(navigation image)
Home American Libraries | Canadian Libraries | Universal Library | Community Texts | Project Gutenberg | Children's Library | Biodiversity Heritage Library | Additional Collections
Search: Advanced Search
Anonymous User (login or join us)
Upload
See other formats

Full text of "A Wallen/Walling genealogy"

This is a digital copy of a book that was preserved for generations on library shelves before it was carefully scanned by Google as part of a project 
to make the world's books discoverable online. 

It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject 
to copyright or whose legal copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books 
are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge that's often difficult to discover. 

Marks, notations and other marginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the 
publisher to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to 
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated querying. 

We also ask that you: 

+ Make non-commercial use of the files We designed Google Book Search for use by individuals, and we request that you use these files for 
personal, non-commercial purposes. 

+ Refrain from automated querying Do not send automated queries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machine 
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attribution The Google "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legal Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legal. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
anywhere in the world. Copyright infringement liability can be quite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discover the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the full text of this book on the web 



at |http : //books . google . com/ 



I 



S jfiouv^ ^7^7 ^ 



/V 




HARVARDCOLLBGE • LIBRARY 



m'^^f}^^^'^^ 



-/>'H,- *T*.5*r*.-)-rv..^-* w-y,-^-, 



-^ IN MEMORY OF ^ 

cJAMES JACKSON 

LOWELL 

FIRST SCHOLAR OP THE CLASS 

OF 1858 "t LEFT THE LAW 

SCHOOL AT THE OUTBREAK 

OF THE CIVIL WAR TO JOIN 

THE 20 TH MASSACHUSETTS 

VOLUNTEER INFANTRY 

MORTALLY WOUNDED AT 

THE BATTLE OP GLENDALE 

JULY 30™ 1862 



PROM THE GIFT OF HIS SISTER 

HARRIET LOWai PUTNAM 
MCMXVll ^ 




Digiti ^dby VjQ 






Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



[ 





S! <=?^3^^<2 — 9, 

HISTORTA 

UTEKATURY POLSKffiJ 

K WL. WOJCICKIEGO. 



5S 






WYDANIE DRUGIE POPRAWNE I POWI^KSZONE. 



TOM XV. 



f! 



WARSZAWA. 
NaUadem 6USTAWA SENNEWALDA ksi^garza ^ 

przy ulicy Miodowej Nr. 481. mj^ 



1861. 



/ 





Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



HISTORTA 

LITEMTURY POLSKEl 

W ZARTSACH 

K. wt. wOjcickiego. 



WTDANIE DRUGIE POPRAWNE I POWI^KSZONE. 



TOM IV. 



WAESZAWA. 
HaUadm 6USTAWA 8KIHBWALDA ka^Kaiu 

przy nlicy Miodow^ Nr. 481. 

1861. 



Digitized by 



Google 



SLv^t^lLj-j-z 



Harvard OoUee* LaMrary 
Jun as. 1028 
J.J.LOx^ll fund 



Wolno drukowac, pod warunkiem z^oibenia w Koinitecie Cenzury. 
po wydnikowanin, prawem przepisan^j liczb}'^ egzemplarzy. 

Warszawa dnia 18 (30)Kwietaia «86l r. 
Cenzor, Staniatawskl. 



W Drukarai J. Ungra. 



Digitized by 



Google 



Okmsite^. Od nki 1885 do 1859. Iptka 
Brodzuliskiegd i Adaoa Mckiewicza. 



,^iteratara jest nie^miertclno^ci^ mo- 
wy. NabalsHmowata ona na d^ogic wieki 
imiona y.cszlych mocarzdvr my^li, i stoi 
na Birady przy nich, a wioknistyoh pi- 
raonid ich slawy. Swiatlo geniuszu ni- 
gdy nio zachodzi, Iccz rozlewa si^ na 
inae twarzc, polysknj^ic na nich odbi- 
ciem barw^ t^j saindj dwiatto^d/' 
Whilmot, 



I?. 



rzystgpujemy do najwainiejszego okresu, bo od r, 
1825 do dni naszych^ w ktorym literatura polska stang- 
?a na czysto narodowyra gruncie, i z niego zaprawdg 
juz nie zstapi. 

Wynioslo wybujal cudny kwiat poezyi na ziemi 
nasz^j. Nigdy nieznajdujemy tyluwieszczow jenialnych, 
CO w tyra okresie. W tdj Swietnej plejadzie polskiej, jak 
zorza, pierwszy na btgkicie jasnym poezyi narodowej, 
zajaSnial Kazimierz Brodzinski; — swiatlem i cieptem 
sJoiicaMickiewicz, a wkrotce po nim lub rownoczesnie, J- 
Bohdan Zaleski, Goszczynski, JuljuszSJowacki, Zygmunt 
Krasirtski, Stefan Garczyiiski, jako najSwietniejsze gwia. 
zdy, btysngli, by stale oSwiecacrodzinn^ziemignaczeii 
jej i cbwa]:§. 



Digitized by 



Google 



Daleko wieszcz6w naszych odbil^a juz stawa: oni 
to, po raz pierwszy zmusili cudzozietncow do uczenia 
si; naszego j^zyka; oni zdobyli poszanowanie dla litera^ 
tury naszej, ktor^pogardzano; oni zdeptali na^ladowni- 
ctwo obczyzny, i t§ prawd^ dziejow^ widomie okazali, 
ze nar(5d co sam siebie nie szanuje, nie b^dzie mial: i 
obcych szacunku. 

Nie maray poet6w nadwornych jak niegdy6, ale 
mamy wieszczow narodu; ci stanowisko ipodniosJe zna- 
czenie poezyi dopiero wfikazali. Za ich pojawem zni- 
kn^ty fraszkiy epigrammata^bajki^ anahreontyki^ poemata 
zartobliwej i tym podobne bzdurstwa wierszopiskie juz 
skonaJy bez odrodzenia. W ich miejsce staneta piesiiy 
vvykol'ysana tzami i rzewnem sercowem uczuciem, przy- 
strojona w cudne godowe szaty harmonijnego j^zyka, 
upromieniona i natchniona jeniuszem. Obok niej stara 
przeszlosc z dziej6w dobyta, i z cal'§ prawdq., barwa^ 
swego wieku od^ana. Tak z starodawn^j literatury XVI 
wieku, utrzymal'a sig pie^n liryczna, jakby sprawdzaj^c 
wieszczb9 Szymonowicza: 

O pie^nil nigdy na was nie padnio ^mierc glucba. (a). 

Historyczna poezya zaczgta za Jagietty piefinia o 
zwyci§ztwie pod Grundwaldem 1410 r. podniesiona 
proporcem Jana Kochanowskiego, wielkim poematem 
bohatyrskim Wactawa Potockiego Wojny Choctmski^^ 
rozwineJa sig w dumach J. B. Zaleskiego, wZamku Ka- 
niowskim Goszczydskiego, w Mohorcie Pol a, w Dworcu 
inego dziadka Fr. Morawskiego, dosiegnela szczytu swe- 
go w Panu Tadeuszu Mickiewicza. 

Ze ^wietnej plejady poet6w, Mickiewicz, SJowacki, 
Zyginunt Krasinski, Garczyhski, juz 8pocz§li w mogi- 



(a) Siclanki. Zamoi6 1 6 U r. Zalotnicy, siclatika XIII. 



Digitized by 



Google 



Ill 

}acb, ±aloba calego naredu u^wietnil'a ich pami^e. No- 
we jednak gwiazdy, roni^j inoze swietne wjbity nanaez 
Mekit. Wincenty Pol rej wiedzie, po nira Teofil Lenar- 
towicz, Eornel Ujejski, Olizarowski, Magnuszewski, Ro- 
man Zmorski, Karol Balinski; Antoni Czajkowski, Gu- 
staw Zielidski; obok tych stan^t zast^p naszych polek, 
kt6rych poetyczny talent znalaz} powszechne uznanie, 
jak Jadwiga Luszczewska (Deotyma), Gabrjela Zmi- 
cbowska, Seweryna z ^ochowskich Pruszakowa i Ma- 
lya Unicka (b). 

Okres ten, dwa ogniwa I'aczyl'y ze stara Rzeczpos- 
polita nasz^. Jan Woronicz pry mas i wieszcz, i Julian 
Ursyn Nienficewiez. 

Pier wszy prawdzi wego namaszczenia poeta, to wzno- 
sit glos powazny do Boga, w gor§cej modlitwie wzywa- 



(b) Wspomniec in nam naleiy o dwdch mlodych poetacb, kt6ny 
d»j^ r^kojmi^, ie mog§ byd niedlugo policzeni do rz^du wieszczdw na- 
rudowjch. Mamy tn na my^Ii Ilenryka Jabto^skiego i Felicjana Fale6- 
skiego. O pierwBZTm zndwimy w niniejszym tomie, o Fale^skim nie 
wspominamj, jak w t^m miejscu dopiero. Zbiorek jego poezyi p. n. 
Kwiaty iKolcewr. 1856 w Warszawje wydany, oboj^tnie przcz kry- 
tyk^ "pti^j^ty i z lekcewaieniem, ocenionym naleiycie zostat przez Lucja- 
DA Siemie^skiego w Dodatku Czasu, Znamy jego inne utwory rozrzuconc 
po pismach czasowych: pot^'z-ne wladanie ojczystym j^zykicm, prawdzi- 
we natclinieme poety i wielki talent cechujc je wyraiaie. 

Nie raoicmy przepomniec Maury cego Goslawski ego (urod. 1805 
nmarl 1839), ktdry do rdwnoczesnycb Goszczy^skiomu, Mickicwiczowi 
i Zaleskiemu nalciy, Pierwsze jego utwory poetyczno drukowane byly 
w Dzienniku Warszatoskim redakcyi J. K. OrdyAca, napicjtnowane pot^- 
inym talentem poetycznym. Tu umieszczat wyj^tki z wi^kszych pocma- 
tow i drobniejszc pic^ni. W r. 1838 wyazedl zbidr jego poczyi w t to- 
macb. W r. 1859 w Paryiu wydal Leon Zienkowicz, GosJawskicgo pc>- 
cmata: Renegat czyli odst^pca iwBanku, wraz ziyciorysem i pomnlejszemi 
ntworami. Pieini jego, byly dlugo narodowemi, po 1832 r. cala Gali- 
cya bi'zmiala icb odgtoscm. W mlodym wieku zgast zawczc^nic uieslo- 
sznie zapomniany^ cbociai ^miato policzonym bye moifcc do dwczcsn^j 
plejady wieszczdw polakich. Zapat scrdccziiy, iny^li ^wlc^c, wdzl^k poe- 
tycznego slbwa i wiersz mistrzowski, wszystko stawia Gostawsklcgo na 
podnioaldm stanowisku. 



Digitized by 



Google 



IV 

j§c Jego opieki i pomocy dla upadfego narodu, to roz- 
budzal: wspomnienia iSwietnej przeszto^ci, patrz^c na 
drogie j6j pami^tki w Sybilli pulawskiej. Jako mowca 
ko^cielny, umiai przy uroczystosciach narodowych, za- 
rowno glos podniesc do wysokoSci odpowiedni6j powa- 
gi, jak zmiy6 go do peln^j prostoty wymowy, do tego 
ludu, prostaczkow, co I'akngli jasnego stowa Boiego. 
Mni6j za zycia ceniony jako poeta, dzW etaje jego po- 
wazna postac, jako wieszcza kapfana, ktory tre^ci^ i 
potgg^ slowa, stoi oddzielnie, samotny, roinyodwszyst- 
kich a samodzielny. (c). 

Drugi, posel inflantski wielkiego sejmu, wpo^r6d 
rozmaitych przemian krajowych, to zolnierz, to tulacz, 
gospodarz w Ameryce, to wysoki dygnitarz, na obc6j 
ziemi zakonczazywotpeJenzastugi i poswi§cenia. Niem- 
cewicz na kazdera polu probowal sit swoich: niiszy co 
do talentu i natchnienia poetyckiego od Woronicza, 
mial wieksz^ latwo^d pisania. Jeden eel maj^c na my- 
6li, ojczyzne i narodowo56, do nich wszystkiemi droga- 
mi podazaJ. Dzieje, pamigtniki historyczne, powieSc, 
poezjeroin^jtrt^ci, bajki, sztuk^ dramatyczna, naprze- 
miany brat pod pioro. Jezeli jakohistoryk mozie ulegac 
zarzutom krytyki, to znowu ma tg zasJugg, ze popula- 
ryzowal ojczyste dzieje, obudzat ku nim zamilowanie. 
Zadna ksiuzka^ tak przewaznie nie oddzialaJ'a na mlode 
pokolenie jak jego: Spiewy historyczne. Niemat^ takie 
zasluge polozyt w podtrzymywaniu sceny iiarodow^J. 



(c) PierwBzy z krytykdw, ktdry ocenitprawdziwe stanowisko Wo- 
ronicza byl Maurycy Mochnacki (umarl: 1884), w dziele: literaiurze 
poUkxej to wieku XIX. Warszawa 1830. M^ ten znakomity pierwszy 
zpomi^dzy prozaikdw n'tszych, nietylko jako krytyk, ale jako pisarz 
polityczny i kistoryk, vyniosle zajmuje Btanowisko w dziejach literatury 
ojczystdj. Oil pierwszy przed r. l880, ukazal caU Mvartoic'Maryi Mal- 
czeskiego, i otoczy) jego iinic czcii^ i uwielbieniom narodu. 



Digitized by 



Google 



Poujrdt posiaj jest dotad najwyborniejsz^ koinedy§, od- 
zwierciadlaj^c^ wiernie postacie i atmogferg Stanistawa 
Augusta. Wszystkie nast^pnie pisane koniedye, kome- 
dyoopery, jako opery i dramata, swietnego doznawaly 
powodzenia na scenic. Trajedja ZbignieiD^ jak opera Ja- 
dtoiga i w. i. zgromadzaly zawsze tlumy widziSw, kt6rzy 
opuszczali teatr z rozgrzanem sercera i rzewnemi wspo- 
innieniarai. Powie^c historyczna: Jan z T^czyna nalezy 
do najlepszych utworow w tym rodzaju przed r. 1830. 

Obaj Woronicz i Nieincewicz doczekali 8i§ naj- 
fiwietniejszego rozwoju literatury narodowej, kiedy poe- 
z]a polska zaja^nia2a cat^m gronem jenjusz6w poety- 
cznyeh. 

Zwr6cono rayiSl i uczucie do ojczystych prog6w: 
zrozumiano ze tylko rozwoj narodowej literatury mo^e 
by6 gWwnem w polozeniu naszem pytaniem, a jego 
rozwiazanie, okazalo potrzeb§ wielkieh Al i ^.elazndj 
pracy, glownie w galgzi polskich dziej6w. I nagle, 
w krotkim lat przeciagu, ogrorane skarby przeszJo^ci 
pojawily sig tak dla history! jak literatury, nieznane do- 
t^d, z ple^ni niepamieei dobyte. (d). 



(d) Po Niemcewicza Zhiorze pami^tnikdw, najwi^c^j oddal przyslug 
ogluxaniem mater^dw luBtoiycznych Edward RaczT^ski, aobecnie Ty- 
toa lir. Dzialyiksk]. Pojawify bIq Kodeksa dyphmatyczne Basyszczewskiego 
i Antoniego Maczkowskiego; Zbidr Mazowieckich dyplomatow ogtasza je- 
den z uczonych i praco'wilT'ch badaczy, ksia^^ Tadcusz Lnbomirski. Bie- 
lowski wjBznkuje najstarsze pomniki pi^micnne pierwotnych dziejdw na- 
rodn, obja^nia, porz^dknje, uzupelnia, i robi to sam jeden, co zrobil 
Periz dla historyi Niemiec, wspierany erudycy^ Bwego naroda i pomoca 
pannj^cych. Ksi^dz biskup L^towski, ogtasza dwa wielki^j warto^ci dzie- 
U: ^Sywoiy hiBlcup6w i kemomk6w krakowskich^ i Katedr§ na Watoelu. Ed- 
ward fUstswiecki z Alekaandrem Przezdzieckiin ogtaszaj^ juz trzeci^ 
»cry§ Wzorow^ a racz^ zabytkdw Bztuki ^redniowieczn^j w Polsce: osta- 
tni pnedsi^bierze pomnikowe wydawnictwo wszystkich dzieJ Dlugosza. 
J. K. 2apA^Bki dnikuje bez przerwy wa2ae pami^tniki dziejowe; gdy 
«» wzorem K. Wl. Wd^Qickiego Biblioteki starotytn^j piaarzy polskich J, K. 
Torowski ogtoBit wydawnictwo Biblioteki pohki^\ ktdrazapoznawa-mlo- 



Digitized by 



Google 



VI 

Historycy i badacze objeli nietylko dzieje krolow 
panujacych, ale dzieje swego narodu, zywot domowy, 
Stan umyslowosei. Uczczono gruzy wielkich grodow i 
zamkovv, jak ruiny Odrzykofiskiego zamku (e), uwieii- 
czone najpigkniejszemi wspomnieniami. W silnych za* 
rysach wystapifa stara przeszloid^ po raz raoze pierw- 
szy ukazala powazne swoje oblieze, dotad tajemnicze i 
oboe. 

Ci CO zbierali nieznane dot§.d pie^ni ludu, podania i 
pami^tki ludowe, szli za natch nieniem Boz^m: przeczu- 
wall, ze gdy postawi^ na jaSni umysJowej skarbiec lu- 
du, obudz^ dlaii wigksze wspol'czucie. Od kiedyi to 
gtofl wigkszo^ci, rozlegt sie w kraju za ludem? Wtedy 
nabrat sity i rozglosu, gdy zbieracze %aniedban^j lite- 
ratury kmiec6j, przechowan^j iywem slowem jedynie, 
pokazali j^ narodowi, a ten poznat i zajrzal: bli^ej w to 
serce ludu, peine rzewnego uczucia, szlachetno^ci i pro- 
stoty szczer^j a ukochanej. Oni to, za wykradzione 
skarby zpod wiejskiej strzechy, zjednali dlani6j cze^d, 
i obudzili mysl praw obywatelskioh dla ludu. 

Nie zglebili^my nalezycie tej niepi^miennej literatu- 
ry naszego plemienia, bo tak tu, jak w kai^d^j gal'^zi, 
tylko pojedyncze pofiwigcenia, przyciSnione chudob^, a 
cz§sci6j ubdstwera dzialaly. Wiele jeszcze pracy i tru- 
d6w zostalo do przelamania, zanim zdobgdziemy caJy 
skarbiec literatury ludowej: tych piefini licznych jak 



de pokolenio z drogocennsmi zabytkami dawn^j literatury polski^j. En- 
cyklopedya potvszechna S. Orgelbranda, zawiera wiolki zasdb do ency- 
klopcdyi polski^>: i oglosita dot^d wiele nieznanych iyciorysdw, opisdw 
miast, groddw i szczegdtdw dotyczacych staroijrtno^ci polskich. Slowem 
ruch wielki na niwie liistoryczn^j, gorliwo^ci^ jedynie objrwatelsk^ popar- 
ty. Jeszcze lat kilka, a przyszly hiatoiyk ktdrego wzdr mamy w Szajno- 
sze, nie b^dzie tniatprawa narzekac na brak materyaldw dowielkidj bu* 
dowy hifltoryi naroda polskiego. 

(e) Zaana powiesc Seweryna Goszczy^Bkiego. 



Digitized by 



Google 



VII 

ptaki naez^) zi^mi^ tycb powiedci i podaii kt^re.kaide 
gruzy, zwalifika, kopce, kamienie, rzeki i jeziora, uro- 
kiem swoim osnuJ^y, cadowno^ci^ lub postracfaem ubar* 
wWj. Ty8i§C6 inelodyj rzewnych, kt6re rosa kropligta 
po naszych niwach, albo echo po lasach odbija, czyjet 
pochwycil:o pioro? Melodye dobyte z serca, troak; jego^ 
oiedolg, anjutek czy radoSc roaluj^ce, niena^ladowane, 
njeprzedrz^zuiane z obczyzny; jest to czjsty wjkrzyk 
tego serca strapionego czy ochoczego, a wykrzyk, nie 
stowami ale tonemwydany, pi^rwszy raz alyszysz azro- 
zamiesz myiil grajka^ czy lipiowaka; chociai Mw nie 
pocbwycisz, bo w nich prawda uczacia wybija. 

Wielki tenmateryal dla rauzyki aaaz^j i kompozy- 
torow polskich, mal'o poznany, nie dai nam uczud bwo- 
ich bogactw nieprzebranych. A ta melodja rdzna, jak 
rozna barwa eukmany: gdzie j^j kolory jasne, ^wietne, 
tarn juuzyka ocboeza, skoczna^ ueeo^'a: jeieli zavadz 
smutek; bol, to przelotny: }za, to w chwili 6cbn§ca pod 
uimiecheiu! Gdzie barwa sukmany ciemna, czarna, 
tarn melodya ponura jakby ^piew pogrzebowy: nie zna6 
wniej swobody jak w mazurka i krakowiaku, co z je- 
dnym okrzykiem wesela sunie w tancu brz^cz^c kolka- 
miupasa, czy do szklanki, pohulanki, czy do bojki! 
W tym dziale mainy jui pi§kny pocz§tek, oby ocbotni- 
k6w nie zbraklo do uprawy dalszej t^j btogoslawion^j 
niwy. (a). 

(a) Mdwili^my o xbier&czach pie^ni ludu w T. I niniejisego dzie- 
^ ta moBiniy przypoiiiDie6 zaslugi irielkie Oekara Kolberga, wjdawcy 
PieitU ludu poUldego 1857 irraz z melodyami. To pizecie^ co ^ryda), 
joit cz^aik^ mat^ t«go, co ma jui zebrane gorliwy ten pracon'nik if- 
csjc powinniAiDy aieby jak najrycbMj, r^kopisma tak pie^ni jak inelodyj 
dnikiem ogtoait, awtedyokaie ai^wielkie bogactwot^j skarbnicy ludow^j. 

Do xx^dit pisany kUSny lud badali, naleiy A. Jaxa Marcinkow- 
Bki, znany pod pseudonymem Antoniego Nowosielakiego. Z wielu prac 
jego wa^.nycb, tu naleiy w}-borne dzieto: Lud uhrai^ki^ Wilno 1857, 2 
^omy. W Pami^nikach kuratora magaxyndw^ doakonale akreAlit nam po- 
tacie ludu nkraifiakiego, odtwarzaj^c je z artyatycznym talentem. 

Literatttra, torn IV. ** 



Digitized by 



Google 



vm 

Wyinowa kaznodziejska w wielu czfSciach Polski 
umilUsi znakomitjcli Tn6wc6w ko^cielnych nic braklo 
nam wdzakie, lubo iiie wezystkich glos odd7.iafywaf na- 
narod. Oto ich imiona: Ludwik Trynkowski (kaznodzie 
ja wilenski f 1840), Karol Antoniemcz, Ignacy Holo- 
winski, Jdzef Kalasanty Metlewicz (f 1858)« Zygmunt 
Golian^ Hieronim Kajsiewiez, Aleksy Prusinowski, Jan 
Chryzostom Janiszowski, Prokop Leszezyi^eki, Semeneh- 
ko Ant.,Eonrad Pirarnowicz reformat^ ioprdcz wielu in- 
nych^ bernardyn ksiadz Benwenuto Mafikowski, ktdrego 
policzamy do prawdziwie namaszczonych kaznodziei, co 
poteg^i slowa Bo^ego, umierozgrzewa6serca, kruszy^do 
pokuty izapalac je ku tetouco wielkte^ szlachetne iprawe. 

Od 1832 roku, powoli zaczgJa sie szczegdlniej roz- 
wijac gaJgz literatury powiesciowej. Pierwsze tumiejsce 
zaj^t Jozef Ignacy Kraszewski, ktory wydal kilkadzie- 
siat tom6w powiesci, i jemu * dank nalezy, ie wygnal 
Tzec tnoina roraanse francuzkie tak powszechnie czyta- 
ne w calej Polsce, a w miejsce ich powieSc polska, za- 
j^l^a miejsca na takich stolikach w buduarach dam na- 
szych, gdzie dawniej nigdy go^cinnego przyj§cia nienio- 
gi^a znale^c. 

Wkrotce Jozef Korzeniowski dramaturg, zwrdcil 
pl6ro swoje do powiesci obyczajo\v6j, i caf6j czytaj^cej 
publiczno^ci zaj^l' uwage, nietylko zajmuj§c§ treSci§., ale 
mistrzowskim kresleniein charakterow przedstawionych. 

Obok nich standi! J6zef DzierzkowRki, Zygmunt 
Kaczkowski, jako pisarze obyczajowych powiesci, Teo- 
dor Toraasz Jez (Minkowski) i w. i. 

Powiesc historyczna, ktor^j 6lad piervvszy widzimy 
w Dworzaninie Lukasza Gornickiego, zacz^wszy od Jana 
z T^czyna J. U. Niemcewicza, Pojaty Bernatowicza, Fry- 
dery ka hnSkarbka i wybornegoD^i^nmia FranciszldKra* 



Digitized by 



Google 



siAskie/ Kkmeniyny TaMki^j (p6zQiejHoliBa»ow^i) zna- 
lazlautaleatowanych {Msaxzy, ktorzy j^ {Mhloieslt i dali 
swietiiy rozwoj. 

Na czele w tej gal^i ttoi Henryk Bzewuski: Pa* 
wi^tnikam SapUcy iListopademy Ignaey Ghodeko ObroMa^ 
mi % podaniami Utewskkmi^ Micha} Grabowski^ Czajkow- 
ski MichaJ, Kajetan Sofczynaki^ a szezegolni^j tsk Zy« 
gmiuit Kaczkowgki. 

Hie uiogta &i^ powies6 hisloryczna dostatecznie ro« 
zwio^, bo vr zbyt szczup^ych ramach mietoic mnsiaia 
8woje obrazy; ale mozemy 8§dzic, ie wkrotce zajainieje 
nowym blaskiem^ gdy z rdznych okresow dziejow pol- 
skich pisarze nasi zaczerpn^ tresci. 

PowieSc tak obyczajowa jak historyczna, staJa sie 
konieczna, duchowa potrzeba spoleczno^ci polskiej o- 
statniego okresa. Przy upadf^j nauce, przy braku povva- 
znego pogladu na literature, byt czas, ie przygJuszac 
zaczela dawn^ miloSd dia poezyi. Pisma perjodyczne 
przez lat kilkanascie gl'ownie ^-ywil'y czytelnik6w liezb§ 
corazwzrastaj^c^, powie^ciarniulubionychpigarzy. Kra- 
szewskiego, Korzeniowskiego, Chodiki, a pdzniej Zy- 
gmanta Kaczkowskiego tego rodzaju utwory, 8zczeg6I- 
ni6j posziikiwane by?y. 

W formie lekkiej i dostgpn^j, liczni czytelnicy obok 
zaspokojenia ciekawo^ci, znajdowali nieraz mydli vvyzsze, 
spoleczne, kt6re raimowolnie kierowaJy uwag§ wielu 
do powainej zadamy. 

Zoboj§tnienie dla poezyi krotko trwaJo: utwory 
Pola, Ujejskiego, Lenartowicza iSyrokomli, rownie ata- 
}y si§ ulubionemi i poszukiwanemi jak najlepsze powie- 
sci. Zwolna zacz§Jy powstawa^ gl'osy przeciw potoko- 
wi powiesci ogarniajacemu caty niemal handel ksi^gar- 
ski; mitno to^powie^c drukowana wktorejkoluiek gaza* 
cie warszawskiej, znajdpwala jeszcze liczny pokup 
w oddzielnem ^6im6j wydaniu. 



Digitized by 



Google 



Napowainiejszy organ literacki BibUoteka War* 
szawdca^ pierwaza zaprotestowawszy przeciw przewa- 
dze powiesciowej w literaturze nasz^j, w zeszytach 
swoicb zast^pila ja doborowemi przekladami arcydziel 
literatary dramatyczn^j tak staroiytn^j jak i nowfizych 
czasdw. Kazimierz Kaszeweki tlamaczeniem tragedyj 
Sofokleaa. Jozef Paszkowski Szeks'^ ira^ Stantslaw Bu- 
dzinski OeUemzlegeraj Aleks. Krajewski przekladem JFhu- 
sta^ jakLud. JenikeTassa Getego: dalinam poznadutwory 
wysoki^j warto^ci, w miejsce bawi^cych tylko powie^ci. 

Jeieli literatuni draraatyczna zbogacala sig wy- 
bornemi przekfadami arcydzieJ obcych, zatoniwa ory- 
ginalna nie okrywala 8ie tak bujnym plonem. Juliusza 
Slowackiego dramata pisane byly nie dla sceny; Ale-, 
ksander Fredro uniilkf; Dominika Magnuszewskiego 
dramata spoczy waj^ dot^d w rgkopifimie, rownie jak 
nienoafej wartoici utwory Adama Gorczynskiego i pel- 
nego zasl'ug dla teatru krakowskiego, Konstantego Ma- 
jeranowskiego. Jeden Korzeniowski stai wiernie na da- 
wnein etanowisku jako pisarz draraatyczny, a dawszy 
nam, znakomite dramata jak Gorale karpaccy i Andrzeja 
Bator ego^ oprdcz wielu innych mniejsz^j warto^ci, rzucit 
819 niemal wyt^cznie do pisania komedyj, drobnych o- 
brazkow dramatycznychi gtdwnie tez powie6ci. Z p6- 
zniej8zych pisarzy natem polu odznaczyli sig komedyo- 
pisarze: Fryderyk hr.Skarbek,Bogu8]:awskiSt.,JanCh§- 
cirtski, Apollo Naffcz Korzeniowski, Wac.Szyraanowski; 
* w dramacie standi naczcle A. E. Odyniecdramatami jak 
Felicyta^ Barbara Radziwilldicna i Lubomirsh\ lubo nie 
dla sceny pisanerai; po nim Ant. Matecki iJdzefSzujaki. 

Kiedy tak eig rozwijaJa literatura pi§kna, a dzieje 
ojczyste zbogacaty coraz wiekszym zasobem drogocen- 
nych materyaMvv, piawdziwe nauki upadac musia^y 



Digitized by 



Google 



XI 

przy braku ingtytucy), ktoreby je podtrzymywa^ mo- 
gjy na wi'aiciwym stopniu, stosownie do czasu i potrzeb 
krajowych. W krolestwie polskiem, literaturastaroiytna 
rdwnie jak historya pos/i'y w Kapomnienie, znajduj^c 
tylko przedstawicieli w Qalicyi i Esifztwie Poinan- 
«ktem (a). Kauki scisl'e wiec^j uprawiane, lubo w gro- 
nie m§i6\y poswiecajac) chiui iycie, przewaznQ wi^ksz^d 
stanowi^ dawni pracownicy z b. uniwersjrtetow wileii- 
skiego i warszawgUi^gno. (b). 

Rzttdnoy teraz okiein na rucb ogolny literatuiy oj- 
czystej. 

Kiedy wPolsce po r 1831 zulegYo roilczenie, kiody 
eal^a prawie intelligencja narodu po87.J:a na obc^ zieini§, 
zwolna, jakby oguiki bl^dne, zaczelo przebJ'yskiwad 
ivriHito duchowe, tak w roznych 8tronach starozytiiej 
R&eczypospolit^j, jak i poza j^j granicami. 

WstolicyCesarstwa Rossyjskiego, Tygodnik Peters- 
burskij gtal 6J§ Bajwcze&niej organem literackim. Pod- 
pi^rali go sweiui prac^ znaniienitsi pisarze nasi zanie- 
fiieiiscy* Ale obok talentu, zastep wspofpracownikow, 
okazat sie wyznawcaaii sprzecznych zasad i wyobraJseti. 
!^dnego pojgi'la potrzeb naszego spofeczenstwa, i^adii6j 
my^Ii iy\votn6j, obywatelski^j, nie tkn§li. Grzech prcicz 

(a) Oprdcz Fryderykn Skarbka ktdry z oiyginidu przeHadal pie- 
6m AnakreoDta (I82C r.), Jdzef fiorkowaki 0(lzQHC/.)rl si^ jako ttumacz 
greckich piaar/.y, a po niiii Lacjan Siemici^aki, Ignacy HolowiAski, Fr. 
Ko/iowaki, Alfons Walicki, Kazlmicrz Kuazewski, Antoni Ma}ccki,.An- 
U>fil Bronikowaki i Zygniunt W^clewski. Tluinaczy z laoi^akiego azczu- 
pl^ poatadamy liczb^. Edward Raczy6ski wydat Bibliotek^ klass;/kow id- 
ciAskich 7 tomdvr, oprdcz tego mamy przekUdy z rzymskich pisar/.y Kle- 
menaa ^akowakiego, Brunona KtcitiRkiogO) Maki^ymiliana Oaaoli^akie- 
gOf Marcellego Motty, Alekaandra Krajewakiego (pieiini Horacego) i 
Ignacego JagieNy. 

(b) Dzia} ton nauk v zakrea 'naaz^j pracy nie wchodzi, jako po- 
iwi^ony gldwnie wypiaom z poe/.yi i prozy. Chc^ poznac ie iiniona^ 
godne wdzi^czn^j paniif ci, odsylainy czytclnikdw do dzic^a p. n. ),Le- 
alawa Lukaazcwicza, Rya dzicjdw pii^inicnnictwa polakicgo. Wydanie 
dmgic jri^ksze. Foznai6 1860 r/^ 



Digitized by 



Googk 



XII 

tego pope}nili wielki: osamotniwgzy 8t§ od ogota naro^ 
dUy durz§c}atwowiernjrch6woj^ wielkoscia, 8wemitaleii- 
tami, niegodn^bratniegokolapoddmuchiwali nienawis^. 

Galicya, ktora data pierwszy znak ijcia naukowe- 
go, wybornem piamem zbiorowem w r. 1830 p. n. Ha-* 
liczaniny silni^j takowe rozwijac poczel'a. Na czele tego 
ruchu umysfowego staneli : August Bielowski, Lucyan 
Siemieiidki, dwaj bracia J6zef i Leszek Borkowscy, Jo-* 
zef Dzierzkowski, i przybyty z Warszawy Dominik Ma- 
gnuszewski. Kownocze^nie zajasnial: wielki poeta Win- 
centy Pol, i pozyskat serca cal:ego narodu. PonimKor- 
nel Ujejski, wkr6tce 8tan%t na wznioBlem stanowiaku. 

Ze atarego Wawelu po roku 1831 pierwaza zycia 
literackiego zajadniafa jutrzenka. Piama perjodyczne, 
odznaczaj^ce 8i§ mi§dzy wazystkiemi, jak Kwartalnik 
naukovoy redakcyi Zyginunta Helcla, Pami^ik pawsze- 
chny i Pami^tnik naukowy^ jak pozni^j zatoiona gazeta 
Gzds i Dodatek (Tom6w XX), peine a§ rozpraw i pism 
wydatnych i gruntownie napiaanych. Najatarszy histo- 
ryk tego miaeta^ Ambrozy Grabowaki, wiele wainych i 
uiytecznych wydal materyatdw do dziejdw i literatury 
ojczystej. Jozef Muczkowski krytyczny badacz przeax- 
loaci, dorzuci} znakomity zaaob dla dziej6w akademii 
krakowakiej, tej odwieczn^j 6wigtnicyo6wiaty krajow^j. 
Michal Wiszniewaki, jedne z najwainiejazych zaaJug po- 
loiy} w literaturze nasz6j, skre^liwszy jej dzieje od naj- 
dawniejezych czaaow do polowy XVII wieku. Imiona 
Jozefa Kreraera, Jozefa Lepkowskiego, Teofila Zebrow- 
^kiego, Manna i w. i. daly nam ^wietny poczet praco- 
wnikow grodu Krakuaa. 

W Wielkiem Kaigztwie Poznaiiskiem, nowe awiatto 
duchowe nieapodzianie zajaaniaJo, gdy w innych atro- 
nach dawn6j Rzcczypospolitej zdavval'o si§ przygasad. 
Pisma perjodyczne, objawUy dzielnie ten ruch umyafo* 



Digitized by 



Google 



wy, j^ Przyjadel ludu (1834 rj, Tygodnik literacki 
1848 r.), Oridaumiknauiot^ (1840), 7?oil; ( 1 843). Dwoch 
badaczy dziejow polskich Jozef Lnkaszewicz i J^drzej 
Moraczewski, pracanii swemi o wiele zbogacili niw§ hi- 
skNTjczna. Jako filozof^ estetyk i krytyk, zjawil: &i§Tn§i 
zoakomitego talentu, i pomi^dzy' wezystkimi prozaika- 
mi zaprawd^ najwyiej 8toj§cy Karol Libelt. Do Ksi^z- 
twa Poznariskiego przenoei si? obywatel naezego Podla- 
sia August Cieazkowski, ktorego imie nietylko w kraju 
pozyskalo wielki rozglos. Poznaii staje 8i§ ogniskieni 
najwa^niejszego wy dawnictwa ksiazek polekiclL Tu pier- 
wBze prace Bronisl'awa Trentowskiego Mazura ogloszo*- 
ne zostaly drukiera jak: Chowanna czyli system pedago- 
gikit IV 1842. Stosunek filozofii do cyhemetyki 1843 r. 
Myilini czyli Loikat. 2. Demonomania 1844. 

Paryj^, rownocze^nie ze starym Wawelem stal sie 
ogniskiem literatury narodowej. Tu zebrata ei^ w pot§- 
zne grono niemal caj'a intelligencya Poleki. Poeci jak 
prozaicy, tak bogaty plon jeniuszu i pracy zi'ozyli, ie 
8tanowi on w dziejach literatury polskiej oddzielny a 
wspanial'y ust^p, godny uwagi i podziwu. 

Wkr6tce, w obcych dla nas dot^d stronach, poja- 
wili si§ z pracami nasi rodacy. Zuad brzegow Toboli i 
Leny, w^rod obozowisk kaukazkich, kre^lili szkice 
swych podrozy, wylewali swe uczucia •lowem poetycz- 
nem. Tak na Syberyi, jako na Kaukazie nie ustawali 
pracowad w winnicy Panskiej zarnieszkali tam bracia 
nasi. Ci ktorzy osiedli na ostatnich krancach Syberyi, 
pozbawieni kommunikacyi i }atwo^ci oglaszania swych 
praoy wyrabialisifwsobie iuczyli. Listypoufne, wi^kfizej 
cz^^ci zpomi§dzy nich s^ moze csA^ literatury pa* 
mi^tk§» Moc duszy, wielko^c umyslu, cechuje katde ieh 
odezwanie Bi§ do rodziny. W tych listach znajdujemy 
wjdle 8zkic6w iniejscowych zajmuj%cych i charaktery- 



Digitized by 



Google 



xrv 

stycznych, zarysow, obycz^ijow, zwycxajow, b(^ac(w 
natury, obrzed6w religijnych Kamczadalow, Burjatow, 
Berezowian, Jakut(iw i t. p. Wielu pracowato nad hi- 
story^ natuiainq i 6tatystyk% okolic eyberyjskich, inni 
kre6lili tylko podroie, apodwpjywem natchnienia pisaH 
poezje, i tliimaczyli arcydzieJa obcej literatury. Oto 
iniiona gl6wniej8ze mi^dzy pracowhikami sybeiyjakimi 

Erenherg GustaAv, poeta i prozaik. 

Felitiska Ewa, autorka WspomnieA o Syheryif dzie^a 
wysokiej wartosci. 

Krajewski Aleksander, ktory da} nam najwybor- 
jiiejszy przeklad Fausta Getego (drukowany w Biblio- 
tece warfizawski^j). 

SkarzyAscy bracia Onufry i Dyonizy opracowali 
statystyk§ Syberyi. 

Gustaw ZUUfiskiy pD sicdmioletnim pobycie na Sy- 
beryi, zt^d czerpie trei56 i natchnienie do dwoch swych 
poemat6\v Kirgiz i Stepy. 

Wi^ksza Bposobno^c ogl'aszania swych prac mieli 
rodacy nasi z Kaukazu^ drukujac swoje utwory juz 
w Athenaeum J. I. Kraszewskiego, w Roczniku h'terackim 
Romualda Podberezkiego, Gwiaidzie Kijowskiij i w. i. 
Zt^d tei: miala literatura kaukazka 8w6j okres kwitn§- 
cy, pomi§dzy rokiem 1840 a 1850. Stanislaw Wirmichi 
zmarlyl84l r. wGroznej, ina cmentarzutamtejszympo- 
chowany, pod skromnym nagrobkiem przez wspofroda- 
k6w wzniesionyra: ogtosil naprzod swoje poezje w JPfu- 
salce pi^raie zbiorowein Aleksandra Grozy. Artem Popo* 
zDicZj obrazek ukrainski peten rzewno^ci i kolorytu miej*^ 
scowego: poezje kaukazkie drukowal vr Athencieumj z tych 
najobszerniejszym utworera jest Kazbek dot^d zacbo^ 
wany w r§kopismie. Winnicki pobieral: nauki w szko- 
lack humanskich, nast^pnie w uniwersytecie kijowskim. 

Drugie miejsce zajituje Wladyslaw Strzelnicici nie- 



Digitized by 



Google 



rsr 

po^ledni talent poetycki, pisal' proza i wferszein, umarl 
wmieteieTyfli8iel846r. Powie^c Machmudek drukowa- 
nabj^a w Bibliot^ce warezawski^j, poezye ogl'aszat w Ro- 
cznikuLUerackim,wGwiaidzieKijow8ki6j,iwAtheneuin. 

Poprzedzit wszystkich, pierwszy z piszacych na 
Kaukazie, uczeA lyceum vvarszawskiego zprzed r. 1830, 
piSini^j puJkownik w wojsku rosgyjskiein, Wojciech Po- 
tockiy przez lat kilka staJy wspofpracownik Biblioteki 
Warszawskiej, znany ze 8zkic6w i powiastek kaukaz- 
kicb, pisz^cy wierszem i proz^. Zraarl na cholere w lo- 
kul847. 

Tadeusz £ada Zablocki, niezwykJy talent poetycz- 
nj, byl jednym z pierwszych po Potockim pisz^cych na 
Kaukazie. Kaidy z rodak6w znalazt w nim doradc§ i 
pomoc. Znal dobrze Kaukaz i Gruzy§, schodziwszy 
je wzdluz i poprzek. Zamilowany w literaturze i 
jezyku angielskim, na pftnii§6 prawie umial wig- 
ksz^ cz§i6 poemat6w Byrona i lubil go cjtowadtak 
w rozraowie jako i w pisinach. Lecz 8w6j talent poety- 
czny, nacechowany rzewno^cia i t§8knot§ rozdrobnit 
naulotne, najcze^ci^j erotyczne wiersze. Przy bogaetwie 
wiadomo^ci, znaj^c kilka jezyk6w tak eiiropejskich ja- 
ko i wschodnichr oznajiniony z ulworami kaidej litera- 
tury, nierozwin^l tego talentu w zadnyiw obszerniej- 
szym utworze. Zbi6r jego poezjj wydat Romuald Pod- 
berezki w jednym tomie w Petersburgu 1845 r. Zabloc- 
kiego znaJ tak prosty zoJnierz, nad ktdrym on czesto 
pracowa?, aby go wyuczyc czytac i pisad, jak i nie je- 
den ksi^z^ gruzyjski i kazdy z wyzszyeh oficerow. MiJa 
nieapodzianka by} ten zbiiir Zablockiego potzjj, ozdo- 
biony popieraiem autora, kt6rego szlachetne rysy kazdy 
rad ogladal. Zt^d w liczbie prenumerator6w mo2:na 
czytac i szeregoivca, i czerkieskiego inurzg. Doalugi- 

Literatura, torn IV. *** 



Digitized by 



Google — 



XVI 

wai 8i§ jako prosty :&o}nierz w batalionie eapeinSw kau- 
kajBkich. Zoetawszy oficerem zapragn%} powr6ci6 do 
miejsc rodzinnych do Witebska. Namiestnik Kaukazu 
ksi^ze Woronc6w, ceni^c wysoko nauk^ i charakter 
Zablockiego, chcial rau los poprawic, i dlatego prze- 
znaozyl: go ua zHr£^dzo§ kopalni solnych w Kulpack 
Posada ta dla kaidego innego byl'aby 08obliw§ nagro- 
d§ i 8posobnosci§ do zebrania inaj§tku, ale Zablocki, 
cztowiek prawy iuczuciowy, drgczony t§8knot«| dokra-^ 
jUy zaiedwie dwa lata przebywszy w Kulpach, uroarJ'na 
choler§ 1847 r. 

Leon Janiszewskiy najczynniejszy byJ z pisz^cjch 
w tym okresie na Kaukazie, tak proz^ jak wierszem. 
Wiele pism zbiorowych i peryodycznych zawiera jego 
utwory. Zmarl wTyfllsie d. 27 lutego 1861 r. 

Jan Zal^ski wofynianin zostawal jako ^olnierz 
vv putku dragonii nizno - nowgorodzkich , nastepnie 
w puiku kabardyriskim. Najpierwsz^ prob; powieici 
jego drukowata Gwiazda p. n. Arystokracya z waryacyamu 
Inne utwory ogj'aszal Dziennik Warszawsh. 

Winceniy Daxcid^ obecnie nauczyciel 8zk6J lubel- 
skich czynny bral udziat w ruchu umy82owym na Kau- 
kazie. Urodzony 1816 r. w Szczebrze8zynie w szkotach 
tamtejszych pobiera} pierwiastkowe nauki; nastfpiiie 
ksztatcil: 8i§ w uuiwersytecie petersburgdkiin, M^raz 
z Julianem Barto8ze\viczein i z wiel§ zdoln^j ralodsie- 
zy: redagovval tam Niezahvdk^ rocznik literacki, i pier- 
wsze w niej pr6by swoje proza i wierszem drukowal, 
Od roku 1845 zol^nierz kuryiiskiego pul:ku na Kauka- 
zie ai do r. 1852. W tym przeci§gu czasu, w nieustan- 
nych wyprawttch wojennych, to obozujgc 6r6d g6r i la- 
86 W| to przeby waj^c £r6d au}6w, zbadat wiele 8zczeg6- 
low o Kaukazie, poznat charakter i obyczaje jego po- 
koleh, kt6re opisal w swoich wspomnieniach (Bibliote- 



Digitized by 



Google 



ka warszawska). Ogiosit w Bibliotece warszawski^j po* 
wiedd kaukazk§: lekec^yli zbarzenie AiUu Dubby. Opo- 
wiedziane tam wypadki charakterjzuje miejseowoiSdy 
w kt5rych sam autor czjnnj musiat bra6 udziah (a). 

Marein Szt/manowskty eyn artysty draaiatyeznego, 
w drodze na Kaukaz 1 845 przetoiyl z Szewczenki Kob- 
zara i Hajdamakito; zabity w walce przeciw Omer^Pafizy 
o mii 2 od Kutajsu d. 2 listopada 1855. Ciekawe jego 
pamiftoiki przygotowane 89 do druku. 

JaioorM, pod pBendonymem Jerlicy, drakowal 
w Gazecie Codziennej podrdJte po Kaukazie. 

Oto sa imiona juz po cz§6ci znane rodakoin, co 
zdala od ojczyzny, wolne chwile przy ogniskach obo- 
zowyeh, pod namiotami, po^wiecali na chwytanie wva- 
zeri czy wJ^asnego uczucia, czy obraz6w ludzi i miejsc 
dla siebie tak nowych, i wzbogacali niezoanemi dot^d 
iiteratar§ na8z§ iitworami. 

P6iniej8zym czasom zostawiamy szczegdfowe spra- 
wozdanie, o tych wszyrtkich pracownikach naszyeh, 
kt6rzy w czasie zamieszkania w Syberyi lub sluiby 
wojakowej na Kaukazie^ odznaczyli 619 wi^c6j, i zapisali 
8W6 imiona w dziejach najnowszego okreeu literatury 
polskiej. 

Rownocze^nie^ powoli rozwijat 8i§ ruch umyslowy 
w granicach Er^lestwa Polskiego. Gazety, opr6cz wia- 
domosci ttamaczonjch politycznych, i przekYaddw U8t§* 
pov7 literackich, hyly bezbarwne przez lat kilkanaiScie. 
2 pism naukowych) Przeglqd Warszawski hyt kr6tko or- 
ganem mlodych pisarzy. Dopiero od pocz^tku r. 1841, 



(a) Dawid ogXont: Wiadomoi6 o koicioiku kaiolickim w Diszlagarze^ 
(na Kaukazie) na korzy^6 tego ko^iotka zbndowanego 'wlasnemi r^koma 
poUkdw. Kfli^eczka ta teUgn^ta prdcz faadossa 1500 zip. liczna dary 
w omatacb, kielichach, robotach kobiecych i t. p., z prze^aniem ktd- 
ryeh ze wuyBtkich stron KrdleBtwa i Cesarstwa pospieszano. 



Digitized by 



Google 



xvin 

BihUoteka Warszawska zebrawszy liczne groiio w8p6N 
pracownik6wy stala si^ jedynym przedstawicielem upa- 
dl:6j nauki w kraju. Przetrwawezy r6zne zmiany bez 
przenvy, wydawana przez cl§g lat 20 z g6r§, da swia- 
dectwo ruchu umyslowego krdlestwa^ i b§dzie waznym 
materyatam dia przysztego badacza dziejow literatury 
ojczyst^j. Po upadku Przeglqdu WarszawskiegOj powstal! 
Przeglqd Naukowy pod redakcy^ Hipolita Skimborowi- 
cza i Edwarda D^bowskiego, kt6ry tak jak pierwszy, 
gldwnie ogtasza} prace miodych a zdolnych pigarzy 
naezych. R6wnocze^niezBibIiotek§ warfizawsk^, zaczat 
wydawac J. L Kraszewski w Wilnie Atheneum pismo 
zbiorowe wysoki^j warto^ci: obudzi} nim ruch umysl'o- 
wy wza-niemenskich ziemiach, idat pozna6 wiele prac 
szacownych, kt6re dot§d by dIa nas znajome nie byi'y. 
Tu ini^dzy innymi z pierwszemi utworami swemi wysta* 
pili Wladystaw Syrokonda (Ludwik Kondratowicz), i 
i4damP^t/^(Pietkiewicz)5 pierwszy jako poeta, drugi ja- 
ko niepo^ledniego talentu prozaik. 

Rok 1851 stanowi okres wydatny rozwoju nagle- 
go pidin codziennych warszawskich, przez zaiozenie 
Dziennika Warszawskiego. Wspdizawodsictvio Gazety 
Warszawski^j, pozniej Gazety Codzienn^j^ podnioeJ'o 
wysoko warto^c tyrh piem, niedawno bezbarwnych. 
Dziennik Warszawski^ niezreezno^ci^ za}ozycie]a swe- 
go Henryka hr. Rzeinruskiego, obrazajgccgo opini^ 
publiczna, pomirao wielu zDamienitych artyku^ovv za- 
czat upadac ; p6zniej8zej redakcyi usifowania* porai- 
ino usuni§cia si§ Rzewuskiego, dz\vigna6 go nie mogly, 
ani nawet zmiana tytulu na Kronik^. 

Gazeta Warszawska wspoJzawodiiicz^c z Dzienni- 
kiem, zr^eziiosci§ redaklora, i [>oparciem gfosnego imie- 
nia pisarzy stan^la iiajwyiej. StaJa si§ organem nietyl- 



Digitized by 



Google 



XIX 

ko uajpopalaruiejszyoi, ale i inaj^cym powag§ opinii 
w narodzie, dopdki redakcyi Gazety Codziennej (^obe- 
cnie Polskiej) nie obj§t J. I. Kraszewski, i niezrdwno* 
wazjt pr^ewagi Gazety warszawskiej. 

Taki rozw6j w stolicy krdlestwa pism codzien- 
o>'ch, kt6re opr6ez literatury Izejsz^j, niewahaty 8i§ O' 
gtaszac ipowaznych rozpraw zpola history i^ zadaiispo- 
tecznych, krytjki, nawet nauk i^cis^ych pr pularnie wy- 
Uadanych, nie hyl bez wpl'jrwu przewa^nego ria nasza 
spo^ecznosc. P6zniej8zy badacz dziej6w literatury ojczy- 
stej, nie moze poroin^^ tego wplvwu. (b). 

Rozrzuceni pisarze nasi nietylko po catej Europie, 
ale i w innych czesciach ^wiata, odnawiaj^ w niespel'na 
p6t wieku, slady swoich dziadow i ojc6w, co z bronia 
na ramieniu walezyli zwyci§zko w ziemi w^oskiej, spo- 
gladali t^skno z Kapitolu ku stronie ojczyzny, gi- 
nfli i zasiewali ko^cmi swemi Hiszpani^, San Domin- 
go, jeczeli na pontanack angielskich w niewoli^ w na- 
dziei lepszej przyszto^ci dla domowych progdw, z kt6- 
rych wynosili jako drog§ relikwif, garsc zieaii ojczyst^j, 
aiieby gin^c naobcej^ towarzysze broni mieli czera zga- 
ate przysypac oczy! Wnuki i synowie boharerskiego ro- 
du, poszli bezbronni, w tez same strony: odnajdywaH 
przodk6w swychmogiJly i wspomoienia; ajedna my^l 
i uczucie, ct> starych wojownik6vv, napel^niala ieh serca. 
Zaszli dal^j nawet! Ignacy JDomejko z Chili opisuje Mic- 
kiewiczowi podr6z swojg i te odlegle strony (r. 1838), 
a w hiszpaiiskim jezyku daje obraz Araukanii i jcj mie- 



(b) Niektdrzy pisarze dziejdw literatuiy polskidj, poetdw podzic- 
Hli na 8zko}y lilewshie, ukraiAskie i t. p. Tego rodzaju powiatowszczyzny 
nie pojiDOJemy, wogolnjrm zarjsie hiatoryi literatury; gdy wazyatkich 
wi^ejedno ^iri^te ogniwo mtto^ci, celdw i d^zno^ci, gdy jedeaj^zyk oj- 
czysty jeat wazystkim wapdby. 



Digitized by 



Google 



XX 

s^aiicdw (a). Sewefyn KorzeUhski dawny iiotniera^ kreSli 
podr6i do Australii, gdzie jako prosty kopacz z}ota, 
zamtenia szabl^ na motyk^ i oskard (r. 1852 — 1856). 
Poeta Henryk JabloAski ukrainiec z wschodniego wy- 
brze>.a pofudniowej Afryki, z Zanzibar (r. 1860), z bo- 
lesn^m westchnieniem zwraca my 61 i serce kurodzinn^j 
etronie, i jak dawni6j Legionista Brodzinskiego przema- 
wia: 

„C<52? ie ta wieczna wiosna) ie najstodsze wonie, 
Gdy kwitQ^ pomara^cze, gwoidziki, mahonie, 
W powietnEU balsamicsn^in zewsz§d raorzem p}yiu|! 
Co? 2e ta wzgdrza, wieczn^ odziane zieleni§ 
Bieli dziewiczy jasmin, granaty czerwieni^? 
Kraj ten, moie bye rajem, nie jest Ukraio§! 

Henryk Dinochowski znamienity rzeibiarz zamie- 
8zka}y w Filadelfii zbiera pami^tki po Kazimierzu Puta- 
skim i Tadeuszu Ko^ciuszce: rzezbi Fulasklego popier- 
816 do pomnika wzniesionegomu przezmiasto SavatMch^ 
pod ktor^m bohatyrsk^ smierd znalazJf. 

Wielu zwiedza Algiery§, Egipt^ przebywa paszcsse 
Sahary, i w Kairze odszokuje sladdwbohaterskiegoSul- 
kowskiego. A swoje wrazenia odleg}ych w§dr6wek 
skrz§tiii6 zapisuje dla paini^i rodakdw, aby przy do- 
mowem ognisku w smutn^j zadumie, po6wi§ciIi weat- 
chnienie oddaloncmu bratu. 

Przy takiej rozsypce pisarzy, ksiazki polskie dm- 
kowano wewszystkieh znaczniejszych miastachEuropy. 
Rzym, Paryz, Londyn, Edymburg, Wieden, Berlin, Pe- 
tersburg, Praga Czeska, Lipsk, i w. i., weszJy do biblio- 
graifii naszdj i niema]'^ bgdzie prac§ dla przyszlego bi- 
bliografa, zebrac te wszystkie druki. 



(a) Mamy przeUad tego dziela z oryginahi hiszpafiskiego przez 
Jana Zamostowskiego, «rydany w Wilnie 1860 r. 



Digitized by 



Google 



XXI 



Ten krdtki pogl^d naog61nyruch literatury ojczy^ 
8tej 08latniegookre8U, niemoie by^zupelnym, nieskoii* 
Qzyt 6\§ bowiem, i id^ie w pelnym biegu, w kierunku 
drogi od r. 1 825 juz ubit^j. 

Na czele tego okresu do dni obecnych utrzymali 8i§ 
reprezentanei: Eazimierz Brodziiiski iAdain Mickiewicz* 
ioAen z pisarzy poioiejszych nie potrafit odebrad im tego 
zaszczytu przodovvariianowej epoce literatury ojczyst^j. 

Brodziiiski po r. 1831 prawie nic nie drukowa}, 
cbociaz wzaciszy 8w6j wiele pisal", najwi§cdj proz§. Ale 
kazda jego rozprawa, nacechowana goraca milo^ci^ 
rzewn^ uczuciem, slowem poetycznera a pelnem pro- 
stoty: trzyma go zawsze na ezele tego okresu, jako^re- 
prezentanta myiili narodow^j. 

Mickiewicz doszedl do najwyzsz^j pot§gi: dojrza) 
w peine jci i zm^imat ten geniuaz. Po roku 1831 ^rcy- 
dziej'a napisa}. G6± to za ogromny przeskok od ballad i 
romansdw, do improwizacyj i Pana Tadeusza. 

Z poet6w kt6rzy 4wietn§ wdwczas stanowili juz 
plejad^ Bohdan Zalefiki i Seweryn Goszczyiiski, pozo- 
Btali niezachwiani na etanowiskach swoich: przy nich 
dwaj mlodzi stan§li wieezcze: Juliusz S}owacki do roku 
1831 z dw<Sch tylko roal:yehznany fragnient6w (a) iZy- 
gaiont Krai inski« cozaczynalprobowadaUlfiwoich wpo- 
wiastkach history cznych (b). Slowacki moie najwi^kszy 



(a) Boga Rndzica i Kulig. 

(b) Zygnmnt Erasiiiflki b^d^c nczniem nniwersyteta warszawskie- 
go, napisa} powiastk^ z dziejdw: Gr6b rodziny Rekhsztaldto (Drukowaiia 
w dodatkn do gazety Korespondenta warszawskiego 1825 r.) Fowie46: 
Wiadifiiato Herman i dw6r jegoy we 3ch tomach drukowana w Warsza- 
wie 1830 r. gdzle kilka rozdzialdw jest pidraDominikaMagnussewskie- 
gO) pnjjaciela jego. Napisal w r. 1830 i trzeciii powie^6, ktdr^ nazwat 
romansem histerycznym p. n. Zawisza Czamy, ale r^kopism zgin^t 
wprzesylce z Crenewy do Warszawy. Agaj Hariy drukowana powied6 we 
Wrodawiu <884. , 



Digitized by 



Google 



xxn 

raistrz slowa^ nie wykazat wybilniecelu dokt6rego po- 
d^/.a} geniusz jego: Krasiiieki, odbijal jak w zwierciedle, 
Brodziiiskiego, goraca nnto&6 i rozw6j narodow^j my^li. 

Historya polska, wi^kszego badacza nad Leleweia 
nie ma, lubo zjawi]" sie Karol Szajnocha, co z takim ta- 
leDtein popularyzuje dzieje naszego narodu. Wyzszego 
pisarza politycznego nad Maurycego Mochnackiego, nie 
daly p5zniej6ze czasy, pomimo, ie obok stan^ znako- 
mity m%z nauki i talentu jak Earol Libelt. Fredry nikt 
miejsca nie zaj^l:, a tern bardziej nie przewyzszyi: w ko- 
medyi, jak Eorzeniowskiego w dramacie. 

Jedna gat§z powie^ciowa rozrofila 8i§ bujniej, czy 
to uwaiana jako obyczajowa, czy jako treici historycz- 
n^j. Nie braklo wyzszy ch talent5w; powstaf o wielu zac- 
nych praeownik6\v na niwie dziejowej i poniekad nauk 
icisJych, ale eale to powazne grono, nie zmieni^o w ni- 
C7.em charakterystyki ostatniego okresu, i jesttylko dal- 
Bzyin ciagietn prac juzrozpoczgtyeh wdanym kierunku. 

Dzi§kowac Bogu, ze zapal szlachetny i po^wigce- 
nie obywatelekie, nie opuicilo ani na chwil§ sere tych 
wiernych straznikow jedynego ogniska narodowego iy 
cia, kt6re jai^nial'otyiko wliteraturze ij^zykaojezystym! 
Widoezna r§ka Opatrzno^ci zazegnywala 6mutn% ziemie 
nasza, aby w praey, iaden rolnik duchowy nie ustawal, 
a uprawiajac w pocie czola iyzny zagon domowy, rzu- 
caJ ziarno posiewu, na ploii bujny dla przyszlych po- 
koleii. 

Taki nam obraz daje, jakkolwiek tylko w zary- 
sach, przeszlo&6 lat spelna trzydziestu dziej6w literatu- 
ry polski^j. 



Digitized by 



Google 



OKRES szosn. 



OD ROKU 1825 DO R. 1859. CZYSTO RODOWO-POLSKIEJ 
LTTERATURY. 

Bpaka KaaElmlerza Bradxlnsklega 
I Adama Jlllcklewleza* 



litentura, torn IV . 



Digitized by 



Google 



Digitized t^VjOOQlC 



Urodzii 8{§ dnia 8 marcal791 roku to Oalicyi w Obwodzie 
Bochejiskim we wsi KrdUwce. — Umari 10 pazdziemika 
1836 r. w Dreznie majqc kU 44. 



% 



dxieoinDym wieku utraciwssy inatk^, nie odebrat ataran- 
oego wychowaaia, a czein byl w litaraturse awego narodu, 
aam aobie winieo. W roku 1809 maj^c lat 18, ukonczywaay 
szkoly w Taroowie* mimo alabego zdrowia i ail w^tlych, 
vazedl do pulka Artyleryi pieszej. Odbyl paini^to^ wypra- 
Wf do Boaayi w 1812 roka* jako porucsDik daelQo wazalkro 
koleje loan wojoy, pnebyl azcz^aliwie paiui^toy odwr6t» a 
w bitwia morderczdj pod L^kwn nast^pnego roku rannyy 
i pojflBaoy by! prsez pruaakow. — Wypuazczony z niawoli,o- 
aiatUazy atale w Warazawie, oddal ai^ maj^o lat 23 z caiyui 
zapalem mlodzieiiczego wieku, uaukoui. — Odt^d jako nau* 
eiyctel po azkolacb, poieniej jako profeaaor literatory przy 
UDiweraytecia Warszawakim, wplywal przawa^nre na wiel- 
kf reform^ oo do pojfcia i atanowiaka polakiij poezyi.-^ 
W Pami^tniku F. Bentkowskiego uajpnod saos^l jui rozpra- 
wami gruntownemi i wyiazago pogl^du krytycznego, jui 
wiasnemi pieiniami, zaazczepiae w inlodem pokoleaiu wyo* 
bra:ten{« nowe i podnioale zoaczenie literatury ojczyatej. Oa 
piarwazy srobil w lireratune polakiij krok ataaowczy, krok 
olbnymi: bo od dowcipu do myali, od aentymentalooaci do 
ezucia, od aztuki do natiiry* Pierwazy przeezui poezy^ oaro* 
dowf , ] we wlaao^m j^ aarcu wynalazl. Pelen rzewnego u«> 
Czucia, zuajf c dobrze dueh i charaktar awego narodu, umial 
pochwycic atron^ p66tycziif , i oddac J9 z calyui wdzi^kiem 
i urokiem. — Ceni^c lud naaz poczciwy, po^wi^cil dzielnym 
krakomakom awego Wiesimtbm. 

W walce Ramanifidw z Klasiykami, wdzi^czny ten 
»|)iewak nass^j ziemi^edawalo si^ ze nie mial udzialu: cbociai 



Digitized by 



Google 



zaprawd$« od jak cichy rolnik gleb^ umyslow^ uprawi}, rxa- 
eil siamo wtaan^ Tfsjk^, i patrzal z radosci^ na plon bajny. 
Brodxinski prsygotowalzwycif ztwo romantykom; jego to dzie* 
lein, ie za zjawieoiem swojem, zostali zrozumiani i poj$ci» 
B try umf autora Graiyny na jego zaalagach waparcie znalasL 
Oceniaj^c bezstroooie zaslagi Brodzinskiego, atawiamy 
go na ezele ostatniego okreau literatury naszej, bo on naj- 
przewafniejszy wplyw na zmian^ wyobrazad nowych wy- 
warl. — „Wazelakiaaii srodkami i we wezyatkich kieninkach 
A^i^e do oiywienia i wprowadzenia na drog^ wtatfciw^ na- 
rodowego pi^miennictwa> standi w dziedzinie jego, jakby na 
nXThiy przeciw panuj^c^j przewadze obcych wyobraieili 
i emaku. Uderza wnim azczegolniej owadoakonata zgodnoac 
mi^dzy rozumem i nocaciem, d^^nosci^ poety i saaad^mi 
kry tyka. To mogio by6 jedynie vkutkiem tij mitoaci prawdy, 
kt6ra mu nie dozwalala i eiebie samego ludzic, i innycb so* 
8tawia<S w ztudzeniu. Kiedy w literaturze Brodzidaki zdawal 
•i^ tyiko odgloaem awego czasn, atai aig on rzeczywiade je- 
go przewodnikiem, mentorem. Krytyk^ i objaenionym prze- 
zeii talentein, uskutecznil to, co epoka jego pocz^la na dro- 
dze fantazyi i miodzieiiczyeh rojed. Ani do uzupelnienia ta- 
kiego dzieta potrzebowal gloeno nad innych geniuezem wy- 
biegac, bo wkrotce pot^aSniejszy geniuaz blyan^l z gory a^ia* 
tlem, jakby niszcz^cego wazystko meteoru, i rozci^gn^l po 
niebie lun^, w ktorej wazyatkie gwiazdy naaze pogaaly. Hi- 
okiewicz roz8«piecil nasz^ poezy^: Brodzinski ogrzal jej ni- 
w^, fe zdatn^ si^ zdala do wydaoia najlepazych plonow. Fi- 
lozof i poeta, rozuinuj^cy i powabny pisarz, wyobraia on 
calkowity i skonczony w sobie sawod dziei-mistrza^ S9 to 
pol^czone dwa najceloiejsze w sztuce zjawiska, ezyatoad po- 
j^cia i pi§kno8c foriny, dwie wzajem wypeiniaj^ce ai^ pot^- 
gi: ideal i jego urzeczywiatnienie, myA i alowo,dnch pi$kny 
i pi^kne ciato.'^ (Karol Mecherzydski). (1) 



(1) Szczegdiy o kfoxi BrodziAakiego sniydzie caytelnik w na- 
szjch pracach: 1) ^jrcioryay znakomityob ludzi, t. 1. %) CmentanPo- 
w^owaki pod Warazaw^; oraz 8) 2ywotKaaimierzaBrodziiiakiego,akre- 



Digitized by 



Google 



Dw6ch profeflsorow do wykUda literatary iniai uni- 
wenytet warszawsU: Ludwika Osii&skiego i Brodsinskiego. 
Pierwszyyzwoleniiikklasaycyzmo i literatnry francuzki^j za« 
palony wielbiciel, niepojinuj^cy potneb duohowych czaso, 
jako poeta a szczegoloi^j wyboray tlomacz franeuzkioh tra- 
gedy},! niepoaledni mowca, okryty od lat wielu ^osn^ slaw^: 
drag! eo niedawDO zamieniwazy paiasz na pi6ro,Diein dopiero 
zdobywai sobie imie w literatune. Osinaki czaroj^c^ awoJ9 
deklamacy^, gloaem dzwi^eznym i bariDonijnyniy mily urok 
rzneal na aljachaczy i zwabial ich Uamy na awe pre- 
lekcye. Tu wyktadal bieg literatary, a wocenieniQ znakomit- 
azych talentow earopejakicb, przywodzU zdanie (wedle aie« 
bie) nieocenioaego krytyka La Harpa. Nie mialy jego pre* 
lekcye warto jci wewn^trzn^j, ale je umiai, z takim amakiem 
i z tak^ eleganeyq wyUadac, it i aami romantycy, ktorych 
tea profeaaor zapami^ talym byl wrogiemt sluchali ich z przy- 
jemnoaci^, choc uimiechem pokrywali czczoac i plytkojc 
krjrtyki. 

Brodzinski, oslabionycb pierai, cichym glosem odczy- 
tywal awe rozprawy, nieooenion^j wartoiSei i znaczenia; ale 
aala jego nie byla tak liczna, tak napchana, jak na prelek- 
cyach Oaioskiego. 

Ja£ jako profeeaor zwiedzil Wlochy, Szwajcary^ i Fa- 
ry£: ale oddawna drf cz^ca go eboroba piersiowa, rozwijala 
ai^ zgubnie; daremnie szukal poratunku w wodach czeakicb. 
Umarl w Dreznie dnia 10 pazdziernika 1835 roku. 

Na cmentarza katolickim, na przedmiesciu Drezded- 
•kiem Friedrichatadtyrodacy wystawili mu skromny pomnik 
w ksztalcie czworogrann^j kolnmny, wkolo u apodn grani- 
towemi obloionej kamieoiamiy z tym prostym napisem: 

KAZIMIERZOWI 
BRODZIMSKIBIHIJ 

Ziomkowie. 

Ur. 1791, nm. 4 8S5 paidz. 10. 



dH w powiaitkach Lacyan SiemieAski. Krakdw 1861. — Ust^p powyi^j 
cytowany K. MecheizyAikiego^ Jest wyjfty z rozprawy tegoi aatora, ob. 
BiUiotek« Wanzawabi z r, 1859 torn 2gi. 



Digitized by 



Google 



6 

Z piem zostawil: 

1. Templarpu9ze, tragedya Rajnouar'da, przeklad wier- 
8zem w Warsz. 1819. — 2. Pisma w2ch tomach, w Warasa- 
wie 182L (Sf to poezye, mi^dzy temi Wieslaw). — 3. EUgie 
Jana Kochanowskiego^ w Warsz. 1830 r. (wras z tekstem o- 
rygioala laeuiskim). — 4. Pisma razmaUe^ w Warsz. 1830 
torn 1 (wi^o^j nie wydano). — 5. Dzu^ starego i mwego €&- 
stameniu, 2 tomy. (Przeklad wedhig wydania T. Deroma). 

Tlumaczyl nadto slawny romans Goetego: Cierpienia 
mhdego Wertera, r^opism z wyspy S. Heleny^ i kilka sztuk 
dramatycznyoh dla teatra warszawskiego. Mnostwo poesyj 
i rozpraw naukowycli rozrzuconyoh jest w rozoiflitych pi- 
smach peryodycznycb. — Niemal ostatni^ prac^ bjly: W^po- 
mnienia mqf^ nUodaid^Vtove zostswil na pami^tk^ corcesvro- 
j^j Karolinie. — Przez pierwsze trzy lata redagowal Magazyn 
powszeekny. 

W roka 1842 w Wilnie T. Gl&cksberg wydal swoim 
naUadem w 10 toniach wszystkie (jak oglosil) pisma Bro- 
dziiiskiego. Nietylko nie s^ tu ttszysikie^ tego znakomitego 
pisarza prace, ale edycya tak niedbala, ii iyczyc nale^y, a- 
ieby i dla uczczenia pami^ci ukochanego spiewaka, i dla u* 
iytku literackiego nowe przedsi^wzi^to wydanie, staranniej- 
Sze i ZDpelniejsze. 



Wjjfttki. 



Z PISMA TAlJCACH. 

Jak taniec polski polonez, moie si$ zwad powaz'nym 
tanoem rycerskim.tak menuet francuzki jest tadcem wykwio- 
tnego dworu i wyksztalconej spolecznosci. Nie wyraaSa on is,' 
dnych aczQc, daleka od niego rownie ssczera wesoloic, jak 
prosta naiwQoJc. Jestto, mozoa powiedziec, obraz wyaSszego 
tonu paryzkiej spolecznosci, pod Ludwikiem XIY. Grac-ya 



Digitized by 



Google 



wtym tancu jest formalna i umowiona: kaidy ruch najsoislej 
wyrachowaoy; wssystko zdradza w nim etykiei^, ch^c re- 
prezentacyi i wynczon^ powag^. 6dy 9mak wteku i narodu 
razem ai^ we wazystkich aztukach objawia, smiato moina ten 
Dzrodowy tanieo francuzow do ich tragedy! pnyrownac. 
PoloDez jest rownie jak menuet tancem osob powaiioych: lecz 
tamten, maj^c wi^c^j swobody, mniej ma teatralDoici. Go- 
doa uwagi, ie Darod fraocuzki« w Europie oajzywazy i plo* 
chym okrzyczany, poddal ai^ rownie w poezyi dramatycznej 
jak w tancu wspomnioDym formom najaci^aHiwazym, i z'e 
w obndwn, w miejac^ proatej wepaniaiosci, przybral wyu- 
caoD^ powag^. Dziwniejaza jeazcze, ze francuzki peine iy- 
wego dowcipu i przeoikliwego amaku« przybraly w owym 
wieka ubior, ozoaczaj^cy rownie dziwaczn^ powag^jak m^z- 
kie perukiv i odpowiedni smakowi powyaSszemu w poezyi 
i sztokach. Do tego ubiorn stoaowny byl menuet francuzki, 
ktory wdziaiejezej mlodziezy malo zajmuje^a w dzieciach po- 
dobaai^* niejako taniec, ale jako przeciwienatwo powagi 
i daiecinnosci. 

Narod niemieckif tyle od franeazkiego odmienny, szcze- 
golniej w taiicu awoim narodowym t^ roaSnic^ objawia. Jak 
iywy firancnz poddal ai^ w aztuce ^cialosci formy, tak prze* 
dwnie niemieo z natury powolny, dozwala aobie w tanou 
jak i w poezyi wifcej awobody. Jak francuzi nazy waj^ ta- 
Di«c walca nieprzyatojnym, lub wcale nieakromnym; tak 
■ieificy przyznawac lubi^ tancom i poezyi franeozkiej zimo^ 
reprezentacy^. Kogie jeat podlug mnie panowanie aztuki, 
przez ktore narod iy wazy przyjmuje w unieaieniu swoj jm pe- 
woe obr^by, i wzajem nar6d powainy, dozwala wolniejazego 
objawienia aig awoim uozuciom, 

Wedlng charakteru narodowego niemoow, nie moaina 
atrzymywac, aby ich wale by) taiicem nieakromnym.* moit 
bn bye tylko takim dia narodu w obyczajach zepautego: jeat 
onxacz^jy jak a^dzy, swobodnem poddaniem ai^ uczuciu i 
iDaginacyi,wedlug amakn narodu lubi^cego unieaienia meta- 
fiiyczne. Kolo walonj^cyoh, wyobra^ad ai^ zdaje^brot pla- 
net podwojny bieg odbywaj^cycb. Stopy poezynaj«c od ko- 



Digitized by 



Google 



8 

U, wykreslaj^ kwadraty, knyze, trojk^ty. Jeatto obraz sfer 
azybko i zawaze przebiegaj^cych. Wale jest raczej tancem 
nadzmyslowego entuzyazmii, ktory dwie istoty nad ziem- 
skojc unoai. Nie dozwala on kibici czaruj^cych przemiao, 
plec ienska nie inaj^c w nim pola do zalotnosci, w wdzi^ 
czn^m podaDiu si^ wodzy m^zczyzny, ma co ^ ujmuj^cego, co 
jej cfaaraktei^owi narodowemu jest wlaiciwe. Szybko zwra- 
cane twarze, iywo przeauwaj^ce ai^ pary^ ktore jak zjawiska 
nika^ i powracaJQ, wszyatko to ma coiS miatycznego i powa- 
bnego dla mlodzie^y. 

Polski taoiac jest jeden ze wazyatkich, ktory m^zkiemn 
wiekowi przyatoi, ktory powadze iadnego stanu nie ablMy: 
dlatego jett on taneem monarchow, bohaterow, a nawet 
Btarcow: tadcem jedynym, ktory ubiorowi rycerskiemu przy- 
atoi. Nie wyra^ia aSadnego uczucia nami^tnosci, ale zdaje si^ 
by 6 tryumfalnyro pochodem, i wyrazem ulagodzonych ry- 
carakich uczuc. Przeto znamionuje go zawsze uroczyata po- 
waga. Jeatto moze jedyny taniec, ktory nie przypomina jak 
inne, am onieaied ludu jeazeze aurowego, ani zalotuoaci ludu 
przez cywilizacy^ zniewieacialego. Procz tego ogolnegocha* 
rakteruy ma razem wiaaciw^ cech^ zwyczajow i obyczajow 
narodowych. I tak: uklad jego przypomina aryatokratyczn^ 
Bzeczpoapolit^, maj^c^ zarod anarcbii, ktora wyply wa raczej 
z formy rz^du anizeli z charakteru narodowego. Za ataroda- 
wnych czaaow byl polonez taiicem zupelnie obrz^dowym. 
Krol z najznamienitsz^ oaob^ p}ci m^zkiej, wiedli za aob^ 
azereg par z aamych m^zczyzn zlo^onyeh, i wtenczaa taniec 
przy ubioracli rycerskieb, by! tyiko tryum&lnym pocbodem. 
6dy oaoba plci ienakiej byla azczegolnym celem uroczyato- 
aci, zaezynala taniec w pierwazej parze z drug^ kobiet^, za 
t^saa par^aame poat^powaly damy, dopoki.przodkuj^ca nie 
podala r^ki jednemu z m^czyzn wokolo atoj%cyeb, ktor^ 
wazyatkie inne naaladowaly. 

Zwyczajny polonez rozpoczyna zwykle najpowazniej- 
aza w towarzystwie oaoba, ktora wedlug upodobania moie 
za 8ob9 <^aly szereg prowadzic, lub go rozpuiScic. I to ai^ 
towie r^' wadzic; kt6ry to wyraz jeat aynonim^ dowodzcy. 



Digitized by 



Google 



9 

wkdcy, i spokrewniony z wyrazem rex. Tanczyc na czele^ 
zwalo b\§ takze marszalkowac, stoaowuie do przywilejow 
marszalkdw, jakie im na sejinach elaiyly, W tej formie przy- 
pomioa tea tanitc pospoUte ruazenie^ a bardziej jeszcze sejm 
oarodowy. Mimo uleglosci przodkuj^cyro, ktorzy wedtug 
woli, w t^ lub OW9 atron^, z aali do sal» azereg za Rob^ pro- 
wadzic mog9, ma ten taniec dziwaczne przywileje,dla kazde- 
go w imx^tt zamieDioaa prawo. Kaidy amielazy z towarzy- 
8twa wedlug kaprysu, dumy albo zazdroaci, moze zawolac 
odb{fanegOi ktoremu to gioaowi i dowodzca i wazyacy poslu* 
urn bye musz^ Przy wilej ten jeat z czaeow pozniejazych, 
iodpowiada nieszci^snemu: nie pozwalatn. W teoi zdarzeDia, 
albo nowy dowodzca prowadzil za aob) Df>we atronnictwo, 
albo tei tylko dawoy uat^pnje w miejsce drngiVgo, drngi 
w trzeciego i tak dale): tak, ie na tej zacnianie tylko os^tatai 
cierpi, jeieli nienia smiaiojci uzyc przywileju,aby sif znown 
naczele postawil. Gdy podobny przy wilej mo/'e tancz^cycli 
doprowadzic do zupelnej auarclui, przeto albo przodkuj^cy 
uzywa prawa salwowania tanca, jak krol lub marazalek aea- 
s)'i aejmowej: albo za objawionem z'yczeniem iiat^pujf^ wssy«> 
scy, damy jedyoie w kole zostawuj^c. Te same, dale] tanieo 
prowadzfc, czyni^ iony wybor mi^dzy m^^ezyznami« zoata- 
WUJ4C malkontentow albo barzycielow na atrooie, i wtencsaa 
tanieo odpowiada aejmowi konfederacyjnemu. 

Niemniej polonpz maluje cbarakter narodowy. Muzyka 
jego, ktora wi^cej niz inoe tanre aztuki dopusacza, obok ry- 
tma marcyalnego, ma w aobie alodyez przypomiuaj^c^ wiej- 
»ko8c i proatot^. Cudzozfemcy, mianowicie Wlochy i Niem 
<:y» zmienili jego cbarakter zupelnie, a bardziej jeszcze sami 
PoUcy, gdy z temattfw oper cudzoziemakich, poloDezy wy- 
rabiad zacz^li. 

Dzisiejazy taniec polski, jest tylko przeubadzk^ i spo- 
czynkiem^ ktory dla mlodziezy cie ma zadnego powabu, dla 
8tar8zycb zas jest tylko obowi^zkiem etykiety. 

Dawni polacy tancowali go z dziwn^ zr^cznosei^ obok 
szlacbetnej powagi. Przy krokach posuwistych bez skokow, 
urozmaical tanouj^cy sw^ postac poruszeniatni azabli, cza- 

Literatura, torn IV. 2 



Digitized by 



Google 



10 

pki i rfkawow, pokv^caDiem W9B0, owemi ozoakami rycersa, 
obywatela i m^is, (1) Kto widzi Polaka w polskim stroju 
taiicuj^cego, przyzna, ii ten taniec jest tryucDfem osob do- 
brze zbndowanycb, umiej^cych swoj chod powag^ i szla- 
chetnosci^, a rysy twarzy mfzk^ weaolosci^ oiywic. Przy 
zacz^ciu tanca, polak kladgc czapk^ pod pacb^, przy uUo* 
nie przed dacn^, pokr^caj^c w^aa jedn^ rf k^, drog^ na sza- 
bli opieraj^c, okazuje m^zk^ zalotnosc i dumn^ niejako wy- 
stawnosc. Prowadzqc dam§ z uszanowaniem r^k^ nieco 
w tokciu zagi^tQ^w przyzwoitecn oddaleniu, zdaje ai^ z uasa* 
nowaoiemku niej i dum^ wewn^trzn^ przedatawiac J9 zgro* 
roadzeoiu: kieruj^c 019, nie wedlug stalych przepisow w in- 
iiych tancacb, lecz wedlug wlasnej woli, lagodzonej powag^ 
i uprzejmosci^ttak jakm^;^ wci^gu domowego pozycia. Dama 
iiie naa tu iniejsca do wystawuej zalotnosci, zachwyoaj^cyoh 
przemiaD kibici» wyraiia tylko akromn^ powag§, a przy wspa- 
oialym ubiorze dla tego tanoa przyzwoitym« przy wzroscie 
i pifkLej kibici, przy poauwistym pochodzie na czele milcz^- 
cego grona, ktoro za 8ob9 prowadzi, wyobra^a ide.n} jakowejs 
wyz'sz^j istoty. 

Jak polski lud jedynie zacbowal jeszcze spiewy przy 
tancu, ktore mu tyle weaolosci dodaj^, tak atan rycerski 
w Polsce, roajedyny w Europie taniec, do ktorego zach^- 
ty i okraay slusSy wymowa. I tu jeszcze odznaczaj^ si^ pola* 
cy, ktorzy jako narod aejmuj^cy, uwaiali wymow^ za towa- 
rzyazkf wazelkicb czynnosci. Polonez by! i jest polem do 
rozwini§cia wymowy, jak^ uozucie, lub aaina uprzejmosc je* 
dnej p}ci ku drugiej natcho^jc jest \^ut«nie, a ktora nie slab^ 
iest scen^^obok inuzyki.uroczystosci 1 uauni^da si^odswiad- 
kow. Pierwsza tylko para b^d^c wodzem i r^prezentaotem 
ealego grona taiicz^cycb, zwracaj^c wazystkicb oozy na aie- 
bie, zacbovi'y wac mu^i wszelkie formalnoici do taiica i dojij 



(1) U dawnycb polakdw nictylko Bzabla byla wyl^ezn^ oznak^ 
Bzlachcica, lecz nawet ludzie ktdrzy lat pewnych nie doszli, tadzic2 lo- 
dzic iiickt<5rycli standw, nie mogli nigdy nosid zarzuconych na ranue r^ 
kawdw. (Przyp. autora). 



Digitized by 



Google 



n 

sUnowiskft pnywi97.ane; reszta jak swobodoi i poslueznipod 
dobrym n9dem poddani, jakby wosasu u£y waj^c, ci^gn^ 
spokojnie za poprzednikami. 

Waioemby byio dla hietoryi sztuki, a inoze i dla soia- 
ko i obyczajow narodu, chronologiczne zebranie mazyki oaj* 
niywadszych polooezow od najdawaiejszj'ch do oatatnich 
cnsow. Najdawniejaze okazuj^ najwi^cej prostoty i ducha 
mareyalnego; z konca wieku XYII i pierwaz^j polowy XVIII 
niaJ9 wiele okazaloaci^ a wszyatkie a^ huezne; z czasow zaa 
pozniejazych, oryginalne polonezy znaroionuj^ aif smutkiem 
do serca m6m%cym (1). 

Erakowtak oznacza lud jeazcze bliski natury i nijzy- 
wizf weaolosc; ufywany jest u ludu. Daleki od aztuki i za- 
iotnosei hiazpaDskiego tanca bollero, to nia z nim spolne, ze 
Mspiewem jest pol^czony, i ze w obudwu, tancz^cy wjbija- 
j^takty, w tamtyiD rzegotkarni, u tycb uiOBi^znemi kolkami 
lab podkowkami. Zreszt^ krakowiak, bynajmniej nie jeat 
zdoloy do tego upi^knienia przez aztuk^, co bollero. Wi^cej 
okazoje entozyazmu i eily, ni^eli zr^cznosci. Brz^czenie kolka- 
mi, ktorych wiejaey junacy w Krakowskiem po kilkadziesi^t 
n paaa zawieszaj^, zawieszenie u tegoz pasa narz§dzi potrze- 



(1) W mlodo^ci moj^j bylem w domu jeilnego obywatela wGa- 
%i, w csasie zabawy wieczorn^jt grlzie mlodziei juz w potowie z nicm- 
tAw ztoiona, taficzyla walce, i gdzie czasem odzywaly Bi$ modne cu- 
^memedir polonezy. Kilku s^dziwych obywateli w kontU8zacb,w cza- 
at t^ smatndj dla nicb zabawj wynioslo si^ za jednym, ktdry wzi^- 
VK7 skrzypce do r^ki, cbcial na uatroniu przypomniec ini polonezy da* 
vae; przj^^li roi^ do tego grona i udali 8i§ az do piwnicy. Po aUiro- 
pohka obckodzi^a w koldj lampka wina, prosto z beczki wycitigni^tego, 
gdy wszyscy z rozrzewnieniem slachali graj^cego dawne polonezy OgiA- 
ikiego, tclin§ce narodowo^cii| i. rzcwnym smutkiem. Widok tych star- 
c6w, bicie nogi| do taktu, w entuzyazmic zamaszystc r2|k porus/enia, 
gdy hn por czerstwych jagodacb rzewne Izy splywaty, w miejscu slabo 
fizez kagaoiec o^wiecon^m, byl scen^ prawdziwie malarsk^, ktdr^j rze- 
VDo^ dodawato wino, jedyna starcdw pociecha, wi^rdd wapomnien da* 
tnych obyczaji5w i stracon^j mfodo^ci. (Przyp. autora). 



Digitized by 



Google 



12 

bDiejszych, krzesanie ognia podkowkami, przypominoj^ lud 
wojenny i bliski jesscse pierwotnego staau spolecznosci. Po- 
ruszsnia, rucb, ubior i mazyka tego ludu 89 orygioalne, ie 
pewno :2adna tztuka tycb wesolych taneeznikow nailadowac 
nie zdola. Pi^kny, chociaz pstry ubior krakowiakow i kra- 
kowianek, szczegoloi^j im do tego tanoa przystoi. Dlagi« 
krakowianek warkocze po dwa splatane, unosz^ si^ w po- 
wietrzu za tanecznic^, mi^dzy kilkadziesi^t wat^gami rozne- 
go koloru. Wstfgi takowo oznaozaj^ ca}^ biatory^ s^ycia tan- 
oerki« gdy^ zwykle a^ one podaruDkami zalotoikow, matek 
i chrzestaych i 89 nagrodumi za ^niwa pilnie odbyte, pamisit- 
k^ odpUstu z Czfstochowy i t. p. 

Krakowiak w formie swojej, jest uproazczony polonez, 
i w porownaniu z tym:2e, jest obrazem pierwotoego stanu to- 
warzystwa. Jeden najsmielszy i najsiloiejszy rej wodzi niif- 
dzy wszystkimi, jemu wtoruj^ inni^ tak jak on spiewa, — 
i tancz^ tak, jak on prowadzi. Zreszt^, taniec ten Hwaz*any 
bye powinien, jako maty balet, wystawuj^cy zwykl^ bisto- 
ry§ romansii. Para mlodziesSy wyst^ptije nascen^ staj§c przed 
muzyk^: miodziau oka;!uje si§ w postawie ]unacki^j,nieukr6* 
cony jeszcze \v mtodzienczej dzikosci, napuszony swoj^ po- 
staci^ i strojem; wnet, staje zaduinany ze spuszczonemi oczy- 
ma, azuka natchnienia do spiewu, do ktorego zach^ca go o- 
krzyk mlodzie^y za nim stoj^cej, i takt stal^ wybijany,nako- 
niec dziewica osmielaj^ca go pl^sami do spiewu i tanoa. Ta- 
neeznik jedn^ kolej odbywazy, staje przed couzyk^, dozwala 
sobie zwykle piesni mog^cej tanecznicy dac pow6d do za- 
wstydzenia, ktora przeto w pl^sach przed nim ucieka: mio- 
dzieniec j^ sci^a, daj^c dowod zr^cznosci w skokacb rozmai- 
tych i azybkosci. Za trzeci^ kolej^, gdy z dognan^ dziewic^ 
do spiewu staje, on sam przed ni^ si^ usuwa, a za nim dzie- 
wica d^zy, dopoki si^ jego ramienia nie chwyci:tak pol^cze* 
ni taiicz^ razem w obj^cio, dopoki zakonczona mozyka, pa- 
sma icb uciechy nie przetnie. 

Mazur, w pierwotnym skladzie swoim, jak go lud pro- 
sty dot^d tancuje, podobny jest do krakowiakow, lecz jako 
tancowany przez lud w rowninacb zyj^cy, nie ma tycb sko- 



Digitized by 



Google 



13 

kow i tfywoaci, ktore taiice mieazkaiicow gor cechuj^. Szyb- 
cy Krakowiacy i Gorale, teiii tylko od krakowiaka go ro- 
zni^ ii go drobni/m nazy waj^ Przez a^aiedztwo z niemcami, 
a raczej przez wojska niemieckie, taniec ten pomi^dzy ladem 
6trac3 awoj oharakter, i zamienil si^ w rodzaj niezgraboego 
walca. Szczegolniej u loda w stolicy, tance narodowe zupel- 
aie cech^ awoj^ straeily, do czego przylo£y}a ai^ nietylko 
zoaczna ilo^c ladu cadzoziemskiego, ale i nieazcz^sliwienpo- 
wszeobnione narz^zie zwane kaiarynkq^ Grecy troakliwi o 
ntoki pi^kne, zapewne nietylkoby tego narz^dzia zakazali, 
aleby nawat wynalazo^ onego wygDaaiem zap^acili. Ooe tlu* 
mi^ pomi^dzy ludem zamilowania w muzyce i odbieraj^ zaro- 
bek wiesniakom, mog^cym 8i§ znaturynamuzykow, w swoim 
uwodzie«8po8obic. Bzadko jo^ alychac pomi^dzy pasterza* 
mi rzempolgcych skrzypkow, gdyaS zydek do karczmy kata- 
rynk^ zakupiwazy, nawet przemyal muzyki wiesniakom od- 
biera. ZniUa przeto awoboda wiejskicb tanecznikow, coraz 
Dowe znatchQienia piesni wyspiewuj^cycb, ktore akrzypek 
odgrywad musia}; coraz wi^c^j zatracaj^ ai^ tance prawdzi- 
wie narodowe, gdy te machiny wygry waj9 tylko pieini z o- 
per i kompozytorow atolicy. 

Taniec mazurek lui^dzy ladeiu upadly, przyswoila so- 
bie klassa wyaSsza, i przy zachowaoiu uarodowosci tyle do- 
dala mu aztuki, ze amialo do najprzyjemniejazych tancow 
enropejakich liczyc ai^ mo^e. Ma on wiele podobienstwa 
I kadrylem fraiicuzkim, w cbarakterze i smaku do aiebie 
zbliiac 81^ zdajq. Patrz^c na obadwa te taiice, powiedziedby 
noina: tfefraoauzka taiiczy aby ai^ podobac, polka zaa po- 
doba 81^, oddaj^c ai^ w tym tancu Dczuciom dziewiczej we- 
aolosci. ii] gracya hWii] ai^ zdaje graniczyc z natur9, niieli 
le aztuk^. Kibid tancerki francuzkidj, przypomina greokie 
idealne otwory rzezby: polka (przynajmniej dla polaka) zda- 
je ai^ przypominac paaterk^ wedlug wyobrazni poetow; io 
ila 81^ tamta podoba, o tyle druga zajmoje. Jezeli taiice dzi- 
aiejaze 89 poapolicie tryuiufeni kobiet, przeto azcsegolniej, ie 
abior m^zczysn woale tan cowl nie aprzyja; mazurek zdige ai^ 
bycjedynym tancem, w ktorym mlodzieniec najpowabniej 



Digitized by 



Google 



14 

okazac siq moie, osobliwie za^ mlodzieniec polski, ktorego 
pewoe przyjemae juoactwo, jest duBz^ i ozdob^ wtym tancu. 
Lekki, do pasterskiego zbliz'ony ubior kobiet, i narodo- 
wy ubior wojskowy dla m^zczyzn, jako pi^knej budowie cia- 
la najbardziej sprzyjaj^ey, dodaje temu tancowi uroku w o- 
czacb malarzy. W nim ciaio, odmieaia szybko rozmaite po- 
8tacie,oa dozwala ramioaom ruchow niewymuszooycb inie- 
jakiego zaniedbaoia 319 w postawie, ktore przy wesolosci, 
i tupania o ziemi^, jest sam^ gracy^. Entuzyazm i .^ycia o- 
zy wione, dodaje cos uroczego skinieoiom glowy, ktora woet 
do gory wzaiesiona, wnet ku piersiom opadaj^c, lab 8i§ ia- 
godnie ka ramienio skianiaj^c, maluje az do zazdro4ci pel- 
noBc aSycia i uciechy, cieniowau^ przez prostot^, lekkosc 
i delikatnosc. Patrz^c na par^, w ktorej tanecznica unoszona 
prawie r§k^ m^zczyzoy, na jego wsparta ramieniu, jego 8i§ 
wodzy oddaje:zdaje si^^tfe widzimydwojeszcz^sliwycbistot, 
ulatuj^cycH ku szcz^acia krainom. Tanenzoica lekko nbra* 
na,drobn9 i okr^gi^ D6zk^ oczy roami^ca, ktora wpowietrzu 
81^ uno8z^c^ ziemi^ tylko dotkni^ciem drasioicsi^ zdaje, wnet 
8i§ z r^k swojego tanecznika wyrywa, do innych odlatuje, 
okiem niedosifgniooa, kolejno przez tycb i owych unoszona 
w powietrzu, z szybkosci^ blyskawicy na ramie swojego ta- 
necznika 8i§ rzuca; jest w oczach widza istot^ zajmuj^c^^ro- 
wnie swojem uszcz§sliwieniem, jak wdzi^kami i zrf cznosci^. 

Muzyka tego tanca jest rowoi^ narodow^ i oryginaln^. 
Zwykle w nicn pol^czenie melancholii z wesolosci^, z^iaje si^ 
mieiS za zasad^ rownie rzewn^ t§skuo J6 jak rezygnacy^. Jest 
to wiasciwy taniec kocbankow, ktorycb i smutek jestzajmu- 
j^cy 1 godny zazdrosci. S^ w Polsce mazurki, tak jak polo- 
nezy zupelnie history ezne, do ktorycb przywi^zana jest pa- 
mi^c i uczucia uatcbnione przez rosine wypadki narodu. 

Taniec kozak, wyobraia lud wojenny, jeszcze surowy. 
Lud ten malo uzywaj^c spokojnego szcz^^cia w rodzinnem 
po^yciu, w obozacb albo wycieczkach swoicb ku granicom 
tureckim, w rzewnycb tylko duinacb przecbowuj^cy swe 
dzieje i tlumacz^cy uczucia, mial taniec, ktorym dawniej sa- 
mi m$£czyzni w nudnycb lezach i obozacb posrod step dzi- 



Digitized by 



Google 



15 

kich, lubili si$ zabawiac, i przez ktory cwiczyli aif w sile 
i zr^cznosci. Nie ma on z'adnego poetynznego ukladu, i pra- 
\vie zadu«>go cbarakteru, j>8tto tyiko popia zr^cznosci i sily, 
i naleiy zupelnie do znanycb groteskow. Muzyka jego sni^- 
tna, obok nieulagodzonej wesoiosci, znamionuje lod szuka- 
j^cy w tej zabawie raczej chwilowej pociecby, anizeli obja- 
wienia wesolych uczuc. 

W koncu zeszlego wieko, taniec ten przez atan wyiszj 
udoskonalony, alniyl do okazania gracyi pici jednej, a zr^- 
czDosci plci drogiej; teraz z«8 jest tancem, w ktory m dzieci 
przyjeoinie 9]§ wydaj^. ^mialosc i pewnoic chiopca, i nic- 
pokryta pretenaya dziewczyny, nadaj^ dzieciono azczegolny 
powab w tym tancu. 



DO KONIKA POLNBGO. 

Zk^die to wiejski ipiewakn, 
Pod m^m oknem twoje glosy? 

Jak^e ci9 udty iebraku, 
At tu zap^dzily losj? 

Wysieczone twoje lany, 

Gdzie^ swobodnie pie^ni nacit, 
Ai do miasta zabY^kany, 

Jakiei miQ bardzo zasmacil! 

Nie tobie ^piewaku polny 

Miejskic przystalo schronienie. 

Ciche gaje, umyst wolny, 
Natchnie tylko labe pienie. 

I mnie dzisiaj miasto wi^zi, 
Com lubil wiejskie zacisze; 

Zau'ieazoiui na ga^^zi, 

Wiatr moji| fletnu| kofysze. 

WI^c go^cin§ w rdwnym stanie, 
Przyjm iebrakn w oknie mojte, 

Z kwiatdw ci zrobi^ postaaie, 
Czystym orosz^ je zdrojem. 



Digitized by 



Google 



16 

Si^dzicsz czasem na m^j Intni: 

Ta Bamotni, w woln^j cliwil], 
Oba t^skniy oba smntni, 

Fo wiejsku b^dziem nucili. 

MATKA I DZIECI^. 

Matka troskliwa i mila 
Na }onie miata swe dzieci^; 
Nuc^c ma mile, tnlUa 
Jedyne skarbj na swiecie. 

f^Matkol (Uaezego te dxwony? 
Tak fimatno ksi^ia ^piewaj^?*' 
— „Nie bd) si^, mdj ulubionj; 
KtoS umar?, chowa6 go maJ4«*^ 

— „Jakto on umar}, o mamo?** 
-^„Na dlugie zasn^t on spanie.'* 

— „B§dzie2 i ze mna lot samo?'^ 

— „Nie bfdzie moje kochani«/^ 

— „KBi§ia niepi^knie mu nuc4, 
A mama ^piewa tak pi^knie; 
Je^Ii go oni ociic^, 
Ztepewne ich 8i§ prtfel^knio.^' 

~ „0n siQ obadzi6 nie zdola, 
At b^dzie bila godzina, 
Ojciec na niego zawota, 
Aniotka przytie po syna.^^ 

— ,^Alei gdzie jego prowadz^?" 
— „Na cmentarz, rwate^ torn kwiatki.^' 
— „Po CO mu chodsi6 tarn dadz%? 
Zapewne nie ma on matki!" 

— ,,Ma on tam matk^ nieboie, 
Tam ona czeka go rada.^^ ' 

— „ Jak ona czeka6 tam moie, 
. Grdy taki zimny lining pada? 

y,Nie chodi tam, mamo kochana! 
Oboje pdjdiiem na wiosn^; 



Digitized by 



Google 



17 

nJa 2 tob% flkoro dord«fi«.^* 

— «»Zo«to6 tjr, pdjd§ ja saba, 
B^dziemy pdioi^j pny aobie." 
— tj^ie cbodi, tjrA dobn jest mama, 
I mnie tii lepi^ finy lobie.'' 

To gdy dziociiia mdwila, 
UcicUa siiem umonona, 
Haifa je launi aroafla, 
Giliy^c, tnl^c do lona 



POOBZEB PBZYJACIBLA. 

Na lonie nocy drioik smatny 
Obumart^ ^oiyt glow^, 
Has groouuki ial okratay 
Na modlitwy pognebowe. 
Noc WBtq>iije w dniowe flady, 
Prace lata jotieA TOtii, 
Za radoicif nn^td^ blady, 
A aa ijdtm teierd naa gout. 
Po Jakie amfita^ kdei 
Nkba kidsi wyprawilyl 
li6 po cierniaeh do nadaiei, 
Trafi6 w bdlach do mogily! 

Z d^bn 8sczi|tk(5w spracbDiatycb gaL|zka wycbodzi, 
Na grobio dawnycb ojcdw imiertelnik ai^ rodai. 
Cmentanem )ost ta aiemia, gdae demnic krdlowa, 
Wyriane sobie twoiy ku satracie chowa, 
Z j^ zniazcron^ ofiaiy robak atworzony, 
jiyje zniascceniem, aby wnet tytni zniaacsony. 
Z grobami tylko demia pod gwiaadami kr^iy, 
B5j stworseA co )4 okryt, ku swym grobom d§iy, 
Czaa, kolebkqpnerodseA, cbyba na mogile, 
K<^o niego pracowne pnelataj§ chwile, 
W polocie wicyttko akr^dly tnicaj^ tajnemi, 
Co ma przed niemi npa^, co poW8ta6 nad niemi. 
Literatim, torn IV. 8 



Digitized by 



Google 



18 



Tak Indsie prsecuigij^c ca ojodw kolej% 

I kol«bki i trofflDy nioBf za nadziej^. 

Dni T6i^ dzii cyprysem nwie^czeni smntiiie, 

Tu hij4 w dzwon pogrobny, tarn w weselne lutnie! 

6pi^ nvoooy w mtod^i wiofoie 
Bnmieniem i ijije i gtiu«, 
M^i w nadsiejach jak d^b rofoie. 
Ale jako iskra miiiie. 
Jeficy ^mierci! my w niewoli 
Idimy ptaka6 a j^ bramy— • 
Wywoluje nam powoli, 
Co ceniiny, co kocbamy. 
ZadrAala posada glucba, 
Jut snikn^} ducb ukochanyl 
P^klo ogniwo lafioucha, 
J^kn^ smutno, roserwany. 

Kiedy wieoadr dni wssystkick citowieka oakoczy, 
Samtno jest na niepewiui podrdi zamkn^c ocxy, 
Trzyma^ ai^ milcz^cego za dlonie Aniola, 
Co pnei tak sinuie drogi do Ojoa nas wola. 
Lees sm^tni^, gdy prsyjaeiel gaMe po4rdd grona. 
Trseba od bij^eego oderwa6 go lona, 
CoA ueaol^ eoi ukochat, muaiaz bez apoaoba 
Zarzaci6 w zmmych szcz^tkaeh do ziumego grobu, 
I a nicztfin nie powrdci6 s pogrzebu^j kolei, 
Oprdcs wapomniei^ pami^cii daleki^j nadzieil 
Aeht przez lat miliony, AwiaUSw miliony 
Widz§ taiei^ morduJ4C4, 8?y8»| naaze dzwony 
Zimne, milcz^ce dwiadkil w jedng z nami strong 
Dalszf tyiko kolej^ od 4mierci pQdzone. 

Kto pr/yszloici t§8kBOii6 wodzi 
Ku przeszlotei iale rzewne, 
Czlowiek widzi w alab^j todzi 
To atraoone, to Diepewne. 
Dwa marne bdatwa go koj^, 
Cudz^ zwodnemi pieazczoty; 
Marzenia atrat bolei6 goj^, 
NadzieJ9 tulf t^sknoty. 



Digitized by 



Google 



19 



WMd tjrch pieinif w t^j pnemianie, 
Bojailiwy monem kr^, 
Bnega ftadn^ nte dostanie 
I wMd obu m^ pogr^y. 

I^inierci cclowiek sif rodzi, a pnSinoioi^ i}je, 
RoskoBS, by dlai^j konat, jak kordyat pije» 
WielkoM jago w pozone, w Mim^i walce slawa, 
UciAmenie w istocie, a w nadzig^ prawa, 
Niedol^ w obecnotei, szcz^ie w planach liozy, 
Za kroplf pociecb, w morza topi 819 goryczy, 
K^draik! wazystko napozdr zda 819 jemu tiuij6\ 
Mote i§da6, mie6,,Btraci6, ale nigdy aiy6. 
Gdziekolwiek jako listkiem potoczf nim czaay, 
Z aob§, z ladzmi i z losem wycbodzi w zapasy; 
Szenmerz, co na taierteln^ walk^ w szranki ataje, 
Ktdremu gdy jai padnie, 4wiat poklaska daja. 

Przeciei nie placzmy zmarlych, my sami w iatobie. 
My jesKcze musiin walczy6, oni Api^jui w grobia. 
Nie k}d6my eiedzib duchdw, spokojne tarn cl|wile; 
Czaa icb tyle obcbodzi, co kwiat na mogile. 
Serce bij^c^ t^knot^ ci4gle poztia6 dtje^ 
I wtenczas pokdj zyska, gdy jai bi6 pneetije. 
Btoga duchdw Bpokojno461 wysoko nad niemi 
Bij§ niebios pioniny, kr«±§ bane ziemi, 
R&fmoiA wieka i stanu i ^iatla tarn gosci, 
Nikt nie dozna zawiici i nikt nie zazdro4ci. 

Niecb Api^ wezyacy sen spokojny, 
Za granic^ awycli kamieni, 
Jakrycene z dlogi^j wojny, 
Cypvysami nwie^cseni. 
Nie nie gabi nasza ziemia, 
Nienstanna jest j^j praca, 
Ziamo zniUe w proch rozplenia, 
Znown biene, znown wraca. 
Gdy jest cnota na tym iwiecie 
Gdy pr7.yjmi\je z nas ofiaiy, 
I ojczyzna b^dzie przecie, 
Gdy j4 wszystkie glosz^ wiary. 



Digitized by 



Google 



20 



Wnum ti^ niepewno^ pnybytktfw nic boi 
I same widmo toiierci foiialo w kwiaty stroif 
To widmo, co nas drog^ podnemn^ prowadzi, 
dladtfw cierpie^ nie aa^Oy oinoici nie sdradsL — 
Jett pnjTi^o^ bo mtji cierpi^c i ^e i kooa. 
Bdg wieczny! bo nadzieja xiaaia mesko^csona. 
Dingo niemowl^ ci^ a n|k matki kn siemi, 
Gardai di^ lekki miodsiaii skokaou ptochemi, 
M^i domnie glowQ wznoai, w celach si^ wyaUa, 
Starsec snown ka siemi d^ik^ glow^ Bcbyla, 
Prd/.QO si^ laskii dri^ce opieraj^ dtonie, 
Co ka siemi ci^iylo, to siemia pochlonie. 
Lees dQch, ten sanSd hri^ty^ co w t^skoych koleiach, 
ZiemiQ w ch^iach ogamiat, a niebo w nadsiejach, 
Duoh ten nie jeat dla siemi, — ogiei^ dnewo trawi, 
Kniij, w gdr^ uleci, i popi<$! soatawi. 
Boflkiem to jeat, co ci^gle kn Boga d^tyto, 
Mnai wn$ci6 kn Bogu. co boakiego bylo. 
Nic nie idsie do satratjr, 
Co pned naasdm okiem ginie, 
Z drzewa opadiy^ kwiaty, 
Z drzewa owoc siQ wywinie. 
26Itym li^em wiatr powi<je, 
Bo go 4rcie opn^cito, 
AchI nie 2ycie w nidm niascseje, 
Ale mi^Bce k^d/ byto. 
Wife kto Indzkii godaoM ceni, 
Z m^twem ial pojedua^ tracba, 
Do gxobowca saamaceni, 
Lees wesolo patnmy w nieba. 



FBZBCHADZKA WXECTOBNA. 

Uaeik mmiany Bpoteil oosy, 
Cie6 kwitn^ce krsewy mrocsy. 
Po wsi teiga)4 ai^ dziatki 
Nioa^c jagody i kwiatkL 
Tam paaterka w gl^bi siola, 
Bl^dn^j krdwki na noc wola. 



Digitized by 



Google 



21 

Slotkce sa lasy acbocbd, 

Bnony stooono odwodsi. 
Ko^ opQMosa 2<$tlo Unjy 
Wnca miedsi pop^Uny. 

Grusm oo w polu 819 bieU 

Dhigi ka drodse cieA iciel^, 
Jui sapor^ akrzjpla cbatka, 
Gkbne pn^ dxuilwie sama maika. 

Paataoh do stawu weaoly 

KnMd saganaa i woly. 
PUtaek ipiawem utnidsoiiy 
Jni 819 zntla na agony. 

Bolniki 00 raiem a nim iiiici?, 

Pole z wc^ami porsacU. 
2ebrak kUSry kolo wlotei 
Wolat we dme do litoici, 

Jul si9 w spoczTiiek ndije, 

lipiewa nabotoie pnea gaje. 
Na ko^olkn knyi blaasany 
BtyucMj blaskiem «5rz oblany. 

Ptaaaki rasayly si^ z iridj^ 

Dswonka wi^anie ai^ aseny. 
Z pola id%o a wi^iiai aiana 
Pada matka na kolana. 

Z dawonkiem pod nioba aklepienle 

liaryi aale poadrowienie. 
Wanioata lipapny kofoiele 
Dhigi tMk na pola foiele. 

Jakoby bami iatoby 

Boaa npada na groby. 
Knya apmobnialy poebykmy 
Nad moga^ wynieaiony. 

Wiatr cbonigiewk^ kolyBze« 

Sflintn^ praerywa saoiaa^. 
Za paAaaem midday kraewy 
Zaca^ slowik Boratne ^iewy. 

Kwiatkom draemi^cym na t%ce 

liwiec^ robaczki Uyaacaiioe. 
Na pagdrkn. ponad lany 
Stoi prosty slup drewniany, 



Digitized by 



Google 



22 

Na nim w ciemiow^i koronie, 
Zbawca 4wiata schylil skronie. 

Taiii poboinjch ojcdw dsiatki 

PoBtawialy w dzbankacb kwtatki. 
Pod nim okropna mogila 
Cia}o DiesECs^ane pokryU. 

Od pnechodnia w noc atroniona 

Rninami pnsjrwalona: 

C^owiek z nadai^^ zmdmony 
Saiika} a imierci ochrony; 

Nie chdal w amatku ufa6 Bogo, 

Nie 4pi pny ko^olka progu: 
W nocy, bea pteftni kaplana, 
Jego mogila sypana. 

Wiatry tylko mi^sy akaly 

Midday bory zaazumialy, 
Kiedy na traw^ raocona, 
Smntna p?aka}a go iona. 

tAL MATKI. 

Wszyatko bnna nisaesy w aadaie, 
Kwiat i owoe razem khdde. 
O roanieficie gMne dawony, 
Smntok matki nieskoAoaony! 
Raaem a nadaiejami memi 
Mqbz^ daiecif odda6 ziemS 
Fdjdzieaz nikn^ w ciemnym grobie, 
W Izach mych tylko Alad po tobie. 
Nia nlylo4 jesacae Awiata, 
Nie widaialoi jeaacze lata, 
Ani tobie kolebecaki 
Umailam w me kwiatecaki, 
A jni a tob^ Amierd nbiega, 
Jak 6d drzewa aponad bnega 
Nieaie atramieA nieabtagany 
Wiatrem p§czek oderwany. 

Racbowalam ja na oiebie, 
Teraz wazyatko z tob^ graebi^, 



Digitized by 



Google 



23 

Nie doiylam Uj pociecbj, 
Widne6 przecie twe aAmi^chy, 
Ani mi to pnyvdo biedn^j 
Tej radoici doiy6 jedn^j, 
Bji 819 do mnie AmieJ4C mile 
Sfowem ^matko^^ przemdinlo. 

Kiedy pny mnie szczQsne matki 
Piastowaly ho2e dziatki, 
Z lift ich wdzi^czny oimiecb ssaly 
Lub z nicb sidwka wywabiiJ/, 
Bdl. byl twoich dni osnow^ 
Placs jedynie twoJ4 mow^, 
Bdl twdj dsiel^c kaid^ dob^, 
PUtiaem rozmawiatam a tob§. 

Kai^yc z alo^cem 019 mieniali, 
By nad ziemii| atraft irzymah*, 
Dla mnie byla rado4c cala. 
Bym ci§ diieik noc pilnownla: 
Ale CO )VLi gloB aniola 
W awoje kraje at^d wywoJa, 
Tego mory i ^olnierze, 
Nawet matka nie uatrzeie. 

Uxbrojon^ nrog^ kos^ 
^mierc, na skrzydlach wiatry nioa^, 
Wcbodsi i waamki i w cbatki, 
Bo nie alyaay placza matki: 
Pncto do mnie pnynda Amialo, 
GdyA na moicb r^ka 8pa2o. 
Milcx^Oy zwolna na mto lonie 
Ubroeayla w tobie dlonits. 

Nadzleja smie jai nie atala, 
FMA oatatni^ od^piewata. 
Jai 019 wi^c^j nie zobacsQ, 
Ezami ja ci§ niech opYaczQ. 
liBm nbrano b^daieaa w bieli, 
Wieezn^j matce do po^cieii, 
Lzami ja ci^ niecb oplacz^, 
Jni ja ciebie nie zobacz^ 

Blady piolua na twym grobie, 
Bf dsie w rychle atrojem tobie, 



Digitized by 



Google 



24 

A nadziejo mc pospoYu 
Jni zebrane w garM popiota. 
Na toa fylko wzi^otf ayde, 
fiy praep}aka6 kr<5tkie bycic, 
Zabra6 maice lube chwile, 
I iiipI6 je w 8w^ mogile? 

Glacho b^dzie wmoim domu, 
P}aka6 massQ pokryjomti, 
Sluikt^ CO 819 ze mn^ amuc^, 
Jut ci do snii nio zanuci|: 
„Niech dsueeina zdrowa rotoio 
f,Jak lilia w rann^j wiolnie, 
,,Jak wyroAnie obok matki« 
„Pdjdzie w l^ki 2biera6 kwiatki. * 

Jni nie ro^nieaz! — Obok matki 
Nio pdjdzieaz ty jui na kwiatki; 
Jni d tenue w nocn^j dobie 
6piewa6 b^dzie ducb na grobic: 
„Za przyby}^ na 4wiat wiosn^ 
Nad twym dolkiem kwiaty roan^, 
Ale twoje synkumaly, 
W procb ai^ n|czki rozsypa^y! ^ 



LASKA PBOBOKA. 

Legenda. 
• 
Nieazcz^ana Sunamitka ze tzami zaklina 
Proroka £lizcgo,by wskrzeaii j<j ayna. 
Lecz Prorok p6ji6 rozkazat aludze Grehaaema, 
Mdwi^c: »,opaaz twe biodra i pdjdi do Sonemu, 
Dotknij ciala t$ laak^, a jeilii izezf^Iiwy, 
Jeili czujesZf i wierzysz, ayn j^ watanie iywy/' 

Wnot Gehazy z radoid§ w drog^ ai^ wyprawi}, 
Bo dawno pragn^, aby cudami ai^ walawil. 
I gdy mu lad zabiega i ciekawie bada^ 
„Zinartego id^ WBkrze03Bac^'«— ^nnmie odpoinada. 
Wi^c z miaat i wtoM za nim bid oifoie si^ w doku, 
Wolaj^c: , B^dziem widziec cod Wfiowym proroku!" 



Digitized by 



Google 



r 

i 



26 



Nowj prorok w tryntnfte do Sunemu d^ij, 
A mjnawssy zmftiiego, wkoto go okr^ift 
Z powag9 klftdstc laik^ na umarfe cialo: 
Ale dsieciQ ni glosn, ni tchu nie w^dato, 
D«14i» pnjtyka la«k§ ka ustom, ku csotu, 
Odwraca w lewo, w prawo, od wienchu, od dohi, 
DaeciQ zimno i martwe: i tak lamiast cadu, 
Staiu|t sawstydzon wpo^rdd 8sydzi|cego ladu 

Wkrdtee Prorok Elizej przybyt do Sunomu, 
I z miejsca odej^ kazat ladowi wszystkiemUf 
I modlil 81^ zamkni^ty. W/J^ dzieci^ na dlonie, 
I w gor^c^m obj^citt tulit przy sw^m lonie; 
Usta do uzt, i pieni do piersi przyto^l, 
1 pdty tchem swym krzepit, ai w zmarlym ducb oiy\, 

Kiczem aaliia cb^ c cbwaly, naaki i wzoty, 
Odzie wewn^trz niema czncia i ducba pokory; 
Bez xkieb wiary, ni cnoty, ni sztuki nie b^ie. 
NapnSino z dloni mistraa odbiera»z narz^dzie, 
Byi jak on, cnda dzialal; jetf i ogntem im^ym 
Jako on, z woli nieba, nie jestcii natcbni^m. 



MEC2ESKI MTONI. 



Urodzil si^ w Warazawie dnia 3 czerwca 1793 roku. 
B?l synein starszym Jana Malczeskiego, jenerala wojsk poN 
ikicb i Koofltaocyi z Bleszynskich. W Dubnie pobiera} po- 
czftkowe hauki, skonczy} je w ErzeiuicDCu, jako jeden z u- 

j lobionyeh oczoiow Tadeuaza Czackiego. — Dnia I wrzesnia 
181 1 r. wszedl w stopniu podporucznika do korpaau inie- 

I nierow wojak Ksifztwa Warszawskiego. Daia 1 maja 1812 
roko post^pil na pornczoiku do artyleryi konnej: nast^pnre 

I przeniesiony na adjutanta polo w ego w sztabie jeof^rala Kso- 

verego Kosseckiego. Odbyl kaoipanj^ 1813 r.: wskntku ka- 

{Ntttlacyi twierdzy Modlina, dostal si^ do oiewoli. W r.l8l5 

Litemtora, torn IV. 4 



Digitized by 



Google 



26 

przeznaciony do setabu kwatermistrxoBtwa jeneralnego, 
w koucii tego'i roku wzift uwolnienie.— Z podriiy po Earo- 
pie odbytycb, posrata} w j^zykii francuzkim opia wnijacia je- 
go Da gor^ Bialq (Montblanc). Napiaal J9 po francozku 
w kaztalcie liatu do professora Picteta. Przywiod} go wpol- 
akim przekladzie A. Bielowakt przy awem wydania Maryi. — 
Oaiadl naat^pnie na wsi, cbo^c odpocz^c po burzacb iycia: 
i w tej zaciazy zacz^l tworzyc swoj poemat. Obraz Ukrainy^ 
z podaniem o znanym wypadku Szcz^snego Potockiego 
z Gertrude Komorowsk^, ktory w opowiesci tak poetycznie 
zacbwycal miod^ mysl Malczeskiego, przy ailnym wplywie 
Byrona, ktorego olbrzymie utwory siloie ai^ wypiftnowaly 
na wrailivvej a naini^tnej duszy naszego poety, — wazystko 
to odbija w Maryi. Malczeaki podal treac do Mazepy an- 
jfieldkiemu poecie. Ta zazyloac zwieszczem AlbioDU, ktory 
azukal apokoju w tulactwie zdalc*ka od awej ojczyzny, zo- 
atawila zbyt wyraioeaUdy wutworze Maryi, a ktorych tfa- 
den z krytykow oaazych nie iimia} wyflumaczyc. Przed zgo- 
nem na par^ lat przybyl do Warazawy, ogioaii Maryc, pr>y- 
piauj^c j^ J. U. Niemcewiczowi. Ten biatoryk, poeta i po- 
wiesciopiaarz, nia poznal ai^ wcale na wartoJci poematu: 
przyjql przypiaanie jako hold nal^iny aobie, a akromne wy- 
raieuia ai^ autora, za alowa niezaprzeczooej prawdy. 

Sprzadaz poematu azla z oporem. Z^fttawi)[ w znajo- 
mym domn kilkadziesif t egzeaiplarzy Maryt» po. coDiezni- 
zonej. bo tyiko po 50 groszy, a jednak uikt nie kopiL Umarl 
dnia 2 inaja 1826 r. w niedostatku, pocbowany na canenta- 
rzu Pow^zkowskiin pod Warazawy (a). W kilkadzieaijit lat 
wznieaiono mu pomnik w tern uatroniii zinarljcb, ale nie 
w t^m miejacu gdzie zwloki wielkiego poety apocz^ly, z na- 
piaem: Auiorowi Maryu 

Pozoatale r^kopiama, mi^dzy teini powieac czy dramat 
Samuel Zborowski^ ale zagin^ly. Pojawienie aif Maryi obojf - 
tnie I'rzyj^to — Die zrozuniiano jej wartosci, Dopiero w kilka 



(a) Obszemy iyciorys Malczeskiego ob. Cmentarz Pow^o^aU 
pod Warszaw<^, torn I. 



Digitized by 



Google 



37 

Ut inakomity krytyk Maurycy Mochnaeki, najprsod w Ga- 
ucie Polski^j* a nastfpnie w dziele awojim o LiteraCurze 
wXIX wieka 1830 r., wykazal4)oematu tego wysokie zale- 
ty, i stawiije jako arcydzielo, mog^co atac obok atwor6w 
Mickiewicza, Zaleskiego i Goszczynskiego. Od tej pory, Ma- 
rya liczy kilkadzieai^t wydan, mniej wif c^j ozdobnych. Naj- 
staianniejsze wyszio staraniem Aagusfa Bielowskiego we 
Lwowio 1843 r., wraz z cz^sci^ dokuinentow historycznyeh 
objasDiaj^cych treac Maryi, ktore J. I. Kraszewaki mupel- 
o3 w swej pt^koej opowiesci: Siaroicina Belzka^ 2 tomy. Obe- 
CDie J. E. Zupanaki przygotowywa przepyszne wydanie, ze 
stalorytami, wedle rysunkow najpierwszych malarzy polskicb. 



PIESN L 

Wszystko si§ dztwnie plecie 

Na tym tu biednym itoiecie: 
A ktoby c/ieial rozumem wszpsfkiego doehodzic, 
I zginie, a nis b§dzie umiat w to ugodzii. 

Jan Kochanowaki. 

^! ty na azybkim konia gdzie p^dziaa kozacze? 
CsyA zocsyl zaj§ca co na stepie akacze? 
Gsy rozigrawazy my^li, chcesz aiy6 swobody, 
I z wiatrem nkraioakim puicid ai^ w zawody? 
Lab moie do aw^j lub^j co czeka w^<5d niwy, 
Noci|C iatoan^ dumk^ iecisz nieciorpliwy? 
Bo i czapk^^ naauni^, i ro^fmsci} wodze, 
A diagi iaman knrza ct^guie 8i§ na drodza: 
Zapal jakii roztarza twoj^j twaney 4niado^c» 
I jak 4wiatelko w polu XAyBzcxy na ni^j rado^c; 
Grdy ko]6, CO jak ty, dziki^ locz poaluaznie iyja, 
Forze azumuicy wicher wycifgn^wezy sz)JQ. 
Umykaj Czarnomorcu z bw§ ma£§ skrzypi^c^ — 
Bo ci aynowie atepn tvvoJQ a<51 roztr§c^. 
A iy czama ptaazyno co kaifcdego witaaz, 
I kr^iysz, izagl^asz, i o cod ai^ pytaaz, 



Digitized by 



Google 



28 



Spietz 8i§ tw^ ujemnicQ odkrjc kozakowi^ 
Nim eko6czy«z twojc koto, oni t^^c gotowi. 
P^d£§9 4 w^rdd plomicni zniioaogo 9to6c«f 
Fodobni do jakiego od niebian^Sw goikca, 
I dlugo i daleko Blycha6 kopyt brzmienie: 
Bo na obssernych polach rozlegjto milcsenie; 
Ani wetoi^ s/Jachty, ni rycerstwa gtosy, 
Tylko wiatr szumi smutnio uginaj^c klosy; 
Tylko z mogil westchnicnia, i tych j^k, sped trawy« 
Co ^pi^ na zwi^dlych wiei6cach swoj^j starej stawy. 
Dzika muzyka, dziksze Jeszcze do ni^ stowa, 
Kt<5re duch davvn^j Polski potomnoiici cliowa: 
A gdy ealy ich zaszczyt, krzaczck pobi^J r62y^ 
Ahl czyjet sorce, cz}jc, w iala si^ nio no2y? 
Min^T jvLt kozak bezdni^, i gt^bokie jary, 
Gdzic Bi§ lubi^ ukrywac wilki i tatary; 
Pnyleciat do figury (co j^j wzgdrek znany, 
Bo pod ni§ )\it oddawna upidr pochowany): 
Uohylit przed ni§ czapki, tegnal bI^ trzy razy, 
I jak wiatr ^wismit stepem z pibi^mi rozkazy. 
I koii rzoiki. ifcadoym si^ urokiem m« miesza, 
Tylko parskn^I i wierign^l, i dal^ povpiesza. 
Ciemtty Boh po granitach srebme szarfy SDDJe, 
A imittly wierny kozak myiil pana zgaduje. 
Szumi mlyn na odnodze, i irrdg w lozie szami, 
A iwawy wierny konik kozaka rozumie, 
I przez kwieciste I^ki, prtez ostre bodiaki, 
Li^j Bi$ nie przesuwaj^ pierzdiliwe sumaki; 
I jak strzata schylony na wyaoki^j kali, 
Czai 81^ zwinny kozak, do konia si^ tuli; 
I przcz pusto besdro^^.a krol pastyni ru8za, 
A step, koi^, kozak, ciemno4<&, jcdna dzika duszal 
O! ktdi mil tam przynajmni^l pobnla6 zabroni? 
Zgin^ w rodzinnym stepie, nikt go nie dogoni, 
Raszij, mszBj kozacze, po^piech nakazany; 
W ttaryin wynioatym zamku niemate odmiany: 
Pan wojewoda z synem oddawna w rozprawie, 
Dingo teraz rozmawial,— i bardzo taskawie; 
A jednak, iywe byly ura«y i zwady, 
Zalrnta sere pociecba, znisxczone uktady, 



Digitized by 



Google 



3d 



I hy cxal4j rozpacsj i pychj zapahi 
Plyn^y, Gs^tOy gofsko, ale bes podgialn. 
Joi inaes^' w tym aamkn: mikly niesmak, iatoM, 
Ja^ni^e prsepyoh paAtki, naddsiad<$w wapanialo^! 
Joi w^rdd licsnego dworsan i slniby onsaka, 
Grona paiidw, rjceaj domowego znaka, 
W okacate konoatj, (dingo nlewidxiany) 
Zeasedt paa wojewoda bogato pnsjrbranj; 
▲ gdy kaidy to Bxoi^Mie uailowiU gloBic, 
Zdawal st^ wi^j tynem, nii chlab^ unosic. 
W apokojoycli jego ryaach tmdno pozna6 snami^ 
Gt^bokioh wewnftn aczac; tylko daieJne rami^, 
^•tiia mowa dla ladsi, imie snakomite; 
Co w aobie, (o na sawsse dla wssystkich nkryie: 
LeoB terasy ety z potnebyt cay w nagMm WRraszeniu^ 
W pieaacaotach dawat olg^ dtogiaina olorpieohi; 
I gdy w cichoAci z Bynem jak^t apraw^ waiy, 
Widocsaiet nimieoh igral na powaAn^j twany; 
A w ocaach si^ mign^ saybka daika radoAc, 
Jak kiedjr ^agim ob^ciom jiU #19 stanie aadoi6, 
Jak gdy w tnidai|cyBi biega i myfli ocuka 
Spocaaie kto joA na ckml^ chocby na mrowiaku 
Spoesaie? obi mole tylko csolo paliyaoo 
Potoiy^ gdaia go i^del 08ekf^§ tysi^ce. 
Do pdin^j nocy w aamkn agtelk 1 t^ni trwaty; 
Do pdin^j nocy tn|by i wiwaty grznuaJy: 
Dawny wrdeS obycaaj, wapaniata ocbota, 
mtagie si^ itoly tidnily od irebra i atota^ 
I k>eh pa^ki jak aerce adawat 819 otwartyt — 
A atary w^grzyn plodxit nie bes dnszy Aarty; 
I godc^C kucasne tony a weaotym batasem^ 
Mnayka z iw^ melody^ przebtta si^ czaMm. 
Do pdin^ nooy iw^rze ostre, malowane 
PrzodkdWi w dlogim azeregu zabranych na ^oian^^ 
Zdaly si§ iskrzy^ nieras mortwemi oczami, 
I teiac 819 do pij^oycb, i ruszac w^aami, 
W nataoh mieadca wcsolo^ w oozach myA zgadnienia, 
W gl^bi fcO| w gt^bi serca robak przewinienia; 
* A gdy jaka ucieclia razam ladzi zbierzo, 
I pycba i poetiebBtwo <oueJ4 si^ nicszczerza. 



Digitized by 



Google — 



m 



Moie tak w dawnym zamku, bo w rzni^ te podwoje, 

Jni noc zaprowadsila ciemne ra^dy swoje, 

JuA acichli surmacze; sen szcz^iftcie o§}aiua. 

I pusscxyk z wieiy zacz^t grobowe wolania, 

A jeszcze w boczD^m skrzydlc obsaern^j budowy, 

Odsie dnelny wojewoda wzrok orii, siirowy, 

Pomarazczonil powiebi w uatronia pnyciaka, 

Jak w jaszczor kr}jt> kamieA, ktdrym duma biyaka: 

Jeszose stuk choda sfychadi lub ci^^Jde westobnienia 

W pYsenranem t^potaaia wrao^jj^ sklepienia. 

Nikt tarn niezawoYany wnijiM bi^ nie powaiy, 

Tarn jego myil ukiyta samotnie si^ £any, 

Tarn mote brn^c ju2 w rozpacz, w niezwykt^ niemocy, 

Depce bnrzliwym krokLom po ciemnotoiach nocy, 

Jakby w j^j czam^m tchnieniu ohcial gdsiei snale^ r;k§ 

Krwaw^ agubn^ przyjaini, lub sgasi^ 8Wi| m^k^! 

I gdy z goracyeh oczdw sen trwoftny odlata, 

I gdy mtt dasznii byta Wjrsoka komnata, 

Otwonyl w^zkie okno, patrzal ccas niejaki 

Na swoje licsne hiifoe, rozwini^ znaki, 

Co sif do nakasan^j zbieraly wyprawy; 

Slacbat budz^c^i tr^by i wojenn^j wrzawy: 

Prychaj4 n|cze konio, brz^cz^ w rachii zbrqje, 

Sznmi^ akrzydta hiusarzy, chci| leci^ na boje. 

Dla nich wstaj^ce stoAce w rdftowej poioieli, 

Blaskiem ^otych warkocsy widokres weaeUf 

I wznoBz^c ^wletne czoto, najpierwsz^m spojrzeniem 

W lini^o^j stttli 8we wdai^ki postrzega z zdaiwicnieni; 

Dla nich pachn^cy wieirzyk, oo swdj oddech ^wi^j 

Dmncha na wtosy dziewio i pidra rycerzy; 

Dla nieh gwar matych ptasz^t, w tyw4} sJodkidj nacie, 

Co I mokrych ros^ dziobkdw wyiywa uczacie: 

Hie dla niego: on nie cbeial na widoku zobU6; 

W nikn^oyeh cieniach zamkn zannrzyl sw^ poatac, 

Jak te strasz^ce mary, ktdre bojai6 naaza 

Widzi w bezscnn^i nocy, poranek rozpraaza 

Dano znak: wrzasfy tr^by, ezoz^kn^ly podkowy, 

Mfinego towarzysza wierny szeregowy 

Jak cieik nie odat^puje; i Bzybkim obrotem 

W ciasn^ gotyck^ bram^ sun^ ti« z loskotem. 



Digitized by 



Google 



31 



Zagfzmialft dtugite eohem do tkl^ienia dr£|ca 

Ai lagodniejnui ziemi^, liej kopjto tr^oa; 

I ciBm, dsKej brz^rz^c, jai stabo, zdaleka, 

Glochy docbodzi odgtoB, i coraz ucieka. 

Dopiero to na polu, gdzie ogromne koto 

Wytoczylo jni ftto^ce, bujaj^ wesolo; 

I pstiTm swoim proporcem nim stAwy doBt^pi^, 

W iywyeh. stmmieniacli iwiaUa jak orly ai^ k^pi^; 

Tyiuice pidr, kamieni, w blask w iarby stQ stroi; 

TtsI^co drobnych t^cxy odbija sif w zbroi; 

A na ich bysirych ocsach siedziato zwyd^ztwo, 

A na ich sero opoee kwitty wiemoiic, m^ztwo, 

A na czele tyok szykdw wyniosly mlodzieniec, 

Lecz kto on? jakiib chwaty czy azoz^^ia rumienieCy 

Lniane che4 cienic w!osy? ok! miUzy sto razy, 

Nil rdiowe pomakiem natury obrazy, 

I slodszy i jainiejszy od ckwaly potytku, 

Ten blask, co w jego serca iy wi si^ ogniakn, 

Ten nimieck, w ktdrym mo2e cho<S ez^i^ zacbwyceoia 

Z jaki^m wybrani slysz^ Chenibindw pienia 

Na lotnym jecha} koniu, i nad jardw brzegi, 

Foprowadzit w porzi|dku milcz^ce szeregi; 

ZaikU w zarosl^ przepa^c, ai krfii^c parowy, 

Jeszcze raz, ^ietne z krzakdw ukazali gtowy. 

Jaky na wzgdrko rozkaz mlodzieniec dat znakiem, 

I poszli, pOBzU drog4 za i^wawym kozakiem, 

Ktdrego lekkic 41ady od kopyt bcz stall, 

Wietrzyk z roaa jak dzieci, piaskiem przysypali. 

I cicbe, paste pola, znikli jui rycerze, 

A jakby sercu brakli, 2al za nicmi bicrze: 

Wldcaty bIq wzrok w przestrzeni; lecz gdzie tylko zajdzie, 

Ni racha nie napotka, ni spoczQC nie znajd/.ic: 

Na rozci^gni^te niwy B^o^ce z kosa ^wieci, 

Czasem kracz^c i wrona. i ciei^ j^j pr/.eleci, 

Czaaem w bliskich burjanach ^ierszcz polny zacwierka, 

I gTuoho, tylko jaka^ w powietrza rozterka. 

To jakie? my^I przeszto^ci w t^j catdj krainie 

Na iaden pomnik ojcdw lagodnie nie splynie; 

Crdzieby t^sknych uniesied zloiyd mogta brzemi^? 

Nie, cbyba lot zwin^wBzy, zannrzy Bi§ w ziemi^: 



Digitized by 



Google 



32 



Tain znajdzie zbroje dswne co zardsale iei^t 

I^ko^ie, CO oiewiednei^ do kogo naleiii; 

Tam snajdzie peine ziarno w rodci^nyin popiele, 

Lnb robactwo rozl^le w ^wieiem jesKcze ciele; 

Ale po polach bt^dzi nie epartssy ai^ na nic, 

Jak rozpacz, be« przytalkn, bez celu, bez granic. 

Pod ttaremi lipami Miecznik dmnal Btary; 

I diwigal w zwi^dMj glowie ntrapieA ciliary: 

Chociat ten czamj inpan smntny pnj aiwiznie, 

Noai! i jasne barwj, gdy zluijl ojezjznie, 

Ojczyznie! ktdrej imie w^rdd boja i rady, 

I flpornogo wyboro, i kuczn^j biesiady, 

Czystym gorzalo ogniem, a scree jak w wioteie 

Ptak do aloAca, do niego Bkakalo radoiniel 

Ale czas twietnych uczu6 ja2 zciemnia), ejl min^l, 

I boli tylko 2ycie, a kwiat jego zgin^l. 

Dumal; i przesztc iaie, obecne zgryzoty, 

Pokryl kir niepi'zcbity groi^c^j sromoty. 

O! pdki tchn pi-zynajinniej, tak latwo i mamie 

PlomieA zawzi^t^j pychy gniazda nie ogamie! 

01 p<^i c/arny 2npan iywe czlonki clonic, 

WyscUa r^ka w potrzebie star^ szabl:^ bly^nic! 

Lccz potem? dumal iniceznik i wzrok wodzi? hardy, 

Telen niech^ci, gnicwu, a mo*c i w/gardy. 

Przy mm mloda nicwiasta. Czcmnx, kiedy mtoda, 

Tak zamglonyiii promieniein ivrleci }6j uroda? 

Ni ji| ubidr udatny, ni J4 atroj^ kwiaty; 

Czame oczy spuszczonc i iatobne szaty, 

A w twarzy amutek, czolo co achyla w cicho^, 

Ktorego calym blaskicm u^miecb cierpliwosci! 

Lub jesli kiedy nagle, wpo^dd g^atycb cietii^ 

Jaka my^l czy patni^tka j^j lica zrumieni, 

To tak mdldm, bladem ^wiatlem, jak gdy xi^iyc w peini 

I^iezwykl^m iyciem ryay pos4gu napelni. 

Pi^kna, azlachetna poBta6, do anioldw grona 

D^iyla^ich czysto^ci Gzarcm otoczona; 

Ale trawi4cy oddech ^wiatowych uniesieift, 

Owial p§k m^odych uczuc i zwarzyl jak jeaieA: 

To jeszcze jest na drodze, gdzie ni^ wicher miota, 

W ci$«kich kajdanacb ziemi, dla nieba istota; 



Digitized by 



Google 



t^ 



fierce noti oschni^te. a iwieei jak ionn, 
Podobna do owocdw timarlego morza, 
Tod ktdrych iliczn^ farb%, yirMQ. trudu^ mozol^, 
Podrdfny widzi ncktar, znajduje popiotj. 
Jakfli pOB^pna alodycz w jdj kaf dem ruszeniii; 
Ani Izy, ani 'Aalu w j6) mglifltdm epojrzcnin; 
0! nie, przedzTych jui zgT}'2ot nie wida6 tarn wojny, 
Tyiko znikldj nadzici grobowiec ipokoji!}', 
Tylko-si^ lainpa szcz^^cia w jdj oczacb palila, 
I zgaala, i BW)'m dymcm cat^ twart zadmila. 
Pr y nim mioda nicwiasta had kti^ga ^^jwota, 
Jak trwofna gol^bica, pod jaanoici Trrota 
Wzbijata ducha wiary; i skrzydfy drf ^cemi 
Szukala swego gniazda dalcko od ziemi. 
A ie nad przcpych ^wiata i blaskdw posory, 
Widniejszc pidra biale zni^on^j pokory, 
I dr2y ni6 ktdr^ scree do nieba zwi^zane: 
To kropla slodki^ rosy upadla w j^j ran^. 
I wznosz^c w gdr^ oezy z tym tklitrym wyracem, 
W ktdrego jednym rzncie wszystkie czncia raxem, 
Gdzie przy8zloJ6 do przeszlo ici po jasxtym promieniu 
fiiegnie, jak czu!a siostra Xt^tty6 si^ vr spojrzenin, 
I wznosz^e w gdr^ oczy, doznala, jak lubo 
Rozb}§kan^ w swym tdvL s«vego szcz^iScia £gub§, 
(jdy jut z ziemskicb i cli^ci i strachu ocUodla, 
T^sknid sislachctn^j duszy do swojego zrddia; 
Jak m9o. by n!e wadzi6 w ^wiatowym zam^ci^, 
2nikn^6, na zawszc znikna4i pod dmierci obj^ciel 
A ktoby widzial wtcdy jdj twarz promienist^, 
1 smutnego miecznika dusz^ przfjrza! czyst^, 
Te lipy rosochate, starodawne strojo, 
Ktdrycb dla wyobraini tok przystoj^ kroje; 
A ktoby widzial jeszcze jak jasnoic i wonie, 
^(cze^skim wicAcem nagle oblcily im skrotiie, 
Gb! moie siq przcnosz^c w odleglejsze wieH, 
Dwietniejsze okoUeo, kroj slawny, dalcki^ 
Kad brzegami Jordana, pod palmy drzewtn^^ 
tfsilidtby kainyilotiy ii bcbfajA^ rodzftll^: 
Literatnra, torn IV. » 



Digitized by 



Google 



34 



I w spdlnictwie niedoli czoj^c trwog^ ^wi^t^, 
Poznal i^± sami| r^k^ wieczn^ niepoj^t^^ 
Co Bwe taski i kaiy zsyla lab odwleka; 
Tei same zawsze troBki wygna^ca czlowieka, 
Ktdremu nawet w szcz^dciu jeszcze czcgoi§ trzeba, 
I tjlko wtenczas blogo, gdy westchnie do nieba. 
„Ojcze! ja nazbyt dlago w mitych myili kole 
Ob?^alam bi^ dzisiHJ, a na twoj^in czole 
Ciemnc nast^pstwo zgryzot zawsze biq przebija; 
A kiedy radoic mignie, to zaraz i mija^ 
Jak promyk co z oblukdw na wynioBle g<5ry 
Btyinie, i zndw go skryj^ wiatrem gnane chinnry. 
Oh! czema^ ju2 nie Bpocznie twoja glowa Biwa 
Tu, na lonie; nic bdj Bi§^ teraz tal nie Bplywa 
Jak wtedy, co iw mych r§kach UBn^l zmordowany 
I WBtat Bcbylon^j cdrki Izami zaplakanyl 
Sroga nieBzozc^c igraBzka: i tak zidlkty paro^ 
PopBiitym karmit Bokicm swego d^ba Btaro^ 
I tak zapartc czucia dtugldm ucUnienicm, 
Bwfc tamQ mdj rozwagi, ItHy si^ strumicniem. 
Ab! jakle to bolc^nie nnzad biq obrdcid, 
Widziec rozpacz gro2§c^, i nic rnddz bi^ wrdci6I 
Ab! jakie to okropnie w przymusie zostawa6^ 
R^k^ CO cbce lekarstwo, truclzn^ podawad! 
Ojcze! drogi mdj ojcze! czy2 jut tadn^j cbwili 
Nigdy ci twoja cdrk?, nigdy nie uniili? 
Gorzka j^j byla dola, ale to juA przcszio: 
Patrz jakio Blodkic ^wiatlo we mnie bIq rozeszio; 
I u^miecb biega w twarzy nit kiedy zabawnidj, 
I twdj pragnie obudzi6, jak w Bzcz^iciu, jak dawni^j. 
Nieraz ja Bobic wspomn^ te dziecinno lata, 
Tak lube, tak ulotnc! i mojcgo tata, 
Jak czaBem zaB^piony po trudacb Bpoczywa: 
At rapt<^m u dziewczynki weaoJto^c si? zrywa 
I wciBka mu Bi§ w Berce powoli, nieznacznie, 
Pdki si? nie rorja^ni i toiac Bi§ nie zacznie. 
I gd/iei to Bi§ podziala tdj dziewczynki wladza? 
Pierw^j zganiata cbmury, a teraz sprowadza; 
I gdztei to 4ywy, czyBty Btrumyczck uplynijl? 
Mrnczal na bw^ nikczemuo^c, a w jeziorze zgin^t; 



Digitized by 



Google 



35 



A nasz iliczny kanarek gdzict to 819 obraca? 
Chcial: w ognia pidrka ztocic, i wi^cej nio wraca. 
0! pdki ten co w inoi<Sin na zawsze byl sercu, 
Nim go moim nazwatam na ^lubnjm kobierca; 
01 p6ki tcn^ co jcmu w uczucia siQ wplata6, 
Brzmi6 w szlacbctnycb pomyslach, tt Trcitcbnienitcb ulata^, 
W spojrzeniacb czu6 si^ (Swiattem i iycia potrzob^, 
Bylo wi^cdj nii szcz^iicie, bylo dla mnie niebo: 
Ten, CO pqczck tkliwcgo, lubcgo marzenia 
Rozwin^ swolm wdzi^kicm, ocucil z nipienia, 
Pil jcgo ^wief^ ros?, a na jcgo kwiecic 
Zustawil Iz5 w(l^i§czno4ci ktdr^j czas nic zmiocie; 
01 p<5ki ten mdj mily, ten ^wiat mojdj duszy, 
Laocucha naszycb vvczldw bw? wzgard^ nie skruazy; 
Wierny zostanie cnoeic, milo^ci, pami^tkom, 
A gdy znikl patac szcz^^cia, wierny jego szcz^tkom: 
Jeazcze si$ dla mnie iycia nIe zamkn^lo wieko; 
Jeszcze myil jrgo o mnie, cbociai on dalcko, 
Flyn^c b^dzle tajemnie w umarto uczucia, 
I jak cudowny balsam bronic od zepsucia. 
ItQ straszn^ ofiar^^ i to rozdziolenie 
Znio8§, cierpliwie znios^, pdki iiasze cienie 
W stodkich czystycb krainacb zlaczone na zawsze, 
Ladzi ju2 nie zobacza, lecz niebo laskaTrsze!" 
Rzckia, i jak w stoj^c^j a popsut^j wodzie 
Wzruszone nagle m^ty osiadly na spodzio, 
Z serca jdj wyszly czucia co w Izacb dtugo mokly^ 
I zielonym odcieniom j4j bladoilc powlokly. 
„Wolalbym diwigac wi^zy u brodacza Turka, 
Nil ieby mi tak marnio wi^dnied miata cdrka; 
Wolalbym w ciemn^j tunnic pewn^j czeka^ sguby, 
Niili patrze6 spokojoie na te smutne ^luby: 
. Albo2 to naszdj Pobce braknie na miodzieficacb, 
Co *to pannom umiej^ wyskoczyc w rumie^caclvy 
I tak jak dawni^j bylo, rycerskie kolano 
Kaz w :2yciu tyiko ugi§6 po wianek, za wiano! 
Kie, Maijo! nietrza wzdycha6^ twego nie obraiam; 
lA^tny jest i cnotliwy, wiesz te go powaiam: 
Lecz mnie jego rodzica pycba niecicrpliwi, 
A kiedy hami Maiji Bwoje scrco iywi^ 



\ 



Digitized by 



Google 



99 



£(^I tod i u maie tzabla nie c^cz^rm tylkp blatld^ni, 

I migiiie mu pod oc^ ^wi^conym obrazkiem: 

7M to u naudj Bzlacbty davvDe przywlleje: 

8kneta6 ognia w palasze, gdy przyjaiA zciemnieje. 

Prz^aiii? a nasze bufy nie z sob^ na scjmie; 

A naizo veto krzyczy jcszcze i w rozejiniel 

I gdyby kraju napa^6, z hotmanem umowy, 

NU rzucify mnie wdwczas Szwedowi na glovy: 

I gdyby twojamatka (dnj j4i niebo Paniel] 

W awe ra&tucby nie skryla mlodycb icrc kocbanie; 

A niewleicim w blyakotkacb, tajemnicacb> smakiem, 

Nie zawarla tycb zwi%zk<5w z swycb matron ortzakiem, 

Nigdyby v moje kopce wrdg si^ nie m<5gl scbowad: 

Anibym jcgo zlodci dozwolit grasowac. 

Bo cdi to ja zaatalem? ion^ zmiotla kosa^ 

A cdr^, Bzczep jedyny^ z lex polewa rosal 

Dla Btar^ karabeli zbyt to wlelkie dziwy, 

Znorid tak ci^ikie razy, los tak obeliywy. 

Alboi cbo6 raz do serca me dzieci^ przytolil? 

Alboi mlodoiici^, wdzif kiem^ choc raz si^ rozczolil? 

Kxe, od domuy imienia, ze wzgard^ odgania; 

I teraz v Rzymie azuka ^lub<5ir rozwi^ania. 

O, CO tak to naj(epi4jl i mnie to rpzwi^e, 

Wyaunie raina mlodziei i J4 z^ nt^ zd^i^; 

Cbo6 mole mniejii w liczbie, Boga w pomoo wezw^: 

To w koiica tdj tarn waici^ dzwony ai^ odea«¥«l" 

Otart snuione czolo, czapk^ gt^bicg wmieaUy 

KiwB^ r^ i gtowQ czaraym myilom zwiesU. 

& TTTOtami koA grzobie, a we wsi padw wnawa, 

Zk^d to kpzak przyp§dziJ, le taka kurzawa? 

I zaiada i na plocie cugle zarzuciwazyi 

Wcbodzi w du4y dziedziniec w^aa poprawiwaiy. 

Na ogonsaldj tvarzy ostrycb cbwil vapomnienia; 

Pjroaty jego byl uklon, krdtkie pozdrowienic, 

Jednak rdinym si^ zdaje od aluialcdir grona, 

Poddany, lecz awobod^ z ojca powzi^l 2ona« 

I gdy domnie pojrzavazy do pana 166 M&> 

Wirdd wiod^cdj go zgrai, jak wJadca wygljjda; 

Zwinno jcgo obroty, kroki jcgo letsze^ 

Bo ozlonki awojo yr^dut na atepowym wialne, 



Digitized by 



Google 



9ff 



A bwrtniA mu cnpkft sa biKHm. roticfiuftiii; 
Miga gdybgr cHorfgiew czerwonym plonueMf^ 
Pomifd^ chwaat, ^uuroile, gdzie lipy x okopfq; 
84 i cleniem i trwoj;^ poziomemu cUopu; 
Ai pned pana Mieczaika atawi ai^ z. orszakicini 
A koii rty, jak za matk^i, t^sknl za kozakieoi. 
tfizy nuMz pismo?*' y»Jest Panie, i jeazcze liat wcsorm 
Oddalby nim kur zapial, bo iwlsii^t z wieczoiit 
Ale ie c^art na atepia tumaDy wjrprawiat. 
To ieby waa z jejmoici^ B<5g o4 z!«go zbawiat." 
„2e waaze mi z listax&i apdinil ai^, to gorz^: 
Czyj kozak co si^ dJabMw albo ladzi trwo^y?" 
y^Albo^ warn nieiwladoma kraanjch czapok ft^wai 
Co a roda panom wierna? czyj? grafa Wadawa.*' 
Czyta Mlecznik: gdy w Ma];|i ookoioadm wejisaniii, 
Nie czcza tylko oiekawo<6, iycie w przaaUeoMi. 
J4] lono podnieaione w lekki^j plywa iali, 
Co J4 do azczf scia nieaie lub a^urmem gbali; 
J4i Uea plomien zaj^, apod aerca zapoiy, 
Fi^knyoiy lecz przykrym blaakiem, jak^sucbo^ kolory. 
hO kozaku i koniu nle eh mi^^ aUraue! 
»,Ja wraz liaty odpiazf, waaz«^ czekiy na nie*'* 
Na ^oiao grzmi^eQ aloira atach miat pn7t)Qfi9D7t 
Na tliczae csama oczy apojrzat rofcsalony: 
Stilonil oiako ichiiio4ciomt i cob^di ai^ zdanqTi 
Kozak z Btoih^ odchodz^c, weaolo im gwar^. 
„Ni^biy kto ladzi zgadniul je41i to nla adradni 
To nojdj biedn^j llxfji radoi6 zapowiada. 
Pizza mi wojewoda w cukrowyck wyrazacbt 
2a mamy joi zapomnicd o naazych orazach: 
ie ialaja za grzechy, nietylko oglaaza 
8ir<5j afekt dla aynowdj, ale w dom zapnaza: 
Wicc^i jeazeze: takiego, jak mdwif zam^cia 
Syn nio wart) bo zaatug^ trza bIq dobi6 azcs«|cta; 
Pragnie wi^c ieby wprz<Sdy w wojenn^ potraabia 
Jakim rycerakim czyaem atal ai^ godnym cial^ie: 
• I gdy wla^nie tatarzy graauj^ v t^j alronie, 
Jemn atawid aif kazal w twych wdzi^kdw pbvoida; 
A tak z laarcm u czapki Awiata ai^ pochwalMi 
£a t^ ao ttmia ko^ha^t potrafi ooiili^ 



Digitized by 



Google 



38 



DzU ma tu z wojskiem ciJignrjc" — „Dzii? ja go zobacz^? 

Boiel jaka radoAd! jakie serce Bkacze! 
Ale na c6t te bitwy? czyt z twarzy wyrazu, 
2e imitity i szlachctny nic wi(la6 odrazu?" 
yyJedaak to rzadko ladzi jak pan wojcwoda: 

Sam wyznajo si^ winnym, Iccz ranie cicbic szkoda!" 
„OjczcI ja taka blada, on mnie si^ przerazi; 
Moie 81^ dii2o zmartwi, moio ai^ obrazi, 
Trzaby siq trocb^ przywdzla6, jnkie zaajdujccio? 
Jabym cbclala by6 jcmu najpi^knicjsz^ \v ^wlecicl** 
,,Czekiij, czckaj, pi*zcd siccia nic zlapiesz szczupaka; 
Mo2e tu jcszcze przyjdzie zagra6 nam w straszaka: 
Wszakie i jatatardw wypIoszy6 ztnd i%dam, 
A dlaczego wzdy sIcdzQ? bo ai^ wzad ogl§dam; 
Zobaczym tycb rycer zy, mnie biq wszystko roi, 
2e jakie^ matac/yny wojcwoda stroi." 
Ale jui tr^b w powietrza rozlcga si§ brzmlenie: 
S}ycha6 zdala cbrz§Bt zbrojnycb, a zicmi j^czoaic: 
Jot wyprzcdziwszy bafce co w woln6j az?y micrzo, 
Standi! jacy^ a wrdt skwapllwai rycer/c. 
„WaclawI" krzykn^la Maija, i pr^dz^j nil strza^a, 
Kircm okryta poBtad do niego leciata. 

01 jakie Bzcz^tfcie ladnie, jak ^wo ojwi^ca, 
MIode szlacbctnc czola, a nadohnc lie a! 

Jak w pogodn^m spojrzeniu jaiSnialo wapanialo 
Wdzi^czne serce mlodzie^ca w ca^dj swojdj cbwalel 
I na tie przezroczystdm pociccby rozlandj, 
Stodkie any przez nadzieJQ duszy kolyaandj: 
Mftny, wyniosly, mily, po niazcz^cdj bnrzy, 
Rdiowy blaakiem t^czy co mu przyszloiSd wrdiy, 
Z }aki|Z luba rozkosz^ w kaiddj tyly biciu, 
I^^t w apragnione r^ce awdj wd/i^k caly w iyciul 
Zjak2e pyazn^ opiekii, tkliwe, dri^ce lono, 
Skrytdj, cicbdj pieazczoty utulil obronqt 
Precz ztociaty luzaku, wci tcgo rumaka, 
By nie aploazyd milo^ci pierzchliwcgo ptaka, 
A ty panie mieczniku apocznij, moja rada; 
Kr^ci 81^ I'AtL w twdm oku i na wi^ay apada, 
To moie ju2 i w boju robi ci ai§ ckliwo? 
A Maija?, abl i Marja czala 819 szcz^dliw^ 



Digitized by 



Google 



30 



Sscz^teicm niewiasi, dli^ kttfiyeh slodkio # iyeia ckwile, 
S) jak pogodne niebo, gdy piorun grxmi wtyle! 

„No, panie zi^ciuV* miecsntk z mokremt ocsaml^ 
Btytzcz^c rado^cia serca, mdwil pod lipami: 
9,W tym widzQ dsikim ^wiecio wiatr pocieob^ woda; 
j^ lad wo iritao zd^ysz, iegna^ siq przychodait ^ 
T4 raz4 nie na dlugo, xn^inie sif postawim; 
Ja moich takie zbior^, to si^ nie zabawim. 
Dobrzc m<5wi§, ic twarda powinno^6 rycenn, 
Kiedj ma zwlaszc/a mito^ wygl^da z pancena. 
Alei po krdtkim znoju, spokojn^j swobodj 
Utyc bezpiecznidj mozaa na w««o)o gody, 
Skoro dotn mtfj uczcilo takle lubo gotcie; 
I w kiclich tiQ uderzy, i nie b^dziem w po^oie. 
Marja niecb si^ tymczasem w krz^t^nia nie leni. 
Suto 6to}y zastawi6, nie 6zcz^dd6 korzeni: 
Pieprze, bobki, imbiry, cykaty, szafrany, 
Bo to ton pifkny'rycerz w bakaljach chowany; 
Willie ja pomy^I^, i gdy w onym stawie, 
8loi^cc jui blogi iywot zatopi jaskrawioi 
Jeili mnio nie zawiod^ mojc przedsi^wzifciaf 
Tatar ros^ pi6 b^dzie, ja za zdrowie zi^cia! 
Co teraz to was ^egnam; po ci^Zkim frasnnkiiy 
Milsza jeszcze pomy^InoAc na cnoty kieruaka! 
Ja lodziom or^t rozdam, siebie tet pnystoni^, 
Ale jak w tr^by wrzaan^, to zaraz na koniel** 
Poszed) Na swictn^m, zimn^m rycerza ramieniu^ 
Sparta ^1 iczna twarz blada, w pi<$r lagodnym cienia; 
Cziirne warkocze df wi^czJi, bo w liuoo pieri liarda 
Giftk^ kibic nie ci^nie, cho^ sciska dloA twarda, 
Stalowa odziet; w ^wiocie i przyjazA zlo^liwa, 
Wdzi^czne serco, to miloi6 na zbroi spoczywa. 
Oi jak z splonionych licdw czuMm, chciwdm okiem 
Patrzal w t§ pi^kn^ po8ta6 pod smutka oblokiem! 
Jakby powaby liczy!; i znowa nie wierzy, 
C/.y mn czas w jego skarbie nie zrobil kradzieiy. 
Nie, ten uroczy polysk, co j<$j oczy krasi, 
Niznikomy, bo z duszy, chyba go teier^ sgasi: 
Lecz gdy kir rycerz dostrzegl, i pos^pn^ rado^6, 
Co przy iatobn^j flzacie ai 6mi pnes tw^ bladoi^ 



Digitized by 



Google 



ttO 



I Bto^i w g6re ttimieoli, htlMi wdzi^k ei^^ 

I Ha tie istytUm plamy, oo i^ tirymacxaYjr; 

fetzflcie M« )ego pr^o owlokto j^ chmani: 

To fttabszy, wietaay. bielsaT-, «ii « ozapki pi^d. 

ffGdyin w itepow^j i w dzikaa^j vmyBla poiliTni, 

Lubit lladxi^ at pomrok praedmioCj aaaioi; 

Nigdjr mi iadna gwiazda nie bt/tscaata w Hkdjt 

A kaA bil si^ do domn prxea wicher i ^rady. 

Tyi dla nude aeazia Maijo! i w bnaaku myah myili, 

^iwiata^ dr6gt tire iwiatto k« niebiotom kryitfl; 

O! aUci^w, pysanj, wdn^c*ny, ia w zalotad^ gronie 

Czatodd aa maie z afnoici^ ^liozne spatula dl^nio! 

O! faiogi^ te W twdm torea praas mokro iretitce, 

tftiM^ eaueiay aoio^Sw ciyta} tf^emnioe! 

Leca czamiU ta mgta anratko, kttfHjj cifzki^ tcknianiam 

Ja oddjtAui, i ciebie okryla awym eienieoi? 

Caanmi we amie tarA iycia kolcami nie wroiiue? 

Tobia didlym paehnf6 kwiatem w knMa^ aiNjdj wiolni^ 

I rnnia wydarli wasystkoi i Wi^e^i nii tobiac 

Ty do nieba nilei^riSt jam ai^ bl^kat W firebio; 

A taaro^ni p^dxon widm^m, gdy jasnoiie poatradat, 

Bytbym iwiftym pnodmiotom si^ie cioay aadat. 

Bo a panom wojewod^ nie eluiy iartowai) 

I rta dobywaay mieeaaY )VLi go nietrsa cbewa^ 

Toby ait o(ctfw aaiaek by! kursyl laeroko, 

I ai^edon pokrewoy oblewal potok^: 

Toby w aarcu oaiaitty ten dym i ick cieaAe, 

Alabym Marji dopadi przes krew i i^omtenie! 

Nie drl|j, Iracyetko min^i gdym c'abie sobaczyl^ 

Jeaacte {lierw^l, jak £ylko» tei mdj^, oilriadczyY. 

Tak mi t^m jedn^m slowem aerce OBpoaobit, 

Jak gdyby mi aikt nigdy nie alego nie wfohH. 

To ivsi^wszy aarajc aaabliQ, ktdWjj blaak oMboia 

Ria prywaeie^ leoz twoj^j i kraja obronie, 

To ttaifwazy nego kenia, eo nieraa w te liiwy 

Tak fitybke mnie nno^il, jecbatein saoBf^Iiny! 

Ob! a jak%ftja zadotei^ te Upy i^rxalepf! 

Ja&ie iok obtoda duiza pragn^la z aapaleoil 



Digitized by 



Google 



41 



Tx nie wi«u, ty co amiets bes eUnby by koid, 
Co to jest dsikie fierce do siebie pnyswoic, 
Co t^eknic sa dobroci% a wdzi^dw telowa^, 
W kttfryeh wspomnieniu amytt cbeialby istnotc Acbowac. 
Ifsryo! ciji ty nie cbora? bo nuuus tek^ postac, 
Jakbyi ei^ do anioIiSw myfla^a jni dosta6; 
I w now^m adr^esenin, cbo6 si^ tob% pieszczf, 
Prawie ei^ spytac pragn^i czy mnie kocbaas feazcse?'^ 
„Czy Marya ciebie kocha? mtfj drogi, md) 11^1^9 
Wi^e^j nii kochad wobio, i nit mog% sify; 
Wi^c^ ni^. w^tYe serce, gdy jemn jxtt zadoM, 
Znte^ iimie tak iiiesmiern4, niespodziaiui rado^; 
I gdyby nie tatany, co mi w ocsacb hfyucxt^ 
I gdyby nie icb etrzaly, co mi w nssacb ^iszcz^^ 
Tak mi lekko, tak slodko, tak mi nie nietneba, 
Jakbym w twoj^m obj^ cia leciala do nieba. 
Czy Marya ciebie kocha? pytaj ai^ j^j cienia; 
Cz^m dia Maryi ^wiat ca^y bes tvego apojrzenia? 
Qt4m dIa Maiyi ^wiat przyazly, bes twego wspomnienia! 
meraz w zmyst6w zamknif cia, nad t§ dai^ ksif g% 
Zniiona ci^^m czaciem przed Stwdrcy pot^g^, 
Grdym chciala ciebie st)fimi6 modlitwy pocieoh^, 
Zarazmi brsmialo, jakby — twego ialn echo! 
To mote Pan Bdg Bkarze tak ijrwe kocbanie, 
I tatarska ci strzata w serce 819 dostanie; 
Widziss ten jasny promieA? co z li^ci otnowy 
Ci^gnie swdi driacy polysk mi^dsy naaze gtowy? 
Ten promyk ij^^ zdobt, katdego weseli; 
Gzemni gdy^my zl§czeni, on jeszcze nas dzieli? 
Prdino, prdino mdj luby, choc nsta z attami, 
Patrzaj, chyli siq z liiciem, i jest mi^zy nami: 
Ah! w^rdd onieaie^ bitwy i zwyd^ztwa wrsawy, 
Przypomnij sobie drogi, ie promiei^ tw^j sUwy 
Tak czysty, taki Metny, jak s!oi^ca'na niebio, 
Jaskrawym swym wieczorem noc spnici na ciebie. 
Oh! niechaj pierw^j Mary^ w demno^ciaeh zagrzebiel 
Nieprawdai mdj Waclawie? ty b^dziezz odTratny, 
Staly, wytrwaJy, dzielny, ale i nwa*ny: 
^ g<Jyju*moje oczy wdn|tone zgryzot^ 
Wng4, patrz^c w iwdj iywiol, awe iycie rozplot^; 
LHeratani, torn IV. 6 



Digitized by 



Google 



42 



Gdj lerM vytdmie z trwogi pony pittnuadi btt ttali, 

To moAo fli^ n* mitoM Waclaw nie poiftU! 

Ci0axy6 si^ tir^ radosci^, twdj tmatek laf^odiic, 

Nio myfleCy tjlko o t^m w csem iobie dogodzid, 

Bjc iwoieh ehwil oirfodf, csasem ioh osdob^f 

i^yc dla ciebie i w tobie» umierac pned tob% 

I w t4j oitatol^j chwili, cho6 w derpien nattoka, 

€raaiiJ|oym vzrokiem sscs^oie akiadac w twoj^m oku; 

A gdy niewolno z tob% ty6 w twoj^j pami^i, 

To Maiyi cala mitotfc, wazyaikie Maryi ch^ 

Skoro azczQ^liwie wrdcisz, in^ harf^ nastroj^; 

I pi^ blaaku zi^zyca usiadluy oboje, 

W tkliw^j, ainatn^j, jak labiaz, unoBz^ si^ Ducie, 

Te^ eo nikt nia wyrazU, przywtaazczym aczacie. 

Ahl z jak okropiui tr^by zagraJy iaioba! 

Oh! nie nrocaj mnie zaowul oh! zabierz mnie z sob^*' 

Padta w drogie obj^ cie, i wygi^t^ kibi^ 

2al a iakj^ dii^o^ trwogi, do niego chda! pnybi6, 

Taka mdto^o w bladych llcachf a ^liosne ramiona 

Tak go csale gam^y do aiodkiego lona^ 

2a gdy z tych sma^ych pieszczot wydzieral 8w§ wol^, 

Jiikby je zrywat z aerca, takie w nito czol: bole. 

Nie, zosta6 niepodobna, chyba ataw^ akazic, 

I zawdzi^z%J4C milo^c, na wstyd j^ narazic! 

Lecz, ohi jakAe gl^boka, jak pos^pna iato^, 

W rozpaczy aw^j kochanki hartowac 8W§ atato^ 

Ani j^j wBzystkich wdzi^dw poiegoac byt v stanie; 

Ni czasu, w mornych j^kach przed^gac rozaianie; 

Wola do chwafy tr^ba, siwy wddz go czdia^ 

Barczii rozpi^te znaki, zwyci^wo ucieka. 

Powatat, zlotyt sw^ lab4, dzikim ogniem blysn^t, 

Bia}4 omdla}^ r^k^, do uat awydi przydau^, 

•Ucby wjdj szcznpto, gladkie, rozkoszne ugi^de, 

Chcial wrazi4S wszyatkie czncia, w Bwych nczuc zam^de. 

Jut odszedi, \rd^t spokojao^c, przed wzrokiem co czuwa, 

Lani^c^ wynioal^ posta6 krok ka^dy uauwa; 

Jui w jego prdiDdm miejbcu zadumaaa, blada, 

CiszQ budz^c westchnieniem, samotno^c nsiada; 

A Da odlogu szczf (ida, zgryzota korzeni 

Sire kolczyste lodygi robaczliw^ rdzeni. 



Digitized by 



Google 



f 



48 



Donadt hystrt^o konia, lees ttotk^ ndat w. oka 

Mlodjr WoetAW, i w picrwezym oiuMkil go tkoku. 

Dosiadl bjstrego konia, lees spojnuU weioto 

Starj Miecznik, i w p^ dzie zawio^l aim kolo. 

Za niemi brzmu| pozany: za niemi, za niemi, 

Zrywaj^ si^ rycerze, jakby ptaki z ziemi; 

Hasa szlachetna m^odziei na wroga tatara, 

Sanie si^ towanjstvo, i w azeregach wiara, 

Pancemi i nsarze, za niemi kozaki, 

I z sploszonemi ko^mi harci\j§ Inzaki. 

Patrzaj, pjzaie dzieci§ zpod slomian^ strzechy, 

Niech d widok ^oliii«rzy zaszczepia uiauechy. 

To note dziki owoc zerwie poUgn vojna: 

A if matko co Idaniasz, b^di zdrowa, Bpokojna, 

Nie trwoi aif szGi^kiem zbroi^ dtngiemi dzidamv 

Zapal polakiego wsroka vgatza ai^ Izami. 

Jai we wsi tyiko knrze; jeazcse alach toakotem, 

Drga diwi^Gziio pzzjgloszony i koni topotem. 

Jut we wai kurz oaiada, jetzcze przeiywamey 

Zdala wojeanych rogdw dolataje granie. 

I dcho, yak na sercu ^mier6 swdj obraz kry^li; 

I puato, smutno, t^skno, jak u Maryi w my^li. 

Wznioa!a 8w% lekk^ poBtac do gdry, do gdry, 

Nic nie widac, tylko wiatr azare goni chmurj. 

ZniiaJ^ ai^ kolana, pro^ba r^ce aUada, 

Z oczdW w niebo utkwionycb, kroplami tal spada; 

I eioho jak modlitwa w tono Boga pl;jmie, 

I pasto, amntno, t^kne, j^gdj szcs^teie minie. 



JOACHIM LELEWEL. 

Urodzil si^ dnia 22 marca 1786 r. Pierwsze naiiki po- 
bierai w konwikcie KE. Pijarow w Warszawie. Skoiicsywazy 
pi^tf klaas^ w r. 1804, xapisaoym zostal do no wo otworao- 
oego Uaiwersyteta wikiiskiego. Bf d^c uezniem, wydal w r« 



Digitized by 



Googk 



44 

1807 Edd^ i kilka rospraw dsiejowycb, W r. 1809 wyUa- 
dal w Enemienca kura bistoryi geografii w staroiytnoici. 
Od r. 1814 jako professor w Uniw^ersytecie wilenskim, obj^l 
katedr^ historyi. Po kilku latach wrocil do Warszawy 1818. 
Odt^d stale osiadl w tern miescie do r. 1831.— Obecnie za- 
mieszkuje w Bruselii. 

Wydal i oglosil drukiem: 

Edda ksi^ga religU dawnyeh SkandynavDOW. Wilno 1807, 
8vo, — RztU oka na dawnoie lUewskieh narodoWy i zwiqzkiich 
z Herulamu Wilno 1808. — Uwagi nad Maleuazem kerbu Cho- 
lewa. Wilno 1811. — Histaryka. Warszawa \%\h. — Badania 
staraiytnoiei we tiozgledzie jeografU. Warszawa 1818. — Dzi^ 
staralylne. Warszawa 1818. — Odkryda Kariagdw i Grekow 
na Oceanie AUaniyekhn. Warszawa 1821. — Bibliograftezt^ek 
ksiqg dwqfe. — Warszawa 1823, dwa tomy. — Pwnapomnigize 
ieogra/icznthhiataryczne. Warszawa 1814 r.— Stare pieniqdu 
u> Trzebuniu voykopane. Warszawa 1826. — Poczqtkowe Pra- 
toodawstwo polakie. 1828. — Dzitye Polski. Warszawa 1829. — 
Z wypracowanycb na wi^kszy rozmiar dziejow, wydal wy- 
J9tek maly p. n. Oetatnie lata panowania Zygrnunta starego 
i poczqtek panowania Zygrnunta Augusta. Warszawa 1821, 
8yo. — history^jij rozgal§zieniu^ i naukaeh zwiqzek z mq ma- 
jqeyeh. Warszawa 1826. — Pamniki /ezyka i uchwal polskiek 
i mazowieckkh zXV iXVlwieku. Wilno 1824, w 4ce.— O W- 
bliotekaeh obszerna rozprawa, jak Ocalenie PolsM za krila 
takietka. — Parownanie Czaekiego i Narmzewiezar. rozbiory 
gruntowne dziel bistorycznycb: wieleinnycbpism mieszcz^ pi- 
ama peryodyczne jak: Rocznik h. Towarzyatwa Kr6lew9ko-War' 
szatMkiegoPrzyjaddlnauk.—Dziennik Warszawaku— Pamic- 
inik Warezaweki, — Tygodnik WUeAski i inne ktore awemiroz- 
prawami zMiWh—Narody na ziemiacb alowiaAskich przed po- 
wetaniem Potski. 1853. — Polska to wiekach irednick, czyli 
w dzi^foeh narodowych polskiekf apostrzeleniaj 4 tomy, 1855 — 
1856. — Polska, dzi^'e i rzeczy j^ rozpatrywane^ tomow 7, 
1856— l860.~Teodora Wagi: Historya krdlow i ksu^polr 
#***•— Poznan 1857. 



Digitized by 



Google 



45 

Jestto jeden z najwi^kstych historykow naszycb, labo 
Kontld w gtylo swoim. Mimo to nieraz wybomym j^zykiem, 
i X poetycki^m Datchnieniem wskrzesza odlegl^ przeszio j<5 co 
widiiec modem w rozprawie jego, ocalenie Polski za kr6Ia 
Iiokietka. Wielkiej nauki, erudycy t, dokonal ogromnych prao 
i badan dla historyu Nale^y on do piaarzy przyida^ i do na* 
Bzego sarowno okresa. Nikt ma w zawodzie dsiejowym nie 
dorownal dot^d, ani w pogl^dsie smialym, a trafnym i kry- 
tyezDynL 

Przywiedziem tu tego plsarza przemow§, jak^ napisal 
w srodku kai^g bibliograficznych (torn 2gi str. 237); i jedo^ 
X najpi^kniejazycb rozpraw dziejowycb tego jenialnego hi- 
storyka. 



Przeinowa 

DO MOICB 

KSI^Q BIBLIOGBAFICZNYCH. 

Nie w dezoblisSantce, czyli pojedyncz^j karetce, jako 
thimacz polaki, nie zayeaze tluinaczone dzielo rozumiejgcy, 
m6wi, Die w t^j na jedn^ osob^ karetce, kitajk^ zasloni^ty, 
jik Torik; ale na furmadski^j bryce, do tej bior^ si^ prze- 
mowy. W t^ chwil$ sam jeden, prawie pod golem niebem, 
opaszczony od iwiata, tylko atarozakonny filozofujqcy wo- 
ioica mnie towarzyazy: aam jeden pnszozam myjl, warod 
doty, pogodn^. Z biegiem kol zbryzganych biegn^ l)ezdrO'- 
iem rozkolysane myili, a kaaSdy koniom dany wypoczynek, 
jest czasem, w kt6rym wyjs^c moz*na notat^, kalamarz i pio'^ 
ro, i przemow^ pisad. Sam jeden tylko jestem, i do aiebie 
mowic mog^, do aiebie, czy do Was, moje kai^gi bibiiografi- 
czae! Lecz a^ inne jeazcze powody, ie do was mowif . A na- 
przod it wami w te czasy bylem zaj^ty, z mocnem upra- 
gnienieni; afeby S)$ was i z wami S^pdw, Budnych^ Koszut* 



Digitized by 



Google 



46 

skieh pozbyc: a powtore, ie dzielo bez przemowy, w oczaeh 
nie jednego wydawaloby si^ defektowe, jak gtowa bez czap- 
ki, jak bryka bez budy. A t^ przemow^ jadynie do was o- 
brocic wypadlo. Przemawiania takie ro^ne tytuly nosx^: 
przemowy, przedsiowia, wst^py, przedmowy, pomowy, wj^ 
loaSenia, przedlozenia, wyjasnienia, odezwy: a mieszczone 
bywaj^ najpospolici^j na czele dziela, rzadko na kodcu, a je- 
szcze rzadziej i ledwie kiedy we srodka, jak si§ na nieazcs^ 
jcie, tej mojej przemowie wydarzylo. Bywaj^ przemowy 
wszerz i wzdiuz ogromnej obj^tosci, tak, ze czyli przemoiTFa 
do dzieta, czyli raczej dzielo do przemowy nale:iy, nielatwo 
czyteloikowi zadecydowac. Tak, ze dzielo miewa wejrzenie 
bryki kupieckiej od gory calkowicie plotaem powIeczoii6j» 
samej bryki i koszow jej od Wierzcbniej powloki prawie nie 
widac; tak nieraz w Niemczech bywa. Lecz najpospoliciej, 
chc^c dosye rozci^gle, wszelako wymierne widzim przemo- 
wy, a przyszlo juat do bardzo krotkich przemow, jak tego 
swiefe 8^ przyklady, w grammatyce regenta Dworzeckiego, 
oraz w historycznych j§zyka polskiego pomnikach in 4to 
w Wilnie ogloszonych. W takiem przemawiania zwykli: ao- 
torowie, plagiariusze, tfumacze, wykladacze, wydawcy, re- 
daktorowie, antreprenery, typografovvie^ bibb'opole, i im po- 
dobni, ksifgi na swiat wysylaj^cy, b^dz nie o czem pisac. 
Chwal^ sif, narzekaj^, zdaj^ 8praw§ ze swoich czynnoici, 
yczone rozprawy piezQ, wesole i powazne wiadomosci wkla- 
d<U99 gftdaj9 o dziele i rzeczy w niem b^d^cej, ktorych po- 
9policie czytelnikjeszcze nie zna; a zwykle obracajfsi^ do 
czytelnika z komplementemy z instrnkcy^, z nauk^, z kon- 
ceptem. Pragnie przemowy czytelnik, a czytaj^c j^, cz§- 
stokroc zdarza si^ ie jej nie pojmuje, bo wprzody dzielo 
ma przeezytod wypada, nimby zrozumial przemow§. Naj- 
czfsciej do czytelnika, polecaj^c ai^ jego wzgl^dom, jego 
laace. A jeielijakie dziela, to dziela bibliograficzne, po- 
trzebowaly takiego zaleoenia, i liczne dziela bibliograficzne 
8i| rzeczy wiscie pokryte i odziane sbdkiemi przemowy wy- 
razami, jak podziurawiona buda bryki, calkowitem naoi^- 
gnlona piotnem. Lecz gdy deazcz.przez ni^ lanie, niemasz za- 



Digitized by 



Google 



47 

dosy od deszczu, bo przezroczyste plotno, dziur w popsutej 
akorze lub xogoiy nie ubezpieczy, tak jak uprzejme przemo* 
wy slowka, nie wylataj^ bl^dow bibliograficznych. Zmooz^ 
te bibliograficzne kalectwai zjadliwe i szydercze a wazak^e 
aprawiedliwe krytyki, jak podroainego ulewa, przes rzedzin§ 
plotoa cedzona. Niech i na was spadn^ podobne, ja za wami 
przemawiac nie b^d^. Niech zas przyjazny dym grzecznosci, 
ktorym was dziennik okadzi}, nie unoai, ja was oddajf apra* 
wiedliwosoi, a chocby nawet i zlosliwosoi ludzkiej, ja za wa- 
mi do czytelnika przemawiac nie mysl^, a mowi^ jedynie do 
siebie, czyli do waa aamych, mowi^ w odladoem odosobnie- 
nia mojem, tak, jakbym do czytelnika mowic nie smiaL Mi^- 
dzy nami wielka jest za^ylosc, a przeto, co innym jmieszne, 
niedorzeczne si^ wyda, to warn znosne bye musi. I do was 
ja aamych, moje ksifgi bibliografiezne, ktore na (iwiat wypy- 
eham, do was przemawiam, azebym roztrz^sn^l co wy za je- 
dne? ezyliscie zadoiid awemu nazwisku uozynily, czyh ma- 
de wlasciwy sobie charakter, ezyliscie rzecsywiseie biblio- 
graficznemi. 



CZASY LOKIETKA. 

Skandynawskie na polaocy Skaldy, z westcbnieniem 
bioi4 lotni^ przypominac prz^szlosc! J^cz^ca polnoc rada u- 
dxielac cznl^ Iz^ wspomuieniom. W cierpi^cem i melancho- 
licsnemtchnieniuy wznawia pami^c swoich bohaterow i ryce- 
ny, znajduje alg^ i wypoczynek w cnotach walecznych oj« 
cow. Blade swiatlo uplynionych wiekow, nie rozwesela roz- 
cxulonego serca, ale odswie^any promyk jego, slodko przej- 
noje zacniejsze uczucia. Taka przeszlosc ladzi zajmnje, a ta 
piaeazlosc, spiewow polnooy przedmiotjeat rownie udzialem 
kiatoryi. W niej s^ niecofoione juz, zaszle przemiany ludz- 
koaci» w niej zadatki niepewnej przyszlosci. Bozne wraie- 
Qia,nieraz dolegliwe, przeszlosc dzialac zdolna. Gdzie wniej 
powatanie gmachn jakiego, bez wielolicznych ruin i upad- 
kow? gdzie tryiimfy cnoty, bez odrazliwych dziko^eii prze- 



Digitized by 



Google 



48 

st^pstw! Zniecb^cony ku ludsiom czlowiek, oburzony tem, 
upada naumysle. Leczhistoryk nie poddaje sif pozorom, al- 
bo sam^j tyiko zlej wroaSbie pochtnurnym widokom. Wyata- 
wia na watr^t i ohyd^, gwalty i wykroczenia: wypoczywa na 
ciohej coocie, cz§sto cierpi^cej, ktora jednak w trwalym by- 
cie 8WOJ9 blogoiic znalezc moze, o swojej prawosci nie w%t* 
pi. h^ezy on i spaja wieki, oczekuje wi^kszego doswiadcze- 
uia^ ktore ai^ ataje dalazej potomnoaci udzialem. I nie za- 
waze aame rozerwanie i upadki w przeazlosci doatrzega; nie 
zawaze jedynie przeraiaj^ce widokirozpatruj^cego ai^wdzie- 
jach zMJinu]^. Znajdoje on wi§c6j przyjemne obrazy, odra- 
dzaj^cej 819 ludzkosci, post^puj^cej i ulepazonej knltary, o- 
calonyob narodow i panstw, ocbronionej i podzwignionej ba- 
dowy. Bez ruin, watrzyroane i skruszone cioay, poloiona ta- 
my zgubnym zamacbom, naprawiony ginacb i nowe iycie je- 
ma nadane. Ku tym widokom chcemy zwrocic bacznoao na- 
8Z§, nad nimi zaatanowic uwag^, albowiem dzieje, roafne tego 
przyklady wakazujf. 

Zlewek ludow utworzyl narod Frankow: zabory pro- 
wincji rzymskiej i wielu narodow niemieckicb, dzwign^y 
icb wielkie panstwo. Karol wielki dopelnil jego wapanialo- 
sci. Lecz niebawem Francya idzie w rozsypk^. Byi nieprzy- 
jaciel poatronny, ktory mogl roznoaic kl^ski i spuatoazenia^ 
ale jej obalio nie byl zdolny. Francya aama przez ai^ dzieli 
si^ i rozaypuje. Jej wielkoaci glowne aiedliako i srodek, oko- 
lice Renu i Akwiagranu, w powazecbnej rozaypce trac^ to 
imie, tyle czaaow, za Merowing6w i Karolowingow awietne. 
Imie Francyi zaoieania ai^ do okolic doln^j Sekwany i Pary- 
za. Mi§dzy Pyreneami, Rodanem i Moz^, kilku kai^i^ti ezter- 
dziratu kilku brabiow. Oni panuj^cy, reazta poddani lub nie- 
wolnicy. Umilklo dawne prawo« icb iylko osobiste prawo 
i moc wlada. lob zbior wprawdzie nazywa si 9 Francya zacbo* 
dni%, ale mi^dzy aob^ niepodlegli, akladaj^ drobne i liczne 
panatwa: ^adnej pol^czenia nadziei, wieki owszem to rozer- 
wanie umocowac mog^, zoiknienie Francyi wowczaa niecby- 
bne... Lecz z Kapetow hrabia Pary^a, ktory kai^ztwem Fran- 
cyi rzfdzil, noail tytu} krola Francyi. Nie przeczyla mu tego 



Digitized by 



Google 



49 

bierarchia docbowim, ni kti^if ta, n\ lirabtovie, ani ieh was- 
•ale, 1 mieaikadoy mi^dzy Pyreneami.Rodaneiii i Moa9,m6gi 
aif o prawa kof ony upominac. Niemal^ kolej^ csaau jego 
wkdia, a x ni^ i ocalenie, znizk9d us4ronnia nie zaohviane- 
go, a tak dalece w roiwwaahi rozsjpk^ gtoi^eego gmacfau^ 
wsmagac ai^ mogly. Folityk^ dwom Kapatow, Francya mi- 
knienia uazla, i panstwem utrzymaia ai^. 

