(navigation image)
Home American Libraries | Canadian Libraries | Universal Library | Community Texts | Project Gutenberg | Children's Library | Biodiversity Heritage Library | Additional Collections
Search: Advanced Search
Anonymous User (login or join us)
Upload
See other formats

Full text of "Dziela wszystkie"

This is a digital copy of a book that was preserved for generations on library shelves before it was carefully scanned by Google as part of a project 
to make the world's books discoverable online. 

It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject 
to copyright or whose legal copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books 
are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge that's often difficult to discover. 

Marks, notations and other marginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the 
publisher to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to 
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated querying. 

We also ask that you: 

+ Make non-commercial use ofthefiles We designed Google Book Search for use by individuals, and we request that you use these files for 
personal, non-commercial purposes. 

+ Refrainfrom automated querying Do not send automated queries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machine 
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attribution The Google "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legal Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legal. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
anywhere in the world. Copyright infringement liability can be quite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discover the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the full text of this book on the web 



at |http : //books . qooqle . com/ 





litized by 



Google 



Digitized by 



Google 





litized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by CjOOQ lC 



OSKAR KOLBBRG 



DZIELA WSZYSTKIE 



Digitized by CjOOQ lC 



OSKAR/KOLBERG 



DZIELA WSZYSTKIE 



TOM 8 



PfL 

WROCtAW 



POLSKIE TOWARZYSTWO LUDOZNAWCZE 



Digitized by VjOOQ lC 



OSKAR KOLBERG 



KRAKOWSKIE 



CZ^SC IV 







LUDOWA SPOLDZIELNIA WYDAWNICZA 
POLSKIE WYDAWNICTWO MUZYCZNE 



Digitized by 



Google 



WYDANO POD OPIEKA NAUKOWA POLSKIBi AKADBMII NAUK 
2 FUNDU8ZU KOMITBTU OBCHODU 
TYSIACLBCIA PANSTWA POL8KIBGO 



Qc^JA (jM^ 



KOMITET REDAKCYJNY 

Julian Kr^ianowski — przewodnicz^cy, J6zef Burszta — redaktor na- 
czelny. Cz!onkowie Komitetu: Kaadimiera Zawistowicz-Adamska, Jan 
Czekanowski, Stefan Dybowski, J6zef Gajek, Czeidaw Hemas, Helena 
Kapelui, T&deusz Ocfalewski, Anna Kutrzebi^-PoJnarQwa, Maria Zna- 
mierowska-Prttfferowa, Kazimierz Rusinek, Roman RetnfuBp, Marian 
Sobiesjd, Stanistaw Wilczek, Bogdan Zakrzewrid 



Digitized by VjOOQ lC 

/5b Cln/rd: 



Digitized by 



Google 



CD 



4 s. 
i s- 






9« 
3 



3 




Digitized by 



Googk 



iici 

AHTHROP. 
UBRARV 



HATEBTALT 



DO 



ETNOHBiFII mHlkMU 



tyj^ O DigitizedbyCjOOQlC 



■Digitized by 



Google 




Jogo zwycz{Q6, dposOb^cia, mowa, podania» 

przyi^owia, obrz^dy, gosta, zabawy,piedm, 

muzyka i tatice 



08KARK0LBERG 

Citonek kor. Akademii mnicj^oM w Krakowie, ons TowmnTitw nankowyeh 
w Paryin; Petersbnrga i mnsjciin^o we Lwowie. 

Ssiya VHL 

Z BTOIHAia I DBSBWOSTTAia «BDU B VSU B B U W. OBBSOMA, TAOBDSKA 

xoHOPn I rOTOOBAFU BZBWTOqaBGO. 



KRAKOWSKIE. 

CifM Mwurta 
POWIE^I. PRZYSaLOWIA I J^SZYK 

wydiuka i pomoe^ ftmdaiin ktifeiA Jenego Bomaiut Lnbominkiego pod 
larifdem Akademii nmicjetnold w Krakowie. 



krak6w, 

W DBUKABNI Dr. LUDWIKA GUMPLOWICZA 

pod lan^em Btaniatawa Grmliehowskiego. ^ j 

lAive Uigitized by VjOOQIC 



Digitized by 



Google 



-L owiei&ci i podania kaidego ladu, obok jego przystdw 
i zda& doiTwczych, 8tanowi% zawsze jedno z najobfitszych 
a zt%d i najcenniejszych ir6de) dla badacza jego poczqt- 
k6w y jak i dakzego , wewn^trznego rozwoju cy wilizacyj- 
nego. Nierozerwanemi Ibowiem w^zty, acz mato na po- 
z6r dostrzegalnemi , tqcz^ one terainiejszoiSd z najodleglej- 
8Z%, zamierzch)% ladu tego prze8z}o4ci% , dozwalaj%c pil- 
nemn pracownikowi , przy pochodni dotychcza8owych 
zdobyczy naukowych, Z8t%pi6 nie bez korzy^ci w gt^biQ 
tych katakumb cza8u, by niezb)%kany, wyiSledzi) tam 
i nowe dla nanki z ciemnych owych labirynt6w dziejo- 
wych wyni68) na jaw ekarby. 

Prawda ta w obecnym dopiero 8talecia dowodnie 
przez earopeJ8kidi uczonych wypowiedziana , wzgl§dn% 
tylko dot%d mia)a a poet6w i piearzy wartod6, co czerpi%c ze 
wepomnionego ir6d)a, racz6j za^pokojenie pragnieA )a- 
kn%c6j nowoSci pabliki lab zaiytkowanie iywio)a krzep- 
ko za8ilaj%cego w)a8n%, 08obi8t% idi fantazyj^, miteli na 
cela, nii dba)oiS6 o i&ciffle naakowa dziejopi86w i etnolo- 
g6w potrzeby. Mimo to, znajdaj% i ci oflLtfiy d>>?j4?^^ 



xn 

tjch, Bzaoowny jeszcze r wcale nie sk^py, acz indjwida- 
alnymi antor6w pogl%dami mniij lub wi^cij zm^conj do 
bada& materya}; tim Bzacowniejszjr, im szerszych z dniem 
kaidjm nabiera rozmiar6w horjzont dziata^ naukowjch 
we wspomnionym dopi6ro przedsi^branjch kiemnkn. 

Za dow6d dosy^ (jak 8%dzQ) wjmowny, ie i lud 
krakowski nie mniejszy od innych lud6w ppsiada mate- 
rya}6w podobnych s&a86b , niech ehiiy zawarty w dziele 
niniej8z6m poczet baiSni i przyef^w, kt6rych liczba przy 
8krzQtn6m po kraja poezukiwaniu, niew%tpliwie w dw6j- 
na86b lub tr6jna86b pomnoiy6 by si^ jeezcze dafa. Pra- 
wda, ie 8pi8ane ta gadki (bo miano to lud krakow8ki, a 
rzadzi6j Ixfjek, nadaje ewym powieSciom i powiaeikom), 
8% pp wi^k8z6j cz^ici waryantami, mni6j lub wi^cij roz- 
wini^temi, wielu znanych jui w innych etronach Polski 
(obacz co w t6j materyi ogloeili: W6jcicki, Siemie&eki, 
Berwi&8ki, Gli&8ki, Bali&ekiy Bar%cz i t. d.), ale i to pe- 
wna, ie w^r6d nich, mie^ci bi^ niejedna jui to catkiem 
nowa, jui z now6j rzecz opowiadan% dla badacza odsta- 
niaj%ca 8trony. W^zakie ieby ei^ przekona6, /jak dalece 
przekraczaj%c granice Poleki, wyobraienia w nich obja- 
wione 8% powezechnemi, do8y6 je8t na razie por6wna6 je 
z baiSniami pobratymczych nam Stowian , w rozlicznych 
jui obiegaj%cemi ^wiat wydaniach, jako i z temi, kt6re 
8% innych indo-eurppejekiego 8zczepu lu.d6w wta8no6ci%. 

PowieSci tu przytoczone pochodz% z doiS6 bliekich 
Krakowa okolic, i spi^anemi zo8ta}y g}6wnie we.weiach 
Modlnicy, Modlniczce i Tomaezowicach. Przy 8pi8ywaniu, 
etaraliimy 8iQ z|tchowa6 j§zyk i 8po86b w^jf^lf^ j(§ l^ 



inr 

dowy, ]iiepro8taj%e ioh, mimo widocznego braku porz%d- 
ka u opowiadaosa; i tjrlko tam, gdzie opowiadaj%oj wy- 
iu6ri ae szkotjr pewn^ w dykcyi przeead^ i rozwlekloiSd, a 
nastrz^pi} mow^ sw^ i skazi} obcemi j6j dodaikami na dwor- 
skim Inb ris^dowym zaczerpniigtemi chlebie, pozwoliiiimy 
sobie oczyici6 je z tych naroi^i , jQienadwerQiaj%c autenty- 
czno^ my&Ii i wyraie^ i odda6 w tokn Indow^j baini od- 
powiednim. 

Dla lingwiBt6w dol%czamy obok 8kaz6wek wlaiciwo- 
i&ci mowy gramatycznych krakowskiego lada, pr6bki t6jie 
w przyUadacfa, listQ nazwisk miejscowych, jak niemni6j 
Stowniczdc wyraz6w ludowych, o ile moinoici pelny i do- 
doUadny. 



Digitized by CjOOQ lC 



Digitized by 



Google 



POWIElSCI. 



Digitized by CjOOQ lC 



Digitized by VjOOQ lC 



GADKI CUDOWNE. 



trzech braclach rycerzacb. 

(Ghipi-brat na grobie ojca. Eoli i forieca.) 

B*towie4. 

Jeden ojciec mial trzech syntfw. Dwig z nich byli madrzy, 
a trzeci gtapi. Umieraj^, powiedziat im, ieby we trzy dni po jego 
imierci poszli na cmentarz i kl^kli na jego grobie. Dwaj stnrsi bali 
sif tam iM^ wifc tylko trzeci, gtapi, poszedl trzeciego dnia sam 
i nklakl. Ojciec w6wczas przemtfwil z grobu i zapyta): «Jestfdciel 
synowie?* — ,Ja tylko jestem, syn najmtodszy, bo drudzy przyjM 
nie ehcieli* odrzekt gtupi. — .No, kiedy tak* powiada ojciec, ,to 
ty sam dostaniesz to, co oni wziad mieli; iii do doma: tam 
w miejscQ t^m a t^m schowane sa trzy baty, kttfre wefmiesz dlt 
siebie w tajemnicy przed bradmif a maja one te wtesnoifd, ie gdy 
niemi trzaiiniesz na wiatr, otrzymasz wszystko co ci bfdzie potrze* 
bnim.* 

Wlafoie wtenczas krdl, kttfry nad krajami onemi panowal, 
ogtosit pismem, ie temu z odwainych rycerzy, kto przeskoczy fortec^ 
na konin, odda ctfrk^ za ion§. C6rka kr6Iewska, stawna pieknoiii!, 
miata stad na murach fortecy i wtoiyd pieriScionek na palec temu, 
kto t^j sztuki dokaie. Dowiedziawszy si^ o t^m z pisma krdlewskiego 
dwaj starsi bracia, madrzy, pokupowali sobie konie jak najiwawsze 
i pojechali fortec^ przeskoczyd. Otaj>i zai ich brat najmtodszy po- 

Uigitized by vjf\^VJV iv^ 



szedt na cmentarz i nad grobem ojca trzasn^ z bata trzy razy: 
a tu przybiega przeiliczny konik z rynsztunkiem, co na siodetkn 
miat dla6 caie kawalerskie bogate ubranie. Q2upi irloijl na siebie 
ubranie, i trzyn[kaj^c trzy czarowne baty, wsiad} na konika. 6dy 
przyjechat na zamek kr61ewski, widzi, ie tysiace kawalerdw stoji na 
koniacb, a pomiedzy nimi sa i jego bracia. Jak tylko dano znak, 
wszyscy ruszyli z miejsca, i hop! Ale daremnie, zaden kiie prze- 
skoczy}; owszem, niejeden si§ zabil:, a wielu poranionych zostato. 
Dopieroi glupi, jak batem. konia zaciat, tak odrazu fortec^ prze- 
skoczyt; pocz^ni ujrza]: ki*61ewne, ktdra Ui wtoiyta mu na palec 
.obiecany ztoty pierficieli, zdj^tym byd niemogacy, tak sie silnie 
palca trzymat. Dokazawszy t^j sztuki nad tylu medrszymi od siebie, 
g^ipi wr6cit na cmentarz, konia puicit, baty schowat, a sam przy- 
szedtszy do domu, usiadt, jak zwykle, za piecem. Przybyli i jego 
bracia, i bardzo skwaszeni m6wili do siebie: «Tyle^my uiyll strachu, 
a tu nie udato sie nikomu, tylko jakiemu^ obcemu intodzielicowi, co 
go nikt nie zna.* 

W jakid czas pot^m przyszto wezwanie krdlcwskie, aby wszyscy 
trzej bracia na zamek przybyli. Bracia m6wi^ do siebie: ^Dobrze. 
my pojcdziemy ; ale po co ma tamten gtupiec piecuch jechad ! ?* — 
Pojechali bracia przystrojeni najkosztowni^j. Gtupi poszedt na cmen- 
tarz, trzasnat z bicza: przybiegl konik z rynsztunkiem i z gotow^m 
na siodle krdlewski^m ubraniem. Ubrat si§ gtupi, zajechat przed 
zamek, zkad wyszla do niego krdlewna ; on j6j sie pi^knie uUonit, 
pienicionek pokazat i podat reke. Upadli do n6g ojcu, kt6ry ich 
pobtogostawit, gdyi zaraz ^lub wzi^li w6r5d licznego grona pan6w 
i paA. — Po odbytym flubie, zamiast towarzyszyd 8w6j oblubienicy 
na gody, pan mtody znikni^ ; wyni6st sie on cichaczem na cmen- 
tarz, znowu z bata trzasn^t, konika pu6cit, i jakby nigdy nic nie 
byto, wrdcit do domu i siadt za piecem. — Szukano pana mtodego 
dokota; nikt atoli znale^d go nie m6gt. Ludzie t^i r6inie gadali. 

Nagle zrobita si§ pot^m straszna wojna. Nieprzyjaciel 
szturmowat ogronmemi sitami do zamku krdla ojca^ kt6ry zgryziony 
przygod^ c6rki, stracit ze wszystki^nx zmysty i nie wiedzia) co ma' 
pocz^6. Gtupi za^ wyjechat, jak przedt6m, z cmentarza na swojim 
koniku od st6p do gt6w uzbrojony, i trzasn^wszy^z bata, wpadt 
rai^dzy nieprzyjaci6t, a tlukac szabla na prawo i na lewo, zbit 
i wypedzit ich z kraju. Ale nieszcze^cie chciato, ie palec z pier- 
Acieniem postradat od ciecia pataszem jeduego z broniacych sie 

Uigitized by vjwwv iv^ 



3 

yf udeczce. Er61, widzac plyDac^ krew z r§ki waleczncgo rycerza, 
ktdremu byl zycie winieD, jedwabn^ swoja chusteczk^ sain mu reke 
zawi%zal, i prosi^ by z nim jechal na zamek. Glupi jednak kr61a 
przeprosil, ie nie pojedzie, a powr6ciwszy na cmenlArz, puicil ko- 
nia; pot^m za^ w domu ukladl sie, gdyi mocno zeslabl. 

Er61 jednak ciekaw, kto byl owym rycerzem, kazal wsz^dzia 
8zuka<5 palca, kt6ry gdy znaleziono z pienScieniem, poznal, ze ryce- 
rzem tym byl nie kto inny, tylko oblubieniec jego c6rki. Ale gdziei 
on si^ podzial? W calym kraju pomi^dzy ranionymi iolnierzami 
wyszukiwano zat^m takiego, ktdremuby u r^ki braklo palca ; wreszcie 
szukajacy t^j r^ki panowie, nadeszli i do tego takie domu, gdzie 
leial glupi z reka mocno spnchni^ta. Przymierzono palec z pier- 
§cieniem do jego reki ; akurat, nadal sie ; a wi§c wzieto go z 162- 
kiem na zamek. 

Er61 poznal dan^ mu przez siebie chusteczk^ jedwabn^ i kazat 
zaraz wyjfid sw6j c6rce, aby m§ia powitala. — ,A czemuied mnie 
opu^cil w dzieli ^lubu naszego?* rzekla kr61ewna, ,c6iem ja tobie 
Inb honorowi zawinila?* — ,Nie zawinilad bynajmni6j, pi§kna pani; 
lecz nie ozujac si^ jeszcze ciebie godnym, mialem pierw6j walecznym 
czynem dowie^d, ie nie samo szcze^cie, ale i zasluga winna mnie 
u ciebie podniedd. Teraz, gdym otrzymal to czegom i%d^, jui oie 
wi^c6j nie opuszcz^. ' — Slysz^c to ucieszony ojciec, oddal natych- 
miast rzady kr61estwa zi^ciowi, kt6ry jak byl dobrym synem, tak 
stal sie dobrym migiem, a nastepnie i dobrym kr61em. 



gtupim kominiarzu. 

(Trzej bracia. Szklanna g6ra.) 

Od Miechowa i Stomnik. 

Mial mlyhaiz trzech syn6w. Dw6ch bylo madrych i pi^knych, 
a trzeci, co go za glupiego mieli, byl czarny jak kominiarz i sie- 
dzial zawsze na piecu. Dwaj piekni synowie jeiidzili w zaloty do 
kr61ewny co mieszkala nadklanudjg^rzeOf & nigdy j6j nie 



i) Obacz Ltid, serya III str. 127; — serya VII str. 191. N. 11 
Baj, (Freudenthal). Cnno]c> 

Uigitized by VjUiJx l^ 
1» ^ 



mogli doj^d; bo eo podjechali troch^, to si^ konie splezty i spadalj 
i luemi. — Ot6i psuli sobie gl^ow^, jakby podej^d t^ kr6Iewn$ co 
Bif tak ohwarowahi ; ale nic nie pomagalo, bo konie nogi lamalyf 
a oni sami pokaleczeni i pokrwawieni powracali do domu. Widz^c, 
ie im si^ nie udaje, poczeli si§ U6ci<5 miedzy soba, tak ie si^ ai 
poszturkali, bo im sie zdalo, ie jeden drugiemu przeszkadza i przes 
to wyjechad nie moga. — Bazu jednego, gdy bijac sie, jak psi mieso 
na sobie targali, ten trzeci co byl czanjiy i glupi, poszedlszy zda- 
leka za nimi, wlazt na drzewo i przypatrywal sie co robia. Zoba* 
ezywszy te b<5jke, zamyilil sie troch^; pot^m wrtfcil, poloiyl sie na 
piecu i 6pi. 

Tatuii jednak, widzac jak syuowie zawsze pokaleczeni wracaj^, 
powiada jim: «Dajcieno spokiij tym zalotom, zostalicie doma.*' — 
Ale oni rzekli : ^Musimy, tatusiu, czy dzii czy jutro zdoby<5 te kr6- 
lewne; a ten z nas bedzie panowal, kttfrego ona wybierze.*^ 

Brzydki a czamy wystuchal pod piecem cala rozmow^ ojca 
i braci, poskrobal si^ po glowie, a gdy wieczerzali, zlazl: z pieca 
i ukradl jim jedno siodlo. — Jak pojedli, tak si§ spad pokladli. On 
tymczasem polecial na tek^, konia sobie wyryktowal i pojechal 
w droge co tchu do dnia. Oni za^ jak wstali ze snu, tak si^ znowu 
wadzili ze soba: nareszcie zaczeli szuka6 konia i siodla, a tu nia 
ma; a jakie byd mialo, kiej juz on na ni^m pojechal! 

Ot6i tak mu dai: Pan B43g: nadjechal do rz^ki, obmyl sie 
w wodzie — i stanal pod sama dklanna g6r^. Slizgo byto strasznie, 
a promieuie stodca tak btyszczaty z t^j g<5ry, ie wzrok blasku znietiiS 
nie m6gt. Zaciat konia raz, a tu nic; zaciat drugi raz, nic; pot^m 
zla^zl i nos sobie rozbit ; nareszcie nie uwaiajac juz na to, zacial 
trzeci raz konia — i krwia obabrany wyjechal na g6re. Onai kr6- 
lewna wyszta co tchu do niego, chusteczka mu twarz ze krwie ob- 
tarta i data mu pier^cied ze swego palca. — ,Zawi]i pier^cieti w te 
chusteczkf com cie obtarta i schowaj; jak przyjad^ do ciebie, to 
mi pokaiesz.* — On j6j powiedzial, w jaki6j wsi mieszka, a ona jui 
jego byta, i przyrzekta mu, 4e nikt inny kr6Iem nie bedzie. — Po 
taki6m um6wieniu mi^dzy nimi , on co tchu wsiadt na konia i po- 
wr6cit w nocy do domu ; konia zostawit na tace, usmolit si§, wlazt 
za piec i 6pi. — Takci byto, io &amci bracia, nie wiedz^c o nicz6m, 
swarzyli si§ tylko miedzy soba i bili. 

Alitici niedtugim czasem kr6Iewna wsiadta do karenty iwie- 
cac6j od ztota, kt6r^ ci^gto 8ze^6 siwych koni, wojsko si§ wyrykto- 

Uigitized by ^^wwv iv^ 



walo przy oi^j w paradzie, i cala drog§ od szklann^j gtfry ai. do 
«ha^ipy mlynarza wyalano czerwon^m suknem. — Qdy kr616wna 
atanela przed chaHipa, powiada do mlyDarza: «Wyprowad^cie mi 
swego syna a mego narzeczonego.* — Mlynarz sie uklonil i mocno 
ukontentowal; poszedl i przyprowadzil jednego z tych pi^knych. — 
Ona powiada : ,Nie ten. • — Frzyprowadza drugiegp pieknego ; zno* 
wu: ,Nie ten.* — Mlynarz si^ zaklopocil, ale mu przyszlo na mylfl, 
ie ma jeszcze trzeciego syna, czarnego a glupca; wiec si§ pyta: 
^Czyby to nie ten?* — »A ten!* rzekla kr61ewna i wyskoczyla 
z karenty, bo ten glupi pokazal j^j zaraz chustk^ z pier^cieniem. 
Za kr.}lewDa wyszly z karenty ksieiniczki, wodami pachn^cemi umyly 
glupiego ^piocha, dyjamentowemi grzebieniami glowe mu uczesaly, 
A paziowie kr61ewny ubrali go w zlpciste suknie, tak ie sie z po- 
dziwieniem ojca i braci stal na raz i przystojnym i m^drym i bo- 
gatym. Wsiadla kr61ewna z nim do karenty i wzieli ilnh u jednego 
pustelnika przy rozstajnych drogach. !^yli ze soba pot^m bardzo 
szczeiliwie ze stfi lat, a mlynarz jui do sam^j iSmierci oplywat 
w dostatki. 



gtupim z trzech braci. 

(Szklanna g6ra.) 

Odzniazia poprzedzcg^^ ba^xii. 

Krae«tawie«. 

Bylo trzech braci: dw6ch madrych, a trzeci gupi (glupi), co 
na piecu siadal. A byla to taka liklanna g6ra, co na nie nikt 
nie mdg wyjecha<5; a na g6rze, w palacu, byla kr516wna. Wydalft 
balf ze kto do nij przyjedzie, przystopi, to bedzie za jeji m^za. — 
I obral sie ten gupi, jako on sie podj6n tam wyjechad na te gtfre. 
I byla tam taka wirzba, a w ty wirzbie byl koA i wsy<5ko rzemieslo, 
iSrybne cugle, ^rybne wedzidla, zlote itrzymiona, zloty mondur. 
A ten gupi sie obral, 1 prosil Pana Boga, i posed do ty wirzby, 
wsiad na tego konia, ubral si^ i w powietrzu pojechal do ty fiklany 
g6ry, a ci dwaj starsi pierwy tam byli, ale nic nie sk6rali, ino idi 
zbiU. A on podjechal pod g6r^; tak ona (kr616wna) mu dala iry- 
bne cy zlote jabko, podar6nek. Tak drugi raz dala mu pierideA 



Uigitized by CjOOQ lC 



2toty, a trzeci raz da}a mu cfausteck^, swoje itnie. Tak ona za 
c ivart^ raza pise bal strainy, zeby sie dostawit, jaki mu podaruDek 
d ata. A on przybyt do nij ; jako go wzi^na za swego m^za. Po 
tym balu jak spa2, to kemer (kelner, lokaj) go zabiu^ A nie byto 
kriilewny w domu ani ojc<5w, wyjechali na spacer. Tak ten gupi 
zabity (by}), a lokaj go rzucit pod k6inin i zakopa) go w popi6f.. 
a kucharz go wyn^laz, jak gotowai obiad. Zlapili lokaja, on przy- 
si^gal, ze nie zabi}; ale go poznali i kodmi go ozerwali. Siotg^ 
(sag) drzewa zapalili i tam go spalili, onego gupiego. 



4. 

iabie. 

(Trzy strzaty. ^abia skompa iia pannie.) 

Modlaiia. 

Jeden pan miat trzech doroslych syn<5w; z tych jeden byl 
ghipi, a dwaj madrzy. A m^wiac im, jako jui czas aby sie ie- 
jpili, da} kaidemu z nich po jednym hiku, i kaza} ieby strzelaJi; 
a w kfaira strong strzaia poleci, ieby w tamt^j stronie szukali 
sobie iony ^. 

Starszy strzelil — i strzaJa poleciala do jakiego^ zamku. Oienit 
sie tedy z jakaS panna bardzo bogata. I ten drugi takie z bogata 
sie ozeniJt', bo i jego strzala upadk przy jakim^ zamku. A ten 
trzeci, ghipi, jak strzelil, strzal^a upadla do jakiego^ jeziora, z ktd- 
rego wyskoczyta do niego ogromna 4aba. A ie ojciec powiedziat,. 
ieby sie tam oienid gdzie strzata upadnie, wiec m6wi on: «Trzeba 
brad co Pan B6g daje.'' Wzi^]: sobie tedy iabe za ione. 

I nadchodzily imieniny jego matki. Tamte dwie synowe wy- 
robity bogate dla matki prezenta. Wszystkie te okazatoici widzial 
i gtupi. I przyszedtszy do domu, zacz^ sobie rozmy^Iad o owych 
pi^knych prezentach, i iatowad ze tyiko iabe ma brzydka u siebie. 



^) Obacz Lud, serya VII str. 820, przypisek ad 85-6. — Gliliski: 
Bajarz. — W6jcicki : KUcMy, — Moje Piehii ludu poUkiego, (Warszawa 
1857), serya I, str. 295-8. — X.Sadok Bar^cz JBajki itd. na Busi (1866) 
str. 225, lubo w basni jego si| 8zczeg6ly przypominiuace takie N. 8, 20 
i inne niuiejszego zbioru, jak niemniej i Nv 10 (w seryi Ut dzie2a mego 



Digitized by VjOOQ lC 



&ba jednak pociesza go i prosi aby sie nie martwi}, gdyi i ona 
potrafi to samo co tamte. I wyszlo zk^di dwana^cie panien i wy- 
robi}y dla t^j matki dywany ztotem haftowane i r6ine inne strojne 
szaty. Gdy imieniny owe nadeszty, nazjeidia^o si^ zewsz^d go^ci 
i dwie wspomniane synowe takie przyjechaty do matki ze swemi 
prezentami. A ona £aba tak powiada do swojego m^ia: ,Jak b^zie 
deszcz pada]:, to powiedz: moja iona sie myje; — a jak b^dzie 
(b)}y8kad, to powiedz: moja iona w zwierciedle si^ przeglada: ~ 
a jak b^dzie grzmiafo, to powiedz : moja iona jui jedzie. 

Wiec on tam na l^ch b^dac imieninach, gdy zacz^ deszcz 
padai^, odzywa sie: «Moja iona si^ myje.* Ale nikt na te wyrazy 
nie zwaiat, bo m6wili, ie (on) rozumu nie ma. — Jak zablysto, 
odezwal si^ znowu: ,Oto moja iona si^ przegl^da.'' — Ale i te 
wyrazy niczyj^j nie zwr6city nwagi. Eiedy zagrzmiato, pocz%} si^ 
deszyd 1 oznajmiad, )ie jui iona jego zajeidia. 

I zatarkotatov Otwieraja sie drzwi komnaty, -~ a tu wchodzi 
nie iaba , ale pi^kna z temi prezentami panna. — Ucieszyt sie 
ogromnie i domyfilit, ie ona swa iabia skorupe jui gdziefi ztoiyla 
i pozostawita. — Poszedt tedy tam gdzie oboje mieszkali, i w mie- 
szkaniu t^m szukat owfj skoru^y. I znalazt ja w t6iku pod podu- 
szk^. — Jui kiedy wyszedt od matki, ona (iona jego) stawata sie 
bardzo niespokojn^. Gdy skorupe ruszyt, ona zajekta. Gdy nast^pnie 
wrzucit skorup^ te do ognia, ona (iona) coraz mocni^j czerwienid 
si^ pocz^ta, tak ie wszyscy go^cie to uwaiali. A gdy po wrzucenia 
skorupy powr^cit na sale do matki, to jui j^ (ion^) zastat cat^ 
w ptomieniacb. 

I rzekta mu: «Gdybyfi byt cierpliwy, tak jake4 dawni^j byt 
przezomy, i nie palit teraz skorupy, to bytby^ mnie za rok jui wi- 
dziat wolna. A tak, zaklet^ na wieki, nie ujrzysz mnie jui nigdy ; 
bo wiedz, ie zakl^de moje trwad miato tylko lat siedm, za^ niniej- 
szy rok byt jui siddmym* 

Bi^dny mai okropnie desperowat, i cho6 usilnie po catym 
Bzukat ja jeszcze 4wiecie, wszystko to byto napr6ino ; jui nigdzie 
ani iladu po sobie nie zostawita, wi^c t^i i nigdzie znaleid j£j 
nie m6gt. 



Digitized by CjOOQ lC 



8 



Trzy ksi«iniezki. 

(K^d ich i kosxnlo. Szklaooa lopala.) 

Jedtfn pan car-ksifiiiik mial tny e6rki, a te xawdy ehodxily 
aif k^ad w carnych kosnlach, kt6re. zdejmowaly. A jeden khilewie 
podpatnyl je, zasadot si^ na nie nad brzegiem i jedn^j x nich cam% 
koiol; nkradt, t^j iredni^. Jak nkradt, tak posedl do swoji matki 
i akowat (aehowa}) t$ kosnl^ do mat^ skrxyneeki i wraxit akr^ynk; 
pod tdxko, co nikt tego nie widziat % 

A krifinicka nie mogta byd bez Mj kosnli i poleeiata za nim. 
Odee kdfinicki widziat,,xe mu brakowato etfrki, i jako ear*ksifinik 
wiedxiat xe poledata za krdlewicem. Posed tedy do niego, i zf dat, 
xeby mn oddat etfike, a xa to ze jf nkrad, xeby iklanna topat| 
i siekieni n|bat i obrywat pniaki dokota i sifgi (s^) robit w lesie. 
Ai sif jemn (krdlewiczowi) uprxykrzyto, eo nie. m6g tego dokaxad, 
bo ikto sif ttnkto. Ptace, siad i }6 iniadanie^ co mu je prxyniesla 
jego ksiffnickaY a on si{ xali prxed ni^ , xe mu to nakaxat ociec. 
A ona m6wi: ,Nie trap si$, si^di i jidx iniadanie.* Wtencas ona 
gwixdta na trxedi palcaeh, ax sie xledeli wayscy fli eord i xrobili 
to wsydko xa niego xa godxin^ 

J^j odee ear-ksifinik prxyjexdza i powieda do nidj : ,Tytf mu 
pomogtft., A ona mdwi: .Nie jak (nie inacxdj), ino pomogli.* — 



t) J. Gfimm (Dent. Myth. str. 898) Waikyriadi dziewicadi lab^ 
dsidi m6wi4, ie one ciqgnq yrwu pawieine % wod^ (rida lopt ok Ug, 
Saem.). Mog^ pnyj%d na d^ dalo M^^dma, a ten ptak hil^wemmym 
(w Eddde jnl sioji wyraione : Wyrastig^ mi pi6ra l^b^dzie). W YOlun- 
darqiida jest mowa o trxedi nad brzegiem morza dedz^cych kobietach» 
kt6re prifd^ Im i miaty obok debie swe alpUMrhmiur ^b^dzie kossnle), 
by odleded mog^. Jedna x nich miala nawet naxw^ mtwkkoU ^b^zitfj 
InaloicQ i nodla lab^e pi6ra. Kwra odrodzona wedle Eddy ze amamff 
wyst^pige w Hromnndarsaga jako czaroddflijka w kosznli l^b^dzi^ i ipie- 
wi^%c unod d^ nad bohaterem, a Helgi z j6j pomooi zwyd^ia; ai wkolicu 
snikto to jego szcz^de, gdy w jedn6j walce zbyt wysoko mieczem w po- 
wietrze zamadm^wszy, do8i^%t sw^j kodianki nog^ i obeu|L Eronikarz 
Sazo gramm. m6wi, ie^: Fridlems styszy w nocy w powietrzu «oiiiMi trium 
chnm supeme clangentium» kt6re wieszcz^ i pas runiczny mu spuszcz^jv 

Uigitized by vji\^VJV IV 



9 

Car-k8if£iuk mtfwi do krtflewica: .Eiedyi dokazal jedno, to dokaz 
i dragie ; xebyi mi ftlannf }opat% wybral wod; x jeziora, wycerpal 
i wynitfs.* Ale on chycil t^ lopat^ i pokrusyJa mu sie, i siad i nic 
nie robi. Ona przychoda do niego, ta jego, i pyta go si;: ,Cego 
ty sif tak smncis?* — A on powieda, ze ociec mu to kazat, a on 
nie moze. A ona gwizdta i zlecieli si^ corci i zrobili to za niego. 

Car-ksifinik powiada: «No, to ja wyragnj; wojsko swoje na 
paradf i te trzy cdrki b; da staly na paradzie jednakowo postrojone, 
zebyif poznal, kt6ra twoja.*— Er61ewic si; trapi, kt6ra jego, a ona 
car-ksif^nicka jego powiada: .Nie trap sie.* — Jak przysto do 
parady, palcem nieznacnie na niego migta, a on dopiero powieda; 
.Ot6z ta moja co w ^rodku. — Dopiero car-ksi^iinik powieda: «Eie- 
^j6 twoja, to se j^ we^.* 

A nie dali j^j ojcowie (rodzice) nic, ino trzy orzechy wtoskie. 
A jak odwin^a te trzy orzechy, co j^j matka w kieseli wrazita, to 
miala p6t iwiata majatkn. Jak miala ten majatek, tak on (kr61e* 
fricz) wzi6n ja do siebie, — i pot6m dopiero te cam^ kosul^ naleili 
w t6j skrzynecce pod tdzkiem i wyrzucili. A kiej juz ten car-ksi^ inik 
ostat z temi dwiema c6rami, stars^ i mtods^, w domu, — to on 
sobie byt ze swoj^, z t^ co j^ ukrad. 



Miedziany dziadeic-oibrzyin. 

(Ejipiel skrzydlat^j panny. Strzala. Skalista wyspa.) 

TomMsowlee. 

Byt jeden krdl lnbii|cy dawad sute uczty, na kt6re wymyilat 
przer6ine a smakowite potrawy, — wi$c6j zawsze myii^c o swojim 
i swych ministr6w iot^dku niieli o szcz^^ciu poddanych. Pochlebcy 
dworscy wyszukiwali na st6t krtflewski r6inych 8zczeg61nodci; tapano 
wi^e dla krdla mi^ dzy innemi i ryby na morzu. 

Trzeba o t6m wiedzied, ie w morzu s; zadziwiajac6j wielkotfci 
ryby, zwane wielorybami lub syrenami. Syreny ^ to niby do wp6t 
postad przetfliczne panny, a dotem zatf ryby s^^ybko ptywaji^ce, do 
stapaoia trudne. Eaidego roku, gdy ma deszcz padad, syreny si; 
gromadz^ licznie, i tak czaruj^cemi gtosami dpiewaj^, ie stnchaj|cy 
tego jpiewu ludzie moga dostad pomieszania zmyst6w. — Bybacy, 
Ifkajac si; syren, na ich widok, ieby ich uniknad, strzelaj]^ do 

Uigitized by vjrwwv iv^ 



10 

iiich iiazwyczaj z armat ^). Opr6cz syren czarownych bywaj% jcszcze 
i inne czarowne ryby pod r6inemi postaciaoii lndzi tadz^ce. Si6l 
wspomniony, poniewai by{ bardzo pot^znym czarownikiem, kazal 
dla siebie wy{|cznie 2apa<S ryby czarowne ; iywijt sie wiec zapami^tale 
i syrenami takze, zdobywanemi z wielkim tnidem i niebezpieczeA- 
stwem dla poddanych. 

Jednego dnia, {owi^c syreny, ztapali rybacy niewidziana dotad 
ryb§, kt<}ra byta do polowy Miedzianym dziadkiem, to jest 
niby starnszkiem z miedziana brod^ a srebmemi oczami. Ucieszeni 
ijm potowem rybacy, oddali ryb^-dziadka do spiiatni krtflewski^j, 
pod klucz sam^j kr61ow^j, wydajacdj potrawy kncharzom i dysponu- 
j^c^j obiady. Erdlewicz, spory jwi wtfwczas chtopczyk, styszae md- 
wifcych dworzan o nadzwyczaj dziwn^j rybie-dziadkn, bardzo byt 
ciekawy zobaczyd j^ ; wyja} wi^c cichaczem kr6low£j matce kluczyk 
z kieszonki i otworzyt do ^pistarni. — ^Pudcisz mnie i bedziesz mojim 
wybawc^* m6wi JMLiedziany dziadek do krtflewicza. Ten iii niewiele 
my61^c, uwolni{ wie^nia i odej^d mu pozwoli^ — Dziadek na od- 
chodn^m rzekl: ^Pamietaj mtodzielicze: copokochasz, to dostaniesz; 
co zamyiilisz, to wykonasz; co napadniesz, to zawojujesz.* Pot^m 
znikn^i. A dwtfr kr61ewski, dowiedziawszy sie ie ryby niema;, byt 
w ostupieniu, gdyi nie wiedziano, kto ztapan^ wypu^cit na fiwiai 

W kilka lat pot^m dortfst kr61ewicz na mtodziana i w rycer- 
skim zawodzie pomagal ojcu ; szczedliwe staczajac z nieprzyjacielem 
bitwy, stynnym byt z m§ztwa po fiwiecie. — Jednego razu, stoj^c 
z wojskiem nad brzegami morza, ,kr61ewicz poszedt na towy. Wiele 
tii zwierzyny upolowat, i bytby zapewne wi^c6j takow6j potoiyt, 
gdyby nie skrzydlata panna, kt6ra nie wiedzied zkad przybyta, 
Ik^piac si^ w okolicy nadbrzein^j, wdzi^kami swemi serce jego 
podbita. Er61ewicz, utraciwszy spokojnodd, ustawicznie przemy^liwat 
nad sposobami poznania j6j bliiszego i o^wiadczenia 8w6] mitoici. 
Na czatach stoj^c, upatrywat miejsc przez ni^ ucz^szczanych. Na- 
reszcie dostrzegt, jak przyleciawszy nad brzeg morski i k^piac si$ 
pomi^zy sitowiem, odpinata skrzydta. Wtedy znienacka na nie na- 
padt i te panieliskie skrzydta zdobyt. Pozbawiona obrony panna, 
musiata sie zwyd^zcy poddad i przezeli miata jui by6 tiprowadzona. 
]^e jednak byt on szlachetnym rycerzem, wi^c wldz^c j6j rozpacz, 
poprzestat jedynie na oliwiadczenia swych uczu6, na kt6re ona od- 



Obacz Lud, serya VII, str. 26, N. 86. 

Digitized by VjOOQIC 



11 

rzekla: «Wrtfd mi panie skrzydta, to uwierze, ie mnie kochasz.' — 
EriSlewicz oddat j^j skrzydfe, pod warunkiem, ie mu sama poda 
spo&tfb odszukania j&j dla polaczenia si^ z ni^ dozgonnemi ^luby. 
Ona na to: »Dzid o mnie nie my^l, gdyi jestem zakl^ta przez 
twego ojca, ktiSrego biagaj, aby mnie z zaklecia uwolni}; dopiero 
gdy tego dobrowolDie nie uczyni, podam ci sama na to ^rodki. ' — 
^Dobrze!' zawotat krOlewicz; ^lecz powiedz mi pani, gdzie i kiedy 
mam ci^ znale^d?'* — «Jeieli twtfj ojciec" rzekla dal^j panna, ,na 
pot|Czenie nasze nie zezwoli, wtedy wystrzel z tuku, a tam gdzie 
strzala poleci i upadnie, ja na ciebie czekad bed^.* — Przypiawszy 
oddane skrzydta, panna odleciata, a kr61ewicz pojechat do ojca. 

Wyznawszy ojcu mito^d sw^ ku skrzydlat^j pannie, mtodzieniec 
widocznie gniew jego rozbudzit. ,A to co nowego?!* krzyknat krtfl; 
Jaibym ci miat pozwolid na tak nikczemny zwi^zek, ubliiajacy 
dostojn^j krwi pi-zodk6w mojich?... milcz, i ani slowa wijc^j 
t^m!* — Eriilewicz, peten ialu, udaje sie do matki i wspdlnie 
z nia idzie powtdrnie btagad zagniewanego ojca. Wtedy kr61 z iro- 
nicznym odzywa sie do6 ufimiechem : „ Jeieli twoja pieknod<S wystawi 
ci w jedn^j chwili caty regiment wojska w zupetnym szyku bojowym, 
a tak malefiki, aby^ go m6gt w kieszed schowad i do mnie przy- 
niefid, wtedy sie z nia oienisz.* 

Odszedt zasmucony kr61ewicz; a pomny na to co mu m6- 
wiono, strzelit z tuku i pofipieszyt w strone kt^r^dy wiatr unosit 
strzate. Minat r6ine kraje, przejechat okretem przez morze, wkoiica 
dostrzegt strzat^ na skalist^j utkwiona wyspie. — Tam gdzie strzata 
w twarda wbita byta opoke, znalazt jaskinie, a wszedtszy d# j^j 
wnetrza, wytwome ujrzat mieszkanie. Tu panna siedziata w ozdo- 
bnjm pokoju wykutym w skale. Szczffiliw, ie j% widzi, mtodzieniec 
upadt na kolana i opowiada o zapalczywym gniewie ojca i o jego 
warunku do wykonania niemoiebnym. — Ona m6wi na to spdkojna: 
„Nie b6j sie, m6j najdroiszy ; mam ja brata, kt6ry wszystko zrobi 
podtug wymagali twojego ojca. '^ — Zapukata w skat^, a tam coli sie 
odezwato i wyszedt natychmiast maleliki regimencik wojska z bronia, 
tak drobnittchny, ze go uradowany kr61ewicz wtoiyd m6gt do kie- 
szeni i z nim cz6mprQdz6j do ojca odjechat. 

Stan^wszy przed ojcem, wydobyt z kieszeni szereg drobnych 
iotnierzy, kt6rzy rosmic cd chwila, wyrofli nareszcie na wysokich 
drab6w, pot^zne putki do boju gotowe formuj^cych. Er61 jednak 
powiada : ,M6j synu ! nie ma w t6m co mi pokazujesz nic wielkiego; 

Uigitized by vj%^VJpJlC 



12 

zreszt^ gdziei z przyprowadzon^m wojskiem mam odbywad mustry ? 
Jeieli ten, co ci dopom<}gl, potow^ krtflestwa mego, skladajac^ si; 
z dzikich puszcz le^nych, zamieni w okamgnieniu na pi^kne ogrody, 
iyzne pola i r6wDiny dla dwiczell wojskowych dogodne, to wtenczas 
na zwi^zek z twoj^ pann^ zezwol^; inacz^j nic z tego nie b^dzie.* 

Powraca krdlewicz do panhy z nowemi od ojca i^daniami. Ta 
po wysluchaniu go, idzie 1 puka znowu w skate. Po chwili powiada, 
ie jui wszystko zrobione jest przez brata. Pojechat tedy, a wr6- 
ciwszy, widzi uprawne wszedzie pola, prze^liczne ogrody, jakoby 
wyszle zpod ziemi, a na obszernych polach i btoniach wojsko od- 
bywa wielkie manewra w obecnofici kr61a. 

«Ojcze!* zawoM kr61ewicz, «wszakie widzisz, ie nie ma nic 
takiego, czegobym nie dopetni]', aby tylko doj^d do upragnionego 
celu.' — ,Nie tak nagle, m6j synu!'' odpowiada kr61; ^na zwiazek 
ze skrzydlata pann^ zezwolid nie moge, dop6ki brat j6j, kt6ry ci 
dopomaga, sam do mnie nie przyjedzie ; ale to biedaczysko cokol- 
wiek jest za ci^ikie ; pofile tedy po niego wszystkie poczty, powozy, 
zaprzegi z calego kr^lestwa, a zobaczymy, czy si§ przywlecze." — 

Er61ewicz, do ostatniej doprowadzony niecierpliwodci, znowu 
odbywa pe}ne trud6w podr6ie, i ukochan6j rozpacz sw^ wynurza. 
Ona si^ na to tylko ufimiecha* i m6wi: „Zobaczymy, m6j drogi; 
jako6 to b^dzie!* — Kr61 tymczasem wyprawil bryki, powozy, fur- 
gony, lodzie, okr§ty do Skalist6j wyspy. Kr61ewicz pyta si§ narze- 
czon6j , co ma dal6j robid. Ona kaie mu zapukad w skale i prosid 
brata temi slowy: «Szwagierku kochany! jeit^ prosze, pojedziemy 
razem.' — Zaledwie to kr61ewicz uczynit, ali^ci skala sie rozstepuje 
szeroko i wyszty z ni6j naprz6d dwa ogromne wasy, jakoby dwie 
wyostrzone kosy. Pot6m ukazala sif przeraiajac6j wielko^ci glowa 
ze zwierciadlanemi oczyma , w kt6rych sie odbijaly kraje calego 
^wiata, a ztote i srebrue wtosy spadaly na miedziana brod§; na- 
reszcie wystapila cala posta6, a tak szerok^ byla jako i wysoka. 
Gdzie post^pi Miedziany dziadek, tam sie ziemia trzesie. 

Zajeidiaji^ zaprz^gi i powozy kr61ewskie, zataczaja sie furgony, 
przyplywaja todzie i okrety; lecz na co tylko go^d wsiada, wszystko 
to lamie si^ i gruchocze. Gaty miesiac wsiadat 6u tak na wozy 
z catego sprowadzone kr61estwa; wszystko to sie psuto; stuiba 
kr61ewska ciagle naprawiata, kowale kuli, kotodzieje zbijali kota, 
a jednak to nic nie pomagato i pr^in^ byta cata robota. Gdy si§ 

Uigitized by VjOOQ lC 



13 

dagMm wsiadaniem zbyt joi mocno znuiyly powiada on brat : ,Nie 
pojade, ale p6jdf piechota.* 

Idzie wi^c a idzie, a za kaidym krokiem zwi^ksza aif jego 
obj§to6d; w^sy, jak dwie ielazne kosy, id^ naprzdd i licinaj^ przed 
nim laay; od jego 8t6p walj| sie miasta, wsie zdeptane nikn^. 
Wojsko, kupcy, lud okoUczny, wszystko ucieka na widok miedzian^j 
brody, zwierciadlanych ocz6w. &tfl, poznawszy groine dla siebie 
w nim niebezpioczeMwo, schronit sif na wiei;. Miedziany dziadek 
rotfwi do niego: .Wychodi, krtflu! bom ja przyszedl." — ,Nie 
wyjde* odpowie kr6I, na synowi memu ienid si^ nie pozwol^.' — 
.Dzi^ jni nie masz sity* rzecze dziadek, ,abyi mdgt mu tego 
zabronid.* 

Er6I usitowal jeszcze resztki rozpierzcUych dworzan zgroma- 
dzi<5 okoto siebie; ale napr<}stno, wszyscy go odsti^pili* W6wczas 
Miedziany dziadek, wzif wszy w dtonie wieif a ostatni^ ucieczkf 
krtfla, rzucit ni^ o ziemif , i cale miasto wraz z kr6Iem legto w gru- 
zach. Pot6m krtflewicz, bez iadn^j jui znik^d przeszkody, pofilubit 
skrzydlatf pann^ i szczffliwie ^nia panowal, odbudowawszy po- 
burzone wsie i miasta. — Miedziany za^ dziadek, duch opiekuiczy 
uciinionych, powr6ci2 do skalist^j wyspy. 



Ucieczka zakl^ij panny. 

(Trzy panny skrzydlate na wiciy. Baty i plaszcz cndowny. 
Pogoii : r6ia — si^d — ^ni^g.) 

ModlalM. 

Na wieiy Babilodski^j byly trzy panny zakl^te przez zJego 
ducha^). Nie mog}y one z wieiy schodzid, lecz tylko miaty przy- 
prawiane skrzydla, na kt6rych o pewn6j godzinie zlatywaly k%pad 
sig w pobIiski6m jeziorze. K^piac sie, odpinaJy skrzydta i kryty je 
w sitowiu. Trzeba byto zdarzenia, ze kr61ewicz pewien, poliyac. 
w bliski6j knieji, wypatrzyt one, i przyczajony w sitowiu, w jedn6j 
z nich sie zakochat. Uwaiat on sobie to miejsce, i podptyn^wszy 
todzia, gdy przyleciaty panny i k^pi]| si?, przypadt, porwal skrzydta 
najmtodsz6j, to jest t6j kt6ra sobie upodobat, tak, ie nie mog^c 

•) Obacz Lud, serya VII, str. 24, przypisak, ^ i 

Uigitized by VjOOQIC 



14 

uciekad, oddad mu sie musiata na wlasnofid. A towarzyszki j^j 
^ploszone, w ten moment fronety w powietrze i pe}ne praestrachu 
jui sie tam wi^c^j nie pokazaly. 

XJszczefiliwiony kr61ewicz unidst swoja zdobycz do knieji, i §ci- 
(ilisjszy zawartszy stosunek, z nis^ sie oienil. Mieszkata z nim f6im6j 
w duiym zamku, gdzie byli bardzo szcz^dUwi w poiyciu, i dwoje 
(Slicznych dziatek rodzicami ich swymi nazywato. Skrzydta zabrane 
ukrywat m|i przed nia starannie, lekajac sie, aby mu nie uciek2a; 
jednakie, widzac ja bardzo czula matka, jui si^ przestat obawiad 
i jednego razu isutujac z ni^j m6wit: „Wiesz ty, kochanie, gdzie 
|ia twoje skrzydta?* — „Nie wiem* odrzekta. — ,No, to ci powiem 
teraz; leiq na piecu.* — .Gdzie?* zapytala. — - ,Tutaj!* m6wi on 
i skrzydla j6j pokazuje. — Ona chwyctta za skrzydta, i w jedn6j 
chwili, zanim si§ m6g2 zmiarkowad, wzbila sie w g5re, i het do 
Babiloliski6j odleciata wieiy. 

Bozpacz pozostalego byla niezmiern^; plakal, desperowal bez 
ustanku, t6m bardzi6j ie i dziatki drobne mu zostawila, z kt6remi 
nie wiedzial co ma robid. Oddawszy wreszcie dzieci na opieke wier- 
nemu sludze, wybral sie w dlug^ i mozoln^ podr6i do BabiloAski6j 
wieiy. Nie wiedzial, kt6r§dy \i6 i jak sie tam dostad ; wszedl wiec 
znowu do t6j sam6j knieji, gdzie piferw6j polowal, i przemySliwal 
nad sposobami, jakich mu uiyd wypadalo, by swego dopiad. Nic 
przeciei wymyfilid nie m6gl, i gdy jui o wszystki^m zwatpil, uslyszal 
nagle halas i bitke wdr6d lasu. 

Trzej bracia bili sie o pufcizne po ojcu, zloion^ z dw6ch 
sztuk ubrania, to jest z pary but^w i z plaszcza. Zbliiyl sie kr61e- 
wicz do tych trzech braci i zapytal: ,G6i tam tak kosztownego 
macie w tych butach i plaszczu?* — ^Oj, bardzo cenimy puficizne 
t^ po ojcn* powiedzieU oni, ,bo gdy kto buty wdzieje i w nich raz 
postapi, ujdzie mile; a gdy raz skoczy, przeleci dwie mile; gdy za^ 
plaszczem si^ okryje, to gdzieb^di si§ obr6ci, nie b§dzie przez ni- 
kogo widzianym. Sa to wi§c dwie rzeczy waine, kt6re chcemy mied 
wszyscy trzej.* — „To poczekajcie, • m6wi on do niezgodnych braci, 
,ja was pojednam ;' idicie tylko poszukad kija mego, co ja go rzuce 
wkrzaki; kto znajdzie kij, ten bedzie mial moc, r6wna t6j jaka 
maj% buty i plaszcz.* — I rzucil kr61ewicz kij zwyczajny w krzaki; 
oni ruszyli cz6mpredz6j za kijem i znowu si^ bid zaczeli. On tym- 
czasem cz6mpr§dz6j okryl sie plaszczem, wloiyl buty, kt6re nie- 
bacznie na ziemi zostawili, i uciekl, ie go jui nie ujrzeli wi^c^j. 

Uigitized by x^\J\JWl\^ 



15 

Z pomoc^ buttfw i ptaszcza wszedt kr61ewicz do wieiy Babi- 
loiiski^j, przez diab}6w na straj^^y bedacych nie widziany. Na szczycie 
wynios^^j wie^.y, si^gajac^j ku niebu, zobaczy} on w obszern^j izbie 
swoja malionke z dwiema towarzyszkami skrzydlatemi, zaj^t^ prze- 
dzeniem ztotych nici, kt6re motaty na srebm^m motowidle *). — 
Poznata go zona i biegnie strwoiona, a ten j^ przywitat z gniewem. 
,,Nie gniewaj sie na mnie, zem ci tak uczynita; nie moglara inacz^j, 
b^dac pod wptywem zakl^cia. Tylko powiedz mi, najmilszy, jak tu 
irszedted ?' rzekta matzonka. — A gdy jej spos6b dostania si^ do 
wieiy wyjawi}, ona sie zamydlad poczeta i m<}wi: «Wszedte^, lecz 
nie wiem, czy zejSd potrafisz ; bo pan tego miejsca, najstarszy zfy 
duch, co nas trzyma w zakleciu, bardzo czujuy, ostroiny, zaraz po- 
wrtfci i leb ci moie urwa<5.* 

Nareszcie, naradziwszy sie z jkowarzyszkami, zapytuje go: „Czy 
ty koniecznie wziad mnie ze sob% musisz?* — «Tak!* odpowiada 
m%z, ffkoniecznie wziad cie pragne, po ciebie przyszed^em; wszakie 
wiesz, ie raamy drobne dzieci; one pJacza, matki lyoJaja.* — «Wiec 
pdjd^ z tob^* rzekta iona. I dala mu kJgbek, z ktdrego wysnuwszy 
nitk^, sama z t^, nitka kr^temi zachyttami szla naprzdd; on za nia 
2 kiebkiem , okryty tajemniczym pJaszczem. W miare schodzenia 
z g6ry na d5J, iona zwijala nitke na rece; jemu zn6 z kJebka uby- 
walo nici. Dosyd 4e, ominawszy czujjiofid straiy, szczefiliwie przebyli 
wszystkie schody, kurytarze i sienie. 

Gdy ju4 byli z daleka od wieiy i murdw fortecznych , on jdj 
mdwi: „Jeste6my wolni." — „0j, nie jeszcze* odpowiedziata ; „trzy 
prdby nas czekaja do przebycia. Jak tylko zobaczymy jadaca pogoA, 
to ja sie stan^ ogrddkiem przy drodze, a ty ogrodnikiem; jeieli sie 
co pytac beda goni^cy, o^wiadczysz im, ie o niczdm nie wiesz, 



*) J. Grimm (str. 376) Norny s^ to Parki czyli Parce p6inocne. 
Bytb ich trzy: Urdr, Verdandi, Skuld (przeszlosc, terafniejszo^d, przy- 
szloi^d). — Tenie (str. 383) Fatae, losy. W dzieciach z Limburgu (Mones 
Anzeiger 1835), gdy Ektrites zasypia na l^ce przy zr6dle czy studni 
i drzewie lipowdm, zbliiaj^ 8i§ do niego trzy jad^ce kobiety i przepowia- 
daja mu przyszloiSd. — I we francuskich romansach ukazuj^ 6i§ trzy 
f^es, kt6re np. Kenoarta porywaj^ z sob%. — U Burcharda z Worms s^ 
t^4 podobnego rodzaju trzy siostry, dla kt6rych w domu przy stole trzy 
miejsca bywaja nakryte z trzema talerzami i no4ami, praeparare mensas 
cum lapidibus vel epulis in domo. W nocy fatuae ukazuj^ siQ, myji^ 
dzieci i grzeja je przy ogniu. 

Digitized by VjOOQIC 



16 

swojego pilnujesz. * — Wt^m patni| : powstata ktinawa na drodze, 
jedzie w karecie szeicia karemi ko&mi starszy diabelski, a za nim 
diably i diabliki na koniach jak kieby wojsko. Ona zrobi2a sif rdif, 
roinie w ogriSdka; on niby ogrodnik, okryty ptaszczem, plewi chwa- 
9ty. — ,St6jI* krzyczy diabel. ,Cofi ty za jeden?" — «Jestem 
ogrodnik* odrzeU krdlewicz; «pilnnjf swego.* — Diabe) wyskoczyt, 
zacz^ w^chad rdi$, ale si^ w nos nktu} ciemiem i odskoczyt na 
bok ; mnsieli mu drudzy diabli wyjmowad ciemiak z nosa. Halion* 
kowie tymczasem za pomoc^ ptaszcza i bnt5w czarownych zemkU 
z miejsca i nszU dal^j. 

.C6i teraz b^dziemy robili?^ zapytat iony krdlewicz. — «Ja 
sie stan^ jeziorem, a ty lybakiem bfdziesz i w)ok rozd|gniesz na 
ryby' odpowiedziala iona. — Zaledwie to wymdwita, jui jadi| diabli; 
ona tedy stata si^ jeziorem, a on przy jeziorze wtok rozdi|ga. — 
,St<j!* krzyknat diabe), «Cofi ty za jeden?* i wyskoczywszy z ka* 
reiy, biegnie do krdlewicza. — «Jestem rybak, pilnuj; swego.* — 
Diabel chciat zajrzed w jezioro, wlazt pomifdzy wtok rozciagni^tj 
na brzegu i racice sobie zapl^tal, ie wyj6<5 nie mdg) z mabii. — 
Zwo}a) wiec dragich diab)6w, aby go odp^tali. Ma)ionkowie tym* 
czasem z p)aszczem i butami jui byli daleko. 

mA teraz co zrobimy ?* pyta krdlewicz iony. — . Ja si^ stan^ 
jniegiem, a ty bedziesz mrozem i stad bedziesz przy mnie.* — Jad% 
diabli, sa tui za nimi. Ona si^ sta)a ^niegiem lei^cym na drodze^ 
a on sta) jakby ska)a ca)y w Itfd zamieniony. — «St6jl* wo)a diabe). 
,Co§ ty za jeden?* — Jestem mrdz i pilniijf swego.* — Diabe) 
sie schyli), chcia) iniegu ujad )ap%; lecz ten foieg mrozem tfci^tyt 
zmarzniety, zrobi) si; tak ostry jak noie. Diabe) przeci^) sobie )ap^ 
i mocno zakrwawiony, rozkazuje diablom, by mu ran; opatrzyli. — 
Przyleda)y dragie diab)y; iecz jak im sif racice zaczna flizgad po 
lodzie« wszyscy si^ poprzewracali. Starszy diabe) z rozdeta )ap% 
piszcza) i sycza) okropnie, ani kroku nie mogac post^pid dla go)o* 
ledzi i obali) sie na ziemi^. Ma)ionkowie tymczasem z p)aszczem 
i butami uciekli do zamku, i zupe)ne nad zlymi ob-zymawszy zwy^ 
ciestwo, iyli d)ugo, panigiic szczeiliwie nad ca)dm kr61estwem jakie 
dostali po ojcu. 



Digitized by CjOOQ lC 



17 



Zaki^ta baba. 

(Milczenie chrzestn^j c6rki, jako nie byla w zakazanych komnatach, 
*wr6cifo babie postac pierwotn^ corki kr61ew8ki^j.) 

Toraasznwicc. 

Byl gospodarz, co sie miaJ dobrze i trzymaJ za kuraotra do ' 
krztu ludzionf osiemnaficioro dzieci. Nazywa? sie Kryfitof. I podupad 
p6ini^j bardzo, tak co juz nikt nie chcial isd jemu samemu trzymad 
do krztu nawet jednego jego dziecka, gdy mu sie urodziJo. I ptakali 
obydwoje z baba swoja. I uradzili sobie, ze juz tiie mog^ innego 
sposobu wziad, ino to dziecko oddad dziadkom, zeby go trzymali do 
krztu. Jak przy^li juz tak prawie w granice, spotkali jedne babke, 
i pytata sie tego cblopa Kryfitofa: ^Gdzie idziecie?" — On Kryfitof 
ji to wsydko opowiadat, ze jako ludziom osiemnaiScioro dzieci trzy- 
mal do krztu, a jemu tego jednego nikt nie kce trzymad. Tak ona 
powiedziala, ze ona bedzie trzymad to dziecko, ta babka. Jak okrzciH 
to dziecko, tak w to samo ich miejsce babka odprowadzita. ?o- 
zegnala sie z niemi i wrazita taka laske w tem sam^m miejscu, 
gdzie ich spotkata, i zaraz wyr6s tam krzak, i powiedziala zeby te 
dziewcyne kt6ra okrzcili, przyprowadzili w to samo miejsce za siedera 
lat i zeby ja oddali t^j babce, krza^n6j matce. 

Jak ten cWop przysed do domu, u/.ral w pielusce zawiniete 
pi^niadze. Zacena matka sie ciesy<3, i ciesyli sie obydwoje, ze tyle 
im sie pi6niedzy sypie. Jak siedem lat przyslo, tak sobie wspomnieli 
zeby te.dziewcyne nazad w to miejsce zaprowadzili. Kiedy to zrobili, 
ta babka juz tam byla, cekala na nich. Przywitala sie 6 niomi i ta 
dziewcyna zacena sie fimiad z tego, zeby sie razem 6 nia miaJa wy- 
chowad. Pot^m ta babka powiada do ni, ze to nic nie pomoze, ze 
sie ti-za zabierad, i kce z nia \66. Matka sie skarzy, ze sie ji bardzo 
bedzip przykrzylo bez t6j Marysie. A ona (babka) powiada, ze ta 
c<5rka ji sie (matce) da widzied na ^nie, jak ji sie bedzie przyki-zy($. 
Pozegnali sie narpiekne i baba posta w swoja strone z Marysia. 

ZaniesJa ja do jednego zaraku ; tu miata sefid pokoji ; wypo- 
wiedziata (naznaczyla) wsydkie ij pokoje : bawialny, sipialny^ jadalny 
itd., a do s6stego nie pozwalata ji nigdy zagladaiJ i kazata ji przy- 
siegad przed Panem Jezusera, ze do s6stego pokoju nigdy nie p6j- 
dzie. — Ucyla ja wsy6kiego bardzo porzadnie: wyaywad, grad na 

Uigitized byciVjrvJVJV IV 



18- 

tortopianief r6injch j^zyktfw, i zawse jak przysed ten* ji (babki) cas, 
to bie babka gdzie6 podziaia ; nie by{o ji. Dziwno t^j' Marysi hjto^ 
gdzie ta babka..si^ podziewa. Jak ji jnz byto ze sesnaficie lat, ze 
sie juz wsydkiego dobrze wyiicyla przy tdj babce, tak sie do tego 
pokoju s6stego zagnala. Zagnata sie raz, ale nie otworzyfo i wrdcila 
sie nazad. Tak do trzeciego razu. Nare^cie otworzyla i zobacyta ze 
sedd ^wi^ sie 6wi^ci}o i te ko^ci tak rzegotaly, trz^sty sie, pod- 
skakiwaty w trumnie, i pot^m si§ wr6ci2a i zac^na okruteie zalowad, 
ze to zobacyla, i przysiegata przed Panem Jezusem, ze nie powi^ 
babce, co widziata w s6stym pokoju. 

Jak ona (babka) wr6ci2a nazad, tak na nie okropnie powstala; 
powiedziata: «Niescesne dzi6wce! bo^ ty byla w s6stym pokoju.* — 
Ona (Marysia) powiada^ ie nie by2a w s6stym pokoju. Ale babka 
powiada: i,Byta6 i byta^ i c6ze6 tam widzial^?'' — Wyprowadzila 
ja do ogrodu i r6ine ji meki zadawala, zeby powiedziala co widziala. 
Zamknola ji mowe, co nie mogta nic do nikogo m6wi6 (ino do t6j 
babki) ; wzi^na i odniesta j% do lasa wielkiego, bo sie ji nie kciata 
przyznad. I w tym lesie tam zyta, korzonki jadta tak dlugo, jaz ji 
sie przyodzi6w zdarta. 

Kr61 jeden miat syna, i jemu sie ^nito (synowi), zeby sed do 
la^ ze upoluje sarne. Tak 6n wstat do dnia i m6wit to swojim 
rodzicom. Ale oni mu nie dozwolili, nie dali mu ii$d. Tak mu si^ 
anito zaj drugi6j nocy. Tak 6n sie juz nie opowiedziat, ino wzi6n 
8trzelc6w ze soba i posed do lasa. Chodzili po lesie i nadeili na te 
Marysie. Ece strz^lad (ten kr61ewic), ale mu sie zdaje/. ze to jest 
clowiek, bo z za drzewa nie m6g dobrze doiSrdd. Ale ona nie miata 
zadn6j przyodziewy. Jak doirat potdm, ze to ctowiek, tak stan6t ze 
«trzelba i zacz6t wotad na te Marysie. Ale ona gadad nic nie umiata 
i wstydzita si§. Wzi6n ze siebie ptasc i cisn6t ji. Jak si^ odziata, 
tak do niego wysta. Tak juz byt kontetny z tego polowania, ze 
takf piekna dziewcyne upolowat. Przysed do zamku ojca swego 
i tak j^ schowat, co ani ojcowie nie wiedzieli. Kazat ji robid kapiel, 
wykapad ja i suknie ji dat do ubrania, i tak juz tam byta w swojim 
pokoju. Przy kolacyi wym6wili mu, ze posed na polowanie przez 
opowiedzi, i cy te sam^ upolowat? — On odpowiada, ze upolowat, 
i przyprowadzit ja do stotu. To byta piekna dziewcyna, ze sie tym 
rodzicom spodobata. Zacynaja do nidj m6wid, ale ona im nic nie 
odpowiada, ino tyle ze ji napisali, to ona potrafita odpisad. Ale ten 
hyn jest kontetny, i powiada ze si^ zenit bedzie i nia. 

Uigitized by VjOOQ lC 



19 

Oni mu nie mogli zabronid i ozenil sie 6 nia. — Pot^m ona 
miata male dziecko, synka, a 6n musia} jecha<i do wojny, ojca 
swego zasl4pi<$« Z ni^ sie pozegnal. Ona zostata sama i byta cbora. 
Kogo widzi? widzi te babk§ przed soba, a ta m6wi: «Mary^, co6 
widziala w s6stym pokoju?" — A ona: ,Nie bylam i nic nie wi- 
dzialam.*^ — Tak mtfwi do trzeciego razu do ni^j. iPot^m ta babka 
wziena to jei dziecko i ozerwala (rozszarpala na dwoje). — Ci si^ 
obudzili (rodzice i dworzanie), i widzieli, ze skrwawione . jest po 
po^cieli. Tak do niego (syna) pisali, ze ona to dziecko zjadta ; ze 
to cudzoziemka co dzieci zjada. Jakci napisali do niego do wojny, 
tak 6n odpisal, zeby ji nic nie robili; niech ja tak zostawia, dop6ki 
6n nie przyjedzie. Jak pi*zyjechat, tak si^ z nia przywitat tylko na 
pisaniu, a ona odpisata, ze nie wi co si^ stato. 

Druga raza tak samo jemu wypadto jechad do wojny, a ona 
drugie urodzita dziecko, cdrk^. On (mai) im wsydkim stuzacym 
powiedziat, zeby w tym jeji pokoju spali, zeby ji pilnowali. Ale jak 
przysta noc, usneli twardo i nie styseli t^j bftbki, jak ona przy^a. 
A babka staje przed nia i gada do niej : «Marysiu, niescedliwa teraz 
bedzies: powi^dz, cod widziata w sdstym pokoju; bo jak nie po- 
wi^s, to ^mierd twoja bedzie.* — Ale ona powiedziata: «Babko, 
nie bytam w s6stym pokoju i nic*em nie widziata.*' — A baba i tf 
c6rke ozerwata. Do niego napisali, ze ona drugie juz dziecko zjada; 
jaz caty kraj sie rusa przeciwko temu, ze krdlowa dzieci zjada. — 
On odpisat, zeby nic nie m6wili; niech ja tak ostawia, dop6ki 
6n nie przyjedzie. Przyjechat i i nia sie ozm6wit, tak jak to pi6rsy 
raz byto. 

Teraz juz nima, ino trzeci raz. Ona znowu porodzita dziecko, 
a 6n do wojny musiat jechad. Napowiedziat swojim rodzicom, zeby 
nie spali, ino cata noc przy ni siedzieli i tego dziecka pilnowali. 
Jak przysta ta godzina, tak oni usneli. Ta babka przed nia staje 
i powiada ji, ze: ^Mary^, juz teraz ostatni koniec, juz zginies; 
powiedz, co^ widziata w s6stym pokoju?" — Ona ji odpowiedziata 
zawdy do trzeciego razu: «Nie bytam babko, i nic nie widziatam.* 
Babka potargata to dziecko, skrwawita; oni odeckn^Ii, a dziecka 
inz nima. Napisali do niego, ze trzecie dziecko juz zjadta, chodaz 
nie spali w nocy, 6wicili i ja pilnowali. A to wsy6ko, zeby j% zgubid. 
Wsyscy ludzie, rodzice i cuta Europa na to sie wzrusyta, ie to byd 
ni6 moze, zeby kr61owa swoje dzieci zjadata. Tak 6n im odpisat, 
zeby ja zgubili. 

Digitized ^LjOOQ lC 



. 20 

Kazali nawozid kilkanaicie si^g<}w drzewa i pod tak^ gtfra 
Hovf4 te siagi. I smota oblali, zeby si^ lepidj palito. I dali ogto- 
senie cat^j Europie, ze beda krtflowa gubid. Wsyscy sie zgromadzili; 
okropna sita narodu. Zrobili tak% drabin§ na tej gdrze, zeby ja tam 
wyprowadzili na te drabin^, i z ni mieli ja zepchnad do tego ognia. 
I staje pfzed nia ta babka, i trzyma dwie jei cdrki i jednego syna, 
i gada do ni: nMaryd, co^ widziata w sdstym pokoju? bo jak nie 
powids, to ostalni tw6j koniec jest przed toba; jak powids, to nfe 
zgihies.' — Tak ta Marysia do trzeciego razu ji powiada: .Nie 
bytam i nie widziatam nic w sdstym pokoju.* — Tak ona (babka) 
ja sprowadzita z t^j drabiny, i ona (krdlowa) zacdna znowu gadad 
jak przedtem gadata. Oddata ji te dwie c6rki i syna, i dzi§kuje ji, 
ze j% wybawita. 

Bo ta babka, l^yta jednego^krtfla c6rka, co byla w tym zamku 
zakl^ta i sukala taki^j coby j^ wybawila. Dali znad do tegp krdla, 
ze krdlowa juz jest z cdrkami i ze synem. Wsyscy sie potdm ura- 
dowali, co sie to moglo stad, ze dzieci zyja. Titk zacdni najokropnidj 
z harmat strzdlad, muzyki grad i ciesyli sie wsyscy. . Pot^m ji sie 
pytali, co si§ stato? A ona im wsydko opedziata, ze nie mogta 
mdwid; ze miata skrdfi tdj babki mowe zamknieta, a teraz juz moze 
gadad ; i po swoich rodzicdw postata — po tego Kry^tofa —- bo jeji 
ojcowie jesce zyli. 



zjadarce-prz^dce. 

(Dziewczyna w zb^jecki^j chacie drzwi zakazane otwiera.) 

Hodlnica. 

Szta stara brzydka baba droga, i widzi, ie taka biedna dzie- 
wczyna, taka sierota idzie ta. sama droga i ptacze. Powiada ]6j 
stara: ,Nie sztaby^ ty na stuib^ do mnie?'' — A ona sierota 
odpowie, ie nic nie umie robid, ino kadziel przafid. A baba: ,Do- 
brze, ja mam duio kadzieli, to bedziesz prz^dta. " 

Tak ona baba >) idzie naprzdd, a dziewczyna idzie za nia ; ai 
przyszty do domu tdj stardj, do sieni. Dziewczyna patrzy, a tu 



*) Obacz: Karola Balitiskiego Powiedd Itidu. Warszawa 1842. 
Str. 4 i 5. 

Digitized by VjOOQIC 



21 

zamiast zapor^, drzwi s^ rek^ ludzka zaparte. Tak si^ tego zlekla, 
ie powiada: ^Oh, gospodyni, co wy to tu macie?* — A baba: «Eh, 
nic; to ino moja zapora.* — Idzie zd6w dal^j, a tu na koJku wisi 
gJowa ludzka. I spyta sie: ,,6ospodyni, a c6y,to to?* — A baba: 
,Eh, to skopiec mdj." — Idzie dal6j, a tu wisi takie dlugie leiito 
(jelita, kiszki). I spyta si^: ,A to co?* — A baba: „Mi5j finur, 
co chusty na nim wiszam; • — Tak dziewczyna ju4 calkiem strucblaJa 
siedzi w kacie i spoglada po ficianach i wszedzie. Nareszcie zagl^da 
i do garka, a tam w tym garku stoji krew. Dziewczyna sie pyta: 
«A c5ito macie takie c^rwone w garku?" — A baba: ,,Eh, gtupiai; 
to pol^wka nasza na obiad.'' — Dziewczyna okropnie sie przelekla, 
bo zacz^a miarkowad, co to wszystko znaczy. 

Wt^m baba poszl^a po wode, i na odchodn^m powiada do 
dziewczyny : ,21eby6 mi tu nigdzie nie zagladala i nigdzie ztad nie 
odchodzifa." — Ale dziewczyna, jak tylko zobaczyta, ze baba kawat 
drogi od domu odeszla, ciekawa bedac do kogo si^ dostata, zaczeta 
^om ogl^ad, i spostrzeg^a drzwi od komory; zaporaniaJa wiec 
o zakazie, otworzyJa je i zairala tam. I widzi dopiero, jak tam 
na kupie lejty tyle koSci ludzkich, ze ich nie zliczy; i siedzi na 
nieh w kacie takie dziecko spore^^.ce' Ze sze^d albo siedem lat mmlo. 
Pyta sie go: ,Co ty tu rdbisz, 4e tak siedzisz?" — A dziecko 
odrzeUo: «Dwoje nas zjadnrka zlapala; siostre moja jui zjadla, 
mnie zj^,. dzisiaj, a ciebie jutro. Ale staraj sie, zebys uciekla przez 
g&T^ (strych) dziura; bo przez drzwi nie uciekniesz, gdzie jest za- 
pora.* — Wigc ta dziewczyna uciekta g(Jra. 1 mtfwiio dziecko, zeby 
tafti uciekata, to jni jej baba nie potoruje tak {atwo ^). 

Baba przyciiodzi, otwiera drzwi, a tu jui nigdzie dziewczyny 
iii^ma. I zigkla sie, bo my^IaJ^a, ie i tamta dniga mala uciekla; 
ale zaglada, a tamta jest. I pyta sie mal^j: „Nie widziala^ tu ni- 
kogo?* — A dzieeko m6wi: ^Nie widziaJam nikogo i nic nie wiem.* 
Obleciala baba wkoto swoj^j chalupy, ale nic i nikogo znaleid nie' 
mogla. Bo dziewezyAa szczeiiHwie udekla i kafila na droge^ gdzie 
chlop jechat z fura siana, i prosila, ieby Ja wzia} ze soba i skryt 
w siano, bo ja gonia. Ch^pp t§ dziewczyng wziat z sob^ i przywitfzt 
ja do swego domu, i tam jui u niego zostala na sluibie. I ja sie 



Obacz: Lmf, serya III, str. 132. — X. Sadok Bar^cz: Dafki, 
JVatzki itd. na Basi (Tamopol 1866) str. 47. 

Digitized by VjOOQIC 



22 



dopiero od niego dowiedzialam i znowu drugim opowiadam, bo mam 
jakftak^ pamied ^). 



^) Wedlng inn^j wersyi , dzieci poiera syn baby, a ona raz ma 
w t4m depomaga, to znowa z^j^ta litoSci^ nsiloje dzieci bronic, kryj^c je- 
przed ninu -r^ J. Grimm (D. Myth. str. 454) Dziki czlowiek. W romali- 
skich klechdach staroiytny b6g: rzymski przybral natnr^ czleka lesnego; 
z 0rcu9 zrobilo siQ wJ;oskie orco. neapolitafiskie huoreo, francnzkie ogre,-^ 
jest on ezamy, koimaty i nczecinowcUy i wielko^ci niemal olbrzymi^j.. 
Zabt^ane dzieci w lesie zachodz^ do jego inieszkania; czasami jest dobry 
i obdanug^cy, czfsto jednak broni od jego itartoctwa iona (orca, ogresse), 
jak w Pentameronie. Niemiockie klechdy przenosz^ jego dzialania na dia^ 
bla. Znikt n Orka chetm niewidzialnym robi^cy; za to demouiczny ma 
nadajii gmy*^ powonienia; czaje on, r6wnie jak potwory morskie, zapach 
Indzkiego mi^sa, gdy jest bliskim czlowieka (w klechdach francazkich,. 
niemieckich, dntiskich, p6lnocnych). Lud, serya YII, str. 218. n. 62. 

Tenie <D. Biyth. str. 969-60) Diabel. Niemalo przyczynia si^ w Beo- 
Ynlfie do wykazania diabelskhi^j natnry Grendla ta okoliczno8<5, ie stoji ma 
przy bokn i matht, olbrzymidij jeszczo nii on sam poj^ta ; ie chco m^c\6 
si§ jego ^mierci, a czyn bohaterski dopiero z j^j npokorzeniem dopelniony 
zostaje. W b^'kach dzisiejszych niemieckich nader dawnym jest rys, io 
w mieszkania diabla siedzi zwykle jego habka (amma), matka Inb siostra. 
Najcz^iici^j przybyw^j^ tn Indzie wdwczas, kiedy diabel wyszedl z domn; 
matka ich przed nim chowa, a syn, powr6ciw8zy, czuje w^chem ich by- 
tao^i5. Boikowie Thor i Tyr przychodzti do doma olbrzyma Hymira, gdzie 
znajdaJQ 900-glow% babk§ (amma) i draga jeszcze niewiastf, kochank^ 
olbrzyma, kt6re ich akrywaj^ pod kotlem (Saem. 53a). — U indyjskich 
zn6w olbrzym6w mieszka lagodna tychie siostra. — L^czy si^ z t^ni 
i- zjawisko natnry ; to i4i o pr^dko i kolejno zmienitgiicym si^ deszezn 
i iwietle sloneczn^m wyr^a sIq lad, ie diabei blichuje noq habk^ (de 
ddvel blaket sin m6m^); w Szwigcaryi: diabei bije swq matk^, albo Ui: 
•(pogartskie wesele) le diahle bat sa femme (Taet, Proverb.). Do tego od- 
nosi siQ i trzeszcz^cy ogieii, i tr/^sienie ziemi. Perkuna Tete (Lasicki) 
myje swego syna (boika piomn6w) w kapieli. Jestto bawarska Anel z la- 
giem. W Aastryi m6wi^ (Ziska, 14-16), ie wyszla ona z prekla na po- 
wierzchni^ (ob der Enns) i kazala sobie przez syna wybadowad zamek 
blisko Dnnajn, w miemania, ie lad b^dzie j^j r6wn^ jak Matce Boski^j 
cze4<5 oddawal. Gdy jednak wszyscy z ni^j szydzili tylko, a nikt nie i^dal 
pombcy, rozgniewana wrzacila skale ogromn2|>wraz z cz^ci% swego zamka 
do Daniga, w miejsca gdzie dzi^ jest wir (Wirbel czyli Strudel), i skalisko 
zwane TeufeUthurm, 



Digitized by 



Googk 



23 



lO. 

Zjadarka i czarnoksiQinica. 

(Brat zafliibid chce siostr^. UdeczkA j^j. PogoH: g6'ra — rzfta^las.) 

lUeiborowke. 

Jedni krdlestwo, umierajac, zostawili po sobie dwoje dorostych 
dzieci: syna i c6rke. Serce kr61ewicza zapalito si^ wystepna mitoiicia 
ku wtasn^j siostrze; lecz ona, widzac niestosowno^d tych ptomieni, 
wszelkich dokladata staraii, by go od tego uczucia odwieJ6. Zwra- 
ca}a wiec uv(age brata na przymioty i pi^kno6<5 mntfstwa innych 
panien, na co on, chcac ^i^ koniecznie z swi^ siostra ieni<$, nsta- 
wicznie odpowiadal: „!^adn^j inn^j nie chce, \)o6 ty dla mnie naj- 
piekniejsza. * 

Nie mogac dluz6j opedzid si^Jego naleganiom, przystata wr^- 
szcie siostra na owa propozycye , ale pod warunkiem jedn^j jeszcze 
pr5by^ ktdra by}o to, ie wyjedzie on na sze^d tygodni za grnnice : 
pocz^m, jeieliby i tam iony dla siebie nie znalaz} , siostra p5jdzie 
za niego bez pochyby. 

Gdy kr61ewicz odjechal, siostra poslala po znan^ sobie czarno- 
ksieinice i prosifo j^j o wskazanie panny, 'kt6raby przebrana w swoje 
suknie mogta oddad bratu za siebie« — Gzarnoksieinica data kr6- 
lewnie mydto, r^cznik i grzebieii ; a nast^pnie, powiedziawszy aby 
na wielkie przygotowata sie trudy, otwarta maleilk% ftirtk^, wiodaca 
do podziemnych loch6w i do przejfid pod zamkiem bfd^cych. Bardzo 
dtugo szta kr61ewna j>odziemnemi kieszkami, przez dalekie zakrety, 
kurytarze; wkoicu ujrzata fiwiatto dzienne i grot^ w skale wykuta 
i wydostata sie na 6wiat, w przefiliczna, czarown^ doline. Tu bily 
fale 1bt(b1aiego jeziora, nad brzegami kt6rego maMki domek, wi^c^j 
do pustki niieli do mieszkania podobny, zajat ca}% j6j uwage, bo 
ustyszata w nim przefiliczne granie. 

Zaledwie w owa pustk; weszta, aliid widzi przed soba grajaca 
na cytrze pi§kn% panienk^ , zupetaie do siebie (ni6j) podobna. Ts^ na 
widok przybyt6j rzuca cytre i rzecze: ,1 po c6i pani tutaj przycho- 
dzisz, kiedy. zjadarka, t^ brzydka czarownica. u kt6r6j jestem, zaraz 
nadejdzie i ciebie zje?! Jniby dawno ze mna sam^ tak byta posta* 
pita, gdybym grad i 6piewa6 nie umiata; to jedynie wstrzymuje j^^J 
iartocznoid.*— Na te stowa kr6Iewna rzuca sie w j^j objecia, pytajac : 
yZk^de^ si§ wzi^a taka podobna do mnie ? ! . . . . teraz, skorom cir 

Uigitized by n^^^wv iv^ 



24 

spotkala, musisz ii6 ze mna.' — «Ja zt^d nigdzie p<}j^d nie mog^^ 
odpowiedziaJ^a tamta; ^gdy by^am mat^, ukradta mnie ta zjadarka 
i trzyma w zakl^ciu ; lepi^j zat^m zawczasu pani uchodi, bo skoro 
tylko z polowu ryb ta jgdza wr6ci, to cie niechybnie poire.* — ,Nie 
p6jdQ jak tylko z tob|; bo ty musisz byd iona mego brata* rzecze 
kr6iewtta, dlugo si? nie namy^lajac: uciekajmy wsp61nie." — ,Pani* 
powiada nieszcze^iiwa dziewczyua, y^ucieczka nic nie pomoze; zja- 
darka jest tak szybka, ie ptaka przegoni.'^ — ^Nie lekaj sie niczego, 
droga pmjaciotko ; czarnoksieinica zuajoma .dala mi sposoby, kt<5- 
remi sie w niebezpieczedstwie bronid bgdziemy.* 

Panna zakleta jui si^ nie wahata dlui6j, wiec obydwie wyszly 
i szybko uciekafy. Patrza, a tu zjadarka tu^., krok wkrok, za niemi 
p^dzi. Gdy dobiegla swych ofiar i ju4 je miala poired, kWlewna 
rzucita za sie mydlo ; i miedzy niemi a zjadarka zrobila sie g6ra 
uadzwyczajnie ^lizga. I gdy one mtode i lekkie szybko biegly, 
zjadarka stara i ciezka i^d tak nie mogta; wiec wr6cifo sie do mo- 
rza i nabrala do fartucha piasku, kt6rym posypujac przed soba 
^lizgotg, znowu darto do g6ry. 

Za powt6rn6m j6j zbliieniem kr61ewna rzuciJa recznik ; zrobita 
sip rzeka. One przeplynety wierzchem wody; zjadarka, nie mogac 
tak pJynad, pobiegta po cebrzyk, weszta do niego (niby do lodzi), 
a reka ruszajac zamiast wiosta, znowu naspieszyta za niemi. 

Er61ewna, widzac j^ zblizajaca sie, rzucila grzebieii, z kt6rego 
powstaly na drodze krzaki ciemiste, tak, ie jedza targajac sobie 
wciaz cialo, za niemi lecie6 nie zdolila. One tymczasem dobiegly 
do furtki ogrodow6j przy zamku, i gdy zjadarka wyciagala reke, 
aby je schwycid, wpadJy w ogr6d i ftirtke za soba zatrzasty. 

Na drugi dzieli, nie znalaz^tszy dla siebie iony, przyjechal kr61e- 
wicz i wiec6j niz kiedykolwiek obstawal za pofilubieniem siostry. Na 
przyjazd brata kr61ewna ubrala przyprowadzona przez siebie panienke 
w swoje wlasne suknie, sama podobnez wtoiywszy, wzieta ja pod 
rek§ i wyszJa razem z nia przed brame paJacu. — Widzac dwie 
jednakie i jednako ubrane panny, kr61ewicz nie m6gt siostry roz- 
poznad. Na kplanach btagal, iehy mu powiedzialy, kt6ra nia jest. 
lCr61ewna atoli m6wi6 przyjaciolce zakazala i sama az do trzeciego 
dnia nic nie m6wila, cbcac go ukarad za to, ze sobiefinn6j iony 
wyszukad wcale nie usilowaJ. 

Znudzohy" siostry zacieto^ci^, napisal kr61ewicz list do t6j 
samej czarnoksieznicy, proszac aby mu wskazaJa, kt6ra z tych dw6ch 

Uigitized by vjr\^\^v IV 



25 

panien jest jego siostra. Gzarnoksieinica mn na to odpisata, zeby, 
poJoiywszy sobie na piersiach pod ubranie troche krwi «^pecherzu, 
niby z rozpaczy chcial sie w ich obecnofici przebid sztyletein. W6w- 
«czas, na widok wylan^j krwi, panny peJne przestrachu zapomna 
wyuczon^j sztuki. Wiedz^c dobrze, ze ta, kt<}ra jest jego siostra, 
uchwyci go za szyjg, pisaJa: ,..*.lecz te, kt6ra ci§ weimie za rek§, 
trzymaj silnie i puficid nie chci6j wiec6j, bo ta juz twoja byd po- 
winna.*— Dopieroz gdy sie tak stalo, kr61ewicz, myfilac ze pochwycil 
r§ke siostry, zatrzymat r§k§ obc6j panny. 

Wkr6tce nastapito wesele krdlewskie. — Mloda krdlowa, zje- 
dnawszy sobie w nastepstwie rdwnie jak siostra miJofid meza, p^dzila 
43we lata w wielki^m haboielistwie, bo sobie my^lala^ ie tak umyil- 
nie natchna} B6g kr61a jej meiia milo^cia do siostry, aby ja nie- 
winna od zjadarki uwolnid. 



zlotej bani. 

(Brat chce za^labic 8iostr§. Ucieczka jdj w bani na morze. Ta znajdnje 
j^ kr61ewicz i ieni si^ z ni^ mimo prze8zk6d ze strony matki.) 

Modlnica. 

Jeden kr61ewicz mial piekua siostre. W niej si^ rozmilowawszy, 
chciat ja po^lubid. Oua jednak, gdy myil grzeszua brata poznala, 
zazadata od niego, aby pierw6j zwiedzit obce kraje i na rok udal: 
«ie na wedr6wke. — Gdy brat odjochai, kr61ewna za porada 8w6j 
ochmistrzyni kazala stopid wszystkie bogactwa srebrne i zlote, jakie 
miala w palacu, i z nich zrobi4 duia banie z pokoikiem dla siebie 
w drodku t6jze. Biegly ztotnik ulai t^ bani^ ; przyniesiono ja do 
zamku. Kr61ewna wsiadlszy do ni6j z zapasem zywnodci> na caty 
rok, zamkneia sie i kazaJa z bani^ wypu^cid na morze. Tak maj^c 
malenkie okienko dla powietrza i potrzeb swoich, plywata w bani 
przez kilka miesiecy. 

Trafilo sig jednak, 4e okrgtem pJynal przez morze jeden mJody 
kr61, kt6ry zobaczywszy co6 b2ystcz%cego do slo6ca na wodzie, cie- 
kawym byl co to jest, i wyprawit swoich ludzi cz6lnem za bani^. 
Ludzie wyprawieni z wielkim mozolem schwytali bani§, znie^li na 
I6di, i przyplynawszy, oddali kr61owi na okret. — Poniewaz bania 

Uigitized by vjfV/VJpJlC 



26 

ci^zka byta, \t6\ sadzi}, ie jest zupelnie jednostajn^ (jednolita, 
massif), a o kryj6wce i istocie w ni^j ukryt^j ani wiedziat. 

Wr6ciwszy do zamku, bani§ zdobyta umie^ci) w swojim sy- 
pialnym pokoju, i tam sta}a przez dni kilka. Tymczasem pannie 
bfdac^j w bani zabraUo iywnodci, a uwaiata ie kr61owi do sypialni 
przynoszono dniadanie. Ody by} cz^m mocno zajety lub do drugich 
pomieszkaii wychodzi^ wybiegata pr^dko i zjada^a co byto na stole. 
Kr61 spostrzeg} wkr<}tce, ie mu kto^ zjada finiadanie pokryjomu. 
Razu jednego, kiedy w tymie wyszta celu, krdl pilnuj^cy wszed} 
niespodzianie, uciekajac^ do bani zlapa) za koniec sukni, i jui mu 
sie wymknad nie mog^a. Ale go uprosita, aby o t^m nikomu nie 
powiadal,- i cztery tygodnie j^j tam pozostad pozwolit. 

Trzeba jeszcze powiedzied, ie ten kr61 mtody by} wla^nie co 
tylko zareczony t jedna rdwnie piekna ksieiniczk^, kt6r^ mu jego 
nastr^czyla matka. Wszakze, jak-zobaczy} kr61ewne z bani, o na- 
rzeczondj nie chcial slyszed, lccz oiwiadczyt matce swdj (ktdrdj jui 
wrdika tajemnice bani wykryia) i calomu dworowi, ie z t« od Boga 
mu dana ien\6 sie bedzie. Pojechal czdmpredzdj do miasta, aieby 
znaleziondj bogate sprawid suknie, gdyi w bani cale swoje ubranie 
podarla* 

Po wyje^dzie syna, matka jego, bedac zmianie uczud jego 
przeciwna, naradziwszy sie z wr6ika w wielu sztukach biegla, kazala 
banie (do ktdrdj wnij^cia znaleiSd i z ktdrdj krdlewny wywabid nie 
mogla) na rozpalonym stosie postawid, aby sie w goracu udusila. 
Poniewai krdlewna z wielkiego goraca krecid sie musiala w ^rodku, 
przechylila si^ bania, spadla ze stosu, nast^pnie stoczyla sie z gdry 
na ddl na kilkanakie lokci, i upadlszy na kamienie zgruchotala sie. 
Wdwczas nieszcze^liwa ofiara czmychla w ogrdd. Ale matka krd^ 
lewska poslala w pogoii za nia, i schwytan^ wsadzila do ciemnego 
lochu pod zamkiem, pomiedzy iaby i jaszczurki. 

Wkrdtce hadjechal krdl z podrdiy ; pyta o kochank^. Mdwi% 
mu, ze ona umarla a banie ukradli; pokazuj^c grdb jdj, radz^, aby 
wiernym pozostal pierwszym uczuciom i z narzeczon^ sie oienil. — 
Uwierzywszy w to, acz smutny, poslal wojsko oraz liczna dworsk% 
sluibe po narzeczon^ i §lub juz z nia wziad postanowil. Przybyla 
narzeczona do zamku z orszakiem krdlewskim, i szli mlodzi paiistwo 
do §lubu. 

Eaplica za;mkowa niedaleka byla lochu, w ktdrym uwieziona 
siedziala. Krdl uslyszal jeki jakoby zpod ziemi, i ialoiiny dpiew nie- 

Uigitized by vjrwwv iv^ 



27 

szczeffliw^j, jakoby dziesieciu dpiewato amoI6w, i loch podziemny 
otworzyd kazat. Gdy zobaczy} jeszcze przy iycin ukocbana przez 
siebie panne , tak zaraz zamiar odmieni}, i przeprosiwszy narzeczona, 
do rodzictfw ja odestat, a natomiast potaczy} sie dozgonnym weztem 
z nieszczedliwa. Po odprawieniu ceremonii, kr61 stan%l: w^r5d go^ci 
i pyta sie ich, co robid z matki^, kttfra syna wtasnego oszukuje. 
Go^cie jednogtoinie osadzili, aby matk^ do tego samego wsadzid 
lochu, gdzie j^cza^a j6j ofiara, a pothiczon^ bani§ naprawid, i w ni^ 
doradczynie wrdike wsadziwszy, na rozpalonym drew stosie upiec 
zywcem. Co t6i i zaraz zrobiono. 



1». 

Brat i siostra. 

(Ona %sk lekafta przebrana nzdrawia cndown^ rosa kr61a. On z porady 

Iwa idzie do zlot6j g6ry, gdzie spotyka dwana^cie dziewic i z jednii 

z nich si§ ieni.) 

0Je6w. 

Dawnemi czasy nie byto taki^j wiary od Pana Jezusa jak dzid, 
i ludzie sie zenili w pokrewielistwie z soba, czestokrod rodzony brat 
pejmowa} rodzona siostre, a wszystko to szJo na korzy^d piek}a. 
Jednego krdla dwoje najm}odszych z siedmdziesieciu dzieci , syn 
i cdrka, mieli pvzestroge we ^nie od anio}a, aby tego nie czynili 
co czynia drudzy, i tylko przyzwoite przyjacielstwo wzgledem siebie 
zachowali. 

Poshiszni rozkazowi rzekli do siebie: ,,Chod£my w liwiat szukad 
losu, kaide na swoja strone.* Siostra jednak prosi}a brata o jedno 
z mezkich jego ubrali, aieby przebrana za meiczyzn^ ^mieldj po 
iwiecie mog}a wedrowad. 

Jednego dnia obydwoje, niby jak dwaj m}odzielicy, spoczywali 
pod drzewem. Siostra usne}a i s}ysza}a we §nie g}os z nieba, ktdry 
j6j mdwi}: «Teraz padad bedzie rosa; ktoby j6| uzbiera} do fla« 
szeczki i schowa}, wszystkie s}abodci ludzkie — nawet ^miertelne — 
od razu wyleczy za potarciem kropla t6j rosy. • 

Brat tymczasem, ktdry czuwa}, ujrza} ogromnego Iwa, kuleja- 
cego ita noge. Lew sie zbliiy} i liza} }ape zraniona wbitym cier- 
niakiem, a ciemiaka nie mdg} z ni6j wyciagnad. Erdlewicz przy- 
fltapi} do Iwa i cierniak mu z }apy wyja}. Lew mu na to powiada : 

Uigitized by Vjr\^VJV IV 



28 

^Spqjrzyj na wsch6d; ta wielka g6ra ma ztoto w sobie. lii kiedy 
cbcesz, i kop tyle zfbta ile d potrzeba b^dzie.* Pocz^m jiii nie 
kulejfc, uszed} do jaskini swoj^. 

Siostraf obudziwszy 8i§, nazbierato roay i schow^ta ja z fla* 
szeczk^; brat za^ udat sie do zlfot^j gdrj i nakopal ztota. Opatrzony 
znaczn% iloici^ kruszcu, kt^ry wymienit na pieniadze, poszedl kr6- 
lewicz ze siostr^ dal^j i dtugo po ^Wiecie chodzili. 

Nareszcie jednego razu spotkali czlowieka m6wiacego im wiele 
ciekawych rzeczy, a miedzy innemi i to, ie w niedaleki^m miejscu 
jest kr6I, kt5rego syn jest umieraj^cy, a dal^ drugi }a6l bardzo 
bogaty, co ma c6rk§ nad^wyczaj p]§kni(. Siostra prosila cztowieka 
nieznajomego, ahy ja zaprowadzil do chorego kr61ewieza; brat prosU 
wskazanie sobie drogi do ojca pi§kn^j kr61ewny. Cztowiek ten, 
jak siQ wydato, by) postelnikiem ^wiadomym okolicy, wjec chftnie 
wskazat bratu drog§ do pi§kn6j panny; siostr; za6, udflfaca lekarza, 
zaprowadzit do chorego kr6Iewicza. 

Kiedy zasmuconym jego rodzicom stuiba zameldowata przy- 
bycie jakiegod lekarza , kazali warcie wpuitid -go natychmiast do 
zamku i do syna zaprowadzili. Zaledwie mniemany lekarz dotknat 
ros^ z flaszeczki czota chorego, aliici ten przyszedt do zmyst6w, 
sw6j niocy usiadt na t6iku i wesotc^zaraz ze swojim zbawcf rozr 
mawiad zacz%t. Er61 Ucieszony- niespodziewan6m uzdrowieniem syna, 
zapytat lekarza, czego ^da. — ^Nie iadam* rzekta przebraoa panna, 
«tylko jego samego.*' — ,A to jakim sposobem byd moie?* rzecze 
kr6I. — ffJestem przebran^ tylko, najjainiejszy panie; gdym ci 
uzdrowita syna, daj nii go za meza!' m6wi kr61ewiia. — Er61, do- 
wiedziawszy si§ od ni6j co za jedna, nie bronit jui synowi za^lubid 
cudowD^ lekark§. 

Brat tdj^e na dwoi-ze drugiego kr61a zosti^%cy, szukat tSrodkdw 
rozmajitych, aby ujrzed przedmiot sw6j ciekawoici, to jest ow^ ta- 
jemniczi( pi^knoiid, kt6r% rodzice trzymali zamkni§t(( w osobnym 
patactt. Jedenaide podobnycb urod% i wiekiem dziewcz^t otaozato 
kr61ewnQ. Naprdiho przybytf konkurent, bogaty jui skarbami jakie 
posiadat, starat si§ ubtagad rodzid6w^ zaoiftycb w uporze ukrywania 
swdj c6rki. 6dy bardzo dtugo pfoiiby swoje ponawiat, powiedziano 
mii nakoni^e: «postamesz nasz% c6rk^, jeieli j% poznasz pomi^dzy 
jdj towafzyszkami.* / 

: Krdlewicz, wiedz%o ie nie ppzna kr6Iewny, poniewai wszystkie 
dwana^cie panien byty jednako ubxane, chwycit si$ takiego sposobu: 

Uigitizedby VjrwvJV IV 



29 

Eaza} ulad w ztot^j gdne lowka zlotego, w ktdrym byfa w ^rodku 
kryjdwka dla niego samego. W lewku tym by}y stru&y i piszczatki, 
za poniszoDiem ilicznie grajace. Ot6i wszed} do tego lewka i hjt 
jako osobliwofid zaniesiony do krtflewny pokoju. Gdy kr5Iewna po- 
zostal^a sama, wyszedt on z lewka i rozmawial' z nia. Bed%c pewnym, 
ie mu jest przycfaylna, prosi} j^ o znak, po kt6rymby mogta by6 
od drugich panien odr^iniona. — ffPo t^m mnie poznasz* rzekta^ 
^ie bede trzymala reke na stole.''. — Na drugi dzieli kr^lewna za- 
iadala, ieby wzia<5 lewka do naprawy, bo sie popsut przez dlugie 
granie. 6dy go wyniedli, kr61ewicz sobie potajemnie wyszedt z niego. 
Wdr6d licznego zgromadzenia r6^«nych dostojnych os6b poszedf 
kr6Iewicz z rodzicami do paJacu ich c6rki. Dwanadcie panien jednako 
ustrojonych stai^o rz^dem. Nafychmiast wybrat te, kt6ra miata reke 
potoion^ na stole. Ojciec wiec nie wzbronil mu jui j^j reki. — B^d^c 
rad zieciowi, darowa) mu p6:ini^j na wiano dla c6rki cala ztot% g6re. 
Oj robil t6i pieni^dze, robil, co je korcami mierzy<5 moina byto ! . . . 
nigdy mu niczego nie zabrakto. Po niejakim czasie dowiedzia} sie 
' i szczeSciu siostry i doni6s) j6j o swoj^m wlasn^m. Przekonali 
sie, ie im si§ lepi^j wiodlo nii fttarszemu rodzelistwu, kt6re w zbyt 
bliski^m taczylo sie z soba pokrewieiistwie. 



18. 

Trzy zaklfte zakonnice. 

(Podr64ny i ptaczysko. Zamek — kr61ewna — laznia — przemiany 

podr62nego.) 

Modlnica. 

Jedni palistwo. mieli sluiacego, kt6ry po kilku latach sluiby 
podziekowal im z o^wiadczeniem zamiaru szukania sobie korz}'stniej- 
szego w fiwiecie losu. Padstwo ialowali dobrego slugi, ale nie chcac 
zamyslom jego stad na przeszkodzie, od obowiazk6w go uwolnili. 
Na odchodn6m dali mu upominek: pani wloiyla mu do woreczka 
sporo pieniedzy; pan zai ofiarowal mu ze sw6j stadniny konia, na 
kt6rym t6i sluga w fiwiat odjechal daleki. 

Jedzie tedy konno 6w sluga i pogwizduje. Droga wypadla 
przez las. Wt6m widzi, ie siedzi na galezi ogromne ptaczysko ze 
wzrokiem jaszczurczym i wola naje'2dica: .Pojadg z toba!" — ,Daj 
mi spok6j, kajbyfi ty m6g(l) jechad ze mna,' kiej jestem na koniu?"- 

Uigitized by vjiwwv i\^ 



, 30 

odp<)wiada podr6iny. — ,Ale pojade!* rzeklo ptaciysko^ i czy on 
dicial czy nier chcial, wskoczylo koniowi na kark i cuglami kierowad 
pobz^to. Zal^kniony z razu, podr6iny przyzwyczajil sie pr^dko do 
ptaka, a widzac oba ie sobie nie wadza, jechali razem; ten sobie 
gwizdal dal^j, a tamto piszczalo. 

Droga szla ci^gle przez ogromne lasy; oni jada, az tu nie 
wiedzied jak, znalazly sie w^r6d lasu ogromne skaly, a na nich 
wysoki wznosit sie zamek. Ptak skierowat cugla konia wprost do 
zamku, a koA, gdy wjechali, wpadJ w podworzec wprost przed staj- 
ni^. — « Tu zostali, a ja ci^ iegnam ! * m6wi ptak do podr6inego, 
i frunawszy w powiebze, wkr6tce znikn%l: mu z oczu. 

Podrdiny zajrza} do stajni, a widzac owies w ilobie, siano za 
drabink^ i zamkni^cie dobre, postawil konia przy ilobie, a sam 
znuiony, troche spocz^. Obudziwszy sie po kr6tkim ^nie, pomy^lal 
sobie:. ^Zamkne stajni§ i p6jde zobaczyd co to jest z£i budynek, 
bom glodny i spragniony; wiec mo4e znajd? jaki posilek," — Po- 
szedl tedy na g6r§: »HmI pokoje pi^kne, okna duie, sa i meble; 
ale me widz^ iyw6j duszy, ni^ma nikogo, pomimo ie cis|gle slychac 
jaki^ hurgot po zamku i jakoby siekanie miesa.'' — Zajrzal do 
kuchni, a tam rgka tylko sama dokolu^ka lata i wszystJfo robi, 
i widzi on co rgka ta sprawia, chociai osoby nie widzi. Usiadl na 
lawie w pokoju i bylo mu dziwnie niemilo ; wt6m reka ta wpadla, 
przyniosla jedzenia, mi§sa, chleba, sp^rki, w6dki, ie si^ najadl, 
napil do syta. Zrobilo mu sie wesel^j na duszy i mial juz jechad 
w dalsza droge. 

Gdy sie zbieral, wychodz^ przed niego z dziedzidca ti*zy za- 
konnice czamo ubrane i m6wia : «My tu zakl^te pokutujemy ; ale 
jak zrobisz wszystko co ci powiemy, to nas wybawisz, a i tobie 
pot^m b§dzie dobrze, bo dostaniesz cale kr61estwo.* — »Wiec c6i 
takiego mam czynid?* rzekl podr<J4ny. — ,Nic wielkiego, a bardzo 
poiyteczne: oto masz konia, damy ci jeszcze miecz i koszule; z t6m 
wszystki^m pojedziesz, aby ukoliczyd wojne trwaj^ca trzy lata. Jest 
dwdch krdldw (jeden ma syna, a drugi cdrke), ktdrzy wojuja z soba 
to, ie nie chc^, aby si^ dzieci ich poienily, a dzieci te maja do 
siebie przywi^zanie i pragna sig polaczyd. Ty staniesz po stronie 
krdla majacego cdrkg i z nia si§ oienisz; ale ja stracisz, bo ona 



1. Sadok. Bar^cz BajH itd. (Tarnopol 1866) str. 165-7. 

Uigitized by VjOOQIC 



31 

wte^iiie jest czarownica trzymaj^c^ nas w laklfcia.' — To powie- 
dmwszy, wskazaty mu drog^, kt^redy ma jechad wprost naplac 
boja i zn^leU krtfla z c6rka, Pot^m dostat od oicb miecz i ko- 
8zal§, z proibi^ aby tycb dw<5ch rzeczy bacznie pilnowal i nie dat 
aobie odebrad. 

Hlody podr6iDy pojecha} podtag informacyi zakonnic. Dosyd, 
ie znalazt si; na placu bitwy. Bez dtagiego wabania przyjat stuib^ 
u kr6Ia majacego CiSrkf. Miecz i koszula byly mu nadzwyczaj uiy- 
teczne ; z nieopisan^m szczeiciem zwyci§ial nieprzyjaci6t dokota ; 
Uadt ich trupem, ie nawet mato co z nicb mogto iycie uratowad 
ucieczka. Po skoiiczon^j bitwie, kr^l, chcao uczcid waleczno^d przy- 
bylego rycerza, przemdwit publicznie, ie w nagrod^ jego czyn6w 
daje mu w}asn% c6rk§ za ione. Er61ewna wielce byta przeciwnf 
obietnicy ojca i wprost powiedziata: «Tatusiu, ja nie znam tego 
czfeka. ^" — Ale kr61 nalegal usilnie, i panna — chociai z oporem — 
poszla za podr6inego, ktOry odtad we wspaniatym zamku z nii( za- 
nueszka). ^ 

Poiycie dwojga mationk6w nie byto stodkie: iona nie lubita 
meia i z dawnym kochankiem (kr61ewiczem) miala swe porozumienie. 
Podr6iny nasz gniewat si^ o to, bo j6j wdziekami uj^ty, szczerze 
j% nmitowa}. Jednego razu, przez kochanka wyuczona, pyta 8i§ 
meia: «Zkad twoja moc, iei tylu obaiil?' — On (podr6iny) opo- 
wiedzial j6j o wlasnodci miecza i koszuli. W jaki^ czas pot6m iona 
stala si§ nieco czulsz^; przymilajac si^ mezowi, prosi go do laini, 
aby tam iwieia kapiela cztonki orze^wil. — Podr6iny wszedl do 
laini i tu odpasal miecz i zdjal koszule. Ona tymczasem wpadlszy, 
zabrala jedno i drugie, i potajemnie zdobyte te rzeczy przeslala 
kochankowi swemu, kt6ry przywdziawszy je, stal si^ r6wnie jak 
tamten pot^inym: tak ie nietylko wykradl ion^ podr6inemu, ale 
co wiec6j, zabrawszy zamek, caly kraj zawojowal. Bozkazal pot6m 
zdobywca zlapad podr6inego, a zbiwszy go, przywiazad do jego 
konia, kt6ry pedem ruszyl zmiejsca '). 

Eoii znal drog^ do zamku trzech zakonnic, i unoszao por 
dr6inego, tam zalecial. Zaledwie stan%I nieszczfiliwy w podworcu 
zamkowym, ukazaly mu sie trzy zakonnice wielce strapione. — 



^) Bysy podobne ma i basii w Povneiciaeh ludu, zebranych przez 
Karola Bali^skiego, pod tytnlem «Mjecz" str. 126-7. Obacz takie powieiic 
Walgierzn (serya V, str. 62), i basti w seryi in Ludu. 

Uigitized by VjOOQ lC 



32 

^k c6iei ty najlepszego uczynil?!'* wolaly, zaJamnjac rece. — Oa 
plaka} z rozpaczy ; oue za^, odwiazawszy go od konia, maiciami, 
l^kami predko zgojiJy zadane mu w drodze rany. Gdy jui wyzdro- 
wiaJ, zakonnico ni6wia do niego: ,|Teraz nie koiino, lecz piesza 
udasz sie do ni^j (do iony), staniesz pod oknem jdj mieszkania 
i zrobimy cie jaWonia. Ona te jabto6 ficiad kaze ; ty znajdi kogo- 
badi coby trzaske ze 5ciet6j jabloni (z ciebie) wrzucit na wode^ 
a iyd bedziesz znowu; tylto w6wczas pami^taj odebrad miecz i ko- 
szule. Gdy jedno i drugie dostaniesz, strad ja natychmiast, bo nie 
warta czego inncgo ; my zad wyjdziemy z zaklecia i ciebie hojnie 
obdarzymy. " 

Poszedl podrtf^^ny do zamku iony, zatrzymat sie przed j6) 
oknem i w jedn^j chwili byJ jablonia pelna pieknych jabtuszek. — 
Kochanek (kr^lewicz) wyjrzal oknem i m6wi do ni^j: ,Co za iliczna 
jablon! jabiuszka pachna.* ~ Ona zta, powiada: „Pfe, nie pachna, 
^raierdza jabtka,* kai ja ficiad.* — Dosyd, ze p6ty gp niepokojila, 
p6ki jabtoni ^ciad nie kazat. Gdy dcieto jabtoii, lezaty trzaski ; on 
(stuga podr6iny), bedac w nich, dostrzegt przechodzaca panne stu- 
zaca kr61ewny a iony swoj^j, znajoma mu pierw^j i przychylna^ 
wigc wota j6j i prosi, aby trzaske dajwieksza wraicita na wode. — 
Pauna stuiaca wrzucita trzaske na wode, a w ten monent wyptynat 
z niej ^liczny tabadiJ. 

Kochanek kr61ewny (iony podr64nego), zobaczywszy tabedzia» 
m6wi: ,Co za piekny iabadi!* — Ona za§ wyjrzawszy, odpowiada: 
,Idi, zabij tabedzia; ja go mied nie chce. — Kochanek poszedt^ 
strzelit, ale nie trafit ; my§li sobie : „Blisko brzegu ptywa, mieczena 
mu teb utne." — Co sie tabadi przybliiy, on ^ciach* mieczem, alo 
napr6zno. Przyszto mu wiec do gtowy, aby wej66 do wody i trop 
w trop za tabedziem gonid. Wiec sie rozebrat, a zdjeta koszule 
i odpasany miecz potoiyt na brzegu, i wchodzi do wody. Wt6m 
tabadi przyskoczyt i dzi6bem uchwycil miecz i koszule leiujCa na 
trawie. Kochanek, widzac 4e rau jego sita odjeta zostata, nie no- 
gami, lecz- gtowa z rozpaczy wleciat w wod§ i utopit sie. Biegnie 
kr61ewna , widzi swego meia (podr6znego) z mieczem i w koszuli ; 
zadrzata ; oj , miata t6i czego ! gdyi on zaraz przyskoczyt, i nie 
czekajac, glowe j6j uciat. 

W ten t6i moment i owe trzy zakonnice, zaklete ksiezniczki, 
uwolnione z zaklecia podziekowaly mu, i za jego poraoca szcze^liwie 
z^obyly swoje kraje i majatki zczarowane. Podr6iny ich wybawiciel 

Uigitized by vjwwv iv^ 



33 

oienil si§ z paiina shiiaca sw^j iony, kt6ra mn tak wielka przyshig^ 
byta aczynila, rzucajac trzask^ na wode. Odt|d by} on ogtoszony 
krtflem tego miejsca, i dtugo, do pdin^j staro^ci, z pomyilnoicia 
wszelka panowat i wielkich bogactw uiywat, tak jak mu owe trzy 
izakonnice przepowiedzialy. 



14. 

KoAwieszczy. 

<Maly kr61ewicz i jego konik wieszczy. Skrzypce samogngki i palasz 
samobij. Przemiany. War kobylego mleka.) 

Miate jedna ksi^znicka dwadzieicia ityry c6Ai^ a miat jeden.. 
10*61 dwunastu syndw. Ten kr61 powiada lym synom tak, ze ,po- 
jedziecie do tych* carksi^znic. ' — Dopiero zbieraj^ si^ d synowie 
Jechad jedynastu, a dwunasty byt maly. Ptoce, chcejecbad; nie 
'Chea mu dad konia, nie chc^ go wzi^dd. Bopiero na rano oirebito 
.8i$ kobyte, malego konika ma. A bracia jedynastu naiimiewaj% sie 
z malego brata, ze ,ty na tym koniku pojedzies'; a on przychodzi, 
-ten irubek.(a by} duch dobry) i do malego krdlewica powiada tak, 
ze «ty nie* plac, bo ja raz matke kobyl^ possie, i tj na mnie po- 
jedzies.'' — Dopiero starsi okulbacyli konie i jada, a maty okulbacy) 
irubka i jedzie za nimi. 

Zajezduya do tych carksi^znic, co ich hyto dwadzieicia itjry; 
dopiero tam ogromny tryumf, bal, jedza, pijii; ale w nocy przycho- 
dzi kdnik do mlodego swego pana i powiada tak, ze ,m6w twojim 
braciom jak p6jdziecie spad, zeby spali przez (bez) capek, bo.wsyscy 
poginiemy." — Najstarsa ksi^znica wota tak na carta przekl^tegof 
«Obraz, zl6i ze ^ciany, utn\j gtowy tym co lipif w capkach.' — * 
Obraz iSlaz(t) i pozabijal wsydkie c6rki. Teraz konik przychodzi 
i powiada malemu: yUciekajmy, bo poginiemy.' 

Dopiero przyjechali de domu uciekaj]|cy, a kr61 si; pyta: ,.Oo 
tam jest u carksifznicy?' — »Si( tam tekie skr^ypce, co slame 
graj%' powiedzieli synowie; «jest tam taki patas, co sam r^bie.' — 
,Wi^c ty koniku, co wi6s co sig dzieje, wiei mqjego matego syna, 
i ty mi ukradnij ten patas od carksieznicy. — Tak konik zac^ 
plakad i powiedzial synkowi kr61ewskiemu tak, ze ,ja sif stauf 
kolkiem w plocie, a ty jask6}ecka. ' * 

DigitizedbyGoOgle 



34 

Zajechali ; tak si^ zrobilo, ze si§ jaskdtecka do okna dobija^ 
a konik stoji kolkiem w ptocie. Oarksi^znica woto: «Obraz, zUi ze 
iciany, wpn^d jaskdteck^ oknem, daj j^j jei6 i pid.' — Obraz liiaz, 
otworzyt okno, jaskdtecka wleciala; jak weinie ttuc, latad, dosyd 
ze pot^nkta talerze ksi^znicy. Esi^znica wota: ,Obraz, lUi^ wyzed 
te jaskdteckf , bo mi talerze pothikta.' — Ale jaskdtecka podleciala, 
urwata patas ze ^ciany i uciekta z konikiem do kr6Ia. — Ksi^znics 
woJa: «0 moje c6rki, co was ztodzieje pozabijali i lezycie na pod- 
.Yodze, a teraz mi patas ukradziono." 

Tymcasem konik i kr<}Iewic jada, a tu po drodze zlote pod- 
kowy. Erdlewic chce bra<5 te podkowy, ale konik m6wi tak, ze ,Nie 
chyiBg tego, bo ile bedzie ; nie trza nic bra<$ z drogi, boby ei^ do 
dziury wsadzono.' — Wi§c nie bior^ tego. Gdy przyjechali do 
ojca kr6Ia, kr61 kaze im jechad po skrzypce, zeby je ukradli tak 
jak palas. Er6Iewic i konik nie chci^, ale kr6I kaze jechad. Eonik 
na to do krdlewica: ,Wi6s eo? jedfmy... ale jak bedzies brat 
skrzypce, to nie bferz smycka, a jak bedzies brat smycek, nie bierr 
8krzypc6w;j'a sie stan§ pokrzywka, a ty gol^bkiem." 

Jak zigechali do carksi^znicy, tak got^bek grucha do okna, 
a pokrzywka ceka ^ na ratunek jego. Carksi^znica wota na ztega 
ducha co byt wobrazie: ,Obraz, lUi ze feiany, wpudd gotabka, 
daj mu jed6, a skrzypce niech zagraja.*' — Jak se gotabek pojadt, 
jak zacznie gruchad, taAcowad, carksifznica wota: «Obraz, fl6i ze 
iciany, wyzeii tego gol^bka, bo mi paskuduje.' — Ool^bek porwat 
za skrzypce i udeka; ale obraz skocyt i schycit goti|bka. Zaiykli 
go do stra^nego lamusa, a pokrzywka (niby konik) ceka na niego. 
Dopiero ta pokrzywka (konik) przybiega do lamusa; jak zacnie bi6 
nogami, lamus rozwala ; dopiero podaje gotabkowi ogon dziur^ i po* 
wiada: «Chyd si^ mego ogona i uciekajmy." — Tak kr6Iewic trzy- 
maj^c skrzypce, skocyt na konika i przyjechali do kr6Ia. 

Ten kr61 m6wi iak : «Eiedy^ synu wsydkiego dokazat, to mi 
teraz nad6j kociot kobylego mldka, i zeby^ wlaz do kotta, jak mldkj» 
zawre.' — On idzie i ptace. Ale konik m6wi kr6Iewicowi: ^lii do 
ojca, ieby ci dat cetnar smoty i konopi drugi; ja si^ t^ smota 
oblej^ i konopiami okryje i p6jdf mi^dzy konie; ty bQdzies dojil 
mldko kobyle, a ja si$ b(d§ zar(t) z kodmi. Jak mnie ^rcbce b^da 
chciaty zrdd, to zezr% konopie i smot^, a mnie nic nie zrobia.* — 
Nadojili tego ml^ka i pala pod kottem; sam kr6I pilnuje, stoji. 
Kr61ewic sie turbuje: .Jak ja tu wlaze do tego kotta?* — A konik 

Uigitized by vji\^VJV iv^ 



35 

dla Bspokojenia swego pana m6m mti: »Jak ja raz chuchne, to 
bedzie prawie wtazid.*^ 

Skoro kr61ewic wlaz, stra^na sie jasnojd pokazata' po pa}acu 
krtfla i nic mu. Aze kriJl powiada, zeby gotowad go (krtfla) zaraz, 
ze on sani do tego mMka wl^zie. — Jak sie to mI6ko gotowalo 
ktebem, tak krdl wlaz i ugotowa} sic zc wsydki^m, bo on nie by} 
aniotem, ino grz^snym cl^ekiem. 



M. 

Czterej bracia na pustyni. 

(Siostra. Za 8ynk6w ze zlotemi wlosami babka podloi^jla j^j kota, 
psa, prosie 1 kar^) 

WiellCKk*. 

Mia} jeden ociec i matka dt^rech syn6w. I ci dt^rech syhowie 
bardzo ojctfw lubili. Ale ten ociec zawdy te matk^ bijal i robi) ji 
krzywde. Tak ja bi}, ze ja zabi} na 6m\er6. Tak ci synowio powia* 
daja: ,C<Sz teraz bedziemy robid? bierzmy pitki, siekierki, fuzye, 
chod^ray na pustynie.* 

Po^Ii na pustynic, zrobili se zagate, taka chalupe z chojiny, 
z gatezi jodlowych ; siedzieli w nij, zabijali sarny, zajace, kuropatwy, 
dzikie liwinie, i z tego zyli. — Tymcasem ten ich ociec ozeniJ: si^ 
z jedna dziewica i mia} 6 nia ctfrke, a ci na pustyni mtfwili synowie: 
.Kieby my si^ dowiedzieli, ie ociec sie ozeni} z dziewica jaka i ma 
potorostwo, to nietylko zabijemy ale i potargamy potomstwo, to si^ 
b^dziemy micid. 

A ta dziewcynka wychowa^a sie i miala dt^mascie lat i cho- 
dzila do skoty, a tam jj w skole gadalf, ze ma dt^rech braci i ze 
oni sa w fiwiecie. Jak ji matka poprala bielizne, i Irzewiki i rzecy 
do brzemi^cka (tldmoka) pozawijala, tak 6na posla sukad ich, obesla 
miasta i C)Tkuly i starostwa wsydkie. Ale idzie i przysla do lasa. 
Nie ma kaj nocowad, chod juz stolice zaslo ; ale widzi chalupe, te 
zagat« z daleka. Idzie ku. ni^j i wchodzi, a tam jeden panic gotuje 
(a to byl jcden z braci) ; ona tam zachodzi i rzekla boskie slowo 
do niege. A oh sie j6j pyta: «Zkad panna jest i cego potrzebuje?" 
A ona: ^Sukam dt^rech braci.'' — A on na to: ^Panna trafita, bo 
my dt^rej bracia. Ja panne nocuje skrycie ; bo moji starsi bracia t 

* ** Uigitized by vjJ%^%^vlC 



36 

powiedzieli, ze zabija albo potargaja mi^dzy soba ojca potomstwo.*' — 
On ja nocuje, a tamci bracia przy^li z polowania, zjedli kolacy^ 
i podi 8pa6. 

A on sie poJozyJ, a spad nie moze, ino 'sie przecyna (prze- 
cyka, budzi), bo mu to w mySli, jak on to bedzie gada} do starsego 
brata* A ten starsy brat pyta go si§: ^Cego ty sie tak budzis, cy 
ci^ co boli?'' — A on odpowiada: ,,M6j bracisku, bo mi sie ^ni, 
ze m6j ociec ozenil sie z dziewica i ma c6re, i ze ta c6ra dt^rnaScie 
lat majacy, przysJa do lasu do nas nocowad.* — A on (starsy brat) 
powiada mu na to : r,Na taki spos6b, zeby ona tazil^a za nami jakby 
nas sukala, toby my ji darowali zycie, nie biliby my ji.* — Dopiero 
^n wstat, zafiwieoiJ, dopiero zawotal: »Wstaj siostro, wyjndz z za- 
gaty!'' — Jak ona wstata, on starsy powiada: ^^Ty bedzies z nami 
na polowanie chodzi} i strzelad sie ucyt, a ona bedzie pra}a, goto- 
wala i wsydko robila.* — Jak to robite, oni wycbodzili a j% za- 
mykali w zagacie. 

Tak coraz dal6j, strafinie im ta siostra brzydnie, coraz brzydsa 
sig robita. Starsy brat ji sie pyta: „Cy ci jest teskno przez ojca 
i matki?... to ci damy pieniedzy i wyprowadzimy cie z lasu.* — 
Ona powiada: «Ale mi nie teskno, nie p^jde.*" — Tymczasem brat 
«tarsy ji powiada: „Na jakito spos6b, ie ty sie taka brzydika ro- 
bis?» — Ale foSli na polowanie, i tu starsy brat zasadzif sie za 
krzakiem i patrzy. A tu leci na nia carksieznik, i wystawila mu 
bez dziurk§ drzwi palec, i ssat krew z j6j palca. On sie przysadzil 
(ten brat) za krzakiem, nabil fuzye jara pszenic^ i guzikiem, i zabil 
carksi^znika. I powiada do braci: yChod^my go pogrzeba6.'' — 
I lopata d6l wybrali i pogrzebali go. A nazajutrz zabieraja sie do 
spowiedzi, za to ze zgrzesyli, ze onego carksieznika zabili. A one 
«iostrf zostawili w domu. Przychodza oni z ko^ciola i powiadaja do 
siostry : ,,Ty p6jdzies znowu jutro do spowiedzi, bo ci carksi^znik 
palec ssal, i jak bedzies wracad od spowiedzi, zeby nic nie brad 
z tego co b^dzie lezed na drodze. * — Ona idzie ; cejco (co i co, 
.r6ine rzeczy) widziala, co carksi^znik porozrzucal (wstazki, korale, 
dyjamenty, perly) i nic nie brala. 

Przechodzi kolo tego carksieznicowego grobu, a tu na nim 

^t6ry leluje (lilije) wyrosly. Ona te leluje urwala i niesie; najstar- 

semu bratu najpi6rw chce podad. A ci dt^rej bracia j6j wsy^cy si; 

obr6cili we Iwy, stali si§ Iwami, zwierzami (bo ona ich zaklela bez 

• to, ze zerwala te dtdry leluje). A teraz ji star»y brat-lew m6wi tak, 

Uigitized by vjr\^\^v iv^ 



37 

zo «wracaj sie do miasta, bo^ nas na siedm lat Kakleta, i kup na 
ct('*ry kosulc pl6tiia, i syj siedm lat i do nikogo nic nie gadaj, 
zebys nieniowa byJal^ — Ona przys^a z t^m pMtnem i poc^na krajatf 
i syd, ale robi i pJace. Przyjechat jeden krdl na polowanie do tego 
lasa; patrzy, psy leca do t^j zagaty; on idzie za niemi i patrzy 
przez okno na nia. StraSnie mu sie ta panna spodobaJa, i wola na 
nia: .Otwdrz!" — Ta nie chce otworzyd Gada do ni^j po polsku, 
nie; po mimiecku, nie; po francusku, tez nie. On m<5wi do wojska 
swego : ^Brad te niemowe.* — Oni ja wzi^ni, zawiefli do paJaou, 
i z tem pt6t!iem i ze wsydki^m zamkli, 

Jego niatka krdlowa ze synem siada do kolacyje; ale sie go 
matka pyta:. ^Synu, coi to upolowaJ?" — ,A zwierza.* — .Ale 
pokaz mi tego zwierza.** — ,Mamo, bo ten zwi^rz bedzie m<5j.* — 
Nie daJa mu jeSd, ino kazala przywie^d niemowe. Jak ja przywi6d» 
dali ji je^d i pytali (ale jagze gadad miaJa, kiedy ji gadad zakazano). 
Skoro pot6m, ten kr61 kazat ji zawdy jefid donosid i uprad i ngoto- 
wad, bo zamknieta byta. Tymcasem m6wi on : ,,Mamo, ja si*^^ z nia 
ozenie, bo mi sie ta niemowa podoba.* — A matka m6wi: ,Mas 
kr51ewne i ksieznicki, nie potrzebujes zwierza z lasa." 

Tymcasem nie mogla mu zabronic. Ozenil sie z ta niemowa 
(a ona byta mowa). A tu kr61 insy wydat mu wojne. Pojechat na 
te bojei (wojne), a ona urodzila syna, co miat ztote wtosy na 
gl6wce. A ta matka stradnie ji zazdro^cita tego syna i kazala pra- 
babce wziaiJ go do kosyka i utopid w smatach (upowijane). A to 
dzi6cie odpowiedzialo tak: j^Nie top mnic, bo mnie nie utopis; ino 
mnie toynieS do lasa, ho mcja maJtka z lasa,^ Przylecial lew, porwal 
to dziecko do lasa. Oni dali t^j niemowie psa ssad do piersi. A ta 
niemowa miala drugiego syna ze ztotemi wlosami. I tego chcieli 
utopid ; ale to dziecko powiedziato to samo co i tamto. Dali ji kota 
Bsad do piersi. Matka jego m6wi: „Trzeba ja stracid, bo ona ma 
psa i kota!" — A kr61 odpowiedziat : ,Dobry i pies; niech si^ 
i pies i kot chowa!* — Miata trzeciego syna takiegoz. Chcieli go 
utopid. Dali ji prosie do piersi. Miata cwarte; dali ji kure do 
piersi, ze i kura zwi6rz. 

Teraz odpowiedziata jego matka tak : ^SprawiB bal kr61ew8ki, 
ieby ja stracid.* — Syn m6wi do nij: „Nie moze matka rzadzid, 
jaka imiercia ja zgubid, ino musi urzad kazad.* — Urzad nakazal 
tak, aby postawid siafibe (szope, bude) i w t6j siaAbie blache, na 
t^j blase j6j t6zko, a pod ta blacha pali6 ogieA, a ona na t6xOi 

Uigitized by vji^VJpJlC 



38 

}6zka siedziata, i tu s]§ juz palilo. A ten kr61 nie m6g|Wytrzyma(5. 
zal mu je byto: je^dzi} na koniu koto nij, a tu juz si^ hutuje (paU 
tak mocno, jak w hucie) drzewo pod nia. Wtencas przylecial lew 
(j6j brat) z lasa, dmuchn%l: i zagasil ogieli, i pytal sie : «Go chces, 
siostro?* — A ci trzej bracia ida z lasa i prowadz^ dt^rech ji syn6w 
z lasa, a wsyscy si§ obr6cili w nasa sk6re. A t^n kr61 (co z konia 
slecial i zemglat jak ich zobacyl) bierze ich do swego pa}acu i zwo- 
luje ludzi i pyta sie matki przy wsy6kich ksiazetach i panach : 9G0 
taka matka warta, co dzieci topi, a daje psa, kota, ^wini^ i kure?" 
A ona odpowiedziala sama: ,Kolimi j^ ozerwad.* — Tak t6z ja 
wzi6ni i ozerwali *). 



siedmiu braciacli bocianacli. 

(G6ra bociania. Siostra zlotowlosa i niemowa jest matk^ siedmia 8yn6w, 
w miejsce kt6rych podlozono siedm zwierz^t) 

Modluicft. 

Pewna matka cieszyla si^ liczna dziatw^ ; bo cho6 miala jedne 
tylko c6rke, ale za to ai siedmiu syn6w. Dzieci te jui byly pod- 
rostkami, kiedy matka, bedaca wdowa, dla interes6w czfsto z domu 
wyjeidiala. Jednego razu, gdy przez kilka dni w domu j6j nie bylo, 
synowie wybiegli wszyscy siedmiu na g6rke, a ujrzawszy wtacajac^ 
matkf , ucieszeni pocz§li j^ wita6. Matka, widzac biegn^cych siedmiu 
chlopc6w, w czffid z gniewu a w cz^ ^ci iartem , rzekla do nich : 
«WylecieliScie, jak bociany!* — Wt6m t6i zly duch, czujny zawsze 
i na wszystko baczny, pochwycil te slowa i chlopc6w przemienil 
zaraz w bocian6w, ie wnet , rzucajac rodzinna strzech§ , w ^wiat 
odlecieli. Matka z jedna tylko pozostawszy c6rka, tak si^ mocno 
t6m zdarzeniem zmartwila, ie wkr6tce ze zgryzoty umarla. Biedna 
dziewczyna, b^d^c jui sierota, gdy caly dobytek poszedl na mar- 
no^d, postanowila odszukad zbiegtych swych braci, i z tym zamiarcm 
w dalek^ pu^cila si§ podr6z. 



1) K. BaMski: Pomeid ludu (Warszawa 1842) str. 148-150. — 
Kilka ry86w podobnych u X. Sadoka Bar^cza (B€{fki) 'sir. 103 i 170, gdzie 
aiq i 8zczeg6ty z nra 1 pojawiaj^. 

Digitized by V^OOQ lC 



39 - 

Wiedziata ona o trzech poboznycli pusteloikach, w gestej zy- 
jacych puszczy; idzie wi^c do pierwszego z nich, opowiada mu ca}% 
historye, i prosi aby j^j wskazat miejsce, gdzie ma zgubionych braci 
szukad. Pustelnik pocies2;a dziewczyn^, m6wi j^j jednak o niebez- 
pieczelistwach i radzi j^j zaniechad powzietego zamiaru ; poniewai 
l>racia j^j pozostaja w zaklf ciu ztego ducha, kt6ry ich pilnie strzeie. 
Gdy dziewczyna niezraiona t^m, trwa uporczywie w ch^i wybawienift 
braci, pustelnik daje j^j pieczone kurczatko i powiada: «Zj^dz to 
kurcze, moje dziecko, posil si^ ; a kiedyii tak odwaina, to kosteczki 
z kurczecia schowaj i no^ przy sobie, bo ci beda potrzebne. Teras 
idi do drugiego pustelnika, i zr5b, co on ci zndw doradzi." 

Poszla dziewczyna do drugiego pustelnika. Ten, jakby jui 
wiedziat o wszystki^m naprz6d, da} j^j zje^d pieczonego goJabka, 
i rdwniei kazat schowaii zeii kosteczki. Co gdy uczynita, z polecenia 
jcgo uda}a si; do trzeciego pustelnika. Ten trzeci w tych sie zn6w 
^o ni^j odzywa stowach: ,Oto masz pieczon^ przepitfrk^, kosteczki 
z ni^j schowaj razem z tamtemi, kt6re jui nosisz. Majac je pizy 
sobie, zrozumiesz i nauczysz sie mowy ptak6w. Zty duch, u kt^rego 
bracia twoji pozostaja w zakleciu, osadzit ich na wysoki^j a dlizgi^j 
g6rze, gdzie nikt nie dostapi, bo on j% polewa mydlinami. Id^c za 
gtosami ptak6w wskazujacych ci droge, dojdziesz ai do t6j g6ry; 
w6wczas wbijaj w ziemie kosteczki i po nich st^paj ostroinie pod 
g6re, nie ogladaj^c si^ na i6t; gdybyii bowiem spadta, wszystko 
jui dla ciebie i braci bytoby stracon6m.'' 

Dziewczyna, wystuchawszy rad pustelnika, dosta2a sie wkoAcu 
za gtosami ptastwa poste|njac, do st6p strom6j g6ry, tak dalece 
pionow6j i dlizgi6j, ze trzeba by}o cajtej mocy duszy i wielki6j dla 
braci mito^ci, aby sie przed napotykanemi nie cofnad trudno^ciami. 
l^iezachwiana w sw6m postanowieniu ani na chwile, sz}a dziewczyna 
iiaprz6d, wbijajac kosteczki od miejsca do|miejsca, i nie obejrzawszy 
sie w ty} ani razu, szczeiiliwie doszla na sam szczyt g6ry, — Tam 
powsta]: z szumem niestychany wicher, zrzucid ja usilujacy ; ptastwo 
tylko wyisza kierowane reka, szczebiocac stato w j6j obronie dokota 
i [powiewem skrzydet ochranialo od pedu uraganu w przeciwnym 
wiej^cego kierunku. — Po dtugich z nasuwanemi j6j przeszkodami 
walkach, ujrzala wreszcie na szczyde g6ry poteine gniazdo, w kt6r6m 
rozpostarty siedzia2 najstarszy jej brat, bocian. Na jego widok nie 
posiadla si^ z rado^ci; on zad j6j rzecze: «Siostro ukochana i wy- 
bawczyni nasza! witam cie cal6m sercem, a zarazem proszg, abyi 

Uigitized by Vjr\^VJV IV 



40 

8ie driigim braclom nie pokazywala, gdyi z wielkiego ukontentowania 
mogliby ci§, catujac sthic dzidbami. Ukryj sie wi§c, lub (co naj* 
lepiej) uciekaj ; ni^ma tu dla ciebie bezpieczeHstwa. Gzar, ktdry nas^ 
w niewoli trzyma, rozerwanym jeszcze nie jest.** — ^Bracie*, mdwf 
siostra, «powiedz mi tedy, co jeszcze mam uczynid, aby was z nie- 
woli oswobodzid. '^ — ^^Dzieki ci za te zabiegi*^ odpowiada bocian, 
,ale nie sad^, by^my predko nasza wolno^6 odzyskad mogli; skoroS 
sie jednak juz dla nas podwiecito, to nie zaniedbaj zszedlszy z gdry, 
wstapid do czarnoksieznicy mieszkajacej w doliuie, i powiedzied j^j, 
iei jest siostra siedmiu braci bociaudw, a zobaczysz jak ona bedzie 
ci przychylna.* 

Po czulem najstarszego brata pozegnaniu, odeszla siostra, wi- 
dzac nadlatujacych drugich braci bocian6w. — Mieli oni skrzydla 
przyprawione na rzemieniach, i klekotali, lecac ku ni^j, ogi*omnemi 
dzi6bami ; lecz ona, baczna przestrogi, ukryta si§ w krzaczku ; po- 
t6m zszedtszy szcze^liwie z g6ry (nietyle juz teraz ^lizgiej i 8tromej)„ 
ujrzala w dolinie wskazana chate czarnoksieznicy. 

Stanawszy przed owa pani%, dziewczyna ofiwiadczyla j6j, ie 
jest siostra siedmiu zakl^tych braci, i opowiedziala wszystkie swoje 
przygody i doznane utrapienia. Czarnoksieinica przyjela ja ze wsp6}- 
czuciem i rzekla: «Dobra siostro, dam ci upominek wielce skuteczny 
tak dla ciebie, jak i dla twych braci, ale pod warunkiem, io nie- 
jeine jeszcze wycierpisz przeciwno^d. Najprzykrzejsza jest ta, ze 
przez lat siedem bedziesz niemow^. Czy przystajesz na to?'' — 
,yPrzystaje zochota!*' odpowiedziala dziewczyna. — Dala j6j wiec 
naprz6d wody do umycia glowy, po kt6r6j uiyciu wlosy dziewczyny 
staly sie szczerozlotemi. Dal6j dala j6j zloty grzebied do czesania 
wlos6w, a zarazem i zloty talerzyk, aby nali wyczesane spadaly 
wlosy. Eaidy wlos, spadaj^cy na talerzyk, wydawal brzek dukata. 
W chwili jednak odebrania tych tak kosztownych dar6w od czaino- 
ksieinicy dziewczyna zaniem6wila i w takim stanie od ni6j odeszla. 
Jako niemowa tedy, kryjac otrzymane dary, tulala sie odtad po 
iwiecie. 

Bazu jednego sen j% zmorzyl na lace i ukladlszy sie na kopie 
siana, usnela. Dziedzic obszernych wlodci, piekny mlodzian, polowalr 
wlaSnie z ogarami. Ogary mySliwego sploszyly z kopy ipiaca dzie- 
wczyne, kt6ra przestraszona- co predz6j ucieka6 poczfla. Mlodzieniec 
pu^cil sie za nia w pogoid i dopadl, a widzac do sloi&ca blyszczace 
j6j zlote wlosy, szalenie sie w niej zakochal. A lubo m6wiac do 

Uigitized by VjrwwpJlC 



41 

nidj, wkrOtce sie przekona]: ze byta niemowa, nie zwaia2 jednak na 
jej ntomno^d, a widzac ze mu przjchylna by}a, poja} ja za ione. 

Przystxojiwszy ione w piekne siiknie, jedzie z nia mlody dzie- 
dzic do swego palacu i przedstawia dumn^j matce. — »062 mi po 
niemowie, co chociaz btyszczy, ale nie gada?!" odrzeUa matka na 
widok synow^j ; „potrzebaz ci byto, m6j synu, do twego honoru 
i majatku przywozid byle co ze fiwiata?** — Pan milczac przyjal te 
przym6wke i nie sprzeciwial sie matce, jednakowoi milujac zon§, 
byl dla ni^j bardzo dobrym meiem. Matka przeciez usitowata ma}* 
zeiistwo to rozerwad, co gdy sie j^j pitez namowe nie powiodto, 
do inszych wziela sie sposob6w. Przekupila zat^m akuszerk^, i gdy 
mfoda pani po roKu szczedliwie powifa synka, wyrzucily obie na 
wode to nowonarodzone dziecie, a w jego miejsce podloiyJy pieska. 
,Patrzno, m6j synu* m6wi matka, ^niemowa nie jest zdolna do 
wydania na fiwiat czego innego prdcz zwieraecia. • — Pan milczal, 
zachowujac niezmienne mimo to dla zony przywiazanie. Ka drugi 
rok urodzit sie znowu drugi synek, na trzeci urodzil sie trzeci; 
dosyd, ze ich byJo siedmiu po siedmiu latach, a wszyscy byli przez 
matke me^owska wyrzucani na wode i zastapieni to psami, to ko- * 
tami, to innemi zwierzetami. 

Pewnego razu, gdy jui uplynal rok od wyrzucenia na wode 
ostatniego synka, siedzi matka mezowska przed palaCem, a tu wielka 
i coraz wieksza kurzawa powstaje na drodze. Jedzie nia siedmiu 
pan6w na dzielnych koniach, a kazdy z jadacych trzyma przed soba 
malego chtopcz^^ka. Najstarszy je^dziec mial przed soba najstarszego 
chlopaczka i tak koleja, az w koiicu najmlodszy mial najmlodszego. 
Panowie ci bylito bracia bociany, kt6rzy zbierali co roku na wodzie 
wyrzucone przez matke meiowska niemowleta sw6j siostry. ,Nade- 
szJa wreszcie chwila sadu, kt6ry ci siostro sprawiedliwo66 wymierzy, 
zwracajac twa zgube!* odezwali sie jednogto^nie bracia do siostry 
wychodzac^j z patacu; ,oto twoji synowie!" — ,Witam was, bracia! 
witam, synowie ukochani ! ** wyrzekla nagle niemowa. — Na te j6j 
slowa matka mezowska zaplon^la ze wstydu i z gniewu. 

Siedmiu braci zsiadlo z koni, ida ku ni^j i pytaja: «A co, 
powiedz nam pani : Na co zasMyla kobieta zabijajaca wlasne dzieci 
i wnuki?*-— ^Niewarta niczego innego,* odpowiedziala matka, Jak 
tylko tego, aby byd przez najdziksze roztratowan^ konie.* — ,Samai 
pani na siebie sad i wyrok wydala!* odrzekli przybyli. — ^I sama 
go na sobie wypelnie!* zawolala dumna kobieta i z rozpacza rzucita 

Uigitized by Vjr%^wpJlC 



42 

sie pod kopyta rozhukanych koni , kt6re ja w okamgnieniu roz- 
tratowaly. — Nad dalszym losem rodziny, kt6ra mimo posiadanych 
bogactw przyUadem byla wzajemn^j miloSci, rozwodzid sie tu juz 
nie bedziemy. 



1*. 

kulasku. 

(Golebie, pszczoly, kmki.) 

Jeden cblop mia} trzech syn6w; dwaj robili z ojcem, a ti*zeci, 
najmlodszy, byJ kulawy, do niczego przydad sie nie m6g}. Ojciec 
wiec i bracia wyprawili w ^wiat kulawego, m6wiac mu : «Kiedy nic 
zarobid nie potrafisz, to iii iebrad jako kaleka i darmo w domu 
nie zawadzaj.* 

Wyszedl^szy z domu biedny kulawy, mocno chromi^c na noge, 
daleko zaj^d niem6g}; rozptakal' sie wiec nad swoja niedol^ i usiad} 
w lesie pod drzewem. Stoneczko zgas}o, a gdy noc cienma go za- 
skoczy]:a, nieszcze^liwy wygnaniec zasnal i spal! dlugo, do rana. 
Mia} r6ine dziwne sny o sw^j przyszlofici, z kt6rych mu zostata 
w pamieci piekna osoba, zbierajaca rose biah chusteczk^, i radzaca 
mu, aby t§ chusceczke na noge przytoiy]:, a wi§c^j chromad nie 
bedzie. Ody si§ obudzil, chusteczka leiaia przy nim; obwiaza]: nia 
noge i przesta} by<S kulawym. Podzi^kowawszy niebu za ten dar 
boski (bod to musiata byd fiwieta Urszula), chlopak zdrtfw jui i silny 
poszedl w dalsza droge. 

6dy tak szedl jui dni kilka, nagle upadl przed nim gotabek 
z rozdart^m skrzydtem. Wydobyl zat4m chusteczk^, i podni6s2szy 
goJebia, przyJozyl ja do jego rany. W okamgnieniu zroslo si§ skrzy- 
detko i goJabek szcze^liwy fruna} w powietrze, a chusteczka upadla 
na ziemie. 

Podni6sJ8zy ja z ziemi, chtopak idzie dal^j; patrzy, ai tu leci 
pszczola, lecz napiU umierajaca, sJaba, siada na jego ramieniu, chce 
skonad. Dotkna} si^ jdj chusteczka; wnet odzyla i brzeczac rozko- 
sznie, siadJa na 2ace peln^j prze^Iicznych kwiat6w. 

Znaczna jui przeszedl drog^, ai ci spotyka kruka ze skrwa- 
wiona piersia leiacego pod krzakiem. Wyjal chusteczk^, do rany 
przytoiyt ; pieri jego zagojila sio i kruk wesolo odleciat. 

Uigitized by vjOOQIC 



43 

Dhigo jeszcze tak w^drowa} nasz podrdiny,^ ali^ci zaszedt do 
miasta zawojowanego przez pot^znego kr51a. Miasto byto w poJ^owie 
puste, kr61 jednak budowa) zamek dla siebie i dla 8w6j c5rki jedy- 
naczki, stawn^j z wielki^j urody. Wta^nie szukano rekrut6w i mial^a 
byd branka; wzieto wiec i naszego chtopca do wojska. Wkr6tce 
wyszed} on w wojsku na starszego i bywat w zamku na warcie. 
Erdlewna chodzite na spacer, i 5w iotnierz widzac ja czesto, mocno 
8ie w nidj zakochal. 

Trzeba jeszcze powiedziec, ze gdy w t^j brance duio iiabrano 
ludzi w ca}ym kraju, wiec wypadto, ie i jego taki^e braci powoJl^ano 
do stuiby. Ojciec sam pozostawszy w chacie, umarJ wkrdtce ze 
zgryzoty i trud6w, nie mogac pracy podolad. Fodczas gdy najmlod- 
szy wyszedt na starszego w wojsku, dwaj jego bracia byli prostymi 
iotnierzami. Przyszli do niego i pytali sie: ^Co to jest, ie ty jui 
nie kulejesz?*' — On sie rozefimiat i nic na to nie odpowiedziat ; 
oni zad, zazdroszczac mu szcz^^cia, wielce sie stali markotnymi. 

. Poniewai ten najmtodszy mial taski u kr6Ia, a niemni^j i kr6- 
levmie by2 luby, przeto prosita ona ojca, aby go j6j dat za meza. 
Ztodliwi bracia umydlili temu przeszkodzid. Powiedzieli krdlowi:^ 
„Brat nasz r6ine robi przechwalki, ie wszystko moie, wszystko 
potrafi ; rozgaduje tedy, ze we^mie ziarnko maku, wsadzi w ziemie, 
a na drugi dzieli wyrodnie dojrzala makdwka, z kt6r6j sie caly po- 
dworzec zamkowy makiem zasypie. Eai mu to zrobid; jeieli zrobi, 
wart tw6j laski; jezeli nie, oddal go,.bo on klamca.'' 

Kr6l zawotal starszego (chtopca, o kt6rym mowa) i m6wi: 
«Takie mnie doszly wie^ci o tobie, chcg si^ przekonad o tw6j m^- 
dro^ci. Wsad^ w ziemie ziamko maku i niech sie mak rozrodzi. '^ — 
Starszy 6w zamy^lit sig, gdyi wiedziat, ie w t6m jest podst§p jego 
braci. Ale wsadzit ziamko maku w ziemie. Na drugi dziei przy- 
lecialy gol^bie przed zamek i stadami calemi znosily mak w dzi6b- 
kach, tak dalece, ie caty podworzec zamkowy zostat uapetniony 
makiem ^). 

Zdumieni t6m bracia ida zn6w do kr61a: ,Nasz brat niezartem 
czarownik ; lecz niedosyd jeszcze. Eai mu kr61u w jednym dniu po- 
}ow§ twego pustego miasta zabudowad w prze^liczne palace i altany. 
Zobaczymy, czy potrafi.'' 



