

57. Krywenke, tnateiikie; 
z hory busy honyt. 



Grzebien. (Cz.) 



68. Za^inyv-sie, zapaliv-sie; 
taj na meue wiliz. 

59. MacUy maca po tawycy, 
a naniacav kudr^wycu; 
szurk hole w tepte! 



Pojas. (Hrd.) 



Rukawyci. (Cz.) 



60. Zaplettt chliwec^ 
na piet' owec. 

Bnkawyczka. (Hrd.) 

61. Panna tonenka, - gierka matenka, 
piet' pchajat, - a piet' trymajat. 

Hta, (igta). (Hrd.) 

62. Zelizne pocietko, 
motuzynyj chwostyk. 

Hta z nytkoa. (Hrd.) 

63. Dirawa werenie (wereta), wse pole zlitala. 

Brona. (Hrd.) 

64. Diirawa wereta wse pole pokryla — ran zbihala. 

Brona. (Cz.) 

65. Krywenke, inatenkie, wsi pole 2lita}o. 

Sierp (Ob. nr. 57 i 63). (Cz.) 

66. KrywenkO; mateakie wse pole zihnalo. 

Serp. (Hrd.) 

67. Chodyt chtop po dolyni, 
w odni czobotyni, 

ta wse pole hue! had 

Sapa (niotyka). (Hrd.) 

68. Stoit pan na drodze, (sic) 
rozczepirynyj na nodze, 
ide chtop, - na kolina hop, 
Bote pomabaj! 

Plug. (Cz.) 

69. Szczo czotowik najpered kaze jak wijde ua uywu oraty? 

Hon abo ptru. (Hrd.) 

70. Kilko na nebi zwizdoczok, 
tilko na zemli diroczok. 

Sternia (dciernie). (Hrd.) 



3^ 

71. Tato wysokyj — {ode n ok, stozek). 
mama sziroka — (kik-(t]k), tok. 
doDka stripata — (mitia), 

a syn kruck6 — (cip). (Hrd.) 

72. Korowa doma tezyt, 

a szkira do wody biiyt. 

Podaszka i poszewka. (Hrd.) 

73. Na dwori ietyi sterwo, 
szkira biiyt do wody. 

PodaszkQ snszii a poszewka si^ pierze. (Cz.) 

71. Szczo to za zwiry, 

szczo majat sztyry rohy i piry. 

Poduszki. (Cz.) 

75. Babskie remesfo, • na okoto obristo, 
w seredyni dierka. 

Ki^dziel. (Cz.) 

76. Dwa czolowiki pid strichou, a dwa na dwori; 
ti dwa zmokty, szczo pid strichoti, 

a ti szczo na dwori sachi. 

Lewa rQka u prz^dki. (Cz.) 

77. var. Piet' bratczykiw w dorozi, 
a piet' pid stricbou; 

ti szczo pid strichou zmokty, 
a ti szczo w dorozi, suchi. 

Lewa r^ka u prz^dki. (Cz.) 

78. W lisi zatiete, - w cerkwi zaklete *) 
na rukacb ptacze. 

Skrzypce. (Cz.) 

79. Jide kin nabarani; 
wesete to derewo, 
fostom machaje. 

Smyczek na skrzypcach. (Cz.) 



') Bo nie inozna grac, poki msza sie prawi. 



303 



80. Za llsoin - za prylisom, 
czerwone telle rykaje. 

81. MeAsze wid awyni, 
a wyisze wid koni6. 

82. W lisi sie rodylo, 

w stajni sie kaczalo, 
na rukach sie kolysalo. 



Skrypka. (Hrd.) 



Sidlo. (Hrd.) 



Biczysko. (Cz.) 



83. Fade z p6da (belki w dacha), ne rozibje-sia, 
pide na woda, rozptyne - sia. 

Papier. (Hrd.) 

84. Bita rilie, czorne nasinie, 
toj posije, kto rozamije. 

Pismo. (Cz.) 

85. var. Bitoje pote, hasak na nim ore, 
a czorne nasinie, lysz mudryj posije. 

Pismo. (Hrd.) 

86. Dwa dywyt-sie, 
dwa stachajut, 
sztyry tnpajat, 

a simsot swyszcze. 

Kin* (Cz.) 

87. Sztyry strilci do jidnobo korcza strilejutf 

Gijky (dojki) czyli cycki a korowy. (Hrd.) 

88. Jak sie urodyt, w sztyry trnby hraje, 
jak wyroste, hory perewertaje, 

a po smerti, u korczmi hulaje. 

Wit (wol). (Hrd.) 

89. Cztyry tyki, dwa patyki, 
s6myj pomachajto. 

Krowa. (Cz.) 



304_ 

90. Nadbthta harda - wurda, (wilk), 

to achopyla hyrtie • byrtie ; (owca), 

siy pszenycznyk (cbtop) na wiwsienyka (konia)^ 

to zdohonyv barda-wurdu, 

to widniev byrtie - byrtie. (Cz.) 

91. Pid forostom r kiwaje fostom. 

Wiwci*. (Hrd.) 

92. Na 8ZCZ0 pes kista bryze? 

Bo twerda. (Hrd.) 

93. Szta borbulka (myaz) popid kaplycia (chalapQ), (Oz.) 
pytata sia spiwaka (^wirszcza) czy ayma torn bopszy (koto). 

94. Szyto, motowylo, 
popid nebesa sie wyto. 

Lastiwka, (ja8k6tka). (Cz.) 

95. Upade z podn, rozibjesia, 
nema takoba bodnarje 
szczob jobo potabodyy. 

J aj c e. (Hrd.) 

96. var. Upata bodenka, • z wysokobo podei&ka ; 
n6ina tokobo bodnarie, jakby ji polabodyy. 

Jajce. (Cz.) 

97. Szawarowa doczka, szawarom (azQwar) iszta, 
simsot podaszok na sobi nesta. 

Eyba. (Hrd.) 

98. Cboda cbodyt*,^wy8a wysyt' 
wysa wpade, cboda wcbopyt. 

Jabtko i cztowiek. (Cz.) 

99. Wylii na mnift « podry gaj mnift, 
tobi kosen (zysk) a meni tecbsze. 

Grasza cf. wysznia. (Hrd.) 

100. Piszoy parobok do diwki, 
u neji czerwoni poditki. 
Ty parobcze ne dywaj-sie, 
hop na mene, narepetoj-sie. 

Wisznia. (Cz.) 



305 

101. Kripko roste, sUbko wisyt, 
sam obroslyj, konec lysyj. 

Orich. (Hrd.) 

102. Sedyt pani w katoczka, 
w czerwonym kabatoczka, 
kto ji rnszyty 

toj ptakaty mnsyt 

Cebnla (tA. nr. 49). (Cz.) 

103. Szta baba z pid hir> 
nesta na sobi simsot szkir. 

Cebnla. (Oz.) 

104. Diwka w kpmori, - kosy na dwori. 

Morkwa (marchew). (Hrd.) 

105. Baran fi cbliwiy a rohy na dwori. 

Bnrak cf. marehew. (Hrd.) 