Innego rodtaju bylo rozerwanie potomkow liuryka. 
Rod licznie rozf odzony, ani wielki kai^aS^ swtarzohniotwo 
mogl utrzymac. W rozenvaniu jarzmo m6goltkie, a wi^^ 
jeszcie zabory litewakie i polakie, zagraialy supelnem umo- 
ntukm bytu ruski^h Buryka potomkow, zapowiadaly zni^ 
kaieoie Ruai. Wizakie w xuogolakia: uoiaku, udcbfy dawne 
prawa i na wiaoa zwoluj^ce dzwooy. Siwi'^k innyehy powo-^ 
iywal tylko do ehwaty Najwyisaego, ktorego dopclniaii^ 
wol^ z pODizeBiain i rezygnacy^ lud znoail. Jezeli gdzie po* 
diwignienia ai^ usilocac jaka, opiera at^ zdi> cialo nartwe, 
stronnii'two lob zdrada. W smutnym wieku tyni dzwigala 
ii^autokracya wielfciAgokaiyf^cia moakiewaki^goprz^z ujarz* 
mieieli wspterana. Ai przyaz«dl czaa, w kt6ryni na polaoh 
kolikowakii^h amialosc Dymitra, waparta dzialaoicif YHq* 
diimierza Aodnejewieza, przelamaia Mogoly. Zaccym ae- 
WD§trzQe okolieznoaei autokratorom nlg^ uczynUy, albowiem 
watrz^oiooa waobodniemi oajaady horda Rus ujaramiaj^ea, 
rozerwala ai^ i nietyle jvii atraszna; lecz drugie ato lal upiy- 
walo^ jeazcze wyawobodzeaia padstwa nie bylo, albowiem 
tai aama borda trwog^ aiaia* W trudnym razie, wetropoilka 
Geroncynaz, aveybiaknp Vaaaian i opat Paiaaiua, powoly wali 
giosu niebioa za lud«m« tchem swoim nfno^c i m^ztiio pod« 
^i^caj^t a wazakze zach^cany do boju nadUgr^Jei^zczelwon. 
i-bwiac si^ zdawaL Obawa obie atrooy % pola roaegbaia.Lud 
rofiki blogoslawil niebo, fe go cndem ratowalo* Tyinczaaem 
boida ze szcz^tein znikb, a Gredyioina potomkowie w po- 
krzyiowanycb intoreaaob swoicb, przeatali by 6 grozni» Uau- 
Q^y aif tyni apoaobem okoliczooaci, ktore zewn^tra upad« 
kicm Rnai zi^ra^aly. Aotokra^ya' ruaka wielkia kai^^tw^ 
moskiewskie ocalila. a iinperiam rossyjakie dzwign^la. 
Literatora, torn lY. 7 



Digitized by 



Google 



50 

Nad jnk^i prsepaBctf ataii KaiufDoi^ w Daait potomko- 
wie? Roakazywali niagdys jedni Kanufeowie Aagln, imii 
a nich pobrzeKom marza baltjckiego. Dania ^najpot^oiej- 
azem byla w Skandynawii kroleatwaia, wacak^ zdawala aif 
oikn^c: rozrywala jf oajwy^aza aryatokraoyi nieafot^noae, 
aaerokio sieiaie i oale prowincya odluioQe, w saatawie; bra- 
biowie niemieccy siej^o poatxaeb i odiD^t« pon^kali i aagar* 
n^lii reazt^. Lad ich uoisEiem doj^ty* azukal rownie niebez- 
piaczoego lekaratwa, jak niebezpieozne byly eiaqjienia,icz^c 
trzecia Danii poddala si^ Szweeyi, Krol wtpaoialego troDtt 
Kaaatow bez paustwa, na uatronnij wyaapee umierai; i wif • 
caj Danii nie bylo. Jedea hrabi« niemiacki Gerard myala) 
COS wti^ocij: zaoz^l podbijad i moieby jak cudzoziamiecaabor- 
oa, tytul zg^slego krola wskvzeail. Lacz nia wazystko jaaaese 
sagladsoQo zostalo, albowiem byli du^ozyey. Zapowiada Gre- 
rardowi zgub§ Mikolaj Ebbeaao. Warod nocy, warod.tyaig- 
cy, dopelnia awanturDiozego zabojatwa, a zaagla nowy ducb 
w poniionyah krajowcow wat^pU: powolali Waldemaca III* 
^yczliwa mu zrazu aerea odpowiadaly nieatrudzoaej jego 
azyanoaei. On w a^dacb niezb)agany« ah roapoznaj^e rozar- 
wanie dobt koronnycb, aurowy, w powaoi^goieniu naduiyc 
oatry. Szukal pokriepiaj^oyeb ai^ ail, odainaj^ alabasa 
czlottki: Estonia aprzedal, podobnie SkaDJ9» za oo inne kraje 
i iieyspy wykfipywaK Jednakiie to naMawienie pa^atva nia 
zapalna jeasoze. W dlugiam panawanio aiezmordowanj 
Walderoar III jezdzil po awiecia, pUtal ai^ w niazgody po- 
dtroane, trzymal na wodzy wawnf trzna, azaka} przyjaciol u 
gloMry k<»aciola, roif dzy a^aiadaini. Odzyakiwal atraty, bo 
Skaiy^ odzyakal. Wazakze pod koniec paaowania 1368 wy- 
zWatia jast nan wialka barza: zwi^zaly si^ miaaCa Hanzaa- 
du4, brabiowia poatrooni i ez^ac wlaanycb jago poddanych. 
Zw^fpit o sobie atarzac i padatwo zdawalo ai^ ie opuacU, £e 
go na ksk^ cesarsk^ zdaja, a wi^cej na czuios€ krajowcow^. 
Utrzymdi krolestwo i zoatawU, nie zawsze rownie ailne, ile zo 
ad harinonii wewn^trzaej zale^^ce, nie raz hanza grozn^ bye 
aiogla; zawaza jadnak Dant^ i aEycsenie i ruch krajowoovr. 



Digitized by 



Google 



H 

vMka 09j«nosG fob kfola od KM^rwani* )»b ojtramuiBia 

Tffk f raa^ya, Bossya, Daaia, w rdiny^ osaaaoh 1119 
w ]«dnoatajaefn roserwaaiOy jroaaypaaiem ai^ i soiknieftiaia 
groz9y, rdiny abkg ok^UcuiQaci i roioe Arodkt ratowaly: 
povDlaym a xf^osDym biegiem we Fraaoyit dofarwaioaoi^ 
i 9toa^iem w Boaayi, ay wf pnamiaa^ i ctjonym nrabeai 
w Danu. G-dy tedy biaioryk lowme jak Skaldowie pohioey^ 
pot^pof pnseBaloio t^kn^ myal^ przebiegat gdy aif w ai^ 
Egi^bfa • dfiMaiiia ladsi roxwaiSa« znajdoje obrasy praeazlnr 
ici nagfoe atrodaoaemu upadkami umyalowi, pogodoiajasa 
otwierac widcrius vrokaauj^ae w najtrodaiejtEyeh raaadi 
wielkie cnoty, ktore kaidy rad w daiejaeh ojcayatyoh wi • 
ddec. 

Tego£ czaaa, w fctorym do agsyatajocyi aw^j wracala 
Diaia, tegoz czaau ratowala aif Lecbia czyli Poiaka. 

Zbli^al ai^ do konoa wiek dru^, od caasu jak Krsy- 
wouaty Bolaslawoarakie padstwo midday aynoinf p odzielil, a 
pomifday narodanii, csyli udzialoeaii panatwaaii w Eoropia 
b^^oemt Oasli potomko w Rotyka wyl^azymyX mama po- 
dahBfgo ptaykiada,aby tak atale, oarod oayli paastaro jakia, 
w|6diiej fiuBiliiydaiadzieanie p^daialooe bylo. Waiodmaj ge* 
otraeyi coraz Bowe podaialy aaehadaily, i drobaial r<Sd Pia- 
•tdwt baa nadaiei^ aby apuidkaini panatwo Bolaalawoil^ poif- 
esyc 81^ oiia}o. Esi^sf^ta . brakowaey, ad^tey, mazii^wie^cy, 
priioy i kojawacy, do kidrych ionego rodu pomorakicb U- 
tsj6 judezy, byli midday aob^ niepodlagli* Fierwszmatwo 
Erakowa znikooiyiii bylo tytvlem, ani ai^ krakowaki polaki 
aionareha o jakie zwietzohDictwo upooiioaL Zadnego wfcla, 
af feodaloego, ni fadaraeyjaego. Rozarofaaa ini^zy kaiai^ty 
Uerarchta koaeialna, jadynia ealoac jak)|a ukazywah, ^onia- 
was we Wrodawiuy w £rakowie» w Ptocku i w Kaminia, 
Goiezao aa metropolis zoaoo. Imie polakie ataio ai^ prowiu- 
cyotialiiem,aaatapilo go w oikn^aej calosoi, imie LaobtLPel- 
Bo w niej Aiezgody, aiech^oi i braterakiej oienawMai. Coraa 
bizydaze zdrady, i coraz dzikaaycb aag^azczaio ai^ wyda- 

Wynekll aif kai^i^ta awojego plemienia: otoczani ad 



^ 



Digitized by 



Google 



52 

tiiemo6«.r, stawiili sif dia Bwego narbcla cudzosi^mcami. Wa^ 
rownieJ!)ze od cz^stego zniszczenia miasta, zaludniane hyhf 
piees nfetncdw lab poniemczonyeh ezecbow. Roalo miast 
sitefawaUtwo, a t ntim po<»i$g ku kdf^^tom zniemczalyin, 
pvsyobylQoJe dla czecliow i Dtemcow. Ale i pomi^dzy wi^ 
kiayoii pany jeden egoizai giozoie sl^ ukaaywal. Biakupi, 
wojetrodoMrie, kas2celani, tttatoatowie, przerzucali paaami: 
sziszegoltiiej uaczelny Krakow* oa wdaieratwo wyetawioay. 
Zgasiy chicH publiczny i narodovry, o zmienoictwa i zdrady 
kraju nietrudoo. Wielka c%^6 krajowcow eudsotiemska, 
tsBfii wielka w obl^kauiu, r^^azta jak inartwa ofiara atraazae- 
iiN kt^akanii oiedawno potyraaat aagbnami tatarow rozora* 
ua^ w aaaiohii domowej wsajeish^ hapiei^ wyoiszesona, 
amutnej przyszlosci wygladala. 

Tymczasein zewszj^d' zblUa naDtawal rod niemiecki. 
Byly dalpgllwe al»^ przeinijaj^ce litewskie napasci. Od W^- 
gicr zaslanialy gory i wieloletnia spokojnosc, zgodncm u- 
czticieui obu narodovr warowDa. Leez do rzeazy niemi«cki^j 
utkUi^cy i^zeai, margrabia braodeburgski, ksiqi^ szczeciiifiki, 
Yakon krzyiacki, jednyin ducbem grabiez'y i nieoawiaci tcbn^* 
cy, podaj^ dobie r^oe. Juz ozesi ksi^two opawakie trzyma* 
J9€, iia intte Qa»taj(), juz margrabiowfe cz§sc Szl^ska, Lubusz 
i okolice zbiegii Note<;i z Warti| zagarn^li; zakon dopelnil 
zaborii ptusakow, i widoczole bral siq na wykidzeoie ziem 
polskieb. Ktory^ z ksi^f^t Lechii inogl ai^ mierzyc z flso* 
'ioym margrabi^? a daieko pot^niejazyrn ciwakim krolem? 
ktoi m6^( przeczuwad sii^zakonu! Zelazem \rarowne Euro- 
py rycerstwo, l^dem i morzem sci^galo si^ pod znaki ioh 
krzytfa; rozna Europy okolice akiadaly do karboo pienifdz 
i doatatki awoje, na ntrzymanie ioh warowni i zaci^gow. Po^ 
siadal jass zakoa w Prusiech siemi^ rowa^ Qajpot^oiejazym 
w Lecbii ksi^ztw^om, przewysiszaj.'^o^ obwarowaoiem swojem, 
poaiadal i szertize dal^ko, bo inu dad i poinoc iiioaly loflaoty 
a Kurlandyq. Pod bronif stoj^cy uiemiecki zakon, na kaaldy 
raz gotow wyrassn^ [irzemoc przcciw ksi^z^tom Lechii wy- 
wrzoQ. Tymczaaeni w Lechii ksi^i^ta, inieszczanie i pany 
nawet tchu§ duohem zawrotu, poazukuj^ aieincow: na agu- 



Digitized by 



Google 



53 

bne zjedooczbne ciosy 6tivarte Lrcfaii Iodo,' zatarcie imteDfa 
mroda niechybne. 

Ubiegal czas, a z kazdyin rokiem trudriiejsze paloeeaie, 
U&zy nrszystkiego upadek. Wsrod ponawianyoh klf sk, zja* 
wia 8i( niejaki opor i usilnoiic podzwigni^cia 'walfcej si^ bu« 
d^wy, ale ponawiane razy zdaj^ si^ do oatatka o^kac. Za 
krdla ^okietka, polpif U wieku rgzystuj^ce Boleslawow pan^ 
stwo, zdawalo ei^ it dogcrywa i gasnie. Niedawno za La« 
8zka Ctaroego, srogieini dotkniocie lupietfamt, tracilo ludnoao: 
oaplyir oudzozif rocow pozamykai ai^ po niewielu miaatacii; 
i Cttdzoziomcy miasta Krakowa uarzuciy^ Lecbii aionarcboir. 
Piawy dziedzic 2k>kietak o panowanie dobijac ai^ lauai; Ka« 
ady polyak pogodnirjazej przyazloaei, nowe cioay zaoatrza; 
Wslcneaza tytiil krolewaki Prxemyslawi i polegt pod iiior^ 
derciein zelazem. Od morza Baityckiego do gor Karfiaokich, 
poipsjaly si^ pod Isokietka obazero^ ksifziwa^ i £oki«tflk 
nrzimdsa niech^c ku sobie. Knuj^ postronne zmowy arcybi* 
•kpp i bbkupi poznanak) i kujawski; niech^tny czech nakro* 
la weztvany; Bokietka wazyatko npuseUo, poazedl na tula* 
ctivo: poraz pierwszy dla cudzozieiDca rod Piastdw.poYaiu- 
cony. Wazakze powrouil JbokieJtek i nikt nie w^tpi ie inu kro^ 
kfttwo nalezy* Tymczajem co zniewag i atrat! Bez wiadzy 
eeaarz, dysponuja Lecbii ziemiami; krol czeski bierze tytul 
krbla poUkiogo, i wdziera h\§ do kriiju^ a niech^ci^ ku bra* 
taiej krwi pojftr^eoi kaiiiz^ta, za pana go uznaj§: szl^akta 
kii^twa, nawet mazowieckie, odpadaj^ od Lecbii. Krol oz«« 
sU, loargrabia braodeburgski, ksif^^ szczecinski» krz3rzacki 
zakon, fryinarcz^ uiifdzy sob^ grabionemi ziemiami. Wylu* 
dsa zakon od kujawskicb k^i^z^t najwyboroiVjsze okoliee. 
Podst^pem, zdrad^ i di^ikim gwaitem, tenit zakoQ zc ^zose* 
cinakim ksii^z^ciein pomorze rozry wa. Rod niemtecki Lechi^ 
od morza odciua. Sros£$ 8i§ oa kraj.zrozxnaicona zamacby, a 
b>kictek niewiernoaci^ otoczony. Jak bunt Szwencow, roz- 
pocz^l koUj utraty Pomorza, tak nie zaraz ziozyli uicch^c 
wielkopolanie, tak miasto Pozdan vvpadlo w r§ce szl^zkie, 
tak ztniennosc bi«ikupa krakowskiego, wplyw Dieuicow i czoi- 
chow w Krakowie i w okolicacb mieszkaj^cych, vvydawaly 



Digitized by 



Google 



u 

•tolioff w r^ea cudeosieiMow. Cbwiala 819 w •obie rasste bu* 
dowy, kiedy zbyt przeznagaj^cy zakon, ghidiy na wyroki 
i wyfaze roakazy, w prseit^pstwie zakamieoiaty, pozostal^ 
reazt^r Ltchii ujaramic pragnie. Straazaa jego prcemoc gto«i 
wtody, gdy zdrada Szamotulakiego otvirieraj^c najgl^base 
krajo ustronia, lapiea!^ i poiogBvai aprawiala do przyazi^j 
zdoby^zy ofiar^ Kujanry przez zakon zaJQte. Powa^Do p9a^ 
•two Bolealawow, za aynow Erzywouatago okoto &500 mil 
kwadratowych licz^ce, tak dlugo rozerwace, niewiela do 
ozaadiv Eokiatka uszczaplooa, za xiiego nagle, z odpadnin^ 
niem Szl^aka okolo 1500 mil aazczerbku dozniJo, dnigie ty» 
U przez zabOT Pomorza i Kujaw, a tak, wi^cej jak do pok>- 
wy BiDoiejiizooe. Stracoaa poiowa moooo ladai^ysza i simo* 
^Diejsza; w pozostalej, bliako trzeci^ czf^ akladalo niewier- 
ne Mazoweza. tej raazcie pozostalcj, iwieto tak dfikiem 
krzyahoki^m zniszezeniam dotkni^tej, zamyalal aam zakon 
i krol czeaki, ktory si^ poUkkn nazywat. Oat^pionij aavMZifll, 
nacieioionej bez waparcia, jai targaift^j reaztki, latwy po^ 
daial, latwe zaiknieiiie. A tak nblagal czas i za kaiid^ feokiat- 
ba cbwiJ^, trudoiejsze poloMaae, bli:fozy wazyatkiego opa«- 
4fik. Tak bajal przed wieki awiatnyin blaakiem oUok, bieg 
ezaaii go przycmii w ciainn^ ebnmr^. Ubiegal csaa i w niea^na 
l^j nia rozja JQiai, g^ata i ct^ ika atrzyiD}rwafai ai^, a apdjaoaiS 
j<jatab{ala. 'Wtitn xiadbiegaj^ lata, azumi^ca tviebry i oatce 
wiatry rozrywaj^. Przerzedza ai^, bladnie, iada wietrzykiaia 
powioni^ta cbmurka, pawaia zagtaia w achodzficej preeadoi- 
aci. Wazak^e zatwardzialy w ciarpiaoiu i trudach Ix>kietak, 
kiarowal di^, nia rozpaczal, a z nim rowaia^ przec2uwaji|cy 
Darod. Bo ucza} dzialay Eokiatek, ia przeailania naatalo: do«- 
straagl poniszaj^aa ai^, dawniej uapiona apr^iyoy, ktora 
adolna by)y rozwijac arodki dzwigaiania 819 z przepa^ei, a 
odradzaj^oamu eif krajowi, nowa zycia nadac. 

Hiararchia ducbowna, wapomnienianawspolno^d azcze- 
pu paouj§cych ksi^sS^t, pokrewienstwo, j^zyk i dawna zwy- 
czdja utrzymywaly pami^c jednoici rozdzialonej Lecbii. 
Wszyjjtko to jedoak, wplyw i przewaga obca, rozerwac, o- 
paoowac lub wyt^pic mogly, wytepid usiloivaly. Wazafcto 



Digitized by 



Google 



5S 

wsfod pODAWiasycb i coraz wi^ej trwo^^cych ni^beBpie* 
etenstw, zjawil ai^ niejaki opor, i uaUnosc podiwigoieoia* 
Taio sas wi^kisa, tam skutecsniejaza usilnoac, gdzie niezw^* 
daU narodowosc,^ gdzie odpychaoy obey obyczaj^ gdzie za<^ 
o^trzooa pilBoac, aSeby cudzoziemoy ani na ducbowoe, aoi aa 
awieckie vie cian^li ai^ ungdy; gdzia akutaezaiej dzialaly atar 
laaia biakupow o caloac j^zyka krajowego, ^eby po azkolaeb 
lodowiei krajowcy uczyli, a jeieli cudzoziemcy uozyc maj^ 
zeby dobrze polaki j^^yk zaali. Po zatzuoeoiu krooiki Gralv 
luaa, po tyehi^ azkolacb dJa laciny wykladaoa kronika 
Winceotogo Kadlubka jego ayna, odawiffala wapomniema 
daiefow narodowyob i jego davrnej caloaoi. Czy taao w date* 
)ad>, w kfonikacb Galla, w lageadzie aw. Stefana, przepo- 
^^ia^nia obeene^ podzialu Loobii. pol^caeaia jej a tychi«^ 
przepK^medzeia, oezekiwaao. Nic dziwoego tedy^ ze ai^ ija^ 
mUo aycaeuie apojeaia rozerwanycb cz^atak, podzwigaieoia 
z ei^iego upadku; nic dziwnego, ze pizj iyezentu, niejaka 
uailaoae ^pieraaia tych przeciwooaci, ktdre oatateczD^ za-* 
gbid^ gtQziiy. Nieeb^ ku naataj^cyxn oiemcoii], pobvdzala 
katzaboil^ i gdaaakie. Pomorze, ie Przemyalawa za paoa u« 
znaly. Przez koroaaoy^ Przemyalawa i naat^pcdw jego, za- 
powiadal narod niaprzyjaciolom, ie z kimaia wifcej, nii 
z drobnemi kai^^mi roapiecac ai^ maj^. \^i$li ai^ pnea 
•19 maiopolanie Lablia odzyakao. Cb^toe waz^dzie przyzaa>* 
Die Lokiatka bylo, jego powrdt odavrieial przjUady . po-* 
waaeehojreh liyczan i roaa^cycb uailaoaci. 

Wasakze tylokrotoe uailowania atraaznie przatr^cane 
byiy: tyle zdrad, tyle zoiieaooBci, od ozterdziestu lat uieu- 
•Uj^eyeh Boldetka zabiegow, pokrylj kraj ^alob^; tyle utratf 
tyle grabie^Sy przemoc^ dokonanych zoatalo, wazyatkie uailo- 
waoia zdawaiy aif daramne. Sei&iioDe dcialanie reazty, czy- 
U 819 w uailowaoiach nie wysili? czy w ayczeniaoh nie oaty- 
gaie? czy uailonrania nie zoatan^ przelaipaoe? czy w miar^ 
wzraataj^yeh niebezpieoaeaatw, rowaiei aatfzooe bye mo- 
gf?* O t^m, ezterdzieatoletna^m doawiadezeniem wapieraay 
Isokietek byl w ataoie aapewoiac. isokietek die rozpaczai, 
ale dotrvralo^ci, ale czaau byio potr^eba; co aam czul^ o t^m 



Digitized by 



Google 



56 

W82y«tkidi przcawiadczyc n»lezalo. Trzeba zapewnic miaftta, 
ie kraj przez bIq uhrzyinac a\^ moz'e, zeby w nich zyczliwosc 
wzbudzic, do powolnicj^zego prowadzenia si§ sktonic, ich 
wlernosc wyjedoac: slowem trzeba byio Jbokietkowi przelac 
uozuoia awoje w lud cttds;oziemczy za. krajowcow przyj^ty. 
Z ioo^j atrony, trzeba obl^kand paaow myiSli oa ^oal4 dro* 
g§ zwrociCy w calyiD narodzie jedoaaS uczacia podi^iecac, ofy- 
wiac i p.odnosic. Pewnie od pooz^tku nie br^ktS'stydaeii, pe- 
woie ie z powrotem Kokietka kazdy prago^ od6tc]hD^c.iia- 
daie}4 i zaofani^iii. Wierabi^ta kasztelan^ Andr^c^j ae Zmi* 
groda wojewoda, KUmena kaaoiiik, krakowacy: 2egota wo- 
jawoda, Praadota kaaztelan, Smil a^zia, aapdomieTBcy, oto- 
eayli Lpkietka; sandotuierzaoie a za nimi malopolaaie p^zy- 
wifzali n\§ do niago i do powszechiiego iatereau. Grerward 
biaknp kajawaki, poawi^cal prac^ awoj^ krajowi, poawi^eiK 
ai^ ihoi obywatejaktem uczuciam przej^ci. Uozu^ia niewialu, 
z ppatf pem ozaau, wi^kazej udzielaly Bi§ lioabie. Upowaaecfa* 
aia} si^.i wzmagal zwolna duch public^ny i narodowy, ai 
czarna Szamotulskiego zdrada, dotkn^wazy zbyt Qzerok% kra* 
jtt prseatrzen amutkiem i cierpienieoiy otworzyla niebacznyaa 
0€zy. Polegl zdrajca pom8t§ strat ponieaionyol), rzucona 
trwoga oa.zdrajcf; obawa kl^ak podobDych, nat^iyla pil-. 
Boac. Wszystko odetohn^o zaufaBieni i jedno^oi^, podroala 
wrodzona dzielnoso i zablyaa^ly od wielu czaaow nkznaDe 
cDoty. Po tylu laciaeh i oi^fkich probach widzial £okietek 
wielk^ wumysle i waercu przemianf, patczal na powolny po^* 
at^p; i ujrzal vr pozostalej reaztce now^ ait^, jakiej eatoac 
wpraody nie miaJa. On aam t^ ail^ narod natcbn^ asvoj^ go. 
iyyvil dotrwaloaci^, a w* reaztce pozostalej narod aam przez 
ai^ dzwigac sif pocz^L 

Frzeciwooaciami poduczony feokietek, gdy wrodi do. 
kraju, niezalegl nieczynnoaci^. Urz^^dzal tecz^atkiy ktore do 
niego przyat^powaly, lub przy tiim pozostaly; poatrannie tra- 
ktowa). Leczyl rany niedokladDie dopelnionej aprawiedliwo^ 
aci« oglaazal edykta i uchwaly naprawiajgiee porz^dek, po- 
iraci^gaj^ce iotrostwa; powoly wal do powolnosci krajowcow, 
staranidmi awemi byl poprzedoikieiD kriila prawodawcy. 



Digitized by 



Google 



57 

Z dworem papiezkim oJoawiane uinowy, u aiego wyjeilny- 

vrane wyroU i roskazy, od Wf gier, z ktoreiui narodowr przy- 

jtxn a krolow pokrewienstwo trwido, uzyakiwane niekiedy 

mi}e wsparcfe, szukatie nawet ksi^ze Szoaecidskie, ktore 

ci^iko Lechj4 0krzywdzito« ale ze Urszystkicfa najlatwiej uni- 

iyi m§ n ^o, ktore tiiemQi^ j od s^siadow iii6ioc6w niedosc 

bezpieczae; jeazcze kiedyniekiedy na wapalnose krwi, na 

Bwiezo kojursone pokreii^ieistwo, wspomiDalo. Wtzak^e oie- 

dosyc bylo tego Bokidtkowi; opuszczony od atryjeoznyob, 

od synowcdw i stryjovr, kt6ny wszyscy nialadzk^ ktt niemu 

nienawiici^ nniesienit swoj^j km i, swojego aif j^ayka i nad- 

dsiidowskieh wyrzekli uczuc, ktorzy wyrzekli 019 narodu 

wlatnego i wyat^pn^ przeciw nieinu ppdnieaJi r^kf: opu- 

ssetony od Piastow, szukal dalasycb nie w bracii szukal 

diielnyeb krola MiDdowe naat^pcow. Juis od czaau oiejakie- 

go przez pojredoie Mazowsze pocz^a si^ mieazad krew li- 

tewaka z polak^. Nietyiko na polu wojeDnim, nietylko przez 

nprowadzonycb jeicow, ale soJQszami i oaadnikami, oraz 

maUenakiem l^czeniem 819 obu narodow, powi^zaU aif Li- 

twa z Hazowszem. Przedystawa corka Trojdena liteWakie- 

go, ata)a ai^ matk^ Itoii Czerakiij; Danmilla corka Giedymi- 

na, maiionk^ i matk^ kai^cia Plockiego. Jui jedynie z kaif- 

iniczek litewakich, potomki w Mazowazu panowalt. I Mazo- 

waze pierwaze otwieraio ^rodki przyazlego poi^czenia dwu 

narodow. Ik)kietek zwracal na to baexnoic, jego starania 

jeszcze wifcej wapoloy Litwie i Polace nieprzyjacieU krzy- 

isicj i niemey^ wzajemn^ przycby loose uatalali. Gorki Gie* 

dymina, Marja ttala m^ mMonk% z Mazowieckieb Ruakiego 

kai^f^eia, Anna Aldoca, Kazitsierza ayna Eokietka. Stan^ly 

przymierza azerokiej ^oiany, od waoboda pokoj zapewniony, 

wapolne dzialaoie dwu padatw rozpooz^o ai^. dla Polakl 

w Litwie otwarta go<cina, odoawiaoia ai« zwi9zk6vr przyja- 

zni, i pokrewienatwa coraz ez^atsze. Lokietek atal aif apraw- 

C) przysdego apojenia tzle\«ku narodow. Oq i Giedymin, 

zbierali pierwaze owooe zwi^tku, nim jego prawnuka, z Gie- 

dyminowym wnukiem, na jeden kl^bek dwu narodow w^tek 

nawinfji. Tjmczasem uatfpila trwoga od atrony margrab- 

Literatura, Tom IV. 8 



Digitized by 



Google 



58 

stwa; 0(1 strony C^ecli po tyla stratach Die ci^gle grbmy sly^ 
szec 81^ dawaly; od lakonu tyiko tak w posiadlosc, ti}^, zamo- 
znosc i potfg^ wzrosiego, najwi^ksze niebezpieczeuatwo. 
W t^ stroD^ cei^ usiloosd swoj^, wi^cej laty^ uiz* niemieck*) 
przemoc^ dociskany Eokietek zwraca: w t§ strong waleczDosc 
naiodu wyzywa: na rowDioach Plowcow odswiezyla aiQ 
dzielnosc przodkom utasciwa. Nowe atraty zwyci^zcow scU 
gaj^ca, powolywaly Eokietka i narod do oowego ail nat^ze- 
aia, i w pozostalej resztce, wi^cej znalazio ai^ wigoru, niz 
w rozerwanej calosoi. Z pozoru nie widad tego b}Io» uie wa 
dawoej vvielkosci, wszyatko w reaztce maiejszem zostalo» ale 
«)9 zjawiJy ally moialue, tyle czaaow, b^ili odr^twiaie, b^dz 
inartwe. Mial je sam w aobie zczeratwiale Eokietek, zoalazl 
je, w niedoli azcz^Iiwy, wawoimnarodzie. JeJaakze za krot- 
kieby}y dni Isokietka: czuj^cjak dalece wazystka jego da- 
cbem tchn^lo, aiwizng pokrjty, umyslapokojny w cayanosci 
utrzymywa}, serce alodkiemi osfywiat uczuciami i pogl^dal 
na przyszloae. Jeszcze on si^ przyapoaabial i pokrzepil \v^« 
tl^J2>ce siiy ciala; ale wiedziai zo rozpocz^te dzi>lo zostawia 
nast^pcy i aaroda\vi. Ocbranial tedy dni mlodzieiicze syoa, 
upomioalgo, aby pomnial na potrzeby narodu, ktoryin wta- 
da, aby naaladuj^c ojca vv fo^ztwie i stalosci, wiodl walecziie 
rycerstwo, aodzyskivvalpotracooe kraje izamki. Tak w cbwi- 
li gdy najt^z'ej zdawal si^ bye £okietek scisui^ty, wowcza^ 
najwi^cej, wre starosci^ zasilony zapnl jego. Wielka duaza do 
nieprzelamanego oporu stworzona, nie umiala ai^ pomyal- 
uoseiji przyzwoicie unosic; w niedoli rzadk^ dotrwalosc do- 
wodzi, a w prze^laduj^cycli przeciwDOJciach, awoj^ wielkosc 
rozwija, i zoatawia oxv^ ehmurk^ przerzedzonii i zblednial^, 
ktora byle powioni^ta zniko^d mogia, zoatawia w obj^eiu 
zbyt inalem, ale nowem awiatkm poiyakuj^c^, zoatawia j^ 
sfeby si^ w biegu dalazych pokoleii poiywnym \v przyazloaci 
tchem posilaua, w jasny oblok roztoczyla. 

Nikt nie w^tpil, ie Boleelawow kroleatwo nratowane 
zostalo. Tak warod cierpien i kl^ak, ta prze^^zloFc, te uply- 
nioue wieki, wi^oej przyjemne obrazy otvvieraJQ. MimowoU 
nio unosi ai^ ku aim umysl i serce, wpatruje w ppatf p i dzi« 



Digitized by 



Google 



o9 

1VD9 zmiaii^rz^czyludzkichy&pociessa 8i^,gc]y widzitv'sz'^z^lt- 
kacfa ocalooe domostwo, podaae ma srodki powoloego na- 
prawhnia burzami f^kolataaych seian, wxmocQieaia iuh na 
odswieionycli posadaclh Ofibiidowania obalonych. Bez szko- 
dy «hcitvycli, tapieaf) jeszcze nienasyconych s^aiadow, ma 
vrlnroczyd w przyazlych czasach w graoice swoje zakon , 
zo8tai9 wzrosie margrabstivo i 6zecby, a wszaksie krolestwo 
Buleslawow od ich oastawan ju^ jest warowtie i wsobie mo* 
cue, A jeszcze nowy, w uplyiiionij przeszloici zjawia ai^ wi- 
(lok, gdy ochroniona przez I:okietka budowa, cna bye przez 
aast^cow podswignion^ do wielkosei. 

Kreaii ten wielki obraz w dzifjach poszukiwana prze*- 
ti}o£6, odnawia wapomnienie imi«nia, ktor e przez wi«le po- 
kulen, imieniem wielkiego uczczone zostalo. 

i^okietka syn, Kazimirrz wielki, szukaK zamiast zule- 
conej od ojca wojny, pokoju: traktowa} earn i do przyat^po- 
waaia <lo traktatow iiiefwolil narod. Otoczyly go przy boku 
i.iepewna rada, z poIi>dnia w pokrewn^m s^siedzturie interes* 
odzacbodu obiudne przyja^oi oiSwiadczeoia, wylada grosza 
iub ziem, a niekiedy gotowa napasc; od polnocy naostatek 
iiiewiara, upori najwi^ksze niebozpieczenstwo. 

Zeby pokoj po/yskac i utrzymac, trzeba bylo Ka/.fmie- 
rKowi dac sif ladzie: zr/.ec si^ Szl^ska dia umorzeoia tytulu: 
jaki czeaey krolowie przybieraii; odst^pic i przyztiac posia* 
diosc krzy^aek^ nad I'oraorzem, £eby bez wojoy Kujawy od- 
zyskae. Stalo arg to w.^zystko: ze nadszedl czas, \i wierne lu- 
dy krwj, ktora je przed \iieki z kolebki wywiodla, i awiezo 
t medoli dzwigu^Ja, ktora jednak swoj j§zyk i uczucie opu- 
Bzezala, ie latweini zostaly do jej odrzacenia, ze odci^te s^ 
aazawaze pi^kne Odry, po wi^kszcj cz^^ci mocno zgangre- 
iiowane okolice, i% Kaazuby I Pomorze zo$tawioiie awemu lo- 
sowi, a czas wyzwolenia icb z niewoli, do prayazloici odlo- 
zoiiy. Uz*y wal Kazimierz na lonie narodu wypoczynku w sp >* 
Lojnojei i rozkoszy. Gdy wyci^gal z pochew or^sSa, wycii^- 
gal go tym koncem, aby wiodt waleczne rycerstwo ku wscbo- 
dowi, zajmowac ziemie, ktore jua! j§zyk i wplyw narodowo- 
^ci iToUkii^, od niejakiego czasu lagoduie podbijal. Pr^dko 



Digitized by 



Google 



60 

wracal do (lomu, go^^podarooHci^ stajfty. S|iiesizyl, wyisze 
swiatlo w okolice Earpatow prsywolac; w akoiataoyni da- 
wnemi kl^skami statku, budowao: oo bylo dbbMgo upowase- 
chn\6^ ««brac i uloaEyd. Wymierza} tym apoaobem kr6] wydav- 
ki stoaowna do dochodow; dzwigal uoivreraytet obok maro- 
waoych samkow, przery wal aiemiecki w a^dowoiotwie wplytv 
domiaat malopolakich, jak jus! znalazl przerwany w wielkiej 
Polace: powolywal prowiacje do zbierania awoicb praw i 
zwyczajow, rzego [w malij Polace, uroctyacie w Wi«licy do- 
peloiK Co wiaki zdzialaly, co prasodkowie pnyj^li i aehwali* 
li, to wyjaanial Kazimierz i tak prawodawof ai^ atawaL 
Wielkie a^ jego aprawy, ale nie aam je dziala,dziaiaja wapol- 
nie z Darodem. I stal ai( Kazimierz wielkim, albowiem v}a* 
(lal ludem, ktorego mocoo oatchn^a wielka krola Lokietka 
dasza. 

NatchofU go, poniewai, gdy Kaziniers wkncza w sla- 
dy i zyczeoia wielkiego ojca, gdy dopelaia co ojciec rozpo- 
cz^i, gdy na zjazdy na coUoquia (na wzor Cb^cidakicb 1331) 
zwolaje urzfdniki, pierivazyoh wnarodzie, atan ryceraki, lab 
iDiejak^reprezentaq^, gdy z nimi naradza ai^ nad potrzebami 
kraju, naprawia a^dy, roztrz^aa edykta, gromadzi i odawieia 
znaoe prawa, wydziera pozoatid^ Lecbii resztk^ zpod wply- 
wu niemieckiego, wyzywa natod do dzialaoia przez ai^, do 
iinieaieDia af^ duchem publiczaym, w tern wazyatkieiOy wazel • 
k^ znajduje powolnoac. Womiarkowaniu traktatow i pokoju, 
ktore aam Kazimierz i nieazczerosc akojarzyiy^ powazecbny 
opor, powaiecbne i proteatacye. Przymuazooe od kochzQego 
krola zPiaatow oatatniego, podpisy waly ataqy waranki, pod - 
pisywaly je, nie'^hcgc z krdiem zrywacy nadwer^sfac wiemo* 
8ct, a wszakf e w aerco je odrzucaly. Sklaniaiy ai^ wreazcia 
do podpieovv' o ich nieprawoaci przeswiadczone, oczekiy^c 
70 nadejdziechwila, w ktorej aamego ujarzmionego ludu gloa^ 
powola je do wapoloego odrzucenia, tyle razy wpraod od 
nieprzyjacidl potarganych traktatow. W nich bowiem wi- 
dzialy ucsynionf ujm^ wzraataj^cym ailom awoim i kriyowi, 
ktory w dalaze wieki ma panatwem pozoatac: w nich naoata- 
tck, niedopelQiem'e i ublizeoie woli Eokietka. Tak tedy Kazi- 



Digitized by 



Google 



61 

mien byl wielkim, pooiewai do wielkosci utorowal mu dro« 
g9 ojciee Isokiatek, poaiawai loaiaal do tarej wialkosoi, uapo- 
sobionyeh krajn miaaakaitoow. 

WasakiEa bji w tamta wieki taki bieg naesy aa iwieoia, sa 
stf lodskoad podfuoda { roavijala. Csaay kriyiowjeh wojan, 
pootwieraly awadaa lodakiij licsb^^alkf nowy^h wyobra* 
ien, asposabialy ladsboao do cayaoiajacago dsialania. Boaar'* 
wanta xeadyoh oiaaow wi^aafe ioUUj w jadoo padatnro, 
daaiania ataao iwiaakiago odoaobnialo od duehownago, 
twanyly ai^ w narodaoh atany, roaoftaita towanyakia po- 
n^dki i pnapiay. Nia byly wiaki opadka, poobyleoia si^ 
pneBiijaJ9ca» a caas niajakiago wyjaanianta graoio. Od tago 
powssacbnago biega rxaoay ladckioh, nia mogU ucbylid m^ 
Polaka i aobia wlaioiwym toram powinna byla pnaiatoeayd 
8i^« it ka wacbodowi oddalona, aat^ niaco opoaoiaaem 
wjdaraeniem, dociakala ai^ praemiany awojij aa 24okiatka. 

Jego dotrwalo4d i hart duaay w esaa towarxyaayly pne- 
•ileaia ai^ w Lachii wydaraoneoio, i latwo wywolywaly wa« 
]<H»Qoac naro<Iow9, w lagodnym poat^pia pra^trzymaloac. 
Tyai^e lat w pai&atwo aawi^saoi roieaakaiicy rdwain aadwi- 
sUn^kirh, na Toia^ probg wya(awieni« do rdiaago dziaiaoia 
wrytwaniy ozaa« iahy awraoali wif kaz§ nii dot^d baoaooad 
ludsi poznaj^cycb: caaa roswaiad niadoatatek oatroact, kto* 
ry tyle wiek6w aia ponillal axerok^ prsaatraan Earopy xaj- 
mnj^cego ludu. Nie jaat on wyaaty aiywych unieaieo i po- 
roazen, cfaod Qaroi^tDodd malo ai> rozgraewaj^ Raczej w niin 
t^knota albo zaapokojenie aeroa dr§czy lob poraaza, niieli* 
by sbytni amutek do rozpaeay go prsywiddl, albo niepomiar* 
kowane nkontentowaoie obl^kalo. Nic oatrego, wazyatko la« 
godaie, w krokaeh wolnycb. Jeieli brak oat^stoDego dziala* 
nia, brak dotrwaloaci, trndno nagia poruszac i odnieniae, 
izadki dobitay w dziejaob aarodu wyraz: za to waz^dzie ciqg 
powolny, rucb nia uataje, powlokly ci^ rzeezy niazrywa ale. 
Ciyli co.oaUbfenie i oieadolnoac odpiarania naataj^cych Die- 
beapieczenatw i zaatawiania ai^ ze atrooy azkodliwemu dzia 
ianiu, czyli w odzyakiwaoiu ail i aowo rozwijaji^oyoh ai§ u* 
Bpoaobieb, brak momentalnej mocy i oietrwalosc zap§du: n\t 



Digitized by 



Google 



G2 

yrywa raz 7.wt6coD6go d^zenia, bo nastaj^^ce z kolei powol« 
iiem przeobyleaieiD ai^ ztniaoy, rowiiie jak wlasciwe uarodn- 
wi uapoaobieDia mog^ bye wstrzymywane, uciszone, ale zbyt 
inocro wraione zoataJ9, a trudoo jakf ai}^ prariamaoe. Wi* 
dciaz w Dim blade kolory, ale czyate^ w barmonii lagodne^ na 
wejrzeoie nietyle uderzsj^ce, oo w gl^bazem rozpatrzeoiu 
jajmuj^ce, dla csystego oka wyrazae, dla alabego mog^ bye 
wsr6d inycb promieni nie dojrzane, ale zblakowae nie mogf; 
89 sawaae te aame, aat^ w biegu powolnym wyailenie tak 
nielatwe, jak ostudzenie aerca nietrwale: a gdy idzie o prawa 
i byt awobodoy, dlugo narod iy wi} oczekiVanie, polegal na 
przyszIoiSoi: w zmieunem polo2eaiu, choc utf akaione uczueia 
.i<'go, nie gasly. JesSeli oatygl w zapalach, nie ozi^bl w na- 
dziei, i poazukiwal co mu czaa domierzy. Gdy tak ci^zkiem i 
zdarzeniami uazczerbiony i zaciesniony lud, nie przeatal czuo 
jedoostajnie, moe duazy liokietka znalazU w nim i poznala 
I'otrzebne cnoty i waleczneaci. Powolniejsze aerce i umysl 
Kazimierza cieszyly a*§ ie rozpn jcily cuglo woInegi> <ycia hi- 
da, w ktorym niejedeo, nie kilku, odrodzenie panstwa apra- 
wily; Die powolani, ale wlaan^m uczucieni pobud^eni \v maa- 
aie za 6W9 apraw^ atanfli. Dopelnila ai^ zatem odmiana w tak 
Rzez^jliweni dzwignieniu, ie stany, a mianowicie stan azia- 
cbecki, w polityce panatwa czynnym si^- ataje. 

Tak Lokietek i Eazimierz weapol z narodcm naprawia- 
li reaztk^ ocalon§ Polski, walczjli z nieprzyjacioly obcego 
rodu i z pokrewneini kai^st^ty. Za t^in poizio, i^ Piaatowie 
t Irono uatQpili, a obok krola, azlachta w imieniu narodu 
wyst^puje. Zaszczepione od Isokietka latorosle, raialy czaa 
rozkrzevviac si^ za Kaziinierza wielkiego panowania, aelu - 
rzale usposobienia narodu, pa przeaileniu wyzdrowiaj^c, za 
tegoz panowania do sil przycliodz^. Juz wi^cej Polska niem- 
cow i krzyiakow nie l^ka si^, juz zakon jej ujarzmienia nie 
przcdsi^bierze. A ezas powolny, powolnemu rozwijania ai^ 
zakwitaj^cego narodu potakuj^cy, atopniaroi dopelnial to, 
czeinu Lokietek pocz^tek dawal. I rzadkiin w dziejacli wgt- 
kit'in, dwa rozne j^zykiem, czci^ i zawi^zkiem politycznyin 
s^sicduie narody, wolnym ozasu post^pein aklaoialy ai( ku 



Digitized by 



Google 



63 

sobip. Po wielekroc podaj^c wzajem (Uoii hraterskti, mifno 
Biebie iicbyUli trndnosci i niepnyjemnosci, a gdy s laty wzra- 
fttah przyehyioosc i pnywtjizanie, znikly mifdzy nietni ro- 
zoice i przedzialy. Jednoa^ ich zycie, jeden ich los kolo Wi- 
ldly i Willi anoBi}. A tak jasny jni w Europia oUok, rowaie 
bnegom Wialy, jak brzpgom Wilii i Doiepru swiec^cy, wi§r 
kuego blaaka przex imie Jagieilonow i wspolooic narodovv 
posyskal. 

Lees ma tak rozleg}y rel niniejazego przypominania 

przfsdoaci. Niech przedti^wzi^cie hamuje myal lotn^, niech 

wypocz^c jej pny liokietku i Kftzimierzu dozwolt. Zawarla 

n§ w wiekaeb bardzo uplynionych. Wapomnieoia zr^ciooici 

KapetoWy dzielnosci Dymitra Donskiego, wirikich uniesiea 

i cnot Wassiana, xrotmaiconych Waldemara S^ oailowan, 

nistr^ezBJ^ rosmaitoac, jaka ai^ w diiejach znajdaje; atavi^ 

obok, niejednoatajne pojedynczych oaob i mieszkaucow 

dzialanie. W oiob, gdy myal aciga co bliz'azem i podobniej- 

szeoi si^ vrydaje, widzi ze tegoi czaau, w ktorym do egzy- 

Biencyi awej wraraia Danja, iegoi czaau ratuj^c^ ai§ znajdii- 

j« Lechi^ czyli Polak^. Oba wypadki, zdziaUoe przez kro* 

low i mieazkancow. Czterdziestoletnia Waldemara III pane* 

wanie, i czterdzieatoletnie Lokiftka o tron dobijanie ai^ lub 

diwigaoie jpgo, wystawujf ich tulactwo, ioh poaaukiwanie 

dvoni papiezkiego, ich nieatrudzoDC uailuosci \v naprawie- 

nia aprawiedliwosei i powaci^gnieDiii nieladu wewn^trznego, 

poszokiwanie przyin*erzy, i odnnurtanie wojny. Oba a^ oto« 

czeoi oiepewoem sereem mies/kancow, nie zavvaze aprzyja- 

j^cym losem. Lecz Waldemar III dzialal po zaazletn przeai- 

Icnia rozsypnji|cej ai^ Dauii, azukal pokojo i wojny, zrzekal 

•if ziemt i odzyakiwa} jo, w krokach swoich oatry^ nagly i 

Dierowny, kazda przeciwnosc tronem jego cbwieje: mimo 

pneailenia w Danii, braknje jednostajaego ducha, pod koniec 

paaowania, i a^siedzi i micazkaiicy kraju aa niego ai^ obur 

rzyli, cz^atka wiernych miaU mii koron^ ocalic: Lokietek 

dzialal w najtradDiejszych razarh, nie mogl zaalezc pokoju, 

woatatku ehcial wojny, traeil coraz wi^cej 7iem, a roal wna- 

dziej^, w krokach swoich nieustajgcy, powolny, a dotrwaly, 



Digitized by 



Google 



C4 

kaiida przeciwnosc tron jego uaiocowy wa, duezekal si^ pszt- 
siieoia jedaoetajoego duofaa i iicBncia» pod koiiieo panowa- 
nla w reastce ocalonej: mieszkadoy wespol % Dim pracuju. 
Rowniea pracnj> weapol z ajoem jego. 

DopelDilo ai^ to Lecbii ooaleoie wlaaeiw^ jej kol«j^ nie 
dzikim oatrym lub Daglym ruchem, ale lagodnym i powol- 
nyniy oho6 pneaileuie uo&uc 819 dalo; nia ohwila jedna ani 
azybka zmiana zDiszcsoo^ czerstwoac zwrdcila; kaidy rok 
koIeJ9 naat^pQJvcjs nowej iloici nil dodawal, akolatan^ po- 
krsepial okolicf, a kazdym rokiem przez niamaly pfzeci^g 
czaao podnoaila ai^ moo uozuot wzmagaj^ea ocaekiwanie. 
W lataeb wolno pomykanyob, roztaozal ai^ obraz wapanialy, 
ktorego dzi< w zapadlej przeazloaoi azukamy. Nie pokryl on 
smutkiem di ialob^ ludow, przyoioai im po cierpieaiacb alod* 
ki wypoczynek, zaufauie i bezpieczenatwo, a iwietny byt aa 
wiek aaatfpoy. Stroskane krwawym biegiem rzecsy ludz- 
kicb na awiecie myalit w przeazlosci mog^ wypoczynku i sa- 
apokojenia poszukivvac. Nie atan^ ai^ tym zoiecb^coue ka 
ludziofflt ale gdziekolwiek aif obroc^t tarn nowym iLteresem 
zaj^te soatan^: Francya, Boaaja, Dania i WitlaiiBkie okolice 
zaatanowi^: a gdy ata miejao polotem dotkn^ i p^dz^ ai^ po 
zakolacb uplynioayrb wiek6w, gdy I9CZ9 i apoic uailuj^ w ro- 
zmaitoici mi^dzy aobi| edlegie zdarzenia, nie zawsze icb do- 
aye* jaakrawe uplynionycb wiokow awiatlo uderza, ale pro- 
myk jego alodko przejmoje zacoiejaze uczucia. Wieu, ale te 
przypomoienia nie rozweaelily, nie zaapokoily atroakanego 
aerca; wiem ze obndzily wapomnieoia zgaalycb czasow, pel* 
ne zaloseii peine t^aknycb zacbwycen: wazakie mam oadaie- 
J9, ale ta przeazloac i to praypomnienie oiyvvia uczucia i zwoU 
na mii^ roznieca pociecb^. Czyli zas ta przeazloac powaiaym 
biatoryi gloaem, cayli poa^pnym barda lub akaldy polnocoe- 
go jpiewem dotkni$t^ b^dzie, kiedy rozweaelic nie moie, 
nieeb przynajmniej uf^aknionym. jak^aSkolwiek ulg^ przynoai. 



Digitized by 



Google 



65 



iDAM mCEllICI 

Vrodzil si^ we wsi Osowcu pomecie Nowogrodzhm w Li- 
bjoie, w samq wigili% Bozego Narodzenia 1798 r.-- Vmarl 
w Kmstantf/nopolu dnia 28 Listopada 1855 r. — Zwloki 
jego przewiezione do Francyi, zlozone zostaly na tmeczny 
spoayneh na cmentarzu w Montmorency. 

Wieloliczne byly wydania poezyj jego:08tatai6 w War- 
szawia 1858 r., nakladem S. H. Merzbacha w 8miu tomach 
w 12ce. Wydanie to cibajmaje oprocz poetycznych utworow 
maiajszych i poematow jak Graiynat Dziadyy Walenrod i Pu" 
na TadeuszQX proz^ prelekcye jakie wykladal o literaiurze 
iiowiaAskty. Na czele pierwszego tomu xniesci 8i§ zyciorys 
Mickiewicza, do ktdrego czytelnikow natzycb odsylamy (1). 

FABYS (2). 

Jak todz wesola, gdy uciekbzy z zlemiy 

Znowu po modrym zwija bIq krysztalc, 

I pier^ moiza obj^wszy wiosty labieinemi, 

Qzy}^ Iab9dzi4 buja ponad fale: 

Tak arab^ kiedy ramaka z opoki, 

Na obszar poatyni atr^ca; 

Gdy kopyta uton§ w piasczyste potoki, 

Z gluchym szumem jak w nurtach wody stal gori^ca. 

3nt plynie w suchem morzu ko^ mdj, i rozclna 

Sypkie batwany pieraiami delfina. 



(1) Z powoda npowBzechnicnia si^ ostatoiego wydania, podaje- 
my z atwordw Mickiewicza tylko pomniejsze, jakie^my w pierwsz^j edy- 
c/i niniejazego dziela przywledli. 

(I) Farys jeidziec, jestto zaszczytne nazwanie u arabdw, bedui- 
ndw^ znacz^ce to samo co chevdUer^ rycerz w wiekach iforednich. 

literatura, torn IV. 9 



Digitized by 



Google 



Coraz chyi^y coraz cbyi^j, 
Jvit po wier^lia iwir zamiata; 
Coraz wyi^j, coraz wyi^j, 
Jul nad kl§by knrzo wzlata. 

Czamy mdj rumak (l) jak bnrzliwa chmura, 
Gwiazda na czole jego jak jalrzenka blyska, 
NawolQ wiairdw pu^c^ stmsidj grzywy pidra» 
A ndg bialych polotem bfyskawice ciska. 

F^di latawczc bialonogi, 

Gdry z drogi, lasy z drogi! 

Daremnie palma zielona 

Z cicniem i owocem czeka: 

Ja sIq wydzieram zjej lona, 

Palma ze wstydem udcka, 

Kryje si^ wgl^bi oazy 

I Bzmerem liici z moj^j damy si^ u^miccba. 

Owdzio granic pustyni pilnuj^ce glazy, 
Dzik^ na beduina pogl^daj^ twarz^, 
Kopyt koAskicb ostatnic podrzeiniajiic ecba, 
Tak^ za miu| groib§ gwarz^: 

„0 szalony! gdzie on goni! 
Tarn od ostrycb slo^ca grotdw 
6!owy jego nie ochroni 
Ni pabna zielonowlosa, 
Ki biale lono namiotdw; 
Tarn jcden namiot, niobiosa; 
Tylko ska!y tarn nocnj^ 
Tylko gwiazdy tarn koczuji|/' 

Daremnie groi^, daremnie! 
F^dz^ i podwajam razy. 

Spojrzalem, ai dumnc gtazy 
ZoBtaly zdala odemnie, 
Uciekajac rz^dem dlugim, 
Kryjii si^ jcden za di'ugim. 



(1) Gzteiy Triersze zawieraj^co opisanic konia b$ tlomaczono za- 
rabskiego czteromer8sa,umieszczonego w notacb doAntologii arabski^j 
dc Lagrange. 



Digitized by 



Google 



67 

S$p usfyssai ich groib^ i 4lepo ttwierz;^ t, 
2e beduina wcimie na pust^ je^cem, 
I w pogoA sa mna sknydlami udensyt, 
TrzykrcxS obwmal glowQ moj^ wieiicem: 

„Cziij§, krakal, zapacli trupi (1), 
Jeidziec glupi, ramak glupi. 
Jeidxiec w piaskacli sztika drogi, 
Scuka paazy bialonogi. 
JeidiczCf konia, pusta praca, 
Eto tu zaszcdl, nie powraca. 
Po tjch drogach wiatr biq bl^a 
UnoBz^c z sob^ swe ilady; 
Hie dla koni jest ta Iqka, 
Ona tyiko paste gady. 
Tylko trupy tu nocuj§, 
Tylko 8§py ta koczuj^.'* 

Kmcz^c liiu4ccmi szpony w oczy mi ur^gal, 
I spojrz^lUmy sobic trzykroc oko w oko. 
KUSi siQ ul^kl? S^p ul^kl i ncieU wysoko. 
Kiedym go chcia} ukarac i majdan naci^gn^T, 
I gdym s^pa oczyma poza sob^ tropii, 
Jui on wisiai w powietrza, jako plamka szara 
Wielko^ci wrdbla, motyla, komara, 
Fot€m sie calkiem w bl^kieie roztopil:. 

P§di latawcze bialonogit 
Ska!y z drogi, s^py z drogi! 

Wdwczas obtok zachodni wynral si^ zpod slohca, 
Gonit miQ biatem skrzydtempo bl^kitoym sklepie 
On, wniebie za takiego chciat uchodzi6 gofica, 
Jakim bylem ja na stepie. 
Nad glow§ moJ4 zawisn^l, 
Taki| gro^b^ z wiatrcm liwisn^}: 

. 1,0 Bzalony! gdzie on goni, 
Tam pragnienie piersi stopi. 



(1) Fowszecliny oa wsebodzie przea^d, ie B^pycznj^ i^mierc zda- 
leka, ] kts^r^ za cztowiekiem maj§c3rm nmrzec. Jakoi zaledwie skona po> 
^^nyt WQct kilka ich agawia si^ w okolicy, cbociaz pierw^j nie byty wi- 
dziane. 



Digitized by 



Google 



68 



Oblok desKGzem nieodkropi 
Osypandj kurzem Bkroni; 
Strnmie^ na bloniu jalowem 
Nie ozwie 819 srebrn^m slowem; 
Rosa nim na ziemiQ epadnie, 
• Wiatr J4 glodny w lot rozkradnie." 

Darcmnie grozi! p^dz^ i podwajam razy: 
Oblok strudzony zacz^t po nicbie si^ Blania6, 

Coraz mi6] glowQ sk}ania6, 
Fotdm opar! sIq na glazy. 

A gdym oczy raz jeszcze ze wzgard^ obr<5ci!, 
Ju^.em o ca!o nieba wtyle go porzncit. 
Widzialem z twarzy, co on w sercu knowat: 

Zaczerwienil si^ od zloiici, 

Oblal siQ 2<5lei4 zazdro^ci, 
Nakoniecjaktnip zczemial i wgdracb si^ schowal. 

P§di latawcze bialonogi! 
S^py z drog], cHmury z drogi! 

Tcraz oczy kr^gicm alofica 
Okr^cilem koto siebie. 
I na ziemi, i na niebie 
Jni nie bylo za mn^ go^ca. 
Tu natnra snem uj^ta 
Kigdy ludzkicb stdp nie atyszy, 
Tu iywiolj drzemi^ w ciszy, 
Jak nieploszone zwierz^ta, 
Ktdrych stado nie neieka 
Widz§c pierwsz^ twarz cztowieka. 

Przebdg! ja tu nie picrwszyl 6r6d piasczystdj k^py 
Osza^cowane liwiec^ biq zast^py. 
Czy b}§dz§, czy z zasadzki czatuj^ na lupy? 
Jeidee w bieli, i konie straazliw^j bialoiici: 
Przybi^am, stoj^; wolam, milcz^j to si| trapy! 

Staroiytna karawana 

Wiatrem z piasku wygrzebana! 
Na skieletacb wielbl^ddw siedz^ joidedw koici, 

Przez jamy gd;do byiy oczy, 

Przez odarte z ciala szcz^ki^ 



Digitized by 



Google 



69 



Piasek Btrumieniem si^ toczy 
I ilowrogie Bzemne j^ki: 
^Beduinie op^tan7 
Gdzie lecisz? tarn huraganji" (1) 

Ja p§dz(, ja nie znam trwogi. 
P^di latawcze bialonogi! 
Trap7, hnraganj z drogil 

Horagaiiy z afrykafiskicli pierwflzy wiclirzyciell, 

Przechadzal siQ aamotny po iwim topieli. 

OhMzyl mi^ zdaleka, wstrzymi^ 819 i zdamial, 

I kr^c^c BiQ na miejacn tak do siebie szumial: 

„Co tarn za jeden z wichrdw moich miodszych braci, 

Tak poziomego lotn, nikczemn^j postaci, 

Smie depta6 l^dy ktdrem w dziecinstwie osi^gn^l?*' 

Byknii}, i ku mnie w ksztatcie piramidy ci^gnii}. 

Wida|C tern hyl ^miertelny i nieustraszony, 

Ze ]^osci l^d nog^ tr§cUy 

Cal^ Arabia zm^cii^ 
I jak gryf ptaka, porwal ini§ w swe szpony: 

Oddechem ogniatym pali^, 
Skrzydlami kurzawy walit, 
Clskat w g6rQ, bil o zicmi^, 
Kasypywi^ iwirn brzcmi^; 
Ja zrywam si^, walczQ ^mlalo, 
Targam jego czlonkdw kl§by, 
(^wiertQJQ piasczyste cialo, 
GryzQ go wjcieklemi z^by. 

Hnragan cbcial z mych ramion w niebo ucicc slupem, 
Nie wydarJ si§, wp(51 ciaJa zorwal Bi§ i ruiw|l, 
Deazczem piaska z gdry lun^l, 
I legl n ndg mycb dlugim, jak wal miejski trupem! 



(0 Huragan. Jcstto wyraz amcrykafiBki urihan^ i oznaczastrft' 
ttlhrubnrz? tropikowi^ Ponicwai znajomy powazocbnie w Eiiropie, u4y- 
^y go zamiast wyrazdw Semanj Serser^ Asyf i t. p. w znaczcniu wicbra 
»lbo trsjby powietrznej, zasypuj^c^j niekiedy catc karawany. PersowiO 
Mxywaj^ go Gvrdebad, 



Digitized by 



Google 



70 



Odetchiijjlein! ku gpnazdom spogl^dalem dumnic; 
I wszystkie gwiazdy oczyma zlotemi, 
Wszystkie pogl^daly ku mnie: 
Bo oprdcz mnie nie bylo nikogo na ziemi. 
Jak tumilc oddychac pierslami calemi! 

Oddycham pelno! szeroko! 
Cale powietrze w Arabistanic 
Ledwie mi na oddech stanie! 

Jak tn mile pogli^dac oczyma calemil 

Wyt^iyJo siQ me oko 

Tak daleko, tak szeroko, 

iiO wi^c^j ^wiata zaai^ga 

Ni2 jest w kole widnokr^ga. 
Jak milo si^ 'wyci^gnjic ramiony calemi! 

Wyci^gn^lem ku ^wiatu ramiona nprzejme, 
Zda siQ, ie go ze wschodu na zacbdd obejm^. 
My^l moja ostrzem leci w otclilanie bJ^kitu, 
Wyidj, wyidj i wy4dj a,± do niebios szcz}'tu. 
Jak pszczola, topii^c ia^dlo i serce z nim grzebie, 
Tak ja za my^ dusz§ utopitem w niebie! 

TRZECH BUDRYS6w. 

Stary Budrys trzecb syndw, t^gich jak sam Litwindw, 

Na dziedzinicc przyzywa i rzecze: 
9,Wyprowadicie rnmaki i narz^dicie knlbaki, 

A wyostrzcie i groty i miecze. 

Bo mdwiono mi w Wilnie, ic otr^bi^ niemylntc, ' 
Trzy wyprawy na dwiata trzy strony: 

Olgierd ruskie posady, Skirgiel Lachy s^siady, 
A ksi^dz (1) Kiejstut napadnie Teutony. 

Wy^cie krzepcy i zdrowi, jedicie sluiyc krajowi, 
Niech litewskie prowadz§ was bogi; 

Tego roka nie jad?, lecz jad4cym dam rad?.. 
Trzcj jcste^cie i macie trzy drogi: 



(1) Po staremu, zamlast: ksi^^^. 



Digitized by 



Google 



71 

Jeden s waasych bieds muai za Olgierdem ka Bosi^ 
Ponad BmeUf pod mur Nowogrodu; 

Tam sobole ogony i srebrzyste zaa^iODy, 
I u knpcdw tam dziengi jak lodu. 

Niecli zaci^nic si§ drugi w kai^dza Kiejstuta cugi, 

Niecbaj t§pi krzyiaki psubraty, 
Tam borsztyndw jak piaska, sukna cudncgo blasku^ 

I kaplaliskic \v brylantach ornaty. 

Za Skirgiellem niecb trzeci poza Niemncm przelecL 
N^dzne zuajdzio tam sprz^ty domowe, 

Ale za to wybicrze 'dobre szable, ptiklerzc, 
I mnie ztamti|d przywiezte synowf . 

Bo nad wszystkich ziem branki, milsze Laszki kochanki 

Wesolutkic jak mtodc kotoczki, 
Lice bielszc od mieka, z czarn^ rzf 84 powicka, 

Oczy bfyszcz^ jako dwie gwiazdcczki. 

Ztamt^djapizedpdl wickiem^gdym bylmlodym czlowickiem 

Laszk^ sobio przywioztom za zon^, 
A choc ona juz w grobie, jeszcze dot^d J4 sobic 

Frzypominam gdy spojrz^ w t§ strong." 

Tiik^ dawfizy przestrogf , blogosl'awi} na drog^; 

Oni wsledli, bron wzi§li, pobiegli. 
Idzie jesien i zima, 8yn6w niema i nicma, 

Badiys my^lat it w boju pol^li. 

Po ^nlciystej zamieci do wsi zbrojny m^z leci, 

Apod burk} wielkicgo coi chowa. 
,^j to kubel, w tym kuble nowogrodzkie s§ ruble." 

„Nie,m6j ojcze, to Laszka synowa." 

Po snieiystej zamieci, do wsi zbrojny m§z loci, 

A pod burk^ wielkicgo coi chowa. 
„Pcwoie z Niemiec m6j synu, wicziesz kubcl bursztynu?" 

,,lfie, mdj ojcze, to Laszka synowa." 

Po ^Dic^stej zamieci^ do wsi jedzie m^ irzcci, 

Barka pclna, zdobyczy tam wielc. 
Lecz nim zdobycz pokazal, staiy Bodrys j(i2 kazal 

Prosic gosci na trzecic wcsele. 



Digitized by 



Google 



72 



CZATT. 

Z ogrodowej altany, wojewoda zdyszany 
Bieiy w zamek z wiciektoi^ci^ i trwog^ 
Odchyliwszy zastony, spojrzal: w loze swej iony, 
Pojrzaf, zadrlaly nie znaiaz! nikogo. 

Wzrok opuscil lu ziemi, i r§kami dr2i|ceiiii 
Siwe w^ay pokr^ca i duma, 
Wzrok od loia odwrdcU:, wtyl wyloty zawucil, 
I zawola} kozaka Nanma. 

„Hej kozacze, ty bamie, czemu w sadzie przy bramie 
Niema noc§ iii psa, ni pacbotka? 
Wei mi torb§ borauczQ., i jai^czark^ hajducz^, 
I nui strzelb§ gwiatdwk^ zdejm z kolka/* 

Wzi^li bronic, wypadii, do ogrodu SI9 wkradli, 
K^dy szpaler altany obrasla. 
Na damiowem siedzeniu^ cod bieleje sIq w cieniu. 
To 8iedzia!a w bieliznic niewlaata. 

Jedn4 r§b| Bwe oczy kryla vr puklach warkoczy, 
I plerd kryla pod r^bek blelizny; 
Dnig4 r^k^ od lona odpychata ramiona, 
Kl9Cz§cego u kolan iD§ilczyzDy. 

Ten sciskaj^c kolana, mdwil do ni^j: „kocliana! 
Wi^c ]Ut wszystkoy jam wazystko utracil! 
Nawet twojc westcbniema, nawet r^ki licliinieiiia 
Wojewoda jui z gory zaplacill 

Ja cbo6 z takim zapalem, tyle lat ci^ kochalem, 
B^de kochal i j^czal daleki; 
On nie kochal, nie JQCzal, tylko zlotem zabrz^czal, 
Tyii mu wszystko przedala na wieki. 

Co wieczora on b§dzie, toni^ w puchy tab^dzie, 
Stary leb na twto tonie kolysa]:, 
I z twych oatek rdianych; i z twych licdw rumianych, 
Mnie wzbronione stodycze wysysa!. 

Ja na wiernym koniku, przy ksi^iyca promyka 
Bicg§ tutaj przcz chlody i slotyi 
Bym ci$ wital weatcbnieniem, i poiegnal zyczcoicm 
Dobrdj nocy i dlugidj pieszczotyl^' 



Digitized by 



Google 



73 



Oaa JMzcse iiie slncha^ on j^ isepce do ncha 

At wzni8zon«, cemdlona, opuicila ramiona, 
I schylila si^ w jego obJQcia. 

Wojewoda s kozakiem pnykl^kn^Ii za knakiem 
I dobyli X zaparo naboje, 
I odci^li s^bami, i przybiU tt^platni, 
Prochu gaiic, i gran kuiek we dwoje. 

,,Panie!** kozak powiada,jakis bies mi^ napada^ 
Ja niemog^ zastrzelic tij dzicwki. 

Gdym p<51kiircze odwodzil, ziinny dreszcz mi^ przechodzify 
I stoczjta 8i§ tza do pancwki.'* 

„Cisz^j plemie bajducze, ja ci§ plakac naucz^, 
Masz tu z prochem leazczyfiskim sakiewk^^, 
Podsjp zapa}, a 2ywo zczy^c paznogciem krzeiiwo, 
Pot^m palnij w ten teb, lab w t§ dziewk^. 

Wyi^j... wprawo... pomalu, czekaj mego wystrzatu. 
iPierw^j masi w leb do8ta6 pan-mlody/' 
Kozak odwiddt, wycelit, nie czekaj^c wystrzelil, 
I ugodzS w sam leb wojewodyl 



DO NIEMNA. 

Niemnie, domowa rzeko mojal gdzie s^ wody, 
Ku5re niegdyl czerpalem w niemowl^ce dlonie, 
Ka kt6r]rch pot^m w dzikie iplywaiem UBtronie, 
Bercu niespokojnemu szukaj^c ochtndy? 

Tu, Laura patrz^c z chlub^ na cieik sw^j arody, 
LubUa w}os zaplata<S i zakwieca4S skronie, 
To, obraz j^j malowny w srebmdj fali tooie 
Lzami nierac m^cilein zapaleniec mlody. 

Niernnie, domowa rzeko, gdziei s^ tamte zdroje, 
A z niemi tyle szcz^cia, nadziei tak wiele? 
K^dy jest mile latek dziecinnych wesele? 

Gdzie milsze burzliwego wieku niepokoje? 
K^y jest Laara moja, gdzie s^ prz)ijaciele? 
Wszystko przeazlo, a czemul nie przejd^ tzy moje! 
Literatura, torn IV. IQ 



Digitized by 



Google 



74 

Hmneij Krymskte. 

I. 

8TEFY AEEBMAl^SKIE. 

Wplyn^Iem na suchego przestwdr oeeana, 
Wds nnna si^ w zielonos6 i jak Iddka brodzi 
6r6d fall l^k szumiiicycb, ^r<5d kwiatdw powodii, 
Omijam koralowe ostrowj bnirann. 

Jui wzrok sapada, nigdzie drogi ni korbanu, 
Patr/^ w niebo, gwiazd szukam przewodniczek todzL 
Tain, sdala blyssczj obIok,taiii jatrzenka wscbodzi. 
To Wyszczy Dnieslr, to weszla lampa Akermanii. 

Bt<$jmy! jak cicbo! slya/.^ cii|gn^ce idrawie, 
Ktdxycbby niedoicigly irenice sokota; 
S}}'r/.§ k^dy si^ motyl kolysa na trawie, 

K^dy w^i Aifik^ pieni^ dotyka ai^ zio!a. 
W taki^j ciszy! tak uclio nat«2am ciekawie, 
2a ilytzalbym glos z Litwy; jedimy, nikt nie wola. 



11. 



CISZA MORSKA. 

Jui wtt^ik^ pawilonu wiatr zaledwie muinic, 
Gicbcmi gra piersiami rorjafoiona woda; 
Jak marz^ca o szcz^iSciu narzeczona mloda, 
Zbudzi 8i« aby westcbn^c, i wnet znowu uAnie. 

2aglc naksztalt cbor^gwi gdy wojn« akoiczono. 
Drz^iiii^ na masztacb nagich; okr?t lekkim rucbem 
Kolysa 81^, jak gdyby przykuty laAcucbem; 
Majtek wytchnijl, podr64ne roz^iiiialo si? grono. 

morze! poirdd twoicb weaolycb *yj*tek. 
Jest polip, CO spi na dnie gdy si^ niebo cbmurzy, 
A na ciaz^ dlugiemi wywija ramiony. 

O mysUl w twojdj gl§bi jest bydra pami^tek, 
Co spi wpoirdd ziycb loidw i nami^tn^j buray; 
A gdy serce spokojne, zatapia w nim izpony. 



Digitized by 



Google 



n 



III. 

2EGLUGA. 

Sznrn wi^kszjT) g^^ciej morskie snujii si^ itrMzjdU: 
Majtek wbiegt na drabin§, gotujcie si^ dziecil 
Wbiegl, rozci^gn^ si^, zawisl w niowidzialn^j siecif 
Jak puj^k czatujj^cy na skinienie sidta 

Wiatr! wiatr! d^stL sIq okr^t, zrywa si^ s w^dsidlay 
Przewala Bif , nurknje w pienistej zamieci, 
Wznosi kark, zdepta} fale, i skrd^ niebios loci, 
Obtoki czotem sieka, wiatr cbwyta pod ukrzydla. 
I mdj dttch masztu lotem biija Ar6d odm^tn; 
WzdynuL ui^ wyobrainia, jak warkocz tych tagli, 
Mimowolny krzyk }%cz9 z wesofym orszakiem; 

Wyci^gam r^ce, padam na piersi okr^tn, 
Zdaje 0i§ te pieri moja do p^dn go nagli; 
Lekko mi! rzeiwo! lubo! wiem co to bye ptakiam/ 

IV. 

BURZA. 

Zdarto tagle, ster prysn^Y, ryk wdd, szum zawiet« 
Glosy trwo^.n^j groinady, pomp ziowieszcse j^ki^ 
Ostatnie liny majtkom wyrwaty siq z r^ki, 
Slonce krwawo zacbodzi, z ni^in reszta nadziei. 

Wicher z tryumfem zawyl, a na mokre g6ry 
Wznosz^ce siq pi^trami z morskiego odm^tu, 
Wst^pil gcolusz ^mierct i tzedl do okr^tn, 
Jak iotnierz aztiirmnj^cy w po!amane mury. 

Ci le'A^ nap6l martwi dw zato^yl dlonie, 
Ten w obj^cia pi-zyjacidt tegnaj^c si$ pada, 
Ci modl^ 81^ przed ^mierci^, aby ^mierc odegnae. 

Jeden podrdiny siedzial w milczeniu na strunie 
I pomyilal: szcz^^liwy kto sify postrada, 
Albo modlic 819 amie» lab ma z kim si^ tegnac. 



Digitized by 



Google 



76 



8EWERYN GOSZCZYlifSKI. 



Jako historyczny wi^szcz przeszlosci, jako malarr. dzie- 
jow ukrainskich, stan^ s^ai^wak Nebaby i Sobutki, Ponure 
jego obrazy, cz^sto zl)yt krwaw<*iai nacecbowane ryBami. 
Dosz^ oa anbie barw^ prawdy, odziaoej w 87.at^ oiidnej poe- 
zyi. OryginalaoBci^ przedmiotow i oddanien tch w ouiym 
uroku czaBiiw i ebarakt^row, atoi vrynioaio. Ufnial on, jak 
w Nebabie, soeny ukrainakie, tak w Sobutkach gorali na- 
azych, mistnowakim p^dziem bdinalowae,. a w czeio nicpo- 
rownanym okaza} %\^ malarzem. Jako poeta, jako pisarz pro- 
z^, jako thinfiaez Osayana, w okresie naazym zajmiije )edoo 
z oajwznioalejrizycb stanowisk. 

Z dwoch pomienioiiych poematow przywiedziem wy- 
j*tki: 

I. 

ila! myll szcs^liwa kr^ri biq po glowio: 
Oko najlepi^i z tcgo d^bu powie. 
Wsta), ale jcszcse uchcm wiatra schwytal, 
, lUzjeszcze oktem g^stwiny zapyta), 

I |)()d mszystemi znikn^f gai^zinmi: 
Tu pikablyszczy, Iwolpak czerwieniije; 
A tu, po d^bie, cornz blii^j wicrzcbu, 
Gdzicnicgdzic gal^i szelcdiiie czasaini; 
Ai oto razem postac zaja^nicjo, 
Gdae sam Bzczyt drzewa tonic w ogniach smierzchu. 
♦ ♦ 

Darmo Ifebaba wodzi orHm w^rokiem 

Nad iH$/.Qolistn/m g^stych puazcz oblokiem, 

Darmo oki*4ia po polu azoroki^m. 



Digitized by 



Google 



77 



ZftWBce w pnttjJTiie cseso4ci w7J^k s«p«dfl; 

Ani karxaw7, po droiynie dsiada. 

Jak tyiko xajrz3r6, wokolo tumany, 

8nii]4 ri^ jary, wsUji w pi^trach WBgdna; 

6r6d nich gdzicniegdzie lasek si^ zacbmnr/a; 

Btyszczy dnia reszt^ dach zamku blaazany! 

BIyszczyna prawo Dniepr dolecn rozlany. 

W blfdn^j z tysi^cznych w^zldw pl^taninie, 

Licznie si^ drogi na lewo rozbiegty: 

To skr^nym w§2em .pctzni^po wyiynie, 

To si^ jak wst^ga snuj^ po rdwoinie, 

To w paazczach jaru gin^ niespodzianie. '^ 

Ai razem znikn^ w dalckim tumanie. 

Tak ta wyrainy ten widok rozlegty, 
2e zliczysz wszystkie przydroine figury; 
A 0C7y lepBze dostrzedz nnwet mog§: 
Gdzie jaki iebrak ci^gnie ktdri^ drog§, • 
Gdzie kolo btyska podrdd pylu chmury, 
A dnia ostatkiem zachdd pozlocony, 
Pocieniowany lotncmi obtoki, 
Jest jak zwierciadlo t^ pon^tn^j atrony, 
Z kaidym jej cienicm, z wBzyBtkiemi urokil 

Eogcii ten widnk, kogo nie zachwyoi? 
Kiedy nad otchtafi pogn^bicnia wzbict^ 
Kn|iymy po ni^ Bpojrzenicm wapdt-boiem, 
Abliisi nieba cziic wyrafni«j moiem, 
2eimy na sam^m dwdcb afer pograniczn, 
W BWoj^ kolebki, w ojczyzny oblicza. 
Wesolsza dnsza iywi^j tu promieni, 
Ja^ni^j tn czyta w litcrach z plomicni, 
Ktdremi Wieczny, w tie chaosa cieni, | 
Do Bw6} pot^gt dziedzictwa j^ wpisat: 
Zprzed tronuBo^a glo^aidj tu dolata 
6piew, «o j^ w lonie wieozno^ci kulyiaf; 
GtuBz^j tu j^czy placz nizkiego ^wiata; 
Ka ddT, do ziemi smntku kwew ponury, 
Na dd} weatchnienie co zawiclirza dusz^: 
Jjflsy aercu ci^ie, na ddi tu cjec muBM^ 



Digitized by 



Google 



78 

Jak iiftwalnice, i deascie i chmurj^ 
Ply 04 do liemi od niebieskiej gdrj 

* 
Go to Nebaba tak mytfli gt^boko, 
Mi^dzy gal^fmi oparty bez rachu? 
Czem tak zasiinql rozigrane oko? 
Czy d^b gad III a szepce w jego uchu 
Smutne powie^ci o klQskach tej ziemi 
Gdy pod jej niebem a^p mordu ponury, 
Toczyt cieii trwogi Bkrzydlami krwawemi, 
A z nim tatardw naplywafy climary? 
O! nieraz mote na tym jego szczycie, 
Rozwiewaly si^ przestrogi znamiona; 
Nie jedno mote, ta z li^ci zaslooa, 
Przed srog^ dinierci^ uchowaia tycie. 

Kie; w zadumaniu cichem i gl^bokiem 
Puicil at^ kozak swoich dni potokiem, 
Po jego myslach miody wiek przegania 
W kwitn^cych barwach ^wietoego zaraoia. 
Co za ^wiat w cia/.y rodzinnego siotal 
Gdy duaza grala ogniami jatnenki, 
A wabna przy8zlo^6, jak wrdika weaola, 
W kol^i nadziei achylata wdzi^ki, 
Jak wazystko peine, jak tarn wsz^dzie mito! 
Jak dzied ak^pany w jeziorze rodzian^m, 
Cicho, pon^tnie w marzeniach tfwiecito, 
Przes/io^c i przyazlo^c, szcz^^cie i niedole: 
2ycic, ko6 Trrz4cy, fiwiat, kvyieciste pole, 
Wzburzenia duszy, cierpkie serca bole, 
Wszyatko si^ topi w uimiechu dziecinnym: 
LzQ utrapienia Iza rozkoszy atr^ca; 
I atruna w tony rozliczne bijf^ca, 
Leniwi^j amutne weaolemi zmienia, 
Jak jego umyat swojo poruszenia. 
Albo ton wieczdr, ten ogie& Kapi^y! (1) 
Po zwierciadlan^j Bieto%yria wodzie, 
Mkn^ 81^ rybackie z kagankami lodzie: 



(1) Polakie sobutki 



Digitized by 



Google 



79 

Niebo deomUlo, sx/ld gwiaxd g^atnial/, . 
Btfkitna iala sypaU kryaxtaly, 
Szum Bosen mrucacal piosenkQ ^.eglugi, 
Miizjcznji miarf uderzaly wiosla. 
Cytl ptomieniami rozgonat br/eg drugi, 
I wrzawa daiewic aewsst^d si^ podniosta. 
We mgnienia oka ucichli ieglarze, 
ZIotyli wiosta: cz<5tiia w okr^g plyn^; 
Jnf w oczeretacb(l) syko^y gadain^ 
A brzegi kipi§ w pioaeokach i gwane; 
A tanecznice migaji^cym cieniem 
8011J4 si^ ciiigle pned wlelkim plomieniom. 
Wtem, zacxajona nJ^<$di oagle wypada; 
Kebaba hakn^l: „Zdrada, siostry zdradat 
Jnt po batwaniel z wiankdw oberwany, 
Ztamany leiy.** Skodczyfy si^tany, 
Uci^to ^piewy, a mdciwe dziewcz§ta 
Calusem kan§ iSmiatego natr^ta. 
A tei pnstoty!.. gdy wszyscy usnQli, 
Widmo kobiety wysnulo bi^ w bieli... 
Bzik^ piogenk^ serce zadpiewalo, 
Blaftk obl^kania strzeli} ze irenic} : 
Kozak na chwil^ zniiy} skiod ^demniatiif 
Jakby cbcial przetrwa6 ai ucichn^ pie^ni, 
Ai mu natr^tne widziadlo si^ prze^ni. 
Czyt taka pami^c pieszczot milo4iucy? 
Darmo! nio ^deraj z czola mgl^ nati^tn^, 
Kie Btawiaj mysli na Bpojrzenia warcie; 
Baz jeden zbrodni ivydiiiione pi^tno, 
Jak blask foBfom czy^ci ai^ przaz tarda. 
Cho6 w catun duazy twe ai^ oko wprz^dlo, 
Zawaze nieczyatycb miga ai^ w ni^m t%dio. 

Inny Nebaba, bo z ino§ jni dnsz^, 
Pomi^dzy bordw majaczeje gtasz^: 
Grom nami^tnoSd mgt^ apojrzeA roziwi^ca, 
Szyderaki utoiech kazi hoie lica: 



(0 Oczeret, trzdna. 



Digitized by 



Google — 



80 

Wscysfko Idpi^e, od sercA pobz^wszy, 

At do rumaka co go gdzte chco qiesie: 

Jak w duuy jego pos^pno V tym lesie; 

Jak t^dze jego, kraj in eorar Dowsz^r. 

Z pi^^ter na pi^tra, z gdr na gdry drze si^; 

Za kai^dym krokiem rosn^ w nim t^khlce, 

Im laey gluchsze, wyisze okoHee. 

Ai oto nowa zajainiala chwtia, 

I cienie trodki cii|gle mu nmila, 

Jak noia wioczno^ci, corza zmartiTfchimitania. 

C6i to za dzi\ma atrona 819 ediUnia? 

Tu pod nogami, na rdwni poziom^j 

Moftzen, apojrzcniem policzone domy; 

Irdyd drzemi^cy w splesnial^j gtfbinie, 

Wi^czne z wiatrami spo^ne oczerety; 

Jak rozsypane zielone bakiety, 

Drzewa i sady i gaje w dolinie. 

Tarn blyskaj^cy jasnemi zwierciadlf, 

Tu w gardia jam, jak w otchla6 zapadty 

Dniepr, tutaj calkiem skryl rf§ w bor ponury, 

A tu 819 znowu wylid* z bioder gdry. 

Dal^j piasczyate pozlocone motte^ 

Dal^j bdr sptywa po spiczastym szczycie, 

Podobny Btrz^pndJ narodowca kici«; 

A jeszcze dal^j i daMj, i blii^}, 

Gdra po gdrze, bdr idzie po borze; 

Tysi^^em w^zWw, tysi^cami krzyfy 

PI4CZ4 81^, m^oi, rozchodz4, zbiegaj^ 

Niepoliczon^ nieobj^t^ Tgrnji^ 

Wio8ki i grody, piistynle i laBki, 

Jary i g6ry, i t^ki i piaskl, 

A coraz dal^j fttepy piasku bledftze, 

A coraz dal€j lasy bl^kitnawsze, 

A coraz dal^j dymniejsze powietrze, 

I nieba niisze, a mgly, a mgly zawaza. 

Ilei swobody, uniesieik rozv^ iiiie, 

Jeden tu widok, w jedn^j tu godzinio! 

Gdzie ten wiatp wieje, gd^e ten obtok di^iy, 

Co tarn za stronyl gdzie w tumany Binie, 

Wiecznie drzemuice, fala Dniepru plynie! 



Digitized by 



Google 



81 

Qra^ niffib powie co prz^ o&ibeqi brflp; 
On W7i4j buji^ ij^89 ^^renice 
WTnoni^ iridx^ tamt^ okolio^; 
Zaporoin ?|Mdu^ pa ppovie: 
Jak tam rodegl^ paniij^ koBsowi; 
Jalde tarn wiacaiiie hntenld i wola, 
To tamo Bloi^ce jak tam roaproinieiiia« 
Poroniewaae gwame ich korseniiw (1) 
A talmn p^dat a^ riaQleoi luk poU; 
A Zapovoftee na awobodnfin konji^, 
Jak jego mjffi ugania po bloAiy: 
Jak inclm itepv jaga pie^ tak dsika. 
A tana po Paiepne t<fdka si^ pnsQmyka 
Lekka i cl^bka i eagrbka jak lala, 
Lad la mrtam po «s)dan4i rdwoinie: 
Wpadia no porocb, ao fkal 819 prza^ralai 
Z$^f^iU w g)^bi« .. prxapatfa.*. at adalu 
Pf ka wdd hrjutOf I<Sdi jak lab^di ptyaif . 
,^ReatIo 09 bylo! i co b^d^io mini^t** 
Ockniony s mfOi ataman zawola: 
y,A CO bji maaif nfiacbaj li^ jui sta&io! 
Kosacj t^kni4 i ogiaA goreje!^^ 
Spnictt ah ^ d§b« na skraydlacb sokola, 
Na MzuMio tKebni praemkn^l: 819 pncea kai^ 
Jvi pod bajnOiiem i jui baalo daje! 

S B U T K L 

SMbM mdk| aoraii 4aiegi hal postaca^ 

Ostatni odblaak t c&ekjek vdd nciekai 
Spada nn aieflfiif wiecaten powiteka. 
Ale na WjrMft t^tek gwar i pr aca* 



(I) Tak naaywajii foaioma cbaty koaacVie i atrainicso asatasy, 
I bdryeh dym nie majfo oddzielnego dla ai^bie ptworu^ ;irychodzi calf 
povMraeknif alomf kiPytego dacba. 

LilMtiira, torn IV . 11 



Digitized by 



Google 



83 

Fnie bI^ kn gfint iwi^ty stoa wspanialy. 
Dwana^de jodel s ga!^i odartjreh, 
Zetkniftych wiencliem, ipodem rozpostartf ch, 
Spicsaat^ wiei^ ku niebu powstaly. 
We wn^trzu jego Jety •!§ cknxst suchy, 
Czterech gdrali gtownie roi^Mrzyli, 
Rozkotfiali, chrostem apowili, 
Podd^fi razem silDemi podmnoby. 
Graj^ plomyki jak i^dla w^iowe, 
Wjjn^ CO chwila a ogniska pasacs^k!: 
Nagle roajadty ogie^ wznosi gtov^, ' 
Rzuca si9 blyskiem lia Btercz^ce a^ki, 
Na nifsaych zrazn caepia awe sztandaTy, 
Oblata klody, wyziera praea sapaiy, 
A jad pod kor^ zapusacaa tymcaaBem; 
Ai gdy araiiione drzewa zapiazccaly, 
I w jasnycb gwiaadaeb amolna krew polaljr, 
Ogie^, wadlua atoau pofiuni|t z ba^asem, 
Gbwyta 819 aaczyta, siada na atoli^, 
Wyrzuca na Mat aetne dymn ki^gi, 
Potrz^aa w niebo plomfoniate wat^; 
I jua panuje cal^ okolicy. 

Badoana wraawa i faaczne oklaski 
Ttt^^y aewsz^d pierwsae ognla blaaki. 
Na bdr daleko apadta cmdw aaalooa: 
MIodziei gdralaka od plomieni pr^daza, 
Stoi juif wkolo tai^cz^ee spleciona, 
Jak obraa z cieni urodzony wn^trza« 
Diiewice wkwiatacb, cblopcy z dlugim ivlosem, 
Gf^le i kobzy, fujarki i dudki, 
Wazyatko tu naraz aderzylo gloaem, 
I grzmottiym krokiem do ta^ca Sobutki. 

Szerzdj i ja^nidj ptaazcz ognta monaraay^ 
Frzejnyste poty wokoto rozktada. 
W oBobnym tiamie zobraii ai^ atarce> 
GIO0 icb powaioy, roatropaa bieaiada; 
A oczy iywBze przy brz^ cz^cdj czarce. 
Z nbni matrony i dzieci zasiadly,' 
I czujoe kundle przy nim si^ ukladly. 



Digitized by 



Google 



Dokola 6to«a mnii^i« ognie ^wiec% 
A kaidy now4 aoiecb^ rozpala, 
A luukdyg)o4ii§ opasany zgr^j^. 
F<Slwidn« ksztalty za ksstaltami lec{; 
To cm§, to blaakiem, jak plyD^ca laku 
PI4CZ4 si^ ko!a, ogoiska mrugig^, 
Fo}y»ka w ognia topdr taaecsnika; 
I zr^Gzay akocsek ogniem siQ przemyka. 

A iri4m od starcdw gtos o postuchaiiie 
Kicsora mdwi: glowa dawno aiwa, 
Zamoiny gazda o,a wielkidj polanie, 
Co ku wschodowi w pi^kne niwy splywa, 
Z gtfry przexwaQ4J mianem jego rodu. 
We cxct OQ wielki4i u swego naroda. 
Na jego okrzyk bly^nie, mdwi^ ludzie, 
Wi^^ watatek nii ma owiec w trzodzie. 
Dadaiaj jai taiiczji jego praazczurz^ta, , 
A chocial aprawy odwieezne pami^ta, 
Jednak nikt dot^d nie postawi imiato 
Bwojego barku pned jego dlo6 irprawn§. 
Baz Jannszowi tylko 019 udalo 
Rozbroi6 Btarca, gdy ten z biit^ dawwi 
Przyaiiigl oczyscid gdry od t^j agrozy^ 
Napadt go w leftie i cbciat im^^ w powrozy. 
^Dziecil — zawota}, — taniec ja wasz cbwal^^ 
Chwal^ te pie^ni, alei wy gdrale, 
Wy dzieci Tatrdw, co u wszyatkicb w Blawie, 
Wstyd zapominac aw^j ziemi w zabawie. 
Znam wiele iwiata, widzii^ ja za mlodu 
NienuJo ladzi, niejedn^ opok^, 
Kiedym przemierzat ^lak do Carogrodu, 
Gdzie aiQ }xd motze zaczyna gl^bokie: 
Leoz niema nigdzie gdr, jak nasze bale, 
Ani gdraUSw jak nasi g<5rale. 
Owoi balach zaipiewajcie dzieci, 
Na nat^, co to od ska} nazad led. 
A BwemQ kiedyi nasze plemie powie 
T09 CO warn wasi ipiewali ojcowie.*' 
Boatfopnym tlowom fadzi iwzyacy prawie, 
I chtteie aktonm ka oiehsa^ sabawie^ 



Digitized by 



Google 



64 

I d i owi sbiegli si^ w gronudt, 

I cob/ ipiewac, zXoiyU. nand^. 

Po knStldiii gwarze rozwaiio n^ koYo: 

Wjuty ttxy dziewki se wstjrdit niiiiieAe«ta; 

Kobry t dudki oblegli je wieAcem; 

Kobzy i dudki przegralj wtsotoi 

A gdj okoi&cxyli niedlug^ ptzegr/wk^ 

Dsiewki s kolei sawiodfy t« ipi^wk^ 

^,Stn6icie aif o matkil 
Tnlcie wasie dsiatkl 
Pod okieiikiem oiaray 

adob/ci 819 atara: 
Cyapeczka caerwona, 
Koaa rospuaacsona, 
AchI to Daiwo-ional 

Jako 4miar6 atolllwit, 
AjakllfMftrpierfeeliHwa, 
Podatude aH akiyeia, 
Ukndnie warn didMtt 

1 aoiknia adnulaiccko. 
Oanatkobtnei daieoko, 
Oajreba Dsiiro-ioiia! 

Odraiko nadobna! 
Kie biagiy aoaobnft 
W aarosl^j natroni, 
Strach atracha talk! gohL 
Ciapeeaka ca«rW<Mia» 
Koaa TOJ^uasttottai 
Aoh to Dsi¥ro-idi&a! 

Jako toierd atoAliwa, 
Ajak wiatr pierschliwa, 
Poobwyet ci^ w leaiei 
Pod aiami^ aanieaie; 
BaaXatrdWybaaBloftoa, 
Zoataniaaa do konca, 
Jako Daiwo-iona. 



lliebogol 
Wlaagr ti 



Digitized by 



Google 



85 

IM* iingo sodnnkft. 
Ztk draike, M draika 
Bfdt Dnwo-ioay. 

BziewesK, biada toblel 
Tjrpneed in d erc i ^ w grobie, 
TaAes§ z tob§ mary, 
Twe hale, pieczary; 
Jak KrjriNm wysoki, 
Tak twdj ^rwial ^§boki, 

Uciehlj kobsy, udcUy i dadki; 
A kdwo skonaldiwi^koaUtt^^WfiSiki, 
G^ sadzwonitay i ipiewaiite ddlde 
Zlalo ai^ w dcbsf^ i mSiat^ mtuyk^. 

y,8xcx§^liwe oczy, szca^iiUwe kroki, 
Co iwiatDxiwoionnawidziea mog^, 

Alabastrowe wszystkie opoki, 

NajdirokUf kaaue6 \9Ay pod nogi|. 

Wszystkie tarn wody plyn^ krysztutem 
Kaida kropdka spada perelbi; 
Mosty zo zlota wpaAstwio ich catem, 
A z djameniXL katde ^wiatelko. 

Wielkie pod niebo s^ nasze skaly; 

Peitami rosy 'loez% d^ nasze, 
Nasase potoki jako kiyaataly; 

A jak.noe ^wieie boiy i fiize. 

Bo a Dxiwo-ion nasz sf^ kraj klnje; 

Bo XL nick kaidy zdrdj biq poczyna, 
fto jeirypieffictej^o im wartnje 

Bzika podciemna, leez hal rodzina.'* 

Zeidda powoli dziwnycb gbadw walka; 
A koto ttoiu powstal okrzyk j^Salkal 
Saflca nam teraz zaipiewac powinna/* 
Ka to wolanie wyblegU gdratka, 



1 



Digitized by 



Google 



86 

Smak!a jsk jodta, niby sarna xwinius 
2ywe J4j oko gra nartem j^omienia; 
dpiewj^j Blowiczy cbwoni od niechcenia, 
A jednak tkhlj zdaje si^ prseflzywa6, 
A jednak ^wiatlcm zdaje si^ rozl^wad 
C62 gdy dla^piewdwstran g^liponiszjr? 
Wtencsas myA pieini emutna easy wesolai 
Wylata ksztaltem cxarta lab anio!a| 
Porywa seree i ta^czy po dui^. 
Salka g^^l wsi^Ia, pnQrgrywekj^j krdtki; 
SiMla pny stareacb, poj ny po druiyme; 
„C6iwamzaipiewaiD?o cbmorD^j dolinie! 
I tak xacs^a bee kob^ J dadki: 

yiBoskoMaay jedyna, 

Poehmaraa dolina; 

Dla ca!ycb Ttiir&w pon^ta: 
Lecz laBy i skaty, 
Wkr^gj4 opaaaly, 

I brainy z glaz6w zamkoi^ta. 

Rozkoftsna, jedyna, 
Pocbmnroa dolina: 

Od ealych Tatrdw kochana; 

Lecz na ni^j mgly g^tet 
I deazcze w m6j cz^ate, 

Dolina cz^sto splakana. 

Bo w akaln^j siedzibie, 
W Dunajca kolebie, 

Fanuje atraazny dueb-potwdr. 
Zgrzybialy zazdroinik^ 
Dupajca milo^niky 

WcM patny za nim przez otwtfr. 

Poczwara ^otfliwa, 
Szaleje do dziwa, 

Jak tylko weimieaz mu wody. 
Za kropl^ zt^d biedn%, 
Piekielne bezedno, 

Potopem wre niepogody. 



Digitized by 



Google 



87 

Biediiba sxatana, 

Bkarbftmi zapchana; 
Wdi^ srebro, zioto, jak Amiecie; 

Nie ztota ducb patrzy, 

Od ztota Bkarb rzadszy 
Tarn leiy— wieczne tan iycie. 

Kto doayc wjrtnralyf 
At w gl9bi4 ^jic aka!jr, 

I na atrach moen% ma gtow^. 
Ten za bwojq dzielnotfd, 
Ma tarn nie^miertelno^, 

I bierze skarbdw polow^. 

Lccz ducba zlo&6 wieiekta, 

Zatrz^aie dnem piekta, 
Jak tylko drzesz ai^ pod skat^; 

Opada uldwa, 

Wiatr laay ury wa, 
Glae p^ka, Tatry drt^ ca}e. < 

Cadnie ipiew dzwonil w zaslucban^m gronie, 
Cudnio sIq bt^kal ecbem rozbudzondm. 
Same niebioaa przecbylaty skronie, 
Bz^i^j gorzaly licem ugwicidzion^m. 
Ogicn Sobulki jak potadnie pala; 
Na axczycie nieba pdtnocna dr^y zorza, 
Bozdiwi^k atran zagaa}, apocz^Ia mYddi hoia; 
Powainycb starcdw rozmowa ust^a; 
I byio chwil^ jakby i&mierc powiala, 
Jakby ^wiat dumat pdlnoca^ modlitw^, 
Tylko Janoaza apojrzonio si^ nrato, 
Duaz^ w apojrzcnia, w niepokoju cal§, 
Bwalo na dachdw tajemoicz^ bitw^. 
K§dy pod lasem w przymroczon^j tanie, 
Kt6\ w^idw tfwietnio zioty grzebicn joiy, 
Tarn gt^bi^jt poiwdr na konia si^ Bunie, 
Standi, przes chwil§ ^edzi okiem ir^ia, 
Potdm Ink bierze, naci^ga i mierzy. 
W^t 81^ podnoai, leb w gdr^ wypr^iaj 



Digitized by 



Google 



88 

Pofyska wie^cem i groinie nuiycsj. 
A wt^in u luktt ttrooa zaakowycsy, 
Strzala snikn^a^ dvmnj w^^ upada, 
PadaJ4C iiviaiu|l: od oaego Awistv 
Z dncw pnel^knionjob leci chmara listn, 
A zcwBas^d w^itdw i gadain gromada, 
Z li^, zpod li^ci wysttwa tl^ blytkiem, 
Pnie si^ na konia ze Bykiein i plakiem, 
Dosi^ga jeidzca, ehwyta w sio obr^csy, 
I wBsystko nztm w ddt tA^ obalflo. 

Krdtko kod inensg4» krdtko jeidztec j^cif: 
Znikn^li oba pod w^iUSw mogil^ 
Piak, jfk, gwizd, toskoti pnjkra to musyka 
Dla ciMj, ktdni diiri^ki stran wjpieazcs^, 
Dziowicze koto ciatfni^ si^ zamyka. 
Wstrz^ili 819 m^ie mimoirobi^ dreazez^; 
Poploch po wszyatkicb oblecial widomie. 
Cyt! po gf Btwinie zoowa ai^ co4 lomie; 
Nicpewne oczy w g^twin^ patnaly* 
Szeleat ai^ zbliia, z g^ztwy trzij wybiegli. 
Kaidy na Bzczudle, jakle czaaem stviy 
Tatejazym ludziom do pr^dsz^j podrdiy. 
Rado^nie kla^li ci co icb postrzegU: 
„To Ludek, Ludekt dlugo nam i^dany!^* 
„Haj! b^l*' zawota! Ladek syn Micbala, 
Z rodu GaroBzdw; picrwszy gdzie a§ tany, 
Bej wszem piefoiarzom Podbalanom cbwala, 
A miody dzicdzic na mit$ polan^, 
Gdzio skafy zamkiem Zakopafwkim zwane, 
IViel^ o nim biega, ie przy wody azumie, 
W ktdrym 619 boita Donajec male^Ud, 
Zualazt dihri^k i my^l do pierwaz^j pioaenki, 
Dzi^ Bctno 4piewa6 i sam skladad nmie; 
Piazczalk^jego s!ycba6 ^rdd tyai^ca, 
Pioaenka jego tak w serce id^ca, 
2e Btarce nawet z Izami my^b| o m^f 
2e same echo przeci^gt^J ni§ dzwoni. 
Kaidy rad, kaidy B^ncba go ciekawie, 
J on t^ cb^iBic pnytomny zabawie. 



Digitized by 



Google 



^7 i pWw*? Wft»ft WB»«4 w xamian?. 
Wszyscy w glo8 wielki witali go radzi: 
„C<Si Lvdek powi^ zk^ ich B<ig prowadzi?" 
Niepol!^ biega w tpojraenfacli pieiniarza: 
9,Siecli warn B<5g sceas^eff pcmieszany pfowie: 
Ja wra£ sf Mani^w^. Licho nam zAgraia, 
Tatar fi# nftaze dflM€^pcJ6 tdrowie, 
BvMde bmexii^mif Ka mocnym Cxontynie, 
Odedni kil^ pr^oz ro^^ 4t»r9i^y 
Kazano czuwac zamkowdj dru.^ymie; 
Z^irarto wszystkim i bram^ i VfiOBtfl^\ 
Stany duma)!, lecz mlodzi i^Qral^ 
Toporki w g<5r^ cispf U zu^hwale; 
1 zawolaV: „Co? y^ l^akcl^, Tatar^? 
Kt6t to na naaze bale si^ odwaiy? 
Kto siQ cuhm^ n« te borf^. gt«^« 
Ka te to||ory, ImiTj^ na. t^ MMty?^ 
I groMar wsCM^M aadilaik>*e» pd^e. 
Ale Kiowiea «» fictt .widttr zdM^if^ 
!>• HM goi^psycii «« iMwwdziat alowo: 
mSoikoK 4riedi widkta to nieszcz^^cie, 
Ten dziki Tatar brz^daa^ od sz«ja^czy. 
Jni on nie dzisiaj jak ^wiat wieUd ta^czy. 
Kiedy z pai&fttw przegnal I^ngg ^wi§toJbliw4, 
To 1 przez nasze w§wozy przej^6 zdot^/* 
,,A czy z nich W}jdzie?^' odparla mlddi iywo, 
„BA^nny 819 Icpidj!'^ w9tano dokola, 
Ludek tdi naszdj pomote ochocie. 
Przy kk ApiewmdvL sapoionim o tuaodsel 
Ladkft Ipiewajeiel*^ pie^nianc by^ w ktopeoio^ 
Przystal nakMtiee: y^Spieaino ja praeohods^f 
Ale CO mog§i aoatctwi^ po dmdzei 
Strachem waa iritamv ^ strachu wa« penmcfb 
O mnichu lM»oia, o mmcbn znwMfc^* 

),G«inie zaobdd na oHokacli, 
GTfiazdy laml^ 819 w potokacli; 
Kwiaty zroszone do snu opadly, 
Lasy zoiemniale domaJ lasisdfy; 
titerfttnra, tomlY. U 



Digitized by VjOOQ IC 



90 

Dnetfmie ciemia cicha, 
Nic nie nipi mnicka. 

Pnez acn m6wu| 4p'«icc gdry, 
Lini ksifiycem glnz ponury. 
Prdchno ai^ ogniem uroartym btyuczyy 
Sowj hakaJ4, nietopcn pmczy; 
Slepa cma si^ snujo, 
WBz/atko mnicha czujo. 

Mnich posuwa lotem kozy 
Po pi-zepatfciach, przcz w^wory, 
Ka aam Baczytdrzewa^mignie wywidrfci, 
Krzaki najg^atszo przcmknic jaszrzurkq; 
Z glnza mcbcm wyAIiznic, 
Z w<5d losoBicm bryznic. 

Ka wyxynio, na gY^binie, 
W wf zkidj jak wtoa rozpadUnie, 
W promyku roay, w fijolka woni, 
Wytryioie widmo, wiatrem pogoni: 

Gdzio nio pomyil, zajdzie| 
Gdzio bIq nie skryj, znajdzie* 

Kie pami^ta iaden i^ywy, 
Kiedy veacz^ly ai^ tc dziwy. 
Kiedy sIq akot^cz^, ktdi zgadn46 moie? 
Potlam te Ucbo, prosimy Boic! 
Moc^ krzyia Bwcgo, 
ZaaloA naa od nicgo/' 

in pioAoiara uci^}; pod palcem kobziarsa 
F^kly z dalekim j^kiom WBzyatkio dmty^ 
Ze Arodka laan vypadt wichor Inty: 
Wyrywa jodJy, alupem b'Acitarza, 
Plomionio Btosu kr^ci wira ^ubi|, 
Mrorzy polan^ chmiini dymu grub§. 
Kaidy ai^ tali}, wBzyscy fii§ pytali: 
„Czdm Btruny p?kly? zknd ten iricber luty? 
Ctytfcie alyszcli jak cc^ Kklo w dall? 
Syloi to ecbo kiedy p^k}y drut}?*' 



Digitized by 



Google 



91 

Wtzjncy p}'taj2|, a nikt nio odgadnie. 
Lepidj to wiilzt Junosz ze twojemi: 
Zaiedwio wicber zpod Imsu wj^padnio, 
Jak |»rzed gadzini| skoi^ay! on od ziemif 
Wrzasl przykiym jfkiem, zbtcgl nabrzegopoU, 
Wyciagn^l palcc, rorvrart wzrok azeroki: 
„Czy -wj witlzicie, widzicio w kaptnrze?^' 
Opryazki milczkiem apojrzoli mn w oe^i 
Pot dm po aobio z tiimiecbem apojrzelif 
Bo nio wi^lzioli, tylko wielk^ biirz^; 
Tylko filup wicbru, co li^ciami tocz}^ 
To nicma dziwu, io siQ w duchu toielt. 
Janusz umilkn^!; drt&ly w pieraiach rfowa, 
Oc/y w slap atal/, zawazo w jodnQ strong: 
Widziadio st^pa litfciem otulonc; 
Pod wiciki kaptur cali| g!owQ chowa, 
Ka pieraiach \eij diaga broda aiwa^ 
A trupia glowa aicdzi na ramicniii. 
Widztadio wicbrcm at^pa ku ptomienia: 
Glowa z ramicnia ptakiem 819 porywa, 
1 031 cm4 w ogiefi, uderza piorunem, 
I stoa rozwabi; wldziadlo brodacza, 
Stoa rozbnrzony powainio przekraczai 
WIecze za aob^ dym i akry ealnnom, 
I buTz^ coraz dalsz^ w Uiaacb znika. 
Wezystko ncicblo. Janoaz ai^ odc^'ka. 
Jiik po snie atraaznym, przeciora powiek^, 
Kiepcwnio w oknig poziora i alacha, 
I aam do aiobio przetnawia pocicba. 
„C^tto ty bytci^ iy nieazcs^oy mmobn? 
Ciobit* widztalem? haj! widzialom dacha. 
Kieazcz^^lo nicaio, bliakio czy dalekid*' 

Bt^kn^ly glazy, trzaan^ly konary, 
I jczdne zewaztjd san.7 ai^ poezwary; 
Sun^ ai^ bTyaktcm, zatrodz4 ponarOf 
1 DJikrywHJ:> gdraldw strzat cbiniir%. 
f,Tatarzy.przcb<$g!zagrziiliaT gloaKiczory, 
Watalki w r^k^! do gdry toporyl 



Digitized by 



Google 



Gdrale dil lo^! IeIo i4ftlfiy «A «|<». 
Za mnie to, «c Atti« kobiety i ^tkrtfl 
WyBi4pil nftpnuSd, thEykr^tok aiiAwitfU^ 
Wypvici ir gdne j^^ gtomi}^ ftwdj I6pdr, 
FdUkolem obpk feU)« ml6di batcaytte^ 
A napradd lec^ i m vB9U Cz% ttiManf, 
Po owoajrA kudlach, otnlefll n^c^, 
A 0gine Bioaa po nMmk ttigaa%. 



JOZEF BOHDAN ZALE8KI. 



Najpierwsze latii mlodoici swojdj dp^dzil pod skromii^ 
strzecb^ ukrainskiego cbiopko, a pietwsze wrazenia odebrai 
bl^kaj^c ai^ na W0I9 puszczony^ po niezmiemej, milez^cej 
przestrzeni Molocznyeh siejjdw Ukrainy. I dlatego wazjatkie 
jego utwory tak blizko nalez^ do Ukraioy, dlatego on jeat 
piernrszym spiewakiem w Ukrainie dzisiaj, i pierwaiym za- 
W6za zoatanie, bo on dziQckiem jeazcze zeapolU aif, sroal 819 
z ducbem Ukrainy. 

»»W jego piamacb* — ^mowi oaaz krytyk (a),— dwa poe- 
zyi atomy, idealizm i l^ealizIl^ dueh i materya* ittuyka i figa- 
ry, fantazya i rozmyal artydtowaki, dunania i tea statuaria 
snyceratwo* spiaw i keataU, w wi^kaa^ a aob^ agodzie, i wif- 
ksz^j barmonii loatajf^ mi nawet u wieaaoia Oraigny. toi 
zdaj^ 81^ bycS pod rownmaz^ niejako i miar^ i waga rozdzia- 
lone. Cz§iei^ w zamyale samotnym i t^sknocie, cz^sci^ jeat 
w Tzeczywistoad. To gornemi ^zlatuje pcg^ciamii to wyo- 
braia, ksztalci. Jego postacie rzezkie, szykowne, iywe,iwa- 
we, poakocznei mile w oko wpadajf. Zwykle w jaane przyo^ 



(a) Uteratorze Polaki^j w XIX wieko. 1880 r. 



Digitized by 



Google 



»8 

dsiewa je Uttty. T^ki j«g6 Siary tffpih^M (A), tifti« kcMH^ 
etwo, taoy ryce^ze duiKi ukrAidritich. Gtosreitt tksoMtftttf^ 
poza kraBoami prawdzlw^go ^WialA #id^altiej kr&ittW! tb OM^ 
wa wewnitre natury* w epoUcteddtwid i hUtOiryi^ j&k UMU 
naiway i cacscery, jak ta (yrawdzi^y i ireftlnt. Za^tk{«g6 d6^ 
wcipD, bystry, przenikliwy: myBl n^a prfdtr^ Juk widieAM 
i poehnittrD^ i weiso}$. Okd t#fo itiedatfcM di^^ai^ledy iz« 
amotku tro^zone^ t^ywidj ptoitiiaDf, tuitiii, ihiM6\i dal^J lii^ 
dsi. I imiaje si^ i placza ttapfss^mfat^y. Iifiagfnacfya Zlil<(«k{«§« 
go dtkiatma, ofeystai jxk bl^kitna w6d poirieihECJbitfa^ n ti^tk^ 
tazya rdMnobafwna, rozaolidow*, mieaiona jak gr a kol6)r6# 
i ilemakte na oblokaoh tnalottridla ku 6chylk6iti dhfa JMH^^ 
gd, albo jhk farby t^c^y na tie )rQ(!h6ai4fti W [HiWiidtrC^-kf ^ 
gaiBiefobim lukiem itbi^gaj4c6j,gdy desVea&oWe ztddlli^ chd&ti^ 
ry. Taka wlasdwo^d^ ten i ehatakte^ poezyi ^dffoi^ft JtaM* 
iei. Przecinaj^ si^ ta, z'e tak rzek^, dwa wielkie kola j^di* 
kMj iredaicy, dwift dfery: r^et/^^ i idealha. itit^Vi t iAktj wy- 
^liodei i rown^go tycb maa^ podzialoi^, td batdtoi^j i ri!(^<J 
ka bttODia featttum, W tetn najwii^kdta af^ti^oi^ i ei&«^{ft 
dticha tego polity. Ni^ b«a ^^nsztiej itti^o ptt^tfxfXif ioi#i«!« 
my go tvieazozem miDionycb wi6k6w, po6t$ tga^/ffi^phiHidhy 
pdaiewkjf ich poataeid i gloay, roAdi^gleibl UraAikii ^ ittKdj^J 
harfy, z zapadlego wywoluje zmierzchu. SamteilattaKttiiMil 
dla wlaanego tylko uzytku narz^dzil owe muzykalnei dzwi^- 
czne naczynie, i awoj^ roboty atrunami takowe nawi^zal. 
Nikt'bowiem tak jak OD,nie zagra najego inatrumencie. Dar- 
moby 8i§ kto ha to silil, i wielkiin zdobywal dowcipem: jako 
niegdyj iaden dworzantd, UA^n 2Aldtfiik x^dowiej^cej Pe- 
neloppy, nie zdolal napi9c atarego luka krola Itaki» i w eel 
strzal^ ugodzic, cbod i pt^kto kobietaf i udzielna wyapa na 
morzu, byly nagrod^ tegO atrzalo. Z t^J plfzyczyny tak ale 
ai^ wydaje,co b^di nadladoviray Zttltekiegojego miar^, wje- 
go ducbu napisac eheielf. Te 89 eeehy 6g61ne. Pod wzgl^* 
dem zewD^trzoego nawet kolo^tif, yytmu } meclianizmui co 



(a) DosiQ i^pim Ckm tsuml yywiiliiaiafi 



Digitized by 



Google 



94 

tylko pisze, zdaje 8i§ bye nakaitalt ocbofnego ognia w no- 
coej dobie, kiedy Btrumieii plomieoisty nagle, pr^dko, wjr- 
6oko atrzeliwazy w gor^, na tysiQczoe si^ rozsypie, rozwije 
i bryzDie gwiazdy, wienee, krzyzyki, gzygxaki, wstf'gi i amu- 
gi ewietlne. Albo takie Jest to cos naksztalt zaslony liuia^ 
lek z rubiDOwych iskr jutrzenki. 

Takie CziQkU takie Spteioq/qee jezioro» — Nikt w PoUea 
nie ma takiego etylu i takiego wyslowieoia. W tern mu naj* 
poprawniejsi klassy^y nie zrownalL Sposob pisania jemu 
tylko wiasciu'y, swietny, mamiQcy, artystowski, wykonczony, 
brylaotowy. Cty/, sztuka Zaleskiego nie zdaje ai^ bye w po- 
rzfdku idealnym efektow dzisiejszej poetyckiej literatury na* 
azej, jakby elemeuteniy rachu, biegu? I tak jest w rzcczy aa- 
mej. Pr^dka, wietrzna, powiewna, roznosna, dziaia moc^ 
apr^iyoy i wazyatko z aob^ w tym ayatemie ail^ lotu po« 
rywa." 

Przywiedliainy tu dla przypomnienia a^d o Zaieakim, 
jaki w chwili upadku klaaaycyzmu^ a zwyci^zkiin podlocie 
azkoJy romantycznej, wydal znakomity piaarz. Stoi on jako 
prawdziwy wieazcz awietnej przeazloaci ukrainy polakiej, 
jako poeta najoryginalniejazy, i jako miatrz jt^yka ktory 
przyatroil, i oblekl w azatf najcudnieJBzej, a nieznanej przed 
Dim melodyi. 

Co ml tain! 

czyli 
rORANEK STABEGO MYSLIWCA. 



Dawno se snn myA wybiUy 
To nroki! — C6i n llcha! 
Czy i6t kiedjr tarn zaiwita? 
Noc i DOC — a ciemna, cichac. 
Swita, Awita, piej4 kury! 
Swita, ^wita, rzeda«) chmttiy! 
Dobra naaza! nicma grudy, 
Boiaiek proszy, przednio polo! 



Digitized by 



Google 



95 

Moina jakoA zabi^ mdy, 
Choc ladaco mgla na dolo. 
Ho g«jowyl 
Caaa na lowy, 
Wstafi no, wstaii no, pdjdi ta saml 
Co mt tarn! 

Co tchu, na Icb, ruaxaj stary! 
Zabrac jeazcze strzdcdtr kilku, 
Zcicha trnbic na ogar}-, 
Kio chc§ kota, my^l o wilkn; 
Lccz ostroznio, Iccz pomatu, 
Bcz haYasu, be/, wystrzala, 
Zfljdi czahary z boku, blisko, 
A gdy staniem na ^gonio, 
Trop i heihal na ^ciernisko... 
Hola> holal siod^ac konie! 

Cdi tarn gotfcie, 

Jcgomo^cicI 
8pi9 czy nie Api^— bah, bah, bam! 

Co mi tami 

0, dzicfi dobry! jakie zdrowie? 
Jak 81^ macie? czy si^ apalu? 
In gratiam was panovic, 
Rozryweczk^ zrobiQ mal§; 
Bo c6t w chacic tu wy^nicie? 
Lppsza w polu myil o ^wicie, 
Zwawo, iwawo, zwiodicie glowyl 
Jazda przednia niedalcka, 
CaJy przybor juz gotowy, 
Psy i konie, wszyatko czeka... 

A iniadanie, 

Ka CO Btanie, 
Po my^liwsku na pniu dam, 

Co mi tamI 

bodajto mlodo^6 ^wi^ta! 
Czlck by} zawsze wesdl, zdrowy, 
Czy spal kicdy, nicpami^ta, 
Ani amaikti, bdlu glowy. 



Digitized by 



Google 



8£ 

Od p6\no€j ^o ]|ac(iod^ 
Jak to, iBif.%n!L—^p si^ dzieje, 
ial 81^ $ole Icps^h czasow, 
ZYfVNat^ ptaat^a peine kiueie, 
A jak wnSbliy tak Uekaadw; 

Gdzie Die strzel^^ 

To uccif , 
Oo pomyA^f zaraz mam, 

Co mi tam! 

Mialem stnetb^ pny|aci<^k^, 
Pojedyfkka, wunek tylki, 
A wp^4 kota, wlot jask6lk^, 
Frasafea gtdwk^ rMie a sziiiHi, 
Jak to bylol jak to bylo! 
Ai pomy6lo6 akxiko, mito, 
Ha, kat Im, ha< eo to, CO to! 
Inoe czasy^ mni ludzic! 
ICowi^ pFaw<H sscserozli9t4, 
A sluckacie jak a eudzie. 

Gdzie to z wao^i, 
Gnu^ikamil 
Danno, darnxo prawi6 wajn, 
Co mi taml 

Bo tei jakie vaszc ^ycic? 

Jakie m^odych dzid rozkoaze? 

Co wy znacie, co widzicic? 

Naaze lowy widzicc prosz^, 

Braclawekicgo wojewody. 

To nie h)wy, istne gody! 

Co to beczek miodu, wina, 

Jak to w lesie noc — pokotem, 

Jaka psiarnia, a druzyna... 

Ale cUopcy potdm o t^m, 
Uiy m6j siwy 
Dlugogrzywy, 

BpieB9^». apiea^cio, ja go zaam,. 
Ca mi t9n>I 



Digitized by 



Google 



07 

Ot6i w pola: c6i. konib'? 
WszAkte niezle? swego chowu. 
Mdj bnUny troch^ dziki, 
Wiclka szkoda niema rowu, 
Jak BiQ stuli, a da susa, 
At gor^co, Et pokusa! 
M(5wi4 stara krew nie gore, 
To nieprawda: po t§ miedz§, 
Nuie cwaTem na przekor§, 
Jeili wazystkich nie wjprzedz^I 

AIe2 moi 

Co si^ roil 
Po CO Btary szalec mam, 

Co mi tarn! 



Och! gdy pojrz^ tarn po lesie, 
Na te wzgdrki po nizinie, 
Na t^oi6 piertf mi si^ podoieaie, 
Na zlo^6 oko izt^ zapljiiie! 
Ot<5i macie... Iza si^ kr^ci, 
Co min^to, to tr pamiQci; 
Przyjaciele, bracia, krewni, 
Wszyatkicli widz§ jak na dioni, 
Coraz sercu ci§t6}, rzewni^j, 
Mysl za myiib^ w grobach goni... 
Siai&my nieco 
Nicch prZelec^ 
Joi mi lepi^j czuj^ aaoi, 
Co mi tami 

Co Bi^ stalo, nie odstanie^ 
Cdz? ie lidcia wczaa opadn^, 
Smotek, placz i narzekanie, 
Jeno w dnmce Blysze6 snadno. 
Mowcie^.: cfacectc? wnet piosenka: 
Chmielnickiegoi? Doroazei&ka? 
,,Ci^-/ko, ci^^ko ach przcd nami 
Pan Chmielnicki zawinil, 
Ze dw pokdj z polakami 
W Bial^j Cerkwi uczynil." 
Literatara, torn IV. 



13 



Digitized by 



Google 



Nie w takt pl^czf, 
Lepi^ skoAcz^, 
Pan Cbmielnicki, h&tdtoi dbam. 
Go mi tam! 

Leer panowie, co si^ stalo? 
Gdzie to naszych dam polo w a? 
Zaporo^skich dmi tak malo, 
A milosna ta lob owa, 

trzeefa zorzach, trzecfa kiyiiicacb, 
Siedmiu wodzach. stu dziewicach, 
Rzek^by^: ie te dumy z laty, 
Przennciwszy dlugie chwile, 
Przenaciwszy smatne straty, 

Z ludimi gtuchn^ gdzieii w mogile; 
Czasem tylko 
Smntii^ ebwilkf 

Nuta na my61 prz}j4zM nam^ 

Ale i to, CO nu tfttn! 

Jak widzieie rz^d topoti... 

Niegdyd dwdr tam ata^na lewo, 

W nim czcigodny ijl Podstofl, 

A mial cdrk§ czamobrew^. 

Przywit^a jeno skromnie... 

Sldidto rzekla i jai po mnie. 

Dlngie byly zaiecanki: 

Z paDD4 rzeczy Bzty niezgon^j, 

Alei matka podstolanki, 

Coras bardzidj mi biq droiy; 
Droga bita^ 
A wi^o kwita» 

1 rzucilem drogi kram, 

Co mi tamt 

&atwe dzisiaj, lattre 2artjr» 

Latwo mdwic, j«diiakoira 

Zspalony mtilo warty. 

Ani rady z mfod^ g^oW^r 

W polu^Httdno, smutno w doia% 

A wi^c na tfviat pokryjomtL, 



Digitized by 



Google 



99 

I jak w damce; gdzla^ przw lanj 
Ka Zaporo^. do Biazep7, 
F^dzi Sokol rozkoclianjrt (a) 
P^dz^, l§c§ stepem w stepy^ 

Za*dziewczynQ 

Na Tvin% 
O^iepionj lec§ sam, 

Co^ai ta«U 

Bylto jakod czas rozruchdw, 
Wi?c-4e dal4) do szabelM: 
W obl^Sony wpadlem Gluchdw, 
A w GlttcLowie Hopot wielki. 
Nic «e wrog6w stokroc wi^c^, 
Ale nie^picpl^i miesiQcyl 
Bo^mj wszyatek midd wypiH, 
Kropli wina w mieicie nioma, 
Do zl^j irody ai pd! mili, 
A tu glodno. Idzie zima, 
Tandem rada 
Wota: sdradal 
I do m&ejskicli harmem branit 
Co mi taml 

Odt%d « biedy w bied§ brniilem, 
Zabukany po6r6d tlumo, 
Jeszcze z Bcrccm niewesoWm, 
Darmo wo!ac do rozumu, 
Jakbj w nocy pragn%6 slo^ea, 
Trzeba cierpi6<5, czekai kodca. 
Ale patrzcie! «o to zdala? 
Sadzi fusy tam, tarn nisko, 
W prawo, w lewo Bi§ przewala, 
Wazak do kata to wilczysko, 
Coraz bli^dj, 
Coraz cbyi^, 
Prost do Usicb tropi jam! 
Co mi tarn! 



(a) Alluzya do znan^j naUkrainie damki gminndj o kozakuSokole. 



Digitized by 



Google 



100 

Knt pmovie pr^dz^ x koniy 
Bozbiegnijoij sif o staj^* 
WsaUk to Btnelcj? oni! oni! 
Ja zm jawor sif zjusajf . 
Cxytiyszjcie psdw Ujanie? 
Jakie gtosv, glosj Panie/ 
Grabj Graja, deAsij Spievkil.^ 
Dobrze, dobne, wcxas ndchloL. 
Wsjpac procha do panewki, 
Ka eel, na eel, sza! za rjrcUc^ 

Niech, niech biegiiie» 
Tropem legnie, 
Xylite Btawi^ warn za sto, 

Palf t bol oto mi tof 



6PIEWAJ4CE JEZIOBO. (a) 

Mie8U|C kn gdrom wzbitj na ptft, 
Crdzie^ nicgdziei wtosj promieime snol, 
I coraz jainidj jaini^j w jezioize 
Malowat niebios bl^kit i zorze, 

Nii^j i wyi^j po bokacb gtfr, 
Glo^ao azyjskich slowikdw cbdr, 
Fo skatach, wodach, stokroc 7.m^cnny^ 
Od^piewal nieszpdr dia dzikidj atroujr. 

I od Elbrasa na zlomy skal, 
Btf k]ta§ W8t^g4 6truiiii«6 siQ, zwial, 
I ro'/dmuchnionj' na smug tain Avnetyj 
2)j§c^m Brebrcm btyska i bieijr. 

W szacie powicwn^j, biaMj jak puch, 
Za nim po smugu uganiai^ dach? 
Nie, to Czerkieska, pi^kna Majuma^ 
Sama w pustyni b^dzi i duma. 



(a) Wzmianka w dzlcjach Klaprota o ipicwaj{|cych jezioracb 
w Kaukazie, byta powodem do napisania t^j fantazji. Miara wiersza za* 
•tosowana jest ^cisJe do pewn^j auty czerkieiskidj. 



Digitized by 



Google 



JOI 

Staje. Izki|d4e?jaki to^piew? 
Ptasz^ta 4pi4 ju4 wg^stwinie dwew; 
To4 Czarnomorca w noc na pogoni, 
Kutft dnieprowakich dum, a2 tu dzwom? 

O! nie dnieprowskich nuta to dum, 
To jaki4 srebrny, przedtigty gzum, 
Luba harmonia tondw tysigca, 
Mile nicbieskim arfoin wtdrx^ca. 
Slodki, czarowny, powietrzny brz§k, 
Jak owych pie^ni huryssek diwi^k; 
Co przy dziewicy w letni poranck 
bm^cy na kwiatach roi kochanck. 

Slucha Majuma nieziemskich sidw, 
Slucba, pobieiy i slucba zndw; 
I zndw pierzchliwa, lekka jak Jania, 
Plocho ulotnjr rozdiwi^k ugania. 

Bieiy, i mildj, mil^j co krok, 
Czarojo aerce i slach i wwok... 
Spiewajezioro, kwitnie doHna, 
I wsz^dy ustroA cicha, jedyna. 

I czarodziejka skinieniem r^k 
Kwiatek po kwiatku przyn§ca w p^k, 
Strojne w stubarwe brylanty rosy... 
I wicficem wi^zi rozwiane wlosy. 

U 6niekn6j picrsi miota 8i§ kwiat... 
W sercu to milszyc^h, minionycb lat, 
•Nagle zadrzala pnmi^tka skora, 
Gwiazd mllionem, jak tJo jeziora. 

„Nim dw (mdwita) polubil bdj, 
O ilei razy Muradyn mdj, 
Ze mn^ tu bT^ddt, i blogo, miJo, 
Wtedy jak dzisiaj nicbo nucUo. 

Tutaj kochany w dloni mdj dloA, 
Catowal picrsi, usta i skro^^ 
Calowal, pie^cii: i w oku oko, 
Sercem do serca wzdychaJt gl^boko." 



Digitized by 



Google 



102 

Ka wodxie ciemnj rosla} si^ Alik... 
Cdito? bezBeanyi, ztowiescc/.j ptak, 
W DOC ka JMnoM zd^ttL Um g<$r^.. 
To ehmurai nuettfc owiaajr chmani 

I £Q9wn josDoie. Majoma sndw: 
,,Darmo ai^ pTtan, gdsie jeat? czy zdrdw? 
ZU Uzbenowie (a) azydc^ nieczule, 
Smutno mi, nndno w puBtym aule. (b) 

O! by mial tyle eo dzieci^ a!!, 
Na ptaaich akrzjdlach ja^-by tu hyh 
Pewniebj wolal nii alawne boje, 
Ca!oirac uata i pieni moje/' 

Pocbyla g^ow^. I nowy cad! 
Siedm arf na jdsn^m zwierciedle wdd, 
Siedm arf na niebie wdzi^czoie 8i§ m%c4|, 
Niby chc4 zwabi6 dasz^ t^skni^c^. 

„Arfy gwiazdziste czaa ja£, o czas, 
Struny od niebioB widz§ i was! 
Po tych ja atrunach pielni^ wyptjn^ 
W pi^kniej8£^, milaz§, dachdw krain^. 

Ksi^iycu! gdry! dobranoc warn! 
Staiy mdj ojciec ty6 b^dzie sam, 
I do haremu smutn^j nie przedal... 
Milszy, o milszy raj Mohameda!^^ 

Pie^fk od jeziora dzwooi raz wraz, 
I chmara ksi§2yc cmi jeszcze raz, 
I rozigrane w cieaia dwietliki, 
W zlote haiyskQ barwui promyki. 

Gwiazda po niebie ^Iizga 8i§ wzdiai, 
Ga^nie. I niemasz Majnmy ja2,.. 
Tylko na wodzie szybko a brzega, 
Kr^g BiQ za kr^giem fali rozbiega. 



(a) Uzhen, szlachcic lub rycerz czcrkicaki. 

(b) Aal, zowle b!^ tak a czerkicsdw maly aameczek. 



Digitized by 



Google 



103 

A iniesi^c w blaska zBgli|dat w ddf, 
I ol^nia wienieo % kwiatdw i %\6ly 
I coras j[a^ni4ji ja^ni^) w jeziorze, 
Maluje niebios bt^kit i zone. 



(Fantazpa). 

I. FRZESILENIE. 

&in^6 81$, ^wi^c Bi§ wieku mTody, 
dnie na kwiatach, ^nie in<5j ziotj, 
Ideale wiaiy, cnoly, 
I milord i swobodyl 

l^wiat omamieik trcze^nie ginie! 
Jujfc wy^miewam czary, dziwy, 
Bo nie JeBtem prosty, tkliwy. 
Bo nie jettem pray Zorynie. 

Przy Zorynie inny bytem, 
Bylem prosty, bytem tkliwy; 
Wsz^dziem widziat czary, dziwy, 
Ach! kocha^em i wierzytem! 

Bo tel czysta czarownica, 
Peine zakl^miata usta, 
Jak Boadtkaf iywa, pnstei 
Jakie oczy, jakie lioal 

Jakie oczy! jakie Ileal 
Oczyjasne, czame^ duie, 
To nie lica, ale rdie^ 
Czysta^ e^Bta eterowniea. 

„B<$j Bi«7 ttieraz mi mdwila, 
Gdy by} ksi^iyc na mlodzikny 
Mnie k^pala matka w mleku. 
Kanczala czardw Bila. 

^Bfy^nie siedem gwiazd na niebie, 
W Dnieprze blyBn^ tray miesi^cey 



Digitized by 



Google 



101 

Zal^ni^ gwiazdy spadajiice, 
I CO zecbc§ zrobiQ z ciebie. 

Do^c Diech mrugn^, r^ki| skin^, 
B^dziesz ptiiszkiem, rybk§ w rzece. 
Mnie siq zdalo, zejui lecQ, 
2e ju2 lec^, 2o ju2 p^yi^Q* 

I caYuj^c r^czki obie, 
Zaklinalcm „B<y si^ Boga! 
Daj mi pokdj, moja droga!** 
„Nie, CO zocbcQ z iob^ zrobi^.** 

UwiUany aam w potraby 
Tajemniczych «ldw dziewczyny, 
Dtugie chwtle i godziny 
Przemyslalem plochy, slaby. 

Na2 w latawca mi§ przemienil 
Ijak orzcl albo sokdt 
B^dQ musiul kr^iyc wokdY, 
Po niezmiernej gdzie^ przestrzeni. 

Jeszczet leciec, lecz gdy zdradnie? 
Albo las na wierzcbu gdry, 
Albo nisko b^d^ chmury, 
Albo skrzydlo mi opadDie? 

Lnb te± kto wie co wietrznics ' 
Nie wymy^Ii: ka2e moie 
Koralowp. zwiedzic loie^ 
Srebmy promyk znie^ ksi^iyca? 

I zadrialem ponxewoli. 

Lecz jest w 2ycia ludzki^m chwila, 

Kiedy slabo^c si^ przesila, 

Za natchnieniom m^zki^J woli. 

WychowaAcai to pustyni 
Jedno dziewcz^ iipokorzy? 
Dzicj si^ wolol zrobiQ gorz^j^ 
Ni sumienie mi^ obwini. 



Digitized by 



Google 



105 

Dannoi aoc^ na rumaku, 
Zbieglem pyazn^ Kaffy gnizy? 
Step tumannjr, Kataj-Uzy, 
At do wietrznych pdl Budziaku? 

I srdd wiatitSw z bun^ zmowy, 
Du8Z4, aercem Ukrainiec, 
Wczajce'm przemkn^) Nieuaazyniec, 
Najalaraazniejszy prdg dnieprowy? 

Dannoi tmdne prtfby moje, 
Lnd niiowy oziu^ wszystek? 
Dannoi uznal, bym jak liatek, 
DritA na ptonne niepokoje? 

Tui pod bokiem gaj Riisalek 
I jaakinia 2aldw uchol (a) 
C6i to snaciy ie na sucho^ 
Zt^d nie tuusedt iaden imiatek. 

Bo t6i iaden od motyl^j, 
Od mitoBnej, ptoch^j zmiany, 
Nie noierpiat wci^i icigany, 
I boleini^j i niemil^j 

Nie, uslacham seroa rady, 
Pdjd9 z domk^ i odwag^. 
Wyspowiadam prawd^ nag^, 
I nie zwa'Aam na zawady. 



IL SKARGA. 

Szedtem tedy, a po drodze 
Cho6 kraj pi^kny i dzien mily 
Barw§, blaikiem wzrok n^cily, 
Smotek aerca ci^iyl arodze. 

Bo com w iyciu styszat kiedy, 
O RuBalkach rdin^j tretfci, 



(a) Tak 8i§ nazywa istotnie. 
Ijiteratnra, torn IV. 14 



Digitized by 



Google 



106 

Czj to w dmhcef cty t powfeici, 
W87.)rBtko W myili tkwilo wtedy 

Gdy tak tlo 8i§ marze^ mieni^ 
Staj^ nikn^ w Izuvr^m oku, 
Widma trwo^, to iifokii, 
Pasma iwiaiitL^ panna eieni. 

Obras 8i§ z obrazu ktyili, 
"W r6*no-bar«ni^j lekki^j tkancfe; 
Jaka4 cbwila prsy kochance^ 
I zndw inne, inne myili. 

U^cirik, I'zeki^ftfi, tri«i1kie fMczy! 
I z tym jeiizcze jiik )Hq droiy, 
Co nasmuci, co natrwoiy, 
NawykliDa, nazIorz«czyI 

Darmo, nio mi« nia satnymal 
I z roekoaz^ duiiny^ indsStifi 
Czerniej^ce w dali skafy, 
Przemierzalem jai oczyma. 

BIU4J eoraz gaj odludnyf 
Rzadsze brzozy i kalidy« 
IjvLt wst^ka mej druiyny, 
Spada, zDik^a w przesnjiytc thfdny. 

WyBtaJ4C4 ponad gaje 
Ska}^, dzieli tylko pardw, 
Lecz samema i^^ do czardw^ 
Nie tak tatwo jak si^ zdaje. 

StaJ9, dumam u parowu, 
Jak wiciny pr^t powiewny, 
Wacbaj^cy 8i§, niepewny, 
Raz poBt^piQ, Die ^miam znowu. 

DtiQGj stawiaa^ cofam krokt^ 
Myil^ mamte pdj^ i ctoekac? 
Czy bez akutkn zti|d aciekac?. . 
P<$j[$6 lub nie pdj^c, a bez zwfoki! 

Zimno, Btraszno Lecz niekaroy, 
Skacz^ w pardWf i po skale 



Digitized by 



Google 



107 

Nad pnepauici^ tai such«val«, 
Fn^z kolozaste pn^ si 9 tarnj. 

Pr^dkom wnilnuil w g}§b ustroni. 
Ustron, astro^ smutku wlainie 
Coraz, con» ^iatlo gainie, 
Cpniz li^f'iein wiatr pogoni. 

Dsiko, ghiche. Przoc skal ztomy, 
Wiotki pow^j i paprocie, 
W powiklaD7iD« dziwnym tplocie, 
Rozwieacaj^ .pfis nichom/ 

Pi'zed jaakioif ipg^A aiQ kl^bl, 
G^stolisiny d^b a wnijicia, 
Lees przez chmor^ ™g^7i pno^ HAcia^ 
Wzrokiem wciskam 91^ do g^sbi- 

Z okorzoo^m Fcbodzg czoleni, 
Zdrdj zaipiewat a bpku ci^Bko, 
Co4 bt^n^to jak okienb>. 
Tarn iik]i|k]:ei» i iwcz^lein. 

I com tylko mial, co wiedzialt, 

O Zoiyny sercoy g^owk, 

W zlotopfynn^, tkliwej mowi% 

Wszystkom, waz/atkom wypowj/edziat. 

WrtalaniM* I jak po padesza, 

Gdy ai^ krzeauQ ffctavh^w imoiejszy^ 

Cziek Si9 oai9« ib/wa^, lAajtqr, 

Z caljrm ^wiatem JMt v pnyiaierea: 

Hie cwcfa^ein w gyro^y cdeiiia, 
Zaras dd^j, dwa, trzj akeU, 
Slimm •kal^ jar g^gbokl, 
PrMiadsilem w oka rogjuoaiu. 

I weaoly, 4ywy, pnatj, 
Jakby gnany lekko, ^.wawo, 
Biegtem, blegkia w lewo, w prawo, 
Pnez zarolla, 4iirny, eknistj. 

Bqsigrano myiU wgfowie 
Pasmo ztotych mar wysnuly, 



Digitized by 



Google 



108 

Obraz jaki^ lubj, czuly 

T^os^ zbiegal przez pustkowic. 

Zielenialo jui podw6rko, 
Cieply wietnyk z boku zadaY 
Z dotu w gdr^, z gdry na ddl, 
Bpadam, w/Jatam jakb/ pidrko. 

Na podwdrka pod jabloni^, 
Grono d/iewic wjasn^j bieli 
Strojnycb, bo to przy niedzieli 
PI0CI14 bawi ai^ pogoiii4. 

Slo^ce w blaaka pi:zez topole, 
PromieQist^ sU'iiiia gtow^, 
Tn^sie zloto na krdlow§, 
Na n^pierw824 W dziewic kole. 

„To on, to on!^^ wrzaaly ttumnte, 
I pierzchliwa jak ptaazyna, 
Czaraobrewa ma Zoryna, 
Jak ptaaz/na leci ku mnie. 

Chwyta r^k^... jak yjl wrdikj|, 
W kornej muaz^ 'M postawie^ 
Kaie usi^^c na murawie, 
Kr^ s&akre^la mal^ ndik§. 

^,Tym d^, ixeUa, kr^iem grodz^, 
Jak irenicy atrzeieaz w oka, 
Ani wai 819 atopic kroku, 
Ni pd! kroku po tdj drodzel 

Nie pomog4 proiby, placze, 
Froiby, ptacze nie pomog^ 
Wieaz co umiem: b^^ srog^v 
No obaczyazl*^ — No obaczf. 

III. FBZEPIORECZKA ( 1 j. 

I pobiegty ptoohe, rade, 
Ja patrzylem, aCE od ziemi, 



(1) Nazwisko taiica ukraii^skiego, wykonywa fti^ w pola najzwj- 
kl6j w sposobie jaki opisany poni^^j. 



Digitized by 



Google 



109 

A patrsytem tvci^i sa niemi, 
A knowalem wielk§ zdradf . 

Coraz pr^dz^i j*k btygk fall, 
Jak obloczek biaty, cieiiki, 
WieJ4 je8zc7.e ich sukienki, 
Jeszcze wiej^.. zniUy w dali. 

A wife milczkioin w dwoje zgi^ty, 
Pfdem stnaty, ptaka lotem, 
Dolem, rowem, popod plotem, 
Trop w trop^ tiadem za dziewcz^ty. 

Padlem, wstafein raz i drugi, 
Crdy 8zty, szedtem, biegl, gdy biegly: 
ie let cienia nie postrzegly, 
Cho6 by I czaray, cho^ byl dtugi. 

Jaka byla wtedy pora, 
Jaki kwiat grizie, jakidj woni, 
Widz^ WBxystko jak na d^oni, 
Wszystko pomii§ jakby wczora. 

Byl na przodzie bdr ponary, 
Blii^ neka: poniid rzek^ 
Kwitia ^^ka wzdtni, daleko, 
W prawo skirfy, w lewo g<$ry. 

Nazad ieieik^ mi^dzy zboia, 
Wida6 wioskQ malo wiele, 
I trzy wieie na ko^ciele, 
I trzy kr/yie u rozdroia. 

A na niebie ^.adn^j chmurki, 
Slo^ce sicje blask wspaniale, 
Po dnieprowych wdd krysztale, 
Mi^dzy sk^y i pagdrki. 

Cie& 619 czemi, wiatr przez bio nie 
Jako fala sif rozlewa, 
Raz utonie, zndw wyptywa. 
Znowu plynie, znowu tonie. 

By! na }i|ce, ju/ na drzewic, 
Po tie wody marszczy kdlka, 



Digitized by 



Googk 



Zdmaclin4l listki, wyssat zu5lka« 
Leci p^i, sam gdzie nie wie 

Wfm dziewca^ta n^ jswrdciljr, 
A ja w strachu^ jak z kopjta 
Jeszcze pr^dzej m^ry iyta 
I pnylegtem u mogiJtj. 

I pelxatem diw^ ijin^, 
Rwi|Cy badaJ4C rdtoe kwiatki, 
To tymianki, to blawatki, 
I jak wooi^ i jak kwitn^. 

Alem Die to mia2 w pami^v 
Xiiaiam nd&^in, orlem oki^m, 
Wsiystkoin s^ucbal, lUedzit bokiem, 

CO chodzi, CO si^ iwi^ci. 

Jako kr|ij|, brsmi^ Adrawie, 
Gdy wraeaj§ tu na wiosnf , 
Tak wesolei radosna, 
Bnsmt^ i knii^ po morawie. 

1 jak lybka tai sa lybkii, 
Jak jaakdika aajaskdtkf, 
Dloniew dlomach, ratfao, w kdtko, 
W pl^aadit flkokach, kn^ szybko. 

A Zoryna w ^rodku kola, 
W t^ i ow^ biezy strong: 
Wsz^dy wyj4cia zagrodzona, 
Wsz^dy piosnka bnmi wasota. 

„Fit, fit, fir, fit, przepidraczko, 
Pnepioreczko pi^ kna, hoial 
Nie ucieszetz nam do zboia, 
Nie acieciesz kochaneczko!" (I) 

I wietrznice kr^, nnc^ 
Taniec, piosnka jedna, dniga, 
Jak lec^ca z diwi^kiem strnga, 
Nieustannie echa Uac^ 



(I) Dostowne ttamaczenie pie^ni liidu. 



Digitized by 



Google 



Ill 

Mia^iem iledii«4^ JHk mm fg^rt^dcie? 
Mysl wyboma! atfp*^ na nie^ 
Napa^c znagla, nietpodzianie, 
Cho6 wiedzialem eo to b^dzie. 

Jak Zoryna sl^ zachmnny, 
I jak z gdry na tnnie Wpadnie: 
fyA nl^grcecztiie, a nieladniel'* 
Lecz Aie balem bi^ t^ barzy. 

Gdy gotowy w prtedii^thd^iu, 
Ogl^datetH ii^ po niwie, 
M irt^m widz^t dztW o d«lw2el 
P]^6, tze^^, riedm, do dzien^cia. 

Za gdnunif pny zagi'tcin 
8kal do neki^ mi^dzy laaem, 
Csaaem piendmie^ mignU tea M m, 
Pi^ Btiei6y aiadm, do ddeaifdil. 

JvA M|^ joA tf a* ntowiem^ 
Poza nak^f poca kriaki, 
Co? i fek^d? i gdzfe? kto taki? 
Bij i zabiji liie opolviteb. 

IV. CUDOWN06(5. 

Tkliwe, t^skne niegdyA dzieci^, 
Wiekiem piefw^j nim kochalem, 
Za miloAdf i MpaUm 
Jni goiiUem W pMm Mecie. 

MatE^cemu w cieniacb g9Ju> 
Przy wioBennych dni mych blaaknt 
Seo objswilil na obrazkd 
KittwcialoDe Wdzi^ki raj«. 

Dftri^k, W6fi, dwie'2o4<5, Awtafcfb, farby, 
Cho6 odMty sf^ na jawie, 
Choe dotkn^lem sif ich prawie... 
Tylko serca 9^ to skarby, 

Chcie6 ob^ilowe krtSi\6 euda, 
W dhtgich, zitainycfi dtfl wyrAzacb, 



Digitized by 



Google 



^ i 



112 

W tyeh pdNdiwi^ksch, p<S!-obrasarh? 
Jakie biedna to utuda/ 



Pi^6, sze^c bogiA tarn zdaleka, 
Do dziesi^ciu zndw d<ik(»la. 
Bo ktdi zimno zliczyc zdola! 
Gdy wre serce, drty powteka? 

T(i Bonatki nad nizin^ 
BajaJ^ siQ w chmurce ch/i^l* 
Ku mnie, kn mnie, coraz blii4i« 
Kiby lec^, niby ptyn^ 

W pelnte ^wietle slo/ice ptonie; 
Lecz pned nowTin, iywszym blaakiem, 
Blaak atoneczay mdlym obnaakiem, 
Cieniem rozlat 819 na btonie. 

Wnet 819 ciozoM ro^ainia prtfina, 
Na cudownjch iwiatel atrugi, 
Jak szeroki, jak iwiat dlugi, 
Wskrd^ jak kryazU^ pnejrzec molna. 

Lecz zamknif ty w 1117m widokn, 
Co 819 zewiu|trz niego dzialOf 
Zdala, bliako, dbalem mato, 
Du8Zi|, sercem, caly w oku. 

Lini si^ tddka osjr kol^bka, 
Niby oUok pcA-obr^czy 
Siedmiofarbn^j, jaan^j t^czy, 
I koluje, lekka« szybka. 

Ktt ni^j z niebioa 819 uiciela 
Maazt czy laAcnch, jaany, dhigi, 
I jak w rosie arebme ainngi. 
Rdinobarwym ogniem atrzela. 

Ghrono bogiA ptynie w lodzi 
I powiewny, obfok cienki, 
Z rabinowych iakr jntrzenki 
To zagrodziy to rozgrodzi. 



Digitized by 



Google 



113 

Rnjem si^ doHny kwiec^ 
One toDf w woni ^wieifc^j, 
I to wyi^, to zndw nii^j, 
Po bt^kitach jasnych lecf. 

I odbiie, na polocie, 
Po dnieprowycb wdd rozlewie, 
To potrcj^ siQ w powiewie. 
To rozsypi^ gwiasdek kroeie. 

Ku Rnsatkom w blogi^j chwili. 
Chmur^ miec^ si^ po ^^ce, 
Listki iwittych rdz kwitn^c^ 
I swywolnyeh rdj motjli. 

Lica... z bi«H i cz^rwieni, 
Jak oa wiosn^ kwiat na gruszy; 
Lub gdy wzgdnsa foieg popruszy, 
A Mi ranny zaramieni. 

U^miecbl... astal, . lee% zaatona 
Z rubioowycb itkr jutrzenki^ 
Skrywa, tlomi boskie wdsi^ki, 
I owiewa biate loom 

L^ni^ oczynuk jak zwierciadlem, 
Lec^ lec4... jedna z draiek 
W gdr^ wzniosla swdj paluszek, 
ZroznmiaUm i npadlem. 

Ledwie z oczu zniUy czary, 
Zaraz gloine serca bicie, 
Wyraucato na gJos skrycie: 
Ja to, ja to godzien kaiy. 

Nut w nieozuto&c ai^ azbroj^ 
Wyriacbaj4 skarg^ akor^, 
I Zorjm^ mi zabior^, 
I Sioryn^ tak^ moj^. 

Nie, Ruaalki krzywd nie czyni^ 
I Zoryna dla mnie wsz^dzie^ 
Tu czy w niebie, zawaze b^dzia 
I kocbankii i bogini^ 
Literatura, torn TV . 15 



Digitized by 



Google 



114 

Lube, smntne napnemianjr 
Mkn^ly mj^li 8/.ybktm lotem, 
Wt^m siQ ozwa!, satn^i^ grzinotem, 
Rozgtos silny, niespodziany. 

Chdr stowikdw stotysi^czny, 
Jakby zlany w zgodne tony, 
W hymnie rozleg} si^ zm§cony, 
Harmonijny, tkliwy, diwi^czny . 

Pr^dko wstalem, patrz^ teialo: 
Nowy obraz na doHnie, 
Grono bogin przy Zorynie 
Wietrzny taniec zawu|za}o. 

Dtonio w dioniach, chyio spolem, 
Jak motyU w letnim ranka, 
Ponad kwiatkiem bez iiataaku 
Ki*i|24, kr^i^ nad ni^ kolem. 

A Zoryna w ^rodku kota, 
W t9 i ow^ bie*y strong, 
Wsz^dy w}!j^cie sagrodzone, 
Wsz^dy piosnka brzmi wesola. 

„Fit, fit, fit, fit, przepidreczko! 
Przepidreczko pi^kna, ho£aI 
Nie ucieczesz nam do zbofa, 
Nie Qcieczesz kocfaaneczko!'* 

Wsz^dy piosnka bi'zmi wesola, 
Darmo drt^ca, darmo blada, 
Mra^ oczy, r^rzki sktada, 
Darmo prosi, darmo wola! 

Melodyjny, diwi^czny, tkliwy, 
Bpiew si^ wzmaga na wotania: 
Lekki orszak si^ przegania, 
I kot^je z niw na niwy. 

I zndw przy ni^j. . ab! do siebie 

PorywaJ4 mi Zoryn^! . 

i:.za ocati: wolam, gin^, 

Lecz nie pYynie Iza w potrzebie. 



Digitized by 



Google 



115 

Biegn^, padam na kolaaa, 
Odwo^aj^ skargQ ^wi^cie, 
Nowe cz7ni6 chc^ zakl^cie, 
Mowa pl^cze 8i§ zwi^zana. 

Sercem zinma miota trwoga, 
J^kam na wiatr nieprzytomnie; 
Tu Zoryno! do mnie, do mnie, 
O! pdjdi do mnie moja drogal 

Lza blysn^ta, ^cigam okiem, 
Lecz lec^ce li^cia^ kwiaty, 
I motylow rdj skrzydlatj, 
Zas^onily )^ oblokiem. 

Nikla, znik!a. KlasYem w dlonie, 
I npadlem jak bez iycia... 
Ai ucznlem serca bicia,.. 
M^j 25oryny! przy m6m toniel 

I w ocknienia stodkiem, bliskiem, 
Do mych pieroi drt%c^ tul^, 
Do mych pienii mocno, C7.ule 
U4cisk placi mi uiiciskiem. 

I motyle ju£ wzlecialy, 
I wiatr listki rdl rozdmuchn^, 
Ghdr slowikdw glaohni^, gluchn^), 
I hymn skonan oniemiaYy. 

I ocean dnia niezwyUy, 
Blade, idlto, jak w zacmieniu, 
Gasil promieii po promieoin, 
At zamierachfy i poniUy. 

Ale dwiatio Bzcz^Acia wieszcze, 
Od Zoryny bilo oczu; 
W czamoksif gkidj tzy przezroczu, 
Cud mitoSci jaitnial jeszczel 

V. EPILOG. 
DO pbztjaci6l. 

owi§c 81$, swi^c 81$ wieku mtody, 
Snie na kwiatkaoh, inie mdj ztoty, 



Digitized by 



Google 



J 



116 

Ideale wiary, cnoty, 
I milo^ci i swobody. 

dwi^c 8i§ chwilo! gdy wcielona 
FaoUstycznych krain c<5ra, 
Csarodztejka lekko-piora^ 
Sama zbiegla w me ramiona. 

I igrata .. tkliwa, rada, 
Jak dzlewica rozkochana, 
Kiedy prawdQ slow mlodziaua, 
Z bij^cego serea zbada. 

W jak barzliwym, petiijni d^vvi^kii, 
Wtedy Awiat brznual idealul 
I plomiennym tchem zapala, . 
Wdzi^k rozwya) si^ po wdzi^ku! 

I jak t^sko^, tajemnicz^m^ 
Promioiiilo czaciem oko, 
Jak wzbijalo si^ wysoko, 
Za nieziemskidm gdzie^ obliczem. 

MitoAc nawet, Bir6t ten 4wi§ty, 
Jakby aniof mdj skrzydlaty, 
Wskazywala wyisze ^wiaty, 
Wyisze m^zkicfa dusz pon^ty. 

Frawda, ladzkosd, serce tkn^ly, 
I zapa^nik w puste szranki, 
Z tkliwyoh obJQ6 mdj kochanki, 
Za Awietnemi biegtem dziefy. 

I promienuic Jtz^ irenice, 
Przysi^galem dumn^ dusz^: 
2e 11119 pojm^, poi^c mu8z%, 
Ludzie, Swiatla spdidziedzicel 

A Zoiyny smatDie oczy 

Nad mdm damnum tkwily czolem; 

U^cUniony, n^eisQ^Iein, 

I Blyszalem gtos proroczy: 

, Tdziesz na ^wiat, Bdg wie poco! 
Czego pragniesz, nie pozyskasz, 



Digitized by 



Google 



117 

T^ utracisz, co dziA ^ciskaaz, 
dmutki m}odo46 zaUopoc%.^* 

I jak zonsa Isni na wodsie, 
Jak maluje ivrit aiebiosa, 
hza. czy^cieJBza niili rosn, 
Zajaininia na jagodzie 

Lwz xaciekty, niewatizymany, 
Poiegnalem br/eg dnieprowy, 
I poroby i ostrowy, 
Pie^ni moich kraj kochany. 

Ach!.. bnrzliwy i oami^y, 
Przed kochanki przepowiednu|l... 
Gdybjrm dzi^ tak standi przed ni^, 
Zirony, sinatny, oboj^tny! 

ZawoJataby boletfnie, 
Odwracaj^c wzrok aniola, 
Od zwi^dlego w smutkach czola, 
Tak ponuro, tak zawczeiaie! 

„€rdziei 84 swietne twoje mary? 
Cele twoje? Tegoi wie^ca 
tzy pragn§}y zapalei^ca, 
Lzy, plomienie i ofiary?** 

Bo zdradzieckoi, cud po ciidzie, 
W p<5l w§dr6wki mi$ odbieglyl 
I tfwiat pi^kny, /wiat rozlegly, 
W senndj rozwial sIq nludzie. 

W proch budowa padJa imiala, 
O mi}o4ci serce nie inl. 
A Zoryny, czardw piesni, 
Pami^c tyiko mi zostala 

pHini^c jak przeszMci ecbo, 
Na pustyni ^zii dokola 
Wo}a na mnie .. darmo woJa! 
2egnaj, Aegni^ jai pociechol 

Acb, ach! c6i to jeat mlodzienicc! 
Istno^i^ senna, wietrzna, plocha^ 



Digitized by 



Google 



118 

Jutro rzuci co dzis kocha, 
Dzikioh marse^ pot^pieniec. 

Snuje 8ie6 bw^, dumny, imiafy, 
Wiatry wioni^ i rosdiirachn§; 
Snnje znowu siec cieniuchn^, 
By j§ znowu wiatry zwialy. 

Rzeczywisto46 precz odpycha, 
DIa urojeh zr}'wa zwi^zki, 
I jak listek od gi^^zki, 
Leci, buja i usycha. 

Oszukuje brzmi^ca tiawa: 
Jut jui bliskiG niknf cele. 
Otdi drodzy przyjaciele, 
Dzieje wasze i Cislawa 

Jednak caly szcz^^cia w^tek 
SkJada jaka4 caddw chwilka, 
Jaky obraz, uczac kilka, 
Kilka z mlodazych lat pami^tek. 



PIELGRZYM. 
DumAa. 

Nigdyi serce at^sknione 
Mar minionych nie prze^ni! 
Wiecznie^. w jedn^ gt]ziek atron^ 
Zaczaruje me pie^ni? 

Jak ^wiat dlugi, azeroki, 
Z lotnui moj§ podrdin^, 
Zmieniam miejaca, widoki, 
Ale zmieniam naprdino. 

Frzez miejac tyle, chwil tyle... 
Ka^,dy dla mnie zak|tek, 
Wazystkie. wazyatkie tu chwile 
S^ bez wraie^, pami^tek. 

I to serce, o dziwo! 
Tak czuJ4ce dziii malo: 



Digitized by 



Google 



119 

iBdst^j bi!o tak iywo, 
Tak plomiennie kochafo! 

Arhl preed mokr^ fiowiek^, 
Darmo dzieA mi tu p^onie! 
Wzrok, jak pie^ni daleko, 
Wiecmie w jednej tkwi stronie. 

Su ni^j tfskiii^ z wieczora, 

Z jutrsni^ t^kni^ i ptacz^ . 
Bom poiegnal nie wczora, 
I nie jutro obacz^I 



WYPRAWA CHOCIMSKA. 

Trzema Mslacfaj id^ Laehy, 

A kozaki czterma wal^; 

W trawach plawi4 si^ po pachy, 

Z rttBznic pal^ iwi^c^ stalq; 

A chlop w chlopa, a ko^ w koiiia. 

At 8t^aJ9 w oknig bionia. 

Gody bracia! dzieA wesolyl 

Jako mrowia, koni, luda! 

Lad i konie jak aokotyl 

Kaaz archaninl sprawia cudal 

Godjz, godyl Z bokow, z przodu, 

Grzmi rozno^na pieit pochodu. 

Tarn, tarn haaa jeidziec srogi! 

Hoi krdlewicz sam na przedzie. (1) 

Czamobrywki-i naaze z drogi! 

Panicz w jaasyr was zawiedzie: 

Ukrai^aka dziatwo w uogi! 

Zjedza rysie, a niedihriedzie! (2) 

Przy hetmanach mlddi to konna 

W rysich akdrach, kto j^) nieziia? 

yil6dz litewtka i koronna, 

Az od Wilua gdzieA — a Giiiezna! 



(1) Krdlewicz wtedy, a pdini^j krdl Wladyalaw IV. 

(2) Zastosowanie do przep^'sznego atroju Hussarzdw polAkich, 
w Di biikach noaili Iwie, tygrysie, lamparcie, rysic i aiediwiedzie skory. 



Digitized by 



Google 



120 

A nad wszystkich paii<$w znacsny, 
Nasz przeslawny Sahajdacsny) (1) 
Pan Ataman w rozdiwi^k huczny, 
Ku torbanom kiwat g)ow4: (2) 



(1) Pod t^m przezwiskittm sfyn§l roi^dzy ludem Piotr Koncutze- 
wicz z proste^o kozaka, hetman pot^m braci rejestrowej i koszow^j, 
o ktdrego walecznosci i zaaliigach dia Poltki 8%eroko rozpisuja si^ Rpdl- 
ezedni nasi historycy. Diugi cias szczQ^liwy wojownik, zakoAc/yf iycie 
w monasterze jako czerniec aibo czamoryziec. Wyraz Sajdaczny^ a */. ru- 
ska Sahajdaczny^ pocbodzi ud Sajdaka, a zat^in ataman Sahajdaczny^ 
znaczy wtaiiciwie dowddzc^ iucznikdw Za czasdw Konaszewicza, koza- 
cy niemal wszyscy uiywali ju* paln^j broni, tojeat: rusznic, samopaMw; 
ale Sahafdacznym zwat si^ wtedy dowddzca strzelcdw pieszych. Beauplan 
wycbwala bardzo piecliot^ kozack^: za taborami swemi nie balasi^naj- 
t^'As/.ego natarcia jazdy tntarakidj ani nawet polskldj. Owoi Konasze- 
wicz mdgl gdzie za nilodu wstawic si^ tak z piechot^: a zt^d ku wieczn^j 
pami^tce, doatal u ludu przydomek Atamana Sahajdacznego. Dzi^ je- 
szcze inaniy na Ukrainie szlack Sahajdaczneg -. 

(2) Teorbani^ci, a wla^ciwie piewcowie, przy torbanach czyli 
bandurkach, jecbali zawzdy w przybocxnym poczecie betmafiskim, ez^ 
sto po kilkudziesi^t ra/em. Atamani milowali bardxo swych piewcdw: 
na Zaporo'Au przyszli nawet byli do wysokiego znaczenia. Najznamie- 
nitszy liczyt 8i§ do starszyzny wojskow^j; nosil miano Fiewca Atamandw 
i Ataman Piewaho 

Duma Bojanowa czyli staroslawia^ska zagluazona, obumarla po 
kl^skacb poinmeckick^ od^.)}a oto poraz drugi na Zaporoiu^ z odmien- 
nem nieco obliczem: t^skna, rozci^gla, sieroca jak step i iywoi tarn ste- 
powy. Kiikana^cie duin zbioru Maksymowicza, ktdre zal^czy) w prze- 
kladzie do ksi^iki swojdj autor Literatury i Kryiyki (M. Grabowski) no- 
SZ4 najwyrainiejsze pi^tno pochodzenia swego po piewcach Zaporoi- 
skicli. Ucieczka trzech braci zAzowa^ Czamomorska burza, Filona^o^ i pa- 
r^ wyj^ikdw o Zamku Mtazkiede^ — wszyslkie t« dumy takie rzewne, 
wznioste, a m^zkie, wyrwane 84 niejako iywcem zpod serca tych dpie- 
wflkdw z ludu, przybocznych betnrta^Bkicb. Nie rozuniiem dlaczego t^u- 
macz polski powi|t|)iewa o poinyslacb politycznycb proatego teorbanuty, 
i woli je racz^j przypisywa^ komud obcerou. Prosty teorbanista? Prosty 
teorbaiiisla, ktdry ^y} brat za brat z betmanem, jego piewca, strd:^. sla- 



Digitized by 



Google 



Urodziwy w dM h^dotMcuuyi 
Wial obdx|gwii» tnAliaow^ (4) 
Biaty aiiioY na atfadiot 
Mile stomal m^ w aw^i kmaie. 
„SahajdaO»iy! Inity faf^aoiel 
(Sam kv6Wwic8 ^oBec^nie akinitf) 
Wy pBiin w^chara wi^ej suiiMiie, 
Nii my wsayaay o twrfxy^kt 
Nuze « taaiae] fiittdy, tm\yl 
Po swojauim, nOf w |irryttii(lt^)'* (t) 
Paa Alamaii^ ku kosaeay 
Ma8iu|I toabU ^ l^olpHlni 
Wie kozMsaa o4 4o snaclyl 
Zasnimiato fw tym cmJoi; 
SwiaU^i wich^r mi^y liiami, 
Jakby ad»mclui%ty snikli t ziamt. 
Ci^tko^ huka po nkh aiemia; 
flmiitno, puato po xanieci; 



\yjy powiernik dtugich 4luinaA po Mnotoych Sivnicach^ uczestniczgcy 
ma w bojach i radzie; taki aaiBte toofbanistfl hyho m^ niepospolity: 
wi^^ on widcia}, nit ktob^df sawat spomi^dzy uczonego duchowieA- 
s/wa kijowskiego. — W Odyssei znajduj^ sl^ pomyshf gl^bsze, nii w u- 
czonych traktatacb, np. m^drcdw aleksandryjskich: chociai rapsodowie 
Homeryeziiit niewiele byli wyisl w cywilixacyi od pie wed w staroslawiaA- 
skich, serbskich lab akraiftskicfa. ^apawnie rdtoica w geniuszu tych 
irazystkich pie^ni, wydaje siq ogrottina; przecief to nie z pobudek vri^ 
kn^j lab mniejsz^ icb uczono^ci. Inicyacya poetdw zawsze b^dzie nie 
w ksL|2kach, ale mi^dzy ludem, pdki ducb bo2y unoai si^ nad nim, pd- 
ki wierzy, miluje, spodziewa si^. Nie dzisieJBze to przystowie: Vox po- 
fvH^ wxDbU ohodai moie nie do dzisiejuych czaadw ^^btodiiycli da sl^ 
cdkiein saatosova^. 

(1) Gbonigieir betna^ka kozacka zawsae byirotii, jak oogizlrali 
maUnMHi^ czyli cienmo aamrantowa. Na choi^^wi atal swykla bialy 
mkU^'kw. Mioliat na knnin i w zbroi 

(t) Wyraieiiie miejscowe ruskie, jakie hid pawtaraa przy pl^- 
Mch swoScb ezyli przy kozaczku; a tn zastoaowane do tnn^go taiica, do 
iwiiwego, poskocznego nicliu na wroga. 

Literatura, torn IV. 1 6 



Digitized by 



Google 



122 

Ukraine Ul ontemui: 
Na mo|^3ach dzieirf, dsied: 
Flmct^ dzieci tarn po ojcach, 
Placs^ dsiewy po molojcmch. 
Od niedsieli do medaeB, 
PoAwist niebem we dwie strong; 
Zi^d orlowie wei^i leciali^ 
Uciekaly slaint^d wrony: 
W ponieddalek wslna nda^ 
Sok<$t wieici rozpowiada. 
„Oj na iwiecie nitoa gimcsa, 
Jak Ataflun nasa^ miodstl 
To t^ Laaaa, a kosaesa, 
Po stnemiona we krwi brodsi: 
Scilkan bracia nieafychaay, (1) 
Same tluste basse, diaay! 
AUa! draHa! ba! adaleka, (2) 
Strach, bo stracb tarn, po cbarapie; 
Wezyr pieni si^ i wdcieka, 
A CO tcha w Balkany drapie: 
Cbnrara Biol nad Ckocimem; 
Chocim bracia poBcedt z dymeml^'* 
Lec^i daieci wskok na ulaehj, 
Rlaski, wrzaaki „na8i wal^^^ 
Brat za brat kozaki, lachy, 
Z rosznic pal^, Mec4 8tal%; 
Godjt! godjl W rozbnk gmnotn 
Wstata w okr^g pieM powrotu! 



(1) Saihan^ sdaje si^ wyraz tatarski, znaccy nsef calych trxtfd 
owiee, jedjnie na ttfj, ktdrym kupczyli koczuJ4cy tataray i koaacf . Wi- 
dnalem saai iesscxe za intodn, to osobliwBze stepowe gospodarttwo: po 
zdarciu skdry »QcaJ4 zreszt^ cale owee w ogromne kotly. Chan i baasa 
chod/4 zawzdy tak w parze w pie^niach akraiiiskich, ni6rozr6iniaai wca- 
le w dostojei&stwacb swoicb. 

(S) Kozackie podrseinianie w po^miecb, okrzykowi wojennemu 
Bisurma^ccSw. 



Digitized by 



Google 



123 



C Z A J K I. 

Ura hoi ura ho/ ura! 
Limany! nasae limany! 
W «giiiach gorq|4 kurhany. 

I Csartomolik i Daral 
Okrzyk bracial a wesolo; 
At roz^oinie naokoto, 
Od Chorfycy do Tawaoi 
Zagnmi^ progi i oatrowy! 
Niech nam iyje^ nieoh hetmanr 
Konasaewica naaz kocnowy! 

Toi 81^ to z chmury na wody 
Petnia odbija miesi^ca? 
Nie, to Synopa plon^ca. 

Natolskie dymi4 to grodyl 
Przy wojexm^j t^ pochodni, 
Kiedy lekko wiatr zachodoi 
P^dzi z dymem a popiolem 
Czajki nasze w kraj niiowy; 
Bracia! rainy okrzyk spolemi 
Niech nam 2yje nasz koszowy! 

Giescmy ti§ pok^d widzimy 
Z dymu chmar tan^ tarn jaan^; 
Lecz cho<S i Ixmy pogasnii, 

Chocia rozwiejii sIq dymy: 
Jak wyprawa w Kiym Bohdanka, 
Gracka nasza pohulanka, 
Zabrzmi pieiniii w Ukraioie; 
I dopdk^d bratnUj mowy 
W cal^j Polace nam zastyuie 
Konaszewicz nasz koszowy! 

Pi^nyi bo wieziem podarek 
Dla braci nasz^) oa Niiu; 
Dziala b?yszcz^ca ze spiiu, 

Krocie zlocistych jaAczarek; 
Zbroje, szable i ktnialjr, 
B§d% Indzki wzrok oUniatyf 



Digitized by 



Google 



124 

Promienii|ce od kamieni. 
A gdy hlysn^ w dzieA godowy, 
Uakniera razem w sto knrzeni: ( t ) 
Niech nam tyje nasz koszowy! 

Po^lem na ladan i #«rieoe, 
Do iwi^Uj Lawry precxaraki^ (2) 
Lapy ziemiey agarski^, 

iQote % mecsetdw kai^iyeo: 
Ntech polagt^ bract w boja, 
Pie46 wieoanego brimi pokqjot 
A srdd wyprawy nasz^ mlodsi, 
W lasoe Boga iyw i adrowy, 
Niecb w mydln^szy czas przewodzi 
Konaizewicz nasz koszowyf 

Pod Ostrowami na przodzie» 
Widzicie czajk^ hetmana, 
Jak cbor§gwiami owiana, 

Lekko 81^ dlizga po wodzie! 
To2 od naszych dum ncieka, 
2e samotny, ie zdaleka, 
W<Sdz, nasz ojciec szuka ciszy? 
Bracia! raino okrzyk nowy, 
At nog^aka dzioa mtywyj 
Niech nam i^a nasz koszofwy! 

Lecz betman w my^lach jak niemy, 
I wci^i na niebie ^renica, 
I wci§i na sercu prawica. 

Nie wie zk^d dok^d plyniemy, 
Jakis zamach kiiowa w glowie... 
Nowei boje nam zapowie? 



(1) Kurzeniami zwafy si^ u kozakdw obozdwiska na kilkasft 
aii do tysi^ca ludzi, tojest puikowe. 

(2) Myrra, po slawiuAsku i po ruaku zowie si^ ladan, zapownis 
od Lado dawnego boiyszcza. — Swi^ta l^awra, cerkiew metropolitalna 
w Kijowic, przy ktdr^j s^ stawne pieczary, pr/echowujj|rc doti|d zwlo- 
ki (iwi^tycb m^czennikdw i wyznawcdw ko^ciola wschodniego. 



Digitized by 



Google 



125 

Ura brads! ntechaj skinio, 
Wnet ock^tto w tan!e« aowy, 
Z czajek na ko^l t w {mstynie... 
ditSd okrtjrkdw: 4yj koracyvryl 

. Ura ho! ojcse h^tmanie! 
Oto na sic^ drux^na^ 
Z podarki^m ckl^ba i wina 

Szerzy okdine wolanie! 
I my okrzyk! a radosny, 
Ai jak grojiin buk rozglo^ny, 
Od Cbortycy do Tawani^ 
Wstr^^sie progi i ostroi»y!.. 
Niech nam ^.yje! niecb betmani! 
Konaszewicz nasz koszowy/ 



ROJENIA WIOBNIANBJ. 

01 wida6 i sfycbac, w ogrddku skowronek 

Z piosenk^ podleci, upadnie; 
I moje kwiateczki z rozpuklycb nasionek, 
Jak w«cbodz4 zielono i ladniel 
O! milage krosieolcai 
I mil^j « Qkienka 
ZadzwQoi piosenka, 
Lm 1% h, plosenk^l 

Po Rwietni^, po f^wietndj z Przewodni^ nicdzielj^i 

Rozro8n4 si^ w aloAcu kwiateczki, 
I w p^czki 8i§ zwin^, rozwin4, wystrzel^ 
W czenrone, w niebieakio listeczk 
01 milsze krosienka, 
I milej z okienka, 
Zadzwoni piosenka, 
La, la, la, piosenka! 

Pocicbu coA B^epoi i wUoda. i starzy, 

O! Ulwo ^gadfi^c % Idh oczu, 
Co4 o mnie, o kwjaiadb, <qo? {akie do twaniy? 

Co? jakie w mym uple^ warkoczu? 



Digitized by 



Google 



126 

O*. mibze krosienkft , 
I miMj z okienka 
Zadzwoni pioseoka, 
La, la, la, piosenkal 

wiem ja, wiem kogoi, co wszystko mi powie, 
Zwierciadlo mi prawd^ odsloni; 

Lili§ tpplot^ a wst^/ek na glowie, 

Roiyczk^ we wlosach a skroni. 
01 mllsze krotienka^ 
I miMj z okienka 
Zadzwoni piosenka, 
' La, la, la, piosenka! 

I 

I Wieczorem za dworom, go^niec w kanawie, 

GoM jedzie na wronjm koniku; 

01 pr^dz^j, CO pr^dzej, a wtosdw poprawie 

FrzepaskQ zacisn^ w ttanika: 
O! milaze krosienka, 
I mil^j z okienka 
Zadzwoni piosenka, 
La, la, la, piosenka! 

Goic jedzie, jn^ w bramie, rty konik z podwdrka, 

Mdj Boie! ach! co go przywiodlol 
I wola i pyta: a paAstwo? a cdrka? 
I cugle zrzuca na siodlo. 
O! milaze krosienka, 
1 mil^j e okienka 
Zadzwoni piosenka. 
La, la, la, piosenka! 

Od brz^kii, od diwi^ku ostrogi, szabelki, 

Ai brz§cz4, ai diwi^cz^ pokoje; 
At akacze serduszko, bo wojak to wielki, 
Wszelako niebardzo si^ boj^. 
^ O! milaze krosienka, 

I nul4j e okienka 
Zadzwoni piosenka, 
La, ht, la, piosenka! 



Digitized by 



Google 



127 

Grosila mi ciocia,— of gcUie Urn, oo cioci! 

Groxila z osmiechem oiesxcienel 
nBalamutI*' o! gdzie tiun, to aniot dobrocil 
Balamnt? nie wien^, nie wien^. 
01 milsze krosienka, 
I mil^j z okienka 
Zadzwoni pioaeaka, 
La, la, la, piosenka! 

On idaie, i Uania i ibliia si^ do mnie 

I m<5wi tak pi^knie i xcicha; 
Wstyd oczn mi podnieic, tak chwali nieBkromnie, 

Poohlebnik! o biedny, on wzdycha. 

milase krosienka, 

1 miMj z okienka 
Zadzwoni piosenka, 
La, la, la, piosenka 

0/ dobry t gneosny i mitj ohtopcsyna/ 

Lecz b^d^ o/ b^d^ ostroina/... 
CaYowac chce rdi^ dalibdg zaczyaa; 
O precz/ nie moina/ nie moina/ 
0/ milsze krosienka, 
I mil^j z okienka 
Zadzwoni piosenka, 
La, la, la, piosenka/ (0 



TMIU PABSBBi. 

W rokii 1844 sam wjda} w Warszawie zbior swoich 
pMzyj pod napisem: 

nVkrainky z Nuiqfu Tymka Padurry. Warszawa u Hu- 
itawaL. Hlisberga, 1844/' 8vo, str. 195, z XII nutami (wy- 
Janie ozdobne). 



(I) Najzupetniejszy zbidr J. B Zaleskiego poez]ri, oglosi} B. M. 
Volffw 4 tomikach w Petersburgu 1851 — t, gdzie mieszc&i si^ iprze- 
ktidjrpieAni serbskicb.' 



Digitized by 



Google 



128 

Piesoi Fadorry ogia92aly dawni^J rdzne pisma czaso- 
we: w 1842 r. Eajetan Jabloi&ski we Lwowie zebral je ra- 
zem i pomieszawszy uawet nie Padurlry dumki, wyda) pod 
Dapittem: 

„A^iV«ffl Tomasza Padurry.'' 1842 w 12, atr. 98. 

Z tego powodu poeta mowi w swojem wydaoiu: 

„08wiadczam moim wydawcom, ze nigdy i zadDemii 
z nich Die posylalem do ogloszenia, ani pozwalalem rohic 
zbiorow pod mojem imiefliem, a do tego w fenat^zn^j iloaoi 
piBiu nie moich. 

Przed laty kiikuDastu Edriir Tag-EUFacber-Abd-El-Ni- 
8zan, slyaz^c odemnie jedo^ tyiko, o^aszaj^c^ 8i§ w tym 
zbiorze poezy^, i mqjej kreacyi muzyh^ do nicb, piervvazyin 
byl, CO mi gloskami muzycznemi (bo nut nie znam) ponoto- 
wal teiiiata bez wtorow. Leialo to czas dlugi, jak wiele in- 
nycb 8piew6w moich, obok pism w tece zaporonienia: lecz 
kiedy tu oglaszakD cz^ad z niob z muzyk^, znany w Europie 
nasz rodak Karol Lipiuakiy dorabianemi pozniej do moich 
tematow wtory, niektore sprostowal, a do jednego spiewu 
(piesn kozacka) utworzyl. Miio mi oiwiadczyc podzi^kovva- 
uie znakomitemu u sloveian artydcie, za uprzedzaj^c^ mnie 
i troskliw^ pomoc: milo mi pomyslec o tem, aSe milosoik jak 
on wszystkiego co jest rodziine, odswieiyl mojej pami^ci 
i sercu wspomnienia przyjazni, lat blogiej mlodosci i mil- 
8zych mi t^sknot, i marzen moze bt^kaj^cych ai^ jeazcze, cay 
rozwianych po rodzinnym stepie/' 

Zyl w przyjaini 2 ZaTyanem dlodakowaklin i Tymo- 
nem Zaborow8kim,bo mowi w jednym z przypisow do swych 
Ukrainek. 

,,Sty8zalem w mojem dziecinatwie dum^ o Eustacly/m 
Daszkiewiczu, ktora, ile zapami^tac mog^ obok wiamych 0- 
piaow hiatorycznych, miala wiele wlaaciwynh aobie pi§kno- 
aci. Zoryan Chodakowaki w liacie doTymona Zaborowakii^- 
go piaanym, przeaylal mi z tej dumy kilka zwrotek, zachwy- 
conych moze nu atygn^cych nstach oatatnipgo tej ziemi iir- 
nika; lecz wie jd zgonie obudwoch oprzedzila mnie amut- 
kieiu, nim odebralem aamo piaino z r^k oboycb! Pokoj wa- 



Digitized by 



Google 



129 

8zym popiolom mitosnicy dziejow slawianskich i moi przyja- 
delc!'* 

Te male ust^py, daj^ choc szczuply rys biograficzny. 
Wiadomo nadto, ie Padurra rodein polak, urodzil si^ na 
Ukraiaie, chodzil do szkol w Krzemiencu, i przez diugi iszas 
na Wolyniu przebywaL Od roku 1817 do 1820 podrozowal 
nawachodzie przy Waclawie Rzewuskim. Po ostataiej by- 
tnosci w Warszawie 1848 r. zaj^l ai^ pisaniem dziejow ko- 
zaczyzny polskiej. 

Padurra piesDiami awemi rozkrzewial wielk^ myal 
w Ukraiaie, aby zbudzic w niej pami^d swietnej przeszlosci. 
Wiele z nich przeszlo na wieczni^ pami^ c wuata narodu i lu- 
dn: w dalekiej przyszlosci powtarzac b^d^ pozoiejazych po- 
kolenosta, piesni tego wieszcza, choc nie b§d^ 'wiedziecoich 
tworcy. Padurra w tych spiewuych dumach, ktore tak chci- 
wie chwyta kaide ucbo, co Ign^ do aerca, akreslit caly zy- 
wot kozaezy, zamkn^l w nicli a}aw§ bitnego pokolenia, 
i schwytal zarazem charakteryatykp rodow^. Najpi^kniejeze 
piesni skreslil w narzeczu ukrainskiem, zrozumialem dia 
Ukraincow i tak latwem dla nas. Procz ludu ktory je spie- 
wa, wGalicyi niemal calej po dworach szlachty duo^ te pie- 
Boi Fadurry, wiele zuich brzmialo uietylko w cichych scia- 
nach dworow. Nasz wieszcz i tworca dumek Hetmana Ko- 
nAikiego^ Mazepy i Rusalek, wysoko cenil piesni Padurry: 
I jak^z rozkosz^ kaz'de chwytal, z jakim zapalem rozczyty- 
vaL Bo przyzaac trzeba, :^e tylko rosSnica j^zyka^ dwoch 
tych spiewakow rozdziela: ale taz sama zwi^zlosc, choc nie 
taz Bpiewnoac; toz' achwytanie wielkich obraz6w, a tak tre* 
seiwie w szczuply wiersz ujf tych; cala hiatorycznosc niemal 
kozaczego rodu w kaz'dej dumie skreslona, czyni obu bracmi 
jedaego natchnienia. 

T. A. Olizarowski „w spiewie Kozaka,^^ tak mowi o sa- 
inym Padurze: 

„Byl u Grafa (a) pan Padura, 
Niebardzb to liwiecil zdrowiem, 



(a) Wadaw birabia Rzewuaki grafem zwany. 

literatara, torn IV. 17 



Digitized by 



Google 



130 

Ale zwinny jak witm; ckmnra 
Nie tak cbybka. C6i powiecic, 
A do konb jakby dzieciQ. 
Lecz jak Bii|dzie na dywanie, 
Srdd pokoju z kozakami, 
Jak poci^ixie po torbanie 
Bial§ r^k^, a oczami 
Jastrz^biemi jak po strunach 
Fo calunach i piolunacb, 
Po kozackicb twarzach migniey 
To niecb tr tobie fierce atygnie 
Od wieczora, nie zastygnie 
I do rania. Gdy dwana^cie 
Po turbanacb razem stuknie, 
To na tobie jak na cbwa^cie, 
Petnym rosy, hiik osiada. 
Twojdm sercem dumka gadal 
Pan Padora dumek uczyl: 
Pal si^ w znaki, oj! dokuczyt 
T^m uczeniem, lecz nauczyL 
Ta to cala Ukraina, 
Dzi^ domkami brzmi Padury, 
Na podolskie ju2 tarn gdry 
Ponad same liz§ cbmory, 
Dumki nasze. Nie nowina 
I w Krzemiencu. Jak tarn bylem 
Na posylcc: ^yfak iu glucho^^ 
Sam do siebie wymdwilem, 
kt tu dumka wsame ucbo 
,,Zakot3rw sia misia6 w bmari," (1) 
Jak nie j^knie/ Lecz z gitary, 
Nie z torbanu, nie z torbanu.*' 

Po t^ydaniu Vkrainek, znalezli si^ krytycy w Tygodniku 
Peiersburgakm^ ktorzy nietylko odmowili tytulu poety Pa- 
durze, ale nawet zarzucali niezDajomosc ukrainskiego narze- 
cza (2)« Pomimo to^ sami uzoali dum^ Roman z Koszyry^ za 



(1) Wieraz z damki Padurry. 

(2) Tygodnik PeterBburgski z r. 1 844 i 45. 



Digitized by 



Google 



181 

najpi^koiejszy otwor ukrainskiej poezyi. Przy wicdiiem wi^c 
J9 tu w caloici w narzeczu oryginalneoiy wraz z przeUadem 
eamego Padurry. (1) 

Nic2 hvlA temna, witer z nyw Bz^rokycli 
Z lyBtiam w dciiyny kotyw czorni chmari, 
A misiac czasom z pid nebes wysokych 
Liczyw nad Bohom BSdiaszczi Tatar^. 



(I) Z tjla filawnych ladzi, ktdrzy zaszczycill panowanie Zygman- 
ta Augusta, z chlub^ wspominajii dziejo o Bomanie Lubartowiczu ksi^- 
ciu Koszyrskim Sanguszce. Fochodzi): on z panuj^cego rodu w Litwie, 
jak mdwi Stiyjkowaki: szdaty (syn Olgerda) Fedor (Lubari) Sangoazko, 
zktdrego nardd kait^t Eoszyrakich i Eowelikich (ka XII, atr. 461). 
FoBiadali przodkowie tego domu dzielnic^ kai^ztwa Wlodzimierakiego 
na Wolynia. W rokn 1898, piaze Stry)kowBki, Fedor albo Lnbard San- 
guszko Olgierdowic ksi^i^ Wlodzimierski, od krdla brata (Wtadyslawa 
Jagietty) wzi§} w dzieriaw^ pa^atwo Siewlerskie (za Dnieprem), obie- 
coj§c si^ krdlowi polakiema Jagie&owi, w merze i mocy jego zawidy 
bye, na CO i Ilsty pod piecz^ciami inBzycb kaifi^t braciej dat (Ea. XIV, 
str. 495). 

W czwartdm pokoleAiu Lubarta, z Andrzeja kai^da na Eoszyrze 
i Kowln i Anny Deapotdwny wojewodzianki woloaki^j, w roku 1547 u- 
rodzil siQ Boman kai^iQ Saugoazko. &metao66 krdlewakiego dworu, na 
ktdrym odbieral wycbowanie z bratem Dymitrem, chwala przodkdw, po- 
t§ga narodn, tryumfy wojownikdw, iywo przemawlaly do miodego serca 
i wcze^c nspoBabiaty dusz^ do tych czyndw znamienitych, jakie zi:^- 
czy}yjego imie z panu§ci§ ludzi alawnych, na ktdrych popioly ze czciii 
i UogofllawieiiBtwem pogl§daj% trzy wiekl. Cb§6 slawy, bezwzgl^due po- 
M^cenie sIq dobrn publiczncmu, byfy to drogi po ktdrych d^iyt do za- 
slog w narodzie, a z doaz^ obywatela l^cz^c nieuBtraszon^ odwagQ 
i przezomo^ wodza, przekoni^ ziomkdw na polach Iwai(iakich, ie mi- 
hi6 dobra og<^a byla nm droisza nad WBzystko. ^mierd zawczesna 
pTzerwala najpi^kniejsze dni jego chwaly, bo wroku 1571 nmarlzner- 
wow^j gor^czki maj^c lat 84. — Bracia jego Dymitr i Jaroslaw, smutnie 
pokoi^czyli ilycie: pierwBzy hetman kozakdw dnieprowskich, atar. czerka- 
sti i kaniowBki^ uwoi^c ElibietQ kai^^niczk^ Ostrogsk^y dogoniony 
w Czecbacb od Marcina ZborovBkiego wojewody kaliakiego w mie^cie 
^jsej-Gdrze (ob. Stryjkowski) zabity, gdzie mu vznieBiono pomnik zna- 



Digitized by 



Google 



132 

Z Wijnyci mista szczo kolyi bohate 
Fo gplawach zamki stawylo ptyhodi, 
Szczo tak na horach jak winok rozpiate, 
dSwilo sadamy, cwilo i w narodi, 
ZrobyJa paszczn Orda Bisormaniw; 
Krew tepta lalad za ktubami dymii, 
A myr neszczasn^rj, dla Miiziw i Haniw, 
Po Czomim Szlachu pohnata do Eiyma. 
Szcze tumaa mraczn^' po jarach kotjw aia, 
Koly wid Vly czomoho Jycara 
Woronyj konyk, jak witer pustjw sia, 
W pola rozkiszni nazdohin tatara. 
Sta6 w rozdoroii stepivv obidnoho, 
Tarn tia mohyty do sebe zaprosiat', 
Ale yrie kosiej nie znajdesz z nikoko 
Tilky na hrobach worony kolosiat'. 
A koJy zwitcy bura prachy honyt, 
Ich py! sidi^e na hranyciach Lytwy, 
I nim jick dijam pochoron zadzwonyt 
Frosyt dla martwych pamjatok molytwy! 
JjjBz spaaiw myra pamjatka n^hyne, 
W ona sijaje jak sonce wid rana. 
Zbadaj ti lita, o miasto Lublyne! 
Jak w twoji brainy pr3^inaw^ Romana. 
Mo]tod^ Auhust prystoJ zasidaje, 
WeJykym dilom naczaw sia iuryty: 
Bo na tu pamiat' bzczo swij rid kmczaje, 
Chotiwby hy twu z Polszczoja zluczyty. 



pifiem: „Hoc loco conditur corpus clari Litoaniae Duels Demeirii San- 
gUBzko exmagnifica Olgerdi familia nati, Capitanei Circassiensis et Ca- 
niovicnsis, quern Martinus Zborowski triicidavit.'^ (Paprocki fol. 209). 
Drug! ksi42Q na Niei^wieiu (ob. Kojalowicz), poset odStandw litewskich 
nasejmunii lubelskidj (1569), z r^ki ^clecha zdradziecko zgin4l. Spra- 
wowal ^wietne w Kzplitdj urz^dy: byJ betmancm polnym lltewskim. Po 
il^czeniu Litwy z koronj| picrwszym wojewod^ bractawskim. Zygmont 
August w nagrod^ znakemitych jego czyndw, dal mu starostwa winni- 
ckic i iytomierskie, a w czasie sejmu lubelakiego (1569) wita^ go z na- 
rodeiD, wje2d2aJ4cego w tryumfie do miasta. 