^) Por6wnaj P<ymt8ci ludu, spisane z podati przez E. Balitiskiego 
(Warszawa 1842) str. 30. r" T 

Uigitized by CjOOQ lC 



44 

Er51, nwierzywszy braciom, kazal starszemu swemu przez 
jeden dzieA zabudowa<5 puste miasto. Przylecialy pszczofy i w je- 
dnym dniu zabudowaty polowe miasta w prze^liczne pa}ace i altany, 
tak ie sie ludzie dziwili w ca}ym kraju, bo nic podobnego nikt 
nie widziah 

Bracia ida zndw do kr61a i mdwia : ,Nasz brat jest widocznie 
Gzarownikiem, i to niebezpiecznym nawet i dla samego ciebie, naj- 
jafiniejszy kr61u; bo wida6, ^e gdyby^ go nie kazat stracid, to sam 
na twoje miejsce ogtosidby sie m6gJ kr61om.* — Kr61 na to m6wi: 
,Nie mam iadnego powodu, azebym go ^miercia kara2; dotad wy- 
konaJ wszystko tak jak mu kazalem." — ,Najjafiniejszy panie!* 
rzekli zazdrodni bracia, «jeszcze taka rade podamy wasz6j kr61ewski6j 
modci : Kai zamknad tego niegodziwego czlowieka wraz z twoja 
c6rka na wysoki6j wieiy; niech tylko przez jedne noc beda z soba, 
a przekonasz sie panie, ie kr61ewna nazajutrz bedzie miata chJopca, 
kt6ry od razu chodzid i m6wi6 bedzie, a tak dowiesz sie o skutkach 
jego czar6w.* 

Er61 kaza} zamknad starszego ze swoja c6rka na wiezy, gdzie 
znikad przystepu nie bylo. W nocy przydnila im sie ta sama osoba, 
co go uzdrowik chusteczka. Na drugi dzieii idzie kr61 z dworzanami 
na meie do c6rki, i zdziwiony znajduje ja tnymajaca na kolanach 
filicznego cMopczyka. Przejety gniewem wydat natychmiast rozkaz, 
aby starszego wyrzucid oknem z wieiy. A oto w tejie chwili kiedy 
go wyrzucano, przyleciaJy kruki w taki6j liczbie, ie nieszczeSliwego 
zniosty z wysoki6j wiezy na skrzydtach, i ani mu wlos nie spadl 
z gtowy. W6wczas male chJopie zbiegto z kolan kr61ewny, i rzewnie 
wotajac na kr61a temi stowy: ^Dziaduniu, wr66 mi tate^* ufimie- 
rzyto gniew kr61ewski. Chtopczyna Ui byt tak piekny, tak do kr61a 
samego podobny, ii tenie, wzniszony do gtebi serca, wine c6rce 
darowat. 

Kiedy powiedziano, ie starszy, zdr6w zupetnie, znajduje sie 
w podworcu zamkowym, kr61 go przywojat i publicznie oienienie 
jego z c6rka oznajmit. Sute tedy w zamku odbyto sie wesele, acz 
z wielka serca boleScia niegodziwych braci, kt6rym uradowany brat 
wszystko zte odpu^ciwszy, dal6j w iyciu samych tylko doznawat 
pomyslno^ci. Oni t6z przejeci wstydem, wynie^li sie z kraju. 



Digitized by CjOOQ lC 



45 



szewczyku. 

(Mr6wki, pszczoly, ryby. Mak wyzbierac; klucz z wody wydostad; 
odgadn^d 8woj% zpo^r6d trzech bab.) 

Pewicn szewc mial doroslego syaa. Wyprawit go w ^wiat, 
dajac mu jedne torb^ z przyrzadami do roboty, a druga z chlebem 
na droge. Idzie szewczyk kolo lasu; widzi zepsute mrowisko, a roz- 
pedzone mr6wki kreca sie niespokojnie ; lito^d go wziela: usiadl na 
2iemi, naprawil im kopczyk, powUada} jajka; dosyd, ie nieszcz^liwe 
owe istoty rozproszonCf zeszly si§ znowu w swoje miejsce. 

6dy sobie dobrze odpoczat, poszedt dal6j. W lesie napotyka 
znowu zepsuty ul w pniu drzewa ; dokota niego brz^czy r6j pszcz6t 
biagajacych pomocy. PowkJadal woszczyny, naprawil co byJo ze- 
zepsute, i caty r6j pszcz6} wszedl w swoje miejsce, a on iyczac im 
szczeficia, poszedl dal6j. 

Z lasu wypadlo mu przechodzid przez duia rzek§, na kt6r6j 
byt most Stanawszy na mo^cie, patrzyl w wod^; ujrzal w ni6j mn6- 
stwo rybek, wierzchem za^ pjywaly srebrne }ab§dzie. Wyjal chleba 
z torby, kruszyt i rzucal raz ryboro, drugi raz tab^dziom, pocz6m 
w dalsza pudci} si§ drog^. 

Dlugo 6w szewczyk wedrowal po dwiecie; byl tu i tam, 
i r6inie mu sie powodzilo. Jednego razu ujrzal dliczna kr61ewnQ, 
kt6ra mu sobie trzewiczki robid kazata. Zakochal sie w ni6j szalenie 
i ona w nim takie. Coraz cz^dci6j przychodzil i chcial brad miare 
z pi§kn6j n6iki kr61ewny ; ali^ci dowiedzial sie od slug, ie ]6j ma- 
tka stara kr61owa, znan^ by)a powszechnie jako czarownica bardzo 
niebezpieczna i przebiegla. Nie zwazajac jednak na gadania ludzkie, 
odmielif sie mlody rzemie^Inik, poszedl do rodzic6w sw6j ukochan6j 
i tym si§ o c6rkg oiSwiadczyl. Obydwoje rodzice nie zdawali mu sie 
byd przeciwnymi; lecz matka czarownica wrecz mu wyrazila, aby, 
chcac dostad pann^, przygotowat si§ na pr6by do wykonania przy- 
trudne. On tedy prosiJ o pierwsza pr6bg, kt6r6j jeieliby nie wykonat, 
wiec6j do zamku nie przyjdzie. 

Matka czarownica kazala zmiei^zad razem w jedno korzec maku 
2 drugim korcem piasku, i polecife w przeciagu dwudzieBtu czterech 
godzin przebra6 piasek i mak, tak aby kaide byto na osobn6j kupce. 

Uigitized by VJfK^/VJV IV 



46 

Szewczyk, widz^c niepodobieiistwo wyjjcia zwyci^ako z ti\ prdby, 
wzia) sie za wl^osy i tylko raewnie plakal. Wt^in przyszJfy niriSwki 
z catego dwiata i mak od piaskn szybko oddzieli}y, a nszcz^^Iiwiony 
szewczyk idzie do zamkn i ^miato jui prosi o kr61ewne *). 

Matka czarownica powiada: «Dobrze, dostaniesz moja c^rke, 
ale trzeba znale^Sd pierw^j z}oty klucz, kt6ry*m wrzucita do rzeld^ 
a ten klucz jest od j^j pokoju.* — Zamyiili} si^ szewczyk gleboko 
nad sposobami dostania klucza; wt^m ryby go znalazly, podafy 
}abedziom, tobedzie na brzeg wyrzucily, ie go m6gt tatwo do8ta6 
i matce odnieiSd. 

Matka powiada : «Dobrze, dam ci moja ctfrkf , tylko ten je- 
szcze k2ade warunek^ ieby^ ja w t^m przebraniu, w jaki^m bedzie, 
poznat.* — Zaprowadzila go do duiego pokoju, gdzie przy otwar- 
t^m oknie przedly trzy przadki. Wszystkie trzy stare, najbrzydsze 
w ^wiccie baby ; miaty dlugie rece, zeby jak k2y ^wiliskie, oczy jak 
miarki. — ,Traz poznaj, kt6ra z tych trzech bab jest kr61ewna, tyle 
przez ciebie ukochan^; jeieli ja poznasz, to ta pr6ba bedzie jui 
ostatnia; jeieli zdA nie poznasz, to za kar^, w miejsce kr61ewny, 
musisz sie jui na prawde oienid z najstarsza bab]|.* 

Szewczyk, do rozpaczy przywiedziony, waha sie stanowcze wy- 
rzec 82owo ; a wszystkie trzy przadkT jednako s^ szkaradne. Ta Ui 
prdba zdata mn si^ najtrudniejsz^. Bytby nie wiedzied jak dtugo 
wybieret; gdy wtdm wlecialy do izby pszczoty, i brzeczac rozkosznie^ 
otoczyty gtowe jedndj z prz%dek i do ust jdj midd klaiSd pocz^ ; 
ona z bojaini pomszyla radtuchem, a szewczyk poznal krdlewn^. — 
,Ta jest moja, a nie insza!"* zawolal gloiino, a krdlewna z zaklecia 
matki wyzwolona, przybiegla do niego uradowana. Matka tdi, nie 
zadajac mu wiec^j prdb, zezwolila na ich wesele, ktdre sie suto na 
wysokim odprawilo zamku. 



») Obacz Karola Baliiiskiego Powiesci ludu, str. 30. 



Digitized by CjOOQ lC 



47 



le. 

smoku i pannie. 

(Enpiec przywozi sw^j c6rc6 kwiat z zakl^tego ogroda pilnowanego 
przez smoka, za cen§ j^j reki.) 

TomMiowiee. 

Byl jeden handlarz , mial dwie c6rki i jedne z pierwsz^j ionj 
Basie. Ten jednego razu mia} wyjechad w droge, i pyta sie c6rek : 
,G6z wam pnywie^d?* — Jedna kaza]:a sobie czerwon^ chustket 
a druga zlotenf wyszywane trzewiki ; nareszcie i do Basi idzie i pyto 
sie: ,Moie i tobie co przywieid?* — Ale ona m6wi: ,1 c6i mnie 
potrzeba, kiedy mnie ludfie nie widza?... chyba tam jaki pachnacy 
kwiatek.* 

Pojecha} on i wszystko pokupi}, ale o Basi zapomnial. Jedzie, 
a tu go straszna noc zaszla : ciemno i zinmo i glodno. Wt6m liwia- 
tefto sie migfo. Patrzy, a tu jakid palac ladny; my^li sdbie: «Moie 
mnie tu poiywi^."" — Wchodzi do pierwsz6j stancyi, ai tu okna 
malowane i ^ciany, i 8t6} pelny jad2a. Na pole idzie, a tu konie 
w stajni, juz obrok jedza, siana po pas. Przychodzi znowu, ai tu 
}6zko us}ane ; wszystko jest, tylko ludzi ni6ma. 

Rano si§ obudzil i my^Ii sobie: «Trzebaby zobaczyd, jaki tu 
ogr6d.* — Widzi, 4e petno Slicznych kwiat6w r6inego koloru; wyjal 
n6i i ucial z nich jeden, bo sobie przjpomnial, ze go Basia prosila 
kwiatek. Ai tu wychodzi zpod pag6rka smok straszny ^) i m6wi : 
,Jak ^mialed to urwa6?... ale nie b6j sie, bo ja wiem, ie to dla 
tw6j c6rki ; zanie^ j6j , pod warunkiem ieby tu sama za miesiac 
przyjechala ; i jeszcze to pudelko j6j oddaj. * — I dal j6j pudelko, 
* w kt6r6m zlociste bylo ubranie. 

Przyjechawszy tak do domu, kupiec kaid6j z c6rek dal, co j6j 
bylo przeznaczone. Ale macocha m6wi: ,To pewnie i to pudlo mo- 
jim przywiozIeS c6rkom; dajac Basi, pewniefi sie omylil.* — Wiec 
j6j dar ten odebrala, i tak wszystko podzielila, ie j6j sie tylko stara 
sukienka dostala. Ojcu ial byto biedn6j Basi ; ale c6i mial robid, 
kiedy sie sam strasznie zIofiIiw6j iony obawial. 



^) Obacz X. Sadoka Bar^cza Bajki itd. na Rusi (Tarnopol 1866) 
str. 183 i 228. ^ . 

Uigitized by VjOOQIC 



48 

I pojecha}a Basia do tego pa}acu sama jedna. Przyjechala 
wieczorem, i miala zaraz dobra kolac^^e i wszystko co j^j by}o po- 
trzeba. Ale o p6Jnocy wola ktoS: „6pisz ty, Basiu?" — Ona sie 
boji strasznie, bo widzi przed soba smoka okropnego; wszelako 
miwi: ,Nie, nic si^ nie boje!* — ,Ano, kiedy sie nie bojisz, to fipij 
ze mna.* — I tak byto jedne noc. 

Bano idzio ona do ogrodu, lecz tam nikogo nie widzi ; dopiero 
na jednym pagdrku spostrzega ze leiy szkaradny cztowiek, garbaty, 
chropaty jak zaba, i woJa: ,Wody, panienko!* — Biegnie tedy 
ona do przykopki, i nie miala w cz6m, aie w trzewiczku przyniosla 
t6j wody i orzeiwila go. — Pot6m wstal on jako piekny kr61ewicz 
i z nim wszystkie fe kwiaty ; bo to bylo wojsko zaklete za to ze 
byt dla ludzi okropnie zlym, jak jaki tatarski car. Ona dopiero 
go z zakl^cia, a po^zedtszy za niego, zostala kr61owa. 



kr6lewiczu i jego przyjacieiu, icrulcu. 

(Zloty ptak kradl ojcn z ogrodn jabtka. Kr61ewicz z krnkiem poszli go 
sznkad i zdobyli ptaka wraz.ze zlotowios^ dziewic^ i zlotogrzywkiem 

kouiem.) 

Jeden kr61 byl bardzo bogaty. Jakze nie mial posiadad skar- 
b6w, kiedy w jego ogrodzie jabloli rodzila zlote jabluszka. Ten kr61 
byl ojcem trzech syn6w; dw6ch starszych bardzi6j kochal i chowal 
po kr61ewsku, 6wicza6 ich w naukach , a trzeciego przeznaczy^vszy 
na pastucha, nic uczyd nie kazal. Starsi je:idzili zawsze obok ojca ; 
trzeci na glupca podany, tylko sie wszystkiemu przygladal i nikt 
go za nic nie mial, jak zwyczajnie prostaka. 

Jednego razu doniesiono kr61owi, ie kaid^j nocy ginie z jabloni 
po trzy zlote jabluszka. B6£ni tedy panowie zaczajali sig na zlo- 
dzieja, wojsko pilnowalo w nocy ; lecz zlodzieja doj§6 nie mogli. 
Olupi syn kr61ewski, nie m6wiac o t6m przed nikim, uwiazal sobie 
jeiow^ sk6rke pod brod% (zeby mu zasnad nie dala, gdy si^ zdrz6- 
mnie), wszedl wieczorem na jabloii i czekal. W nocy spostrzegl, 
jak przylecial zloty ptak i urwal trzy zlote jablka i one uni6sl. Ale 
go jednak gtupi postraszyl na drzewie tak, ie ptak ulatuj^c, zgubil 
z ogona trzy zlote pi6rka. Glupi podni6sl je, wzi^ z soba i pokazal 

Uigitized by VJWWV iv^ 



49 

nazajutrz ojcu, mtfwiac, ie jak ztodzieja wypatrzy}, tak go t^i 
i nchwyci. Kr6l si^ na to roziSmia} tylko, lecz mu wcale przeszka- 
dzad nie my4Ia}^). 

Poszedt gAipi do jednego pustelnika, o kt6rym si^ dowiedziat, 
ie chowa duio ptitktfw, i przyszedtszy pytat si^ o ztotego ptaka. — 
Ale pustelnik nic o taki^m stworzeniu nie wiedzia^ i tylko rzekt: 
«Zatrabif na wszystkie moje ptaki, a gdy si^ zleca, moiesz sie 
z niemi rozmdwid.* — Na gtos trabki pust«lnicz6j mn6stWo ptak6w 
zleciato sie przed chat^ poboinego czleka; jeden tylko kruk naj- 
starszy z niemi nie przyleciat. — «Najprfdz^ to on bedzie co^ wie- 
dziat, kiedy go tn ni^ma* rzek} pustelnik, ,i jak sie tylko pokaie, 
zapytaj go. '^ — Jakoi po niedltigim czasie jest kruk. Ghipi go prosi 
i bada. Kruk uproszony, oiiwiadcza ie zna siedzibe ztotego ptaka, 
ktdry jest wlasno^ci^ pewnego bardzo czujnego i ostroinego kr61a, 
majacego drut z dzwonkami prowadzony od klatki ptaka do swego 
}5ika, przeto nikt go ukra^d nie moze. — ,ySa jednak sposoby" 
m6wi kruk „i ja mam ziele, za dotknieciem kt6rego rozrywaji} sie 
ngzelkie zamki i k}6dki ; chcac zad zdoby<5 ztotego ptaka, trzeba 
nadewszystko pamietad o t6m, aby go brad w rek^ bez klatki." — 
Ghipi przejedna} kruka, ktdry si§ podjal towarzyszyd mu w Uj wy- 
prawie, udzieliwszy wspomnionego zieb. 

Po dtugi^j podrdiy dostali sie wreszde do pafacu owego krdla. 
Ptak ztoty w dzieA siedziat w klatce, a w nocy na zdobycz jablek 
przez samego puszczanym bywat krdla. Od klatki jego szty druty 
z dzwonkami do tdika krdlewskiego. Glupi z krukiem, niby jako 
podrdini, przychodzacy dziwid sie bogactwom panujacego i prze- 
pychowi jego palacdw, obejrzeli wszystko. Wieczorem kruk powiada 
gJupiemu: ,Ja wszfdzie pootwieram, gdzie nam ii6 wypadnie; ty 
bierz ptaka, lecz klatki nie tykaj.* — Poszli wigc; kruk otworzyJ, 
ale gtupiego pnestraszyt mocno dzidb zakrzywiony i do wyktucia 
oczu napastnika nastroszony, wiec w obawie chwycit za klatke. Za- 
ledwie ta poruszona zostata, jui kr6I o t6m wiedziat i zatrabit na 
wojsko, a gtupi w okamgnieniu dostat sie do ciemnego lochu. 

Szczeiciem, ie z lochu wychodzito okienko z kratami na po- 
dworzec, i kruk przyjaciel m6gt powiedzied wieiniowi : ^tlei zrobit, 
ale naprawimy to ; ty wyjdziesz oknem, a ja na twe miejsce wskocze. 



«) K. Baliilskiego Pauneiei ludu, str. 146. — X. Sadoka Baracza 
Balki, str. 184. — Olitigki: Bafarx pohfbi. 

Digitized by VjOOQ lC 



50 

przemienif si^ w wilka, a wilka dtago w kozie trzymad nie bed^, 
bo im wnet ucieknie.'' — Poez^m przytoiyt ziele do kraty ielazn4j, 
a gdy ta odpadta i gtapi wyszedl, kruk wskoczyt do lochUf ale ma 
powiada: «Teraz iii zaraz do ptaka; wszystko masz otwarte; bierz 
go bez bojaM za dzi6bf kt<iry ^cisn^wszy r^ka, trzymaj mocno; 
unykaj do lasu, ja za toba pospiesz;. * — I tak si^ stato ; gtapi 
uni5s2 ptaka, silnie dzi6b jego trzymaji^c ; klatka nie zostata poru- 
8zona, i kr61 nie wiedziat o nicz^m. Dozorcy wi^zienia, zobaczywszy 
w lochu wilka, kt6ry im zeby pokazat, uciekli cz^mpr^dz^ ; wilk 
Ui myk do lasu i zeszli st^ obaj z ghipim. Dopieroi zwi%2ali pta- 
kowi skrzydta, dzi6b cienk^ szmatk^ okr^cili, aby nie wrzeszcza}, 
i wpuicili go do spr6chnia}ego drzewa, gdzie sobie m6gt wygdodnie 
siedzied. 

^C6i teraz b^dziemy robili?'' m6wi gtupi do kruka, ,gdy 
nas wojsko otoczy, to i ztapie.*^ '— «Ho ho! nie moiemy tu zo- 
stawad; lecz nie trac%c czasu, pdjdziemy zdobyd panne ztotowtos^.* 
Panna zlotowtosa byto ctfrk§ innego potfinego krtfla, kt6ry ja takie 
w zamknifciu trzyniat, od j6) sukni maj^c do'swego I6ii& prowa- 
dzone druty z.dzwoneczkamil Gdy siig za pomoc% ziela dostali do 
^amku i wszystkie drzwi i rygle odsun^li, znale^U paune zadziwia- 
j%c^j pi^kno^ci, ktdr^j wtosy zlociste spadaty do kostek. — Eruk 
powiada gtupiemu: «Suknie, skrfpowane drutami, niewygodne j^j 
s^; ot6i zdejmuje ona je z siebie i ^pi nago. Bierz j^ wi^c iipi|Cf.* 
Otupi, zostawszy w pokoju, na widok dpi^c^j pi^knofiei, stracit zmy- 
aly, i zamiast ukraiid odr^zu, patrzed i catowad poczal; panna, 
obudziwszy si^, wciagta odzienie: dzwonki zabrz^kly, a ojciec roz- 
juszony wpadt z mieczem do ctfrki. Gtupi w6wczas byl prawdziwie 
gtupim, to t6i jako ztodzi^j do wi^zienia wtraconym zostat. Takim 
samym sposobem, jak pierw6j, kruk go uwolnit, m6wi%c.: «Jeszcze 
ra^ id^ j^ bierz, romuisom daj spokdj; lecz z cat^ przezomo^ci^ 
nchwyd panu^ szybko T z ni% do lasu co tchu zmykaj. * — Glupi, 
«tawszy sif teraz m^drzejszym, ztapat pann^, usta j^j rek^ zacisn^ 
aby krzyczed^nie mogla, i uni6st, nie dozwalfy^ dotkni|d si^ odzie- 
nia, ktdre w izbie zostato. Jui kruk czekat w lesie, maj^ dla t^j 
panny ubranie m^zkie ; panna je szybko wtoiyta, a przyjrzawszy si^ 
gtepiemu i nie znalaztszy go wcale strasznym, nie mydlata bynaj- 
mnidj powrocie do swij niewoli. 

,C6i teraz poczniemy?* zap^tal gtupi przyjaciela kruka. — 
«Tutaj nie moiemy zostawad, krtfl bowiem cdrki szukad b^dzie; 

Uigitized by Vjr\^K^V IV 



51 

chod^my zdobyd zlotego konia/* — EoA ztoty byt wtasnodci^ jeszcze 
innego krdla, maji^ego przy sw^m Itfika draty z dzwonkami, kbire 
zaezepione do uzdy konia w stajni, tegoi kaide st^pienie slyszan^m 
xszyniiy. Erok otworzywszy rygle u drzwi wiodfcyeh do stajnif kaie 
konia brad bez uzdy. Ghipi, z radoiici na widok konia, zapomnial 
przestrodze, wskoczyt mu na grzbiet: dzwonki daty znak i zto- 
dzi^j w t^j chwili wojskiem otoczony, do lochu wtr^ cony zostat. 
Takimie samym sposobem, jak pierw^j, kmk nwolnit go i teraz. 
Tymczasem panna siedziata na drzewie w lesie, schowana przez 
kruka w miejscu niedostfpn^m, tak ie jdj szukajacy zn9lei6 nie 
mogli. Dopieroi poszedt gtupi raz jeszcze po konia, ktdrego teraz 
uprowadzid mu si; udato. 

«Pizyjadelu!* rzekt on do kruka, «wi§c^j jui nie pragn§ nad 
to, co z twa pomoca otrzymatem ; wracajmy do domu.'' — Eruk 
nie byt przeciwny i^daniu ksif cia ; kazat mu wsi]|^<5 na konia, kt6- 
rego pi^knym okryt rynsztunkiem. Pannie sprowadzoni^j z lasu kazat 
kruk \xsit^66 mu na kolanach ; ztotego za^ ptaka wyj^li z drzewa, 
a skrzydta i dzitfb mu rozwi^zawszy, dali go trzymad pannie. Do- 
zorczyni ta tak go utaskawid potrafita, ie nie my^lat o ucieczce. 
Tak wiec mtody ksiaze (bo<5 go jui gtupim nazywad nie b§dziemy) 
pojechat na ztotym koniu z ztotowtos^ pann^ i ze ztotym ptakiem 
do ojca. Eruk poleciat za nim do potowy drogi, poczi^m czule sie 
poiegnawszy, powrdcit do pustelnika. 

Jui byt ksiai^ niedaleko ojcowskiego zamkn, gdy go spotkali 
jego dwaj bracia b^d^cy na towach.- Widok brata, powracajacego 
z taka zdobycz^, obudzit w nich zawiiid. Zm6wili si^ zat^m z soba; 
zepchngli go z konia, zwi^zali i wrzucili do jamy w lesie, a konia, 
pann^ .1 ptaka odebrawszy, ruszyli ku domowi. Przyjeidiiaja do ojca 
i pokazuja mu zdobycz, chwal^ si^ ze sw6j odwagi. 

Wt^m przylatuje kruk i kracze : ,Nie stuchaj krtflu, oni kta- 
mia. Najmtodszy syn, przez ciebie gtupim nazwany, zdobyt ^konia, 
panng i ptaka, z cz^m gdy wracat, oni go pochwyciii, zwiazali i do 
jamy wlesie wepchneli. ^' — Gdy te stowa kruka potwierdzita i panna, 
krtfl zaraz postat do on^j jamy po tego, kt6remu byt winien swe 
bogactwa, uwolnit go, i odtad nazwawszy najmilszym synem, dat 
mu cate kr61estwo. Wkrtftce Ui i ze ztotowtos% pozwolit mu sie 
oienid panna, i posiadatf ptaka rajskim gtosem dpiewaj^cego, i do- 
siadad konia, na kttfrym jad^c na wojne, bito si^ nieprzyjacidt, ie 
padali lub szli w rozsypk^. ^ . 

Digitized byA^pOOQlC 



52 ^ 

Odtad ztoty ptak nie kradt jui wifc^j ztotych jabtek, lecz je 
dostawat codziennie z reki samego krdla. Mtody kr61 nprosil pu- 
stelnika, aieby mu odstapit kruka, ktdrego, doptfki iyt, zachowal 
przy sobie, uwaiaj^c go za najlepszego przyjaciela. — A byl oa 
rzeczywiMe jednym z czamoksi^znikdw stui^cych dobr^j spriiwie. 



»1. 

dw6ch jaUkach. 

(Jodno Kjadla iona gospodarza i miala zlotowlosego syna, a dmgie 
^adla kobyla i miata ^rebca.) 

ToxnMsowice. 

Bylo dwoje ludzi. Mieli sif dobrze, ale potomstwa nie mieli» 
Tak se mtfwili do siebie: „Ej, przykrzy nam si^, ze nam t^z Pan 
Jezus nie daje nijakich dzieci; zeby nam t^zPanJezus co dal!'' — 
Ale na Boze narodzenie M sie gospodarzon^i , ze ma dwa jabka na 
scypiu (szczepie) za stajnia. Jak ten gospodarz przecn6I, biezy c&n- 
predz^j za stajnie i napad dwa jabka. Tak se ich skowat (schowal) 
do zanadrza. I uciesyl sie i powiada: «Jak mi sie t^z obifnilo, je 
prawda ; bede mial jedno sobie, drugie zonie. *^ — Tak posed sypad 
koniom obrok zaraz w nocy z ty kondytacyi (ukontentowania). Jak 
sypal ten obrok koniom, jedno mu jabko wpadlo do zlobu. 

Tak przychodzi do zony i m6m: «Ej, ^nilo mi sie, ze byly 
dwa jabka na scypku; ja posed za stajnia i byly dwa jabka; ja 
icb urwal; jedno bedzie tobie zoho, a drugie mnie.* — I suka 
wzanadrzu; pomacal sie, a jabka jednego nima. To zonie jabko 
jedno dal, a drugiego posed sukad w stajni, jezeli mu nie wypadlo. 
Ni m6g nal^^d ; a jakze mial nale:£d, kiej juz kobyla jabko zjadla. 
Wraca do zony i powiada : „Ni moge jabka nal^:£6, kajsik zgin^o ; 
ale zeby^ ty to ze mna 3i§ ozdzielila swoj^m, Um com ci dal pier- 
wy, zeby i ja mial.'' — A zona juz jabko zjadla. I zalowat bardzo» 
ze t6z zadnego jabka nie sprdbowal. 

Pr^echodzi rok i seU niedziel ; zona w ciazy, a kobyla j^rebna. 
Zona urodzila syna, a kobyla ulagla zr^bca. Gospodarz uciesony 
bardzo pieknie, ,^iej sie tak razem sykowato, ten ^rdbak bedzie 
dla tego syna'' — juz sobie tak ochwiarowal. Ano, tak wyslo mu 
siedem lat temu synowi ; dal go do skoly. 

Digitized by VjOOQIC 



53 

Ten syn 8ie ucjr pieknie w skolach, rzetelnie; tak ojca to 
okrutnie kontytnje, ze mu sie syn uda). Co przychodzi na obiad 
(ten syn), to nie idzie wpi^rw mamuni sie pokloni<5, ino idzia. do 
ir6bka co sie to i nim urodzit: strasne ulubienie wzitfn do niego. 
Mamunia z tego zta i niewiedziala co 6 nim zrobid ; jaz go chciata 
otrud, tego syna. Zawdy powiada: ,,Co mi to taki syn, ot z jabka! 
co mi to po t^m?"* — Juz nie dowiarowata, ze to takim sposobem 
przysed. Tak nagotowata trucizny i chcia2a go otrud, co tak nierada 
byta na niego. 

Przychodzi syn na obiad, ale wpidrwy idzie do stajnie do 
jrdbka, co mu go ociec ochwiarowal, i ugtaskat go. A ten frdbek 
bardzo smutny. A chlopiec: „0j ^rdbku, cegdzed ty taki smutny?* 
— I^rdbek: „A odz ni mam byd smutny, kiej ci tam mamunia na- 
gotowata trucizny ! a ino zeby^ tam tego obiadu nie jad, ino idi 
na koAski gndj, wykop dotek i wl^j ten obiad co ci matka nastroji. 
A zairys tam na trzeci dzieli^ co tam bedzie. *^ — On tak zrobit. 
I posed Z2iir66 do tego gnoju w trzeci dzieA, a tam zmije, padalce, 
weze i rozmajity gad z tego obiadu sie zalagty. 

Tak przysed do ojca swego i prosi, ze juz u niego nie bedzie'; 
ino pudzie we dwiat, bo matka na niego zta. Pokaza]: to ojcu. 
Ociec sie zatrwozyl, i juz nic nie mdwi, bo widzi, ze ile. Wiec 
ociec powiada: „Cdz ci teraz synu dam na droge?* — A on mu 
odpowiada syn : „Nie chce nic, ino eoiicie mi ochwiarowali : tego 
^rdbka i kordylac (kord, kordela^s, karabela).* — Podzi^kowal tato- 
Hiowi, siad na tego j^rdbka i pojechat we iSwiat. 

Pnyjezdza pod ska}^ kamienna, pod las, a tu mu sie brona 
(brama) otwiera w ty skale. Wjezdza ten irdbek do ty brony, i tam 
juz hyto wsydko gotowe: dla.^rdbka pasa (pasza) i dla niego obiad 
w ty skale. Jak se pojedli, tak ten ^rdbek mdwi mu (byt tam sto- 
cek, ^^rddlo takie w ty skale): ^ldze ty, umyj sie w ty wodzie.** — 
Eaza} mu sie umyd w ty wodzie. Jak se umyt gtow^ ten cUopiec 
w tym stocku, w ty studzience, tak mu sie stra^nie piekne zrobify 
wlosy na gJowie od ty wody. Pot6m irdbek kazal mu se te glowe 
zawiazad, ale nie pokazywad nikomu, boby zgindl. On usluchndt 
tego sSrdbka; gtowe swoja zwiazal i nikomu nie pokazywal. A jemu 
kazal, temu chlopcu, 06 do krdlewskiego ogrodu, i zeby prosii 
krdla, zeby go przyjdn do tego ogrodu. Krdl go odestal do ogro- 
dnika, zeby go przyjdn za ogrodnicka. 

Digitized by VjOOQ lC 



f)4 

Sprawowat sie pieknie, bardzo go kontentowali, i 4sam kr6I: 
i ogrodnik, ze byt pilny do w8y(9:iego. Miat sobie w ogrodzie taka 
stancyjke, laki sktad miat. A te gtowe miat zawse zawinion^, ca 
tak^ piekn^ miat, wtosy fiwic^ce. Nazwali go parsywk^, bez to ze 
nie chciat pokazad jrtos5w. 

Ten kr61 miat trzy c<irki. A t<en ogrodnicek wit bnkiety dla 
nich 00 niedziek, a najpiekniejsy dla najmtodsy. Te starse zazdro* 
^city: «Widzis, jak ten parsywka dla nasy mtodsy siostry pieknie 
uwit bukiet, a nam nie taki.* — Wysed se ten chtopiec ze swoji 
stancyjki na gdr^ , na pietro, i tam cesat, ozcasowat se swoj^ gtowa 
grzebykiem. A ta kr616wna wysta na pi^tro patacu do okna i uiirata 
go tam jak sie cesat, i widzi jakie ten parsywka ma piekne wtosy, 
co az ztote, cerwone, co az blask od nich idzie; i dziwowata sie 
co go nazywali parsy wka. A ze on ji te piekne dawat bukiety, po- 
wzi6na przychylnbfid do niego, a jesce jak go u^rata z temi wtosami 
pieknemi, tak my^li sobie: ^Smijcie wy sie ta 6 niego, a on mi 
sie bardzo upodobat. 

Ten kr61 wystat pisma po ^wiecie, ze jako ma trzy c6rki,. 
i ze chce ich wydad (za m^i). Wi^c sie zjechali r6ini synatorowie 
i tacy r6sini na ten bal co go urz%dzit. Dopi6ro przy tym balu przy^ 
obiedzie powiada go^ciom: «Moji moid goficiowie! maoi trzy c6rki; 
kt6ra kt6remu sie podoba, zeby brat za zon^.* — Postuchali wsyscy 
go^ciowie, i dopi^ro m6wi c6rkom: »Moje c6rki, cht6ry wam sie 
cht6r^j spodobal, to se wybierajde. "" — Ta powiada najstarsa: «Ja 
tego chce.'* — Ta mtodsa: ,Ja tego chce.* — A ta najmtodsa: 
,Ja parsywke chce.* — A tu sie dziwia, bo jakze sie nie wstydzi^! 
Tak kr61 powiada: «Niech juz i tak bedzie, kiej ona tak chce!... 
c6z poradzi?!* 



99« 

ztotowtosdj paniiie. 

' (Ptakata pertami, a limiata si^ r6iami.) 

Byli jedni paiistwo bardzo dobrzy i naboini, ale nie mieli 

dzied. Wi^c stata tam w lesie kapliczka, gdzie ta pani co dzieii sie 

modlita do Matki Boski^j , ieby j6j cho6 c6reczk§ data. Jednego 

t6z razu styszy ona gtos ztamt^d: «Tak^ bfdziesz miata c6reczk^ 

Uigitized by Vjr^^K^V lC 



65 

jaki^j nie byto jeszcze na ^wiecie. * — I tak sie Ui stalo. Gdreczka 
nowonarodzona miala ztote wtosy, a jak pfokata, to perfy zamiast 
tez, a jak sie limiafo, to r6ze z geby pada}y ^). 

Ale niedhigo pot^m ta pani umarla, a pan z iosza sie oienif. 
Nowa ta iona doradzil^a mu, ieby c6reczk; te R((zi^ w ogrodzie pod 
ziemie schowad, takr aby j6j nikt nie widziat z ludzi, bo mogliby j% 
wykopad. 

Ale syn ogrodnika, kt6ry byf obraj^nikiem, wymalowal^ ja jai, 
kiedy miala lat pi^tnaScie, i poszedszy do jednego miasta gdzie byt 
kr6I, obraz jij wraz z innemi na sznurku rozwiesil. I zdarzylo sie, 
ie kr6I przechodzac tamtedy, przypatrzyl sie temu obrazowi i m<5wi: 
«Gdyby tu byi ojciec z ta piekna c6rka, tobym si§ z nim uloiyt^ 
a z ni^ oienil.^ 

Ale macocha, jakto zwykle macocha, zaraz i swoja wlasn% 
zabrala ctfrg razem z ta sierotk% i wsadzila do kar% aksamitem 
obitdj, ktdra kr6I byl przyslal po nia. Tak ujechali mil dziesied^ 
a ona zaraz krzywde robi t6j R6zi i nic j6j je66 uie daje, bo po- 
stanowila swoja zawie^d krdlowi, a t^ gdzie zagubid. I kiedy bardzo 
glodna prosi sie macochy o troche jadla, ta jej odpowie : „Dobrze, 
ale daj sobie oko wydlubad.** — I tak zn6w na drugi dzieii glodna 
Bdzia dala i drugie swoje oko za kawalek chleba. Pot^m, kiedy 
jui zblizali si§ do miasta, m6wi macocha : ,P6jdj^, przejdziemy si^ 
po tym lasku.* — Wysiedli wiec, a macocha, chcac ja zgubid, da- 
leko w las zawiodla, a zostawiwszy sama, wr6cila i odjechala. 

Qdy przyjechaly do kr6Ia, on sam wyszedl przed nie, ieby 
co predz6j widzied swoja urode ; ai tu wyprowadzaj^ dziewczyni^tko 
Bogu-Iiche (mizerne). Tak kr6I rzecze: »To nie ta!" — A macocha 
na to: ,Bo to mi sie tak sponiewierala przez droge; ale ona tu 



J. Grimm (Deut. Myth., str. 860 Poezya. — Gdy Wainftmfiinen 
(najwyiszy boiek Finn6w, to eamo niemal co germailski Wuotan, Odin)» 
kt6rego za wynalazc§ takie poezyi i narz^dzi mazycznych uwaiaj^, po- 
mszy 6WQ harfe, przyslucbuje mu si^ cala natnra; zwierz^ta przybiegig^ 
z lasu, ptaki przylatuja z powietrza, ryby w wodzie przyplywaj^ do brzegu; 
z oczu boga Izy zachwytu spadaj^ na piersi, z piersi na kolana, z kolan 
na hogi i stopy; skrapiaj^ mu pied plaszcz6w i osm opodezy. Lzy jego 
przemieniaja sie w perly morskie. (Kalewala, runa S2. 29). Podobne.lzy 
wylewa takze bogini Freyja (grfttfOgr s. 801), lubownica ^piewu, poflu- 
biona Odr'owi; w ba^ni dziecinn^j (Kindermahrchen, wyd. Grimma) mig^ 
szczeiiliwe dziewice dar dmiad si^ r6iiami, plakad perlami. 

Uigitized by VjOOQIC 



56 

w wygodach przyjdzie wkrtftce do siebie.'' — A nie wiedziata, ie 
kr61 widzia} jxxi tamt^ wymalowani i nie }atwo sif da oszukad. 

K6zif tymczasem znalazt stary le^niczy krtflewski i pielegnowal 
w domu, bo bardzo by}a chora. Razu jednego zacz^a ptaka6, ie nie 
widzi fiwiata, i naptaka^a peret. To j6j w smutlni sprawilo ulg^, 
tak iz gdy pot6m zn6w zaczeta si^ toiad, kilka r6i wspaniatych 
wypadto j6j na podotek (tono). Petty i r6ie kazata studze na talerzu 
przykrytym zanie^d do macochy do zamku, i powiedzie6, ie klejnoty 
te sprzeda on j^j za dwa oczy ludzkie. Macocha, widz^ c ie przed- 
mioty te r6wnie piekne a nawet piekniejsze niz byty B6zi, z ochot^ 
data mu za nie owe oczy z pudetkiem. A R6zia odebrawszy, wtoiyla 
je do gtowy, i przyrosty, i pobiegta w las naeieszyd sie fiwiatem, 
ktdrego kilka tygodni nie ogladata. 

Wt6m kr6I, b^d^c na polowaniu, widzi dziewcze w biat6j sto- 
j^ce pt6cienn6j sukience i ze ztotemi wtosami. Kazat obstapid j% 
i sptoszona jak sarne pochwycid. Przyprowadzona przed kr61a, za- 
cz^a ze sfarachu ptaka<5, a tu perty z oczu leca i wszyscy je zbieraja 
i pokazuja krdlowi. Potdm gdy mu wszystko opowiedziata, sam kr61 
zaptakal nad nia, dowiedziawszy sie ze tyle cierpiata przez niego, 
i rzekt ie tego ztego losu jui dosyd, i ie odt^d juz ona zawsze 
przy nim zostanie. A ona z radoiici upuszczata rd^e, i prosita ieby 
i stary le^niczy byl odtad z nimi. 

Na to wszystko krdl przystat, i gdy j% w swojim powozie do 
patacu przywidzt, sprosit z catego Swiata go^ci na wesele. Go^cie 
przybywszy zdumieli si? nad j6j pieknoficia. Przyprowadzono potdm 
macoch^, a krdl opowiedziat, jak ona ja m§czyta, i naznaczyt s|d. 
Wszyscy tedy os^dzili, ^eby t§ bab§ rozjechano koiimi na rozstaj- 
nych drogach. 



Kr6lewna kocie-oczy. 

(Miala saknie: niebiesk^, sloneczn^, k8i§iycowi|, gwiazdzist^ 
i kocie-oczy, kt6ra niewidzialn^ czynila.) 

Modlnic*. 

Pewien krdl miat cdrkg bardzo pi?kn%, jedynaczk?. Kiedy byta 
dzieckiem, prawie j6j nie widy wal, poniewai w ciagtych zostaj^c 
wojnach z sasiadami, mato przebywat w domu. Gdy sie jui uspokojit 

Uigitized by VjrwvJV l\^. 



57 

i wojowad, przestal, wtenczas aiywajac wczasu, pocz^ sie bawid 
i conieco napijad razem ze starjm swojim jeneratem, z ktiirym sobie 
nocne pohulanki wyprawiali ze zgorszeniem poddanych. 

Co sie nie dzieje? Oto kr61, przyjrzawszj sie lepi^j wtasn^j 
ctfrce, lekcewai%c przykazania boskie, nieporz^dni ukochal ja mito- 
iici|. Panna byla przyzwojita i poboina; to t6i rzecz zmiarkowawszy, 
wszelklemi sposobami od sromoty uchronii! sie chdala. Proiiby j^j 
jednak i btagania nie zmi§kczyly ojca; o^wiadczy) on publicznie, 
ie sif z nia ienid b^dzie. ZmarWiona, nie wiedzac jui co poczad, 
umy^liia trudnoiciami odstraszyd ojca od tego zamiaru. A ie zwy- 
€zaj chce, aby narzeczona od narzeczonego jakie^ odbierala upominki, 
wi§c zai^da2a od ojca, aby j^j sprawit przed ilubem pif <$ sukien, 
a mianowide : jedn^\^ii; niAo, druga Jak gwiaxdy, trzeci| jak kiif- 
iye, czwarta jak ^Miee, pi%t^ jak koeie oczy. ProsUa nadto, ieby 
te suknie byfy z tak cienki^j zrobione materyi, iiby je w maleilkiij 
pomieicid mogta torbeczce r§czndj. 

Wszystkie te i^dania c5rki wypelni} ojciec natychmiast. Wiec 
nieboraczce nie pozostalo nic innego, jak t^^lko w korn^j modlitwie 
btagalne wznieid do nieba r^ce. Przyby} t^i we 6nie Aniot Paiiski 
cnotliw^j krdlewny, oznajmiajac wyswobodzenie w ten 8pos6b : «Gdy 
ai^ do dlubu w zamkni^tym pokoju ubierad b^dziesz, wydal od siebie 
wszystkich na chwil^; dopiero pluii na okno i uciekaj, a ^lina za 
ciebie odpowiadad b^dzie^; wybiegtszy do miasta, wsiadi do po- 
cztowego powozu 1 jediS, a tam k^dy ci$ zawiezie, czekad ci^ bfdzie 
8zcz§§cie. * 

Jakoi kr61 z jeneratem i starszyzna wojskowii na dzieii filubu 
wieUde przygotowali uroczysto^ci i uczty. Cdrka prosi go, by przed 
^lubem chwil; pozostad mogla sama dla ukazania sie najpierw jemu 
w przepysznych strojach. Gdy ojciec zezwolii, cdrka poszla do swego 
pokoju, plun^a jak jdj kazano na okno, i zwinawszy suknie swoje 
w torbeczk^, schowata je okolo siebie, tf tylko wUadajac na siebie, 
na ktdr^j byty kade oessy. W ni^j bowiem niepo$trzeicna /^jiUzn^VL^ 
si^ z patacu do miasta, gdzie jakby naumy^lnie dla ni^j stat za- 
prz^iony powdz pocztowy. Zaledwie doii wsiadia, pocztylion zatn^bit, 
a konie natychmiast cwatem z miejsca ruszyly i uniosty j% w dalekie 
krnje. 



>) Obacz takie Wojciokiego KUchdy. 

Digitized by VjOOQIC 



58 

Tymczasem w patacn kr61a ojca gwar duiy : synatorzy, ofice- 
rowm, ksi^ieta, prateci i ttamy biesiadnikdw weselnych zapefaiiaj% 
komnaty. EriSl, przybrany w korone i purpury, co chwila przybiega 
niecierpliwy przed drzwi c6rki, zapytuj^c czy jui gotowa. Slina kr<S- 
lewny, pozostat^ na oknie, ciagle za ni) odpowiada : ,Nie jeszcze, 
tatuniu! nie jeszcze, tatuniu!* — On wraca do konmaty i czeka. 

Eiedy jui zawital ranek, a narzeczona^nie wyszla, kr61 pelen 
gniewu kazat drzwi do pokoju c6rki wybid, i spostrzeg} ie j^j wcale 
ni^ma. Slina tylko wyrzekla: «Nie znajdziesz mnie tatuniu, iegnam 
cie na wieczne czasy. ^ — Zdumiony kr61 odszedt prawie od zmys}6w, 
i wkrdtce z rozpaczy bardzi^j sie jeszcze rozpif. La}y sie petne 
z dzbandw stnigi, szumia2y hatasy nierzadu i pijatyki, a kraj uboiat 
i cierpiacy poddaui czekali w mil<$zeniu zmilowania boiego. 

Raz w<r6d bankietu, gdy kr61 z ulubionym jenera2em wielki^j 
oddawat sie rozpu^cie, spojrzawszy w g6re, ujrza} nagle nad swoj| 
glowa rek^ z mieczem nadzwyczajnij wielkoici, gotowa do ciecia 
w kark jego. Od t6j chwili, k^dy tylko sie obrtfci), r^ka z mieczem 
state mu ciagle przed oczyina, ie iadnemi sposobami nie m6g2 sie 
od j6j widoku uwolnid. Przerazony kr61 os2ab} na si2ach i mocno 
zacborowat. XJstaly sprosne hulanki, przyjsiciele odsti^pili, i kr51 
wfir6d dfiki^j stabofici zaczat rozmy^la^ o prawach boskich, kt6re 
w Bw6m iyciu nie setny raz przekroczy}. Po rozmyflaniach hastapifa 
serdeczna modlitwa , wiirdd it6r6j powstata w sercu kr61ewski6m 
skrucha; dosyd, ie przez ni^ do taaki boi6j wr6ciwszy, miecza 
karz^6j reki unikna}. Dziwne widzenie odsunelo sie odeA : on zai 
odtad wszystkie zte uczynki dobremi naprawia}. A nawet i ulubio- 
nego jenerate swego i towarzysza bankiet6w, kt6ry go po wyzdro- 
wieniu nanowo do zbytk6w namawiat, poprawit i do ialu i skruchy 
w ten pobudzit 8pos6b, ie go nad gI;bok% studni^ potoiywszy na 
desce, otoczonego wojskiem trzymat i grozit wpuszczeniem do dotu, 
jeieli uroezystego stowa poprawy nie wyrzecze. 

Tymczasem kr61ewne konie z powozem pocztowym przywiozty 
w sukni koeie oczy do zamku pi^knego kr6Iewicza, kt6ry wraz z matk^ 
rzijdzit rozlegtemi krajami. Matka kr61ewicza miata dw6r znaczny, 
i sita niewiast i panien dostojnych do ustugi. Zbywato j6j tylko 
panny, coby jako biegta klucznica byta przy kucharzu. Postano 
wiec ze zamku.szukad pomie^Cie odpowiedni6j osoby wta^nie w6w- 
czas kiedy krdlewna przybyta poczta, a gdy sie dowiedziano, ie jest 
zdalna do takiego obowiazku i przyj|6 go pragnie, odwieziono j% 

Uigitized by vjfV/VJV IV 



59 

do zamku. Odtad kr<51ewna otrzymata nazw^ klucznicy z dodatkiem 
kocie oczy, bo ja po j^j dziwn^j sukni (wedle i;czenia widzialn^j) 
od innych panien t^m nazwiskiem odr6iniano. 

Bardzo zr^czna i madr% bedac gospodynia, UDDiala dogodzid 
kucharzom, a ztad i %\^ krdlewskie jak najlepi^j zaopatrzyd. Par^ 
miesifcy tak przebywszy niepoznana, wiriSd dosyd uciailiw^j pracy, 
zapragnela jedn^j niedzieli ptfjid do kodcio}a. Zdjela wiec sukni; 
codzienna kocU o&^, a wdziata te, kt6ra by)a jak niAo. Wta^nie 
kr6Iowa matka byla na naboienstwie z synem, kt6rego na wsze 
strony swatano, obmy§lajac mu r6ine bogate panny, ale dotycbczas 
bez skutku. Gdy wspomniona kr61ewna klucznica przystrojona w su- 
knif jak nubo wes^zta do ko§cio2a, szmer si§ zrobi}, bo nic podobnie 
pieknego ludzie nie widzieli. Kr61ewicz rzucit okiem i naraz sie nia 
zaj^; lecz gdy j6j po naboieiistwie szukal, nigdzie dostrzedz j6j nie 
m6g}. Od tego czasu uplyn^o kilka tygodni; klucznica nieznana 
czyiino^d sw| obowiazkow^ pe^nita jak dawni6j. Er61ewicz za§, stra- 
dwszy nadziej^ spotkania ow6j przelotn6j pieknodci, bywa} bardzo 
zamyfilony. 

Wt6m w inn% zn6w niedziele, w§r6d licznegozebrania w ko- 
^ciele, w kt6rym znajdowa} sie i kr61ewicz z matka, zjavda sie nagle 
jakaii panna w sukni jak gwiaxdy. Er61ewicz za nia wybiega t }awki, 
ale ona myk i jui j6j ui6ma. Dosyd si^ nachodzi}, naszuka} ; nic 
to nie ppmog}o. Zi^owiedzia} wi§c wojsku swemu, ie jakby co§ 
podobnego kiedy§ ujrza}o, aby natychmjast zatrzyma}o i znad mu 
t6m da}o do zamku. 

Na trzeci6m naboieiistwie kr61ewicz czuwa} jui sam przy 
drzwiach, wojsko zaii wart; zaci^gn^o. Czekaj^; ai tu przy kodcu 
sumy wchodzi panna w sukni jak ksi^sye, dajac6j srebmy odblask. 
Er6iewicz tui^za nia, co tylko j6] nie uchwyci}; lecz ona i teraz myk, 
i zniUa; nawet i wojsku, kt6re trabiac i b^bniac chwyta}o ji^, z rak 
sie wymkne}a. Er61ewicz niepocieszony, mimo profiby i }ez matki, 
uspokoid si§ nie moie i po oa}6m kr61estwie panny szuka6 kaie. 
Ze wszystkioh krajin podleg}ych odpisuj^ senatorzy, ksi^i^ta, pra}aci 
i oficerowie, ie nic podobnego nikt nie widzia}, i ie to chyba tylko 
wyobraiSnia chorego .tak ponetiie przedstawia tnu obrazy. 

Idzie kr61ewicz raz jeszcze z matk^ i dworem do kodcio}a na 
naboieiistwo. Dhigo nie widad panny; ai ci wreszcie wchodzi ona 
ubrana w sukni§ jak shAce, ca}y blaskiem swym oUniewaj^ca ko- 
iici6}. Gdy niepodobielisti^em by}o przyst^pi6 do ni6j, kr61ewicz 

Uigitized by vjrOwpJlC 



60 

nuciJ j6j tylko dyamentowy pierScieA pod nogi, kfeJry ona pod- 
jawszy, wtoiyla na palec i znikla. Szukano dokol:a, wojsko warty 
trzymalo w caMm mie^cie ; napr6ino. Tymczasem panna, co tak 
zrecznie uchodzite, wszystkie pied sukien miafe przy sobie, a gdy 
ja licigano, zarzucala co pr^dzij zwykla swoja sukni§ kocie oczy, 
w kt6r4j spokojnie szla niewidzialna do swych czynnolci. 

Kr61ewicz coraz bardzi^j zapada} ha zdrowiu, a doktorzy jui 
zwatpili jego iyciu. Stroskana matka postanowita urzadzid zabawe 
i sprosid wiele ksi^iniczek, by syna rozerwad i przekonad sif , azali 
miedzy niemi nie znajdzie sie ta, kttfra tyle w sercu jego narobita 
niepokoju. Zjechali si§ goiicie do zamku; balowali, uoztowali, lecz 
kr61ewicz b^dac zawsze slabym, o zabawach ani rad wiedzied, kryl 
sie w sw6m mieszkaniu. 

Zrzektszy sie wszelkich przepychdw a nawet i wytwornego je- 
dzenia, kazal on sobie ugotowad kjuseczek na ml6ku i przynie^d je 
do SW0J6J stanoyi. Utajona kr61ewna-klucznica-fa>cf« oczy, dowie- 
dziawszy si§ o padskim grymasie, odebrala kucharzowi rondelek 
i sama zatarla w nim kluseczki, w kt6re rzucony j6j wtoiyta pier- 
iScieii. Przynosza kluseczki z ml^kiem do pokoju kr61ewicza ; ten 
wielce w nich smakuje, a gdy znalaz} zatarty pier^cieii w ciescie, 
jeszcze mu si^ lepszemi wydaly. DaWjie sie pytad tego i owego; 
gwar ztad w zamku i zamieszanie powstaje wielkie, az sie wreszcie 
dowiaduj^ od jednego z kucharzy, ie kluseczki gotowa^a klucznica- 
kocieoczy. Pos^ano po nia; gdzie tam! jui t6j czarownicy znowu 
ni^ma... znikneta. 

W godzine jednak pot6m wchodzi ona... nie do kuchnijui, 
lecz do sali balow6j, ustrojona w suknie jak aloAce. Wszyscy na 
ten widok oniemieli. Kr61ewicz leci jak szalony, pada j6j do n6g, 
oddaje powt6rnie dyamentowy piericied, blagajac o oddanie mu 
sw6j r§ki. Dopieroi opowiada ona praygody swego iycia, a gdy 
wyznaia cz6m byla rzeczywiScie, i ztoiyta swe rece w rece przywia- 
zanego kr61ewicza, ten — upojony szczeficiem, zdr6w — przycisnat 
j% do serca. 

Wkr6tce po filubie napisatoi list do ojca, kt6ry — nawr6cony 
i uczciwie iyjacy — przyjeiiii^J p6ini^j czesto w odwiedziny do c6rki 
i wielce sie cieszyl z j6j szczeicia, na kt6re patrzat odtad jak pra- 
wdziwy ojciec. 

Digitized by CjOOQ lC 



61 



»4. 

owczarzli. 

(Owca zakl^ta wybawiona od rzezi przez owczarczyka. Ten dostige bIq na 

wj8p§ szcz^ffiwoi^ci, a zagrawszy na wjstrngan^j z krzaka pod kamieniem» 

piszczalce, zwabia t§ owc§-pannQ ze zlot^m mnem i towarzyszki ze 

srebmemi ranamL) 

OJe«w. 

Jeden bogaty owcarz przyj^I se loiiskiego iroka do pomocy 
owcarcyka, ktdry gry wa2 pi^knie ua piscalce. Pasajac owce na przy- 
togUf lezat se c^sto i graniem nawolywa} psy, aby zabiegaly owcom 
od lasu, gdzie byty wilki. 

Jako§ kiela (kilka) razy awazj2 on, ze jedna z owiec, dzi- 
wniejsa od drugicb, nosac teb w gtfre, sta zawdy napr2<id, a cho<5 
to byl cas pobierania, zaden baran ani sie do ni^j zblizyt. I teraz 
widzi on, ze ta sama owca stoji zdala od dmgicbr i jak kieby we 
Ibie rozum miata, stucha grania jegq piQsenek. Wiec ja nad drugie 
polubiwsy, pihia zwracat na nia uwa^e. 

Tegoz dnia przed wiecorem, nim rosa padta» zegnat on owce 
a owcarz wzi6t sie sam do brakowania : co ma ii6 na rzeinika, co 
na sprzedaj, co na chowanie. I macajac kazda owc^, m6wit do 
niego: «Te owce co zostan%, zastaw drabinka; te co na rzeinika, 
smaruj dziegciem w zadek; te cp na sprzedaj, na pysku.* Widzsjc, 
ze owcai*z zagania do tych co na rzef, jego ulubiona owiecke, peda 
on: «Gospodarzu, piekna ma. wetn^, to zaptaci; skoda ji."" — - 
Owcarz mu na to: «Ta bestyja nigdy sie nie kocita, jatowi ciagle, 
a pobierad nie chce; c6z po nij?... tak r6b, jakem ci kazat.'' — 
Ano na t6m sie skoiicyto, ze .owcarcyk odstawit owieck; z dragiemi 
na rzel Ale myili sobie: «Niech bedzie co chce; skoda ji! -Jak 
jutro wyzene^ powiem, ze zgin^ta.'* 

Byta zdaleka pod skata pusta kaplicka w p6t zwalona, wiec 
jak wygnat owce, tak t^ ukryt w kaplicce, kamieniami i ktodami 
drzwi zastawit od wilk6w, a dawsy ji r6znego ziela, aby co jed6 
miata, odsed. 

Eilka dni uptyn6to, nim sie owcarz zmiarkowat; az-ci z nozem 

przysed i m6wi: ,Gdzie ta owca, zebjm ja zabit, p6ki w dobrem 

teierwie. • — ;Tak 6n owcarcyk peda: .Gospodami, ja sam nie wiem 

"co sie stato... kasik (gdziefi) sie mi podziata, moze wilk zjad." — 

,To ty tajdiiku wilkom dajes zjadad moje owce?" i nuze go bi6. — 

Uigttized by vjOOQ lC 



62 

«A kiej tak robicie ze mn%, to b^dicie zdrowi!* Wypad) za drzwi 
f uciek} na piekne. 

My^li sobie: j,tle; trza teraz wzi^d moja owieck^ i w dwiat 
uciekad, aby nikt nie widzial ; juiSci powiedza, zem zlodzij.* — Przy- 
sed do kaplicki, a tu juz owcy ni^ma. Zal mu sie zrobito. My61i 
sobie: «Pewnie wilk wlaz kt<5r^dy... i tak dmierci nie umkn^a, 
a ja w ktopot popadl i bez sluzby ])y6 muse. Ale stalo sie!" — 
I posed dal^j. 

Sed, sed od miej^ca do miejsca, jaz zased do morza. My^Ii 
9obie: ,,Wsia^d na okrgt i pojechad ka^, aby co zarobid na zyde.^ 
Ano wzi^ni go do okretU jacy^ kupcy i plyntft 6 niemi. Naraz zrobil 
sie w nocy huk i trzask okrutny. Wiatr wykrecat okretem, ludzie 
wolali gwaltu; az ci jak gruchlo wsydko o skale, tak si^ okret 
w trzaski ozlecial; ludzie sie potopili i on 6 nimi. Eiedy sie utopiul, 
myfili sobie: ,Abo ja juz pomar, abo zyje.* — Wt6m idzie duza 
ryba i m6wi mu tak: ,Ty nie zginies, za to ze drugich od ^mierci 
ratujes.'* — I wzi^na go nis grzbiet i plyn^a i nim bardzo dlugo 
ku brzegowi. Nare^cie powiada: „Tu juz brz^g; zejdjS ze mnie i nie 
b6j sie nicego, bo tu wyspa scefliwofici. • — Ale dodaje zarazem: 
,Jak stapis na ziemie, u:Srys kamie^, a pod tym kamieniem krzak; 
z tego krzaka zrobis sobie piscalke, a taka moc mied ona bedzie, 
ze owiecka twoja, gdy zagras, znajdzie sie tu zaraz i drugie do nij 
przyb^da od tego' owcarza, tak ze mu zadna nie zostanie, ho6 ich 
kr6Iowa wybawil. ** — Byba ^plusngla do morza, a on zostal na ladzie. 

My^Ii sobie: «Dobrze. . . he, a mamto c6m ustrugad piscalke? 
na ty wyspie zadn6j chalupy niewidad, zebym se noza pozycyl." — 
Patrzy, a tu druga ryba plynie z morza i trzyma n6z w pysku. To 
t6z wzi6n ten n6z: co tchu strugad; drzewo bylo sam machod pa* 
chnacy. Ano robi piscalke; zrobil, schowal do kieseui, bo mu sie 
bardzidj je^d niz grad chcialo. 

Idzie, idzie, chodzi od miejsca do miejsca; przedlicna tu 
krajina, rajska! sam cukier i kawa ro^nie ua drzewach, pomaratic 
sam i cynamon. Jaze strach, tak sie najad, tak sie napiul wody 
w ^r6dle co winny smak miala. — ,No, kiej tak* m6wi do siebie 
a po brzuchu sie maca „to trza teraz zagrad... co sie stanie?* — 
I tak se idac zased w zielona rajska doline. Patrzy, owce sie pasa. 
Ale jakie! az blyscy do slolica ^r6bna welna i ocy perlowe, a naj- 
wi^ksa miedzy niemi ma zlota welne, ocy dyamentowe. 

Digitized by VjOOQIC 



63 

Jak zagra}, one hyc do niego; owa owca cate runo zlote 
zdjMa ze 8iebie jak plasc, odziata go ni^m, i... o dziwo! z fa$j 
owcy sta2a sie cudn^j pieknofici krdlewna. — M6wi ona tak: «Za to, 
zei mnie wybawiut z mocy tego carksieznika owcarza, co (chciwy 
mych skarbiSw) zielem mnie scarowal:, oddaj§ ci moje skarby i kr6- 
lestwo cate i na meza bior§. Chodicie, towarzyski moje, i skladajcie 
u st6p kr61a mego ^r^bne wase runa. ** — Azci tu kazda z owiec 
stata sie panna sJ^uzebna krtflow^j, gdy wetne ^r^bn^ slaty mu pod 
nogi. On z radodci zagra) powt6mie na piscalce ; az tu w dolinie 
pokazat sie palac, do ktiSrego wsyscy z wielka zaraz po^li parada, 
Tu wzi6n ^lub z krdlewna, kt<5ra sobie wygral; tu na t^j sce^IiwiSj 
wyspie zyli i panowali wi^cij jak kop^ lat. Nikt im nie przeskadza}, 
bo to za morzem bylo, a ryby morskie strzegiy tego kr61estwa 
kieby wojsko 0- 



9A. 

Dwaj bracia rybni. 

(Powstali z ikry, ktdr^ pani i pokoj6wka zjadly. PaDicz oieml si^ 
z dziewic^, czomu duch wodny przeszkadzal i towarzysza w karoied 
obrdcil, lecz go towarzysz krwi^ swych dzieci do iycia przywr6cil.) 

Modlniozka. 

Jedni padstwo byli bezdziethi. Ta pani bardzo sobie markocila, 
ie nie ma potomstwa, i posylala po r6ine baby, ieby j^j I6ki na 
nieplodnodd dawaly. Cejco (dziwne rzeczy) robila, nic nie pomagalo. 
Jednego razu pytala si^ t6i i cyganki, a^ ta j^ zapewnila, ie bedzie 
wszystko dobrze, niech tylko to wypelui dokladnie, co ona j6j 
nakaie. 

Kazala cyganka zlapad rybe w morzu, plodna w ikre, i te ikre 
na pelni ksieiyca po zachodzie slodca ugotowad, tak ^eby tego nikt 
nie widzial, i wypi6. Tak*ci pani poslala na morze do rybak6w, 
i dostawszy taka ryb§, rozplatala ja i sama ikre gotowala. 

Ale ie ja zaszly w odwiedzin^ s^siadki, wiec gamuszek po- 
fitawila i m6wi do sw6j pokojow6j: «Gotuj to ostroinie; nie pr6buj, 



Eilka ry86w podobnych u X. Sadoka Barticza w bajce pod tyt. 
^Korona** (str. 98) i «Kr^lewicz" (str. 113). ^i^ 

Uigitized by vjrwwv IV^ 



' 64 

hohji sif otrula.* — Poszla wi^c pani i bawifa si^ z goidmi przer 
ca2f godzine. Tjmczasem pokojowa myili sobie : ^Coi tu w t^m 
jest dziwnego ; ma sie pani otrad, niechie sie i ja z nia otruje. '^ — 
I napRa sif troch^ z gamuszka. Przyszla pani i pyta sie: «A co, 
ugotowa2o 8i§?* — »A ju4 ugotowane, stoji w piekieJku (na bla- 
sze).* — »Nikt nie widziat?* — «Nie.* — ,Ale§ nie prdbowata?* — 
«Batam sie, prosze pani." — Wi§c na t^m stan^o; pani tedy wy- 
pita co bylo w garnuszku, i poszl^y spad obie. 

W pare miesi^cy jako6 pani gmbi^e widocznie, ale pokoj<5wka 
jeszcze grubsza. Tak pyta j^j sie pani: «Ej, ty^ mnie oszukaia!... 
musia2ai pi<S moja przypraw^.*" — Pokoj6wka sie zat^m dtuf^^j nie 
zapierala i opowiedziala wszystko, jak l)ylo. Tak pani j^j m<5wi : 
«Niechze sif dzieje wola boska ; nie p6jdziesz ode mnie nikaj, tylko 
b^dziesz za mamke do mojego dziecka, a i swoje przy moj^m wy- 
chowasz.* 

Kiedy wyszedl czas, pokojtfwka rodzi wiecz<5r synka na pelni 
miesiaea, a pani z rana rodzi takie syna. Ow<Si chowali sie razem 
ci synaczkowie. Od mlodo^ci mieli wielkji pociag do wody, a juici 
bo z ryb byli ; wiec nu4 oba zawsze plywa<5 i jeidzid po wodzie, 
holowa<S, robid wioslami. Tak t^i bylo, gdy wyrofili na kawaler6w; 
zawsze z sob^ konipanili jak braoia, ryby tapali i plywali po morzu. 

Jednego razu plynac, dobili do odlegl^j wyspy calkowicie za- 
rosl^j sitowin^. Wle^li w t^ sitowine, a gdy pluskali sie w wodzie, 
patrz^, a tu przefiliczna panna z dala si§ kapie. Panicz szalenie 
zaraz rozkochany, wpatrywa) sie w j^j biale piersi, a ie nic nie 
przeszkadzato, coraz sie zbliia}, i m<5wi do swego kompana (syna 
pokoj6wki) : „Wiesz co, 4eby ja moina chwycid jako i zawiefid do 
swego domu." — Tamten na to: .Poczekaj paniczu. .. tak zrobio, 
ze panne dostan^!" — Ot6i przysadzit sie, i gdy panicz odttzedl, 
schwytalTpann^ nagle i wsadzil j^ do lodzi. Lecz gdy z nia pfynat 
do panicza, zaczelo mocno hucze<5 w powietrzu i wolad : ^Kto z tq 
pannq b^sde spal, hedzie unelkq szkode miai; a htoby jq broH, bodaj 
skamieniai!^' — Bo ta panienka zachwycona byla przez zlego ducha, 
kt6ry j^ w ukryciu w sitowinie tizymat na odlegl:6j wyspie, i prze- 
nie^d tego nie m6gl, aby przez przybysz6w uwolniona odell zostala. 

Wywi6z}szy ja z tego miejsca syn pokojow6j, odda} paniczowi 
swemu. Matka t6i panicza, bardzo z tego uradowana, sprawila dla 
syna huczne wesele, na kt6r6m jedzenia i picia byto po uszy. — 
Wkoiicu, gdy si§ goiScie rozjechali, panstwo mtodzi udali sie do 

Uigitized by vjfv/v^v iv^ 



65 

przyrzadzonego im w alkierzu toia. Ale syn pokojow^j, kt6reiDU stal 
w g}owie <}w zaklety duch wodny ze slowaifii groiliby, myili sobie : 
„Bgde czuwsU:, aby ratowad mego towarzysza.* — Wzi^ wiec wielki 
pa2asz i cichutko stanat przed oknem alkierza. Wt^m widzi, ie 
okropny smok w}azi oknem i tylko merda ogonem; hyc on tedy 
do alkierza, i ciach palaszeir. ucina mu gtow^. Smoczysko sie oba- 
lito, ale krew z pyska smoczego padta ipi^c^j pani mlod^j na piersi, 
co widz^c syn pokojow^j, obtarJ te krew chusteczka. 

Na drugi dzieii, jak sie tylko palistwo mtodzi obudzili, doszty 
zaraz bajki ludzkie do uszu panicza, ie jego kamrat (syn pokojow^j) 
pocatowal ja w nocy w piersi, §pi^c% przy boku meia. Bozgniewany 
panicz, i taka ^mialo^cia oburzony, zgubid towarzysza postanawia. — 
Syn pokojow^j na usprawiedliwieoie pokaznjo gtowe smqka, ale mu 
nie wierza. Wtem zaczelo huczed i trzaskad w powietrzu, i znowu 
dal sie slyszed 6w gtos co pierw^j odezwat sie na wyspie : „£to te 
panne brat, bodaj skamientatf^ — Patrza ci paiistwo mtodzi i matka 
i ci co bajki gadali, a tu syn pokojow^j na pdt jui jest skamieniaty, 
bo jui dolem w kamieli sie obrdcil. Wtedy do pdt iywy zwraca 
jeszcze twarz do panicza i mdwi: ^Widzisz towarzyszu, wszak nie 
ktamalem, wiernie ci sluzytem, jak brat bratu ; a ty na mnie, iem 
zJa krew z panny bral, powstajesz bez slusznoSci.*— Nareszcie, gdy 
panicz w zadumaniu milczat, towarzysz jego w oczach ludzkich do^ 
reszty w kamieii sie zamienit, i stat tam jakby jaka figura. 

Zacz^l; wtedy panicz ptakad i zatowad wieme|o przyjaciela, 
ale naprdzno. Oboje z iona chodzili do t^ figB^ry, i vyzywali mocy 
Boskidj, zeby mu iycie przywrdcita. Dopiero gdyi si^ ju4 cieszyli ci 
paiistwo dwoma matymi a prze^Iicznymi' sy;nkami, lini sie jednego 
razu paniczowi, ie niby we foie kto^ mu ;idoradza: sUpu^d troche 
krwi twym synkom i t^ krwia potrzyj plfiicy figury, a wnet oiyje.* — 
Wiec gdy sie obudzit, w sekrecie przecT zona, naciat dzieciom po 
trochu iytki, zebrat krew na }yieczk§, potart kamiedi . a w ten mo- 
ment przyjaciel odiyt. Odtad w wielkidj zgodzie i mitodci zeiyli 
z soba kawat wieku, bo a£ do pd^ndj staro^ci ; tak bowiem chciata 
moc Boska, nad zaklecia ztego ducha wieksza ^). 



^) Porownaj X. Sadoka Bar^cza Bajki na Rusi (Tarnopol 1866) str. 
80 i 179, a oraz niniejszego zbioru N, 16 i 18. 



Digiti 



IzecPbyGoOgle 



66 

Dwaj krdlewicze. 

(Starszj wjgnany, przybjl nad morze nibj kapiec i npodoba{ tamiejsz^ 

kr6l6wn§, kt6r% wjkradt na okr^cie. Gdj wr6cit do kraju, aiebj si^ tronn 

dobid, powiemik jego zamienil 8i§ z woU dziadka czj ducha w kamieti po 

pas, potem po szjjq, potem w calo^d; lecz oiyl przez krew dziecka.) 

Ifogila. 

Kr6l miat sjna z pierwsz^j ionj, na kt6rego spadato kr61e- 
stwo, i sjna z drugi^j ionj, kttfra pragnela pasierba swego odsuna6 ' 
od tronu, dla w}asnego przeznaczajac go sjna. Ertflewicz starszj 
wybrat sie we iSwiat i siedm lat podr6iowa^ Przjbj} ze swjm 
kamerdjnkieni (powiernikiem) do jednego kraju, gdzie mu sie kr5- 
lewna bardzo spodobala, 1 chciat sie z nia ienid; ale nm j^j kr61 
dad nie chcia}, bo si^ dowiedzial, ie on nibj nie kr61ewski a tjlko 
kupiecki sjn. Kr6Iewicz, za rada swogo kamerdjnka, kazat sobie 
zbudowad okr^t i napelnid go rzadkiemi towararai, kt6re na przodzie 
okretu porozwieszal. Dano o t6m znad kr61ewnie, a ta sie tak upar2a 
zobj tam p6jd<5 i kupid co6 pieknego, zw^aszcza ie w lirodku okr^tu 
' miatj bjd piekniejsze jeszcze towarj, ie i kr61owa na to zezwolid 
musiala. Gdj kr61ewna pfzjszta je ogladad, zaproszono ja do irodka 
okr^tu, a gdj tam sie uda^a, nie czekajac wej^cia za ni^ j6j poko- 
j^ek, odbito nagle od brzegu, rozpuszczono zagle i popfyniono na 
'p^fttt morze. 

Z wjkradziona w ten spos6b kr61ewna siedzial na okrede krd- 
lowicz i kamerdjnek. Kamerdynkowi pokaza} sie w nocj dziadek 
i m6wi mu: jjSw6j sioego nie pojmie^ cudz^go mie6 nie bfdzie, ai 
z kielicha jad poplynie, a kto to potcie, do pasa w kamie^ solny 
przemieni aie,^ — Qdj znikl dziadek, kamerdjnek zamjfilil sie nad 
znaczeniem tych wyraz6w ; ale nic nikomu o t6m nie powiedzia}, 
*bojac sie zamiany w kaniie6 solny. — Na druga uoc zn6w mu sie 
sie ukazat <iw dziadek i, prawi : j^Swoj eieego nie pojmie, cudzego 
mie& nie b^zie, ai koA zdrajca w potoietrze iwiinie, a kto to potvie, 
po etyje w kamien solny przemieni sie.^ — I t^m nic kamerdjnek 
nikomu nie rzekl, ai na trzecia noc uslyszat od dziadka: ^Sit-d/ 
swcjego nic pojmie, cudzego miec nie hedzie, ai brat brata nie po^ 
zbedzie na ostatku, a kto to poipie, to aie caly w solny kamien pi^ze- 
mieni.^ SJowa te dobrze sobie kamerdynok pamiotal. 

Uigitized by VjOOQ lC 



G7 

I pnjjechali razem db swego kraju. Tu panowa} brat m}od8zy, 
kt6rema macocha, jako wtasnemu synowi, kr^Iestwo jui byta prze- 
znaczyta. Markotno j^j sie zrobito, ie starszy przyjecha}, i ie trza 
mu b^zie ustapiiSkrdlestwa, i postanowifo go zgubid. Ale udawad 
j^j wypadalo wielk% rado^d z przybycia kr6Iewicza, i w czasie uczty 
na jego czeiSd d^^j wypiwszy jego zdrowie, podata mu kielich kiy* 
sztatowy napetniony winem, aby go wychylit; ale kamerdynek sto- 
jacy obok pochwycil ten kielich z jego rak i upu^cit, . a kielich sie 
rozbit i ptyn pociekt po posadzce. Bozruch sie zrobit, a rozgniewana 
stara kr^lowa zai^data, aby stracono zuchwatego 6miatka; lecz krd- 
lewicz nie pozwolit na to, bo kamerdynek byt jego ulnbielicem 
i przyjadelem, i powiedziat, ie rzecz te musiat zrobid, z czego wytt6- 
maczy sie p6ini4j, (bo mu gf b§ zamykata obawa, aieby sie w solny 
kamieli nie przemienit). 

Na drugi dzieii kr61owa stara zrobita pasierbowi niby prezent 
z pysznego rumaka, petnego iycia, ruchu, a niecierpliwego. Ten 
rumak tak sio podobat kr^Iewiczowi, ie chciat go zaraz wypr6bowa<?, 
i krdlowa m6wi: «Niek t^z pasirb skoCy na niego pohasad.* -— Ale 
kamerdynek wzifwszy pasek fiw. Prancipzka, jak owinie nim grzbiet 
owego rumaka, tek mu si^ zaraz z pyska iskry posypaty, poczat si^ 
krecid i wiercied, i wymkni|wszy ai^ z wielkim szumem , uleciat 
w powietrze (bo to byta diabelska sztuka za sprawa czarownika, 
i miata porwad kr6Iewicza i on zginiony by<5). Rozgniewana kr<}Iowa 
stara, chciata kamerdynka kaz»6 stracid, ale opart sie znowu temu 
krtflewicz. 

Na trzeci dzieli, kiedy miano 166 do ^lubu, bo sie krdlewicz 
starszy z t^ swoja co przywi6zt, miat ieni6, a macocha pragneta, 
iehy sie ona dostata jej synowi, wi^c po ktdtni kr61ewicz6w kto ma 
i&6 pierw6j, szedt starszy kr6Iewicz w orszaku naprz6d, a za nim 
mtodszy kr6Iewicz, a za nimi karaerdynek na ostatku. I kiedy do- 
chodzili jui blisko ko^ciota, wyjat mtodszy brat pistolet z za pasa, 
wyc6Iowat do starszego i wystrzelit, ale chybit, i gdy sie brat do 
drngiego pistoletu by si^ poj)rawid, kamerdynek przyskoczyt z boku 
i przebit go pataszem. Zrobit sie wielki rozruch, krzyk i lament. 
Chwycono kamerdynka, a stara kr6Iowa zaraz go kazata uwiezid, 
osadzid i na stracenie oddad. dvii tu nie mdgt go nikt obroitid, 
bo zabdjstwo byto wielkie i widoczne. Skazano go na powieszenie; 
ale sobie uprosit, ze wprz6dy powie sedzioin i kr^lestwu swoje 
usprawiedliwienie. Przjzwolono n;i to. ^ 1 

Digitized ^^VjOOQ lC 



68 

W6wczas opowiedzia}, jak mu sie dziadek pokazywaJ: na okrecie 
i jak go przestrzeg} naprz6d, ie w kielichu b§dzie trucizna, ale mu 
nie kazai tego nikomu gadad, bo sie w kamieli solny po pas zamieni. 
Ledwo to wyrzekl kamerdynek, ai tu wszyscy ujrza, ie sie 6 niego 
naprawde stat kamieii solny po pas. Wtenczas miSwi} znowu, ie 
mu dziadek powiadat, ie koii zdradliwy zgubi kr61ewica, ale mu na- 
kazal zn6w milczenie pod kara zamiany na kamieii solny po szyje. 
W^szyscy patrz^, a tu kamerdynek staje sie bryl^a soli B.i po sama 
szyje a ino mu sie g}owa rusza. W koiicu powiada kamerdynek, ie 
znowu po raz trzeci ukazawszy sie mu dziadek powiedzial, ze kto 
naostatku (w tyle) pojdzie do ihihxi to zginiony bedzie., i ieby tego 
nie opowiadat, bo sie caty w kamieii solny zamieni. I zamienil sie 
istotnie w ten solny kamieii. Widzac to, przekonali sie wszyscy, ie 
m6mi prawde. Wieszad tei lamienia nie moina by}o. Ale kr61-i 
ministrowie przekonali sie takie, ie macocba pod pasierbem dotki 
kopala, i zgubid go chciata by swego synala wynieid na tron. 

Er61ewic starszy kazal owa bryle soli umiedcid w osobn6j izbie 
i przyjaJ do ni6j osobnego sJuge, 4eby kamieniowi wygody robit, 
jako zywemu, ieby Idhil go na noc do }oia, odziewal, pilnowat i 
ushigowa). Amial ten kr61ewic ze swoja iona dziecko. Kiedy raz 
kr61ewna z dzieckiem chodzila po ogrodzie, stana) przed nia dziadek 
iebrak i prosi} o jalmuine m6wi^G, ie sie za to za ni^ pomodli. 
Dajac mu ja, powiedziala kr61ewna, jakie ma zmartwienia i prosila 
go ieby sie pomodlil na intencyje kamienia. W6wczas dziad o^wiad- 
czyl ie kamied stanie sie nazad cziowiekiem, je^li krolewna swemu 
dziecku gardto poderznie, i ta krwia osmaruje twarz i rece kamienia. 
Moina sobie wystawid, jak dlugo rodzice namy^lali sie i deliberowali 
nad krokiem tak rozpaczliwym. Ale w koAcu przyjaid i przywiazanie 
do wiernego stugi kt6remu iycie byli winni, pr^mogty nad milo^cia 
wlasnego dziecka, i gdy kr61 rzekl ie pan B6g w milosierdziu swem 
moie im tq strate powetuje i da drugie dziecko, matka z rezygnacyja 
poderznela dzieciedu gardlo, krwia kamied nasycila — i kamerdynek 
oiyl, i/Cieszyli sie z tego wszyscy niepomiarkowanie. Ai tu pod 
I6ikiem kamerdynka stychad nagle kwilenie dziecka kt6re tam pod- 
rzucono. Zi^gladaj^ pod l6iko, a tu dziecko leiy iywe i ^mieje sie 
jakby sie nic nie stalo, i te wymawia slowa: Ufatei, to zbieraj! 



Digitized by CjOOQ lC 



09 



W. 



cudownej wodzie ^. 

(Ksi^ze uzdrawia ni^ chor^ krOlewn^, lecz si§ ieni (zabiwszy trzech 
smokow) z t^ kt6ra tej wody pilnowata.) 

od Miocbowa (znana i pod Kaliszein). 

By}a kr616wna ckora wiecy jak trzy lata. Obra} sie taki ksiaze 
co ja uzdrowiuJ, a po wode co ja uzdrowiala sed (szedl) be« caly 
rok. Zased do jednego pustelnika glodny, ale pokorny i m6wi mu 

Uj wodzie. I ten pustelnik dat mu takie dwa jabka jak cytryna, 
co mu nikt nic hie zrobi na ^wiecie ino sam pan B6g. Jedno mia} 
jak bedzie wchodzic, a drugie jak bedzie wychodzid z palacu. A ten 
pustelnik byl ctemaScie lat na puszczy, to juz wiedziat o wsydkim 
sposobie i peda: „Id:Jze mlodzience, do ty wody jesce jest sto mil, 
to zajdzies do tego a tego miasta; beda tam dwa Iwy przy\\iazane 
przy bramie na Jancuchach; jakby te Iwy nie spali, to wyjm 
z torby to jabko, ozkrdj i daj kazdemu po pottfwce, to beda spali. 

1 p6dzies w taki podw6rzec, beda tam trzy studzienki cebrowe, to 
wei^nies z kazdy w insa flasecke wody. Jak zajdzies do patacu, 
bedzie tam trzech smoktfw; jeden najstarsy, bedzie go tam panna 
iskata, a 6n bedzie spa} na i4j koXanach. Jak ona go przeiska tak 
6n p(5dzie spad, a ty sie mas doty kr61ewny zgtosid — i6j slowo 
powiedzied, jakich ci ona sposobdw doda<5 moze, zebyfi tych smokdw 
zgubil*. 

Ona mu taka rade daJa: „Przenocuj sie, idi i jutro przydzies 
dwunasty godzinie na obiad z tym jabkiem, a jak ci beda co te Iwy 
m6wi(5 (przeszkadzad), to im mas jesce i to drugie jabko dad". Tak 
on przysed na obiad, a ona panna mu daia butelke taki^j wody 
wypid, co stra^nie mocna byta. «Bedzie pirsa godzina, on smok 
przydzie a ja go b§de iskala; tak ty wei ten patas i idi do dinigidj 
stancyi, i jesce sie napij ty wody. Potem przydi, bo 6n u6nie i 
nie bedzie o nicem wiedziat, i utnij mu te siedem tbdw". Jak tego 
smoka zradzili, tak ona pomogta tby nosid, a 6n je wsydkie do 
lochu, do pust^j stancyje wrzucit. 



1) Obacz: Lud, serya VII, str. 220, N.68.— X. Sadok Barj^cz: Bnjki, 
IVaazki itd. na Riisi (Tarnopol 1866) str. 68-9. ^r^r^]t> 

Uigitized by vjOiJv IL 



70 

Zamkn^a tego w^drowcyka do dragq stancyje: .Zacekaj jesce, 
jesce cie zainkne do stancjje, jesce przyjda te dragie co ich mam 
iskad, to ich pozabijas*. Jak ten smok przysed, ze go ona iska, 
tak 6n mloij patrzy} przez zamek dziar% — a ona juz kiwa palicem 
na niego jako ^pi mocno; tak on przysed, jui mial miec (miecz), 
i w tym sposobie wypiul ftlonke wody mocny i Iby poicinat tym 
dw6m (smokom), a oni mieli po trzy Iby. Od pirsy godziny do 
trzecij wsyfikich trzech zradziul; tak o^a mu dala lepsego wina, i 
oprowadzita go po wsydkich piwnicach, co ino pini^dze by}y. Ea- 
zata mu spad w ty stancyi co i ona, ale nie ze sob^. A 6n byt 
taki pdwazny; jak ona sie udpila, tak on ja podsed* I potem prze- 
wr6ciut stdt i napisat pod stotem jak sie nazywat, kto byt i jako 
te panne wykupit od tych wsydkich zwi6rz6w, bo byta zakl^ta (bo * 
wtedy zaklinali). Ona prosi go p6£ni6j, jak juz miat odchodzid 
z temi flaskami z t^ gojaca woda, na wsydko a wsy6ko, zeby do 
nij przybyt. A on m6wi, ze jesce nie zaraz, dopiero za pu-^ lat, 
az te pani| uzdrowi. 

Do trzeciego ksi^ztwa posed, jako sie podpisat ze bedzie sukat 
takij wody po liwiecie. Posed z panem Bogiem. Bok sed do tego 
trzeciego ksieztwa. Jak zased do ty kr616wny, tak ij dat wody si$ 
napid, a na tych flaseckach kartecki, zeby wiedziat jaka; bo dmga 
byta taka^ ze jak buchnat w ctowieka abo w bydle, to sie ono stato 
kamieniem. A trzecia woda byta zyj^ca; jak ino troch^ (kamied) 
posmarowat, to ozywit go nazad ten co smarowat. 

!l^r616wna ta co ja uzdrowiut, wydata bal, jako zeby ieji me- 
zem byt ten uzdrowiciel. Tak 6n odpowiada: «Ni6 mog^ najjafiniejsa 
kr616wno, az za siedem lat, jesce p6jd§ w^wiat na wojai*. On ojca 
miat ksi^znym, — - ksi^znicy (ksi^i^cy) syn byt. Er616wna, co ja 
uzdrowiut, oztomata sygnet z palica i data mu potow^. 

A ociec jeji kazat ojcu jego, temu ksiezeciu wydad wojn^, za 
to ze sie ten syn nie stawiut na bal do kr616wny. A 6n m6wi do 
ojca swego: ,Nie b6j sie tato, mozna wojne wyda6, bo zbijemy ich." 
Jak wojne wydali, tak on takiego konia miat co na powietrzu latat 
6 nim. Jak go kulka trafita, tak mu nogie przestrzelita, temi ksie- 
zecemu synowi. A on prxyjecfaa} ptted pidM kr61eW8ki, przed ojca 
i6ji, a jenm krew eiekta z nogi. Matka i6ji widziab jak^ ran; ma, 
a ona data mu chustecki potow^ swojij rane zawin^d, a na chuatecce 
byto imie kr61owy. Jak 8i§ wygojit, tak przyjechat do kr616wny na 
bal, co ona matka wydata. Tak 6n nog^ i chustecke ozwini|t, i 

Uigitized byVjrv^VJV iv^ 



71 

pokazal trosecke iij rany, jako 6n wojsko wyprat ze swojemi mi- 
8<7ami. Tak ta c6rka widzia^a jako jest matc} ne imie na ty chustce 
i zemglala. Bierze go matka za syje i chce gwaltem zeby sie z c6rk| 
zenit. A on powieda, ze nimoze si; zenid az za siedem lat. Dla 
tego ze tam.pod tym stotem napisane juz byto u t6j, co j^ wybawiul. 
On sie zabra} na wojai; wedrowat dtyry lata. Ta panna co 
j% wybawiul od smoka, bal strasny sprawia, zeby sie taki zgtosil, 
ktdry by} j6j przyjaciel. PaHstw) l^ie rozmajite zjozdzato, kawaleryja; 
a ona godciniec kazala wys2a( ja(ksamitem, cerwonyni suknem, taki 
most. Tak ktdry pojedzie saoiym lirodkiem t<ego mostu, to bedzie 
jeji roaz i tego dziecka ocieci Gi wsyscy jad% po boku, rozmaite 
rycyrze, — a cblopiec siedmibletni stoji w oknie i powicda: «Mamo, 
to nie tata jedzie''. Jak ten mlodzieniec przyjecha), samym drod- 
kiem tak tupal, ze ino same kawalki sukna lec^, i przyjechal przed 
palac; cMopiec wo2a: ,Mamo! bo tata jedzie; to jest m6j tata.* 
Jak ten tata ilaz (zlazl) t konia, tak chlopiec pocatowal go w r^k^— r 
a tata ten stdl przewrdcit, i pokazal swoje pisanie, jako 6n jest 
wMciciel. Tak dopiero ona, lap za syj^: «Jesdeii ty m6j m^z a ja 
twoja zonu*. I pozenili sie, i mial dwa ksieztwa, ojcowe i swoje 
po zonie. 



mtodij wodzie. 

(Trzeci syn jedzie po t§ wod^ do kr616w: wilczego, Diedzwiedziego^ Iwiego, 
wreszcie do zamku kr^lewny, kt6ra mn i% daje wraz ze sw^ r<gk^). 

Wi(BUc&ka. 

Jeden kr61 mial trzech syn6w; najmlodszy z nich byl gluptawy. 
Najstarszy co byl madry, prosil ojca o pozwolenie jechania w dwiat, 
coby mu przywi6z mhdej wody, a prosil to samo i glnpi zeby i on 
m6g} wyszuka6 i przywi^d tejie sam6j wody ; aie ojciec glupiemu 
pozwolid nie chcial ^). 

Qhipi wzial konie niepytaj^c i pojechal: w las. Ale nie wiedziat 
gdzie si^ ma ruszy6; wiec stan^ i stoji. Przychodzi do niego wilk 
i powiada: ,Ja cie zj6m.* — A on mu.ria to: »Masz mnie wilku 



K. Baliuski: Powieici Itidu (Warsz. 1842) str. 123-5. 

Uigitized Dy VjOOQIC 



72 

ije&6j to ja zl6ze z konia i zj^dz konia. Wiec zlaz(}) z konia, kt6- 
rego wilk zaraz poiart. Qdy ghipi si§ patrzy i siedzi, wilk zjadtsz^ 
konia, powieda do niego: ,Jak ty zted nie p6jdziesz, to przyjdzie 
drugi wilk, m6j brat, i zj6 ciebie samego.* — GJupi na to: «Kieji 
mi konia zjad^), to ja teraz na tobie pojade, ty mnie wiei^.* 

Wsiad(}) wiec na wilka, a ten go zawi6z! lasem do wilczego 
kr61a, kt^ry siedzial w§r6d lasu przy ognin i wkoto niego byty inne 
wilki. Zapytuje sie gtupiego wilczy kr61: ,Po co^ tu przyjechat na 
wilku do lasu i ke-si konia podziat?* — On na to: «Wilk ten mi 
^onia zjadt w drodze, bo ja jechat na koniu szuka6 mtod^j wody 
dla ojca.*--Wilczy kr61 tedy, co to byt niby Swiety Mikotaj, wyjat 
chusteczke ze zanadrza od ztota i srybra i dat mu: ,Na tego samega 
wilka wsiadaj co ci konia zjadt, niech cie odwiezie do kr61a nied^- 
wiedziego. • 

Odwi6zt go ten wilk do kr61a niedzwiedziego , kt6ry go si^ 
znowu pyta: ,Co ty tu chcesz w tych lasach, bo ci§ nied^wiedzie 
/jedza.* — ^Prosze wasz6j mito^ci'^ odpowiedziat glupi Jade szukac 
mtod6j wody dla mego ojca kr61a.* — »Daje ci sygnet", rzekt kr61 
nied^wiedzi, ,we£ go na palec, coby^ wiedziat o nim, a ja ci dam 
nied^wiedzia i pojedziesz na nim do lw6w, jeieli tam nie ma mtodej 
wody^ bo nie wiemy gdzie takiej szukad.'' 

Przyjechat wiec na nied^wiedziu do Iwowskiego kr61a, i zapy- 
tuje go sie: ,Gzy tu nie ma mtod6j wody?*— Lwowski kr61 na to: 
,Wiemy o mtod6j wodzie za czerwon6m morzem, gdzie jest pusty 
zamek i mieszka kr61ewna co nigdy meszczyzny nie widzi, gdzie jest 
taka jaskinia co w ni6j zawsze we£6w i padalc6w petno, a w kt6r6j 
pokutowata dwieta Tekla.* Tu Iwowski kr61 zdjat ze siebie ztota 
klamr^, dat ja gtupiemu i dat mu Iwa, zeby go przewi6zt przez 
czerwone morze. 

Lew ten zawi6zt gtupiego do pustego zamku kr61ewn6j. Tam 
siedzac, oczekiwat na nia kilka dni. A przez ten czas gubernantka 
ubieraj^c kr61ewne potargata j6j chustk^ i idzie z ptaczem, czyby 
kto t6j chusteczki nie sporzadzit. Ustyszat to gtupi i powieda ze 
sporzadzi ja za pare godzin, i gdy gubernantka po nia wr6cita, dat 
'j6j te chusteczke co miat od ^wietego Mikotaja, a tamten gatgan 
'zati*zymat u siebie. W pare dni potem przychodzi ona zn6w do nie- 
go, ie sieii6j pani sygnet ztaraal, czyby go nie naprawit. I owszem — 
rzekt on — i gdy go zostawita i przychodzi za pare godzin, gtnpi 
wyjat natomiast i dat j6j ten sygnet co go dostat od kr61a niedz- 

Uigitized by vjf\^^v l\^ 



73^ 

wiedziego; a kr616wna rzeUa ie tak pi^knego sygneta jeszcze nie 
widziala, i pyta Bie kto go sporzadzil? Qubernantka m6wi, ie ,ten 
'sporz^dzi} co na m(t)oda wode czeka.* W kodcn gdy j6] si^ zepsuta 
klamra ztota, kt6n| gubemantka ztamata, kaie ona i t^ oddad mu 
do sporzadzenia. I te takie zamiast sporzadzid, chowa on u siebie, 
a daje te klamre co mia) od kr61a Iwowfildego. Er61ewna sie za- 
pytuje gubemantki: ,Kto mi to wszystko takie fadne posporzadza}?* 
— A ta odpowieda: ,Ten co czeka na m())oda wod§*. — A kr61ewna 
rzecze na to: «Chociai iadhego m^iczyzny nie mam widzied, jednak 
tego co sporz^dza. cbciatabym widzid, ale przez trojedrzwi ^klan- 
nych*. Jak stana),. widziala go przez troje drzwi iklannych, a zo- 
baczywszy, kazata je otworzyd i puddd go do siebie. 

I gdy si^ i6j bardzo spodbbat, jadla z nim kolacyje. Data mu 
takiego zieia, co je rzucil, cisnal do tego i^6d}a, do kahiie, ie te 
gady, zmije, padalce, weie w tej jamie posnely, a on se wzion 
wody m(t)ody na umycie ojcu swemu, i wr6ci} i nia do ni6j do 
zamku. I data mu dopiero takij mai$ci (ie jak kto kogo zabije to 
za jej posmarowaniem zabity odiyje; jak kto komu palec utnie, to 
sie ten zrodnie i t. p.) i piniedzy moc i sluge i konie. 

I wyjecha} ou ze zamku ze sluzacym, i jadac ku domowi przy- 
jechali do oberiy. A tam w ty oberiy byli juz jego bracia; ale 
jeden do dmgiego m6wi tak: ,Zkad si^ tyz tu wzion ten glupi taki 
bogaty, kie bidnym wyjechat, co ma tyle teraz srybra i ztota?* — 
A on przywitawszy si^ z niemi dawal im je§6 i pi6 w oberiy, i wi- 
dzieU ie ma wsydkiego dosy<f. Wyjecbali z t6j oberzy i jada frazem. 
Ale ten stuiacy wiedziat juz ze go beda zabijad i zostat na tyle,— 
opo^ni} sie troch^, a mia} przy sobie maii6 i piniadze, gdy m}oda 
wode sam wi6z g}upi. Wyjechali w las; tu starsi bracia ucieli mu 
gtowe, ^ci^gli go z konia i smcili (zrzucili) do lificia i leial. Nad- 
jezdza ten s}uiacy; posmarowa} ma^cia szyje pana, a ta zrosla sie 
mu natychmiast. 

A ci co zabili, umykaja do ojca, z ti^ co temu m}odszemu 
poi-wali m}oda woda i jeden z braci oddaje ja ojcu, bo w lesie jeden 
z braci, ten mni6j madry, ucia} dmgiemu palec, gdy sie ten broni} 
jak ou wyci^gn^ patasz na niego. Przyjeidia do domu ojca ze 
^dziwieniem braci i ghipi, a ociec m6wi: „Widzis, ci mi przywie:&li 
m}ody wody, a ty g}api co6 mi przywi6z}?*— ^,To ja przywi6zem ci 
ojce, m}od6j wody.*--,A gdziez ja mas?*— „A odebrali mi j% bracia 
gdy muie w lesie zabili; a widzis ojcze jak moja szyja jest skato** 

Uigitized by vj\^Ov l\^ 



74 

wana, zbita, zbroczona Ijrwi^ od mego brata.*— ,A teraz (m6w] ten 
m^dry do mtodszego) tyfi mi ucial palec, trza mi doktora do palca.'' 
— A on (g}upi jemu odpowiada) Ja mam taka ma^(5, co ci to przy* 
roinie, zgoji sie, nie trza ci doktoraV 

W kielku dniach przyslala ta kroiewna ze swego zamku, ieby 
przyjechat tenco tam by} po mlod^ wode, i dywaniami wystad 
ziemi^ przed nim na p6t drogi kazala. A ten starszy od takomo^ci 
zn6w pojechat pierwszy przed nia, i chcial ja osukad, ie to on niby 
t^ wode mtod^ bra) i w zamku hjt po ni^. Ale ona go poznata, 
ie «to nie ty coii by} po mtoda wodf^. I gdy gtupi pojecha} po . 
ni^, ona go zaraz poznata i przywitfz j^ do swego ojca, kt6ry, gdy 
sie oboje pozenili, da} im swoje krdlestwo. 



99. 

kogucie ^. 

(^^daj%c zwrota k6lka pocbwyconego w drodze przez jadacego pana, 
wypjja mu kogat stadni^, zal^wa ogieli w pieea i pieni^dze zjada w kafrze.) 

j LUiU. 

Jedna gospodyni chowata kogutka i kurk^. Co ten kogutek 
znalaz}, to zawsze sie z ta kurk^ dzieii}. Jecha? raz jeden pan; 
tak ten kogutek z kurka ztapili (na drodze znaleilili) ztote k6}ko 
(obraczke). Eurka m6wi do kogutka: ^No, wsydkim sie dzielis ze 
mna, a z tym k6}eckiem nie chces si^ ze mn^ dzielid.*— A kogutek: 
«Jakze ci go przelomie, kiedy bardzo' twarde*. — A kokoska: ,No 
chod^ma do kowala, to nam go przetnie na p6}*. 

Jak ten pan zobacy} ze kogut k6}ko z}api}, tak powiada do, 
lokaja: ^Ui no, i to k6}ko porwij temu kogutkowi*. Lokaj porwa} 
i wlaz do fijakra i wzieni pojechali, ale kogutek wprz6dziej wskocy} 
na ten pow6z i wo}a} na pana zeby mu ztote k6}ko odda}. (A 6n 
kogut, jak kokoski odstapi}, tak ona zdech}a. Bo 6n by} taKim 
poku^nikiem). 

Tak ten kogutek przodziej by} u niego w domu niz ten pan 
zajecha}, i do pokoju wlaz(}). A jak pan przyjecha} i wsed(}) do 
do domu, to juz kogutek ceka} na niego, siedzia} na stoliku i m6wi 



«) Obacz: Lud, Ser. VII, str. 236, N. 88. Str. &12, N. 60, 61,^ 

ULgitized by vjwwpJlC 



75 

do pana: ,Oddaj mi pan kdtko, oddaj mi pan z}ote!^ — A pan 
zawolal lokaja i powiada do niego: ^Yfei tego durnia koguta, 
zamknij go do studni, zeby sie tam utopit*'. Lokaj wzion i posed 
z nim i zamkna2. Pan sif pyta na drugi dzieli lokaja: ,Id£ po 
wdde i zajiryj cy si^ kogut utopih* A lokaj posed i wraca i od- 
powiada panu, ze nima juz ani kropli wody, ze wyschla studnia 
a koguta nima. A kogut wypi2 wsydke te wode i polecia} nazad do 
pokoju i.ciagle wola na pana: «Niech mi pan odda k61ko!* 

Aten pan m<Swi do lokaja: «Wei tego durnia, zapal ogieli 
w piecu i wrzud go, bedzie na jutro pieceli , ^ ni^go na obiad*. 
Lokaj wzion koguta, wrzuci! go w piec, zatkal go dobrze. Ten 
kogut sie nic nie spali}, bo te wode wsydke wypu^cil z siebie i ogieli 
zalat. Pan m6wi dp lokaja: Id^ no zobac, moze sie jui upi^k ten 
kogut*. Dopiero ten lokaj posed, i odemkna} ten piec co go tak 
mocno, dwilnie (szczelnie) zatka), a tu woda wybuchta 6 niego 
ciep^a na wsydka kuchni^, i zalata ca)^ kuchnia i 16kaja, a kogut 
uci^k do pokoju, do pana, i znowu chce tego k6!ka: «Oddaj mi to 
k6Iko''.— A pan si^ okropnie zgni^wa}, i wola na lokaja: «Zamknij 
go do kufra*, gdzie mial pi^niadze, zeby sie tam udusil. Pan 
m6wi do lokaja: ^Ui no zobac, cy 6n sie juz udusit, ten kogut*.— 
Jak on zased do tego kufra i otworzyt, kogut wyskocyl, a piniedzy 
nie bylo, bo 6n te pini^dze co do jednego wsy<3kie zjad(l), ten kogut. 
Jak wysed, zuqwu do pana wola: «Oddaj mi pan to k6lko!* 

Tak pan, chociaz rozgniewaiiy, widzi ze z nim nie poradzi, 
i rzucit mu to k6lko, i m6wi do lokaja: «Wez tego durnia i wyrzud 
go z t6m k(Ukiem za di*zwi^. Eogut posed do kuchnie, .i wola na 
pania, zeby mu prze6ci6rad}o rozciag!a na iSrodku izby. A ta pani 
m6wi: ,i&o ty g}upi kogucie, ty mi tu zawalas, co ja ci mam 
ozciagad to przedci6rad}o''. Pan przychodzi i m6wi do nij: „Ale mu 
ozciag (rozciagnij), bedziema widzid co 6n b^dzie robid!* Ona ozciag}a, 
a on kogut stan%I na ^rodku i te wsydkie pidniadze oddal ze siebie 
za to k6lko, ze mu pan oddal. Jak pini^dze oddal, tak ci paiistwo 
oboje wydali bal wielki i zaprosili duzo gofici, a ten kogut takim 
si^ dlachcicem zrobil jak i oni i siedzial razem 6 niemi za stotem. 



Digiti 



IzedbyGoOgle 



7fi 
80. 

trzech wielkoludach ^). 

(Toczy^oszek, Wyrwid^b i Bozwal]g6ra. Pierwszy z nich pobil dziada 
z dxii^ brod^, — potem wyswobodzil odeti z pieczar pod ziemi^ trzy 

kr61ewny.) 

Giebahdw. 

Miala baba syna, dawala ma osiemnaScie lat ssa6 piersi, i 
zrobil sie okropnie chop (chlop) srogi i mocny, taki, ze jak porwal 
wolu, to zarzucil na plecy. Jednego razu m6wi do matki: «Ja juz 
p6de w dwiat matusiu, bo jezdem chop silny i wielgi a ino przy 
cycku siedze*. Kazal sobie zrobid pas co go bylo dziesied cetnar6w; 
opasal sie nim — i loge Q^ge^ laske) taka wielga co ij t6z bylo 
dziesied cetnar6w. Kazal sobie ja po^wiecid, podziekowal matce i 
posed w dwiat. Idzie godci6iicem, spotkal sie z drugim wedrownym, 
i pyta sie go: ,Gdzie ty idzies?* — ,A w ^wiat id§, jezdem chop 
mocny, nazywam sie Wyrwidab; zeby bylo najwiekse 'drzewo wlesie, 
to go wyrwe z korzeniami.'*— ;A-no, to chodmy oba razem, bo chod 
ja ino Tocy-grosek a ty^ Wyrwid^b, ale bedziemy ta widzied kto 
pirw6j deba wyrwie.* Ida dal6j; spotkali trzeciego i powiadaja mu: 
^Co^ ty za jeden i gdzie idzies?* — ,Jezdem Ozwali-g6ra (rozwali 
g6ra), ide w Swiat, kt6ra mi sie g6ra podoba, to ja ozerwe na p6l, 
com taki mocny* ^). Jak 6\\ tak wsyscy razem, tak pyta sie Tocy- 
grosek: ^Kto dalij moja laska dorzuci?* — Pr6buje jeden, nimoze 
ani podnie^d do reki; pr6buj6 i drugi, Ozwali-g6ra, t6z nimoze 
poradzid. A Tocygrosek jak cisnol, tak j-az dwie mile ^oleciala 
laska. Oni ida, ida dal6j tym goiScieiicem, spotkali dtyrech chlop6w 
co znaleili i chcieli te laske na w6z polozyd, passuja sie, nimoga 
poradzid. Namordowali sie i stoj^. Gi mocni dochodza do nich, 



1) Obacz: K.Balidski: Powiesci ludu (Warsz.) str. 97-8. —X. Sadok 
Bar^ez: Bajki na Rusi, str. 95. Eocigroszek. — GUliski: Bajarz. 

3) Pod Miechowem opowiadaj^ o dw6ch silaczach; jeden si§ zwal 
Placheta a drugi W6jcicki, i ten taki byl mocny, ie zdala jui na 
spotkanych przezeli lodziach dr^ala 8k6ra: nKaj idzie Wojcnra, to drzy 
skura**. — Inna wersya m6wi: ie Placheta s^dz^c si^ mocniejszym, gdy 
spotkal W6jcickiego w lesie, wyzwal go: „Ano Wojciara, bij si§ ze mnt^ — 
wara, waral** 

Uigitized by n^^^wv iv^ 



77 

a Tocygrosek powiada: »Co tu robicie?* — A <Jni: „Chcemy to le- 
la^o ua w5z polozyc''. — A 6n powiada: i,Co macie Ua^d, kiej to 
moja laska*. Wzion do gar^ci i posed. 

ZabraU sie potem, ida dal^j. Widza, stoji zamcysko stare na 
g<}rze, i podli tam, do drodka. I przedli wsydkie pokoje i nikogo 
nigdzie nie widzieli. Tak Tocygrosek m6wi: «Bida, ze ta nic nima, 
jesc mi sie ^chce; cho<5 stoly sa i kanapy, przeziradla i wsydko, 
a jei6 nima co''. Ale ida na d6t, patrza, a tu wsy<5ko jest, i woda 
i miso (mieso) i sdl, pod blacha sie pali, ino zastawiad i gotowad. 
Tocygrosek powiada: ,Ano, kiedy tak, to ty Wyrwidab gotuj, a my 
p6dziemy do lasa; a jak nagotujes, to zadzwoii, bo zwonek jest, 
to pr^ydziemy na obiad*. Tak Wyrwidab ponastawial obiad, juz 
sie gotuje, a tu nie wiedzied zkad przychodzi dziad do kuchnie 
i powiada: ,Nim6g by ja sie tyz tu ogrzad przy piecu?* — A on: 
«No ogrzdjcie sie ta dziadku, ino zebydcie mi ta nie paskudowali 
po garkach''. Ale dziad pirewtere (od czasu do czasu) hlip z garka 
(hlipnat). — Tak ten powiada: ,Nie paskudujcie, bobym was kijem 
przetozyl". — Ale dziad jak zJapal Wyrwidaba za teb, jak zacnie bi<5, 
na ziemie przewr6ciuJ, porozwalat wsy<5ko, z garktfw powyrzucal i 
posed. — Nareficie wiectfr, tamci przychodza i m6wia: ^A juz z poJe- 
dnia, a ty6 nic jesce nie ugotowal. — A 6n smutny powiada: „Eh, 
bo mi sie nie chciato pali<5, dopiero sie teraz gotuje.'' Bo on na 
nowo wzion i ponastawial 8y<5ko. Ano, jak si§ ta juz ugotowalo, 
tak pojedli i potem po^li na gdre do pokoj6w i pokladli sie spa<5, 
bo tam byly ju4 uslane Mzka. Bano Tocygrosek chodzi po po- 
koju, widzi, safa stoji, zaglada do nij, a tam jest w6dka, maslo, 
kielbasy, chlib; powykladal to na st6l, pojedli. Nare^cie chodza 
po tych pokojach, patrza, tu karty sa wstolikach, piniatdze, Sryblo, 
zloto. Zaceni w karty gra<5, bawi<S si§; potem Tocygrosek powiada: 
^Tak nid mozemy siedzi<5, trzeba zeby jeden posed do kuchni gotowac, 
a my p6dzi6my tymcasem do ogrodu na spacer, i jak bedzie po- 
lednie, to na nas zadzwoni''. 

Pofili i ostawili tego 0zwali-g6re, zeby gotowal objad. Ano, 
i ponastawial, zapalil, gotuje. I przychodzi zn6w do niego ten 
dziad, zeby mu sie pozwolil ogrza<5 przy piecu. — Tak 6n: «Ogrzdjcie 



^) Ni6kt6rzy m6wia: ^jakies sie przywleklo dziadzisko, co rsik i n6g 
nibyto. nio miato, ale ogromnie dlugie brodzisko". Przypomina to Diducha 
u Huculuw i t. d. ~- Obacz takze: Lud, ser. I (Pie^ni) str. 299. 

Uigitized by VjOOQIC 



78 

si^, tylko mi tam nic w garkach nle rusajcie*. — Ale dziad^torkna^ 
lokciem, jeden gamek przewr6cit si^ t rosotem. — Tak ten powiada: 
«Znowu ta zacynas na despet robid, dziadu*. — A dziad ai^ zerwaf 
na niego, wzion, zlapat za teb, zbit i wrzadt pod 8t61, i posed. 
A ten Ozwalig6ra odpoc^ se ta trochy, wystekat si^, wstat i zacfn 
na nowo gotowad. Tak, ci przyffli, bo sif nimogli dockad dzwo- 
nienia. Wotajii, ze im si^ je^d chce. Ale 6n powiada, ze: ,.Ni- 
mdgem ta tak pr^ dko ugotowad, chodicie i*pom6zcie mi*. Wiec 
oni si^ imiali z niego, osobliwie ten ^Tocygrosek. Ale W^yrwidab 
nic nie m6wit, bo juz wiedziat co sie stato, Bo zaden z nich nie 
gadat przed drugim o tym dziadu. 

Na trzed dzieii tak samo sie stato,^ i Tocy-grosek ostat goto- 
wad, a tamci poiili do lasa. Jak zacon gotowad, tak ten dziad 
przycbodzi i do niego takze, i powiada: «Chciatbym si§ tyz tu ogrzad^ 
zeby tyz tu pan nie bronit.*— A Tocygrosek: ,No grzyj sie dziadu^ 
a zebyd mi tam cego nie rusat, bo kijem!''— A dziad sie uiimiechn^ 
i pomy^lat sobie: ,£h, dostanies ty tu jak i tamci*. I zacon ma 
Uz tak popychad garki, chlipad z garka.— Ale Tocygrosek jak wzion 
swoji laski zelazny, jak zacon bi<5 dziada, tak go zbit, chycit za 
brode i wyprowadzit na pole. A na polu stato takie drzewo przed 
tym zamkiem, przed kuchnia. Tocygrosek cian laska, odscepit 
kawat tego drzewa, i brode mu tam wsc^pit w od^cepienie, ze tak 
musiat stad, bo nim6g m^ wyrwad z tego drzewa. Tamci przychodz% 
niedtugutko, a tu juz objad na stole stoji iigotowany, zrobiony pr§dko,. 
bo nikt juz nie przeskadzat. Ale ki6j oni fili do domu z tego lasa, 
tak obydwa m6wili do siebie; ,A widzis, to to ten jest biki, co 
nam tak na zto^d robiul* (ze niby ten Tocygrosek byt tym dziadem),. 
a dziad znowu jak ich zobacyt, pomy§lat sobie w tym drzewie: 
^Dosyd mnie tamten nabit, a tu ich jesce dw6ch idzie, to mi dopira 
dadza!'' Tak wyrwat sie od tego drzewa, ta broda ostata, a 6n ucik. 

A 6ni, jak zjedli obiad, tak Tocygrosek powiada do nicfit 
,Wi6cie co, p6di5my sukad tego dziada*.— Ci dwa nie mieli ochoty, 
bo wiedzieli ze dziad mociiy, ale Tocygrosek chciat duchem, bo sie* 
go nie bat. Zabrali sie i podli za tym torem, co dziad krwawit 
drogf , bo mu sie z dziury po brodzie krew tocyta i nabrocyt 6ci6zke. 
I nadli w lesie na taka skat^, a nie byto nawet znaku kt6redy dziad 
wsed na n;a, i tam im t6r zginat. Tak Tocygrosek ta laga lupDal 
w te skale (a byJa jego laska pofiwiecana), a tu sio drzwi otwarfy, 
ale nio bylo zadnych schod6w, tylko dziura glpboka. ^'ocvcrrosek 

Ui^gitized by VjOOv iv^ 



■79 

si^ pyta:^ „No, jakze sie tam spascemy?* — A ei dwaj powiedaj^: 
«To nie cbodimy*, (bo 8i§ jesce bali). — Ale on powieda: «Jest ta 
takie drzewo mlode, lipowe, drzjjmy tyka i nicgo''.. Nadarli tyka^ 
nkrecili wi<$ dhig^ , gnib^, i potem zrobili kosz z galazek. Tocygros 
(czy Tocygrocb) m6wi: ,»No, to sif keraz spuscajmy*. Naprawili 
taki wa) jak w stndni, i dopiero sposcali sif po jednemn. Najprz6d 
sie spnficil 'Wyrwidab, po nim 0zwali-g6ra, a nakodcn Tocygrosek 
juz sie sam spuici}, bo zaden insy nie bylby taki ixxofij. 

Jak si^ spuiicilf, tak ida, dtngim demnym knrytarzem. Na-» 
redde zaiili do przeiUcnych pokoji, a tam siedza«w jedn^m z nich 
przeiilicne trzy panny. Jak ino Tocygrosek wsed, bo tamci dwa (ze 
sie bali) ^li za nim, tak te panny zobacyly go i powiedaj^: ,0 c6z 
t^ ty tn ctowieku robis; juz cie tu ten dziad zabije, jak sie obudzi*. 
— Ale on powiada: ,AIe wy cego tam tak za tym piecem siedzicie 
trzy?* — A 6ne: „A nie widzis, ze my powiazane sa do mum; my 
byly (powieda) wsydkie trzy u ojc-a-krdla, i ten nas stary dziad, 
carnoksieznik, ukrad. I ze jedna musi dziada my<, druga cesad, 
a trzecia ta najstarsa i najladniejsza iskad. Ale 6n teraz jest jakiiicii 
cbory, zkadi przylecial i dpi. Ale jest tam (powieda) pod stolem 
taka skrzynka, a w ni^j taki pas, co jak sie nim opase, taki b^dzie 
mocny, co si^ dziesieciom nie da. Dopiro (powieda) zebyi sif tym 
pasem m<5g opasad, to by ci ten dziad ni m<5g nic zrobiiS. Ale, 
ale — i palas tam by} w ty skrzyni, co jak raz nim tnie, to naraz 
siedem gt<5w spadnie. I piericied ielazny, co jak o kamiii jaki nim 
potrze, to zaraz taki duch wyddzie camoksiezki, co zaraz sie spyta 
cego kto potrzebnje, i wsycJko to^zrobi.* Tak <Jn (Tocygros) jak 
swoj^ po^wiecana laga cion w te skrzynie gdzie te rzecy byly poza^ 
mykane, tak si^ skrzynia otwarta, no i 6n wzion ten pas, ten palas 
i ten pierzcieii. Tak 6ne sig prosa, te panny, kie on to wsydko ca 
sie powdziwat, zeby je odwiazat ^). -- A Tocygrosek powiada: ,Eh, 
nima tam co kobitom wierzyd, trza pirwy z.dziadem zrobi<$ koniec, 
a potem was pusce, bo moze byficie wy jego strone traymaly*. — 
Nare^cie, dziad sie obudzit i idzie, zty okropnie bo juz brody nima. 
Ale Tocygrosek sobie nic z tego nie robi, opar sie o liciane i stoji. 
A dziad nic sie do niego nie odzywa, tylko idzie prosto do swoji 



Wedle inn^j wersyi, byly tylkcf dwie panny. „1 jak si§ wycij^ali 
wpirwy niz panny. tak ci dwa m6wi%: ze te dwi« panny to dla nas, a dla 
tego trzeciego (Tocygroska) nima panny, to go nie wyci^gjy my. ** 

Uigitized by VjOOQIC 



80 

skrzyni po ten pas i pa}as i pierzcied. . Chce to brad, a Tocygrosek 
wzion go zaraz za leb, za kark, i powiada: ^Wiem co hyi mi 
zrobil i po co idzies; zamiast ty mnie, to ja tobie.'' I wzion, ucion 
dziadowi Jeb, wyjon jezyk i do torby schowal. Jak tamci dw6ch 
widzieli, ze ten dziada zabinl, tak staneli dopiro koto niego. A 6n 
sie ta nic do nich nie odzywal, ino wzion i te panny poodcinat tym 
palasem, co byly poprzywiazywane do muru. Tak ta najstarsa 
przerwata chustecke swoja na p61, i dala mu jedn% polowe. Druga 
da2a mu jeden trzewik, a ti-zecia ztamanego pierzcionka poiow^ 0- 

I zabrali si^ wszyscy i ida ci trzech i te trzy panny. On Tocy- 
grosek dopiro powiada: ,No idicie wpirwy wy dw6ch, bo bedziecie 
nas wyci^gad'', Ano i potili oni na g6re. A potem wyciagneli panny 
i powiadaja: ^My Tocygroska nie wyciagajmy, bo on jest taki mo- 
cny, ze przy nim nic nie zrobiemy ; spuidmy po niego * kos(z), ale 
jak bedzie u wierzchu, to przetniemy line a 6n spadnie i zabije sie. 
Kiedy ten kos spui§cili, tak on wzion i wsadzil do niego tego dziada 
zabitego i oni ciagli. Skoro juz kos byl pod wii*zchem , 6ni przecieni 
Une, i dziad gruchno} na sam sp6d na ziemie i potlukl sie na ka- 
waiki. Tak 6n Tocygrosek sobie mySli: ,Hano, tak by mi byli 
zrobili, zebym ja byl wpirwy wlaz do kosa**. Ale ze byl zmordowany 
t6m wsydkiem, wi^c potozyf sie w tym ogrodzie, tam pod ziemia 
i spat. . Jak sie obudzi} i ucul g}6d, i gdy nic nigdzie nie nalaz(]:) 
i byl sam tylko, przypomnial: sobie o tym pierzcieniu, ie mu panna 
m6wi}a, ze jak potrze kamieniem, to bedzie mial wsydko. Wyjon 
^amyk z pieca, potar pierdcieii, a tu staje taki przed nim i pyta sie: 
,Cego chce?*— A on powieda: „Chce zeby^ mnie ztad wyni6s i za- 
ni6s do tego miasta zkq.d te panuy byiy tutaj''. Ledwo tb wyrzek(l:) 
a juz w jedny chwili byJ w tym mie^cie. 

Wlaz do kamienicy pirsy; tam byl sewc. Tak 6ni sie go py- 
taja: „Zk^dze pan i co pan za jeden?'* — A 6n: ,,Ja jezdem tyz 
sewc, alem bardzo gtodny, bom z daleka przysed, zeby^cie mi obiad 
naprz6d dali*. — Sewc powia^a: «Zaraz* ale pyta sie go ,cy on nie 
potraii zrobid takiego trzewika, jaki sam ma do roboty; bo (powieda) 
kr61 kaza2 drugi taki trzewik, jak ten, na jutro robid dla kr61ewny''. 
— Tak Tocygrosek powiada: „No zrobi sie, tylko zeby mi osobna 
stancyJQ dali''. I dali mu, a 6n sie folozyl i i§pi. Sewc ciagle 
zaglada co on robi, a ten prec ^pi. Nare^cie go budzi i powiada: 



Niekiedy, jak to powicdzielismy, tej trzeciej wcale nio ma, 

Uigitized by VjOOQ lC 



81 

,Za p6t godziny trza z iarzewikiem iid, a ty ipis i nic nie robis.* — 
A tfn powiada; «Trzewik juz jest zrobiony, ale ja go wam nie dam, 
ino sam i nim p6jde.* — Jak posed z tym trzewikiem, tak powie* 
dzieli mu n kr51a: ,Nie dostanies zaplaty, az pi)} cbustki takie 
dorobis, jak ta co jest, dopiero razem ci zaptacimy.* — On zn6w" 
wziSn i powiedziat:- ,»Zrobi sie.* — Przychodzi on na drugi dzieii 
z chustka i chce sie widzied z ta panna co te chustke da}a. Wt^m 
wychodzi sam kr61 do niego i powiada mu, ze kr61ewne wydaja sie 
(ida za mai) za tych pan6w co ich (je) wybawili (wydobyli) ze skaly, 
i ze oni tam zabili takiego dziada, to ich teraz pilnuja, zeby ich 
znowu kto nie porwal!, i nie moga wyj^d. A 6ni kazali przysiegnad 
tym pannom, ze to oni ich wyd6byli, nie kto insy. — Ten dopi^ro 
Tocygrosek powiada : vEiej 6ni zabili dziada, to niechie jezyk jego 
pokaza; kto jezyk ma, to zabi} dziada.'' — Naredcie kr61 posed do 
tych dw6ch i powiada: „Powiadacie, ze^cie zabili dziada, to pokaz- 
ciez jaki znak.*" — I ta starsa c6rka sie odzywa: ,»Eto dziada zabi^ 
to jezyk jego ma. • — I przyprowadzit dopiero Tocygroska do nich, 
i on im dopiero pokazat, ze ma w torbie ten jezyk, i powiedziar^ 
«Przeciez mi panny daly jedna trzewik, druga chustke, a wy c6z 
macie?'' — A oni powiedzieli, ze oni sobie to wsydko droga pogubili 
a 6n poznajdywat. — Tak kr61 powiada: «Kiedy tak, to id^cie sie 
wsyicy bid na podworcu ; kto z was najmocniejsy, to sie bedzie 
z moja c6rka zenit.* — Tu Tocygrosek wygrat, bo jak wzi6n bid 
tamtych patasem, tak pozabijat; nie mogli sie przed nim obronid. 
I ozenit sie z ta najstarsa c6rka i kr61em byt, bo kr61 ^isat mu 
caJe kr61estwo. • 



Sl. 

Zaczarowany zamek. 

(W nim krulewna sluiy czartom, a krolewicz ja od nich wybawia 
Bwi§to6ciami i modlitw^) 

Modlnica. 

Jeden kr61 miai syna, a drugi kr61 mial c6rke, i murzyna co 
byl przy t^j kr61ewnie na warcie. Ten syn tamtego kr61a pojtechaJ 
do ni6j zairy6 jaka tam ona jest, cy piekna cy brzydka. Uir*i ja^ 
w palacu, gadali ze soba, i ona rau powiada : , Jak mi tu na nowiu 

Uigitized bgvjr\^\^v iv^ 



82 

nie bedziesprzytom^y, to mnie nie zastanies. * — A 6n m<}wi: ,Cofi 
ty za jedna, c^jjj^icie nie zastal, kiedy cbce?* 

DopiAroz on powojnie zbacyl sobie o ni^j i zajechat, ale za- 
sta} w palacu pustki, mury porozbijane, okna powycinane, a murzyn 
siedzial w^r6d mur6w. Pyta sie murzyna: „A gdziezefi kr61ewne 
podzial?* — „W Bocy zgin6}a!* rzekf murzyn. — Tak kr61ewic na 
to: „Zbieraj sie murzynie, ni6ma rady, pojedziemy razem we dwiat, 
bedziemy sukad, to ja kaj wynajdziemy.* 

Jada, jada i jada, a nie moga j6j nikaj nal6§6, w zadny Ero- 
pie, w zadn6m ksiestwie. Jada koto jednego pustelnika, a tu im 
sie bardzo je^d zachciato. Pyta ich sie pustelnik: ,,Panowie za c6m 
jeidzicie?" — JejSdzimy sukad kr61ewny, co nam zgin6la.* — ^Jak 
zgin6}a?'' m6wi pustelnik; ^zeby^cie ji i^kaj nie sukali, bo ja o nij 
wiem. Oto przenie^li ja corci ze zamcyska pustego, ^li, ^li, ^li ; byl 
strafiny wrzask, a pot6m grali tryjumf,* 

Ostawil im pustelnik konie (kr61ewicowi i murzynowi), uwiazali 
je u shipa i po^li na zamcysko. Wlaz^ tam w okno, widza .^alobno 
nakryte stoly, na nich tal6rze, noze carne, i zielazny pied, a za 
nim zielazna lawecka, do kt6r6j na zielaznym ladcusku przyk^ta 
kr61ewna, wyschnieta jak dtracb. A kr61ewic jak ja u^ra}, tak sie 
pyta: ,Jak sie mas Teofila?* — A ona mu odpowiada: ,Zeby§ 
taki dobry byt przyjaciel, toby§ mnie ztad wybawif, bo ja sie tu 
podj6nam sJuzyd 'dwunastu cortom, kazdemu po trzy lata. ^" — Tak 
tedy on m6wi : „Mam Krzy^toporska ksiazke i Trzech-kr61owa kr6de, 
to sie nia okr6duje do kola i bede sie modlil, to ci^ ztad wybawie 
od tych zlych ^). 

Wiec sie okr6dowal: do trzeciego razu i modlil: sie stra^nie na 
t6j ksi^zce Erzydtoporski6j, i bylo straine trzaskanie i zgrzytanie, 
az sie ten murzyn zalal poteHi i az mu krew usami sla od tego 
^tuku i trzaskania. Przychodzi koziol camy i m6wi : ,Ustap kr61e- 
wicu z mego obrabiania, bo to moje ; bo jak ja ze^le jedenastu 
brat6w na ciebie, to musis ztad ust^pid. * Ale ten kr61ewic z tym 
murzynem nocowali bezpiecnie do rana. — Dopiero widza, ze jest 
wsydko obja^nione na stole, ze tal6rze i rzecy nie sa takie brudne; 
bo ten zamek byl: zaklety. Patrza na kr61ewne, az i ona pobielala. 



*) Karola Balitiskiego Powieid ludu (Warszawa 1842) str. 78. — 
Sadoka Bar^cza Bajki str. 165. r^ T 



83 

Wiec ott i z tym mu^ynem nazajtttrs iiie jedli nic, t^lko sie do 
Boga modlili. 

Na druga noc ustalo juz to trzaskanie i zgrz}ianie w zamku, 
i kr61ewna odkuta z talicuska. Dopieroz ona pieknie mu podzieko- 
wala, a on znalazt pod studnia kawatek powroza i taiicucba i spu- 
icil te krdlewne z lamcjska do pustelnika. Wzi6n t^z i spu^cit 
murzyna. 

Teraz ratunku nie bylo, i sam zUi6 nie m^g) z zamcyska, 
wiec tam pozostal. Cbodzi sam po zamku i modli sie do Fana 
Jezusa. i do Matki Boski^j, zeby go Matka Boska jako (jakim spo- 
sobem) zniesta, bo ni^ m6g 2l6i6. Ale tak cbodzac, zased do jedny 
piwnicy ; patrzy, a tam clowiece kodci leza. Wzi6n tedy krtflewic te 
kofici, uklada, ustawia, piaskiem zagrzebuje. — Dopieroz te ko^ci 
m6wia do tego kr61ewica : ,» Jezdem kr61em i leze tu tysiac lat, tu 
mnie przynieSli *) ; a tobie dziekuje, zei mnie pi6rsy modlitwa wy- 
bawit. Powiedz, co za to cbces odemnie?* — ^Cbce kr61u od ciebie 
za modlitwe konia krasego, coby mnie powietrzem zni6s2 ze zamku 
na ziemie. * — Dopieroz jak wsiad na krasego konia, tak z zamcyska 
zjecbal; i rusy} zaraz na wojne, gdzie mu sie dobrze wiedlo i wsedy 
wywojowaJ; a ten go tylko widzia}, kto byl scefliwy. 

Jak wr6ci2: z ty wojny, tak pojecba} do panny, kajto ji palace 
(r)ozbite byty. Zaj6zdza do nij, a ona na piat6m pietrze aftnje, a on 
na krasjm koniu stoji na dole. Jak konia rusy}, tak koli ino chru- 
pn6t, i wlecial: do ni6j na piate pietro. Tu zobacyl siedzacego przy 
ni^j murzyna, i „Zsi to, ie6 pedzia} (powiedzial), ze^ kr6Iewne wy- 
bawit, a tyS ja ^le pilnowal, biere cie do herefitu (aresztu).* — 
I wzi6n go, a pot6m sie z ta kr61ewna ozenit '^). 



^) Pod Miechowem opowiadaj^ jak^s gadk^ o heftmiirtnym koscianie, 
dziadzie, ktorej tresci jednak w szczegdtach nie nmiano mi udzieli<5. 

*^ Wedlug inn^j wersyi t^j ba^ni — (z Bolechowic) m6wi^cej o siedm- 
dziesieciu diablach — corka kr61ewska tak doskonale szabl^ r^bac umiala, 
ie j^j nikt z ryeenj placu dOtrzymac nie m6gl. Sasiedni zn6w ksiaie mia} 
syna Boguslawa, kt6remu trzymajacy go do chrztu dziadek, uproszony na 
kumotra, podarowa} palasz cudowny, i z nim ten chrzesniak, podr^slszy po- 
jechal bid sie z kr61ewna. Ta, gdy wyszla w korouie i zlocistym plaszczu 
do pojed}Tiku, o§wiadczy2a zaraz chlopcu : «Ciebie nie zwycipi^." Zdjela 
pierscionek z palca i jemu go dala, m6wi^c do ojca: „Ten, ojcze,.tw6j 
zi§c, a moj m^." — Lecz Boguslaw wrocil do chorego 6jca, i — gd}' 
w dziesiec dni potera przyjechal powtornie na zamek kr61ewski, powiedziano 

Uigitgid by "VJV/VJpJlC 



84 



8«. 

Gora zakifta-Zuzanna. 

(W ni^j zb6jcy przechowuj^ «karby, otwierajac ja i zamykajjic. Ubogi 

podpatrzy} i pieniadze wybrane mierzyl miarka poiyczon^ od brata. 

Zb6jc6w polapano jako knpc6w oliwy.) 

Knik6w. Tonie. 

By}o dw6ch braci w jedn^j wsi; jeden bogaty, drugi tak ubogi^ 
ie nie mia) juz co jeM. Ale bogaty nic mu dad nie chcia}. Zpna 
ubogiego m6wi do meia : «Id^ natamad patyk6w w lesie i jed^ da 
miasta sprzeda<5 je, a kup zboia. " — On pojechat do lasa i pocznie 
galezie obiamywad z drzew. Wt^m ustyszal tetent koni ; przelaUszy 
sie, wdagnal w6zek w krzaki, sam za^ wlazt na drzewo. Niedaleka 
ztamtad by} pag6rek, na kt6ry zajechali d rozb6jnicy; kilku hjto 
na- koniach, inni siedzieli na wozach gdzie^ zrabowanych. Jedea 
z nich, najstarszy, pos^edt ku g6rze i powiada do t^j g6ry : ,Zu- 
zanno, otw6rz sie!* — Na to wezwanie g6ra sie rozstapita i oni 
tam weszli, a gdy wdagneli wszystide rzeczy, zamkneta sie za nimi. 
Wkr6tce potem g6ra sie znowu rozwarta, a oni wyszli i odjecbali % 

Po ich odje^dzie chlop ubogi zlazl z drzewa i podszedlszy do 
do t6j g6ry, tak samo zawolal': «Zuzanno, otw6rz sie!" — 66nk 
sie otworzyta, on wszedl, a zobaczywszy duzo pieniedzy, napakowal 



mu, 4e krolewna zniknela. Poczeto j^j szukac. Szukal i Boguslaw, ktoremn,. 
spotkawszy go, 6w >dziadek a jego chnahiy ojciec, powiedzial: „Jedz na 
p6lnoc do strasznego zamkn, tam ona jest!'' i dal mu loretaliski dzwonok 
do odpedzania zlego dncha i piszczalke do prostowania sobie drogi. — 
Gwizdiiieciem zat^m ntorowal sobie Bognslaw droge na stroma, dzika g6rft 
do czamego zamczyska ohtrwantgo (gdzie ani jedn6j szyby w oknie nie 
bylo). Tu w dziesi^tym pokoju ujrzal blada kr61ewne w kacie, a przed nia 
czamy koziol zeby wyszcz^rzal, lecz nciekl, uslyszawszy dzwi^k loretan- 
skiego dzwonka. Ta mn mowi : „Nie mialam cierpliwosci czekac na ciebi^ 
i zaprzedalam sie siedmdziesieciu diablom, i tn ka^demu rok sluiyc musze.. 
Strzei sie, bo ni^ma ztad wyjscia, chyba do piekla."| — On na to: „Kiedym 
tu przyszedl, to t^i ztad i wyjde.** — I wyszedl z nia. Ale caly gosciniec 
krajem (brzegiem) zastapili dia[bli, i gdy scisnac ich usilowali, dzwonek, 
kt6rym ona dzwonila bezustannie, r6wnie jak i jogo piszczalka, odegnaly 
ich, ie z rykiem takim iz mu sie ai w glowie macic zaczelo, na wszystkie^ 
nstapili strony. 

*) K. Baliifeki: Powiesci ludu (Warszawa 1842) str. 9X 

Uigitized by VjOOQ lC 



85 

ich co m6gl do workow i na sw6j w6zek natozyl, a gdy sie ^cie- 
mnito, przyjechal do domu. Zoua go sie pyta: ,,Gdzie§ ty byJ tak 
dliigo?" — Ale on nic nie odpowiada, tylko ja woJa, 4eby z nim 
te worki zdejmowala z w6zka. Jak.je zobaczyla tak wypakowane, 
tak m<5wi: «Musialed chyba cala sosne ^ciad, kiedy ci tyle dali 
zboia." — W domu, gdy byli sami, on jej wszystko co sie stato 
opowiedzial. Ale nie wiedzieli, jak te pieniadze rachowad, tak ich 
bylo duio. Ona ni6wi do niego : ^ld^ do brata po miarke ; tylko 
nie m6w co bedziesz mierz)-}. A je^li sie spyta, to mu powiedz, ie 
kasze, co^ praywitfzt z miasta. " — Ale u tego brata nie chcieli temu 
wierzyd i m6wili: ^Zkadzeby oni tak duzo kaszy wzieli?* — Ta 
bratowa posmarowata to dno u tej miarki smota, ie ta druga nic 
t6m nie wiedziata. Kiedy mierzyli pieniadze, przylepiio sie tam 
na dnie kilka sztuk przypadkiem. Uboga odniosta im t§ miarke, 
podziekowata i wr6ci}a do domu. 

Oi bogaci zaczeli dopiero te miarke ogladad i znalcili te kilka 
dukatdw na dnie. M6wi tedy zona bogatego do meia : „Ui do 
brata i dowiedz sie zkad wzieli te pieniadze, a niech i tobie podadza 
spos6b, jak ich dostad.'' — Zatem poszedt on do nich i pyta sie: 
,Zkad te pieniadze, kiedy ich ai miarka trza mierzyd?* -^ Ubogi 
po dtugich dopiero naleganiach powiedziat mu to, a nawet obiecat 
go tam zaprowadzid, pod warunkiem, aby mu przysiagt, ze jeden 
tylko raz tam p6jdzie. Zebrali sie obydwaj i szli do tej g6ry. Ten 
biedny zawotat: ^Zuzanno, otw6rz sie!* — G6ra sie otwarta, i obaj 
jak weszli, tak nabrali pieniedzy i wyszli. Przeciez bogaty, chociai 
przysiagt, £e tam jui nigdy nie p6jdzie, poszedt jednak zaraz na 
druga noc sam. 

Pamietajac stowa zaklecia, wszedt do t^j g6ry; g6ra sie zamkta, 
a on nabrat pieniedzy. Ale gdy chciat wychadzid, zapomniat sobie 
tego nazwiska, jak na te g6re zawotad. I nie m6gt wyjSd. Wotat : 
^Katarzyno!* i ^Barbaro!* i ^Kingo!" wszystko napr6zno, g6ra sie 
nie otworzyla. Nareszcie, gdy zajechali przed te g6re ci rozb6jnicy 
i do ni6j weszli, on sie kh przelakt i schowat gt^bi6j do jaskini ; 
ale go wypatrzyii. — Zaczgli go sie wypytywad, zkad wie o g6rze, 
i grozid mu, ai on przelekniony wyznat, ie go tam brat przywi6dt. 
Jednak go potdm por^bali w kawatki i koto t6j jaskini porozrzucali. 
Ta iona, dtugo go nie widzac zdesperowana, poszta do brata i wy- 
znata mu gdzie mai j6j poszedt. Ten brat ubogi pojechat tam z w6z- 
Idem, zabrat ciato i przywi6zt do domu. Alo chodzito im teraz 

' ^ ^ Uigitized by ^^wwviv. 



86 

to, jak to przed lud^mi usprawi^dliwid, ze on jest taki w kawalki 
pokrajany. 

A tam w drugiej wsi byl biedny szewc stary. Ten ubogi brat 
pojechat do niego i pyta go sie, czy sie podejmie roboty, ale mu 
nie chcial powiedzied jaki^j. Szewc m6w], ie si^ podejmie. Zawiazal 
tedy szewcowi oczy chustka, i gdy przyjechali przed dom bogatego^ 
szewc nie zapomniat zrobid sobie znaku noiem na jego okiennicy. 
Tu w domu kazal mu ubogi to ciato tego zabitego pozeszywad, 
a zaptadwszy mu za te usluge dobrze, tak samo odwi6zl go zza- 
wiazanemi oczami do domu. A tego zabitego pochowali i bardzo 
mu wspaniaty sprawili pogrzeb; wdowa ^aiS pozostata Jui przy tym 
drugim bracie ubogim, kt5ry wybudowal sobie tadny dom, ogf6d 
i Auio kupit gruntu. 

Ale rozb6jnicy strasznie byli niespokojni, ie to jui ktoi$ wie 
nich ; wiec sie chcieli dowiedzied, kto to taki. Jeden z nich prze- 
brany za dziadka (zebraka), chodzi po wsi, gdzie byi ten szewc; 
i gdy zaszedl do szewca, rozgadal sie, i pytal, czy nie zna takiego 
cMopa, jak ten co byt zabity. Szewc mu powiada, ze znal, ze go 
gdzied por^bali a on go zeszywa}, i jni go pochowali. ~ Bozbojnik 
obieca} dad szewcowi co ino zechce, ieby go tylko zaprowadzil do 
tego domu, gdzie to bylo. Dziad poszedl z nim do t^j drugi^j wsi, 
szewc szukal znaku swego i trafili. Bozb6jnik zaplacit szewcowi, 
miarkowal sobie znak, p^szedl do lasu i wszystko tym zb6jcom 
opowiedzial. 

Na druga noc pi-zebrali sie oni za kupc6w, co przewozili oliwe 
na sprzedaz. Mieli kilkanaficie beczek takich, co w kaid^j siedzial 
jeden zb6jca, a tylko w jedn^j beczce byla oliwa. I przejeidiaj%c 
tam niby przez te wied gdzie mieszkal brat zabitego, zajechali przed 
ten dom, a najstarszy poszedt do iliego i prosil go o nocleg. Ten 
chlop ich przyjal, i gdy te beczki poznosili do sieni i poustawiali, 
prosil kupiec zeby zamUi drzwi, coby ich kto hie pokradl. Pot^m 
kupiec (rozbdjnik) z tym chlopem poszli do stancyi na kolacyje, 
a chlop kazal i dla sluiby kupoa jefid ugotowad. Ale t^j slaisac^j 
tego chlopa braklo oliwy do lampy. Wiec my§Ii ona sobie : ,To ja 
j^j utocze z ka^d^j beczki po trochu, ieby nie poznali.* — Pos^a 
tedy do jedn^j beczki, wyjela szpunt, a tam sie z t^j beczki od- 
zywa glos: ,Czy jvd czas? — Tak ona si^ zaraz domyfilila, co sie 
tu takiego dzieje, i odpowiedziala, ie jeszcze nie czas* I do kazd^j 
beczki tak samo zajrzala, i na zapytania zb<Jjc4,]^^Jg^^^^,adp/twia- 



87 

daia. PoWm utobzyla z tej jedn6j beczki duzy kociol oliwy i zago- 
towa}a, i powiedziala temu gospodarzowi pocichu, ie w tych beczkach, 
s^ zbdjcy. A tam miasto byto niedaleko, wiec zaraz postali do mia-^ 
sta po iandarmdw. Sitiiaca zagotowal^a tymczasem t^ oliwe i-do 
kaid^j beczki wlala po trosze; poparzy^a tamtych. Niedlugo przyili 
iandarmi i potapali wszystkich, a pot^m zaprowadzi} ich gospodarz 
do tej gdiy Zuzanny; wiec rozwalili ja i te skarby zabrali^). 



^) Inna wersya m6wi, 2e do bogatego knpca, maj^cego m^dr^ c6rk$» 
przyjechal najstarszy zb6j przebrany za kupca, by mu sprzedad tanio dwa- 
dziesda beczek ohwy, kt6re wi6zl ze sob^ Zgodzili si^, i kupiec kazal 
beczki wtoezyc na podworzec. Wieczorem, gdy pili, c6rka chc%c wypr6boifac 
czy beczki 8i| pelne, wzi§la mlotek i pocz§la nim pukac wkaida beczke, 
zk^ zaraz si^ odezwal glos: „Czy jui czas?" — Zmiarkowawszy, co si^ 
i^wi^ci, opowiedzial^ to kucharce, kt6ra po trochu powlewala oliwy wrz^cej 
do otworu kaid^j beczki, gdzie zb6jcy dla oddechu trzymali usta, i gardla' 
im poparzyla, ie zamilkli. Ostatni dopiero dla braku jui oliwy nmi^j po- 
parzony, gdy pan jego (zb6j) obchodzil je w nocy, wydostal sie z jego po- 
moca z beczki, i obaj otworzywszy drzwi ielazkiem, umkn§li. Wychodz^c, 
zb6j dom ten nazndkowat sobie farb^, 2eby doli trafil, chc^c sie p6zni^j ,n#!' 
c6rce pom^cid. Eucharka jednakie, wychodzac rano na miasto, znak teu 
^jrzala, a domyslaj^c si^ czego^ zlego, na dwunastu pobliskich a podobnycb. 
domach takiei same porobila znaki, tak ie domu tego zb6j jui pozna<5 niW 
m6gl. — 



-^^-'y^^--«»^ 



Digitized by CjOOQ lC 



POWIESCI MORALNE I LEGENDY. 



-oo-^a 



Ukaranachciwoid. 

(Zebrak opowiada, jak za nienasycone bogactw 2akomstwo nkarany zostaZ 

przez szatana, ktory mu dal masc na oczy: gdy lewe oko nia posmarowal, 

wszystkie widzial skarby; gdy prawe, ociemniai.) 

Jad^c pan droga, zobaczyt ^lepego dziadka na mo^cie siedz^- 
cego. Ulitowawszy sie, zsiadt z w[<}zka i daje dziadkowi 10 groszy; 
lecz dziadek, -dzigkuj^c pieknie za odebran% jatmuine, prosi jeszcze 
pana, aby go w pysk uderzyt. — ,A tp na co?* pyta sie pan. — 
,Taka moja pokrta* odpowie dziadek. -V Ean tedy, by go zadowol- 
ni<5, dai: mu lekki policzek, ale prosi ^Aobja^nienie tak dziwnego 
zadania. — „I>obrze,'' m6m dziadek; «jteeli wielmoiny pan masz 
czas i ched mnie postuohad, ,to opowieiH^ dlaczego taka czynie 
pokute.f 

Wo^nica z w^zki^m odjechal i stanal na boku, aby zmeczonym 
koniom dad wytchnienie ; pan za£ usiad) na kamieniu i uwainie 
^lucha) powie^ci dziadka, ktdrj' w te odezwat sie slowa : 

,By}em synem zamoinego ojca, przemystowca. Ojciec mdj r— 
wieczny odpoczynek duszy jego -— handlowal koiimi, i dobre wciaz 
robit interesa. Umieraj^c — opr6cz grosiwa, i to znacznigo — zosta- 
wii mi jeszcze 80 najpiekniejszych koni zaprzggowych, kt6re sprze- 
dajac od razu, mogtem byt jak najlepi^j spieui^zyd. Mydl^ jednak 

Uigitized by Vjr\^VJV IV 



89 

sobie tak : Po c6i sprzedawa<$ teraz konie, skoro niemi jeszcze pier- 
w^j zarobi<5 moina pewna sumke za koszt ich utrzymania? — 1^0** 
zia nie by}a; ale ie szcze^cie i dobre powodzenie ludzi psuje,.#fec 
i mnie takie licho chciwo^cia podkusito, aby konie bardzi^j jeszcze 
obci^iyc, chociai wynajmowane do rozliczn^j pracy, znaczne mi jui 
one przynosily zyski; wiec szukalem nowych spo8ob6w jak najkorzy- 
«tniejszego ich uiycia. 

, W pewn^m Ui miasteczku tralSa si^ cztowiek iadajacy mojich 
oimdziesieciu koni na raz do przewiezienia swego dobytku, zna^zne 
za to obiecujac wynagrodzenie. Ze cztowiek ten — dziwn^j postaci, 
poniekad do pustelnika podobny — w obejficiu nadzwyczaj byl Jatwy 
i do zawarcia korzystn^j umowy przystepny, uloiyli^my si^ przeto, 
gdyz ja sie nie na iarty targowatem, ie otimdziesij^t koni mojich 
powioza jego w}asno6<5 w lesie ukryta, pod warunkiem <lania mi 
potowy warto^ci, jak% na sobie d:iwiga<$ bfda. — I tak udali^my sie 
w nocy do lasu, gdzie z kryj^iwek jemu tylko znanych, tajemniczy 
ludzid wynie^li i spakowali oimdziesiat wor<}w srebra, ilota i klej- 
not5w, kladac kaidy w<Sr z osobna na jednego konia. W^r6d Uj 
czynno^ci dlugo trwajacej, widzialem jak na kolicu podano nieznajo- 
memu mi wlascicielowi blaszana puszke, kt<}r% on z wielk^ ostro- 
inodcia ukryl w swoj^m zanadrzu ; pocz6m udaliimy si^ w podr6i, 
id^c obaj pieszo za obciazonemi kolimi. 

«Zaczalem myile<5 i rachowa<5 sobie wglowie: Gzterdziefici wo- 
t6w cUa mnie czystego zysku , to jak widze nie chodzi piechota ; 
jednakie m<SgIby mi da<S m^c^j , jui za sama tajemnic^ , jaka mu 
jest potrzebna. — Zatrzymuj§ tedy transport i m<}wie do niego: 
«Tajemnica wymaga osobn^j zaplaty; abym ja zachowal, potrzeba 
mi dodad nadwyiki dziesie<$ wor<Sw. * — On na to odpowiada z zimn% 
krwi%: «Ch^tnie ustapie za tajemnice dziesie<S wor6w, mozesz je za 
swoje ttwaza^.'' ~ Uszcz^iliwiony latwoicia, z jak^ zadanie ostatnie 
zadowolnil, my^le ja sobie: £j, moinaby i wiec^j pozyska<5; drz^j 
lyka, dop6ki sie daj%! — «Panie,'' wolam na niego, «konie mocno 
;Ob<3iaione, zedra podkowy na kamieniu. Nie liczylemt^j straty; jest 
qna przeciei znaczna ; wymagam przeto drugich dziesi^ciu wor<Sw za 
zdarcie podktfw.'* — «Najchetniej przystaj^ i na to ^danie; bierz 
drugie dzie8ie<5 wor^w.'' — Ha, ha! my^le sobie, interes kapitalny; 
z tego glupca moina jeszcze co wyci^gn4<$..M6wie zno?ni do niego: 
«Panie, musze i na to zwr6ci<J uwage, 4e mi^dzy temi koAmi si| 
klacze ^ebne, kt6re zbyt obciarone, pl<}d porzuca; nie byloby wiec 

Uigitized by vjv^v^v IV 



90 

slaszn^m, gdybyd mi tego osobno nie policzyl: i nie zaasygnowat trze- 
cich dziesieciu wor6w. ^Niech i tak bedzie/ odpowie wla^cicid, «we^ 
i trzecie dziesi§<5 wortfw.* — Twarz jego byla jednaka, zawsze zimna; 
jak bez ndmiechu, tak i bez gniewu. Myile sobie dal^j: Skoro sie 
udato tyle jui ztapad, to nacierajmy i o reszt^. — «Panie,* rzek{^m, 
musze uczynid wzmianke, ze konie szybko idace z cieiarem zapalaja 
sie ; zwlaszcza w podrdzy przykrej, po g6rach, gdzie w skutek prze- 
tadowania podlepnad moga; mamze byd poszkodowany icfa 61epot%, 
z kt6ra wtaiiciw^ wartoiid utraca ? Zadam zat^m czwartych dziesieciu 
wor6w.'' — Mniejsza o to* odrzekJ nieznajomy; ^bierz i czwarte dzie- 
siei5 wortfw.*'^ — A wi^c na o^mdziesi^ciu koniach miatem o^mdziesiat 
wor6w srebra, ztota!... be^ w^ipienia poprzesta<5 na t^m nalezalo. 