106. Kiene jak brus, pidojme-sie jak flek. 

Og6rek kiszony. (Cz.) 

107. W horodii (prysytene) na wotowodi, 
ni jist ni pje, 

Boftym dnchom iyje. 



Harbnz. (Hrd.) 



Rzadkiew. (Cz.) 



108. Sedyt bida pid plotom, 
nakryta-sia 6Bzor6tom. 

109. Tato tysak, 
mama krnhlotyca, 
dity wiskrynieta. 

Makohin-makitra i mak. (Cz.) 

110. Na dotyni tyczka, 
na hori kaplyczka, 
moina prysihnaty, 

szczo w nij moto tysiacz mute buty. 

Mak. (Cz.) 

Pokttd*. Toa IV. 39 



306 



111. var, Na horodi tyczka, 
na ticzci kaptyczka 

bez wikon bez wercha, (v, bez wikna, bez dweri) 
a w nij ladij bez czysta (t^. povna chata laddj). 

Mak. (Hrd.) 

112. Stojit, stojit, chytajet-sia, 
jak apade, zapchajet-sia. 

Bodlak (bodiak, oset). (Hrd.) 

113. Pryjszov I wan, 

kyj lyszyy, a dira wziav. 

Zrobit 8WOJ4 potrzeb^. (Hrd.) 

114 Taj szczo joho robyt, ne treba joma, 
a koma treba, ne znaje za neho. 

Tramna. (Hrd.) 



ZAGADKI iriAMIGIiOWKI 

m okoliey Kotomyji. 
( Ispas , My 8zyn , Klacs^ w ). 



115. Stojit werba-na sered seta, 
rozpustyla bile - na wse Pogile ? 

Sonce, (ob. nr. 3). 

116. Tde lisom-ny trisne, 
yde wodow-ny plaskne? 

Misi6. 

117. Stojit dub, a na kim dubi dwanacit hylag, 
a na koigi hyladzi po sztyry hnizgi, 

a w koigim hnizgi po sim ptaeh, 

a koida ptacha znosyt po dwacit' y sztyry jijec, 

a w koigim jijcy po szit'desiet zarogiw? 

Rok, miesiiice, lygodnie, dnie i godziny. 

118. Szo to bite, ale czym ho dnszcze bilyty, 
tym wno staje temniszcze? 

Den (dzien — obacz nr. 7). 



307 

119. Szo to czornei ale czym ho daszcze czernyty, 
tym wno robyt-si jasniszezo? 

Nicz (noc) (ob. nr. 7). 

120. Odna baba nese sim kadftil, 

a na koigi kadely po sim saczkiw, 

a na koigim saczka po 24 powisem, 

12 bitych a 12 czornycb, 

a w koigim powismi po szist'desiet' nytok? 

Wety kij pist. (Post wielki, 7 tygodni, 24 godzin 

noc i dziei&y minaty). 

121. Sim myl mosta; a po konec mosta cwit, 
radajat ma si wsi mail gity y wwes swit? 

Post wielki (7 tygodni). 

122. Swyta Pokrowa - a wni gyra hotowa ; 
pryjszov dwytyj dach- zabyy kyszka w briuch? 

Oerkiew, dziarki^ od klucza we di*zwiach 
ksiadz otwiera. 

123. Lekily ptaszki(pszczoty)-po-czerez zotokida8zki(cerkiew) 
taj ka^ut: ,,Tat nasze kite (wosk)-pohorito*? 

124. Sered sela - zarizaly wota, 

a w koftgi chaki - po bakaki, 
lysz a zydanyma? 

^wiQcona woda (ob. or. 48.) 

125. W odnim seli rabajut^ 

a trisky padut ai na drahe seto? 

Dzwony. 

126. De czerwona rAiiena teiieta, 
tarn si sim rik trawa ny rodyla? 

Watra. 

127. Bez rak i bez nih, -a y bez drabyny lazyt na pid? 

Dym. 

128. Tato szcze si ny wrodiv, 
a syn wie si j nachodyy? 

Ptomien i dym (ob. nr. 21). 



308 



V >■ , 



129. Bita Yasi - prokyhta si? 
(biala lasica - przecii^gta sif). 

Doroka (ob. nr- 10). 

130. Wiz bez kolis, doroha bez pisku, 
a bakich bez triska? 

Czow^D, woda i westo. 

131. Jak si wrodyy, to na sztyriocb nobach cbodyv, 
a jak pidris, to na dwoeh, 

a jak si postariv, to na trioch? 

Czotowik (c^. nr. 170). 

132. Bitych owec - poven chliwec, 

a mei nymy czerwonyj baranecP 

Rot (usta), zuby i jazyk (cf. nr. 12). 

133. Za lisom-za prelisom, 

bill fasty wysi? 

Zuby (ob. nr. 17). 

134. Dwa taty a dwa syny ta yrayly try rybi, 
taj bez wsiekoji swarki tak si pogilyly, 

szo koidotna gistala si odna cita-bez rozgita. 

Did, otec i syn. 

135. Ozym napered 2inka chodyt? 

Giwkow (dziewkii). 

136. Bez czoho si giwka ny wbere? 

Bez hly (igly). 

137. Bez czoho chata ny moie bnty ? 

Bez saka (sQka). 

138. Odno kaie: swytaj Bote^ 
drahe kaie: ny daj Bo^e, 

a trete kato: odnako my stojaczy, 
jak w deA tak a noczy? 

Poskil (poi6ciel) dweri i wikna (ob. nr. 27). 

139. Mama towstali, - doczka tonkuii, 
a syn kaczerawyj? 

Piec, kachta 1 dym. 



309 

140. Szo biliszcze jak skina, a c^sorniszcze jak wuhdl? 

Komyn. 

141. Triszcziet, lopotyt - berehiw si ny deriyt? 

Mtyn (ob. nr. 33). 

142. Na szczo w mlyni inuka pade? 

Na kupu. 

143. Szo to, szo nym towar pozahaniejiU, 
a jebo na dwori lysziejut? 

Lopata do chleba. 

144. Za lisom - za prelisom, 
bita saczka bresze? 

Terly ci (do koiiopi, Inu) (cf. skrypka nr.80). 

145. Za lisom • za prelisom, 
zotota korowa ryczi? 

Tremb6ta. 

146. Wesele derewce fajno spiwaje, 
kin na barani fostom kywaje? 

Skrypka (ob. or. 79). 

147. Szo jak holodne to kwyczyt, 

a skoro si najist, to movczytP 

Boczka (beczka). 

148. Sydyt kohnt na werbi, 
spnstyy kryla do zemli? 

Kosa. 

149. Szo bitsze wid konie, a mencze jak swynie? 

Sidto. 

150. Bery, kryczyt, - ktady, kryczyt, • lyszy, movczyt? 

Lane (tancuch). 

151. Prosyy parubok u giwky - szoby data gierki, 
a wna jemn skazala: „Za brobe majesz, 

ta ny zapchajesz"* ? 

Persten (ob. nr. 56). 



310 

152. Bityj betej na wodo bresze? 

Pramnyk (pralnik). 

