(navigation image)
Home American Libraries | Canadian Libraries | Universal Library | Community Texts | Project Gutenberg | Children's Library | Biodiversity Heritage Library | Additional Collections
Search: Advanced Search
Anonymous User (login or join us)
Upload
See other formats

Full text of "Książka: miesięcznik poświęcony bibliografji krytycznej"

Google 



This is a digital copy of a book that was prcscrvod for gcncrations on library shclvcs bcforc it was carcfully scannod by Google as part of a projcct 

to make the world's books discoverablc onlinc. 

It has survived long enough for the copyright to cxpirc and thc book to cntcr thc public domain. A public domain book is one that was never subjcct 

to copyright or whose legał copyright term has expircd. Whcthcr a book is in thc public domain may vary country to country. Public domain books 

are our gateways to the past, representing a wealth of history, cultuie and knowledge that's often difficult to discovcr. 

Marks, notations and other maiginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journcy from thc 

publishcr to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to 
prevent abuse by commcrcial partics, including placing lechnical rcstrictions on automated querying. 
We also ask that you: 

+ Make non-commercial use ofthefiles We designed Google Book Search for use by individuals, and we request that you use these files for 
person al, non-commercial purposes. 

+ Refrainfinm automated ąuerying Do not send automated querics of any sort to Google's system: If you are conducting research on machinę 
translation, optical character recognition or other areas where access to a laige amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attributłonTht Goog^s "watermark" you see on each file is essential for in forming peopleabout thisproject and helping them lind 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legał Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legał. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can'l offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
anywhere in the world. Copyright infringement liabili^ can be quite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps rcaders 
discoYcr the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the fuli icxi of this book on the web 

at |http: //books. google .com/l 



Google 



Jest to cyfrowa wersja książki, która przez pokolenia przechowywana była na bibliotecznydi pólkach, zanim została troskliwie zeska^ 

nowana przez Google w ramach projektu światowej bibhoteki sieciowej. 

Prawa autorskie do niej zdążyły już wygasnąć i książka stalą się częścią powszechnego dziedzictwa. Książka należąca do powszechnego 

dziedzictwa to książka nigdy nie objęta prawami autorskimi lub do której prawa te wygasły. Zaliczenie książki do powszechnego 

dziedzictwa zależy od kraju. Książki należące do powszechnego dziedzictwa to nasze wrota do przeszłości. Stanowią nieoceniony 

dorobek historyczny i kulturowy oraz źródło cennej wiedzy. 

Uwagi, notatki i inne zapisy na marginesach, obecne w oryginalnym wolumenie, znajdują się również w tym pliku - przypominając 

długą podróż tej książki od wydawcy do bibhoteki, a wreszcie do Ciebie. 

Zasady uźytkowEinia 

Google szczyci się współpracą z bibliotekami w ramach projektu digitalizacji materiałów będących powszechnym dziedzictwem oraz ich 
upubliczniania. Książki będące takim dziedzictwem stanowią własność publiczną, a my po prostu staramy się je zachować dla przyszłych 
pokoleń. Niemniej jednak, prEice takie są kosztowne. W związku z tym, aby nadal móc dostEu^czać te materiały, podjęliśmy środki, 
takie jak np. ograniczenia techniczne zapobiegające automatyzacji zapytań po to, aby zapobiegać nadużyciom ze strony podmiotów 
komercyjnych. 
Prosimy również o; 

• Wykorzystywanie tych phków jedynie w celach niekomercyjnych 

Google Book Search to usługa przeznaczona dla osób prywatnych, prosimy o korzystanie z tych plików jedynie w nickomcrcyjnycti 
celach prywatnych. 

• Nieautomatyzowanie zapytań 

Prosimy o niewysylanie zautomatyzowanych zapytań jakiegokolwiek rodzaju do systemu Google. W przypadku prowadzenia 
badań nad tlumaczeniEimi maszynowymi, optycznym rozpoznawaniem znaków łub innymi dziedzinami, w których przydatny jest 
dostęp do dużych ilości telfstu, prosimy o kontakt z nami. Zachęcamy do korzystania z materiałów będących powszechnym 
dziedzictwem do takich celów. Możemy być w tym pomocni. 

• Zachowywanie przypisań 

Znak wodny"Googłe w łsażdym pliku jest niezbędny do informowania o tym projekcie i ułatwiania znajdowania dodatkowyeti 
materiałów za pośrednictwem Google Book Search. Prosimy go nie usuwać. 



Hganie prawa 

W ItEiżdym przypadku użytkownik ponosi odpowiedzialność za zgodność swoich działań z prawem. Nie wolno przyjmować, że 
skoro dana łisiążka została uznana za część powszecłmego dziedzictwa w Stanach Zjednoczonych, to dzieło to jest w ten sam 
sposób tralrtowane w innych krajach. Ochrona praw autorskich do danej książki zależy od przepisów poszczególnych lirajów, a 
my nie możemy ręczyć, czy dany sposób użytkowania którejkolwiek książki jest dozwolony. Prosimy nie przyjmować, że dostępność 
jakiejkolwiek książki w Google Book Search oznacza, że można jej użj'wać w dowolny sposób, w każdym miejscu świata. Kary za 
naruszenie praw autorskich mogą być bardzo dotkliwe. 

Informacje o usłudze Google Book Search 

Misją Google jest uporządkowanie światowych zasobów informacji, aby stały się powszechnie dostępne i użyteczne. Google Book 
Search ułatwia czytelnikom znajdowanie książek z całego świata, a autorom i wydawcom dotarcie do nowych czytelników. Cały tekst 
tej książki można przeszukiwać w Internecie pod adresem [http : //books . google . comT] 




j,(,...v ^■'"'S^ 'Xv. i" (^J 



V* - - ■ j»- »* 




Dou^ty^itfi tfieincomeof 

THE 

SUSAN A.E.MORSE FUND 

Estahlisfied fy 

William Inglis Morse 

In J^emory offiisWifc 





Harvard College Library 






ta 



i 



I 

/ 



KSIĄŻKA 



[ MIESIĘCZNIK 

POŚWIĘCONY 



KRYTYCE I BIBLIOGRAFII POLSKIEJ 



\- 



ROCZNIK V. 




f 



WARSZAWA. 
Nakładem księgarni pod firmą E WENDE i S-ka. 

1905. 



^A.^^ s-ii^.^c^.s 



Y 



"■ ■.V/\ 

UNiy^RGiTY 
LI BR ARY 



rr) 



Druk Piotra Laskauera i S4ri, Warszawa, 










SKOROWIDZ 

ARTYKUŁÓW WSTĘPNYCH MIESIĘCZNIKA ^KSIĄŻKA* 

rok V. 

Chrzanowski Ignacy, JuHiłcus? '^'ja, str. 469. 

Galie Henryk, Maurycy . ' ćh - «oki, 1804+1834. str. 1. 

Niemierkiewicz M. Jeszczi^ w sprawie książnictwa u nas i książnice we Francyi str. 425. 

Potocki Antoni, O niewykonanej pracy pokolisnia str. 297. 

Solecki Tadeusz. Czytelnictwo wśród studentów str. 253. 

Tokarzewicz (Hodi) Józef. Humorystyka polska na świeższej doby str. 169. 213. 

Wożnicki Kazimierz. O tak zwanych egzemplarzach zbytkowych str. 89. 

^ - W obronie Książnictwa str. 337. 

Zdziarski Dr. Stanisław. Lwowskie Towarzystwo Ludoznawcze str. 45. 



SKOROWIDZ. 

DO DZIAŁU KRYTYCZNEGO MIESIĘCZNIKA ,KSIĄŻKA« 



»\j 



Abhedanand Swa- 
mi. 61. 

Abraham. 175. 

Adamowicz Jul. 133. 

Allstone. 488. 

Amborski. 479. 

Andrejew. 266. 

D'Annunzio. 64. 

Antoniewicz. 129. 

Arcydz. polskich i 
obcych pisarzy 178. 

Arcjrdz. jpoezyi pol- 
skiej „Grażyna** 99. 

Arioslo Oriand. 348. 

Arya- 184. 

Aspiro. 140. 

Augustynowicz. 99. 

Ba bak 384. 

Bacon. 400. 

Badowski J. I. 15. 

Balicki Bolesl. 223. 

Barszczewski. 445. 

Baudoin de Courte- 
nay. 51. 



BeZza. 184. 
Beyle. 317. 
Biegański. 183. 
Biegański. 107. 
Biegański. 107. 
Blake Odgers. 440. 

Blicher — Claussen. 
444. 

Bobrzyński. 387. 

Bogusz. 483. 
Bohowityn. 185. 
Booker w ashingZow. 

446. 
Bornik. 91. 
Bornstein T. 62. 
Bougaud. 172. 
Braun. 274. 
Brodowski. 818. 
Bruckner. 134. 
BrOckner. 470. 

Brzeziński J. 63. 
Brzozowski 301. 
Bujak. 220. 



Bukowiecka. 182. 
Burnett. 356. 
Buttler J. 23. 
B. St. 92. 
Bystrzycki Jan. 469. 

Campbell. 173. 
Cathrein. 301. 
Chlebowski Br. 472. 
Ch/ędowski K. 13. 
Chmielewski. 399. 
Chmielowski. 389. 
Chrzanowski. 100. 
Compaiu. 395. 
Czechow. 64. 
Czerny. 140. 
Czerny. 141. 
Czubek Jan. — Łoś 
Jan. 473. 

Dabkowski. 312. 
Dąbkowski. 489. 
Darowski. 131. 
Darwid. 100. 
Demolins. 315. 



Deolyma. 141. 
Deotyma. 65. 
Dla rodziny. 9. 
Dmochowski. 388. 
Dobek. 179. 

Dohm. 274. 

Doi. 226. 

Dokąd się udać. 63. 

Doleżan. 433. 

Doleżan. 55. 

Doleżan. 334. 

Domańska. 101. 
Doroszewicz. 447. 

grogoszewsKi. 134. 
ubanowicz. 224. 
Ducbowicz. 305. 
Dumolard H. 24. 
Dziama. 485. 

BI. 444. 

Encykl. Wielka Po- 
wszech. illustr.218. 
Esmein. 56. 
E. T. 71. 



IV 



Encykl. Podręcz, ko- 

ściel. 6. 
Encykl. Podręcz, ko- 

ściel. 130. 
Encykl. Podręcz, ko- 

sciel. 473. 

Patyma. 273. 
Feldman. 135. 
France A. 65. 
France. 318. 
Fulmann. 301. 
Gajkowski J. Ks. 48. 
Galie H. 8. 
Galie. 435. 
GaZecki. 356. 
Gąsiorowski. 359. 
Gąsiorowski, 101. 
German. 495. 
Giedroić. 227. 
Gliński. 185. 
Gliński. 102. 
Gląbiński. 353. 
Gorbunow. 437. 
Gorczyński. 185. 
Górski. 486. 
Gotthilf. 357. 
Grabowski. 310. 
Grabski. 108. 
Grądzki. 301. 
Grajnert. 64. 
Grajnert. 63. 
Grendyczyński. 399. 
Gruchalski. 340. 
Gruchalski. 340. 
Gruszecki. 359. 
Gruszecki. 186. 

Haduczek. 386. 
Hanson. 486. 
Haećkel 341. 
Hahn. 350. 
Hahn. 349. 
Hahn. 265. 
Handelsman. 266. 
Hebbel. 319. 
Heck. 224. 
Hezyod. 131. 
Hoffmann. 227. 
Hosick. 102. 
Hubę R. 137. 
Hume. 258. 
Huxley. 343. 
Izdebska 274. 
Jabłonowski. 350. 
Jabłonowski. 132. 
Janik. 351. 
Janik MichaL 470. 
Jaroszyński. 103. 
Jasiński. 267. 
Jasiński. 66. 
Jasiński. 142. 
Jeleńska. 193. 
Jeske-Choiński. 390. 
Jeske-Choiński. 496. 
Jeske-Choiński. 319. 



Jeziorański. 449. 
Jundził/owa. 267. 
Kaczkowski. 497. 
Kakuzo. 448. 
Kallenbach. 352. 
Kant. 7. 
Kant. 303. 
Karpiński. 195. 
Kędzierski. 493. 
Keller. 233. 
Key Ellen. 59. 
Key Ellen. 275. 
Key. 399. 
Kippling. 193. 
Klmg. 493. 
Ktośnik. Z. 24. 
Kobieta współczes- 
na. 256. 

Kobyliński Beati. 396. 
Konic. 307. 
Kdnig. 474. 
Konopnicka. 142. 
Konopnicka M. 15. 
Konopnicka 396. 
Kopczyński. 357. 
Kopczyński. 357. 
Kopera. 345. 
Korczak. 66. 
Kossowski. 486. 
Koszutski. 400. 
Kraków, jego kultu- 
ra i sztuka. 14. 

Kramstyk St. 10. 
Krasiński. 484. 
Kraszewski. 64. 
Kraushar. 176. 
Kronika Jana 
z Czarwkowa. 177. 

Kruckenberg. 358. 
Krupski. 478. 
Krzyżanowski. 449. 
Pamiątkowa Księga 
1866-1906. 8. 

Kucharzewski. 112. 
Kutrzeba. 346. 
Kwart, teolog. 5. 
Kwart, teolog. 340. 
Kwiatkowski Remig. 
470, 

Łach. 142. 
Laganowski. 360. 
Lagerloff. 320. 
Laskowski. 497. 
Laskowski. 142. 
Laskowski. 104. 
Laudynowa. 320. 
Leduc. 25. 
Legendy. 13. 
Lemański J. 66. 
Lenartowicz. 263. 
Leser. 353. 
Leszczyc. 187. 
Leszczyński J. 94. 



Lewicki. 109. 
Libański. 111. 
Libański. 498. 
Lichtenberger. 260. 
Lisły. 67. 
Lubomirski. 433. 
Lud. 386. 
Lugas. 446. 
Lutosławski. 500. 

Łada. 143. 
Łagowski. 436. 
Łazarowicz. 494. 
Łoś. 487. 
Łoś. 187. 
Łozińska. 320. 
Łoziński W. 95. 
Łubko wski. 110. 

Magiera Jan. 469.' 

Marchlewski. 306. 

Marcinowska. 268. 

Mar J. 143, 

Maszewski. 388. 

Maszyński. 398. 

Materiały i prace ko- 
mis, język. 219. 

Maupassaut. 67. 

Mazanowski. 225. 

Mazurkiewicz. 436. 

Merczyng P. 52. 

Miecznik. 144. 

Mincznik A. 68. 

Milewski- Czerkaw- 
ski 393. 

Miller. 269. 

Mutermilch. 104. 

Myśl. 217. 

Mysłowska. 498. 

Mysłowski. 498. 

Nalepiński. 229. 
Nałkowski. 149. 
Nawroczyński. 182. 
Neyr. Delacr. 345. 
Niedzielski. 275. 
Niedźwiecki. 321. 
Niemcewicz. 225. 
Nowaczyński 144. 
Nowaczyński. 487. 
Nowosielska A. 68. 
Nussbaum. 385. 

Ogórek 187. 
Okrzyc. 193. 
Orzeszkowa. 446. 
Orzeszkowa. 17. 
Osterloff W. 8. 
Ostrowski. 145. 

Quis. 230. 

Pamiętnik konia. 10. 
Pawlicki. 341. 
Pawlikowski. 146. 
Pelico Silvio. 146. 
Penzi?c R. 10. 
Perraud Ks. 92. 
Piasecki Eug. 12. 



Pieniążek Oz. 469. 
Pietkiewicz. 150. 
Pietrzycki Jan. 17. 
Pilecki. 360. 
Pini T. 54. 
Piniński. 187. 
Plenkiewicz R. 472. 
Pol. 361. 
Pol. 263. 

La Pologne. 428. 
Potkdiński. 347. 
FouYillon. 105. 
Posner. 314. 

Prawdzie. 341. 
Prus. 194. 

Przecławska J. 321. 
Przeździecki. 381. 
Przybylski. 188. 
Przybyszewski S. 19. 
Przybyszewski S. 18. 

Radecki. 188. 
Radziszewski. 480. 
Rafał. 381. 
Raistwo. 139. 
Rakowski K. 96. 
Rauschen G. 48. 
Ressurrecłuris. 361. 
Rocznik. 221. 

Rodziewicz. 361. 
Roguski. 230. 
Rosenberg. 196. 
Rosenberg. 450. 
Resenfeld. 261. 
Rosenthal. 233. 
Roux le A. 136. 
Rundstein Sz. T. 58. 
Rygier Leon. 68. 
Rzewuski. 147. 

Saiz 322. 
Sarnecki. 68. 
Saturin 490. 
Schneider St. 99. 
Stella-Sawicki.501. 
Segur. 216. 
Siebeck. 476. 
Sierosławski. 188. 
Sieroszewski. 316. 
Sieroszewski W. 19. 
Sierzputowski. 435. 

Sierzputowski 310. 
Simmel. 182. 
Simroth. 430. 
Sinko. 488. 
Słoński. 188. 
Słowacki. 189. 
Słowacki. 179. 
Słownik lekarski 
polski. 228. 

Smaczniński. 190. 
Smólski. 499. 
Sobieski. 308. 
Spektator. 445. 
Springer. 136. 



Sprawozdanie dv- 
rekcyi Muzeum. 484. 
Srokowski. 105. 
Sroczyński. 97. 
Starczewski. 442. 
Starczewski 443. 
Stasiak. 323. 
Steenbuch. 500. 
Sterling. 229. 
Stodor. 270. 
Stodor. 180. 
Stodor. 21. 
Stodor. 20. 
StrzeJecki 191. 
Studnicki. 324. 
Sucheni. 306. 
Suligowski. 276. 
Suligowski. 438. 
Swiatlomir. 151. 
Synoradzki. 191. 



Synoradzki. 191. 

Synoradzki. 147. 

Synoradzki. 147. 

Syrokomla. 397. 

Szczęśniak. 216. 

Szlagowski. 172. 

Szymański. 442. 

Tarcza wiary, po- 
równanie wyznań. 
472. 

Tarde. 355. 

Tarnowski. 391. 

Technik. 197. 

Tetmajer 69. 