«Chciwemu jednak nigdy nie jest dosyd. Dla mnie J^USm^ ni^- 
znajomego, kt6ra w zanadrze byl wloiyt, jakoby jakiei Eldorado 
mieszczaca, nieprzeparta stala sie odtad pokus^. Przemy^liwatem 
nad -sposobami, jakby ja otrzymad; wkoiicu rzeUem: «Czy pan za 
nic rachujesz moja osobista fatyge?... ie za kolimi pieszo ide, 
i to przeciei godziloby sie policzyd.** — Ale z pewnoficia!* odpowie 
nieznajomy. — «Skoro tedy pan uznajesz shisznoiid tego iadania, 
wiec prosz^ dad mi za fatyge owa puszke, ktdr^ masz przy sobie.''— 

,Z catego serca niech sluiy!* zawotat dw dziwny cztowiek, 

i wyjawszy puszke, dal mi j% bez najnmiejszego ialu. — «Mocno 
jestem obowiazany !'* mdwie zndw do niego, bior^c pusde, «lecz 
radbym sig t6i dowiedzied jaki ona kryje talizman.*^ — «Zadnego; 
tylko troche madci ahiia6ej na oczy*^ >odrzekt nieznajomy. Pocz^m, 
poiegnawszy mnie najgrzeczni^j, znikt mi z oczu, ie go jui wi^c^j 
nie widzialem. 

«Zabrawszy konie z worami ztota, uradowany spieszytem do 
mego domu, liczac w myiili zyskane dostatki, ktdre sprzedaii) koni 
powiekszyd jeszcze miaiem zamiar. Puszka w mym r^ku, z wonia 
aromatyczndj ma^ci, coraz bardzi^j moja zwiekszala ciekawo^d. — 
Myilf sobie: «Eiedy to ma^d na oczy, tod warto jdj sprdbo^ad; 
moie ma jakie ukryte wlasnodci jasnowidzenia.'' — Najpierw tedy 
potarlem ta maicia oko lewe i przekonalem si^ niEitychDuast o jdj 
czarownych skutkach ; albowiem naraz ujrzalem wszystkie hiemal 
wziemi ukiyte skarby. Wolam na mych ludzi: «Stdjcie!^ i upojony 
rado^cia, biegn^ wsrdd catego taboru, przegladajac skarby jui po- 
siadane i licz^c niipndd wszystkie te nowe, ktdre zdobywad jeszcze 
b§de. — ,Ach!'' rzektem sam do siebie, ,czemuiem gtupi i dra- 

Uigitized by vjwwv iv^ 



91 

giego oka nie potarl ma^cia, aby ujrzed i otrzymad razem wszystkie 
skarby jakie tylko ziemia w sobie mie^ci, a wdwczas nie watpi^, ie 
bede najwi^kszym kapitalista i bogaczem; bede panem catego ^wiata, 
kt6ry przez lichwe zawojnje.* '— Tak mydlac, potartem ta ma^cia 
i oko prawe; lecz o zgrozol c6i si^ ze mna wtedy stato? Z jasno- 
widz^cego zosta^em ciemnym najzupetni^j, i to wjedn^j chwili. — 
Wolam, krzycze, thike glowa o drzewo w lesie... niestety! nietylko 
u]:adne przyszjych bogactw widoki, ale i rzeczywiiicie posiadane 
koiiie i wory znikly przedemna, wszystko gdzie^ przepadto, wszystko 
wtdcoi6 sie obrtfcilol 

^Padtem na kolana, ptacz^c rzewnie i' wzywaji^c boz^j pomocy; 
lecz ni^bp by}o na me j^ki gtuche, a ziemia noca okryta. Ustysza- 
tem nareszcie lekki szmer w powietrzu i z nim te stowa: «Czlo- 
wiecze ! jestei jokarany za nienasycone twe takomstwo ; ja, aniol 
boiy, przychodze uczynid sprawiedliwo^d i rozdad konie i zdobyte 
nieprawoiciil skarby miedzy godniejszych od ciebie ubogich. Nigdy 
jui skarb6w tych nie po&dadziesz, i lylko pamietaj, iebyd czegoi 
¥riec6j nad mame nie utracil bogactwa, bo zbawienia tw^j grzeszn^j 
duszy." — Aniol ulecial w g6re;, lecz zostawil prawde sWw swojich 
wyryta w m^m sercu. Odtad powzialem zamiar zmazania mych 
grzechdw szczera pokuta, i dlatego to zebrzac codziennego chleba, 
dajacych mi jahnuine prosze i o policzek tak^e, ktdry sobie za kar^ 
doczesna naznaczytem. ^* 

Dziadek przestat mtfwi<5, a przejeidiajacy pan, litujac si? nad 
jego losem, powttfrzyl 8w6j datek i uderzenie, pocz^m peten wzru- 
szenia wsiadt na w6zek i odjechal. 



«4. 

Dwaj rybacy. 

(Ubogi i bogaty.) 

Mofita. 

Bybak biedny mial bogatego brata, a kazdy & nich mial piecioro 
dzieci. Ale wiele razy posed na ryby, utowil ich tylko sefid, tj. po 
jedn^j dla siebie i dla kazdego dziecka. Wiec prosi Pana Boga, 
zeby mu wzion jedno dziecko, to mu sie samemu dwie ryby dostana. 
I nmarto mu jedno dziecko, ale odtad iowiJ rybak tylko pied rybek. 
A gdy prosil zn6w o utratc dziecka, myfilac ze Ll^stfJ^^^ p^ 



92 

dwie rybki dla siebie, utraci} zn6w dziecko, a odtad dt^r}' juz tylko 
lowit rybki. Pocu}, ze ci^zko zgrzesyt dnia dzisiejsego, i idac do 
wody, modli sie i blaga Boga o odpuscenie mu jego wielgi^j winy, 
i ze poprzystanie co B6g da; wiec gdy ulowit trzy rybki, dat ich 
dzieciom a sam byl: glodny. 

Nazajutrz, gdy posed do rz^ki, xdrvl w wodzie jakoby iwiecaca 
gwiazde. Zanurzyl: reke i wyj6} z wody kamieii wielkidj ^wiatiodci, 
az luna bardzo sroga bi}a. Zawin6I go w ptachte i zamtf^ do krdla, 
m6wiac ze mu da kamied. ^- ,Idi prec!* m6wi kr61, „ady ja mam 
kamieni doS(5, zebym jesce wiec6j ich bral.* — Ale gdy zobacyl, 
zdumial: sie, a dowiedziawsy sie zkad rybak on kamieti wzi6n, ode- 
bral mu go i kaza} mu cale dad gospodarstwo, wybudowat dom, 
dal ogr6d i pole i r6znodci. 

Brat rybaka bogatsy, ale zazdro^ny, chcial: t<^z wiedzied zkad 
to 6w ubogi przysed do takiego pozytoiotu (pozywienia, mienia), 
i posed go sie o to pytad. To t^z on mu wsydko opowiedziat, ale 
nic kamieniu, jeno ze to byl zywot jego zony ^). 



Pan Jezus i iwi^ty Piotr. 

Jednego razu szed} Pan Jezus ze iwietym Piotrem po iwiecie; 
obydwaj wygladali jak staruszkowi>\ WlaSnie mieli przechodzid 
rzeczke, na kt6r6j dzi^wka polozyta lawke i prala bielizne kijanka. 
.Pu^cisz nas?* m6wi Pan Jezus. — „Niechaj Biig prowadzil" od- 
rzekla dzi^wka, kladac lawke, aby po ni^j przeszli. — Pan Jezus 
przeszedl po Jawce; ale fiwigtemu Piotrowi, jak zwyczajnie cztowie- 
kowi, zachcialo sie poiartowad, i tracil laseczka pioraca dziewczyne. 
Ona — na widok starego zaczepnika — uderzyla go kijanka w noge 
i mocno stlukta. Piotr t6m obraiony, prosil Pana Jezusa o kkre 
na zuchwala dzi^wke. Pan Jezus nic nie odpowiedzial, ale uczynil 



1) Dal^j m6wi legenda, ze bogacz zeznaniem t^m powodowany, wr6* 
ciwszy do domu, wzi^I no'2a i zarzD%2 swoj^ '2on§, „ze baba ino z^biska 
wyscerzyla*^, a kr61 podany mu przezeli w plachcie „dziwol^** na siuieci 

WyrZUClC kazai. Uigitizedby vjr\^VJVlv 



. 03 

wedhig woli Fiotra i dopu^ci}, ie po niejakim czasie dzi^wka ta, 
bedaca w shiibie n gospodarza,. ze stai^cym pacobkiem przyszla do 
2i6} okazyi. Ten parobek z nia sie nie oieni}, tylko- z inn^ bogata, 
ona za6 z ialem wydawszy na ^wiat synaczka, w potogu umarla. 

Synaczek zmarl^j, w sieroctwie swoj^m chowal si^ u ludzi. Gdy 
wyrtfs} na^parobka, sluzy} za skotaka u jednego pana. Pan ten 
mial trzynaiScie kr6w, kt6re pasal 6w parobek na pastwisku. Jednego 
razu pan przypatiiijac sie krowom, ie dobrze wygladaly, pyta si$ 
parobka: «Powiedz mi, co chcesz abym ci dal, bo mi bydelko sta- 
rannie utrzymujesz.'' — »Ej, mtfjPanie,'' odpowiedzial: chlopak, ^nic 
nie iadam teraz; tylko pot^m, jak te trzyna^cie kr6w razem si^ 
pobiora i beda mialy jednego dnia trzynaicie jednakich cieliczek, 
wtedy daj mi pan one cielic^i.'' — Pan sie jen.o roz^mial, m6wiac: 
«Dobrze, kiedy tak; daruje ci naprz6d te cieliczki." — Niedtugim. 
czasem wszystkie trzyna^cie kr6w odelily sie istotnie o jedn^j go- 
dzinie i mialy trzynaiicie zupelnie jednakich cieliczek. Pan dotrzymal 
slowa i trzynaficie cieliczek parobkowi temu darowal. 

Majac wlasne bydelko, parobek nie shiiyl jui wiec6j nikomu, 
tylko, ozeniwszy sie dobrze, gospodarzyl na malym kawalku ze 
swoja kobieta. Przy chalupie mieli maly pastemik, na kt6rym pasali 
trzynaMe kr6w jednakich, i radowali sie swojim dobytkiem. 

Trzeba, 2e znowu z daleki^j podr6iy idzie dwiety Piotr z Pa- 
nem Jezusem. Chlop, kt6rego iwiety Piotr poznal ie byl synem 
zIofliw6j dzi6wki, siedzial z iona na przykopie. Swiety Piotr pyta 
go sie: ^Czyje to sa te krowy?» — Najprz6d Boskie, a pot6m 
moje* odrzett chlop. — Swiety Piotr prosi Pana Jezusa, aby zaraza 
zniszczyl bydelko chlopa. Pan Jezus nic nie m6wiac uczynil zadoiid 
jego woli; wszystkie'trzynadcie kr6wek wjednej godzinie zmiotla 
zaraza. 

Stroskani ludzie dlugo opamietad sie nie mogli; ale na inny 
rok urodzilo im sie nadzwyczaj piekne iyto. Znowu idzie iwiety 
Piotr z Panem Jezusem jakoby dwaj dziadkowie. — • Swiety Piotr 
widzac u chlopa piekne iyto, prosi Pan Jezusa, ieby spu^cil grad 
dla zniszczenia tego iyta. Pan Jezus zaspokojil iyczenie Piotra, 
i grad wythikl iyto, ie tylko sloma pozostala z niedojrzaI6m ziar- 
■em ik ziemie zwalona. 

^wiety Piotr prosi i chce ii6 w dalsza droge; ale Pan Jezus 
powiada: «Musimy wracad ta droga, jaka^mv przyszli. Swiety Piotr 
nie byl z woli Fana Jezusa kontent, bo uczul w sobie gI6d wielkii 

Uigitized by vjn^v^vJlC 



Tymczasem chlop z baba, upiekli z wythiczonego i}ia placek w po- 
piele i siedz^c w proga, zajadali go ze tzami w oczach. 6dy jni 
byli blisko chahipy tych ludzi, 6wiety Piotr m6wi do pana Jezusa: 
«Nauczycielu, musze zje^<$ cboci£:f biiszyn^. placka, bo mi pachnie' 
i stanawszy przed nimi jako dziadek, iebrze jahnuiny. Chtop poda} 
placek ^wietemu Piotrowi, kt^ry chciwie jedzac, udawil sie nim tak, 
ie omal si^ na ^mierd nie zakrztusit. Pan Jezus uderzy} w kark 
Piotra, ie odda<5 musial potkniety kawalek. Dopieroz pojawszy go 
w dalsza droge powiada: «Piotrze, Piotrze, tyle lat uplyneto, a ty 
iSmiesz pomstowad jeszcze, jakoby^ nie wiedzial o tem, ie zemsta 
zabija dusze czlowieka.*— „NauczycieIu, danij*, zawolal wzruszony 
Piotr, Jestem ukarany*. Pan Jezus odpu^cil winy Piotrowi dla 
jego zasiug, a nieszcze^Iiwym ludziom wynagrodzit poniesione sttaty, 
ie iyli dlugo cieszac sie odtad bez przeszkody uczciwi^ zapracowa- 
nym mieniem. 

as. 

pustelniku i o aniele tego towarzyszu ^. 

(Legenda.) 

Jeden pustelnik siedzial w lesie na pustyni i oddawal sie mo- 
dlitwie. Widzi, ie pewnego razu pasaca sie w lesie kr6wke, prze- 
chodzacy ^cieszka iobneiz wystrzeliwszy, zabil. Pustelnika strach 
ogarnat, i mySIi sobie: «Kiej on zuchwalec krowiusie niewinnoid 
zabil, to i do mnie wymierzyd gottfw". Dal^j wiec w nogi, i uciekl 
pustelnik z lasu niedokoAczywszy zaczetych koronek (pacierzj). 

Niedaleko uszedlszy spostrzegl mlodziedca, kt6ry sie z nim 
w dluzsza wdawszy rozmowe, rzekl: ,Czego sie tak lekacie ojcze? 
czego^cie pelni boja^ni? nie tylko to w lesie przyg6d szukad, sa one 
wszedzie*. — .Tak*, rzekt pustelnik*, lecz jui w tym lesie bezpieezed- 
stwa nie ma, a trwoga odjelaby mi potrzebna do modlitwy uwage*. 
— ,Skoro tak ju4 postanowiliiicie ojcze," mdwi mlodzian,* p6jde ja 
z wami*'. — I gdy pustelnik chetnie na to przystal, mlodzian, ktdry 
byl boskim aniolem, w ten moment przywdzial na siebie str6j pu- 
stelniczy, i chodzili odtad z soba razem jako dwaj staioiszkowie. 



1) PorownaJ: Lud. Serya III (Kujawy) str. 153. 

Uigitized by VjOOQIC 



95 

We wspdln^j we<lr6wce, pustelnik zadawal towarzyszowi rdine 
pytania, i cz^sto bywal postepowaniem jego mocno zgorszony. I tak: 
gdy przyszli nad rzeke, a na rzece byt most i dziad siedziat na 
mo^cie, Aniol zbliiywszy sie, zepcbnat dziada z mostu, ie ten 
wpadtszy do wody, utonal. Wiec gdy pustelnik Maga aniota o wy- 
ttomaczenie mu tego postepku, Anioi odktadajac odpowied^ na p6- 
ini^j, m6wi tymczasem: ^Chodimy dal6j*. 

Ida znowu dal^j, trafili na dw6r jednego bogatego krdla, ktdry 
hula} i' bawil sie ze starszyzna, pijac ze zlotego kielicha. Aniot 
niezwaiajac na go^cinno^d i dobre przyjecie w paicu kr61ewskim, 
jakiego obydwa doznali, wzia} pustelnikana bok i m6wi mu: ^Choii" 
my przyjacielu, bo jui ukradJem ztoty kielich i mam go przy sobie*. 
Zdumiony tem pustelnik, szed} dal^j za aniotem, ogladajac sie co 
chwila, czyli ztapanym i jako zIodzi6j ukaranym nie bedzie. 

Obawa ta jednak byta plonna, gdyi obadwa szcze^Iiwie zdazyli 
przyj^d na inny dwdr kr61ewski, gdzie nowonarodzonego nastepcy 
tronu obchodzono chrzciny. Er61, c6rki tylko dotad majacy, nie- 
posiadal sie z rado^ci, gdy mu wreszcie kr61owa urodzila syna. Na 
chrzciny zwolano wszystkich dostojnik6w z calego kraju, a po§r6d 
licznego ich zjazdu, pomieszczono iyczliwie i dw6ch wedrowc6w, 
aniola z pustelnikiem. Tu ^dziwienie i przestrach pustelnika nie 
mialy granic, gdy obudziwszy sie z rana, ujrzal jak aniol towarzysz 
jego, udusil w kolebce kr61ewskie dziecko. Umknal wiec pustelnik, 
chcac sie od towarzysza oddzielid, lecz go ten* dognal w drodze, ze 
znqwu szli z soba w parze. Pustelnik przerai;ony milczal, a i aniol 
takze malo byl m6wnym. 

Ida, ida bardzo dlugo; w t6m ukazaly sie wielkie kominy, 
huty. Przybyli znowu na dw6r kr61a bardzo poteinego, co jeno 
lal: kule, robil armaty, topil ielazo m piecach i straszne prowadzit 
z cdtym fiwiatem wojny. Dworzanie kr61ewscy m6wia wedrowcom 
otwarcie: ^Pobozni ojcowie, uciekajcie ztad, kr6I jegomo^d nie lubi 
ubogich (bez dar6w dlaii) i nieproszonych go^ci; jak was zobaczy, 
kaze wrzucid z pewnoficia obydw6ch na karme dla swego wieprza*. 
--,My prosicmy o nocleg*, rzekl aniol", i niczego sie nie lekamy*. 
D^orzanie zameldowali kr61owi o przybyciu wedrowc6w. 

I tak sie stalo jak powiedzieli. Er61 rozkazal wepchad goici 
do chlewa, gdzie kwiczal i sapal wieprz spa^ny jui od ludzkiego 
miesa. Za nadejdciem nocy, m6wi pustelnik do slugi boiego: ,,My 
tu z pewnoScia nie doczekamy ranku**. — „Eto wie" 



UigitizeO by ^^VJ 



96 

aniot, a wlewaj^c zaiifiinie w pustelnika^iywsza \fir6i bezsennoiSci 
rozpocz%t rozmowf : «Przyjaciela, obiecatem ci dad obja^nienie mojich 
czynno^ci, shichaj wi^c teraz nwainie:* 

«Utopifem dziada dla tego, ie czychal on na iycie podr6inego 
za chwil^ mtyacego jechad po mo^cie; czyi nie lepi^j, iem go 
wprz6d nim zbrodni dokonat, karzi^a straci} rekf*". — ,Niel:oniecz- 
nie *, odrzekt pnstelnik'^ , gdyi ztoczyilcy poknt& mogta grzech jego 
zgladzid*. — ^A gdyby t^ miato si^ stad inaczdj", mtfwil daWj anioJ, 
,i zbrodniajedna otwartamu wrota do nfwych; czyi nie lepi^j, iem 
go od nich uchronil?* — . Jeieli tak, to lepi^j,* odrzekt pustelnik. 

«Teraz przyjacielu*, m6wi znowu anioi ,ukradlem z wielkiem 
twojim oburzeniem kielich biesiadujacemu kr61owi, a czy wiesz dla 
czego? Oto dla tego, ie kr<il 6w zbytecznie zatapiajac w nim sw6j 
umyst i szukajac podechy na dnie, utracitby boja^ii boski; i cierpial 
za to w przyszlym iyciu. Wiec odptacitem mu jego goficinnoiid, 
zabieraj^c naczynie wiodace go do grzechu. Jui on sie nawrdciM 
drog^doniebamaotwarta, gdy kielich bylby go do piekta zaprowa- 
dzit'.-- «Niech B6g btogostawion b^zie", zawolat pustelnik, ,a teraz 
powiedz mnie towanyszu aniele, c6i ci wadzi(5 mogto kr^ilewskie 
niewini^tko, iei go tak zdradziecko sprz^tnat?' — ^Dziecko nie wa- 
dzito mnie bynajmni^j", odrzekl aniot'', lecz jego ojciec, ktdry na 
posagi dla c6rek dosyd jui nazdzierat ludzi; c6iby on byl wypra* 
wial, jakich podatk6w szukal, jakie wojska szykowal i w fiwiat po- 
sylal na zawojowanie kraj6w dla syna; Iepi6j ie tego czynid nie 
bedzie, a ztad predz6j odpuszczenie win swoich i zbawienie duszy 
pozyska*.— 9I tu masz slusznodd, aniele*, m6wil pustelnik'', jednakie 
fimierd zadana dziecku iywo mi stoji w pami^ci i przejmuje trwoga". 
— „A wiec widzisz"*, przerwal aniol, ,ie iycie ludzkie nigdzie bez 
trwogi i bojaini sie nie obejdaie i wierz^, ie ^mierd zadaiia dziecku 
bardzi6j ci^^ przerazila jeszcze nii zabicie przez iolnierza kr6%ki 
w lesie. Poczekaj przyjacielu, nie koniec twojim bojainiom, przyj- 
dzie chwila, gdzie las z samotna pustyni^ za najmilsze dla siebie 
uznasz schronienie.'* 

Wieprz, kt6ry podczas rozmowy dw6ch towarzyszy siedzial 
spokojnie, z nadchodzacym rankiem ruszad si§ zaczali ryd po chle- 
wie. Wlosy stanely pustelnikowi na glowie: «Ach", zawolal Jui 
ostatnia moja godzina, ta bestyja zeby na mnie ostrzy; oj zapewne, 
zgadlei ^wiety przyjacielu, w t6j chwili bodajbym l;^yl w lesie, 
mialbym otwarta przynajmni6j droge do ucieczki, a tutaj ratunku 

Uigitized by Vjr\^VJV IV 



97 

nie widz$*.-r-,Prz7Jmij zdrowi^ rad^', odpowie aiiiol, ,i ehod sereem 
uciekaj do nieba; w jego mocy tSmier<5 i ijreie cztowieka.* — Ody 
pustelnik npad) na kolana i bez przestankn do rana odmawiat pa* 
derze, wieprz mrocza} j^no i krzakat po swojemn, leei sie do 
nich nie zbliiy). 

«Ghwatai Bogn iem przy tobie bezpieczny', przemdwit pn- 
stelnik do aniota, ,lecz c6i daUj bedziemy czyni<$?*— ,Oto darqjemy 
kielich nkradziony, Wrj mam z soba, kr61owi temu, dzieknji|c ma 
za nodeg*. — «Jednemn wzi%teti, drngiema dajesz, aniele, dobrzei 
to bfdzie?* zapytat pustelnik.— «Stnchaj'', rzekt aniot, «tamtego, 
komu go ukradtem, wybawitem od piekta; tego zai, kt6remu go 
daje, tam wyprawi^, gdyi na to zastuiyt. Niech pije, uiywa 
skarbtfw, bo chwile jego iyda policzone, jak si^ sam naocznie prze- 
konasz". Zaledwie te stowa wymdwit aniot, aliiici dworzanie krtf- 
lewscy otwarli drzwi do chlewa. 

Zdziwienie ich byto wielkie, gdy podrtfinych znalefli obok 
takomego wieprza przy iyciu. Aniot przem^iwit do nich dziekczynne 
wyrazy, prosz^c o dor^czenie kielicha kr^ilowi, poczem obaj w^- 
drowcy na wolno^d wypuszczeni, wyszli swobodni. Ei6l uradowany 
z daru, pit i liczyt nieprzebrane skarby zatopione na dnie kielicha. 
Podrtfini tymczasem stysz^c bide mtot6w w hamemi, weszli do 
ni^j w celu zwiedzenia fabryk krtflewskich. 

Sypaty sie iskry z komin6w, wrzaty w kottach rozpalone me-^ 
tale; iysifce ludzi, dmi^c w miechy kowalskie, bito mtotami; bo 
kr51 nie na iarty myiilat o wojnie z s^siadami Podrdini, niby 
obadwaj staruszkowie, przygl%dali si§ tym czynnoiciom, gdy jeden 
z dozorctfw fabryki oddzwat si§ do nich: „C6i tu po was dziadkowie 
podrdini? bo chociai my ie staiych rzeczy robiemy nowe; was 
8tarc6w nie potrafimy przetepid na mtodzle^ctfw, wiec lepi^j idicie 
w iwiat z Bogiem*. — Aniot^ rzekt na to: «Miidryii cztowieku, lecz 
ja ci powiadam, ie moc boska wieksz% jest od 8t6w twoich; ieby 
ci§ przekona<5'o t^j prawdzie, wchodz; natjrchmiast do kotta, topcio . 
mnie, rozgnewajcie i b^ciei mtotami, a zobaczycie, ie ze starca 
stane sie mtodym'*. — «jSA) ha, ha'', zawotali robotnicy, «dobrze,. 
wchodi dziadku, zobaczemy co z ciebie bedzie*. — Aniol wszedt do 
kotia i spokojnie wytrzyibat skwar ognia, pustelnik za^ stat obok 
ze wrokiem wzniesionym ^ niebo, bo jui z boja/ini jaka nim miotata, 
sam' swojim nie wierzyt oczom, i truchla}, aby komu^ nie przyszedt^ 
koncept do gtowy i jegp takjle na podobna wystawid prdbe. Im 

Uigitize(Jby vjOOQIC 



98 

m^tij sypano ognia pod kociol, t^m amol-dziadek stawat sie pi^- 
kniejszym. Gdj go z kotlawyj^Ii i zastudzili, dalejie bid mlotami na 
kowadle; za kaidem uderzeniem dziadek mlodniat, w koHcu pokazat 
sie jak gdyby kwiatuszek r6ianny, ^wieiutki; a z lic<}w pooranycb 
wiekiem, wyjrzata twarz mlodzieilczym jafiniejaca wdziekiem. Dano 
znad kr61owi cudownym przerobieniu dziadka na mtodzielica i 
ludzie tihimami przychodzili do fabryki przypatrowad sie aniotowi. 
Kr61 ciekawy nowo^ci, zobaczywszy przetopionego wedrowca, dziwii5 
sie temu poczal: i m6wi: «Przeciez; i ja pot^ihy, wiec chciatbym i 
ja si§ tak odmienid, a widoczna w tyin kbrzydc, bobym iyl dM^j. 
Czy i ze mna potrafiliby^cie to zrobid mbji robotnicy, zaplacitbym 
wam wielebyicie chcieli^. Bobotnicy wahali sie podjad tej roboty, 
im jednakie wi^c^j stawiali trudno^ci, t6m si^ bardzi^j kr61 zapalat 
i upieral abygo przetopili. W koicu wskoczyl do kotla, w kl6rym 
pierw6j gotowal sie aniol. I stalo sie : ; niestety, w jedn6j chwili 
zgorzal do ko^ci na wegiel. Z jego ^miercia upadla jego potega. 

,iTowarzyszu*, zawolal pustelnik ,,uchodi5my ztad, jestem pelen 
boja^ni, bo nier6wny tobi^ w doskonalodci, widze, jak ktuchem i 
^mierteln6m przyodziany jestem cialem. Przez lito^d, .powiedz mi 
prosze, czy jni koniec pr6b moich i czy ]\xi nic podobnego duszy 
in6j nie zatrwoiy*. — „P6jdimy dal6j*, rzekl aniol (jui sw6j nad- 
ziemski6j nie zmieniajacy postaci). Wiec w dalsza poszli droge. 

Patrza, ai tu prowadz^ ludzie iolnierza, wla^hie tego samego 
€0 zabil kr6wk^ w lesie, i bez lito^ci bija go kijami. Gdy stan^li 
wszyscy aby spoczad, zolnierz zwraca si^ do obu wedrowc6w i m6wi: 
j,Kto6 inny chalupe we wsi podpalil, przysiegam na Boga zem temu 
nie winien, za c6i oni mnie tak. m^cz^, turbuja?^ — .Aniol na to 
odpowiada iolnierzowi: „C6i tobie wadzila kr6wka cudza pasaca sie 
w lesie, ona takie byla niewinna a ty^ ja, poIo4yI*. — I^olnierz si§ 
zawstydzil bo uczul kar§ za dawne grzechy. — «Pokutujesz teraz za 
zabicie kr^wki*', prowadzil dal6j sluga Boiy, lecz sie nie lekaj; 
prawdziwego winowajce wynajda, a ty wkr6tce wolnyrii bedziesz**. 
Co t6i inastapilo nim jeszcze w^drowcy odeszli,.a zolnierz ucieszony 
wolnoficia, przyrzekl pustelnikowi popraw^ i slowa dotrzymal. 

„Jui teraz spokojny wracam dolasu*', rzecze pustelnik, «bogaty 
do^wiadczeniem, ie ^wiat rozlegly, szeroki, wiec6j w sobie mieici 
trwogi, iiii skromny kacik w^r6d drzew w lesie**. — «Poczekajno 
jeszcze*, m6wi mu aniol, ,w8tapimy do t6j karczemki**. Wla^nie 
inuzyka grala w karczmie, a czlowiek jaki^ co na kozie basowal, 

Uigitized by CjOOQ lC 



99 

pijaDv, skakal z fowy na tawe i w kojicu straszne wjprawiat spro- 
sno^ci. ,Pdjdziemy za tym cdowiekiem*, powiada aniol,.,bo wiesz 
ty kto on jest?* — ,Nie wiem*. — ,Oto morderca i obdzierca wielu 
ludzi, a w kolica zab6jca wtasn^j iony i dzieci*. — «Towarzyszu*, 
btaga pusteluik, „nie chodiimy jui za nim, taki cztek got<5^by i mnie 
nfimiercid"* — ,Ty5 zawsze ten sam malo ufny, chwiejacy*, rzekl 
aniol*', owszem chce, aby^my poszli za nim'', poczem uchwyciwszy 
reke pustelnika prowadzil go ze soba. 

Gztowiek za ktdrym szli, z pocz^tku zdawal sie byd szalonym, 
obtakanym, p6:ini^j coraz stawat sie' rozumniejszypoi i spokojniejszym, 
nareszcie ujrzeli go jak przed figur^ uki^kt i ptaka-L Zbrodniarz 
bowiem, nie wiedz^c ie za nim postepuje postaniec Boiy, aniSi 
^wi^ty, czut jednak na sobie wptyw jego nadziemski. Wstawszy od 
st5p figury, c6i czyni ten cztowiek? oto znosi ciemie do swej opu- 
szczou^j chaty, zamyka si^ w ni^j i nagi tarzajac sie po kolcach, 
wbija je w swoje ciato. Aniot z pustelnikiem pabrzyli na to przez 
mate chaty okienko, i widzieli jak z ciata tego czlowieka, z rany 
koto rany zrobion^j ciemiem, krew ptyneta strumieniem. «Frzyja- 
cielu, miatieby^ odwage tak uczynid jak on?" zapyta aniol pustel- 
nika. — ,0j nie potrafie mistrzu*, odpowiedzial tenie. — » Wiec iii 
i w66 teraz do twej pustyni, i tam kolicz zaczete modlitwy, aby^ 
za ich pomoca po wielu latach otrzymal te taski, jakie ten poku- 
tujacy gi-zesznik w jedn^j ma udzielone chwili^. — „ Juz sio nie lekam 
w lesie niczego,'' rzekl pustelnik, i poiegnawszy komie aniota, 
wr6cit na pustynie. Aniot po odej^ciu ' pustelnika wszedt do izby, 
w ktdr^j krwia zbroczony leiat grzesznik, a powyjmowawszy, jako 
siuga Bozy, ciernie z ran jego, pojat go z soba. 



S9. 

Objad wraju^). 

(Legenda.) 

Byli jedni palistwo, pan i pani, wielce od siebie r6ini. Pan 
byt bardzo mitosiemy, pani skapa jako jedza. Pan czynit wielkie 
jatmuzny i siadajac do kaidego objadu, posytat po ubogiego. Pani 



^) Por^wnaj TakI. Serya III (Kujawy) str. 149: 

Digitized b^GoOgle 



100 

za^ m6wila: «Smierdza mi dziady'*, i gdy j^j me^a nie hylo w domu, 
wypychala ubogich za drzwi. 

Pewuego dDia pan przyjechat z drogi, i miat jui obiad a dziadka 
^adnego nie byto; dziady bowiem wiedz^c o niebytnoici padski^j, 
nie krecili sie wtedy koto dworu. Pan m6wi do lokaji: ,,Szakajcie 
mi ubogiego, bobym nie m6gt bez niego poiywad smacznie*. — 
Lokaje przychodz^ i melduja: ,Ze znajomi ubodzy sa na teraz nie* 
obecni, i tylko obcy dziad jakid brudny, obszarpany znajduje sie 
we wsi, lecz go nie wolaja, gdyi to moie dadrach, przechodni 
wt6czega, co jeszcze porwie widelec lub Jyik^ srebrn^*. — »Wola<S 
mi go,' rzekt pan. Lokaje przyprowadzili dziadoszka. — Pani si^ 
scbowata, m6wi^c: ,Nie chce go widzied, a pfe, oszalatei meiu 
z twojemi dziadami*.— Pan na to do pani: ,Go t6i narzekasz moja 
zono, mnie teu dziadek pachnie, za najlepszego goficia uwaiad go 
b§de''.— Pani nie siadla do stotu, pan jadt obiad z bradnym dziad- 
kiem, i cieszyt sie wielce dtuga z nim rozmow^; po obiedzie zai 
obmywszy mu nogi, przebral: go w swoje nowe suknie. Na odcho- 
dn6m dziadek powiada panu: «Przebratefi mnie pabie, uraczytei 
sowicie, teraz ja zapraszam cie do siebie na obiadek, bo ti-zeba 
t6m wiedzied, ie uie jestem tak ubogi jak si§ byd zdaje*". — 
^Dobrze, rzekt pan, pojade do ciebie, tylko mnie wskaz miejsce 
twego pobytu*. — ,Tego uczynid nie moge*, odpowie dziadek, 
,,lecz przydl^ po ciebie par^ siwych koni, kt6remi sie do mnie do- 
staniesz*. — Pan przyzwolit na i^danie, a dziadek znikn^. 

Po niejakim czasie, zajechata pi§kna bryczka z par^ siwych 
koni, oddano list panu zapraszajacy go na obiad do dziadka. Wsiadt 
pan i w mgnieniu oka zobaczyl si^ w Baju. Wyszedl dziadek przed 
pana; wita si^ z nim i o^wiadcza, ie jest bardzo kontent z jego 
przybycia. Zaczela sie uczta, w^r6d kt6r6j przybyly go§d poznal 
w mniemanym dziadku samego Pana Jezusa. XJcztowali ze soba 
w niebieskich rado^ciach. Muzyka grala^ anieli i iwieci, co niby 
jak publiczno^d byli, cudne pie^ni ^piewali, a dokola roztaczaly sie 
przecudne widoki, okolice pelne w6d, drogi, ^cieszki okolone pa- 
chnacemi kwiatami. Caly obiad skladat sie z niewypowiedzianego 
smaku potraw i uapoj6w. Ptastwo wszelkie i wszystko stworzenie 
stato na uslugi ucztujacych w rajskim ogrodzie. Jablka zlote, 
owoce najalodsze podawano gosciom po objedzie, w^r6d kt6rego 
w orszaku aniol6w i ^wietych dziewic przybyla sama Naj^wietsza 
Pauienka. .B6g ojciec otwarl okienko w niebieskim patacu, i prze- 

Uigitized by VjOOQ lC 



101 

iegnawszy ucztujacych, spogladal na rajsk^ zabawe. Sto lat przeszlo 
jakby jedna chwilka; pan sobie wreszcie przypomniat, ie mnsi wr6cid 
do pani. Upadt wi^c do n6iek pana Jezusa, Naj4wietsz6j Panienki, 
podzi^kowat fiwietym i prosit najblii^j bf dacego aniota ieby go do 
domu zaprowadzi}. 

Pojecbal aniiot Boiy z panem tenu samemi siwemi kolimi i 
bryczk^, lecz w drodze krzyiow^j co nawracata przez czyidec do 
piekta, widzieli jakafi kobiete, kt6r6j diabet paznokcie kliszczami 
rozpalonemi obcinat. Pan nie m6gt znie^d tego widoku, odwr6cit 
gtowe. Przybywszy do siebie, w miejscu swego domu znalazt tylko 
kamieli mchem obro^ni^ty; ludzie obcy iyjacy we wsi nawet jui nie 
znali jego nazwiska. Dopieroi aniot Boiy powiada panu, ie ko- 
bieta kt6r^ meczon;| w drodze widzieli, jest jego iou^, poniewai 
brzydzita sie ubogiemi, byta skapa, wiec po ^mierci diabli j^ wzieli 
jak swoja. Pan na te wiadomodd, bole^ci^ przejety, umart na reku 
aniota, i jui z nim na wieczne przeaidst sie do Baju mieszkanie. 



88. 

ptaszku rajskim. 

(Legenda.) 

Jeden gwardyan wyszedt z klasztoru do ogrodn o 12 w po- 
}udnie i pmchadzat sie m6wiac ^wiete litanije. W t^m zobaczyt: 
pi^kna, bardzo piekna rzecz, bo ptaszka co miat ztote pi6reczka 
mi^dzy dziubkiem. Jak go zacz^ gonid, tak goni i goui, ie za- 
pomniat o czasie; lecz w kolicu ptaszka uchwycit. 

Ptaszek m6wi do nicgo: „PaS6 mnie, poboiny ojcze, ja ci 
powiem trzy punkta*. — Gwardyan tedy puficit ptaszka, kt6ry tak 
sie odzywa: ,Pierwszy punkt: miate^ mnie; dinigi: pu^cite^ mnie; 
trzeci: znaj mnie, ie we mnie tyle dyjamentu jest, co w kurz6m 



1) Inni m6wi^, ^e byt to kowal nazwiskiem Paszka, co Indziom jeno 
za B6g zapiac (podzi^kowaiiie) robit, nie biorac od uicli za robot^ pieni§- 
dzy. Goni%c za ptaszkiem, uniesiony zostat w g6re do r^ju gdzie sto lat 
przesiedziat nim wr6cil na ziemi§, a smier(5 szukajac go, przez ten czas 
sto par trzewik6w ielaznych zdarta. (Porownaj tez basii Nr. 20 na str. 48, 
oraz X. Sadoka Barqcza Bajki str. 135). r^ T 

Uigitized by VjOOQIC 



102 

jaju*. — Dopiero ksiadz patrzy, a to zamiast ptaszka janiot jest; 
poznai: wiec, rozpatnijac sie, ie si^ znajduje w raju. 

Janiol ten rozkazal mu i*az jeszcze wr6cid do klasztoru. Wiec 
gdy ksiadz na jego rozkaz powrtfcit, spostrzegl, ze wszystko jest 
tu inacz^j, wszystko odmienne. A jakie byd nie mialo, kiedy sie 
dowiedzial, ie go tu 300 lat nie bylo. Poniewaz go nikt z zyja- 
cych ksieiy gwardyanem uznad nie chcial, przeto sprzykrzywszy 
sobie fiwiat klasztorny, prosil Pana Jezusa o ^mierd predka, i gdy 
profiba wysluchana zostala, zamieszkal ju4 na wiecznofid w niebie. 



kr6iu pysznym. 

(Legonda.) 

Byl ki'6l Wiiiieleus; ten byl taki pelnomocny, taki podufaly, 
tuki pyszaly, ze ino 6u jeden i pan B6g na ^wiecie; ze niby mu 
rowny. Posed do spania i tak sobie przemy^liwal. Na drugi dzien 
posed do polowania do lasu, to samo; do kapania, to samo. Ano, 
jako slugom rozkazano, zeby & nim w lesie pojechali do stawku do 
kapieli, bo par byl wielki, a woda mu sie w lesie udala. Zdjan 
swoje moudury (ubranie) i ostawiul przy wodzie na gal^zi, a sludzy 
byli przy powozie. Eapal sie a myflal o swoj6j wielgo^ci; ku wie- 
corowi sie ma, a 6n sie jesce k^pie. I przystapiul j-ani6I za ni6go 
do powozu i wsiad do powozu. Shidzy my^leli ze to kr6I, jako 
w t6j postaci kr61a, i pojechali i nim, a kr61a ode^li, jak sie ciaplal 
we wodzie. 

Kr61 wychodzi z wody: ani powozu nima, ani slug6w nima,. 
ani m6ndur6w nima. Musial biezyd tak, nagu^ki, j-az-ci przecie 
jakie^ przeSciradlo nalaz; i biezy j-az do warty. A warta go pu^ci6 
nie chce, bo jakze, kiej z kr61em juz przyjechali. Hano dobrze; 
a 6n sie przecie uprosiul pirsyj warcie, pu^cila go; uprosiul sie i 
drugij warcie, puScila go; ale trzecia warta nie chciala puscid, bo 
jakze? kr61 Wineleus przejechal, co ty odartuchu, waryjaku kces? 
co to za mamona! i nie pu^cila, ino wzieni go do strazy, i wypchli, 
wygnali, zkade^ przysed tam iii. C6z mial robi6 nieborak? chodzi^ 
od miejsca do miejsca jak dziad, zebrak, a ludzie sie ino smiali 
z jego kr^lestwa po drodze. r^r^r^r^]r> 



103 

■ ■ ■* \ 

Ale idzie. Mial pustelnika w lesie; posed do niego i kotaca 
sie beze drzwi. Pustelnik waguje sie otworzjd, bo w niocy, cy to 
z2e cy dobre? Ano, dopiro mu sie spowiada beze drzwi on Winie- 
lens, ze jest kr61 i prosi go, zeby go wpuficil. Apustelnik, ze byl 
clek ^wigtobliwy, poznal i m6wi: ,Eb, kr61u Winieleusie, musiateii 
co przestapid, kiedyfi tu do mnie przysed*. — A krdl: „A ty pustel- 
niku, pu^d mnie, bo ja jestem ten sam*. Pnstelnik dopiero go 
wpu^cit do izby i przyodzial go i nakarmit ^). I dopiro pozna} krdl 
Winieleus, ze nie jest taki mocny jak pan B6g. I dopiero tamten 
krdl co byl z j-aniola, zniknol kesi^, a kr61 Winieleus przysed do 
palacu z pustelnikiem, co go przyprowadzil. 



40. 

krolu ciekawym. 

(Co chcial zmierzy<5 wysokosc nieba i gl^bokosc morza.) 

Jeden kr61 chcial wiedzi^d, jak glebokie jest morze, a jak 
wysokie niebo. 

Wzial najpierw dw6ch or)6w; tych z soba sprzagl, a do ioh. 
ogon6w przywiazal maszyuke zrobiona naumy^lnie (niby jak powozik)^ 
w kt6r6j m6gl pomiescid swoja osob^. Siedziac w maszynce bliz6j 
dziub6w orlich, mial naprawione cugle do kierowania niemi podczas 
podr6iy i worek z iywno^cia dla siebie i dla obu ptak6w. Gdy sie 
orly z kr61em i maszynka wzbily do g6ry, 6n im sypal ziarna 
w dziuby aieby nie oslably i pedzil dal6j bez ustanku. 

Z poczatktt lecieli szczefliwie, a cieplo w powietrzu bylo umiar- 
kowane. Po niedlugim jednak czasie uczuli, ie im sie wzbijaja 
wyi6j, t6m ich wieksze ogarnia goraco, bu juici-6 sloneczko palilo 
coraz mocni6j. Az-ci w koiScu promien*e sloiica poczely pi6ra pta- 
kom przypieka6, a blask jego o malo kr61a wzroku nie pozbawil. 
Zaledwie m6gl on dostrzedz skrawek nieba, gdy w tem wybie^I 



J) Inna wersya m6wi, ie mn radzil ii6 do .spowiedzi; a kaplaii wy- 
sluchawszy go, &azal mn sie isd k^pac powt6rnie do t^j sam^j wody (jako 
do miejsca, gdzic najprz6d mysl jego grzeszna powstala) i tam z pokor% 
jako proch mamy pana Boga przeprosid. Co nczyniwszy, znSilazl swoje 
bogactwa i mondury na brzegu i wr6cil do palacn, gdzie dot^d Duch 
^wiety wszystkim jakoby bie'lmo na occzy, a doradcom kl^c^ki na nsta byl 
pozaWadaL tT/> 

Uigitized by vjii^VJV IL 



104 

aniol i m6wi doii: ,|Pr6iiiemi s^ twe usilowania, spu^d sie czem- 
pr§dz6j 1)0 zgofzejesz; nie patrz do g6rj bo o^lepniesz, i tylko na 
d6t kieruj tw6j wzrok, w ten punkcik czamy co jak kapelusz ptywa 
po wodzie, tam jest ziemia i twoje mieszkanie". Er61 uznat stusz- 
no^d sl:6w anietekich i niebawem tamuji^c lot ort6w, spuicit sie ku 
ziemi. Jakie byt szcz^^liwym gdy orly usiadty na wysokim d^bie; 
wiec uwolniwszy ich z maszynki do kt6r6j byty przywu^zane, zszedt 
z niego sam i cieszyt sie, ie jeszcze jest przy iyciu po tak niebez- 
pieczn6j podr6zy. 

W jakid czas potem przyszlo mu atoli do gtowy, aby wykona6 
druga pr6be, to jest zbadad gtebokodd morza. Wtym celu rozkazal 
ulac w hucie szklana banie, tak wjelk^, iiby w ni6j szczelnie za- 
mkniety, m6g} mied dosyd iywnoid i powietrza dla oddechu. — 
Te banie, kiedy jiii wszedt do ni6j, z jego woli, kowale opasali 
tadcuchami znaczn6j grubofici i za pomoc^ maszyn spu^cili w morze, 
majac zapowiedziane , aby w miar^ spuszczania bani w gtab morza, 
dorabiali dal6j na g6rze laicucha tyle, ile go potrzeba bedzie. 
Dlugo kuli kowale, coraz to nowe przyprawiajac ogniwa do tancucha, 
a bania dna nie mogla zgiamtowad. W t6m naraz trzask i wszystko 
si§ urjwa, a bania nicz6m nie wstrzymana leci- na dno. A jakie 
sie urwad nie miala, skoro straszny rak morski kleszczami swemi 
przerwal: j6j lancuchy. Gdy kr6I z bania uton^, uczut zimnic^ i 
(mimo wielki6j sw6j madro^ci) strach niemaly przed potworami 
morskiemi. 

Trzeba o t6m wiedzied, ie w morzu s% wieloryby, a ich ogrom 
przechodzi wyobraienie ludzkie, dosyd powiedzied, ze jeieli wieloryb 
wyptynie na powierzchnie w6d, wiatr go zasypie li^ciem, ziemi^, to 
najwieksze ciezary nosi na grzbiecie jak gdyby bagatele i plywa 
sobie bez przeszkody. Czestokrod z li^cia, badela, ziemi narzucan6j 
na plecach jego robi sie nibyto wyspa, grunt rodzajny, rosna 
drzewa, powstaja budynki i przychodz% ludzie, co tam zyja spokoj- 
nie, nic mu nie zawadzajac. On sobie jest spodem jak byl, ieruje 
w morzu, chtonie w paszczeke co napotka, chociai grzbiet jego sta2 
sie juz wyspa mieszkalna. Niekiedy jednak wleci mu chimera do 
iba, zrobi figielka od niechcenia, merdnie ogonem i juzci po wszy- 
stki^m: skoiiczylo sie. Oj tiafia sie to nieraz, ze wielu ludzi, co 
sie niebacznie bylekaj na wyspach osiedlili, marnie ginad musi, 
stajac sie pastwa tego kt6ry ich diwigal. Ot6i podobny los spotkat 
>^anie z kr61em, bo od wieloryba polknieta zostata. 

Uigitized by VjOOQIC 



105 

Er61 utraciwszy ^wiatto dzienne, nsgle wjechat w ciemnotici 
wielorybiego brzucha, kt6ry lubo latwo wszystko trawit, mia} jednak 
duzo ktopotu z opasujacym banie ta6cuchem. Z^bce i j^zyk w niego 
wplatawszy; nie m6gt go biedak pogry:i6, ie ai zaslaU i wyptyn^d 
na wierzch wody musial. Wta^nie morze rojito (wzbieralo w przy- 
ptywie), wi^c duio ryb nieiywych i oslabionych fale zanosity na 
brzegi. 

W morzu sa takie ogromne bogactwa, korale, perty, dyja- 
ment}', busztyny i inne skarby nieprzebrane, kt6remi rybacy miesz- 
kajacy nad brzegami bardzo sie bogac%, rozprzediyfc po miastach 
za wielkie pieui^dze. Ody wiec rojace morze wyrzucilo wieloryba 
z bani^ na brzeg, rybacy zlapali go i nu2e bid w kark dr%gami ai 
ci kr61 ki-zyczy z bani: «ostroinie!* bo sie bat, ieby go nie skrzy- 
wdzili i bani nie sttukli. ,,St6jcie dla Boga, ja wasz kr61, zlitujcie 
sie nademn^, ciagcie za talicuch'. Dopiero rybacy ci%gn^6 zaladcuch^ 
i wydobyli banie z kr61em, a on z ni6j wyszedl na wp6} £ywy. 
Mo^na sie domy^l66, ze odt^d na zawsze odniechcialo mu si^ mierzyd 
gleboko^d morza jak i wysokodd nieba. Foniewai obiedwie wyprawy 
spetzty na niczem, wiec wolal jui chodzid po ziemi, nie siegajac 
rozumem ani zbyt wysoko ani zbyt gleboko. 



41. 

trzech przestrogach, danych krolowi przez rybQ. 

Jeden kr61 bardzo lubiJ jefid ryby. Posyiano t6z okrety na 
morze po ryby dlia niego. Pewnego razu, dworzanie kr61ewscy 
zlapali rybe co byla do p6t czlowiekiem. M6wito sie jui nieraz 
takich syrenach, w p6t pannach, w p61: rybach, wi§c trzeba wie- 
dzi^if, ze do tych panien wodnych sa niby tacy sami kawalerowie. 
Zgola wszystkie syreny i syrenowie, maja znowu swego starszego 
nibyto biskupa. Trafilo sie wiec, ze dworzanie kr61ewscy zlapali 
wlasuie takiego biskupa rybiego, kt6ry wysoka czapk^ i okazalsza 
postacia wyra^nie si^ od innych wyr6iniat towai-zysz6w. ^Puficcie 
mnie ua wolnofid*, rzeknie ryba do dworzan, Ja stary, mieso moje 
twarde, nic iol^dkowi kr61ewskiemu ze mnie nie przyjdzie; za od- 
dana mi wolnoSd da6 mu moge trzy przestrogi".— Dworzanie jednak 

Uigitized by ^^WVJV iv^ 



106 

nie wiedzac czy na ifdanie ryby przystad maj^, woleli niewolnika 
swego zaprowadzid wprz6dy do krtfla. 

Ertfl tedy zapytat aie lyby o trzy wspomnione przez dwomn 
przestrogi, i obiecal rybie da<5 wolno^d, jeieli je powi^. ,0t5i' 
rzeU biskup rybi do kr61a: «trzy sa pankta na kttfre wasza krdlewska 
mo^d nwaiaj a unikniesz ^mierci: 1) czyli co chcesz a patrz kolica; 
2) dla ^cieiki nie porzucaj go^cilica; 3) w t^m miejscu nie nocuj^ 
gdzie bedzie niedobrane wiekiem malieiistwo*. — Kr61 dotrzymat 
stowa, rybe wypudcid kazai do morza, od ni6j za^ ustyszane prze- 
strogi ztotemi literami napisal sobie na serwecie, i te miat zawsze 
na stoliku w sypialnym poloiona pokoju. 

Er61 byt jeszcze mtody, a tron jego z powodu r6inych nie- 
checi, jakie si^ w kraju objawiaty, byt zachwiany; czyhaU nawet 
niekttfrzy podli ludzie na jego iycie. Ot6i trafito sie, ie wezwany 
do ogolenia brody golarz przekupiony przez pan6w, aby przy gole- 
niu brzytw^ poderini^ gardto kr61ewskie, spojrzal na serwete i wy- 
czytal przestroge: «Gzyli co chcesz apatrz konca'' i brzytwa wypadla 
mu z r^ki. Domy^lit si^ kr61 czego^ ztego, i gdy zapytat golarza, 
co go przestraszyto w t6j chwili i dat stowo: ie mu wszystko prze- 
baczy jeieli' wyzna, — golarz wyznat ze skrucha prawde, a spisek 
na iycie kr61a wyszedt na jaw. 

Niedtugo potem pojechat kr61 na polowanie, i podczas kiedy 
dworzanie jego wracajac, pu^cili sie dla bltskofici dcieikami i jego 
do tego namawiali, on sam ponmy na drug^ przestroge: \,Dla 
icieild nie omijaj go^cilica'', trzymat swego konia na wodzy by 
szedt za koleja gt6wn^j drogi. W t6m wypadli nagle zaczajeni przy 
^cieikach nieprzyjaciele i szukajac kr61a, dworzan jego zabiU a kr61a 
fimierd mineta. Wiec jui dwie rzeczy sprawdzity sie. 

Z trzecia przestroga tak si§ rzecz miata. Er61owi, kt6ry wy- 
ruszyt na wojne, wypadto w jedn6m miejscu nocowad w chacie pod 
lasem. TJrzadzono mu napredce nocleg na wygodnym tapczanie 
w izdebce; miat jednak przezorno^d zapytad sie: ^czyja to chata?' 
Bozpowiedziano mu, ie naleiy do cztowieka starego, oienionego 
z mtoda kobieta. Er61 pamietaj^c punkt trzeci, rozkazat starszemu 
studze spa6 na tapczanie, sam zad wyszedt nocke przepedzid w stajnL 
Na drugi dzieli znaleziono stuge kr61ewskiego ^piacego w izbie na 
tapczanie bez duszy, a kr61 dziekowat Bogu, ie od potr6jn6j ocalat 
zasadzki. Nieprzyjaeiele widzac niepodobielistwo zgtadzenia kr61a, 
wyniefili sie z kraju, on zafi dal4j szczefliwie panjQplg,,^^^ 



107 



4«. 

Chrzest chleba. 

Od Ifieehowft, Ksi^ia. 

Ch}opu narodzito si§ dziecko. Gdy kumowie zaniefili je do 
koficiola do chrztu, ksiadz ujrzawszy nagle w miejscu dziecka leiacy 
na poduszce offieA, wzbranial sie dopelnid sakramentu, i ludzi z ni- 
cz^m odeslal do domu. Kumowie, wr6ciwszy, spostrzegli zn5w na 
poduszce w miejscu ognia dzieeko. 

Wiec powtdmie niosa dziecko do chrztu, proszac o spelnienie 
ceremoDJi. Ale i teraz ksiadz chrztu odmawia, widzac w miejscu 
dziecka lei^ca na poduszce rybe. Zmartwione t^m grono, wraca do 
domu, lecz tu przybywszy, znajduje jak wprz<idy dziecko na poduszce 
w miejscu ryby. 

Po raz tedy trzeci biegn^ wszyscy z dzieckiem do ksiedza, 
proszac o chrzest. Ksiadz cbod i teraz zobaczyl co innego, bo 
w miejscu dziecka le^ca na poduszce kukietke chleba, zdecydowal 
sie przeciei, by ludziom biegania a sobie czasu oszczedzid, kukielke 
ochrzcid, w nadziei, ie mu tego pan B6g za grzech policzyd nie 
zechce. Zaledwo ceremonii . dopelnil i kukielke pokropil, ali^ci ta 
przemienila sie zn6w nagle w dziecko, i temi doii odzywa sie slowy: 
,Gdyby^ mnie byl ochrzcil jako ogien, bylobym spalilo fiwiat caly. 
Gdybyfi za^ byl ochrzcil rybe, zalalobym go jako woda potopem. 
Ze^ mnie ochrzcil jako kukielke, to twoje szczedcie, bo chleb jest 
prawdziwym iywotem, wiec urodzajem i chlebem darzyd bede fiwiat 
caly. 

trzech braciach mtynarczykach. 

(Dwaj starsi, choc byl jeden z nichpanem a drugi krolem, wyszli na 
iebrak6w dla niepoczciwosci. Trzed choc bi^dny, ale poc/xiwy dorobil 

8i§ maj^tka.) 

Ojcow. 

Mlynarz mial trzech syn6w, i gdy mu baba umarla a synowie 
dorastali, postanowil kaidego wyposaiyd i na cz6m§ osiedlid; a sam 
stary, ie mu ino zbawienia duszy trza bylo, p6jfi(5 ij|,tii|MwfcM^le 



108 

iSwiecie i obaczyd wszystkie ^wi^te ixdejsca. Wi^c zawotat syn^w i 
m6wi do nich: «Pad^ w ^wiat a wy ostaniecie; kt6ry chce niech 
bedzie we m}jmie po mniCf a drudzy to sobie posiedzenia szukajcie.' 
— Najstarszy z nich powiada: ,Ja pudg za gajowego''; — ^redni 
rzeknie: ,Ja chce byd owczarzem". — #A ty?* pyta ociec najmtod- 
szego. — ,,Ej tatusiu, ja chce ostad we mtynie, chod to ta stare 
graty i bida, ale sif pomatu i z Boia pomoc% naprawi*.-^ «Ano wiec 
ze r6bcie jak chcecie, tylko za 10 lat ja tu przyde na pag6r za wsia, 
i pod gruszk^ poczekam na was coby^cie przyszli wszyscy i kaidy 
mi opedzial jak mu sie powodzilo''. Poiegnali sie tedy i dw6ch 
gtarszych poszlo, a najmiodszy ostat i zaczat iperowad we mtynie. 
Tatud spojrzeli na niego i odesli sobie na wandurnek. 

Jak kieby z bicza trzast, uptynelo 10 lat. Stary ociec, co 
wenderowali, jednego dnia usiedli pod gruszk^; czekaja jeden dzieli, 
nima nic; czekaj^ drugi, nima; dopiero na trzeci dzien przyjechat 
bogaty pan w karencie, wyskoczyl i staremu sig uktouit. 

Ano stoji, ai-ci znowu idzie kupa wojska i miga palaszami, 
a ua czele jedzie kr61 na koniu, korone ma na glowie kieby miesiac 
z gwiazdami, kamzele niebiesk^ a portki czerwone, koi. pod nim bialy 
jak mleko ze srybnemi kopytami a ognia daje. Wojsko chcialo 
w drodze z pod gruszki zepchna<5 starego chlopa, ale kr6I pedzial: 
«St6jcie galgany, idzcie na stron^, ja musz^ z nim gadad.*' Jak 
odeszIi,*kr6I si§ obejrzal coby go nie widzieli, zesiadl z konia i 
dopiero m6wi: ,Poznaje cie ojcze i braciszku*. — Stary ociec siedzi, 
laska sie podpiera i patrzy. «Aha, to^cie oba, ale widze ze sie 
.mego stanu ubogiego wstydzicie, bo i ten pi6rwszy pan co przyje- 
chal, to tei Iokaj6w odprawil, zeby dziada nie widzieli*. Ano tak 
ci onl cz^kali trzeciego i nic nie m6wili do siebie. 

Dopiero, jak ludzie bydlo z pola zaganiali, idzie cosik ode 
wsi chudegO; wybladlego, a to byl ten ti-zeci, co we mlynie ostal. 
Mial na sobie jeno polatana kitle, podziurawione portki co mu aie 
kolana wylazily, ani but6w, ani czego, a w r^ku kapelusine slomiana. 
Bogaty pan i kr61 odskoczyli na bok i rzekli se na ucho: ,Piekna 
nasza rodziua, co jakby od szubieoiczki odleciala''. Ale stary ociec 
jak zobaczyl tego syna, bardzo sie kontentny zrobil, a on go chycit 
za kolana i stra^nie plakat. ^Tatusiu, widzicie, jak oni sie oba 
dorobili, a ze mnie ino galgan".— Tatu^ si§ obejrzeli i m6wia mu: 
„Nic to nie szkodzi, zobaczemy co w t^m jest, jak mi.opowiedza 
swoje historyje*. Tak zaczal pierwszy: ^ . 

Digitized by VjOOQIC 



109 

ffJakedcie panie ojcze odeszli na wender, ja se mjSle: pude; 
a iem lubi} ptaki tapad i zwierzyne ptoszyd, poszedem se do jednego 
gra&, i bytem se za gajowego. Dobrze mi byto, miatem chalupe 
pod lasem, bylo czem palid i co jeiid, bo ta i roli byt kawatek. 
Ale jednego razu przyjechali jacyfi strzelcy do lasu i zaczeni polowa<5. 
Graf ze zamku przystal, coby im niedawad strzelad po lesie, tylko 
ztapa<5 i odstawid; ja se my^le: co tu robid? ich duio a ja sam, 
Wi^c rozpalili srogi ogieii, upiekli w lesie wotu, liwinie, jedli i pili 
gorzatke, ca ai do smaku zabiegato. Id§ do nich i rzeke: .Panowie, 
co5-cie za jedni? bo tu tego nie.wolno*. — ,Nam wszystko wolno, 
ciebie mamy w d. . . ., a grafa zabijemy i tak upieczemy w ogniu 
jak te ^winie. Przystali do nas za zbdja to ci bedzie dobrze.' — 
Skrobie ja sie w gtowe i my^le: ale c6i zrobid z bab% w chatupie.' 

^Tymczasem zb6je zjedli i wypili, w drog^ sie wybieraja, ogieli 
zapuicili w lesie, okuli mnie w kajdanki i wzieli ze soba. Jak my 
wy^li na g6re, patrze, a tu sie pali z lasem i moja chatupa, to si^ 
pewnie i baba ;6palita. Wiec ja se wolny, mdwie do najstarszego: 
,Inno mnie rozkujcie, to nic nie wydam i b^d^ przy was wiemie*. 
Ano, wiec mnie rozkuli, ale rzekli: «Musisz pdj^d do zamku i por 
kazad, gdzie graf chowa pieniadze". I pqszliimy do zamku. Graf 
z grafina, co jui widzieli ogieii w lesie, bardzo sie wystrachali 
i uciekli od wszydkiego''. 

9 Jak my po^li .do zamku, zaczeliimy kopad dziury i burzyd po 
^cianach, a pieniedzy nie byto. Tak zbdj najstarszy m6wi: «Stuchaj 
bestyja, jak nic nie bedzie, teb ci utniemy i bedzie na bramie 
zamkow6j wbity do pala''. Przez trzy dni my pladrowali, juiem 
my^lat ie zgine brzydka ^miercia, ale wyszta z za nalepy jakad 
^liczna panna i miga na mnie; przyszedtem do ni6j, ona m6wi: 
yChcesz ze mna p6j^d i pogadad, do moj^j komory, bo ja cie strasz- 
nie umitowata, to ci skarby pokaie". — Naturalnie ie j6j wszydko 
przyrzektem, a ona mi data kluczyk ztoty i rzekta: ,0tw6rz do 
piwuice, tam dosyd wina, gorzatki, oni sie zabawi^ ze soba a my 
ze soba^. Tak ci sie stato; otworzyt^m ztotym ztotym kluczykiem 
t« piwi^ice, oni wleili i zaczeli pid, a ja sie bawit z moja. Ona mi 
m6wi: ^Teraz czas, dmuchnij w ten gwizdek, same si^ piwnice 
zawra, a oni sie podusz^". Wziatem gwizd6k i jakem gwizdnat, 
tak inno zajeczato, bo wszyscy pogineli. Dopiero, tatusiu, ja se ostat 
grafem we zamku, bo ta panna moja, okrutnie bogata, c6rka byta 
tego giafa co uciekt. Zyjemy se bardzo sHcznie, a jak nam sie 

Uigitized by vjfV/VJpJlC 



110 

zachce pieniedzy, to jedziemy na morze tapad zlote ryby i pladru- 
jemy po ^wiede, aby jak najwi^c^j mi^d 8karb6w, coby nigdy nie 
brakto, bo se chcemy wybudowad jakie miasto i mi^d swoje krtflestwo.'^ 
^Piekna twoja historyja, braciszku, teraz ojcze ja wam Ui 
swoja b^de gadat, — powiada ten drugi syn: ^^J^em poszedi^^na 
owczarza, dobrze mi byto; poj^tem sobie babe; mieli^my co je^d 
i pid, czasem sie na reke wzi^o od ludzi, coby pan ani okomon 
nie wiedzieli o tem, bo to bidnemn na dorobku r6inie trza kompo- 
nowad iehy si^ dobrad do czego, kiedy i baba jest. Ale okomon 
tego pana, hycel. Zaczal: przewodzid na. mnie przed pana, ie ja 
owce pokryjomu doj^, weln§ strzyg^ a spr^edaj§. Siedziatem w ha- 
re^cie, i nic nie wiedziatem co sif u mnie dziato. Tymczasem moja 
kanalija baba zeszta sie z okomonem i drapli oboje. Poleciatem za 
niemi, goni^, a owce uliwa napadta na pasteroiku i przyszty takie 
Vody, ie sie wszydkie utopity, tylko im kopyta z wody wygladaiy, 
a pies wyt okrutnie. My^l^ sobie: „To juz moja niedola, trza i^d 
w ^wiat*. 

«XTstrugatem se dobry kij i id^; ide dzieli, drugi, trzeci, ai 
i czwartego j^M mi sie chce; wyjatem okruszyny chleba z torby 
i maml^ po g§bie, a klne na wszystko co ino jest na ^wiecie. Schy- 
litem sie do ^rddetka i wode pije, ai tu psitrz§, ro^nie to cudowne 
ziele. (Eto nie wierzy, to mu sie nie gada o tem, bo tak jest, ie 
sa r6ine zielska, jedne od pana Boga a drugie od kogo^ niedobrego). 
Urwatem to ziele, schowatem do torby i poszedtem dal6j. Ide bez 
las, stucham, a tu konie tetna, odszedtem na strone, a tu cosik 
krzykto i klapto na ziemie. Jak sie uciszyto, w^zystek hatas kajsik 
sie podziat; ide ja na to miejsce, bom torowat po tajnach ko^skich, 
a tu leiy zabita ^liczna kr6I6wna, z piersiami pokaleczonemi. My^l^ 
se: „C6i ta trupowi poczem?* zaczatem obdzierad ze sukni i pier- 
scionk6w; juiem zdymowyt ztote traewice z n6g, ai tu jak hiikto, 
i ona ozyta. — „St6j|, nie tykaj, ino mi daj to ziele co masz przy 
sobie a czary mnie odst^pia''. Takem wyj^ z torby zielsko, ona je 
powachata i kichn^a. ki tu kurz powstat do okota. Miata vt trze- 
wic6w duze podk6wki, wi§c sie wykr§cita na pi§tce i wota: ,Dw6r 
przychodi ! * Przyszedt dw6r, zajechaty panny i panowie. Ona m6wi: 
yWeicie tego owczarza pomi^dzy siebie, bo on b^dzie kr61em 
w mojim kr^lestwie a ja jego kr61ow%*. Tak-ci wojsko szyk zrobito 
i pojechatem z kr61ewn%, i oienilem sig i nia. Ten nieprzyjaciel co 
ja uni6st i chciat zabid w lesie, wydat okrutna wojne. Jakem po- 

Uigitized by ^^KJ\JWl\^ 



111 

jecha]: przed niego i trzymalem se zielsko za pazucha, kule lataly 
wkolo i tam powracaly zkad wyszly, ie wnet byi koniec, a nie* 
przyjaciele padali jak muchy. Jakem wygrat, tak se teraz panujemy 
oboje w takim krdlestwie, co nigdy stoiice nie zachodzi. Jak mi 
trza pieniedzy na tabak, to zwotam m6j dw6r i kaie wszyckim pod- 
danym ostrzydz }by co kwartal (rona?), z czego mam takie skarby, 
ze ich sie nigdy nie przebierze. „A co, panie ojcze, widzicie jakiego 
macie syna^. — Stary ociec spojrza) na najmi^odszego i powiada: 
,Oni opedzieli swoje, no teraz ty gadaj*. 

NajmJodszy, otar} se oczy kitla i m6wi: «Nie mam o cz^m 
gadac. Oto, jake^cie odeszli ze wsi, a ja se ostal: we mytnie, bida 
byJa, alem se myfilal: oienie sie z jaka dziewucha i bedziemy pra- 
cowad, od czasu do czasu wrzuci sie co na kamienie aby kola 
metty i przytem ze «iekierka bedzie sie tu i owdzie chodzilo. Wi^c 
poszedem se do drugi^j wsi w zaloty, i jui miaJo byd wesele, ano 
wiecie z ta, co na Budzyniu ma chalupsko, nibyto wdowa. Azci 
zaczeto okrutnie grzmi6<5, tyskad, jakem wracat do domu, a straszna 
ulewa wody pedzita z g6ry na d61. Myfile sobie: ile, bo mi jaz 
zerwie. Ledwiera dopadt, a tu kota hucza, wrzeciona sie obracaja, 
biegacz jeden drugi miela na kamieniacH, aie mr6wki po mnie 
chodza, Co sie dzieje! Wt6m jak zagrzmiato i gruchto, raz, dru^, 
ha, i z mojego mtyna kupa trzasek rozleciata sie po ^wiecie. Ze 
to wody siurczaty z g6ry, wiec jaz zerwato; 4e jedna za druga 
skaty spadaty z wirzchu na d6t, wiec nie tylko chatupsko przywalito 
ale caly sadek i te kilka morg6w roli stargato do szczetu; zasypato 
kamieniami. W t6j desperacyi chciatem si^ utopid. Juz miatem 
wskoczyd do wody, gdy w t6m stysze dzwonek: ksiadz jechat z Pa- 
nem Jezusem kaj^ za wode daleko do jakiejS kobiety. Zawolat na 
mnie: «A cofi ty za waryjak*. — „Dobrodzieju*, m6wie, „chce sie 
utopiiJ, bom stracony*.— «Na cz6m?" pyta sie.— „Na majatku, do- 
brodzieju, i na ludzkim honorze^ — ,Ej gtupstwa pleciesz; strad 
wszystko, ale duszy nie podaj w zatracenie, odbierajac sobie iycie*, 
Nareszcie dat mi pare ztotych i powiada: „B6g ci zabrat maj^tek, 
bo jego wszystko na fiwiecie, ale jak zasmucit tak i pocieszyd moie; 
badi cierpliwy, pracuj i ufaj mocy Boski6j.* 

Ksiadz odjechat z Panem Jezusem, a ja se wziat do rozumu 
rozmyst, ie kiej tatn sam Pan Jezus do mnie z nieba przyszedl, to 
si§ trzj^. chycid roboty. ieniaczce ju4 mowy nie byto, ino sam 
jak palec juz lata pracuje w pocie czola, spycham z roli kamienie, 

Uigitized by Vjrv/V^V IV 



112 

na plecach wynosze piasek, i ze sprnchniatok iilepitem se ciupe^ 
gdzie sam siedz^c z zebranego gorzko chleba poiywam mt^ straw^. 
Juiem chda) w t^m Qtrapieniu porzncid to wszystko, ale iui si$ 
obetoiwa2o cej-co o niebie i piekle, ie to niby djabet (psia-*du8za) 
fryga na ludzi kamieniem, a Pan. Jezus kamienie w chleb obraca. 
Zostatem w miejscu mdwiac sobie: «Niech sie dzieje wola tego, co 
fiwiat jego. 

Tatufi, kiedy wys^ichali wszydkie historyje, co synowie im 
opedzieli^ odezwaU sie sami do tdch: «Poszedlszy w fiwiat, owedro- 
watem duio miejsc ^wieiych, i nie dziwne mi sa kr61ewskie zamki, 
gdzie gojfdnnie przyjmowali panowie kaidego pielgrzyma. Teraz, 
kiedym si^ dosyd naiyl, myil^ Bogu dusze poleciiS i na ^mierd sie 
przygotowad. Chcialbym wam jednak przedtem dad niektdre ^rady, 
jak sobie dal^j postepowad macie na ludzkim iwiecie, co by^de ztego 
unikali a w dobr^m si^ budowali, a potdm wam udzielid btogosta- 
wielistwo ojcowskie'. 

ifTatusiu'', mdwi najstarszy (gajowy-graf), ^kiebyiicie co dali 
na pamiatk^ po sobie, ji^ b^dziecie mnierad, toby lepi^j bylo, bo 
i c6i z blogostawielistwa przydzie na sucho; ja przystat do Janty- 
chrysta, to ta w wasze gadanie nie wiele wierze*. 

«Tatusiu', m6wi drugi (owczarz - kr6I), «mie^cie mi dawnidj 
nie doradzali, a i tak mi sie wiedto; badicie se zdrowi, co chcede 
piniedzy to wam dam, ino za mnanie chodide, bo by si§ wojsko 
^miato ze swego krdla ie za nim wtdczegi chodza*.— Jak to pedzieli, 
tak graf wsiadt do karenty i odjechat; a krdl wsiadt na konia, kaii(C 
trabid na wojsko, coby mu honorowato po drodze. 

Trzeci syn ostat przy ojcu i mdwi: «Tatusiu, wy nic nie 
macie, ja tii nic nie mam, ale p6dide do moj6j dupy na spo- 
czynek; co poiyjecie, to poiyjede, a jak przyjdzie ostatnia godzina, 
to wam oczy zamkne i pochowam*.|— -Ociec m6wi tak: „Z tob^ nie 
pude, bo tu umre, tu mnie pochowasz i pod ta drzewina krzyi na 
panu^tke wystawisz, ie tu Iei6<5 maja moje ko^ci. A teraz btogo- 
stawie ci§ w Imie Ojca, Syna, Ducha iwietego, na teraz i na potem 
twoje dzieci. Jakem byl w Rzymie u 6w. Aniota str64i^ w ko^ciele, 
przyszedt do mnie ^lachetny panicz, caty biato ubrany, i rzeknie: 
^Ozteku, co sie tak poboinie tnodlisz, nie trza ci czego od pana 
Boga? to ja si^ przyczynie za toba*. — «Paniczu*, m6wie „chdatbym 
taski Boski6j dla mych syn6w co sa na dorobku*.— .Dobrze*, od- 
powiedziat jasny panicz, ,ale nie wszyscjr twoji synowie ida za 

Uigitized by Vjri^VJpJlC 



113 

sprawa BoiKa; dla najmlodszego tylko ja uprosze, kt<5ry iyje uczciwie 
2 temu dopomoge^. — Chcia^em ucaiowad stopy tego paniecia, ale 
mi sie kasik podziaj: z ocz6w, a ja poszedlem dal^j. 

. To powiedziawszy, stary Bogu ducha oddaf. A syn najmJodszy, 
wedJug jego woli, w tym miejscu go pochowia}. Poszedt poiyczyd 
siekierki, ze Swierka krzyi wyciaJ, i postawi} tam znak ten jak ociec 
kazali. Nareszcie zabra^ sie i odszedl: do siebie. Kiedy dochodziJ 
do zwalonego mJyna, slyszy jakaiS robote, jakby ludzi straszna kupa 
drzewo rabata, drudzy znowu niby kamienie i piasek wywoza furami, 
a inni z Jopatami ziemie odwalaja. Zadumai sie, spojrza} do okola, 
widzi swoja role gotowiuSko uprawiona, bo jakid piekny biato ubrany 
mtodzieniec sam orze i skiby za skibami czy^ciusietikie leca, a z drn- 
giego miejsca zboie sie ju^ zieleni i dojrzewa. Obejrza}' sie, miyn 
stoji catkowity i woda se szumi spokojnie po jazie, jak to dawnidj 
bywa!o. Upadl na kolana, zmdwiJ za tatusia: Wieczny odpoczynek; 
chciat dziekowad wszystkim robotnikom, ale sie gdzie^ podzieli, — 
tylko 6w piekny mtodzieniec rzeknie do niego: „Stracite^ wszystek 
majatek, lecz ^e^ duszy nie zatracit, zyd bedziesz na wieki**. W tem 
zaszumiato i mlodzieniec znikt. 

Miynarz, dziekujac Bogu, pracowaJ dal^j we raJynie, a gdy 
oienil sie ze swa pi§kna i wierna mu dziewOzyna, dorobiJ sie.ka- 
waJka chleba, ze jemu, ionie i dzieciom, kt<5rych miaJ duio, na 
niczem nie zbywaJo do ^mierci. 

Jednego razu, kiedy siedziaJ pod mJynem, psy zaszczekaJy. 
Patrzy, a tu dw6ch dziad6w, kalik6w, jeden Slepy a drugi kulawy, 
ida ku niemu. PrzyjrzaJ im sie lepiej, ai krzyknaJ na swoja: „Ka- 
dka, daJDO ma^lanki, chleba, bo to moji rodzeni bracia"; pobiegJ do^ 
nich, rzuciJ im sie na szyje i pJakali nad soba. Jak sie upJakali 
i ma^lanke zjedli, tak se siedli obok brata, a on ich sie pytaJ: co 
im sie tak smutnego przytrafiJo? 

Ot6i tak m6wi najstarszy, gajowy: ^Jakem potem, gdysmy sie 
z ojcem widzieli pod gruszka, odjechaJ do zamku, sJuiba mi do- 
niosJa, ze ogromne mn6stwo zJotych ryb na morzu, a takie wiel- 
gosne io wieksze od woJu. UmyiJliJem z moja pojechad na te ryby; 
wsiedli my do okreta i pojechali; duzo. sie nalapaJo, ale jak przy- 
szJa inna ryba co zygaJa wode z pyska, jak zygJa, tak sie do ^rodka 
okretu wody nalaJo, ze my utoneli. Wszystkio skarby mojo naraz 
woda pochJoneJa, nic nie ostaJo; baba sie utopiJa z niemi i caJa 
sJuzba. Woda mnie unosiJa trzy dni i trzy nocy, ba ja sc siadJ na 

Uigitized B/ Vjrv/VJpJlC 



114 

deszczkf jakby na konia; w t6ixx grncUo mna o skal^Q, i wyrzacony 
zostalem do jakiegod krtflestwa, gdzie byta straszna wojna. LeiaJem 
bez dnszy, bo. mi si^ noga rozbita, ztamala w goleniu, zem stapid 
nie m6g}. Eiedy. tak lei^, idzie ktosik do mnie i krzyczy: ,Ja 
kr61, ja kr61, ratujcie, bom iSlepy'. Patrze, a to m6j brat owczarz. 
PoJQlF*my 8i§ ze sob^ jak brat z bratem i tak my s^*. 

«Bracie*, m6wi drugi, iSlepy, co byt owczarzem i kr61emt 
^moja bistoryja taka. Poniewai co kwartal strzygtem tby moim 
poddanym, zrobili mi rebelante; nciektem tedy do wojska, ale i 
wojsko stachad liie chciato, innego se wzi^li kr61a, wi^c mi zadek 
strzepali, wytapali oczy, zabili ione i dzieci, iem zostat flepym, 
kaleka, wdowcem i iebrakiem. Odyby nie to, ie brat mnie poznat 
i pojat, bytbym jak icierwo zgin^ w jakim dole*. 

«Oto kara Boska dla was moi braciszkowie, ie^cie wzgardzili 
btogostawieiistwem ojcowskiem, — ale zostadcie ze mn^ we mtynie. 
Ghleba ta teraz nie braknie dla was i dla mnie, tylko pamietajcie 
chodzid na grdb ojca i pod knyiem btagad jego koiSci o przebacze- 
nie, a moie dost^picie taski Boski^j, bez ktdr^j nic statego nie ma 
na dwiecie, ani po za iSwialtem''. 



44. 

ksiiiiQCiu i o icruicu ztodziefiF. 

Jeden ksi^i^ chciat si^ ieni<5 z jedn^ piekn% ksi^iniczk^, ale 
rodzice j^j przeznaczaj^c reke c6rki dla syna kr61ewskiego, wr^cz 
mn takow6j odm6wili. Panna jednak, ie przychylna byta dla ksi^da, 
szukata sposobnoiici widywad sie z nim pokryjoma, i spaceruj^c po 
miesiaczku rzekta do kochanka: ,M6j najinilszy, nie tradmy w t6j 
tarbacyi czasu; ja tu przyjd^ jutro zpakowana, a ty po^'ed^ powozem 
i w liwiat nmie z sob^ zabierz*. — Na drugi dzieii stan^t pow6z 
w nocy w oznaczon6m iniejscu; ona zabrawszy z soba kupe ztota, 
kosztownoiici i r6inych .maneli, wsiadta z kochankiem i ruszyli. 

Jechali, jechali, a jechali dtugo; dopiero koto potudnia staneli 
na paswisku, konie popai$6. Podczas gdy sie zostawione ze stuga 
konie pasty, oboje mtodzi przechadzali sie po bliskim gaju i spoczeli; 
znuzona ksieiniczka spartszy gtowe na ramieoiu mitego, zasnota. 
Ze byto goraco, wiec j6j chusteczke zo szyji odwi^zat; wtem zo- 

Uigitized by vjr\^\^v iv^ 



115 

baczy}, ie mia}a na piersiach zawieszon^ czerwona duia torbeczke 
petna kosztownoici, a mi^dzy temi by^ dwa od niego darcwane 
sygnety. Wiec zdj%l to wszystko i poloiyt na bokn. Ai patrzy 
ksiaie, a tu leci ogromny kruk i prosto ku nim sie spu^ciwszy, 
porywa w dziub torbeczke i z ni% sie unosi w powieb^e. Bardzo 
sie ksi%i^ t^m zdarzeniem zmarkoci), i my^Ii: «B^dzie ona sadzita 
iem ja to- ukradt i scbowal, musze pobiegnad za ptakiem, odbi<5 
mu zdobycz*. 

Potoiy} kochanke leku^ko w krzaki^ a sam co duchu p^dzi za 
ptakiem. Ale kajie m6g} ptaka powietrzem latajacego uchwycid. 
Wrtfcit do powozu, wzial fuz}ja i w trop goni za ptakiem, kt6ry 
po lesie z drzewka na drzewko przelatujac, pomyka sie coraz dal^j, 
ai nareszcie rozbit swe skrzydla nad morzem. Esiaie za nim, a wi- 
dzac na brzegu jak sie troche ptak obniiyt w locie, wystrzelit do 
niego i zabit. Ptaszysko zuchwate, wypu^ciwszy z dziuba kosztowna 
torbeczke do morza, wpadto tam i samo t6i utoneto. 

Wtafoie nadptynety srogie galary, tratwy, okrety, co to niby 
jak kieby chatupy ptywajace po morzu, sa krdlom do wojny po- 
trzebne; wiec ksiaze bez dtugiego namystu wsiadt na taka okrete 
i poptynat szukad skradziondj torbeczki. Morze, ktdre bardco broji, 
faluje, jak jakie bogactwa nowe poczuje, zaczeto z t^j przyczyny 
wichrowad. Nie lubi ono takze, jak co do niego wpadnie nieiywe; 
a ie kruk zabity wleciat, wiec wody sroi^j sie zmecity i ksie^ia 
z innemi lud^mi, cp na galarach byli, w dalekie uniosty kraje i na 
brzegi srome wyrzucity. Tam zmiarkowawszy mtode ksiaie, jak 
jest daleko od domu swego, i sadz^c ie kochanka jui dla niego 
stracona, postanowit przyjad jaki bad^ obowiazek u tamecznego krdla, 
aby sie jakiego takiego majatku z czasem dorobid i przy okazyi do 
siebie wrdcid. 

Panna tymczasem przebudzona w lesie, niewidzac kochanka 
ani maneli swoich z torbeczka, wpadta w ial wielki, bo sadzita ie 
ja okradt i uwiedziona porzucit. Ju4 ja wstyd byto wrdcid do 
rodzicdw, poszta wiec w ^wiat o zebraczym chlebie. Chodzac tak 
czas jaki^ po ^wiecie, trafiJa do jednego miasta, gdzie uowy szpital 
wyfuiidowano dla wojskowych kalekdw, i tam z poboznofici pmjela 
obowiazek posJugaczki, zwyczajnie do prania bielizny, lub jaki^j 
roboty kola rannych. tem jednak nie wiedziala, ze szpital ten 
lezat w mieScie naleiacera do ksiecia a ojca jej nieszcze^liwego ko- 
chanka. 

Digitiz§d*byG00gle 



116 

Stary ten ksi^ie loml czasami ryby w morzu. Jednego razu 
ztapano mu duz^ rybe opasion^, tJ:usta, jui maj^ca ze starodci 
zdecbn^d; lecz m6wia rybacy do ksi^cia: «Nie bedzie ona zdatna 
na spiiamia paliska, ale si^ ttusto^d przyda na sk6ry, chumonta 
lub byle jakie smarowidto, wiec my ja cbycili". Eazal ksiaze (m6j 
Boie, jakby z natchnienia Dncha ^wietego) w swoich oczach rozprud 
rybe, a tu wylatuje z brzucha torbeczka czerwona, w ni^j z}oto, 
Uejnoty i dwa sygnety od kochanka. Frzez kruka w morze upusz- 
czona, torbeczka owa, byia od ryby t^j polknieta. Ksiaie zadumawszy 
sie nad t^m zdarzeniem, poniewai z ostatni^j wojny mial duzo 
rannych io2nierzy, umy^lil za te bogactwo niespodziewanie mu od 
Fana Jezusa zestane (miedzy kt6rymi poznal! dwa sygnety syna), 
wyfundowad szpital, ten wlafinie, przy kt6rym, jak sie miwiJo, 
panna uwiedziona obowiazek postugaczki przyjela. 

U rodzictfw pauny po wykradzeniu j6j , zrobiJ sie gruch wielki. 
Bebniono, trabiono; w zamku r<3inemi sposobami cudowali rodzice, 
kaj c6rka? ale kt6i sie m6gt spodzied, kaj panny szukad. Wiec 
sie szukanie nie przydaio i musialo jdj nie byd, jak nie bylo. 

Kr61owie, ksi%2§ta bardzo sie wtenczas poboruchali ze soba 
(jak i dzisiaj zwyczajnie, kiej ten chce mied jaki kraj, a drugi nie 
da). Ale krdlowie, ksiaieta, panowie, to nie tak kieby cUopi 
w karczmie co sie za Ihj wodza, tylko grzecznie, pi§knie, kaza 
strzelad do siebie wojakom i kogo kulka zabije to go nie ma, a kto 
ostal to jego pan wygrat. Ot6i ksi%ze, 6w nieszczedliwy kochanek 
(co go ptak okradl), ktdry dla wielkiej m^drodci czytania i pisania 
byl potrzebny wojujacemu krdlowi, poszedt z nim na wojne i nie- 
borak reke utracil, chod wygrana byta za tym krdlem. Wywdzie- 
czajac oddan^ ustuge, na odchodnem, bo jui u niego dlu^dj byd 
nie chcial, darowal: mu krdl pdl beczki zlotych pieniedzy. Ksi^ie 
dla bezpieczeiistwa w drodze, przysypa} beczke sola ai do wierzchu 
i pojechat z nia do swoich rodzicdw. 

Bodzice kontenci ze widza syna, lecz cd^. kiej bez reki, tylko 
gnat ko^cisty sterczy mu z ramienia — mdwia do niego: ^O kochany 
synu, idz do szpitala nasz^j fundacyi, tam sie wyleczysz''. Dopiero 
powiadaja mu zdarzenie z ryb^ i pokazuja sygnety znalezione wiirdd 
kosztowno^ci, ktdre poznat, ze byJy jego wtasne i stracondj ko- 
chance dane. Gdy jui w szpitalu leisi dzieii caly, przyszla poslu- 
gaczka z bielizna do obwiazania rany w ramieniu, patrzy: poznala 
kochanka i padla przy }6^ku zemdlona. Ale i on ja poznal i ocucil 

Uigitized by x^\J\JWl\^ 



117 

a potem rozpowiedzial caly kawalek rodzicom, kWrzy wziawszy 
panne miedzy siebie, kazali j^j wdziad inne snknie, i gdy syn wy- 
zdrowial (chod byj maiknt) dali mu ja za ione. Poniewai ksiaie 
mlode miat p6Ibeczek pieniedzy zlotych, tatwo sie domy^lid, ie 
swdj zouie wynagrodzil torbeczke i inne poniesione straty, a dobrocia 
i miloficia maiiedska, zatarl wszystkie jakie przebyta przykro^ci. 



4L&. 

pokucie krolewnej. 

(Zabitego przez siebie panicza, oiywila w grobie zielem urwanem z pod 
ko^ciola, kt6rem kruk zabitego kruka biywiL) 

Jedn6j kr61ewnie spodobato si^ pokutowad na ^wiecie, chociaz. 
byta bardzo mtoda i niewinna. Wiec przywdziala tachy i cho- 
dzita po pro^bie i na slu^be. Wjednym dworze ulitowano vsie na:l 
nia bo delikatna byta, i kazano j6j pa^d gesi. W pare miesi^cy 
paAstwo potrzebowali szafarki, wiec od gesi dano ja do spizarni. 
RzadziJa, wydawata wszystko dobrze, lecz trzeba bylo, ie syn domu, 
mtodziuchny panicz, zacz^I za nia biegad. Nie chciata robid zgry- 
zo<7 panstwu batamucac panicza, wiec go odganiata. Panicz wsze- 
lako, coraz wiec6j nia. zajety, ^cigat ja wszedzie by pocatowad. 

Eazu jednego, gdy krajata chleb w spiiarni ostrym noiem, 
a panicz 4ywo do j6j ust docieral, rozgniewana, rzucita wefi noiem 
tak nieszcze^liwie, ie mu wpadl w same piersi i poloiyt na miejscu. 
Rodzice zmartwieni, krzyk czynia straszny, i bez iadn6j persewacyi 
(tt6maczenia) na ^mierd ja skazuja. Jui-ci niewinna byta, ie sie 
panicz chciat ktaniad zlemu duchowi, gdy go od tego odwodzita. 
Do trumny wiee zabitego panicza wtoiono j^ pod sp6d 4ywa i razem 
z nim w grobie pochowano. 

Gdy gr6b murowany zamknieto, wylazla, wybita sie z trumny 
i wygla&ala na ^wiat matem okienkiem. Przylecialo pod kodci6I 
dwa kruki, i przy okienku od grobu bid si§ zaczeli, tak, ie jeden 
drugiego zabit. Wkr6tce nadleciai kruk trzeci, uszczyknal dziubem 
trawy z pod okienka, potarl zabitego ptaka i ten oiyl. 

Widzac to, my§Ii ona sobie: niech i ja tego sposobu zaprtf- 

buje, moie mi sie uda wskrzesid panicza. Siegta reka i urwala tej 

trawy, potarta ciato jego, a panicz w okamgnienii^j oi^. J^ggieroi 

o 



118 

ttuka sie oboje w grobie, aby im otworzono. Bodzice uradowani 
widokiem iywego syna, pann^ zaraz z podziekowaniem na wolnoiSd 
pujicili. Dopiero ona powiada: ,,Nad wszystide pokuty, ta ostatnia 
pokuta byta najsroisza jaka wycierpiatam*, i niechc^c dtni6j poku- 
towa<5 bez naraienia sie na grzech, powr6cita do swych rodzic6w, 
kt6rzy ja mieli za stracona w liwiecie, i odtad ju4 nigdy ich domu 
nie odst^powala. 



4e. 

OiwiQtym Macieju. 

(0 cudownem przez tego [§wi§tego ocalenia flisa). 

Cseniieh6w. 

Flisaey wyjeidiajac z galarami Wist^, maj| zwyczaj, spisane 
na kartkach przed wyjazdem imiona liwietych Paiiskich i wtoione do 
skrzyneczki, wyciaga6 losem. Jakiego sobie kt6ry Swi^tego imie 
wyciagnie, tego obiei-a za obroiic^ w podr6iy i do niego si§ modli. 

Ot64 jeden mJody flisak, Franek, przed podr64a wyciagn^l 
kartkf, ua kt6r6j byl: napisany dwiety Maci6j. M6wi on do drugich: 
,»Ten Swiety mi sie nie podoba, wole innego.'^ Giagnie jeszcze raz, 
lecz znowu ma kartke ze ^wi^tym Maciejem; wreszcie i za trzeci^ 
razf wyciaga ze skrzynki nazwisko tego samego Swietego. Zty 
bardzo, 4e mu jedno tylko trafiato, wsiadJ na galar i poptyna} do 
Warszawy. T^ bowiem dawni6j bywalo, 4e woiono od nas z Era- 
koi^a do Warszawy jaja, s61, owoce, w beczkach Zapakowane. 

Gdy wyjechaty galary i ju4 hala uplyn^li kasik pod Sandomirz, 
a tu naraz jak gruchnie cosik w sp6d galaru na kt6rym byt Franek, 
tak wypadta deszczulka z niego i co duchu wody przybrato da 
^rodka. Flisacy, chtopy mocne, cz6m mogli wylewali; lecz ani 
rusz, ni6 ma ratunku, wszystko tonie. Franek chwycit sie za beczk§, 
ale i beczka tonie; c64 ju4 robi6? Dopiero4-ci on na gtos wola: 
j,0 fiwiety Macieju! zmituj sie nademn^*. Jak to trzy razy wym6wit, 
patrzy, a tu z kad;Ssik wychodzi ksiadz w ornacie, staje na wodzie, 
i wlatoie w chwili, gdy si§ zanurzyd mial flisak, tap go ksifdz za 
czupryn^, wytrzasJ mu teb dobrze do trzeciego razu i na brzeg 
wyrzucit. 

Po tym wypadku Franek przyszedtdzy do siebie, zauwa4yt.na 
cate 4ycie, 4e 4aden Swiety nie jest nadarmo w niebie, 4e darmo 

Uigitized by Vjr^^VJV IV 



119 

tam swego chleba nie jada, i kaiden ma wielowtadnoiid swoja dla 
ludzi potrzebna. Od tego czasu szczerze modlit on sie do iwi^tego 
Macieja, a jui nie gardzit, nie pi-zebierat pomiedzy »wi§temi, bo 
nie ludziom s^dzid, kt^ry lepszym jest w niebie 0- 

W dzieii tego Swietego po potudniu zasiad zwyczajne iyto, to 
si^ zrobi jare; z rana za4 ^obrze siad kapust^. Jeszcze i to dora- 
dzaj^ starzy ludzie, ieby zadolowan^ w ^wi^ty Marcin (11 Listopada) 
kapuste, na ^wiety Maci^j wyjad z dotu, i wytrz^awszy nasienie 
z jdj liiicia zasiad, to bedzie zawsze siewna, dobrze sie uda. Gtabie 
za^ odciete od gtdwek naleiy zaraz zasadzid, gdyi z nich powstan^ 
takie nadal dobre nasienniki. 



Rozum i pienUdze. 

Jeden czlowiek prosty, latat po mie^cie wotajac: „Mam rozum 
lecz nie mam pieniedzy''. Styszac to bogacz, kaza} go przywotad 
do siebie i powiada: „Ja za^ nie mam rozumu, ale mam pieniadze*. 
— «Kiedy tak", rzekt przybyly, „to sie m6j panie uldimy z sob%: 
daj mnie z twych pieniedzy ile chcesz, a ja ci dziesi^d razy tyle 
powrdce przy pomocy mego rozumu*. • Ufajac t6j obietnicy, dal 
bogacz rozumnemu pieniedzy, nie pytajac sie co z niemi robid bedzie. 

Ten nakupil zboia, zmell na m^ke, narobil klusek i wsiadlszy 
na okret, pojechal z kluskami na biale morze. Godzieli wysuwaj^c 
z okr^tu inie pomosty i poklady, sypal na nie swe kluski. Do 
klusek przychodzily ryby jakie^ czy miaczaki, ktdre objadlszy si^ 
ich robily takie na pokladach swoje interesa, lubo rozumny robil 
daleko ^wietniejsze, gdyi to co one z siebie wydaly<w mgnieniu 
oka, przemienialo sie w zlote perly. Atak dw spekulant, za kaida 
prawie kluske bral perle (bo rozum go nauczyl gdzie sie b polawia), 
lecz wiedzac ie od takiego towaru duie bywaj^ na komorach oplaty, 
wzi^ sie na sposdb i zajechawszy na odlegla wyspe, tam fabrykowal 
puste w Srodku cegly ^). Gdy ilo^d pewna cegiel byli gotow^, 



<) ^wi^ty Maci^j (m6wiii Modlniczanie) i we wielu innych razach jest 
pomocny. 

2) Tradycyja ta, s^dz^, odnosic by si§ mdgla do handlu bursztynem 
w staroiytnoki. ' Cnno]c> 



120 

zlepial je po dwie, wszysikie bogactwa pakowat uo ^rodka i prze- 
plynal: z niemi szczefiliwie do swego kraju, nigdzie cla nie oplaciwszyr 
bo przew6zka cegiel byla od optaty wolna. 

Wiadomo^d przybycin wsp^lnika, rozciekawila bogaeza, rad 
tedy byl wiedzied, co za towar mu dluinik odda. Wychodzi bogacz 
przed dom, a tu zajezdiaja z fura cegly podle, kt6re mu wsptflnik 
odsyla jakby na po^miewisko. Bozczarowany, klnie na cz^m §wiat 
stoji, wreszcie zlapawszy w gniewie jediia cegl^ rzucil nia o ziemie; 
lecz dziwo ! wysypuja sie z ni^j bogactwa. Ujrzawszy, jak madrze 
,ukryte byly, i 4e wiec^j nii dziesieciokrotnie naklad wyloiony zwr6- 
cily, nie posiadal sie z rado^ci i rozumnego stokrotnie u^ciskal. 
Gzesto tez odt^d powtarzal: «Widz^, ie pieniadze cliod duie, bez 
rozumu s^ martwym kapitalem, a rozum chod przy malych pienia- 
dzach, jest kapitalem iywym" 0« 

Laska czarowna. 

(Poj^t^ i wi^zion^ w zamku przez czarta mlynarczank§, odbi<^ra j^j 
narzeczony przy pomocy czarSwn^j laski.) 

ModlnicA. 

Jeden mlynarz bogaty mial jedynaczke cdrke. Trafiali sie 
rdzni o nia ludzie ze wsi, ale ona sobie upodobala jednego bicdnego 
parobka z ogranicy i powiada: «Tatusiu, abo za tego p6jde chlopa, 
abo mnie pochowajcie*. — ,Ano, niech bedzie", rzekl mlynarz ze 
swoja, «aby^ inno nie plakala, ie za ubogiego czleka idziesz'*. — 
Chodzil tedy parobek do mlynarczanki cale trzy niedziele i wyszly 
jui jego zapowiedzi. Ale gdy na czwarta niedziele przyszedl, rodzice 
narzeczon6j oznajmili mu z placzem, ie: ,nie b^dzie nic z tego, bo 
nam sie cdrka utopila*. Parobek jeno pokiwal glowa na to i mdwi 
do siebie: „Cosik w tem jest, ale sie prawda pokaze.'' I poszedl. 

Idac przez las, spotkal dziadka w lachmanach modl^cego sie 
pod sosna, a wydalo mu sie, jakoby mial skrzydla u ieber zwie- 
szone. ,M6j dziadku' mdwi, «oplakujei narzeczondj co mi sie utopid 
miala, porad^cie mi, kaj mam szukad jdj trupa, jeiili znsgd^ w rz6ce, 



'•*) Z.ud, serya m, str. 150. — K. Baliiiski: Powieici ludu, str, 61. 
(Tu pieni^dze,>to smierc). ^r^ri]^ 

Uigitized by vjOOV IL 



121 

to nwierzf i poehowam*. — ,Nie znajdziesK, bo za dnie pieni%dze 
woleli j^ ijrwa rodzice czartu sprzedad, aby twoja uie byta; dam 
ci laske taka, co nia wszystko zdobedziesz co zechcesz, bo jest 
rustrugana z rajskiego drzewa a w niebie okuta; za j6j uderzeniem 
w ziemie, wojska przed toba udekad b§d% ze strachu". — Farobek 
zdj%{ ze siebie sukmane, dat ja dziadkowi za owa lask^ i rozeszli sie. 

Idzie 6w chtop dal^j lasem; a tu z lokajami postrojonemi 
jedzie kareta, a w ni^j siedzi jakii pan we fraku z orderami i przy 
nim kobieta ale zafaryta firanka. Qdy parobek. przystanfl, pan 
krzyknat na woinice: ^Buszaj.'' Eonie ruszyty, ale chtop myili 
sobie: ,Mam ci§, poc2ekaj,* i biegt za torem karety, kt6r^j kota 
wybijaty w ziemi duie koleje, on zai laski^ uderzat w ziemie ieby 
mu sie znaczyto. Tak uleciat mil kilka, ai pod noc wyszty chmury, 
zaczeto grzmied i tyskad, i taki padt grad z ulewa, ie woda we- 
zbrana ptyn^c, przykryta catkiem koleje od k6t i tor si^ chtopu 
zmylit. 

My^li sobie: „Baj baja, gtupii dziadu z twoj^m kijem, dyd 
to jak kotek od ptotn, rzuce te bestyj^, a szkoda mojdj sukmany; 
teraz mi w kaftanie zimno'', wtafoie gdy chciat ztamad go na dwoje 
i cisnad, trast piorun tai przy nim w sosne a chtop odskoczyt i kij 
upu^cit na ziemie. Wt^m patrzy, a tu dw pan co jechat w karecie, 
stoji przy nim we fraku i schyliwszy si^, Wyciaga reke z pazurami 
by siegnad po kij co duchu. Ghtop si§ zmiarkowat, przystapit nog^ 
koniec laski, a potem i obydwoma stanat na nidj nogami, tak, ie 
widmo zakwiczato jeno okrutnie i drapto w las. 

Zaraz potem woda ^ sptyn§ta i zrobita sie piekna pogoda, 
a chtop jni kija nie puszczajac, szedt ciagle naprzdd, pod coraz to 
wyisza gdre skalista, gdzie takie koleje od kdt w skale zdawaly 
mu sie byd wykute. Szedt tak dzieH i noc, a zawsze podpierajac 
sie i sztukajac kijem w ziemie, jak mu dziadek kazat, a nawet gdy 
mu sie spad zachciato, potoiyt sie na tym kiju i zasn%t. Przy^niwa 
mu sie znowu ten dziadek i mdwi mu: ,Kija tego nie puszczaj bo 
zginiesz; twoja narzeczona siedzi teraz na wieiy, ale trzeba ci pier- 
wdj zamek zdobyd nim j^ dostaniesz''. 

Obudzit sig ze snu i rzeczywificie ujrzat na szczycie gdry ogro- 
mne zamczysko, a przy nim wojsko zbrojne trabi i wartuje. Gdy 
lask^ sztuknat w ziemie, aliSci na szalicach wojsko cate ktadzie sie 
i ^pi. Tak wszedt w pierwsza brame; a za druga na gankach znowu 
sie ryktuj^ iotnierze i toieja sie z niego. Ale jak uderzyt w ziemi(aj 

Uigitized by vji\^VJviC 



122 

a tu iolDierze w taniec, obracaja si^ po gankach wkolo, az ci 
zlatnj^ na dtft. Wszed w trzecia bram^, i gdj mu znowu iandary 
z okrutnemi pataszami staneli w poprzecz, on kijem w ziemif buch, 
a tu iandary zmieniaj^ 8i§ w kruki czame i z wielkim odlatuja 
piskiem. Patrzy, ai tu sam kr61 ich i ten pan co jechat w karecie 
i kij mu chciat odebrad — stoji, a ino oczj mu 8i§ iskrza. On znowu 
kijem mach, a licho zamienito sie w strasznego gacka (niedoperza) 
i w ziemie si^ gdzieiS wryJo. Dopiero chtop idzie spokojnie do 
zamku i widzi wsz^dzie wygody i bogactwa jakie ino moga byd na 
swiecie. Ale mjili sobie: gdziei narzeczona? Patrzy, jest i wysoka 
wieia; idzie do ni^j, drzwi zamkniete. UderzyJ laska; otwarly sie, 
a tu narzeczoha na wierzchu samym stoji, okrecona fodcuchem ie- 
laznym co go sto lokci bylo. Uderzyl: laska; l^aiicuchy p^Uy i jak 
proch od lii^j odlecia}y; wtedy ja pojat i jego jui byta. Zamek 
i kr61estwo cate wzieli dla siebie z laski t^j laski i dziekuj^ Bogu, 
naiyli sie siJta, bo do f6in6j starodci. 



4L9. 

zb6jcy Madeju'). 

(Zapis czarta dziecka, kt6r6 potem zostawszy kapianem, wybawilo 
z piekla swego ojca i samego zb6jcQ Madeja.) 

Modlnica. 

Jeden pan dla zalatwienia pilnych interes6w, wybieral sie 
yjf drog^, pomimo, ie iona jego spodziewala sie slabodci. Nie sadzac 
jednak, aby slaboid ta w bliskrm bardzo nastapid miala terminie, 
nie zwlekal podr6iy i odjechal w przekonaniu, ie zda&y jeszcze na 
czas j)owr6ci6 do domu. Jadac lasem, ugrzazl nazajutrz w^r6d 
drogi w bagnie, i nie mogac sobie da6 rady, wolal ratunku. Wtedy 
przyszedl do niego jaki^ czlowiek i obiecal go z blota wyprowadzid, 
jeieli mu da za cale wynagrodzenie to, o cz6m nie wie ie ma 
w domu. — „Dobrze*, rzekl pan ^przystaj? na ugode", i niebacznie 
mu to przyobiecal, sadzac, ie mala zapewne zbedzie go rzecz^. — 
W6wczas czlowiek 6w wyjal z zanadrza kawalek ko216j sk6ry i po- 



Wojcicki: Klechdy. — Kilka rys^w i u X. Bar^cza (Bajki) str. 109 
do 111, gdzie s^ i rysy przypominaj%ce N. 2 i inne. 

Uigitized by VjOOQ lC 



123 

dr^inemn kazat wienytelny na ugodzie poloiyd podpis krwi^ z palca. 
Co gdy bylo zrobione, z jego pomoc^ podr<5iny z bagna wyjecha}. 

Szcz^dliwie poprowadziwszy swe interesa, bez iadn^j joi w dro- 
dze przeszkody, pan ten w par§ tygodni powr6cit do domu. Ledwie 
wysiadt z powozu, wybiega doli uradowana iona, nios^c na r^ku 
malelikiego synka, bo wta^nie podczas niebytnoiSci urodzit si^. Na 
widok synka, przypomniat sobie pan dana obietnic^; wiec si§ zanoei 
od ptaczu, wotaj^c: «Dla Boga, c6iem uczynit!* Dopiero opowie* 
dziat ionie cata historjj^, i obydwoje zmartwieni, postanowiU uro- 
dzone dziecie poiiwiecid stuibie Boi^j, by go od ztego uratowa<5. 
Co tei i na dobre wyszto, bo dzieci§ chowaj%c si§ zdrowo i pi^knie, 
podrostszy na mtodziana, zaiadato samo wst^pid do stanu ducho- 
wnego. Ukoiiczywszy nauki i egzamina w seminaryum zdawszy, 
mtodzian ten zostat wyiwi^cony na kaptana. Natenczas wiekowy 
jni ojciec powierzyt synowi cat^ tajemnicf , zostawujac dalsze w t6j 
mierze post^poifanie jego rozumowi.— ^Nie frasuj si§ ojcze*, rzecze 
mtody kaptan, ^dzii nosz^c krzyi Chrystusa, nie Igkam si^ po- 
gr6iek czarta, pojade do piekta po odebranie twego podpisu*. 

Jakoi wkr6tce pojechat stuga Boiy do piekta, droga byta 
daleka i niebezpieczna, a co gorsza, w lesie napadli go zb6jcy. — 
,St6j ksieie, bo zginiesz!* wota herszt zb6jecki. — «Bacz mnie pu- 
^cid,' odpowiada duchowny ,jade albowiem do piekta, bom styszat 
duio dziwnych rzeczy o toiu przygotowanym w piekle dla zb6jcy 
Madeja, co tysiace ludzi zgtadzit swoj^ patk^ a dusze ich bez spo- 
wiedzi i Sakrament6w, cierpia czydcowe meki i zbawienia takn^.* — 
Na te stowa ksiedza, zb6jca b^d^cy wta^nie owym Madejem, cho6 
brwi namaszczyt gniewliwie, ale trwoga wewn^trzna silniejsz^ od 
gniewu przej^ty, rozkazuj^c odej^d swoim towarzyszom, rzekt nie- 
spokojnie: «Puszczam ci§ wolnego, ksieze, jed^; tylko z powrotem 
wst^p do mnie i opowi6dz mi, jakie to jest loie przygotowane 
w piekle dla zb6jcy Madeja*. — ^O t6m powiedzied ci ju4 i dzii 
moge, jakom styszat, ie toze ustane dla niego ma byd z samych 
sycz^cych imij, kt6re targa6 bed| jego ciato, gdy na nim na wieki 
bfdzie miat spoczad. Lepi6j tedy Madeju, p6ki czas jeszcze, uczyii 
pokute za grzechy, bo ilodd ich r6wna si^ iloici prochu pod twemi 
stopami''. — Wzruszony zb6jca stowami kaptana, upadt na kolana i 
ze szczera skrucha wyznat na spowiedzi z catego iycia wszystkie 
popetnione zbrodnie. — ,Po wielu latach gdy powr6ce, dam ci roz- 
grzeszenie, teraz z pokora ducha zostad na pokucie'', to m6wiac, 

* ^ UigitizecfDy vjiwwV^lv^ 



124 

Swietobliwy kapfon wdal patke Madeja, kttfra byla zrobiona zpl:onki 
jabtoni ledn4j, zastrugat ostro i kleczacemu zloiywszy rece, przebil 
je nia, wpuszczajac j^j koniec do ziemi. Wtym stanie zostawiwszy 
-zbrodniarza, odjechat duchowny do piekla dla odszukania podpisu 
swego ojca. 

Poniewai wielkie trudnoiici kap}an na obszarze piekielnym na- 
potkat, przeto 401at musial walczyd z czortami, broniac sie krzyiem 
Chrystusa, przed kt6rym, gdzie sie pokaza}, do fundamentu caie 
pieklo wzTuszone chwiaJo sie. Wreszcie ustapil, przywiedziony do 
ostateczno^ci najstarszy z z}ych duch6w i oddat mu wspomniony 
podpis. W^r6d walki z przemoca piekiel, pokruszyto sie i zniszczato 
Madejowe ioie, i duchowny zwyciezca, ze spokojem w duszy po- 
^vraca} na ziemie. 

Wydobywszy sie zpiekla, jechaJ kaplan para koniktfw biaJych. 
W t6m w drodze lasem, poczut nagle zapach jabtuszek lefinych. 
Zatrzymal si^ tedy i kazaJ swemu fiumanowi jabluszek tychs^narwad, 
lecz ten ich urwad nie m6gl. Tu przypomnia} sobie duchowny 
pokutujacym Madcju i poszedl: na to miejsce, ku jabtoni pJonce 
le^n^j, kt6ra wyrastata z kopca. Bedac blisko jaMoni, ujrzat, ze 
kopiec 6w ziemi, byt to sam Madej obrofiniety wlosami z brody, 
wygl^dajacemi w6r6d mch6w i trawy. Jablonka stala sie owa palka 
Madeja zatknieta w ziemie, na kt6r6j wonne jabluszka wyrosly 
z niewinnych duszyczek pozabijanych przez niego ofiar, pilnujacych 
jego pokuty, i dla tego zerwa6 ich nie bylo mdina. !IS^apIan widzac 
odprawiona pokute, dal mu rozgrzeszenie; a w6wczas z kaMego 
jabluszka wyleciafy do nieba wybawione duszyczki, a caly kopiec 
w proch sie rozsypal. Tak to wiara zdobywa pieklo, a pokuta od 
niego wyzwala. 



Podroi iolnierza do czyica I raju. 

Jeden oficer zaprzedal wojsko nieprzyjacielowi tak, ie duio 
luda padlo na miejscu. Ot6i oficera sam cesarz tego kraju swoja 
rgka powiesil. Zolnierze potem dowiedzieli sie od ksieiy, ie ten 
oficer po fimierci pokutuje w czy^cu, i fimiali sie m6wiac: „Dobrze 
mu tak**. Sluiacy zaS, kt6ry przy nim byl za dinera (lokaja), po- 

Uigitized by \^^KJ\ri\^ 



125 

myiilai: sobie: «Szkoda mego pana, dziato mi sie debrze przy uim. 
Moie to bajki ludzie gadaj^, zeby on by} w czy^cu; p6jde wi§c do 
czydca przekonad sie czy to prawda**. Poszedl' do spowiedzi, wyznat 
grzecby z catego iycia i odwiadczy} ksieiom ch^d swoja p6jdcia do 
czy^ca. Esieia to odradzali, przedstawiajac groine niebezpieczeii- 
stwa. Gdy przeciez obstawat przy swojem i prosi} aby mu wskazali 
droge, ju!^ sie od wskazania mu j^j nie wymawiali. Trzeba tedy 
by}o i^d^do Francyi, a ztamt%d zapuiicid si^ w straszne g6ry i ja- 
skinio. Z jedn6j takidj jaskiui szJTo si^ g^eboka studnia; zamykana 
brama prowadzita w miejsca przestrone, lecz palajace od goraca. 
Spudci} sie iotnierz w studnia, kt6ra przebywszy ujrzat doliny, a za 
niemi podw6rze czy^cowe brama zawarte. 

Przed ta brama spotkat trzech biafych; byli to anieli i m6wia 
mu: ^Czlowiecze, kiej jeste^ 4ywy w ciele, wracaj ztad, bo cie tu 
imiecza.'' Zolnierz sie sktonit, rzecz opedziat, i pieknie prosit 
aniot6w, coby mu nie wzbraniali zobaczyd swego pana. Wiec anieli 
kazali mu sie naprz6d za siebie wcale nie ogladad, ani w tyt wracad 
i gdyby zte duchy przeszkode stawiaty w drodze, m6wi6 co duchu: 
„Jezusie mitosierny, zmituj si§ nademna'', to one musza odstapid. 

Poszedl wiec, puka do pierwsz6j bramy: wyleciato szeficiu 
czarnych, niby jak smoki, i huzia na niego: „A co ty tu robisz?* 
— „Ide do mego pana* odpowiedziat; — „He, he, to my cig tu 
umeczemy** i nu4 mu pokazywad duszyczki przybijane do krzy46w, 
lub pokutnik6w powplacanych do krat ielazuych, co a4 okropa 
byto. — On niepyta, idzie dal6j. — „St6j!** oni za nim, tap go i do 
krzyza Chca przybid. — Ale jak tylko zawotat: „Jezusie mitosiemy, 
zmituj sie nademna*, to ju4 mu nic nie m6wili, zostali w tyle, 
a on poszedt fort naprz6d i stanat pod druga brama. 

Puka do t6j bramy, wyleciata gromada djabl6w, ztoszcz^ sie 
strasznie 4e iyjacy cztowiek m6gt wnij6d w to miejsce, tapes go 
czempredzdj i gwattem wpychaj^ do jamy petndj jaszczurek i gad6w. 
On znowu swoja modlitw? powt6rzyt, a wszystko sie gdzieS po- 
dziato i nie ma jui iadnego licha przy nim. 

Dopieroi idzie troche dal6j i zobaczyt swego pana, jak mu 
djabli gebe rozdziawiaja i wegle rozpalone pakuja w gardziel. Na 
widok ten, iotnierz znowu sie do Pana Jezusa modli, a djabty od 
pokutnika odstepuja. On tedy idzie wprost do niego wotajac: „Panie 
oberlejtenant, kajz ja cie tu znajduje?*— Oficer spojrzat na iotnierza 
i poznat, 4e on byt jego dinerem. M6wi mu wiec napredce, za co meki 

Uigitized by VJWVJV l\^ 



126 

cierpi i co trzeba robid zeby go wybawid, a w koAcu prosi: ,Po- 
wiedz moim kamratom oficerom, aby tego nigdy nie robili, com ja 
z memi ludimi w regimencie czynil'*. — Zaledwie pokutujacy to 
wyrzek}, iohiierz uslysza} za soba huki, ti-zaski, a ie mu sie nie 
bylo wolno ogl^dad, musial ii6 naprz6d. Nie m6gt tei dtugo wy- 
trzymad w tym zabudowaniu, poniewai stoAce palito niestychanief 
rozgrzewajac do czerwono^ci wszystko co byto dokola. 

Znowu stanal pod trzecia brama, puka. Gzereda djabt6w 
wypadta i bior^ go jak swego. ,St<Jj! bo w t6j wodzie bedziesz!* 
wotaja djabli.— Patrzy iotuierz, a tu jezioro bez dna, tylko stychad 
jfki ton^cych, i gdy sie na wierzchu tegoi stoiice zapalito, wre 
woda, ktebuje, szum straszny czyniac. Powt6rzyt swoja modlitw^ 
i szczedliwie niebezpieczeiistwo minat. 

Jeszcze byt kawat drogi do granicy czy^cow^j, po za kttfra 
nastepowaty rajskie btonia petne kwiat<5w, zielono^ci. W Um ni 
ztad ni z owad na granicy, napotyka ogromna rzeke : jdj wody jak 
sadze czarne, ptou^ ognisto w rdznych kolorach. Na rzece-t^j 
szeroki^j, zawieszony mosteczek tak wazki jak belka, ze nawet jedna 
nog^ nie stanie na nim dobrze. Z obu stron mostu djabli zanurzeni 
po pas w wodzie, goraco im, jezyki powywieszali z pysk6w; z ose- 
kami, widtami, szpikulcami r6inemi, spychaja natychmiast, ktoby 
tylko na most wni^d sie odwaiyt. I^otnierz wszedt jedna noga, 
bardzo ile, ani wytrzyma6 mozna mak okropnych, bo bija, parza 
i ktuja naraz. Odm6wit modlitwe, liej mu iroche; postawit druga 
noge, most si§ nieco rozszerzyt. Do trzeciego razu truduoici byty; 
p6ini6j jui djabty powpadaty do wody, aie syczac zabulkotato 
w wodzie pod ich cie*arem; most sie tei lak dalece modlitwa roz- 
szerzyt, ie nie tylko przejSd bez niego kilkoma zaprzegami z catym 
regimentem, ale i przejechad go mozna byto. 

Po za tym mostem koniec jxxi panowania ztego ducha; ^licz- 
noici, piekno^ci miat iotnierz do widzenia. Granie, ^piewanie, za- 
bawy bezustanne, spacery, igraszki Swietych, aniot6w i panienek 
blogostawionyeh, 4e ktotam bj^, wieki mijaly jakby godzine. B6g 
ojciec tei kazat wta^nie otworzyd bramy niebieskie: taka jasno^d 
uderayta zotnierza w oczy, ie zglupial'. Dopieroz aniot pszyszedt 
i powiada: ^Czteku ^miertelny, w cielesnej szacie zmyst6w ty. tutaj 
nie wytrzymasz, od blasku oczy ci wyciekna, wracaj na swoje 
miejsce zkadei przyszedt. Jak ci godziny iycia wyjda, weimieray 
cie tutaj; teraz idi, powiedz oficerora, obersztom, obertlejtnautoni, 

Uigitized by Vjri^VJpJlC 



127 

hauptmanom i wszydkim starszym cesarskim, jakie sa m^ki czyi- 
cowe dla tych, co iolnierzy katuj^ a potem sprzedaja nieprzyjacie- 
lowi podczas wojny, aby jui tego iaden si§ wiec^j czynid nie waiyt.* 
Zotnierz wyszedl z raju, wrdcil do regimentu, opowiedzial wszy&o 
i powt6rzyt stowa aniota, bo taka byta wola Boska. 



fti. 

cMopcu 8tuii|cym w piekle i o czarnym baranlcu. 

Gdy jednemu chJopcu umarta matka, chodzit sierota po iSwiecie 
szukaj^c sMby. Nareszcie spotkat pana iiAry go wzi^ do dtuiby. 
A byt to sam djabet. 

Ten zaprowadzit chtopCa do piekta, kazat mu drzewo wozid 
z lasu kobyta i sktadad siagi pod kottem, gdzie sie bezustannie 
palit ogromny ogieli. Ghtopiec przez jakiii czas petnit swoj^ po- 
winno^d rzetelnie, lecz pomimo dobrego iycia i obfit^j zaptaty, 
uprzykrzyta mu si^ ta robota i zaczat myiled o ucieczce z piekta. 

Gdy tak przemyfiliwat, kobyta m6wi do niego: j,Wi68z ty com 
ja za jedna?"— .Nie wiem* odpowiedziat chtopiec— , Jestem twoja 
matka* rzekta ona, «lecz cierpied musze, ty moiesz uciec, wiec 
uciekaj. Na odchodn^m, zmaczaj tw6j koiuch w kotle i we£ go 
z sob^. Na widok wydaje si^ w kotle byd gotowana kasza, nie 
jest to przeciei kasza, tylko duszyczki zmarte co pokutuja i warz^ 
sie; zmaczawszy koiuch, wiele ich wybawid moi^sz". Chtopiec 
wkr6tce po rozmowie z kobyta (matka), dzigkuje djabtom za stu^b^, 
chod cej-co mu obiecuja, daja, jbeby zostat. On udat ie zostaje, 
lecz upatrzywszy chwile po temu, predko zmaczat koiuch w kaszy 
i z nim uciekt z piekta. Koiuch tyle ta kasz^ sie obtoiyt, ie nad- 
zwyczaj mu cieiat. Chtopiec w strachu ieby go djabli nie dopadli, 
umykajac z cieiarem co mu sit starczyto, szcze^liwie minat podworce 
piekta i ujrzat si§ za bramami tegoz w zielondj doliuie. 

Tu bardzo zmeczony upadt na ziemie, i gdy stoneczko mocno 
praygrzywato, 4e to ju4 byty okolice czyfica, snem wielce znuiony, 
zasnat z gtowa na ko4uchu potoiona. Gdy sie obudzit, zobaczyt 
wkoto siebie stadko owieczek pasacych sie w dolinie. Wyszta piekna 
pani, a to byta Matka Beska i powiada mu: ^Bedziesz sMyt u mnie 
i past za optata moje owce**.— ^Dobrze*, rzekt chtopiec sktoniwszv 

Uigitized by Vjr\^VJpJlC 



128 

8ie pani, ktdra mu oSwiadczyta: ,ie te owce jako duszyczki uwol- 
nione przez niego z piekta, musza . jeszcze czas. jaki^ pozostad tutaj, 
doptfki sama po nie nie przyjd^''. Past wiec chlopiec owieczki i 
nwaiat pomiedzy niemi czamego baranka; koiuch za^ kt6rego dla 
ciepta jui nie uiywa}, bardzo zleknial (liejsiym byl). 

Dlugo nie pokazywata sie Niebieska Fani, nareszcie jednego 
razu przybyta i m6wi do swego pasterza: ^Przysztam po moje owce 
i biore je z soba, gdyi sa jui wybawione; tobie za zaptate ofiaruje 
czarnego baranka; wiele razy czego potrzebowad b^dziesz, uderz go 
laseczk% a obdarzy on cie sowicie*. — Podziekowat pasterz, pani sie 
oddalita z owieczkami, on wziat baranka i wedrowat z nim po 
^wiecie. 

Eaidego czasu, gdy cbcial: mied pieniadze, uderzat w wetne 
baranka, a wtedy leciaty z niego ztote pieniadze, i by) bardzo bo- 
gatym. Poniewai szcze^cie psuje cztowieka, wiec zepsuto i posia- 
dacza czarnego baranka. Chtop ten jni nie laseczka w wetne, ale 
grubym kijem walit baranka po grzbiecie; co za^ spadto pieni^dzy, 
przepit, przehulat, jak zwyczajnie kiedy sie kto rozpufici. C6z sie 
jednak zrobito? Im mocnidj bit barana, t^m baran bielat coraz 
wiec^j, ale tem mni^j z niego padato (pieniedzy. W koiicu stat sie 
baranek zupetnie biatym, i pomimo najmocniejszego bicia, nic juz 
z niego nie spadto. Chtop rece zatamat i desperuje. W t6m idzie 
znowu Naj^wietsza Panienka i powiada mu: «Ten baranek com ci 
go zostawita, byt jeszcze na pokucie; teraz jui przez bicie twoje 
wybawiony, p6jdzie ze mna do nieba. Poniewai byte^ niesprawie- 
dliwym, nieludzkim, przeto dtugie lata w czyficu stuzyd mi musisz, 
aiebym cie wybawita; wrdd 4e wiec do czySca i tam czekaj swego 
czasu*. Chtop ktdry sie bardzo rozpit, umart wkrdtce, a dusza 
jego, aby sie zado^d stato tym stowom, poszta do czyfica. 



Digitized by CjOOQ lC 



GADKI 

oztych duchach, djablach, strachach i t p. 



parobczaku i jego sledmiu zlycli ducliacli. 

(Personifikacya siedmin grzech6w gl6wnych.) 

Byl jeden cUop, wielki filut, co Ivibil bogaczom pocblebiad, 
i kiedy mu jego baba wymawiata: ,Ej, jaki§ ty klamca", on zawsze 
odpowiadal: jfKto mieszka na przedpieJdu, djMa proH w Tcumy.^ 

Trafi}o si^, ie baba zlegta synka, a poniewai mieszkali pod 
lasem w lich^j chahipie, daleko za wsi^, nie bylo im przyst^pnie 
i&6 do koiiciota. Nie spieszyli si^ tei z wywodem i ze chrztem 
dziecka, tylko odtoiyli to i postanowili je ochrzcid przy okazyi 
w jakie wieksze liwieto. Jednego dnia, ni z tad ni z Owad (bo w t^ 
miejsca nie byto publicznego goiicidca), zajeidia przed chalup^ jakii 
wielki pan ze stuib^, wchodzi sam do izby i powiadfl: ie zabta- 
kawszy si^ na polach, drogi znaleiSd nie moie; wt^m od niechcenia 
niby rzuciwszy okiem na kolyske z dzieckiem, oiwiadcza chlopu, ie 
mu b^dzie za kumotra. Chlopu tei tego wladnie trzeba bylo, ura- 
dowal si^ bardzo i prosi pana, ieby pojechal tam a tam do ko^dola, 
gdzie on z kobieta nios^c^ dziecko za nim pospieszy.— Na to przy- 
byty jegomo^ii odpowiada: .Nie potrzeba je^dzid do koficiola, 
a przyt^m i droga zla, a mnie sie bardzo spieszy^ lecz widzicie, ja 
mam ze sob^ kapelana co na miejscu dziecko ochrzci*. — yProsz; 

Uigitized by^^wOv IV 



130 

wielmoinego pana'', mtfwita baba, „kiej to naleiy zapisad na me- 
trykach*. — ,Jui my intaj to wszysfko zrobiemy; m6j kapelan po- 
t^ do proboszcza tego miejsca napisze, a teraz nie tradmy czasu'* 
— Chdala baba jeszcze coi m6wi<5 naprzedw temn; ale cUop j6j, 
widz%c talary w reka bogacza, migniit na nia: lyCicho badi, gtapia*. 
Porwali djabli dziecko miedzy siebie, bo joi-ci to oni byli, i cosik 
z nim zrobili, co niby za chrzest nchodzito; nadewszystko dali chtopn 
dobrdj w6dki i kup^ pieniedzy. Ten djabet kumotr, na o^'ezdn6m 
poleca chtopn, ieby dziecko jakofi dziwacznie nazywat, bo jui takie 
imie nosi i ie za lat siedem po niego przyjedzie i weimie jak swego 
wychowanka. Gata czereda goiici odjechata; baba w iaden spos6b 
spamiftad nie mogta imienia danego dzieckn, chlop tei jeszcze bar- 
dzi6j je zapominat, gdyi majac pieni^dze, dziei wdzieli si^ npijat, 
dop6k%d ich nie ntradt. Go od djabta wyszto, do djabta wr6cito, 
i chtop traci|C ostatnie grosze, nmart w n^dzy. 

Zostata baba z dzieckiem, kt6re po ndanym chrzde cattnem 
poczemiato i krzyczato od rana do nocy, tak, ie nicz6m nie mogac 
go uspokoid, wzi^a na rece i poszta do ksiedza. Esiadz zobaczywszy 
dziecko, eoi niedobrego zmiarkowat, a wypytawszy sie baby o szcze- 
g6ty zdarzenia, mocno ja oftikat, kazat i^d do spowl^dzi, na wyw6d 
i nareszde odm6wit egzorcyzm. Fodczas egzorcyzmu siedem ztych 
duch6w wyszto z dziecka, dopiero je ochrzcit w kofidele, nadawszy 
mu imie Michata. Po chrzcie fiwi^tym ^dziecko sie zupetnie odmie- 
nito, wybielato i daI6j chowato jak naleiy. 

Jui spory z niego byt chtopak, Idedy go matka odumarta; 
zostawszy sierota poszedt na stuib^ do ludzi. Najprz6d stuiyt za 
pastucha, p6ini6] gdy podr6st, wzi^ go jeden porz^ny gospodarz 
za parobczaka i wyuczyt wszelki6j roboty. Ten gospodarz par% do- 
brych koni wozit drzewo z lasa zaUcupione przez handlarzy, a czasem 
mu i dal6j z drzewem furmanid wypadato. Zawsze tei jeidzU sam 
gospodarz; lecz gdy zachorowat, postat z wozem parobczaka. 

Ghtopak znat dobrze drog^, jechat ^miato, ale noc go zaszta 
i pobtadziwszy, zjechat z prawdziw6j drogi na jakad in8z%, kt6r6] 
nie byt fiwiadomy. Eonie zmeczone byty, on tei gtodny; ujrzat 
wreszcie iwiatetko i podjechat przed karczemk^ na uboczu, gdzie 
muzyka grata. Zajrzat oknem do izby, widzi £e ta!icuj§ w ^rodku, 
a jego uwag^ gt6wnie zwr6cito na siebie siedmiu niby jak iotnierzy 
ubranych, w czerwonych spodniach, niebieskich firakach i rogatych 
kapeluszadi. Zostawiwszy konie pod karczm^, stanat niebacznie 

Uigitized by Vjr\^VJV IV 



131 . 

w progu izby, bo drzwi roztwarte byly, i przyglada sie lepi^j co 
oni robia. Jedm z pomi^dzy tych wojak6w, niby starszy, glofino 
sie chwali, dziwy o sobie rozpowiada, a drugi wojak mu zaprzecza 
i pie^ciami odgrazuje. Trzeci wojak zajada kietbase, co j^j ze sto 
tokci byto i pije w6dke garcem. Czwarty pieniadze rachuje i stra- 
szu% kupe talar6w ma przy sobie. Piqiy z kartami siedzi i zazdro- 
^nie patrzy na tego co j6, i na tego co rachuje pieni^dze. Szdsty, 
niby pijany jui, leiy do g6ry brzuchem na tawie i tabak kurzy. 
A siddmy tadcuje z dziewkami bardzo nikczenmego wejrzenia. 

Parobczak zpocz^tku niewinnie sig przypatrywat, p6ini6j zaczal: 
sluchad tego, co gadal: na gtos. Zyach kietbasy i w6dki, przypo- 
mniat mu, ie jest gtodny. Jui mu przyszty do gtowy grzeszne 
myfili, i tak sobie zacz%} mydl6d: «Jakbym ja si§ najadl i opit, 
gra}bym w karty 4eby mied pieniadzOj kurzylbym tabak, wysztur- 
ka}bym ktoby mi zawadza}, a wreszcie wzi^tbym si^ oto do t6j 
ta[dcuj^c6j dziewki, co mi fein wpadta w oko." Ledwie tak pomydlat, 
a jui wszyscy siedmiu wojacy, ciagna go do siebie na ^rodek izby 
i kaidy do swego namawia. Jui mia} skosztowad w6dki i kietbasy 
a dal6j uiywad .wszystkich przyjemnofici, jakie mu jego djabli po- 
dawali (gdyi to oni sami byli), kiedy nagle w samym progu izby 
stan^ sfdziwy pustelnik z kijem w r^ku, ciemnym okryty plaszczem, 
i wdzi^cznym zawotal! gtosem: ,Micha}ku, spiesz sie wychodi, po- 
chwycimy ztodzieja kt6ry ci konie ukrad}''. 

Gh}opak w jedn6j chwili odst^pi} na bok i odwr&ciwszy sie od 
grzesznych widok6w, wpad} w okropn^ rozpacz, ie ai krzycza} i 
p}aka}; pustelnik zafi wyprowadzi} go z izby i temi przem6wi} s}owy: 
„Konie twego gospodarza znajda sie, ale przyrzeknij mi, ie wiec6j 
nie powr6ci8Z w to miejsce.* — CWopiec przyrzek} pustelnikowi, kt6ry 
wydobyl lusterko i kaza} mu w niego pati*z6d przy blasku miesiaczka. 
^C6iei widzia} cUopcze?" pyta sie pustelnik. — ^Widzia}em pieUo 
z czarownicami'', odpowiedzia} cUopak. — „Gi siedmiu**, rzek} daldj 
pustelnik, ,sa to z}e duchy, kt6re z ciebie przed chrztem wysz}y, 
a teraz jako siedem grzech6w g}6wnych: pycha, gniew, zazdrodd, 
obiarstwo, }akomstwo, lenistwo i nieczystodd, dusz^ twoj^ na pastw^ 
piek}u skusid si^ starali. Gdyby byU weszli w ciebie, patrz daldj 
w lusterko, widzisz, coby cie od nich w piekle czekalo**.— Gh}opak 
gdy ujrza} m§ki p^eUa okrutne, wzruszony bi} si§ w piersi i p}aka}, 
a widz^c pustelnik jego szczera skruch^, rzek} mu: «Patrz na mnie, 
bom ja Archanio} Micha}, strdi duszy twoj^*. 

Digitized^yGoOgle 



132 

W jedn^j chwili zrobilo si^ jasno jakby dnied poczynato, pa-* 
stelnik przybrat prze^liczna anielsk% postad mtodziana w pancerzu i 
chetmie, strojnym w srebme piiira, z laski zafi jego wyszta dtaga 
dzida. Archtuiiot rzncit t% dzid^ w powietrze, a chtopiec zobaczyt, 
ie ona wpadtszy w ziemi^, zatrzymata ztodzieja nciekajacego z kolimi. 
Eonie z wozem . staty spokojnie opodal, a ztodzi6j kttfrego dzida 
anielska zatrzymata (co t6i byt djabtem), jni j^czat jako smok 
u st6p Aniota w ci^ikie okuty kajdany. Archaniot m6wi dal6j: 
,Wracaj z kolimi do twego gospodarza*. — .0 fiwi^ty Aniele!* za- 
wotat uradowany chtopiec, Jakie powr6ce, oni mnie znowu na- 
dybi^, czemie sie bezsilny obropie?* — Tu Archaniot wtoiyt na piersi 
chtopca ielazny krzyiyk. ,Oto jest znak zbawienia, przed nim ucie- 
kaja szatani, no^ go zawsze na sercu za iycia i po fimierci; ten 
znak niebo ci otworzy*.— Chtopiec chciat ucatowad rece Archaniota; 
lecz ten wzni6st sie w powietrze, stojac z dzid^ na okutym smoku. 

Jui tei i zupetny zadwitat poranek, a chtopiec z krzyiykiem 
na piersiach, powr6cit bezpieczny do swego gospodarza i konie mu 
z wozem oddat. Od tego czasu gospodarz bardzo parobczaka po- 
lubit, w lat pare potem dat mu c6rke jedynaczke za ione i spuficit 
nad role z catym dobytkiem. Byt z niego p6jini6j bardzo zamoiny 
a nadewszystko uczciwy i bogobojny kmied a ojciec kilkorga dziatek. 
Umieraj^c, kazat sie pochowad z ielaznym, danym mu od ^wigtego 
Michata krzyiykiem ^). 



1) Uosobienie a racz^j nobrazowanie podobne grzech6w, zn^jdujemy 
i w wielu dla Indn wydawanych (osobliwie na Szl^skn) ksi^ikach i ksu|- 
ieczkach do naboiedstwa. I tak, dzieiko: Duezy pnewodnik do ofezyvny 
niehitBki^y czyli Poznanie serca CBiovjieka czy B6g w ni4m mieszka czy 
^abeif w deieei^du ohrazaeh zmyilnie wystawione, z czeskiegO' (w Pradze 
1853) przetoiyt ks. Szymon Periych (Mikot6w v. Nicolai, 1862), przed- 
stawia (w pierwszym obrazie) serce ludzkie, w kt6r^m zty dach rogaiy 
kozich nogach a niedoperzych skrzydlach z tr6jzebem i gwiazd% (Incifer) 
nad gtow^ mieszka, a wkoto niego stoj^: paw (pycha), iaba (lakomstwo), 
koziet (lubieino^if), w%4 (zazdro^d), ^winia (niewstrzemiezliwo^d), tygrys 
(gniew) i i6tw* (lenistwo). W nast^pnych obrazach, w miar§ jak serce to 
przez pokut^ oczyszcza si^, wyst^piy^ z jego srodkaj^a zewn^trz kolejno 
wszystkie zte nami^tnosci i grzechy, tak, ie ostatni obraz (10-ty) przed- 
stawia jui ^mierc bogobojnego i sprawiedliwego chrze^cianina. W przed- 
mowie do czytelnik6w powiedziano, ie ksia^.ka ta z francuzkiego za iycze- 
niem dusz naboinych przeMona na niemieckie, wydan^ zostala wr. 1782 
w Wurzburgu p. t. Geisaieher SittenspiegeL 

Digitized by VjOOQ lC 



133 



iotnierzu-gajowyin w piekle. 

(Strzela do Licha, i za to od Dziadka odbiera podzifkowanie a razem 
strzelb^, torb^ i kij, cndowne. Smier<5 trzjma mu do chrztii dziecko i robi 
go doktorem. Smierd t^ paknje on na siedem lat do torby, a nast^pnie 
i 4]ab}6w, gdy idzie na tamten i^wiat od kowala. Ogl^a pieUo, zk%d go 
w koiicu aniol wyprowadza do rajn.) 

Jeden czlowiek wystoiywszy 30 lat w wojsku, wr6cit do wsi 
rodzinn6j i pan go wziat na strzelca i gajowego, daj^c mu chatupQ 
w lesie na naieszkanie, z obowiazkiem dostawiania zwierzyny naist6t 
pa^iski. 

Jednego razu gdy pol^j^c, pilnowa} lasu, zaszla nagle chmura, ^ 
zacz^to 2yska<5 sie, grzmie<5, trzaskad okropnie, ie zestraszony usiadl 
sobie gajowy pod leszczyn^, bo to tam niby Lajbezpiecznidj od ztego 
ducha, mdwia starzy ludzie. Eiedy tak siedzia}, widzi ie ze skaty 
niedaleki^j wybiega co chwila jaki^ cztowiek i tyln^ cz^66 ciata na& 
wypucza, poczem znowu do skaly ucieka. Nie wiele myilac, odwi- 
n^ gajowy kurek dubelt6wki i gdy sie zn6w czlek ukazat, wypalit 
prosto w wypuczony impertynenta tjlek; poczem zachodzi pod skate, 
aby zobaczyd, co si^ tez stato i padto, ale oprdcz rozlan6j w tem 
miejscu smoty, nic nie widzi. 

Zastanowiwszy si§ nad t6m troche, idzio dal6j w las, bo si^ 
t6i jui i wypogodzito. W t6m spotyka staruszka, kt6ry mu po- 
wiada: „Tyd lepszy strzelec niz ja, gdyi siedem lat strzelatem do 
tego widma a nigdy trafid go nie moglem ; ale wiesz tei przyjacielu 
cofi zabit?"— ,Nie wiem dziadusiu", rzekt gajowy, „tylko myfile ie 
to cosik ztego jest, co robi naprzeciw dobremu; bo gdy poszedtem 
zobaczyd w kogo trafitem, to tylko troche smoty znalazt^m''. — ,Oto 
przyjacielu, ten do kt6rego wymierzyted, jest ztym duchem tego 
miejsca i mojim nieprzyjacielem; a ja Pan Jezus z nieba, nad nim 
martwitem sie przez siedem lat; B6g ci zaptad za to ied go zabil, 
a teraz pomieniajmy sie na dubelt6wki, ty mnie daj swoj^ a ja ci 
dam moj%, i do ni6j jeszcze torbe i bat dodam. Go zamydlisz to 
zabijesz, co zabijesz to torba weimie, kogo zechcesz bat sam b^dzie 
bit*. — Gajowy upadt do n6g dziadkowi, i gdy ten znikt, z nowa 

Uigitized by vjiwwpJlC 



134 

dubelt^wka, torb^ i batem powr6ciI do domii i ionie cal^ przygod^ 
^powiedziat. 

Nazajatrz poszedt z dubelttfwk^ na polowanie. Odzie strzeliY 
trafia; duio nazabijal zwierzyny dla pana do dwora i dla siebie. 
Wkr6tce przeciei wystrzelaJ zwierzyne w lesie zupelnie, ie ai si^ 
sam pan zacz^ na niego gniewad, nie majac jui nic dla gofici kt6« 
rych na polowanie zaprosil; bo nawet i ptak6w zabrakto. Pan mn 
powiada: ^lii precz, fle mi lasu dogl%dasz*. Qajowy tei widz%c 
gniew paliski, skionit si^, za stuib^ podzi^kowat i z ion^ z chalupy 
sie wyni6sl. 

Wkr6tce potem urodzilo mu si^ dziecko, poszedl wi^c naza- 
jutrz bardzo rano szukad kumotr6w i idac lasem, ujrzat stoj^c^ 
kobiete w bieli, kt6ra rzekta Boskie slowo i zapytala go gdzie idzie, 
a dowiedziawszy si^ ie po kumotr6w, sama si§ za kumosk^ ofiwiad- 
czyla i koiicielnego dziadka na kuma wzi^^d kazala. Ghlop przystat 
na i^danie kobiety i poszedl z ni^ do iony, co leiala w najet6j 
komorze. Tam przepraszaj^ oboje, ie sa biedni i nie maja cz6m 
poczestowad. Eobieta na to: ,To nieprawda, moji ludzie, chyba 
wam si§ przyniefid nie chce*. — ,Ej, nie iartujcie z nas kumosiu,* 
m6wi chlop, ^^zaraz wam do kom6rki otworz^*. Qdy otworzyl, 
ujrzeli malionkowie z zadziwieniem, ie byla tam w6dka, m^ka, 
sperka i r6ine kasze. Ghlop wzi^ w6dke, przypit i cieszyli sie 
darem Boskim; poczem podchmielony, z dzieckiem i kumosk^ poszli 
do koiiciola. Po chrzcie, do kt6rego dziadek byl za kumotra, 
wr6cili do domu; kumoska sama dziecko przyniosla, zabawita si^ 
z niemi, ale im swego nazwiska powiedzied nie chciala, tylko na 
odchodn6m obiecata przyjid ich odwiedzid; jakoi i przyszta. 

Tymczasem dziecko umarto. Uradzili rodzice, aieby nie nosid 
zmarlego dziecka^ do ksi^dza, gdyi bardzo bylo daleko, tylko go 
pochowad w przykopie, co tei i zrobili. Kumoska si^ pyta o dziecko; 
oni powiedzieli jak sie stalo.— ,0j nie dobrze^, rzekla, ^bardzo^cie 
mnie rozgniewali^, i z gniewem odeszta. 

Zaraz po j6j odejficiu umiera baba. Ghlop my^li sobie: kiedy 
tak, niechie leiy przy dziecku, i pochowal ion^ obok dziecka 
w przykopie. Ledwie to uczynit, wylazi znowu niewiedzied z k^ 
kumoska i m6wi: .Eumotrze, teraz wasz koniec, bo wiediciei ie 
ja jestem Smierd; udusilam wam dziecko* ion^ i z wami to samo 
uczynif *.— Ghtop upadt j6j do n6g i btaga: .Zlitujcie si^ nadenma, 
niech jeszcze poiyjg*. — ,No to iyjcie jeszcze, na troch^ waoLda- 

Uigitized by ^^OOQlC 



135 

rnJQ, pod warankiem, ie musicie byc doktorem; tylko pamiftajcie, 
nie robid nigdy nic na p rzedw m6j woli. Ody ja b^de w nogach 
cborego to wy likujcie (knrajcie), jak b^d^ w gtowach dajcie likom 
poktfj*.— Od tego czasn gajowy byt doktorem; duio ludzi wyleczyt 
i stal sif gJofoym w okolicy. Wi^c wezwano go i do patacu kr6- 
lewskiego, gdzie iimiertehiie choroba ztoiony leial krtflewicz, jedyny 
syn kriila i dziedzic tronu. Oajowy wszedlszy, zobaczyt ie &mei6 
stoi w gtowach: wifc fle; ofiwiadcza tedy rodzicom niepodobiedstwo 
wyleczenia chorego. Er61estwo oboje nie przestaj%c na ^ch stowach, 
^^g^n S^ i skart)y liwiata mu obiecuj^, ai go sklonili, ie sobie 
pomydlat: oszukam Smierd. Wziat wi§c chorego i odwr6cit, t. j. 
gdzie byty nogi tam gtow^ jego potoiyt; dosy($ ie chory uczut si^ 
zdrowszym i wkr6tce z choroby wyszedt, a rodzice hojnie doktora 
wynagrodzili. 

Jednak dinierd zta o to byta, zgrzytata zebami i wprost chtopu 
powiada: ^Eumotrze, teraz was udusze.*— «Dobrze kumosiu,* mtfwi 
chtop, „ale widzicie, mam torbe dana od Pana Jezusa, wnijdicie 
pierwsi do ni6}, ja za wami*. Figiel sie udat, Smier6 weszta do torby, 
on powiesit torbf na ficianie, i nie zdejmowana wisiata tak ze 
^miercia lat siedem. 

Dopiero po siedmiu latach przyszedt Aniot Padski do chtopa. 
kazat Smier<5 z torby puficid i tyle zaraz ludzi zmarto w jednym 
dniu, ile ich przez siedem lat miata a nie mogta udusid. Ody j% 
wypuszczat, rzekta mu: ,Po raz trzeci jestem przez was oszukana; 
pragniecie iyd, niechie i tak b§dzie, iyjcie sobie wiec kumotrze 
dokad chcecie^. On tei potem iyt tak dtugo, ai mu si§ to iycie 
uprzykrzyto, ie sam postanowit p6}i6 na tamten ^wiat. 

Puficiwszy sie w drog^, zaszedt najprz6d do kowala i tam mu 
wypadto nocowad. Eowal m6wi: «Czteku, nie dobrze trafilidcie do 
mnie, bo tu bardzo strasza".— Chtop odpowiedziat: ,2e sie strach6w 
nie boji*, potoiyt si^ w kuini. Ody tam ipi, o p6tQ0cku zjawiaj^ 
sie ili i okrutnie poczynaj% nad him wydziwiad. W6wczas przypo- 
mniat sobie gajowy o torbie, kiju i dubelt6wce od Pana< Jezusa, 
kt6re zawsze przy sobie nosit. Powiada wi^p: ,Dubelt6wko strzelaj, 
kiju bij, torbo bierz". Dubelt6wka tedy hukata w djabl6w, kij 
trzepat im sk6r§, torba ich brata. Ody jui widziat, ie djably w jego 
s% mocy, ktadt ich i kaidemu djabtu obcinat na kowadle pazury, 
poczem z krzykiem lecieli do piekla, krwawiac t6r za soba. Za ich 
^ladem marsz i on sam do piekta; tu gdy go djabli ujrzeli przez^ 

Uigitized by Vjr\^VJV l\^ 



136 

okna id%cego z dubeltdwk^ , torb^ i kijemf mjky poudekali komi- 
nami, drzwiami, jak kttfry m6gt^ piekto zostawuj%c otworem. 

Dopieroi to gajowy chodzit sobie po pieUe, lustrowal od 
kodca do .kolica co tam by}o, co jedli i pili. Fatrzy, a tu w jedn^j 
izbie okropne z kotta wychodz% j^ki, bo si^ tam dziewczyna iywcem 
smaiyta w ukropie.. Pyto j6j sie: .Za co nieboga, tutaj pokutujesz?* 
— ,Za to'', odpowiedziala, .ie b^d^c szynkarka, nie dolewatam 
iotnierzom gorza}ki pod miar^.' Dal^j znowu slyszy ptacz, narze- 
kanie i zgrzytanie z^b6w ludzi ukaranych za r6ine spro^ne kawalki. 
Wzi%} sie wiec gajowy do robienia porzadkiiw w piekle, i duio nie- 
boractwa na wolnofid z kajdan powypuszczal. Po dtugi^j wedr6wc6 
w Lucypera patacu, spotyka gajowy iotnierza stojacego-na "warde, 
kt6ry go zapytuje: ,Gzy to ty kolego, cod trzymat Smierd zamkni§t% 
w torbie przez siedem lat?" — , A juici ja* rzekl gajowy. — ,No to 
ptfjd^ ze mna, bo ja Anio} naprzeciw czortom, zaprowadz§ ci§ do 
nieba''. — I tak si^ zako6czy}a historyja iolnierza-gajowego co byl 
% djabtami w piekle, ie z aniotem poszedl: do raju. 



^mierd i dol(t6r'). 

(^wieczki iywota.) 

Pacxottowioe. 

Biednemu cztowiekowi tak duio rodzito si§ dzieci, ie jui mu 
nikt do chrztu trzymad nie chcial:. Ai spotkai! Smierd, a ta go si^ 
pyta: «Czego taki zafrasowany?* — ,Oto mi nikt w kumy ifid nie 
chce do ostatniego dziecka.* — ,No, to ja p6jde* rzecze Smierd, 
i poszta. Chrze^niak ^mierci r6s} i uczyt sie, a urdslszy, zostal 
doktarem. Ona mu si^ pokazywala i radzac uwaiad na siebie, po- 
wiedziata: ie gdy j^ ujrzy .(dla pacyenta niewidziahia) w nogach 
chorego, to b^dzie znak, ie chory wyzdrowieje; gdy za^ przedwnie, 
to umrze. 