153. Czornyj woiyszcze - kriz skina dryszcze? 

Swerdet (swider). 

154. Chto wse jd6, a sze ani kroka ny awijszov? 
Wse bje, a sze nikoho ny wbyy? 

Z6garok. 

155. Jest krachtyj mlynec, -szo w nim povno kolisec, 
taj kamini. Win wse mete, 

ate sze j na odnu kuteszu ny namotov? 

Zdgarok. 

156. Biftyt pesok-popid lisok; 
ta zaszczuryy nosok? 

Sanie. 

157. Dwanacit 2inok w odnu peremitka si zawywajut? 

K6te8o u woza (szprycliy). 

158. Czotyry bratczyki wse biiat^ 
zdobaniejat si, a zdohonyty si ny moiat? 

Kotesa a woza. 

159. De si michi schogi? 

De odyn tam wsi. 

160. Czoczar w lisi, czuczurka w miski, 
a czaczarenieta po horogi pijat? 

Makohin, makitri i siminie (ob. nr. 109). 

161. Na czim najbitsze chreskiw? 

Naktubka (na kt^bka). 

162. Maca - maca po tawycy, 
ta namaeav kondrawycy: 
Szast' stadene w tepte? 

Bnkawyci (ob. nr. 59). 

163. W lisi rosto, w stajny si koczato, 

na komeni schto, a na rokach si chitato? 

Syto (sito). 



311 

164. Tde w lis to dywyt-si w selo, 

a jak jde z lisa, to dywyt-si w lis? 

Sokira. 

166. Pry dorozi - rozloiyv obi nozi; 

pryjszoY chlop-meiy nohy hop: ,Szcziski daj Boiel*" 

PI ah (ob. nr. 68). 

166. U naszeho parabka-na kincy zarabka? 

Kordmeslo. 

167. Wpade z poda - ny wbje si, 
wpade na woda - rozplyne si? 

Papir. 

168. Bile pole - ptacha na nim ore , 
czorne nasini - madryj ho lysz sijeP 

Papir, airament, perd i pis&r (ob.nr. 85). 

169. Bez wiczka j bez dna - povna boczka wyna ? 

Jajko. 

170. Jak si wrodyr, sztyrma kulimy striler, 
a jak wiris, to zemla perewertav, 

a jak amer, to tancawav? 

Wil (ob. nr. 88). 

171. Czotyry tyczky-dwa patyczky, 
a odno zamachajlo? 

Korowa (ob. or. 89). 

172. Czotyry bratczyki-w odyn korczyk strilejat? 

Gyjki i gyjnycik (ob. nr. 87) 

173. U Nykuly sztyry kuly -aw Hryhori dwi? 

Eorowa, kobyla. 

174. Yszta synota (8winia)-popid worota, 

pytata si hunka (kota), cy je doma wacho (pes)? 

175. Biiji wertlatka (mysz) - popid teplaszka (pies); 

j pytaje si korduszi (kogat), cy doma hanko (kot)? 



312 

176. Czorne motowyio - popid nebesa si wyfo, 
po raski chodyto*po nimecki howorylo? 

Laskiwka (ob. tir. Ol)* 

177. Erywe jak kosa, a prawe jak strila, 
biie jak snih, a czorne jak wnhol ? 

Soroka. 

178. Szawarowa sestra szuwarom yszta, 
simsot soroczok na sobi nesia? 

Ryba (ob. nr. 97). 

179. Yda nyberehoDi (wodou), 8zpariii (rzuc§) ny derewom 

[(sakom) (siec), 
ymu ny - poki (nie ptak-ryba) (ryba), skubo ny piri (tuska); 

a jim ny m n i e s o (ryb^). 

180« Chto spyt, a oczy ny zai^muriuje? 

Zaj6c (zaJ4c). 

181. Szo to za wojaczok, szo maje jidkyj oratok, 
ale jak nym koho pribje, to sam umre? 

B^ola pszczola. 

182« Na watri wipere si, -a na wogi wisuszyt si? 

Wisk (wosk). 

183. Poren peniok - czereszeniok ? 

Wufaj z btotamy (al). 

184. Szo to mateftke, czorneAke^ 

a najbilszu kotodu poraszyt, skoro ji si dotulyt? 

Btoch&. 

186. Wysa (jabko) wysyt, choda (swynia) chodyt, 
wysa wpade, choda wchopyt? 

J&bluko T. hrnszka (ob. nr. 98). 

186. Czerwonyj kolor, a wynnyj smak; 
kamniene serce, czomu to tak? 

Wysznia. 

187. Giwka w komori; a wotosi na dwori? 

Morkwa (ob. nr. 104). 



^ 



313 

188. Yszta baba spid hir, 

ta nesta na sobi simdesiet' y sim szkir; 
Ghto ji lupyy, tot hotosyv? 

C6bala (ob. nr. 103). 

189. Wpchar jak rifa, wikihnnv jak flek^ 
a z kincie ciap - ciap - ciap. 

Ohirdk (ob. nr. 106). 

190. Czerez plit za jajci • kyhnat ai i^lipi starci? 

Ohirkifi. 

191. Bez wikna bez dweryj, 
povna chata ladyj? 

Harbaz (ob. nr. 107, 111). 

192. Na horogi tyczka, - a na ni kaplyczka, 
chot' wna bez dweryj - to w ni povno ludyj ? 

Makiwka (noak) ob.nr. 110, ill*. 

193. Chto ho niaje, tot ho ny chocze; 
chto ho kapuje, tomu ho ny treba; 

a komu ho treba, tot ny znaje za neho? 

Domowyna (trumna) ob. nr. 1 1 i ) 

194. Lekiv husak taj zistrityv klucz husyj, taj kaze jim: „l)o- 
bryj den warn sto!" A wiiy jeniu kaiut: »Koby nas bult» 
szcze raz kitko, kitko nas je, taj potowyna taj czetwertyiiii 
taj ty, toby nas buto sto**. Kilkoz bulo husyj w kim klu- 
czy? 36 husej (gQsi). 

195. Odyn kupec pojichav na jarmarok taj kupyv sto sztuk oweo 
za sto sribnych: Za staru wiwcu platyv po desit' sribnych, 
za barana po piet sribnych, a za jahni po piet' szustok. 
Kitkot kupyv starych owec, a kitko baraniw, a kitko jahnit? 

1 owca, 9 barau6w i 90 jagnmt. 

196. Odyn czotowik nis kapustu taj wiv kozu taj wovka. Ale 
pryjszov win do tawki (ktadka), a tota tawka buta taka 
wuzka, szo win masiv po oduoniu na druhyj bik perenosyty; 
oze dwoje musito buty w kupi nim odno perenis a to buto 

Pokiicie. Tom IV. AC\ 



314 



nybespeczno, bo wovk zzivby kozU; jakby jich lyszyr a knpi, 
a koza znow zzitaby kapustn, jakby jich razom lyszyv. Ate 
win tak zasztaderuwar, ^izo poperenosyv wse po odnomu 
y wse bnlo cite. Jakiet win perenosyv? 