Tetmajer. 498. 

T. I. Przyczynek. 449. 

Tonnies. 383. 

Trenkner. 358. 

TretiakJul. 181. 

Tretiak. 265. 



Vaihinger. 49. 
Verner. 323. 
Vries. 2bl. 
TValewska M. C. 192. 
Walewska. M. C. 21. 
Wasilewski. 225. 
Wells H. G. 71. 
Weyssenhoff. 270. 
Weyssenhoff J. 22. 
Wilde O. 22. 
Wildenband. 477. 
Witanowski R. M. 94. 
Witanowski 49. 

54. 
Witkiewicz St. 56. 
Witkowski. 316. 
Witkowski. 92. 
Witwicki. 361. 
Wróblewski K. 56. 
Wsprawie. 425. 



Wyspiański. 231. 

X. Y. i J. Z. 149. 

Zacharyaszewicz. 69. 

Zapolska. 362. 

Zapolska. 272. 

Zapolska. 106. 

Za wir sk a. 399. 

Zawistowska. 148. 

Zbierzchowski. 148. 

Zdziechowski. 382. 

Zechenter. 107. 

Zell. 304. 

Zeyer. 192. 

Z jednego strumie- 
nia. 69. 

Z Ł. K. 473. 

Zola. 107. 

Zwiezdicz. 394. 
ukowski. 71. 
ycie i prace. 429. 



SKOROWIDZ 

DO BIBLIOGRAFICNEGO MIESIĘCZNIKA „KSIĄŻKA". 

Rocznik 5. 



Abraham Włady- 
sław. 159. 

Achard Ch. 329. 

Adamski Józef Sta- 
nisław ks. T. J. 
408, 370, 367, 162, 
78, 163, 81. 

Akt fundacyjny. 242. 
Albert dr. 207. 
Album fotoficrafów 
polskich. 160. 

Album. 35. 
Album kościoła. 284. 
Album Wystawy 
327, 411. 

Alder Feliks. 120. 
Alpiński Jan ks. 157. 
Alstone Leonard 

prof. 459, 328. 
Amczyc Stanisław 

dr. 81. 
De Amicis Edmund. 

461, 33. 
Amira Aleksandro. 

465. 
Anczyc Stanisław dr. 

123. 
Andersen. 78, 504. 
Andler Karol. 411. 
Andree Emil. 463. 
Andrejew Leonidas. 

161, 206. 
Andruszewski Jan. 

79. 
Angermann Clau- 

dius. 82. 
Aniołowie. 284. 
Anna Święta. 284. 
D'Annuzio Gabryel. 

414, 462. 
Antoniewicz Bołoz 

J. 243. 



Antoniewicz W. L. 

123, 461, 77. 
Antoniewicz Karol 

X. 31. 
Ar— Al. 414, 414. 
Ar. 122. 

Arnold Edwin. 328. 
Arct Michał. 286. 
Arctówna Marya. 

241, 285, 328, 368, 

504. 
Arka Noego. 33. 
Aryosto Ludwik. 289. 
Askenazy Szymon. 

32, 77, 330, 209, 246. 
Asnyk Adam. 35. 
A. R. 370. 
A. T. dr. 368. 
Awałow Z. 505. 

Bacon Mabel Alice. 
33. 

Bączkowski dr. ks. 
284. 

Baczyński W. und 
Niementowski.465. 

Bacrynowski K. 462. 

Bajarz. 371. 

Bajarz polski naj- 
nowsz^^. 163. 

Bajeczki i powinszo- 
wania. 79. 

Bajki. 33. 

Bąk Jan ks. 286. 

Bąkowski Klemens 
dr. 410. 

Bakunin M. A. 463. 

Bałaban Józef. 410, 
244. 

Bałłaban Teodor dr. 
120. 

Balicki Antoni Euze- 
biusz. 119. 



Bandrowski Broni- 
sław. 31. 

Bandurski Włady- 
sław ks. dr. oO, 
207, 202. 

Barącz Roman dr. 
244, 371. 

Baranowski Bole- 
sław i Dziedzicki 
Ludwik. 413. 

Barewicz W. dr. 411. 

Bartoszewicz Kazi- 
mierz. 123. 

Baudounin de Cour- 
tenay Jan. 162. 

Bauer A. .505. 

Baunard Mgr. 159. 

Baurowicz Aleksan- 
der. 34. 

Beck A. 373, 461. 

Beecher - Stowe H. 
205, 289, 504. 

Beisrel Adolf dr. 461. 

Bełdowski Włady- 
sław mr. 411. 

Bełza Stanisław. 245, 
288, 414, 463. 

Bendlewicz S. 287. 

Benedyktowicz Lu- 
domir. 78. 

Benni Tytus. 242, 291. 

Berezowski Andrzej. 
34, 208, 247. 

Bernszlajnowa To- 
pas Emilia. 462. 

Bezstronny. 162. 

Biegański W. 37, 123. 

Biegański Jan. 291. 

Biegas Bolesław. 206. 

Biegeleisen Broni- 
sław inż. 247. 

Bielawski Stanisław. 
408. 



Bieliński Józef. 159, 
204, 369. 

Bier Leonard dr. 79, 
288. 

Biernacki Edmund 
dr. 244, 461. 

Bilczewski Józ. ks. 
dr. i Fischer K. J. 
ks. 455. 

Bilczewski Józef ks. 
162. 

Binder Wilhelm dr. 
411. 

Birmy-Dróbecki Sta- 
nisław. 289. 

Bjornstjerne - Bjorn- 
son- 121, 245. 

Blader S. 76. 

Bladgen Iza. 414. 

Blasco Ibaner Vin- 
cente. 371. 

Blauth Jan dr. 163, 
208, 291, 416. 

Błock Jakób (Syn). 
411. 

Bios Wilhelm. 410. 

Blumenfeld Antoni 
dr. 461. 

Bluth Jan dr. 163. 

Błażek Bo lesła w. 370. 

Boas J. dr. 461. 

Bobelak Stanisław. 
373. 

Bobin Romuald A. 
412. 

Bobrowski Florjan 
368. 

Bobrzyński Karol. 
285, 408. 

Bobrzyński M., Ja- 
worski L. W, i Mi- 
lewski J. 369, 410. 

Bochenek A. 209. 



VII 



Bocheński K. dr. i 
Grobel M. dr. 461. 

Bogdanik Józef dr. 
ItfO. 

Bogdalski Czesław 
O. 240. 

Bogucka C, Niewia- 
domska C. i Warn- 
kówna J. 159, 329, 
412, 412, 412. 

Bogucki Baltazar. 81. 

Bogusz Adam dr. 
458. 

Bohowityn. 206. 
Bojanowski Stefan. 
373, 463. 

Bojko Piotr. 368. 

^Bojownik". 414. 

Bolesławita B. 371. 

Bolsche W. 285, 457. 

Bolsunowski K. 457. 

Bomba. 247. 

Boranowicz Stefan 
Justyn. 372, 372. 

Boniecki Adam. 32, 
77, 119, 204, 242, 
286, 369. 410, 458. 

Bornik Franciszek 
X. 76. 

Borzemski Antoni 
79. 

Bosko, Pinetti. 505. 

Bosko Jan ks. 284. 

Bóttcher Lucyan dr. 
409. 

Bouffatt Bronisław. 
411. 

Bougaud ks. biskup 
Lavalu. 408. 

Bougaud ks. Biskup. 
15. 

Boussenard L. 245. 

-du Boys J. 462. 

Bożydar. 205. 

Bractwo ku czci Nie- 
pokolanego Poczę- 
cia N. Maryi Pan- 
ny wprowadzone... 
284. 

Brandes Jerzy. 122. 

Brieux. 371. 

Brodowski Feliks. 
35, 79, 121. 

Brodziński Kazi- 
mierz. 35. 

Browicz T. 248, 461 

Bruckner Aleksan- 
der. 33, 411. 

Brugiers Fela i Ta- 
sŁone Louis. 245. 

Bruner Jerzy dr. 244, 
288. 

Bruner L. i ToWocz- 
ko S. 457. 



Bryk Felix. 462. 

Bryl Józef- 409. 

Bryl Jan. 369. 

Bryl Jan, Gutwiński 
Roman, Stach Ka- 
rol, Schmidt Wik- 
tor. 370. 

Brozowski Stani- 
sław. 76, 368. . 

Buczyński Boman. 
162. 

Budownictwo drze- 
wne. 459. 

Budziszewska Zofia 
(Władysław Kruk) 
245. 

Bugski Aleksander. 
245. 

Bujak Franciszek. 
204, 240. 

Bu i no M. 33. 

Bukowiński Włady- 
sław (Selim). 414. 

Bulletin Internatio- 
nal. 248, 291, 374, 
374. 

Buraczewski J. i Mar- 
chlewski L. 82. 461. 

Burkhardt Jakób. 78. 

Burnett Compton J. 
dr. 244. 

Busse Karol. 370. 

Butler Józefina. 122. 

Bykowski Juliusz 
Jaxa 464. 

Bykowski L. und 
Nusbaum J. 82, 209. 

Bylicki Franciszek. 
411, 462. 

Bystrzycki Jan. 77. 

Bytkowski Zygmunt. 
414. 

Bytyń Karol. 290, 415. 

B. W. ks. 455. 

Campbell Oman Jan. 

31. 
Canon M. K. 327. 
Caro Leopold dr. 

460. 464. 
Catalogus. 248. 
Cathrein Wiktor S. 

76, 158. 
Cederbaum Henryk. 

243. 
Cegiełki. 373. 
Cement portlandzki. 

464. 

Cenar Edmund. 208. 
Centnerszwero wa R. 
412. 

Ch. I. ks. 455. 
Chankowski Henryk 
464. 



Chełchowski Stani- 
sław. 828. 

Chlebowski Broni- 
sław. 504. 

Chłapowski Fr. dr. 
203, 246, 290, 328. 

Chłędowski Casimir. 
248. 

Chlumsky W dr. 161. 

Chmiel Adam. 119. 

Chmielowski Piotr. 
287. 

Chodecki Włady- 
sław dr. 120. 

Jeske-Choiński Teo- 
dor. 80. 164, 243, 
246, 505. 

Chodkowski Włady- 
sław ks. 31, 369. 

Chotkowski L. 242. 

Chrościński Michał. 
368. 

Chrząszcz Tadeusz. 
158, 247. 

Chrząszczewska i 
Warnkó wna J. 412. 

Chrząszczewska Ja- 
dwiga. 33. 

Chwalibor. 414. 

Chwała Maryi. 455. 

Cicero M. Tullius. 
286. 

Cieplik Józef. 32. 

Cieszkowski August. 
118. 

Ciompa Paweł. 78. 

Ciszewski Stanisław 
203., 328. 

Cobba Sylwan. 245. 

Cohn Ad. J. 78. 

Collins Wilkie. 206, 
289. 

Conan Doyle. 207. 

Co? Polski jeżyk do 
karczmy. 123. 

Co to jest homeopa- 
tya? 161. 

Coube Stefan ks. I. J. 
157. 

Couperus Ludwik. 
462. 

Crasset O. 327. 

Creighton M. A. 286. 

Cronau E. 208. 

Ćwierciakiewicz Lu- 
cyna. 330. 

Cybulski Napoleon. 

Cybulski Teodor dr. 
244. 

Czaja Stanisław. 287. 
Czajewicz A. 247. 
Czaplicka z Kamoc- 
kich. 286. 



Czarnowski S. J. 328. 

Czarnowski dr. 244, 
328. 

Czcij Ojca Twego i 
Matkę Twojąl 202. 

Czechow Antoni. 289. 

Czego nas uczą os- 
tatnie wypadki. 207 

Gzem się trujemy? 
371. 

Czermiński M. ks. S. 
J. 76. 

Czernecki Wincenty 
dr. 245. 

Czerny M. 462, 505. 

Czestwowanije. 82. 

Czirikow E. 79. 

Czołowski Aleksan- 
der. 204, 458. 

Czopowski H.* inż. 
123, 208. 

Dąbkowski Przemy- 
sław dr. 77, 329. 

Dąbrowski Tomasz 
ks. 455. 

Dąbrowska Stani- 
sława. 457.' 

Dalecka Wanda. 121. 

Dąbski Aleksander. 
243. 

Daniłowski Gustaw. 
121, 505. 

Daniłowicz Ignacy. 
160. 

Daniszewski Fran- 
ciszek Ksawery J. 
208. 

Daszyńska-Golińska 
Zofia dr. 370, 460. 

Daszyński Ign. 205, 
243. 

Deharb. X. 455. 

Demetrykiewicz W. 
i Zingerle J. 37. 

DemetrykiewiczWło- 
dzimierz dr. 457. 

Denker Jerzy. 121, 
371,' 462. 

Denozit A« 124. 

Deotyma. 35, 79. 

Deschnmps Emil. J 18. 

Dettloff ks. 160. 

Deutsch Emanuel. 
330. 

Deutsch Leon. 161. 

Dickstein S. 248. 457. 

Dieulafoy Georges 
(Jerzy). 34, 288. 

Diksztajn Szymon 
(Młot Jan;. 287. 

Directorium. 82. 

Disłow Marya. 243. 

Dmowski F. S. 410. 

Dmowski Boman 246. 



VIII 



Dobrowolski Adam 
. Baclaw. 246. 

Dobrzycki StanisJaw 
dr 287 

D.oleżan Wiktor. 328. 

Doliński Aleksander 
dr. 78. 

Doliński Leopold P. 
464. 

Domaniewski Cze- 
sław. 373. 

Domańska Antonina. 
504. 

Dombrowski Ernest. 
81. 

Dominkiewicz Mie- 
czysław. 245. 

Doroszewicz W. 329. 

Dorożyński, A. 416. 

Doświadczenia polo- 
we. 208. 

Doyle Conan. 330, 
372. 

Dr^ge Józef. 416. 
Droga krzyżowa. 240. 
Drzewiecłći J. dr. 245. 
Drzewiecki Konrad. 

458, 461. 
Drzewina A. i Pettit 

A, 245. 
DubanowiczEdward 

77. 

Dubiecki Maryan. 
204. 

Duhan P. 158. 

Duhem P, 241. 

Duprat G. L. 285. 

Duttinger Edward. 
81. 

Dwanaście słów 
świętego Franci- 
szka z Assyżu. 202. 

Dworski Emanuel. 
370. 

Dyakowski 6. 241, 
409. 

Dziama Leszek Ma- 
rzą. 287. 

Dziecko porwane. 
290. 

Dziędzielewicz Jó- 
zef. 158. 

Dziegiecki Bolesław 
ks. 370. 

Dzierżanowska Ma- 
r^a. 204. 

Dzierzkowski Józef. 
462. 

Dziesięciolecie. 415. 

Eichler Wiktor. 288. 
Eisenberg Filip dr. 

34. 
Ellis E. 8. 504. 



Encyklopedya. 31, 
158, 368. 

Encyklopedya ko- 
ścielna podręczna. 
76, 327. 

Encyklopedya pol- 
ska. 118. 

Encyklopedya wy- 
chowawcza. 288. 

Engels Fryderyk. 460, 
504. 

Engestróm - Benzel- 

stjerna Warzyniec. 
123, 289. 

Es. Em. 206. 

Esparanta frazlibro. 
248. 

Estreicher Stanisław 
77. 

Estreicher Tad. 209. 

Ethelmer Ellis. 120. 

E. W. 464. 

P. O. 203.. 
Faterson L. i Etihn 

A. 158. 
Feldman Wilhelm. 

33, 77, 159, 162, 205, 

287. . 
Festschrift. 330. 
Fiat A. ks. 76. 
Fibich Stanisław dr. 

31. 
Fierich Franciszek 

Xawery dr. 287. 
Figle kocie. 33. 
Filasiewicz Witold. 

409. 
Filipowicz Zofia. 410. 
Filozofia nowokry- 

tyczna. 203. 
Fiszer Henry W. 207, 

330. 
Flach Józef. dr. 242. 
Fischer Karol Józef 

biskup. 455. 
Flaubert Gustaw. 

121, 

Flory an z Haczowa 
O. Kapucyn. 118. 

Flos A. 330. 

Fournier Louis. 248. 

France Anatol. 207. 
372. 

Frankę Maryan dr. 

161, 461. 
Frank Fr. dr. dr. ks. 

411. 
Freeman Edward. 

286. 
Fridrich Alojzy ks. 

T. J. 284. 
Friedberg Józef dr. 

413. 



Friedberg Wilhelm 

dr. 118. 
Fryz Franciszek. 409. 
Fudżijama. 79. 
Ftthrer. 374. 
Fulman Maryan ks. 

240. 
Fundacye. 164. 

Gacki Stefan. 246. 

Gadon Lubomir. 204. 

Gądzikiewicz W. 82, 
457. 

Gaik dr. 79. 

Gajkowski Jan ks. 
3L 

Galant W. dr. ks. 202, 
284. 

Galie Henryk. 369, 
412. 

Gałecki Stanisław 
dr. 161. 

Gapon. 414. 

Gargas Zygmunt dr. 
78, 205, 370, 412. 

Garliński Wł. dr. 120. 

Gąsiorowski Leon 
ks. 284. 

Gąsiorowski Wac- 
ław. 33, 35, 79, 207, 
242, 146. 289. 

Gastmanowa Janina. 
206. 

Gątkiewicz Feliks. 
456. 

Gawalewicz Maryan. 
207. 

Gawański Włady- 
sław dr. 160. 

Gelsen dr. 329. 

Gembarzewski Bro- 
nisław. 32. 

George H. 287. 

German Henryk. 207. 

Gestmann Adam ks. 
dr. 118. 

Gerstmann Teofil dr. 
462. 

Gide Karol. 460. 

Giedroic Fr. dr. 120. 

Gierszyński Henryk 
dr. 80. 

Gimnastyka domo- 
wa, 244. 

Gleiner A. dr. 79. 

Gliński Kazimierz. 
246, 289. 

Gloger Zygmunt. 457. 

Głąbiński Stanisław 
prof. dr. 205. 

Głodowski Wojciech. 
415. 

Głosy w sprawie 
bezrobocia szkol- 
nego. 372. 



Głos jednego z wie- 
lu. 123. 