Digitized by 



Google 



138 

Za njm bohati paniata stojaljr, 

Pry nim zaBily krukom Senatary, 

A na kolmach Polssczi piysiahafy 

Kniaa z Pomora, a W<^ocli Hospodary. 

SzCKoi to za }ycar w iakim wika raAci 

Wte fitepach bndyw dykogo Mohola, 

I za soboja flkowani Pohai^ci 

W bobaiycb szabach wede do prystola? 

Nim Btachto soiice) slawa jobo •pasom, 

Frozwi^a w dijach Eytowskoho myra, 

A na prystoli nyw Iwai&skicb blasom 

Korol wytaje Lytwy bobatyra: 

„KDiaziu Romano, jaki:fc tobi dari 

Mylszi nad tii korol moie daty, 

Jaki dla tebe nese za Tataiy 

W^ykoduBzna twojicb predkiw maty! 

Na Obertyna zelenij dubrowi, 

Ptacb dykyj resztu woroba roznogyt, 

A za pomer^ym Iwanow w Tamowi, 

Nar6d w dwdcb moracb ialibne bolosyt. 

Bodaj wid tebe nCmyli nam bosti 

Riwnobo szczaBtia kotyiS doczekaly... 

Bodaj dla tebe i na twoji ko^ti 

Takii ^lozy wid narodiw spaly.'* 

Tak to buwato pered dawni lita 

Eoly nardd maw Gedymina kwity: 

Maw w tobdi muiiw, muii czeiit' u ^wita^ 

A Polflzcza B^awni i rozkiszni dity. 

* 
Noc byla ciemna, wiatr z pdl Bzerokicb 

Z li^dem w doliny toczyt czame cbmary, 

A kai^iyc niekiedy zpod niebios wysokicb, 

Liczyt nad Bobem siedzi^ce tatary. - 

Z miasta Winnioy (1) co niegdy^ zamoine, 

Po wyspacb zamki bndowato od wypadku, 

Co tak na gdracb jak wianek rozpi^to, 

Hwitio Badami, kwitlo i w narodzie, 



(I) Wifmica w XJV wicku byla miaBtein grodowem; leiy wgu- 
1 podolBki^j. 



Digitized by 



Google 



134 

Zrobtfa puazcz^ hordA bisamiantfw, 
Krew ciepla lata si^ za U^bami dymu, 
A lad nieBzcz^tnj dla Miiz6w i Handw, 
Fo czarDTDi ulaku pognala do Krymu. 
Jeszcze taman mgliatjr tocj^i Bi$ po jarach» 
Eiedy od Uly csarnego rycena (I) 
Kary koi^ jak wiair pu^cil si§ 
W pola roakoszne w pogoA aa Tatarenii 
Stan w rozdroia aiepdw Obodnego, 
Tain ciebie mogilj do siebic zaproasib 
Ale ju2 kodci nie znajdziesz k nikogo, 
Tylko na grobach kruki kraoz^. 
A kiedy zt^d burza procby goni, 
Icb py} osiada na granicach LitTvy, 
I nim ich dziejom pogrzob zadzwoni, 
Blaga dla poleglych pami^tek modlitwy. 
Lecz obroncdw ludzko^ci pami^tka nie giniei 
Ona blyszczy jak sIoAce od rana. 
Wspomnij to lata o miasto Lnblinio, 
Jak w twoje bramy przjjmowi^ei Bomana. 
IVQody August zasiada na tronie, 
Wielki^m dzielem J4I si^ frasowac: 
Bo na panii^tk^ za swdj rdd koticzy, 
Pragni|lby LitwQ z Folsbi pol^czyd. 
Za nim bogate staly pani^ta, 
Frzy nimzasiedii wokoio senatorowic, 
A kl^cz^c Folsco pnsysi^gali 
Ksi^i^ta z Fomorza,zWotochHo8podary. 
C6i to za rycerz w takim wieku ranku, 
JvLi budzit w stepach dzikiogo Mogola, 
I za Bob^ okato Poha^ce 
Wbogatych szubachprowadzi do tronu? 
NimsloAce zgaslo, slawago zbawicielem 
Nazwala w dziejach Utewskiego ludu; 
A na tronie, p<51 Iwa^skich odgtosem 
Erdl wita Litwy bohatera. 



(1) Roku 1568 Sanguflzko-Koszyrski Roman, niespodzianie 
przypadtszy, zamek Ui§ ubicfal, zTupit i spalil. 



Digitized by 



Google 



• 13i 

„K8i4i9 Romanie, jakiei tobie darj 
MilBze nad te Krdl moie ofiarowa^, 
Jalde dla ciebie niesie za Tatary 
Wielkodaszna twoicli przodktfw matka. 
Na Obertyna zielon^j d^browie (O 
Ptak dxiki reszt^ wroga roznosi 
A po nnarlym Janie w Tamowie 
Nartf d we dwdch monsach islohniej^cxy, 
Bodig od eiebie nie mili nam goteie 
Rdwnego sccz^^a kiedy^ docsekali 
Bodaj dla ciebie i na twoje kosd 
Takle Izy od naroddw spadly/* 
Takto bywato pned dawnemi latami, 
Kiedy nardd nua} Credymina kwiaty; 
Mial wtedy m^iow, m^iowie cze66 n ^wiata, 
A Polska slawne i rozkoszne dzieci. 

Padurra zamieszkaly w ustroni wiejskicj w okolicach 
Kij'owa, przygotowal w obszernycb rozmiarach poemat: 
i^Podrdz Czajld Harolda po Siowiariszczpznie.*^ Z tego niczna- 
nego dot§d utworu podamy otrzymane ust^py: 

Z podrizy 

CZAJLD HAEOLDA PO SLOWIAl&SZCZYZNIE 

z pie6ni pierwszej. 

Z gdrn^j komnaty w zamka z szarego granita 
Wyszla patrzec z kraiganku z mlodziei&cem kobi^ta, 
A moina byto tijrzec za rzutem irenicy 
Ca}y t^skny krajobraz pust^j okolicy, 
Bo zamek by} na g<5rze. Zamiast baszt po walo 
Bojaty dzikle chwaaty; n epodu przy skale 
Z dalekich g<5r wybiegla na plaszczyzny rzeka, 
K^pi BiQ zaroiSlami i w cienia ncieka 



(1) Obertyn miasteczko wGalicyi^ slawnczwyci^ztwemJanaTar- 
nowBkiego za Zygmnnta I. Mogily jakie po t^j bitwie usypano nad zwto- 
bmi pobitych wotochdw, dol4d jeszcze widoczne. 



Digitized by 



Google 



136 • 

Na stepy nieprzejnaae jak niebios bl^kity, 
Zpod ktdiycli kn^k idrawia w otchtani rozbity 
Dzikiem cchem osiada z roso po dolinie, 
Jakie^ s^dsiwc szcz^tki drz^mi^ce w minie 
Pomoikdw czy ottarzy. Dale) w step szcroko 
Szarzej^ce kurhany jeszcze wabi4 oko, 
Nim u8Di| w mgle wieczom^j, bo slo^ce palowii 
Wygl^da z chmur zachodnich na gdr^ zamkow^, 
Gdzie od deazczu wezbrane spadaj^c z opoki, 
Spiewaly hymn natarze szumi^ce potoki. 

DCCCLn. 

Mtodzieniec i kobieta na gdry patrzylif 
Zda 819 jedno myileli, bo w tym wieka byli 
W jakim raj Btwarza dusza czysta i pogodna. 
liOodzieniec byl my^l^cy, kobieta lagodna; 
W nim rozwite uczncia jeszcze niepodzielne 
Graiy mnzyk^ domain, ktdr^j nieimiertelne 
Ifikrzyly si^ natchnienia w meteorze oka, 
Jak gdyby na iwiadectwo o duszy proroka 
My^l^^j i niewinn^j. On z marze^ kobi^cie 
Najwi^cej byt podobnym. J^j mlodo^ci iycie 
Zakwitak w pnstyni, gdzie mote przedwcze^nie 
Uczyla si^ t^sknoty na jawie i we ^nie, 
Zape}niaj§c duchami samotne bezludzie; 
Ona iyla marzeniem. W tym fywota cndzie 
Ujrzala dnsz^ widmo, lecz nie w duchdw i^wiecic, 
Utkwila na ni^m oczy jak motyl na kwiecie, 
I nie moie ich odji|C z ialu czy uroku; 
Jak meteor samotny na chmumym obloku 
Zrywa si^ nadziejami do uroje]& szczytu, 
I jak ptak z niemi led w otcUanie bl^kitu. 

DCCCLm. 

Na c6i r^k^ oddata? cbce mie6 prz^jaciela, 
Z ktdrym mamieje mlodoi&cl.., czemui }i] wesela 
Nigdy na t^skn^m lieu u^miecb nie zaiwit^ 
Ni If aniol pokoju we ^nie nie powitat... 
Czego2 wzdycha zwracaj^c oczy na miodziana, 
Zamyiila ai^, pogl^da... Jakai w nidj odmiana! 



Digitized by 



Google 



137 

Uczncia w samieszania, nieporz%dek w mowie, 
Cheial'aby je zwi6 razem i pb|cze w roamowie, 
Cheialaby J4 zakohcxyc i przc4tuia6 i^a, 
Ohce patiiEe6 w okoliee i w oczy pogl^da, 
I spotkali si§ okiem. W oczach i na lica 
OdbSa ai§ w weatchniemach uczn6 tajemnica 
I soata}a ich iycia wiarii i ipriolem! 
Ona poznata widmo, on mdwil z aniolem. 

Z Pnti 

CZAJLD HAROLDA PO SLOWIANSZCZYNI 

PRUHOI PT^NI. 

Dnipre* ciiru besmertnyj z^roli bobatyriw, 
Isnszczycb pered wiky w sij pustjmiw djczi, 
Kilkjifc tut slidiw baczjsz w jicb nimym obljrczt 
Mertwych^ al^ bcsmertnycb pamjatok i myriwi 
Kolyb nam mobly twoji wy^piwaty wody 
Welykodoazniit' predkiw, prycboiych rozbii, 
Pocznlyby ti dila ^ywuszczi narody 
Kotorych c/.afl zabaw sia, a acazalya dii. 
Kotyb tat z myriw ko^ti zroaly sia, akupylyil, 
Szczo po brobach stcpainy czezDut w drybnim pyli, 
Moteb z nycb hory nahi chmaramy nakryly^, 
A nebo w twoij tilky probladalo^ cbwyli. 
Abo azczob z twojicb akatiw de aama zakatylai 
Szdhnula na bin byny kro w ladej ncwynnych, 
Kilkyt-to czasu treba nimby waia skotylai .. 
Wid *yl two)icb do aercia wodiw n^hoatynnych! 

CCLXV. 

Dttipre, o slawny) Dnipre! jakie mfoi myto 
W tyazyni twojicb boriw, z azomom bar i wodiw, 
Obletiwazy myszlamy brobyazcza narodiw, 
Dumaty na aycb mi^ciacb de z moloda tjlol 
Szcze taja aamna dnaza w detynij bodyni 
W jakij^ tozi prtmylij w aycb akalach btukatal^ 
A z cbwyl twojicb ptewaczy po czaan hlabyni 
Sebe, z^mli i nebea o dacbiw pytalail. 
Litaratora, torn IV . 1 8 



Digitized by 



Google 



138 

CzoTOUt myszli burlywaa z twojimy wodamj 

Wid prosonniw dCtynnich n8 cbtiat widl«ti^ 

TUky jak duch wiklRtyj pomciy hrobamy 

Dywlui JB BzczadkiiT narodiw w moho wika kwity... 

Ale ty Blawnyj Dnipre \v pustynt koly sia, 

Nfichaj plywut z toboju chfirowymi piAai, 

Nim w jich nuti ialibnij czas woskresne z pliini, 

Szcze diimko w raj zeleni two jich lit wfirny tia. 

Tutky ich wid powytku wesna i nadii 

Kwlczafy *ytia tyazu laboszeziw brasoja, 

I iwit wrokiw jak zory yskriw na detmoju!.. 

Dei czary szczo zatlyty w aerci ngpokii? 

Dei szcze mylszi bezsonnia w wari dueznich syliw? 

Deito diw sia mij anhel sered iytia wyriw?.. 

Spytaj ptacba de dilo6 pero z joho kryliw 

Jak w bnrach koJysaw sia u nebes safyriw. 

O Dnipre! ty sam tilky w tim lit peretwori 

Z jidnych dierel wychodysz, w jidnim tonesz mori, 

Czomnito ja na swojich myszliw okfiani 

Nihde znajty nfi mohu ni dna, ni prystani! 

265. 

Dnieprze, krdlu nieteiertelny ziemi bohaterdw, istniej§cycb pned 
wiekami w t^j pustyn dziczyznie, ilei ta ^laddw widzisz w ich niemdm 
obliczu, zmartych lecz nicimiertelnycb pami^tek i luddwl Gdyby nam mo- 
gty twoje wyiSpiewac wody wielkodnszno^ przodkdw, pnychodnidw roz- 
boje, usiyszajyby te czyny iyji|ce narody, ktorych czas zapomnial sif, a 
wyrzekly siQ dzieje. Gdyby tu z luddw ko^ci zrosfy si§, skupily si^, co 
po grobacb stepami czcrniii w drobnym pyle, moxeby z nick gdry nagie 
cbmarami pokryly si^, a niebo w twoj4j tylko przegl^dato siq fali. Lab 
gdyby z twoicb ski^ gdzie sama zeskalita si^, szasn^a na gl^biny krew 
ludzi niewinnycb, ileito potrzeba czasa nimby wszystka stoczyla si^, . 
od tyl twoicb do serca wdd niegoiicinnyobl 

266. 

Dniepr/e, o slawny Dnieprze! jakie mnie blogo w zacisza twoiek 
gdr, z sznmem bnrz i wdd, obleciawszy my^lami grobowiska naroddw, 
dnmac na tych miejscacb, k^dy siq iylo zamlodYi! Jeszcze ta smntns du- 



Digitized by 



Google 



139 

na w godztnie daecifittwa w jakidjA t^sknocie najmilsz^j, b}i|ka)a u^ 
w tych skalach, a a fal twoich p}yii§G po gl^binie czasu, siebie, aiemt 
i niebioB, o dnchdw pjtala ai^. Czemu^. myili burzliwszo z twojemi woda- 
mi, Die chc^ odleci6 od inarzeifii dziecinnycb? tylko jak dacb zakl^ty po- 
mi^dzjr grobami, patr/4 ze szcz^tdw naroddvv, w kwiaty mojego wieka.. 
Ale iy stamiy Dniepna tocz biq w pustTiiio, niech pfyn§ z tob^ cheru- 
biibkie pietoi, nim w icb nucie ialosndj czaa zmartivycbwBtanie z ple- 
ini, jeszcze myA]i w raj zielonoiSci Bwoich lat wr66 bi^! Totaj ich od po- 
wida, nioBna i nadzieje ukwiecaly lyciaciBz^, mitoBtekpi^kno^ci^iiwiat 
DTokdw jak zone iskrzal oadcmn^! . Gdzie:^. czary ro zatlify w Bcrcu nie- 
pokoje? gdziei milazc joszcze bezsenno^ci w warze dnsznych bH? gdziei 
podzial BiQ in6j anio} wpoiirdd iycia wirdw? . spytaj ptaka gdzie podzia- 
Yo ti^ pidro z jego akr/ydet jak \v burzacb koTysa} Bi§ u nicbioB Bza- 
firdw. O Dniepne! ty Bam tylko w tym lat przcstworzo z jednycb wy- 
chodziaz irddet, w jedn^m tonieBz morzu, dlaczegdi ja na moicb my^li 
oceaoie, nigdzie nie mog^ znale^ ni dna ni przyBtani. 



ANTOl BDIABD ODMEC. 

Urodzilsi^ w r. 1801: w guberoii Wilenskioj, powiecie 
Oezmianskim, w dziedzicznej wsi ojca Guyaiunach. Naaki 
tzkoloe odbyl w powiatowej azkole XX. Bazylianow w Bo- 
runacb (1814 — 1820 r.), wyzsze Da uniweraytecie \v Wilnie 
odr. 1820 do 1823. Od r. 1826 do 1829 mieszkal w War- 
nawi«, gdzie zajmowal 8.'§ przygotowaaiem artykulow do 
dzieonika, ktory Ordynat StaoislawZamojski cnial wydawac 
whanyin kosztem przy szkole SzczebrzeszynskieJ, przezna- 
csaj^c go miaDowicie dla mlodziezy, ktora po ukonczeoiu 
nkd} Die mogla miec sposobnosci nauk aniwersyteckieb od- 
bywac, a w ktorej to pracy poprzednikiemOdynca, byl Jozef 
Korzeniovvaki, nim katedr^ profeasora w lyceum Erzenuenie- 
ckiem otrzymaK Wtedy z Waleryaoein Krasiiiskim ulozyl 
pierwaay projekt wydawacia Encyklopedyi powezechnej. 



Digitized by 



Google 



140 

Krasinski w tyin celu zalbiyl drtikarni^ stereotypow^, a 0- 
dyniec mial byd glowoym redaktorein EQcyklopedyi, po od- 
byciu podroiy za granic^. Od lipca 1829, do paidziernika 
1830 r.y podrozowa} z Adamem Mickiewiczem poNiemczeoh, 
Wloszecb ] Szwajcaryi: trzecim towarzyszem byi Zygmunt 
KrasiDski. Sam by} poz'niej w Paryzu i Londynie, a od po- 
oz%tku 1831 r. do pazdziernika 1837 zamieszkiwa} w Dre- 
znie. Tu jako korrespondent, byl jednym ztrzecb pierwszycb 
zalozycieli i wydawcow Przyjaciela Ludu, i dopomagal Bo- 
browiczowi iv wydawnictwie Diblioleki klassykoio poUkich 
w Lipsku. Jego piora s^ s^yciorysy Druzbackiej, Szymono- 
wicza, Zimorowicza i ionych, na czele ich dziel umieszczone. 
RowDo z powrotem do Wiloa w koncu 1837 r. obj^ redak- 
cy^ Encyklopedyi powszecbtiej, wydawanej przez Glucka- 
bergow, i w ci^gu 1838 — 1839 wydal w Wilnie dwa jej to- 
iDy, zawieraJ9ce h'tery D \ C. Od r. 1840 do konca 1859 byl 
redaktorem Kurytra WileAakiego^ gaz^ty wydawanej przy 
Bzlaebeckiin Wilenttkim lostytucie i b^d^cej wlasnosci^ tegoz 
Instytutu. 

Ogloail drukiem: 

1) Poezye^ 2 iomWii wydane naprzod w Wilnie 1825 
i 1826, a pozni^j priedrukowane w Partial polskim w Po- 
znaniu, ostatni raz w Wilnie 1850. 2) Melitele^ Noworocznik 
3 toiny, dwa pierwsze wydane w Warszawie 1829i 1830, 
trzeci w Lipsku 1835 nakladem Bobrowioza. o) Izora, dra- 
mat w 3 aktach wierezem, 1821) Warszawa. 4) Tlumaezenia^ 
tomow Hzesc. Tom 1. Dziewica z Jeziora^ poema Waltera- 
Skotta. Tom 2. Narzeczona z Abydos Byroua, i Czcidele ognia 
Tomasza Moora, Lipak 1838. Tom 3. Korsarz^ Kiebo iziemia 
Byrona, Lipsk 1841. Tom 4. Pieini ostatniego Minatrela, poe- 
ma Waltera Skotta« AVilno 1842. Tom 5. Mazepa Byrona, 
Peri i Rqj Moora. Dallady i bainie. Tom 6. Dziewica Orleati- 
ska, tragedya Szyliera. Wiloo 1843. 5) Felicyta czyli M^zen- 
niey Kariagifisey, dramat w 6 aktacb, Wilno 1849 (przedru- 
kowany w Poznaniii 1858). .6) Trqfe rymow Imci pana Irmo- 
eentego SiaruszkiewiczQ, Wilno 1849. 7) Barbara BadziwiUd' 
pma ezyli poczqiek panawania Zygmunta Augusta, poema dra- 



Digitized by 



Google 



141 

fflttycxne w 6 aktacli z prologiem. Wilno 1858. 8) Oltarzyk 
ftjimikO'katoUcki, Lipsk 1846, wydanie drugiel857. Ksi^ika 
U do nabozenstwa odzoacza ai^ tak ukladero jak doborem. 

W pocz^tku awego zawodu, glownie pozyakal chluboy 
rozg}o8, jako jeden z najwyborniejszych tlnmarzy. On tak 
rozoorodaych jsniuszow plody jak Byrona, Moora, Walter 
Skotta i Szyllera, przyswoi} literaturze naazej. zachowuj^c 
foriDf, ducha i barw^ kaidego. — Karol WUte w rozbiorza 
pnekladow Odynca wyrzek): „ze przy takich przekiadaoh 
niepotrzeba znuc oryginalow. a b^dzieuiy zdolni poj^c wiel- 
kosckazdego tlumaczonego utworo." A wyrzekl ppa\vd^,bo 
potffny talent poetycki Odynca, odpowiedzial godaie wiel- 
kiemu zadaniu, przyswojenia narodowi arcydziel literatury 
ttngioiskiej. Trudiio okreslic tego wdzi^ku, uroku, bogactwa 
jW^^»JAki rozvvin^l Odyniec wswoieb przeUadacb; inalo go 
ktow tern dot^d doacign^c potrafil. — Wdojrzalymwieku da) 
•i^poznac jako oryginalny poeta, wpi^knycb utworach dra- 
matycznycb jak FeUcyty, Barbary i Jerzego Lubomirskiego, 
z ktorego prolog tyiko ogloszonym zostal 



Ballada. 

Na zamku kaaztelana 
Brzmi muzjka dobraxu, 
Hatas gluszy kapelf ; 
Pabar kr^zy wokoto, 
Wszyscy bawii| wesolo, 
Pr6cz t^ czyje wesele. 

I nie dziw: panna mloda ^ 

Jak rdia, jak jagoda. 

Jak ckwaat w zimie Pan mlodjr 

Kiakiy tysy, p^katy, 

Leci Btaroata, bogatj^ 

Ojcieo kasa}, wi^c gody. 



Digitized by 



Google 



142 

Idzie iaaiec: na pnedzie 

Pan starotta rej wUdaie, 

Za nim szlaohta ti« walL 

Wtim „go^I" krzyknii! odiwierny, 

I towarzysz pancerny 

Zbrojno wkroczyl do salt. 

Katztelan gdj go soczyt, 
Zaraz ku drzwiom poakoozyt, 
P^en gniewu i trwogi: 
,,M<Swilem jui Acami 
2e ladzlom jego Btana 
Za wjTBokio me progi.*' 

„Nie tak zbyt, jak si^ roi, 
Gdym je mdgl przcj^c wezbroi, 
(Drwii|C ma rycerz odpowie). 
Kaidy z nas na zagrodzio 
RtSwny jett wojewodzie, 
A edi kaaztelanowi?*^ 

Kasztelan w w^ciektym gniewie 
Co ma poczi|c sam nie wie, 
Na nic jVLt nie pami^ta. 
,yHola! Bzlacbta panowie! 
Kto siQ bratem mym zowie, 
Za drzwi tego natrftal*^ 

Wszyscy taniec rzucili, 
Wszyflcy szabel dobyli, 
Slysz^c gnicwny glos paiia. 
„Co ty?kto ty? zachwal^yl 
Gdy chcesz aniei6 teb caty, 
Precz z domu kasztelana!*^ 

Mtodzian si^ nie nstraszat 
Doby) wzajem palasza, 
I WBtrz^aj^c nim dumnie: 
„Przez Bdg *ywy! fl) t^j cbwili 



(1) Dawny polski wykrzykuik. 



Digitized by 



Google 



143 

Po tw<$j leb 119 nachjli, 
Kio kiok pott^pi ka omie. 

,,Alc nie chc$ uczt krwawic, 
Niedlago mam tu bawid, 
Chcialbym tylko panowie! 
Fannie mlod^j winszowa^, 
Taniec zni^ przeta^cowac 
I wypi6 za j^j zdrowie. 
„Na toiem w krwawych bojach, 
W ci§glych trudacb i znojach, 
Kraj piersiami zaslaniat: 
By miQ lada katztelan, 
Waszem wsparciem o^mielan, 
Jak p8a z domn wyganial?" 

^Dobrze mdwi, zuch! brawo! 
Zostaii z nami, masz prawol 
Do sta djabMw magnacil 
Kto chce doznac jak naaze 
Wyostrzone palaaze^ 
Niech leb w/niesie nad braci. 

„Brawo! brawo! pdjdi z nami, 
Zaprowadzim cIq sami> 
Winszuj! je^li jest czcgo. 
Wypijemy J4j zdrowie, 
Pot^m bracia panowie, 
Daldj nieskoAczoncgo!*^ (1) 

I wnet krzycz^c zuchwale, 
Wiod4 hnrincin przez sal^, 
Do kasztelanki prosto. 
Zbladty dr^^ee matrony, 
Sam kasztelan ttrwoiony, 
Skryl ai9 na bok z 8taroBti|. 

Kasztelanka struchlala 
Gdy rycexza ujrzata, 



(1) Kieakoi^czonym zwal ti^ taniec, w kt<5rym m^iczyzni Inb 
daiBj loetswBsy z kolei na drodka, pary aobie dobierali. 



Digitized by 



Google 



144 

Zaptonfla i sbladla. 
Cbciala wita6, lees sity 
Nagle ji| opnicily, 
Na r§ce jego padta. 

.,Wody. wodki, lawendyl** 
Krzyk si§ rozlegl waet wsz^dy, 
Lecz 81^ pomoc spdinita, 
Rycers gdy nikt nie slucha, 
Saepni|! j^j coiS do ucha, 
Kasztelanka o2y}a. 

„Teraz bracia, panowie, 
Szczprycb kocbankdw zdrowiel** 
„ViTantI pijmy kolrji|!" 
Kto icb dzieli dla zlota 
Niecb mu ni^m za '2yw<»ta 
Czarci gardio zalcj^P* 

„Brawo, powiedziaJ, brawo! 
Kaidy kocbad ma prawo. 
Wiwat ^mialodd 2olnierska! 
Serco sercem 8i§ placi, 
Nikt nie wyiszy nad braci. 
Wiwat rdwno^c braterskaJ*' 

„Hej muzyko! polskiegol 
DaUj nieskoi^czonego!*^ 
Idrie taniec po sali, 
MIody rycerz na przedzie 
Z kasztelanbi rej wiedzie, 
Za nim szlacbta ti^ wali. 

Standi, kolo mlodzie^ca 
Tancerka ti^ okr^ca, 
Dtoii w dloni, oko w oku 
Wizyscy si^ okr^cali, 
Zamieszanie na sali, 
Kic nie widad w natloka. 

Znpwu taniec Bpokojny, 

LecK gdziei tancerz <5w zbrojny? 



Digitized by 



Google 



145 

Prtftno oki em go ^ledz^ 
To fignra niezwyUa! 
PierwBza para gdziei cnikta, 
Lecz gdxie i jak, nio wiedz^. 

Wt^ podwdrzec samkowj' 
ZabrzmiiJ brz^kiem podkow^r. 
,,PancerDy porwal mlod^.*' 
,,Hej do koni, do broni, 
Ktoich pierwszy dogoni, 
Co chce weimie nagrod^l*' 

Rzekl kasztelan i prosto 
Z zadyszanym Btarosl4, 
Zbiegl na dwdr, jui Da koniu. 
„Niecli mjch skarbdw nie szcz^dzi, 
Eto ich pierwszy dop^dzi'* 
I pu^ci} ai^ po blonia. 

, ,Grdzie tarn, prdzna mozolal 
Kto^ ze szlachty zawola. 
MnBZ4 lecied jak z procy; 
Wreszcie trzeba waryata 
Za ztoto gubic brata, 
Lub kark tamac po nocy/* 

f^Dobrze mdwisz^ Wojciechu, 
Zawotali ^rdd imieclm, 
Erzywd^ si^ nie zbogacim, 
Frzebawmy ta xioc cal^, 
Wypijmy co zostaYo, 
A tak nie w t^m nie 8traeim.<< 

Jak rzekli, tak zrobili, 
A gdy wszystko wj-pili, 
Do domu pojechali. 
StarostQ koA gdzie^ zrzaci}, 
. Kasztelan sam powrdcit, 
I jui Die wiem co dalej. 

litcratnra, tomlV. ^,9 



Digitized by 



Google 



146 

PERI I RAJ 

powiesc wschodnia 

TOMASZA MOOEA. 

I gdy tak duma, a skrzydla j<Sj pTyii4, 

Ponad Indyjsk% ulata krain^, 

Gdzie cala ziemia jest kwiat i zielonodc, 

Calc po'wietrze jest jasno^c i wonno^6; 

Gdzie morze razcm jak szklo kryszt^ilowe, 

Odbijabl^kit i dno koralowe; 

Gdzie naksztalt dziewic ubranych na gody, 

Bzeki Wni^ zlotem przez r^bek sw^j wody; 

Gdzie w gdracb ogniem slonecznym dojfty, 

Glaz Bi§ w gwiazdziste topi dyamenty; 

A wonne lasy wiecznym tcbn^cc majem, 

Sameby mogly by6 Peril rajem: 

Tain ona w myilach poa^pnych ulata. 

^^dza ku niebu i niedola ^wtata, 

T^sknoSc i litoi6 budz^ w ni^j zaraxcra. 

Bo kraj ten dziaiaj nio raju obrazemt 

Wojna go niszczy: krwi ludzki^j rozcieki, 

Zafarbowaly Btrumienie i rzeki, 

Dym pogorzelisk zacmit blask pogody. 

O kraju flloAca! jaki* wrdg zawzi^y, 

Kruszy twc bdstwa, obala pagody (1), 

PoxniaU twcmi ludy i ksiJi^^ty? 

To on, wddz z Gazny! (2) nicfiyt krwi rozlcwu, 

Gdzie szedl. w j<Sj morzu plywa kraj zniszczony; 

Gdzie cisn%l okiem, w ogniach jego gniewu, 

Stopnialy zlote mocarzdw korony. 

Tyran, a nicbios prorokiem si^ micui, 

A jako szatan urqga z niedoli! 



(1) ^wigtynie indyjskie. 

(2) Maciimud, Sultan Gazny albo Ghisni,kt<5ry spaatoszyli pod- 
bil Indyc na poczijtku XI wieku.— Psiarnia jego ktdra prowadzil zasob% 
skladala ai? z 400 ogardw, ktdre na uragowisko kazal ubiera6 w ozdoby 
zdarte z boiyszcz jndyjskicb Kaidy z tych ps6w mial obroi) «lot^, sa- 
dzoD4 dyanicntamiy i kap§ do okrycia naBzywan% perlami- 



Digitized by 



Google 



147 

Psiamie awe ttroi w bksk drogich kamiem , 

Zenranych z pterai c<$r kaii^i^t i krdli. 

Mordaje'dzieci, duewice zoiewaia, 

Kaplan^ rzeie a stopai oharza, 

I gnizem ^wi^tyt, run^cych w poiodze, 

Zdroje w6d Awiftych zatrzymuje w drodzo! 

Peri spogb|da i tui niedaleko 

Od poU bitwy, ponad *wi§t4 rzck^, 

Widzi mlodzie^ca: aam nieostraazonj, 

Stoi w cmie wrogdw; w r§ku miecz akrusaony 

I tylko atrzata ostataia w koiczanie. 

„2yj, wola Machmud, iyj dzielay mlodzianie, 

iyj i pnsyjm rnoj^ przjjai^ i opiek^l" 

Milcz§c iitlodzieniec podnidal na^ powiekQ^ 

Milca|c ukazal na skrwawion^ rzek^ 

I za odpowiedi oatatnif z kolczana, 

Strzal^ z ci^ciwy pu^cit na tyrana. 

Nieatety! prdino! grot eel swdj omini|^ 

£upie2ca ijge, a bokatyr zgin^ll 

Peridoatrzeglagdzie upadl wdrzew cieaiii, 
I gdy wrdg dal4) ponio^ broid niascs^cii, 
Zbiegla na raanym jatrzeoki promienia 
I od j4i blaska jak rubin btyazcz^e^, 
Ostatnia kropl^ krwi zebrala z rany, 
Krwi za ojczyzn^ i wiar^ przelan^. 
Sloi^ce dzii zaszYo przed tyai^ceoi oczu, 
Co wtedy jaane jak zachdd na falaoh, 
Teraz jui w m^kach i imierci omroczu, 
Nim gwiazdy blyaly na niebioa przezrocza, 
Gaaivi na wieki w morowych azpitalack. 
Ack, a te± w polach zwalone na kupy, 
Te po alicach ipo drogach trnpy, 
Od ktdryoh nawet ojrzawazy zdaleka, 
S^p wyglodnialy ze watr^tem ncicka; 
I tylko hyen 2ar)ocznycb gromada, 
Przybiega z pnatyn, do miaat Bi§ zakrada, 
X na iyr aproiny, przez poate ulice, 
Smiatemi kroki dybie nocn^ dob^: 
I biada mr^oym, gdy w mroku nad aob^« 



Digitized by 



Google 



148 

Uira§ icb da^.6, blyszcz^ce ^renice, 
„0 biedny ludzki ^wiecie i rodsaja, 
Ci^iko spadl na was grzech pierwszego mfia* 
C6± ie warn kwitnie kilka kwiaUSw raju, 
Kiedy na katAjm jest tracizna yr^ihV*' 
Tak nsekYa Peri i l^ami rzewnemi 
Ptakala, mdwi^c: a by j^j jak rosy, 
Zdrowi^c^ 6ynetoA6 romiosly po ziemi. 
Bo jest cadowna moc we Izach, kUSremi 
Dueh taki placze nad ludzkieini losy. 

W m chwiii w^a^nie pod ziclon^ai drzewom 
Z^otych pomaraiicz, gdzie owoc i kwiecie, 
Pochwiane jednym, przelotnym powiewem^ 
Igraty razem, jak ze starcem dzieci^: 
Ponad jeziorem, ktdrego gt^binie 
Tcbn^ly oddechem ^wieio^ci wilgota^j: 
Btyszy j§k cicby; kto^ wida<S w pustynie 
Skry} si^ przed ladimi, by mnrzec samotoyl 
Mtodzian, za ktdiym w kazdym niegdyd kroka, 
Szly czale serca i t^skne westcbnienia, 
Kona i niema ktoby mu przy boka 
8tan^ Da wsparcie, na ulgQ derpieaia; 
Goby dla spieUycb ust jego ocUody, 
Podat mu cho6by jednQ kropl§ wody, 
Co o krok przed nim ch§6 w nim tylko draini^ 
Goby cbo6 jednym wyrazem przjjaini, 
Wspdldzteb|o bole^ i lagodz^o trwogQ, 
Pokrzepit ducha na wiecznodci drog^. 
Nikogo niema^ i jedna pociecha, 
Co mu siQ jeszcze w \4j cbwili nSmieoha, 
Jestie ta, kidr^ jedynie, statecznie, 
Kocbal kocbany, od lat swycb dzieciQcycb, 
2e ta w t^j cbwili spoczywa bezpiecznie, 
Spoczywa w ojca palacacb ksiiiiQcycb: 
(rdzie wdd przcczystycb bij^ce fontanny, ' 
I z drzew indyjskich ogieii nieustanny, 
Tcbn§ wkolo tak^ ^wieio^ci^ i woni^, 
2e rzMhy6 skrzydta anio^dw nad skroni^ 
Wiej^c, j^j fycie od zarazy cbroni§. 
Ale patrzy ktdi to z poipiecbem i trwogii 



Digitized by 



Google 



149 

D^iy od miasta? Aniol csy ziemianka? 
Pnebdg! to ona! meomybi^ drog% 
Seree j^ wi^dsie za liladem kochanka, 
I jnt go widzi, jak w iwietle ksi^iyca 
Leiy, pdlcialem wsparty o piei dnewa; 
I jai jeat przy nim, i lice do Ilea 
Tdi i Izami twan jego oblewa; 
I rozpusECzone pasma swych- warkoczy 
Macza w jezione: i dueri^c na loniey 
Plon^ce Diemi obwi^xaje ftkronie, 
Catat^jc oBta, patrz^ ir jego oczyl 
A on! niestety! mdgl'2e o& to wrdiyc, 
2e przyjdzie chwiTa, kiedy te niciBki 
dwi§t8ze mn stokroc od pieszczot kuryski, 
Bfd4 go tyiko przeraiac i trwoiyc: 
Jakby splot w^ia wkolo jego szyi, 
Jakby w tych nstach byly }ady 2mii? 
W ustach CO teraz rozpaczi} zachwate, 
Same si§ jego npajaj^ tchnieniem: 
A niegdyi wstydem splon^lyby cale, 
Gdyhy ai^ cich^m zdradzily westcknienieml 
„Laby mdj, drogi/ przeataik mi^ odpychaci 
Patrz, czyi nie jestem narzeczon^ twoj%? 
Pozwdl mi, pozwdl tw^m iyciem oddyoha^, 
Spelnic przyai^g^ i powinno46 moj^: 
2y6 razem z tob^, hib urorzeiS dla ciebie! 
Ach! ty^ mi^ nie zcaij jeili mogtei wierzy6y 
2e d^ w ostatni^j ppuazcz^ potrzebie. 
Lab ie d^ zecbcf, albo zdotam przeiyc/ 
Nie, nie, mdj labyl Kiedy drzewo ginie, 
tyii^OA z niego zielona jemiota 
G]iu|6 te2 mosi. Nie odwracaj czota, 
Przyjm uidak pierwB3r;r, w ostatni^j godzinie; 
Zl%cz uBta z memi i dzielmy oboje, 
Ty moje iyde, ja akonanie twojel*^ 
BzeUa i blediu|c jako lampa wla^nie, 
6dy w gl^bi lochdw od wyziewdw ga^oie, 
Ckirieje si^, padta, blask oczn i krasa 
W powiewie moro mroczy ai^, zagaaa; 



Digitized by 



Google 



150 

I dnch obo)ga w jedno zlany tchnienM, 

Ulecial razem nad liwiat i cierpienie. 

„0! ipijciel" Peri rzekla z Izi^ w ireniej, 

Biori^c ostatnie westchnienie dziewic7, 

Co z ust W ostatnim wjdccialo oddechu. 

Spijcie w niebieskiej harm o nil echa, 

W rajsldch marzemach i tcba rajski^j wonit 

Milsz^j ni£ owa, co na ziemski^j Uoni 

Tchnie tylko wtedy, gdy <5w ptak'-^syn sloica, 

Syty Bamotn^m ^.yciem lat tysi^ca, 

W slonecznych ogniach zakl^tego stosu, 

Niknie w potokach wonno^ci i gtosul** (<) 

Bzckia i tchnieniem ambrozyjski^j woni, 

Z ust, napelni^a caZ^ okolic^; 

I wstrziislszy wieniec gwiazdzisty na skrool, 

Tak^ rozlata jasno^c: ie ich lice 

Byly jak ^wi^tych, co po trudach ziemi 

Dpi§ snem wiecznego pokojn; a ona 

Na jasnycb skrzydtach w rdwni zawieazona, 

Jak ich Str62-Anio} czuwala nadnierai. 

W tych inyijlach Peri zmierza ka rainie, 

Nim sZoAce jeszeze akryto siq za wzgdne; 

I na roflkosznej Balbeku dolinie, 

Pomi^dzy peine i rumiane rdie, 

Widzi rumiane i dzikte jak one, 

Mate pachol^: zabaw^ znu^.one 

Leiy na kwiatach i patrz^c wokoto, 

Smieji|C sif , nuci piosenkQ wesol^. 

I w t4jte chwili na otwarUm blonia 

Postrzega jeidzca: na zziajanym konio, 

P^dzi ku brzegom bliskiegc ttnunienia. 

Przypad J i szybko zeakoczyl z stnEemienia, 

I padi na ziemi^ i pi]:, ai zdumiony 

UjrzawBzy dzied^, ogmBtc i^renice 



(0 Podlug podaA na wschodzie, ptak Feniks po przeiyciu ty- 
Bi^ca lat, uklada sam aobie stos z najwonniqjazych gatiinkdw drzcwa, 
1 pali 8i« na nim ogniem alonecznym, wpoArdd niyrozkoBzniejsz^j woni 
i harmonii glosu, ktdr^ sam przed akonaniem wydaje. 



Digitized by 



Google 



151 

Obrdcit na nie. Chlopiec niettrwo^ony 
Patrzat na^ wzajem; choc to groine Uoe: 
Te dzikie ocxj nas^pione srogo, 
Najodwa:^.nieJ8Z7cli prag^lyby tnrog§l 
Z gl^bi ich dnsza patrza^a pontira, 
Z mroku i ognia jak pioninna cbmnra, 
W ktdr^j wzrok Peri m6gl czytac dowodni^, 
Jakby wyryte najczamieJAze zbrodnie: 
M<5rd, zemst^, pycliQ i Kaina zawi^ 
I wzgard^ nicba i ludzi nienawi^ 
I aniganie z prawdy i uczucia, 
I dziko^c bUj i otchlaii zepsucia. 
Wszyttko wyraine i czame, jak one 
Gtoski, ktdremi archanielskie pidro, 
Wszyfttkie na ziemi grzecby popelnione 
Wpisnje wksifg^ pot^pienia, ktdr^ 
Na Btraaznym s^dzie grzesznikom ukaia, 
Niin je Iza ■knichy albo lito^c zmaie. 

Ale w t^j cbwili dw cztowick rozbojui^ 

Jakby ten obraz cUzy i pokoju 

Co iwiecil pned nim w jasnotfci zachodni^ii 

Wflzedl w doflZQ jego: w t^j chirili tagodnUj, 

Wesel^j) nawet z czalo^ci wyrazem, 

Patrzat na dzieci^; i za kaidym razem 

Spotkal wzrok jego patrz%cy nafi Amialo* 

Tak blaak pochodni, plon^cdj noc cal$ 

Przy jakim sproinym obrz^dzie, nad ranenii 

Styka 619 z ^wiaUem jutrzenki rumiandm* 

Lccz patrz! ja2 alo^ce z za gdr jeazcze grzbietdw, 

Blysn^vvazy, zgaslo: modlitwy godzina! 

I wt^j'/e chwili z okdlnych meczetdw, 

Rozlegt Si^ w dali okrzyk Muezzina. 

Porwat si^ chlopiec i w komdj postawiei 

Padi na kohina na wonn^j murawie, 

I W7J108Z4C w gor^ i oozy i r^ce, 

OdmavviaY ciche modlitiry dzieci^ce. 

Bzeklby^ ie male anielskie pachol^ 

Upadlo z nieba, i na tym padole 

T^akni^c bez akrzydet w proaz^c^j poatacl^ 
Wyd^ga r^ce do afarszych awych braci. 



Digitized by 



Google 



152 

O! hjt to widokl ta pora, to da^ci^, 

Ten blaflk zachodni na niebios bl^kidel 

Widz^c go Eblis, samby w Bercu Bwojto 

Czut tal za raj em i serca pokojem! 

I on go uczul! Onl cclowiek dziko^ci 

I krwi i pychy! wobec niawinno^ci 

Zadriat sam w Bobie, i myiU^ odmienQ4 

Si^gn4l w 8W4 przeszlo^c, jak w otchlaA bezdenn4: 

Gdzie iadna gwiazda, iaden promieA z giSry, 

Nie liwieci} przed ni§; gdzie iadn^j podpoiy 

Nia znalazl dU ni^j; az sam z przeraieniem 

Cofhi|t sIq przed ni^ i z ci^iki^m westchnieniem: 

„B7{ czABf rzekl w Bobie, byl czas lube dzieci^! 

Gdjm i ja takie, jak ij na tym ^wiccie, 

Igral 1 kochat i wierzyl, i nieraz 

Jak iy w t^j cbwili modlil: sif, a teraz!? ^ 

Opu^cil gtow^: obraz lat dziecinnych, 

Uczuc, nadziei i zabaw niewinnych, 

I dawna czysto^ i obecny zakat 

Stan^fy w my^li: i on p}akal, plaki^I 

B^ogoslawione }zy iulu zagrzecb// 

Btogostawieni ktdrzy ptacz^ niemi! 

W nick jest jedyne uczucie podecby, 

Jak^ wyBt^pek cza6 moie na ziemi. 

„Jost, rzekla Peri, tajemnicza rosa, 

Co raz w rok tylko, litosne niebioBa 

8pn8zczaj4 w skwary na Egiptu kraje, 

A CO gdy spadnie, zaraza ustaje (1). 

AchI czylii nie t^ dla duszy czlowiecz^j, 

8% Izy szczerego ialu i pokuty? 

Niech j§ owionie duck z^ego zatmly, 

Niech j§ rozraniii sumienia wyrzuty, 

Jedna 2za taka, a wszystko uleczyi^* 

I patrz! jui zbdjca przy boku dzieci^cia, 

Fad2 na kolana; rozpostarl obj^cia, 

Wznidsl je ku niebo, co rdwnie ^agodnie 

O^wieca obok niewinnoi$6 i zbrodnie, 



(1) Nucta albo Cudowna kropla, padaj^oa wEgipcie w aamdzieA 
L Jana w czerwcu, ma mie6 wtasno^c zatrzymania morow^j zarasy. 



Digitized by 



Google 



153 

I hTmn rmlosci bnml mi^dsy niebianf , 
Witaj^c powr<5t duszy obJ^kan^j! 
Mrok ju2 zaci^g^ od wscboda, a oni 
ModL|C 8IQ jeszcze, kl^czeli na bloni; 
Kiedf wt^m nagle jak atraga szeroka^ . 
Jasno^c niezwykla zabtysla z wjaoka, 
I padla prosto na zbdjcy oblicze, 
Zgi^te kn ziemi, i na tajemniczo 
tizy, CO spadaj^c kroplami bnjnemi, 
U kolan jego blf szczafy na ziemi! 
Ja8no46 t§ zdala liniiertelnik by moie 
Wzi§I za meteor lab polarno zorze; 
Lecz Peri latwo odgadU wesola, 
Ze to byloimiecb, spojrzenio aniota, 
Znak wskazuj^^cy na hy pokutnika, 
2e w nich jest aila co niebo odmykal 

(Ballada x BUrgerd). 

Pan ]a8<5w bije w rdggrznii^cy, 
^,Dal4j konnol dal^j pieszol" 
Rwie si^, hasa rumak ri^cy, 
W kolo zbrojno atrzelce 8pies»|. 
Pan siadl — kopn^} mmak skory, 
Przez cieroie, ^ciemie i bory. 
Ledwie pierwazy ^wit niedzieby 
Ztotem obUl krzyi koiciota, 
Bwi^tych dzwondw brz^k weseby 
Na modlitwQ wiernych woJa, 
Zdala wdzi^czne brzmi ^piewanie, 
Bieg^ t}amnie cbrzc^cijanie. »s 
Przcz rozdroie szybko itrawo^ 
Hasa na my^liwcdw przedzie^ 
Lecz patrzl lecz patrc w lewo, w prawo, 
I zt^d i zt^d, rycerz jedzie. 
KoA prawego jak ifvA% bii^y, 
Lewego jak iar roztlaty. 
Kto rycerz prawy? kto lewy? 
Domyilam ai^ coiS, lecz nie wiem. 
lateratanti 7om IV* 20 



Digitized by 



Google 



154 

W czarn^j zbroi jeclial lewy, 

Wzrok piekieln^m tlal iarzewiem; 

Prawy w Ameiysiem odzicniu, 

Promieii wiosny nidrf w apojrzeniu. 

»,Witam ciebiel witam ciebie!" 

Rzekit pan zdj^wszy czapk^ z g'owy; 

^,Ni na Kicmi, ni na nlebie 

nNiema zabawki nad Jowy!" 

RzekT, spi^t konia I vr d^oii klaszcze, 

I w rdg tr^bi i pay glaszcze. 

Na to prawy rz«kJ do niego: 

Zle 8i§ zgadza tr^ba boru 

Z brz^kiem dzwondw, z ^piewem clidru 

Nie spolujesz nic dobrego; 

Wierz mi, wr<56 si'q, porzuc lowy, 

I zlych anioldw namowy. 

— „Poluj, pqIuJ porfrdd borul 

Przerwat lewy — poluj 6Jtvii6y, 

C<54 ci dzwony! co bek chdru? 

Tr^ba za wtdr im posluAyl 

Na mnie si? zdaj, o mlodzieficzc! 

Bezpiecze^Btwo ja ci i^cz^.** 

— ,>Oto mowa godna ni^ia! 

Dobr^j radzio cb^6 ma sprzyja; 

Eomu Btraazny Bzcz^k or^ta, 

Nlech trzepie Ave Maria. 

Marne groiby, prd2ne gniewyl 

Dal^j, daUj m§iu lewy!" 

I hop, hop, hop, rumak skory 

Haaa, leci, Md tr^b wrzawy, 

Z dolin w doJy, z gdr na g6Tyf 

Obokrycerz lewy, prawy. 

W t^m jak linieg bialy, z gaika 

Na pole jeleA wymykal 

„Na tal na tu! dal^j dzieci! 

Pr^dz^j konny, pr^dz^j pieszy!" 

Pan na czele jak wiatr leci, 

Wko^o 8trzelc6w orszak spieszy; 
I z smyca lotne mkn^y charty. 
Haaa rumak kolcem sparty, 



Digitized by 



Google 



155 

Hasa, led w cbmnrach pyhi; 

Patrzaj, patrzajl w jedn^j chwili, 

Strzelce z przodu, strzeice z tytti, 

Wkoto zwicrza oskoczyli. 

Koik pod jednjm na kiel chw3'ta, 

Jeidziec zl:ecia} pod kopyta. 

— „MnieJ8za! krzykn^l pan roziarty, 

Bierz go djabel! niech si^ wall! 

Na tu! na tu! heiha harty! 

Kaprzdd, naprzdd! dal^j, daMjI*' 

Hasa, led mmak ^.wawy, 

Obok rycen: lewy, prawy. 

Zwierz na zboine p^dzi lany, 

ZIotym pJywajj|ce klosem! 

Patrz! wie^niak Izami zaUny, 

Btagaj§cym woTa glosem: 

„Panie, micj lito^t przez nieba! 

Nie wyttaczaj biednym cbleba f 

Skoczyl prairy i ostrzega: 

— „Wr<5c 81?, wroc si? meiu mtodyl" 

Lecz lewy umys! podiega, 

Do zabawy z cudz^j szkody. 

Pan pogardzi! rada zdrow^, 

Za lewego szedt namowi|. 

— „Co? krzykn^l gniewem rozAarty, 

Smiesz mi? sp^dzao z twego pola? 

Precz ztadi lub wnet spuszcz? charty. 

Towarzysze! za mn^f hola! 

Dal^j za mna!" — Tak pan wrzasn^?, 

I nad uchem pejczem klasn^}. 

^^a tu! na tnl heco! becot" 

Warcz^ rogi, brz?ez^ bronie; 

Przez plot 8adz4, w ogr6d lec^ 

Pan i' strzelce, pgy i konie; 

Tr^bi^, le<»| przez zasiewy, 

Obok Tycerz prawy, lewy. 

Przed bliskiemi jeleii afoiy, 

Lekk^ 8top$ wiatr wy^dga; 

Z doUn w doty, z gdr na gdry, 

Tni zziajana psiamia 4ciga. 



Digitized by 



Google 



156 

Zwien chc^c cbjtize ujM od sskody. 
WpadI i ikry! Bi§ mi^dxx trzody. 
Leez pnes gdiy, lecz przez boxy, 
Lees przez taki i przez blonie, 
W zdradzaj§ce zwierza tory, 
Leci| ttrzelce, psy i konie. 
Fasten padlszy na kolana, 
Tak ze Izami btaga pana: 
^yPaniel cofnij twojo towy, 
Uial 81^ moj^j biedoty! 
Kie jedn^j ta krdwka wdowy, 
Nie jedn^j jagni^ aierot)^ 
A ich wszystkiem jest to jedno. 
Ocal panie trzddk^ biedn^!*' 
Skoczyt prawy i ostrzega: 
— „Wrd6 81^, wide si^ m^lvL mlodyr* 
Lecz lewy umysl podiega 
Do zabawy z cudzdj fzkody. 
Fan pogardzil rad4 zdrow^, 
Za lewego szedt namow^. 
— „Frecz mi z pro^b4l precz mi z rad^! 
Ty mi dawao ^miesz nauki? 
Frecz! lub wnet ciebie i stodo, 
Fsy me rozerw§ na sztuki. 
Dal^j za mn^!" tak pan wrzasn^, 
I nad uchem pejczem klasniit. 
y,Na tol na to! heco! keco!" 
Za przyUadem, za rozkazem, 
Strzelce, konie i psy lec§, 
Wal^ z^bem i zelazem. 
Rin^ si^, \varcz§ charty w^ciekle, 
6zarpi§e sztuki krwi§ ocickte. 
Ledwie wymkn^l zpo^rdd ttuAzczy, 
Coraz stabszym jeleii lotem^ 
Krwi^ zbiyzgany, zlany potem, 
Zn6w siQ chroni w g^stwach poszczy; 
drdd drzew miga, w gl^bi znika, 
Wpadt do chatki pustelnika, 
SiEjrbkoi iwawo, z pejczdw klaskiem, 
Z hokiem i t^tentem koni, 



Digitized by 



Google 



157 

Z brzfkiem diwi^kito i tn|b WMWkiem, 

Zjadta psamU swierza goni. 

A wt<m 2 chatki, w szacie bialdj, 

Wyizedl: stance osiwialy. 

„Nioba<»nyl szanuj te prbgi, 

Nie lee w przepai6 zgubn^ matni. 

Jeszcze moment do przeatrogi, 

Jeden tylko — i ostatni! 

Ww$6 si^, nie gardz rad^ zdrow^, 

Miecz zematy nad twoj^ glowa!" 

Troskliwie prawy nalega: 

— „Wr<$C si?, wr66 w^, m«4u mlody<" 

Leez lewy umyBl podzega^ 

Do zabawy z cudz4j szkody. 

Pan pogardzil rad^ zdrow§, 

Za lewego szedl namowiiv 

— oRftd mi iadnych niepotrzeba, \ 

Groiba mi^ nie przejmie trwog%; 

ChocbyA by} z trzeeiego nieba, 

Cardz^ tob4 i przestrog^l 

Frdine stowa! mame gniewy! 

Daldj, dal^j, m^iu lewy!" 

Z pejcza klaan^lt w r<$g uderzyl, 

„Dal4|, dal^jl" konia spina; 

Wtdm, o dziwy! ktdiby wierzyl? 

Starzec, ehatka, p8y» drdiyna, 

Wszystko razem w oka mgnieniu 

Zniklo jak sen przy oekoieniu. 

Przeraiony w martw^j ciszy 

Chce zatr^bid — tn^ba niema. ' 

Krzykni|l — sam siebie nie slyszy: ^;,«, 

Tcba ni glosu w piersiach niema. 

Spojrzy— wkolo mg?» okryty; ^ 

Chce uciekac — koA jak wryty. 

A wt^m z dolu, z gdry, z bokdw 

Mgla siQ zg^cza, zciemnia, chmurzy; 

Pod nim zda si^ szum potokdw, 

Nad nim zda si^ szelest burzy; 

At ze dwistem wichru z cbmury, 
GloB jak piorun zabrzmiat z gdry: 



Digitized by 



Google 



158 

^Bezbofny! co^ w bliznim brata, 
Stwdrcy nie uczcit w stworzeniii; 
Zailepiony pych^ ^wiata! 
Poznaj w wieczn^m zatracenia, 
2e B<5g wszystkich stworzycielem, 
Wszyslkich ojcem i m^cicielem. 
^,Uciekaj przez wiekdw wieki, 
Szczwany od czartdw i piekla, 
Dla przyklada w czas daleki 
Wszystkim, ktdrych chuc zaoiekta, 
Nie znaj^c ni prav, ni granie, 
Ludzi i Boga ma za nic." 
Glo8zamUk^ wtcmztrzaskicm gromd? 
Ziemia wati^z^aa si^, rozpada; 
I z bezdennych J4j rozlomdtr, 
Leci czarnycb psdw gromada, 
I z ognistym biczem w dloni, 
Czarny jeidziec do pogoni. 
„Na tu! na tul heco heco!'' 
Klaakiem, wrzaakiem bnczy putecza: 
Go^cze skoml^ charty leca, 
Jeidziec gJpsem je poduszcza. 
Tai, tui, z tyJa— juf dopada: 
jjUchodz, uchodi! albo biadal" 
Pan 01^ porwal, spi^J rumaka, 
Ramak skoczyl i v podakoku 
Zawisl w gdrze i w obltoka, 
P^dem wichru, lotem ptaka, 
Leci, leci, — a lu« w^ciekta, 
olad w ^lad za nim paiarnia piekfa. 
Jut, ja4, zda ai^, jut go chwyta, 
Z paszcz dym bucba, ogieiSi ^wieci; 
Jui chce szarpai^^ wt^m z ko])yta 
Ko6 siQ wymknie, i zndw leci, 
I nie atanie w pgdzie wiecznym, 
Ai^ na B§dzie oatateczoym, 
Zt9d ten halaa dziki^j tfuazczy, 
Ktdry to w nocy, to we dnie, 
Bnmiiic po akalach Czarn^j Fuazczy 
Przeraia atrony s^siednio. 



Digitized by 



Google 



159 

Nie wiensyaz? spytaj; te dzivy 
Kaidy rad Btwierdzi mjiixwy, 

Ufa iuaier^ 

KAZIMIERZA BRODZINSKIEGO 

zmartego w Dreznie 10 pazdziernika 1835 roku. 

Btogostawiony czlowiek m^drzec chizeAcia^ski, 
I wieazcz, ofiarnik prawdy! gdy go w nid) duch pai^aki 
Otfwieca przez natchnienie, a przez miio^6 budzl 
Gloaic j^ — nie dia alawy, lecz dla dobra ludai! 

W tdm ci blogoslawie^stwle pokoj Kazimierzul 
MjA twoja zawsze z sercem, dacb z niebem w przymierzu, 
Wiodly kolej dni twoich cicLym, czystym zdrojem, 
Slad icb zaacz^c zaslug^, a darzi|c pokojem, 
Aie^ stao^Y ir6d ziomkdw^ i w ich wieszczdw gronle, 
Wzorem w czynie i w pie^ni^ w ijcm i przy zgonie. 

Tak! w tobid n^jnql w jedno dueh pieiini ojozysUj, 
Dttch rycerski, rolniczy, bogobojny, czysty, 
Ten sam zawsze w Bw4j prawdzie, irdd rdtoych barw czaau, 
W Niemcewiczu, w Karpi^skim, w Janie z Czamolaaa. 
A tyi tydi patryarchdw nieodrodDym Bynem: 
Co jpiewat — to czul szczerze; co rzekt •— Btwierdzit czynem. 
Znalem tych, coc widzleli ^rdd gradow karteczy; 
Widziatem ci$, jak mistrza tysii^cdw slachaczy. 
Stuchalem ci§, jak brata dojrzalazego wiekiem, 
6dy^ ^mlalo i swobodnie byl tylko czlowiekiem. 
Widzialem, gdyd piastuj^c twe dzieci^ jedyne, 
TqUI je, naoic do snu piosenki matczyne. 
A zawBze tenie pokdj sify tajemniczdj, 
Zawsze ta2 8kromno46 oka, ten utoiech alodyczy 
Ta niepaini^6 o aobie, ta ufna prostotal 
Bo zawsze tai myrfl, aerce — tad prawda i cnota. 

Lecz to wazystko za^wiadczy tysi^ce ust bratniah; 
Bdg i jam tylko iwiadek chwil jego ostatnich! 
I zdawna jui lilab imi^ty wi^ie moje ch^ci, 
Przekaza6 je do skarbca ojczyst^j pami^ci, 



Digitized by 



Google 



160 

By obok pieiini jego, potomnoi^ dftlekft 

I z dmierci w nim, jak x ftycia poznala cslowieka. 

Duch w nim byl treAci^ *ycia; aie ciala choroba 
Zmogla go i zabi}a-^lecz my^li iatoba. 
Vf n\4} dlaA budzil si? codzieA s^p Prometeaaza. 
Bolom serea uleglo dalo— lecz nie dasza. 

Nieraz w iyciu powiernik przyjaciot mycb bliiszycb, 
I w sercach ich najtkliwazycb i w myilacb najwyiazych . 
Widziatem, jak z cierpieniem }amali bi? duchem; 
Jak kamienn^m wytrwaniem, lub sily wybucbem, 
T^pili lab kruazyli bij^ce w nicb groty. 
Lecz Uk cicb^j, tak atodki^j, pokorndj t^sknoty, 
Tak dwi^t^j ulcglo^d woli Ojca vr niebie 
I tak cbrze^cia^skiego zapomnienia siebie, 
Z jakiemi on trwal m^inie w smutku i bole^ci, 
Ni z przyktadu nie znalem dot^d, ni z powietcL 

A przeciei ci^ikie byly boloii6 i *alob«! 
Z wieazczego znac przeczncia, byl on pieAA Hijoba 
WytlumaczyJ przed laty — jakby w ni^j dla siebie 
ir6dXo m^wa i sily zgotowa6 w potrzebie. 
To tei cierpiat i znosil jak dw n^dzarz paAski, 
Jak dw baranck — symbol aily cbrze^cia^ski^j; 
At dobry paaterz ujrzal ozdob§ swdj trzody, 
I Bna6 przyszecUt, by aam }§ zanie^c do zagrody, 
Jak 8tokro6 brat przed wieki i bierzo na r^ce 
Bobatersko — m^cze^skie dnsze i dzieciQce. 

Zbliiyta 819 godzina: — a jako gdy atoAce 
Scbyla ai? do zacbodu, wiatry w dzie^ wiej^ce 
Ucicbijf, a one awe blaaki promienne 
Wci^ga zda ai? wgl^b aiebie, na spocznienie aenne, 
Lecz nim zgainie, raz jeazcze w pelni mijeatatu, 
NieAmiertelne awe jatro zapowiada ^wiata. 
Tak dnsza chrse^da^Bka przed ostatni^ prdb^ 
Uciaza ai? w pokojn, i jakby cbc^c z aob^ 
Zabra6 i aniei6 wazyatkie swe cnoty na siemi, 
Wai^ka je, i nie wiedz^c promienieje niemi. 



Digitized by 



Google 



161 

Tak hj\ on. — Obmytemu u pokaty zdroju 

B<$g enac wla) tak^ slodycs wn^insnego pokoja, 

I tak podnidfll go w duchu, ie z t^j wysokoici 

Standi pned nim zarazem i obraz pneazto^d, 

I nadzieja bt^kitiui przyazYo^ odstonita. 

Czut j^j blaaky Wcz nie mjiltd ±e to wieczno^ byta. 

I ufny, z petDi serca, prze4 okiem przyjaini, 

Rzucal w nie, jakby reszt? gwiazd sw^j wyobraini: 

A wszystkie byly tylko iskry lub odbicia 

Jedn^) atal^j, 8loneczn<y przewodniczki iycia: 

Milodci Boga, kraju, ziomkdw, towarzyazy, 

I domow^j rodziny, i wiejski^j zaciszy, 

Grdzie wrdcic, kt<$rym jeazcze btogoalawid, sluiyd 

Chcial wiyciu— * ktdre mniemi^^ ie Pan chce pnedtuiy^. 

Lecz Pan inak rozrz^dzil— i aam mu 8w:% wol^ 

Obwie^ci} — nie przez tnrog^ Smierci, nie przez bole, 

Nie przez Strach nawet s^ddw swych i majeatatu; 

Lecz jak wst^powat w niebo^ blogoslawi^c iwiata. 

Jak 8tokro6 schodzil z nieba na mQCze^skie duaze, 

By je wzmddz ducbem awoim nad ^mierc i katasze: 

Tak zazedl ana6i ku niemu zjaanym wlotem mlodsuui, 

Z promicniej^cdm czolem, liniein^ szat^ odzian^ 

Standi przed nim w widzeniu, i akinieniem r^ki 

'Wgkazal drog§ ku niebu, pahn^ iyeia m§ki. (1) 

I on ozoal znak pal&aki! I jakby anieli 

JNa atraij mu u serca i my^li atan^li, 

Taki pokdj tcbn^l w Ilea, taka w okn radoi6: 

2e. nawet w on^j chwili, gdy Jui ^mierci blado^c 

Zwiaatowala jej prz^rj^cie; gdy na Iwp j^j cia^o 

Skazaae, aoa6 w j^j r^kn konwnlsyjnie drgato, 

A skro^ jego stygu^c^, jako marmnr bialy, 

Uata jui tylko moje i izj ogrzewaly; 

2e nawet w on^j chwili, ktdni widz^o czlowiek, 

Dtiy tylko albo placze: zpod gasn^cych powiek 



(1) Widzenie to miat Brodziiiski w nocy poprzedzaj^c^j dzieA 
teierd, i lam nie byl do^6 pewny czy to bylo na jawie, cay we ^nie. 
literatura, torn IV. 31 



Digitized by 



Google 



162 

Linil jtJdi tald promiei^, iaki blask veselny, 

Tak 819 dftwai czuc tryumf dustj nie^niierteln^r* 

Taka pewno^c, 2e iyje i idzie do Boga, 

2e grzechcmbx ai^ zdaly Utoic albo trwoga; 

I torn jedno cztxl iylko w gl^bi serca mego, 

Jak dobxy Pan! jak alodka Amierc sprawi^dliwegot 

Foktfj wi§c duszy twoj^j ze spiiiwiedliwemi! 

I pokdj prochom twoim! nie na awojdj ziemi, 

Lecz w po^rodku dwdch bratnich mogi}, w ktdiycb leiky 

Wz<5r cnoty polakich niewiast i polskich rycezzy! (1) 

I gdj ziomek stan^wazy nad waazemi groby, 
Zloiy warn ze Iz^ w okn hold czci i islohy, 
W kraju cudzym, awdj -mqc^j niecb pokocha jeazcze^ 
Co rodzi takie m§ie, niewiasty i wieazcze. 



Urodzony w r. 1794 w Firlejowie w GdHcyu—Poczqtkowe 
nauki odebrai we Lwowie^ a wyisze w lyceum Krzemienie' 
clci&fn 1 w EdymhurgsTcim tmitversytecie. — Od 1818 — 22 
hawil we Wioszech, Paryzu i Edymburgu. — Za powrotem 
by I pro feasor em filozofid wKrzemieAcu. — Odr. 1830 w Kra- 
kowie zamieszkal stale^ gdzie przy uniwersytecie hyl pro-- 
fessorem. — Odr. 1847 osiadi stale we Wioszech^ gdzie do- 
tychczas przemieszkuje. 

1. Bakana metoda tiumaczenia naUiry. Krakow 1834 r. 
in 8vo. — 2. Pomniki do hisiaryi i lUeratury polski^'. Krakow 
1835, in Syo, 4 toiny. — 3. Ckaraktery rozumdw ludzkieh. Kra« 



(1) Groby: Ewy z Koazutakich Dobrzycki^j i jenerata StaaiBla^ 
wa Wojczy^skiego. 



Digitized by 



Google 



163 

kow 1837, in 8vo.— 4. Histarya literalury poUki^\ Od r. 1840 
do r. b. wydal VI toraow. — 5. Podroz do Wloch.SycyUi i Mal- 
ty, Warszawa 1848 r., 2 toiny. 

Pomijaj^c pomniki wjdane przez Wiszniewskiego, gdzie 
0[>r6cz pifknej przemowy wydawoy, reszta dziela zawiera 
waine zasoby dziejowe, a szczegolni^j pisma Czackiego, tak 
Metoda Bakona, jak Charaktery rozumow i Histarya literatury 
poUkUj nalez^ do rzfdu dzie}, ktoreby w kazdej literaturze 
earopejakiej zaszczytne znalazlymrejace. — Bakona metoda jest 
pierwsz^ ksi^ik^ po poUku napisan^ o filozofii: jfzybiem 
pifkuym i czy8tyin;w Charakterach zamierzyl oprzec psycho- 
logic na zjawiskach duszy widomych. Historya literatury 
wolbrzymim planie miala obj^c obszerne dziejeoswiaty naro- 
da polskiego. — I rzeczy wiscie jest to dzielo, ktore nie sam^ 
literature ma oa celu,ale oswiatf, bo obejmuje w sobie i bfeg 
literatury polsko*lac]nskiej, i czysto-polskiej i sztuki pifkne. 
Zarzuty robione temu dzielu (oprocz usterkow inalych co do 
•zczegolove, a od ktorych zadne z pism najzawoianszych nie 
jest wolne) niewiele maj^ zasady za sob^. Skargi na obszer- 
ay rozmiar, na astfpy niedotycz^ce wprost dziejow litera- 
tury pobkiej, s^ blahe. — Autor opuszczaj^c Krakow, po 
vydaniu YII tomow tego dzieia, przygotovval torn VIII do 
dmka, ktory wydal zmarty Konstauty Maceuicz: a nast^- 
paie od tego^ niby wszy notaty pozostale Aleksander Przez- 
dziecki, oglosil torn IX» ktory zaroyka epok^ czwartQ. Tom 
X obejmuje spis alfabetyczuy calego dziela. — Historya 
Uieraiury poUkuif, jak i poprzednie pisma Wiszniewskiego, 
zostan^ najpifkniejszemi pomnikami tegoczesuego pismien- 
nictwa naszego. 



Digitized by 



Google 



164 



IV y J Q t e fc 

Z PIERWSZEGO TOMU HISTORYI LITERATDRY 

POLSKIEJ. 

„WieIe narodow przezjio dlugie wieki, zgaslo i npacUo 
Die uiaj^c dziejopisa. Na ich mogilftch gluche paDuJA milcte- 
nie. Cala Ameryka,gdzie przed wieki kwitly wielkie panatwa 
i narody pisac amiej%ce, aoi jednego nie wydala dziejopisa. 
Wazystko tam nieoofaiona pocblon^ia niepami^c. Po Indya- 
nacb, Egipcyanach i etruskacb nie zostaio history!. Grecy, 
ktorzy na takich jak Tucydydes zdobyc 8i§ mogli dziejopi- 
86w,przemin§litakze,nie wydawszy history ka swojej bujnej, 
samorodnej i kwitn^cej dlugo literatury; history^ ich litera- 
tury dopiero za dni naszych Niemoy napisab'. Jesli czlowiek, 
jezeli narody roani^ i dojrzewaj^ bez dziejopisa, mysl w za- 
wi^zku, jutrzenka oswiecenia, nauki dopiero rozkwitaj^ce, 
tern lacniej przed niewprawnem nkrywaj^ si^okiem'.zt^d po- 
cz^tki literatury jak pocz^tki narodow, grube oslaniaj^ cie- 
mnosci. Nikt dzisiaj w Europio nie zwaza na slabiutkie za* 
wi^zki literatury Ruinunow. To samo dzialo si^ z literature 
polskq: do XIX wieku nikt o jej historyi nie pomysli}. Min^t 
wiek XV, minfly zlote dla nauk czasy Zygmuntow, wydala 
Polaka Eopernika, zdobyla st§ na Naruszewicza, ale do hi- 
storyi oswieceniainauk, Jeszcze si^ nie zabierano. — W XVIII 
wieku kiedy literatura upadta, zacz^to zajmowac si^ biblio- 
grafi^ i krytykq. Za Sasow panowania Hoppius, Braun, 
Tcheppina, Hoffman, Olof, Ringeltaube, a pozniej biskup Za- 
luski i Janocki, wielkie do historyi literatury przygotowania 
zrobili. Za Stanislawa Augusta nikt ani bibliografi^, ani hi- 
storye literatury, procz Janockiego,nie zajmowal si§: na uz'y- 
tecznosci pierwszej jeszezesi^ nie poziiano, a drugiej stopieii 
owozeanego oswiecenia nie sprostaK W roku 1814 Bentko- 
wski wydid haslo bibliografom i natworzyl bibliomanow, ale 
do napisania historyi nie przyszlo. Nikt procz Ossolinskiego 
przeb^kn^c nie smia), ze jego szacowna ksi%^ka nie byla bi- 
etory9,tylko do niej rusztowaniem. Bawili si^wi^c przez pi^- 



Digitized by 



Google 



165 

toascie lat calych bibliografi^, nawet tacy, . coby byli Listo- 
ry^ literatory napisac mogli. Dopiero okoio 1829 roku, kie- 
dy cxtLsy literatury polskiej 8p<4n]}y si^, kiedy obiegla jus^ 
caly okr§>g, w ktorym nauki i losy lodzkie koluj^, coraz mo- 
cniej potrzeba history! literatury czuc si§ dawala. Pojawila 
si§ albovviem okolo tego czasu muza polsko-slawianska, kto- 
rej rodzime rvsy i rozlana po twarzy pos^pnosc^wszystkich 
zachwyeila. Wiesci o tak oadzwyczaJDem zjawiskii) po wszy* 
stkicli zak^tkacb kraju rozbiegiy ai^, i jak echo powtarzaly. 
Foezya rodzinna, od skruszeuia pos^gow Peruna i ^wia- 
rowida, dumnem lacinskiej m^drosci pouiijana okiem, zwro* 
cila uwag§ i tych nawet, ktorzy dot^d na sam \vidok ry- 
mow, wstr^tu i uudnosci, zataic w sobie me mogli. Nie bra- 
kio i na przyganiaczach: zazdrosna miernosc, glupota, za- 
dawniony nalog, stan^iy w obroiiie jalowego wierszorob- 
stwa. Wszcz^ly si^ wi^c po wszystkich dziennikach spory 
i Idotnie literackie, ktore jeszcze wi^cej ciekawosc ludzk^ 
zaostrzyly. Wsz^dzie rozprawiaoo o tej nowej, jak rozu- 
miano poezyi, a warod tych rozpraw i poswarek litera- 
ckicb, ludzie uczyli 819 widziec na co patrz^. Oswoiwszy 
si^ z literatur2> ^yjgc^, zapragn^li poznac dawniejfiz^. 
Ockn^l 8i§ zmysl do historyi literatury, gdy dot^d biblio- 
grafia wystarczala: virile napisac hiatory^ literatury wielu 
solennie obiecywalo. I to bylo przyczyo^, iz na kazd^ wiesc 
pisz^cej si^ historyi, na kazd^ zapowiedz juz wychodzic 
maj^cej, kilka razy od lut dwudzieatu rzucalem pioro, zo- 
atawuj^o pole zdatniejszym, i malo wazgo zebrane mate- 
ryaly, ktore ile maj^cemu przyst^p do zbiorow Czackiego, 
poki ich do Pulaw nie przewieziono, niemalej byly war- 
tosci. Wazak^e doswiadczenie dojrzalszego wieku przeko- 
nalo mnie: ze gdy idzie o zrobienie jakiej przyalugi dla 
blizoiego lub dla aauk, tarn si§ na obietaice, chocby naj- 
wspanialszo drugicb, oglg^dac nie nalezy. Dlatego wydaj^ 
teraz zapowiedzian^ przed kilkoma laty History^ literatu- 
ry polakiej, choc na ok« lo slyez^ o pisz^cychsi^ dzielach 
tej samej tresci, a do tego przez m^zow , ktorym cb^tuie 
pierwszenstwabym ust^pil. 



Digitized by 



Google 



166 

W obrasie tycb dziesi^ciu wiekow literatury nasz^j, 
ktory dla poiytku i zabawy czytelnikow oddaj§, ehcialem 
odiwieiyc slaw^ w dawnych zyskaD^ wiekacb, wydrzec 
niepami^ci rzeczy, ktore czas w oczach naszych pocblaoia: 
ehcialem ucz^cym 8i§ wskazac, ktore z gal^zi wielkiego drze- 
wa wiadomosci ludzkich zaniedbane ju:^ uschly, na czem 
do r. 1840 skouczylismy, a zaczem od czego dalej rozpo- 
czynac wypada, abysray nauczeni doswiadczeniem prze- 
szloSci, dwa razy tych samych nie popelaiali U^dow i rze- 
czy, przez ianycbjuz dobrze wykonaDOJ, nie rozpoczynall na 
nowo. Jesli ksi^zka moja, nie zasIuaSy na imie bistoryi, kto- 
re jej nadalem, ZDajdzie tu wszelako czytelnik nagroma-* 
dzone wiadomosci dla przyszlego dziejopisa, ktorycb z nie- 
malym mozoleni i uoudzeDiem niekiedy, w nader lichych 
wierszem i proz^ ramotacb, szokac przychodzilo. Literatu- 
ra albowiem polaka^ sklada si^ najwi^cej z luzDych, kilko- 
listkowycb, ulotnycb pisemek, ktore bl^kaly si§ samopas 
i latwo przepada}y, bo ich wartosci histbrycznej nikt nie 
przewidzial. Nawet owe szumno-glupie panegiryki w nad^ 
tych i wyszukanych hi do ckliwosci wyrazach, myal dro- 
bn^ pod greck^ i lacinsk^ kryj^cych nczonosci^, w kto- 
rych gorno lotny styl i zagadkowy napia, za najwi^ksz^ 
sobie liczono zaslugf, b^d^ce z'rodlem biograficznycb i hi- 
storycznych wiadomosci, i sladem dziczej^cego gU8tu,trze- 
ba byio zbierac i czytac; brn^c przez powodz slow obra- 
nych z myjii, w nadziei (ktora 8i§ nie zawsze zisciia) assali 
si^ CO ciekawego dla bistoryi nie znajdzie. Jedna Rawiezan- 
ka zabawi i rozsmieszy, ale kilkadziesi^t zniech^ci i najstal- 
sz^ wytrwaloac, zwlaszcza gdy oko odwrocone na chwil§ 
od tego stosu panegirykow, natrafl na ksi^zk^ ktora pod- 
oosi dusz^, wzrusza serce i umysl oswieca, ktorej earn przed- 
miot mocno zajmuje, a kunazt zachwyca. Wszelako nawet 
i ta panegiryczna literatura, i te potworne pisma, staJ9 si^ 
ciekawe i uczs^ce, gdy im przy swietle history! przypatrywac 
sif zaczoiemy. Ta myslji^ ksi^^ka oiniejsza uiciele mlodszym 
czytelnikom moim drog^ do poznania wlasn^j literatury, ze 
moie stac si^ dla ni^j przewodnikiem na tym rozleglym ate- 



Digitized by 



Google 



167 

pie, gdzie dlugo trzeba beiwodne przebywac piaskit nim si^ 
»i§kany w^drowiec pocieszy widokiem palmy, pod ktorej 
rozkoszoym cieniem odetchnie i z czystego zdroju pragnie- 
nie agasi, byla dla nmie najwi^kszem do jej konczenia za- 
ch^ceniem i pobudk^. Z wlasnego mam to doswiadczeoia, 
ii zadoej, a szczegolniej naazej literatury, b«z przewodnika 
nauczyc si^ nie moioa. Ta wi^c ksi^sSka kasfdemu, co si^ 
pr^dko i }atwo z literature naszi^ obeznac zechce, b^dzie alu- 
iyltL za przewodnika, oprowadzi go za r^k^ po wszystkich 
dziesi^cin wiekach, poka^e wazystkie ^cieszki, ktoremi si^ 
obce oswiecenie do nas wciskalo, odsloni panuj^c^ myil ka- 
^dego wieku i przyczyny obl^kania: namieni o pomocacb 
i przeszkodach i powie: gdzie dlazrozumienia wlasn^j.na po- 
bratymcze, lub zachodnio-europejskie literatury obejrzec si^ 
naleiy. Jestto pi^kny i nader rozlegly zawod; literatora bo- 
wiem polska^obiegla jo:2 caie koto i zwrocila na kolej, z kto- 
rej je byl wiek X wyruszyl. Teraz stoi jak d^b stuletoi^kto- 
ry odmlodnial w konarach i swieiym liaciem ei^ pokryl: jej 
historya jest dokonczon^, spelnion^ zupelnie, i ma caly urok 
pi^knej i ciekowej powiesci, choc jest prawdziw^. Dwa- 
dziescia lat temu, jeszcze dziejopis Die mial przed sob^ tak 
pi^knego pola: przyszloao choc bliska, byla jeszcze zakryt^: 
CO my teraz wszyscy wiemy, to wowczas dwoch tylko prze- 
powiadalo. Teraz nietylko na jej dzieciiistwo, roine przygo- 
dy slabego wieku^ osterki dojrzalego, kl^ski, wyrodzenie si^, 
upadek, patrzec moaEemy: bosmy doozekali sr^ rozwi^zania 
calej powiesci, doczekali koiica tej hiatoryi, pelnego najpi^- 
kniejszych, zlotych na przyszlosc nadziei, ktore tak swietnie 
od lat dwudziestu ziszczac si§ pocz^ly. 

Historya literatury polskiej nie jestto obraz na plotnie 
rozpi^Cy albo do Dagerowskiej przybic si^ daj^cy tablicy; 
ale rochoma panorama, w ktorem coraz inne czasy, coraz in- 
ne wyst^puje osoby. Tu konny narod wlasnq, r^k^ kruszy 
balwany, ktorym dot^d si^ Uanial, a mi^dzy nim przewijaj^ . 
81^ ksi^ia czescy i chrzcz^ Polakow na obrz^dek slowianski. 
Dal6j znowu Wlosi, Francazi i Niemcy urz^dzaj^ now^ 
hierarcbie lacinsk^, muruj^ koscioly, mowi^ i spiewaj^ po 



Digitized by 



Google 



168 

tacioie: a tymczasem wygoani z gontyn slowiaiiBcy kaplanii 
Perana i Swiatowida, pobudzaj^ Prusakow, LitwinowiJa- 
iwiei do zemsty nad narodem, ktory dawnej religii, ino£e 
z Indyow wyoiesionej, si§ wyrzeki. Wtem powstaje czeni 
wiesniacka, burzy kodcioly i morduje ksi^zylacinskich, z dzie- 
sifcin tylko sobie znanych. Upada religia cbrzescianaka, 
gasDie slabe z zacbodni^j Europy przyniesione swiateiko: 
lecz Kazimierz wszystko przy wraca, za co ksi^za Instauratorem 
go zowi^. Teraa dopiero religia cbrzescianska, nad pogan- 
stwem zupelae w Polsce odnosi zwyci^ztwo. Na miejsco po- 
dan o Leszkach i Ziemiomyslacb, powstaje katalogi o bi- 
fikupacb. Na miejsca prawa zwyczajowegfo, krajowego, zaal- 
pejskie kanony. Jni na krzeslaoh biskupicb, na podwyzszo- 
nych stalacb kanouicznych, polacy zasiedii i ludowi jego 
wlasnym j^zykiem ewangeli^ opowiadaj^. Ducbowienstwo 
opiekuje 819 j^zykiem krajowym, cboc go vulgaris nazywa. 
Juz wszystko szcz^sliwsz^ zapowiada przyszlosc, jui s}o« 
wiadska oswiata, z iacinsko-cbrzescianski^ kojarzyc si^ za- 
czyna, gdy nowa dzicz, niesiycbana dot^d i nieznana, kto- 
ra w g}^bi zapadl6j Azyi, gdzies az przy inorzu cbinskiem 
wyl^gla si^, ujarzmiwszy Rusinow, wpada czarnym i kucz- 
fnaiiskim szlakiem do oslabiouej podziabmi Polski i gruaa- 
mi j^ za^ciela. Pod ciosem Mongolow upadaJQ nauki, wraz 
z koscioiami do ktorych si.Q tuliiy, gasnie znowu awiatlo 
zacbodnio-europejskie. Sto lat trwaj^ ciemoosci. Wtem wy- 
pada caly zelazem okryty dzielny £:;okietek, odoina si^ Cze- 
cbom, krzyzakow pod Plowcami znosi, i spokojoiejsze kro- 
lestwo synowi zostawia. Kazimierz wi§c wielki stawia zam- 
ki obronne, we wsi Bawol szkol^ prawa zaklada, a w Wi* 
slicy praw kodex spisuje, ale zmiera, prawego plci mfzkiej 
nie zostawiwszy nast^pcy. Wszystko wi§c cokolwiek dla 
nauk zrobit, znowu upada. Dopiero pi^koa wnuczkajegoJa- 
dwiga, swoje perly i klejnoty na podz'wignienie akademii 
przekazuje, a poczciwy JagieUo, ktory czui^jej pami^c do 
smierci zacbowal, a pierscionek slubny dopiero konaj^cZbi- 
gniewowi Olesnickiemu, jako najmilsz^ dla siebie pamiQtk^ 
darowa}, dopiero, mowi^i Jagielto zaloiyl akademi^ krako- 



Digitized by 



Google 



169 

wsk^, i do jej arz^dasenia Hieronima z Pragi powola}. Erze- 
wi ai^ wi^c odt^d apaczona zmarlyro j^zykiem przemawiaj^- 
ea m^droad zachodnio-europejska. Ladwie Grzegorz z Sano 
ka i Ostrorog glosem niepo^iyczanego rozs^dka odezwalai^. 
Raszta nezonych powtarza slepo czego ai^ w Paryia lab 
Bononii sauczyc mogia, i bawi ai^ astrologi). Husayd na 
samko krakowskim kioc^ ai^ z teologami akademii, w przy* 
toDOoaoi JagieUy» ktory ch^tnie gadat po czeaku, a Oleaoio- 
ki odwraca twarz i zamyka koacioly. Tymczasem narod 
atroni od m^ drcow w biretaoh i togaoh, z niemi ani jedoej 
myall, aoi jedoego ucxucia aie ma wapolnego. Nie ana ich, 
choc coa tarn nawet pisz^. Giosoic oai a^ za granic^ na ao* 
aoborach bazylejskim i konatoncyenskim ich powa^aj^, ale 
w kraja nie widac awiatia, ktoraby z ich rozchodziio ai^ 
naaki. 

Tak^ litorafur^ zaatal wiek XVL Zaraz na jego po* 
cz^tka pow8taJ4 w Eoropie niaapodziane zmianyy zawiohiza* 
oia i krwawe wojny; lacz Zygmnnt, atarego od mlodoioi 
rozamuy zaslania Polak^ od ogQia wojoy religijnij. Rozpo- 
czyna ai$ i u naa walka, ale tylko pismienna: dyasydenci pi- 
az9 po polaku, tlumaoz^ Pisino 1^.» Uoc^ ai^ zeSkarg§. lea- 
den przeciwnika or^iem dyalektycznym nie pokonal, ale po« 
lacy wlaanego j^zyka uiy wac nauczyli sif. W tych zlotych 
dla literatury czaaach, nie bylo poezyi polakidj, ale byla 
polaka wymowa. Mifdzy t&m rozki^nana azlachta pisze i 
dnikuje co chce» cbowa po domach swoich Socynianow, ba* 
daje dla nioh zbory i azkoiy, wylamuje ai$ apod a^downio- 
twa Biakup6<¥» ale aobie Zygmunta III a:i ze Szwecyi apro« 
wadza. Pod Wazow i Sasow panowaniem wszyatko ai^ zmie* 
nia. Dyaaydenci i Dyzoaiei w przesladowaniu: Jezoici kl6o§ 
ai^ z akademi^ krakowsk^ i Pijarami w Wilnie, waz^dzie 
zakladaj9 azkoly i przywracaj^ wieki soholastyczne. Cz^sd 
naroduy najwi^cej z powodow religijnycbt na wlaanych ro* 
dakow oT§i podoosi; bo proteatantow z izby poaelskiej wy- 
xQgowano, a Archirejow do aenatu nie wpuazczono: nie za« 
loiono obiecanej akademii w Eijowie, (choc hetman aahaj- 
daczny Eonaazewicz id^c na pokntnika do Lawry peczar* 

Literatora Tom IV. %% 



Digitized by 



Google 



170 

•Uej, niemaio na jej.zaloidnie grosxy by} sapisal ) i dano 
zbursyc Eudak. Szwedai mszes^ ai^ na Polakach za to, ie 
ich krolowid snopek w berbie noaz^. Naaki i oswieeenia upa- 
daj9. W8r6d oiemnoaci, l^gn^ 91$ brsydkie przea^dy: glup« 
atwo pastwi ai^ nad roaumem; Jlapi prowadz^ jednookicb. 
Panowie pias^ pacta eoneenta, frymarcz^ koronQ, odgrywaj^ 
taruA^kq iragedyqi robi^ zajazdy. Wino w^gierskie rodzi 
ai9 na W^gracb, a wyobowuje w Erakowie. Szlachta wi^ 
pijei plawi csarownicd w atawie, zrywa sejmy, i za Iby ai^ 
wodzi. Mlodziei pod w^aem uczy ai^ Alwara; akademicy 
krakowaoy piaz^ kalendarze i prognostykit i wraz z oa}^ zgra^ 
J9 piamakow dm^ w ogromne tr^by pochwaloe na czead 
a&lacheckioh aplendorow. Ju^ teraz kto tylko piaze, cbwalio 
maai koniecznie: na jednym tylko Zoila wszyatko ai^ akru* 
pilo. Frzelfkniona loaem biskupa Piaseckiego bistorya, za« 
milUa. Uczeni uboatwo, nagoiic awego rozamu oalaniaj^ la- 
otn§, nawet w potocznej mowie do polskicb laciiiskie mieaza- 
J4 wyrazy. Bozumy gl$bi4[) wnikaj^ce, acbolastyczna filozo- 
fia w ielazna pocbwyoila p^ta. Gdy Ri^ to dzieje, wraca z cu- 
dzoziemakicb krain Eonarski, a jak zwykle ludzie wielcy, 
Die zraia ai^ trudnoiiciainiy krz^ta 819, uczy, pisze, drnkuje. 
Ale nieaporo mu idzie: bo nie przy wiozi z aob^ pocbodni, 
lecz tylko zakopcon^latark^iwazelako i przy jej bladem awia- 
telku dziwnie ma 819 wazyatko w Polace wydalo. Zaiedwie 
oczom awoim uwierzyl, co tu jednowieczna ciemnota, z na- 
rodu niegdya tak oawieconego zrobila: gdsie tylko szklem 
obrocil, tarn zaraz okropny nierozum w calej brzydocia swo* 
j jj z ciemnoici wynurzal aif : zwr6cil li na azkoly: widzi Al« 
wara, co jakby upior jaki, rozomy mlode w samym zattuenia 
kwieci6: widzi ludzi, ktorzy od zdrowego rozd^dku odwykao 
i jemu ufad niekaz'9. Zacz9l wi^c podkopy wac powag^ Alwa- 
ra i innycb krajowych przea^dow; a natomiast nowaza azcze- 
pic wyobraienia. Marazczyli ai^ na te nowo^ci statzy polacy, 
glaakali podgolone czupryny, poprawiali niecierpliwie lite 
paay, sfal im bylo Alwara i panegirykow, do ktopyob od mlo- 
doaci byli nawykli. Wtem glosny i potfiny zakon Lojoli 
upada. Podia chciwosc rozrywa maj^tki pojezaiokiei i t<n^ 
praaza kai^^ki. Rcazt^ cnotliwi ratuj^: Cbreptowioa podaje 



Digitized by 



Google 



171 

myil kommiMyi edukacyjaej; KoIHtaj budzi drzemi^c^ od 
lat sfca akademi^ krakowsk^. A gdy waz^dsie brak rozafd- 
ka^ brak logiki czac ai^ daje, Igoacy Potocki nie znalaziazy 
w kraju, ai do naaczyciela ksi^cia Parmenskiego po logikf 
dlaPolakow poayla. Atoliiwkrajuksifgi elemeatarne ai^ pi- 
BZ9. Kopczyjiaki na wielkich tablicach apiaoje wyrazy z ich 
odmianami i uUada grammatykf. Stanialaw Auguat daje obia- 
dy czwartkowe i bije dla uczonych medale. W Palawaeh 
cbowaj^ i pieazcz^ poetow. Na aceoie pokazuj^ dziaU orygi- 
nalae. Ea. Jezieraki, Ea. Staazic i jeazcza jeden, tn§ prawd^ 
aziachcie pochwalami rozpieflzczoaej; a wt^m piorun apadi 
X Dieba, i dom oddawna aprucbnialy obalil. Ci co dot^d 
mowili po laciaie, podcinaj^ aobie kontuaza ca fraki, nte 
chc^ wi^cej golid glowy, mowi^ i piazfi po francuzko, i dzia- 
ci awoje wlocz^gom z Francyi na wycbowanie oddaj^. Nowe 
wi^ w naukach i oawieceniu powstaje cbaoa. Po alab^j cza* 
adw Stanialawowakich oawiacie, powaz^vchne zam(|cante glow 
oaat^pilo. Miejace Aryatoteleaa, zaatf puje Wolter i Rooaaeaa. 
Pami^tniki francuzkie, obrazy przedpokojowych przebiegow 
i plotak, ata}y za biatory^: ci co dawni^j Wirgiliuaza czyta* 
li, Czytaj^ teraz Delilla: uaoaz^ ai^ nad komedyjkami, ktore 
w Paryzu z oklaakiem przyj^to: pia2§ wieraza i to nazy waji^ 
po6sy9. Litaraci iaU si^ oft uboatwo polakiego j^zyka* od- 
graz'aj9 ai^ nawet, £e go doakonalic poczn^. O kwitD9o4j 
niegdjri warod Polaki literaturze cerkiewn^j nic nie wiadz^, 
a o Zygmuntowakiej malo co. J^zyki alowianakia zupelnie 
im Dieznane. Biaknp Eoaaakowaki jad^c do wod karla* 
badzkichi odkrywa przypadkiem narod, mowifcy bardzo 
podobnym do polakiego j^zykiem, a w Warazawia alucbaj^ 
go z zadziwienieoa, jak niegdy^ Erzyaztofa Eolumba ztadwo- 
rze Izabelli. Gadano wiele o potrzebie umienia, objaioienia, 
piaaoia biatoryl krajowej: wazelako topografia palactt w«s- 
aalakiego, iywoty kochandk wielkiego Ladwika i azczegoly 
jelaniego parku, znajomaze im by)y, nii dziaje cnotliw^j Ja- 
dwigi i dw6r Jagiellonow. Bylyto wreazcie biogie dla lito- 
ratow czaay; kto przedumaczyl jak^ kai^afk^ francazk^i zo- 
atawat litaratem. Eto tuzin wierazy Baasyna, Floryana, lab 
Henryadf Woltera przelo^yl, piaal ai^ poet^. Slawa jego aze- 



Digitized by 



Google 



172 

riyla 819 po wszystkich zak^tkach palacowych, choc go iia« 
rod nie znaL Poehwalony polsk^ francuzczyzn^ P^^7 maho-* 
niowym stoliku, uklonit si^ grzecznie i odt^d na wawrzy- 
nach zasypial. Jeden tylko Tadeusz Czacki odgrzebywal 
gruzami przywalon^ przeszlosc, a Woronicz na ton swojacki 
lutni§ nastroil. 

Wtem nowa na zachodzie zdarza si^ zmiana: Napoleon 
dwakroc upada. Nastaje dia literatury polskiej pi^kna epoka 
od 1815 do 1830 r. Najprzod Bentkowaki wyst^puje ze swo- 
im apisem ksi^i^ek polskich. Nigdy jeszcze ksi^^ka tak aucbej 
tresci, bibliografia slowem, z takim zapa}em przyj^t^ nie by- 
la i tak wielkiego na literature nie miala wplywu. Milosnicy 
i wyznawcy lekkiej francuzkiej literatury, pocz^li przygl^dad 
ai^ podartym i nadgnilym tytulom dawnych folialow. Prse- 
roiSoe ciekawe o wlasnym kraju wiadomo^ci, uszu ich docbo- 
dzic pocz^ly. Gotyckie ksi^iiki, ktore dot^d dzieci z niadka- 
mi azarpaly, albo mole w lamuaie gryzly, przeniesione terax 
do zloconych komnat, gdzie obok de Pradta i Walter-Skot* 
ta, nieraz Paprockiego i Skarg^ widziales. Palone niegdys 
skrz^tnie druki Wierzbi^ty i Rakowskie, s^ teraz chlub^ po- 
siadacza. Coi dopiero za radosc, co za tryumf, gdy sl^ mi^ 
dzy szpargalami xnalazla ksi^^ka, o ktorej earn Bentkowski 
nie wiedziai! A gdy jaki literat tytul taki^j ksi^iki wypisal, 
juici pewien by! u aiebie^ ie ma. wi^cej od niego nauki i 
z pi^tra o nim gadal. Synowie tycb co si^ na utrzymanie Bi« 
blioteki Zaluskich ledwie na trzy tysi^ce zlotych zdobyli, 
stall si^ bibliomanami, a przedaz'y duplikatow pulawakicb 
tylko Dybdyna brakuje. Gdy ai^ to dzieje, tymczasem poe- 
zya, kwiat literatury, krotk^, z proaSnosci^ wierszokletow ato- 
czywazy walk^, rozkwita. Wschodz^ca jej jutrzenka, rzuca 
zlot^ barw9 ^^ ^^H przeszlosc. Wazystko^swiez^ i swojsk^ 
przybiera postac. Jakies niezuane dot^d, lesiste poatacie, td 
zpoza Mieczyslawa czasow wycbylaj^ 8i§ z ciemnosci. Od« 
imtihj^ 8i9 ryay trzech pierwszycb Boleslawow. Uderza 
patrz^cychwielkiepodobienstwowtwarzachBoIeslawaWaty^ 
dliwego, Kazimierza Jagiellonczyka i Zygmunta HI, ktorzy 
najdluiej na tronie aiedzieli. Tak 8i$ historya przeazlosci te- 



Digitized by 



Google 



173 

raz wydaje. Tymczasem, nietylko literatara ZygmuDtowska^ 
za Stanislawa zapomniatia, ludzi uczonycb zajmuje. MIodzi 
z nich, czerstwego i^mysla i ciala, z kosturem w r^ku i torb^ 
na plecach, piesoi, gadki| przjpowiesci i powiesci, te dziko 
rosn^ce kwiatki, po siolach zbieraj^; a gdy z zaDiedbanym 
dot^d plonem literatury, nierzadko czasow Btowia^skich sig- 
gaj§cej, wesolo do domu wracaj^, jeszcze niejeden uczony 
nie "wie, na co im to wszystko si^ przyda. Rzucaj^c w^tpli- 
wem na te piesni okiem, dziwi^ si^, jak mo^ioa dlanich na* 
dwornego pochlebc^ Oktawiana zap omniec. M^drcy szkolni, 
zasklepieDi w swojej nance, otoczeni atoaami ksi^sSek, nie wi- 
dz^, ie juz literatura wyszia s ciasDej izdebki na otwarte po- 
le, i z ksi^z'ek wyat^pila. Jeszcze niedawno Linde zbieral 
wyrazy polskie zkai^sfek, teraz Jozef Dunin Borkowski przy 
odglosie myiliwaki^j tr^bki, wyrazy lowieckie pozbieral, a 
Jozef Kremer Krakowianin, wyrazy jeograficzne na gorach 
i akalach Earpatowi przy zielonych nartach Morskiego Oka 
znajdoje. 

Takiego to roz'oolicowego obrazu choc alabe nakreSlilem 
lyay, dia rodskow i pobratymcow; bo dia wszystkichslowian 
nie moie bye oboj^tng literatura, ktora na ataro^ytnych za- 
patry wac 8i§ przestala, za Renem jui dia aiebie wzorow nie 
azuka, ktora wrociwazy na lono natnry, o wlasnych jni kro • 
czy ailacfa, sama z siebie snuje i z wn^trza rozwija ai^, ktorej 
nakoniec jedne kaifiki drukuj^ 8i§ w Londynie (Marya Hal- 
czeakiego), drugie w Peteraburgu. 

Obejrzawazy 81$ na literature zachodui^jEuropy i pobra- 
tymcow, pocieaza jeszcze to chlubne przekonanie, iz' literata- 
ra polaka ju^ niepo ileduie mif dzy europejakiemi zaj^a miej- 
see i jest dziaiaj jedu^ z kwitn^cych. Hiatorya wi$c literatu- 
ry apeinionej i kwitn^cej, zajmie zapewne ka^fdego my^l^cego 
czlowieka, chocby niebardzo jeazcze zaprawione do biatoryi 
mial oko. 



Digitized by 



Google 



174 



HENRYK RZEWU8KL 

Mi§szaniny obyczqfowe, przez Jarosza Bejl^ torn 1. WiU 
Do 1841^ 8o. 8tr. 293. Tom 2gi tamaSe 1843, sir. 210. 

Pami^Mki starego azlaehciea Utewakiego. Wilno 1844 r., 
2 tomy. 

Listapad. Romaos historyczoy wydawany cz^sciowo 
w Tygodniku Petersburskim. Nast^paie wydrukowany vp Pe- 
tersborgu oddzielnie w 3 tomach 1845. 

Z wymieDionych, najcelniejsze 89 jego utwory: Pami^' 
tniki Szlacheica i Listopad. Procz tego oglosil drukiem: Glo9 
na puszczjft probki moralae i polityczne. Zamek Krakowski^ 
romaus historyczny z XVI wieku, 3 tomy, Petersbarg 1847-8. 
£aska i Przezndczenie^ 2 tomy, Warszawa 1851. Rycerz Li- 
zdejko powiesc z czasow panowania Jana Kazimierza, 3 tomy 
TVarszawa, 1852. 

Pi8ma tomow 7, Petersbarg 1S51. Zaporaiee. Powiesd 

Wanzawa 1854, T. 4. Pami^iniki BarUomi^a MicAaiowskiego 

. od r. 1786 do 1815. Warazawa 1857, tomow 5. DaUzy ci^g 

(3 tomy) wyazedi w Petersburgu 1856. Paz zlolowiaajf czyli 

wieczory SiUtana. Lwow 1858 2 tomy. 

Na czele powieaci pisarzy hiatorycznych Rzewuski atoi 
najwyzej. Miatrzem jest w akrealaniu obrazow naazej prze- 
azlo^ci s ezaaow panowania Stanislawa Augasta. Czytaj^c 
pami^tnikiSoplicy, zdajenamai^jiezyjemy w owych czaaach, 
ie widzimy i elyazymy wprowadzone do opowiadaii oaoby; 
zaprawd^ podobnego malarza wybornego, zapadlej prze« 
aziodci, nie miala literatura nasza. Tei same zalety doskona** 
lego uroka wlaaciwych czasow, ma i romans Liitopadf nietyl- 
ko CO do ogola i cbarakterow, ale do najdrobniejazych szcze- 
golow, wyj^wszy przypisy. Niemalododaje zludzeoia i j^zyk 
Stanidawowakich czasow, ktory lubo w innych utworaoh Bze- 
wuskiego nie udersa, ta dodaje wiele barwy wlaiciwej. Wy cho- 
wany ten pisari w zamo^aym rodzinny m domu, napojony w mlo- 
doici tfywem alowem podan narodowych: pozni^j se dzczegol- 
nymwdzi^kiemyumialjeopowiadad. Zapoznaniemsif blizaz^m 
% Adamem Mickiewiczem w Rzymie, namowiony przez wieU 



Digitized by 



Google 



175 • 

kiego wiesxeza, aaleby opowie^ci swoje opisa}, nj^l pi6ro i 
dal oam Pami^Mki SopUey, a nastf pnie i wyliczone powyi^j 
otvrory. W ka^dym odbija niezaprseczenie wyiszy talent, 
obok wsteesnych d^feii; a gdziekolwlek wyprowadzi postac 
Stanislawowskiej epoki, jest niezrownany. 

Zaalug^ ma jeazcze niema}^ przez zalo^enie DzientUka 
Warszawskiego od r. 1861. Z powstaniem tego pisma, obu- 
dxil rneh niezwyUy w prasaie Warazawskiej. 

Przywiedziem tu wjj^tki z pami^tnikow Soplicy, dla po* 
znania tyeh obrasdw i j^zyka jakim 89 oddane. 



I. 



Bez najmniejszej przeaady, nietylko do JwiadczenieiD» ale 
myil^ nawet nie mo^na obj^c "wi^kezego zaszczytn, jak bylo 
szlachectwo polskie. Szlacbcic oajubo^szy, bylrowny magoa- 
towiy przy pomocy Boski^j mogt sam zostac inflgnatem (jak 
tegobywaly przyUady), a tej r6wQ08c! z magnatem, nie tracil 
nawet ^hxi^a u niego. Pan Radziszewaki chor^iy Starodubow- 
aki slnfyl a Eaifcia Wojewody 'Wilen8kiego,bylu niego paziem, 
potem dworzaninem, potem dow6dzc9jegomilicyi i jeneral- 
nymplen]potentem:a przecieurz§dowa} Bzeczy-pOHpoIit6j\po- 
alowal nasejmacliizoatalorderowym panem. A^ebyl staroz'y- 
tnym azlachcicem, o:{enil 819 z aiostrzenic^ Esi^cia, Brzostow* 
sk^, pann^ z tak wysokiego domu, ^e nikt si^ nie dziwil gdy 
aam Kai^aE^ sprawial wesele. Wszyscysmy r6wnibyli mifdzy 
aob^. Pan byl szlachcicem bogatym, a szlacbcio byl panem ubo- 
gim;^ezaj magnat bylzawazewysokimalng^Rzeczypospolit^j, 
azlaclietc u niego aluaiQC, alu^yl razem i ojczyznie. Teraz na- 
mnofyla ai; podpankdw, co nie sloi^c ojczyznie, nie z tego 
CO boll, cz^sto nawet ani z soli, ani z roll, ale z jakicbs tarn 
podf adow, t nabytkdw niekoniecznie nczciwycb, z handal- 
kdw, z licbwy^ i po proatu z kradziezy porobili aobie maj^tki 
znacsoe; a iei daiaddw awoicb okaaad nie mog9» tylko albo 



Digitized by 



Google 



176 

pod cad26 sxlachectwa podszywaj^ si^, albo wymysUj^ ta* 
kie, o ktorych ani Paproeki, ani Okolski, ani nawet Niesiecki 
nie wiedsieli; wi^c krzycz^ na mozoowtadcow dawnycb, do 
ktorych pewnie afaden z nich za naszych ozasow aniby dost^ 
pi), i wyno8Z9 pod oieba postfp terazniejazego wieku. Nie 
wiem kto wnarodzie korzysta a tego post^pu. Mieszczan, co 
nam wyrzucaao iejmy ich uie mieli, i teraz nie widac, tylko 
po dawnemu handluj§ zydzi, lub gdzieniegdzie jaki Niemiec 
przybylyi a wloacianinowi nierownie gorzej. NaLitwie jaiE 
bojarow zmuszono do robocizny, a na Ukraioie zamiaat da- 
wnych doi letnich, oo ich tylko po dwana^cie na rok chlop 
odrabiat, p^dz^ go na padszczyzn^ od nowego rokn» az do 
jw]§tego Sylwestra dzien po dzien. Plecie mlodziez wilenska 
i krzemieniecka o prawach czlowieka, to co poohwytala zza* 
granicznych ksi^^fek, a nie wie, ie co tarn jest w pismie, u 
nas bylo w doswiadczeniuy i dokladoiej; ze nasi przodkowie 
lepiej umieli tworzyc, ni£ zagraniczni potrafi^ wymyslic. Ala 
czyi tylko na rownosci zasadzalo 819 szcz^scie i powaga na- 
szego szlachectwa! Szlaohcic nie mogl bye ani rz^dzonym, 
ani a^dzonynii tylko przez tego, kogo earn wybierak a z za* 
grody aveojej mogl si$ przenieic i na lawic^ poaelsk^, i na 
krzealo aenatorkie, i na tron nawet. To tez nasi przodkowie 
krwi^ 8W0J9 tego zaazczyta dokupywali si^ dia potomkow: 
Hetmani podawali do klejnotu szlacbeckiego iSoinierzy 
CO si^ w bitwach odznaczyli, a sejmy ze azlacht^ ich przy- 
znawaly i takicb nazywano ex harta belli. Zt^d w osta- 
tnich czaaach, kiedy krol Poniatowski otrzymal pozwolenie 
od narodu dac dzieai^c dyplomat6w sekretnych na azlachec- 
two takim, co szlacht^ nie byli ^ak to widziec w konat. 1766 
r.)) a pozwolenia tego naduz'y}, zamiaat dzieai^ciu, mo^e kil- 
kaaet uazlachcaj^c, co aejm byly o to akargi choc daremne 
ze Btrony poalow dopominauia si^, aby metryki koronne im 
okazy wano: boimy akladali atan ryceraki, i w aamych dy- 
plomatach zawaze byly dodawane te wyrazy: prceeiso ecar- 
tabellaiu, 

Byla wprawdzie przez czaa niojaki konstytacya ubaz- 
pieozaj^ca szlachectwo kafdemuiydowiprzyjamj^cemu wiar^ 
katolickf; prawo poboine, przeciw ktoremu nie godzUo ai^ 



Digitized by 



Google 



177 

sftrkad, gdyi sgodne bylo z gorliwosei^ narodo, chc^ago 
wszalkiemi iSrodkami rozpnestrsenic krolestwo boie; ale ta- 
kowe azlacbectwa nio mialy u nas powaiania» bo zdawalo 
aif nam, ie stan rycerski w rycerskick tylko zaalogacb po* 
winien azakac awego poczftkii. Sslachectwo ex harta beUh 
choc awieie, bylo na rowni z najstaroiytniq'szem nwaafane. 
Nio podszywano aif dawni^j pod cadfo azlacbectwo, ale 
prawie ooego dost^powano. Hetman ^oikiewaki podal do 
azlachectwa ezterdzieato m^iow wloiSoian, co 819 wslawili 
pod Klazyoem, a aejm im Wflzystkim nadi^ przezwisko ^ol- 
kiewakichy tylko kazdt im piscz^towac ei^ nie Lubiczem ioU 
kiewskicb, ale jakima inoym herbeoiy dla aniknienia familij- 
nego zamieszania. To^ i Rewera Potocki bet. w. kor. pedal 
do kleJQotu szlacbeckiegb wielu cblopow ukrainskicb, eo 
nietylko ie do bantu Cbmielnickiego nlileieo nie cbcieli, ale 
pod betmanem krew przelewali* Sejm potwierdzil jege apra- 
wiedliwe z^danie, zt^d na Rusi powstali Jaroazynacy, Sa- 
batynowie, Ulaszyny, Mazarakowie i inni, ktorzy bez niezy- 
jego zgorazeoia weazli w udzielnosc azlacbeck^, a z ktorycb 
ojezyzna miiUa potem pociecbf. Dlatego bardzo nam bylo 
przykro, kiedy przybyaz jaki przy wlaszczywazy aobie szla- 
cbectwo, za jednego z naszycb cbcial ucbodzicy bez innoj 
prsyczyoy, tylko ze mial pieni^dze. Wife tei na takiego 
zawase ai^ znacbodzil potomek zaslui^onego przodka, nie rad 
-aby czy mieezczanin, czy popowicz, czy cblop zbiegly, mogl 
zoatac jego sf dzi^, prawodawc^, a moie i krolem. Tern mu 
zadawal imparttatem, i gdy tego dowiodl, samozwaniec caly 
maj^tek utracal, \i6ty jure oadueo dostawal 819 telnu, co go 
przekonal o nieprawe posiadanie zaszczytu, i z naraieniem 
81^ wlaanem, nwolnil obywatelstwo awojego wojew6dztwa 
od zakain: bo gdyby dowiesc nie potrafil, sam bylby karany 
paena taUotda, Mtodzieiy gadaj o tdm, to slucba jakby o ^e« 
laznym wilku: albo ona rozomie czem bylo naaze szlacbec* 
two! Wie ona z biatoryi, ^e Jan Zamojski podpiaal 819 Nobi* 
Us Polonus omnibus par, a mo£e o tern nie wie: ie na Litwie 
jeat ze dwadiiescia domow, co kai^if cego tytulu noaic nie 
chc9, ebociai maj^ do niego niezaprzeczone prawo. Nie« 
Literatoray torn lY. Z$ 



Digitized by 



Google 



178 

tylkc Ogiiiftey, %U Pnsynowie, Swirficj, Hiekiewioze, W46- 
kowtdzowie, Mirsoy, maj^ mitry w li«rbach, i 89 prftwdsi- 
wyoii ksifi^tami, do czego si^ nigdy nte pnyMiiK pfte> 
miloic rowno^oi naaz^j. 

A potem eoi kai^ztvro prawdziwema ezlaohcicowl tixh- 
g^ dodad? Jeaieze to nie najdawni^j, kiedy ksi^if De Lrgfte 
pancg^ey w Niemczeoh ozeoi} byl swojego syna z oaaa^ Mas* 
salakff atarol ai^ o indygenat dla aiebia na aejmia 1786 r., 
1 ledwo otnymal ten zaazczyt z takiemi tnidnoaciaini, ie po«- 
wiedzial publicznie: „£atwiej w Niemozacb o odaielnoacj 
mi w Polaoe o azlacbectwo/' I dziwi ai^ mlodziei^ i% ck 
aami, eo diago trutynowali czy tak wielkiego m^^a, hetonaaa 
Cazarza Bzymakiego i kai^oia panuJQcego. przyj^o za azla* 
chcica lub nie^ obraazali si^ na jakiegoa rzeczoika albo ma* 
sykuaa, co aam aiebia nobilituj^c, zdeptal Di^haidynakdejaaa 
prawo narodu! Zreszt^ doswiadczeoia przekoftynraf ia 1 ht^ 
dzi podejrzanago azlaobectwa, niewielka porieoba. Czytalav 
w podroiy do Ukrainy zacbodoi^j, przaa pan4 Sak^^wioaA 
wydanej, ie w okolicach Macbnowki oby wat^ jed^o dffti« 
giema pay, kopie kradn^. Taka rzeoz dawai^j po aalaabc&a 
Diaalycbana, mocno mnie byla zaatanonvila, i taaiu wknya 
sie moglero: ale juaS teraz miarkuj^ zk^d coa podobaego 
wejjc moglo. Dowiedziaiem ai^ ^e J W. Potooki staroata Gn* 
zowakit z wymyalu padskiego zoatawszy bandlarzaiBv do 
Bwojego miaateczka Macbnowki przywabii byl oa bachal*' 
tery^, do ktorej azlacbta naaza niezdatna, roinyob prza* 
cbrztow, a popowiczow, a mieazozuchdw : tego do pi6ra, 
tego do kaaay, tego do traDaportow. Ci iebmoae ozbierawazy 
groaza, azlaoht^ ai^ porobili, i yxi midday aiebie porozbierali 
czfad dziedzictwa ataroaty: a ie podzial kraju zaraz naat^pSi 
to im aszio i vtafaeU utrzymali ai^ przy aziachectwie; teraa 
ich aynowie urz^duj^ i nosy do giSry zadzieraJ9. I coi mo^a 
bye dobrego a takiob? Nie lepiej^e bylo za naszyeb czaaow. 
Eadnkiem pozbyc ai^ takiego amiecia, niz' jak dzia bye niem 
obaypanemi? Cbwala nieob b^dzie Bogu, ^e jeazcze na Li- 
twie azlacbta ai^ trzyma, i od dziadow i naddziadow na dtie- 
dzieznej vol! pracuje. To tei takich paakudztw o naa nie pi- 



Digitized by 



Google 



17» 

119. TlQioacas^ wi^cjasaie, dlacsegosmy nasze aslaoheotwo 
tak wysoko ceaili: nie bylaio pycl^a, ale natura .oaazyoh 
sttaw, naazej Rzeczypospolitej: a kto byl jej zaalaioayin, 
tern sainem mieiismy go nietylko za azlaohcica, ale za ma* 
piaU, nawet chooby 819 by} urodzil cUopem. I tego dowod 
paaSawa, co bji proatym koaakiem, nobSiiacffi nienialv 
a byl maraaalkieiu zakroczymskiiD, i w czaaie konfederaeyi 
nsiadl mi^dzy paoy. 

Slaiylem pod i. p. panem Saw^ i przy maie Panu 
BogQ dacha oddal: a chociaz nie chwal^c si^ staroiytDym 
arodzilein ai^ szlaobcicem^ (bo kazdema w metrykacb ko- 
raonych wolno odczytac, jak azeacia mojego nazwiaka pod-* 
piaalo si^ na elekoyi krdla Stefana)/ umiatem by6 mu po- 
staazoym. A nietylko ja i mnie podobni, ale J W. Potocki 
wcqewodzie wolynaki byl pod oim r^gimentavzeni, i chociai 
magaat cal^ g^b^, driai przed nim. Razu jedoego ie nie 
doad pr^dko dopehiil jego rozkazu, przez eo nieprzyjacie- 
lowi ndalo aiQ njac prawie z r^k naazyob, pan Sawa aaoz^l 
hjac wojewodzica i zagroaii mu, ie jeieli kiedykolwiek do- 
puaei ai^ podobn^j opieazaloaci, kaie mu w leb wypalic. To 
byb wobec kilku panow apokrewnionycb z wojewodaieem, 
a Bikt nie powiedzial: ^co to ma kozak gn^bic aenatorakie 
dzieeko? bo wazyacy mieli Saw^ za rownego aobie. Jako< 
wiatociev poiwi^ceniem ai^ awojem wyrownywal on tym 
ladogom, ktore magoaci po pirzodkacb odziedziozyli, i przez 
ktore byli magnatami. 

Sawa orodz3 ai^ w ataroatwie ezehrynakiem, zkf d byl 
i tea pvaeekl^ty zbrodzien Chmielnicki (tak to z jednego drze* 
wa i krzyi i motyka): a ze od dziecinatwa umial apiewa^ 
dmki i gra<! na baodarce, pan Woronicz wowczaa. aiaroata 
csehrydaki, przywiozl ^o malym do Warazawy, i gdy go 
odomati, Sawa po dworach alu^yl za kozaka: ale podroalazy 
eokolwiek, bandurk^ rzncil, a nawykl do inoych zabaw« 
Spiat i azabl^ t^go robil, na polowaniach zaj^ce z piatoletu 
obijaly naazego j^zyka aig wyaczyl, bo mtg^c ariacbetne 
aaroot jak najmniej cbcial ai^ roinic od azlachty. W ozaaie 
aiedmioletaiej wojny, w pulku Szybilakiego (proatego jak on 



Digitized by 



Google 



180 

wl6<cianiaa) a Niemcow nlni^e, takf sobie zjedoal sUwq, ie 
torn los moglby aobie byl zapawnic: ale atfskniivazy za kra- 
jam, do niego wrocU, a jako Die azlachcic, nie mog^c ai^ 
w komputowem wojsku umiescic, na oowo muaial po pa- 
oach azukac alu^by. Eiedy si^ zacz^U konfederacya, byl 
wielki sjazd w Piotrkowie, na reassumcyi trybanala. Md6« 
atwo bylo panow z licznemi pocztatm: a ie wielcy panowie 
vazyacy prawie xuieli dobra na Ruaii do kilkuaet koza* 
kov zbrojoycb przyprowadzili z aob^. Sawa takafe aif 
tam znajdowa}, i wiaial przy dworze JW. Dzialynekiego 
marazalka trybanala , a b^d^c earn kozabiem , latwo ai^ 
a kozakami porozamiai, i tak kolo nich pocbodzU, i% jak 
na eatery tuzy w tryazaku mog} na nich rachowad. Eiedy 
pan Kwilecki ataroata koscianaki. rozbiwszy oddzial nie- 
pnyjacioi pod Bozraiewem, zbli^yi aif tutaj, Sawa zebriJ 
do p61trzeoia ata dworskicb kozakow, wsrod dnia wyszedi 
z Piotrkowa, apotkal po drodze rejteraj^cych ai^, napadl 
na nich 9 rozbi^ do reszty, zabral armaty, aamych wzi^I 
w niewolf, i zl^czywazy ai^ z panem Ewileckim, z nim ra- 
lem azedl do miaata. To zdarzenie bylo dla konfederacyi 
atanowezem. Pan Ewilecki oddal Sawie dowodztwo awo- 
jij priedni^j atraiy, i zacz^Ii maazerowad ka Warezawie. 
Jako Sawa upewniai, ze atolica doatanie im ai^ w r^ce, ie 
gwardya koronoa z niemi ai^ zl^czy, a maj^c mieazezan 
po aobie 9 atoj^cego tam wojaka niema czego ai^ obawiac, 
tak tei zle zrobiono, ie paoa Sawy nie poslQcbano. Do« 
azedlazy do Bolimowa, pan Ewilecki odebral wiadomoatf 
prxez obywatela co ai^ do niego przedarl, ze Eujawy i 
Plookie 8^ gotowe do powatania, byle ai^ do nich wojako 
konfederackie zbliiylo. To go zdecydowalo zanieohac War* 
•zawf, ktotij prawie dotykal, a co pr^dzej doaCad ai^ na 
prawy brzag Wialy. Nui nam ai^ nie uda opanowad Waraza- 
wy, m6wil Sawie, jeieli poraieni zoataniem, co bye moie, naten- 
OMM wazyatko przepadoie na Wielkiej-Polace, ktorej ledwo 
trzeda ci$J4 powatala: lepi^j nam ai^ wzmocnic w Plockiem, 
otwonyd zwi^zki z Litw^, a dopiero na pewno pojac do 
Waraiawy. 



Digitized by 



Google 



181 

Napro^ao Sawa ofiarowal 819 ze swoj^ przedni^ atraaf^ 
lie do sstarmu, byle ma tylko pan Kwilecki atal w od« 
wodzie, aby w przypadka do nicgo mogl 819 cofac: na- 
proino caly szwadron pulka Mirowskicb, prowadzony przez 
poracznika Franciszka Dzierzanowskiego, przeszed} na na« 
az% strong pod samym Bobmowem, i swiefem doniesieiiiein 
potwierdzal wszystkie wnioskowaDia Sawy o dochii 8to« 
licy i gwardyi: nic nie moglo przekonac pana Kwileckiego. 
Byi on dobrym z'ohiierzem, i w wojska fraocozkiem kilka* 
saacie lat aluAyi; ale na Dieszcz^scie wifcej wierzy) w za- 
granicsne prawidla sztuki wojskowej, nisieli w iDStynkta 
polskie, a do tego popieral go w zdaoiu, Gawar ioiynier 
fraocozki przy nim b^d^cy , w ktorym azczegoln^ mial 
nfnosc. Z boleiei^ serca tedy Sawa moaial prowadzid prze- 
dai^ atrai ka Wyazogrodowi, gdzie azcz^^liwie przez WisI^ 
819 pTzeprawili. 

Pod pewoym wzgl^dem niezupeloie pomylil ai^ pan 
Ewilecki; bo jak tylko gracha§la wiadomoac, ie nasi opa- 
nowalt Wyszogrod, cale Eujawy i Plockie podnioaly kon- 
federacy^. Oddztelil wi^c od siebie Saw§ w trzysta koni, 
dal ma pod komend^ pana Franciszka Dzierzaoowakiego 
a cz^sci^ Mirowskicb, i kazal isc do Zakroczymia, aby roz- 
8terza<i powatanie po Mazowsza, a aam poazedl do Piocka, 
dla poparcia wzrastaj^c^j konfederacyi. Pan Dzierzanowski 
a pdczftka chcia} drzec koty ze swoim dowodzc^, jako azla- 
cbcic i oflcer gwardyi z kozakiem: ale pan 8awa tak mo 
ai^ dal poznad, ie lubo przy. nadzwyczajnem m$ztwie byi 
bardzo burzliwym, slacbal go jednak potjm jak dzieci^ 
piaatanki. Moostwo miodziesiy mazowieokiej do nastych 819 
gam^lo i zaci^galo pod znaki Sawy. Od nich dowiedzial 
81^ ie w Zakroczymie stoi batalion wojaka przeciwnego. 
Ci widz^c ie d^ij ka miaatu, wyszli naprzeciw niema, tern 
pewniejai zwyei^ztwa, ie ailny oddzial karabinierow przy- 
byl im w pomoc z Warazawy. Rozwin^wszy 819 ^przed 
Zakroczymiem, ledwo naazych zoczyli, dali ognia z armat, 
a potem poaun^li naprzdd swojs kawaleryf. Pan Sawa za- 
lecil pana Dzierzunowakiema cofad ai^ z czsscif wojaka, 



Digitized by 



Google 



182 

a sam xakryty jego obrotem rzucil si^ w lewo, by Bapa^c 
pa piechot^, ^koro si^ jazda oddali. Doskonale 019 udalo. 
Pan Dzierzanowski niby uciekaj^c przed karabiaierami i 
jazd^i tak ich w pole za sob^ wyprowadzi}, ze pan Sawa 
mial czas pokazac si^ jak piorun pod aamym Zakroczy- 
mieai. Jak go postrzegia piecbota nieprzyjacielaka, uszy* 
kowaU si^ w czworobok i sypo^Ia ognia; ale pan Sawa 
nie dal jej sif poprawio: czworobok zlama^ cztery armaty 
zabral i batalion w pien wyci^I. Opami^tala ei^ dopiero 
jazda wrogow na slach wystrzalow , ze sic oddalila za** 
nadto i wzi^la si^ co pr^dzq do odwrotu. Chociaz pan 
Dzierzanowski jui jej na karko siedzial, w najwi^kszym 
jednak porz^dku szla, mysl^Ci ie do swojej piechoty ai^ 
cofa. Wtem pan ^Sawa jak j^ przy wital kartaczami z ar* 
mat przez siebie zdobytych , wszystko si^ rozsypalo : ien 
do lasa^ ten do Sasa^ a pan Dzierzanowski nabral tego ile 
sam cbcial. 

Po tak swietnem zwyci^ztwie wazedl pan Sawa do 
Zakroczymia, gdzie mnostwo bylo obywateli uwi^zionycli 
po klasztorach, ktorym natycbmiast wrota otworzono; a nie 
trac^c czasu, zgromadzil szlacbt^, aby co pr§dzej sporz^l- 
dzila akt powstania. Tak si^ podniosla konfederacya w Za- 
kroczymiu, ktorej marszalkiem Sawa jednomyslnie oglo- 
szonym zostali a regimentarzami obrani byli: pan Potocki 
wojewodzic wolynski i pan burgrabia zakroczymski. 

— Bojcie si^ Boga panowie — mowil pan Sawa. — Ja 
prosty kozak, jakie warn szlacbcie mam marszalkowac? 

«— Inn ego marszalka nie cbcemy! — krzykn^Ia szlacbta. 
Pan Bog i twoje zasiugi naslinily ci^ polskim szlachcicem, 
oim sejm za takiego przyzna. 

Przy tern nie bylem, ale tak o tern wiem, jakbym na to 
patrzai;bo wiem to i od samego pana marszalka Sawy, i od p. 
Dzierzanowskiego burgrabiego, i od wielo innych, z ktorymi 
pozDiej slu:2y}em, a kasCda relacya na jedno godzila. Dose, 
ie ta lama szlachta, co nietylko urz^doika, ale wioski dzier- 
^acby nie pozwolila nieszlacbcicowi , marszalkiem swoim 
oglosila kozaka: bo nasza duma szlachecka nie byla ad de^ 



Digitized by 



Google 



163 

siruindam, sed ad aedi/lcandum paiftam. A sam ividsiabm j«k 
iani marszalkowie, nawet J W. Pac, oo By} nad nimi waxy- 
atktmi, obcowali z paoem Saw^ jak z rownym, i tyle go 
flOBanowali, ia gdyby by( wjniesiony nietylko na maraaalk^, 
ala i na katztelana krakowskitgo » Diktbj z poozciwyoh 
pn6ciw temu alowa nie powiedzial: taki z niego by} i wielki 
wojownik i dobry obywataL I ci^gle ai^ odt^d walawia} 
marszalek zakroczymaki; gdzie by}o najwi^ksze niebazpie- 
ezanstwo, moioa b;}o i^c o zaklad, ieA on tarn jeat. A ite 
ludzie obok niego i za nim padali, ie kula uatawicznie ro- 
bi}y ma dziury w odzieniu, tak: it zawaze latany cbodzi), 
a aam nigdy ranny nie by}; Buaini zaj 89 zabobonni, zt^d 
mi^zy jago kozakami aroa}o przakonanie« ie oa by} cik^ 
rdttentMem jtik mowi^ na Dkrainia, tojeatt ia umiai knla 
zamawia<i, aby go iadna trafio nia aaogla. Od nich i do 
naa ta pogloaka ai^ vozcszla, eo go bardzo obraz'alo; raz, 
te by} dobrym katolikiena, powtore, ze jako rycerz, mia} 
a^bie za knywdf, gdy o nim myilano, jakoby dlatego na 
niabozpieczenatwo ^miaio eif naraia}, 2a wiedzia} ii ma aif 
ii%dy nio nta ataate; i nie raa bylem iwiadkiem. jak przeklina} 
axczyaciey co mu rany doatao nie pozwala}o. Ale na bied^ 
nam wazyaikim, przekonalem ai^, ie nie wiedzieo co wy-* 
BkyaloBo^ Bo kiedy pan Sawa p6iai4j chcia} jeazcze apro • 
bowaOy czy ma ai§ nie uda wzi^c Warazawy, zebral z ro* 
lEayoli komand do tysi^ca koni (i ja mu ai^ wtedy doata* 
}em), azliamy laaami powiata radomakiego, gdzie cz^ato po 
diodze adawa}o nam ai^ gromic oddzialy nieprzyjacielakie* 
Pod Jankowicami nawet, na pot^geimy jeden zbili, i mo- 
febyamy aamego wodza iywcem achwytali^ gdyby pan re- 
gimentarz Potocki nie by} ai^ o p6} godziny apozni}: waze* 
lako wzi^liamy przeazlo dwieicie fauzarow, kt6rych wazy- 
atkiok pan marazalek kaza} zak}6c: paatwiono ai$ nad ni* 
mi. Pan Sawa by} ladzki, i z niewolnikami zawaze ai^ la- 
godnia obchodzi); ale ie ten oddzia} ^elkie okmcieiialwa 
wymyala}, wi^c pan Sawa dla ioln\er%j tego polku by} 
bez litosci. Poazliamy dalej, zawaze d^z^c do Warazawy, 
a Wejmam na cze}e azeacia tyai^cy ludzi oddzieli} ai$ , by 



Digitized by 



Google 



184 

Das scigad i zast^pil nam drog9 pod Ifszcconowem. Sawa 
cfaod nierowny w sile, odwagi nie stracil. Msxcsonow hjl 
w r^ku nieprzyjacioh wielki staw przedzielai ich od nas, 
a grobla dluga prowadziU do miasteczka. 3ui cs^ac ich 
jazdy przeszia byla groblf, i od nassej strony zacz$la ai^ 
asykowac. Pan marszalek umyilil oapasc na ni^, nim re« 
azta wojska przejdzie, aby skrzydlem atakuj^c, od grobli 
J4 oderzD^. Uazykowal tedy do boja swoje wojsko, i pana 
wojewodzica wolyiiskiego zostawiwszy w odwodzia, z poi* 
torasta konmi, Da przeciwD'ikow uderzyl. Pierzchn^li odi 
w Dieporz^dku, i jui bylby ich odci^I; ale Dad aam^ gro- 
bl^ Da wzgorku, staly ich armaty, ktore jak daly ognia, 
od pierwszego wyBtrzalu paa marszaiek dostal kartaczam 
w odo, i apad} s koDia. Kozacy co byli do Diego jak do 
ojca przywi^zaDi, a mieli go za charakternika » widz^c go 
rannyoiy bardzo si^ przel^kli, jedoak rzocili 8)§ ka Diemu 
Da ratuDek* Skoro go podzvvigDi^to, z Dajwi^ksz^ przyto- 
lUDosci^ oddal dowodttwo regimeDtarzowi zakroczymakie* 
mu, zlecaj4c diu, by scigal rozproszoD^ jazd^ obc^, a aam 
dal 8]§ kozakom zaoiesc Da rgkach pod karozm^, przy kto* 
rej atal wojewodzic wolyiiski z odwodem, gdzie i ja si^ 
ZDajdowalem. 

Zaez^lismy obwi^zywac jak mogli udo paoa marszal* 
ka: pozDac bylo po twarzy, z'e mocno cierpia}, jednak oaj- 
moiejazego j^ku Die wydal, tylko wszyatko patrzyl Da ko- 
mead^ awoj^, ktor^ regimeDtarzowi poruczyl; ale tea jej 
rady dac oie mogl, bo jak spostrzegli ludzie, ie jui Die 
Sawa ich prowadzi, tak zacz^li pierzcbac, z'e uciekaj^cy 
Dieprzyjaciele opatrzywazy sif, wrocili do azyku i p^dzili 
naszychy a ta coraz wi§cej ich jazdy przechodzilo przea 
grobl^. Pao Sawa widz^c ze dobrowolaie Dasi ai^ gabi^^ 
choc udr^czoDy bolesciami, ale Die mogl siedziec. Kazal 
wi^c wyaiesc kolyak^ z karczmy, przy wi^zac j^ do dwoch 
Dajlepazych swoich'koDi, Da ktorych poaadzil do^wiadczo- 
Dych kozakow, a samego aiebie w ai^ wloafyc, okr^cid pa- 
aami, i kodce ich do terlic kozackich przymocowac. Tak 
Diewygodaie i Diebezpieczaie wisz^c Da powietrza mi^dzy 



Digitized by VjOOQ IC ' 



185 

konkami, wsi^l w r§k9 proporzec i prowadsil nas do ata* 
kn; upami§ta) uciekaj^cych naszych iolmtrzj^ zawrocii ich 
z 8ob^ i pomimo najokropniejszych boleaci, daj^c niealy* 
ehany przyUad m^ztvira, zlamal asyk przeciwny i zmusil do 
ucieczki. Ale wsiystko bylo pozno: jui piechota i armaty 
przeprawily 019 przez grobl^. Jak zacz^li ognia do nas da- 
wac, sam pan marszalek pomiarkowa}, ie niema nic do 
czynlenia, tyiko albo uoiekac, albo doczekac ai^ ie doje- 
doego wszystkich nas wystrzelaj^. Lubo bolesci jego eo- 
raz wi^cej 819 wzmagaly, ie ledwo od roiamu nie odcho- 
dzil, s najwi^ksz^ praytomnosci^ prowadzil nasz odwrot na 
Mszczonowsk^ Wol^. 

Przedzieliwszy si^ wsi^ od sci^gaj^cej nas jazdy, ktor^ 
dwa razy byl przewr6ci}» a ktora trzeci raz gotowala si^ 
ai^c nam na karku, ze dwoch stron kazal wiosk^ zapalic. 
Poniewai wiatr byl silny, w momencie cala stan^Ia w pio- 
mieniach, i to wstrzymalo dalszy post^p. Dopiero pan* 
marszaiek rozdzielil swoje wojsko na dwie polowy. Do- 
wodztwo jednej oddal wojewodzicowi wolynskiemu, a dru* 
g9 pornczy} panu regiinentarzowi, nakazuj^cim najasilniej, 
aby kazdy inn^ drog^ cofai 819 ka krakowakiemu woje* 
wodztwu, i nigdy nie l^czyli si^ z sob^; aam aas % dwo* 
ma kozakami i ze mn^ , ktory go nie chcialem odst^pic, 
zostaj^c na miejscu, pofegnal swoich i pocieazy} ich przy- 
rzeczeniem: ie jak tylko ran^ wyleczy, znajdzie ich gdzie- 
bykolwiek byli. Wszystkie konie zostawilismy przy ko- 
mendzie, a pana marszalka piecbot^ na r^kach naszych 
zaaiesL'smy w gl^b lasu, i ca}^ noc przep^dzilismy w krze* 
winacb, ratoj^c go jak bylo mozna. Coraz bardzi^j jednak 
upadal na siiach i czasem nawet omdlewaL Nazajutrz rano, 
s4W8ze z szanownym naszym ci^zarem, puscilismy si^ da- 
lej w las na W0I9 Boi^. Bl^kajj^c si^ po lesie, trafilismy 
na chalap^, jak si^ potem pokazalo, podle^niczego mszczo- 
nowskiej pnszczy, i oddawszy si§ Boga, na oslep do cha« 
lapysmy weszli: bo trzeba bylo koniecznie w spokojnem 
miejscu zlozyc pana marszalka, inaczej bylby nam skonal 
w r^ku. Podledniczy okazal si^ poczciwym szlachcicem, 

Literatura, torn lY. . X4 



Digitized by 



Google 



186 

bo choc ubogi i obarczony dziecmi^ ostatkiem si^ z nacoi 

dzieliL Mnie i kozakow poprzebieral za gajowycfa, a w}a- 

0D9 po8ciel w zamkoi^tej komorce oddi^ pana marazalko- 

wj, ktorego podleaniczyna piel^gnowala. Potem aam w nocy 

wozkiem udal si^ do MszczoDowa i przy wiozi cerulika. Ten 

opatrzyi ran^ pana marszalka: udo tak mu bylo spucblo, 

ie wazyatko mosielisooy pruc na niin. BolescI odnawialy 

si$ okropnie; przy piervrszem opatrywania jui oie mogl 

wytrzymac, j^ko^l kilka razy i zemdlal, ieimj go led wo 

dotarli; a przyazedlBzy do siebie, powiedzial nam: — „Aco! 

prawda, zem nie cbarakternik — i pokasuj^c awoj szka* 

plerz, dodal: — caly moj iokluz, ianego nigdy nie mialem.'** 

Umowil 81$ cerulik zeby co nocy po niego przyjez- 

diano , a azanowna nasza gospodyni pani Eleczkowska, 

ktorej jako i jej m§iowi powierzylismy, co za wielkiego 

cdowieka maj^ w swoim domu , miala o nim staranie jak 

o rodzonym ojcu. Dobrze nam szlo przez tydzien. Pan 

marszalek zaczyna) przychodzic do aiebie, i na jednej no- 

dze skacz^c, przenosil ai^ jui z ioika do knfra pani Kle- 

czkowskiej, na ktorym siadywal, aby nie nadto zleniwiec. 

Ceralik robil nam nadziej^, -le za par^ tygodni najdalej 

na koniu b§dzie mogl siedziec. Ale w Mazczonowie stala 

komenda nieprzyjacielBka, bo pan wojewodzic wolynaki nie 

umkn^l, i w kilka dni po rozstania si^ naazem rozbity, 

doatal aif do niewoli z mnostwem ludzi, gdyz ze trzecbaet 

przesslo zolnierzy , ledwo pi^cdziesi^t uszio , a reazt^ za- 

brano lub pobito. Otoi Wejmarn dowiedziawszy ai^ od jeii- 

cow, ie Sawa ranny w ma^czonowskiej potyczce, niewia- 

domo gdzie si^ podziai, wnioakowal aobie, ie koniecznie 

muai si^ ukry wac gdzies niedaleko. A aSe jemu bardzo szlo 

o to aby go dostac , raz ie to byl jeden z najdzie!niej- 

szych wodzow konfederacyi , powtore , z'e cbcial na nim 

pomJcic ai9 wielu awoich buzarow, ktorym pan marszalek 

plac^c za icb okrucienatwa kazal r^ce i nosy poodrzynac; 

oddzielii wi^c od siebie pnlkownika ze znacznym oddzia- 

lem, kazal mu stance w Mszczonowie, i koniecznie pojmac 

Sawf. 



Digitized by 



Google 



187 

Grdzie djabelaka robota , tarn sam djabel pouaga. 
W wojska teiUy rzemioslo szpiegowakie z dawna przjazlo 
do wysokiego stopnia doskoaalosci; dosledzili przeto pc^d* 
ko, sEe cerulik mszczonowski tajemoie w 11907 wyje:^dz'a-: 
lapi^ go i dopoty bij^, az si^ przyznaje, z'e w leaie opa- 
truje jakiegos raaoego; bior^ sfyda, sadz^ go na kon^ aby 
Byl icb przewodnikiem, i we czterdziesci koni za nim ru- 
Bzaj^ do lesnej cbalupy. Otoczyli j^ nagle, a kilku z nich 
wpadio do izby: gospodyni im grzeeznosci robi, zapytuje 
ezj me kaz'^ siebie czem pocz^stowac; ale oni nic nie mo- 
wi^e, pr^dko przetrz^saj^ wazystkie k^ty, a postrzegbzy 
komorf zamkni^t^, wysadzaj^ drzwi i zaataj^ pana mar- 
•zalka siedz^cego juz z pistoletem w r§ku. 

— Pierwszemu z was co do mnie przyjdzie, w leb 
strzelf— zawolal Sawa. Oficer cofa^l 8i§ natycbmiast , lecz 
kazal cbalupy zapalic. Ja i dwaj kozacy wyDieslismy z izby 
paaa marszalka. Jak go ow oficer obaczyi za domem, szy- 
derskifn toDem odezwal ai^ do niego. — A co mospanie! teraz 
kapUult^'esz. 

— Oto moja kapitulacya — odpowiedzial marszaiek, i 
piers mu przeszyl kul^. Tedy drug! oficer krzykn^I. — 
Zakloc go! My choc bezbronni , cialem naszem zacz^liiimy 
go zasianiac ; ale jak jeden ioloierz urzD^l mnie szabl^ 
po Ibie, krew mnie obIala» i stracilem przytomnosc, a kilku 
na mnie wpadio z postronkami, i zaraz zwi^zany anim ra- 
Bzyc si^ nie mogl. Pana marszalka bezbroonego i le^^cego, 
lacz^to kaleczyc niemilosiernie: jeden oficer jak si^ poka- 
zak>, polak w sluaSbie obc6j, bil go po glowie drzewcem 
od spiay: nasi dwaj kozacy to widz^c, goiemi r^kamiode- 
pcbn^li nikczemnika: ale on icb zakloc kazal, i obadwa 
flkonali tai przy moie, maj^c oczy na pana marszalka obird- 
cone. Oficer od jazdy zgorazyi ai^ post^pkiem polaka, i 
sam zacz^l zaslaniac naszego wodza, mowi^c: lezqeego si§ 
nie bije — przytem reflektowal go, ze jak iy wcem przypro* 
wadzi Saw$ do jenerala, to pr^dzej dostanie nagrod^, oiz' 
gdyby trapa przywiozl. * 



Digitized by 



Google 



188 

Na jedoym wozie, obu iias pnywiesiono do Mszezo- 
Aowa: muie akr^powanego i ze Ibem obwi^zanym, a pana 
marszalka kilkakrotnie poUotego, z glow^ opucbl^, z ban- 
daiEem od rany oderwaDym, ie do czlowieka nie byl po- 
dobny. KaaSde ruszenie ciaanego wozn, bylo dla mnie latn^ 
torture, a coi dopiero paa marszalek musial cierpiecl Je* 
dnak Die akariyl 819, tylko cal^ drog§ odmawial psalmy 
pokutae tak przejmuj^cym glosem , ie ohociai tema lat 
pifcdziesigt i wi^cej, ile razy mowi^ lub slyez^: Miserere 
met Deus secundum magnam misericordiam tuam^ zaraz mi 
ataje przed oczyma nieboszczyk marszaiek zakroezymski, 
Izami ais zalewam, i teraz to pisz^c placz§. 

Przywiezli naa do Mszczonowa, gdzie yii mial ko- 
mend^ jenera}, czlowiek godny i pelen charaktero. Obazedl 
819 z nami bardzo po ladzka, do pana Sawy mowil z uaza- 
nowaniem, i cz^jc kwatery awojej mo odst^pil, kt6r^ z nim 
podzielaiem wedle woli jego. Potem z blotem zmicazal ofi- 
cera za barbarzyuakie jego z nami, a azczegolnie z mar- 
azalkiem post^powanie; awojemu felczerowi kazai oaaze ra- 
ny opatrywad, i zapytal pana Saw§ czego i^da, o^wiad* 
czaj^c, ie atarac ai^ b^dzie wazelkie jego rozkazy wy- 
peloic. 

-— Niedlugo pana jeneralowi naprzykrz^ ai^ -- odpo* 
wiedzial m^z*, — bo czuJ9, ie wazystko si^ koiiczy: ale pro- 
ailbym o ksi^dza. — Jakoi natjchmiaet sprowadzono pro- 
boazcza, ktory go wyspowiada), dal mu Cialo Paiiskie, i 
odm6wil modlitwy, ktore za nim pan marazalek powtarzal 
bardzo przytomnie i tak wyraznie, z'e nie moglem do glo* 
wy sobie przypnjcic, aby byl blizkim smierci* Potem za- 
an^l cokolwiek, ale wkrotoe si^ ockn^ i powiedzial mi: 
'^ijOto maaz azkaplerz, w ktorym a^ zaazyte relikwie aw. 
Wojciecha; jak akonam, zdejmiesz go, i zaklinam wacpana 
bya go oddal pana Eazimierzowi Pulaakiemu staroacie 
wareckiemo. JeJli ci ai^ uda kiedy z nim zobaczyc, po« 
wiedz mu, iem do jmierci by! jego przyjacielem, a on niech 
ten azkaplerz noai jako ostatni^ odemnie pami^tkf* W. pan 
nie zapomnij o moj^j daazy.'* — To powiedziawazy, ui«- 



Digitized by 



Google 



189 

dak wodj , wii^l* do ust , ale jui prz^kn^c nie mogl : eoa 
sacsfl mowic niewyrafnie, moina, tylko bylo dotlyssed, <• 
SUIT. Wojciecha wzywal, i zacz^l konad Nie pami^tam co 
ai^ SB mn^ dzialo ; ale jednak wypelnilem jego roskasy; 
azkaplen zdj^lem, i noaiiem na aerca, p6ki nie sobacsy* 
lem ai^ a W. atarost^ » oo niepr^dko nast9pilo: a odk^d 
mam kawal wiasDej ziemi, co rok egzekwie mn aprawnjf. 
Niedlago po jmierci marezalka poszedlem na wygnanie 
z JW. wojewodsicem wolynskim i z ionymi jencami, a Bog 
ewiadek, ie mnijj csnlem atrat^ wolno^ci, nii ie nie be 
dziemy ai^ jui cieszyc tak dzieloym i pooiciwym obywa- 
telem, jakim by} pan marasalek Sawa. 



n. 

KAZANIE KSI^DZA MARKA. 

Byloto roka 1769, czwartego lietopad^i w aam dzien 
dw. Karola, a tak pami^tam, jakby si^ to dzialo onegdaj. 
Shichaliamy mazy aw. w ko^ciele 00. Bemardynow w Eal- 
waryi; koaciol byl jak nabity azlacht^, ktorej mnoatwo pa* 
now przewodniczylo. Siedzieli w lawach: kai^^^ Karol Ra- 
dziwiU wojewoda wilenaki aolenizaot, i Potocki podczaazy 
litewaki i Potocki wojewoda kijowaki, i Pao ataroata zio- 
lowaki marazalek jeneralny konfederacyi, i Rzewuaki cho- 
T^iy litewaki: a ktoi wymieni wazyatkich tych pan<iw? i na 
aejmach wif cej ich nie widac. Oni aiedzieli w lawach, a my 
atali; ba, nietylko my, ale i urz^dnicy nawet atali, bo do 
lawek nielatwo m§ bylo dociangc. Po mazy iw. kai^dz 
Marek Earmelita, na ktorego cuda zacni ladzie patrzali, 
zaiotonowal: Te Deum laudamua: k my aziachta apiewali 
wtor i niektorzy panowie nawet; wazyacy apiewali ocho- 
czo, bo tei bylo za co Panu Bogu dzi^kowad. Przed czter- 
ma doiami w aam dzien Wazyatkich Swi^tycb, jak na wif* 
zanie JJOO. i JJWW. panom, nie zapominaj^c i o naa 
azlachde, pan Eazimiera Pulaaki ataroata warecki, porzf- 



Digitized by 



Google 



i90 

dnie byl wytlaU nieprzyjaciol pod LaockoroD^, i az do 
MysUnio gonil , a i ja tarn swoim nie azkodaii , co iiiiii« 
trocb^ zaazczyta, i nieco nieprzyjemooaci przynioalo , jak 
81$ o tern powie. Po hymnie, wst^pit ojciec Marek na am- 
bonf: my wazyacy aat^^yli uasa. raz ze i lakn^c trzeba za 
alowem boiem , powtore bylismy ci«kawi , co tei powie 
z powodu rocznicy urodzin JO. ksi^cia Karola RadziwiUa, 
00 byl pan wielki, poboioy, dobrodziej azlachty i filar na- 
8zej konfederacyi, a ktorego w dniu tym przepoxnoiec, nie 
zdawa}o ai^ nam, aby bylo do rzeczy. Przezegoai ai^ oj- 
ciec Mareky i tak powiedzial: „Sw]^ty Jan Ewangelista ma- 
wiah DziaUezki! kochajcie jedne drugich^ a ja warn to mo- 
wi^, a raczej wym6wi§, a!o tak nie robicie. Kochamy na- 
rod! mowicie, a mi^dzy sob^ sfyjecie w ci^glych awarach! 
Fi^knaz to milosc ziemi^ kochac, a z ziemianami ai^ \i7a-' 
dzic: a wy panowie naczelnicj zwi^zku, pod baalem wiary 
uatanowiooego, zamiaat cobyscie mieli dobry przyUad da* 
wae azlachcie, to albo aami ogied tworzycie, albo do go- 
towego drewka przykladacie. CzyaS wy uaadziliscie 8i§ zn^* 
kac cierpliwosc i milosierdzie boaSe, aby inne narodj nau- 
czyc, lie to trzeba grzecbow, afeby a^ kraj zatracic? Wy 
ai^ cieszycie wygran^ pod Lanckoron^, a ja ai^ amuc§, bo 
ten dar boij, b^dzie warn powodem nowej Boga obrazy: 
powi^kszy wasz^ pych§, wasz^ awawol^, waaz^ rozpust^I 
A kiedy bieda waa nie poprawi, coi to b§dzie z pomysl- 
noaci^? L§kamy ai^ Boga, mowicie: za wiar^ walczymy i 
krew przelewamy. Bodajby tak! A to, co ai^ u ciebie sro- 
bilo na obiedzie, dzied trzeci temu JW. marazalku lubel- 
aki ? Jak dwoch rotmistrzow zwi^zku twojego powadzilo 
ai^, kiedy zapomniawazy o Bogu, z cierpkich przymowek 
przyszio do odgrazania si^, do korda: to ty marazalku, co* 
bys mial mitygowac^ godzic, bronic nareazcie, jako pocz- 
ciwj goapodarz, coies uczyail najlepazego? Toa aobie z tego 
zabawk^ robil! tos drugich panow zapraszal, azeby byli 
awiadkami, jak ai^ lubelczycy t^go w kordy bij^. A o c6i 
ai^ to bili? Czy o honor Najswi^tazej Panoy? nie, o glup- 
atwo, aby wam panowie czaa przyjemnie achodzil. Krew 



L 



Digitized by 



Google 



19t 

szlacbetBa dla panakiej zabawy niech plynie! Tak to oie- 

gdys w Rzymia nim papieie nastali^ bawili 819 pdganscy 

panowie, patrs^c jak syermierze si^ sabija)^. A i ci przdcie 

krew szlacheck^ atanowali: bo azermierze byli brancy na* 

rodow Rzymowi obrzydlych , ale nie szlacbt^ rzymakf. 

Otoi to waeza wolnosd ! wasza rownosc ! wasza wiara! 

Wkrotce ja pozegnam was , powroc^ do klasztaru berdy- 

czowakiego , a ktorego bodajbym Digdy byl nie wyszed}! 

a tarn b^d^ blagal Najewi^tsz^ PanD§ za sob^: tak, za so- 

b^f bo samo patrzanie na wasze grzeeby, znazalo doez^ 

mojf. To vtj J9 nazywacie Erolow^?... pi^knycb Ona ma 

z was poddanych ! Dziewica przeczysta , i panienskiego 

aerca, ma panowac nad wszetecznikami i bnrdami? Ziofy 

ona wkrotee niegodu^ koron^, a wy raczej nierz^d kr61em» 

a rozpu8t§ krolow^ ogloscie. To b^d^ godni was panowie: 

jacy poddani tacy monarchowie! A wifcej nie powiexn warn, 

niegodny sluga bozy/' 

To wyrzeUssy, zszedl s ambony, i przed wielkim ol- 
tarzem ukl^kn^wszy, zacx^l spiewac: Przed oezff Twqj'e Pa- 
nie, Wszyscy stali jak wryei; tiie moglem widziec, co si^ 
natenczas dzialo z JW. Granowskim marszidkiem lubel- 
skim, ale jak mi pozniej mawia) pan Mikolaj Morawski na- 
tenczas porucznik pancerny ksi^cia Karola Radziwilla, ktory 
w assystencyi stal przy jego lawie, ze pan Granowski tak 
81^ pocil , )ak gdyby w lazni siedzial $ a przecie to by! 
czwarty listopad i dobry prspymrozek na dworze: taki m^ 
byl wetyd. A nie bez slusznosci : bosmy wszyscy wis- 
dzieli , o CO rzecz. W sam Dzieii Zaduszny zaprosil byl 
na obiad obozowy pandw i urz^dnikow, i tycb, co si^ dnia 
poprzedniego popisali pod Lanckoron^, co i xpnie dalo 
wst^p do' jego stolu , a swoicb lubelczykow wszystkicb- 
Otoz mi^dzy niemi byl pan Snarskii t^gi jezdziec, niema co 
mowic, i lebski w potyczce, ale zwlaazcza przy kielicha 
' wielki klotnik. Juz to on i do moie u stolu strzelai przy* 
mowkami , ale ja szanuj^c goapodarza i dostojnycb gosci, 
wszystko mimo siebie puszczalem, raczej przyslucbiij^c si^ 
dyskursom ziaonych, ni^bym siQ mial ogl^dac na jakf sialj^f 



Digitized by 



Google 



192 

pnyiBowk^ — Tak tady nie doczekawscj ze miif swady 
i ionych naproiSno tentuj^c: ai nakoniec dostal czego £9- 
daly od jednego ze swoich. Pan Bolesta Mai/ikutem prze- 
swany^ labo opodal od Snartkiego siedzial, usiysza} H ten 
819 odezwal: FFma^ powiat urz^wski! ezolo wojewodztwa lu- 
beUkiigo! A i^ byl ziemianinem lukowskfm, markotno ma 
si^ zrobiio, i to mu wymowil. Od przymowek do wymo- 
wek, przy8z}o do tak grabyoh wyrazow, ie zgroza bylo 
sluchac: a z tego goapodarzowi jeszcze wi^kazy smiech. 
Wyazli z izby: a porwawazy 8i§ do szabel, przy nas bic 
819 zacz^Ii. lTrr§dowczycy swego , a JW. marszalek obu- 
dwoch zagrzewaL Slicznie si^ obadwa akIadaU: Panie Bo^e! 
przyjtn to za :2art! az miio bylo patrzec. Ale nakoniec* sil- 
nie po Ibie doatal Snaraki, jak diugi pad}, krwi^ oblany. 
Mysleliimy, ie yxi po nlm, ale jakod przyazedl do 8iebie» 
a potto cerulik tameczny jak zacz^l mu chleb z 80I9 do 
rany przykiadad , a krew puszczad z r^ki : cierpial ci on 
jak w czyazcui alem go jeszcze kilkanasde lat potem wi- 
dzial na koatraktach dabienskich wojakim urz^dowekijDy 
z gl^bok^ krea^, ale zdrowego i opamiftalego. Jak ladzie 
mowili, bardzo byl szacowany w awoim powiecie: a 00 si^ 
zrobilo z Bolestf, prawdziwie do dzis dnia nie wiem: ale 
dawno moaial nmrzed 

Wracam do swego. Esi^dz Marek tSpiewal, ale earn 
jeden; bo my wszyscy tak si^ zadumali, ie mucb^ by mo- 
afoa aalyszec, lubo nas byla craa, bo zadeo z kosciola nie 
wyszedl. Ksi^dz Marek po od jpiewanio piesni, znowu na 
ambonc powrocil; co nawet starych zadziwilo, bo aikt nie 
slyazal, aby kiedykolwiek ksi^dz lub zakonnik jednego po- 
ranka dwa razy kazal. Dosyc aSe ksi^dz Marek powroci- 
waay na ambon^, tak mowil: ,^W piersi nderzyc ai^ mu- 
az9, it w dnio urodzin i imienin twoieh, JO. ksi^^^ woje- 
wodo wile^ski ! dostojny wodzu naszego zwi^zku! zdawa- 
lem aic na chwil^ o tobie zapomniec. Twoje i twoicb 
przodkow zaslagi , poswifcenie aif twoje , milosc azlachty 
i ta zy wa wiara, ktor^ ci Bog pomimo twoieh bl^dow zo- 
atawuje, warte, azebym ai^ z tego przed obliczem was 



Digitized by 



Google 



198 

wszystkich skniizy). Dam ci wi^c w daiu, tak dla ciebie, 
a wi^cej jeszcze dla nas uroczf stym, wi^zanie najdroisze: 
bo go nigdzie nie otrzymaszi jeno w domu bofym. To jest 
prawda, a!e jako prawy Pan, goscinne i czynne twoje seroo 
zadnej korzysci m\e6 nie choe, z ktorejbjs drogim, udziala 
nie zrobil. Wielce mnie pochwalisz, ie w tej prawdzie, 
w tern wi^zaniu tobie ofiarowanem, inni doeitojni koledzy 
twoi, 8w6J takie udzial otrzymuj^. A jeieli ciebie i kole* 
gow twoich nie przekonam ie to co mowif, jest prawd^; 
kaidema z was jest wolno mnie zawstydzic, mieai^c ini§ 
klamc^. Bog, czf sto dla korzysci drugich niegodDym sla* ^ 
gom swoim wielkie rzeczy objawia. W tym wzgl^dzie do* 
swiadczalem i ja Jego iaski. Oto rok siodmy tema , gdy 
w cell mojej gorzko placz^c, wzywalem opiekuna tej ziemi, 
widziaiem go tak jak oa was przytomnych patrz^; a Bog 
raczyl udzielic sily, zem mogl zniesd oblicze tego Mocarza 
niebieakiego« Wiele on rzeczy mnie powiedzia}, ktorych 
objawic mi niewolno; ale to co mi si^ godzi, to warn po- 
wiem bez ogrodki: bo anioia rzecz, ani szlachcica, ani pana» 
ani krola nawet obrazic nie moie; wszak kaaSdy jest kmie- 
ciem przed nim, — „Marka , poiriedziai mi aniot, zle si^ 
dzieje z wami. Nierz^d was zgubi. Wszyscy prago^ rz^dn, 
a zaden z poczciwycb rz§.dzic nie chce. Krol Sas, ktorego 
wszyscy kocbaj^, a nikt mu nie poiQaga, lada dzien za- 
mieni koron^ dpczesn^ na wieezn^; i b§dzie to co jest; rz^d 
leiy na ziemi, a nikt s]§ scbylic nie chce, aby go podj^K 
Pod roinemi postaciami do wszystkich waszych panow 
udawalem si^; zawsze ta sama odpowiedz: przebrzydle do- 
malorstwo, nalogowe lenistwo. Bytem u RadziwiUa woje- 
wody wilenskiego; mowilem, blagalem: jedz do Warsza- 
wy, zajmij 819 i^z^dem; cala Litwa twoja, ratuj koron^!^.., 
Az plakal, tak si^ rozcznlil: ja z torb^ pojd^, powiedzial, 
a niech korona b^dzie cala.— Ale tu nie idzie o ofiary zma^ 
j^tka lab narazaoie iycia ; siedz w Warszawie i*zajmuj si§ 
rz^dem. Oto wiesz com wycism|l nakoniec?— Panie Aochan^ 
ku, ja b^d§ w Warszawie rz^dzil, a mnie pan Michal Rej- 
ten w Nalibokach wszystkie moje niedzwiedzie wybije. 
Literaturs, torn lY. 25 



Digitized by 



Google 



194 

— Udalem 8)$ do wojewodj kijowskiego. Pan obsserDych 
i/v}o^ci, i coby je cb^tnie dia dobra kraju poiwi^ci}; ale Udz^ 
eiwszff uszy, jak^e to siedziec w Warszawte, kiedy to czlo- 
wiek przywyk} po kilka doi ci^gle z panem miecznikiem 
Ciesielskim pi6 w Szorstynie, kiedy pani wojewodzina my- 
-eli, ie m^i folwarki objezdfa? — Bylem u marszalka Mnisz- 
cba. Nie rooze! Eocba kraj, ale hoinia bura, n^dz^c nie 
mosfna miec processow, a jakie ijc bez codziennycb kon- 
ferencyj z juryatami? — A pan Wielopolaki krajczy ko- 
ronoy, kocba kraj, ale bala, bala^ jak zasi^d^ 819 w War- 
szawie, kto b$dzie dyspozytorow co sessyi do roboty na- 
p§dzai? A pan Krakoweki? — Mqja PannOy niechno si^ ob- 
muraj§ w Bialymatoku , to i o kraja pomysl^. — A ksi^^^ 
Sanguszko starosta czerkaeki? — Mopaniet ja b^d^ siedzial 
w Warszawie, a moje stado w Siawucie sparszywieje. — 
Oto^ taka wasza milosc, i dlatego tulacie si^, feby odzy- 
skac cofcie dobrowolnie utracili. Niecbsfe to za nauk^ warn 
posloiy nadal i waszym potomkom; plyiicie na desce, kiedy 
yxi wygodny okr^t przez niedbalstwo waaze odbiegl od 
l^dn. A przyDajmnf^j teraz, zaklinam was w imie Chry- 
stasa, nie ustawajcie w przedsi^wzi^ciach waezych; moie 
was Bog poblogoslawi pomy^lnoaci^; a w przeciwnym na- 
wet razie, afadoa wasza usilnoac atracon^ nie b^dzie. Myslcie 
w Bogu o dobrej nprawie, ale tak czynoie > jakby ona je- 
dynie od was zalefala." 

Mowil 6w ksi^dz Marek wiele jeazcze innycb rzeczy 
pi^knycb. Plakalismy, a razem pocieszalismy sf^. My JIa • 
lem, it panowie, kt6ryeh wytkn^l, rozsierdz^ si^ na niego: 
ale nie. Owszenii kasSdy z nicb wycbodz^cego oprzejmie 
powital i w Tfk^ pocalowal, a solenizant na obiad zapro^ 
si), gdzie jakem si^ pozniej od pokojowych dowiedzia}, ko- 
lejnym kielicbem wszyscy panowie zdrowie ksi^dza Marka 
spelnili. 



Digitized by 



Google 



195 
KSI4Z^ RADZIWILL 

PANIB KOCHAKKU. 

Rok 1781 byl pami^tny dla Nowogrodka, w tym roka 
bowiem by} sejmik bardzo forsowny: kilka tysi^cy szlaclity 
zjechato si^ oa wybory pisarza ziemskiego. Po smierci pana 
Tadeusza Danejki, ksi^sS^ wojewoda wilenski prowadxil pana 
Rejtena, brata owego wielkiego Tadeusza: powszechnie w wo- 
j'ewodztwie labionego, a ie zwykle u nas wybory byly je- 
daomyslae, oikomu przez my^l nie przeszlo, aaieby ktokol- 
wiek mogl z Biim o tea urz^d emalowac. Przecies! zrobilo 
si^ inaczej. Przykro bylo JW. Nieaiolowskiemu i JW. Je- 
lenskiemu, jednema wojewodzie, drugiemu kasztelanowi no- 
wogrodzkim, ie najmniejszycb wplyw6w w sejmikacb wo- 
jewodztwa nie mieli, i ie dla zachowania jakiejs powagi, 
radzi nie radzi, musieli si^ ksi^ciu RadziwiHowi Uaoiad. 
A ze Rejteny z licznemi swemi koUigatami rej wodzili 
w party! Radziwillowskiej, uailuj^c J W. Niesiolowaki js^ roz- 
dwoic, namowil pana Eazimierza Haraburd^, m^z*a rodzo* 
nej aiostry Rejtenow, aby oSwiadczy} si^ o ten urz^d dla 
•iebie : co niemalo zgorszenia przynioaio wojewodztwo, 
okaznj^c szwagrow zawzi^tycb , jeden drugiemu szkodz^- 
cycL Starali si^ obu stron przyjaciele namowic pana Ha« 
rabord^, aieby tej krzywdj szwagrowi nie robil; kiedy juz' 
tamtego po kilkakrotnie pito zdrowie, jako przysziego pi- 
sarza: ie on sam z pocz^tku nie byl mu pr^eciwnym, ie ta 
braci niezgoda wszystkicb gorszy; a nakoniec ie niema po- 
dobienstwa, aieby przeciw pana Micbala 819 utrzymai. 
Wszelka usilnosc byla daremn^* gdy obywatele zjechali si^ 
wNowogrodku ^o klasztorcv bernardynskiego oa Porcyun* 
kul^, a mi^dzy nimi znajdowali si^ oba szwagrowie: tarn 
starano b\§ ich pojednac; ale jak zacz^l pan Haraborda 
wjrrzacac szwagrowi, to, ie go ukrzywdzil w wyplacie po- 
saga, to, ze prawa nie zna i ze jemu przyatoi nad kartami 



Digitized by 



Google 



196 

siedziec, a nie mozolic si^ nad dokumentami, to ie choc 
pan Michat xaQSznikiem nfeswiezskim, on nie traci nadziei 
w swoich nikomu niepodlegiych przyjaciolacb, pan Michai 
porwal si^ do szabli, i gdyby Beruardyoi nie byli wypro- 
wadzili pana Haraburd^, podczaa gdy pana Micbala mity- 
gowala szlachta, refektarz zostalby skrwawiony. 3ui tedy 
nie bylo podobieustwa ich pogodzic, a czas sejoiikowaiiia 
nadchodzil, wlasnie wypadia okolicznosc, z ktorej JW, wo- 
jewoda nowogrodzki wielk^ sobie robil nadziej^, i ktora 
omal nie przyczynila si§ do uczynienia twardym pana Ha- 
raburdf. A to byl post^pek ksi^cia wojewody wilenskiego, 
z Wielmoznym Jozefatem Tryzn^ strukczaszym nowogrodz^ 
kirn, ktory to post^ pek wielu gorliw^ch przyjacioi Radzi- 
wittowskich oburzy}, z czego zr^czaie nmiala korzystac par- 
tya ksi^ciu Radziwiliowi przeeiwna. Tryzaa byl nbogim, 
ale ostatnim potoinkiem staroaSytoego domu, z RadziwiUow- 
skim nawet skoligaconego. Wszakie to Naliboki przez Try- 
zniank^ w dom RadziwiUowski weszly , a wi^ksza cz^sc 
fundnszow klasztoru Zurowickiego by la darem Tryzny an- 
tenata strukczaszego. W kantyczkach ^urowickich jest 
o nim wzinianka: Ktdi nie przyzna^ ie pan Tryzna bylmq^ 
iwiqtobliwy etc. Otoz* pan strukczaszy, procz sammy zasta* 
wnej na RadziwiUowskim Koldyczewie, nie nie mial; za- 
stawa byla jak moie byd oajtansz^, i kto inny moglby z niej 
na szerokie wylezc dziedzictwo: ale paoa Tryzny pieni^dz 
si^ nie trzymal, Maciek zrobil Maeiek zjad), a cz^sto wi^cej 
zjadl, jak zrobil. Ja^ to tarn i moich par^ tyei^cy na tamten 
swiat z 8ob9 zaniosl: ale na ostatnim s^dzie, pewnie upo- 
minad si^ nie b^d^, bo z nim i beczk^ soli zjadlem, i wi^*- 
cej mi boczk^ wina wypilem. Ze on nie mial procz jedy- 
nacaki corki zadnego potomstwa, ze na nim dom si^ kon- 
czyi, a sfe panna z nrod^ i tak dobrego gniazda, nie po- 
trzebowala posagu, aby ai^ w dobrom mal:2enstwie usado* 
wic, jakoi pozniej za bardzo mo^nego Witebszczanina Sy- 
rucia, starost^ czuchlowakiego wyszla: wigc poniek^d by! 
wymowionym naaz strakczaszy, ie si^ na przyszlo^c nie 
oglfdid. Pan Tryzna byt ladzki, wesoly, ale czasem pope- 



Digitized by 



Google 



197 

dliwy. Razu jednego, w same iaiwa, ksi^f wojewoda ui- 

leoflki Die uprzedziwszy go, wlasoie, jak piorun wpadizli- 

czQem myalistwem, aby spolowac laay koldyczewskie. Pan 

Trysna dawal rozporz^dzenia podstarosciemu, by zaiwiarzj 

naglil do roboty, i aam si^ w pole wybieral, kiedy wpa* 

dli doje^dzacze ksi^eia wymagajgc, by natychmiast oblaw^ 

do laso postal: a ie to byli ludzie proiSci i nieroztropni, jakoa 

tam cierpko dopominali si^ u niego ii go zniecierpliwili. 

Odmowii im ludzi, ofukn^l icb, i mial niby powiedziec wedle 

ich relacyi; ze kto w czasie zniwa poluje, temu pi^tej klepki 

nie dostaje. — Jak wrocili doje^fdafacze, a ich relacya zacz^ta 

biedz po azczeblacb dworskich, a ci^gle rosn^c: ile, ze pan 

Hikuc sekretarz ksi^cia mial z'al do pana Tryzny z powoda 

ii konkaraj^c o jego corkf w jego domu byl traktowany 

barbozeiD, wi^c dogadzajgc zem jcie udal go przed ksi^ciem. 

Eai^z^ tak mocno to uczul, ie jak twierdzili przytomoi^ 

przez kilka Zdrowai Marya mowa mu by}a odj^ta, a potem 

jak zacz^l ryczec, to si^ laay koldyozewakie satrz^aly. W nie- 

pohamowanym pop^dzie rozkazal natyobmiaat odebrac po* 

abazedatwo pana Tryznie i wyp^dzic go z maj^tku. To ai^ 

natychmiaat dopeloilo, nawet z nieludzkoaci^, bo ni l^kaj^c 

ai^ skor^, pan Tryzna aciekl z tern tylko co mial na aobie; 

to jeazeze azcz^^cie, ze melmozna atrukczaazyna z oork^ 

byly wyjecbaly na odpost do Pinaka, uczcic blogoalawio* 

nego Bobol^; zgola, sfe piecbot^ goapodarz urakn^l, i a£ 

w okolicy Rajcow ai^ oparl, a ztamt^d doatawazy podwod^, 

adal 819 do Nowogrodka, gdzie manifeat zanioal przed Gro* 

dem, a razem i pozew po kai^cia o irrytacy^ kontrakta i eka- 

pulay^. 

Eiedy przyszlo do aprawy, muaiaiem attentowa<S od 
kai(cia, i przed atrakczaazym samym Izami ai^ zalalem, bla- 
gaj^c go, ie tak powiem, aby maie odpaacil, sfe z obowi^zka 
maaz^ o jego krzy wd^ ai^ atarac, bo zoideni dobrze, aEe na- 
aza sprawa byla nic potem, ale coz? czyj 819 cbleb je» tego 
bronic trzeba. Jakoi pan atrukczaazy nie mial mi tego za 
zle, i gdy ai^ wazyatko akonczylo, nie przeati^ m\^ zaazczy- 
cac awojii przyjainif, a mo£e i podwoil dla mnie azaounku. 



Digitized by 



Google 



19« 

widz^c, jak dla wy wi^zania sif mojemn pana i dobroczynoy, 
z wlasnego przekonaoia czyoUem ofiar^. — A i przekouania 
mnialem zadojc uczynic, bo przytomny b^d^c konferencyi 
• poprzedzaj^cej kroki prawne, odezwalem si^ przed Wielaoo- 
aSnym Badziszewakim chor^^ym starodabowskim, ajeneral- 
nyoi ksi^cia plenipoteatem, ze niefviele mam ufaoJci w pn- 
wnoBci naszej: jeno on mnie zoraz zwrocil na drog^, mowi^c: 
fiWpaoa rzecz attentowac i bronid sprawy ksi^cia, a nie j^j 
przygauiad, i na to jestes platny.** A tem moie zamkn^i g^- 
bf.. — Kiedy przyszlo do sprawy, nam o to szlo, aby j^ 
wpjcowadzic do ziemstwa, bo Grod nowogrodzki byl ju- 
ryzdykcy^ wojewody, ktory w nim przez swoicb subdelega- 
tow s^dzih a jakie takie nadzieje moglismy miec w ziem- 
Btwie. Ale oie bylo sposobu i^yrwac j§ z Grodn, gdy^ do 
niego poszly pozwy powodowe; a nakooiec sprawa ekspul- 
syjna, uczynkowa» w samej rzeczy do juryzdykcyi grodzkiq 
nileiy: i loljom atawa} na tem» iejui zoatala z naszej strony 
podana ilUcya do trybunalu pro deterndnaUone fori^ nie 
zwaiSaj^c na to s^d grodzki, kazal sprawy wprowadzic. Jam 
odst§pil, a pan strukczaszy zyskal na ksi^ciu Badziwille 
kondemnat§. Ale c6/?.... cieszyl ai^ kondemoat^ nieborak na 
brnku oaadzony, aksiQ^^ jak zaj^I Koldyczew, tak go trzy- 
ma}. Na nast^pnej kadencyi widz^c ie niema sposobow 
utrzymania si^ w zaprzeczeniu fornm^ innego skoku probo- 
walem. Cbc^c zerwac komplef, podalem obmow§ na jednego 
z czlonkow 8§du, zadaj^c mu, i^ jest krewnym strony. po^o- 
dowij. Pokrewienstwo bylo dalekie, bo pan Eajetan Uzlo- 
wski s^dzia grodzki , na ktorego podalem obmow^ , mial 
ioD9 Ancutowng, a nieboszczka krajczyna Tryznina, maco- 
cha stmkczaszego, prima toto byla za Ancut^. Jednak ta- 
kowa obmowa byla dostateczn^ dla zerwania kompleta, bo 
pan s^dzia o^wiadczyl: ie poniewaz ksiff ^ wojewoda w nim 
ufno jci nie ma, a obok tego nie wy piera si^ zaszczy tu kol- 
ligacyi jemu zarziiconej, wi^c s^dzic Die b§dzie, i ust^pil 
ze swojego miejsea: a ze juf kompletu nie bylo , sprawa 
poszla w rwn sunt i kadencya spelzla. Bylo troch^ krzyka 
za to na s^dziego i strukczaszy mu na ust^pie wymowil, ie 



Digitized by 



Google 



199 

dlate^o uebjlii si^^ ie sfdzina chce bye na iSwi^ty Karol 
w Nieiwieia, a^ebj corki prodokowac. Mowiono takf e, it 
pan Leon Borowski ofiarowal ma za to szub^ rysi^: ale po- 
kazalo si^ pozaiej, ie to byla potwarz. 

Az' tu nadszedl sejmik na pisarstwo ziemakie, na ktory 
kaifz^ wojewoda wedle zwyczaju swego zjecbal: tern wi$- 
cej, Z6 chcial utrzymac pana Michala Rejtena, co by} Ra* 
dziwittowskim z daaz^ i cialem. Zjechal ksi^i^ w kilkaoa- 
scio pojasdow do klasztoru beroardynskiego , ktorego by) 
syndykiem i calkowity awoiin dworem zajV> oprocz kilku 
eel, w ktory cb jak mogli cian^li sx^ zakonnicy, bo opr6cz 
k«i§eia, pokotem lezal pan Micbal Rejten, Bukowsk) sza- 
toy, i oji;iec Idzi, co byi wielkim eksorcyst^; a ie \ei^t^ 
zlych ducbow si^ obawiat, wymowil sobie, aby w celi bli* 
zko niego spat, i do tego Nepta, ogromna wyilica, fawo- 
ryta ksi^cia. Opowiadai nam pan Rejten, ie przez caly 
czas aejmiko oka nie zmru^yl:, takie okropne byly cbra- 
pania kst^a, ojoa Idziego i Nepty. Szlacbta pkoliczna, co 
za kai^ciem piecbot^ przyszia, spala na dziedzincn klasztor- 
nym, ua ktorym stalo kilkadziesi^t fur z krupami, m^k^, 
slonin^ i gorzalk§; ci^gle kurzyly 819 kotty na dziedzincn, 
a w rzezni codzien dla ksifcia dwa woiy rzni^to. Ksi^^^ 
dwa razy na dzien obiadowai: raz ze 8zlacht§ okoliczn^ 
z kotla zajadal krapnik i flaki, a potem w refektarzu z oby- 
watelami, ktorycb u eiebie cz§8towa}, albo u jakiego orz^- 
dnika do ktorego si^ zaprosiK 

Pan Miobal, coby rad widzial koniec interean z Try- 
ZD9- (bo szlacbta taki na to krzyczala), a earn nie smial 
przed kai^ciem z tern 8i§ odezwao: namovril ojca Idziego, aby 
przy p'omyalnej okolicznosci jakos b^kn^l ksi^ciu, aby ei^ 
dal przekonac i byi aprawiedliwym dla pana Tryzny. Ja- 
ko^ 8i§ ¥7zii|l do tego Bernardyn, i to co napiaz^, jest slowo 
w slowo, tak jak pan Bukowski szatny opowiada), b^d^cy 
naocznym wszystkiego jwiadkiem. — Po odbytycb pacie- 
rzaefa, gdy si^ wazyscy pokladli i czas niejaki panowalo mil- 
czenie, ksi^i^ odezwal si§: — Ojcze Idzi, niecb b^dzie po- 
chwalony Jezus Cbrystus. — Na wieki wiekow: co ksigi^ roz- 



Digitized by 



Google 



200 

kaie? — Czj nie slyszysz Waszec jak moja Nepta warczy? za- 
pewne nieboszczyk Wolodkowicz mnie nawiedsa. — Na to 
pan Micbai Rejten przeiegoawszy si^: — co tei si^ many 
W. Kb. Mosci? ludzi« si^ szastaj^ po korytarzu, a Nepta 
warczy na nicb, juz' zaraz ma bye pan Woiodkowicz! — Mil* 
czalbyj panie kocLaoks; ie umiesz grac we francuzkie kartj, 
to jui siebie maaz za m^drka. Ja nie do waaci m6wi^» ala 
do ojca Idziego. Ojcze Idzi, wszak prawda^ ie dasze x czy- 
soa wycbodzf, aby krewnycb i przyjaciol o ratunek prosic: 
ieby temu przeczyc, trzeba bye ksi^ciem biaknpem Ignacym, 
albo Marcinem lutrem. — Tak jest JO. ksi^aS^, bywa to, by- 
wa. — Slyszysz panie Micbale?... ai milo spac z teolngiem, 
bo i oswieci i uspokoi. Ojcze Idzi, zawsze nieboszczyk Wo- 
lodkowicz stoi mi w oczach; co to byl za przyjaciel! gdybym 
go mogl wskrzesic, oddalbym co mam, a aam do was* na 
braciszkabym wstiipil. Za iycia nieboszczyka ksifcia, naje- 
cbalem po pijanemo pana Piotra Eotwicza i dom mu podpa- 
lilem. Pan Eotwicz namalowal na mnie ato tysi^cy preten- 
syi, i kazal mi o iwiadczyc^ ie jezeli mu ich nie odlicz^, to 
mnie zapozwia. Ja bylem goly, bo nieboszczyk kai^^^ byl 
ak^py, a do tego tak gtoinyj ie raz kazal mi dac pi^cdzie* 
si^t batpgow , chociai juz bylem miecznikiem litewskim i 
orderowym panem: a jakby b}§ o takim zbytku dowiedsia}» 
moieby mnie byl nbil batogami. Co tu bylo robic?... A moj 
Wolodkowicz dwa folwarki swoje wlasne zastawil i zago- 
dzil Kotwicza. (Tu slychac bylo ]ak ksi^z'^ zaszlochal). 
I czy to raz za mnie si^ poswi^cit?.., Kiedys to mnie, jakby 
przeczowal, ie nie dlogo b§dziem z sob^, powiedzial: ksi^iE^ 
Earolu, ty diuiej odemnie iyc b^dziesz; jak umr^, pami^taj 
o mojej duszy. Otoi kiedy partya, ktor^. ten lotr, ten szu- 
ler Ignacy prowadzil: podst^pem i zdrad^. porwala Wolod- 
kowicza, a potem rozstrzeli^a go tu w Nowogrodku, gdzie 
tego samego wieczora przybylem ale za pozno, przyai^glem 
pomscic jego krwi na glowie niegodziwca, i choialem ruazyc 
do Wilna, aby mu podzi^kowac na pierwszej sosnie za mia- 
stem. Ju^ azedlem ku Wilau, ale na pierwszym noclegu we 
^nie, pokazal mi eif Wolodkowicz, prosz^c mnie za lotrem 



Digitized by 



Google, 



201 

1 wyrainie mi powiedsial: ie jak go powiesz^, to m«ma 
Wc^odkowiczowi b^dzie gorzej na tamtym swiecie. Ojcze 
Idsi, wazak prawda, ie on dot^d wczysou? 

A ktoz to przeniknie s^dy Boie Ksl^i^ Panie? I spra* 
wiedliwosc, i milosierdzie wielkie a Niego. To tylko wiemy, 
-ie jak si^ dasza rozstanie z cialem , Bog natyobiniast j^ od- 
syla do nieba, albo do czysca, albo do piekia — uchowaj 
nas od tego Jego milosierdzie. — Juiici Wolodkowicz do pie- 
Ua nie poszed}, Panie kocbankn? Daj Bo^e warn wszyatkim 
zakonnikom bye tak gorliwym jak on w wierze. To co ja 
ojcze Idzi , za spoczynek duszy Woiodkowicza robilem , to- 
by wystarczyio aby calkowity czysciec wyproinic. Grzeba- 
lem na Woloszczyznie trupy z dzumy polegle wlasnemi r§- 
kami , na jego inteDcj§, a rocznicQ jego smierci susz^. WieJ 
dalem Dominikanom Wolkowyekim , u ktorycb groby Wo- 
lodkowiczow; a co mszy, eksekwij, jalmuzn, lamp: to tego 
i pan Micba} Rejten, choc wielki rachmistrz, nie policzy: a 
jednak dasza jego nie przestaje mnie nawiedzac. Moja Ne- 
pta • tak go zna, ie jak 8i§ zbliiy, odzywa si§ na niego, 
jak na grub^ zwierzyn^. Ojcze Idzi, daj mi na to rad^, a ja 
sa to wasz klasztor gdansk^ dacbowk^ pokryj^. — Niech 
Bog opiaci Waszej Ksi^f^cej Moaci jego wspanialo^c dla 
nas, kazdy dar jest Panu Bogu mily, ale im wi^ksza ofia- 
ra , tem skuteczniejsza. Niecb Esi^z^ Pan zrobi na intencj^ 
nieboszczyka jak^ ofiar^ z goiewu: naprzyklad: niecb poda 
r§k§ takiemu co go obrazil , a t^m najlepi^j uwolnisz dusz^ 
pnsyjaciela. — Otoi ju^ do mnie waszec mowisz j^zykiem 
Ksi^dza Kantembrynga, co cale ^ycie u mnie za lada spra- 
wami patronuje. Tamtego tygodnia, najlepsza moja cbarcica 
wiatrowka zdecbla z niepilnosci Grzesia pisarza: kazalem go 
byi zakuc w lancucby, po sprawiedliwemu warto bylo ze 
akory go obedrzec, a Ksi^dz Eantembryng jak zaczQ.! mi 
prawic antyfony, a prosic, a straszyc, a kruszyc; a djabli 
mi nadali, ie ktos we mnie wmowil, ie on wielki teolog, tq 
cboc powiedzialem : nie odpuszcz^, jakem Radziwill, tylo 
mi nadokuczal, ie puscilem cblopca bezkarnie. Ale przy- 
najmniej dobrze zlajalem ksi^dza Kantembrynga : onby rad, 

liiteratqra, torn TV. S6 



Digitized by 



Google 



302 

ithj nuiie we wlasnym domu rosbijali. To jus i wsssec t^ 
drog9 zachodzisz? to jui i Bernardyni filutuj^ jak jezuity?.. 
tylko tego przed kai^dzem Eantembryogiem nie paplaj: ale 
szozQscie, id a mnie furdycga pusta, i oa nikogo si^ nie 
gQiewam. 