Eurujac wedle t6j skaz6wki, wiedTial: zawsze dokt6r, jald obrdt 
weimie choroba pacyenta, i gdzie ujrza2 ie ile, umykal zawczasu. 



1) Obaczi Lud. Ser.ni, str. 157.--Xiid. Ser.VH, str. 260, N.llS. 
X. Sadok Ban|cz Bajki na Busi. 

itizedbyGoOgle 



Digitiz 



137 

I dobrze mu sie z t^m dzialo. Ale raz ciekawo^cia zdj^iy, zapytat 
sig Smierci: «Gzy i jemu samemu wchorobie wtenie sam ukaie si^ 
spos6b*. A ta kazala mu w odpowiedzi ii6 za soba. 

I powiodla go wieczorem do gestego borUf gdzie miqdzy ga- 
t^ziami drzew ujrzat mndstwo .^wiatet i fiwiatelek. Zapytana, coby 
to znaczyto, Smierd mu odpowie: ,Te ^wiczki kt6re tu widzisz, 8% 
to ptomyki iywota ludzkiego; w miar^ jak si^ kt6ra dopala, przy- 
chodzi i iycie ludzkie do swego kresu; a gdy sie dopali i zga^nie 
•to i umiera cztowiek*. — On si§ tedy zapytuje: ,A kttfrai tu jest 
moja fiwieczka?'' — nPto ta'', edrzecze Smier<5 (ukazujac mu jedna 
z nich), kt<3r6j knot jui si§ dopala, «wiec i tw6j koniec jest nie- 
daleki*^. . To powiedziawszy, znikta. 

Gdy tedy zachorowal dokt6r i ujrzawszy Smierd w gtowachf 
wiedzial co go czeka; kazat si^, by Smierci zmylid szyki, na t6iku 
obracad; ale ^mierd biegta za nim i zawsze. si^ w gtowach ukazata 
z gasn%c^ jui jego ^wieczka. Nie byto rady; wiec kazat zawotad 
spowiednikay i gdy si§ spowiadat, wszystkie widzenia znikty, a on 
przyj^wszy sakrament, spokojnie i lekko iycie zakoiiczyt ^). 



^) J. Grimm (D. Myth. str. 813) Smierd. Niemcy maj% bai^d o Eu- 
fnonce i§mterci; koniec t^j ba^ni przedstawia podziemn^ jaskini^, a w ni^j 
tysi^c tysi§cy i^Wiec plonie w niedoicignionym szeregu; s^ to 3;ywoty ludz- 
. Ide, jedne w duiych i^wiecznikach i pochodniach gorej{|ce, dmgie dopalsg^e 
si^ jni do ostatka knota, acz i dtnga ^wieca moie tam npas6 albo by6 prze- 
wr6con^. Wprz6dy jest mowa, jak Smierd biednemu cztowiekowi stata 
wkumy i swego chrze^niaka obdarzyla obietnic^, ie j^ zobaczy ciele^nie gdy 
jako dokt6r b^dzie si^ zbliiat do chorego, i pozna z j^j pozycyi czy poto- 
inik wyzdrowieje, czy nie; jesK bowiem ujrzy j^ w gtowach chorego, to 
nie ma ratanku dla niego, je^]i w nogach, to chory ^jdzie tym razem cato. 
Eilka razy lekarz obraca toiem chorego by ^mierc osznkad, wkoticu jednak 
mici si^ ona na cbrze^niakn, ie swiec^ jego niby z niechcenia przewraca. 
W ba^ni t^j Smierc nkazuje 8i§ przyjacielsk^, ponfal^, chroni^c^ i folg^j^c% 
opieknnk^, dopetniaj%c^ swego obowi^zku w ostateczn^j tylko konieczno^ci, 
zt^d j^j kumostwo z cztowiekiem odpowiada widocznie zigazdowi i zagosz- 
czeniu Nom do domn dziecka nowonarodzonego u staroiytnych Bkandy- 
naw6w i obdarzania go; w innych basniach prpsi si^ wknmy wieszczkQ 
(fee) w miejsce ^mierci. 



Digitized by VjOOQ lC 



138 



Kr6lewna-84rach. 

(Pokntowala ona po iSmierci strasz^c i tadcz^c po koiSciele. Dziadek 

wybawca,) 

TomuKOwice. 

Jeden kr61 ntraci} m}od% c<5rk§, a c)io6 iyta £le i bardzo 
rozwiaile, wielce j^j iatowal. Go jednak byto najgorsz^m, to j^j 
pokuta; ie po ^mierci straszyi! musiata z kruchty koficieln^j, gdzie 
byta pocbowan^. A ociec radby byt temn zapobiedz, i ja i siebie 
nspokojid. Tymczasem kaid6j nocy, w koficiele bliskim patacu dziaty 
sie dziwne rzeczy : (iwi^ce co^ tamalo, aparata psulo, a na dobitk^ 
Strach 6w nakazal: kr61owi stawiad wart§ w kruchcie, i tamie przy 
odmianie warty pfzynosid sto par trzewik6w. Nazajutrz znajdywano 
pos^anego na wartg iotnierza nieiywego, trzewiki zdarte. Er61 
wreszcie wymaganiom Stracha nastarczyd nie m6gl, bo co noc daj^c 
przez wiele lat iotnierza, wiele jui wojska utracit mamie; a nadto, 
ie bydto i robota byty drogie, to i irzewiki kosztowaty nie mato. 
Wszystkie drodki przedsi^brane na zwalczenie Stracha, byty pr6ine; 
jak brojito, tak brojilo; kr61 j^czat j6no a ztemu nie m6gl zaradzid. 
Na wojsko kr61ewskie wielka takie ztad padta trwoga, a iotnierze 
woleUby byli ifid w najwi^ksza bitw§, niieli w nocy wartowad w kruch- 
de loiicieln6j« 

Jednego razu koldj odbywania warty przypadta na mlodzieiica, 
ktdry miat kochank^. Dowiedziawszy sie, ie ma i^d. na^mierd nie- 
uchronn^ do kruchty, poszedt wpierw do sw6j kochanki na poie- 
gnanie. Eochanka radzita mu na odchodndm aby uciekt, i jui z j6j 
namowy korzystad postanowit, gdy w t6m spotyka dziadka. Dziadek 
jakby przeniknat mydli i ch§ci mtodego iotnierza, rzeknie mu: 
,Nie czyii tego, nie porzucaj wojska, i kiedy kazali, st6j w kruchcie''. 
— Na to iotnierz: i»Jak2e stad mam, ieby mie Strach zabit.'' — „Nie 
zabije ci§', odpowiedziat dziadek, ^tylko wdzij na twarz maskg 
z oczami, g§ba i nosem, i jak przyjdzie krdlewna nieboszczka dad 
ci wino w szklaneczce, wei je od nidj, udaj ie pijesz, ale nieko- 
sztowawszy nawet wylej w zanadrze, a potdm sie pot6i i udaj nie- 
iywego chodaiby cie ktuta i meczyta". — Poszedt tedy iotnierz na 
warte, a za nim zaniesiono znowu do kruchty sto par trzewik6w. 

Uigitized by vjr\^\^v IV 



139 

Stoji on tam w znasce (jak mu dziadek kazat) jedn^ 1 dmg^ godzin^ , 
nie ma nic; ai za trzeci&, przyszta nieboszka w bial^j koszolii 
chnda, wysoka i cz^stoje iotnierza winem. Udal ie pije, lecz wjlat 
wzanadrze; ona go si^ pyta: .Gzy b^dziesz spal?'— On nie m6wi%o 
nic, obalit sie na ziemie i leiy niby nieiywy. Ona dopiero ktud go 
szpilkami dla przekonania si^ czy iyje jeszcze, i wbila w niego ze 
sto szpilek. Cmjqo ie si^ nie rosza, klasn^a w r^ce i przyleciato 
sto os6b, panien, kawaler6w, i poj^li si^ i polecieli z ni% do talica 
gdziefi na kodci6I czy dal6j, slyszat tylko jak zberezyje robia i ze 
fimiechem hulaj^ do upadtego, poczem nad rankiem wrzncono do 
kmchiy sto par zdartych trzewik6w. Zotnierz ledwie iywy wstat i 
poszedt do domu. 

Na drugi dzieli kr61 sie dowiaduje ie iotnierz iyje. Wi^c 
wota go do siebie, daje mu 300 ztotych i powiada tak: «Po utracie 
tylu tysifcy wojska przez ztego ducha, ty^ pierwszy niebezpieczeii- 
rtwa uniknat, wiec ci§ wynagradzam, ale musisz tam stad i na 
druga noc i widzied gdzie to oni taHcuj^*. — ^otnierz zn6w myfili 
ucieczce, lecz dziadek wspomniony drog; zachodzi i radzi, aby to 
samo czynit co zeszt^j nocy i stat po raz drugi w kruchcie. Stoji 
iotnierz; s^ przy nim trzewiki, idzie nieboszka z grobu, niesie wino, 
on wyla) je za mask§, ona znowu upadtego na ziemi^ pr6buje szpil- 
kami; wreszcie klasneta w r^ce, przylecieli na hulank^, biora trze- 
wiki panowie i panny i dal6j si; wynosz^, a on za niemL W6wczas 
wpadt do koiciota, lecz si^ nie czujac bezpiecznym, wyszedt na 
ch6r, nic nie widzial; wyszedt na ambon^, nic nie widziat; wyszedt 
na ottarz i tu dopiero zobaczyt, jak z ko^ciota zrobili sobie karczme. 
Jedli, pili, cej-co, imiali sie sprosno^ci czyniac, bo juici byto to 
od ztego ducha. Muzyka dziwna prygrywata^ gdy kr61ewna naj- 
pierwsza rozpocz^ta taniec, a za ni^ inni, biegnac w pary hulali ai 
sie trz^sty sklepienia grobowe; dosyd ie widziat doskonale, jak 
zdarli trzewiki na posadzce ko^cieln^j. 

Nazajutrz kr61 si§ dowiaduje o tem od iotnierza i znowu daje 
mu na r§k§ 300 zJotych z warunkiem, ie na trzeci^ noc stad bedzie 
na warcie, lecz w takim sposobie, aby sie koniecznie zapytat, czego 
i]|da straszaca kr61ewna i cz6m ma byd wybawiona j6j dusza od 
potepienia wiecznego. ^otnierz znowu my^li uciekad, nawet kochanka 
kt6r6j pieniadze od kr61a otrzymane oddawat, usilnie go o to prosi; 
lecz takie i dziadek si^ zjawia, rozkazujac mu zostad i \M na warte 
i powiada: «Dzi^ b^dzie gorz6j nii byto, wei wi^c z sob% kredy 

Uigitized by "KJKJXJ^VK^ 



140 

trzech-kr61ow6j (t. j, fiwiecon^j w dzieli Trzech Krtfli) i gwer (broli), 
kt6ry poniewai jest cesarski i poiiwiecony przez biskapa, przeto na 
stracby bardzo jest skuteczny*.— Poszed} iotnierz na wart^ w masce, 
z kred^ i gwerem. Trzewiki nowe za nim zaniesiono do kruchty. 
Stoji godzine i druga, nie ma nic; ai na trzecia idzie nieboszka 
z winem, cz^stuje go, on nie pije, nast^pity te same pr^by ze 
szpilkami. Klasn^Ja w r^ce i jui przylecieli po trzewiki panowie i 
panny, gdy w tem io}nierz podnosi si^ nagle z ziemi i gwer trzyma 
przed sob^, tak, ie wszystko pouciekato i trzewiki zostaty nie tkni^te. 
^otnierz wszedl! do ko^cioita, schowat si^ na ambone i okry- 
dowat za sob^ koto, aby Strach nie doszedl! za nim , bo by mu teb 
urwa}. Patrzy na koicidl^ a tu kr61ewna nieboszka wysuwa si^ 
zn6w z grobu, biega po kodciele sama, niespokojna zdejmuje kosziil^ 
i ktadzie na drodku posadzki i dopieroi zaglada za ottarze i wsz§dzie 
w katy. Dostrzegta go. On zeskoczyt z ambony, porwa) koszule 
Stracha, wpadt na ch6r, tam sie okrydowal w koto i koszule jij 
trzyma na gwerze. Ona dal6j na chtfr, ale ie ko2a kr^da zakr^^lo- 
nego nie mogta przest^pid, chciala wi§c wej^d g6r^. Zotnierz po- 
loiywsij w kole kr^dow^m koszule, stan^ obok, i kiedy wynosita 
trumny z grob6w i jedne na drugie klad^c wchodzi po nich wierzchem 
na chtfr, on j^ spycha gwerem na d6l ie wej^d nie mogla. Do- 
pieroi prosi ona go: »Oddej mi koszule!* — „Nie oddam", odpo- 
wiedzia}, «dokad nie powiesz czego chcesz.* Do trzeciego razu tak 
prosita, lecz napr6ino; nareszcie, ze godzina j6j czynnnodci mijala 
i nie mogta wracad do grobu bez koszuli, rzekla mu: ^ProiS kr6ia 
ojca, aby z pokoju mego gdziem lubieinie zyla zrobil kaplice, po- 
dwieci} ja Bogu i msze tam za moja dusze odprawiad kazal; wszy^tkie 
takze skarby, kt6re dla mnie z r^k poddanych niestusznie wydarl, 
niech napowr6t ub6stwu porozdaje, a wtenczzs bede wybawiona*.— 
l^olnierz rzucit nieboszce koszule i kr61owi cal^ rzecz opowiedziat, 
a zmarJa, gdy si§ jej woli stalo zadosyd, wiecdj jui odtad nie stra- 
szyla. A tak, kr61 sie uspokojit i iotnierza do wielkich podni6sl 
godnodci. 



Digitized by CjOOQ lC 



141 



M. 



tanecznicy po imierei. 

(Odmiana poprzedzaj^c^j haim.) 

BMlborowieo. 

By} jeden krtfl i mial c6rk^ tanecznic§, co potrzebowata na 
kaid% noc 12 par ztotych trzewiktfw. Krdl ogromnie byt dekawy 
dowiedzied si^, gdzie i jak niszczy ona cii|gle te trzewiki. I przystal 
do ni^j na noc na wart^ iotnierza, aieby ten j^ pilnowat jak naleiy 
i rzecz mu doni6s2. Ale ona iotnierza otrata. 

Na druga noc dal kr61 cbtopaka, co si^ sam do tego pod- 
m6wi}, aby j^ pilnowatf. Ten, jak mu trucizne podawala, wylat 
j^ koto siebie, upadt na ziemie i udaje nieiywego. 12 godzinie 
zajechat po ni^ jakii w ztotym powozie. Jak 5ni jechali, tak ten 
chtopak umiefidt si§ z tytu u powozu i jechal za niemi. W drodze 
zachciato si^ t^j pannie pid. Ten pan uderzyt lask^^o ziemi^, wy- 
trysto ir^ilo i ztoty kubeczek wyledat ze ^ddta. Wiigc ona napita 
si^ wody, i rzucili napawrtft ten kubek. A chtopak zeskoczyt i wzi%t 
go z soba. Jechali dal^j, a tam znowu rosty zlote ktosy. Tak ona 
zerwata jeden, i ten chtopak takie zerwat drugi. Fotem jediali 
przez las; a tam rosto drzewo co miato ^^bne liiide. Wi^c ona 
zerwata jeden, a chtopak zerwat drugi. Zajechali przed ogromy 
zamek i tam wysiedU; zesiadt i cbtopak takie. I weszli do jakieji 
sali ogromndj, a posadzka cata gwo2dziami byta wybil». Wi^c ona 
taiiczyta tam przez cat^ noc i zdarta wszystlde te trzewiU. I pny- 
jech^di zn<}w do domu, i chtopak z niemi. 

Na drugi dzieii pytat si§ ten kr61 chtopcaf czy j% dobrze 
^piegowat, i czy si§ dowiedziat co ona z temi trzewikami robL 
A chtopak opowiedziat mu jak byto, i pokazat ten kubek i ktos i 
li^d. Er61 wola t§ swojd pann^ i pyta si^: gdzie ona je^dzita po 
nocach. Nie chciata si^ przyznaiS, odpowiadajac mu ie nigdzie nie 
je^dzita. A chtopak ten ztoty ktos j6j pokazuje. Ona powiada. ie 
m6gt go sam poztocid. Pokazuje j6j potem kubek. A ona m6wi: 
mogte^ go kupid. Ale jak j6j ten listek pokazat, tak ona zaraz na 
ziemie upadta i umarta, za wymdwieniem jeno tych st6w: nie cho- 
wajcie mnie do grobu, ale trzymajcie przez dziewi§6 dni w kofidele 
i na kaida noc dajcie iotnierza na warte. 

Digitized by VjOOQ lC 



142 

Na kaida zatem noo, postawili j^j wymaganego iotnierza, 
a ona go zjadla. Tak byto przez sze^d nocy; a ci^gle tych iotnierzy 
zjadala. Ki^l si^ martwi}, co bedzie robil; jeieli j6j sie wiec6j je^d 
b^dzie podobalo, to w kodcQ zabraknie mu wojska. A chtopak (co 
z ni§ jechat wprz6dy) powiada: no, to ja p6jde na warte. I wchodzi 
tam do koidota na warte i spotyka dziadka. Dziadek powiada: 
ona by i debie zjadta, tylko tak zr6b: Jak o 12 godzinie wieko 
z trumny spadnie, a ona wstanie i przejdzie na lew^ stron^, to ty 
przejd^ na praw^; a jak ona na prawa, to ty przejdi na lewa, a ona 
b^dzie sif prosid, iebyli }6j sie pokazat; ale ty sie nie pokaznj (bo 
ona nie widzi, chyba kto bliziudko przed nia stanie), a o drugidj 
godzinie musi ona zntfw ii6 do trumny*. Wi§c wszysiko tak si^ 
stato jak on dziad mtfwit. Bano, jak tylko cUopak do tego kr61a 
przyszedl, tak 6ni we dworze wszyscy go si^ pytaj^: dla czego go 
nie zjadla; ale on powiedzi66 nie chcia), tylko o^wiadczyt, ie jeszcze 
p6jdzie tam i na te dwie nocy, co ona miata stad w kodciele. 

Na drug^ n6c idzie on, spotyka dziadka, a ten mu toi samo 
powiada: ie Jak panna wstanie z trumny, tak zaraz na prawa 
stron^, a ty przejd^ na lew^; a jak ona na lewa, tak ty zn6w na 
praw^; a o drugi6j, potoiy si^ ona do trumny*.^ I tak si^ tei stato. 
.. Na trzeci% noc dziadek mu m6wi: .teniz jui nie chod:^ ani na 
prawa ani na lew^ strone, ale stali na samym irodku ottarza i we£ 
sobie dzwonek, a pna b^dzie chodzid naokoto tego ottarza i prosid 
i btagad ci^ abyi z niego zkzt, bo sama tam przyst^pid nie moie; 
a wtedy jak b^dzie blisko debie, zadzwoli mocno a wybawisz j% 
z zaklecia i jaka^ skorupa z ni6j spadnie''. — Wszystko tei tak si§ 
stato, jak dziad przepowiedzial. Er61ewna oiyta, i zacz^a mu jui 
tam w ko^ciele bardzo za wybawienie dzi^kowad, bo6 to j% matka 
tak byla zakl^a. Ten chtopak wybawictel, oienit si^ z ni^ p6fni6jf 
i podobno kr61owat po imierci starego kr61a % 



*) Por6wnaj: Xt«i. Ser.Vn, str. 72-3 i 8tr.66. Strayga i Zmora.— 
X Sadok Bar%cz: St^ki, DraMki i t. d. na Bnsi (Tamopol 1866 str. 87). 



Digitized by CjOOQ lC 



143 



ftV. 

p a.8 t u c h u. 

(Byl niewinnym, lecz przestal nim byd, ie sif rozeimial wkolciele widz^c 

djabta 2bem uderzaj%cego sie o ^cian§, gdy ten spisjwal na wdow^j sk6rze 

nazwiska grzesznik6w.) 

Jeden chtopiec za pastucha staiacy, nie msnsi pacierza i nigdy 
w ko^ciele nie bywal:. Leiac na pastwisku po calych dniach, lub 
tei zganiaj^c trzod^, lubil wszakie wpatrywad si^ w stodce. Ghociai 
nie styszat nigdy o Bogu, czut przeciei, ie jaka^ wyisza nad wszystko 
sdemskie rzadzi dwiatem Istota, i czci<5 ja ludziom naleiy; firodki 
iylko do speinienia tego, nie by}y mu wiadome. Na paswisku gdzie 
zwykle pasat, by} rowek. C6i on tedy robi? przeskakujac z jednej 
strony rowka na drug^ rano i wiecz6r, powtarza bez ustanku sitowa 
gdy, dobrze skoczyt: ,to dla ciebie Panie'*, a gdy He skoczyl: ,to 
dla mnie*', i zdawalo mu sie, ie jui si§ modli. 

Pewien moiny pan czesto przejeidiaj^cy przez paswisko, spo- 
strzegl dziwn^ postaw§ chlopca przebiegajacego rowek z glowa pod- 
niesion^ do g6ry, i zapytal go: ,Co to robisz?* — Chlopiec mu na 
to odrzekl ie sie modli. — «Chcesz ty chlopcze*, m6wi do niego 
pan, ,,zna6 tego Boga, kt6rego nieumiejetnie chwalisz, to p6jdsS ze 
mna do ko^ciola a zobaczysz jak sie tam modl^*. — «Chce,* odpowie 
chlopiec. — ,A wiec* rzecze pan, ,p6jdi ze mn% do ko^ciola*. — 

Szedl tedy chlopiec za panem, a byla rzeka na drodze. Pan 
przebyl rzek^ id^rC po w^zki6j kladce, a chlopiec przeszedl obok 
niego samym wierzcholkiem wody, jak gdyby po szkle albo po lodzie, 
nie zmaczawszy sie wcale. 

Eiedy przybyli do ko^ciola, wlainie odbywalo si§ naboieli- 
stwo. W ko6ciele, jak to zwykle bywa, jedni sie modl% szezerz6j, 
drudzy mni6j szczcrze, a niekt6rzy moie nawet i grzesz^. Ta raz^ 
ubrany w porzadne sukuie, siedzial! pomi§dzy wiememi na ch6rze 
{inni m6wi^: na organach) przyczajony djabel. Dla oka ludzkiego 
mial pozlacan^ ksi^ieczk§ okowan^ srebrem; ale kto si^ madry 
przyjrzal bli26j, m6gl poznad, ie to tylko byla ko^la sk6ra. Djabd! 
na wszystko zwracal uwage co sie w ko^ciele dzialo, widzial z pode 
Iba osoby m6wi^ce bajki, ogl^dajace stroje sasiad6w, lub tei ^mieszki 
i plotki robiace, i to notowal natychmiast w swoim cyrografie.— 

Uigitized by VjrwwpJlC 



144 

Opr66z samego pana i niewinnego cUopcaf kt6rzy przyszli podczas 
Podniesienia, inni ludzie w koiciele bedacy, djaMa nie widzieli jakim 
hjl w istocie, z rogami na tbie, racicami zamiast n6g i pazurami 
zamiast rak. Niewinny pastach prostota sw^j duszy zmiarkowat 
djabelsk^ czynnoid, i patrz^c w jego cyrograf pomydla} sobie: «Da- 
io6 naspisywal: ludzi, ale mnie nie napiszesz''. Djabe} rzucit prze- 
nikliwym wzrokiem na pastucba, a z przybycia pana nie byt kon- 
tent. Ale ie caty cyrograf miat jui zapisany, wi^c brakto mu 
miejsca na cbtopaka imie. Z jednego tedy kodca trzymajac sk6r^ 
wolowa (czy koila) w pazurach, z drugiego w zebach, sihiie ja wj- 
ciagal:, aby przybylo miejsca do pisania. W t6m, sk6ra pek2a i 
djabet rzna} tbem o organy (inni mtfwia: o ^ciane ko^cieln^), a chto- 
piec widz^c to, parsknat limiechem, ie ai sie po catym rozlegto 
koficiele. Tego tei tylko djabtu byto potrzeba; dalejie pisa<S i chtopca 
imie na cyrografie, na wyciagnietym kawatku. W^wc^as pan po- 
wstaje z miejsca, i wziawszy chtopca za r^ke, wychodzi z nim zko- 
iScioIa. jflii'^ rzecze do niego, «pa^d twoje bydetko w prostocie 
serca; wol^ cie widzied takim jakim byte^ wprz6dy, aniieli abyd 
uczeszczajac do przybytku Boiego, miat byd zapisany w djabelskim 
cyrografie. 

Kiedy zn6w przyszli obadwaj nad rzeke, pan przeby} rzek^ 
po ktadce; chtopiec zad idac woda, nie przeszedl j6j jui na suc>o^ 
lecz brn^c po kolana zamaczat sie, bo dusza jego utracita pierwotn% 
niewinno^d. Paj jednak chlopcu btad ten przebaczyt^ a nie opu- 
szczajac go i nadal, nauka poiwieci) na stuge Boiego, aby z czasem 
z djabelskiego Wymazany by6 m6gl: cyrografu ^). 

M. 

kusicielu 1 kusicielce. 

Pjabel skusil bab§, a ta skusila jedno malielistwo do wzigemnego 

zab6jstwa.) 

Jak si^ ozenil m(u)ody ze zona, tak ich siedem lat djabef 
kusi}, a nim6g ich skusid. Do tego jest przym6wka: Qdde djdbei 



^) Inni koticz^, jako szedt on jni nie po wierzchu wody, ale staplal^ 
sie ai po kostki, a za rok to jni i po kolana. Nie kaidy wi§c widad 
(m6wi^ czlowiek jest liwi^tym, co do kosciola chodzi. 

Uigitized by VjOOQ lC 



145 

nie moie tam babf paile. I baba ich slnisila. On tedy (djabel) na- 
pofkal bab^ prosack^ (iebraczke) i m6m: zeby tfna sta ich skusid 
jako; pokazal j^j worek piniedzy i uwi^zal na wi^rzbie; ,jak ich 
sknsis, to pieni^dze bed% twoje^. Ona zasta do ty gospodyni, rzekta 
Boskie slowo i pyta sie: ,Gdziez jest was maz?* — ,A to-li orze 
had przy drodze*, — ,A wasz to?* — ,A m6j-ci, m6j.* — ,,0 moja 
gospodyni, to jakii-ci z2y m|z was'.— Ale cobyicie gadali, babko, 
my pojeni sie i bez siedem lat jesce my sie nie swarzyli''.— ,No, 
nj^rycie, jak przyjdzie na poldnie z pola do domu, jaki to 6n zly*. 
Gospodyni ja opatrzyla, dala ij ja(I)muzne, i posla ta babka. 

Idzie wele tego gospodarza: «Sc^6d Boie gospodarzu!" — On 
odpowiada: ,Daj Panie Boie!''— Darzy wam sie t6z, gospodarzu?* 
— «A darzy mi sie, dzi^kowad Bogu''. — ,A daleko i6z macie domek 
gospodarzu?*— Ato-li ten, hai, przy dr6dze*.— A m6j gospodarzu, 
wasa zona cegod to taka ttn okrutnie na was, gospodarzu''. — ,Ej, 
cegoz by ona byla zla, kiedy jesce dot^d zlego, marnego slowa 
mi^dzy nami nie.bylo*. — ,,Strzezcie si^ gospodarzu, jak przydziecie 
na poldnie, zeby^cie niesce^cia jakiego nie mieli, bo bedziede krew 
widzied bez poldnie." Qospodarz przjjechal na polednie, dal koniom 
je^d i polozyl si^. 

A ona baba tak te gospodynie zm6wila, ze kazala wzia^d n6^ 
i kosic^ i pochowad do w6zka, bo .was gospodarz przebije." Tym- 
casem oboje skusila. Jedno na drugie juz sie gniwa; nic si§ do 
siebie nie odzywaj^. Jak si§ gospodarz polozyl, nic si^ nie odzywa 
do nij i zacon spad, ale dawal poz6r na to co 6na bedzie robid, ta 
jego zona. A ona powiada do siebie: ^P^jd^ ja .w}rjm$ te kosice 
i n6z z woza, coby si§ m6j nie skalicyl*. Ona wyjmuje te kosice, 
a on ja lap za r^ke; widzis, prawd^ mi babka m6wila, ze ty mnie 
chces zabid. Wydar(I) ten n6z i przebil swoje 8am§ i napowr6t 
siebie samego razem. I zgubilo sie dwie duse razem. 

T6mcasem ta babka posla po zaplate, po te pini^dze, co byly 
uwiazane na wirzbie. A djabel byl w tym worku, zlapil. bab^ za 
r^ke i utopil we wode. Poslo trzy duse razem. 



Digitized by CjOOQ lC 



146 



kuszi|cyin do pijaAttwa. 

(Djabet pnez gOTzal^ Bknsil parobka do cadzotoztwa i do zab6jstira.) 

BnmowlM. 

W broiiowskim lesie jest miejsce g^sto zaroste olszyna, zk^ 
zasktfmia toczy si^ woda i tworzy bagnisko. Miejsfee to lad zowie: 
Cfienmy Mt. Przy tym oiemnym dole roinie duio grzybdw. Jedna 
dobrze si^ maji|ca gospodyni z Bronowic, pos^ raz na grzyby i 
zbierata je koto demnego dola. Nagle zobaczyta grzyb wielki jak 
placek, urwata go i wtoiyta do koszyka. Sznkaji|c dal^j grzybdw, 
styszy ie wota coi ku ni^j z ciemnego dotn po trzykrod: .Iwonf 
Iwon, Iwon!* a wielki grzyb n ni^j w koszyku bedacy zaczyna sie 
ruszad i odpowiada na to: »Ja u baby w koszyku ogonem kiwom*. 
Baba jak rznie o ziemie calym koszem, jak p6jdzie wnogi, nie 
oparta si^ ai na progu 8woj6j chahipy. 

Wtsinie w6wcza8 nie bylo j6j m^ia w domu; poszedt byt na 
podg6rski jarmark i tylko parobek rznat sieczke na skrzynce (na 
Jadzie). Gospodyni kaie mu i^d i szukad koszyka w lesie pod de- 
innym dotem. Poszedt parohek, chodzi po lesie i gwiidie sobie 
szukajac koszyka. W t6m cosik myk! z pod krzaczka. Parobek sie 
nie boji niczego, tylko patrzy. A tu malutki, kusiutki czteczek 
'z kudtatym nosem, ubrany w czerwoni| kamzel^ i bt^kitne portki, 
yr rogatym kapehiszu, taAcuje w k6teczko i imieje sie i m6wi do 
niego: ,Eumoterku, czego szukacie?''— „Szukam koszyka moj6j go- 
spodyni", odpowie parobek. — »£j kumoterku, to gtupstwo sTzukad 
i^o koszyka*, odpowiada kusiutki, «kiejby^de tylko zrobili co wam 
powiem, dostahbydcie kup^ pieni^dzy*. I od niechcenia pobrz^kuje 
sobte piem§dzmi po kieszeni. Parobek sie przyglada pieni^dzon^, 
a tajca mu myfl przyszta do gtowy: ,,Eiejby ta nie gadat nic tru- 
dnego, to-d bym i zrobit co 6n chce. * — Na to pokuinik tak mu 
powiada: «Jeieli kumoterku wykonacie trzy punkta kt6re wam po- 
dyktuje, to zgoda z wami i pi6niadze bedi|.* — »Ano, to gadajde 
czego chcede*, m6wi parob^k, «bede widziat co potrafie'.— Pokufoik 



Uigitized by CjOOQ lC 



147 

na to: «Widzicie kamoterka takie s% moje pukta: musicie cudzotoijiS 
albo zabijad. Chciatbym ieby^cie tych dw6ch punktdw pi^rwszych 
dopetnili, jednak nie wymagam ich od was koniecznie; ale trzeci 
musicie koniecznie wypetnid, a to jest, aby^cie si^ spili.^ — ,Ej pa- 
nie'', m6wi parobek, „i za takie gfopstwo byficie mi t^i ,p2acili!^ — 
,Hoi ho, ho,'* m6wi pokudnik^ ^^chodby^cie catkie iycie pili gorzatke^ 
kumjterku, i to slodka, nigdy wam odemnie nie zabraknie pieni^- 
dzy^^.^-Parobek uradowat si^ niezmiernie, bo sobie w duszy myilal: 
dw6ch pierwszych punkt6w nie uczyni^ bom przecie nie tajdak, ale 
trzeci, ieby sie upid, to mog^ zrobid kiej o to ino chodzi, i spij^ 
sie tei jak cztery Eaiki. Stanela wi^c ugoda ^^e parobek si^ spije, 
a djabel mu da pieniedzy. W t^m jak sie wzieto cod dmiad na 
glos, ai sie trzast caty bronowski las od tego ^miechu. 

Parobek dosta} peten worek pieni^dzy, z kt6rym zaraz poszedt 
pi<S do 4yda. Jak pije, tak pije, a z worka nic nie ubywa pieniedzy, 
chod placi. Ale zachodzi szabas i zyd go sie chcia]: jni pozbyd i 
m6wi: „Ny, mity Bartek, na co ty masz siedzied, zostaw ini ten 
worek, a ja ci dam caty gasior w6dki, bedziesz se pit w domu*. 
Parobek zostawit worek a wziat gasior, jui dobrze bedac pijany. 

Byta ciemna noc i nie wiedziat kedy 166; ale ^wiatetko szto 
przed nim, bo mu ju4 zty duch przy^wiecai do chatupy. W chatupie 
jeszcze gospodarza nie byto, nie powr6cit z jarmarku. Gospodyni 
wyleciata zta okrutnie i krzyczy na niego. On j6j powiada: ,„Moja 
gospodyni, koszyka-m nie nalaz, ale w6dka jest, to tei odemnie 
zakosztujcie. * Gospodyni sie troche udobruchata i my^li sobie tak: 
„Kiej mego nie ma, bo by swarzyt na mnie, to sie ta i napij^*. 
Poniewai w6dka byta za djabelskie pieniadze a od 4yda mocno za- 
prawna, od kapeczki do kapeczki, gospodyni sie spita, az j6j przyszto 
do brzy6ki6j okazyi z parobkiem, kt6ry tem samem jni od niechce- 
nia wypetnit pi6rwszy punkt djabelskiego uktadu. Gdy sie tak z soba 
mile zabawiali, powr6cil gospodarz z jarmarku — i dalejze bi6 a ttuc 
obydwoje na gorq-cym uczynku. Parobek pijany i zapalony gniewem, 
porwat siekiere ze ^ciany i jednym zamachem jak uderzyt, zabit 
gospodarza; przez co wypetnit prawie z koniecznoici punkt drugi. 
Widok jednak krwi, kt6ra si? po izbie rozlata, tak dalece go prze- 
razit, ie zdjat u^dzienice z konia i uciekt do lasu szukad djabta, 
bo sobie przypomnial, ze za jego pi6niadze zadane trzy warunki 
spetnit, przez ten tylko jeden: ie sie spit jak cztery KaSki. Chodzit 
wigc po lesie, ale ze djabta znaleSd nie m6gt, powiesit sie wi§c 



10* 

Uigitized by VJJ 



oogk 



148 

Qiddeiiicf na soinie. Eiedy si§ licho imialo w lesie, to wiedziato 
z czego sif imieje <). 



eo. 

I i c h u. 

(Foiailo ono dw6ch pr6iiiiak6w i r§k§ trzodego). 

Jeden ojdec miat trzech syn6w pr6iniak6w. Gniewajac si^ na 
tych nygus6w mial: zwyczaj m6wid: ^ld^cie do licha!* Synowie sly- 



1) Do jakicgo stopnia biijn% o wplywie Ztego bjrwa mekt6rych pa- 
sterzy Ji osobliwie owczarzy wyobraznia, dowodzi gadka nastfpnj^ca z To- 
maszowic: ^Byl jeden owcarz co sluiyl n pana, nieprzymi6rzajVy jak ja 
(m6wi Jacek Bogala), a owce piQknie mn si§ pobi^raly i kocily, ze byl 
k6nteiit i pan i owcarz, bo welny dosyd z nich bylo. Jednego razn pasly 
8i§ owce na g6rce, pies lezal i lapami grzobal, a owczarz zbieral ziola i 
wkladal one do torby. Wt6m njzral taki krzacek co go jesce nie widzial, 
i my^li sobie: zkad takie zielsko, ze go nie znam? Ale, co ino 8i$gn6l po 
nie, w^z okrutny zasyczal i owcarz odskocyl. Nare^cio, nderzyl w§ia wleb 
k^em, ale w^z jak rzygn%l na niego jadem, tak chlop si^ obalil i zemglal. 
Kiej 8i§ obudzi, slysy ze owce bec^; patrzy, a ony okmtnie brykajii, bod% 
si§. Zaceno sig sciemniad, szom w powietrzn, drzewina si§ w lesie do 
ziemi chyli, i chod to byla niby wiosna po ^w. Wojciechu, zac^no korzyd 
i^niegiem okrutnie. I pies bestyja zglupial ze wsy<5ki6m; zascekige, zaga- 
nia owce, ale gdzie tam! — zadarly ogony w g6r§, zbily si^ w jedmi knp^ 
i drala w nogi. Wt6m Ijslo 6i§, zagrzmialo. ^0 9%dzie boski, c6z si^ 
dzieje!" zawolal owcarz i daldj za owcami, ale gdzie tam! — ini6g prnszy 
jesce gorsy, 6n 8i§ zachwial, i zn6w si^ obalil i spi. Kiej sie obndzil, 
przypomnial sobie ze ma troch^ w6dki we flasce; za^ykni|l i sliicha; pies 
sceka z daleka — nare^cie ucichlo i nic nid ma. Noc jnz byla; 6n idzie i 
my^li: „k^ ja zajd^, gdzie mnie lieho ienie? — Chodzil cal% noc; nare^cie 
patrzy, okropne ska^, jedna na dmgi6j, kieby jaki zamek, ani msz! — 
M6wi sobie: ,»M6j Boze, kaj ja tez zased(l), do jakiego i^wiata, pod jakie 
miasto? bed^ o to tyrpa<5 bidnego cleka, wezn^ do policyi!" — Wt6m ludzie 
jacy^ id^, owcarz leiy cichutko na ziemi i slucha, a 6ni coii m6wi^ I myili 
sobie: abo si§ spytam? — Wiec wola na caly glos: «Zki|d ja si^ wziolem, 
kaj ja t^z tu jestem?" — Oni na to: »A ka-z-by ino we wsi" i przeili. 
Owcarz dalej za niemi; wt^m patrzy, zased przed sam^ owcami^. Sni6g 
napruszyl na strzeche, i drzewo cej-co sie wydawalo^ a to nic nie bylo. 
Wrota otwarte, owce beca u koziolk6w bo siana za drabink^ ni6ma, a pies 
go wita skomlacy. Uklak(l) w progu owcarai, i na przekor^ lichu zm6wil 
Zdrawai Maryja**, 



Digitized by VjOOQ lC 



149 

szac zawsze jednakie wyzTwanie ojcDWskie: do lieha, zbuntowali sie 
i miedzy sobi| uradzili: «Kiedy mamy %i6 do licha, to cbodimy. 

Wyszli tedy kryjomo z domu i wMczyli si^ po lesie. Nacho- 
dziwszy si^ bez celu i glodni, pragneli wypocz^d. Patrz^, a tu 
zkadsik sie wziat w lesie patac i stoji otworem, lecz gdy weszli, 
drzwi sie za niemi zatrzasty i odwr6t byt zamkni^ty. W pustym 
palacu nie znale^li nic do jedzenia, ani do picia, i tylko zwr6cii: 
ich uwage na siebie ogromny piec zarz%cego ognia. My^Ia oni sobie: 
,Go tu sie w nim piec lub gotowad bedzie, kiedy iadnego jadta nie 
widadP' Gdy tak dumaj%, wychodzi z kata, dptad niespostrzezony 
jegomoid niski, p^katy, z duiym nosem, w czerwonych spodniach, 
niebieskim fraku i rogatym kapeluszu na glowie. ,Ja jestem tego 
miejsca panem, nazywam si^ Lieho^, rzecze do nich; ,,widzicie tedy 
ieicie odtad pod wtadza pana Lichockiego, kt6ry was nie wypuici*. 
Trz6j brada zglupieli, strach ich ogam^ i nie bez przyczyny. Bo 
jui pan Lichocki, porwat najstarszego i do pieca wrzucy:, i gdy sie 
nieborak upiekt, zjadl go. Toi samo spotkato i iredniego. 

Najmtodszy dopiero, upadt tymczasem na kolana i btaga Pana 
Jezusa, aby si§ zmilowal i dal mu uciec. Wiec Aniot Paliski ze 
iSwiatu otworzyt drzwiczki, ktdremi biedak m6gl drapn^d. Jui by} 
zapalacem, gdy wt6m wyjrzalo owo Licho oknem i wola: ,Dam 
d ztot^ laseczk^''. On si^ na to obejrzal, bo jeszcze pokusa w nim 
by2a i gdy reka dotknal laseczki, czuje niestety, ie mu ta rgka do 
m6j przyrosla. Jui go nia licho d^wiga do g6ry przez okno; strach 
go ogarnia, na szczeide, maj%c przy sobie siekiere, wolal ztapan^ 
swa rek^ ud^d nii byd zjedzonym. Musialo sie tedy Licho uci^ta 
przy laseczce reka kontentowad; on zai sam nie ogladajac si^ wiec6j, 
udekl co duchu szcz^iliwie. 

Przyszedlszy do ojca bez reki, m6wi mu: «Ojcze, wyprawia- 
li^de nas do licha, ot62 dw6ch mojich braci jui licho poiarlo, jam 
u niego rek§ postradal; ach, nie czyAcie wi^c6j tego, bo widzicie 
jake^de sig sami poszkodowali; ja bed^ wam postusznym, poprawi^ 
sie, chod-em o jedn6m reku i domu nie opuszcze. 



Digitized by CjOOQ lC 



160 
•1. 

dziadzl«-krilii 0- 

(Zostal dziad kr61em za spraw^ ^j^bla, zapaliwszy i jema takie przed 
obrazem ^wiieA^.) 

Jeden czlowiek oie stary jeszeze, ale jui rodem <z rzemiosta) 
Jkiad z dgiaddip, chodzit po pro^bie. Tak od maloici b^dac na- 
nczony, zebrat tu i owdzie nie mato grosza, a osobliwie z jatmuiny 
po odpustach ma dawan^j. Pewnef;o razu szedt lasem; a ie bylo 
gor%co, chcial spoczad i zrobid porz^dek koto siebie. Ale gdzie? 
Nigdzie nie byto ani karczmy ani domostwa, no bo jaici, ktdiby 
pr^cz zbtfjcy mieszkal w lesie. Bardzo si^ timeczyt dziadek i myili: 
joi bym wst^pil i do djabta, aby bylo kaj jakie przytulisko. 

Noc si^ zrobila, on idzie dal^j, idzie precz; patrzy, od ksi§- 
iyca coi miga pomi^dzy drzewami, przybliiyt sie, stoji budynek. 
Wlazl do' irodka, wszfdzie' ciemo, pusto. Jak zwyczajnie dziadek, 
miewai r6ine rzeczy przy sobie, wi^c tez miat i fi^wieczke groszow^. 
Wyj%t zapatki, zapalit iwieczk^ i spostrzegt ie si^ znajduje w obszer- 
n^j izbie, w kttfr^j pod wielkim obrazem na icianie wisz^cym stoji 
tawka. Obraz ten od putapu dostawat (sifgat) blisko do podtogi, 
a rama jego byty ztocone, lecz co przedstawiat, przy stab^m oiwie- 
ceniu, dziadek nie m6gt rozpoznad. Usiadtszy na ziemi, ^wieczk^ 
przylepit do tawy i zacz%t si^ iskad. (jdy tak przechodz^c kolejno 
^szystkie szmat swoich zaki^tld, imierd zadawat niepotrzebn^j w nich 
zwierzynie, iwieczka przylepiona do tawy pton^a przed obrazem 
coraz iywi^j. Wi^c od niechcenia spojrzat na obraz, jakiego tdi 
iwietego on przedstawiat; leczodziwo! nie iadna dwietoid ujrzat 
wymalowan^, tylko samego djabta w takidj postawie, wjakidj go 
sobie sam wyobraiat. Dziadek jednak byt odwainy, nie bardzo si^ 
przelakt i, po ukoiiczeniu swych porz^ dkdw wpatrywat si^ w obraz, 
iSwieczk; zostawiwszy tam dopdk^d si^ nie wypali. 

Za chwilk^ styszy szelest za sob^, otwieraj^ si§ drzwi i niby 
ktod zagl%da. Stanat wreszcie przed dziadkiem jaki6 pan pi^knie 
ubrany i powiada: ,A co wy tu robicie cztowieku?' — ,Cbc§ sig 
przenocowad, niech si^ pan nie gniewaj^, bo to ja cztek tiwiata i 



^) Por6wnaj: Ludi Serya 11 (Sandom) str. 276. — X. Sadok Bar%cz: 
Bajki, str. 100 (Kowal). 

Digitized by CjOOQ lC 



151 

bardzo zdroiony", odpowiedzial dziadek. — .,Dobrze, dobrze, pnse* 
nocujcie si^'', mtfwi ten pan, ,bo widzicie, wielka mi zrobili^cie 
przyshige, za ktdra wdzi^czen wam bgd^ , i co zechcecie, uczyni^*. 
— ,A c6i ja tei takiego mogtem pana wytiwiadczyd?'* zawotat dzia- 
dek. -^ .Oto t^m moie uradowalijcie, cztowi^kn, ie przed mojim 
obrazem iwieczk^ palide, bo ja ta gospodarz tego domu na portrecie 
malowany, a przed wami iywy stojf... ale sie nie b6jcie*. Dziadek 
ztrwoiony spojrzal na pana i zobaczyl, ie akurat do obrazu podobny, 
ma roiki na gtowie, koile kopyta u n6g i ogon niby frakiem przy- 
kryty. Dreszcz zimny przeszedt po skdrze dziadka, a djabet (bo 
juzci to on by2) m5wi dal6j: «Zazwycziy si§ na 6wiecic brzydza 
moja figur%, ^wi^tych szaniy^, a nmie nie poszanuj%; gdydcie mi 
honor zrobili jak czynia ^wi^tym przed ich obrazami, to ja wam tego 
nie zapomne. ^adiycie wi^c co wam potrzebne, a natychmiast otrzy- 
macie*.— Dziadek gtodny, prosit tedy o jedzenie i picie, i za chwil^ 
miat tego po uszy. — „C6i wam dad jeszcze?* pyta djabel. -— ,Ej, 
m6j panie, ja czlek skromny, to dajcie mi trocha pieniedzy na droge 
4 ptfjd; precz*. — Djabet dal pieniedzy, ale powiada: Ej, pieni^dze 
dzi^ sa, jutro ich nima, a ja co6 wi^e^j dla was uczynie, ot b^dziecie 
krtflem*. — «Kajby ja tez byl krilem", m6wi dzliadek, ,pan inno 
iartuja*^. — ,Bynajmni6j; jest niedaleko zt^d krdl, ma pi§kn% c6rke 
jedynaczke, z ni^ was oienie i basta*^, rzekl djabet, podskakuj^c 
po izbie. — ,Ha, ha, ha,'' za^miat si^ dziadek, «nie takiemu to 
galganowi jak ja, patrzed na kr61ewn;*. — ,No, no, o nic si^ nie 
turbujcie*, m6wi dal6j djabel, «wszystko si^ tak urzi|dzi, ie was 
kr61ew;ia szalenie umiluje, czy zgoda?*— «Zgoda, niech bedzie jak 
pan chce'', odpowie dziadek ciekawy, niedowierzaj^cy, lubo nadziej^ 
uszcz^dliwiony. 

Djabel przyni^sl wody, umyl, wygolil, wyczesal dziada (kt6ry, 
jak m6wilifimy, nie byl starym), a kazawszy zostad jak byl w la- 
chmanaph, dal mu do r^ki zIot% tabakierk^ peln^ pachnac6j tabUd. 
Sam za^ ubral si^ za lokaja w sut6j liberyi, i powiada tak: «P6j- 
dziemy na naboieiistwo do kodciola; wy dziadku jak jestedcie ubrani, 
idjScie prosto do najpierwsz6j lawki przed wielki oltarz gdzie b^dzie 
siedziala kr61ewna i tam usi^dicie przy ni6j ; chodby na was brzydko 
patrzyli, nie zwaiajcie na to, ja z ksi^ik^ jako slui^cy stan^ za 
wami; gdy zmiarkujecie ie wam kr61ewna jest niech^tn^, dob^di^cie 
ino tabakierkj i poczestujde ja tabak), a zaraz ona sie odmieni i 
iyczliwa stanie*. ' ' Cnno]c> 

Uigitized by VjUiJvlv:, 



152 

Poszedt tedy dziadek do kofidata, a djabet petnil za nim 
shiib§ lokajsk}|. Er61ewna siedziala w pierwszdj lawce i nie maly 
by} j6} wstr§t i zadziwienie, gdy lyrzaia dziada z lokajem sadowi^- 
cego si§ tui obok ni^j. ie podczas snto odbywaj^cego sie nabo- 
ielistwa nie wypadato wydalad dziadka, przeto zniecierpliwiona 
kr61ewna zapytata go tylko: «Zk^d ubogi cztowieku, masz ^mialoid 
zabierad miejsce obok mnie w koiciele'.— Dziadek ^mialo odpowiada: 
aShiiacy, ktdrego mam za soba, jest dowodem, ie niekoniecznie do 
ubogicb liczyd mnie trzeba ; przywdzialem ubi6r ub6stwa dla pokory 
i naboiefistwa. Nie b^dili mi ¥ri§c6j niech^tn% pi^kna panho a jeszcze 
sie tobie potrafie innym okazad''. — W t6j chwili lokaj-djabet podal 
dziadkowi w aksamit opra?ma zlocona ksi%ik§, a ten z wszelk^ 
uktadno^cia poczal si^ modlid. Ciekawo^d kr61ewny wzrosla do tego 
stopnia, ie nie mogta sig wstrzymad od zadawania dalszych pytafi, 
kt6re dziadek zostawiat bez odpowiedzi, lecz tylko, wyjawszy dot% 
tabakierk^^ czgstowal ja pachnac^ tabak^. Ody raz i drugi zaiyta 
t6j czarown6j tabaki, jui Ui i na prawde zakochala sie kr61ewna 
w dziadku, a na odjezdndm z kodciota prosita go, aieby nazajutrz 
odwiedzit j% w zamku.— «Przybede, piekna kr61ewno'', rzekl dziadek, 
,do twego ojca i do ciebie jutro na objad, lecz racz go uprzedzid, 
ie w chgci starania si? o twoja r^ke*. -«-Przyjedi, najmilszy, poia- 
danym bedziesz, a teraz do. zobaczenia!' to m6wi%c, kr61ewna wy- 
biegta zarumieniona ze swoj^ iwit^ z koticiola i pojechata. Zadzi- 
wienie j^ towarzyszek i wszystkich ludzi w koiciele byto wielkie; 
patrzyli to na dziadka, to na kr61ewne, nie wiedzaC bynajmnidj co 
mi^dzy niemi zaszto. 

Na drugi dzieii, djabet ubral dziadka w najpiekniejsze suknie, 
i zrobit z niego jakby jakiego niemieckiego kr61a ; poprzypinal mu 
na piersi dwiec^ce ordery a na rece powkladat bogate pier^cienie. 
Zajechala kareta, dziadek wsiadt do irodka, djabet niby lokaj myk 
za karet^, gdy drudzy djabli, za Airmana i forysia zasiedli na kofle. 
Szeid karych koni ruszylo z miejsca sypi^c ogieii z podk6w, i w mgnie- 
niu oka stanat ekwipai przed zamkiem ojca kr61ewny. Mn6stwo 
ksiai^t i pan6w otaczalo kr61a; zapytywaU jedni drugich, co za 
jeden jest ten nowy, kt6ry przybyt; a nikt na to odpowiedzied nie 
imiiat. Wyszta kr61ewna,.rzuca si^ do n6g ojca, i z ptaczem blaga, 
aby w przybytym chciat uznad przysztego zjecia. Dziadek przebrany 
publicznie sie otiwiadcza ojcu o reke jego c6rki i poleca sie jako 
cztowiek bardzo bogaty i moiny, dtugo dla wielkidj. madro^ci iyjacy 

° "* .'»0 uigitized by <JV^VJVlM:* 



153 

w pozorach ubdstwa. Er61 widzac u st6p swoich ptaczi|C4 cdrkf i 
zezwala na j^j matieiistwo, a tymczasem zaprasza go^ci i przybytego 
na suta uczt^, kt6ra si; dtugo w noc przeciagla. Dla narzeczonego 
krtflewny dano osobny palaCf gdzie tei udal si^ na spoczynek. 

Tu do sypialn^j komnaty wszedt lokaj-^jabet za dziadkiem, 
1 mtfwi mu: ,A co bracie, czy dobrze?*— .Qj dobrzOf dobrze, wol^ 
byd kr61em nii dziadem, bo jest co je6d i pid*. — ,No, no, kiedy 
tak, m5j bracie,^ie wolisz byd kr61em nii dziadem, to nim b$- 
dziesz jak si^ oienisz z kr61ewski| c6rkf ; tylko ktad^ ten warunek, 
ie jako^cie mi raz dwiczke za^wicili, to jui mi codzieli i zawsze 
jwicid J9 b§dziecie, i to nie jedn§ lojow^ dziadowska, lecz dwie 
woskowe kr61ewskie. Jakby^cie tego nie czynili dla mego honoru, 
to powiem codcie za jedni, i wszystko sie wyda. Przyrzekt dziad 
djaMu palid zawsze dwie woskowe §wiece pod jego 'obrazem, czego 
tei, oieniwszy sie, nigdy nie zaniedbal. Er61ewna a nast^pnie iona 
dziadka, byta bardzo naboina, iSwiecila wi^ i skladala ofiary przed 
^wi^temi obrazami, nie wiedzac bynajmnidj o tem, ie mi|i j6j majy 
w osobnym pokoiku wizerujiek; djabla, co wiecz6r i jemu tid^ie za- 
palal w sekrede dwie woskowe ^wi6ce, shiiac razem Panu Bogu i 
djabtu, jak si^ to najcz^^ci6j ludziom na ^wiecie przytrafia ^). 



Inna powiastka m6wi o organiiicie i ^jable w ten spos6b: 

« Jeden organista mial na drzwiach wymalowany obraz 4jahla w mie- 
szkanin. Godzieli z rana, wstawszy, klanial mu 8i§ m^wi^c: «dzieii dobry 
panie ^jable*. Wi6cz6r za^ powtarzalr «dobra noc panie ^able*. 

Jednego dnia tedy przychodzi do organisty sam 4jabel we wlasn^j 
postad i bardzo dzifktgiic za honory oddawane swema obrazowi, powiada: 
„Za twoj^ iyczliwo^d, panie organisto, dam ci dobni porad§. Esi%dz jego- 
moid u kt6rego jestei^ w obowii^zkach, ^adl (z moj^j namowy) dzisiig duio 
dukat6w z mizeryj^ i jntro z niestrawnoiici ninrze, p6jdzmy wi§c do niego, 
nie wjjdzie ci to na zle." 

Poszedl organista z ^jablem do ksi^dza, Kdy ten wlalnie zachorowal, 
i usiedli obadwa przy nim, czek^j%c dok%d (dop6ki) oie nmarl. Dopieroi 
jak zacz§li dalem ksifdza trz^i^d, tak wypadly z tnlowia dnkaty; te za- 
brawszy z sob^» ndekli w liwiat 

Oospodyni wbiega do izby, kmenti^je, placze, sznkift wsz§dzie pie^ 
ni§dzy, lecz nic znalezd nie moie, chod 8i§ ich spodziewal^. Oni tymczasem 
piH, hnlali spolem po karczmach, niby to za dnsz^ jegomoi^d, o kt6r6j 
przedei wiedzieli, ie poszla na powal^ do piekla. Jest bowiem u Indu 
mniemanie, jaKoby dnsze zlych ksi^iy, nkladane jedne na dmgie, stanowily ' 
powal§ w piekle.** 

Digitized by VjOOQ lC 



154 



R z y n i e. 

(Narzeczon^j cyabla, gdj chciala zostad pani^) 

Babajedna mia^a c6rke jedynaczke bardzo pi^kna. Zawsze 
j6j m6wita: ^Nie p6jdziesz ty za chtopa, tylko za pana*". Cho<S si; 
zalecat jaki parobek, nawet kmiecy syn, Bozyna p6jdd za niego nie 
chciata, wiele o sobie trzymaj^c, i tylko przybycia pana wygladata. 
Nie umiejac i nie chc^c si^ bra6 do iadn6j roboty, chodzita catymi 
dniami po takach, zbierata kwiatki, piosneczki Spiewata, i to zawsze 
fiwiatowe, a nigdy nabozne. 

Jednego razu, kiedy tak chodzita, widzi ze jedzie kareta, 
z kt6r6j pigkny pan okienkiem wychylit gtowe. Na widok dziewczyny 
zbierajac6j kwiatki, pan ten wyci^gn^ czerwona jedwabn^ chustke 
i trzymajac w rgku wi6wa nia wotaj^c: ,A toi ty Bozyna, Bozyna, 
moja jedyna^. Eareta stan^a w miejscu przed dziewczyna, pan m6wi . 
do ni6j: «Najpiekniejsza z dziewcz^t, pojedziesz ze mna, bo ja jestem 
panem dla ciebie*. Bozyna po chwili namystu, rzekta do niego: 
^Kiej matusia hie wiedza, p6jde im opedziec''.— «Nie cbodi^ nigdzie, 
bo bym odjechat, lepi6j wsiadi od razu, jestem bardzo bogaty, ty 
i matusia bedziecie miaty duio pieniedzy*. — Bozyna styszac o pie- 
ni^dzach, na nic jui me uwaiata i wsiadta do karety. Furman trzasnat 
z bicza i pojechali. 

W powozie pan rozpoczyna ku dziewczynie mitosne stroid cere- 
giele; alei teraz dopiero ja strach ogarnat, bo spostrzegta, 2e 6w^ 
kochanek ma racie zamiast n6g, pazury zamiast rak i dwa rogi 
wygladaj^ce mu z pod kapelusza. „A gdziei my staniemy?* pyta 
niespokojna Bozyna. — «Pojedziemy przez Krak6w* m6wi on, „bo 
tam mam dw6ch brat6w; pojedziemy przez b6r, las, opadt mnie 
tam srebmy pas, gdzie staniemy, zobaczemy'^. — Jechali, jechali, 
w koiicu staneli^ przed piektem, tam zakotatat on w okno i wota: 
,0tw6rzcie bratowie, tego ciata katowie*.— Wylecieli drudzy djabli, 
porwaU dziewuche, posadzili na stolcu i prosza: «Napy si^ sma- 
kolcu*. Dopieroi, jak si^ rozpoczety taiice,— a byto bardzo ludno 
w piekle o t6j godzinie, bo6 czarownice taiicowaty, Bozyna widzi 

Uigit.ized by vjr\^\^v iv^ 



155 

ie flOf poznata wjaki^j jest kompaDJi, lecz jai zapdj^oo myfled 
ratanku; wzial j% djabel i taliciije % nia do s^nego dnia % 



taneczniku. 

(0 talicziicyia 4Jable-Srali,) 

Jedna baba, maj%ca pasierbic^ i c6rke, bardzo dobn| byta 
matk^ ale z2^ macoch^ ^). G6rce swoj^j dogadzaj^c, tamyj nie- 
boraczce krzyi^d^ wyrz^dzala. Gdy obiedwie dziewuchy podrosly, 
pokazato si^, ie pasierbica by2a przystojniejsz^ od c6rki. Baba 
z obawy aby j6] pi^knodd, kawaler6w od c5rki nie odstr^czala, po- 
stAnowila pasierbic^ zgabid w lesie. Pojawszy jedn^ i drug^ do lasu 
dla szukania grzyb6w, ze swoj^ c6rk^ dpiesznie odeszta do domu, 
tamtf zostawiaj^c sama w gestych zarodlach. Biedna opuszczona, 
chodzita do nocy, a nie mog^c znale^d drogi, rzewnie sig rozptakata; 
wiedziata bowiem o dzikich i drapieinych zwierzgtach w tym lesie, 
i sadzila ie jui z niego wcale nie wyjdzie. 

Nagle miga w dali ^wiatelko: spieszy wi^c ku niemu i spo- 
strzega ptisty budynek lecz oiwietlony, z otwartemi oknami i drzwiami, 
przez kt6re daje sie slyszed ochocza muzyka. W 6rodkow6j sali 
budynku taiiczy sam jeden jakii jegomoid w czerwonym fraku, nie- 
bieskich spodniach, maj^cy na glowie na trzy rogi kapelusz. Ten 
jegomodd, niziutki bardzo, wesolo si^ ^mieje i kontent sam z siebie, 
ta6czy w k62eczko klaskaj^c w rece. Fr^dko on zobaczyt, zadziwioha 
dziewczyn^ i m6wi do ni6j: «Chod^ panienko ze mna do taneczka*. 
Dziewczyna odpowiada: „Taiiczy2abym z panem, ale nie mam ko- 
iszuli, pani matka mnie nijako z domu wyigali*. Za chwilk^ przy- 
m6si on dliczna haftowana koszul^, kt6ra ona wloiyla. Prosi j^ 
zn6w do talica^ dziewczyna m6wi: ,ie nie ma jeszcze sp6dniczki''. 
Poszedl, przyni6st sp6dniczkQ, ona wdziala, on zn6w prosi do 
talica. Ona i^da fartuszka, potem bucik6w, policzoch i t. d., slowem 
ca2ego ubrania i^da2a. 



^) Por6wnaj: IKeini ludu, ser.I (Pani pana zabila), oraz Lud, ser.YI, 
«tr. 289, N. 447. Ser. IV, str. 52,. N. 220. 
3). E. Baliiiski: PotaieSd ludu str. 107. 



Digitized by VjOOQ lC 



156 

Gdy si$ nbrala, on jui natarczywi^j prosi do taica. Wtfwczas 
ona mdwi: «Panie, nie mog^ z panem twliczydf doki|d si^ nie nmyj^, 
bom zawalana*. On poszedl z garczkiem po wode: woda si^ wylaki, 
bo gamek byt dziurawy. Poszedt drugi raz, niesie, lecz kogutek 
zapial i musial uciekad. (Inni odmieniaj^: Poszedt po garczek aby 
w nim wody przynie^d, ale ie go nie m6gt znaleid, wzi^ przetak; 
co przyniesie w nim wod§, to ta sig wyleje, a dziewka ci^gle nalega 
ie si^ musi umyd. Ai koguci zapiali a djabel uciekad musiat). — 
Dziewczyna ze iwitaniem wyszta z lasu i za widoku spokojnie do 
domu wrdcita. Ody przyszta na podwdrko, najpierw ja ujrzata 
siostra i leci do matki, wotaj^c: «Matusiu, widzide wy, jak to 
nasza Ba§ka wystrojona, zki|d ona tyle szat nabrata?* Jak sie tylko 
dowiedzialy prawdy, druga dziewczylDa, wtasna c6rka, prosi matki, 
aby mogta p5j6d do lasu na grzyby^ i widzied si^ z tym hojnym 
panem. 

I w istocie, poszta czempr^dzdj cdrka baby za fladem jaki 
wskazata siostra. Wkrdtce tei noc si^ zrobita, widzi ona 6wiatetko, 
dostrzegta pusty budynek i pobiegta ku niemu. Tak samo teraz jak 
i wprzddy muzyka gnita, ijibeil Srala podobniei podochocony, za- 
prosit przybyti| w taniec, ona powiada: «Nie mam koszuli, chustki, 
ap6dnicy, korali i t. d.*, zgota wszystkiego i%da od razu. On tei 
poszedt i przynidst jdj cate naraz ubranie. Uradowana dziewucha, 
wdziata na siebie czempredzdj wszystko i mdwi: „teraz si^ umyj§, 
niech pan przyniesie wody, ale widz§, ie garczek dziurawy, trzeba 
go szmatqr zatkad*". Ody mu sama data kawatek szmaty, zaikat 
gamek, przynidst wody, i ona si; umyta. Jak si^ tylko umyta, 
porwat j% w taniec, tiuiczyt a taliczyt ai do zuuienia zupetnego; 
powykrgcat j6j nogi, r§ce. Z rozpaczy wota: ,jui dosyd, pdjd§ do 
siebie!" i chciata uciekad; lecz si^ spostrzegt, ztapat ji| za teb i 
urwat. ^e jui nadeszta jego godzina i musiat odchodzid, przeto 
wsadzit j^ do pieca. 

Na drugi dzieli, szukaji|c matka cdrki, zaszta do pustego bu- 
dynku. Patrzy, nogi i tytek c6rki wystaja z pieca,. wota na ni^: 
aCdru^ moja, nie bdj mnie si^, wychodi do mnie!* a tu nic. Ci%- 
gnie za nogi, spadto ciato bez gtowy. Zobaczywszy pod idan^ 
lei(c% gtowe cdrki, zaptakata nieboga i pomyflata sobie dopiero: 
ie jest kara stuszna'za takomstwo, i ie Qiacocha tak swoje jako i 
przybrane dziecko jednako kochad powinna, bo inaczdj, sam djabet 
z dopuszczenia boiego, kar§ wymierza. _ , 

Digitized by VjOOQIC 



157 



strzelcu. 

(My^wj za trafhe strzafy zaprzedal ^j&bhi daszQ. Lecz j^j nie stradl 

gdj ma poloiyl za wamnelr, by odgadl katd% ukazan^ ma zwierzyni^, 

czego dihh^ spelnid nie nmial, nie odgadlezy: baby.) 

C!to6w. 

Byl mlody strzelec do my^liwstwa zapalony, ale w ni^m szcz^- 
§cia nie mial. Jednego raza chodzi|c jak zwyUe naprdino po lesie, 
m6wi on do siebie: ie jui by na wszystko przystalf byle mu tylko 
chod i sam djabel niyczyt przez rok jeden szczfida do zabida 
czego^kolwiek na polowanin; a byl on przy kr61ewskich lasaclu — 
Ledwo to wyrzeklf staje przed nim. djabel i mdwi: ,Ofiaraj$ d i^- 
dane szcz^^cie pod warankiem, (a podpisz sie na tym ta cyrografie) 
ie za rok i sze§d niedziel duszf mi swoj^ oddasz, a wtedy przyjd^ 
po ni% i wezm§ d^ jak swego, chyba ie mi taka pokaiesz zwierzyn^, 
jaki6j dot%d na §wiede jeszcze nie widzialem*. 

Mydliwy na te waranki przystal i takie odt^d mial szalone 
do wBzelaki^j zwierzyny szcz^fide, ie sam kr6I wydziwid sif nie mog^ 
jego zrecznoiSci, chodzil z nim na polowanie, i przeloionym go nad 
wszystkiemi zrobil lasami. 

Ale kiedy jni rok dobiegal, zaniepokoil si$ nasz strzelec i po- 
my^lat: .ha, c6i mi po tych bogactwach, kiedy wkr6tce dusz^ 
stoLcid trzeba b^dzie?"* i z t^ przykra my61% chodzil zasmacony po 
lesie. Ai ta mu si; nagle pokaznje baba, ale tak szkaradna i obrzy- 
dliwa, ie ai sobie oczy zamkn%I, by na ni^ nie patrz6d % Lecz 



^) Inna wersya z Erakowa opowiad^: «Kiedy tak zati^opotany diodzi 
po lede, bezecne iabsko wyskoczylo z pod krzaka i m6wi doii: 
Wiem cz^m si^ klopocisz, rzecz ta nieprzyjemniiy 
MogQ d^ wybawi<5, lecz 8i§ oieii ze mn%. 
Sstrzelec rozimial 8i§ tylko i rzekl: ,»A c62I z jednogo ntrapienia 
wpadlbym w dnigie; brzydka iabo pleciesz nie do rzeczy." 
Ona na to : Do rzeczy, — czy nie do rzeczy, 
Oieii si§y — tak iaba skrzeczy. 
„A wi^c si^ oieni^**, rzekl niby iartem, «tylko mi dig pok6j.* — Na 
te slowa iaba przemienila si§ w prawdziwe straszydlo, hab^, kt6ra si^ zaraz 
odezwala: Pragn^ d^ wybawi6 szczerze i serdecznie, 

Ale trzeba wzi^d i^ab i iy<5 ze mn% wiecznie. 
Por6wnaj baiii N. 5 (str. 8). 



Digitized by VjOOQ lC 



158 

gdy go si^ przyczyn^ jego smufku zapytala, on z cat% otwartodd^ 
opowiedziat j^j nieszcz^^liwa sw^ z djabtem przygode. Na to rzecze 
baba: «Jest spos6b wybawienia ci§ z tego klopota, lecz tylko przez 
matieiistwo ze mn^ *. — Strzelec spojrzat na ni^ z ukosa i splnnat; 
po chwili jednak zawahat sig; wreszcie po pewnym namyile rzek): 
,Ha, juicid z dwojga z}ego, lepi^j mied tak^ czarownic^ u siebie, 
jak po uszy siedzi^d w piekle. — I poszta z nim do jego domu. 

Eaedy jui djabli zachodzili po jego dusze, ona baba kazata 
mu przynieid beczk^ miodu i beczke puchu, i wlaztszy najprz6d do 
owdj beczki miodu a potem do puchu, skapawszy sie i utarzawszy 
jak naleiy, wylazla z nich i po}oiy)a sie niby opi^rzona na ziemi, 
wfofinie gdy djabli nadeszli z zapytaniem do niego: ,czy ma jaka 
nieznana zwierzyn^ na pokazanie?" — On wtedy odpowie: „Ha, po- 
znajcie co to jest za zwi^rze i nazwijcie je, a wtedy dopiero z sob^ 
wziad<5 mnie b^dziecie mogli*. — Ogladali djabli i obmacali babe na 
wszystkie strony, ale 4e i sam Lucyper poznad owego zwierz^cia nie 
m6gl, wi§c £li ie nic nie sprawili, rzuciwszy babskiem o ziemi^, 
z ogromnym wrzaskiem wr6cili jak niepyszni do piekta. 

Z baby zafi, skoro sie tylko z ow^j ptasi^j otrzasJa skdry i 
umyta, najpiekniejsza (niekttfrzy dodaja: na drugi dzieii przy jego 
boku) zrobi}a si^ panna, taka, o jaki^j nawet w iyciu nie marzy}, 
i rzekta do niego: «Twoje szczeficie iei mnie swoj^m wybawii po- 
fiwieceniem; mnie, kt6ra za to iem sie z brzydkich panien wy^mie- 
wa<5 mia}a zwyczaj , w takie szkaradzielistwo bytam przeobraiona i 
zakleta*'. Odtad strzelec nie potrzebowa} jni szukad szczeficia po 
kniejach, bo go w domowych znalaz} progach. 



dzi6wce z kawalerem-djabtem. 

(Et6rego w gniewie zai^dala.) 

W jedn^j oborze dworskiej pied dzi^wek doji}o krowy. Z nich 
cztery mialy swych kawaler6w, zad piata ni6 mia}a iadnego. Gdy 
dzi6wki doji}y, kawalerowie ich przychodzili na obore i umawiali si§ 
z niemi o czas , kiedy maja p6jS(5 na taiice. Piat^j dzi^wce markotno 
by}o, 4e ni6 ma z kim p6j6d, wiec w gniewie krzyk}a na g}os: ,Ach, 
bodaj-ci ju4 chod i ztego g6,.. krowiego wylaz} dla mnie kawaler!* 

Uigitized by VjOOQIC 



169 

Zaledwie to wym6wi2a, ai-d ta, klap! krowie z pod ogona wyleciat 
odirazu kawaler, taki piekny, pnystojnj, jak iaden inny. Dal^ 
moja dzi^wka imiad si^ i radowad, porzuctta szkopiec z mlftiem i 
co^dachu polecieli do karczmy. 

Muzyka grata, wszystkie dzi^wki taiicz^, a ona pi^ta nqwi^c^j, 
bo ja parobek nie odst^puje. Pienifdzy ma huk, ptaci do kota, 
w skrzypce gar^cia sypie (pieniadz), a nic mu nie ubywa. Hula 
okrutnie ze swojf dzi^wk^ , tamte si^ dziwuj^ , lecz nikt go nie zna, 
nikt nie wie co za jedeir. 

Jui bylo na^ rankiem, ludzie sie z karczmj rozchodza; nie- 
znajomy parobek powiada dzi^wce: ^Odprowad^ mnie, bo za lasem 
mieszkam*. Ona tei w dyrdy za nim poleciala. Idf, id^, przyszli 
uad bagno; on wierzchem idzie btota; nic mu (sie uie staje), wota na 
ni% by szla za nim. Dzi^wka sif boji i czeka. On si^ wraca, bierze 
ja za r^ke i ci^gnie. Przelaz) wi^rzchem bagna i znik}, bo juici 
djabet byl. Dzi^wka zai czujac ie wpada w btoto, krzyczy okropnie. 

Ni^ ma z nikad ratunku, wpadla po kolana, — co gorz^j, 
wpadla po pas, — ai-ci jui j^j tylko szyj^ widaiS ^). Placze, wola, 
wrzeszczy. Na szcze^cie jechali chlopi do lasu, i ujirawszy takie 
nieboie utopione'; ratowa<5 pocz^li. Nie mogli z pocz^tku nic po- 
radzid; dopioro jak przywie^ kopne drabiny, os^ki, dr^gi, — podali 
j^j, i po tych wyszla dzi^wka z bagna. Ale odl^d kontenta ie 
uszla caIo\ — swego kawklera na oczy wifc^j widzi^<5 nie chdala, i 
bylejako (nierozsadnie) jui iadnego nie wzywala ^). 



dziewce po&lubion6j djabtu. 

(Dostala sIq w moc jego, jak tylko o Dim pomy^lala, stoj^cprzy swym 

Madku n 6ltarza.) 

Jedna dzi^wka szla za mai bez dobr^j woli, bez cb§ci, lecz 
tylko z przyniewoliska (z przymusu), bo j^j si^ kawalir nie podobal. 
Nie mogla jeduak by<5 dlugo przeciwn^, gdyi to malielistwo uloiyli 



^) W piesni o pawiku, gnaj^c go dziewczyna wpada w wod§ po pas 
iposzyj^. Obacz: Lud. Ser. m (Kujawy), 8tr.270, N.82 i str.SlS, N.102. 
^ Por6wnaj: Lud. Serya VII, str. 44 Ut/. 



Digitized by VjOOQ lC 



160 

rodzice obojga pomi^dzy. sob^; wi^c tei gdy przyszedt on we czwartek 
meci6r z oiwiadczynami, musiata mu dad stowo, bo rodzice kazali, 
a w pi^tek ze staroicinf i drachna jecha<5 do Krakowa po wie6ce; 
w.kodca gdy nadszedt dzieli wesebi, trzeba *by^o, czy chciata czy 
nie chciata, ii6 za Madka ^). 

Przy ilubie, jak to zwyczajnie bywa, ksi^dz wi%i§c rece no- 
woielic6w, gdy im odebrane od pana-mtodego i podwi§cone pier- 
ficionki wtoiyt na palce, pyta sie najpierw: «Taki, taka (niby jak 
mu imie), chcesz t^ albo tego za mationka, dlubujesz ma wiare, 
mito^d, postuszedstwo i t. d.* — Ona zamiast powiedzied gtoino: 
,Chcf, flubuj^ i t.d.'' mruczac troch^ pod nosem, za^ w duszy 
przeklinajfc mocno, pomyilata: .oj bodajbym ja djabtu fflubowata 
nie tobie''. 

Fo skodczon^j ceremonii, kiedy ludzie z ko^ciota wyszli, panna- 
mtoda, jak kamieli w wode wrzucony, znikta z pomiedzy grona we- 
selnik6w i nikt ani nawet odszukad j6j nie mdgt. Odt^d pan-mtody 
osamotniony, inn^j jui poj^ nie mog%c, chodzit- st^skniony na 
robot§, bo byt porz^dny i pracowity. 

W oddalonym za wsi% lesie stawiano si^gi. Idzie on jednego 
razu z drugiemi chtopami i do potudnia ucina sosn^, od kt6r6j 
zostat pniak z odziomkiem. Fo potudniu wraca sam do lasu, lecz 
dziwyl na ucietym przezed pniaku, siedzi jego narzeczona w we- 
sehiym ubiorze. Bierze si§ zaraz do ni6j i wota: .„Zta]£ mi zpniaka, 
co ty tu robisz? Eiej ja cie w domu oczekuje''. Lecz ona siedzi 
nieruchoma i tylko gdy przyleciato trzech czarnych i odrzekto: ,Nie 
bfdzie nic z tego, gdyi w duszy inacz^j ^lubowata''; odpowiedziata: 
^djabtu-m filubowata nie tobie''. 

Wtedy djabty otoczyty chtopa do kolu^ka, i.tak go m^cz^, 
duszf, coby ja gwattem rozbierat do krzty, ie chcacy-niechc^cy, 
z wielkiego strachu, musiat j^ rozbierad z ubrania pocz^wszy od 
wieiica; a co zdj^t to zaraz djabli brali. Jui byta naga, jeden 



^) Gdy jad^ do Erakowa po wieiice, staroscina i dnLChna siedz^ na 
gt6wn^m miejscu na wozie, a panna-mtoda naprzeciwko nich na przodzie. 
Staroiicina trzyma zwykle r6iczk§ (jeieli j% jni w domu uwito) w r^kUi 
wysok^ niekiedy na tokied lub wi§c^j, pospolicie z gal^zki rozczypanej (t j. 
dw6ch odnogach) chojinki zrobion^, przyozdobion^ r6iowemi wsi^gami i 
iwiecidlami. Chojink^ takie maj^ konie przystrojone glowy. Staro^cina 
i inne na wozie siedz^ce kobiety, nie powinny si§ w czasie jazdy ogl^dad 
po za siebie, bo bytby to zty prognostyk. 



Digitized by 



Googk 



161 

tylkx) szkaplerz podwiecony zostal na j^j piersiacb, lecz tego cUop 
zdjad nie chcia}. Djabli nie aprenduja, a groiac widtami, rozpa- 
lonemi weglami i goraca smol^ , szkaplerz zdjad mu nakazuja. Ume- 
czony, ze stracbu, z gniewu i ialu, zdarl! wreszcie cbtpp szkaplerz 
z j^j piersi. W t6j t6i cbwili djabli bezpieczni od tego puklerza, 
pocbw)'cili ja co ducbu i uniefili w g6re, kreca w kolo, ai caly las 
sie zatrzas}, zaszumiat i jui tei znik}a mu z oczu na wieki. ^eby 
byl mia} rozum, i nie zwaiajac na meki pozome, szkaplerza po- 
fiwieconego nie tyka}, toby j% by} z ich szpon6w wybawi}. 



dziewce i lcusym. 

(Do pasierbicy przez macoch§ wys}an^j po wod^, przyczepilo sie eos 
malego z dui^ broda, kt6re przemienilo siQ n ni^j w bia}ego aniola. 
Do corki zai wyslan^j po tamt^j po wode, przyczepil si§ zaraz djabel.) 

^ Tomaszowice. 

By} ch}op i baba, i mieli dziewcynke co juz mia}a z dziesied 
lat. Nare^cie ta baba umar}a temu ch}opu. W drugij cbalupie 
zaraz tam by}a dziwka duza, co t6j dziewcynce zacena poddwiarcad 
(^wiadczyd, pocblebiad), dawa}a ij wstazecki, paci6rki, tablicki do 
paciork6w (medaliki), zeby namawia}a ojca coby sie ozeni} z nia, 
z-ta dziwka, ze 6na zawse bedzie i dla ojca taka dobra. I ozeni} 
si§ ten ociec z ta dziwka. Ale potem zac^na stra^nie na z}o^6 robid 
t6j dziewcynce ta macocha. I jak sie poskarzy}a co przed ojcem, 
to 6n ij m6wi}, ze: „samad mie nam6wi}a do tego, zebym si^ zeniu}; 
jakom-eti se wybra}a macoche, taka mos. A potem, jak ta macocha 
mia}a znowu swoj^ w}asna c6rke, to jesce gorz6j zacyna nad ta 
dziewcynka przewodzid. Niedo^d ze ca}y dzied dziewusai^o musia}o 
robid, ale i przede dniem, hala w noc, musia}o cbodzid po wod^. 
A s}o sif tak daleko na d6} i ko}o takich krzak6w, coby inna dzie- 
wHcba od ojc6w nigdy tam nie posla, a 6na musia}a. Goraz by}a 
starsa, to ij si§ to bardzij jesce przykrzylo. Nare^cie sobie pomiar- 
kowa^a, ze jakby pos}a za ch(})opa, toby ij moze lepij by}o, zeby 
sif aby wydobyd od macochy. Idzie raz po te wode w nocy i po- 
myila}a sobie: „cho6by mi si§ t6z taki chop trafiu} coby go pi^fi 
(pifdi, pi^id) by}o, a na p6} }okcia mia} brody, tobym i za takiego 
pos}a. Idzie 6na i s}ucha, a tu cofi tak za nia seinrze : ^ ^^ ^^ TJp 

^ ' »• Uigitized by vj^^VJVlV^ 

11 "^ 



162 



\^h j' p r I y c r c nrf^ c c I f! j ^ 



A na pi64 rnif , na piel mif , na p6{ }okcia brody, 

(piedi) 



tf.rr i r, c f, j' i J'J'r J'iJ' > ^ i 



Pojmij ze mnie kochanecko, 



bede tw<Sj pan mlody. 



Tak 6na obrtfcila sie, i widzi ze c66 malu^kiego tak sie za 
nia plezie, a noc bfl!a i juz-ta dobrze nie widziata co, i m^wita do 
niego: ^hajio, to p6jd^!'' A 6n tez idzie za nia. Za^Ii pod cha}upe, 
on nie moze przez pr6g przele^d. Tak 6n znowu dpiwa: 
A na piQS mi§, na pie^ mnie, na p61 Zokcia brody, 
Przesadz-ze mnie kochanecko, bede tw6j pan-mlody. 

Tak 6na postawila konewki, i przesadzil:a go przez ten pr6g. 
A 6n idzie za nia do izby. Ociec to zobacyl i pyta ij sie: ,A c6z 
to to za toba przylazto?* — Tak ona powiada: „Hano, przerzekJam 
sie tatusiu jako^, i tak mnie Fan B6g nawidzil!; sama nie wiem co 
to jest i zkad sie wzieno, ale jakem wyrzek}a tak sie i staio. Tak 
macocha zacena sie okropnie dmiad z ta swoja c6rka z tego i po- 
wiada: ,,Jaka zdarzona twoja c6recka, takiego ci zieciaska przypro- 
wadzita; nima nic, ino troche k}ak6w na pysku, a samego ani 
widad*". Ale on (ociec) nic si§ ta do tego nie odzywa}, ino sta} 
w kacie smutny, bo i jemu sie to nie podoba}o. Fostawili kolacyja 
na stole, zac^ni je^d; ona (dziewcynka), bo ta nigdy z niemi nie 
jada}a, tylko ij ta dali troche placka ze zurem, i to jad}a pod 
piecem. A to przylaz}o do nij i m6wi: 



lyn j- r f I n-. f r i Ei rTr i f, f j' 



Napie^mie, Na pieS mnie, na p^t ]:ok - cia bro - dy, 



^' c fric r M^ J' rM' j P 



Daj mi jei6 ko - chan - ko , bede tw6j 



pan mtody. 



Tak 6na wziena, nakrusy}a tego placka i podsune}a mu pod 
g?be a 6n go zjad. Fo wiecerzy, jak ta juz poprzatali, tak ociec 
z macocha po^li spa6 do k6mory. A 6na ta jesce sprzata}a po izbie. 
A potem ten zacyna znowu 6piwa6: ^ t 



Uigitized by ^ 



^8' 



163 

Na pi§^ mie, na pi§^ mi^, na p6l lokda brodj, 
Poi^ciel ze mi kocbanecko, bede tw6j pan mZody. 

Tak 6na mu ta jakied chadrzatko (hadera, stara. sukmanaf 
odziez) rozestaJa za piecem i potozjla si§ spa<5 wele {wedle) niego. 

Ociec dopiro w nocy powiada do t6j macochy: «Ej, p6jde ja 
ta do nij zaj^ryd co sie ta dzieje, zeby to ta zai nie udnsilo abo 
co dziewuche.''— A macocha: ^idi glupi; eh co ta bedzies zag^dat, 
mas t6z to ta na co!*— Ale ociec jak ociec: ,eh, co mi ty ta be- 
dzies gadata, przecie to jest moje dziecko, nie dosyd coi ja ty za- 
tyrala, a jesce i ja-to nie za^re na ni^?* Nareicie posed; otwi6ra 
do izby, a ta sie tak zrobito po izbie bieluiko, widno; zagl%da za 
piec, a tu parabanami pozastawiane i dopiro na }6zku poduski bie- 
lu^kie stazeckami cerwonemi fourowane, pierzyny — i pan lezy bie- 
ludki jak janiol, urodny. Tak ten ociec sie przypatrzyt, co si§ to 
tu stato; wysed po cichutku i idzie do t6j macochy i wola j^: 
„a p6di-no ty, za&yj, jak to moja c6rka lezy jak jaka pani*.— A ona 
dopiro macocha powiada: „A oh, oh, cy to cary, cy ucynek jaki*. 
I wys}a po cichutku nazad, zadumata si§ ogromnie, ale si$ ta nie 
uciesy}a z tego. 

Skoro ^witanie, zaj6zdza kareta, sedd koni biafych zaprzagnio- 
nych; lokaje wnos^ skrzynie do izby, i pytaj^ sie: jakie suknie bed% 
paiistwo na siebie wdzidwad. I ce-d nie jakie wyktadaj^ kamizelki 
kwiaciate, surduty, zn6w dla nij rozmajite «uknie niedbawne* (je- 
dwabne), sp6dnice haftowane. Naredcie, jak si^ ubrali, tak powie- 
daj^ ojcu: «Ty ociec musis z nami jechad, bo pojedziemy do ko- 
^ciota na ^lub*. TaK ociec pojechal' & niemi. Jak 6na miala siadad 
ta dziewcynka, ta sierota, tak ta c6rka macosyna leci do nij, bierze 
ja za syje pirsy raz w zyciu i powiada: nPQwiddz ze mi tez, o moja 
Margosicko, gdziezed to to nalazla, zkade^ to tego wziena?» — A6na 
ij powieda: ^Eole i^tudni na dcieice, jak-em sla po wod§. Dopiro 
tamci pojechali do ko^ciola, ten ociec z c6rka i ten pan-mlody.— 
I dal im ksiadz dlub. Potem pojecliali do takiego wielkiego zamkUf 
tam byly przedlicne pokoje, stoi^ pouakrywane, tak jakby juz wie- 
dzieli ze on tam jedzie. 

Jak obiad zjedli, z temi wsydkiemi goddmi, dopiro on wstaje, 
ten pan-mlody i cat^je te swoje zon^ i powiada: «B6g ci zaplad 
zed mnie wybawila, bo ja juz sto lat pokutowal za to, zem raz 
wyrzekn6t: „ie, skorom jest bogaty i taki urodny, to jaka ino bede 
chcial panne, taka sobie wezne. 1 za to mnie Pan Bdg fikarat, zem 

Uigitized|t3|#Of v_/\^ V l V 



164 

sie stal takim potworkiem, i sukaJ po wsy(5kich miastach, po wsyd- 
kich wsiach i po wsydkich katach, dopirom na ciebie natrafiut coS 
sie mna nie brzydziJa. I tobie panie ojce dziekuje, co^ mnie ze 
swego domu nie wyrzuciJ za di*zwi, ino6 dozwolil ostad ze swoja 
c6rka. Za to bedzies paneni i twoja cdrka pania*.— Ale on powie- 
dziaJ, ten o'ciec: „Panie Boie zaplad, ale ja za to wsydko dziekuje, 
bo muse wracad, bo mara jesce jedne c6rke*. I tego dnia jesce 
wr6ciut. 

Ta za^ macocha ku wiecorowi, kaza}a sie swoji c6rce ustrojid, 
ponsowa chustke na gJowe, gorsecik wysywany, kosulka zabkowana; 
^wef-ze", powieda ^konewki, i id^. ze i ty raz po wode, cekaj, to 
ta moze i do ciebie wyjdzie takie". 6na ta wziena troche wody 
w konewki, idzie a oglada sie i ciagle gada: „Wynidz ze panicu, 
taki tadny, jakeS do MargoSki wysed". Ale on dlugo nie wycho- 
dziut nijaki, macocha sie dugo uiniogla dockad na nich, i sama 
pozafiwicala ^wice. Nare^cie sJysy, idzie juz ta c6rka. Matka wyle- 
ciata, otwarJa ij drzwi sama, poglada, — ale jaki^ swarny leci za 
nia, i ani ij sie tam nie prosiul coby go ta przesadzala bez pr6g, 
ino sam hybnat. 

Tu juz byl st6t zastawiony, i rozmajite na nim przysmaki 
nagotowane, jaje^nica i kluski prazone. Siedli, jedza. Potem pofli 
znowu ociec z macocha spa6, a ich ostawili. W nocy znowu t«n 
ociec ipi, a macocha powieda: „Widzis, jake^ to na Margo^ke za- 
gl^dal, a Jagusie to nie*. — A 6n powiada; „Eh dajmi ta pok6j, bo 
mi sie ta spad chce, id^ ta sama i zafryj''. Ano i posla; zagl^da, 
a tu jakod ciemno, jako^ Smierdzi po izbie jakby kto klaki spalit. 
Suka (szuka) tej c6rki, patrzy, a tu leb wraiony pod blache u drzwi- 
cek pieca, i matka ij m6wi: „a cnze^ tam teb w^ciubita do pieca?" 
Sturchnie, a tu ino kadlub wyleciat, a teb pan-mtody zaraz porwat 
do piekta ^). 



^) Obacz Gadke N. 30, a oraz m6j: Lud (Pie^ni lada polskiego. 
Warszawa 1867). Serya I, str. 296-300. 



Digitized by CjOOQ lC 



165 



•8. 

Djabet na wystudze. 

(Bobil ludziom r6ine psOtj, i w koticn garncarzowi wyslagiwac masiaL) 

"* Modlnica. 

Najstarszy djabe} czy Ahcykr}'st pos]a} byl mlodego djabla na 
ziemie na pr<}b^, a^eby caty rok na niej przesl:uiy}, robi} ludziom 
psoty 1 donoszac mu o takowych, zyskiwat jego uznanie i laske. 

1. Fierwsza czynno^cia poslanego djabla na ziemie byto, ie 
bogatemu rze^nikowi idacemu droga, ktdry ktqi okropnie, ie nigdzie 
nic, ani nawet cielecia kupid dobr^e nie moie^ przemienil: on sie 
w pi^kne i tluste ciel^ czarne stojace bez w}a§ciciela na trakcie. 
Xiakomy rze:Snik zarzuci} je na plecy i uni6s}, lecz gdy uczu} do- 
cbodzac do miasta, ie mu ono mocno liciezaJo, musia} je z ramion 
spuficid i ze zdziwieniem i zraartwieniem swoj6m, w miejcu cielaka 
ujrza} czarnego wyrczqcego (warczacego) na6 psa, Starszy djabe} 
pocbwali} m}odego, ie sztuczka ta by}a niez}a i dzieli ten dobrze 
on przes}uzy} ^). 

2. Nie tyle atoli powiod}o mu si^ w dniu nast^pnym. Druga 
bowiem djab}a czynno^ci^ by}o, ze garncarzowi tymze idacemu go- 
licieiicem z garnkami na plecach i klnacemu na sw6j ciezar, prze- 
mieni} on sie w pniaczek drzewa i gdy ttg qdajqc sie chcia} garncarz 
niego oprze<i sw6j ciezar i sam na nim odpocz^d, usuna} mu sie 
nagle z przed nosa tak, ze biedak upad} i wszystkie sobie pot}uk} 
gamki ^). Lecz garucarz poznawszy djabelski figiel, rzek} tylko te 
dowa: „nie uda}o ci sig**. Starszy tedy djabe} zbeszta} tego m}o- 
dego, i nakazal, ie «skoro garncarz powiedzia}, ie sie nie uda}o, 
wiec b^dziesz za to u uiego s}uzy} przez trzy dni i szkod^ mu nie 
tylko wr6cisz ale go zbogacisz; a pamietaj durniu, ze nie na tom 
cie pos}a} abyfi biednym robi} psoty, ale bogatym.* 

Zmartwi} sie djabe}, ale musia} sie przebrad za parobka i i66 
do gancarza w sluibe. Gancarz powiada: „Ja bidny, sam nimam 
co je6d, c64 mi tu po parobku?*— Ale djabe} od niego nic nie chce, 



1) Obacz: I/ud. SeryaVII, str. 43, lit. h) i c). 
^ Obacz: Lud. Serya Vn, str. 44, lit. d). 



Digitized by CjOOQ lC 



166 

ani nawet kawatka Chleba. A baba zac2yna wymy^lad na swego 
chtopa (garncarza): ,a cemuz ty mierziaku takiego parobka nie 
chces, co ci darmo bedzie robiuI?"--Tak on djabJa przyjal. I pyta 
go sie djabel, jako swego pana: ,c6z mi jutro kazecie robid?" — 
A on powiada: ^idsS tam, gliny ukop na garnki, ale zeby byJa 
mialka i zwiezies na podworzec przed chalpe (chalupe)*. Djabel 
leci, myfili sobie: «gdzie tu kopa^?" Wt6m na pag<}rku gliniastym 
stala figura (wizerunek Swietego lub Matki Boski^j) taka duza, 
a ten jak sie zabra}, jak zacon (zaczal) te gline nosid, tak petniu- 
tedki podworzec nani<}s(}) chlopu na rano. Ale figura na odrobinie 
^no gliny si^ trzymala, tak, ie na drugi dzien musialo kilku ludzi 
166 podpory robid, zeby si§ nie przewrdcita. Chtop sie zad garncarz 
najokropni^j i^dziwit, 4e parobek tyle gliny przez jedna noc nakopat 
i nani6s}, co on sam by byl musiat ^61 roku kopad i nosid. 

Wieczorem zn6w pyta sie djabet garncarza: „co bedzie robil 
na drugi dzieii?* — A 6n mu powiada: ,Idz tam do dworu i pro^, 
bo mam tam ze dworu obiecana ocibke siana, niech ci dadza".— 
Fosed djabet do dworu \ prosi to siano. Apan na to: „iii tam 
do brogu i uwiai sobie tyla ile uniefid moiesz i we^ ze soba**.~ 
Djabet te^ jak zaczat kreci<5 powr6sto na siano, tak juz prawie nic 
w brogu nie zostalo. I zabrat to, reszte zwiazal w powr<}z i wszystko 
na plecach przyni6s(t) do domu. A gdy pan pot6m pos6ta: „na co 
to tyle wzion? 4e wszystko zabral z brogu"; djabet powieda: ,ie 
mu kazano wyra^nie wzia^(5 tyla ile \miei6 moze'*. — Chtop sie tei 
okropnie ucieszyt, jak zobaczyt, 4e ma petna stodole siana. 

I pyta sie djabet garncarza: „a co mi kazesz na jutro?** — 
A chlop mu kazal do lasa, ieby przywi6zl drzewa na opal. Djabel 
tez nawyrywal wiele sosien z korzeniami, poprzywiazywal jedne do 
drugiej i tak przywi6(t) ich kilka fur. Potem poiegnal sie z tym 
chlopem, i spytal go sie: ^czy jui nie jest poszkodowanym za te 
gamki co mial stluczone?** — Chlop dziekuje mu, I ten starszy 
djabet byt takze uradowany z niego, bo tamci dwaj znowu kleni 
(kl§li) co im szkody narobil; to jest: ten pan co mu djabel siano 
wzion, klat co sie zmieScilo,— i ten drugi takie co mu djabet drzewo 
z lasu byt wywi6z. 



Digitized by CjOOQ lC 



167 



Djabet na zarobku ^). 

(Zjadl on chlopn w lesie ^niadanie, i odshigiwad mn t§ krzywd^ mnsial. 

Wozil tedj drzewo, i%I, przeni6sl pelen ^pichrz i t. p.) 

(OdmiUma popraedtqfqc^ bahii), 

Q}e6w. 

Do lasu gdzie je^dzil pewien cblop rabad i wozid drzewa ile 
chcial, przychodzili djabli itakie robili w nim co im si§ podobalo. 
Jednego razu chlop podjadlszy dc syta, poloiyl reszte chleba na 
pniaku dla kogo^ glodniejszego i odjechal. Tymczasem nadszedl 
glodny djabel i reszt^ chleba zjadl. Dmdzy djabli zobaczywszy, ie 
chlopskiego zakosztowal chleba, skazali kolQge na siedem lat pokuty. 

Fokut^ ta byla wysluga u tego samego chlopa. A chlopu sie 
tei i dobrze z tak wiemym dzialo parobkiem. Ghudemi bowiem 
chlopa szkapami, djabel pojechawszy do lasu, wozil cale d§by 
»z korzeniami wyrwane, a na w6z kladt je jak gdyby trzaski. Po 
najwi^ksz^m blocie, gdzie ludzie grze^li, djabel je^dzil wierzchem 
jak po lodzie, nie zm^czywszy koni. 

Zdarzylo si^, ie tym samym lasem przejeidial raz pan i utknal 
w blonie, cho<5 dobre mial konie. Zobaczywszy djabla, ie w t^m 
sam^m prawie miejscu przejeidia z cigiarem i to chudemi kodmi, 
prosi go: «Poiycz mi twych koni, iebym niemi przejechal*. Djabel 
byl uczynny i przeloiyl konie; ale zanim pan z blota wyjechal, 
on jui przeprz^gl paiiskie konie do swego powozu, trzasnal zbicza, 
gwizdnal i powr5cil do gospodarza, kt<)ry sie wielce z t^j przenuany 
ucieszyl. , 

Jak tylko robota byla we dwoTze, chlop posylal tam djabla 
na zarobek. Djabel robiac na dworskiem polu, nigdy nie chcial 
brad zaplaty, i^lko m6wil dziedzicowi: «porachujemy si^ p6ini6j.* 
Dziedzic oczywidcie byl kontent z takiego robotnika, bo mu wszystko 
roslo, pomykalo si§ w r^kach, jednak mu powiada: ,,Trzeba iebyd 
wziql zaplatg, bo<S ty przecie sluiysz i twdj gospodarz m6glby byd 
markotny*.— «Kiedy tak, to dobrze", rzekl djabel, «niech mi pan 



^) Obacz: Lud, serya III, str. 182; ser. V, stn 63-4. — X. Bar^cz: 
Bajki na Bnsi (Tamopol 1866) str. 221. 

Digitized by VjOOQIC 



168 

pozwoU cokolwiek mi^i6 dla gospodarza, zarobne zai pieuiadze 
razem mi pan p62nidj odda''. 

Eu jesieni woiono na rozlegte paliskie pola naw6z, lecz roz- 
rzucanie nawozu nie szto ludziom sporo. Turbowali sie urzednicy 
dworscy, ie wiecz6r nadchodzi, a ma^o jeszcze z kupek rozrzucono 
i pan bedzie swarzyJ. Djabel widz^c to, m<5wi: «Mam dziure w su- 
kmanie, YfUicie do ni^j swe r^ce*"; lecz co kto r^k§ yitoiyl, oparzyt 
sie. Dziwowali si§ ludzie co to jest. Djabel: si§ dmial i powiada: 
„Poka4eja wam wieksza sztuk^; poMzcie si§ na ziemi wkolo, wszyscy 
nogami do siebie, gebami na d6}, a ja stan^ w wasz^m ^rodku''. 
Gdy sie robotnicy i urzednicy z ciekawoici pokJadli, on wskoczyi 
do ^rodka, ogonem przytrzymat ich nogi, i jak zacznie z niemi 
uciekad i zagania<5 po polu od koiica do koliea, zagony z kupkami 
przebiegajac, — tak dokazat tyle, ie chwytajac sie kupek nawozu 
rekami, sami nie wiedzieli, jak szybko i.drobniutko kupki ruzrzucili. 
Fan kontent, ze za pomoca sztuczki djabelski^j predko i dobrze 
robota poszla, pyta go sie: „C5z ci dam za to?"-— „Niech mi pan 
podaruje troche siana^dla koni gospodarza, pieniadze p(5ini6j wezne*". 
Gdy pan pozwoliJ, djabeJ poszedt po siano i jedno zastronie w sto- 
dole wykrgciwszy w powrdsto, opasal t6m powr6sJem br6g*z sianem 
i wziawszy go jak ociepk^ na plecy, zani6sl caty do gospodarza. — 
Pan nie wiedziat o nicz6m, gdyi ludzie bali si^ powiedzie6. 

Podczas iniwa, kiedy sie inni wrzyuali, djabet czekat; jak 
zaczal: machad sierpem, tak najpierwszy skoiiczy]: i zwiazane snopki 
przez najwieks^e drzewa przerzucaJ na podw6rze gospodarza^ ze sie 
same w stog^ ukladaty. Pan miarkujac w t6m wszystkiem djabelska 
sprawe, m6wi djablu: „Niech4e cie juz raz zapJace i nie przych6dz 
mi wi§c6j*.— Djabet na to: ^Przyjde p6ini6j po pieniadze, a teraz 
niech mi pan pozwoli wzia^6 troch^ zboia**. — Gdy pan pozwoliJ, 
djabet poszedt do ^piklerza, wszystkie wadtuchy i worki z soba 
powiazat, i caty 6pikl6rz wziawszy na plecy,' zani^st do gospodarza. 
Bozgniewany pan kazat djabta przywota6 i m6wi: ^bierz zarobne 
a nietai mi tu wiec6j". — Djabel odpowiada: „od tego co6 mi pan 
winien, odstepuje zupetnie, nie wezme ani grosza, tylko niech mi 
pan pozwoli da6 sobie (t. j. panu) prztyczka w nos*. — ,Jezeli 
tylko tego potrzeba, abym sie ciebie pozbyl na zawsze, to wole ju4 
zmei6 prztyczka; wiec poczekaj, zaraz przyjde*. 

Ot64 niespokojny, idzie pan do pani (jak to dobrze gdy sie 
w mal4e6stwie jedno drugiego poradzi) i opowiada j6j caty kawalek. 

Uigitized by vji\^VJV IV 



169 

«A co mi ty gadasz, m6j meiu*', zawota pani, ,,podobne2 to do 
czego, aby tobie taki galgan mial dawad prztyczki w nos, zastan6w 
ie sie przecie*. Dopieroi pani poslata dziewk^ na obore po byka; 
kazata go wyprowadzid i m6wi t^j dziewce, iebypowiedziala djablu 
ie pan idzie. Djabel: zniecierpliwiony nie uwaial kogo ma przed 
soba i byka wziawszy za pana, dat rau tak silnego w nos prztyczka, 
ie byk mimo duiych do obrony rog<}w, zadart kopyta i zdecht na 
miejscu. Tego Ui wta^nie byto (^abtu potrzeba, porwal: byka na 
plecy, i zani6st go jako ostatni dar do swego gospodarza. Gdy 
sobie nim podjedli, wyszto wtadnie siedem lat pokuty. Djabel! w6w- 
czas, wyplaeiwszy si^ bogactwami swemu gospodarzowi za Mada- 
nie, drapn%}' zndw do lasu i do swojich. 



90. 

Zk^d 8i9 wziQta gorzatka? 

(Djabe2 zjadl chlopn sniadanie, i zmuszoDy isd za poknte do niego do 

siuiby, nwarzyl tu ze zboia dla ludzi gorzatk^..) 

COdnUana dmga.) 

Zwiersynieo. 

Fewien chlop dos}nd ubogi gospodarz, oral na paiiskiem (polu). 
Pofiniadawszy, poloiyt reszte chleba na miedzy. Przylecial djabel 
co sie nazywal Ka, usiadl na miedzy i imiej^c sie, zjadl: chleb 
gospodarza. Starszy bowiem czart, dowiedziawszy si§, ie Ka o^mielit 
sie je^d chleb, (kt6ry z nieba pochodzi jest darem niebieskim), skazal 
go na siedem lat pokuty, a mianowicie, ieby przez ten przeciag 
czasu sluiyl .gospodarzowi, kt6remu chleb zjadl, za parobka na 
ziemi. 

Przyszedl tedy Ka do owego gospodarza i zameldowat sie, 
jako niby parobek szukajacy stuiby. Chtop mu odpowie: «Jestem 
biedny, ledwie mog^ wyiyd z baba i dziedmi, parobka wiec nie 
potrXebuje*.— -^Nic od was nie iadam, gospodarzu", odrzekt djabet, 
,a stuiyd wam bede wiemie i bez zaptaty, tylko mi dajcie robot^*'. 
Chtop naradziwszy si§ ze swoja baba, przyjat go za parobka ^).— 



1) Niekiedy gadki tego rodzaju przybieraj^ i komiczny nastr^j. I tak, 
jedna z nich (z Bronowic) opowiada j£^: ^Gospo.darz z.ion^, bardzo sk%pi, 
zle czeladz karmili daj^c parobkom jeno ochlapy, gdy sami osobno lepsze 



Uigitized by ^^kjkj\ 



170 

Sluga wszelka dana mu robot§ odrabial * szybko, i dosyd im sie 
z razu nadawa}, mianowicie, gdy pos2any do lasu po patyki, cata 
sosne z korzeniami wyrwana na barkach swych im przynidst i przed 
chatupa zloiy}. To tei chtop ucieszony z tego, m6wi} do, 8W0J6| 
iony: ,,Widzisz ty, ie mamy dobrego parobka'', a baba cUopu 
przy^wiadczata. 

Baz kazat gospodarz swemu parobkowi y6ji6 orad na miejscUt 
gdzie go pies zaprowadzi. Fies przesmyknat przez dziur^, potem 
przeskoczyt przez ptot; parobek z wotmi i phigiem za nim, naredde 
usiadt pies zm^czony na cudz^m polu; wiec parobek nie pytajac 
nikogo, obce nie za^ gospodarza pooral pole. Jak zoral jeden ka- 
wai^ek, tak poorati drugi doko}a, aniszczac wszelkie miedze, wszyst- 
kich sasiad6w w}asnodci potaczy}' w jedna' caJodd, poczem wdr6d 
skarg i wrzask<}w ludzkich, powrtfcit z wotmi do domu. Oospodar- 
stwo, jak wida<5, nie bardzo sie za te sztuke gniewali na niego. 

Baz znowu gospodyni chleb piek^a i zawolata parobka, ieby 
j^j dzi^j;ke z ciastem przeni6st. Wzi^ on dzi^zke na reke, lecz 
ujrzawszy na ni6j krzyi wycigty, upuficil na ziemie, aie dna wy- 
padlo i ciasto sie zepsulo. Gospodyni zaczela klad na niego; tego 
mu wladnie bylo trzeba, bo juici byl djablem. Oospodarz slysz^c 
to i widzac gniew 4ony, dla utrzymania miedzy niemi zgody, wy- 
prawit parobka do stodoly aby ml6cil zboie. 

Ody Ka wzial sie do mWcki, zmldcil z cal^j stodoly wszystkie 
gatunki zboia w ciagu jednego dnia i pomieszal razem. Dopieroi 



dla siebie warzyli jadlo. Kiedy kaidy we wsi od ich sluiby uciekal, zjawil 
si§ i przystal do nich za parobka djabel. Jni. tei przed nim utajid si^ 
z nicz^m nie mogli, bo gdzie co mieli, wjpatrzyl. Gospodyni si§ to sprzy- 
krzylOj i bardzo narzekala ie nie moie nic lepszego ugotoWa<5, aby i on 
si§ zaraz do tego nie przym6wil. Wyprawiwszy jednego poranku parobka 
na robot§, co duchn smarzy ona kielbasf. Parobek od roboty na chwil^ 
odszedlszy z pola, niby czegoi szaka,.zag^da do izby i m6^i: nGosik za- 
latuje jakoby zapach kielbasy". — „Patrzylby§ swego" odpowie gospodyni. 
— „Ej, bo by8'cie tei dali poje^c, takem sie narobil". — „Co ty pledesz, 
gdzie (jest) jaka kielbasa? oto warz§ spodejiki mojemu, bo mu gad do- 
kucza** rzekla rozgniewana gospodyni. — ,,Kiej warzycie Bwojemu, to tei 
i mnie uwarzcie**, i to m6wi^c porwal djabel zasmolone swe pludry z n6g 
i takowe wrzucil do garnka. Gospodyni w obrzydzeniu odskoczyla na bok 
jak oparzona i zakl^la zuchwalca na wszystko na cz^m tylko ^wiat stoji, 
a djabol madrzejszy, malo o to dbaj^c, wyjat brudne swe spodnie z gamkay 
a z niemi razem i kielbas^. Por6wnaj: Lud, ser. III, str. 165. 

Uigitized by n^OOQIC 



171 

i sam gospodarz klad i gniewad sie, djabla wyzywad. — Djabel 
dmiejac sie z tego, powiada: ,,No, ao, nie bdjcie sie, dy<S dam temu 
rade*, i jak si§ trzy razy wkoto obr6ciI, tak kaide zboie jui bylo 
na c^sobndj kupie do siewu gotowe. Poszed} gospodarz z workiem 
na pole; chce siad, nie moi;e ioji6 do }adu, nie wie sam kt6re 
jego pole; a tu jeszcze ludzie go skaria i zwodza (wioda) do saddw, 
ie im pola pozaorywa]'. Procesa ztad wynikte tak mu sie daity we 
znaki, £e umy^lil stanowczo parobka odprawid. Powiada mu: j,Ui 
precz tajdaku, tyle^ mi szkody uczynil i klopotu namnozy!, ze nie 
chce cie trzymad wiec^j*.— „No, kiedy tak, to p6jde*, rzekl djabei, 
„a za szefid lat shizby, kt6ra wypetniaJem darmo,, dajcie mi tylko 
po korczyku zboia, ipozwdlcie^ abym w kociolku ugotowat sobie 
w piecu warzy na droge, bo musze sie posilid, a mam p6j^6 daleko." 

Gospodarz dal zboza, a djabel wlepil w piec kociolek, nalat 
wody, i zaczat, wrzuciwszy ziarno, cosik dziwnego gotowad. Wszyscy 
byli W chaJupie ciekawi, co to bedzie; a.on od pory do pory mieszal 
i kosztowal; bylo z poczatku gorzkie, niesmaczne, pot6m czemsik 
6str6m zalatywalo w caI6j izbie. Wszyscy potroszku pr6bowali, 
djabel %ai ciagle kosztujac upil sie i wreszcie obalil ua ziemie. Na 
drugi dzieii, gdy wytrze:JwiaI, nap6j jego byl jui chlodny, wiec go 
pozlewal do gasiork6w i prosil aby z nim oboje pili gospodarstwo. 
Zasiadl zaraz gospodarz przy stole i spijali zn6w razem, az sie po- 
pili. Poniewai djablu spaUIy sie buty, kt6re dla goraca polozyl- 
zdjete za piecem, wylecial wiec jak wSciekly na ^rodek chalupy i 
zaczal krzyczed „zgorzaI Ka^. Odtad ten trunek przez djabla wy- 
naleziony, nazwano Gorzat-ka ^). 

Na drugi dzieii, na odchodn6m, znowu gospodarz zasiadl 
z djablem i sacza gosiorki. Gospodyni wleciala do izby, i ze zloiicia 
zaczela wolac: «Aieby cie djabli wzieli z takim trunkiem", ulegla 
jednak pokusie i takze sie upila. Djabel t6i tego wla^nie pragn^ i 
^miejac sie z nich, drapnal chod bez but6w do piekla, zostawiwszy 
ludziom gorzale, a czort mu juz wine darowal, bo sie w czasie 
pokuty dobrze zasluzyl. 



^) Wyw6d ten pokazuje, ie rzecz ta jest naci^gaiij^. Mimo to, nie 
s^dze, aby nazwa Ka znpelnie byla bez znaczeiiia. 



Digitized by CjOOQ lC 



172 



91. 



i i c h w i a r z u. 

(Boj^c d^ nagromadzone ntracitf piem%dze, ^adt je ze ^mietani^ i nmart, 
a ^abU porwali do piekla jego dilszQ.) 

Lobs6w. 

Jeden liobwiarz w podeszlym bfd^c wieku, miat se do postagi 
chtopca Florka. Lichwiarz ten byt strasznie bogaty, zbit kap^ pie- 
ni^dzy, i tak, juici ze ztemi maj^c przjjacielstwo, po catych nocach 
za firankf siadat i na waikach waiyt te pieniadze. frzyszto mu 
umierad, jak zwycz^jnie staremn, wi§c c6i'ta pocz^d z <»tym bo- 
gactwenip Poniewai dosyd dtugo chorzat, wigc se x6iae rzeczy na- 
prz6d poobmyilat. 

Kazat Florkowi przynieid pdt kwarty imietany, i wsypawszy 
w^ nif dnkaiy, pozjadat je. Fotem kazat zrobid tnunne d^bow^ i t^ 
oknd trzema ielaznemi obr^czami, zapowiedziawszy, aieby go, jak 
nmne, do tdj tnimny wtoiono 1 przez ^rsy nocy nie chowaj^c, zo- 
stawiono w koiciele. Florek za^ miat rozkaz strtfiowad przy ciele, 
przez wszystkie trzy noce z koiciota nie wychodzac. 

Jakoi, gdy lichwiarz umart, wszystko byto zrobione podtug 
•jego woli. Siedzi Florek w koiciele przez pierwsza noc. p6tnocy, 
forzQk, pfkta pierwsza obr^cz na tmmnie. Na drug% noc to samo, 
p^kta druga obr^cz. Na trzecia noc p§ka trzecia obr^czka, aici 
przylecieli hurm% czarci, i ttuk%c nieboszczyka widtami bo brzudiu, 
wypchali z niego dukaty. Dopieroz m6wia: «Tobie pieniadze Florek, 
a nam za lichw^ ten spruchniaty worek", i porwali duszg lichwiarza 
na powat^ do piekta, ie byt kai%dz. 



chciwym (csi^dzu i o djable. 

(OdfnSana popnedMtQi^j bahUJ 

TomMzowice. 

Byt.wjedn^j wsi bardzo bidny chuop, taki kumomik. Miat 
zon§, seficioro dzieci i zyt iylko z tego, co buty naprawiat. Na- 
reicie go taka okropna bida przycista tego sewcsi, ze juz nimiot 

Uigitized by vj\^\^v iv^ 



173 

z cego zyd. Tak powieda swoji zonie jednego wiecora: ,Ha, na 
jntro juz, moja zono, nic nima; c^m my t^z tu pozywiemy siebie 
i dzieci, nigdym ta nikomu jesce nic nie porwat ani na nicyje pra- 
gn6}, ale dzi^ to juz muse i66 kotnu co ukraid'*. — Tak ta baba 
mu odradza i m6wi: ,Daj pok6j bo to ile, i tyi do tego nie zdatny, 
ztapia cie i wpadnies w okazyja*. — Ale on tego wsydkiego nie shi- 
cha2 i posed. 

Idzie koto ko^ciola, widzi ko^cidt otwarty i lampa si^ przed 
ottarzem fiwici. Tak on sobie mydli: ,co to tu dzisiaj bedzie, co 
to kodcidt otwarty!' I wsed do kodciota, kl§kn6t przed 6ntarzem 
i modli sie, ze: ^nie chc§ ukra^d, ale c6z, muse, azeby mnie Fan 
B6g c6m opatrzyj:, tobym wolal:'. I kiedy tak kl§cy, stysy, ze ktoi 
wleciat tak do koiiciota ostro; wtem sewc sie obej^rat: kto to jest? 
i widzi, ze tu taki carno ubrany niby handlirz idzie i bierze (djabe}) 
ten kamiii (co to przykryty gr6b) za k6tko zelazne, i odrzucit na bok 
jedna rek%, i krzycy: ,Florek, twoje pini^dze a m6j worek"; trze- 
snat t6m ksiedzem co byl w trumnie, dukaty sie wysypaty, on 
porwat to ciato i polecial: i ni6m z ko^ciota. A chlopu t6z akurat 
byto Florek na imie. Posed cUop, nabrat tych dukat6w w trok do 
sukmany; przyni6s ich do domu; wt6m jego zona wychodzi i pyta 
si^: ,No, c6z ci sie tam powiedto?'' — A 6n powiada: .oj powiedto 
mi si^, powiedlo, za^yj-no co ja to dukat6w mam"*.— Tak ona na 
to: «zed t6z ty to ukrad komu, b6j sie Boga, tyla pini^dzy!' — 
A 6n: ,nie, nikomum nie wzion, Pan B6g mi som dat''. 

Pojechat na drugi dzieii do miasta, pokupit wszystko dziedom 
i babie, kozuch nowy, buty. I przywi6z do domu. Jak to wsydko 
ludzie we wsi u niego widzieli, tak znaleili sie tacy co okropnie 
zaceni zazdroicid i domy^lad si^, zk^d by 6n to m6g w^i^id. Ale 
zaraz sie znale^li tacy co powiedzieli: ,hano, ukrad i koniec*. Jeden 
z nich nawet posed do pana i powiada: ffPros^ pana, taki bidak, 
€0 niedawno nimiat co do geby wrazid, ubrat si^^ i baba i dzieci 
wsydkiego zadodd maj^; a nimajf grontu ani nic eiWego, ino musiat 
ukrafid panu*. — A pan t6z, pono byt takomy, nie wiela my^l^y, 
posyta po tego sewca. Sewc przychodzi, a pan go sie pyta: .Zk^dei 
ty wzion na ten kozuch co na tobie jest, i na to wsydko co ta 
macie teraz? tyi pewnie mnie ukrad!* — Sewc mdwi: ,Nigdym 
nikomu nic nie ukrad*. — Ale pan nic, ino postat do jego chatupy 
na rewizyja, ,moze si§ tam doddzie co kdmu wzion*. J^ zaceni 
sukad, tak znale^li dwie kwarty dukatdw. I przyniedli do pana. j 

Uigitized by vjii^v^rpJlC 



174 

A pan chcac zeby to zabrad dla siebid, kazat chopa wsadzid 
do g}ebokidj piwnicy, a dukaty zamkn^ do biurka. Chop lamentuje 
okropnie: «Go ja i6z tu bede robiu), jakze ja tu wyiide z ty pi- 
wnicy?* Wt^m dwunasta godzina w nocy bije. Otwieraja sie drzwi, 
a tu wlatuje ten sam co w ko^ciele by}, djab6), i wota na niego: 
„Florek, iii do domu, bo nic ci sie itego nie stanie i odbiorzes 
co twoje*. I powiada mu dopi^ro, 4e: ,te dukaty, to byly zebrane 
z bidnych ludzi, i ze ten ksiadz (umarly) nikomu ich nie chciat 
ostawid, ino tak by) lakomy, ze ich wola) zje^d ze ^mietana i z tego 
umar. A tak byto rozkazane, ze ich nik inny wziadd ni^ moze, 
tylko najbidni^jsy z ty wsi a sprawiedliwy, ze 6ne juz tam sto lat 
leza}y, cekai^y na takiego*. — Tak chop (szewc) podziekowal mu i 
posed do domu, bo djabhi latwo hjlo wypu^cid go. 

Posed Z2i6 ten djabet do pana, posed, porwat go ^piacego 
z Wzkiem i wyni6s go na najwyzsze drzewo przy ko^ciele. A sam 
stan6t pod drzewem i gmzn6l. Jak 6n gwizndt, tak ten pan sie 
obudzi}-— i widzi ze tu nad nim gwiazdy liwica, tu, spoiry na dtft, 
przepa^d okropna pod nim. Tak okropny go strach ogarnot, i po- 
wioda: ,^0 m6j Jezu, zkad ze ja sie t6z tu wzion tak wysoko?* — 
A ten djabe} m6wi pod drzewem: „A zkad sie sewc wzion tak g}e- 
boko?' Dopiero pyta sie djabe} tego pana: „A twoje to to bylo 
co6 wzion od niego?* — A 6n dopiro powiada: „Ej juz mu oddam 
i jesce mu dwadzie^cia dukat6w przycynie, ino mie ztad wei^cie''. — 
Tak djabe} powiada: „Jak tego nie zrobis, to jutro cie jesce wyz^j 
wyniesiemy''. 1 wzieni go z }6zkiem pomalutku (djabli) i zaniefili 
pomalutku do pokoju. Pan zaraz rano wzion te piniadze, odes^al 
wsy6kie, przy}ozy} jesce dwadziedcia dukat6w i sewc juz spokojnie 
tego wsy6kiego potem uzywa}. 



Spotka kowala z iydem. 

(^yczeniu biednego kowala nczynil z}y dnch zadoi^d, zamieni]|c mn szyn§ 
ielaza za zloto. Wzi^ kowal iyda do sp^lki, lecz niestety! zlote obr%czki 
kt6re na miescie sprzedawali razem, obracaly si§ zn6w w r^kach knpig^cycb 

na ielazne..) 

KrzesBowtee. 

By} jeden kowal, majacy kuini^ pod lasem. ^e robota mu 
nie sz}a, wiec pocza} raz w ku^ni na swoja niedol^ wyrzekad: ,Ej, 

Uigitized by %^KJ\JWl\^ 



175 

tyle lat jui klepie sznice, podkowj, ufnale, trz6s}a, a c6i mi z tego? 
biede jeno sobie wyklepatem i koniec; bo i c6i-ta! z ielaza nie 
bedzie nic ino zelazo; gdyby to byi^o zi^oto, ba! to co innego, czlek 
by przecie inacz6j wystapit przed ludimi*. WyszedJszy z kuini 
w niecheci, zamknal ja, i przez kilka tygodni nic nie robiac, pi} 
tylko u zyda, dop6kad nie przepil wszystki^j jaka mia} got6wki. 
GoJy jak smyk, przypomnial sobie nareszcie o mtotkach i miechach, 
i zmuszony potrzeba, wchodzi zn<5w jednego dnia w zamiarze roboty 
do ku^ni. 

Patrzy,— a tu przed samym kominem leiy i btyszczy okrutna 
szyna szcz^rego ztota. Ai podskoczyl z radodci. Ale t^z i zadumat 
sie: zkad sie to wzieto i co tu robi? ni^ma nawet i delikatniejszego 
narzedzia do roboty. Ano, poszedt sie poradzid swego Moika i 
m6wi mu: co i jak mu sie przytrafilo. Zyd na to: «nu, miJy ko- 
wal, we:^cie mnie do sp^tki; takiego mtotkiw, obceng6w przyniose, 
co bedziemy ku6 samich pir^cionk6w, sygnety, k61czyki, a£ strach 
bedzie*. Wiec ida oba do kuini; zydowi ai sie oczy zajiskrzyjy na 
widok zlota i powiada: »Mity kowal, r6b ty miechem bo masz duiy 
brziuch wypchany kluskiem, to witer bedzie, a ja bede klepa} mojim 
^wiadomym rzecy, sprawnym i obrotnym rekiem*. — Tak sie tei i 
stato. Eobili oba: chJop miechem, a zyd obcazkami szczypal: po 
trochu, robit pierScionki i obraczki okraglutkie jak obwarzanki, 
a resztki wszystkie i obrzynki, ile razy tylko chJop sie obr6cit, 
chowat nieznacznie do kieszeni. Kuli tak przez trzy dni i nocy, ie 
a£ sie ludzie we wsi dziwowali, co to takiego klepia oni razem po 
catych nocach. 

Kiedy ju4 cata szyne ztota wyrobili, wtedy 4yd odzywa sie: 
,»Mity kowal, teraz napijcie si^ w6dki a pot6m p6jdziema do miasta 
i sprzedama to w kramiku; wy na poczatku zatargujecie, coby 
ludzie zaraz wiedzieli co za fajn towar*. Tak sie Ui i stato. ^yd 
siedzi w kramiku, a kowal niby targuje. Zbiegto sie ludu co nie 
miara; wreszcie jaki6 pan przystapit do kramu i w targ zn6w idzie 
ze iydem. !^yd sie droiy, pan sie gniewa 4e towar bylejaki tak 
drogo m6gt zacenid; nareszcie: hop! iyda w pysk trzasnat: .a wi6sz 
ty bestyja, co za ztoto sprzedajesz? adyc to zelazne obraczki*. — 
Kowal patrzy: prawda, akurat ielazo. Lap i 6n iyda za brode. 
Zrobit sie wrzask na mieScie; kowal bije zyda, zyd klnie sie i od- 
graia przykazaniem ie sie pomfici. Tymczasem o cat6j sprawie dat 
pan znad do policyi. Przyszli iandary i biora obuch (obydw^chli 

Uigitized by Vjr%^\_^V IC 



176 

do thimaczenia . si§. iyi sobie przypominat ie mial w kieszeni 
szczypty zlota; chce si§ wykupid, wktada reke do pluder, maca, 
a tam wcale co innego byto, co sie ze strachu wydobyto. Eowal 
takie chce zabrad ^elazne obraczki; a tu i z tego same ino rozle- 
ciaty si§ obarzanki po mieticie, a ludzie ciekawi je pobrali. A wiec 
obadwa na tych wielkich a tatwych spekulacyach nie tylko nic nie 
zarobili) kle owszem w dodatku wzi^li po piatce w policyi (ale nie 
pi^ni§dzy)^ za halasy w mieiicie wyprawiane. Zyd wr6cit do domu 
i wraz ze iyd6wka nad wielgim swoim stratem ubol^wajac, zasiadt 
na kuczkach i siedzi tak do sadnego dnia. W kowaluza^ zapalila 
sif gorzalka i przez trzy dni i nocy si^ palac, zweglila go do tego 
stopnia, ie troche tylko swedu po nim na dwiecie pozostalo. 



Digitized by CjOOQ lC 



GADKI 

zbOjcach, ztodziejach, frantach, gtupcach, 
babach i t. p. 



V4. 



Trzej bracia i trz6j zb6jcy. 

(Jeden z brad zabil wilka, drngi niedzwiedzia, a trzeci trzech zb6jc6w, co 
8i§ podkopali do kr61a.) 

WieUexkA. 

Mia}a baba trzech syn6w: jeden byl stolarz, drugi cie^la, 
a trzeci strzelec. Ida z matk^, i przywedrowali do jednego lasu 
z kt6rego wyj^d nie moga. 6dy im sie je^<5 zachcialo, obr^bali si^ 
w tym lesie i pala ogieA. Najstarszy, stolarz, powiada ie: .was 
bede pilnowal, a mamunia i wy moiecie spad*'. Wiec poszli spad 
a stolarz czuwal. 

Frzyszedl do niego wilk. Ucia} mu (stolarz) tape i schowa}. 
Teraz budzi on ^redniego, cie^l^, i rh6wi: «Pilnuj, bo ja jui pilnowal 
pare godzin, spad mi sie chce*. Wi§c cie^la pilnuje. Przychodzi do 
niego niediwiedi; 6n tego nied^wiedzia zabil (z tuku) i tape mu 
udai: i schowal. Pocz^m cie^la budzi znowu trzeciego brata, strzelca: 
jpWstad, pilnuj, bo ja sie polo4§*. 

Strzelec pilnuje, ale bardzo mu sie je66 chce. Tak, wylazZ na 
bardzo wysoMe drzewo, zobaczyd, czyli kaj jakiego ^wiatla od miasta 
lub wsi nie wida<5, ieby co dostaiS do jedzenia, i ujiral z tego drzewa. 



178 

trzech pan6w (zb6jc6w), jak palili ogieli i przy nim jedli mieso i 
pill wino. Strzelec wzial — wystrzelil, i trafit wJafinie w szklanke jak 
ja zb6j trzymal przy gebie, ie mu szklanka z rak wypadla. Zb6je 
rozlecieli sie po lesie i strzelca zlapali. ,Coi ty za jeden?* pytaj% 
go.— A on na to: ,,Ja strzelec taki, ze co okiem ujire to zastrzele; 
daJem odglos umy^lnie, ieby^cie mnie wzi§li do siebie*. — Tak oni 
mu dali je^d i pid, i nam6wili, ieby poszed} z niemi na rabunek 
do kr61a, co sam z c6rk^ mieszka na gankach pietrowych i ma ta- 
kiego pieska, co budzi wojsko. 

Poszedt on tedy z niemi, ukradt generalowi od tego wojska 
fajk^ srebrem kuta i pieska tego zastrzelil. Zaraz z temi zb6jami 
kopat dziure do kr61a i m6wia oni do niego, ie: „tyS najzdatniejszy 
wleSd ta dziura, a jak wleziesz, to tam u kr61a przy i6zku stoja 
^wice woskowe przy gtowach a lojowe w nogach, ze sie nie odecnie 
ze snu kr61, jak je przemienisz*. Wlazl i przemienil te iwice. Py- 
taja go sie: „czyd zabil kr61a?'' a on odpowiada z dziury ie: „zabil* 
ale go nie zabit. Poszedl potem do t6j jego kr61ewny, uczynil 
z nia co chcial i zabral wszystko zloto i m6wi do 2b6j6w: ^zla^. tu 
kt6ry do mnie bracie, bo ja zlota sam nie zabiore". Zb6j wlazi 
dziura, a 6n sam (strzelec) leb mu ucina; wlazi drugi, i temu takze 
leb ucina; wlazi trzeci, ale i tego zabija. 

A pierw6j jeszcze ten kr61 mawial, ie; ^kto mi zabije tych 
trzech zb6j6w co po moim lesie chodza, to mu dam c6rke za ione.* 
Strzelec slyszal o t6m, i na znak zwycieztwa trzem zb6jom j^zyki 
poobrzynal, i powr6ciI z t6m do swojich braci. 

M tu kr61owi przedstawil sie general i opisowal, ie to on na 
warcie przy gankach kr61ewskich stojac, tych zb6j6w zabil. Ale 
kr61 jakosik nie wierzyl temu, ino kazat oberza (auberge) zbudowad 
na drodze, zeby, kto na popas tam przyjedzie, za jedzenie i nocleg 
nic nie placil, ale tylko opowiadal co sie dzieje w dwiecie; a wlasna 
c6rke (kr61ewne) dal do t6j oberiy na gospodynig. 

Tak dopieroi idzie strzelec z bradmi swemi i matk^ w rok i 
siei6 niedziel droga, i widza napis, ze sie tu w t6j pheriy nie placi 
nic, tylko nowiny tarza opowiedzied. I my§la sobie: ,ej, wst^pmy, 
bo mamy co opowiedad**. Wstapili wi?c do oberiy, a kr61ewna 
przebrana za szynkarke, pyta ich sie: ,c6ieicie panowie slyszeli.?* 
Oni odpowiadaj^: ^Slyszeli^my co nieco, nocowaliiimy tu w tym 
lesie, palilifiniiy ogieil*.-- ,Ja* m6wi stolarz, «zabilem wilka* i po- 
kazttje lap^. Giedla m6wi: „ZabiIem nied^wiedzia'', lape pokazuje.— 

Uigitized by vjr\^VJV IV 



179 

,A ty strzelcu?" pyta kr61ewna. — ^WlazIem na drzewo, ujrzalem 
zb6j6w, poszedlem z memi na rabunek do jednego kr6Ia, zabilem 
pieska na szadcach, generatowi nkradlem fajk^, zabralem pieni^dzy 
i tycb trzech zbdySw zabilem; a jeieli mi nie wierzycie, oto mam 
ich j^zyki^. Zamyka ta kr61ewna drzwi i daje do ojca znad, ie sie 
ten znalaz}, kto zb6j6w zabit. Wieza strzelca z jezykami do kr61a, 
a generala bier^ do cieikidj sadzj (wiezionia). Er61ewna zmawia 
sobie tego strzelca do^swego kr61estwa, ie on jest j6ji a onvjego, 
i dopiero sie poienili. 



mtynarczance i dwonastu zbojcach. 

(Zabila jedenastn zb6jc6w a za dwnnastego ^oszla. Uciekajac od m§2a do 

rodzic6w lasem, siedziala na drzewie gdy zb6jcy ogied pod ni6m palili.) 

n 

Zielonki. 

Miala jedna zb6jczyni dw6nastu syn6w; wszyscy byli zb6jami. 
I poszli na rabunek do mlyna w nocy, gdy bogaty mlynarz wyjechal 
na wesele i tylko c6rke zostawil w domu. Tluka sie do mlyiia 
zb6je i wolaja do t6j c6rki: ^Otw6rz", ale ona otworzyd nie chce. 
Zaczeli podkopywa6 dziure kamieniem do izby; wykopali ja i wganiaja 
najmlodszego brata, aby mlynarczank^ zabil. Wlazi 6n, a ona tym- 
czasem wziela siekiery i glowe mu uciela; wlazi drugi, uciela mu 
glow^; wlazi trzeci, to samo; wlazi czwarty, to samo; i tak ai do 
jedenastego, kazdemu glowe uciela. Zostal sie dwunasty najstarszy 
i wlazl, bo mu tylko dwa palce uciela i powiada: ^Zabila^ mi 
braci, teraz ja ciebie zabije*. — Tak sie odgraiajac na nia, rozerwal 
macherzyne co mial z tabakiem i zawinal te dwa palce. 

Pojechal do srwoj6j matki, zb6jczyni, do lasu. Chorowal na 
to kielka niedziel. Gdy ozdrowial, przyjechal do t6j mlynarczanki 
w zaloty. Dopieroi ona m6wi do matki: ^Ja za niego nie p6jde, 
bo to ten sam zb6j, com mu palce uciela*. — A matka m6wi: „Ty 
chcesz ieby^ szla za chlopa, robila cie^.ko, to lepi6j id^ za pana*^. 
Foszla tedy za niego po woli matki. 

Jak potem, matka wypakowalav j6j majatek i suknie, tak on 
7awi6zl ja do lasa, do swoji matki zb6jczyni. Jeszcze nie dojechali, 
a 6n j6j w drodze powiada: ^Zabila^ bestyja mojich jedenastu 1)raci, 
to ja cie tu teraz rozerwe*. Ale nareszcie dowi6zl ja iywcem do, 

Uigitiz^A^vjOOQlC 



180 

swojej matki. Tam, dat j^j cUopska kitle a suknie zabral, i kazat 
jdj wode nosid do kotita, a sam poszedl spad; matka zb6jczyni 
piekta pieczenia, ieby miat co ir66, 

Teraz ta matka jego nie mogla tego przenied<$, ieby ja zabit, 
chod miata ^al w sercu wielki do ni^j za te zab6jstwa, wiec j^j 
powieda: „ldi synowa, zd^jm kitle, zawie^ na palu przy studni 
a konewki postaw; sama uciekaj lasem; ja syna bawicS bede jak 
odecnie; dopiero jak uslyszysz po lesie zb<}jeckie trabienie, wjlzi 
na drzewo jak najwyzsze^. Ona mtynarczanka ushichneta i poszta. 

Zb<ij sie obudzit i pyta matki: „Czy nosi ta bestyja wode?*— 
A matka powieda: ^nosi**. — Wylecial on na pole do studni i widzi, 
ze jeno konewki stoja i kitla wisi na paliku. 

Wiec ze zb<)jami kompanami, gdy zatrabil na nich, poszedt 
i robit pogon po lesie. Zaczal: deszcz padad, a zbdje pod drzewo, 
I gdy my^leli ze tam ptaszki siedza, bo ztamt^d kapato, m6wia: 
„Shichaj bracie, traa strzelid!" Wiec zbdj strzelil w g<5rg, przestrzelil 
j^j noge i zaczeJa sie krew laC". — • .Bracie", m<iwi drugi zb6j, 
^uciekajmy, bo krwawy deszcz na nas z nieba idzie*. Wiec sie 
nazad wr6cili i jada na koniach. 

W drodze przestat deszcz padad, a 6na sie spuszcza z drzewa, 
z chojny, a tu chlop wiezie koryta. Ona go sie pyta: .A* gdziei 
jedziesz?* -— „Do mlyna". — „To mnie wsadz na w6z pod ostatnie 
koryto, a jak spotkasz jakich pan6w, ^eby^ nie powiadat o mnie*. 

Zb6je sie wr6cili i cMopa dogonili,— »Co wieziesz?— ,Koryta.* 
—^Srucaj koryta". — Zrucil jedno, drugie, trzecie, cwarte. — ,Eh, 
piatego juz nie zrucaj, ktad^ nazad, jed^*. — Uklonil im sie, czapke 
zdjal i pojechal. 

Przyjezdia do mtyna, sruca koryta, a pod niemi biedna prze- 
strzelona c6rke naga przywozi rodzicom. Oni smutni, ptacza nad 
chora i likuja ja. Ale w kielku niedzielach przyjezdia ten zb6j do 
nich. Mlynarzgo sie pyta: „C64 ionka zdrowa?"* — „A zdrova*, 
zb6j m6wi.— Tymczasem dat ten mtynarz znad po wojsko, i gdy on 
wyjmuje n6z z za cholewy, zeby swoja zone zabid, biera pana brata 
iolnierze; wzieli i stracili *). 



^) Obacz: Berwinskiego Powiesci toielkopolskie, 

Digitized by CjOOQ lC 



181 



99. 

dziewczynie i zboju. 

(GkLy Bi§ dowiedzia2a ie jest iona zb6jcy, ndeUa do matki, .i gdj j^ m%i 
tn posznkiwal, dostal si^ w r§ce sprawiedliwo^ci.) 

Niepotomice. 

Mia}a baba jedna c6rke, poslata ja na grzyby do lasu. Przy- 
jechalo do lasu dw6ch zb6j(5w, pogladaja na t§ c6rke i stradnie sie 
jednemu spodobata. Ten zb6j byt pieknie ubrany i przyjechal do 
j6j matki na koniu i prosiut ieby mu c6rk§ data, bo ja bardzo 
kocha i chce mie6 za ione.— Ano, jak sie tak dtugo zalocat, a byt 
bardzo przystojny, spodobat si§ c6rce i chciata go; to 1 maika ze- 
zwolita, i ozeiut sie i nia. A kiedy ja po dlubie wzieni 6n z bratem 
do siebie, do swojego dworu za lasem na pag6rku, matka data 
wiano i -wybtogostawita z domu do tych zb6j6w. 

Zyli ze sob^ dobrze az trzy roM, na czwarty si^ pokt^cili, 
ie 6w zb6j pogrozit ionie, a ona sie bata, bo si^ dowiedziala, ie 
ze zb6jami mieszka, i ie wsy6ko po zb6jecku w ich dworze, a kogo 
zabija, do piwnicy wrzuca, albo i iywcem zakopi^. Jak sie tak 
zb6j rozgniewat na ion^, powiedziat j6j: .Ja ci tu kapiel sprawie, 
co nie lada''. Eazat zaraz swoji wtasn6j matce co ipieszkala z niemi 
i W8y6kich sprawach wiedziata, iehj narabata drzewa i pod kottem 
ogieii zapalita, a ionie kazat wod^ nosid ze studni i la6 na kociot. 
Matka m^iowska zmiarkowata co bedzie, ipo cichu powieda 8ynow6j: 
,Wiem, ie cie.tw6j chtop iywcem chce ugotowad w tym koile, 
zat6m ci radz^, uwij-ze sobie kawiorek ze stomy i postaw nad 
studnia, ze to niby wode ciagnies, a sama umykaj do lasu*. 

Postuchata t6j rady iona zb6ja, i jak uciekata w las, stra^nie 
sie wyl^kta, bo ich ob6ch ujirata z daleka. Wiec wylazta na sosne 
i schowata sie migdzy gatazki. Skoro 6ni oba zb6je zaili do swego 
dworu, pytaja si; matki co wod^ praiyta na kotle: »Akaj ona jest?'' 
— ,Pocekajcie*, rzekta mafka, «ona poszta po wode i zaraz przyj- 
dzie*. — «Pocekajcie no matusiu^, odpowiedzieli synowie, njakedcie 
j% ostrzegli ie uciekta, tak my was za ni^ wrzuciemy na kociot*. 
Porwali i ugotowali wtasna matke, a ie im jakosik potem mgto 
byto no s6rcach, polecieli jszukad iony do lasu, jak ona bez las do 
swojich (do matki) spiesyta. ^ . 

Digitized by VjOOQIC 



182 

I ta raza talie ona icli zoBaczyta, co tchu wylazta na jod^e 
i siedzia}a na wierzcho^ecku. Oni tez trafili na jodle, staneli pod 
nia, a pies ich poscnl 4e cosik siedzi na gtfrze. Wiec wymierzyl 
mai z fiizyje i postrzeli) swbja ione w palce, aie krew kapala ze 
sosny. Powiedzieli do siebie, ze to boza rosa krwawa pada na nich 
za ich grzechy i ze strachu uciekli. Powedrowali za las do chaJupy 
j6} matki zobacyd jezeli (czy) ona tam nie zaszla; ale nie bylo 
nikogo, wiec wr6cili sie nazad. 

Ona tymczasem poszta droga, a ie byt go^cieniec, 4yd po- 
dr64ny spotkal ja i wzial wsadzit do worka ze sieczka miedzy sk6ry 
co miat na furze, aby be^pieczna byta a 6n nie popad(t) w ktopot, 
bo mu wszydke jawanture opedziata. Zyd zajechal do wsi i wysadzil 
ja przed chatupa matki, kt6ra byta uszczefiliwiona 4e j6j c6rka przy 
iyciu, i tak zyda uczestowata gorzatka i uraczyta, ze sie spa6 po- 
loiyt; konie pasty sie w sadku a c6rke chowata w przyktapie. AliSci 
przyszed(t) 6w zb6j co szukat iony, a ie byta niedziela, poprzynosit 
harak6w, essencyi i matke ionine niby chcial czestowad, ino sposo- 
bami zagadywat, pytajac sie o swoja ione. Ale ona matka nie 
przyznawata sie do niczego i ptakala, ze nie widzi sw6j c6rki. Tak, 
niby z przesperacyi za iona, jak zaczat on zb6j spijad harak co 
przyni6st ze soba, tak sie i obalit na ziemie i usnat. A matka 
madra byta, izbe zamkta na kt6tke coby nie wylazt i okno zastonita 
od widoku. 

Dopiero 4yd, pojechat do miasta, opedziat zandar6w i przy- 
jechali, zb6ja pijanego okuli w kajdanki, za lasem wyszukali brata 
jego i powiedli ze soba, a zona odkryta ich uczynki i wiele to dusz 
zatraconych bez wypominku zostawato; przytem pokazata miejsce, 
gdzie wielkie skarby ukryte byty pod lasem. Zandary sie obtowily, 
a ona poszta potem za drugiego chtopa, podobno jednego z tych 
zalidar6w i szczefliwie zyta na fiwiecie, optywajac we wielgie bo- 
gactwa po ,zb6jcach. 

W. 

Otrzech ztodziejach. 

(Osznkali i okradli mlynarza, udajac sie za osoby ^wietych.) 

Byt jeden mtynarz bardzo bogaty, na kt6rego miato chrapke 
trzech ztodzieji, iebj go z pieniedzy obrad. Dokazad t^ nie byto 



183 

latwo, gdyz mlynarz byl przezorny i domostwo swoje dobrze za- 
mykal. Mial przytem czujne psy, przychylna sobie czeladi, wi^c 
kradziei u hiego czy w dzied czy w nocy byla niemal niepodobna. 

G6i wiec robia zlodzieje? Umawiaja si^ z soba: ie jeden z nich 
bedzie Panem Jezusem, drugi ^wietym Piotrem, a trzeci ^wietym 
Pawlem, i w tych postadach przyjda do. mlynarza. Jednak przyj6<5 
z prtfinemi rekoma niezdawalo sie bezboinikom po^ytecznem; posta- 
nowili tedy postarad sie o jakiefi datki, ktdremi by sadni^j gospo- 
darza uhidzid mogli. 

Najstarszy zlodzi^j poszedl do miasta, i- w kramie rybaczki 
zaczal targowad ryby. Ztargowal konewke pelna pieknych ryb i 
m6wi kobiecie: «Te ryby targuje ja dla ksiedza spowiednika; pdjd^cie 
ino ze mna do kruchiy i poczekajcie, a on wyjdzie i wam zaplaci'', 
Eobieta poszla za zlodziejem do ko^ciola i zostawiwszy ryby w kruchcie 
tui obok modlila sie. I widzi, ie blisko drzwi wchodowych zlodziej 
kleka u konfesjonalu i slucha sie jak drudzy. Nim wstal po spo- 
wiedzi, m<3wi on jeszcze cicho do ksiedza ie kilka sI6w za jego , 
pozwoleniem: «Prosze jegomo^ci, przyprowadzilem swoja kobiete, 
co t9 niby ma troche ile w glowie; niechaj j^ jegomo^d laskawie 
przeslucha, rozgrzeszy, nie uwaiajac na j^j byle jakie gadanie; tylko 
bym prosil, ieby sie zaraz po mnie wysluchad mogla, bobym ja 
odrazu pojal z soba''. — Esiadz z konfesyQUalu miga i miga na ko- 
biete z rybami, ktdra pewna ie jdj chce od razu zaplacid, idzie do 
niego i powieda, ie: tyle a tyle. zgodzona za ryby. * Myfilac ksiadz 
naprawde o zlym rozumie baby, . kaie j^j ukleknad i uczy co ma 
mdwid. Esiadz o sppwiedzi, baba o pieniadzach, nie mogli z soba 
doj^d do koiica; iymczasem zlodzidj drapnal z rybami. 

Drugi zlodzi^j poszedl do sklepu kupowad kawe, rozynki, 
cukier i rdine przyprawy do^ryb. Wybral co mu bylo potrzeba i 
placi; tymczasem przyszli do sklepu kupujacy, a kupiec nie spo- 
strzegt, ie zlodzi^j zrecznie do towaru zagarnal i swoje pieniadze 
i z niemi uszedl. Wi§c jui mieli 'zlodzieje ryby i korzenie; chcialo . 
im sie wina. 

Trzeci zlodzi^j idzie do winiarza i kaie sobie do przyniesionej 
z sob% barylki wlad szeSd garcy wina i barylke zatkad. Zlodzi6j 
baczny na wszystkie strony, mdwi: ^Mnie pilno a panu bardzo 
deiko spuszczad z beczek, ja wiem dobry sposdb, tobym pokazal.* 
— ,No pokai* odpowiada kupiec. — Zlodziej dobyl fiwiderka; wy- 
wiercil dziurke spodem beczki i ^wiada: Niechie pan zatka palcem 

l)igitized by vjOwv iv^ 



184 

nim przyrzad zrobie, bo si§ z dw6ch beczek naraz dciagad b^dzie.' 
Winiarz zatyka dziurk^ palcem, ztodzi^j przewierca druga beczke 
obok i kaie mu zatkad palcem z drugidj reki. Gdy winiarz i^dzi- 
wiony do dw6ch beczek naraz rozkrzyiowal rece, zlodzidj porwat 
barytk^ z winem i nie zaplaciwszy grosza, uciek}. Dtugo stal winiarz 
w piwnicy i nie ruszyt sie z obawy, aby mu sie nie wysaczylo 
wszystko wino z beczek; wolanie za^ o pomoc byto daremn^m, bo 
ludzie jego zajeci na g6rze w sklepie, glosu jego nie slyszeli. 

Kiedy ju4 mieli trz6j zJodzieje ryby, korzenie i wino, wtedy 
opudcili miasto, udajac sie prosto przed domostwo mlynarza. Zto- 
iywszy przyniesione wiktualy w sitowiu na rzece, poszli do niego 
przebrani za ^wietych. Trzeba o t6m wiedzied, ie dawniej wierzono 
zupelnie w chodzenie Pana Jezusa i ^wietych apostoI6w po ziemi, 
a iona mlynarza byla bardzo naboina. 

SQynarz jednak nie bylby uwierzy}, pomimo ie ztodzieje 
vloijli sobie spos6b m6wienia i obej^cia sie ewangielicznego, gdyby 
mniemany pan Jezus nie byl: sie oiiwiadczy]: z pokazaniem cudu. 
Stanal on nad rzeka, zacza} ja iegna6 i m6wi: «Pawle, przyniei 
wina*.— Pawel poszedl i przyni6st w koneweczce wino niby z rzeki; 
napit si§ go mtynal^ z rodzina i jui przybytych ^le nie uwaiat. 
Nie na t6m koniec, fatszywy pan Jezus rozkazuje Piotrowi dostarczyd 
ryb. Eiotr idzie do rz6ki i oto sa zaraz na zawotanie ryby bardzo 
piekne. Mtynarka do si6dm6j pote^ szczedcia uniesiona, zabiera 
si^ do przyrzadzenia ryb, a tu ^wi^ci i korzenia zaraz do nich do- 
starczyli. Gotuja ryby na kominie, wszedzie we mtynie rozchodzi 
sie zapach, mtynarz zajada i zapija winem, kt6re mu si^ przedzi- 
wn6m wydawato. Po wieczerzy, z cata powag^ na roa^az pana 
Jezusa, dwieci niosa nowe butle wina, czestuja i poj^ ni6m gospo- 
darstwo z czeladka, a pamietajac i o matych nawet dzieciach, og6hi6 
sprawiaja uweselenie. Pan Jezus iegnat i btogostawit bez prze- 
stanku na prawo, na lewo; klekaja wszyscy za kaidem r§ki jego 
poruszeniem, a mtynarz sam dobrze jui pijany w poktonach bez- 
ustannych, catujac nogi dwietych, od chwili do 6hwili przed niemi 
na twarz upada. 