Głos polski. 162. 

Gobillon ks. dr. 240^ 

Godlewski £. (sen). 
241, (jun.) 241. 

Godlewski M. Ks. 
240. 

Godlewski T. 248, 
374. 

Golberg Mieczysław 
207. 

Goldmann H., Het- 
per J. ctnd Mar- 
chlewski L. 374. 

Golicho wski Norbert 
O. 456. 

Golińska Z. D. dr. 
290. 

Goliński Stanisław 
dr. 291. 

Gomulicki Wiktor.. 
121, 414. 

Gorbunow A. 329. 

Gorczyński Wł. 285, 
285. 

Gordziiewicz Emauu- 
el Nelin. 414. 

Gorkij Maksym. 121, 
246, 289, 462. 

Gorkij Maksym i An- 
drejew Leonidas^ 
246. 

Górnicki Łukasz. 33. 

Górski Piotr. 412. 

Górski Stefan. 123. 

Gorzkie żale. 240. 

Gózdzie wicz J. 78. 

Grabowski Józef. 77- 

Grabowski Tadeusz 
dr. 119, 369. 

Grabowski A. 124, 
288. 

Grabowski Kazi- 
mierz ks. 157. 

Grabski Stanisław. 
287. 

Grazie Delie M. E. 
452. 

Oregor Józef ks. 206. 
Grendyszyński Mi- 
rosław. 291. 

Grimm bracia. 33. 

Gromadzki Aleksan- 
der X. T. J. 409. 

Grosglik Antoni dr. 
34. 

Grossek Zenon dr. 
79. 

Grossman Henryk.. 
243. 

Grunzweig B. i Pa- 
choński A. 461. 



j 



IX 



Gruszecki Artur. 121, 
414. 

Gryziecki Włady- 
sław ks. 408. 

Grzegorzewski Jan. 
32. 

Gumowski Maryan. 
32, 159. *i05. 

Gumplowicz Ludwik. 
124, 248, 4d5. 

Gustawicz Broni- 
sław. 77. 

Gu^ranger Prosper 
O. 456. 

Gwarancje wolności 
osobistej wAnglji. 
460. 

Haczeta Perygryn 
ks. 243. 

Haeckel Ernest. 7H. 

Hahn Wiktor. 248, 
287. 

Hammer S. 124, 416. 

Handelsman Broni- 
sław dr. 245. 

Handelsman Marce- 
li. 412. 

Hansson Ola. 246. 

Harsdorf Tadeuszo- 
wa br. 8J. 

Hattier Franciszek 
Ser. X. 202, 287. 

Hauke Maurycy Hr. 
82. 

Hauptmann Gerhard 

289. 
Hebbel Fryderyk. 

121. 
Heck. Korneli dr. 

159, 243. 
HeijermansHerman. 

261. 

Hełm J. 289. 

Herbaczewski Józef 
Albin. 162. 

Herkner H. dr. prof. 
243. 

Heryng T. Dr. 120, 
161. 

Hetper J. i Marah- 
lewski L. 245. 

Hezjoda. 159. 

Higner Aleksander 
dr. 371. 

Hilfreich O. dr. 291. 

Historya cudownesco 
dzieciątka Jezus 
cudami w Pradze 
słynącego. 456. 

Historya o cudow- 
nej odmianie księż- 
nej i szewcowej. 
290. 

Hjorth Boye sen. 289. 



Hóffding Harald. 76. 

Hoffmann Aug. Prof. 
dr. 79. 

Hofmok Zygmunt. 
78 

Hołóbut Teofil dr. 79. 

Homer. 119, 286. 

Horoszkiewicz Ste- 
fan dr. 206. 

Hruzik Albin Rudolf. 
412. 

Hubę Romuald. 119, 
412. 

Huch M. 118. 240. 

Hugo Wiktor. 462. 

Hume Dawid. 118. 

Hunt Yiolet. 246. 

Huxley Tomasz H. 
118. 

Hymny. 240. 

Idris. 290. 

Idzikowski Adam. 33. 

Idzeko wski J ózef. dr. 
329. 

Ippoldt Julius u. Sty- 
lo Adolf. 416. 

Iry. 80. 

Izdebska Jadwiga. 
81. 

Izumo Takeda. 121. 

J. Ł. dr. 243. 

J. T. 163. 

Jabłczyński Feliks. 
372. 

Jabłonowski Alek- 
sander. 77, 124. 

Jabłonowski Wła- 
dysław. 205. 

Jabłoński P. Ks. M. 
Św. T. 157. 

Jadwiga z Z. S. 286. 

Jakajest nasza wada 
narodowa głów- 
na? 246. 

Jak się nauczyć po 
niemiecku? 458. 

Jakubowski Józef K. 
206. 

Janicki St. 80. 

Janik Michał dr. 369. 

Jankowski Czesław. 
35. 

Jankowski Edmund. 
208. 

Jankowski J. inż. 208. 

Jantek z Bucaia, pa- 
robek wiejski. 289. 

Janusz Antoni ks. 
284. 

Jarecki Kazimierz 
dr. 205. 

Jarosch Leon Wac- 
ław. 288. 



Jarosławski Grze- 
gorz. 160, 205. 

Jaroszyński Tadeusz 
161, 328. 

Jasiński Stanisław. 
35, 161, 289. 

Jasiński J. Ks. 157. 

Jasiński Maryan. 123. 

Jasiński Władzsław 
ks. 286. 

Jaskulski Włady- 
sław ks. 286. 

Jaworski Franci- 
szek. 204. 

Jaworski Józef. 34. 

Jaworski Joseph dr. 
V. 37. 

Jaworski Tadeusz 
dr. 77. 

Jaworski W. prof. 
161, 246. 

Jaworski W. prof. i 
Flis K. dr. 288. 

Jaworski Włady- 
sław Leopold dr. 
412, 463. 

Jebb R. C. d28. 

Jednodniówka Ko- 
ściuszkowska. 208. 

Jeleński Szczepan. 
36. 

Jellinek Jerzy dr. 
460. 

Jelski Aleksander. 
368. 

Jeske August. 204, 
242. 

Jezieski Josef. 330. 

Jeziorański Józef. 
416. 

Jeziorański Leon. 
208. 

Jokaj Maurycy. 372. 

Jundziłłowa Gabry- 
ela. 246. 

Junosza Klemens. 
121. 

Jurkowski Błażej. 
411. 

Juszkiewicz P. 460, 
505. 

Juszkiewicz S. 121. 

Kaczkowska M. 206. 

Kaczkowski Zyg- 
munt. 289, 372. 

O. Kaf. Kap. 32/. 

V. KahlenbergHaus. 
462. 

Kakashi Jamada. 121. 

Kakuzo Okakura. 
373. 

Kalendarzyk damski 
Bławatek nar. 1906 
464. 



Kalendaszyk humo- 
rystyczny illustro- 
wany ^T^igaro* na 
1906 r. 464. 

Kalendarzyk po- 
wszechny ludowy 
na r. 1906. 464. 

Kalendarzyk po- 
wszechny polski... 
464. 

Kalendarzyk kato- 
licki... 464. 

Kalendarz Cieszyń- 
ski. 464. 

Kalendarz. Halicza- 
nin... 464. 

Kalendarz Humory- 
styczne -Satyrycz- 
ny ,Żyd«. 464. 

Kalendarzpowszech- 
ny galicyjski. 464. 

Kalendarz studencki 
412. 

Kalendarzyk wesoły 
„Facei*. 415. 

Kalendarz dla cu- 
krowników. 464. 

Kalendajz Kościusz- 
kowski. 464. 

Kalendarz kieszon- 
kowy. 364. 

Kalendarz Fotogra- 
ficzny Warszaw ski 
na rok zwyczalny 
1905. 123. 

Kalendarz informa- 
cyjny „Znicz". 123. 

Kalendarz informa- 
(•3'jno - encyklope- 
dyczny. 505. 

Kalendarz kieszon- 
kowy. 330. 

Kalendarz polski il- 
lustrowany. 505. 

Kalendarz technicz- 
ny dla inżynierów. 
81. 

Kalendarz farmace- 
utyczny polski. 34* 

Kalendarz Rolniczy. 
36. 

Kalendarz krakow- 
ski. 36. 

Kalendarz Mariań- 
ski, 36. 

Kalendarz „Promy- 
ka". 36. 

Kalendarz ścienny. 
36. 

Kalendarz ścienny. 
36. 

Kalendarz Święta 
Rodzina... 36. 



^Kalendarz Strzecha 
Rodzinna. 36. • 

Kalendarz Warszaw- 
ski. 36. 

Kalendarzyk adre- 
sowy. 247. 

Kalendarzyk kramu 
akademick. 247. 

Kalendarzyk Prak- 
tyczny 1 oszczęd- 
nościowy. 247. 

Kalidasa. 330. 

Kallas A. 162. 

Kallenbach Zygmunt 
119. 

'Kaliebach Józef. 205, 
243. 

Kalthoff Albert. 240. 

Kalwina Jana. 367. 

Kamiński Zbigniew. 

120, 206, 329, 329. 
•Kancyonat nowy 
oraz książka mo- 
dlitewna. 118. 

Kaniasty Marcin. 79. 

^Kant Imanuel. 76. 

Kan tyczki. 202. 

Karajew M. prof. 
458. 

iCarbowiak Antoni. 

458, 505. 
Karliński Justyn dr. 

34. 

Karłowicz Jan- 369. 
Karmen. 372. 
Karpeles Gustaw. 

291. 
^Karpiński W. J. dr. 

208. 

Karpowicz Stani- 
sław. 288. 

Karwacki Leon dr. 
34, 461. 

Karwowski Stani- 
sław dr. 290. 

Karpowicz Jan. 289. 

Katalog literatury 
naukowej polskiej. 
31. 76, 118, 241, 368, 
456. 

Katalog abonentów 
telefonicznych m. 
Warszawy. 373. 

Katalog biblioteki 
publicznej w Żako- 
panem, 1905. 456. 

Katalog biblioteki 
To w. wzajemnej 
pomocy uczniów 
Uniw. Jagiell. w 
Krakowie. 158. 

Katalog wystawy 
jubileuszowej. 78. 



Katalog powszech- 
nej wystawy foto-' 
graficznej. 247. 

Katolik. 240. 

Kautsky Karol. 243, 
460, 460. 

Kawczyński M. 164, 
459. 

Kazania i szkice księ- 
ży Towarzystwa 
Jezusowego. 240. 

Kazania o męce i 
śmierci Pana na- 
szego Jezusa Chry- 
stusa. 157. 

Kędzierski K. 370. 

Keller Helena. 80, 
373. 

KętrzyńskiWojciech 
dr. 369. 

Key Ellen. 33, 203, 
330. 

Kiełbiński Adam. 80. 

Kipling Rudyard. 79, 
207. 

Klaczko Julian. 410. 

Kiecki Waleryan dr. 
123, 415. 

Klęsk Adolf Euge- 
niusz dr. 461. 

Klima Teofil. 410. 

Kłosowski Walery. 
247. 

Kobyliński Alfons. 
37.* 

Kochanowski J. K. 
248. 

Kochowski Włady- 
sław ks. dr. 118, 
157. 

Kociok A. 209. 

Koholik Ant. Al. 505. 

Kokowski Wł. 412, 
458. 

KohskównaMita. 33. 

Kołłątaj H. ks. 119. 

Komisya przemysło- 
wo-lekarska. 371. 

Komuna paryska 
1871 r. 204. 

Konar Alfred. 330, 
330* 

Konarski F. Inlen- 
der A. Golscheider 
F. dr. i Zipper A. 
dr. 119, 286. 

Koneczny Feliks dr. 
288, 369. 

Kongres III. 158. 

Konic Henryk. 32, 
460. 

Konig Edward. 203. 
Konopiński T. ks. 
202. 



Konopnicka Marya. 

121, 207, 246. 
Konopnicki Adam. 

414. 
Konrad. 329. 
KonstytucyaStanów 

Zjednoczonych A- 

meryki północnej. 

460. 

Kopczyński Stani- 
sław dr. 161. 

Kopera b\ dr. i Tom- 
ko wicz 81. dr. 369. 

Koprowicz Stani- 
sław. 412. 

Kopyciński Adam ks. 
dr. 284, 463. 

Korab M. J. dr. 80, 
462. 

Korczak Chodorow- 
ski. 411. 

Korczyński Antoni 
dr. 409, 457. * 

Koreywo Bolesław. 
463. 

Kornelia Andrzej. 
373. 

Kortuma Karol Ar- 
nold dr. 462. 

Koryl Wojciech. 460. 

Korzeniowski Józef. 
35, 80. 

Korzon Tadeusz. 410, 
458. 

Kościelski Józef. 246. 

Kościesza Z. 327. 

Kosiński Ign. dr. 36. 

Kosko wskiBolesław 
412. 

Kossowski Stani- 
sław. 328. 

Kostka Stanisław. 
460. 

Koszutski Witold. 
121. 

Kotlarski AntonL 
291. 

Kowalewski Jan. 288. 

Kowalewski Józef i 
Zdanowski Bruno. 
457. 

Kowalewski Mieczy- 
sław. 34. 

Kozłowski Stani- 
sław dr. 290. 

Kozłowski W. M. 285. 

Kozłowski Wacław. 
123. 

Koźmian Stanisław. 
207, 373, 462. 

Kraft K. i Zakrzew- 
ski i K. 285. 

Krahelska M. 164, 
241. 



Krajewski Kazi- 
mierz Fr. 203. 

Kramsztyk Stani- 
sław. 33, 204. 

Kran z Ignacy. 409. 

Krasiński Zygmunt. 
80, 289. 

Krasnowolski Anto- 
ni. 159. 

Kraszewski J. I. (Bo- 
lesławita B.). 3.5. 

Kraus har Aleksan- 
der. 286, 328, 458. 

Krokoszyński K. ks. 
T. J. 460. 

Królikowski Dyoni- 
zy. 78. 

Królikowski Stani- 

• sław. 34, 206, 288. 

Kronika Uniw. Ja- 
giell. 1903-1904. 123. 

Krucyata dziecięca 
z r. 1905. 289. 

Krucyfiks. 372. 

Krukenberg H. dr. 
206. 

Krumłowski Kon- 
stanty. 464, 464. 

Kruszka Wacław ks. 
328, 410. 

Kruszyński Leon. 
287. 

Krynicki Konstanty. 
371. 

Krywult Waleryan. 

458. 

Krzeczkowski Kon- 
stanty. 290. 

Krzyształowicz Fr. 
dr. 461. 

Krzyształowicz Fr. 
dr. i Siedlecki M. 
dr. 461. 

Krzywczy cki Z. 462. 

Krzywicki Ludwik. 
458. 

Krzywoszewski Ste- 
fan. 414. 

Krzyżanowski Adam 
163. 

Książka do nabo- 
żeństwa. 284. 

Księga pamiątkowa 
Maryańska. 158, 
284. 

Księgi sądowe Brze- 
sko-Kujaw. 1418 — 
1424. 410. 

Kucharski Włady- 
sław. 458. 

Kucharzewski Fe- 
liks. 247. 

Ku czci Maryi. 31. 



XI 



Kulczyński VL 124, 
248, 465. 

Kumaniecki Kaz. Wł. 
dr. 460. 

Euras Ferdynand. 
330. 

Huratow Marek. 205, 
243. 

Kurki ewicz Stani- 
sław dr. 413, 413.- 

Kurs Wakacyjny. 
244. 

Kuryer kolejowy 247. 

Kutner Seweryn. 159. 

Kutrzeba Stanisław 
dr. 287^ 369. 

Kuwashima B. H. 
505. 

Kwestya litewska w 
prasie polskiej. 505. 

Kwestja polska. 415. 

Kwestya żydowska 
w szczerem oświe- 
tleniu. 330. 

Kwiatkowski Remi- 
giusz. 505. 

Łachs Jan dr. 461. 
Lafarcue P. 463. 
Lagerlof Selma. 35, 

330, 505. 
Lancaster E. G. 78. 
Lancaster Karol. 373. 
Landerer A. dr. 34. 
Landmann Karol. 

119. 
Lange Adam dr. 161, 

285. 
Lange Karol. 456. 
Laskowski Kazi- 
mierz (El). 80, 207. 
Laskownicki J. 290. 
Lassalle Ferdynand. 

329, 412, 504. 
Lemański J. 80. 
Lenartowicz Teofil. 

35. 
Lenkiewicz Włady- 
sław. 291. 
Lepszy Leonard. 33. 
Leroy-Beaulieu. 505. 
Leser Zygmunt dr. 

243. 
Leshaft. 120. 
Leśniak Franciszek 

ks. 158. 
Leszczyński Roman 

dr. 371. 
Levillain F. dr. 79, 

161, 461. 
Lewes Jerzy Henryk. 

456. 
Lewicki Bolesław. 

120. 



Lewiński Jan St. 460. 

Lewicki Kazimierz. 
247. 

Lewicki Stanisław 
dr. 288. 

Lewicki Anatol dr. 
286. 

Libański Edmund. 81, 
289, 416. 

Lichtenberger Hen- 
ryk. 158. 

Lie Jonasz. 207. 

Ligocki Edward. 289, 
372. 

Liguori Alfons św. 
867. 

Likowski Edward ks. 
202. 

Liliana. 162, 289. 

Limanowski Bole- 
sław. 415, 460. 

Limbach Józef dr. 
409. 

Lisowski Henryk. 
368. 

List otwarty obywa- 
tela z Litwy do 
prof. Zdziechow- 
skiego. 207. 

Drugi list otwarty 
L. F. Pantelejewa 
do prof. M. Zdzie- 
chówskiego. 415. 

20 listopada 1904 r. 
32. 

Listownik. 291. 

Lityński Leopold. 
412. 

Livii T. 119. 

Lóbl Emmil Dr. 415. 

Lombroso Paulina. 
120. 

Loti Piotr. 414. 

Lubański F. 81. 

Lubbock John. 158. 

Lubecki Kazimierz. 
76, 81. 

Lubomirski J. T. 242. 

Lugas Jadwiga. 289. 

Liikrecyusz Karus 
T. 409. 

Lutosławski Kazi- 
mierz. 413. 