-— Jabym si^ odezwal z czeins, ale nie smiem. — Mow 
smisUo, mow jmialo ojcze Idzi: wszak na swoim dziedzin- 
oa i wiorj bij§, a ja u was na goscinie: mnie o wasz^ la* 
fk^ Die warn • moj^ dbac: a potem swemu Syndykowi 
trzeba prawd^ raowic. — Kiedy mnie Ksi^i^ Pan pozwala 
tyle smialosci, to ciech Wasza Ksi^ifca^Mosc sobie pray- 
pomni, czy kogo nie ukrzywdzil? — Ja, panie koobaoku , 
nikogo Die ukrzywdz]Iem» mnie wezyscy krzywdz^., a ja im 
dla miioaci PaDa Boga odpuszczam. Ja nikogo nie podra* 
palem, chociaz' mnie ta malpa poznanska, ten Kaszaba Sul- 
kowski Dazywa w Warszawie niedzwiedzietn Utew^kivi; ale 
podrapi§ ja go dobrze, jak do Grodna Da sejm przyjedzie. 
Ale to do Waszeci Ojcze Idzi nie nalezy» bo Waszec nie 
wielkopolski bernardyn. A w Litwie kogo ja ukrzywdzileai? 
Ja pokorny, jak dziecko panie kochanku; ksi^dz Kantem* 
bryng ci^gle mnie z ambony przymawia, a ja si^ na niego 
Die krzy^i(: a pan Leon Borowski, malo mi figlow napla- 
tal? a pan Jerzy Bialopiotrowicz, malo mi si^ woral w moje 
grunta? a pan Filozof co tu spi, Michal Rejten, malo mi 
niedzwiedzi wybil w Nalibokach, i bobrow wylowil wfcach- 
wie? a ja ai^ nie odzywam: tylko przed Panem Bogtem 
czasem zaplacz^. Na nikogo zlosci nie mam, na nikogo* 
mnie wazyscy krzywdz^, ja nikogo. Ojcze Idzi, wyatrze* 
lilea, ales spudlowal. Slucbaj Berpacbu, tobie sif podobal 
moj pus, com go mial wczoraj na aobie: mo wiles ze byl- 
by z niego ornat, jakiego w Wilnie w zakryatyi katedral- 
nej niema: jezeli mi dpkazesz, z'e roam na kogo gniew, 
(rozumie si§ w Litwie), to ci go dam: a jak Die dokaz'eaz, 
to dasz sobie pi^cdzieai^t dyacyplin na intency^ Wolod* 
kowicza. — Zgoda Ksi^z'^ Paoie! paa b^dzie naaz, a ja ta- 
ki dyscyplinowac ai§ b^d^ na intency^ nieboszczyka: tylko 
81^ b6J9 odezwaci bo nuz Ksi^z^ Pan si^ obrazi? — Mow 



Digitized by 



Google 



208 

smialo: nie bfd^ si^ gniewal, jakein Radziw]I}.«-Kiedy mnie 
EjBt^if Pan oimielasz, to powiem, ie byl zacny obywatel, 
ktory pTxed rokiem wiela nam jwiadczy}. Bywalo fury zje- 
go spichrza id^ do klaaztorn: a teras my musimy ndzie- 
lac ma z jafanasSot bo z gloduby iimar}; a to dlatego, ie 
Ksi^z'^ Pan wyp§dzic go kazal z zastawy , i prawie w je- 
dnej koszuli do Nowogrodka uciekL Pozy wa si^ teraz zKsi^- 
eiem« a kawalka cbleba nie ma pan strukczaazy Tryzna. — 
Tu mu przerwal Ksi^i^i Co ty si^ wtr^casz klecho w nie- 
8woj$ rzecz! Ja caiy maj^tek 8trac§, a na swojem posta- 
wi§. On , okryty mojeoii dobrodziejstwy; on , co prawie 
darmo Koidyczew trzymai , odmowil mi ladzi na oblaw^ , 
dog moicb z blotem zmiesza}, i mnie glupcem nazwal! Albo 
ja, albo on z torb^ pojdzie. — Jai on poszedl z torbi|, Esi^- 
i^ Panie: ale niech Wasza Ksi^z^ca Moac przypomni ao- 
bie, ie przynajmni^j dwa razy na dzien , mowiaz Panu Bo- 
gn: odpusc nam nasze winj/, jako i my odpuazczamy wino* 
wajeom naszym. — Otoi ja odt^d woI$ pacierza nie mowic, 
a taki nie odpuszcz^. — Ale ksi^^i^... — Cicbo mi zaraz! 
precz zt^d Bernacha! nie suszyc mi glowy!... (tu milczenie 
przez chwil kilka nast^pilo, a^ daly ai^ slyszec kroki.) — 
VVszelki ducb Pana Boga cbwali!... — odezwai si§ ksifi^.—- 
I ja go chwal^: to ja K8i9a!^ Panie: wycbodz^ na rozkaz 
W. Ea. Mosci: a to frepki moje, co z przeproszeniem jego 
U8ZU, troszk§ halasu narobiiy. — Pro8z§ Waazeci, Panie ko- 
chanku, nie odcbodsi z celi, spij ze mn^: bo jak do mnie 
przyjdzie Wolodkowicz, bez ciebie moj kai^ze zachoraj^ 
z f ala. Ja z tym beretykiem Rejtenem , co z npiorow sfar- 
tuje, aam na aam nie cbc§ bye w nocy, a Bukowski spi jak 
zabity. Eladz si^ Ojcze Idzi^ i nie gniewaj si^. Gdyby si^ 
przynajmniej Tryzna upokorzy}?... ale taki z tego nie nie b^- 
dzie. Pot^m wedle relacyi p. Bukowskiego, nast^pila cicboac, 
a zaraz potem, zwykly koncert Kai^cia, ojca Idziego i Nepty. 
Ale p. Bnkowski, co znal Ksi$cia na pami^c, a dobrze iy- 
czy} p. Strukczaszema, i p. Micbal Rejten, jui mieli dla 
niego dobr^ nadziej^: tylko o to, aby p. Tryzn§ namowic, 
by jakiil krok do Eaigcia zrobil, co nie bylolatwo: bo cboc 



Digitized by 



Google 



204 

podapacttyi mial si^ za koUigata magnatowr, i do nagiaa- 
nia 819 nie byl sklonnym. Ale jakoa dobrze si^ nakarto- 
walo: bo nazajatrz po tej rozmowie, o ktorej p. Trjzn^ p. 
Michal Rejten , i podobno sam ojciec Idzi uprzedzil, kie- 
dy zagail Bejmik JW. Rdultowski chor^iEy nowogrodzki, 
(bo JW. Niezabitowski podkomorzy, b^d^c zapozwanym 
de mala geato officio, przez JW. wojewod^ Niesiolowskiego, 
pod procederem takowego gatunku. Die mogl urz^dowaoia 
dopelniac), po zagajenia, zaprosi} zwyklym trybem nrzf- 
dnikow ziemskich, grodzkicb, rycerstwo i szlacht^ Ksi^z- 
twa nowogrodzkiego, do obierania Marszaika sejmiku. Po 
calym kosciele hokn^ty glosy: JO. Ksi^cia Wd§ Wilenskie- 
go prosimy na Marszalka! — Zgoda! zgoda! — zacz^la 
krzyczec szlachta; 2d in p. Kazimierz Haraburda przybli- 
iywszy 819 do kola': — Niema zgody! lubo nadto bylbym 
szcz^^liwy przyczynic si^ moim glosem do zaszczycenia Wo- 
jewodztwa, tak wielkim i swietoym Marszalkiem, jakimjeat 
JO. K8i(}f 9 Wojewoda, ale sumiennie, sklonnos^ wlasn^ we- 
ll prawa po^wi^cic musz^: a prawo mowi wyraznie: it 
obywatel pod kondemnat^ b^d^cy, iadnego urz$du spra- 
wowac nie mo^e. — Na to my wszyscy sludzy i przyja- 
ciele Esi^cia dobylismy szabel , i bylibysmy w puch roz- 
bili partj^ pana wojewody nowogrodzkiego: ale pan Jcray 
Biaiopiotrowicz, co byl powszechnie szanowany, uproail 
. nas, aby pochowac szable, i aieby k'olo rozstrzygn^lo za- 
rzut p. Haraburdy. Zacz^lismy wolac: — prosimy p. Hara- 
burd^y aby zloiyl kondemnat§, jak§ uzyskal na Esi§cia Wo- 
jewodzie. — Na to on : — Ja nie otrzyrai^em kondemnaty, i 
tegom nigdy nie mowil ; ale W. Tryzna , nasz strakczaszy, 
CO w tern kole zasiada, otrzymal j^ w Grodzie. — P. Michal 
Bejten rozgniewany odezwal 8i§ do p. Haraburdy: — Je- 
sfeli kondemnata do W. pana naleiy, zioz na ni^ ust^pstwo 
od W. Tryzny, a jesfeli tego nie masz, z cddz^, kondem- 
nat^, 819 nie popisuj, i milcz. — W. p. sam milcz, kiedy ci 
j^zyk nie swierzbi ! a nie ucz rozumu tych, co go maj^ tyle 
lie W. Pan ! Ja z mojego miejsca dopraszam sip, aby "W". 
Choi^ij raczyl od p. Tryzny zai^dad, aby ztoiyl kondem- 



Digitized by 



Google 



205 

nat$» jaki| ma na Ksi^ciii. — Tu zacz^lijmy wszyacy krzy« 
exec: ie wniesienie p. Harabardy nieprawne, bo p. Try- 
zna sam wie co jemu naleiy i o awoje upomniec si^ po- 
trafi. Ksi^i^ pomi^dzy nami sta} mocno pomazony i w^aa 
do gory nakr^ca}, ai tu W. Tryzna, ktoryjako atrakeza- 
azy w kole zaaiada}, a dotgd milcza}, powstal i gloaem 
drz^cym, w ktorego diwifka gl^boki ial si^ okazywa}, 
powiedzial te slowa : — Maiaci wprawdzie kondamnat^ na 
J0« KsJ^ciu Wojewodzie wilenskim , i tu j^ skladam: krwa« 
wo CZUJ9 81^ bye ucisnionym: ale jako obywatel obowi^* 
zany jestem moje prywatne uczacia ust^pic dobra publi- 
cznemu; a przekona&ym b§di|c, ie nic nie mo£e bye le» 
pazem dla naszego wojewodztwa, jak poruozyc przewodoi- 
ctviro iiaazego sejniiku JO. Kai^ciu, ktory go do pomy Jlnego 
kreau doprowadzi: na boku zostawuj^c moj§ krzywd^, i 
mimo siebie puiszczaj^c, ile uci^liwych przewlok dla mnie 
wynikn^c mofe» oswiadczam si^* ie JO. Eat^cia Wojewo- 
d$ z otrzymanej nad nim koDdemnaty kwitaj^.— Eai^^^ Woje- 
woda przyblizyl ai^ do kola, i tak byl rozczulony, ie me 
mogl wi^cej powiedziec, tylko: — Cbocia^f ifal czuj^ do W. 
atrukczaszego, ale ten krok jego sijczliwoaci i zaofania, 
b^d^ ai§ ataral wy wdzi^ozyc. — Po calym koiciele daly ai^ 
slyazed licznia powtarzaae okrzyki: NieeA iyje Ksiqz^ Mar* 
szaiek s^miku! Wiwat Tryzna simkezaszyt Ksi^f rozpocz^l 
awoje urzfdowanie, ale ie jusi bylo kolo pierwaz^j, wi^o 
aolwowal aeaaj^ do oainej z rana na dzien jutrzejazy, a aam 
na obiad poazedl do Chor^zego Rdultow^skiego, gdzie na 
dziedzinou bylo mnostwo stolow pozaatawianych , i liczna 
azlachta tarn 8i§ zebrala. By! i pan atrukczaszy, i przy 
kielichach zacz^to godzi(5 go z Esi^ciem. Eai^^f^ powiedzial: 
Ja paaa Jozefata kocham; to krew nie woda, panie ko* 
chaoku; moj^ prababk^ Tryzoianka rodzi. Oddaj^ Eoldy- 
czew, a pretenaye, jakie miec mo:fe za irrytaey^ kontraktu, 
niech przyjaeiele rozs^dz^. Ale mam ^al do niego oaobi- 
aty, on moje alugi zbeaztal, i kazal mi powiedziec: ie mnie 
piftej klepki nie doaiaje. My oba azlachta, zatem nieoh naa 



Digitized by 



Google 



ssabla rosprawi , i to natyohmiaat. — NaptoiM ti^ tiuma- 
eiyl pan Try2M, ife tego nigdy Die iii6wit\ a p. chot^ij 
i p. Sfdzia Rewiedski perswadow^ali; tnusial d6byc p. Try- 
zna szablif i bic sif tacz^i w naszej przytOAnoad. Panu 
Tryenie p^kla klinga , tak ailoie uderzyl po niej Kai^^ wo- 
j«woda; a p. S^dzia p. Tryzn^ rotbirojaxtcgo zioiyl svroj^ 
szabl^. Ksi^^ odezwal 8t§: — Main zupelnQ, satysfakcj^^ 
i ucalowal Tryza^; praeglgda} azabl^ i powiedziah — To 
szabia moju, bo ja j^ krwi^ ixioj§ zdobylem ; przy^naj p. 
J6ze£acie, ie umiem si^ skladac. — Pot^m dawaj pic na 
zgod^ Esigif by4 w przecudnym hiimorze. — Panie Mi- 
obbU, mowil, bqdi apokojnym o pisaryf ziemak^: ja aain 
j«den z moJ9 bator owk^, cal^ partj^ v^-ojewody nowogrodz* 
kiego rozp^dz^. Ksi^i^ i pan Tryzna zapisali ai^ na koui- 
promiss na p. Bialopiotrowicza, i jni tyjko sfjtoikiem by- 
liimj zajfci. 

Szlachta nciesktiina poBt^pkietn E^si^ia, nie tnogia do 
aiebia prsyjsc « radosci. Slychac bylo jak mi^dzy aob$ 
roaprawiali: — A co nasz Esigif^ czy Aia t^gi r^bacz? klin- 
ga jak maalo przeei^K A i pan Tryzna przecie gracz, dwa- 
naacie awiee lojoirych od jednego zamadkn £c»aa, ale kto 
naazemn Ksi^ciu da radf ? -^ JikS to trzeba wredti^, ie p. 
Tryzna laial tauiabl^ turecki| zmi^kkiego lEelaza, bo iric ai^ 
nie apodziewal; ale na tym pojeSyiiflLa zie xiie wyaa»edl, bo 
ksifi^ bardzo go polubii , i bywalo zawaze potte powte- 
raat przesladnj^c, ie gdyby nie pan Ignacy Bewieikbi, b]r>- 
by mn ^owf odei^K 

Po obiedzie poaslijmy wszyacy na dziedzibioK; Bernsr. 
dynow; gdzie labo wszyscy bylismy pod dobi'^ dat$ , de 
nm>Uer reperM pilismy. Ju^ tarn by}a mieszabma. XSrt^- 
doicy i azlacbta, magnaei i zascianki , byli bi^at za brat. 
Kai^rff napotkltwszy jakiegos azlacbcica w obdai^tej czapce^ 
zdarl jf z niego, na awoj^ glow^ j^ wloiyl, a od^al mu 
awOJ9 akaamitnf. Na to haslo zaoz^i^my mieniac mi^dsy 
8bb^ ezapki, a pic; ale tak , s!e w roomeilcie ist^idj ziian 
innf czapk^ mial na glowie. Potem Esi^zf dobrae p\jaBy, 



Digitized by 



Google 



J07 

zju»9) *i§ rosbiefM, baa&taj^c ^zlaoht^ z 4obrego seiea. 
I tftk, jednemu dal swoj pas, mowiQc: darm'^Gi.*.\ drugi^- 
mu koDtusz: mMz...\ taoiu apink$ bpylastow^: irzymq;...; 
a inoemu siiipan: toez.,.\ tak, ie zoatat w baj.dawerach ama- 
rantowyoh i w koszuli; na ktdrej wiaia} ogromny azkapWz, 
i tak wlazl na wos, na ktorym byla kufa Qapalniona wineai. 
Oa aiadl na kufie^ a azlaehta woz oi^gn^la poulicach No- 
wogrodka. Woz co kilka krokow zatrzymywa} 819, a kto 
chcial» kielioh lub garnek laadstawia}, a Ksii^i^ esop od ku- 
£y adiykal i perorowal, proaz^c szlaohtf ^ mu dopiaala , 
zeby p, Miehala Bejtena oa piaaryi ntrzymac, a nie dac 
RadaiwiUa na pastw^ nieprayjaoio} : ,,Paaie koehaoku, md- 
wit, widaicie ten noj sjekaplerz; ja go w aukcasayi noss^ po 
moich anteatach. Litdejka moj protoplaata, noai} go wprzod 
jeszcze, oim rewokowal Wladyalaw Jagietla Sieratka % nira 
do Betleem chodziK Szkapl^rz jest wielki, bo w oim za- 
sayta unija Litwy z koron^. Ja koeham naszyoh braei ko- 
roniarz^vr, panie koohanku , ale nieoia, jak oaaza Litwa. 
Ja i w koronie mam kwalek zieoii, ala djabelby w niej sie- 
dziah Tarn latwiej o kuazmierza, niz o dojeidafacza. Kie< 
dy my niedzwiedzie bijem, to tarn z rozjazdam na prae- 
piorki chodz). U korooiarzow. ausly to groba zwierzyoa. 
To paoie jak zacz^l mjaia przealadowao kai^z'^ biakup \vi« 
lenakiy aiwagiar wojewody nowogrodakiego, ktory aif u" 
aadzil teraz na ona, aby nie p. Micba) Rejten» ale p. Ka<* 
zimierz Haraburda dekreta nam piaal ; to jua a rozpaezy 
cboialem dla korony litw^ opuscio, i tarn intratoe opactwo 
mnie dawano za to, i% wieraze pi^kne piaz^. Juz byJam 
oaiadi na Roai, ale razu jednego, kifidym ai^ zacz^} mo* 
dlic Panu Je^uaowi w Boremku: On aig do maie odezwal- 
Radziwille, wracaj na Litw^, bo tu uic nie wako^asz; tu 
azlaob^ctwo smierdz^ce. Ostende patrem pairiSy t^ wklka 
filozofBja u azlaqbty tntejazaj, nie tak jak w naazej Litwia» 
(bo moja prababka bjia Litewka), co od d^iadow i pra- 
dziadow, kazdy na awoim grunoie siedzi. Wracaj tedy na 
Utwf, i klaniaj azlacbcie nowogrodzkiej odemnie. — -^j^ 
mu oa to, padiazy krzyiem o ziemif: — Panie! a jak po- 



Digitized by 



Google 



20B 

wr6c$ na Litw^^ kiedy mnie twoj bisknp przesladoje? — 
A on mnie: — To nie moj biskup, to grzesznik ; ale oo prze- 
ciw tobie nic nie dokaze. Wracaj Radziwille na Litw^t 
a niech mnie . • . jesli ty nie b^dziesz BadziwiUem po da- 
wnemu, a on jak hjl • . . tak i b^dzie ... — Otoi panie ko- 
chankn, osmielony obietnic^ Pana mojago, do was wroci- 
lem, i Pan moj nagrodzU moj§ wiar^, bo nigdy nie w^t* 
pilem o Jego slowach; a moich wierszy odst^pilem kai^z a 
NaruBzewiczowi, bo on krew i czeladka Radziwiilowaka* i 
za moje. wieraze doatal biakopatwo amolenakie.^' A ta azla- 
cbta jak ai^ zacz^Ia gromadzic, a nadatawiac uazy, a roz* 
dziawiac g§by, ba nietyiko naaza, i^le i partyi przeciwn^j; 
nawet zaJcianki co aamej Woronczy dotykaj§; moina by- 
lo widziec, ze wygrana naaza; i ze darmo poszly ekapen- 
aa aenatorow nowogrodzkicb. 

Do dziewi§t£j w nocy tiumy aayatowaty Kai^ciu, pi- 
J9C, bulaji|c po nlicach i apiewaj^c^ ie przyjaciele woje* 
wody nowogrodzkiego bali ai^, by ich nie podpalono. Ale 
wazyatko odbylo 8i§ spokojnie, i nikt gwalta nie do^wiad- 
czyl. Odprowadziliamy Kai^oia zawaze na kufie, ale jui pro- 
inij^ do klaaztoru ; gdzie on jeazcze na dziedsidca dokazy • 
wal: a atan^wazy przy atudni, zdj^l azkaplerz , zrzncil b«*ij- 
dawery i koazul§ i kazal ai^ zlac wod^. — Czem wytrze- 
zwiwazy ai^, poazedl do celi, gdzie podkurka zjadlazy, i 
z ojcem Idzim pacierze odmowiwazy, apac ai^ poloiyl, pa- 
mif tny, ie na oam^ z rana trzeba mu bye w koaciele. 

O aamej oamej nazajutrz, zebraliamy 8i§ do aejmiko- 
wania; a ksi^i^ aaprosiwazy wazyatkich urz^dnikow ziem- 
akich i grodzkicb do kola, zagail aejmik temi alowy: „JJOO! 
JJWW. i WW. naai wielce Model Panowie i kochani bra* 
cia! Z rozkaza waazego obj^wazy przewodnictwo aejmiku, 
wcelu wyboru piaarza ziemakiego, mam bonor was uwia- 
domic, ii dwoch kandydatow jeat warn podanych. Jeden 
p. Micbai Rejten , azambelan J. K. Moaci, niegdys naaz de- 
ptttat na trybunale litewakim; drugi pan Kazimierz Hara- 
burda ataroata Wiladymowaki. Zatem panowie bracia, racz- 
cie oswiadczyc, ktorego z nicb iyczycie aobie na piaarza 



Digitized by 



Google 



209 

xiemskiego/' — Pana Michala Rejtena proaiiny! — odezwali 
si^ Odyncowie^ Mickiewicze, Siemiradej, Czeozoty, i my 
wszyacy. — Zgoda! zgoda! — odpowiedziala azlachta z wielu 
zaieiankow, — pana Rejtena prosimy! — Niema zgody! >- 
krzykof li Jesmany , Sluikowie, Kobylinscy, — pana Hara- 
bord^ proaiiny! — ale gloay byly eiabsze. — Nikt z na- 
szych szabli nie doby}, bo ksit^i^ wszystkich nas zakl^t, 
aby iadea do gwalta nie dawal pobadki» cho^c swoje urz^- 
dowanie odbyc w najwi^kazym porz^dku. Zat^m powsta- 
wszy kai^i^ powiedzial: ^Bywal zwyczaj w naazein woje- 
wodztwie, 2e unanimitate wszystko si^ robilo; ale netnini 
vox derteganda; zBtim zapraszam paoow braci do wotowa- 
nia/* Szlachta zaczfia glosowac, ale wkrotce si^ upewnil 
pan Haraburda , ze niepodobienstwo si^ utrzymad, iie 
wszystkie zascianki go zawiodly; wi^c nie chc^c objawic 
slabosci awojej party), przyblizyl si^ do kola i zabral glos, 
w ktorym oswiadczyl: ze uie cbo^c nikomu bye na prze- 
szkodzie, odatfpuje. I zaraz wyazedl z kosciola, i wyje- 
cbal na wies; nie bez a!alu na JW. wojewod^ nowogrodz- 
kiego, ii go zaryzykowal. Ale wkrotce potem, tenafe wo- 
jewoda, instrumentowal go s^dzi^ grodzkioi. Lepszy rydz 
jak nie, i tern go ukoil: a pan Miebal Rejten zostal piaa- 
rzem ziemakio). 

Jeazeze szeac dni niby trwal aejmik, ale w iatocie ju^ 
byia tylko hulanka. Jednak i ta hnlanka nie byla bez po- 
iytku; wi^cej albowiem trzydzieatu spraw, za namow^ azcze- 
golnie kai^cia wojewody, poazlo pod 89.dy kompromisaar- 
akie: a byly niektore zadawnione i bardzo zawzi^te. Wi^- 
kaz^j cz^ci aaperarbitrem by} pan Jerzy Bialopiotrowiczi 
istotny pacyfikator wojevtrodztwa. 



Liieratora, torn IV 2 7 



Digitized by 



Google 



310 



FfilBEBTK HR. SKARBEK. 

Noi^a adminislracyu Warssawa 1821. — Rys ogdln^ 
nauki flnanaow. Warszawa 1824. — Gospodarstwa narodo* 
wego elementarne zasady. Warszawa. — TAearie des riekesses 
sociales. Pary^ 1829. 

Z powiesci wydal: Pan Anioni 1824 r. Warszawa 2 
foaij. — Podrdi bez eelu. Warazawa 1824. 2 tomy. — Pan 
^tarosia. Warszawa 1826 r., 2 tomy. — Tarlo. Warazawa, 
3 tonay. — Damian Ruszczye 3 tomy. Warszawa 1827. — 
Male przyjemnoici iycia. Warszawa 1834. 

Ogoloy zbior powiesci i pism ulotnych wyszedl w VI 
tomikaoh w Wroclawiu 1840 r. — Sztuki dramatyczne: Po- 
pas. — Zona Fra Djawola. — Czemul niebylam sierolq? — 
Jntryga w siraganie. — Po pyanemu. — Biuraluei. — Przez 
sen. — Zofta Przybylanka i w. i. — Tealr^ 2 tomy. War- 
szawa 1847 r. (Nie obejmuje wszystkich sztuk napisanycfa 
przes tego autora). 

Ogdlne zasady nauki gospodarstwa narodowego, czylt 
czysta teorya Ekoaomii politycznej. 2 tomy 1839 r. 

Gospodarstwa narodowe siosowansy czyli zasady nauki 
gospodarstwa narodowego, zastosowane do praktyki. 

RozDorodnym przedmiotom poswi^cal swe pioro : od 
powainej nauki Ekonomii polityczoej schodzil na pole 
liejszej literatury, i tu wydatne zaj^l stanowisko, jako po- 
wiesciopisarz i autor dramatyczuy. — Pan Starosia jest po- 
wiesci^ jedn^ z najlepszych w literaturze naszej , do roka 
1830. Tei same zaiety ma DodosiAski szczegolniej torn pier- 
WHzy, jak Pami§iniki Seglasa^ wyborny maj^ce kolory t cza - 
sow i ludzi, ktore maluje. Jako pisarz drammatyczny nie* 
oceniony jest nalezyeie Skarbek, lubo wart uwagi krytyki. 
W malycb komedyjkach i krotochwilacb, schwycil on nie* 
raz dosadnie charakterystyczne rysy ludu miejskiego. Oa 
pierwszy wprowadzil zr^cznie, pelnego prostoty i szczeroty 



Digitized by 



Google 



sit 

wieJDiaka (komedya Popas) ktory niechc^cy na zgod^ za- 
goiewanego malzenstwa wy^szej klassy spoleczenatwa dka- 
tecsDie dziaia. Zofia Frzybjflanka ^]tBt komedy^ w calemzna- 
czeniu lego wyrazu, i wybornym obrazem czasow Stanisiawa 
AagQsta. ObecDie pioro awoje poswif ci} powaznemu przed- 
miocowi dziejow kk*ajowych, ktorym prac^ swoj^ odda nie- 
male uslugi. Jako professor b. Uniwersytetu , wykladal 
8w6j przedmiot (Ekoaomi^ polityczn^) z zaj^ciem alucba- 
czy: ainiai wen wlac powab i zycie, ktoremi uprzyjemnial 
naak^. W rozlicznych swyeh piscnach zachowaij^zykczy- 
sty* dzwifczoy i prawdziwie polski. 



Z POWIE^CI „PAN STAROSTA." 

REDUTY. 

— E, wiecie co! jeszcze jedn^ tak^! — i pukn^l korek 
przez szampan z butelki wyp^dzony, za zr^cznein pana 
saambelanica przycisni^ciem. — Wiwat! co kto kocba. 

— To za rano na takie zbytki,— odpowiedzial podaj^c 
kieliszek Lubosz, wypasiony oa obcycb stolach mlodzieoiec, 
ktory wszfdzie dobrze byt widziaoy, bo gral na gitarze i 
spidwaL 

— Jak Das pan popoisz» dodal Hulesza, zawiesisty szla- 
chcic, dawna podpora sejmikow, wiero jak im dzis b^dzie 
na reducie. 

— Daleij, CO kto kocba! powtorzyl Gwizdzicki. 

— Holapanowie!- przerwala powstaj^c odstolu okru- 
chami sniadania zarzuconego, wysmukla figura pana s§- 
daiego granicznego. — Co my kocbamy, to nikogo obcbo- 
dzic nie rooaie, i podobno nas samych nie obchodzi, ale to 
eo pan szarabelanic kocba, to my kocbamy. Wiwat panna 
Agata! 

— Hej, co tam pijecie za zdrowie, aby nie bez nas. — 
przerwalo dwoch mlodych, pos^pno pogl^daj^cycb paniczow, 
ktorzy nie trac^c czasu, na boku w sztosa grali. — I my tes!: 
^iwat przyszla szambelanka pobwica! 



Digitized by 



Google 



212 

— Ciszej! panowie, ciszej — zawolal 6w]zdzicki» gdyby 
ktory ze staroscidskich przechodzit, toby rozumial, ie 819 
tu spisek przeciw nim kauje. 

— Icoi ztcgo, chocby i alyszal — odparlHulesza — niech 
znaj^.... Wiwat panna Agata! 

— No, kiedy tak chcecie, niech ^yje! — rzakldalej Gwiz- 
dzicki — ale jesli myslicie, ie ja j^ kocham, to si^ bardzo 
inylicie. Mnie trzeba iony nie golej & pokoroej, tak^ jest 
Drobnicka. Wiecie dobrze jak u mnie jest w doma; ja 
pan a wi^cej oikt: co ja kaif, to musi bye wypelnione. 
Trzeba mi zony, ktoraby umiala sluchac a nie rozkazy- 
wac: tak^ b^dzie Agata, dlategom j^ sobie upatrzyl, i dla- 
tego ie trzeba^ przecie zostawic po sobie sukceasora, aby 
ubocznym krewnym nie spadi maj^tek. 

Tu zabrz^kal na gitarze Lubosz i zacz^l spiewac: 
„Jui ja zchodzQ z mego pola'* etc. 

— Bez przymowki panic splewaku, — ozwal ai^ Gwiz- 
dzicki, lyse prawda moje czolo, ale ja jeszcze nie jednego 
mlodego przeskocz^. 

— I panna Agata tak mysli zapewne, dodal Hulesia» bo 
ona pana woli od tego zniemczalego mlokosa. Uwaz'alem 
na wczorajszej reducie wyrazo^ jej preferenoy^. 

— Ona jak ona, — rzekl pan s^dzia graniczny, — ^ale j^j- 
mosc matenka dobrodziejka pelna jest affektu dla pana szam - 
belanica. 

— Hej panowie! zawolal stoj^c przy oknie Luboaz^ go- 
scie jad^ na reduty, otworz^ okno. A pojdzciei prfdz^j: jaki 
przedziwny ekwipai! Jak na zlosc odwili i bloto, arka Noego 
ci^ika, — wiu! wiu! — ustan^ szkapy. To przynajmniej mea- 
del panien w tej karecie jechac masi. . Czekajcie , zagram 
marsz tryumfalny na icb przybycie. 

— Nie nie pdmoie,— dodal jeden z mlodzikow aztosi- 
kowych, — ten chudy kasztan na r§ku u forysia dawno jai 
ustal, patrzajcie jak pozostaje za dragim i wierzga jeazcse 
konie, do ktorycli sig cofn^t: oioi maaz, stan^li w biocie 
i bicze furmanow nie pomog^. Lubosz zagrajie im: a kietfy 
odjddiaszt bqdiie zdrdw. 



Digitized by 



Google 



213 

Tu wszyscy w glos imido si^ zacz^li, a konie jakby 
tkni§te doiywa tern szyderstwem, dobyly bH ostatDich i mi« 
ofly przecies stancyg pana Gwizdzickiego. Eatwo si^ kasidy 
domysia, kto byl tym wysmiaaym gosciem i io to kaszte- 
lanowej szesciokoa&y zaprzfg tak swietny wjazd do redu- 
towego miasta odbywaL Standi przeciei przed staocy^: 
kasztelaoowa wysiadla z gDiewem i alui^cjm win^ swego 
wstydu, na srodku ryoka przypiaywala, Nie b^dziemy po- 
wtarzac jej fochovr i narzekan na kommissarza, ktory jej 
8tancy9 najmowal, gdy weszia do brudnej izby, z ktorej 
81^ dniem tylko wprzody £yd wyprowadzil: jej nrQganie 
z niedobrao^j kompaaii, ktora si^ na redutach znajdowac 
masi, s^dz^c po m}odziez*y, ktora j^ z okna przyjmowala. 
Wkrotce przybyl poraczoik pocieszac J9 w utrapieniu. 

— A coies mi Wasze narobii?— rzekla do nicgo — spro- 
wadziles mi^ do takich bradovF, mi^dzy tak§ cholot^, a kto 
wie jeazcze, czy si^ to wszystko przyda na co. 

— Moacia dobrodziejko, — odpowiedzial porucznik» — re- 
duty bardzo swietne: jest prawda dosyc azlachty, ale 89 
i panowie. Paostwo podkoinorstwo z Stawiszewa, pani wo- 
jewodzina, stolaik z Przykor, wszystko to ]\ii bylo na wczo- 
rajszych redutach , i dzisiaj na obiedzie u pana starosty 
b§dzie. Zapewne i pani dobrodziejka raczysz przybyc na 
obiady bo tu pdzoo jadamy , jak zwyczajnie nazajutrz po 
reducie. 

— Gdzie ja tam, zmgczona z podroiy jeszcze nie roz- 
pakowana, anibym zd^afyla siq ubrac. 

*-* Wszystko sig tu ulatwi, teraz pospieszam doniesc 
jegomo^ci o przybyciu paoi dobrodziejki, a zatem padam 
do nozek.... AIe» ale: niech pani dobrodziejka b^dzie la* 
skawa nie wspominac wcale o tem» co mialem honor jej 
doniesc; bo jegomosc przykazal mi zupelne milczenie. 

Gdy bdszedl, zaj^ly si^ damy nasze przygotowaniem 
ubioru, wkrotce nadszedl starosta i latwo siostr^ do by* 
tno^ei na obiedzie naklonil. 

Jeszcze nie byia nadeszla godzina zebrania si^ dam 
na ten obiadi ktoiy nie mial bye, jak zwykle mowi^, galf, 



Digitized by 



Google 



214 

lecx tyiko przyjacielskim obiadem dla dobranszych gosci; 
lecz zebraai juz m^£czyzni: podkomorzy, stoinik, August i 
starosta, grali wista oczekuj^c oa ich przybycie. Lobosz, 
ktory wiedzial dobrze o tym obiedzie, pospieszyl, po ekon- 
czeaia sniadania Gwizdzickiego, z vrizyt^ do atarosty, dla- 
tego, aby go ta gratka nie miD^Ia. Bf d^c vrsz^dzie jak w do- 
mu, wszadl po prostu do niego i z kaidym si^ ponfale przy- 
wital: — „WracaD) w ten moment ze ^Qiadania od Gwizdzi- 
ckiego,*' rzekl Diepytaoy, ale azlachctc nie szcz^dzil szam* 
pana. 

"-* A waaan to lubiaz, prawda? 

-*- Tern 81^ nie gardzi, ale aleby tez nie to, tobyro byl 
ucieki zpomi^dzy nich, alowo honoru. 

— A to czemu? zapytal August. 

— Glupia szlachta^ i takie zawadyaki, ie sd atracb. 
,Wiecie panowie, ie oni was arystokratami, a dzisiejazy obiad 

pana arystokrackim zowi^. 

— Tobys zapewne i ty nie choial bye na aryatokra* 
ckim obiezdzie? 

-«-- Ja? czy arostokracki czy plebcyowski, to wazyatko 
jedno dia mnie, byleby byl dobry, a ze u pana atarosty 
zawsze jeat wyborny* wi^c zostaj^. 

— I cozescie tarn robili na tern sniadaniu; in gratiam 
czego wyprawial je Gwizdzicki? 

— Zwyczajnie^ ehce sobie robid party 9 i przyjaoiol, 
jeat nieszcz^sliwym rywalem pana Augusta; i choe azumioc, 
azeby sobie zjednac konsyderacy^^ i przyjacioK 

— Co? doprawdy? — zapytal podkomorzy, — o tem nie 
nie wiedzialcm, azatem winszuj^, winasaj^, ktd£ tedy jest 
panak^ oblubienic^? 

— A tak , tak , — rzek} atarosta — jegomoac mnia 
obral za swata, i panna Drobnicka jest na terazniajazych 
redutach przedmiotem zabiegow dwoch koiikarent6w. Ale 
nam coa intereaa niebardzo pomyalnie id^, chociaa pan 
Lubosz, jegomosc pana Gwizdzickiego nieszcz^iliwym rywa- 
lem zowie. Panna wczoraj trzy razy nam taniec odmowila, 
zaw8z« byla samowion^ » i lubo jegomoad pan Gwizdzidid 



Digitized by 



Google 



215 

tylko poloaezy tadcoje, wolala pdjac z nim powolnego, jak 
taneow»c wesolego mazurka z Aogustem. Mama takie byla 
kwasn%, i lubom si^ do niej przjsiadl i o interesach na* 
s^ycb mowil, grzeczoie moie tylko zbywala. 

— Ale- protekcya pana atnrosty, dodal Lubo8Z» wi^- 
cej xiiaczy jak wszystko, i jej si^ tez Gwizdzicki najbardzi^j 
abftuvia. 

-— Miarkowalem — mowil dalej starosta ~ ze jegomosc, 
ktorego nie mam szcz^cia znac wcale, krzywo ai^ oamnie 
patrzy}, i ore ubiegal ai§ bynajmniej o moj^ znajomosc. Za- 
loj^ mocQO, z'em popadl w jego oielaak^. 

— A ja przepraazam Acana dobrodzieja, za niego i sa 
siebie — raekl August — bo widz^ ie si^ niecbe^cy przyczyn^ 
jakiegoi rozdwojenia w kompaoii redutowej atalem. 

— Ja 81^ nie goiewam, i owszem, moie jegomoac pan 
Gw>i€)3(icki oab^dzie jeszcze prawa do mojej wdzifcznosd .. 
ale o tem potem» bo przy t^m gadaniu i gram jak partacz, 
i oto fott^ mego partenera nie wiedziec po co zabiien. 

Graao dalej w milczeniu, ktore Luboaz tylko kiody 
mekiedy nueeuiem przerywa}. Nadeazly ^krotce damy. 
Maiejaza o to, co po uprzejmem przywitaniu mi^dzy sob^ 
iDOwily, jak paai kasztelanowa zasi^gala od inoych wiado- 
mosci wczoraJ8zej zabawie, co mowiono o tej i ow^j dzi- 
waczaej figurze i oiestosownych atrojaeb wysadzic si^ cbcq- 
c^ycb parafiaaek, i o tyhi waz'aycb przedmiotacb , ktore 
zLja^d podobny sastr^cza; nas tylko Walerya ochodzie moze, 
ta Walerya, ktora tyt% rozmaitemi uczuciami przej^ta* jak 
naumyslaie oa samym wat^pie na Augusta natrafic mu- 
siala. 

katwo jej bylo ukryc pomieazanie, poki siedz^e przy 
^atce, zdaleka tylko patrzala na graj^cychi bo go nikt nie 
uwa2^al» bo po piervvszem przywitaniu mialaczas ochlonie- 
nia, i rumieniec ktory zrazu pokryl jej lica, przypiaaao wia- 
trowi, a pozniej zoikl zupelnie, gdy przedmiot, ktory go 
wzbudzal, byl od nas. oddalony. 

Svvladomy tego, co sie w jej sercu dzialo, bylby za- 
pewne i wtenczas aiwaiSal jej poruszenia; boby by! dostrzegl* 



Digitized by 



Google 



216 

ii cz^ste ulrradkiem pogl^danie na graj^oych mialo ten cel^ 
aby si^ przekonac, czy August, kiedy na ni^ nie spojrzy. 
Smutne wracalo oko z tej tajemDej podroaSy, bo nie spotkaio 
nikogo po drodze; August byl calkiem gr^ zaj^ty i nie od- 
wracal oczu od kart ^Wi^c August zupelnie jest oboj^tnym" 
przytem spuszczono wzrok smutny na r^k^, ktora oiaehinal- 
nie bransoletk^ u drugiej r^ki poprawiala. ,)A]e on zapewne 
nie nie wie ozamyslacb starosty; gdyby wiedzial, toby moze 
mniej byl oboj^tnym, a teraz odstraszaJQ go tru dnosci...'^ to my- 
sl^c podnioslaweselejoczy, spojrialanaBtoIik wistowy i spo- 
tkala przypadkiem wejrzenie Augusta, ale zimnei zupeloie zi- 
Rine. „Gdybywiedzialozamy^ach starosty i nie byl tak oboj^- 
tnym, toby przez to iadnej sklonnosci ku ronie nie dal do- 
woda, 1 widoki maj^tku bylyby powodem.../' tu mown za- 
s^pilo 81^ wejrzenie; cbciaia sif roztargn^c Walerya i spoj- 
rzala na ubior dam, wnaieszala si^ do ich rozmowy. „Gdyby 
on jednak nie wiedz^c o tycb zamiarach, naogl znalezc jaki po- 
wab wemnie** i zwrocila znowu wzrok st^skniony kutej sam^j 
stronie. Lecz wlasnie tarn skoiiczono gr§, powstano od sto- 
lika, wszyscy zblisfyli 6i§ ka damom; rumieniec wroeil na 
]ica Waleryi, tak wlasnie, jak gdyby j^ kto byl na uczynku 
zbpa}. 

August ze zwykl^ sobie uprzejmoscif, zbliiyl si^ do 
niej, ijak gdyby cbcial na pr6b§ jej slabo^c wystawic, nieod- 
st^pnie by} przy niej i przed obiadem i przy obiedzie. Nie 
wiedz^c o nicz^oi, cbcial korzystac z prsyjemnosci jej toe- 
mowy, przy ni^j uoikal natr^tnosci Lubosza i prawdziwa 
npodobanie w jej towarzystwie znajdowal. O jakz'e to po* 
wi^kszaio pomieszanie Waleryi; owa wesola, i jak to mnie- 
mal August, ziosliwa panienka, milczala dzisiaj, byla nie- 
sinial^, led wo uroiala odpowiedziec na rozmaite Augusta za- 
pytania. Matka nie puszczala jej z oka, i spostrzegaj^c grze- 
cznosc Augusta, miala jni podejrzenie o zmianie zamiaron^, 
o oswiadczeniu i przyj^ciu zan)ys}6w starosty, tern bardziej, 
ie nie spostrzegla mi^dzy nimi sladu tego zagniewania^ 
o ktorem poruczoik wspominal. Walerya miala na ci^lej 
uwadze sledcze oko matki a jednej strony,\i z drugiej obaw^ 



Digitized by 



Google 



217 

odstr^cxeaia od siebie Augusta; dla lamtej obawiala aif byd 
lamalo, a dlatego zanadto oboj^tn^. 

To tradne poloieoie trwalo dlugo, az gdy pny stole 
podkomorzy, Augusta Agat^ przesladowac zaoz^l, ocblon^Ia 
kasztelaoowa, przestala patrzec surowo na cork^: a ta tern 
smiel^j zs^siademawoim mdwic mogia, ie jej 819 zdarzalaspo- 
Roboosc pnesladowaaia go. Lecz jakze mUem bylo dla niej to 
dostrzez'enie, ie August oie mdwil o Agacie z owym zapalem, 
ktdry mflosc wsbudza^ ie tfartami odpierai j^j prze^iladowa- 
nia, ie dla niej samej pochlebnych nie azcz^dzil wyrasdw. 
Coraz tfywBza mi^dzy niemi toczyla si^ rozmowa, pewnosc, 
ie ich wesolo^c i wzajemna uprz^jmosc nikomu podejrsan^ 
bye. nie mo^e, dodawala powabu i ^yirosci ich obcowaniu, 
i oboje zapomoieli na chwil§, jedoo o osobliwszem polofe- 
nia swojem wzgl^dem drugiego, a drogie o obranym ju^ in- 
oym przediniocie swoich zaiotdw. Starosta pogl^dal z boku 
i oiby zniechcenia na tych dwojga ludzi, ktdrycb szcz^scie 
oajmocnidj go obchodzilo, i cieazyl ai^ juaS skrycie nadziej^ 
ziszczenia zamiardw. Porucznik tylko, siedz^c przy Lubo- 
szu, mooosyllabami na jego ustawiczn^ gadanio^ odpowia- 
dal, a sam pogUdaj^c z okosa na Augusta i Walery^, rozmy- 
slal Dad tem, czy si^ te^ przypadkiem August o bjlym testa- 
mencie oie dowiedzial, albo czy mu tez starosta czego do 
ucha nie szepn^l? bo te jego umizgi do panny kasztelanki, 
nie mogly bye bez kozery. 

Nazajutrz nast^powala reduta, ktdra je»zcze swietniej- 
8Z9 od poprzedzaJ9cych bye miala, z powodu przybycia no- 
wych gosci, a mianowicie pani kasztelanowej, ktdra now^ 
taacerk^, a co wi^cej, pann^ na wydaniu z sob^ przy- 
wiozla. 

Dzien caly zszedl na wzajemnych odwiedzinach dam: ka- 
rety brn^ly \v blocie.* a dzieci, slugi i czeladz rzemiedlnikdw, 
ani cbciaia odst^pid zprzed domdw , przypatruj^c si^ para- 
doym wedlug nicb ekwipazom. Dziwnie si^ wydawaty mo- 
dne wizyty w aSydowskich mieszkaniach przyjmowane, aje- 
szcze zabawnidj bylo^ widsiec postrojone damy wysiada- 

Literatara, torn ly. SS 



Digitized by 



Google 



218 

J9Cd w Uoto^ lub przeprawiaj^ce si^ na plecacb lokai od 
karety do staocyi osob nawiedzanjch. Mlodzie^ i starzy 
kawalerowie nie odst^powali doma redutowego ; bylato 
poniek^d straz czuwaj^ca nad wesolo^ci^ inieJ8cow9, i sta* 
raj^ca Bi§ o to» aby milczenie i jednej cbwili w salach 
redutowych nie panowalo. Jedoi skupieni okolo stolu pa- 
trzali z cbciwo jci^ lub z rozpacz^ na asa albo waleta, ktory 
81$ to na praw^, to na lew^ strong obracal. Zimna krew 
baokierow i niecierpliwe milczenie poniterow, przerywane 
byly temi tylko wyrozy: Aiiande, Lapa^ parol, setlevay cza- 
sem tei powatal sgielk powazecbny, ktory ai§ jednak pr^dko 
usroierza}, aby dawn^ cicbosc przywrocic. Drudzy grali 
kolej^ w bilard lub przypatrywab' 819 graj^cym i zaklady 
za tym i owym czynili. Starszych gromada piluowal.1 019- 
gn^c^j si^ lub przynajmniej kilkakroc odnawianej, od dnia 
onegdajszego kolei, i w najserdeczniejszych sentymentach 
nawzajem sobie afekta swoje oswiadczala. loni jeszoze 
zgromadzeni przed sieni^ z lulkami w rcku, przypatrywalt 
Bjf wyprowadzonym koniom i przejezdz'anym czworkom i 
pi^tkom, izoawcow zdaDiem, o akladDosci koni i zr^czno- 
8ci ludai, stanowili. Tak zeszedl dzkd caly, wieczorem za- 
jasnialo calo miasto niezM^yklero w niedziel^ oswieceniem; 
gdy si^ bowiem tualety dam rozpocz^Iy, myslalby kto i^ 
si^ kalendarz itydowski odmieail, i it szabasoive swiatia 
w niewiasciwym dniu zajasnialy. 

Nadeszla przeciez opragniona godzina rozpocz^cia re- 
duty , zatlone kaganca przed domem oswiecaly blotniat^ 
przepraw^ do miejsca spolnej zabawy, a zdaleka polyakato 
swiatto pocbodni estate o kola nadjefdzaj/^cych pojazdow 
otrz^sane. Brzmiala muzyka w salach cal^ sil^ nieanuio- 
nycb piersi i palcow muzykantow ; svviece nieprzycmione 
kurzem tancuj^cych^ jasnialy w calym blasku , nie groi^c 
jeszoze nikomu okapaniem aukni. Kolo najchciwszej zabawy 
mlodzie^y, etalo skupione naprzeciw drzwi, ktoremi goscie 
wcbodzili, witalo wchodz^cych uszczypliwemi przek^sy po» 
eicbu sobie udzielanemi, lub wyrokowalo o vidzi^kach t^' 
lub ow4J damy, ktora do pi^knosci prawo aobie roScila. 



Digitized by 



Google 



219 

Godzina blisko inijala, a wssyatko joszcse hjlo swieie i 
nietkni^te, wazystko aztywne i wymuszooe, damy siedsiaiy 
OA lawkach w kolo sali uatawioaycb, i tylko z a^siad' 
kami podroi po zukniacb iooycb s^siadek odbywaly. Kaida 
paoaa wyprostowana, ka^ida mama i ciotka ze aznurowa- 
nemi astami, wszyAtko skromnie i powainie, mjilBlhyi id 
na jaki akt uroczysty, a nie na zabawp tutaj si^ zgroraa- 
daono. Nakoniec przeciez wysun^t si^ kontuszowy smiel- 
B%j taacerz i 8tAD(|l zjak^s powaza^ matron^ w pierwszej 
parse do polooeza. Nie bylo to uic zaakomitego, wyaocy 
bowiem goscie najppzaiej zwykli przybywac i zostawiac ia- 
nym rozpoczf cie ocboty. Za pierwsx^ par^ ruszyla si^ ca)a 
mlodsiez , kr^cono ai^ w milczeniu i iwi^n kawaler nie 
smial jeazcze* jak zvykle, powaioy taoiec w weso}^ ga- 
dulk^ zamieaiac. 

Skoro tylko raz rozpocz^to tadoe, niapotneba jaz 
bylo zacb§ty, i iy wosc zabawy stopniowo ai§ wzmagac za- 
czfla. Weszly tei i wielkie zgromadzenia damy, jedne 
wkrotce za dragiemi, i s niemi boz'e paDienki, ktore mialy 
bye boginiami reduty. Pani kaaztelanowa raczyla przybyc 
z Walefy^ za vazyatkiemi, azla wolno przechylaj^c glow^ 
z jedaego boka aa drugi i szukaj^c przymruzonem okiem 
dogodnego'miejaca dla aiebie. August jej towarzyazyt, po- 
dal nawet rfk§ Waleryi, gdy na wywyafazonej iawce miej- 
ace zaj^c cbciala, a paona Agata stala wla^nie naprzeciwko 
w mazurku i uwaiala ujmuj^c^ grzecznosc jego, i jejmosc 
pani Drobnicka aiedziala na tej samej lawce pi^t^, czy azo- 
8t^ i wyohyliia si^ naprziSd, aby lepiej paoi^ kaaztelano- 
W9, z pann^ Walery^ i Auguata obaczyc. Spojrzenie ma- 
tki i corki dowiodlo, ze zazdrosc by la w ich aercu, ktora 
godo^ odpiatQ Auguatowi gotowala. 

Po skodezoDym mazarze zamowil podkomorzy polo- 
neea i do pierwaz^j pary kasztelanow^ zaproaii, poaz^di za 
nin ataroata a jego aion^ i reazta swieio przybylej kom- 
panii. Aaguat ktdry byl odat^pii od Waleryi, zbliiyl ai^ 
do Agaty aamawiaj^c j^ do tanca, lecz mama aucho za ni^ 
odpowiedziatoi ie muai wypoezi^d po taneu. 



Digitized by 



Google 



280 

Pan Gw!zdzicki ze swojemi atal naprzeciwko i uwa- 
iBl dobrze post^pek mamy. — „Gdyby to nie byl arysto- 
kracki polonez^-rzekl do Huleszy, — tobym na zlosc tema 
mlodzikowi po8zedl do Agaty zaprosic j^ do tanca, a pewny 
jestem, izby mi nie odmowila. Przeciez aSaden z naszych 
nie tancuje.*' 

— Nie — odpowiedzial Hulesza — dac im aif pobawic 
teraz, przyjdzie i na nas kolej,., — Patrzajoo!-^ pfttrzaj — 
rzeU Gwizdzicki — jak on to kroi na pana ten golec, jak 
siQ to poie tarn gdzie mu nie przystoi; wszakfe on podo<» 
bno cbee odbic kasztelanow^. Prosz^ uniienie, co za pa- 
nicz z jegomoici pana Augaata? 

— Nie, on nie odbija, on tyiko na nasz^ atron^ prze- 
cbodzi: rzekl Huleaza, co za mina zuchwala! 

Wtem zblisfyl si^ August do Gwizdzickiego i przecho- 
dz%c kolo niego uklooil ma aif, jako znajomemu , nie chc^c 
ucbybio grzecznoeci. 

— Widziaz jak pokorny dzisiaj— rzeU Gwizdzicki do 
ucba Huleszy, — ai mi go ial, biedny cUopak, niezlego 
mu si$ chcialo, posagu panny Drobnickiej. 

Te i tym podobne mowy zwiastowaly burz^ przy 
koncu reduty, lecz pora odkazywania si^ otrzymanem pier* 
wszenstwem, jeszcze nie by la nadeszia: bo lubo aif pan 
szambelanic po skonczonym polonezie itosun^l do Agaty, 
azeby z ni^ druglego zacz^c, musial jedoak ust^pic z placu, 
bo powszechny odglos ozwal si$ za kozakiem, w ktorym 
dopiero co z pensyi przybyla panienka z okolicy, se jwieio 
oswobodzonym konwiktorem, rzadkiego talentu dowody da- 
wac miala. Jui uradowana mama przypi^a by}a w zapa- 
sie z 8ob9 przywieziouy fartuszek tancerce; jui miokoa 
z tryumfuj^c^ min^ standi obok niej i energicznem st^pa- 
niem rozpoczfcie tadca oznajmil; stan^lo wielkie kolo wi- 
dzow i amatorowie artysci z wszelk^ przysad^ wiekowi 
wlasciw^, na okazanie swojej zr^cznosci silic si^ zacz^li. 
Huczne brawo rozlegalo si^ po salach za kaidem skonczo- 
ncm solo panienki i za kaidemi przysiudami kawalera, lecz 
najhuczniejsze wtedy, gdy si^ to widowisko ekonczylo. 



Digitized by 



Google 



221 

Damy otocsyly tancerk^ i mam^, wiiiBZOwano talento, py- 
tano 81^ o metra tanca^ ktory ten talent rozwin^K i smiano 
Bif pocicha wracaj^c na miejsca. 

Zniecierpliwiona valodziei rzuctta 8i§ do skocznycb tan- 
cow po skonczooym kozaku, i opoiDila jeazcze Gwizdzickie- 
ma aposobnosc zajasuienia w ca]ej okazalosci, jako przeci- 
wnik Augusta w pierwszej parze poioneza, i owszem podala 
temu aposobnoJc proszeoia powtornie Agaty do aoglesa, co 
i tym razem przez inatk^ za cork^ odpowiadaj^c^, odmo* 
wioDem zostalo. Usmiecbn^I si^ z politowaoiem Aogoat, 
i spojrzal a wyrazem tego^ samego uczucia na przeciwni* 
kow swoich, ktorzy z niego pocichu szydzili; bez iadoego 
sanaiaro, a nadewszystko bez mysli odkazaniu sif lepszym 
wyborem, ' uaiadl przy Waleryi i rzekl do niej: 

— Teraz jestes pani sama swiadkiem mego powodze- 
nia, wazakie ju^ po dwa razy odmowiono mi zaszczytu 
tancowania ze mn^. 

— Nie nwaialam tego prawdziwie — odpowiedziala 
Walerya, ktora pilnie kasSdy krok Augusta sledzila, i skry- 
cie cieszyla si^ z doznanych przez niego przeciwienstw. 
— Jeieli paui Drobnicka odmowila panu dwa razy , moie 
to bylo bez ;2adnej zlej ch^ci, lecz dlatego, ze albo jui 
byla zamowion^, albo tei zm^czon^ poprzednim tancem. 

— Nie, pani, jest w tem zamiar wyrazny, jest nie- 
cbf c ka mnie, szczegolni^j w matce. Ale ja z podobnemi 
wypadkami juz jestem oswojony, mnie przeciwnictwa od 
dawnego czasu scigaj^, ja nie mog^ tuszyc sobie szcz^scfa 
w pofyciu. Wiem ja dobrze jaki mnie los tutaj czeka, i 
mog§ jui z pewnosci^ stance w rz^dzie tycb, ktorych 819 
tylko pozbyc pragn^; nie b^d^ czekac ostatecznego oswiad- 
czenia niecb^ci rodzicow i panny, ust^pi^ od dzis dnia je* 
szeze memn rywalowi i wr6c§ do aamotnosci, tern mocniej 
przekonany, ie nie masz na swiecie takiej, ktoraby uczucia 
i los moj dzielid chciala. 

Zarumienila si^ Walerya i spojrzala z roztargnieniem 
na tancuj^cych, wtem tei wlasnie wyst^pil pan szambe- 
lanic % pann^ Agat^ na srodek sali i rzeU stentora glo-* 



Digitized by 



Googk 



222 

Beni : polsUego! za aim azla wieraa karmionycb prsyjaciol 
dru^yna. Bo»lo aerce pani DrobDickieji Agata by la nad- 
zvvyczajnie pomieszaoa. Kasztelaoowa patrzala b\§ na ni^ 
przez loraetk^ i z satyryczoym usmiecbam rzekla do sta- 
rosty: — panie swacie, wasze mteresa cos niedobrze id^. 
Dobrze, dobrze, odpowiedzial starosta, jak Dajlepiej,— Spoj- 
rzaia ai§ na niego z zadziwieDiem kasztelanowai lecz oie 
siniala i^dac dalszego tlumaczenia. Walerya zwrociia z la- 
godnym usinidchem uvvag^ Augusta ua taucuj^cycb, i do- 
radzala mu iatlem, aby tak wjraznej preferanoyi nie scier- 
pial. 

— Paai mi to radzisz? odpowiedziat August, a w tym 
razie tobym chyba calej zabawie dzisiejsz^ kooiec poloiyl, 
bo ci ichmosc przezemuie zaczepieui, nie omieszkaliby po* 
wszecbne wzbudzic zamieszanie. Ja zas nigdy nie szukam 
chwaly w mnieinanej odwadze, ktora na tern zaiezy, aby 
tych zaczepic co tylko na to czekaj9 , aieby na nas cal^ 
8WOJ9 wywrzec zemst^. 

Chciala nrn cos odpowiedziec Walerya, lecz August 
szybko zerwal si^ z miejsca i pobiegl ku koncowi sali, 
gdzie jakis zgielk spostrzegl. Zal^kniona Walerya sledzi 
go okiem i widzi, ze standi ini^dzy Hulesz^ i Gwizdzickim, 
i z tym ostatnim zyw^ ma rozpraw§. Starosta, b^dz to 
przez pop^d wesolosci, b^dz' tez cbc^c dac dowody swego 
azczerego starania o powodzenie zamyslow Augusta, posu- 
n^l si^ do pierwszej pary i cbci^ odbic Agat^. Ale Gwiz- 
dzicki nieco zagrzany trunkiem, uietylko nie oddal mu tan- 
cerki, lecz bez wyrzeczenia slowa zawrocil kolo i starostf 
na ^rodku sali zostawil. Spostrzegl to August i gdy wla- 
6tAe rozgniewany starosta cbcial powtorzyc swoje z^danie 
o oddaoie aobie tancerki, Gwizdzicki skoiiczyl taniec i z za- 
cfawalg min^ na starost^ ku nim id^cego spojrzal. 

— Panie szambelanicu— ^rzekl do niego August^ sta- 
waj^c mi^dzy nim a starost^ -^ proszg na slow par^ do 
osobnego pokoju. 

— Mow pan i tutaj ezegoz pan z^dasz? 



Digitized by 



Google 



223 

-^ Takjest, mo'ieas pan oswiadczyc glosno ^yczenia, 
dodal Hulesza. 

— Prosz^mowic cisz^j, rnoj panie, przerwa} mu ztnoc^ 
August — bo z panem nic Die main do czynienia; to miejace 
i poBzanowaoie dla dam, nakazuje nam milczenie. 

— Panie Auguscie , ja nie scierpi^ , iehjs mial dla 
mnie znoaic jakie nieprzyjemnosci, rzekl watrzymuj^c go 
atarosta. 

— Nieprzyjemcosci, powtorzyl tenze surowo. — ^Rozn- 
miem, ie ci panowie st$ ludzmi bonoru, i ie mnie wyalu- 
cbac raezf. Wacpan moici Gwizdzieki, wiess o tern do* 
brze, iz uehy biles temu , ktorego wszyecy obywatele jako 
ojca swego powa^aj^; uchybiles mu diatego, ie m\§ awoj^ 
zaezczyca task^; do mnie wi^c nalezy s^^dac, abys panu 
staroioie zadosc uczynil. Dlatego prosz^, oddal aif zemn^ 
do ubocznego pokoju, abyemy si^ \v tej mierze porozumiec 
mogli. 

Cbcial zuchwalosci^ nadatawic szambelaDic i obejrzal 
81^ aa swoich asayatODtow; lecz 8§dzia gratiiczny klanial si^ 
anizenie panu podkomorzemU) ktory aif do ataroaty i Au- 
gusta zbKiyl. Luboss atal w miejscu ueutralnem i przypa- 
trywai ai^ calej scenie zdaleka ; dwaj kawalerowie co 
w attosa przy iniadaoiu grali, jtii byli pod cbor^gwie krola 
Faraona pospieazyli; a Hulesza najwierniejszy towarzysz, 
nie labit patrzec w oczy poraczoikowi, ktory widz^c ata- 
roatf wmieazanego w t^ apraw^, z grozo^ min^ ku Diea:iu 
si^ zblizyl. Drugi raz jeazcze obejrzal ai^ Gwizdzicki, nie 
bjlo korpusu poailkowego; a gdy ai^ tnidno bylo docze- 
kac jego oadejacia, wi^c poszedl cbc^cy niechc^cy za Au- 
goatem i 8taro9t9 do trzeciego pokoju^ w towaraystwie kil- 
ku tyiko najblizszycb swiadkov^ wasiystkiego, i tam przy 
drzwiach zamkni^tycli oawiadczyl: ii nie mial iadnej cb^ei 
obraz'enia paoa ataroaty, i ie^ jeieli si^ odwrocil w polo- 
nezie, naat^pilo to jedynie przez uteuwag^; ie zreazi^, je- 
sdi w eaemkolwiek mogl mu ucbybic, wi^ go aajuroozy* 
aetej przepraaza. 



Digitized by 



Google 



224 

Po tjm akcie wrocili wszyscy pojedynczo do sali i 
nastala zupelaa rownowaga mi^dzy goszcz^cymi; bo szaoi' 
belaoic wraz z adberentami byi niezmiernie tani, a August 
i starosta nie dali zadnej oznaki wyiszosci, i tak hjl'u jak 
gdyby si^ Die wcale nie bylo stalo. Lecz pani Drobnicka 
mocoym pioo^Ia goiewem, raz o widoczae upokorzenie kon* 
kurenta jej corki, drugi raz o to, ie August smial go na- 
paatowac , zwiaszcza wtedy , gdy on z Agat^ tadcowat. 
Azeby zas dac uiezawodoy dowod swej niecb^ci, nie cze- 
kaj^c na m^za, ktory jak na ziosc starost^ za Gwizdzic- 
kiego przepraszal^ zabrawszy 8i§ z c6rk9» nagle redut^ opu- 
scila. 

Damy tyiko ixwsiiaiy oa to i z szyderskim usmiecbem 
odprowadzily j^ az do drzwi; bo m^iczyzn ktorych to mo* 
glo obcbodzic, zaprosil staroata wszystkich do buffetu, i 
wnieaionem przy klarynetach zdrowieui , kochqjmy si^^ do 
zupelnej zgody naklouiL Wszystko wzi^Io inn^ postac, wszy- 
sny zwolenuicy Gwizdzickiego z kielicbem w jedn^j r^ce, 
sciakali drug^ atarosty kolana, sam ich naczeloik, za na- 
mow9 dobrze podpilego p. Droboickiego, powtorzyl prze- 
proszenia swoje i wniosi zdrowie pana atarosty, ktore prsez 
wszystkicb z zapalem spelnioue zoatalo. 

Pil z drugimi i Auguat , lecz wzdrygal ai^ na widok 
poniifonycb przeciwnikow awoicb , rownie w gniewie jak 
w upokorzeniu nikczemnych: niecb^tnie podal dlon do zgody 
temu, ktorego nie mogl powafac, i nienkontentowauy azedl 
obok ataroaty, gdy ai^ ten do dam wracaL 

— Rozmarszcz to czolo — rzekl do niego starosta, — 
niech ci^ tak mocno niech^c Drobuickiej nie martwi. 

— Mnie to juz mala obchodzi, lecz to mnie i boli i 
amuci, zem acana dobrodzieja na tyle nieprzyjemnosci na* 
razil, i ze z mego powodu musiales podac dlon bratoi^ lu* 
dziom, ktorzy twego szacunku nie a^ godoi. 

— Ja oie mam siaduej nienawiaci w aercu: mocnom 
byl ura^ony, lecz akorom raz przebaczyl, to azczerre i na 
zawsze. Pomnij na to kocbanku, ze to mi^dzy zalety naa 
polakow liczyc moiua, iz aerca naaze dlugo zawisci piel^- 



Digitized by 



Google 



225 

gnowac nie mniej^: jeatesmy fywi i porywczy, lees nigdy- 
mmj mseiwemi nie byli. Mnie to nie nbli^y, zem poda) r^k^ 
mniej moie godnym mego szacunku, lecz mi to popularnoi^ 
i milosc wszystkich jednn. Wierzaj mi, tak lepiej po staro- 
polsku, mi jak teraz by wa niewiedziec po jakiemn." 

Uczul August ca}^ wartosc siow starosty, ^cisn^l mu 
tkliwie r^k^ za ktor^ go trzymal, i milczaK 

Wkrotce opuscily dostojoiejaze damy redut^, i caia, jak 
J9 zwano, ataroaty koterya. Gdy ai^ juz goacie przerzadzili, 
gdy joi celniejsi zniku^Ii taocerze, i w jedoej tylko aali re- 
8zt^ sil do tanca dobywano, cala Gwizdzickiego kompaaia 
otoczyia bufet. i przy odgloaie corsz falazywazycb klaryne- 
tow, zdrowie obecnego paua Droboickiego^ jego godn^j 
malzouki, t najukochanazej corki apelniala. On zas z malu- 
czkiemi ju^ oczkami, uailowal koniecznie uamiecbad ai^ do 
kaidpgo i ruazal vrci^i uatami, cbociai nikt slow jVgo nie 
alyszal. 

Nakoniec przyazio komua na myal, i^by to lepiej bylo 
powtorzyc toaaty mamy i corki przed samem ich mieszka- 
niem; przyj^to z zapalem propozycy^ i wybrano si§ w try- 
umfaloy pocbod. Szli naprzod muzykanci uiemiloaiernie pi- 
skiem kalecz^c ucho; za niemi nioslo czterecb z kompanii pa- 
na Drobnickiego w wielkiem krzesie, b^dz to dla t^j wielkiej 
przyczyny, ze aam juz i^c nie mog}, b^dz tei dla wi^kazego 
tryomfu, przy nim po dwoch bokach posti^powali aludzy an- 
trepreoera redut z koazami z winem, reszta kompanii zamy- 
kala pocbod, apiewaj^c kazdy inn^ piean wiwatow§; W8zy« 
atkicb otaczali alu^^cy z pochodniami. Gdy stan^li przed mie- 
szkaniem pani Drobnickiej, apuszczono niesionego jegomosci 
tak raptownie na ulic^, ie gdyby krzeazlb nie bylo uwi^zlo 
w blocie, toby bez w^tpienia r6wnowag§ by}o stracilo! Wszy- 
8cy uklfkli naokoio niego przed oknem i uformowali lan- 
cuch glow nieuatannie jedne o drugie uderzaj^cych. Lecz 
pani Drobnicka^ ktora nie byla w bumorze dobrego przyj^cia 
tej aerenady, a chc^c j^ ukonczyc^ dla mo^nosci odzyskania 

Literatura, Tom IV. 2 9 



Digitized by 



Google 



220 

SDD, wysxlado sieoi, i postrzeglszy jagomo^ci w tryomfuj^- 
cem krzesle, kazala go wniejc do isby, i sama pned goscmi 
sied satrzasD^la. 



JULIUSZ SLOWACKL 

Urodzony 1809t syn zaslaioaego profeaaora i pisana 
Euzebiusza. Nauki pobiera} w Wilnie: umarl w r. 1849 w Pa« 
ryiu. W mlodocianym wieku zaczi|l pisac i wydal w r. 1830 
w Warszawie dwie drobnych rozmiarow poezye: ,^Kulig^' 
i f^Boga Bodziea*'' ktore jui wowczae znamionowafy pot^iny 
talent. W r. 1832 ogloail zbior prac awoicb jak: Zmi$a ro- 
mana poetyczny z podad ukraiiiskieh w YI pieJniach (dru- 
kowany w Gazecie Warazawakiej 1833 r.) Jan Bieleeki po- 
wieJc narodowa polska z podania hiatorycznego. Hugo po- 
wieic krzyz'acka. Mnich powiesc wschodnia, i Arab. Z utwo- 
row dramatycznycb: Mindowe krol litewaki, obraz bistory- 
czny w 5 aktacb. Marya Stuart drama bistoryczna w 5 ak- 
tacb. Mazepa i w. i. B. M. Wolf wydal kilka poematow Slo- 
wackiego w Peteroburgu. W r. 1859 ogloszono w Wnrazawie 
drammata fantaatjozne LUla-Venedai Balladyn§^ oraz aliozoy 
przeklad zKalderona: Ksi§cia niezlomnego, Slowacki bezaprze- 
cznie naleiy do genialnycb naazycb poetow, w owej 8wie« 
tnej plejadzie, ktora zajasniala obok Mickiewicza. Jako miatrz 
alowa, atoi mi^dzy pierwszymi, i t^ zalet^aluaznie przyznal mu 
Zygmunt Kraainaki. Dlugo niepoznany i lekcewaz'ooy, dopie- 
ro teraz oceoionym zostal, i pozDano 8trat§ jak^ poezja na- 
aza poaioala, przez amierc zawczeao^ wielkiego poety. Poda- 
jemy tu, mniej znany jego poemat w caloaci. 



Digitized by 



Google 



227 

OJOIBC ZAD2UMI0NTGH. (a) 

w El-Arish. 

Ttzy razy ksi^tjc odmienit si^ doty, 
Jak ns tym piasku rozbilem namioty^ 
Male^kie dziecko kannits mi £ona; 
Prtfcz tego dsie<^, trzech syndw, trzy cdrki, 
Cala rodzina dzisiaj pogrzebiona, 
Przybyla zemn§. Dziewi^^ dromaderdw 
Chodzilo CO dnia na piaaka pagdrki, 
Kanni6 si^ chwastem nadmorskich ajerdw; 
A wieczdr wszystkie tu sIq kiadly wiankiem, 
Ta, gdzie sif ogie6 ]vLt dawno nie pali; 
C6rki po wod^ chodzify ze dzbankiem, 
Synowie moi ogie6 rozUadali, 
2oiia z synaczkiem przy piersiach warzyta. 
Wszystko 'to dzisiaj tam, gdzie ta mogita 
PromieiUBtemu ilo^cu si^ odimi^cha, 
Wszystko tarn leiy pod kopi:^k§ Szecha. 
A ja zamotny wracam, o! boletei! 
Trzy razy wiekdw prze^^ywaaey czterdzie^ci; 
Odk^d do mego pldoiennego dworu 
W t^j kwarantaonie wszed) anio) pomoru. 

Ot niewiadoma ta bolei6 nikomu 
Jaka si^ w moj^m sercu dzi^ zamyka! 
Wracam na Liban, do mojego doma. 
W dziedzii!ica moim pomarai^cza dzika 
Zapyta: itarczel gdzie 8§ twoje dziatki? 
W dziedzi^cu moioi cdrek moich kwiatki 
Spytaj^: starcze! gdzie i^ twoje cdrki? 
Naprzdd bl^kitne na Libanie chmurki 
Pyta6 mnie b^d§ o syndw, o *oii§, 

dsieci moje, wszystkie pogrzebione 

Tarn pod groboweem tym okropnym Szeclia — 

1 wszystkie b^d§ mi^ pytaly echa, 



Digitized by 



Google 



228 

I wfizyscy ludzie, czy wracam ze sdrowiem 
Pyta<S si^ b^d^. C6t ja im odpowiem?! 

Ppzybylem. Namiot rozbilem na piasku, 

Wielbtiidy moje cicho siq pokUdty; 

Dziecko^ jak maly anioiek w obrazku 

Karmilo wrdble, a ptasz^ta jadty, 

At do r§k prawie przycbodz^c dziecinie. 

Widziflz tQ mat4 rzeczulk^ w dollnie? 

Od ni^j wracala najmtodsza dzicwczyna^ 

Z dzbankiem na glowie, pro^ciutka jak trzcina. 

Przys^a do ognia i wod4 z potoka, 

l$miej§c BiQ, lekko trysn^la na braci: 

NaJBtarszy, z ognicm zapalonym w oka 

Wsta}, dzbanek wody chwycil w dri^ce dlonie, 

I rzeU: sam Bdg ci za wod§ zaplaci, 

Bo chcQ pi6 jak pies, bo ogieA mam w }oiiio. 

To m<$wi§c wod^ wypiwszy ze dzbana, 

Powalil BiQ tu jak palma zlamana. 

Przybieglem — nie czas jui hjlo ratowa6. 

Siostry go chcialy martwego calowa6; 

Krzykn^tem w^eiekly: niech si^ nikt nie waiy! 

Porwalem trups i rzucitem 8tra^.y, 

Aby go wzi^la na ielazne zgrzebia, 

I tarn gdzie grzebi§ zara^.onych, grzebta. 

A od tej nocy tak peln^j boleici, 

Kaznaczono mi nowycb dni czterdzieici. 

T^j sam^j nocy Hafne i Amina 

Umarly, Iei§c na toiu przy sobie. 

A patrz! tak cicho umieri^y obie, 

2e cho6 po ^mierci najmlodizego syna 

Oczy si^ moje do snu nie zawar^y^ 

A nie atyszatemjak obie umarty. 

I nawct matka wlasna nie s^yazala, 

Choc wiem, te takie tdj nocy nie spala. 

Rankiem obiedwie sine jak ielazo, 

Dwie mojc*c6rki zabitc zaraz§, 

Wywlec kazatem strainikom z namiotu; 

I porzucify nas! -- i bez powrotu!.. 



Digitized by 



Google 



329 

A jak doroaljrm pnqr»toi daewicom, 
Wlosami si«iiu« lamiotly rodzicom. 

Widxis* to sloAce w niebie lazurow^m? 

Zawsze toin wachodzi za lasem palmowym, 

Zawsze zachodzi za t^ piasku g6r^; 

Zawsze to niebo niesplamione climur4, 

A mnie ai^ zdalo wtenczaa, nie wiem czemu, 

2e sloAce, aloAcu nierdwne zlotemu; 

I ja± nie takiejakie bylo wczora, 

Ale podobne do aloAca upiora. 

A niebo, ktore patrzalo na zgob§ 

Mego rodzeAstwa, moich trojga d/ieci, 

Tak mi ai^ mgliate zdawalo i grube 

Ziemi wyzicwem i sloAca purpura, 

ie nie wiedzialem, czy pacierz doleci, 

Do Pana Boga co aif zakryl chmur^. 

I tak dni dzie»«6 przeazlo, cho6 nie akoro, 
Reazta mych dzieci fyla — wazyatko czworo. 
Malionka moja aerce nriala liqaze, 
I nawet moje dzieci4tko niymniejaze 
iyJo, i kwiatkiem nie chcialo usycbad 
Ja sam nareazcie zaczqiem oddycba6; 
Bo nie wicrzylem *eby wn^ymty troje, 
Bdg mi cbcial zabrao wszystkie dzieei moje. 

0! byta to wi^c piekielna godzinal 
Gdy patrzi|C na twarz najmlodazego syna, 
dmierc zobaczytem. — Ach ja go tak atraegtem! 
Pierwazy na twarzy znak iwyst^pi} drobny; 
Niktby nie doatrzegty—ja ojciec apoatrzegtem 
On do tamtego atawat ai^ podobny; 
Stawal 8i§ jak mdj trap pierworodzony, 
Z jaanego blady, z bladego czerwony, 
Patrz^I — na twarzy plam ielaznych krocie, 
Wi^c sawolatem gto^no: dmier6 w namiociel 
I pochwyciwszy go z takiemi tr^y, 
Wynioatem na atcp pomi^dzy wielbJ^dy; 
Aby go tarn smierd zgryzla do oatatka, 
I 4eby na to nie patrzala— matka. 



Digitized by 



Google 



230 

Przy konsj^cym czuwali^my bliscy, 
Ja z wielbL^dami, oa kolanach wsiyscy. 
Lamatem r^ce i wolalem glo^no: 
Oby nie umar}! lab ai^ hyt nie rodzit! 
A tarn nad palmy, z twarz^ nielitoiiiiiiy 
Gdy kona} mdj ayn, blady miesi^e wsohodsU 
I patrzat: — tego z pami^ci nie zairze6! 
I nie wiem jak ten aam miesi^c mdgl patrze6? 
Gdy skona^ w moim ojcowBkim uaciska, 
Chcialam go spalid na popidl w ognisku; 
Lecz ledwie ogietk zacz^} biedz po szacie, 
Wyrwalem tnipa i rzncilem atraiy — 
Podnioalo mi go czarnych dwdcb grabarzy, 
I lepie) ma tarn przy aiostrach i brade. 
Od tego zgona i od t4)J bole^ci, 
Naznaczono mi nowych dni czterdzie^ci. 

Pod kr^em ^o6ca jako krew czerwonym, 
^ pod namiotem tym zapowietrzonym, 
2yliimy, alowa nie mtfwi^c do siebie, 
I ^mier6 pned aanui toierci^ adawali; 
Myfl^c ±e Boga oszakamy w niebie, 
2e ai^ ten balwan zarazy przewali. 
Powrdcil! aniol powrdcil morderca! 
Ale mnie zoalazl: bez te i bez seroa, 
Joi omdlatego na boleild Meie, 
Ja« m6wi$cego: niech Bdg wazystko bicrze! 
Miatem na ayna trzedego derpienia, 
Powieki bez }ez i serce z kamienia. 
Bole^ jai byla jako chleb powazedni, 
I pod oczyma mi konal mdj ^dni, 
Najmm4j kochany w mdm rodzinn^m gronie, 
I najmniej z dzied plakany po zgonie. 
To tei Bdg jema wynagrodzil za to. 
Bo ma da} dch§ ^mierc i lodowat^, 
Bez iadnych bdldw, bez iadnyoh omamie6, 
Skonat i akoiidaf i sUl bIq jak kamie6. 
A tak okropnie po ^mierd wygl^dat, 
Jakby joi prdinych naazych tez nie i^dai, 



Digitized by 



Google 



281 

Ale ehciat tyiko lice swoje wrasi6 
W sere* nieemte, oczy nam pnenud^, 
I wiecEnie zoitac w rodzicdw pamiQci, 
Z twan^ CO woU — jeate^cie przekl^ci! 

Skona? my^lalem, wtenczaa — o! rozpaczy! - 
2e jeili reszcie Pan Bog nie przebacay^ 
JeAli aniota Amierci przyszle po nie: 
Diiecko mi weimie — £on§ — a po ionie 
Mnie nieazcz^snego zawola przed Stwdrc^. 
Cdrka! — Ja myiilec nie ^mialem o cdrce! 
I trwoga o ni^ nie gryi^a mi^ tadna, 
Ach ona byta miodal i tak ladnal 
Taka wesola, kiedy moj^ glow§ 
Do liliowych brala ch)odzi6 r^czek, 
Kiedy zrobiwszy z jedwalMu osnow^ 
Okolo cedru biegala po trawie, 
Jak pracowity snnj^c si^ paj^ciek. 
Patnl i ten pas m6j blyszcz^cy jaakrawie 
Ona robila — i te smutne oczy 
Ona r^bkami zlociatych warkoezy 
Tak przeataniala, ie patrzalem na ni^ 
Jako na rdi^ przeze tzy i stotkoe, 
Ach, ona byla doma mego pani^I 
Ona, jak ja^ni anieli obroi&ce 
NajmnieJBze dziecko w kotyseczce sti'zegla, 
I gdzie ptacz jaki slyszala, tam biegta; 
I wszystkie naaze opl^akata ciosy, 
I wszystkie nasze Izy wzi^la na wlosy. 
Dziesi^c dni przeszlo, i nocy tak dtogich, 
ie ^mier6 jui mogla na gwiazdy odled^. 
D/ieai^c dni przeazio, dzieai^c nocy drugich 

Przeszio — nadzieja zaczynaYa dwiecid 

Po dzieciaoh uatat wieUd ptacz niewieici, 
I naliczyliimy rankdw trzydzietfci. 
Nareazcie zbywszy pami^ci i mocy 
Potoibylem ai^ i zasn^lem w nocy. 
I we ^nie, w lekkie owini^te chmury, 
Ujxzatem moje dwi« umari^e c<ky. 



Digitized by 



Google 



233 

Przysriy ra r^ce trzymaj^c «i§ obie; 
I pozdrowiwBzy ini§ pokojem w grobie, 
Poszly oczyma cichami blyflzca|ce 
Nawiedzac inne, po namiocie ^pi^ce 
' Szly cicho, zwolna, scbjlaty si^ nisko 
Nad matki totem, nad dziecka kofyskii; 
Potem, na moj^ najmtodsz^ dzi^wczyn^, 
Obiedwie, r^ce polo*yJy sine! 
Badz§ 8i§ z krzykiem i umartii dziatw^ 
KIT140, woYam dziko: Hatfel xnoja Hatfel 
Przysda jak ptaszek cicbo po kobiercu, 
Rzucila mi bIq r§czkami na szyj^; 
I przekonalem si^ te Hatfe iyje, 
Slysz^c j^j serce bij§ce na sercu. 
Ale nazajatrz grom przyszed! uderzy6 
Cdrkal — Lecz na co z boledci§ 019 szerzyc? 
I to mi djdecko sroga [iir)ier6 wydaria! 
I ta mi cdrka na r^kacb umarta! 
A byla jedna najstraszniejsza chwila — 
Kiedy j§ bdle targaly zabdjcze, 
Wotaia: ratuj nii§! ratnj mdj ojczel 
I miata wtenczas czerwone usteczka, 
Jak mioda r<$ia kiedy Bi§ rozcbyla. 
I tak umaria ta moja dzieweczka, 
2e mi si^ serce rozdarlo na cwierci! 
A pi^a by)a jak aniol — po ^mierci! 

Przyszli nademn§ ptakac nieborakiem, 
Strainicy przyszli mi wydrze<S to cialo, 
I nieostroini zaczepili hakiem. 
Hak padi na pierd j^j tward^, knigl^, biaf^.., 
I tu — bogdajby jak ja nie umarli! 
Tn }^ pod memi oczyma rozdarli. 
Ty im to, Bo2e niebieski spami^tasz! 
Wzi^tem j§ — i sam zaniostem na cmentarz. 
Z zatoionemi na piersiach r^koma 
Siedziala trzy dni matka nienxchoma, 
W koi&cu namiotu 2<5!ta jakby z drewna. 
Dziecina stala si^ blada i rzewna; 



Digitized by 



Google 



299 

Bo mieko matki sacs^to wysychac, 
I CO dnia bylo placv w kolysce sfychao. 
A ta puBtynia, niemasz dzieci w grobie! 
Ona inaca^ wyd^e sIq tobie, 
Moze zlociata, jasna i weselna? 
Lecz dia mnie jest ta rdwnina piekiebal 
Przca t^ roTrninf y prsea te piasku kupy, 
Ci^gni^to toiade moich dzieci trupy. 
A tain oa wzg6xta^ k^y morze bijo, 
Dla ciebte szawi mone, dIa moie wyje; 
A kiedy z wiebrem na brzegi nie skaotoi 
Dla ciebie szeDurse tylko, dla mnie ptaote. 
Co dnia, gdy prtyBztA wiecsorna godcina^ 
l^piewaj^cegom slyszat muezina: 
Jakby si^ nad mym ulitowal losem^ 
Zacz^! smatniejszym obwofywac gtosem* 
Krzycz^c ze swego piaftkowego'atoga 
NieszczQ^Hwemu ojcu — wielko^ Boga/ 
O! b^diie mi ty pochwalony Alia! 
Szumem poiaru co miasta zapala, 
Trz^Bienlem ziemi oo gi'ody wywraca, 
Zarazii ktdra dzieci mi wytraca, 
I bierze syny z lona rodzicielki. 
0/ AUach! Akbar Allacb! jested wielki! 

Wflzystko CO mialo tylko twarz oztowieka, 
Zacz^lo stronic odemnie zdaleka. 
Namiotu mego (cdrki go uprz^dty), 
Ptdtna na roaie poczernialy, zwi^dly, 
I podarly si^ i lekko napi^te 
Byly jak prdcfana z ludzkich tnimien zdjf te. 
Zaraz§ bylo znac na tym namiocie, 
I wiesz? ie nawet tycb wrdbelkdw krocie, 
Co zlatywaly si$ tutaj o brzasku, 
Jed6 okraszyny i k^pac 8i§ w piasku; 
Odk^d mi dzieci zacz§!o ubywac, 
Po ier przestafy si^ wszystkie zlatywac. 
Czy odstraszyTo je podaHe pldtno 
Namiotu mego? czy tw^rz moja biedna? 
Literatura, torn IV. 30 



Digitized by 



Google 



234 

Nie pnyleoiala z ptaszyn ani jedna. 
I Bpostneglemto, i bylo mi smutno. 

Po cdroe w pi^ dnt, o! Boie mdj! Boie! 
Z wieczora hacsec ynt zacx^Yo morze, 
I tloikCA 81^ kr^g pochowdt ponury, 
I Diebo cssrDe zaci^gn^ly chmaiy. 
Noc pnyuEla, dot^d w pami^ci ohydoa, 
Ciemna, od grom<5w czerwono^ci widna. 
Jeazcze dzii czuj§ i widz^ i slysz^ , 
SlyzzQ jak namiot g^ste sidE% deszcze, 
Jak si^ rozci^ga, jak gtucho szeleszcze, 
Jak sif nademQ4 w ciemno^ci kolyszc, 
I od piomndw si^ caly ozerwieni, 
Fodobny grobom szaUi&Bkim z plomieni. 
Zdawalo mi si^ za burzy ^ozkotem, 
2em sYyszat martwe dzTeci za namioiom, 
Wszystkie j^cz§ce przerailiwie, g}ucho; 
Wi^e nat^iid'em wzrok, serce i ucho, 
I z przeraieniem rozmyilalem w zobie: 
Jak moim dzieciom takidj nocy w grobie? 

I naglc, czemuz ta ^mierc tak zdradziecko, 

Tak oicho weazk pod namiotu zagle?/ 

Grom Bpada^ hucz4c po gromioi i nagle 

W kolysce zcicha zaptakalo dziecko. 

A ptacz ten musial bye Btrazznym wyrazero., 

Bo zaraz iiiatka, ja, oboje razem 

Rzaciliimy si§ gdzio robaczek lichy. 

A choc dzieci^cia jf k byl bardzo cichy^ 

To tak wydawal zi^ obojgu gtoioy, 

I tak rozdarty i taki ia^osny, 

I tak z gl^bokich wn^trzno^ci wyj^ty/ 

I tak rozamny! i taki przekl^ty! 

2e^my oboje biegli gromem tkni^ci, 

I bez nadziei juz i bez pami^ci! 

I nie zawiodto przeczucic ialoby! 
Umarto, z takidj jak tamte choroby! 



Digitized by 



Google 



285 

I potzlo \Bit6 mi^dsy trupy bratnie, 
Moje najmilaxe/.. i moje ostatnie! 
j^mierc mi go czama wzi^la nielitoinie ; 
I JQi nie wrdd, ani mi uroiinie, 
Ani go kiedy mtfj dom jui zobaczy, 
I jai nie wrdci nigdy, o! rozpaczy! 

Noc przyszta druga^ blyszczaoa gwiazdami, 
Byliimy z matk^ w namiocie, przed nami 
Leialo dziecko na stole nieiywe, 
Nierucbomo^ci^ toierci przerailiwe. 
Uczulem wtenczas patnu|c na t^ postaiS 
ie gdyby moglo cbo4S tak z nami Z0Bta6 
Przez wszystkie lata, cbo6 tak, nie inacz^j, 
Ubyloby mi z serca p<St rozpaczy. 
A te, ju± ani zarazy stra^nicy, 
Ani ja nioriem do Szecha kaplicy, 
Gdzie 81^ nam trupia otwierala brama, 
Ale je matka tarn zanioala sama! 

W namiocie pustym ja zosti^em z ionf. 
Ale czy pojmieaz? zamiaat naa pol^czy^, 
Bole^ obojgn nam rozdarlszy tono, 
Zacz§2a jakie^ jady w serca B§ezy6, 
I teraz chyba je aam B<5g oczyici. 
Smutek podobny byl do nienawiici, 
I Btan^t czamy, wielki, mi^dzy nami; 
Wi^c rozb|czeni byli^my i sami. 
I nie mdwili^my do siebie alowa, 
Bo powiedz jakai bye mogUrozmowa 
W pttatym namiocie mi§dzy mn^ i ion$? 
Pomi^zy ojcem i matk^ tych dzieci?.. 
Sloi&ce WBchodzito w npaly czerwono^ 
Co dnia ton^o tam gdzie teraz Meci, 
Jak jaka akrawa po^aru pocbodnia. 
Wi^o tak bezdzietnjrm byto, i tak co dnia 
Ciaza ogromna namiot naaz zalegla. 
Chyba mysz jaka w ksi^iycu przebiegla, 



Digitized by 



Google 



2S6 

Zgota innego f^ku^ ni Bzeleitu... 

Doczekaliiiinj wi^ t&k dni czterdxiestii. 

I kwarantanny przybyli lekarze, 

GIfboko patraac w nas%e smutne twarze. 

Widzialem jak si^ kaidy e oich zadsiwiat 

Bo nachylifem si^ byl i posiwial. 

A ±ouh moja od niespai^ i troski, 

Byta jak bnrsztyn albo HlUi woeki; 

Na gtowie miala z wtoe<$w siwych wieiuec^ 

Jakitf okropoy eoglany rumieniec, 

A oczy pdfnc taki^j bfyakawicy, 

Jak ci 00 wyjd^ na slo^ce z demnicy. 

Lekarz nam kasal w sustawy uderi^c, 

Tarn gdsie zaraaa pierwsze rznoa strupy. 

Zdrdw bylem. Ludsie! czy b^dzieeio wieny^? 

Ja CO me wszyatkte calowalom trupy, 

Z tdj kwarantanny wychodzilem zdrowy: 

2ona, eo nawefc nic tkn^ta polowy, 

Nad piersiami Bi§ uderzy wszy, zbladia, 

I zachwidta si^ z j^kiem i upadta. 

A ja na r^e irzi^lem trap niewiedcl, 

Zanidstem w namiot i rznciwazy brzemie^ 

Upadlem przy ni^, jak martwy na ziemiQ, 

I obudzifem si^ na dni czterdzieici. 

Przed sam^ imierci4 W3rzBa2a mi matka, 
2e chcii^ z groba swojego dzieci^tka 
Jaki^j pami^tki, kamienla lub kwiatka, 
Wloska w zlocistycb na glowie obr^ozkack; 
I ta po dziecka umartym pami^tka, 
Patrzi^, obrazekl te eo trzymal w r^czkacb, 
Te wYoski zlote i tak dzisiiy swi^te^ 
W mogitce z gldwki maleiUdema zdj^te. 
Bo biedna matka miala tyle mocy, 
2e odkopala dziecko o p<^nocy; 
Znalazbi jeazeze niezepsut^m wcale, 
Pocalowala w uateczek korale 
I zndw wloiyla do trupich obfrfdnak, 
Te upominki i ten pocalonek, 



Digitized by 



Google 



337 

Zazdrosn^j riemi Szeclui ukrAdaione, 
Zabify maik§ i wziflj mi ^.on^. 

I Kndw ftiQ lono piaskowe otworlo, 

Gdzie pocbowatem inaCk^ siartwycb 2mftr)^ 

Pot^m wrtfcilem do ptdeiennl^j nory, 

Schowsc sif w eieniM jak nocne potwory. 

Ani ja aloAoa na niebieidmn sklepi^, 

Ani mnie ladsie widaiefi na atepie. 

Stalem ai^ jako zdaieciniali, ataray, 

W pamHci moj^j ftado^j i}rw^j twansy, 

Tylko te sine i okropne liea, 

Kt<$re mi wzi^a zaraay martwica. 

I ▼ dzieA bl^kitny i w noe ktMt^ ciemna, 

Oni tu byli w tym namtocie ze mn^; 

Gadatemz niemi, amytflalem roamowy 

W ktdrych rozmawifrf ae mn^ tlam grobowy: 

I cz^sto dzitmym natrafilem loaem 

Na gtoa, eo moich byl dzied^tfek gloaem. 

Z obl^nego bndzUy mi^ toicia 

Po nocy byeii przerailiwe wycia, 

Tarn nad tnmnaai... i s)ucha}em blady 

Jak nad trapami p)acz§ trupo^dy; 

Stalem si^ wreizcie jak wi|i gdy ocUodnie 

I przechodzily mi dnie i tygodnie 

Bez iadnych bdldw, pami^tek, omamie^. 

Stalem si$ twardy i aimny jdc kamieA. 

I raz, ach Boaka nademn^ opieka! 

Paiaa^, ktoA w namiot mdj oiebo zagli|da, 

I achi nie by}a to yni tvarz czlowieka, 

Lecz glowa mego starego wielbl^da. 

Spojczat i spoJTsal z twarz% tak liiosn^, 

2e rozplakatem ai^ jak dziecko gk>^no. 

I tak przeiylem smutoych dni czterdzietfcie, 
Przyszli mi^ ludzie uwolni6 nareazcie. 
01 gOTzka wolno^c i cbwila odlotu! 
Jam do ciemnego jui przywyU namiotu; 



Digitized by 



Google 



238 

Z uczuciem sinntku, boleiici i sgrozy. 
B§d^ wyrywal koly i powroty 
Ktdre,.. (o! Bo4e wiekuisty Awiec mil..) 
Do tego piasku zatykatem z dziecmi. 
Ach pom6ifc ty mi je zerwac, sam jestem! 
A mo^.e tobie pos^pnym szelestetn 
Te pldtna wi^c^j boletici powie<]z<{? 
One wiflzialy wszystko, WBzystko wiedz^! 
Czyi nie 84 teraz jak m^ki obrazy? 
Patrz na nie, dotJoiij! nie b<5j si^ zaraz>', 
Nie btfj 81^ toierci, co dotkni^ciem ftiaem... 
Wszak ty nie jested synu moim synem. 
Lecz nie, uciekaj! ja wiem ie te pldtna 
Straszne si^ musz^ obcym ludziom idawac. 
Smierc od zarazy? ahl to limierc okrutna/ 
Zaczynasz wlasnych braci nie poznawac, 
Potem ci$ ogie^ pali, piersi gor^... 
Ach! ja tak moich widziatem otoiorot 
I CO dnia patrz^c na tak konij^ce^ 
Wysiedzialem tu cale trzy miesi^ce. 
Dzii, Gto dzicwi^c wielbl^ddw podnSinycb, 
A na nich, patrza), 06m jukdw prdtoych. 
I nie zostato mi nie, oprdcz Boga; 
I tarn mdj cmentarz^ a tamt§dy dcoga. 



PRZYPIS AUTORA. 

{a) DIa objasnieaia powyfazego poematu, potneba mi 
nieodbicie powiedsiec kilka alow o kwarantaonie na pa- 
atyni, mi^dzy Egiptem a Paleatyng, blisko miaatecika Sl- 
arish. Wymyalem to jest dziwnym Mohameda Ali, ze mi^- 
dzy dwoma awojemi panstwami, naznaezyi mysi^ na bl^- 
dnym piaaku granic^, i pod kar^ miecza zmusi} wolne be- 
duiny rozbijac w tein miejacu naroioty, i iyc przez doi 
kilkanascie pod dozorem straiy i doktora; inacaej zas 
z Egiptu do Syryi doatac ai^ nie mog^. Podro^uj^c na 
wielblfdzie muaialem podobnemu uledz loaowi. Po oimiu 



Digitized by 



Google 



239 

dniacli drogi, prsjbylem z Kaira na smut 09 doling pia* 
sesjat^, abym na niej przez doi dwaaascie samie8skal« 
Z raza poj^c nie moglem, jak miejace poste, bez iadoego 
domu, bl^dnym piaskiem zawiane, moglo prawn ludzkie- 
mu podlegac; ale miecz Baszy zdawal sif wisiec w blfki- 
toem aiebie, nad glow^ moich przewodnikow Arabow^ bo 
przybywazy na doling kwaraotanny, kazali zaraz ukl^kn^c 
wielbl^dom, a w twarzacb icb czarnych widac bylo gl^- 
bokio poddanie ai§ ludzi wolnych pod prawo straaznego 
cadowieka. Przybyl doktor z miasteczka El-Ariab, pier- 
waze to by}o miasteczko ktore od wyjazdu z Kairu oba- 
czyleni z daleka» a doktor pierwszym napotkanym czlowia* 
kiem. Pan Steble, tak si$ nazywai 6w lekarz, emigrant 
wloakiy oaSeniooy swiezo z pann^ Malagamba, riawnn pi^* 
kDoaei^ na Wscbodzie, o ktorej Lamartine z takiem unie- 
sieniem rozpowiada; staral ai§ natychiniaat moj pobyt pod 
otwartem niebem, jak najwygodniejazym uczynic; wyda} 
26 skladu kilka nauiotow dla naszej podroinej gromadki; 
a jak 81^ pozniej dowiedzialem, r||czki jego zony grz^zly 
w bialej i srebrnej m^ce, aby mi na cblebie europejskim 
nie zabraklo. Rozlozywszy si^ pod namiotem, przywykac 
zaczflem do amataego widoku, ktory mnte otaczal. Opo- 
dal Dieeo, rzeczka aucha prawie az do dna, przerzynaia 
piaeku doling i azia do morza, za ni^ azara watfga pal- 
mowych laaovir; od polnocy bl^kitna azarfa morza Sro- 
dziemnego rozlr^cala ai^ o piaaek i smutnym gwarem fal 
oapetniala cicbe nad puatyni^ powietrze; nad morzem zas 
na piramidalnej piasku mogile, blyszcza} bial^ kopul^ ma- 
iy grobowiec Szecba, atraazny, albowiem tarn w jego lo- 
chach skladano umarlych z dzumy; a zas arcbitektura je- 
go i zoltawa bialosc, nadawaiy mu pozor kosoio-trupa. 
Z ioQycfa atron wzgorza piaskowe i na nioh strazy na- 
mioty, i patrz^cy na kwarantann^ strazuicy, wjaskrawych 
oryentalnycb ubioracb, w srodku zad doliny niby atozec 
piaskowy z ktorego muozin obwolywal donosnym gloaem 
wielkoac Boga rano, wieozorem i w nocy. Wszyatkie te o- 



Digitized by 



Google 



240 

braxy caBytelnik drugi raz odbite znajdxie w nast^puj^e^ 
powieiei; a pokaz^ ai^ mu we wlasciwaz^m swiedei albo* 
wi^m zobaozy je przez Izy ludzkie. Co do mnie, przywy* 
kac saos^lem do mego namiotu, i podobalem sobie w oi- 
8zy piaskowego stepu i w azamie morza, do ktorego brae- 
gow pozwalano mi cbodzid, wzifwazy zaob^ jednego zkwa- 
rantanuy stra^nika. W wig{l]> Bo^ego Narodzeoia (1836r.) 
kiedy z tej epokoJD^j puatyni rayali moje odbiegty ai do 
dalekiej ojczyzny moj^j, i ku owym dniom, ktore dawoiej 
sp^zalem na ucztach w gronie rodzianein: okropoa bursa, 
przewiewana wichrem z morza Czerwonego na Srodnennne, 
gruchn^la w nocy i pola}a si^ deszczem piorundw na noj 
namioty oddalooy od ludzi. W emutne i zamyalone o kra* 
ju serce, zacz^lo wchodzic powoli przerazenie. Szoleaiez^- 
cy od wichrow i daazczu namiot, chvrial ai^ nademn^, 
i zaczerwieniony od piorunow wydawal ai^ ogniatym iatrse-^ 
g^cym lo^a beseennego, cherubioem... Wicher mi zagaail 
swiatio, a wilgotny knot na nowo zapalic ai$ nie cbcial. 
Pviint tu bylyby opiay; albowiem wielkoaci^ biblijn^ na-* 
ceohowana byla ta burza w puatyni. Anhelli myslal ife jwi 
pnyszedl wichariktory go z ziemi zwieje i zanieaie w krai* 
n^ cieh^, przeazia jednak ta bezaenna noc zgrosy, a gdy 
nad rankiem wyazedlem z namiotu, chmary Mazne okry- 
wa)y niebo, i drobny deazczyk zaamucal powietrze. Ale oie 
tn byl konieo prseatrachow; krzyk Arabow uwiadomtl 
ranie o now^m niebezpieczenatwie: owa rzacska^ gdiia wcso- 
ra zaledwo nitka wody t^^czyla aif po piaakowero kory- 
ciei nabrzmiala noon^ ulow^ i srebrnemi pletwami proato 
biegia roztoosye ai§ po dolinie, na ktor^j ataly naaze na- 
mioty; zaiedwo kilka chwil czaau zoalawalo do ratunku» 
uoieaKamy sa pomoc^ Arabow namioty nasze na najbllz- 
aze wsgorze piaakowe, a zaraz po naa, przyazia woda na- 
pelnic owe kr^gi piaakowe, ktdre jako alady naazych aer- 
wanyeh domow, zoataly w dolinie. Zsi^biy i ponory pa- 
trzalem ze wzgoraa na trynmf Uj biednij rzeczki, a pa- 
irs^ tak, daiwnego doznawalem wraaienia. Bea dacbn, bea 



Digitized by 



Google 



241 

ogniag bex pokarmu, dozoawszy morskiego prawie na zie- 
mi rosbicia, nie moglem jednak udac ai^ do bliakiego mia- 
ateczka gdtte byli lodzie, ani proaic aby mnie pod dacb ja« 
ki pnyj^to, i pray goscinnem poaadzono ogniaku. A mogly 
nadejac okropniejaze bnrze, mogio nareszcie przyjac morze 
i zatopic wzgorze, oa ktorem atalam; a wazyatko to trzeba 
bylo wlasoemi ailami wytrzymac, ocalic ai^ lub zgiofc, pod 
okiem ludzi, ktorzy ai^ mnie i rzeczy moicb dotkn^c nie 
mogli i nie amieli. Wyja^nilo ai^ nakoniec niebo, a ja nau- 
czony doswiadczeniem, jui nie w doIinie» lecz na wzgorzu 
najwyiszem rozbilem namiot, i przyazly dnie pogodne, ci- 
che, spokojnie plyn^ce w puatyni. Drogman moj Soliman, 
stawny z lego i chelpliwy ie byt niegdy^ tlumaczein Cham- 
poliona, Roseliniego, Freanela i wiela innych, opowiadal 
mi o awoich dawnych panach roine drobne azczegoly iob 
podro^y, i ze mnie zapewne zbieral zapaa malych poatrze- 
zen, ktoremi b^dzie bawil przyazlych w^drownikow. Wie- 
aorem zaa uaiadlszy na ziemi u wejacia do namiotu, pi§- 
koy ten Arab, z dlag^ brod^, oswiecony wzieraj^eym mil- 
dly plotoa ksi^^ycem, apiewal mi atrofy z poematow arab- 
skich, ktorycb dzwifk niezrozumiany i ainotna nuta, ko- 
lysaiy mnie do anu. A wtenczaa moie mnie aniol anow 
okryTval plaszczem rycerza Solimy, a naznaczal krzyi^em 
czerwooym na pieraiach, a zaa Araba tego przemienia) 
wgiermka spiewaj^cego amutne dumy z ziemi rodzinnej. 
Leci doayc jui o tym anie tajemoiczym iyc^tk mojego, o 
tym zlotym atepie i o tym namiocie, gdzie mialem chwile 
spokojne, gdzie badz^c ai^ przez roztworzone p}6tno, oczy 
noje napotykaly konatellacy^ Oriona, tak podobn^ do 
gwiazdziatej lutni, zawieazonej przez Boga nad biednym 
Qsmiotem bl^doego polaka. Doac o tym cicbym tygodnia 
zjcia; przemin^I. WielbUdy moje znow ukl§Uy przede- 
^^ i podnioaly ai^ z pielgrzymem zadamanym, wyci^ga- 
Hc dlagie, w^iom podobne, azyje ku grobowoowi Cbryatu- 
^wemu; a kiedy ju^ bylem o godzin^ drogi ku wachodo- 
H obrocUem ai^ na aiodle, aby raz jeazeze apojrzec na 
Literatara, torn IV. 31 



Digitized by 



Google 



242 

moj Qamiot zielony; obaezylem go na wzg6nu i zdawalo mi 
sif, ie aam wyazedl na miejsce wyaokre, aby mnie poie- 
gnac; a csy to ladzie pakuj^c rzecasy, czyli tii sam aamiot, 
tiie CZUJ9C jni w aobie mieszkanca, wyrwal kilka kolow 
z piaaku i akrzydlem powiewal sa mn^, pokazuj^c mi awo- 
je lono czaroe i pnste. Odwrocilem si^ od tej rzeczy, co 
miala serce rozdarte po mnie. A wkrotce zacz^y ai^ po- 
kazywad na piasku lilie biale, zwiastuj^o ze ai^ zblifam 
do sfyzniejazej krainy; i pomyslalem, z'e na te aame kwiaty 
obrociwazy oczy, mowU Chryatua do uczniow swoich, aby 
81^ Die troazczyli o jutro, i o rzeczy z tego iwiata, patrz^o 
na lilie, ktore Bog odziewa. 

Oto jeat opis kwarantanny odbytej przezemnie na pu- 
atyni; gorsz^ daleko wyaiedziai ow starzec, opowiadaJQcy 
nieazczQscia awoje w naat^pnym poemacie. Historya jego 
boleaci nie jest calkowicie zmyilon^; opowiadal mi J9 do- 
ktor Steble, ktoremu tak za ni^, jako za chleby i za oprzej- 
mo8c dia mnie, podzifkowaibym tutaj, gdybym wiedziaK 
ze te kilka wyrazow znajdzie go na puatyni. Ale czemie 
jeat dla niego wapomnienie w niezrozumianym j^zyku, i wy* 
mowione gloaem, ktory zaiedwo ai^ tuk rozcbodzi^ jak 
kr^i na wodzie, po rzuconym do niej kamienia. 



Digitized by 



Google 



248 



STEFAN WITWICKI. 

Urodsit 8i§ w Janowk 7ia Podolu: ojciec jego mqz znan^ 
nauki iprawoicU toychowywal syndw miecznika Chohnie' 
loshiegOy Stamslawa % Siefana: pierwszy zoatal ksi^dzem 
i znamienitt/m piaarzem. Gdy $§dzitoy Witwicki zostal re- 
ktarem w szkolach pojezuichich mnnickich^ a to ostatku 
professorem w KrzemieiicUj mlody Stefan tu skoriczyl nau- 
ki. Przybyi nast^pnie do Warszawy i hyl urz^dnikiem 
to Ministeryum Oiunecenia: umarl w r. 1847 na schni^cie 
koici pacierzowSff na co charowai lat dziesi^d. 



W mlodym wieka, za przywodem Mickiewicza, jako 
jego nasladowca, wydal w Warvxawie w r. 1824 w 2 to- 
mikacb: Balladp i ramanse. Ale zzdrowego s^du wlaanego, 
po pierwszym zapale, sam spostrzegl afaibojc tych utwo- 
rdw, i dlatego wykupywal egzemplarze i niszczy}. W ro- 
ku 1829 oglosit powiesc Edmund; pozbawiona wszelkiego 
saj^cia, jest owocem cborobliwej fantazyi^ i w swoiin nawet 
czasie, kiedy tkliwosc werterowska byla w modeie, nie zje- 
dnala zwolennikow. Tak Ballady jak Edmund^ byly raczej 
probki mlodago piora, ^sapowiadaj^cego sawsze zdolaosci 
niezwyUe. W r. 1830 wydai zbior nierownie wdzi^czniej- 
szycb ntworow, jak Fiosnki sielskie i Poex^e biblifne. W pier- 
wszycb szcz^sliwie na^ladowal prostot^ ludow§, w drugicb 
brat natcbnienie poetyczne, a powasiae z pisma swi^tego. 
Powi^kazyi rozmiar nast^pnie obu tycb ksi^ieczek, wierny 
sawsze duchowi icb tresci. W poezyacb Witwiekiego nie 
uderza wieiki zapal, ale rozrzewnia uczacie, i ogrzewa 
serce czytelnika mila a wdzi^czna prostota. Do wielu jego 
pieeni sielskich podUadal mazykf Fryderyk Szopen, przy- 



Digitized by 



Google 



^44 

jaciel poety. Jako prozaik zajmuje jedno z wysssych stano- 
wisk w literaturze naszej. 'B. M. Wolfif w Peceraburga 1850 
roka wyda} cz^sc r^kopismow Witwickiego p. a. Gadu-Ga- 
du: powiesci z papierow posmiertnych. Najwainiejaz^ pra- 
C9 8^ Wieczory pielgrzyma, 2 tomy, 1842—1844. Z ulubio- 
nego Ossiana, ktory przypadal t^skni^cemu poecie do aer- 
ca, tlamaczy} trzy poemata: 1) Bitwa nad Lorq^ 2) Kroiar^ 
3) Minwana. 



SAMSON. 

Ow m^ wslawiony zaraz od pocz^cia, 
Etdrego nardd zbawc^ awym nazywal, 
Co jeszcze w rannych latach pachol^cia 
Lwy, jakbj owcOf r^ pokonywd:; 
Frzed ktdrym wojaka FiUstyB<5w driaty: 
Samson, doczekil koi&ca awoj^j chwalj. 

Zdrad^ falszyw^j niewiasty uj^ty, 

W Dieprzjjaciolach miiciwe znalad pany. 

Pozbawion wzroku, obci^iony p^ty, 

J^czal w ciemnicy watydem poierany* 

Sam Bob^ gardzil', kl^l pami^^ Delili, 

A pomn^c przeszlo^o, czeki^ zemsty chwili. 

Pygzni Irynmfem pogafiacy ksi^i^ta, 

Niewolf m§ia glosili ladowi. 

W dzieA kl^ski jego, jakoby w daiea 6wi§ta, 

Nielli oiiary boga Dagonowi. 

I lud radoioi^ 'wielce ai^ przenika, 

2e ma alawnego w wi^zack wojownika. 

W kaijii^cym gmachu atawili bieaiad^, 
A gdy w weaela byU ukoi^czona, 
iSrdd pian^j my^li podniesiono rad§ 
liby ^lepego przywola6 Samaona, 
By gral kaiJii^tom, i by w t^j postawie 
Mogli zlorseczy^ jego zeszl^j aUwie, 



Digitized by 



Google 



245 

Tnjhjl m^ wieUd. Gdy wkroczyt w ich kolo, 
I frstrzqsn^ strasznycb nyk swoich kajdany, 
Gdj podnidsl dumnie krzywd^ ci^kie cxolo: 
Zachwale szcz^^ciem strachlaty t^any, 
I w calym gmachu wraz sl% prxestrach wzbadsi, 
Chociai w nim hylo trzy tysi^ce ludzi. 

,,KBi4i§ta! powie, na rozkaz wasz 8toj§, 
Lecz nie czekajcie biesiadn^j powieiici. 
Jak zemata wasza i jak dziela moje 
Tak straazn^j musi piein moja by6 treici. 
Przeto ahichajcie!*' Kaidy atuch nat^a, 
Ciekawy jaka pies6 takiego m^ta. 

On wprzddy rzecze do siogi atratoego 
Co go prowadzU: ^Niechaj miejace zmieni^, 
Dtjj hjm 819 dotkni|t atapiSw gmacha tego, 
Bowiem mi^ wielkie nj^o znuienie.'^ 
Zaczte nie pierwdj mowQ aw% rozpoczi|t, 
Ai byl przy stapachf a w milczenia apocs^t. 

yfijl m^ przemoiny, nie prostego rodu, 
W tywocie matki ataw^ joi dziedziczyl. 
Bdg go przeznacsyt do swojego grodu. 
By w nim ludowi Jego przewodniczyl. 
Wife byt narodu obron^ i ail^. 
Bo Pan byl przy nim, i zwyci^two bylo. 

Slyazat oblnd^, Mw j^j nie rozglaaza}, 
U&o^d, zdrada miala bye zaplat^. 
2<bl§dzit, ie wiary od niewiaaty i^dal, 
Uwierzyt w azcz^icie, i akarany za to. 
Byl nu|£ przemoiny, zdradzony, przedany, 
Staw4 awycb zwyci^ztw zaaluiyi kajdany, 

I pnekwitl wieUdej chiriiy jego wieniec, 
Przed kim warowne upadaly irony, 
S^dzia narodu, jakby podly jeniec 
Zoatat w katoazacb pod ziemi^ wtncony. 



Digitized by 



Google 



246 

Wsrok nm wydarto! Jeszcze w po^iniewUko, 
dlepego wiedli na luda igrzjrakol 

Wtcdy wspomniawsKy lata dawne, mlode, 
Wotia do Pana: Oto m§4 Tw^j chwaly, 
Ktdremu^ w puszczy stwarzal iyw^ wod^, 
Pned ktdrjm bitwy jak ptaki pierzchaYy: 
Lnie Twe z g^^bi duazy wjpowiada: 
A w wifzachy w bolack, pod ha6bi| upada! 

O Panie! je&U czuwaaz nad sw^nm ludem, 

JeAli Ci Byny wybranycb Twych mile; 

Daj uczcic stebte now^j laski cudeml 

Tcknij we mnie dzielaoici wskrzei 014 dawni| sil§: 

Niech jak lew straszny pomszcz^ 819 nad wrogiem: 

Boiet pokai ie& zgn^bionych BogiemI'' 

RzeU. I natchiiiony przedstrwo2onj|zgraJ4, 
Jak siec paj§cz§^ wnet zrywa awe p^ta! 
Jii^. ckwyta slapy, ktdre gmach wspieraj^, 
Prditto ucieczk^ broni^ ai^ kai%i^: 
Run^ gmach moc^ Samsonow^j r^ki... 

1 pod gruzami attamily ai^ j^ki. 



PfcACZ GRZESZNIKA. 

Uatalo lerca mago weaele. 
Pan rzucif ku mnie awe zagniewanie, 
Oaiadla ozarnoM w^gli w mycb licach, 
Niepoznawany bl^dz^ w uUcach, 
Na nic mi wszelkie ataranie! 

W r^ku mi^ maj^ nieprzyjaciele, 
Slndzy ai^ 4mieJ4 z mojego atanu, 
Lub groinym bij^ mi§ wzrokiem! 

Ptacz^c i grzech awdj wyznaj^c Panu, 
Prdinom za wytchnieniem gonil: 
Pan ai^ zaatawil oblokiem, 
Od modlitw moich zaslonit! 



Digitized by 



Google 






247 

Zrtadk mi9 na d6l Fan sprawiedfiwy. 
Sluchajcie piinie katdj nd^ ^7^9 
Slnchajcie Mazjscj mif piinie. 
Pan s ivyaokoici widzi niemylnie, 
Pan aprawiedliwy. Jam r^ce Awifte 
Sam do karania naUonil, 
Sam ai^ pned zemst^ odslon^, 
Pnesemnie wssyatko pocz^te! 

Jako niemowlQ jestem bes spoiobu, 

Ustaly z placzn ocsy oboje; 

I zatrwoione wn^trznosci moje, 

I glowa moja jak z grobn! 

Jak na dzie^ uroczysty, Pan w gniew odziaf czolo, 

Tych coby mi^ straazyli przyzwii naokolo; 

Moc kary mnogi^j przeciw mnie zwrdcil* 

2em zbyt grzechami wiek swdj zawini}; 

ZagrodzU: drogi, ideUd wywrdcil, 

ZYamal mi^, puatym uczyniL 

Dach mdj wygnany, prdien pokoja, 

Zgin%} moj koniec, nadzicrja moja! 

Frzyzywalem Ciebie Panic, 

W upadka na zlitowanie, 

Pr$dn niieti ortowie 

UgodziU kn m6) gtowie, 

By si^ wieczny wyrok spelDi). 

Dziedzioiwo me zaprzedane, 

Domy moje eudzym dane, 

SprawiedHwo^c Pan wype^niif 

01 wejrzyj na mnie Panie, z gwiazdzistego krajo, 

Od rodzaja stolica Twoja do rodzaju. 

Kawr<$6 Fanie ku sobie^ 8tan§ nawrdcony, 

I w dniach mych odnowionych, sercem odnowiony. 

M^^ przyj^ty do Tw^j ckwiUy, 
Ktdry jarzmo nidsY w cierpienia, 
Bfdzie aiedzia} osamialy 
I wywyiszy si^ w milczeniu 



Digitized by 



Google 



248 
TRENY PRZYCHODNIA. 

TREN 6SMY. 

Wjszedl gniew Pana. Z g^^bi pustyA loddw, 
Podxuds! Bi^ z gwych miejsc poierca naroddw. 
Zatoczyl wzrokiem: za«7ij cicmni§ zone, 
Standi w Bwej mocy: wezbral jako morze; 
Zwrdcil siQ w okrgg, jako wiatr przestronDy; 
Ryczy na poldw. Frzed nim nieobronny 
Swiat 81^ uniiyh on zlotfci swycb brzemie 
Bozwi^za} gniewny, i przeszedl przez ziemi^, 
I kf dy przegnal' zbrojnych swycb, jak trzody: 
UstaYy miasta, skonaly narody. 

Oto ni starcdw oBzcz^dzU katusz^, 
Ni go mdlej§cycli dziatek glonj wzniBZ^; 
Nie zmi^kcz4 serca jego: nni tradni^j 
Ogrza6 dno ciemn^j i g}^boki^j Btudni. 

Alio zlo^c wlaBiia, w ktdr^j nie chcial ztniaoy, 
Ta nad nim jako mur porysowany, 
Kn nowym mordom gdy wyci^a^ ramie: 
Pad a nn,£ z trzaskiem i jak trzcin^ lamie. 

Gdziei dw drapieica, a przewodnik ziemi, 
Z BW0J4 wBzecbmocii? z okrzyki Bwojemi! 
Frzed ktdrym lady ranione padi^y, 
Jak smntne ptaki od my^liwca strzaty? 
Kt6t go ablaga? Jak mn sif obronim?.. 
Sznki^ przechodniu: ta jest miejsce po nim. 

Zgin^ z odg}oBem dziel Bwoich i slawy, 
Jako rozwiany dym spalon^j trawy; 
I w pnepaAc wiekdw padl echem obrzydtem, 
Ktdry byl iwiaia moc^ i straazydfem. 

TREN DZIEWI4TY. 

Wife ptak poznawa czaa przejAcia Bwojego, 
Bocian i kania w powietrzu go strzeg^: 



Digitized by 



Google 



249 

A lud in<5j s§ddw nie roipoznat Pana, 

Nie prz)!j§l drogi Ae by}a wakasana? 

O Jerazalem! smutoa odwrotoicol 

On ciQ nasadzil wyboni^ wumiciiy 

GdzieA latoro4li twoj^ pouta sita? 

Jako2e4 Mu si^ przykro odmienilal 

6dy jako wieniec tdjt/i z debie twf stawi^, 

A dal ci§ ziemakim krdlestwom na wrzaw^; 

Gdy ci^ odst^pi}, i gniew swd) podussczy, 

By4 zeszYa jako aaohy wrsoa na pussczy. 

* 
* * 

Min^lo ^.niwo, a smatne 8i§ lato 
Jut dokonalo ptaczem i zatrat^... 
Twojei jest dzirio? Twym li to zackodeic 
Jeszcze ci^ vtjrz^ rodzi\jayin ogrodem. 
2alii nie poznazz ojcdw swych zagonu? 
Nie styszysz glosu? Wy gdry Syonol 
Oto wypu<6cio, a ir gat4zki roicie, 
Ktdrzy s^ blisko, owoc im przyno4cie; 
Jeszcze tu b^dzie slyszan diwi^k wesela, 
Piei6 oblubie^ca, i gloB przyjaciela; 
Bowiem on lud mdj, kwitn^y potomnie, 
Ktdry przytul^, te przyst^pi) do mnie. 



RACHUNEK ZYCIA. 

LIST GOSPODABZA 
pisany b*^ ^'l A® intetmkaAoa mlaz^a. 

ChceBz wiedzie6 wacpan dobrodziej 
Jak t^ nam tu iycle zcbodzi? 
Wacpanowie, w wielkim iwiecie, 
Modnie i rdinie iyjecie: 
U nas, w cichym b|cie wioski, 
Mni^j odmiany, mni^j tei troski. 
Literatura, torn IV. 8* 



Digitized by VjOOQlC 



250 

Zwyczajnie sobie prostaki, 
Nasz rachunek 2ycia taki: 
Rano, nasamprzdd pacierze, 
Potto pij9 CO cieplego, 
Pot^m zaraz c^ek 8i§ bierze 
Do pracy, bo nic bez tego. 
A wi^c CO tarn bi^di na dirorze, 
W lecie czy w zimow^j pon;e, 
Musz^ z obowi^zku pana 
Dojrzec sobie codziei^ z rana: 
Czy wszystko jak by6 powinno, 
Czy kaidy ju2 zacz^ swoje: 
Raz koleJ4 t§, raz inn^, 
T^dy przeid^, tarn postoj^, 
Tarn 8i§ pytam, tarn cod kat?, 
Wsz^dzie jest mi§ peino: lai^ 
I do owiec, i do koni, 
Stowem WBzysiko jak na dloni . 
Temu tr^bajak zaradzi6, 
To potrzeba przysposobic, 
To ogrodzi6, to przesadzid, 
Dodc te zawBze jest co zroblc. 
Czasem takie, choc na krdtko, 
Wybiegniesz z strzelb^ raniulko 
Po zaj^ca albo ptaka, 
Czasem tdi fabryka jaka. 
Jeszcze si^ gdzied powie slowo, 
Wyjrzy w okno, czy na ganek, 
Jedno z drugiem, to i owo, 
I ot jakoiS przejdzie ranek. 

Pot^m obi ad. Po obiedzie 
Czy z s^siedztwa kto przyjedzie, 
Czy t^ si^ na wdzek siada 
I jedzie si^ do s^siada, 
A nie, to dzieci biegaj^, 
Latem w sad, po izbach w zimie; 
Lub tAt cdrki co zagraj^^ 
A ja sobie trocbQ zdrzymi^. 



Digitized by 



Google 



251 

CzaBem co od slug ufitysz^, 

Albo list bIq gdzie napisze, 

Albo si^ do ksi^tki bierze: 

Czy to naboin^j, o wierze, 

Czy t^2 jaki^j narodow^, 

Antora szczero-polskiego; 

B^i z nowBzych, wi^c torn jakowy 

Edycyi Mostowskiego. 

Bywa ie kupiec zawita, 

to, o owo Bi§ spyta, 
Prawda, czasem dosyc nie da, 
Lecz cz^flto siQ co^ i przeda. 
Pdjdziesz ha wied, zajrzysz wsz^dzio, 
Zrobisz co cborema, wdowie; 
Czasem kwestarz zk^d przyb^dzie, 

1 nowinkQ jak% powie. 
Czasem tdi ku wieczorowi, 
Czy wpole, czy ku mlynowi, 
Sam, albo ochota cz^^a. 

I ot jako^ dzie6 przemija 

Na wicczdr rachanek dzienny: 
Przy t4m ja najmocni^j stoj§. 
Wi§c ekonom i gumienny, 
I dmdzy ppzynosz4 swojc: 
Pytam si^, o wszystki^m slyszQ, 
^licznie, pi^knie zliczQ, spisz^, 
Jedno po drugi^m, rozumnie, 
Jui to jak zegarek u male. 
Dopiero gdy si^ zalatwi^, 
Wtedy sobie z woln§ glow^ 
Albo zacznQ prawic dziatwie 
Jakii powiesc narodow§; 
Albo zk^d przyjedzie siwy 
Jaki wojak, lub mydliwy, 
To slucham, a on mi gwarzy, 
Jak zwyczajnie lubi§ starzy. 
Czasem z go^ciem pray szklanicy, 
Czy w karty, jeili ocbota, 



Digitized by 



Google 



262 

Czy siadhzy n waroabnioXf 

ProboBzczowi wyta§ koto; 

Albo jak zimow^ porf, 

Na kominie gtownie gor^, 

Troch^ i poduma6 milo, 

Jak to tarn gdzie w iycin hjlo 

i^dzsL Bzczf^Gia coraz dchnle, 

Tjle, tyle joi w pami^ci, 

Czasem czlowiek 8i§ uiSiiii^hnie, 

Czasein si^ i tza zakr^ci... 

Ha! c<5i robid azkodaj^ku; 

Bdg sam to wie, w Boski^m r^ku! 

Ot widzisz wacpan dobrodzi^j, 

I wiecxdr jako^ przechodzi. 

Taki naaz dzie^. A dzied do dnia, 

Tygodnie, miesi^ce, lata! 

Byle odby6 czas^przechodoia, 

Sko^czyc gtapi^ stuib^ 4wiata. 

Joi dziedzice podrastig^, 

Co twych prac u2ywac mpj^; 

Oci^iej^ glowa, nogi* 

Dal^i Btaiy/ umknij z drogi. 

Wi^c gdym kresn jui dogonil, 

W cich^j, w mit^j m^ lutroni: 

To dzwon, CO na chrzeat mdj dzwonU, 

I na pogrzeb mdj zadzwooi. 

Dobrzy zjad^ si^ B^iedzi^ 

W wioBce yxt pan nowy Biedci; 

Ten i <5w jeBzczeV^ pyta 

Z czego umarl? jak?.. i kwita. 

Tu dobrze, tarn i\^ ci^ WBpomn^, 

KtoA si^ i ucieszy skrycie; 

PogadaJ4 i zapomnii, 

I ot )ako^ przeszto zycie. 



Digitized by 



Google 



253 



BOZM3WA ZMICHAIiEM. 

„C6i Michale torn na dworze?^* 
„Deszcz, te ezlomek w)js6 nie mo2e, 
Bnydko panie, zawierucha, 
Wiatr szkaradny, niech pan stacha^ 
Ai strach jaka wcii|i ol^wa**^ 
,^W]^c pnyMi na komin drzewa.^^ 
^,Mam i4t suclie. Nieoh pan siada. 
Oj tak, deszcz okratoy pada«'^ * 
„Daj no ksi^k§, t^ ze Btotxu^ 
„Ta CO z wierzcha, osy ta z dolu?*^ 
„Tq ktdr^^ rozcinal: z rana... 
Ta, ta, daj j^/' — ^Froaa^ pana, 
Choc raz rnnsz^ si^ isapyjAC, 
Co pan wou|* tak moin czytac/ 
Jako o tych ksi^ikach slyBZ^y 
Prosz^ pana, oo w nich pisze? 
Pan muBi znac doskonale?*' 
„IU52ne Tzeczy, m<5j Michale. 
Hiatoiyje, rdine dzieje, 
Przez jakie ^wiat szedt koleje, 
Jakie byly stawne ludy, 
Jakie wiary byfy wpnddy« 
Optinj^ r6ine kraje, 
Wojny, prawa, obyosaje, 
Jacy wielcy ludzie byli, 
Jacy krdle, gdzie i*z4dzili, 
Co, dlaczego tak si^ atato../^ 
^,Na CO to si^ panie zdato! 
Do^c Uopota na fcjrm 4wiecie, 
MyAlec by cziek irytyl przecie, 
Bo to teraz zewsz^d bieda: 
A to, na CO to si^ przyda, 
Jeszcze tarn dochodad glow^^ 
Czy naprzyUad to, czy owo, 



Digitized by 



Google 



254 

Te tarn dawne wojny, straty, 

Jak tarn bylo gdzied przed laty. 

Bylo panie, to ju* bylo, 

Tak B6g chcia}, tak ai^ zrobilo." 

,,Popraw ogieA."— „Paii si^ Amieje, 

A to prawda. Jak deszcz leje! 

Wszystko zniszczy. To tak wWttie 

Jak dziecko, co to nie za^nie 

A4 mu bajk§ gadaj wprzddy. 

Praw mu dziwol§gi, cudy, 

O krdlewnacb tarn mospanie, 

O trzech braciacb, o sultanie, 

2e tarn ktod itial skarby, zbytek. 

JakiA panie w t^m poiytek? 

Dziecko to tarn bi^ i bawi, 

Matka g^upia, to mu prawi.** 

„Jak to Btary! Ty powBzcdnie 

Bajki, te kuchenae brednie, 

Ktadniesz w rdwni. ' — „Nie to, panie. 

C6i tarn, moje proate zdaniel 

My zwyezi^nie nato ^lepi, 

Pan czyti^ to wic najlepi^j. 

ProBZ§ pana, mnie bIq roi, 

W nich cbyba co4 wi^c^j Btoi, 

Jedli pan ma woln^ cbwil^: 

Bo to panie ksi^ jest tyle, 

2fe liczba niezracbowana, 

IL6in^ formy, prosz^ pana." 

„W kBi^ikacb takie jeat wykrycie 

Jak trzeba prowadzic £yde. 

2e tylko prairdziwa onota 

Do BzczQ^cia otwiera wrota. 

2eby ludzie byli zgodni, 

2e zawBze od wBzelki^ zbrodni 

Praca jeBt najlepsz^ tam^..." 

„ProBz^ pana, to to Bamo, 

Byle na maz^ p<5jM w niedziel§, 

Moina alyazec i w kodciele. 



Digitized by 



Google 



255 

A k8i4dz, czlowiek i6t nielada, 
'Bdinjch nauk do66 posiada; 
Nie jednego kto zbrodniczy, 
Ztaje, nawet i wykrzyczy.. 
Lecz c<52l pann rzecz ta znana, 
Ludzie ludimi, proBz§ pana. 
Gdy w kosciele? to to atysz^: 
A zko^ciota? to zn6w gprz^sz^/' 
„Wi§c ^le robi4 mdj Michale.*' 
„Bardzo ile. Ja i4t nie cliwal§. 
Powiedz mi pan z taski swoj^j, 
Jak w tych rdinych pismach stoi? 
Co ai^ t^ na przyB^od6 stanie?*' 
,»l$mieBzne czyniaz zapytanie." 
„Bo to panie najciekawsze. 
Czy jii2' tak ma bye na zairsze, 
Jak jest doti|d? Czy si^ przecie 
Raz polepszy co na ^wiecie?'* 
„A polepszy w jaki^j^ porze/' 
„Eiedy2 panie to bye moie?' 
„Wtedy, gdy tak jak naleiy 
Bozum dwiatto swe rozszerzy: 
Gdy ciemnota zniknie wsz^dzie, 
Gdy ksi^g jeszoze wi^c^j b^dzie, 
Kiedy nauk skarb otwarty...'^ 
,,Prosz9 pana, wolne iarty! 
Od kiedy to, w takim trudzie, 
Tych si^ nank aczi| ludziel 
Od kiedy jui ksi^gi pisz^, 
Co gdzie tylko widz^, alysz^ 
W rdinym panie tam JQzyku, 
To jui wla^nie te bez likul 
Wed2ug tego, w kaidym kraja 
Juiby byto dziA jak w raju. 
A to panie zawsze bi6dal 
Co grosz prz^dzie, to biq wyda. 
Wcuii drolyzna niestychana. 
To nieworto, prosz^ pana, 



Digitized by 



Google 



256 

Coiiby to siQ ludnom soolo..." 
„No, idi jui sobie gaduto!^* 

PROSTAK WIEJSKI. 

Nie wiem gdzie tarn lepi^j komu, 
Ka2dyc panem wlasn^j woU. 
Mnie najlepi^ w ojc<5w domu, 
Wi?c rad siedz^ na aw^j roll. 
Nie ciekawym co tarn poda 
Zagranicma miastom moda: 
Siej^ sobie awe zagony, 
Niech Bdg b^dsie pochwalony! 

Ktoi tarn azoka obyczaju, 
P^dzi w ^wiat... Otwarte wrota! 
Dzifki Bogu, wiem i w kraju 
Co jeat rozum, wdzi^czno^, cnota; 
Wol^ ja w BtaroiiwiecczyzDie 
WYaan^j, wiemym bye ojczyznie, 
Bom z pradziaddw polak chrzczony, 
Niech Bog b^dzie pochwalony! 

Kto^ przez m^dre tarn mozoly 
My^Ii ie Mat pneinacayt 
To6 i jam odbywal aakoly, 
Wiem CO ta ich m^^droM znaczy. 
Hurt na hurt wol^ ja atare 
Ojcdw aerce, ojcdw wiar§, 
2yc dla dzieci i d\% ±onjy 
Niech Bdg b§dzie pochwalonyl 

Kto^ tam hidzi durzy, mami, 
I gdy jaki6 zysk w t^m zeczy, 
Gdmo^ciami, czuto^ciami, 
Jako mo^e mydli oezy. 
U mnie, znam ai^ na oazuatach, 
Prawda w aercu, prawda w uatach, 
Do prostotym wzwyczajony, 
Niech Bdg b^dzie pochwalonyl 



Digitized by 



Google 



257 

Kiech tarn sobie lakn^ drodzy 
Chwaly, st&wy i tak daMj. 
Mnie gdy w domu lubi^ sludzy, 
Gdy miQ w wiosce kiuie6 pochwali, 
Gdj pochwal^ mnie s^siedzi, 
A zwlasscza ksi^dz u spowiedzi: 
Tom jui calkiem nacieszony, 
Niech Bdg b^dzie pochwalonyl 





Urodzii 6i§wr, 1807 w gvbemii Eijowskiejj w powieeU 
Taraszczaiiskimy we W8i Zahranicze. W dziesiqtj/m rohu 
iycia oddany do szkdl XX. Bazyliandw w Humaniu^ po 
trzech'letnim pohycie^ przeniesiony do Gimnazyum w Win-- 
nicy, ktSre uhoriczyi w r. 1826, i w tymie rohu udal si^ 
do miwersyteiu WileTishiegCy gdzie zapisai si^ na loydziai 
^rachi. W r. 1829 otrzymawszy stopi&Auczonyj wyje- 
^i do uniwersytetu Dorpatskiego^ w ktirymjako wolny 
^luchacz^ przez rok pozoatawal. W r. 1831 wrdcil na 
^ain§j i osiadi w dziedziczn^ wsi Solohobowce, kldrq, 
objql w posiadame po imierci ohojga rodzkdwy przypadiSj 
to tymie rohu. 

Z prac literackich wydai: 

1) Poezffe, torn 1. Wilno 1835. 2) Rusalka, tomow 5. 
(Kiino zbiorowe od r. 1837 do 18il, do ktorego pieali 
Hiehai Grabowski, Jozef Korzeniowski, Holowinski, £ra- 
newski, Bzewuski, Jezierski, Eotoni i w. i.) 3) Poezye^ t 
2. Wilno 1842. 4) Pan Wiadyslaw atbowydqg zpami§tni- 
literatora, torn lY. S3 



Digitized by 



Google 



258 

kow niebardzo atarych^ 2 t. 5) Grosz wdowi (pismo zbio- 
rowe), 2 t. Kijow 1849 i 1850. 6) Pomiastki ukraMskie, 
t. 1. Wilno 1855. 7) Pisma, 2 t., Warszawa 1855. 8) 0/- 
tarzyk Berdyozowski albo zbior modlitw.yj^iXxxo 1856. 9) Trzy 
palmy, poemat. Wilno 1857. 10) Mozajka kontraktowa, pa- 
mi^tnik z poku 1851. Wilno 1857. \l) Hryc, dramat ukra- 
inski w 6 aktach. Marek Jakimowski, duma. Wilno 1858. — 
Obecnie przenioslszy si^ w guberni^ Podolsk^^ powiat 
Winnicki, do dziedzicznej wsi KropiwnOy osiadl w Zyto- 
mierzu i oglosil prospekt na poezye swoje w 4 tomach. 



M O G I L Y. 

Stal Marcin Kalinowaki obozem w 9,000 wojskapod 
Batohem czyli Batowem, feby pilne miec oko na obroty 
kozakow. Ale zawiodl go Ghmielnicki udawaniem, a!e nie 
ma 81^ otego obawiac od kozakow, byle nie przeezkadzal 
Timofejowi synowi jego, ktory do Woloch na weeele z ho- 
spodarzank^ Moldawsk^ z Tatarami poci^gnie, i by) tyiko 
na ostroz'nosci od pogan i haUstry godowniczej. ZnagU 
stan§li Tatarzy pirzed obozem polskim, a Tymofej z ko- 
zaki wzi^l tyl hetmanowi, akradlszy si^ don przez las znie- 
nacka. Dostalo ei^ zupeino zwyci^ztwo kozakom, po wal- 
ce dwudniowejy dnia 112 czerwca 1652 r. Wszystkich 
wi^zniow w pien wycl^to, kwiat rycerstwa polfkiego; le- 
dwo dziesi^cia zostawiono znich przy siyciu. Osobist^ u- 
razQ mieli kozacy na Marcina Ealinowskiego^ rozdraznieni 
od niego pogroikami zwyklej surowosci. (Dzieje Kr61e- 
stwa Polskiego przez Samuela Bantkiego, t. 2, str. 333). 

Gdy Kabnowski hetman zgin^l sam i batali^ prze- 
gral, Tatarowie tak w matni^ zagarn^Ii cale nasze wojsko, 
it nikt nie uciekl. Dopiero Cbmielnicki, 6w tyran, rsym- 
skiego nttfladuj^e Ealigul^, ktory sobie iyczyl, aby caly 
Rzym mial jedn^ szyj^, aby sa jednem miecza ci^ciem, 
wszystkim Rzymianoni Iby pozlatywaly, ten, mdwi^^ Cbmiel* 



Digitized by 



Google 



269 

nicki, rozazhiej^c, id ca}§ Pokk$ Wraz zgobi, zapUcii Sut- 

tanowi 30,000 czer. zl., abyTatarowie wazyatkich niewol- 

aikow wydali, i wszystkich wywloczono na majdan^ a sci- 

nano doi kilka po batalii. Jako to bylo przeciwko prawu 

i intereau Tatarow, ktorzy niewolaika zachowuj^ dla o- 

kapowj tak ooi i6i nieslychan^ zdj^ci okrucienstwa apre- 

hensy^, rzucili si§ na swego Sultana^ malo go nie zabili, 

zrabowall go przecie^. Nierycblo to juz bylo, ta generosi* 

tas Die wskrzesila brata mego (Marka Sobieskiego) tymie 

sposobem wzi^tego, a potem sci^tego, i Danilowicza, wuja 

mego xodzonego, i takze wielu inDych ksi^i^t, panow, 

szlacbty; jedni tyiko: Earczewski, Eosecki i Druszkiewicz 

kalbakami ukryci, salwowani od Tatarow i Ukaranet, Mu- 

czyn, Szerynow, najznaczniejszycb familij, zostali. 

(Rusalki cz^sc II. Bozmowy umariych polakow, str. 

215 i 216.) 

Cale Die pospieszylem 8i§ zkoroDacy^. Naprzodpizez 

haDa Selimgereja. pobratymca mojego Da szwedzkiej i mo- 

skiewskiej woJDie, zatrzymaleni furor Forty OttomadskieJ 

i pobicie pod Cbocimem akladalem na krola Micbala wi- 

Of, protestuj^c ai^, ze zostawszy krolem, b^d^ wiodl rze- 

czy do pokoju; sam zas niiasto Krakowa poszedlem na 

UkrainQ, pod Doroszenk^. Zabiegli Dam Tatarowie drog^ 

pod Braclawiem z jakie 30,000 w srogicb polach; uderzy- 

L'smy o nicb, zlamali» zDiesli i zpi^c mil ukraiDskich p§- 

dzili r^bi^c; pami^tam ie Die wiedz^c co za mogila, zmor- 

dowaDy poloz'yiem &!§ Da Diej, alio JabloDOWski mianowa- 

ny betmanem polDym koroDoym po Dymitrze WisDiowie- 

ckim, betmaDie juz wielkim, wypytawezy sig ie to mogila, 

w ktorej poseiDaoycb pod Batochem DiewolDikow zacoych 

pogrzebioDo, uczyoil mi komplement, ie te same miejaca 

krwi^ tatarsk^ oblalem, ktore brat moj Marek, w tejze ido- 

gile lei^cy, oblaL 

(EusaikiczfscII. Rozmowy umariych polakow, str. 276). 

Hie na mi^kkich rozkoszacb, nie w jedwabnjch szatach, 
Krdl Jan prJEep^dzal ijde w kriSlewskich komnatack, 



Digitized by 



Google 



260 

Lecz na trudach wojennycb, lecz w ci^iki^i zbroicy, 

W glacbych Btepach, daleko od tronu, stolicj. 

MilBzy mu byl knrz bitwy, ni^ pa?ac<5w wonie, 

I Btal w beloiie» mt zioto, dyament w koronie, 

I obozowy tumult, n\± ptocha miast wrzawa, 

A nad wszystko rycerska milsza czesc i eUwa. 

Kardd mu tron darowal i chcinl z nim wesofo 

Foucztowa6, cbciat jego w koronie mie<S czo!o, 

A on wolal po stepach gonid Ukrainy 

I wlasmi krwiii i znojem kupowa6 wawrzyny. 

Ukocha! pie^i^ rycerskii; pie^li lala mu zdrowie. 

Nieraz hyto po bitwie ciury I wodzowie 

Ukrzepiaj^ snem aily, a on pieiSi^ bojowi> 

SIucbaji|c, noc przep§dzit i z ^witem wstal zdrowo. 

I tcraz od Braclawia borda wyszfa w pole; 

Erdl Jan na ni«| uderzyl, i zbujati^ rol^ 

Na pi^c mil zaalal triipem, i przez pi^o mil calych 

Jecbat na karkacb wrogdw po atepacb zbujalycb. 

^oiice BiQ nacbylilo, nie stawalo wroga, 

dci^gn^l cuglo koniowl^ pora byta bloga, 

Dzlei& letni. Kilka mogit atalo w viehcn laaa, 

Zielonycb, znad sypanycb dawniejszego czaau. 

Siadl: na jodn^j^ wokolo ioinierze obaiedL*; 

Ci skronie nachylili, ci czarny cblcb jedli, 

A krdl nie dotkn^I cbleba, ni akroni naklonit, 

Ale po atepacb okiem nieapokojndm goni!, 

Walczyl z awemi my^Umi, pot^m giermka wzywa!, 

Kazat mu o Batowaki^j bitwie lipiowac. Ten tak ^pidwat: 



lalan Giraj z bord% jedzie, 

A za Bob^ jaayr wiedzie. 

W nim nie dzieci, nie dziewice 

Ztoto-wlose, kraano-lice, 

Ale Bzlacbta, bobatery, 

Od pancerza, od bulata, 

Stawna wzdiui i poprzek iSwiata. 

jaayr to nad jaayry! 



Digitized by 



Google 



261 

Co leniwflsych Tatar goni^ 
Skrzypi^ tyka, p^to dzwoni; 
Id^ z oczmi tpuBzezonemi 
Niewolniki na swej ziemi. 
Obok biegn^ ich rumaki, 
I'bez nzdy, bez kalbaki, 
Skubi^ ktoBybujnych laniSw, 
Skubi^c, ri4 do ewoich pandw. 



Nie tak biegjy, nie tak rial/, 
Bereateckii^j syte cbwaly, 
Gdy kozacki tabor caty 
Zbi}, rozgonil Orzcl Bialy. 
Stara Blawa zaplakana, 
Ni rycerstwa, ni hetmana! 
Jedni padli z mieczem w dioni, 
Drugich w p^tacb Tatar goni. 



R24 rumaki poiegnanie, 
Bo ot tuman, a w tumanie 
Led wrdg, przyjaciel Btary — 
Bobdan, gorszy nad Tatary. 
I Bto wor6w zTota zqobi, 
I o Lacb<5w hana prosi, 
ProBz^c, cbwyta za kolana, 
I tak Bobie modii hana: 



„Jiii te dla mnie nie w smak boje. 
Daj mi, haniey Lacby twoje, 
Daj, zawiod§ ich krdlowi, 
Niechaj stary mir odnowi. 
Ty pod fiwemi tarn szatrami 
2yjeBz z niebem a wiatrami^ 
NaB czart zbratal, kozak z Lachem 
Masz4 tyc pod jednym dachem/^ 



Digitized by 



Google 



262 

Han zdftiwiony odpoiriacU: 
„WczoraA sdrftdzal, Alekl, mordowa}, 
Dzi^ im b^iesz mir darowal? 
£j Bohdaaie, cay nie zdrada?^^ 
„Zdrada! Bohdan tzekl z u^miechem, 
Jam nie odbiegl waa wkt6d boju, 
Grzefiz^ z Lachy, bo tjm gnsechem 
Chc^ sl^ dobic jut pokoja. 

Nie pokoja na papierze, 
Co biakupi i papieie, 
Co go szlacbta i panowie 
Wywracaj^ w jedn^m slowie, 
Lecz pokojn, jak z kamienia, 
Ka wiek wiekdwl*' Tu z ramienia 
Fopod nogi burk^ rzacil, 
I po worze wdr wywrdciJ. 

Han z takom^ swoj^ dzicz§, 
Ci^gn^ wory, zloto licz^, 
A kozacy czarn§ zgraj§ 
Biedny jaayr otaczaj^. 
Jaayr z pi^c tysif cy m§ia, 
Z szat odarty jak z or^ia, 
Dot^d milczat jak ta skafa, 
Cho6 j4 burza obegnala. 

Teraz zagrzmii^ w nieboglosy: 
„Hanie! puste twoje trzosy 
Kabijem ci talarami^ 
Szczer^m zlotem, klejnotami. 
F^di naa sobie na bazary, 
Ea2 nam wodzic twe otary (a), 
A nie dawaj nas wrogoiri, 
Zmiennikowi Bobdanowi.'* 



(a) Otar^ a Tatardw i na stepacb beaaarabakich, nasywiy^ atadA 
oiriec. 



Digitized by 



Google 



263 

„Pan B<$g 2 wamil Bohdan woU, 
Czlek nie bydl^, krew nie woda, 
Kie wr<Sg Bokdl na sokota. 
Zgoda z wami, Lacby, zgodal 
Chcialem dnmie przytrzec rogdw, 
Milsza slawa krwi$ obmyta. 
W Laehacli ^nrogach nie znam wrogdw. 
Hura krdll Rasecapospolita!" 



„Hiira! Imral" caerA zawyje, 
Bije W;Biirm7, wkotfy bge, 
I przez jarjr, pwaa b^raki, 
Cuignia jasyr w poite wlaki, 
Zatrzyma ii« w gtuchym atepM. 
Sto&ea wdwcsas w niebioa aklepie 
SUYo Vr kro^ka i wesolo 
Obzieralo iwlat wokolo. 



6wiat byl pkkny; a rann% wiosn^ 
Wzrosn^ trawy, kwiaty wzrosn%, 
I d^browft i step mlody, 
Btysn^ wie^cem jak na gody. 
A ze stepu, a a d^browy, 
WzlaU lekld cbdr godowy. 
I wesebia pie46 nro^nie 
Ka cze^ Bogu, mtod^j wiosnie. 



Bohdan wola: „A cd*? Laazkil 
Kwitn^ ziola, ouc^ ptaszkit 
I nam pora bIq zabawi^, 
Kozack^ majdwkQ sprawic. 
A null a nni\ moje grajkil 
Dalej w snriBy, azatamajki, 
Dal^j w koUy i koaice, 
Niecb poskacz^ nam szlacbdce.'* 



Digitized by 



Google 



264 

„A nui! A nu2P* ozert zawyjc, 
Bije w sunny, w koUy bije, 
Jasnym mieczem zpocliew ^wieci, 
I na jasyr climur^ zled. 
Chmur^ zleci i w przekosy 
Fadn^ rz^dcm triipdw stosy. 
Sercem prosto do t^j ziemi, 
Co bronili dlofimi swemi. 



S!ol^ce> jakby w zapomnieniu, 
Dlugo, dlago w mieJBca stalo, 
Ai poblad^o, poczernia}6, 
I zamierzcbto w nocnym cieniu. 
Lnty iricher wyl jarami, 
Chmiiry, iciel^c biq po niebie, 
Po rycerzach na pogprzebie 
Zaplakaty deszczu Izami. 



I plakaty przez czas Bo^y... 
Ze dniem jasne sloAce wstanie, 
Spojrzy na dwiat, i w tumanie 
Jakby w tnimnie, glowQ ztoiy. 
Wietrzno, cModno, slota bije, 
W^i pod chaszczem w k^b Bi^ zwye, 
I wystygYy milczkiem lei^y, 
Cho6 na niego zwierz nadbieiy. 



Ale ognie Bohdanowo 
Taka B!ota nie OBtadzi; 
Jego seree, jego glow^, 
Jedna tyiko toiija bndzi. 
Ledwie na brzask, jui na nogacb, 
Lata, wola po taborze: 
„Kui molodce! nut we wrogach 
Obmywiycie ze rdzy noie! 



Digitized by 



Google 



265 

Nai leniacbyl a nni ^awol..** 

I zawrzaly czteiy pieUa, 

Maika ziemia rzeb| krwaw§ 

Z jam oa jar Bohem ciekia; 

A Bad krwaw^j rzeki brsEegiem 

Ponibane lei^ gtoiry, 

I dchemi Bzepcz§ slowy: 

„PJyfi, krwi nasza, bjstrym biegiemi 

Fowiedz braciom, co mq kldc^, 
Niech Bi^ ku nam z 8zabl§ nsae^/' 
I krew plynie i ostrzega, 
Lecz nikt z 8zabl§ nie pnybiega. 
Dnia trzeciego z rann^ ros^ 
W step Tatarzy Bi§ ponios^, 
Pa8§ konie, klacze doj^ 
0bliczaj4 zdobycz swoj^. 



I tak gwarz^* ,^Co 8i§ znaczy, 
2e w t^ BtrouQ zwierz majaozy^ 
Jakbjr na ier ptak za ptakiem 
Coraz ciiignie tamtym szlakiem?.. 
£j! czy Bohdaa nie w opalacb? 
Co^ ile wiater gra w t^j stronie. 
Hejie daMj! b^j na konie! 
Niecb nie zb§dzie ma na etrzalacb.** 

I skoczyla czarna rzesza, 
Bw4 kopyta piasek^ traw§, 
A syn atepu, wiatr, kurzaw^ 
A± pod niebem gdzies zawiesza^ 
Zawieszaj^c wota: „Dziecil 
Niecb tarn sobie orzel leci, 
Orzel leci i kruk kracze, 
Siwy wHk czabarem skacze. 

literatora, torn lY. 34 



Digitized by 



Google 



266 

A warn po eo? Od bieuady 
Jut na nogi wstal golc rady, 
B^ce obmyl w csy8t4i wodxie, 
I roosedUt si^ po goapodsie. 
Wx66dtl wrdccic^* Powraoaj^, 
Jak ubite aerco nioa^, 
Oesy kropi^ cioha ro84, 
Hana adrad^ przeklinaj^. 
Foaoatalycb z rzezi jeikcdw, 
Wiod^ z Bob4 tnech mlodzieAcdwr, 
A polegtycb ilo bylo, 
Wiekniat^ cxc«| mogil^. 



,,Ale gdsie ta mogUa, cxy nie moina wiedziec? 
Jeili viesa wacpan, bardzo profiimy powiedzie^.'* 
Pnerwi^ Stefan Dnuzkiewica cbor^iy pancerny, 
Staxy wojak, SobieBkich doma slaga wierny. 
„Pod Batowem/^ nekl ^piewak. „0j nie, nie, Mospanie! 
Trocbf blii^j.*^ ,,Jak blli^)? mdw panie Stefaniel 
Przerwie krdl; nazbyt ci^ikim grzechemby nam bylo, 
Nie odmdwid pacierza nad 6wiQ(4 mogil^.'* 
nWiQC kl^knijmy, bo pod t^ cicb^ gleb^ leiy 
Tyle rycerstwa, kwiatn nieszcz^sndj mtodzieiy. 
O! znam j^, jak dloik moj§: wszak to tydzieii caly 
Nosilem na ni^ darnie. Pi^knie al^ nslaty, 
Pi^kn^m kwieciem urosly: Bna6 ic cia!a ^wi§te 
Pod i4m wiekiem na wieczny spoczynek zamkni^te/^ 
Upa^ krdl na kolana, a z nim orszak ca^y, 
I proch czolo osypiJ, lica lay oblaly, 
I za ojcdw, za braci, przed wielki tron Boga, 
PopYyn^la modlitwa cicha, rzewnai bloga. 



Powstat krdly a Druszkiewicz ozwi^ si^ w te alowa: 
^Gdybyi to pie^ni mioda nie sUadala glowa, 
Co nie naoczne rzeczy, lecz alyszaoe prawi, 
Wi^odj si^ fikcjjami, niili prawd^ bawi, 



Digitized by 



Google 



267 

To moinaby j^j wleny6; lecz gdj fftliaee si^e, 
Ucho prawdzie luezwykk, se zgrozy wi^dnieje. 
Kiedj ten mtodasik dpiewal, ledwiem 819 potkromil, 
tern mu piei^ni nie pnerwal, g^^ nie roxgronul. 
Zaiedwie si^ pod notem w^sik mu sasiewa, 
On bywalycli rzeczach taktyemie tak ^piewa, 
Jakby tarn by! i widziaL Oj! gdyby zobacsyY, 
Jaiby pono swycb dnmek wyci§gDi|c nie racsyt, 
Umarlby jeno z Btrachu. Nie gladjrase 4acy, 
Lecz osiwieli w cnoju manowym wojacy, 
Co znali w<5z i przewdz, tryumf i jaBsyry, 
A jak li^6 wi^dli, jak hs6 drieli bohat^. 
' 01 w t^j batowski^) kl^sce cifiki to krzyi Boga 
Spad! na nasz§ koroD^! Nigdy taka sroga 
Nie dotkn^Ia nas plaga; byly mory, wojny, 
Gale pola u^cielal trapem ^otnierz zbrojny, 
Miasta ludne, bogate, szfy calkiem w perzyn^, 
Lecz to wszystkie nieszcz^cia mialy Bw^ przyczyn^: 
Lub my wroga zadarli, lub on naB zadzieral, 
Chivyta} mieez i po ludzku bojem d^ rozpieraL 
Lecz czego chcial; tea Bohdan? co dla swoich zrob^ 
Wyt^pil lud niewinny, i czeg62 biq dobi]?*^ 



„ Ju2 nam nie ftpac t^j nocy, ktdr4i razy tyle 

Opowiadi^, i teraz na 14] tn mogtle, 

Zechci^i panie Grzegoiza, powie^c rozpowiedzie6. 

Dzii mSo j^i poi^ucbad, milo ta poBiedziec. 

Zmylitoy haikb^ braci^ wrdg na diugie lata 

Popami^ta udary naszego bulata/*' 

Bzecze krdl; kotem atanie wojskowa dru^Lyna, 

DfUBzkiewicz pomyilawazy, w te slowa zaczyna: 



„Baez4c hetman^ 2e Bohdan jakied zdrady knuje, 
dciqga z kraju cbor^gwie, w pole wyat^puje, 
A chc^c trzymac na oku Tatary i chlopy, 
Na batowflklcb rdwninach rozci§ga okopy. 



Digitized by 



Google 



268 

Te okopy pnyczyn^ hyly naszdj U^ski. 

Frzewidzial j^ harmatnjr jenera} Frzyjemaki, 

Co BiQ naw^chal prochu w domie i za domem, 

A zawsze na kozactwo srogim byl pogromem. 

Ten cbcia} by z cbor^gwiami bctman w Bradaw wnSciT, 

A on 81^ sam okopem po swemu obrzucif, 

I p<5ty pieszTm ladem harmat§ si^ bronil:, 

Aiby do nowycb xun6vr Bobdaaa nakloniL 

M4dra6 to byla rada, lecz niew/slucbana. 

Jenerat z swym obozem hylhj dla Bobdana 

S0I4 w oku; dobyc go cblopby nie potrafil^ 

A gdyby 819 przed czaaem do Wolocb pokwapit, 

Gdy2 szedl: ho8podarowi RoaandQ wydzierac (a^, 

Musii^by z kaid^ cbwil^ na nas 819 obzierac, 

A myby^my go rwali jak mysia biytany. 

Lecz cdi, kiedy w uporze betman niezlamany? 

Choc go panowie Rada, sam oboiny pro8i, 

On ai^ t^m sroi^j jeszcze od gniewu zanosi, 

Milowe ciagnie rowy, kaie sypac wa^y, 

Sypiemy. W pierwszym sztycbu zaraz nas zmieszaly 

Trupie koid, le^ce pod darni^ stepowii, 

Jak okiem nie zasi^gniesz na przestrzeii milow^. 

Nie aielski to mogihiiky po czerwon^j niwie 

Tak tu niegdy^ miecz wojny pustosi^I straszliwie. 

Wieczny pokdj poleglym! i dla naszycb ko^ci 

Ktoi pokoju utyczy; wife do Jego MoiSci 

Hetmana szlemy posty z pro^b^ uniion^ 

By na nowycb plaazczyznach nowy r<5w wytkniono. 

Za odpowiedi sam betman do ryBkala stanie, 
Zakasa r^ce^ pofy podwinie w iupanie, 
Wmie8i czapk^ i naksztalt sla/^ebnego chlopa, 
Bez oddecbu przez koiici szeroki rdw kopa. 
Zrazn naa ^miech, a pdini^j M ogarnie iywy, 
Bo byl to m^ rycerski, szanowny, B§dziwy. 
Dlugotoy go blagali^ nim 8i§ ndobrucha}, 
Rzucil okiem lagodnem, naszycb proi^b Tvyslucbi^, 



(a) Boaanda, c<5rka bospodara woloakiego. 



Digitized by VjOOQIC 



269 

Zfoiyl ryskaly lecz dal^j kaxal kopac rowy. 
Kopiemy: clirapi^ ko^, tarzaj^ bi^ g^owy, 
DzwoDi^ stare zbroice, a nam w sercu trwoga: 
Czy na tak^ niiewag§ nie spotka al^ Boga? 



Nastan^ ci^ikie czasy, okop na sko^czeniu 
Jedn^j 81Q nocy w deszczdw rozp^ynie stnimieniu. 
Bez koj^ca trud, na darmo tolm&cz ail zuiywa, 
A tu i podjazd z wie^ci^ nlemil^ przybywa. 
Frzeci^te zewaz^d pasy, iywnoiio nie ^ci§gniona, 
Jakby niedosyc zbrojny we wlasne znamiona, 
Ferekopakie, Nagajakie Bohdan zwolsl hordy, 
Nadokola roztoczyl rabunki i mordy, 
JeBzcze dla drwinek do nas poaelstwo wyprawU: 
2e kiedy si^ on b^dzie na Wofoszcch bawi?, 
Kiech aiQ betman pilnuje, by czeri^ obozowa 
Niesfoma i dla lupu na wszystko gotowa, 
Nie apadla nai^, i aamie Tymofej w zapale (a), 
By nie cbcial jego zgub^ podnosic aiQ w chwale. 



A a naa co? niezgody, obrailiwa mowa, 

Prdino hetman wygli|da chor^gwi z Kijowa; 

Dla icb to posternnku rozci^gn^l okopdw: 

Bylitoy wi^c jak wrdble w^dd klaaztornycb atrop dw, 

Jak muclia w pnatym dzbanie, albo azydio w worze: 

Wyst^pim na okopy, to puatki w taborze, 

Przyalonim tabor, atraszna na okopacb Inka. 

Zt^d lada pacholiczek na betmana foka, 

Kaidy tylko niecbybndj zguby oczekiwa. 

Zjawila ai^ na niebie kometa atraazliwa, 

Zbiegtazy firmament, gaa}a nad naazemi gtowy. 

Wtyle obozu leii^ g^Bty laa d^bowy. 

Tarn CO noc atraszne dziwy, tnmulty i wrzawa; 

Leci podjazd i tnmnlt na moment nstawa, 

A tylko^ Fanie odpui6! npior po npiorze 

Wieaza Bi§ nad bagnami, wi^^aa po borze, 



(a) Tymoteaaz, ayn Bobdana Chmielnickiego. 



Digitized by 



Google 



270 

Smialkdw chwyta i m^czy... Wiiki gromadami, 

Jakby naslane, zcwsz^d dcigafy za nami: 

Stracb z szyku si^ odl^czyc; jei^lii si^ odt^czjt, 

Fewnleii zawdd rycerski w wilczych z^bach sko^exjl. 

Do Wolocb Bobdan ruszyl, jak z nieba wie^c spada: 

Stwierdzaj§ to podjazdy; szlacbta dziwnie rada, 

Jak gdyby po wygrandj laudamus za^piewa. 

Za niewczesn^m weselem zawsze placz przybywa. 

Grorzka ta prawda dzlsiaj na nas si$ sprawdzafa. 

Bylto dzie^ uroczysty, dzieh Boi^ego Ciala: 

W czlerech rogacb obozu wznicilifoay oltarze, 

I ubrali przystojnie, jak obyczaj kaze. 

Efii^ia ^piewali summ^ po skoi&czon^j summie, 

Z monstrancyum, przy calym obozowym tlumie, 

Zacz^liimy obchodzic z processyj^ waly. 

Ci si§ prowadz4 z kai^imi, ci baldacbim biaJy 

Nio8^ Dad Fanem Bogiem, ci gromnice lane, 

Ci oltarze, ci wience z kwiecia uplatane, 

Ci krucyfiksy cbor^gwie, ci w kantyczki nosy 

W^cibiwszy, wyci^gali dono^nemi glosy: 

CaJy obdz byl nakszaJt wielkiego kosciola. 

Lecz gdy 8i§ tak modh'my, nagle kto^ zawola: 

Patrzajcie! jaki tumani Patrzymy przed siebie: 

Ogronmy sJup kurzawy zawisal na niebie, 

I ciggn^J prosto ku nam; przykladamy ucba: 

Zrazu huk niemy, coraz ro^nic wrzawa glacha. 

Wyrainy jazdy pocbdd. Ksi^ial Pan Bdg z wami! 

Nie takiemi tu b^dziem ^piewali pie^niami, 

Nie w dzwonki ta zadzwonim. Kaidy w oboz bieAy: 

Z ksi^iy, dziakdw, dzwonnikdw, masz samycb rycerzy; 

Gdzio o}tarzo cbodzily, tarn bussarz skrzydlaty 

Toczy koniem, a puszkarz ustawia barmaty; 

Sadowi BiQ piecbota^ wodze szyk sprawiaj^, 

DoboBze bijii w kotty, fajfry w sunny griyji. 

Ci%gn§ g§6te podjazdy, rycbtujemy bronie; 
At tu razem z podjazdu dwa przybiega konie, 
Bcz jezdedw, krwj§ ocickle, zJej wieici posJaAce; 
Niema czego odwleka<S, dal^j na poba^ce 



Digitized by 



Google 



271 

Za okop, pod dowddztwem samego hetmana; 
Kaprzdd kwarciani, potdm druiyna zebrana 
Bdinego ochotnika, husarzy sto koni, 
Starosty (a), wojewody (b) i panccrnych znakdw 
Dwie onycHo chonigwie, z trzema sty kozakdw. 
Pana Czernicliowskiego pi968et kopijnikdw (c), 
W obozie reszta naszycb zostala si^ azykdw, 
Z hannaty generatem; wszystkicli zai mnidj wi^cdj 
Bylo nas, oprdcz ciurdw, do dziewi^c tyai^cy; 
Ale nad trzy tysi^ce nie ruazyJo w pole. 

Na dobiy strza) z obozu staniemy w pdlkole, 
Ci^ika jazda we iSrodku, a lekka Bkrzydkmi. 
Ledwiefimy szyk sprawili, ai tu tu2 przed nam! 
Tatarakie przedoie bufy, dal^j eata cbmura. 
^jl CO Pan Bdg przeznaczy, jak krzykniemy: hura! 
Jak skoczymy z kopyta^ nie czekaj^c sprawy, 
Bzieti to byt pracowity^ gor^cy i krwawyl 
Byliimy jakby w wu*ze; palaaz gi<|l si^ w r§ku, 
Party zewBz^d zaledwie czlek dofliedziiJ w l§ku: 
A oboe pobai&cdw glowy aiekU^my na wiory, 
Lecz tu bylby nam amen; niegdyi zawsze akory 
Hordyniec do ucieczki, jak zal^kte zwierz§, 
T^ raz§ stoi w miejscu, w g§8ty wieniec bierze i 
Jak hA triipa robactwo, jui^, ju2 na nas wtazi; 
Wt^m pnszkarz z waldw tak go mistemie porazi, 
2e si^ na cztery wiatry szeroko rozskoczy, 
Bajtary na zasadzco bryzna otdw yt oczy, 
I baranim kolpakiem zasli^ si^ step ca}y: 
A gdyby noci odbdj naszycb nie wstrzyma^y, 
Bylibytoy to psiarstwo wyci^li do nogi. 

Labo na bisurm anacb pobdj sprawilUmy srogi, 
Ale2 i naszycb leglo. Najw]§c^j dragon! 



(a) Starosta Erasnostawski Marek Sobieski, brat krdla Jana. 

(b) Danilowicz wojewoda Buski. 

(c) Odrzywolski, kasztelan Czernicbowski. 



Digitized by 



Google 



272 

Ucierpieli cUa ciQiki^i zbroicy i koni. 

Bannych sto, a ubitycli hylo o poIowQ. 

Botmistrz Bi^aban srogi raz otrzjma} w gtowQ, 

Hetman^ co nie jak hetman, lecz szedl rdwno z nami, 

Stradt konia i bylby pr/^eszyty strza^ami, 

Jeiiliby mu luiaego nie rychto podano; 

Hetm na pana staro^cie tak mocno zr^bano, 

ie muaiat go precz rzucic, i z otwart^ g}ow§ 

Bil sIq ai do wieczora, ale wyszedl zdrowo. 

Czterysta niewolnika przywiedli^my z sob^ 

Ci na pytkach zeznali, ie z jutrzejsai dob% 

Synek Bohdana w dwieicie tysi^cy zawita. 

Kie zmruiylismy oka; Jeszcze do roz^wita 

Byla dobra godzina, a jui nadokota 

Wrzhto jak w kotle, wazystkie palily si^ siola, 

Caly step w ogniu; wiater, koni rienie, 

Skrzyp teleg, wrzaw^jezdnych, dymy i plomienie, 

Ze wszech Btron ku nam znosil; o stare etawiska 

Opieral bIq nasz obdz, cale wdd ioiyska 

Okryty oczerety, wierzby i tozina; 

Wpada piomie^, oczeret palic si§ zaczyna, 

Iskrz^ BiQ wierzby, lozy i dlngich mil wiele, 

Mi^dzy Btepy ognista rzeka si^ roz^ciele. 

Z plomienia z wrzaskiem ptastwa wzlataje gromada, 

I z gorej^c^m pierzem na nasz obdz pada. 



Ze dniem wiatr biq obrdcit, odkryt z kaidej strony 
Jak morze, naokolo obdz roztoczony. 
I Btracb cbwycil za serca, oczy si^ spusz czaly, 
Jakby wcze^nie dla Biebie w ziemi grdb kopaly. 
Kaidy smutny, milcz^cy, w jednego hetmana 
Obliczn, rucbach, mome, nie powstata zmiana, 
Na^miewat Bi§ z mlodzieiy, ze starych iartowa^ 
MdTri§c: „Nieraz na tegom zwierza ju^. polowat; 
Jak wieiki, tak niesilny. Nie znaczy ten zucha, 
Eto uda polciowego, polciowego brzucha. 
Bdg zwyci^ztwa nie idzie za niezmiernym tlnmem, 
Ale za dzielnim Bercem, a wynioslym umem. 



Digitized by 



Google 



273 

Skoro z sercem i amem zawi^ie przymierze, 
To garstka n»d tlnnuuiii zwyci^two odbierze. 
Ke pierwisTna nam b\)a6 Tatary, Kozaki; 
Do Chocima sam Sultan nie podty tlum taki, 
Ale CO niypnsedniejsze hjl Bprowadzit m§ie; 
Jednak dnm^ »^^ rozbit o naaze or^ie. 
Zbarai, Zbordw, co mdwi^? Beresteckim gromem, 
Ledwie kozak oealal z sw^ dosx^ a domem. 
Brada! Pan Bog oadzieial dzi^ jesz^e tyxn miecz«m 
Odiriejem od plew ziarno, ptonny chwast wjaieczem! 
Jnt wCEoraj wrdg dolwiadczyt, co ta szabla omie!^* 
Tak hetman» a tymezMem w obozowysn ttumie 
FUcse i narzekania, kaidy wola: biada/ 
Hetman z hukiem i fakiem na ptaczkow napada, 
W kozi rdg ich przep^dza, powraca do szykdw; 
Lees i tarn petno samych wyrzekaA i knsykdw, 
Cwierka]& w oczy; polowa rozkazdw nie stacha. 
Hetman bac»|c to straszne rozprz^ienie ducba, 
^j«» gvomi, zagrzewa^ dzialom zagrac kaie, 
Szyknje, wiedzie putki i rozstawia straie. 
19a harcownika mtodziei najiwawaz^ wyznacza; 
Ta zamiaat biedz na waly, koto swe zatacza, 
S^dzi hetma^akie aprawy i o zdrad^ wini. 
Jni witc4J z bantowniki atowami nie czyni, 
Lecz dragonii kaie z maazkietdw wypalic. 
Ten atrzat gorz^j zaci^tych umia} rozzuchwalic: 
Na dragoni^ z izabl^, koplJ4 wpadaj^, 
Dopnat Boty! i bracia braci wyt^piajiil 



Widz^^ slyaz^ to wrogi, oczom awym nie wierz^. 
Dingo atojii, nareazcie z wazyatkich atron nderzi|. 
I zahnczi^a ziemia, nieba zahuczaty, 
Wiait gor§cy poci^n^^ ognie zapa!aty, 
Chmnni atrzaty i knle, bomba wpada w lochy, 
Z ziemi^f Indimi, obozy, w niebo lec^ prochy, 
I pifC ogniatych alupdw, jak pi ^6 palcdw Boga. 
Odetn^ garatk^ naazych od nawaty wroga. 

Literatura, torn IV. 3i 



Digitized by 



Google 



274 

Genera}, pan staroBta t pante wojewodii, 

T« gartf6, do jakidjkolwiek wresscie wptnmy wiodo, 

I z za w^gla obozn dek^C bez nztanka, 

Tak siQ tarnpem oUoi^, it stan^ jak w wianka. 

Tymczasem hetman z synem, z panem kaaztelanem. 

Z Irasarzami, kozaki i Indem kwarcianym, 

Wtyle obozu zewsz^d obciQci wokolo, 

Walcz^ do opadtego, pomkn^ ai^ na czoYo, 

Popni ka laaom, chor^giew hetmana 

Zpod lasu dingo, dhigo byla nam ifidztaaa, 

Narefizcie poczernii^a, w kurzaine zamierscUa. 



Fny generale je^ si^ rozpierzcbla 
Jedna kozactwa cbmura, to zaraz siQ gnala 
Drnga, dziesuita, ai^ nam r^ aatawata, 
Ai aamopal sam strzelal ogniem rozparzony. 
I gdyby ten Ham wddk^ nie byt tak apojony. 
Go go na ^mierc widoczn^ jakby na roidd wlodia, 
Janaekaby odwaga dobrze w nim ocblodia: 
Bofoy z Eoaeckim wladazy pomi^dzy dwa rowy, 
To z hanbic, to z pdlbakow sieli grad krzyiowy. 
KoBsakowski z Karczewskim z koAca w koniec lata, 
Czarne gtowy molodcdw jak makdwki zmiata, 
Z wojewod4 rajtary, z ataroat^ dragoni, 
Grzmi^ z gwintdwek ai milo, atoj^ jak wkopani, 
A general z barmat^ to, tam si^ przecbyli, 
Upart^ kozaczyznf jak pyli tak pyli. 
General podakoozywszy do mnie, tak zawola: 
„£j! mdj bracie Druazkiewicz! maaz oko aokola^ 
A apojrzyjno kn laaom, co iAt tam ai^ dzieje? 
Czy t^ jeazcze hetma^ska chor^giew si^ chwieje? 
Chwieje at^, to i naaza droga w tamt^ strong; 
Proeh ai^ przebral, przekopy tmpem zapdnione." 
I Btamilem na spinkach na wrdble niedbafy, 
Co kolo uazn moich lataj^c gwizdaly, 
I mgl9*m przeazywal okiem, at dojrzalem laay, 
A pod niemi dwie czame cbwiejfce ai^ maasy: 



Digitized by 



Google 



375 

Jedna jako mnr wieOcftf drnga w sobie mAla, 
Lees jak lann bnn^cy na wielk^ wpadiUa- 
I nie mdgl li^ mnr ostac pned takim pobojem, 
Bmuit! i taran zdlawil mmowiakieiii swojem. 
Lec4 tatarscy szensiue i zwjci^ztwo gtosz^, 
I glowy bohaterdw na azablach roznoss^: 
Jedna gtowa ha ierdzi irisi nwi^zana, 
GiAmy to, generale/ to glowa hetxoana! 
I zatrzfst si^ general, harmaty nawrdcU, 
I zaraiem ato imierci na wrogdw wyrzacit, 
I w naase aecca j^by daieai^ sH wat^pito, 
Jak sl6ma si^ kozactwo taw§ po^cielito. 
Maaial to bye raz ci^ikiy cofn^la ai^ chmura, 
UmilUy wci^a W7J4ce: Allahu i hura! 
Bohdan z bial^ chonigwuh z jedwabneoii stowy, 
Zbliiyl ai^ do okopdw, wzywal do uipowy, 
Wazyitko nam zar^czaj^c, i slaw^ i zdrowie, 
Lees nikt nie chciat na jego faadowa6 si$ atowie: 
Jego pnewrotooiic byla ai^ nadto nam znana. 
Woleliimy bye jencem tatarakiego hana, 
Niili dmib^ BobdaAakim, i w tatarakie dlonie 
ZdalUmy naaze iyeie i atawQ i bronie. 
Bo^adl si^ Bohdan z ^otoi, Qrmczaaem pogany 
Ciesz4 naa Indzki^m irfowem, pvzewi^ziy^ nmy. 



Wtdm Bohdan z pelnym tarzoaem do hana przypada, 
O z dala zaai^gnionyeh wieAciach opowiada, 
2e krtfl Bjudmiers s timnem pospolit^j rseasy, 
IHe bawi4e, w ukrai^akie rdwniny poapieasy, 
2e 08to6 aiQ przy awojto dtui^j nie jeat w atanie, 
tt wolatby przed esaaem saez46 rokowanie, 
Ug^aaka6 gniewy krdla i rzeezpospolit^, 
Wprsdd nlm stan^ nad karkiem z azablie^ dobyt^, 
2e pragnie wazyatkich jeAcdw wyknpiq z jaaayru, 
Pnieic wolno, tym krokiem do azeserego mini 
Przyazlyby obie atrony, bo aamii wi^iniowie 
Niemaloby pomogU. Czy wienie tdj mowie, 



Digitized by 



Google 



276 

CzyK slota pokusa Tatar odurzony, 
Zaprzedal nas na wieki w Bohdanowe szpony. 
Naprdino pan starosta z panem kasztelanem, 
, Z wojewod4, sam na sam radzili si^ z hanem, 
Prdtoo go zaklinali Da sojuszc stare, 
Na star^ oJc<5w przyjaiA i doznan^ wieq-^, 
Prdino w trdjnasdb wi^kszy okup przysi^gali, 
Wszystko pr64no. BohdaAce w krgg nas obegnali, 
Jak bydio na rzeinic§ wlokjjc po czaharze. 
A by* tarn jar rozleg?y, stan^ na tym jarze, 
I l4y6 i drwid z nas zaczn^, i my, my zrodzeni 
Do szabli i do slawy, byliimyz zmuszeni 
Znosic pokomie drwinki, czyje? chlopa swego, 
DIa marndj darowizny i^'wota licbego, 
Co nam mdgJ podarowa<S/ Choc odarci z broni, 
Poskoczyliiimy ku nim i nie w jedndj diom', 
Zdobyty kindiaJ Wysn^ i szabk zagrzmiala. 
Leci krdtki byl to tryumf, ttuszcai przelamata 
Zbitych w jedn^ grornad^, rozbiJa na cz§4ci, 
I broni^ uzbrojone rozbroila pi^sci. 



„Bohdanie! rzekJ general, krwi mego narodu 
Eiedyi jui b^dzie dosyd dia twojego glodu? 
Zaprzysi^gleij rozbojem i niewiar^ sJyn^il 
Ktdi dzii zerwal traktaty? Mialerf nas wymin^c, 
Tymczasem opasate^, i zagarn§l w matnie! 
Nie do4c ci dobra wniosJy umowy ostatnie! 
Ju4 buj^czuk nie do dJoni, traa barkom purpury, 
Wiwat krdl! chcesz usJyszec, to wei na tortury, 
Wiwat ci zaipiewamy, a czyst^ krwi^ nasz^ 
Niechaj ci twoi kaci ^wietny plaszcz okrasza. 
Nacdiei nas wykupiJ z tatarsfa-^j niewoli? 
Wszak nie chcieliimy twrego ni chleba ni soli: 
Twdj chleb i sdl tnicizny je4U malo zlota 
Co z domdw Boiych twoja nadarJa hotota, 
Wypo^d wolno, a zniesiem ci nasze ostatki. 
A jetfli na ^ch miejscach chcesz z^oiy6 jatki, 



Digitized by 



Google 



277 

Braij nas wodsdw 1 dukdw, a lad pospoUty 
Niech wraca na awe greedy, wszak jeazcze nie MXy 
Naaz Onet do oatatka, Kazimiers na tronie. 
I nie OBUtnie sgin4 do or^ia dlonie/^ 



,»I>opdki ten pies b^dxie akowytac mi w uazy? 
Motodcy!'' krzyknie Bohdan i kozactwo raazj, 
Arkanem generala na majdan wywlecze (a), 
Krew bobateraka do stdp Bohdana pociecze, 
I jak ottarz ofiary obmyje, poiiwi^ci. 
Dopiero to kozactwo skoczy bez pami^ci, 
Piiarnia do kniei petn^j azlacbetnego zwierza. 
Cuignie na majdan, noiem pod serca uderza, 
Plata bezbronne glowy, i trzaib byto slyn^c 
Na calj ^wiat z rycerstwa, a od cUopdw gin%6! 
I trzai bylo z pielnazek chowac Bi§ pod broni^t 
A gin^c z nag§ pierai^, bezorf in^ dloni^I 



Raz jeden Bdg dal ^yde, i raz go odbierze, 
Skoro ^luby lycerskiej poprzysuigle^ wierze, 
Przyai^gled ^mierci, ie j^ rad prz}fjinie8z apokojnie; 
Lecz niecb ci§ jak rycerza spotyka na wojnie, 
W gor^cym boju, ale nie tak jak bydl^cia, 
Co go Bobie wytuczjt rzeinik do zarzai^cia. 



Pomn^c cz^m byl dla niego dom Danflowicza, 
Bohdan dla wojewody wolno^ci uiycza; 
Ale dzielny ou|i wzgardzi) ta of iar^ wroga 
I z wielk^ dius^ posiedl do wieUdego Boga. 



(a) Wyraz majdan kilkorakiennasma znaczenie. Miokiewicz lukyt go 
jako nazwf cz^^ci tnkn. W starych kaif gacb i r^opismach zn^dnjemy, 
ii oznaczal aam ibodek obozu, w tern znaczeniu i ja go niylem. Po dzii 
dzieA na Podoluiinajdanami nazywaj^ leaiste mi^Boa, gdzie saletr^ wy- 
wanano, oraz oaady i wioaki przy podobnych wywarzalniach posa- 
Uadai^e. 



Digitized by 



Google 



27S 

I pan staroBto spjessyl m miji^ pnyUftd^m 
Gards^o iy^a qfiar^ i kosactw* gadem, 
I inni tak gin^Ii przyUftdoie i toialo. 



Jul si^ stoAoe z potadnia dobrze nacliylalo, 
Ustala rzei, natomiaat za r^ce, za szyje, 
Tych pokuto w kajdany, tych wi^zaao w kijc. 
Mnie z Koseckim, Karczewskim, amolnemi powrozy, 
Niby sttab^ ielazn^, przywito do brzozy. 
Czekamy. . naokoto ogniska bIq iarz^, 
Kozacy tocz^ w6dk§ i knipiiiki warz$. 
Okropna pijatyka! Jaki^ czart zakrzyezy: 
Kto z was Bobie harbuza pieczonego iyczy? 
Motodcy! kejl harbuzal Ochotnik podskoczy, 
A on mu opieczon% glow§ ct^nie w oczy. 
Podobat si^ piekielny iart: tluszcza 8i§ ienie, 
Znosi odci^te glowy i rzuca w plomienie; 
Inni by sobie truddw OBzcz^dnc polowy, 
Woleli tni Btoj^ym wi^niom ^cinac gloiry^ 
A inni C4ilkiem 4ywych ua ogie6 udotali. 
Nledoli nasz^j aamo niebo si^ po^ali: 
Upniei deazoz nawalny» ognisko zal^e, 
Lecz dziez nie dba na deazcze, jednako azaleje: 
Temu wydziera oczy, obcina ramiona, 
I pnazcza— biedak z boln i bieiy i kona; 
Dragiemn wszyatkie z stawdw ko^ci powyrywa, 
I wiek^ na teledze Taideiuza ipiewa! 
Trzeciemu lami^c r^ce i do kolan nogit 
Kaie pel!Ea6 niediwi«dzia: innym oo zwierz arogi, 
.Co sam wdelony szatan obmyilec nia w stania, 
Robili nasi bliinil brada! chrze^cijanie! 
Rycerzef co ich orle unosily skrzydta, 
Prseobraieni miecaem zbdjeddm w straszydta, 
Jak g^sienice w pyle tarzaj^c si^ wlokii, 
I krwaw% salewaj^ awe Aady po8ok$. 
Diuuse upadly z ciatam: bioinieivtwa i skaxgi 
Pnadfein najnaboiuiejsce poplamity wai;gi» 



Digitized by 



Google 



279 

I ja Mm, gdy iim^ miota i rospaez i trwoghy 
WoUem: niema cnotyl i wiary! i Bogal 
Jednakie lu$ B<$g nad 1114 Aep<)l4 ntalil, 
Wjrwti »e Iwiej pattcx^K, z czelu^oi ocalU. 



Przed nami i za nami na katasze brano, 

Nas tneeh, jakby niebyJycb, zdala omijano. 

Znfdzenie Boakiel Pomrok dJugo wyg^dany 

Okrywa} las i pola, g^stnialy tumany, 

Wiatr cblodna^ przewiewi^, deszcz rz^eiity padal, 

Kozak ai^ do spoczynku w szalasacb ukhidal, 

I usypial, spojony wddk^ i zbrodniami. 

Na dobranoc ma grato blninierstwy, JQkami, 

Okoliczne powietrze; tymwrzaskom wtdrzyly 

Chycbocz^ce z drzew BOwy i wilki, co wy?y, 

I psy, CO u« tarn gryzfy. Droga noc takowa 

Zaledwie w pieUe apotka. Jak dnaza czy0cowa 

Jakii nieborak j^czal: po zbliionym j^ 

Znac bylo, ie ten biedak id<Skt si^ pomAleAkb, 

A zawize proato ka nam; gdzie^ tam po p<$lbo<^ 

Nieopodal byt od nas, i za wszyatki^ mocy 

Zacz^I wolac: Graegonm! b^di zdrdw, bracie mdy! 

Frzepro^ tam nasa^ matk^!.. Oczy mi si^ Iciinily, 

Caly si^ ^wiat zawnSd} jednem idltem koletn, 

A gdy rozwariam o«iy i nata ro^^em, 

Ujrzalem wkoto aiidbie ataj^ce Tatary: 

Jeden mi komia w nata kt z tkdnean^ (izary, 

Drngi serce ocieral i ini^iiy iciakat. 

Przez namiot wojloko#y promieA doia pn«b^kat; 

GiBza byla, meki«dy konie tylko tMj^ 

dwiergotal polny ptaszek i trawy Mumialy. 

Bylto namidt saenago bardso Tatanyna, 

Polakdw prz]jaciala i drn^, 8aaiyna. 

Ten naa nie mogi|C nlii irydne6 od kozakd%, 

Korzystajiic i z nocy i z g^itwiny ktzdktfw, 

8kradl si^ i mnie z'kompany mami ^yswobodcSt. 

Leez ban ledwie ai^ pmd nim z aw% gtow^ #y«li^WI; 



Digitized by 



Google 



280 

Zbtteuttennj wMd ialn 1 ci^ego Bromii, 
Kb^e swoieh i kosactwo, powldk} si^ do domii. 
Ten CO wobH: Grzegorzo! byl mdj brat rodsony, 
lOodneaiec Ut SMsnasto; choc pilnie stneionj, 
Wyknd} si^ z ocza matld i 8taiu|t wibdd asj^dw. 
Naprdino podmawUlem wasjrstldch nacseliiikdw, 
Abj kaidy tnidami jak chdat tak go m^czjr?; 
Lecx on BiQ od wojaczki tradem nie odstr^czyt, 
WszyBtko pnemdg]: i wszyetkich na si^ zwrddt ocxy: 
Dobra ^wa i ladzka mi^o^ go otoczj. 
Pan fltarofta do boku swego wzi§c go nczylj 
Jam aerdeczni^ pokochal, po^iecbn wybaczy}; 
I w tym to dziet lycerskich zapale za mlodn 
Jiii w nim widziatexn przyszly filar mego rodu: 
Jedna ehwila nadaieje tak pi^kne zabierze, 
Wpndd zgini^ miody orlik nim si^ ubral w pierza.'^ 



Umilinie starzec, oczy r§kawem ociera, • 
A tymeaaBem do boko krdla bobatera 
ZbieraJ4 si^ wodzowie; zabnmiala po rotie 
Tr^bka nmn^ pobndk^ w czystym, diwi^omym gtosie, 
I sknydlate chor^girie, jak aknydlate ptaki, 
Lec9 stepem, tornj^ midday traw^ aalaki. 
Gnoii step, a niebo coraa coraa si^ cserwieni, 
Tnman wzleciat i opad}, a morze promieni 
Oblato niebO| ziemiQ. Promienny we zbroi, 
Na mogile bobater krdl z lyceratwem atoi, 
Jak archanid: atrzeg^cy niebieakieh podwoi. 
Krdl komie sohylil czo^a i ogi^ kolana, 
Tot aamo nczynila aluiba z nim zebrana, 
I za ojcdw, za braci^ pized wielki tron Boga 
Poplyn^Ja modlitWa cicha, rzewna, Uoga. 
Znowu tr^bka zagrata, krdl na siodlo akoczy}, 
I po awemu ni m a k iem na atepie zatoczyt, 
Za mm wodzdw i cala strojna wojaka rzeaza 
I z ziemi ai§ porywa, i iwawo pospieaza; 
Aa wazyacy poapieazyli i zginf li w pytach: 
A daaa zndw krdlowa6 aiadla na mogiUch. 



Digitized by 



Google 



281 



EDWARD HR. RACZYlJSKI. 

Vrodzil si§ to rvku 1786. — Vmarl 20 Sh/cznia 1845 r. 



Skonezyl nauki w Uniwersytecie Frankfartskim nad 
Odr^. Sluiyl w wojska polskiem, doslutfy} si^ stopnia ka^ 
pitaoaiozdoby krzyiasawalecznosc. Po utworzeniu Ksi^itwa 
warazawakiegOy opuscil Baczynaki zawod wojskowy^ i na 
inQem pola starai 819 krajowi atozyd Wybrany poalem od 
wojewodztwa poznanskiego, byl na aejmie 1812 r. w War- 
•aawie. Wtedy, w kwiecie wieku, bo dopiero lat 27 licz^- 
cy, pnedsi^wzi^l podroi w celu naakowym. Zwiedziwazy 
Si wecyf i prawie cal^ polnoc, ndal ai^ do Eonatantynopola 
i Grecyi. Owocem tej w^drowki bylo pierwaze jego dzielo 
p. D. Podraz do TurcyL Odt^d poawi^cal 819 wyl^ezoie pracy 
liMrackiej, owocem jej 89 dzi«la, ktore wyliczymy, joi przez 
samego Baczynskiego napisane, ju^ jego nakladem i atara- 
niem wydane. — Zaiozyi bibliotek^ publiczn^ w Poznaniu, 
i doatatecznie w potrzebny fundaaz zaopatrzyi, tak do u- 
trzymania jej w nalefytym porz^dku, jako tei do przyko- 
pywaoia nowych dziel wychodzi|eycb. Zwolennik sztok pi^- 
koycb, w ulubiooej awojej aiedzibie, o dwie mile od Po- 
znania, w Rogalinie, wyatawil koscioi, odznaczaj^cy si^ pi§- 
kn^ w awej prostocie archttektar^. W zamka Bogalinskim 
nrz^dzil zbrojowni^ ciekaw^ i zbi6r wa^nych rfkopiamow. 
W Zanieoiyslu wyatawU takfe kosciol: a w budowie kapli- 
cy i pomnikow dla Bolealawa Cbrobrego i Mieczyalawa I^ 
Dajwi§k8zy miai adzial, nietjlko co do pomyaiu, ale dawszy 
aam wi^c6j, jak skladka krajowa, w tym celu otworzona, 
zebrala. — Niewiadome powody ekionily go do samobojatwa. 
Dnia 19 atyczoia 1845 r. przybyl Baczynaki do Bogalina, 

liieratora, tomlV. 36 



Digitized by 



Google 



282 

nazajutrz do Zaniemysla: udal bi^ natychmiaat do mieJBCo- 
wef^o plebana i u niego na obiediie pozoata}. Po stole od- 
dal proboazczowi kuferek z papierami i klucze od niego: 
earn za£ obiecoj^ za pol godziny wvocict odal ai^ ka je- 
ziora, gdzie atat model angielskiego batn, uzbrojooego ma- 
lemi mozdzierzami. Po nabiciu jednego z nich, oddal w bli- 
skpsoi znajduj^cej 6i§ dziewczynia list, z poleceniem, aby 
po uslyszanym wystrzale, do plebana go odniosla. Wnosic 
wypada z polo^enia, w jakieiii cialo znaleziono, ie Raczyn- 
aki glow^ do otworu przyloifyl, pra^^ zaa rfk^ loot pro- 
wadzil. Wliacie do plebana pisanym, proail go o pneba- 
czenie za zly przyUad, daay w okr^a jego proboatwa, £v 
dal oraz aby oialo w tern aamem miejaou pocbowan^m by}o. 
Zyezeniu tema stalo ai^ zadoayo. 
Wlasne pisma Raczynekiego: 

1. Podrdk do Turcgi, formata wielko-arkuszowego, 
z wiela rycmami na miedzi. (Przez zbyt vielk^ een^ nieupo- 
wszecbnione. Wydanie drogie w zmniejazonym fomiacle 
Syojest bez rycin). 