Tu dopiero powiadamnieinany pan Jezus mtynarzowi: «Woj- 
tusiu, Wojtusiu, bodaj ci zawsze przybywato majatku, caty dom 
tw6j po^wi^ce, a czegokolwiek sie dotkne wtr6jnas6b sie rzomnoiy. 
Dobytek, skrzetna dtonia uzbierany i przedstawiony mym oczom, 
powieksze i tak trwatym uczynie, ie go ci iaden zlodzi6j nie wesimie. 

•" f y. a uigitized by <j\^%^viv^ 



185 

Frzynie^cie jakie macie pieniadze, pot6zcie je na korycie, dajcie mi 
kropidlo i wody, a gdy przeiegnam i podwiec§ wasza prace, b§- 
dziecie j% odt^d pozywac i posiadad w bezpieczelistwiQ.'' Pobiegta 
miynarka, kazala przynie^d wode, i^dane kropidfo, nareszcie i ko- 
ryto, na kt6re sama sypata tUarki. Czelad^ r6wnie2 , uwiedziona, 
po^pieszyla kla^d na koryto wszystko co tylko miata najlepszego, 
tak dalece, ie przepetnilo si§ ono pieni^dzmi, koralami i rozmajita 
przyodziewa. Dopieroi fatszywy messyjasz zaczyna odmawiad dtngi 
exorcyzm, iegna, btogoslawi i wota na gl:os: «Apostotowie moji, 
Pietrze i Pawle, we^cie koryto, obejd^cie z ni6m wkoto domu do 
trzedego razu, i tr^dde w kaMy naroinik przy w^gtach''. Gdy to 
powiedziat, apostotowie porwali koiyto i latali z niem dokota mtyna 
tracaj^c w narozniki; pocz^m majac przyrz^dzone worki, zr^cznie 
zsypali wszystko razem. Mtynar^ kt6ry wyszedt za ^wiet^mi z izby, 
przewr6cit sie w progu, mtynarka i czeladsS ani si§ zmiarkowali co 
sif dziato; oni tymczasem zostawiwszy pr6ine koryto, drapli co 
iywo pomiedzy krzaki, a co porwali, to sie jui; nigdy gospodarzowi 
nie wr6cito. 



Dtug Madka ')- 

• 

(Fortele Mackowo by poiyczonego od Jacka grosza nie oddad Udaje on 
w tym cela umarlego, lecz wierzyciel podejiid si§ nie dige.) 

Od HiechowA. 

Ghto^p jeden, Maciek, targowat na jarmarku konia kt6rego 
chciat kupid, Tdobit targu, ale brakowato mu jednego grosza do 
zaptaty catkowit6j ugodzon6j sumy, a sprzedaj^cy opu^cid tego 
grosza nie chciat. Obraca sie wiec do swego znajomego kumotra, 
Jacka, chtopa z s^siedni6j wsi, i prosi o poiyczenie mu tego grosza. 
,A kiedyz mi ten^os oddacie, Madku?' pyta Jacek. — „A to na 
Wielkanoc*, odpowie Maciek. I poiyczyt mu ten grosz; Maciek 
konia kupit, i wr6cili obadwa, kaiden do swego domu. 

Za nadejficiem Wielkiejnocy, Jacek nie zapomniat upomnied sie 
sw6j grosz. Maciek widzi go juz z dala schodzacego do wsi z przy- 



Obacz: Lud, Serya III (Kiyawy) str. 323. ^ t 

Digitized by VjOOQIC 



186 

leglego pag6rka. Wiec cz^mpredzdj biegnie do iony, i zadyszany, 
kladzie sie na desce w komorze boso, m6wiac do iony: zeby Jac- 
kowi powiedziata, jako mai jdj nmar}. Gdy Jacek nadszedt, zona 
Madka opowiada mu o ^mierci meia. ^A gdziei jego cialo?* pyta 
Jacek, «niech go tei jeszcze raz zobacze nim nieboszczyka pochowaja.' 
Madkowa prowadzi Jacka do komory, i pokazuje mu cialo niebosz- 
czyka lezace na desce. ,Ale tei, moja Madkowa'' (mdwi Jacek) 
„zapomnielidcie umyd nieboscykowi rece i nogi, takie ma brudne*. 
I nie wiele sie namyiilajac, porwa} opodal stoj^ca konewke z zimna 
woda, i chlust nagle na nogi Madka. Ten tei zadrgnat naraz i 
poruszyt sie caty. ,Aha", m6wi Jacek, „to wy tak umarli; teraz 
oddajcie mi, przysed^t^em tu po sw6j gros*.— ,Hano*, m6wi Maciek, 
«musialem tak zrobid, bo widzicie, nimialem grosa zeby wam od- 
dad**. — «Kiedyz mi go oddacie?* zapytuje zn6w Jacek. — ,A to, 
przydicie na fiwiety Jan", odrzekt Maciek. 

Nadchodzi ^wiety Jan. Wybiera sie zn6w Jacek i idzie p6 
sw6j grosz do Madka. Ten go sie tei spodziewal. Wiec m6wi do 
ioTLj: «Teraz musze lepi6j udawad umartego." I kazat sie zanie^d 
w trumnie na cmentarz i do grobu spu^cid; na wierzchu grobu pare 
desek potozyd, ieby sie potem m6g} wydostad z dohi. Ody nadszed) 
Jacek, iona m6wi: ie Jacek jui pochowany na cmentarzu. ,A niechie 
jesce chociai pacidrz zm6wie najego grobie*, m6wi Jacek; pokaide 
^ J6go gr^b*". I poszedl: na cmentarz, ale podchodzac ku grobowi 
(i domy^lajac si§ kogo w nim ^astanie) zaczyna tupad nogami i 
biedz na wszystkie strony, i chrze^cid gateziami, a wotad: ,hu, hu, 
bu, bu*, niby jaki byk czy w6} rozbiegty i ryczacy. A tu z grobu 
odzywa sie gJos: „A trzymaj go ta, Ka§ka, zeby.mi tu bydle po 
deskach nie spadlo do dotu.* — »Aha, to wy tak umarli*, m6wi 
Jacek zbliiywszy sie do grobu i zagladajac do dotu. — ,Ej to§cie 
wy mnie znowu podeszli*, odpowie Maciek, ,ale c6z robid, musialem 
sie tego chycid, bo nimam grosa*. — .A kiedyi mi go oddacie?* 
pyta sie Jacek. — ,A to przyjdiScie na ^wiety Michal, to wam go 
oddam z pewno^cia.* 

Nadchodzi ^wiety 'Michat. Czas znowu dla Jacka p6jdd do 
Madka po sw6j grosz. Wiedziat o tem Maciek, wj^c znowu ucieka 
sie do tego samego co wprz6dy fortelu, bo nie mial grosza. Kiedy 
Jacek przybyl do 4ony Madka, ta mu mdwi: ze mai jdj teraz na- 
prawde umarl i lezy w kaplicy pust^j drewniandj pod lasem. Jacek 
o^wiadcza, ze chcialby go tei jeszcze zobaczyd po raz ostatni. Zona 

Uigitized by vjwwv iv^ 



187 

pokazuje kt6redy ma isd. A bylo to miejsce dosyd odlegJe i Jacek 
przybyl pod kaplice juz o zmroku. Doszedtszy do miejsca tego, 
widzi on szparami w drzQwie, ze tam niaboszczyk lezy. Skrada sie 
wiec cichutko do ko^nicy za zakrystyja i ztamtad obserwuje, co tez 
sie tu bedzie dzialo i czy nieboszczyk sie ruszy. Wtem nadchodza 
tam zb6jcy z pobliskiego lasu, jeden, drugi i dziesiaty; zapalili 
fiwiece czy latarnie i poczyuaja sie na lawkach dzielid pieniedzmi i 
r6znemi rzeczami co pokradli. Kiedy sie juz podzielili, pozostata 
jeszcze na koncu do rozdzialu karabela. „Jakze sie to tem bedziemy 
dzielid?** zapytuje najstarszy.^ — „Tem nie mozna sie dzielid; oto 
we^mie ja ten, kto tiBmu nieboszczykowi co tu lezy dorazu tym 
palaszem glowe utnie. ** Ale to byla rzecz nie latwa ; bo jeden z nich 
bal sie nieboszczykdw, drugi takze byl zabobonny, trzeci mial wstret 
do takiej rzezacki; slowem nikt nie chcial, a tylko jeden sie ostatni 
do tego obral. Bierze on zatem te karabele, idzle do trumny Madka 
i zmierza sie jui do uciecia mu glowy. A4 tu Maciek'zrywa sie 
nagle do p6I ciala, podnosi glowe i wola na caly glos: „Wszyscy 
potepieficy, przybywajcie na pomoc!" Na te slowa Jacek ukryty 
w ko^nicy, poczyna ogromny sztuk (lomot) i halas robid i walid 
pieScia w deski spruchnial,e. Gdy to uslyszeli zbdjcy, polekali sie 
okrutnie, porzucili wszystka swa zdobycz (wszystkie swe pieniadze, 
srebra, rzeczy kradzione) i pouciekali co tchu do lasa. 

Po ich ucieczce, wyszedt zaraz Jacek z ukrycia i wita sie 
z Madkiem. Teraz mu Maciek rzecze: „Widzisz mdj bracie, be- 
dziemy tu mieli dosyd obydwa, jak sie temi rzeczami co tu kza 
podzielemy**. I podzielili sie, jak im sie zdawalo, rdwno, temi ko- 
sztownoSciami. Jackowi zaS dostala sie w dziale i karabela. Mdwi 
on na koncu: „No, to dobrze; ale mi sie jeszcze od was grosz 
nalezy (nie zapomnial o tym groszu) musicie mi go teraz oddad". 

Ale jeden z tych zbdjdw co uciekli, odwainiejszy troche a cie- 
kawy, wrdcil sie powoli, podszedl zndw pod ten pusty koScioIek i 
chcac zobaczyd co sie tam w nim dzieje, wetknal glowe z nasunieta 
na nia czapka, w jedna szpare miedzy deskami, i patrzy jak sie ci 
dwaj dziela juz resztkami tych skarbdw, i mySlat, 4e to sa dwaj 
ostatni a tamci strachy juz po odchodzili. A bj^Io to blisko tego miejsca 
gdzie oni obydwa stali, i Maciek spogladajac bokiem, dostrzegl go 
i jego czapke. Wiec na wezwanie J«cka, zeby mu zaraz pozyczony 
grosz zwrdcid, nie chcac on grosza tego tracid, uskakuje na bok, 
porywa temu zbdjowi czapkg z glowy, i ciskajac 'iy|t,Ia^^?^^rv. 



188 

wiada: ,No, to masz jeszcze czapk^ co j% zdobyJem i wei j% za 
ten grosz*. 

A zb6j, gdy mu porwali czapk^ z glowy, zestrachany (bo byt 
sam jeden) nciekl zn6w do lasu do swojich i mdwi: ,Ej, wi6cie, 
a to ich iam, tych potepie!ic6w taka moc strasna, ze mi jesce i 
capke z gtowy zerwali, i ledwiem uszedt ca2o z t^ gtow% na karku.* 



panu, iydzie i zudiwafym Wojtlcu. 

(!^yd oszuknje pana, a iyda Wojtek. Gdy bowiem iyd obrazil r6d szlachcica 
i na tem jeszcze zarobit, Wojtek zarobek ten skrecit dla siebie gdy obig 
jechali lasem i noc^, a jednak iyd w jego miejsce obatoionym zostat. 
Zamkni§to Wojtka do kozy, zkiid ndaj^c ie widzi Messyjasza, nszedt. 
Sprzedat iydom garnek samo-war i grabie samo-bije. Sprzedat i kobyte 
oddig%c^ dukaty w miejsce gnoja. Chciat iyda nkrzyiowa<5. Wsadzony za 
to do worka, oswobodzony byt przez wolarza i nszedt z jego wotmi. ^ydom 
ozni^mit, jako woty ma od Boga z rzeki dane, i tam ich zaprowadzit i 
potopit. Gi jednak co pozostali, wygnali go ze wsi i dom mn zborzyli.) 

U jednego pana i wsi dziedziCa, byt iyd pachdarzem. Fan 
lubit iyda i czesto z nim rozmowy prowaddt. Ale tei i iyd nie 
byt bylejaki tapserdak, tylko niby cejco wielkiego, mejmorajnes, i 
dla tego trzymat do koni parobka. Farobkowi byto na imie Wojtek, 
i' musiat mi66 dobr^ Rtow§, kiej, chodai katolik, nie bat si^ przyjV 
iydowski6j stuiby. Zyd przyjmuj^ Wojtka, zagadn^ go niby od 
niechc^nia: „Ny, lubist ty je66 s6r i masto?* — ,Ha, ha, ha, co 
wy pleciecie pakciarzu, kajby ja-ta takie rzeczy lubit, krowy maj% 
cycki uwalane w gnoju, mnie to mierzi, nie ci6rpif iadnego ml6ka 
ani s6ra, a mastem si^ brzydzo*, odpowiedziat chtop stanowczo. 

Wigc tei iyd z radotoi, ie tak.dobrego dostat parobka, gtaszcze 
aif po brodzie i m6wi: ,Ny, m6j mity Wojtek, nie lubisz masta 
i s6ra, to go w6£ do miasta'.— Odt^d Wojtek pftysiedt do straszn6j 
wiemo^ci u iyda, i raz-wraz zajadaj^ ser i masto po drodze, wozit 
je do miasta. Byto mu tei jak w niebie, i z mizeraka wypaat si^ 
chtop do niepoznania. Mimo to, nie tylko Wojtkowi ale i iydowi 
doskonale si^ wiodto; z paktu zbijat trzosy pieni§dzy, chowat wtasne 
jui bydto i konie, w sam attas si^ ubien^, ionsL ztot% bind^ nosita 
na gtowie przy szabasie, a dzieci wystrojone byfy jak cynesy. 

■ Uigitized by vjii^wv iv^ 



189 

Frzyszedlszy do takiego dostafkUf iyd ^mielszym sie joi stal 
od innych ludzi i do «pana dziedzica sam wedle woli chodzit na 
pogadanke. Aieby si^ przed panem z dowcipem popisad, razu je- 
dnego tak powiada: ^Wi^ go wielmoiny pan co? ja panu potrzebny, 
a pan mnie, i kiedyfimy sobie tak radni, to pottfimy na stole kaidy 
od siebie po sto zlotych, niech to leiy*. — »1 c6i z tego bedzie?" 
zapytal pan. — «Ny*, m<Swi iyd, «widzi go wielmoiny pan, niech 
pieniedze leia, my tyczasem si^ zaldimy i.patiTmy na nie. Eaidego 
dnia przyjde i powiem wielmoinemu panu coraz insz^ historyj^ 
jak^ sobie umy^le; i pan tei m<5w co chcesz, a kto si^ z nas na 
drugiego nie rozgniewa do tygodnia, to ten pieni^dze wszystkie, 
moje i pa]&skie, ze stotu zgamie'.— Fan TOzeimiH sie, lecz ie byt 
ciekawy historyi iydowskich, przyjat propozycy§; polo4ywszy oby- 
dwa po 100 ztp., dla pewnoiSci zapiecz^towaU takowe w li^cie i za- 
Uad byt zrobiony. 

Na drugi dzieii idzie iyd do dworu, a pan siedzi i stucha co 
on m<Swid b^dzie. „Wie go tei wielmoiny pan, o cz^m mi sie obe- 
Mwato, to bo strasznie rzecz dziwna*. — „No i c<Si?* pyta pan. — 
^Jakem si^ potoiyt przy moj^j i usna2,,ai tu widze przepiekne krowy 
na tace: patrze, a my oba z wielmoinym panem za pastuch6w; pan 
pogania i ja zaganiam, ieby w szkod^ do ludzi nie szty; pan wota 
i ja wolam: a he, a he, przyczem witer fukat, psota byta straszna, 
dyszczu, co go sy to wylato*'. Pan wystuchat wszystko i spojrzawszy 
ni^ lei%ce na stole pieniadze, rzekt spokojnie: «Dobrze iydzie, na 
dzisiaj dosyd''. Zyd odszedt. 

Nazajutrz iyd m6wi zn<Sw panu: .A wie go tei wielmoiny 
pan, co mi si^ wczoraj finitd? oto tak: ie wielmoiny pan byt krow% 
w stajni, ryczat, kopat po gnoju, bo si^ miat ocielid,^ a jak si^ 
jegomo^d ocielit, to ja byt jego cielatko'.— Fan sie tylko roziSmiat 
i m6wi: ,,Dobrze iydzie, h^Ai zdrdw". 

Siedzi pan nastepnego dnia wieczorem w ganku. !^yd biegnie 
do niego i m6wi: ^Ny, ej waj, co nu go tei si^ dzisiaj na^nito 
awantur, to jest co stuchad; otc| jak my byli ze sob^ na paswisku, 
widze, jegomoid jest krow^, ja ciel^tko, a duia byta psota i jego- 
mo^d mie lizat, bo ja sie przymilat do cycka; moie si^ pan na to 
pogniewa''. — ^Dobrze iydzie, nie gniewam si^*. ^yd spojrzat na 
pana i odszedt. 

Fan kurzac fajeczke przechadza sie po podworcu, i^yd zasapany 
leci ku niemu od bramy wotajac: ^Wielmoiny panie taskawy, co 

Uigitized by vjrOOQlC 



190 

go mi sie dnila dzisiaj za rzec! ej waj, diiiy kawa2ek, az sie moja 
Kywkes za gtowe bierze. Oto, ^nilo mi sie, ze my oba byli ptacy, 
obrofilifimy w pierze; jegomoSc miat skrzydta, ja mial skrzydta; 
podbijali^my lotem obadwa, patrzac na siebie, raz jegomoSd do 
g6ry, ja na A6i; to znowu ja do g6ry, jegomo^d na d6t. Jak jego- 
mo^d pu^ci} z ogona, to ja miat w dziubie; jakem ja zgubit, jego- 
mo^d szukat po ziemi; ej waj, moze sie rozgniewa!* — »Nie, nie, 
m6j zydzie**, rzeW pan, „bad^ spokojny,, nie zgniewam sie*'. 

Siedzi pau przy stoliku na ktdrym list z pieni^dzmi, a tu zn6w 
4yd idzie. ,Ny, dzielidobry wielmoznemu panu, moja sie Rywkes tur- 
buje, co go z takiego snu bedzie, ja sie sam zamy^lam, bo to jest 
taki nie maty rzecz; ze jak my oba byli ptacy, podlatowali^my w g6re, 
co witer nas porwat, naraz jak witer ustat, a my gruch na^ d6t: 
tylko jegomo^d spadt w ogrodzie do miodu, a ja do btota. M6- 
wiemy do siebie, coz bedziemy robic, kiej nam sie skrzydta i pierze 
zwalato. Ja pierwszy zaczetem jegomofici lizad, i jegomo^d lekusfci 
juz moze lecied; a potera jegomo^d dziubem patyk uchwycit i dal^j 
ze mnie ociapywad btoto, az ci my znowu lekusielicy obydwa poszli 
w gdre*. — „Czy juz wszystko?* m6wi pan. — „No, wszystko wiel- 
mozny panie^*. — «Dobrze iydzie*, rzekl pan, „mozesz odej^d". — 
Zyd podumat i odszedt. 

Pan lezy na tdzku cokolwiek staby, lokaj melduje zyda pak- 
ciarza. Gdy go wpuszczono, 4yd ktania sie i m6wi: ^Ej waj, aze 
strach co za dziwy, niech go wielmozny pan stucha, oto tak, ja 
jade w powozie, wielgi stota, deszcz leje, a tu jegomofid starszy, 
tatusinek wielmoznego pana, fiwinie pasie, zaS sam jegomo^d w^dyrdy 
za nim i bije go a ^winie krzycza..." Ledwie zyd wymdwit te stowa, 
szlachcic sie zerwat, hop zyda w pysk, raz i drugi: „Aty gatganie, 
jak fimiesz tgad, ze m6j ojciec pasat Swinie a ja go bit*. I por- 
wawszy zyda, za drzwi go wyrzucit. tyi sobie z tego nic nie robi, 
bo zaktad wygrat i ttuczac sie do drzwi wota: „Jegomofid taskawy, 
a moje pienigdze!* — Pan ztapawszy zaktadowe pieniedze cisnal je 
za nim ^). 

Kazdemu ciarachowi (szlachcicowi) cejco powiedzied moina, 
a nie rozgniewa sie, byle mu tylko nie ubliiyd w rodowym honorze, 
nie gadad na ojca i dziaddw, bo wtedy zty okrutnie m6gtby i zabid. 



^) Dykteryjka ta w r6inych waryantach kr%4y po cal^j Polsce. 

Uigitized by vjOOQlC 



191 

Zyd za^ z tego korzysta bo honor mu obojetny, aby tylko trzos 
m6gl napchad. 

Takci byto z zydem pakciarzem; co dostai: to dostal:. Zabral 
pieniadze i schowawszy do szkatuly, klucz od ni^j w kieszeni nosil. 
Wojtek parobek, ktdry z iydem ze wsi wyjechat, wiedziat o pienia- 
dzach w szkatule, i gadajac do siebie: iyd z pana wytudzi}, ja 
z zyda wydobede, i przemy^liwal nad tym jakby je ukra^d, jednak 
sposobno^ci do tego nie by}o. Zyd sie wyni6s} z paktu, poszed} do 
trzeciej wsi, karczme wziat w harende i tam przez lichwe i zarobki 
r<Sine stat sie bogaczem, i inne zydy uwaialy go za starszego 
miedzy soba. 

Jednego razu wypadlo iydowi jechad na pacierze do szkolnika. 
Wziawszy Bywkg i bachory, wyprawil je najprzdd z domu, sam 
zai z Wojtkiem i szkatuJa jechat za niemi. Wojtek majacy oko na 
szkatute zydowska, tak zamanewrowat, ze zMadzili w lesie. Noc 
sie zrobila, zyd chce jechad, a on powiada: »Kajby ja z wami 
jechal, kiej ciemno, musiemy tu nocowad*. Zyd w strachu, m6wi 
mu: ,Mi}y Wojtek, ja wlaze pod w6z, przywiaz; mnie biczyskiem 
do drabinki, i bede jak pies szczeka} od zlodzieja, a ty przy ko- 
niach lei i badz jak drugi pies**. Dobrze; 4yd lezy pod wozem, 
klucz ma w kieszeni i szczeka: „kif haf, kif haf!'' szkatula jego na 
wozie, Wojtek myk wtedy zrecznie, szkatu}e porwa}, zakopa} wlesie 
i jakby nigdy nic, k}adzie sie na ziemi i lezy. Przyszed} z}odziej, 
kradnie konia, Wojtek szczeka na g}os: ,jest, jest, jest!* i bardzo 
iociera, zyd szczeka dal6j po swojemu: „kif haf, kif haf.* Wojtek 
widzac odjezdiajacego z}odzieja z koniem zydowskim, szczeka znowu: 
^wzion, wzion, wzion!**. ^yd swoje. Wojtek na to: „pojecha}, 
pojecha}, pojecha}!* Gdy sie rozwidni}o, zyd patrzy, nie ma ani 
szkatu}y, ani konia, i tylko koby}a gorsza przy wozie zosta}a. Dal6j 
wiec na Wojtka:*„Ej waj, czegofi na mnie nie wo}a}!* — „A dyd* 
m6wi on, ^chcieli^cie arendarzu zebym by} psem, wiec szczeka}em: 
jest, jest, jest (z}odzi6j); wzion, wzion, wzion (konia); pojecha}, 
pojecha} (na koniu); a wyficie wciaz na to swoje mruczeli, cozem 
mia} z wami robid*. — Zyd na Wojtka: „^Ii}y Wojtek, tyi ga}gan, 
lajdak, tyi ukrad} szkatule i konia, gadaj zaraz*. CWop nic nie 
powiedziaJ, iydowi sie tei spieszy}o do zyddwki i pacierzy, wiec 
rady nie by}0, wsiad} na w6z i jedna koby}a pojechali. 

Po skoiiczonym fiwiecie zydowskidm, jedzie z powrotem aren- 
darz z Bywka i bachorami do domu. Wojtek powozi jedna koby}a: . 

Uigitized by vjwwpJlC 



192 

«witf, wi<S!'* ale kobyle deiko; nadaiyd nie moze po btode. Wojt> 
kowi sie upnykrzyJo, wjecha]: na pagtfrek nad katoia i obaliJ: iyd^w, 
2e si^ bardzo pothikli i powalali w btode. ^ydzi gruch wielki i 
lament czyni^, a ar^endarz krzycz^d porcznie na parobka: «Ny, mily 
Wojtek, joi dosyd, tyi$ dadrach, pijak, hnndswot, ptfjdziesz ze mnf 
do pana'*. Jak sig pozbierali w kup^ i do domu dojechali, ijd ani 
chwili nie aprenduje, tylko idzie z parobkiem na skarg^ do ekonoma 
(gdyi pana nie byto, czy tei naumy^lpie iyda widzied nie dicial).- 
Ekonom s2ucha sprawy, a iyd zaczyna mtfwid najprz6d. «Ej wig, 
mily Wojtek, gadaj zaraz ze: ja tajdak, ukradtem konia, szkatut^.*^ 
— Chlop powtarza za iydem: ,Mily Wojtek, gadaj zaraz!* — Eko- 
nom na to: .Gzego si^ podrzy^niasz tajdaku?' — ,A toi co', krzy- 
knie Tfojtek, ,co ja sie komu mam podrzyiniad, przecie pan oko- 
mon stysy, ze arendarz gadaja wyra^nie: ie sa tajdakiem i ukradli 
konia, skatul^; ja parobek stuz^y, nie wiem o nicem, kazali mi 
scekad jak psu przy wozie, tom tez scekat.' ^yd swoje, Wojtek 
swoje, dosyd ie ekonomowi sig sprzykrzyto i nie mog^c ioj66 z niemi 
do kolica, kazat dad obydwom w sktfr^. 

Zyd si^ prosi, by Wojtka bid irodkiem bata na polu (za 
drzwiami), a jego w sieni, tak, ieby mia} gtowe w pokoju. Bija 
Wojtka na polu ^rodkiem bata, nie wiele mu co zrobiono, ^mieje 
on sif ztego; iyda zai$ bija w sieni z gtow^ w pokoju, ale koiicem 
bata. iji krzyczy: ej waj! — bo mu docieraja, a ie mial gtowe 
w pokoju, wi^c m6wi do ekonoma: .Panie plenipotent, wielmozny 
rzadco, kDgoi tam bija w sieni?' 

Jak si^ bicie skoiiGzyto, iyd znowu wystepuje z drugim pro^ 
cesem o wywr5cenie do btota jego Syfki i bachortfw: «Panie pleni- 
potent, trzeba tego pijaka zamknad w kozie*. — ^Dobrze*, rzekt 
ekonom, «za to ie ci§ sponiewierat, wsadziemy Wojtka do kozy iia 
cafy dzieii i noc, tylko ieby nie umart z gtodu, dasz mu kwart^ 
wddki i kor^ec gruszek''. ^yd to dat, i zamknieto Wojtka w izdebce 
za karczma. Siedzi w kozie, ktdr^j iydy pilnuja z kijami, na warcie 
stoj^c. Dzied jak dzieli zeszedt spokojnie, lecz gdy noc przyszta, 
Wojtek zaczat sig ttuc gratami po izbie; iydy w strachu eo to b§dzie. 
Na rano ida do niego i patrz^ po izbie, a tu nalane nie tylko po 
ziemi lecz i na stole.— ^Go to jest?* pytaj^ sie, ,taki wielgi woda, 
taki hatas!* — Wojtek im mdwi: ,Czy wy nie wiecie, co sie tutaj 
w nocy dziato; o to tak, stuchajcie: przyszedt do mnie Pan Jezus, 
jak zaczat waszego Messyjasza prad kijem, tak zbit, zeprat go, ie 

Uigitized by Vjr\^\^V iv^ 



193 

sie wasz Messyjarz az na stole spisal; zt^d byl! hatas.* — Zydy 
spojrzawszy na siebie, uwierzyly; jak zaczna lizad a palcami i su- 
kniami obcierad, tak ca2y st6t wytarli do sucha i jeszcze co byto 
na ziemi zabrali. Wojtek korzystajac z ich poboino^ci, drapnq2 
z kozy; wykopa} w lesie ukryt^ szkatu}^ iydowska i za te pieniadze, 
kwitujac ze sluiby, kupil sobie chalupe z kawalem gruntu pod 
lasem. Wkr6tce sie oienil, gospodarowal na swoj^m i miat si^ 
dobrze. 

Zyd nie m6gl strawid utraty konia i szkatuly. A ze mial po- 
dejrzenie na dawnego parobka, wi^c go ^ledzit i zagladal do jego 
chatupy. Jednego razu, gdy Wojtek w kupionym garnku ielaznym 
i odstawionym jui gotowal sobie kasze, iyd zapytat go: «Mily 
Wojtek, co go to jest takiego?'' — Chtop mu powiada: ie ma taki 
^arnek (samowarz), co bez palenia w piecu, ugotuje si^ warza w nim. 
Zyd sie przygl^da, nareszcie chce garnek kupi<5: ,Ej waj, mily 
Wojtek, dam ci zloty*. — ,Jak zloty, to zloty, dajcie dukata."— %d 
po niejakim targu, dat mu dukata i wziat z soba garnek. Wlala 
iyddwka warze do gamka, czekaja oboje, rychlo sie zacznie samo 
gotowad; a tu garnek jak zimny tak zimny. Leci arendarz cz4m- 
pr^dz^j do Wojtka, k^idry ml<Scil w stodole i stanawszy w prgdko^ci 
noga na grabiach opartych o wrota, ie go uderzyly w czolo, krzyknal: 
,£j waj, co go to bije?" — Wojtek na to; «Aha, widzicie, samobij 
was wyci%l*,'I grabie odstawil dal6j. — Zyd zaczyna swoje skargi, 
Wojtek mu powiada: «Postawcie garnek na gorac^j blasze, to si^ 
w nim ugotuje, a kiedyiicie o t^m nie wiedzieli, to odtad wiedzied 
bfdziecie*'. — Zyd odszedl z niczem ^). 

Poniewai w karczmie, ktdra iyd harendowal, chlopi upiwszy si^ 
bili si^ mi^dzy sob% a czasami i arendarza, ztad zyd przemyiliwal 
nad sposobami ukr<icenia ich. Przypomnial: sobie o owych Wojtko- 
wyeh grabiach samobijach i idzie tedy do Wojtka, aby odeii stpnoby 
kupid. Chlop sprzedaje mu zn6w grabie za dukata. Uradowany iyd, 
postawil nabyte grabie w rogu izby i odtad sobie poczyna ^mialo. 
Przychodzi wesele z muzyka, iyd sie juinie boi i chlopom odgraia; 
chlopi zlapali go i bya* Dopieroi farzyczy on na cale gardlo: ,Sa- 
mobij, bro6 nmie! ratuj mnie!* — Ghlopi nie uwaiajac na jego 
krzyki, bior^ sie jeszcze i do iyd5wki.-^,Mili goficie, dajcie pokdj 



^) Gliiiski : Dajarz poUki, 

Digitizedl^OOgle 



194 

mune (meine) Bywkes*^, Uaga iyd bijacych; a oni na to: ,Eiedy< 
arendarzu, kaiecie samq bi6, wi^c my wasz^ zbili'. — !^yd sie z2apal 
za brodg: «Ej waj, co mnie ten Wojtek narobil ktopotn!'' I na- 
prawde duio miat ktopotu, a Bywka w ci^iy jeszcze go miata wiec^j. 

Idzie ^zn6w z wyrzutami arendarz do Wojtka, a Wojtek stoji 
przy kobyle i czego^ szuka po gnoju. ,Miiy Wojtek, na co mnie 
robiiJ tyle frasunku".— ,A c64 ja temu winien arendarzu; czegoficie 
chcieli to macie; musz^ wam co6 wielkiego pokazad, moja kobyta 
talarami kicha, tylko sie przypatrzcie*. — !^yd patrzy, a tu akimt 
talarek wylecial jej z pod ogona. Wiec nui od Wojtka targowad 
kobyle i kupit ja za 200 ziotych. Wojtek wsadzi) jeszcze pare 
zlot6wek star^j kobyle pod ogon, ieby na pierwszy raz w zydowskim 
r^ku miala co wypuScic. Przyprowadza iyd kobyt^ do domu, maca 
pod ogon, s% ztotdwki; daje j6j najlepszego obroku i czeka na 
wieksze bogactwa. Siedzi dzieii i noc przy kobyle z Byfka i ba- 
chorami, przetrzasaja kaide ^dzieUo gnoju; ale gdzie tam! nic nie 
ma. Kobyta turbowana, hukneta zadniemi nogami i wybita iydowi 
dwa przednie zeby, ie krwia zalany upadt, ale w pare dni i sama 
zdechta, bo tei i stara byta. Leci arendarz do Wojtka z oznajmie- 
niem ie go pozwie do sadu, lecz ten, bedac silnym, ztapat przy- 
byiego i rozkrzyiowawszy mu rece, przywiazal do cierniowego krzaka. 
l^yd krzyczy, Wojtek go bije po plecach i powiada: »A za to, co6 
meCzyt iydzie Boga naszego, ja cie bije*.— ^yd sie wypiera: '«Mity 
Wojtek, wszak to nie ja go krzyiowat, tylko moje przodki.* — Ghtop 
na to: «Eiedy chcesz zprzodku, to bede bit z przodku* i thikt go 
znowu kolanem po brzuchu. 

Na krzyk starszego iydowskiego, znoszacego tyle obelg od 
dawnego swego stugi, hurma zleciaty sie z kijami iydy z cat^j wsi, 
krewni i przyjaciele. Otoczyli oni chatupe Wojtka i samego zucha 
dopadtszy, wsadzili do worka, kt6ry w g6rze mocno zwiazali. Do- 
pieroi zmawiaja si§ pomi§dzy soba co z nim robid. Ai wreszcie 
zawie^li go w worku i zbitego, i zostawili daleko od domu na roz- 
stajn6j drodze. Nieborak, gdy jui odstapili, wygl^dat dziurk^ na 
droge, kto po ni6j jedzie. 

Ai tu widzi kupca pedzacego stado woMw; '*Wojtek ujrzawszy 
go, krzyczy na gtos: ,0j nie bede ja*wojewoda ani biskupem, bo 
mam staba gtowe, ktoby miat lepsza od moj6j, niech wtazi na moje 
miejsce to zostanie wojewoda albo biskupem*^. — Kupiec gnajacy 
woly, odpowiada mu: ^Ja mam dobr% gtow§, wolatbym byd bisku- 

Uigitized by VJ\^VJV iv 



195 

pem nii si§ z wotmi ktcpocid^. — Odwi^zat worek, puScit chlopa i 
sam wchodzi na jego miejsco niby ze iartu. Jak tylko wszedt do 
worka, Wojtek zwiazal go dobrze, porwal kij jego i uderzywszy po 
glowie, rzekl: «B^dziesz miat teraz lepsza gtow^ na biskupia stolic^, 
jak ci klin przybije*, poczern zostawiwszy zwiazanego kupca z wor- 
kiem, stado jego woI6w zabra} i do swojdj zapedzil chalupy. 

Tak tedy, do ca?ego dostatku przybyty jeszcze Wojtkowi woly; 
sprzedaje jedne w mieicie, w polu innemi orze, cuda robi z niemi. 
Zydy spogladaja z boku, schodza sie do starszego i radza. — ,Ej 
waj, co to jest, my Wojtka stracili, a on go z wolmi jest w cha- 
}upie; co on za filut, zkad takie piekne ma woly, chodimy go sie 
spytad"*. Przychodza zydzi do chaJupy Wojtka i pytaja sie, zkad 
wziat tyle woWw.— On im na to: „Jake§cie mnie zostawili na drodze 
zwiazanego w worku, pid mi sie chciato, takem sie taczat 2 miejsca 
na m?ej3ce, aiem sie zatoczyt do rzeki, my^le sobie: nie napije ja 
sie innaczej, tylko trzeba wskoczyd w wode; puScitem sie naraz, 
gruch z brzegu w rzeke i napilem sie. Przyszty do mnie raki, no- 
iycami swemi worek rozciely, a iem duio przez was u4yl biedy, tak 
mi dal Pan Jezus, com ujzrat stado wot6w pijace wode w rzece. 
Jak przyskocze, jak zaczne zabiega<5, zaganiad i zagnatem do domu. 
M6wil mi Pan Jezus: „Wojtusiu, Wojtusiu, gdy te woty wypo- 
trzebujesz, przyjdi w to miejsce, wnijdi w ^rodek rzeki, a tam ja 
dla ciebie uczynie, ie zawsze woty zobaczysz, wiele razy zechcesz*^. 

Zydzi niezmiernie rozciekawieni i chciwi, pytaja cz^mpredz^j 
chtopa, aby im powiedziat, w kttfrym to miejscu woty darowane od 
Pana Jezusa widziat, 4e oni tam p<5jda ^). On sie droiy; wreszcie 



^) Inna wersya wyraia sie w ten 8pos6b; «Jeden iyd byl taW, co 
mial parobka katoUka, co mn bylo Wojtek. Wi§c on s niemi (iydami) 
takie r6ine kawalki platal, co^ im robil na przykr§. Jak ich wi6z(I) tak 
im r6inie na zlo^d robil. Prosili go zeby noclig mieli; wi§c 6n im noclig 
dal^w lesie. A tam mr6wisko okratne jest; kazal im si§ poklai^c do okola 
wele tego mrowiska gebami; te mr6wki im nalazly do oc6w, do gfby, do 
brody. Na druga noc juz nocowad nie chcieli w lesie. „Coi^ ty Wojtek 
zrob^, co nas tak cosik sk^salo?" — On m6wi ze to: „Nie wierzcie, bo to 
8% lasowe wsy". Ale 6ni na tem nie przestaja, nie chc^ jnz lezy<5 na 
ziemi, bo sie boj%; pros^ zeby wysoko byli. On j^m dal legowisko na 
soi^nie; byla sosna g^sta; oni wlezli, pochytali si^ mi^dzy gal^ziami i 
chcieli spad. Ale ich r^ce bolaly trzymad si§ tych. gal^zi, a on Wojtek 
wola na nich ze: ^Spnsci^ si§, jeden po dmgiem.*' Uwi^zalo 8i§ ich kielka 
n jednego. Ten co przy drzewie r^kami si§ trzyma, wola: ie go r^ce bol^ - 

Uigitizeclj33*J^\^vl\^ 



196 

im m6wi: ,Jak mi dacie gamiec w6dki, to wam pvkaze'. — «Mify 
Wojtek, oto masz garniec w6dki, tylko mnie predz^j zaprowadi*", 
krzyczy sam arendarz. — Jak sie Wojtek napi} i !^eszte z flaszka 
schowal, m6wi iydom: ^Pdjdzcie wszyscy za mna''. -r Leca oni za 
nim w dyrdy aie trzewiki pognbili, nawet i zydowice wyruszyly 
z bachorami. Bzeka by}a gteboka i miata srogie brzegi. ,0t6i 
teraz*, rzekJ Wojtek, ,ktdry z was chce mie<5 woty, niech wskoczy 
do irodka rzeki, i niech reka kiwa na znak co zobaczy, bo z pe- 
wno^cia woty wyjda.* Arendarz, ze miat chrapke na woty, hyc 
pierwszy do wody, tylko mu mycke widad; wyciagnat rekg i niby 
kiwa na innych: ,Ej waj, kim, kim!"- »Ej waj!* krzyknat szkolnik, 
„czego wola?" — »Woty, woty, pewno widad!* wrzeszcza drugie iydy 
i jeden po drugim wskakuje do wody. Starsi sie utopili; mtodsi 
utaplali w wodzie, a wot6w nie byto. — Ale nie byto tei i Wojtka 
na brzegu, bo jak drapnat z w6dka za ogranice, tak nie powrdcit 



bo ma snche. Wojtek mn mowi tak: «popluj se!" — On sie pu^cil, chcial 
se poplad; temcasem wsyscy bach! na kupe. Jeden wota: nmoja reka**; 
drugi wota: nWybitel mi oko"; trzeci powiada: «oh! juz nie wstan^, Woj- 
tek, cos mi zrobiut*'. Oui jak powstali wsyscy, i si^ poretowali, wi§c go 
wzi^li (Wojtka) i zapakowali we w6r, wzi^ni go na w6z i wiezli go do 
wody do gtQboki^j, utopid. A on wota na drodze ze: „Nie bede zydoskim 
rabinem ani kr61em, bo nie umi§ cyta6 ani pisac''. Zydy jak takome na 
pini%dze i na r6ine rzecy, i na katolikowe zycie, wszyscy gromad^ polecieli 
po Idj do lasa, boby jeden nie uni6s(t). I nadchodzi insy zyd, ustysat ze 
on wrzescy w tym worku, domaga mu si^ (zyd), ze: Ja b^de rabinem albo 
kr61em zydoskim, bo umi§ cytac i pisad**. Wiec wypuscit Wojtk^ z worka, 
a zydek ten jeden wlaz(t) do worka. Zydy jak salone, przyleciaty jak na 
zgub§ na Wojtkowe zycie. Wzi^li jego wsyscy hurmem i do wody wrzucili 
(tego zydka z workiem), a Wojtek posed w innti drog^. Wzi^n sobie wst^zek, . 
przezradetek, wzi%n pod tem brzegiem kaj jego mieli topi6, naprzybgat 
i nawiesit. Sam W8iad(t) do ty bryki co z zydami jechat i jechat. Zydy go 
si^ pytig^: ^Zk^deii ty wzion taki bryki, kiedy my ciebie utopili**. — A 6n 
powiada: „Myiileli^cie, zescie mi wielk% rzec zrobili; a ja tam w wodzie 
r6znoici, piekne rzecy, zwierciadta, dostat; ja se dostat konie i bryk^, 
chotde wy do wody, zobacyde co haw jesf. Zydy jak takome do wsy<lkiego 
maj2|tku, poiili,«^tafreli, zobacyh ze s^ tam wstfgi i przezradta (bo bIq zydy 
odbgali w wodzie), myffleli ze i 5ni wsydko wezn^ Pytaj^ si^ Wojtka: 
^jakby wzi^d". — Wojtek m6wi: ^wtaz pirw^j jeden*'. Jeden wlaz gt^boko, 
wystawiut r^ki^ bo siq topit... wota... nimoze juz wotad ino betkoce: haw, 
hawl (tu, tu,) bo mu wody nalazto do g§by. Wojtek m6wi do dmgich: 
„wtafcie pr^dzej, bo sam nie da 6n rady, nimoze dzwigad**. Zydy jak 
takome, jeden na dmgiego hyc, wskakowal. Chciat idi wByiHnch potopid." 

Uigitized by Vjr\^VJV IV 



197 

ai we trzy dopiero lata do swoj^j chahipy, ale c6i — kiedy i on 
sam nic wi^c^j nie zastat ino kap§ graz6w. Zydy przez zemste za 
wszjrstkie zuchwate jego kawatki, spalily mu chatupe, baba si^ 
st^rata i poszla po proibie, zostato j^no nieobsiane pole, rozlog^ 
lei^ce, ktdre iydy w procesie zagarnety. Kie pozostato tedy Wojt- 
kowi nic innego, jak wziawszy k^ do r^ki, pdjid dal^j na w^drdwke 
po szerokim iwiecie % 



80. 

gtupiin parobczaku ^). 

(Matka go ieni. Wszystkie nakazy j^j wypelnia on scisle, lecz zap6zno 

i opacznie.) 

Od Hiechowa. 

Mial:a matka gtupiego s;na. Gdy wyr6s]: na parobka, my^li 
ona sobie: co tu z nim robid? trzebaby go oiem6; bedzie mial babe 
co mu wsydkim zarzadzi, wygotuje, upierze, a i wpolu tez za niego 
sig zakrzata, tod przecie i wyjdzie synalek kochany na clowieka. 

Majac gospodarstwo, chalup^ , kawaJtek gruntu, upatrzyla tedy 
dla synalka dzi6wke posaina, i do zalot6w sama pierwsze rozpo- 
cz^ta kroki. Bodzice dzi^wki, ulakomieni na dobra rolg, nie byli 
przeciwni, wiec od razuna to matiedstwo przystali, m6wi^c: ,Niech- 
ta was jasiek przychodzi chod glupi, dyd my na to nie krzywi* 
(temu nie przeciwni). 

Baba posMa zatem Ja^ka do dzi6wki, ieby sie blii6j z nia 
zapoznat. Dzi6wka niezbyt mloda, za Ja^ka r6wnie dobrze jak za 
snopek slomy wydad sie rada, «coby we wsi nie gadali ie sie we 
wi^dcu zestarzata'', przyjela go iyczljwie, napojita w6dka, napasla 
plackiem. Na odchodn6m darowala mu iglg, m6wi%c: .zanie^ j^ 
i wepnij do gaJgank6w matusinych w skrzyni." Wraca Jasiek do 
chalupy; tnatka go si§ p}'ta: ,c6z ci dzi6wka dala?'' -— «Widzicie, 
dala mi igl§."— ^A gdzieiefi podziai t§ igl^ m6j synacku.* — Jasiek 
na to: «sed-em kola brogu, i w sianom wepchal". — «A ty glupcze/ 
rzekla matka, ,trzeba bylo wpi^d igielk^ w baranek u czapki*. (wten- 



Obacz: Lud, serya III, str. 190. 

^ Obacz: Lud, serya IH (Kujawy) str. 161-2. r^^^^T^ 

, Digitized by VjOOQ IC 



.198 

czas noszono na wsi wysokie czapki z barankiem). — ^B^de wiedzial: 
na drugi raz, j^no juz nie swarzcie matusiu*^. 

Idzie znowu Jasiek do dziewki, a ta data mu pieska. Wzial 
go i zaraz wloijl za baranek u czapki, ze go zadusil. Matka burczy 
sjnka: «a ty gltipcze, pieskabym wychowata, a ty^ udusil; trzeba 
go bylo uwiazad na sznurku i woJad: psi, psi, psi, byJby szedt za 
toba*. — ,Bede wiedziat na drugi raz*, odpowiada cMop i idzie 
w pare dni do narzeczon^j. 

Data ma kawatek sperki (sJoniny); te tedy uwiazal na sznurku 
i wlekac za soba, wolal na glos: psi, psi, psi. Zlecialy sie psy 
z G2i6j wsi i stonine ze sznurka zjadty. Matka pyta sie: ,c6ie& 
przyni6sl od kochanki?" Gdy opowiedziaJ swoja przygode, ona na 
to: ,0 gJupcze, a kiejz ty bedziesz madry*.— ,Mo4e ta wtedy ma- 
tusiu, jak se podjem klusek", rzekl glupiec. Po wieczerzy naprawde 
zmadrza}, gdy se zjadt za piecem i ziewa}. 

Tymczasem matka uioiyJa wszystko, a zrobiwszy zrekowiny» 
poszJa z narzcczonemi do ksiedza, dad na zapowiedzi. Trzeba byto 
sprzedad ja}6wke, by troche zyskai: pieniedzy na wyprawienie wesela. 
KazaJa tedy matka i^d Ja^kowi z jaJdwka na targ do miasta, uczac 
go, ieby nikomu takiemu nie sprzedawat co bedzie duio gadat. — 
Poszedl wiec z jaMwka na targ do miasta. Targujacych byto wielu; 
lecz ie kazdy targujacy miat wta^nie te wade, ie inio gadat, przeto 
Jasiek, pamietny przestrogi matki, nie sprzedat sw6j ja}6wki. Wra- 
cajac jednak do wsi, przystanat z nia Jasiek pod figura, kt6ra na 
rozstajn6j drodze stala za wsia w granicach i widzac na ni^j ko- 
gutka chwierutajacego sie (poruszajacego) niekiedy z wiatrem, my^li 
sobie: ,ej ten malo gada**, i pyta sie figury: ,kupisz jat6wke?* — 
Pigura milczy, lecz kogutek odpowiada: ^chwierut*, co znaczylo 
w gtowie Ja^ka: «kupie*. — «Zaptacisz?* — Kogutek: „chwierut — 
zaplace",— ^Kiedy dasz pieniadze?*— Kogutek na to: „chwierut*.— 
.Aha**, pomyfilai chlopak, ,to jui wiem, jutro zaplaci*. Uwiazat 
u figury jat6Wke i powr6cit do domu. 

Matka widzac ie nie prowadzi jat6wki, dopytuje sie o pienia- 
dze. On jij zdaje relacyje ze zrobionego interesu, m6wiac: ^Matsiu, 
mato gadat, jutro zaptaci''. — Na drugi dzieli niespokojna, wyprawia 
ona Ja§ka po pieniadze. Ten biegnie spiesznie pod figur§. Tym- 
czasem wilcy zjedli jat6wk§ w nocy tak, ie tylko kopyta i nogi 
z ni6j pozostaty. — ^Zaptacisz?* wota on, lecz odpowiedzi nie od- 
biera, bo wiatr ustat i kogutek niechwierucze. ^Z^n^^w|^jottidJ 



199 

fi^e wyrwanym obok drzewa pniaczkiem. Wt^m z pruchna figury 
wysypaly sie talary i dukaty; trzeba ich zbierad, ale kupa straszna 
i w kieszeli si^ nie mieszcza. Idzie do matki, wolajac na ca}e gardlo: 
,Matsiu, zaplacil, zaptacity tylko trza cosik wzia^d po nie, bo nie 
utrzymam za pazuch^^. — ,To idi*', m6wi'matka, „do stryka na 
koniec wsi, i pro§, ieby ci poiyczyl miecha (worka)*.— ^Matusiu*, 
odpowiada,' ,kiej ja se zabacze".— • ,iTo widzisz synalku, powtarzaj 
sobie przez droge: miech, miech, miech*.— -Dobrze matsiu, miech, 
b§d§ jui baczyl" *). 

Wyleciat wiec gtupiec, gadajae nagtos: «dobrze miech, dobrze 
miech^. Spotykaja go chlopi jadacy z cialem umarlego na cmentarz 
a my^Iac ie wota on: ^Dobrze ie zdechl, dobrze ie zdech}*", wybili 
go m6wi^c: „A ty odle, waryjacie, nie pled tego, tylko gadaj: 
szkoda go, bodajby 4yl jeszcze na chwale Boska*. — ,Ano to bede 
baczyl na drugi raz*', odpowie Jasiek, i poszedl dal^j. 

Fatrzy, a tu przed chalupa chlop sprawia zabitego wieprza na 
korycie. C6i mial glupiec lepszego do roboty, jak powiedziec zaraz: 
jSzkoda go, bodajby iyl na chwale Boska*. — - ,A czyfi ty oszalal 
galganie'^, krzyknal chlop, groiac mu trzonkiem noza.— ,»Bo widzicie, 
wszydkom se zabaczyl, coby pedzied trza bylo'^, rzekl Jasiek stchd- 
rzony. — »To gadaj: niech wam sie smaczoie spoiywa ten kawalek 
miesa, aby^cie go zjedli z chwala Boska i w szcz^^ciu*', powie 
rzeinik.— „No, no, b?d§ ju4 baczyl, b^dicie zdrowi".— ,Badi zdrdw 
glupi*^, dodal chlop i rozeszli si^. 

Idzie on przez wiei daldj. Za stodol^ widzi zn6w chlopa 
schylonego za swoja potrzeb^. Glupiec odzywa sie: ^bodaj wam 
8i§ smacznie spoiywalo, na chwal^ Boska*. — ,Co ty pleciesz ofile, 
mdwi chlop, nie moiesz to rzec: ,Bodajby to fiwinie zjadly*. — 
„Nol, no, b^dicie zdrowi'', odpowie glupiec lecac ^cieszka ku chalupie 
stryka i powtarzajac ci^gle: miech, miech, miech. 

Po drodze jednak zaszedl do inndj chalupy, gdzie baba robila 
chleb w dzidice. Chc^c j% pieknie pozdrowid, powiada: «Bodajby 
wam to fiwinie zjadly*. — Baba jak krzyknie: „A ty trutniu, co ty 
pleciesz, tod gadaj: niech wam ro^nie i sporzy chleba, ieby^cie mi 
z niego chod placuszek podarowali*. — „Dobrze, dobrze, gospodyni, 
jui se bede baczyl. 



^) Obacz nast^puj^c^ gadk§. ^ 1 

Digitized by V^OOQ lC 



200 

I wynidst 8i§ eo pr^dz^j, lecz zamiast do stryka, zajnat do 
karczmy, gdzie si^ bito dw6ch pijanych chtoptfw. — ,Niech wam 
rofinie pifknie i sporzj, iebyicie mi placoszek podarowali*, powiada 
ghipi do pijaktfw. — ,0t6i ci damy plaeiuiek' i hop go w pysk — 
uderzyli. -- Ch{opak si^ rozptakat, karczmarz przjtomny jego przy- 
godzie m5wi mu: ,trzeba byto gada^: bm bijcie sif ludzie, lub ttt 
pogiSdicie si^ brada% -— «Ano, bed^ wii^at', rzekt chtopiec i 
wyszedt. • 

Id^c dal^j drog^, ujrzat jak psy sif iarly na wsi i zaraz m6wi 
do nich: ,Pog6d£cie si^ bracia''. Psy jak na niego rusza, rozszar- 
paJy mu sukmadsko, pokasaty nogi i byty by go ze wszystkiem 
zjadly, gdyby nie stiyk, ktdiy na krzyk ehtopea wybiegt z chahipy 
i litujac si; nad jegp^ medol^, dat mu ifdanego miecha i odestat 
do matki. 

Ka drugi dzieA %oszedt Jasiek z miechem po . pieniadze za 
jat6wke do figury, a ie gtupiemu szcz^iSci Pan Jezus, dopiiszczajac, 
by bogactwo samo do rak jego wchodzito, cbod go niy6 nie umie; 
wiec ta raza przyni6st on matce . rzeczywiiScie duio talark6w. Nie 
swarzyta jui na synalka, tylko z kilkunastu talarami pojechata do 
miasta, i kupiwszy na wesele m^, kaszy, sadta, piwa i w6dki, 
wr6cita do domu i zamkn^a te wiktaaty w kontone, a sama poszta 
lepid izb^. 

Synalek tymczasem wlazt do komory, wyj%t czopy z beczek, 
kasz^ i m^ke wysut na ziemi^, i siadtszy na niecki jak na konia, 
jeiAiil po wszystkiem. Matka wota: «Synku, c6i iy robisz w ko- 
morze?* — „Zaraz matsiu, zaraz zobaczycie'*. — Zniecierpliwiona 
otwiera wreszcie do komory i widzi jak Jasiek je^dzi na nieckach. 
.A ty gtupcze!'' zawotata.— «Zaraz matsiu, tylko dojade*^.— Trzepta 
go kijank^ w kark, i by poniesione wynagrodzi^ straty, nowe po- 
robita zapasy, kt6re jui lepi6j przed nim zamykata. Poszedt wpra- 
wdzie Jasiek wkr6tce z narzeczon^ przed ottarz, ale jak byt nie- 
madrym synaczkiem, tak t6i i gtupezym jeszcze zostat m^iem, 
piastuj^c jak stuga nie swoje dzieci. 



Digttized by CjOOQ lC 



201 



81. 

bogiitij wiirzbie. 

(Chlop sprzedal wi^rzbie ja26wk§, i gdy w gniewie nderzyl drzewo to 
siekier^, wyleciafy z niego talary.) 

' TomMiowloe. 

Pewien chlop niial zwyczaj gadad sam do siebie lub do tawki 
i t. d., a w lesie bedac, gadat nawet i do drzewa. Jednego razu 
gna} ,on'jat6wke lasem na jarmark. A byla sucha wi^rzba wedle 
drogi, co ja wiatr ruszal ie skrzypiala i do drogi sie nachylala. 
Chtop m6wi do t6j wi6rzby: «Wi6rzbo, moie sobie kupisz jal^wke?' 
Wi6rzba sie kiwata, niby przystaj^c na i^danie.— ,No*, rzeU: chtop, 
«to mi jutro dasz pieniadze*, i uwiazat u ni6j jat6wke, a satn wr6cil 
do chalupy. Przyszedlszy, m6wi swoj6j babie: ,Dobrzem sprzedal 
cielicg, wi6rzba ja kupita? jutro p6jde do ni6j po pieniadze*.— 
Baba zacz^Ia klad na m^ia: «A psie bystyjo, co ty pleciesz, to ani 
cielicy, ani pi6niedzy nie b^dzie; b^dziesz ty miat pidni^idze.*-:- On 
na to: »Ej kaj*ta pleciesz, gadasz brzydkie slowa; jak nie bedzie 
delicy ani pi^^dzy, to wezn^ i siekidr^ wi6rzb$ por^bi^ na drobne 
kawalki*. 

I possedt do lasu nazigutrz, stan^ przy wi6rzbie i m6wi do 
ni6j: ,A. das ty pi6ni^dze?'— Ale ie nie byto wiatru, i wi6rzba si^ 
nie kiwala, ino stala jak iwica, wifc ze tioici chtop r^bnat si6kidrf 
kilka razy, potupal j^, a tu sypi^ si^ z ni6j talary, ie co nie-miara. 
Nie mial icb w co wsypad, ale ie chciat zrachowad, wi^c babie 
kazal poiyczyd miarki u si^siada ^). S^siadowi dziwno bylo, co oni 
mierzyd b^d^ kiedy u nich bieda; jednak poiyczyl miarld, pi^zyle- 
piwszy do Bi6j na dno troch§ amoty. Poszedl chlop z baba, nabrali 
petnf miark^ bitych talark6w i te do skrzynki schowali. Sasiad ze 
smotj na dnie miarki, gdzie si^ przylepil talar, doszedl, ie pienitdze 
mierzyli; co duchu idzie do tych ludzi i prosi z sob^ do karczmy 
i poczQstowawszy, pyta sie: «Zkad wzi^li owe talarki*. Ghlop opo- 
wiedzial, jak sprzedal wierzbie jaI6wk^, a ta mu talarkaoii zaplacila, 
S^siad na to odrxekl: «Kiej tak wam sie poszcz^^cilo, to i ja p6jd§ 
da jaki6j wierzby, aby j6j sprzedad moj^ jalowic^'*. 



Obacz ^. 32 str: 84. oigitized by GoOglc 



202 

Nazajutrz sasiad ja26wk^ swa uwi^izal w lesie u wi^rzby i wr6cit 
do siebie. Gdy jednak na drugi dzieii potem zaszedt w to miejsce, 
zastat z bydlecia j^no rogi i kopyta po lesie przez wilk6w rozrzncone. 
I nic nie wskdrat, chod niejedno jeszcze drzewo na trzaski por^bal. 
Zgniewany, jak zacznie wyzywad na sasiada: «Zlodzieju, daj mi 
pi^niedzy*. — Tak ten mu najspokojni^j odpowiada: ^Com znalazt, 
to temu tylko oddam kto zgubit." 



8«. 

Sen co siQ sprawdzil ^). 

(W cielsku zdechlego psa znalezione pieniadze.) 

Gdy dusza cz2owieka za iycia niegdy^ chciwie zbierajacego 
pieniadze, jui za nie wycierpiala czy^cowe meki i zbawienie otrzy- 
mala, wtedy pieniedzy tych schowanych djabel strzedz przestaje i 
ktobad:^ znale^d je moie, Czesto nawet, dusza wybawiona, wiedzac 
komu i gdzie i kiedy krzywde uczynita, potomkom cho(5by odlegtym 
tychie os6b skrzy wdzonych , daje sny, w kt6rych objawia ukryte 
dostatki i micjsce gdzie ich szukad powinni. 

Tak sie Ui dzialo z jedndm chtopem we wsi Bronowicach, 
kttfrego dziadowie ponie^li wielkie krzywdy od sasiada przed wielu 
set laty. CJop ten, ubogi komornik, siedzacy w chatupinie pod 
lasem, utrzymywal sie z zarobku codziennego. ^ni mu sie raz, ie 
na rozstajn^j drodze w granicach krowoderskich, tui pod miastem, 
leia pieniadze w sk6rzanym worku. Idac wkrdtce potem w targowy 
dzien granicami do miasta, widzi leiacego na rozstajndj drodze psa 
zdechtego. A ie nikt z ludzi przed nim idacych ani powracajacych 
psa sie nie dotyka, mydli on sobie: «Kiedy tego licha nikt nie 
rusza, to i ja ruszai nie bede" i wr6ci} jak zwykle do domu. Je- 
dnakie iatujac potem tego kroku, wspomniat, ie «trzeba mi byto 
szukad koto tego miejsca, kiej psem znakowane, mozebym byt co 
znalazt, teraz jni p6£no,' bo pewnie wziat kto drugi ]((rzechodzacy'. 

Poniewai b;to nazajutrz Swieto, przyszedt do niego kumoter 
z drugiej chatupy i kiej gadali do siebie o r6inych rzeczach; ku- 



Obacz: Lud. Ser. VU, str. 61. 

Digitized by VjOOQIC 



203 

moter pyta sie go: «Co wam jest? kumie, ie^cie sa dzisiaj byle- 
jacy, kieby wam cosik brakowato?* — ,A juzci ta nie sw6j jestem, 
kumie, bo mi sie obeSniwaJo iem w granicach znalazt leiace pie- 
niadze, ale ta jakosik cztek nie umia} radzid, i pewnie juz ktosik 
z ludzi co szli za mna porwaJ, jeieliby co naprawde leiaJo".— Ku- 
moter wyshichal: wszystko i powiada: „Mam ii6 jutro do miasta, 
to obacze czy co bedzie*.— Chtop sie roz^mia} na to i rozeszli si^. 

Nazajutrz ze ^witem biegnie kumoter do miasta; doszedl do 
granicy, szuka koto drogi, a tu tylko psisko le^y zdechle; podnidsi! 
psa, kopie po ziemi noiem, oglada wszystko i wszedzie, lecz na- 
pr6ino, ani slychad o pieniadzach. „0! kiej se on ze mnie szpas 
ttczyniJ i w pole wyprowadziJ, to ja mu dobrze za to wyplace*. 
Porwal zdechlego psa na plecy i wr6ciwszy do wsi, schowal go 
do wieczora w dole ziemniaczanym ; a gdy sie dobrze ^ciemnito, 
wyjal go znowu i przez okienko, w chalupie pierwszego chtopa dla 
gOraca letniego otwarte, wrzucit psa do izby, m6w)ac: ^Masz dcierwo 
^mierdzace za moja fatyg§^. Chtop z baba, zabierajacy sie wta^nie 
do snu, zlekli sie niepomatu, gdy co§ brzydkie, cuchnace wpadlo 
i brzeklo na izbie. Gdy rozfiwiecili i podniefili, patrza: o cuda! 
z psiego brzucha sypia sie bite talary i po cal6j izbie leia rozsute. 
Baba z chlopem cala noc rachowali talarki i do skrzyni kladli, bo 
juzci tak Pan Jezus chcial, ze temu przyszly, komu przyj^d mialy, 
a obcy cho6 sie na nie ulakomil, to sie sam okpil, wrzucajac psa 
oknem. 

Kumoter, kt6remu przykro sie zrobito ie przyjaciela nastraszy}, 
przyszedl potem i przyznawszy mu si^, z uczynionej zlo^ci mocno 
go przepraszal. W6wczas chlop opowiedzial kumowi cale zdarzenie i 
zapewnil, ie owszem, uczynil mu laske, gdy wrzucil psa oknem. — 
,Kiej-em wam si^ przysMyl, to mie t6i cz6m potraktujcie i obdarz- 
cie, cobym mial pamiatke'^, rzekl kumoter. Chlop nie od tego, 
nie tylko si§ z kumotrem w karczmle dobrze upil, ale mu jeszcze 
darowal dwie gar^cie talar6w. Wzbogacony, postawil sobie niedlugo 
potem nowa chalupe i nabyl kawalek gruntu ten sam, co przez nie- 
sluszny rozsqdek prawa, byl: niegdyi jego dziadowi przez s^siada 
wydarty. 



Digitized by CjOOQ lC 



204 



m^dryni kr6iewiczu i trzecli wronacli. 

(Zagadka, po kt6r^j odgadiuenia otraymat zalotBik r^k^ kr61ewnej.) 

ModlBieiu OJoiw. 

Pewna kr61ewna miala syna, kt6rego, jak kaida maika, pra- 
gnela dobrze oienid. Podr^iujacy kupcy roznieiili po kraju wie^ci 
bogat6j i piekn6j kr61ewnie, kt6r6j rodzice, by ja takie dobrze 
wydad, starajacym sie o ni^ kawalerom zadawali trudne do odga- 
dnienia pytania i zagadki. Skoro konkurenci zgadn^d takowych nie 
mogli, to nie tylko ie nie dostali panny ale i iycie nawet tracili; 
gdyi zabijali ich zaraz chytrzy (chdwi) rodzice, na kt6rych, moca 
twardego warunku ugody, przechodzi2y bogactwa tych nieszcze§Ii- 
wych przybysz6w. 

Syn wspomnion6j kr61ow6j, chod mlody jeszcze, byl limiatym, 
i dzielnym rycerzem, a rozpowiJEidaQe wiedci nie tylko go nie za- 
trwoiyly, ale owszem wzbudzily ch^6 szukania przyg6d i zdobycia 
tak dziwn6j a jednak pon§tn6j dziewicy, przyczyna ^mierci tylu 
innyoh rycerzy bfdac6j. Napr6in&' starata sif czuta matka odwieisd^ 
jedynego syna od i^le ptochego zamiaru^ byt on nieugietym i od- 
rzeU: ,Matko, nie wstrzymasz mnie, pojad^; ale daj mi zarazem 
trucizn^, abym, jeieli pokonanym b^d^, unikn^ wstydu niewoli, 
i z twoj6j racz6j lub moj6j wtasn^j zgin^ tylkb reki*. Stroskana 
matka, widz^o niezlomne niczem postanowienie, ulegla jego i^daniu 
i iegnaj^c sie, udzielila mu ow6j trucizny, kt6ra schowawszy mlo- 
dzieniec w zanadrze, odjechal sam (dla ukiycia imienia) na dzielnym 
rumaku do kr61ewn6j. 

Proga dalek^ byta i pe}ni| trud6:w. Wifc znuiony bardzo, 
zsiadt raz kr61ewicz z konia i trzymaj^c go za cugle, na zdjet6j 
kulbace poloiyt snem zmorzon^ gtowf i zasn^. Podczas snu burzli- 
wego, jaki niepokoj^ce podawaly my§li, wypadla z torby mlodego 
awantumika flaszjBCzka z trucizn^ na ziemi§. Eoii pasacy sif tui 
obok, uderzyl w ni% kopytem i rozbil, a jadowita trucizna wyply- 
n^a na skuban^ przezeH traw§ i stata sie 6mierci tego zwierz^cia 
przyczyn^. Bozbudziwszy si§ kr61ewicz, widzial jak koH jego jui 
dogorywal. Niepok6j jego byl wielM; konia jui nie mial, a w6r6d 
lasu dokota rozliczne grozily mu niebezpieczelistwa. 

Uigitized by ^ 



/Googk 



205 

Gdy tak o swij przygodzie dumal U^kajiic sie po lesie, nad- 
.lecia2y trzy wrony i dziubaty miQSO nieiywego koma. Z gniewu i 
ialu , wymierzyl: do nich z hiku krdlewicz i wszysikie trzy po2oiyl 
od jednego strzatu, a nie majac znacznych zapas6w iywnoici, roz- 
palil ogieii i upieklszy swe wrony, schowat je starannie do podr6in^j 
torby. 

Nie majac konia, musia) kr61ewicz p6jii(5 w dalsz^ drog^ pie- 
chota. Tak idacego napadli zb6jcy, a byto ich dwunastu t^gich 
chtopdw z patkami. „Co6 ty za jeden', pytaj^ kr61ewicza. — «Prze- 
dewszystkiem jestem gtodny, a ie mam wybome pieczyste, musz^ 
sif po4ywi<5.* To m(}wiac krdlewicz, wyjal z torby trzy wrony i niby 
bierze sie do jedzenia. — „1 my takie caly dzied nic nie jedliimy', 
odezwat sie jeden ze zb5jc6w do drugiego, «weimy mu ten jego 
podwieczorek, a potem i samego zabijemy*. Wzi^li zbdjcy upieczone 
wrony i kaida rozdzieliwszy na cztery cze^ci, ze smakiem zjedli. 
Zaledwie jedzenie wron ukoliczyli, juici dziatanie trucizny zwalito 
ich na ziemie, a kaidy z nich w dmiertelnych umart konwulsyjach 
w jego oczach. 

Krdlewicz zabrat im pieniadze i konie z rzeczami, i bez iadn^j 
jui przeszkody zajechat do zamku kr6lewny, gdzie za podrdinego 
udal si^ kupca. Ojciec jednak t6j kr6]ewny, jako czarnoksieinUE, 
wiedziat jui dobrze co on za jeden; mimo. to, kazat wyjdd sw6j 
c6rce do niego i r6wnie jak poprzednim przybyszom, dad i jemu 
zagadkowe zapytanie. Mtody podr6iny bardzo sie kr61ewnie, wy- 
uczon6j przy ojcu sztuki czarnoksieski6j, spodobat: nie z trwog% mu 
zatem ale z otuch^, ie ja rozwi^ie, data uinyfilnie tak^ do rozwi%- 
zania zagadke: 

^Jeden robi tny; 
a tray robi po tray; 
' gdy dodamy pierwsie injy 

kto zgadnie: 
bedsie dla mnie nad mi6d UodMwyl'^ 

Ejr61ewicz po chwiU namystn odrzekl j6j: 

«Z jedneg^ padlo traeoh, 
I trseeh dwnn^tn padto. 
Poniewai ko^ zdeehl, 
konia tray wrony jadlo 
labilem wrony; 
a z trxech wron 
dwnnattn zb4jc6w otmtem". ^ I 

Digitized by VjOOQIC 



206' 

Er61ewiia ucieszona, oddala mu z oehota 8woj% r^ke, m6wiac 
do ludzi: «Tegom wybrata i tego mi6<5 bede, ^t6ry sie okazat 
rozumnym, przezomym i wdr6d groiacych niebezpieczedstw nie- 
ustraszonym •). 



84. 

m^drij dziiwce co zostala pani^. 

' (Umiala rozwi^zac zadane j^j zagadki i rz^dzid samymie panem kt6ry ja 

po^labil.) 

Jeden pan pos}a]: za paiiskie (jaici tak jak dawni6j bywa}o), 
dw5ch chIop6w ze zboiem do Krakowa. Jednemu z nich ozrebiJta 
si^ kobyla na mie^cie, i malelikie ^rebie wlazlo pod w6z drugiego 
chtopa. Ten drugi m'6wi wprost ie ,to Inoje* i nie chce oddad go 
wta^cicielowi. Bili sie z soba i turbowali o to na mie^cie, a gdy 
wr6cili z ftirami do dom6w, poszli po sad do pana. Pan po wy- 
shiehaniu obudw6ch m6wi do nich: „Czydcie obydwai ionaci?*' (pan 
zad byt beziennym kawalerem). Pi6rwszy (t. j. wtaficiciel) powiada: 
„Przed rokiem moja zmarta, i ja tylko sam z c6rka sie rzadze*. 
Drugi zaS oSwiadcza: „4e ma 4one iyjaca*. — A wiec kiedy obydwa 
macie przy sobie kobiety, to im odwiadczcie, aby tu do mnie przyszty 



1) Inna zn6w basti m6wi o zagadce postawion^j jedndij m^dr^j kr6l6- 
wnie do rozwi^zania przez konknrenta j^j w slowach: »Pewien mysliwy 
poszedl na lowy i zobaczyl trzy samy; mi^so mu z nicK acieklo, a trzy 
8k6ry zostaly''. ie odgadn^d j^j nie mogla, wiec masiala p6J8C z nim do 
lilaba, po wziQcia kt^rego, m^i jdij t§ zagadke rozwi^zal, opowiadaj^c 
intrygQ przed slabem am^Lslnie przezeil na dworze j^j zawi^zana, a o kt6r^j 
wiedzi^c nie mogla przedt^m, Gdy bbwiem przyjechal on z towarzyszem 
na j^j zamek ze swiata, towarzysz jego, chlop przystojny i bogaty, pocz^, 
wedle amowy ich miedzy sob^, smahc cholewki do trzech siostr a panien 
dworskich. Namowil kaid^ do swego pokoja z osobna (wi§c przez trzy 
wieczory) obiecaj^c.wielkie skarby, kt6re akazywal w skrzyni; matka chciwa 
zach§cala je do tych odwiedzin i stala wtedy za drzwiami na warcie a oczy 
blyszczaly j^j jak u kota, Ale jak tylko kt6ra z nich zdj^la sakienk^, tak 
zaraz wylatywal z za pieca ukryty tam kr61ewicz, i rozpoczynaj^c nagle 
z towarzyszem ^miech: ha, ha, ha, wyplaszal zawstydzona pann§ co dacha, 
2e aciekaj^c pozostawiala sakienk^ w r§kach zwyci^zcy. To dalo ma 08now§ 
do powyiszdj zagadki". 

Uigitized by VjOOQ lC 



207 

i powiedziaty: co jest na dwiecie najdroiszego, co jest na §wiecie 
najmilszego i co jest na iwierie' najra£nie)szegof Etdra zgadnie, to 
t6j &ebie wydad kaie*. 

Leci cz^mpredz^j iona przywlafieiciela i odpowiada na punkt 
pierwszy: «Panie, koli jest najdroiszy*.— ,Nic po tem*.-— Odpowiada 
na drugi pnnkt: ,Panie, naimilsza jest cUopu iona'.— «Takie nic 
potem.' — Nareszde mydli nad trzecim punktem i m6wi: ^Panie, 
najra^niejszy zajac.*' — Pan ruszyl ramionami i kazat zawo}a(^ mtod^j 
dziewczyny, c6rki prawdziwego wla^ciciela.— Ona idzie, nie zwaiajac 
na s}owa zastepujac6j j6j drog§ wspomnion^j baby: ,Wr6d si§ glupia 
bo nie zgadniesz*. 

Dziewczyna staje przed panem i imiiio rozpoczyna: ^Panie, 
czlowiekowi na ^wiecie, najdroisza ziemia, bo go zywi, karmi, na- 
pawa i bogaci*. — „Dobrze, zgadla". — „Panie", m6wi ona dal6j, 
yCzIowiekowi na ^wiecie najmilsze spanie, bo iadne dostatki, cbodby 
najwieksze, snu mu nie zastapia ani go odwrdca*'. — „Dobrze, 
zgadla. -— ^Panie, nad wszystkie rzeczy najpredsze sa oczy ludzkie, 
bo daleko zobacza, ale nad nie ra^niejszemi jeszcze sa ludzkie mydli.' 

«Dobrze*', rzekl pan, «zgadlaS trzy punkta, jednak ^rebi^cia 
jeszcze nie oddam, dop6ki mi nie przyniesiesz malych kurczatek 
prosto z jaja".— -Ona na to: «Wystaram sie o kurcz^ta takie wtedy, 
jak pan kaie na poczekaniu orad, proso siad i za chwile z niego 
jaglana kasze obrobid, ieby kurczatka poiywid sie zaraz mogly, to 
i b§da*. 

Dopieroi pan mdwi do ni6j: ^Jui nie chce twoich kurczatek, 
lecz w zamian za nie, przyjed^ tu do mnie na koniu i nie-na koniu; 
nago i nie-nago; z podarunkiem i nie-z podarunkiem; droga i nie- 
drog^, a iiehie zabierzesz' ^). — Ojciec dziewczyny, bardzo sie za- 
tnrbowal, lecz ona mdwi: «Tatusiu, nic sie nie bdjcie, ino mi 
dajcie osla i kupcie mi ptaszka i sieci, a wszystko bedzie jak pan 
chce*. Ojciec j^j tego dostarczyl, wsiadla na osla (mula), a roze- 
brawszy si^ do naga, wdziala na siebie sieci ptasznicze; ptaszka miala 
w r^ku i ^amiast droga jechad, wpedzala osla w odSrodek (to jest, 
kieby miedza w foodku drdg polnych, bedaca pomiedzy dwoma ko- 
lejami); byla wiec rzeczywiijcie w drodze, lecz nie jechala droga. — 
Idzie pan i ujrzal ja jadaca; ona mu daje ptaszka jako podarunek, 
lecz ie mial to by^ nie-podarunek, pudcila go, i ptak frunal w po- 



X. Sa^ok Bar^cz: Bqfki, Fraezki i t. d. na Rasi, str. 83. C6rka. 

Uigitized by Vjri^VJpJlC 



208 

wietrze.— Boz^mial 8i§ pan i powiada dzi^wce: «No, kiejei ty madra 
i umiesz sobie w kaid^j rzeczy poradziiS, oienie sie z toba i zosta- 
niesz w mojim doma pania*. I poji(I ja za ma2ionk§. 

Z t^j dzi^wki zrobita si§ bardzo porzadna pani, gospodama, 
skrz^tna, gadali nawet ludzie, ze i samym panem rz^dzi, lecz mu 
to zawsze na dobre wychodzi. S^siedzi przedei iartowali sobie 
z pana, mtfwi^c ie: si^ dal: opanowa<S prost^j babie; co sie wkr6tce 
i panu samemu markotn^m st^o. Jednego tedy razu, przy zjefdzie 
8%8iedzkim, pan cz^stujac goiSci, dobrze jui pijany i rozgniewany 
na ion^, odezwat si§ do ni^j: «We^ sobie co tu masz najmilszego 
i jed^ precz odemnie gdzie chcesz, bo si§ ze mnie sasiedzi ^mieja, 
iem ci^ zrobil pani^*. — ,No, juici kazal, to i usluchad trzeba*', 
odpowieda mu tedy iona: «MiSj m§iu, niech sie woli twoj^j stanie 
zadosyd, zaraz pojad^''. To powiedziawszy, dolata go^ciom i me- 
iowi wiec^j jeszcze wina, kt6re gdy wypili, zaraz i6i i spad sie na 
6rodku pokoju wszyscy poktadli. 

Dopieroi pani kaie na gwatt zaprz§gad do powozu, i za naj- 
wi^kszy ttomok jaM wziafid miala, zabiera pijanego meia, nie wie- 
dz^cego wcale co sie z oim dzieje. Wsiadtszy sama takie do po- 
wozu, rozkazuje wjecha<S woinicy do bliskiego za dworem stawu, 
i cii|gle w jedn^m nie gtebokiem miejscu po wodzie nawracad, 
z wielkiem zadziwieniem stuiacych, nie wiedzacych do czego to 
wszystko zmierza. Nareszcie pan sie przespat i otrzeiwiony chlodem 
wyglada zpowozu: ^Amoja ioneczko*, m6wi do ni6j, «zkadiem ja 
sie wziat w wodzie*.— Ona na to: «Zdaje d sif meiulku ie jestefimy 
W wodzie, lecz my jedziemy goiicincem*.— „Ale gdziei my do ^jabla 
jedziemy i po co?* krzyknat zniederpliwiony mationek. — ,Nie 
gniewaj si§', odpowiada pani', bo widzisz jedziemy do Judzkiego ^) 
kraju*.— ,Co? gdzie? czyfi zwaryjowata**, rzekl: m%i. — ,0 nie, by- 
najmni6j', m6wi pani, ,ale widzisz kochanku, kazate^ mi wzi^d 
00 mam najmilszego i jechad z t6m precz w dwiat, gdzie zechc^, 
a ie§ mi ty sam najmilszy, wi^c wzi^am debie samego i pojechatam 
by ci§ otrzeiwi6 do stawu? czym nie dobrze zrobita?*— ,Nie dobrze* 
rzekt, limiej^c sie pan, — ,lecz i ja ile uczynitem, iem si^ spil 



^) kaidym chrze^ciijaiiinie, a osobliwie o szlachcicu, kt6ry utra- 
ciwszy mienie przez zbytkowne i niepomiarkowane iycie I^zy 8i§, nast^pnie 
z iydami w celach spekulacyjnych, by znown fortun^ sw% podreperowac, 
m6wi si^ ie: ^Jedzie on do Judzkiego kraju.'' 

Digitized by VjOOQIC 



209 

i po pijanemu ci§ obrazil, teraz gdym trze^wy, przebacz mi i po- 
gdd^my, si§*. — Jakoi i pojednali sie z sob^, a zaniechawszy jxxi por 
drtfiy do Judzkiego kraju, do wlasnego wrdcili domu i iyli dal^j 
8seze§Iiwie. 



85. 

/ 

Groch przy drodze. 

(Byl powodem, ie nie do parobk6w dzi^wki, ale do dzi^wek parobcy 
przychodzii w zaloty,) 

Modlnfca. 

Dzi^wki na poczi|tku §wiata same diodzity w zaloty, nie zai 
jak dzisiaj, na nie dopiero czekaty. Musialo to tak byd,« skoro sama 
Jewa poszta w zaloty do Jadama. Bazu jednego zebratjv si^ one 
gromadnie i radzily mi^dzy sob^ o tem, ktdra do.ktdrego xihlopaka 
w zaloty p6jdzie. Jak si^ namdwJly, tak Ui i poszly. Qroch rdst 
przy drodze. Trzeba im tei bylo wlei^d do tego grochu, i rwiac 
go je^d co sie jeno dalo a zniie^cilo; to tei tak sie napchaly, ie 
st%pa6 prawie nie mogly. y 

Tymczasem parobcy, dowiedziawszy sie o tem, ie dzi^wki ida 
jui do nich z wddk^ w zaloty, ale ie utknely i bawia si§ w grochu, 
wyszli sami przed nich i 8ta&|wszy mdwi^: „Jui za p6£no; zeby^cie 
sif byly nie zabawily w grochu, kaid$^ z Was moglaby byla wybierad 
ktiiregoby chciala; teraz zaii, skqro ii^ ai z grochu wyci^gad trzeba, 
do nas ta robota naleiy i odtad m^yi^ wybiera^ b^dziem*. 

Od tego czasu jui nie dziewli chodz^ w zaloty, ale parobcy 
do nich przychodz^; one za§ nar«ekiyf , ie dla ghipiego grochu tak 
bardzo^sobie zaszkodzily i zBiMone s^ ezekad i wyglfda^, kto tei 
do nii^ przyjid zechce. Dla tege t^, ko zwykty one dawad grochu 
mlodym i przystojnym pi»r<Meai (by im go nie pnypominad), ale 
starym i brzydkim, o ktdcjr^ me dbty^. 



Digitize( 



dM^Google 



210 



8e. 

Zl^czeni po imierci. 

Panicz zailabia nieboszczk^ kapc6wn§. Ona niewierna acieka z generalem. 

M^i przezeii rozstrzelany przychodzi zn6w do iycia i do godnosci, 

a porwawszy zJ:^ ion§, znika.) 

Jeden panicz, wyszedl na miasto ieby sobie kupid sokna na 
frak. Nad kramem w kamienicy, w kt6rym sukno sprzedawano, 
mieszkal na pietrze kupiec z c6rk^. G6rka zobaczywszy przez okno 
wchodzaeego panicza, zbiegta co duchu do kramu, gdzie prawie 
nigdy nie chodziJa, po to tylko, 4eby z paniczem porozmawiad, gdyi 
zauwaiyta ze jest grzeczny kawaler. Pokazywata mu sama potrzebne 
towary i powiada: „Tak mi sie podobasz, ie nie chce od ciebie 
pieniedzy, wei zadarmo cofi wybrat, tylko przychodi do mnie*. — 
Panicz podziekowat kupc6wn^j i z suknem wyszedl. 

Tymczasem ona wr6ciwszy do izby na g6rg, z wielki6j dla 
niego milodci, gdy nie przychodzi}; umarlla. A ie byl^a jedynaczka, 
wi§c j6j predka imier6 narobita dla ojca duio frasunku a po miedcie 
gruch (halas). Suto w trumnie ubrana w kwiaty i r6ie, leiala jedne 
noc w domu. 6w za^ panicz, zmartwiony ta przygoda, mia2 sen 
t6j nocy, ie panna ta przyniosta mu trzy r6iyczki, jedne w paczku, 
druga rozwinieta, a trzecia w p6I uwiedla i powiada: «P6jd^ do 
mnie z r6iyGzkami, kt6re sa wyobraieniem moj6j milo^ci, bo ona 
sie poczela, urosta i uwiedla przez ciebie, lecz jeieli one wlasn^ 
reka ty sam dasz mi zn6w powachad, leiaca w trumnie wstane*. 6dy 
si§ olmdzil, zobaczy} ze zdziwieniem leiace na stole przy I6iku trzy 
r64e, kt6re wloiyJ do wody w wazoniku, myflac, ie zapewnie matka 
mu te kwiatki przyniosla. Na druga noc sen sie powtarza i znowu 
za obudzeniem przynosi^mu trzy r6ie, kt6re r6wni6 jak i tfimte 
wloiyl do wody. 

Na trzeci^ noc, kiedy zmarta panne wyniesiono z domu ojca 
do koficiota, ^ni mu sie to samo z dodatkiem, ie zmarta silni6j 
przyjicie nalegaj^c, m6wi: ^Jestem jni w kodciele; uboczne drzwi 
w kruchcie otwarte 1)eda''. P6}noc byla gdy sie rozbudzi} i snem 
do iywego przejety, wziawszy nowe trze r6ie podaiyl ku koficiolowi, 
gdzie niepostrzeiony wszedJ przez uchylone drzwi boczne. Zbli- 
iywszy sie do trumny, pann^ ujrza} nadzwyczaj piekna, i pocaJo- 
wawszy j6j lica, potarl je r64yczkami. 

Digitized by VjOOQIC 



211 

Wtedy natychmiast ona powstata, on j^j podat reke i wyszli 
z soba oboje. Z rana wzi^wszy ^lub z sob^, z wielk^ rado^ci^ 
swoja i ojca, lat kilka iyli szcz§61iwie i kilkoro mieli dziatek. Panicz 
ten, zastepujac ojca iony, za sprawunkami cz§sto wyjeidiat z domu. 
Zdarzylo si^ raz w czasie jego niebytno^ci, ie stanelo w mie^cie i na 
kwaterach sie rozloiyto wojsko. Do domu kiipca dostal sie najstarszy 
generai:, i ten w nieobecno^ci meia tak dalece j^ ba2amuci(5 mIod% 
kobiete, ie w koiicu drapia z nim w ^wiat, zostawiwszy u ojca osie- 
rocone dzieci. Powr6ciwszy z podrdiy i dowiedziawszy si^ co mu iona 
zrobita, i z kim iyje, odda} sie mai dobrowolnie na prostego iolnierza 
do t^j sam^j dywizyi wojska, kt6r^ ten generat komenderowa}. Lecz 
general przez chytra kochank^ wkr6tce o obecnoici w pull^ ]6j . 
m^ia ostrzeiony, poczal prze^ladowad go niezniiemie, ai w koiicu 
rozstrzelad kazat przez trzech iotnierzy. 

Stracony trzema strzalami iolnierz, duchem zmartv^ch- 
wsta}, ale cialem stat sie inszy, tak, ie gdy napowrdt przystal do 
wojska i sluiyl dal^j, jui wiec^j od ionj sw6j nie zostal poznany. 
Gdy krdlowi tego kraju wydana bjrla wojna, dostat tei i genera} 
rozkaz p6jid ha nieprzyjaciela lecz go pobito. Zaraz po poraice 
io2nierz (duch) wystapit naprz6d z szeregu, zakomenderowat woj- 
skiem na swoja reke i naodwr6t udato mu sie pobid meprzyjaciela. 
Widzac kr61 tak walecznego iolnierza, kt6ry w chwili upadku.pod- 
ni6s} jego spraw^, przyzwat go do siebie i dawszy mu r6ine gwiazdy 
(ordery), mianowat zaraz pierwszym po sobie ksiedem. 

^olnierz (duch) odziany tak^ godnoiicia, znaj%c si^ wyiszym 
od generala swego mordercy, prosi} kr61a o wydanie rozkazu do 
ca2ejgo wojska i jego starszyzny, aby si^ stawilo w paradzie przed 
zamkiem i by kaidy miat przy sobie swoja ione lub kochank^. Qij 
to nastapito, a zgromadzeni iohiierze prezentowali broii przed kr61em 
obok swych zon i kochanek, ujrzat nowy ksiaie ie sam tylko 6w 
general nie przywi6dl wykradzion6j mu 4ony. Kr61 wraz z nowym 
wodzem jadac konno, zatrzymuja si^ przed generatem i pytaja go 
4on§. — ,Nie jestem ionaty* odpowiedziaJ. — ,Tak jest", rzekl 
ksiaie (4o2nierz-duch), «m^wisz prawde, nie masz ty wlasn^j iony 
bo^ ukradl cudza^. Jakoi wydata sie przed kr61em cata sprawa; 
general musial oddad ksigciu ione, a sam godno^d wojskowa utracil. 
Ten za^ podziekowawszy kr61owi za wszystkie dobrodziejstwa, po- 
chwycit predko i^woja ione za reke , zniknat z nia zaraz kajai i m^cij 
sie ludziom nie pokazal. 

Digitj^y VjOOQIC 



212 



89. 



8 k I e. 

(Ojciec umierajac zostawia synowi trzj przestrogi: 1. Nie powierzig taje- 
niDicy ionie. 2. Nie ufaj lasce paiiski^j. i 3. Nie czekig od wychowalicdw 

wdziecznoici.) 

Jeden ojciec umierajac, zostawit synowi trzy przestrogi: 1) wla- 
sn^j ionie nie zwierzaj ^tajemnicy; 2) pamietaj, ie laska paiiska na 
p9trym konin je^dzi; 3) nie spodziewaj sie wdziecznoici od wyeho- 
waiipa. Te trzy punkta powiedziawszy, staruszek zawart oczy na 
wieki i syn go pochowat. 

Po pogrzebie ojca, poszedt syn do stuiby, a pan u kt6rego 
przyja} obowiazek lokaja, z czasem tak bardzo go dla prawoiici po- 
jubil, ie przy wyjeMzie swym caty dom Fiotrowi (tak lokajowi bylo 
na imie) z zaufaniem powierzal. Przy dobr^j b^d^c zaptaeie i ordy- 
naryi u pana, wkr6tce sie o2,enil; lecz ie dzieci nie miat, wiec 
przyjal do siebie sierote ze wsi na wychowanie. Z czasem wielce 
si^ do przybranego syna przywi^zal, a ten w jego domu wyriist 
z dziecka na tegiego parobczaka. 

Pan, u kt<Srego Piotr sluiyl:, byl zapamietalym mjiliwjmj 
mial zatem w domu sfory, ps6w goiiczych i r6ine gatunki ptastwa. 
Eto^ z przyjacidl podarowal mu jeszcze i pi^knego sokola, ktdrego 
z reki ukladat i sam karmil:. Niespodziewanie wypadto panu wy- 
jechad na pare tygodni z domu. Pomi^dzy najcenniejszemi przed- 
miotami dozorowi Piotra pozostawionemi byt i sok6t, pan tei wy- 
jeidiajac powtdrzyt razy kilka: * ,yPiotrzef tylko pami^tsy o sokolef 
bobym ci^ gotdw powiesid''. — ,Q niech wielmoiny pan bigdzie spo- 
kojnym' odrzekt stnga i pan odjechat. 

Piotrowi zmarty ojciec czgsto przychodzit na my§l, a z myfl% 
ta i wyi*zeczone przez tegoi trzy przeskogi: „M5j synu, ionie nie 
wierz, chodby sie przysiegata, bo ci sekretu nie utrzyma; dzieci 
niczyjich na wychowek nie bierz, bo ci^ nie b^d^ miaty za ojca; 
a u pana, chpdby najtaskawszego, twoja wierna stuiba zawdy na 
pstrym koniu jesSdzid bedzie. " A 4e Piotr byl z natury ciekawy i 
iartownii, przeto zapragnat sprobowad, czyliby sie tei one na mm 
samym mogty sprawdzid. 

• Digitized by VjOOQ lC 



213 

Zaraz tedy po odjeMzie pana, zabil on kaptona, oskubat i 
Tani6s2 do iony: «Widzis moja zono, to jest ten ptak za kt6rego 
b^de wisial, jdc mnie ty wydas zem go zjad(l:), bo mi tak przyrzek 
ze mnie powiesi*. — A ona na to: ,0 m6j meiu, ja wiele rzecy 
dotrzymatam, a tego bym. nie dotrzymata! jabym ciebie miata na 
imierd dad?* — Wiec on ij dal owego kap^ona zwarzyd, a wycho- 
wanek jeszcze podm6wit, ie to: smaczne pieczyste. Zgotowawszy, 
zaniosta kimioszce swojdj\ kawalek i powiada: ,Pr6btijcie knmosiu 
. 1 jedzcie, ale nie wydajcie przed nikim, ie to jest z tego paliskiogo 
ptaka, bo by m6j mai wisiat*'. — A lokaj trzymal zywego sokota 
w schowaniu, zeby sie tei dowiedziat prawdy z pana, cy go to pan 
powiesi cy nie. A ta kumoszka miata insza jesce kumosk^ kocbads% 
jak lokajka i poszta do nidj powiedzied: ,Moja kumosiu, lokaj bedzie 
wisiat za ptaka, co go zjad panu." 

Ta druga nie miala nic pilniejszego do roboty, jak trybiedz 
przed pana na droge. Pan sie pyta: «Moja kochana; co tam sty- 
chad we wsi?'— ,0 paAie, fle stychad, lokaj sie tam powazyl takich 
rzecy, co zjad panu ptaka*. — Pan przyjeidia do domu i juz sie 
zgnidwat. Zagaduje najprzdd lokaja: «Gdzie jest ptak mdj?*— Lokaj 
na to: «Daruj panie, mnie on ucidk({)'. — Pan czdmpredzdj daje 
w gniewie rozkaz, zeby go powiesid. On sie prosi, ,zeby mu pan 
chod na moment pozwolit pozegnad sie ze swoja zon%*. Pan mu 
pozwolit, wi^c zaszedl do domu i mdwi: ^Moja zono, ja juz bede 
dzisiaj wisiat'.'— Ona na to: ,Za co? nie wiem'.— On: „Eh, mu- 
siata^ moja zono coii zrobid, co si^ na mnie wydato^.-^Ona zndw: 
,Baz-em przysiggata, i na ciebie bym przecie nic przed nikim nie 
powiedziata*'. 

Piotr widzial prawde stdw ojca i zwracajac myil do trzeciego 
ojcowskiego napomnienia, chciat i ono sprawdzid; miat piniadze 
w kufrze za zastugi. „Iii mi przynie^, iono, te piniadze moje*. 
Gdy piniadze przyniosta, on je rozrachowal i na trzy 'rozdzielil 
kupki. «Jedna kupka dla debie zono, druga kupka dla ciebie wy- 
chowalioe, a trzecia kupka dla tego co mie b§dzie widsal." — Usly- 
szawszy to wychowaniec, poszedl do ojca, sktonit mu 8i§ do ndg i 
powiada: »Ma was kto widsad, to ja was sam pewiese i piniadze 
wezne*. — Wtedy rzekl Piotr: „M6j synu kochany, prawde roi ojcieo 
gadal: nie bierz nicyich dzieci na wycbdwek, alem teraz dosed tyj 
prachtyki, bo gdyby§ byl m6j syn rodzony, to byfi byl jesce dal 
swoje wlasne piniadze, aby^ mnie odkupil od 6nligm|^ 



214 

te piniadze si^ tu zatrzymaja ai do mego powrotu, bo ja p6jd^ 
do pana.* 

Wzi^wszy tedy sokola, ktdrego byJ schowal, zanitfst go do 
dworu i m6wi: «Pros^ pana, oddaje panu ptaka; gdyby byl mi 
ucik, jestem pewny, ieby mnie pan kazat powiesid, i dziekuje panu 
za chlib, juz wiecy u pana sluzyd nie bede; sluzytem doptfki mi§ 
niesceScie nie spotkalo*. — Pan rozrzewniony mdwi: «Nie uwaiaj 
tego za prawde com ja ci powiedziat, bo by przecie nie przysto do 
tego i moglo inac6j sie stad**.— -Ale on juz zraiony, podziekowai na 
dobre i odprawii isie. Poszedl teraz do swego domu, a wygnawszy 

i wychowanka, zostai sam, o Bogil tylka i o siowach ojca 



88. 



rozmy^laj^c. 



babie, co j^zyka za ZQbami utrzyma6 nie umiala. 

(Chlop znalazl skarb. Wiedz^c, ie baba to przed panem wygada, udal j% 

u niego za obl^kan^: jako deszcz krwawy padal, ryba plywala na sliwie, 

a zaj^c wyr68l w skrzyni.) 

Tomaszowice. 

Chtop orzac w polu, wyorat kociol talar6w i przywi6zt go do 
domu; a ie nie umiat rachowad, wiec m6m swoj^j gadatliw6j babie, 
ieby poszla miarki mu pozyczyla od sasiady (a nic jej o tym skarbie 
nie m<}wil). Tamta ciekawa co mierzyd beda, przylepila na dnie 
smole, i tak sie stalo, ie jeden sie tam przylepil talarek. Domy- 
^lila sie tedy sasiada, 4e pieniadze mierzyli, i byla ciekawa do- 
•wiedzied si^: kiedy, gdzie i wiele, chod wiedziala, ze j6j i tak ku- 
moska wszystko to opowie. 

Chlop za^ my^lal nad tem, jakby tu temu zaradzid, zeby sie 
ludzie tajemnicy tdj od jego baby nie dowiedzieli, wiec tak do nidj 
zaczal: «Wi^sz ty Maryna, znalazlem pieniadze''. -- Baba na to: 
^Kiedy?" — »A dzi^*.— ^Pokaiie mi t6z.**— A o na to: „Pdjdziemy 
do miasta, to ci kupie, co tylko bedziesz chciala, tylko nikbmu 
tem nie m6w, bo okropna mialaby^ biede''. 

I poszli, i wszystko j^j pokupit. Zaszli pot6m do karczmy. 
Tam byto kilku chtopdw, a on im (skrycie przed baba) dat kwarte 
w6dki i m6wi: j,Jak wypijecie, to jeden za drugim uciekajcie do 
wsi*, i tak tez zrobili.— A baba sie pyta: ,Powi6dz mi, czemu oni 

Uigitized by vjiwwv iv^ 



215 > 

tak uciekaj^?' — On na to: ^Jeszcze hyi komu wypaplala, jakto 
umiesz, i biedabj byta''. — - Ale nare§cie, gdy baba nalega, m^wi- 
j^j', ie: ,Pan ukradl dwinie na jarmarku i 6ni go gonia.*' — A ona 
na to: ,0 tegp to jui nie powiem nikomu*. 

Jak przybyli do domu, tak on wziatiybe i uwiazal ja w ogro- 
dzie na iliwce,. a do skrzyni wsadziJI: zajaca, i m6wi do baby: 
yUsmai mi Ui jajetoicy^, a sam poszedl na g6re do kumina gdzie 
byla dziura, bo kumin nie byt na dach wywiedziony (jak to i dzi^ 
u nas w krakowski6m czasami bywa), i gol§bice zarznawszy trzymal 
j^ nad knminem tak, ie na A61 krew kapala, a baba sie drze na 
cate gardlo: ,Wojtek! Wojtek! czerwony deszcz kapie z nieba i 
czemuz to tak?" — ,A bo* m6wi chJop, Jak z czerwonego morza 
chmury ida, to i czerwony deszcz kapie*, pot6m dodaje: ^schowaj 
te kupion^ przyodziew do skrzyni". ■— Ona idzie, otwiera skrzyni^, 
a tu w ni6j zajaczek. Baba zn6w woia: ,»Widzisz ty, zajac w skrzyni 
rotoie."—Tak on na to: «Nie dziwnego, bo kr61iki w izbie (urosty) 
to i zajac w skrzyni m6gl: uro^d*. Pot6m kazal j6j i^6 do ogT6dka 
po filiwy.— Baba zn6w wola: „Wojtek! ryba na ^liwie*. — A on na 
to: «Kiedy krwawy byt deszcz, to i na drzewa padat ul6wa, tod i 
ryby na mokr6ra drzewie inogly urofid**. — Uslyszawszy to baba, nic 
nie miata pilniejszego do roboty, jak polecied zaraz do kumoszki i 
opowiedzied, ze j6j chlop pieniadze znalazt i r6zne rzeczy jej po- 
kupit, *ale schowaJ! i nikomu nie |)okaie. 

Tamta kumoszka rabiata u dworu i zaraz t6z pobiegta po- 
wiedzied panu ot6m, ze tyle znale^Sli pieniedzy, aie miarka mierzyli. 
Poslali tedy po nich 6bojga i pan py]ta sie chlopa: «Czyj masz 
gru|it?*— ,Ha! juici panski*.— „Ha! to i to co jest w nim nie do 
ciebie iale do mnie naleiy, a tj6 znalazt pi6niadze i nawet ich po- 
kaza6 nie my^lisz." — Chlop na to: ,A kto Ui takie bajki plecie?* 
— Pan mu m6wi: «Twoja 4ona*. — «Coby t6i pan takiego gtupca 
stuchal; i kiedyi to tak bylo? powiedz przy panu*.— Baba jego do 
kt6r6j sie odwr6cil, rzeknie na to: „Ty dobrze wi6sz kiedy to bylo; 
a to wtenczas, kiedy czerwony deszcz padal co to wi6sz, kiedy 
ryba na filiwie Wyrosla a zajac w skrzyni**.— Pan zaczyna sie fimiad 
z koncept6w glupi6j baby i mTJwi: ^oszalala!* 

Ale chlop filut m6wi: „Ona gotowa na samego pana co zmyflid, 
niech si? pan nie pyta".— Ale baba: „0 wiem dobrze kiedy to bylo; 
jak my szli z jarmarku".— A pan: ,No, i c64 wiec6j?**— tego to 
ju4 nie powiem^— ^Alcpowiedz bo tu iartu nie ma*.— «A wie pan 

Uigitized by vjv^i^v iv^ 



216 

t^j sloninie z t^j ^winiP* — A ze w tym wladnie czasie slonin^ 
odebrali cWopu co ja ze dworu ukradt, wiec pan m6wi: ,Wiem*. 
— ^A kiedy tak, to nie bede gadad*. — Pan zniecierpliwiony tupie 
i m5wi: «Bo ka^e ci baty da<5*. — Baba zal^kniona wyznaje: «A juzci 
wtenczas, jak pan dwinie ukrad) na jarmarku a chYopi go goniU, 
bom sama widziala*.— »A to co nowegb?* wrzasnal^pan.— Dopieroi 
.babie skdre lupld^i zbili ja porzadnie. ~ A chlop: ^Widzisz, nie 
m^witem, nie gadaj''. — Odtad tez jui baba milczata jak zakleta. 



SO. 

m^drym kogucte. 

(Wai; nauczyl chlopa ptasiego JQzyka, kogat zai chZopa: jak sobie z bab^ 

ma postapic.) 

Jechat pewien gospodarz z chlopakiem z lasa, i zobaczywszy 
na ^rodku drogi weza, kazal go chlopakowi swemu omini^, by 
brod Bc£e! nie wjechad na niego. Niedtugo poteni, idzie gospodarz 
.droga, wai zn6w lezy i tak rzecze: ,,Kiedy^cie gospodarzu ide kazali 
robid mi krzywily, to przez wdziecznoSd naucz^ was mowy ptasi^j, 
ie pomiarkujecie rozmowe calego stworzenia, ale pod tym tylko 
warunkiem, abyScie nikomu tajemnicy t^j nie odkryli, nawet wta^n^j 
ionie; inaczdj predka imierd was czeka'.— Chlop przyrzekl zachowad 
sekret, wiec waz nauczy} go ptasiego jezyka, pocz^m sie rozeszli. 

9d tego czasu 6w gospodarz stat sie bardzo m^drym, prawie 
jasnowidzacym, gdyi wiedziat naprz6d, jaka bedzie pogoda, csy 
predko i czy ostra zima, czy predko wiosna, czy deszcz, grad i t.d., 
i podlug tych wiadomo^ci, czerpanych z rozm6w przelatujaoydi 
ptak6w, rozporzadzal robotami. I tak naprzyUad: stysz^ wr6bli 
fipiewajacych r64nie: czwierd, 6wierci, czerci, 6wi6wi, wier^ci, sierGi 
i t. p., jui on dobrze z tych odmian rozumial: co to znaczylo i po- 
znawat, ie sie zbieraj^ do niego na konopie i jak i kiedy je bedf 
objadad. Dal6j tedy z konopiami do stodoty. Stowem, w skutek 
nabyt6j od w^ia umiejetnofici , nigdy w nicz6m nie mi6wal szkedy. 
S^siadom chlopa bardzo dziwn6m sie wydawato, ie sie stat nagle 
taMm madrym i tyle przezornym, wiec ciekawi byli zk%d mu ta 
madrofid przyszta; najciekawsza jednak ze wszystkich byta wtasna 
jego iona. Zmiarkowata ona rzecz, widzac go nieraz stuchajacego 

*" Uigitized by ^^wOv iv^ 



217 

uwainie gto86w ptasich, ale ani zwierzenia jego ani klacza do tych 
wiadomoici nie miala. Eilka lat meczyta wprawdzie m^ia, by j^j 
co^ t^m powiedziat, ale zawsze daremnie, bo byl skrytym i z na- 
iory jui ma2om6wnym. W kodcn postanowila wojowad z nim, sprze- 
czad sie na kaidym kroka, il6ci6 ai do ostatniego, aieby chod 
tym gwa2townym lirodkiem wyrwad mu tajemnice. 

Jednego razu, gdy mu jui baba do iywego dokuczyla i rady 
j^j da<5 nie m6g}, odezwat sie do ai^j i w gniewie i ialu: ,Jak 
tylko ten sposdb ci wyjawig, to natychmiast umr^'.— ,A to lepi^j 
umieraj a gadaj', odpowie skwapliwie baba. — - ^Kiedy tak, to do- 
brze', m6wi chtop, «tylko pragnatbym sie dowiedzied (bo tego jui 
widzied nie moge) jak nmie pochowasi; iii do miasta, kup deski 
na trumne i liwiatlo; gdy wszyetko do pogrzebu b^dzie gotowe, 
powiem ci tajenmic^ i unu-f , ieby^ mi wifc6j nie dokuczata.* Baba 
ani zwalczatf myiihUa 8W<j ciekawoici; wi^c wstata do dnia i pole- . 
ciala do miasta po wspomnione sprawunki, a chtop zdesperowany 
pozostat w izbie, i w smutku pograiony siedzfc na lawie, rozmyila} 
8w6j bliskidj foiierci. 

Gdy aie tak biedaczysko turbuje, wbiegty do izby kury, i zwy- 
ezajnie, jak to wtedy gdy ma kto umrz6d, gromadza si^ one w kupke 
m6wi|c: kru, kru, kru, kru, co znaczy: «nasz gospodarz umrze*; 
tak i teraz krukad mu nad uchem poczfty. On tei zrozumiat to 
icfa Jnruezenie i iwiadom jego znaczenia, myili sobie w duchu: «juici 
irudno mi sie od imierei wyprosid'^ — W tdm nagle za kurami, 
wpada do izby kogut, i z gniewem piejac pyta sie: ^A kto to 
tu umrze?'' — Na co kury daldj kruczi|c powtarzaja: .Nasz gospo- 
darz*.— Tu, jak si§ zerwie kogut i na caty gtos piejac, jak krzyknie: 
.Kukuryku, ryku, ryku, glupi nasz gospodarz, jak pies w smyku, 
baba nim rzadzi jak nami, niechajby zrobil z ni% tak jak ja z wami.' 
Dopieroi 6w kogutek czupurny jak zacznie foid i k}ud kury ostiym 
dziubem, na prawo, na lewo, ie gdzie ktdra mogla to uciekala i 
wszystkie porozganiat. GUop widz^c co sif dzieje, a mow; kur 
rozumiqac, pomiarkowat ie mu jeszcze nie dostowalo kogudego 
rozumu, ktdrego teraz nabywszy, uiyd stosownie postanowit. 

Zaledwie tdi baba ze sprawunkami z miasta przyjechata, chlop 
nie czekaJ4C, bierze si^ raino do kija i do dzieta, i nuie bab^ 
oktadad z catdj siJy. Wybit, wyiomotal j% na wszystkie boki, a lubo 
idziwiona t^m jego postepowaniem, dopytywata si§ ooby w domu 
zaszto, tajemnicy <f6j jednak nie wyjawit, a doiywszyLj|?|pgQji^?^le 



218 

jedno powtarzal tylko mtodszym z koguciego pozjskana kodeksa 
maksyme, etreszczaj^ca si^ w stowach, ie: ,biada temu domowi, 
gdzie krowa dobodzie wolowii'' 



90. 

babie-prz^dce. 

(Niewiasta leniwa ladzi m§ia, jakoby wielk^ miala prz§dzy nprz^c 

mnogo^c.) 

TomMsowiee. WitlkAwlw. 

ChloT^ misi babe stratoego filuta i okropnego prdiniaka. Go 
ij tylko kazal zrobid, to ona sie zawse z tego wykrecila, tak ze dn 
sam musiai sydko za nie robid. Jak przysed na paiiskie, do mlocki 
abo do cego, tak si^ te drugie chlopy okropnie i niego wyimidwaly. 
Baz mu tez opowiedali, po wiele ich baby naprzedty tokci, ze po 
dwadzie^cia, po trzydzie^ci (a baba nimoze wiecy uprza^d jak jeden 
lokicd na dzien), .„a wiele tez ta twoja robotnica naprz^dla?' bo 
miarkowali ze ona jesce ani nie zacena nawet. ~~ Tak 5n m5wi: 
„Eh, ona nie przedzie, bo jesce nima ni prze^licy ani krei^la*'. — 
Tak 6ni: ^Wielkie rzecy, to siadz wiec6r i zr6b przefilice, krezel i 
motowidl:o i kaz ij przaid, zeby na drodopo^cie uprz^dta chod trzy- 
dzie^ci tokci^. 

Tak 6n ustuchnol i zrobil to wsydko, ino motowid^a nie zrobit; 
bo, co wzion patyk i zacyna strugad, to 6na przyleciata, wydarta 
mu i krzycala: «Oj, nier6bze, bo kto robi motowidla, nie dozyje 
ino do poJ:ednia do jutra'*. Wiec on sie bal! tego i posed na drugi 
dzien na paAskie. A 6ni (chlopi drudzy): „k co, przedzie juz twoja?* ^ 
— A on peda: „0h nie, bo ni6ma motowidja*. — A oni: »A cemuz 
to nima?'' — On: ^Ano, bo powiedziata baba moja, ze kto robi 
motowid}a, to nie dozyje ino do jutra do poJ^ednia*'.— A oni: ,Nie 
stuchaj-ze, ino id^ na wiec6r do krzak6w, urznij patyk i r6b, bo 
tego nikt inny nie gada ino twoja baba^. -; 

Jak 6n powiecerzat, zabidra sie i^d, a 6na go sie pyta: «Gdziez 
to p6dzies?"— „Ej p6de ta do krzak6w urznad patyk.* I pyta si? ij: 
„Gdzie jest jego kozik (ndz)?'*— A 6na cisla go pod piec i powiada; 
„Idi sobie dostaA, bo tam jest pod piecem.* A ona tymcasem po- 
leciala tam do tych krzak6w, gdzie 6n miat iid. Eiedy on dochodzi 
do ki-zakdw, a 6na wota tak z calego gardJa, ze: -Nie r6b cleku 

' . o o 'uigitized cy vjiwwviv^ 



219 

motowidla, bo nie doz^'es ino do polednia do jutra'*. — A on zlak 
sie tego i juz nie urznot na to motowid^o. 

Posed na drugi dzie^ na paiiskie i powieda do cUopdw: 
jpDzicie (widzicie), gadali^cie ze nikt inny o t^m nie wie, a tu chod 
baba w chalapie byta, a na mnie w krzaku wolalo, ze nie bede zyd.'' 
Tak jeden ch(l)op wzion i zrobi} to motowidlo. Dopiro peda do 
niego: „Ne-^ci ghiptaka, y^ei i zanieS to motowidto do baby swoji, 
i ksiz ij, niech przedzie*'. Tak 6na sobie nare^cie juz zrobilla te 
kadziel, i zacyna prza^d, ale tylko wtedy, kiedy ch(l:)op byl w domu, 
w chahipie, a jak ch(l)op posed, to baba cista kadziel.-— On ij po- 
wiada: „Pamigtaj-ze sobie, jak nie naprzedzies na firodopoficie trzy- 
dziedci lokci, to cie pasem zbije, i wyzene, wy^cigam z chatupy.'* 
-— Ona: «Sie ty ta o to nie^ pytaj, bo ja tutaj naprzede*. 

A jak juz miarkowala, ze ten dzien Srodopostny nadsed (kiedy 
sie to 61edzie waza na te i na te strone) ^), tak wziena wsydkie te 
paklopie co miala z nich prza^d i wpakowa]:a do cebra i nalata na 
to wody, bo jest taki zwycaj ze sie pi^rwej piera przedzionka zanira 
sie do knapa niesa; uprzedla jino dwa lokcie, ale jeden tak roz- 
ciagla na wierzchu na cebrzyku, zeby sie zdawaJo ze tam6j dal6j, to 
jest peiny» cebrzyk przedzionek. On jak przysed na wiec6r, i pyta 
sie tej baby: ,Ka-z te przedzionka?" — A ona mu powieda: „lii 
tam na g6re i macaj, to 6ny ta leza zaraz na kraju (brzegu).' 
A byJo juz ciemno.— On posed i maca, nalaz jedno, a 6na mu po- 
wiada: nCiskaj tu na d6l!, a ja bede rachowad.* — Co 6n cisnat na 
d6}, to ona znow cista na g6re ua kraj, a 6n zn6w namacai to 
samo i cisnot, bo my^lai ze to inse. I dla tego trzydziefici nara- 
chowali. A 6na to ostatnie potem do tego cebra zn6w ua wi6rzch 
wJozyla. Ch(l:)op zlaz z g6ry, a 6na powieda: »No widzis, juz za- 
mocona przedzionka. " 

Potem postawila wiecerza na stole, i zaceni jefid, a cebrzyk 
stal niedaleko, i pies lezat przy nim. Tak ch^t^op (z)nalaz twardego 
zi6miaka na wierzchu miski, i cisnol! go na izbe psu. Pies hj^bnal! 



*) Jest takie zdanie miedzy Indem, ktorem zwodza glupc6w, wywo- 
dzac ich w srodoposcie w pole , i tak np. powiadajfi; w Modliiicy do swoich: 
„Idzcio na Podskalaiiy (albo: idzcie pod las, alfco na przystawie i t. d.), bo 
tam sie sledzie waza, to nabierzes do kosyka**. I taki niedorostek bicrze 
kosyk i idzie po te sledzie na oslep, a ocywiscie nadarejnno, bo tam nic 
nie ma, ino osukailstwo. yT/> 

Uigitized by Vjr^^VJV IV^ 



. 220 

(skoczy)) bez ten cebrzyk po tego zitmiaka. A 6na dopiero: ,0 dalei 
ta, jucho, dal! wsydko sie skudlito (t. j. ie te przedzionki splataty 
sif , niby w kudly, pakuly), wsyiSka moja praca za nic' — Ghtop 
wstal, wtoiyl r^ke do cebrzyka: „A. prawda! wsydko sie skudliio.* 
— Tak 6na mu dopiro peda: «Przecied same^ racbowat ze byto 
trzydziedci, ooze^ mi teraz narobil!*. — Nareicie cUop sie zadumal 
i juz wieodj nie gadal, bod mu ta rozumu nie przybyto. 



eztereeh gtnpieh kobMtaeh. 

(Jedna miala si^ za ptaka, dniga nie umiala 8zy<5/ trzecia nie wiedziaia 
zk^d brad SwiatZa, czwarta chciala Dieboszczykowi do Hieba poslad bielizne.) 

Mai z ioB%, mieli na wn nie wielkie gospodarstwo. Mai 
poslal! ion§ na jarmark z krowii i kur% do sprzedania. Tu zbliiyl 
sie do nidj rzeiSnik 1 pyta: .Wiele eheecie za krew§?*— Ona odpo- 
wiada mu: „Erowf sprzedaje razem z kur|; krowe za 2 zlote, 
a kur^ za 25 ztotyeh*.— Bzeinik pomyilal: jedno przy drugi^ nie 
jest tak drogie; wiec zaptaciwszy ile iadala, spojil ja wedtug zwy- 
czaju w6dka. Pijan^j i bezprzytomniSj zabrat naat^pnie pieni^dze, 
pocz6m wsadzil j^ najprz6d do beczki smoly, a potem utarzal 
w pierzu, ie baba wygli|da2a jak straszydto. 

Na drugi dzieii, baba przespawszy sie, nie moie rozpoznad 
sam^j siebie i m6wi: „Gzy ja zwi6rz czy nie zwi6rz? p6jde do domu, 
jeieli psy nie bedf na mnie szczekad, a cieleta rycz6d, to liede 
czlowiek; jakby psy szczekaJy, cieleta ryczaly, to b?de ptak.* — 
Przychodzi do domu, nie zastaje m^ia, tylko psy szczekaj^ i cieleta 
rycza 0. sWi^c jestem ptakiem m6wi i wyszta na drzewo; tu rece 
wznosi i chce lai»6. 

M%i tymczasem nadbieglszy, widzi, ie eoi si^ thicze dziwnego 
na drzewie; bierze kija i chce ja bid. — «Nie bij mnie meiu, bom 
twoja iona'', wolala baba.— , Jak-ei moja iona'', odpowiada chlop, 
,to zcbodi z drzewa, iebym ei si§ przypatrzyl*. — Dopieroi ona 
zeszla i wyznaje, za ile krow^ i kure sprzedala, ale ja rzezuik spojit 



1) Por6wnai batt N. 64, str. 167, 

Digitized by VjOOQIC 



221 

i obntl z pieniedzy, poczem tak^ z ni^ zrobil maszkarf.*— «Tradno*, 
nekl cUop, ^hjhJi gtupift i bedzienE glnpia; wi^c iebym mtfgl: iyd 
dal^j z tob%, muszf 06 w iwiat, i wjstnkad trzy podobnie, tobie 
gtnpie babj*. 

Wybien^i|c rif w, drogf , w^ ditep z 8ob| 'siekiere, mtotek, 
i dhitkp. Dlagi czas wedrojac, przychodzi on do jedn^j baby, 
ktdra m^iowi szyta kosznlf, ale w t^j kosznli nie byto wyciftych 
dzinr ani sa szyje ani na r^ce. Maj%c m^iowi swemn wdziad uszyt^ 
jni kosznlf, baba ta chciaJla przettnc dzinrf patykiem, i m6wi po- 
dr5inemn: ,M6j przyjacielu, iebyicie wy co poraddli na wtoienie 
kosznli, zaptacitabym wam'ile byicie cheieU.'^— 6w podrdiny wziat 
aiekiere i na pniaku wye]%t w kosznli ddnry na szyjf i rfce, ale 
sobie za tf sztukf kazat dad 800 ztotych. Za1>rawszy dane przez 
gtnpi^ babf pieniadze, poszedt daUj. 

Po niejakim czasie dostat sif znowu do jednij wsi, w kttfr^j 
inna baba, ie w j^j chalupie bez okien widoku nie byto, wnosita 
stoHce wiadrem wody do chatupy (ie sif woda we wiadrze od stoiica 
linita). Zdziwiony chtop pytat sie baby: ,po co ona sif m$czy, 
pr6ina to robota*.— Odpowiedidata mu: ,ie skoro pomimc wnosze- 
nia stoica wiadrem, i tak widoku w izbie niema, przeto niechby 
j6j 60 doradzit, a za rade hojnie mu ona zaptaci'.— Chtop wyr%b8t 
w idanie okna i zaraz byt widok, ale za tf sztukf kazat zaptadd 
sobie 300 ztotych. Niem^dra baba data i^dane pieni^e, z kt6remi 
podrdfiny poszedt w dalsz^ drogf . 

Qdy przybyt zaowu do inn^ wsi, wyszta z jedn^j chatupy 
baba, pytqiic go: «Zk^ jest rodem i gdde idzieP' — Chtop odpo- 
wiedziat, ie przychodzi z kr61estwa Judzkiego*. — Baba s%dzita, ie 
m6wit: z Niebieskiego, awifo niecierpliwie zapyti4.e: «Eiedy idziecie 
z Erdlestwa Niebieskiego, to pomedzde: czyide nie widzieli tam 
albo nie poznali mego pierwszego meia Piotrnria, ZBUurtego pned 
kilkn Utf*.— «A eebym aie znat', odpowie chtop, «nie dobrze mu 
sie powodzi, diodzi bez butdw i w jedn6j kosznli, oo mu si; jui 
zdarta, iebyide-no co postali przezemnie, tobym wraciy%c zani6st*. 
,M6j dziadku', rzekta baba, ,dam wam dla niego skrzynk^ z bie- 
Uzmi i przyoddewa*. -- «Ho, ho, ho, gospoBiu% m6wi chtop, «na 
plecach nie unios^ tego w tak dalek^ droge, dajciei w6zek i konia, 
co sie pasie na tace*. — Baba data skrzynk^ z rzeczami, konia i 
w6zek podr6inemu, kt6ry zabrat to i odjechat do swego Judzkiego 
kraju . 

Digitized by VjOOQIC 



222 

Wkrtftce nadszedJ: mai t^j kobiety i ^dziwit sie, ie nie ma 
w domu konia, w62ka ani skrzjnki. Gdy mu cala rzecz opowie- 
dziata, rozgniewat sie srogo i rzecze: «Dafoi sie okpid oszustowi, 
szukajze teraz ghipia kOnia, wozu i skrzynki''. Wziat dru^ego 
konia ze stajenki i pojechat za podr6inym. 

Ten za^ jadac a widz^c ie go mai baby goni, ukryl: konia 
z w6zkiem w brzakach, i siadtszy nad wawozem przy drzewie na 
kttfrego gat§zi zaczepit kawatek koliskiego ogona, patrzy si^ do 
g6ry. ' Nadjechat goniacy konno i pyta podr6inego: ,,Kumoterku, 
nie widzieli^cie drugiego siwego konia jak ten naktdrym jade?'' — 
,0j widziatem'', odpowie podrdiny, nbo jeidia na nim po niebie; 
patrzcie, oto wt6sie, jak wjeidiat w niebo, kawatek mu sie ogona 
drzewo zaczepit; jeieli sie chcecie o t6m przekona6, to pot6icie 
si§ na ziemi i patrzcie z boku do g6ry, a z pewnodci^ zobaczycie 
waszego konia w niebie'^. — Ghiop goniacy zsiadt z konia, potoiyt 
si^ na ziemi i wlepit oczy w niebo; ale ie tego konia na kt^iym 
przyjechat uwiazat u ptotu, wiec podr6iny duchem go odwiazat,' 
wskoczyt naii i w nogi. Zamiast jednego, miat tedy podr6iny jui 
dwa konie z w6zkiem i temi szczgiliwie zajechat do domu. 

Stan^wszy przed chatupa, zastat swoja gtupia ione niezmiemie 
zatrudniona. „Co ty robisz?* pyta j6j sie.— Ona odpowiada: „P6d- 
czas tw6j niebytno^ci nie pr6znowatam wcale, i zasialam cata beczk^ 
soli; jak bedzie rok suchy, to ona pewnie zejdzie; a jak mokry, to 
chyba przepadnie''. — ,0j ty gtupcze!'^ rzecze mai, „chcac do8iedzi66 
z toba reszte iywota, musiatem wyszukad przynajmni6j trzy jeszcze 
baby r6wnie jak ty gtupie, bo madry cztowiek nie wyiytby na 
iiwiecie, gdyby si§ nie starat otoczyd towarzystwem gtupc6w, zkt6- 
rych korzy^ci ciqgnad dla siebie moie.'* 



9«. 

ChciWoii organisty. 

(Nam6wi2 ^wi§toszk§, ie kosztownoiici swe ztoiyta na ottarzn. Ale zamiast 
niego, zabrali je razem i z ni^ sam^ ztodzieje). 

Jedna stara baba, niezmiernie bogata i skapa a naboina, boj^c 
8i§ ^mierci, przemy^liwata nad sposobami jakby si^ od ni6j uchronid. 

Uigitized by Vjr%^wpJlC 



223 

Organista dowiedziawszj sie o turbacyach baby, zachodzil: do ni^j 
coraz czeSci^j i o rzeczach duchowych rozprawial:. ^Bo to kumosiu'', 
powiada 6n, ^badicie se pewni, ie ta osoba nie umi^ra, kt6ra iyje 
w lasce boski^j''. — «Nie umiera!* zawolala baba s^uchajac uwainie. 
-— ,Tak jest^, rzecze organista, ,,kto Jl^aske boska posiada, to inu 
na kolicu Pan Jezus nie daje ^mierci, tylko przysy}a anioldw^ kt6rzy 
go do nieba wezma iywcem tak, jako Najiwietsza Panienke wzi^li 
i tam w Baju iyje on na nowo i to jeszcze lepi^j jak na ziemi.* — 
„A c6i trzeba uczyni<5, aby byd w lasce boski^j?'* zapytata baba.— • 
„No, chcecie wiedzied kumosiu, bo to jest wielki sekret, nie kazdemu 
moina powierzyd, ale wam powiem za to, ie czasem i poczestujecie 
czleka; tylko tei na mito^d Boska nikomu tego nie wydajcie*. — 
.Badicie spokojni", zapewnita baba. — „Kiedy tego koniecznie 
chcecie, ot6z stuchajcie: kto chce byd w lasce Boz6j, ieby nie 
umieral, powinien caly majatek, talarki, dukaty, korale, pierScionki, 
zgola wszystko co posiada, zanieSd do ko^ciola, tak, aby nikt tego 
nie widzial i na ottarzu zloiyd jakiemubadz ^wietemu, ktdrego sie 
wezwie opieki. Niedosyd na tdm: potrzeba samdj kleczed przez 
kilka nocy u stopni oltarza, a zrobi sie szum w powietrzu, anieli 
z nieba po jednemu spuszczad sie beda i wreszcie na^skrzydlach 
do nieba zaniosa.' 

Baba uwierzyla slowom organisty i kosztownofici na oltarz 
ofiarowala, a organista ja w nocy wpuszczal do ko^ciola, aby w go- 
r%cdj modlitwie wyczekiwala cudu. W.duszy za^ myflal sobie: 
ipklecz glupia babo, odgniataj stare gnaty, a ja cie i tak podejde i 
oskubie z tego cod tu przyniosla''. 

Jedne noc kleczy tedy i modli sie baba w koSciele; kleczy i 
druga, nie spuszczajac oka z pieniedzy na oltarzu leiacych, lecz 
cudu jak nie widad tak nie widad. Na trzecia noc jednak, gdy 
kleczac cudu tego wzywa, spostrzega ze sie istotnie co^ oknem 
spuszcza. Patrzy, a tu spada kosz prdiny przy^iazany na sznurze. 
Eosz ten spu^cili dwaj zlodzieje do koiiciola po trzeciego zlodzieja, 
ktdry pierwdj juz siedzial tam ukryty i mial te kosztowno^ci zabrad, 
czdm ani organista, ani nikt inny nie wiedzial. Baba ujrzawszy 
czlowieka wychodzacego z za oltarza, my^lala, ie to spodziewany 
aniol; on zaS chcac sie najprzdd pozbyd fiwiadka i widzac staruche, 
wzial ja jak dziecko na rece i do kosza wsadzil, wolajac: Ju4.* 
Drudzy zlodzieje wyciagli babe na wierzch, ktdra po dlugidm kle- 
czeniu cudu sie nareszcie doczekala i w gdre, lubo nie do nieba 

Uigitized by vjfV/VJpJlC 



224 

ivzi^t^ zostata. Kim si^ baba opamif ta<5 mogta co sie z nii| sbslo^ 
ztodzieje jui io6ci6l i ottarz ^wi^tego g2adko a na niekorzjid orga- 
nisty wyprdinili i ze zdobjczii ponciekali 0* 



Przebiegloid organisty. 

(Okradat on ksi^dza, adnsil gospodyoi^ przez tegoi wjslan^ na zwiadj^ 
a sam od karj 8i§ wykr^cil.) 

Od O&Qssa. 

Byt ksiadz i mial! bardzo gospodjniif wiemf, jak si§ to na- 
zywa. I strainie byli ski^pi oboje. A organista okropnie byt bidny 
xk tego ksi^dza, bo chod ta co przywiefli od pogrzebu Inb od SbiYm^ 
to ksi^dz wsydko zachapit, a organi^cie nic z tego nie da}. Tak 
organista powiada do swoji baby, ze: «trzeba kradd tego ksi^dza, 
bo 6n sain nic. nie da*. Jedn% raz^ wyprowadzi} mu organista 
jatdwke z obory, drug^ raz^ wyprowadzit kUka gesi z kumika, na* 
reszcie zabiu^ ksi^dz wieprzka, a organista wlaz do komory i zabral 
sobie z tego polowe i zjedli w domu z iona i dziedmi. Ale ksiadz 



^) Inna wersya opiewa, jakoby baba, przez wykpigrosza orgaDicrtQ- 
(kt6regOy jako obeznanego ze stnib^ boi^, s^zila byd bliiszym i ^a- 
domszym spraw Niebieskich) poinformowana, ie moina przez modHtw^ i 
mitosierae nczynki» r6wnie jak Nigtfwi^tsza Panna byd wzi^t^ iywoem do 
nieba, dla dostfipienia tego szcz^ida, dawata jatmuinQ, modlita si^ gor%oo^ 
i w wigiliii Wniebowzi^cia Matki Boski^j wieezorem jni nie wychodz9^ 
z koiciota, kl^cz^c na stopniaeh ottarza jarz^cdm gorej^cego liwiattem. 
Tymczasem zdarzyto si^» ie teg<Ki wieczora itodzieje przystawffi byli te- 
bin^ z zewn%trz do okna, i jeden z nick spatfoit 8i§ cidhaoEem w kom do 
WD^trza» by w koidele za ottarzem zamierzoQdj dokonad kraddely. Biika 
n^szawszy szmer jakiii podniosta si§, i gdy ^jrzata pod oknem koas na 
sznnrze spnszczonj, pewn^ b^d^c ie ji| wye^chano i ie niezawodnie spn- 
idli go po ni% z nieba anieli, wsiadta nie czekaj^c dtni^j do kosza i po- 
ci^gn^a za sznnr na znak, le jest do podr5iy gotowi|. Ztodzieje zai, 
w mniemanin ie znak ten dige im towarzysz wracaj%cy z tnpem z wyprawy^ 
kosz do g6ry windowad pocz^U. Ai tn nagle w g6nidm oknie nkazige im 
si§ twarz baby z kornie ztoionemi r§koma patrzi|cdj w niebo i wy^piewnj%cdj; 

^Przez Twoje i$wi§te Wniebowst^pienie, 
Dnszyczka moja iywcem w niebo si§ dostanie*'. 



Uigitized by 



Googk 



226 

okropnie zacliodzi w gtow§, kto mu tak psoci. Ta gospodyni po- 
wieda do ksi^dza: «Cj tyz to nie organista to wsydko kradnie?" — 
A ksiadz: ,Moze i to byd, ale jakze si§ o tem dowiemy?*' — Tak 
6na powiada: «ieby ja ksiad^ wtozyt do skrzjni''. Ona sobie wzigna 
chleba, kietbasy i polozyta sie w te skrzynie. A ksi^dz zawotat 
organist^ do siebie i powiada mu : „m6j kochany, weinies do siebi^ 
te skrzynie i postaw w izbie , bo u mnie teraz tak co^ psoci , a ja 
z domu jad^ , toby mi to ukradli'*. I wzieni dw6ch chtop6w, — je- 
den by to-t« z taki6m babskiem uni63?—- i zanie^li t^ skrzyni^ do 
organisty. A ksi^dz wyjechat. 

Wiec6r jedza-ta u tego organisty wieprza, on z temi dziedmi, 
i organista peda tak : , skoda zem catego wieprza nie porwat ino 
p6t, bo to dobre miso* (mifso). A baba jego si^ odzywa: ^cioho 
byfi byt, bo by cie kto podstysal*. A ta w skrzym nimogta wytrzy- 
mad i wota: „0 juzem t6z was podesta*. A organista: ,o ja ci§ 
jesce lepij podetide''. Scisnot bab§ za kark i udusit, i kietbase ij 
wtozyt do garta, ze nibyto si§ udawita ta kietbasa jak jadta. I zam- 
knot skrzynie nazad. Na drugi dzieli postat ksiadz po te skrzynif. 
Zaglada do skrzyni , — a tu gospodyni udusona. Wota dopiero or- 
ganisty i powiada: „Go to tu bedziema robid? gospodyni sie udta- 
wita kietbas^''. — Organista na to powiada: „ Jak jegomodd zaptaci, 
to sie gospodynia pochowa i nikt wiedzi6d nie bedzie''. — Esi^dz 
powiada: „Co bedzies chciat, to bedzies miat, tylko tak pochowaj, 
zeby nikt nie wiedziat''. — Wiec 6n pochowat i wzion pieniadze. 

Ksiadz w^taje rano i chce z pokoju wychodzid , a tu ta baba 
udusona stoji we drzwiach. Ksi^dz znowu: „Wota6 organisty! * — 
i do niego: ,,6na juz przysta; co chces to dam, tylko pochowaj 
tak, zeby juz wi^cy nie przysta*. — Tak ksiadz mu dat trzydzieici 
dukat, zeby do wody ja wrzucit, to juz 6na nie przydzie wi^cy. 

Byt we wsi bardzo bogaty w6jt, miat kapuste piekn%, i ktofi 
mu te kapust^ wykradt, — pewnie ten sam organista. Tak organista 
wzion te babe i wstawit do tej kapusty i podpar kijem. W6jt przy- 
sed, i widzi- ze kto6 w kapuficie jest, — rypnot kijem w teb i baba 
si^ przewr6cita. Okropnie sie,przel%k, bo widzi, ze baba nie wstaje, 
posyta 6n po organist? i powiada : ^Niescescie sie stalo, bab?m za- 
biut w kapu^cie, co pan chce to dam, ino tak pochowaj, zeby nikt 
nie wiedziat*. — Organista powiada : , Jak pie6dziesi%t dukat dacie, 
to pochowam*. — Na to chtop powiada: ,Miotbym si§ tam po sa- 
dach i po jakich rekwizycyach wt6cy<5, to wol? da6 co chcecie*. — 

Uigitized by vjfl^wv iv^ 



226 

No i dbsta2 organiata te pini|dze , zbogacil: si^ i bab^ tak pocho- 
wa2, ze jnz wi^cy nie wstata 0* 



^) Aczkolwiek Ind wielkie zawsze iak dla witadz krajowycli jak i ka- 
p?in6w okaznje nszanowanie i nie przepomina (osobliwie kobiety) r^k tych 
ostatnicb przy kaid^m ncalowad spotkaniu, to przeciei bnmor i iylka jego 
satyryczna, iadnemn nie przepuszczaj^ca stanowi, wybncha mi^dzy swoji- 
mi przy lada sposobno^ci i wiedzie go (tak ta, jak i w innych Folski stro- 
nach) do koncypowania mn^stwa iartobliwych dykteryjek, b^df to na s$- 
downictwo i wojskowo^<5, b^dz na s2aibQ koi^cieIn%, do ezego (w tym osta^ 
tnim razie) 2atwy i poiadany dostarczaj^ mn iywiol : lacina (jak w pierw- 
szym i drngim razie niemczyzna), celibat, dziesi^cina i tym podobne tema- 
ta, dowcipkowaniem zreszt% jni nieraz i po za granicami Folski zniyte. Nie 
my^limy wcale powtarzad wszystkich, jakie nam si§ slyszed nadarzylo, t^m 
bardzi^j, gdy niewiele poiytecziiego iijczj6bj one mogly plonn dla naszych 
prac'etnograficznych. By jednakie iadnego z nmyslowoid^ lada zwi^zane- 
go nie pomin%<5 przedmiotn ; owszem, zwr6d<5 nwag^ badaczy na plody 
fantazyi ladow^j i na tdm ^kie objawiaj^ce si^ poln, przytoczymy tre^d 
mekt6rych, mi§dzy tatejsz^ obiegs^^ych ladnoi^ciii, acz znanych takie i 
gdzieindzi^j. (W podobnym rodzajn S2| i gadki amieszczone w ser^ IU 
dziela Irud^str. 166— 177). 

1. Tn naleiy np. dykteryjka o gadaj%cych Mr6wczych jigach. Wyro- 
bnik id^cy z workiem napelnionym nzbieranemi po lesie mr6wczemi jajamii 
zapnkal p6zDym wieczorem do d^wi chalnpy, i gdy ma drzwi nieotworzo- 
no, schronil si^ do przybndowanego w domn dil^wika, zk%d dziar% n spo- 
da w iSdaniey widzial gospodyni§ doma z go^dem w izbie i^aczn^ zigada- 
j^ych wieczerz§. Gdy przybyl m%i i zastnkal, zgaszond jni bylo liwiatto; 
wtedy wyrobnik wyszedlszy z chl6wika, rzekl mn, ie w chalapie jest etart 
n jego baby (co ma mif^ objawid mr6wcze w worka jiga), i ie mn go 
zaraz okaie. Wyj%l tedy drewko w licianie, wlazl z chiewa dziar% doizl^ 
i sieni i otworzyl m§iowi, kt6ry wszedlszy co dncha zn6w drzwi za 80b% 
zaparly by zapowiedzianego zobaezy<5 cyabla. Pyta si^ iony : «nasz dla mnie 
co jeiSdP*' — »A jest tam troch^ inra na zapieckn" — odpowie z loia 
polowica. Wyrobiiik si^ na to odzywa : „Mr6wcze jaja mi m6wi%, ie jesz- . 
cze jett eo^ lepszego za skrzyni^". -— Chlop tam zi^l%da, i wyjmnje ka- 
wa2 wybomego sera, maslo, kielbasQ i koklelkf. Gdy pocyedU, chlop de- 
kaw widzie<5 onego <3jabla, przypomina o nim wyrobniko^ri. Wyrobnik kaie 
mn ngotowa<5 wody w gamka i wykro]^45 mi|^ wszyetkie k%ty. IJezyniwBzy 
to, dilasn^l chlop nkropem pod l6iko; wWm goi^ tam virjtj zasyczal i 
oparzony, wyledal ztamti|d jak z procy, dopadl drzwi i zemkn%l; OBamo 
go widz]|C nbranym i nbabranym jeszcze sadzami, kt6re obok niego leialy 
na knpce pod I6ikiem, chlop oczjrwi^eie mienil prawdziwym by€ <3jablem. 
Fo jego wylocae wzi%l si^ zaraz chlop r6wnie szczerze jak przedt6m do jadla, 
i do k^a takie- i porz^dnie nim grzbiet swi^j babjr obloiyl, niepomn^c by- 
najmni6j na mog^ zt^d nast^pic w przyszto^ czarnych pot^ zemst§. 

Uigitized by vjiv^VJV IV 



227 

wzajemnij chlopa i baby spowiedzi. 

Szedl chlop ze swf baba na odpast kalwaryjski i m6wili do 
siebie : „ Eie my sie Uz wystachamy na tyle narodn? ' (kiedyi si§ 
wyspowiadamy, gdy tn tak dnio Indzi). , Wi^s ty co* — rzekl cMop — 



Poczem rzeknie wyrobnik: „Enmotrze, moje robaczki wam si^ przys2aiyly; 
knpcie je sobie za 10 zlotych, a upewniamy ie jeszcze wam si^ przydadz^' 
Chlop si^ zamyifliZ i z izby wyszedl; po chwili wszakie powraca nios^c pod 
kapelnszem iwierszezka (^wierszcz, owad) i m6wi : nKnpi^, jezli zgadniecie, 
co mam pod kapelnszem.* Wyrobnik (kt6ry szczeg61n^m zdarzeniem nazy- 
W£^ si^ takie l^wierzczkiem) zawolal na glos od niechcenia: „Ej l^wierszcz- 
ku, tns przepadl!* — „Zgadli^cie i macie 10 zlotych** — odpowie go- 
spodarz. Wyrobnik zostawiwszy mr6wki odszedl, a chlop nietylko z bab% 
ale i z mr6wkami mial klopot, kt6re gdy si§ rozlazly po izbie, wymiei$d 
trzeba bylo. 

2. Inna gadka opiewa odwiedziny ai trzech zalotnik6w, 1j. jegomoid, 
organisty i gmbarza, a kaidy z nich przychodzi o godzin§ p6zni^j od to- 
warzysza i niby sam zigada z babi^ kolacy§. Baba bowiem za kaidem no- 
wem do drzwi stokniQciem wyprawiala obecnego zalotnika po drabinie z i- 
zby na strych do p6Q£0szka stoj^cego obok otwom. Gdy za czwartem ko- 
lataniem nkazal d^ wreszcie m^i j6j, szewc z wieprzakiem na plecach i 
poloiywszy onego, obdzielal cz§^ci m6wi%c, co zeii dla kaidego we wsi 
przeznacza, wtenczas dekawi zalotpicy, kt6rzy jni wychylili glowy przez 
otw6r, by si^ smaesnym przypatrzed k^skom (ksi^dz iniiil nawe^ zawolad: 
ffdla mnie, m6j Wojdechn, szynkal"), wysypali 8i§ nagle z p6lk08zka, kt6- 
ry si^ z niemi przewazyl, i lia sam irddek izby gmchli z halasem n 8t6p szewca. 

8. Inna zn6w gadka z pod Hiechowa, bior%c za motyw Iadn§, opo- 
wiada, jak organista w zmowie z jegomoidii b^d%cy i z nim dziel%cy si^ 
kradzieiii, niezdolawszy doiid rychlo zawiadonud o sw6j sp^zl^j na nicz^m 
wyprawie, doni6sl »m o ni^j dopiero w koM^ podczas naboftelistwa. Wi^o 
gdy ksi^dz w obawie o niego si^ytal: »A cy prywiod cy nie prywiod?" 
odpowiedzial dla nspokojenia go s oh6ra: »Pryi$la wilcnra do ptota i wzit-^ 
na me-e!" daj%c t^m zna6, ie baniiia) kt6rego wywi6dl chlopn ze sti^ i 
nwi^zal n ptota, aby pdgii^po dmgiego, (kt6rego wyprowadzid jni nie sd%- 
iyl), zjedli tymczasem wilcy, lecz on sam przynigmni6j calo z t6j wyprawy 
nszedl. (obacz : LMd^ serya in, Kigawy, strona 61 i 63). 

4. Nowicyatka zn6w jedna w klasztorze prosila przeloion6j, aby J4 
cokolwi^k podnczyla potrzebn^ dla zakonicy laciny. Ta j4j miedzy innemi 
rcLnilami wskazala i t§, aby w lacinie gloske c przed a, o '\u polo^.oTia, 

UigitizecfbV* vjf v/VJpJ lC 



228 

mieliby^ma dtugo na spowied^ cekad, to si^ wystachajmy sami*. — 
Baba na to: «Ej plecies glupstwa, to niewazne b^dzie*. — iMoja 
kochana, r6inie si^ po iwiecie dzieje — m6wit chlop dal6j — i taka 
takze spowied^ (wzajemn^ w matietistwie) jezeli si^ sc6rze odprawi, 
jak sydko dobre Pan Jezus przyjmie'*. — Byli jni pod sama Eal- 
wary^ ; baba spojrzata na g^ste thmiy zebranego ludu, i po dtugim 
namy^le, na iadanie swego m^ia przystala. 

Siedli sobie zdaleka na wzg6rku; pocz6m baba ze skruch^ 
uklekla przed chlopem i wyznata mu grzechy z catego swego iyda. 
Chtop wysluchal rzecz z powaga, dat jej napomnienie duchowne 
na jakie go wta^nie sta6 byto, i kazat za pokut^ kilkana^cie od- 
m6wi6 pacierzy. 

Gdy jui^ swoje skoliczyla , wstaje baba i m6wi niecierpliwie: 
«Eiedy tak, to teraz ja ciebie stuchad bede''. — «Dobrze'' odpowie 
chtop, klgka przed nia jak naleiy, i jak zacznie wylicza6 wszystkie 



czyta6 zawsze jak k, (My tedy nowicyatka napadla w ksi%ice niebardzo j^j 
wida(5 zroznmial^j lubo polski^j, na nst^p tald: „0 c6ry, c6ry, na^ladigciei 
wasze matki, co by2y ^wi§te i. t. d." — wtedy pami§tna przestr6g przeZo- 
ion^j, s%dz%c, ie ma wlasnie 2acin§ przed sobji, pocznie czytad,: «O knry, 
kary, nai^ladigciei wasze matki kobyly ^wiQte." 

Nie malo kr%2y tego rodzi^n przedrzeznisgiicych lacinQ anegdot (i to 
niekoniecznie ko^cielnii, lecz i s%dow%, lekarskii i. t. d.), ale nie brak i ta- 
kich, kt6re wytknifde dziesi^dny mi^'% na celn. 

5. Bylo raz malieiistwo tak biedne, ie w chalnpinie o dziurawym 
dachn prawie sprz§t6w nie mialo, nawet na lcianach ani miMerunku (wize- 
mnkn) Nsgwyiszego Boga nie bylo. W niedzielQ wyprawila m§ta do ko- 
^ciola» bo sama' ostad przy domn i dzieciach mnsiala. M%i wy^chawszy 
kazania, kiej po naboieiistwie przyszedl do domn, opowiedzial ionie, ie 
ksi%dz m6wil, ieby dawa6 na ko^d6l, bo Pan B6g jeden grosz dany wnet 
dziesi^dorgiem odplacL ^ona mn m6wi: «idi m§zn, daj na koiici6l nasfije- 
dyn% krow^, to moze j% Pan B6g dziesi^doma wynadgrodzi." PamiQtny 
bI6w tych, przypomnial sobie chlop, ie ksi^dz mial wMnie dziesi^d kr6w i 
byka. Prowadzi on tedy na ksiQie pastwisko krow§, kt6ra te uq wla^nie 
latowala czy bydlila, wi§c przyprowadzila za sobii owego byka i 10 kr6w 
ksi^iych do st^jni chlopski^j. Chlop ich tei jni wi^c6j ksiQdzn odda<5 nie 
chce, powtarzaj]|C mn wlasne jego i^owa : ie za jedno dal B6g dziefli§<5. 
Nie mogi|c swego odebrad, skariy go ksi%dz do s%dn i jedzie w tym inte- 
resie do komisarza do powiatn, lecz ie go w donra nie zastaje, jeno 8am% 
pania komisarzow%, wi^c wywii|zige sie zti|d scena, kt6n| chlop podpatmje 
)ir/c/jak%S szpar^ w piecn, co mn pr/.ychodzi w samii por§ przy nsprawie- 
dlivvlciiiu si^ nastepndm z dokonan<*j grabieiy i za wybomii slniy obronp. 

' Uigitized by VjrwvJV iv 



22» 

przewinienia teraz i kiedji popetnione, tak w koAcu ai sie babie 
oczy zaiskrzjty; nareszcie nie mog^c dtui^j wytrzymad, kopla go i 
trzasta w pysk. — ,A toz mas spowi^d:^!* — zawota cbtop w gnie- 
wie, — nie stworzon^^cie kobi% do nicego m^drego, i dla tego 
musicie m§zom podlegad; wi^dz-ze sobie o tem, ze ja tylko z cie- 
bie zazartowat i pl6ttem ci koszatki-opalki'*. 

Baba zdziwiona, powoli si^ udobruchala, i przyznala mu stu- 
szno^d. Przeprosiwszy sie tedy wsp61nie, pospieszyli do ko^ciota, 
aby formaln^ jui odprawid przy konfessyonale spowied^ ze spowiedzi. 



Oft. 

8warliw6j babie. 

(Frzegadala j% dziad6wka.) 

Miat pan jedno babsko we wsi miedzy gtDmada, tak, ie ij 
uikt niem6g przegada<5 ani przeswarzyd. Tak sie pan na ni^ uwziot, 
ze dawat zawse w kolej kobity do nij swarzyd sie,* zeby j^ prze- 
krzycaty. Ale zadna nimogta. Przysto ua jedn^ kobiet^ takii , co si^ 
nijak nieumiata nawet odezwa^S, ale nic nie pomogto, bo ij nie zlu- 
zowali, to musiata w kolej 166 swarzyd si^. Trapita si^ bardzo to, 
ze : jak ja tam p6tid^ , to ona mnie bardzo zwyzy wa , ja tam nie 
poradz§. 

W tem razie wtazi taka babka prosacka i m6wi : « Gegoz go- 
spodyni si§ tak trapicie ?*^ — « Hom nakazane 166 , muse postusei- 
stwo zrobid, a ja sie nie umiem 8warzy<5''. — «0 wi6cie gospodyni 
co? ja p6jd§ za was, ja j% tam przegadom*. Gospodyni kontentna 
z tego , data ij ^niedanie : „ moia babko jidiScie, co bede mogta 
to wam dom, abyficie za mnie mogli jesce odby6 kolej*. — ,,Ale ja 
pojdf wprz6dy do pana i o^wiadcg mu sama, ze ja «ie pojde swa- 
rzy6*. — A pan m6wi (jak ja uirat i ustysat): ,C6z ty zrobis, ty 
fitara kobito; iam m (u) ode chodza a nimoga ij nic poradzid''. — 
,Ale panie (powiada) ja dam rade, ja j^ tam przegadom". — „Jak 
jl przegadas, to ja tobie zaptace. zebyfi mi juz raz to skolidyta'*.— 
Idzie ta babka do ty swarnicy, do jij domu. 