Lutosławski Mary an 
460. 

Luxemburg Maxy- 
milian. 243, 329. 

Luxemburg R. 208, 
373. 

Ł(ącki) W. hr. 204. 
Łagiewski Cezary. 

ilo. ^ 

Łagowski Florjan. 
243, 413. 



Łagowski Stanisław 
dr. 35. 

Łapczyński Kazi- 
mierz. 368. 

Łazaro wiczKlemen s 
dr. 461. 

Lepki Bohdan. 462. 

Łomnicki A. M. prof. 
118, 158. 

Łomnicki Antoni dr. 
414. 

Łopaciński Hiero- 
nim. 77. 

Łozińska Konstan- 
cjra. 162, 207. 

Łoziński Bronisław 
dr. 77. 

Łubieński Bernard 
O. 367. 

Łnbieńsk) Franci- 
szek. 372. 

Łuczakowski Con- 
stantinus. 465. 

Łukaszkiewicz J. A. 
ks. 158, 202, 240, 
369. 

Łukowski Jan ks. 
dr. 205. 

M. H. 32, 413. 

M. R. 34. 

Machek E. dr. prof. 
120. 

Machlejd J. Ks. 118, 
158. 

Machon Jerzy. 285. 

Maciejowski Józef. 
414. 

Macierz polska. 242. 

Madejski Andrzej. 
160. 

MadlownaNimfa. 159. 

MaeterlinckMaurice. 
121. 

Magiera Jan. 120. 

Maier G. 287. 

Majchrowicz Fran- 
ciszek dr. 244. 

Majewski Wincenty 
Kazimierz dr. 121. 

Majewski F. 121, 245. 

Majewski Karol. 206. 

Majkowski Julian 
dr. 206. 

Makarewicz J. 124. 

Malot Hector. 121. 

Mańkowski Mieczy- 
sław. 207. 

Mańkowski Franz. 
292. 

Manning Henryk Ed- 
ward J. E. 456. 

Marchłewski L. 124, 
158, 457. 



Marcinkowska Jad- 
wiga. 35. 

Marcinkowski Kaz. 
286. 

Marciszewska Ste- 
fania. 461. 

Markiewicz Stani- 
sław. 370. 

Marks Karol i En- 
gels Fryderyk. 415. 

Marx Karol. 370, 460. 

Marrene - Morzkow- 
ska WaliBrya. 207. 

Marya. 202. 

Marylski Antoni. 243. 

Maskof Józef. 414, 
462, 463. 

Masny M. J. ks. 408. 

Maszyński Piotr. 243 
459, 459. 

Materyały i prace 
komisyi językowej 
409. 

Materyały do dzie- 
jów akademii po- 
łockiej i szkół od< 
niej zależnych. 458*. 

Materyały. 160. 

Matka Bolesna. 31. 

Mauther. 81. 

Mazowiecki Kry- 
styn. 240, 410. 

Mazowiecki Mieczy- 
sław. 412. 

Mazurkiewicz Ja»n. 
203. 

Mazur. 464. 

Mehoffer Józef. 243. 

Mellin Franciszek. 
119. 

Memoriał. 209. 

Memoryał ankiety w 
sprawie przenie- 
sienia archiwum i 
muzeum historycz- 
nego miasta Lwo- 
wa. 458. 

Mentor. 413. 

Merczyng jJHenrylc 
409. 

Merecki Rom. 37. 

Meus Stanisław. 288. 

Miarka Karol. 290. 

Mlaskowski Kazi- 
mierz dr. ks. 77, 
158. 

Michalski Jerzy dr. 
33. 

Michniewicz Adolf 
Rudolf dr. 37. 

Mickiewicz Adam. 
80, 124, 162, 164, 
414, 414. 

Miecznik Antoni. 414. 



\ 



xn 



Mieczników E. 158. 

Mieczysław z Po- 
znania. 414. 

Mięsowicz Erwin dr. 
245. 

Mikułowski -Pomor- 
ski J. prof. 36. 

Miłkowski Zygmunt. 
290. 

Milewski Józef iCzer- 
kawski Wł. 412. 

Milewski J. 416. 

Minkiewicz Romu- 
ald. 285. 

Missona Kazimierz. 
159, 243. 244. 

Młodnicka Wanda. 
160. 

Modest. 207. 

Módlcie sie bez u- 
s tan ku. 202. 

Modlitewnik dla ko- 
biet z w. XVI. 456. 

Modlitwy poranne 
i wieczorne. 76. 

Mokłowski Kazi- 
mierz i Sokołow- 
ski Maryan. 369. 

de Montepin Ksawe- 
ry. 207, 372. 

Monumenta medii 
aevi historica res 
^estas Poloniae 
illustrantia. 410. 

Morawska Zofia z 
Youngów. 289. 

Morawski Franci- 
szek. 246. 

Mordzewicz J. 368. 

Morozowicz J. 164. 

Morstin Ludwik Hie- 
ronim. 462. 

Moszczeński Adam. 
458. 

Moszczeńska Iza 246. 

Moszyński Jerzy. 208, 
246. 

Motylewski Sigmund 
dr. 374. 

Mrzygłocki Włodzi- 
mierz. 412. 

Msza święta według 
modłów kapłana. 
203. 

Mszał. 203. 
Muklanowicz Józef. 

123. 
Mullór D. H. dr. 329, 

370. 

Murray Clask. 456. 
Mu siato wicz Stani- 
sław. 247. 
Muszyński. 37. 



Muther Ryszard Pr. 
33, 78. 

Mutermilch Stani- 
sław dr. 206. 

Mutermilch Wacław. 
245. 

Muzeum narodowe 
w krakowie. 36. 78, 
159, 205, 243, 459. 

Myśl. 31. 

Mysłowska Sabina. 
246. 

N. E. 32. 

Nabożeństwo do 
Przenajświęt s z e - 
go Dzieciątka Je- 
zus.. 203. 

Nalepiński Tadeusz. 
80. 

Nałkowski Wacław. 
288, 371. 

Nani E. G. 80. 

Nassalski Mariauus. 
416. 

Nasze cele i nasze 
drogi. 162, 290. 

Nasze pokarmy ja- 
ko środek leczni- 
czy. 329. 

Nasze ptaki. 34. 

Natanson Włady- 
sław. 3L 

Nauka czytania ję- 
zyka francuskiego. 
413. 

Nauki rekolekcyjne. 
408. 

Nędza dzieci. 78. 

Nencki Marceli. 292. 

Neugebauer Franci- 
szek. 413, 413. 

Neuman n Wł. dr. 
med. 292. 

Neusser Edmund pr. 
dp. 206. 

Neuwert-Nowaczyń- 
skl Adolf. 121. 

Neyroud K. i Dela- 
crois N- 369. 

Niedźwiedzki J. prof. 
dr. 77. 

Niemcewicz J. U. 32. 

Niemczycki Stanisla- 
us. 164. 457. 

Niementowski St.374. 

Niementowsłfi S. und 
Seifert M 209, 457. 

Niemirowicz - Dan- 
czenko W. 162. 

Niemojewski An- 
drzej. 463. 

Niepokolana i Pol- 
ska. 240. 



Niewiadomska Cecy- 
lia. 413. 

Niewiarowski Jan. 
505. 

Niezabitowski Ed- 
ward L. dr. 159. 

Niezapjominajki. 291. 

Nitecki Maryan Ks. 
34, 240. 

Nitman Karol J. dr. 
122. 

Nitowski Jan. 504. 

Nietzsche Fryderyk. 
285, 408, 408, 456, 
456. 

Nitsch R. 79, 124. 245. 
371, 465. 

Nitsch Kazimierz. 
369. 

Noiszewski Kazi- 
mierz. 121, 161. 

NoskowskiZygmęnt. 
329. 

Nossig Felicya dr. 
409. 

Nowaczyński Adolf. 
411, 411. 

Nowakowski Julian. 
35. 

Nowenna skuteczna 
do Boskiego Ser- 
ca Jezusowego 203. 

Nowicki St. 160. 

Nowiński Stanisław. 
34. 160. 

Nowicki Władysław. 
329. 

Nowodworska Ma- 
rya. 203, 284. 

Nowotny Franciszek 
dr. 79, 371. 

Nowowiejski Antoni 
dr. 504. 

Nuckowski Jan X. 
T. J. 456. 

Nusbaum Joseph. 82. 

Nusbaum Józei prof. 
dr. 241, 409. 

N. 368. 

Odgers Blake Wil- 
liam. 370. 

Odolski St. 159. 

Okoń Eugeniusz. 205. 

Okular. 460. 

Olszewski Maryan. 
411. 

Olszewski Witold ks. 
286. 

Ołtuszewski Włady- 
sław dr. 161. 

O małżeństwie. 241. 

O ofierze mszy świę- 
tej 



Opis ziem zamiesz- 
kanych przez po- 
laków pod wzglę- 
dem gieograficz- 
nym, etnograficz- 
nym, przemysło- 
wym, handlowym 
i statystycznym. 
245. 

Opolski St. 124, 457. 

Orfeum Warszaw- 
skie w r. 1910. 164. 

Orkan Władysław. 
246, 289. 

Oulicz -Garlikowska 
E. 122. 

Orłowski Zenon dr. 
245. 

Or-Ot. 35, 413. 

Orviet Angielo. 459. 

Oryszkiewioz Jan. 
461. 

Orzeszkowa Eliza. 
122, 372. 

Ostaszewski- Barań- 
ski K. 245. 

Ostatnie dni Pompei. 
462. 

Osten L. 459. 

Osterloff Waldemar 
i Szuster Józef. 410. 

Osterloff Waldemar. 
413, 458, 504 

Ostro wicz Leonard 
ks. 76. 

Ostrowiec Zbigniew. 
160, 460. 

Ostrowska Bronisła- 
wa. 162, 246. 

Ossuchowski Hen- 
ryk. 411. 

O szkołę polską w 
Królestwie. 162, 
208. 

Ouida. 462. 

O użyció krów do 
zaprzęgu. 291. 

O wychowaniu. 244. 

Pacanowski Henryk 
dr. med. 288. 

Pacierz i mały ka- 
techizm. 241. 

Paczosa Franciszek. 
33. 

Padlewski Leon. 34. 

Pakies Józef. 205. 

Pallon Stanisław. 
206, 286. 

Palmirski Wł. dr. 
371. 

Pamiątka poświęce- 
nia groty Matki 
Boskiej. 76. 



XIII 



Pamiątka Jubileuszu 
Maryańskiego ku 
uczczeniu 50-lecia 
dogmatu Niepokoi. 
Poczęcia Najśw. 
Maryi Panny, Mat- 
ki Bożej. 203. 

Panek K. 164, 241. 

Pantelejew L. F. 290. 

Parnes O, 32. 

Passendorfer Artur. 
119. 

Paszkowski Edward. 

289. 
Patronowie. 76. 
Paulsen Fryderyk. 

409. 
Pawiński Józef dr. 

med. 329. 
Pawlicki Stefan Ks. 

Dr. C. R. 408. 
Pawłowicz Edward. 

286. 
Pawłowicz Edward. 

205, 416. 
Pawłowski Józef. 

247. 
Paylot Juliusz. 328, 

456. 
Pellico Silwio di Sal- 

luzzo. 35. 
Pessis J. 286. 
Petclenz Ignacy dr. 

81. 
Petrycki Stanisław. 

367, 370, 370. 
Piasecki 'Wiktor, 80, 

370. 
Pieniążek prof. dr. 

79. 
Pieniążek Czesław. 

243. 

Pieper A. 80. 
Pierwocha Michał. 

330, 414. 
Pieśń na pamiątka 

koronacyi Matki 

Boskiej. 76. 
Pieśniarz polski. 207, 

289. 
Pietkiewicz Zenon. 

33. 
Pilszak Wawrzyniec 

ks. 118, 456. 
Piltz Jan dr. 461. 
Pinińskie Leon. 160. 
Pio Papae X. 284. 
Pisarski Tadeusz dr. 

461. 
Pismo Święte. 368. 
Piszczany. 371. 
Piechanow Jerzy 412. 
Pienkiewicz Roman. 

457. 



Płażek Feliks. 207. 

Plutyński Antoni. 
415. 

Płochocki K. (St. 
Os...arz). 463. 

Płochocki L. 290. 

Pod dachem. 462. 

Podlasiak. 81, 459. 

Podręcznik gospo- 
darstwa wiejskie- 
go. 291. 

Polak młody. 208. 

Polak J. 329. 

Polak we Włoszech. 
413. 

Pol Gustaw, ol. 

Pol Wincenty. 122, 
162. 

La pologne. 37. 

La położne et la 
crise Busse. 330. 

Polowir. 463. 

Polskie obrazy i opi- 
sy. 328. 

Polska, obrazy i opi- 
sy. 121, 414. 

Poluszyński Euge - 
geniusz St. 415. 

Połaga. 245. 

Popiel Jean. 124. 

Popiołek Fr. prof. 
410. 

Poradnik dla samo- 
uków. 285 

Porębowicz Edward. 
159. 

Porębski Gustaw. 
289. 

Porfirogeneta Cze- 
sław. 207. 

Porębowicz E. 124. 

Posner S. 329. 

Poszukiwania. 242. 

Potkański Karol. 119, 
159, 369, 410, 459. 

Potocki M. 330. 

Powieści. 289. 

Pożaryski M, 457. 

PracKi W. 208. 

Pracowite zwierząt • 
ka. 34. 

Prawdzie ks. 241, 327. 

Prawidła pisowni 
polskiej przyjęte 

Łrzez AKademię 
miejętności w 
Krakowie. 458. 

Pr^gowski P. dr. 161. 

Prevost Marceli. 372. 

Proces. 80. 

Próchnicki Franci- 
szek i Baranow- 
ski Bolesław. 413, 
413. 



Program szkoły go- 
spodarstwa domo- 
wego we Lwowie 
na r. 1905/6. 413. 

Projekt statutu dzia- 
łu handlowego To- 
warzystw rolni- 
czych. 81, 370. 

Proletarjal 1902-1905 
r. 415. 

Protokół obrad wie- 
cu w sprawie szko- 
ły polskiej w War- 
szawie d. 19 lute- 
go 1905.163. 

Prus Bolesław (Ale- 
ksander Głowac- 
ki). 31, S5, 124, 203, 
372. 

Pruszyńska Sława. 

414. 
Przebrzmiałe hasła. 

373. 
Przecławska Janina. 

80. 

Przepisy dotyczące 
urządzenia i obsłu- 
gi dźwigów. 37.3. 

Przepisy należyto- 
ściowe dla stowa- 
rzyszeń przemy- 
słowych. 412. 

Przepisy właściwe- 
go zachowania się 
wśród ludzi. 208. 

Przewodnik duchow- 
ny dla tercyarzy 
zakonu Św. Fran- 
ciszka z Assyżu. 
456. 

Przewodnik ducho- 
wny. 203. 

Przewodnik ducho- 
wny podczas pro- 
cesji i uroczysto- 
ści Św. Stanisława 
biskupa m. 284. 

Przewodnik po wy- 
stawie retrospek- 
tywnej druków i 
opraw XV— XIX w. 

Przepodnik po War- 
szawie na rok 1905. 
81. 

PrzewóskaHeliaMa- 
rya Czesława. 80. 

Przewóski Edward. 
369. 

Przezdziecki H. ks. 
241. 

Przyborowski Wale- 
ry. 242. 



Przybylski Zygmunt. 
414, 414, 414. 

Przybyszewski Sta- 
nisław. 33. 

Przytulisko uczestni- 
ków powstania. 
242. 

Przyłuski Józef. 244. 

Psalm sromu. 462. 

Pseudonimy i kryp- 
tonimy pisarzów 
polskich. 159. 

Pszon Stanislas. 330. 

Puchalski Wawrzy- 
niec ks. 76. 

Puffke z Kurowskich 
E. 462. 

Puławski A. dr. 329. 

Puzyna Józef. 207, 
246, 289. 

R. A. 78. 

Rabdk E. dr. 160. 

Raciborski M. 465. 

Radliński Ignacy. 203, 
205, 286. 

Rady dla matek. 413. 

Radzikowski Wale- 
ry Eliasz. 368, 458. 

Radziszewski J. dr. 
241, 285, 456. 

Rakowski Kazimierz 
dr. 32, 207,373,415. 

Ramer Alfred. 288. 

Rapacki Wincenty. 
207. 

De Raulica Ventura 
X. 241. 

Rawicz -Wilanowski 
Mickał. 32, 119. 

Rechnungs - Abschl. 
415. 

Reeves William 

Pember. 460. 

Reformy państwo- 
we w Rosji. 460. 

Regulamin dla czyn- 
ności rad gmin- 
nych w miastach 
i znaczniejszych 
miej SCO w. 33. 

Regulamin dla biura 
rachunków, rolni- 
czego. 123. 

Rels Caroline. 209. 

Reis Wiktor. 34, 371. 

Reis Władysław 
prof. 371. 

Reiter W. ks. 78, 370, 
370. 

Rejowicz Jarosław 
ks. 76. 

RembowskiAleksan- 
der. 410. 

Renan Ernest. 35. 



XIV 



Resurrecturis. 289. 

RIchebourg E. 80. 

Rittner Tadeusz. 462. 

de Roberto F. 330. 

Roboty publiczne 
najpilniejsze w 
Warszawie i na 
prowincyj. 291. 

Rocznik. 31. 

Rocznik Warszaw- 
ski na rok 1905.36. 

Bocznik z wiąznu po- 
stępowej mJ'odzie- 
ży polskiej. 81. 

Rocznik naukowo- 
literacko - artysty- 
czny. 158. 

Rocznik LXXXyi 
krakowsk. Tow. 
dobroczynn. na r. 
1904. 247. 

Rocznik walnego 
zgromadzenia. 463. 

Rocznik walnego 
zebrania central- 
nego Towarzy- 
stwa gospodarcze- 
go. 243, 247. 

RodziewiczównaMa- 
rya. 162, 207, 372, 
462, 462. 

Rodziszewski Ewa- 
ryst. 413. 

Rogowski Hipolit. 
35. 

Rogowski Wr. 241. 