2. Cabinet medalow polskieh, w 3 tomacfa, 1838 r^ in 
4to, po polaka i po francuaku, z rycinami wybornemi me- 
dali. Tom IV napiaal Eakaaz Golfbtowaki. 

3« W^pomnienia WielkopoUki. Poznan 1844, 2 tomy, 
ia 4to z rycinami na miedzi* 

Byl wydawcf dziel naat^pnych: 

1) Listp krUa Jama ///. Sobieskiego. 2) Pamietmki do pa- 
nowama Stefana Baiorego. 3) Zywoty stawnpeb polakm. 4) Hi" 
4iorya panowania Jana Kazimierza, 2 tomy. h) Pami^tniki Po- 
oka. 6) Pamt^iniki ksi^ia A. RadziwiUa, 2 tomy. 7) Obrazpol- 
ski ipolakow w XVI U wieku, tomow XXI. 8) Biblioleka klaooy- 
kdw laeiAskieA^ tomow VIII. 9) Kodeko dypUmatyczny melko- 
poleki, m 4to. 10) Kodeko djfphmatyczny Uiewski in 4to. 

Jezeli jako wielki piaarz Die zajq,} wznioalego miejaca 
Baczyiiaki, to jako wydawca tyla wainych dziel do dziejow, 
nadaniem przez to wi^cej historycznego kieranku literata- 
rze* ulatwieniem poznania czasow, albo malo lub wcale nie- 
jsnanych ogolowi, wdzi^csnej godziea pamit^. W pi§c- 



Digitized by 



Google 



2»8 

dsieai^tyiB dsitwi^yin rokn iydia, {Hrejtpieraaj^c zgon sa- 
mobojetwem, powazecbny i netelny ial wszystkich obudzil, 
CO umieli oeeaic wielkte saalogi lego m^a dla literatnry oj- 
ciyatej. i^l tern ahiBzniejasy, ze nailadoweow po sobie ma- 
lo zosUwii, ktdrzyby go potrafili zasfcf pic w tak szlacbe- 
tnym lawodate. 



MICIUl; BJUJNSKI. 

Urodzii 8i§ to LHime 1795 rohu. 



Po skodczsDia nauk pocz^tkowych w gimoazyajn wi- 
icBskiem, odbyt w ci^gu lat Bzeseiu kursa nauk matematy- 
eznych^ literatury i prawa w uoiwersytecie wilenskim. 
W latacb 1818 i 19 podrozowai po Niemozecb. Pierwsze 
jego prace litarackie nmieszczone bjly w Dzienmku wilM- 
Mm od roka 1816, a mi§dzy tymi na pierwazenstwo za- 
riuguje: Ohraz poAsttoa W. Breiami; rzecz pracowicie i do- 
Uadnie wyloiona, podlug najlepaaych pnblicyatow angiel- 
skicb i fraacuzkich pod wzgl^dera historyi^ atatystyki, li- 
teratury, admioistracyi i stana ^olacznego tycb krajow* 
Piamo to, mlodego wdwcaas literata, obazernego rozmiaro, 
zwrocilo na siebie uwag§ receazentow niemieckich. W tym- 
ie aamym dzieaniku znajduje 9i§ opig podroiy jego po 
Szwajcaryi saskiej. W latacb 1817 — 1821, nalei^c csyn* 
nie do grona bumoryatycznycb litejratow, wydaj^oycb 
BrtiMotoe triadamoiei wiiefiskief aiemalo w xuch umieecil bez- 
imieonie artykalow swoicb satyrycznej treaci Naatfpoie 
byl redaktorem Tygodnika mleiiskiegOt gdzie znajduje 8i§ 
takie kilka piam jego w rozmaitych przedmiotacb. Od ro- 
ka 1835 zaczyna siq szereg prac historycsaycb M* Balin- 
skiagp, to jest od ogloazeoia dziela p. n. 



Digitized by 



Google 



284 

1* 0pimmieHaif9^etmemuuiaW«M&. W Wflme n Za- 
wadakjego, 1835, 8yo. 

W ktorem podal wide ciakawyeh wiadomoM o atanie 
naok w Litwie. Nastf pole w r. 1836 wydal: 

2. Bklarya WUna, tomow 2. W roku 1837. 

3. Pami^nild o kroUnw^ Barbarzen ianie Zygwntnia Aw 
gusia, W6 2ch tomach, w Warszawie torn 1 1837, torn 2gi 
1840 r. 

4. PUma histcryezne we 4cfa tomacb, w Wanzawie 
1843 r., 8yo, gdzi« przerobione i powi^kszone b^ pami^- 
tniki o krolowej Barbarze, i mif dzy wielu innemi fywoty 
DieznaDe dot^d Andrzeja Wotana: slawnego reformatora re- 
ligijnego oa Litwie w XVI wieka, oraz Jana Potockiego 
alynnego badacza dziejow i Btaroiytnosci slowianskieh. 
W roku 1840 w Lipsku, wydal dziela Jana Sniadeckiego 
w 7 tomacb, przyczem napisal iywot tegoi aczoaego, pod 
ktorego przewodoictwem jako rektora, odbyl kurs nauk 
uniwersytetn. Pozoiej 1841 r. oglosit no we wydanie dziel 
Jfdrzeja Sniadeckiego tescia swego, do ktorego przydal 
rye aSywota jego. Naat^pnie wyszla: 

5. Histarya Polska. Warazawa 1844, 8vo. 

6. Pielgrzpmka do Jasnij gdry to Cz^toehmoie, adbfta 
przez pqtmka XIX wieku. Warazawa 1847. 

7. Siudya Historyczne. Wilno 1856. 

8. Wi§zienie Jana Kazimierza we Franeyi, przeklad z la- 
cinakiego Waaaenberga. Peteraburg 1858. 

9) Pami§tnikt histaryezne do wyjaaoienia apraw pu* 
bliczoycb w Polace XVII wieka poslaguj^ce. 

Procz ogloazonycb od czaaa do czaau w Bibliotece 
Warazawakiej, ktorij jeat wapolredaktorem, rozpraw biato- 
rycznych, Balinaki z a. p. Tymoteuazem Lipidakim, wydal 
waine dzieio: Siarolytna Polska, wyatawiaj^c w niem caly o- 
braz biatoryczny i jeograficzno-atatyatyczny naazego kraju 
przed rokiem 1794. 

Balidaki, jako piaarz biatoryczny, niepo jlednie zajmo- 
je miejace; a Iiibo male tylko uat^py dziejowe wyjaani), 
dopeloil tego aumiennie, poczciw9 oiywiooy myil^, i pi(- 



Digitized by 



Google 



285 

kD« polmexyzD^. PamicMki o krUowij Barbarze, jedynemi 
byly dittgo w literatnrze naszej, co pol^czyly w sobie do- 
kamflota historyczne, z daiejowem opowiadaniem tak zr^- 
eznie, ^e maj^ urok wi^ej historycznej powieacL 2ywoty 
ucsonych m^ow, pracowicie i z gl^bok^ znajomosci^przed- 
miotu, nalei^ do wybornych, a w mal^j u nas liczbie, wy- 
praoowan naakowych. Mniej ma zalet Btatorya PolsJta, }€^- 
koiwiak zaleca j^ wyklad jaaoy, i jfzyk prawdziwie polaki* 



L 
WYJ4TKI ZfflSTORYI MIASTA WILNA. 

OM«ieiile IXOnm 1390. 

Krotkie wprawdzie, ale nader nietzcar^filiwe byly dla 
'Wilna r^dy SkirgaiUy. Obrawazy aobie stale mieszkanie 
w zamku Trockim, opuszczal go tylko dla bojow z Zako* 
nem pruskim, lub z wichrz^cymi ai^ na Bialej Rusi roinych 
dzieloic ksi^^^tami. Tymczasem zostawiony od JagieUy 
w zamku wyzazym wilenskim^ dowodzca z zalog^ polsk^ 
n^dzii i reszt^ mieszkaneow; lecz ten rz^d wojskowy zje- 
dnej atrony^ a .ci^gle najazdy krzy^akow i obl^^enie mia- 
ata z dragiej, nie przyczynily 819 bynajmniej do ugranto* 
wania nowego prawa magdebnrgekiego, mi^dzy mieszcza- 
nami wilenskimL Handel z Bosay^ i Pruaaami oddawna 
przeci^ty, trwoga od nieprzyjacidl nienatanna, wystawialy 
naprzemian w atolioy litewakiej oboz lub pobojowiako* 
Wyznac potrzeba, ie ta wielka reforma, ktor^ przedai^wzi^t 
Wladyalaw JagieUo, drogo w pocz^tkach koaztowala Li- 
^9 i j^j stolic^: ale byto to konieczne przeailenie tego ata- 
nu barbarzynakiego, w jakim ten kraj dot^d zoatawai, cze- 
ma 81$ opieral wazelkiemi ailami zakon Krzy^acki, przewi- 



Digitized by 



Google 



286 

dujfcy wyrazoie apad^ 8w6j w pvsyazlyoi wtroteie U* 
twj i Polski. Smatny ten sUn Wiloa» gonsyn si^ jmmm 
zrobil za wybaebnieDiem wojny mi^zy Witowdem a Ikur* 
gajtt^. Podejrzliwy Jagi«tto, nie ufiil Witowdowi i nie do* 
trzymuj^c danych mu pny zgodzie obietnvc, nietylko n^- 
dow Litwy, ale nawet ealego dziedsiotwa poEiejstacioiiia 
zwrocil. Po oddalenia aif krola do PoUkt, pc^^eaia Wi* 
tolda stalo ai^ Dawet niebeBpieoznem: bo -sciale pilaowany 
we wszystkich swoich post^pkach, straoit prawie wolnoK 
wyl^cznego dzialania, a zawzi^ty charakter Skirgajlly, sie 
nsogl go nawet zapewnic, ie ai^ nie targnie na jego sfycift 
Wynioslejszy m umy slem nad wszystkich swoich brad i kre- 
woycb obdarzony Witowd, chciwy panowania i 8lawy,m6 
mogi zniead aoi krzywd sobie wyrz^daonych, aoi wymeaie- 
nia Skirgajlly, ktory oprocz tego, ie byl rodionym bratem 
krolewskim, nie miul iadnej innej do rz^dzenia zdolaoici. 
Znioslazy si^ zatem w Grodnie z przyjaznymi sobiaksi^ 
tami i bojararni litewakimi, postaaowil wygnac ze atoliey 
Skirgajlly i zwierzchnictwo osi^gn^c. Nie chcic jednak 
probowac szcz^scia wst^pnym bojem z przewyisiaj^cym 
silami nieprzyjacieiem, udal si^ do podst^pn, zwlaazoa sa 
oddaleoie si^ Skirgajlly do Plocka, przy konca roka 138S| 
wielk^ ma zr^czoosc podawalo dopi^cia zamyalo. Tyi^ 
koncem pu^ciwszy poglosk^, ie ma dla pewnych nUadow 
przybyc do Wilna, wyslal przodem wielk^ liezbt sa* ^'7* 
tych i ladownych r62nemi zapaaami, w ktorydi nmieazcaO" 
ny byl poczet Indzi zBrojoycb. Ci, za wprowadzaniaoi ta^ 
boru do zamku dolnego, mieli go opanowac, jako slaba 
osadzony, i oddac w r^ceWitowda* ktdry mial zaraz po< 
spieszac z wojskiem. Udaio 819 saniom i ukrytym w aid) 
ludziom dostao na zamek^ ale Sadzimant, dowodz^ey }e||( 
strain, przeatrzeaiony o tem, aniweczyl za pomoe^ wfi^ 
kadcow caly ten aamach na opanowanie Wilnat wpnH 
nim Witowd z wojskiem ai^ zblisfyl. Pomimo tego aawidira^ 
nia, w jaki^ai si^ Wilao wowezaa znajdowalo« pnybyldai 
jednak na scbylku roku 1389* Dobrogost NowodworaM 
biakup poznanaki, jako legat Urbana VL Papieaa, dla ogte 



Digitized by 



Google 



287 

« 

bolii, noo^ ktor^jt aa prodbf Wladyslawa brola i Ja- 
dwigi kroiowej polskiej, miejsce awane Wilao, sa mia8to« 
a kosciol na czead 8w» Stanialawa, abodowany na grazach 
poganakiej awi^tyni, aa kosoiol katedralny, uroczysde pray- 
mane zostaly. Aadrzej zaa biakup, uwolniony przes Do* 
brogosta, od obowi^kow pasterza oeretenskiego, otraymal 
potwierdzenie od papieza na biskapstwo wilenskie. Zawie- 
dciony w nadaiei avojejWitowd, zmaazony byl zdowu szu- 
kac pomocy u Zakona. Tym koncain^ zaraz w pocz^tku 
stycznia roku 1390, wyprawiwazy cai^ 8WOJ9 rodzinf zGrro- 
dna do Pruas, dla odoowieaia dawnycb uUadow z wiel- 
kim miatrzem Eonradem Zolnerem, sam 8i§ najmocaiej 
w Grroduie obwarowal i inne awoje zamki umocnil. Skorj 
do korzystaoia z niezgod a^aiedzkicb, naczelnik- tycb wro- 
jownycb mnichovir, chwytaj^c ai^ kaidej okolioznosci, do 
rozerwania zwi^sko^r Litwy z Polak^, wyalal jednego zkon- 
torov do Grodna, ktory w dniu 19 stycznia zawarl blisko 
tego ZAmktt oatateczna umow0 z Witowdem. Wkrotce po- 
teui» marazalek zakonu, na czele 40,000 wojska krzyza* 
ekiego, wtargn^l do Litwy, i zl^ozywszy 8i§ z Witowdem, 
zdobyl Kiernow i Mejszagol^, i pod sam^ 8tolic§ kraj o- 
koliczny ze azcz^tem spl^drowaL Nieszczera post^powa* 
aia zakonu z Witowdem, ktory, nie wyniesienia jego, ale 
tylko aoiszczenia i zaklocenia Litwy pragn^l, ocaliio Wil- 
no na ten raz od kl^ski: bo Krzys£acy, zagam^wszy 2,000 
jencow, wracali z bezusfytecznym dla Witowda tryumfem, nie 
mysl^c o wzi^ciu Wilna. Kiedy si^ to dzialo, krol widz%c 
grozoe zamysly Witowda, a z dmgiej strony nie mog^c po- 
legac bezpiecznie na gotowo^ci do- obrony SkirgajUy« kto- 
ry zaraz w pocz^tka rz^dow awoicb, dla gnosnych i sro- 
gich obyczajow, wi^ksza polow§ Litwy na aiebie rozj^trzyl, 
Mikolaja Moakorzewakiego, podkanclerzego koronnego, na 
czele nowych hufcow polakich, dla osadzenia zamkow wi- 
lenakich wyprawii. Sam zaa opanowawazy podlegle Wi- 
towdowi zamki: {^ack,Brze£c i Surai, zdobyl nakoniec aztur- 
mem^ w marcu, przy pomocy SkirgajUy, 8toUc§ jego dziel* 
Qicy» Grodno, i tym spoaobem, urz^dziwazy niejako dalsz§ 



Digitized by 



Google 



288 

obron§ Litwy, wrocil sif do Polski; iocs Wttowd, niesni'- 
ionj ckytroici^ kray^ack^^ i niesgi^ty w przedsi^wzi^tiio, 
udal 8i§ na Zmudz, gdzie go czekala dawna dla ojca Kiej- 
stuta iyczliwosc ladu i bojarow, zoiechfconych ku Jagiel* 
le akwapUwoaci^ j^go* ^ niazczenia obrz^dkow ataroiytoej 
ich wiary. Za jego staraoiem zawarli Zmodzioi w Erolewcu 
przymierze z Zakonem, a tym apoaobem silj Witowda na 
nowo uroaiy, i W. Mistrz, ufny w rozdwojenie pot§gi lite* 
wakiej, zacz^l ai^ gotowac do powtornej, ale daleko wa* 
lEiiiejszej wyprawy, ktor^j celem nietylko jui bylo pU- 
drowanie Litwy, ale zdobycie jej atolicy i osadaenie na niij 
Witowda. 6dy w sierpnin wszystkie przygotowania wo* 
jenne w Prusiecb skonczono, przybyli jeszcze ochotoioy 
z Aoglii i* Francyi, ktorzy obyczajem tamtych wiekow, azli 
cb^tnie walczyc przeciw poganom, gdzie tylko o nicb sly- 
8zec mogli. l^atwo za8 w powazechnej ciemnooie potrafili 
wmowic tylu cudzoziemcom krzyzacy, ie cala Litwa do 
tego czasu jeszcze w poganstwie zostawala. Ruszylo wre* 
Bzcie to silne wojsko pod naczelnem dowodztwem mar- 
ezalka zakonu Eogelharda Rabe: bo wielki mistrz Konrad 
Zolner, leiil ci^ik^ chorob^ zloaEony. Tysi^c wyborowycb 
lacznikow angielskich. ktorzy w porcie Gdanska wyl§do- 
wali, prowadzil Heoryk brabia Derby, ^starszy syn Jana 
ksi^^^cia Lankastryi, ktory po^ni^j, pod imieniem Henryka 
lY zasiadl na tronie angielskim. Francuzom i roznym in- 
nym wojowaikom, przywodzil waleczny rycerz Boucicaut. 
Pod Kownem zl^czyl sif z aimi, procz bufcow imudzkich 
pod Witowdem, takie mistrz inflaneki ze swojemi eilami: 
ale z drugiej strony Willi, leaSal obozem Skirgajllo, pod 
zamkiem Wiasewalde, niedaleko od atarego Rowna, i zbra- 
tem Wiguntem liczD<»mu wojsku dowodz^c, zamyalal bro- 
nic przeprawy. Aieby si^ nie narazac na niepewny los bi- 
twy w otwartem pola, wielki marszalek Zakoou, z oddzia- 
lem wyborowego rycerstwa, przebyl pu8zcz§ i brody, na 
poInoG miasta rozci ^gaj^ce sif , i nagle napadlszy z tylu na ^ 
niedbalego SkirgajU^, wielk^ mu kl^sk^ zadal. Cz^ic jedna 
zwyci^zonycb, z samym W. Kai^ciem zawarla si^ w zamka 



Digitized by 



Google 



289 

Wi«eewalde; a driiga ez^d ust^pila przed iwyci$zcami ku 
Wilou. Tarn jeazcze mi$dzy Werkami a gor^ Szeszkini^, 
xasila droga zaoi^a walka, ale przemagaj^ce silj krzyia- 
kow nie dozwolily wojaka polsko-litewskieinu opierac ai^ 
d}iigQ; miasto zae potrzebowalo silnej i rozleglej obrony. 
Caht wi^e zaioga poUka z cz^sci^ ail litewskich, zawaria 
si^ w maraoh i parkanach owczesnycb twicrdz wilenskicb. 
Nakoni^e, dnia 4 wnesnia 1390 roku, wszyatkie aily krzy- 
:fadc]e i Witowdaj razem poi^czone, stan^ly pod Wiloem, 
aeiale ze wszecb atron opaaujec miasto: gdy tymczaaem 
mnbgie atatki wplyn^wazy z Nieiuna nad Wili^, niosiy 
wielkie zapasy iywnosci i rynaztunek wojenny. Gdy po 
iloieoiu kilkn obozow naokolo miasta, sprzymierzeni rzu- 
eili meaty na Wiliiy przeci^to tym aposobem wszelki dowoz 
iywDoaci dla oblczonyeb, i gotowano 819 przez dwa dni do 
azturmu. 

Dwie silne warownie mieli przed aob^ do zdobyoia 
krzyzacy, gorny zainek, wysokiemi murami i basztami o- 
bronny, i dolny, pod nim rozci^gaj^cy ai^* gdzie bylo mie- 
szkanie kai^z^ce Krzywjftn'Grodem zwane. Do niego pray- 
tykal aam srodefc miasta, nieobszerny, z drewnianycb do- 
uow zlozony, ale mocnemi palisadami i rowami na tea raz 
warowny. Ta si^ cbronili z przedmieic i odosobniooyoh 
domove mieazkancy i kupcy z towaramip i diatego zwali 
go oiemcy Kramnym-zamkiem. W gomej twierdzy zamkn^li 
si^ Folacy, pod wodz^ Mikolaja MoskorzewskiegOt podko- 
moTzego koronnego: w Krzywym-grodzie zas i dalssych 
warowniacli miejakicb, dowodzil nad Litw^ Kazimierz ksi^*- 
if Koryg^Uo (Korygiello), brat rodzony Jagielly. 

Zaraz sprzymierzeni uderzyli na miasto. Witowd ze 
i^mudzioami, a obok nIego ksi^zf Derby z aogielsk^ pie* 
cbot^y walczyli z Korygaj}}§: Niemcy zas podzieleni na dwa 
obozy, Inflantczykow i Prusakow, posun^li si^ do murow 
Gornego zamku. Wszystkie machiny wojeone ovirczesnej ar- 

liileraivra, torn I^. 8? 



Digitized by 



Google 



290 

tyleryi i ogniste bombardy, zacz^iy dziaiac silnie i bei pne- 
stanku. Ale szostego dnia rano przypuszczono glowoy 
szturm ze wszystkicb stron, z najwi^kszem wyt^zeaiem. 
Gwaltowny by i nap ad cudzoziemcow* lecz memoiej dzieln; 
przy pocz^tku odpor Litwinow; gdy nagle i mepoj^tym 
sposobem plomienie wybuchn^Iy w kilku miejscacb dolnych 
warovrni, zapalaj^c drewniane budowle, parkaoy i zapory. 
Czy zdrad^, czy zr^czDie od nieprzyjaciela podbzony o- 
gieii) nagle obejmuje Kramny-zamek i reszt^ KrzytoegO'gtO' 
du. Zmudzini i anglicy z jednej strony od gor, a fcancaii 
i niemcy od Wilii, wpadaj^ tlumami do zamkow, powatajc 
okropne zamieszanie, m^ztwo odbiega najwaleczniejaiycb, 
wsrod mordow i pozogi wszystko ginie, i ludiie i domy 
i maj^tek. Niedawno poznane dziala, straszliwym swjoi 
skutkiem, a lucznicy angielscy i odwag^ i doswiadaon^ 
w bojacb zr^cznosci^, najwi^ksze oiosy zadaj^ Litwie. Nt- 
tlok przeraionego ladu i gwaHownosc wciakaj^cego si^ie- 
was^d z zaci§to8ci^ nieprzyjaciela, odj^Iy dowodzcom spo- 
sob ostatniego ratunku: aam nawet naczelny dowodzca, 
kai^si^ Eorygajilo chroni^c si^ do wyzszego zamku, napa- 
dni^ty i niepoznany od nieprzyjaciol, przebity, legl na 
placu, i dingo w niewiadomosci o awym losie wszyatkich 
zostawiL Tak si^ skonczyl ten dzien, najokropniejszy dot^d 
dla stolicy litewskiej. 

Dumni krwawem zwyci$ztwem, ufni w swoje dziala 
i znajomosc sztnki wojennej awego rycerstwa, nie w^tpili 
JQZ krzyifacy, ie zdobycie wyzszego zamku latwem dla nich 
b^dzie; cale wi^c aily zwrocili do scisnienia obl^iooych 
w nim polakow. Giggle icb aztnrmy, mocno wprawdzie tra- 
pily obwarowan^ tam zalog^: ale nic nie zdolalo zacbwiac 
m^ztwa polakow, i stalosci w dzielnej obronie Moskorze* 
wskiego. Waleczny ten dowodzca^ wyprawiwszy z twierdiy 
wszystkicb podejrzanycb ludzi, a najbardziej tych co ^i- 
towdowi skrycie sprzyjac mogli, potrafil przes pi^c tygodni, 
z najwi^kaz^ dsielnosci^, odpierac ci^le i silne napady o* 
blegaj^cyob. Nio nie bylo zaniedban^m w obronie powie- 



Digitized by 



Google 



291 

non^J MoBkorzewskiemu twisrdzy: szturmy oagradzal cr^^ 
cnemi i nagieioi wycieczkami: szkody i wylomy, od nie-: 
pnyjacioi zrz^dzone, tak' rycblo i umiej^tnie naprawial, it 
xdawaio si^, iz zaioga rosnie w coraz wi^ksz^ odwag^, a 
twierdza przybiera grozoiejaza postaw^. Obl^zeni wywie- 
lOi cbor^giew z krzyiem na znak, ie z poganami walcz^, 
bo tez tlamy ^mudzioow i Litwy, nieochrzczoDych jeszcze* 
tkiadali szeregi Witowda, do ktorego 91^ garn^li z zapa- 
Hoiy jako do syna ich rodaczki Biraty. Im trudoiejai byli 
do pokonaoia polacy, tern walka stawala si^ zaciftsz^: o- 
braszeni uporem fraocuzow, ktorzy pod swym wodzem 
BoQcicaut, niemaio szkody w obl^ieniu zdzialali, wymawiali 
in gorzko, ie z dalekich krajow dia n^dznych zdobyczy 
i pro^oej chwaly przybyli, rozlewac krew rownych sobie 
chnescian. Wakazuj^c im nakoniec pewniejsz^ drog§ do 
nibjeia takiego rodzaju slawy, radzili aby si^ raczej adali 
DBturkow, najez'daSaj^cych wowczas Europe. Rozprawy te 
ikoicxjly si^ wreszcie wyzwaniem francuzow, kcorym o- 
swiadczyli polacy, ze jesli s^ prawdziwymi rycerzami i chc^ 
dowiesc m^ztwa, inog^ w oznaczonej liczbie obrac na to 
miejsce. Przyj^li fraacuzi ten pojedynek, Prag^ za plao 
valki, a cesarza Waclawa za s^dziego oba narodow wy- 



Warod takich walk i zapasow roinego rodzaju, upiy- 
A^opi^c tygodai ci^zkiego obl^zenia dIa polaki^j zalogi 
w wyzszym zamku. Tymczasem obok tak uporczy wej obro- 
ny Hoakorzewakiego, zimno jesienne zacz^o pomnazac cho- 
n)by w wojsku krzyzackiem. obozDJ^cem pod golem nie- 
bem, i znacsnie ju^ oalabionem wielk^ liczb^ zabitych i poj« 
niaoych. Proch wyszedl zupelnie, a zbliiaj^ca si^ zima, 
grozila przeci^ciem powrotu do Pruas, statkom na Willi 
taajdoj^cym ai^. Procz tego, SkirgajUo zgromadzal niedo- 
bitkdw, i podjazdow^ wojn^ z tylu zacz^ napastowac nia- 
przyjaciol, czem zmordowani nakoniec, po wyailonem, a 
bezskutecznem obl$z'eniu zamku, odst^pili go i opusciwszy 
Wilooy pustosz^c kraj ogaiem i mieczem, do Prua i Inilant 



Digitized by 



Google 



m 

powrooili. Strata oblegaj^cych, niemoiej zoacsa^ byla:pr6ci 
ninostwa bowiem pobitego zotoi^ratwa, legli pod Wilaem: 
TocSwiUo syn Kiejstuta, ksi^:^^ liteweki, przyjaciel, brat ro- 
dzonj Witowda, poRtrzalem zabity, i Algard hrabia z Ho« 
hensztejnu. 

Takim co aposobem krwawa polityka zakonu krzy* 
iowego, nzbrajala litwioow przeciwko Litwie, w dlooia 
uawet braterskie podawala miecze na braci, a atej^c bez li- 
tosci niezgody i lupieztwa po nieszcz^sliwej krainie, stale 
i zuporem d^^yla do jej przywlaszczeoia. To nieszcz^aae o- 
bif zenie, bylo dlugo pami^tDym ciosem dla atplicy litewakiej. 
Wielka cz^sc mieazkaucow zgin^la w czaaia zdabycia niisza- 
go zamku, a inni, oie niaj^c schronienia, ani w miescie, aoi 
w okolicznych zamkacb, spustoszonycb srogim najazdem 
krzy^iakow, rozbiegli si^ po calym kraju. Samo miaato pra- 
wie zupeloie zniazczone, Erzywy-grod czyli dolny aamek, 
procz murowanej cz^sci, spalony: gorna warownia nakoniec 
licznemi wylomami oslabiona, aam tylko niexwalczony Mo- 
akorzewski, z garstk^ m^znych polakow, ocalony wsrod 
powazecbnycb mordow i rabunku, zdawal si$ panowac oad 
t^ kraiD^ apustoszenia. 



IL 

z pamietnik6w 
O KROLOWEJ BARBARZE. 



Prsedmawa* 

Pol wieku mija, jak literatura europejska na nowo zbo- 
gaoona znacza^ liczb^ tego rodzaja pi8iD» ktore ju£ hyij 



Digitized by 



Google 



2»3 

zoaae pod imieniein pami^toikove, otwiera niewyczerpaM 

I zrodia dla dziejopisow tej cz^sci swiata. Obyczaja spoie* 

czaosci, kilkuset laty przed nami zyj^cej, burzliwe namif « 

tfiosci, iagodne uczacia serca, starania i zabiegi* cnoty i wa- 

ij zgaslych oddawna pokolen, staj^ przed nami z prawd^ 

i prostot^, wydane w najpoofalszycb wynarzeoiach pry war 

toe/ korrespoodeacyi, lub tymczasowych zapisow; o ktorycb 

iM.iDyslaQO, zeby kiedykolwiek spoizyjf-cym oawet, nie- 

tjlko potomoyzD, powszecbnio wiadomemi bye mogiy. Fran- 

eya i Anglia obfituj^c w taki rodzaj pomnikow pismieo- 

■ydi, dosziy do stanowczej reformy w uposobie pisania hi- 

^71; gdy ta zacz^Ia bye wierniejczym obrazera stana to* 

^Kzyakjego ubieglej przeazlosci i dzialan ludzkich, nie ztd 

^om dowodow i twierdzen samegoz dziejopisa, tworz^- 

^ aieraz dowolnie systemata, ktore niczem uspxawiadli- 

^eii( aie mog^, i ail^cego si^ na wystawieiu€ wypadkow 

podfagnrego uprzedzenia. 

n oas daleko niDiej pamiftnikow pisano, a i te co byty 
zostawioae, nie wazyatkie dot^d odkryto i ogloszono. 
Vnakie od niejakiego czasu, zbiory dawnych listow i in- 
^eh szacownych pism, pod tern imieniein oglaszane, ukaza- 
7>i^ wpolskim j^zyku. Kilku znakomitych i gorliwych 
l*tfzy fizczerze 8i§ tem zaj$lo: a mi^dzy niemi Edward Lr. 
'^czynski, ci^gle i niezmordowanie czas i koszta na ten eel 
Nwi^ca, Michal Wiszniewski, zajmuj^cym wyborem i do- 
woojci^ wydania, obok pierwszego staje. 

Ale pod tern ogolnem nazwaniem pamif tnikow, kilka 
^jow pism, wielce od siebie roznyeh, zwykli mie^cic 
11 piaarze. Jedni odkrywaj^c pozostale po znako* 
fch oaobacb, wlasne ieh zapisy i wspomnienia, wiemie 
I I'^aazaj^ z przydaniem niekiedy istotniejazych objasnien* 
*y wydobywaj^c z familijnych archiwow lub biblio« 
taidKoane liaty, drukowali je bez odmiany, a jesli potrze- 
^Wymagala, w przemowie zawierali waine vriadomoici o 
^^<^b, ktore korrespoadency^ prowadzily. Inni aakdniae 



Digitized by 



Google 



204 



wlaaa^m piorem skrealali podlug posiadanych zrodel, o- 
brazy domowego i poblicznego zycia, zostawuj^c powadte 
sarowej i spravpiedliwej historyi, dokladniejszo ich wyja- 
snienie. Nie wspomiDam o vvielkiej liozbie tegoczesnych 
utworowy ktoremi literature francuzk^ zarzucaj^ spekulanci 
kai^ikowi, pod Dazwaniem pami^tnik^w, a ktore po wi^ksaej 
cz^sci bfd^c plodem wlaenej ich glowy» ludz^ czytelnikow 
roask^ jakieja pozornej prawdziwosci, i przecbodz^ do rz^- 
du zawcseanycb, a zatem krotkotrwalych roinansow. 

Bozpami^tywaj^c od pierwszej mlodosci dzieje kruiaj 
n^ojej, niealuszoie zapomoiane w ogolnym ukladzia historyi 
•uropejskiej: st^paj^c po ziemi, na ktorej zaazly tkliwe i zaj- 
muj^ce wypadki w tern dziele opisane, gdy:ii oodzien spo- 
gl^da} na starozytne zwaliska murow, bfd^cych niegdys 
mieazkaniem Augusta iBarbary: urok takich wspomnien pod* 
nieaiony tajemniczem podaDiem luda, milaze w owym ci^sit 
na mnie czyoil wraienie, niz walki i sprawy publiczne, kto- 
rych tei same miejsca vv dawniejszych wiekach swiadViem 
by}y. Bo jakie nie mial silnie zajmowac taki wypadek, kto- 
py wycbodz^c z zwyczajnej kolei spraw krajowych, w o- 
golnym ich obrazie, wybituiejszym jasnial kolorytem, i tem 
mocoiejazy mial powab, im wi^cej byl niepospolitym. Do 
poetycznych osob w dziejach naszych nale^y Barbara. Ca- 
Ij zawod krotkiego jej z'ycia, jest pasmem najszlacbetoiej- 
szych uczuc miloaci, i najdotkliwszych cierpien dla aerca 
czulego i poawi^conego bez granic ukochanemu maUonko- 
wi. Gdybyamy iadnych aladow nie znalezli, ktore nam dzis 
daJ9 pewne wyobra2enie o charakterze tej pi^ktiej krolowej, 
aama ta myil, ze wdri^ki jej zdolaly zniewolic tak niepo- 
apolitego, a razem tak nieatalego czlowieka, jakim byl Zyg* 
mant August, a przez caly czas po ozenienio, uj^c go naj- 
ailniejszemi w^zlami kochania i wiernosci, zapewnia Barba- 
rse niezapomnian^ alaw^ i wysoki stopien, nietyiko w dzie- 
jach wlaanego kraju, ale w history! najznakomitszycb ko- 
biec na swiecie* 



Digitized by 



Google 



295 

"W dxiejacb naszego naroda, moiaaby J9 rownac oo do 

wyniesionia ai^ se atanu obywatelskiego do doatojenatwa 

krolowej, z EUbiet^ Pileck^ wdow^ po Granowskim, t' it- 

Df Wladyslawa JagieUy. A gdyby m^Ia Didznanej przeszlo«» 

aei Die pokrywaia wielkiej cz^ici dziejow litewakicb, JDotfe- 

bysmy oaszf, Barbar§ zblizyc nieraz mogli z ow^ pifkn^ Bh 

rat^, towarzyszk^ niedoli i bobaterskich czynow Eiejatnta. 

Teraz niedawno i nie bez siasznoaci nawet, poatawiono J4 

obok pif knej i cnotliwej Jadwigi. Lecz jesli sif godzi na ob- 

■aemiejszej przestrzeni, szukac w calyin szeregu znakomi* 

tych niewiast, godnej poroTt^nania z Barbara i podobnej 

tkliwoaci^, wdzifkami i przeznaczeniem, mozeby pi^kna i nie- 

azcz^aliwa Ines de Castro, najblizej obok niej staofla? 

W blaaku miodosci i wdzi^kovr, cnotliwa loes ukazoje 819 

na dworze Eonstancyi i m§ia jej Don Pedra Infanta Por- 

togalii, zniewalaj^c wszystkich serca ku sobie: — Barbara, 

jaaniej^ca nadzwyc/ajn^ pi^knosci^, wcze^nie oaierocooa, 

wzbndza powszecbne uwielbienie, i zajmuje w Wilnie ca)y 

dwor Elzbiety Rakuskiej, malaEonki Zygmunta Augoata. — 

Wsajemny poci^g wapolnego zalu: Don Pedra po ukooba- 

nej ionie, a Ines de Custro po lubej przyjacioloe Eonstancyi, 

zblizyl icb z sob^ i malzenstwem poI^czyL — Zalotoego Au- 

goata lecz wielbi§cego przymioty straconej iony, i bolesci^ 

przej^tego na widok wlasoej matki szcz^scie jego troj^eej, 

umiala oiywic i pocieazyc lubem swojem towarzyatwem 

Barbara, podobnie jak i miody krol, owolnion^ niedawno 

s wi^zow slubnych, do ktorych posluszenstwd rodzicom, a 

nie akionnosc serca zawiodla.— Obie ksiQzniczki litewska 

i kaatylaka, znabomitego rodu, cbociaz nie prosto z krole- 

wskiej familii pocbodz^ee, nietyiko urod^, ale tkliwodci^ 

serca, jako najmilsz^ ozdob^ ptci niewiesciej i wyiszoiSci^ 

umyslu, zdoialy z dziwn^ moc^ przy wi^zac do siebie mlo- 

dych panow, dla ktorycb nadzieje i rozkosze swiata, gra- 

nio nie mialy. Zarowno swiata piecz^c wiary przez slub 

malienski, ocbrooila obie od sidel i uboczen niesfornej mi- ' 

losci: zarowno gl^boka tajemoica pokryla z pocz^tku icb 

zwi^zki, rozci^aj^c nad temi dwoma stadiami, caarown^ 



Digitized by 



Google 



296 

otlonf BiMwyklego w dsiejaoh nroka. — Podobnie, maUen- 
stwo Infanta % loes de Castro, obadsiio zawisc dworakow 
li^booskich* boj^eych 8i§ wyniesienia braci jej Alwaresa 
i Ferdynaada* i rozj^trzylo okratoego Alfoasa prseciw* ay- 
sowi«.jak pol^ozanie sif Barbary z Augnatem zaatraasylo 
sziacht^ korono4, troskliw^ o awe przywileje i wplywy 
Lit^» A cbtytr^ Boii§ srodze oborzylo. — Wdzifki portugal- 
akiaj kaif ^Qy* poruazyly na chwil^ twarde sarce Alfbnsa: 
pifkaosd i azlachetnosd litewki, uj$Iy najobrazliwszych pa- 
now koronnycb. Obie jednak Die uazly amatoago loan, kto- 
ry inii zawzi^toac oaobiatych widokow i nieablagana miloic 
wlaana zgotowaiy. Z t^ jednak roinic^* it Inea legla pod 
aztylatami krwawycb aiepaczy Alfonaa: — Barbara je^li nie 
trncizaa Bony, to rownie^ zgabny choc powolniejazy ama* 
tek, i niezaduaSone umartwieniat o zawczeany zgon prsy^ 
prawUy,. Co wi^kaza! w oatatoim nawet zaazczyoie ktoty 
ich apotkal» dziwne podobienatwo upatrywac aif daje. Inea 
de Caatro po amierci, od rozialonego maUonka dyademacem 
krolewakim uwienczon^ zostaia: — Barbara RadziwU16waa 
umiaraj^cajui prawie, ^oi^dan^ od Augusta koron^, na awij 
giowie ojrzala. Jeieli zas jeat ookolwiek, oo Uadzie roioic^ 
mi^zy loaaa a raozej hiatorya tych dwoch ozdob rodu nie- 
wietdego? to chyba jedno: fe Don Pedro w najokropniej* 
ss^j m^czami dwoch zabojcow awojej drogiej Inea, aznkal 
zanaty i nlgi dlh awej rozpaczy: Zygmnnt Aiignat, riwny 
^1 do koiea iycia zachowa}, — zemscii aif , ale zemat^ oata* 
tniego Jagieliy bylo azlachetne uraz zapomnienie. Smntek 
zcatal przy nim na zawaze. 

Dwa z gor^ wieki rozdzielaJ9 amutny zawod tych zna- 
komityoh niewiaat Czaa i kraj w ktorym ai§ urodzUy, je- 
dynt roioic^ stanowi^ w rozwi^zaniu dramatu ich zyoia. 
Energia i zapalczywos<^ poludniowego charakteru Don Pa* 
dva, zakrwawily Portogali^ na ofiarf cieniom Inea de Caatro. 
W Polact, oiwieoeniem XVI wieku zlagodzone obyczaje, 
wloak^ cywilizacy^ z przybyciam Bony polarowane, wply- 
wem klimatu polnocnego umiarkowane, zacbowaly w tim 
zdaisenia moo i ataioae chatfakteru, nie piami^c najazladia- 



Digitized by 



Google 



291 

takju^A mni iadnem morderstwBoi. A jnieli nidtUa^aa 
ttwti^roac Bony i pnewrotna jij podst^py; we wtaso jm na- 
wHsynie srodaiy obaw^ afarodDicsyeh saaiarow, a w oaro- 
diie opinio o tadaaej trucizaie apowsi^elmlly: to me apol- 
Todtkom i poddaoymy ale ehytrosci i maeiwejoatvrz^prsy- 
\ijkow polttdniowycb przypisac naleiy. 

Bistorya Barbary RadziwiUowDej, jeat petnym iyeia 
ifowfx n^c^pem w dziejach krajoiryeh. Zwracal eo jui ]ii»> 
mawtg^ piaany w naazidtj i obeej Htaratane. Dwie pi^- 
faN^ jtdyne u naa prawie tragedy e wapofeseanie ogkMiODe, 
•bttdnly powasecbay interea. Mtmo moootODii klasaycaofgo 
idi akkadav wdai^ wieraaa i wznioaioaic wydanych w nim 
MK i myall, malo nawet aaoafcrzac mogly pior, owcsaaa^ 
ta)!C;ki« Foiniij niaco, wydany w Paryza romaaa pod tytn- 
hm Barbara RadaiwUtiwna, alabe dai wyobraaanie eudzo- 
Maeasi, tyla z^muj^eego u naa wypadku. N» oatatak'Bro« 
obwaki, za^jomyoi Waj Earopia talafttem obdaiaony, w pi^ 
Uj awoj^ powieaei Hipolit Boratynsku akrealil wamiaiyeh 
vrysach ciekawy obraa wypadkdw zaaalycb oa dworaa 
Zjrgmiiota Augusta, zr^cznie oddaj^c cbaraktery i zwyozaje 
knjowe. Nie zaprcaczaj^c wielkich talentow oaszym dwom 
tegikom, ani zDakomitemu zwolennikowi azkoly Walter- 
Scotta, Bronikowakiema: godzi si^ jednak miec nadziej^, ie 
pdzniej powstale talenta,zpomnoianieffibadanLbi8toryczDych 
vtym przedmiocie, pomyilniej jeazcae b^d^ mog^y przed- 
•Uwic apolesaanym poetyczny wiaemoek iym Barbary. 
Dotfd bowiem, wysnac prawd^ nale^, daieje niaanala przy- 
siody pod tym wzgl^dem pomocy literaturze dramatycznej, 
rozwijania awoj6j powieiei, nieraz fiBlazowala za* 

lie fakta i cbaraktery, w niedoatatku pewnycb wiado- 
Dhigo krotkie tylko wzmianki w kronikacb i trady- 

miajacowe ataaowi}y jedyne zrodio do zaai^^ienia wia- 
^iei o wypadkacb, ktore tak iyw^ ciekawoac obodzaly. 

tem poazlo naturalnie, ie wszystkie biografie Barbary 

[d w roinycb pismacb ogioszoae, bardziej noa29 barw^ 
i, nii cecb^ istotnej prawdy. Przyznaj^e jej bowiem 
literatora, tow IV. 38 



Digitized by 



Google 



298 

tflkie nieras prcymtoty, o ktorych nrzmiinki osw«t me oa 
w dsiejacbi a wszelk^ zk^ strong nkry waj^c, sapomiaaj^ i« 
byb kobiet^ i robi^ z niej nadludzk^ istot^. To jaat vy- 
borne w poezyi, ale Jiiatorya wymaga jastiej prawdy, a zhi- 
d^Qiiia chocby najmilsze i najpoeblebniejaze. zoatawuje a- 
tworom imaginacyi. Co wi^kaza! poeoi w biograficsoej po- 
wtesci ubarwiao romaDtycznemi opisy ijcie i charakter a!ony 
Augoata, kiedy najaurowsza jej biatorya. tyle ma poezyi 
w sobie* ze poi^czona z owczesnemi podaaiami, wi^kazy urok 
sprawia, niz to wazyatko cobyainy moglidzis dlaj^j pamit- 
ei wynalezc i przydac. Miala wprawdzie Barbara niektore 
wady pici awojej wlaaciwe, ale te byly po wi^kaz^j ctfid 
skutkiem zarodu tej m^czeiiakiej choroby, ktora j^ w samaj 
aile wdzifkow i mlodoaci do grobu wp^dzila. Wreazciewa* 
dy te, niewmoe aame przez sif^zwi^kazane obmow^ niepny* 
jaeiol, moie nawet z ich oporu i rozdrainieDiay w miod^j i wy- 
Dioalij kobieeie pochodz^ce, jako odcienia, wybitniej oki- 
zuj^oe wartosc obrazii, w jasniejazem awietle wyatawi^ to, 
CO bylo pifknego w charakterze Barbary. 




Urodzmy 1812 r. w Warszame. 

Jeden z najplodniejazych piaarzy polakich, W ^^' 
cznyeh gal^ziach literatary zasluiony: prac^, talenteoi i u- 
ailowaniami zyakal zaalazenie powszecbny a cblubay ^ot- 
gloa wnarodzie. 

Bozpoczfl awoj zawod od r. 1 832, w ciazy glgbokiej, od lek- 
kich powieaci, ktorych liczba dot|d przenosi sto kilkadziaai** 



Digitized by 



Google 



299 

tomow. — Zponii(dxy nicb: Smiaiipoeiay Vlana i Chata za 
wsiq, wydatniej^ szczegoluiej. — Niemale oddal piimianni- 
ctwa krajowema Erasz^^wski zaslogt powieiciami swemi, 
bo jemu wyl^cxnie ten dank nal^iy, ie aacz^a sif zmniej- 
8xac n naa mani« czytania romanaow wyt^czoie francaz- 
kich: ia powiasci polskie wyragowac potrafiij zagraoiczne 
wyroby, ie rozazarzyl kolo czytelnikow w kraja. 

Do piam treaci literackiej nalez^ wybornie napiaaue: 
Wcdrdwki Uterackie, faniastyczne i Aistarpczne, 3 tomy. Wil- 
no 1840 r. — Wspamnienia Woiynia^ Polesia i Litwy^ 2 tomj. 
Wilno 1839 r.— Obrazjf zlyeia i jxklrdly, 2 tomy. Wilno 
1842 r. — fVspamnienia Odeasy^ 3 tomy.— Studia lUerackie^ 
4 tomy- 

Z poezyi: Poezye^ 2 tomy. Wilno 1841 r., drugie wy- 
danie w Warazawia 1843 p. — Szatan ikobieta, 1841 r. — 
Anafielas /riedni zpodaA Littty. 1. Witolorauda, 2. Mindowa, 
3. Witoldowa boje. 

Z biatoryeznych prac: WUno od poezqikdw jego do ro- 
ku 1750, 4 tomy. Wilno 1842 r. — LUwa za Witolda. Opo- 
iciadanie kistaryezne. Wilno 1850 r. — Littoa. Starazytne dzie- 
je^ usiawy.jczyk, wiara, obyezaje, pieM, przyslowia i podania. 
2 tomy. Waxazawa 1847—1860 i w. i. 

Od r. 1841 do 1852 wydawal i aam redagowal pi- 
smo zbiorowa Athenaeum, ktorym podtrzymywal literature 
ojczyat^ i zamilowanie do jfzyka. 

Obecnie (od roku 1859) atan^t jako glowny redaktor 
Gazeiy Codzienn^\ ktorej dal awietDy rozwoj. 

Widzimy z tego jak roznorodnym pracom, w rozroai- 
tycb gal^ziach literatury poswi^cal awe pioro Eraazewaki. 
Kaida noai cecby wydatne niepoapolitego talentu. Styl je- 
go jeat gladki, potoczyaty, nieraz poetyczny, ale nie ma 
w aobie cbarakteru i barwy rodowej. W Anafielas pokazal 
w wielu uat^pach prawdziwe poetyczne natobnienie: nie- 
rzadko znalezc w nicb obrazy miatrzowakiem nakrealone 
piorem. 



Digitized by 



Google 



80tt' 

I. 
U L A N A. 

„Jesli jaki kraj cichy, jesli jaki spokojnyt to Polesle 
xiasze. Kiedy przez ktor^ wies gosciniec pocztowy nie idzie, 
albo trakt kapiecki, to procz pospolitego oclglosu wsi, kto- 
renjestjakby joj oddechem, nic nie stychac obcegOyDicnie 
widac cudzego. Wszystkie swity (a) jednakowo siwe, wszy- 
stkie chustki jednakowo biale i sosny jednakowo zielone, 
i chaty jednakowo nizkie i nieforemne, i ten earn zawsze 
dym czarny ponad icb dymnikami si^ wzbija. Jednakfe, 
jak dwoch lisci jednakowych na krzaku, tak dw6ch wio- 
sek supelnie jednakowycb w Poleslu nie znajdziesz: tarn 
cerkiew wyisza z ciemnemi galeryami dokola, tam las g^- 
atszy, tam chat wi^cej — wszystkie podobne jak aiostiyro- 
dzone, a dwoch niema jednakowych zupelnie, jak dwoch 
twarzy lodzkich. 

Spojrzyj ponad to jeziorko , co ciche i spokojne po- 
loz'ylo 81$ u stop wzgorza, zaj^tego przez dwor panski — 
jestto jedna z najpi^kniejszycb wiosek wolynskiego Pole- 
sia, CO go otacza, — Gdy zjedziesz z pagorka, po ktorym 
droga si^ wije, widzisz przed sob^ wies rozsypan^ nad 
hrzegiem jeziora: za nim dwor bieleje, a od przyjazdu twe-- 
go, trzykopulna cerkiew stara, na wzgorku stoj^c pogl^da 
na okolice. Droga idzie spadzisto ponad jeziorkiem ai do 
karczmy, ktora wies rozpoczyna. W oddaleniu na okolo 
jednaki las sosnowy, mniej wi^cej zniszczony, ni^szy lob 
wyiszy, ogradzaj^cy kazdy widok na Polesiu: piasek, Uo- 
tokfpiaste, przez ktore s^czy si^ rzeczulka okryta trzcina- 
mi: a nad tem Di'ebo pochmurne. 

Przea wies ci^gDie sif blotnista ulica, gdzieniegdzie 
przedzielona droz'k^ od chaty do cblopskiego gumoa, pA* 
zdzierzem lub wiorami i trzaskami wyslan^.— Otaczaj^ uli- 



(a) l^wita — sakauma. 



Digitized by 



Google 



301 

o§ iiapn6iiiiA& ckaty, chltwy, gomna eale i pozawalkae* 
swiessoae, w w^glaeli roapostarta, % alupami pochjlosami* 
z da«baffii sapadfeini, lub aaeaynaj^ce sif dopiero kleie: 
mi^dxy Biemi kawalki tyau (plotu ad^bowjeh saeaapow) 
i atarego ogradz^nia z kcdkow i chrustu., Tu i owdaie saa- 
grody blada jarz^biaa wycbyla sif na ulic^, atara grosza 
wyj^da^ lub dlugi idraw od atudni, kolyaxe ai^ powolnie 
sad giow4 przt^chodaia. Z przodu cbat niskicb pokrytycfa 
niaaaczelfiie ezaroenii jui od dymu draaicamiy saledwia do 
krokwi przymocowanemi, v^idzisz tylko pod akapam wysta* 
j^cjm niewygodn^ prxyzbe* cz^sto z polozoatj pod icianq, 
odartej z kory klody sUadaj^cJ> u§: nizkia drzwi od dzia? 
dzijdca, znlioxxe jeszcze wysokioi progiem niedopuszczaj^- 
cym wejscia do aient blisko stoj^cej kaluiy: male okiaoka 
s umysloych 82.yb okr^gJiycb zielonyeh, do d»|a boteiek po- 
dobnycb, zioiooe. Rzadko nieforamn^ azybki bielsze zcien* 
¥iego szkla pospolitego: kupione z gotowem okacm na jar^ 
marko, zast^puj^ pospolite kr^glo szybe. okienko. Nad o- 
kopcoDym dachem wysokim, wznosi si^ dymoik drewnia- 
ny, czaray od dymu, w ksztalcie tr^by lab czworo gran- 
nego slupa. W zimie, a cz^sto i innych por roka, nie dose 
dymnika na wypuszczeoie dymu zebraoego pod dacbem 
cbaty.cisuie si^ OQ wszystkiemi szczelinami, oknami, drzwia- 
ini, soianami i dachem, tak, ze »i^ zdaje jakby ehata we- 
WD^trz plon^Ia, i za chwil^ plomien s'\§ mial ukazac. Wta- 
kiej to atmosferze smoluego^ g^stego dymu sosnowycb dre^ 
wek, pary, 8w§du, z'yje Poleszuk zwyczajoie. 

Srodek cbaty, tego samego uboslwa <:zy aiedbalsifva 
dowodzi: sien blotuiata zwyczajoie, po ktorej awioie si^ 
przechodz^, zarzucona grabiami, prsygotowanem ua ziiD§ In* 
csywecQ, drwami olcbowemii drabinami i niamkaini socb 
i bron popautych: z niej wejscie do jedyDej iaby 2 pieoeia 
i lawami naokolo^ ciemaej, malej, dymnej, baa pOdiogL — 
W srodku stol jeden, dzifza, inatka cblebodajna, w logii 
izby na lawie pod swi^tym obrazkiem, czasem jaazcze ko* 
lyaka dzieci^cia i kroana tkackie. Nic zbytkowego^ aic nad 
najpLerwaze potrzeby zycia, iadnega wapomaieaia, zadaego 



Digitized by 



Google — 



802 

uosacia prsywi^anego do prsedmiotu ni« sujdsiws. Jest 
to jesscze stan wpol dzikiego Inda, oiemysUeego o aiexeii. 
Dad zaapokojeDie pierwaaych awych potrieb swienfcyeb- 
Zaledwie dBiecioDe inlynki na rowach i ogrddki pod cfaa- 
taui, w ktorych zloci ai^ oogietek, kwitnie csasem malwa 
i mak cserwony jasnieje, dowodz^, ze i tu dsieciom mfedym 
wolno 81^ czaaem pobawic. — Niedlugo jednak i dziecif a- 
czynaj^c od pastuazkowaiiia, rsuca }ui swoje zabawki na 
cawaze: dziewcsyoa popadlszy za in^:^, nie aadzi kwiatkow, 
nie atroi 8i§ w kvriatki. 

O! jak Mej. awobodaiej oad jeziorkiem, niz w lej cba* 
cie amutnej i brudoej. Na wzgorzu manz dom dziedzica, 
kloreo wiankiem otoczyly topole przegl^daj^ca sif wwo- 
dzie, ostawiony spichlerzami, gumnami, stertami i stogami 
siana. Wsrod drzew widac tarn i gd^bnik, i zoraw ttodoi. 
i proinojfcy wiatrak z tylu na pagorku, ktoremu wiati— 
lasy kradn^; odpoczywa tei wifksz^ cz^sc roku. 

Dalej na drugim brzegu wynioslym jeziora, cerkiev 
czarna, mala, atara, krzy:i kolo niej i dzwonnica: milczaa 
cerkiew ktorej jeszcze £ycie wraca, kiedy si^ piesni^ jej 
aciany rozleg^, dzwoDy uderz^, lud j^ przepelni. Od oie- 
dzieli do niedzieli milcz^ca, glucha, patrzy na wioskf, }^^ 
ataruazka na dzieci, co ai^ grzebi^ w piaskti. 

W oddaleniu na ioltim polu, wsrod zagonow cUop* 
skicb jest cmentarz wiejski pogarbiony mogilami, nad kto- 
remi stoj^ czarne krzyie podwojnef potrojne, od drobnych, 
ktore naat^pisz nog^, do wysokich jak aosny: proate i ma- 
lowane, z m^k^ i bez m^ki; nad wazyatkie wy£ej wynioal 
ai^ kray^ Semeoa Bartoika* pokryty zielonym daazkiem. Syn 
mu go postawil: wzi^l po nim ato barci, bylo z czego! 

Teraz pytaj, jak ci ludzie iyj^ ktorzy w tych chatach 
mieazkaj^ w tej cerkwi aif modl^, na tymchowaj^cmentarza. 
Zycie to amutne, a jednak nawyknieniem lekkie, byleby Bog 
rodzi}, byleby ich zbyt obfity ryb polow glodem nie atra- 
azyl, bo wierz^ w przyalowie: kiedy sic fTfba /ww, iylo si§ M 
rod%u Eatwo wytlumaczyc t^ przypowiaatk^, ryby najlepiej 
ai^ lowi^ gdy wiele wody, a nizkim gruntom Polesia zalewy 



Digitized by 



Google 



303 

groif Dieurodaajem. Zapomai^Uimy jeBsese waiaij jddaej 
wewsi badowy, jedoej i najwazniejazycb. Widxielism j ja£ 
dvor, ktory dU kmieoia repreiaotcje wladz^ i zwienchoosc, 
eerkiew, akarbnicf niebieskich pniyszlego iywota nadsiei: 
208UJ6 karczma, iniejsca ueiecby codiieonej. Wssyatkim 
tjm tnem wkolo siebie ustawioDym ogniskom, wieiniak 
tmsi dac z siebie ^ycie, masi odpracowac, odplacic, za o- 
piekf panu, za nadziej^ ksi^dzu, za ueiecby arendarzowi: 
wixyscy trzej ijj^ z niego, ale i on bez nich iycby nie 
potrafil Pokaicie mi wies bez dworu, cerkwi i karczmy? 
bfdsie to chyba biedna jaki^ sierota. Jeszczez obejdzie si^ 
bex dirorii latvro, jako tako bez cerkwi, (bo s^ miejaea gdzia 
mil^ ebodz9 ai^ modlic i grzebac umarlycb), alei gdzie^ 
jat wies bez karczmf? Byloby to atworzeoie bez glowy. 
Itrczma bowiem, jeat miejacem achadzki, rady i weaela, 
w oiej 81^ wazyatko zawi^zuje i rozwii|zaje, w niej ial je- 
dea dnigiema wylewa, w niej ai§ kloc^, i bij^ i awarz^ 
igodz9, i kocliaj^! Karczma, to aerce wai, takjak eerkiew 
jej gluw^, a iol^dkiem j^j dwon r^ce i nogi tego ciala, to 
chaty wiesoiaoze. W tdj diugiej wal^cej ai^ budowie, wkto- 
Kj razem mieazka iyd z famili^, bydlo, kosy, g^ai i kury, 
pnez adao^ tylko od niego, a czaaein nawet w jedniy izbie: 
jest glowoe miejaee aohadzki i rady, dziaiejaze horodyazcze 
wieaoiakow. Nad j^j dachem wznoai si^ aryatokratyczny 
buUy komiOf okna ma podoboe chlopakim, ale znaeznie wi(- 
ksze, u okien okiennice, u drzwi czaaem £elazne klamki, je- 
sli nie pierwotne zaauwki drewoiane. 

Plerwaza izba procz I6:ika iydowakiego (ktore w ka- 
idej izbie bye muai) ma atol azynkowny, azafi^ azynkown^ 
t odmalowaoemi na niej kwartami i wiencami z obwarzan- 
lovy piec z przypieckiem i komio azeroki, na ktorym 
i w lecie palic ai^ mnai dla Poleazaka: wiadro z wod^ — bez- 
phtnym napojem podro^nych bez groaza, troch^ bacbu- 
riw, biota i wiele amrodu. 

W drugiej izbie moie bye zabita koza, baran lob cie* 
If, pelen k^t kartofli, dzieaif oioro przykazan w k^cia, ^mo- 



Digitized by 



Google 



wn kilka lotek b wy8ok«> wytUnemi betaari, lawka, aloKk. 
J«9zcn fa g^9eiej9za luduoso, jmtcza deiwm>j«te(je9libye 
mog^) WTxiewy. Otoi karcxma poletka — aeree wsi. 

Ta to zobaczysz starcow wlok^cych ai^, zeby zalac 
w glowie reszt^ rozumu i pami^ci, kobiety oazarpaoe i bra- 
dne, Dios^ce krupy, jaja, kury, cz^ato ostatnie berdo z war- 
sztatu, za kwart^ wodki: dziewcz^ta pijace dzi^si^ci^ iyka- 
mi jeden kieliszek, cblopcow zzi^biych zaslugnj^cych Ȥ 
pani ar^darce, za kropelk^ tego czarownego napoju. 0! M 
tu seen, ktorych polowa ladzi, ie 89 nisko, nie widzi, dra- 
ga polowa nie a^dzi godnemi blisSszego przypatrzenia si{ 
i zaj§cia. lie tu ciekawych rozmow obija si^ o te brudne 
sciany, ile klotni, ile powiastek. I nikt nie patrzy i nikt 
ich nie alncba: a przecie i to 89 ludzie; tu najszcxerzej 
w nicb moaSe odkrywa 8i§« niczem nieakrfpowana natora 
ludzka, nagi czlowiek jak wyszedl z r^k bozych: ktorego 
tyiko troch^ udawania nauczyli panowie, a trocb^ wiary 
duchowni/* 



IL 

B U D N I K. 

Mazur 
Ufa Polesln* 

Ta odr^bna obyczajami, j^zykiem, wiar^ i twarz^ro- 
ini^ca si^ wielce od otaczaj^cego j^ plemienia garsc przy- 
chodniow, oddawna tu osiadtyeb, poapolide zowie si^ Bu" 
dnikami lub Mazurami' Pierwsze z tych nazwan pospolitaze. 

Pochodsenie tych osadnikow, nazwiako Maznrow, mo- 
wa ich, dochowaoy nieco akcent i obyczaje^ doatatecsoia 
wyswiecaj^: lecz ani powod w^drowki, ani czas w ktorym 
ta prayasli, nie jeat nam wiadomy. Wsxyscy prawie od 
bardso dawna, lat dwocfaaet i wifcej, zamieaakali w tym 



Digitized by 



Google 



90b 

kNijo, le^ im j^dM y0cU)i>» smieoUla kilkakrotoie ebatt 
i pnenoaUa $19 » nif)j«eit na niejace. PMca azUcbeckich 
oAMriak rodowy^b* iadoycb pami^tek pocbodaenia awego, 
iadojcb pisv^eooycb J6go nie docbowali dowodow. 

Osady te Maxurowi oia si wiiaxni; nigdzie prarwie kil« 
b cbat raaem oiewoloiczo akupioDycb, nie zaajdtiaaa; 
ws»}8tkia rozpierzoble po lasacb i puszcaacb, najcs^seiij 
pojedyocap na w^gdrzachy u ruozajow, nieopodal drog sie- 
di9- Leez w jedo^j okglicy, rozlegl^j puazczy, wjadoyai 
obr^bie laaove, zwykle kilka, kilkanascie i kilkadzteeiat ro- 
dtin razeaa ai^ miaaoi, choc oddzielonycb od aiebie znaczD^ 
oiiikiedy przeatriemQ. To lozatrz^lanie icb nie wplynoio by* 
DajmDiej na pomieazanie z ladem okolicznym, na zatarcie 
pocbodzenia, zapoionieoia inowy, a nawet nie zmuaiio icb 
do zawierania zwi^akdw 3 Busi^ otaoaaj^c^. Mazarowie po- 
2O0tali po najwi^kszej cz^sci aami aob§ i wierni paioi^ci 
ivago todut ktory wyaoko, cboc bez ijadnej przyczyoy 
vynoas^* 

Odoaobnienie icb, osawotnienie, rodziy iyda dzikiego* 
z'j^cia, dzij znacznie zinienione, po wyniazczeniu laaow, kto* 
fa oai wprzody wyrabiali na balki, klapkf , amol^, dziegiec 
i potaz'e; muaialy przawazoie wplyn^c na ich obyezaje i atau 
noralBy. Tak aif Hi atalo, Ci uboday, bud leaoyeb mie- 
tskaney, $9 dzia moie iiajbiadmeJ8Z4 i najamutniejaz^, litoa<i 
v»budzaj9e#, kUaaa mieazkancovr Poleaia. 

W pocz^tkacb oaadnicy ci, moie dia awej zr^cznoaci 
V p^dzeniu amoly, wyrabiaoitt dziagciu i wygotowywaDiu 
a p<>pioi6w korytoago i koUowego potaiu, aprowadzani^ 
lapawniooy mieli dobry byt aamym pracy doatatkiam. P6- 
simaj, gdy przeaoaz^cym ai^ z opuatoazooej poazezy jedoaj 
do drugi^, nie atala ziy^oia; gdy z robotnikow dobrze pla- 
taycb, pneazli na n^dznych lesnych tulaczy; odwykli od 
roli, do ktor^ i ocboty }m brakaie, ledwia maj^e za 00 
kflka koz i cbud§ kypic krow§, nie zawaze azozQ^liwi my- 
iBwoy, ^uhoieW do oatatka. Piugi pobyt na tej ziemi za- 
^ikjac pami^c okolic ^ ktorycb wyazli, zabranial im po- 
vfota, o ktorym i nie inyel^ nan^et* 

Literatnra, torn IV. 89 



Digitized by 



Google 



306 

Ogromne tutejsze puszcse^ ktorych proste jak triciny, 
jak trzciny gladkie aosny maaztowe rosraataly wieki, kt6« 
rych d^by pot^zne, wanczosow i klepki tak dlago dostar- 
czaly do Gdanska i Krolewca, ktorych g^atych zarosli ty- 
le si^ w popioi poplatoy zmienilo; dzisiaj ataly ai^ amutn^ 
poatyni^, gdzie zwiersa spotkac, drzewa dorodoego znalezc 
trudno. I^osie, dziki i aaroy, i ptastwo uawet ucieklo z go- 
lych borow na nieliezne g^atwiny, ktore trz^aawiska oU- 
ozaj^ce, lub dziwny przypadek, od chciwego wyrobku do 
azcz^tu ochroniK 

Gdzie przeszedl badnik z aiekier^ awoj^ na plecacb, 
z sznurkami powi^zan^ strzelb^ na ramieniu, glucha po aim 
daza i pnie tylko po nim pozostaly, a aprochniale Uody. 
Gdzie sas eosnowe laay wyrobioao ai do balow i morla- 
tow, tarn w ostatku dziedzic i pnie nareszcie na iuczywo, 
z ktorego hi^ p^dzi smola, powydoby wac kazal. Widok 1r- 
su zniszczonego w ten spoaob, jeat czem i dziwnie emutaem; 
jeat ruin^, gorzej, bo wielkim zdaje ai^ cmentarzem^ na kto- 
rym amiesznie byloby zaplakac, a nie moina ai^ oprseo 
smutnemu wra^eniu. 

Gdziei bowiem dzisiaj te paazcze naaze. azunuiee 
warod uroczystej ciszy wieczora?!.. Teraz odkryte bagni* 
aka i trzf sawy, ktore poraata azoratki wiezar i bobownik; 
gole, smutne, obrosle po brzegach cboin^ nizk^ i knywf; 
zdaje si^ placem poty.czek duchow, ktore abiegly z prze- 
rzediych puazcz w g^ate wysokie trawy i oaoki* Gdzie- 
niegdzie kfpina gnidDikiem i mchem pokryta, zdaje ai^ wy- 
zywac nogi mysliwca, by je zdradliwie oauwaj^c ai^, wnie- 
zgrontowane trz^aawiaka pogr^iyc. Owdzle woda napozor 
czyata dlon tw^ n^ci, by zaczerpn^c; lecz po jej brzegach 
poznaaz, ze rud^ przeaiq,kla, a barwa i won do uat doniesc 
nie pozwolg. U zgnilych palow, ktore atarych I^k granice 
zDaczyly, znajdzieez w prochnie wyl^gaj^cego si^ w^ia; na 
kaid^' kaluzce zab§ z otwartemi oczyma, wpatroj^cf 819 
w ciebie; na kaaSdem zdzble trawki uwieszonego komara, 
ktoren ci§ nudzi piosnk^ i otacza chmura z'^de) uieodegoa- 
n^. Dziwnego ksztattu muchy, koniki i jak pyl drobne atwo- 



Digitized by 



Google 



807 

Txei&ka, ktore na wiosdq wcl^gnioue s tchnieniem zabijaj^ 
bydloy tinoBZ^si^ tu gromadami, to pojedynczo, to w slu* 
pach ogromnycb wirnj^c w gor^, kolysane wiatrem wie- 
czornym. 

Lees powrocmy do laaow. Tu niemniej dzis smntoo 
i ci^iko spojrzec dokola. S^adna sosna wynioela, :faden 
d^b atary^ zielon^j glowy nie podn osz^ w gor^. Na pobo« 
jowiaku zoataly tylko miode brzezinki, zolta wypalona i nie- 
zy wa sosDina, paszczonym dla trawy poiarem zabita, loza, 
.trxmielina, krzak olszyny z poiem czerwonym w poarodku, 
biale trzaaki osiczyny i aokoru, lub akrzywiona, wychylo- 
na, poopalana zewaz^d, na oic nieprzydatna jai, a na tym 
cmentarzu sama jedoa, dogorywaj^ca choina. Poniiej, loie 
lisci przegnilych, przebijaj^ pokorni lasow m ieazkancy, naj- 
dhi^ej pozoatali, bo najmniej potrzebni: krzaczki, bagna, 
wrzoay, czeroicy i kruszyoy, wygl^daj^ce bojazliwie i ta« 
l^ce ai^ do pognilych pni dawnych awoicb opiekonow. 
Natomiaat buJDie strzelily roczae kwiaty, ktore zlecialy ai^ 
na ijzn^ ziemi^ jak na pastw^; ich jasne glowki kolysi^ 
sif wesolo, jasniejfc mnoatwem barw, z t^ aSalob^ lasu dzi- 
wnie sprzecznycfa. Lecz gdzie^i upadek jednycb, nie po- 
wataniem jest drugich? Na ciaeotarzu tej arystokracyi ro- 
slinnej, lad wesolo porasta i amieje 819, rozaypuj^c doko- 
la korzonki awe i nasionka. 

Zgnile klody, obsypane trzaskami doly, z ktoryeh pnie 
~ smolne wyj^to, ogniska stare popioiami azyznioae, ju:i za- 
raata zielonosc nowa, ju£ pokrywa :fycie mIode, Szybko 
puaeily ai^ smukle biale brzezinki na wy^iszych miejscacb; 
gdzieoiegdzie krzaczyato i karlowato probuje d^b ail swo- 
ich, m^cz^c aif, by wydobyc do z'ywota. Sosny podeptane, 
poobjadaoe i pokoszlawione, akrzywione i akarlale wiel- 
kich rodzicow potomki, racbityczne, biedne, wygrzebaly 
ai§ takz'e na piaskowych wydmach, gdzie bydlo mniej cho- 
dzi, Aletojuz nie owa atara, Die wiekowa puszcza, ktora 
tu wprzody rosla! 

Przechodz^c te zgliszcza i rumowiaka, nie aploszyaz 
zwierza, nie zaszelepie ci ptak nad glow«, nie poalyazyax 



Digitized by 



Google 



308 

glora dawnyeh oii«8zkaAc6w lasu, ktony daleko gdd^i 
pokcieli Hh6 Dowe gDiazda; tjiko kacska w^rowaa kw&- 
ka, cifgQfe fia wyiaiy, s <eru wrai^aj^c, tyiko ctarny bo* 
cian leany zaazumi skrzydljr, lub csajka aw^ ialoea^ wy« 
ipkfwm piMenkf . Zarosla jamj wilesa, rMwalooe atare su- 
hwy myiUwyob, potieleoiale waiy pota^owycb p!ec6w, 
s^Kaacaa udaklyeb cbalup» apotykasa tyiko po drodte. 

Gdaianiegdaie kopiec przebtty dfUowym kolem, lob 
atrojoy aaaadtonym d^bctakiem, przypomoi, ^a i tu 84 
graoioe: cbnc licba ziemia naga, Die pr^dko wart^ bfdtie 
prooaatti zwady. 

Taki ezfsto obraz wyniazczotiycb laa6w Pol«a!ft, ^^bcn 
eiarf oia wazystkie do tego atopnia zgiadzona tostaly. MieJ- 
•oami tkoi wjrr^bano aosny i dfby fta balki, poawoloao 
ijc i podraatac mlodziazy, zoalawiooo g99zcza, ktire bor 
robif tajaaDiczym i eiemnyiti, stara barcie, kt6fe naproioo, 
ala oddawna, pszczol czakaj^, i brzoay, 00 ja tyIko dziag- 
cian po pas z bialych obarwa) fartoazk^Sw. A tho6 klody 
In(9 i gDiJf wazfdzie, bo icb nikc na opal, anl na budo- 
Wf, obocby by{y zdatoe, nia roazy, majgc sobia lardtvDo 
ezy zdachia podniasii zwiarzf, tmj zwalonego niy6 drzei^a; 
choc azratny ifottycL trzaaek znacz^ gS^to miajaoft, gdtie 
iydai oacrogacy wyrabiali balk<; przaedaiS tmni jaazczai zwiert 
i badoik biedny ij6 moie. MiaJaoUMi tiawet niedoet^pna 
oatfowy blotami otoczona zostaly, dot^d prawia uiatkni^te 
sMciafii; tarn bajaj^ jaazcze loaia i atada aam pfzalatojf 
piarz^bliwie, i dzik urylega ai^ w iSwioilo ^rf^^f <i^™' ** 
mi^kt^m poaianiu. 

Lecz nie daj tam Boie budnika! Wkrdtce przetrtabif 
n\f oat^py, apadn^ bez ufytka Dajpi^koiajsza drzewa, po- 
wypalaj^ atf g^azeze i zapaaty, bo niama dla lasn nic azko'^ 
dliwazago dad Mazara; nawet pan zrujnowany, co tyai^ca* 
rai beeaak atiiol§ przadaje, gdzia icb atu wyp^zitf tradno, 
fita tak zniazozy jak badnik. 

Od rana z aiekier^ w leaie: dla gal^i gotoW xiralid 
femjpi$ktifajaaa drzawo, na drvra b^dzta r^bal najceaoiajsza 
nztokU a din awoieh cbudych krow, ktirycb^ M wioaaf 



Digitized by 



Google 



809 

tik fiM ecem {N>i{ywic, powali eo napadiiie, aby siff oho^ 
nfedeiBi wypustkami oajadlj. 



W jednej z puszcz poleakioh, niezupelnie jeazcae wjr^ 
ci«ty€b» daleko od wai i dworow, a Dawat i drog w kilka 
kMaokacb bory przecinaj^cycb^ na wytrzebiouej mokraj 
1|M, ktor^ gnily przaplywal rucztijek, brzegi maj^c sitO'> 
viaiB i lotoci^ zarasle, atata chata budoika« troch^ na wy- 
iyaU, prayparta do ostfpo, malo co jeszcza prsetrzebione* 
go. Budoik Wybiara zawaze gdzieby najwifcej inogl stobio 
wkody. 

Kilka ledwie dojrzanych drozyiMk, ioi^gaiy ai^ tataj 
z roinyob atroo; jedne wydeptali ludzie^ drugie bydlo i ko- 
tjt a aseraasa nieoo, gl^boka wyryta kotami proatego wazu, 
Mroa}^, atar^ ozoacaona byla kolej^. Dokola azumial laa, 
fiiawiela Jaaacze i za azcz^tetn nigdzia oia wyei^ty; atare 
•oaoy z barciaiai na barkacb, kilka d^bov^ rozlofyatycb na 
pigorku, dolem olchy kfpami roan^ce i g^ata laazczyna^ 
umajaly to miejace. Buda z bierwion aoanowych niaobro- 
bioaych, na neoh aarzuoona w zamki, jak chaty poleakia^ 
tiacbf od nich wy£aza, le6z batdzo podobna, wzooaila ai^ 
oa podnieaionym brzegu l^ki, w cieniu brzoz i soaan. Dacb 
jej pokrywaly w oz^aoi nieforamne dranice, ptzybite kolka- 
mi, w cz^(n pooad azopk^ i obork^, ktora a ni^ jedo^ ca- 
h)tc atanowily, narzacone kupy wiazartt i mi^tej alomy, 
przyd^niona kluczynami brzosowemi^ W apoaobie budowa- 
^ t^ chaty zaad by}o, ie ai^ in ani o trwaload, ani o 
v^fk nie atarano woale; kra#taoo tylko poapi^aznie, nia 
nahoj^c na diugia jutro, nby bylo. Okna nieco wi^kasa 
od zwyoziynych po cbatacb, drawi zbita z tarciczek, wrota 
do oborki z dranio krzywycb aiaforemnie aklacona, komio 
> ploto i gliny, czaroy teraz i okopcony, dymaik a wy^* 
zlobioaego pniaka olcbowego, wcale nia zdobily budy Ma- 
SQia. Nigdzie pobiaiy, ktor^ cblopek na awi^ta, jak bial^ 
bnulfy zdobi awoje mieszkanie, maluj%c w dodatka pray- 
2b( iolto lub branatno; nigdzie nic dla oka i aerca. Za o- 



Digitized by 



Google 



SIO 

bork^ % plota, tni plot dragi z gal^zi, z pniow wykarcio- 
wanych, z klod poobcioaDych, oarzncony pospieszoie, ota* 
czal ogrodek, w^rod ktorego zagonow licbo nprawnych, 
•tffirczaly resztki niedogorzale czaniych korzeoi drzaw 
i krzewow. 

Lecz WDijd^aiy wewn^trz chaty, ktor^ akladaly: sion- 
ka niechlojoa i ciemna, izba z alkierzem i komora po dm- 
giej afroDie. W izbie wszyatek sprz^t prawie cecbowala 
poapieszaa domowa robota; atoly i lawy chwialy ai^ oa 
ciankicb, zaledwie z kory oatrogaoych nogach, zbite z de- 
aak lupanycb, nierownych i nieogladzonych. Naczynia go- 
apodarakia, ktore z koniecznosci azczelniejaze bye muaialy 
i pracowiciej wykonan^, zdawaly ai^ kupne. Piec chlebo- 
wy z kominem i przyzb^, z gliny lepiony, wytarcy pleca- 
mi ogrzewaj^cych ai^ przy nim, zajmowiU wielk^ cz^ic 
pierwazej izby; tni bondar alomiany omazany glin^, alaiyl 
do o^wieeania laczywem w dlugia wieczory i ranki zimowe. 
Scial Dad izb^ uloioDa byla z dylow soanowycb, potrz^- 
anionycb wiszarem i oblepionych glin^, gdzieniegdzie o- 
tworami dobywaj^c^ ai^, i Da cieDkich aiaoa Diciach wi- 
az^ca. Dym i kopec uczyoily j^ czaro^, rownie jak sciaoy. 
U drzwi jak w ehataeb atala ra^ka, ceber, wiadro, czerpak 
drewoiaDy, }opata» kociaba tajeoaaicza, miotla do czyazcze- 
oia pieea oa dlogim dt^a i Dapleczki do noazeoia wody. 

Na kaptarze komiaa i w piecii czarDe garoki, na pol- 
ce kilka flaszek i miaek, dowodzily wielkiego ubostwa. 
W gl§bi mizerDe loiko, zaledwie zbite, Darzucooe brudn^ 
po^ciel^ i ataremi azcz^tkami aukman dziurawych, pokry- 
walo wyglfdaj^cy bokiem zielony kuty kuferek. Nad oim 
w ramkach czarnych obrazek Najawi^tazej Panny Cz^sto* 
chowakiej, Pan Jezoa Boremelaki, palma, iolta gromnica 
z wiaokami doayc jui upaloaa, wisiaty przy torbie i atrzel- 
bie. Na drugiej atronie atare azablisko w ^^elaznej pochwie, 
z rapciami akorzanemi, odoaoboiona, amutoa, apoczywala 
opylona; dawno zapewoe, dawno, bo i aciaDa pod ni^ by- 
la jajniejazej barwy. 



Digitized by 



Google 



311 

Zewaz^d widna byk wielka n^dza, wypisuj^ca si^ na 
wszystkiem. Smutno wpadaio tu swiatelko okienkiem od 1^- 
ki, sxDQtDO syczal ogien na kominie, a kaaSdemu uai^dzeniu 
na lawie, towarzyszjlo dziwne skrzypnienie i sachet jakby 
lamanie si§ drzewa. Nagie sciany kopec tylko oczernii, a o- 
procz Opiekanki Matki Boskiej, starej nieuzywanej szabli 
i atrzelby, procz prawie paste] puleczki wisz^cej w k^ci- 
ku, oko przebiegaj^c je^ xiie inialo sif na czem zatrzymac. 

in- 

KARCZMY, ZYDZI, DROGI-NA POLESIU- 

(Z dzUlar. Wspomnienia Woiynia^ Polesia iLUwy^ 1840 r.) 

PowiadaJ9 ze dwie s^ drogi w zycio: jedna gladka 
i wesola do pieUa, druga ci§ika i ciasna do nieba. Jesli 
tak, to poleskie drogi wprost do krolestwa oiebieskiego 
prowadzic mu8z§ i to pewna, ie tarn juz nie jednego zapro- 
wadzic musiaiy. Wystawcie sobie naprzyklad, droiyn^ wy- 
loioo^ wozami chlopskiemi, kr^to, po korzeniacb, wsrod 
pni i gal^zi, lasem. Trudno si^ ni^ wykr^cic, gdzieniegdzie 
woda powybijala do}y dla tern pewuiejszego wywrotu, tain 
i sam strumyk Ufdny s^cz^c s]§, wieczn^ grz§zawic§ robi. 
Nareszcie przez bloto trzeba grobli. Ale gdziez zas oboj§- 
tny poleszuk tyle moze miec czasu, zeby groble sypa}? Coz 
wi§c? Oto natnie drzewa i pokladzie na drodze, ieby kola 
nie ton^ly w blocie. Wyborna droga po takich nakotacb! 
Jesli przez osobliwsze milosierdzie nad podroafnymi nasy- 
pie na wierzch cbrostu, ten si^ rozpelznie, wbije w ziemi^ 
a nakoty zostan^ jak byly. Czfeto ogromne przestrzenie 
blot, po takiej drodze przebywac trzeba. Ale otoz i mo- 
stek. Godzien drogi; w^zki naprzod, dziurawy powtore, 
trzf s^cy 81^ na palach, to trzecie i ostatnie. Gdyby zas pod 
nim byla przepasc na sto s^sini, a dlugosc jego byla Bog 
wie jaka, nie znajdziesz nigdzie por^czy, jeatto luxus^ kto- 
rego sobie Poleszuk nigdy nie pozwala. i^Ci^gle wi^c zda- 



Digitized by 



Google 



813 

wt^ wif na Opatrinosd i furmaoa, muaisz jecfaao pod 
atraoban. 

Nad drogi poleskie, uie snam Die atraazniejaasgo, chy- 
ba poleskia karcimy. Acb! wssyatkie pi^d zmyslow i dru- 
gie pi^, gdyby )e miai czlowiek, oierpialyby mfcaaroif aaj« 
wyrafinowanazf w tycli jaakiniach sw^du i Diacblujatwa. 

Juz widz§ jak ai^ podrdzny z daleka cieazy, gdy aau 
powiadf^ ia bfdzie wkrdtce karozma. Wygl#da on, niapo* 
koi si^ i widzi nareszcie swiatlo blyszcz^oa z daleka przes 
okno pobite, pozaklejane, pozatykane. Stdj! Dach si^ chyli, 
komin wall, wjazd zawalony blotem, stajaia bydleio, woza- 
mi i aaniami, W izbie dymi^ ^kropoia fajki poleakia, dy« 
chad gwar gluchy pijackiej rozmowy. Pytasz o osobn^ izb^, 
iydzi 01 aif w oozy $mieJ9- 

Rad nie rad, ciemno, pdzno, slota, wchodzisz doje* 
dynej! Acb! pad nogami twemi pl^oz^ ai^ bachary, g^si, 
kury, bloto; gloira twoja zawadza o licbtarz aiadmiora- 
nieonyf wiaz^cy a pulapu i kapi^cy lojam; w noa twdj sa- 
paeb gorzaULi, dyma fajek, aw^du wladoiwago iydom, kwa- 
aa, czadu, ioju» dziegeiu, biota, wpada i uderza; o uazy two- 
ja gwar pomieszany beko dzieci, krzyku kur, kaczek, g^i, 
iyddwak, brz^ku kwart i pieini cblopakich. Na dobitktf 
w jednym kgcia ijdzi rzn^ koz^ \vardd izby, w drogioi 
aspaktor uczy dziaoko, ponuro powtarzaj^o: geeher! Ucie- 
kaaz do alkiarsa! W alkierau na batacb i pieroataeb iydai 
miaaza bulki i lokazyo, wiai kcdyako, atoi atdl kuUwy, 
wldczj aif kotka z kociftainir akacz^ kozy po lawach, za- 
wala drog^ worek z owaem, w k^qie smierdzi rzapa i bru- 
kiew, a w drugim leiy kiipa kartofli. Ad! spoaobo! Gdaiatf 
ja b^d^ nocowai! mysli biedny podrdiny. 

Zyd jako bardzo przebiegly, wjbiaga naprzdd do ataj* 
Di zobaozyc, ezem podrdzny przyjechai. Od tago zalaiy 
pwyjocia, 

Jcali para kodmi, nie krytym wdzkiem, a zyd ma kil- 
kaaet rtibli, traktuja podrdzaego de puissance en puiasanee^ 
en igal^ Uadzie rgce w kieazanie, pluje, zapala fajk^ (in 
waayacy liydzi fajk^ P*^) i cbodzi w csapca.-- Jeali kooia 



Digitized by 



Google 



SIS 

amprzQKDDa w nwsrt, z troofa^ wi^kssf dyatyakcy^, jeili 
jedzieaz ec dEwonkieoi, najwifkezy reapekt; jesli mass k<i08 
i biyk^, wypfdza clllopow f oczyszcza ci pierwtz^ isb^^ 
Daje d swiec^ chor^ leiqc^ n% bok w lichtarzo, (^ospody^ 
»i zamiata stoly i Isxvy fartucbem, podlog^ posypej^ pia- 
akiaiD. Ale ktoi ci^ wybawi od ealej history! nataralnej, 
vij^oaj £^ po flcianach, jakby naumyalnie do obaerwaeyi; 
od amrodow, ktoremi jui soiaay przesi^Uy; od krzyka» i •«• 
siedDtej wylataj^eego izby, bacburow, kotow, iydow, szpe* 
ktora i t. d. 

Nic obrzydliwszego na swiecie nad karozm^ poleakii^ 
Bie podobniejszego do ezyaca^nad nocleg w ni^j» nic przytem 
midDiejazego nad ^ydow jej mieazkaiicow, ktoray pijawcza- 
nym aposobem siedz^c w kaidej wait bs^ ehiopow, odziera- 
j^ podrozuych i wyplacaj^ si^ rozmaicie panom swoim, cz^* 
ato dziedzicznie po lat 200 w jednej familii, jedn^ karczm^ 
sobie podaj^c. 

Nic fizkodliwszego przytem dla gotpodarstwa nadQicb. 
Oni bliz'ej z wiasoiakiem w stosunkacb zoataj^c, wieda^ o 
wszystkiem co on ma, kasdy jego soopek poliozony u nicb, 
kaaSda aztuka bydia zapisaoa w pami^ci. Co tyiko mozna za 
p6i eeny wzi^c w d^ugu, to wezm^* zhoie^ bydio, az do 
najdrobniejszycb rzeczy, ai do rucbomosci gospodarakicb, 
ktore optlcy odnoaz^ wreszcie arendarzowi. Zwazmy 
i chciejroy si^ przekonac o szkodaob niezliczonyob z zaj^cia 
karczem przez liydow; obciejniy nareszcie rzucic oczyma aa 
awoje polozenie i zrzacie to jarzrno obydne. Co za oaobli- 
vazy wdzif k» co za czary maj^ a!ydzi, ie przy tylu niedogo- 
daosciaeb« tylu oozywistycb krzywdacb, aiedz^ waz^daie tak 
apokojoie? 

Foliczmy ile to oni szkodz^ przedai^ w6dki» swojemi 
gorzelenkami, przy kazdej nieuchronnemi karczxnie, ile psa- 
j^ «aD§ wolow, atawi^c ich tyle waz^dzie, jak zniiaj^ cen^ 
wodki, fizyoJkuJQC J9 zl^ miar^ i zlym gatunkiem, jak niazcz^ 
cblopa zmuszoaego im oddawac za dlug co ma i w takiej 
eeoie, ktora cbociai ai^ powierzcbownie zdaje aluazaa, jeat 

literatara,. torn W. 40 



Digitized by 



Google 



814 

istotnie % jego krsy wd^. Ale to tyiko uwagi Bpekalacyjne, 
eoi dopiero gdybym chciai powtarzatf nieplonne zarzoty de- 
moralisaoyi; bo ktoz gorz^j tf^biedn^ nieoswiecon^ klass^ 
psuje nad nich? Pytam co trzyma ijdow w Poleaia i wialn 
inoych atronach na karczmaoh? oto: lenistwo, opieazidosd 
do atano^czycb krok6w» zwyczajna atarym i iardzewialym 
domaloom. Leoz w imie wlasnij, w imie korzyaci biednjch 
wloiciani niechby oby watele dali sobie slowo i r^ce^ nieehby 
to plugawe plemie wyrzocili z wiosek awoicb, a wdwcxaa 
i dla nicb i dla wlosci, i dla apekulaoyj gospodarakich, le- 
pazyby 819 widok otworzyl. 

Zmuszeni zydzi azukac innego zarobko, moifeby 819 
rsacili do pracy r$cznej, do przemyahi pracowitego, motfo- 
by aiQ oddali uprawie ziemi, rzemioalom, moieby 1 nich by- 
li poiytaczniejsi mieazkancy krajo; a za lepszym bytem, mo- 
ralniejaz^m aiyciem, kto wie, czyby ai^ i tu oawiata nie wci- 
an^. Dwa tylko dot^d rodzaje ijciA tamaje do tego dro- 
gS iydom — karczmy i faktorstwo. Od tych dwocb konie- 
cznie odsua^dby ich trzeba, a nxedoatatak zaj$cia» potrzeba 
zarobku, zwrocilyby ich gdzieindziej. 

Gdzieniegdzie na Poleaia ku Wolyniowi, awiasfo ntwo- 
rzyly si^ oaady iydow niby rolnioze. Powodowalo ich do 
tego uwolnienie od zacifgu do aluiby wojakow^j, na ktor^j 
wapomnieoie ai^ wzdrygaj^^. Eapili oni ziemi^ od Wolcza 
warod zniazczooych laaow, lecz coi? Pobadowali domki 
w leaie gloobym, a zamiaat rol^ uprawiad, trudni^ ai^ i tn 
rzemioalami, azacbrajstwem, najmnj^ okolicznych chlopow 
do pracy okolo roll, nawet doac drogo, a aami a) jak byli. 
Najwi^cej tu rzemieihiikowi chociatf pozomie maj^ to bye 
rolnicy. Z czaaem kto wie czy do tego nie przyjdzie. Oao- 
bliwaza ta oaada zowie ai^ Nawq Jeruzalem^ i wyatawia o- 
braz rzadkiej brzydkoaci. 

Warod laau i blota» po grobli tak okropn^j, tak ntego- 
diiwej, wjeidza ai^ na ulic^^ po obn atronacb domkami o* 
toczon^. Tu chatki waUce ai^ i D$dzne o jednej izbie, o je- 
dnem okoie, tam domy pors^doe akoiiczone» tarn jeazcze 
pozaczynane, a to wazyatko o^fywione aam« tylko popola- 



Digitized by 



Google 



315 

ey4 iydowsk^^ wszelkiego stroja, rodf aja i wieko. Brudu 
i niechlajstwA kxolestwo. Niewolao im tarn tzynka trzjmu6^ 
CO jadnak nie zawadza wcale do sBynkowania. Ii^ki awoja 
najmuj^ oh^tDie, najgliby i pola gdyby kto chcia) je wzi^c. 
Tam gdzie niegdy^ byl folwark wlasciciela i kaplica, zrobi- 
U aobie ceDtralny dom i szkol^ z kaplicy! Nie wiem jakim 
jaszcae cudem krzyze si^ po drogach na ich tenytoryam a- 
tnymaly. Coz' to za n^dz^ widziec tam moina! jak^ obo- 
jftnosc na wszystko, cO si^ zowie czystosci^, powiencho- 
wnoiciil, och^dostwem. 

W miescie aEyd siq czysci dia oka podro^nych, tn ie 
ich Die ma« bo Nawa Jeruzalem wsrod lasa, bes trakto, rzad- 
ko widzi goici, bloci b\^ i smoli w najlepsze. Porz^dek ata- 
wiania domow jeat taki jak wszystko. Gdzie si^ komu po- 
dobido, tam siadl; niektorzy porobili sobie domy z szop 
i chlewow. Jaka jest przysadosc tej osady, nie smiemy zga- 
dywac, lecz ie dzis nie mysl^ tu o roli wcale, za to zarf- 
czamy. Wazyecy ta zamieszkali prawie s^ rzemieJlnicy 
i przekupnie. 

Tmdno mi po aetny raz odzywac si^ przeciw ijdom 
po waiach, gdy tyle jui o to bezakutecznie nalegano w i- 
mienin dobra pablicznego. Coz na to odpowiadaj) wla^ei* 
ciele? Zawsze jedno. ,|Ja zrobi$, s^iad nie zechce. C6i ja 
poesiif aam jeden?'* Ale na Boga, niechie zacznie kto- 
kolwiek. 

— Sam jeden nadtobym tracil. 

Otoi azkopnl, chwilowa strata dla pozniejszycli ko* 
T%jieil Nieohby moiaiejsi dali przyklad. Ale mo^niejai s^ 
nboiazymi jeazoze od ^ ubogicb, bo tyle maj^ niepotrzebnyoh 
potrzab do ktorych przywykli! 

Wrocmyi do drog i karczem. S^ ta i nieco porz§- 
dniejeze na wi§kszycli traktach, ale w najporz^daiejaz^j 
z sich jeieli znajdziesz zimn^ i wilgotn^ izb§ oaobn^ 
w ktorej b^dziesz dzwonic z^bami czytaj^c encyklopedyf 
a^bow^, jestto jeazcze wielkie szcz^scie! Na Polesia izba 
oaobna w goapodzie! gdyby i byla, czy^ jej zyd nie zawa* 
li, nie zanaci, me zamieazka zaraz i nie ubrudzi. 



Digitized by 



Google 



316 

Ds^iwoa, ze sawsze tez same wymowki odbicsfliDj od 
pits^CTcli podroasnych, kcorzy chortm ha gosjvody narse<- 
kaJ9« leoz czy kto pomyslal sam amiej^c 019 z tego, iehj ia^ 
oym dac przykiad? Zysk moze bye do tego powodem pot 
miasteczkach, na wsiacb zawsze aif wymawivj^ ural^ licz* 
b^ pTze)«zd^aJ4cych. Biedne, opuszozone Poleaie! Coi to 
z» obrazy masimy kreslic, chc^c je malowac. Lees czyx 
naaza wiaa, ze nic pi^kniejazego w niem znaieae me a&ozem; 
ie zMz^wazy od drog i mastdw, ai do blot i ptaaku, wazy<- 
atko takjest szpetoe! Gdyby nie ludzie, ktorzy tu wicde 
vi^G^j waroi 89 od kraju, ci^zkbby nawet z eiekawoici nie- 
naayconej zawrocic si§ w podxiij. 



IV. 
JARMARK W JANOWCE. 

(Z^«g(7i dzieia). 

.Ota jeatesmy w malej mieseioie Polesia ^oly^akiego 
Jaoowce.. Malo kto zapewne zaa. j^ prdcz a^aiadow, bo 
biirdz6 mal^ka, zasuniona w lasy i uatnmia, aiedci oa pda- 
akii caly rok apokojoay a oiy wia ai^. dopieto na wielki jar- 
mark, w dzien ss. Szymona i Judy w pazdzierniku* Naia* 
ialh ona niegdys podobot) do moinej^ a dzia upadl^ pra- 
wia rodzioy Sapiebow, Siawny j«j jaimark przyniymniej 
pfomiaoiaoi azeatiu mil dokola gd^ga iydow, wieaniakofr, 
aieoiionioir i* dro^bnycb wlascieieb^ a wcdaiav konmi, bib po 
woly, koDie i t. p. Woly jedoakie zowi^ce aif tu wazfdsM 
tmoar^mt wistocieinfl^aioiajaa^ cz^ac targa atailowi^. 

Nie zacbwyca wcale poioienie zupetnia poleakie Ji^ 
aowhi; tnidDO aby w niein iiajbardzie| oprafldzcaie oko zoa- 
laato pifknoic jak^ (jakkolwiek pi^knosc w atosunka do 
aaiakn jeat w^glgdnqU To pewaa ie tnebaby ai^ arodsie 
m Janomse, feby ai^ pigkni^ wydaia. Eilkaaaacie chat aa 
piaaczyatem polo roaloz'onycb, jedoa Icarczma pii8ta» paaty 



Digitized by 



Google 



917 

takie a dose obMerny koaoiol z klasatotfem Beraardynow* 
TfQtk azeroki ktdry rok oaky traw§ aaraata, nim go w pa- 
idaiomiku wydapcz^, kramiki drewniane, ras w rak tylko 
xaj^te, mlynek ma}y nareazcie; wszyatko to oie jeat malo- 
woiczeiD Da rowninie i piasku wsrod bajrakot^atych i po- 
krzy wionych soaen; lecz dzien jarmarku, dzien ^ielki i u« 
zocaysty dia areodarza, nadaje tdj puatyai poleskiej poior 
oiywioDy i cbaraktaryatyczny. 

Fo wezyfitkich drogach wiod^yck do miasteecka, ci§«- 
gn^ si§ funnaoki liczne, wozy, bryczki kryte i niekryter 
jezdcy, pieszaki, body plocienae nadziewane aEydami i ror 
dzioy poleszttkow, w ktorycb twarzy proino szokasa sladow 
pomieszasych plemion, jakie dawniej zajmowaiy poledie. 

Ryaek caly napalnia ai^ ai pod koaciol i wylewa ai 
za ploty. Liozoe wozy aciakaj^ sif jedne kolo dragioh» a te» 
jak latwo ai^ domyalec, ataj^ ai^ ogniakiem jarmarku, mia-' 
ttowide przy kareziDie, gdzie poz^dany apija si^ mohorpcz. 
Mohgrycz jeatto gdziemdziej zwaay bofjf^z^ dodatak do ca" 
ny towaru, poczaaUca^ bez ktorej wieaniak nie pszada oigdyi 
a gdy go kupuj^cy odmowi, targ nawofc zjrywa. 

Ett poludsuowi eoraz zgielk ai^ powi^kaza, ze wazy- 
atkich atroQ aiycbac iywe rozmowy, i aajrozmaiteze od^* 
g^oay. Tarn wol ryozy, tu kon riy i wiefzga w bok prze- 
chodz^yoi, piaaoz^ wieprze poprzywi^zywana na wozadk 
rxttcaj^ 819, a wielka licaba koz, ktore ai^ tu dobrze plae^, 
l^czy awoj gloa z tyai^cam innyeh, ktorycb jedsak gloa pa* 
ca swiata^ czlowiekat zawaze prawie gor^ trzyma. Tmdoo 
jeaA odmalowac rozmaitoac poataci, glosow, rozmowt chara- 
kterdw, fizyonomij, ttbiotow, jaka ai^ tu aciaka i krf ci. Zy* 
dzi z bezmianami na plecacb, jak z broni^ awoj§* wlocz^ 
ai§ za IfleiB, grzybami i woakiem; poleazucy w bialydb au* 
kmanacb, z paaami czarwonemi lab t czaruej akory, z ka- 
litk^, krzeaiweaiy papui^ tytuaia i nieodat^poi^ £»jk9 w zf- 
badb, kopc^o^ im nieua tannic pod noa i gaan^o^ co chwi« 
la, 1 piliponi w wysokich kapeluszacb i ogromoych bu^ 
tasobt wzroatam i atrojem w tlumie widoezni; iydowki bra- 
daa,. odarte i chciwa, kbbiaty poleakia w chaatkacbi z a- 



Digitized by 



Google 



318 

Amiechem nm uatmch a kurami na r^ku, holenderki w dsi- 
wacsnych plaszcsykach z paskowatjch kolorowych spo- 
dnic; holeodriy ze swoj^ rodzim^ fizyoDomi^, cygani# 
z czarnemi rozczochranemi wlosami i t. p. Nareszde niao- 
ceniooe figury panow, ekonomow • w ozapkach uazatych, 
w aordatach szarych, z kijami w r^ku, z pogardliw^ miDf . 
A wazystko to w niepoj^tym ruchu i o^y wienia wssyatkich 
cz^fici ciala; zacz^wssy od piernikow i obwarzaokow, mi 
do wolow i koai wazyatko ai^ poraaza i iyje. Waz^dzie 
bn^cz^ pieni^dze, na twanach pali ai^ ch^ zyaka, na- 
dzieja» lob zaspokojona radosc. 

Pod namiotem nad powozkami, zaimpTowizowanym 
wirod rynka, roaki kupiec z Lucka, rozwieaza awoje ko- 
lorowe towary, zdaloka milo jainiej^ce oczom poleazanek. ' 
.Ta ciinie ai^ oiekawie i chdwie potoaj^c oozy ma chustki 
i perkale, lEenaka polowa jarmarka rozwifzaje staTaniue 
Wfifllki dla kupiaaia niedrogiego atioju, ceo^ kilka kor, lub 
aUurej faworyty koiy, ktor^ jaz iydek przemyilny zano^l 
wfeod rynka. 

Obok praemy jloe ^ydki w kramikach siedz^, niao- 
dorzoni natlokiem oaob, wrzaw^ i krzykiem, wazyatkieh 
wolaj^, D^c«, proaz4, ci^gn^ do aiebie, U6c9 ai^, targajf, 
bij^ Dawet i raaem zdaj^ jeszcze reazt^, uwa^aj^o lEeby jak 
najgladaze oddawac zlotowki, z zadziwiaj^c^ przytomnotof 
wazecbatronn^ i talentem uieocenionym. Mi^dzy wielomo- 
woyin iydem a oichym kapcem ruakim, waha ai^ ieiaka 
polowa; bo iyd ma awoje przyci^gQienia apoaoby, ma aer- 
ca ladzkie tradycyoDalniOt uozy} ai^ go razem z talmadem 
od ojca, wie azerokia drogi i kr^te acieaaki, ktoremi do 
ntego wejAc mo^na, ma tyai^c arodkow na pokonanie ladzi 
tak bezbronnycby gdy im chodzi o zrobienie prsyjemnoaei 
aobie. Prsyci^gaj^c do knpna lacbotf prd^nosd, wabi oczy» 
poci^ga aerce i darzy glow^ nieboraka. Ntejedea aam nie 
wta» dlaczego i na co kupnje, a nie omia ai; oprzec aroko- 
wi ^ydowakich zach^ed. 

— Na! czy to ty zginieaz jak kapiaz! aj wej! tak maia 
rseea! Ta aama akonomowa kopowala ten aam eye i dro* 



Digitized by 



Google 



819 

Uj zai^cUa, a jm warn taniej oddam po znajomoaci. Ala to 
reaxta. Albo to ty nie moie%z miec tego co ekonomowa? 
a wej! a ty siebie nie pozoasz jak 819 ubierzess? Nu! nu, 
biers, jotf ja odmierzyl, na mass! 

— Eiedy niema pienitdsy. 

— Jakto niema? to moiSe ty co maaz na przedaii? czy 
to ty nie nie przedal? i t. p. A podaeznego przysi^gli po- 
eaekaj9, ty jeazcze zbierzesz, a wej! 

Nieco dal^j knpa sakmani switek, burek, plaezczow, 
przy wielkiej skrzyni lei^ca, otoczona jest gromad^ kapo- 
j^oych, ktorzy si^ dziwi^ sobie ubrawszy 819 i n^miechajf 
na zwodnicze pochwaly pnedaj^cego. 

— A! a! ty inszy criowiek! to ty dom kapujesz nie an* 
kni^, a jaka cieplosc, a jaka to moc, a wej! Na, co ty tar- 
gujesz, ja tyiko dia ciebie za t^ ccdq przedaJQ. Ty atary 
snajomy! no, na bierz a phc! 

Troch^ dal^j znowa etoi woz z kozucbami, gdzie po - 
dobna powtarza ai^ scena. Za nim dragi, nad ktoryoi wy- 
tknifito wyaok^ tyczkQ z par9 batow; ten jeat eklepem na- 
pr^dce urz^dzonym rozmaitego obawia, gdzie bogatai pole- 
asucy dlagie czarne, za kolana zacbodz^ce, buty knpuJ9. 

Tni drnga tyczka nad wozem wy wieazona, wysoko, 
z rozatrsepan^ papuz^ tytnaiu, wabi wiesniakow do nlu- 
bionego im przysmaku. 

Wielki akiep czapek rozmaitycb rozwieazony na acia** 
nie karczmy, zacbwyca cblopow, otwieraj^cycb przed nim 
g^by. Stoj^ przed nim w awoicb obdartych bialycb czape- 
czkacb ankiennycb lab wyszarzanycb barankowycbi pre- 
tendenci do nowych probnj^, patrs^, zagl^daj^, asmiecha- 
]9 81$, naradzaj^, a kapiwazy wreszcie odcbodzf, cieas^o 
bIq, poprawuj^c i ogl^dajfc s\§ czy caly jarmark patrzy na 
icb now9 czapk^. To tak aamo jak w Warazawie. 

Dalej jeazcze w asynka dymi^ si^ ogniaka, kolo kto- 
ryeh jesiennem zimnem akostniaie r^ce grzej^ Poleaa^uki 
i fajecaki awoje zapalaj^ i garnki przystawuj^ apiewaj^c 
weaolo. Poleszuk bowiem gdziekolwiek atanie, cokolwiek 
rob], tak lubi ogien i dym, ie w lipcn nawet zapala ogoi- 



Digitized by 



Google 



820 

sko przBZ nukog, a razem dla ulubio&e} sirojej fajki, ktora 
IBU ci^glfl gasQM. Pod aciesnioQemi w rynku woaami, \ei^ 
diugie trfby drewniane osikowe, ktorych przezaaesenia 
tradno obcemu na pierwszj ruit oka odgado^c. 84 to dy* 
mniki czyli kominy chat poleakieh ktore pijaiii ainiej^c si^, 
ermatami saiywaj^. W wozach same goapodynie na wor- 
kach aiedz^, csekaj^ kupeow, a gospodarze najez^sciej 
w karczmie siedz^ lub za pokupk^ ai^ wloez^. Niematym 
tawaram s^ tu kola obodiie; }yka na po8to}y, lapcie czyli 
karpie, ktore p^kaini powi^zane witz^ oa wozaeh. 

U plotow atoi wi^ksza cz$ac wolow przetoaczonycli 
na przedaz, iuj^c cbciwia zarzucoo^ im garsc aloiiny; kolo 
nieb kr^*^ ai^ iydki i panowia wolarze. Droga idfca od 
mlynku do klaaztoro, zowie 019 uliczk^ konak^, przez nif 
nieuatanoie oUopi ze awojemi cbmyzami, ekonomowie z od- 
pasionemi kalekami, zydzi z wypraeowaoemi azkapami* 
przajaifdzajil ai^ klaekaj^c z bioza. Kiedy niekiedy targ ich 
zatrzymuje, znawca opatruje^ maoa gruciolkow pod g^r-» 
diein, ogUda nogi, z^by, usmieeha ai^ i targuje. 

A w targu jeat aztuka i wielka aztuka. Kto nie umie 
kupowac, ten i przaplaciwazy nie kopi, trzeba mieo do* 
awiadczenie i zimn^ krew kapca z profeaayi, zeby dobrze 
kupic, a nadewazyatko potrzeba eierpliwoaci. Nawat atroj 
wlaaciwy przyUada ai$ do dobrego kupna, bo kupiec powi- 
nian bye doaye obazarpany, w baraniej czapce, z kijem 
w r^ku i min^ iniec zbiedniona. Zwyczajny targ od trze- 
ciej cz^aci eeny ai^ zaczyna i zary wa na kl6tni§, ktora po- 
woli potem ai^ uamierza, ai do ugody przyjdzie. 

Ku poludoia zwi^kaza aif liczba iohmoaciow, ktorzy 
B fqkami w uataoh, z laakami w r^ku, najpowainiejazy cz^ac 
jariaarka atanowiQ; pan takie i panieoek kapaluazowo-azla- 
frokowych, ktore aif nieapokojnie ogI^daj§, czy kto mlody 
przyatojny na nie nie patrzy. Niektore jGzyonomie dobrze 
dokonana przodai oaSy wia, inne dobre kupno, inne jeazcza 
dobry tmnek: amntnie tylko ziewaj^ ci, ktorym na wyje- 
zdnem z dorau atara baba z proinem wiadrem przeazla dro* 
ge, i ktorzy dlatego nie zrobid na jarmarku nie mogU. 



Digitized by 



Google 



8di 

Na koiiskijj nliczce kolo woaow, ka v^ieczordWi do* 
pi«ro bnfcs^ pieni^dse, bo kaaSdy kupuj^cy w nadziei £e 
pnedaj^cy spuici i ceoy, oztka z kupaem do wieczora. 
Wieczorem obraz jarmarku calkiem si^ odmienia. 

Jak wazystko co si^ konczy, jak bal gdy swieee ga« 
an^y jak gra gdy stolik odstawiaj^* jak wszelki azal gdy po 
nim tylko nata spalone zostah^, tak i jarmark amatny jest 
pTzy koncu. Nieatetyl wszystko sif konczyc musi. 

Tarn pijani pokrwawieni troch§ lub tylko pobloceni, 
tacsaj^ Bx^, z babami za r§C6 trzymaj^c i ^piewaj^c chry- 
pliwia, powoli i ciebo. Zjdzi apieaznie pakuj^ reaztf to* 
warow, zttiierzch pada. W karczmie rozbite kieliszki i azklati-^ 
ki^ poblozgane stoly, biota peino; pijacy ^pi^ pod iawa* 
mi. Na rynku drzemi^ przygaale ogaiska, walaj^ 6i$ azczf* 
tki jadla, atare lapde i azmaty, tarn i owdzie krew zabi-^ 
tych baranow pay lias^ spokojnie. Kolo plotov znac po <la-> 
dach woly, ktorych jui niema, koiki z nioh powyrywan^, 
gdzieniegdzie wytratowana ziemia, cam cos rozsypanego^ 
tam tozlanego. Po drodze wozy roinie sprz^£one konmi, 
wdami, wracaj^, Wazyscy weaeli, bo wszyscy prawie pi- 
jani pr6cz iSydow, Cygan a ion% i synowQ, czarny, zasmo* 
lony, odarty, ktorema koszula przez koiuch z boka wy* 
gl^da, gada jeszeze w^k^cie z chlopem, tajemnie i poci- 
cbu. Ten ctapk^ now]^ nasun^wszy na nszy. z fajk^ zaga- 
a}^ w zf bach, z krzesiwem w r^ko, ktore z kalitki dobyl, 
kriesze ogieu po palcach i akrzesmc nie moie. Dwie cy- 
ganki z czarnemi wlosami a bialemi z^bami, otat^zaj^ go ze 
dwocb atroa i gtadz^c pod brod$, staraj^ s]§ przekoaac. 

Wazyatko ai^ pakuje, wyje^dza i epieszy do domn; 
przed cfaatami mieazczan ieguaj^ ai$ z niemi ich krewni^ 
powinowaci, kumy, awaty i znajomi ze wai a^aied&icfa, ea- 
hij^ ei§ i rozchodzg. Ta scena jest najczyatsza i najczal- 
sza ze wazyatkich obrazow jarmarkowycb. 

— Dzi^kujem za wszystko, wolaj^ odcbod^^c. 

— Wybaczajcie, odpowiadaj^ gospodarze. 

— Dobrze wybaczyc najadlazy si§. Jestto doslowna 
forma dowcipnej odpowiedzi, ktor^ sto razy dmiecbem nai- 

Literatura, torn lY. 41 



Digitized by 



Google 



822 

wxiym i prostym prty-jmaj^^ i zawsze jak gdyby nowf. Po- 
ezem gospodarse, uUony jeazcze z daleka przesylaj^c, wra* 
caJ9 do chaty. A mosSe ciekawi jestesci e jak siedziba Pole- 
szuka zamoznego wygl§,da? 

Podworko otoczone jest cblewkami roinego ksztalta 
i wielkosci, blotniste, scieik^ w y deptan^ przedzielone^ pro- 
wadzfc^ do sieni, w kt6rycb*duzy wieprz karoiDy poufale 
cbodzi i mraczy, wiedz^c ia jest faworytem domu. Eilka kur 
sadowi 81^ na belce do sou i trzepocze ukladaj^c skrzydla. 

Przez wysoki prog, wcbodzi sig do bialej izby, izby 
paradnej gdzie jest piec, na ktorego przedzie pal^ 819 skal- 
ki smolne, kolo pieca bwa, w gl$bi pocz^te kroana, koly- 
aka dziecka i stol takze otoezony lawami. Sciany dokola 
opasaJ9 iawy. Eu drzwiom stoi ceber, raika^ garnki na 
polkacb i stara kwarta. W gl^bi, w k§tka pod obrazem 
dziesEa chlebaa szanownat powailne zajmuje miejsce pod 0- 
piek^ blyszcz^cej N. Panny, roztaczaj^cej nad ni^ awoj 
plaszcz gwiazdzisty. 

Nadedrzwiami i oknami krzyafe i aymboliczQe slowian* 
skie cbaraktery, wejscia wszelkiemu zlemu broni^, wyci^te 
pobo^n^ r^k^ dziaka, ktory dla wiecznej pami^tki dodal 
na aredniej belce rok 1790. 

Pro^Qoby tuktoszukal sladu pcfdlogi, niema jej, tyl* 
ko ubita ziemia. Okna malenkie, w cz^sci z okr^glych azy- 
bek zlo^one, a przemyslny gospodarz sciany swoje czysto 
wybielona, gliak^ iolt^ do polowy od spoda zeby mu no- 
nij swity nie bielity, poci^go^l. 

Na lawie pod piecem siedzi atara kobieta z fajeczk^ 
w x^bacb, z oczyma wlepionemi w garnki, kolo drzwi 
azczepie drzewka, wysoki parobek z fajk« taksie, mloda ko- 
bieta kolyaze dziecko, drzymie i spiewa. 

Takie jest wn^trze chaty Janowskiej. 

Tymczasem na drodze wiod^cej ku mlynkowi, rozmi- 
jaJ9 ai^ bryczki, wozki, konoi i wszystko opaszeia miejsce 
jarmarkui na caly rok puste znowu jak przedtem az do ss. 
Szymona i Judy. 



Digitized by 



Google 



32^ 



AUGUSTYN BIELOWSKL 

TJrodzony 1806 roku we wsi Krechomec na Pokuciu. 



Do rz^du snakomitych pisarzy naszycb w Galioyi na- 
leiy A. Bielowski. W Haliezaninie (s r. 1830) pierwszy rai 
wyst^pi}^ oglaszaj^c i oryginalne poezye, i ^yborpy prze-* 
Uad pieani serbskich, wprost z orygim^Q. W utworza awo* 
im KUeha (spiewak poganaki) na gruzaeh iwiqtyni dawn^f\ 
odmalowal awoje powo}anie» i stanowisko ducbowe w roz- 
wijania pot^aSnago talentu. 

„^wi4tynioI u twoich progdw, 

Zatarte wznawiaj^c ^lady, 

Gdzie hflj dziaddw mych dziadj, 

SUadam hold winny, i wzywam mych bogdw! 

GIoB mdj na gnuie wiekdw powleczonyoh pleiim§ 

Rozbudza pdinym wiekom niezmyome eoha.*' 

Bielowaki cbcii^ bye poet^ przeazlosci, na tycb wiel- 
kicb olbrzymkh, jak sam wyra^a, szez§taeh, damac i jpie- 
wac: lecz zrozumial zarazem, iz aby wzi^o poawi^dbnio na 
piawc^ przeazlosci, trzeba j§ zbadac, zrozumiec i poznac, 
Pxacowa} w]§c nad odozytaniem dawnycb biatorycznyoh po* 
mnik6w, kronik, dziejow, badat je krytycznia, pozoawal 
dacba i cbarakter przeazlojci. Poaiu^yla mu do tego dziel- 
nia znajomosc wazyatkicb dyalektow roznych pokoleii alo- 
wianakicb, gl^boka znajomosc pie^ni ludu, zwyczajow i J9* 
zyka. Owocem jego badan biatorycznych mamy rozprawy, 
wyjaaniaj^ce dzieja pierwotoe Polaki: a z badania poetyczna- 
go dacha przeazloaci, sliczny przeklad ataroiytnego poa- 
matu: Wyprwa Igara na Polowedw. 



Digitized by 



Google 



8i4 

Jeieli pierwszemi probami swrocii awagg znawcow na 
siebie. to przeUadem Igora obndztt podziw. Znac tur^k^ 
mistrza, ktoiy wielki skarbiec starego j§zyka ma na zawo- 
lania, a ten sam j^zyk pokrywa cudnym blaskiem poemat 
oaly.— Z rownym zapalem wzi^I si^ Bielowski do przekiadu 
piesni ludu raskiego w Galicyi, i vrzor tego w Zieuxnm no« 
woroczniku na rok 1834 oglosil. 

Do j^go czasow przaklady piesni z falazywego dopel* 
niano atanowiska, boglown^ mji\ pstrzono dodatkami 
awojemi, i podobne dziwol^gi za wiemy przeUad piesni 
ladu podawano, Inaozej poj^} Bielowski atanowiako poety, 
ktory ehoe i nmie byd wiernym tiamaozem piesni ladn. 
Zrozumial, poczui pot^g^ awego talenta, ze niedoayc mji\ 
glown^ aohwytac, ale zroznmied ducba pieani i jftyk jak 
Aajwi^cdj abli^yd doj^zyka pieani. — Znaj^o grautownie pie- 
sni Indn, zroznmiai jak wielkiema rozerwanin, przarobianiu 
w nstacb, nie zawsze wiernyoh, ulegly. Stare pieini, obszer*' 
niejsze w tresd bistoryczndj cz^sto lad spiewa teraz w kil- 
ka fragmentach oddzielnych, tofsamosc ich Bielowski po- 
znal — zl^czyl rozerwane cz^stki w jedn^ qiUo^c, dopelnil 
CO braUo, bc^z zepsucia i tresoi. Poalucbajmy w takim spo- 
sobie prjBeUadu pod napisem: PobqfQWisiQ. 

„i^niwo hjlo: pnez zagonj, 
Bnjne 8i§ poUadlj plonj; 
WesKlo sloilce, w rann^j rosie, 
Trap pny trapie, stos przy stosie, 
Mone peret i korali^ 
BUskiem sieje, knri| siQ pall. 

A u noon^ stoj^e oiaty, 
Kosak iipu|ce strzeie braty, 
Z czo^a zimne strziiaa rosy, 
I z sachejni gada wrzosy. 
Na Bto8 drzewa si^ u2alil: 
^yCzemai stosie 8i§ nie palil. 



Digitized by 



Google 



825 

„Nie plon^bm 
Bom oklpial krwi^jnnack^, 
Wp<$l*lecliic]i^ wp<$l kozack§: 
Tutaj ivrdg UQupttl z^jMOf 
Tnyita steal zatnitych fad20| 
Trzy stnunieiue knri pocieklo, 
Tizysta dasz si^ z dal wywleUo; 
Ale dolrwal liiif niezl^U/y 
I Tatardw chmury p^Hj." 

Pod borami dwieci luno, 

Z born ilumnie wojska 8uni|, 

BoBiui wrzairy, wstaj^ kurze. 

W prawo, w lewo, sznur po aznurze 

Flonie w aloAcu: to kozaki, 

W czterj ai^ rozbiegli azlaki^ 

W trzy buflsarze i pancerni, 

drodkiem 6ma tatanki^j czerni. 

Sknypi^ fyka i powrozy, 

A za nimi ci4gn4 wozy, 

Wio»| po}<5w znamienity, 

Plon wydarty, hip odbity. 

Otoczooy rainte koJ^em^ 
Z smagl^m llo^niy z jasn^m czc^em, 
Frzeb^knj^c ka ozeredzie^ 
Pnodem syn kozacki jedzie: 
Na nim zbroja knri^ sploskana, 
Pod nim dzielny ramak Cbana: 
Bul^czuk, Bzabla, Ink, kindifcaty, 
I zatnite w tule itrzafy. 
Too pTzypadJy dziat zdobyczj, 
Zaporoaki^ wodau Siczy. 
Do twarzy ci atrdj hetnuu&aki: 
A tatartkt nitnak cba^iakt, 
Bay i pl^aa jak pod Cbanem, 
Dzielniei akoi^czyl z jego panenii 



Digitized by 



Google ^— 



326 

Boi go w polu nualotwarfcto 
Ledwo zwait si^ — aU6 z GKaxtem, 
Leb o ziemiQ zaparl fysy, 
Cearn4 dusz^ wzi^ly bisy... 

I gwar iywBzy siQrozczyna, 
Wesdl betmaiiy brzmi dratyna, 
Wrzaak pnylegie bory zgliuza, 
Za dra27n§ tatar rnsza. 



Tarn kukulka w bora kuka, 
Flacze matka, syna Bzaka> 
Lami^ r§ce, spieUe wargi 
Wiatrom newne zdaj^skargi, 
Chodzi z sercem krwi^ zabiegl^m 
Od polegfych ku polegfym: 
Niwa wielka, trap nierzadkol.. 
Alec trudno pozoac, matkol 
Swego syna, bo niecznli 
Gro^cie, in}od§ twan popsnli, 
Ze n>a 0CZ7 ma nydarli, 
Czolo zgryili, mdzg wyfarli. 

Ponad ska}^, tarn a gdiy, 
Krzywo-dziobj, czamo-pidry 
Erak, wydarty brad kraczdj 
K§s mi^iwa w azponach wldczj^ 
Smaczno strawy ire godow^ 
Sitynzy iale, kiwa glowii, 

9^Stara matkol wrd6 do chaty, 
Wei gari6 pxaaka, mi^dzy kwiaty 
Za8i4j piaakiem grzQd^ czyit^, 
Skrapiaj codzieA }zi| rz^sist^, 
Jeilic zejdzioy z mi^kki^ skiby • 
Frzxjdzie syn twdj bez ochyby/* 



Digitized by 



Google 



827 

Jak w tyjn mocnym, wyrazistym zaiysie pobojowi- 
tbj^ykiein m^zkim, j^drnym, nagromadzii tyle swie^ych 
obrazow^ a wssystkia vieroe wizerunkom swoim, daohem 
wlasoiwym piesniom lada, tak umie ten sam j^zyk nagiDa<S 
i do pioanek miloanych ludo. Przywiod^ tu jedn^, a ktora 
jest najwieroiejszem obok tego tiamaczeniem dumkt Buai 
Galicyjaki^j: 

Jxkt noc pdi^QE^ mgly biq wlek^, 
Staibnj koniul dom daleko, 
Fodkalin^ spocznij chwil^, 
A ja usBQ na mogile. 

Wyschi mioda tarn K a I i n a 
Ealinow^ gal^ zgina, 
Uderzyla go po twarzy, 
Bo ju£ we wsi m| Tatarzy. 

^Wstafikozaczel wstafi xn6j drogll 
Oto z wojny d^gn^ wrogi. 
Wezm^c konia, weziiu|6 zbroj§, 
I tw4 cze66, i iycie twoje." 

,,Niechby przyszli, niechby brail, 
Liejsza gixu|6 mi od stall, 
Ale budzid si^ bole^nie, 
Bom OQ Inba ^ciskal we 4nie." 

Z oryginalnych utworow Bielowakiego PieiA o Hentp^ 
b P(^M:njfm» zaaluguje na szczegoln^ uwag^. Jest ooa oao- 
blhrazem zjawiakiem w literatarze nasz^j przez swoj tok, 
dacha, j$zyk, iten powiew wtasciwego wieku, ktory jej na* 
daje tak eudny nrok| \i zdaje si^, it to wyapiewal atary 
g^n, CO patrzyl na wielkie zdarzenie w dziejach naszyoh. 
Tiesd^ j^j jest pierwsze najsde Mogolow, ktore zniszczy- 
lo polskie i s^siednie kraje. R^kopism Krdlodworsii vr pit^ 
tni JarosJaw^ obejmoje dalszy ci^g wypadkow bitwy Lignt" 
^ Bielowski jakoby pocz^tek stworzy}, w lym samym 



Digitized by 



Google 



328 

daclni, i wiera^j barseie wieka. — Z jakiego sad ati^iowiska 
pojmowai swoj przedmiot, wlasne jego aiowa widomie to 
oka^y 

„W dxiejach kaidego narodu, znajduj^ ai^miejaea, kto- 
le mimo to^ ie niepospolttoaci^ awoj^ podnoaz^ wartoac t«- 
go wielkiego drama, ktore si^ na widowni swiata odgry- 
wa, maj9 jeszcze 19 osobliwosc, H w pewnych panktach 
uj§ta, zaokr9glaJ9 ai^ w dziwxue pi^kof, a niekiedj wazel- 
kie wyobra^enie przechodzQc^ calosc. Zdaje 8i§, £e Opa- 
trznoid chciala w nicb wdzi$ki ow^j wtelkiej osnowy dzie- 
jow ladzkich, dia elab^j frenicy czlowieka, jak awiaty 
w kroplach wody, powtorzyc. Czytelnik nadszedlszy tako- 
we miejsca nie postrzega si^, ie mu stronnice nagle zpraed 
oka ulatuj9, nat^iona uwaga nu^y piers nstawDem tcha 
przytlamieoiem, i nie spocznie, a^ zawadzi o krea, ktorym 
jakby tr§,coiia, zapada w pewien rodzaj otr^twienia i nie- 
czynnosci, pok^d dzwifki w zapeloionej piersi nie prze- 
brzmU. Niejeden moaEe dziwil sif nieraz takiej umysla bez« 
wladoosci, ktdrycb przyczyn nie zawsze pojmowaL Ust^py 
takowe, bgdz w dziejach pisanycbi b^dz w zyj^cej przy- 
rodzie apatrywac, a ku powszechnemu wzoiesieniu i naace 
wystawiac, jest powoianiera tycb, ktorych ludzie dla rzad- 
kicb wyszczegolnien niekiedy tworeami, i jakby tworzycie- 
lami nazywaj^, a ktorycb cal^ zaslog^ jeat to, ie rozlane 
w przyrodzie dzwi§ki, od mbdu z takiem zamiiowaniem pod- 
slucbiwali, U mimo gwar i troski codziennego rfycia, nietyl- 
ko je iatwiej doslyszec i poJ9.c dokiadniej, ale i w tej aa- 
mej, lub podobnej tre^ci z mniejsz^'lub wi^ksz^sr^czBoaci^ 
powtorzyd umiej^. Do takowych ust^pow naleiy w dziejaeh 
Polski poiSwifoeoia aif Henry ka Piasta, kttSre stanowi ptzed* 
miot tej piejni. Czytaj^e je w dawnych kronikach, zdawa- 
\o mi ai$, lie ludzie, ktofzy je sptsy wali, bezpoaradnio gloa 
Boga alyazeli, a z icb alow i z wyrazu ealych owozeanych 
pokcrfeii, przebija w wysokim stopniu natchnienie. Wyj^- 
lem je % tych kronik, zachowoj^c calkowicie ioh treid i o- 
Uad, albo raczej tok samychsfe wyraien, stosownie do alow 
dawnego, a tym wypadkom niemal spokzeanego piewoy; 



Digitized by 



Google 



329 

w opowiadaniu nafiliidowaleiD szaoown^ ich prostotf^ ^a- 
trzjmuj^c tu i owdzie ich wyraienia/* (a) 

Sam lu wyznaja Bielowaki, ii wzi^wszy sa godio wieraz 
Wjfprewp Ig9i*a^ sUral si^ naaladowac prostot^ atarodawne- 
go pomniJ(a, ale takia naaladowniotwo nie ujmaje mu w ni- 
czem zaslugi orygiaalnosci: on tylko pojfciem starego du- 
dia nasladowai. — Fo wydaniu tego poanatu, poswifcil wy<^ 
l^cznie pioro badaniom dziejow narodowych, i na tem po^ 
la watoe ^^ stanowisko. Owocem dlugich lat pracy i stu- 
djow jeat zuakomite jego dzielo p. n. Wst^ krylycznj/ do 
dziejow Polski. Lwow 1850 r.— Oprocz wielu rczpraw tak 
dzi^ow jak literatury polskiej dotycz^cycb, a rozrzuconych 
pa wielu pismach czasowych, jako dyrektor zakladu ixnie- 
nia Ossolidskich i bibliotekarz, wydai przedruk Slowoika 
j§zyka polskiego B. 3. Lindego, a obeonie przygotovvy wa 
nigdawaieisaepoBnikiydo history! pierwotn^aaszegonarodq. 



MICHAL GRABOWSKI. 

1. Liieratura i krytyka. Pisma M. Gr. Wilno 1837 r., 
dwie cz$8ci. — 2. Literaiura i kryiyka. Pisma M. Gt. Wilno 
1838 r.— 3. Liieratura i krytyka. Pisma M.Gr. Wilno 1840, 
dwa tomy. — 4. KoUHzezyzna i stepy. Powiesa przez Edwar- 
ds Taraz§. Wiloo 1838.— 5. Karrespondettcya literaoka M. 
Gr....8kiego. Wiloo 1842, dwa tomy.— 6. SlamHca HuU^l* 
9kat powiesc narodowa przez autora Eolisaczyzny i ste- 
pow, pi^c tomow 1841 w Wilnie. — 7. Tajkury. Powioic 



^a) Mdwi tu o „Wyprawie Igora/^ 

Literatnra, torn IV. 42 



Digitized by 



Google 



380 

Dsrodowa przez Edwarda Tarszf, aatora Koliasczysnj. 
Stannicy, i t d. Wilno 1846, 4 tomy. 

W Toku 1828 wyst^pii poraz pierwazy Michai Grrabo- 
wski w Dziennika Warszawskim z rozpraw^: Myili o Utera-- 
turze polskiSf i z Melodyami ukrailkakiemi wiertzem. W lat 
dziewi^c wydal swoj^ Literature t krytyk^. Zoakomite wyro- 
bit sobie iniie wydaDiem tego dziela» wiainie wsrod cissy 
literackiej. 

Najlepsz''^ z powiesci jego jest mida powiastka Siepy 
i KolUzezyzna^ obfitoj^ca w obrazy i aat^py awieife i niena- 
sladowane. 

Michal Grabowaki wydal nadto Pami^tniki damawe, 
w Warszawie 1845, zbior ciekawy pomnikow do zycia do- 
mowego naszycb przodkow, i nalaial do wydawania Zr6^ 
dei do dzuifdw polskieh.-^W roku 1860 ogloail z rfkopiamu 
Jakoba CiecboDskiego, obrazek godny Pami^tek Soplicy, 
pod oapisem; Pan Starosta Zakrzewski (Eijow). 



WYJ^TBK Z POWIBSCI 

STEPY I KOLISZCZYZNA. 



„Po8zedlem wprost przed siebie, oie pytaj^e naproioo 
drogi, azedlem nie spotykaJQc nikogr. dzied jeden, drugi 
i trzaci. Nam w Ukrainie nietrudno napatrzy^: si^ atepu^ale 
nasza atepy podobne do tycb, co legly za Sieniucli^ i nad 
Bobem, jak losz^ do doroslego konia, jak goily Tykicz do 
Dniepru w czaaie wiosnianego rozlewu. Maie, com polow^ 
zycia przezyl na beaaarabskim stepie, totaj w giuchym Or- 
linieckim fatorze, zdaje sif ^e jestem w samym srodku wiel* 
kiego aiola. Coz za bezlodzie! i doprawdy, gdsie wyazadi' 
szy na lada mogit§ widziaz krzyze jednej, dwoch cerkwi, 
grunta kilku wai, trzody kilku gromad cbodz^ce kazda po 



Digitized by 



Google 



331 

•irojefD polo?... Idz asa Boh! tam dopiaro poEuasz co to 
pustynia. — Kiedym tam si^ dostal, znikn^ly z oczu naaze 
d^browy, naaze lasj, bajraki: szta wszfdzie rowDa, gUdka 
plaazczyzaa, bez jaru, bez wody, bez mogil, bez alada lo- 
dzki^o. Pierwazego dnva kiedym ai^ obzierai ku Polsce, 
widok bl^kitoiai jeazcze w tej stroDie, ale naprzeciw mnie 
step giD^ w ioltem oddaleniu, )ak gdyby i te bezladne ni- 
wy i aamo powietrze nad niemi wiazfce wypaliio si^ od 
piomieai alonecznych. Doi oast^pnycb taki widok na wazy- 
atkie jai atrony byl jednakowy. Samo niebo wydalo mi 
•i^ amotoiejaze jak u naa. Tak wygl^dalo bezcfamaroe^ ie 
niewiedziec z czegoby si^ tu mialo zebrac na deszcz lob 
burze.— Sloiice brodzilo samotne po awoj^m bezoblocznem 
ntebie, jak ja po glacbym stepie. Pragnienie mnie dokucza- 
lo. Nie apotkalam dot^d ani atrumienia, ani krynicy. Napi* 
lem aif tylko kilka razy wody zebranej w ptytkiem lozu 
jakiej balki, w ktorejby n nas bydla poic Die chciano. 
Tra^ciego dnia zdawalo mi ai^, ie coa czeroieje przedemn^ 
naprzeciw plomieniatego zacboda. Poat^piwazy dalej po- 
strzeglem z radoaci^, ie to byl kurzed poatawiony przy 
miedzy obazernego baaztana (a). U wchoda aiedzial czlo- 
wiek z brod^ tak^ bia)^ i dlug^, jak u mnie teraz. Pozdro- 
wilem go, pozdrowil mnie nawzajem i patrzyl na mnie, jak 
gdyby odwyki od widoka czlowieka. Dowiedziawazy 819 
iem byl apragoiony, pocz^stowal mnie dobrym kawonem 
z awego baaztana, ja go poczf atowalem moj^ wodk^ i ka- 
watkiem. jeazcze niezaczeratwiaiego chleba: te dwie rzeczy 
zdawaly mn ai^ bye jeazoze przyjemoiejsze nii drugiej la- 
dzki^j twarzy na jego atepie przytomnosc. Zoatalem noco- 
wac w kurzenin: rozmawialismy do poloocy. Opowiedzia- 
lem ma co bylem za jeden: opowiedzial mi nawzajem o ao- 
bie. Byl lach, azlachcic, kilkanascie lat zyl na tym atepie, 
kt6ry do niego naleial. Wezyatkie jego zamysly zagospo- 
darowania w tym kraju, rozbily ai§ o brak wody. Styrai 



(a) Tradycjjne, 



Digitized by VjOO^lC 



U9 

mly kopt^o «tudaia, i nie mogl •{§ dokopao iywego it^^ 
dla. ijl 8 bmsitaou i trocby Kaai^wanej kukurudzj. Z tij 
flaial oi^kf, e kawonow napoj. Jakiin sposobem na ziemi 
w popfiol prawia od posachy obrdoonej moie roeic tan o\roc 
wodnUty, cukrowy, bialy jak snieg lub czerwony jak krew, 
Bogu to jeduemii wiadomo, kt6ry umie eudem swoitn na- 
poid ludsi, navet na bezwodnej pustyni! ^Wiesz eo, rzekl 
do mn\e mdj gospodarz, je^eli inaaz trocbf pieni^dzy, kup 
u mnie ten etep. Jestes rolody, odkryjeaz moz'e gdzie zy)^, 
a jetfeli mialbyi ohod cokolwiak wody, zbogacfss si^ wkrdt- 
c«, bo tutaj do kropli wody przyjd^ same trzody i tabu- 
ny. Ja ja^em starj: Bog mi nie blogoshwii w pracy, cbcia)* 
bym umrcec mi^dasy awojemi, jeiEeli daez mi o czem zawlec 
si^ do Polszczy i miac o czemkolwiek doz'yc kilkn miesifcy 
wiekc, zoBtawi^ cif panem tyla atepn, ile u was trzy sto- 
body nie maj^!** 

Pomyilalem nad tern i powiedzialem ze przystaj^. Na 
tem slowie zatntlUmy obadwa. 

Nazajutrs dobllismy ukladv. Datem Lacbowi polow^ 
ziota, ktdre mialem, on mi dal swoje prawa i przywileje 
na step, na pargaminie pisaoe i wielkiemi ptoezf ciami na 
woaku opatrzone. S^ i teras n mtiie: zobaeayd moe'eez je* 
aali zecbcesz. Potdm poseedl ze 0109, aiSeby mi pokasad 
granice. Zeby je obejac, trzeba bylo trzy dni od switu do 
nooy chodzic. Kopee zdaleka jeden od drogiego poeypane, 
kilka mogil, kilka plytkich jarow, by}y znakarai dok^d ai^ 
moje panowanie ci^gn^lo. Na caJ^j przestrzent w jednej 
tyiko balce trocb§ wody i to z deszczow spadlyeh sebra* 
nej blyazczalo. Kiadyamy po obejsciu powroeili do kvrze- 
nia, swat moj jeazcze dzien ze mn^ poby}, a potem wzi^- 
wszy w samian za zostawiony mi baaztan i plon knkiifo* 
zy, tcoch^ kupionej w Baioie z'ywnosd, udai sif drog^ ktd- 
r^m ja przywf drowal. Siadlem na progu knraenia, wiod^e 
go WKrokiem, dopokad dojrzec bylo. Nigdy silaiej nie 
zat^aknilem ku stronie w ktor^ on d^iyl, a ktora dla mnie 
byla wzbronion^; kiedy zniU z oczu, zdalo mi si^ aiem si^ 
w auchdj ziemi utopil. Poszedlem si^ poloiSyc w gl^i ku- 



Digitized by 



Google 



83S 

jn&eauiy zeby prxed sob^ samym ukry^^ na cbwil^, e'e na ta- 
k^ pofttyni^ jestem aam jeden. 

Nikt oie moie. wiedziec jaka t^sknica napadala mnie 
przez dni kilka. J«dnej nakoniec nocy, kiedym apal w molm 
kurzeniu, poalyazalem z'e tf tnila ziemia zdaleka (a). Huk si^ 
zhlizal: pozoalem ze p^dzilo co^ na koniacfa. W istocie do- 
bie^U do kurzenia i giotty ludzkie zaczfly wywolywac ie- 
by kto wyszedt. Wyjrzalem: dwoch jezdzcow stalo na za- 
dyszmnych koniach. „Czy nie maaz chleba?*' rzekli. ,,Albo 
€o?*^ powiedzialem. ,,Daj nam kawalek! w imie Boskie pro- 
aimy!'* — Dalem im po okrajcu, dodalem po kieliszku V76dki. 
y^Dobrys czlowiek! rsekli. Widac z'e jnz nie Lach stary tu 
oiiesska, ktory nie isial czem innem pocz^scowac, tylko 
awoJ4 przeklf t^ dyni^. Nie b^dzieaz ialowal iei nas posi- 
liE'^ to rzekli i zwrociwazy, popfdzili znowu po stepie. 
W rzeczy aamej w kilka dni poslyszalem znowu o tej sa- 
mej porze tf tent, tylko wolniejszy i giucLazy. Byli to moi 
nocai goaeie: przyp^dzili mi kilka aztuk rogatego bydia i kil- 
kanascie owiec* Pocz^stowaJem icb swiez'ym kokuruzianym 
plackiem i wodka; podzi^kowali mi i obiecali z'e lepi^j 
jeazcze mnie wynagrodz^. Po jakims przeei^gu ezasa przy* 
jechali znowu i nadarzyli mnie tabunem koni. Odt^d ich 
nie widzialem. — Nie wiem dot^d co byli za jedni: czy jakie 
builaki? czy czarnomorce? moze ziodziejc co kradli i prze- 
p^dzali bydlo z zagranicy? Ale za co obdarzyli mnie tak 
hojnw?... Cbleb zdawal si$ im bye najrzadazym akarbem. 
Twarzy icb nawet nie widzialem, bo przyjeiSdifali zawsze 
wsrod najoiemnaejazych nocy: glos mieli dziki. Nieraz po- 
tern myalalem ie to csart w awojej osobie nawiedzil mnie 
wsrod atapu i dal dary, ktore nie posziy mi na r^k^, ale 
przypominalem aobie, ze zawsze mnie cbleba w imie Bo- 
akie proaili. Musieli tojednak bye zli ludzie i zlym naby- 
tkiem mnie nadzielili, bo bogactwo moje ktore zt^d nroalo, 
rozwiaio ai^ wkrotce jak mavny tuman. 



(a) Tradyo^ne. 



Digitized by 



Google 



334 

Z pocz^tku jednak szcsf acia ai§ na mni« riek# polaio. 
Wszystko mi szlo po mysli. Spadly deszcze jeaienoe i w«- 
zbtana woda na balkach dostarczyla napoju dla mojej la- 
two nabytej chudoby. Zima w tyeh atronach bywa zwy- 
czaJDie lekka, a pierwaza ktor^ tarn przepfdzilem tak nad- 
zwyczajnie ciepla, ze ai§ bydlo bez zadnego zapaaa prsa- 
karmilo paaz^ pod Dogami znajdywan^. Na wioan^ przy- 
bilo ai§ do mego korzenia kilku burlakow; zatrzynmlem icb 
dla dozoru dobytka i pomocy. Zacz^lem z niemi szukac 
irodei na moiai grancie; uwaz'alem gdzie w czaaie aoszy 
najbardziej ai^ zieleni, gdzie wrzoa najVeaelazy roanie... 
i tain kopalem. Srod lata odkrylem nie zaakorai^, ale zywf 
i doatatni^ scylf. Skarb znaleziony nie takby mnie ucieszyl, 
nie mogi te^ bo mnie rychlej zbogacic. Bog wie zk^d p^ 
dzono bydio do krynicy kurennego, a za wod^ bralem opia- 
te od glowy pieni^dzmi albo bydl^ciem. Z tego przychodtt 
i z przyploda mojej wlaanej chudoby, mialem w lat kilka 
trzody i tabuny. Zacz^lem orac i aiac. Lata byly mokre: 
pazenica aroautka rodzila doskonale. Nakazalem przez man- 
droj^ce lodzie do rodzicow, i oni przeniesU ai^ do mnie 
z Polazczy. Ozenilem si^: mialem kilkoro dzieci, przyjmo- 
walem kto tylko chcial na moim atepie oaiadac. Wkrotce 
tez zebralo ai^ duzo narodo: pokopaliamy aobie ziemlanki, 
poatawiliamy piece z gliny ubitej, afyliamy doatatnio i szczf • 
aliwie. Do morza Czarnego, do krymakich jezior aolnych, 
do Dnieatru, znany byl wazfdzie fuiar kurennego na bessa^ 
rab$kim atepie. 

Dwadziescia i jeazoze aiedm lat iylem takim apoaobem. 
Pocbowalem ojca i matk^, doiylycb awojego wieku w doata- 
tku i .w czaaie myalalem ze i mnie w mojf kolej dzieci po- 
cbowaJ9 na cichym atepie. Bog inaczej rozrz^ddl! Nazna- 
czyl mi on jeazcze przed amierci^ przejac przez wazystkie 
te bicze, ktoremi w goiewie a moz'e w miloaierdziu awojem, 
raii czlowieka. Stab 819 jak nakrealil. Po trzydzteata la- 
tach azcz^^Iiwycb, przyazio trzy lata kl§Bki, a iladu nawet 
nie zoatalo il tego, co czlowiek swojem dobrem nazywal. 
Ach! acb! coi to za azozgacie ktore trocbf gor^tazego alon- 



Digitized by 



Google 



dS5 

ea« troch^ mroso t^szego, trocb^ lichego owada rozpro- 
Mjc zdola?... Eiedy mego wiaku Aoijjenz, b^dziesz tak jak 
ja pewny» ie w tamtym dopiero aiy wocie Bnajdziemy to, cze- 
go totaj nadaremBie szokamy. 

Podczaa kiedy zylem oa Bessarabii, u was to pozacbo- 
dzily dziwne zmiany. Docbodzila do nas o tem czasami 
wieac glocba przez id^cycb z Polszczy czamakow albo 
wyobodzcow, ala Das otaczal taki step roslegly, ie za nim 
nic naa nie dosi^galo. Widzielismy z nasz^cb rowDiD* z'e ta 
i owdzie stronami cbmursy si^ niebo, deszcz leje: ale u nas 
byla zawsze cisza i pogoda. Po^niej dopiero przybli^yla 
81^ i ku oaszej stronie wojna. Syna mego najstarssego 
wai^to do wojska. Zgio^lna Oczakowskim sztormie. Tego 
tez roku byla straszna zima, jakiej drugiej nie pami^taj^ 
lodzie, nazy waj9 j^ dot^d Oezaktncskq. Wtedy jeszcze slo- 
boda nasza zubozala do polowy, bo dobytek nie przywy* 
kly do ci^glych mrozow i zamieci, ktore od Poez^cia stdci^' 
Afinjf^ do samego Zunasiowama NajHoi^tszej Panny Maryi^ 
prawie nieprzerwanie trwaly, wygin^l w wielkiej cz^ici, 
Ludaie przerazili si^ tem nieszcz^soiem, bo pierwszy raz po 
dlugiej pomyaloosci ich poscigalo. Zona moja zasmucona 
t^ kl^sk^ razem z innerei, a nie mog^ca si^ odt^knic po 
syna ktorego pierwszego wydala na swiat, poszla naprzod 
pod ziemi^. Widac nie cbciala patrzec na to co naat^pilo. 

Nie odrazujednak nastala bieda. Uplyn^Io jeszcze lat 
kilka ni zlych ni dobrycb. Byla to jak gdyby przerwa po 
pierwszej napasci. . Ale z'e w moc zl^j doli swiat si^ by! 
doatiU, przeczuwac mo^ina yii bylo. Powietrze zdawalo ai^ 
bye d^zkie. Przez kilka miesi^cy swiecila miotia na niebi^. 
Dziwne wroaSby rozeszly sif pomi^dzy Indzmi. Jedni mowi- 
li, ie widuJ9 w nocy na mogilacb dwie kobiety co si^ bily 
i wloozyly za wlosy. Byly to dwie siosiry morowe: jedna 
moTzy Indzi, a druga bydlo: klocily si^ po ktorej cb^ci si( 
stanie. Drudzy dostrzegli, ze kiedy przy ogarku prz^dly 
same gospodynie prz^dziwo, a mficzyzni i dzieci jai spali, 
zazieral ktos przez nizkie okna zierolanek, i liczyl na pal- 
each api^cych i czuwaj^cycb: to byla diuma. Ja sam widzia- 



Digitized by 



Google 



336 

lem, jak kon dziki latal po stepie, no2drzami roziwonone* 
mi na wiatr zdawal si$ szukac wody, ale oie zatnymat u^ 
prz7 zadnej krynicy, tylko rzal ua jej widok i uchodzU da- 
le). Ludzie mowili zaraz, ze w jego slady pnyjdzie azaran* 
cza, i tak si$ stalo. Naszla ta kl^aka Boza pod aame lioiwa, 
wszyatko pozarla lub splugawila, leciaia takiemi chmuraim 
ze zaslauiala slonce, w poludoie bylo ciemso jak o zmien- 
chu, szelest jej skrzydel sprawial 8zum» jakiego nikt nie zoal 
w kraju stepowym, bo tylko na ogromnycb laaach, w cza- 
sie wiatrow taki panuje. MIodziez nasza aiada}a na konie, 
fitrzelala, bukala, mysl^c ie j^ tem odstraszy: kobiety fh- 
kaly, my ludzie dojrzali, stali^my na dworae z blad^ twa- 
rz^ i zalozonemi r^koma, bo nas przerazil do gl^bi duszy 
ten okaz gniewu Bozego. Przepadl caloroezny urodzaj, leca 
byla to tylko poiowa kl^ski. Gorzej ze nadzieja na wyaa- 
grodzenie w roku nast^pnym spelzla: bo szarancza sakopa- 
la si§ w naszych stronach. Ludzie nie chcieli siac na eimf) 
burlaki z mojej oaady zaczf li si^ rozobodzic: ja musiakm 
trzymac si^ grunta i na los ziaroo z dawnego sapasa po- 
wierzac ziemi. Mrozy tylko t§gie, niazcz^c zloione w zie- 
mi nasiona owadu, mogly zbawic saase poaiewy* Nia apel- 
nilo ai§ jakaamy sobie zyczyli. Zima byla lekka, wioaoa 
wczeana. Na odalonionych tameeznycb polach, gdzie alon- 
ce tak dobrze ziemi^ ogrzewa, szarancza nie zawodzi. Im 
pi^^kniejaza pokazaly si^ wacbody, tern niebezpieczaidj bylo 
od grozj|cego im nieprzyjaciela. Zjawit ai§ iwkrotoe. T^ ra- 
z% nie byla to polczyszcza konaa, lec^ca: bylato piecho- 
ta i diatego tez atraszniejsza: zadne zdzblo nie ochowalo 
Bif : aama trawa na atepie znikla. Glod byl widoczny. By- 
dlo od amrodliwej wody padalo. Trzeba bylo oaUtki ziar- 
na dawnego acbowac na jeszcze jeden zasiew, a kariaic ai^ 
aamem mi^aem. Pojawily ai^ choroby. Dwoje moicb daia- 
tek umarlo. Wszyscy ludzie cudzy opuscili futor i poszli 
za kawalkiem cbleba, dok^d oczy ponioaly. Zoatalem aam 
jeden z aajatarsz^ dziewczyn^ i najmlodszym cblopcem. 

21abral<»m si^ z ostatniemi silami i zaaiew asimy, cho- 
ciai azczupiy zrobilem. Mocno mi aerce bilo kiedym roz- 



Digitized by 



Google 



387 

naciil po poln ztarno moje ostatoie. Zima i wioana ktora 
Qaat^pily po dwoch latach zawodnych, nie byly bez ainu- 
toaj wroiby. Codzied w zimie o wschodzie alonca, jaane 
jakiea alupy podpieraly niebo i oast^powaly zaraz ailne 
zimoa; na wioso^ ta stupy nie zoikaly z nieba i moaEoa by- 
lo WQoaic ie b^dzie auaza. Tej jednak myjli nie sinialom 
aam przed aob^ wyznawac. Sakoi w kwietniu upadl deszcz 
cieply i wazyatko zazielentalo i ozylo. Na nieazcz^scie byl 
to deazcz pierwazy i oatatni tej wioany. Do lipca kropli 
wody z nieba nie apadlo. Powi§dIa wkrotce zielonosc pol 
i stepu. W majuy w czerwou, upaty zrobiiy si§ oiezooaae: 
wody w krynicach wyaebly, ziemia sif p^kala« aionce za- 
chodzilo bez promiaoi. Nadzieja deazczu draz'nila tylko 
i wi^kaz^ jeazcze rozpacz \K^zoiecala, bo co ranek zbieraly 
sif cfamury biale, kapily si^, ale kolo poludnia zaczynaly 
si^zQowarozchodzic. Wieezory byty cicbe: zachodz^ce slon- 
ce wydawalo ai^ na koncu atepu, jak piee hutniczy paUj^- 
cy i auchy. Na zboiach pokazaly ai§ nikle kloaki i nie- 
plenae, trzymaly ai^ prosto naprzeciw pal^cego alonca. 
Nie wi^kazej kl^aki nie zrz^dzaj'ak suaza. Teraz nie glod, 
teraz amierc byla oczywista dla cztowieka i kaz'dego iyJ9- 
cego atworzenia. Ziarna dawno nie bylo, teraz nie atawalo 
tr»wy i wody. Ptaatwo aamo Bog wie gdzie ai§ podzialo: 
nie nalyazalea najmoiejszego cwierkania w powietrzu. Re- 
Bzta mojej cbudoby, achorowanej i glodnej zdyehala codzien: 
kiedy ostatnia moja krowa dojna, co nas aw^ troch^ mle* 
ka orzezwiala^padla, wtedy^ i jej dojarka polo^yla aif na 
polo ziemlanki i wi^cej z niego ai^ nie podniosla. Bylato 
moja ukocbana corka: w aieroctwie po iooie i drugich dzie- 
ciach, ona mnie jedna utrzymywaia przy zyciu: moja aSywi- 
cialka, gospodyni mojej wal^cej ai^ chaty, moja pociecha, 
moja jedyna nadzieja. Patrz^c na ni^ krz^taj^c^ si^ jak ma- 
tka, okolo mnie starca i kolo niedoroalego brata, wytrzy- 
muj^c^ stale glod, pragnieDie, pracuj^c^ za wazystkie mo- 
je dzieci i czeladz, myslalem ie Bog aif nad ni^ zlituje. 
Zlitowalsi^ istotnie, ale nie tak jak ja slepy czlowiek my- 
ilaleffl: odwolal j^ do siebie z tego swiata n^dzy i boleaci, 
Literatora, torn IV. 48 



Digitized by 



Google 



8:^8 

Ze smierci^ tego dziecka zgaslo swiatlo w mych o- 
csach. Wtedy dopiero wszystkie moje stratj poracbowaleni 
i razem uczulem. Cialo zostalo na ziemi, ale mjsli poszly 
za ni^ do grobo, pod ziemi^, mi^dzy inilych dorca umarlych: 
nie wrocily i nie wroe^ jui ztamt^d. Czaa jeszcze jakis po- 
ivalfsatem %\§ w slobodzie naszej rozeszlej 6i§ i wyraarl^j. 
!^y wilem 819 ja i dzieci^, jak niegdy^ w czasach zajicia wt( 
strong, ziarnkami kukurydzy: brodzileoi od rana do wieoco- 
ra w okr^g swiec^cych dziurawemi oknanii ziemlaaek, wo- 
kr^g grobow tyeb, co w nich przed niedawoym czaaem mie- 
azkall. Nieraz kiedy ai^ zmierzehio, cUopca mego nie wi- 
dzialem przy sobte, a przy rosn^eej derano^ci nie znac by- 
}o, lie step w tern miejscn poryl 8i§ kilk^ jamami 1 kilk« 
mogilkami pogarbil, gotow by^em siebie zapytac, ile doi 
przeszlo odk^d mi luch ten step odprzedal, i zostawiwszy 
na nim samotnego w pami^tnym ijwo dniu jesienDym, od- 
szedl do Polskt. Nie wierzylbym ktoby mi powiedzial it lat 
trzydziesci. By}em znowu jak nazajutrz po jego odejseia sam 
jeden, biedny, bez domu, tyiko ze nadto nosilem na pie- 
each cif2ar kilkudzieai^ciu lat wieku. a na serca niewyslo- 
wion^ tfsknief . Bylto wtedy wschod na tem szerokiem po- 
In, a teraz zachod posf pny: pomi^dzy niemt dzien i pohidnie 
uj^yn^ bes sladn!'^ 



wiMunpu. 



Zbior najznpelniejszy utworow jego poetycznych, wy« 
szedl w Wiedniu 1857 r. w 4 tomacb, w czwartem wyda- 
niu. Obejmuj^: 1) Pami§lniki JMPana B. Winnickiego. 2) Sc- 
natarska zgoda, tradycya szlachecka z Sanockiego« 3) Sy- 
mikjeneral wojewodztwa rnskiego, odprawiony 1766 roku 
w S^dowej-WisQi. 4) MoharU rapsod rycerski z podania* 
5) Dr^bne poezye. 6) Wit Slwosz. 



Digitized by 



Google 



339 

Oddzielnie wyssU jego Pieiti o ziminaszej\ w powtor- 
oem wydaoiu w Warasawia 1859 r. — Z pism proz^, procz 
ro2praw kilku naukowycb, wydal; Obrazy, Lwow 1845 r. 
Pnjgotowal do druku sbior zopelDy wszystkich pism swo- 
icb we 20 tomacb. 

Po Mickiewioau, Goszczynskim, J. B. Zaleskim, Slo- 
wackim, Garczynskim i Zygmoncie Erasinskim, — Pol zaj^I 
pidrwsze miojsce, jako prawdziwie natcbniony wieszcz na- 
podowy. Z utworow jego najwyiszij ceny s%: Pieim Janu- 
noj wiele drobnycblirycznycb utworow; z poematow, MohorL 



GOSCINNOSC. 

Wielkie domy za graoic^y 

A w nich ciasno, choc nie ludno, 

U nas mury si^ nie ^widc^ 

A o k^cik Die tak trndno. 

Ledwo czlekby czasem wierzyl, 

Dom niewielki, wUm go^c wchodzi: 

Ot i domek si^ rozszerzyl, 

I wnet miejsce gdzie^ si^ rodzi. 

Przybyl drugi i dziesi^ty, 

I nie ciasno jest nikomu, 

Wyjprz^tni^to wszystkie k^ty, 

Coras szeorz^j w malym domu; 

Zda si^, ifce pan domu sobie, 

l^cian i mic^sca gdzie^ przyBporzy}: 

A on tylko w domu tobie, 

Drzwi i serce swe otworzyl. 

I ta strzecha choc uboga, 

Chocia£ niska, przeciei bliska, 

Dla obcego i dia swego, 

I od Boga ai do wroga, 

Jest ta miejsce dla kaidego. 

A dopieroi to przyj§cie, 

Jakie bywa w polskim domu! 

Jak tain kaidy poczczon ^wi^cie, 

Jak nie braknie nie nikomu! 



Digitized by 



Google 



340 

•W dsieA wesolo, w noc n^io^ 
Biato, gladJco, potocsysto. 
Czdad^ Byta i okryta, 
Wssystko w csaaie anuidzone, 
Fnymaszcsone, ostodzone; 
Indyk kracby, kapion tlaaty, 
A do tego dzban nie pusty. 
Jest cz^ serce rozwezeli^^ 
Jest si§ wszystkim cz4m obdzielio. 
Cho6 przyJQcie.najlaskawszey 
Jeat mis par^, par^ dzbandw, 
Zostawionych jeazcze zawsze 
Dla Zagdrshich panow. (a) 

Lecz gdy rzucisz stofy hojne, 
I pominiesz dworsk^ bram^, 
l^ciany jakby nie te same, 
Znowu ciche i spokojne. 
Frzed ^wi§iymi lampa plonie, 
Na kominka ogiefi strzela, 
A tern ^iatlem, czasem ptonie, 
Fonad loiem karabela. 

Gdy zawczetoie do spoczynku, 

A B6g nie dal w dom s^siada^ 

Osiwiala para siada, 

Do marfasza pny koniinku: 

I jegomo4c kart^ laje, 

A z czterdzieatu jejmo^ zdaje. 

Wszystko cichoy nie nie szainie 
Czasem iyiko warta wrzasnie, 
Albo kotki zalopocii, 
Lab panienki zachichoc4. 

Bo i cdito tam za iywo^c 
MYodych polck i oroda! 



(a) Dawny zwyczaj goicinnoiSci polaki^j, przy stole zasUwiania 
nakrycia dla niespodziewanych go^ci, czyli jak zwano pandw Zagdrskich 
(zzagdr). 



Digitized by 



Google 



841 

Tarn WBtyd isczery, tarn pocaciwo*6, 

TaiD po Boga diifza mtoda! 

Bo6 to w cnocie i w szezerocie, 

W wiejskim domka uobowane, 

Wypieszczone, nmuBkane: 

JSihj dmnne i doBtojne, 

A potulbe jak trnsi^tka. 

Niby dwornc a pokorne, 

Jakie^ takie bogobojne, 

Jakby jakie nieboi^tka! 

My^l ich cicho w iydu <wicci, 

Peine ijcia Jak nadzieje; 

Lubi^ pieini, uAce, dziecit 

WiosDf, kwiaty, atare dzieje. 

Gdy weaole, ifitne trzpiotki, 

I wiewidrki i szczebiotki! 

Lecz gdy w Bnratka myil zagrzebie 

Wdwczaa polka taka rzewna, 

I£ nwierzysz *c j^i krewna 

NajsmntnieJBza z gwiazd na niebUI 

Choc czlek duazy j^j nie zbadat, 

Wkolo se/ca tak tarn prawo^ 

Tak roskoazme i tak tzawo, 

Jakby^ grzecby wya powiadal. 

A gdy nimiech Izq pokryje, 

I dla ciebie serce bije, 

To ci^ dojmie tak do iywa, 

It to cadne, cadne dziwa, 

2e Bi^ Berce nie pozplynie, 

2e od Bzoz^Acia czlek nie zginie! 

Zda si§ it to tyjesz Bpotem 

Z rajskiem dzieckiem czy z aniotem | 

Lecz to BzczQ^cie nie tak tanie, j 

Frzebolcge dnaza mloda, 

Jednak Ut i }ez nie Bzkoda, ' ! 

Bo raz w iycia to kochanie. j 

A jak ci 01$ ktdra poda^ 

Z cal^j duBzy i statecznie, 

To )u± twoj^ b^dzie wiecsnie^ 



Digitized by 



Google 



S42 

I w ImI p<ydne ci z ni^ iyoie» 
Bo twej dussy nk wyzt^bi; 
On* sercem pojmie skiycie, 
Co my^l wieku diwiga xgl^bi, 
Co 81^ w CMsie zrywa» wazy, 
To w rumieiicu na j^j twarzy, 
Jak w zwierciedle si^ odbije, 
Bo w t^m Ionia przyszloA6 iyje! 

NA JI»8IBNI. 

Coraz cite4J> wnetieiil wrzoaieA! 
^oikee nuca blask ankoaa 
I dzieA krdtsiy, cbtodna rota, 
Ha! 1 jeaiei^, polska jasie^ . 

01 jdsieni ziota, naua! 
Tyi jak dardw Boika czassa, 
Dziwnie m^dra^ pehia cze^i * 
I koj^cdj pelna tre^^ 

W poiegnanie gng§ laay 
Barw tyBi§cem, petnych krasy; 
Wio809 t^ki ta n^ tfcsf ^ 
Starodrzewne lazy wienczf , 
Miedzi§, zYotem i mbineni, 
I Bzmaragdem i bursztynem. 
Na jesieni iwiat zi^ mieni, 
I w dobrane gra kolory, 
Paj^czyny srebrem dziany, 
Jak kobierzec rdinowzory, 
If a dzieik wi^i rozoztany. 

Mgia poraana, co nierada 
Wdzifk odzYonic na raz oka, 
To tio wzaosi, to opada; 
I oroczy Awiat w tym mroku, 
Co si^ dzieH na obrazy, 
W pL|Uninie t^ez i gazy. 



Digitized by 



Google 



S4S 

Jak cBarowna niby wstfgftf 
Co t^ aieni^ z niebem vpracc** 
Z »rebrn^j gaiy, z t^czy w^tku, 
I bez ko^ca, bez pocuitka, 
Ftynie, Bunie i przegania, 
I otula i odslania 
Wdzi^ki ledwo serca znaoe, 
A tak pi^knie zasromane. 

Ai gdy cicho ztote sloi6ce 

Z dobr§ wie^ci^ wyszle go^ce, 

Mgta uchodzi wielkim zwojem 

I po czaracb Izy sie ial^. 

Za wzgdrkami gdzie^ niebioia 

Jarz^bat^ ptyn§ fal^; 

W blaaku atoAca peril rosa, 

A Mat strojny wielkim strojem, 

Jak matrona b1^ usmi^cha, 

I w milczeniu zndw oddycha 

I powag^ i pokojem. 

Ztote ntoikce i icierfi ztota, 
Nigdzie gtosa, nikt nie ipiewa; 
A po dnszy 819 rozlei?^ 
Jakii am^tek czy t^sknota. 

Odl«cia])r jni boeiany, 
Polski^i Btrzecby goapodarze; 
Jni i idraw nuca atraie 
W klacz powietnny zawi^aoy. 
I jni tyiko od jeziora 
Slycha^ jeazeie wrza«k kaozora; 
Lab azom dlngi, gdy grom^ 
Jxkt w^drownych g^si zpada. 

Jeaiefi pplaka, to matrona, 

Przysporzyla i oddige: 

A CO wyssto z aeroa, z toiia, 

Ukojone, cale atoje. 

A ta srebroa ptfl tkanka, 

Ta jesieniia paj^Gzyna, 



Digitized by 



Google 



344 

Owo rfbek wielkd^j pani, 
KUSry tiemiA niesie w dani. 

Cicho, chlodno, jako^ sm^tno, 

Czule, rzewnie i pami^tno: 

Bo wianuszki dawno zwite» 

Wielkie prace odprawione, 

Wielkie burze jui przebyte, 

Wielkie bole ukojone. 

A wi^c slo^ce zYotem ciaka; 

A sto^iflte }andw ^ciernie 

Srebrn^ gas% 0!^ potyska; 

I przy^wiadcza temu wiernie, 

W wielki^l ciszy, w wielki^y wicrze, 

Niebo, ziemia, czlek i zwierz§. 

I^iwnie m^dra pora roku^ 
Zdrowa duazy, czula oku. 
Gdy liic zwi^dJy 8i§ przegania, 
Ziemia zda si^ wdwczas marzy 
Wielkie prace, wielkie strdie, 
Wielkie dzieje, wielkie barze; 
I iywotem awoim waiy 
Wielkie mf dli zmartwychwstaniaf 

Paniel Panie! coii w szczodrocie 
Na Awiat naci} laski siemi^, 
I coA rozdat dardw krocie, 
I obmyili^ naszf ziemi^ 
Na jesteni tym pokojem, 
I tak wielkiem ukojeniem, 
Czemu Panie! za przejrzeniem 
Za przejrzenieiii Panie Twqj^m, 
Nie raczy^eii nam z kolei 
Tak opatrzy6 na jesieni 
Tych jesiennych naszycb dzieci? 

Jest we Wloizech pi§kna wiosna, 
Wtoskich wieazczdw nkochaniei 
I czarowna i mitoanay 
2e 8tdw ledwo dla ni^j stanie! 



Digitized by 



Google 



34S 

I jeflt fltarycb bogdw kto 
(xdzie^ tarn greokie, co bogato 
I roKkosmie dntz^ poi; 
Lecz jest takie w siemi twcj^' 
Starych bogdw apominek: 
Miaato mirta, jeat bannnek; 
Miasto lanniy d^b w jesieni! 
Jesie^, jako Awi^ta ksieni 
W ziemi PiasUSw gospodarzjr, 
I jak pani milo^ciwa, 
Tak laskaw^, szczodr^ bjwa, 
2e ju* tylko wi zjrstkicb dar«f . 

Coraz cisc^j, to nie wncaied, 
Leez listopad! gtncba jesiefd 
Hcj listopad! w listopadzie 
Jui nie rada, bo po radzie, 
Nic nie chwall ^aski Boi^e, 
Swiat jak brudne stoi morze, 
I bez wdzi^ku, bez urokn 
Zda 8i§, Gzeka czegoii w mroka. 

Wielka legta w ziemi rada, 
Co nie poszlo jui za morze, 
To siQ zbija w wielkie stada. 
W polacb g^Bty ogieA gore; 
A wszjstkiemn na przekoi^, 
, €o tarn kwitio a nie kwitnie, 

I CO zzdlklo, leci, sitnie, * 

Sam plug tylko jeszcze orae 
W milosierdzie ufny Boiel 

Z kim wi§c pdjdziem? 

Czy w cieplice 
Lekkiem skrzydtem za ptakami? 
Czy pod strzeeh§ ze stadami? 
Hal my starzy tn dziedzice, 
Wi^c po wiotoie nie zaplaczem: 
Idimy z Bogiem i a oraczem 
Literatara, torn IV. 44 



"Digitized by 



Google 



346 

Wielkim szlakiem, w wieUde brainy. 
WBzyvtkie cftoty jakie mamy, 
Za zaslugi iM^tjch dane, 
Wszystlde ptogiem wyorana! 

Plug stetecamy i plag darzny 
A kto orae, ten powainy! 
I broA stara i kod6 z kotoi, 
Chwala Awi?tych i rogo*a, 
I ta sluiba go^cinnoSci, 
Milo^c ludzka, bojaiA Bo*a, 
Cznlodc Bcrca i Bnmienia, 
I CO tylko nam z przejrzenia 
Opatrzno^ci byto dane, 
Wszyalko plug! em wyorane. 
I kmiec Boijr z Bo4ym slugi^, 
Z Boiym Blug^» z Boiym m?4em» 
Oral grant ten wiernie, dlogo, 
Plngiem, slowem i or?4em. 
Wife i 'wszystko iSwiadczy teran, 
Jak bywalo po staremu, 
^wiadczy nawet w listopadzie, 
Choc nie rada, bo po radzie! 

Wszakie w koAcu na jesieni 
Tylko Bosna biq zieleni, 
Jak J4 w puBzcz^ B6g rozdzielil; 
I ^wierk tylko, co gdzied ^miele 
W niebo wyrdal przy ko^ciele, 
Lub przy chdrze fimialo strzeUl; 
I barwinek gdziei akryty, 
Wiecznie ^wieiy i nadobny, 
Co tarn czeka by byl zwity 
W wieniec dlubny czy ialobny; 
I jalowiec smutny wdowiec, 
Co nim kadz^ umarlemu, 
I jemic^a z krzywd wcflola, 
Tylko iywa po staremu! 



Digitized by 



Google 



a47 

Je«t na wachodcie kwiaidw mowa: 
Gdyby natte dnewa, kisavy 
Eto^ sapytal o kh atowa, 

zagadki i posiewy: 
Jakim cudem ^iat ich oiyl? 
Co Fan w }asce na nie zloiyl? 

1 CO w iywot z nich si^ sicje? 
Wdwczas ziemi dzieje cale 
Namby byly zroznmiale, 

I jesienne nasze dzieje! 

^,Nie wyrayilaj tylko stary! 
Wssak chleb z pracy, wiara z wiary; 
A wi§c gadu stary dziadu, 
Plec pleciogo, byle dingo, 
Bajie^baJQ po zwyczajn 

tym naszym polskim krajn. 
Tyle flzczQiicia, co czlek przefoi, 
Tyle xycia co jest w pieini.*^ 

...Wielkim szlakiem, starym diadem, 
vSercem, duBz^ szedJem dingo, 

1 pIyn§Jy pie^ni strng^, 
Lecz Tok kaidy listopadem. 

Gdziei to wda^, to nroki, 
Kwitn^cego wiosni^aadu? 
Czy go poznasz, kiedy mroki 
Na6 si^ apnszcz^ listopadn? 

Czy poznaoy ptok po gloeie, 
Co tarn GsyBto szedl po rone? 
I czy jeiECxe aeroa stooM, 
Co odpowie na woianie? 

Hop hop! Hop hop! gtncho w leaie, 
Glnsz^j jeszcze w aercu, w 4wiecie. 
Wiatr poidlkle liicie niesie, 
I listopad i§niegicm mieqe. 



Digitized by 



Google 



349 

Listopadzie! liBtopftdziet 
Bardzo dnszy nie do sklada, 
Co tu radzi6? gdy po radzie 
W dniach przepa^ci listopadv. 

Gadu gadu, Btary dziadu, 
Bajie baju po zwyczaju 

tym naszym polskim krajul 
Tyle szczfdcia, co czlek przeAni, 
Tyle iycia, co jest w pieAnil*' 

Wielka prawda! gdy pieAA plynict 
Serce niby znowu 4yje. 

1 jak m6wi$ w Ukrainie: 
Dvrny dumko bohoHje.,* 

WIqc cho6 w glowie sIq cos xnQciy 
Radbym dutz^ m^ ocucil 
AchI i z serca czy z pami^ci 
Coi wysnowa) i zanuciL 
Jakoii rzewnie czy mito^nie, 
I weaolo czy ^ato^nie; 
Goil o bracie, czy o bitwie, 

KoFonie, czy o Litwic. 

^W to mi grajdie, panic bracie! 
W to mi grajcie mily swaci.el 
Z star^ nat4 iyje wiara, 
A na wierze milo6c stara/^ 

Dliigom bl%ka} 8i§ bez cela, 
Irailczd:em, troski blady, 
Jak grobowy glaz Wawelu, 
Bo nie bylo z wami rady. 

W wa^ni bracia biq rozdarls, 
I jak wrdg mi 2ycie zbrzyd]:o; 
Jak w wif zieniu ^io&h zam arl:a 

1 sokol^ zwisl^o skrzydro. . 



Digitized by 



Google 



349 

Dzi^, gdy mowa styftzec chceoie 
Pie^A samtoda wyApiewan^: 
To i u mnie w duBzy rano, 
Cho6 listopad szronem miecie. 

A czy znasz ty, br&de mlody, 
Te pokrewne twoje rody? 
Tych Gdrali i Litwin6w, 
I imndi Awi^U^ i Busin6w? 

A czy znaaz ty, bracie ixjJody, 
Twoje ziemie, twoje wody? 
Z czego sJynii, k^dy gina, 
W jakim kraju i Douaju? 

A czy znaaz ty, bracie miody, 
Twoj^j ziemi bujne plody? 
Pola bitew, ojcdw groby, 
I pomniki stai^j doby? 

A czy wiesz ty, co tarn atoi 
Po t^j ziemi popisano? 
Co mi^o^ci twe okoi? 
Co pnsciznii tobie dano? 

Trzeba b^dzie si^ nalamac 

Z 8obj|, z ladimi, z 2yciem, z loseniy 

I niewolno Bogu klama6, 

I pod lada upai6 cioaem. 

..JPoznaj, pdki^ jeszcze mlody, 
Co kocbane bylo wprzddy, 
Nim twe serce krwiii dziedzjczn^ 
Kochac moglo ziemi§ ^liczn^. 

Poznaj ziemakie i podniebne, 
Bo te skarby ci potrzebne; 
Poznaj wiemych sere poicizn^, 
Dobr^ alawy ojcowizn^. 

Bo to ona ci§ najczul^j 
I ukocha i upie^ci. 



Digitized by 



Google 



350 

I do serca pnymatali. 



Otdit wylec z twego gniazda, 
Milac b^dzie taka jazda: 
Spojrzyc z gdry na twe ziemie, 
I rodzinne twoje plemie... 



SMIERC MOHORTA. 



Jest w Boryszkowcach staw i grobia d^nga, 
Grobla szeroka i niby bezpieczna, 
Fonii^j grobli ptjnie w bagnach straga, 
A na ni^j stoi mogila odwieczna. 

Tarn do pierwszego przyszio wi^c spotkania. 
Bo nieprz^aciel szedt krok w krok za nami, 
A pari na korpns trzema kolomnami... 
Zrzadka juz strzaly p&dafy od raoia, 
I pan Koficiuszko przedni^ strai prowadzil, 
I byl si^ znacznie przodem jui odsadzit; 
Gldwnym korpusem sam K8U|i§ dowodzil:, 
A w tyln^j 8tra^.y komend§ jeneral 
Wiclhorski mial, i zlekka odpieral 
Nieprzyjaciela, kt<Sry na ni§ godzil. 

MarBz trwal dzieA caty, pod wiecz6r si§ miato, 
I Boryszkowak^ grobl§ wypadaio 
Pneby6 przed noc^, most za sob^ spalic, 
I przez marsz nocny znacznie si§ oddali6 
Od nieprzyjacidl. Jakoi po dwa razy 
Pnysylal Kai^^^ ztakieoii rozkazy. (a) 

Rzecz by}a dobrae s gdry obmy^lana, 
Bo staw z btoiami i z t§ grobl^ dlag4 



(a) Kn^t^ Jdzef Poniatowski. 



Digitized by 



Google 



351 

Oddziela} korpas Biepneebyi^ •mng^^. 
A nim most stanie ai nasajotrs z rana, 
I niepnyjaciel prxes most Bi§ przeprawi, 
Kim 019 po taki^j pneprawie zndw ctadzi, 
To i niemaly csaa w miejscu zabawi, 
A nasz si^ korpas tymczasem odsadzi: 
Bitwy nie chciano jak nad Bugiem stoczyc, 



Gdyimy na groblQ weszli Boryszkowsk^, 
Jui 819 zdawaJo 2e zpomoc^ Bosk^ 
Ujdziem szcz^^liwie, pocz^Io 819 mroczyc... 
SpieSzno nam bylo, wi9c tToch9 w nie^adzie 
Zbite szeregi J9ly 819 w brdd ttoczyd; 
Jenera} przeszedl po moscie na czele, 
A Mohort jecbal ostatni na zadzie, 
I wola}: „St9po!*' tak silnie i karno, 
2e kaidy slyazal chocia2 hjlo gwarno. 
Wt^m straszny lomot i tysi^czne glosy 
Wojenn^j ^wogi, wzbily 8i9 w niebiosy. 
Co iam?I 

Na przedzie most 8i9 nagle zwalil, 
A nieprzyjaciel t^jze sam^j chwili, 
GdyiSmy 8i9 z trwog^ na grobl9 wtloczyli, 
Z tjlu w kolamn9 ze trzecb dzial wypalih 
I na trzech liniach czysto jak po miotle, 
A koto mosta zawrzato jak w kotle, 
Z ludzi i z koni niby kra 8i9 sparta; 
Gdy si^ most zwalit, sam upust ja2 wody 
Nie mdgl dotrzyma6, i grobl? wydarJa, 
I woda bucbla nagle rzek§ cat^, 
I wszystko w strony od strzaldw pierzcb^o, 
I wptaw do stawu, i Z grobli na bltota^ 
A 1 ranionych bylo ]Ui bez likiu 

Po trupie Mohort przedarl siQ na sit9, 
I do rotmistrza, ktdry jeazcze w szyku 
Swych ludzi trzyma}, rzekl: „a to sromota! 
H^j! Ostaszewski za nm^ na mogit9!'* 
I jak duch bitwy standi na mogile, 



Digitized by 



Google 



352 

I powiddl T?kolo oczyma przez chwil^, ^ 
I knykn§2: „Bacznoicl rdwnaj sIq Bzdstkami!*' 
W polowie grobli ta mogita stata... 
I gdy komenda z jej wienchu zagraniata, 
Kaidj rozamia) ie pdjdziem na dziala, 
I ]ut przerzadto na grobli przed nami. 

,^Ja pdjdQ naprzdd i piorwszy biq rzuc§, 
Ty Btdj w odwodziel je^eli nie wrdc^, 
Zaraz w ie± p^dy Idi z drugim oddzialem," 
Rzekt do rotmiBtrza i z kopyta cwatem 
RuBzy}, krzykD§wBzy jeszcze dla zach^ty: 
„I jedna wiara, mdwi Pawet iSwi^ty!" 

Z dzial uderzono: i w szarym obloku 
I wddz i oddzial' zgin^l nagle aku. 
Czekamy chwil§, kon Moborta wraca... 
A OstaBzewBki: „Teraz na nas pracal 
Marsz!'* i jui cafy drngi zaBt§p w locie. 
Wpadamy, patrzem, a dziala w odwrocie, 
I kanoniery lei^ jui pod koniem; 
Wi^c za dzialami jeszcze chwilk^ gonim, 
A potem Btajem k^dy Bti^y dziala, 
I noc zapadla i skoiiczona sprawa. 
Rdwno z dzialami cicbla zwolna wrzawa, 
A z blot i wody wiara ai^ iSci^gala. 

Kolo pdlnocy standi jui most nowy, 
I kto na grobli nie poloiyl glowy, 
Szedl za drugimi. 

Wt^m rozruch na przedzie, 

I gloB podaj): ,,K8i§iQ! ksi^^^ jedzie!'' 

Esi^iQ z raportn ju2 o wszystkiem wiedzial, 

2e Mobort 'igiiy^, a na placu bitwy 

Jest Ostaszewski i pagdrka strzeie. 

Gdzie dziala Btaly, rzek}: „Szkoda m^j Litwy! 

i jakie zgin^l?** 

„Jak gin^ rycerzel" 



Digitized by 



Google 



353 

BieU OtUsiewski y^ak d^b 09 powalit, 

Ale nas wti/stkiGh swym igonem oealil!** 

A ksi^i^ na to: y,Ha, oie csaa iiJowaid, 

Lecz jak ryceria tnseba go pochowac.** 

I kasat szaka6 pomi^dzy trupami 

Pana M<rfiorta.-*Gdy go znaleziono, 

NieiOi go groblf towany«e ■ami, 

I na mogile ogie^^^naloiono; 

Ksi^i^ na ziemiQ rzacil plaszcz ze aiebie, 

I kazai na nim zloiyc iowarzyssa, 

I hyltL dlnga i powalna cisza-.. 

Nikt nie rzekt slowa przy caiym pogrzebie; 

At gdy grdb caly w koi^cn by} zasaty, 

Rzekt kai^i^ tylko do obecnych tyle: 

„2yl z szabLi w r^ku, niech leiy w mogile!'* 

A towarzysze przykl^Ui na grobie, 

I pieAik liJosn^ zanucili sobie, 

Ktdr^ po nczcie zwykle Mohort ^pi^wa!» 

Dzi^knj^c z aerca gdy podj^ tym bywiJ: 

„Cza8 do domu, czas, 

Zabawili nasi'' 
A {fotem na koA! i samo ognisko 
Gorzato tylko, bo jat stanowisko 
Rzncila w koAcu nawet strai ostatnia, 
I ze wazystkiego pozottalo tyle: 
Rycerz w mogile, w sercn id:oii6 bratnia, 
I ti^n samotny ogiefi na mogile. 
I dingo jeszcze w ialoAci tajemn^j, 
Kiedy jui caly korpua si^ oddalil, 
Patrzylem w marszn, jak z mogily ciemn^j 
StOB pogrzebowy ^rdd nocy si^ palil. 

W kilka dni prawic po ow^j pr/ygodzie, 
Standi byl korpus wieczorem przy wodzie. 
Patrz^ za drogo, at drog4 ktoi jedzie, 
I na laAcnchn zostal zatrzymany; 
Konie i zaprz^g coi niby mi zaany^ 
Konie myszate, bryka jakatf spora; 
Literatnra, torn IV. 45 



Digitized by 



Google 



354 

Etoi ivyfliad) svdIim, i iotnien go wMzie: 
At ta w podrdAnjm pemAJQ B«ktov». 

.,A c6i pan Mohprt?^' pyta mnie. 

,JJw iyjcl" 
„A wi^c nie darmo jade ' ^ obawf? 
Polegl?" 

„Lagt w boju jak rycerz ^e sUw^ 
I w Boryszkowcach mogita go kr^o *^ 

,,Ha, pokdj wieczny! rzckl Rekior z iafo^cia, 

Dlugie to lata prze'^yliimy z 8obi|I 

I znak niczwykty jak widz^ nie myli, 

Sam przepowiedzial swdj zgon w Yasce Pai^ski^j, 

A o OBtatni^j jcgo iycia cbwili 

Ostrzegl nas wceli dzwonek Loreta^aki 

Po wyj^ciu wojaka byt amntek w klaaztorze; 

Prowadi ich Panie! ratuj wielki Bo^el 

Mdwilem braciom, bo alychad o bitwie, 

I dzieA nam ca}y acbodzil na modlitwie. 

Az dniajednego, przed sam^ wieczcrz^, 

Strwoieni bracia korytarzem bie^^, 

Wi^c icb watrzymaj? i pytara, a oni 

Mdwi4, ie dzwonek Loreta&aki dzwoni 

W Pana Mohorta celi, cho6 zan^i^ta. 

Patrz§ na piecz^c, w iatocie nietkal^ta, 

WiQC rzeklem braciom: oto palec PaAski... 

Od wazego zlego ir modlitwie obrona... 

A gdy naa wzywa dzwonek Lorela&aki, 

Mddlmy ai^ bracia, to pan Mobort kona. 

Wzi^Iem gromnic?, wzi^lem braci dri^cych, 

I pocznimn mdwid akty konajacycb... 

I Iz^ aerdeczna niejedcn nronfi^, 

A dzwonak ciazej, coraz cisz^j dzwoni}, 

I gloa 81^ w ko^en perelk^ ja< s^czyf, 

UcicU i rzeklem: „P<^n Mobort zakoAczyl!'* 



Digitized by 



Google 



355 

I w t^j£e ch^rili karytovce j^Uy, 

I przez sftm ik'odek drxlri od eelt p«kfy. 

A wi^ poc20«me ^Wusdsnjr odpocsybtk/*' 

Kiedym siq lepi^j rozmdwil zRektorem, 
Bjlo to prawie nad san/m wiecaorem 
A i dnia tego i t^j sam^ chw3t» 
Gdjimy aa grobti krwawy h^ atoorirH. 
Na to ndi Rektor: ^wtelksa to otuclu, 
2e B<5g naa ostrzeg} o t^j krwawej biiwie, 
I ie^mj o nim niTilell w modlitwie, 
Kiedy pan Mohort oddawal jul dacha/' 

Cot na to mdwi^ ledwo do poj^cia, 
Jak si^ to dzitrnie niaraz w lyeiu w^^tt: 
Jeden by) koniec Mohorta i Kli^cia, 
I sen podobny mia) pneed limiercui KdHi^. 

Trzy dni przed Lipsk^ bitwf mu si^ dnilo, 
2c Bobie lole pod d^bem wy^cielit, 
I spat Bpokojnie choc slo^ce iwiecito; 
A wt^m z jasnego nieba piorun strzelit 
I d^b roctrzaskal: po chwili jnt d^bu 
Nie by}o wi^c^j, ni slo^ca oi blonia, 
Ale si§ ujrzal jedeo po^nSd zr^bu 
Pustego wkolo, bez szabli i^konia, 
I pot smiertelny wybil mu na czolo; 
A kiedy wolal: „ A na mxto&c Bogal 
Konia i szablil^' i rzucat si^ wkolo... 
Nadjei(d2a Mohort na swoim rumaku, 
Spokojny, zbrojny, jak niegdy§ od szlaku, 
I zesiadi z konia, i d^) Ksi^oiu strzemi^. 

Duch wst^pi} w Ksif cia gdy Mohorta zoczyf, 
I^ekko mu bylo gdy na siodlo wskoczyl, 
Lecz koi^ juit wi^c^j nie dotykat ziemi, 
Ale ai^ wynidsl lekko w jednym skoku, 
I niby orzel poplyiuil ir obloku... 

Kiedy nazajutrz w oficerow kole, 
"KbI^^ weaoly przy liniadaniu aiedzial, 



Digitized by 



Google 



356 

I niby na iart Bwd) sen opowUdsial^ 
To zgada nagle wesoloM pny stole; 
Cho6 jedoD tylko by} jetzcze w orszakiiy 
Co znat Moborta i sluib^ na szlaku. 