Najprz6d kozQ, potem wilka a koz^ 
wzi^t napowr6t — potem kapast^, 
wreszcie koz^. 

197. Odyn czolowik z odnobo sela^ a druhyj z drohoho seta pi- 
szly na trete seto po borirkU; bo tarn buta horivka de- 
szewsza jak u jich selach. Odyn kupyr sztyry garci ho- 
rivky taj druhyj tak^e kitko (4 gar.), ate nikotryj ny mar 
sudyny na sztyry garci; w odnoho buto dwi sudyni na 3 
taj na 5 garciw, a w druhobo odna na wisim (8) garciw. 
Yduczy widtyw kaze odyn do druhobo: „na szo si niaje 
chlopaty, ot peresypmo w odnn berylku ta budemo nesty 
po-dawci; taj ny bude si chlopaty". Tak y zrobyly. Nesly 
wny tak podawci a^ na hranycu^ a na hranycy treba jim 
si buto rozgilyty, bo dofoha buta odnomu w odyn bik a dru- 
homu w druhyj bik. Jakze wny rozgilyty si, koly ny maly 
jenczoji sudyny lysz toty try? 

Lat do tej co miata 8 garcy — zt^d 3 (trdjk^) 
do 5 — potem tak samo powt6rzyt; wigc po- 
zostat w trojce tylko 1 garniec — potem .5 
wylat zn6w do 8 a z 3 (tr6jki) w 5 (piqtk§). 



KILKA zagadek 
z Kossowa i Knt. 

198. Totoki nyzmireni, - wiwci nyzliczeni, 
a wiwczyr rohatyj. 

Nebo, zwizdy i misic. 

199. Szczo maje komyn na kincy, — to giwcza w seredyni, 
a Nimyc na peredi. 

Dym (u Niemea z fajki). 



315 



200. Liza, liza, po zyliza, - na mnisowa horn^ 
na dyrywienyj wercb. 

StrzemiQ, kon i siodto. 

201. Na bori sierwarok, - na dolyni j&rmarok, 
a kolo g]6ry gwart. 

Pszczo!y. 

202. W lisi rosto, ~ doma stafo, 
tep6r nosyt dasza y tilo. 

Eolyska. 

203. Siekiii; siekio, —kistka wykii^; 
a tito zjid£. 

^liwka. 

204. W jedni barivoi, - dwa trunki, 
bez czopa - i bez gi6rki. 

Jajko. 

206. Zabyv, zapyndylyczyv popowi tylycy 
popry sami ha..cy. 

Zamek. 



-♦•-•-•► 




Do stroiinlcy 7. 

C6rka i pasierbica. 
WziQia J4 do stuzby Jazia - zmija. 



(Ks. Sadok Barfcz: Bajki, Fraszki i t. d. na Kusi, Tarnopol 1866, str. 86) 

podaje CO DEstepuje: 

Gospodarz miat kldtliw^ i ztosliw^ 2onQ Jag^; kt6rej nigdy 
gQba nie zamykata siQ, wiecznie z inQzem kt6ci{a si$, a nawet 
jezeli spala, co bardzo kr6tko trwato, g^bt^ ruszata i zQbami 
ktamcata NieszczQ^liwemu, acz wielce cierpliwemu inat>.onkowi 
nareszcie cierpliwoSci jui nie stato; postanowit tedy pozbyc si^ 
domowej biedy. Udalo mu si§ przecie zoriQ w las na grzybo- 
branie, a potem dia odpoczynku na skatQ wyprowadzic, kt6ra 
z jednej strony gtadko do lasu przypierata, ale z drugiej strony 
za to, sterczata nad wielkt^ przepaiciq, w kt6rej wielkie byto 
topielisko. ^ona asiadtszy na krawQdzi skaly, swojim obyczajem 
z m^iem ktdc^c siq, nareszcie usnQta. Wtedy mt^z korzystaj^c 
z chwili, pcbn^t J4 w przepasc, gdzie tet wody pochton^ty bab^ 
nieznosn^. 

Po niejakim czasie idzie gospodarz lasem i zdybnje, — Duch 
swiQty przy nasi — diabta, ale tak skulonego i zn^dzniatego, ze 
a2 przykro byto nan patrzyc. »Bodaj ciQ licho wzi§lo, gospoda- 
rzu, CO ty mi narobit^, powiada diabet utrapiony; ,,tak mi dobrze 
i swobodnie byto siedzie6 w owej bajurze pod skat^, lecz jak 
mnie swojq JagQ nastates, przepadt moj spok6j; ucieka6 masia- 
lem przed kldtliw^ a zto^liw^ bab^**. Oho! pomydlat sobie go- 
spodarz, jeieli sam diabet nie m6gl poradzic z moj^ ion^^, jakiei 
nieskoQczone dzi^ki nale^ si^ Panu Boga za to, iem si^ tego 
czarta pozby! z domu. 



_318 _ 

Ale w kilka miesi^cy rozeszta si^ pogloska, ie diabe! pana 
opaaowal, ie tarn byji tacinscy i rascy ksiQto dwieccy i mnichy 
obojga obrz4dk6w; lecz wszystkie modlitwy, zaklinania i kro- 
pienia wod^ dwiQcon^ byly bezskuteczne , giyt diabet r^kami 
i nogami aczepiwszy siQ pana, nie chciaf go porzacic. 

Idzie gospodarz do tej wsi i powiada, ie tego diab!a wy- 
kurzy z dwoni. Khie sprowadzac mazykf. Jnt skrzypce, basy, 
cymbaty i b^bny hacz^, dal dam! da! dum! ba! bum! ba! bum! 
hej ! budem hulaty, — wota ttuszcza towarzysz^ca muzyce. Dia- 
bet pyta, CO to takiego? — Nareszcie wpada 6w gospodarz do 
pokojn; jak krzyknie do ucha pann: Jaga id6! — tak diabet 
czempr^dzej w nogi ^), — (podobnie jak czmychnf^t przed pani^ 
Twardowskil diabel w balladzie Mickiewicza: Pan Twardowski). 



Do str. 971. 

Eoszatki-opatki. 

O Czarnej-g6rze rozmaite obiegaJ4 po Busi powiastki, na 
podobienstwo tych jakie styszymy powtarzane o wiela innych 
g6rach i miejscowosciacb. Spirydon Ostaszewski {Pin hopy Icazoh^ 
Wilno 1850, str. 148), w kazce pod tytotem: Gzornohora, 
m6wi strachach j^ niepokojt^cycb, o 12 wiedzmach nocnych, 
i znajdaji^cych siq w jej wn^trza skarbacb. Cytuje przytem 
i gadkQ znan^ o dwoch braciach, z kt6rych jeden biedny ale 
uczciwy, znaj^c slowa zakl^cia: Widczyni sia dwery! pod- 
stachane a jakiegos dziada, wchodzil do pieczary, zk^d brai zioto 
i srebro i takowe mierzyt miark^ poiyczon^ a bogatego brata. 
Ten ostatni, dostrzegtszy w miarce ztoto i dowiedziawszy sif 
zk^d ono pochodzi, udat si^ do tej samej pieczary i znaj^c stowa 



*) L. Sieroienski ( Wieczornire,powiast1ci^ etc. t. Ill, Wilno 1864 str. 118): 
Diabel w Krakowie, — powiada: Signer Provano diabel z pickla zeni sie 
z cdrkf bogatego kupca w Krakowie, traci maj^tek, uchodzi do Grze- 
i&ka, kt6renm obiecuje wielkie skarby, wlazi \v wojewodzine, potein 
w kr(3Iowo Bone, nareazcie w c^rk^ Elektora Rzeazy, z kt6rej zh do- 
looca niuzyki i Wvwo}aiiiein iony dinbhi Agnieszki (Jagny) wypecza 
go sielanin Grzesko. Jest to prostn bujkH o Jadze rnskiej (m6wi* ks. 
Baracz), ktc'ir^ p. Sicmicifiski niewic<lzicc dl.i czego przenidsl do Kra- 
kowa w stroJHch tak jaskrawych; dziwtia tii niieszanina zdan przewro- 
tiiych widocznie przebija sie i t. d. {Jen. S, li ). 