Rogoziński Feliks. 
123, 457. 

Rogoziński Paul. 209. 

Rosciszewski Mie- 
czysław. 36, 413. 

Rosenberg E. 163. 

Rosenblat Józef pr. 
dr. 205. 

Rosner Aleksander 
dr. 461. 

Rossowski Stani- 
sław. 122, 124. 

Rostafiński Józef. 31, 
204, 285. 

Rostkowska J. 207. 

Rostworowski Jan 
ks. T. J. 415. 

Roszkowski Kacper 
dr. 412. 

Rowiński Wł. 371. 

Rozkład jazdy po- 
ciągów pasażer- 
skich na kolejach 
żelaznych w Kró- 
lestwie Polskiem 
i przylegających 
209. 



Rozkład jazdy po- 
ciągów. 464. 

Rozkład jazdy, 248. 

Rormowa... 291. 

Rozporządzenia ko- 
ścielne o mszach 
żałobnych. 203, 284. 

Rozprawy wydzia- 
łu matematyczno- 
przyrodniczeąo A- 
Kaaemii Umiejęt- 
ności. 457, 457. 

Rozprawy Akademii 
Umiejętności. 204, 
242 242. 

Rożków "n. a. 460, 
460. 

Rudzki M. P. 248. 

Rumszewicz Konrad 
dr. 121, 245, 371. 

Rundo dr. H. 371. 

Runge Max. 34. 

Rust K. dr. 457. 

Rutkowski J. 8K 

Rutkowski Zenob- 
jusz. 504. 

Rybowski Mikołaj. 
462. 

Rychłowski Feliks. 
205. 

Rychter Janowska 
Bronisława. 414. 

Rydygier A. dr. (syn). 
371. 

Rydygier L. 79. 

Rygier Leon. 34,463. 

Rys historyczny 

kampanii. 204. 

Rządkowski Zyg- 
munt. 368, 457. 

Rządy Czertkowa. 
163. 

Rzętkowski Kazi- 
mierz dr. 245. 

Rzewuski Jan. 246. 

Queyrat Fryderyk. 

206. 
Quis. 122. 

8. J. 123. 

8. S. 370. 

Sadowski Jan ks. 
368. 

Safrus. 285. 

Sakalski Bronisław. 
369. 

Salz Henryk. 80,463. 

Sam na sam z Pa- 
nem Jezusem. 241. 

Samopomoc w cier- 
pieniach i choro- 
bach płciowych 
oparta na zasa- 
dach lecznictwa 
przyrodnego. 79. 



Sandoz Marva. 408, 

415. 
Sarnicki Klemens. 

458. 
Saturin. 370. 
Sawa Jan. 207. 
Sawicki Stella Jan 

dr. 242. 
Scheehan P. A. Ks. 

85. 
Schematismus. 82, 

164, 284. 
Schiller Fryderyk. 

289 
Schlićht von (Wolf 

Baudissin). 162. 
Schmidt Władzsław. 

286. 
Schneider Stanisław. 

123. 

Sędziak Jan dr. 288. 

Semkowicz Aleksan- 
der dr. 459. 

Semper Gotfryd. 160. 

SempołowskaSt.459. 

Seńkowski Michał 
dr. 37. 

Serkowski Stani- 
I sław dr. 245. 

Sewer. 122. 

Sheehan P. A. D. D. 
463. 

Schiekopp J. 458. 

Schaitzier Artur. 463. 

Schramm J. dr. 409. 

Schreiber Witold. 
409. 

Sclavus Wacław (au- 
tor Ugodowców). 
373. 

Semder Gotfryd. 369. 

Sempołowski Anto- 
ni Prof. Dr. 415, 
464. 

Sempołowska T. i 
Unszlicht Bernste- 
inowa J. 413. 

Serkowski St. dr. 371, 
461. 

Siczyński Denys. 82. 

Siedlecki M. 457. 

Siedm próśb modli- 
twy Pańskiej. 203. 

Siemieński Jan ks. 
76. 

Siemiradzki Tomasz. 
204. 

Sienkiewicz Henryk. 
37, 82, 122, 16?, 290, 
292. 330, 372, 465. 

Sieroszewski Wac- 
ław. 206. 

Sierzputowski Tade- 
usz. 120, 159. 



Sigalina K. 461. 
Sigurd (A. Heden- 

stierna). 372. 
Silberslein Ludwik. 

285. 
Simroth H. 32, 77. 
Sirca Maryan. 76, 
Sinko Tadeusz. 243, 

248, 287,409, 411. 
Skalski St- dr. 161. 
Skarga Piotr ks. T. 

J. 408. 
Skimborowicz H. ks. 

241. 
Skórczewski B. dr. 

79. 
Skwara Franciszek. 

123. 
Ślepowron Ksiądz. 

327 463. 
Słonecki K. Ks. 456. 
Słoński Edward. 372, 

414. 

Słotwiński Stani- 
sław ks. 76. 

Słowacki Juljusz. 35, 
120, 290, 372. 

Słowikowski J. 24.1. 

Słowniczek wyra- 
zów obcych. 242. 

Słownik portugal- 
sko-polski. 204, 369, 
409, 458. 

Słownik lekarski 
polski. 161. 

Słowo o pułku Igo- 

, ra. 372. 

Śmiałek Wincenty 

, dr. 286. 

Smilgiewicz J. 163. 

Smogór K. ks. 408. 

Smoluchowski Ma- 
ryan. 32. 

Cmoirycki J, 122. 

Sniadecki Jędrzej. 
204, 241. 

Sobieski Wacław 
286. 

Sokalski Br. 205. 
Sokołowski Alfred 

dr. med. 413. 
Sokołowski Maryan, 
Worobjew Kazi- 
mierz i Zubrzycki 

Jan. 369. 
Sommerfeldt Gustaw 

dr. 82. 
Sonnenberg E. dr. 

35. 
Sowiński Zdzisław 

dr. 288. 
Spektalor. 162, 200. 
Spencer Herbert. 

159, 308. 



XV 



Spira Katór dr. 288. 

Spis lekarzy. 206. 

Spis alfabetyczny 
obywateli ziem- 
skich Królestwa 
Polskiego. 373. 

Spis członków. 373. 

Spis autorów i rze- 
czy. 241. 

Spitzer Salomo n. 1 18, 
158, 330. 

Spostrzeżenie. 245. 

iSprawozdan. z czyn- 
ności i posiedzeń 
Akad. Umiej. 373, 
164. 

Sprawozdanie z za- 
rządu Muzeum.411. 

Sprawozdanie Za- 
rządu i Wydziału 
To w. wzaj. pom. 
uczniów uniw. Ja-. 
Kiellońsk. 33. 

Sprawozdanie. 163. 

Sprawozdanze se- 
kretarza general- 
nego z czynności 
Akademii. 242. 

•Sprawozd. z czynno- 
ści Zakładu naro- 
dowego im. Osso- 
lińskich. 373, 373, 
373. 

Sprawozdanie komi- 
tetu Tow. opieki 
nad opuszczonemi 
dziećmi w Krako- 
wie. 46'J. 

Sprawozdanie rocz- 
ne Akad. roln. w 
Dublanach. 464. 

Sprawozd. XXVIII 
wydz. scłówn. To- 
warzj^stwa poli- 
techniki we Lwo- 
wie. 247. 

Sprawozdanie Czy- 
telni we Lwowie. 
37. 

Sprawozd. z czynno- 
ści Tow. numizma- 
tyczno - archeolog. 
w Krakowie. 204. 

Sprawozdanie XIII 
zarządu uzupełn. 
szkoły przemysł, 
w Krośnie. 244. 

Sprawozdanie komi- 
sy i fizyograficznej. 
242. 

Sprawozdanie ogól- 
ne z działaln. Uni- 
wersyt. ludów. im. 
A. Mickiewicza. 81. 



Sprawozdań, z dzia- 
łalności dział, han- 
dlowego tow. roln. 
Kieleckiego. 208. 

Sprawozdanie Tow. 
gimnast. „Tokół". 
209. 

Sprawozdanie Za- 
rządu krajowej 
szkoły stolarskiej 
w Kalwaryi Ze- 
brzydowskiej. 36. 

Sprawozdanie z 29 
zjazdu Tow. dla 
hygieny publicz- 
nej. 79. 

Sprawozdanie dy- 
rekcyi Tow. pomo- 
cy naukowej im. 
Karola Marcin- 
kowskiego. 286. 

Sprawozd. z czynno- 
ści arcybractwa 
miłosierdzia i ban- 
ku pobożn. 287. 

Sprawozdanie XVIII 
krakowskiej kolo- 
nii leczniczej dla 
dzieci skrofulicz- 
nych. 245. 

Sprawozdanie wy- 
działu Koła pa- 
nien opiekujących 
się biednemi i za- 
niedbanemi dzieć- 
mi. 247. 

Sprawozdań. X wy- 
oziału polskiego 
Tow. Gimnastycz- 
nego „Sokó". 290. 

Sprawozdanie wy- 
działu Tow. praw- 
niczego. 248. 

Sprawozdanie Za- 
rządu krakowskie- 
f;o Tow. oświaty 
udowei. 290. 

Sprawozd. z czynno- 
ści i z publiczn. 
posiedź. Izby han- 
dlowej i przemysł, 
w Krakowie. 208. 

Sprawozd. z czynno- 
ści wydziału To- 
warzystwa literac- 
kiego im Adama 
V'ickiewicza. 205. 

Sprawozdanie za- 
rządu Tow. Muze- 
um Tatrzańsk. im. 
dyr. Tytusa Cha- 
łubińskiego w Za- 
kopanem. 205. 

Sprawozdanie z pięt- 



nastoletniej dzia- 
łalności zakładów 
Św. Jadwigi w Kra- 
kowie. 244. 

Springer A. 33. 

Sroczyński Józef. 409. 

Srokowski Konstan- 
ty. 415. 

Stachiewicz Teofil 
dr. i Dworski E- 
manuel. 244. 

Stacya Centralna 
Meteorolog, przy 
Muzeum Przemy- 
słu i Rolnictwa w 
Warszawie r. 1904. 
285. 

StaflF Leopold. 372, 
463. 

Stagraczyński J. X. 
203, 284. 

Starczewski Feliks. 
244. 287, 411. 

Starczewski Euge- 
niusz. 291. 

Starosta weselny 
czyli zbiór mów 
używanych przy 
weselach. 290. 

Starowieyski Fran- 
ciszek ks. 118. 

Starża Stanisław. 35. 

Stasiak Ludwik. 372, 
414. 463. 

Statut Tow. kolonii 
wakacyjnych dla 
uczniów gimna- 
zyów i szkół real- 
nych w Krakowie 
i Podgórzu. 79. 

Statut polskiego Tow. 
balneolog, w Kra- 
kowie. 79. 

Sta tu ta Stowarzy- 
szenia muzyków 
w Krakowie. 370. 

Statut Tow. Wzaj. 
pomocy samoist- 
nych przemysłow- 
ców, kupców i rę- 
kodzielnik, chrze- 
ścijan sk. w Prze- 
myślu. 412. 

Statut stowarzysze- 
nia rady opiekuń- 
czej w Krakowie. 
460. 

Statut Towarzystwa 
opieki nad inter- 
natem. 370. 

Statut Tow. Czytelni 
akadem. im. Ada- 
ma Mickiewicza 
w Krakowie. 81. 



Steenbuch Aksel. 162, 
246. 

Stefanowska Micha- 
lina. 34. 

Stefanowska M. i Jo- 
teyko Józefa. 285. 

Steinhaus J. 79. 

Stephan Wiktor. 208, 
291. 

Stępniak S. 414. 
Stępowski Mauyan. 

330. 
Sterling S. Dr. 79. 
Sterling Władysław 

Dr. 248, 288. 
Sterling Seweryn dr. 

121. 

Stobiecki Stefan. 123. 
Stodółkiewicz A. J. 

330. 
StodorAdam. 36, 122, 

328. 
Stoltżer E. v. 373. 
Stratz C. H. 32, 368. 
Streicher Henryk dr. 

241. 

Strejk polityczny w 

Królestwie Pol- 

skiem. 163. 
Strindberg August. 

207. 
Stroka. Wincenty. 

246. 
Stryieński Casimir, 

164. 
Stryjakowski W. ks. 

203. 284. 
Strzemiński Ignacy. 

79, 121. 

Studnicki Włady- 
sław. 373, 415. 

Studziński Cyryl dr. 
459. 

Suchecki Miroslas. 
82. 

Sue Eugeniusz. 36. 

Sujkowski AntonL 
462. 

Suligowski A. 163 
208, 243, 247, 415, 
Supplices. 331. 

turzyński Jos. 248. 
wiat lalek. 34. 
Świat zwierzęcy 204. 
S wiątecki Jan dr. 204. 
Święci Aniołowie, 
opiekunowie nasi. 
^ 203. 

Swierczkowski Ni- 

kodem. 246. 
Swierz Leopold. 245, 
, 288. 
Święta Anna. 203. 



XVI 



Świętochowski Ale- 
ksander. 122. 

Święty Józef, Opie- 
kun Kościoła Swię- 

, tego. 284. 

Świeykowski Ema- 
nuel dr. 459, 469. 

Świeżawski A. 464. 

Świeżawskj Leon. 
463. 

Ś Witkowski Mieczy- 
sław. 205. 

Swojak. 80. 

8yc Stanisław. 288. 

Bygański Jan ks. T. 
'J. 369. 

Synoradzki Michał. 
36. 

Syrop Zwi dr. 463. 

Szafran T. 34. 

Szajnocha Ladislas 
dr. 374. 

Szajnocha Włady- 
sław dr. 118. 

Szaj nocha Karol. 204. 

Szarska Halka. 162. 

Szczepański Alfred. 
248. 

Szczepański Franci- 
szek. 120. 

Szczerota Jan. 122. 

Szczęśniak Włady- 
sław X. 123. 

Szelągowski Adam. 
119. 

Szematyzm. 123. 

Szeptycki Kazimierz 
hr. 329. 

Szimaczek M, A. 36. 

Szkoła niedzielne- 
handlowa w War- 
szawie w swym 
rozwoju pięćdzie- 
sięcioletnim 1855— 
1905. 244. 

Szlagowski Antoni 
dr. 158. 

Szlagowski Antoni 
ks. 241. 

Szpital kolei War- 
szawsko - Wiedeń- 
skiej na stacji Żbi- 
ków dla nieszczę- 
śliwych wydad- 

• ków. 329. 

Dąbrowa - Szremo- 
wicz Zygmunt. 505. 

Szreniawa-Gród J. 
A. 246. • 

Szukiewicz Wojciech 

160, 504. 
Szulisławski Adam 

dr. 288. 



Szumowski Włady- 
sław dr. 288. 

Szwarc. 163. 

Szycówna Aniela. 
371. 

Szymański A. Z. 77, 
119. 

Szymański M. 159. 

Szymański Adam. 
122, 288. 

Szymański Miecisla- 
us. 124. 

T. J. 291. 

Taine H. 409. 

Tański Juljan. 35. 

Tardieu Emil. 31. 

Tarcza wiary. 456. 

Tarnowski Stan. hr. 
160, 369, 411, 459. 

Taroni Feliks. 370. 

Taszycki z Lusła- 
wic Zygmunt dr. 
78, 163. 

Taubes Z. S. 372. 

Technik. 163. 

Templński Stani- 
sław ks. 456. 

Teodorowicz J. ks. 
163. 

Terlikowski Franci- 
szek. 410. 

Tetmajer - Przerwa 
Kazimierz. 36, 80, 
122, 162, 290. 

Thomas Stanisław. 
368, 409, 409. 409, 
409. 

Thony F. 34. 

Thullie Maksymilian 
dr. 163, 247. 

Tłumaczenia ustę- 
pów łacińskich 
dla klasy II. 242. 

Tochtermann K. 242. 

Tokarski Stanisław 
i Moniak Emillian. 
457. 

Tokarski Stanisław. 
244. 

Tokutomi Kanijro. 
246. 

Tołłoczkó S. dr. 159. 

Tołwiński Gabriel. 

Tomalski Jakób dr. 
163. 

Tomas a Kempis.203. 
284. 

Tomaszewski dr. 161. 

Tomkowicz Stani- 
sław. 411. 

Towarzystwo wyż- 
szych kursów wa- 
kacyjn. 34, 81, 373. 



Towarzystwo tech- 
nicznekrakowskie 
247. 

Towarzystwo Bos- 
kiego Zbawiciela. 
284. 

Towarzystwa. 205. 

Trąmpczyński Wło- 
dzimierz. 34. 

Trenkner Henryk dr. 
121. 

Treść referatów, 
zgłoszonych na 
zjazd naukowy et- 
nografów polskich 
we Lwowie. 368. 

Tretiak Józef. 120. 

Trojanowski Adam. 
81. 

Troskolański Tade- 
usz dr. 119. 

Truszkowski Antoni. 
330. 

Trzciński Tadeusz 
ks. dr. 284. 

Trzciński T. dr. ks. 
i A. K. ks. 118. 

Trzpis H. 369. 

Tuczyński Fr. Kaw. 
463. 

Turczyński Juiiusz. 
80. 

Turowski Szczęsny. 
121. 

TynieckiWładysław. 
416. 

Typy ludu górnoślą- 
skiego. 286. 

Tyszkiewicz Włady- 
sław dr. 123. 

Udziela M. dr. 32. 
Udziela Seweryn. 

159, 242. 
V. Ułaszyn Heinrich. 

209. 

Ułaszyn Genrich.416. 

Umiński Wł. 204, 414, 
505. 

Uniwersytety. 329. 

C. k. Uniwersytet Ja- 
gielloński. 244, 416, 
416. 

C. k. Uniwersytet im. 
Cesarza Francisz- 
ka weLwowie. 416. 

Uniwersytet Jagiel- 
loński. 244. 

Uniwersytet lwow- 
ski. 32. 

Uniwersytet ludowy 
im. Adama Mic- 
kiewicza. 82. 

Urbański Eugeniusz 
Antoni. 460. 



Uruski Seweryn Hr. 
77. 

Ustawy Tow. „Dzie- 
dzictwo błog. Jana 
Sarkandra dla lu- 
()u polskiego na 
Śląsku". 412. 