Ta wylatuje zta z chatpy jak jancykryst i m6wi: «Gdzie ty 
idzies?'' — Babka: ,Ja sie id§ do ciebie swarzyd*. — Jak weimie 
tamta wotad: ,A ty stara ^kuro, a poku^nico, paskudnico, bodajei 

Uigitized by vjwwv iv^ 



230 

tyla a tjla zjadta', jak zacnie klad rozmajicie, wyzywad, to jaz sie 
had rozlegalo. A baba iBo: ,Daj pok6j, boi taka jak i twoja ma- 
tka''. •— A tamta sie zloSnica jesce bardzij rozjadla: ,A jakaz ta 
moja matka? * — «Taka jak i ty**. — ,A jakaz ja to? " — ,A taka 
jak i twoja matka*. — ,A jakaz to moja matka?" — ,A taka jak 
i ty**. I tak kielka razy jedno ij gadala w kSlko, i tak ste straMe 
zei^lila (rozzlaicitd), ze jaz j^ rozerwalo, i j% roztrzesla ta zlofid, ze 
jaz pekla. 

Pan zaptacil ty babce i tamta kobita ij zaptacita — i pan 
i tamta byli kontent, ze j,uz taka baladnic^ pozbyli. 



Wojn^ baby z diabtem ^). 

Jedna baba miala spdik^ z diablem ; razem siali i sadzili 
w ogrodzie. Gdy nadeszla jesieli, idzie diabel: z baba na kopanie te- 
go, co im w lecie uroslo. M6wi mu ona: „nie moiemy inak zrobid; 
musiemy si^dzielid, tobie potowa, nmie potowa, raz ty we^mieszz g6ry 
a j a t dotu, drugi raz ja z gtfry, a ty z dotu*. — ,Dobrze* rzekl 
diabet. 

A wiec do roboty, kopali najpierw ziemniaki; diabet brat 
z gdry badele, baba z dotu, co najlepsze byto. !^le diabet wyszedt. 
Niekontent. Ona mu powiada: «No, o e6i si^ gniewacie! teraz ty 
bedziesz brat z dotu a ja z g6ry*. 

B^bia tedy kapust^ ; baba gt6wki taduje na fur^, wzi^a z g6- 
ry, co najlepsze, diabtu w ziemi zostaty same gtabie. Bozgniewat 
si^ zty, i jak zacznie ciskad gtabiami, tak trafit bab§ w tytek. Baba 
porwaia oioga i wota : «kiedy tak, to si^ bijma''. 

I stan^a baba za ptotem i ttucze diabta oiogiem, on zai da- 
16j do ni6j z widtami. Dosyd ie ptot ztamali, tak sie mocno biU, 
i diabet babe przebit na wylot. Chciat j6j potem dziur^ przebit^ 
zaprawid ko^l% sk6r^ , ale si^ to jui nie dato ^). 



1) Obacz: Lud, Serya m, str. 186 i Serya YH, str. 234, N. 85. — 
Glinski : Bq/ar» jpo^W. 

^ Czasopismo Szcsmtek nr. 3. Lw6w 1874 roku dowcipny d^ge wier- 

Uigitized by vjwwv iv^ 



231 



97. 

moicie diabefrskim. 

(Podanie.) 

By} jeden krtfl, kt<5ry chciat koniecznie polaczyd sw<5j zamek 
nad przepa^ci^ stojacy, z wielk^ przeciwlegla skata , a to zapomoc% 
nadzwyczaj dtugiego mostu. B6im przychodzili indzinierowie , ale 



szyk z t^j gadki do spraw galicyjskich zastosowany w tych slowach : 

UGODA. 
Ml^dzy Moazklen Wlenerem a Madklem z Mrzyoloda, 
Stajo na dnlu dzlslejszym naot^pna ugoda: 

§. 1. 
Orunt przez Moazka Mackowi nieprawnie eabranyf 
B§dzie odt^d przez obn wsp61nie posiadany, 
Ale Maciek b^dzie mie6 jui wyiqfime prawo^ 
Zaj^<5 si§ gospodarstwem gmntn i npraw^ 
I forsotoaS pieni^dzmi, pracq i dobytkiemy 
Obadwaj za^ si^ dziel% w ten spos6b poiytkiem: 

a) Jeili Maeiek kartofie posadzi na hmie, 
Wefmie Uoszko korzenie, Madek klos dostanie. 

b) Jesli Maciek zai zboiem zasieje swe poU^ 
W^zmie Moszko co w g6rze, Maeiek to co w dole. 

c) Jeiii Macitk konopie albo len wybierze, 
Dostanie Moszko wI6kno, a Maciek paidzierze. 

§. 2. 
Za teh dow6d przyjazni i iaski tdk wieUnSj, 
OdstQP^je jai Maciek od . . . pretensyi wszeUd^j, 
, Zrzekaj^c si^ praw swoich na kaidy wypadek. 
Podpisy: Moszko, ftt Maciek. 4uraw jako iSwiadek. 

I. Grimm (D. Myth. str. 980) Djabel. 4ywiol mityczny njysilni^j wy- 
raiony jest w6wcza8, gdy przeniesiony zostal do bajki o zwierz§tach. Elech- 
da estoliska o czlowieku i nied^wiedziu, diiel^cych si^ w uprawie i we 
zbiorze uprawnego pola (Beinh. 288) jako i r6inica w roiiniQciu od dolu i 
od g6ry (Km, nr. 189) o chlopu i djable, opowiadan^ jest jui przez Babe- 
lais (ksi§ga 4, rozdz. 45-47). Poezye Buckerta daj^ coi^ podobnego z tra- 
dycyj arabskidi, Thiele (4, 122) opowiada o chlopu i troldzie. W Norman- 
dyi wie lud^po dzi^ dzieii o Mont saint-Michel podanie, jak sif dj^bel kl6- 
cif ze sw. Michalem, kto pi§kniejszy zbudt\je kodci62; dj&heZ zbudowal ka<* 
mienny, Michal za^ pi^kniejszy z lodu ; gdy ten stopniat, obig chc^ grunt 
pod nim uprawi<5; cyabel obiera ziele zwierzchpie, Michal ztd czfid spodni^ 

' Uigitized by ^^OOVIV^ 



232 

niemogli si; podj^d wykonania sztucznego tnostu, bo trzeba byto 
budowad go na powietrzu bez zadnego fundamentu. Przychodzi na- 
reszcie mlody mularz do kr61a, i powiada: «podejme sie roboty*. — 
Lecz jak 8i§ dobrze w miejscowoki rozpatrzyl, strach go ogarn^}. 
Bed^c bard^o honorowym cztowiekiem , i raz sie roboty podjawszy, 
jui nie chcial danego stowa cofnad ; rtfine tedy tworzy plany i roz- 
my^la nad ^rodkami, jakiemiby wreszcie m6gi: zamierzony oel osii^- 
gnad. Wszystko to napr6£no. 

Wiec m6wi sobie tak: «Niech sie dzieje co chce, chociaibym 
miaJ samego diabta wezwad do wsp6iki, stawia<5 bede*. Zaraz tei 
przychodzi 5w diabel do mularza i pyta si§: «jakaz xni dasz ko- 
rzy^d ze spdtki?" — „Co zechcesz" — odpowiada mularz. — »0t6i 
zreszta, mniejsza mi o wielkie korzySci, na mat^m przestane. Gdy 
most bgdzie ukoiiczony, zabiore dla siebie najpierwsz^ istote iyjaca, 
ktdra po nim przejdzie, czy zgoda?* — ^Zgoda* — zawolal mularz, 
i diabet dalej do roboty^). 



w ziemi ukryt^. We wszystkich tych podaniach 8% : niedzwiedz, olbrzym, 
troll, djabeJ oszukanymi, podobnie jak j5tun przy zbudowaniu grodu bog6w. 
01. Grimm (D. Myth. str. 972) Djabel i olbrzym w p61nocnych mia- 
nowicie wyobraieniach s% wielorako z sob% spl^tani. W Norwegii ki;^iy 
mn66two podali o olbrzymich moatach, Przez Men takie mieli zbudowad 
most olbrzymi, Gdy djabei biiduje mostf w6wczas albo zmuszony on jest do 
tego przez ludzi (Thiele, 1, 18) albo ugania si§ za jak^ dusz% (Deutflche 
Sagen nr. 185. 336), masi jednak poprzcstad na kogucie lub na koil^u 
(gemse), kt6re najpierw przep^dzono przez zbudowany most. I dlatego do- 
brze jest, do nbwego domu wpuscid najprz6d kota lub psa (D. Aberglauben), 
Pastucha szwajcarski nie m6gl w w^wozie lesistym przeprowadzid swojdj 
trzody owlec przez strumieii, i uprosil djaWa, ie mu most zbudowal ; pierw- 
sze Ui kozle zlapal, kt6re po nim przeszto. Czasem buduje on nawet (nie 
wiedz^c ti^m) koiddi pod warunkiem, ie dasza pierwszego, kto weii wej- 
dzie, staje si^ jego wlasno^ci^ ; ale wp^dzaj^ tam wilka, a djabet przez po- 
wal§ i dach udeka gniewny, zostawiaj^c otw6r, kt6rego zamnrowad niepo- 
dobna. Niekiedy usiluje kamieniami zburzyd ten ko^ci6l. Na g6rach buduje 
mh/ny i niszczy je znowu. Zaklada si^ takie djabel z budowniczemi. Z bu- 
downiczym tumu koloiiskiego zaloiyl 8i§, ie pr§dzdj, nim ten artysta dzie- 
It) swe ukodczy, poprowadzi djabel strumieii z Trewiru do Kolonii. Nie 
derpi on (r6wnie jak karly i olbrzymy) odgiosu ckwondw, Wszystkie te po- 
dania glosz^ zwyci§ztwo chrystyanizmu. Eamienie, kt6re znosi do wysta- 
wienia jakiego gmachu lub do zburzenia zowi^ si§ djabelskiemi i pokazuJ2( 
je w wielu miejscach, a na nich slady jego r^k, uszu, n6g, a nawet caldj 
postaci (np. pod Limburg blisko Tiirkheim w Palatynade, gdzie zm^czony 
pdoiyl si§ na nim); sq, i mury djabelskie, waly i rowy djabelskie. 

Uigitized by vjOOQlC 



233 

W jedn^j chwili stan^l: most , doskonale zbadowany, a diabet 
czeka tylko, aieby przeszed} po nim sam mularz, — jak to byto 
w zwyczaju ~ bo chciat wzi^^d jego dusz^. Poniewai iednak mu- 
larz ten bjt cztowiekiem bardzo naboinym , wi^ c poczut w sobie 
natchnienie Boskie, ostrzegajace go wyrainie: ,Daj pok5j, nie- 
chod^" — wi^c nie poszedt, tylko ztapawszy ^wini^, kt6ra sie na- 
win^a, wp^dzit ja na most Diabet na widok fiwini, id^^j po mo- 
dcie przodem, tak strasznym zapalit sie gniewem, ie porwawszy 
nieme zwierz^, rypnat ni^m o kraw^di mostu z tak% sit%, ie si; 
w mo^cie wybita dziura, ktira do dzi^ dnia nicz^m sig naprawid 
nie data. Ejr51 hyt kontent z budowy mostu i mularzowi dobrze za- 
ptacit. Ludzie zjeidiajacy si§ zewszad dla ogladania mostu, mocno 
si§ ow^j dziiurze nicz^m niezapchandj dziwowali, i zt^d powstato 
znane przystowie: «Potrzebny jak dziura w mo^cie''. 



•8. 

KoA, w6t, kogut, kot I rak. 

(Bajka.) 

Jeden gospodarz , zaprz^gat wsp61nie do ptuga konia i wotu. 
W6t szedt w ptugu leniwiej, koli predko — obydwom nijako byto, 
i bardzo si^ nawzajem meczyli. M6wi% zatem do siebie: «nasz go- 
spodarz na pr6ino nas dr§czy, na konia wotad: , wio! na wotu: iciaha! 
niestujiy razem ; lepi^j go porzudmy, idimy w fiwiat, szukad chleba, 
ce nam po takidj niewoli!* I poszli oboje w fiwiat za kawatkiem 
(dileba, tak, ie si§ nawet niespodziat gospodarz, kiedy go opudcili. 

Id^, — a tu za niemi leci czubaty kogut i pyta si§: «s^iedzi, 
kaj wy idzieta?* — «Tak idziemy w ^wiat, gdyi niemoiemy wybyd 
^idj u naszego gospodarza; fle nas iywi, do tego nierozumnie 
meczy* — odpowiedzieli wgdrowcy. ,Ej, to i ja p6jde zwami,'' rzekt 
kogut.— j,C6i tobie za niewela, — mdwia dal6j koli i w6t, — gospo- 
dyni ci ziarno daje, nasiedzisz si^ w cieple, potem bracie, cho6by- 
imj d; wzieli, jakie % nami p^jdziesz?*^ — Co mnie za niewola? 
chcecie wiedzied; oto widzicie, bardzo wielka; jestem obowi^zany, 
budzid wszystkich z rana; jeieli wczas piej§, parobek zty na mnie 
bije, sturka, iem go obudzit, i musi^ do dnia rbbid ; gdy za^ p6iSno 
zapieje, — to zn6w gospodarz swarzy na gospodynie, czemu p6ino 

. • o * » Digitized by vjr<r>VJViv 



284 

jadto zgotowata a gospodyiu huzia na mnie. Wifo tei nie mog^c 
nikomu dogodzid w chatupie, wol$ ii6 precz. Nie btfjcie sie, bym 
wam nie nastarczyl; nastarcz^, bo mam sbzydla, bed^ podlatywal\ 
.No to p6jdi kogucie'', powiedzieli tamci;— i razem si§ poj^li z sob^. 
Kogut im pial w drodze, podlatywat, byto im tAi i weselej. 

Idf , idf ,— ai tu ni zt^d ni zowfd wyleciat kot i wota: .miau, 
miau, coicie za jedni, gdzie idziede?'' Oni trzej opowiadaj^ kotowi 
przyczyn? swej wedr6wki, kt6ry na to: — ,Hej przyjaciele to i ja 
p6jdg z wami*". — «A c6i tobie za mewola m6j kochany -r- m6wia 
oni, zlapiesz myszke u gospodyni w szafie, napijesz si^ mleka i mru- 
czysz pacierze na zapi^cku, oto cata twoja robota.*— .Ho ho, rzekt 
kot, tak wain si^ zdaje, lecz wi^dzde o t6m, ie i dla kota czasami 
trafi sie ci^a stuiba, myszy (etno w stodotadi, w izbie, a kiedy 
jeszcze S| i szczury — r6b co chcesz, a niedasz rady. Gospodyni 
zta, ie kot leniwy, mleka munieda,— myszy sieprzejedz^, zo szezu- 
raihi bij si^ na umor — o cz6m? o gtodzie; niegtupim tego robid 
wiQc6j. WBkoczQ ci koniu na grzbiet,— i wio z wami na caty dwiat; 
niech iyje fiwoboda! nawet i dla biednego kota wolnod6 potrzebna'. 
Wszyscy si^ roze^miali, kot wskoczyt na grzbiet koi&ski| — i ruszyli 
razem. — 

Ida , id^ y ^ a tu eosik niedi^ego.plezie si^ zft niemi. ,St6jcie 
przyjaciele wolnoiid, ^i i ja id§ z wiami*. Z wielki6m zadziwie- 
niem, w^drowcy sposbzegU ralLa. — ZaczeU sobie iartowad z niego: 
^kajbyd ty szed}, i c6i ci to za niewelal — siedzied w rzece, grzad sie 
do stoneczkaalbochtodzi<$ wgtebinie!-r yPrzyjaciele, nie rozumiecie 
mojich interes6w — rzekt rak -- p6kim byt mtodszy, siedziatem 
w dziurze; teraz mtodsi dziury pozabier^ w wodzie, starszemu, 
trzeba sif ttuc po mule, lada kto przyjdzie i ztapie — jak swego, 
wierzcie mi i.rak niebojifak,^ niie jest bez ktopot6w, pdjdf z wami, 
niech sie zemii^ dzfeje co chce*^. To wyrzektszy, rak nieborak ztapat 
si^ kleszczami za ogpn wotu, i wszyscy pi^du, w najlepsz6j z spb^ 
zgodzie w dalsza podaiyU drOg«. Eoli z wotem popasaU na takach, 
rak szukat wody dla nich i dla siebie , kot tapat myszy i ptaszki 
i bawit ich figlami po drodze, kpgut po dcierniskach, ziama wynaj- 
dywat i byt jak na warcie , — dosyd ie iyU swobpdnie i nikt im 
glowy nie suszyl. 

Jednego razu gdy byta wielka stota i deszcz, rak te bied^ zno- 
sit, lecz drugim bytb nijako; szukali wiec schromenia i nodegu pod 
dachem. Znajdujf za lasem pusta chatupe, wta^n|M|^^i^^^^^6ch 



235 

djaUdw, starszego i mlodszego. Biabty polecialy wlainie holad 
z czarownioami, chaihipa stata otworem. Podrdini weszli do ni^j — 
koi m6wi: ^zostane dla chlodu w sieni;'' — w6I rzecze ,ja wolg 
ciepl^j mie6 w izbie'' wszedl do izby. Eogut powiada: ,mnie nie 
wypada siedzied gdzie indzi^j, tylko na ierdzi pod pnlapem.^ Eot 
myk za piec, a rak wlazl do cebrzyka z wodi^; dosydf ie wszyscy 
ulokowali sie po swojemu. Gdy minela p62noc , wr6cdli djabli z hu- 
lanki. Starszy sie pakuje do sieni, a spostrzeglszy konia, wota : ,Eto 
ta jest?* — ,Ja, pan z tabakierka'', odpowie ko6 i dal mo,cn6j 
tabaki zaiy(i djablu , bo go urznal kopytem w nos , ai mu krew 
pociekla. Djabel ani pyta , wchodzi do izby; zobaczyl wolu i krzyczy: 
,iEto tu jest?* — «Ja chlop z widlami siennemi* rzekl w6Iidal6j 
djabla brad na rogi. Diabel sie niespostrzegl , ie byl pijany, wiec 
go w6I zbil, zwalil na ziemie, zwyezajnie jak bestyj^, bestyja. Dia- 
bel wstal, dalej do pieca, — tu kot, hop do niego. Diabel odsko- 
czyl, wola: ,kto tu?* — „Ja, kowal z miechem*,— dopiero jak kot 
zacznie dmuchad , diabel odskoczyl na bok , utkn^ na cebrzykn. 
Wyszedl rak z cebrzyka i kliszczami go szczypie w nog§. Diabel 
syknal: ,a to co?* — ,Ja krawiec z noiycami* m6wi rak. — Diabel 
chce wskoczy6 na g6r^ ; w t6m kogut jak zapieje : ,dawaj go ham!" — 
tak sie zdawalo diablu, ie jeszcze wiec6j lokator6w znajdzie na g6- 
rze. — Wi§c wypadl z chalupy i drapnal co duchu mi^dzy drzewa, 
Dmgi di^blik mlodszy, yii sie niechcial naraiad na podobne i^ie- 
bezpieczelistwa, wiec t6!^ za tatalelikiem w nogi, hala ! do lasu, — 
bo tam bezpieczni6j. Dosy6, ie pi^ciu wedrowc6w zajelo po nich 
chalupe na wIasnod6 — i w ni6j si§ rz%dzili po swojemu, jak im 
lepi6j bylo i p6ki mogli. * 



smoku, kobyle i lisicy. 

(Bajka.) 

Jechal chlop z lasu W6zkiem, i slyszy w skale okropne ryki. 
Smoczysko szkaradne lazilo po skalach; w t6m oberwal si^ kamieli 
i smoka przygni6tl. Ijeb mu tylko bylo widad, a ogona z pod ka- 
mienia nie m6gl ruszyd. Smok ujrzawszy chlopa , pieknie sig go 
prosi: ,ratujcie gospodarzu*. — ChJ^op niewiele myfl%c, podwaiyl 

Ujgitized by vjvJvJV iv^ 



236 

kamieii dragiem, a smok, hop, dal susa i byt wolny. Trzeba wie- 
dzied, ie smok zawsze smokiem, wi^o byl: glodny; cMop i jego ko- 
byta, wpadly w oko,.i przypadty mu do smaku. ^Gospodarzu'' m6- 
wi on tedy, m^rdajac ogonem, ,jak mi kobyly nie dacie, to was 
najprziSd zj^m samych*'. Chtop na to: ^poniewai tujedynym ^wiad- 
kiem dobrego mego uczynku byta moja kobyta, przeto zanim ji^ 
zj6sz, niechaj nas ona os^dzi*^. — „Ej, rzecze kobyta, znam ja to 
jui oddawna, ie nie ma wdzi^ezno^ci na ^wiecie; koli naprzyUad, 
przez cate zycie ciagnie cieiary, a c6i mu za to daj%? ani trochy 
obroku na starodd, a w koAcu zostaje sk6ra dla iyda. ^ Za cata od- 
powiedi, smok ostrzy dobrze zgby, i jui hop, jest na kobyle. W t^m 
wypadla z jamy stara lisica, co to niby bywalska po fiwiecie, — 
i wota: «st6j smoku! ja was rozsadze**. Zgodzouo sie wspdlnie na 
sad lisicy. Patrzy si^ ona na tego i na tamtego, a ie kaidy lis, 
dowcipne stworzenie, ma w gtowie siedem przebieg6w i 6smy wy- 
kr^t, wi§c powiada ; «Niebytam tu przytomna od pocz^tku, pokaiciei 
mi jak to byto ; niechie smok wnijdzie do dziury, a wy gospodarzu 
ratujciei go przy mnie, a bede jui wiedziata doktadnie, co^cie dla 
niego uczynili*. 

Smok jak smok , byt ghipi i niewiele my^l^c wlazt w dziur^. 
Cfatop niby go ratujac zepchnat kamieli i na pi^kne mu nim tet> 
przykryt; biedne smoczysko jui wiec6j ani razu nierykn^o. Za^miata 
si^ lisica i rzeknie do chtopa : «Teraz wy gospodarzu, nie b^diciei 
dla mnie smokiem, ale mi pozwdlcie za wyptatan^ dla was sztuczk^, 
zjadad wasze kui^.'' Chtop pozwolit zjedd lisicy wszystkie dwana^cie 
kur, kt6re miat w chatupie. Przychodzita tedy lisica co rano przed 
chatupQ chtopa, i zjadata po jedn6j kurze. Gdy jui , podtug dan6j 
obietnicy, ostatnia z nich pozostawala do zjedzenia, wpadta zrozpa- 
czona t6mi stratami, iona chtopa w gniew niepohamowany i przy- 
czajona za drzwiami, zbliiajaca ' si^ wybawicielk^ m^ia, zatlukta 
na ^mierd kij^m. 

Sprawdzity si^ tedy w koAcu stowa kobyty, — ie: niebyto 
i nie ma wdzi^czno^ci na ^wiecie. 



Digitized by VjOOQ lC 



237 



iOO. 

iisicy i wilczicu. 

(Bfgka.)' 

Jecliat cUop z Liszek na jarmark i wi6zt fare kakietek (butek). 
Na drodze zobaczyl lei^ea zdechl^ lisice. Myfli sobie : yiiic z tego,. 
ale ze sk6ry bedzie worek na tabak*. — Wzial lisic^ i wtoiyl w pdt- 
koszek pod wa6tucb w ktdrym mial knkiotki. Tymczasem lisica, nie 
bed^c zdechl^ lecz tylko gtodem zmorzon%, gdy uczuta pod wa&* 
tachem ciepto, rozgrzawszy si^ oiyta , przeiarta dzimr^ i zjadta kn- 
kielk^. 

(Tbtop jad^c nie wiedziat co sie za nim dzieje na wozie, a lisica 
pod spodniark% wqzu wypatrzywszy dziur^, wszystkie kukietki wyrzu- 
cala na droge, tak, ie nic z nich w waiituchu nie pozostato. Potem 
i sama takie zeskoczywszy z wozu, znosita chtopskie kukietki z drogi 
do swoj6j jamy, i smacznie je tam zajadata. 

Mtody wilczek dowiedziat si§ o tem, i przyszedt do jamy od- 
wiedzid lisic^. Pyta on j6j si§: ,6wieci miesiaczek?* — ,A fiwied* 
odpowiedziata go^dowi, a boj^c si^ aby kukietek nie sgadt, wypro- 
wadzita go na spacer. Poszli obydwoje nad wode w kt6r6j si^ mie- 
siaczek odbijat. On j6j m6wi: ,ej iebyi nmie lisiu, pocz^stowata 
jakim placuszkiem. * — ^Masz placuszek na wodzie* odrzekta lisica 
pokazujac mu miesi%czek na wodzie , chlapaj , chlapaj wodf , to si^ 
placka dochlapiesz, bo ja tez chlapata i dochlapatam si^ kukietek. 
Wilczek jak zacz^ chlapad, tak wypit wszystk^ wod^ z katuiy, ie 
ai zacz§to mu sie wylewad pyskiem, uszami i tytkiem. Ona to wi- 
dzac, wzi^a stomianego wiekcia, zatkata mu pysk, uszy i tytek, 
poczem poszli daldj. Chatupa stata przy drodze; weszli do niej. 
W chatupie baba miata ciasto na chleb w dzieice , w sieni za^ leiata 
kupa paidzierzy z pomi^dlenia kdnopi. .Ludzie spostrzegtszy wilka, 
zaczfli go gonid , bid kijami i wotad : oha ! oha ! oha ! i tak go do- 
skonale zbili , ie ledwie uszedt. Lisica ze strachu nie szukata jui 
iadnej kury, tylko wledata tymczasem w dzieik^ z ciastem , uwalata 
sif w cie6de a pdinidj utarzata w pas^dzierzu i trop w trop zemkn^a 
za wilczkiem, m6wiac mu: ^nied mnie, bom chora, kosteczki mi 
wytaia*. Wziat j^ wilk, chod zturbowany, na plecy, a ona si^ iimiata 

Uigitized by vjr\^\^v IV 



238 

w dachu i iartowata sobie ; ie .niesie cliory zdrowego''. Zaszli tak 
razem do karczmy, gdzie grata muzyka i dzi^wki ta^cowaty z parob- 
kami. Powiada lisica wilczkowi: «WBijdimy do ^rodka i bawmy sig 
dopiero iy wilczku , wszystkie panny oscznij (bo masz duio wody), 
tylko jedn^j niechaj, t£j na ktdrejd przyjecha}, potem ty wilezku hyc 
do okienka, ja myk do koTninka*. — I odetkata mu lisica zatkane 
wiekciami pysk, uszy i tylek. Jak-ci zacz^t kropi(5 wilczek po kar- 
czmie, tak ludzie pocz^li wotad na niego: oha! wilku! a on gruch 
w okno, ona w komin — i uciekli. On wr6cit w swoj^ strone , a ona 
wrdeita do jamy i tam swe jadta kukietki. I tak si^ doskonale wypa- 
sta , ie siedz^c jednego razu przed jama , mdwila do siebie : ,pi§- 
kneiicie oczka, pi^kne, to dla mnie; pi^kneficie uszka, pi§kne, to 
dla mnie; pieknyd nosku, pigkny, to dla mme; pigkny^ ogonku, 
niepi^kny, — ej tego kurzacza zostawi^.wilczkowi''. Gdy sie tak z soba 
pie^cita, niewidziala , ie wilczek przyszedl i sto]%c za ni^ przystu- 
chiwat si§ t6j mowie. Darowala mu ogonek, on Ui zaraz tap za 
ogonek i dal6j tap, — i cat% zjadt lisic^. 



zaji|cu, 

(Bf^ka.) 

Baz przyszedt zaj^c na skarg^ do Pana Boga, ie ino jeden 
jest taki na dwiecie , ie musi przed wszystkiemi uciekad , ie go si^ 
nikt nie boji. A Pan B6g mu powiedziat: iii koto stawu, a nad 
wod| zobaczysz, ie i przed tob.% b^d% uciekali. Wt6m idzie 6n, 
a tu iaby hyc, hyc, hyc, jedna za druga do wody. Dopi^ro sie za- 
j^c ucieszyt, ie s^ tacy na liwiecie, co i przed nim takie ucieka{%« 



ooc B ooo 



Digitized by CjOOQ lC 



ZAGADKI, 

PRZY8L0WIA 

i 

ZDANIA. 



Digitized by CjOOQ lC 



Digitized by 



Google 



ZAGADKI. 



oj»;o 



1. Jaki jest ojciec , iehj nie mial ojca? 
Matka, ieby nie miala matki? 

Dziadek, co nie moie wnuk6w swojich porachowad? 

Odpowiedi: Bdg. Ziemia. Czaa lat nie policssy. 

2. Pan B6g nigdy, — kr61 czasami, — pan dofi<5 czesto, — a chlop 
zawsze — widuje 

(rdwnego eobie). 

3. Cztery 6wierci dobrSj miary 
w nowy worek wysuJ stary. 

Nowy roJc^ 4 Tcwartaty. 

4. Siedmiu braciszk6w caJy rok sie goni%, 
i z roku na rok i z wieku na wiek. 

Dnie w tygodniu. 

5. Dwanaficie bocian6w a czterech orl6w 
jedno jaje na rok tiios^. 

(12 mieaiecy, 4 kwartaHy, 1 Boie narodzenie.) 

6. Wysoki tatka, — niziutka matka, 

syn sowizdrza}, c6rka ftepotka (t;. iSlipiotka). 
Nido, ziemia, wiatr i nae. 
1. Siedzi bochen — mi§dzy grochem. 

Miesiqc i gwiaady. 
8. Bez n6g, bez rak, bez glowy i brzucha, 
a gdzie sie obr6ci, wszedzie dmucha. 

Wiatr. Digitized by GoOglc 



242 



9. Jakie jest iiwiatlo, co od sloiica §meci jaiini^j, 
a jak si§ zaili, to nigdy nie xgatinie. 

10. Co§ wzi%t cztecze bez podzifld, 

oddaj5' masisz niepytany (t;. nieproszony). 
iycie. 

11. Przyszla na piechot^, — wyjeiidia w paradzie. 

omier6. 

12. Led, leci, — skrzydel nifoia, 
siada, siada, — s^ada ni^ma. 



13. dwif ta Urszula, — perty rozsnla 
Miesi^c wiedzial, — nie powiedzial, 
Stolice wstalo, — pozbieralo. 

Bosa. 

14. Nie ma r^k, ani n6g, — do g6ry wylizie, 
paniw w oczy gryzie. 

Dym. 

15. Czama kura, (czerwonym) czubkiem rucha, a skrzydtami bucha. 

Chatupaf z kUSrif dym vsychods^, etafem z iaJcrami 

16. Od l[|ta do k^ta, -— bijj| sie chomonta. 

Dym po itbie (w chacie kurnej). 

17. Co to jest, ^by bez szmaty 
stala tata kolo latyP 

Dach. 

18. Baba li^ mozoli, bo igt§ nawltfczy, 

chtop szyje bez igty, bo sie szyd nie uczy. 
Dach ponywa enopkami. 

19. W flaszoe zatkad moina korkiem, j 
w dachu snopkiem, w iicianie kotkiem, j 
lecz w kieszeni, o m6j Boie I 
tata pawet nie pomoie. ! 

Dziuta, puHka. 
20« Ikfifdzy ierdziami nad kdkiemkolek, 
kto szedt, to wyszedt ai na merzchiQtek. 
Drabina. 
21. Wszystkie dziury na dachu po^zyli, 
tylko jedn§ ostawili. 

\Komin. r-^ t 

• Digitized by VjOOQ IC 



243 



22. Jedno prosi dnia/ drugie prbsi nocy, 

trzecie powiada : mnie tak we dnie jak i w nocy, 
zawdy wytrzfezczam oczy. 

L6iko, drssm, oJeno. 

23. Ma dwie podeszwy, chod cztery nogi, 
a duszy nie ma, ale dusz^ nosi. 

Koiyaka. 

24. Jest przed domem mym baranek 
ma na sobie tyle ranek 

co w Krakowie Erakowianek. 

Pniak do rtj^nia drzmoa. 

25. Stoji panna na gdrze — opadly ja pacierze. 

Beczkay ktdrSf spadly obrqcxki. 

26. Stoji panna za drzwiami — opsypana jagtami. 

Miotta zawalana. 

27. CUop zrobil:, baba psuje. 

MtoUe. 

28. Eiedym nowa to pracuj^, 
i po izbie zataficuje, — 
kiedym stara i nie mog§, 
spala lub rzuca na droge. 

Miotia. 

29. Na trzech nogach stoji, 
jednym cyckiem doji. 

8t(igiew. 

30. Gvterech braciszk6w si^ goni^ 
a nigdy si§ nie dogonia. 

Kola u xDozu. 

31. Dwa kije poprzeczne, trzy kije podtuine, 

w lecie me potrzebne, a w zimie wysJuine. 



32. Stoji panna, co ma paSci, 
klad^ do ni^j ca2e garSci; 
nie pogryzie, ale skruszy 
jefili konik nia poruszy. 

Mtocamia. 

33. KriSl nosi na gtowie, w kosztownoiiciach, w ztocie, 

chlop nie mial gdzie podziec, potoiyt na ptocie. 

Korona. r^ T 

Uigitizedhv JpOOQ lC 



244 

34. Zimny jak 16d, twardy jak stal, 

a serce mu bije : wal, wal ! 
Dzwim. 

35. Co najpierw wchodzi do ko^ciola? 

Klucz. 

36. Stoji panna w murze, — w czerwonym kapturze. 

Cegta. 

37. 4eby wlarf, w teb go bili, 

ieby wylazt, za teb chwyciU. 
Ow6id&. 

38. Stoji panna w komorze, — warkoczyk ma na dworze. 

Igta z niciq, 

39. Stoji panna w oknie — warkoczyk j^j moknie. 

Igld z nitkq. 

40. Odreczka z g^reczka, k6}eczko z ktfteczkiem 

w rzad sie musza znosid, 
trudno jest je przebid, 
jeszcze trudni^j nosid. 

La^cueh. 

41. Jaki jest kowal, \Myj przez jednf dobe 

96 razy mlotkiem uderzy. 

Zegar bijqey kwadrani&. 

42. Niciana dusza, ognista gJowa, 

a cialo i^cie yiil albo krowa. 
I^wieea, 

43. Erzywy dziadek de nieba dziurki ma. 

Sierp, 

44. Mniejsze jak pies, a wi^ksze jak koii. 

Siodlo. (na ziemi male, na koniu vyitze od niego.) 

45. Na jedn^j nodze stoji , 

nie kuleje, chociai broji. 
Kieliszek. 

46. Czerwone drzewo wesoJo fipiewa, 

koA na baranie ogonem kiwa. 

Skrzypce i smyczek z wloaia koAskiego na strunaeh baranich. 

47. W lesie bylo, lificie miato, 
przyszlo do wsi, zabuczato. 

Basy. ^ T 

■ Digitized by VjOOQ IC 



245 

48. W koszulce 319 rodzi, — a oago chodzi, 

J8£r. . 

49. Baryledzka wina — dziurki do ni^j Bi^ma. 

JajTco. 

50. Baba fiil^ci chod nie wieje, 

co wyml^ci, na sie wdzieje. 

Piene w stawie ktjonkq hidime. 

51. WyjeehaJ: i z t^m powracat, 

ie nigdzie nie zajechal, tylko nawraca}. 

BdbiS 10 polu, ora6, fotdessy^. 

52; Pojecha} na kolacfa, saniami powr6cil. 

Zaczqi orad i pojechai na kotach, $koAczyi z brofUf, ktdrq 
undzi na aanicu^h» 

53. Gztery kota u wozu, a p^^te za wozem. 

Jecha6 to kolo ezego, kotowa6 hez ekuOcu. 

54. Co robia w szkole? od dotu do g^ry 

wyprawiaja o^le sk6ry. 

Bijq nieukduf. 

55. Co jest, co si§ rodzi w trzewikach lecz bez podeszwy. 

{bA: Cojest, iebywbutach si^rodzito, apodeszwy mupot^mdali). 
KoA» 

56. Jak trzeba ku<5 kobyt^? 

Tak jak konia. 

57. Ma dwa patyczki, a cztery cycki, 

pi^ly zamachaj. 

KrouHi, j6f rogif nogi i ogon. 

58. Co takiego, co i w niedziel^ 

mielakiem na iamach miele. 
Ciel^. 

59. Jaki jest zwierz, co taka skdr^ posiada, 

ie si^ nie garbuje, tylko zjada. 
Wi^prz. 

60. Czy jest kktka, ieby nie byla Uatka 

czy jest koza, ieby nie byla koz% 

Koza (wifsienie) — i koaa (zwierzf). 

61. Na nieduiym placu, — stoji pan w palacu. 

Kret. 

Digitized by VjOOQIC 



246 

62. Wlazl ptaszek do klatki, doM narobit szkody, 

nie dadz^ mu wypid ani kropli wody. 
My$z w pulapce» 

63. Co jest, co si^ rodzi w kolysce upowite, 

a jak sie urodzi, w trzy tygodnie cbodzi. 



64. Gzy to we szkle, czyto w pierzu, 

dtuga Bzyja przy kolnierzu. 

65. Na co isiroce przyszlo, ki^j j^j siedm lat wyszto? 

Na 6my (rok) jej *tf obrdcUo (iartdbliwa). 

66. Co jest, Jeby sie powiesijo, 

a chot! sie powiesi, bedzie ijlo. 
Qcffiienica. 

67. Kici z prochu, wI6kno z btota, 

ten kto przedzie, to hle mota. 
Pajqk, paj^exyna. 

68. Zfa pani, — mieszka w bani. 

69. Skrz^tnie murarze muruj%, 

w ich muFze ludzie. smakuj^w 
Rzczoty. 

70. MaluiSkie, czemiu^kie — duie drzewo rusza. 

RMc. PtMa. 

71. Czerwone jak koral, a ma wina smak, 

K^ienne ma serce, — na c6i tak, na c6i tak ? 
Wiinia. 

72. Stoji panna w oknie, — warkociyk j6j moknie. 

Marchew. . 

73. Oonili si§ goiicie, — po lipowym mo^cie. 

Nie zgoni% siQ moie, — ai w glinianym dworze. 
Qroth w gijtrku. 

74. Odcieta glowa od karku cnia, — 

krew si^ nie polata. 

Qhwa kapusty, od giAi Sdeta. 

75. Przyjechata Niemka — w ozerwonych sukienkach, 

jak ja rozbierali, — to nad nia plakali. 
Cebula. 

■ ■ Digitized by VjOOQ lC 



247 

76. Czerwony ptaszek — wierci zadeni piasek, 

CAula. 

77. ZieleniniSkie jak l%czka, — brzuch ma biaty jak maczka, 

ogonek ji^\u myszki. 
Bzepa. 

78. Rumieni si^ od wstydu, — sama nie wie dla kogo, — 

kto j^j rek^ poda, — to mu boledd zada. 
Bfia. 

79. Rofinie bez korzenia, — kwitnie bez kwiatu, 

daje poiytek calemu ^wiatu. 
S6l. 

80. Trzech strzelctfw strzelilo i orta zranilo, 

i depca go noga, a zabid nie moga. 
Co orzeJ runie — to znowu podfrunie. 
Duch narodu. 

81. Czy jest taki kraj, coby nie byt krajem, 

czy jest taki raj, ieby nie byl rajem, 
zboie, ieby nie byto zboiem, 
n6i, ieby nie byl noiem, 
r6g, 4eby nie byl rogiem, 
B6g, ieby nie byl Bogiem, 
ojciec, ieby nie byl synem. 
EraJ (brzeg) u stotu, Rajwioska i miagteczko (Bajgrod), 

trawy nasienne, kosa, rdg stoiu (naroinik), Bug 

rzeka, Adam piertoszy cziowiek. 

82. Jaka maika, ieby nie byta matka, 

siostra, ieby nie byta siostra, 
ojciec, ieby nie byl ojcem, 
a brat, ieby nie byt bratem. 
W Jdasztarze sq. 

83. Od czwartku do niedziele — nie slychacie, co sie dzieje. 

Poszedl, nie przyszedl — wylaz (wlazt), nie §laz(l), 
wrazil, nie wyrazil — a, kurzyca w garku stoji. 

Poszedl tJUop do lasu, whzi na drzewo % nie daU z fiM- 
goy ho fvtoiywszy do dziupli w drzewie r^ke, *nta 
m/6gt z niy wyciqgnqc. Tymezasem hciba ugotawaia- 
mu kure czy koguta w garku, ktdry stai od emoaH- 
ku do niedzieli, tj\ do powrotu cMopa. 

Uigitized by VjOOQIC 



248 

84. Zjadt iywy iywego, na fiwiat nienarodzonego, pod ziemia, a nad 

lasem. 

SUbii Mop proSnq iwinif, wyjql z niif praaif, nakryt 
ghwf 8wq damiem z trawn^Uca wyci^em i wUxzt na 
wysokie drzewo. Tu zfadl prosi^ nienarodeone, byi 
nad laeem (bo siedziai na drzewie), a pod ziemiq, 
(bo z damiem na drzewie). 

85. Siadt ksi^dz nad stawem, miat obok siebie 6 gesi i dwa g^siory. 

Te 6 gesi z jednym g%siorem poszly na wode i plywaly. Przy 
ksi^dzu zostal tylko jeden g^sior, do kt^rego przyleciato ze 
fiwiatu drugie 6 g^si. Chcemy wiedzied, wiele wszystkich byto 
g?si? 

Wmsystkieh g^i bylo 6 i 1 gqsior na wodzie. Drugim 

gqeiorem byt gqeior wina, a drugiemi 6 geaiami hyli 

goicie, co z ksiedzem wino pili. 

86. Pytajqcy. Strzelec ujrz^ na dachu 12 gotebi. 

Strzelil wigc do nich i 6 zabil' ; wielei tedy zostato ? 

Odpowied£. Sze^ciu. 

Py^j^fy- Nieprawda! i^aden, — bo wszystkie iyjace pouciekaty. 

87. Ona: Witaj Mafirze, masz tam na firze p6}tora mamra, dwa firy, 

podwita tatarom na g6rze. — On: Stoji chmura za lasem, czy 
b^dzie deszcz, czy nie bgdzie ? Ona : Bedzie deszcz, jak b§da 
tr%bi<5 ci, co rogowe pyski maj%. 

Bozm4)wa kochankdw, gdy przyjechaX kawaler do panny, 
oby jq wykrai6 i rozmdwid eie tak, by ich inni nie 
rozumieli. Ona: Witaj najmiUzy, maez na etole 
pditora ehlAa, dwa siry, nie powiadaj nikomu pod 
etrzechq (w domu). — On: Stoji fura za laeem, 
czy pojedzieez f Ona: Pojade wtedy^ gdy koguci za- 
piefq (nad ranem). 

88. Czesz, strzei, jeszcze zaptad komu, 

by wzi^ biede z domu. 

Dziewicff cdrk^» 



-^>ft^<f-' 



Digitized by CjOOQ lC 



PRZYSLOWIA 

i 

ZDANIA. ^ 



1. Albo starosta, — albo kapucyn. 

2. Amen, amen, — kichla baba chrzanem, 

a dziad ja batogiem : kichaj babo za progiem. 

3. Ani postaV ani os}a. 

4. Babka z ^dzka, — kotom (y. koniom) ]i6j. 

5. ^Babko, dzwoni%*, ,Nie stysz?,* 

,Babko, graja,* — »Cha, chal • 

6. Baj baju, baj baju! — a parobcy dworscy ftiwki rw^. 

7. Baj baju, kiedy ci sloiice ^wieci, 

bo jak ci zga^nie, niech cie piorun trza^nie I 

8. Baranku ti^^j sie. 

9. B^d^ zdriiw holenderski liledziu! 

10. B^ki zbijad (w}6czyd si^ i 8wawolac.pr6inowa<$). 

11. Bez jednego iotnierza, obejdzie sie na wojnie. 

(Jedna bieda nie dokuczy). 

12. Bez wohi — nie bfdzie rosoltt. 

13. Bezpiecznie myszy biegaja, — gdy kota doma nie majf. 

14. Bez podessew na obcasach chodzi, 

(gdy ktp bez ogr6dki do przedmiotu przystepuje). 

15. Bez wianka (v. wiana) panna , bez dniegu sanna , — nic warta. 

16. B^dzie ^piewat pr6zny, -^ przed zb6jcem podr6iny. 

17. Biada t6j kokoszy, na kt6r^ jastrz§bia towia. 



1) Por6wn«j przyslowia zebrane przez Bysili8kie99» Knapskiego, W6j- 
cickiego, Tymoi Lipitiskiego^ parowskiego i t. d., oraz zamieszczone po 
r6^njch czasopismach , jak niemm^j nS^taroiytno^ci historyczne w Polsce" 
zebra} Ambr. Grabqw^ki (p^zyslawia, zdania, rozmowa Beja z chlopem pod 
Liskiem), Krak6w 1840, tom I str. 870. 

Digitized by VjOOQ lC 



250 

18. Biada tema domowi, — gdzie doBodzie krowa wolowi. 

19. Bieda rozumu nauczy. 

20. Biedna staroicil w^zyscy cie iadamy, 

a kiedy przyjdziesz , to za^ narzekamy. 

21. Btogostawieiistwo rodzic6w wiele moie. 

22. B<5g si^ takim brzydzi, — kto sie ojca wstydzi. 

23. Bogaotwo, — ktoj^ot; — bi^da, — klopot 

24. BruMzi jak koziot w kapuicie. 

25. Brzegowi poderwanemu nigdy nie dufa^. 

26. Buty konm uszy<5 (wysadzi^ kogo^ podetepnie ze stanowiska) 

Stolki przystawi»!. 

27. By nie 8kaz6wka, — nicby zegar nie znaczy}. 

28. By nie mrtfz na zle pokrzywy, — bytby ten chwnst zawsze iywy. 

29. By pies na sianie ; — sam go nie je, i krowie go nie da. 

30. Byl pod wozem i na wozie. 

31. By} to kod, ale si^ zjeidzit. 

32. Bytby z niego skrzypek, gdybj nie przebieranie. 

33. By^ swemu psu i nog^ ucial, — przeeie on za tob^ p^jdzie. 

34. Catujie mnie w gebe, — jak tbem w piecu b§de. 

35. Chce co sprawid, — muszg si^ zabawid. 

36: Chcesz-li przyjaciela straci<5, pieni^dzy mu poiycz. 

37. Chtodno, gtodno, a do domu daleko. 

38. Chtop mowny, a kot towny, — z gtodu nie zamr^. 

39. Chtop jak dab, — baba jaJk stodota. 

40. Chtop umiera z gtodu, a. pan z obiarstwa (obecnie przekrecono 

to tak : Chtop umiera z obiarstwa, a pan z gtodu). 

41. Chtopkiem^ kotkiem i snopkiem — budiye si^ chatupka, 

przyjdzie majster z glina, — to i szpary zgina. 

42. Chociaiby^ znalazt, — rachuj zaraz. 

43. Cho<5 cztek ukuje ze stali, — to i tak mu czas obali. 

44. Chodai w srebmym gotujesz garku, 

to warz§ch% mi§szad musisz, Marku. 

45. Chory na wilcz% chorob^ (drapieiny). 

46. Chrzanu nie przetrze, — uponi nie prreprze. 

47. Chuda fara, — sam ksiadz pleban dzwoni. 

48. Chycity sie biedoty — chlebowe suchoty. 

49. Cierp ciato, — kiedy ci sie chciato. 

50. Ciezka boledd^ gdy sie. chce je^d, — jeszcze ci^ isza, gdy jedz^ 

a tobie nie dadz^. 

Digitized by VjOOQ lC 



251 

51. Giska perly przed imnie. 

52. Cnota i pokora, — ni^ma miejsca u dwora. 

53. Go figiel to grosz. 

54. Co godzina to nowina. 

55. Co do glowy idzie, — to i z glowy (o roztrzepanych). 

56. Co innego w oczy, — a za oczy co innego. 

57. Co kriy, — to obyczaj. 

58. Co jna wisied, — nie utonie. 
69. Co na progu, — to po Bogu.. 

60. Co na sercu u trze^wego, — to na jezyku u pijauego. 

61. Co nagle, — to po diable. 

62. Co napisal ztotem, — to zmazal: blotem. 

63. Co on ci da, — Mm si^ z psem moiesz podzielid. 

64. Co on zastrzeli, — upiec moie na palcu. 
65« Co po grzebieniu tysemu. 

66. Co po honorze, — gdy bieda we worze. 

67. Co po mlynifi, — ki^j woda nie plynie. 

68. Co po tytule, — gdy pusto w szkatule. 

69. Co sig na roinie upiecze, — to nie udecze. 

70. Ct) sie predko wznieci , — niedlugo Swieci. 

71. Cq tobie pie milo, — tego drugiemu nie czyli. 

72. Co twoje, to i moje, — a co mojego, to ci nic do tego, 

(v. wara od tego). 

73. Co wino radzi pijaja, — a tluste k^ski jadaja, 

nie zbior^ tacy pieniedzy , — owszem zawsze bed^ w nedzy. 

74. Cudza strzecha, — nie pociecha. 

75. Cudz^ pieczeA obraca, — a o swoj^j nie myfili. 

76. Cudze rece lekkie , — ale nieuiyteczne. 

77. Cudza krzywda, — chleba nie da, (v. zle nabycie, 

w korzyfii$ nie idzie). 

78. Gudzego chce, — a swego nie moie. 

79. Cudze za lasexn, — a swego nie widzisz pod nasem. 

80. Czapka, chlebem i sola, — ludzie ludzi niewol%. 
81^ Czasu wojny i czasu powietrza najwiecdj nowin. 

82. Czego kto pragnie na jawi , — to mu sen przed oozy stawi, 

83. Czego pko nie widzi , — tego sercu nie zal. 

84. Czego sie zrazu skorupa napije, — to sie z ni6j potem 

nigdy nie wymyje. 

85. Czego sie nie uczy, — tego nie wywMczy. 

Digitized by VjOOQIC 



252. 

86. Cz6m chata bogata, — t^m rada. 

87. Cz6m dal^j w las, — t^m wi^ij drzew. 

88. Gzy to w ^wiatek czy w pi^tek, (zawsze np. pracuje), 

(y. jaki pii^tek , — taki ^wi^tek). 

89. Gzycha, jak na dobra dusz^ diabe}. 

90. Gzyja kosa pi^rwsza, — tego t^a sz^rsza. 

91. Gzyja sprawa? — pana wdjta. — Kto s^dzi? — pan w6jt. 

92. Daj kurze grzed^ , — ona powie : wyi^j sied^, 

93. Daj (y. trza) kobyle owsa, — ieby nie sz2a do psa. 

94. Date^ Boie temu , — co nie moie. Jabym m6g} — nie dal: B6g. 

95. Dawno ludzie powiedzieli : — chtop do cep6w, baba do kadzieli. 

96. D^b si; powalit, — a trzcina zostala. 

97. Deszczyk kropi, stoiice ^wieci, — czarownica masto kleci. 

98. Dla kompanii dal si^ Busin powiesi^. 

99. Dla przyjaciela najlepi^j kukietk^ kupid , — bo jeieli mu sie 

nie podoba, to ja sam zjesz. 

100. Dla ufiiala zgineta podkowa , — a dla podkowy koll. 

101. Dla nowego przyjaciela, — nie opuszczaj starego. 

102. Dla ^cieiki nie opuszczaj goiciiica. 

103. Dlug nii ma n6g. 

104. Dtugie wlosy , — kr6tki rozum (u kobiety). 

105. Dlui6j klasztora nii przeora. 

106. Dhiisza pami§6 ztego , — jak dobrego. 

107. Do czasu sztuka. 

108. Do prawa, jednego wora z pieni^dzmi, 

a drugiego z pilnoicia — potrzeba. 

109. Dobre d^eko s}ycha6, — a z}e jeszcze dal6j. 

110. Dobra tabaka na oczy, — gdy sie brzuch nat}oczy. 

111. Dobra gospo^ Eaika, — p6ki pe}na faska. 

112. Dobry si^ i w karczmie nie zepsuje , — a z}y i w koiciele sie 

nie poprawi. 

113. Dobry chleb i z odci, — jak si^ kto przepofici. 

114. Dobryi owsianyplacek, gdy ni6ma ko}acza. 

115. Docina jak mucha , — dr^czy jak komar. 

116. Doczeka sig ^wieczka wieczora. 

117. Dokucza jak kleparska mucha, (wiadomo, ie na Eleparzu 

odbywaj^ sie targi koiiskie. Obacz Serya Y. str. 28. N. 31). 

118. Doma strojny, na wojnie hojny, — u dworu myfliwy, 

w karczmie wadliwy , — nigdy nie W8k6ra. 

Uigitized by VjOOQ lC 



253 



119. Do^wiadczenie nie uprzedza wieku. 

120. Dot^d dzban wod^ nosi , — dop6ki sie ucho nie urwie. 

121. Drwize^wata a pi^tami si^ bije (gdy sie komu dobrze powodzi). 

122. Drz6d 2yka ptfki si^ da. 

123. Dwie niewie^cie , — jarmark w mie^cie. 

124. Dwie sroki za jeden ogon trzyma. 

125. Dw6cb gllipidi na liwiecie: pan co niecbetnego slug^ chowa, 

a s2uga co niecb^tnemu panu stuiy. 
136. Dwdch lis6w w jedn^j norze , — dw6ch pantfw w jednym dworze, 
nie zgodza si^ . 

127. Dworska mu polewka smakuje. 

128. Dziecku i szalonemu miecza nie daja. 

129. Fortel na hardego, — nie dbad o niego. 

130. Furman w ztym razie odrzeka si^ swego stanu ^ 

a przyjechawszy na nocleg zntfw w6z smaruje. 

131. Gdy szukasz rady, — strzei si^ zdrady. 

132. Gdy sie kto tobie bardzo ofiaruje, 

albo jui zdradzi}, lub zdradzid gotnje. 

133. Gdy wrona kracze, — to strach zobacz^. 

134. Gdzie cienko, — tam si^ rwie. 

135. Gdzie cie radzi widz% , tam nie cz§8to bywaj, — a gdzie nie- 

radzi, tam nigdy. 

136. Gdzie cie nie prosza, -— ztamtad kijem wynosz|. 

(v. Wynofi si§ Wasze za cWodu). 

137. Gdzie dwaj rzekna: iei pijany, — moiesz ii6 spac bez nagany.. 

138. Gdzie duio mamek, tam dziecko chore. 

139. Gdzie drwa rabia, trzaski leca. 

140. Gdzie grochowy wieniec, — tam przepadt rumieniec. . 

141. Gdzie kosa nie skosi, tam i sierp nie utnie. 

(y. Gdzie sierp nie utnie, kosa nie ukosi). 

142. Gdzie milo, tam oczy; •— gdzie boli, tam r^ce. 

143. (MiiQi nie da2 grosza, — tam nie wtykaj nosa. 

144. Gdzie niezgoda, pewna szkoda. 

145. Gdzie nie przeskoczysz, tam przeWi. 

146. Gdzie nie moie diabe}, tam babe po^le. 

147. Gdzie m6ma kary, ni6ma miary. 
248. Gdzie ogon rzadzi, tam g^owa btadzi. 

149. Gdzie rzeka szeroka, tam-ci niegteboka. 

150. Gdzie rzeka wzbierze, to i trzaski zbierze. ^ l 

Digitized by V^OOQ lC 



254 

151. Gdzie 8i§ dw6ch bije, 8% i dlktrzeciego kije. 

152. Odzie zgoda, tam Pan 6<5g miesdia. 

153. Gdzie zte przypadki, — tam przjjaciel rzadki. 

154. G^i ieby nie szta do wody, a chtop do szkody, — nieznane 

na fiwiecie. 

155. Glodnych i mucha powadzi. 

156. Glodny jak mlynarska kura (dobrze npasiony). 

157. Glupi, kiedy milczy, — za madrego njdzie. 

158. Glupiemu sluiyd, w nocy jeidaid, w karczmie gospodarowad, — 

wszystko za jedno. 

159. Glupi jak stolowe nogi. 

160. Glupi jak tabaka w rogu (v. jak but). 

161. Gniew bez siiy, — owoc zgnfly. 

162. Goty si§ rozboju nie boji. 

163. G<5ra si§ z. g6ra nie zejdzie, — ale spotka cztowiek z czlowiekiem. 

164. Goracy jak jaglana kasza. 

165. Gospodarstwo — klopotarstwo. 

166* Gospodyni dobra trzy w^gly domu utrzymige, 
a gbspodarz czwarty. 

167. Gra na basach, — a smykiem nie rusza. 

168. Graj duda przed sienia, — da ci pan pieczenia. 

169. Groch na ^ciane ciskad (m6wi<$ i przostrzegad na pr6inp>. 

170. Grosz kopy strzeie (nie iatuj pieni^dzy na dozorc6w). 
171 Grzebie kura w grz^dzie^ -^ i ziarko dobfdzie. 

172. Grzecby mtodolci, — karze Pan B6g w staroici, 

(y. ktadzie Pan B6g na stare ko^ci). 

173. Grzegtfrz! — Czegtfi ? — pdjdi robid! — nie moge chodzidl 
.174, Grzyby, ryby, wieprzowina, — 

potrzeb^j4 sporo (v. szUanki) wina. 

175. Hamuj kola z g6ry, — ohc^c ^ronid skdry. 

176. Had je bida Bartku, — a na weselu: hoc! 

(Oj to tam ws^s^zie bieda, a na weselu sie wyskakuje). 

177. Ja Waszeci : Wasze ^ — a WtAie6 mnie : ty ! 

178. Ja za dworek , — on za worek. 

179. Jak ci^ widz%, *— tak ci^ pisz^. 

180. Jak dudy nadm^, — tak dudy^aja. 

181. Jak- gol^biowi z gardla (wydrze^S, wyjad). 

182. Jak glodny, to do niczego, — a jsJc sobie poj^, toby spal. 
X83. Jak kto moie, — tak orze. . r^^^^]^ 

Uigitized byVjOOQlC 



255 

184c. Jak komu graj^, tak mu h6iii drgaj^ (tak taj&caje). 

185. Jak sie medzie, to sie wledzie, ^ kamu bieda, zawsze wbiedzie. 

186. Jak si^ zw^i:, tak sie zwatf — aiebj sae dobrze mia}. 

187. Jak szklem nosf utarl. 

188. Jak wid po plocie, — a kouiec w btode (o pctkrewieistwie, da- 

lekito — ob. ^erdi). 

189. Jak w groms^dzie to sporzej (tatwi^j), -^ jak samefiiiu to gorz^j. 
IdO.^Jaka platfa, /taka praca, (lub odwrotnie). 

191. Jaka woda, taki mtyn. (N. 67.) 

192. Jaka rola (?. wola), taka dola. 

193. Jaka rzepa taka nad, — jaka c6rka taka ma<5. 

194. Jaka miarka mierzy, tak% mu wymierza. 

195. Jaki mi taiu m^'ster klepka! 

196. Jako ty rodzice swoje, — tak ci§ ucicz% dzieci twoje; . 

197. Jakoby mu iaru za cholewy nasypat. (Leci.) 

198. Jakie drzewa r^bat, ki^ se gtowe uciat, (jakie m6gl tb ^ro- 

.bi<$, kiedy go tam nie byto, lub: kiedy z placu zemkn%t). 

199. Jatowa krowa najbardziej i-yczy. 

200. JaiSnie, zgafoie, — Mosanie, zostanie. 

201. Jeden ojciec 10 $yn(5w wychowa, — a 10 syntfw jednego ojca 

wychowad ni6 mog^. 

202. Jeden spos6b urodzenia, a tysi^c zginienia. 

203. Jednemu szydta gol^, drugiemu i bra^ytwy nie chca. 

204. JedDa baba kamieii do studlii wwali, a 10 go chtopdw, nie 

dobedzie. (Iiatwi6j z giSrjr, jak pjod gdre.) 

205. Jedna jaskdtka nie robi lata. 

206. Jedna uieczysta owca cat^ owczamie zarazK 

207. Jedzie V. Idzie lelum-polelum, — (idzie powoli, wlecze sie). 

208. Jedzie z pieca na teb. -r^ Jedzie jiik po ma^le. 

209. Jedzie w kopnych drabinach, a w gnejnice bit^ co nie ma^ 

210. J6dz iiedy daj%, — skacz kiedy grag%. 

211; Jest to cnofa nad cnotami, trzymad j^a^yk za z^bami. 

212. Jeieli spa^d, to z dbbrdgo kbnia (o tapownikach i t d.). 

213. I pies ogonem nie kiwnie, jak mu chleba nie dasz. 

214. I strzyie i goli. 

215. Jutro, jutro — kupig ci futro. 

216. Eafla z pieca, szybki z okna (chciatby), 

a tu zima, — but6w ni^ma. 

217. Kasza — dzieci strasza. C^r^i^n]^ 

Digitizedby VjOOQIC 



256 

218. Eawatek chleba, — nie spadnie z niebay — pracowa^ tneba. 

219. Kazal pan, — musial sam. 

220. Eaida liszka sw6j ogon ehwali. 

221. Eaida Magdalana — ma. swojego pana. 

222. Eaidego zdanie przyjmij, a swego roznmu si^ trzymm'. 

223. Eaid^ d. . . . — dobrze w sw^j chatupie. 

224. Eaidy kiep swojim krojem. 

225. Eaidy kupiec dobry, kttfry z worka ptaci. 

226. Eaidy koii Hffizj (pr^dki), to pr^dko koiiczy. 

227. Eaidy wod^ na sw6j m}yn wodzi. 

228. Eaidy (jest) pan — na swojich ^miedach. 

229. Eaidy parobek — ma.8w6j wyrobek — i. sw6j zarobek. 

230. Eaidy sobie — rzepkg skrobie. 

231. Eai^ (jest) ^wi^ty — a ma swoje wykr^ty. (Eiedy ^wietoszka 

udaje.) 

232. Eaidy ddubaly (skrobek, sknera), — o siebie dbaty. 

233. Eaidy wotek (jest) stuga -^ u swojego ptuga, (Eaidy swemu 

panu shiiy). 

234. Eaidy ztodziej, — nie (jest) dobrodzi^j. 

235. Eaidy za swe trzy grosze pan. 

236. Gdyby ubogi panu nie dawal, predkoby pan zuboial. 

237. Eiedy bieda, to do iyda. 

238. Eiedy ci sie spieszy, to sobie si^e. 

239. Eiedy kogo B6g chce karad, tedy mu rozum odejmie. 

240. Eiedy nied^wiedzia prowadzono do miodu, tedy mu uszy ober- 

wano, -— a kiedy od miodu, tedy ogon. 

241. Eiedy nied^wiedzia uderzy gatai, tedy ryknie; — a kiedy go 

drzewo powali, tedy milknie. 

242. Eiedy iSledzia, to poc6i soli! (thisty pote<5 smarowad). 

243. Eiedy wojna, — to krowa nie dojna. 

244. Eiep pan, co na cudze patrzy. 

245. Eiedy^ pan, to iyj ze swego, — nip patrzaj cudzego, 

246. Eij ma dwa kodce (odpowiedi, gdy kto komu grozi chtosta). 

247. Etania si^ star^j pani, — gdy siadzie na nidj. 

248. Eochaja sie, jak bracia, a ira si^ jak psi. 

249. Eochaja si^ jak pies z kotem. 

250. Eochali sie, — jak dwie kumosie. 

251. Eocie (ma) oezy, — to bierze, co zoczy. 

252. Eogo bija? — wilka bija, (zawsze spadnie na ztegp kanitp 

igi ize y g 



257 

253. Kogo pan B6g stworzy, — to go nie umorzy. 

254. Kogo si§ nieszczeScie jimie, — 

ten nos ucierajac, palec sobie wywinie. 

255. Komu B6g nie obiecal fimierci, — ten si§ i z grobu wywierci. 

256. Komu szczg^cie dogadza, — tego w g^upstwo wprowadza. 

257. Komu sie kieszeii okoci, ten sobie czo2a nie poci, v. psoci. 

(Kto ma petna kieszeli, g^owy sobie nie tamie). 

258. Komu w drog^, .to i czas. 

259. Komu rozkazuja, to go nie prosz^. 

260. Kota w worku kupid. (Nie obejszed towaru kupionego). 

261. Kowal przewinil, ^lusarza powiesili. 

262. Krewny po Adamie. 

263. Kreci jezykiem ,' jak szewc kopytem (adwokat). 

264. Krowa, kt<5ra sita ryczy, mato mleka dawa. 

265. Kruk krukowi oka nie wykole. 

266. Ksieiy shiga wnet wyjdzie na pana (ie mniej robi). 

267. Ksieia gospodyni z (sw^j) gar^ci, — skapo ludziom ma^ci. 

268. Kto bydlecia nie szanuje, — sam siebie szkoduje. 

269. Kto chce byd dobrym opowiadaczem, 

trzeba ieby pierw dobrym byl shichczem. 

270. Kto wlazi na (Cudze) filiwy, — spada nieszczeSliwy. 

271. Kto chowa chtopczyka, konika, mopsika, — 

nie bedzie mia} poiytku nika(j) (nigdzie). 

272. Kto cielicy nie uchowa, ten sie krowa nie ucieszy. 

273. Kto doje, dopije, — ten w rozum nie tyje 

(plenus venter non studet Itbenter). 

275. Kto duio gada, (ten) robi mato. (N. 264). 

276. Kto duio jarmarczy, — (ten) w chacie nie wystarczy. 

277. Kto dwa razy sieje, (ten) i razu nie zbiera. 

278. Kto furmani, — (ten) ztej drogi nie gani. 

279. Kto gospodarzy, — ten sie i swarzy. 

280. Kto grywa w karty, — miewa leb obdarjy. 

281. Kto jada (w) ostatki, — ten bywa gtadki (oskubany). 

282. Kto jada pi*zywary (goraco), — to lubi swary, 

a kto ostatki, — ten piekny gtadki. 

283. Kto konia kulbaczy, — niech uzde obaczy. 

284. Kto kicha i p...dzi, — ten ^ycie twierdzi, 

kto wzdycha, ziewa, •— temu zycia ubywa. 

285. Kto kreci, — to i przekreci. 

DigitizedblGoOgle 



258 

286. Kto kradnie, — 'do sadzy (wiezienia) wpadnie. 

287. Kto liczjr, — ten dziedziczy. 

288. Kto lyknal, — to i krzjknal (dal: glos na dawnych sejmikach). 

289. Kto ma ion; Barbarke, sieje tatarke, 

krowami orze, — poial sie go Boie! (Bochnia). 

290. Kto ma stawek, kawat roli, 

nie brak ma do chleba soli. (Skawina). 

291. Kto mieczem wojuje, od miecza ginie. 

2^. Kto miecz trzyma, — polity (politowania, przebaczenia) ni^ma. 
293. Kto mieszka na przedpiekln, prosi djabta w kumy. 
^94. Kto na piszczalke dat, — bedzie na ni^j dat (v. grat). 

295. Kto nie jada z miski, — opadna mu pyski. 

296. Kto nie poslucha wtadzy, — to posiedzi w sadzy. (N. 286). 

297. Kto nie stucha ojca, ma<5 — musi psidj-sk6ry (rzemienia, 

bata) stuchad. 

298. Kto nie szanuje grosza, nie wart mied szelaga. (N. 505). 

299. Kto nie iatowat na ryby, to i na pieprz sie zdobedzie. 

300. Kto nie zwt6czy (nie uprawia pola), — to nie mt6ci. 

301. Kto niezgode sieje, to niepokdj zbi^ra. 

302. Kto ojca nie wycierpi (v.. wykupi) , — ten i drugim oczy wytupi. 

303. Kto po ktadkach madrze stapa, ten sie rzadko w btocie kapa. 

304. Kto pracuje a przykrada, — ten grosza usktada. 

305. Kto (za)pracuje, — gtodu nie(u)czuje. 

306. Kto piwa nawarzy,. — niech mu pysk oparzy 

(v. kto nie dmucha do warzy — to i jezyk oparzy). 

307. Kto popiata, — to i tata. (v. Poptatat, — potatat), 

308. Kto pr^dko daje, — dwa razy daje. {Bis dat qui cito dat). 

309. Kto podpi^ra, — ten pozbiera. 

310. Kto ptucze flaki, — myiSli, ie kaidy taki. 

311. Kto pokocha, — to poSlocha. (Nie same na ^wiecie stodycze). 

312. Kto raz mitego wstydu przokroczy granice, 

teh zawsze bedzie miat niewstydliwe lice. 

313. Kto r<5fe zrywa, — skaleczon bywa. 

314. Kto rzfdzi, — to sadzi, (Kto panuje — rozkazuje). 

315. Kto si§ lubi , — to si§ czubi. (Kto sie kocha, ten si§ kttfci). 

316. Kto si^ na mleku (v. na gor^cem sparzy), ten i na wode (na 

zimne) dmucha. 

317. Kto si^ prawuje i pieniactwo mnoiy, 

adwokat6w pasie, a siebie uboiy. ^ l 

Digitized by LjOOQ lC 



259 

318. Eto sie prawuje, — pusta kiesze6 (po)czuje. 

319. Kto sie oieni, — to sie odmieni. 

320. Eto sie z w6zKa (na w<5zek) przesiada, -^ na koszn osiada.. 

321. Kto sie wadzi, — to uwadzi. 

322. Kto sie z diabtem kumi, — to i zakl%d umi^. 

(v. Kto sie z diab}em brata, — to zaklnie i kata). 

323. Kto stucha pocblebce, — (tien) m^drym byd nie chce. . 

324. Kto smaruje, — to wgdruje. 

325. Kto swego nie pilnuje, to i cudzego nie dojiry, 

(y. Kto cudzem szafuje, to i swego nie dopilnuje). 

326. Kto sze^cioma orze, to para.zwozi. .(od Pinczowa). 

327. Kto taficzy po lodzie, — nogi ma w szkodzie. 

328. Kto umi^, chce-li, — to i z bicza strzeli.' 

329. Kto ubogiemu daje ja}muine, — temu niebo bywa dtuine. 

330. Kto cie w matej skrzywdzi rzeczy, — skrzywdzi i w wielki^j. 

331. Kto w deszcz sieje, mietlice wi^je (w stodole zebrana, 

V. kto w deszcz orze, — mietUce zbierze)* 

332. Kto we iniwa patrzy cModu, — nacierpi sie w zimie gtodu. 

333. Kto w piatek skacze, — to w niedztele pJacze. 

334. Kto wczeSnie targuje, — to grpsze rachuje. 

335. Kto wedruje a wedruje, — to bylekaj nocuje. 
336., Kto z kim przestaje, — takim sie sam staje. 

337. Kto z mlodu chodzi jako stary, (ten) na staro^d skacze jakmtody. 

338. Kto z przyrodzenia glupi, (N. 524). 

ten i w Paryiu sobie rozumu nie kupi. 

339. Kto za kim reczy, — to go bies meczy, 

340. Kuba Kubie, — grozi pieScia w czubie, 

lecz to nie dbaja, — bo si^ dobrze znaja. 

341. Kumosia kumosi — bajeczki znosi. 

342. Kupid , niekupiiS, — potargowad wolno. 

343. Kurowad (leczyd) sie, budowad sie i processowad — najkosz^ 

towmejsze to rzeczy. 

344. Las trzas), — krzak stal. (D^by sie pbwality, a zaro^la stoj^). 

345. Leci jak oparzony. 

346. Leci jak szewc z butami na jarmark. 

347. Ledwo z domu ruszyl, — jui poiczochy suszyt. 

348. Leje jak z konwi (deszcz g^sty pada). 

349. Lepidj (byd) pierwszym w mieScinie, jak ostatnim w Bzymie. t 



260 

350. Lepi^j niedosadzid, nii przesadzid 

(y..L6pi^j niedosolid ni^. przesolid). 

351. Lepi6j nie grzeszyd, nii do pokuty spieszyd. 

352. Lepiej nie zaczynaj, nizli nie masz skoHczyd. (Finia coronat opua). 

353. L^pidj p6ino, jak nigdy. (Melius aero quam nunquam). 

354. Lepi^j irzymad na powrozie koz^, niili w kozie siedzied. 

355. Lepi^j ptakad ze swojemi niz t obcemi skakad. 

356. Lepsza chuda zgoda, ni^Ii titusty proces. 

357. Lepszy m<Sj krzyi — nii^li tw6j chyi. (na niegoScinnego, dziad 

siedz^cy pod Boia-mgk^). 

358. Lepsza kopa za i;ywota, ni^ po ^mierci sterta. 

359. Lepsza w domu groch, kapusta, 

nii na wojnie kura tlusta. (FieM lud.) 

360. Lepsze swoje klamki, — niz; cudze zamki (v. Lepsza swoja 

strzecha, niz cudze patace). 

361. Lepsze nic dobrego (nie zrobid), — nii chod szczypte ztego. 

362. Lepszy funt szcz^dcia, jak rozumu cetnar. 

363. Lepszy rydz, — jak nic. 

364. Lepszy wr6bel w garcu (garku), — nii przepidrka w jarcu 

(zboiu jarem). 

365. Le4, lei ! — przyniesie ci kukieJeczke pies, (Na leniucha). 

366. Lichwa placi, — lichwa traci. 

367. Lisim ogonem po pierzynie (wykrety w processie z kobietami). 

368. Ludzka rzecz upadd, a diabelska trwad w upadku (lub : btedzie). 

369. Lacno o przyczyne, — kto chce bid chudzin§. 

370. Ijajno, trzaska i kije, — zawsze do ladu przybije (gdy plywa). 

371. Laknie jak kania deszczu. 

372. ^akomy tak tego chce uiyd co ma, jak i tego <;zego niema. 

373. Latwi^j o chlebie (przyjSd) do kija, jak o kiju do chleba. 

(o maj^tku bezle^nym, lubo z gleba pszenna). 

374. Latwi^j sie tobie wy^miad, jak mnie wyplaka<5. 

375. 2.atwo zapiakac, gdy jest czem Izy otrzed (m<Swiae o sukcessyi 

po kim z rodziny). 

376. Latwi^j si§ ozenid, jak odzenid. 

377. Lgarz — jak sam kalendarz. (v. koncept z kalendarza). 

378. Lys, zys, kuternoga, — je^li sie uda, to chwata Bogu ! 

379. Ma by<5 kwa^ne, to niech bedzie jak ocet. 

380. Ma chleb rogi, — n§dza nogi. 

381. Ma on jezyk jak brzytw? (v. jak kose). 

Digitized by VjOOQ lC 



261 

382. Ma na nosie gila (znak, czerwonoid z mrozu lnb napoju). 

383. Ma na tapach smote (zrecznie kradnie). 

384. Ma pelno w trzosie, — gra drugim na nosie.. 

385. Maciek zawsze bedzie Madkiem (o prostaku). 

386. Maciek z Maryn^, (s^) najlepsza maszyna. (Krytyka nowych 

wynalazk^w i maszyn, w czasie pa^szczyzny). 

387. MaJe ucho, du4y dzban, — urwie mi si§, jak m6j pan. 

(obacz: PieSfi lud.) 

388. Male zlodzieje (t. j. maJych zIodziej6w) wieszaja, 

wielkim zasie sie kJaniaja. 

389. Masz w<}z i przew6z. (przewozne, pieniadz do jazdy). 

390. Matka mezowa, — gtowa wezowa. 

391. Madry sie bogaci, — gdy glupi traci. 

392. Madr^j glowie — dwie slowie. 

393. M^dremu kazad, a gJupiemu sluchad (nalezy). 

394. Madrzejsze jaja od kury. 

395. Maz gJowa, iona domu wegie). 

396. Miedzy mtotem a kowadlem (by<0. 

397. Milofid o gtodzie, to kwiat co jutro zwiednie (N. 795). 

398. Moda, — nie wygoda. (ob. N. 713). 

399. Morze przeptynal, — na Wistoku zginat. 

400. MiSwila sroka wronie, — nie siadaj mi na ogonie (nie chelp 

sie z twego szlachectwa.) 

401. Musi ij6 w nedzy, — kto bez pieniedzy. 

402. Musi waiyd (ryzykowad) kaczora, — kto chce wygrad gasiora. 

(Czasem z przek^sem m6wia i przeciwnie o niezrecznym). 

403. Myfli o niebieskich migdatach. 

404. Myfili, jakby wiare (nowa) stwarzat. 

405. Myszy dokazuja, — ki6j kota nie czuja. 

406. Na Madka w6zku jedziesz , — Madka piosnke ^piewaj. 

407. Na dw6ch stotkach siada. Pw6m panom stuzy). 

407. Na dwoje babka wr6zy, (t. j. dw6jznacznie , na dobre lub 
na zte, m6wi wr6ika o chorym). 

409. Na grzecznofici nikt nie traci, 

410. Na jadle w czasie , — fiwinia sie spasie. 

411. Na kotowratku — trzepiesz bratku. (Trzepie jak na kotowrotku). 

412. Na ksie4% ob6re p6jfi6 (umrzec). 

413. Na miejscu kamie6 mchem obrasta, 

414. Na pochyte drzewo i kozy skacz|. oigitizedbyGoogle 



262 

415. Na to ma kowal kleszcze — aby se rak nie parzyt. 

416. Na wolow^j-by nie spisat sk6rze , (diabet, bo tyle tam jest ztego!) 

417. Na wojnie — naprz6d sie nie wymykaj , — a pozad sie nie 

(z)ostawaj. 

418. Na ztodziejn czapka gore. 

419. Naboiny jak dziadowska geba. 

420. Najlepsza plowa, — co sie w domu nchowa (polska krowa). 

421. Natowit ryb o miesiacu (udato mu sig duio otumanid 

i zbatamucid dzi^wek). 

422. Nam6wilem wilka — zdu^ owiec kilka , a on mnie tap ! 

423. Nawarzyd wiele piwa v. licha (narobid wiele zlego). 

(obacz N. 306.) 
424.' Nie b6j sie niczego , — bo ja sam w strachu. 

425. Nie byto nas , byt las ; — nie bedzie nas , b§dzie las. 

426. Nie codzieli dwiatki, — nie codzieH piatki. 

427. Nie daleko spada jabiko od jabtoni. 

428. Nie dal sobie w kasze dmuchad. 

429. Nie dla psa kietbasa , — nie dla suki mydto. 

430. Nie darmo pies szczeka. 

431. Nie darmo u pszczoty iadto , — a cieni u r6zy. 

432. Nie kaidy widzi , — co si^ gapi (nie kaidy fipi , — co chrapi). 

433. Nie kijem go , — ale patka (wszystko jedno). 

434. Nie mied (miotaj) ko^ci pod st6} , — niech sie psi nie wadza. 

435. Nie mierz chtopa korcem. 

436. Nie mierz miara — gdy wierzysz wiara. 

437. Nie miata baba ktopotu, — kupita sobie ciele. 

438. Nie pamietal w6t; — jak (kiedy) cielgciem byt. 

439. Nie polysieje glupia glowa, ni posiwieje. 

440. Nie poszta nauka w las (nie napr6ino go uczono). 

441. Nie prost6j to kobyly irebie (dobrze urodzony lub wychowany). 

442. Nie przylec^ do lenia pieczone gotabki, 

by siedziat i nadsiedzial zgotowawszy z^bki. 

443. Nie patrz cudzego, — lecz koiucha swego. 

444. Nie skacz k6zko , — by$ nie zlamata n6ik^. 

445. Nie szukaj Madkowego zlota (chlop skapy, zwykle bywa nie- 

ufoy i chowa dobrze pieniadz brz^czacy lub zakopuje). 

446. Nie ten majster co zacznie, — ale kto skoiiczy (obacz N. 352). 

447. Nie trzeba sie iadn6j odrzekad rzeczy, — chyba kraSd komu 

(dlakogo), a sobie nosa ukasid. r^r^r^r^]^ 

Uigitized by VjOOQ IC 



263 

448. Nie trzeba tapi }gad , — gdzie moina za s}6wko brad. 

449. Nie trzeba diablu dawad , — bo sobie sam weimie. 

450. Nie trzeba psu lyiki, — aby se wzia2 z miski 

451. Nie trzeba.^wini do koryta prosid; — sama se droge zaajdzie. 

452. Nie tylko w szkole rozumu ucza. 

453. Nie urodzi sowa sokola. 

454. Nie w^ciubiaj nosa, — gdzie^ nie dat grosza. 

455. Nie wi6 co to jest pokiij , — kto nie kosztowal wojny, 

456. Nie wywijaj kijem, — bo bat na ci§ spadnie. 

457. Nie z jednego pieca chl^b jadat. (Bywalec po ^wiecie). 

468. Nie zobaczy — kto nie baczy, (zobaczy — kto baczy). 

459. Nie iadaj (v. zadaj) ztego nikomu,— by^ tego nie doznat w domu. 

460. Nieckaj ci^ g^6 kopnie ,— -a potem wr6ble zdepcz% ! (iartobliwie). 

461. Niech kaidy xadzi — a nikt nie zdradzi 

462. Niechaj B<5g radzi — o swoj6j czeladzi. 

463. Ni^ma ryby bez oSci, — ni cztowieka bez zlo^ci. 

464. Nikt nie jest bez : ale. 

465. Ni to przypi^<5 (do czego) ni przylatad! 

466. Nikt sie ptywad nie nauczy ,— komu sie woda nie naleje w uszy. 

467. Nim slofice wejdzie , - rosa oczy wyje. 
468! Nosit wilk owce, nosil ich lat kilka, 

a na ostatku przynieSli i wilka. 

469. Nowe sitko na kotek, — a stare w gn6j (lub: w kat.) 

470. bbejdzie sie cygadskie wesele bez marcypanu (czasem: i ksiedza). 

471. Od boru do lasa, — od irddta do rz6ki! (Bochnia). 

472. Od g§8i owies kupowad. 

473. Od lyczka do rzemyczka, — bedzie szubieniczka. 

474. Odjad konikowi obroku , — coby nie brykat. 

475. Oh ! cie-go ! (widzicie go !), — wetkal leb do bartogu i madry ! 

(na leniucha przebiegtego). 

476. Oj glowa to gJowa! — do poztoty zdrowa. 

477. Okulary (bierz) — kiedyfi stary ! 

478. On tam stoji o to , — jak pies o noge piata. 

479. On tak na to , — jak i^a lato (bardzo rad temu je?t). 

480. Opasal sie powr6sIem i pusZy. 

481. Opuszczeni od ludzi , -— sa u Boga w opiece. 

482. Pamietaj kontusz : quando iupan eris. 

483. Pan sie na stuge za iywota jeiy , — sluga go po imierci do 

koitiacy wderzy (v. po fimierci r6wno z nim w kofitnicy lei 

Uigitized by \^\yKJ\' 



'gtl 



264 

484. Pana grzeje ucho , iyda pieta , cUopa pierf , a babe kolanOi 

(chtopskie przyslowie podczas mrozu). 

485. Fana za nogi, — a diabla za rogi. 

486. Panie attas(ie), — szanuja was, — a nas przy was. 

487. Paiiska }aska na pstrym koniu jeidzi. 

488. Panu Bogu lichtarz, — a diabtowi ^wi^czka. 

489. Panu posluchad nie wadzi , — kiedy shiga dobrze radzi. 

490. Panu i kpu wszystko wolno. 

491. Patrzy z kttfr6j strony wiatr wieje. 

492. Pazurki^chowa, — ta stodka mowa. 

493. Piatek, — zly poczatek. 

494. Piecze gruszki w popiele (plany, projekta uklada). 
496. Pierwsze posluszelistwo , — jak naboze6stwo. 

496. Pierwsze psy, koty, — za ptoty (sie rzucaja). 

497. Pierwszego kupca nie mijaj,~pierwszemu kowalowi nie odmawiaj. 
499. Piekne za nadobne , — darmo nic. 

499. Pijany a dziecie, — prawde powie ci. 

500. Plamy sa i na stoAcu (N. 464). 

501. Plasz na dw6ch nosi ramionarch (N. 407)./ 

502. PI6tnem zimy nie odstraszysz. 

503. Plywa po piaskach (gladko klamie). 

504. Po glinianym moficie, jedzie 4ur w poficie (ob. L. Ser. V s. 281). 

505. Po groszu zbierajac, zbierzesz ;— po szelagu ciskajac, rozciskasz. 

506. Po kielbasie — napijwa sie ! 

507. Po obiedzie — gadaj sasiedzie ! 

508. Pobiera sie stare ko^ci, — wiec6j sromu nii milofici (o malieiSstwie). 

509. Podoboy jak pies do wiazki siana. 

510. P6jdi Kuba, — tu twa zguba. 

511. Pojechal czt6ry mile zapiec. 

512. Pojedynku*— chcialbyfi synku! (ieby ci? starszy ziabil lub 

medrszy przedysputowal). 

513. Pojmalem cie, pu^d mnie! (N. 745). 

514. P6ki piwo w kadzi, — p6ty chlop pid sie nie wadzi. 

515. Poklonem koiucha nie zbuduje. 

516. Polityka jak motyka, — - a komplement jak drag. 

517. Polski most, — niemiecki post, 

francuzkie malieAstwo, — czyste Wazedstwo. 

518. Pomienial sie strrjek ,* — za siekierke kijek. 

.''•'' . •' «^ uigitizedby 



Googk 



265 

519. Pomiedzy dwoma, siekiera zgineJa; — ze Swieca szukad, 

(jeden z nich ma racye, trzeba rzecz wyjafinid). 

520. Poprawil sie — z pieca na Jeb, (z deszczu pod rynne). 

521. PorwaJ sie z motyka na sIoAce. 

522. PoseJ — jako osiet , — co naii wloia, to niesie. 

523. Pofilij dumia po raki, — to ci 4ab przyniesie. 

524. PoSlesz-li do Paryza osiolka gtupiego , 

jedli tu by} oslem , nie bedzie ko6 z niego (338.). 
625. Postawili osla u ilobu, — a on wciai gtodny. 

526. PoszedJ ko6 na psa, — poszedt pies na buty. 

527. Poszedt Krupa do biskupa , — a sam biskup jako 

528. Potrzebny jak diabel w czestochowskidj g<5rze. 

529. Potrzebny jak dziura w moScie. 

530. P6ty dzban wod§ nosi, ai sie ucho urwie. (N. 387). 

531. Poznad pana po czuprynie i po minie. 

532. Prdinowanie w rychta n^dze przychodzi. 

533. Przepadt jak kamieii w wodzie (znikl). 

534. Przepadl jak koza z dudami. 

535. Przetakiem wode przelewa. 

536. Przetakiem wode nosi, a przez dzban sieje. 

537. Przez niezgode — traca ludzie swobode. 

538. Przy cudzym ogniu pi6c placM. 

539. Przyjdzie koza do woza. 

540. Przyjaciel ni6ma byd jako kwiatek, kttfry p6ki ^wieiy, pdty mily, 

ale jako owoc, kt6ry biorac oddaje-d t6i zdrowie i sily. 

541. Przyjechat jak z lask (o matom6wnym, lub niedwiadomym 

spraw bieiacych). 

542. Przyleci wrona a kracze: kiedyi mojego zobaczg? 

543. Przypiat bukiet do koiucha, (a order do brzucha). 

544. Przyszla ciemna (na niego) godzina. 

545. Przyszta mucha — do psiego ucha ; — przyszta sroka — do 

psiego oka;— przyszty zieby — do psi6j geby i t. d. ai-ci 
przyszedl wilk — a pies : ham ! ( z psiej pedagogiki ; ucza^ 
psa, kiedy sie ma zrywad, aportowad i t. d.) 

546. PrzyszI6j rzeczy nie iatuj, przeszl6j nie pragni^j, niepodobn6j 

nie wierz, o nier6wna sie nie ku§ , o niepotrzebn% nie susz 
(glowy) — tedy sobie glowy niesfrasujesz. 

547. Psu, kpniowi , Tatarowi — nie wierz; — nie odpowi6 — za- 

szczeka, zaxiy, zaUnie. ugitzed by vjOOgle 



266 

548. Psu oczy sprzedat. 

549. iPsu na bude sie nie zda. 

550. Psie glosy — nie id% w niebiosy ^. 

551. Puszy (sie) nieprzymierzaj%cy, — jako wesz pojkolnierzu id%cy. 

552. Radaby dusza do raju , — ale j6j grzechy nie daja. 

553. Ranny to ptaszek,— nie lubi zaspa<5 gruszek w popiele (N. 494). 

554. Bannego wstania, — wczesnego zasiewania, 

mtodego ozenienia, — nikt nie zatowal; 

555. Raz tni^j , — dwa pchni^j , gdy o gardJo idzie (w pojedynku). 

556. Baczemu guz na brzuchu ro^cie (ro^nie), 

a leniwemu na grzebiecie. 

557. B^biq|C liziab}, — a jedzac zapocit sig (ksieiy parobek). 

558. B6g stolu do rosolu, — figi migi na occie u dotu, 

(gdy sie kto niezaproszonego i gtodnego pyta , co jadl na 
obiad u padstwa N. N. ?). . 

559. Bozdaje z cudz^j kieszeni. 

560. Bozpufci]:(a) pysk jak furmaliski bicz. 

561. Bozwarta ggbe jak wrota. 

562. Bozum bez cnoty , — miecz w reku diabelskim (v. szalonego). 

563. Bura t6i to do barszczu ! (o prostaku). 

564. Bychl^j chudzina (uczyni) dla chudziny, niili dostatni da odrobiny. 

565. Rzadko rzecz uczciwa, — bez poiytku bywa. 

566. Bzadzi (sie) jak szara ge^ (nie umie rz%dzi<5 , licho rzadzi). 

567. Safamuszki, — drdiki, gruszki! (plefid od rzeczy, wiele 

ktamad, a niezrecznie. N. 503). 

568. Sen mara, — B6g wiara. 

569. Siedzi jak iyd na pokucie (w ^wieto : kuczki). 

570. Siedzi jak iyd nad Talmudem. 

511. Siedi w kacie, — znajd^ ci§. (v. Siedi grzybie, — ja-d zdybig). 

572. Siedi-4e jeiu , — w swoj6m pierzu (v. chyiu). 

573. Sk%py a chciwy, — jako ksieia gospodyni (267). 

574. Skapy dwa razy traci. 



El^twa krakowskich przekupek. Te gdy si§ mifdzy sob^ ]d6c% 
mn6stwo na sie miotaj^ obelg, np.: bodajes skapa2a! — bodaj 8i§ wa^cine 

slowo w g obr6cilo ! i t. d. Gdy raz w ferworze kl6lni jedna do drngi^j 

wyrzekla : „Pani-6 nawet nie warta i psa pod ogon p ...-•.. . ." — druga za- 
raz podskaknjiic , bez zastanowienia , odci^a j6j si^: „(Mlem warta, 
warta, warta z laski Najwyiszego ! " i t. p. (obacz Lud Serya V. str. 101.) 

Uigitized by vj-^wv iv^ 



267 

575. Skrzypiace drzewo dtago wytrwa (o kwekajacym starcu). 

576. Skusil — ale uie udu^iJ (gdy zJe jedno , innych zlycli nie 

poci^gnelo nastepstw). 

577. SI6wko ptaszkiem wyleci, — apotemgo i ,od wolu nie wydrze. 

578. Stdwko wr6blem wyleci, — a wotem wraca. 

579. Siyszy ie dzwonia, ale nie wie w kt6rym koficiele. 

580. Sluz panu wiemie, — on ci za to pierdnie. 

581. Smaruj chJopu (v. iydowi) d... miodem, — ona zawsze cuchnie. 

582. Smiatka psy gryza. 

583. ^mia]:y jest, co sie z dwoma bije; — ale dmielszy co sie ^eni, 

a ni6ma nic dla ni6j ; — bo jui biedy nie pobije. 

584. Smielsza kokosz na swojich ^mieciach, 

jak na cudzych wrotach kur (kogut). 

585. Smole w rekach ma (ob. N. 383). 

586. Sobotnim ^ciegiem na niedzielny sztych. 
587- Sowa huczy, — - chod jej nikt nie uczy. 

588. Spalilo mu na panewce. 

589. ^piewala Magda kiejsi: — od wdowcdw chlopcy piekniejsi. 

590. 6pij miesiacu , — a r6b o sloiicu. 

581. Sprawiedliwe mi6nie (v. nabycie), — i na morzu nie zginie. 

592. Sprawi^ ja mu sucha tainie (wybij^ go). 

593. Spudcit no3 na kwinte (jak u skrzypiec). 

594. Spytala sie srpka wrony: — ,gdzie nasze zagony?* 

a ona j6j na to : — ^nie tak kumosiu bogato* (gdy sie 
Slachcic zeni^c dla interesu oszuka). 

595. Sroczka skrzeczy , — trzy rzeczy do rzeczy , a trzy nie do rzeczy. 

596. Stanie ci to kodcia w gardle. 

597. Starego Szweda — zapamieta bieda. 

598. Starego wr6bla na plewy nie ztapiesz. 

599. Starego szpeci, — co dobre dla dzieci. 

600. Staremii bywalemu i wielkiemu panu, 

musi czlowiek wierzyd, bo (on) wyzszego stanu. 

601. Stary gospodarz pan B6g; — wi6 czego komu potrzeba, 

i czyj jaki dlug. 

602. Staro^d nie rado^d. 

603. Starsza krowa od cielecia. (N. 438). 

604. Strach ma wielkie oczy. 

605. Struna p§knie , •— jak ja za mocno przyciagniesz 

606. Strzelil a nie nabil (wnioski bezzasadne). ^ ^ ^^ ^ GooqIc 

igi ize y Q 



268 

607. Swieci si^ jak Madkowe z^by. 

608. Swawola do cudzowoli wiedzie (kto nie stacha brata, 

stuchad bedzie bata). 

609. Szalona kamienica ! — albo : Szalona zrobila si^ w domu 

kamienica! (gdy wiele os6b rozprawia i sprzecza si^, a 
innym sie pozawracaja gtowj od wrzasku). Tu takze na- 
leiy wyraienie: niewiedziatem ie zniego taka krzykliwa 
jest kamienica! 

610. Szedt w butach, — a zna6 go boso. 

611. Szlacheczczyzna — nie ojczyzna. 

612. Szlachta sie nosi — cho<5 o grosz prosi (gdy ubogi mieszczanin 

pr6^niak udaje pana). 

613. Szpetna to przygoda, — kto ile mySli, (a) cudnie gada. 

614. Szpetn^ twarz cnota przyozdobid moie , 

ale niecnocie gtadkodd nie pomoie. 

615. Szuka, czego nie zgubil (kradnie). 

616. Szumi strumyk siumi, — a nie wiele umi6 (nie obrdci kota). 

617. Tak bedzie tadczyJ , — jak mu zagraja. 

618. Tak krawiec kraje , — jak mu sukna staje. 

619. Tak sie ma, — jak groch przy drodze. 

620. Tak to prawda, — jako kiedy iywe kietbasy po ^wiecie lataty. 

621. Taka bi^da, — ie j^j siekier^ nie utnie. 

622. Taki dobry kusy , — jak i bez ogona. (Taki dobry tysy , 

jak i bez czupryny). 

623. Takie tajemnice, — wiedz^ i woiJnice. 

624. Tam si§ i\e dzieje, — gdzie kura pieje. 

625. Tego , co robid nie chce , — maka w reke kole. 

626. Tego mu ial-, — i tego mu luto. 

627. Ten o psie i patkach, — a ten o fijatkach (prawi). 

628. Ten robotnik stratny , — kt(5ry licho ptatny. 

629. Teple si§ , teple , — jak diabet w piekle (gdy grzeMe w zt^m). 

630. Ttucze sie jak oparzony (N. 986). 

631. Ttustego potcia smaruje. 

632. To pewna nowina : — by wszy lato , bedzie zima 

633. Torowanym go^ciicem lada kto siewlecze. 

634. Trafita bida na zyda. 

635. Trafil jak kul% w ptot. 

636. Trafit swCj na swego. (Poznat sw6j swego, uczony uczonego). 

637. Troji mu si§ i dwoji. (niedorzeczno^ci Btaia mu na my^U). 



269 

638: Tradno tego wodzid, kto sam nie chce chodzid. 

639. Trudno przeciwko wqdzie plywad. 

640. Tradno z jednego wohi dwie zedrzed ak6ry. 

641. Trzeba sie zmaczad, — kto chce ryby tapad. 

642. Trzeba-<5 to chlopa, — by stan^a kopa (zboia). 

643. Trzeba to w kominie zapisad. (jako rzecz rzadka, niezwykt^). 

644. Trzebaby temu rano wstad, ktoby go chciat w pole wygnad. 

645. Trzepie si^ jak za wozem opatka. 
64u. Trzy dni wesela, cale iycie bi6dy. 

647. Trzy gesi i dwie niewiedcie, uczynily jarmark w mie^cie. 

648. Trzy rzeczy w szlachecki^m mie^cie, baczni, nagany godndm 

byd utrzymuja : 1) k^dy dw6r wyiszy niili ko6ci61:, 2) kar- 
czma okazalsza niili ratusz, 3) piwiamia budowniejsza uii 
szpital (v. a na wsi pelniejsza piwnica mi ^pichlerz). 

649. Tyle smaku jak w raku. 

650. Ubogi w dom, go^d w domu. 

651. Ubogiemu kawat chleba (dad), to most do nieba. 

652. Ubra} si^ we cztdry nici na krzyi. 

653. Ubra} sie jak dudek w pi6rka. 

654. Ucieka — ai sie za nim kurzy. 

655. Ucieka do stryja, — a nikt go nie jima. 

(y. Ucieka do pani, a nikt j6j nie gani). 

656. Uczepit sie dworski6j klamki. 

657. Uczyi mnie wieprzem, a nie b§d§ lepszym (o nieobyczajnym). 

658. Uderz w. st6}, a noiyce sie odezwa. 

659. Ukrzywdzonemu szkoda moie sie nagrodzid, ale tzy nigdy. 

(zdanie krdlowdj Jadwigi). 

660. U Litwina zrodzila si^ bodwina, c6i, kiedy chleba nidma. 

661. U niego w glowie, jak po filiwkach w d... 

662. U nieuczynnego zawsze (jest) po obiedzie. 

663. Urodzid sie w czepcu (byd szcz^filiwym — ob. Serya Vn str, 249). 

664. Uszy sluchajac, jezyk mdwi^c, rece do siebie garn^c, serce^ 

poi^dajac, — nigdy sie nie nasyc^. 

665. Uwija sie jak tch6rz w padci. 

666. Uiywanty, panie Kanty! daj w^trbby za grosz! 

iB67. Warte karty — wina kwarty! (wart autor, by sig na jego 
cze§d upid). 

668. W domu przed godciem, gospodafz nie chodzi. 

669. W dostatku — trudno statku (miarg zachowad). 

Uigitized by VjOOQ lC 



270 

670. Wedhig stawu grobla. 

671. W gtowie jego sieczka (N. 661). 

672. W g6rach siatka, a w Erakowie jatka {ai kwiczoly). 

673. W gor%c6j wodzie kijpany. 

674. Wiatru ukruszyd, — iSniegu ususzyd. 

675. Wiedza s%siedzi, — jak kto siedzi. 

676. Wiek z wiekiem sie zgadza, — a ze stanem stan. 

677. Wiele masz, — tyle dasz. 

678. Wielka laska — mego Jaiika, ie mnie Ea^k^ nazwat. 

679. Wielka tarapata, — dziurawa w deszcz chata. 

680. Wielka to kobyta, ale cbuda (o obszem^j ale jalow^j wJofici). 

681. Wielkie bogactwo, wiema milo66^ cieika choroba, zranione 

sumienie, — nie moga byd zatajone. 

682. Wiec6j przyprawy — nii potrawy, 

683. Wilka natura ciagnie do lasu. 

684. Wilk w baranidj sk6rze. 

685. Witaj panie flisie! kiedy ni6ma nic na misie. 

686. W kazdym iarcie — potowa prawdy. 

687. W koSciele, w laini, w karczmie, we mlynie, — nie zna6 pana. 

688. Wlal do czuba, — plecie duba (gdy kto upiwszy sie, gada 

od rzeczy). 

689. Wlazl na graszke, — kopad pietraszke. 

(v. Wlazl na nalep^, — kopie rzep§). 

690. Wlazlo mu jak fnra siana do glowy. 

691. WJoiyl mu kapelusz na uszy. (zmieszal go). 

692. W metn6j wodzie najlepi6j ryby lowid. 

693. W niejednym dworze, — poial sie Boie ! 

mieszka bi6da przy honorze. 

694. Wode ten czerpie przetakiem, kto bez ksi^g (chce by6) iakiem 

(uczniem). 

695. W odmecie, — ryby do matni pedide (N. 692). 

696. W6dz przed frontem, kokietka przed zwierciadtem, szuler przed 

zielonym stolikiem — jednaMe myffi maja. 

697. W pole, w pole ! — ki6j wszystko w stodole. (na iric sie jui 

nie zdalo szuka6, gdy wszystko zebrane). 

698. Wpadl w matnia jak ryba* (N. 695). 

699. Wpadl z deszczu pod rynn§. 

700. Wsio jedno : rak ryba — i iaba ryba. 

701. W star6j pani — jak w otchlani. 

Digitized by VjOOQ lC 



271 

702. W starych fimieciach grzebie. 

703. Wszedzie dobrze, a doma najlepiij. 

704. Wszystko si§ nagrodzid moze, tylko strach nie (N. 659). 

705. W t6m poiu dobrze sie rodzi,.— po kt6r6m gospodarz chodzi.. 

706. Wypadl jak (k^miii) z procy. 

707. Wypadl jakby sroce z pod ogona (o kimfi z podtego lub nie- 

wiadomego stanu). 

708. Wyrwal sie jak Konopacki. (N. 1004). 

709. Wyszla oliwa na wi^rzch. 

710. Wystrzelit, nie nabil (v. Strzelil bez prochu. N. 606). 

711. Wywalil oczy (v. 61ipie) jak na rzeinika w6l. 

712. Wziat go jak na wede: teraz^skakad bed§! 

713. Zabawa nie-stawa (zabawy zbytnie do znakomito^ci czleka.nie 

doprowadza). 

714. Zachciato mu sie, jak star^j babie tarek. 

715. Za jednego kpa , bedzie innych dwa (gdy sie np. stuiacy po- 

dziekowawszy wydali ze stuzby). 

716. Zakiwat mu palcem w bucie. 

717. Zalecat sie Marek Marynie, p6ki widziat kluski w kominie. 

718. Za mlodu gatazke nachylaj na znamie, 

bo kiedy Qni) wzro^nie, nie gnie si^ lecz tamie. 

719. Zanim ttusty schudnie, to chudego diabli wezma. (N. 467). 

720. Za pan brat dwinia z pastucha (v. Za pan brat ^winiarz z owca- 

rzem — - v. szkapa z koniuchem). Bochnia. 

721. Za pania matka pacierz. 

722. Za pierwsz6j niebozki, p}ywa}y w maile pieroiki, — 

a za t6j niebogi, ptywaja w barszczu stonogi. 

723., Zapisa]: kred^ w kominie. (N. 643). 

724. Zapisa} sie na diabelski^j skdrze. (N. 416). 

725. Zasia} tatarke, zrodzilo sie proso. 

726. ZaSpiewasz ty sobie pana ! (p6jdzieBz iebrad. N. 982). 

727. Za tanie pieniadze i psy mi§so jedza. 

728. Zawstydzi} sie jak kozio} w kapu^cie. 

729. Zawsze sroka pstra. 

730. Zawsze (tam) najlepi^j, gdzie nas ni6ma. 

731. Zbid kogo na kwa^ne jab}ko. {ie si§ ruszy<5 nie moie). 

732. Z deszczu pod rynne. 

733. Zesz}a sie gromada, — do siebie nie gada. 

734. Zgadzaj-ie sie gebo z mieszkiem (sakiewka). ^ , 

Digitized by VjOOQIC 



272 

735. Zgrabny jak w jadalni kundel (pies). 

736. ZgraJ: si^ jak baseila we wst^pn^ ^rodg. 

737. Z grubszego kolica szparagi jada. 

738. Ziarko do ziarka, -^ bedzie miarka. 

739. Z jednego koAca utnie, — u drugiego nadstawia (gdy 8i§ ktO' 

w dtugi^j mowie powtarza)« 

740. tlQ nabyte, — nie bywa dobrze pozby te. 

741. Zlego (cztekiEi) karze Fan B6g przez gorszego. 

742. ZUj tanecznicy i koszula wadzi. (N. 625.) 

743. Zlj to ptak, co wtasne kala gniazdo. 

744. ZitSL szkapa uprze si^ jak dzieci , 

z dohi nie pociagnie, a z g6ry leci. 

745. Zlapat Folak Tatarzyna,— a Tatarzyn (go) za teb trzyma. (N.513.y 

746. Ztapiesz ptaka, tylko mu na ogon soli nasyp! 

747. Zmienny jak chor^giewka na dachu. 

748. Znad (dobrze) po mowie, — co si§ dzieje w giowie. 

749. Zosia, Zosia !. idi do ktosia ! — (do licha, do swojego gacha.) 

750. Zostata mu przez mei ^cieika. 

751. Z piasku bicza nie ukr^ci (z pr6inego nie naleje). 

752. Z pust6j stodoly chyba sowa wyleci. 

753. Z raczki do r^czki , — ieby nie byto goraczki (przy grze 

w pierficionek). 

754. Zrobii: z byka barana. 

755. Z sikory — migsa dwa kory (koryta) a pierza faska. (By wy- 

kazad ptonnofid wielkich skutk6w z malych przyczyn). 

756. Zuch do kluch, a od kaszy nilct go nie odstraszy. 

757. Zwachal pismo nosem. 

758. Z wielki6j cbmury maly deszcz. 

759. Zwl6kt sie jak dziado(w)ski bicz. (N. 660.) 

760. Z ielazem i chlebem, — ^wiat caJy przejedziem ! 

761. Zaden sie na iwiat z rozumem nie rodzi. 

762. Zaden tego nie nawr6ci, — od kogo B6g twarz odwr6ci. 

763. Zatowad po niewczasie, jest to samo wta^nie, 

co patrzyd na kompas, kiedy stoiice zga^niOr 

764. Zeby k6zka nie skakata, — toby n64ki nie zlamaa. (N. 444.) 

765. Zeby nie pi6rka, — bylaby przepi6rka; (m6wi§c np. o upolo- 

wandj po^mieciuszce, o ptaku kt6ry ulecial, lub o kim^ ca> 
plecie trzy-po-trzy). 

Digitized by VjOOQIC 



273 

766. Ze pil z kulawego, — utyka od tego ; (gdy sie kto upil z kie- 

liszka kulawka czyli bez nogi. 

767. ZJerdz w plocie, — a koniec w Wocie ^). 

768. ,^ono, ptfjdimy do koficiola ! * — Ni6 mam w cz6m, mily ! — 
,Zono, p6jdimy do karczmy ! * — • Dziecko, daj tam cho(5 stare 

buty, sa tam gdzie^ pod lawa! (N. 5). 



PRZYSi.OWIA 



wyjete z kslas^ki : Chrzka Wolnoid nutodziengka aibo odpowiedi na z^otejarznio 
maUetiskie itd., wydan^j okolo r. 1672 w Kr&kowie. 



769. Chc%cemu nie masz krzywdy. (Gdy kto zl% zone pojmie.) 

770. Chramemu kulawa zona. — Au boiteux femme qui cloche. 

771. Dostatek czyni statek. 

772. Dofid na jednym blainie w domu. (Wloskie : Basta un Matto 

per Casa). 

773. I na wilka i za wilkiem , (gdy nie wedle lat dobiera sie iony). 

774. Kedy sam glupi , a za6 madra ona — 

tam niech mai iona, meiem bedzie zona. 

775. KoA jeidicem (powoduje), iona mezem. 

776. Kiedy pan pieska bije , — lew pod sie ogon kryje. Dum per- 

cutiuntur catuli, timmt lemes. 
m. Kto sie boi wr6bl6w, — nie sieje prosa. (Chi ha paura di 
passere , non semina paunico). 

778. Kto odklada na nad^ieje , — ani zwie (zwiedzi sie , spostrzeie) 

jak sie zestarzej*e. (En esperant mieux , on devient vieux.) 

779. Mai 4oue ofilachcia. 

780. Milofic sie wnica (wzni6ca) milo^cia. (Amm* amore calet). 

781. Mito^d osla przez kopanie zaczyna sie i kasanie. 

782. Na moi holowi , niech kaze y w6I trawu ji (je). (Ruskie.) 

783. Na bojailiwa rade, — odwaznego serca potrzeba. 

784. Nie to piekne, co nadobne, — ale co sie komu podoba. 

785. Nie to mi je:2dziec,^ co do kazdego konia przysade (przyware) 

upatruje. 



1) Zwr6cic nalezy uwage , '2e pMj, pM% pioc (plec) , znaczy po cer- 
kiewnemu: krew. ^ t 

Uigitized by Vj^OQ lC 



274 

786. Nie dobrze nier6wne wo2y, — ciagna kopy do stodolj. (DUpor 

rihua bobua, non bene trcAitur currua.) 

787. Niech bgda szydla za motowidta , (jak wy nam , tak my wam). 
78d. smak si^ szkoda wadzid. (Dei gosti non aeeede diaputare). 

789. Slabo sie poiywi jedn^ krow^, — slabo sie dorobi jednym wotem. 

790. O^enito si^ ryto, -^ diabot mu po ni^j byto. 

791. U .7dowy chl6b gotowy, •— ale nie kaidemu zdrowy. 

792. Wdo.va szczyka i nieboszczyka (verba : szczykad, rwad, zwicken 

— nieboszczykad , nieboszczyka pomszad , wspomina<5). 

793. Wstyd jest tarcza cnoty. (Pudor virtuiis ecutum). 

794. W koniu wiosna, a w pannie flub — wady odkrywa. 

795. Zla miloi6 o glodzie, — uprzykrzy sie i samemu panu wojewodzie. 

796. iei& si§ oczyma i uszyma (uszyma co do urodzenia , wychowania, 

cn6t i posagu •— oczyma co do zdrowia, urody i twarzy). 



PRZYSi.OWIA, 

przjrpowiedoi i sppsoby m6wieiiia od ixnion. 

Z Kalendarza Krakowskiego s r. 1867-8 , sebrane p. dr. Jana Badwan^kiego. 



797. A czemu Jurko nie gra? — Bo nie ma pieni^dzy. (Nie broi, 

p6ki nie ma sposobno^ci.) 

798. A Matyasowi ptotka (Takiemu takie.) 

799. Adam nie byt szlachcicem, bo o nim ^piewaj^: «Adamie! ty 

Boiy kmieciu.* 
8(X). Adieu Fruziu ! (Bywaj zdr6w , jui sie z t6m nie. zobaczysz ; 
przepadlo na zawsze.) 

801. Agnieszka, niech tu nie mieszka. 

802. Barbara, ni mtoda, ni stara. 

803. Bartek z niego. (Nieokrzesany, grundal, za piecem wychowany). 

804. Bartosz na Gierzyka, a Gierzyk na Bartosza kaie. ^). 

805. Bartosz, za sw6j grosz. 

806. Bartoszu! jak si^ masz?— Tak, jak o mnie dbasz. 

807. Bgdziemy gtodni Tadeusza dpiewad, i ptakad na bied^. 

808. Bgdziesz ty ^piewat Tadeusza. (Poia2i]yesz tego ; b§dzie ci cie- 

plo, licho; bedziesz sie miat z pyszna). 



1) Gierzyk — Jerzyk. Kazad na co, dum^ si^ anosid, odgraiad si^. 

Uigitized by Vjrv^V^V IV 



275 

809. Bien Michale, — cod B6g daje. 

810. Bij Nyklu toarze ^). 

811. Bi Madek zonf, — zawsze w jedn^ stron^^. 

812. Bogaty jak Erezus'). (Bogaty jak ziemia; ma huk pieni^dzy; 

ma pieniedzy jak gnoja). 

813. Bogatszy mi E^ezus, — od Erezusa. 

814. Byla Eafta bez fartucha, jeszcze j^j gorset wzi^to. 

815. By^ mial Salomona gtow^, nie dokaiesz — nie potrafisz. (Bji 

p§k>, hji sif rozpuk, nie dokaiesz). 

816. By£ na mnie rzekl : o Tomasz ; albo na sie : Jadam. {Oto 

masz, na^ci — ja dam. N. 900). 

817. Bywat Janek u dworu, wie jako w piecu pal^. (Niegruntownie, 

z daleka iylko powziat wiadomo£6. Lizn^ czego). 

818. Gahge, jak Judasz Chrystusa. (Nieszczero^d, falszywo^d). 

819. ChodstaraBokita— zakochal si^Mikita (ob. i^id Ser. YH str. 80). 

820. Cho<5 w rewerefadzie nie widzisz kaplana, 

jednak z6w ksiedzem Wojciechem bociana^). 

821. Chodby leb Salomona niebo komu dalo, 

musi tapy polizad, gdy ma w trzosie mato. 

822. Chodimy Marcinie l—popgdzim ^winie ^. 

823. Chytry z niego Judasz. 

824. Co Folak, to Stanistaw. 

825. Co si^ niegdy^ pokomie nazywal Maciejem, 

Dzi^ jest Ja^nie Wielmoznym Moiici Dobrodziejem. 

826. Czasem i klecha bywa Salomonem mi^dzy ratajami ^). 

827. Czego sie Ja^ nie nauczy, Jan nie bedzie umia}. 

828. Czego sie Jasio nie nauczyt, Jan si^ nie nauczy. 

829. Czego si§ Jasio nauczyl, to robi Jan. 



^) Nykiel, z niemieckiego Nieolai, Mikolaj. 

^ Zawsze to samo powtarzad, czynid. 

^) Erezns kr61 Lidyi (w Azyi mniejsz^j) slyn^ wi^lkiemi bogactwy. 
Zwojowal go Cyras kr61 perski okolo 540 rokn przed nar. Chiystnsa. 

^) Elonowicz 1595 r. w swdm dzielkn: Flis t j. ^puezczanie atatk&w 
Wiiiq, przestrzega w tym wiersza poczynajacych fliss^dw , jak mig'^ zwad 
bociana. 

^) Nie wynoiS si^ nad innych, nad sw6j stan; r^wnismy sobie; taki ja 
dobry, jak i ty. 

^) Klecha — bakalarz, mistrz szkolny na wsi. Bataj — kiem<5, rolnik. 

Uigitized layjJj^wwpJiC 



276 

830. Gzemuie^ si§ nie ozeni} Bartoszn, 

kiedy byla kwarta maki po groszu. (PieM lud). 

831. Czesto tego, co zrobil Jan, — nie odrobi wielmoiny pan. 

832. Czy Pawet, czy Gawet, to jedno. (Nie kijem, ale palk%). 

833. Czupryna jak u Absalona. (Dtugie wlosy). 

834. Dal: Wojtek na fajark^ , bedzie na ni^j grat. (Darmo nic ; na 

835. Dobra Agnieszka, — kto z nia nie mieszka. 

836. Diabe) Ewe po Yfloskxi zwodzi}, Ewa Adama po czesku, B6g ich 

po niemiecku gromil, aniot zaii wegiersku wygna}. 

837. Diabel zwi6dl Ewe niby po wlosku, Ewa Adama slowy po 

czesku, aniol ich wygnal: halt, — po niemiecku, z raju 
ich wygnal juz po wegiersku. 

838. Dla jabtka Adam stracil: rajowe dostatki. 

839. Dobra Matyaszowi ptotka. (Takiemu takie, dobry tobie cienkusz). 

840. Dobra psu mucha, a Matyaszowi plotka. 

841. Dogadza jak ksiadz Ka^ce — Magdzie. (Dogadzajak wrzodowi). 

842. Dziekujg ci panie Boze! ze^ mnie nie stworzy}, ani psem, ni 

kotem, — bo to diabli potem ; 

ale poczciwym Abramkiem, — ^ebym siedzia} za kramkiem, 

fajeczke kurzy}, — i ludzi durzy}. 

843. Dzi^ jui panie Jedrzeju, nie gore czapka na wielkim z}odzieju. 

844. Ej Madku ! nie dogonisz. (Wiejskie zaloty w ustach dziewczat. 

845. Fik, mik, DominikO. 

846. Florek go w pysk bije. (Womituje). 

847. Fora Adamie, fora! — z tak rozkosznego dwora^). 

848. 6dy Ewa kadziel przed}a^ Adam ziemi§ kopa}, 

kto tam by} szlachcic wtenczas , i kto komu ch}opa}. 

849. GdybyS sie ty, nie wiem jak stroi} i bryzowa}, nigdy nie be- 

dziesz Saloraonem^). 

850. Gospodyni Magda: — ^winiom plewy zjad}a, 

pomyje wypi}a, — ^winie pomorzy}a. 

851. Graba Maryna. (Basetla). 



i) Fik-mik; figi-migi — fortele, bliktry, kuglarstwo. Teraz wszystko 
na fik-mik. 

2) Odwieczne to wyrazenie kantyczkowe zast6sowano do Adama Po- 
niiiskiego podskarbiego w. k., gdy mu 1790 r. dtuznicy patac zaj^li. 

. ^) Bryz, bryze — haftowane, wyszywane, r6inobarwne bachty 
w stroju.Bryzowac, pstro si^ wystrajac, wlosy k^dzierzawo stroid. . 

Uigitized by n^OOQIC 



277 

852. Grzeg6rz? — czeg6z! P6jd^ robid! — nie moged chodzi6. 

P6jdz je^d!— To(Smu8ze poMd. (N. 768). 

853. Hankam ci ja Matyaszu, Hanka, a tj^ mniemal, ze wojewodzianka* 

854. Hansie ! p6jdz robid, — o nie moge chodzid. 

Hansie ! p6jdz jesd, — to musze lei6 ^). (obaez N. 5). 

855. Hej Janie! Bratku! Macieju! a gdzie^eScie podzieli? 

Jestem panie! — A gdzie was wiecdj? — Jestem pani! 

856. Herod baba. (Zla, dokuczliwa). 

857. Hula Jasio, hula, p6ki jeszcze mlody. 

858. I madry Salomon, z pr6znego dzbana nie naleje. (N. 751). 

859. I na ladzie i na morzu: — Wszedzie bieda m6j Grzegorzu. 

860. I pani Ewa nie byta ciekawsza. 

861. I ttucze sie i tlucze, jak po piekle Marek 2). (ob. N. 630). 

862. Idize Serafinku ! — macierzyn kochanku. 

863. Istny Lazarz. (W cal^m znaczeniu biedak, nedzarz). 

864. Istny z niego Judasz. (Nieszczery, fatszywy). 

865. Iwanek kochanek, jamulznik weiyki : Woly krada, mi^so zjada, 

babom za^ sk6ry dawa na trzewiki. 

866. Ja meumiejetny i prosty, jak m6wia: Biernat'^). 

867. Ja Pawle, a on o Gawle. (Ja o Pawle, ty o Gawle). 

868. Jak koJek po pJocie, tak Maciek Dorocie ^). (N. 767, 873). 

869. Jak Kuba Bogu, tak B6g Kubie. 

870. Jak Lazasz w nedzy umiera. (N. 863). 

871. Jak na Jadama nad. (Skladad co na kogo) ^). 

872. Jak w potrzebie: — m6j Marcinku prosze ciebie, 

Gdy potrzeba przeminie: — sluchaj chamie Marcinie! 

873. Jak zerdi po plocie : Maciek Dorocie. (N. 868). 

874. Jaka ladka mego Ja^ka, ie mnie Kaska nazwaJ. 

875. Jaki Maciek do ko^ciola, taki i z koficiota. (Jaki pies do ko- 

^ciola, taki z koScioIa). 

876. Janad komu. (Janem nazywad). 



1) Przypowies'c o Hansie (Janie) wyj%lem z rekopisu 1727 r.: po- 
wyisz^ zas o Grzegorzu przytacza wczei^niejszy Rysiiiski. 

2) Tluc si§ gdzie — wI6czyc sie z halasem , grzmotem , niespokoj- 
nie; walesac si§. 

3) Biernat — Bemat, Bernard. 

-*) Nieistniej^ce pokrewieiistwo, a przynajmni^j bardzo dalekie. 
^) W dawn^j Polszczyznie Jadam zaniiast Adam. Lud prosty dot^d 
wymawia Jadam. 

Uigitized by Vjrv/VJV iv^ 



278 

877. Jeszcze z niego fryc. (Niedo^wiadczonj). % . 

878. Jadaszowski post^pek, judaszowskie pocatowanie. (Obladne, 

fatszywe, nieszczere, zdradzieckie). 

879. Judek, nie dudek^. 

880. Jui nierycWo Marychno, po imierci w^drowad. 

881. Ja^ Maryni buty kupil, — i odebral, jak sie upil. 

882. Ea^ka za piec, Maciek za nii|, wywr6cili ocet z bania. (pieiii). 

883. Eatarzyna z Nadarzyna, Jakubek z £ubek : zapowied^ pierwsza. 

884. Eaida Maryna — moie mied syna. 

885. Eaida Btfzia, — znajdzie J6zia. (obacz N. 221). 

886. Eaida Teresa — ma swe interesa. 

887. Eiedy sie zapal^ jagody u Basi, 

r6ie i gwo^dziki kwiatem swym zagasi. 

888. Eikste Euba, ziste Wojtek ? (Euke du— siehst du, — z iydowska). 

889. Eostusia go nawiedzila. (Zmarl; ^mierd mu zadarta nogi, ko- 

pytka ; drgnal noga. — ■ Ko66 , Eostu4 , — szkielet). 

890. Ejred Madku gtowa, ieby cie ten targ nie minst 

891. Esi^dz Wojciech. (Tem mianem zowi^ flisy bociana. N. 820). 

892. Esieie Janie! b§de si^ ja kwikata, b^deli Ui zbawiona? ^). 

893. Eto przyrodzenie umie zwycieiy^, wigc^j umie nii Samson. 

894. Eto sieje tatarke, — ma ione Barbark§; 

Marcinkowe iytko, — diabta warto wszystko. 

895. Eto sieje tatarke , — ma ion§ Barbark§ , 

I krowami orze, — nie pytaj czy zdrtfw? 
ale czy iyjesz nieboie? (S. 289.) 

896. Eto z kim, — a Piotr z Eub%; (Sw6j swego znajdzie.) 

897. Eto z ludimi nieszczerze, — Judaszem go witaj. (N. 878). 

898. Eub^ek w kubek — Jak6bek. 

899. Lada Maciek na piecu potrafi tak Bi6wi6. (N. 875 , 924). 

900. Lepszy pan Tomasz, ni^ pan Jadam. (To masz, ja dam!) 

901. Leied, jak Xjazarz. (W nedzy i bole^ciach przepedzad, albo 

ko6czy6 iycie N. 870.) 



^) Fryc imie zdrobniale od Priedrich. Frycowac z kogo — naigrawac 
si§ z nowego kolegi. Fryc6wk§ sprawic — zaplacic, — odbyc. 
^) Jnduk, imiQ zdrobniale od Juda, Tadeusz. 
'5) Kwikad siQ — gzi6 si§, swawolnie i rozpustnie dokazywad.i 



}usraie aoxazywac.T 

' Uigitized by vjwwpJlC 



279 

902. Xiapaj Tomlni I — p6ki na pomku ^. 

903. Maciek Dorocie — dziesi^ty kolek w plocie. (N. 873). 

904. Maciek zaora} , — Maciek t^i zjadl:. (Jak nabyte , tak odbyte.) 
. ' (N. 385. 740.) 

905. Madra Ea^ka, ale sobie, — jeszCze p6t garnka ma, a jui skrobie. 

906. Madry, jak Salomon. (Madry , jak gdyby wszystkie rozumy pojadt.) 

907. Madry, jak Salomonowe kozy. (Glupiec.) 

908. Male Michatki czynid. (Niebardzo lykad pij^c; wolno pi<5 bez 

909. Masz tobie Wachu (Wojciechu) jaje , — co ci suka znio.sla. 

910. Michalek. (£yk jakiego trunku). 

911. Mily Salomonie! (Ironicznie, zamiast: gtupcze!) 

912. Mina, postad Judasza. (OUudna, falszywa N. 878.). 

913. Mniejsza o to, co Gawel lub Pawel na to powie. (Nie dbad, 

nie zWaiad na ludzkie mowy.) 

914. Mofiku! natoiij sie, bofi wielki pan ! {Mojsie ! mach dich grdss.) 

915. Mdwilk Gertruda: — Jak sie uda^). 

916. Mdwie Fiedoiiu! (wysihichujac Busina). ^ 

917. Na chuddj szyi, — wszystkie przez krtali moiesz policzyd Mi- 

chalki! (N. 910). 

918. Na mal^j roli, Maciek zrobil, — Maciek zjadl. (Ob. N. 904.) 

919. Nalazta 'Marta Gotarta. (Znalazt swdj swego, sobie podobnego). 

920. Na^ci Piesiu ! — A nie chced. (Masz tobie piesku ! — Nie daj 

mu , daj mi). 

921. Naucz§ ja cie ^piewad Tadeusza. (Naucze ja cie gwizdad po 

ko^ciele; naucze ci^ talicowad — mores: bedziesz ty mial: 
chychy). 

922. Ni ztad, ni zowad, wyrwal sie jak Filip z konopi '). (N. 708.) 

923. Nie bad^ taki mily Madku (Nie tak hardzie, srogo; nie tak 

bardzo Mospanie ! mily jeiu nie kol !) 



1) P6ki nador§dzia, p6ki sposobno^d; ielazo knd, p6ki rozpalone; 
lyka drz^d , kiedy si§ dr^. Pomek , pomyk — sied do lowienia ptak6w; sidlo. 

^ Odpowiednie temu wyraienie: M6wila chuda, 4e si§ nie uda. 

^ Temi czasy nwzi§to sl^ koniecznie wyja^nid pocz^tek tegb przy- 
slowia, na iadnych dowodach Aie oparty; ale pi§knie uloiono wyw6d o- 
szlachcicu Fihpie , o jego wsi Konopie zwandj i t. p. Znaczenie tego przy- 
slowia zdajesi^ byd proste, t.j. musial jaki^ Filip ukrywad si§, przebywad 
a moie leied w konopiach, zk^d zostal sploszony lub wyragowauy; jakoi 
i Bej w swoim Zwienyi^eu 1562 r. pod napisem: Na niedbaioac polskq , 
wyraia na str. 110. C6i wzdy si^ z nami dzieje» ii tak nic nie dbamy — 
Jako Phifip w konopiach prawie ule^amy. (obacz Przysl. Darpwskiegoylc 



280 

924. Nie badzie Madkiem. (Gtapim, gburem.) 

925. Nie czyli sie Ghamie Jafetem. (Strzez roli ; pilnnj kazdy swego % 

926. Nie frasuj sobie Matyaszu glowj. (Nie troszcz sie, nie Uopotaj sie. 

927. Nie Janajie mi , bom ja ski-cki. (Nie tak mie zowia N. 876). 

928. Nie kazdy Lukasz lysy, — sa i z czupryna. (Ni^ma reguly bez 

wyjatku.) 

929. Nie kazdy Piotr tysy, — znajdzie i Piotra z czupryna. 

930. Ni^ma czlowieka bez ale. (N. 464). 
92]. Nie chwal sie cnota Michale! 

932. Niema Wojtka, — poszedl piechota. 

933. Nie namdwisz: — nie Dorotka. 

934. Nie pieprz Pietrze wicprza pieprzem, bo przepieprzysz Pietrze 

pieprzem wieprza. (Zadanie szybko-m6wienia.) 

935. Nie Piotraj mi, — bo ia ski-cki. (N. 927.) 

936. Nie uwaiaj Luka , chod ja szlachcionka, — przecie ty mnie wal 2). 

937. Niech pan panem b^dzie , a z wygoda shiga : 

Bartosz do siekiery, — a Maciek do ptuga. 

938. Niewiemy, jak Tomasz. 

939. Kiewierny jak wilk. 

940. 0! to Job. (Wielki bogacz^). 

941. Ocknat sie Holofernes, acz bez gtowy. 

942. Od Adama zaczyna. (Od' stworzenia ^wiata.) 

943. Od Anasza do Eaifasza. (Odsytanie , wodzenie kogo od jednego 

do drugiego.) (N. 471.) 
•944. Oj Madku ! Macieju ! nie swa r6wna pojmujesz : 

moja dziewka wtodarzowna , a tyS prosty kmied ^). 

945. Oklej i z ptocia: — to dla Matyasza; 

lepsz6j potrawy godna geba nasza^). 

946. Olszowy Marcin. (Nieruchawy, niezdara ; bez duszy cialo; ocho- 

czy, jak pieli na ptaki). 



^) Cham — chlop, gbur, podiego urodzenia. Jafet — syn Noego, od 
kt6rego pochodzic ma szlachta; od Chama, jego zas brata: chlopi czyli chamy. 

2) Przystowie to znalaztem dopisane w wydaniu przypowiesci Ry- 
siilskiego 1634. 

3) Job mi§dzy wschodmmi bogaczami staroiytnosci jeden z najma- 
otiiiejszych. 

4) Dziewka — w dawnej polszczyznie : c6rka. Hetman Jan Tarnowski 
(okolo 1550 roku) m6wil w senacie: mam S}Tia i dziewke. 

5) Oklej — ryba do gatunku bialych ryb nale&Ji.ca. ^ t 

Uigitized by VjOOQIC 



281 

947. Ot6z tobie Klltoku , — Guzy w upominku 

948. Pan Bonawentura — to wielki rura. 

949. Patrzaj ! jak wiele imion masz z jednego Jana : — Janusza i 

'Hanusza, Iwana, Isztwana, — Jonka, Ja^ka, Jasinka, 
Jacka i Jasiatko;^eden r6d : wolek, ciotek, kr6wka i cielatko. 

950. Pawle z Maciejem ! wam oskomina,— ie6m nie pili takiego wina. 

951. Pierw6j Sobkowi, — potem Dobkowi^). 

952. Piotr wi6, co m6wi; — Pawel zad m6wi, co wi6. 

953. Fiotra komu napedzid. (Strachu , boja^ni nabawid). 

954. Piotrowa. (Stara pani, po^ladek, tytek). 

955. Pisata czajka do Mikolajka : — Eto starszy : czajka ? czy jajka ? ^). 

956. Ple^d Banialuki. (Mdwid nie rozsadnie i bez sensu ; ple^d duby, 

niestworzone rzeczy, prawid androny^). 

957. Po Judaszoweniu , po Judaszowsku. (Obludnie, nieszczerae, 

zdradziecko K 878). 

958. P6jd^ Kuba do w6jta! (Chodinortu wasze! fimierd nieuchronna 

nieubJagana). (Ob. N. 510.) 

959. Pomaga B6g Janie! — Gline kopam panie. 

Nie pytam gline. — Bedzie j6j na cata zime. 

960. Potrzebny , jak Pilat w kredo (Credo). (Jak piate koJo u wozu ; 

jak tarfi w piecie). 

961. Potrzebny jested, jak Pilat w kredzie. (Jak dziura w mo^cie, itp). 

962. Prawil t6m i ow6m, — Adamie i Ewie, 

i jabtku i drzewie. 

963. Predz6j dzi§ meia ma koza , — nii panna B6ia ^). ' 

964. Prokopie! nie morduj. 

965. Prosty Biemat. (Prostak, gbur, nieokrzesany cztowiek). 



^) Elimek — imie zdrobniale od Klemensa. 

2) Pierw^j sobie , potem tobie ; kaidy najprz6d mysli sobie. Sobek 
imie zdrobniale od Sebastyana. 

^) Tak zagadniony, gdy odpowi^ , ie czajka , to wyplynie pytanie : 
a z czeg6i czajka? — z jajka. Nast^pi znowu pytanie : a kt6i zni6s2 jaje? 
— czajka. 

^) Bomans wierszem pod tytulem : Historya ncieszna zacn^j kr61e- 
wnie BaDialace (1650 r.), byl pocz^tkiem powy^szego przyslowia i zostawil 
pami§d po sobie: ie lada brednie, niedorzecznosci, ksi^iki Inb pisma bez 
szyku i iadu, zowiemy banialukfi , banaluk^ , bauieluk^ , np. : 
,idaj go katu, sw6j moral! — z kt6rego rozdzialu 
wzi^tes go? — Jibanieluki, czyli z kancyonalu?* (Zablocki). 

5) Koza — kobiecisko brzydkie, wszeteczne. ^ 1 



282 

966. Przyjdzie kr^ska na Matyska (N. 544). 

967. Eacya fizyka, — nie ma Kafika buWw. 

968. Boinie Jai jak cielatko , — bedzie wolek z niego. 

969. Bozetoial si§, — by mazur do Eadki. 

970. Bzadowa, czy domowa rzecz bedzie :— Sobek przodkuje wszedzie, 

971. Bzuca sig, — jak Piotrowa mad (popedliwy w gniewie). 

972. Slodko Dorotko, — ale drogo niebogo. 

973. Slodko Dorotko, — gorzko niebogo! 

974. Sobek z niego (o sobie tylko mydli; na sw§ korzy^d : egoista). 

975. Sroczka panna z Erakowa, — kochaneczka Madkowa, 

(obaz Lud Ser. V. str. 27 N. 23) 

976. Stanisfow z izby , — Stanislaw do izby (zawsze to samo). 

977. Stary Adam (grzech pierworodny, np. zt6icie tego Adama starego); 

978. Staszek zrobit, — Staszekj^. (N. 904). 

979. Stoji jak malowana Kadka. (Stoji na miejscu, nie rusza sie). 

980. Szeroko o t6m Dawid pisal. (Obszernie, szerokiemi slowy; 

niepewna to rzecz). 

981. Tadeuszapiosnk^ nucidO. (Bied^ cierpied, Uepad, w gardd chuchad). 

982. Tadeusza fipiewad. {F6}i6 na dziady) obacz N. 726, 807, 921. 

983. Tak zjakubial,— ie niewied^ial copocz^d. (Zghpiat, zdudziat). 

984. Thicze sie, by Marek popiekle (ob. N. 630, 861). 

985. To raecz przekleta , — ie kaidy najprz6d o Sobku pami^ta. 

986. Trafila Marta na Gotarta ^). 

987. Uciekaj Marku Antoni ! — nim ci§ wiekiera dogoni '). 

988. Uczy Marcin Marcina, — a sam nio nie umi^. 

989. Uczy Piotr Marcina, — a sam glupi jak.fiwinia. 

990. Upaurty jak Madktfw kot. 

991. Vale Janie. — Waleryanie ! *) 

992. W to mi Ma(Jku graj ! (To mi si§ wlntoie podoba ; to witaj ! 

tak mi dpiewiaj ! teraz trafiasz w sedno ; zgadujesz moje 
myfili). 



1) Zebracy zwykle nncili o i Tadeuszu. 

2) Trafi2 8w6j na swego ; trafila kosa na kamieti. 

3) Wiekiera , wekiera — maczuga : np. s§kowat% i ielaznemi szpicami 
nabit^ podni^sl wiekier^. Marek Antoni jcden z tryumwir6w , pokonany 
przez Oktawiana pod Aetium 38 przed Chr., aicekl haniebnie z placn bojn. 
Lecz czyby to on mial by<5 przedmiotem przyslowia przez Bysiiiskiego przy- 
toczonego ? 

«) VaU - byw«g zdr6w! (Z r^kopisn 1740 '••)„g,^edbyGoOgle 



283 

993. We czwartek — przjrjechat Bartek. (ej I wieUde-i fiwieto !). 

994. Wicie ! — • Czy jest pi^tka w iycie ? Nie elysze panie ! 

Niech ptastwo dpiewad przestanie ^). 

995. Widze, ie m6wie z niewiemym Tomaszem. (N. 938). 

996. Wielki z niego Bartek. (Niezgrabiasz , nieokrzesany gr6ndal). 

997. Wieiny to panie Pilacie ! — li ten ta^cuch dawno macie. 

998. Wmi§szal sie, — wlazt, jak Pilat w kredo. (N. 960). 

999. Wole Tomasza, — nii Niemasza. 

1000. Wolno6 Tomka — w swoim domku. 

1001. Wszys.cy woJaja: senator to!— a to prosty Biernat. (N. 965). 

1002. Wszystko Zosiu bedziesz miala, 

byle^ mnie tylko pokochala (N. 749). 

1003. Wyglada jak Piotrowin. (Mizemie , jak gdyby z grobn wstal^). 

1004. Wyrwat sie z dowcipem,--Jak Filip z konopi (ob. 708, 922). 

1005. Z Badki b^dzie Barbara, — ale z Bartka Bartek.' (N. 993). 

1006. Z on^j rzeczy ksi^ie Janie ! nic. 

1007. Z pr6inego dzbana i Salomon nie naleje. (N. 751). 

1008. Zakon Adama. (Stan matieiiski). 

1009. Zaiipiewasz ty Tadeusza. (Bedzie ci licho , bieda ; poczujesz, 

da ci sie we znaki. (ob. N. 892). 

1010. Zebro Adamowe, nie przynosi tak wiele poiytku, jak szkody ^). 

1011. Zjakubied. (Zglupie<5). 

1012. Zla baba, — jak Her6d. 

1013. Znaj koza Franka! (Znaj pana!) 

1014. Zobaczymy sie na J6zafata dolinie. (Na tamtym ^wiecie). 

1015. Zyje Madku ciele? — Zyje, ale si§ nie rasza^). 



^) Pi§tka— zarodek ziarna zboiowego w klosie. Po 6, Wicie (16 Czer.) 
wszystjde . spiewniejsze ptaki, pr6cz piegiy, przestaj^ ^piewad. 

2) Piotr z Janiszowa Strzemieliczyk , sprzedal wieiS Piotrawin czyli 
Piotrowin nad Wisl^ w Lnbelskiem lei^c^ , Stanislawowi ze Szczepanowa 
bisk. krak. Po i^mierci Piotra pozwali jego krewni biskapa , jakoby gwalto- 
wniewies zajechal, nie zaplaciwszy pieni§dzy nieboszczykowi. Gdyl074roku 
przybyl Boleslaw ^mialy na miejsce dla odprawiania s%d6w, wskrzesil biskap 
Piotra, kt6ry zaswiadczywszy prawo^c knpna, powr6cil w obliczu wszystkich 
do grobu. 

^ iebro Adamowe — kobieta, niewiasta. ' 

*) Pr6cz zebranych przez Radwaiiskiego , nalei^ do tejie kategoryi 
przyslowia N. 44, 176, 221, 289, 340, 385, 386, 406, 446, 689, 666, 
678, 708, 717, 749. 

— Digitized by VjOOQ lC 



284 

PRZYSt.OWIA 

i wr6i5by gospodarcze. ^) 



1016. Ty szydi z przepowiedni^ bo niesie przyslowie, 

czego medrzec nie zgadnie, to gtupi przepowie. 

Ryhatt. 
S T Y C Z E l^. 

1017. Na nowy rok, — przybyto dnia na zajeczy skok. 

1018. W fiwieto trzech krdli, (6. Stycz.)— kaidy sie pod koiuch tuli. 

1019. Dzifi fiwieta Pryska, (18 str.)— to il6d pryska. (gdylagodna 

zima). 

1020. W dzieli fiwiet^j Pryski , — mr6z zaziera do miski. (gdy jest 

ostra zima). 

1021. Nawr6cenie L Pawla (25 str.) znacznym jest duiem w roku. 

Bo, jaka chwila dzi§ sie zdarzy, takie czasy zapowiadano na 
caly rok: jasny, dobre i pomyfilne znaczyl; widher i hurze 
znaczyly wojng ; chmury geste, pomtfr bydla ; z deszcm i iniegu 
nieurodzaj i charoby wr6zono. 

L U T Y. 

1022. Spyta Luty : — masz-U buty ? (S. B. Linde. Slownik) 

(v. kiedy luty — ob6j b6ty). 

1023. Jeieli na Gromnice (2 Lut.) mr6z trzyma , to niediwiedi bude 

rozwala; przeciwnie, naprawia ja, jeieli deszcz pada, bo 
to niechybnie dlugidj zimy zapowiedi. jasto. sanok. 

1024. ^wiety Walek (14 L.)— narobid moie kalek-(6w). (6. Walenty, 

patron chor6b i padlicy ; dla tego wloficianie, co zar6d cho- 
r6b w krwi upatruja , zwykli w ten dzieii krew puszcza6). 



1) Przyslowia te obok wielu innych , w krakowskich znajduja si§ ka- 
lendarzach, gdzie podawal je dr. J. Radwaiiski. Jest to tylko cz^stka po- 
wszechnie w Polsce znanych , a kt6rych wi^ksz^ Iiczb§ tak z ust ludu, jak 
i z WarszawsMch (gI6wme) czerpan^ kalendarzy, Podjgj^^gj^Siz^ji^^;^ ^^ 



285 

1025. Jezeli ciepto w dzieli i. Piotra, (22 L.) 
to zima do Wielkiejnocy potrwa. 

1026. Jak L Maci^j (24 L.) zimy nie roztopi, 

chuctad beda w r^kawice chlopi. 

1027. Gdy w Miesopusiy zwroty lub feiegi panuja , 

wina malo i ohleba malo obiecuja. 
X028. Jako zapusty pogodne bywaja , 

gwiat Wielkanocnych tak si^ spodziewaja. 

M A R Z E C. 

1029. Suchy Marzec,— InokryMaj, b§dzie iyto jako gaj. (G. Enapski). 

1030. Kto sieje groch w Marcu ,— bedzie go gotowal wgarcu, 

a kto w Maju, — to w jaju. 

1031. Gust kobiet, taska paHska, Marcowa pogoda,— zawsze niestale» 

1032. Mloda rada, Marcowa pogoda, niewiedcia laska, — 

jednakowo stateczne. (Laska paliska, gust kobiet, 
pogody jesienne. I. Krasicki). 

1033. Pojednana przyjaii, — by Marcowy lud (nietrwala). 

1034. W Marzec , — niejeden zadrze brode starzec. 

1035. Badowa} si^ starzec, — kiedy mina} Marzec; 

nie baj baju, — umrzesz w Maju. 

1036. W Marzec ju4 dzien , — gdyby ruski w6l. 

1037. CzterdzieSci meezennMw jakich , (10 M.) 

czterdzie&ci dni po nich takich (jaka pogoda w ten dzieii 
bedzie , taka przez czterdzie^ci dni nast^pnych). 

1038. Oblubieniec pogodny , (19 M.) rok bedzie urodny. 

K W I E C I E N. 

1039. Przyjdzie Kwiecied , — ostatki z gumna zmieciem. 

1040. Kwiecieii plecie6, bo przelata: — troche zimy, troch§ lata. 

1041. Suchy Marzec, Maj hiechlody,— Kwiecie6 mokry, rok meglodny. 

1042. Nie trzeba bydleciu^wiatku, (odpoczynku) 

byle nie znalo piatku (postu). 

1043. Na Kwiecieii, — lada z czego wianek spleciem. 

1044. Prima Aprilis, — nie*patrz, bo sie omylisz. (Warszawa. 

W dzied ten zwodza jedni drugich). 

Digitized by VjOOQ lC 



286 

1045. Zwiastowanie P. Maiyi (4 E*). Lad zowie j^ N. Panna toio- 

Bmnq^ gdyi w ten dzieii jaskdlki ukazuja sie, lubo «Jedna 
jaskulka nie czjni wipsny^. 

1046. Na 6. Wojciech (23 K.) wrony z 4yta nie widad, 

moiesz bydeUcu reszt; suchdj paszy wydad. 

1047. Swigty Marek (25 K.),— wrzuci do wody ogarek ( t. j. fiwia- 

tta w chatach jui nie uiywaj^). 

1048. Na dwi^tego Markai — siew owsa pdiny, a wczesna tatarka. 

M A J. 

1049. Przyjdzie Maj — przecie bydtu daj. (Bysiiiski). 
2050. Maj. — bydtu daj , — a sam za piec umykaj. (Kielce). 

1051. Deszczyk majowy, i Izy panny-mtoddj , — nie dtugo trwate 

(powszechne). 

CZEBWIEC. 

1052. Czerwiec staty, — Orudziei doskonaly. 

1053. 6wi?ty Wicie (15 Cz.) — a duie klosy na iycie? 

Nie styszQ, Panie t^bo wielkie ptakdw ^piewanie. (N. 994). 

1054. Jedli Fiotr iwi^ty z dwietym Pawtem ptacza , (29 Cz.) 

to i ludzie przez tydziei slolica nie zobacz%. 

1055. Kiedy czlowiek 2%ke kosi , — lada baba deszcz uprosi. 

(Jest wiara miedzy ludem , ie niekt6re ziota ^wiecone 
^ci^gaj^ deszcze. 

L I P I E C. 

1056. Jak6b<Jwka (25 L.). Wylew wody zrzekczesty wNad-wifiladskich 

okolicach o te por^, lud nazywa wod^ Jakdbdwkq, — jak 
wylew miesifc wcze^niejszy tSuri^jankq. 

1057. Pies z kaniku2a lipcow]| sig w^cieka , 

i wtedy milczkiem (od) znajomych ucieka. 
Sroiszy, wficieklejszy jad jest u cztowieka ; 
zima czy lato , i kasa i szczeka. 



Digitized by CjOOQ lC 



287 
S I E R P I E !*• 

1068. (W Sierpniu) mgly na gdrach: pewne wody,— 

a mglj na dolinach: pewne pogody. > (Wieliczka). 

1069. Przez przyczyne fiwietego meczennika, 

chroii Boie pszcztftki od szkbdnika ! (Mawiano w dzieH 
1 Wawrzylica , gdy iwif cono mi6d dwieio podebrany 
i rozdawano go domownikom). (Jasto). 

1060. Jak Barttomij nie zasieje, nie pokropi Idzi, 

to sie zboia, to sie iyta, — ma2o w polu widzi. 

1061. W przeddzieli (f. 28 Sierp.) ici^ i. Jana, kopiac ziemie, 

moina inale^d pod zielem paproci ztoto. (Saaok). Dawny to 
naszego ludu przesad, w pieiSniach gminnych nam przeka- 
zany (m6wi p. Earol Langie w Ealend. nauk. Przemydl, 1865) 
wsbizuje zachet^ do rudowania nowin i wczesn^j pod ozimine 
uprawy ziemi. \ob. takie Lud Serya Vn. str. 128 N. 22). 

WBZESIEiJf. 

1062« Na narodzenie Maryi pogodnie : (8 W.) bedzie tak cztery tygodnie. 

1063. Im gtebi^j w jesieni grzebia sie robaki, 

t^m bardzi^j zima da sie we znaki. 

PA^DZIEBNIK. 

1064. Miesiac paiidziemy , — Marca obraz wierny. 

1065. Fa:Sdziemik chodzi po kraju , — ienie ptastwa z gaju. 

(ptaki wedrowne odlatuja). 

1066. iSwiety Gawet (16 P.) chod nie Pawel , r§czy przecie za to : 

Jaki Grawel , jaki Pawet , — takie bedzie lato (przysz^e). 

1067. .Swiety Lukasz (18 P.) — czego po polu szukasz?" 

«Bzepy*. — ,Albofi jdj flepy?, 

1068. ^wieta Urszula (21 P.) — perly rozsula.. (Bosa wtedy 

przymraia. Obacz Zagadki N. 13). 

1069. Wrona kraka, — b^dzie deszcz. 

1070. PeJno ich, jak kawek na s}ote w Paidzierniku. 



Digitized by CjOOQ lC 



288 
L I S T P A D, 

1071. Babie lato lub Marcinkowe lato zowi^ sie koiicowe dni Pa^- 

dziernika i pierwsza poJowa Listopada , jeieli ta jest pi^kna 
i }agodna. 

1072. W Listopadzie grznii, — rolnik wiosng ini. 

1073. Na Wszystkich fiwi^tych od zrebu — utnij galei debu : 

jefili soku ni6ma, — bedzie tega zima. 

G R U D Z I E l^. 

1074. (Mym przed 30 laty w ff^ietrmie w Sanocki6m pytat sedziwego 
. kmiecia Szymona o wr6iebne gminne przypowie^ci (m6wi 

p. Karol Langie w Kalend. Pr2;emy61, 1865), — odrzekl; 
,0d i. Lucyi uwaiam sobie te dni 12, kt6re mamy do 
Boiego narodzenia ; uwaiam kaidy z osobna i mam prognostyk 
na przyszte 12 miesiecy : Jaka chwila (pogody) na 6. £ucy§, 
(13 Grud.), taki bedzie do kolica Grudzieii; jaka chwila 
nazajutrz t. j. 14g^, taki wypadnie Styczeli; jaki 15ty, 
taki Luty, i tak daldj ai do Boiego narodzenia. To sobie 
notuje do pory roku stosujac, i tego sie trzymam, ie taka 
wola Opatrzno^ci, kt5ra lepi^j wi6, jak z nami sobie ma po- 
czynad : kiedy dad deszcz, a kiedy pogod?. To ludzie starsi 
odemnie z dawien dawna praktyko wali, i kaidemu iatwo zmiar- 
kowad. Jak jest, tak jest ; zawszed to pewniejsze, nii przepo- 
wiednie, co panowie po Kalendarzach pisz^''. (Obacz Lud 
Serya VII str. 137 N. 21. — ^Zwracam nadto uwag§ na stary 
julijaliski Kalendarz, wedihig kt6rego dzieii i, Lucyi przypada 
10 dni p6M6j). 



1) W star^j polszczynie miesi^ce nosily nazwy: Ledzied, Luty, Ka- 
zidroga , L'2ykwiat, Maj, Czerwieii, Lipieii, Stajan, Pazdzierzeii lub Pazdzier- 
nik, Pajecznik, Prosiniec, Grudzieii, 



Digitized by CjOOQ lC 



r 

289 



PRZYSt.OWIA 

dotyczqce miegBCowoik^i. 



1075. Wielkie panki z mal^j Sanki. (WieA pod Alwernia). 

1076. W Qotczy s^ najwieksze i najgtofoiejsze w Polsce dzwony, bo 

jak na Boie narodzenie dzwonia , to ai do Wielkiejnocy 
slychai!. (Wsie Gotcza i Wielkanoc pod Miechowem leiace 
graniczf ze soba). 

1077. Tak z Erzeszowic jak z Poremby,— masz dla oka, masz.dla g^by. 

(Dziedzice tych wlodci maja widoki; ogrody i dochody). 