\\ twicrdxeniii tcni myli sie ks. Sadok Bar^cz o tyle, ze Jaga podobnie 
Jak na Rusi, znana tes^ 'jest r<)wnie^ powszeciinio i w Polsce, Czechaeh, 
u Sh)wak<'>w i t. d. — Kysy podubne tyni, jakie s% w tej bajco, znajdnJH 
sie i w powicsciach zebranych przez nas w diiele: Ludf Ser. Ill, str. 184 
fO'clih>[)ie i diable uiozii); -Ser. VII, str. 146 (0 kuszfcyui), str. 210 
\^ziaczeni); - Ser. XlV, str. 2ii, J^dza). 



319 



zaklQcia, wszedt do nie] z ^atwodci^. A mimo ie spotkai tarn 
czarnego charta, zapragnt^t wszystko ztoto zagarn^id i wy- 
nie^c odraza. ite jednak kieszen zbytecznie niem natadowal i przy 
powrocie zaporoniat 8t6w odklQcia by wyj^c z pieczary, przeto 
zamkniQty w jej wn^trza pozosta! tain na zawsze. (Lud XVII^ 
str. 199, nr. 12. — 8er. XIV, stn 137, nr. 27). 



Do tomu III Pokucia 

(tamie str. 113). 

Wiedtoy. 

M. Ilkiewicz (naaczyciel w Horodence) m6wi4C w : Rogma- 
Uosciach Lwowshieh z r. 1836 (str. 216) o zabobonach ludu, po- 
wiada: ^Eazda kobieta chc^ca zapobiedz odbierania mleka swym 
krowom przez czarownice, bierze w seropastn^ niedzielQ, klad^c 
siQ spac, kawatek sera do ust na noc i trzyma troskliwie 
aby go podczas snu nie wypuscita. Przyszedtszy na resarrekcyQ 
do kosciola^ poznaje za pomoc^ przy sobie noszonego sera wszyst- 
kie czarownice, kt6re skopce zaczarowane na gtowie 
niaJ4. i kt6rych ludzie obok stoj^cy nie widzq. Poznawszy tym 
sposobem wszystkie czarownice znajdaj%ce siQ w catej wsl, na- 
kurza kazda gospodyni swej krowie wymiQ gumm^ zwan^ 
Assa foetiduy kt6ra jest przeciwnym srodkiem na czary, i kt6rego 
to smrpdu czarownice linikaj^*'. 

Srodek ten poznawania czarownic i wiedzm, jako i prze- 
ciw-dziatanie wspomnione, powszechnie tak na Basi jak i w Pol- 
see s^ znane {Lud III^ str. 101, nr. 23; — Ser. XV, str. 107, 
notka). Co siQ tyczy sera ob. Lud VII, str. 78, 79). 

Wiedzmy sci^gaj^ mleko niemai zawsze od kr6w. Bo iubo 
maJ4 bye i takie, kt6re je i od innych sci^gn^c mog^ zwierzat, 
to jednak dot^d powje^ci o takowem ich dzialaniu z ust ludu 
wcale nie zaslyszelismy. {Pokucie III, str. 113, nr. 17. — Lud VII, 
str. 89, nr. 184). A nawet i wiedzmy od kr6w, nie od kazdej 
krowy sci^gn^c je s^ zdoine (Pokucie III, str. 125, nr. 39). 



Do tomu III Pokucta 

(tamie 8tr. 132). 

Zw^czaje. Frzes^dy. 

Es. Sadok Bart^cz (w dzieiku: Bajkiy Frasgki i t. d. Lwovv 
1886) cytuje nastQpuj^ce, na Pokuciu zacbowywane zwyczajc 



320 

prz6sq<lxi ^vffttiy, ktdre tataj powt6rzyc i we wtaSciwym porz^dku, 
dia pr^dszego i Jatwiejszego ich por6wnania z ogtoszonemi jut 
przez innych autor6w, uwazamy za rzecz po^yteczn^. 

1. 9 W wigiliJQ Bo^ego narodzenia niepoiyczajil ognia, 
a niewiasta w ci^iy; gdyby po ogien przyszia, porodzi dzieciQ, 
g 1 i n Q jedz^ce. 

2. Hanasz wspomina w swojej Mitologii stowianskiej (na 
str. 413) zwyczaja rzezania baby (babn rezati). Na Pokacia 
zas in6wiono, te: w drodopodcie rzn^ tyda, a z jednego 
gardta wypadaly: rodzynki, daktyle i flgi; z dragiego zad 
gardta: tur, dledzie, wyzina i sztokflsze. 

3. Powiada Nowosielski (Lud UkraitisM, II, 131) o nocy 
wr6blQcej (worobiniacza nicz); te na dwi^tego Semena djabet 
bierze dziesi^cinQ z wr6bli, ie tylko sciQty czubek z miarki po- 
zostaje przy zycia. Na Pokacia diabe! iaskawszy, gdyz dzie- 
wife korcy wr6bI6w puszcza na woIno^C; a dziesi^ty korzec dla 
siebie zatrzymaje. {Lud III, str. 195, nr. 4). 

4. Nowosielski (Ltid Ukr. str. 140) twierdzi, te na Ukra- 
inie wilki s^.pod opiekr swiQtego Jerzego. Na Pokacia zas 
patronem wilk6w jest swifty Mikotaj. Ladzie awaiaj^, gdzie 
wilcy wyJ4 na 6w. Mikolaj, tarn tet i mtode roiec b^d^. Na aro- 
czystosc §w. Mikolaja schodz^ sIq wilki, a kazdy dostaje prze- 
znaczenie swoje, kogo ma poirec. Razu pewnego w(y)lazt na 
drzewo ciekawy cztowiek, aby siQ dowiedziec, co mowi 6w. 
Mikolaj do wilk6w. Zebrali siQ wilki, a 6w. Mikotaj kazdema 
m6wi}: ty zjesz wotu, ty owc§, ty swiniQ, ty konia i t. p., nare- 
szcie jeden jeszcze pozosta! i pyta: ;,kogo ja mam zje^c?** — 
,,Tego CO jest na drzewie'^ powiada sw. Mikotaj. Poczem 
wszyscy siQ rozbiegli. Zlazt i cztowiek z drzewa i miat siQ na 
ostroinosci. Trafito ma siQ nocowac w pola, ale wiedz%c o tern 
przeznaczenia, nie ktadt siQ z boka, jeno w sam ^rodek mi^dzy 
parobki. Wilk przyszedl w nocy wyci^n^t go ze ^rodka i zjadi ^). 