Ustawa normalna 
Towarzystwa wza- 
jemnej pomocy. 
370. 

Ustawa normalna 
towarzystw współ- 
dzielczych spożyw- 
czych. 460. 

Ustawa Polskiego 
Tow. emigracyjne- 
go. 205. 

Ustawa z dnia 3 Lip- 
ca 1896. 120. 

Ustawa o przywile- 

iach na wynalaz- 
[i i udoskonalenia. . 
287. 

Ustawy i rozporzą- 
dzenia. 120. 

Uwag kilka o lwow- 
skim banku parce- 
lacyjnym. 243. 

Uwagi z powodu li- 
stu Polaka do mi- 
nistra rosyjskiego. 
86. 

Uwagi o szkołach 
gospodarstwa do- 
mowego. 247. 

X. 502. 

Van J. 329. 
Van Vorst. 243. 
Vanghau Herbert J. 

E. Kardynał. 118. 
Vercruysse Bruno O. 

T. J. 31. 
Verga G. 122. 
Veriaine Paweł. 463. 
Vervorn Max. 285. 
Yesperae. 456. 
Yetulani Franciszek. 

287. 
Yeuillot Franciszek. 

327. 
Voltaire Fr. M. 204, 

459. 
Vries Hugo de. 32. 

V7. dr. 79. 

Wachowski Stani- 
sław dr. 416. 

Wachholz L. dr. pr. 
121. 

Wachtel Karol. 160. 

Wada. 163. 

Wagner K. 368. 



XVII 



Walczyński Franci- 
szek ks. 160. 

Walka o byt. 372. 

Wallace Lew. 463. 

Wangemann L. 504. 

Warkówna Jadwi- 
ga. 34. 

Waschitz Edward ks. 
256. 

Washigton Booker 
T. 246, 287. 

Wąsikowski Kazi- 
mierz. 504. 

Wa-ilewski Leon. 
460. 

Wasilewski Zyg- 
munt. 411. 

Wasercug Józef, 457. 

Wasserthal dr. 571. 

Waszkiewicz Alek- 
sandri. 292. 

Wawrzeniecki Ma- 
ryan. 463. 

Wazów Iwan. 122. 

Webersfeld Edward. 
123. 

Weinstock S. 78. 

Weiss Józef Julian. 
81 82 

Wells H. C. 206, 207. 

Wery ho Mary a i Ga- 
łecka M. 206. 

Westrin Th. 164. 

Wetler A. 371. 

Weyberg Z. 77, 119. 

Weyssenhoff Józef. 
36, 80. 

Wężyk Paula. 244, 
371. 

Wężyk Franciszek. 
119. 

Wianek Euchary- 
styczny. 241. 

Wiązanka pieśni 
polskich. 463. 

Wicherkiewicz dr. 
Wl. i Izdebski W. 
360. 

Wicherkiewicz Bo- 
lesław. 35, 161,245, 
371, 461, 461. 

Wiec Ill-ci kobiet 
Wielkopolsk. 287. 

Więckowski Stani- 
sław dr. 465. 

Wiedigier Wacław. 
414. 

'Wierzbicki Józef 
Stanisław. 414. 

Wierzbicki Jarosł. 
459. 

'Wierzbowski Sheo- 
dorus. 410. 

Wilde Oskar. 415. 



Wilkoński August. 

372, 
Will)r. 415. 
W imię ojczyzny. 

463. 
Winiarz Alojzy dr. 

244. 
Winkowski Józef i 

Taborski Józef. 

458, 458. 
Wipper R. prof. 410, 

4o9. 
Wiśniowski Thad- 

d&us. 465. 
Wisniakowski Józef 

Al. 163. 
Witkiewicz Stani- 
sław. 79. 
Witkowski August. 

32. 
Witkowski A. W. 

465. 
Wittyk Wiktor. 286, 

459. 

Witwicki Włady. 

sław. 76. 
Witwicki Stefan. 122. 
Wizę K. F. 248. 
W lewo zwrot. 291. 
Włócznik Adam. 122. 
Włodzimirski Karol. 

292. 
W obronie swobody 

słowa. 247. 
Wodowozow W. 287, 

460. 
Wojakiewicz Ma- 

rvan 463 
Wójcicka Zofia. 122. 
Wójcik K. 248. 
Wolfryng Lydia. 370. 
Woliński X. 76. 
Wolny Jakóbks. 370. 
Wolska Maryla. 80. 
Wyłyniak. 242. 286, 

410. 

Woroniecki Adam. 
247. 

Woszczyński J. dr. 
121. 

Wotowski St. 505. 

W rocznicę pięćset- 
ną... 459. 

Wróblewski Ignacy 
V. 37. 

Wróblewski Karol. 
290. 

Wroczyński Jan. 290. 

Wrzosek A. 161, 206, 

Wrzosek Adam 368. 

M^skazó wki dla ocho- 
tniczych atraży 
pożarnych kółek 
rolniczych. 209. 



...wski Tadeusz. 415. 

W sprawie prywat- 
nej średniej szko- 
ły żeńskiej w Kra- 
kowie. 371. 

W sprawie bojkotu 
szkoły rosyjskiej. 
415. 

W sprawie reformy 
gminy wiejskiej, 
460. 

Wszechświat i czło- 
wiek. 32, 204, 285, 
328. 

Wundrack August 
dr. 292. 

Wybicki Józef. 286. 
459. 

Wybór anegdot. 464. 

Wydawnictwo To- 
warzystwa ^Pol- 
ska sztuka stoso- 
wania*. 370. 

Wykaz adwokatów 
do krakowskiej 
izby adwokackiej 
należących. 78. 

Wypadki spostrze- 
żeń meteorologicz- 
nych w Galicyi. 
159. 

Wyrazy obce. 410. 

Wyrobek Emil. 457. 

Wysłouch Antoni. 
373. 415. 

Wyspiański Stani- 
sław. 36. 

Wystawa drukarska. 
§1. 

Wzory przemysłu 
domowego. 291. 

Żaba Borys. 162. 

Zabierz mnie w świat 
z sobą^! 160. 

Zabłocki Franciszek. 
122. 

Zakopane i jego oko- 
lice. 288. 

Zakrzewski Adam. 
369. 

Zakrzewski Win. 410. 

Zakrzewski Z. dr. 
457. 

Zaleski Stefan. 34. 

Zalewska Walerya. 
37. 

Załęski Stanisław 
ks. T. J. 287, 410, 
411, 411, 411. 

Zamenhof M. F. 32, 
119, 242. 

Zamenhof dr. 248. 

Zamknięcie rachun- 
kowe związku 



handlowego kółek 
rolniczych w Kra- 
kowie za r. 1903/4. 
81. 

Zamknięcie rachun- 
ków Kasy oszczę- 
dności. 244. 

Zangwiil J. 246. 

Zapałowićz Hugo. 
80, 37, 368, 463. 

Zapolska Gabryela 
(Maskoff Józef). 36, 
80. 

Zaremba S. 209, 457. 

Zarys klasztoru pp. 
Benedyktynek w 
Staniątkach. 31. 

Zarys. 287. 

Zatorski Leon. 122. 

Z bieżącej gorącel 
chwili. 163. 

Zbigniew z Przedbo- 
rza. 163. 

Zbiór poezyi. 372. 

Zbiór prac z kliniki* 
chorób wewnętrz- 
nych. 245. 

Zboczenie płciowe 
w świetle wiedzy 
postępowej. 161. 
245. 

Z doby strajków w 
Królestwie Polsk. 
163. 

Zdrowie. 36. 

Z działalności na- 
szej organizacyi. 
208. ^ 

Zdziarski Stanisław., 
159. 

Zdziechowski M. 36, 
79. 

Zdziechowski Kaź- 
mierz. 122. 

Zeyer Juliusz. 36. 

Zielewiczówna Ma- 
rya. 120. 

Zielińska M. 329. 

Zieliński Józef. 459. 

Ziemiałkowski Flo- 
ryan. 77. 

Ziółkowski Cziesław 
209. 

Ziołowski E. Z. 371. 

Zilkler Henryk. 413. 

Zjazd. 291. 

Złote myśli o kobie- 
tach. 415. 

Zmowa powszechna 
przecie rządowi.. 
247 463. 

Z nad wilii i Niem- 
na. 504. 



XVIU 



z najswieższychzdo- 
Dyczy wiedzy przy- 
rodniczej. 32. ■ 

Zombart W. 461. 
Zora Jeremi (Zale- 
ski H.). 372. i 

Źórawski G. 36. . 
Z podróży kilka wra- 
żeń. 161. 

Z powinszowaniem 
Nowego Roku 1905. 
80. 

Z teoryi i praktyki 
sycyalizmu u nas 
i gdzieindziej. 412. 



Zubrzycki S. J. dr. 

. 78^ 120, 370. 

Źukiewski Konstan- 
ty Marya ks. 285. 

Zwalczanie nerwo- 
wości przyrodn^rm 
sposobem życia. 
161. 

Zwierzchowski Ad. 
122, 162. 

Zwiezdicz P. 329. 

Zwrot w lewo... 415. 

Zych Franciszek. 411. 

Zych Maurycy. (Że- 
romski Stefan). 162, 
372. 



Żeleński Tadeusz dr. 

242, 371. 413. 
Zell. Th. dr. 204. 
Żerański Tadeusz. 

163. 

Żernicki-Szeliga E- 
V. 465. 

ŻerbiWo J. 77. 
Żetkin Klara. 370. 
Żeromski (Zych Ma- 
urycy). 290. 

Ź micho wska Narcy- 
za. 459. 

Żukowski Włady- 
sław. 415. 



Żuławski Jerzb. 8G 

162, 246. 
Żuromski K. 78, 160. 
Zychliński Teodor. 
. 32. 
Żyd wieczny tułacz. 

290. 
Żywago S. 12. 
Żywot Naiśw. Maryi 
. Panny. 203, 285. 
Żywot chwalebny 

Błogosławion. Ja- 

na-(jabryela Per- 
. boyer'a. 367. 
Żywot Maryi Custel- 

li. 463. 




JSffi 1. 



Warszawa, dnia 2 fis) Słycenia IQ05 r. 



Rok 5. 



Miesięcznik, poświecony krytyce i bibliografji polskiej, 

pod kierunkiem literackim ADAMA MAHRBUROA. 



W Wnzitf e nenli rl. 1, u pnriacji I ■ CuinMi rk. 1.SL 



TBEŚÓ: „Maurycy MorhnackM804 — 1834" 
przez Henryka GalUgo. Krytyka: B<id<,'wi'-ii l.J. 
„Jadwiga Firlejowa"; Butler J. ,Mfi] poehód 
Icrzyiowj'': ChŁ-doTeski K. „Sieria"; Dumolatd 
H. „Japonia pod wegleilpm politvc7,nym, eko- 
noraicznym i Hpoleeznyro": F. Af. „Dla rodKi- 
ny'; GalU Ił. ,Kr6tka Btyliftyfea" i „Teoria 
prozy i poezji w larysie"; Kant I. „Krytyka 
czydWRO rozumu"; KłoSnik Z. „Japonia"; Ko- 
nopnicka M. „Na DorraaDdzbiin brzegu"; „Kra- 
ków, jego kultura i eztuka"; Kramtztyk Si. 
^Opowiadanie z niwy naukowej"; „Kwartalnik 
teologiczny"; Leduc A, „Telegraf bez drutu"; 
Oriestkowa E. i Romiki /. „Ad a.4tra. Dwu- 



głos": Osterlnff W, .Zarya hiBloTJi literatury 
niemieckiej"; „Pnmiątkowa keięga 1866~I906"; 
-Pamiętnik konia"; Peniig R. „Jak odpowia- 
dać na p> lania dziecięce"; Piasecki E. „Zasady 
wychowania fizycznego"; Piiłrtycki J. „Eefte- 
kev światJa"; „Podręezna encyi-lope^ja kościel- 
na": PrzyhysieKski St. ^De profundis" i „Sy- 
nowie ziemi"; Rudnicka T. „Legendy'; Siero- 
suwiki W. .„Powr/it"; Slodor Adam „Adora- 
cja" i „Atlantyda"; Walewska M. Colonna 
„Sęp"; Weyssenhof J. ,^ywot i myśli Zjgniua- 
ta Podii lipskiego": Wilde Oskar „Salomt"- — 
Pod praeą. — Kronika. — Czasopisma.— Kurjer 
księgarski. — Bibllografja. 



Maurycy Mochnacki. 

1804 1 1834. 



^roku ubiegiem przypadały dwa jubileusze Mochnackiego: dnia 13 
UP^ft września upłynęło sto lat od jego urodzenia, dnia 20 grudnia ekoń- 
"«^^ czyło się lat 70 od chwili jego zgonu. W ciągu lego czasu uległ on 
zupełnemu niemal zapomnieniu; dla wielu zapewne nie jest nawet dość zrozu- 
miała szydercza wzmianka Słowackiego w „Beniowskim" o Moclinackim, jako 
„republik jedynaku synu". 

Nie należałoby jednak, abyśmy zapominali o twórcy „Literatury polskiej 
w wieku XIX' nie tyla może, jako politj-ku i działaczu społecznym, ile krytyku 
literackim, na tym bowiem polu zasług jego są niezwykle doniosłe. 



2 ^ł 1. 

Maurycy był synem Bazylego Mochnackiego, wychowańca Pijarów, autora 
kilku broszur historycznych, jednego z najzacniejszych mężów owoczesnej Ga- 
licji, i Marji z Pągowskich, kobiety rozumnej i pełnej poświęcenia. Urodził się 
we wsi Bojaniec cyrkułu żółkiewskiego w Galicji. Od dzieciństwa zdawał się być 
przeznaczonym do losów niezwykłych i bojowniczego żywota. Temperament miał 
dziki, nieokiełznany, nie można go było oswoić z obcemi, co przyprawiało o roz- 
pacz jego dobrą matkę, która chciała go mieć elegantem i salonowcem. 

Wychowanie otrzymał nader staranne, jak również i dwaj jego młodsi bra- 
cia, Kamil i Tymoleon. Sam ojciec uczył go łaciny, wszczepiając wen jednocześ- 
nie rozumne i szlachetne zasady obywatelskie. Naukę pochłaniał Maurycy z za- 
pałem, wyobraźnia jego od dzieciństwa zapalała się do bohaterów starożytności; 
Plutarch, Wergili i Homer byli jego ulubionemi autorami. 

W r. 1819 zjeżdża wraz z rodzicami do Warszawy celem dalszego kształce- 
nia się; po ukończeniu liceum wstępuje na wydział prawny uniwersytetu. Ale nie 
udało mu się ukończyć studjów; ognista, nie znająca hamulca dusza Maurycego 
nie umiała nagiąć się do karności. 

Rozległa wiedza, umysł bystry i niemały dar pisarski pozwalają mu wcześnie 
wpłynąć na burzliwe fale piśmiennictwa i publicystyki. Już w r. 1823 zamieszcza drob- 
ne artykuły, w Astrei Franciszka Grzymały, a w dwa lata później wraz z serdecznym 
przyjacielem Michałem Podczaszyńskim zakłada Dziennik Warszawski, który wy- 
drukował kilka jego artykułów, wprost programowych, jak np. rzecz „O duchu 
i źródłach poezji w Polsce": połączenie metafizyki z" poezją i wywalczenie praw 
dla młodego romantyzmu, oto były zasady i podstawy tego pierwszego wystąpie- 
nia, po którym nastąpiły inne, jeszcze namiętniejsze w Dzienniku Warszawskim, 
a potym w nowozałożonym przez niego piśmie p. t. Gazeta Polska, które staje się 
organem młodych romantyków. Tutaj zamieści! nasz krytyk w r. 1827 rozbiór 
^Sonetów" Mickiewicza, pełen entuzjazmu i uwielbienia, a potym (r. 1828) dwie 
większe rozprawy: „Myśli o literaturze polskiej** i „Artykuł, do którego powodem 
Zamek Kaniowski Goszczyńskiego''. 

Jednocześnie oddaje się Mochnacki pracy publicystycznej: od r. 1826—1830 
pisuje do Izydy Polskiej, pisma, poświęconego rolnictwu i przemysłowi, w r 
1829 tworzy Kurjer Polski, którego jest niestrudzonym współpracownikiem. 

Była to najgorętsza, ale też i najowocniejsza epoka jego życia. Wśród roz- 
budzonych namiętności, wśród zastępów nieprzyjaciół, których sam sobie two- 
rzył, pracował nieustannie, gorączkowo, to pisząc co dzień niemal nowy artykuł 
do Kurjera Polskiego, . to pracując nad pierwszym tomem ' znakomitego dzieła 
„O literaturze polskiej w XIX w.**, a szedł wciąż przebojem naprzód, z gorącą 
wiarą, że walczy o dobrą sprawę, o prawdę, której był fanatycznym czczicielem. 
A choć walczył z przemagającą siłą opinji większości, choć walczył bez zwolen- 
ników, bez wielbicieli, choć wreszcie pozostał zupełnie samotnym, nie upadł na 
duchu, nie ugiął się, ufny, że spełnia uczciwie swój obowiązek obywatelski. 

Pisać po całych nocach, podniecając się fajką i czarną kawą z rumem, 
w małym, ubogo przybranym pokoiku, po całodziennych trudach i walkach— oto, 
jaki był tryb życia Mochnackiego w owych czasach. I w takich też warunkach 
życia naprężonego, w ostatnich dniach hstopada w r. 1830 został ukończony 
pierwszy tom rozprawy „O literaturze polskiej w XIX w.** Matka Maurycego, 
której zawdzięczamy zachowanie i oddanie do druku korespondencji syna i ma- 
terjałów biograficznych, a także doskonałą sylwetkę jego życia i charakteru, tak 
kreśli obraz tej chwili: „Ostatnich prawie dni listopada wchodzę raz do mieszka- 
nia Maurycego i zastaję go przy zielonym stole piszącego, ale oczy mu się iskrzą, 
kawa na wpół niedopita, pisze a pisze, na mnie nie uważa, ja stoję pod piecem; 



3ft 1. 






nareszcie Maurycy po dZugim jeszcze pisaniu uśmiecha się, daje ostatnią kreskę 
piórem skrzypiącym, podnosi ręce do góry złożone, zakłada za głowę, łzy mu 
z oczu j padają: „O Wielki Boże!*, zawołał, westchnął, zapłakał, rzucił pióro 
i przybył do mnie: „Ach! kochana mamo, w tym momencie skończyłem moje dzie- 
ło o literaturze, ale to, co teraz napisałem, jest przedmowa krótka, tej mamie 
nie dam dziś do czytania, za dni kilka dzieło pójdzie do druku i będziesz mama 
czytała wszystko razem**. 