1078. Eto posiada Eobylany — moie jadad marcypany , 

a kto Bz^ske — siana wiazke. 

1079. Lepi^j na Mogile, — jak w mogQe. (m6wiac o Gystersach 

mogilskich i o mogile Wandy). 

1080. Lepi^j pachnie wtadcicielowi Smierdzaca niili komu Brzoskwinia. 

(folwark bliski). 



'-*€se3i;xx=- 



Digitized by VjOOQIC 

19 ^ 



Digitized by 



Google 



J ^ Z Y K. 



Digitized by CjOOQ lC 



Digitized by 



Google 



WLASCIWOSCI MOWY 

Krakowskiego ludu. 



Wymawianie. 
Wyrzutnia i Dodatnia. Zamiana gtoselc. 

1. A. Wymawia sie juito rozwarto (d)^ jui to pochyto (o, &). To 

ostatnie wskazane jest brzmieniem wyraz<iw takich jak np. 
pdn, Jdn, ddm, dda, dd, ddmy, ddcie; — mdm, mds, md, 
mdmy, mdcie; — mto&m, midhi, midi; — ddiem, ddleS, 
ddi; — dobrd, lepsd, najlqpsd;, — maid^ mniefsd, drdbnd. 

2. A. Bozwarto brzmi pno w Wyrazach : dddzq, mdjq (miSliSmy, 

mi^iicie, miSi); — dcUihny, ddliScie, ddii; — mdtka, hyla, 
midla, sidddla itd. W og61e wymawianie t^j samogtoski, 
odpowiada wskaz6wkom, jakie si§ podato w Seryi IV izield, : 
Lud (Eujawy, str. 281). — Nacisk j^j zmienia takie sens, 
np. niegddaj ta I (niegadaj-ie) , niegaddjta (niegadajcie). 

3. A. Daja t^j gtosce przydech zwykle na pocz^tku wyrazu np. 

h-areSt v. h-ereity h-armata, h-arenda, h^angryst (agrest). 
Miekcza ja w wyrazach : Jagna (Agnieszka), Jadam (Adam), 
j-adwemJt v. jadwynt (adwent), j-aniai (aniot). 

4. A. Na e zamieniaja j^ niekiedy w wyrazach : trrfmsk (trafiinek), 

potreJU (potrafid), hdedanie (dniadanie), toietrzno (powszech.), 
niami), 2(a)r«dKtry (zdradliwy). 
6. A. Dodaja czasami do wyrazu jest, m6wi^c jesta. 

6. A. Wyrzucaj% cz^sto w ablat : np. fjDotmi (wotami) , kaAmi (ko- 

kijmi (kijfoni). 

7. ^ nosowe zamieniaj% na f w wyrazach : geska (glf ^^ ?^&^$Ie 



294 

(m%drala), wi^ (wii^z, drzewo), J^rzg (Andn^j). I przeciwDie, 
np. fnqJtny^ meiaiy, wqgid wfgiel. 

8. B. Przechodzi w p w wyrszie: papra6 (babrad). Zreszt^ brzmi czysto. 

9. C. W kolic6wkach pozostaje pierwotne ta w stowach: pi^izie- 

•iqtu, szMzienqiu (pieddziesi^cia, szeiddziesiedu), ehod^-ta 
(chodide), toei-ta (we^cie). 

10. Ck. Wymawia 8i§ czasami jak k, np. JtrzeH (chrzest), hrzehuk 

y. hrzetniak (chrzestny sjm), krzeicijaiiin (Chrzeidjanin) , 
krzdn (chrzan), kr6bota6 (chrobotad)i X^ (chce) i kci6 (chded), 
kmi& (chmiel), hoaia (chwala), shofioa6 (scbowad). 

11. Cz. Pan!y'e tu ji^ w wielu innych stronach Polski tak zwane 

maznrzenie , to jest zaihiana cz na c. I dlatego m6wia : 
edrt (czart) , edmy (czamy) , c^6 (cz^^d), po6ciwy y. pod- 
idwy (poczdwy), edmber (czomber), edekra6 (czochrad, tar- 
gad za wfosy), cuXy (cznly), cyety (czysty), cyicie6 (czy^ciec, 
gen. eyiea^ czyszcza), cyni6 (czynid) i. t. p. 

12. D. Zamieniajr; na g w wyrazach : zemgli6 (zemdK^i'), mgiy (mdfy), 

hainglowa6 (handlowad, lubo mdwi^ czysto: handel, and^ 
i przehangIowa6. W 6 w wyrazie : brzy6ko (brzydko). 

13. E. Pochylaj^ jak niemal wsz^zie w Polsce ka 1, y ; zti|d styszed 

de dsge : rzyka (rzeka), jiz (jei), ehlib (chleb), kdcf (chddj), 
jij a^j), mij (mi^j), lif a^j), liee aejce), dobry (dobr6j), 
mabf (mat^j ) ono itp. Wszakie czysto brzmi : w wyra- 
zach: rzee (rzecz), rzeJanf, ,przetak, przeji6y przgqi i. t. d. 
Przedwnie akaziqe si^ w zepsatych wyrazach: embeleue 
(jabileasz), ezybana V. eisybona (Eisenbahn), notareue (no- 
taryjasz), Oraz w hudeue y. ekudeuez, pddemy (ptfjdziemy), 
widemy (widziemy, widzimy), musemy (masimy). N. 78. 

14. E. Przybiera przydech np. h-ereit (zamiast areszt), hedukowa6 

y. hejdukowa6 (edakowad), Heh^ita v. Hod&ita (EMbieta) 
lab zmi^kczenie, jak : J-Eu)a. Czasami stanowi wsawk^ np. 
weeed (wszed}), we wodde, we wtorek (powszech.). 

15. E. Przechodzi w nosowe 9 w wyrazach: m^dal v. mendal (me- 

dal), mentryka (metryka), (Smetra (jeometra). 

16. ^ nosowe przechodzi niekiedy w i( np. piqci (pi^dn), piqd£ 

(pi§d2, stopa czyli miara, gen. pi^dzi), dzieeiqci (dziesieda). 
Czasami niknie np. bede (bfde), «ce&a (szcz^ka), reka (r^ka), 
meka (meka). 

17. F. Czasami zamiast: reformat, mtfwi^: fefermat. Zamiast Atcr- 

' Uigitized by vji\^\_/viv^ 



ha6 m6mn takie i furkai^ zamiast chajawica fujawkd (ka 
gtfrom: nlewa — ob. SlowniCKek). 

18. 6. Opnansss si^ niekiedy, acz nadko przed wyrazami np. rse- 

ehotioa (grzedioika), rtt^Oca (grz%dka), rotzka (hreezka, gryka). 

19. H. Stoiy za przydech do gtoeek A, E, R. 

20. I. Pnybiera ez^o krtftkie o przed t np. jui (jit, glina), jm»^ 

rMnilt, mSwwt, hiui, ehybiui, kunueit 9ie, ri^rdeiui $if (p2, 
robit, miiwit, bit, chybit, kwiecit sie, eierdzit cdf L i di) 
Wsuwa gif czasami np. palie$ (palce). 

21. 1. Przechodzi w y w wyrazach: h$/$tarsja (historya), mgmtia 

(minuW), Ufyka (wika). Czasami styszeiS mo^oa dawnf for- 
m^ : wiley zamiast wilki, jak i pri zamiast psy. 

22. J. Stoiy jako przydech w wyrazach : j-anioi i. t. d. ob. A. 3. 

23. J. Zamienia si^ (acz rzadko) na koicu rzeczownik6w w I np. gro- 

wtUd (gronostaj), huchal (buchq). Ginie po 6, tt, y w. prtiyU 
(przyjid), ptild (pdjlid). 

24. K. Brzedhodzi w Gk w wyrazach : ehrotUi ^xosta) , eaehnjttfpa 

(zakrystya). Czasami lubo wadliwie i przeciwnie, na koicu 
wyrazdw, np. na damak (domach), na morak (wiorach). 
96. K. Zmif kcza si^ w wyrazie : gui6li (kVoli), widgi (wielki). 

26. K. Przyczepia si^ samo lub z przyrostidem w zdrobnieniu w wy- . 

razach: eo$ik,kogosik,kla9ik,kiedy9ik,fUiratieek,umet^ 

27. L Zast^puje cz^to gtosld J, I, r. np. gronoeial (gronostq), lu^ 

mer (numer), Jnbryka (rubiyka), leknd (rekrut). lCarto AU 
wermd nazywiga Lubemija. 

28. L. Ginie czfsto wfrod wyrazdw lub w kr6tkie o przechodzi. 

Wi^c m6wif gwwa v. gowa (gtowa), ehuop y. ehop (ditop), 
mgnarz (mtynarz), tapuata (zaptata) , na puotwakt pdheak 
(na ptatwadi czyli belkach w powale). 
Na poczftku jednak wyrazu dobitnie je zwykli wymawiad. 

29. L, Przechodzi w n w koiic6wkach sttf w po 9, 6 np. uigidn (wzi^), 

ddn (d|t), gidn (gi|t), ei^ (dat) i. t. p. a rzadzi^j dalekp 
po a.np« omglany (omdlaty). Czysto ui m6wi( po a, y: 
omglal, miat, bgl, lubo i tu 4 sktania sif ku krdtkiemu tt. 

30. M. Opuszcza si^ zwykle w wyrazie tam; zt|d brzmi on ta, np. 

00 mi ta potimT lubo wskazujaco, w miejsce tam uiyw^ji^: 
hajn^ het, hoH, hen» 

31. N. Zamieniaja, lubo w rzadkich tylko razach, na m np. Mie^. 

Digitized by VjOOQ lC 



296 

miec (Niemiec), Mikotaj (Nicolaus). Cze^6j sie ta zamiana 
stjszed daje w p^ocnych stronach Polski. 

32. 0. Przechodzi niekiedy w e, w wyrazach cudzoziemskiego po- 

chodzenia np. prepinator (propinator), pr^inaeya (dzieriawa 
karczmy), prrfesar (professor), prewiggfa (prowizya) i. i d. 
Imie zai Piatr y. Retr, Piatrawa, Pietrek, ma gen. i acc. 
Piotra y. Pietra, dat. Piotrawi, voc Pietrze, abl. Piotrem 
y. Pietrem. Takie mo$Pa y^wieina, bnHdwna y. krdlewna itd. 

33. 0. SUania sie jui to tagodni^j jnz ostrz^j ku u w wyrazach: 

gifra v. gura, hol v. bul^ wufd v. uwwi (wi6dl), fttory v. 
^(itry^ Ak>iii V. kwi itp. Nader rzadko ku y np. niryz v. mrdz. 

34. Q. Eoiicdwki nazw wsi w Krakowski^m nie wykaziga nigdy 

zgtoski : owo jak w Wielkppolsce , lecz 6Wf np. £obz6w, 
Czerni^chiiw, Mnikiiw itd. Natomiast spotyka sie koiic6wke 
owa np. Grotowa, Szczakowa, Nawojowa itp., ktdra geici^j 
jeszcze ukazuje si^ po praw^j stronie Wisty ku g<}rom. Naj- 
powszechniejsz^m jest tu zakoiiczenie na ieo lub ica np. 
Bronowice, Bolechowice, Erzeszowice, Morawica, Modlnica, 
Garlica i. t. d. 

35. P. Wymawia si§ zawsze czysto i di!>bitnie, prtfcz w wyrazie : pa- 

pra6, gizie w b przechodzi. ob. B. 

36. R. Opuszcza si; cz^ sto, zwlaszcza przed czasownikiem np. os- 

puiei6 (rozpu^cid), ozdad (rozda<^, omieci6 (rozniecid) itd. 

37. R. Przechodzi niekiedy w cudzoziemskich w wyrazach w 4, np. 

iosmajerm (rozmaryn). Baz tylko slyazalem: l-oimiar ^ ter 
miast: rozmiar. Czasem przybiera b, np. hrobak (robak). 

38. S. i Stk przechodzi w 6 w wyrazie: wszystko np. zjdd ey6ko, 

zjadt wszysiko. Bzeczowniki : pai6, pei6 tu uiy wane , maja 
jak zwykle, zdrobniate: paeOca (putapka), pe^ka (jadro owocu). 

39. Sl. Przechodzi w s w podpbny spo66b, jak o t^m byl:a mowa 

]pod lit. Cz. np. eyroki (sz^roki) , emata (szmata) , eopa 
(szopa), 8uka6 (szukad) i. t. d. Toi samo tycze sie i szoz 
np. ec^liwy (szcze^liwy). 

40. T. Gdy stanowi zako6czenie rzeczownik6w mezkich (ludzi) prze- 

chodzi w plural. wcla np. w6jt, wdjcia (w6jtowie), brat 
hracia (w p6In. stron. Polski czesto bratowie), swat ewacia 
(swatowie, swaty). Przeciwnie , zamiast : pie6dziesieciu (np. 
ludzi), szeiiddziesieciu, slyszymy tu : pifdeieeujfiu, eeidmeeifgtu. 

41. U. Pochyla sie nierzadko, osobliwie w cudzoziemskich wyrazach 

Uigitized by Vjr\^VJV iv 



297 

na np. dnfiha (druiba), font (funt), opiekon (opiekun)/ 
gront (grunt). 

42. U. Gzasami wyrzuca sie ze ^rodka wyrazu r<}wnie jak a i t, np. 

chatpa (chalupa), lub i6i chaupa; skarpa (skorupa). 

43. W. Slabo zwykle bywa oddane lub zupelnie ginie przed 8Z np. 

sy6ko (wszystko), s^y (wsz^dy), aeiumasey v. eiurruucy 
(w Mazowszu : w£ci6mascy, diabli) , cale (wcale). Czasem 
8i$ wtraca np. nawdssied^ nawdziai (nadziad, wdziad eo6 
. na siebie), nawm6 (nawsun^d), naswS (nasunad). 

44. Y. W czasownikach czestotliwych zastepuje gloske y gloska o 

(osobliwie, gdzie w jednofiiwych byto a) np. wskcumoaS 
(wskazywad), pokazowa6 (pokazywad), dokazawad (dokazy- 
wad), korzy$towa6 (korzy§<5 ci^^ad), najmowaS (najmywad), 
aou>a6 (pisywad) i. t. p. lubo rwa6 ma rywa6, 8ia6 ma si- 
wa6, gra6 m2L grywa6, a zakoiczone na 86, y6 maja i tu: 
widywa6, mi6wa6, hywa6. 
46. Y. W przymiotnikach kolLc5wka y przechodzi po n zwykle w i 
np. giimi (g6my), dolni (dolny), cbdhdni, obrzedni i. t. p. 
(lecz zawsze : sprawny, mowny, trudny, nudny, wainy, drobny itd.) • 

46. Y. Niekiedy stanowi wsuwk^ np. wylaz na piec (zamiast wlaz(t) 

na piec; — wynoM (zam, wnosid) do domu. 

47. Z (podobnie jak i r) ginie czesto na poczatku czasownikdw np. 

piosta6 (zostad), o^m^ (zostawid), obaeey6 (zobaczyd) i t. d. 

48. Zj przechodzi czasami w 8 np. ^ nim (z nim), 4 niq (z nia), 

snowu (znowu), ileciaio sie (zleciato sie), ilaz (zlazt), imie- 
ni6 (zmieni<5), 9toiy6 (zloiy6). 

49. Z. Wtraca sie niekiedy do czasownik<}w np. uzwoli6 (uwolni^d), 

udato sie v. uzdah aie (podobato si^) ; gdziei eie poidziai 
(podzial). 

50. 2. Czesto dzisiaj wyrzucaj^ przy nidm r, zachowywane dawnidj, 

np. uj£ry6, ujrzdd, wyjzry6y wyjrzdd i t. p. lubo styszed 
sie niekiedy daje: irzoda, £rzddio. 

51. 2. Bdwnie jak i rz przechodzi niekiedy w z (ob. mazurzenie 

przy cz i 8Z), np. zama (iama), zona (iona), przyda6 
V. pzyda6, przyji6 v. pzyji6 (przyde, pude, przyjd§, p6jde). 



Digitized by CjOOQ lC 



298 



CZJ5SCI MOWY. 



Riociownlk. 

52. Zamiast w przyg}6wkowy sposdb; ttprameilnoUf dcbrze (grze- 
cznie , aprzejinie , zgodoie) , przyjadelBko , nagle ; dawno v. od- 
dawna, ztofliwie i t. d. labia sie czasem wyraiad: po epra- 
mediiuxdci^ po ddbroiei, po prs^jahii, z nagloiei, od daumo* 
ici, jest moja praneda, na twtif^tdc, eydho mijednaU, v. nfwnoS6. 

53. Zbiorowo wyraiaji^ si^ o przyjadotach i krewnych wszysfkich: 
pn^jaeieletwo, o kamotrach i kamoekach kumoetu)o, o panach lab 
pana i pani paAekoo (powazecbne). Gzasami ironicznie : woei^ 
kija (wozid drzewo), drzS6 eh(t)opa (obdzierad chtopiiw). 

54. Zgrubiale wyraiaja 8i§: chhpoeko (w Mazowszn i Labels.: 
tMopieko), eydoeko (Blaz. i Lab. eydeieko), hdbeko, ddecka, 
(dmecieka,plur.). 

55. Eo]ic6wka t przechodzi w nazwach ladzi zawsze na eia np. 
wdjt, wiSfeia; swat, ewaeia: reknit, rekruda. Natomiast 
w liczbownikach pozostaje jakoby w pierwotn^j formie, nie 
tknieti| np. dzieeiqjtUf piedeiuiqiu, exeidzieeiqtu , (dziesi^ciaf 
pieddziesi§cia , szeiddziesifda). 

56. Kiekiedy astyszed jeszcze moina daalis : dwie hoieeie zamiast 
dwa .^wi^ta (po dw6ch iunedech); rzadzi^j jednak dwie babie, 
koU, nii hdbyt kota. 

57. Przy odmianie przez przypadki ca rzecz. ieAskie, zakoliczone na 
ca maj% gen. acc. na ce np. okienica ma : do (lub od) okieniee, 
rekawiea: od rfkawice, do Maryeie, do Kaeie i t. d. m§z. na 
a maja yocat. ibidem, zaii ielis. n;i o np. Kuba, o Kuba! 
haba, o habo! Agato! 

58. Lnd, lubo zegary ceni, jednak ich nie posiada. Zt^d nazwy 
godzin, zastepuje nazwami zwyktych przyrody zjawisk. I tak, 
doba dzieli sie u niego na^nastepujace czeici: 1) przede-dnie 
(s. neutr.) }ub dodnia, 2) hcitanie, 3) weehdd etoAca, 4) ^ia- 
danna pora v. godzina, 5) przedpolednie , 6) hydlo^ienie, 
7) potednie, 8) »potednia, 9) od-wieeterz (s. f.) poobiedzie, 
10) Mduneczerz (chwila po2owiczna popotudniowa), 11) pod^ 

Uigitized by vjOOQIC 



299 

wiee&fr lub ku meezcrowi, 12) zouhtfd sIcAca, 13) po-zaeho' 
dzie, 14) zmroku, 15) uneezAr, 16) po wieezerzy , 17) przed 
pdtnodciem, 18) jb pdlnoeka, 19) jpo pif^noeftu. 

59. W Statotach Samickiego (Krak6w 1594) wymienione s^ stopnie 
pokrewioiistwa w uast^uj%cyin porz^dku: hoiekier {ionj m6j 
ojciec),' hoiokra (iony m^j matka), zie6 (co ma moja dzi6wk§ 
t. j. c6rke za ione), niewiesik^ (s^a mojego iona , dzii : sy- 
nowa), ojezym (matki moj^j mai), madoefta (ojca mego iona), 
paeierb ipaaief^^iea (syn i c6rka mego m§ia z pierwsz6j iony), 
dziewierz (brat m§iow(ski), dzii bratanek), iotwiea (meiowa sio- 
9tra albo bratowa), jqtrewki (dwu brat6w zony), hmotr (krzcielny 
ojciec jako i kumoszka). Zreszt^ : «tryj , wuj , oiotiEa , babka, 
brat i i 4« Dzjilud zarzucit jui wyi^e&ia: dziewien, zot- 
wica, ji^trewki, niewiesika. 

PrzymiQtnik. 

60. Nagt^wek przymiotnika przyjmuje, o ile do rzeczy dotykaln6j 
przymiotnik jest stosowany: o» db^ np. dbdlu&ny v. obd^uhd, 
dtugi, podhigowaty (np. zaj(ie ma uezy obdtuinie); obrzedny, 
rzadki, rozrzedzony^ (np. okno zahratowane obrzednio, kaaza 
obrzednio ugotowana) ; obgrubny v. pgrtibni, gruby; qbunty, ob- 
fity, bujny, pelny, (np. ta glowa kapuety bardzo qhvita); 
cbszemi, obszerny, szeroki.' 

61. Po gl:osce n, jakedmy to dopiero widzieli, kolczyd sie zwykl! 
miekko , np, r^ezny v. r^ezni, gdmy v. gdmi, (osobliwie gdy 
n poprzedza sp^tgloska lub gdy jest i*zeczownie uiyty). 

62. Gzasem acz. z l^adka , styszed sie d&j^ wyraienie : bialaey , bu- 
raey, biaiy, bury (mianowicie gdy mowa o kocie); cztowiek 
&ta^#jestzakrawajacy nabialego, blondyn. (J^drzejdw, Eielce, 
i dal^j ku p6lnocy cze^ci6j uzywane). 

63. Przy odmianio przez stopnie, czesto m6wia: drogi, drogsy 
(droiszy) najdrogsy (najdroiszy) ; erogi, erogey, najsrogszy. 

64. Nazwa : niedzieU i soboty, czasami w spos6b przymiotnikowy jest 
okre^lon^ np. dzied sobotniefey {sohotai)^ niedzielejsy (niedzielny). 

Zajimek. 

65. Niekiedy Je zamiast jq (osobliwie miedzy G6ralami) np. parzylo 
je mocno w r^ ; odziai je paektq (plachta). 

Uigitized by VjOOQIC 



300 

66. Skrdeenia. Nte eo, ino hierzmy !—jviioi nic mnego nie rdbmy, 
tylko bierzmy; nie taka ideiel — nia taka rzeoz nast^puje, 
nie tak naleiy uczynid, tak nie uchodzi! 

PrzyMwek. 

67. Nader rzadko uiywaj^ pytajacego przysttfwka : esy , eyt — za- 
zastepujac go orzeczeniem w inny spostfb np. abyt-tof (aczy 
byl?), hciai-to-przyi^f (a czyi chcial przyjW ?), nie byk-6 by to 
lepijf (czyiby to nie byto lepi^j?); dbo-li io hdaif (alboi 
on tego chciat?). 

68. Zamiast wyrazid sie: hiiiJco, okre^laja to czesto w spos5b do- 
bitniejszy a obrazowy : zabamiam eie w karczmie ino paderz 
(tak dtugo tylko, ile potrzeba na zm6wienie pacierza); ueik 
ani go uwid£ (udekt tak pr^dko , ie ani go zobaczyd moina 
byto). 

69. Zamiast: tu, tutaj, m6wi^: haw! lub saw, sam! — Podobnie 
i z innemi ma sie tu wyraieniami. I tak: haj! hajnok, hai^ 
tamok, ta, (tam, oto tam) ; kaj, kajsik (gdzie), kiej (kiedy) 
ehiby-kajjf ehoAy-ino (gdziOrkolwiek, gdzie-tylko) ; wiela, kila, 
V. kiela, pola (wiele, kilka, w podle y. kole— ob. Stowniczek). 

Przyjimek. 

70. Z nim, z ni^, wyraiaj^ sie: 4 nim, i niq; podobniei iwijaS 
(zwijad), ili£6 (zleid), iminq6 sie (zminad sie), i w og61e tam 
gdzie w nastepstwie samogtoska i stysz6d si§ daje (toi w San- 
domierskiem i Lubelski6m). 

Sp6Jnik 

71. Jeieli skraca si^ na U, ma-li, np. Wypijmy ma-li wypi6, 
wypymy , mamy-lr (jeieli mamy) wypid; ipies eif ma-U, spiesz 
sif masz-li sie spieszyd. 

72. Za: jeidi, ktadzie sie takie jak np. jak nie keecie to niepdf^ 
demy, jeieli nie chcede, to nie p6jdziemy, — jak p6(j)dzie 
ptowueha (krowa ptowa) na trawe, to mmUj hrge (irze , j6). 

73. Zamiast nik^ niidi r6wniei styszymy: jak i od np. Anielha 
piekniefia jak Jdzia albo : od J<ki. (powsz). ^ t 

igi ize y Q 



301 

74. Ze , aieby , ieby , lubo uijwane , przechodzi jedak cz^^d^j 
"w co, edby np. przyttcUi fnnie tu eo^bym napalilf albo; mi" 
wii, eo 8if to fD9y6ko na nie nie przyda. Zamiast leez m6wi% 
zawsze ale. Zaniast tytteo m6wif jino, jino. 

Czatownik czyli Slowo. 

75. Okre^lony bywa niekiedy sposobem rzeczownym, np. nie o mnie 
to gadanie f (gadacie) : miatem toiahiie w pomySleniu (my^la- 
tem wla^nie) ; mnie b^dzie mara a nie wam (mnie a nie wam 
beda wierzyd). 

76. Stowo positkowe mii6 uiyte czasami bywa w nastepstwie stowa 
hy6, osobliwie w znaczeniu: mieszkai^ 8iedzie6j przAywa6, 
np. w tyeh to krzakaeh ma «tf slowik (trzyma sie stowik); 
na tym poddaeu easem i po piqei naraz trzyma sie wrdbldw ; 
majq ta u Pyzlouy wieprzka, pddhny hai/i ! 

77. W miejsce : jeetehny, jeeteicie, zakradto sie tu i w Wadowickiem 
zepsute szlazkie : my eq,^ wy aq, np. anim wiedzial zeicie tu $q. 

78. Nie zawsze tu , jak i z prawej strony Wisty , zmi^kozaj^ spdt- 
gtoske d; m6m^ tedy czasami : p6jdemy (pdjdziemy), bedemy-tof 
(czy bedziemy), jdemy (jidziemy), mogemy (moiemy). 

79. Czasownik: rozumie6 , iz^zi przypadk. 3, np. 6n ta temu nie 
rozumi, on tam tego nie rozumie, nie zna sie na t^m, nie 
umie si^ z tem obejid ; kieby'6 ino wyrozumi6 temu kdot, gdy- 
by-^i tylko chciat sie o t^m przekonad. 

80. Potykaja si^ niekiedy w pr^dkoici pi^rwsze lub dalsze zgtoski. 
Wigc m6wi% np. wa-rf-ci zamiast: na, masz-ci! daje!— ...cie-jrfl», 
ee-go, zamiast vndzieie-gol — moji-ide wy, moji wy jeste^e, 
moji kochani; ...ee-j-eo, co^kolwiek, byle co, co chcesz; 
ee-d ni(£)^jakie nuiki wyeiqga, umie ipiewad, jakie tylko chce 
melodye, nuty. 

imieotdw. 

81. M6wia: umarty (umarty), zgnity (zgnity), opity (opity). 



Digitized by CjOOQ lC 



302 

Zdania luda nader dobitnie « jasno necz pnedstawiaj^ lub okre- 
fflajf, nie bex por6wnali i orzeczeii obrazowych. 

Qdym si§ pytal, jaka tam byta Hoe zeszta, odpowiedzial mi 
polowy : Taki h/i miy$ (mrdz)' 1m eothdkq noc, eo gonty na daehu 
tak ttnylatjf^ iak trta$kahf, jakby fi fum/je hiut a biut. 

Zapytany w karczmie ubogi wie^niak: ,a czy macie bydto?' 
odpowiedziat : „a ni-mofn ta ani noriki^ (ani sierici nawet , ktaka) 
t. j. ie wcale bydta ni< ma. 

Innny zntfWt bogatszy, zapytany o toi/samo, i j. wiele po- 
siada sztnk bydta, odpowiedziet : y^a ma ta Pan Jems du>a cgtmy^f 
00 znaczyto, ie: z taski Pana Boga ma dwie krowy. 

Jest mn|emanie mi^dzy ludem, jakoby niewiasta o wiele wy- 
trwalsza byta od chtopa na zimno i gor^co. Zt^d wyraienie^ ie: 
sJedna dziiwka przetrzyma siedmiu parobktfw na lodzie*. Zt%d 
inne, ie: «Baba ta ma w sobie opalke ognia na siedmiuchtopdw". 



Digitized by CjOOQ lC 



btOWNICZEK. 






Adfukant r. ad%ikant — a^jtuikt (ansed- 

nik). 
A dyd! (Linde: dyd), — preeeie-i. 
Ajuadl (Linde: inne), — no takl — 

tak w istode. 
Ambqfe, — bajki, niedonecsno^d, — 

praxoU r6ht$ ami^je. 
A nol (Linde), — a wiec, tak tedy. 
A$§enienmek (ABsentining), — spis i 

pob6r ^fojskowy. 
Baba (L. powss.), — w Krakows. cse- 

sto na OEnacsenie iony nijWHuj 

wyras, np. mofa haiba idde. Znaesj 

iiLkie : wiechec, csyli ociepke stomj 

mierswiast^j do satykania ^omina 

niywana, csasem pahibq takie na- 

sywanj. 
Babieniee, babimee (Lin.) — kmchta ko- 

^cielna. 
Babka, — biedronka, mata kr6wka, 

kregnlassek (owad). (Jaworsno.) 
Babha, baheeska, — gamek wi^kssy 

pfkatj do mleka. 
Bahff csyli plejady (gwiasdy). 
Bo£ra6 «. pa^a6 (L. inne) basgraiS» 

paskndsid, smarowad niecsysto. 
Bacay6, baey^ (powss.) pamifta^, n- 

waia^. 
.Bad|yl(Lin.)— lodygarollin, traw, kwia^ 

tdw. 
Bajoro, bajwro (L,)t — btotnisko, ka- 

Inia, wyb^j. 
- Baiueh (s. m.)» gadanina, hatas, — ba* 

hiM^, rosgadywa^ si^ , gada^ gto- 

Ino. 
Baindtioek, — brsnch, katdon ; — ban' 

ddor, brsnehacs. 
BankUt, bankietowa^ (L.), — ncsta, n- 

cstowad. 



Baryika, barytectka (L.), — becsntka. 
Battrqyi (plnr.), — co4 gmbego a ko- 

smatego (wtosy w nietadsie, kndty, 

powroxy). 
BaUaruntky — podarek, tapowe. 
Boto^/ (powss.), — bat kriStki. 
Baty — kije, = nygnsy, pr<Siniaki. 
Bi^bdad eif, — kotysa^ si^. 
Bi^ (L. inne), — dsiecko nieprawe, 

bekart (sdrob. bqcaek). 
BMad, — wypaplaJ, (wode, mowe), 

wygadad. 
Beiek, — bedtka, grsyb. 
Bettad, — macid wode , rozk}6dd ja , 

np. yoUbroda rosbettat na nieeuiee 

ucodf do golenia. 
Bertzyfe, — (Krakdw) niegodne spra- 

wy, sdroino^ci, beseoeAstwa; — be- 

reznik, ibereinik, — ladaco, nie-poik, 

hnltig. . '*'■ 

Beetyja (bestia s tac) w gniewie: ty 

swierse. 
Beke-Jraniy (bester Frennd), — gada* 

nina nprsejma aby okpic kogo ; ^ 

hfeite-frant, ossukanieC; On mi jino 

bi^-franty gada. 
Bea (prsyimi^ powss.)-^ prses; fteiM 

maia (L.) podobnO| by^ moie, o 

mato l^ iiie, i^iemid. 
Beakurcya, — nidsdara, leninch, skdr- 

ka-na-baty, do-nicsego, psia-dnssa, 

bestyja. 
B^>en (bambino), — niegrsecsne mate 

dsiecko , np. e; ty hfmief marka' 

emtf — te bebny! 
Bfcnt^ s kad^, spa^d, npaJd i wysoka 

na siemie; — fb^f npadt). 
Sietysko, — ' (powss.) trsonek, k\] od 

Uigitized by VjOOQIC 



304 



Biegaez, — wienchni tutmien mlynski. 

Biemy (imieat.), — np. memia biema, 
tj. iyzna, korzystna, prajnossaca 
zyski; — koA hiemy, tj. sdr^w, 
wprawny i moenj do jazdyl 

Bi69, hia. — diabef, csart 

Bike-Jranty , y. beste-franty. 

Blacha (skr6c.) — blaszany p6lkwate- 
rek Inb kwaterka do gorsa^M* 

Blanak, — gamek blassany. 

Btavoat, — modrzak, chaber (kwiat, 
kakol w zboiu). 

Bobowiny, — sloma od bobn. 

Bodek (zdrobn. L.), — bocian. 

Bodaj-ze! (powsr.) a niech cie taml— 
a B<Sg dig-ciel np. o bodaj^ ci^t 
po c6z sie byto wyrzeka6 (w6dki) 
mdj eottyiie, ae miwi^ po eof — 
(Wielogtoski: Franek pifanicaj. 

B6yaez, (powsz.) kmie6 bogaty, zamo- 
iniejszy od innych*). 

Bojiako, — (rzadzi^j klepisko), miejsce 
twarde, oczyzzczone i nbite w sto- 
doie do bieia (mldcenia) i t. d. 

Boryowai (niem. borgen), — poiyczad, 
kredytpwad, np. losjoit ^ 5^, wziat 
na kredyt 

Breweryfe, — kt6tnie, hatasy. 

BrewiUr (tac) — wyrainie, otwiircie, 
stowem. 

Broju^, — swawolid, dokazywad, np. 
cdz-ei ty fbrojit! coies narobitl 

Brofenie, — dokazywanie, figle. ^Tak- 
bym lada-kogo skrzycata, zeby mu 
sie brojenia odniechdato*. (»Ko- 
momica'' Wielogtowskiego). 

Bru9, brusek, — luimien okragty do 
ostrsenia, toczydro, osetka. (NaRa- 
si: kawat drzewa okragty). 

BrzS^ity^, — brzfczed, oddzwiek wy- 
dawad p6 nderzenin podkowkami 
(Inb o metal). 

Brzemif, brzemi^cko, — naraczko drze- 
wa, deiarek, zwit czegol, wiaska. 

BrzyM, — brzydki. 

Bftdgy^, — licho, (gorz^j) zbndowana 
czei6 wsi, z bnd ztoiona (od wy- 
razn bnda). 

Burzy^, — kt6d6; pciburzy6 kogoi^ po- 
drzainid. 



1) J. Orimm (.Denta. Hytbol.*}. Ni6kt6re 
wyniiimU alowiaailda na omMieme imi«tego 
wojownllut tf iMtanowlenla godne, np.aerbt. 
vltos, nt.: wltJSE, bogatyr, polt.: bo- 
hator, esMk. bohatyr. Utraymi^a niektdrzy 
J^oby nAswa te ani od Boga, ani od boga* 
tego (divea) nie pochodsils, leci poprottn s 
persk. i tafars. behader wzl^ sottata. 



Buiziyn, — bnkszpan (roilina). 
Bydle, (powsz.) krowa, w6t, jat6wka. 
ByU, (powsz.) aby tylko; — byle^jaki, 

niedobry, mato-wart; byle^', mala 

rzecz, bagatela, niewarto; bj^-iu^, 

gdzie-badl, gdzie-kolwiek; — £yfe- 

kto, ktokolwiek. 
Bzducka, — ziele zwane takie iwinia- 

wesz, (8sezw6t, pietmssnik). (Ob. 

„£ncyklop. powsz.**) 
Caban, (L.) — bogaty fyk, miejski kn- 

piec, przeknpieiL 
Ca&ma, — ziemia niemszana od wie- 

k6w, iwi6ia, sacs^ra. 
Caikiem, do-eaia, — snpetnie, calko- 

wide; — caluiki, caly. 
Ctgn^, zeapit^, — ztapa6, schwytad (od 

wyrazn eap! — cap go !) 
Cohnsy6, caber, — obacz eomiber, 
Cebrzyk, — oeber, naezynie do nosze- 

nia wody i t. d. 
Cej^, ee-i-co, — (8kr6c) co chcesz; 

B6g-wi6-nie-co, niewiedzie6-eo, to i 

owo, r6inolci; — cef-kaj, M-kqf, 

gdziokolwiek, B6g^wi6-nie gdzie. 
Cepy ztoione sa z dxieriaka (dtuiszego) 

i bifaka (kr6tszego kija), zwiaza- 

nych z soba rzemieniem, zwanym 

^asti». 
Cewie, — tryb 'pod mtynarskim kamie- 

niem; zdrobaiale cooXro, ceioA», cyw- 

ka n pt6ciennika. 
Chabanina (fem.) mieso zepsute lub ze 

ztego bydleciay 'flaki i brzydkie 

trzewza. 
Chabeta, chadra, — kon gatganski, wy- 

wtok. 
CTiadera, — snknia zla w og61no{d. 
Cfiaja, chajatwiea, ekujoMa, chviaiwiea, 

kujawica, (u G6raii: fiijawieaj, — 

stota, wietrzna niepogoda, flaga mo- 

kra z wiatrem. (Myllenice, Zator.) 
Chamera, — stota, flaga mocna; np. 

przeleeiaia chamera aMtamiAoSe. 
(Mogilany.) 
CheiUwy, — chetny. 
Chiaanq^, — uaerzy6 czeml; — ehUh 

etawa, stota, mokro i btotno. 
ChJLehota6, c!irebota6, ehreboieie, ehrobo- 

tad, — chrobota6 pila, din^4ci6y 

chrzest wydawa6. 
CAmtffit,' — aiamo lekkie zbolowe. 
Chmura^ eif, — chmnrzy6 sie. 
Cho6, — wtraca si^ czesto ohcac iupra- 

wiedliwi6 kogoi Inb co<, mimo ze; 

— np. nie okpi 6n sie tam cho6 i 

Btaiejl przejdzie choc i J6zef; — 



Uigitized by vjj 



oogle 



305 



ehoAf-gMe, gdsiekolwiek; eho^by- 

ino, gdzieby-tylko. 
Cm^cldd, — l^ikii waiowa lab do imie- 

tany. 
ChTobok — ob. hrobak. 
Ohroita, — krosta, wnodsianka. 
Chudak, — biedalc, ttl>ogi eztowiek. 
Chudoba, — flsesuply mijaiek. 
Ciapa, eiapaga — btoto; niediilQJiia 

daiewkar 
Ciata^, — falaeheie (pogardliwie). 
CSoi o^-wjff — (fkrde.) a widsieie wyt 

patrs oto ! a widsi-eie-wyl — o 

dtisB got o widsiss go! 
Ciokad (sa csto), — bre cbciwjrm, po- 

iadliwym, «ganiac sie sa cs^m, 

starad si^ itp. Mopoilneiekato doAeA 

i noe, eiekam i hieyam, oo6y ^lBodff 

ide bjfib itd.; — ' dekawf, ehetnj, 

predki, poehopny, np. ja kaa me 

ctdtaouy (nie bardso do tego cb^tnj 

Inb pojetny); Mcawoki m^ na wii 

po-daiafy, dsiwne si^ na wsi poro- 

bily rseei^. 
a^gfe, — ciagle; weiai; ei^, plagi, 

udersenia batem. 
Chmerda, -* smerday ciemifga. 
Ciumaei, khamaeejf (moie csamasi, 

esami) -— diabli, np, eiuma»i to 

nadaU! 
Cnqd ei^ — tesknied, np. ektulme «i» 

^'eaU, teskno mi. 
CMy, — aby, aieby; oofty nitf, cse- 

moi by nie. 
Cember, — mif so s grsbieto wieprxa, 

ssjfea itd. (mian. w thisty cswar- 

tek, — ob. Lvd SeiyaV, str. 960). 
Combrayi, — taiga^ sa wlosy, sa teb. 
CoeOcl — eotf, jako-i. 
CueknU, «iieAfi^(Powss.) — Imierdsie^ 

ai^, eaajnjf, eaehna^, foixerdsaey. 
CMa (Fowss.), — dsiwy. 
Cadewai, — w/mysia^, wyrsnea^ ko* 

mu, wjrsadsa^obelg^; m^.oendawai 

mmie, nagadal, nakrsyesai, nawy- 

myilat mi. 
OadMU, -— sdorsyd, opeta^ stowami. 
Cma, — eiemno, ttnmno np. <Sma si^ 

srobita, ie nijak nie moiaa bjto 

trafid; — 6m% kosiUKdw. 
dunk, — kognt, kt<Srema grsebieA prsy- 

eieto. 
C^eh, — Inft w pieca piekarskim do 

komina. 
(hcki (L), — satki a wymion krowich. 
^^«11, cy^and^ — pieeyk do gotowania. 
VJlffanl4, — ossakiwaiS (od wyrasat 

Cygan. 



Cyne» (w Waras. sam-eymes) w {esyka 

polsko-iydowskim rsecs wyborowa, 

gidwna, wierzeholek. 
CjfM, oqfM, — eeni^ (Stopniea. Ka- 

dasiewics). 
Cywka obacs eiwka. — rarka drewnia- 

na, trseinka u tkaesa* 
Oearewa^, earewad, (L)— -takie: ssko- 

diid, lcrsywdsid, psad. 
Csart, eeert, -^ diabet. 
Caerak, — wrsdd. 
Dadraeh, tadraeh, — ladaco, obssar- 

paniec, stodsi^j. 
Darmoeo, na darmoea, -* nadaremnie, 

napr^ino, sa darmo. 
Darmoi^ad, ^ pr<Siniak, walkon. 
Darowiana, — podarnnek, dar. 
D^/aUea, -* sawdd, zwtoka. 
DenUo, (sdrob. od: dno) prsyloywka 

od faskl. 
Deputak, — depatat, depatowany, po- 

9^ na sejm. 
Deaperak, — estowiek sdesperowany, 

smartwiony. 
Decpetmk, — - estowiek dokacsliwy, sto- 

ttiwy; ^ en to rebi na deepet, na 

prsekorf , na wsgard^. 
DtugoM, Ht, •e, — dtagi, -a, -ie. 
to diaiki, — w podtui np. na pola 

w diwdd wtoeyi^ — jak «% jt^ (ro- 

le) daitiaj eprxeey, to jutro od raau 
. w dhatki eif jq awUey pod eUw. 
Do, — np. do krtlby, do okraszyny, se 

wssystkiem, nigzapetni^j ; do dnUL, 

rano, sawcsasu, prsed wschodem 

stohca i jntrsenki; doki^, dokiedy, 
. dokad; do IMa, dopolud, dokad-ie, 

jak wtele? dorabno, wyrainie*; do* 

rywkiem, dorywcso, na pocsekania. 
DoehMc, — • dogadywad, dokuesa<S; — 

jpiet dodna, pies szeseka, igada. 
Dokumeninie, — prawdsiwie, wyrainie, 

doktadnie; dokumeniny, a, ef pra* 

wdsiwy, islotny, rsetelny, grantowny. 
Doletni, — dorosty, nie sb>t jui mlo- 

dj^niedoleini, niedorosty. 
DaiBk, '^ piwnicska, sklepionko w sie- 

mi wybrane naprsech6w sieioniak^w. 
Domagad, — bvd sdrowym, krsepkim; 

nie domagai, stabowa<S^ biedzi<S sie; 

domagai ei^, prosi<S asilnie, iada^ 
Dordea, — nacsynie z gliny do biyn- 

dzy, maka tarcia itd. ; donUaka oza- 

sem fiijetka do kwiat^w. 
Doidgly, — dojrzaty (owoc); Sliwki 

jeneae nie doieigie, nie dojrsate. 
Doekoe», — ehlopak, podlotek. 
Doekwtmy, — dokaesiiwy. , 

Uigitized by "^^JpOSl-^ 



306 



IhMfd, doU, — dostotoetnte; dM do- 
iry, weale dobry; doSd 0wr(^ , w 
Mm rai gorhcj, 

Dowanid^, — WangieUfa. 

Dofywotek, — doiTWocie. 

Drab, drMiho, droSbani, — eh^op tegi 
a pr6iaiak, wt6cs^g^a, kiepski miU- 
ejant; drch, trap, ktas koaia. 

Drai, (L) — doren, czlowiek doiiiczego. 

Drandrjfga, — wielka kobjta; w pne- 
nolni: niezgrabna a wydoka kobieta. 

Dnoigi, — drwinki, iarty, kpiny. 

Drj^as , — wielkiego wsrottu ch2op , 
ehlopiako. 

Drud ^ka, — dnH ze sk^Sry (kogo), 
obdsiera^ (przeceniajac towar) , o- 
sznk wad; drst^ikdra, lakomieo, li- 
ehwiars, deroB. 

DtiheU, — .wybornie, bardzo dobrse*, 
np. dubelt i^iifiS gtow^, bardzo rozu- 
mna mied gtow^. . 

Duea, duexa (zdrobn. ducka, duetkaj — 
koea okrfgfy, u dota wfiszy; du- 
eat^ jama na objeto^<S kosza w zie- 
mi wykopana, duanjka. 

Duehani dunkkmt (od wyrasa: dneh) 
— cz6m-prfda6j, awijig sie, biegi^! 
s^bko, spi^sz sif ; — dutTmo (od: 
dnsid sif), ciasno, prsygnebiajaeo. 

Dudy (plar.), plnca i pechers u zwie- 
rsat. 

Dukai, ^ dlabad w papieraeh, siedsied 
aporesywie nad robota (osobliwie 
amyslowa). 

Duicxed (h.)\ — ileesyd, mecsjd sie 
nad esem; synon. duiuu!. " 

Dupak, — niinik ezerwiennj w kartaeh. 

Dwtai (powss.), — ghipiee; dumy , 
fftapi, niesdamy (ob. drani), 

DuSa, a duia, — dnio, wiele. 

Dwcjak, ~ dwa gamasski joi w to* 
osenin s soba spojone. 

Dunfr, Na dworse, — opr6es swyklego 
znacsenia: na esTJiml dworze, zna- 
czy takie: po za domem, na wol- 
n6m powietrza (draassen , im Frei- 
en), Jak w Warszawie i we Lwowie: 
na dworsu, (od snbst. neatr. to dwo- 
me,po^worse, miejsce kolo dwora). 
W Kfakowsid^m Jednak cze^ci6J 
wyraii^a sie: na polu; strona wi^c 
zewnetrzna 'jest tn: od pola (Jak 
w mielcie: od alicj). 

Dybad, — 'csatowa6; wdybad, zlapa6, 
przjtrsymad. 

Dy4, 'ady6, — a wiee , a satero , no 
pneciei, pneeiei, jednakie. 



Dyeka^, — oddyehad: piersiami robid 

w chorobie. Dyesed, sfabo oddycha<S 

np. ledwo dyety, ledwo iyje, meczy sif . 
DycfUowme (uiem. dicht), — gesto, 

szczelnie. 
Dyktowad, dychtowa6 lciane (s niem. 

dicbt), — tkad mech gf slo w szcze- 

liny chaty lab izby, by je na zime 

nbezpieczy<5; r. mny6, umtzyd^ t. J. 

mchem szpary zatkad, zalepi6 (prsy- 

siowie: przyjdzie majster s glina, 

a wnet szpary zgin%.) 
Dyl, — deska albo tardca do mostn 

lab na podioge wzieta; dyU, kije 

poprzeczne na moScie. 
Dynarek, denarekf -^ podstawka tr6j- ' 

noinai ielazna do garka, pod kt6ra 

iar sif podklada na nalepie. 
Dyrdy, dyrdad, — drae6 w nogi, zmy- 

ka6, nciekad np. .w dyrdy lecif w 

dyrcM pobiegt. 
Dziaddwka, ^ iebraczka, chodzaca po 

zebranym chlebie baba. 
Dziatcf, — niernchawy, niezgrabny 

cztowiek. 
Dziamdzia, — piskula roslazty; flsiam- 

dxia^, piszczed, skwierczyd, skam- 

166 aporczywie. 
Dxirtka, dxka, — dzieraa, dzi62a — na- 

czynio do robienia <^leba. 
Dsia-ty, dnez-tyf — a widsiszt widzisz- 

ty! (ob. Oie/J 
Dmiuhruid, — napi6 sif troche z kie- 

liszka, Jakoby d«i6b tylko nmaczatS. 
Dziuhrye, — dzi6baty «iztowiek. 
DzivDoit^, dziiwda^by, — zareezyny 

(labo csf4ci6J Jesscse m6wia ta: 

zr4 kowiny). 
Elijaaz, elfjae, — aloes. 
Emhdeue , — Jabileasz. 
Euencyja, aeeeneyja, — likwor, d<>bra 

w6dka, grok, mieszanina spiryta- 

sowa: np. z eiedmiu fiach mu nado' 

lewali aseeneyje, 
Fafuta, fafaXa, facamhuH, paeamhui, 

opasty a gtapi. 
'Fajra, — cebrzyk dla imh weiezj u 

g6ry. Fc^erka, doniczka (ob. donica), 
Fantunek, fiMrou>anie, — (w g6mic- 

twie — Wieliczka) stara ceoha,sa- 

sypanie (yersezter Verhan, der alte 

Mann). 
Faryna, — (w Jez. nlicsnego Inda krak.) 

kawalki miesiwa cieplego : wiepno- 

wiay, baraniny, flaki, gfsina go- 

towana (n przekapok). 
Fefermat, — reformat (sakonnik). 
Fiutka, jitka, — zupa kartoflana. 



Uigitized by vjOOQIC 



307 



Flandra, — nieponadna kobi«U, nie- 

rzadnica. 
HcTj^mka, — (ie okoto bramj Flo- 

rjja&ski^j) , — * kasia nbespiecxed 

od ognia. (Wieloglowski: KtmamUa 

str.122). 
Famal, — stalaey do 4 koni, woiniea. 
Franiy, — bzdnry, g^ipstwa, wykrfty, 
Frpgru^, fyrync^, — rsnci^ predko, 

ci8na<S (rzecz mal^) z odgtosem ffir/J, 
Futro, fiUryna, fuinyna, — drewniana 

obsada naokolo okna, listwa. 
Gacek, niedop4n. 
GtusU^, ogadd, — sacissj^, zaslonid 

(miejsce np. plot, lcianf liiciem , 

chmstem i i d.) (ob. Lud 8er. Y, 

str. 166). 
Oadka, •— bigka, powiesd : gadJd^ bij- 

ki, ba^ni (od: gadad). 
Gad , — plasy (w^ie L t d.) : taUe 

robaetwo (wssy) np. JMt ma pei' 

no tego gadu. 
Gadaina, — bydlo i drdb domowj, 

caasem i swierzjna (gadakia leSnaJ 

np. po9ed(iJ dp opnigtu gadtinjf i 

wg6ka gadgm^ eterai (cale bjdlo). 
Gaiwatmek, — gmczolek zaskdmj (n 

ludzi). ma gahoaexki ta dsriewueka 

(graczolki na szyi Inb pod broda). 
C^amiee , — opr6cz : miary sypn^j ^ 

ziiaczy takie: wielki garaek. 
GartUnica, — g^ospodjni kr^darka, 

drobnostkowa i swarliwa; tagarueid, 

sapodziadf sami^ssad, sametn na- 

robid. fganu, Gar-ans , ob. JJud 8e- 

ryaVI. s, 136). 
Cfattda, gaida, -~ ncsta rospostna, ob- 

iarta. 
Ctaw^iiad^ w czdmi, — przesskadsad, 

8ta6 na praeszkodzie, sawadsad.np. 

sodvers to naeMyme, bo tu ganBfdti, 
Gawron, gotgan^ — prseswiska na In- 

dzi g^fopioh i nicponidw. 
GaadOj — f^ral; gatdowti^, wMesyd 

sie po gdrslskii zazarobiem. 
G<i9iorek, — flasska garacewa.; gq/nor, 

wielka bntla szklanna. 
Gdowa, — wdowa. 
GdxieHk, — gdziel. 
G^, — nsta. 
Gerha, gierka, -~ dziewka sstnrmak, 

podlotek. 
Giatal, — noga (pogardliwie). 
Giolrik, — klin; gMuS, klinowad, klin 

wbijad (ztad: aagMa), 
GJhwai, — kakol nSiowo i lila kwi- 

tnfcy w sboin. 



Gnojtdea, — deska boosna na woiie 

do woienia gnojn. 
Gody, — Boie Narodsenie. 
GoUxna, — bieda, nbdstwo. 
6^onA;a^— bogienka (Lud 8. VII. s. 46) 
Goni-fraUr, — Bonifrater. 
€hmi4 hriatem , — biegad po iwieeie, 
wl6cxy6 si^, rosTTwad sie ; goni-4rU' 
dg, pr64ne sabiegi, bes poijtkn; 

goni^wiatr, p^dtdwia^, pouieher, — 
wMcsega. 
Goret goret — pali de. 
Gorko, — goraco; — gorki^ goracy. 

(2ator, Chrsan6w). " 
G^miea, — pl6ctenna dlnga snkmana, 

csasem tiJ^ii kaftan. 
GortaXka, — w6dka palona. 
Goepoda, — karcsma na abocsa, Inb 

w mieicie (na przedmielcin). 
Gpiowuma, — rzecz gotowa np. goto- 

wknt^ eitfi Hdlik, st6l jni gotowy. 
Grabieko, — trsonek, kg od grabi. 
Grajdoe, — gamon, niesgrabny. 

(Olknss, Wiela£). 
Gr<fila, gr^beUea, — rsf dy, rzadki zie- 

mi pod npraw^ (redlina) , 'sagonki 

kopane (przy ziemniakach). 
GnAdek, — prsykopka ziemi prsy o- 

kopowych ro^linach. 
Grondal, grt^oUU, — grabgan; nieo- 

krsfsany. 
Grobars, gridMn, — grabars. 
Ghromada, — zebranie , rada wiejska, 

gminna. 
Gronoetai, — gronost^. (swiers). 
Grubaeki, gruboing, — - graby,' otylY. 
Grueh, — lialas, rozglos; gruehu^ 

glo^no rosnieid sie ; ndersyd. 
€frymuia, — niezgrabiars. 
Grygmoia, — pisarz lichy, pismak ; 

grysmahf, pisanina. 
Gtmmo, — plac prsy — i w stodolach. 
Gvzy, a, e, -* kusy, a obdeiym ogo- . 

nem np. pies gnzy. 
Gwer (Gewehr), — bro& palna 4ol- 

nierska. 
Chooli, — dla, B powodn, np. gwoli 

pastwiska. 
Gty, — figle, zabawy i larty nieprsy- 

stojne, np. te nrwiszjs parobki ino 

gz6wpatrza, bo*im sif pr^iniak^w 

zachciwa iletkiego cUiba (Wielo- 

glowski: KomamieaJ, * 

Haherdaie, — polamane galfsie. 
ffabina, eHabina, ' — gal^ka. 

(Skawina. Wielicaka). 
H(^I hawt— tam,— oto tn;— hawok, 

tatig; — ^*-se/ tamiel — ht^f-nok. 



Uigi1 



Mfi 



by vjfV/VJVl 



308 



tam, troche dalej; — ke^i oto 

tam! — tolnb het! tam. 
f£ak, — (bTiizebne nantedsie do zrzu- 

cania gnoju z fur i gnojnic na polu. 
Halal — daleko, dal^j ie! biegaj t. 

wracij, naprz6d 1 np. o ju (iui) 

owce Jiafa do dota/ — ; halouxid, 

p}ynac, dobiJMC do brze^, kierowa<S 

sie ka brzr-gowi. . 
HaUm! fuUum! — dal^jl np. halam 

man»! ratiziy! idi (fraoc. allons). 
HalaUra, rhaioiira, — mottoch ladzi. 
Hatand, — halasowa<S, krzjrezed. 
Hamawidio, — hamnleo. 
Hdndiycst^ #%, — kJ6cid, sprzeesad 

flio w targa; haMry-maidry, nie- 

zgioda, targi. 
Harcowac, — gonid, scigad (konno). 
Hardega, ^ rzecz kiepska, bjrle co, 

wymeczona. 
Harowad, — pracowad cieiko a cier- 

pliwie, n^kad sif praca^ biedzied 
Hato obacz: ?iaj. 
Hcj-co! hfQ-do! — wykrzyknik nbole- 

wania i zwatpienia, eh! co tam! — 

hej-ze! ^-te! wykrzyknik zdziwie- 

nia i zapytania. 
Hemy, — hardy, znchwaly, dumny; 

hJmiie, hardo, zuchwale. 
Honomy, — honorowy, pyafmy, zasz- 

czy^y. 
Hrobak, — robak; hrobacywy, robaea- 

liwy. 
HtdaS (pows2.) — tanczyd, bawi<S iiie 

i biesiadowod. 
HurkaS, /f«»-W,— hnczed , hukad , tur- 

kotad , hatasid (ob. frygniuSJ. 
Hurm, liurma, ^ chmara, tiura; — 

hurmem, hurmq, tiumem, ttumnie, 

firromadnie. 
Hyc^, — zly czlowiek, lotr. 
HycntU, — skoczyd (od hycf); hyca4, 

skakad, podskakiwad. 
Hyjdad, — hostad, hu4tad, kolysad. 
Hyz, eJiyi, *dom (Lud 8. V. s. 148). 
lid — M na heifiii dbor^, na cm^n- 

tarz t. j. nmrzed; iS6 na etron^, M 

z potrzeba. 
Ikiama, — got4wka, wartoiSd realna; 

isdee, ^een. iiifca, ie»ca) Wla^eieiel 

mchomij rzeczyk 
It, iui, — il, glinka. 
He-tyU, — aby tylko, ie tylko. 
Indkey, — inakszy, indzy, inny! vnak, 

inaczej; nie inak, nie inaczdj. 
Ino, Jino, — j6no, tylkb; ajino! ajak- 

ie, a c6i innego? 



Inetyyowad, — bunyd ua kogo, podbu- 
rza6, szkalowad. 

lekat!, — szukad we wlosaoh robactwa, 
przebierac glowe iczysoidja (powss). 

Jahrytoo, (s. n.) sad pelen jablek np. jab- 
cywa jeeta doeyc haw ; aie ed» 4 fdim 
roW, kiif weydko hrobacywe; datU 
eaty ich plecny koe (Ivosz plecowy, 
na plecy) wywalitem Swiniom, 

JadxUS ei^, — (od : jad), jatrzyd sie 
(np. rana). 

Jayody, — czasami: owoe wilni, trze- 
^ni, np. tawiaienkamadobn^jayodf, 

Jayfy (powss.) — proso, i kasza z prosa. 

Jajco, (powsz.) — j^o, jigko; j^jea, 
jaja. 

Jak, — jak, nii; jakoeik, jakol; jak- 
kieby, jakoby, jak 4ehy, gdyby, 

Jaiowizna, — grunt jatowy, nienrodsig- 
nyjahwo, bez omasty, z po8tem()ei6). 

Janioi, — aniot. 

Jankor, rankor, — sawzietold na ko^ 
go, oborzenie, mseiwo^d (mianowi- 
eie tt G^rali) ; jankumy, mlciwy. 

Janwent, jadwent, — adwent. 

Jarki, -a, -e, — kruchy (acyeet m6- 
wiae o kawalku drzewa, ielaza 
i %, p.). Jary (ob. u Lindego). 

Jarmak, •— jarmark (Jahrmarkt). 

Jarvya, — bloto rzadkie, deqscsowe. 

Jansaey,jar»fey, — rozpalony, ^wieeacy. 

Jaaion, •— Jesion. 

Jaweatury, — awantnry, 

Jedynka , ^ lizba jeden , jedna np. 
byio nae trxeeh myiUwedw, a nMi- 
imy ino jedynkffiayfe, 

J4ie, jiie (plur.) snopki do poszycia do- 
tem ostre; poesy^daeh na jAa, zna- 
czy : snopki na naroiniki strzechy 
^przeznaczone^ aby sie jdiyly jak 
szczed, kla^d koebiem na ddl, a 
ktosiem u gdry przymocowad do 
laty. 

Juaeyna, jnrxyna, — podwieesorek; ju- 
wynowad, — }M pod wiecs6r (nie- 
miec. jauem)* 

Ju^! — a tak , a juftci nie inaes6j ! 

Kabanina, — ehude mieso lub ze iScier- 
wa (ob. takie: chabanioa). O by- 
dleciu, kt6re zdechto, ni6wia ie je 
Pan B6g miottc^ eabii (Komomiea). 

Kc^ftan, — iupan chtopski, suknia dru- 
ga bez rekaw6w. (Lud 8. V. s. 185). 

Kc0, — ^dzie; kaj-ze, kaj-zeby, gdziei, 
a gdzie-tam! kaj-by-ta, gdzieiby 
tam! co snown! — kaj-no to byh, 
a gdsiei to byto? = ito-Mib, gdziei, 
daleko ; ka-dy-eik, w ktdiyml miej- 

Uigitized by VJWVJV IV 



309 



8cu; kai f gdiiei? kcH^-Ukl byt^! 
gdsie bj tam I — nikaj, nigdzie (Modl- 
nica); k^, gdsie; kef-ia, gdzie tam! 
k^-%e-4o, a gdziei to? (Mogilany). 

KcQfat , kajfan ^— skrzTnia do notzenia 
v/apna. (Kalk-ius). 

KjaXmba, — 8t9ra i chada krowa, np. 
ckytiia ie kalfjbe sa eyeki itcydcjUa, 

Kateniea, — (oh. Lud 8er. V 8tr. 152. 
162); kaUnka, materyat na to. 

Kaleia, — kieszen 8k6rzana, woreczek 
do pienifdzy; kaUta, kaUtka, wi^- 
ksze i drobne platki czjli wyciecia 
snkienne u sukien mezkich i ko- 
biee^eh (ob. Ltid Ser. V. t. 189). 

Kamzda, — kamizelka. 

Kaniat, kanioex (mazc.)^ — kania. 

Ka§^, ktqp6eka, — kropla, kropelka. 

Kara (Karren), w6zek dwuk6hiy do 
wf gli, piazku i t d. 

Kairbinomk, — karbowy (Swoasowice). 

Kareoeh, — karczoeh. 

Karpa^, — latad, 8porzadza6. 

Karpid, brukiew; mcffe karpide toy- 
rotiy pi^bde, 

Kawior, katoiorek, — enopecsek maly, 
wiazeczka nlomj (np. do satkania 
dzfur w dachtt). 

Katowa^, — bi6, mfczyd (jak kat). 

Kauxyperdd (z tacinj) , — utracjusz , 
kiepskl adwokat. 

Kagubek, kotubek, — torbeczka mala 
z kory lwierkow6j, sktadana i pa- 
tyczkiem praetknifta bj sie trzyma- 
ta (na poziomki, jagodj L t. p.) 

Kazoioaid, — rozkazjwa^, dawa6 prze-> 
pisy. 

K^, keeek, — kawal (np. chleba, dro- 
gii. L d.) 

Kida6, — rzuca6; np. daeto v> domcy 
H^ ronkidaio (rozrzucito, rozklapa- 
lo). Podf^6rze. 

Ki^, — kiedy; kiedytik , kiefaik, kie- 
d7<, niegdyi, dawni^j; kief-ze-by , 
kiedyi-by? — ki^-ma-li^ kiedy to 
predz6j (np. epiee ei^ ma-li, mazz^i 
robi6); k^ai^ty, kiefti^egy, kiedy- 
siijny, kiedySny, dawniejszy, byly; 
lada-kidf, lada dzieA. (Modlnica.) 
kie, kiedy; fcieby, jakoby. (Zator.) 

Kida, — wiele; JHda raasy, wiele razy^ 
wielokrotnie; A:<2a, kilka; kilu, Itilku, 
np. byto wae kilu, — o kiela mil, o 
wiele mil. (Swoszowice. Zator). 

Kiepako (od : kiep) , — ile , licho , fa- 
talnie; ekiepinief^, zachorowad. 

Kiermat, kiSrmaaz (Kirchmesse), — targ, 
jarmark przv odpu^cie. 



KlapedfrcL, — glopia , ograniesona ko- 

bieta. 
Klempa, niesdama dsiewka, gat. xyby. 
KUpieko , — siemia ubita, uklepana w 

etodole, csyli miejsce esystd , na 

kt6r6m tie m^ci (czf <ci6j mdwia 

tutai bqfieko), 
Klerid, kl^ta^, — ttoczy6, gnie<6, mieszad. 
Kltn, — kawatek ^ntu tr6jkatny. , 
Klutka (s. f.), ~ klusek s ciasta; np. 

ttutta (dziewczynka) fak lUuteeska, 
Ktaki, — takie: zmierzwione konopie. 
Ktapeie, — strzf py, odryinici slomy. 
Kto6 (snbst lem.), — stoma rdwniana 

na bojisku; cktot (maac), tnope- 

csek taki^j slomy. 
kt6tie (snbst neut.) , — g6ma cs^ <6 

snopka i stomy w og61no^ci (ob. 

knfbie). 
Knap , — tkacs, pl6ciennik ; kneipM 

wmttat, warstat tkac^i 
Kn^bie, ibiyftte^ kndwiej •— spodnia 

czyli doUia (uif t|i) 'cze<6 snopka 

jako i stomy na pniu. 
Kobyliea, — rasztowanie dla tracsdw. 
Ko^-ieb, — glupiec, do-niczego. 
Kola, — kole, przy cz6m^, kolo csego. 
Kolca (neut plur.), — kola u pluga. 
Kotcxe^ — ob. 8kolcse6. 
KoUnda, kol^da, — Zadatek na sastugi 

s^iiacym. Takie ciasto kolendowe. 
Koiatka, koiatewka, — narzedzie do 

rozbijania czyli roztrzepania bialka 

jaj itd. (gdzieindzi6j motewka, w 

Poznaniu: kwiri). 
Kompamd, — zadawa6 sie z kim, prse- 

stawa6 z kim, towarzyszy^^ spdlke 

trzyma6. 
KovUent, kuntent. — Ka zapytanie: 

czyl kontenta, i czy w sluibie u 

mnie pozostaniesz? odpowiedziala : 

^Ja ta kuntent, i ottan^*, 
Konwityfa y. kumityfa , — komisyja; 

konwitarz, komisarz. 
Kontolaeyfa, — pociecha (t j. dzieci). 
Kopactka, — motyka, motyczka. 
Kopny (od: kopa), — obfity| pelen 

zboia; niekopny , nieobfity, np. ten 

rok byt kopny (byl obfity) , fie nie 

namtotny (mato ziama dajacy). 
Kopna drpga, — Inieina droga nim 

«if ustali sanna (ztad, ie przez ni^ 

trzeba sie kopa^, prukopa^), 
Kopyt6, kopyttka, — warzachew, fyika 

drewniana. 
Kopytko , — sitko s wtosia lejkowate 

do eedaenia rosolu (csasami blaszanelj 

Uigitized by vji^v^rpJlC 



310 . 



Karf>ae», — bat s kr6ikim trzonem i 

zakrecoojm dlugim rzdmieniem 

(harap). 
Korcihcka, — ^eska, deflzczka w kole 

wodnym a mfyna ; korcaifna, zbi6r, 

doszczek poprzecznych tworzacjch 

kom6rki kola wodneg^o. 
Koronowa6y — pil!ot ciemid, ciemiem n 

do2n natykad (ob. Lud, Serya Y 

str. 159). 
Korowody , ■— ktopoty , ambarassy , 

krftauina. 
Korsyitowad, — - korzy^ci cia{irna6, np. 

chcidiby % naa kontyttowai^ ale Hf 

me damy, (Mog^lany). 

KoSm, koiba, — koszenie, sieczenie 

kosa. 
Koaica , «^ n6i ziekacz do siekania 

kjtpusty. 
Koilawy, — koszlawy, wykrzjwiony. 
Kowiaty, — kndiaty (powsz.). 
Kottomiot, — cieiki a do ni5zego, gtvL- 

piee, zawalidrog^a. 
Kostur, kij iebraczy, — koiturek, maly 

kijck. 
Kosterhaje, koiturhaje, — radera, mi^- 

szanina, kije sterczace po budynkn, 

gruchoty. 
Kotturchaniec, — plagawy, rozczochra- 

ny czjowiek. 
Ko»p (plur.), — grwiazd pewna g^ppa. 
Konaiy-opafypleid, — gtupstwa, nie- 

dorzeczno^ci gada^. • 

Koza, — niedoivnek (przy iniwie), 

p6tzagona pozoRtawioneg^o do ifcia 

z powoda rozpofoienia pola, np. 

a idi-zeiwaicu^ nat^koz^ (dorznij). 
Kaxka, — male naczynko do wody 

przez kosiarzy noszone, z woda do 

polania ose&i ostrzac^j kose. 
Komk, — maJy n64 skiadany, "noiyk. 
Koilina, — polowa zantronia czyli za- 

pola w stodole. 
Kozio^ (powsz.), — przednie siedzenie 

u bryczki dla woinicy. 
Kozloiek, — garaek nizki na 3 n6ikach. 
Kozubek, — ob« kazubek. 
Kozubalec, — ^ap6wka (datck niepra- 

wy do reki=lapy). 
Kramna , — knpcowa w sklepikn , w 

. kramie. 
Kromka, — (czasami) krumka, kawa} 

' chleba, takie pajda, (n. Kmme). 
Kraszaty, krasiaty, — pstry, pstrokaty, 

pstro-nakrapiany , barwisty (o gro- 

chu) ; np. groch jeace . me skraHai 

(nieabarwit sie, pstro nie nakropit). 



Kraay, -^ (o swiersf cin) matei ezar- 

nSj z bia2em , np. kot kroiy , kot 

biatjr a czarno centkowany. 
KrqMod, — sieka6 ziele; np. urtof/cle 

pokrwyw, eo je skrqMamy w petednie, 
Kreyutec, — krof nlee. 
Kregnlaaztk, — biedronka, kr6weczka 
' owad (franc. cordonnier. — Modl- 

nica, Bnszcza); ob. hahka, 
Kvft, — kr^tacz, matacz, oszakaniec 
Kruszyna, — odrobina; krayna, krtta; 

kriyd ei^, kraszyd sie (o zboia); 

krxyea, zboie o ktosie krachym, 

sypnym. 
Krteaid, — pobadzad kogo, s omdlenia 

budzid, trzeiwid. (Swoszowice. Bab- 

ka); krweaad, (Linde). 
Krzta, — troeha; ani krzty, ani tro- 

chy, nio wcale; do krxiy, znpetnie, 

z kretesem. np. dokraty'mn^9tirat 
Krtyw, krvywy, — winien. (powsz.) 
K*sobie, — do siebie, na lewo. 
Ktoeik, — ktoi; komuaik, komu^. 
Kuea, kucyna, — ma2a chatnpka (jak 

np. iydzi bndiga do kaczek); kue, 

maZy konik. 
Ki^wica, — ob. chaja. 
Kttjon, — smarkacs, gtapiee; ktddon- 

iyk-poKumSk, przeknpien miejski, 

przeliwacz, okpisz. 
Kula, podkulek , — hak, patyk do za- 

tykania kota n woza. (Lud Seiya V. 

s. 176). 
Kul/on, — ziy, oberzniety dukat; nie- 

dowarzony cztowiek,' ciemiega. 
KuJka, — zakrzywione drewienko (ba- 

czyk drewniany) przyczepione do 

draika Inb do powroza od nosidel, 

kt^r^m sie zaczepia o ncho konew- 

ki czerpiac wode. (Lud 3. Y. s. 166). 
Kumad ai^ (powsz.), — trsymad razem 

do chrztn; kumoteratwo, powinowa- 

ctwo chrze^tne. 
Kuna, — zawiasa drewniana (obl|k) 

u wr6t w stodole. 
Kuncept, — koncept; kumpanawa^ y, 

kumponowckdy prowadzid dal6j ; Jeun- 

tent, zadowolony, i. t. d. 
Kurdupd, — chlopak do niczego. 
Kurzyi, — knrzyd lulke, fajke lab ey- 

garo palid, dymid, am^dtid, 
Kuaierka (zepsu^e), — : akaszerka. 

(Swoszowice). 
Kuityga (sabst. mascO i — kalawy ; 

hiityga6, kule6 {oh/koSawy), 
Kwardy y — czesto zamiast twardy; 
. np. kwardaa wodka jak woda, roo- 

cniejsza. 

Uigitized by vjwwv iv^ 



311 



KwartOf JewaUrka^pdVewaUrtk (powBz.)» 

snAne naczynia szjnikarakie.' 
Kwieaot, kwieoi (od slowa: kwicty^),-^ 

prosie, np. aabiui eudzeffo kwieoiaf 

bo nw to ryie na grunde. 

(Mogilany). 
Kwik , — soana niendalna , krzjwa , 

na ztym ffrancie. (Mogilany). 
Labedgii4! lwo<hie4/ — (d)la-Bo(i^a wo- 

lad, narzeka<S, lamentowaiS (Bochnia). 
Lada, — skrzjiika do rzniecia sieczki. 
Lamue (powsz.) , — magazyn , skUd 

narzedzi i. t. d. 
Larugaf — btoto ; ob. eiapuga, jaruga, 
Latka, — kij; ierd^ fliHacka; plcciun- 

cionka z wikla do saszonia owocu 

i g^rzyb^Sw na ognin; laeay wrotka 

drabinkowe w ptocie. 
Latau^, latawieaf — pr62niak, obie- 

iy^wiat, ladaco. 
I^ato, — (zwjkle) rok; nowe latdf no-. 

wj rok ; — latoif tego roku (pow.). 
Latotoe kucie, — Kucie koni na lato, 

na gtadko. Ka zime za^ knje sie 

na ottro; t, j. podkowa raa z przo- 

du zab czyli grjif; z^tylu za4 dwa 

or^^ (d^ie stalki) do chwytania lodu. 
Latowadf — (o bydle) np. krowa ei^ 

latuje t. j. ie ma ochote do b^jaka. 
Legier (JKger , zepsute) , " — strzelec ; 

^» jejrry- 
LeJnf/j — le^niczy, gajowy, dosorcalasu. 
Leino, — letnio , lekko , np. ja «tora, 

bede tam letno ehodaidf ki^ mi gimno. 
Lichmanf — marnotrawca; Uelmanidf 

trwonid. 
Licarek, pobudek, — sznurek chtopski 

zamiast lejc do koni. 
Licowy (l6jcowy) kon, — ob. podsobny. 
Litowa^ (powsz.), — iatowad. 
Likowadf ZiAr», — leczyd, loki. 
Literka (Leiter) , — drabina lekka do 

woza. (Lud, Ser. V. str. 176.) 
Litgf — ca)y, w massie, bez obcych 

przymieszek, szczdry np. lita ^kata, 

lito srebro, lity kamien (powsz.). 
lAxynierj liignierf — iniynier. 
Locha, eamura^ — maciora, iwinia. 
Lvka (Lllcke), — wolny, otw6r, prze- 

jazd, szczerba. 
Lumer (zepaute), — numer; lum,era, 

unmera. 
Luwar (IdvieF), — lewar, liwar, diwig^ia. 
Luwerantj — liwerant 
Luenia, — do drabiu wozu, Se. V. 176. 

(podhdck za4 do desek przy wozie). , 
LuTsakf — stary kon, niezdatny do za 

przegu; luiny koti. 



Luchtf — luft (z niomiec) w kominie. 
Luty, — smutny; tak mi lueOf tak mi 

sie przykrzy. 
£abuaie (s. n.), — grosiwo uzbierane; 

tdbudad, ciutad, zbierad pieniadze. 
Zachy tdnekf — tHchman, ptatek'pi<St- 

cieony zniyty. 
Zacny, — gioduy, taknacy (o bydlc- 

ciu, czasami o czlowieku). 
£apid , — tapa<S , schwytad np. jak go 

ziapii tak tnyma; ztad i uiapi^, 

zaiapic; — iax>iyroez, lakomiec. 
ftjapiey topiCf — predko, wkr6tce, szyb- 

ko, ifwo, hyio', nieiapiCj nieiOpie, 

niepredko up. JSzek nieiopieprzyjilzie, 
Ijapeerdak, — zyd obcrwauie^» ga<gan. 
£t(ltka, irUeczkaj — pieszczoszka, naj- 

milsze . dzibcko. 
J:ebf ibiskOf — glowa twarda. 
Lebeki (powsz.), — t$ffi| dziehiy, po- 

rzadny. 
liOmak (s. m.), — galezie drzowa po- 

tamane, suche, na opat lub repa- 

racye drogi zgromadsone. 
£oti»kie lato (powsz.), — przoszly rok; 

iwUkieyo roku, przeszlego roku. 
^iba, paitUfO, — &tare babsko, zgrzeda. 
■Lubek, iupekf — dudek (ptak); czasd- 

mi dzieciola tak (lub: kowalem) 

nazywaja. 
£yk (powdz.), — mieszczauin pijak;—;;- 

^kawi^, moczar gieboki Br<Sd p61. 
Macherzyna, — pocherz. 
Madek, — io^adek wieprzowy. 
Macuga , — brzydka baba , uiezdame 

kobiecisko. 
Maga^, — macha<S, migad, msza<S, ki- 

wac sie np. bryczka ino maga si^ 

po nierdwnych zagonach , jak sie 

magnela tnk sie i obalila, bo<S to 

w t^m polu ino 'maganina byta. 
MayadiOf — pendul u zegara, wahadlo. 
Magielnica, — magiel, maglownica. 
Maglownica (obeUywie) , — dziewka 

do uiczego, walkon. 
Magierkay — czapka welniana biala. 
Magazonf — magazyn, sktad.* 
MajiS , — 8troi<S zielem , przystrajad 

zielonolcia, np. obmajii caiy hyz. 
Itlafndrowa^ / — mftdrowa<i, przemylli- 

wa<S (o czyjejl Hzkodzie, o zr0bie- 

bieniu psoty komns). 
Mali-daUj! — macie^ robi<5, to r<$bcie, 

aby dalej szlol — ids-ze mali, id^- 

io masz-li i8<;; dawaj ma-H, dawaj 

masz-Ii da<S. 
Maio, maXutko , — krotko ; po maiu, 
po maletikuf zwolna, po woU (langsam) . 

Uigitized by Vjr\^WV IVL 



312 



MaMeimf — i3«iecinniaiy, np. dria- 

duijuM iM iwal j faftrf (ie: malo ma 

jai lat brftkige do Amierci). 
Maiiipaf numpa, — malpa, kobieU 

Udaeo, slego IjeU. 
Mami^f m am Wbf — swodsi^, swodna 

necs; Mamonaf widmo, mitrm. 
MamJa^, ~ jei4 bei s^b^w. 
Mamroia^j — m6wi<S bes sensa, mra- 

cse^ pod nosem; mamrot^ j^lLata. 
Mande (dawni^j)» — rekawkL 
Manikowa^f — esaehrowa^ onnkiwjid 

np. tfff jahoi moMujo»! 
MaMaUj mafibuif — ton co lewa r^ka 

robi, np. rtmio na moMk^p na maj^ 

kp rsdie i kladsie (sboie) lewa rf ka. 
MartaM W^ — ial mied do lcogoi, 

gniewad aie na kogol; np. nUehoi^ 

tam widmom^ pan na mnii nie 

maiHcoet^ 
MaTtymt — massTna. 
Mafuna, morona, — kwUt i6t^. . 
Manqf^ (iKOgo)t — rosmarsa^ rosebrad, 

robid nieprsjtomnym np. tadueh » 

pary iak minie mar^, 
MeM6^ — krasid, smarowad; omaetOy 

okrasa (ttasscs swykle) do potraw; 

mainjft tta^tj, wssetecsnj (iart). 
MateMaaif , — pakanki , sawiniatka , 

mpiecie. 
Maiilooky — chwast 
JloliiU, matueia, maiui, — (sdrobniate 

od: matka. Powsaechne). 
Maada., ma^ — smota do wosa, ama- 

rowidto; np. Jeehaf » maai^^ 
Maahrioa, — mainiea, nacs/nie do 

amofy a woso. 
-MJyJyi — nietyi brady. 
Merdad ogonem, -^ nusad og^nem (o 

psi^). 
M^dtrok, mfdraiai — nibTtpm^dry! ja- 

ki mi madryl 
Miee», siitfcM, — podpoiy g^rne ako- 

4ne a drswi, bram, okien, a 8tap6w 

i w og61e wsmoenienU ako^ne (w 

tr<Sjkat) prsy stapach dawane. 
MifdUd (len) , pocierad, — ttac konopie. 
Miemwi, mieeiMaek, — ksieiyc 
Mieeic, miaU, '— miessad, gnie46 cU- 

ftto w dsieiy. 
MierM aebie, — niepodobad, prsy- 

krsyd aobie np. mUer-M ffo eohie, 

obrsydsit go sobie. 
Mierxwa^ — atoma na pi6j rosUrgana; 

mieriyfi^j Urga6 atome, csochrad. 
Mienka^t csekac, sU<S, satrsymad sie, 

np. nie mieakaim diuffo te rynku, 

ino hala w dfog^ 



Miffotadf wtoffota^, — masad iwUttem. 
Miikowad, -^ csy^cid, ch^ doiyd swie- 

rseta, mniasyd y, ki^8trow:ad ^wmie. 
Miinik t. bueof, — nacsynie drewnU- 

ne do obmywanU miaek i talersy. 
Miir^gia, — pr6ina robota, atraU csasa. 
MUUkat, — masykant wedrowny miej- 

flki (w lecie rsemioatem aie tradniacy). 
MUukeia^ — odbijad ^o^no, trsaakad, 

np. eahwaijqf m j-aa, mlaekoiaie. 
Mhto (a. neatr.), atodsiny, atdd odcho- 

dsacy po wygotowania piwa, odda- 

wany na paase dla Iwin. (powas.) 
Mniehf apaat s atapem prsy aUwadU' 
MoCf moe narodUf — daio ladsi, ttam 

wielki lada. 
Moeaarf mokrsadto iia takach se ato- 

jaca woda tada, radawa (n^dlca, ra- 

dtawka). " 
Modry, — btekitny; mednfjfd bielisn^ 

Urbka napnascsatS. 
lfoA;ioo,-^csaa molcry, didlyaty, atotny. 
MortjffkOf — gtdd, boleid, cscsoaci i 

nndno^ci w iotodka. 
Mrtjf4f — drsdma^ saa(|ierad. 
Murdiuit — amarkaes, amola^h ob. 

umurdead, 
Murwa, — niersadnica. 
Mutiervndk, -^ moatra wojaka, prsegl^. 
Myk! — akok, chwilka. np. m^t ijm 

go niema. 
Mgeiorekf — pUk, rodsij koboaa (my- 

aEot<Sw). 
MgHa^, myOU^, — mi^sad, matad, kr^ 

ci<S, mylid. 
Na^ ■— na ochotef na dobry hnmor; 

na^-eii maas! na kiet tosi^, shar- 

dsie<5, odgadywa<S aie,' — na dar- 

moeaf sa darmo; na oisiawv, w Bo- 

ie cUto; na wiare eiedaiee, beslla- 

bnie s Idm mieaska<S; 
Nadoiek, -^ cseid dolna o. koasali «' 

podlejasego pt6toa prsyasyU (ob. 

Xim2. Seiya V atr. 132). 
Ndcajfni^f — . nala^, napetni<S *np. laa- 

^iieie mi abp kwiri^ jakHj tom 

dieeeHe (gorsatJu). 
Nadehodai^, ^ nacaodsid, napada^ na 

kogqi. 
Nagahad, — napotka^ naraac»6 aie. 
JVo^, r— asybki, krsepki, gniewny. 
Nagioi^, — prodkol^, nieobacsnold ap. 

6n to wrehiai s naghieif — 60 2e- 

piif kiedg ehtwp nagig, jak <o, f " " 

eie trefi taki eo do nieego -'^ 

eMaweid 



Uigitized by vjfV/VJV l 



313 



NaffUowiff — i^towy, irobiony, np. kape- 
lu9 praiftMde mi nagatowjf, a iuk- 

NakrqaaS (ob. krau^), — nasiec, na- 
rieka^ np. nakraaaiBm poknyw i 
potffpaiam je atr^nU dla uriepnka; 
i Hoft^ ta w etbn^kUf a nie ma ich 
jua komu dad, onj o eo aadba^^ ho 
ju «oieprri» mima, (WielogiowBki : 

JLOMOnUCtt^. 

Nakofni, — namietxa^ nabniidsid. 
NalqM n pioca (ob, Lud Serya V 

str. 168). 
NaiM, — snalei^; naleine, aaptata od 

snaiesienia caeQ^^i naleinik, ina- 

lasea. 
Naleeyljf, pnqniatoiy^, — nalelfe^ si^ 

komu^, prsTpadajacj mo. 
Namiotny , nanUolni , — peten siamai 

obfity w siamo prsj mtdceniu (ob. 

kopnjn), 
Namut, — mut, bloto rsecsne. 
Na-opak, — • na lewa stron^, prseciwnie. 
Napa^tudowa^, — naprsesskadsad, na- 

brusdsid, nasskodsid. 

NapaiocMjfS si^ , pn^fpatoctyd «^,— tra- 
funkiem napotknS, wleid wdroge, 
pod ocsj kopitti (na-po-tocsyd) np. 
napaioegjfio mi ei^ % wgionem (wsia- 
tem) , pnypatoeyio mi m^ eiele. 

Naprawa^ — urzadseniOy maezynerya. 

Naprawidf — pbprawid, a nadto: ursa- 
dsid, wtoiyd sif do csego, prsy- 
ryehtowad (warstat nici i. t d.) np. 
mi)biui by dn tOf ale mu naprawy 
hrakn^ (prsyrsadu); nie naprawUi' 
hny ii^ jeeee do tego; — jieek wSt 
napraiwia (rychtuje, tsykige). 

Nar^emty , narfemd (kon) , — kon od 
praw^j strony woiniey w saprsegu 
para konmi idfcy; (ob. takie pod- 
eobni), Np. Ten na nar^egtt (pod reka) 
to dobrae ideie , ale ten na podeolh' 
ku to diabta warta, 

Naead u wosu (ob. Lud Ser. V str. 175). 

NaSeiyfyf — nawpdt dojrsaty, nigrsaty; 
niedoieigfy, niedojrsaty; prxeieigiy, 
prsejrsaty; (ob. do^cigty). 

Naeiennik, Drsewo doroste sostawione 
w porebie na to, aby spadigac^m 
natieniem okalig^cf obsiato prse- 
ttrsen. Bo^liny ogrodowe praecho- 
wane prses sime na nasienie. No' 
eienniea, natienie do tiania lasu. 

NaHadowa^f prMeHadowa^ — napiera<S, 
naci e rad, d^tad po pi^tach (Bntz- 



csa); nattawad na kogo, napatto- 
wad, tepid. (Hogilany). 

Naetreji6f — pn^rrs^dsid, prsygotowad. 

Natoniet — miejtce, na ktdrdm ti^ 
dnewo ciota lub cietieltkie obra- 
bia; naltomfko jest plac caty s wid- 
rami ociosanego drsewa (moie od 
ttowa naciad, natnad — natnitko). 

Nawr6t, — satrsymauie sie prsy ora- 
niu chwilowe w tem miejtcu, gdsie 
trseba nawr<Sci6 woCmi. 

^auMie (tubtt neutr.), — putte cselci 
wti, swykle sa pastwitko stuiace. 

Nautykad «i^, — nachodsid tie, sabie- 
gad w gotpodarttwie. 

NeddSf ^ nudfsid, marudsid, odagad tie. 

Niopoiif — nic po nim, nic nie wait, 
Mtek. bes escL 

Nie4>iemy, — ciatny, sscsupty, nie- 
prsydatny. 

NiebieMy — niebianski, w niebie be- 
daey, s nieba pochodsacy (dzi^ jni 
takie w snacseniu barwy modrdj 
lub siwdj uiywany prsymiotnik). 

Nieehadf — uie tykad, sanieehad, dad 
tpokdj; np. meeAo; mc, nie fykig 
tie nicsego, nie biers. 

NieeK-tat nJel-to, nieeh-ae-tam, nieeh-by- 
tom, — niech tobie bfdzie, niech 
i tak bedzie, a chodby, jak tam 
chcecie tak bedzie, — digmy temu 
pokoj ! — Eapomnijmy o tdm I 

Nieckat nieeu/ka , korytko domowe do 
kapania dsieci, ufyopoiania katsy, 
przetjrpywania sboia i t. p. 

Niodomaga6, — tlabowad, byd choro- 
witym. 

Niedopaikif — resztki ^wiec, kawatki 
niedopalone drzewa. 

Nie-iap-eap, — brzydki, roslasty, do- 
niczego. 

Niepedi! niepetfl— nie-4arty, nieprse- 
lewki, nie hybnie np. niepedi widxi, 
zguba! widzi, ie to nie iarty, ie 
aginie (moie: nie powiedsl). 

Niq^i, a, e, — (ad)ect csasami nie- 
odmienne), nienaleiacy do rodsiny, 
dotukcessyi, nie tpokrewniony, np. 
odm6wili mu jako ni^ileniu. (Biata). 

Niqpodoba, — niepodobienttwo. 

Nie^ryehtyk (% niemiec unrichtig), — 
nieryohto, prdino. 

Nie-reeht (s niemiec unrecht), -^ nie- 
ttttssnie, niedobrze. 

Nieeeeinica, nieeecM^niea, — konwulsye, 
wielka choroba, np. cAyeila ei^ go 
nieecfiniea. 

Nieuddlmi — niesdatny, nieprsyd 

Uigitized by vjwwv 



ai4 



Nieugodnf^ ^ nie sgodny, grymji^nj. 

NU-wied>kqf, -* nie wiedsie^ gdzie. 

Niewiara (snbst: masc), — poganin. 

Niezhednjf « — niezbf dnj , koniecinj , 
natretny. 

Niexflara, — chYop do nicseg^o. 

Nietgttta (masc.) , — niezgrabijass, ga- 
mon. 

Nijaki, — iaden np. tu nijakiego pana 
niima. 

Nikajf — nijifdzie. 

NqI — (Hkr6cone) ino, j^no. 

OhahUi6y obahrady ohehiad, — obtocid, o- 
pryska<^, osmolid. 

Obcee, ohceeoxcOf — nagle, szybko, bez 
uwagi i przy^otowania (wto^cianie 
czcsto takie mdwia: oianeM^ omne- 
eowo, thiinem wpajd, gromadnie). 

Ohegnacf dalsza drogn pedzid bydlo 
by szkody nie robid , niebezpieczeh- 
stwo ominac, lub uniknad czyjego 
spotkania. 

Oberwa6 eif^ — przcd^wig^nad sie, smo- 
cowad sie cieiarem. 

OhesMiOf — prze*sz!o, wicc6j, nii, np. 
u tego urwiaa mam jeece oheeto dne- 
eifi^ raitkich. 

Ohewlec, ohlec, — wdziad na sie su- 
knie, sukmane i. t. d. np. ohleki 
ne w nowa gSmicc. 

Oheioidcy^f — *^ obwlec, zawldd (role). 

Ohiecowadt — obiecywac; ohiecnieaf 
obietnica. 

OhieracMj ohiraczy ohiraczgkf ^ kossyk 
z wikla w ksztalcie owalnym (skrzy- . 
pcowym) do obierania , iiakladania i 
uoszcnia (na plecach) jabtek i wszel- 
kiego inneg^o owocu. 

Ohiei^Swiatf — ob. wMka, wt6czega. 

Oldadra, — przybJ^da; seszyty we 
dwoje rzemieh, przez kt6ry prze- * 
cia^ sie postronek, u bok6w ko* 
nia w saprsegu. (Leder, ladrowac). 

OhUeiec, — ujsd np. ohleciahhy to, u- 
ssloby (nie zle jest). 

Ohtjetkay pssenica siac sie migaca na 
wiosnc Inb jesieh wedle woli. — Tra- 
wa koszona na siano p6inidj mi 
w zwykty czas 4wieto-jauskiuj ko- 
sowicy, a wczeunidj niz sio zbiera 
dru^i pokos czyli po; iw. Po nidj 
zatem, potrawiu jui nie kosza, gdji 
ona stanowi razcm i picrwsze sia- 
no i jesicnny potraw. Laka raz tyl- 
ko sicczona sowie sie rax&wka, 

Ohora, — miejsce ogrodfeone na wy- 
rzucanie gnojn bydl^ceg^o, kohskie- | 



go i. t d., g^ojowisko ogTodsone; — 

takie sti^nia n'^ bydlo rogate. 
Ohornik, — stadnik, ogier lub bohig. 
Ohroky — iywno^d, strawa dla konia. 
ObrTqfnkif — resztki, skrawki (od pl6- 

tna i. t. d.) 
Ohhdwa^ Mg, — mied sny, ini6 sie 

koraul np. nidwecyk tez mi ei^ ob- 

hwwat. 
Obetady — pomie^cid sie, wypa^d jak 

naleiy, np. koiadkowie obstoja 

dpstatecsnie ; pan na Um cheic^e^ 

pan 81$ t<^go koniecsnie dopomina; 

ja w Um obetojfy tepan munprtegrae. 
Obetoiic aa co, — sastapid np. ei^ula 

w roaole i %a mi^ ihetoji, 
Ohetami, a, — pod«tarsaly. 
ObuJ(idy — objad np. Sadbg jm t^ rolf 

obuja6y jako jeet goepodarz; — o6tt- 

jiitnU, wspdlnie, obustronnie. 
Ohuvxid ei^, — klhk^ buty, trsewiki, 

ckodaki (na nogi). 
Ohgczaj, — obrecs, czyli oprawa dre- 

wniana ciehka przetaka, rsessota itp. 
Obzatowa^, — oplakad. 
Ohzierady — w tyt sif ogladad. 
Ohiartuch, — niesyty, takomy na jadto. 
Ochfiara, — ofiara; ochAarowa6 , ofia- 

rowad (podobnio ;. oeA./Scer, ofieer). 
Ochtapy — flak, trsewo, podte mieso. 
Ochioad6 (komu rece lub konia), — 

smf csyd lub uniesdolni<S do praey. 
Ociagad ei^, — spdiniad sif . 
Ociapad, — otrsepad sic, ocsy^cid. 
Ocipka, — pecsek lub wiaseczka slo- 

my, siana. 
Ocwiara (moie: od-sie-wiara), — duie 

babsko, czarownica. 
OczgwiinUy — oczywibcie, istotnie; o- 

cywUny, oczywisty ; w ocyminiUf w 

okamgnienin, nagle. 
Odelga, — odwili; odeUa^, zeliato. 
Odkazady — przekazac, dawad snad, 

przepowiadac , sapisac komu np. 

ojciec odkazat na moeocA^, sapisat; 

jal6wka ju» kopytami odkazuje na 

imiUrd. 
Odkazywa6 eie, — odgraiad si^: np. 

jeden ei^ na drugUgo odkazuje, 
Odmieniak, hogieniak, ob. Lud Serya VIL 

str. 46. 
Odmopyek, — pysk, twarz odeta. 
OdpowieS6y odpowiedi (subst. fem.) , ^ 

odpowiedzialno^d. 
Odrzwia (plnr. neutr.), — obsada, li- 

stwa czyli futryna naokoto drswi 

(wierseh t^j obsady zowia : oeap, 

boki : odrmoiaf a spdd j^j : pr6gj. 
Uigitized by VJWWV iv^ 



315 



OdiodM 9if, — nraii^d laf np. &d9adi 

ne ode mnfte, luiui sif , idi precz 

oae mnie (jak zn6w pneeiwnie: 

prwjftadi ti^ do mme). 
OdSiebie, — na prawo, w praw^ stronf 

(Tuobie, na lewo). (Powsz.) 
Odwieeaen (nentr.),— czas pracyodpo- 

Indnia do- wiecsora np. na odtoieeer» 

pnychodi do roboty. Czas roboczy 

od rana do potadnia, zowie sie: 

dopotedide (ob. takie Mdvoieaimt). 
Qfitgif — otreby jeezmienne (przy ro- 

bienin pecaka odpadle). 
Ogartk^ ^ kawatek smolnego iacsywa 

(od: o-gOTze^, opaliiS sie). 
Ogarw^, — aigaiS; ogwrtae, ogartgwa6 

H^ przybierad w saknif , ubra6 sie. 
Ognad m0, — opf dzi6 si^ , nwolnid (od 

sdcody, od i^odzieji i. t d.) 
Ogramce iS^, y. 06 na ograniee, — i^d 

do saaiednidj wsi. 
Ogr6ikaf — febra; ogroTsOo «tnie, fe- 

bra mna trz^ sta. 
Ojftyma^ '^ ojcowizna, spadek po ro- 

dzicach i dziadacb. 
Okasgja^ -* sposobno^^, przypadek. 
OkH6 (subst fem.), — ptaty mokrego 

4niega g^fsto okrywigace gatfzie i 

i li^me drzew i krzewow. 
OJdep (jechad), jechad konno bes sio- 

d^A, klepad sie, telepad (powsz.). 
Okrakt okr<»kiem, jak na koniu siedaied 
* np. na tawie, na desce itd. 
OkrwetgS^ — • przeskokiem przej^d lub 

obejl6 jakie miejsce. 
Oktuataf — p2achta wielka do noszenia 

trawy. (Chrzan<Sw). 

Omacdt, — szara godzina; po oziodh», 

po ciemku, maci^^c. 
Oma#&i, — okrasa; omaki6f okrasi^, 

otluszczyd, ttuszczem zaprawi^jadto 

(w dzied miesny). 
OmeUueh^ &meUueht — kusy, lioho u- 

brany, obdartus. 
Omne», omne» idq, -^ ttum ludzi idzie 

(z taeinskiego, ob. takie oheei). 
Onuce, (m«ezX:i,— szmatki do ebwijania 

n&g w butaoh (powsz.). 
Opaikai opo4ka — kosz do sktadania 

i opelania zboia; cpd&Of zgliszcze, 

spalona chatupa. 
OpedaieS (skrdc.), — opowiedzied. 
C^ffoiad (czest.), opled (jednotliwe), — 

oczy£ci<S,* otrza^6 make, ospe lub 

otr^by (potrzasajac je na przetaku 

lub w niecce, nim si^ przystapi do 

przesiania {oh. pUd), 
Oprawaf powinnoi^ bab (zesas6wpa&- 



szcsysny) oddawania do dworu prsed 

'^elkanoca wyprsedu z danego Inu 

i konopL 
Oeeika (masta), •— podtugowata sstuka 

masta owini^ ta szinatk% lub liiciem 

kapuieianym. 
Offiba, oefctka, — lcifta gatai roso- 

chata, kulka do zaczepienia lub 

prayginania gatf zi przy ezyszcseniu 

od g^enie (ob* kidka), 
Oakumina, oeii^pina, — odrobina. 
Onngka6, omigknqd, — uszczkn^d, ur- 

wa6 ookolwiek (trawy, siama itd.). 
OeMiwy, a, e, — osobny; o«oftUtoie, 

s osobna, pojedynczo, po jednemu. 
Oepa, — odsypka, otrf by z roilin (zbdi). 
09romoci6, — zgwatci6, oszkalowad. 
Oetr^sniea, — jeiyna , oiyna , dziady 

(rodzaj czarnychf polnych malin). 
Oe^roUni (wyraz dawny), — ogrodzenie 

B ostrokotdw, ^ina. 
Oeueng, oemuny, — ten co osuwa, osu- 

je migatek, mamotrawny, roztemy, 

liohman. 
0%.,, zamiast rom, , • np, osnim6g(i) 

tta, .rogni6m6gi ne, rozchorowat sie; 

oinninq6, rozminae; omuei6, roznield 

— i tym podobne. 
Oxdotenia (wyraz dawny), w. dzi^ : sto- 

downia. 
Paehciar», pakeiar», — ^ dzieriawca mle- 

czywa, nabiatu; — paeht (z niem.) 

dsieriawa nabiatu. 
Faeiorki, — rdianiec, koronka. (Pacior- 

ki takie wktadaja sif nieboszcsy- 

kom do tramny).' 
Packa6 eie, — babrad, cedzid, macza^ 

coi wielokfotnie w ptynie jakim 

np. nieekome sffdoweko pa6ka ei^ 

diugo » tgm nnodem i dopHro me- 

wiara poeed utocj/6 (Niepredkiej ro- 

zlaste iydzisko dtngo cedzl, prse- 

lewa ten mi6d, i dopiero teraz po- 

ganin.poszedt go utoezy<l. — Wielo- 

gtowsld : Frandi pijaniea), 
Pakop (masc), pakopie (neutr.) , — 

wt<(kno po^lednie z przfdaiwa. 
PaUwoda, — ktamca, tgarz. 
Paiuba, iuha, — stara baba, kobieta 

rozczochrana, szkaradna, csarowniea. 
Paneirsy6 sie (od : pancerz), — tnsz- 

czy<S sie, luskami sie pokryd. 
Pan-ojdec (gfrzecznie), — ojczym luD 

ojciec m^j iony lub mego m^ia; 

pam matka,' macoeha lab matka 

m^j iony lub mego meia. 
Paper (pauper), — maty chtopak nie- 

Uigitized by vjwwv iv^ " 



3115 



.storiiy, ulicziiik swawolnj, (paperka, 
taka£ (Izicwczyiia). (Knik6w). 

Papra<: ob. b.ibrats; papraia, babrata — 
teii co babrze. 

Farreta (z lac), dzial grnntu (nowe). 

Parat — dech, wapur goracy (powsz.), 
w6dka, parucha; np. para lepij ob- 
»laji (pra^ienie ngasi) jak mM, 

PiM (snbst. fem.), paatka, lapka, pn- 
lapka duia ; paiei (plnr.), lapka dn- 
ia s ielaznemi ostrzami na knbj, 
lasice i t. d. 

Ptukudasiarz, — ztodziej drobnyoh rze- 
czy; patkudmSf patkudowad, kra4<S, 
wynoflic, przeszkadza<S, np. nie pa- 
gkudnj grtieek » ogrodu; apaekudowa' 
U vii groch w poln, 

Palrzic *ig, — naleied sie , byiS jak 
naleiy, jak wypada, jak powinno; 
np. owoc tai doidgiy yok eie paJtnsy; — 
ddhra droga Jak eie pairzy; — ta 
ojcjfsna na mmie patrxy^ ten spadek 
po ojcn mnie ne nale^; meiada^ 
w» patrzny, ni ztad ni z owatd, na- 
(^le a niespodzianie i niewtasciwie. 

Patyky — drzewo lub krzew ^ciety, 
nicobrobiony, czy to na budowe 
czy na opal; patyezki, zapalki. 

Pmo^ (robst. maac.) , — drag dhigi 
prosty do przyci^niecia siana na 
wozie, by sie nie rozleciato; gdy 
z obu stronsie go umocuje, zowie sif 
to przypawedc; paw^iik, linka do 
przywiazania paweia. 

Pazdzior, paidziery, — pa£dzicrz, pa- 
zdzierze. 

PatiicJia, pacha, — stabizna» miejscepod 
ramieniem ludzkidm; pacJuuS tie o 
rjo, kusiiS sie, wyciaga^ reke, ocie- 
rac nia o co.' 

PazuiTtiky — lakoraiec, przetiwaez, Chtopi 
nazy waja przekupni6w miejskich : 
cabany, tyki, pazurniki, k6td6ny 
i krztanie. 

Pachac ttie, — rozbnjad (o bydle), np. 
krowy sic na tace rozp6chaty v. roz- 
pachaty (rozgzity, rozbrykaty). 

Pedacy pedaAe6y (skr6c.) powiada<S, po- 
wicdziec. 

Perlikf — mtot do ttuczenia kamieni. 

Peeak, kasza (Lud S. V. s. 133, 164). 

Pedziwiatrf — latawiec, obieiy^wiat 

Piere-wterey — od czasu do czasu, zrzad- 
ka, czasem nibyto, kiedyS-niekiedys, 
np. 6h fa tylko piere-wtere kieliee- 
eek tcypije, (W Mazowszu wyraz 
„tere-fere* znaczy ple^^ koszotki- 
opolki). 



Fif&a, — twardy wienchotek dojrza- 
tego ktosu. Takie: przylepka, t. j. 
pierwsza nacieta z bochenka chleba 
kromka czyli krajauka ze sk<Srka. 

PUie^ —T nekad, dokucsa<:, po8piessa<S 
kogo^. 

Piia^ — tartak. (u Grorali irae» t. pila 
wodna.) Pila ztL& reesna zowie sif 
piika, 

Pitat, — wychodek, (w klasztorach). 

Piwfyga^ (pogardliwie) napitek, w6dka. 

PiemQf — list, ezpedycya pocztowa; — 
piemienny^ ncsony; — jMfsiaA, pi- 
sars, pissacy. ' 

Plaeek, — swykle n uboissych bywa 
' jf czmienny ; piecsony, jada sif on ua 
goraco, gdy bowiem psfygnie, jest 
jak kamien twardy. 

Pleduga, gadata, plotkars; — ef ptec 
bajuJ nie pl6ttby4 bajesarsul 

PU6 (verb.), pti4, pI6<S proso, len; — 
plewif,plaoi9z (plin), ptewiyptewiq-^ 
(w&Iazowszn: piel^ (pelf), pietttz, 
pi^j pi^f (ob. opoia6); plewidio, 
rwanie chwast^w. 

Ple^y pilaiady splata<^ saplata6; — plo- 
tkr rosnosid, rosgadywa<S, niedo- 
dorzecznoiei gadad. (L.) 

FUidy ptuiy<S, ptoiy<S, np. niie piteaie 
jeApowinno; takie (v. ptei^eieypto- 
^ ^)f ^b*zga6 si^, nsnwac)' czot- 
ga<S (jak plas), np. pteztoy eplSztem 
eie, sesunatem sie. Ztad: spibi^,op4ih- 
zieka , miejsca gdsie si^ siemia nsn- 
neta. (ob. epieU), 

Pluca, pluce (plur.) plnca ludskie. 

Ptuezka, pluekwa, — plisska (ptak). 

Pluta, — deszcz nawalny, slota. 

Ptaneiy (plur.) zraienna pogoda, prse- 
ciag chmur s desscsem (na wiosn^) 
np'. rShfie piimefy przechodzq, to po- 
goda ne i uatatkuje. 

Pia7ieinik,^dvLch chmnr. (ob. XuelSer. 
VU. Btr. 49. 

Piatwaf — drsewo na ^cianach lub 
shipach, na kt6r^m daeh lely (ob. 
Lud ser. V. str. 160). 

Piociemtiea, — suknia swiersehaia pl6- 
cienna (ob. g<Smica). 

Piytyy -a, -«, — czys^, bes trawy i 
prochu (m6wiac o sboiu). . 

Poekyeid^ — pochwycid, ukrai^, por- 
wa6. 

Poexettney — pocsestowanie, czestunek. 

Poeda-y poetay -» podamnek, kuban, 
przez chtopa nrzednikowi lub ofi- 
cyali^cie dany; np. was to drsewo 
na chalupe nie kossftowalo, ino ty- 

Uigitized by vjwwv iv^ 



317 



le, coScie pMia podlelnomu pomiy 
nosili. 

Podad iie , — bjcS podobnym, wjgladA<! ; 
np. 9godne sydtfwsko podafe ii^ na 
godnego eiowieka, — (Wielogtowoki: 
Franek pyanica) ; s^rebie de podaio 
po kobyle, (podobne do ni6j). 

FodoU^S, poiM>, (jednotl.) podoktd 
(cs^st) toi. 9d6U6, tdotad. Ztad: me 
wdoU tego zrobid, nie podofa tema, 
nie potrafi tego arobid. Ztad: zdo- 
len, idolny i t. d. 

PodkMc i poddyma u woia. (ob, Lud 
Ser: V. str. 176). 

PodMma, podciba, — podobienstwo; 
np. wi^fcisa podoba na deac jak na 
pogode ; — jest podoba ie ne stad- 
niars wnet wody dobiene. 

PodeitifUkaf — poktad a deaek prsy- 
bityeh pod straganami. Dawni^j 
podbyano jetzcxe po dworach do 
podsiebiiki p}6tno i bielono Je wa- 
pnem, swalo sie to snffitem. (lAid S. 
V. s. 161). — Fodei^neme inadei^- 
bieme kola a m^a (ob. Lud Ser. 
V. str. 148). 

Podeobnyj podeehni kon w saprsfgn 
(para konmi) z lew^j idaej atrony 
(k'Wbie), Jeieli saprs^ jest we 
Gsw6rke, to s lew^j strony dwa ko- 
nie sowi^ sie: podsobny i lioowy, 
a % praw^J : nar^czny i swasalowy. 
Bliisse dwa konie sowia si^takie: 
<2yis2oioe, a podsobny eiodtowym (ie 
siada na nim woinica). Np. ile konie 
ida; sprobnjmj dad siocUowegojxKl 
r^ , a narecznego na podtobek, to 
moze lepi^j p^jda. 

Podufaiy^ -a^ -«, p^nrfaiy, — dobr^j ta- 
«ly, otyty, np* nass kachars sobie jn>- 
dufaitjf (brsachaiy); kohie^ poditfataf 
powaina, cieiaroa. 

Podi^ n^, — pocyfd flie o«ego. 

PodwolMd na kogo, J^trsyd, podma- 
mawiad na kogo, stad na adradsie, 
inslygowad 

PodwSrxee, — podw6rse, diiedsiniee. 

Podraaa, — podktadka (ob. varoM), 

Pod^TUrad, — podejrs/wad kogo^ o eo ; 
np. ja foaa nie pod^wiMta^ nie po- 
dejrsywatam was. 

Pod-ime, — na Jesieii; na pod-wmku, 
w gtach^J Jesieni, w grndnia. 

"Bogt&votk, — czfl<S g<Sma a t6ika; po- 
nMc, czM dolna. 

Poawarka, — pogadanka, gaw^dka. 

P6^i6 fj^f ]ub na r^, — pdj^d po 
mysli, szos^lliwie, clanyd sif ; np. 



pSfdaie d io rfkt^, spodsiewaj sif 

pomy^lno^d; niech ei r^ p^doie! 

(iycsenie) bodaj ci sie powiodtol 
Poktiny, — okazaty, przyzwoity. 
Pokiela, 1> dokad, dop6ki. 
Pokie&ari6, (iartobliwie) pomiessad coiS, 

pokrfcic, tak i siak pospjatad (Ja- 

koby pokrecon^ kietbasf). 
PokuMk, — *kasicicl, sSy-dach. 
PoU, na-polu, — snacsy takie: na 
.«dworsn, sa oknem i drswiami, le- 

wnatrz ba^ynka (ob. na-4woruuJ. 
Peiednia, p61ka i ierdzi (ob. Xdid Ser. 

V. str. 16S). 
P(dtpa, — glina lepiona posadzka i 

desek, na stfyohn nad powat^ 
PoUtgcong, — gneczny; peiUtgkc^ gne.: 

czno^d. 
Potodide, — potadnie;2K>lBeInioioa^, po- 

tadniowad (a GdraU) t.J. odpoczywad 

w potadnie po pmcy. 
P6Voonok od woin (ob. Lud Ser. V. 

str. 176) (powsi.) 
Posioiony, obmowny; pomawia6 kogo, 

oskanad kogo o co, szkaiowad. 
Powgkttd ei^, — posawad sif napndd 

(powsi.) pomknq4 d^, postapid. 
PomyUenie, myil, nabicie sobie oiemi 

gtowy; np. anlm wpomyHeniu nie 

miaia, ani mi to w gtowie nie po- 

stato. 
Poiiwtotoci^, — aialad sie gtoino, liyd, 

wygadywad; «poiMlotoa^ mnie, na- 

gadat mi obelff, iwymyilat mnie. 
PoniecJuuf, opa^dc, ponacid. 
PoRJeioier&o, — bidda, ratactwo; toi 

samo i poUra(^dea.^ 
Pono, pono-6'to, (skrdc) podobno, zdaje 

mi sif, ie... 
Popar, — siew iyta na psieniciyska. 
Poptota, — wiklina w ptode. 
Poprawi6 *if, — pnyj^d do lepszego 

zdrowia, np. pcptmoiib mi ei^, le- 

pidj mi sif zrobito, lepidj sif mam 

na zdrowin (ob. takle wgnuidmed), 

Porada, — rada; poradng, madry, na- 

dny, poradsid sobie nmiej^'', zaradny. 

Porcutid ob. pneraziiL 

PoretunA, — ratnnek (niem. Bettang) 

(ob. refy). 
Poriki, portaty (z tao. i franc), — spo- 

dnie mezkie. Znanym wsiakie jest 

i wyrai: epodmo; te, gdy sa oado- 

bniejsse, sowif sif: tpoMe od «mi- 

noda, 
Poeqdek, — poaadienie, podejnenie; 

np. na kogo-a-ta maeio poeqdek^ 

■Uigitized by VJK^/V^V l\^ 



318 



ko^i to podejngrwaoiet (ob. takie 

pod-xUra^f). 
PoiiedHthOr — mietzkanie w oliatapie. 
Po9ironek (powsz.^, — sznar dlngi do 

.ch6mont foraalskich pnywiazan/; 

lUarha (ob.), zznnr zastep^jaej Uj- 

ee w zaprzfgu; powr^ powrdsek 

Bznnr kr^tszj, na kt6rym sie wiaie 

bjdto n tiobn. 
Poeponowad, potponitotoad (pospolito- 

waif), — nbliia^, zbeszczeicid, znie- 

waia<S, zwyzywaiS, np. za c^-to ja 

spdiponowanyf (post-positufl). 
PoipoUtoid, -* pospdlstwo, ssarj ko- 

niec. pnbUcznoiei; po$polUowai6 tif, 

zadawad sie z ttaszcza, nieszano- 

wad sie. 
PoMoarka,' ^ swary, k}6tnia. 
Potrteb (sabst. fem.), — potrzeba. 
Powaiot, — poktad z desek nad stra- 

garzami (ob. Lud, Ser. V. s. 160). 
Poicntha, — pt6cienna przykrywka na 

^arnek (powsz.). 
Poiricher , — roztrzepany eztowiek, 

roxtargniony. 
Fowi^ka, po-wei^oga (snbst mase.),— 

wt6czfga (ob. takie wioka)^ 
Powrdx (ob. poetrdnek). 
Ponomy, -a, -e, — okazatjr, dzielny, 

zdatuy na oko; dac poiSr, da6 ba- 

czenie, pilnowa<:, dozorowad. 
Pradio , — bieiizna nprana lab do 

prania; np. prtewUk H^ w cgytte 

pradio, oblekt, wtoiyt na sif czy- 

rita bielizne. 
Pram , — prom ; np. pram % drngij 

Htrony rzyki nadptywat; wioelarze 

halowali go pod g6re. 
Prawid (powsz.), — rozprawiad, rozga- 

dywa6 sie, dowodzid; np. my^my 

teraz sasiady, prawi 6n. (Wielogt.) 
prawie, dostatecznie, ile potrzeba, w sa- 

m6j rzeczy; np. jesta prawie pini^- 

dsy na obuwie (buty) ; sukatem go 

i natrafiutem prawie na mo^^cie. 
Pmwo, proces sadowy, sad; pij4d do 

prair-a , pozwa6 kogo; prawowad eie 

pieniad sie. 
PrahicJia y, praxuchy, (plur.) kluski 

z pa1on6j maki (ob. Lud Ser. jV. 

s. 136). 
Prega, prega, znak; np. chmil (chmiel) 

jak sie' do drzewiny przypnie, to 

jus i pregi nanij ostawi.* 
Probant, wypr6bOwany, delwiadczony; 

np. ho, ho! to pr6bant dzi6wka. 
Prdeinica, pminiea, pr6ehnica, ciar^ 

nosiem* 



Proitueha, prosta w6dka, paracha, 
(obacz para). 

Ptdiniea, pr6inia, pr6ine miejsco, swiat 
awroki; po prdiniey, napr6ino, bez- 
potrzebnie ; prdzmaifi, ludzie i dzie- 
ta zabawe majacy na celu, kugla- 
rze itp. sprtety bezulyteczne i graty ; 
htdurtyeie lada prdiniaki, bajecie 
gtnpttwa, wygadujeeie nic-do-rzeczy; 
proinidki gadad, figlami, iartamimo- 
wf patrzyd. 

Pntebabiny, (Lud, Ser. VI. str. 61, 72). 

Pntehierad w €»em, — mie6 czego po- 
dostatkiem, do wybora; praebiawS 
w rotumie, by6 madr^j gtowy; w 
hoiadhaeh, mie6 ieh ai zanadto. 

Pmeciir, prwidAr (masc) duia kadi do 
wbdy, (prsed zaprowadzeniem go- 
rzelni pnBOdmmw w takich kadziach 
8t6d i iyto). 

/ ^ ■zeewootoa^, prseciwi6 sif , sprzeciwiad, 
przeszkadza6. 

Przedwny, ««, -e byd, — niepodoba6 
si$, nieaadawalaia6, by6 niedogo- 
dnym; np. musiatem panu pisarzo- 
wi w cz6m by6 przeciwny. kiedy 
mi zaprzecyt zarobku (od roboty 
oddalit). 

Pneegid, przeetyd, — ora6 grant w 
poprzek; przeddoa, poprzecznie zo- 
rana cze4c grnntu, orka w poprzek, 

Prtecsnned, (w Bzeszowie: przeaseiiedj 
przej^6, mina6 sw6j- czas, zestarzec 
sie ; np. mdony te przeczoiiafy, ze- 
psuly sie, minfta ich pora. 

Prztpi<icy samiast prx^dzi^, (imiest. 
od stowa przqi6)f podobnie m6wiA 
cz^sto: jeda, jedqey zam. jedza*, 
jedzaey; eieda, eied^, 

Pi^^ftty, -o, -c, — na -wskr^^ zty, nie- 
przyjazny^ zawziety; np. babsko to 
przejetef 

Vrz^inaexyi, — odmienid. 

Prse^ttoaet, prz^ewae», — handlarz pred- 
ko odprzedajacy rzebs kupiona, 
oho6by z matym zyskiem; poire- 
dnik kredytem zwykle, lub jsyifto- 
waniem (gardtowaniem) kupno sa- 
tatwiajacy. 

VrzemSdz iif, — zerwa6 sobie siitS^; np. 
potrzebne oi byto diwiga6, zei si^ 
az przemogta; wytchnij-ze tobiel 
(WielpgtowskL) 

Prsenoffiny, — (powas. ob. Lud, Ser. VL 
str. 61). 

Prt^port^, udersyd kogo; np. dobrse 
chtopoa wida bes sadek prsepa* 
rsyt. 

Digitized by CjOOQ lC 



319 



FrteraaiS, porniiiS, ttsskodiid, ponisz- 
czy6f chybid; np. Utol pszenica 
byla przeraiona. 

FrtMoaAa, (delikatnie) — nieprawa 
dzs^wka. 

Frtetkodnik, — szkodnik, przeciwnik. 

Prze#ib-oW, prneekuhtU, — (przenolnie) 
pmestapiS przjkazanie, zawinid w 
w cz^m. 

FrwUpkgiy — podpatrywania, schadzki 
i zmowy; np. widzicie ja! jaki to 
Awiatek z r<Szkami (rogami), a z 
STinkiem to^ sie do zadu wyprowa- 
dzala na prze^piegi. (Komamiea), 

VrteiwUowad (od: ^wit). Gdy sie niebo 
K chmnr przecidra, m6wia ie: prte- 
iwiU^e, Gdy w czasie deszczu uka- 
^e sie skrawek jalniejszego nieba np. 
ik Modlnicy od stronj poi:udniowej, 
wtedy m6wia ie: podhoUuje od 
Krakowai gdy z przeciwn6j, pdtno- 
en^j strony, to: podiwUi^e od OJ- 
eoioa. 

Vrwtdk (w Krak., Sand. i Maz. — rze- 
szoto w Wieikopol.); okr^te na- 
ksztatt bebenka sito lubkowe, (ma 
bowiem dno z tubku czyli trzasek 
z tyczka lipoweg^ na Yxzji scia- 
gnietych (ob. eUo), 

FrsexnUan, — (powsz.) zwykta waga 
do miesa. 

Vrtydt^) -a, -e, — przydatny. 

Vrtygoda, — zdarzenie '^prtygodny, przy- 
padkowy, zastosowany do potrzeby. 

Vrzt/jjtdoika, — suknia zwierzohnia ko- 
bieca, futerkiem zwykle podbita. 

VrtyjacielMtwo, — pokrewieiistwo *). 

Vrtyktadad, — por6w«ywad; np. co ty 
mnie do ^wini przykladas ! (ze ^wi- 
nia rdwnasz). 

Vrvykopa, — zieotia wybrana okoto 
rowu, bok czyli szkarpa nad ro- 
wem (powdz.). 

Vrtyktapa, — przybndowanie , szopa 
lub bndka opierajaca sie o iSciane 
chatupy lub stod» »ty; prtykJkipac 
He, przybudowsd sobie taka szope 
(ob. Lud, Ser. V. str. 167).' 

Vrzymiarek, nadmiarek, — uadsypka 
nieprawa zboia do miary (dwierci) 
przy micrzeniu jogo, czy to ukrad- 



♦) J. arimm („Dcttt. Myth.« str. 1212) 
m6wi: SanskTyckie prija^ przyjaciol, w na- 
zwaeh bostw, oznacza takze meza i zonp. — 
(Pott, 2, 425.) Por6wnaJ sanskr' pri (amare), 
prij a (crratnff); gockie f ri (bogini Vrpyj a, 
niem. F r a a). Od bogini S h i w a ( Zywa). 
Prija takze swan(U, wywodza uaiwj pri- 
J a t e 1. 



kiem, czy nieumy^lnie dokonana. 

Przy strychowaniu zboia, tracajac 

lekko etrychem w dwier<E, otrzymuje 

sie, przy oddawaniu zboia kupco- 

wi, mata przewyik^ dla siebie, kt6- 

ra wla^nie stanowi przymiarek, 
Vrtymiot, — wrz6d; prtynUoinik, bo- 

laczka, wrzodzianka. 
Vrvyodsaewa^ — odziei, ubranie; prty- 

todziany, odziany jak naleiy. 
Vrxypiaeek, — gruut, w kt<Srym z glina 

zmieszany piasek; ztad: prtypia- 

etctye^, sapowaty. 
Vrtypytad eie, — wtraci<^' sie do roz- 

mowy. 
Vrtyetnijid, — ubrad, przybra<S, przy- 

rzadzi<S, dopasowa^S (powsz.), np. 

n maszyny srubke prsy.strojiL 
Vrtyetuzka, — krowa^niedajaca mleka. 
Vrzyiwiadcza^ , — potakiwa<S, pochle- 

biat^. 
Vrtytr^, — przytrafi<; sie ; prtytrrfny, 

przypadkowy; prtyinifimek , trafn- 

nek, niespodzianka. 
Veota (zgrub. peocieko) , stota , deszcz 

z wiatrem (ob. takie pluta), 
Vuety, — pr6iny; np. staw pusty (o- 

suszony). 
Vutnia, — naczynie do wody i pojcnia 

koni (zwykle 3-garcowe); 
Vykad, — pociaga<S dyni kr6tkiemi kte- 

bami z fajki (pyk! pyk !), 
Vyekowad, — pyskiem mle<5, wygady- 

wa<S, kMci(^ sie. 
HabuSnik, — rabu^, tupieica i' zbojcit. 
Rajca, — radca; ciaynad naivjce, wpra- 

wia<^, przygotowywa<S sie na radce, 

do spraw, by ynyji^ na znakomitego 

sndownika, prawuika. (Podgorze). 
Bak, — mafy bultaj, paper, szkoduik. 
Mazno, — prcdko ; rasny, szybki, ocUo- 

czy (o cztowieku). Kota zas obra- 

CAJa sie wartko, rzeka ptynie bystro, 
. ptaki i pociag idzie ehybko, 
Rncty, — predki i zwinuy szybkobieg 

(o cztowieku i kouiu). 
R^ — ruch (archaizm) ; refe tcywodxU^y 

wygadywa<i, dowodzi<^, mowa im- 

ponowad; rajcowac, udry dtugie z 

Moba wodzic: po sadach. 
Rety! o rety! (niem. Kettung) gwattu ! 

r.itunkul — retowad, rAtowa<i. 
Rebezmcf/Je, — ktotnie, nicsnaski (ob. 

bcrezyje, bereinik, zba^exijje), 
Rozniaryjon, (czasami totmaryjon), roz- 

ninryn. 
Bozterny (od: rozUra6), — rozrzutny, 

marnotrawny. 

Uigitized by CjOOQ lC 



320 



Bo9porwqdeky — poitanowieiiie , deejxya, 
rosponadsenie, testament; np. nga- 
kiego o to nie srobinl rozporsadko. 

Raxtruehan, o&truehan, (Boss-tiiiuoher) 
faktor, handlars koni wtoAcianin, 
Cob. Lud, Ser. V. str. 188.) 

BottnMmt^, — rospfknad; np. (^ior- 
ka (retorta) ti^ rotinaiii (rossa- 
dsii:a); ssyba w oknie trmuia (p^* 
kta) (powBS.). 

RoMwcra, otwora, — pnSes roswoiy n 
wosn, snacsy takie w prsenojni: 
ostatni sagon niedoiftjr. Zfdj robo- 
tnicj dostaje aif swyUe <Sw sagon, 
i S^7 f^ doijnAy nuSwia iencj, 
^miejac sif s ni^j , ie ona : djf9^ 
na oMworge. (Tomassowice.) 

Ryehiowai£, ryktowad, (anriohten) prsj- 
rsadsad, ssykowa^; ryJOwiuk, ssyk, 
pors^ek. 

Ryjak, — ryj u wieprsa i ^winL 

Rl/pa6, — bieds, lecieiS ssybko; pny^ 
rypai, ostro prsjbieds, powr6cii6; 
rypw^, mocno i nagle adersyd. 

Rstqdek, — sa^n jedno- Inb dwn-skibowy 
phigiem (do siemniak<Sw). Qrmyika 
sai jest sagonek w og^odsie rydlem 
kopaoy i sUadigacy si^ sjT^tlnb 
gri/>eldc (obaes) jeieli na nim s^ 
aadsone rollinj okopowe. 

Rat^Sbnie ,— dostatnio ; np. rs^te ta hyto, 
wssystkiego tam byto podostatkiem; 
mqdny, porsadnj, obfity, petny. 

R»6e, rtdcn<f6, — wymdwid, powieds ie<S 
^fllowo; np. «;,! kef-ta, rsehi^; — ej 
gdsiei taml odpowiedsixtem. 

Ra^otad, rweehoia^, rseehiai (grsecho- 
tad), skrsecs7<S (o iabach); np. s(»- 
hy hawelk ci^yiem rzeeheti. 

Ruhomo, rmikomo, — (od: rsec), wrse- 
komo, jakoby,. niby-to, naksstatt 

Raetdny, — sdrowy, dobry, naleiyty, 
istotny. 

Rteaak, •— rseiaik, np. rsesak dsisii^ 
knpit trsydsielci wot^w, sstnka na 
sstnke po 10 dnkat6w, w rwmd sa 
880 dnkatdw i jesce jednego wotn 
dostat w radoU (w naddatkn); dal 
t(6s wolarsowi 15 stotych rogowega. 

RtoAoa, — rsadca. 

8a, eam, §aw (Inb haw) — tntig, np. 
pdjdi-eam! preds^j-ie! chodi tnf 

Sadfdjriy, -~ drailiwy. 

8adta, — aresst, isba wif sienna (kosa) 

8aya, — na skos; np. na eag^ orad, 
orac na prseesk^ sko^na, prseesyd 
role (lees na nkos, sko^nie). 

Sagan^-^ gamek ielasny albo biassany. 



St^, 9(jidy, — torby, workL 

8amo9i^fea, eamoliyniee,-- sam iyjm^ 
kawaler Inb wdowiee skapiee. 

8amopae, — samowolnie, dowolnie, bes 
prsesskody, np. weytSso eamopae eho- 
dd, nie niejeet w mocy, (m6wiac o 
zepsn^ym wosie). 

8qdowa4, eondowad, — (frane, sonder) 
flonda sgtf biad, doehodsid 

SwUk, -^ skrsynia na sboie samykaiia. 

Ocie, — (skr6c.) jeste^cie, np. megi4cio 
meji'icie'wy t moji koehani, pross^ 
wafl , deho-j-de ! cicho badieiet cieAo- 
ino-Me! 

Sdoranka, — sad&rki, daflto gBieotose 
w niecce i kmflsone drobno. 

jSdemie, — ^eiemisko, 'pole posostate 
po sprsfeie sboia. I tak: nysjfco 
(po iycie), oweielKi (po owsie), j^ 
ezmimieko, pexeniesyeleo, rwepieko (po 
rsepie), rupaeeydco (po rsepalro)^ 
grochovdtko, kaptUmtko, konopieko, 
koniesynieko, deminAaesydco, hwracty- 
eko itp. (powss.) iderwUmkett sesie- 
csona ^ciern. 

Sdgiy, — * ssybki w biegn, np. ^art 

Sdubaty, ioMi5afy^— iciiliwy, trosktiwy 
o 8wakieflse&, sagamii^fey, skapy. 

8e, — (flkr^Sc, powss.) sobie; ei^, siebie. 

8einy, a, e, — (od: sto), stokrotny, nie- 
smiemy, tegi, tebski, dsielny aa flln; 
np. eetny to dUop^ aibo sia on eeiny 
romtm, eho6 ektopek «la^. 

Sfddd, — sachodsij ssronem, gotole- 
dsi% na drodse, icinad sif w Idd 
(o wodsie); e^ddeUana, sople (kro- 
ple mgty smarste) wissace u gatf si 
i iglic drsew. 

\0, (mase.) v. eiaga, (fem.) — saie6 
Inibicsny o 816 stopaeh sse^cieilnyeh 
(drsewa, kamieni), pa-d<^iek, p6l 



Sidciirka, — siekiera desielska. 

8ierddeii, — sworseA u wosa (ob. Lad 
8er. V. s. 176). 

8iia, — wiele, (powss.)np. asifti totego 
beddef wielei to tego? eiia, wielv. 

Sioroa6, — chrsfka<S nosem (prsy ka- 
tarse). 

8ito, bywa r6inego ksstattn, np. e^a^ 
niak, dnie sito do sesyniania t. o- 
trsasania a grabego sboia; odpadkl 
sowia flie tu ea^fnki* Prsetak ebryui 
s. (mniejflsy) stniy do ski^iania v. 
potrsasania w k6lko sboia, a eaego 
powBU^Aderqiki, 8itko sai jest male 
rseszotico s wl^sia ko&akiego do makL 

Uigitized by V3V_/\^v IV 



321 



Skandid, — skomled jak pies , prosi^ 

o eo natretiiie, uAandai, nprosiiS. 
SkapM, fkapiid, skapa^, ^ smamie^, 

sniszczeS, np. matka tkapata te 
. fotitifdH, co tie iakzewMtydali (z ialtt 

i wttjdu ukrye sif pod zit^mie cheiala); 

h-arendarae by pokt^pidi, jakbjimjr 

w<Sdki nie pili; — krowa Maciejowa 

tkapia. 
89dfUL4, ob. IdfMd. 
SkoitM, — ostapie^ 
Skopiec, — szkopek (nacsjnie domleka 

/ przy dojenin). 
8kory, — predki, ohybki, ra^ny; nU- 

ekory, niemchomT'. 
8kot, — bydlo rogate; akoMea, dron^a 

dla bjdla na pastwisko ; ekotak, etko- 

iak, Mkotaeska, pastuch i pasterka 

kr<Sw. 
Skrobacx, mfyn na malej wodzio. 
Skrobicha, — stara miotta, skrobaczka. 
SkrSi, — wz^ledem, dla, z przyczjny ; 

np. nid-mdfffiJeriipnByfiiS^kroi Jtmtka, 

z przjczyny Antoniego. 
Skrtda, — pola ttsakmanvy mianowi- 

cie cze^d j6j dolna (od. Lud 8er. 

V. s. 126). 
8kuezy4, — jeczdd, biadad; Mvoyrdd, 

skowyczd^ (o psie). 
8kwar, — ttpat; akwamo, goraco (slo- 

neczne). 
/Sboimy^—dokttczliwy; doakwUrad, do- 

kuczad, nekad. 
&lag, — szlak, (Schlag), paralii, apo- 

pleksya. 
aUaxi, harka, — (w. obstarzaly), ob- 

szywka u sakni (a dolu), u gorsettt 

Ittb tt czSpca (niem. Schlag). 

— wyilepiad, oczy wytrz^z- 

cza^, dogladad, dozierad gorliwie, 

bezttstannie. 
Sioneeamki, — mgly okolo slonoa. Ha- 

ur (Oekonomika) m6wi: ^SIoneos- 

niki widz^ sie na powietrsu snche 

(mgly) prsy ognist^j farbie, to jest 

cyrkttly kolo ^onca**. (ob. iretoga), 
Biueha^ tie» — spowiadad- sif ; np. my- 

hny t% ddi Me efitohaty, t J. by- 

ly obie tt spowiedsi. 
SmaUad, — macad kolo siebie; np.nie 

mose grosa wyama&a^ w kiesleni; 

8mMaot, zty robotnik, dlnbaoa. 
8maHa6H^, — pr^ewldosydsi^, kr^cid 
• aie; n^» eego «% ta ma&aef 

8m4ra6, emymd (masow, emnSra^), — 
laemntdylekkododrswidrapad: np* 
eoeik mniraito, myUaim eo sIdm^V. 



SmerdlU, imirUif — smaiyd co pos- 

piesznie na kominktt. 
jimemy, — swaray , sgrabny , sreczny. 

(o maldm stworsenitt idrobn^j rze- 

czy). 
Smerda^ — maly ehlopaczek , piesek 

ptaszek i t. d. 
8mfdM, — ile gotowad , przypalad , 

kopci<£ (emfdsd-^ym, kiepski kucharz; 

wddke przepalatS na maly rozmiar, 

ttkradkiem. 
Anierdmuch, — malec, niedorostek; 

smarkacs (powsz.). 
Smoruch (masc), emoruffa, emorucha 

(fem.), zabrttkany, zasmolony czto- 

wiek. 
8myk, — zTodzi^j, ladaco; emykad, 

emukai, ttkradkiem sknbad i wyno- 

si<S zboie se stodoly Inb ^piehrsa; 

kteey, kioM poamvkowad, przecid- 

ga6 i wyciskad dlonia ktosy, by 

wypadto ziarno. 
8myki, — sanice, snwadla. (ob. Lud 

tter. V. str. 367). 
Smyhty, — zmy^lny, zr^czny, praco- 

wity. 
Sniedanie , — ^niadanie. 
Soloioka, — boczka Ufi s61. W sol6w- 

kach wysylano dawui^j »61 euche' 

dniowq (w terminach czastt na/Stt- 

che-dni); eolnica, aolnicaka, skrsy- 

neczka do soli. * 

Soitye (Schultcheis, Schnlze, Scttltetus), 

tak dawniej w6jta na wsi nazywano. 
S6»ika, ■— 8K6stka (10 cent6w now^J 

monety anstr.), ; 

Sounadrxai, eobiidrxai ^Eulenspiegel), 

letkiewicz, wszedobylski.' 
Spaexnie, na wepak, naepak., — prse- 

ciwnie, nadraga stronf,'na nioe. 
Spaikk, ~ kawal*drsewa (na opal), 

klocek. 
Spq^ny, — tlttsty, atttcsony (w6l). 
Speeyfinder (Spitsfinder), — kr^tacs, 

imy4Iacs. 
^a^, npieak, — smarkacs, lad«c6. 
SpUmqi, •plmad ei^, epMd eif, — ob* 

tttiiadsie, se4lisua6; np. ^^epietiot 

sjeehato ; epioa^ W$ rrsadzi^ : «ple- 

wam), ssttwam sif , spadam (ob. plei6). 
S^^Mha, — splata, soheda, cs^^dbm- 

U^ttb siostry a roli; np. nalely 

mi sifi od brata splacka po matosL 
SprwkiddXka, -* drsewo sprachniale. 
^paecxny, — trodny, twardy, oporny; 

&p. tam to wiemia jaimoa, ipnteemia. 
Sprweeyd, — w poprsek U6, eprweewyi 

roU, t j. swlec Ja bronami na po- 

Uigitized bv vjfwOv iv^ 



322 



pnek (ob. fnecMiyd); ^pruecMka (ob. 
prMcgiM), 

BrMi>, irybto, — arebro, pienUdio 
srebrae; potratbaby na to weHo kry' 
Ms, le sio slotych re^Bkieb srebrem. 

ir^Mtga, — eucha' i lekka mgta priy 
Iwietie stonecsn^m, w oddalenin 
widsianA (ob. takie atonBemdki), 
Hanr (OdcononUka) m6yni ^eneiosa 
mgta gesta ; ssreilogi sdadsa sie bjr<S 
dymem^farby nibj biekitu^j, b. sa 
roswlekte y wiessi^ace si^ po po- 
wietrzu, na csas duffsa, y sa na 
suchoi^ esujne, jakoby sapalony 
ruinicsy p^h^ s suchego y gora- 
eego powietrsa*. 

/^r«fc{ioie(a»0rs (neutr.), smiennej dtngo^ci 
wedlcT pory foku chwile Irodkowe 
pomi^dsy potudniem i xachodem slon- 
ca; np. we trsech byliby^my do ! 
poteduia skoncyli, ale we dw<Sch | 
sejdsie nam do 4r6dwiecers. 
• Srogif -a, -e, — wlelki , ogromny. 

'6ry7t, estryz, — knipki k>du lub ^niegn 

Srses wody biei^ce niesione (kra 
robna tamnjaca bi«g w6d i mty- 
nom szkodliwa). 

i^lo^ie (subst. neutr.)y prsestrsen pola 
dtuga ua 120 krak<Si^, po saoraniu 
kt6r^j, oracs nawraca, by saorad 
nieco dalsza takai przestrsen czyli 
nastepne stiganie. Nawrot wotmi 
miedzy jedn^m stajauiem a drngiem 
sowie si^ nawrotem na etajancxyeku ; 
nawr6t sa^ na 05tateczn6m stajaniu 
czyli na skrigu (brzegu) pola, u- 
torodem, na uwrodu^ 

Ste^anctyeko, — ob. etajame, kilka zago- 
n6w stacsonyeh ma naswe: etafanko 
pola. 

Stenoiarka, etawarkay — szlam czyli 
mut w stawie ; np. Ja toe^ etauAarke 
po ekrajkaeh, *}* wywoie tacskami 
mut ze stawu po dessczkach; eta- 
wiarM, tmdniacy' sie t6m robotnik. 

SknMio, — sasuwa do puszczania wody 
na koto mtyiiskie, lub saiitawiania j6j. 

Sl^fa, — moidziefs drewniany do ro- 
biekia p $ caku , ttncsenla oleju z na- 
sioh itd. (powsz.) 

Stfpor, — ttuecek drewniany do stepy 
drewnian^ u dotu kuty ielazem. 
fXtK{. Ser. y. s. 164). 

JSitagan, — stdt lub tawa stulaca sa 
kram do sprsedaiy dla przekupniA 
lub prsekupki (powss.). 

Siragaem, -^ belka w budyukn (ZimI. 
8er. V. s. 150). 



Straeeenie, — strassnie. 

Stryk, etryjna, — stryj, stiyjenka. 

6twra4, ezturad, — ssturchad, ssturga^. 

Sturkamee, — ssturchaniec , kulak, 

uder*enie. 
Subetelny, a, e, — subtelny, delikatny, 

denki. 
Sudro, eudrsyeko, — potdrana prsyo- 

dzi^wa. 
Sumienie, — usposobienie, natura ludz- 

ka, np. on jeet teoardego kumiema 

prty Ukach, ou jest mocn^j natury 

prsy saiyciu lekarstwa, leki gouie 

porussyty. 
SumUowa^ «ig (submittere), prseprassa^, 

sarsekad «ie, sapewniatS pokomie; 

np.eumiluj^ sie wam, ojczet ze nie- 

m6g(t)em inak. 
Suxtk, — szwagier. 
Swamy, ezwamy, — sgrabny, sreczny, 

ndatny; eu)amie , zr^cznie, tfatwo, 

przyzwoicie. 
Swarsyd (na kogo), kt6ci<S sie , sprzecza^ 

z kim, w^my^Ia<S; ewary, kt6tuie. 

(ob. takie uxUcxyil). 
SwaeeLowy koA w zaprz^gu csw<Srka, 

kon od prawdj reki idacy przodem ; 

kou wewaedu chodzacy. (ob. takie 

podeobny, — ■nar^czny, — l^cowy). 
Affiadomy (by6 czego), obeznanjr, na- 

uczony; up. wyhie iwiadomi tego, 

wy o tdm takie wiecie, wy^ sie na 

t6m zuacie. 
&wiarcay6, — iwiadczy^, za^wiadcsad;, 

np. niech mnio wyhoiara^ w6jt i cata 

gromada. 
jSwiqtko , — niewini^o ; iwit^ , Iwi^- 

toszek, iwiety, cnotiiwy cztowiek; 

np. ej dzie(w)ucho, u isjes ^wiatko I 
SwiSrgolui^-^wygtLdjWhi szybko^^trze- 

pM<S jezykiem jak ptak (zwitschem); 

np. 6n lui nad glowa ^wi^rgoii! 
Seoojatyna, ewcijaeyna; — gromada swo-^ 

jich, pokrewieutitwo , familija. 
Sypta6, wyeypM ei^, — viyi^pa^ s 

kiesseni gross, ogotocid si$, wj%n6 

se wssystkicgo. 
Sxar (niem. Schaar) , — ssereg , rsed, 

pasmo; np. stojipied MrJto snopdw 

na polu; — caty aaeh pobi^ gou- 

tami we trzy esary, tak, ie jeden 

«sar sachodzi na drngi. 
Ssaeeyna, eaeyna, — tatarak, trawsko 

wielkie wodne. 
Seaty, eaty, odsiei , nbior ; emOniy, -o, -e^ 

pi^knie, csysto, strcjno ubraay. 
Saatekaid, o«seseJlra<f,--r(prseno4ni6), ob- 

gadad kogoi , oeaerni^ (pows^ 

Uigitized by VJWWV iv^ 



323 



SMeMiuncka, sdlsawka, — eikawka. 
Saa^fpee, ecjfpce, — klufta, v. duie 

szczypcsfki (n G6rali). 
JBmvhiy, eerohiy, — tfteroki np. of io 

MOffon eeroiny, atd go okracy, 
89hodowaS, ekodowad H^, foyekodowa^ 
• ei^, — sskodj dobrowoliiie ponie^d, 

koszta zaplaeid. 
Michtowa^ (schlichten), gladzid przf dzf 

^ajstrem), rdwnad; ediehia, iUchia, 

gladzenie niei. 
Sgmata, — suknia, chnsta pldcienna, 

ptatek; niekiedy:' chustka do nosa. 
SmMffw, hniffuet (ob. Lud Ser. Y. str. 

288). 
Saorga^ eif, — ' «zurgad iie, smykad, 

prsesunad sie szybko (jak np. ku- 

na , wiewidrka). 
JSh^pa», ipae (niem Spass), iart, sabaw- 

ka, igraszka; etpa»owa6, iartowad, 

zwodzid. 
Strcn, iron (powsz.), siwy mrdz, zmarzla 

wilgod lub 4nieg na trawie, na da- 

chu itp. — lifonowaty iboH,— jasnj 

deresz, kon siwawy. . 
Sttdbwrowady (be-staben) satamowad 

rucb, zastanowid. • 
Sgitfd (s. np.) y. mn^ia (s. f.) (Schaufel). 

Mala podreczua zowie si^ eiedlactha 

i stuij do wiania zboia, ktdre si^ 

pdini^j zcT^frda miotZa. 
8m$war, euwar, — sitowina na stawie 

tatarak, wiitz i t. p. ' ^ 
£htware (Schw&rzung) przemycanie; 06 

na estware, M na przemyoanie to- 

towardw przes grauice. 
Bwoarc (Schw&r^e), szuwaks, osemidto 

do butdw. 
Bmoiee, hoiec niekiedjr samiast: eaewe,-^ 

uiywany wyras. 
Si^fnk (die Schenke) ssynkownia (pow.). 
Si^kwae, egynkfae (Szenk-fKSs;, ssa£a 

s trunkami, sa sstachetkami w sityn- 

kowni lub karcsemn^j isbie (Lud 

Ser. V. str. 167). 
Saynkiel u wosu (Lud Ser. Y. s. 175 . 
Ta (skrc.) tam; ob. takie M! hadl 
2Vi^ (niem.), ^toik; np. nitoa aa oo 

tftbaku kupid. 
Tabela, iabdnia, — rejestr, spis, lista 

imienna robotnikdw do wyptaty. 
Taka, — tak, tako; np. iakanieidtie, 

taka rseis nie uohodsi^ tak nie 

molna. 
Taha (s. f.) tacska; esf4oi^ plor. iaki, 

taoski. 
Taiaga, idfjfa, idiga, itara bryoaka wda. 



Tapta^ eif, iopiai, — peplad sif , ma- 

csad, nnrvad sie, pluskad w wo- 

dsie. (ob^ heh^), 
Tarantowad, — przewodaid, bucsMi 

klad (teremtete). 
Tarapacsika, — grzechotka. 
Tarapaty, — klopoty, trudy, ambarai- 

sy (powsz.). 
Tario, iareiko (s. n.}f tarka r. tiars^ 

dsie s blachy dziurkowate do tarda 

chrzanu, burskdw, butki i t. d. 
TatuS (zdiob.) ojcieo, ojczulek (powss)^ 
TW^pok^ ei^, powoli iid; np. prsytelepat 

sif UHreszcie do domu. 
TW^W ei^, t^^ga6 ei^ (ob. talaga) po- 

woli jechad bryczka, wldd si^ 
Tepltai «t^, ob. tapla6 ii^, 
Tirak, tgrak, pothak, — mamotrawca, 

cztek niegospodarny, niewyracho- 

wany. 
Termedyfe , — awantury , ujadaezki. 
Tiaimaid, — ttocsyd, prsygniau4,.du8id. 
Tchoidc, — zawiniatko. 
Tr€^li6 df, dr€^li6, — kffcid i 

trza^d sie na w6zku. (Warsz. dryn- 

da6, drf^i6. W Krak. sa4 wddk^ 

ody.iaryjoa zowi^: drynddicha), 
Tratowa6 (niem. treten, — powss.) dep- 

tad, ugniatad nogami. 
TV^ (przeno^nie) strdia gromadska 

nocna ; np, iid na tr<^, pdj^d na 

strdiowanie nocne s traba. 
Tr^, — trafid; tr^fundc, trafcmeky 

przjrpadek, sposobnold. ■ 
Troty, truiy (plur). trociny EeBtomyi 

siana, nieczystolci, prochy w sbo- 

iu Idb siarnie poAednidm. 
Trwa6, — dbad, 9teii6 o co, np. iia. 

ko^cidt mato trwajf ; — o duBB^ 
., swoja nie trwa. 
3Vs0pacs2», ^ narzedsie druciant (nar 

kstftottt widelca) do rostra^panSa 

*<mietany i t p. 
Trmepotai df, — trt|<d sif , byd lek- 

komy^lnym, rostrsepanym, trspib- 

tem; irmpia&utp trspidtka. 
Trwaigwif, -r trseiwy; stfd wytndh 

fn^6. \ . 
Triop, oaop, «taqr garne k |osbity aes do 

uiyeia sdatny, skorupa uiywalna; 

^ iiarjf eaopiel (obelga)* • 
Trwjff^, — odpadki (prsodoM) ae sbo- 

ia pmtdconego wmtoeami, (gdyi w 

tyle od^adi^^ plowy). Tri^j to 
' powtdmie pmemldeone, povostawia- 

j^ po lobie trwyM, niesdatne jui 

do mloeki, lees dlm bydla posilne. 

Uigitize.d ^^ii^yJXJ^^V^ 



324 



Ttdija, — iwitek, osada (s blach/, z 

ieUza u widet i t d^). 
Ttdijka, — tiutka v. papier lejkowato 

awiniety csjli w trabke , jak tof^^j- 

nia po sklepach do zawijauia drob- 

njch rzeczy. , 
Turhac^, — zmartwienie;' iurbowad 

He, martwi<S sif , troskad (powsz.). 
Tu&yi, — sktaniad sie, ciaied ku cce- 

mu , podawad sie ku pewn^j stronie ; 

np. brama Floryjadska tuiy kn Flo- 

ryjadflki^j ulicy. 
Tyla, — tyle; — Ua-tyla, ile-tyle; tyla 

peily iicl tak daleko trzeba ii6. 
tyrUtad He, — trza^d na bryczee (ob. 

trajfloltv 9ie), 
Tyrtoli^, tertoli^; — partolic, ile cos 

rohic, gada<S i t. d. np. nzewc zter- 

tolil mi buty; — natcrtolit (nawy- 

gadywal). 
Uhogij — iebrak, nedzarz; uboitiehnyy 

uboziHchny (zdrob.) biedak, skrorany 

malenki ; hoyiilichyt bicdtfczvisko, wj- 

nedzuiafy, mizerny, Bogu dusze wi- 

nfen (ob. chudak). 
Uchyci^, ob. chytac. 
Uchynqi ti^, wstrzfid sobio grzbiet, o- 

berwftiS sie (m<$wiac o dziecku). 
Uatyntd, — czary zadad lub urok (u- 

rzec); odczynic, czary i urok zdjfi6. 

(Lud Ser. VII str. 93). 
udr%e4, nderzycS, wybi<3; np. udar(t)em 

go tii, udarfij! — (porzftdnie*m go 

tH wybil). 
Ufiial (Hufnagel), gw6£dz do podkowy 

(powsz). 
Ugama6 ti^, — tro8zczy<S sie , znbicga^; 

np moja uganiacka go poretowafa, 
Ugodny, — zgodny, chetny do zgody. 