Spostrz«|^ to Ksi^if, i earn ^asl na chwii^, 
A pot^m mdwil o Mohorcie tyle, 
2e serca WMystkich saj^l i ronrzewnil, 
I w sldm pnecnicta tern wl^c^j upewait. 

i^Bylto ostatni rycerz zpod Bzyszaku, 
Tak hoiiczyl Kai^i^, ostatni od izlaku, 
Dusza bartowna, wielka i poboina; 
Po nlm, iolnierzem bye ja;^. tylko moina.. 
Pned ^mierci§ Hetman inU si^ Mobortowi, 
A mnie dzU Mobort po latacb tak wiebi; 
I ktdi to zgadoie? kto zgadnie i kto wi^ 
Csy mi nie podasz 8trzemi§ przyjacielu? 
Hej ptako^ ptaku pancernego znako! 
A czy od szlaku droga czy z Budziaku? 
Ty strzeglei Polski i betma^skicb szlakdw: 
Bdg mi powierzyl dzi^ bonor Polakdw 
Bogu go oddam!** 

I westcbn^l g^boko, 
I tak daleko pujcit myil i oko, 
Jakby zat§sknif za swym ml:odym wiekiem, 
Jak gdyby diedzit coi w stepie dalekim, 
Jak gdyby dziejdw przeszYych o coiS pytal, 
Albo na przysztod6 w losacb Polski czyta!; 
A potem rzucit i r^h^ i glow§ 
I c cicba nucil piosnk^ Mobortowi|: 

Czas do domu, czas, 
Zabawili nasi... 



Digitized by 



Google 



357 



j5zef dunin bornowski. 

Urodzil $i§ to Dziadmzycach totelktch na Pokuciu, 

w Galicyiy dnia 22 Marca 1809 r. Umari dnia 18 Czer> 

loca 1843 r. 



Prace jego rozrzacone sq. w rozmaitjcli pismach, a 
Bzczegolaiej: 

1) W Haliezaninie wydanym w r. 1830 przez Walen- 
tego Cbl^dowakiego. — 2)^ W Ziewonii noworoczniku wyda- 
nym przez AugustynaBielowskiego. Lwow 1834.— 3) W Pra- 
each literackkh^ ktore sam J. Borkowski wydal w Wiedoiu 
1838. — 4) W Album na korzysc pogorzelcow. Lwow 184i, 
przy ktorego ukladzie umarl, zanim wyda} to dzielo. Tu 
miesci si^ pi^kaem piorem Aogustyoa Bielowskiego akre- 
alony zywot J. D. Borkowakiego, i wielce podoboy na 
stall ryty wizerunek jego. 

Pocz^tkowe nauki cz^sci^ odbieral w Galicyi, czf sci^ 
w Warszawie. Od roka 1822 juz stale zostawal we Lwo- 
wie. Bielowski tak kresli wizerunek owczesnej literatury 
w Galicyi, i pierwsze mlodosci chwile J. Borkowskiego: 

^Niepocblebny stan pod wzglf dem naakowosci, przed- 
atawial w owym czasie nasz kraj (Galicya). Wazne w lite- 
ratarze peryodycznej przedsi^bierstwa braci Chl^dawskieh 
wydawcow Pami^tnika LwatDskiego i Pszczolki, juz tylko 
znane byly ^z tradyeyi, i z ksi^garskich niekiedy obwie- 
Bz'czen, z'e s^ do nabycia po cenie bardzo znizonej. no- 
wych tego rodzaju usiiowaniacb, trod no bylo co sly8ze<5. 
Z krajowych drakarni rzadko kiedy pojawila si^ ksi^ika 
w polskim j^zyku. Jedyne pismo literackie donosilo od cza- 
an do czasu o wystfpkach i zbrodniacb, jakie si( na ca- 



Digitized by 



Google 



358 

lej kuli ziemskiej zdarzaly, a niekiedy wyczytaUs pod ru- 
bryk^ literack^, z'e wyszio dzielo pod napisem: „Co dzis 
gotowac?'' Sam nawet teatr znacznie byl jakos podapadi, 
i niewiele budzil interesu. Na jednem z przedstawieu gio- 
siiej podowczas Barbary Felidskiego, zaj^to tyiko dwie lo- 
ie na pierwszem pi^trze^ parterowej zadnej, a miejse zam- 
kniftych siedm. Byly nawet widowiska, na ktorych ani 
jednej loaSy na pierwszem pi^trzc, ani na parterze nie zaj^- 
to. (a) W towarzystwach wyzszycb,jesli si^ zdarzyla chwi- 
U m^drosci, usiyszales dowcipn^ bajeczk^ Alberta Miera, 
lub ust^p 'z Fedry Raseyna przekladu Wincentego Kopy- 
styiiskiego: dwoch arystarchowliterackicb aponiek^d i przed- 
atawicielow umyslowosci w Galicyi, nietyle zaslug^, jak 
raczej zamoioosci^ i stosunkami swojemi ze s.v]atem uczen- 
szym znakomitych, pod ktorych przewaznem zdaniem, sla- 
wa wielkich nawet talentow, na diugi czas nawet cicbn^c 
muaiaU. Wzorowe probki przeUadow Szyllera przez 
Jana Nepomucena Kaminskiego rzadko si^ pojawiaiy, i naj- 
wi^cej od mlodziezy tylko byly cenione: a komedye AIe<- 
ksandra Fredry, ktory wlasoie co tylko utedy pisac za- 
czyDal, dlagi czas nie mialy naleznego rozglosu. W owych 
to czaaach, w ktorych iatwiej bylo o wazystkof ni^ o jaki- 
kolwiek ruch omyslowy, widywales mlodego cblopca, zna- 
cz^cych i nieco na wschodoie zakrawaj^cych ryaow twa- 
rzy, z czarnym mocno na czolo spadaj^cyxn wlosem, w u- 
biorze dose zanie^banym, kt6ry w towarzystwie mlodazego 
brata, do kai^garni i biblioteki ucz^szczal, kazd^ ksi^z'k^ 
z ciekawosci^ ogl^dal, a najmilej o literaturze rozmawi^. 
W mieszkaniu jego na ulicy Ormiaflskidj (we Lwowie) uj- 
rzales przedewszystkiem na stohku pisma Brodzinskiego, 
i tylko CO wtedy wyszle dwa tomiki poezyj autora Gra. 
^yoy, a na seksternach i okladkach ksi^g szkolnycb, mo- 
gles nierzadko wyczytac par^ wierszow, pobieinie olow- 



(a) Fmciwnie dxialo si§ w Warszawie: na kaid^ aitukf ktdr^' 
treici^ byiy dzieje kri^owei nattok byl niesfychany tawsze. 



Digitized by 



Google 



359 

kiem skreslanych, ktore jakkolwiek tohn^Iy nafladowni- 
otwem, nie hjlj jedaak b«E wdai^ku. Bjl to Josef Dtmio 
Borkowaki. 

Wi^dzj mlodzief^ ktorej zamilowanio w naukach si^- 
galo wyiej nad szkolne przedmioty, mozna bylo wowczaa 
dostrzegac dwojak^ roiDicf . Jedni wczytywali sif w dzie- 
}a Krasickiego, Trembeckiego, KniazniDa i tym podobne, 
unosili si^ nad ich zaletami, calkowite z nich uat^py umieli 
na pamifc, i starali si^ je nasladowac. W wyobraieuiu ich 
najwyiej stal Pelmski, a wszystko rozci^gaj^Qe si§ poza 
niego, zdawaio si§ im znniej godne uwagi. — Drudzy niewy- 
pnszczali z r^k Szyllera, Szekspira i Bajrona: porwani ich 
pi^knoseiaini, wasiyli lekce wszystkich pisarzow polskich tak 
dawnych jako i nowych, w jednych tylko Dziadach poe- 
zyf znajduj^c, i to w miejscach, ktore wedlug wyobrazen 
dzisiejszych, najmniejby pochwal zyskaly; do nich V9\^q 
przykrawywali 8<¥oje proby mlodzieiicze. W pierwszych 
widoczne bylo pewne opoznienie si^; w drugich obok go- 
r^cej ch^ci post^pu, nieznajomosc ojczystycb pisarzow, a* 
przeto brak gruntownej podstawy, na ktorejby oprzec si§ 
mogli: diatego w plodach ich literackich odbijala si^ do p6- 
znego oawet czasu, raz'^ca obczyzna, tak co do j§zyka, jak 
i sposobu pisania. Roine od obydwoch zdanie i sklonnosc, 
objawialy si§ jui wtedy w J. D. Borkowskim. Wielbiciel 
cicbyob i gl^bokich obrazow, rozczyty wal sif z upodoba- 
niem w poezyach Brodziiiskiego, o ktorym niejeden szcze- 
g6I z j^go zycia opowiedziec umial: przyswoil 3obie wszy- 
stko, co tenz'e w slawnej podowczas rozprawie swojej o poe- 
zyi powiedzia}; obznajmiony przytem wi§rej niz* inni z pi- 
sarzami ojczystynii, oddawal czesc dawniejszym, powtarzsl 
z zapaiem liryczne unicsienia Jana Pawia TVoronicza i no- 
w§ szko^^ jaz* tchn^ce ulamki poezyi Tymana Zabarowskiego\ 
centt zatdwno plastyczne ust^py w GrtAynie^ jak i uczucib- 
we w Dziadach^ a nad porywaj^ce strumieniein wymowy, 
niektore miejsca w plodach Szyllera, zwiaszcza w draina- 
tach, zdawal si^ przenosic prostot^ Goethego, ujmuj^c^je- 
dynie wewn^trzu^ wag^ pomyslu. Wszystko to nadawalo 



Digitized by 



Google 



360 

mu mi^j towanyszami pewien txyraz oddcielny, i robik> 
wielce zajmujfcym w roxmowaoh. W ci^gu lat kilku, gro* 
DO zajmuj^cych sif literature wa Lwowie, powi^kszylo ai^ 
dose znacznif, a przyjacielskie udzielania ai^ za poaredoi- 
ctwem J. D. Borkowskiego, przybraly poatac uczonych po* 
aiedzen, na kt6rych kaidy plody awoje odczytywal, i zda- 
nia drugich zasi^gal. Wielu z tych miodocianych towarzy- 
8/6w Jozefa, przeszkodzila w obranym zawodzie albo amierc 
wczesna, lub nieapodziane z'ycia wypadki; ie jednak 6w- 
czesne ich uailowania nie przeminfly bez zoatawienia ja- 
kiegob^dz slada po sobie, to tedy b^dzie atosowDo miejaca 
Dapomko^^c o aim cokolwiek. Jednym z najwifce] ceoio- 
nycb byl Szcz^sny Chlibkiewicz. Biegly wj^iykuangielakiiDi 
Uomaczyi on wyboroie niektore piaani Bajrona, i zamyalal 
wtedy o przekladzie Mazepy. Niektore oryginalae wieraze 
awoje umieszczal w pismacb owczesnycb. Klemens, Jalian 
i Faustyn Boguccy, gorliwi zwolennicy tak zwanej wowczaa 
szkoly romantyczn^, mocoo ai^ literature zajmowali. Po pier- 
wezym zoatal w r^kopiamie calkowity niemal przeklad Don 
Karlosa Szyllerowakiego i U8t$py z Makbeta: drugi tluma- 
czyl liryczne Szyllera poezye, a ostatni probowal ail awo* 
ich w powiesci. Albin Niezabitowski, zrazu wylfczny wiel* 
biciel Feliiiskiego i jemu podobaycb, stal ai^ wkrotce naj- 
zapalenszym zwolennikiem apiewaka Grazyny, i naalado* 
wal w wi^kazym poemacie jego Dziady (a). Kilka jego ele- 
gij i wierazy ulotnych znane ae cz^aci^ a dzieonikow, cz^* 
acie iei z r^kopiamow. Baltazar Zbroiek tlumaczyl azez^- 
aliwie niektore aceuy z WaUensztejna Szyllerowakiego; a o- 
rygioalnych jego prob, drukowany byl wieraz do Podola. 
Igoacy Kikiewicz, pelen zdoloosci i najazlachetniejszycb u- 
eiuc» ktore cbwaleboem poswi^ceniem ai§ adowodnil, tlu- 
maczyl wtedy Horacego, i na aposob Kajetana Kozmiana, 
ktorego cenil wysoko, probowal pisac ody z powodu nie- 



(a) Albin Niezabitowski, pelen zdolnoiei mlodzieniec, pod no 
iem mordercsym rasko-galicyjskiego chtopa szlachetn^ dntz^ wyiion^f. 



Digitized by 



Google 



361 

ktorych okolicsnoaci krajowycb. Zgin^I zaiedwie licx^o lat 
dwadsieacia kilka. 

Zp omi^dzy tych i tym podoboycb towarzyaiow, kto- 
rych imioDa zamilczam, byl Jozef wiekiem najmlodszy, nie- 
mDiej jednakze od wszystkicb ceoiony i najcb^tniej slacba- 
ny, ilekroc nowy awoj atwor odczytywal, lub otwieral 
zdaaie w jakim przedmiocie. Eiedy nawet pozniej, niekto- 
rzy zawistni jego wzrastaj^cej mi^dzy mlodzio:^^ wzi^tosci, 
ozwac ai^ chcieli na jego azkod^, nie znajdowali innego 
przeciw niemu zarzatu, jak ten, ie nazbyt w mlodym wieku 
bral 819 do piamiennictwa/' 

Prsywiedliamy tea uat^p, jako dokladny wizeroDdk 
mchu umysiowego Galicyi. Kilku pozoatalycb a tego gro- 
aa, wyazedlazy na znakomitazych pisarzy, pi^kne zajmuj{^ 
atanowiska w dziejach literatary naazej. Poawifcim im od- 
dstelne uat^py. 

J. Borkowski w r. 1827 udal ai^ a bratem do CzerniO' 
wiee gdzie alncbal filozofii lat parf. Wypadki w Greoyi na- 
pelnialy wowczas ca}§ Europe, a Czerniowce by}y przy- 
talkiem wiala rodzin greckicb, ktore tu apokojnie przeaia- 
dywaly. Poznal aiQ ta Jozef z wiel§ awiatlymi grekami, 
i przej^wazy ai^ ieb apraw^, opiewat j^ z zapalem Biron- 
akim w bymnacb: wiele z nicb (dot^d w rfkopismie) 8$ rzad- 
kiej pi§knoici. W takicb atoaunkacb w nowo-greckim j^zy- 
ka, przygotowal zbiorek piesni greekiego lodu, nie znaj- 
doj^cycb ai^ u Fauriela, ktore mu miodzie^i grecka po ro* 
inycb atronach Grecyi zebrala: wykonczyl przeklad na jf - 
zyk polaki dziejowHteratury nowogrodzkiej Jakowakisa, Ri- 
zoaa, Neruloaa: czego jednak nie wydal dia przeazkod, ja- 
kicb nie mogl przelamac. 

Pomimo to, ci^gle pracowal nad przekladami greckie- 
mi klaaaykow; zoatawil w r^kopiamacb znaczne uat^py zffo - 
mera Odpssei* Hezioda TeoganS, i niektore jego bymny: ca- 
ly prawie Apollodor, to zrodlo jedyne greckicb mitow: dwie 
kai^gi nieziipelne Herodota dziejow, mianowicie Klio^ Mel- 

Literatura, torn IV. 46 



Digitized by 



Google 



362 ^ 

pomene^ ktora to ostatnia jak wiadotno, ma najwi^ej inte- 
resu dla nas, zt^d, ze opisuje Dajdawniejszych anieszkaiicow 
naszej ziemi* Skitow. 

,,Za»tanawiaj^c si^ (slowa A. Bielowskiego) nad ojca- 
mi epopei Homerem i Heziodem, nie uszia bacznosci jego 
ToinicsL wiersza szescio-stopowega czyli heksametru u gre- 
kow i rzymian. Cala owa slawiona doskonalosc heksametru 
u starozytnycb, jest w^asciwie tylko wy my stem rzymian, 
i ow^ to pozorn^ doekonalosci^ formy uvvo(]zil si^ nasz 
Dmochowski, kiedy Wirgilego nad Homera przekladal. Co 
do tlumaczow polskich Iliady, ktorycb Borkowski w ob- 
szernej rozprawie porownac i ocenic zamysla), kladl on 
wyzej, 6w malo znany i w Warszawie przez Kicioskiego 
wysmiany niegdys przeklad Staszica. M^^f ten, zdaniem je- 
go, najlepi^j zrozumial cbarakter Hom^rowskiego tworn, 
i z ca}§ smialosci^ silnego przeswiadczenia staral aif go 
sehwycic, i oddac w jf zyku polskim.nie dbaj^c na szyder- 
atwo, jakiem zfrancunali pisarkowie rzacic nan mieli. Dzis 
przyznaj^c rIuszdosc jego usilowaniom, zaloviac tylko wy- 
pada, ze do oddania wielostronnycb wdzi^kow Homera, 
Staszic zamalo mial zdolnosci* nie byl bowiem poet^/' 

Nietylko na tej drodze J. Borkowski znakomite ma 
zaslugi, ie poswigcii si^ pracom dla oznajomienia rodakow 
z literature stax^ i nowo-greck^; ale w Galicyi budzil z le- 
targu do zycia umyslowego: do kazdego przedsi^wzifcia li- 
terackiogo przystawal z ocbot^. — Tak od roku 1830 uka- 
zuj^ce ei§ czasowo pisdia zbiorowe, jak ffaltczanin i Zietco- 
niUi zasilal swemi piamarni: w roku zas 1838 wydal sam 
w Wiedaiu tom jedeo: Prac literackich. — Dalsze tomy dla 
przeszkod siloiejszycb nad W0I9 wydawcy, wstrzyraane bye 
musialy. Na korzysc pogorzelcow galicyjskich przedsi^wzi^} 
wydanie Album, zebra! materyaly, zaj^l si^ jus? trftwiej^c^ 
r(^k<^ ich ulozeniem. Smierc nie dozwdlila mu ujrzed owoca 
szlacbetnycb usilowari jego. 

Male tu wyji^tki prxywiedziem & jego poezyj i prozy. 
Ksipgarz Iwowski Jabloriski, zamierzal wszystkie prace Bor- 



Digitized by 



Google 



368 

kowskiego wydac: ale oglosil torn pierwszy, i dalszego wy- 
dawnictwa zaoieebaL 



Gory, wcift gdry! a tkaty, a skaly, 
Jak wielkie 8§py pod niebo wzlecialy; 

Z glowy im pioran wyhyska, 
Trzy ciemne bory siadYy na ich grzbiecic, 
Dwadziei^cia dolin czarny spdd ich gniecie, 

Ich twai*z w sta zdrojach polyska! 

A ksi^^yc na nie ztot^m patrzy okiem; 
Swiati:o przed cieniem, oblok za obtokiem, 

Jak ^ddka za l(5dk% ptyn^; 
A tu gdzie jary poUadly si^ spodem, 
Glodne szakrie dl:ugiin korowodem 

Cii^gn^ jak strachy g^stwin^ 

I mruk radotei wydaty poniuyy 
WkopDJii pyiki i grsebi^ paniry, 

Cod tarn zapachlo nieUdal 
Na starym d^bie hletts tfaraelb% zvieazooy, 
Slucha, oblioza nie zwraca js t^ strony, 

I okiem i uohem bada. 

Styszyi z grobowoa dobywaj^ loaa 
Trupa, za gtow^ oi^ga^ i ramioaa, 

Z pleioi^ okrytego itu; 
I patrzy: twarz mu jak ro|ia atakje, 
I cialo w Bzade, jak we docta Uej«, 

Bany nie widac, bo z iylu. 

Lysn^ kleft okiem, zabJysnq} czerwono 
Ndl, 00 za pochew ma tareotie !ono, 
I jest giekpwi do twarzy; 



Digitized by 



Google 



364 

Wfi nm po^inj jak krew ti^ rosplei^ 

Jak baldiddmem Inrwunni wsrok ocieoit, 

Podput twan dtoni% tak many: 

.,Ha ^q! B<3a! ^la saddw kai^i^, 
Ktdi ci dzii p^ Charona roswi^ie (a) 

Naczeloika mnogi^ dziczj? 
Gdzie dom tw6j bialy, irdd rdi i granaUSw, 
Wieie, podobna do wjrsmnkljrch kwiaUSw 

I do kibici dziewicz^j. 

Gdxie lekkie ganki, jak motyla akrzjdlo, 
I wtoska baazto^ i daieci straazydto, 

Stapj omszone, odwieczne, 
I chtodna saciaz we wie^ca platandw, 
Co tak atan^Iy, jak do dziankich tandw 

Albanie, we dni <wi4teczne. 

Gdzie ^iewaj^ce zwierciadlane strugi, 
I niewolnikdw poczet do poalogi, 

Wiecznie w rachuY jak fontanny; 
I twoje wcjska, jak ptaki zYowieazcze, 
I ich muzyka jak nawalne deazcze^ 

I ich Bzeleat nieustaonj. 

Gdzie miecz z Jemenu, jak na w^ia fak, 
I dlngie strzelby, biele)i|oe zdala, 

I BteuJj z czerwiennym grotem; 
I jakbj ze szkla nlane handziarj, 
I ciemne bronie, z gardziel^ poezwaijy 

Z bnrzgr piomnem i gnmotem. 

barwne azaty, jak jeaieni atrojey 
Dolmany, paay, kaftany, zawoje. 



(a) Charon, u ludn nowo-greckiego, znaczy foiierc. Pokazaje 
on Bi« w pieitoiach ludn pod rdinemi poataduuni. 



Digitized by 



Google 



365 

Siej^ce w oknig pronHenie; 
I ializmanj, prseszlofoi pron4d, 
I skdra csaraa, jak na grad obtoki, 

A na ni^j w t^cs^ piericienie. 

Gdzie koik twdj wierny, s sknydlatemi nogif 
I n^dem sntjm, jak miesi^a rogi, 

Gdzie jego wzrok rubinowj, 
Ten kruk, co grzy w^ lini^cym potra^t iniegieni, 
Jaskdtki lotem lab jelenia biegiem, 

Nidfl) Gi§ na boje i loiry, 

Gdzie kioski lube, jak n^mieoli Efezkt, 
Ze Btropem jaanym, jako sklep niebieski, 

Jak dno oceann cUodne. 
A do ich progn mnaKle i korale, 
I szam pn^emny jak tarkawek iaie, 

Zanosi morze }agodne. 

Gdzie harem w cicbej ja^minow uboczj^ 
iSciany tarn bfyszcz§, jak pidr pawicb oczy, 

Jak peria, tarn woda w zdroju; 
I lainia wonna z idltego marmani, 
I akrds podloga utkana z lazura, 

Jakkwiaty w perskim zawoju. 

I bakiet-dziewic; ta dwieia jak wiosna, 
Zwinna jak rybka, jak slowik milosna, 

A tn jak wiewidrka piista; 
Tdj balaamiczne piersi zmyafy slabi^ 
Tdj azyja n$ci, tamtdj oczy wabi^, 

A tdj pTzyci§gaJ4 nata. 

iQdae iron twdj, wieUdm otoczony atrachem, 
Gdzie nlewolnicy, bez tchu przed twym gmachem, 

Ealaj^ce w pyle czo}a?.. 
Teraz w tym domu cmy krzyiuj^ loty, 
I poszczyk w nocy na ziycb ducbdw roty, 

Jak muezin z wieiy wola. 

Z twych wodoapaddw pij§ nasze trzody, 
Dla naazych koztdw roiaie cyprya mlody, 



Digitized by 



Google 



366 

A tam gdiie rodcottne monM, 

twoj^ Bof§ cUdd w perlftch roztr%ca, 
Kleft s Inik^ si^dzie w godziny gWQoa, 

Gsekaj^ wiecaom^j zone. 

TaUj tnsymaM -w serajskim kajdanie, 
M]:ody bazyiik, naszyoh gdr kochtnie, Ca) 

Swl^t naazycli t uczt ozdob^ 
Blask j^j zacmile^ sprOKi^ca u^ci^nieiuem, 
Wzrok j^j zgaaited abdjeckUm apojrzeniemf 

WtoiyM na nas ialob^. 

Wymuszonemi pieazczoty karmiony, 
Rwaled nam sioetry i cdrki i 2ony, 

Na zarzni^cie jak bydl^U. 
Kaidy twdj catua lal w ich dusze jady, 
Bracia aiakale, dal^j do biesiady! 

Tureckie obcbodzim dwi^ta... 

Zapa^6eie rz^dem w smaczne jego cialo, 

1 z§by wBzyatkie i paszcz^k^ cal^, 

I gry^cie ko^ci imi^so; 
Slodkie ma serce i pier^ ma lubiein^, 
I sznurek perel, pod ust r<5i§ linieinii, 

I gwia/.dy pod czam§ rz^s^. 

Szakale mrucs^, dr^ serce w kawaty, 
I iebra lomi§, m6zg z czaszki wyaaaYy, 

Twarz dziel^, w drobniucbne szcz^ty, 
I tak Yakomie lupi§ cz^^ci g^owy, 
2e pobud^Uy gawrony i sowy, 

Z oczyma jak dyamenty... 

A noc szla dal^j poMd cbmnr topiell, 
Opok cicmieniem podniebie ^i^ bieli, 

Jak li^ka, bialych trzdd stadem; 
Mgly rozwieaily p6lnociic caluny, 
A w nick ksi§iyczne promyki, jak strnny 

W lutni, migij^ nietadem. 



(a) Bazyfik albo baiylja, po grecka waalikoa, ulubione si6tkl{ 
od grekdw. Cz^aie o nim wspomioki w pieiniach iodo. 



Digitized by 



Google 



367 

^ka^ ecka, simowa wietmiea, 
Bortrz^a gdiy, blady kr^g kBi^yeat 

Ju2 tjlko jak n^bek w^ski; 
A jeszcze alycbac i ko^ci cbrupoty, 
I biesiadnikdw niozgodnycb harkoty, 

O tlnatoze i mi^ksze k^ski. 



IL 



O POLSKIM J^ZYKU LOWIECKIM 

gWIECBE EOWBECKIM. 



Eowiectwo nalez'y do najstarofytniejszych zatrudaien 
czlowieka. Najpierwsze pokolenia ludzkie otoczoae dzikie- 
mi zwierz^ty, musialy z niemi walczyc, to brooi^c si^ od 
cb napasci, to potrzebuj^c akor i mi^sa, lub ciat Da obiaty 
ibogom, to podbijajc^c je pod swoje panowanie, to obieraj^c 
siedliska w iniejscach ich przytulku. Dla pierwszycb wife 
ludzi, lowiectwo bylo potrzeb^: oqi to id^c w codzienne za- 
pasy ze zwierz^ty, tworz^c prawie jedno z niemi towarzy- 
stwo, zDali dokladnie ich istotf i nietylko je ponazywali, 
ale przymioty ich, rachy, gloay, w siowach oddali; oni to 
s^ tworcami jfzyka lowieckiego, ktory w owych czasach 
nie nosil tej oddzielnej nazvvy, i dopiero wtedy j^ przy- 
hra), kiedy sviiat lowiecki przestawszy bye scen^ powsze- 
chnego zycia ludzkiego, atal si§ tylko miejscem zabawy. 
Jak wszystko co w odleglej starozytnosoi powstalo, jak np. 
staroswieckie poezye, tak i jfzyk lowcow by! zwierciadlem 
przyrody, a siowa jego wiern^m malowidlem przediniotow. 
Pozniej, gdy ludzie odwykaj^c obcowania z przyrody, eoraz 
mniej j^ pojmowali, jeszcze pozniej gdy nauki przestaly, z'e 
tak powieiD, wyrastac z Rerca narodow, ograoiczane ciasne- 
rai prawidiami pokojowych literatow, straciia pr»yroda 
w iob mowie barwf, glos i zycie. Wowczas i prawda gubic 



Digitized by 



Google 



368 

81^ zacz^Ia i czlowiek ciemniejszf stawal zagadkf. Pierwszy 
raz ail awoicb doswiadciyli zapewne ludzie na zwierza; bo* 
hatyrami nazywano tycb, ktorzy wytfpiaj^c azkodliwe 
zwierz^ta, stawali si^ u^yteczDymi ladzkosci, i w istocie 8^ 
oni w pierwazycb wiekacb tern, czem w pozniejazych ryce- 
rze i wojownicy. Takimi byli beroy greckie, Herakle8,Per- 
seos, Bellerofon i inni, takimi w srednicb wiekacb Syfrit 
i SaDkt Jorg, takim byl nasz Krakus. Dobrze ai^ zaalozyli 
ludowi: pocbwalami icb brzmiaiy bieaiady, obcbodzooo na 
czesc icb awifta, czyny icb ubral ducb ludu w urocze poe- 
zyi azaty, w ktorym nam we mgle wiekow jak fantaatyczne 
obrazy nadzwyczajnego m^ztwa, rzadkiej zr^czooaci i wiel* 
kicb all fizycznycb jaaniej^. 

Slawianie od niepamiftnycb czaaow trudnili ai^ }owie^ 
ctwem, czcili bogiDi^ }ow6w, mieli roziiyiite boatwa leane. 
W Polace, wedlufi: awiadectwa latopiaarzy, polowania a^ bar- 
dzo atare. Bractwa atrzeleckie bywaly w Erakowie, War- 
azawie, Poznaniu i we Lwowie. W azkole atrzeleckie) zda- 
wna iatniej^cej w Erakowie, atrzelano z lukow, kuaz i ru- 
aznic do kurka (koguta) drewnianego, a kto go zaatrzelil, 
zoatawal na caly rok krolem kurkowym i otrzymywal 
rozne przywileje. Strzelanie, albo jak dawnidj lepiej mo- 
wiono atrzelb§, uwaiano za kunazt ryceraki, a cwiczenie 
819 ^ i^i^ ZA przyzwoite m§zowi. Prawie wazyacy krolo^e 
polacy lubili lowy, niektorzy wi^ksz^ cz^ac czaau na nich 
trawil), jak Auguat III. I aziacbta polaka lubila polowanie, 
i niywala roznycb jego rodzajow, b^dz z drapieinemi pta- 
ki, h^di z psami, b^dz innycb: odbywano je niekiedy z wiel* 
k§ wyataw^, i tn nieraz, jak w wielu innycb rzeczaeb,czy-^ 
niono zbytki ze azkod^ wlaan^ i kraju. Byly i oiewiaaty 
podzielaj^ce z mg:iczyzDami przyjemnoac polowania. Srod 
takich okolicznoaci dojrzewal jf zyk lowiecki polaki (a)^ noai 



(a) 8^ i inne j^zjki, jako: gospodarski, nemie^lniczy, rzeinicki, 
flisowski, rybacki i t p., ale pono uboisze od lowieckiego. Gdybjrimj 
WBzystkie ich i^owa zebrane mieli, zbogaciliby^mj naaz^ mow^ a zan- 
lem pnekonali sif , ze nam wiele rzeczy dawno znajomych byto, na kid- 



Digitized by 



Google 



369 

on niezaprzecson^ eechf dawnosd: slowa, ktoremi objawil 
mysli oatory, obrazy w ktorych j^ zmyslowia ptzedstawi*}, 
czyni^ go poetyckim. Wiele zapewne alow zatrzymal je- 
szcze z czaaow poganskich, inne ust^piiy tDiejsca poiniej- 
azym, inne zoowu ureszly, bogac^c tylko j§zyk, wiele moz'e 
zagin^o, wiele dot§d nie zebranych bi^dzi po ustach sta- 
rych mysliwych. Dzis lowy riadaze, j^zyk lowiecki wido- 
cznie zaumiera, bo mlodzi mysliwi oz^sto zj^yka swego, 
ledwie kilka slow nmiej^; dawniej taka oboj^tnosc byla 
nagann^ i karan^, i nieraz modny paniczyk wszediszy 
w ^wiat lowiecki, dostal sforami na zwierza, albo okopic 
8i§ muaia} xa nieuznieaie j^zyka loweow, albo za apndlo-* 
wanie (cbybienie) nied^wiedzia lab dzika, z ktoremi ai^ po<* 
tykaj^c, ojcowie jego drwili z tatarakiego taiica i aiadn^j 
koli nie puszczali darmo na wroga. Niekt6re obce narody 
maj^ podobne j§zyki. Jfzyk niemiecki lowiecki, acx pi$- 
kny, nie wyrownywa'naazemu. Przyst^pajemy teraz do cz$- 
jci aUadowych polakiego jfzyka lowieckiego; mofe nie 
wszyacy uczoj^ jakbysmy radzi cali^ pi^knosc mowy my- 
iUwycfa przodkow naazych, plec pifkna szczegolniej; mi'* 
mo to jednak piaalismy w przekonania, ie i rzeez najdro- 
bniejsza na ziemi ojczystej powstala, oboj^tn^ bye nie mo- 
se i nie powinna. 

69 ro^ne rodzaje polowania, jako: oblawa, otaty, pod- 
shicbj i t. d. Polowanie nazywa ai§ polem. Czarne pole 
jest polowanie na dziki: azklanne, wodne, legawe pole albo 
brodzenie, polowanie na lotu^ wodn$ zwiwzynf. Dodnio- 
wkj^ nazywa 8i§ zaranie i polowanie w zaranie najpowsze^^ 
cbniej niywane na lisa; wieczork§, polowanie wieczorne. 



lych omaczenie dzi^ slabBzycli, a cz^ato cadzoziemskicli ntpnany wyra- 
z6w. Kwitnienie niektdiycli ro^lin nazywa ai?: pszenicy, sypaniem; hre- 
ezki, rzucaniem kaszki; kukurydzy, prz^dzeniem; dziewanny irypats^e^ 
mem. Kolaao ti rze^bikdw, krdlewtki nos; aknydta wiatraka fl% teigi; 
mleko^zaraz po ocielenia krowy, siara; naczynka» faazerowaole. Kalbafi, 
mic^aoe legowiaka aamdw, azaraodw. 

Lileiatara, torn IV. ^^ 



Digitized by 



Google 



370 

Ostre pole, ziemia grudowata; mowi^cei widne pole, zie- 
xuia na ktorej suae slady; ilepe pole, gdzie ich nie anac; 
srokate, mi$ezane pole, ziemia gdzieaiegdzie ^niegiem po- 
kryta; dzikie pole, puatynia. Wysoki las, jeac las s drzew 
mrielkicb; niskim lasem, s^ krzaki; koieja podazyta, to jest 
krzewia^ zarasta; ponowa, ranny trop zwierza na sniegu: 
haaiem jest tr^bienie. Czarn^ zwierzyn^ nazywaj^ ai^ dsiki; 
plow9, jelenie; lota^ ptaki. Pole zakladac, zoaczy polowa- 
nie zaczynac. Zwierz^ta e^ miejecowe^ albo domowe, albo 
przecbodnie. 

Pies, istota zadziwiaj^oej poj^tnoJci, stroi ozlowieka. 
przyjaciel dziel^oy z nim stale wszystkie losu koleje, towa* 
rzyazy mu i na liwiecie iowieokim: tu on rozwija roine 
swoje przymioty, tu prawie kazdy ruch ciaia jego, kaidy 
odcien ducba znajdoje nazw^ i niesmiertelnosc w alowie: tu 
mu 81^ czlowiek moralnie najwi^cej odwdzi^cza. Bozne ma 
nazwy, to gatankowe jako: brytan, kondel, ogar, chart, 
godczy, wyiel,.jamnik, pijawka: to przymiotowe jako mistn 
bardzo zr^czny; balamnt, goni^cy lada oo glosem; bydlarz, 
porywaj^oy si^ do bydU; zapasnik, Igarz i t. p.; to wediug 
ksztaltu, barwy, glosu, albo using jakie pelni: op. spilka, 
palasz, cygan, placzek, g^sla, duda, podsokoli, postne- 
mienny. Giowa jego jest twarz^; pysk tr^b^; z^by u charta, 
szpilki; ogon, kit^; czucb albo paoh lub wiatr, powonie- 
niem; przymioty, cnot^; odzywanie si^ goni^c, graniera; 
lata, polem. — Pies sp^cbiwa, to jest poosuwa zwierza; ni* 
sza, wyp^dza; goni po zwierzu, po tropie, albo na oko, kie- 
dy gra postrzeglszy tylko; zlawia, odzywa si$ nie widz^c 
zwierzyny; zaciera, gubi slad; unosi si^, za ilad wybiega; 
wiatrem goni, tylko za wyziewem zwierzgcia w powietrza 
rozlanym; trzyma, diugo goni; ucina, przestaje gonic; zale- 
wa si^, pysk w rosie macza; dlubie, zle goni; sbija, jeden 
drugiego przegania; wyrzuca, wyprzedza inne; na przeiaj 
idzie, zachodzi drog^ zwierzynie; bucha, w snieg zapada; 
kopn%l si^,. wyskoczyl s sniegu lub jamy; pudlo (mydlo) 
wozi, z tylu zostaje; dociera, dogania; pracuje, albo jni do* 
pracowal si^ dogoniL Wyiel waruje, bobnije, na brzuchu 



Digitized by 



Google 



37i 

sit Uadsie; dswoni, ogonem macba; matnla, ino oasosekuje 
cwierzynf; anoai, przynoai z wody. Psy sif odsywaj^ r6- 
^nemi glosy na rosmaitego zwierza, to grabszym, to cien- 
asym, altam, baaem, dyskantem, drif^co, rzewnie, zapalczy* 
wie, albo cukroj^ t. j. gioaem przyjenanym; Da liaa iarli- 
wiej graJ9 jak na zaj^ca, za pierwszym poapolicie aznarem 
t. j. lini^ pro8t9, za dragim krzyw^ goni^. Charty ai^ amy- 
ez4; goncae aforujq; kondle dr^zkuj^. Zgraja, }aja, jest psow 
gromada; luzem id^, kiedy nie powi^zane, Pancerz, jest u- 
bior na piersi zabezpieczaj^cy je od dzika; pierscie^, na- 
szyjoik, kolczata obro^a. Wprawa, naiika psom dawana. 
Odpraw^ 8$ skoki zaj^ze, chleb w kostki krajany lab id- 
By pokariB dawaDy paom po uszcznciu zwierzyoy; aawara, 
pokarm zwyczajny robiooy z m^ki owsiaa^j z dodaoiem 
chleba, ndiek baraaicb lab mi^sa. UwaiSad oale^y, aby pay 
regularoia jeac dostawaly i czyst$ wod^ mialy i oajochf- 
doiaiej byly utrzymywaoe. Pies w koszyku letfy, kiedy 
w kolko zwini^ty wypoczywa; dobry i zdrowy pies w go- 
r^co rozci^goi^ty, a w chlodzie w koszyku le^y. Kotlowy, 
jest dozorca psow i wprawiaj^cy je. Saka po zaplodnieaiu 
przez trzy tygodnie ozywan^ bye moie; z miodemi bar- 
dzo ostroznie postfpowac oalesfy, aby nie zrazic. Die osla- 
bic» a zawsze z dobremi psami ukladac. Psy miewaj^ roz* 
maita choroby jako febrf; skwinacyt, zapalenie gardla; apleCi 
gatunek karcza z zazi^bienia, na ktory spirytasy rozgrze- 
waj^ce pomagaJ9; podbicie, na ktore k^piel ciepla pomocna; 
parchy, dobra na nie woda z lisci orzecba wloskiego wy- 
gotowana, lub masc siarczana; weszk^, ktor^ wycieraj^ pro- 
chem Btrzelniczym; rany z ktorych siq zwykle same wyli- 
zuj9, i zt^d nasz sposob mowienia, wylizal sif ; wytecz, wy- 
krzy wienie nog; wscieklizna, krwotok, kaszel, robaki, nosa- 
cizna, lecz nie ta miejsee obszerniej si§ nad tern rozwodzid. 
Zaj^c* najpowszechniej zwany kotem, ma i inne na- 
swy» jako od ubarwienia bielak, ssarak; od pory roka: mar- 
czak, wnesniaky przytem slepak, wytrzeszczak, spiacb, sko-- 
tak, korpal, koazlon, wacho {moit od niemieekiego wach#n). 
Gachem jest w porze milostek. Oczy jego S9 wytraeazcze; 



Digitized by 



Google 



873 

UBMjf sluohy; s^by, atragi; w^sy. striyiie; nogi^ skokl; ogon, 
koaioyk* osmyk; okryty kofochem, a oa Raai smuikiaAi 
Xluazoz j«KO joA^ ektomem; aieric, torzyoa; miejaoe leg9- 
wi^ka, kotlins; miejsce zabaw w nooach miaai^csayob i sa« 
bawy same, kolem; wraeszczy, kniazi, a w czaaie miloatek 
nuika. W biegu awoim kluczj, albo robi kluoae t. j. mia- 
aza tropy, auaa, przeaadza rowy, ohica. wyakakujo, lamie, 
balamuci cbarty, robi easy, atawia alupki, majaeiy, kr«zy 
wokolo; prsycapa^ przypada do ziami albo w kriak; kdl- 
ki\je, ataje w miejscu i slucha; wysworowywa si^* wyeho* 
dzi ua miejaca gdzie latwiejsza udecxka; cmi, bardzo dal«- 
ko ai? pokazaja; miga, pokaze 819 i zaika; azuata, upada 
w aikiag; modli ai§, kiedy otoozony cbartami; kica» biaay 
powoU; kipi albo kladzie aif po aobia, zmyka w calym p9« 
dzie; proai ai^ kiedy pod waie w aimie podcbodzi;.a polo* 
wania vtedy, na proazonago; lapy liie, uoieki Jaat albo 
liakiam, okzr^ozoyin, albo graczem. Slad jego dobrza oina- 
Qzony j^at aciezk^, a miejace k^dy przemyka, przaamykieoi* 
Ogcodowin^ atxzyie, wyatrzyga, paoje. 

Lia, jest paem; zakradaj^cy aif do kuraikow, karni- 
kiem; wyehodz^cy zawaze o awicie, zorzanem; pyak jego, 
noaem; ogon kit^ albo lopat^; nogi, stawki; dynduje iojeat 
biega; myazkuje, polnje na myasy; aklada pay, zwodz];choj- 
ca 81^, xblisia nkradkiem; znika, w jam^ aif kryje. 

Jeled jest bykiem albo rogalem; oczy jego, awiece; u- 
azy, iyiki; nogi, badyle; rogi ma nie odrastaj^, ale wieniec 
wklada i przyozdabia gal^ziami, perlami, roz^, pieracieniem, 
mcbem, ktore s^ cz^aciami wiedca; roguje, bije rogami. Sar- 
na jeat koz^^ aamiec aarny, saraiec albo cap; a niej ogo- 
nem, kwiatek; nogami cewki; na tylema aerwetk^ albocbu- 
atepzkg t. j. znak bialy; bieg jego drzeniem albo podrie- 
uiem. 

Wilk, jeat baaiur albo dsiki piea, albo z lacidakiego 

.lupur; porywaj^oy aig do t^iazycb kooi» kobylaczem albo 

kobjlakiam; ^odaialy» zbojem; g^wa jego lataroi^; oqkj 



Digitized by 



Google 



878 

laittpami, na Basi kagaowmi (a); z^by klanoami; a dswo^ 
niaoie a^bami Uaiieaniem; ogoo, • polaoam, wiech$, kadaie* 
la; ^B wyoiam albo tr^biaaien; akrada si^, podchodzi 
pod bydio, wynoai, sajada; oopie^ obcas ai§ rauca; zaawia- 
oa» w nocy pokaaaja ai^; korowodzi« gromadnia chodzi, 
zaoiaiera, zacaaja ai^ postrzelony; bfbni, po atrzala zaraz 
pada. 

Daik, joai odyncam; rooaniak pAJedynkiem; mlody war- 
chlakiaa^ aaasiea loch^ lab aamur^; ioaezej zwany blocia- 
neiB, amolakiem i t. p. Wedlug miejsca lab zatrodnienia: 
'yjak jego, gwizdam; ma piora zamiaat szczeciny; szabl^ 
aamiaat kla, ktdr^ obcina, kaleczy, a mjiliwy oatro<aym 
bye powinien kiady idzia na dym, t. j. po wystnale na 
atrzelca. Odzywa ai^ gwizdaniem, gracbaniero, kwikaniaoi, 
graechotaoiem, asnmem albo krzykaniam. Bacbta, miejaca 
poryta przaz dztka; miajaoe przaebodu droga. 

Niadiwiadz jast wlocharz albo mis lab misio; miod 
wykradajacy bartnik; mlody niediwiadz piaataa; lapa jego 
plackiem albo lopat^ wlas kudlami; chod talepaniera, la- 
zem; gloa rykiem, porykiem, bukiem, mow^; miejsca lego-* 
wiaba domam albo zlomem; wodzi zapasy, boryka ai^; ata- 
wia dxabio^y apina ai^ na przednich lapacb; wicbrzy, strza* 
la, miota kamianie, drzawo; pie^ci albo aciaka, dual; za- 
miata, dokola aif broni. 

Boraak, jeat norem albo jazwcam; auael swiazczykiam; 
laacia, atraal^ a jej miaazkanie dnplem. Na iubra czola ako- 
xa wloaem okryta jeat wirem, a grzywa jego k^dziel^. Bo- 
bra ogOD, kieloi); tlaazez, atrojem; gloa kwileniam Inb awi- 
ataniem; miajace oaady, ierenfem. 

Krew zwierz^t jeat barvr^ (farb^), dzika poaokf, nie- 
dzwiedzia jucb^. TJbarwienia w og61no8ci zwierz^t i ptakow, 



(a) Y»W tabe oei^nuoze kaha^czyaicie. 

W tdba foatyflzaao, kadefyaaeaa:'' u dabie oczT^a kagaAcKyaka, itf 
debia o|poniako^ k^cbrialiika.— Z paaini gmnai^ roaki^, m klda^ roa- 
maawv^c kosa a wiUdeaa tak mn prqrauiria* 



Digitized by 



Google 



874' 

nazywa 819 sakaiK siobra, pioeaai; waftnnosci, patrodia^ 
mi; grsbiet, combrera; bok, poIci«m; w^eh, wiatrein; stado, 
climar^. — WieAci, sowie ai^ mocny; pi^kny, dobry; chndy, 
cieoki; postrselony, chory; dobrza ai^ broni^cy, cifty. Zaj^e 
liuaty je8t8kromny;jeleD, krasny; dsik, aadlisty. O ptakaeh 
mowi sif, ze 89 oblane albo zeroe, 00 niektorzy i do zwia- 
rz^t 8t08UJ9; kuropatwa, pyazaa albo piczoa; gfs, za^ywna 
aytua. Sladem zwierz^t jaat trop« aiak, aziinr albo p^d. 
Miejace ich przebywania koczowiskiam* ierowiskirai, ImE^. 
Przechodzimy do lotn^j zwiarzyny. Ptaki 99 albo 
miejacowe, albo przelotoe, t. j. odlatuj^ca na zim^ » albo ta- 
laj^ce 819 jak wrony, kawki; ione aimowe jak iniegaly* Nie- 
ktore ptaki miy^ roine aazwy, b^dz gatankowe, b^dz przy- 
miotowe. Dzikie kaczki a^: krzyiowki, cyranki, podgorzal- 
ki, podlotki, lyaki, kozy, nurki; noga dzikiej kaozki jaat 
wioslem; polyakuj^ce si^ na akrzydlaob piora, zwierciadlem, 
Bakaa jeat: dabelt« krzyk, baranak, alomka, kolik, kuliczek, 
aainotnik i t. p. Drozd: paazkot, kwiczol, koa, zawojac, ire* 
dniak. Jaatrz^bka gdzieaiegdaie zowi^ kogotkiem; karopa- 
twa, jaat kur^ albo atark^; dziki gol^b, grzywaczem; turka- 
wka, gol^bkiem, kwilotem; drop', indykiem, bieg jego uno* 
azeniani; dzif ciol, kowalam; bocian, bociem albo bockiam lob 
baakiem (po rosku czaroohus); dzika g^s, g^skf .^-Ptaki ja- 
d^ t. j. lataj^; padaj^, okrywaj^, siadaj9, bieaiadoj^, przo- 
bywaj§; wf druj^, w jeaieoi odlatujqt; koczuj^, przabywaj^ 
gromadnie; bl^kaj^ lab bl^daj^, z miejaca na miejsoe ni§ 
przenoaz^; wisz^, kiady na powietrzu w jedndm miejacu ai^ 
waz9; 89 wkrzyiu, np. jastrz^bie kiedy rozci^gni^temi akrsy- 
dly krzyz tworz^; paprz^, grzebi^; k^pi^ si^, tarzaj^ w pia* 
aku; farnaj^ raptem, odlatuj^ albo zrywaj^ si^; brykaj^* 
odjeafdzaj^, nietrafione ulatuj^; wio8loJ9« plywa]$; mog^ bye 
albo obarczone, poatrzelone, albo koziolkowac, przewracac 
ai^ w powietrzu, albo spasc z dymem, upasc kamieniem, 
t j. apaac zaraz po atrzale; opiarzyc, znaczy tak atrzelic, 
ie 819 tylko piarze z ptaka poaypie. Ptaki prseoczaJ9,pnez 
aiao nciekajf i nie chwytaj^, ale lami^ inna ptaki. Lot alom* 
ki jeat przeci^gaDiem; krsyka wymykiem; derkacza i prze* 



Digitized by 



Google 



375 

pidrki uskokien; kuropatwy i dropia bieganiem; daikich 
g^si i kaciek, idrawi, ci^em; ditkich gol^bi, siewek, tur- 
kawek, oblokiero; chmiir^, kiedy lec^ gromadnie. Pif kne 
ubarwienie ptakow, jest ubraDiem; skrzjdla ich, 8^ laty al- 
bo iagU; miejaoe ich padania siadlem, aiamikiem, ierowis- 
kiam, tokiem, papn#; gniazdo drapieioego ptaka, piele^* 
azem; oaaa zbierania ai^ ptakow, zloty. MIoda gfs, kaczka 
albo koiopatwa maio oo upierzona, zowie si^ farbowk^. 

Polowania z drapi«inemi ptaki naleza do najdawniej- 
azych; uiy wano u Das orldw, sokoldw i rd^nych icb gatun- 
kdwy jak biaiozordw, t. j. aokoldw bielej^cych na staroac, 
kobazdw, rarogdw, krogulcdw, jastrz^bi^ b^dz krajowycb, 
bf dz zagranicznych. Goiazdowiec, jest ptak z gniazda wzi^ 
ty; gai^znik, ktdry dopiero z drzewa na drzewo wylataje; 
takie maj^ bye najlepsze do polowania. Dobry sokol 
i w ogdle kaidy ptak drapiezny, powioien bye chudy» oezo 
pelnycb ognia, skrzydei silnych, nog mocnych i szpondw 
ostrycb. Drapiezoyra ptakom odbieraj^ daikosc bezsenno- 
sci^, a potem je ucz^ co si^ nazy wa unoazeoiem. Zy wnosc 
dla wszystkich tych ptakdw swieia bye po«iona» a trzymac 
je naleaSy w miejsca cUodnem. Isc ezarnym szlakiem albo 
borem, znaczy podchodzic lotoa zwierzyn^; pod pierzem 
szczwac, polowae z ptakiem drapieinym. 

Ubo^szym jest j?iyk lowiecki co do ptakdvr, ktdrycfa 
panatwo jasnieje rozlicznem hhtw bogaetwem, zajmuje ty- 
•f^cznemi piesniami, moze dlatego, ze nie wszystkie nazwy 
i alowa s^ znajome; wiele takie ptakdw nie nalezy do zwy- 
czajnego polowania. Nazy waJ9 jeszcze szczygla knlczykiem; 
wilg§ gwizd^, 8djk§ bab^, kukulk§ kukawk^, jaskdlk^ do- 
mow9 domaszk^ rybitwf rybakiem, dudka wadwudkiem^ 
b^ka hakalem albo hupalem. 

— S§to nazwy iowieckie, ptasznieze, slyazalem je od 
ptaaznikdw czcaci^ w krdleatwie. cz^sci^ w Galicyi. Jak 
za4 fosmaite jeden ptak miewa nazwy, patrz zoology Jaro- 



Digitized by 



Google 



876 

ekiego torn 2, str. 116. Jeden i tenie sam ptak tointe 
w roinych stronach nazjrwany (a). 

Slowa lowieekie 89 bardzo wlajciwd, iaden innj wy- 
ras nie wyrowna slowu kicac, na oddaoie powolnego bte- 
ga zaj^ca, a zaj^c w najwif kszym p^zie ctyUi nie Uadsie 
819 po aobie? albo ktoi nie widzial na polnwaniti jak za- 
j^c Umie charty, jak przez awoje rotfno stronne azybkie 
rucbyy w iatocie zdaj^ ai^ lamac? Glosy niekt^rycb zwie- 
rz^t, jak siabr j^czy, jelen beczy, lis akomli, wiewiorka pry- 
eka, orzet ezczeka, e^p klapa, Rokol kwili, kuropatwa gda- 
ka, ci^goce, przepiorka bije, g^s g^^ga, drop ksyka, alomka 
cbrapi, sDiegal piszezy, gol^b b^bni, grucba, bruka, iolna 
skrzeczy, kwiczol piaka, kawka plegoce, akowronek dzwo- 
ni, przepieruje, jaskolka piakoce, z'uraw atruka, aokol kwi- 
li, puhacz wola (b), jak wiernie oddane. Co powazechnio 
parzeniem ai^ nazywamy, myaliwi zowi^ u jelenfa bekaniem, 
u niedzwiedzia grzaniem, u gluazcza tokowaniem, n jarz^b- 
ka graniem, u kaczek deptaniem, i nature fywiej malaj^. 
Nie b^d^ a;^ roawodzil nad pifknoaci^ kaidego alowa; nie 
ujdzie zapewne baczenia znawcow, a przyjaciele ojosyatej 
mowy ujrz9 i w jej odnodze, w j^zyku lowieckim, t^ cecb§ 
wyf azoaci, ktora atanowi atarazenatwo jej mi^dzy aioatrami 
aUwianakiemi. Pelen z'ycia i poezyi jeat naaz j^zyk lowie- 
cki, iaden powszechnie uiywany wyraz nie zdola zaat^pic 
alow jego, a^ one w porownaniu z niemi, czem kwiat azta- 
czny z kwitn^cym. Ale cozby na to rzekli a. p. niby klaa- 
ayczni literaci, ktorzy obaiadlazy trojuogi rzymakie, w na* 
tarze tylko geografi^, zoologi^, botanik^ albo mineralogi^ 
w mowie lodzkiej tylko gramatyk^ Eopczyuakiego widzieli, 
coby nekli, ie w az^uEegolnych alowach jcsyka lowieckte- 
go polakiego, wi$cej jeat poetycznej prawdy, nii we wsayat- 
kiej rymowanej prozie Delilla? 



(a) NiedoperzewSandomienkidin narpraj^pi^knie, wieccorkuai. 

(b) M<5in4 takte pncba, i to alowo maltga gloe jego; pierwaza 
zMi powatalo a mniemania pogaMdego i dot%d tnraji|cego, Ad puhaca 
pizeczawaj^c imM6 ludzi, wola tych, ktdrzy umrzec mi^^ 



Digitized by 



Google 



87T 

Strxelba Bwieafyi albo iywi, kiedy nie do rasa ul^ja; 
dolttje, gonije, bokaje, rozrzuca albo gfsto sieje. Koniec 
roryjest okiemi czeflciami atrzelby 09: kolba, lufaalbora* 
ra, eel, ioze, przyklad, uj^cie, warkocz, st^peli kapael, ko- 
misek, zamek i t p. Bozmaite takie maj^ nazwy, op. poje- 
dyaka, dabeltowka, ptaszniozka, koiejowka^ azmigownica, 
dsiwerowka, jaoczarka, tyrolka, sztuciec i U p. Siaci jest 
maostwo, jako: pIot« parkan, na grubego zwierza: rozjazd^ 
wlok. trokowka, piotek, paj^czyna, niewod i t. p. I tr^bki 
19 rozoe: cbarci6wka» bosowka, kniejowka i t. p., i tr^bi 
ai^ rosmaicie wedlog potrseby. Jest takie kilka slow obcych 
w Qzywania* mog^ one bye ojczystemi east^pione: apel 
(przybywAJ), cwajaos (dwaD0sy)» fortowac, kaplowac it. d. 
Do iowcow nalez'f: mysiiwi, strzelce, sokolaicyi bobrowni- 
ej, ptassnioy. 

Nie mielismy w zainiarse rozszerzac ai^ nad wszyst- 
kiem, co dotycze lowiectwa, i ohc^cycb obszsroiejszych 
wiadomosciy odsytamy do dziet o tym prsedmiooia iiiowi^- 
cych (a). 

Bzekniemy nakoniec slow kilka o swiecie lowieokim. 
Kiedy jeszcze polai lasy bostwem byly oiywiooe, a rzeki 
i jeziora oszamiawaly pUsaniain i wesolem pluskaaiam dzie- 
wic, irodel opiekuaek, jakiez tarn iycie oddyehalo wsz^- 
dzie» jak wszystko ailnie przemawialo do dusay czlowiekai 
jakie go wraieoia przanikaly, jakie mysli wyrzuoai z pyae- 
palmouej piersi! Zatarly je czasy poiaiejsza %i do najdro- 
boiejtzych okruohow. Obszerny jest swiat lowiecki, niye- 
zony gorami i skaly, zaczerniony puszczami, rozjasniooy 
zwierciadlami nek i stawow, stras^ny przepasciami, nsmie* 
cbaj^cy si^ rozleglemi rolami i bloniami, jasniej^cy xozoo^ 
vioremi bar«y> brzmi^cy tysi^cem diwi^kow* Tu si^ pu- 
•z^ na berlach sokoly w karnalach (kapturach), tu psy aBu« 
J4 dri^ce od niepokoju i zapalu, tu jak oa woJD$ idzie wy« 
prawa na odynce lub medzwiedziz» owdzie pola migaj^ roz- 



(a) Nieki<5re z dawniejszych 09: MyiUatwo z egary Jana Ostroroffa.'^ 
MjfdUgiaeo ptasu. — Goipodorsiwo jtzdeckie^ strzdcze i myiliwczi, 

Liiteratura, tomlY. 48 



Digitized by 



Google 



878 

sypunemi jezdcami i lotnemi charty: wokolo laaow wataj^ 
ploty, slycliac masyks w kniei: mysliwy wypr^^a oko na 
prseamyka, ten aamotny idzie za psem przewodnikiem albo 
czatuje ukryty w burzany. Jednych blask alonca oblewat 
drugim wieczor prsychylniejszy, tych zorza, tych smatio 
kai^siyca prowadzi; iaai labi^ noc ciemna albo j^ pocho- 
doiami roziwiecaja. Ci w kr^te w^wozy wsikaj^^.d too^ 
w nieprzdbyte g§stwy, ci Igo^ \v dysz^ce moczary, ci po- 
aawaj^ saniami po iskrz^cym sniegu. Ale ktoi zdola wier« 
nie opisac tea ruch ogolny, t§ wrz awf roznoj^zyczn^, t^ 
teDtkoni, lot paove, p^dzwierz^t, ich obroty, trwog^, wjcie- 
Uosc, bojy grsmoty broni, tr^b huki, zap alludzi i setae ich 
uczucia; gloay azczegolae oikn^ce w ogolnym gwarze, a tea 
gwar powtorzoay odglosem, rozbity o gor sciany, rozsypa* 
ny po doliaach« Uwa^Sac moaSaa polowaoie jako zyj^ce poe- 
ma, muaialo oao wply wac na umya} lowc6w, pr^dszy krwi 
obieg, mocniejsze iycie, tyle barw i wdzi^kow, tyle lat 
przepolowaoych znajdowaly malarzy w j^zyka poetyckim. 
Dodajmy do tego niewiaaty, ktore czarodziejakiem okiem 
rozairiecaly kofa mysiiwych (bo kobiety w ooe czasy nie 
dr^aly na widok rumaka, nie mdlaly na wystrzal, ale za 
to nie rodzi}y jak dzisiaj chrz^szczow, ale Iwy), rozmaite 
przygody i wypadki, i awiat rycerski apokrewniony z jwia- 
tem lowieckim. Nieraz zapewne na zgromadzeoiach lowcow 
rodzily 819 pomysly^ to jak zubry, jak lekkonogie aarny, 
jak azczebiotliwe ptaki, bo my^l rozogniona, wieoznie za 
temi przedmiotami goni^ca i wiecznie je przed oczyma da- 
asy trzymaj^c, niejako ich odcisk, ich odblask, w alowach 
wydawala i mow^ okrywala roznobarwn^ aakni^ zwierz^t 
Z tyla marzen, z tylo powiesci, coi pozostalo? azcz^tki o* 
braaow, zamglone wyj^tki z opisow, azczegolne nazwy» aa* 
motae myili, prawie tylko echo niewyrazne przeszloaci. 
Myaiiwi nie atanowili osobn^j kasty, wiadomosci ojca cz^- 
ato nie przechodzily do ayna i z nim umieraly. Miejsce boatw 
wygnanych zaatf pily na swiecie lowieckim duchy i atrachy. 
jakoby cienia zagniewanych boatw pierwotnych. Co byto 
Dicgdy prawd^, atalo aig zabobonem, a wiara w nie pozo- 
atala ju£ tylko a ludu. 



Digitized by 



Google 



379 

Zabobonni mysliwi wieis^ w duohow zlycb i dobrydb. 
Do ilycbnal«z9: Boruta^ ktoremu dla nlagodienia naesyfiia 
z potrawami wystawiaj^; a}ydach albo isatan przybiera- 
j^cy na si^ roine postaci zwierz^t i trapi^ey czasexn oale 
dai Btrzelcow, gdyi ci ustawicznie atrzelaj^ i cbybiaj^: ma- 
ra, ktora w postaci mgly albo pary, zamydla oczy itrzd- 
cow; tylko w nawalnej zimie przesladuj^cy mysliwycby apro* 
wadzajfc ich na obl^dne szlaki. Myiliwy b^d^cy w poro- 
zamieDia z dobrami ducbami miec moie na strzal co seeb- 
06 i zawBze ubije; dobre duchy w postaci . ptakow, najci^* 
sciej wron, kukulek, pokazuJ9 drogQ strzelcom. Wiercf 
w czary, strselb^ mog^ saczarowac samem spojrzeniem zte 
oezff\ takie oczy najpospob'ciej maj^ mlynarze, dziady wlo* 
cs^oe si$ z torbi^ni i baby. Strzelba zaczarowaoa moia 
sama wystrzeltc, diatego na noc w pokoja nietrzeba j^* 
zawieszac; dla zabezpieczenia zai od nrokoir i czarow wy- 
rzynaj^ na kolbie rozmaite znaki, figurki i krzyaie. Spotka- 
wszy zle oczy, nalezy naboj wystrzelic i sCizelb^ oplnwssy 
polofyc na ziemi, aby liemia czary vyci9ga§Ia> ale to skii» 
tknje tylko zaraz po oczarowania. Zakopapie lufy pod 
prog, ktor^dy si^ przecbodzi, ma czynic strzalb^ niezawo* 
do^y w roztopiony zas olow wrzucaj^ serce niedoperza, aby 
kale byly dobre. Aby strzelba nie zywila, trzeba Wrzacio 
w ni^ zyw^ gadzinf i wystrzelic albo wpascic kilka kropel 
krwi z nbitej zwierzyny. Strzelce niektorzy i gajowi, wie- 
8zaj9 na plotacb i bramach glowy zwierz^t, ptaki albo ich 
skrzydla, strzeie to ich od czarow i sprowadza szoz^sda. 
W niedziele i -swi^ta polowac nie naleiy, bo si^ nie szczf- 
aci. Strzelce omijaj^ niektore sciefki, pod niekt6remi drze- 
wami nie strzelaj^, niektore miejsca obchodz^, wroi^ z lota 
ptakow, s wiankow wisz^cych na obrazach albo figurach 
nadroinych, z chodu i twarzy spotykanycb osob, z ksi^ 
iyca, ktorego odmiany wywierac maJ9 wplyw na w^ch 
paow, z gwiazd, z nloienia chmnr i oblokow na niebieitp,, 
leez s^d ich w tej mierze opiera si^ racz^j na indywidual- 
nych wyobraieniacb, niieli na pewnych ogolnych prawi- 
dlach. Wilkolek albo wilkolak, jest czlowiek mog^cy 819 
przemienid wwilka, wiara w nie jest bardzo staroiytna. 



Digitized by 



Google 



380 

fttrceloe wystawuj^go sobiejako wilka z glow^ eslowiecz^ 
d)tig9 i brodat^: iatota ta moie zdowu do dawoej wr6cic 
poataci, jeat bardzo mseiwa i wielkia siczegolniej w owczar- 
niach robi szkody. 

Zagl^bmy ai^ dalej w awiat lowiecki, ta ai$ dowiemy 
od atarych myjliwych: ^e panatwo zwierz^t iatnieje wnie- 
doat^pnych boraoh, ie w ni^m dziwne nam nieznane mie- 
flzkaj^ zwtarz^ta, aSa niedzwiedz rozumie mow$ ludzk^ i aam 
ezaaam przemawia, it wilk pi^ci^ gloaami wyje w iapf, 
ie ma co roku po jedn^j przybywa w^trobie, it na niego 
gloaem woiac nie naleiy, aby oie ochrypo^d, ie jtili calo- 
wiek wilka pierwazy postrzeaie, to wilk aif sl§kiiie» jetfeli 
saa wilk czlowieka, to czbwiek. Ze atarego dzika iDnetrze- 
bi9, i wtedy aamotnikiam nazwa ny, puatelcicze wiadsie iy- 
da. Ze aaroy z npodobaaiem wpatraj^ ai^ w Indzi, ie ieh 
ocay wzbudzaj^ miioad, ie poatrzelona niektore zwierz^ta, 
jako jeloDie, aaniy, wyazukuj^ zioia i niemi ai^ leczf, ie 
w pieleazach znajdywano drogie kamienie i piarsciania, ie 
w gaiazdach zwiarz^t bywaly kamyki czarodziejakidj mo- 
ey. Ta nam powiadz^ jak bobry domki bodaj^, jak ai^ rz^* 
dz9, jak seigane odgryzaj^ aobia atroj i rzucaj^ atrzelcom« 
jak kozy olbrzymia robi) akoki, jakicb' przabiagow nij- 
waj^ iwierz^ta w obrooie, jakie bitwy tocz^ ptaki mi^dzy 
8ob9 i z zwiarz^ty; a dalej o zlotach bocianow; ioh piel- 
grzymkach o ich a^dach, o ich przy wiQzaniu do ojozyzny, 
i rodzicow i innych cnotach, dla ktorych nie godzi ai^ je 
zabijac. Ta nam powiedz^, ie naczynia z rogow ^abra a^ 
bardzo zdrowe i w wielu alaboaciach pomoeoe, ie aadio nie- 
diwiadzia amamjf c nim czolo, pami^c naprawia, ie akrom 
zaj^czy dobry na odciaki i odmro^enia czlonkow, ie wps- 
try wanie ai^ w ioln^ wzrok naprawia, ie atroj bobrowy ka- 
azel osmierza, ie rogi jelenie ztarte i uiywana do picia pier- 
ai wzmacoiaj),, ie podkadzenie noaem liaim ratnje w niabaz- 
pieczedatwach poronienia (a). Tu nam odkryJ9 tajemnie§ 
zwabiania zwierzyny, sprowadzania tejie ai pod wrota, prze- 



(a) Pnekonztem si^ wtasnem doAaiadczeDiemi <e ten Irodek bar- 
dzo ikatecz^7 i powinianby hyi uczegdloi^j po wziach upowuecbnton/. 



Digitized by 



Google 



381 

cxawania i unikania niebespieczeustwa. Ta nam wspomn^ 
dawao-cseene lowy i prsygody lowcow i dzieloosc koni i u« 
slug! sokolow milosne, przynosz^ce upominki; tu uslyszy- 
my o milosci uiediwiedzi ku niewiastom, jak niedzwiedz 
wykradlszy cork^ p«wnego szlacbcica, chowal j^ przez trzy 
lata, dzbanaazki jej wyplatal ze trzciny, wod§ ze zdroju 
noail, jagody zbieral w gaju, a wieczorem bawil graniem 
na Bkrsypcach. i rozne inne o podoboych milostkacb po- 
wiesci. Jak zaslepionym mysliwym wyt^piaj^cym bei mia- 
ly swierzyn^;, objawiaiy 8i§ wielkie^ starosei^ omsaone je- 
lenie, Uagaj^c o zacbowanie mieszkancow lesoycb, i ry- 
carze watrzymywali krwawe zap^dy, bo przodkowie nasi 
mieli aerca rownia poczciwe, jak bitne ramie. Jak ai^ po- 
luj^cym okazywaly zwierz^ta z krzysiam mi^dzy rogami 
i innemi cudownemi znakami. Wedtag podania, koaciol na 
gorze air. Erzyzkiej winiea swoj pocz^tek podobnema zda- 
rzeniu. Mowi^ ze gdziea w gorach mieazkaj^ najdoskonal- 
ai atrzelcy maj^ey palac podziemny i w nim zawsze ob- 
ficie wybornej zwierzyny, a w piwnicacb przednie napoje, 
i ogromna skarby. Ci myaliwi od dawnyeh czasow mieaz* 
kac inaJ9 w tern podziemia, nieraz w icb okolicy slycbac 
granie psow, azelest sokolow, tr^bki i wystrzaly, ale bi^da 
ciekawema, ktoryby ai$ ^mial zbfiiyc ku ich palacowi. Ma- 
J4 ODi kiedyj sejsc na dol i pokazac ai^. A powiesci wre- 
azde o napadacb wilkow, otradachi przyjemnosciadb xny- 
sliwakicb i t. p. Sliczne zmyslenia ozlaeaj^ ponure zimowe 
wieczory, i say rozkoszne nawodz§. 

Z przyslow lowieckich, ktorych dufo, przytaczam nie' 
ktore: Czlowiek strzela, Fan Bog kale nosi.— Cbartem, ja- 
atrz^biein przyjazd jednaj^. — Skoki przypiekac, znaczy my- 
sliatwa nie znac, albo polowac jak krol Fopiel. — ^Eto jedzie 
na niedzwiadzia, niech aobie losko gotuja, a kto na wie- 
prza, grob. — Ogar lakomy, chart pokorny» wyiel zwajcza, 
dobrzy bywaj^. — ^Patronem towow jest sw. Hubert, przy« 
pada 3 listopada. — Po aw. Bartlomieja t. j. po 24 aierpnia 
rozpoczynaj^ aif polowania. 



Digitized by 



Google 



382 



ALEKSANDER DUNIN BORKOWSKI. 

UTodzmy w Oalicyi 

Brat rodzoay Jozefa. Odznaczyl si^ wielu poezyami, 
a szczogolDiej tii rozprawami proz^ w roiDych przedmio- 
tacb. W dziele swem Parafiaiiszczyzna, wysmia} dowcipnie 
smiesanosci wapokzesne Galicyanow, ktorych tarn oie bra- 
koie. Jako prozaik niew^tpliwie wyisze miejsce trzyma» ni- 
aSali jako poeta. 

Z poematow wi^kazycb wydane s^: 

1. Kozak^ powieac wierazem. (HaliczaniD, torn I. Lw6w 
1830 roko). — 2. Oriy z Herburtow^ powiejc. (Prace literackie. 
Wieden 1838 r.) 



KSIADZ IGNACY HOLOWI^SKI. 

Vrodzil sii 1807 r. na Wolyniu^ w r. 1825 wstqpii do se- 
minaryum w Lucku. Pv skoriczeniu nauk teologicznyck 
w Wilnie^ zostal kaplanem w r. 1831. Wr. 1839 odbyl 
pielgrzymk§ do ziemi iwi0^. Wr. 1842 zostal rektorem 
rgymsho'katolickiij duchoumij akademii w Petersburgu. 
Wr. 1848 mianowany biskupem Karystefiskiniy a to rohu 
1851 arcybiskupem MokUewshim^ MetropoUtq rzymako- 
katolickich koidoUw w Cesarstwie RossyjskiSm. Umarl 
dnia 7 pazdziemika 1855 r. 

Z prac naukowych zoatawil: 

1. Dziela Wify'ama Shakespeare^ przeUadal IgnacyEe- 
falinski. Wilno 1840, 2 1, 8.-^2. Pielgrzymka do ziemi Swi^t^jt 
odprawionaprzezks.Holowinskiego. 5 t.,8yo,od 1841 — 1845. 
—3. Ligendy. 'W'ilno 1843, 8vo.— 4. Teka RozmaiMd. Wil- 
no 1844, 8yo. — 5. Obraz Cebeea i dor^eznik EpikUta. Wilno 



Digitized by 



Google 



388 

1845. - 6. Dziedqiio Jezus^ poemat, 1847. — 7. Pkma iegoty 
Kostrowea^ dwa tomy. (Zawieraj^: poesye aw. Grxegorza 
i Btoaunku filozofii do religii i cy wilizacyi). — 8. Kazania 
Jozefa Wereaxczyjiakiego biskupa Eijowakiego. Petersburg 
1854. (Jest to przedruk gtaraniem Holowinskiego i rfyciory- 
sem jego piora na czele aatora kazan). — 9. Hymny koieielne. 
Wydanie posmiertne. Krakow 1856. 

Jako piaarz wysokich zdolnosci, jako zoakomity kasoo* 
dueja, w oatatku jako wysoki dygnitarz ko^ciola, Da ka- 
zdem polu pozostawil niezatarte oiczem chlabne wspomnie* 
nia pi^koycb zaslug i talentu. Jeieli przeklad Szekapira 
nie odpowiada wymaganiom aprawiedliwoj krytyki, a w Le- 
gendach i poemacie Dzieci^tko Jezos, nie pokazal namaazcze- 
nia poet}czDegO) jako prozaik i mowca koscielny, stoi nia- 
w^tpliwie pomi^zy pierwszymi.swojego czasu. — Z Teki 
RazmaiMci podajemy jeden z pi^kniajszyeh tego dziela u- 
stfpow: 

Zyele ueJ^J Rlatkl. 

Oddawna pragn^Iem wywolac z mojej pamifd ten la- 
by obraz, a im dluzej zastanawialem ei^ nad ^yciem mat- 
ki, tem bardzi^j ntwierdzalem si^ w mojem przedsi^wzif- 
ciu. Czyi tylko ludzie slawni i wielcy mog^ nas obcho- 
dzid? Czyz* w prywatnem zycia pefai^m n^dzy, choc pro- 
zoem glosnych czynow, nie moz'e miescic si^ wielkosc o]ia- 
raktero? Czy w opisie podobnym nie mozna znalezc sil* 
nego zajf cia i zbawienoej nauki? Wprawdzie snusfeni jeste* 
amy ci9g}ein wywn^trzaniem ai^ i dziejami osob, co tylko 
piaz^cemn nie s^ oboj^tne: jednak procz najwifkszej przy- 
jemnoaci, jak^ czuj^ w przy wodzeniu na pamif c zycia mo* 
jej matki, prago^ razem przedstawic zaci^t^ walk§ obda- 
rzonej wielkim nmyslem kobiety z ostatniem uboatwem 
i niemalemi cierpieniami, pragn^ wykazac t§ nJijiywaz^ 
ufoo^c w Bogu, ktorej wyrazne niepodobienstwa obalic nie 
mogly, a ktorej nie zawiodia cudowoa Opatrznosc. Niechaj 
w tym zamiarze znajdzie wymowk^ moja aynowska milo^c, 
ktora obudzila gwahown^ ch^c wskrzeazenia pami^tki^naj- 
drozaz^j mojema aercu. 



Digitized by 



Google — 



384 

1771 roku urodaita 819 w Mi^dzyrzecso Eoreckim ze 
•zlachetnego domu L^skich. i otrzymala na chricie imi« 
Dominiki , dlatego , ie brat rodzony tamej h^skiij kaifdz 
Szybinski, roktor XX. Pijarow Mi^dzyrzeokicht mial pa- 
trona sw. Dominika. Rodzice matki moj^j byli ani bogad, 
ani ubodiy; kilka wsi trzymali w posesyi okolo Bara, lecz 
bajdamacjyzna vrowczas grasuj^ca, stala 819 rain^ ichma- 
j^tku: Die mostna jednak wazyatkiego aUadaci na koliszczy- 
Z09, bo oddawna nielad w domu panowa}. Sama Klara 
h^skh by}a aurowego charakteru, dose pop^dliwa i iywa, 
a zt^d latwo trzymala pod wladz^ paiia J6zefa awego nif* 
^a, ktdry byl flegmatyk, i o nic wi^cej nte dbiU, jak o wy- 
gody iycia. Dosyc ma bylo pod berlem aaaow zwijac 819 
po aejmikach, i bojowac ze starym wQgrzynem, a cale go* 
spodaratwo zapuszczal i w domu o nioz^m oie wiedzia), 
bo tarn zarz^d naleial wyl^cznie do imotSci. Jednak zgodne 
to byio malifeustwo, bo w tern jarzmie wcale aobie nia 
przykrzyl pan hgski; owszem rad ze wszystkiego, uatawnie 
zwykl powtarzac par$ wierazy ulubionycfa: Jozef i Klara — 
^liczna to para. Czaaami zdobywal si^ na energi^, rozumie 
810 Die w domu» ale za domem, Przytocz^ jeden wypadek 
opowiadany przez matk^, ktory uajdok}adniej maluje stan 
owczeany kraju, gdzie kaidy kto wszedl panowal, a kazdy 
CO chcial to robil: wprawdzie byly traktaty i prawa, ale 
kto o nich myaliU? Baz wojako nieprzyjacielakie wtargQflo 
i jakis iyd maj^cy urazf do paoa Egakiego, akorzyatat 
z tego najsda* udaj^c go przed dowodzo^ za niebezpie- 
czoego czlowieka. Zaakarienie ifyda bylo doatateozne, aby 
obywatela bez a^du i aprawy przywi^zano za 8zyje do ar- 
maty, i w ten apoaob kilka mil p^dzono piechot^; pospie* 
azyla na ratunek iona, i cz§8C)^ pieni^dzmi, cz§8ci9 upo- 
jeaiem iolnierzy, potrafila uwoloic mgza. Wkrotee potem 
nie bylo i slychu o tern wojaku, i pan L$aki bezpieczny« 
pomy^lal o zemscie, ale mimo wszelkicb poazukiwan, nie 
mogl wyoalezc swego oakarzyciela. W rok czy wi§cej je- 
chal przez laa w towarzyatwie kilku ludzi, a< tu na drodze 
apotyka owego aiydka, i latwo 8i$ domyalec ie go powie- 



Digitized by 



Google 



S85 

•B na d^bie, a cala nees lubo wszystkim wiadoma, uaila 
bezkarnie. — Rodzice matki mieli izesc corek i jednego ay- 
na^ ktorego tylko pani E^ska lubila, a dia corek by)a obo- 
i^tn^ i surow^; ze wszystkicb corek, Dominika dla swg 
przenikliwosci i nadzwyczajnej iyvfo6ci, zoatawala w naj- 
wi^kszej nielasce, zt^d co dnia strofowania i kary slasznie 
i niesiusznie sypaly si^ gradem na biedn^ Dominikf . Baz 
w domowej apteczoe doatrzezono 8zkod§ w konfituracb, a 
wi^c wezwano niewinn^ Dominik^, na ni^ bowiem zwalano 
vszystko, CO sif w domu stalo, i kiedy staraia si^ uniewin- 
nic, wtedy matka w gniewie cisn^la kawal cukru trzy- 
many w r§ku, i tak ugodzUa w glow^ niecierpian^ cork^, 
ie ta w omdIoDiu padia na ziemi^ cata krwi^ oblana. Za- 
Io:{ono dziur^ chlebem i paj^czyn^, i bynajmniej nie tro- 
szcsono 81^, CO z tego b^dzie. Ta surowosc ttanowila ca- 
le wychowanie corek, ktore wowczas i w najbogatazycL 
domacb niewiele si^ uczyly. Pani S^^ska mocno byla prza- 
konan^, ie procz czycania potrzebaego dla modlenia ai^, 
Die wi^cej nie powinny umiec panny: pisanie bowiem u* 
v^az'ala za srodek do zepsucia, jako niecne narz^dzie bileci- 
kow mUosnych. Jedyn^ chwil^ nieoo przyjemn^ dla mojej 
matki, byl czas przep^dzony ujaki^js pani Mezerowej ni- 
by na pensyi, gdzie sif uczyla rosinych kobiecych robot 
i ukradkiem pisania. Taka to byla mlodoad i wychowanie, 
a ten wst^p pelny cierpienia, i nieoelodzony najmniejsz^ 
milosci^ znatki, zdawal ei^ zapowiadac nie lepaze zycie. 
Nielad i ro^ne kl^ski publiczne, zrajnowaly rodzicow mat- 
ki, ktorzy z ostatkami mieoia przeniesli ai^ na atale mie* 
fizkaoie do Mi^dzyrzecza Koreckiego, gdzie mieli i dom 
wlaany i krewnego rektora Pijarow, eo im zawaze poma- 
ga}. W tak niekorzystn^m polo^eniu, wydanie corek byio 
nadzwyczaj trudne, i trzeba byio o wiele spuacic ze zwy- 
Uego tonu, aby si^ pozbyc z domu cifiara. Panna DomI* 
nika nie byla pi$kna, ale przyjemna, wesola i pelna dowci- 
pu, a w a^dach awoich odkrywiUa niepoapolity apoa6b 
myilenia. W azeanaatym roku jej ^yda przyjechal m6j 
ojciec Piotr, ze awoim bratem atarszym Jakobem, dla ata« 
Literatora^ torn lY. 49 



Digitized by 



Google 



8«« 

mtiia'sif o t^ matU; a kiedy wiMzoipem udali si^ do 
pnemacsoDego pokoju na nocleg, wtedy panna Domioika 
zdj^ta ciekawosci^ podsluchltla podedrzwiami nast^pn^ roz- 
mom^ bratersk^ — Wszystko to dobrze, odezwa} si^ Piotr, 
CO mdwisz o jej rozumia i szlachetuym charakterze, ale 
jaka szkoda, ze nie jest ladna. — E! moj bracie! odpowie- 
dsial Jakob, pi^knosci na talerzu nie krajac, a wianka 
z ni^j nie nosic. 

Lecz wkrotce i p.Piotr za bliiszem poznaniem si^ zpan- 
n^, amienil wyobrasSenie i wst^pil zni^ w dozgonnesloby. 

To wyjscie za m^z bylo jeszcze zDizeniem si^ w sto- 
pniu towarzyskim; chocia^ bowiem matka nie byla maj^- 
tD%, jednak w domu obywatelskim przywykla do lepszego 
^yda, a stosunki z lepiej uksztalconemi osobami, niemalo 
pisyczynily si^ do jej oswiecenia, zwlaszcza przy dziwnych 
adolnoBciach przjrrodzonych. Ztemwszystkiem osoba mlo- 
da, zywa, weeola, z wyiszemi poj^ciami, umiala zasto90- 
wac 81^ do biedoiejszego polozenia. Moj ojciec pocbodzil 
z domu cnanej szlacbty Holowinskicb, ale ta gal^z odda- 
wna jakoj zubo^iala, a do tego Piotr jeszcze w maloletno- 
sci oaierocony przez ojca, nie odebral wyzszego wycbo* 
wania i mueial utrzymywac 8i§ slu^b^ ekonomsk^. W tak 
mlodym wieka, w takroinym spoeobie z'ycia, z tak wielkiemi 
zdolnosciami, trzebasi^ bylo Dominicezagrzebac w najnizazero 
towarzystwie naPolesiH, zaj^c si§ najnizszemi pracami. 

Matka mojego ojca, kobieta stara, prosta, ale poczci- 
wa i wielka gospodyni, wcale nie byla rada z tego oie^ 
luenia, uwaiala bowiem. synow§ za pani^tko niezdolne do 
pracy i goapodaratwa. W aamym pocz^tku, kiedy raz oj- 
cieo wyjechal z doma« awiekra umy^lnie wyprawila za czema 
afaigQ, i aama nie wtr^oiia ai^ do z*adnej roboty, dla do- 
Jwiadczenia awojej aynowej: wtem gamek zacz^ kipic: 
matka w Uopooie naci^ga czempr^ej r^kawiczki, aby 
garoek odatin§c od ognia, ale i r^oe popiekla i nie nie 
zrobila. Swiekra na to patrz^o rzeUa powaaSnie: 

•— Pnepadl moj Piotr, wilki go zjadly; chc^c praez 
to dac posnac, ie z tak^ ion^ nie da aobie rady: ale mat- 
ka wsi^a te alowa literalnie^ i dawajie plakao po m^iu. 



Digitized by 



Google 



8S7 

i biodna tfwiekva nietylko mnsiala garaek odstawid, ala 
j6fiacs6 i eiessyc ayoow^. Wrok poiim^ jwiakra prajrje^ 
chawssy do syaa, kiedy ujrzala cijBtoi6 i pors^del^ a mm* 
tk§ gotuji|09 jeec, kolyss^c^ dxieoko i miataj^o^ iab^, a 
wasy0tko to razem, wtedy w radosei zawoiaki: OiyI mog 
Piotr i wilcy go nie zjedz§; bo rzeczywi^cie byla to jai 
bardao fz^dna i pTacowita go«podyni. Rok za ibkiem por 
mnaiala s\§ familia w doma moioh rodzicow i a powi^* 
kaaeaiam sif wydatkow i Uopotdw, pray bardzo uiniar* 
kowaD^ ijinuy nietylko nie szamrala, ale z najwi^kw^ 
xadoooi^ przyjmowala to blogoaiawieiistwo Boakie. — Pa* 
aowie, zwykla mdwic, cieaz^ ai^ maj^tkami, a my daieomii,^^ 
I neczy wiscie, caden sk^piee oairet idealny, oie mial tyle 
pxzywi^zaoia do najdrozazydi akarbow, fle tf^SLQietzjifiki^} 
milosci spiywaio na oas z jej 8erca» nieprziebraaego w ub^" 
zywaz^ csulosc. 

Ojciee nie b^d^ z natary aikui) budov^y, zaoz^l u- 
padac na zdrowiu. Trzydziesoi dwa lata juz mip^iloy jajk 
dasza jego czysta przeniofila si^ na ^ycie lepsze. Wjiecuy 
p<»ko) cieniom spr^lwiedliwego! do wielki^j lagodnpsci 1^- 
czyi niepospolit^ czuioac, prawy w awoic^ qzji^nosifi^ffp^ 
nie podejny wi^ zdrady i &i8ztt drugiab: zt^ pc^dko .zaa- 
fal ka^demu i prawie zawsze byi zwiedzionym. PUpjf ^P^h 
w obowi^itfkaoh, lecz akromny i latwo daj^y .919 ^aatiraazyci 
zzadko mogl przedBi^wzi^cia doprowadzic do aj^^ku: bo 
nie ofiay aobie* rad polega) na adaoia cudzenii a px;zy tern 
nie miai tego, co ludaie azcz^oiQin ^wi^, i ,z tej przyczy- 
ny mimo pracy i niepoazlakowanej uczaiwoaioi, ^jx^tno i u- 
bogo zakodezyi iycie. Oto^ ozaj^c ai§ cqr«iZ aiJ^bszym^ 
i aprzykrzywazy aobie atan alusSebny, a m^jf c malenki Ajin- 
doaik i znaczae goapodarakie rainanentav rzucU ^19 ip b(^n- 
dla dszewem, za porad^ brata swego iLndw^. Teu p^an 
Lttdwik byl to aobie niegdya towarzyaz JLawaleryi narodo- 
wej, a zt^ niemab imponowai ojcn, <9ziowiek asarozumialy, 
•nualy i t«gjl hnlaka: lubU iyc dobrze, jeali nie za ewgje 
pieni^dze^ bo te nadko ai^ go tiaym^^y, to x4e ^K^^edbajf 
m cadsa pcA^ramowact a nad?WFyDj^ byl xrgci^y w po- 



Digitized by 



Google 



888 

gyezenia na wieoine oddanie. Ojciec przenidd d$ do wsi 
Dynesowicfc, niedaleko od Czarnobyla, dla tego haudlu. 
na ktorym cho6 sam si^ nie znal, ale slepo ufal brata. go 
wprawdzie wiele rozprawial, jednak niewiele mial naczy- 
wiatd) znajomoioi. Matka ze zwykl^ przeDikliwosci^ i zdro- 
wym rozamem, odraza postrzegla zly koniec tego mniema- 
nego handlu; przeto atarala si^ albo odwrodc in^ia od 
przedti^wzi^cia, albo sklonic do wi^kazego wgl^dania wpo- 
stQpki brata. Ojciec nie dopuezczal zadnego podej jcia i na- 
wet o tych pow^tpiewaniach napomkn^ pana Lndwiko* 
wi, ktory nie kazal ma zwaiac na rady niewieacie, mowi^ 
wszak wiesz ze a kobiety wlos dlugi, a rozum krotki. Ot 
epusc si^ na mnie, a wkrotce 8i§ spanoszysz i b^dziesz 
tylko lysinf pogladzal. — Co dnia szlo gorzej, a ufbosc oj- 
oa nie byia zacbwian^: poiyczal mu i poiyczal pieni^dze, 
a ten hulal: zt^d musial nast^pic niepokoj domowy, bo ma- 
tka widzfc joi wyrazn« strata, przypominala los tylu dzie- 
ci; z tej przyczyny ojciec uniki^ domu i prawie cale dnie 
przepfdbcal a brata, co go cz$8towal za jego pieni^dze. Joz 
wreszcie adego trudno bylo akryc: pan Ludwik poatanowii 
z}ozy6 wine ^^ nierz^d domowy, leoz trudno byio oo za- 
rzucic matce, wielki^j gospodyni, przeto roznemi drobno- 
stkami, jakoto: ie g^st^ kasz^ gotuje, chcial si^ wjrmowic, 
lecz ojciec poznaljego nieszczerosc. Takim sposobeln atracil 
cidy fdndnsz^b^dzw handlu h^di wpo^yczce swemubratu. 

Eiedy si^ zastanawiam nad matki poIoaSeniem, nie mo- 
ge 81$ nie zdumiewac, ie otoczona ludzmi prostymi cz^ato 
nidogowymi, zawsze przes^dnymi i wierz^cymi w czary, zna^- 
hory i Bog wie nieco, umiala ai^ jednak uatrzedz wazelkiij sa- 
razy, bo i delikatnoad towarzysk^ i nadgminny umyal 
i czyatosc obyczajdw zachowala; lecz prawd§ powiedziec. 
dfgle pilnowida domu i goapedaratwa. Raz zaproazono jf 
na jak^i.fetQ doa^aiaddw, ktorym odmowic nie moina by- 
io: ale kiedy goapodyni domu z innemi zacz^la j^ naglic 
do picia, wtedy cala przelekniona uciekaj^c oknem, nogf 
Bobie akaleczyla i odt^ d nielatwo dom opuazezala. 

Nieazcz$<oienajwi9cdjrozwija wielki charakter, atrata 
fiinduazu pol^czyla ai$ z drug* biedf, bo liozne bydlo m* 



Digitized by 



Google 



889 

YMA wyniszozyla i rodsice zostali ikagle ze wasystkiego 
ogoiocent; lecz umysl matki bynajmniej nie upadi w tak 
okropnem poloiania. Ojciec aozu} w catej sile prawd^ slow 
i przestrog swej zooy, ale jui bylo po czasia. Wpadl bie- 
doy w smatek i jak^i melanoholi^: nietyiko dniem ale i no- 
09 wychodzil z doma i hkqikdl 8i§ po polaeh i lasach, wta- 
dy okazala si^ pi$kna dusza matki, bo zqosz^o m^^nie nie*- 
dol^« proainych m^siowi nie robtia wymowek, owszemzca- 
1% czuloJci^ przywi^zanej ^ony, lata pociecb^ w strapione 
serce m^za, krzepila upadly pod brzemieQiem ]o8a umyel, 
a Dareszcie sama swoj^ prosb^ a Opata Bazylianow, wy- 
modlila miejsce w^ zars^dzie dobr Owruckich. 

Parg lat na tern miejsca przebyli rodzice, lecz mimo 
wsaelkich staraii matki, nigdy ojciec nie mogl przyjec do 
zwykl^j wesolo^oi. Strata fundoszu przy nadchodz^cej sta- 
rosci i licznej rodzinie, byla iby t ci^zk^ i zrujnowala jego 
zdrowie. Z tej przyczyny opusciwszy miejsce, osiadl na 
bruka we wsi Wiacowe, gdzie caly rok ci^sfko chorowal. 
Jak opisac to poloz*enie biednej kobiety, gdzie trzeba bylo 
i wykarmic dzieci i piel^gnowac chorego m^a! wszyatkie 
jakie byly sprz^ty, musiala za bezcen przedawac: i jeszcze 
wlaan^prac^ przyczyniac 819 do utrzymania. 

Ojciec zn^kany wlQcej przeciwnosciami niz laty, po 
calorocznej chorobie dokonal smutnego zycia 1810 roku, 
zostawiwszy ion^ i drobne dziatki zupdnie na opatrznosd 
Bo8k9. Wszystko to sobie dobrze przypominam, miaiem 
bowiem okoio lat dziesi^ciu. Z jak^i nieporownan^ tro- 
skliwosci^ zajmowala si^ matka po dniach i nocach okolo 
ojca w czasie dlagiej jego choroby; jak przy najwi^kszym 
niedoatatka umiala wynajdywac srodki, aby choremu na 
nicz^m nie zbywalo! Z jak^:^ nareszcie bole^ci^ przeniosia 
strata tego, z ktorym prze:fyla lat dwadzie^cia, i ktory 
rzeczywijde by! najlepszym m$^em. PlakiUem i tmchlalem 
wlasne jej iycie. Biedna, kiedy jej m^ia zwloki odda* 
wano ziemii kilka razy silnie zemdiala: my dzieci a^dzili- 
imj ze i ona umarla, z wielkf bowiem trudnoici^ przy- 
wodionojf do przytomnosci. Skonczyl sif bardzo obogi 
i smatny obrz^d pogrzeba» biedna matka nieatulona wia- 



Digitized by 



Google 



880 

JUi, Widzi okoio fliebia oii&ioro sieDot, z ktorydi jurjatamy 
Ajfi mial lat 18, a reszta od 14 lat az do pi^cia niadiial 
ip^ stopniowo, bez zadnego ^rosza, spf z^to, wapascia i ia- 
-d^ych krewnycb: tul^o przeto do zbolaiego lona btedne 
aiarotj, rzewnie plakala, powtarzaj^c: Ach, daiatki moje! 
)9k%i ja warn dam rad§! — I rzeczy wiscie, aama jedna sla- 
bA kobieta, bez zadnej ppieki, by}a rza€ona igcsryakiem na 
ten awiat szeroki, maj^c tylko w towarzyatwie biedne aie- 
TOty, ktore jedyoie z j4j r^k utrzymywania i waparcia dla 
aiabie wygl^daly. 

Grdyby tyle nieszcz^dc zwalilo aif razem na in^ozy- 
zn^, moglby upaic pod icb ci^iarem; ale niezlonmy umyal 
matki, przy wielkiej ufnoaci w Opatrznosc Boak^ nabie- 
ral w nowych przeciwnosciach coraz wi^kazej t^goaeiiod- 
.wagi. Jej cDotliwe poat^powanie, jej rz^dnoac i znajomoac 
^ goapodaratwie, akionily jakiegos azlacbcica, czteiy ezy 
pi^c chat miy^cego, do starania ai^ o t^§ wdowy: w tak 
.wielkiej n§di^ byio to cudem: ale matka nie cbciala i aly- 
rskec o tem, bo w powtornych zwiqzkach praewidy\9»la 
<oiedol§ awych dzieci: — mogg znalezc lo^ih, ale dzieciom 
^Jca nie zn^jd^. 

Takowe odmowienie aburzylo wazyatkicb znajomyeb, 
.ktorzy ]§ upewniab', ie zginie z tak drphnc^i dzjacmi. — 
Nie zgin^, odpowiada, bo Pan Bog jest c^cam w^^owie i aie- 
rotom, i pawnie mi^ nie opuaoi. 

Nie bylo czaau oddawac si$ dlugim zalom, lees aa- 
ieaalo myalec o dzieciacb: a naprzod opuacila strony Owru* 
cjkie, gdzie nikogo nie miala z krewnych, a przem6^a ,ai^ 
w okolic^ Ostroga i Korea, k§dy jej familii bylo goiazdo. 
Ale i tu nowy klopot, bo ktoz przyjmie wdow§ z oamia 
a^erotami drobnemi: ledwo jeden Hikolaj brat najatarazy 
fDOgl 8i§ pomieacic w palestrze Oatrogakiej. W oatatni^ 
przeto koniecznoaci, trzeba bylo rozdac choc polow§ tej 
biednej dziatwy pomi§dzy ludzi, aby i aama mogla gdzie 
znalezc przy tuliako, i obmyalic jaki apoaob wycbowania ay- 
jnow. 3ylto czaa dla niej najboleaniejazy i najci^zazy, 
i .baisdzo cz$ato wapomioftla pptem tp aiaajtn^ ejpokf if^ 



Digitized by 



Google 



801 

Dzieci mojci wszjBtko moje^ munaiam rozrxaeac i nabijad 
si§ ladziom, abj to brali, co dla mnie tak drogie i na co 
moja oGzy napatnec ai^ nie mogly. — Co to aca holeic dla- 
macierzyiiskiego serca, trudno bez doswiadezania poj^cl 

Tak milosierdziu ladzi powierzywszy starsze diieci, 
omadla sama z dzieckiein przy piersiach, zt mn^ kilkol^ 
taim i najstaraz^ cork^ Tekl^, przy rodzonej aiostrze, kto* 
ra we wsi Sadkach miala kilka chat w doiywocia. Trudne 
to bylo polozenie: ciotka byia wprawdzie pro»ta, ale do-- 
bra kobieta, a choc matka i siostra pracowaly w j^j do«- 
mu jak proste wyrobnice^ jednak to bylo widkim ci^iaorein 
dla niebogatej^ osobj, zwlaszcza dwoje dziatek drobnjbh 
niemalo przynosily klopotu. Zt^d lalwo wszczynaly Bt§ 
spory i wymowki, ktore 8i§ czfsto konczyly wyp^dzeoiem 
z domu, nim z ochlonionym gaiewem uczude siostry zoo* 
wa wzi^lo gorf.— Tymczasem jak na dobitk^ spalii &!§ dom 
ciotki i wszystkim potrzeba bylo zdovtu azukac scUronienia. 
Tekia zaalazla sluaSb^ w obcym domu: S^stwo Gorlidsey 
wzifli na wychowanie Dajmlodsze dzieci^, ledwo rok xna^ 
J9ce, ja bylem ju^ nieco pierwej wzi^y przez ciotecm^ aio** 
atrf mej matki, osob^ dose maj^tD^, gdzie razem byla >e 
mnf i moja siostra Kiystyna^ niby na opiece, a w vsecsy 
nil shiibie bez platy, jak to zwykle toodzi b\§ u krewnych. 

O tej eioci nigdy nie zaponin^. Dsiwna spneomwo 
panowa}a w jej charakterze: lubila bowiem towarqratwOy 
zabawy i dose byla wesol^, a jednak dla domowych po- 
kasywala si^ najsurowsz^* Edukacya moja szla nast^pn- 
jfcym sposobem: wprawdzie siadalem do stohx, ale nada** 
renmie, bo przed najlepsiemi potrawami byl dla mnie sza* 
niec nieprzebyty, to jest talerz pelny barszczii, kioregb 
je^li czteroletnie dziecko nie zjadlo, to nie moglo si§ tka;^' 
nastfpnycb pofaniskow. Ten saih barssez z obiadu ptBeiad<» 
silsif dla mnie na podwieczorek« na wi^czierz^, naitejoHii 
na sniadanie, dowem pity mi^ tcigal zawzii^cie barszb^ 
niecierpiany, poki go z gloda nie sgadlem, a tu jak na bief 
dyiowy nast^powal. Procz tego nie mogMn wywin^d ai^ 



Digitized by 



Google 



m 

od kilicQ roieg oo dnla, bo waruvk byl bardso trudnj: tno* 
ba byto nadrzec pi^koie kwaterkf pierza, ktore pocisni^te 
r^k^y sawsze zostawialo proline miejsce, a zt^d zawaze mnie 
eaynilo winnym. W czasie zabaw dlugich, budzono mnie 
w polnoc dla dpie crania piosnek ukrainskich, ktore prze- 
straszony i na pol rozbudzony nociiem ze Izami, co kom- 
panie niezmiernie cieszylo. Nie lepiej obchodzono ai^ i z mo- 
j^ biedn^ sioatr^. Dowiedziawazy si^ matka o podobnej 
opiece, przyjechala do pani siostry: lecz to przybyde matki 
niewiele moj loa osIodzUo, bo ciocia nie odst^powala wni- 
ciem od swej metody wychowania, a nie maj^c nigdy dsie- 
ciy nie pojinowala caiej katuszy biednej matki, ktora mu* 
siala patrzec na to zn^canie ai^ nad dziecmi, a nie mogta 
dac iadnego ratunku. Jednak ta cierpliwosc oatatniej n^dzy, 
nie wyatarczyla przy wzraataj^cym bumorse ciotki. Baz 
przyjechai b rat najstarszy z Ostroga, co 8i§ darmo zajmo- 
wal jej interesami: ciotka wowczas nie wiem z jakiej przy- 
czyny byia w gniewie na moj^ sioatr^ Fryatyn^ i Izyla j^ 
oatatniemi alowy: brat i matka osmielili 8i§ jakiea alowko 
nucic w obronie biednej dziewczyny: wtedy uniesiona paa- 
8y9, tak uderzyia siostry w glow§, ie grzebienia z^by ska- 
leczyty czaazk^, i krew do kola trysn^la. Cala ta acena 
atoi mi przed oczyma. Siostra akrwawiona, brat zbity, ma- 
tka w rozpaczy potr^cona, i ten lament amutku, i ten. krzyk 
gniewu i to zbiegowiako wazyatkich atui^cyeb, nie moie zgi- 
n^c z m^j pami^ci. Jednakie koniec tego dramatu, jak dla 
mnie, byl bardzo weaoly, kazala naa bowiem czworo wyp§- 
dai6 z domu. Na dworze byla noc ciemna, choc oko wykol, 
Uoto ogromne, a deszcz lal niemilosiernie; wat^p do chlop* 
aki^j cbaty aurowym zakazem cioci byl nam wzbroniony: 
ale jeden kowal tkni^ty lito^ci^ dal nam ukradkiem achro- 
nienie w kuzni; tam brat z aioatr^ przep^dail noc, a ^witem 
ndal aif z nt^ do Oatroga; leoz matka ze mn^ umyslila ze* 
brad choc chwilowego przytulka u pobliakiego a^aiada cio-* 
tki: a iejni bylo do^c pozno, przeto nie trac^c czaeo,poi(e- 
gnaia tamte dzieci i wzi^wazy mnie na plecy, poazla biedna 
wJrod ulewy do tego obywatela. W ezaaie drogi gor:(|fo 
plakala. Nie pojmujf c amutku, zwlaazcza wtedy, kiedy po- 



Digitized by 



Google 



S»8 

nociliimj dom oioci, s^dzilem, ie 919 l^ka o mni#, i oi%* 
glem powtarzal: nie boj H^ inamo» ja 819 dobrze za sayjf 
trzymam. — htAwo wniesc, z'e ludzie obcjr, ale bardzo poozoi-» 
wi, przyj^li nas z uajwi^kszem wspolczuciem. Dot^d procz 
matki* nikt xue bji dla ronie laakawym i nie moglem si^ wy« 
dziwic, z'e sazna pani domu obsypywala mnie niewymownf 
dobroci^: jakoz' nie iDaczej w dziecfnstwie poj^lem nauk^ o 
niebie i piokloi tyiko przez porowaanie tych dwoch domow. 
Synowie coraz podraetali 1 czas byio do nauki» a tu 
iaden matce nie podawal si^ arodek dopi^cia tak upragnio* 
nego celQ, Wszyacy litowali sig nad jej polosEeDiem, wazy* 
ficy byli pewni, ie jej dzieci s^ przeznaczone na nvieczn^ 
n^dz^ i pro8tot^» wszyscy kiwali glow^ alysz^c marzenia 
matki wzgl^dem naszej edukacyi: ale to bynajmniej nie za* 
chwiato ani jej przedsi^wzi^cia, ani ufnosci w najmilosciwaz^ 
opatrzQoac bosk^. W jej aercu macierzynskiem g}$boko le- 
zaio przekoiianie» z'e swoim dzieciom da rad^ i pod atarosc 
acieszy sIq owooem swoicb krwawycb wysilkow, W tych 
ci§g}ych zamiarach, Izach i inodli^wacb. Bog dobrotliwy 
natchn^ljej mysl przeniesienia si^ do Mi$dzyrzecza, gdzieby- 
ly szkoly i gdzie prac^ moglaby dzieci zywic i uksztalcic: 
jednak brak pieni^dzy dla Daj^cia mieazkania» stanowil ros- 
paczaJ4C9 tam§. Kiedy wiqc inatka ubolewata nad t^ prze* 
azkod^y wtedy siostra Tekla, ktora na alasibie pocrafila o- 
azczgdzic ze dwiescie ziotych, nietylko oddala matce pieni^- 
dze, ale i siebie na uslug^ i pomoc dla wychowania braci. 
Takiem to poswi^ceniem si^ i matki i siostryi zaloiyi siQ 
pocz^tek naszego ukaztalceDia. 

Z cali^ t^ pomoc^ siostry byla dziwna Bmialosc. prze- 
noaic si^ do obcego miasteczka, gdzie matka nie miaia ani 
opieki, aniiadnej pomocy, a tylko na jedneji bardzo alabej' 
nadziei utrzymania uczniow^ budowala swoj przytulek i wy- 
ehowanie dzieci; ale z wiar^ i ufno^ci^. w Bogu, jakii cno- 
tliwy zamiar moze bye siepodobny? Pocz^tek bardzo byl 
cifiiki* Najfto cz^sc oficyny pijarski^j: oddawna atala pu- 
•tk9; okna powybijane obrazami przykryla, a mooatwo gro* 
za trzeba bylo wyniesc. Calyrokjako nieznajoma nikomu, 
Literatora, torn IV. 50 



Digitized by 



Googk 



S94 

me mogia mied Qczni6w, nie miala przeto sa co naj^d i slagi: 
w nocj aby nikt nie widzia}, noslla z sioitr^ wod^, prala 
bieliznf i najni&ze spelniala postugi, a daiem szyla. robila 
poDczocby, aby jaki grosz na przezycie zapracowac. Ale 
to wszystko nie wystarczato, musiala przeto wjrjez'diac do 
roinych bogatych krewnych z prosbgopomoc.Matka sprzy- 
rodzenia otrzymala charakter azlacbetny, nielubi^cy ei^ 
plaszczyo i czuj^cy godnoSc swoj^, i trzeba bylo ostatniej 
nf dzy i tak waz'oego interesu, jak wychowanie dzieci, aby 
pokonala watr^t do tego wyci^gania r^ki o wsparcie. Z mo- 
dlitw9 do Boga, ze drzeniem i stracbem w aercu, zblizala aif 
do proga awoich krewnych, nie tak l^kaj^csi^ odmowy.jak 
xlego przyj^cia; o nie tez wielkiego nie proaiU, bo o korzee 
jakiego zboia, lub trocb^ jarzyny dia pokarmienia dzieci, a 
krewni jak zwyczajnie bywa, jedni po trocha wspierali, dm- 
dzy d^aali ai^ i odmawiali. 

Bog ulitowal 81$ nad t^ biedn^ kobiet^, walcz^c^ u- 
atawicznie z n^dz^ dla dobra awoicb dzieci, i jego nieprze- 
brane milosierdzie wlalo szacunek i spolczucie w aerca ota- 
czaj^cycb, a odt^d nie braklo na uczniach. Chociaj ten apo- 
aob zycia bardzo byi klopotliwy, nadzwyczaj akromny, a 
cz^sto nawet groz'^cy glodem, bo biedoa uczniow plata, kil- 
ka rubli i kilka korcy zboia na kwartal, nie mogla wyatar* 
czyc w czaaie dro2yzny, i tylko awi^ta Opatrznosc zaradzala 
cudownie w tak ci^zkich razach: jednak ten czaa przepfdzo- 
ny w Migdzyrzeczu, liczyla inatka do cbwil najpi$kniejazych 
awojego 2ycia. Nietjlko bowiem ustaloto wycieranie cudzycb 
kf tow, gdzie potrzeba bylo do aamego dna wycbylic kielich 
goryczy, wedle wyraaEenia roatki, lecz co najwi^cej cieazyio 
jij aerce, ie rozproazone zebrawazy dziatki, mogla patrzyc 
na ich codzienne rozwijanie ai^ wladz i kaztalcenie umyalo. 
Za }aak9 Boga, aynowie, oaobliwie atarsi, najpi^kniej ai$ a- 
ozyliy i CO to byla za pociecba dla niej, kiedy przy koiicu ro- 
ka na publicznem zgromadzeniu dawano Antoniemu i Jano- 
wi nagrody> i czytano ich imiona, zapiaane w tak nazwanej 
ilotej kai^dze. Wazyacy zwracali oczy na jej radosc, wazy- 
acy j^ zwali matkf 8zcz$8liw9, i rzeczywiacie byla ni^ wte- 



Digitized by 



Google 



S95 

. dy, t^m bardciej, 2e tak pi^kne owooe odnioBla wskntak. 
ftwych krwawych wysiikov pvzj lasce Opatnnaici» ktora 
jasscze poawalala tworzyc lube oadzieje na ppzyaxloao. Lacs 
ten Uogi pokoj domowy, pomieazai atraazny grom dla j^j 
maoierzyoskiego aerca. Eleonora szesoaatoletDia i bardzo 
ladna corka, jui po zar^czyoach z poczciwym i dose zamo* 
iaym mlodzianem, akonaia na r§ka niatki, ktorej smiitkii nia 
myil^ przedatawiac, ale to powiem, ie przy jej pogrzebie 
wazyacy obecni rooili hy politowania. 

Rok za rokiem polo^enie matki stawalo 8t§ lepszem, bo 
atarai eynowie nietylko ju2 Die byli ci^sfarem, lecz za wyj* 
aciem na dozorcow, przy bogatycb uczniacbi mogli podzie- 
lac ai^ z matk^ oszcz^dzonym groszem. Tak prr.y nboatwie 
byto tarn wiele przyjemnego, i nie bez rozczalenia obracam 
wzroknate ubieglelata. Do dzis dniastoiml :fywo wpamifci 
naszepomieazkanie w Mi^dzyrzeczn. Pierwsz^ izb§ matka aa- 
ma zajmowala, a drogi dose wielki pokoj z alkierzykiem, by« 
ly napelnione iozkami stadentow. W tej pierwsz^j izbie sta- 
le w jednym k^cie loiko matki, a w drugim siostry; piec 
i kuchnia przy progu, okna jedae wysokie umieszczoneila- 
weczk^ opatrzone, na ktorej matka lubila siadac do roboty 
i odmawiac modlitwy, lub jpiewac piesni pobozne, a azcse- 
golniej o Bozkiej Opatrznosci, w ktor^ miala nieograniezo* 
n^ ufnosc i w niej starala si^ utwierdzac swe dziatki. Pami$- 
tam, ie oprocz nauk w tym wzgl^dzie dawanych, zdzialai na 
mnie niezatarte wraaSenie maly obrazek, gdzie jedna r^ka 
w obiokach sypala ziarno ptastwu, a druga rzucala chleb 
sierotom. 0! jakze cz^sto labilem sluchac naak o t^j dobro- 
ci i opiece Boga, kiedy matka otworzywszy ksi^^ik^ do nabo- 
ienatwa, w ktorej byl obrazek wspomniony, tlumaczyla mi 
tf dziwn^ OpatrzDosc! Dose pomyslic, aby poj^c ten rozrze* 
wniaj^cy vidok biednej matki, otoczonij drobnemi dziecmi, 
iyj^cej opatrznosei^^ i spiewaj^cej o tej samej Opatrznoaci, 
ktora, wedle wyrazenia piesni, opuszozone kurcz^ta karmi. 
Dingo, dlugo nie slyszalem tej piesni, lecz kilka lat temn po« 
kazy wano mi pierwaze wydanie kantyczek i przypadkiem o* 
tworsywszy ksi^ifk;, trafilem na piesn o Boskiej Opatrzno- 



Digitized by 



Google 



896 

iei, a osyUj^o, nagle z podsimaoiem pnytomnyeh, zalalem 
819 izami. Aob! bo z t^ piesni^ zwi^zalo ai^ wspomoieaiem, 
oale poaiyoie nbogi^j rodziny: doj^J alow przylgn^ly dla mnie 
na wieki i nata i glos matki, na ktorego dzwi^k w sercn, o- 
aobliwie po atracie tej najmilszej oaoby, niepodobna 819 wa 
Izacb nie rozpljm^c. — Albo jak zapomniec te slodkie wie- 
ozory, kiedy dzieci zgromadzone przy matce, warod weso- 
lej rozmowy, wjrod marzen przyszloaci, lub roznych opo* 
wiadan, znajdowaly przyiemne po pracy wytcbnienie. Pa* 
xnigtam raz w czaaie wakacyj, kiedy przypadaly imieniny 
matkiy niektore z dzieci umyslnie przyjecbaly dia ztoienia 
powmazowan, i wtedy obudzil ai^ we mnie zapai do lymo- 
wania. 0! jakze matka byla azcz^liw^, ^ietylko z widzoaia 
azczerej wdzi^cznoaci dziatek, ale i z tego, ie kai^dz prefekt 
2ebrow8ki cbwalii moj$ ramot^, ktor^ oamielam ai^ przyto- 
csyc; bo w tym dziecinnym ntworze, chociainie poatrzegam 
nic godnego uwagi, a jedaak Iubi§ te pier-^ociny, tak bliako 
zwi^zane z ubieglem iyciem^ przy boka najmilazej matki. 

Bracia, siostry, chodicie ze mna, 
Nie^eie i serca i kwiatki: 
Zanucimjr pieM przjjomn% 
Dzisiaj tfwi§to naaz^j matki. 
Mamo! dzieci w twoim progu 
Lzami wdzi^cznoici twarz rosza, 
Ale te Izy im rozkosz^ 
Bo z mito^ci nie z na^ogn 
Szczere ijczenia przynoBz^ 
Tobie co4 pierwsza po Bogu. 
Gdy ojciec zamyka oczy, 
A 4mier6 go kr^je pod glazem, 
Dziatwa wkolo ci^ otoczy, 
I ty ieatei ojcem razem. 
Oj wielel, wiele znosita, 
Wie Bam tylko B<$g na niebie, 
I my CO kookamjr ciebie, 
Wiemjr jak cierpialai aila, 
Wiemy jak w kaid^j potrzebie, 
£zamii two lica pokryla. 



Digitized by 



Google 



397 

Niemala to neec, mamali^ 
I przykbd na ^wiecie nadki, 
By •:§ matka rozbijala 
Tak jak ty o swoje dsiatki. 
Wsrtfd n^dzy, ktdra wcu|t gniecic, 
Kiewiele pneiylem latek, 
A niewiele takich matek 
Moglem ogl^dac na Mecie, 
KtdxTm oho6 einij doatatek, 
Nie paim9taj> na daieci^, 
Ty zapomniawazy o iobie, 
2y}4C krwaw^ r^k swych prac^, 
My^lisz: „Ja na tern zarobi^, 
Bo milo^jci^ mi zap^ao^*' 
A tak potargawszy eily, 
Przy wieku swego zacbodzie 
Nieraze^ byla o glodzie, 
Byle 8i§ dzieci uczyjy. 
Jakie to serce nam bodzie, 
Czdm nagrodzic matce miU]? 
Czyli tych nieszcz§^6 wspomnienie, 
Albo nasze dobre cb^ci, 
Nagrodz^ twoje oierpienie, 
I trady zmaii| w pami^ci? 
Widzim w Bmntka i ialobie, 
Sw4 niamolnotfc z kaiddj strony. 
Cho6by zt^d ial poniesiony 
Fogni^y} nas w zinmym grobie, 
Bo twdj trad nieoceniony, 
Matko jak nagrodzim tobie? 
A kicdy ci^owiek nie moi&e 
W t^j to niemoino^ci cbwili, 
Wzywa ciebie wielki Boie, 
Twoja go dobro6 zasili. 
Patrz, modlitw§ serce plonie, 
Prosai ci§ cdrki, eynowie, 
D9j±e nasz^j matce zdlrowie, 
Niech jdj oko w Izach nte tonie, 
Nieck po dlugich lat osnowie, 
Spocznie na awych dzieci loniel 



Digitized by 



Google 



398 

A teraz matko koehana, 
U^ciskaj nas, dzieci twoje, 
IUdo^6 nasza niesrownaiis, 
Ja zaledwo Izy nkoj^, 
Szczf iliwy^ nam dzionku rzadki! 
Niech dom napelni wesele! 
S^siedzi i przjrjacielet 
Nie^cie i Berca i kwiatki, 
Bo was wBKjratkich kocha wiele, 
Bo dzid 8wi§to nasz^j Matki. 

W taki aposob moglismy otrzymac edukacjr^, i znowa 
mieszkanie matki zacz^lo powoli saiDotDiec, gdyi synowie 
jeden za drugim przenosili sif do uoiweraytetu w Wilnie. 
Matka i Tekla p^dzily ijcie coraz wygodniejsze, bracia bo- 
wiem starsi, wedie moaEnosci, starali ai^ przyaylac na zala- 
twienie potrzeb. Cicho i apokojnie splywaly ostatnie chwile 
jej pobytuwMi^dzyrzeczo, jedna tylko t^sknota zarozsiane- 
mi po awiecie dziecmi, nieco t^ spokojnosc mieszaia: ale za 
to kaidy list, kaida wiadomosc o powodzeniach» a najwi^- 
eej kaaSde przybycie dziecka, przemieDiaiy t^ biedo^ chat§, 
w prawdziwy r^j azcz^scia i pooiechy. 

Bog niezbadany w awoioh wyrokach poatanowit do- 
awiadczycjeszcze cierpliwoaci, i daepole do wiecanej saala- 
gi. W krotkim bowiem przeci^gu czaau otrzymala dwa bo- 
leane pociski. Mikolaj, syn najstarszy, umarl w Eijowie, a 
a Gabryel, oajmlodazy, zgin^l wwojaka 1831 roku, pelen 
nadziei i czuloaci mtodzieniec,kt6rego nawot miejsce pogrze- 
bu nam niewiadome. O! kto tyle kocbal jak matka, dzieci, 
kto tyle ataran i tradow lozyl na ich wychowaniejak^e mu- 
ai bolec,kiedy w aamem rozwini^ciu uschn^ te latoroile. Je- 
szcze nie koniec, bo prawie w tymz'e czaaie poniosla najdo- 
tkliwsz^ strata awej corki, i nieodat^pnej we wazyatkich 
biedach towarzyszki Tekli. Cudowny charakter t6j czyat jj 
i awif tobliwej daezy, oamiela mnie do obszerniejszej nieco 
wzmianki: apot^m te dwie oaoby tak acisle pol^czone, ie nie- 
podobna mowic o jednej, aby razem nie wapomniec lo dru* 



Digitized by 



Google 



899 

giaj. Jttii powiedzialem, jak beroicsnie siebie i zebratte pie* 
lu^dze poawifoila na nslug^ matki, i wycbowanie braci. I rze* 
czywiicie byla to druga matka» azczegoloiej zajmowala aif 
domowemgospodaratweiDybo inatka wpierwsiyohlataebnie* 
tylko wyje£dsa}a do krewnycb dla otrzymania jakiego kor- 
ca sbosa» ale czfsto musiata jakis czas u nicb przemieazkaCt 
je^li tego potrzebowali; aby si^ choc tern odplacic za icb 
dobroczynnoic. Zapewne niewielkie bylo g08podar8two,ale 
przytak szczuplycb arodkacb potrzebowalo najwi^kaz^j k(* 
dnoaci i niemalego oazcz^dzania. Poczeiwa Tekla nigdy nie 
opossczaj^c doma, o wazystko si^ troszczyla, aby i obcym 
acziriom nie brakowalo na wygodzie, i nam maloletnim nie 
zbywalo na potrzebacb; aama ntrzymywala nasze odzienie 
I bielizn^, tak ieimy o niczem nie wiedzieli: a maj^c tyle o» 
ftob do pokarmienia, musiala przy jednej atoif cej, aama apel- 
niac najci{fi!8ze poehigiy co z jej delikatoem zioifenieni i nie* 
prsyzwyczajeniem do takicb robot, nadwer^ilylo zdiowie. 
Ilei to Uopotow biedna dziewczyna inoaiaki przeniesc, bo 
caly dzied bylana nogacb, awieczorem nawet wytcbn^c cza- 
8u nie miaia: wiadomo bowiem, co to jest za ci^iar trzymac 
w domu ze dwanastu biedoych cblopoow, niesawaze dobize 
wychowanyob, leez najcz^seiej wielkicb awawolmkdw» kto- 
rzy za wyj^ciem dozorcy, co prawie zawaze wieezorenr na- 
8tf powalo, zdawali 019 dom przewracad» taka byla wrzawa 
i bitwa. Ztfd biedna sioatra dla 8wi$tego pokoju, opowia- 
dala roine budaj^ce powiesci, lob niewiane bajki, i w tdm 
byla prawie niewyczerpanQ, bo przez latkilka slack alemle*. 
dwie nie co wieczor, a nigdy jednak nie powtorzyla tej sa- 
Didj, Wszystko, CO teraz ezytam w roz'oycb zbioracb, wszy* 
stko slyszalem od niej, a wiele, wiele niedostaje. Talent jej 
opowiadania byl dziwnie uroczy: najmaiejszej fraszce lunia- 
la nadac wielki interes. Lecz kiedy zastanawiam si^ nad jdj 
charakterein/nad jej sposobem iycia i post^powania, wtedy 
postrzegam, it w swej szczytnosci przechodzi wszelki wy* 
mysl, i dlatego l^am si^^ aby me slowa nie policzoao na 
karb mito^oi braterski^j, ale B6g i ludzie, co J9 znali, mog^ 
najlepiej za^wiadczyc. Pierwsza rzecz, co w tdj mloddj dsie- 



Digitized by 



Google 



400 

wosynfo sdamiewa, jest supelae i dobrowolne xaprsania ai^ 
dla mHoiei matki i braoi, pojmf latwo, it w onieaienia obwi* 
lowem, moina dac zycie za mile oaobj, ale to wolne i co* 
dzieana pojwi^cenie ai^, jakze daleko jeat tradniejas^. 
BUodai ladaa przed temi cierpieniami, ktore jej ci{2ka pra* 
ca aawiodla, zapomina caikiem o sobie, i nigdy nie postne* 
glem najmniejizego kroku, uie mowiQ lekkoaci.ale nawetpo- 
hopo do niewinnyoh zabaw: nigdy nie wychodsiia z domu« 
tylko do koa'ciola i do miasta za pokupkami, i nigdy nie wi« 
dziano jej w z'adnem towarzyatwie. Zdaje ai^, ze caly awiat 
nie mial dla niej powabii: zdarzaj^ce ai^ w pierwazej mlodo- 
acipartje zawaze odrzucala, tylko Boga i rodainie byia od- 
dan^. Jej charakter alodki, cichy ilagodny, znosil z niewy- 
powiedzianem zdaniem si^ na wol^ Boif , wazystkie klopoly, 
nieazos^scia, cierpienia i alaboaci^ bo prawie przez caly czaa 
pobyta w Mi^dzyrzecza nie byla zdrow^, a jednak jak zdro* 
wa pracowala. Jakai to anielska akromno8<S towarzyazyla 
jij poat^pkotn: prawdziwiebyla tak niewinn^i nieemial^Jak 
dziecko. Caly iy wiol tej pi^knej daszy atanowily dwie naj* 
eiyataze miloiSci, tojest: ziemska aw^j rodziny i niebieaka 
Tworoy. O! jak opiaac jej azczer^ i arcy-rzadk^ poboinoac? 
Najazcz^sliwaz^ byla^kiedy mogU kilku mazy lis. wyaluobac, 
kiady w domu miala czas poswi^cic ai^ czytania kai^g po« 
boznych lub modlitwie« nieraz w k^tku kosciola tak aatopt*' 
}a aif w Boga, ^e nie poatrzegU jak wazyacy lodzie wyazli, 
i jak dtiadek zamkn^l awi^tyni^ i tylko wiedz^e o jej zwy- 
czaju, latwo nam bylo odazukac jej atratf . Wszyatkie pra* 
ktyki i cwiczenia przepisane przez wiar^, jak najicialej apel- 
niala, a kazdym uczynkiem dowodzila, ie jest wiernt zwo- 
lennic^ Zbawiciela. A to wazyatko bylo o niej pokryte takf 
proatot^ azczerosei^ i dzieeinn^ niewinno8ci9, ic kaidy mu- 
aial wierzyc. Jakpz powazechnie nazywano j^ awi^t^ pann^. 
Tak^ to byla nieodat^pna towarzyazka matki» i naaza druga 
matka. Obie razem z p}aczem i blogoslawienatwem wypra- 
wialy naa w amat po akodczenia nauk: a kiedy nas nie by- 
lo, jedna drug§ pocieazala nadziejami naaz^o powodzenia: 
bylyto dwie najwi^kaze przyjaciolki, zwii^zane miloaoi^ krwi 



Digitized by 



Google 



401 

i przecierpianemi wapolnie biedami, m tak prsiy wykle do s»e« 
bie calem zjcieib, ie ai^ zlaiy jakby wjed&f nieroedzieln^ 
caioac i waajem bez aiebie obej^c ai^ nie mogljr. Ale w^tle 
8io8tr7 sdrowie, coras bardziej ai^ paulo, nim nareazcde po 
dhig;i6j chorobie pneDiosl si^ ten aniol po^wi^cenia i dobro- 
ci, do lepazego ^ycia, gdzie zapewne cieazy ai^ u Boga. bo 
i niewiaiRjaet^ i peiDym cierpien :iy wotem, znoszonym po 
chne^eianakii, mogia na to szcz^scie zasiuiye. Moj Boie, kto 
wystawi boleitc matki^ oddaj^cej oatatni^ poalug^ swoj^J lu* 
bej corce i towarzyasce? Kto odda ten amatek, kiedy za po* 
wrotem so cmentaraa, njrzala si§ ataruazka, maj^ca przeaslo 
lat 60, aama jedna w tej izbie, gdzie prawie eale naaze ro^ 
dzeiietwo wyroslo, gdaie kaidy k^tek nawodzii tysi^czne 
wapommenia? W tej gluchej, jakby grobowej oiohoaei, oaia- 
biooa na ailacb, aiada na tij ulnbi on^j lawecsc^, przy oknie, 
naktorej zwykia ai^ modlici spiewadpiein Opatrzno(ici: a 
aie widz^e ani jednego dziecka przed aob^, z rozpacz^ po- 
glf da po izbie pnatej i rzewny placz podaoai, i nikogo nie 
byle, coby jej aldwko pociechy przemowil* Okropny to ataD< 
i diatego cz^to mowila: eierpienia i amutek nikogo nie za- 
bij4, bo dawnobym umarla. 

Te nieazcz^acia zwaliiy ai§ na matk^ wlainie wtedy, 
kiedy i ja i moj brat Jan, niceamy pewnego nie xnieli, zprzy* 
ozyny cbwilowego azkol zamknif cia; ale poloienie matki tak 
aamotne, nie eierpiaio zadnej zwloki, i nutychmiaat po o> 
traymanej wiadomoaci, aprowadzilem matk^ z Mi^dzyrzecza, 
gdzie lat aiedmnaacie ap^diila. Latwo aif domyalec, jak by- 
lo anmtno i bolesnie opuazczac dom, w ktorym ai^ tyle prze* 
^ylo i pohodowalo dzieci, leoz wiaanie te aame wapomnie* 
ina pray ci^ikich atratacb, atawaly ai^mieczem boleaci prze-* 
•aywaj^eym jej macierzynakie aerce: unikaj^c przeio podo- 
ba^ katuazy, latwo daia ai^ aUooic do wyjaadu. Dom dla 
Baa ^ycdiwy, a pelen lodzkoici i poboiooaci, z upraedzaj^- 
c^ dobioci<| dal nam czaaowy praytulek: jednak pomimo 
wazelkicb ataian, nie bylo to pomieazkaoie w obcym domu, 
bez przykrosci dla matki. Osoba atara, apracowana, zo^ka- 
Liter^turay torn IV. 51 



Digitized by 



Google 



402 

na cierpieniami, potrzebowala samotoosci i oie tak latieo 
w poznym wieku stosoi^ac si^ do nowego ^jrcia: a pnytem 
jej wrodsoQadelikatno8<S takze dr^czyla, bo w domie niebar- 
dzo bogatym, a otoczoDym i liczn^ rodziD^ i krewnymi, 84- 
dziia, ze jest ci^zarem. Wszystko to pizy wzrastaj^cej t^- 
skoocie aa Mi^dzyrzeczem i przy wspomnieniach strat bole- 
sDvcbf podwajalo ka^d^ najmniejaz^ aieprzyjenmo^ 

Po roka wyjaiiniio sif i wystalilo nasze polofenie, mo- 
glismy przeto juz sami utrzymac matk^. Byty to chwile dose 
pomyslae^ bo i wszyatkie wygody fycia miala najlepiej za- 
spokojone, i razem deszyla si^ naszem powodzeniem i pro- 
mocj^ a przytem giowuy nadzor nad domem, byt dla niej 
zy wiolein i rozrywk^ proiaowao bowiem nie pnywykia. 
Tak tedy cieszylismy b\§, ie chod ostatnie lata apokojnie 
i wygodnie przep^dzi, ale inaczej podobato si^ Bogu: ufor- 
inowal ai^ bowiem skir w piersi, 00 z czasem smienia si^ 
w straazn^chozob^ raka: a chociai tailUmy przed iii§ naat^p- 
atwo, ale jaki to smutek przewidywac strata najmilazej oao- 
by; a nie bylo ratuaka, bo w poznym wieka trudno odwazyc 
si^ na operaoy^, a i tej skutek nie zawaze pewny. Wkrotce 
potem wyjechala z Janem z ^^ytomiersa do Oatroga, gdxie 
wprawdzie atan materyalny jeszozebyl lepszy, ale oieszcz^ 
scia nie przestaly scigad, patrzala bowiem z bolesci^ nie do 
poj^cia, jak cioa po ciosie spadal najij milego ayna, ktory 
stracil dwoje dzieci i najmilsz^ ion^. Matka kochala jak 
wlasn^ c6rk§ synow^, dobr^ i bardao iagodn§, a szcz^aliwa, 
ze doczekata wnucz^t, zajmowaia 819 niemi z najwi^kaz^ cza- 
losci^. Po tych bolesnych stratach awiat jij opnacial, i ta 
zmartwienia przyspieszyiy zupelne rozwini^cie ai$ raka.Pro- 
z'uo wzywano najbieglejszych lekarzy, bo wynajdy wane irod- 
ki tylko J9 bardziej m^czyly, a nie pomagaly, i przez ealy 
rok pieklo na tej ziemi wycierpiala. Kiedym j^ na kilka 
mieai^cy przed iSmierci^ raz ostatni widzial, byla niezmiernie 
zmienion^, bo ta siabosc nadzwyczaj wyniazcza; jni wtedy 
dobrze awoj atan pojmowala, ale widok jmierci przy afiio- 
aci w milosierdzie Boga, wcalej^ nie zatrwaial. Wprawdzie 
z pocz^tku gdy si^ rak odkryl, powtarzata czasem smutnie, 



Digitized by 



Google 



403 

dt cale aEyoie trzeba bylo bicS s]§ w n§dzy, a za przyjjciem 
do lepsaego bytu, mosi umierac: jednak w koncu, f aden pra- 
^e zal nie to«irarzy8«yi i z najwi^ksz^ rezygnacy^ w Bogu, 
labila rozmawlac o nadchodz^c^j smierci. Odt^d j^j rozmo- 
^wa babierala dziwn^j uroczystosci, a dogmata wiary, nietyl- 
ko ostadzaly zblisaj^cy si^ zgon, lecz jeszcze ledwie go Die 
czynily poaS^danym.— *Do jc iylam z wami, odpowiadaU^ mu- 
8Z9 p6J6C do m^fa i do drugicb dzieci moich, ktore namnie 
tarn ozekajf, a potem wkrdtce pol^czymy ai^ wszyscy. — 
W ostatniij chwiU :iycia, tak mi Jan donoai, przy wielkicb 
cierpieniachy zawsze okazy wala niewymown^ czulosc macie- 
rsynskf: wszystkie nieprzytomne awe dzieci po tysi^c razy 
blogoslawila, a miorie jednego maj^e przy sobie, jui zimnemi 
r^kami jeszcze tulila, jaz ostyglemi asty jeszcze calowala: a 
pot^m w modlitwie zatopila si^ w Bogu, i powiedziawszy 
wyraznie: Ptmiet oddqf§ w r§ce Twcje dueha mego, wzi^a z ea- 
I9 przytomnosci^ zapaloo^ groinnic^, kt6r4 j^j ktos podal 
i tak ekonala na moj^m r^ku dniaOkwietnia o poladnia 1837 
Toka, maj^c lat 66. Pochowatem j^ z nalezyt^ przyzwoito* 
iti^ w Ostrogu, a na grobie poloiylem kamied z napisem: 
,,Najlep8zej matce wdzi^czni synowie.*' Tak 819 skodcayio 
^cie kobiety arcy-xdolndj i czuletj, ktora si^ od kolebki as! 
do grobtt pasowalazcierpieniem, i pokonala je ufnosci^ wBo- 
ga. Chociasf saino iycie latwo nam mo^e przedetawic cha* 
rakter osoby, jednak osmiel^ ai^ jeazcze rzucic kilka rysow. 
Wielka zywosc« kt6r9 si do smierci zachowida, byla jej wy- 
bitn^ cech^: w racbacb, w pracy, eposobie pojmowania i 84- 
dzenia, slowem, w kaafdej czynnosci t^m si^ odznaczala. Ze- 
wn^trzn^ wesolosci^ pokrywala gl^boki sposob uwazania 
rzeczy i aklonnoiei do 8mutku:jedoak ta powierzchowna we- 
ecdosc nie byla ndana, bo za wejsciem w towarzystwo, mi- 
mowolnie J9 napadala. Nieraz przy ponoszonycb przykro- 
sciach podziwiano jej humor, ktory j^ pomi^dzy ludzmi bar- 
dzo rzadko odat^powal: ale t^ wesol^ kobiety, trzeba bylo 
widziec samotn^, albo ci^gle z ni^ mieszkac: aby j^ poznac 
wcale z innej strony. Dla tej wesoloici byla przyjemn^ w to- 
warzystwie, bo jeumiaia ozywic, i bardzo latwo mogla ai$ 



Digitized by 



Google 



404 

zaatosov^ac do kasidego zgcomadzenia. Boamowa jej byU 
zy wa i gi^tka, niewinoa wesoioac i dowoip plyn^ly bez pny- 
EDuaa, a w aamem wyra2eaiu» tnozaa bylo spoatrzedz nad- 
zwyczajo^ moc i dobitooic. W porowmmiach i obrasachl^- 
cayla niepoapolit^ obfitosc z caiym wdzi^kiem poezyi necio- 
wej w czaruj^c^j prostooie. Wtrf oona losem w ci^glo p*^ 
aowanie ki^ z n^dz^i nie miaia czasu i mo^Dosci nksstaUc 
amysi ezytaniem wielu kai^iek: ale za to jej wielki dar po- 
atrzegania, jej ogromne doswiadczenie, jej znajomoac ladsi, 
kt6rych w ubostwie najlatwiej poznac, olidaly aplosob my- 
slenia dziwnie grontowny, pe^ny iiajgt^baz^j filozoiii praktv- 
cznej, i dlatego wardd lekkiej i weao}^ rozoiowy, pneswie- 
caly 019 u niej najwaioiejaze prawdy. Nikogo nie znam, ooby 
wi^cej od niej umia} przyalow* albo je trafiaiij atoaowat. 
Prooz wrodzonejprzeoikliwo^cizaostrzoiiejjeazcze doswiad- 
czeoiem. miala prawdziwle zdumiewaj^^cy talent pozoawa- 
nia osob: do^c dla ni^j bylo spojrzec, doad kilka alow aaly- 
azecs, aby ei^d wydad i powiadani najazczerzej, ie nie pamit- 
tam aby si^ kiedy omyliia: jpueraz z pocz^tka uwaialam ten 
s^d za mniej aprawiedliwy, jedaak pozniej zawazem ai§ prze* 
kooal o prawdzie slow matki. W codzienn^m obej^cio ^i^ < 
z dziecmi, oie wylewala aiff ua pieatozoty lab wyrazy czo* 
lo^ci; a hibo jej wielkie przywi^zanie bylo widoczoe, jednak 
nie moglbys z tego epokojnego atana odgadn^ oalij iywo- 
801 wrazeni niewymownej czu}o4ci, ktore ai^ taily w gj^bi 
jij aerca. Ale kiedy jaki wypadek wstrz^aljij duaz^, o! wia* 
dy ze zdumieniem widzialej Dajgwaltowniejaza pory wy a- 
ozucia. Moj Boie, co ai^ to dzialo w domu, kiedy ktore dzie- 
cko przyjechalo! Bylto prawdziwy gwalt wykrzykow ra- 
doaci, ale amutek zawaze w niej przemagal, i po pierwazym 
doia jui naat^powala ialoac z przyazlego odjazdu ayna lub 
oorki, i z kaidym dniem ailoie waraatala. Nie moina bylo na^ 
wet iartem powiedziec: Chc^ wyjecbac, bo mama niebardzo 
ze mnie kontenta.^— Prawieby ai§ do nog rzacila, aby tylko 
zatrzymac. Trudno bez wielkiej bolesci aerca wapomniec 
chwile odjazdu, kiedy matka poa^pna i w milczeoia grobo- 
wem, patrzala ze Iz^ cich^ na praygotowanie do drogi. Moj 



Digitized by 



Google 



40» 

Bpozo, dO'dsU dnia w niojej pamifei itoi ta amutna' postaii ze 
Isaini* ktora w chwili 6djazda stara ai^ zebrac moje drobfio* 
stki: darmo proaz^, aby ny^ nie chciala txndzic, darmo wezm^ 
B r^k jej r^kawicflU, to kapelusz miejsce zastfpi, a jeali i tea 
wesmf, to z inn^ rteoz^ atoi przedemn^ w niemej bolesci: a 
to nie by}o akutkiem powaiania swych dzieci, bo nikt lepi ij 
nie Qmia} zacbowac godnoaci macierzydaki^j; ale aktitkiem 
oadzwyesajo^j oiiloici , ktora znajdoje najwi^kaz^ pny- 
jemaoM , w ha^dej uaiudze lubemu praedmiotowi , co 
go ma atracid ^pcdsed ocau. O! smutny by! kaaldy wyjazd, 
ktdfy matka dlugo, dingo iaawemi oczami przeprowaidzala. 
O! amuteiej i boleeniej jeszoze pomyslec, te zjej atrat^ nie 
tej miloaei oieaast^pi! We wazystkieb wypadkach wi^kazyoh, 
i£ywe okaaowala wra^enie, i w poraazeniu jej mowa przybie* 
saia tak dziwnf nroezyatoac i azczytnoac, ze podobn^m u- 
candem umiala przej^c aluchajtcych. W domai kolo aiebie 
lubiia czystoac, wedie jej miiego i cz^ato powtarzanego przy« 
•towia, cAod ubogo, ale eA§dogo. Wealej zapelno^oi dzieUla 
vryobra^enie narodowe o azlae^eotwie, i znala doskonale ge- 
nealogi^, bo z podejrzan^ osob^ w tym wzgl^dzie nidatwo 
zawi§zy wala atoaunki^ i .to slowo famUiantka, mialo dla ni^j 
czaruj^ce znaczenie. Uc^ucie wlasnej godno Jci oigdy jej nie 
odat^powalo. Prosz^c krewnego z pokor^ o zaaiiek dla prze- 
karmieDia dziatek, jeJii aslyizala [Mrzykre lab uUiiaj^ce atov 
woy oatychmiaat przybierala powligQ i umiala krotk^ odpo«' 
wiedzi^ upokorzyc krzywdz^cego. Darmoby pot^m przepra- 
azal, darmoby cbcial: bojnie opatrzyc, bo nie slocfiiaj^c wy- 
jesfdf ala z domu, ktory nadal pilnie byi omijany* Przy nieo*^ 
graniczonej ufnoaci w Bogn, zachowida czyat^ i proat^ po- 
hoixkoU bez najmniejazij ptzeaady:' nie ailila ai^ na jakies 
wyaiukane dwiczenia, albo na dlogie naboieiiBtwa^lecz trzy-> 
mala si^^ azczerze bitej drogi przykazan koiciola. Zadnym 
zabobonem i tedn^ egzaltacy^ nie aplamila awej wiary,apo- 
botoosc byla u ni^j nie tak w alowaeh, jak w uczynkaoh. 

Ale moja nieudolnoad i rozrzewnienie, przeazkadzaj^ mi 
akreilic ten Inby obraz, czuj^ eal^ aktboactego ryan: a ludzie 
jeazcze pos^dz^, 2e milosc aynowaka przydala barwy! ' — Co 



Digitized by 



Google 



406 

mnie do ladsi! kiedy w mojem sercu pnetrwa na wieki 
ten wizeruaek tak czysty, aiywy i jwi^ty, lak jasaiej^cy 
profflieniami coot i najwyzszej csiilosci, ie n^gdy alabe pi- 
amo nie jest w atanie go przedstawic. Jni oddawna Bog 
oceDii ciebie, najmilsza matko, bo stan^lai w Jego oozach 
w bialej szacie ufnosci i cierpienia: jni krwawe znoje za- 
mienily si^ w blogi apoczynek, jui walka ealego iycia azcz^^ 
sliwie ukodczooa. Twoich r^k prac^ wzi^lismy wychowa- 
nie^ za twoj^ modlitw^ i blogoslawionstwem dobiliamy siq 
przyzwoitego stopnia w towarzystwie. Acb! jeili uoina, 
b^di nam i teraz nieodst^pnym aoiolem etroiem, przycbodz 
do nas dobr^ mysl^ i zbawieon^ przestrog^, nawiedz nas 
pociech^ w cierpieniach, i m^ztwem w lamaniach sif o pra* 
wd^, a slodkim obrazem Twoim we snie rozradaj czaaami 
aerce moje: boc milo, kiedy wsrod barzy wypaduie zioty 
promyk aloiica, przez rozdarty oUok, chociaz pewni jeste- 
amy, ze pr^dzej, pozni^j zablysnie cale alonce: tak mimo 
pewnoad ujrzenia Ciebie po tern elotnem iyein, powitam 
z rozkoaz^ Twoj cichy odbl^k jeazcze w tej pochmurnej 
pielgrzymce. 



JOHN OF DTGALP. PLACID JMOWSKI. 

Przeloiywazy na wywrot imie awoje, i dodawazy 
Johna, pod takiem pseDdonimem wyat^pil Jankowaki,i wy- 
dai liczny zbior broazur i piaemek* 

1. Pi9ma przedilubne i przedsplinowe. Wilno 1841, dwa 
tomy, 12. — 2. Zaicianek^ niedauma kronika. Wilno 1841, 12, — 

3. CkwRa apowiadania Johna of Dycalp. Wilno 1842, i2. — 

4. Ostatni upiar to Bielbradzie. Wilno 1842, 8vo.— 6. CAao9j 
azezypta kadzidla eknknn wierszokletow od WitaUsa Kanmje^ 
dzie. Wilno 1842, 8vo.— 6. Przeezucie, komedyjka, Wilno 
1842, 8vo.— 7. Pami^tnikiElfa. Wilno,dwa tomy,1843,12.— 
8. Opounadania. WUno 1843.-- 9. Powidc skladana, ktor^ 



Digitized by 



Google 



407 

wraz z Kraszewskim napisaL Wiloo 1843. — 10. Ueztieia 
Cbrzeie^amna. przeklad z Wielanda. Wilno 1843*— 11. Pu- 
9te Jtobteiy z Windsor, przeklad Szekspira. Wilno 1843. — 
12. Szekspir* Pdlnoma godzina, przeklad, 12. — 13. S§dzia 
Pienmie&j improwizacya wypracowana. Wilno 1845.^ 14. 
Dziela Williama Szekspira. Wilno 1847. Henrifk IV, dwie 
ezfsci. 

Z pism jego najwifksz^ wartosc maJ9 przeklady dra- 
noatow Szekspira, jako iH z oryginalnycb: Opawiadanfa 
i Zaidanek. 



STANISUW CHOtOMEWSKI. 

1. Sen to Podhorcaeh. Wilno 1842, 8yo. — 2. Dwa wie- 
czory u pom staroiciny Olbr(mski^\ Wilno 1843, 8vo.— 3. Sio- 
foa nieprzyjaeidl Ckrysiusa. Wilno 1843, 8vo. — 4. Narz§dzm 
m§ki Chryaiuaowej- Wilno 1841, 8vo. — 5. Pisma posmierine 
ksi^dza Stanislawa Choloniewskiego, 2 tomy, 1851. 

Nale^y do znakomitszych prozaikow, ktorzy si^ w o- 
statnim okresie odznaczyli, tojest od r. 1832. Szczegolniej 
zaslugaj^ na awag§ pisma posmiertne. 



JiUP BZIIBZEtWSKI 

urodzony w Galicyi. 

Pisarz galicyjski , wyohowania i wyksztalcenia 
przed rokiem 1830. Pierwsz^ powieJc oglosi) w Pra^ 
each literaekieh, pismie zbiorowem Jozefa Borkowskiego. 
Kilkadziesi^t tomow wydanych dot^d powiesci, stawia 
Dzierzkowskiego w rz^dzie pierwszych powiescio-pisa- 
rzy polskicb. W nicb okazal wielk^ znajomosc liwiata 
i sere ludzkich , gdyaS wyborne stawia wizerunki ro* 



Digitized by 



Google 



408 

inych osob i tovvarzystw galioyjskioh. Styl jego pelen iy-' 
cia, sity, poasyi, obrazowy: j^syk plynny, barmooijay, kie- 
dy biekiedy raz^cy zwrotem francazkini. Za wadliw^ 
atroD^ obrazow Dzierzkowskiego uwazaj^ i sluasnie, jedno- 
stroDDOsc w pogUdzie: ni6 zaiuje barwy czarnej zawsze dla 
wyi8z4j waratwy spoleczedBtwa^ gdy otacza aureol^ cDOty 
i szlacbetnosci postacie ze silachty drobnej, rzemieJlnikow 
i wiesniakow. NajwyzBzej ceny 89 powieaci jego bistoiycz- 
ue jak Uniwersai Aetmafiski, Intrygi dworskie\ z dawniejazych 
Krol dziadaw, Dtaqj biiini§ta, Znqjda i w. i. 

Drukiem oglosii: 1) Kuglarze, 1845. 2) Pawiesci z ly- 
cia towarzyskiego, 2 tomy, 1846. 3) Dlaposagu, 1847, 2to- 
my. 4) Solan i uliea, 1847. 5) Szpierut Aonorawy^ 1848. 6) 
Dtcq; bldm^ta, 1854. 7) Znqjda, 1854. 8) Krol dztaddw, 2 to- 
my, 1855. 9) Proiniak, 1856. 10) Rodzina w Salonie, 1853. 
11) Senwiydu. 12) Skarbiee, 1856. 13) Szkice, 1855. 14) 
Unmersai Aelmatiski, 2 tomy, 1858. 15) Wieniee ciemiatey, 
2 tomy, 1855. 

Procz tycb, wiele powieaci, wi^kazycb nawet rozmia- 
row, mieszcz^ pisma peryodyczne galicyjskie.^-Przywiedzie- 
my tu obraz LeMczego w Galicyi, i Zycie potty DomiuikaMa- 
gnuszewskiego, ktore oglosil w Bibliotece imienia Osao- 
linekich. 

Stan leiaicsago dzieli ai^ iwycsajnie na tny klaaay: a- 
rystokracy^ atanowi nadlesniezy, demokracy^ zaa poterezmk 
i gq^owy, a stan sredni» stan najliczniejazy skladaj^ leMezo- 
wie w scialem tego slowa znaczeniu. Oswiata, ktora gladz^e 
wazyatko pomalu, i naaz^ ojezyzof ogladza codzied wi^cej 
a owyah wiekowych borow, ktoremi aiarojni^ta by}a« wy- 
rwala powoli oadlesuiczago od aatrudnien kniejowyob, oea* 
dowila w wygodnem pomieazkania i dala mu kai^k^ w rf- 
k^, z ktor^j ozerpie oauk§ lasow^ w syatemat uloion^; le^ 
dwia czasem z%jrzy do lasu w stroju, ktoregoby ai^ i miasto 
nie powatydzilo, tpyda rozkazy, okiem zimnam przebiegaie 



Digitized by 



Google 



409 

nieme dla siebie mlodych gajow pokolenia i czempr§ds«j »• 
cieka oa wieczornego wiska do. pana rz^dcj. W tej klassie 
nie szakao typu: nadlesDiczy podobieilstwein rodsinnem I9- 
cz^oem dzisiaj wszystkicb, zbliaSa si^ do inDych wladz wiej- 
skich; mi^dzy poberezoikami 89 typy zapewne, ale ich fizyo- 
nomia zlewa 8i§ w ogoln^ fizyonomi^ ohlopow, z ktorych 
pochodz^. W srednim wi^c tylko stanie lesniozyeh, mbina 
zdybac czasem owego atarego lejniozego, ktorego przedrze- 
zQiaJ9 nam w komedyacb, ale go oddac w zupeln^j calosci 
nie potrafi^; bo niedosyc wpakowac naii lisi^ kortf , czapk^ 
fatrzan^ wsadzic na glowf, torbf z borsucz^j ekory i ru- 
sznicf dlug^, niezgrabn^ przewiesic przez plecy. To nie 
jest jeezcze leeniczy! Starj le^nicsy urodzil si^ z ojca le- 
eoiczego, ojczyzn^ jego jest las, wzrosl i wychowal si^ mif- 
dzy drzewami bracmi; jako^ wzrostem wyiszymnad mierny, 
barkami szerokiemi a pierai^ wypak}9, w ktor^j graj^ orga- 
ny, echem rozchodz^ce si^ po boraoh i kniejach na wyseigi 
z wiatrem hucz^cym, z grzmi^c^ tr^b^ mysliwsk^, ledniczy 
j/98t bezw^tpienia pokrewny owych drzew starych, ktore 
kolebk^ jego otaczaJ9« Nieagi^ty jak one, pokryl si^ tylko 
mefaem siwizny, lecz ciaio j^drne jeezcze, zdrowem borow 
powietrzem karmione, policzki rumiane, nogi niezmordowa* 
ne, ktoremi codzieii przebiega najskrytsze panstwa swego 
zak^tki, iana]9 z let, bo zdrowia nie potyrah Takiego 
czlowieka ubierz czy w kortf lisami podbit^, czy w spencer 
zielony, cr«y w wilczurf, czy t^z w krotki sorducik z gnib^j 
bai, ktory dzisiejszym lesnicsym wif cej do amaku przypadl, 
do rasu poznasz po ruoha, postawie i glosie, ze to lesniczy 
prawdziwego lesniczowskiego krajn, ktory przepadl jut 
wraz z krojem dawnych kapot Na nim pokaie ci si^ pra- 
wdziwem przyalowie: ie czlowieka suknia nie robi. 

Dla lesniczego rok, ma dwie tylko pory: pierwsza za- 
czyna si^ w jesieni a konczy na wiosnf , jestto pora polo- 
wania; w driigiej letniej lesniczy nie zyje, ale wegetnje tyl- 
ko. Na przekor natnrze odartej z zielonosci, niemej, zima dla 
lesniczego jest por^ najpoaS^dansz^: dla niego najmilszym 

Literatura, torn IV. B2 



Digitized by 



Google 



410 

iipiewem tri|bka mysliirska i hiik strzalu, a mroz przyjemoiej- 
8zy dla jego ruchawosci, nad palace slonca promieoie; dxieii 
choc krotki, ale zapelnionj przygodami rozmaitemi, a wie- 
cz6r, jezeli si^ Die czatuje przy wilczej jamie, jak blogo mn 
przecbodzi przy opowiadaniu, ktorego ciekawiej, jak by 
swiat modny Balzaka, sluchaj^ kolo pion^cego komina ^o- 
na, dzieci i wt6ra]9ce mu poberezniki. A ponowa! ponowa! 
to rozkosz niezrozumiana dla wi^kszej pok>wy swiata ska- 
pionej w ciasnych miejskich ulicach: ponowa! to rozkosz 
najwy^sza dla lesoiczego. Gdyby ktory z mlodzi miejskiej 
chcial w jakiej cbwili odczarowaoia porzocic cygaro, ope- 
r9 i pi^kne kawiarki lob aktorki oblicze, proBZ§ z 8ob$: je- 
dziemy w las, mijamy rzadziej porozrzucane gaje brzozowe 
i olszowe, jakby klomby ogrodowe; dalej nam potrzeba, las 
coraz ciemniejszy, d§by coraz grubsze, bnki coraz rozlozy- 
stsze, w gruby las wjeidzamy. Er^ta droga ci^gniB'sif dlu- 
gim w^wozem, to si^ spuszcza jakby w otchlan w gl^bif 
ciemnej kniei, to si^ znowu wzoosi w gor^ mi^dzy rzadsze 
sosny i nmereki, ktore samotnie atoj^c, wydaj^ si^ jakby ko- 
lumoy utrzymuj^ce ciemne i zachmurzone niebioa sklepie- 
nia: bo to koniec liatopada lub pocz^tek gradnia; wiatr 
jeaienny zdziera reazt^ zeacblych liaci i niesie je przed sob^, 
niesie jak powiada wieraz tyle ulabiony przes alawnego 
ziomka naazego, tarn gdzie idzie listek rozy i liatek wawny- 
DU. Jui aif las przerzedza, \ui sif pewnie konczy, o nie! to 
polanka! a na jej koncu, o sciao^ jeazczo g^atazego i cie- 
maiejazego boru opurte, atoi aamotne jakby chata pustelni- 
cza mieazkanie leaoiczego: akrooiQe obejacienierownym zd^ 
bowych kolow ulozonym plotam otoczone, wrota aa oaoiei 
otwarte, bo jedna polowa drzwi le^y na ziemif powalona. 
a draga oa jedoymju^ tylko trzymaJ9,c ai^ baku, j^csy pod 
przemoc^ wiatm jak duaza w czyaca; na prawo cblewek tak 
przezroczyaty, jakby cbruatu w leaie brakowalo; azopy ro- 
dzaj nie wyamienity, a w niej aklad ro^nycb materyalow la* 
aowych i stoiikow parf , w ktorych wi§cej aiana i owaikn 
nizeli zboza, na lewo zas pomieszkanie aamego leaniczego 
niepozorne, wi§cej tarn glioy n\i tarcic, wi§cej dziur przy 



Digitized by 



Google 



411 

padkowycb nizeli okien; lecz nacoi opisywac, wsz^dzie si^ 
u na9 potwierdza przyslowie o szewcu w dziarawych bit- 
tach chodz^cym, i dom lesaiczego lepionemi bokami prze* 
dneznia si^ zdrowym d^bom, ktore go otaczaj^. Chwa}a 
Boga iesmj zajechali, bo tez sniezek, ktory z pocz^tku lek- 
kiemi piatkami, jakby pierzem rozsypany nlatywat po po- 
wi6^«u, coraz wi^kazemi i gfsciejszemi padac zaczyna; ra- 
dosc w doma niepoapolita, bo to pierwszy anieg: pan le- 
snicsyy ktory tylko co z najdalszej i najlepsz^j powroci} 
kniei, dumaczy zonie dlogo a azeroko, ze od rana czixl juz 
soieg w powietrzu, albowiem w czarnym borze wierzcholki 
bokow w mgle tOD§}y od ^wita; lesDiczyoa potakuje i chwa- 
lifaworyta koguta z patrym czubem, ktory od wacbodu 
aionca pia} na przeaiian§. A wtem wpada Semen niaki, kr^- 
py, barczyaty.do starego pniaka podobny pabereiioik,i zwia- 
stoje przybycie samego pana z goacmi na polowanie. 

— awicie przyb^d^, zachrypnif tym rzeki gtosem. 

— Czy oni wiedz^, co to swit! odpowiedzial le^oiciy 
i ziewn^l, bo jui slonce zaszlo. Wkrotce ai§ poloiy}, ale czy 
spal? bardzo w^tpif , pierwaza w roku ponowa dla lesni- 
czegOy to pierwszy bal dla pi^toaatoletniej dziewczyny. Pif- 
koe czytelniciki! apaly^escie przed takim balem? 

Dobrzebylo ciemno, kiedy wyszedl lesniczy w nocnym 
jeszeze stroja na podworze; standi, a wielkim, garbatyra, 
zaczerwienionym nieco w koncu nosem, dlugo wietrzyl na 
okolo: sniegu napadalo na lokiec, a tak cicho w ciemnym 
borze, jakby drzewa uan^ly; wesol wrocil do izby, u drzwi 
traykroc kichn^l; dobra wrdiiba! mrukn^l i lykn^l w koiicu 
apory kieliszek kontuszowki. Panowie lubi^cy dobr^ go- 
nalk^, jedzcie do starego lesniczego: tarn piolunko^ka zie- 
lona,jak pierwazy listek w maju, tain nalewka jerzynowa 
czerwieni si^ rumiericem dziewczyny przy pierwszym po- 
eahmku; tain brzozowka, co to dobrze i w srodek nalac 
i z wierzchn posmarowac, a procz tego spirytus mrowcza- 
ny na gosciec wysmienity, tlustosd z borsuka, ktora tak 
dobroczyonie dziala z dobr^ w6dk§ zmieszana, kwasek zso- 
ku brzozowego wyrobiony tuk mily i wonny. Juf oasz le- 



Digitized by 



Google 



412 

sniczy ranoe paciene gloano pozmawial, maznic^ dwa raxy 
dlu^ssf od' zwyczajnej przeczysci), ladunki porobil, o Uaki 
ktoryoh mu zona posk^pila, pokiocii ai^ i pogniewal, pobe- 
reiDikow i gajowych na rozne porozeytal ataoowiaka, a na- 
wat jai raporta o r6znych tropach w leaie poodbieral, a nie 
bylo jeazoze ani dnia, ani panow myaliwych. 

Przybyli nareszcia, pan kapitan z dawnym koleg^ pui- 
kownikiem, panem brabi^ a^aiadem najbli^azym, i mlodym 
dandyaem ze atolicy, ktory ai^ wsciekle nudzil na wai, ale 
dobijal ai^ o pi$kne lica i pi^kny poaag kapitanakiej corki. 
Leaniozy przyj^ panow z naleiyt^ aubmiaay^, a mia} na ao- 
bia kurtf futrzan^ pokryt^ auknem, jakiago jui dzia nie 
zdybac, aieraczkowym w ptomyki; kartoaz z paiij akory na 
brzocha, torb^boraukow^ z roikiem od procbo, podwojnym 
workfam na ernt, tr^bk^ myaliwak^, r^ kawice z fatrem na 
wierzch i rajtuzy zawieaiate; powyaadzal gosoi z bryozek« i 
obajrzai okiem znawcy, najprzod pay a potem oblicza goaci 
przybylych: na pay namieehn^l ai^, a na myaliwych zmar- 
azczyl brwi najeione, jakby dwa krzaki azronem pokryte, 
a nawet Walenty, faworyt i atrzelec kapitana twiardzU, ie 
aplun^l poza aiabie, co bylo u niego dowodam pogardy 
niepoapolit^j. Ale^ bo co za atroje! Hrabia w dlagim anr- 
dacia, miodzik w rajtroku; no! pulkownik w barankach, a 
kapitan w bajowym paletocie: to jaazcze ujdzia. DIugo apo- 
gl^dal na nioh zpod oka, a atary leaniczy jeatto zwykla 
atary wyjadacz, jak to powiadaj^: humanaki duren, niby 
czterech nie zliczy, a przes akor^ zwietrzy myaliwego, zw^- 
cha tchorzam podazytego. 

Byio tarn wiele gadania, jak weazli do izby. Kapitan 
zapytallejniozego, czy tii wie, gdzia najwi^cej zwierza? 

— Mam trzy dziki, wyrzekl i uamiecbn^ 8i^« czy ai^ 
z dzikow radowaly czy azydzil z myaliwych. Mam trzy dxi* 
ki, powtorzyl, ogromne beatye! a Uy panic!.. 

Jeden pulkownik apojrzal przed 8i§ weaolo; hrabia, 
ktory dot^d z pogardliwym patrzal uamiecbem na Bogaro- 
dzic^y poboinie w k^ie cbaty zawieazon^, a lamp^ w pi^t- 
ki goreJ9c§, palmowf rozg^ i gromnic^, apuacil oczy wdol, 



Digitized by 



Google 



413 

jakby 819 chdal oMiiiiac jesscsa z kilimka, ktorym byl po* 
kryty wielki zialono polakierowany kufer. A dandys stal 
w oknie i przewracai niby biblioteczk§ lesniczego tamie 
zio^D9, 8klada]904 si^ ztrzeoh albo oztereoh ksi^^Sek na- 
bozoych, a pod niemi pr6cz kart maryaszowych, nalt^ycie 
zbradzonych, znajdowaly si§ poobdzierane, i widac ze ob- 
Gzytane dwa dziela, ktore juz dzia chyba u lesoiczego zdy- 
bac moznu: Henryk oamy na lowacb, komedya dziwnie in- 
teresuj^a, i iywot Bynaldyniego wielkiego baodyty wio- 
skiego, powiesc nad powiesci: rzucil je z pogard9, bruksel- 
ski^j literatury zwolenoik: tego mu lesniczy darowac nie 
m6{^ wBiak^e on je rokrooznie przez oale lato czyta. 

— Pana brabiego poatawisz w dobrem miejscn! 
-^ Dobrze, dzik jeden dla brabiego* 

— A drugi dla kapitana, odrzeki hrabia, i apojrzeli po 
sobie e^iedzi: nie labili ei^, ale ai^ znali doakonale. 

— Dla mnie trzeoi! zagadl iy wo pulkownik. Odetcbn^l 
mlody Jnliusz, ktorego cienkie n6iki % zimna zapewne dc^ec 
zaczyoaly. 1 poazli w laa. 

— Mnie z boku gdzie poatawisz, powiedzial kapitan, 
ktory poniewai porucznikowal za lat mlodszycliv cbodzil dla 
pizyzwoitoaci na polowanie. Owoi lesniczy rozatawial go- 
sei i atrseloow, jednego po drugim zostawial za sob^ w sa- 
mym dole jakby w kotle, na okoio g^ato i krzaczysto gl^- 
boka ci^gn^la si^ knieja, na malenkiej polance trzy scie^ki 
sif schodzily. 

— Tu pan dobrodziej zostanie, rzekl do pana Julia- 
Bza, tu dzik niezawodny. 

— Jakto! czwarty? tu mof e hrabia? 

— Aaan dobrodziej mlodsze i wprawniejsze mass oko, 
a wieszoie b^dzie to dodatek do wczorajazij powiesci o po- 
lowaniu na niediwiedsia, ktora tak zainteresowala pann^ 
Albio^. 

— Tu niech pan atanie: t^dy, widzi pan t^ icie^k^, 
dzik wyjdzie na sztyoh. 

Gdy jui odeazli, opuszczony Juliuaz zacz^l ai^ krz^tac, 
szukac i szperao schronienia, i wynalazl juz mi^dzy krza- 



Digitized by 



Google 



414 

kami, s utrat^ poiy od pi^knego rajtroka, Uod^ ogromn^, 
za ktor^ wpychal si^ pnwoli, a% tu raptem wracaj^oy nasad 
lesniczy, krzykn^} pot^aym glosem: Nie tarn panie! bo to 
wlaenie dzika legowiako. Skoczyl mtodzieniec, a blady by), 
bledszy od mankietow na rajtrokn. 

Nie b^d^ opowiadal calego polowania, dosyc na tem, 
ze psy stropily dzika: rozlegl si^ w kniei glos echem roz- 
noszony, az dusza lesniczego zadr^ala z rado^ci, bo sain 
standi na najlepszym przesmyku o kilkanascie krokow od 
hrabiego; na dwoje zwierza on tarn polowal: na dzika i na 
tcborza. Goni^ psy coraz zajadlej; Jaliuaz dvij, przysifga 
w duszy, ze i Albiny i posagu i dzika si^ wyrzeka; hrabia 
slucba nie bez drzenia, ale doswiadczenszy, bo juiciz by- 
wal na polowaniaob, stoi nieruchomy; a lesniczy zgi^ty nad 
rur^ Tusznicy, oko i ucho wyt^^yl, dech w pierai zatrzyma}, 
a przecie mimowolnie zerknie czasem okiem ku brabien^u. 
Ucicbly psy przez cbwil^, by z wif ksz^ jeszcze ozwac si^ 
zajadlo^ci^, snadi postrzeg}y juaS dzika. Ju^... jnz tylko co 
nie zdezerterowal, bo prosto ku niemu zbli^aj^ si^ ^osy, 
lecs dzik zwrooil w bok i wyleciai zajnszony, zziajany wprost 
mi^dzy brabiego i lesniczego: wypadl strzal podwojny jak- 
by jeden, a odyniec w }eb trafiony po kilku wscieklych 
skokacb, zaryl klami w ziemi^. Przyskoczyl tryumfiij^cy hra- 
bia. Co tu waspan robisz? krzykn^ do zbliiaj^cego si^ le- 
sniczego. 

— Strxelilem sobie do tego buka. 

— To waspan strzelileS? 

— Tak, ale pan hrabia lepiej, bo dzik jui nie 2yjei 
odpowiedzial stary dworak. 

— Dzi^kuj^ waspanu ^es mnie tak dobrze postawil, 
przyjedz kiedy do mnie, dam ci par^ korcy zboia. BozSmial 
si^ lesniczy i przemkn^ jak strzala poprzed pana Juliasza. 
Dzik tu! dzik! krzyczal. Gdzie?gdzie?j^zal dandys. 

Wnet si^ skonczyio polowanie, dwa dziki padly, dru- 
giego zabil pulkownik na seryo, i kilkanascie zaj^cow i li- 
sow. A na waletf zagral stary lesniczy na swej tr^bce dlu- 



Digitized by 



Google 



415 

giej, br^t^j i w^.ki^j, zagra) tak peino, czysto, donosnie 
i pot^ioie, jakby oiu Wojski swAj tr^bki i pierei pozyczyl. 
Dobra to^byla zima, bylo wprawdzie pracy niemalo, 
bo transporta z drzewem po saonej drodze sziy bez ustan- 
ku, ale byly polowaoia, bo pulkownik polubil starego lesni- 
czego i dobrze zachowane knieje jego: to tez jak sen przem* 
kn^a mu dluga zima. 

W letoiej porze stary lesniczy inn^ przybiera postac, 

wraz z kurtk^ myaliwsk^ zrzuca awobodna i wesole zimo- 

we uspoaobienie: darmo czarny bor jakby szpaler olbrzy- 

miego ogrodu zielon^ zajasnial barw^, zaspiewal muzyk^ 

ptakow, strumieni i azumu lisci, darmo ziemia eieniem drzew 

od skwarnycb alonca promieni oslooiona, najpi^kniejsze 

motylemi barwami tkaoe, rozeslala kobierce; Bpos^poial 

stary lesoiczy, przeci^a}, jak dlugo mogl, minion^ por^ 

wioseDDem polowaaiem na slomki: jeazcze tu i owdzie po- 

jedyneze padly strzaly, i cichp w lesie^ glucho, a smutno 

w duszy starego leaoiczego* Dla lesniczego jestto pora 

rozpamiftyivaii samotnycb i proznowania; w aamotnem 

rozpami^tywaniu czlowieka, przyzwyczajonego do rucba- 

wego zycia, kapi^ si^ zwykle same smutne mysli i przykre 

pami%tki; ktoz jest bez nicb! i lesQiczy je ma, chod ^yje na 

ustroniu, bo rozmaite zycia stosunki i w las id^ za czlo- 

wiekiem. W dreliszkow^j katance lub kurtce, slomianym 

kapeluszu lub akorzanym kaszkiecie, z fazy^ na plecach, dla 

zwyczaju i powagi, bl^ka Bi§ po samotnycb sciezkach, bo 

jak pijaka korci do karczmy, tak stary lesniczy codzien 

przebiegnfc musi najdalsze lasu zak^tki; leniwym idzie kro- 

kiem, jakby mu lat przybylo a ubylo zdrowie; idzie gnie- 

wny, a zatem najsrozszy w lecie na pok^tne chlopskie kra- 

dzieze, sladzi po rosle rannej stop ludzkich lob konskicb, 

mezmordowany idzie za zdybanym sladem; biada wowczas 

chlopkowi z s^aiedniej wioaki, ktory przy niedzieli z p§- 

kiem pr§cia na ogrodzenie, zmyka tajnemi sciezkami, bo 

lesniczy dawnych czasow i dawnej sprawiedliwo^ci swia* 

dek, z t^gim kanczukiem wychodzi na takowe wyprawy. 

Lesniczy vv lecie najwi^cej ziewa, najdln^^j si^ modli, naj- 



Digitized by 



Google 



416 

glosaiej zrz^dsi w doma, a cz^sto g^sto w s^iedaiem upaja 
Bi§ miaateczku; a w miasteczku na jarmarku, stary leanfczy 
niech si§ przejdzie jeao pomif dzy fary chlopskie, a zdybie 
furk^ drzewa, wnet odgadnie z czyjego lasu, a kradzione 
drzewo zwietrzy niezrozumiauym dla-nas inatynkCem; je- 
daem slowem, lesniczy nadzi si^ w lecie, bo proinuje. I nie 
darmo mowi^ ie proinowanie jest matk^ zlego; najlatwiej 
w lecie pokuaa przemawia do czyatej daszy atarego leaoi- 
czego: patrzmy jeno! w pi^kny dzum letni wybiegl s rana, 
nakrzyczawszy sif w domu do woli; idzie zasumowany, 
wzrok i w^y w dol opusci); hjl na zr^bie, racbowid i prze* 
rachowal stosy, ktoryoh r^gestr na kijn zakarbowany w do- 
mu stoi, pot^m icieik^ wiod^c^ do kr^glaka, ^ywazym 
pomkn^l krokiem, mimowolnia zatrzymal si^ kolo kniei na 
zarwie, wzrokiem przyjazni przywital ulubionego buka,kt6- 
ry atal sam jeden opodal od drogi, jak io}nierz na waccie; 
alez bo to bnk nad bnki, najgrubazy w lesie i najwy<Bzy« 
dawny to jego przyjaciel: ta najlepsze stanowiako, tu za- 
W8ze zaJ9c goniony obraca ku wi^kazemu lasowi, t^dy prze- 
zoruy lis wymyka najcz^sciej; ile on tarn ich tnipem po- 
io^yl! Stary lesniczy, jakkolwiek nieczaty z natory, zeba- 
mi prawie w oczacb Uagai kapitana, ktorema s\§ raz tego 
buka zacbcialo i wyprosi); hyl to dzien wielki w zyciu le- 
dniczego! wielki cierpieniem! wielki radosci^. Standi na aa- 
mym wierzcboika gory, apojrzal w dol i hnkn^: ho bop! 
ho bop! rozlegl ai^ glos pelny dalej i dalej po rosie, asf gdzies 
daleko na graoicy czarnego bora przepadl bez ecba. Na 
znajome to zawolanie po krotkiej chwili, odezwaiy si^ od- 
powiednie hukania, a gdy je trzykroc powtorzyl, zbiegii si^ 
pobereiniki. Krotkiemi alowy i aurowym glosem kazal im 
pojad wazyatkim na granic§ od zascianka szlacheckiego, 
gdzie najwifkaze trafiaj^ ai^ kradzie^e: a gdy odeszli, ala- 
cbal przez chwil^ icb st^pania, iamania ai^ krzakow, pomi^ 
dsy ktore przeohodzili, i zbieglszy w dol, znikl w tajniach 
zarwy. ^ycbac tarn bylo rozae glosy, nawet boki r^bi^cych 
aiekier, ku wieczorowi ucicblo wazyatko: jedn^ atroD^ wra- 
cal ku domowi amutoiejazy niz zwykle atary leaniczy, adm- 



Digitized by 



Google 



411 

g/^ strong kilkafurek roinego dreewawymkntlo si$ nat^akt^ 
wiod^oy do wioski ts^siedaiego paustwa. Fakal na ion^ 
w domu, alo rzucil jej garac srebrnej mopety na kapelu9z, 
o ktory od pol roka leaniczyna dobijala si§ sposoby slod- 
kiemi i gorzkiemi. Qo djabel pali w atarym piecu, sam mo- 
wil o sobie; umarla ma nieboazczka pierwsza iona, poczci- 
we kobiecisko, w domu miaia glow^ chastk^ obwi^zao^, 
a za domem czepiec pc>rkalowy z szerok^ W8t$g9 zielou§; 
leaniczy choc atary ale jary, ozenil si§ powtoroie, a zby- 
tek, ktory aig milczkiem, jak lis do kurnika wkrada i do 
lasu nawet, naann^l lesniczjnie my^l o kapeluszu, w jakiin 
widziala ekoDomow^ w cerkwi. Coi robic, i slonce ma plamy! 

Lesniczy wydaje si^ napozor malomownv, bo i do ko« 
goal ma gadac w lesie? ni d^b ni sosDa mowy ludzkiej Die 
2rozumiej§; w domu juz mowniejszy, bo rozpowiadac a kla- 
mac, to rozkoaz atarego lesaiczego, byle tylko nie sprzeci- 
wiano mu 8i§, aam bowiem swi^cie wierzy we wszyatkie 
dykteryjki, ktorych jeat najczfaciej improwizatorem. Mila 
mu pogadaoka taka przy kominie, milsza na jarmarku, ale 
najmilaza na prazniku, i to aam praznik nic nie wart, to 
jakby bal u dwora, zgieik, wrzawa, ceregiele: ale najlep- 
aze popraiaicze. Na nim to atary lesniczy r^j wiedzie u pa- 
rocba i dziekana, ktory jeat wujaszkiem drugiej jego z*ony: 
bywa tarn gracyaliata niegdys ekonom brabiowskiego ojca, 
doakonaly, bo milcz^cy alucbacz dykteryjek lesniczego; tu 
miejsce powiedziec, ze stary lesniczy, cboc caie zycie w le- 
sie przep^dzil, procz jednej podr6zy ze splawami do Gdan- 
aka, rozprawia o wazyatkiem, jak z ksi^zki, powiadaj^ 89- 
aiedzi i kumowie, a alucbaj^ jak wyroczni. Bywa tarn tak- 
ze pan Dor§ba, szlachcic z zasciaoka, dawny wiarua i kum 
lesniczego. Siedz^ przyjaciele i kamowie, a mederk^ dzie- 
kana d^gn^ powoli i ze smakiem, stary bowiem lesniczy 
po nalewkacb najlepiej lubi miodek: wino to nowy wymjsl* 
a CO nowe to djabla warte, powtarzal zawsze. Nie pier- 
wsza to jui byla butelka, lesniczy peroruje ai milo slu- 
cbac, inny czlowiek, aby choc cokolwiek modzie dogodzic 
i pokazac, z'e si^ grosza nie zaluje, ustroil si$ w surdut dla- 

Literaturay torn IV. 53 



Digitized by 



Google 



418 

gi obwi»}]r» sielony, i malemi gasioxkami swiacfoemi, ka« 
mizelf w szerokie pasy po biodra, rajtosy tylko zosUwil 
ze zwyUego stroju, a na palec gruby i czerwony wpako. 
wal sygnet x olbrzymim krwawnikiem, bo stary Idoicsy 
jest szlachcicem herbu pros podobn<x 

— H^j! h^j! dobrodzieja, mowil zwrocopy do dzieka- 
na, gdzieto te dawne czasy! pami^taaz dobrodziejo dawne- 
go pana mego, to mi byl cztowiek prawdziwego azczepn 
panskiego, prawdziwy atarosta; a mysliwy, azanowal lasy 
aiE milot 

— Dobre paaiako i bogobojne. 

— A r^bacz od ata djaUow! oddaj ni^ Bogu jak do- 
byl karabeli. 

— I c6i z tego, kiedy atracU maj^tek i amarl w dia* 
gacb. 

— Hejl h^jl umarll a jak go jtui pocbowali, pomyAa- 
lem aobie, ktui mnie b^dzie nazywat jak on bywalo, £ai- 
tern mowi baczkol buczku! kochal bo tez mnie atarosta, 
i mial racy(: pami$tam jakby to dzis bylo, polowaliamy na 
niediwiedzia, hej! hejl i atarosty nie ma i niedzwiedzi nie 
atalo. A miai atarosta tureck^ ruszoic^ od baszy z Choei- 
mia, atalismy tedy tak: atarosta we srodku, po jednej atro- 
nie ja, a po drngiej faworyt Starosty, kozak Sznmyto; 
wt^m... 

— Nol not jui to nam pan opowiadales: starosta cby- 
bii, nied^wiedz powalii go o ziemif , Szumylo atrzelit i cby- 
bil, a... 

— Mowilem, ale co dobre to si^ godzi powtorzye. 
Weatchn«lem do mojego patrona 6. Michala, a tluklo nij 
w pierai jak w zegarka i wycelowalem z mojej maznicyJ 
CO to 819 zni^j smiai ten waspanuj^cy pan hrabia, jak wy- 
tnf w sam }eb niedzwiedzia, o trzy cale ponad glowi 
atarosty: a bylo, bo raehowaliimy wszyscy, ato siedmdzie* 
ai^t i pi^c krokow: a teraz panie hejl hejl dobra poazly na 
licytacy^, knpil je jakis adwokat, fioie odpnicl co on ml 
krwi napsnl. polowanin ani bel-mel, a las!., poszedl z dy« 
memf Jak bobr pUkaleroi kiedy postawil potaiarnif; kr% 



Digitized by 



Google 



419 

glak, moj ulubiony kr^gUk, to byl dyament w c«}yin le- 
•ie, jak oka w glowie, szanowal go starosta; tam byiy so* 
any jak swieca proste, a wysokie jak wieie; za te aoany 
dawali nam flisy po piscdziesift dakat6w na maszty; por«- 
bali ich w pien, obdarli ze skory na ten glupi potaz! nie 
spodziewaiem sif was przezyc ja stary smiertelny czlowiek. 

— Zapewae lepszy byl starosta, bo ten zawsze roz- 
powiadal jakies baje o polowaniach RadziwiUa. 

— Co baje? baje? bejt hej! czlowxek joi 819 smiai jak 
Dieboszczyk pan zaczynal mowic: panie kochaakut bo takie 
bylo przyslowie ksi$cia. Co wy rozumiecie dzisiejsi ludzie 
o ksi^ciu Radziwille, panie kocbanku by), jemu iubra pif- 
sci^ ubic, dzika udusic, niedzwiedzia... 

-— Ot napijmy si^ kumiel szkoda g^byl 

— Otoi gdsie to stan^tem? aha! teraz zmykam jak naj- 
pr^dzej ze dworn, i nie patrz^ za siebie, by nie widziec czar- 
nyeh kl^bow dymu, ktore wyehodz^ z bnrakow^j cukro- 
wni, tam paU moich najdawniejszyeh przyjaciol; ookierja- 
dio 81$ i dawniej, a z bnrakow barszoz, hejl hej! co si^ to 
dzieje! ot umrzec lepiej, bo dalej w calym lesie nie snajdzie 
desk! na trnmn^ dla starego lesniczego. — I apuscil glow^ a 
zadumal stary letfniczy. Smntny humor leiniozego zdawal 
819 rozchodzid po calem towarzystwie, gdy si^ drziri otwo- 
rzyly i weszia dobrodziejka a tac^ w r^kn, a na niej ze 
sporych azklannio ulaty wal dym wonnej herbaty i wonniej- 
azego araku. 

— Albo to! widziana to raeczl Pan Bog dal herbatf na 
lekarstwo, nie na trnnek zwyczajny: oj ten ozaj! wyp^dsi 
nasze polskie nalewki, bodajby przepadl wras z cukrownia- 
mi bnrakowemil 

— Zapewne, zapewne, ale napijmy sifl 

— Cbyba dobrodsiej kaie! I pili daiij szklanka po 
szklanoe wrz^cego napoja. Z dykteryjki do dykterjjki, pray- 
Bzlo w koncn do jpiewu. Roini riinie spiewali, ale jak za- 
czfl stary lesnicsy borowym, do eobow dalekich praywy- 
klym tonem, zbiegly si^ kobiety, zbiegla czeladz dztekana; 
a stary lesnlczy pokr$ciwszy swego wfsa cifgn^h 



Digitized by 



Google 



430 

Wexm^ ja koiittt«y wezm^ Ja iupan^ asabl^ pnypasz^ , 
I do BKij^j dziewcxyiiy, do moj^i jedyn^f poipiesz^. 

O ZYCIU POETY. 

Zyoie poety.jestto pi^kna, jeatto powiesc prawdziva, 
lees nie dla kaidago czytelna, oie dla kaidego srosamiala, 
bo tiiby inoina alosanie powiedzie4 alowy wielkiego poety 
aassBgo: 

9,lifidj seree i patrzaj w 8crce!*' 

By oa^daic wartosc tej zywej powieaci uczaciowej,ja* 
k^ jeat zywot poety, simDa ^owa, ktora tak amialo i ata- 
Dowczo a^dzi o piaanych otworacb ludakiej czy wyobra- 
zai, Qsy rozama, nia wyatarczy. Ile2 to chlodnych a^dow o- 
tacaa nieraz tozycie poety niepoj^te, oderwane od awyklycb 
£atm cziowieoaycb, najcz^^ciej nieazcz^aliwe, bo poezya moi 
panowie, to cierniaty vieniec za sEycia, ktory gdy kolcaoii 
awemi wym^czy ally zywotoe, po smierci dopiero biedDe- 
go poety* puszcza zielone liscie wawrzynowe. He narzekan 
proinycb, obelg, przeklen^tw nawet, miota rzeaaa proioia- 
kow, ktorzy, by a^dzic drogicb, tyle wlaaoie maj^ poj^cia 
i alaazDoaci, ile ma lokiec miers^cy poataw aokna. lub wa- 
ga wai%ea pieprz na luty awoje, na to iycie niewedle ich 
form odwieczDyob, przea^dowycb, zakrojone... I nadare- 
mnie przed ich oczy przeauwa ai^ urocza powieac aoau* 
Gaowa» artyatyczna, caloaoi^ zaokr«glona, bo ai$ w niej 
pxzecie wyrabia duaza poety, przez rozmaite epizody; pnez 
kapryBDo kaztalty d^iy ooa do doskooalej pie^^noaci^ jak 
owe atalaktydy w podziemnycb pieczaracb, praez najdzi- 
waezniejaze kaztalty oku niezrozumiaoe, przeohodz^ zacza* 
sem w te pyazne kolumnady awi^tyniowe, ktdre iadoa aztu- 
ka nailadowac niezdola: i poecie trzeba tylko apokojnej 
ciasy i woloej przeatrzeoi, a jezeli jeat poet^, «f yrobi ai^ 
aam w olbrzymi pomaik ludakiej wy^azoaci umyriow^j. Lecz 
Ittdzie nie radzi wazelkiej wyiazoaci, ktora im aawadza cie- 
niem, jaki rzoca ne iob liliputowe acieiki; biega^ xa nim 



Digitized by 



Google 



421 

i krsjczf: to duwal! excentryk! Bsalaniect Nam poetow 
nietneba! nam trzaba ludzi uttlitarnycb! Wielkie alowo 
w ianej mysli rzucooe, pod ktor^m zwjkle tiamy owe, ty- 
la malych rzeezy rozomiej^i Bo tlnmacz^c ich myal we- 
wnetrsn^, krzycz^ oni: Nam trzeba 898iada9 ktoryby z iia« 
mi zagral wiecsornego wiseczka, pogaw^daii o naezem go* 
spodaMwie piodozmienneo] i gorzelniczem^ ktoryby ai^ po« 
ataral i poUaniai o corki naaze! Na co nam poety» ktory 
nam psaje tylko chlopcow naszych awemi fiiantropijaemi 
doawiadczeniami, buntuje synow naszycb awemi manenia* 
mi liberalnemi! A ie s^d lodzk)\ to lavina z drobnej brylki 
w cbmnr§ aniegn rosn^ca, wnet zakrzycz^ cborem wiq- 
kazym: To niebezpieczny czlowiek! to ziy czlowiek! 

slepi ludzie! nie rozumiej^ t«go, a co gorzej nie ro* 
zumiej^ u nas, ie poeta, to jeat prawdziwy kaplan narodo- 
wojci! Po lata^b, po wiekacb, umiej^tooac ludska, ktora 
jeat roznoj^zycznym obywatelem awiata, przerobi ai^, pfze- 
ksztalci, a nawet niecb si^ tylko nowy urodzi Omar, jeieli 
nie xupetaie zaginie, to przyDajmniej zamrze na czaa dlugi; 
a piesn poety wolaa, swobodoa, lotna jak ptak, do gdr nie- 
botycznych przylegnie, do niskiej atrzecby, do paiacowego 
gzymau w^drowcze przylepi gniazdo, i nuoic b$dzie dzie- 
cku przy kolebce, rolnikowi przy akibie, przez aata kobiety 
matki, kochanki, z'ooy, spiewa wlaanym j§zykiem by niezagi- 
n^I; rozpowie przeazlosc, by j§ nie zapomniano, rozglasaac 
b^dzie nadzieje, ktore wy marzeniami zowieciel I nie jeatze 
to cudowna powiesc, to sEycie poety, w ktorem 81$ dla waa 
wyrabia caia przeazloacj odziana w poiytek uczuc naiodo* 
wycby terazniejszoac kwiatem pociecby atrojna, a przyazlosc 
bogata wproroctwa czynow! Biedoy poeto uiezrozomiany, 
obmowiony, opl&ty, nikt nie pojmie twego aycia odr^bnego, 
] by poj^l nie da sobie pracy; nikt nie zrozumie koniecz* 
noaci tycb dziwacznycb czasem epizodow uczaciowycfa,kt6- 
remi objawiaaz ^ycie poety; nikt na korzysc twoj$ nie po« 
racbuje tycb boldw wazyatkieb, z ktorych powataj^ twe 
j§ki rytmowe! ^wiat jeat ci wi§zieniem jenioazu twego, isto* 
ry z nieba przyszedl, i d^ij do niebieakiej ojczyzny awo* 



Digitized by 



Google 



422 

jej! Cialo jest ci wif^zieniem twej mjilU ktora s ni^ waleiy 
bez przestanku; a pojawy tej walki, jeieli nawet wsbadsf 
ttt i owdzie zapal zimnych widzow, ktony ci^ otaczaj^ jak 
sydowie rozpustnego Bzymn, siedzfcy w koio wielkiej a- 
reny swojej, b^dzie to zapai bez litosci i wspolczucia! Ule* 
gles li gladyatone po diugiej walce z dzikim tygrjaeml 
Brawo! zawolaj^, brawo tej pi^koej zajmuj^c^j walcel I a« 
marl gladyator, a widze poszli do lulkowyob bieaiad 
awoiob. 

I to jedoa tylko atrona obrazu blado odeieniowana, 
bo pioro moje, pioro naazt, to jakby p^dzel zakl^ty do pe- 
wnycb tylko, mniej jaakrawycb barw! 