W takiej więc kuźni ducha powstało to dzieło, które, choć nie miało być 
nigdy ukończone, jak wszystkie prace Mochnackiego, zajęło wybitne nader sta- 
nowisko w dziejach naszej krytyki literackiej. 

„Jeżeli rzecz Mickiewicza o krytykach i recenzentach warszawskich— mówi 
Chmielowski w swoich „Dziejach krytyki literackiej w Polsce* (str. 194)— była try- 
umfalnym ogłoszeniem rozpoczynającego się romantyzmu, to dziełko Mochnackie- 
go stało się jakby kartą konstytucyjną tego panowania**. 

I tak jest w samej rzeczy. Do ostatecznego zgnębienia klasyków, do wie- 
kopomnego tryumfu bojującego romantyzmu rozprawa Mochnackiego przyczyniła 
się w znacznym stopniu. 

Drobny przykład stwierdzi tę prawdę. Gdy ,Marya* ukazała się w druku, 
nikt nie zwrócił na nią uwagi, prócz tych, co z niej szydzili; Mochnacki pierwszy 
wykazał wielkie zalety literackie tego poematu, i odtąd smutna historja o Marji 
i Wacławie stała się jedną z najpopularniejszych książek polskich. 

W chwili, gdy rozprawa Mochnackiego wychodziła z pod tłoczni drukar- 
skich, walka klasyków z romantykami już była nieco przycichła; innemi sprawa- 
mi zajęły się umysły. Było więc dzieło to jakby pieczęcią pod indygienatem oby- 
watelstwa dla młodego kierunku. 

To też strona krytyczna „Literatury polskiej w. XIX** odegrała znamienną 
rolę w dziejach naszej umysłowości. Nie można tego żadną miarą powiedzieć 
o pierwszej połowie dzieła, gdzie Mochoacki starał się postawić krytykę literacką 
na gruncie filozoficznym. 

A jednak był Mochnacki pierwszym u nas pisarzem, co wyszedł z zaklęte- 
go koła suchych, z góry narzuconych formułek estetycznych i sądy swoje oparł 
na szerokiej podstawie metafizycznej. Mniejsza o to, że poglądy jego nie są sa- 
moistne, że przypominają i Hegla, i Schelłinga; mniejsza o to, że współczesnych 
nie zaciekawiła ta część jego pracy, choć entuzjazmowali się drugą: w każdym 
razie Mochnackiemu należy się zasługa pierwszego kroku na tej drodze, po której 
postępuje dzisiejsza estetyka i psychologja twórczości. 

Podstawą logiczną Mochnackiego jest zasada, że natura we wszystkich 
swoich przejawach, od świata nieorganicznego do życia społeczeństw ludzkich, 
dąży do świadomości, czyli, jak się wyraża, refleksji, przychodzi do „uznania sa- 
mego siebie w swoim jestestwie**. Pierwiastek świadomości rozlany jest w ca- 
łym wszechświecie i daje się zauważyć nawet w kamieniach i minerałach. Tak 
np. mika „reprezentuje w granicie i jest niejako hieroglificznym prorokiem działu 
roślin**; a „feld-pat uważaćby można w granicie jako reprezentanta czyli prze- 
słannika i hieroglificznego proroka państwa zwierząt*. 

Tak więc, twierdzi Mochnacki , zachodzi żywy i ścisły związek między na- 
turą nieorganiczną a duchem, jako różnymi stopniami wcielenia jednego pier- 
wiastka—świadomości; a wspólnoty tej dowodzą, zdaniem autora, zjawiska ma- 
gnetyzmu zwierzęcego, czarnoksięstwa, astrologji i t. p. 

Przechodząc do zjawisk społecznych, Mochnacki i w nich znajduje sto- 
pniowe i ciągłe dążenie do „uznania samego siebie w swoim jestestwie'*; a litera- 
tura w najobszerniejszym znaczeniu tego wyrazu jest właśnie wyrazem tej sa- 



■•V. 
«ił. 






.1 



4 Jtt 1. 

mowiedzy, jest niejako „sumieniem narodu*. Literatura —mówi Mochnacki — jest 
to „systema łych nauk, tych umiejętności, tych wszystkich razem tworów ludz- 
kiego umysłu; a raczej systema tych działań i poruszeń myśli, które mają naj- 
bliższy i bezpośredni, związek z cywilizacją i duchem narodu**. 

Z tego określenia wypływają dwa bardzo ważne wnioski. Przedewszyst- 
kim, literatura, jeżeli ma utrzymywać rzeczywisty związek z duchem narodu, 
musi być narodową, z tego ducha płynąć bezpośrednio; taką jest właśnie litera- 
tura romantyczna, gdy tymczasem piśmiennictwo polskie XVIII stulecia i pierw- 
szej ćwierci XIX, obce duchem i treścią, nie mogło pełnić godnie tego posłan- 
nictwa. Stąd wypływa to krzywdzące nawet lekceważenie, z którym Mochnacki 
mówi o literaturze Stanisławowskiej. 

A potym, ponieważ naród dąży do coraz wyższej samo wiedzy, literatura 
jego, jako wyraz tej samowiedzy, nie może pozostawać w zastoju, lecz wciąż 
rozwijać się i doskonalić. Ruch, post^^p, natura naturans nie natura naturata jest 
znamieniem życia. I dlatego toczące się między klasykami a romantykami spory 
Mochnacki uważa za czynnik ze wszech miar dodatni. Bo gdzie niema przed- 
wieństWf tam niema ruchu, a gdzie ruchu niema, lam ustaje życie; i tylko przez 
-działanie i oddziaływanie, akeję i reakcję wszystkie się wykształcają mniemania, 
wszystkie stronnictwa, wszystkie talenta**. 

Łatwo dostrzec ile w tę metafizykę estetyczną Mochnackiego wsiąkło 
pierwiastków idealistycznej filozofji niemieckiej; nie trudno też obecnie stwier- 
dzić, że teorja ta w swej budowie logicznej nie wytrzymuje krytyki ze stanowi- 
ska dzisiejszej nauki. Ale kilka jest tu punktów zasadniczych, które i dziś jej^z- 
cze nie straciły na walorze, a mianowicie: żądanie, aby poezja miała charakter 
nawskroś narodowy, potym dążenie do ciągłego postępu w każdej dz-iedzinie, 
a wreszcie i ta zasada, że filozof i poeta powinni wnikać w istotę wszech rzeczy, 
odnajdywać tajny związek swojej jaźni z wewnętrzną treścią naiury, z pominię- 
ciem wszelkiej przypadkowości, jak dzisiaj mówimy, fenomenalizmu. Jeżeli do- 
damy jeszcze, że Mochnacki pierwszy u nas rozróżnił poezję przedmiotowo-rea- 
listyczną i podmiotowo-liryczną, czyli, jak on to nazywa; poezję „objeklową, po- 
.staciową, plastyczną, realną" i poezję „psychyczną^ wyczerpiemy wszystkie 
główniejsze zasady teoretyczne Mochnackiego. 

W drugiej części swej pracy autor stosuje swe zasady do poezji roman- 
tycznej, znajdując w niej wysokie zalety artystyczne. Nie jest jednak bezwzględ- 
nym wielbicielem wszystkiego, co wyszło z pod pióra romantyków: daje wpraw- 
dzie entuzjastyczny i subtelny rozbiór „Marji*, -Grażyny", „Dziadów", „Zamku 
Kaniowskiego", -Dum i dumek**, ale surowo sądzi „Konrada Walenroda** z punktu 
widzenia estetycznego i moralnego. 

Dalsze koleje życia Mochnackiego już mniej są dla nas ciekawe. Po owej 
naj burzliwszej epoce swego życia, we wrześniu r. 1831 opuścił kraj na zawsze. 
Z początku zamieszkał w Paryżu. Ale niedługo tu bawił: potrzebował spokoju, ci- 
szy dla wykończenia pierwszych dwuch lomów swej znakomitej -Historji narodu 
polskiego w r. 1830—1831*, także, niestetyl nie ukończonej. Pojechał więc do Metzu, 
i tam pracował nad tym nowym swym dziełem, które ukazało się w początkach 
r. 1834; nie przyniosło wszakże swemu autorowi wawrzynów ni dobrobytu, lecz 
ściągnęło nań gromy oburzeń ze strony tych, którzy czuli się w nim najbardziej 
dotknięci. 

Troski o dalszy los rodziny, a zwłaszcza o życie i zdrowie młodszego bra- 
ta, Kamila, wypełniły ostatnich kilkanaście miesięcy życia Maurycego. Kamila nie 
uchronił od śmierci (um. 17 sierpnia r. 1833), a w półtora roku niespełna i sam 
za nim podążył; ostatnie chwile życia spędził w Auxerres, miejscowości ku- 



J6 1. 5 

racyjnej w Burgundji, dokąd wywieźli go przyjaciele dla przedłużenia życia, 
i tam też zmarł d. 20 grudnia 1834 r. 

Takie było krótkie, lecz owocne bojowanie na ziemi tego człowieka nie- 
zwykłego, który zda się, przeznaczony był na to, aby przebiec przez to życie, 
jak meteor, zabłysnąć i wnet zgasnąć. Dziwny to był, zaiste, człowiek, i dziwne 
koleje jego życia. Żadnej pracy literackiej nie dano mu było skończyć, a jednak 
pozostawił trwałe imię w dziejach naszego piśmiennictwa; żaden z zamiarów 
jego nie był w czyn wprowadzony, a jednak hasła, którym służył, pozostały dro- 
goskazem przyszłości; żadnego nie miał wyznawcy w tych czasach, gdy żył 
i działał, kiedy chciał porywać tłumy, a potomność uczciła go, jako człowieka 
wielkiej duszy, nieposzlakowanego serca i jasnego umysłu. Rzadko te zalety ko- 
jarzą się w jednym człowieku; jeszcze rzadziej można znaleźć polityka, któryby 
jednocześnie był tak wielkim artystą, potrafił odczuć nietylko piękno czynu, ale 
i piękno słowa. Mochnacki był tym wszystkim razem. 

I niewiadomo, co więcej w nim czcić: czy polityka, męża żelaznej ręki 
i niezłomnej energji czynu, orlim wzrokiem Napoleona przemierzającego szero- 
kie przestrzenie Europy, przeszłość i przyszłość narodów? czy może subtelnego 
estetyka, co pierwszy odczuł i zrozumiał wielkie piękno utworów romantycz- 
nych? a może wreszcie tkliwego syna i brata? może tego smutnego człowieka, co 
patrzał na śmierć ukochanych i z taką pogodą czekał własnego zgonu, a był 
tak nieugięty do ostatnich chwil życia, mimo tylu i tak strasznych zawodów? 

Mochnacki na każdym polu i w każdej postaci jest zawsze zarówno nie- 
pospolity. 

Henryk Galie, 



Kl^YTYKA. 



Teologja, dzieła treści religijnej. 

Kwartalnik teologiczny, czasopismo po- 
święcone wiedzy katolickiej, wydawane 
przez ks. A. Szaniawskiego. Bocznik 
III. Zeszyt 1 i 2. Rok 1904. Cena rb. 6. 

Gruby tom trzeci rok liczącego wydawni- 
ctwa zawiera same ciekawe i oryginalne rze- 
czy. Szereg ich rozpoczyna list apostolski 
Piusa X-go o warunkach otrzymywania stopni 
naukowych ze stndjum Pisma sw. 

Ks. Jan Kurczewski daje doskonalą sylwet- 
kę ks. Polichowskiego, sufragana wileńskiego, 
choć nie zawsze możnaby 8ię zgodzić z poglą- 
dami autora. Studjum filozoficzne ks. d-ra 
Gabryia p. t. „Realizm i nominaalizm w dzie- 
dzinie filozołji^ (c. d.) jest bardzo poważne i 
uczone, ale zarazem suche i niedostępne dla 
zwykłego śmiertelnika, wątpliwa, czy takiemi 
rzeczami „ Kwartalnik*' zdoła rozdmuchać za- 
pał do iilozofji wśród szerszego ogółu. Ks. 
Juljana Gołąba: „O tłumaczeniu Nowego Te- 



stamentu przez ks. Jakóba Wujka** (c. d.) 
jest studjum poważnym, przeznaczonym dla 
specjalisty, badacza Pisma św. Ks. Gajko- 
wski daje ciekawy „Zabytek ascezy niewieściej 
z pierwszej połowy XVIII w.** Dalej idą 
„Listy kardynała Stanisława Hozjusza do 
Stanisława Karnkowskiego, biskupa włocław- 
skiego'', tłumaczone z łacińskiego przez ks. So- 
kaiskiego. Bardzo śmiały i do rezultatów 
prosto prowadzący jest artykuł ks. Kolskiego 
p. t. „Asceza czy nauka?" Czy działać na 
serce i, rozdmuchując iskry miłości Bożej, lu- 
dzi do Boga pociągnąć, czy też przekonywać 
dowodzeniami rozumowanemi? Z rozumu, z 
Pisma i z przykładów autor^czerpie swoje argu- 
menty, aby dowieść potrzeby zgodnego działania 
rozumu i serca, pogodzenia tych dwu eh kierunków. 
Pióro to mocne i śmiałe, a spokoine i równe. 
„Znaczenie teologji wobec nauk świeckich** ks. 
Syskiego i „Leibniz** ks. Jaworskiego, są to 
rzeczy zbyt krótkie w stosunku do poruszone- 
go tematu. Rzewny jest obrazek biednych 
Trynitarzy, wygnanych z Orszy (ks. JanczakJ. 
Na szczególną uwagę zasługuje artykuł p. t. 
„Jed nos tajność w naszym nabożeństwie pu- 



Kl 1. 



blicznym". Uwagi są rłuszne i niejeden pa- 
sterz może się zbudować ku wygodzie swych 
biednych „ani dnia, ani godziny nie wiedzą- 
cych owieczek*. A. Debolego: „Kardynałowie 
Polacy" (z portretami) są bardzo cenne. Do- 
bre są rzeczy ascetyczne.— Ks. Szaniawskiego: 
„Najnowsze odkrycia w teorji budowy psal- 
mów" są dostępne tylko dla specjalisty bada- 
cza. Bardzo ciekawy jest kodeks Hammura- 
bi'ego. Cenne są „Pisma sw. Jana od Krzy- 
ża '^. Krytyka prowadzona sumiennie i z ko- 
niecznym spokojem. Bogaty dział bibliogra- 
ficzny dopełnia całości.* Poważne to wyda- 
wnictwo powinno się znalesć na biurku każde- 
go księdza. Jedną tylko możnaby mieć pro- 
śbę: „Kwartalnik" ma być polem do studjów 
specjalnych i zarazem popularyzatorem wiedzy 
teologicznej, filozoficznej i ascetycznej; ^iech 
przeto dobrze określi granicę tych dwuch dzia- 
łów i zechce bardziej uwzględniać i nas zwy- 
kłych szaraczków. 

jSTs, Szkopowski, 

Podręczoa Enoyklopedya (kościelna). A. Tom 

1 i 2. Rok 1904. Wydawnictwo „Biblio- 
teki dziel Chrześcijańskich". 8-a,str.428. 
Warszawa, 1904. Skł. gl. w księg. Ge- 
bethnera i Wolffa. Cena każdego tomu 
rb. 1. 

Już oddawna odczuwaliśmy dotkliwie brak 
odpowiedniego informatora w rzeczach religij- 
nych i kościelnych. Wielka encyklopedja ko- 
ścielna z powodu braku pierwszych tomów do^ 
szła do niebywałej ceny, a posuwając się od 
lat wielu nadzwyczaj wolno, nie zawsze może 
odpowiedzieć potrzebie aktualnej. Zasługą nie- 
małą redakcji „Bibljoteki" jest podjęcie nowe- 
go wydawnictwa, które w powodzi ulotnych i 
łatwych, a dobrze idących rzeczy ascetycznych, 
powagą tytułu przemówić powinno do naszych 
serc i kieszeni. Dwa tomy już się ukazały, 
dwa nast'epne ujrzymy za chwilę. Jak wszyst- 
kie prace zbiorowe posiada „Encyklopedja" nie- 
odłączne zalety i wady. Niektóre np. artykuły 
są zbyt krótkie, a nawet pobieżne, w niektó- 
rych są poważne opuszczenia. Nie wyliczono 
np. wszystkich synów Abrahama^ ale podano 
datę wystawienia tragiedji Gutzkowa („Uriel 
Acosta") na naszej scenie teatru Eozmaitości. 
Skąpo powiedziano o Aaronie, arcykapłanie, ale 
za to w Aaronie (mnichu szkockim) dano całą 
litanję źródeł obok malutkiego tekstu. Zbyt 



pobieżnie opracowano tak ciekawy dla nas te- 
mat, jak amerykańsku kościoły polskie, ale za to 
w Anioł Pański podano obszernie sposób od- 
mawiania. Zakończenie artykułu Agapety jest 
zupinie niejasne. W Antysemityzmie nie rozwi- 
nięto myśli dziejowej, szczególniej działalności 
Kościoła i papieży w zwalczaniu ruchów fana- 
tycznych antyżydowskich średniowiecza. Do 
zbyt krótkich należą: artykuł (w trzech wier- 
szach), augurowie (także), archiwolta (zupełnie 
niezrozumiałe). Pominięto rozwój historyczny 
astrologji. W asy tum nie wyliczono przypadków, 
w których ono nie służyło. Antysemityzm w 
Polsce kwalifikował się do kosza. Są to jednak 
usterki, które w każdym wydawnictwie zbioro- 
wym zdarzyć się mogą. Każdemu jednak ra- 
dze przeczytać artykuły z dziedziny Pisma św. 
podpisane X. A. S. Takie antilogje (najlepsza 
rzecz w książce), antropocentrytm, antropopa^ 
tyzm. armje eic. są wzorem treściwego, jasnego 
i pięknego pisania. Niektóre jednak w tym 
dziale (V) nie zawsze uwzględniają nowe źródła 
egzegietyczne (patrz Abel). Do świetnych ró- 
wnież należą prawne i prawno-historyczne, pod- 
pisane X, A. K. T2\i\Q annaty, apelacje, arcki- 
djakonaty, agiendy i t. d. są jasne, źródłowe, 
uwzglądniają starannie rzeczy nasze i dają wiele 
zupełnie nowych poglądów, opartych na źró- 
dłach. W dziale historycznym, naogół dobrym, 
wadą jest przdadowanie niektórych artykułów 
cytatami źródeł (p. Aleksander VI lub Anglja). 
Źe Aleksander VI w młodości przyciągał kobiety, 
jak magnes śelazo. to może jest i prawdą, ale 
tak bezwzględnie wyrażone drapie serce kato- 
lickie. Świetne są artykuły filozoficzne (X. S. 
P.), niektóre jednak (X. dr. G.") kwalifikują się 
raczej do specjalnych wydawnictw filozoficznych. 
Dziat nauk przyrodniczych za ciężki jak na en- 
cyklopedję (p. atomizm). Ąntropologja to arty- 
kuł nie dosyć rozwinięty. Ąntropologja — krymi- 
nalna daje prawie sanie źródła. Język i styl 
rozmaite oczywiście, czasem świetne, czasem 
dobre, są jednak usterki (p. art. Adrjan cesarz 
gdzie zaraz na początku przepadł właściwy pod- 
miot). 