Ustepujac z preten»yj m6wia np. 

to se ta weicie, kiej wam sie zd^e 

2e to wasze, ugodna Bogu i ludsdom» 
UJek, ^ifnaf -^ wuj , wujenka. Czasa- 

mi m<Swi^; wt^ (maMC) i wufha, 

ftxyna (fem.). 
Uknty^ ti^, •— ukru8sy<S sie (ob. krtyna)n 
UlewtMaf — ^ ul^galka, grusxka polna 

spadla. i rOsmi^kta prses lcienie, 

A st^ mni^J eierpka do uiyda. 
UmmUra, lumentrdf omftraf miemik, 

geometra. 
UmMrdM §iff — potmolld si^ (osobli- 

wia sadsami); umitrdKony, nmoniM- 

ny, usmotony. 
Ujprweekoni^ H^j-^nwmlM sif , aby srobi^ 

eoi (wbrew staboici ladski^j i le- 

nistwn prsyrodsonemn) doktadnie i 

B wytrwato^eia. 



Urecty^ (lcogo), sapewni<! , sarecsy^ sa 

''ktm^. 
Uroda^ — pieknol^ ciala, wdsieki 

(powss.) ; urodliwy^ wdsiecsny, mUy. 

Na urod^, na borg, na kredyt csy- 

li wiare w moje gladkie lica i m6j 

r6d poczciwy , np. d^cie-no mi ta(m) 

jesce jedna blache (kwaterke) tdj 

gorzalki na urod^I 
Urwi-poM, porwi-poiec, (jak wyrwiko- 

iekf — urwisz, szkodnik). 
Urxt^, — wladsa; np. kiebym (gdy- 

bym) byl urzednikiem, tobym ich 

pospisowal; — na-urzad, naumyilnie 

(powss.). 
Urzee, — ocsarowa<S; urok, oxtaj (ob. 

Lud Ser. VH. str. 93). 
Uiciuta^, — nciulad, uzbierac pienie- 

dzy. 
t7«ifci<»rifco<f,-~wypro8i<S; ekwiirczyc^ bla- 

ga6 o co (ob. akanda^). 
Uimiercic — zabid nasmier<S (do fimier- 

ci); np. za ten despet (hanbe) co 

mi wyrzadzil, to chyba sieu^mierce. 
Uhoiarey6, uiwiadcy6, — uwidzi6<S, uj- 

rze<S, spostrzedz. 
UOcac, upchacy — zatka<S, obetka<S (np. 

szpary); otuli<5,utamowa<S,upakowac. 
Utyka6, — chroma<S , kule6 , np. m6j 

ujek dawno na noge utyka ; — Ikap- 

sko obstamio (szkapa stara) to iu- 

tyka. 
UwaU6 si^, — przewr6ci<S sie, poloiy<5 

sie bez wzgledu na kogokolwiek. 
Uwarty6, — ugotowad, (ob. warmfc). 
Uwidsded, — sobaezy<S, ujrse<S, oglada<S, 

np. nikiij tak pieknego ir6bka nie 

uwidsi. 
Uwi^tgntuS, — wiezna<S, zagrs^d; np. 

uwiiqxg(f) w hiode, 
Uwrode, (subst. neutr.) — miejsce na 

skraju pola od drogi, jfdsie oraa na- 

wraca konie lub woly prsy oranio. 

OcJy nawr6l prsypada wlrdd pola. 

wtedy m6wi4: etqjancty^. (Obacs) 
Uw9i<iid ei^, — sawziai6 8i$ na kogo, 

by mu csaranil sskodsi^; natttosi^- 

tek, nh sloA6, na prsek6r. 
UtdaS eie, — nda6 sie, podoba6; np. 

6n mi sie nie usdige (nie podoba), 
Uiga6, — sklonid, nap$dsi6, nagnadi 

np. sa ob(l)opami jino oeyma strsila 

A do roboty ani j6} niga6! (albo: 

aniy^weil) (ob. igad). 
UwHda, wy8Woli6, nwolni6; «siooMs 

nwolnisnie. 
Ut^ekewad, — wyhidsi^, np. * takie 

to bylo na gros takome, la oo 6ii 

Uigitized by n^\^wv iv^ 



325 



z kogo nie uzyskowal , to nikt & nicgo 

nie spozytkowal:. 
XJzna^S, nrznnd, wffrsnajS, — wywalaszyd 

o<^era; np. trza £r6bka arzna<S, bo 

zbrojny (niespokojny)i plozi sie po 

kobylacli. 
WadzUy — przeszkadz«i(S, byd zbyte- 

cznym, zawadzac; w<tdzic»ie, sprze- 

czad Hie, 8p6r toczyc, up. nie wad^- 

c'e sie po pr6inicy (nie spierajcie 

sio iiapr<Sino). 
Waf/owad tti^, — waiyd mylla, rozwa- 

iac, namyslad sie, np. nie bylem 

tcmn sprzeciiy, alem sie wagowal 

z obiecnica. 
Walcst/c (ua kojjo), — nastawatS na ko- 

go, byc czyjims przcciwnikiem ; iip. 

pijcic, chociaz na ninie walcycie. 
Wavnwz, — j.irmui. 
Warihoa, v:avsta, warzta, — poklad 

snopkow zboia w stodole. Tu picr- 

wsza warstwa ma knybie (ob.) snop- 

kow r6wno z zapolnica uiozoue, 

g^dy inne warstwy maja knybie na 

d6l SL klosio do g6ry. 
Warta^ , — byc wartym, zaslnglwad, 

mie<5 ccne; np. wartoby go tez wi- 

dzied, a wartaloby i drugicjo. Po- 

dobnie ^ fiSiit miesa z vvohiicy warta 

jak dzis, i trzy s^stki. 
Wartki, — prodki (o wodzic, mlynie, 

kolach i t. p. — czascni i^^o ludziach: 

wartki w nogach); toartojtow, war- 

tofflotvek, nicspokojny miudzionicc. 
Warto\jca6, — pilhowac, struioMa<5: 

tan-la, strni (powsz.) 
Waszev, %m8z-mo.^c, itp. (ob. u Lindego). 
Wtu^r, — wiecierz, 
Warhl^k, — d6f podlugowiity n.iturahiy, 

nizinka; np. iyto giSri} pieknc, alc 

na wadolkach wymoktti. 
Watoi', — zaciccio kkp-A u bcczki 

do w pra\»'icnia dna. 
Wdzia6 sie, od/:ia<S sie, ubrac sie ? 

przt/trfJzlati ^ir, wfoiyc jcszcze wiorz- 

chniH suknic iih siebie v. przt/tvthianie, 
Wenikrtffl, wimkrttd, — Voni Creator, 

hyran przy slubadi w kosscielc spie- 

wany. 
Wele , — wedlc, kolo, przy. 
Wewalid aie , — wpnkowac sie ; np. Jiik 

sio do wsi wojsko wewall (lub : 

zwali) to bedzic bida. 
Wewrzic, — zamkiiac, wetknac, zapa- 

kowac na prcdce co^ do tlomoka. 

(ob. zawi^fi). 
Wutflvch, — swiadomy, umiejotny czlo- 

wiek. (Ojcow). (Jak: picaich, leniwy, 



za piecem siedzacy, ohzartueh, ob- 

ifirijy hnierdziueh, malec). 
Wiano, — posfig; wianowa^, dad nowo- 

zameinej wiano czyli posag, np. ta- 

tu4 mie jnz wywianowali. 
Wiarotjoa^, — zawicrzac, dac komu 

wiare, iyc na wiarf; np. ntc wUi' 

tntjvie mn, nie wierzcie mu. Wiaru- 

inik, iyjacy z kims na wiarc. 
Wicha, — wiccha, wiechcd. 
Wichrovcac, — waryowac, kotlowac sie 

w glowie; wichrowaty, postrzeloiiy, 

(ob. powiclter). 
Wiecerza, — wieczerza (niokiedy: Jto; 

Ixtcyja); wiecetTMc, wieczerzac. 
Wiecy»tosc, — wiecznosc, wieczne cza- 

sy; wiecysty, wieczny. 
Wiela, — wiele (jak: tyla, ob.), wiela" 

sik, wieloS tam ! np. przccie po wsl 

nie kradnie, a zc ta(m) tyla-niewiela 

wrazalu, kto podnii>sie wele drogi, 

to z tego nic (Wicloglowski.) 
Widgi wicIgoSny, — wiolki, duiy, np. 

ten ciek, to prawdziwy vvielgiV'», 

(wielgosny), Orzccznicj wyi\.zaja bivj 

wielit-ki, wielivzki. 
Wicrzchuink, — kauiien wierzchni we 

mlynio. 
Wierzchowisko, — (pogardliwie) leb 

hidzki, gtowa. 
Wiklft. (pUir. wikle), — wiklina, lozina; 

wiUak pret wiklowy. 
Whkzek, — iiis. Miegd/s uazwa wiocZ' 

kfi sluiyla siciarzom t. j. rybakon 

wyrabiajjicym zarazem sieci i w^oki 

do lowiouia ryb. 
Wloka, (masc.) ivloczykij, potdoka, — 

wioczcga, czlowiek wntosajacy sie 

po swiccicf ztr/cc sie, zwlic sie, na 

wloc?:('<fe w>jsc (ob. poiotoka); wy- 

wtoka, koii zdechiak. 
W^toka, (feni.) — wloczydlo czyli dwa 

kije zl?iczoin'. w wojyiehiice, na ktoro 

kladzie sie phig po rcfbocio w polu> 

wloknce go do domii. 
Wnatvse, (nc.str.) — zoladek, czasami 

i*" wnotrznosci ; np. *ta krowa ma 

wrzody na wnatrzu. 
Wnek, tcnrizkfi, — wnuk, wnnczka. 
Wojak, — io inicrz; wojacka, wojenna 

tuiaczka, lub iona zolnierza. 
Wojka, — zwitok nici. zgrzcbnycb (ko- 

nopnych) skreconych w kilkapasm 

np. trtu postronek zo cteroch w6jek 

skrecony. 
Wola^^z, — oracz, raiaj. Miewa on je. 

dno, dwie lub trzy pary woiow sprze« 



Uigitized by vjrw W 



gk 



326 



. iajnych, ^SBjli tffolarlc^ (zaprzag zwj- 
kle a 4 wot6w). 

Wolniea, — JAtki wiejskie. Mieso z wol- 
iiicy tj. wsiowe, w k<»iikiircncyi sto- 
jace z rzoi^uiczym handlcm w mie- 
6cie. (WieIog«*ow8ki). 

Wohwsna. , — »tan wolny, wolnoid. 
Wolnizmi takie zwali wto«cianie 
xakordonowi b. okreg woinego m. 
. Krakowa. 

WraseUf, — yr\oiy6t schowa^.; wrazid *fe, 
DArzacaiS, nastreczac aie, np. ja ci 
«ig ta(ni) nie waia^lb. Zta^i tH pod- 
raxic, podfoiydj loyrazi^^ wypchnad, 
wyprowadzic wode z koryta na bok 
(na take itd.) np. vr tyra mfynio nic 
■ micla, bo maj» wyrazisko^ co sie Im 
t.im jnz i sama woda xoyraziZa, 

WrotrUa, — p^twrocic, jeduo skrzycUo 
u wr6t. 

Writ^, — wrzed, kipie<5, np. woda wre, 
Rzadzi<Sij wyriiijga sie : woda loracaf 
torzoca, czeScicj: icdr. 

Wrzidy vcrzt/c/ — przycisk.iiS co, przy- 
Dryka<S, zawrzcc^ zamknn<^, np. za- 
tcrz^* wrut'1. zciwieram okuo; wj/wrze^ 
wymykaiS Hie, wysuna<*; iip. jak wyj- 
dzie«ie z <-halupy, to przywrzcjciez 
aiea, zuby sie prosic uio wywarto. 
('Wieloglow.ski: Komornica.J 

Wrzeeiaif — drcwniany zaniek u drzwi. 
(LuH SvT. y. H, ] 53). Dzi^ by wa on 
i ielazny. 

WteJMj zachod, (Ont, Weat) — Nie 
kicdy wyraiaja sie : od maieffo.wscho' 
dUf od mtUego zachodu (od Htrouy 
poiadniowo-wsch. i zach. — S, O. 
i /S. W.); od duieffO wschodu, od du- 
iego zachodu (od p<S noco-wschodu i 
zachodu. — N. 0, iN. W.). 

Wiciubia^ si^t — wraiad flie, wtraca<S 
sie, wtykac iiie do czogo, np. nia 
wlciabia<^ ci tara bylo noHa, bylby^ 
. ealy! Zt§d: wiciufMty^ wicib»ki, 
iviubaJfy, (ob.), skrzetny, wtykajacy 
gro82 do szkatuty. 

Wsiowy^ — wiejdki, z tej sam^j wsi 

• bedacy; miasfowy, mi«^jski. 

Wujek, — wuj; (ob. vjek.) 

Wyhebta6, — wybabra<S wode; wypa- 
pla*:, wygada<$ sekret. (ob. beblad), 

Wyohowaiy, — dorodnic chowany, czer- 
stwy, zdrowy. 

Wycwika, (s. fem.) — wy<5wiczenie sie, 
wyiiczenie sie czego^. 

Wycygani^, — (od: cygan) wydurzyd, 
wyludzi<S. 



Wydad, — znaczy takie: poda<S; np. 

wydaj mi tez worek na plecy, 
Wydole4, wydolic, — wydoia<S, wystar- 

czy<S, czascm: wydaiyd, np. a tego 
, drzewa wydoli-to na sciane? (a czy 

wystarczy tego drzewa na budowf 

iSciany); a to-by byl szpas I jakby 

mi se8<5 tokci pl:6tna nie wydolato. 
Wydziwia4, — wymysla^S, Hyi kogo». 

slowami; np. nawydziwiai mi si^! 

uakrzyczat sie -tei ua mnie. 
WygartaSy wygartowady — wyrzucad, 

wygarhia<S z pieca (popi6t, sadze). 
Wygonj — droga na pastw isko, samo 

pa.stwisko. 
Wykalacsie, — (przenoSnie) wyjasuiad si^ 

przy badaniu ; wykala *»e, wydjge 

(wyjasiiiaaie); wyktoto si^y wydalo sie, 

wyszl») uajfiw. 
Wykuka<(, — wykolata<5, wydobyd cos 

od >io;ro z mozotem (moio od: kuku 

kukulki, — lub od: kweka<S). (Powsz.) 
Wykrzepid *ie, skrzepi6 si^, skrzepniec, 

wy/.drowie<S , przyjsd do sit (ob. 

krzepki). 
WyUzdj wyliidy wlef<S, np. wylii na 

piec; coi.na piec toylaz^. Gdy u\i ma 

wylci<S lub /.\ei6 , m6wia: wyiaif 

((•ze.stotl.) lub Slii zpieea! niecli Slitie 

z pieea, 
Wyp^ca6, — wytluc pieScia po karku 

(pec! bec!) 
Wyi*zelelnii6 , wyzdrowie<S, (ob. nrzetd- 

nxi6). 
Wyidga^, — wygnad, wypedzid; np. 

,(»j sdlma! cliciat mnie z chahipy 

wy^ciga6. 
Wysiuzny by^, wystugiwad sie, odslu- 

^iwHC sie. 
Wyhniewca (s. m.), — szyderca. 
Wyhniewidey — wy^raienicie, wybornie. 
Wysperlady — wyszp6ra6, wymaca<5, 

doj^6 czcgo. 
Wyituderowai (niero. studiren), — wy- 

my4Ie<5, wykoncypowM<5. 
WySwiarcyi kogo , — zaswiadczyd za 

kim; np. muio cala wie4 wy^wiar- 

cy, zem tHta nie chodziul. 
Wytargad, — wyrwa6 z liemi; np. wj' 

ta )raj to.ziele 
Wylokru^, — wyptuka6 naczynie, wy- 
. czy^ci<S je woda; np. wytokniej tam 

^klanke; — pc>tokni6j t6z te d6* 

nickf. 
Wywalii, — przewr6ci6, wybid, wy- 

tluc, wypia6, wytrz6szczy6 ; np. wy- 

walit mu okno, a pot6m i samego 

Uigitized by Vjr%^VJV iv 



327 



jesce; — nie wywalaj aa mnie <li- 

pia (ocz6w). (powsz.) 
Wyica^i^j — drzwi lub oko z zawia- 

8(Sw podnie^d (powaz.) 
Wywiadcwa6 *ig, — dowiadjwad «19, 

wjpytyw«<J. 
WyM6y vnokry6y — wyjrz^d, wy^ladna<S; 

toyirai (sabs. m.) trybuna, balkon, 

loia do patrzenia wzniesiona. 
WyxuiS «g, -^ zdjad» buty; (▼. tezu& 

Wwory (plur. m.) tak dawnidj nazywa- 

no <any i czelci pola do nprawy. 
Za-taMf — moie-ta-jako; za-ta (skr6c.) 

zapewne, spodziewaiS sie moina; 

np. za-ta jutro pogoda bedzie. 
Zahucy^ si^, — zackmurzyd oblicze, 

zadnsad sie. 
Zachmura4 sie, — zachmurzed sif ; np. 

catkie niebo zachmurane. 
Zaciapa4^i^y — zaszargad po Mocie 

(ciap!) ob. ciapuga.' 
Zacieray eacierka, — pa^ka, paca, rig- 

betka (u murarzy). 
Zaciirki ob. idiranka, 
Zadad komu, — przypisywad co, oska- 

rzad; np. nie zadawaj mi tego ! (nie 

pomawiaj-ie. mnie o to). 
^ Zad9ia6 ai^^ — zapodzi4<S sie, zarzuciiS 

sie; np. g4ziei§-ci mi sie to zr^bie 

zadzialo. 
Zaga^uiy6f zagaiusicj — zaf ■ iszy<S (m6- 

wiac 1 zifJsku, chwaSci» . 

*^n'^ ', — zagamia<S do sic^He 

^o. 'arta6.) 

Zayarusict ' — pomiesza<S, (gar-aus^ (ob. 

9agraci6), 
ZagMa, — prze.szkoda, umar^ienie,. 

^l ; (0 cztowieku) zawalidroga, nic- 

pon,»np. z niego to prawdziwy jino 

zngtoba! (o zlym sludzc). 
ZagMid, — zaklinowa<5, t. j. wbity 

gw6id^ rozczepid u gi6 wki i zakli- 

nowa6; toi rozgiohi6f odklinowa<S. 

(W PrzemySlu: zaplitzczy^^ zapleaz- 

czy6, zakllnowad). 
Ziagrapid, — gratami poza.tawiad, za- 

garusid, skl^^a^. 
Zagrziwka, ~ ogrzanie sie (up. piwem 

lub w6dka). 
Zajdyy (plur.j — sakwy, worki z 4y- 

wno^cia, np. zdyjm <iziadu zjgdy z 

bark6w, zeby^ podjad(J:). 
Zajzryd, — zajrz^d (ob. wyir46). 
Zamalowady — uderzyd kogo w twarz 

tak mocno, by mu ai krew wysta- 
f pila. 
Zamr6»^ » s^dzielizna, (ob.) bialy azron 



na murse, siemi i t. z. na wiosnf , 
(wprseno^ni) dreascs, mrowie po 
iyUch, np. Nic mi-ta nie rsek^powie 
ZoAka), ino na mnie spogladai, i cy 
mnie iursek(t), ey w sla g(>dzine na 
mnie spojira!, ale mi si^ coi takie- 
go staio, zem j-az zani6miata (sa- 
niem6wita), a tak*em sadygotata, 
jakby samr6s se mnie wvchodzit. 
(Komomica a. 88). ' 

Zamrz^f — umrselS; zmario mu at^, 
umarl, zamaTty^ wynfdzniaty, do 
trupa podobny. 

Zanadrzcy — miejsce sa kossola na 
pieraiach, np. w sanadrzu to acho- 
watem. ^Powsz.) 

Zapaakay — farluch, fartuszek. 

Zapodzie6; — zarzncid co^, nkry6 (ob. 
zadsia6)^ np. ledwit «ig gdzie me so- 
podzfej^l ledwiebym sie w ziemif 
nier Aikryla przed niepokojem. 

Zapolef, (ob. taatronie^ zapolnica), 

Zapoifa, — zaauwa u drzwi w chalupie 
lub stajni (ob. Lud Ser.V. a. 153). 

Za^iiady. — zar6d, zarodek ezegoi. 

Zc^tapid, — zaj56 w da^e. 

Zastronie, — miejsce w stodole po oba 
bokach bojiska do sktadania snop- 
k6w, (ob. takie zapole), 

Zatarasid, — zamkn^^T lcilley zatard^O' 
wa6 8ie, otoczyd aie cz6m6 dUi bes- 
pieczeu^twa. 

Zawalidroga, — ob. sagtoba. 

Zawdy , — zawsze. 

Zawrzi6, — zamkad (ob. wrz46), 

Zawzicitek, — up6r) zawi^<l, zawziftosd 
(ob. uwzicjieik). 

Zazyhf, — cz}owiekdobr6j tuszy, oka- 
zaly; {oh. podirfaiy); podltyiy, nie- 
zbyt tlusty. - 

Ziilid, — pamietad , baczyd (archaiam). 
Ulywane w przeczeniu tylko i w 
osobie trybu pznajm. tiie zbiU mi, 
nie pamietam, nie bacze; me vbUUi 
na naa, nie nwaili na naa, nie pa- 
roietali o nas. 

ZberezyJBj zbytki, swawola; zberehnk, 
zbytnik. (ob. berezyje). 

ZUedz ei^, — swarzyd si^ (o,mleku)i 
np. ^mietanka sie zbiegta. Gzaaami 
in6wia: zgotowa^ si^, rzadzi6j : zioa- 
rzyia, 

ZbieeU ti^, Mai^ ei^ (od: hie9)i zepaud 
sie , zhardzi66, rozzuchwal66 (0 mto- 
dzieiy). 

Zczeznq6, — apetznad naniczdm, zmar- 
niec (osobliwie " w Bzeazowakidm i 
Przemyskidm uiywane) np* min^ta 



Uigitized by VJWVJ 



■gh 



828 



ta cliwila,.iw«zy8tko »c»e»to, wbzj- 

Btko na nic. {oh. prteeMoHtf), 
ZHszy^ sUy — zabexpieczy^ sie, UBpo- 

kojid,*^zciepM<5; np. jak miVhatupa 

ogacit, to si^ t^z w chatapie i aci- 

syto. 
Zilutd 9ie , tdawa^ si^, — zdad sprawe, 

rachowaiS sie; np. bi/io tiezdawaSw 

czasie, bjrto wyrachowa^ 8ie we wla- 

lciwcj porze. 
Zdami/t — zdatnjr, ndatny; niezdamyf 

niasdara^ niezgrabnj, niczda njr. 
Zdole4, zdolic, — zdoJac , podolad , hj6 

zdolnym; np. zdolani ja to! czyi 

tomu podolam?— toAri nuduMki eftio- 

pekf to nie zdoli^ nie uzdoli4 , nie 

wydolac, 
Zdreuhiectwo, — zdrada. 
Zdrozny, wydtepny, z drogi prawej 

schodzAcy ; iip. ej nie zdrozna to rzeef 

nic to nio szkodzi, nidma w tdm winy 

(pow8z.). 
Zdyb, — dziki, dzikus; tdf/hic ^, 

zdziczecS. 
idzio7'y (od: zedrz^c^) tachy, potargaue 

worki, waiituchy. 
Zemt/lic, zemdlcc (powsz.). 
Zepsnic 810, (isc na psa), — zepsucsie, 

iiiezdarzyc w czems; np. zepHuilo 

mi 8ie ciilo piecydte; ' — groch sio 

zepsnit bo p^ssuo siany. 
Z^eamirzf/c kogoi, — zburt-zyd, zkrzyczcd. 
Zga6, — lckko kioc, poruszacziemio, 

zbywa<S roboto; np.ino phig^iem :^^'a 

a z<^a (ob. vzgac). 
Zgadad kogo, — zwymyslac kogo, zc- 

liyc ^o tfiowami. 
Zgrzgtnqc, — zcby scisnatS, krzyknac na 

kogo glo^no, zawrzAsuftc, zgpromic. 
Ziandar, ziandziar, -* iandarm (Gens- 

d'arme). 
Zimno (s. n.) febra, ob. takze ogrozka. 
Ztculowiac (wychodzi z uiycia) przy- 

rzndziL-, przyszykowac. 
ZiapQ, ttiapic, — zlapac, schwytac. 
Znwviolic, — znekat^, dokuczyc; ^muMZay 

iioka^n. 
Znajdiuh, znajiek, znalesniak (grzecz- 

nie), dziecko podrzacone, podrzu- 

tek. (ob. bftkj. 



ZniewoUc, — da<S csemu rade , wymu- 
tA6; np. wy i.cata kwarte (w6dki) 
miewoUeie. 

Zponiterowa4 , zpenetrowad (ob. poepo- 
nowad), 

Zplewnn4 (ob. pH^zc). 

Zr^kowiny, — zareczyny; zr^towad, 
zarf czyny wyprawic. 

Zryzad, — dokuczac. 

Zr6hek, — ^rzcbie, i^rebiatko. 

Zubie, — nasienie roslin (dobrych i 
ctych); zubiarz, zidnarka, przeku- 
pien , przckupka nasi6n ogrodowyeh 
np. pietruszki, maku, gorczycy itd. 

Zuhrzyny, iubrowiny, — odpadki przy 
robieniu kaszy , przy czyszczeniu 
zboza ua kamieniu we mtynie (ia- 
bfowaniu, niem. Saubem). 

Zmhwaty, — gebacz (odcinacz w sto- 
wach), odwainy, imiaty. 

Ztichwy (plur. fem.) szczeki u ludzi. 
U zwierzat zowia sie one: eceki, 
azczeki. 

Zuchliwy, — chetny do jcdzienia (o 
cztowieku, cieleciu , jagnieciu). 

Zydd (Scssel), stotck. 

Zygoli6, rozgadywac sie od rzeczy. 

Zyakowac, posyakowac, — zyski, ko- 
, rzy-sci z kogo^ ciagnac. 

S/^ma, (ob. Lud Serl V." str. 165). 

Zaz, zarz, zaz, (subst. masc.) ostrold, 
szparka pilka wyrzniota — krzepkosd 
i dzieluosc (u cztowiclca izwicrzeda). 

Zgaga, igaga, — palenie w ustach, 

gardli) i zotadku z odbijaniem i nie- 

strawnobcia potaczone. Toz wprze- 

uosni: k*6tnik, plaga, czlowiek na- 

, przykrzouy. 

Zoiui. Zamia.'4t: moja zona, czesci^J 
tu zwykli mowic : moja baba. 

Zur, — barszcz z maki kwaszon^j 
, (powsz.— ob. Lud Ser. V. str. 270). 

Zurzyny, poao!italoK(5 gcsta po wycedze- 
niuziiiu; zurowiec, garnek do iuru. 

Zycsac, zyca(S, — uiyczad, dawatS; £y- 
, czac aie , starac sie , pozycza<S. 

Zydek, — kozik sktadany v. kolak (we- 
gierski n6i sktadany) ; zydowhoj 
wrzodzianka. 



--^■^?^r/; 



Digitized by 



Google 



PEZEZWI8KA 



dawane ludziom w ixiekt6rycli okolicznoSciach*). 

Kalendarz Krakowski 1857—8. 
(podat J. Badwaiiskl). 



Bajotap, chwytajacy nowiny, i powiekszone lub odmienione roz- 
noszacy. Jestto rodzaj myfliwego w plotkarstwie. 

jBztAj/nieuwainy, nierozsadny, czyniacy bez zastanowienia. Cza- 
€em nawet na waryata m6wia ,ma bzika w gtowie'*. 

Burda, zawadyaka, zastepujacy kazdemu drog$, swarliwy, do 
kl6tni skory; w og61n6m znaczeniu burda wyobraia takie zwade^ 
rozruch, b6jke. 

Brukowiec, mieszkaniec miejski, przywiazany do miasta i de- 
pczacy ciagle bnik, czasem dla tego tylko, ie mu to sprawia przy- 
jenmoS6. 

BazgracZf piszacy ^le, krzywo, nieortograficznie, i piszacy bez 
zwiazku, bez sensu. tych oslatnich powiada Witwicki: 
Zabazgra} papieru arkuszy niemato, 
Z czupryny prawie nic mu wtos^w nie zostalo, 
A gdy dobiegi jui kresu po tak dtugi^j mece, 
Obejrzal sie za siebie i zalamal rece. 



*) Podobnie jak przypowiei^ci i przyslowia, tak i przezwiska r62nym 
i r62nie nadawane s% skladem my^li Indow^j, wyp2ywem zwyczaj6w i oby- 
czaj6w epoki, w kt6rej powstaly^ a przez to stsg^ si§ skarbami znakoniit6j 
wartosci dla badacz6w historyi i jezyka. Spisy podobne powyiszemu, w r6- 
inych przerwach czynione i krytycznie obrabiane, objasnicby kiedys mogfy, 
acz dorywczemi wskazaniami, dzieje sp6lczesn^j moralnosci i oswiaty. 

(Przypisek J. Radwanskiego.) 



Uigitized"t)y VjOOQ lC 



330 

Czupidrat, cmpiradtor niewfo^ciwie ustrojouy, szpetny, niema- 
j%cy gustu w ubiorze. 

Czereda, druiyna zbi^rana z r6inego ludu, konii powoz6w, 
w ktiJrdj dosyd hototy i nieiadu. 

Chtystek, gltipiec ^mieszny i natr^tny, a najczedci^j mtody. 
Cztowiek maidj warto^ci pod wzgledem towarzyskim. 

^yiqg^ wysoki a niezgrabny, chudy, nieokrzosany. W blizki^m 
powinowactwie z nim zostaje drqgal, posiadajacy te same przymioty. 

Drygant, wysoki, cie^ki, nieksztattny. Dawnidj konio duze tak 
przezywano, cho<$ domydlad sie mozna, ie nim wyraz ogier wszedt 
w uzycie, drygantami zwano ogiery, bo Knapski pisze ie auczciwidj 
bytoby mdwid koii lub stadnik*. 

Dewoika, jpobozna, powierzchownemi oznakami przestrzegajaca 
wszystkich najdrobniejszych regut. Wolataby Zyda zabid, anizeli 
w piatek je^c z mi^sem, a plotkarka, szai*piaca cudza staw^ , zlo- 
^nica. Krasicki napisat ze m6wiac: 

I odpuSd naszo winy, bila bcz litoSci, 
Uchowaj Panic Boze takiej pobozno^ci. 

Fiviyniec, lekki, lekkomyShiy, niebuczny, ptochy, ktdry plecie 
sam nie wi6 co, skacze niewiedzied z jiikicgu powodu, zartuje wtedy 
kiedyby sie smucid nalezalo. Prz^zwisko . to poszto zapewne od stdw 
uzywanych w potoczndj mowie: „w glowie fiu, fiu.* 

Flcjdra, zaniedbana, nicchlujna kobietii, niepamietajaca o swo- 
j6j powierzchownosci. Bozumieja niekt6rzy, ie przozwisko to poszlo 
od ryb dhigich z grzbietem i brzuchcm plaskim, Jiqdrami zwanych. 

Furfant^ wyraz wziety z francuzkiego , rodzony brat ^itiyiica, 
z dodaniem jeszcze zarozumiatoiici i pr6zno^ci, jakich tamten nie 
posiada. ' > ^ 

Frant, inacz6j mdwijj szpahirni karmiony, ostrozny, ^miaty, 
korzystajacy z kaid^j rzeczy, a niedajacy sie podej^d. — Jest przy- 
stowie: ^^trafil &ant na franta i wyciat mu kuranta". 

Filut, w blizki^m pokrewieiistwie z pierwszym zostajacy, tylko 
mni6j odwa^ny, ale za to wiecej uktadny. Krasicki tak go okredla: 
Stary to mistrz i profes w filutdw zakonie; 
Zna on nietylko pan6w, ale psy i konie, 
Przeszli przez jego rece szlachetni, wielmoini , 
A tych Go nieraz czule catowal i iSciskal, 
Zadnego nie wypuSciJ, aby co nie zyskat. 

Gap , glupiec bez iadnego pojecia i zdania. Wiszniewski po- 

Uigitized by vjOOQ lC 



331 

wiada: «Wpatruje si§ pilnie, wlepia oczy, sllicha wszystkiego z ge* 
ba rozdziawiona, a jednak rzadko co pojad iida mu sie. Wszystkie- 
mu sie dziwi. Najprostszej rzeczy domy^led sie nie moie, wszystko 
mu Jopata w gJowe kia5(5 trzeba". (Cliarakt. rozum ludz. str. 32.) 

QeS, gqska, kobi^ta krzykliwa, nieuwaina, paplaj^ca o wszyst- 
kidm. Najczedcidj przezwisko to daja po miastach przybywaj^cym 
ze wsi. 

Garqco kqpany, predki, niezastanawiajacy si§ nad nicz^m, la- 
two sie zapalajacy, ale t^z i latwo zmieniajacy zdanie. 

Obur, nieokrzesany prostak, cisnacy sie w lepsze towarzystwa, 
a nieumiejacy w nich sie znajdowad, uchybiajacy kazd^m swoj6m 
slowem, kazdym krokiem. 

Haltaj, rozpustnik, zle prowadzacy sie. Dawni^j wyraz ten 
znaczyt tylko ludzi luznych , nieprzywiazanych do roli , ani do slu- 
iby, ani do rzemiosla^ niemajacych kata i wWczacych sie po fiwiecie. 

Hajdaj, barczysty, wysoki a niezgrabny, chodzacy wielkiemi 
krokami, machajacy reka. Przezwisko to poszto ^apewne od wyrazu 
hajda, oznaczajacego w gdrach pastucha. 

Hajdamak, bandyta, rozb6jnik, rzucajacy sie fimiaJo na wszyst- 
ko , nieuwaznio lecacy tam gdzie sie bija. U kozakow dawniej wy- 
raz hajdama znaczyJ idzmi/, i niekt(5rzy od tego wyrazu hajdama- 
k6w wywodza. 

. Hreczkosiej, przezwisko dawane zwykle przez mieszkaiic6w 
miast wieduiakoiu. 

Jotop, blizki odcien gapia, wytrzeszczajacy oczy na wszystko 
a nieumiejacy nie rozpoznad, nierozgarniety, nieumiejacy nic dobrze 
zrobid. Jest gadka: 

Wychowal chlopa JoJopa, 

Do niczego, jeno do spania i jadla dobrego. 

Koczkodan, dziwacznie ubrany, szpetny, a chcacy uchodziiS za 
modnego i wytwornie ustrojonego. Przewisko to szczeg61niej daj^ 
kobi^tom nieumiejacym zachowad miary w strojach. 

Kandyha, PutkownikKandyba, mieszkajacy naUkrainie, niewiado- 
mo czy z oszczedno^ci lub innych jakich powod6w, skupowat konie 
stare, rosie, siwe i niezgrabne, i ztad poszto, ze gdy chciano wyra- 
zi6 sie o kim, i^ wielki a niezgrabny, m6wiono : ^poslad go do Ean- 
dyby* albo 

,Czy rak czy ryba, zawsze Kandyba**. 

Kwoka^ kobi6ta stara, troszczaca Srie o wszystkich, opiekujaca 

Uigitized by VjOOQ lC 



332 

sie losem csii] okolicy, obgadujaea wszystkicli i wiedzaca doskonale 
tajemnice wszystkich sasiad^w. takich to powiedzial Frcdro : 
Wi^ wszysko co gotuja nawet u sasiada, 
Eaidego czule ^ciska, a czul^j obgada. 

Kokietka. Nie z naszego jezyka to przezwisko i dow6d w t^m 
wyrainy, ie^my go dawni^j nie potrzebowali. Dajemy je zwykle ko- 
bietom ubiegajacym sie za hoMami, chciwym ciagtych podboj6w, 
pretensyonalnym w stroju, w kaid^m ruszeniu, w utoieniu niemal 
kaidego rysu twarzy. (Obacz przystowia N. 696). 

Kiep. Bezw^tpienia przezwisko to poszlo od wyrazu kpic, iar- 
towad (moie odwrotnie) i zdaje sie, ie nalezy sie temu, kt<Sry kpid 
z siebie pozwala. 

Krelaez, ktamca, niem6wiaey nic prosto, szukaj^cy wlasnej ko- 
rzy^ci ze szkoda drugich. 

Lichwiarz, poiyczajacy pieniadze na duiy procent, obdzierajacy 
lichw^ najbiedniejszych, bo potrzebujacych kredytu ludzi. Wactaw 
Szymanowski w art. Lichwiarze Warszawscy drukowanym w Dzien- 
niku Warszawskim (r. 1855) wybornie opisat te klasse ludzi wielce 
szkodliwa sp6}ecze]istwu. 

Lapigrosz, chciwy, skapy, zabiegajacy zysku ze wszystkich stron. 

Matacz, rodzony brat kretacza i»szachraja, usitujacy wszystko 
zawiktad, aby pot^m na swoje korzyfid obr6ci($. takich zwykle 
m<Swi^, 4e lubia lowi<5 ryby w metnej wodzie. 

Niedopanek, podpanek, wyrazy Maksymiliana Predry. Ttuma- 
czy je w przyslowiach, ze to sa tacy, kt6rzy nieczujac sie godnemi 
miejsca, jakie zajmuja, pycha sie nadstawiaja. 

Niwhka, cichy, pokorny , a uwazajacy na wszystko i starajacy 
sie z tego korzystad. Bysinski powiada: 'iWole werydyka, co mi 
z gdry rzecz wyrabie, anizeli niuiike, co milczkiem mnic podchodzi'. 

Opryszek, Na Pokuciu i Podg6rzu tak zowia totr6w napadaja- 
cych po drogach. Nazwa ta ztad powstad miata, ie baudyci, na- 
padtszy podr6inych, dla dowiedzenia sie o ukrytych pieniadzach sy- 
pali im prysk goracy pod stopy. 

OszuH, mato co lepszy od ztodzieja, utrzymujacy sie z oszu- 
ka6stwa. Niekt6rzy twierdza, ^ ie przezwisko to poszto od wyrazu 
szuH, oznaczajacego . zreczne sprzatniecie cudz6j rzeczy. 

Partacz, niedouczony, niedoskonaty w sw6j sztuce albo w rze- 
mioSIe. Jeden z dawniejszych pisarz6w twierdzi, ie byt krawiec, kt6- 
ry jeno z partu (grubego konopnego pt6tna) robid umiat, i odt^d 

Uigitized by VjOOQ lC 



333 

wszystkich ladajakich rzemie^lnikiSw partaczami przezwano. Lucyan 
SiemiMski tak sie o nich wyrazit: 

Fochwal tylko partaczy w kaid^j spo/iobno^ci, 
Umieszcza ci^ gdy przyjdziesz w rz^ dzie pierwszych go^d. 

Flucha, nieodstepna towarzyszka fl^dry i wiema j^j przyjaciit- 
ka. Obydwie nigdy nie maj^ nic sobie do wyrzucenia. OsoMski 
powiada: «Plucha co we^mie w r^ke to upu^d, co przejdzie kilka 
krokiSw to sie potknie, gdzie si^ obr6ci, to o coi zawadzi i albo 
siebie albo kogo ochlapie'. 

« Powsi-noga^ wMczega, przecjiodzacy z nuejsca na miejsce. 

Pdtgidwek^ chod ma cala gtow^, jednakie tak sif sprawuje, 
jakby tylko miat j^j potowe. Wiszniewski powiada ie : yniemog^c 
sam nic poj^iS ani wyrozumowad, ^^st echem wiemie cudze powta- 
rzajac^m stowa*'. Lekkomyilno^d jest gtdwna cech^ pdtgtdwkdw i 
po nidj najtatwidj ich poznad. 

Pedant, robiacy wszystko podtag pewnych form, nieodst^puja- 
cj od takowych ani na krok i dajacy gardlo w ich obronie. Prze- 
zwisko to powstato od wyrazu laciliskiego pedaJtim to jest noga za 
noga. Tyle razy przytoczony Wiszniewski, niepordwnany w swoich 
orzeczeniach, powiada \i : ,pedanci zwykle nie w natur^ ale w ksi%i- 
ki pilnie wlepiaja oczy , bo im si§ zdaje , ie przy bladdm ^wiateUcu 
okopcondj iatarki, wiecdj jak przy blasku stoiica obacz^*. 

Ruhacha, sadz^cy si^ na dowcipy wcale niedowcipne, ^mialy 
w obej^ciu si^ z drugiemi, niezwaiajacy na nic, ani na wiek, ani 
na pled, byle z glo^nym konceptem si§ wysunad. Erasicki powiada, 
ie z rubasznego czlowieka nikt niekontent, a on tylko jeden z sie- 
bie zadowolony. 

Safandubh leniwiec, ci^iki, ledwie wttfcz%cy nogi, nie ze sla- 
bo^ci, ale z zaniedbania, a mimo to jeszcze sadzfcy sif na grzecz- 
no^d. BUzkie stosunki ma z nim gnus^ gnu^ny, tylko ie jeszcze od 
pierwszego leniwszy. . 

Sko€9, tak zwano niegdyiS tanemistrza. Jer^y OssoUdski pisze, 
ie od $ko€za we Francyi uczyt sif taAczyd, a od iqezdnika (Berei- 
tera) jeidzid na koniu. Dzii Bkocdutmi iowi| fizinkmistntfw taAczf^ 
cych na linach i t. p. 

Sowignsai, pustak, trzpiot, w wybrykach wesotego humoru, do- 
chodz^cy czasem ai do szaleAstwa. Gdy kto po ztdj dfodze pr§dk6 
jedzie, mdwi|: «Wiezie jak sowizrzat matkf*. 

Sudanng, przezwisko , ktdre jui teraz prawie zupetiiie wysito 

Uigitized by vrrv/VJpJlC 



334 

z uiyda , a pochodzi od wyrazu udany > uda} si^ , znaczy nadobny, 
wysmukty. Petrycy powiada: 

Te tay rzeczy koniecznie mied powinna panna, 
^eby byla wstydliwa, grzeczna i sudanna. 
jSwiegot, hoiegotka, wielomdwny, u kt6rego jgzyk biega jak na 
kotowrocie, plot^c trzy po trzy, jak m6wi%, co ^lina do g^by przy- 
niesie. Frzezwisko to widocznie poszto od ^wiegotania ptastwa. 

Szachraj, szalbtm*z, dalsze rodzedstwo kretacz6w i oszustdw. 
Za czas6w Stanislawa AugastaT musialo si^ ich dosyd namnoiyd, bo 
jaki^ ananim w satyrze p. t. N^uze csso^ napisat: • 

Odzie tkniesz, wsz^dzie zaczepisz o takiego zwierza, 
kretacza, szachraja, matacza, szalbierza. 
~^ Sza^put, szaiamta, wiele mdwi^cy o sobie, przechwalajacy si; 
ze swemi dzietami, a w sam^j rzeczy do niczego, czyli, jak sie do- 
wdpnie jeden z autortfw wyrazit, wielki cztowiek do malych interestfw. 
BsBider^ gracz z professyi, po^wi^cajacy wszystko dla gry; da- 
wni^j takich zwano kartownikami. 

&swargot, ile m<5wi%cy, nie koiiczacy wyraz6w, placzacy sif 
w mowie, lub m6wi^cy jaki6m6 szczeg61n6m narzeczem. 

7\*zpiot, przyjaciel sowizrzata, lekkomy^lny, m6wiacy bez celu, 
skacz^cy bez potrzeby, dmiej%cy si§ z rzeczy wcale nie ^miesznych. 
. TcJuSrz, tch6rzem podszyty, mi^kkiego serca, ptochliwy, kt6re- 
go lada co strwoiy i obejdzie. Frzezwisko to poszto od tch6rza, 
nadzwyczaj Igkliwego zwierz^cia, kt6rego futrem dawni6j i dzi^ je- 
szcze podszy waj^ szuby. 

Wiercipi^, nadskakig^cy wszystkim, wycieraj^ wszystkie 
k^ty, tegoczesny dandy. Monitor, pismo z r. 1766 powiada, ie do 
jednego bractwa naleiy zgrsga diM^ekieh stofakdwj darmoefaddw, pa^ 
nbrztichdto, hredwqedw^ wierdpidiw. 

Wypinek, w postawie i ruszeniaoh nad$fy, we wszystki^m 
przesadny. takim powiodziano : 

H6j z drogi narodzie! 
Bo d^ jendor pobodzie. 
Wartogidw, niespokojny, burzliwy, imaj^cy sif di^tnie kaid^ 
zwady, bez taktu i rozsadku. Dawni6j zwano tekidi ii»re%aAimi. 

Wicibeki, ciekawy, nastrf czaji|cy si^ sob^ i swemi ustagamiy 
wtr^cajacy sie we wszystko, dopi6ro w politybg izby lord6w, jui 
w 8po86b przyrz%dzenia jaki6j potrawy. Monitor z roku 1766 po- 
wiada : r^ T 

u igitized by VjOOQ lC 



355 

,Na kaid^m weselu swat, 
Na kazd^j stypie dziad*. 

Ma ^ciste zwiazki z Wszedobylskim , ktdry jak m6wia: gdzie 
go nie posieja, tam zejdzie. 

Wtodarz, pilnujacy innjch, a nie pamietajacy o wfosn^j po- 
winnosci. 

Weredyk, m^wiacy kaidemu prawde bez ogriSdki, nie uwodza- 
cy sie iadnemi wzgledami, prostoduszny i prosto my^lacy. 

Zioafca, wiod^cy do zwady, lubiacy by<5 ^wiadkiem cudz^j kldtni. 

Ztodziij. DawniiSj na oznaczenie tego wystepku, uiywano wy- 
razu kradzieinik. Tarnowski .w keiqice o.prawdziwij wierze, BJazow- 
ski w przektadzie Kroniera, Odrzymalsla w pidmie /Swiat naprawio' 
ny, uiywaja wyrazu kradzieinik., Moie stdsownicjszy on jest aniieli 
zlodzi6j , bo nie tylko dopuszczajacy kradzieiy ile dzieje , (zle czy- 
ni) ; mamy tyle innych wystepktfw, z ktdjych takie zle wynika. Do- 
w6d to, jak wyrazy dowolnie nawet tworzone pr§dko sie niekiedy 
przyjmuja i jak r6wnie prcdko zmieniaja znaczenie. Eomn^ podoba- 
to sie powiedzied ziodziej, dobrodziej, i zbliiyt do si.ebie, a raczej 
przeciwstawit, dwa przezwiska zupelnie inacz^j dzi§ pojmowane. 

i,yd. Przezwisko to niekoniecznie oznacza wyznawc^ mojieszo- 
vego ; dawane jest ludziom chciwym , przebieglym, szukajacym zy- 
sku. Eorzeniowski w dramacie swoim: i>ydzi, wybornie to rozwinat. 



Digitized by CjOOQ lC 



Nazwy rodowe wloScian. *) 



Atwaiilia : Bachowsld, ^zapalsld, Daczjliski, Glownia, Namyslowskii Bycz- 
kiewicz, Bychlowski, Zdziarski i. t. d. 

BronowiCS wielkie i mate : Adamski, Bialik, Bober, Brai, Bala, Badyla, 
Gepnch y. Zlomanik, Ghalas y. Halas, D§1)a y. Dragan y. Dragon, Dzie- 
rza y. Dziza, Dziudziek, Fr%czek, Fijal, Grzywa, G^siorek, Gierat, Jarosz 
Y. Jaros, Eawa, Kowalik, Eonik, ErzQcios y. Erz^ciel, Xai, Knla, Enop 
y. Knopik, Eapnsta, Enlcycki, Eozenacki, Mikoligcyk, Mozdziiliski, Magala 
(c6rka: Magnlonka), Matoi^, Mazar, Elapwald iyd y. Mrozoti (od siwych 
wlos6w), Niechcial, Orzech y. Orzechowski y. Ziarko, Pal^k (iona: Pat%- 
cyna y. Pal^cka), Pietrzyk, Paj^k (dokt6r), Psiocha (2. Psiosyna), Palka, 
Polak, Semczk, Sierz, Siwek, Sikora, Stachnik, Stempa, Sndek, Scyrba 

. y. Szczyrba y. Eoiiciasko, Scyrba y. Zorek, Scepaliski, Symcyk y. Szyip- 
czyk y. Wilk, ^lachta y. Szlachta, Sierdzieti. ^liwa, Tondosz y. Tondos, 
Wiertek y. EoWalik, Wieczorek, Walos(z), Witas, Ziemba, Zybnra, Zdzie- 
chowicz. Zwoliliski, Ziarko y. Orzech, Ziarko y. Slabik, Ziarko y. Esi^iak. 

Brzezia s. i n. : Baj6rski, Ghojka, Gepiec, Dnkiet, Dziadziek y. Garcarz, 
Dziadziek y.Mfgka. Francyk y. Skntek, Eozieti, Pachala, Bamian, Szamiec, 
Janota, Eitka, l^wirk, Sosiliski, Wojtoszek y. Wojtasik, Zig^iCy Woch, 
W%8, W^, N^dzka, Prochal, Tnl^j, Wozniak, Bogala. 

BoleChOWice : Baran, Banai y. Bernai, Bieli, Bielak, Bznkala, Dybiszew- 
ski, Dziadziek, Dziaba, D^ibrowski, Fito y. Fita, Godek, Eiepas, Eowalik, 
Korzonek, Erak. Sabaty, Margola, Mazar, Mikaii, Bamian, Sendor^ Skwa- 
rek, Strngala, Sfkora, Wi^sik, WQgiel, Wiertbicki, W6jcik, Zig^ Zawa^ 
dziliski, Zeleznik^ Zwoliiisl^. 

Blbice : Sadzik, Eraczek, Fgalkowski, Erawczyk, liyska, Sadlowski, Wyrwat 

Blitezyce: Biemacik, Ci(^piela, Daniec, Erawczyk, Owsijtiskii Perlik yel 
Fyrlidc, Salawiliskii Siepiela y Landaas, Tarbasa, Zybara. 



. *) Podi^emy je lebrane i kilkadiieeif ciu mic||80 jako prdbk^ Jeiyka. Ko- 
menklatora ta, aby byta inpetnf, ibjt wiele wymaga eiaia i lachodow, a nad- 
to wykaidw nrs^dowjeh. obejmnjfcvoh spiij ladnoloL Pomnofy^ jf, o 11« mo- 
inay w priyialoloi, nsilnem naMem b^diie itaraniem. 

Uigitized by VjOOQIC 



337 

Babiee, Ptaza, Lipewlee: Deszcz, Dadek, D^biec, Goryl, Qlowied (byl 
1682 r.), Maslanka, Novak, Penot, Sobazyliski, Skrzypidski. 

Chrzandw i okolica: Angustynek, Beroli, Blant, Chnderski, Chromy, Fe- 
bydek , Gryszka v. Grzyszka, Gtowackii Jagodzinski, Janiga, J^drysik 
(w E^bomi), Easzycki, Kieresz, Kmpa, Liszek, Lizoll, Lowiec, Nowa- 
kowsti, Noworytko, Oczkowski, Palka, Pieczonka, Popiel, Trybnsz, Slo- 
wi^ski, Sroka, Strzemecki, Bnsek, Szczybora, Bzepecki, Swi^ticowski itd. 
iydzi : Jnmn) Wiener, Schneider Leizor, t. t. d. 

Cleikewice (Jaworzno) : Banasik, Bzowski, Boiek, Breiignsz, Baratiski, 
Ciolczyk, Gnzik, Ghechelski, Giimosz, Glowacz, Grabania, Janikowski, 
Jnrgasik, E^pka, Enc, Lizieliski, Leii, Olknski, Oleksiewicz, Pi^tek, Pie- 
czara, Pstrai, Pawlik, Pytiik, Byszka, S^kala, Stachadczyk, Skwarek, 
Sp^ra, Slnsarczyk, Wieraek, Wolak. 

Czemichdw t. CzernlechdW : B%k, B^benek, Chabiyk, Dndek, Dwnrazny, 
Figto, Fignla, Grzywacz, Jncha, Kapnsta, Michniak, Mortyn, Orlik, Palns, 
Pitula, Pozna^ski, l^liwa, Slowik, Topolski, W6jcik, Zmnda. 

Czyiyny I BeeZCZ : Adamczyk, Bochenek, Brozik, Bros, Capala, Daniel, 
Gadowiec, Knlka, Malik, Michalek, M61, Nowak, Badosz, Bosolik, Stach- 
nik, Sknta, Solek, Trenta v. Tr§cza {t Tr^czynka), W6jcik. 

Czamawiei I Kawiory (pod Erakowem) : Dozda, Grzybczyk, Grzywa, 
Kmiedk,Knrdziel,Moiyka,MogilaXiski,Myi^liwiec,Bostocki,Wa2ka,Kagiotek. 

Df bnilC : Byskiewicz, Malodobry, Morzywdek, Sosowski. 

Df bie i «Lfg : Czeraek, Gradzieii, Knszeiiski, Otwin, Trynka, Tynor, W6jcik. 

DulOWa: W r. 1666 byli tn zagrodnicy: Golenia Piotr, Grygier Swiec 
(szewc), Knznik Tomasz, Spiska Mikolaj, Szmata Kaczmarz, Papie^ Jan, 
Zawada Walenty. — W r. 1774 byli rolnicy: Garbarz Sebastyan, Ur- 
baxiczyk Michal ; — chalnpnicy : Kozak Tomasz, Leilniak Tomasz, Nie- 
ps^j Michal, Witek Wojtek; — zagrodnicy: Krzemieti Jan mlynarz, 
Krzemieli Franek pilarz ; komoraicy : Garbarz Kasper, Leiniaczek Jak6b, 
Molich Lnkasz, Sl^iak Antoni, Urbaliczyk Kacper. — Obecnie : G^balski, 
Katarzyliski, Molik, Piwowarczyk, Stawarz, W§trys, Z2g%c (ob. Mloszowa). 

Fliipowice : Bilecki, Chodacki, Dndek, Filipek, Hejiyk, Owcarz (c. Owca- 
rzonka); Paf t. Paw\ Zbieg. 

6ieblrft6w: Bngajski, Bnczak, Biyak, Ci^pka, Cie^lik, Depta, Dzinba, Fi- 
giel, Fntro, Ganda v. Gdda, Gola, G%tkiewicz, Kosprzydoski, Korfel, 
Krawczyk, Kopytko, L^dzwoli, Maronka, M^drek, Mirecki, Motyka, Nowak,^ 
Polak, Bzepczyiiski, Bntko(w)8ki, Staehniu, Slabik, Snder, Sagon, Solach, 
Siwek, Skrzypiec, W^hol, Wieched Woszczyiiski, Wozniak, Wyzga, Za- 
r^ba, Zi6lko, Zabiegaj, Zairieracha, Zabidski. 

6rzeg6rzkl (Krak6w) : G^dlek (1 (}§dkowa), Klosek, Ksi^ikiewicz^ Kolacz» 
Knlczyk, Szarek, dnieiek, Stypnla, Wlosek. 

JeieA^ I Byczyna: Banasik, Czygal v. Oygal, Dndek, Galos (w r. 1733), 
Jnra, Kosek, Kotyla, Koczwara, Szyranda. 

Jaworzno: Broiek, Bobro(w)8ki, Dymek, Jamroz, Knla, Krapa, Lasoii 
(Siersza), Lasota, Palian, Batko v. Badko, Bndkiewicz, Saraa, Stawarski, 
Tosza, Tara, Zmnda, l^nk, Zasinra, Zastoja. 

Digitizedfy^OOgle 



338 

KrOWOdna (Erak6w): B^oski, Bantd, Csek^j y. Czekajski; Choja (o. 
Chojanka), Chwastek, Dziedziey Djmek, Dzikoweki, Gkidorek, €k>raltt, 
Grochf Hodyii (L Hodyniowa), Jary, Emiedk, Eosek, Kowalik, Ey^ .La- 
sek, Maryaiiezyk, Maratfkiewicz, Mitka, Makal», Mii^skiy Modejski, No- 
rek, I^yka, Bapaez, Bychlik, Bigtar, Sienka, Smyk, Sobczyk, Skowfod- 
ski, Strzalka, Szczygiel, Stndziliski, Sci^iat, S^ula, Wojsowsld, Wstaw- 
ski, ielAzny. 

KnatZOWica m. i w. : Badadczyk, Bystroii, Batys, Bemiak, Brzezoli, Bi- 
gaj, Bogada, Cel^j, Ciemierski, Cichoii, Chodacld, Chromy, D^ibski, Dnt- 
kiewicz, Dworzek, Drachne, Fryc, Fardzik, Glowacki, Goryl, Glinia (i. 
GUnina t. Gliniowa), Godoii (2. Godeiika, c. Godenionka), Glogoski,.Gft- 
gadd, Glnszek, Jarosz, Jastrz^bski, Ealamacki, Eramarczyk, Eams t. 
Earos, Eozicki, Xowala, Eubicki, Eochaiiski, En^mied, Eordziel, Eoto- 
mazny, Leszko t. Leiiko, Maciejoscyk, Machocki, Macnda, Maledebry (Ma- 
lodobry), Natarski, Nowakoski, Nowaczyiiski, Ochmaiiski, Q6nail«l:> (Hof- 
man ?); Orczykow8ki,Paczala, Pii^tek, PoMny, Prochowski, Bybacki, Bej- 
dych, Stryjak, Seremak, Sakoski, Szczorek, Szklarski, Skosobacki, Tr^ 
bacz, Waclawek, Wojtych, Wi§claw, Wyrwik, Witkowski, Wodecki, Zbik, 
SUbrzewsk^ Zawadzki, Zig%c> Zi^ba. 

KarnlOWiCO. Wedle inwentarza r.. 1666 mieszkali ta kmieeie: Chowany. 
Jan, Czaszka Wojciech, Jarczyk Urban, Edodziej Piotr, Edodziejezyk, 
Elimas, Maras, Niewiedzial Jan, Palik Szymek, Strasz Jan t. Straszek 
Janek. Zagrodniey: Banas Jan, Brzoska Wojciech, Jambrozik Bartek, 
Eaczmarz Jadam, Easprzyk Jak6b, Eapnsta Tomasz, Eozak Jadam, 0- 
szast Wojdech. — Wedle inwentarza z r. 1774, roHiey: Brzaska An- 
toni^ Bista Pawel, Cznba Matyasz, Dziarczyk Pawel, Dziadczyk Laka, 
Edodziej Madej, Eierdzial Grzeg6rz, Eierdzialka Stachowa (wdowa), Mo- 
lich Bemat, Misiara J6zef, Niewiedzial Wojciech, Pilarczyk Szymon, 
Ptak Piotr, Stawiarczyk Piotr, Salwarzyna wdowa, Tr^bacz Easper, Tr^ba- 
czyk Jan, Urbaliczyk Earol, Ziomek Antoni. Zagrodniey : Brzaska, Dziad- 
czyk Matas, Igrys Tomasz, Eapczyk Mardn, Eolodziej Michal, Maraa 
Frandszek, Bysaczek Wojdech, Witek Antoni, Warzeszka Grzeg6rz. JTo* 
momiey: Brzaska Frandszek, Broieszyna Andrzejowa (wdowa), Brza- 
ezczyna (wdowa), Fehkska I^aca (wdowa), Jarosz Dominik, Maraska 
Jankowa (wdowa), Niepsi^czyk Aagastyn, Bysak Mikolij, Urbaliczyk Jan. 
Obecnie: Brz6zka, Bartosik, Ciapala, Manudk, Jamrozik, Dziadczyk, Czab- 
ka, Misiora, Niewiedzial, Pilarczyk, P§cak, Palka, Pierdzial, Urbaliczyk. 

KnoOtawlOO : Bibala, Boliglowa, Czem6k t. Glowacki, Dziara, Dziwirz t. 
Dziewirz, Frej, Grodialski, Grzymek, Godawiec, Gibek, Holota, Jastrz^b- 
ski, Erapa,'EaIka, Eolacza (c. Eolaczonka), Latoi^, Laty, Mosial, M61, 
Osiadly, Pariyfa, Big, Bafiur, Kasek, Sl^zak, Sador, Stachara, Sorma, Wa- 
leryan, Wosiek, Ziemba. 

Kobyiany : Bzakala, Ciachara t. Czachora, Chechel t. Cbocholek t. Che- 
ehelski (dawni6j ml;ynarz na C3iedile>, Cieply, Dziedzic, Eapelan, Eozyra, Or- 
lik^ Olek, Pachala, Skalny, Siepn^wski, Sendor t. S§dor t. C^or, Smok: 
Strychaldd, W^el, Wieprzak. Wierzbidd 



Digitized by VjOOQ lC 



339 

Kwaezahi: Janota, Filipek, Gnidzieli, Halbina, Pomietlak, Pierzjticzyk, 
Staklosa, Szarek, Tekelak, W^troba. 

LitZki i Pi0luiry: Adamczyk, Adamski, Bazeia, Boroii, Bndzasek y. Bn- 
dziaszek» Brzyszczyk t. Badwan, Bnlda, Fnrmanek (2. Fnrmanka), Felek 
T. Fielok, Gawel, Harmatys, Eadnla, Kosycarz, Kowalik, Esiiiiczyk yel 
Ksi^scyk, Lndwifieki, Mnstek, Mirota, Misiemcz, M%dry, Pifot, Poprawa, 
Bospon^ 6l^czak, ^lepicki, Sroka (c. Sroczooka), SteczkoT. Eolek, Steczkd 
T. Entwa, Steczko t. Marosek, Sobesta, W^sik, W§grzyn, Zasinra. 

LobOCZa: Czecznga t. Cecnga, Dymal, Filipowski, £laszt6r t. Elaiftnr, 
Marzec, Badzi8e(w)ski, Sambor, l§l§zak, Witkiewicz t. Witkiewic. 

lL0bz6w i Nowawioi narodowa : Bida, Broiek, Bnczek, Czapla, Czap t. 
Cop, Czekaj, Chmnra, Domaiiski, Dntka, Filiposki, Frasik, Gil t. Gilecki, 
Halba t. Halbyliski, Jaknbczyk, Jano(w)8]d, E6nik, Labaj, Magos(^, 
Machowicz, ICarjjaiiczyk, Mncba, Mysiak, Nowakoski, PojaloweJd, Prochol, 
Piotrowski, Pod^drski, Platek, Stypnla, Tomsa t. Tomsiliski, Wioncek t. 
Lawka, Palns, Pa?rik, Bogos(z)^ Sowa, Sapeta, Sobientiiski, Stangret, 
Niemczykiewicz t. Erzywda, Opoczko, W6jcik, ^ychowski, Eaczmarski, 
Eoziara, Mnsial, Nowak, Salata, Trzaska. 

Modillica : Banach, Bombka, Bialik t. Dragan (i. Draganka), Czsgowski 
Dzi^rza t. Dziza (i. Dzizyna, c. Dzizonka), Dziewic, Gil t. Giel (i Gilo- 
wa, c. Gil6wna), Gmdzieli, Janik, Eowalik t. Malysa, Grzybczyk, Elepka, 
Earcz- t. M^jcherek, Ely^, Eoziefi, Er61iko8ki, Enrek, Maznr t. Maznrek, 
Mistela, Ostroiny (i. Ostroina), Pardygal, Plociak (t. Plociakowa t. PIo- 
daczka), Pstm^ (2. PstmSka), Pyziol t. Pyzialek t. Py£lik.(i. PyzlowaT. 
Pyzlikowa t. Pyziolka), Pyziol t. Pmsiak, Pacnla, Bogosz t. Jarecki, 
Sagan (i. Saganka), Siewier^ki t. Skoczek, Siewierski t. Enlawek» Siarka, 
Sobczyk t. Mlylisld, Snlek t. Snlko, Sznmiec t. Sodoma, StabiUa t, Siy- 
pnla, Trzaska, Wesoloski, Wilk (i. Wilkowa t. Wilcyna, c. Wilk6wna), 
Wojdyla (i. Wojdylina, c. Wojdylonka), Wyzga (i. Wyzdzyna, c. Wyz- 
dzonka), Wabik (i. Wabica), Zhdj. , 

Modilliczka: Bialik T. Bielak, Bnla, Cnber, Dnda, Dymacz, Gregorc^k 
Eozieti t. Dnda, Eosta^ (i. Eosta^ka), Enciel, Maj, Pasala, Prz%da t. 
Prz^do, Pndelko, Badwan, Bajczyk, Sikora, ^liwa^ Stypnla, Wojcik, WojtadL 

llogita i Cto: Bochenek, Bas, Broda, Chm^pielski, Cyra, Cidnchi Daj, 
Dnniec, Franczak, Godowiec, Grabowski, Gol§b t. Golemb, Gw6idz, Hylka, 
Earolczyk, Eostecki, Eainik, Eonderacki, Er61, Eolodziej, Emiecik, Eo- 
ciara, Lenda, M^jcher, Nowak (c. Nowaconka), Olelka, Piaseczny, Piwowar* 
czyk, Bopa, Stachowicz, Starobacz, Szabelski, Szczeczkowski, Styczeii, 
Szwigca, Tenor, Tyrka, Walko, W§dzicha, Woznica, Ziy^a 

Morawica: Bajto t. Bi^c, Dnsyk (c. Dnszyk6wna), Fr%czek, Grzywa, j;a- 
nik, Idzik, J6zefczyk,. Emk, Paftowski, Piskorek, Badomski, Tabor. 

IttOSZOWa: Inwontarz z r. 1666 podi^'e — hmieeie: Domagala Msgcher, 
Emied Matnsz, Strasz Misiek, -r- zagrodnicy : Brzoska Waclkw, Balaba- 
nik Maciek, Domagala Piotri G^dosz Szymek, Easpras Jan, Eapnstka 
Jambroiy, Lebek Wojdech, Matnsik Bliiiej, Myezka Stanislaw, Piotras 
Jan, Pstrowski Wawrzyn, Pos^ M^ircin, Tr^bacz Janek, W6jcik Piotr, j 



340 

Zig^c Stanislaw. Inwentarz z r. 1774. Bolnicy : Jachta Jan, Konidcznj 
Kasper, Majcherek Ignao, Marasek Lnkasz, PtaJc Szymon, Bogoz Marcin, 
Bogozik Andrz^j, Straiyc Matns, Salawara Pawel, Sklarcyk Wojciech, Tr^- 
bacz Franciszek, Wentrys Walenty. Zagrodnicy : Bartosik Jak6b, Bara- 
nek Pawel, Bednarczyk J^drz^j, Felixik Walenty, Q^do^ Antoni, Ksczor 
Wojciech, Kaczorek Grzeg6rz, Knpczyk Maciej, Lndwikoski Jan, Stawarz 
Szczepan, Zig^c Szymon. Chalapnicy : OdfBkzjk Jak6b, K^pka Michal, 
Monecki Tomasz, Niepsaj Ignacy, Szczepan Felix. Koinornicy : Bista, 
Piotr (i. Biscina), Bisteczka Paw^, Caba Blaiej (i Cabina), Czenta y. 
Centa (i. Katarzyna Czeucina), Hajdeczka Maciej, Jacasek Jan, Jachta 
Wojciech, Goralczyk Franciszek, Koziorek (2. Koziorkowa), Kapiec Ka- 
sper (2. Kapczyna), P^cak (1 Jadwiga P^cacka), Bysak Marcin, Szajt 
Maciej, Ziomek Andrz^j. ^ Obecnie : Banicki, Bartosik, Biskap, Domak 
galski, Feliksik, Qqdoi, J^drzejczyk, J6zefik, Jagielo, K^pczyk, Kadncze- 
(L Kadaczka), Kopieniak, Marczyk, Modliliski, Salawara, Sabada, Szklar- 
czyk, Tr§bacz, Wrobel, Zaj^c. 

Oltianlca I Mydlnlki : Glowacz v. Glowacki, Kordai^, Kolacz, Lakomski, 
Podlipski, Slota, Szcz^rba, Szmata, Trybad. 

Pradnlk bialy i czerwony : Baster, Chymko, Ciepiel, Daniec, Franczak, 
Golda, Janas, Kolodziejski, KotlosM, Kal, Kapka, Kalczyk, Laty, Lew- 
kowicz, Major, Niedwiiiski, Pietrzykowski, P^j^k, Partacz, Statkiewicz, 
Samara, Spyrzyliski, Salinka, Sapeta, Szwachta, Szwagrzyk, Tolowicz^ 
Ucho, W^s, Walczyk, Wlazlo, Wolek, Ziarko, Zieliiiski, Zachowicz. 

PleSZdw: Biemek,Cichy, Cyroti, Gajoky.Gajoch,Kale8za,Lisowski, l^dbalay 
S^dor V. Sendor, St^pieiiski, Twaro, Pietrycha v. Pietryka, Pantala, To- 
bota, Tarek, W6jcik, Walczak. 

Pfkowice: Czyi v. Cizedski, Bialik, Djabel, Dydasiak, Dymacz, Ga- 
ladczyk, Kmied, M§drek, Potocki, Salomonowicz, Szymczyk, Zbyras. 

PaCZOltOWlce : Ciekiera, Klocek, Kaszycki, Kawala, Palka, Tarecki. 

Ptoki : Blotoii, Chrycek, Jarczykiewicz, LasoJi, Serynga, Stryczek. 

Por^ba I Brodta :. Badadczyk, aQbenek, Dzierzwa, Drabik, Gandyn, Ga- 
gala, Goida, Kalamacki, Kamieiiski, Naworyta, Pazdziera, Pierzchala, 
Byczek, Szymala. 

Przegorzaty : Florczyk, Galos, Jasiolek^ Koziara,^ Krak, Plata, Piechota, 
Ochmafiski, Sas, Zbenis. 

RakOWlce I Oleza: FUszewski, Krawczyk, Kopemik, Kamala, Litewka, 
Lytko, Samborski, Sasal, Samlo, Skata. 

RaciborOWlce I Zaetdw: Adamski, B^k, Baran, Balas, Cichy, Domagala, 
Greleeki, Gajoch, Laty, Ka^mida, Kawala, Melcher,, Nawara, Ostrowski, 
Ptak, Badzikoski, Bafny, Sierdzeti, Wiatr (na obrazie Unii Matejki), 
W6jcik, Wr6bel, Zwierzyiiski. 

BufZCia I Koicielniki : Barzyiiski, Baran, Chmiel, Gadacz, Gabat, ks. 
Jannta, Krochmal, Macha, Majka (i. Majczyna), Nowak, Ostroiek. Pie- 
trzyk, Pa&tola, Sikora (i Sikorzyna), Skapski, Smotrzyk, Stmgalski, 
Wilk, Zig%C| Zwirek, Ziomek. 

Digitized by VjOOQIC 



341 

BzfSka: Bialik, Dyrda, Dzi^rzai Gams, Koza, Knrdziel, Kasznba, Trzasi 
Zi6lko, Zwierek, Pyzlowski, Mnsial, Stachnik, Matysiak, Korzonek, Czepiec. 

Rudawa: Drabik, Florczyk (1726 r.), Gembla, Gedlek, Matawoski, Marona, 
Kodnca, Paj^. 

Regulice : Gadomski, Klodnicki, Encel v. Knciel, Marccla, Naglik y. Na- 

S^ikoski V. Nalikowski, S^k, Tomana. 
na i Sanlca: Bigaj, Bajor, Chyl V. Hyl, Kromka, KasperkiewicZi Mb- 
rys, Orzq,daIa, Owca, Skabiy, Slomak, Szewcyk v. Sewcyk. 

SieleC V. Sielc : Dndek, Matnlak, Odon v. Odoniak (c. Odonionka), Olo- 
ksiak, Szklarski. 

SnrierdZfCa : Qlowacz, Jarosz, Koziol, Bochwalicki. 

Scielowice : Idzicki, Jodlowiec, Myc v. Mic, Mores, Nowak, Bosak v. Bo- 
sek, Szkotak, Szalns, Tatarcznk v. Tatarczyk, Zientara, 

TomasZQWice : Banach, Chalys V. Cholys (c. Chalyscianka), Czajowski, 
Dnkiet, Grndzieii, Grzelak v. Grzesik, Kiecka, Kmiocik. Kroma, Knrek 
(i. Kurcyna), Kowalik v. Warsawiak, Knciel (z. Kucielka, c. Kncielonka), 
Marek, Marenka, Olas, Piekns v. Piekarski, Bogala {t Bogalina, s. Bo- 
galak), Sewial, Szczyrba, Szumiec v. Palasz (z. Snmcowa), Sroka, Szu- 
miec V. Czerda, Syrek (c. Syrkowna, Tarka v. Torka, Walach, Wypych, 
WSjcik V. Skrobacz (ie zbijal i skrobal wieprze),"Wyzga. 

Trojadyn : Dzinba, Koselka, Kozyra, Medrek, Sercyk. 

Trojanowice : Figiel, Gontkiewicz, Modrek, Mirecki, Bosa v. Kowal, Siwek 
Solarz, Zieba. 

Tonie : Bombka, Badelak v. Badylak (z. Badylaczka), Bartosik, Branicki, 
Bul,Bieniek, Cwalchav.Cwalncha,Czernek, Chadramacha, Dnda, Glanos, Ko- 
zera, Kut (z. Kntowa), Nawrot, Pietrzyk, Przysiezniak, Sercyk v. Serczyk, 
Sitko, Sadzik, Wielosz. 

TfCZyn i T^Czynelc : Grzegorzyk, Knciel, Paszko, Strzeniawski, Szczyr- 
bnla, Wojtas. W browarze pracnj^: Borzecki, Drap v. Drapela, Dralich, 
Drenowski, D^bek, Grnber, Gntzki, Hladik, Jawnrek, Jahn, Jednorozec, 
Kania, Kalasiiiski, Kozlowski, Lenda, Merdaczok, Maslowski, Nejacz, Ne- 
metz, Nadzyiiski, Nowakoski, Przonioslo, Prostak, Petzel, Bichter, Sn- 
czyk, Snchy, Sk6rski, Slusarczyk, Skowrori, Sroka, Schaff, Wicisliriski, 
Weiss, Weinheber, Wa^niewski, Wiciarz, Wjisik, Wessely, Wtoszczyna, 
Zajtic, Zbik. 

Trzellinia: Czeladyriski, Gi^siorowki,' Golczyk, Kaczmarski, Migdal, Osta- 
firiski, Pabisiak, Zaciera (c. Zacierzanka). 

Ujazd: Gierat, Glowacki, Glanos v. Glanoski, Kielkowicz, Kwasniak, W^torski. 

WOia JuetOWeica : Bazela, Bieda, Borkowski, Glnpczyk, Hnrlak, Jagosiri- 
ski, Kleta, Knsmierczyk, Kori, Konik, Kordas, Knla, Koltori, Mardela 
(c. Mardelonka), Maznr, Pietras, Pieczara, Somildjski, Poniedzialek, By- 
gielski, Ziolo, Tatarzyk, Walig6ra. 

WolOWice: Gilek, Kapnsta, Kns, Majto, Przebinda, Sladyczek, Zmnda. 

W^grzce: Bok, Cichy, Cinpka, Chudy, Fijal, Franczak, Franaszek, Ka- 
pnsta, Nogiftc, Salas, Wasko, Wardyla, ^olnicki. 

Wycifie: Kijania, Nowak, Sleiak, Tkaczyk, Wachala. Digi^i,,dby GoOQle 



342 

Wl9OkowiC0; Bajorski, Bigaj, Ciafaray. Czachara, Eozbiat, Esi^iyc, Erzy- 
nowek, Lazowy, Macaika, N^dzka, Palka, Stryjak, Szczepaliski, W^giel. 

Zabierz6w : Bnjak, Bartak, Czopek, D^browa, Drewniak, Gwizdala, Gor- 
dziel, Gregorczyk, Eoprynia, Eorzonek vel Eorzeniak, Eacara, Jagla, La- 
'cheta, Maj, Machloski, Myszat, Sikora, Str62ek, Skomora, Synowiec, 
Trzepla, Wojtek, Zi^ba. 

Zieionki: Baran, Bartosik, Erzon v. Chrzon, Eiziel, Erawczyk, Majcherek, 
Migdra, Orzechoski, Pietrzyk, Sobcyk, Sadzik, Solek. 

Zeik6w : B^ba y. Bomba, Czamecki, Dymacz. Glauowski, Jelefi, Eozera, 
Lasak, Nowiilski, Orkisz, Radwanek, Kamian, Stawiarski, Stypnlla, WegieL 

Zwierzyniec i P64wsie : Antasiak, Baran, Ba'2ela, Bil, Bi^da, Bosak, 
Bigakowski, Bywalec. Cecaga, Cetera, Chrostek, Cwalocha, Cyganik ▼. 
Cygankiewicz, Czyszczoii, Daniec, Draikowacki, Dabil, Dada, Datkiewicz, 
Dus, Florczyk, Garga, Glowniak, Golyska, Hyiy, Igla, liykowski, Janiga, 
Jasko, Jerzyk, Jarocki, Eamoda, Eaczorowski, Eadalski, Emiecik, Eo- 
twara, Eowalski, Eonopek, Eorzeniak, Eorczydski, Eotersal, Eopta, Eo- 
tas, Eozyra, Erawczyk, Erzysztof, Eakal, Eamala, Lek, Lach, Lach, Ly- 
czak, Magdziarz y. Magdzii^ski, Malarczyk, Migeniec, Maciosek, Mardosz, 
Marasik, Malik, Micidski, M61, Morawski, Mrozicki, Niedbalowicz, No- 
wicki, Oprocha, Panek, Pawlik, P^cak, Plaszczyk, Polonek, Pietroiiczyk,^ 
Przybylski, Przygodzki, Popoiiski, Radwan, Batkowski, Sikora, Sliwa, 
Siemiliski, Stawiar(ski), Stojakowski, Surowiecki, Szczypczyk, Szafranek, 
Szeliga, Szmigiel, Tabaczewski, Tals^a, Talarek, Targosz, Tomasik, Trze- 
ciak, Twardos, Tylek, Warmns, Waferowski, W%s. Walerowski, Wawrza- 
siak, Wichtor, Worel, Wojtowicz, Wr6bel, Wyroba, Zirf^ga, Zasiara, Za- 
liwa (c. Zahwianka), Zborski. 



Digitized by CjOOQ lC 



Nazwy osOb, 



tak 2 miasta wraz z prBedmielelaini, jako i wlo^cian s okolic Krakowa, wjj^te 

z ogloszen nmieesczonych po esasopismach (a miajQOwicie w Cstuie { Km^ 

krak.) w eiacrn lat 1872—4. 



«^damowicz, Adamek, Adamesyki Ajdnkiewicz, Ambrozik, Aksak, 
Albinowski, Antoaiewicz, Antosz, Areinek, AnnatySi Armulowicz, Artwiii- 
skiy Arczydski, Angast^. 

Ebtniek y. Banek, Balcer, Bartosz v. Bartoszewski, Baczjdski, Ba« 
chowski, Bartosik y. Bartosiak, Barbacki, Basista, Balon, Balisz, Balahi, 
Bazarowski, Bandnla, Bar6, Bakay.Balcarczyk, Balak, Baciak v. Baczak, 
Baciorz v. Bacios, Bi^orski, Bania, Batacz, Batnik, Badylak, Badzian^ 
Batuka, Bargiel y. Bergiel, Balbierczjk, Bakalosz, Bcolota, Bednarezyk, 
Berciakiewicz, Bezdek, Bestocha, Belza, Belda, Bemas y. Biemal, Belica, 
Bialda, Bialoi& y. Kuszetnowski, Biborski, Bibnlski ,Biedroii, BialoczTdski, 
Bialacz, Bialka y. Bialko, Bielikiewicz, Bieles, Bieniasz, Biemat, Binkie- . 
wicz, Biesiada, Btaszczjkiewicz y. Blaszczjk, Blachota y. Blachuta, Bla- 
chocinski, Bloniarz, Blonarowiicz, Bodzei&, Borciej, Bob y. Buber, Bobak, 
Borowieo y. Borowiecki, Boniak, Bogdalik, Bognsiewicz, Bobola, Bobiele- 
vrict, Bobrowski, Bobiniak, Boj, Bogacz, Boczarski, Boczk^, Bogusz yel 
Bogos, Bok^sz, Brabiec, Brzuchalski, Bratka, Brazda, Bryla, BrjrMski, 
Bxys, Bresiewioz, Bronowski, Browicz, Brasik, Brzechwa, Bresiewicz, Bry- 
dak, Brzyszczyk, Brzokowski, ^uda, Budka, Bukowski, Burdak y. Burdekj 
BuMski, Bulawa, Bumat, Buma, Burda, Burek, Burczyk, Burga, Bucha-^ 
niec, Buchlewicz, Butwiiiski, Budsyn, Buzdygan, Buiyan, Burliga, Bur- 
netko , Bugaj , Buniarz , Bularz, Burdaiiski, Byrski, Bydelski, Bjdlon 
Bytomski, Bytko, Bylica, Bystrowski, Byk, Bzdziala, Bzdyk. 

Oap y. Capik;. Calikowski, Cehak, Cepuch, Cebulas, C4rcha, Cerec^- 

.nuga, Cetnarski, Chachulski, Chlebik, Chrostecki, Chrui&cichowski, Chrzatt, 

Chorabik, Chowaniec y. Chowaniak, Chudyba y. Chudoba, Chlipalski, Chor 



*) W spisie niniejszym,. r<Swuie jak poprsedsaj^cy niezupetnym, nsuneli- 
imy naswiska cadzoziemskie. oraz takie, kt6re powszechnie ea w kraju znsne. 

Uigitized by vjOwv iv^ 



. 344 

dacki, Clioraiyy Ch^rtry, Cholewa, Chmilka, Chwalib6g, Chudziec, Char» 
mvAf Chabida, Chrapliiiski, Chmieli Chudysz^ Chrapkiewiczi Chyziak, Ciej- 
ka, Ciechowski, Cielewicz, Ciepiercha, Cieczu^^ Cicierla y. Ciecierla, Cios, 
piosek, CioroA, Cialo, Cieila, CichoAski v. Cichoo, Ciilak, Ciejkoi&, Ciora. 
wa, Cnbpr, Cudzich| <!!wik, Cwiiewicz, Cwajka, Cyliiiski, Cygankiewicz, Cy- 
wanowski v. Cybanowski, Cyps, Czech, Czubin, Czajka, Czasz, Czemudc, 
Ozekalski, Czamamki, Czaputowicz, Czerbak, Cz^jewicz, Czajewski, Cze- 
kalski, Czeszuga, Czamob6]\ Czuja, Czupczyi&iki, Czelak, Czwohieha» Czynciel- 

X>aniczek v. Daniczko, Darmody Damski, Dajszczjk, D^b, D^bek, 
Deres v. Dercsiewicz, Demidowicz, Dlugogfpki, Dlugod v. Dfugoiiski, 
D2ug08z(ew8ki), Dobija, Dobosz, Dominiak, Doroszczak, Dobrowolski, Do- 
wila, Doiynek, Doskowski, Drabik, Droszcz, Drobniewicz, Dr6zda, Dro- 
zdziky DrozdziewicZ| Dratual, Dr&wniak, Dragos, Drozdowski, Drzedrze- 
wicz, Dudziky Dudrak, Dura, Durbas, Dudji&, Dul^ba, Dnlian, Dukalski, 
Dulbidski, DumikowBki, Dassniak, Duszyk, Dwornik, Dybek, Dychus, Dych- 
dalewicz, Dylag, Dyl, Dykas, Dywan, Dyrdi Dymkowski, DymiatkiewicSy 
Dyktarskiy Dydula, Dysck, Dynay Dziewinski, Dziembowski, Dziengielow- 
ski, Dziewoiiski, Dziuba. 

XDizbieciak, Ester, Ekielski, Elkiewicz, Eborowiez. 

3P*abi8z, Fabijan, Falejczyk, Falkiewicz, Fasula, Federowicz, Fejk, 
Fedzko, Fedunio, Ferfecki, Feli5, Filkowski, Filarz, Firlej, Filipczyk, Fi- 
jotek, Fibmch, Firek, Fila, FliiSnik, Florkowski, Flaszczyk, Fortudko, 
Franczak v. Fronczak, Fr^czka, Frecko, Francuz, Frasiiliski, Fradera, Fu- 
dalski, Fudalidski, Fujak, Fujawa, Fulanty, Fukadej, Fulnriiki, Furda. 

Gl-&cek, Galar, Gawtowicz, Gawor, Gaworcasak v. Goworczak, Ga- 
wron, Gawin, Gawet v. Gawlik , Gawelski, Gsrlik, Grarlicki, Garbula, 
Garbaty, Gadu}a, Gandera, Gamoii, Gach, Gabryii, Gamiosz, Galos, Gat- 
ka, Gatuszka, Galasiiiski, Gajczak, Gazdzic, Gamek, Ganczarski, Gal^- 
kiewicz, Garusiiiski, Gabka, Gadek, G^lot, G^to2a, Gastowski, G^ior, 
Gebczak, GebczyAski, Gfborowski, G^bala, G^ilak, Gielas, Gieldanowskiy 
Gierczak, Gieroii, Girczo^, Giergiel, Giorcukiewicz, Giermek, Gieral, Gier- 
tuga, Giersz, Gictkowski, Gisa, Gibas, Glonka, Gladysz, Glos, G26d^ Gmecek, 
Gniewa, Gorgosa, Gora, G<Srka, Gorny, G6rnia, Gurnisiewicz, G6ral, Go- 
ralczyk, 'Godula, Godyii, Goly, Golek, Golec, Golonka, Goczal v.^Gaczal, 
Golonka, Gpnderck, Gonka, Gor^iczko, Golachowski, Golian, Goszulaky 
Gorczyca, Gronalski, Grotynski, Gradal, Grochol, Grochala, Grabik vel 
Grabczyk, Graca,* Gralcwski, Graboitski, GmdzieiS, Gretka, GrygierzeGy 
Gramatyka, Gromnicki, Gromczakiewicz, Grafczyiiski, Grzesik, Grzesiura, 
Grzegorczyk, Gumplowicz. Gunia, Guziak(iewicz), Gulas, Gusian, Guzdek, 
Gudula, Gwizda, Gwerk. 

EDu^> Halik, Hajosz, Hadczyk, iElaiidzlik, fisnusiak^ Hanicki, Ha- 
labski, Halaikiewicz, Hendrzak, Hemsik, Harasim^owicz), Harajewicz, Ha- 
bran, Harmatai Halemba, Hajdnla, HiroA, Hisowski, Hotaj, Hydko, Hyla* 
Bzek, Hyra, Hoszowski, Hntkiewicz, Hubaszek, Hyska, Hudzikiewicz, 

aTMhowaki, Jaska, Janas^zj v. Janos, Janoszek, Jauczatek, Jalkow- 
aki, Janota, Jadkiewicz, Jachimczak, Jachimski, Ja6kj|]f||^|,yJ(^F^||i|^f^ 



345 

kabowMski, Jakubiee, Jftnasii&skii Jarj y. Jarotoi Jarocki, Jarmolii&ski, 
Jargki, J«g08(sE), Jagielonek, JajeiSnica, Jarsyna, JanT^ski, Jannuikiewicz, 
Japol, Jelonek, Jeleii, Jeaioro, Jenkass, Jewn2a, Jewolski, Jers y. Jeiyk, 
J^kata; Jfdrkiewicz, Jdsnik, Jdzefciyk, Jadkiewicz, Jarek, Juras, Jurkow- 
aki, Juraczek; Juchalaki, Juszczyk y. Antosz, — Iglicki, Inasiiiski, Indyki 
Iskra y. Iskierka. 

JKabacki, Kacior y. Kaczor, Ka2a, Kalny, Kainik y. Kasznik, Ka- 
szjiakiy Kajda, Kapta, Karczmarczyk, Kapcia, Kapica, Kaweeki, Kasprzyki 
(iewiez), Kantorek, Kacerz, Kajinko, Kalemba, Kabrjrcz, Kapecki, Kar- 
ehow, Karbut, Kal:bow8ki, Kadzik, Karai, Kasalik, Kaszyczko, Kasper y. 
Kaaparek, Elaleta, Kalinka, Kalisz, Kaatorj, Kcjbfti Kf pa, Kijaa, Kiemik| 
Kieiak y. Kic^ak, Kikla, Kilamki, Kipikarz, Kiedasz y. Kiedos, Kiciora, 
Kierzek, Kluez, KUeh y. Klicz y. Klii, Klima y. Klimaa, Klusek y. Klu- 
cek, Klumutka, Klewski, Klimka, Klfb, Klimczyk, Klobusik, Kloda, K2o8, 
Klfczek y. Kl^cki, Klubacki y. Drosowski, Kioryga, Klakura, Klakacz, 
Kfyk, KZfbkowski, Kloi&kiewicz, Kni^iowski, Knapik, Knai, Knolica (c. 
Knoliconka), KondzialowBki, Koilecki, Kogutowicz, Koziarz, Kotarba, Ko- 
mar, Kolek (c. Kolk6wna), Kobylski, KoiScielniak, Koza, Korczjk, Kor- 
czyiiski, Kordaszewski, Koczur, Kondrela, Koniuszko, Koniarz, Kopacz, 
Kobialka, K^zka, Koilak, Kozierowski, Kowal, Kowalczyk, Kotula, Kot| 
Korek, Koral, Koziel, Kozakiewicz, Kowacki, Kosina, Kocs^iiski, Ko- 
siulak, Kolesa, Kolanda, Rosieniak, Kosiieczak, Kopera, Kostek, Koi^tera, 
Kopacz, Kompel, Koi&ciolek, Korzeniak, Koliniak, Kocoii, Kosz, Koszj- 
kiewicz, Ko^ka^ Kociol, Korbel, Korota, Koryczan, Korcala, Koperak, Ko- 
zubiak, Kondorek, Kostka, Kopinski, Korknla, Kr^cioch, Krywult, Krzy- 
wda, Krajdoch, KruiS, Krzak, Kraj, Krzanowski, Krzeszowski, Krz^szezyk, 
Krzjsztofiak, Krzesz, Krzesina, Krzjsica, Krzyfyk, Kn^anowski, Krawacz, 
Kromkiy, Krasny, Krzyl6, Krasod y. Krosoid, Kr61ik (c. Kr61iconka)^ 
Krzempek, Krewek, Krzemieii, Krzon, Kr6tki, Kryza, Krylas, Kryska, 
Krystyan, KiBi^iarczyk, Ksifdiek, Ksi^^arski, Rucharz, Kutrzeba, Kudlaii 
y. Kudlod, Kurpiel, Rucia y. Rudzia, Kupiec, Kupcyk, Kucyk, Kuimirz, 
kubala y. Kubola, Kubaty, Kubik, Rubos, Kubiela, Knbienica, Rubczak, 
Kubosz, Kubaezyk, Kubiesa, Kubica, Kubidski, Rubowicz, Kumorowskiy 
Kutna, Kudlasz, Kuta (i. Kucina), Rnglio, Rukulski, Rusiono^irski, Ra- 
spala, Kusek, Kurek, Rurdziolek, Rumiak, Rurkowicz, Rurkusuiski, Ru- 
nyniec, . Ru^ma y. Ruimiak, Kuiniar, Kwinta, Kwadny, Kwai&niewski, 
Kwateraik, Kwapidski, Kwie6. 

Xljiftlik, Lachowiec, Latosz, Latala, Lachowicz, Laszezyk, Lachow- 
ski, Latosidski, Latiuik, Letwinek, Lelej, Lelek, Lewandoski, Lepeczka, 
Leped, Lemoch, Legutka, Letowski, Lepszy, Leszek, Lenartek, Lgocki, 
Listwoii, Liskowicz, Litwa, Ligus, Linczowski, .Linowiec, Lisak y. Li- 
szek, Lilniak, Lipiarski, Losek (^. Loskowa), Lotko, Lotkiewicz, Lubos 
(c. Lnbosionka), Ludiiqirski, Lnbczewski, Luberka, Lubich, Lupa. 

3EjiAb^di; Labuda, Ladcuta, Laszek, Losik, Losatowy, Lodyga, Lo- 
tka y, Latka, Lata, L^ka, L^kowski, Loszczak y. Luszczak, Lukasiewicz^ 



Uigitized by vjww 



•gh 



346 

Z^ukowies, Lnpa y. LnpulBki, 2ioJft(riewies, Laxarski, Lnkaaik, Lysakowski, 
Lyka v. Lyko, Lysek y. Lysoii. 

AdCadziarcsyk, Markaez, Magiera (c. Magieronka), Magos, Maros, 
Maciolowski, MataBidski, Masnrkiewicz, Madej, Madejski, Mal, Maksda, 
Marzec, Manik, MarssaZek, Marezyk, Matula v. Matnlski, Maless, Malacina, 
MachnSy Mamra, Markowics, Maryniak, Masaraki, Maa68(s), Malyja, Ma- 
tacz y. Matak, Mateja, Makowski^ Majeherczyk, Masgaj, Matera, Mardse- 
wicz, MargasidBki, MamesarcsTk, Matuisesyk, Maciejcsyk, Malissewski, 
Markowics, Machowiec, Marchewka, Marchwiak, Malota y. Ma2ota, Ma- 
iSlanka, Majda, Majdya, Majknt, Maciechowski, Marek, Matek, M^drsyk, 
Mfiyk, Mdnarowicz, Merkowski , Meresidski, Miarczynski, Mierdsuiski, 
Michwiej, Mirka, Mirocha, Mirek v. Mircsek, Michalski, Michalcsyk, Mi- 
chalec, Milcz, Mizera, Milek v. Milko> Miechowicz, Mikmt, Miklos, Migas, 
Migntera (c. Mignterzonka), Mietelski, Mifsopnst, Mifso, Mietka, Misiak| 
Micek, Mieor v. Aliezor, Mitae, Mtka, Mikosz, Mitynski, Mitkowski, Migas, 
Michna, Miecinj, Miodonski, Mierzh, Misa, Mitta, Mlaskot, Mtynarczyk, 
Mtynowicz, Morawiec, Mosiadz, Molenda, Molinkiewicz, Motdysz, Morod- 
ski, Moksa, Mostek, Moidien, Morysinski, Mottosinski, Mroiek, Mrocskow- 
ski, Mszyk, Mussalik, Mnszyna, Mularz, Mnsiiiski, Mnrsyn v. Mnrsydski, 
Munica, Mucha, Mynta, Mytnik, Myiiliwiec, Myszka, Myszal, MyiSIaehowski, 
Mydlarski, Myrtowicz. 

XGTastnrkiewicz, Nagajski, Nalepa v. Nalepka, Nawrocki, Nazimek, 
Natonek, Napieracz, Neklewicz, Newora, Nielepowicz, Niedzielski, Niedsiat- 
ka, Nietiiewski, Nieniyta, Niegoss, Niemiec, Niewiadomski, Niton, Nitecs- 
ka, Niziotek, Nikel, Niewolklewicz, Nosek, Nocoii, Nolkowicz. 

C>bfidowicz, Ocetko v. Ocetkiowicz, Obtutowicz, Ochojna y. OkoJ* 
na, Ocipka, Ochoiiski, Ochwat, Odrzywo!ek, Odrobiiiski, Ognrek, Oktoto- 
wicz, Oktawowicz, Okrzesik, Olczyk, Olechowski, Olknsznik, Olearski, 
Oliwa, Onyszkiewicz, Opydo v. Opid, Oprzfdek, Opiel v. Opiela, Or- 
da V. Orta, Orzechowski, Orczyk, Orasiewicz, Oskwarek, Osiecki, Osika, 
Ostrozko, Owsiak, Owolinski, Owryta, Qwcarz, Ozerowicz, Ozog. 

X^ajdak, Paluch, Paleczny, Papnga, Pakuta, Parwa, Patac, Papiei, 
Pacak, Pactawski, Pawlikowski, Patoczy y. Pataki, Paraynos, Pachapieii, 
Pabijaiiczyk v. Pobiaiiczyk, Pastucha, Paduchowicz, Paciusko, Pach vel 
Pacho V. Pachowicz, Palenka v. Palinka, Pastemak, Patnla, Pawlus(z), 
Pawlusiuski, Pajor, Pandrys v. Pfdrys, Paleezny, Pachoiu v. Pachonski, 
v.^akowski, Paidzior, Paszywka, Pagacz,. Paw v. Pawiiiski, Parpana, Pa- 
zamouski, Pcwczyk, Pera v. Pyra, Pcik, Pezdanski, Pienias, Pi^ta, Pie« 
trowcyk, Pietraszkiewicz, Pi^chata, Piecsonka, Piss, Pitek v.. Pitoeh, 
Piknta, Piekakr^, Piekarczyk, Piechotowski, Piechocii&ski, Piecek, Piekon, 
Pieczonka, Piurecki, Piwowahszyk, Pieroii, Piechocinski, Piemikarski, Pi- 
lodski, Piroiek, Pindelski, Piwek, Pi6rko, Pluta, Plinkiewiez, Ptonka (e. 
Ptocanka), Ptachwa, Ptaszowski , Ptatewski, Pnowskl, Podwin, Pociura, 
Pochwalski, Por^bski, Podg6rzec v. Podg6rczyk, Pompa, Pobndkiewica, 
Powroznik, Pokuta (c. Pokucionka), Podsiadto, Podsadecki, Popek, Poiy-« 
czka, Potowicz, Porach, Polowiec, Polaczek, Polanka, PoleinyfPonikto, Po- 

Uigitized py vjiwwv iv^ 



347 

tfpskiy Potakowski, Podstawa, Popielak, Pratkowski, P^wda, Prebenda, 
Prochowniky Prochwi^ y. Profic, Prorok, Prymasi Prostak, Prxebindowski, 
Praeworczyk, Prietainik, Przybylko, Prsytocki, Przyleglo, Przyk, Przy- 
bielecki, Pietmsidski, Pszom, Pudykiewicz, Pnchalski, Pndlo y. Pudelko, 
Pndota, Pjrta, Pyrkosz (i. Pyrkoscjma, c. Pjrkosconka). 

JElLabczydski, Rajczyk, Rapala, Radzia}, Rakoczy, Ra^ewski, Rak, 
Raehwal, Rabiasz v. Rabios, Racieski, Ramult, Rerzowski, Rfbacz, Renda, 
Repetowski, Redyk, Rejowicz, Rewoii, Romai^ski, Roialowski, Rosowski, 
Ropa, Rojkowski, Rozetka, Rnda v. Rudka, Rudzki, Rusinek, Roman vel 
Ryman, Rymarz, Ryczkiewicz, Ryskala, Rnbisz, Rumiiiski, Rybarski, Ry- 
lewicz, Ryzowski, Ryl, Ryszka, Rychel, Ryba, Rz^a, Rzepka, Rzemied. 

EMk, Samek, Sapalski, Sasorski, Satka, Salawa, Salwach, Salomon, 
Sajduk, Sabanik v. Sabiiiik, Salaciak, Scitko, Sech, Sewiolek, Sewila, Ser- 
kowski, Serafin, Sekula, Sek, Siemied v. Siemionka, Siemi^niec, Siejak, 
Siostrzonek, Sidzina, Sitko, Siwkiewicz, Siedlarski, Siodlak, Siermon, Sie- 
rota, Skaczyk, SkarbiAski, Skawski, Skolyszewski, Skorut, Skokosz, Skry- 
bant, Skupien (i. Skupniowa), Skorzak, Sk6rski, Skrzyd, Slizowski, Slu- 
parkiewicz, Slazalek, Sleboda (as. Slebodzina), Slabosz, Slowik, Slowiak, 
Slnpski, Slonina, Smialek, Smagaii, Smiech, Smieszek, Smarz, Smulski, 
Smolka, . Smolczak, Smoragiewicz, Smyk, Soltys, Soltysik, SoiSnicki, Sor- 
dyl, SoiSnierz, Souo.k, Solak, Solarz, Sochacki, Solga, Sotwin, Soczek, So- 
wila, Soblik, Sobesta, Sochar, Spalck, Spisak, Sporysz, «Splawiec, Spira, 
Spytek, Sp6Inik, Sroczyiiski, Srokut, Sra^, Starza, Stora, Strojny, Sta- 
chowski, Stcfczyk, Sternal, Stefai&ski, Stanowski, Stankiewicz v. Stanko, 
Stodola, Stodolak, Stopieu, Stwiertnia, Stoczek, Stolarz v. Stolarski, Stp- 
larczyk v. Liska, Stolarkiewicz, Starowicz, Strzeszak, Stanisz, Staniee, 
Stoklosa, Stabrawa, St^pski, Stepa, Stroniarz, Ste6, Stoklosa, Stehlik, 
Staszczak, Stelmach, Strzezik, Stroka, Stopa, Strzelec, Strzalka, Suszyna, 
Sur6wka, Suda^ Surzek, Sukowit» Swifchowicz, Swierk, Swierz, Swider, 
Sworzeniowski, Stbboda, Swigost, Swit, Swiadek, Swi^tek, Swolkien, Sy- 
nowiec, Systa, Sysak, Swierczek, Szpak, Sczcpaiiski, Szostak v. Szostek, 
Szantroch, Szukal, Sczypta, Szalonek, Sygnet, Szecik, Szewczykiewicz, 
Szwiec, Szolajski, Szalainy, Szlagor v. Slagura, Szarek, Szywala, Szuta 
V. Szut, Szatan v. Szatajski, Szal v. Szol, Szromba, Szczygiclski, Szcze- 
pinski, Sztaga, Ssydiik, Szpondor, Szyran v. Szyron, Szczotka, Szczudlo, 
Szymciuch, Szydlak, Szczurek, Sczurzydlo, Sz6stak, Szyjut. 

Tabor V. Taborski, Tatar, Tata (c. Tacionka), Talik, Taba, Ta- 
bolski, Tarka, Tancula, Tarlowski, Terakowski, Terenkiewicz, Tkacz, Tla 
chna, Tleniak, Topa, Tondera, Tobijczyk, Tpbiasz, Tomek, Tomiak^ To- 
malik, Tolib v. Tolip, Trawniczek, Truszkowiecki, Trzop, Trzebla, Tr^- 
do(w)ski, Trela, Trzos, Truinicki, Tiybula, Trocia, Tr^bka, Tralinczynski, 
Trzecki, Trzebunia, Trzepala. Tuchowski v. Tuchowicz, Turski, Turlej, 
Turkawka, Turdzik, Turou, TuA v. Tusia, Tyrka, Tylko, Tyzor, Tyliiiski, 
Tyralewski, Tyrchala. 

XTbogi, Ubysz, Uchacz, Uchw8l,Ugomy, Urbach, Urbaniak v. UrbaA- 
czyk, Urbasiak (L Urbasiaczka, c. Urbasionka), Urbanski, Urbas, Uzarski. 

Uigitized by vjwwv iv^ 



348 

^"^T^archa^i Warebalik, Wabidski, Waclawczyk, WatachiewicB, 
iVawnjczka, Wawrznla, Wijda y. Wajdowicz, Wadowski, Walanio, Wal- 
MEakiewioz, WalenU, Wachno, Warwas, Warzecha, Wanda, Warzycki, 
lYawroiiski, Warmus, Warszewicz, Wachmistrz, Wawak, Walilo, Wcialo, 
Wdowicki, Wdowiszewaki, Westelczyk, Westfalewicz, W^zicba, Wiecek, 
Wif zyc, Wilk, Wilczak, Wilkosz, Wukostowski, Witkowski, Wielibrowski, 
Wierzban v. WierzboA, Wi^ctawiak, Wilcura, Wicherek, Wider, Wieczo- 
rek, WidloA v. Widtonka, Widuch, Wiadrowski, Wlodok, WWdarski, \Vlo- 
sidski, Wn^, Wnftrzyk, Woiny, Wojnara, Wojtaszek, Wojtala, Wojs, 
Wolny, Wolak, Wojtych, WojtaA v. Wojtos, Woczka, Wojtowiez, Wodyn. 
ski, Wojakowski, W<^tan v. Wojtoii, Worga, Wrona, Wroiika, Wszulka, 
Wuberek, Wyrda, Wykus v. Wykosz, Wyrobisz, Wyjadal, Wywialkowski, 

SEabdyrz v. Zabdys, Zaj^, Zabieglo, Zazyczka, Zapalowicz, Za- 
d^cki, Zakulski, Zadwilichowski, Zaplatalski, Zapotoczny, Zasadni, Zareb- 
ski, Zawaga, Zajn, Zawillak, Zawrzal, Zaczek, Zabek^ Z^bkiewicz, Z^b- 
czak, Zdebski, Zdunek, Zegartowski, Zemucha, Zfbala, Zela, Zgoda, Zgo- 
rzelewicz, Ziejka v. Zi^jka, Zielewicz, Zielonka, Zicmciak, Ziecik, Zi^bin- 
ski, Zi^tora v. Zi^tor, Znchnicki, Zwirzowicz, Zydrou, Zabka, 2(ak v. Za- 
kowski, Zelezniak, Zolnierczyk, Zegociiiski, Zelech, Zlobiuski, Zulasinski, 
Zurecki, Zurek,, Zurko, Zychoii, Zydek, Zyla, Zytny v. Zytni v. Zytniew- 
ski, Zymon, Zyrowski. 



-AAAAyVArwT — 



Digitized by VjOOQ lC 



WYEAZ 

miejsoowos^ci "W. Ks. lCrakowskiego. 





Cbatee 
Cznlow 


,» Czolice. 
,» Bybna. 


Aleksandrowice, para^a Morawica. 


Czn26wek 


ff » 




» » . 


Czytyny 


«Mogila. 


Stefan6wka 


ff » 


D4|bie 


„ Krak6w. 


BacKyn 


ff ff 


D^browaszLichecka, Czemiech6w. 


Balice 


ff » 


Dojazd6w 


„ Bnszcza. 


Werych6w 


ff < ff 


Dzickanowice 


» Baciborowice. 


Podkamycze 


» ff 


Garlica mnrowana 


p. Zielonki. (Gar- 


Batowice 


„ Baciborowice. 


lica koicielna leiy w Kr6L Pols.) 


Beszcz 


„ Krak6w. 


Giehtat6w 


p. Giebn{t6w. 


Bibice 


„ Zielonki. 


Glfboka 


„ Cznlice. 


BUlany 


„ Zwierzyniec. 


06rka koieieUUekc 


( „ G6rka kodc 


Bi^liczyce 


ff Baciborowice. 


G6rka narodowa 


» ZielonkL 


Blonie katarzyftskie p. Podg6rze. 


Gr§ba26w 


„ Plesz6w. 


Boleehawiee 


p. Bolechowice. 


Grotowa 


„ Czemich6w. 


Zielona 


n ff ' 


Grzeg6rzki 


» Krak6w. 


BoleH 


„ Baciborowice. 


Gwozdziec 


n Krzeszowice. 


Bor6w 


„ Morawica. 


Jeziorzahy 


, IdszkL 


BoBnt6w 


n Baciborowice. 


Eamieli 


„ Czemich6w. 


Branice 


„ Bnszcza. 


£antorowice 


n Badborowice. 


Bronowice wieUde 


« Krak6wV 


Kami6w 


n Cznlice. 


„ male 


9 I» 


Kamiowice 


« Bolechowice. 


Brzezie narodowe 


„ Bolechowice. 


Ka8z6w 


„ • Liszki 


« szlacheckii 


U ff 


Kawiory 


„ Krak6w. 


Brzoskwinia 


„ Morawica. 


CzamawieiS 


ff » 


Badzyli 


„ Liszki. 


K^pa 


« Czemich6w. . 


Chalnpki 


„ Buszcza. 


K^pa rasocka 


» Bnszcza. 


Cholerzyn 


^ Morawica, 


Kle8zcz6w 


« Morawica. 


Chrosna 


ff n 


Eiokoczyn 


» Czemich6w. 


Clo para^a < 


(Mrka koiciehiicka. 


Bugsg 


•ff ff 


Cnemiehdw v. Czemiech6w, pa- 


Pasieka 


» ff 




ra^a Czemich6if. 


Kobyhiny 


M Bolechowice. 


Czemich6wek 


» 


Ko^cielniki 


;, G6rkakotfc. 






Digitized by Vjr\^\^pJlC 



350 



Koimyrz6w v. Ko<5mjrz6w, paraQja 


K^pa msiecka 


p. Buszcza. 


Czolice. 


Baciboroufiee 


„ Baciborowice. 


Krak6w. 


Prawda 


f» r 


Krowodrza p. Krak6w. 


B^czna 


» Liszki. 


Erzeslawice » Plesz6w. 


Bakowice 


„ Krak6w. 


Krzysztoforzyce « Ruszcza. 


Bnssocice 


„ Czemich6w. 


Enjawy „ Plesz6w. 


Bu9Mcza 


„ Bnszcza. 


Las-ko^cielnicld „ Bnszeza. 


Wola msiecka 


f» 9 


Rog6w „ 


Bybna 


„ Bybna. 


I^g n Krak6w. 


Bz%8ka szlachecka „ Krak6>7. 


LMd « Liszki. 


„ dnchowna » „ 


Bozmirowska zagroda, paraiya 


^ciejowice 


„ Liszki. 


Krak6w. 


D^br6wka 


fi f» 


Gramaiyka p. Krak6w. 


^mierdzQca 


f» f» 


Lnbocza „ Ple8z6w. 


Kf^ty, 


f» f» 


Lnczanowice „ Bnszcza. 


Stanislawowice i 


\ Stanislawice, par. 


llistrzejowice « Badborowice. 




G6rka. 


Mnik6w » Morawica. 


Snlech6w 


p. Baciborowice. 




Sulkowa 


„ Czemich6w. 


p. Modlnica. 


Szczyglice 


„ Morawica. 


ModlnicamalaY. Modlniczka, para^a 


Tomaszowice 


„ Modlnica. 


Modlnica. 


Podskalany 


f» t» 


Podchmiciefolw. p. „ 


Tonie y. Tanie 


<, Zielonki. 


Mogiia p. Mogaa. 


Kaczor6w 


f» f» 


Kopanie 


Trojadynv.Trigdyn„ Giebnlt6w. 


Marawiea tpielka « Morawica. 


Trojanowice 


f» f» 


Morawica mala „ »» 


Ujazd 


„ Bolechowice. 


Mydlniky.Mydlniki» Krak6w. 


Wad6w 


„ Bnszcza. 


Nowawie^narodowa^ « 


W^grzce 


„ Badborowice. 


» szlacheckan Liszki. 


W^grzynowice 


« G6rkak. 


Olsza „ Krak6w. 


Wifckowice 


r, Bolechowice. 


Olszanica „ Zwierzyniec. 


Witkowice 


» Zielonki. 


P^kowice « Giebnlt6w. 


Wola jnstowska 


^ Krak6w. 


Piaski „ Krak6w. 


Chelm 


f» f> 


Piekary „ Liszki. 


Wolica 


« G6ikak. 


Fkndw « Plesz6w. 


Wolowice 


^ Czernich6w. 


Kfpa kigawska „ „ 


Krzemiennik 


f» f» 


Podl^ie „ Por^ba. 


Niwka 


ti f> 


P6lwsiezwierzyniec.„ Zwierzyniec. 


Wroienice 


n Czulice. 


Ft^dnik czerwony „ Krak6w. 


Wyci^ie 


„ Buszcza. 


M dnchacki « » 


Przyhisek 


ff f» 


f» bia^y „ , 


Zabien6w, niegdyif Bogoznik, parafl|ja 


Pmssy „ Baciborowice. 




Modlnica. 


Przeginianarodowa^ Gzemich6w. 


Zagadce 


, Czeraiech6w. 


n dnchowna» Bybna. 


Zakamycze 


„ Zwierzyniec. 


Przegorzaly „ Zwierzyniec. 


Za8t6w 


n Badborowice. 


Przylasek msiecki , Bnszcm. 


Zelk6w 


„ Bolechowice. 

Digitized Dy VJfV/VJpJlC 



351 



Zesitawice p. Baciborowice. 

ZidaM « Zielonki. 

Marszowice „ » 

KapitnlBka wie^ v. Kapitulka, pa- 
, ra^a Zielonki. 

Bozdzialowskie • • 
Zwierzyniec(przed.)M Krak6w. 

Powiit chnanowtki. 

Aiwoniia ▼. Lnbemia p. Poremba. 
Bchiet n Babice. 

Balin • Chrzan6w. 

Bobrek v. B6brki « • 
Bobrowniki n Bobrek. 

Dobczyce • „ 

Bolendni Boltdn n Ptaza. 
Brodla « Por^ba. 

Brzezinka ^ Badawa. 

Byczyna ,, Jaworzno. 

Jeziorki « n 

Byda ^ « 

Ohelmek n Chelmek. 

Clinan6w vel IQ^zan^w, parafija 
Chrzan6w. 

K^bomia chrzanowska, para^a 
Chrzan6w. 
Cifzkowice „ Jaworzno. 

Bzydonice „ ^ 

Czatkowice „ Krzeszowice. 

Czema • Nowag6ra. 

Czyt6wka „ Ploki. 

D^b y, Libii|i w. 

D^browa narodowa 9 Jaworzno. 

Baraki 
Dembnikv.D^bnik „ Paczotiowice. 
Dlagoszyn „ Jaw&rzno. 

Dnbie v. Dnb* • Bndawa. ^ 
Dulowa • Trzebinia. 

Pilipowice • Nowag6ra. 

Frywald • Sanka. 

G6rka trzebiiiska „ Trzebinia. 

• szlachecka « • 
G6ry laszowieckie • Chrzan6w. 
Gorz6w n Bobrek. 

urojec • Regolice. 

Gromiec • Bobrek. 



Jankowjco p. Babice. 
Jaworzno v. Jaworznie, parafija 

Jaworzno. 
Jeleii 

Kamiowice • Trzebinia. 

K^ty , Chrzanow. 

Kazmir6wka • Plaza. 

KoiekUe „ Ko^cielec. 

KnOiZOWiCO • Krzeszowice. 

Kwaczala • Babice. 

Lgota • Ploki. 

Laszowico „ Koi^cielec. 

Lipowiec » Babice. 

Libi^i maly • Libii|z w. 

LQnqi tpitlki • Libii|2 w. 

Moczydlo • n 
Mentk6wv.MQtk6wn ^ 

Miech6w • Trzebinia. 

Mifkinia • Nowag6ra. 

Mir6w ,, Liszki. 

Mljnka „ Bndawa. 

Myslachowice • Trzebinia. 

Niegoszowice „ Badawa. 

Sowiarka • « 

Nielepice „ „ 

Nieporai • Begalice. 

Nowa-g6ra ^ Nowag6ra. 
Nowojowa g6rav. Nawojowa^para^ja 

Radawa. 
Okl^snia • Por§ba. 

OstreiniciEi n Nowag6ra. 

Ostropole • Bobrek. 

Paezoitowice ^) « Paczottowice. 
Pila „ Plaza. 

Pisary „ Paczoltowice. 

PAua • Plaza. 

Oblaszki • • 

Siemota • • 

Ploki • Ploki. 

Podl^ie w6jtostwo • Jaworzno. 
Pogorzyce « Koicielec. 

Kazimir6wka • • 



^) ObsserDft monoiprafije Pacsoltowio 
p. L Louis, podio^ ^^ krak. 1874, Nr. 
196 — 224. Naswa pochodsidby mogta od 
Paesolta (niemieo. Petihold). 

Uigitized by VjOOQ lC 



352 



For^a — iegotaf p^ Por^ba. 

Potok , , 

Skowronek „ « 

Psary „ Plokir 

Badwanowice » Badawa. 

BtgvUce ^ Begnlice. 

Bozkoch6w „ Babice, 

Bmdawa » Badawa. 

Badno » Tenczynek. 

Somhi poladniowav. wielka (dawni^j 
Sosnka) p. Sanka. 

„ p6fti.v.mala„ 
Siedlec» OsiedleCy y, 



Sielc, para^a 
Badawa. 
Trzebinia. 
Jaworzno. 



Siercza y. Siersza 
Szczakowa 
T^pgyiUk y. Tenczynek, paraf|ja Ten* 
czynek. 



CharbielAw p. Tenczynek. 
(i zwalis^a zamka T^czyna). 



Trz0biiiia 


p. Trzebinia. 


Trzebianka 


» n 


Wypycb6w 


» fi 


Wodna 


i> n 


Wola filipowska 


, T^czynek. 


Wygiefeiw 


,» Babice. 


Wymy8l6w 


n Libi%t w. 


Zag6rze 


, Babice. 


Zala9 


. Zalas. 


l^arki 


„ Babice. 


^ary 


^ Badawa. 


Zbik (Zbi<^) 


« Czenuch6w. 


Zawierzbie 


II N 


2r6dla 


, Babice. 



Okr^ b. Bzplim Krakow8ki6j w wykopaliska nader jest abogi. Mo- 
gil Wandy i Esterki amiej^tnie jeBzcze nie zbadano ; poszakiwania w jaskini 
8mocz6j Wawela poczynione w r. 1874, wykryly, jak to przewidywano, plon- 
JX066 spodziewanych. ztamti^d plon6w naakowych. poszakiwaniach w Ewa- 
czale m6wi relacya A. H. Eirkora w Sprawozdaniach Akademii Umiej§tnoi$ci 
na r. 1874. To, co z wykopanych doti|d w Okr§ga przedmiot6w drobniej- 
Bzych inaleziono , posiada if wi^ksz^ cz^iici Gabinet arcfaeoL Uniw. JagieL 
i kazeom Akad. Umiej^tn. W og61e, 8% to okrzeski kamienne, kilka mlot- 
k6w kamiennych i i p. bronz6w prawie ni^ma, chybf. w dradkach nader 
cienkich i bez ozd6b. Popielnice (pierwsz^ wzmiank^ aczynil J. Lepkowski 
0. znalezion6j przezeii w Brzezia r. 1850), 8% mieni6j wielkolci, baniaste, 
dotfd Mchego wyroba, bez ozd6b prawie^ to z ciemn6j to z jai$niej8z6j palone 
gliny; toi i Izawnice^ Miejsca wykopalisk dotychczasowych byly: Chelmy 
Olszanica, Paczdtowice (rzymfl^e z cza86w Trajana: Hadryana), Pop6wka 
(wzg6rze przy Morawicy), Brzezie, Wr6ina (przy Bzi|sce), Kwaczala (dosyd 
obfide), Olsza, Modlnica, Bolechowice. 



Digitized by 



Google 



PRZYPI8Y 



Uigitized by VjOOQ lC 




Diiad 1 Zi«lo««k. 



Digitized by 



Google 



W czasopUime paryzki^m Bevue CanUmparain$ (r. 1868, tom 
LXXIV) mnieidl p. Alfred Mam^ ftrtyhit o Nimwie i Babilonie, 
wecUdg mijnowszycli oi)aj6 archeologicznjch tamie dokonanycli, 
skre^lony, w ktdrym dowodzi, ie odczytywanie klinopisma (teritore 
coneiforme) dla znajomo^d dziej6w assyryjskich rdwnie waine przy- 
nosi<{ zaczyna owoce, jak je poprzednio odczytanie hieroglifdw przy- 
niosld dla egipskich. Zwrdciwszy . nastepnie uwag; na prace (ktdre 
szeroko rozbiera) w tym kiemnku dokonane przez dawniejszych i 
nowszych badaczy lub podrdiniktfw, jak Grotefenda, Boumoufa, Las- 
seiia, Westergaarda, Spiegla, Layarda i t. d. a gldwnie Bawlinsona, 
Opperta i M^nanta, daje kr6tki przegla^d reztlltat6w prac ich dotych- 
czasowych i naukowych zdobyczy, obiecujacych niezmieme dla j^zy- 
koznawstwa i dziejtfw przynie4<! korzyiici. Odkrywaja one nam bowiem 
jakoby cal^ potgge i wieU^oid staroiytnego miasta Babilonu, g}6wnie 
hojno^ci^ Nabuchodonozora uiiwietnionego (szczeg6lDi6j w dzielnicy 
chaldejski6j). a objeto^cia sw^ niegdyi ai ezterykrod bbjetoiid dzi- 
siejszego . Londynu przenoszacego groda, kt6ry (jak niegdyl Bzym 
pogaliski dla zachodu) stanowi^c stolic§ azyjatyckiego poganizmu, 
byt zar6wn6 przybytkiem ^wietoiSci jak i zbiorowiskiem. znikomych 
tego ^wiata uciech. Ucza nas nadto poznawad isto.t^ i znaczenie 6w- 
czesn6j religii, kt6r6j uktad wedle s26w p. Maury powt6r2y6 tu (oso- 
bliwie z powodu*moiebnego j6j zwi^zku z wielu wyobraieniami w 
gadkach ludowych zawartemi) uwaiaU^my za stosowne. Ot6i m6wi 
tenie (na str. 473): 

«Beligia babiloliska, przedmiot g}^boki6j odrazy Izraelit6w. 
poczytujacych ja za najbezwstydniejsze na ziemi balwochwalstwo, 
znalazta w textach klinopisma nader szacownego obja^niacza. Mieli- 
iimy wprawdzie jui do$y6 doktadne wiadomoid o kosmogonii i •astro- 
logii Ghaldejczyk6w , lecz brakto nam wiadomo^ci o hienurchii bo- 
gatego b6stw ich olimpu. Autorowie greccy, ^B^tif^y Av9^^ 



356 

assyryjskim, mieli zreszta zwyczaj tu jak i wszedzie, podstawiad na- 
zwy i atrybucyje wJasnych swych btfstw pod btfstwa assyryjskie, do 
ktdrych je przyrdwnywali. Wprawdzie niekt<}re z nazw narodowych 
zachowaty sie dotad w tradycyach Wschodu u sekt, ktirezachowa- 
ty strzepy przestarzatych teogonij azyatyckich; ale nazwy te, nie- 
rzadko przejinaczone, nowego zupetnie nabraty u nich dzisiaj zna- 
czenia. Przydomki (epiteta) nadawane bdstwom Assyryjczyk6w, po- 
kazuja, 4e lud ten, podobnie jak wszystkie narody politejistyczne 
staroiytno^ci, skladal czefid sitom przyrodzenia, jako i gwiazdom 
uosobionym. .Fragmenta jakie nam pozostaty filozofii chaldejskiej, 
wskazuja na zasadnicza idee metafizyczna — catej owdj teologii, nie- 
watpliwie w jedynob<}stwie swe majacej zrddto ; wszakze wyraienia, 
jakie sie w textach klinopisma napotyka, wybitne juz materyalizmu 
nosza na sobie piftno; dostrzega sie w nich wtasno^ci Stwdrcy po- 
kruszone na mndstwo ub6stwionych osdb, przypominaj^cych bdstwa 
Indyj, Egiptu i Grecyi. 

Wielkim bogiem narodu Assyryjskiego byt Assur, inaczdj ho- 
giem dohrym zwany, kt6rego nazwa wchodzi do imienia Sardanapala 
(Assur-idana-palla , — b6g Assur dat syna). Wzywany on bywal 
jako »kr61 catego wielkich bog6w sejmu" i byt t6m dla monarch6w 
Niniwy, czem dla Paraon6w Ammon : ich opiekunem gt6wnym, isto- 
ta najwyzsza, z taski kt6r6j dzierzyli oni iycie, wtadze i odnosili 
zwycieztwa. Stawny napis w Ehorsabad kr61a Sargona (Sargin, Ar- 
keanos wta^c. Sarkana) wylicza caty poczet bogatych ofiar, skta- 
danych Assurowi jako wota. Kazden z dwunastu bog6w tworzacych 
pierwszy b6stw cykl, miat specyalne sobie do spetnienia powierzo- 
ne czynnoSci. Wielom z nich dodawali Assyryjczykowie matzonki, 
boginie, r6wnie4 szczeg6towemi obdarzone attrybucyami. Anu, w kt6- 
rym rozpoznad by moina Oanneaa wspomnionego przez Berose'go, 
przetozonym byt nad losami i nosit przydomek NieprzenikniOnego. 
jSalman-Nisroch , kr61 ptynu, pan tajemnic, przewodniczyt matzed- 
stwu. Samaa, wtadca nieba i ziemi, byt bogiem stoiica. Sin, byt 
bogiem ksiezyca i miesiecy, panem sfer. Nader wysokie takie zaj- 
mowat stanowisko Merodach; zasiadat on jako b6g pierworodny u 
boku Assura z nazwa medrca i pana wyroczni. Sargon przedsta- 
wia nam go jako boga, kt6ry zgodnie z Assurem, obdarzyt go kor 
rona ; Nabuchodonozor tytutuje sie wybranym od Merodacha i zanosi 
doii najgoretsze i najuleglejsze supplikacye, na jednem z pozosta- 



Digiti 



IzedbyGoOgle 



357 

}ych wyczytad sie dajace pomnik6w^). Za syna tego bdstwa uwaia- 
ny byt Neho. Texta mianuja go str64em legij niebiaiskich i ziem- 
skich ; i daja mu nad^5r nad firmamentem. U Sabejczyk6w, kt6rych 
wiara nasiaknieta jest wspominkami teogonii chaldejski^j , mieszany 
on bywaJ z planet^ Merkurym. Kr61owie Babilonscy udawaii sie 
pod szczeg6}owa Neha opieke ; ztad tei imie jego wchodziJo w skJad 
bardzo wielu imion kr61ewskich , jak : Nabo-polassar , Nabu-chodo- 
nozor (czciciel Neba) , Nabo-nid. W Babilonie naznaczano mu za 
maizonke boginie ksieiycowa zwana Nana, kt6rej czeSd po cal^j 
upowszechniona byta Assyryi. W Nimroud odkryto kolosaln6j wiel- 
koSci wizerunki tego boga, wykonane na rozkaz kr61a Belocha IV. 
Ninip Samdan byl bohaterem czyn6w oreznych, bogiem, kt6ry zwal- 
czal nieprzyjaci6l. Napis wyjety z jedn6j czeSci palacu w Khorsa- 
bad, kt6ra sluzyla (jak sie zdaje) za harem, obejmuje ciekawa do 
tego b6stwa wojny inwokacyje Sargona, Zblizal sie don w attrybu- 
cyach iVar^faZ, gdyi temu nadawano przydomki: szybkobiega, i pana 
potyczek. Ao byl nieprzeniknionym panem tajnik6w, coS nakszfalt 
egipskiego Knufisa. BelDagpn, mianowany ojcem bog6w najwyiszym, 
byl stw6rca i Swiata budowniczym ; mial za malzonke Taauthy wiel- 
kich b6stw macierz, uosabiajaca prawdopodobnie materye. Do nazw 
wszystkich bog6w przywiazany byl tytul generyczny Bel^ tak jak 
wszystkie boginie nosily tytul Mylitta, kt6re to imie Grecy brali za 
specyalna pewnego b6stwa nazwe. To, kt6re tak przezwali, nosilo 
w istocie nazwe Zarpanit, i bylo boginia plodno^ci i ruchu ; por6- 
wnywali je wiec do Wenery , a kult j6j wszetecznie obchodzony, u- 
fiwiecal jawnie prostytucye. Nazwa r6wniez generyczna Astaroth 
przyslugiwala w og61e boginiom gwiazd, po nad kt6remi g6ro- 
wala Istar, gwia:Jdzista kr61owa niebios i ziemi, wyfoki na bohate- 
r6w, na tamtyra wydajaca fiwiecie. 

Tre^cia mn6stwa text6w epigraficznych, s% modlitwy skladane 
r6inym panteonu assyryjskiego b6stwom , gdyi monarchowie -pod 
straz bog6w oddawad tak mieszkania jako i wladze swoja lubili. 



^) „ Ja ciebie chwale o Panie, kt6ry jestem tworem twoj^j r^ki. Tys 
mnie oiywil, tyi^ mi powierzyl kr61owanie nad legijami ludzi, tak jak wol^ 
twoj^ bylo, iei^ ukr6cil ich pokolenia. — Natchnal On me serce bojaznia i 
uszanowaniem dla swego napelnil b6stwa. Zwr6cil moj^ uwag§ na potrzeby 
swojich lud6w, a ja czes^ jego potfgi rozszerzylem". (Inskrypcyje kompanii 
Wschodnio-Indyjski^j). uigitzed by vjwwgi^ 



358 

^Niechaj Assur, ojciec bog6w, blogoslawid raczy temu domowi 
(patacowi) dajac obrazom w nim zawartym blask nagi^y i trwaly ! 
niech nad wyjdciami (bramami) czuwa ai do ostatka dni (do kolica 
iwiata)!* wota Sargon w wielkim napisie przetoionym na francuz- 
kie prac^ pp. Opperta i M^nanta. Beligija przewodniczyla budowie 
gmach<}w , jak i wszelMm innym czynno^ciom gt<}wnym zywota As- 
syryjczykow. Er61owie skladali pod fundamentami swych pa}ac6w 
taiizmany , maj^ce im zapewnid trwalo^d. Jeden z najznakcmitszych 
badaczy zwalisk Khorsabadu i autor dzieta o dokonanych tamie 
grabarskich czynno^ciach , wykopat z pod wielkich turtfw (bykdw) 
strzegacych bramy, na poktadzie drobnego piasku, mntfstwo r<Sinego 
rodzaju plyt, ktorych przeznaczenie doktadnie zostalo wyja^nione 
odczytauiem napisu Sargona przez p. Opperta. Monarcha assyryjski 
wjraza si^ w nich temi stowy : »Na tabliczkach ze ztota, srebra, anty- 
monu, miedzi, olowiu, zapisatem slawe mego imienia''. Obok pata- 
c6w uie same tylko talizmany, ale napotykano nadto posagi olbrzy- 
mie i plaskorzeiiby , noszace na sobie napisy pelne modlitw do bo- 
gow i chwale ich imion gtoszace. Zawsze tu kr61 assyryjski wystg- 
puje jako ich sluga , ich porucznik czy minister ; szerzy ich religije 
moca swego ramienia i karze upornych , niechcacych uzna<5 j6j ma- 



Latwo ztad odgadna<5, ze ezeii b6stwom tak wytrwale i tak 
goraco sktadana, cala Assaryje napetQi<5 musiata pVzybytkami i sanktu- 
aryami. Czesto i6i texta epigraficzne,*wspominaja o erekcyach fiwi^tyii. 
Wielka ich liczbe posiadal i sam Babilion; najdokls^dniejsza pod 
tym wzgledem informacye daje nam rodzaj ogloszenia (znanego pod 
nazwa Jnscription de la conipagnie des Indes), kt6ra odczyta<5 moina 
na jednym z pomnik6w Nabuchodonozora. Do ni6j , dla uzupelnienia 
8kaz6wek jakie dbstarcza , dotaczyd n&lezy i napis z dzielnicy miasta 
zwandj Brosippa, r6wnie jak tamto, natchnieniami byna Nabopolassa- 
rowego wygtoszony. W textach tych, kr61 przypomina o wielkich ro- 
botach i gmachach jakie powznosit w Babilonie , o budowie liwia- 
tyii b6stw Nebo , Zarpanit , Nana , Ninip-Samdan , Sin , Ao. Gmachy 
te, wedle inskrypcyi kompanii Wschodnio-indyjski6j wzniesione byty 
zo smoty ziemnej (bitume) i z cegty. W§r6d pompatyczn6j ow6j 
enumeracyi Sanktuary6w najbardzi6j nas niewatpliwie obchodzi<5 mo- 
ga dwie Swiatynie , z kt6rych jedna zwana byta : ^wiatyni^ jVte6a i 
Zienii, druga za§ : Swiatynia Siedmiu iwiatkici ziemskich. To, co o 
pierwsz6j z nich powiedziano • na dw6ch wsponyii|^iyr^h^pjgi;|fe^h, 



359 

tatwo rozpoznad nam daje ow^ piramid§ przez Strabona pod l^ta- 
tem Ordbowca Behua opisan^. Wyraz: grobowiec, przez grectdego 
uiyty geografa, jest wiernym przekladem wyraienia assyryjskiego : 
miejaee spocssynku, kt6r4m kaidego bdstwa mianowano sanktnaryum. 
Wedle wielu ^wiadectw staroiytnych , ^wiatyni^ t^ zburzyt Xerxes. 
Wznosita ona sie w obr^bie grodu kr61ewsldego , gdzie zdawata si^ 
stanowid jakoby metropolij^. Po^wiecona byta Merodachowi, kt6rego 
mieszkanie, czyli miejsce spoczynku, leiato w spodni^j pomnika 
cz§^ci. Eopu}a z marmuru i zlota, ze sklepieniem gwiazdami zasia- 
nem, tworzacem jakoby obraz firmamentu, przykrywala owo sanktu- 
aryum, w kttfr^m ogtaszano wyrocznie. Na pigtrach piramidy, rdine 
inne umieszczone byty sanktuarya, naczelnym pofiwiecone b6stwom. 
Wreszcie na samym wierzchu wznosil sie budynek, kt6re texta epi- 
graficzne nazywaja ^Wiatyni^ podstaw hoiata (des assises du Monde). 
Oltarz Merodacha, dawni^j srebmy, kazal Nabuchodonozor przero- 
bi6 na zloty. Budulcem wiazaii gmachu tego, bylo drzewo cypryso- 
we z g6r Libanu przywiezione. Dach miedziany pokrywal fiuia^nitj 
zbudowana u szczytu piramidy; co do tego szczegdlu, pismo klino- 
we najzupelni^j potwierdzilo prawdc liwiadectw biografa Apolloniusza 
z Tyany. 

Zwaliska tego gmachu, tak wspaniale przez Nabuchodonozora 
odnowionego, istnieja dotad pod nazwa Bdbil, ktdra to Babilonu 
nazwa jako {Babilu) figuruje wszedzie na inskrypcyach ; jest to zat^ 
biblijna Babel. Znaki ideograficzne do napisania wyrazu tego slui^- 
ce, ucza, ze. znaczyl on bram^ Ilu, to jest : brame Boga. Nie moie 
zatem inied wartodci wyloiona w Genezie etymologija, tt6maczaca 
wyraz ten przez zami^ezanie; wyklad taki zdaje si§ umy^lnie ukutym 
p6:2ni^j, jak tego dzialania nierzadko w pismach staroiytnych znaj- 
dujemy przyklady. Mimoto, znaczenie wyrazu Babel jako bramyBoski^j 
nie za^ zamieszania, nie obala wcale rzeczywistodci istnienia sam^j- 
ze wiezy jako i polaczon6j z nia tradycyi. Slawna bowiem owa 
wieza wspomniona tam jest pod-nazwa ^wiqtyni siedmiu imathici 
zienisktch, z ktdra sie wiaie najdawniejsza Borsippy pamied. Jakoi 
nazwa tdj ostatni^j dzieinicy Babilona, kt6ra ^astepnie osobn^msta- 
la sie miastem, zriaczy wedle Talmudu: zamieszanie j^kdw , ktdre 
to znaczenie zgadza si^ z odpowiedniemi wyrazami wokabularza as- 
syrjjskiego. Nabuchodonozor glosi , jako sanktuaryum to , kt6rego 
toisamofid z opisana przez Helrodota wieza pietrowa wykazal Oppert, 
zbudowan^m zostaJo przcz dawnego kr<}la, oddzielonego odeli czter- 

Uigitized by VJWWV IV 



360 

dziestoma i dwoma iywotami ludzkiemi , «lecz, ie ten kr61 (m6i¥i 
dal^j monarcha babiloliski na napisie w Borsippa) niedokonai: 
j6j wierzcholka, gdyi ludzie porzucili roboty od poczecia dni poto- 
pu, belkocac stowa swe w nieporzq.dkUk Trzesienie ziemi i pioruny 
zatrzasnety surow^ cegl^, rozlupaty palon^ cegle §cian zewnebrznych, 
a cegta surowa ^rodka mur6w w massie zwalita sie, tworz^c u dotu 
wzg<}rz stosy. ,,Wielki h6g Merodach sklonit me serce do j^j odbu- 
dowania na t^mie samem miejscu''. Je§li tedy p. Oppert trafnie 
znaczenie przytoczonego tu ciekawego ust^pu uchwycil, to wyrazami 
temi wieiia Babel bytaby okreiilona jasno i dokfodnie, gdy zn6w 
zk^ inad posiadamy opis j^j wedle epigrafu kompanii Wschodnio- 
indyjski6j w stowach: „Aby ludzi (Swiat) zadziwid, (wykrzykuje tu 
Nabuchodonozor) , przerobitem i odnowitem cudo Bprsippy, jaki^m 
jest ^wi^tynia siedmiu sfer niebieskich i ziemskich ; szczyt jej wznio- 
slem z cegiet , kt6re miedzi^ pokrytem; naprzemian rzedami marmuro- 
wemi 1 inno-kamiennemi, toz wytoiytem tajemnicze sanktuaryum Neba 
(boga Nebo)''. Wieia, kt6ra kr61 babiloiiski, r6wnie jak j6j sp6d, 
obsypal: a racz6j ozdobami przetadowat, bynajmni6j z powierzchni 
ziemi w cato^ci nie znikta ; gruzy j6j dochowaty sie az po M& dzieii, 
podobnie jak i zwaliska grobowca Belusa. Na 12 Mlometr6w ku po- 
tudnio-wschodowi od Hillah, widzimy dotad ogromna masse , z da- 
leka jui dostrzegalnych , zeszklonych przez ogiei cegiet; massa ta 
jest to tak zwany Birs-Nimrud; a wszystko przypuszczad kaie, ie 
zbit^ ona zostata ze szczet6w gto^n6j ow6j jezykow6j czy pietrowij 
wieiy. Na wyniesieniu ptaski6m (platformie) , niegdy^ podniesion6m 
na 75 8t6p i na 600 8t6p 8zeroki6m, stato pierwiastkowo siedm mei 
mer6wn6j wysoko^ci, podwi^conych ka^da jedn6j ze siedmiu planet ; 
kamienie ich ukazywaty oddzielna dla kaM6j wieiy barwe, kt6ra 
rozkopy przez Anglik6w dokonane, wyrainie nam rozpoznad dozwo- 
lily. Barwa i wysoko§6 tych wiei zostawaty bezwatpienia w icislym 
zwi^zku z charakterem, jaki kaidej z owych planet przypisywali 
Ghaldejezycy. W doln6j budynku cz^^ci, miedcita si^ ^wiatynia boga 
ksi^iycowego Sin. Wstepqj^c na wierzchotek po stopniach zewnetrz- 
nyoh, przybywano w kolicu do palladium Neba, kt6re nad catym 
g6rowato pomnikiem. Byto to prawdopodobnie owe sanktuaryum do- 
zorcy niebieskiego, o kt6rem m6wi Herodot jako o matej ^wiatylice 
ezy kapUczce po uad wieia pi§trowa wzniesion6j , a w kt6rej winna 



Digitized by VjOOQ lC 



361 

by}a wstazana przez boga niewiasta noc przepedzid w samotnodci ^). 
Birs-Nimrud tedy, tak pod wzgledem starozytnofici sw^j jako i wa- 
zno^ci pomnikow6j, wsp^tubiegad by sie m6gl o lepsze z piramida- 
mi w Memfis; gdyby nieksztaltne jego ruiny zdotaly nam przypo- 
mnied chod w cze^ci jistotne wrazenia , jakie wywolywaly na <5w- 
czesnych wiernych, gdy wraz z grobowcem Belusa, przedstawialy sie 
oczom ludzkim w calej swego bogactwa i pieknoSci krasie. A tak, 
skazani na odbudowanie jedynie my^la nasza wspanialych tych gma- 
ch6w, ktdre Babilon w staroiytno^ci wyniosly na stanowisko Bzy- 
mu nowozytnego , my^la t6i tylko gonid moiemy za wielka pompa 
religijna, ktdr^j ^wietny obraz daja nam znalezione w Kojundziik 
plaskorze^by , gdy pompa ta w pelni o^ywiala i u^wietniala jeszcze 
miejsca, nad ktdremi obecnie samotuoSd i milczenie szeroko sw6j 
rozpostarly calun. Pielgrzym arabski lub syryjski, po zwiedzeniumia- 
staNabuchodonozorowego, fiwiatyniamiipalacami przepelnionego, wra- 
cal zdziwiony i ukorzony pod domowy swdj namiot, zkad bardziej 
moze jeszcze religijnie skruszony niz przedtem szedl do poblizkiego, 
za oltarz mu sluzacego bezksztaltnego kamienia. A moze i on takie, 
rdwnie jak dw germadski patnik z XV wieku po powrocie z Kzymu 
do smutndj i zimn6j swej ojczyzny, oburzeniem i odraza przejety 
na widok zepsucia i wystepku, jakie tuz obok ^wieto^ci w t6j ru- 
chliwdj 6wiata stolicy napotykal, Babilon racz6j za siedzibe Zlego, 
niz za rezydencye Bdstwa poczytywad zaczal. Dowodzi tego smutna 
pamied, jaka po sobie zostawila w dziejach Niniwa, drugie podo- 
bne miasto wszeteczenstwa i zbytku , uosobione w lubieiniku i tchd- 
rzu Sardanapalu, ktdry pod jego gruzami ^mierd znalazl wfirdd zby- 
tku i rozkoszy. Odkrycia archeologiczne pp. Botta, Layard, Place, 
Loftus, jak i uczone wyklady pp. Hincks, Rawlinson, Oppert, uka- 



^) Nasuwa si^ tu por6wnanie z kilku basniamJ w zbiorze niniejszym 
umieszczonemi, mianowicie z N. 1, a bardzi^j jeszcze z N. 2 i 8, przycz^m 
nadmienic wypada i o nader waindj roli, jak^ w nich odgrywa kon. U nas 
kronikarze wspominaj^ o Mszoju Jastrz^bcu, wojowniku za czas^w Bolesla- 
wa Chrobrego , kt6ry przez okucie konia swego , dokazal tego , czego inni 
nie zdolali, t. j. wdrapad sie zbrojnie i konno na i/ysq Gor^ w celu opano- 
wania ostatnidj garstki .tam sie jeszcze chroni^cych pogan i zburzenia osta- 
tnidj b6znicy. Co Ui swietnie na i^wieio podkutym dokazal koniu. A byla 
to tak wysoka g6ra, ie o ni6j prawiono : 

Z t6j g6ry czlek tak daleko dorzuci okiem, 

De przez dzieti kroczysty kod przep§dzi krokiem. 

Uigitized by VjOOQIC 



863 

ZQji| nam Babflon i Niniw^ z iimegc jak dotad stanowiska, wi^o 
w odmienn^m zupelnie iiwietle. Tak tedy, umiejetnodd wskrzeszaj%c 
z popio26w dwie zburzone owe stolice, pnywrdcita zararazem Assy- 
ryi fiwietnoiid dzi^ow^, jaka przed 25 do 30 wiekami, otaczata po- 
t^ ramienia j^ wtadc6w obok imponujacego j^j religijnych ob- 
lrzi|dk6w blasku. 



Digitized by CjOOQ lC 



Wstfp m. 8tr. 

Powielcl — 

Gadki cudowne 1 

' '1. O trzech braciach rycerzach — 

2. O glupim kominiarzu 3 

3. O glupim ze trzech braci . \ 6 

4. O i&hie 6 

6. Trzj kflieiniczki 8 

6. Miedzianj dziadek-olbrzym , . . 9 

7. Ucieczka zakleitej. panny • • • • . 13 

8. Zakleta baba .....•• 17 

9. O zjadarce - przadce 20 

^O. Zjadarka i czamoksieinica 23 

11; O ztot^j bani • . ' 26 

12. Brat i siostra • 27 

13. Trzj zaklete zakonnice 29 

14. Kon wieszczy • « . 33 

15. Czter^j bracia na pustjni 36 

16. O siedmiu braciach bocianach • • 38 

17. O kulasku 42 

18. O szewczyku • . 46 

19. O smoku i pannie 47 

20. O kr61ewiczu i jego przyjacielu kruku 48 

21. O dw6ch jablkach ............ 62 

22. O zlotowtbs^j pannie • • * . 64 

23. Krdlewna kocie-oczj 66 

24. O owczarzu •...•*.••••«..•• 61 

25. Dwaj.bracia rybni • . • . . • . '63 

26. Dwaj krdlewicze ••••..•••••• 66 

27. O cudown^j wodzie . • . . • * 69 

28. O mlod^j wodzie • • • 71 

29. O kogucie •••••••..••••• 74 

30. O trzech wielkoladach • • • • . . • y<-^. • t76 

■ - UigitizedbyV^OOQlC 



364 

str. 

31. Zaczarowany zamek 81 

32. G6ra zakleta-Zuzanna • . . • • 84 

Powielci moralne i Legenda • 88 

33. Ukarana chciwoid — 

34. Dwaj rybacj^ 91 

36. Pan Jezns i ^wiety Piotr • • . 92 

36. O pnstelnika i o aniele jego towarzyszu (Legenda) . . 94 

37. Obiad w raju (^Legendaj 99 

38. O ptaku rajskim (^Legenda) ....•.,.. 101 

39. O kr61u pysznym (Xegenda^ 4 . . . 102 

40. O kr61u ciekawym 103 

41. O przestrogach danych kr61owi przez rybe .... 105 

42. Chrzest chleba 107 

43. O trzech braciach mlynarczykach ' 107 

44. O ksiaieciu i o kruku zlodzieju 114 

45. O pokucie kr61ewn6j 117 

46. O swietym Macieju 118 

47. Rozum i pieniadze 119 

48. Laska czarowna 120 

49. O zb6jcy Madeju 122 

50. Podr6i 2o}nit-rza do czySca i raju ...... . 124 

51. O cUopcu sluiacym w piekle i o czamym baranku • . 127 
Gadki o z^ych duchach, djablach, strachach i t. p. . • • . • 129 

52. O parobczaku i jego siedmiu ztych ducbach . • . • — 

53. N iotnierzu-gajowym w piekle 133 

54. Smierd i doktor 136 

55. Kr6Iewna-8trach 138 

56. O tanecznicy po ^mierci. ......».•• 141 

57. O pastuchu • • 143 

58. O kusicielu i kusicielce • • . 144 

59. O kuszacym do pijanstwa 146 

60. O lichu' 148 

61. O dziadzie-kr61u 150 

62. O Bozynie 154 

63. O taneczniku f^diable^ • , • 155 

64. O strzelcu . 157 

65. O dziwce z kawalerem-djablem • 158 

66. O dzi6wce pollubion6j diablu 159 

67. O dzi6wce i kusym 161 

68. Djabe2 na wysludze 165 

69. Djabet na zarobku 167 

70. Zkad sie wziela gorzalka • . 169 

71. O lichwiarzu 172 

78. O ckciwym ksiedzu i o djable 172 

73. Sp6tka kowala z iydem ......•••• 174 

Gadki o zb6jcach, ztodziejach, frantach, glnpcach, babach 1 t p^ • 177 

74. Trzej bracia i trz6j z))6jcy . . • iiigitized»yGiOO^i477 



365 

Btr. 
76. O mlynarczance i 12 zb<Sjcach • • . • • . • 179 

76. O dziewczjoie i zb6ja . . • . • .. . . . • • 181 

77. O trzech zlodziejach , • • 182 

78. Dhig MadMi 185 

79. O panu, iydzie i zachwaYym Wojtku •••..• 188 

80. O glupim parobczakn 197 

81. O bogat^j wierzbie 201 

82. Sen co sif sprawdzU • . • . • 202 

^3. O madrjm kr61ewicza i trzech wronach • • • • . 204 

84. O madr^j dzi^wce co zostala pania 206 

86. Groch przj drodze 209 

86. Z}%czeni po ^mieroi . • • 210 

87. O sokole 212 

88. O babie, co jezyka za zebami nieatrzjmata . • • • 214 

89. O madrjm kog^de 216 

90. O babie-przadce * 218 

91. O czterech glupich kobietach 220 

92. Ghciwo^d organistj 222 

93. Przebiegtoi<S organistr •......••. 224 

94. O wzijemn^j chtopa i baby spowiedzi 227 

96. O swarliw^j babie ..••%•• 229 

96. W^jna babj z djablem ...••..... 230 

97. O mo^cie djabelskim fpodamej 231 

'98. Kon, w<St, kogut, kot i rak ^Bajka^ • 233 

99. O smokn, kobyle i lisicj (Bai^L&J • . 236 

100. O lisicy i wilczka (Bajka^ ^ . . 237 

101. O zajaca (BttikAj "•••••. 238 

Zagadkl, Przyalowia I Zdanla 239 

Zagadki 241 

Przjstowia i Zdania . . . • p • • 249 

Przystowia (z ksiaiki z r. 1672; . ........ 273 

Przjstowia, przypowie^ci ^od imionj . 274 

P^rzystowia i wr64by gospodarcae •• . . 284 

Jwk . . m 

Wtaleiwo^ei mowy «^* 

Wyma?rianie. Wyrzmtnia i Dodatnia — 

Czeici mowy- • • ^ ^^® 

Stownicaek .....*•... 803 

Przezwiska ... . • ^^^ 

Spis nazwisk rodowych wto^cianskich ^^^ 

« « »2 miasta Krakowa .....••• ^^ 

„ miejcowo^ci W. Ks. Krakowskiego 349 

Przyplay .... v ... 363 



Digitized by CjOOQ lC 



Digitized by 



Google 



Wpd. I. NaUad 4 000 + 300 egz. Pap. offsetoojp III kl. 80 g. A-0 s fabrgkl lu BorasioiDlcach 

Drak offsetowy. Podplsano do draku id marcn 1962 r. Drak ukoAcsono w kivletnlu 1962 r. Ark. drak. 

24, ark. wpd. 21. Wo|sk. ZaU. Graf. w Warssawte, ul. GnHbowska 77. Nr sam. 47. H-85. 

Cena sl 40.~. Uigitized by vjrwvjv iv 



Digitized by 



Google 



Digitized by CjOOQ lC 



RETURN TO.the circulation desk of any 

University of California Library 

or to the 

NORTHERN REGIONAL UBRARY FACILITY 
Bldg. 400, Richmond Field Station 
University of California 
Richmond, CA 94804-4698 

ALL BOOKS MAY BE RECALLED AFTER 7 DAYS j 
2-month loans may be renewed by calling 

(510)642-6753 
1-year loans may be recharged by bringing books 

to NRLF 
Renewals and recharges may be made 4 days 

prior to due date 

DUE AS STAMPED BELOW 



JUL 3 1995 



■20,000(4/94) ^ 



Uigitized " 



F