A walka zprzea^dem wi^kazosci! Ten przes^d moi ko- 
chani bracia w pismie i myili, xnieazka w paUcacb, ma 
herby, zloto, znaczenie; czemie naprzeciw niego jeat biedoy 
poeta, taki nieazcz^aliwy piamak, jak nazywaj^ literatowl 
Jeatto cziek kaaty niiiazej! jeatto zarobnik jak dradzyl Prze* 
a^d zaplaci za wiersz czy za buty, i jni akwitowany s za- 
robnikiem! A je2eli nawet wpnaci go czaaem do awych aa- 
lonow, to jakby aprz^t do cbwilow^j ozdoby alni^cy, ktory 
wnet za drzwi wyp^dz^, rzuciwazy mu jak jahnuin?, par^ 
pocbwai laakawycb. 

A walka z potrzebami iycia, bo u naa podlug przyslo- 
via nawet, poeta mnai bye goly. Ubogicb zaa, przea^d, 
ow mieazkaniec nprzy wilejowanycb aalonow i palacow, nie 
cierpi, brzydzi ai^ niemi jak diEum^, czylii bowiem moina 
uacian^c r§k(» niemaj^c^ czyatej glanaowan^j rgkawiezki. 
Ubogi jeat oczywiscie glopi, bo nie nmial zoatad bogatym. 
Ubogi jeat oczywiacie zly i niebezpieczny, bo przea^d a^- 
dz^o po sobie wierzy w chciw^ zazdroac, wzbudzon^ przez 
cudze dobytki. Ubogi n naa, to jakby 6w parazywiec wie« 
kow rainionycb, prawem wykl$ty z towarzyatwa ladzkiegb 

A ilei to walk przebyc muai biedny goly i odoaobnio- 
ny poeta, zanim ai^ da poznac awoim wapol^yj^cym. Twe- 
ry jego, w ktory cb s^ cz^atki jego iycia, 6p\^ dlugie latapo 
biurkaeh mecenasowakich, po lada kai(garniaeb; akromnie 
natf powac muaz^ pierwazenatwa otilitarnym, bo intratoym 



Digitized by 



Google 



423 

Isi^om o BDUtcztiej kuchni, o konnyoh wysoigacb, zanim 
819 doczekaj^ zwi^dnialet pierwazej woni, posbawione pa- 
bliciDego ogloBzenia. Bo mi^dxy poet^ i swiatem, dla kt6- 
rego tworzy awe pienia, stoi kordoa pijawek ksi^garskicb, 
ss^cycb talent piaarza i kieszen czytelnika. 

I za te wszyetkie walki w nagrodzie jeat zapomnienie, 
aimna litojc, ktora jest zbrodni^ wigkaz^ od porywczego 
zabojstwa, pogarda i smiech azyderczy z postawy lienowa- 
nej^a frakowego brakulub latanycB butow biedoego literate. 

A jeieli mniej harta maj^cy, potrzeb^ zsaglony lab 
pozornem wapolezuciem zwiedziony, opuscisz poeto swe ij' 
eie wyj^tkowe, i by przestac bye dziwakiem w oczach ga- 
wiedziy poddasz 8i§ pod jej warunki nieodmiennef zgubio- 
nya podwojnie. Najprzod wepcbaj^ ei^ w awoje loie pro- 
koatowe, i poty ci obskttbywac b^d^ tu akrzydla, tarn my- 
sli i uczucia z gibwy wyiitaj^ce, jak te promienne wieiice 
nad glowami swi^tycb; poty b^d^ obcinac, pUcwac i gla* 
dzic kolo ciebie, poki ai^ nie zmiesciaz w to ich konwen- 
cyonaloe loz'e. A jak ai$ yii zmiescisz, akuliszi skarlejeaz 
i w okropnych bolach, jak mucba w r^ku dsiecka Dielito- 
aciwego, przecierpisz^ przem^czyaz i zginiesz... nikt twego 
przeazlego zycia nie przeczyta z uwag^, a wszyacy krzykn^: 
Co on wydal wielkiegol fragmenta jakiea i ulamkil Czemu 
nie cal^ epopej(? wrzaanie jeden. ^ebyz prsynajmniej liry- 
czne pisma jakie, ktoreby naaze corki dla zwabienia mal- 
ienakich rycerzy zaapiewac mogly pizy fortepianie. To nie 
by} kompletny talent, to nie byl poetal wrzeszcz^ chorem. 
Ot zwyczajnie marzyciel. To i dobrze it umarl. Byl goly 
i chorowityl 

Nigdy mi tak iy\ro nie stanglo przed oczy smntne 
przeznaczenie poety na ziemi, jak gdy przed niedawnym 
czaaem* w arodku przyjemnej zreszt^ pogadanki, i to mif- 
dzy ladzmi umyalowo wyz'azymi od tlumu, wspomniano 
nazwiako Dominika Magnnazewskiego. W^tpi^, by kto 
z ziomkow moich starazych czy mlodazych nie znal Magnu- 
ftzewakiego, oczywiscie mowi^ tu o tych co umiejii czytac 
i czytanie zrozumiec aif staraj^, bo nieczytaj^cy nie a^ ni- 



Digitized by 



Google 



424 

czyimi liomltami; bo kto u nas osobliwie wyrobow rodxi- 
m jch Die zna, cbocby od deski do deaki znal literature cu- 
dsych j^zykowi cbocby parlowal i aalonowa) po francuzku^ 
filozofowal po niemiecka, parlanientowa}, aportowal i han- 
dlowal po angielsku, niegodzien zwac 8i$ naszym ziom- 
kiem. Do was 8i$ wi^c odzy warn prawdziwi ziomkowie moi, 
ktorym literatura ojczysta jeat cblebem powszednim, a ob- 
czyzna przypadkowym iDarcepanem; do was niewiasty na- 
8ze» dla ktorych rodzima poezya jest zwierciadlem wiernie 
odbijaj^cem ich uczucia rownie poetyczne, rownte t^aknet 
a wiary, xnilo^ci i nadziei peine, cbocia:^ nierymowane; i py- 
tarn si^ was, ezy nasz Magnuszewski nie byt poet^? Czy 
z labf rozko8Z9 nie czytaliscie jego pi§knych, afalosnycli, 
bo amierc przewiduj^cych fantazyj poetycznych, ktore 
w cbwilach bolesnego natchnienia, rozsypywal pomi^zy 
was rowiennikow swoicb, ktorym jui t)0 wifkszej czeaei 
wypadl s mysli i pami^ci, bo wypadi z oczow i nszu; po- 
mi^dzy was pi^kne rowienniczki swoje, ktoreicie moie je- 
go kartki sztambuchowe tak zawalali innostwem pozniej- 
azycb rymow pocblebnycb, jak pami$c jego calym azere- 
giem nowycb uczac i mysli. I moglbym warn iywo go 
przypomniec, przytaczaj^c na los wybrane ulamki uroczych 
poezyj jego. Bylaby to najlepiej opowiedziana powieac ^y- 
cia jego, bo w tej powiesci zawiklaniem, intryg^, zdarze- 
niamiy byly wlasnie te piesni jego, bo on pisal duaz^ airo- 
]§, bo w jego wierszach jest cale jego iycie, i niejedoa 
z ladnych czytelniczek moich ani si^ domysla, ze w poaia- 
danym jakim autografie jego, spoczywa jak w grobie czf- 
atkowym, cz^sc jego sil zywotnych, ktore z slabego awe- 
go ciala wyrzuca} poetycznem natchnieniem awojem. Bo 
Magnaszewaki pisai krwi^ serca swego. Lecz nie jeat mi 
wolao tego uiyc sposobu, bo pisma jego wazystkie, to je* 
dyna, jak^ zostawil, majgtkowa spuscizna, to cadze i swi^- 
te dziedzictwo, ktore przekazal, by splacic dwa dlugi: dlog 
wdzi^cznosci jedynej pozoatalej mu przy smierci przyja- 
ciolce domowej, i dbgi mniej poetyczne, dlugi pienie^ne* 
ktore jak harpije brudzily mu ostatnie chwile iycia» jak owe 



Digitized by 



Google 



425 

bachantkl fozuzdane, rozdarly biednego poet^. Nieb^dfo 
w)^ w prawie robic wycifgdw' z pozoetaljch pifijoi jego, 
powiem tylko, ie jeden ze zDakomitycb literatow polskicb, 
ssjmuje 81^ zebraniem wszystkicb pokonczonych ozy fira- 
gmentowycb poezyj i powiesci, i spodziewac Bi§ nalaiy, aSe 
to kilkotomowe dzielo wkrotce wyjdzie na awiat. 

Owo^ wracam do wspomnioBej rozxnowy. Bozmaite, 
jak to zwyczaJQ^ u naa rzecz^, byly glosy i zdania, a mi$- 
dsy niemi ozwal 81$ glos: Magnuszewski nie by} poetfl To 
byl talent chorowity, naci^gni^ty, nienatoralny, napnssony 
i Bdg wie co jeszcze. Dlaczego? Bo i coi napisatl Bo nie 
sdotal nie calego napisac. Bo jak slyazymy, a wi^c nawet 
nie jak czytamy, same fragmenta pozostawill Bal a bylo 
tarn tyob bez liku. Ai smutek zbiera na mysl, jak najlepai 
ladzie sqdzid mog^ czasein blabo i dorywczo. A nikt nie 
chce sercem wnikn^c w serce biednego poety, w jego dzie- 
,je wewngtrzne. Nie byl wi$c poet^, bo nie calego nie napi« 
aal. S^d latwy, gdy jego pisma lei^ dot^d w biurku przy 
jaeielski^m. Jak gdyby w jednym fragmencie nrwanyoit nie 
mogla bye caloid cz^stkowa takiej estetycznej wartosci, 
fe % niej mofna wnioskowac o wartojci calego dziela, gdy- 
by je by} zdolal nkonczyc. A nie nkonczy}, bo zabraUo 
biednemu poecie sSycia, bo mo zabrak}o sil £y wotnych, kto* 
re potracil w walce z tem zyciem rzeczywistem, ktore jeat 
OW9 bydr^ 8tug}ow4, a kaida g}owa to nowe jutro, to no- 
wa potrzeba! I darmo zetniesz jedng g}ow( po dragiej; co- 
raz nowe wzraataj^; nowe jntra, jak wrogi nieub}agane po* 
W8taJ9, nowe rosn^ potrzeby jak mury nieprzelamane. At 
gdy ostatoia padnie g}owa, zaswita ostatnie jutro grobowe, 
oatatnia zaakoczy potrzeba — pogrzebowal I czy kto zajnal 
w wn^trze jego eerca i iyeia, czy mu kto towarzyazy} 
w t^j walce, czy poda} mu przyjacielsk^ d}on, nie mowi^ 
pomocy, bo takiej niema w naszym wiekn, bankow, akcyj 
i lichwy^ zarabianej przez slawionych dobrodziejow Indz- 
koJci; ale d}od pieszczoto^ pociechy, ktoraby ^ycia gl^- 
bokie zmarazczki, ataxia z mlodzienczego lica poety. Czy 
kto pomyilal, it poecie trzeba 8pokoju» swobody, by ai^ 
Literatara^ torn IV. 54 



Digitized by 



Google 



426 

jego piersi rozd§ly wolao do calej piesni? C27 kto pora- 
chowal wszjstkie jego cierpieoia ziemskiei te sspilkowe ra- 
ny, kto're w iyciu trudni^j znie Jc nizeli wszelkie losu ciosy, 
pod ktoremi albo ai^ ulega odrazu, albo wychodzi zwyci(z- 
ko, jak stal z ognia, jak d^b z burzy. 

Cale iycie Magnuszewskiego byio typem :iycia poety 
u nas, poety prawdsiwego w ci9g}ych zapasach z zimnf 
rzeczywistoscif, z oboj^toym swiatem. Magnaszewski byl 
poet« prawdziwynii byl nadto poet^; na swiat i ludzi zapa- 
try wal sif jakby orzel z gory, i nikly ma z oczow Joieiki 
ludzkie, po ktorycb 81$ trafia do apokoju i Bzcz$8cia» jakie 
iycie daje ladzioixi. On kocbal jak poeta i poswigca} si^ ch^ 
(nie jak poeta. To by! glowny grzech jego iyvfotal On nie- 
rachowa}, ale czul; natcbuienie bylo mu rozumowaniem. To 
byla jego wada glowna, ktor^ nawet widzimy w pismach 
jego. Zapalem wiedziony, jak balon cudnych barvr, bnjal 
kaprysnie po Diebieskiej przestrzeni, a choc czaaem myil 
ailniejsza zwrocila go w jeden pewny kierunek, nie dotrwal 
dlugo; i wnet cierpieniem ciala i duszy zn^kanj, zyciem ja- 
kie mu irobiono znudzony, uciekal nazad do awej ulubionej 
kaprysnej w^drowki. A pozniej chwilowo tyiko wyrywaj^c 
8i9 ze srodka atosunkow, ktoremi go skr^powano, nie miat 
juaS ani czaau, ani silj dosyci by dzielnem nat^iieniem do 
jednego d^iyc celu. Lecz jegoz to grzechi it go wcisoiono 
gwaltem w stosunki iyeia, olbrzyma my^ii i uczuciai wkar- 
le lo^eczko domowel I nikt si^ nad tern nie zaetanowi}, ie to 
byla juz przedwczeana trumna dla niego. 

Smutna to powiesc przyjaciele mo]» powieic ta o zyeitt 
Magnuszewskiego. Pami^tam jakby to dzis bylo, gdym go 
po raz pierwszy poznal. Bylo to w poznej jesieniy wsrdd li- 
8ci zzolklych, ktore wiatr nnosil na zm^cone Prutu wody; 
poznalem go bowiem w owem Poknciunaszemynad brzegiem 
tej rzeki historycznej, ktora mu potem tyle cudnych naa^a- 
mrala w ucho wiesci o woloskicb wyprawacbi o bukowin- 
akiej potrzebie. Byly to dnie po8fpne, wi^cej jak jesienne: 
lod zimowy byl w powietrzu. Bylo to w roku 1831. "Wxo- 
cil wowczas z Prus, dok^d byl wyszedl z rodzinnego mia* 



Digitized by 



Google 



427 

8ta swego Warssawy. I pami$tam ailne wraslenie, jakie 2ro- 
bil na mnie cal§ postaw^ i twarz^ awoj^. Slyszalem ludzi 
oboj$tnycb, zimoych matematykow, ktorym pod pewD^ tnia- 
TQ przejsc musi cialo i kieszen, te dwie czlowieka wlasno* 
sci^ ktore wedle nich, coe warte, a dasza dlanich nfe istnie- 
je, cbyba w sibiem jarmarkowem zakl^ciu; slyszalem wi§c 
takicb ktorzy brzydkiemi vridzieV, twarz jego bez wyrazu, 
gIo8 przykry, a obejscie siq nieprzyzwoite. Coi dziwnego! 
w okolicy bylo kilka paoien na wydaniu, a dla tycb i dia 
icb rodzicow, czy jest co niezno^niejszego, jak goly kawa- 
ler. Mnie biq inaczej wydal, cbocia:^ nie bylem uprzedzony, 
bo go ani znalem, anim wowczas jeszcze slyszal o nim. 
W Warszawie znano go wprawdzie jako miodzienca pelne- 
go nadziei; lecz dawniej Warszawa byla dal^j od nas niz 
Cbiny, a pot^m w srodka calorocznej burzy gwaltownej, 
warod wrzawy wojennej, wsrod krzykow konwulsyjnycb, 
latwo przeslyszec moglem nazwisko W8r6d tysi^ca mnych 
nazwisk, ktore nieraz zyly krocej od jednodziennego roba- 
czka. Blady, chudy, skurczony, z twarz^ miod^ a staremi 
zmarszozkami, temi smugami, ktoremi znaczy awoj przecbod 
lawa cmentarza, wydal mi si^ dziwnie pi^kny, bo na czole 
jego byla niyal, ta jedna prawdziwa koronaludzka; woczach 
jego byl blask wyiszosci umyslowej, jedea to prawdziwy 
blask arystokratyczny, wi^cej znacz^cy od malychr^k i dro- 
bnycb nog, po ktdrych ekscentryczna angielka zLebanu,po- 
znala dopiero lepsze Lamartina pocbodzenie. 2ycie praco- 
wite obudzonej dnszy^ walka mysli z cialein, wyrainym al- 
fabetem wypisane by}y na tej twarzy nio niemowi^cej dla 
drogieb, ktorzy nigdy nie aylabizowali alfabetu uczuciowe- 
go. Cierpienie wyst^powalo widocznie z wycbudzonycb li- 
cow, cierpienie niezrozumiate dla ladzi, ktorzy ^ol^dkiem 
^ylko i dla ^{oi^dka zyj^. ^al mimowolay scisn^} serce mo- 
*'a, itkl przecznciowy, jaki nieraz wzbudzaj^ twarze, na kto- 
rycb, rzecby mozna, Baltazara zgloskami wypisany amutek, 
i krotka icb przysziosc. Bo to gHniane naczynie, w ktorem 
mieazkaia dasza Magnuszewskiego, byio bardzo slabe. Abez- 
karnie moi panowie nie moina bye poet^; od ogaia, ktory 



Digitized by 



Google 



488 

w nini {^nie, wnet 819 nacsynia pop8aje» pop^ka i roze« 
rwieJ 

Gdybym siq nie bal znudzic csytelnikow moich, zattiy- 
matbyiD 819 cUuiej nad owemi pami^tnemi oercu memii chwi- 
lami pierwszej znajomo^ci naszij. Bylyto rozmowy nie- 
skonczone, bojaj^ce po bezgranicznej przestrzeni owych ea- 
downych marzen, jakie 81$ tyiko raz w ^yciu marzy, ma- 
rzen, ktore b^ istnemi kwiatami wioJoianemi ijcia. A byl 
jeazcze mi^dzy nami trzeci uczestnik tej rozmowy. 6dy u 
zbudzaj%C4 819 ch^tk^ powieiSciarakf terazniejszosc cieniowa- 
lem aceoami i zdarzeniami codziennemi, ktore 819 prtesa* 
waly przed wzrokiem moiin, Magnuaze^ski zas przyaziosc 
nam malowat poetycznemi barwami marzen awoich, tea tnt' 
ci by} mi^dzy nami przedatawicielem przeasloaci, ktora dla 
niego byla akarbeem niewyczerpanym, akad nam dobywal 
coraz inne aceny, opowiadane po proata w calej aw^ an* 
chej kronikarskiej prawdzie, a przeciez tak peine poazyi, bo 
poezya prawdy historycznej bjla w nich, ktor^ w artyaty- 
cznej calosci dobywai iodgadywalMagnnaiewaki. Tym trze- 
cim by} Kazimierz Wladyslaw Wojcicki, ktorego czalasy 
atoaunek do aioatryMagnuszewakiego, pozniejazij lEoay 8wo- 
jejy prsywi^zywal t^m mocoiej do miodego poety. Wspo- 
minam tu o Wojcickim ktory zreszt^ znanyjestwazyatldm, 
jako niezniordowany szperacz staroiytnoici ojczyatych, 
i pracowity rolnik na akibie dziejow rodzinnyeb, bo w rze- 
czy same) wywarl on wielki wp}y w na rozwijaj^cy aiy, a do 
rozbuja}o8ci aUonny talent poetyczny Magnaazewakiego. 
Dodawa} on, by pozoatac przy raz niytem porownanin, 
cifiar swych badan liistorycznycb do lotnego balonn poe- 
ty, by nie buja} zawysoko po imglistej przeatneni. Nie- 
zmordowany by} Wojcicki w wydobywaniu acen prsesdo- 
SCI, i niewyczerpane w tym wzgl^dzie zrodio jego wiadomo* 
8ci bistorycznycb. JakoaE niejeden z kolegow literatow pa- 
mi^ta zapewne, jak nam wszystkim poddawa} przedmioty 
z dziejow polskicb, u}amki pozapominane s dalekiej prza- 
8z}o80]. By} on uiezmordowanym liwerantem kanwy histo* 
rycznej, na ktorej kazal nam tkac wedle naszycb talentow. 



Digitized by 



Google 



4d» 

To tei aie mog^ bez serdeczaej W68olo<ci pnypomniec so- 
bie owe csasy, w ktorycb aa wyseigi pracowalismy na tej 
kanwie, i wyraataly tei codzien roboty na im«d robione, 
o^ato nieadale, bo indy widualoosc piaarza nie da Bi§ za eu- 
dzym nagifc podmucbem, a dzielo kaide umyslowe wten* 
das dopiero jeat dobre, jeieli pocbodzi z iywiolow, ktore 
myal piszf cego miala joi czas vvci^go^c w siebie, pnetra- 
wic i mejako w wlaane wcielic aiycie. Najzbawienniejazy je- 
dnakife wpiy w wy wieral on na Magnuszewakiego, ktorego 
mjil poj^tna i tworcza wlewala w kronikarakie niateryaly 
Wojcickiego urocze i prawdziwe zycie. Widoczne wplywu 
tego alady widzialem w utworach jakie mi czyta), lub kto- 
re w oczacb moicb wyrabial z azybkoJci^ sobie wlaaciwf. 
Chcialbym owe wszyatkie cbwile wywolac w mej pami^ci, 
i wyczarowac wra^fenia ktore drialy w aerca mojem, gdy mi 
rozpowiadal azczuple dziaje lat awycb dziecinnycb i mlo- 
dziedczycb» lub czytal w}asne atwory. Nadaremnie! pamif* 
tarn zem ais radowal, unoail, ale przecieiE za przeznaczeniem 
wazech rzeczy ludzkieh id^c, wazyatkie te mysli moje, wra- 
zenia i czuoia w niewyraznycb jai tyiko ryaach przesuwajf 
ai^przad oczymamojemi^bo pami^tki nasze wazyatkie, to a^ cie- 
oie tylko przyjaol6}» ktorycb grob zprzed naazych porwal o- 
czow; to 89 istne dagerotypy z awem martwem podobien- 
stwem. Pami$tam te cbwile, lecz gdzie jeat icb iycie, na- 
tcbnione zapalem, jaki nam lyakat wowczaa z ocz6w? S4 juf 
przeazlosci^ niepowroto^ i przeazlo^ci^ tylko moj Domioik 
nieodialowany z dusz^, ktor^ podziwiac trzeba bylo, a aer* 
cenii ktore go kocbac kazalo. 

Lecz wrocmy do rzeczy. Opowiadal mi wife dzieje 
•wej przeazloaci, ktore ciekawie sluchafem, bo gdy byl dzie- 
ekiem jeszcze, a pozoiej uczniem uniweraytetu warazawakie- 
go» odzy wal ai^ jui w nim zapal rymowy, ktorym niajedn^ 
librf papieru popaul, jak sam 8)9 przyznawal. WtycbjuaS 
probacb poatrzegac ai^ dawaly zdolnosci jego» jak owe 
2ylki swiecfce, ktore zdradzaj^ warto^c wykopan^j z ziemi 
ciemnej, bryly kraszcowej. Lecz i tam jq2 brala g6r$ nad 
Dim ta aklonnosc ku marzeniom kaprysnym; wply walo na to 



Digitized by 



Google 



430 

usposobienie i wychowanie samotne a atarego dziadka, zyeie 
w doma starca smutDe i jednostajne, z ktorego chlopcem je- 
szcze ulaty wal ch^tnie w kraj marzed bogaty, tg ojezyzn^ 
Dajpi^kniejszycb zladzen i najcudowniejazych bajeczek^ jak- 
by z tysi^ca nocy wyj^tych. 

Pozoiej wyrobil aig w nim nowy ^y wio), ktory na za- 
wsze pozostal przewa^aj^cym, wyrobil si^ smutek aialobny, 
ktory i/vidzimy pdzniej jak nic czara^, we wszyatkich tkan- 
kach jego wyobrazoi. Dwa zatem fywioly najwybitniej wy- 
8t$puj9ce widzimy w utworach jego: xnarzenie i t^sknot^. 
Oba te siywioly azczerze poetyczne stanowUy jego talenta, 
ze si$ tak wyraz$, rozlegiosc i wzoioslo jc. Brakowalo mu je* 
feli nie caikiero, to przynajmniej po cz^sci trzeciego najwa- 
aSniejszego iywiola, stanowiqcego gl^bokosc w taleacie poe- 
ty. Trzy te ^ywioly razem zebrane, stanowi^, ie tak rzek^, 
prawdzivvy trojoog DatcbDienia dla poety proroka* Zywio- 
lem tym brakuj^cym, bylo wyksztaicenio wszecbstronne, u- 
grnntowanenapodstawie wiadomosci nabytychnie przypad- 
kiem, nie pobiefnie, ale przez sumienn^, pracowitf i roza- 
mow^naak;. Cz^sc najwaiEoiejaz^ tego ijv^xolu, stanowi 
znajomosc dziejow, a mianowicie dziejow zewn^trzDycb 
i wewnftrzoycb wlasnego oarodu. Owoz Magnaezewaki po- 
siadal w tym wzgl^dzie wiele bardzo wiadomosci, ale oaby- 
tycb dorywczo, od niecbcenia. Nie chciejmy przeto z du- 
mnem lekcewaieniem patrzec na naszego poet$, bo uderzy- 
wszy 819 w piersi, malo ktory (o 00 mniejeza by jeszcze by- 
lo], ale malo ktory z naszycb literatow posiada owe gruo- 
towne wiadomosci; wiemy wszystkiem po trocbu, ale nic 
przecie nie umiemy tak z gruntu, by sig to w nas przemieni- 
lo, jak lacinskie mowi przyalowie, w krew i soki. Wyobrazoi 
skarb u nas wielki, nauki za to szczuple zasoby, bo tez nam 
latwiej o zapal, mi o wytrwa)^ pracowitosc. I nie Utopia to 
b^dzie, jezeli powiem, ie po cz^sci my wsz^dzie i zawsze, 
czy obrabiamy przedmiot lekki czy ci$iki, w iycin i czynie, 
w mowie i nauce jeste^my poeci! Magnaszewski czytal wie- 
le, jak si^ to u nas azyta wszyatko a pr$dko; dzieje nasze 
zoal dobrze, lepiej nawet od wielu innycb, ale nie przylo^yl 



Digitized by 



Google 



431 

do tej naoki dose ci^glej i wyrozamowanej pracj. Gruntem 
tych wiadomosoi bylj w dziecionym jeszcze wieku Magnu« 
szewskiego opowiadania starego dziadka, ktory wiele ivi- 
dzial i slyszal, a iyl sain jeszcze cz^Jci^ iycia swego w o« 
statnich latach zycia narodowego; z tych to opowiadan po- 
chwycii Magnaszewski kilka cudownych prawd^ rysow, 
ktore nam ubral w urocz^ szat^ natchnieoia swego, Wojci- 
cki dodal ma do nich wiele kosztowoych szczegolow histo- 
ryczoycb na los 8zcz9scia, ie sj^ tak wyraaE§, wyrwanych 
z tego i owego wieku, ktore Magnuszewski umial poj§C| a 
czego w nich brakowalo, odgado^c natchnieniem poety. Bo 
natchDienie poety, choc to slowo poniewierano nieraz, jest 
to wladza tajemniczai wladza magnetycznego Jasnowidzenia. 
Pozniej zacz^l Magnuszewski czytac wiele, lecz jak to si^ 
ka2demu trafia, ktory zapozno ozna potrzeb^ nauki grunto- 
woeji czytal nadto, by odzyskac czas stracony. Zy wiol wi^o 
ten najwaifniejszy, o ktorym wspomnialem, muaial pozostad 
w nim niewyrobiony; czyli raczej chaotycznie rozrzucony, 
burzyl si^ w nim ci^glym niepokojem, i nigdy nie przyszedl 
do spokojoej rownowagi, ktora jest cech^ prawdziwej sily 
umyslow^j. To te^ niedarmo starzy Uumaczyli najwyz*sz9 si- 
l§ spokojem; u nich Jowisz, typ najwyzszej sily, mial har« 
monje spokoju najwyiszego na twarzy. Wszystkie te my^li, 
ktore pozwolilem sobie rozwleklej nieco zebraci przycbo* 
dzily mi wprawdzie do glowy, gdym rozmawial z Magnu* 
szewakim, ale wyznam szczerze, przychodzily mi tylko in- 
stynktowo; lepsz^ ich wiadomoSc powzi^Iem poiniej dopie 
fOf gdym badawczy rzucil wzrok na cale ijcie Magnusze- 
wskiego, ktore jai przemkn^lo przed oczami memi i stalo 
819 przeszlosci^. Bo zwykle przeszlosc tylko moiemy osv 
dzic zdrowo i nienami^tnie. Gdym byl jeszcze pod wpiywem 
wraied pobndzanych rozmow^ Magnuszewskiego, i czulego 
przywiQzania jakie mialem do niego, inaoz^ zapewne 99* 
dzilem i inaczej s^dzic musialem. Widzialem tylko w nim 
"pot^aEn^ sil^, a na ni^j bndowalem i roilem najcudowniejsze 
nadzieje. Pozostaje mi teraz powiedziec co si; z tych na- 
dziei ziscilo, a jeieli si$ uie wszystko speloilo co roilemi 



Digitized by 



Google 



482 

nileij pUs^c powiesc omydowego ijcia swego prxyjaeiela, 
pnedstawic warn czjtolaicy moi, jakie na to wplywaly prxy- 
cayny. 

I sie dsiwcie 8i$ koledzy pioraiprzyjacielewapoln^nam 
tnyal^, dia ktorych glownie tQ powieic pias$, ie ai'o nad ni^ 
tak dlugo satrzymujf; nie aama tylko przyjaiii xnoja dla Ma* 
gnaaiewakiego oci^za pioro moje, im wi^cej zblMam 8i$ do 
amntaego kodca; ale daj^c warn obraz iycia miodego poety, 
ktory iyl i umarl mi^dzy nami, chcialbym zarasem, by obraz 
ten poazedl w moj i waaz pozytak. i^ycia Magnoazewskia- 
gojeaimniej wi$oej typem fycia poetow n naa. Mniemam 
zatjin, ite wyawiecenie jego zalet i bl^dow, nie moie bye bez 
konyici dla naa. A moie tei maioj^c cierpienia i waiki je- 
go wspolne nam wazyatkim pisz^cym, dotkng cboc jedne- 
go z tycb ludzi o aercach zimnycb. Mo£e te£ cbod w cz$- 
iei przylozff ai$ do wyrobienia tego przekonania, na ktore 
caaa jniE przecie,]!e obok arystokracyi urodzenia i pieni^dzy, 
ma prawo znalezc miejaee i nznanie: najprawdziwaza aryato- 
kraeya nmyalona. 

Zpomi^dzy poezyj mlodocianycbt jakie mi wowczaa 
ezytal Magnuazewski, wiele bylo alabycb, byly to zapewne 
pierwaze kroki ncz^cego ai^ chodzic dziecka; ale i w tych 
byly jiul my ill wanioale, zwroty poetyczne, polor tn i ow- 
dzie imialy choc nieregularny. Tu mi ai$ naatrfcza uwaga, 
ktora zda ml ai$ byd prawdziw^, ie pierwaze proby poety- 
czne miernych talentdw 89 zawaze lepaze od prob jenial- 
nycb; w tamtycb jeat gladkoic, ktora za czaaem przecbo- 
dzi w powazednio^c, w tych zaa jeat chrjopowatojd, z kto- 
rej wyrabia ai§ z czaaem j^drnoac i wznioaload. Talent mier- 
ny a lekka i z gladka aunie coraz nif ej w dol; talent praw- 
dziwy cififko i nierownie wzbija ai$ coraz w gdr^. 

Do tych pierwazych prac Magnuazewskiego^ naleiy 
dramat pi^cio-aktowy: Hieronim Radziejowtki. Dramat na 
pierwazf prob^ jeatto zadanie trudne do wykonania. ale za- 
razem jeatto dowod dzieln^' aily wewn$trznej, ktorej traeba 
dzielnej walki. Jeatto jakby owa pierwaza niemowl^ca wal- 
ka Alcydeaowa. I w rzeczy aamej, w tym pierwazym pra- 



Digitized by 



Google 



488 

wi« MagnuBzewskiego utworze, widoexn^ jest ta pierwsza 
walka. Probuje w Dim wlasnych si}, ktore go ciqgle uno- 
sz^ to tu, to tarn, jak kon dziki; niema t6i w tym drama- 
cie artystycznej calosci, ale szczegolne obrazy zdradzaj^ 
poet§, 1 8^ cudowoej pi^knosci; miaDowicie w akcie czwar- 
tym obrona Czfstocliowy przez przeora Paulino w Korde- 
ckiego, w ktorym sliczna jest piesn liryczna do Bogaro- 
dzicy. Niemniej pi^kna jest scena w katedrze krakowskiej, 
gdy kanonik Starowolski groby krolow polskicb pokazuje 
najezdnikowi Karolowi Gostawowi, przez zdrad^ Radziejo- 
wskiego sprowadzonemu. Gharaktery osob wprowadzonych 
s^ po wi^kszej cz^sci niewyrobione, i chociai niektore o- 
soby jak np. Czarnecki pod Krakowem, oddane s^ z za- 
cbowaniem Dajdroboiejszych Dawet rysow bistorycznycb, 
i dramat caly osnuty jest Da tie histoxycznem^ nadto wol- 
nosci zostawia autor mlodej fantazyi swojej, ktora rozbie- 
gaj^c sic ^^ liczne ust^py, nie skupia interesa wkolo je- 
dnej mysli. 

Niejestto ch^ci^ moj^ rozbierac jeden po dmgim 
wszystkie utwory Magnuszewskiego; rozbior ten bylby 
przedwczesny wtenczas, kiedy pisma jego po wi^kszej ez§- 
6ci DiezDane s^ jeszcze pnblicznosci; che^ tyiko kilka glo- 
wnych punktow z iycia J6go umyslowego schwytac, by si^ 
z nich wybitniej okazai cbarakter jego talentu. Dodam wi^c 
tyIko, ze Radziejowski zacz^ty w Elbl^gu wr. 1831, nosi, 
rzeeby mozna, pi^tno nietylko mlodego jeszcze wowczas 
talentu, ale zarazem i owego niepokoju wewn^trznego, kto- 
ry wrzal natenczas w jego umysle. Akt ostatni Dapisat ja£ 
w Zaiaczu, w t^m wla^nie miejscu, gdzie go poznalem, 
i w tym akcie wielka czuc si^ daje roznica. Cbaotyezn^ 
burzc czteroaktow^ konczy scen^ dziwnie spokojo^,. W tej 
scenie dzikiego jai ujezdzil rumaka, jui jest panem swego 
zapalu. W tej scenie pogodzenia na dworze Eazimierza jest 
artystostwo, jest calo^c obok najognistszej poezyi. Radzie- 
jowski jest zatem mierny dramat, ezyli raczej nie jest dra- 
matem, ale zawsze wart szczegolnego zastanowienia , jako 

Literatura, tomlV. 55 



Digitized by 



Google 



484 

pjerwsEy pojaw umydiowego iycia w cslowieku tak mlo« 
dym, jakim byl wowczas Magouszewski. 

Procz tego wi^kszego utworu, wiele innych drobnych 
zostalo poezyj z tego^ samego czasu; piaane po wi^kazej 
cz^sci \v roku 1831, wposrod wrzawy wojennej i wszyst- 
kie tcbn^. owoczesnym ducbem. We wazystkich prawie 
przebija ai^ poci^g jego do tfaknycb marzen, cbyba ie a'l^ 
czasem zbudzi na buk armat, ktory potokami krwi piaze 
wjego oczacbjedn^ z* uajwaz'oiejszycb kart dziejow ojczy- 
stycb. W takiej cbwili budzi 819 w nim wszystko, co kie- 
dy czytal, co slyszal o narodzie wtaanym, widnokr^g poe- 
ty oczyszcza 819 z marzen mglistycb, w takiej to cbwili 
zapewne napisai: Morawskiego konfederata Barskiego, je- 
dno z najpi^kniejazycb i najwi^c^j ukoiiczoDycb natcboien 
jego poetyczDycb. Jaki w niej urok, jaka prawda, jaka 
prostota w opowiadauiu, a poezya przecie w oddaniul S^ 
to jakby mistrzowskie akordy dobyte z zwyczajnej atruny. 
Za drobnoatk^ mial jg. tylko Magnuszewaki, ktorego zapal 
vewn^trzny pcba) oaprzod, posuwal coraz wyzej. Co jemu 
byla taka pogadanka? on po wi^kaze cbciat ai^gac wawrzy- 
ny. Bylato bowiem jedna z jego wlasciwosci glownych, 
ta niespokojna ciekawo»c, ktora go p§dzi]a naprzod, on 
cbcial zajrzec we wazystkie zak^tki wiedzy ludzki^j, cal^ 
dziedzin^ poezyi wlasn^ przemierzyc atop^, kazd§ zwalczyc 
trudDosc i wszyatko odkryc, odalonic. 

Ta to nieapokoJQoad . byla w nim piftnem i zaletf 
poety* u razem wad^ artyaty, I diatego tak latwo zaczy- 
naiy tak wyaoko ai^ wzDoaii i urywal w p6\ drogi, nie 
zeby upaac oazad -na ziemi^, ale by w ian^ uleciec etroo^, 
i wzbic ai^ wy2ej jeazcze. Lees ta oieapokojnoac utrzymy- 
waaa przez alabosc ait fizycaoycb, alabo^c tak wielk^* iz 
o nim alaaznie powiedziec bylo moioa, ii byi aamym do- 
cbem, ta nieapokojnoac mowi^i bylaby ai^ za czasem u- 
spokoic dala, gdyby... Lecz nie cbc^ uprzedzac zdarzen, 
i wracam do pana Morawakiego konfederata Barakiego. Nie 



Digitized by 



Google 



435 

mog^ tu przepomaiec, ie tea pi^kny otwor, wktirym to 
rodzaju tyle pdiaiej ^li^zoych pieini m\al nam Winoonty 
Pol wyspiewac, jest od pana Tadeaasa atarszy o lat par^ 
Nadzieje nasze o Magnuazewskim byly wielkie wowczaa 
i zdalo aig, ze wazyatko ita^sprzyja. Przyjechawszy w dom 
ciotki, ktdra wlasnych nie maj^c dueci, pokochala go jak 
ayna, zacxflo ai^ dlaii zycie apokojne, swobodoe, niezale* 
ine od tycb potrzeb codzieonycb, ktore uajdzielniejaz^ sil^ 
s^ w ataoia zniszczyc awemi drobnostkowemi a nieuatan* 
nexui walkami* Zdrowie miai alabe, ale dzi§ki jedneinu zns* 
szycb alawnych lekarzy, ktory jui takze nia iyje, a ktory 
pokoi'hal osobiscie mlodego poet^, dzigki oaobliwie pioiz* 
czotnej r^ce matki, ktora zda ai^» zdola glaskac waz/diki bol* 
wycalowac wszelkie cierpienie, zdrowie to mogio ai§ popta- 
wic. W mlodym czlowieku natura ma tyle j^drnej sily, iz 
przemoze wszelkie zle. Oa b^dzie zdrow, oa musi byo zdrow, 
marzylismy przyjaciele jego. Lecz jeatze wyrachowanie ja* 
kie ludzkie nieomylue? W lonie t^j ciszy swobodnej, tego 
domowego spokoju, tej macierzynskiej opieki» wyl^glo si^ 
zle nowe, ktore nie mialoja^ U8tac» ktoremu on-bezratan* 
ku uledz maaial. Struna, kton^ tak silnie widzielismy na- 
8trojoo9, miala wkrotca p^kn^c, dzif ki r$kom niezgrabnym^ 
ktore w najlepszej ch§ci struny t^j dotkn^ly. 

Nadzieje jego ozdrowienia byly coraz lEywaze, wro- 
ciwszy z gor gdzie do wod burkackicb jezdzit, nowem zdal 
si^ oiyc aSyciem; piersi jego o ktore najwif^^j balismy si§i 
gorskiem powietrzem oiywioae, zaczynaiy ai^ mlodzieu-* 
czym oddecbem rozpierac do uowych piesui: wesolpsc 
• i swoboda rozjasnily czolo poety. Muoatwo tez z owych 
czasow pami^tam drobnych poezyj: Do matki, do drzewka 
zaaadzooego w Zaluczu i t p., ktore po wi^kszej cz^sci 
drukowane byly w rozmaitych pismacb zbiorowych; jest 
w nicb ducb jego poetyczny, jest jeazcze i marzenie i t^- 
aknota, ale jui si^ przebija ta dzielniejsza tworczoRC, ktora 
go ku wi^kszym gonila dzielom. A w okolicyiletefz owych 
czaaow pozostawalo danin sztambuchowycb. Do Talii N., 
do Lubioy D. i t. p., ktoremi biedny poeta maaial opla- 



Digitized by 



Google 



436 

cac wst^pne swoje, w towarzystwa tamtejsze, z nieufooacig 
patrz^ce na przybjsza i powqtpiewaJQ^ce, aiali go inaJ9 o- 
tr^bic poat^ czy dziwakiem! Sztambuehowe wiersze prze- 
was^yiy na cbwil kilka szal^ ich B^dow godzinnycb na atro' 
D^ prawdy; lecz Magnuszewski tiie mial awego natchoieaia 
na uslugi s^siadow i s^siadek, ktorych towarzystwo wie- 
trzne, i rozmowy p^cherzowe nudzily go niepo8poIic]e;od- 
suwal 81$ zatim od nich ile mog}, i o ile tego dozwalala 
przybrana inatka jego, poczeivira kobieta, ale lubi$ca £ci- 
ste zachowywac rozmaite przyzwoitosciowe przes^dy, kto- 
re na wsi 89 kradzie^^ czasu i zabojatwem ducha. To tef 
wnet poeta z laaki sstambachowej, stal 819 w ich zdania 
dziwakiem z laski takich utworow jak Guy da Faur, albo 
Wladyslaw Bialy. Z owycb to bowiem czaaow 89 te dwa 
pi^kne utwory. Guy da Faur, jako powiesc, jest utworpra- 
wdziwie artyatyczny, o ktorym rozpisywac 819 nie b$d§, 
byl bowiem drakowany w Ziewonil. Krzyczano na j^zyk. 
ktory jednakiie jeat j^zykiem jakim' przodkowie naai glo- 
sniej i wymowniej gwarzyli, ni^eli my nasz^ gladk^ mow^, 
a jeat przytem tak tresciwy i obrazowy, z'e w koncu wazy- 
stkie krytyczne pogadankf, ktore ponikly pomifdzy czterema 
scianami, ust^pic muaialy przekonaniu znawcow, o tej le- 
pazej zpomi^dzy naazyeh powiesci. 

Byho dla Magonszewskiego czaa najwi^kazego wply- 
wu Wojcickiego, wplywu, kt6remu winni bylismy te U8t§- 
py z Wladyatawa Bialego, jakie zostaly po nim. Plan dra- 
matu tego byl zupeloie ukonczony, i zapewne znajdzie b\§ 
w papierach jego; plan ten olbrzymio jest zakrojony, a zta- 
k^ dramatyczn^ ail^ i artystoatwem wyrobiony, ii imialo 
powiedziec mog^, nie sprostaiby mu a!aden z utworow na- 
azych najwi^kszych poetow. Kto przeczytal i przeczyta je- 
szcze te kilka seen ogromnych, ukonczonyob zapelnie,przy* 
zna pewno z'e stan^d mog^ obok najpierwazych utworow 
dramatycznych Szekspira i Szyllera. W dramacie tym, Ma- 
gnuszewski nie jest t^sknym marzycielem; dzieln^ ail^ schwy* 
cil charakter awanturniczy Wladyslawa Bialego, tego na 
poly rycerza, napoly mnicba, i w obu wlasciwo Jciach przed- 



Digitized by 



Google 



487 

stawia nam go srogim wojownikiem i przesadzonym po« 
boioisiem. Lees taki oharakter kredlic by}o poecie zamalo 
jeszeze; ugrupowal wife okolo niego sceny i osoby iywo 
maluj^ce wiek csAy owoczesny i cal^ politykf tych czasdw; 
przez usta osob jego, przemawia duch wieku z zwyci^ zkie- 
mi ideami chrzescijanskiemi, i tu i owdzie odbijaj^cemi bi^ 
giosami dawoej wiary slawianskiej. Obyczaje, przes^dy 
i zdania owoczesne, wystaj^ w calej prawdzie, nie lekko 
zeszkicowane, ale ie si^ tak wyraif, w pos^gowych rze- 
ibacb. I jffzyk ca]y, jakiego w tych scenacb uiywa, nie 
jest nasladowany^ ale raczej jakby naumyslnie natchnie- 
niem poety stworaony, do pddania tych kilku zarysow; 
jest bowi^ wszf dzie jf drny i wyrazisty. Fragmeutu tego 
ocenienie^ smialo przekazae mogf wazystkim znawcom, kto- 
rzy go kiedys czytac b^d^. Prawda, ie to fragment tylko, 
ktorego nie akonczyl, ale go skouczyc nie mogl. Dlaczego 
«a j nie skoDczyl, to wlasnie jest nie grzechjego, ale grzech 
nieszczfsliwej fatalno8ci« ktora juz wisiala nad nim. Zbli- 
^am sif jui do konca tej dla mnie milej i smutnej razem 
powiesci, i chcialbym siowa moje przynaglic, by si^ tego 
ci^'kiego pozbyc zadaoia, i jednym rysem, krotko skreslo-^ 
nym, oddac WBzystkie cierpienia poety, i wszystek zal nasz 
jakim towarzyszylismy gasn^cym powoli siloin jego i ni- 
knfcym nadziejom naezym. Ani tei! wi^cej przechodzic b^- 
d^ 8zczeg61owo utwory jego, b^di skonczone, b^dz poza- 
czynane, s^dn bowiem mego indywidualnego ostateczne a- 
^wi^enie, zoatawiam tym, ktorzy wdzystkie te jego utwory 
razem wydane czytac b^d^. 

W lat kilka po pierwszem poznania naszem, odwie- 
dzilem go w tymie samym Zalaczu. A bylo to na wioan§: 
uiooza tej okolicy przyroda jasoiala wszyatkiemi barwami 
najpifkniejazemi; wposrod zielonosci ogrodu oplukanych 
wodami Pruto, ktore zdawaly si^ jfczec jeszeze pami^tk^ 
zimowej niewoli, wsrod woni wiosennej, wsrod ipiewu we- 
solego^ptakow, owiani powietrzem ktore nam z gor przy- 
plywalo wolae i swiesie, stalismy naprzeciw siebie smatni, 
jednym smotkiem, amutkiem ktory chylil czoto jego ka zie* 



Digitized by 



Google 



4S8 

mi. JakaSe byl zmienionyl.. Ni weaoiej snrobodjr na esole, 
ni usmiechu oa twarzy; oczy tylko jego lyskaly promiaoiein, 
w ktorym walozylo natcbnienie z przeczucieis, oj^en aiycia 
z gor^czk^ choroby. To przeczuoie, kamieniem oi^iylo ma 
ua sercu; nie z'eby iycia ^alowa}, kUre juz wtenczas bylo 
skrzywione, ale byl to ial nie kazdema poj^tny, zal poety 
za pie8ni9, ktor^ dospiewac jui nie ma sily, za natchnie- 
niem, zamieraj^cem w piersi. I poz'niej gdy to cierpieaie 
w cocaz wi§k8ze roslo bole, wymowniej nii jabym zdolaK 
opisal on Izami serca to cierpienie poety umieraj^cego 
w pol drogi. Czytaliscie zapewne t^ pogadank§, ktorej oa- 
dai nazw§ Herbata. W niej to ostatkiem bxI swoieh za- 
plakai nad niedawno zgaslyra Jozefem Borkowskim, a ma- 
luj^c bolesne uczucia poety, ktoremu tebu do spiewa bra* 
kuje, cierpienie autora, ktoremu czasu jus! nie etaje, by oa- 
le w mysli juz wyrobione dzielo wyrzucic z aiebie dia po- 
zytka ziomkote, plakal nad sob^, malowal wladne uczucia 
i cierpienia. 

I diugo wowczas go pytalem; z jego milczenia, z jego 
niech^tnych urywanycb odpowiedzi i z przyfi^zlych dopie- 
ro wydarzeii zrozumialem, dlaczego cale jego zycie bylo 
skrzy^ione, wowczas juz, kiedy zdalo mi 8i§, ze go otacsa 
spokoj i szcz^scie. 

Ktoby mogl pomy^lec, ze w srodku najszlachetoiejezej 
z ludzkioh coot, ktora byla jego najpi^kniejsz^ zalet9, mo- 
ze 8i§ ukrywac zarodek zlego? A przeoiez z jego nieogra* 
niczonej cb§ci pojwi^cenia si^ dla drugicb, wywin§lo si^ 
to zle, ktore mialo tyle wywrzec wplywu na przyszlosc 
jego. To poswi^canie si^ jego w przyjazni i w innych u- 
czuciacb, wypieranie si^ samego aiebie we wszystkich zwi^- 
zkach i stosunkach zycia, bylo w jego czyatej, poetyczneji 
wezelkiemu zapalowi otwartej duszy, poaani^te do takiego 
atopnia, ii z zalety atalo aig wad^, z cnoty atalo si^ wy- 
at^pkiem moralnego samobojatwa^ i przyprowadzilo nan 
zgubf. 

Znalazlszy przytulek po wygnaniu, fizyczny apokoj 
po niewygodacb wojaczki i emigracyjoej w$drdwki, czala 



Digitized by 



Google 



489 

twan matki Damfttnie przywi^oj^cej si^ do niego, miasto 
twaizy obojftnycb, zdaio ma si^, ii sa to tyle darow i u- 
czac daJ4ce mu ustronie, powinien odpowiedziec besgrani« 
cznem poswi^ceniem sif tej, ktora mu najkoaztowniejszy 
data kleJQOt uczuciowy — serce matki. I stoaunek ten caly 
poj^ w poetyeznem znaczenio, a wdzi^cznosc stopDiowal 
w 8wej aprawiedliwoaci egzaltowanej az do eatuzyazmu. 
1 aie 'mial awej woli, naprzeciw woli przybranej matki. Za- 
cna ta ze wszecbmiar niawiaata, pokocbala go z tern silniej- 
8Z4 nami^tnoaci^, im nieapodzianiej 8potkd[:o j^ przy kodcu 
^ycia to przywi^zanie dziecinne. Jej przy wi^zanie matczyna 
bylo prawdziw^ Dami^tDoaci^, ona zazdroscila kai^ce kto- 
r^ czytal, przyjacielowi ktorego uacian^}, towarzyazowi 
z ktorym rozmawiai, pokojowi, w ktorym sif dla pracy za* 
mykal. A boj^c si^ o slabe zdrowie jego» piescila go i pie- 
I^nowala z cal^ nieodst^pn^ trosUiwoici^ matki* ozuwa- 
J4cej nad mdiem dzieckiem. Wszystko j^ straszylo, praca, 
by go nie zm^ czyla, samotaosc, by go nie znudzila; prze- 
chad«ka awobodna poety, by go nie ozi^l)ila. Dreazcz oa- 
tchoienia, braia za dreazcz cboroby, rumieniec zapalu* za 
mmieniec gor^czkowy. Biedny poeta mniemaiby bye ^nie- 
wdzi$cznym, gdyby 8i§ jej aprzeciwil; wi§c odrywal ai^ od 
zaczftej pracy, by sif obojf tn^ m^zyc rozmow^, porzucal 
aaoiotnoad 2 calem bogactwem obrazow, jakie w niej groma- 
dzilo natcbnieoie i wyobrazm'a, by ai^ nudzic a^siedzkiemi 
wizytami, okladaj^oemi umyal jego rozpalony lodowemi 
kompreaami; z przecbadzki ktora ma pierai do iycia otwie- 
rala, wracal do daszaych pokoi, zdrowy cialem, Uadi sig 
nieraz do loika by oalabic daaz§. Skutki tego atosanku 
nieoataralnego po8t§powaIy poma}u, nieznacziiie» ale po- 
flt^powaiy ci^gle. Spokojne scbronienie jakie znalazl* atalo 
mu ai^ wifzieniem; wygodae i pieazczone otoczenie r4k ma- 
cierzynekicb, ataio mu si§ klatk^* przywi^zanie awi^te, przy- 
wi^zanie wdzi$cznego dziecka, stalo mu ai^ lancucbem 
przykuwaj^cym go do lona kobiety kocbaj^cej, dobrej, ale 
uierozamiej^cej w ewem alep^m uczuciu potrzeb i zycia 
poety. W tyra wlasnie czaaie wyjechal Wojcicki, a on zo- 



Digitized by 



Google 



440 

eta) earn jeden z mitk^, ktora wkrotce owdowiala, i waxy- 
stkie odt^d uczucia swoje niepodzielone, a zwi^kazone ama- 
tkiem szukaj^cym pociechy, przeniosia na niego. 

Tu jeszcze wspomniec mu8z§ o nowym wplywie, kto- 
ry po wyjezdzie Wojcickiego zacz^t przewaiac w umyalo- 
wem zycia poety. Byloto w roku 1834; bylto wi^ czaa 
najwi^kszego u naa 8za}u za lekk^ literatar^ francuzk^. Bal- 
zaka anatomia aerc ludzkicb w iwiecie uczuc i os6h, kto* 
re aam tworzyl dobywaj^c je z niewyczerpanego aSrodIa aw^j 
wyobrazai uroczej, w swiecie takiego zepaaoia, ie ta anato- 
mia, by 8if tak wyraiic, zastosowana do trupa w wi^kaz^j 
jui! polowie zepautego, zadnego po^iytku ^yj^cym przyniesc 
Die mogla; Wiktora Hugo dziwaczne fantazye, pokrzywio- 
no-karlowate, rozbujalo-dziwolqgowe, jakby z architekto- 
niki gotyckiej \v literature przenieaione; Soaliego, Eage- 
niasza Sue nielitosciw^ logik^ powtorzone wyJ9tkowe po* 
jawy jakiegos przeksztalconego i przesyconego awiata; 
i innych powiesciarzow francuzkich utwory, wyrachowane 
Da efekt najsilDiejazy, efekt okropnosci, ktor^ ci autorowie 
zdawali si^ z fizycznego swiata zgrozy w Radklifoakich ro* 
maDsach przenosic, Da grozniejaze jeazoze pole moralnyck 
okropDosci, te to ksi^iki byly wowczas w modzie, A d^c^- 
ce byly powabem pi^kDego stylu, ktory ai^ tak milo i nie- 
znaczDie perlowemi falami wlewa} w ucbo, a przez nie prze- 
chodzil w duezf, poD^toe bogaetwem takiem wyobraznf, ie 
ich obrazy, okolice, stoaunki i zdarzenia plastycznie odda- 
De, a sceniczDie zeatawione, daleko w tyle zoatawialy wazel- 
kie dawniejaze utwory dogorywaj^eej, przeaadzonej, ale 
mniej azkodliwej przecie literatury aentymeDtalnej. I dla 
naazego poety obrazy te staly si^ zaczarowanym Armidy o- 
grodem, w ktoryrn mu bylo taklubo i rozkoaznie, ie poma- 
la tracil hartowo^ dzieloo^c nabyt^ wpoarod obrazow Da- 
azej treaciowej, obropowatej dla Dieuka, ale dziwDie bar- 
mooicznie zaokr^glonej dla jenialoego badacza przeazloaci 
biatorycznej. To lamanie si^ dwocb wplywow Dajwidomiej 
wyst^puje w jego Vrszuli Majerm^ w jego Kobiede to trzeek 
wkkach^ gdzie obok wielkich pi§kDoaci prawdzivlne poety- 



Digitized by 



Google 



441 

exnjeh w obrazacliy a Bawet w j^zyku, przeazlosc nasza o* 
dziewac si^ zdaje w fantastyczne i dziwaczne stroje, jez'eli 
nie zupelnie nasladowane, to przynajmniej przez mimowol' 
n^ w}adz§ wrazen chwilowych, wyrobione na podob»eiistwo 
literatury francaakiej. Najpi^kniejszy z tych teraz wspo- 
mnionycb utworow jest dramat jego: Barbara. Wplyw fran- 
cuzkiej literatury i tarn jest widoczny, ale od czasu do cza- 
8u, ze srodka gadaniny gladkiej szermierz^cej rozumowauia* 
zni dzisiejszezni, przebija si^ ten znajomy, swojski, prosty, 
chociai przeoiawiaj^cy zywo do sere naszych gios, jak- 
by atarozytnego rogu litewskiego. 

ZrobiwBzy ten wst^p, wracam teraz do domowego iy- 
cia poety. Walka ta ci^gla o ktorej mowilismy, musiaia nisz- 
csyczdroivie jego, i stawaia si^ zawad% pracom umyslowym. 
Zesmatnial, pochylil ezolo, lecz z kazdej wolnej chwili ko- 
rzyata}, i mimo przerw wielu, wyrzucal dalej z piersi swo- 
jej porozpoczynane a aSyj^ce tarn obrazy. Matka, wi- 
dz9G go smutnym, milczacym wsrod s^siedzkicb glosnych 
jak dzwon i proznych jak dzwon pogadanek, zacz^law awej 
mysli flzukac innego srodka, by mu przywrocic zdrowie 
a z niem i humor wesoly. I odgadla wedle swego poj^cia, 
ze samotnosc go nudzi, a jako srodek przeciTe niej, wymy- 
slila — zon§. A trzeba tu oddac jej sprawiedliwosc; nie bez 
ogromnej walki z namiftn^ zazdrosci^, jaka si^ xniescila 
w tern jej uczuciu wyl^czoem, zgodzila 8i§ sama z sob^ ua 
t«n srodek wedle niej zbawienny. Ona che^c mu zon§ zna* 
lesc, poswi^caia si^. Szczegoloe przeznaczenie biednego 
poety! Jego dziecinne poswi^cenie si^ przygotowalo z^ub^, 
ktor^ mialo dokonac poswi^cenie si§ macierzyiiskie. Gdyby 
nie te dwa poswi^cenia si^ falszywie zrozumiane, s^ylbys 
poGzciwy Dominiku, i nie skrzywilby si§ twoj talent! Zacz§- 
}y sif odt^d smutne dia poety w^drowki za zon^, odwie- 
dziny bliiszych i daldzych s^siadow, owe u nas rozwlekle 
malzenskie przedmowy, swatania, oswiadczenia, ukiony, u- 
sciski, dlugie obiady, diuzsze wiwatowe kielicby, z tym krot- 
szym rozumem na dnie. I to wazystko musial odbywac poe- 
ta na zimno, bez zapalu; mial brae aSong po obywatelsku, 

Literatora, torn lY. 56 



Digitized by 



Google 



442 

jakby kooia kapi} lub wo|tt, on, ktory jeieli marzyl kied j 
o zonie, to chjbaby j^ wziql po poetycznemu, % miloaci^ 
w sercu, a zapalem w duszy. I widziec i slyszeo i bye u- 
czestnikiezn tego targu malzenskiego, w ktory m posag jest 
glown^ rzecz^y a iona dodatkiem, jakby na jarmarku rada* 
Bzem dodanym do stada wolow, bylo to cierpieoie niepoj^- 
te dia oboj^taych, ktorzy ma winszowali, sciakali, chwalili 
i wynoaili nad niebioaa w oozy, a w k^cie kpili z Diego jak 
zwyczajnie kpi^ g^^P^^J) zartowali z jego bladojci, cbado- 
8ci i najpocieazDiejaze horoakopy akladali poecie, w ktorym 
natcbQienie plakalo Izami przeczucia amierci. On, potrzebo- 
\9bI awobody, powietrza, wolnoaci, by inog} bujac i marzyc, 
biegac i latac. Na co jemu zona? o ktorej nie myalal, ktora 
mia}a bye dIa oiego nowym cifiarem, novr^ wag^ przycie- 
pion^ do iancucha, w ktory go okoliczaosci okuly. On, ni- 
gdy nie marzyl cialem, tjlko duaz^, bo earn byl bez cialapra- 
xvie: on byl ducbem tylko! 

Lecz na coi dluiej nam si^ rozwodzic nad t^ smutn^ 
w iyciu biednego poety epok^? Doatal £on^ z poaagiem 
i obowig^zkiem oezyszczenia zadluzonego maj^tku. Od raan, 
on ktory nigdy nie myalal o jutrze wlaanem, mial myalec o 
jutrze iony i matki. Poeta mlody, mial aif odraza przerobic 
w m^iai szlacbcica robi^cego maj^tek. Niebylieby toprzed* 
miot do komedyi, gdyby nie byl przedmiotem do najdrama- 
tyczniejszej tragedyi? I zacz^la ai^ tragedya w zyciu poety. 
Przywi^zal si^ do iooy, bo wybor choc przypadkowy, byl 
Bzcz^sliwy. Tern tez gorzej bylo dla niego. W walee x zl^ 
zon^ bylby moie odzyakal energi^ i akruszyi wi^zy, porzu* 
cil wazyatko, i wolny z lotnem tylko akrzydlem polecial i ta 
i tarn, i tu zaspiewal, i tarn zanucil, a waz^dzie znalazlby 
przyjaciol coby go kochali, uczucia kolezenakie ktoreby go 
ziozumialy; waz^dzieby unioal z aob^, ani maj^tkiem ani 
dlugiem nieobciqaSon^, wesoioac swnj^, natchnienie i piesni 
awoje! Lecz ^ona byla dobra, matka byla dobra, i pieacili 
go i sciskali go coraz mocniej, eoraz aerdeczniej. Zawit^a 
troaka w dom mlodego malzonka, troska nieodat^pna o ju- 
trze, krotki^ chwil^ ojcowakiego uczucia nad kolebk^ i tru* 



Digitized by 



Google 



448 

1009 razem dxieci^ia, oplacic musial kilkoletniem konaniem 
eborej ionj^ ktorg trzeba bylo piel^gnowac jak bezwladne 
dziecko. 

Zawitaly papierj s^dowe^ pozwy, umowy z adwoka- 
tami, uklady z dlasSnikami, niezrozuniialsze dla niego od 
chinskiego j^zyka. 

Rob^e maj^tek! xnowila mu wdzi^cznosc aynowska, o- 
bowi^zek m^zowski, szeptaly s^aiedzkie plotki, uprzejinie 
wkladane ma w ueho; wazak na to wzi^ies posag. 

Opiacaj diugi moje! z czuloaci^ pUcz^ca inowiU mat- 
ka; wssak dalam ci ^oo^ z poaagiem. 

I robii maj^tek, wyrobnik nieazcz^sliwy ztaczk9, kto* 
rej podolac nie zdo}a}. Tracil tylko sily i zycia awego azcz^t- 
ki rtucal w lozko kooaj^cej iony, w obowi^zkowe rozmo- 
wy z matk^, w gospodarstwo ktorego nie rozumial, w pro- 
cesa ktorycb nie pojmowaL A wi^c przybyly mu w dom 
zanuty wlasne, dla drazliwego jego serca okropne, z po- 
cz^tku cicbe, i codzien glosniejsze skargi matki, na ktorej 
8zatan zdawa} si^ mscid szepcz^c do ucha: Ty cos wszy- 
stko poswi^cila, niczem jestes w jego z'yciu: on tylko zon^ 
kocha, a maj^tek twoj wlasny traci. 

I przyszly dlugi w dom, i jui go nie porzucily; dIugi 
dla poety z natcl^nieuiem i szlachetcoaci^ vf daszy, jestto 
jad trawi^cy bez ratunku. I coi sig atalo? Pigkny domek, 
zielony ogrodek i wody Pnitowe, trzeba bylo porzucic i szu- 
kac dacbu po swiecie; a za nim poszly j§ki zony, i wymo- 
wki matki, i procesa, i dlagi, i mysl o jutrze, i wlasnego au- 
mieaia zarzuty. A wkoio s^aiedzi, co go odrazu durniem 
o^o8ili« tryumfowali glosno, ze ich s^dy nieomylDe zawsze. 
I zartowali, amieli 8i§ i dowcipkowali. A poeta wsrod j^- 
kow, narzekan i placza^ konal pomalu, konal bez ratunku... 
bcz ratunku!.. Dziwicie si^ mo^e, obejrzyjcie ui^ i zajrzyj- 
cie w dzieje wlaanel Czy jest u nas ratunek poki czas, ra- 
tooek wymagaj^cy ofiar?^ Zlot^ obr^czk^ ch^tnie si^ dorzu- 
ca do pelnej ju^ skrzyni; za prawdziwie zas potrzebnym 
wola dzisiejsza litoac: Niech Bog opatrzy! coi robic? sam 
aobie winieo! 



Digitized by 



Google 



444 

I nie z^dal ratunku poeta biedoyl I dobrze zrobih wal* 
czy}, cierpial i umorl, ale si^ nie poddu}. Zlamany p^ki i ru- 
i}{|l, ale si^ nie ugi^l. 

Eatwo poJQc, ze wposrod takich cierpien, nie mog} ci^- 
glej oddawac &]§ pracy. A choc na chwil^^ uciekl do ula- 
bionej samotnosci, zamarzyl jak dawniej i zacz^ly si^ prze- 
suwac obrazy, w ktorych 819 by> dawniej rozlubowa}, i wy- 
stfpowaly mu coraz jasniej, coraz widomiej i barwniej, 
wnct je rozdmuchal powiew sucbej rzeczywistosoi. I dla- 
tego, chociaz mamy z owych czaaow wiele rozxnaitycb a- 
tworow, a w kazdym przebija natcbnieoie prawdziwego 
poety, nie zdolal jul wykonczyc pozaczynane wi^kaze dzie* 
la swoje. Z rozpaczliw^ ochot^ cbwytal aif do pracy, roz- 
pocz§te zostawial dziela. czuj^c ze mu brakiije czasu;wi^ 
cowe rozpoczynal, w nadziei, ze je pr^Jzej akonczyc po- 
trafi, lecz i te wuet przerwac musiaL A zrodio poezyi drza- 
]o w nim; czui jak bogaty skarbiec mysli i uczuc ma w so- 
bie, i cbcialby je ziomkom wyspiewac. Slabiej^cym gloaem 
nucil od czasu do czasu to t§, to ow^ przygrywk^ jenialn?, 
poetyczn^... I mozemyzpot^picjego talent, jezelityle cudnycb 
zostawil przygrywek tylko? Musialo to bye okropne dlaoie- 
go cierpienie, zwi^kszone o cal^ sil^ jego wyobrazni. kto- 
r^ nie mog^c zatrudnic na zewn^trz, zamykal w Bobie jak 
wroga, ktory mu ci^gle oko w oko spoglf^dal, i przywodzil 
mu przed oczy rys po rysie caly obraz codzienoych udrf- 
czen!.. i w przyszlosci, tym najdrozszym skarbic, ktory jc- 
den przecie zostaje, gdy go wszystko opuszcza, pokazywal 
mu pr6:^ny step! a na nim wszystkie te marzenia, ktore 
dawniej wesoly mlodzieniec wysylal naprzod, by czekaly 
nan tu z Izq. bratni^, tarn z czci^ ziomkow, tu z wiencem; 
wszystkie mu teraz szyderczym wyszczerzaly si^ usmiechem, 
i ur^galy niemocQ, oslabieniem, amierci^!.. 

W takich to chwilach goryczy i rozpaczy napiaal on 
Kamilla, dramat do wi^kszej polowy ukonczony i drugi 
dramat Rozbojnika salonowego, ktoremu tylko par§ seen 
brakuje. Niema w nich tejsily dawniejszej, ale jest rzewnosc 
poetyczna Izy wyciBkaj^ca, a co najwi§cej warte wspomnie* 



Digitized by 



Google 



445 

Bia, niema w nich tego smutnego sceptycyzmu, ktory tak 
latwo wyradza si^ z cierpien, z poniszczooych nadziei, 
i z rozwianych ziudzen, ktory w wielu poetach pojawia si^, 
jako dowod przesycenia uczuciowego, jako granica talenta 
chyl^cego 8i§ do upadka. Oa mial do ostatka w sercii swo- 
jem milosc nieograniczon^ dla ludzkosci, poblafanie bez 
konca dla wad i wiar^ w CDOtf . On piacze, lituje sif nad 
zdroioosciami, ale nie pot§pia ludzi, nie drwi z ich uczuc. 
Nieznane niu jest szyderstwo, ta straszna bron sceptycy- 
zmu, ten piekielny smiech potf piencow! I to wlasoie mam 
za najpi^kniejsz^ wlasciwosc jego talentu, ktory byl jeazcz® 
w swej pelnej i czystej sile... 

Czy moie bye pi§kniej8zy docfod czystosci i elasty- 
cznosci jego talentu, jak w ostatnich chwilach, wsrod roz- 
pa«cy terazDiejszej i przeczucia przyszlosci, ta' ucieczka je- 
go do uczuc natury, do wrazen i glosow przyrody, w Dra- 
made nalury, jednem z ostatnich dziel jego, utworze cha- 
otycznym zaprawd^, ale pelnym szczegolowych pifknosci. 

Tu zuowu chwilow;> prac^ rozgrzany, nowe roil pla- 
ny, ktore pozaczynane, lub ogolnemi tylko zarysami od- 
cieniowane, znajduj^ si^ w pozostalycb po nim pismacb, 
jak up. Dicie abdykacye, powiesc bistoryczna olbrzymio 
zakrojona, i Dramat ludzkosci olbrzyiniejszego jeszcze roz* 
miaru. O drukowauych nie mowi^c, zostalo jeszcze procz 
tego par^ recenzyj o Eraszewskim i Lamartynie; plan do 
dramata Zborowskich i wiele inuycb porozpoczynanycb ro- 
bot, w ktorych wsz^dzie przebija mysl zdrowa i pi^koa. 
Lecz gdzie:^ ^y^y ^^^J ^^ '^^^ ukonczeuia? 

Jeszcze jeden, ostatni obraz powiesci jego!.. Matka u- 
raiona ze poeta nie umial robic maj^tku, w innym zamiesz- 
kala domu; a jemu bylto zarzut nowy, okropnio bol^cy. 
Zona po kilkoletnicb cierpieDiacb umarla, zostawiwszy ma 
zal nieutulony w sercu, a samotnosc grobow^ wokolo nie- 
go. I wiedzial ze umrzec.musi. Sily go codzien opadaly; 
w przyjacielskim domu siedziat biedny poeta i dumal! I je- 
szcze raz przypomniat sobie z bolesoem ucznciem, ile po- 
zaczynanych dziel czeka ua ostateczne ukonczenie. A mysli 



Digitized by 



Google 



446 

wr^ ma jeszcze w^giowie, a w piersi gr^y^ oczuoia, i pr^ 
8i§ do piefSoi, leoz usta juz niemiej^, tr^twiej^ palce. A wi^ 
zgin^c maJ9 piesni niedoipiewane , kiedy tak wielkie s^ 
ch^oi. 

Nie! iSpiewad b^d? jeszcze! I lysnf ly mu Jczy, dawny 
zapal strzelil z nicb. Kazal przyoiesd do lo^ka biorko swo- 
je i porwal pioro. Usmiecbn^} 819 do poafnych przyjadol 
swoich, ktorym tyle pi^knych mysli powierzyL Porwa}je 
w r^ce, by im reszt§ tajemnic, ktore mu 8i$ w Ionia palUy, 
dogadac!.. I wypadio pioro z r^ki, westcbaienie wyrwaio si^ 
z piersi jego... tsjemnic^ ostygly lotne mysli, wzniosle acza«> 
cia,DatcbnieQia wieszcze!..DomiQikMagnaszew8ki meiyljuil 



GARCZYNSKI STEFM. 

Urodzil si^ 1806 r. w Wielkiem Ksifztwie Poznad- 
skiem; skodczyl nauki wy^sze «ir akademii berlinskiej. Prze- 
8i9k}y nawskros filozofi^ Heglowsk^, utopil w Diej resztki 
wiary ojcow, wyniesioaej z doma. Na szcz^scie spotkal si^ 
w Rzymie z Adamem Mickiewiczem. Ten sercem swojem 
rozgrzal w nim wiar§, i rozbudzi} zdolnosc wrodzon^, a do- 
t^d tak zle kierowang. Garczynski przekonawszy si^ wkon- 
cu, ie systema ulubionej filozofii niezgodne z ducbem na- 
szym, bo nie zaspokaja jego potrzeb: porzucil wi^c to jalo- 
we pole, a wszedl na grunt wdzi^czniejazy; stal si^ dora- 
zu znam lenity m poet^ i napisal: Waclawa dzieje^ ktorych 
wartosc Mickiewicz w swoich prelekcyach wysoko podniosK 
Umarl z suchot w kwiecie wieku bo liczyl lat 27, w Awi- 
gnonie 1833 r. we wrzesniu. IVIickiewicz towarzyszyl mu 
s Genewy do Avignonu, i tu przyj^wszy ostatnie tchnic- 
nia zgaslego mlodzienca, oplakal zgon przyjaciela, na ktore- 
go, jako na jedof z najcelniejszych ozdob literatury ojczy- 
8t^j, wiele rachowal, 

Na szesc miesi^cy przed smierci^, gdy straszna choro- 
ba przewag§ wzi^la, draf^c^ nakreslil r^k^ dnia 10 marca 



Digitized by 



Google 



447 

1833 roku o godzinie 4ej rano w Dreznie, wiersz Dast^- 

puj^cy: 

Fiersi moje zboIaUi mj^li jako oczy 

Zadninanego wieszcza, dr^ si^ w czucia gl^bie, 

I mjilami mojemi pal^, dr^twi^, zi^bi^, 

I mjilami mojemi, to raz dacb proroczy 

Jak wywolana mara z ciemn^j grobdir cieiiDi 

Wfltaje, i ivnat przeatraaza i ^t7jbzIo66 odkiywa, 

To zndw mytfl, jak ^renica na i^o^ce drailiwa, 

W tzacb 61^ topi, i kona w rozrzewnion^j pie^ni. 

Wtenczas, o wtenczas, moje piersi samowladne, 

I w nich krew, Jak tryak ^wiatla z kometj ogniaka 

Tiz^a Bercem, i z aerca przez lica wybfyaka 

I przez oczy i nsta lecQ, mdleJQ, padn^; 

A diich m6j Bkrzydlem wzbity wieszczego natcbnienia, 

Gdy jak slooce, ^wiat okiem, mnie na WBkr<54 przesi^ga, 

My^l znowu, jak slup pylkdw gra w ^wietle promienia 

Albo jak t^czy w farbach rozwieszona wat§ga. 

W takldj grze^ w taki^j walce ustawn^j, bez pnerwy 
My^Ii moje i czucie, duch w rdinym iywiole, 
Grdy myiii, jako orly wypuszczQ na wolf, 
Oczy ku Bl:o6cn ci^gn^, Bkrzydia ich nie pierw^J 
Zm^ezone na d6l padn^ a± serce biq wzmoie. 
A gdy krew, a gdy czucie jak potoku tote 
Wydmie, rozprz^ie watdw tyai^ce z tysi^ca, 
My^l moja, jak dw obraz na wodzie powiewa, 
Nadbrzeznego kamienia, cieniatego drzewa, 
Cbodai go wal po wale co chwila roztn|Ca. 

W nocach moich bezaennycb, z roztwart^ powiek%, 
Dri^cii r^k^ z u/lmiecbem przyjaini, mitodciy 
SiQgalem gdzie na wiatry daleko, daleko 

I tulilem do aerca nieprzytomnych go^ci. 

# 

W dzied czQBto mow§ moJQ, nieBpodzianie, nagle 
Przerywam, i gdzieiS w czucia przepadam odm^ de, 
Jak dw m%jtek w odbitym od brzegu okr^cie 
Ginie, gdy kompaa atracit, wiatr poazarpat iagle. 



Digitized by 



Google 



448 

Csasem sndw w Bdrcu Uloic^ Avoatok na luta ptdft, 
CzaBem znak oboj^tny Izy z oka wjwabi, 
I gdy czucie wolnieje, serce bije slabi^j, 
L^ni^ mj&iy jako w nocy (Swietlikdw gromada. 

Z przeszlo^ci rozrzuconych, zagaalych painii|tek, 
Wtenczas powstaja ^wiaty, jak gmachu budowa, 
Tylko ie czas jui nicz^m, kres, cbwila, pocz^tek, 
S^tylko my^li jedn^j wyraienia, slowa, 
My^li wieczn^j, gdzie czasy i 8koDCzono46 ginie. 
Lat tysi^c wtenczas mog^ przeci4ga$c w godzinie, 
Lat tysi^c z nich wyplyn^c, wyprz^^ si^ przed okiem, 
I czlowiek zostac w daszy, jako Bog wyBokim. 

Kto to przeczur^ten walk§ uczucia i my^li 
Zako^czyf^ ten nie walczy; cbce, my^li i tworzy; 
Jako woltarzu, w nim 819 obudzit ducb boiy, 
I w duchu z bdfltwem codziefi pol2|czony iSciilej, 
Codziennie zrznca bardzi^j, pr^dz^j, i na wleki 
Cia}a swego ostatki jak suknie znoszone. 
At w ko^cn, ten co rozdarl przyszlo^ci zaston^, 
I cielesno zaaunie przed dwiatlem powieki. 

Wtenczas, o bloga chwilo, uwolniony z wafoi 
2ywioI<5w skoi^czonotfci, dach wraca do zrddla 
Zk4d go na ckwil§ tylko vaj&X Boga wywiodla, 
Aieby na tym ^wiecie byto lepidj, jalni^j* 

Czy i mdj tarn powrdci? naprdino pytanie; 
Nieraz ja niebiosacb, Bogu, ^wiecie, marz^, 
Ale jeszeze godzina na moim zegarze: 
Kto wie CO za godzin^, czdm mdj dnch zostanie? 

Sypka popiolu, mo2e przez wiatry w przestrzeni 
Rozogniona, upadnie gdy wiatry nstan^. 
£d2ni iudzie do rdinych dziatafi przeznaczeni, 
Barzliwy m6wi§ wieczdr, gdy barzliwe rano! 

Jam BiQ w szkole nieszcz^^cia, jako wiatr na gdrze 
Wyhodowat i wyrdsl, jak wiatr mote zgin^; 
Ale przeczekam jeszeze t^ jedn$ godzin^, 
I pizyjm^ £ m^stwem rdwnemi na co b^i^ zashiif ! 



Digitized by 



Google 



449 

Opr6cz obszemego poematu w dwdch czfsciach Wa- 
elawa dzugCf pozostawil wiele drobnych utworow, sooetowr- 
tlumaczyl kilka fragmentow z Getego: wszystko nacecho- 
wane wyzszym talentem i daj^ce rfkojmif, jak podnioaie 
mogiby byl zaJ9c stanowiako pomi^dzy wieszczami narodii, 
gdyby nie zgasl w kwiecie wieka. 



WASHEWSKI EDMUND. 

Urodzil 81^ doia 16 listopada 1814 r. we wai Rogo- 
znie w b. wojewodztwie lubelskiem, umarl w Krakowie 14 
listopada 1846 r. Zgadly w aamej aile wieku, rzeczywiate- 
go talentu jestto piaarz, z namaszczenlem poetyckiem. Za 
iycia oglosil w Krakowie 1839 r. zbiorek swoich poezyj; 
po jego zgonie wydano Poezye w Krakowie 1849 r. zna- 
czoie powi^kszone po^fniejezemi utworami: mamy przedruk ' 
lobo niezupelny w Warszawie 1859 r. 

DZWON WAWELSKL 

Sljszeliiiciel w Zygmunta dcwoni), 
Powietrze wstrz^sly rozdiwi^ki, 
I ci^ikie, powi^ine j^ki 
Falami Wisly biq goni^, 
W miedziane dachy uderz^, 
Wal^ sIq w ulice miasta, 
At 81^ po rynku rcz8zerz§. 
A huk 819 wzmaga, podraata, 
Drt^oy wzlatuje nad iriei^, 
I w czarn^j chmnry uiSciska 
Pochwalne pie^ni brzmi niebn, 
Czy smutne psahny pogrzebn, 
Czy atraazne krzyki nciakn. 
Slnchalem dingo wieczorem, 
Duck moj tak wsluchal si^ cafy, 
2e diwi^kdw tyob rozhoworem 
Dziwne w nim pielni sagraly. 
lateratura, torn lY. 57 



Digitized by 



Google 



450 

1*0 si^ w pnetzlo^ci ttgl^bity ' 
To w blaskn sloiica sapalal* 
Szumami wichrdw rozuaUY, 
I w chlodacb grobdw zazi^bih 

A dzwon mi mdwi) powieici, 
Jak wiele racy w przeazllo^ci 
Brzinia} rozgtosami wielkoiSci, 
Tryumfa, wesela, cbwalyl 
I takim j^kiem boIe4ci, 
ie go dwa inorza slyszaYjr! 
On m6wit: ;,Mam pierii Bpiiow^, 
Jak pieni mego narodu; 
Serce ielacno, {am glow^ 
Wazystkicb dzwondw tego grodu. 
Seree ielazno, gdjr go bnrza czeka, 
Serce telazne, gdy biq d4Ba pieklo, 
A jednak aerce wieikiego cdfbwieka! 
Bo cho6 tak wiele nczad z niego cieklo, 
Tak Tviele nczac tajemnie w pier^ bifo, 
I wiekuiflta ple^fi na nidj oaiadla; 
Jednak nczucie lona nie Btopito, 
I rdza mi aerca nie zjad2a! 
Ja czuj^ za wszystkie dzwony, 
Pami§tam za wszystkie ksi§gi; 
Gdy brzmi4ce wyrzuc§ tony 
I roztoczQ wspomniei^ wst^gi!*' 

Stncbalem dzwonu i naprzemiany 
To si^ i^onitem, to bladlem: 
Potok przeszlo^ci plyn^I wezbrany 
Przed mojdj duazy zwierciadlem« 
Jak w zaebwyoenin, jak w dnie proroka, 
Jasne obrazy, mile rozgtoBy 
Tak BiQ casn^y do acb% oka, 
Spada^y w duaz^ kroplami rosy; 
2o od^wietona z t^aknoty ple^ni, 
Z pneBzloici, jakbyzpaj^czych tkanek 
Snnta m6 diwi^kdw, wi^zala w pieM, 
Jak kwiaty wwonny Uyazoa^ey wxanekl 



Digitized by 



Google 



4S1 
IU)k 1520. 

Oaego czasu krdi dswon kazi^ qU6, 
I wybudowat ma wiei^ wysok^: 
A kr6l ^ot^iny, tdibI slaw^ szerok^, 
Ghcial by swobodnie i dzwon mdgt pobHla6, 
WieiQ napneciw tetany Tatrdw atawit, 
By wi^ksze ecbo az do mona gralo, 
2eby pot^gQ narodu rozslawil, 
I w twarx p<5laocy plim^ jego chwat^! 
I dxwon ulany, na karkacb stu irMw 
Wybiegt na wiei^ i zawist a szcsyto; 
I wylat X Biebie w pnepascie bl^kitn, 
Fierwszy hymn BogOf jak chdry aniotdw. 
GIoB lecii^wgdr^wpetnychbrxmuicyoli kotaob 
I wst^g9 dxwj^kowjakpionin roswin^}, 
Rozbudzit eoba po g6r chmnroych csoUch 

I ^o atdp Boga zaptyn^l! 
A od imienia krdla mu nadano 
Na tym cbrzcie „Zygmanta" miano. 

Rok 1532. 

Zpod Obertyna wracat Jan z Taraowa, 

A nad nim aztandar trynmf u wial, 
W gal^zkacb d^bii jego aiwa gtowa, 

A w oczach ogied zapalu tlal. 

A prsed nim azto pifddziesi^t dziaf, 

I a 0t<$p knSla usiadty, 

A za dzialami zdobyte sztandary 

Pod Btopy krdla si^ Uadly; 

I z gol§ glow§ woloskie bojaiy 

Na twarz przed krdlem upadty. 
I zat^pit z troDU on krdl a^dziwy, 

Jana do aerca pnjdan^; 
Slaw^ narodu dnmny» azez^liwy, 

hza rozczolenia zabtysoiil. 

I kiedy a tarseo ^ciakat atarca dlouie m^zkie, 
Dzwon rozwiat po powietrzu awe hynmy zwyd^zkie. 



Digitized by 



Google 



452 

A. nardd ucbera w doiucQ woi^gal t^ pied6 wzniost^, 
I wzrok mu si^ rozognlat i lerce mn rostol.. 

POLATUJ MYSLL 

Polatuj mjili po niwacb ojczystycli, 

Powietrzem przodkdw oddycha}; 
Sk4pwartkie skrzydla wfalashWisIyczyitych, 

Swemu BiQ slo^cu n^miechaj* 

Z Wawelskich wieiyc, z Bronislawy szczytdw, 
Zabrzmij piei£ chdrcm slowikdw; 

Tw^ lutni^ jasne pdlkola bl§kitdw, 
Stniny z poranku promykdw. 

A popned tobi^ pdl nroozo wdzi^ki, 

I w lasdw wiankach gdr skronie, 

Tu zlota Biwa podmncba piosenki, 
Tarn poklasknje dab w dtonie. 

To nnty twoje, w przyrody zakl^ciu 

Wkolo ^pi wdzi§kdw tysiiice; 
Driy 8trumie6 w brzegdw majow^m obj^cin, 

Jak w^i 8i§ sunie po ^acc. 

A tarn, daleko bii^e Karpat ^iany. 

Tarn wieki awe nuty piaz^, 
Zakl^te w lasy, w wodospaddw piany, 

Po jardw przepa^ciach wiaz^ 

Tarn t^skna dumka z ruiny zamczyska 

Podzwania z ros^ poranku, 
Spada w jezioro, pnie 8i§ na urwiska, 

Marz^c o wojnie — kochanku. 

I d^gle many, i daMj leci 

Strzepnie 8krzyd!ami jastrz^bi, 
Okr^i^ zatoczy, gwiazdh| za^wieci, 

I w jaru ucicba g^^bi. 

A ty le6 my^Ii, Jak ta dumka dzika, 
W milyck •!§ tonach zaatacbaj; 



Digitized by 



Google 



463 

Wyp^di s tvinj sow^ i pii8sciByka» 
I staiy kon poodmachaj. 

Moie z t6j dumki pod promieniem Blofica 
Jaki bymii zabrzmi rozglo^nie; 

Trupowi ^wkta sanaci o wiofoic, 
I chwaZf weimie za goiica. 

Gdzie czlowiek drzymie, a natura kwitnie, 

Tarn nastrdj tony na burze, 
Mdw czlowiekowi: „obad^ si^ zaszczytniel*' 

„Wydaj owoce!" natnrze. 

01 mySH moja, po obizemym jwiecie 

Bnjaj, jak aniot swobodj; 
Choc wiekiem staiy, do poprawjr miodj, 
Swiat da fi^ kKtalcic, jak dzieci^. 

I pocd£ plakaiS, je^Ii nHy starcz^ 

Jeszcze za^piewa6, zata:6czjc! 

Co tarn! gdy zechcem, cho6 pioruny warcz§, 
Moiemy szcz^icie wyniaficzy6I 

PolatQJ my^li po niwach ojczystych, 

Fowietrzem przodkdw oddychaj; 

Sk^p wartkie skizydla wfalachWislyczjrBtycb) 
Siremu biq bIoAco oiimiechajl 

DZWONEK KAPUCYNOW. 
(Wspomnienie). 

01 dzwonka ulubiony, tak peine nroku 
8i| dla mnie diwi^ki twojel Czyli to o zmroka, 
Eiedy w szar^ godzin^ t^skni^ my^I rozmarz^, 
Czyli to w noc miesi^czn^, czy o jasnym ^icie, 
Kiedy Bmntny z uczuciem i natar§ gwarz^, 
I ze Iz4 na irenicy patrz^ w przyszfe iycie, 
A ty wtedy zadzwoniBz, ach! jakie radotoie 
Pnypomni Bobie serce o minioii^j wio^nie, 
O calem mlod^m iycinl Bo przez m!odoic ctX% 
Slnchalem cxebie codnia, apierwBKynizwiycia, 



Digitized by 



Google 



454 

Kiedym dcieckiem pokocbal byt dziewesynk^ mat^, 
Ty6 uwym diwi^kiem wtdrowal mcgo aerca biciu! 
I CO dnia, co dnia dswonkul ^^i dussQ upie^cil, 
Uko}ysa2, rozmarzy!, o Bzcx^^ciu jdj wie^cil!.. 

Tu pod t4 8tar$ gras»| bawily biq dzied* 
A pod gnisa^ darnina jak oltan w koiciele, 
A na gruszj obrazek Matki Boski^j ^wieci, 
Spodem kwito4 bza knaki i fiolkdw wiele. 
I jedna z dziewcz4t ksi^dza w stale udawala, 
A dnxga byla drazk$; najUdniejsza z grona 
Dziewczynka by^a wtedy moja narzeczona, 
I z bukictem przy boku dziecku ^lubowala. 
I wtedy nad xn^ glow^ dzwonek Kapucyndw 
Dzwonil piosnkQ anielak^, pioiak^ Serafindw! 
Diwi^k ten zostal w m^j duszy, jak w rdiy kielicbu 
£za porankii, jak rozkosz po szcz^^cia u^miecbn; 
Chociai wszystko przebrzmia^o jak dzwonu podiwi^, 
I divvi^ki mtodocian^j pogasYy jatrzenki!.. 

Pot^nr, gdym pierwsz^ dla ni^j piosenk^ zanacU, 
Po znycb Y^kacb rodzinnych biegalem wetoYy, 
Jak gdybym jaki ci^iar z mego serca zrzncit, 
I szczycilem si^ z pie^nl mi^dzy przyjacioly. 
Ach! i wtedy ty dzwonku do mycb zwrotek smutnycb 
Gratci muzyk^, jakby do psalmdw pokutnycb; 
I w noc cich^ wiosenn^ z moicb uczuc lutni 
Choc poruszyle^ strunf, choc brz^kla najamntiii^j, 
Przeciei gtosem nadzieil... 

Czy to w wiatm szumie, 
Co targat li^cie i^rzcwa, czy w gronie obloku, 
Czy to w tibiiejaz^j bur/y w sercu i rozomiey 
Tak paliic^, ie Izy mi wysuazyla w oku, 
Koily innie two diwi^ki; gdym nalyszat debie, 
£rzy trysQfly do oczul i znowa na niebie 
Widzii^em jutmuQ azcz^cia, i znowu jak dzieci^ 
Wyci^galem me dtonie po nrocze kwiecie 
Minionego dzieci^atwa: terainiejseoiic cala 
Smutua, jalowa» w twoioh diwi^kach ai^ roslalal 



Digitized by 



Google 



45& 

DzLuaj, ile razj 
QlySM^ ciebie, pwewloici przywohm obraiy, 
IjeBtemtak sscxQ^liwy preez chwil^ male&bi, 
Jakbym znowusi^ z pierwsz§ obaczyl jutrzenk^. 
A dusza zachwycona wianq|k uczac splata, 
Jak gdyby w^rdd mnzyki najpi^kniejtzdj ^wiatal 
X 0/ dzwonkn ulublony, gdy przez iycia wiosn^, 
GraJe^ przez wBzystkie smutki, przez cbwile radosne, 
Kiedym nleba spragniony darmo Izy wyciskal^ 
I tyiko twojf dzwonkn wzajemnotf^ poEyskal; 
Zadzwofi ml przy skonaniu, zadzwoifi nad mogit^ 
Tw4 picin tak zuani^ serca, urocz^ i mil^I . 

KRAKOWLVK. 

Zapomniano akrzypki moje, zagrajoie od ucha! 
Lasy, vzgdrza i doliny zapalcie w nich ducba, 
Ducha w nicb zapalcie, niccbaj brzmi% na okdl, 
A ty my^li moja podlatuj jak 8ok<5}! 
Jul ekowronek i jaskdika witaj^ nas wiosn^, 
Kzu6my ziarno na t^ gleb^, a kloay wyrosiical 

Trzeba orac zicmi§ 2yzn4 z wiar^ i nadziejii, 
Kie dbac na to, cbociai kwiecie^ zaszumi zawiej§; 
Zaazumi zawiej^, lecz jak ^wieiy ranek, 
Rozpogodzi niebo maj — wiosny kochanek, 
Dalej razem jak te wotki idimy krok za krokiem, 
Bo gdy zagon uprawiony, milo rzuci6 okiem. 

Ty fojarko brzmij po drzewach, niecb pQkaJ4 liicie, 

Wtedy wtdrem i laa chdrem zagra uroczy^cie; 

Uroczy^cie zagra jakby przy niedzieli, 

Jak piosnka kocbanki aerca rozweseli. 

A wi§c skrzypki i fujarko na ojczyst^j grz^dzie, 

Bazem grajcie, zgodnie, iwawo, a muzyka b^dziet 

2yzna niwa klosem p^ywa, kwiatecxkanni woni, 

Tu BiQ blawat patrzy w niebo, poky mak aif ploni; 

Folny mak ai^ ploni, jaiftci go watyd ima, 

2e biyazczy purporii, lecz zapacba ni^ma. 

01 bo6 darmo, aamym blaakiera nic ai^ nie przymili, 

Stokrod milasa jeat pszenica* gdy kloa d^lM acbylil 



Digitized by 



Google 



456 

Dal6j skrzypki grajcie hacznie, Wisladiwi^kponiesie, 

Na jej braegach rosn^ lasy, alowiki 84 w letie; 

Slowiki 8i| w lesie, na dzidbkach zano^, 

I cal$ nature zbtidz^, rozc8muci|! 

A gdy iniwo ju4 skoAczymy, wtcdy na doiynek, 

Wszyscy Bogu piosnk^ ^wi^t4 zXoiym w upominek. 



iYGLIlSfSKI FRANCISZEK. 

Urodzil ei^ w Krakowie 1816 r., malans i poeta Die- 
pospolitych zdoloosci; p^dzil ijcie w niedostatku; cierpie- 
nia duszy, glod i n^dza przyspieszyly mu zgon zawczesny. 
Um. 28 stycz. 1846 w szpitalu krakowskiej Kliniki. Za zy- 
cia wydal w Poznuniu 1844 r. Dumki i poezye, Zupelny 
zbior jego poezyj wyszedl w Krakowie 1852 r. w 1 tomiku. 
Wiele slicznych jego piosnek i dumek, oczekuj^ tyiko ma- 
zyka, a^eby z wdzi^czn^ melody^ upowszecbnily 819 nazie« 
mi naszej. 

l¥ltanle Itiosny. 

Ka okdlnyck pogdrzach TatrzaAskiej rodziny, 
Szaro-zielone mszysto przeblyskuj^ smugi, 
Babia-Gdra, prababa, wiekowe tysiny 
Obwija czepeem dnieinym, j^) s^dziwe syny 
Bl^kitniej^ w oddali schyloncmi garby, 
Diwigaj^c na nich dziejdw i pami§tek tyle, 
2e icli dot§d przemy^lne nie zoraty pJugi, 
I nie zmyfy nawalne nieszcz^scia szarugi, 
Co brudnym deszczem iciekly po Kraka mogUe, 
]io w j<5j lonie zalegfy dia przyszlo^ci skarby! 

Wioana, na niebie wioana. dsiewicza i jasoay 
Stoneczn^ ^a irenic4, z pierat tchnie woniami, 
Za katdem tchnieniem strzela sziemi gwiaidkakraana 
Stokroci i iywemi drga w niebo rz^ami; 
A stara Wiata azumi i otr748a lody, 
Co j4 mroinemi p^ty okuwafy zim^ 



Digitized by 



Google 



Ail 

I bl^kitem roxbanria swoja biala wody, 

A Si aiiBlaatfiyi. fal wpsfa^ gawf d^'fo^m^ 

Z 2iataii(M| bkolhsn^; pdd^awfehi gfodetn 

NaAshk |iie^ matcayniiy ¥^^ dvpiy pian^^ 

Bo wni^j zamkowe basztj blyazcz^ sloAca wachodem 

I taU do' j^ piasai awvyiQl akroA r4]|uaii% - 

I azepca jej przeaalo4ci wieUda, iwietoo dzi^a, 

A obacm odmianja; to a ial« fal j^kiem, 

Roapaxsttiia wras aaazomi, powodzif wjleje 

Ka bloiiiaZwieraynieckie,wiiet ^Qiszonym diwi^cm 

8ptywa w stare korjto, a pljnie w nadzieje! 

I bloA BiQ ,wnet odziala plon wrdi^cjm majem, 

Wieszczek skrzydlaty w bf^kit poleciat po wie^ci 

Skowronek, pjta^ niebios, polecial za krajem 

I wnet je oraczowi pioaenkii obwieilci. 

O zieraio! jakiai slicsna w majowej atddence, 
BtoAoem aif cahi i^ocias, tohaieaa Wialy falaini, 
fitkowronak'pacitra raany zmpwil ei w pioaanaey 
A gr<$d Krakowa w chdrzo zamodlil dzwonami. 

Ziemio moja! od dziecka graaz w ma duazQ pie^ni 
Jak tj Btara, a iwietne jak alo]6ca oblieae. 
One pod aereem plynii, a a picniowdj oieiftiu 
WypieraJ4 ai^ w U^kit. Swi^tO'tajemniczet 
Jaai^ modl^ do ciabie pieimami takiemi, 
Ziemio-Matkol bom pier^mi kanniony twojanai. 
Ziemio-MatiEol m§ dasz^ irci^gnij w tifoje lono, 
Synowak^, nad twa do]4 w« tzy roztopion^, 
Bo w wio^nianej ankieoca take^ atraaano mila, 
Jak dziewiea, eo wiankiem martw^ akroA obnrila^ 
Gd yby letargiem zaraz po liable uan^a. 

T^^ nan^Ia letargiem, bo twe cialo iwi^te, 
Jeazcze toczj^cym ^ierci robakiem nietkai^to, 

ciebie slo&ce maja. ogrzeje, tcbnieaz iyciem' 

1 syny twe powitasz gloinem aerca biciem, . 
Watanieai i spojrzyazwaloiice, dzU my twpj^ dzieci 
Na twdj chwaly koroni^ wci4i zbierjymy kwlaci! 



literataray torn TV. 68 



Digitized by 



Google 



m 
AOTOra CZAJKOWSH. 

Urodzony dnia 13 czerwca 1816 roku. 

Nauki akonesy) w Qniwersytecie Jagiellonskim, jako 
doktor obojga praw i administraoyi. 

1. Ntektdre poezye Antomego CztijkowHkiego. Warsxa- 
wal84], 8vo.— 2. Poezye. Warszawa, wdrukaraiSt. Str^b- 
akiego, 1845, 12. — Obecnie od lat wielu jest profeasorem 
prawa w uniwersytecie petersburgskim. 

Do znakomitszych w kraju naszym pisz^cych nalez'y 
A. Czajkowski. Zoac w jego tworach sil^ DatclmieDia, cz^- 
ato niezwykl^ mysl i czucie; j§zyk jf drny, dzielay, ktorym 
wladac po mistrzowsku umie. Przeklady jakie podal. Dace- 
chowane s^ prawdziwymtal^ntem, i wiernem oddaniem du* 
cha i fotioy awego oryginalu. — Wyj^tki ktore przywodzim, 
S9 % drugiego abiora poezyj, 1845 r. wydanego. 

Mifyf skromny ko^ciotek Ojotf «r EapncTOiSir* 
Nie wabi mammrowf twanni Cherabiadw, 
NieUnif w nim drogie irebra, lees przybjiek ^wi^tj 
ZdobU proste oltanse i drewniane sprz^ty. 

jakate to j At slodko, jak blogo, apokojnie^ 
W hofym domv odpocz46 po dwlatow^j wojaie, 

1 awoje modfy l^oty^^ padtscy na kolaaa, 

Z aiwym i bosym slug« tak irielkiego Fana! 
JMi wchodzQ do koAcio^a: na malto irsnieaienia 
W tnunnia le^y braciaxek w zakonn^m odzieniuy 
Z naaadzonym kapturem, na ktdiy ma wienieo 
Z myrtu bracia tloiyW, na znak, ie m^odzienlec. 
W gtowacb 81$ jego amutny dopalat kaganiec, 
Bfce mia} skrzyiowane, a w jednej rdtaniee, 
W dmgi^j k8i4lkQ otwart^. Pokdj jakid z twany 
Tak cichy ma -vrygl^da!, M zda si^ 2e marzy; 
lyneo mueha natr^na na licacb mu siada. 
On j^j prseoiei nie ap^dza; broda na pier< apada. 



Digitized by 



Google 



459 

A kwiat jenenny w p^kacli kolonnd piiMfDiti 
Krjl mu Mopy i won!^ iegnal' tyna dean. 
Wkolo klfkly niewiasty, a bracia w K^kouSe/ 
Przy mszaeli £ nafiwi^ttzf liottyii podnorfli dionie. 
Jam dninal o pidgnymce daleki^j i dltigi^j, 
Jah| zacs^Tadusza poboinego stogi; 
DomaYem o zakonie, jak ta tkromna oelai 
Od iwiatowego zgielkti poboinycli oddziela, ^ 
A duBEa na promieniacii pokory ulataj 
W czyste, pokome leree Zbawxdela Mata. 
Ta bIowo ewangelH z azarego halnta, 
Samym przykladem led i zaserca chivyta; 
Tataj lyika drewniana, wspanialsza ^1 riMa,' 
Crdy Bi^ mi| karmi codzieA n^ans i sierotaj ' 
Ta abdstwo, a ono z oiebem jest w poblito, 
Bo Pan rodzil 8i§ w 2tobie, a amarl na krzyin. 



PAJ^K. 

P aj$k si^ Matce Boaki^j apcBeciwia, 
Bo chocia2 ona pn^daie tak aienkoV 
On cieni^j annje 8wq|e krosietako, 
I Brebrne tkanki ja^^j oaiWwia, 

Wi^e nie griedk zaHe pi^^ka. 
Lecz paj^k winacaeky pa Brebm^ eiaei 
Zrana nieszczQioia ewiaaiowad led^ 
A gdy wieozome godalny iriej§^ 
Wrdibita cieaay Aat^ nadsie^, 

Wife eakodazabio pi^a. 
A paj^k ^piewaky na groxach go^ 
I starym grodem a bralem alowmcoi, 
Promieniej^c^j banry j^aykiem 
Kwili gdzie^ wkotica don^ pnoBaTo^ 

Wi^ti ial zabijac paji|ka. 
A paj^k prorok w ^otst^j aalii 
Na bracMj pn^dv^ pieatf ww^ kdyaze, 
I Bzaxym kl^bkiem po AuuAt piaae 
Baltasarowe: „Bdg d^ obali,^^ 
Wi^c stradb aabijac pa|f ka. 



f. 



Digitized by 



Google 



460 

A pai«k kaptaoy kraiy oriaiua^ ; . 

Wi^inidw pocieszA, umy ©iJans^dzie, 

I X trdpioli gtdwek t^cz^ dob^dzio 

Po liymnibch jmierci, bynm zmArtwjchwstaniay 

Wi^c grzech zabij^c paj^ka* 
A paj^k m^dnec, gdy ma 8ie6 zmiot^, 
W xMdziejacb piersi swiSj nie rozleiii» 
AlaM atarycb Berca promieni 
Wnet rzeozywiftto^c aplecie ztot^, 

Jak nie i^6 w ^lady paj§ka! 
Faj^ka! Maryi si^ nie apizeciwiaj; 
Lecz aa J4i cliwa}^ twijje kronenko 
Zaannwsj srebroo, zasnuwaj/ cieAko, 
W barwiste vwory ja^oi^* owkliwiaj^ 

A ja ci^ kocbam paj^. 

Smieri^ Sterana Csarnlecklesow 

W Sokoldwce przcd cba<4 u proga, 
Facbolkowie i luda cser6 mnoga; 
Stoi 8t§pak u iloba powolny, 
A w ^wietlicy leiy hetman poLay. 
Hetman glow^ pocbylil na toie, 
Erzepkiem eiatemjiiA wladn^ nie mole, 
Ztoiyl r^oe jakby do modlitwy; 
Ale wojak ci^gle many} bitwy. 
To o Bzwedacb odmawia pacieirze^ 
To Stawiszcaan rochnkanycb biexve. 
A pny ^wietle gromnicy, ksiijd^ cicby, 
l^wi^t^m kryzmem male ziemskie grzecby; 
Frofi Boga w pokorze i skmsze, 
By do raju przyy^t itarca Axuz^; 
A lud slowR powtafsa kap^ana: 
„Slug$ twego, zbaw Panie Stefana!**- 
ZtLTtal Bt§pak n itobu powolny, 
Wznidal na loiu g^ow^ betmao poloy, 
, Bieknem zaszte vtztworzyl ireiitee, 
I popatFzy} na smntD^ gromnfc^ ; 
Witi^ ksi^dza jak ze aba powataly,. . 
I zn6ir atacba} jak rij jego bialy. 



Digitized by 



Google 



461 

^, Wprowadicie gol** ildn^ Jna liiKW»ri 
I wnet biaJy p* iabi© «? "W^iyr 
Na pier^ sterea Uadne teb 8w6i suohjrf 
(A obadwaj bieli jak dwa dncby); 
(imiatBi^betmanjakdaieciak sMOQAiwy^y 
Tnl^c r§ce 11119^ foi^ie gr^rwy: 

m<5) bialy! a bialy spokojoie 

Zda si^ a paaem rosprairiat o wcjaie, 
Baz po raani to oaerapem niasy, 
Ai starcowi jako^ t^skoo w dvsay; 
WzniM bntaw^, Bpoinal irkolo grozao, 

1 rackl: „Kt<$1u dalei j§ aapdinol" 
PoUm opadl na lote bes sily; 
Zqowu nesze pacierze mdwity, 
ZiM>ira at^akn *tobu poirohiy, 

A w iwietllojr leiy batman polny. • 
Fan Kijowaki nie daje roskazdWf 
Twardycb z ust Bwych nie ciska wyrazd w i 
Ani rieniem rozbudzi go siwy, 
Bo w<5dz wielki ju« leiy nieiywy. 
A twarz jego Bzlacbecka, uczciwa, 
JeBzcze jakimi poBtraebem przeszywa, 
Jeszcze z ^mierci% nawet walozy sam^, 
I Bzerokii odzywa si^ Bzram$: 
9,Jam nie z soli, ani z roli, 
Ale z tego co mnie boli!*' 

DO WISEY. 

NaBza ai? Wisla ukocbana toczy, 
Przez kraj pazeniczny, polisty, uroczy, 
Z irddel Karpackicb coraz szcrsza bieiy, 
Uno8»|C obraz rozkosznych wybrze4y. 
A nad ni^ owdzio Tvioska si? uimiecba, 
Chatka sIq bieli, pocbyla si§ strzecba, 
I ryczy bydlo, pomrukTij^ trzody, 
Gdyje dzicircz^ta prowadz^ do wody. 
A naaza Wisla tak spokojna, cicba, 
2e j4j nie 8}ycba(i, tok lekko oddycha, 



Digitized by 



Google 



46S 

Nadbrzeine wioikif ptiitwifbt i p«la* 
Stare 819 wiersbj nadtii^ jBadniaafyv 

8w^j Btarotfci, o Bpniohiiial^ kdne^ 
Sci^tych konarack i minioii^ pone; 
Bo one mlodo^c z Wisl^ przeignitj, 

I do ni^j jeszcze knywe, ku^owiatey 
StroJ4 Bwe oiolia w aieloiUNici 8sa*9« 

Rzadko jut , bnkt i pi^kne dibroirj 
PUwi^ w j^j nortacli pneimSoone glow/t 
Lecz ci^ici^i nad ni^ sosna wznoti koKedt 
Lub placze brzoia pny inlod^ topolce, . 
A nadwi^Ia&ska topola wapaniala 
Nad nartem wielkie konaiy roiwiata; 
To nie wlocb amukly^ co lii6 vn6^ podkaaa, 
Ale^brat szlachcic do korda, do paaa; 
Pie& flwdj Bzeroki podnoBi xncbwale, 
Macha j^kami, z ki^ciaatego w§sa, 

1 z Bwoj^j czapki powiewn^j wytrx^aa 
Gar^cie zieleoi na wyiane tale. 

Tj ptynieez Wiatol a jak kaplali stAry, 
Zamek krakowski cbrzci ci^ Bwym obraiemi 
Kaplan to fliwy, ale mlod^j wiary, 
Pelen zmBzczenia i wielko^d raaemi 
On ci^, nim w morflUe popYyniesa iHrz^pa^i» 
Swi^tym kryzmatem pami%tek namaici. 

Ty pod WarBzawii rozprzeatneeniaBz tone, 
Plynieaz Bpokojnie, plymesz niesploBzona, 
I coraz BzerBza, coraz wi^c^j paMca, 
SpieBzyBz do niegdyS leanego ci Gdai&Bka. 
A pod Krakowem, na dlngim galarze 
Gwarz^ i karz§ fajczyeka w^glarze. 
Po bokach w^giel w oifaniu kupkacb leiy. 
We drodka budka, a rudU fliB czawa^ 
WIoB mu %\% gruby zpod czapki k^diierzy, 
On J4 z fantazy^ na bakier nasuwa, 
Zw\ja koBzuli r^kai^ bufiaate, 
I izarawary poprawia paaiaste; 
Ma kaftan dtngijlz czerwon^m podbiciem, 
A twarz z w^Bikiem, raniie]&cem i iyciem. 



Digitized by 



Google 



468 

Na ni^j, jak w wliuiii^ efaaoa gaspodavyy 
I wiesie iaikto dxielBy fi» kitkowiki, 
W^giel brs^Qdcowski albo larywowtki. 

Wisto! ij niesieu na twoim pnestwone, 
Naaze namiBte, poztociste sboie, 
I cynk srebrsjBtj, i sdl i gips bialy, 
Wapno i jaja i dwieie nabiafy. 
NieiietZi gdy zechoosz; a gdf ale mask wo li, 
Pr6ino berlinka iaglami swawoli, 
Lub galar wios^em twoje Me Uf aie, 
Ty nie chcess, nmss^ stan^^ na mieliinia. 
Ty seebeen, p^yn^y a^^widnokr^g ca}y 
Zd^ BiQ uoieka, i cbowa i enika, 
I t/Iko csasem pluanii twoja waly 
FletW4 uoanpaka, vdd twycl^ roxbdjoika^ 
Lnb wir je zm^ci; a na dnach lofyskai 
^gi^J4 ohjnory i tHoiice rozblyaka. 
PUszki ^wiegoc§ w nadbrzelo^j wiklinie, 
U gdiy bocian wyci^gni^ty plynie, 
A lekki wietrzyk marszczy twoje wody. 
A gdy ci§ Wislo 4ci8n§ zimne lody, 
Tji jakzwierciadio, jak trebrna tablica, 
Na ktdrej slofice maluje iwe Ilea, 
Ai Idd przepali; wtedy z strasznym grzmotem 
Kamiesz kty, toezysz rozlo'>.y8te fale, 
Pienitz ti^, plyniesz saeroko, wspaniale, 
I piert twi| ifzdymasz za wiosny powrotem. 
A kiedy w gddteb potopniej^ iniegi, 
Ty nagle groina wychodzisz nad brzegi, 
Zaiewasz pobi, i unosisz z sob^ 
Wie^niacze cbaty z cal$ icb cbndob4; 
Powalasz domy i na twoj^j fali 
Kieraz niemowl^ w kofysce si^ 2ali; 
A potem znoiru wracasz w twe ukrycie, 
I dcbo p^ynietz w odwxeczn^m korycie. 
W starem koiT'de o rodzinnajrzekol 
Niecbaj apokojoie twoje nurty ciek^, 
Kiacb na twycb bloniacb tak p^nycb t^knoty, 
Bdg litoiciwy da orodzig zloty; 



Digitized by VjOOQIC 



464 

Wtedj two fale pokrsj^ Mpi^ 
Nioftfce sfao^e, liukmne komi^gi, 
A fliB krakowtki twdj pnsjjacMl sUvy 
Kupi ci sukni^ ^ gda^skie talary« 



UJEJSKI KORNEL 

Urodzil 819 1823 r. we wsi Beremaiany, w obwodzie 
Czortkowskim w Galicyi. Oddany zawodowi roloika od r. 
1858, zamieszkuje stale we^wsi Zubrzy^ ktor^ tnyma 
w dzieriawie od Magistratu Iwowskiego. W r. 1847 bawi^c 
w Paryzu, zapoznal si^ z JuHuszemSiowackim, kt6ry go nale- 
aSycieoceniliuczcUwiersaem swoim. Jesttojedenzpierwazych 
poetow polskich z mlodszego plemienia. Malo u nas znany, 
chocia^ wart chlabnego rozglosu. Od 1844 pierwaze utwo- 
ry oglosil wDzienniku mddlvcow. i oddzielnie wydal: l)Piesni 
Sdlomona (pieen z piesni), Poznan 1846. 2) Kwiaty bez uxmu 
Lwow 1848. 3) ZwiQdle liscie, Lwow 18 i9. 4) Meladye biblg- 
ne^ Lwow 1852. 5) Rozbitki^ prolog napisany dU sceay Iwo* 
wskiej, Lwow 1857. 6) Poezye^ Peteraburg 1857. 7) Poezye 
pojedynczo wy dane jak Ojeze nasz^ ModlUwa qjca przy chrzeie 
syncu 8) Artykuly dzieQuikarakie o aoenie polakiej, Lwow 
1858. 9) Wieriz na zgon Mickiewicza* 

HAGAR NA PU6ZCZY. 

Wstat tedj Abraham ranowzi^wsiy cbleb 
i buklak wody, wtoiji na plecy j^j ^ oddal j^ 
dziecif i odprawit j§, ktdra poazedlBcy bb|dsita 
w puszczy Bersabee .. 

A gdy nieatfUo wody ir buktakn... 
GeneHsj Eoz. XXI^ 

Od fllonca po^aru zczerniata mi glowa, 
A wkolo pustynia; do ciebie Jebowa 
FodnoszQ ptacz^cy mdj gtos. 



Digitized by 



Google 



466 

Spraw Pania! by aiebo Badenma wyoUifitto, 
I nkafy granito imieA Panie na irddlo, 
A piaaek czerwony na wnos, 

I nigdy Jehowa! i nigdyi do zgonu 
Kie njrz^ joi dolin kwiecistjcli Hebronu, 

Ni pana'*iiiojego, n! r<5d? 
J nigdyi jui nigdj, c1io6 wyjd^ z iywotem, 
Kie U8n9 pteszczona pod jego namiotem, 

Ni noc4 wjbiegnQ do trzdd? 

Nam Bzaiy od skwaru opadly w kawalacb, 
I rzemie£ pop^ka! pa naszycb Bandalach, 

I cierpi i p}acze mdj syn. 
Jam Panie kochala i byla kochan^^ 
Szcz^tiiwf, to stusznie ±e jestem karan^, 

Lecz syn mdj Izmael — bez win. 

Gdy wicher ogniowy po puszczy zawieje, 
I iarnym popiolem gdy po naa posieje, 

Izmael opada jak kwiat. 
Ja Tobie o Panie! natenczas si^ Uaniam, 
I syna m^m cialem przed wiatrem orfaniam 

I cbtodz^ szmatami mych 8Z|^. 

I nieraz czuwaj^c gdy zdrzemi^ na piaakn, 
Przebadzam ei^ tnroina drdd nooy i wnaaka, , 

Dlawiony Gazelli to wrzask, 
A irkclo ezakale oczyma mi ^wlec^, 
I vyj§c ucbadah bo myllqi fern hric^, 

Tak z dcz mych rozpaczy gra blask. 

I nieraz na bii^ym skielecie wielblfda 
Zczajona twarz ludaka ile ku nam pogl^da, 

B}§dnego w^drowca to trup., 
I nieraz e^p glodny zawiinie nad nami^ 
A potem w mdj zawdj uderzy skrqrdlami 

I dmgim zakracze na tap. 

I nieraz gdy ninie, ja niosQ... O Boie! 
Izmael si^ zacbwial) iM dal^j nie moie, 
literatnra, tomlV. 59 



Digitized by 



Google 



466 

' Me tnouHt pmeohyk ai9 z ndgt 
I oBta otWQfwylf o Pamel on pragnie^ 

Panie! twa l««ka nieoh ka mnie •£§ nagoie^ 

Ty4 wielkiy ty^ mocny, ty^ Bdgl 

Jehowol Jehowal onkrzykn^t, on pada, 

1 usta spalone do nst mydi pnyklada, 

A iar z mch wyoi^ga miast tcha. 
Przed glosem, przed mom czyi zapart niebiosy? 
Jchowal Jehowa! och wody, och rosy, 

Kropelk^, iropelk^ choc didlu! 

JTerycho* 

....knyknie wssystek lad o- 
knykiem wielkiiii, a upadn^ zgnm- 
ta mtny miejskie. 

Kn^ Jozue Roz. VI. 

Prsed lat czterdzie^ci ssli drog^ pokuty, 

Przed lat czterdzie^ci milczeli pod mtotein, 

I pier^ ich w ogniu jako pancerz kuty 

Jeno 819 gtvcbym skariyta loskoteniy 

Ai wlasnem'cii^eia stall siq pancerni; 

Kruszy} si^^na nich oszczep naksztalt ciemi. 

I dttoha swego me trwonili w slowachf 

8iedzial on w gt^bi zaakleplony twardo: 

I ledwie czasem z rokoma na glowach 

W/cieniu siadali milcz^oo i hardo, 

A gdy ich bola^c do iywa dojadta,^ 

To s dunomych oczu ledwie Ita ^im spadla. 

Nie frymarozyli oni Iz^ ni skarg)* 

Nie rwali dloni^ nie miotali wtosem, 

Ale zaci^toic stale przed ich warg4, 

Eaidy drii^ w sobie skamienialym gIoAeai« 

A na dno dnaey sw^} to iylko aUadat^ 

Co w strasznyoh grzmotach groiny B6g wygadaL 

I z t^ pofe^g^ ti^oi^^^ wn^trza 
Jako tutiMEe piqvsU pod Jeiyohoi 



Digitized by 



Google 



46t 

Stoma wieiami ono uq napi^trza, 
Cielesn^i siljr xbudoirane pych^ 
A w swojem Yonie loyje lad plogawy, 
Lud BEwien^conyi bez jutra, bes slawy. 

Izrael widz§c kraj polistjr, iliczay^ 
Wyborny Liban, rozldg za rozlogiem, 
Podnid^ krzyk wleUd, straszny, jehowiczn/: 
ytChwafa naszemu Bogu, miecz nad wrogiem!*' 
Krzyk ten z gtosami tr^b zmieszany razem, 
Uderzyl w miiiy miasta jak ielazem. 

I^ie dotrzymaly one temu ciosu, 

Run^y baszty, rozwarfy 819 bramy, 

Izrael sdobyl je potQg^ gtosu, 

Z wzniesionym miecsem'poszedl przez rozlamy, 

I nie zostawil jiut nic w grodzie onytn, 

Frdcz krwi i w^li. Biada zwyci^ionyml 

Dawne to dziejel w tdm iyciu jaTowem 
Dzi4 taka powie^ na bajk^ wyrasta : 
Przecici ci ludzie, ktdrzy jednem sYowem 
I budowali i bnrzyli miasta, 
Nie od aniold^ tak§ wladzQ wzi^li, 
Nie! tylko cierpie6 i mUcze6 umieli. 



Po«Bi|telc s aledolKOilemoiies^ dramatu 

SAMSON- 

24. Porodzila tedy syna i nazwa- 
2a imie jego Samson. I uroslo dzieci^ 
i btogostawil mu Pan. 

Ksi^ S^dzidw Roz. XIIL 

SCENA L . 

{A'amiot pasierski, w gi^ od8toni§ty widak kreijabrazu, Po bo- 
kaeh siedzq rz§dem sluiebnice zaj§te to skubaniem welny, to 
^zydem, mi§dzy niemi Lamu Na przodzie Zefora prz§dzie. Na 
boezn4f scianie wiai mieez, Przedwteezorze). 

ZEFORA. 

Lami! pdjdi bliidj, patrz^c w twoje oczy 
Prz^dza m^ my^lli w srebrn^ ni6 fei^ Biroi, 



Digitized by 



Google 



468 

I z tob^ Mcz^de w moje f erce krooqr. 
Bo mi 819 zdaje^ te to ctfrka stoi. 
A nie mam dziecka, coby w kaid^j ponM 
limialo Bi9 ze mn^ lab cierpiato apolemy 
A kiedy smutne nadejdzie wieczoize 
Lalo mi w dusasg ^wiatloic jasnem csolem, 
I zawBze mowi| pieBzcson^ i gtadk^ 
Jak 2lot§ Strang brz^kaloby: Maiko! 

LAML 
A syn twdj, eyn twdj? 

ZEFOBA. 

OI syn CO imiegol 
Jemn do iycia namiot nie wystarccyy 
Jemu zamato glosn matczynego, 
Matczynych pieszczot i matczyn^j tarczy. 
On« nie potrafi ini6 cichym pokojem, 
On nu|A, BtiroTzony do czynn, do znoja, 
W iycie jak w obdz broniony, przebojem 
Pdjdzie, zwyci^iy albo legnie w boju. 

LAMI. 

To dzi^kaj matkol to dzi^kuj Jehowie 
2e ci dal syna co w olbrzyma rotoie, 
2e ci zostawil oczy w starej glowie, 
Ktdremi wita6 moiesz go rado^nie. 
Bo syn twdj moie w tdj walce 819 wslawic 
I zo8tac wie^cem dla 8wego naroda, 
A wtedy matko b§dziesz blogoslawic 
Chwili pocz^cia i bolom porodn, 
Bo takie imie po 8obie zo8tawi 
2e t^m imieniem grdb ci zamarawi. 

ZSFORA. 

O! grzeaznam wielce, szemrzQ przeeiw temu 
Co mi pochodni^ je8t na Btare lata, 
I gniewam dziecka, dziecku jedynemUf 
2e troch^ wyidj nad my^l m^ ulata. 



Digitized by 



Google 



469 

I chciitam siinkii^c w niewieddo vleiiki 
Tjrle pisTSztoici i tyle n*dziei, 
I chcUtam wttocs/d pod domu strop niaki 
€rlow9 olbrByma... 

X.AMI (dobitnie). 
I zbawCQ Judei. 

ZEFOBA (ztrwog^). 
Co mdwisz Lami? 

LAMI. 
, Wiedz o t^m Zeforo..* 

ZEFOBA. 

SZaczekaj chwil^ (do Blnifcebnic}: 

Zftpewnie t^ por% 
Tnoda s p<51 wraca, wy idicie do trzody, 
Lea K dragiemi pod Sarai bram^ 
Pdjdzie z cysteroy pnynieic ^wieifc^j wody, 
Spieszcie siq cdrkil 

(slaiebnice odchoda|) 
Hal jestetoy same, 
Zbawca Judei? Lamil kto ci mdwil? 
Czj wieszy ie gdyby kto te slowa ziowit 
I wloiylt w czujne ucho Filistyna, 
Jaibym iywego nie njrzala syna. 
Gzy ty wiesz Lami, ie przez lat czterdzieioi 
Od kledy nardd przed Jehow^ zU^dzil, 
Nie bylo m^ia coby wrogdw s^dzil. 
Ai oto nagle rozchodz^ si^ wieiSci 
2e nowy s^dzia ^rdd lada powstanie. 
O! to strach wielki padl na Filistyndw, 
Jeili ktdrego zdybi^ z naszycb syndw 
Rdinym pozorem zdtniajii spotkanie, 
Witajil, koBz^, a wzrok ich jastrzebi 
Szpiegnje ruchy, bada mlode czola, 
Czy na powierzchniQ zmarszezk^ nie wywola, 
I czyli uJTzy w otwartdj dcz gt^bi 
Zemst9 tygrysa lab »pokdj got^bL 



Digitized by 



Google 



470 

Dot^d Saosotia nie sbadat innioj 
Wrtfg ohoc J4 badit chyfarze a oblefoie 
A ty sk%d Lami znaaz j^j tajemidcf? 
Kto ci J9 mdwil? powiedz... 

LAML 

Aniol we toie. 
(Po chwili smHtnie): 
Zeforo, kied]r wgl^am w twoJQ trwog^, 
Chociai mi serce ^ciska si^ bolefoie 
NieufnoSc matki prz^inaj§ z pokor^. 
Sluga, sierotal jednak POJ96 mog^ 
Co to jest matka. 

Slucbaj mnie Zeforo, 
Tj wiesz kto jestem, licha stuiebnical 
Nic swego nie mam, nic na calym ^wiccie, 
Z jalmuiny daje mi wod§ krynica, 
Przez ]iU>66 tyiko pachnie dla mnie kwiecie, 
Bdg w 8wdj m^drosci wiedzia} co dac komu: 
Innym z pogard^ on pod stopQ rzucit 
ZIoto i wladzQ i rozkosz bez sromu; 
Ale t4t od nich oblicze odwrdcit 
I rzeU im: idicie, dla was dalem dosyc! 
A mnie com wzrosia bez matki, bez doma, 
Co nic nie maj^c, o nio nie limiem prosic, 
01 on mnie kazal aniolomf piaatowac, 
Ros§ nakarmiac, na swych skrzydtacb node, 
I krnche serce do boldw hartowac. 
Toz nieraz senn^ gdy mnie noc otoczy, 
Anio} nademn^ zawiesza awe oczy^ 
Biafy jak lilia nad wodi| chwiej^ca, 
On siQ przegl^da w m^j duszy pnezroczn, 
Usypiam; potem widz§ czawaj§ca 
Jeszcze w mem lonie odblaak jego oczu. 
We dnie jam cicha, pokoma, cierpi^ca, 
Dziei^ kaidy moaz^ zapracowac leami, 
Aby zaplatQ w noc odebrac, anami. 
Wtedy siQ ataje Pai&sk^ powiernioh 
Gdy rzQCQ my^ o moim narodzie 
To 819 zwi^kszaj^ jak kr^gi na wodzie 



Digitized by 



Google 



471 

A jego dxieje tak ni jaMio swi^c^l 
Co tylko Btjesnoii ma mle^ z moim ludem 
Ka me zakl^cie odalania si^ cadem, 
Tajne wyrocznie zdejmaj^ zaslooQ 
I BtaJ4 nagle widne. niestrzeione. 
I jalde lony dtoA Jehowj waiy 
Dla tego luda co zaatyga w tramnie, 
Wszystko mi zoane, i wszystko to n mnie 
Wnet 819 odbija w sercu i na tvarzy. 
O! to wieaz teraz zk^d, jak zapewniona 
Zbawc^ Judci nazwalom Samsona, 
Jak tajemnic§, kt<5r§ nikt nie wiedzlal 
Prdez Boga w gdrze, aniol mi powiedzial. 

ZEFORA. 

Prdcz Boga w gdrze i prdcz mnie o Lamil 
I ze mD4 aniol rozmawiat, nie snamit 
Ale w dziefi bii^y nim syn si^ narodzif, 
Dwakroc z t^ wie^cia z nieba do mnie zchodziL 

(Bebraim pokazuje si^ w gl§bi i niewidziany 
Btaje przy wchodzie). 

. Ja i Manue wyadiimy na pole, 

A wtem nas ^wiattoSc niezmiema otoozy, 
' A w ni^j Bi9 t^czy mienifo pdtkole. 

I gdy^my trwoini otworzyli oczy, 

On sta} przed nami i rzeU: „takie slowa 

Frzez moje usta mdwi warn Jehowa, 

Sluchaj niewiasto! oto zrodziaz syna, 

A syn twdj b^dzie Nazarejczyk boiy; 

Strsei by nie dotkn^I sycery ni wina, 

Strzei by na iyciu nie miat cienia zmazy, 

Bo mu 019 serce zmi^kczy i zatrwoiy 

Gdy czaa nadejdzie Izraela zbawid, 

I Fili8tyn6w wojowa6 i dlawid. 

Milcscie doczaau!^^ 

BEBBAIM (flzydz^cnastronie). 

Jak apehiia roikazyl 



Digitized by 



Google 



472 

ZBFOBA. 
A my oboje na oblicze padli, 
A gdy^mjT potem Bogu w dzi^kcsynieniu 
Na 8t08 plon^cy ofiar^ pokladli, 

Aniot nleciiJ w plomienin. 
01 jakie bylam mojem szczQ^ciem domna, 
GdjT syn si^ zrodzil, co pod mojem oldem 
B4$8l jak pod T^k4 rzeibiarza kolomna, 
01 jak po liwiecie, po niebie szerokiem, 
Chdalabym jego nadejScie obwoIa6! 
Kieraz, gdy widz^ jak pod wrogdw ciosem 
Jndzkie niewiasty z rozpaszczonym wlosem 
BiegD4 po polacb i p}acz§ ialo^nie, 
Chci^bym wtenczaa w glos za niemi wola6: 
Bi|dicie cierpliwe! patrzcie, syn mdj ro^e! 
Musialam milcze6 i ty milcz na Boga, 
Bo go zabij^! 

BEBHATM (na stronie). 

Zapdina przestrogal 
Niech wie Filistyn.., 

(B^bi machn^I, Marz}m nadbiega, Bebrum aze- 
pee mn do ucha i wskazuje na pole^ ten azybko 
oddala si^). 

ZEFOBA. 

Go ci jest? mdw Lami, 
Tji dri^ca... 

LAMI. 

Tyle szcz^Acia dla aerca biednego, 
Jakby bye mialo poprzednikiem gromu. 

(Rzaca biq na szyJQ Zefoize). 
O matkoy gdyby moina mdwi6 Izami!.. 

ZEFORA. 
O cdrko moja! 

scENA n. 

BliBRAIM (zbliza 8i§). 
ioTko Mannego... 



Digitized by 



Google 



473 



(EradlA li^, patrzY cliwil^ w oozy Bebraima, nagle knj- 

kn4W8Z7 ucieka w k^t i dii^c wyj^kn^h): 
Bebraim!! 

BEBRAIK. 

Pana cxy zastalem w domu? 

ZEFOBA. 
Dot^d on jeflUBCxe nie wrdc3 z winnicy. 

BEBBAIM. 
Mog9 saciekad. 

(Na Btronie, patnnic ukosem na Lami): 
Wi^c nie omylono, 
Lami jeBt tataj, znalazTem j^ pTzecie. 

LAMI (dri^Cy dcbo): 
Bebraim! 

BBBBAIM. 

Pozwdl Manaego iono 
ZaoserpaiS wody w twoj^j krynicy 
Dla mych wielbl4d6w, pod twoim namiotem 
Niech przewiew wiatni lain z moich uat nuieota, 
Jestem cm^czony tradami podrdfy, 
Przec waszepuszcze biegtem stroaia lotem 
Do Manaego zd4iiJ9C w potnebie. 

ZEFOBA. 

M6j goicial gloB twdj niecb za rozkas riniy, 
Blogostawiei^Btwo wcboda z goidem w progi, 
dwieiemi szaty chci^j oblecze6 siebie, 
Ja zama z kmza obmyj^ ci nogi. 

BEBBAIM. 

Dzifki waniy dzi^ki, za godcinne ob§ci, 
Lecz dabz^ podrdi maj^ na pami^ci, 
Cbodat nieoh^tnie, waaz namiot opuszczf , 
Iwaszeserea otwarie ponuof. 
Lileratara^ torn IV. CO 



Digitized by 



Google 



474 

I zndw wielbh|da zepeba^lvrazy na pn8z<»^ 
Wr6c^ do domn... (ze znaczeniem) . 

. Lecz ni^ sam powrdc^. 



LAMI (cicho). 



O Boiel 



ZEEOBA. 
Wji^cie zapewne zdaleka? 

BEBBAIM. 

Kti Gazie mieszkam, tarn Besom rzeka 
Winnice moje jak w obj^dn trzjrma, 
I moje pola co nie mierz76 okiem 
Dlugo odbija zwierciacUem szerokiem, 
A z pckolenia jestem Naftalima; 
Cliche troch§ ulzyc n^dzy memu bratu^ 
By}em n niego i wracam z Tamata. 

ZEFORA. 
Go^ciuf mdj goiciiil bytiicia w Tamacie? 

BEBRAIM. 
Czy tain z pokrcwnych mo2e kogo macie? 

ZEFORA. 
O! i najbliiszy, bo tarn syn m<$j miody 
Przy diwi^ka cytcy odprawia swe gody, 
Gody weselne, ja z Manuem spotem 
Wlainie z Tamatu wrdcilifoy wczora, 
Bo^my nie cbcieli okiem nieweaolem 
Ochmurzac uczt^^ a nam ptakad pora. 

BEBBAIM. 
Czy 9yn wzi§t ion$ nie po wasz^j woli? 

ZEFOBA. 

Gdyby byl zkodu! kt<Sr^ z nasxyoh odrek vl 
Co mu flioatrami s^ w ci^^^j niewoli> 
Co wybiegaj9 na grobdw pag4rek 
Aby go abrac kwiatami jasn^mi, 



Digitized by 



Google 



476 

Aby ufl^fNNO gips^ cjddw jspod mm. 
Oboe cweflnMtoe t takte jtsiobtM, 
Jako kklnria^iaadsohe nagrobnet 
Cbociai z ich ocsn niekiedy Isa cicha 
Sptywa jak piotun do uciecb kielicba, 
Cbo<S one Btoji| jak widma bole^ci 
Nawet prsy stopaiach maZie^akiego toia; 
Zato ich lono jako arka bota 
W dwi^ym i cz3r8t7m przybytka swjm mie^ci, 
Wszyatkie pami^tki naredow^j czeici; 
Zato z ich pieni syn z mlekiexa ifyuyuk 
Milo^ dia kraju, nieoawyc dla wroga. 
D)o6 CO niemowlQ awe do sou kofysa, 
Wakaie ma drogQ co wiedzie do Boga. 

LAMI (wyci4gaj§c r?ce> 
Matko! 

ZEFORA. 

A syn mdj upodobal sobie 
Bozkoszn^ cdrkQ wroga FUistyna, 
Co pewnie kwiatdw nie aadzi na grobie, 
Ale je w czarne warkocze upina, 
Godziei^ godow^ Bzat§ 8i§ osUnia, 
A w nocy bogom &2«ywyin si^ Uania. 
Jakichie ona moie zrodzi6 ayni^w? 

BSBBAIM. 
To nie lubiae naazych Fifiatyndif? 

ZEFOBA (snrowo): 
Synu Judei! foiesz amie pytac o to? 

BEBRAIM. 

Niech wam to aioBko nie b^dzi» dziv^ot^ 
Wtainie my^lalem, ie jednemu z braci 
Ktdry w t4i chwili moie garii^ tracii 
Lab na ielazie amaiy sift ozerwooeia, 
Lepidjby bylo dla zmniejazenia kaini 



Digitized by 



Google 



476 




ZBFO&A. 
To sjm mdjl 

mewRATif- 
Nie wiem, z pokolenis Daiiii. 

ZEFOBA. 
To wyn mdj! 

BBBBAIM. 

Nie wiem, poM^conj Paaa. 

ZEFOBA. 
To Bj^ mdji syn mdj! 

BEBBAIH. 
inewiAsto! ja nie wiem. 

ZETOBA. 
Lees ty po terea chodzisz mi s zanewiem, 
Powiedzt czj^ ty 819 sprzedat Filiatynom? 

C<$rko Jndei! iaueaz mme pyta^ o to? 

ZSFOBA. 

Ale ja matlEa! ja matkal mi^j Utoid, 
Powiedz jak byto, jakim popadt winom, 
Czy Ijje jessd^ 

BEtB&AQL 

Z lu^i^kaz^ oohot^. 
Poiriei6 ta mieid pewn^ rozmaito^ 
KUr^ ja Ittbif. W Tamat na weaelv 
Gdzie ait zebrato Filistjndw wielu, ^ 

Nicjaki Samaon z pokolenia Dana 
WjmyiM gadkC) pownie po pifaim, 



Digitized by 



Google 



477 

I possedl w nUltd, ie kto J4 towmunte, 
^Tnjrdzieid fukiwi ime6 b^dzie, jak kn^i^ 
Z calego miaita m^drcy 019 gromftdz% 
Fo nocMh Die ^14, a nad gadk^ rads%, 
Czas onuusBony nchodzi i mila, 
A z dhigich obrad, z glo^nego hafasu 
^adna mj6\ jasna im 8i§ nie wywija. 
Tymosaaem Samson przy sw^j mtod^j tonie 
Szali^ od ^miechn i utywal wczaaa. 
Widz^c Filiatyn, f e sam w bredniach tonie 
Glftbi^j a gl^bi^j, padi na wybieg nowy, 
Skryde do tony poszed} Samsonow^ 
I wymdg) na ni^, ie pochlebstwem w$la 
Znaczenie gadki wymodli a m^ia. 
I tak sIq stalo: pnsy milosnjm ^tronka 
Samson wjmdwil: slowo w pocalaokn, 
I wnet Filistyn pochwyci} to slowo, 
I rano gadki znaczenie oglosii, 
I o trzydzie^ci szat wygranych prosit. 
Samson ich nie mis^, lecz nadrobil gtow^, 
Moie si^ tajnie naradzit z Jehow^, 
Wybiegl za miasto, a przy Askalonie 
Trzydziestu m^tdw zdybal na zagonie. 

Wszjstko srfo dobrze» wkrdtce Samson wrdett 
I szat trzydzie^ci Filistynom fzuoit. • 
Dtag byl splacony, ale na nieszcz^icie 
Na szatach danyoh przez waszego syna 
Byly czerwone plamy, nie od winal 
I takie znaki jakie w^cieUe pi^cie 
Zostawic mog9 w rozpaczliw^j walce^ 
Lnb z^b CO w bdln r^kawy potarga, 
Aby m6gl ngrytd odsloni^te palce. 

Z tych plam i znakdw bita glointk skargal 

I 

Czy dot^d jeszcze Samsona szQkaj§, 
Czy go na shipie rozdroinym wieszajf , 
A gtodne wiOd a stdp jego siedz^, 
Nie wiem, w Tamaoie o t^m tyiko wiedz^ 



Digitized by 



Google 



47S 

2e on tngrdsieBtti FiOalQmtfw adbk^ 
Chka, did kmI;o&i, a uUy ngtabS. 

(Z iroiu^): 
TnydsieBtQ mtt6\v zabi} wi^ dia gadki, 
Zapewnie myilt^ wyBMl a mlekifiiii malkil 

ZEFORA. 
Sjno, mdj synul tobie marnie fpn%6 
Z glnpi^j swawoli, z mlod^ krvri zap^dn, 
Tobie si^ z wielkidm przeznaczeniem min^di 
A paiic na droge flzale]6«twa i bl^du! . 
O! gdyb7 moina we 2zacb bIq rozptyuj^G, 
Synu m(5j, synul 

LAML 

Matko, matko stdj! 
Nie bloiA, iiie sarkaj, Jehowy si^ bdj, 
Droga przeznaczeA juA poizedl twdj syn, 
Jego ramieuem wlada bo^ gniew, 
A namaszczeniem hyl pierwBzy ten czyn. 
Czas «|dtt nadszedJy niechaj p^ynie krewl 

ZEFOBA (placz^c): 
Synu mdj, synu! 

LAML 

Matko! uimierz bdl, 
Niechaj ten czlonriek nie raduje biq, 
Na twoJQ ran§ on dorzuca Bdl, 
Fatrz w u^miech jego, matko! stucbaj mnie! 
WieBZ kto on jcBt? 

(BebraimprzyBt^pil i popatrzjl j^ w oczy. Lami sa- 
kr3rwa twarz i cicho ^vymawia): 
Bebfaim! • 

SCENA m. 

MANUE. 
(Wcbodzi gldwnem wejiiciem, na prqgu Bi^ obrddZ 
i wola do g!ebi): 

Jezaja! 



Digitized by 



Google 



479 

Eliab gdj s Jad% mufy pohapaja, 

To w Uoi je pnicic gamopM, kn losom, 

Sami atrdii^cie winograda wosom. 

AI a! ogniami ob^aijrc paatmsko, 

Mdwi^ te Szakal ma tarn zbiegowiako. 

BEBRAIM (do wchodz^cego): 
Z Gazy przybylem Manue do ciebie, 
Frzybytem pildo bo w piln^j potrzebie, 
W namiot przyj§Ia mnie twoja niewiaata. 
Jak piasel: w morzu, jak gwiazdy na niebie, 
Jak IM na cedrze, Diech r6d tw(^ poraBta. 

Witaj mi go4cinI blogoslawi^ ch§ci 

Go ci^ tak chylo w mdj namiot zawiodla; 

Podjrdtoy tdmr krynicy nie m^ei. 

Go^ w domn ^wi^ty jako w niebie modla 

Biedn^j Judei. A z mojego progu 

Nodeiny pielgizym gdy odjeidia w Bogu, 

BIogofllawiaAaiiro rzaoa na mnie z siodta; 

Frawa przycbodnia ayn jndeJBki M^d, 

Bo sam przyohodniem by} w egipaki^j ziemi. 

ze:foba. 

Fanie! poslachaj .. 

MANUB. 

Tyi ttttaj Zeforol 

Czas by^ uczciia tfpiewy wieczornemi 

JehowQ, sloi&ce za gdry ncieka. 

•. 

ZEFOBA. 

Fanie! nasz Samaon, Uagam cif z pokoni, 
Sto^ce zaczeka... 

MANUE. 

Ale B<5g nie 'czeka. 
JM 

(Zefora aktania mq i odohodzi wraz sLami pnez bo- 
czn^ zaalon^.— Manua do.ftabie, dittm)4^: 



Digitized by 



Google 



480 

Matki! matkll cuigle ii^ klopoc^ 

dnedftoh swoidi, « co dhig^ noc^ 

Sen o nieh gmciwa, o tem we daie mMti^ 
WecBug 8DU tego deis^ si^ lob tkaxBi. 

(Do Bebraima): 
Daruj ni6j goiScia, ie ci§ tak zostawiam, 
A Bam si9 memi my^lami zabawiam, 
Usi^fie, pro8z§, musisz hjc stradzony. 

(Siadaj«) 
Z Grazjr przybywaaz, kraj to oddabnj, 
Fassoz^ trza jecluuS, a oddycluuS pytem, 
Wiem o tdm dobne, nierax taiii jeidsitem^ 
Dawno, o! dawno, kiedy mtody bytem. 

BBBBAIM. 

Pa0zcz§ trza jechaCf lecz gdy Beaor zbrodsitZi 

Pod inne niebo, w inii% ziemi^ wobodziaz; 

Zapaeb winnicy wkoto ci^ obleci, 

Palma oatoni i granat zaMeci, 

A w irodka Gaza jak baczna niewiasta, 

Bialemi muy od zieoii wyraata, 

1 na paaterakie pogl^da namiotyi 
Co bIq po l^ce rozbieg!y jak dzieei. 

MAIOJE. 

Znatem ja Gaz^, znatem kraj j6j doty 
I nieraz o ni^j matnQ gdy zadrzymif . 

BEBBABL 

Kto pozna Gaz^, pozaa moje imie, 

Qaza ma wieUd gloa o BebraimiOf 

Co gdy na paazQ poici owiec trzody 

Ta ai^ bielejii jako morza wody^ 

A kiedy w miaato chce wjechac wapaniale, 

Na atu romakiich ato atntebnych aadza, 

W mie^cie ma domy, w nich przepyazne aale, 

A ^wiei4 mirr^ codzieii je okadza. 

Jam jest Bebraiml 



Digitized by 



Google 



481 

MAKUE. 

A jam jest Manae, 
Vie mam trztfd wieUdeh, ni aal mir§ wonnych, 
Ni Btu sluiebnychf ni zamk<5w obronnjch. 
Ale mam syna, co jako Jozne, 
Zawali idedyA niejedno Jerycho; 
Ale mam zon^ poboin^ i cich§; 
Aie z jednego Kemn§ wyssedl roda 
- JeftOf on s^dzia^ co z dobrem narodn 
Jedyn^ cdrk^ oderwat od siebie 
I pod miecz TzacH na ofiarowanie. 
Ten mieos Jeftego wiai tam, na Aoianie. 
Frzyznaj te jeatem bogatszy od ciebie. 

BEBRAIM. 

Jeszczetf nie wszystkie wymienil bogactwa: 
Maaz niewolnic^^ a wcale nieszpetiui, 
Przytem ma«z dusz^ praw§ i szlachetai^y 
Ktdr§ wyst^pku nie gryz^ robactwa. 

MANUK. 
Jak to roznmiesz? 

BEBBAIM. 

Gdyby ci powinno^c 
Kazalii odda6 co bylo nie twojem, 
Walczylby^ moie z sob^ dhigim bojem, 
Ale poBzedlbytf za Jeft^ twym przodkiem, 
Drog^ po^wi^ceA, by nie by6 wyrodkiem. 

MANUE. 

Widziale^ kiedy p^czek aloeau? 

Dtngo bIq zwija nim kwiatem wystrzeli. 

I mowa twoja tak pelna okrean 

2e bIq pl^tij^c na sto lisikdw dzielif 

Ale rdinica jaana leiy na t6m, 

2e chceaz pioruaem wystrzelic, nie kwiatem. 

BEBBAIM. 
A wi^c z sl<Sw moich zrobi^ btyakawlc^, 
Slncbaj Manue: ty mesz niewolnic^y 
Literatora, torn 17. 61 



Digitized by 



Google 



482 

A zwie 8i« Lami. Prwd kilkoiiia laty 
Zbiegla odemnie i poszla za ^wiaty, 
Tu j% znalazlem; za moj% wlaano^ci^ 
Przybylem zbrojny praw dw^tych godnoici^. 
Czy mi j^ oddasz, potomku Jeftego? 

MANTJE. 

Manue dxieriy6 nic nie chce cndsego; 
Cho6by to cadze wrosto mn do aercaf 
Serce rozkrwavii odda eo nic swoje, 
Bo nikt na niego nie nseU: pneniewierca! 

(Podnidsl bocsd^ saston^ namioto i wota): 
Lami! 

BEBBAIM (do siebie): 

Wygrateml 

MANUE (do aiebie zadnmaay): 
Lami! dziecko moje... 

SCENA IV. 
(Lami weazia i smialo powldczyla okiem). 

MANUE. 
Lami, czy znalaii» znasz czlowieka togo? 

LAMI (dobitnie): 



O! znam. 



BCANUE. 
Czy jestei niewolnic^ jego? 

LAMI* 



By}am. 



MANUE. 
Czyd T^im^ od niego ncieUa? 

LAMI. 
UcieUam. 

MANUE (smuino). 
Toi Lami awdj wyrok v^yrzekla! 



Digitized by 



Google 



483 

BBBBAIM. 

Wi^c mi J4 oddasi? 

BIAKUB. 

ShicliAJ BebMimie: 
Wszysikie me trzody wraz z moim namiotem 
Frzedam za zioto, obrcncQ ciq zlotem, 
Tyiko mi soataw J4 i dobre imie 

BBBRADf. 
Biedny eztowieczel ubogim hjc musisz, 
Eiedy mnie ziotem i zwabiaaz i kuaiaz, 
Jabym p<5t mego iycia dat z ochot^, 
Gdybjrm mdg} wiedzie6 gdzie rozrzaca6 zioto. 

MANUE. 

Zostaw jj|, tobie ta ofiara latwa: 

Zachcesz i skinieaz, i dziewic tyai^ce 

Bo8J| ci Bpadnie na pieni gon|ce» 

A nam to ^ycie bez' ni^} ai^ zagmatwa 

I przejdzie smutnef podobne do jazdy 

Po bl^dn^j poazcsy> bez kwiatn, b«z gwiaady. 

Zoataw J4, zoatsw, ona nam pizynioata 

Swiatlo i pi^kno^c, onajakatup wrosia 

Do nasz^j strzechy, gdybytf J4 odson^^ 

Na nasze g}owy ten namiotby ran§}. 

ZoBtaw J4, ona nam jest harf§ diwi^ czn^, 

A my atroimy iyde do jdj diwi^ku. 

Je^li j§ chwycisz w obo^ dto^ niezr^czn^ 

Glosn nie wyda i p^knie ci w r^ku. 

BBffiftAIM. 

£adne to alowa i pokora rzadka^ 
Wierz mi, za cdrk^ tak nie mdwi matka, 
Ale naprdino blagaaz. 

MANUE. 

Ja nie blagam, - 
Ja ci do czynn dobrego pomagam^ 



Digitized by 



Google 



484 

Stowem jak ostnem cheg B19 dobi6 serca 
Ktdrogo nie maaz, kUSi ty? ty4 nie czlowiek! 

LAMI (z najwi^ksz^ moc%): 
To odsscsepieaiecl to wrtfgl to morderoal 

BEBRAIM. 

(Pnyakoesyl, chwycil j^ Ea i^q i dsiko patny 
jej w oczy). 

Fnekl«ta! 

LAMI. 

Patrzaj! ja nie zmniiQ powiek, ' 
Cho6 ci ta iyla czami| krwi^ nabiegta, 
Ja si^ nie trwoi^, a wiesc zk^d ta sila? 

Jam Bi^ modbla! 
Jam twan4 w procha tam na grobaoh logta, 
£d|ka Bi9 mglila, alo^ce dogaaato, 
Spokojnem szcz^^dem brzmiala ziemia boia, 
A mnie bIq serce po kawalka rwato, 
GloB zaunierat i martwa leialam 
Jako Kwalony pos^g n rozdroia. 
Leoz pdini^, kiedy z Bogiem rozmawialam, 
I bdl i trwoga acieUy odemoie. 
(0dtn|caj4c Bebraima): 
Nie tam mi r^ki, Btraszysz mnie daremniel 

MARATON. 

1. 

Hal Sardes gore! A spowity w dymie 
Gnoiny mieBzkaniec Bnem rozkoBzy drzymie, 
I oBmalone nim pnetar} powieki, 
Jni go obJ9}y ziote ognia rzeki, 
J«i nieprzjjaciel 8top§ pierd ma ttoczyl, 
I ndi ocieraty co si^ w nim obroczyl... 
Ha! Sardes gorel lament si^ rozraata. 
Ha! Sardes gore! 

Z jedn<S strony miasta 



Digitized by 



Google 



485 

Wybiegt niewolnik, a za nim w pogoni 
J^k konaj^ych przy nchu mu dzwoni, 
I lecial nocy ostoniony znrokiem. 
Czasem za siebie mical trwoinem okiem, 
A wiatr pnez g6ry la nim iarem^dmaclialy 
I wrzask mM z sob^. On atan^ i atnchat: 
Moie mu teraz wr6g braci wyrzyna, 
I atani matk^ napawa knri^ sjna, 
I chatQ nissczy ogniem i ^elazem? 
— Hdj niema czaaul Z Satrapy rozkaxem 
F^di daltfj go^czel . Jeszcse drogi wide! 
Gdy ifrddflz, trupdw policaysz w popiele« 
Zerwal biq goniec sn^kany bole^ci^ 
RuBzy} przez stepy z nakacan^ wieSci§, 
I bieg{ tak skoro ai do wschodu slonca. 
A gdy na csatach zssed} innego goAca: 
,>Hej, Sardes gorel Do Suzyl do Suzy!** 
Erzykn^ i wnSdl; a tamten przez gruzy 
Jak Stmi pop^dzil^y rozwin^wszy skrzydto, 
I zniU przed sloticem, jak nocne straszydto. 

2. 

Snza, wiosenna krdlewska stolica, 
Jako wybrana mioda milotfnica, 
Rozpieazcza pana, o! bo jej kochany 
Zat^skni w lecie do Bw^j Ekbatany, 
A ztamt^d w zimie mknie do Babilonu. 
A gdy 8i§ sldoni do wiecznego scbronu, 
W PersepoliBu skatacb grdb wyr§bie, 
I na wiek wiekdw oSnie w katakambie. 
W Suzie, na dworze, krdl DaiTnsz ucztuje, 
Sto cudnycb dziewic jema usiagnje, 
Sto niewobiikdw na kl^czkach biq wije. 
On inn^j wody przy Btole nie pije, 
Tylko z Chaospu daleki^j krynicy, 
A chleb je tylko z eolakidj pBzenicy, 
A wino jego to ai z Chalibamu, 
Sdl z puBzcz Afryki *ze dwi§tego chramu 
ZewBa Ammona. Bo kaida kraina 
Pod jego r§k^ 4elazn§ si§ zgina, 



Digitized by 



Google 



486 

Go mu najlepsze, z drugiemi potpota 
W pokorae snosi do paiidi«go Btda. 
A gdy tak Dftiyuu rozlegl 819 za stolem, 
Frzybiegagoniec, i padlpned nim CEolem, 
I wola: ,,Paniei Sardes, Sardes ptonie! 
SardeB, to klejaot w tw^j dotdj koronie, 
A oto rokoBZ podnieili JoAczycj, 
SprzymierzeAoami 84 im Atdiozycy, 
I pal4 miastoh^ 

A drag! nadbiely, 
I wola: „Panie! Sardes w gnizacb leiy! 
Ate^czyk spalil zamek i dwi^tynie, 
"Winem napelnia ^wi^cone naczynie, 
I tobie krdlii przy uczoie uniga.*' 
Krdl w^ciekly gniewem wieUd Ivk naci^ga^ 
I w bi^kit nieba ivypuszcza zeh strzaf^ 
Z pro^bii do bogjiw, aby t^ zaka}^ 
Krwiii obmyc dalL I jednego shig^ 
Odstawi}, aby ka£d§ rw^ci^ 8tnig§ 
Wrzawnych nczt jego tamowal wykrzykiem: 
„PomnJj BiQ panie mioic nad Atenczykteml'^ 
A potem Magdw rozkazat przywola6 
I pyta: ^Grekom godzien t4t podolac? 
Nardd to wielki, gdy taki zachwaly." 
A oni rzek§: „KrdluI kraj ich mafy, 
I w mnieJBze jeBzcze rozerwany pa^twa. 
Latwo ich w jarzmo zakowa6 poddaiftstwa. 
To Bzczypta ziemi, tyle co zatrzyma 
Przechodz^cego podeBzwa olbrzyma. 
A gdybyii kazal ostremi pazury 
Rozerwac Btare Babilonu mory, 
To mdgtby^ panie zwirem i kamieniem 
ZaBypa6 kraj ten z cat^m pokoleniem**^ 
Magowie prawd^ mdwili ci krdlu, 
Nardd to maly, lecz jak pBZczola w nlu» 
Kaidy z OBobna o swym domie radzi, 
A gdzie potrzeba^ WBzyBtko Bi^ gromadzi. 
O kraj to maly, tyle co zatrzyma 
Przechodz^cego podeazwa olbrzyma; 



Digitized by 



Google 



487 

kraj to mBij, iiiby ssyba tercxy; 

Lecz na gr6h wrogom przeeki go wyatarezx. 

3. ' 

W Atenach Wfxawa! Fency beroldowie 
Stojil na rynktt i w nieznan^ inowie 
GoA ciibie g}o8»|. Nikt ich nie crosomiat. 
Jeden Grrek tylko co po perskn umia}, 
Wst^pi} na kamieA i aacs^ ttmnaczy^^ 
Na j^k swojski, a mialo to znaczy6: 
,^aryusz krdl Persdw i Meddw, pan ^wlata, 
Na harde ludy plaga i zatrata 
Zsyla herolddWy by mn waBze plemi§ 
Na znak podda^stwa dato wod^ , ziemi^: 
A moie da si^ pokori przebiagac, 

1 wstriyma r^k^, co ma G-rekdw smaga^.*' 
Za kaidem slowem Ind jako lew mraczat, 
A potem teiechem szyderczym zabuczal, 
Plwal w oczy Penoiriy szaty im rozdziera}, 
Ciakal kamieniem. Pers ^z trwogi amieral, 
A lad jak rzeka ogroxnna w wylewie, 

Bwal ich ku sobie, szalal w w^dekfym gniewie, 

I wldkl ich dr2i|cych a£ za miasta bramy. 

Tain mi^dzy akalne przepaici rozlamy 

Wtr^cil: herolddw, i w demni^ gl^bok^ 

PiUcil za niemi w ^ad dekawe oko, 

W dziki^j radoici ai z^bami zgrzytal, 

Widz§c jak Pers bIq po nrwiskach chwyti^, 

I czepial ciemi, i okrwawidt r^ce 

I wyt jak Bzakal w przed^mierteln^j m^cel 

A pot^m ^cichto, pot^m j^k, o ski^y 

Jxd siQ ich czaazki w bryzgi roztrzaakaly, 

A lad zacieUy, zemst§ rogaazony, 

Szydzity nad jarn^ stoj^c pochylony: 

„Tain podostatkiem i ziemi i wodyl 

Jedzcie i pijciel*' 

Temistokles mlody 
Wy8t4pil z tloma i raecze: „OjcowieI 
Slnszui ponie^li kar^ beroldowie; 



Digitized by 



Google 



488 

Lecz miQdzy nami jest Grek winowigca; 

Niechaj wi^e ginie jak oni, jak sdrajca! 

Niech wi^c i tego nie ominie kara 

Co plagawemi wyrazj barbara 

Bzii do niewoli wzymc naa si^ waiyl. 

Ojcowiel on nam j^zjk naaz zniewaiytf 

On jego M^to^ pokalal i zbrokdt, 

Na ha^bQ nasz^ stowa w nich wysxnkal. 

On kiedy pnyazta z Olimpu ta mowa, 

Jeszcze tak w ni^ si^ nie wi^caly stowa; 

On nierozwataie o j^j tn^ty tr^cU, 

I czyste irddto mowy nasz^j zm^cil.*' 

A w calym ttomie jeden okrzjk stynie: 

Wprzepa^c zniml wprzepadcl Niech ginie, niech ginie I 

I ci4gn4 Greka; on blaga ze Izami, 

2eby go razem nie grzebac z Persami, 

2eby nie mie8za6 jego wolnych kodci 

Z koAcmi slog podlych. W oznak^ litoAci 

Dwaj przyjaeiele i bracia nigBzczersi 

Wtasn^ mn r^k^ ro^ platali pjierai. 

On b}yBn§t okiem w bezmownym podzi^kn, 

I npad} trapem bez akargi, bez j§ku. 

4. 
Z czterech stron tfwiata ci^gn§ si^ zast^py, 
Z czterech stron ^wista zlatnj^ si^ s^py, 
Medy z Egiptem, Pers z Ind^janami. 
A Artafemes i Datis wodzami. 
At wichr si^ zrywa od wiania bu^cznkdw, 
I gwar powstaje od pochrzQsta Inkdw, 
Od konskich kopyt ziemia poczerniala, 
Tak wielka koni i ludzi nawija. 
Motnaby niemi podbi6 ca}y ^wiat ten 
A tarn krzyk tylko: „Do Atenl do Aten!*^ 
I maj4 rozkaz sorowy wodzowie, 
2adnd} ate]6ski^j nie przepuszczad gitowie, 
I wiele, wiele przysposobic }ykdw; 
Tyle w Atenach wezm^ niewohiikdw. 
Ci4gn4 azara^cz^. Z pi^knego Miletu 
Zostaly jeno ogryzki skieletu. 



Digitized by 



Google 



480 

Na szjjach niaviail MMserbi^ 819 amcEe, 
Chodsono w xaUad kto wi«c^ ivyiiaose. 
NaxoBwptoiiiieiiiaohfiiadni^dyiny wohmiirach 
A starce z dxiatw§ chronic si^ po g6raoh. 
Morska Eubea w penyme oaiadta, 
Harda Eretria do xiami pnypadia 
I ca2a Greeya stradilila i zbladla. 



W Aienach trwoga; lad tlumem si^ zbiera, 
Milczy i amatnie po sobie Bpodera. 
Wierny swdj nartfd opuAcUybogi, 
I do wyboru daly mu dwie drogi: 
LaAcach i hanba, lab tfmier6 i mogilal 
A jedni azepc^: ^,Niq>n]rjacid} sila! 
Na c6i ai^ przyda ofiara i m^stwo?'' 
A drudzy knycz^: „l$imer6 albo cwyci^stwol*' 
6t6d nich Milcyadaa jak zealaDiuk bogdw, 
Jak ona Pida z delfickich trdjnogdw^ 
ttowam podiwiga zw^lpiatego ducha. 
Lnd go otoczyly zwieai) akroA i alucha. 
,,Kto chce bye alog^, niech idzie, niech ijje, 
Niech aobie powrdz okr^ci o azjj^, 
Niech wlaan^ W0I9 na wield okietkai . 
Pan niedaleko, niech do niego peka^ ^ 

.1 tarn glaakany, a pot^m wzgardzony, 
Niechaj na progach wybija poklony; 
Niech jak pica glodny czolga ai^ bez koikca 
Za paiftakf nog^ ktdra nim potr^ca. 
A my zoatai^my! My w nieazcz^^ciu razem! 
Albo wy^pim itrogdw t^m ielazem, 
Lnb za najM^taz^ wielkich bogdw woli|, 
W grobie aiQ wolni achronim przed niewol^. 
Na naaz^j skroni tylko z laordw wienie. 
Lab bladotf6 trapia, lecz nigdy rumieniec. 
Wy aiQ trwolycie I4 liczb^ ogromn^ 
1 1§ przemoc^ co ai^ zda nieztomn^I 
C6i jednak znaczy taka dma motlochu, 
Wyl^la z procha, czotgajnca w procha, 
Litcratnra, torn 17. 62 



Digitized by 



Google 



490 

Ktdni do'boJQ jiop^ttjii bi<»em, 

Aby nie piexzchla pned wolnych oblicnin. 

Jak^i nad nami mote inie6 pnewag^ 

ZgiQty nlewolnik, ktdrego odwag^ 

Nikt nie ocenia, co bez ter umiera^ 

A gdy zwyci^fy, ca}i| ataw^ abiera 

2elazna r§ka, co go w bd] wypycha, 

A ktdxf wlada nie prawo lees pycha. 

A naa, nas wielkich praojcdw poa^gi 

Do ^wietnych czyndw wzywa{4C, jak ongi, 

Dlugim szeregiem ogrodzify rynek, 

Aby 0Bs^dzi6 kaidy nasz uczynek, 

Aby naa gromi6 marmnrow^ twarz^, 

Jeieli wrogi ziemi^ icb znlewai^. 

A naa, naa wszystko do boju porywa, 

Kaida pi^di ziemi mogitami iywa^ 

To jasne niebo. co niesie w oblokn 

Cienie polegfycb, widne duszy oka, 

I cala pne8iloi$6, ta przeszlo^d wiekowa, 

Co w awojim Ionic tyle slawy chowa! 

Bogowie z namil Jedno nasze ramie 

Tyai^c najemcdw zgruchocze i zlamie. 

Bogowie z namil Oni nas prowadz^f 

Oni nam tSt^ Tytandw nadadz^I 

iNiechie naa wapiera ich blogoslawieAstwo!** 

A lud wykrzykn^: ,,l$mierc albo zwyci§ztwo^^ 

I irdd rado^d weaelnyoh okrzykdw 

Poalat do Spartyi do Platejczykdw 

Pro8i6 pomocy. 

Odmdwita Sparta, 
Bo j^j zabrania ^wl^ta nstaw karta, 
Co jest wyrocsni^ przy wazelkim obrz^dku, 
Na b<5j Tvymsza^ w ksi^iyca pocz^tku. 
Ale Flatea nie bacz^c na gwiazdy, 
Przyslala zbrojny hufiec dzielD^j jazdy. 

6, 

Nad Maratoaem 
Wznioalo •!§ niabo zancewitm caerwoiito. 



Digitized by 



Google 



491 

Nad Maratonem pnseci4gaJ4 s^py: 
Siadfy na skalach i dzidb 08tr»| t^y. 
Bij^c sknjdiami niecicrpliwie )cracs% 
Bjchto tei tfcierwo na pola obacz§. 
A przeciw Persom stoi garstka ludzi, 
Fersom bIq zdaje ie icli oko ludzi; 
A gdy pozaali istot^ zjawiska, 
iSagmnial wich szykach ^miech ur^owiska. 
Med pomrukuje: ^Szaleail szaleni! 
Jeden na tysiiic! my niezwyci^ienil^* 
Greccy wieszczkowie dobr^ wr6th^ g^oszii, 
I na znak dany miecze 819 podnosz^. 
Noga wprzdd sunie, mur si^ tworzy z tarczy; 
Od strony Medow joi milion atrzal warczy, 
Jut si^'zbliiaj^, jni ku aobie bieg§, 
Sscz^k, j^k, korzawa... 

Klecb ich bogi strzeg^I 
W Aienach pnsto. Kto mdgl miecz pod^wignj|6, 
Jni ojca swego w boju cbcial wytfcign§6. 
W nag}^) potrzebie, dla krajti poslugi 
Bzacano skarby, warsztaty i pYugi; 
Nawet swycb m^drcdw nczniowle odbiegli, 
I za kraj moie w i6] chwili polegli. 
I kaidy ziszczar nie s^owem lecz czynem, 
2Jc mewyrodnym by J ojczyzny ayneml 
W Aienach pnst6. Sr6d obBZAru miaata 
Pozoatat stansec llepiec i nivwiastv 
A kto mdgl, patrzal w trwoinym niepokoja 
Czy nie obaczy co od strony beg a. 
Nio, nie nie Wida6; i aloAoe sagatloy 
I gwiazdy... Cyt. cyt, ooA w pobliin wrzaalo^. 
Pr^dkiemi kroki ktoA po bntka \nj^ 
I mota: „TchaI tchu! glosul Grecya... kyjel 
Cfe^cl cze^cl Milcyadea! tohol Zvyci^wo a itunil** 
Kobiety z domdw wyssiy z pochodniami... 
Z gal§zk^ lauru Grek ulic^ bieiyl, 
I pad J wolaj^c: „Zwyci§ztwo!" Ju4 nie tyl. 
A lud si^ ciiiDioy podnosi mu glow^, 
Rozrywa zbroj^; cale ciato zdrowe! 
Ni Udda rany! 



Digitized by 



Google 



492 

8. 

Na pobojowUka 
Fo catodzienndm morderczem igrzyska, 
Fo krwawym tnidzie, po stoczon^j wojaie, 
TjBi^oe ladn usn^ly spokojoie. 
Greoy s Feraami na jedn^m poslaaia, 
Lei^ bes gniewa w wiecKQ^m pobratania. 
A pn7 nich kraki skacz§ i goduj^, 
I schiKTplym glosem braci swych zwoIaji|. 
Z jednego Greka knik ciato wyrywaf 
Grrek konaj^cy tak do niego ^piewa: 
0! Bzarp, Bzarp serce, niecb joi zaumiera? 
O! pij, pij krnkn, krew to bohatera! 
Ssarp, pij, a dzidb twdj jak ramie urofoiel'^ 
Niewiasty greckie dpiewaJ4 i^oSnie, 
Nad kaidym trupem chjl) si^ z kagaAcem, 
Cay okrytego niepnyjacid! Bzai^cem, 
"Sie ujrz^ ojca^ kochanka lub m§ia... 
WBchodsfcy ksi^iyc.bije whistr or^ia; 
To Sparta idzie obaczyd ciekawa, 
€rdzie si^ tocayU Aten walka krwawa, 
Gdzie Med okmtny, co awe Btrasxne imie 
ObwieBzcza} Grekom w krwi, w po^ardw dyinie, 
Teraz bezwiadny snem Bpokojiiym drsymie. . 



, SIEMIENSKI LUCJAN. 

UrodzU si^ w r. 1809 w dawnem wojewodztwie Beb- 
kiem (w Galicyi), w Kamiefm^'^Garze^ s ojca Antoniego, cho- 
r^iego i matki Ursxuli Dluskiej. Pierwsze wychbwania od- 
bieral w domu do lat 16; nast^poie skoncsjl sskoly wLa- 
blinie 1827 r. Wyisae nadki pobieral w Wiednm. Zwiedxil 
Ukraine, Odess^, Erolestwo Polskie do r. 1831. Od r. 1838 
wiele podroiowal. Sluchai prelekcyj bistoryi i literatoiy 
w nniwersytecie Strazburgskim pod Cuvierem (bratem ala- 
wnego nataralisty), i Bergtnanem, 

Z prac literitckich oglosil: 1) . Krolodworski r^Mopim 
(z ozeskiego). Krakow 1836 r. 2) Poezye. 18U. 3)SwiUzian' 



Digitized by 



Google 



498 

ka, poemat 1843. 4) Pami§Mkio Samuehi Zbarowskim.l%\h. 
5) Wieezorp pod Lipq^ 1845. ^) Muzamertt czylipawieidj 2to« 
my, 1847. 7) Rady patroniuszowe. 1846. 8) Legendy ipodania. 
1845. 9) Wieezornice czyli powiast&i^ charaktery, iyciarysy 
i pedroie, 3 tomy. Wilao 1854. 10) Piosennikludawy.il) Zy- 
toot Kazimerza Brodzii/iskiego. Krakow I85L 12) Przeglqd 
dziiifdw literatury pawezecAnej\ 1855. 13) Mimoza^ powiesc 
sen ty mentalna (poeioat). Wilno 1858. 

Wiele prac wi^kssych rozmiarow rosrzoconych jest po 
pismach peryody cznych polskicb: jak przeklady poetow ros- 
syjskich, pie^ni ludowycb, poemat Firduse^o poety perskie- 
go: Bisehen i Memsche. Siemienski zalosfyl gazet^ Czas 
w Krakowie, i dot^d jest; jej redaktorem. W dodatka Czasu 
cz§b6 krytyczn^ wyl^csnie opracowy wa. 

Nietylko jako samodzielny poeta, ale jako wyborny 
tlumacs z natchiiieniem poetyckiem uwazanym bye powi- 
nien Siemienski. Przeklad jego Erolodworakiego r^kopismu, 
tego najdawniejasego pomnika cadaej poezyi czeskiej, po 
ktorym nic rownego Czesi postawic ba rowni nie mog^; 
przeUad ten dokonany z rown^ wiernosci^ tak formy, jak 
dacha, nale2y do rzadkich zjawisk literackich (a). Piesni lu- 
du, ktore czy mysl^ i form^ tlumaczyl, albo nasladowal, za- 
cbowsdy cal^ barwf i prostot^ swoJQ. — Z oryginalnych u- 
tworow Trqby w Dnieprze^ s^ arcydzieiem w swoim rodzaju, 
bo tam doeba ezasovr Chrobrego, potrafil zakl^ciemi poezyi 
wy wolac, i j^drnyn^ j^zykiem przed oczy w calej prawdxie 
wystawic. 

Jako powiesciopisarz, obrazowaniem i oddaniem przed- 
miotu, z swobod^, swie^osci^ formy, jest jedyny w swoim 
rodzajo; w nich on dotyka albo zdarzenia niedawne z poto- 
cznego iycia, albo rozwija szczegol bistoryczoy z calym 
wdzi^kiem i trafnosei^. Polszczyzna czysta, styl kwiecisty, 
poetyczny, d^wi^czny, rownie w prozie jak poezyi. Jako 
krytyk i jako jeden z najwyborniejszych tlumaczy, (przypo- 
mnimy tu proby przekladu Odysseiy ktory za wzor slu^yc 



(a) Wyji|tki z tego przeklada umieiciliimy w piorw szym tomie 
iiiiiie)uego dzid^ 



Digitized by 



Google 



494 

moio), sajiDuje zoakomite staaowisko w dsiejach litoratury 
ojcaystej. 

TR4BY W DNEEPRZE. 

Stat oh6% poUkif tUta Bal w tabone, 
A mi^ds^r nimi Baga ^wi^te loie. 

Rasin jedwabne rozpinal itamiotjy 
Pawotoczemi opofiCKmi ozenrieHil; 
Srebme tarn isable i docone groty, 
Obdz Bnaindw jak potox tiQ mienit. 

Pod golem uiebem^wkoiiicha baranim, 
Lach obokko]iia,8zczyt i zbroja nanim; 
Twardy ich iywoi, jak iywot pokaty, 
Chlop, ko6 i puUerz z jednego ukat/. 

WdzicA pierwszy glazy miotali kamienne, 
W dzieA wtdry strzaly miotali kalenne; 
WdzieA trzeci zbrzegu Bind obelgi miota 
Na krdia Lacbdw: 

,,Ej ty tuczny wieprze! 
Aza6 Bug przebrni|C nie blerze ocbota, 
Kicdy 81^ kusisz wody napic w Dnieprze? 
Aza6 ial aadia na mskie paznry?^^ 
— Na tUy na wieprzu! ryknie Rai jak tary. 

A Blud, czarownik^ stroil strachy lepsze: 
Zak1i|t Peruna i wszystkie Kumiry; 
Bug w mglach rozkropil, wiatry po^nitSsl cstery; 
I Rzucil zwierciadto, — i woda po pasy; 
IgY^ na rol^, — wstaty w okr^ lasy; 
KamieAna stepy,*- i gdry na stepie! 
Trafiigie Lacha, chocbytf mial sto dlepief 

— ile z nami, wiara! czart nas wzi^I dokola, 
I k'kopijniku krdi: Hejnol zawola, 
Wldcz^ Maurycego i s^abla Aniola; 
Knyt Pai&ski, imie Chrystc i Maryja! 
Ci^ szabl§ w zmoty, ^opij^ mgl^ pnebija: 
Jak sen o ^wicie picrzchty precz tumany; 
Zndw swieci sloAoe iBog ptynie Bsklany. 



Digitized by 



Google 



495 

— Bogmdrioo! wfera wphnr, koA }odsa|! 
PierwBsy krdl skocxyl, a za nim esereda, 
AA rseka na bneg bryzn^a powadziii, 
Tyln w brdd potsto. Riuoy poploob tn|bii|, 
Strach im do szykdw i or^ij nie da; 
Lachy na karku siedz^, koli|, nibi^; 
Zmartwych do Bugu krew wali bIq rseki^: 
ChoT4gwie w piasko; z cial wstala mogil^a; 
Fycba butn^o w piaaek siq wtloczyla, 
Pjcba Bludowa. A gdzie Bhid? dalcko 
Wyprzedza wiatry... 

Kniazitt Jaroslawie! 
Klasn^led w r§ce po krwawdj rozprawie, 
8amoczw<5r szlakiem p^dzisz do Kijewa. 
Bra^ce, namiotj, skot, aobole, kuny, 
Padty zdobyczii; z groddw biJ4 tany; 
Ba, Kijewowi on poiar dogrzewa, 
I Bam Nowogrdd: Gorze mnie! zaipiewa. 

Tain, czy to zorza na dachy upadia? 
Gzy gdra ztota siedzi ^r<5d zwierciadl'a? 
Pytajii Lacby. To Kijew, gdr trdjca 
Czteiysta cerkiew dzwiga; pasem zgtazu 
Biodra mil siedmia okr^ca; doraza 
Wytr§bi ze sto tysi^cy molojca. 
A Lacby na to: Na g^azy i bramy, 
Mamy buksztele i tarany mamy; 
Na Bto tysiQcy tufy peine grota^ 
Szable toczone, rumaki do lotu. 

Stadami kawek czemiejji dzwbnice; 
Wilk zadnieprza^ski wyje korowodem; 
Dadzibdg datkiem nie darzy, a glodem 
Wybija wnukdw. Sokdl zazniice 
P(»rzaci} mlode.. Synu Wlodzimierza! 
Wmnr Nowogrodn niesie d^ }ddi cbyia 
Od fliostr i 2onyI a czej dzwon wiecowy? 
Za gockie brzegi tys pociec gotowyf 

UniisiQ grodzie! pas si^ twdj rozkowal, 
Poiar zlociste stropy pozdejmowal; 



Digitized by 



Google 



496 

ZgasMK. Boleriaw konia wskok wjimtEeis, 
Obur^cz miecsem w brainy ci^t le dota; 
Miecz sif wyaBCzerbil, padfy na wznak wrota; 
Na twan bojary, na twans czama tlnszesa. 

— Chrobry^ pan, chrobryl mir, mir raski^j siemil 
Chleb, sdl i koid Awi^tych! Pawotok§ 
dilak ci wymo^cim; dawony Bofijskienii 
Odzwonim slaw^. 06m dziewic, jak oko, 
Siostr Wlodsimiena a opraw4, twym plonem. 
Stolec Buryka podepnem wjsoko, 
Szeroko stopnie wybijem poktonem* 
CxeAc tobie ninie, Chrobry po wsze czasy! 

I Bzedl krdl, za nim oszczepdw nttj laay 
W chram iwi^t6] Zofii. Pieifi: Bogarodzica 
WBirz^Bla aklep cerkwi; ostrzele i lica 
Fokor^ pyta przed ottarz bi^ miotly; 
Awssystkiedzwony dzwoni4, hucz^kotly. 

2er, ier, Bokoly! Krdl dzieli zdobycz^; 
Jezdny czy drabant, bral proporce, taty, 
Oponcze; reszt^ grzywnami dolicz^. 
Skarbiec cerkiewny slal do kapitnly 
Gnieinia^Bkidj, k^dy ^wi^ty Wojciech wgrobie... 
Sam krdl nio nie bra), tylko dziewk^ mtod^ 
Z branek ksi^iQcycb radpodobalsobie, 
I widdt do \ot%, Brai&com rozci^} fyka, 
Syny bojardw poBzcza na swobod^, 
A Bobie wybral Btuda czarownika. 

,,Nle byloc Bludzie . bojowa6 j^zykiem! 
Snadi go pan w taini ochwoBzcze winnikiem, 
I da mu 4cierk§. Bies wie, czy nie gorz^j, 
Moie rozerw^ ko^mi na rozdroiy?^' 
Tak przeb^kali dwaj, ciura z tacznikiem; 
Tak po Kijewio. Krzywym tropin torem; 
Krdl wyidj baja» nii dziw z biatozorem. 

Co mi za tuman? czy to turdw stado 
Hasa na blonio, czy to hofce jad^? 



Digitized by 



Google 



497 

Co mi tarn ciemno na Dniepra bl^kicre; 

Czy wodni goicie?.. Wstalie Igor Btary 

Zbieracnosadyna laty&akie Gary? 

Czy poraz wttfiy Rnl pogaiisk^ ehrzcicia? 

— Ni Biii to cbrzcimy, ni z Igorem ptyn4; 

Jeno kr<$l Lacbdw zo zbn>jxi§ druiyn^ 

Wjachal na zaiew dnieprowy w pdtkr^le. 

— Tu kreal gnsnii^ pierai^; tn kres! rykn§ m^ie. 

Ta sYup ielazny! Gdzie kcd wryt kopyty 

Ko^ Boleslawa, slap ^.elazny wbity. 

Na ^rod^E neki I6di wygnaty wiosla; 
Blud plyiu|} w todei; ciaza ai^ podnioala, 
Dkiw b^dziel Z lodai wielkie tr^by cztery 
Diwigni^to, jako alapy d&rama w Betrze^ 
I zatopioao razem w Dniepru wiry. 
Fodwodn^ pie^ni^ zagralo powietrze; 
Tak4 czcii Bojan pie4ni4 bohatyry, 
Gdy wieazczym palccm bi2 o struny iywe. 
Husalki^ pie^^ t^ po azuwarach wtorz^, 
A bia}4 piaoQ chwyciwszy za grzyw^, 
Na czarae morze p!awi^ ai^; a z burz^ 
I wcndaka Odra 1 morze Waregdw, 
Fic^nia I4 graly g*woli lackicfa brzeg<$w. 
Sam Lack, a nie kto, t^ g^d^b^ rozumie. 
Lud si^ podziwiat, a krdl rzekl: ,,H^j! kumie 
Btndzie! rzeka gra darmo, iyru gYodna.*^ 
I wnet z kamieaiem B^ud porn4l a2 do dna; 
Btada biea porwa^; atoi slup, a rzeka 
Chrobrego dAW^ gra z wieka do wieka. 



J. R ZALESKI. 

M>^1 m^j picsni nie przckwita, 
Jako niebo, serco, wiosna, 
Wieczaio dwicia, rozmaita, 
I dziewicza i raitoana. 

Z poezyj J, B. Zaleskiego, 

Mt&igorzata ze Szkocyi przebiegaj^c sal^ zamkow^^po- 
strzegla spiQcego poet^ Alana CLartier, i pocaiowala go; 
Llteratura, torn IV. 68 



Digitized by 



Google 



498 

a gdy krolewski ten pocalunek wzbudzil szmer mif dzy dwo- 
rzany, odpowiedziala: „Nie xn^^czyznf, lecz pocalowi^am 
U8ta, z ktorych tyle uroczych piesni i m^drych zdan wyszlo/' 
W^tpi^, aby post^pek ten iony Delfina, pot§pic mo- 
g]a ktora z polek, uboatwiaj^cycb dumy i dumki naszego o- 
krainnego poety, co jakurocze any, jak glosy zjakiegoa le- 
pszego swiata, jak tclmienie diichow niewionych a smf- 
tuych, mieazaj^ promienne awoje nici w w^tl^ i uiecenn^ 
tkank^ puatycb dni iywota. W ogole plec pi^kna, mianowi- 
cie ta jej cz^sc, co jeszcze cie zacbwycila oboycb nam wyo- 
braz*en» co piel^gnuje w lonie swem cicbe a szczytne cnoty 
domowe, co kwiatu poezyi oie uronila dla biyskotek dowoi- 
pu, lub falazywej aectynientalnosci i faiszywych rozumko- 
waii nad nonrem urz^dzeniem spoleczenatw, ta mianowicie 
cz^sc, nosi Bobdana w mysli Rwej. Bo i coi w tern dzi- 
\9Xiego? dusza miodej, niewinnej dziewicy, czyz nio takim hy- 
mnem modli si^, jak ktora z jego piesDi poboaSnycb; a dobra 
matka nie takiez roi aobie obrazy, peine swif tego spokoju 
i czyato^ci, jak Przenajswi§t8za Rodzina? Alboz i aerce dzie- 
wicze swieie, wiosoiane, nie rozplywa ai^ w podoboych n^^- 
rzeniach jak Rtisalki, jak Spiew poeiy^ spomnienie^ rqjenia toio- 
senne? Muzyka jego poezyj, bo on tylko z naszych poetow 
ma awoj^ muzyk^, gdy inni maj^ formy, poaiada t^ moc cza- 
ro, jakby ktore z tycb ziol tajemniczycb, wzbudzaj^cycb 
mimowoln^ milosc. Raze kocbac si^ i nie zapomniec. I nie 
dziw: on Ukrainiec; a wieiny przeciez, ze Ukraina zdawien 
dawna przyslowiowo slyn^ la, jak gniazdo czarownikow i cza« 
rowoic. Zaprawd^, Bohdan, to na pol fantastyczna istota: 
o nim kiedys ziozy gmin legendf , dajgc inu za ojca Bojaoa, 
za matk^ dnieprow^ Kusalk^; b^dzie opowiadal milosne 
achadzki, tej pary w noc ksi^zycow^, na mogile Sawor, 
przyjscie na swiat dzieciny, o blfkitneni, t^aknem oku, kto- 
re polozono w tarczy jakiegoa wielkiego hetniana Zaporo- 
ia, a karmiono mlekiem duinek i kazek. I gmin nieoddali 
81^ od prawdy, uczony komentator zgodzi ai^ nawet na tg 
gepealogi^, opieraj^c 819 na tem, co sam poeta spiewa o swo- 
jem niemowlfctwie: 



Digitized by 



Google 



499 

Piastaj dzieci^ me Rasatko!... 

Mlekiem dum i mleczem kwieciaf 

Pdj do lotu mdle to ciaiko! 

Pi^B^j alawj m4} stolecia, 

FodHJ do anu na obrazki, 

Barw§ zlot^ ibl^kitn^; 

T$cz4 w okr^g oiech rozkwitn^, 

Wszystkie mego luda kazki. 
I tak bylo w rzeczywistosci: slabiuchne niemowl^, co- 
by godziny moze ni'e iylo w panskim dworze, oddaoe na 
mamki proatej wiesniaczce, ssie zdrowiez jej piersi i usy- 
pia przy kwileaiu tych piosnek, ktore 8i§ splotly potem, na 
jego skroDi w laur poetycki. 

Przez jakiekolwiek koleje przechodzi}, gdziekolwiek p6- 
zoiej w oi^gu zycia los go p^dzU, czy do bratcich ple- 
mion, czy w dalekie podroze, zrenica raz napojoDa barwami 
i blaskiein tej swiezej natory, iicho rozpieszczone melancho* 
lijoemi dzwi^ki, acale jego wn^trze przesi^kle wra2Eeniami 
mlodosci poetyczoej, bo swobodnej, bo kocfaaj^cej, bo 8zcz§- 
sliwej, nie moglo nigdy jui rozdzielic si^ z tym pierwszym 
swiatem, iuobecnialogo sobie zawsze i wsz^dzienajrzewniej- 
szenii rojeniami| gdzie jak na tie oddalenszem, wyst^powa- 
iy dotykalniej postacie bobaterow kozaczyzny, wspaniale 
i bosko-pi^kne, ale niejakposagi greckiego diuta... tylko 
jak te postacie, ktore kiedys, jesH si^ zjawi genTusz, malarz 
aarodowy odmienniej, niespodziewaniej na plotno rzuci. 

Jak powiadam, muzyka poezyj i swiatosobny pol rze* 
czywisty, pol zaczarowany, to dwa gJowne znamiona jego 
utworow, a tern samem ijegonatury. Kto go poznai, zaraz 
za pierwszem povvitaniem aig inusial uczuc, ie on nie taki 
jak inniyjak wielu. Wyraz pos^pnej slodyczy, maluj^cy sig 
w twarzy, gloa sympatyczny plyn^cy z wn^trza, jednaj^' 
dlaii sklonnosc i przyjazn; a coz dopiero, gdy potrgcisz 
w nim struny ukrainne, i te wszystkie swi^tosci uczuc i go- 
r^cej wiary... gdy go uslyszysz mowigcego z zapalem, ale 
zawaze z t^ prostot^ dziecka, peln^ niespodzianek wydar- 
tycb gdzies z serca ludu, lub zaslyszanych z innego swiata 
w cbwilach natcbnieii i zachwytu. Tak go sobie wyobrazi- 



Digitized by 



Google 



500 

lem, takim go tei znalazlem, ki«dy pned laty, w dalekiej 
stronie zjechalismy si^ w gorach. Cierpi^y» trawiony t§- 
aknot^* przesycony ksi^z'kami i ladzmi, po zetkni^cia aif 
z niin odzylem, wyzdrowialem... Wszystko co m\§ otaczalo 
przeatalo bye tak oboj^tnem, jak niedawno: bo tez w roz- 
mowacb nieprzebranych, istni dwaj czarodzieje, wywolali- 
smy wszystkie a wszyatkie wspomnienfa, fizyonomie, obra- 
zy Todzinne, az do uludy... 4e nam te gory wydaly si^ ste- 
pem, ta rzeczka Dnieprem, a piosnka w^drownych muzykan- 
tow, duink^. Ijakzei! tanie oddac sif przemocnein'i wply- 
wowijego eztaki czamoksi^zkiej, gdy jeszcze g^sl pobojan* 
sks^ -wezmie do r^ki i sypnie piesniami?! Miraowolnie unosi 
siQ jak ktory z podziemnych duchow w bajce, w ten jwiat 
zaczarowany, kt6ry on sam sobife stworzyi i samodzielnie 
w nim panuje, a do ktorego iaden nie dofstal &]§ z poetow 
azkoly ukrainakiej; nawet dziecinnycb lat przyjaeiel, pobra- 
tymiec, spiewak zamka kaniowskiego, zatrzyma} aif u jego 
aamej kraw^dzi; bo czyi krwawa, makbetowaka acena, obla- 
na lun^ poiaru,ufantazyowaoa dzikiemi wyobraz'eniami gotii- 
nu i dzikaz) jaskraw^ fantazy^ poety, nie jest jakby oie- 
mna, peln^ tajeronic pieczar^, przes ktor^ droga prowadzi 
do elizejakiej, mgl^ podaii i dziwow utolonej Ukrainy Boh- 
dana?... 