5. Sielan zabobonnycb najwyzsz^ zasad^ £ycia jest: Boga 
nie gniewac, a diabta nie zaczepiac. Totez z batami na drzewo 
owocowe on nie w(y)lezie, jeno bosy, aby drzewo siQ nie po- 
gniewato i nie przestalo rodzic. 

6. Bajary (katuiy) sielanin nie zasypie, bo w bajarze 
diabet siedzi, howory do toho szczo w bototi sedyt; 
wiQc woli kotowac, objeidzac, bajory nie tknie sIq. Bywaty za- 
tem po wsiach i miasteczkach na drodze pablicznej istne topiele, 
w ktdrych nie jeden 6mierc znalazt, bo zasypac tego nie godzito 
siQ; aby diabta nie zaczepiac (Pokude III, str. 86^ nr. 1). Po- 



*) Przypomina to owego gospodarza, kt6ry w wigilii§ Bt>2ego Narodze- 
Dia podsluchawszy rozmowy swojich bydl^t, zmart nazajutrz. (0, K.). 



321 

wiadaj^, ze: pewien pan podr62uj^c zmylil drog^, i stans^t nie 
wiedzi^c kt6r§dy miat jechac; ale postrzeglszy niedaleko chatupQ, 
wysUt furmana, ieby siQ o drog^ wypytat. Wracaj^c furnian 
powiada, te w chacie niema nikogo, jeno maty chtopczyna, kt6ry 
m6wit: jezeli prosto pojedziemy, to nie zajedziemy; a jeibeli ko- 
towac bfdziemy, to zajedziemy. ffP6jdQ ja sam^ m6wi pan, za* 
pytac: co to ma znaczyc? Pyta chlopca, kt6ry ma to samo po- 
wiada. Daf ma kilka groszy i prosi, ieby ma to wyttomaczyl 
jadniej. Uradowany chtopiec datkiem, powiada: „jes^eli prosto 
jecbac b^dziecie, to wpakajecie siQ w bajarQ tak^, z kt6rej was 
nikt nie wyciqgnie, — a jejteli kolowac b^dziecie, to do doma 
traflcie'*. (Obacz kazkQ nr. 50, str. 225), . 

7. Unikaj^ takich, kt6rzy oroki rzacac mog^. Urok rzaca 
cztowiek, kt6rego w dz^ecinstwie gdy raz odi^czono, potem po 
raz dragi do ssania piersi przypaszczono Podobniez i taki, 
kt6ry ma brwi razem zrosniQte. Tacy ladzie z-nienacka gdy 
spojrz% na dobytek lab na cztowieka, arzekn^. Jezeli zas aczuje 
kto oroka, natenczas bierze siQ 9 wQgli iarz^cych do szklanki 
wody rachujqc wQgle na odwrdt: 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1 — 
i rzaca do wody; jeieli spadaj^ na d6t, to s^ aroki. Tej 
wody cokolwiek pic naleiy, obroyc twarz, na czole zrobic t^ wod^ 
krzyi 6wiQty i na oknie, reszlQ wylac po za gtowQ na zawiasy 
drzwi od wchoda. Dobrze miec WQgle i wod§ pofiwiQCon^. {Po- 
kucie III, str. 132). 

8. Jezeli CO ztego m6wi^, ktdrego spelnienia obawiaj^ siQ, 
to powiadaj^ zwykle, 2eby tego w zt^ godzin^ nie wym6wit. 
(Ob. Pokude III, str. 228. — Lud VII, str. 92, nr. 206). 

9. Faryzeasz6w (obtadnik6w) kre61%c, powiadaj^ bajkQ 
ojca, kt6ry z synem swojim wlazt do cerkwi, ieby obraz Matki 
Boskiej z ozd6b i kosztownosci obedrzec. Wlaztszy tedy na ottarz, 
powalai ojciec obrus nogami; syn doniegom6wi: „tatania obras 
powalali^cie'^. Na co tamten odpowiada: ^syna, co tam po obra- 
sie, ieby tylko dasza byla czysta**. — DodaJ4 tei: od pobo- 
inego cziowieka poty arzynaj i aciekajl 

10. Wiele . razy siyszalem a nich gawQdy o inklazach 
czyli pieni^dzach, kt6re za.wsze wraoaj^ siQ do cztowieka. Ba- 
dz4, jezeli ptoskonki zapomni kto§ na roli, wyj^c J4, nkr^cic 
z niej sznareczek i zwi^zac nim pieni^dz jaki, to bi^dzie mial 
inklaza. {Pokude III, str. 231, jaje jask61cze). 

11. BozamieJ4 sIq te2 po swojema na astronomii. Maj% pe- 
wne znaki na stonca i ksi^iyca. Wiedz^ z nich , kiedy b^dzie 
potadnie, kiedy bQdzie pogoda lab deszcz. Jezeli ksi^iyc w petni, 
a stanie koio niego gwiazda, — niezawodnie jaki6 paniy^cy 
amrze. 

12. Na Pokacia podczas barzy, lopatQ z kociabi| na krzyi 
zbion^ i ga{i|zkQ szatki dwiQconej (palmy) na dw6r wyrzucaj^. 

Pokoeit. Tom IT. 41 



322 



-,<r-^.^>->.' ^ ^ ' ^- 



13. Gdy pierwszy raz grznii, cbwytaj^c za kamien, mdwi^: 
kamin holowa! kamin hotowa! A czyni^ to dla tego^ aby 
ich Die bolata gtowa. {Pokude III, sir. 91, nr. 3). 

14. Gdy siQ t§cza pokate. natenczas bior^ si^ chtopcy za 
rQce i wo?aJ4: ^t^czo, t^czo, nie pij wody ! bo jak ci§ wsadz§ do 
g^siora (areszta), bydziesz siedzie6 do wieczora". — Po tycb s(o 
wacb tQcza rozrywa siQ. 

15. Smiecia po zacbodzie stonca nie wyrzuc^, gdy^ kto 
stanie na niem, ten dostanie kurcz^ dlepotQ. (LudXy, str. 
166, nr. 27. — Ser. V, str. 136, notka. — PoTcude III, str. 150, 
nr, 16). 

16. Goscia przybytego prosz% siadac mdwi^c: „ieby nam 
dzieci spaty^. 

17. Umariemu troskliwie zamykaj^ oczy, ktadi^c co ciQt- 
kiego na powieki: gdy2 umarty otwarte maj^cy oczy, jeszcze 
kogos z domu tego w ktdrym umart lab z rodziny, do kt6rej 
naleial, za sob^ poci^gnie. (Powszechne wPolsce). Do trnmny 
ktad^ r6zne rzeczy, tyczi^c sobie, ieby umarly wszystko zle 
CO bylo w domu, z sob^ zabrat. Donosz%G o Smierci krewnego 
m6wia: „PaD Bazyli podziQkowat nam, — aby my zdrowi 
byli-. 