Gdybym cbcial gwaltem wmawiac waiebie i wdrugich, 
ze namy osobn^ azkol^ ukraiiiak^; a zt^d gdyby mi przy- 
azlo klasayfikowac i ayatematyzowac wyobrazicieli jej,powie- 
dzialbym, ie Malczewaki patrzy na Ukraine okiem polakie- 
go azlachcica magnata, z gotyckich okien swojego zamku; 
Seweryn (a) widzitylko aokolim wzrokiem Nebaby, z g^atwi 
azczytow ataro^ytnego d§bu Moszen, laaze gniasdo, ktore 
tego jeazcze wieczora na mord i pojiog^ wakazai .. ie Boh- 
dan nakoniec, pogUda na ni^ oczyma Rasalki baaaj^cej 
w mgle ut^czowanej ponad lany zb62, kurfaany, ostrowy. 
Bos i Baaaw^ i atepy kwietne^ potrz§.snione brylantami ro- 
ay... Ale czyzby to wyjaanilo calego ducha ich utworow? 
bynajmniej; oni bowiem wieazcze wielki^j krainy, ktorej 
Ukraiaa jeat najpi^kniejazym klejnotem, poruazyli tyle ia- 

(a) GoBzczyiiski. 



Digitized by 



Google 



501 

nytfb prsecbniotow, tyle ttrun zyeia dotkn^li, it artystostwo . 
ich me miesd si^' w ciasnym obr^bie jednej prowincyi. Pier- 
W82y dawDO 2iiiU, oatatoi dwaj dawno atracili z oczu ro- 
dziony ten zak^tek. Seweryn mniej idealny, wi^ccij rxecsy- 
wisty i scisly w swoj^m malowidle, skonczy} oa tej jednej 
stniaie wygrzeban^j w zgliszczach Eaniowa, i ju£ j^ nigdy 
Die tr^cil... Bohdan z wyrobionym idealem, z upryzmowane- 
mi obrazki, z tym swoim przyborem poetyckim, aam wy- 
znaje: 

Jak 4wiat diugs, szeroki, 

Z Intni^ moJ4 podrdin^, 

Zmieniam miejaca, widoki, 

Ale zmieniam naprdino .. 
I zapewneL. Przeci^^y szum stepowego wiatru, goni 
go wsz^dzie; niedziw, ie coraz dolatuje slabiej; przez cza- 
sowimiejsc szerok^ przestrzen. I^wie^osc mlodzienczycb 
wrazen zaciera si$, iywosc barw plowieje, a ta damka, kto- 
ra aiQ lata z serca jednym wytryekiem, zamienia si^ powoli 
w 8ztoczn§ kompozycy^, staje 919 manier^, jednoetajnoici^ 
nie zawsze bawi^c^: otoz to jest co nam tlumaczy roznic^ 
pomifdzy woni^ upajaj^c^ pierwszych jego utworow, zlo* 
ionych b^dz pod wplywem sU cudownych etepowego.po- 
wietrza, b^di swiezych t^sknic w stolioy naszej po wyje* 
zdzie z Ukrainy, a tym dojrzalym doswiadczenia owocem, 
ktory 81^ pozniej wywil w oddaleniu: 

„Mnoi9 \4t dumki, a nikt z was oie zgadnie^ 
Co tarn lex rdihayoh pod niemi gdzieii na dnie!^^ 

Bodzice bywaj^ cz^ stokroc najeurowsi dla swoich naj- 
lepazycb dzieci: podobnie i naaz Bohdan w wydaniu dam 
swoich i azomek z czasow {>6zniej8zycb, pomin^l perl$ mlo- 
doeciy ogniako nkrainskiego ^wiata, najpi^kniejeze dzieoko... 
Busalki. Czyz tak zpowaz'nial, lob zesmutniai poeta« ie aif 
ai powstydzil tego motyla, co na skrzydia awoje zgarn^i 
wazystkie krasy^ wszyetkie blaeki, ktore fantazya poetyozna 
cala wytrzf ela na t§ krain§ ozarow. Czyliz tylko przy swa- 
wolnej Zorynie umiai bye prosty i tkliwy, a teraz z gasn^- 
^m ewialem omamien wysmiewa i kocbanie awe i w^yet* 



Digitized by 



Google 



502 

ko w CO wierzyl? O niepodobnalBobdan wieny jak dawniej, 
czuje, i taki tkliwy jak za lat mlodych^ ale Ukraina daleko... 
nic wapomnien coraz cieniej 819 SDUje, rysy cfemDiej^, a na- 
tomiaat ittysl powa^niejsza osiada g}ow§ i sercu nakazoje 
bye cicbo!.. 

W nowszych tei domacb jego, oprocz zwyUej t^kno- 
ty* jawii^ si^ postacie hiatoryczne poetow: Daazkiewiez, 
Lanckoronski, Rozynski, mlody Iwonia... utwory artyatycz^ 
ne, wspaniale, pi^kne; rysow u^ycza im bistorya, swiatio 
pada z wyobraien gminu, a rucb i ^ycie sam wieszcz, twor- 
ca im nadaL A jednakie ten racb, to jwtado, ta szata dzie- 
jowa, acz tak umiej^tnie rzucona, obmyslana, nie wytarly 
z naszej pami^ci tycb Czajeky ktore siyszymy jak z pr^dem 
Dniepru lec^ na Synop^, na grody Natolskie i jak wraca- 
j^c z bogatym lupem ziemicy agarskiej, grzmi^ od Chorty- 
cy do Tawani: 

Niech nam i^rje, niecii hetmani, 
Konaszewicz nasz koszo^! 

Rusalki i Czajki, dwa najoryginalniejaze utwory jego 
dacba, same jedne skupiaj^ w sobie tyle bogactwa, tyle ij- 
cia, farb i woni, ze caly ogrodek kwiecia jakim potrzgsl u- 
bog9 nasz^ niw§ poezyi, wysypat Bi§ z tycb dwocb kieli- 
cbow. 

Pozniejsze diimy Smuina krakowianka i Unas maczg. 
wybitnie zDamionuj^ charakter drogiej epoki zw^tpienia 
w doczesQoac; wielkat^aknica, ktora nie konczy si^ na tym 
padole... poeta prosi Boga o Ukraine w niebie... Niedawno 
jeazcze pewien odcien opinii u nas, mocno balasowal prze* 
ciw katolicyzmowi w literaturze: krzyczano 2e to p^ta, ie 
dach Jmialy nie mial ai^ gdzie rozeprzec, tr^caj^c co mo- 
ment o dogmat lub prawdy objawienia, a to wszystko nie 
bardzo azio w smak naazym quasi pan tela tom... Jakoi maio 
ktory z piaz^cych pod wplywem katolickiej myih\ uazed) 
srogieb nciskow, malo kogo nie pomowiono o jezuitycm 
i swi^toszkoatwo. Jedentylko Bobdan doxnal najmniej na- 
pasci; co wi^cej, przcbaczono ma, powiadaj^c: co ten, to nie- 
zmysla, on szczerze wierzy i azczerae si^ modli. Fenomen ten 



Digitized by 



Google 



503 

dwojakobym wytlumacsy): jui ezczerosci^ i gor^cosci^ jego 
religijcych uczuc, ktore nawet w samych przeciwnikacb u- 
szanowanie wzbodzily, jui tem, z'e Bohdan od pierwszej 
swojej dumki spiewal w tym tonie. Etorys z krytykow roz- 
trz^saj^c pierwotne jego poezye, chce widziec w nim po- 
tlobienstwo z Laroartinein, mianowicie ze strony sentymeD- 
tabiosci reL'gijaej, i poboinyeb, czczycbinieokreiJloDycbwe- 
Btcbnien etrzelistych, ktore bardziej na grzeozny komple- 
ment dia Pana Boga wygl^daj^, mi na proste a gl^bokie, 
cbrzescijanskie uczucie... Zgodzilbym si^ na to podobien- 
8two z autorem Medytacyi, gdyby Bobdan ci^gle by} brz^- 
Qzvl na t^ nut^, lecz zwrot jego pozniejszy, to niejako poaSe- 
gnanie z Ukraine, a slub z kosciolem i surowa sluzba chrze- 
liciaDioa, na g^sl pobojansk^ nawlokly struny dawidzkie, 
Pokutnik, tarzaj^cy si^ w procbu pokory, bieleje jak anioi, 
mysl jegOy uczucia, proste, ajednak szczytne, maj^ won mir- 
ry, wzbijaj^cy si^ w obloki; zt^d kaida piejii nietyle jest 
artystowsk^ kompozycy^, ile modlitw^* rozmow^ szczer^ 
z Ducbem ducbow, przed klorym si^ korzy jak proob oaj- 
licbszy..* Wtemto natcbnieniu, ktore nan spiyn^lo jak zdroj 
wymodlonej, wypokutowanej laski, zlozyl dwa utwory na 
wi^kszy rozmiar^ dwa obrazy: jeden Bafaelic^ny^ Przenqf' 
swi^tsza Rodzina, drngi jak Earton Eaulbacba lub Eorneliu- 
aza, z wi^cej mo2e boskosci i swi^tosci, cboc z mniej pla-' 
styczn^ moc^ rysunku, t^ lotn^ epopej^ mysli swi^tej, kto- 
x^ nazwal Duchem od stepu. Utwory te dziwnie pogodne a 
oroczyate, i dawne dumki, jako dwa awiatle promienie, epla- 
tajii 8]§ nad glow^ poety, symbolizuj^c iibostwienie Boga 
w czarownej naturze,i krzyz,kt6ry pociernistej drodze iycia 
alubuje.dzwigac z pokor^. 

Syn wieku, a moze si^ nazwac 8zcz§8liwym: bo czy£ 
nie zarzucU kotwicy w tej przystani wiary, nadziei i mi- 
losci, zk^d go nie wyrwi| wicbry przeciwne, ani nawet 
gios syreni wywiedzie na mieUzDy... A gloa ten syreni o 
jakieiS; pon^tny! to nie minstrel, to jakby cblodek gajow 
ukrainnycb, wiej^cy brzegami srodziemnego morza, i wola- 
j^cy w okienko pustclniczego Endoume: 



Digitized by 



Google 



504 

fySlowicdni mtfj, a le6, a pt^, 

Ka poiegnanie pi^j, 

WylaDym }zom, Bpelnionjrm snom, 

Skoiicson^j piosnce twej.^* ^ 

I alowiozek polecial.... ale, ani cudu nie ujnai, am 
koiica swych lez. Czemu? bo moie do wysokiego tona nia 
cbcial doci^D^c duct a swego, bo prosty i wierz^cy jak 
dziecko, jak Ipd: 

y^Slniy Panu i chwali jak nmie,*' 
i -— jak go Ko^dl-matka nanczyL 



T. A. OLIZAROWSKL 

1) Poezj/e przezT. A. 0. Erakow 1836, str. 146, 16.— 
2) Exercycye poetyckie^ 1839 r. 

Do malej liczby, z prawdziwem natchnieniem i do- 
8Z9 poetyck^, nales^y Olizarowaki. Maly jego zbiorek za- 
wieraj^cy w sobie dwie powiesci Zawierueha i Bruno, zwro- 
cil powszecbn^ nwag^. Nie jest zadnego z poprzednikow 
swoicb nailadowc^, chociaz wzi§I za przedmiot lod ukra- 
iiiaki. Bardzo trafoie oceDit go Micbal Grabowski (a). ,9R6- 
ini 81*9 tern Olizarowski od drugicb, ie nie udaje si^ za 
szukaniem poetycznosci ukrainskiej w lata ubiegle, w epo- 
ki bistoryczne mni^j wi^cej oddalone, ale szuka jej u dzi- 
aieJBzego luda, w jego obyczajach i cbarakterach narodo- 
Avycb. T^ poetycznoric umie doatrzedz, i oddaje j$ cz^sto 
wierUte i barwoie. Za spraw^ wi^c tego poety zajrzeUsmy 
w przyrod^ powszedniego bytu akrainskiego ladu, kiedy 
dot^d znalezlismy tylko poetycznoac miejscowosci ukrain- 
skiej, lub poety cznosc jej bistoryczDych wspomnieii: ujrze- 
liamy jego obyczaje, fizyonomie roinego wieko i stanu, gr? 
moralnych sklonnosci, dot^d zas w obrazach wyiszego rz§- 
du, cbyba o jednej, kiedy nienawi jci do pannj^cego oad so- 
b^ plemienia, mowa byla. Zgola Olizarowski wnikn^l gif- 
biej jak inni w narodowosc ladu ukrainskiego, i dlatego 



(a) Literatara i krytykil, torn f . Wilno 1840 r. 



Digitized by 



Google 



50& 

przyznajemy, ie o krok daUrj praee 8itfkroji|i 9zkofy (ukrain- 
ski^j) posan^}.*' (a) 

OsQow^ powiesd Zawterue/Ha j^t prblity kosak, Die 
gdy J Waclawa Rzewuakiego, kt6iy na stepKe wsrod wioeki 
barcnje na koniu przed oczyma 8W6]ej kochanki Bueian^\ 
i zgromadzonem wiedniactwem calego siola. Nadchodz§ chznu- 
ry, zapowiadaj^ce burz^, jedenoblok pczeply wa nad wiosk^, 
nad krzyzami cerkwi, prawie toi nad sieini^, rwie ai^, zda- 
je 81$ ie apadnie w stepie albo w lesie, i Ruciana atoaownie 
do obyozajow miejscowych, ^maga od awego kochanka, 
aieby jdj przymoal azmat^ t^j apadaj^cej cbmury, na dowod 
ie J9 kocba: 

Chmuiy ci^giui czarn^ rot^^ 

PoftECzerbione pioriinami, 

Oimalone I^Bkaniami, 

Bmdne, chlodne. Wida6 l^oto 
W piersiaob, bixuchach ich. 

A po czole rozczoclirandm, 
Bfyskawica pr^dko pfywa^ 
SzQurkiem w zygzak polamanym 
Z twarzj cbmurj Bi§ dobywa, 
Jak zaskdrny dmi^ch 

Wiatr atepowj rozzloiccsany, 
2e w prz«gonie WTprzedzMijr; 
BodoTficil BiQ^ w niebo akoc^^i 
Ty8]4c kf^bdw chmar wjrtoczyl, 
I na step je Bpi^I. 

Eilka chmnrek ubral bialo, 
I na koAcn je prowadzi^, 
S^o^ce z wierzcbn ca^owalo, 
Wiatr zpod apodn rdwnal, gtadzil, 
I w jedn^ je 8pii|t. 



(a) Ma in na mjrfli H. Grabowaki Szhoi^ UkraMkqy wedle po- 
dzialdw A. TyazyAskiego w dz£ele Amerykamka w PbJsce: gdzie poe- 
tdw polakich na szkoly rozpisal. Do tdj wifo aikotj nkrai^aki^ nalei^: 
Malezeski, Zaleakit antor Zamhu KrnmnosldtgQf i GaalawdQ. . 

Literatara^ torn IV. 64 



Digitized by 



Google 



M)6 

Led chmm cadnie blala 
Ponad cerkwi), ponad Biol«iii» 

knyt cerkwi b^e csoUmt 

1 sniia 81^, jakby chciala 

Ziem29 Bkn7dl«m bi6. 

BUCIANA. 
,^fy! vulyl chmura rwie sl^, 
Spadnie w 'stepie albo w lesie, 
Przynie^ chmury bial^ Mmatk^ 
A ponuc^ ojca, matk^, 

Pdjd9 z tob$ ij6L*^ 

W Imie Ojca Syna Dacha! 
Wslecial na ko^ Zawieracba. 
Do lubim^j: t^Bywaj zdrowa!^^ 
A do ludai ni p<5l slowa, 

A do konia: »bop!*^ 

ZwiesQ eaoto i poouiy 

Bieg} sa chmuni, i cieii cbintiry 

Depta}, oieniem Bwoim m^cit, 

Wresicie calkiem w deii 019 wtr^ciT, 
I biegl chmone w trop. 
Eozak poszcza •!$ w trop aa oblokiem, goni go po 
stepie, warod burzy i pioronow, gnmofow i p^dzi p6ki kon 
wysilony nie pada pod nim i ze zouienia nie zdycba. Pne- 
azla burza, noc pogodna zastaje jeaacze kozaka amac^cego 
ai^ nad strata konia. 

Pot^m miesi^e wstal nuniany 

Jak w kali nie wyk^pany, 

Wjhzl z stepn w lazurow^ 

Kfpiel niebioB, toni|t g^owii^ 

Mjl bIq blaskieai zorz. 

BielttflieW, Bmntny, dchy, 
Sw^ tab^dzi% piei^ obubzjtI; 
Z ztotym ch4$riem gwiazd biq roBZfl 
I w pachn^ca zi<5t kididiy 

WtraiBiJ krople tob. 
Smutay Zawieracba odpocz§l w kaFGamie, oapotyka 



Digitized by 



Google 



507 

Bnajomego sobie csumaka. Jestto jedna z tycb does wyst^* 
pnyob, namiftnych, kt^rym rozpacs iycio obmienl^m czjni. 
Tarn pray kielicho i torbanie, bardaiej sbliiaj^ 819 wzaje- 
mnie, i kaidy z nicb jpiewa o tern, 00 go amuci. Pierwazy 
ezamak zaz^dal torbana. Na jego gh>a karczmarz: 

Zjd sIq rzacil i t aDderza 

Wynidsl torbaa pelny pierza; 

Csumak brx^knal, i z tonami 

Osypaly sif ■ ttnin ^vLthy^ 

Z cznmakami, z Kozakamt, 

Kto jest, temu rosn^ ilaolij. 

Oj! ja cznmak nieszci^^Kwj, 
Z inbry chodz^ ledwie tjwj\ 
Albo w wodzie biq atopic, 
Albo w ogniu ei§ rostopiQ, 
Albo ijwc%m potkn^ imij^, 
Lub kamie^ si^ rosbij^! 
Moie bieda si^ odezepi. 
Mote w ziemi b^drie lepi^f. 

POWIASTKA. 
Qjca mego powiesili, 
HolaUe bo z ^elazniakiem; 
liatk^ moJ9 utopili, 
Uganialai bo z pnEetaldem! 
W dzieA po l^ce za Tosami, 
W noc po leaie za biazaoii: 
W piftek jetzQie osarownioa, 
A w BobotQ topielnioa. 
W Bohnfltawia biai pay bije^ 
A poha6com uostra lyje. 
Ja 819 jeszcze jakoi chowal; 
Lecz i mnie bies dopihiowa^i 
Konie moje pozdjchaly, 
Jarzmo ircfy potamaly; 
Step im^ wc^7, oddat koici. 
Cxtek biednje oboe z rozumem; 
PowiadaJ4: cztowiek poiei, 
Wiater Bfoqr» wilk je z krumem 



Digitized by 



Google 



508 

6fiew. 

Od niedzleli do meddeli, 
Jmm jftdl s poQtaaa, linesyl wo)y. 
Oji »•. to4 jaHk^czyl wo^f, 
Zpi>Y Wiley jM co mielil?. 
Oj, na toil ja kapil konie, 
iehjm kosci pjUl o niei? r 

Konie 1^ oadedrog^, 
Do czonaka wsta6 nie mog^I - 
Psa odp^dziM, to kruk kraosa, 
Kruka sp^dzlu, to gad lunOr 
I do resKty ^eierwo gryzie; 
A ja chddzQ, a ja placs^I 
Czumakowi opowiada kozak pi^kn§ dumk^: 
Wzldtiw orel na dnbrowi, 
W chmurach krjla polokaty, 
Kaiut' Dziuba Kozokowi, 
Za chmaroja orlem hnatyt 

£jl ejl koniQ csarnoluTirft 
Chinara neapyt', wytia^hiysU! 
Stepom,,witrom widpycbiJBiaf 
SzcKoby kozak buw szczastywy! 

Eih wf^kawiyw pered chniara^ 
Kad njm w cbmiiij, haral liarni 
Peran biTknUy ki6. achopywsia, 
Pid laokjrlii vakotywaia^ 

Tiaikoi teper Aa moHyli 
Kozakoni ^dytotontyy 
I nycz tenm, i tmert' csal^, ' 
Doifcydawi^ koxak ohwyli. 

Jak smert' bi}yj misiacze^ko, 
Chmary w nebi rozbortaje» 
Staw taiyty kozaczeAko, 
Nyma konia, bzczosz win maje? 

Z konem atratyw 4wit i kryla 
Wte pereataw batj ptachom^ 
Meiy lud*iui jak mobylay 
Pocbtadiga mertwym alraohoin. 



Digitized by 



Google 



500 

Wt^m wcbodei Znaobor. Z opm samego poety pozna 
f^iEytelnik Icpiej ojca Ruciany. 

Jestto znachor, w okoH^y 

SzanuJ2| go nawet dziakii 

Jestto ojciee krasawicy; 

On do karczmT' cz^sto chadsa, 

Lndciom w karczmie nie sawadsa. 

Jak jest znackor, to wesolo 

Piej4 sznmki ukraifice; 

A jakniema, to wras csdto ' 

PoBcliyIaJ9 jak zIoczyAce; 

Ledwie w taniec p<5jdzie ktdjy," 

I to taAczy, aly, ponury. 

Znackor sekret gwiazd posiada: 

To czaaami wypowiada 

O przyszlo^ci, o zam^iciaoh, 

DieszczQ^ciach i o szcz^^ciaoh- 
Wi^c mu dary z siota znosz^, 

1 do karczmy codziei^ prosz^: 
Nazywajil go znacborem, 

I dri^ jakby przed upiorem; 

A jak mucliy do slodyczy, 

Tak si^ k'niemu cisiui tlimmie, 

W twarzy nie ma on goiycs^, 

Nie pogl2|da dziko, dumnie^ 

Nie pogardza tachxnanami, 

Je 1 pije razem % nami. 

Lecz te znadior, ie roznvHe 

Zawsze mdwi, ie ju£ siw^, 

2e ma cdrkQ w okolicy 

Na)pi$knie]»z§, ^e szcis^liwy, 

Wi^c dla szcz^^da ma cze^c tlumu, 

Cze^c mo^odcdw dla dziewicyi 

Dla bogactwa cze^c ubogich, 

Cze^c bogatycb dla rozamu, 

Dla znacborstwa cze^ ma mnogich 

liQiczyzn, niewiast, starcdWi miodych. 

Cze^c nabyta umem, enot^, 

Cze^c poTTSzechna komut szkodzi? 



Digitized by 



Google 



»10 

Gilowiek praw; ciei ■ oehot^ 
M^dnzych siebie i pooiciirych. 
U znachoni jabtek w sadzioi 
Ai BiQ jablo^ matka kladzie 
Pod ci^iarem swego plodu. 
Wjsmoklejsca macien groaia, 
Z swTin drobiazgiem w gdr^ ratza, 
I sagl^da w oczy wachodn; 
8}oAce stotem si^ oiini^cbay 
I w Bwdj owoc wei^ga stoto. 
Bex knacsysty wonnie wxdycha, 
A powoje wiankt plot^; 
G^ste ptoty obraciy^ 
I prsad okiem zaslaniigf 
Wn^tn ogrodo. 
Znachor miodtt ma w pasiece, 
I pMczdf, ile kropel w nece; 
Tarn me ujrzysz pni jalowjch. 
Tarn garnoami mlode roje 
Nie pnygarici^ moina mierKyc. 
Ktoi nie widrial, moteaz wierzyc 
Lub nie wien76 w slowo moje; 
Ale pdjdino w ukraii^skie, 
I sapytaj o znachorze. 
To ai^ zdatwisz; to wotydskie 
Slowo moje uczcius moie 
Slowem prawdy. 

Znachorowe 
Bdtne trzody i dindoba, 
Tluate, gladkie, rorfe, zdrowe; 
Czteiy irebce ri^ u itoba, 
W stepie rycz^ cztery woJy; 
Jednym rykiem wszystkie defy 
Ukraiiitkie zalndnione, 
Dnigim rykiem wazystkie gdry 
UkraifiBkie, trzecim chmnry^ 
Czwartym dobrze zatrudnione 
Bdiae wody. A zrobiony 
Chor z tycb rykdw, cbdrszalony, 



Digitized by 



Google 



5tl 

Caljm stepem, cat^ riemi^, 
Caljm iwiatem^ widlui, wftsers gada; 
Lndzie na to alowo dneuii^, 
Eho la aicli odpowiada. 

Na basztanach tfpi^ pokotem, 
To kawonj, to meboj, 
Niby t6Me zmytt Btolem 
I Bsmaragdom; i rdiin^j atronj 
KiikiirajE0 jako tony 
Ki6tjm weimie irfj wrdg progi, 
WysBty s pola, i akarb drogi, 
Skarb jedynj^ niemowl^ta 
Wzi^wssy s sob^i pnyoiak^^ 
Je do pieni, odalaniaj^ 
Ka wiatr wJoski i ocs^ta, 
Coraz wjz^j je podnosx^j 

I a nieba laski pro8z% 
Tamto wietnyk potadniowy 
Niemy, aznka ezasom mowy; 
Ssmer znajdnje, zk^d w niebioay. 
Lab nchodzi w pazenne kloty. 

Gdy Bzaraficza plon wycl«l* 
Na okolo, ani tkn^hi 
2dibla pszenicy znachorow^j: 
Blogoslawieiutw peine pole, 
Pelno^kloaa ^pi w atodole. 
Prdg w Metiicy acz nie nowy, 
Lees tarn szci^ie zawaze now.e 
Blogie iycie znachorowel 

Szezfsliwy ojciec Kaciany dowiedziawaiy 819 o przj- 
cxyni« amutka kozaka, bierze go z sob^ do chaty wraz 
z czumakiem, gdzie blogoslawi kocbankow i slub ich przy- 
spiesza. Zbrodniczy czumak zakocbany w mlodej malionca 
Zawierachy, namawia go aieby pogrzebal konia upadlego 
na stepach, a gdy razem poszlj, zabija kozaka. Ust^p na- 
»tf puj^cy pod napisem Noc, zawiera w sobie atraazliwe roz- 
Tvi^anie powiesci. 



Digitized by 



Google 



M2 

NOG. 
Chwile ld§ wd^t'CWirnii^we, 
Bez t>oirrota, bes ufariechtu 
Noc: powietrae ooraz Uejace, 
Nio ,Dio di^fj na oddecha. 
Puklen! zloly Jarwi4 obUay, 
Miesif^ w stepie wykepaay* 
Zwirieizony na niQhiosaoh, 
B<5bI po doiyoh w gdr^ wtoiaok. 

I nidtl w g<Sr§ krwawe farby, 
I nitfalw gdr^ wielkie skarby 
Z poza^wiecia; i w purpnrQ 
Ubriit cbmttTQ i wszedl w cbmiirQ. 

Brylantowe blaska mone 
Z poza cbmurwisk si^ wyMwa, 
I zielone stepti tote 
Wonn^m dwiatlem si^ ukrywa. 
Jak z truplego szpiku ^wi^ce, 
Gwiazdy plon^, ziemi^ gtuta^ 
T^iqgte rosy z chmur bIq knisz%y 
I ieiekig^ na zi6l lice. 
Krzyi eerkiewny 2egna chmary, 
Ci^gnie orszak chmtir ponury 
Fonad Btepem, ponad siolem, 
Osypany skrd^ popiolem. 

A na ko^ca cbmnra biala, 
Na 8tep wbiegta, podamala; 
Nad kurbanem j^Ia p7ywa6, 
Zndw kozaka w przegofi wzywa6. 

Ale kozak jni nie skory . 
Do przegonn, i nie mote. 
A dlaczego? Hejl bejl Boiel 
2al Bi§! ial 8i§I Cytl Upiory 

Od kurbana ci^gn^ tfamnie, 
Na OBtatka upior nowy; 
Ejl kozacki? Czy joi w tramnie 
Zawieracba? tn brak mowy. 



Digitized by 



Google 



MS 

Si M^ li^gn^ p»y grofmiidtiie,' 
Wntx^ tkamh, njuditf^i ' 
WrsSemi^ wjj*, ncUkij^. 
A dlMsego?.. moie igadnie 
Ten CO pftygcToM odgtdywa? 
Wynsedf Znaehor a* podwtftze, 
PatRf w sanee 1 wtlaehiwa 
819 w pidw Wfcie: a w komotzet 
Jakby ze mo, glos sl^ scywa: 
— nWiyi milyrt pneauSw t^owol*^ 
I glos pRjrcickL 

Zoaehof wraca 
Do 4wietlleyy slacb«m maea 
Cay jaat kosak; kSwii^} gtow^, 
Zatrxymal ai^ w Izby progu, 
I naU aaieka: ,fin^ fiogu, 
Spi4 sscif^wie! Oj Bnciano, 
Gdyby twego pnykowano 
Na dzie£ w piekle, atbo w n ebie, , 

Do ksi^iyca lab do alofkca^ 
Lab do ktdr^j nemi konca, 
Onby iM HOC byt u eiebie; 
Utocsa^ bo twoje mocy 
O dstawcsyaol Dobi^J nocyl" 
Odsaedtf atyobad zimSw w komorxa: 
— ^fPraemdw slowol N<5ll ndil BuAa!'^ 

MUca! fT ^'i^gj 

Glos 1. 
Acti ja nioaaes^Uwa. 
Gioa :^. 
Milczie teraz! Niech ci apfyva 
W ziemi^ alowo ze knri^ twoj^I 

Glos 1. 
CzttmakI czumakl 

Ze iwieoami 
Ojciec, matka w progu atojf, 
Do komory wejic 019 boj^. 

Literataraf torn lY . 65 



Digitized by 



Google 



514 

l>0]ii«i fiwuJ Paa B^ s wamf 
Z poAcidi ti^ cnimftk vrywA, 
— ,«Doni« we krwi ter«s pljrwtl** 

AcU rafeanku! acli unuera! 
Cinmak we krwi n6i obciera, 
Fcba go w pieri sw%y i oalaje 
Twara Rucianj. Doomiera 
Krew i pian^ z oat xgartuje. 
Po polowie traplem alowem 
Do obecQjTch si^ odzywa: 
„Na korhaoie, na Btepowym, 
Znajomy waas we krid loiy, 
Hiech kto pdjdaie i poekawa; 
Ten n6t takie tam naleiy/* 
I akonalj dalne alowa. 

Dragi poemat Bruno jest w rodzaja Dziadow. ^JiMy 
dostrzeze (mowi M. Grabowaki, ktory trafnie ocenil Oiiia- 
rowskie^o), ie Bruno jest to wywolaoie tego samego pot(- 
ioego zakl^cia, ktorem guslan litewski, kazal pnyjsc zpo- 
lagrobu nami^tnej marze GusUma. Nie pot^piam j tern otwo* 
ru. Bruno w tym jest atopniu pockodzenia od GuiUtiMy 
w ktory m Gustaw od If^/^a Goetego: kaida jedoakzt/ch 
poa^pnych iSgur ma doayc aamoiatooaci, jSeby w nicb mo- 
^na bylo poznawac Die cien mamy jedoa drugiej, ale oao- 
bne tworczego dacha ukaztalcenie. Ze pozntejazy poeta atoi 
na pr^dzie magnetycznym ducha wielkiego poety, ktory go 
poprzedzil, ducba, ktory wazyatko obok niego opanownje, 
ogarnia» wazyatko mistrzuje i wlada, it ten poeta pozniej- 
8zy nie odpiera calkowicie tego doeha, ale owazein jako j»- 
dnorodnego przyjinuje, zabiera mniej wi^cej wsiebiVzniedzi- 
wi Diiiie to, mam to nawetza rzecz natoraln^; a kiedy widz^ 
ft to naai^knienie aamoiatnosci jego nie zatarlo, i ntworowi 
Jego przy pokrewieustwie ogolnem, oblicze iiidywidoalDe 
nieco pozwolilo, mam to aamo za dowod prawdziwego po- 
JNToIania tego poety, i nie mieazam go z nietre^ciwym tlnmem 
na^ladowcow/* 



Digitized by 



Google 



515 

PrxywiedxieiD ta % ti«opoeipi«to obru oatury. skre- 
•lony iDMtnowskiein piorem tego poety. 
Poranek, Bnitio opo^cit ei^^ce 
CboIo m V^ce i ubdi|). Na ^pi^ce 
W nniidBie wtoiy, dtoAce przezrociyst^ 
G Miei^ i^palo idoto pnerobione 
W MtMo ponume. Zrwu ^to oiyito 
W powtetrzn. Niebo nowo-narodsoqe 
liliowemi ^wieieim dcsjma 
Fa tnylo na Mat Ziemia odetdui^a, 
Skoro promieai tloAoa w nsta mo^a; 
Zdalo si^, ie jui dlui^ nio w yUxyoi a^ 
Wfltanie i p<$jdzie ku stolen lubama. 
I wjdalo 819 oao ^mierteinemiif 
2e siemia wfltawac saczyna^a mglami; 
Lecz mg?7 wzleciafy azaremi aknEydtami 
Pod niebOf demia zostahi na zlami. 

Mg}§ zadymione slonoe, sptakaneal 
Patrzj oczyma Gdzie niegdzie pomt^dzy 
Mg?y, szpary, rzadki promyczek preecina 
Wksztalt zlotych zyiek, kt6re trad cz^owieka 
Odkrywa w zierai, Inb wksztatt zlot^j prz^dzy, 
Ktdni pomiesza tkacz s zYotym jedwabiem. 
Mgly na^dojf w gdrze nizkie morse, 
A sloAce, jakby byto icb korabidtt^ 
Powolne waly coraz sUbiej porze. 
^akoniec calkiem na silach opada 
I toaie wo mg|ach. Zwyci^zka mgla siada 
Na horyKoncie, odwdzl^czaj^c ziemi 
Za poiyczon^ wilgo6, rz^sistemi 
PerUmi deszczu skrapia j^j klojnoty 
PonUadane w m ozajki rdine. 

• •• ... ••• w chwilii 
Gdy aniolowio ranku, opoidlli 
Zewn^trzne straio, idj|C wowa^trz ateba, 
Deazcz ostat. 



Digitized by 



Google 



516 
OORCZYlfeKI ADAH 

U 'odsil m^ wTaroowie w ppwi^cfo Pilioieibkiin (wGa- 
liqji) r. 1806. S}uch«l fil^ofii w# L«owi#4 prawa na ooi- 
wersjtecie w Wiedoiii. ObMOM sMtiiMtkuje nad Wi^ 
w kai^twie Zatorskiao^ oddaoy f oapodaratwu i praeom 
literackim, ri>w«ic jak arCystyosoyni, jako rjaownik i ma- 
lars.— Ogloail drukieon 

1. Powteid Jadama. Krakow 1838 r. 2. Opawkieiile' 
gemfy Jadama a tiemi Zarorakiej. Lw6w 1842, 8to. 3. Sfl- 
ta Rermm JaAma. Lwow 1842, 8yo, 4. Baltadf Fryderyka 
Szyllera, 1844 w BochDi, 8vo. 5. Poezye lirpexne Fryderjka 
Ssyllera. w Bocbni 1844, 8vo. 6. Farmazon poiriead. Lwow 
1844, dwa tomy, 8yo. 7. Zenon powieac, dwa tomy, 8to. 

Gorcsyiiski naleafy do aaczuplogo grona piaany gaU- 
cjgtkich, Oprocz wyz^j wymienioDyob piam wydanyehjest 
antorem wielu sztuk dramatycsnycb, aoataj^cych dot^d 
w r^kopismie. Przedmioty do nicb brane a^ a dziej6w oj- 
czyztych, i w nicb niepospojity talent tego piaarza jasoie- 
je. S^ w nicb sceny cudn^j pi^knoaci, aceoy, w ktoryeh po 
mittrzowsku oddaje ducba wieku* bo go poj^l wyboroie. 

G16wo9 psnows legend stauowi^ podania narodowe: 
j^yk czysty, prostpta i newoo jc ja oecbujf, labo ezaaem 
aawada^ nieoaturalaa wyraiaaia. 



KORSAK JULIAN. 

I. Poezye^ w Petersbnrgtt 1829, 8ro. (Praednik w Po- 
anaoiu 1833, 8vo. 2. Nowe poezye. Wiloo 1840, 2 t, 8vo. 

Nale^iy on do nasladowcow fipiewaka Graiyny. Zna- 
komity nasz krytyk A. Tysaynski, taki dal a^d o nowyeh 
poezyaeh Eorsaka: ^Nieprzeaadnj, slodki a poetycany aUad 
wieraza, ducb wdzi^czny a dacb iagodny, aniloae rodztona 
i platonskicb marzen, cecby te przed lat nbieglyck dzie- 
ai^tkiem, atworzonej nad Niemnem poezyi, nia przeataj^ ai^ 
coraz wybitnijj objawiac, pod piorem poetow tej atrony. 



Digitized by 



Google 



5ir 

Julian Koraaky kx6xj wjdui«m piexwssfgo shioni swych 
poesyj, bUI mf}tdnjm « tworcow tej%»koly,^\v zbiorse iw- 
wfck poezjo tenie na tkal^ wi^kaz^ odkreJla cbarikter. 
Pneklad aztnk Saektpira Romeo i JuUa^ Elegit, obraz dra- 
matycznj Twardaitekiy opowiadanie Kamoens to Szpiialu^ jent 
to jedna, ta wiecsnie swieaCa, i wiecznio |.wdzi^czna nnta 
miioAci, miloaci w wy^iazej jej zferze, na roine zwroty spie- 
wana. W tych ntid'Niemefisltieh poezyach nie znajdujeroy 
aoi czaraych zzat nad-Dnieprowych, ani wesol^j malownej 
wyobrazoi krakowskicb Ipiewaw. Nie sloiice tu, ani mroki 
Qocne; nie burza ani tei azmer tryumfow; jeatto jakowya 
widok ciazy, pokoju aeroa, silf nrojai izcz^sliwtrgo, jeefto 
owa doba wpdlwidna, z gwiazd^ na niebia, lub ogaiitkiem 
w domu, o ktor^j (jak aan mowi autar w jednej a awych 
elegijK aerea caulaza najmilij wapominac Inbi^/* 

Przaklad komedyi BoM^ Dcniegi^ calkowity, wyazedl' 
po <niieroi aotora w Warazawie 1860 j^ Tej pra^ey poawi^* 
cU 12 lat ijm^, 

CHODZKO JAN- 

Vrodzwyn77r. 

I. Pan Jan te Swieloezy kramarz wcdrufteyf 1821, 8to. 
2. Piemaautora pana Jana ze Smsloczy^ w 12 totnacb. WM- 
no 1837. 

Jako pierwaze dztelo zjednalo temn piaarzowi wzi$« 
toac, tak i piama (nie komedye w nicb zawarte) na cbln- 
bD9 zaalttguj^ wzmiank^. Kai^Aa Pan Jan ze Swiebezyf u- 
znan^ zoatala za elemeDtarD^ dla azkolek parafialnycb* 
] rzeczywiacte zaalusfyla aobie na tikie npowszecbdienie 
uUadem swoimi oddamem. Przelo^on^ zoatala i wydao^ 
w jfzykn litewakim, przez kai^dza Rupejko. W Pismaeh 
rozwinf) Chodzko obrazy tk] wlaanie cbwili, gdy przeaada 
franenzka fdazywym awoim polorem zacierala davn^ pro* 
stotf. Cbaraktery wydatne. trejc i przedmiot zajmnj^ey, 
styl proaty f naturalny, j§zyk czyaty i dobitny, nadaj^tym 
powieaciom rzeteln^ i znakdmit^ wartD<<{* 



Digitized by 



Google 



518 
CHODZKO ALEKSANDER. 

Poezye. Eetersburg 1829 r. 8vo. 

Tu xamiescil wielk^ cz^sc poezyj nowo-greckicb, prse* 
lo^onych wedlug zbioru Fauriela; w diichu wacbodaim po* 
wiejc wierszem w dwoch Kasaydacb wiaanego uklada, pod 
napisem Derar; i z perakiego i innycb wacbodoicb j^zy- 
kow tlumaczenie maiejazycb poezyj. Cbodzko jako biegty 
oryentalista, ozoajomil naa s literature perak^. Prseklady 
jego powieaci perakich ogloait Dodatek Czasu. 



CHODZKO IGNACY. 

Urodzi} si^ dnia S9 wrseinia 1795 r., w dwoikn awo- 
jego dziadka po matoe, ktory pozniej tak poetyczoie opi- 
aal w jednym z pierwazych awych obrazow. Szkoty ukon- 
dayl II kai^iy Bazylia&ow w Barunach^ wyrfaze naaki w u* 
niweray tecie wilraakioL — Ogloaildrukiem: pifc aeryj: I. ObrU' 
zow litewakiehx 1) Domek mojego dziadka. 2) Brzegi Willi, 
3 tomy. 3) Pami^tnlki kwestarza* 3 tomy. 4) Jubileuaz. Dach 
opiekunczy. Autor awatem. Panoa reapektowa, 2 tomy. 5) 
Dworki na Antokolu, 2 tomy.^IL Podania lUewMe^ wyazly 
w traecb aeryacb 1852^1858. — ^IIL Dwie karmersaege zpne- 
sziaiei, 1857. — lY. Proby nowego dykcyonarza, wydaja 
pan Wirszaytoa, niegdya Szobrawieo Baatykanin Ignacy 
Cbodzko. Wiloo 1860. (S^ to artykuly piaana dla Wiadd- 
moid bntkawyeh^ przez zebrane towarzyatwo Szubrawc6w« 
w ktorego gronie naaz piaarz byl anaDy pod imieoiem Wir- 
fzaytoaa.) 

Jeatto jeden z wybomych powieacio-piaarzy, co roz- 
win^l z wielkim talentem przedmioty czyato kriyowe. Za- 
dnego w jego obrazach nasladownictwa niema: oaoby daia- 
laj^ce, miejaca icb, i powietrze i przyroda, z litewakiej zie- 
mi. Styl proaty, wdzifczny, poaloguje jak wielkiemu arty* 
acie, do oddaoia obrazu z calym urokiem prawdy, i mil^j u- 
ludy. gdy przywoli:ga przeazio jc, czy wlaauej mlodoaci^ czy 
niedawnycb lat praeazloaM. To go atawia obpk aatora So- 
p/fcy; jakoz Chodiko wzi^i raz przedmiot juz obrobiony przez 



Digitized by 



Google 



A19 

Rstwnftkiago im ie ri WolodkmBlasm: i oddal go s tek^ iwie- 
ioM# hmrwy wieku, w takiej axftde opom«<ci, ze mt^p 
ten, jeieli nie wyii^j iMid <S!0]eite^,tor6wtiie % nim stacmoaCe. 

Z pierwaiego toi&tt najprzod wydanyeh obrasow lite- 
wskieb t. 1840, pnywidduem ta ost^p: 

DOBfEK MOJEGO DZIADKA. 

Ktoil nie doxnal niutkliwszego ucxoota, wehods^o po 
^ugiem oddaleoitt do domka, w ktorym doi 8we dsiecin- 
ne 1 mloda przep^dzil? cxyjei oko nie zalalo 819 h^ mile- 
go rozrsewnieDU, na wapomnienie oa6b« ktorych w tyeh 
^amyoh joz nie ogl^da izbach? a ktorego tu niegdyi a pie- 
tzczot^ tulily do aerea! Komui nie b^dsie alodaaa jagoda 
z tegof samego krzaku w jesieoi iycia zerwana, a ktorego 
gdy byl dzieckiem, piastunka lub stary dziadulek go kar- 
mil. Etoi w atarycb alugacb domowycb nie b^dzie aankal 
z upragnieniem, cbocby jednego swindka chwil dawno u- 
bieglych, a obecnych eereu i pami^ci obudwocb? jaUe niu 
drogim i azanownym b^dzie ten pomoik blogiej pneazloacit 
z jak^ rozkoaz^ roamawiac z nim bfdzie, i uczyd ai^ na 
nowo tego wazyatkiego, na co dziecinnem kiedyi pogl^dal 
okieml Przyby wam do domku mojego dziada. 
^WBZjrstko tak jak bylo, 
Tjlko si^ ku ataroici niuoo pockylilo.** 

Tas! aama mchem poroala atrzecba, tenfe aam ganek 
z tawkamiy i te oden w rozmaite atrony wydeptane aeiejS- 
ki, po ktorych dziecinoa moja niegdya hiegala atopa; a co 
najbardziej, tenfe aam ogromny kamieii, na ktorym tyle- 
kroc razem wieczorem zebrani, letniego naEywaliamy chlo- 
da« lab zwroceni pokornie do podnieaionego tuz wizerun- 
ko m^ki Cbryatuaa, za przewodnictwem ojca rodziny, wzno- 
Biliamy za jego dlogie z'ycie, on za naaza azcz^sliwoac go* 
r^ce modly. Z\j czlowiek ktory tu byl zamieazka}, ogola- 
cajac ze wazyatkiego t^ ubog^ chatk^, nie amiai poraazyc 
krzy^Ea, a nie zdolal glazu: i te jedjnie przy ciemnycb acia* 
liachy zoatawil mi przeazloaci pami^tki. 

Przed laty kilkndzieaiat mieazkai ta pan Maciej Wid- 
moot akarbnik od pradziadow, dziadek m6j: prawdziwy 



Digitized by 



Google 



930 

«xlacbde na Mfprddsie: pstvfarobftlM esotj j^go I pnroatft 
obyc2AJ6« teiii intereao^ieJBsy z\oijd mog^ obVM, lie po- 
mifdsy wiel^ opirow sbytkow i wspsnialoMci bogatyeh 
naddtiadow saaayoh, wyatawM ieh onot pttbliesnych i o- 
bywatelskicb, ich iii«8pokojciycb rocme^ow; pouiffday o- 
brazami wad klasty wyiazej i sredoiej, cbc^cej xawaxe na- 
aladowad wy^sz^, a do nasUdowania zbytek bardziej i nm- 
logi, nUeli dobre vybieraj^o^j przymioty: nie maniy prawie 
pierworysow (type) wygaalego jui pokolenia owej niftszej 
i iibdiszej szlacbty, w kt6rej skromnycb sagrbdach, prze- 
<«bowaly 819 ^srod powszecbnego ezfstokroc sepaucia, ja- 
koby w utajboym'scbowie: bogobojna poczciwojc, prosta 
i otwarta szczerosc, cbrzescijanska gorliwa pobofnosd i czy- 
ntoid aumieoia: przechowyVal ni^ takza zapaa przea^dow. 
CO wieczor w cicfayin powtarzanycb g^arze, I^cz^cych fa- 
iDilijnem ie tak powiem ogniwem, gminne urojenia i powie- 
lici z doiDOwemi bajkaiui, a tworz^cycb niejako religijo^ 
icb po.ezyg. 

Kilka cbat wloscianakicb i ma}y obszar siemi, aUadaly 
dziedzictwo mojego dziada: z tein azczuplem mieniem by! 
on azcz^iliwy i otzcz^aliwiall Jakii to lea do zazdroscfl 
Pszczdlkaf Uaczka i pszenicay 
Wjprowadza z n^dzy szlachcica: 
powtanai cz^sto pan Widmont i azedl w goapodaratwie za 
tein atarojwiecki Jin przyalowiem: to tez dwa ogrodki jego, 
gajem wiani, jabloni i gruaz zarosle^brz^czaly rojami pazczd- 
lek^ na gumnisku zawaze kilkoro pi^knych haaalo zrebi^t^ 
i eorocznie wielka cz^sc pola jego, zlotym pazenicy okry* 
wala 819 Uoaem; a obfitoid i doataiek goapodarski napel- 
nl$l mu stodoly, apifarnie i apichrze, 

Moj dziadak nie byl nigdy bez zapaan pieni^ikdw. 01 
dobrze pami^tam ow kuferek azczelnie okuty, w ciemnym 
k^tku garderobki alkowej stoj^cy: z niego to doatawaly 
mi ai^ ea^tto talary i ziotowki, a zawszeze zwyczajn^ prze- 
atrog9, ktor^ mnie wnukowi za nauk^, a aaxn sobie za re* 
flekay^ przeciw zbytecznej hojnosci, pray kaidem otworze- 
niu kuterka powtarzal: 



Digitized by 



Google 



521 

,«Paini^j roMliodik, 

ijo z pnjroliodeiii w sgodite/* 

Domek ton, w ktorjm teras sywot dawnego dsiedtica 
jego Tospanu^tywam, cbfdogi nateaczas. weaoly i lodny: 
dni mi tylko nrokicm pnypomnieaia miiy^ zawiera dwia 
ixby, potqfdmi lionorowie awana, alkowk^ a garder6bk(|ibo« 
kdwk^ a alkierzykiem. Bokowka ta a duiym komiaexo, pia* 
cam jesacae wi^kazym, aaerokin sedlem kolo pieca, i dlu« 
gim zapieckiem, goiazdem dziatwy i aaeaurow, byla miej* 
seem najwainiejzzych apraw domowycb: ta panowie i slu- 
dzy agroaadzali ai^ przededoieai na rozaniac, wieczorem aa 
godzinki: ta faworytne pray kawie rano anow tlamaczaiua, 
i ta wieczorem przy kominie o upiorach i atracbach gwa- 
Tjy ktorym moj dziadalo labozdawalai^nie wierzyciwazy- 
atkim niewiar^ wmawial: jedaakze earn now^ cz^sto przy- 
daj9c powieac* nauczaj^o dawnegO i do^wiadczonego zpo- 
ooba odp^dzania caarow lab odkrywania zakl^tych akar* 
bow, niechc^oy z wlasaem wydawal ai^ przekonaDieoiy a 
kcmczyl zawaza na tem: dziatki! dziatki! bez woli Boga me 9i§ 
m$ Mtanie! To furczaly wieczme dwa kolowrotki, gla$z§c 
xwodk^ dwoch (iwiegotliwycb pre^dek, zaaluaioaycb poko- 
jowek jejmosGi: tu nakoniec w niedzial^ i awi^ta arocay- 
ate, paaoa Helena corka nieboezczyka ekonoma, do fami- 
lijnej przyawojona gromady> aiedz^c przy piecu na zadel- 
ku, ze apuazczonemi akromoie oczkami, oieniutko apiewala 
awiatowe pieani ^.ehciaJo si§ Zosi jagoiekf'^ lub pod dobry 
bnmor jegofflosci ^.Kurdeez^ kurdeMZ nod kurdeazaml'' Bzad- 
ko jedoak gosoie wzt^p mieli do bokowki; dla nich dwa pa- 
ndne byly pokoja: w piarwezym a nicb wielki obraa Bo< 
garodzicy, buntem blyszcz^pycb ozdobiony biaiorow, i oo 
niedaiela w awieie bukiety siarczystyob goidzikow uatra* 
Jony, gldwn^ z^jmowal acian^: pod nim bogaty relikwiafi 
miaternej roboty, i dzwonek loretanaki odp^daaj^cy chmil- 
fj, pioruny i nawalnice: kredena i ione aprz^ty prozte do- 
gadzaty tu koniecznej tylko wygodzie; dragi pokoja ol dru- 
gi pokoj na zbytek zakrawaU Tu kanapki dywanikami za* 
alana, ta staro^wieckie w kwiaty malowana obida, okxy- 

Literatmra, torn IV. 66 



Digitized by 



Google 



533 

waly ftdany, ta BtoIik6w piir« niegdyi lakie jnalowaaych. 
na jednyn) warcabnica, na dragim falia kart polakich do- 
brxe ogranych, i filizanka z garad^ boba na marki: tn bo- 
wiem byl plac rozprawy w codziennego nalogowego ma- 
ryaaza i liwi^teczDego cwika. Zjakiinze intereaem grano, 
gdy platka dwoch zlotycb docbodzila!.. Moj dziadolek wy- 
awieca tuza: brac ezy sie brae? Okrzyk powazecbny: brad 
bracl dodaje serca. — ^Ale platka, odzywa si^ kai^dz pleban, 
cbc^cy w dachu aby gracz atchorzyl, a tax z kolei do nie- 
go przeazed). Moj dziadulek wrozy w palce: raz, dwa, trzy« 
bior^y rzekl nakoniec z energi^ godn^ podziwienia, biorfl 
Bozwija aif powoli karta« oczekuj^ wazytcy, ciche rewm 
az^pcze aif ju^ okolo atolika. Lepszy Pan Bigjakpan Bfm" 
9za! zawola Dagle dztadanio, kto pomaga? kto do azardu? 
powtarza imialo; nikt! nikt! ksi^dz proboazcz powro^yt tak- 
ze w palce, apojrzal ukoaem w kart^ zle atrzeion^ gracza« 
ai tn obok tuza krol w aekuudachl A wi^c nikt nie poma- 
ga? nikt nie bierze? nikt? poraz oatatni zawolai dziadonio, 
nikt, i pekiy apodek groazakow wywrocil tryamfainie przed 
aiebie. Wtd to przyjaciol w azczf sciul kaidy winazoje, ka- 
zdy ai^ przecbwala ie koniecznie tnza brac aSyczyK waxy- 
acy poznaJ9, it pao akarbnik wybornie gra w cwika, a jam 
akakal z radoacL 

O ilez to razy ze azkolnej uwolniony mozoly, jecba^ 
lem na urocsyste awi^tal Blogi wieka dziecinnyl jakfe d 
malo do uszcz^sliwieoia potrzebal jak wyobrazenie zabaa'y 
i pociechy upaja rozkoaz^ niewinne aerce, jaka aSywa ra- 
doac blyazczy w oczaoh i wzruaza calem dsiecinnem jeste- 
atweml Student z Bomn z jakiemze unieaieniem poatrzega- 
•lem;B daleka gaik i dach domko, w ktorym pi^kn^ WM- 
kanoc przep^dzic mialem. Wielkanoc^ awi^to najweselaze, 
iwifto wioany, awi^to odzywiaj^cej ai^ natury, awi^tood- 
kopieoia i powazechnej radoacil 

OstatDie reaztki autej Paiiakiej wieezerzy, oatatni aa- 
ehar i oatatni ileii w wieczor oatatniej aoboty apo^yty: 
i jui z bokowki, jakby pierwociny jutrzejazycb godow, 
mile zalatywaly wonie. Gdy buczne aalwy artyleryi kaifdza 



Digitized by 



Google 



proboszota dawi^y hh^h^ TtznrAey\, bieiftl wnet cd6j dxia- 
dttoio do kojcioU, biegliimy i my wszyscy sa Biuf, biegla 
eala czeladz domova: bo kto z gospodarzem 6bda} uiywac 
darow Wielkanocy« uiodlid si^ wprzod z aim bomecznie 
mueia}. Powitany wesoleoi tftf^t(;ii dzieii zaswital wjr6d na- 
bozenatwa, dzien pi^kny wioaeniryl gromadnie i huczno wy- 
chodzono a koiciola. CArpsfos waskre^! Chfystos Vfoskresl 
odzywa ei^ naokolo; pozdrowienia te aroczyate mieazaly 
819 z weaoiym gwarem poapolstwa, a rzezwoJc» uweaele- 
nie i radoid, ja^nialy na twarzacli wazyatkicb. 

My. takie wracaliimy do domu przechodz^e przez u- 
Iic9 z lubek; okolo ka£dej z tiich familia poczciwych chlo- 
pkow w kupki zebrana, czekala Da poswi^cenie swoieh aa* 
paa6w. Naaze damy powracaly do domn w ataroswiecki^j 
aa paaack kolaac^, my piechot^ krotk^ tf odbywalismy po« 
drdi, daJ9c czas ksi^dzu proboazczowi do przybycia dla 
podobnego^ obrz^du. Co za mily widok tiaa oezekiwalt 
w pierwazym pokoju awieiq. wyaypanym jedlink^, dlugi 
atol okryty najamakowitsz^m awi^conem. Tu oa arodku 
baranek z czerwoo^ cbor^gtewk^, na grzbiecie trzyma wza- 
wroconym pyazczku garstk^ mlod^j trawki, jakby zwiasta- 
J9e wracaj^c^ wioao^; obok podpieraJ9 go dwoje tiuatycli 
prosi^t, a kaide cz^atuje z paszczy czerwonem jajem, zwy- 
«zajoem wietkanoooem wloczebnem; dal^j indyk ntticzooy, 
ktory aam jeden w calym doma« przez poat ^ielki me po- 
se!]: azynka, glowna ozdoba mo^nych i cbudopacholskich 
swi^cooych atolow: przy niej, dla zniepewnienia apetytu 
iarbkow, dwiere cielf ca azerok^ zalega misa^. Coa! mowi<§ 
polg^akachf ozorach, zaj^cach, cietrzewiach, zdolnych 
najgrantowDlej at^piony obadzic apetyt. Na obu koncach 
atola zaaiadly azerokie, przysadziate, jakby tej apiianii go- 
apodynie, dwie okrutne baby! acbl bez nicb coiby cale ^wi^- 
cone znaczylo? Na icb ogorzelych obliczach jak na twarzy 
pijaka, gfsto wyaypane czcpwone garby, a ze arodka czar- 
niawa, lipka, wya^czona maaaa upewniala wprawne znawey 
oko, ze mimo atraazna pozory zexvo^trz i wewo^trz ama* 
czneini byly: garnitur pirogowi plackow roiffroaitego kaztal- 



Digitized by 



Google 



524 

tu i xiaswaiii«« sapelnial zditexan^ mifdsy potmiskami prze- 
rwy^ a wsiystko rasem gajem zielonego blusscsu zaroalai 
lro)e raaem zmysldw widseDim, tmakowaaia i powonienia 
Qfcilo. Oczekiwano kai^dxa proboaxcza, a tymczasein km- 
idj prsygotowy wal ai^ do swojej roli; pogl^dano w okna, 
milczano lub azeptaso scicha; kotka tylko faworytka do- 
mowa, sieda^c na kredeaaie, figlarnie myla ai^ lapk«, i filo- 
nek tancowal okolo atolu. 

Prsybywa nakoniec i kai^ds proboaacz, moj dziadanio 

pxzyjinuje go na ganku: wnet w komi^ przybrany, maj^c 

za zob^ organist^ z miedDic^ i kropidlem, po^i^a i blo- 

goaiawi dary BosSe, a ukonozywszy obrz^dek, odwraca ai^ 

z powag^ do goapodarza i wyborn^ prawi oraoye przez po- 

low9 P<> Iftciuie i po polsku. Oi moj dziadaoio byl pelen 

erudycyi i jezuickiej jeazcze ladny: wzajemn^ zatem wy- 

dil peror^ proboszczowi, w ktorej i dzisiejaza aolennoae, 

i respekt dla jego paaterski^j godnojei acuminose pd^czone 

byly; ta juz nastf powaly powinazowania, w ktorych iDniej 

dowcipu a wi^j prawdziwej wylewalo ai^ czuloaci: ayn 

i aynowa, corki i zi^eiowie ze Izami w oczach jnalo mowifc 

calowali r^k^ ojca awe^o i dobroczynoy; nakonieo pnycW- 

dsila kol^j na wnuka. Ajl aerce mi ai^ wyrywalo z pierai! wy- 

at^powalem wi^c: koto aif rozazerzyloy }am na arodkut pan 

dyrektor trochf bliiej od innyoh dla dodania aerca, i w po- 

trzebie wyrazn, jeieliby pami^d lob enargia mowc^ zawio- 

dla, Zaczynam^. cndol o m^droaci nad wiek i nadzie|e! 

zaczynam po francuzku i bez zaj^knienia ai^ palf ai do 

kouca. 3ui fraocuzczyzna w mod§ wchodzid zaezyoala, i ja 

z gotov9 w azkolach ulo^on^ oracy^, przyby waiem na swif- 

ta: niewiela jej \7prawdzie rozamiii kai^dz profeaaor co j^ 

ukladai, nia rozumial pan dyrektor co mi J9 repetowal, nia 

rozomialem ja, ktory }% perorowa}am> i nia rozumial moj 

dziadolek ktory jej alnchal* ale cieazyli ai^ wazyacy: dzia- 

dulek i rodzice plakali zradoaci,jam plakal z dziecinaego 

rozrzewnienia, a kaidy mi^ pieazczotii i boziakaui oaypaL 

Tcaktowal pot^m goapodarz wazyatkich z kolei pokra- 

janem jajem i nia opuacS najmniejazego dzieoka: a z ueza- 



Digitized by 



Google 



5as 

eiem rowBie aiyoKliwein podawal talentwym dziaeiomjftk 
swym slogom i wieruej czeladoe, ktdra potem azla do pia* 
kami i posilala si^ iiie tak wytworn^m, leci r6wiiie obfit^m 
jwi^conem. — Dzien ten caly jakia nam mile tchodaiU doda* 
wat dobrago huxnoru pau Hoszctanowski orgaoista, d^l on 
bet miloHierdzia na klaryneoie, i skwan^cym si^ jak patel* 
nia gioaem wt6rowal pannie Helenie: ^^Wesolg nam dzii dzidi 
nasiat' i t. d. 

O Boiel gdxie< si^ to wezjatko podzialo? gdziajf 
owa ezysta i aerrleezna wesolo^d, z ktdr^ eodzienniei wpa* 
laeach i w nizkiob szlacheckich chatkacb apotkad sif na* 
tenezas moina bylo? gdzie ta obfitosc powezedniego cble- 
ba« ktorym ka^idy gospodarz doma dzielil ai^ cbftaie z go* 
aciem lub z Dieazez^sliwym? gdzie to liozne plemie rezyden- 
tow, poczoiwych prozniakow, ktorzy jak bl^dni rycerze^ 
wiokf c 819 z miejaca na miejsee, trawili iycie po cudzych 
jakby wa wlaaoycb domach i dowodzilit jeieli nie awojej 
ochoty do pracy, to goacinnoici i dobrooi dziadow naazyeb! 
Nieatety! gdzie ai^ to wazyatko. podzialo? 
y^Ciemui s mil/cli neczy zgub% 
Cilowiek paml^ nie traoi.^ 
' Gdy teraz w wieczor r6wnie jak dawni^j apokojny 
i mily tegoi aamegoWielkaoocy awi^ta, jak aierota po wazy*' 
atkiob moieb, uai^d^ na kamieoiu, niemym ^wiadku mego 
tuniegdya azcz^scia, i gdy uroczyat^ ciazf pi^koej kwietnio* 
wej nocy, cbrz^azcz tylko z barczeniem przeci^gaj^c kiedy- 
iiiekiedy przerwie, nagle piean ^^Wssoip nam dzii 4^ieA na* 
^aP' xozlega 819 w oddaleniv; wieaniacy obcbodz^c w no* 
ey po aiolacb, winazuj^ aobie tf piesni^ doezekanego ^wi^ 
ta. Ila^ nateocaaa pami^tek bodzi ai^ razem w m jm aercol 
jakie gloe ten wzroaza je do gl^bi, i jakby ecbo grobowe, 
odbija 819 wewD^trz ze dnfeniem! 

Moj dziadunio miat takie awoje wapomnienia, i opo- 
wiadaj je labil; lecz iycie jego proate, ciche i apokojne, do- 
mowe tylko mialo dlad pami^tki; rok taki to byl urodzaj«> 
ay, w tamtym zima wymrozilamu drzewa i pazczoly, win- 
oym roka byly znaki na niebie> a po nicb wojna okropna, 
po wojnie glod, w czaaie ktorego awojemi zapaaami wyiy- 



Digitized by 



Google 



wll OD swoich wlodciaiii i S9aiad6w nlenk^po wapferai; to 
raowu w owym czasie podejmowai aejmiki, i gorliwie trxy- 
mal strong pana marszalka, awego s^siada 1 przyjaciela; 
nakonieo liczyt jak z rejestru dzieje festow, kazDodiiei i ple- 
banoMT awego parafialoego koiciola, o krokow kilkaaet 
z klaaztorkiem drewnianym, niegdya aiedliakiem jezuitow, 
a diia miejacowego pasterza, polozonego. 

Szczfgolna to laska Boga nad nami, moje dzieci^, po* 
wiadal mi poczciwy dziad moj, ^e tak bliak^ mamy dom Bo- 
iyl oo za wygodal codzied bez pojazdow i zaprzfgow od* 
bye poboiSo^ przeehadzk§ na msz^ swi^ t^ --*Ioazy tu wpra* 
wdzie dawDiej byl porz^dek, inacz^j wszystko i lepiej: oo to 
ea nabo^enatwa! jakie w awi^ta paradyl jakie featyny za 
ojcow Jezuitow! tu jak tul ale naprzyklad w Zodziazkacb, 
jDOJe dzieci^, gdziem ja do szkol chodziU daleko o tem i ga- 
dac!.. Tu nagle moj dziadunio zamilkl, iza ma splyn^U po 
twarzy, obrocil ai^ do krzyza, i wznioskzy r^ce do gory, 
iireatchu^l gl^bokoirzeU: ^^Requiem aetemam dona ei damitie!** 
Coz to dziaduniu? pytalem, po kim to placze, po kirn ai^ 
modli dziadunio?— Ach moje dzieci^, nie mog^ spojrzec na 
t^ ubog9 dzia plebani^, nie mog^ wapomniec moicli azkol- 
nych c^asow, abym razem nie przypomnial, nie weatchn^ 
tlo Boga za duaz^ mego najlepazego przyjaciela. W tej oto 
tarn na prawo celce ju^ terai pustej, mieazkal niegdys 
awi^ty prawdziwie czlowiek, ksi^dz Obloczymski, kaptan 
Sodeialis Jesu\ byl on moim profeaaorem retoryki \v Zodai- 
azkach: otoz moje dzieci^, akonczywszy azkoly i maJ9e 
jui let trzydziesci, obj^lem t^ po rodzicach ehadob^, oie- 
nilem ai^ i gospodarzylem aobie apokojnie; ai w lat eatery 
ezy pi^d, przybywa na rektora do tutejszego zgromadzeoia 
tenie aam moj preceptor i dobrodziej k8i9dz Obloczymeki. 
Co to za radoac dia mnie by la, moje dzieci^, gdy on mnie 
Taz pferwazy odwtedzil, i poblogoalawil rnoj^ chalky! Moib 
dlatego i dot^d Bog w niej mieazka i nam aporzyd raezy. 
-Codziennie pot^m widywalismy ai^ z aob^: awi^ty, prawdzi- 
wie awifty ozlowiekl najwi^kazy exardsta w ealej Litwte. 
SaiQ aieraz bywaiem awiadkiem jak ^szartow z nawiedsanycli 



Digitized by 



Google 



6S7 

wjp^dxaK ^ Acbl dziaduoiu! knyGsalem «t0iiGifta ca)i^«4> 
go w r^ce, jak to bylo? jak to byto?— Ot tak moje dzieoi^: ziy 
dach (niecb nas Bog ttrzefe) cz^ato dawniej, z dopuszcze* 
nia Bozego, nzpadl na jak^ babf, a czaaami i na m^zczyi^ 
lof, i opf tal icb, tojeat opanowat zupelnie: wtenczaz op^- 
tana, ale ju^ to nia baba lub m^iczyznat tylko szatan wba- 
bie dziwDyeh neczy dokazywak krzyczal, skakal, blazoil, 
roznemi jfzykami gadal: i po lacinie, i po niemiecku, i ta- 
fa'm nawet j^zykiem, ie go nikt nie rozomia}, a bardziej 
kaifiy nienawidziaL — Takicb, moje dzieci^ nawidzonych, p 
mil kilkadzieaift tu do Kosoieaiewicz do kai^dza OUoczym- 
akiego przy\vo;!oDo. Oholjak tylko po mazy swi^tej pokazal 
si^ on z kropidleiD, atul^ i agendkq, zaraz djabel go po- 
inawalf i wiedzial co z nim b^dzie; toe jui zaczynal lajac 
avi^tobliwego kaplana: — a ty klecbul a ty takil a ty owa- 
kil ezego cbceaz odemnie? rzacal si^ w oczy« grozil, ale 
to QIC nie pomagalo. Obloczymski przyat^powal odwainie, 
kropil najpierwej babg wod^ awi^con^, i zwi^zywal stuly, 
pray stosownycb a gorliwycb modlitwacb; djabel poznawal 
'e kuaa rada, dalej wi^c do proab, do lamentow i obietoic: 
a ojczenkul a tatulenku, a nie m^cz ninie, a ja tobie poka- 
Zf gdzie akarby zakopane, a ja tobie powiem co z tob§ b^ 
dzie po amierci, a ja ciebie naucz^ gvviazd liczycl Nie, nio 
aie chcf od ciebie, wolal Obloczymaki, wychodzl i znowa 
i;o zakiinal, i zdowu kropil.-- Ajl ajl nie lej wareni, nie lej« 
wrzeszczal djabel. Bo vvidzisz moje dziecj^, woda swi^cona 
parzy go jak ukrop.-^ Zaraz wyjd^, zaraz! ale gdzie mi ai^ 
podziec? pozwol kai^sie, wlaz^ ot tu niedaleko, w tlustego 
wieprza. Obejrzymy ai^ wazysey, ai tu tlusty organista wle- 
c^ze 819 pnez cmentarz: poznal Obloczymski cbytrosc dja- 
belsk§. — Nie« nie pozwalam! odpowiedzial, nie pozwalamlidi 
tarn zk^des przyszedl i gdzie tobie Bog naznaczyl mieazka- 
nie! Wycbodz wnetl Nie cbc^ ja do piekla kaigiulu! nie cbc^! 
oto wieaz co? pozwol wlaz^ w zgnilg klod;, tam na drodze 
pod Kurzericem: miarkowal znowu Obloczymski, ie szatan 
rayali go oszukac. Dzis niedziela, powiadal nam, i\zien tar- 
gowy, ani cbybi, cblopek pijany leiy na drodze, i zly ducb 



Digitized by 



Google 



SS8 

oliee tylko odmfoniiSkwmter^.— Zgadles klecbbi xgadles^kny- 
<sxal zniocierpliwiony tsatanl No to wyjd^ ale daj mi cza- 
BO«wyjd9 sa rok, dam cerograf na to. Obloczymski na sa- 
doe termina nie zgadzal ai^ , a coraz bardziej modlitw^ kio* 
pidlem i iwi^temi slowami djabhi dokaczai: to koniec koii- 
cem maeial czart uat^powac i wyj«c z nawidzonego. — A te 
by wiAy zdarzenia, H szataa niby wyszed), a tylko ai^ pney- 
tail, wifo kapha zaklinal, aby dal zDak awojego odejada.— 
bobrze kai^aSula, wyjd^ przez palee, przez oko widocznie: 
to 81^ znaczylo sSe na pbategnaoie, skr^cilby palec, lab oko 
biednemu nawidzonemuby wylupil. — Nie azataniel wyjdf, 
jakea wszedll CanjuTO te\ Baciny najbardziej djabel Die lubil, 
cboc^aam j^ expedite umie. To ju^ dalej nie dotrzymujac 
placa, raptem zazgrzytal z^bami, zawyl i zakr^cil wicbrem 
na piaaka: biedny nawidzeniec, eo przed chwil^ cadow do- 
kazywal, lez'at jak niezywy u nog Obloczymekiego. Wszy- 
acy potem za promotorstwem tego swi^tego ojca odmawia* 
lismy litanif , dzi^kuj^c Bogu za cud wyrazoy i wyawolenie 
duazy cbrzescijanakiej z mocy czartowakiej. 

Tak przeiSylem lat azcz^ sliwych z dzieai^tek* mowil da- 
lej moj dziadek, aiadaj^c ze mn^ na owym ogromnym ka- 
mieniu, miejscu zwyczajncm odpoczyoku, i dogadzaj^c iy- 
wej mej ch^ci slucliania, ktora wzajemnie jego cb§ci opo- 
wiadaoia dziejow dawniejazych, cb(ci tak zwyczajnej atar- 
oom dogadzala, gdy razu pewnego ze atron dalekich pny- 
wieziono op^taica, o ktorym powiadano, it byl aziaebeckiej 
kondycyi, ie nawet niedawno odprawil pielgrzymkf doRzy- 
mu, CO tim wi^kaz^ nabawialo nas ciekawoici^ i kai^dz 
Obloezymaki t6m swi^tobliwiej przygotowywal si^ do tej 
praktyki. Ale£ to w oim moaial bye niechybnie aam Lacy- 
perl Rzecz tylko dziwna, jak ai^ dostal do tak bogobojne- 
go czlowieka? Jakii uparty, jaki bluzoiercal zimny pot lal 
ai^ I czola biednemu kaplanowi; po trsykroc najailniejase za- 
kl^cia, wazyatkich naa obecnych wzywal, abysmy ai^ mo- 
dlili, oo tii i czynilijmy bez ustanku, organist^ jako nalo- 
gowego opilca, a zatim b^d^cego w grzechu amiertelnym, 
precs odprawii, alowem pracowal jak mogi najgorliwiej i na- 



Digitized by 



Google 



Si9f 

koaiec wlteiliU ssatoD. — * Jeiuito! krasylrii^l hi^ xvidekhf: 
J<*xait«>! wychedsf, wyp^dzasa tDif« trypyoha«z gwalteni! uh 
ptiiui^taj jesuite! ie whrdtoe ci6bi« i twoieh bi*aoi« e wa<^ 
szych Uaaatorow, z wasaych maj9tk6w, z waaaych doatat^* 
kow wypfdz^; s waazych ko^eiolow wypchn^, % waazyab 
aukitsnek wy wlek^, l>ami^U^ na ino}e alowo! pami^taj Jasui* 
U>1 -^ Wtem kiifbo^l ^p^taoy, hi muai^ krew noaem ranoilit 
i padl jak bea duazy. --• Zgtn. przepaduij do piekia asatani^) 
knykn^l OUocaymaki, a a tob^ razem niacb praapadaf fai-^ 
szywe twojeproroetwa! Amen! aawelaliamy wazyaoy i zwy«* 
czaJD^ wnet zaczf liainy Ittanif. 

Nitatetyl oaart wiedzial co wyrzakl; ledwo lat dwa 
potem uplyn^k), gdy taz do izby gdai>m v67!aDiee t ozeladk^ 
odprawial^ wazedi do dnia kai^dis Obloczymaki. Zdaiivily 
mi^ tabranne jego odwiedziny: Laadetur Jeaua Chriatita! la 
aaecuin saeculorum, odpowiedaialeiD* A, ale przeazkadzaa>,o- 
waz(«in poiuog^, proazQ kontynuowa^ fo&ntee, wife tak i 
arobiliHfDy. po akonczenia zapytal oiif OUaczyinaki: c^y pa- 
mifUax waszed panie Macisja, tak voi^ bo%vi(>in w proat«>eie 
a^rca i poufalosoi prz^jacielakiej nazywa}, c^y pami^aaz wa- 
Bzec CO pow^adzial oatataim razem aaatao, gdym go a aawU 
dzenia wyf>§<lzai? ezy paroiftaaa co pvorokoival naazema za* 
konowi? — Przypominam rzeklem**-^ Otez aif i ziaeilo! ai^na 
jui Jezuitow! — *Jakta BeverendiMime'i aawolakno. Nie rozu* 
miem co mdwiBz. — ^Toaif ma anaezyd, ie Kieiaeoa XIV aka<- 
aowal naaz zakon: bullf Jego dziekaa wezora wiaczorem 
pray wiozl do naazego klaaztoru; dzM aam j^ ^ o^feJ9 oglo- 
ai: kozciolek naaz i klaaator przyjmie w awoje zawiady wa- 
nie, a nam rozejsc si^ dozwoli. Przychodz§ wi^o do waazeoi 
pania Maeiejo, proaie mati*go k^tka dla mojej alardj ^owy i 
kaw alka chleba. Bf df ci pomagal w tv^ojej gospadaroe, b^r 
d9 twoje dzieci i twoich cUopkdw uczylBoga chwalie, i b^- 
df jego laaki w codj^ieDnyeb aiodliftwaeh dla waa^pro^K •^ 
Ojcae! rzekiem placi^c i rahij^e jego r^ce^ jak zwycaajnia 
to caynilem, ojcze, kaidym k^eeis, kaid^ odrobtn^ ehle^ 
ba mojego podzieI$ ai^ ocbotnie a tob^: mieazkaj a naots zyj 
a nami! Bog blogosiawio b^dzie abogiej chatoa mojdj, gdy 

Literatura, torn IV, 67 



Digitized by 



Google 



530 

sWi^y aiuga. jt0(^ w niej pnemUsskiwM bfdsie! — Piakalis^ 
uiy obadwaj, viciskal mif kci^i OUoczymski. Tak Bog 
cUcJal, rzekb tego ^idae wymaga dobra awift^j rcKgii na- 
asej: oby waxyaoy braoia rooi a rowu^i co ja, ten oioa mie^ 
all darpiiwoaoi^! Spodaiewalem aif, tfe waaaec ntt przyj- 
mieaa cbttaem aercam: ot prsymjiniii^j b^d^ mogl codsirA 
•dpvawic Biaz^ w koaeieU, w ktorym przes tyla lat Bogm 
obwalikm, i pooiaaaad aif x ivaaaaci^ paoie Maoiejo, ktore- 
go jak brata koobara. DiniBnfhimy arf raz jesacfce i poaze* 
Ulem. a moim novtym goaoiesi do klaastoru« 

Do oatatiiiej tam chwili jednoatajny cbowano porz#dek 
i jedooatajoie dotrzymy wano regaly. W zwycs^jnycb godsi- 
naeli oodzianuia odby wala aif naboiedatwOt na twarzaeh ka* 
planow najmniejazago 01 e doarrzeglbyi zoakii azi«zeg61nego 
ur^raztetiia, lub weiro^trzoego oiepokoju; w podwojnfj tyl- 
ko widoeZDie gorliwosci w modlitwach, tfwiadomi rzet^y 
ivid^eliiimy wyraziiy dowod gl^bokiego amutkii ueiekaj^ce- 
go ar^ do Boga iaaukaJ9oago ulgipfzaazop^lnq ulegloic jego 
iwiftjm wyrokom. 

Fataloa ta nowina rosbiagla 819 jui po g^aiednicb wio- 
aWadi;' i w aamjm tu miaateerku; t}um vi^c eiekawego la- 
iio, oboe w dniu powazednim nap^loil ko^ciol. Poai«ODCse- 
niQ nuboienatwa atan^} kaifdz dziekan poniificalUer ubraoy 
na atop^aob wielkiego oltaraa, i zgr«)madziwazy okolo air* 
bta ki^^y^ odi^ytal btill( papi6ak9, kaaauj^c^ zakon A^cw- 
Ifflif J§9n, to jeat Jezaitow. Wuet po ukonczenm kai^dz 
Obioczymakit jako najataraay wiekjam i rektor tutejazego 
zgroonadzaDia, ex akrupio poozfl m6wi d oracj^ pozegoalof: 
obowifzyval on braci awoieh do zDiatienia bez azeitiraDta 
-woli BoMJ, objawiaj^cij aif wyrokiam gtowy ehra«*Aciailakie- 
go ko<oiol%; zaklinai aby przeataj^c by 6 zakonnikami, pa- 
^pi^talt aie a^ kaplanami, i aia przaataj^ iioai<i na aobia pf^ 
tna alug awi^tej Cbryatusowij religii, a zat^ it obowi? sa- 
id 89 zawaza do dawania praykladow wazflkirb cnii cbrze- 
aoijaiiakiob, a teraz azcz#g6lDi)Sj cierpliwo8ci i pokory; io- 
igaal pi»tem aaa jako paatarz trzodf , ktor^ opuascza. Plakal 
lad zgromadzony, plakali kaptaai i my wszyscy; kai^dz dxie> 



Digitized by 



Google 



S31 

k» tiawat odl4i vrstrsyiDft^ai^oidinogK Nakoniac kfli^dz 
OUoei5xa»ki psdl na koUna prced c4tare6ai, i wtzysey ta 
nim brficiajego: przez ch^il^ tak cicho i w g]^bokiein ze- 
braniii ducha (lomodUwazysif, powafal, aaintonowal Te Deu/n 
iatidamuSt wzi^l krsyz w r^ce, wyszedl z koiciola na czele 
wsayetkich kaplanovv, samkn^I drzwi koscielne, i klucze 
w r^ce dziekana zloiyL — « ftozenzli sff kai^ia w rozmaite 
atroDv, to do rodzia swoirb, ta do Wilna, to ua kapelanow. 
Moj kai^dz Obloczymski \vzi9w8zy kruryfiks w r^c^, a br^- 
wiarz pod pacl.g omnia mecum porle^ ^^anie Macieju, rzekl do 
mnie, i poszlisiny tiitaj. 

Odt^d as! do Jmierci akiada} on z nami jedn^ rodziri^, 
szanowalisiny go jak ojoa, on koclial naa jak dzieci. -- Oto 
mi^dzy kilk^ temi sos^akami grob jego; wybral 011 aaiu i 
poswifcil ten gaik oa cmentarz dla chlopkow naszycb/ i so- 
bie na nim miejace przezuaciyl. Niech w Bogu spoczywa! 
Requiem aeiernam dona ei domine! wkrotce obok niego i moic 
zlo2ycie; zloxycie obok przyjaciela, usrod poddanych t slug 
xnoich. — Ale 00 mow!^, zle nazywaoi, wsrod braci i do- 
brodzi^jow oaszycb, bo moje dzieci^, kto nam cbleb robf, i 
Vila nas \v pocie czola pracuje, to nasz brat, to nasz prawdzi- 
wy dobrodziej. 

Te i tyin podobne rozraowy wlewaly w duaz^ mo- 
j^ najz'ywsze przywi^zanie do kocbanego dziadka; jego wia- 
ra, wspomnieoia, przes^dy, cnoty i zwyczaje, razem zlane 
utworzyly we mnie zapas uczuc i wyobrazen do ktorycli 
przylgn^lo miodziencze serce moje^ i ktore po wielu latach 
otr^twieuia x gluchym z'alem budz^ si^ w niem na nowo! 
tJbieglszy znaczniejV/^ czf 4c drogi zycia, lubimy u kresu je- 
go zwrocic poaSegnalne spojrzenia na przeszlosc nasz^; i dii- 
maj^c nad kazdym osobliwszym tej drogi wypadkiem, apo- 
CZ9C nakoniec ostatniem wytcbuieniem, pod strzecb^ rodzin- 
nego gniazda; rzeklbys ze dusza naaza przygotowywa 819 
tym sposobem, i pragnie z tego^ aamego aiedliska uleciec 
w nowy, nieprzebyty szlak wiecznoiici, na ktore z lona jej 
spadla, i tym apoaobem pol^czyc w jednym punkcie pier- 
W8ze z ostatniem ogniwo lancucba zywota naszego. 



Digitized by 



Google 



Z taki^mto QiBZUcieib pogl^dam ja na domek dtiadano- 
jego, i powtanam t rozfsewnieiiiain slowa warmijakicgD 
wiesxcza : 

v^Dumku mdj mUy! widok miQ twdj knsepi, 
ifWfZQdzie mi dobne, a w lobie iiftjli*pi4i! 



WAGA ANTONI, 

Urodzil 8i§ dnfa 8 maja 1799 roku w Grabome w Ziem 
Wizkiij na starSm Mazowszu. 
Pierwssa nauki w SacKUctjDie odebrtf, potem w Elkn 
(Lyck) w Pnisach, nastf pnie w szkole wojew6dakiej war- 
Bzawaki^j XX. Pijarow, w ktorej po ukonczeoiu nauk roka 
1817, a w rok potem i w Liceum Warezawskiem loatal na- 
Qciycielem zoologii. W 1819 r. wydal: f^Hozpraw§ ommtaek 
ffrzyrodzanifeb^ a v> Mzezeg^Msei o histaryi naiuratn^fi** (dnik 
a Pijarow). Inna rosprawa: ^,0 zwierz^iaek przez peetdw i wui- 
larzy zmjiilanych^^* umieszczona w kilku cifgach w Pami^ 
tniku Warazawskim z roka 181 9: budz^c zapal w iarliwym 
wowczas teologu ksi^dza Surowieckim, (a) autorowi zjedna- 
la przycbyloo^c wladzy, kieruj^cej oswieeeniem publicaneiD, 
ktora go wyalala do uniwersytetu berhnakiego. Za powro* 
tarn do kraju obj^I na nowo obowi^zki nauczyciela przy 
tych samych inst^tutach. W programacie azkoly wojewodi- 
kiejnarok 1825, ogloail rozpraw^: .^Opiorze^ podwzgtcdem 
fego budowjf. roznic i uijftku,** Gdy w pomieDioDym roku 
przybyly Wadze obowi^zki i w trzecim inatytude, tojeat 
w azkole gawernaotek wowczaa zaloionaj, wydal dla jej 
Qiytku: Wiadcmosei z nauk przyrodzonyeh w 182(> r. (Drak 
Brzeziny) a naatfpnie Tearyq go^darawania feewncirzmg$ 
w 1828 r. (i powtoroie w 1837 powtorzoo^). Obydwa u 
dzieta na pierwazyin tylko tomie ataD^ly. Poawi^i^ony hi- 
atoryi naturalDej, a szczegolnie eotomologii. awoje poatrze- 
xeoia w tej nauce oglasza po wi^kazej cz^aci w piamach 

• (a) Jest to ton sam Surowiedd, kt6ty napisal hrjijk^ slawn^ na po- 

droi do CiemnOgrodu p. n. liwistok ftyiwistany, 8vo. 



Digitized by 



Google 



533 

ppecyalnyeli zagranicxnycli. NajwaiaieiiiMf stego rodtajn 
pncjegojest: ^^Observations sur Ie9 Ifyfiapodt^.^* umieBxexo- 
ne w Rewe zoologique par la SoeUiSCHvieristme na r« 1839« 
w pi}*niie w Paryza vjcbodaf^cem. W Sj/iwank na rok 1841, 
odaowi) MjfiUslwo piasze Matentsa Cjfcai^akiego a XVI wie- 
kn, dodawasy do niego liczne prsypiay /objainiaj^ea i do« 
pelniajf o«. Praey t^j a^ osobDa oddruki pod Tokitm 1842 
Syo. — Wroku 1844 wydal pnekhd, a rafes^j poprawil i 
axttp«lnfl dawniejazy (Kosminakiago) dti«}a Viraja: Bisiarfa 
sbgez^ffiw i zmjfibuM twi&zqk a kt6r4j to okoIicsDo4ci wa- 
ioe (locsynit pnygotowaoia do odektednieiiia Domaaklatii* 
ry toologioanej polakiej. R6i(aa jego roaprawy* artyknly po- 
lamiRane, i innij ttein licf ne piaaia rosnoaoBe af po pia- 
macli iieijodycanycb. Waga oiatylko jako znakomUj pra- 
eownik nank pnyrodsonyob^ zaahigoje m daiajaoh litaratd- 
Tj Da cblobne wapomnie&if , ale i jako jadaa z malif Kaa- 
by h'teralow najpifksiejazf polazczyan^ pizzfcy. Styl jago 
prosty t oatuTaloy: bamowjny i dswi^zny: bogaty w pm- 
wdziwie polakia zwroty, w tial^pacb nieraz poetyeany, pa- 
len diittba niaakraywionego tfadna obozyzo^ -^ poahigvga mil 
do oddania kaiidej myali jaaoo, wyraxiato i wdai^eaoia. •^ 
Piama Wagi aoafan^ pifJcnyni poonoikieoi idatylko dla navk* 
■aiaej^ ala i dla rodowego j^yka. -^^ Rozrzacoae, za^agd- 
J9 na aebraaia i wydania razaoi : bfdzia to gaday dla pi- 
^miaonictwa aaaaego npoiniDek. Przywiedziem to mjj^tA 
dla wzora atyln. 

O FBACOWnoSCL 

Marnotrawoy czavii! z ktoryeh lodzkcad iadnSj nia ma 
pomocy, iadnej obywatelttwo paciaohy^ idicia oa mimi. a- 
fabyacie poznali, jak dziela^ jeat pracowitoad praedwko wy- 
•tf pkom tarczf ; jak niezdobyt^ warowni^ przaoiw napado- 
wi trch Dodow i chorob, ktdrym si^ iztota waaza nia oaalaf- 
czy opf dzac.. Widxicia Un ntrprxerwany lailcach czynooad? 
Jadoa^ aif konczy, a£eby si^ xaezynala inna; a t4j poazftak 
aa koniac tamtej niaeierplivvje nzeka. Wazyatkia je pokona 
niezmordowaDe ramie tej matkt, ktora aajoatarezy wKie la- 



Digitized by 



Google 



534 

'tDifc, pora(»zA wM^ % inneioi dzieeka swojeniii. A kirdy 
tnitl JMt nieprserwanym i powssechnyoi, pot zalevva weacv 
la caola. Niema pr6iiiuJ9cega, aiS do kaleki, ktory jaloraiii^ 
.odebraL aileby pracoj^cym cifg}^ modlitw^ pomaga}. 

W natane atopien liycia. da aif oxnacsyd poding ato- 
pDia rMinaitoJci w dsialaniach. Patmny jak tarn do cajn* 
noaci spoaabimiy jeat calowiek. Driecko chwytaj^c niedol^ 
zB^Ttk^ praedmioty^ niywa iah bet eeia, sadaje fgubne rj- 
w asafom i atolikom, aiascsy co napadni^; a gdy nt^atar^fi- 
mrm r^kom ojmujemy awobody, potrafi joat t^n Diedojrxaly 
•Cflkiwiek oie cal^ podeehf i t'yoia okaaa^. Potrxebo^ mu bf- 
4iie xabawka dU oddalmia andow, jak jeat potnebnym po- 
karai<dia oddalenia gloda. 

Cayi- Die wynika a tego, £e jus! prawie wtedy potrse* 
hnim ai^ ataje dla doaay aaj^cie, kiedy dia ciala sac^at bye 
potnebnym pakarm? W tym tak woaeanytn poct^gu mfead 
«ai9 jedeo a aajdro^aaydi dla naa pnyrodzenia darow. Ufa- 
jfc wol4« karfdegor rodtaju caynaoid przedai^bra<S mo^emy; ' 
aiajao Toaufli, laotfemy karfdAj rosnmay eel pneznacsyc. 

lly jednak, te roaomae iatoty, aajmni^j poxnajemy ee* 
a^.dani, ktory naa najrcecaywiaeiej wywyKa9.a, dam roia 
aio. Jak tea aatwardiialy w awoiai nalogii ak^piee, nie o- 
biaialby wi^^ ffdyby g& alawiooo % dobroeayiino^i« byleby 
tiic nie waifto od aiego: tak my sif damy, aiSeby naa miaao 
sa roamnaych, gdy milo cam w Dajdojrcalaaym aieka nieod- 
atf powac mamidel dziecinatwa! Nie pozDajeoiy, im tak w u* 
czuoia nadow aa pobudki do pracowania, jak w uczuciu glo- 
da do jedzeaia. A jak nie wy/y wi^ naa aame prxyamaezki i 
.atodycze, takrowntei aame zabawki iroxrywki zw^tla n<^n 
da^a^ i neayni^ j^ ntkeaann^. 

Slyaaalem jak niejeden cblubil ai^ z mocy lEol^dka; ale 
nie widzialeai, ait by ai^ kto goriiwie ataral a wy trcymaMe 
duaay. Jednakze katdy a naa z apodobatiieni rzeknii*, ie tfy* 
je w wieku cy wvlizacyL Czy to aa naaze b}^y, ezy ta eywi- 
lisaoya jeat jeazeze od kreaa awojej zupeluoaei dalek^ Po- 
apieazaj z przybyciem chwilo poiadana, od ktordj jak z eia* 
ainoty dawqej powaaechaie nainiewac ai^ zacaniemy z try- 



Digitized by 



Google 



5B5 

umfoi^ ftitf tmifi^fboia: i x tak^ h^Atmmj oliwsal^ doprowa^ 
dull do kodca najtradoieJBBa prxedaifwai^eia, a jak^ dttt 
odwazamy ai^ trawic Dajtlasciejaxe mifsiwa. 

Zabawa tim ai^ r6iiii dd pracy, ie pierwasa roatargtiie- 

nia, druga aabrania ai^ wymaga. Tamto jeat latweoi, 

jak kazdy przyiniot, kcory % aob^ praynoatmy na Iwiat: t# 

jest tak tmdaeiD, jak waaystko a^go dopi«ro nabywac ma- 

aiaty. Natoralna z^dsa bawieDia ai^ » jaka nam w dziecin* 

Bym Mneka tovarzyazy, jeat tema viekowi nader prayzwof- 

ta: ona to oamiala iiaa wezeAaie do ataozania oi^glych- walk 

a trudam, w naaayck dojrzalyeh lataeb. Eto azuka aaeby 

aif bawil, ten oie ebce poat^powac. Ifatisra dlakaidegn 

atworzema praepiaala odwiaczne prawa, kt6remi kaida iat* 

uieje i atnymnje aif pray znaczaDm awojte. NiU'wifikazf 

ona troakliwoid rozci^gof la do najanakomttaaego a dziel awo* 

ioh« czlowieka. Nietylko poddala go prawom iataiaoia; po- 

awolUa mu jeaxcze doakonaiic aiQ, vanoaie nie aginfc ealo- 

lau. Ale im wi^azy dar» tern wifkaze . zaalagi oagradza . 

Zt^dto tak iatwo jeat gouaotac: pooiewai trzaba, aieby eif*^ 

gla przytomuoM duazy i niaprzerwafta oaynnoie cii^a aa- 

»iug« byly. Zt^d latwiej poaoatao, uHbU poat^pt^!: by<S z)ym, 

iiiieh ai^ poprawic: uioda^ ftiieli zwyei^iyo: latwiej bye pa- 

ajKilitym, niieli uanieac ai^nad niadoakoaaloid gminu. 

Dzielo zatem wielkie, wielka jedynie praca wykonac 
jeat zdolna. A ze naaze iycie jeat krockie, przeco tylko 
cisigla a jedna praca mo^e ai$ atad wielkf. Ale wielkiij pra- 
cry, pracy jednoatajnej, mog9 ai$ poddac te tylko rozamy, 
ktore ogarn^ly ca)ko\vit§ nad namff toosciami wladz^ i one 
tworz^ dziela od potomnosei wielbione. Tak jeat; ^azystkie 
dziela na uwag^ zaalaguj^ce, wazyatkie dziela wielkie, s^to 
owoce jednottajiiega ilfczenia. Wielkiemi lodzmi icb twof- 
oow aouriemy i oddajemy im eze^c potomn^ slusfnie. a^to 
bowiem mfozennicy za ebwale znaczenia oaazego. Nie mow- 
my, ie te gmacby roznran ludzkiego wzniosU szczegolua 
adolnoae do ieb wykonania. Zdolaosc, czyli talent, ma 
w aamym aobie tak malo tfywiotu^ te musial nieraz uat^pic 
pot^dze umiej^tnoaci, w drodze doiwiadczeoia nabytej. 



Digitized by 



Google 



53ti 

PotrielMi XAtem wytrwaiosci w trudile. Hy do jej 
obvdsmia waobia Qftjmiiijj m^stwa rnamy. Jestto tvlbo, 
ie tak ri&ek^, pulfpraiwiwaCofic, ktoca rozUcxnycli pnetltfif- 
wsi^c dotyka, ajaiadnega nie doprowadca do akatkii, Tak 
wlaaoia dziaoko. poat^puje a cackami: porauca jedae dla dto- 
gicb, nia odooas^o konyaoi a iadoego* 

. . W tym to dsiaoiimyiii oaaayoh csynnoM ajratenacia^ 
biyak a^jdfobai^jaaegO: taleatu aa cal^ xaakigf wyataraaa. 
Zyjamy wprawdxie aacs^liwia, poniewai do aaca^aisia doaya 
japt Bia pojfliow4M> aiMaofi^soia. Prsykr^ jeat wasalka csya^ 
noac ataia, J>o wi^ie do mi^aoa; lepaza awoboda paaecbadi* 
ki) miUaa apoaobooHC oddalania si^ do kogo; ta wyatawa 
aiffbia mifd^y abiorein oaob^ ta wolnoac wyrokowaaia o eat 
ra^ nowyob psaadiaiotaeb. Besdogodieaiatymi^dflooSft^aaa 
ataja ai^ kamieaiam vyeia. Otoi eala tajemaica tycb, ktuisy 
looieinayfi ie jux oabyli soacseiiia w awiecia. A kiedy tak 
qjaowak^ powagfnaaxf c^yatam tea my aiwi^camy, cxegoi 
a aaaaycb dsiacl. apodsiai^ae ai^ wy pada? Niama rodzaju pny- 
iBttau* ktorybyadalai utiaymac na drodae prawej to cJura- 
ktofy^iEywe, to oia^iarpliwa daaae. Kwial adolooaei pried 
roawinif eiaoi aif wif daie: a pomif day naau palao poldaarci* 
poych trspiotdw, beawUdayob af Dsatow, udanycb zaaweow, 
urojoaycb m^drcow* obogich paadw, basailaych aryalxAra* 
tow: i cala zgraja proiaiakow, czyli ludzi krorzy tnidami 
to jeat trudno^ciami pracy zra^eni, ua wszelkie % niej koray* 
aoi oboj^tnymi ai^ atali^Mi^dzynami toDyogaDaategowiacaay 
odzywa 819, za doaycuienia^ aieby bye wnayatkieinrlub wapol- 
caeanyinu Plato oglaaaai aeuiniecjealuiuiec wyrokowac o u- 
miejf tnoaci. Kto dzii jaki obowi^aek ohj^i, ju^nazigutra ucay 
calej aprawowaaia go aztaki. Wiadomoaci nasze a^ aieao- 
peloe, pomyaly Dierozwatfne, dziela niedokouczone. 

Ala csaa udac ai^ do goapodaraa wiajakia(|o« Nie lo- 
zuBiiejmy, a^eby jego prace byly tok powabneoii, jak a^ 
roamaitami. Ora(!, brooowac, aiac, koaic, z^, awozic, mla- 
eic i t. d^ prawda i!a to a% ezynnoaci aader lai^day aobf 
roine; lacs kaida z oioh, awaiaoa pojedyocxo, jakieh om- 
aolow, jakiej ataloaci w snieaieDio truda wymagal T9 ci#- 



Digitized by 



Google 



537 

gte i^raoaj«c9 m^ kol^j i^ k*idf, WMt uueliavridsi sob ill. 
ito prawdsiwego na zwrnianiqa powolania oie ma. Nie wy«> 
chocU^cy a marow miaata, wiea wyobraiamy sobie» jak j^ 
poeci malQ}^. Leoaidiaiy tylko z t^choiw^powabow wyo« 
brazni^ goapodarowac na wios: a powrocimy wkrotce i bo* 
lesci^ owego Hamida w Krasickimt rzucaj^cego alodki atan 
paaterski. Jalowemi 04 dla wieaaiaka ohraaciaiie gaiki pod 
lasem, oboj^toe jego ucho na gloa skowronkow i bIowh 
kow. Nie cieszy si; on z radosnej wiosny, jesli na jej zm- 
aiewy nie przygotowal ziarna. Jeali 8i§ zapnaoi w urodzaj* 
ne niwy, widzi« nieatetyl it te pl$kne kwiatki a^ dla niego 
k^kolem i chabrem; a jesli szuka czutego paaterza) to n* 
to, ieby go wystrofowal za spasieoie l^ki lub pola zla 
piloowans trzod^. Pelno doswiadoza zgryzot, pelno ma 
trudow wlasciciel wsi, do ktorych zwalczenia niezacbwia- 
nego mfztwa mu potrzeba. 

Niemaaz na ziemi stana, ktoryby nas wyl^czal od 
potrzeby tego wojowania z trudem: i tylko wtedy prawdzi* 
wego szcz^scia uiywac mo£emy, kiedy przy wykoiemy, ka« 
ide starcie wytrzymane w tym boju za korzyac uznawad* 
Leez nierozamieJ9ce naszycb pneznaczed matki, ojoowie 
niepojmuJ9cy szcz^iicia pokoled, ilekroc nas, dziecmi jesz- 
cze b^d^cych, zbroj^cemi 819 na trud ujrzeli, kai^zki nam 
odbierali, naucayoieli pot^piali, w ka^dej pracy przekdowa*^ 
Die si) i zabojstwo zdrowia naszego upatruj^c. Teraz wspo- 
lecznosci naszej, ilekroc pilDiejszy czlowiek porzuca dla za** 
tradnien towarzyatwo wesole, wszyscy oddalaj^oego ai^ 
iahij^, ie nmize z zapraeowania. Biednil nie pojmuj^ on}« 
it prawdziw^ swobod^ tylko pracowity uczul) i £e tylko 
w wieku pierwotnej dziczy zwierz^ce zdrowie korzyaci^ bye 
moglo. Lwy i alonie s^ igrzyskiem natory, calotriek jeat jij 
dobrodziejatwem. Ilei to raiy poznajemy cen^ tego dobro* 
dziejstwa^ sznkaj^c wpo^rod siebie czlowiekat Ten szoz^- 
sliwy ze slabosci do dziela wlasnegoj ustawioznie nam pray- 
wodai to mile sobie nie; ntgdy on jednak nie zapomni uza- 
Hi sif : ,,lecz ilei to ta praca zdrowia mi zrujnowala?*^ Te- 
mn wszystko zagraia umyslow^m wysileniem: niczego do- 

Litsratara, torn IV, 68 



Digitized by 



Google 



538 

tkn^c Bi^ Hie Am\e, bo pierwsze a uiego zdrowie. I gdy jirf 
wiek (lojrsaly prsesy), na rok przed zgonem, l^ka) ai^ je- 
ascse wxi^c pismo wieczorem, z obawy, a^eby oczu nie 
zepaoK S§ ludzie, ktorzyby nigdy nie poj^li, ie oddac at^ 
•zczegolneinu powolaniu, jestto mu zdrowie i zycie poawif- 
oi<;. (a) 



(a) WssyBcy lekarze sgoOz^ Bi§ na to, ie praeaje$i i 
warunkiem zdrowia; to jost, 2e nie moie dlugo bye zdrowyin, kto sif irj- 
I^csy od pracowania. Pracowito^c jestto owe dobroczynne lekarstwo, 
ktore z pocz^tko jest nionil'e: potrseba sif prsymttazac do niego, al 
naoatatck utywanie go, zainienic si^ mole w pnyiemny na2dg. 

Wielka scena spolecznoiici ludzki^}, przed8tawiapodkaidymwzf[l9- 
dem nieskoficzon^ rozmaitoii6 figur: ani ino2aa przeto wdao siq w ich 
rozklassyfikowanie. Wybieram cztery pomi^dzy niemi r<5znice, wyniktj^* 
c« ze irzglfda na pracowitoAc; a razein z wpl}'wu j^ na zdrowie. 

1 . Ludzie pracujqcy JigjfcznU^ nale/4 w najwi^sz^j cz^ci do kki* 
By, ktdra na ztagodzenie Bwojego charaktcni, ma tylko jeden irodek. to- 
jeat: niowolnicze poddanie si^ ci^2kiemu trudowi Ich wi^c przymioty 
ciala gdruJ4 iwykle nad monitnemi. .lakkoiwiek ten st&n jeat najblil- 
azym pierwotnego Btanu ludzi, azacajemy go przeciei w puczciwym i nr 
iytccziiym kmiotku, i zazdro^cimy mu nieraz tej ezeratwo^ci zdrowia, 
ktdr§ w nim utrzymuje ciqgla fizyczna praca: i tcgo weaela, ktore po- 
fiada pneat^^o na matem. Wiadoino jednak powazechnie, ie cctoiHek 
prosty a niezwyci^zony trndem, ozyli, jak zwycza^ni^ mowimy, nieprzy 
tarty nim, jeat czlowiekiem obycziydw oatryob, arogich^ itowem nietowir 
rzyskich 

2. Na pierwazy rzut oka podobni 89 tamtym ludzie wcale niepra' 
eufqcfft l^cz piehgmifqcy n^ ' tojcat ci, ktdrzy nie nie robi^, dobrze je- 
dz^, dobrze pij§ i t d. Tych apokojno^ duazy zt^d jedynie wyeika, H 
zrzekli siq wiadomoAci o ni^J. A ie nie czuj^, wi^c ai^ i nie Irapi^; zt%d 
ciesz^ Bi§ oni zdrowiero, nie uiywR^iic go Ale ich zdrowie podobni 
jeat do Awiec^cego ielazka. ktdre w ochronie rdza po/.era,* lecz kt6re by- 
loby i uiyteczndm i oal^m, gdyby zoatawato w uiyoia. 

3« Ludzie pracuf'qqf umysiowo^ o Ictdrych powiedziaao; in de6ifi 
carpore mens vaUda^ czyli: w delikatndm ciele dusza ailna. Icli zdrowie 
dbt rodzBJn ich pracy jeat takim^.e darem, jak zdrowie praouj^cych fizy- 
Qzoie dla ich pntey. Mog§ oni nawet najdlnisz^m cieBzy6 ai^ iyeiem. 
Chociai bowiem wra nami^tno^ci w ich csynnej duaay, ta jednak gwat 
towno^d poruaze^, jest rzeczywi^ie najiagodnieje/ym pokojem; bo ci|r 
gle Tozbrnja ich walk§ my^I, ie nie B4 dlagotrwalemi niespokojnotei iy- 
dadocseanege, ktdre znikn^, gdy 119 nie^miertelne zacznie. 

4. Na pierwazy Tzut oka podobnami ai^ im zdaja Mstsuaqr- 
ehwo $19 niizczqcy^ kl^aka apolecznosci; nieuiyteczni dla nikogo, aohle 
nienawifltni. Zdaje ai§, jakby doAwiadczywszy wszystkiego co jest na 
^iecie, wazystkidm siq znudzili. Cal^ ich spekulacy^ umyslow^ jeat wy- 
najdowanie aobie ceraz nowych uciecb; calym tradaati ich viywania. 2y* 



Digitized by 



Google 



539 

Leez nie «hwal« i xagorzaltgo prMownika. Chc9 axe* 
by ofywac zdrowit: nie obcf» aieby nie dbae o nie. Trafia- 

cie Ukicfa, nie mo/.e hj6 dlogienu bo aakfKtaU snurodlairjch Ajwic, ih 
gorej^; ale pal§ si^ pr^dko. 

C6i wi^c z tego czworga jest poiadan^m? 

Albo po^wi^cid ai^ cs}ninoAci wi^c^j fizyczntfj, albo Hi wi^cdj u- 
mjilow^i. W obiidwa tych sawodach pracowito^c jeat plonein nieocenio- 
n^j korzy^ci: ona utnymiye adrowie; ona ugUdaa w ebarakterse naazyiii 
to wtsystkn, co czynito go srogim, Burowym i nictowanyskim. 

W ogdlno^ci, ludzie pracuj^cy usilDie nad podniesieniem swoje- 
ge moralnego xnaCKenia, dost^pnj^ fti|danego trynmfa, koiiztem pewnych 
zntan w awoj^i fiiycano4ci, ktdra lagodnieje; lees byaajmni^jf jak wiehi 
bt^ie mniema, nie niazczeje, nie wycieAcsa si^. Im bardzi^j kto zbli- 
iatby 81^ ka naturze ducha, tylko t^m mni^j niewolniczo nlegalhy tyra- 
Bii eieleanotei. Z pott^pem teras^niejszych wiekdw, o^wiata ataje ai^ 
inifdzy nami coras powKeehnieja»h cloid i ilady j^j diielno^i a% o«»- 
raz widocaniejsze. Niejeden pneto niezdolny cieazyc at^ widokiem do* 
flkonalenia ai^ lodzi, mylny tworzy aobie wniosek, ie generacye corais 
bardzi^j drobnieji| lab nikczemniej^. Bez w^tpienia niusiaTy one inne 
pnedftlawiac -widowiako w wieka, w ktdrym tak cenion% byte okazaloM 
poaUwy, jak dzii roiam i aanka. 

Dusza wznoBa|ca ai^ w czlowieku roznmnym, tak przykr/.y aobie 
ci^iar ciata, ii nieledwiebym rzeU, ie chc^c ai^ umyslowo wyksztarcic. 
potrzaba m^ fizycsnie oelabi6, i to jakimb^di iSrodkieni, byleby nie Mm 
lyeiem; bo w tte i noralny i fisyosny nass Stan lardwno niaacseje AIn 
pocdA t-aldego ^rodka aznka^, kiedy opatrzna natnra pomieicjla go w aa* 
m^j kolei rzeczy? Moc uczucia, ktdra si§ nie moie obja^ic w scrcu za- 
tyI£m;doiiiriadczenie rdinych przykroici iycia, powszecbn^ dla nas szko- 
bi b^d^ce; a nadewazyatko mozo) i praca, oto, co njmie nam intoty ani-' 
kom^if aieby odalonalo nie^roiertelni^ C6t rzeknieasy wids^ na malowi* 
die Uogarta tego o przepetnionycb licach rzeinika, i tego wyauazcmego 
ex iolnierza, ktdry do obcych cz^ici ^wiata nie jedn^ w^drdwk^ odpra- 
wil? Przyznasz, te pierwszy ^.adnej odrobiny swojego eiala nie stracil; 
a tea drugi jest mnmi;, ktdr^ dlngiego doAwiadczeni* balsam, trwaloid 
i azacnnek nadaL Lecz^ cxy nie oxwte ni^ kto jeazoze, ie budttj§ teory^ 
na faktacb jdj przeciwnycb? Dlugo^c iycia (kt6ra n pewn^j klassy ludzi 
jest jedynym celem troskliwoici o zdrowie), niewiadomo od czego rze- 
esywiicie zale^y. Widziiny tymczasem ±e mi^zy Indimi wszelkicb klass, 
vBselkich atandw, wszelkioh rodzajdw iycia, trafiaj^ ai^ dhigowieczni. 
To tylko pewna, 2e ktdrzy przezyli wiek dtiigi, zawsze nalei% do liczby 
ledzi czynnych. Jakoi, byloby to niesprairiedliwotfcia przyrodzenia, by- 
Ibby powBzecbna krzywdi^ gdyby prd/.niak mdgl si^ pielfgnowac dtui^j, 
oiieli iyd pracowity. Widzimy naknniec, jakie natnra ma spoffoby i nn 
tycb, ktdrzy aif najtroskliwi^j »trzegli umierac. 06± to robi 6m ^ ktdiy 
nciekaj^c przedtmdem domowym, schronit ai^ do najlepazyeh restaura-. 
cj} I smafzne tarn zajada k^ski? Oto wzmacnia swejego zbdjc^, to jest tQ 
krew, ktdr^j cios ma go sprzi|tnao. 



Digitized by 



Google 



540 

jf m^ po wBiaeb gospodftvaa, u ktdryob nlMoa spociynka* 
iii«ma swifta* A kiedy jedaycb prdiniactwo otr^wia, oni 
pnes pracowitosc staj^ si^ mordercami siebie. Wycwiczj* 
wszy sif aaksttaU tych bydl^t w jarsmie, niepomni oa nie* 
rowDosd uaposobien w ludziacb, przyoaglaj^ i shigt swoja 
do ndr^czen baz folgi. Nie milosd pracowitosci, nie obowi^- 
zek powolaoia wiedzie icb do tago, laoz nianaayaoaa iakom* 
8two. Nia paiiii^CaJ9 ooi, ifa aluga nawat najpraoowitnzy nia 
moie do oslodzania sobie trudu, mieo srodkow wapolnycb 
za awoim panam, ktory calkowicy owoc ta| krwaw^j pra* 
ey dia siabia zagarnia. 

Ocanmy roza^dkiem wytrzymalosc ail naazjch, a nia 
b^dziamy ani azkodliwie icb wyt^aci aai zbyt troakliwf o« 
cbroD^ baswladnemi czynic. Nia dano nam budowy aloniai 
tfabyamy mogli wialkia drzewa lamac: ale tef nie jeatesmy 
i tami motylami, ktora powiaw wiatru w odr^twialosc wpro- 
vradza. Czuja kaidy, nad ozem i do jakiago atopnia pra- 
cowac mu oalaify: niacb tylko praonje azczerza nad swojem, 
a i si} nie przeci^iy, i uniknia zarzntu lakomienia ai^ na ko< 
rzyaci. Jez'eli praca wymaga trudu, to tak jak piarwaza jaat 
przazoaozeniam, tak dnigi udzialam czlowiaka byo mnai. Tyl* 
ko pracowitojo atawi nas w rz^dzie \ifytecznycb jeatastw: 
proiniacy a^ zawad^ w tym zadziwiaj^cym porz^dku rza- 
ezy. Dlaczagoai z zasad tego porz^dku wyniUo, za tak o* 
graniezona jaat tfycia naaza, je^eli nie dlatago, a^ebyimy ma- 
j^c mniej dozwolonego czasn, tern droiej go cenili, tim ko- 
rzystniej u:2ywali? Czy ^yl dluiej od naa tan, ktory amia- 
jfc a ezaau korzyatac. uczynil wiela? Ta pot^ne samiary 
indow ca}ych, reformy, doszly jednak do akntku: ta olbrzy* 
oiie dziela atan^ly. A my, po kilka razy na cbwii^ wyma- 
wiajfo: nte mamczam! nie mamczasu! tyla pi^knycb przad* 
ai^wzi^ odkkidamy nadal; i wydzieraj^c ai^ wazyalkieara 
CO jaat czlowieka godoe, temu ai^ tylko chciwie udzielamy, 
CO Jaat dziacinne i najmoiei u^yteczne. Jak ten wyat^pny, 
ktoryby nia cbcial ualyazec wzmianki o zbrodni awojaj, tak 
niy» tylu zabiagami nia widziec uaihijemy, ie uchadzi czas 
niepowroiny. 



Digitized by 



Google 



541 

Lees wasysiko Di0tcMJ0 i gbiie, a ten nie^miertelny 
'flUirzeo sknjdlatjr, pljnie po oeeaoie wieozaoid. T^Iko pra- 
oowita r^ce xd^iaj^ uchwycac darj, ktorych on obfitosd 
w aw^im biega ueaie. A my, dla ktiirjcb praoowitosc nie- 
aawiatn^ ai^ atala, i nie pomyilimy o t^m, ii kaid^ godzi- 
114 ktor^ wybija, dobrocsynnie naa oatrzega, ie jui godzi- 
119 kroo^ ij6 mamy. 

Calowiek ktory zakochal ai^ w pracowitoaoi, kt6rj jni, 
ie tak pnwiem, saalubi} ja sobia i peway przeci^g lat zni« 
p<M(yl» robi sio oslowiekiain odmieno} m nr eharaktetza od in* 
nych Indzi: czlowiekiem csynnyni. Dla takiego niema apo- 
csynkn, niama zabawy, gdy niema roboty. Gdy aif dziala- 
nia jakiego uohwyci, robi ssczerze, nie cierpiac przeazkody 
hib oderwania. Jeili ai§ jednak oderwie, jeat zamyslony, 
w poaiedzenia nieprzydatny: bo on caiym umyatem bada 
wazyaikie poat^py praadaifvipsi^cia awojego: rozwaia jakby 
ja najpewniej pniywodzt<$ do wykonania, i poi ai^ jui t^ 
rozko8Z9, jaka dopiero po ukonozeniu dziela naat^pi. Dla- 
tego, nie ubiega ai^ on za towarzyt'twami, nigdzie ai^ din- 
go nie bawi, niewiele mowi, i nierad rozwi^zy wao 'pytan, 
ktore czcza tylko ciekawoac V7 poznaj^cych uailowania jego 
obudza. Czuja bowiem^ ie niozem jeat w chwilow^j teoryi 
to, CO w wieloletniem praktykowaniu jeat wazystlj^iem. Nie 
dba tez o powierzchownoaci zalet^, i o wygody nae atoi. Le« 
dwo si^ akromoie ubiera. Odpycha nieraz od aiebie dobro- 
czynnegn snu dary: spozniona pora posilkn jeazcze mu by- 
wa zawczean^. Inna to postac, inne obyczaje rzlowieka. 
Nie krzywdzmy takiego, dziwaka nazwiakiem, miejmy uazano- 
wanie dla niego. Takim bywa i ten zawolany goapodarz 
wiejaki. 

Nie a^dimy o niob z powierzcbownoaci. Nie nmiemaj* 
my ie nam nierad, kiedy niewiele a oami roamawia: me po* 
wiedamy ie niegrzecsny, gdy w grooie naazem vlaaDyek 
zwycz^ow prawidlom 'ulet^nie. Nie wyjednamy bawiea ed 
niego, aieby zaczal bye dla naa tem, ozeai me jeat* tojaat 
praeatai bye goapodarzem wiejakim. 

Jeazoze do was marnotrawey czaau, ktdriy warod mu* 



Digitized by 



Google 



543 

roir miasta ukryci, xrjwaci« si^ z wassych wygodnyehkrxe- 
nelf przeraaieoi obaw§ o zdrowie; ktony kradoiecie godaioy' 
pnedaue, aieby ai^ oddac inUej wam besczyDnoaci, wyjdi- 
ciena pola wiejakiev uslyazoie j^ki oracza: ojrxj^cie potja- 
go csola, kiedy na skwarse gorej^cego nieba watnymoje 
ail^ tych swierz^t w karko, a awoj^ nat^ia w r^ko! 

Wy, ktorych jednoatajnoacS pracy odatr^csa, poniaado 
kroki waaze taiii» f{:dsie ai^ zmowa mi^dzy poiem a dragiem 
na zciemi^zenie akory uknula. Gdy rozwichixooy odorza- 
oiem wlaanem, oiweczy pierwazy dsielo dtogiego: ile^ ra* 
zy ostatni zailone barki podzwigna? Wszyatko pot krwa- 
wy oblewa. A cboc ulitowaoy rozum jni nam oaxcz^dzil 
trudow \v wymlacania ziarna, chce bez r^k oaazych rozaiac 
je po polu: jednak nie przeatala jeazczt) nielitoaciwa koaa 
m^zenako cial naasych proatowac; oie przestanie laaaac icb 
aniwo« jakby obowiazkiam bylo czlowieka nachylic sif do 
uwaiania tej ziemi, ktora ma dziaiaj iy wnoac podaje, a kto- 
ra kiedya zwloki jego przyjmie! 



MAGNUSZEWSKI DOMINIK. 

• 

Vrodzil si^ drda 21 czerwca 1809 r. w Warszaune^ umarl 

dnia 27 Lutego 1845 r. w GaUcyi na Pokuciu. — \\ych(h 

wany w Warszawiey pobierai nauH w Uceum^ konczt/l 

w uniwersyteae Warszawskim. 

Niewiasia poUka w irzeck tokkaek. 8to. 1843.— Inne je- 
go piana rozrzuoooe aa po r6f oych piamach paryodjrczoycb 
i zbiorowych, jak: Zemsia pannp Vrszuli^ w Pracach litera- 
akieh 1838 r. w Wiedniu. — ChQ-Dufintr wZkuxmii 1834 r. 
we Lwowia. — W Attnan poezye, roWnie jak w dwoeh po- 
pcaedoich zbiorowych piamaeb. — Zoatawit dramata: lUitk* 
fowsAiy Wladjfslaw Bialg^ Kamtty Dramai spoteezeAslwa^ Baz- 
Aojmt saUnnpy (niaakoDczoay) i wiele powieSct i poctyj. 



Digitized by 



Google 



543 

Magooszewaki naWy do pierwasorz^doych talentoW' 
w literaturze oatatniego okreau, csy uwaiany jako prawdai- 
wy poetat cay jako wieiki powiescio-piaan. Zarzucic mil 
w niektorych naleiy nieprawd^ hiatoryczn^ w charakterach 
Bsczegoiowycb: ale te ochybienia nagradza aowioie miatrso- 
wakim kolorytem calosci wybranej epoki. Wdramatach 
•woich rozwin^} najwi^ej poetyckiego talentu; jako ma- 
Ian dramatyozny przeazloaci naaz^j niema aobie rowne- 
go. Zbyt mlodo, bo nie maj^olat 36 wieku umarl, atrawio- 
ny oierpieniami eiaU i duaty. W poezyach awoicb Dosiostr 
nurieh, Dwqfe piasluneJt^ Do matki (ktore przywodzim), wymo- 
wnlb je odmalowai. Smierc jego jeat prawdziwym oioaem 
boleanym dia literatary naazej. — ^Przedai^wzi^to we Lwowie 
wydanie caic^go zbioru rf kopiamow pozoatalyoh, ale wydano 
tylko torn pierwazy^ z krotkim iycioryaem amarlego poety. 

Wyji^tek zPoematu drajnatycznego 

pod napUem: 

IHEiODZlBllIBC. 

UST5P PIERWSZT. 

Mlodzieniec patrzy w oknu. Kauczyciel wjfdobgU)a ksiqlki z szafg. 

NAUCZYCIEL. 
I ^6t Uk d!ugo xasiedzialei w oknie? 

M£ODZI£NI£C. 
Pozwdl moj mistrzu! patrsf na te g<Srj: 
Tu lasy, wody, tarn pi^kna dolina, 
Pozwdl, pobiegn^. 

NAUCZYCISL. 

A nie widziaz chmury? 
M2.0DZIBNIBC. 
Nie painylem na niebo 

NAUCZYCIEL (wakazaj^c na zegar): 
Kawet Jul godzina: 
Nie patrzjrtel na zegar. 

M^ODZIEKIEC. 

Patrz, jak gdra mokniel 
A nie mdw o cegarach^ o chmurach, godzinie. 



Digitized by 



Google 



544 

NAUCZYCIEL. 
Vit m6vi9 o deiecif! a godciaa minle. 

MZiOOZIBNIEC. 
Dmga nadejdfie* 

NAtTCZTCI&L. 

Tak, nadejdsie druga^ 
Ale pierwna nie wrdci; godxiaa stance, 
A ty na pnyado^i. 

MEODZIKKIBC j[przai7waj«c): 

Fowieda cay ta pTzywioi6 dtoga? 
NAUCZTCIEL. 
O! ki^tka tym co vvielkie zlotyH Dadnejei 

MXiODZIBNIBC. 
KrtStkal i ^Mvuai dla nidj man mlodoid aabijac^ 
Bym jBawaie by} tak chmvrny, jak tw<je wejnenie! 
Cay byle^ ty azcz^^liwy? 

NAUCZTCIEL. 

lidB mi nie cbciat Bpnyjac. 
MEODZIENIEC. 
I caegoi ty mnie uczysz? czy bye nietaci^liwym? 
Zostaw mnie, wol§ pati%e6 na zimne kamienie 
T^j gdry; one wzrosly, ty\^, nie cierpia^y; - 
A ty mnie uczysz cierpie6. 

NATJCZYCIEL. 

Dzieci§I to m| skaly, 
A my Indzie, a cjrfowiek ijje czulym, tkliwym« 
Masi walcsyc roaomem, cbc^c roznm oMeci6, 
Tneba o^^6 umysYem, chc^c nmysl roaniecic. 
Oto ksi^gil w nich cala nattira odbita« 
Gaytait 

M£ODZISNIEC« 
Nie! kto jui ttazyt idechaj w kaies^^^li czyta. 
Ja nie mam t^pyoh oom, nie mam serca s glaao, 
Ja chcf cal^ natury; wy kawal obraau 
Odci^tego, i w ramach swojego poj^cia, 
Podajecie za caioA6; ja okiem dzieci^cia 
CbcQ pochwytac t^ pi^o^6, co ten tfwiat urocay, 
A wy mi szklem staro^ci zasuwacie ociy. 



Digitized by 



Google 



(ZdefmuJ^e OfbrM, iRMfcy na idanie): 
Patn niitrsii, oio obpac odkradYel t^ gtfr^, 
J^ zielonoid, j^j sloAce, i j^ brsosf bialf, 
Pi^kne niebo i laselq ma iPasyftko ci^ stalo, 
Na wBSTBtko, iyUnQi jedii^ aie odkrai}! iiatnr«t 
Zmiennf, £y w^, promiena^ ttnun^ i jaa||rair«» 
Jatfniej^c^ w pogodzia, a w bawy tak lkawf« 

(Pokacnj^c na g^): 
Patrz, jak tenus zcserniata, a Jednak na dole, 
Jeascze bnoza siq bieli i eieleni pole. 
W gtfnse zgin^ ten lasek, lecz s jego wierzchoJka, 
Patrz, wysuwa si$ olbnym, rozwija ramiona. 
Biada warn drzewa! biada wnm zid^ka! 
Musia} za wasz^ gniewad 8i^ swawol^, 

Bo mu bfysn^a zmarszczka na czole. 

(WracaJ4C uq do obraza): 
A twoja gdra nie moknie. nie czemi: 

J^j sloAce zimne nie opala iyeiem, 

Wiatr j^j nie wita majow^m przybyciem, 

Ni doei zachdd, ni gwiazda wieczerni. 

Czemni nas nie zachwyca, nie zajmnje tyle? 

Mietrzu! boi ty c j^j jycia jedn^ wydarJ cbwil^: 

A natnra j^j cale darowala iycie. 

NAUCZYCIEL, 
Czegoi pragnSesz moje dzi^ci^? 

MiiODZXEOTBC. 
2ycia, nie wi^cdj prdcz fycia. 
W waszych naukacb, zgl^bianiach, w wymiarze, 
Jeat ta sama racbuba, budowa i sztnka; 
Leez racbuba z przypadku, sztoka bez odkiycia, 
A nigdzie iycia. 

NAUCZrCIEL. 
Kto prawdy, kto za8a4 szuk^ 
Musi rozry wa<iy dzieli6, aby 4o<^^ 

MKOJDZOSNIBO. 
Kto takkaM? 



Digitized by 



Google 



646 

NAUCZTCIBL. 
Kaat ftak kaie^ 
Nowti^ fioiofii ojciec. 

MBODZIBNIBC. 
Wi^ bym posnat jabtka aUady, 
B^9 go na cs^ici kraji^, 
Pneta^ w}6kna i poklad/« 
Roxkroiwszy, b^d^ spaji^, 
I tak nekn^: ^,Przyrodxenie 
Takie ez^ici utworzyloh' 
A moie tn, gdziem prcecui}, wlaAnie ijrcie bylo; 
^ytka, CO niosla istnienie; 
To com rosUczj}, mote sam^ sil^ 
Bozdzielenia si^ zmienilo. 
Wssak c6z jeat teierd? rozdzieleniel 
A a umai^ego cdowieka 
Ciy zdolaaz dojic m6j mistrzu^ czdm hjt sa tjwoU? 

NAUCZYCIEL. 
Ccemii nie? gdj ci tyiko posloiy ochoia. 

(Bion^c czaazk^ ze stoln): 
fittaohaj, widzias W7piikIo^6? 

M£ODZIENIBC. 

Wida^. 
NAUCZYCIEL. 

Pod tpn znakiem, 
Poznalem naldg ijcia, mnsia) bye pijakiem. 

M£ODZIENI£C. 
Kto ci o Um powiedzia!? 

NAUCZYCIEL. 

Kto? Gall mi powiedsiaL 

lOODZIENIEC. 

A gdybjm nie wierzjl? 
Gdybym proato pizypntfcil, le ai^ on odenEyt 
W gtow^ tutaj przTpadkiem; przypadek rzecz mala, 
Zbija te waase prawa; iri^c prawdy zpod wieka 
Grobow ego wydarte, i teoiya cala, 
WypokloM czaszki ginie Of tin maljr pnedaiat, 
Mi^dzy proatym przypadkiem, a wypadkdw Megteoi, 



Digitized by 



Google 



547 

Poki*« domi^Az mi mittaal (Ajaitig w MJ mfeno: 
W G«fl^, Kanto i w pmwft lumki owien^ 

{Bior^c csMck^): 
Ob byl m6wiw pijaldem! CzyUt tnmka sita, 
Jedn^ tylko w7pakloi6 w osaszce mu nniemla? 
01 racasejbjm j^ czytat wjego dcs ploBoeniii, 
W drgaJ4C7ch waig belkocie, i w r^ki tra^aietiia. 
Wfzak ten tranek plomieony ^y si^ w tono wieje, 
Niejedn^ tjl^ kurcsy, i wpier^ ogniem cieje, 
I na Kca malownym wystf puje wianki«ni, 
I mytfli nieporz^dnym natlacca ueregteoL 
Nowe iycie pocxyna z nowaBii myilami, 
Tlo tflko 8w4j natoiy xiial«|e, lab tsami 
Lab gwaltown^ radoioi^ lab w4cieklym flapfdem. 
Jest, cz^m ehce hjc: mocanem, placskkiA lab kochankieial 
dpiewa, pneklina, gromi, oalaje, roikwiU, 
I wscjrstkie nami^tnoici wsrasaa jedna chwik, 
Jedna kropla; t^ chwil^ sioie naswies* bl^dttiiit 
A ja J4 now^m iyciem« iy naxw^ odeteniem 
Koloryta czlowieka, bnemieniui aatchnieniem 
Uiew% mytfli: potok ucaoc z dna wylany. 

(Pokazuj^c na obraz): 
Patra! to wasz czlowiek simny; 

(Wskasaj^c na gdr^): 

taa calowiek pijaoy. 

KAIJCZTCIBL (cbnyt^'fcgo xa r^ke): . 
A to owca ibt^kana. 

M£ODZIENI£C. 

O, wassym swyeaiyem, 
WytoiewaiS aapat oolody, kiedy pragniem dowielc. 
Tak, abl^kan^ cowieoie i t^ wschodnif powieitc, 
Kttfr^ mtodsian saczyna ladaiwem i r^em; 
A wy J4 dokoAcsacie ironi^, o^mieohem. 
Tak i Utoi6 niewinn^ naiywacie gnechem, 
€rdy wpatruj^c aiQ w obraa wdowy z aiemowlf ciem, 
W martwych rysaeh fay, cayta prsaplakane iycie, 
Wy patrzycie Jak w obirax; on placce z daieoitciem» 
Bo poj^ my^l malarxa, wy farby widaiciel 
Tak do pieini porann^j wataj^cego fteiez, 



Digitized by 



Google 



548 



I da WM^M iitii«ai«64 oo go mlbdaian %|»UU, 
Dodijecie powi^dJe liatki; pneciei z niemi 
0.bfacllici« p<5t iycia, p<S moe^Ma na mnul 

NAUCZTCIBL. 
01 B oietate mafy oszcEerea! 
2i^ac sUrsiyeh dla onuunie^i 
Fn^n^j) priejrz^, llepe daitei^ 

BfZiODZIBinBC. 
Wy mtfwioie: tieroe kamleA, 
A j» mdwi^: serca ftyeie, 
MIode oko tfciein fttMela, 
I nie pm}tTj wMfjtt wiroUemt 
Wy na ftsoieblach ftw^j Mebnby, 
Cit^im cwalbjeeie krokiem, 
On nk liecy, nie rozdn^la^ - 
Lea mxil^ naoa jak oki«m. 
A gdzi« plodna mjA «deny, 
Stwana ooda i ir nie wieny, 
Wieny, jako it imifte i\nhj. 

NATJC2TCIEL. 
UnieeieA zwycsajny powddt 
Mlody umysf, mtode szaly, 
MIode piwo niech mosnje. 

MLODZIENIEC. 
Stary nmyaJ, to zmettzaiyl 
Dowdd, za dowdd, 
01 mistrzol kto warn urQCzyi, 
2e dopi^n> iycia jeiieA, 
Debate widzi, dobrze czuje! 
Jakby tyde bez uniesiefi 
Sam^j prawdy by)o wzorem. 
Wol^ Offieh 00 tti$ pali. 
Nil faehab^ oo was zi^bi. 
Bo s noil bi^9 weadt . dal4J: 
Wy a raelittv?4 Igniecie gl^bk^, 
2ycie kotogreie wiacsoren^ 
Aja jdRoe wjtitro irienE^! 



Digitized by 



Google 



949 



Z iyeiem iuiwp<$l hiepewn^ t toiierel^ nawpd) blisk^* 
Walcz§ca o mnie matka gtfrom mnie oddaje: 
Tak sm^tna rodzicielka Btqj^c nad koYysk^, 
Bierae dsied^ do lona i mamoe podiye, 
A tul^c go do aiebie^ cho6 aania w iaiobie, 
^Uepokdj Bi^j^ mik wota, ja czuwam pray tobie!** 

Bdl stiumiony calankietn da zaan^ ddecinie, 
Bo I bdlem wizystko Kainie w sercu nlemowl^cia. 
A cieiiitt^« na twe alodkie o matko! zaU^cia, 
Serce twoj^j sieroty nie lipi w t4) godzinie; 
Wszak o ^cianQ od ciebie, i wta^oie w i4\ ciszy 
W tw^ modlitwie swe imie napomkiiione styszy. 

Matkol bo twego syiia n\^ nUA btfl Msrania, 
Wie^ it iyoie bez lata pfyoie ku jefieni, 
Trozka siedzi na czatach a jflgo poittaaia, 
Bo moie krwawe jiitro w pidgngrma go zmieni; 
Niedawno dzied^ nank zabrz^klo bardyszem, 
Tobie zawsae byt zynom, dU iiuiych przybyBzem. 

Dawni^j on spi^ jak dzteciQ, mial Bwego anioia, 
Z jago ast, dziecka vsty apoko)nolA wjrsyBat, 
Zbudzony, to do niego o pnmoc aawota, 
Aniol wikaait mn niebo, i zn4w go kdtysal; 
Teraz tyi ma aniolem^ ala gdy fasy leje, 
Nie pokaAeaz nan niaba, jak tyiko nadzieJQ. 

DWOJE PIA8TUNBK. 

Od kolebki lyMco, tylko 
Compriaeaolga} kilka lat, 
Jni mnie naoa je.^114 okirilk^ 
Matka^id^e witas^iwiat. 
I lOBtawia ehlB^i^ nlode 
Na wygod^ niewygod^. 

O joi woncfeae gtdwka mate 
Prz^dla wMoesnyek widmdw r^j: 
Co t^dMh,. *ie A^daht^ 
To bIq pletio w aenny zwdj; 



Digitized by 



Google 



550 

ZlAtywala mjA nieboga 
To od Bogfty to do Bogs. 

Rax sennemu tak pnjpsdto, 
Dwoje dziewic, bialjch r<$i, 
Jak widziadfo, nie widziadto 
Tny nadgldwka Btaty tut. 
Jak do matki, ku nim kto ni^ 
Jedn^j dlonie, dnigi^ dtonie. 

I spieraty si^ dziewice, 
Ktdra daiecko niadczyc ma: 
,,Ja mn dam imiej^co lice, 
Niechaj abytek sacz^icia ana, 
I mj^ jego si^ pobrata 
To ze tfwiatem, to do Iwiata.'* 

„FiUKCzai Biostro, necae draga, 
Pvszczaj r^czk^, w malcu tym 
Badad6 roakoss, nie porioga 
Ni to jemn, ni to im. 
Ja go wniaAcae w ostre bdlei 
I w niedol^, i w niedol^/' 

A mdwita Uk^ twan^, 
Tak j4j ooey aaaa^j hB^y 
Tak 919 w nitfj cierpienia akari^, 
2e mi ka ni^j pieni dri4« 
iem ai^ nmeil oatj pono 
Na j^ tono, i wj^j tono. 

Wonosas adala, anikta, aniUa 
Druga poata6 w jasa^m de, 
A mnie im^tao^ tak nieawjUa 
To do c^dwki, to w pieti stie. 
Bo aostatem a wtaan^j woH 
Dzieekiem doli i niedoli. 

Odt^d nia^ka zaadroinica 
Zasaoaepiala dzieA i noc 
Bolel6 w seroe, smutek w lica, 
StaboM dab w mfzk^^oc. 



Digitized by 



Google 



551 

Untbiatft B6g wie na oo 
Te ladaco, aaUdaco. 

CiMem, csaaem i sa obtoka 
ZapKomieni drugi^j twaiv, 
To ja la«f 9 lacs w wytkoku 
Jui, JQi t^tkni^, Boie akan, 
Za t^ pierwis^ laplakaD^ 
Tak nd soan^ i niesnan^. 
Lees e6i robi6 mdwcie sami? 
Kiedy tak mi labo s Isami, 
Kiedy serce jak koA w cwale 
Rf aca piaD§ w cierpiefi szala. 
I s 8W9 ran4 tak twawoli, 
2e nie boli to, co boli. 

JUaes odi robi^, kaedj tele 
Co si^ sk^pi^ w sdroja les. 
To tak wonif okasale 
Jak lilia, rdia, bes; 
I sioBtni ci •§ i bratem 
I s^ kwiatem i niekwiatem. 

DarmOy damo aity krsepi^, 
Darmo ssarpi^ widsi Bdg, 
Jni m^j dtoni nie odcsepi^ 
Od j^ ifyi, od j4j ndg. 
Bo w m6) drodse jest B^aiadk^y 
W tjda matk^, i nie matk^. 

Ras ivTrwalem ai^ niebodsa, 

Ohl bylto weselny dsieA, 

B^bny bify mi po drodse 

WpoMd buku, wpo^rdd gnmieA! 

Zdiio mi 819... tylko zdalo, 

Bo ii« nralo, i urwalo. 

I 
I itracileai ras na zawsse 

Do m^ cbatki rodn^j ulak, 

Na rossujne, na najkrwswsse 

Dro^, wbieglem {ak ten ptak^ 



Digitized by 



Google 



55f 

Co go w kbtk^ pehn^ •okoljrt 
Niby wetol, nie m^My 

Ah! fax mowiim, wt d om oir ym 
Proga sdybal BsesfMm loMj^ 
Ustjr, Mre«n nlejatowte 
Uri/Malems tivoja, rndfj 
I ucieklen w hg^g laiDQtfcia 
PnMd nieMM^Meis, od mmmm^idAf 

I wypdm^Iem m4 piastunk^, 
Za dziesi^te aiddme drzwi, 
I oddalem jdj akarbunk^ 
Pd:n§ lez, i pe}D§ krwi. 
I neklem j^j: to ostatnie 
hzy me bratnie i niebratnie. 

Gdzie taml.. pnynia do podwoi, 
Do znajomych aobie wr6t, 
Tut pnj toiu iony atoif 
I rostacia cbonSb aplot 
A azcK^^cie mnie poiegnalo 
TrumieiMadE^ jodA% mal4- 

Hal cd4 robi^, pjaajti^ ffpbio 
Ulabie^04, piaati\j yrouifi^ 
To w ^obie, to w eborobie 
Mocn^m p^tom k'acbie ^§^ 
E) atn;«tl bo ci aie wy^lianQ 
Z t^j mieJizuy, ▼ gl|l), w ii4di«»«- 

DO [SI06TR MOICR. 

Z wami, s wami drogie aiostrji 
Spalo moje azcz^ici^ mlode; 
Ale w donika czaa hjl ostry, 
Wi^cem zachciaf oa swobodQ- 
Zalecialem w znoje, boje, 
Samem aowtiil, /» muk dwcjo. 

Piaaek, laaak, domek bialy 

I ulica tni lipowa, 

Eledji trojgiem nas widcialy... 



Digitized by 



Google 



553 

Jedno 81^ prxod dnigito chawm, 
Smiech, uciechy, jot nie moje. 
Bom samzosU}, a was dwoje 

Nad wiftczorem, tarn sa borem 
R7CZ9 krtfvki, knyk gawiedxi: 
My do gankn, i przyborem 
Troje malcdw dcho siedzi; 
Wasze Btrachy, juft nie moje. 
Bom sam zostat, a was dwoje. 

A malina co siq wspina 
Fopod okna z sw^ jagddk^, 
A ten stawek, co w nim trzcina 
Chrobota^a nam pod ltfdk§? 
Wasze jazdy jni nie rooje, 
Bom sam sostal, a was dwoje. 

Cz^sto, g^sto, czary w dwiecie, 
2e at cztowiek zadumieje; 
Nieraz teraz wiatr rozmiecie 
JakiA glosek, tub wo^ wieje: 
Gdyby od was! Wy, nie moje^ 
Bom sam zosta}, a was dwoje. 

Jak kto postal, tak tei leiy: 
y^Chwala, m4dro^, to mi liwiaty." 
Takem my^Ia), i za katy, 
Czas mi mi|dro^ skoczno bieiy 
Chwata, mi^droiic to nie moje, 
Samem zostal, a was dwoje. 

Domek, ziomek w wtasnym kraju 
Wasze mtode serea zn^L 
Jak dwie bncozy w jednym gaja 
Blnszcz wesebiy was okr^cit. 
Wasze Aluby, to nie moje, 
Bom sam zostal, a was dwoje. 

Przeptaoz, przeptacz cadeku mtody 
dmetnych celdw niecny skon: 
Grdzies iwt gody, wstaljr sskody, 
Literatnra, tom IV. 70 



Digitized by VjOOQlC 



354 

To nie dmmj tald plonS 
Ha! atwody, o! to aioje, 
Bom Mua soAt^^ ^ was dwoj«. 

C6t poaioie „wielki Boie^^ 
Kiedy komu pdjdxie mamo; 
I najlepase posi^j aboie. 
Ma bjrc czamo, b^daie csarilo. 
Takie siejby, o! to moje, 
Bom tarn zosta}, a was dwoje. 

dwiat jak wfgier z swym kramikiem, 
Forozatawial mi mamidU, 
Wabil czapk^ i j^zykiem, 
At tti kladzie mi w^dztdla 
Jak na szkap^ 01 to moje^ 
Bom sam zostali a waa dwoja. 

Jedna biedna iylko Btruna 
Co nam spaja pieii tolMCz^ 
Gdy gdziei meszcz^^c bije tuna, 
Grdby a pray nim dzieci ptacz^... 
Wt«dy waaze tzy, to moje, 
Bo do plaozu jest nas troje. 

Wyj^jtek z dramatu pod tytulem: 
BLAMMEi. 

AKT II. - SCENA 1. 

AMELIA) KAMIL I DOKTOR. 

(Amelia usiawia kwiaty w doniczkach na oknie^ oglqda kazdyiro 

sklitcie'y KamU we drzwiach balkonu r^e akrzyiotcal na piersi 

i patrzy w ograd). 

AMELIA (oglfdaj^o jedn« zdoniczek). 
Oho! jui widad, jni strzatka si§ kole, 
Rdiowym dzidbkiem ivydziera biq z ziemi, 
Fieszczotol lubcin! ty moje pachole, 
Com ci^ wygrzata oczy, piersi memil 
Fatrz, patrz Kamilcin jak toczy w pdlkole, 
Ty 819 nie pie^dsz z kwiatkami mojemi? 



Digitized by 



Google 



555 

KAKIL. 
Jftkie to dtago i jakze boletoie 
Na kwiat z iMsiewA cadcMs nM^ Moftiro; 
Schodzi niepewnie, lub wschodsi niewcseiuiel 

AMELIA. 
A ^ go jeszcse wiuu, zimnoy ostro, 
Niedobry braeie! w ziamka mii jak we inic 
Byto tak dobrze; cdi ie ehcia} pozostac? 
Bo ta nieczuta, nieeierpi^ea postac 
ByU ma leptz^, nil kiedj zwotany 
Musi 8W6 sacz4^ i akotajc przemiany. 

nieazcz^Iiwe ziarnkol gdy ciq sbudzi 
FromieA niebieeki, ml bo wola ladzi, 

1 ty w porodzie, w bdlaoh i w iatobie 
Kiedy si^ do niob zaozniesi wdzi^czyc mile. 
Niebo lab ladzie pnejd^ si^ po tobie, 

I zdepe§ ciebie kroki nieczalemi; 

lepm, lepi^j byto tobie w sieai, 

Kiili w niezTQgnmianAn czado aacztc cbwile. 

DOKTOR. 
To prawda, pani! darmo cziek siq ztyma 

1 wiarQ przeznaczenia w inne ocbrzci miano, 
Zawsze jego nczaciu jak ziamka kazano 
Wscbodzic; nieraz nam stoAcem kobieta, oczyma 
Zbadzi kwiat seroa, jak stoAce to ziarno, 

I kwiat nam skwitnio i przekwitnie mar no. 
C6i pa^stwo cbcecie? czy kobiety wina 
2e si^ patrzyla tak rodz^c^m okiem? 
Co pai^stwo chcecie? czylii stoAca wina 
2e si^ don ziarnko rzaeilo z wyakokiem? 
StoQce^ kobieta, iadne z niob nie kasi, 
Leez przeznaczenie, seree kocha6 masi; 
Lecz przeznaczenie, ziarnko wyro^c masi, 
Gdzie wilgo6 wnika, i gdzie promie^ zajdzic. 

AMELIA. 
Csylii kaifcde aczacie swoj^ ziemi^ znajdzie 
By 8i§ rozwin96, popachn/jc vv naturze, 
Jak mojc lilic i rdie? .. 



Digitized by 



Google 



556 



KAMIL (z lekkim u^miechem). 

Luba Amelio! co tobie o riarnkach, 

Co o cierpii|C^iii ueznciu rosmowa? 

Niewlnna gtowa, to aniolka glowa 

Mdwi, doktorzel o t^m, jak o markach, 

Kidremi dziecko bawi tezki swoje, 

Na kUSre cslowiek przegral mienie swojo. 
(Amelia Izaw^m okiem popatrzyla na niego smotnie, wida6 tzf, choe ja 
ukryc on do niej podssedt, wxu|l: w ramiona, patrzy w j^j twan toie- 
J4C4, ona si^ utoiecha). 

Nie patrz tak na mnie ze tzawa osloni^, 

Amelcin mojal w sw^in domow^m iycin 

Szcz^^liwas, twoje uczuda w okrycia 

8pi§ jesscze oicho, niech ^pi^ do ostatka; 

Niecb ich nie badzi talo^, ta ich matka. 

Co Bi^ radoAci^ zwie, kiedy je rodzi, 

A potem z jawn^ twam^ grzeba^ icb pnyebodzi. 

W domowym schowkn czyA 14 takie burze. 

Lab takie kwiaty jak twe lilie, rdAe, 

Coby zapachn^^ tak mogfy! 

W domowym schowku, czyjai gwiazda, czyja 

Na noc sig w szare takie mgly owija, 

Coby go w przepaic zawiodfy. 

U was tak jasno i kaida godzina 

Ma BW4 rachnb^, ma cele. 

Siddma czy dsma ^niadaiiie zaczyna 

Foludnie — obiad, w wieczdr prz^aeiele, 

Herbata na Bt6l, a myti o przysztoici 

Dyspozycya na jutro obiadu dla gosci. (^miejfc si^) 

A CO? nie 2yciei wasze, /.ycie moj^ matki! 

Byt czaa ze ja si^ z tego tak rozpastnie ^mialem, 

2e ja wasze krz^tania, prace, przedrwiwatem, 

Ale teraz, ja widz^, te to wam zadatki 

Szcz^cia ten obr^b, ten eel, to ciche istnienie, 

Kwiata mi nieznanego jest ciche kwitnienie, 

I masi w nim by6 wonia jakai slodka, mila, 

Bo wam ona na lica 1 w dasz^ wst^pila; 

2e gdy mi^ palaj^ca p^dzi moc do tona, 

A od roBn|cych roydli glowa mi tr^twieje, 



Digitized by 



Google 



667 

To si; w wais obr^b iyeia j«k powdj zawieje, 
I }9koi dttssa moja spocsnie otnlona, 
Jakby J9 dwa anioly w ramiona porwaly 
I na Bwych sknyllach bujaly. 

(Przykry uimiech po licach Amelii przelccial) 
DOETOB (do siebie). 
O! jak oni od siebie daleko, daleko! 
AMELIA. 

(Powoli usuwa si; z r^k samy^lonego Kamila). 
Luby Kamilo! ty oo^ o aniolach 
MdwUe^ tenus. zna6 slyszate^ nieco, 
Ale ja nie wiem €ay o tych aniotaoh, 
Co si; to w wasiych pi;knyoh rymaoh swieef, 
Czy t^ o naszych co mod]i| w koicii^achy 
I 00 u Boga modl^ si^za namil 
Waaie anioty moAe tylko lice, 
Moie blask Metny i swe skrzydla maj4, 
Moie i wdzi^oznidj, swobodniej lataji|, 
I p8trz4 warn pi;kne sny, jak g^ienice; 
Nasze anioly zawsze stoj^ z Izami, 
Kiedy podejmii uczacie cierpii{ce, 
To jako male dzieci; konaj^ce 
Poj§ je wtedy stodkiemi lekami, 
I pok<^yBz$ swemi ramionami, 
Ale w ich twarzach rdwna boMc, iyeie, 
I rdwnie cierpi^ jak to biedne dzieci;. 
Bo Pan B6g w jedn^ra tajemniczdm slowie, 
Dusz; dziecifcia przelal im w polowie, 
To aniot kobiet! 

I>OKTOB (wyrainie do ni^j i glo^iio)* 
Ale niepoznany. 

(Amelia zmieszana t^m cofa si; do kwiatdw. -Doktor J4 bierze za r;k;, 
prowadzi blii^j do Kamila): 

I doko^cz pani obraza swojego, 

Czy ten nie bywa aniot zakochany? 

„Czjlit nie miewa wieczora jakiego 

By go nie przebiegt jak; pr^estrach tiirogi, 

Zrzucil go z lota, oczy mu otworzy}, 



Digitized by 



Google 



558 

I takmtt na ptacz, jakby mu kto di'cigi 

Ubywa! serca lub dziaiaj nie doiyl?** 
AMBLIA (cala art^ca): 

Doktorzel 

DOKTOR. 

„I swym blaskiem rozblysnal w natune 

Wi^c4j im w Bercn, wi^ktxe i ciemniejue burze, 

I gl^bi^j zajr2a2 w bdle dsn^c je do tona, 

I z iriemi bi^ rozmawial jak matka rodsona.*' 

Powiedz panil czy aniot ten w gor^czce czacia 

Nie miewa czasem przeczacia? 
(Fauza; — Amelia nie^mialo i zwolna podnoti oczy na Kamila, jakby si( 
obawiala ie on zgadi tajemnic^,— on zimnj, Bpokojnym rucheaL obnca 
8i§ do okna i wpatraje 019 w ogrdd, doktor spojrzat po obojgn, skin^t 
smntno gtowi| i wracado kai§iki. Amelia rzacilachnttk^ dodcz i wyszh). 
KAMIL (patn»|c w okno do siebie): 

Jest! o jest przeciel (wybiega) 
DOKTOR. 
O jak szcz^^cic blisko, 

Kr^iyto tutaj w tajemn^j obslonie, 

Domowe iycie chcialo w awe ognisko 

Przytali6 biedne zapalefica skronie, 

Amelii glosem wolalo na niego, 

Fiert siQ dziewicy rozplakala przed nim, 

I na dnie jasndm morza niewinnego, 

dzcz^cie ma jawno podawaTo dlonie, 

A on pogardzi? jak chlebem powszednim. 

Hal szukaj teraz w burzy pogody dla siebie 

A potem Bkari, na kogo? — ha! na Boga w niebie. 



TYSZYNSKI ALEKSANDER. 

Urodzii 8i§ dnia 1 czerwca 1811 roku^ we wax dziedzicmej 

Miasdota wguhemii WileAskiy.^Poczqtkovoe navkipobU^ 

ral M? szkole powiatowij Moiodeczailski^'; koflczyije to urn- 

wersytecie Wileiiskim od r. 1825 do 1829. 

1) Amerykanka w PoUoe, Peterabnrg 1838. dwa tomy. 
2) Marena csyli pawiesei blade, Warasawa 1842. 8yo, str. 



Digitized by 



Google 



569 

149. Z) Razbiary i-krf/tjfkif t. 3. (Jestto zbior krjtyk oglo- 
Bsonyoh poprzednio w Biblioteoe Warssawskiej), Petersburg 
1854 r. 

Tyssynski jako krytyk, glowne zajmuje w literaturxe 
naszej etanowiako. Euidy rozbior przedsi§wzi^tego dziela, 
odznacsa ai^ zdrowym a^deiu, gl^bokim pogl^detn w przed- 
miot, i ocenieniem artystyczn^m. — W Amerykance^ ktora 
awrocUa powazecbn^ awag^, mysli rzucooe o literaturze 89 
peine wartoaci, i do dziaiejazego jej atanu zaatosowane traf* 
nie.— Mniej maj^ wart(x»ci powiesci lawarte' w dzielku Mth 
rena^ lubo znac w nich znakomite pioro autora rozbioru 
U&iow Kfemera. 

PRZEZDZIECKI ALEK8ANDER. 

1. W$pomnienia Szweepi, Warszawa 1836, 12. 2) PodO' 
le, WolyA i Ukraina. Wiloo 1840, 2 tomy, 8* 3) Prdbg dra- 
maiyezne, WiIdo 1840, 8. 4) Jadwiga krdbwa polaka^ dramat 
I845» WilDo, 8. 5) Zrddta do dziefdw polskieh, Wiloo 1843 
i 1844, 2 tomy, wydal ze wsp^lpracowDictwem MichalaGra- 
bowakiego i Mikolaja Maliuowakiego. 6) Szwecya i pisma 
rozmaUe^ Wiloo 1845. 7) Wiadomoic bibUograficzna rckopi- 
smaeh zawieraj^eycb w aobie rzeczy pol^kie^ przejrianych 
po niektorych bibliotekacb i archiwacb zagraoiczoyeh wla- 
tach 1846—1849. Warszawa 1850. 8) Pawei zPrzmanko- 
wa. Rys historyczny z drugiej polowy XIU wieku w Pol- 
see. Warszawa 1851. 9) Lisiy Anftibala z Kapui, aroybiskupa 
neapoUtoAakiego^ nuw^/usza w Polsee, Z r^kopismu wloskiego. 
Warszawa 1852. 10) Slady Boleslatcow poUkicA po obeych 
krqjach. Opowiadanie liistoryczne, Warszawa 1853. 11) J?y- 
de domowe Jadwigii JagieUy^ t regecitrow akarbuwych z lat 
1388—1417 przedstawione. Warszawa 1854. 12) Wzory 
8ziuk$ iredniowieczn^f w dawn^' Polsce, Warszawa 1853 — 
1861. 

Z pism wydauych w pierwiastkowym zawodzie pisar- 
skim, odznacza si^ dzielo: Podole^ Wolyti i Ukrama. Jako ba- 
dacz ojczystycb dziejow, zajmuje znacziice stanowisko, kto- 



Digitized by 



Google 



560 

re utrwali wi^cej, gdy spelni wydawniotwo dziel Dlago- 
8za, ktorem ai^ glowaie zajmoje. Dla nztuki i starozytiio- 
sci narodowycb oddal wielkie zasiugi wydawnictwem Wzo- 
row, wewspoi z Edwardem Bastawieokim. 



JACHOWICZ STANISLAW. 

Urodzil si^ d. 17 kwietnia 1796 r. we wsi Dzikowie 
w obwodzie Rzeszowskim w Galicyi. Nauki szkolne w Sta* 
nislawowie, uniwersyteckie we Lwowie ukonczyL — Z pcae 
naakowych wydai: I) Btykit patciasM. Piock 1824. Szdsta 
wydaDie wyszio w Warszauie w 3 tomach J842, a cswar- 
ty 1847. 2) Pamiqtka dla dobfycA dzieei. Flock 1827. S) Neu- 
ka w xabawee. Warszawa 1839- 4) DzietmiczeA dla dzieeH 
toroy. 1830 r. 5) Zabatoka dla maljfch dzted^WhTsza^h 1837. 
6) Rozmowy tnamy zJoziq. 2 tomy, 1846. 7) Pamiqtkadla 
Eryczka, 4tomiki. Warszawa 1846 i 1652. 8) CzytaniaJm. 
Warszawa 1847. 9) Zabawka abecadlawa. 1848. 10) KaUn- 
darzyk dla dzieci. 1848 i 1849. 11) 8to nowyeh pawiaslek. 
1850. 12) Pisma roine wterszem, 1863. IS) Spietoy dla dzieci 
Petersburg 1854. 14) Knqleezka dla SUfeia. 1855 15) Nawe 
ipiewy dla dzieci. 1856. 16) Cwiezenia pobaine. 1857. 17) Ele- 
menktrz z 24 drzewarytami. 1858 (poemiertne wydanie). 18) 
Pamysly do pozrumia zaaadj^zyka poUkiego (posmiertne).— 
Oproez znakomitych zaslug pisarskicb, ktoremi przewainie 
wplyn^ na wyksztalcenie moraine mlodego pokolenia, Ja- 
cbowicz utrwalil swoje imie we wdzi^cznej pami^ci naro- 
du, jako opiekon eierot, ich nauczyciel i dobroczynca. 



ZIELINSKI GUSTAW. 

Urodz. d. 1 atycznia 1809 r. we wsi Markowicachy po- 
wiecie iDowroclawekim; syn oficera artyleryi za Stanialawa 
Aoguata, a naat^pnie pulkownika, ktory w r. 1794, oa cze- 
le strzelcow swoich swietnie si^ odznaczyl. Pobieral nauki 
w azkole ksi^iy Pijarow w Warszawie, konczyl je w uni- 
wersytecie Warszawskiin.^Oglosil drukiem: 1) iffi^^. Wil- 



Digitized by 



Google 



561 

DO 1842. Prtednik lipski illustrowany. 2) Poezge. Warssa- 
wa 1846. 3) Stepy, poemat w wi^ksz^j cz^ci drukowany 
1845 r. w Album WarszawsJtiim. 4) Twardowski. 

Obrazj jakie w swoich poemarach rozwija nam przed 
oczy, B^ peine barwy swiez^j, nietkni^tej dot^d piorempol- 
Bkiego poety» silae i wymowne prawd§. Jakiz to wspanialy 
obraz burzy stepowej, lab poiaru stepow podal nam wu- 
st^pach Bwego Kirgiza: jak malowniczy icb wizerunek w poe- 
macie Stepg. A teu Kirgiz dzielny, miciwy, nami^tny; te au* 
ly i jurty, ta karawana calego kocsowiaka, ilei w nich ij' 
cia i miatrzowakiego malowidia. Zoac ie poeta zblizka po* 
zoal te plemiona i atepy, ie oddy^ba} iob powietrzem, ie 
dlugo bl^dzU po nicb, i wpatrzyl aif w ich majeatatyczn^ 
poatac uezQoiem poety. 

WrJ^Tja Z POEMATU „STBPY." 

L 

W ciemne oUoki krylo mq tloAoe, 
Ottatni promieiA tiodl ich koAce, 
W dunvr m^ Bzozeliny zakrada2, vciskal; 
leb Bsczerby ognit; w otworach b^yskal; 
I alia m^ w akiadj (my g^H) Bohowal, 
W jadorawe pr^gi zaoh<M maiowal. 
• Lees coraz csenii^j pi^tn^c si^ chmury 
Tak odgtodnfy od cienidw kraju 
Medsin§ iwiatta* jak vielkie oMiry 
Co sftrzega dawnyek giaiiio Sitajii. 
' Ta ekwila b/la BtraBBOii i fu^ka^ .. 
Trawf nie BBamrz^, Bftuiakt nie brsf kn^... 
Powiatrse duasM, eifAlda i pania. . 
Zliaaua pneltkla... pdt niebioa aearae... 
I tylko V dall, jak eeko w gdrack, 
Ghrom si^ raslagal glncho po oboiarach. 
W pewnycli odit^paclk, siln/m podmuchem 
Wicher rwal li^cie, kwiaty, motyle, 
I ki^c^c niemi, wi^sal na chwilf 
JSMo i zieini^, harwDjia lai^cuchem. 
Literatara^ torn IV. ji 



Digitized by 



Google 



562 

I mowQ cicho, w poAvietnni snoho.*. 
Na ziemi duszno.. na niobie gtucho.. 
Lecz wiatrkldry siQ wzmagal i ^cichaU 
Coraz sil wi^kszyoh zdiU sIq nabierac; 
Z chmur ^ciany zacz^t platy oddzierac, 
I j« z niezwyklym p^dem popyehal^ 
Gonuie przez cate niebios przestworze. 
To niby okr^t pchni§ty na morze 
Leci, a wiatrn peine ina iagle; 
To ptak w olbrzymie opatrzon skrzjdUt 
To jakie^ dziWne p^dz^ straszydfa; 
1 to tak szybko i to tak nagle, 
2e ledwo jeidziec ruszyt powiebi, 
Jvi w to^ ciemno^ci mkiy daleko. 

Czasem w cbmur przerwy gw^azdeczka strzeli, 
Jak gdyby dobrzy z niebios anieli, 
Widz^c kipi^c^ nad jeidca glow^ 
Piorunn^ barz§ w tonie zawiei, 
Chcieli mu spoicic pociecby stowci, 
Chcieli mu poslac ntoiecb nadziei. 
Ale niestetyi... 6w promieA btogi 
Co nidtt anielski^j datek litoici 
Do jeidca duszyi mime scybkotki... 
Oblok lec^cy przeci^I wp6t drogi. 

IL 

Go4c... goil6 przyjecbal!.. ta wie^ jak gontec 
Z koAoa aa(u (a) na drugi koniec 
Leoi, i wnystkioh xanjat zapm^ta. 
GoM go^ to jedno tak rzadkie slowo. 
Calf siedaib^ witn^sa koezowi^. 
Stany i mlodzi, katdy uq kn^ta, 
I nras banm najttostazy z stada, 
Ha eieic pnybyua pod noiem pada. 

0! niemni^j obraz byl oiywiony 
Poza aulem, gdzie liczne trz^dy 

(a) Aul— kocxowisko kirgizkie, z kilkn, kilkunaitn, a niekiedy 
kilkudsitzi^t jort zYoione. 



Digitized by 



Google 



563 

Szukfdy passy u b»egdw wody; 
KoA jefclzca woino s iisdy pnszczony 
Zarial i cwaiem pobiegt ku stronie, 
K^dy mu v odsew sariaty konie; 
Padi do ich ^odka, a cale stado 
W mgnienia akupione, zbifc§ gromad4, 
Z zdsiwionym wzrokiem, powainie kroczy, 
I pnybyasowi saglfda w oosy 
Ale posnawflzy z obo^j postaci, 
ie to fiie zaden z tabannych braci, 
' Konie uBsyma stnygi|... pirychaj^ .. 
Po8t^pi% krokiem, to zQOwa staja... * 
At w koAca jakby drucka posnaly, 
Radosnte rteniem go^cia witi^y. 
Tnodyjak gdyby chci|c rado^c zdwoic 
Wtoreiii rycza}y i psy szczekafy 
Dlugo nie mog§c bi'q uspokoic. 

W jnrcie naiwi^ksz^j, vkoto ogniska 
Zebrana caifa ludnoic kirgiska, 
TtamDie zaj^a miejace na ziemi. 
Bij (a), glowa roda, siadt n& wqjloku 
Ssytym atarownie wzory rdinemi; 
Golcia przy swoim umieicit boku; 
A dal^l ko}em obsiedii drodey, 
Rodzina Bija i jego sludzy. 

Ognisko wielkim kotlem zduszone, 

Sil^c si§ dobyc ze^ szrankdw eiasnycb, 

Ogarnia kotta boki Bzczernione, 

I wyskaktye w p^omykHcb jasnych, 

Jak rdj wzruazonych w aw^m gnieidzie wQ2y, 

A blaak padaji|c w atrony, oiwi^ca 

Oatre, wydalne, w^aate liea 

SSawi^dlyeh w trad'/ac atepowym m^, 

I Aon ieh twarse wyohndle, Aniade, 

O oczach Isni^cychy akoAnyoh, malych^ 

Go tarn jak widmy, w swych plaohtach blalych, 

Sni^y ai9,*warz§o w kotle bteaiad^. 



(a) Bij, znaezy tot aamo co lepszy, znakomitasy; jeitto pewien 
rodza} arystokracyi atepow^j. 



Digitized by 



Google 



564 

BlMk ten od w^gli i iskr lecfcych, 
W Uj mieszaainit ifnmUi raA^ych, 
Nadaje jakiei barwj oddiieliia, 
PnazpdIsbdJMkie, pnespdt pieldelae, 
Najbliiuym kiztattom. Dakse w pd? cienio 
Ka tie siQ ciemBem jarty rjBi^^; 
Jak te pottacie, ktdre w marzanin 
Nagle BJ^ jawi); a w praebndzania 
ChwilkQ iiQ jeszcM pnez panil^ sniga, 
1 zaimc tonf w zapomnieA fali. 
A ze ician jttrty, atodla i z ttali 
Kute zbroioe, jak gpriaady aocQ, 
Brandm z ogniska AwMtem, migoc^ 

' Pryska .. wre... Bzami .. kipi wieczerza. 
J^j zapach, co si§ w jurcie rozchodzt}, 
Mile zmysly go^cia uderza, 
Bo go46 trzy doby w stepach si^ gtodzil, 
Nim Bi^ eswartego dnia przed wieczorem, 
Z piarwiXTm koezowjm spotkat taborem. 
Uczta gotowa, wnet praaz kobi^ty 
Pilaw (a) barani, a kotia dobyty, 
GoBpodarz ttawia przed sobii, kraje... 
Co ttnataae k^aki bierze paloatai, 
Oblepia ryiem i rodzyokami, 
I te goAciowi do utt podi^e. 
I zaraz sluiba do mis drewnianych 
Nalewa Kamys (b) z naezyA akdrzanych 
Ktdry t4m w Btepie, cz^m ^rdd aczt pa^skich^ 
Sok wyttuczony z jagdd Bzampaikskich. 

Goi6 jadt za czterach, bowiem domowi 
Co na wieczerz^ ttomnie pnybyli, 
Ch^tei, luhiim Bwwiia goAeiowi« 
WttyBoy go nzem z r^ Bwyob karmili, 
A goi6 nie gardstt goicinnya k^Bem. 
Ziiiki\j% aiosy tadowne ni^em; 



(a) Pitaw, okhioaa potimwa na catym waohodzie. 

(b) Kumys, lupdj opajaj^cy, z mleka kobylego, wysoko cenio* 
ny od Kirgiadw. 



Digitized by 



Google 



565 

Scfanio w misach kamySf a w^ ttXym ttmnie 
Igra na twanach tt^miech rsdotei. 
Qoi6 cliche pokazad 7.6 cenic nmie 
Dobre prr^^cie, w prawach grzecsnoici 
Ubiedz si^ nie dal; bo gdy wieczerz§ 
Goapodarz dzieUc. wkoto rosdaje, 
Goi6 na stepowe htctnj zwyoeaje, 
Najlepnse k^ski sam w palee bierze, 
I z npnejmo^ct^ jak saaiad bKzkt, 
Posjia do nst mtod^j Kirgizki; 
Lecz czf^i^j jeszcze w j^ pi^knelice 
Zatapia peine ognia irenice. 
Za kim takgeidziec oczyma atrzela?... 
C6rka to Bija, AHczna Demela, 
Szasnascie ledwie pocz^Ta latek, 
dwieia, mtodziuchna, jak stepu kwiatek 
Kiedy ai^ z rankiem rozwinie z p%ezka; 
J^j kibic giftka, j^j drobna n|ezka 
Odgarnia z czo}a wtos kruezy, lini^cjr, 
W siedmiu plecionkach Da twarz plyn^cj; 
A z za tych w^zkich, demoycb warkoczy 
Przetkni^tyvh w perfy, 4ywe j4j oczjr 
Jak czamj w^giel, gdj si^ roziarzy, 
Siafy promienie z ogniaka twarzy. 

Wzdtuz i wszerz przelec cal§ puatyni^ 
Od ujic Sir-Darii do Ajaguzy; 
Od zapadtego Urganta w gnizy; 
I w calym bajnym stepie lazyma, 
Rdwn^j w pi^kno^ci Demela nie ma 
Ani mie6 b^dzie, bo blaak j^j Uca 
Na wdzi^ki drugich mrok nsuca taki, 
Jak w noc pogodn^ pelnia ksi^iyca 
Na koczuj^oych iwiatel orazaki. 
Bo twaiz j4j, ktdr^j nie nie oohmnrza, 
S^dziaz, ^r6d ^niegdw, rozkwiUa roia. 
A gdy j^j u^miecb usta rozdzieli, 
To z^bki blyszcz4 tak cndn^' bieli, 
2e peref sznurek zdobi^cy szyj^, 
Ze watyda mi^dzy piersi ai^ kryjo. 



Digitized by 



Google 



566 

Jcidziec okiem w \€j si? oczy wkrada, 

TchDieniem lowi j^j dziewicze tclmieiiia; 

Bosa szcs^^cia z niebios zachwycenia, 

Ufa, plon^ce jego serce pada. 

I dziewica spojne^ ni« odtr^ca^ 

Lecz je biegnie uprzedcic, powitac, 

Ea nim zwraca si? jak kwiat do dto^ca; 

Z nich jak z gwiazdek chce sw^ przyazloic csjtUcl 

Jak dwie wierzby sUonne sobie s mtodii, 

6ali|zkaroi pochwyo^ si?, spl^es^... 

I choc stramieA dzieli je a spoda, 

One w gtfrze na wieki ei? l^cs^ 

Kochaokowie rdwniei si? zblii/li .. 

Ich irenice zbiegly si§ w spojrzenin; 

I jui odt4d jedQ^m tyciem iy]x. 

Dusza w duszQ szta. po tym iwt>iiiienia. 

O!.. to nie mitoi^ naszych salondw, 

TkaA stdw jedwabnych, zr^cznych poklondw, 

Na tie wybladl^m czcz^j etykiety, 

Gdzie ptec obojga szuka zalety 

W pokryciu przywar, sztak% wabnoici.., 

Gdzie r^k iciiDlema, ocza spojrzenia, 

Lezka i oimiech, nawet westcknienia, 

Ptac4 dan zlolu, a nie mito^ci. 

To aiilo^c stepu! .. gwaltowna, dzika, 

Ktdra dwa serca na wskrdii przenika, 

I taki poiar nieci ^rdd lona 

Jak iskra w sklady procbu rzncona. 

To mi}od6 Btcpul.. bez t^skn'c, marzeA... 

Mito^c chce6, ktdre myil i^dlem draiai. 

Z samycih nami§tnych osnata wraieA, 

I z ro7.ognionych t^cz wyobraini. 

To milo^c Btepu!. to jakiei morze 

Uciecb, rozkoszy, pieszczot ede^akich; 

Co jednym rzutem iycia bezdroie 

Otacza \v milion kd) czarnokei^zkich 



Digitized by 



Google 



667 

UST^P Z TBZECIEJ CZ?8CI „STEP6W.*' 

Wgzedl ipiewak... miejsce zaszczytne mu daU 

Obok sultana, bo cboc nicwidomy, 

W stepach aseroko z pie^ni byl znajomy; 

Jak Chodii^, »Mt« jego calowaU; 

Gdxie ii« ukasal, abieraly ai^ tlumy, 

W «ad za nim biegly, k«dy ai^ obrdcil, 

Bo im do aerca byly t?skne dumy, 

dlepy weaolych ju* dawno nie nncil, 

I gwar umilkat, akoro pierwaae diwi^ki 

Zpod jego biegl^j wyi^yn^ly r«ki. 

Tarn widaiec tracba, jak atepu aynowie 
Pojmaj^ wieazcza, gdy im go B<5g zdarzy; 
He radoici blyszczy w kaid^j twarzy, 
.laka pot^ga w jego jednto alowie 
Niebo, step, konie i *ycie paatuaze 
Tlem jego pieini, z ktdrego cij|g zdarzen 
Snnje w natchnieniii, i proate ich dusze. 
Porywa z 8obi| do krainy marzeA. 
Ich lica to jak zwierciadto bez akazy, 
Na ktiSrem wladz^ atowa czarnoksi^zk^ 
Piei6 w rzeczy wiate ksztalci 8i§ obrazy. 
Zaledwie nut^ poslyBz^ zwyci^zk?, 
Im 81^ wydaje, f e ju± nog% jedna 
Stoj% w strzemienitt, oczy blaskiem swiec§, 
Usta i dpiewak zprzed ich wzroka bledn^, 
Bo dusz§ w stepie^ na swych r^czych koniach, 
Ich oczy, myiili, ich uczucia lec^, . 
Niedu^cignione, jak wichiy po bloniach; 
Piei^ brzmi, i dtugo tlomiony w ptac cie^ni 
Okrzyk wojenny, co doti^d nie^iniato 
Z pierai atachaczdw zrywal ai^ nawalii 
Jak tvtdr piekielny^ wybuchiu|} ^rdd pie^ni. 

I^piewak lagodni^j atruny g§ili tr%ca, 
I niby jntrznia majow^j nrody, 
Na dzikie lica zat^pi) blaak pogody; 
Uimiech jak promieA waehodz^cego sto^ca 



Digitized by 



Google 



568 

Na chmartiti czota zioty potysk ciska; 
I pieAA wesota z rdtnych stepii ko^odw, 
Fixed chwil^ wniicycb, rozproszonych goAcdw 
Zbiera, i w jurcie sadzi a ogniska. 

Zndw ^piewak uj§l w pottasze^stwa karbj 
Stachaczdw serca, lecz niechte ton smieni, 
Niech do obrazdw ijwaze we^mie farby, 
Niech do swdj pieini dorzuei ptomieni; 
A jak w noc cxemn^ kiedy stepy plona 
Niebo BiQ amugi krwawemi o^i^ca^ 
Takim pozarem wre nami^tne lono, 
I taka tuna oAwieUa ich lica. 

I^piewak, to jedna duaza po^rtfd kola, 
Ktdra wszechmocnie kaid^ cz^atk^ wtadA, 
I)otknie atniii, pioanka poplynie wesola, 
I zaraz rado^6 huczy jak kaskada 
Udcrzy w smatne, juz obraz odmienny^ 
Jak gdyby wicker zaszumial jesienny, 
Kaida twarz rysy przybiera poa^pne, 
I oko w bdlu na tzy niedoat^pne, 
Widzisz, jak rzewnym zaaoai ai^ placzem. 

O! w taki^j chwili i z takim sluchaczem 

Niechaj kto rzuci gorej^ce bIowo, 

Jedn§ myil straszn^, jak chmur^ gromow§, 

A ^iat ten zburzy. Oby 8i§ ckdaJ zjawic 

Wieszcz, coby takidm sJowem m6gl ^wiat zbawie! 

Do was 81^ zwracam wieazcze mojdj ziemi, 
Gdy Bdg w tw^ duazQ pi^knotfci zarody 
Krod jak gwiacdy palace, ktdremi 
Wiecsnie masz iwiedc, aluchaj bracie mlodyl 
To ogie^ niebios, tyi jogo kaplanem, 
Jak ohaiz Westy, diron go nieakalaaym; 
Strzei jako Arki dawoego pixymierza,- 
I pierwBzych iskier, myitti twojej plondw, 
Nie Rueaj plocho na pat tw^ aalondw; 
Bo* ty 3kowronkiem w endue odsiao pieiva. 



Digitized by 



Google 



569 

Nad poriom martwy matt wzlatac i ^iewa6 
I wiotn^ tondw skrxeptjr hnat ognewac. 
A tu z z^ocon^m czekaj^ ci^ sidtein, 
Wabl^, i skoro upli|cze8z si^ skrzydJem, 
^ Oliini^ ci§ blaskiem nieszczerdj pochwaly, 
Lot twdj wy}ami4 dowcipy oBtremi, 
Z pidrek osknbi^, z tych inarze6 co miaJy 
Wznie^c ci^ pod niebo, by^ pelzat po ziemi; 
A potdm pu8zcz§, cot poczniesz?.. bezpidry, 
Rozczarowany, czyz wzlecisz do gdry? 
OI lepi^j dr^cz sIq wiecznym niepokojem 
2e ir6d swych braci tyjesz zapoznany; 
BoS ty oaz4, t^ paling nad zdrojem 
W ogromi« pustyiA; liczne karawany 
Cu|gn4 i min§, a rzadko zbl^kany 
Przyjdzie w^drowiec spoc/j^ pod twym cieniem, 
I zwiliy usta apalone pragnieniem. 
Krdlestwo twoje nie jest z tego ^wiata, 
Nie tu, lecz wyi^j namaszcze^ zap^ata; 
Tu n^dza, zawi^c i szyderstwo czelne; 
Chcesz by6 wyj%tkiem, cbcesz dost^jiic cudu? 
Maaz serce ludu! wife ^piewaj dU hidu, 
A pieini twojo h^dq nieimierteliie. 

Bo pie^^, to boskia w dzitjacli lodv slowo. 
Jako piaatooka uad dneci^cia glow^, 
Tak lad nienowl^ kolyasa i pie^i 
Czarownym wi|tkiem cndownych powi«ioi. 
Poiniej jak dsiewcs^ w duiaok picrwss^ mitoAci, 
Kainifto^ iskr% jednego spojoieiiiay 
Mlodzleiext pierti lada rosptioviienia 
Urokiem was^cia, slawy i wialkodci. 
A gdy lud kona, jak aatka w ialobie, 
BoleM 8W4 w ^ki pnelewa i Ika&ia; 
I diugo pomnik nohem sroaty na grobie, 
Mg}4 iiietoiertQln% jak krapj| oaliMua. 



Idteratura, torn IV. 72 



Digitized by 



Google 



670 
III. 

POiAR STEPU. 

Wnet na trzech punktacb Btal iskry ciska... 

iBkry w gartc Buch^ trawy uj^te, 

Podmuchem wiatru siinie rozd^te, 

Inj irdd przestneni twor»| ogniska, 

Co tak pelgaja promieiimi mdlemi, 

Jakby trey gwiazdy legJy na ziemi. 

Ogie^ fli^ nuca na zeschle ziola, 

Wiatr go rozdyma, miota, roztr^ca. . 

I jni Bi^ pal^ trzy wiolkie kola, 

Jak gdyby z niebios spadfy trzy slonca 

Z tych k6l ognistych, przez podmuch iwiety^ 

iar ai^ wylewa w jasnych potokacb; 

A kafdy potok w step czarny biety 

W liniacb, zygzakacb, w^acb, przeskokacb. 

Jui wicbrem gnane w przestwdr daleki 

Z trzaskiem i z sykiein plyn% trzy rzeki, 

Plyn^... wzbierajii fal^ ptomieni; 

Niebo 819 krwawii tun^ czenrienl. 

Ogie^ z wteieUo^ci^ ci^gle rosn^c^, 
Coraz si^ ssertz^ korytem leje. 
Bsiica.. iskrami sypie... szaleje .. 
Ijat trzy rzeki z bokdw si^ }%ez4, 
I 8tra8zny po£ar w lewo i w prawo 
Plomienn^, dtug$ toczy si^ law% 
Zbudzooy ^wiatlem z poblizkich krzakdw 
By dzie6 powitaci leci rdj ptakdw... 
Lect .. oa zknydtaeb wa^y 819, ^piewa... 
I miJknie, w paszezy otoUani wn^o^j... 
Paazcza wci§i zlcje, a krzaki, draewa, 
Gdy je obejmie oddech pal^oy, 
Stawaj* w ogmu i jak gwiazdami 
Chwil§ ztotemi tn^§ Itscianii... 
Przeszto... i drzewa w popid} ai^ 8ypu|... 
A jako fale wzburzone kipi%, 
Tak buczj|c leci powodi plomieni, 
Niebo zi^ coraz krwawiej czenrieni. 



Digitized by 



Google 



671 

POWBOT WI08NT. 

Sloi^ce sif z mglutycH otr»|8a chmur^ 

Z dolin i gor 
Zimowe foieine spada okrycie, 
JasnjDi pofyskiem srebrx^ 8i§ wody, 

W lonie przyrodj 
Wre iycie. 

I zii6w na zieoiiQ powraca raj. 

Pola i gaj 
Napetnia nuta ]akai radoina, 
Kwiat Bwe tul^ce zniica osfonki, 

Wonif tchiui }i|ki« 
To wiosnal 

Skowronek wzbit siq w powietrany szlak, 

Mify to ptak 
Gdy na skrzydelkacli zawieszon ^piewa, 
I caly urok rozkwitl^j wtosny 

W sw6j ^iew milomy 
Przelewa. 

O gdyby serce mogfo tak iy6, 

Tak sYodko inic, 
Z nwi^dtych marzei^, z aczai^ zawodu, 
Po banach itycia zndw si^ ocacic, 

Koahac i nneid, 

Jak X mtodu! 



WILKONSKI AUGUSTYN. 

Urodzil si§ w Wielkopolsce dnia 28 sierpnia 1805 rohu 

we wsi Kqkolf^me w poblizu miasta Leszna. Umari dnia 

4 lutego 1852 r. 

Nauki giinoazyalDe odebra} w Poznaniu; na uniwer- 
sytet ucz^azcza} w Wrodawia. Jako piaarz, wyat^pi} po raz 
plerwszy w bibliotece Warazawskiej 1841 r. 

Wydah Ramoty i Ramotki literackie^ napisa} Au. Wi. 
chiriirg iiiozofii, wc 2ch tomadi. VVarszawa 1845, 8vo. 



Digitized by 



Google 



672 

z dneworytami W. Sinokow8ki«go. Zamiast swego portre- 
tu jak Diektorzy autorowie robi^, dal tylko nos zadarty, 
przez Mefistofeleait trybularzem podkadzany, z tym pod- 
pisem: 

Oto indj nos! patrzcie co ul nos! 

Jest w nim twdrczo^c! jest i wleszcxa glos! 

Jest w nim am!., jest jeniuszl s^ lilady wielkoAci! 

DaJ9 go na wystawQ, na oltarz wiecznoiici! 

Jak Kraaicki we wzorowych satyrach, tak Wilkonski 
w Bwoich 4idatDycb Ramotkach wyszydza wady i smieazoo- 
sci kraju naszego. Jak Krasicki hyl dia apolczesoych, tak 
WilkoDski dzisiaj dla nas jest nigpopuIarDiejazym piaarzem. 
Cierpk^ prawd^ umial Eraaicki ZDakomityin dawcipem 
i artystycznym talentem oslodzic: Wilkonski chloszcze na- 
87.e bl^dy i przes^dy w tak oryginalaem i weaolem opowia- 
daniu, ^e ci nawet ktorzy a^ celem satyry, ataj^ •<? j^go 
najazczarszemi zwolennikami. *«- Kto wczyta 8i§ uwa^nie 
w Ramotki, ujrzy opr6(*z dzielnego wladania ojczystym jV 
zykiein i prawdziwie polakim, obok miejac weaolycb, zmie- 
rzaj^cych do smiechn najpowazniejszego, wiele gorzkioj 
prawdy i ironii. Zdaje ai^ ze bum orysta mial ci^gle owe go- 
d}o w pami^ci, ktore na czele umieaoib 

W niimiechu kaidym lapartem aiebie^ 

Zaparlem gorycz, com j^ wci^A pD. 

Jak w Krasickim wydatni<(je pif kna eecha gor^cij mi- 
(oaci kraju we wszystkicb niemal jego piamacb rozlana, tak 
w Wilkonakim cenic musimy azczere rodzinne uczucia i po- 
czciwe, a czyato poat^powe myali. Talent piaaraki Wilkon- 
akiego nie zrownal Erasickiemu, a obcifia go nadto pewoa 
rubaaznoac, i ta alaba atrona, gdzie miaato obrazowania 
pragnie momlizowad powainie. 

W trudnym wyborze. przytaczsm dwie krotsze Sa- 
motki. 

WSPGMNIBNIE SZKOLNB. 

„Co 81^ dzieje w azkole, nie powiadaj obocby oif ama- 
zono wsmolel^* —Nie wiem czy dzieci i teraz podobnej triy- 



Digitized by 



Google 



I 

fflMJ9 sif zasadjr, ale ta lat mojego p^dractwa. w wielkiem 
mielisoiy poszanowanin o^e gl^bokiej myali wyrasy, i za* 
prawdf tego, co tu daiftiaj z cal^ otwartodci^ opowiem, 
przed dwudziesta laty za wszystkie skarby swiata nie by}- 
bym wyjawil. 

Bylem dopiero w klassie trzeoiej oddziale pi^rwdzym, 
gdy prsybyly z Cetyngi (nie pamiftam czy doktot filozofii 
czT nie doktor* miellsmy icb bowiem czterech pomi^dzy 
aaflsemi professorami), pan Berendt obj^I katedf^ literatu- 
ry Diemieckiej w gimnazyum poznanskiem. M^^ ten pelen 
nauki i nieco zgarbiooej pottaci, nntS frak, apodnie, kami- 
zelk^ i chustk^ czarnego koloru, a u kamaszy si^gaj^cych 
po kolaoa, by}o tia ka^dej sodze 7 duzych atalowych gu- 
sikow, mowi^ wyrazoie siedm, bom je nieraz racbowaL 
pnemysliwaj^o, jak imby to spoaobem kilka oberzn^c; zda- 
walo mi tii^, ie taka sprawka moglahy slawf moj^ figlar- 
114 na zawdze utrwalie: 

O ij\ CO bujaflz wesoto po jasn^ niebios pRestrzani, 

A z pelnego chlnbj czola paamo rozwijasz promianif 
Serce ci^ moje cbwytalo, 
Wyaoka chwal'o! 

Co za tryumf, gdybym by} zdolai cbociaaS jaden guzik 
w obliczu ca}ej klassy od nienawiatnycb nam kamaazow 
odl^czyc! Jni nawet 8krada}em si^ raz ku katedrze, ale obej- 
r/.a} 8i§ czujnego ucha profeaaor) i znikla wielkiego czyno 
spoaobnojc. 

Lecz wracam do glownego mej powiesci cela. Siod- 
mego stycznia, nazajutrz po trzech krolacb, przybieglem ry- 
chlo do zakryatyi, pragn^c 8}uiyc do mazy stadenckiejy a 
Inbom niebardzo dobrze w ministranturze odpowiadal 
i tylko: ,»per dominum Deum nostrum'* -„SaDctae'^ gloino 
wymawia}em, — jedoakze natomiaat, pot^znym dzwonkiem 
alynnie macbac potrafilem. 

Patrz^, ai tu juz pi^cin kaudydatow do tego zaazozy- 
ta klod ai^ o pierwazenstwo. Jakoa si^ pogodzili i zaoz^la 
ai^ mowa u atudeockiej biedzie. 



Digitized by 



Google 



574 

— Rozumiesx ty co ten Berendt sswargocse? ,,die er- 
sie Abtheitmg der deuUcken Ltiieraiur^rukig—ruAig i «a- 
wsze ruhig—zupelnie jak gdjby kto szciotk^ po imach 
drapal. 

— Moj Bozel kai^^dz Przybylskijak krzykn^I „hajda- 
raakul** na oaU godzin^ bylo cicbo, i chociaa! cz^ato dai 
z<»Iaanych karmelkow (a), milej przeciez bywalo 

— Wieez co, Eaatfusa to wcale dobrze uczy. 

— Ale jaki on tei uczon^l Eaulfusa i Kaaaitts nalez^ 
podobno do najlepszyeh filologow. 

— Albo to naaz poczciwy Buchowaki nie t^gi mate- 
matyk? 

— Pewno ie i on bardzo dobrze uczy; wieaz, ja Ba- 
ebowakiego tak kochain jak mego wlaanego ojca. 

-— Lees kto z waa Berendta Voziimie? zabawnie, on 
ma nas czegol nauczyc, a my jego jfzyka nie rozumiemy: 
^eby to on po polaku mowil: .,pierwazy oddzia} literatnry 
niemieckiej poczyna si^... 

— Ejl gadasz, on nas pierwej powinien nauczyc gram- 
matyki, wokabu}, a potem dopiero rozprawiac o literaturzc. 
Sluchaj Augnacie! zrobmy mu dziaiaj figla, jak on zarzaie 
,,rahig'* to my «i^ odezwijroy: „Stille** tylko tak, aby ia- 
dnego nie apostrzeg}, i mo^oaby wywoakowaclawki i piiscic 
piazczonegOi ty wiesz?.. 

— Dobrze, dobrze, wiem, maaz wosk? 

— Albo go tu malo w zakryatyi, tylko poprosmy Wa- 
lentego. 



(a) Byho przes rektora szkdl pozna^skich^ pnez ksi^dza Pny* 
bylskiego wymi