18. ZwierzQta s^ czQsto ich mistrzami, one zwiastnj^ (oso- 
bliwie ptaki) pogodQ i uiepogodQ, one tei szcz^scia lub pogody 
wskazicielami; o nich twierdz^, ze si^ Bogu modi 4, te wsp6t- 
czucie okazoj^ do cztowieka. Nasladuj^ oni mowy tych zwie- 
rz%t, jakoby siq wsp61nie rozumieli ^). 

19. Kiedy owce strzyza, baran m6wi: .bude zymal^ — 
owca biedna trzQS^c aiQ od zimna, m6wi: mo^e wieje^. 

20. Kota umywaj^cego siQ brano za tapkQ, kt6r4 sIq amy- 
wat. Jeieli tapka byla ciepla, to pr§dko go6cie przyjsd mieli, 
jeieli za6 zimna, to p6zniej cokolwiek. 

21. Lasica gdy na zim^ przyjdzie do cbaty, szczQscie 
przyniesie. 

22. O ptakach dziwne kr^tii podania. Powiadaj^ ie : jest 
ptak taki, kt6ry nad wo da mi miewa gniazdo (gryf?); gdy 
wysiedzi piskl^ta, natenczas przynosi k a m y k do gniazdka (ob. 
kazk^ nr. 4), kt6re staje siQ odtijd niewidzialne, ale do lastra 
patrz^G, moi;na gniazdo zobaczyc. 

23. Jeieli ptak do cbaty wleci, pomySlnodc niespo- 
dziana. 



') Ladne por6wnanie istnieje w prKvslowiu od zwierzat wzi^te: 
Riedy miech (worek) wypcnany jak c i e 1 e , 

znajda sie i przyjaciele. 
Kiedy miecli pasty jak latka, 

nie roasK ni siostry ni bratka. (Ks. 8. B,\ 



323 

24. Kogat powiada: ^gazdyni chlib pohorir*. Na co 
inQ gospodyni odpowiada: „Ne ^.ary-sia kohntenko, ne ba- 
desz ho jiv". 

25. Eogat gdy na ziemi pieje, bQdzie deszcz; gdy na 
ptocie, bQdzie pogoda. 

26. „A tarn co takiego?^ wola kogut. — „Goi§ciey godcie"* 
odpowiadaJ4 g^si. „Klopot, kfopot** narzeka indyk. „Panie, 
gamienny, proszQ trochQ posladu^ wo!a indyczka. ,»A tyby^ 
ci^igle iarta^ strofaje indyk. 

27. Gdy sroka skrzekocze, wychodz^ do niej i m6wi$}: 
Jak dobry hosti badnt, to czerwoni czereweczki 
tobi sprawliu*. (Lud XVII, str. 143). 

28. S t r z y n a d e 1 (trznadel) na wiosnQ powiada do roinika : 
„pokin sany, bery wiz**. 

39. Jeieli zazala pierwszy raz koto domu zaknka, 
wielkie szczQscie. (Lud XVII, sir. 141). 

30. Sowa gdy wota: p6jd^.) p6jdz! — to ktos amrze. 
{Lud XVII, str. 144, nr. 7). 

31. a Dziecirade zabijaj^ ^.aby. Starsi im mowi^: „Ne byj, 
bo maty umre". 

31. b Nawet iaby maj^ swoJ4 mowQ: „Szczo^ waryta?** 
,,Bor8zcz, borszcZ) barakiki, buraki-ki.'' ^Kumo, kumo!** — „A co 
tarn?" „Umar« — „Kto taki?« — „Bocian". «To pan«. „A my temu 
rady, rady, ra, ra, ra!* 

32. Podobniei nie kaz^ zabijac w^iy. Zabity w%£ rusza siQ 
ai do zachoda stonca. {Lud XVIIf str. 147, nr. 6). 

33. Znalazlszy 8 1 i m a k a , aby rogi pokazat, m6wi4 do niego : 
„Petre, Pawle, wystaw rohy; na czotyry porohy, — 
tobi dwa, myni dwa, podilim sie obydwa"". Slimak po 
tej przemowiC; zwykle wytazi z skorupy. 

34. Jeieli paj^k snuje si^ z gtowy, to b^dzie szczQscie. 

35. Bozmaj, ziele, gotuje kochanka i tyzk^ ktadzie do 
garnka; jak ty^ka zacznie siQ ruszac, wtedy sprowadza 
mitego powietrzem, chociaiby niewi6dzie6 jak by? daleko. 
Eazu jednego leciat zohiierz w jednym bucie, giyt drugiego 
nie m6gl ju4 wtoiyc na nogQ. {Lud XVII, sir. 153, nr, 4. — 
Pokucie III, str. 220, nr. 12). 

36. Gdzie bez rosnie, tam djabel mieszka. Bzu tedy wytQ- 
piac nie naleiy, gdysf; wycinaj]|cy bardzo tatwo na szkody wiel- 
kie narazi6 siQ moifce. {Ltid XVII, str. 156, nr. 12). 

. 37. Ziele prystupnyk ci^gnie si^ po ptotach; ma bye 
dobr^ wr6zb4 dia gospodarza; nie wolno go obrazac, gAyi prze- 
niesie siQ na inne miejisce. Korzen tego ziela podobny jest do 
dziecka malenkiego. Z tego korzenia robi^ made na rany. Lecz 
nie zawsze da si§ one wykopa6. Chc^c wydoby6 z ziemi, trzeba 
wprz6dy rzucio maty bocheneczek chleba i grajcar na 
miejsce, gdzie ono rosnie. {Lud XV, str. 71, nr. 40). 



324 



^ f r ^ >■ 



38. Paproc awaiaj^ za SwiQte ziele, kt6re raz do roku 
na swi§t7 Jan kwitnie. Etoby m6gt o p6}Docy tego kwiatu do- 
stac, ten b^dzie bardzo szcz^dliwy. (LuA XYII, str. 153). 

39. Ziota ulubione po ogrodach: barwinek^ wasylek, 
rntka, lubystyk, szatwija i miQta. Stroj% siQ niemi kra- 
sawice, i do czar6w o^.ywaj^. {Mazowsze IV, str. 135). 

40. Powiadaj^, ze: ziotami wszystkiego dokonac motoa. Ze 
jest takie ziele, kt6re otwiera zamki bez klucza; ale trzeba zna- 
le^G gniazdo czarapachy, zagrodzic i zamkn^^c. Czarapacha 
(46lw) przyniesie trawk^ i otworzy sobie. Bierze si^ tedy tQ 
trawkQ i wktada w skdr^ przerzni^t^ mi^dzy palcami, aby za- 
rosta. T^ zatem r^k^ dotkn^wszy siQ zamku zamkniQtego, sam 
siQ on otworzy bez klacza. {Lud XV, str. 66, nr. 11. — cf. Po*w- 
dc III) str. 146, nr. 15). 

41. Cadown^ sitQ przyznaj^ ziotom. To-tet swiQcone zio?a 
wtykaj4 w strzechy domu i w swietlicy obrazy niemi przystra- 
jaJ4. Wianuszki swiQcone na Bote Cia!o zakopuj^ w czterech 
rogach swej zagrody. Pismienni dodaj^ cztery Ewangelije, kazda 
z osobna na kartce napisan^. (Lt<^ VII» str. 138, nr. 37). 

Do wr6zb na]e4% mniemania: 

42. Jezeii oko prawe ^wierzbi, to bQdzie ptacz. Jezeli 
drgaji^ powieki, to wesota nowina. (Pokucic III, str. 156, nr. 56). 

43. Jeieli st61 trzeszcze lab ly^ka upadnie, — gosc 
niedaleko. (cf. Pokacie III, str. 156, nr. 58). 

44. Jeieli kawalek chleba od gQby upadnie, — ubogi 
przyjdzie. 

45. Jetoli s61 wywr6ci lub na ziemie upadnie, — b^dzie 
w domu kt6tnia lub jakie nieszcz^Scie. 

46. Eichanie samo jest dla nich wr6ftb%, gdyft uwaiajt) 
ktdrego dnia by wa to kichanie. Jesfceli w niedziel^ rano, to caly 
tydzien b^dzie pomyslny; jeieli w poniedziafek z-rana, to b^dzie 
jaki6 prezent. Jezeli we wtorek, to droga si^ sciele. We 6rod§, 
cos siQ powiedzie. Jeieli we czwartek, cos b^dzie nieprzyjemnego. 
Jezeli w pi^tek, dobry pocz^tek ; moifcna cos znaleic — lub zgu- 
bic. W sobotQ, zle. 



» •> # 



Spis rzeczy. 



8lr. 

Wst^p l—V 

Kaski cadowne. 

1. KrdlewicK i CKartowakA c6rka L 

2. C6rka i pasierbica 7 

3. CdrksL i pasierbica. (OdiniaDa) li 

4. Cudowny kamieii 31 

5. Urodzony pod szczfsn^ gwiazdi^ 25 

6. Poslaniec zifciem 31 

7. Hoc pokoty . • . . 34 

8. Zazdrosna iona 38 

9. Wierna c<)rka i iona 46 

10. Brat i siostra 49 

11. Zamiana .53 

12. Woda odmladniajfca 58 

13. Zdradliwa siostra 63 

14. Zdradliwa siostra (Odmiana) 70 

15: Zbi^jca i kr^ilewna 73 

16. Car6wna wiarolomna 76 

17. Pogromca smokdw . . . • 82 

18. Krdlewna i pastach • . . . . 92 

19. Szewc i niediwiedi 101 

20. Szklanna g6ra 108 

21. Zloty ptak i morska panna . 112 

22. Szewczyk kr61em 118 

23. Kapiec i cesarzdwna 123 

24. Cudowny \Loit 131 

25. Zamiana i jej skatki (Odmiana nr. 11) 141 

Kazki z}ych daehach, silaczach i strachacb. 

26. Madejowe }oie 145 

27. Zbdj Ywan . ... • 149 

28. Odbi<>r cyrografu • . . 151 

29. cblopcn co csartowi sprzedai swoj% sk6rf . , , . . 162 



326 



-« -V'\.-\ ->">'-•> -N_'\ -\ • 



8tr. 

30. chlopcu CO 8i9 nikogo nie leka} • .... 164 

31. Oazda co zjadi przy dmierci zioto 169 

32. Czart i chleb 171 

33. Poprawa skfpego ktiffclza 173 

34. Rozimieszajfce przyrostki 175 

35. Syn niediwiedzicy 177 

36. Niewierna zona i wilkoiak 185 

37. Tymko ziodziej i diabli 190 

Legendy, kazki moraine i t. p. 

38. Cudowne byczki anieUkie 195 

39. S$d Bo4y 197 

40. Dwaj braoia 198 

41. Aniol w slaibie na ziemi 200 

42. Esi^dz CO trzysta lat spa! w niebie 202 

43. Pasterstwo n dw. Mikolaja 203 

44. Trzy przestrogi .... 205 

45. Przygody znajdka , 206 

46. Kara Ukomstwa 210 

47. Bogacz i biedak 214 

48. Mleko lekiem na oozy 216 

Kazki przygodne i dykteryjki. 

49. Trzyzagadki 220 

50. M^dra dziewka 224 

51. M|dra dziewka vOdmiana) ^ 226 

52. Lgarstwa . • 227 

53. ghichej wsi 228 

54. Darny syn 229 

55. Frant na franta • • 230 

56. duroym Hucule w wojsku . . . • 232 

57. Trzej bracia 235 

58. Trzej synowie (trzeci ziodziejem) 237 

59. Dobry nabytek 238 

60. Dobra sprzedai • . . * 241 

61. Przebieg}y szewc ; 243 

62. ZIodziej a spowiedzi 246 

63. Skradziona rewerenda 247 

64. Skradziony koiach 248 

65. Gazda i trzej zalotnicy 248 

66. Gazdyni i dijak 250 

67. Dijak przez mfia zduszony • . . . 252 

68. Przygody cb^opca u cyganbw . • 253 

69. Baba czterykrod grzebiona • . 258 



Baj ki. 



70. Koza 262 

71. Pies i wilk 266 

72. Osio}, niediwiedz i wilk 268 



327 



Kazki huculskie. su. 

73. Koszaiki opnlki 271 

74' Kazka za dyjamentowu dorohn 280 

75. Legiii CO piecem za wod^ chodzit 28G 

76. Kazka za czemnoho kusznierie 290 

77. Za cikawoho pesyka 292 

Za^adki 29« 

Przypisy 817 



Wyd. T. NakUd 4 000 -I- SM egz. Pap. offsetowy III kl. 80 g A^ z f^nbryki 

w Boruszowicach. Druk offietowy. Podpisano do druku w marcu 1961 r. Druk 

ukohczono w kwietniu 1962 r. Ark. druk. 21,25, ark. wyd. 19. Zakl. Graf. ,.Dom 

Stowa Polakieffo" w Wartzawie, ul. Miedziana 11. Zam. 142/a. H-8S. 

CENA Zt 40.— 



.- w n ^^./^ 



rr 



RETURN TO the circulation desk of any 

Uraversity of California Library 

or to the 

NORTHERN REGIONAL LIBRARY FACILITY 
BIdg. 400, Richmond Field Station 
University of California 
Richmond, CA 94804-4698 

ALL BOOKS MAY BE RECALLED AFTER 7 DAYS 
2-month loans may be renewed by calling 

(510)642-6753 
1-year loans may be recharged by bringing books 

toNRLF 
Renewals and recharges may be made 4 days 

prior to due date 

DUE AS STAMPED BELOW 



JUL 3 1995 



20.000(4/94) 
^, V ir.'-^'-l' ^'*"' '*'"*- ^-^ **-*^ ^« F'-" « ^ I P% 



if i^f i^ i w k h