Tak się przedstawia to pożyteczne i potrzeb- 
ne wydawnictwo. Usterki są nieodłączne, jak 
powiedziałem, od każdej pracy zbiorowej. Obok 
tego „Encyklopedja'' posiada, jak wykazałem 
dużo rzeczy prawdziwie wartościowych, stara 
i}ię być akttialną, poruszając tematy nowe i cie- 



JA 1. 



kawe i dlatego zasługuje na poparcie ogółu, a 
szczególnie księży. To poparcie otrzyma sza- 
nowna redakcja, jeżeli osobliwie zechce w ści- 
ślejsze karby ująć swoich współpracowników i 
rozciągnąć nad artykułami baczniejszą kon- 
trolę. 

Ks, Szkopowskł\ 



Filozofja, psychologja, estetyka, 

etyka. 

Kant Immanuel. Krytyka czystego rozumu. 
Przełożył z oryginału Piotr Chmielowski. 
Pod redakcją Henryka Struvego. Z do- 
daniem ustępu i objaśnień tłumacza 
oraz skorowidza nazwisk i wyrazów 
naukowych. Wydanie z zapomogi Kasy 
dla osób pracujących na polu naukowym 
imienia D-ra Józefa Mianowskiego. 8-ka, 
str.XL4-782+nlb. Warszawa, 19U4. Skład 
główny w Księgarni E. Wende i S-ka. — 
Cena rb. 1,50. 

Klasyków powszechnej literatury filozoficznej 
w przekładach mamy bardzo mało, zwłaszcza 
w przekładach, którymby można zaufać. Osta- 
tniemi czasy częściej zaczęły ukazywać się pol- 
skie przekłady monografji poświęconych poszcze- 
gólnym filozofom, ale monografja wtedy najno- 
źądańszą bywa, gdy się już przeczytało autora. 
Szczególnie da się to powiedzieć o dziełach ar- 
tystycznych i filozoficznych, gdzie pierwiastek 
indywidualny często gra tak wybitną rolę. Nie 
podzielam opinji. ii takie dzieło, jak ^Krytyka 
czystego rozumu" Kanta, potrzebne jest tylko 
dla specjalistów, którzy mogą korzystać z orygi- 
nałir. Nasamprzód trudno pojąć, dlaczegoby 
tylko specjaliści mieli czytywać Kanta, skoro 
każdy wykształcony człowiek może z pożytkiem 
spróbować sił swoich w pokonywaniu trudności 
takiej lektury; powtóre młodzież akademicka, 
śród której rzadko daje się spotykać dostateczną 
znajomość języka niemieckiego, może nieraz 
w polskim przekładzie Kanta znaleźć ńietylko 
zachętę do studjów filozoficznych, lecz nadto 
podnietę do zapoznania się z językiem niemiec- 
kim, tak nieodzownym, jako pomoc, w studjach 
tego rodzaju; wreszcie w pracach filozoficznych 
polskich dobrze jest w rszie potrzeby i możności 
powoływać się na przekład polski, skoro się ma 
na względzie czytelnika polskiego, jak najwy- 
bitniejsi specjaliści francuscy i angielscy powo- 
łują się chętnie na swoje przekłady. 



Przekład jednego z największych arcydzieł li- 
teratury filozoficznej należy uważać za nabytek w 
piśmiennictwie naszym bardzo pożądany i w da- 
nym przypadku, trzeba to przyznać, bardzo po- 
myślny. Ile można sądzić na podstawie po- 
równania kilku ustępów przekładu z tekstem 
oryginału, przekład jest ścisły. Polszczyzna po- 
prawna i czysta czyta się możliwie łatwo, a w ka- 
żdym razie o wiele łatwiej, niż oryginał ze swo- 
ją ciężką stylizacją i zawiłemi okresami, gdzie 
raz poraź piętrzą się całe zatory zdań podrzęd- 
nych. Tłumacz szczęśliwie rozbija te zatory, 
bez ujmy dla wierności myśli. W tym wzglę- 
dzie niemałą pomocą dla tłumacza były istnie- 
jące już przekłady, „Krytyki czystego rozumu" 
w innych językach. Wogólo wielką zaletą prze- 
kładu Chmielowskiego jest to, że się przy czyta- 
niu nie odczuwa obczyzny, co w naszych prze- 
kładach rzadko się zdarza. 

Co do terminologii, pomimo, że Chmielowski 
w przedmowie swojej usiłuje usprawiedliwić 
przekład Anschauung przez „ogląd" i „ogląda- 
nie,** UrtheiUkraft przez „rozwaga* i bestimmen, 
Bestimmung przez „określić" i określenie," je- 
dnak nie mogłem się przekonać. Taki bądź co 
bądź nowotwór jak „ogląd* nie ma widoków 
utarcia się, gdy tymczasem za wyrazami intui- 
cja i intuit, odpowiadającemi podwójnemu 
znaczeniu Anschauung^ przemawiają zarówno 
tradycje łacińskiej terminologii filozoficznej, 
utartej w językach romańskich i angielskim, 
jak historyczne znaczenie dzieła Kanta. Przekład 
Urtheilskraft przez „rozwaga** da się jeszcze od 
biedy pogodzić z określeniem kantowskim tego 
terminu, ale wątpię, czy władza wytwarza- 
nia sądów estetycznych i teleologicznych, jak ją 
Kant rozumie i przedni tawia w swojej ^Kritik der 
Urłhelsilskraft^ da się pogodzić z tym, co się 
u nas pospolicie rozumie przez rozwagę; Kanto- 
wi o to przecież, między inuemi, chodzi, że sądy 
estetyczne wytwarzają się bezpośrednio, bez roz- 
ważania. Jeżeli Kant określa* rozsądek — Vćr- 
stand jako Vermdgen zu Urtheilen (^władza, zdol- 
ność sądzenia), mając na względzie stronę for- 
malną, logiczną rozsądku, to Urtheilskra/t ozna- 
cza także u Kanta zdolność czy władzę oceny 
estetycznej; [cognitio sensitiva w „Aesthetica" 
Baumgartena) a wice coś w rodzaju władzy bez- 
pośredniej oceny estetyczne] albo celowej. Oświad- 
czając, że ,Verstand stale tłumaczy przez „rozsą- 
dek*, zaś Yernunft przez „rozum*. Chmielów- 



'^ 



8 



Xk 1. 



ski nie zwraca uwagi na to, że u Kanta Yernunft 
€0 inDCgo znaczy w jego ^Djalektyce transcen- 
dentalnej/ mianowicie: władzę syntezującą we- 
dług trzech idei apriorycznych — wszechświata, 
duszy i Boga; co innego zaś w tytule dzieła: 
„Kritik der reinem Yernunft,** mianowicie: 
ogól form apriorycznych zmysłowości, roz- 
sądku i rozumu/ Chociaż Chmielowski wie, 
że w polskiej terminologji logicznej ^okreslić^ 
„określenie** odpowiada definiren i Definition^ je- 
dnak decyduje się tłumaczyć bestimmen przez 
^określić" zamiast „wyznaczyć** i Bcstimmung 
przez „określenie* zamiast „wyznaczenie,* nie 
uwzględniając przytym, że w logice jest teorja 
określenia ^definicji) i teorja wyznaczenia (de- 
terminacji). Tym sposobem stwarza źródło po- 
wikłań możliwych. 

W oszczędnych przy piskach pod tekstem 
i objaśnieniach na końcu książki tłumacz daje 
komentarz historyczny i filologiczny, najczęściej 
trafny, niekiedy jednak chybiony, jak np. na 
str. 382: „Molekuły (drobiny) są to, jak wiado- 
mo, najdrobniejsze cząsteczki ciał, jeszcze dla 
oka ludzkiego, uzbrojonego w odpowiednie pr.''y- 
rządy, dzstrzegalue (?!); atomy (niedzialkij zaś, 
to przypuszczalne tylko, nie dające się podzielić 
pra-pierwiastki, które mają posłużyć do wyja- 
śnienia rozmaitego składu i zachowania si<^ ciał." 
Zanadto po literacku i nie wiąże się to z teks- 
tem Kanta. 

W każdym razie przekład to wysokiej war- 
tości. 

Ad. Mahrhurg. 



Historja i teorja literatury. 

Galie Henryk. Krótka stylistyka wraz z 
teorja wierszowania. Cena kop. 15. — 
Tenże. Teorja proztj i poezji w zarysie. 
16-ka, str. 7C i 132. Warszawa. 1904. 
C„Książki dla wszystkich" wydawnictwo 
M. Arcta). Cena kop. 25. 

Obydwa dziełka p. Gallego, będące owocem 
sumiennego przestudjowania prac specjalnych 
Wackernagla, Scherera, Gottschalla, Chmie- 
lowskiego, Pawińskiego i in., w zupełności od- 
powiadają swemu zadaniu, t. j.. popularyzują 
Umiejętnie główne wiadomości z zakresu styli- 
styki, wersyfikacji, prozaiki i poetyki. Byłaby 
tylko pożądana większa ścisłość^ niektórych 



definicji w stylistyce, np. definicji uosabienia 
(str. 48), synekdochy (51), hyperboli (53) 
i in. 

Ign, Chrzanowski. 

OsterlofT Waldemar. Zarys historyi litera- 
tury niemieeklej Część III. Od Goethego 
do Schillera. („Książki dla wszystkich"*). 
8ka, str. 000. Warszawa, 1904. Nakła- 
dem i drukiem M. Apcta. Cena kop. 15. 

Popularny charakter wydawnictwa, w skład któ- 
rego wchodzi niniejszy zarys historyczny literatu- 
ry niemieckiej, warunkuje sposób ujęcia i opra- 
cowania przedmiotu. Autorowi chodziło głównie 
o uprzystępnienie go jaknajszerszemu ogółowi, 
to też zawartą w 3- im tomiku swej pracy opo- 
wieść o życiu i twórczości dwuch naczelnych 
gen j uszów poezji niemieckiej rozwinął w ry- 
sach możliwie najprostszych. Po krótkim wstę- 
pie, określającym bardzo ogólnikowo stanowisko 
Goethego i Schillera w danym momencie dziejo- 
wym literatury niemieckiej w stosunku do ich 
poprzedników i następców, kreśli autor ko- 
lejno w czterech rozdziałach dzieje życia i twór- 
czości obu poetów, podając główniejsze fakty 
biograficzne i treść ich dzieł, uzupełnioną krót- 
kiemi objaśnieniami. 

Oczywiście, w tak popularnym i zwięzłym 
zarysie nie można od autora ^ądać pogłębienia 
przedmiotu, można by nię jednak domagać od 
niego więcej życia w charakterystyce, więcej 
odczucia w przedstawieniu płodów natchnienia 
tak wielkich twórców. Chodzi przecież o to, 
aby szeroki ogół [czytelników „Książek dla 
wszystkich" nietylko dowiedział się czegoś o 
gienjalnych wieszczach niemieckich, ale powziął 
też jakiekolwiek wyobrażenie o tym, na czym 
właściwie ich gienjalność polega... Takiego wy- 
obrażenia ani w najmniejszej mierze nikt nie 
zdoła sobie wyrobić z suchego wykładu p. 0- 
sterloffa, ale wiadomości elementarnych w nim 
dużo, podanych w sposób jasny, zwięzły, ś cisły 
w prostym, przejrzystym układzie i w bardzo 

poprawnym języku. 

fV. Gostomskt. 

Pamiątkowa Księga. 1866 — 1906. Prace 
byłych uczniów Stanisława hr. Tarnow- 
skiego ku uczczeniu XXXV-lecia jego 
nauczycielskiej pracy. Tom I. 8-ka, str. 
358. Kraków, MDCCCIY roku (nakład 
autorów prac). Cena kor. 5. 

Większą część księgi wypełniają pracezdzie- 



J& 1. 



dżiny historji literatury polskiej. P. Stanisław 
Zathey podaje kilka wskazówek, dotyczących 
metody badań historyczno-literackich. P. Ta- 
deusz Grabowski skreślił krótką, zwięzłą, a 
bardzo dobrą charakterystykę Tyszyńskiego^ 
jako krytyka literackiego. P. Ferdynand Ho- 
sick omówił szczegółowo początki działalności 
literackiej Klaczki w języku francuskim, a 
mianowicie jego rozprawy, artykuły i recenzje, 
drukowane w r. 1854 i 1855 w „La Bevue 
Contemporaine** i „La Ilevue de Paris**. Bar- 
dzo ciekawą jest rozprawa p. M. A. Kurpiela 
o dwuch nieznanych powieściach Niemcewicza, 
z których jedna pod tytułem „Władysław Bo- 
jomir**, jest pamfletem na Szaniawskiego, No- 
wosilcowa, Zajączka i Bożnieckiego, druga zaś, 
bez tytułu — pamfletem na Lelewela, St. Gra' 
bowskiego, Krukowieckiego, Zaliwskiego, J. B. 
Ostrowskiego, Czyńskiego, Bykaczewskiego. 
Nie posiadają wprawdzie te powieści wartości 
artystycznej, ale są cennym przyczynkiem do 
charakterystyki Niemcewicza, jako publicysty 
pełnego jadu i żółci. P. Jan Bystrzycki w 
pięknie i żywo skreślonym szkicu scharaktery- 
zował życie religijne na emigracji po roku 1831, 
& mianowicie dwa jego główne prądy: z jednej 
strony niewiarę i niechęć względem. Kościoła 
k&tolickiego, z drugiej — żarliwą wiarę i przy- 
wiązanie do Kościoła (Mickiewicz, Jański, Se- 
meneńko, Kajsiewicz). P. Adam Krasiński w 
cennej i ciekawej rozprawie (któraby nie stra- 
ciła ani źdźbła ze swej istotnej wartości, gdy- 
by się autor posługiwał stylem naturalniej- 
szym, mniej uroczystym) wypowiada nowy, 
oryginalny pogląd na etyczną wartość charak- 
terów hrabiego Henryka i Pankracego z »Nie- 
boskiej komedji^, rzuca nowe światło na gie- 
oezę „Niedokończonego poematu^ i; co naj- 
ważniejsza, podaje ustęp z nieznanego dzien- 
niczka Zygmunta Krasińskiego, zawierający w 
sobie wiadomości o zamiarze stworzenia dal- 
szego ciągu „Nieboskiej komedji". Prof. Sta- 
nisław Dobrzy cki skreślił ogólną charaktery- 
stykę literatury polskiej XVIII wieku, który 
nazywa tragicznym wiekiem naszego piśmien- 
nictwa. P. Kazimierz Krotoski drogą analizy 
ustępu Kadłubka o Bolesławie Śmiałym usiłu- 
je wykazać, że istniał w pierwszej połowie 
XII wieku panegiryk łaciński na cześć króla, 
panegiryk, ^tóry Kadłubek zużytkował w swo- 
jej kronice. 



Wszystkie pomienione przyczynki i rozpra- 
wy, złożone w hołdzie prof. Tarnowskiemu, 
aczkolwiek wartość ich nie jest jednakowa, 
posiadają charakter naukowy i odznaczają się, 
jak przystało na prace naukowe, tonem powa- 
żnym. Lecz jest w „Pamiątkowej księdze^ je- 
dna rozprawa, która tonem swoim jaskrawo 
różni się od tamtych; jest nią licha elukubra- 
cja p. G. O. Sędzimira, bez żadnej wartości 
(autor napróżno usiłuje zbić pogląd prof. Piła- 
ta na tak zwany wstęp do „Pana Tadeusza*), 
budząca nadto w czytelniku wstręt i odrazę 
przez ton panegiryczny i przez serwilizm auto- 
ra względem Klaczki i próf. Tarnowskiego, 
serwilizm, którego nie wolno przenosić z przed- 
pokoju do księgi naukowej. 

Dział mateijałów ^Pamiątkowej Księgi" re- 
prezentują wydane przez prof. Kallenbacha 
(po raz pierwszy, z autografu) listy Krasiń- 
skiiego do Ludwika Or pisze wskiego (z roku 
1848 i 1849), które odzwierciedlają stan duszy 
poety w roku rewolucyjnym, oraz list Mickie- 
wicza do Krasińskiego (z r. 1848), również 
dotychczas nieznany. 

Zamyka ^Księgę** wielce udatny przekład 
piątej pieśni „Iljady*, dokonany przez prof. 
Jana Czubka, zbliżający się jędmością i dosa- 
dnością stylu do Siemieńskiego tłumaczenia 
„Odysei**. 

Ijg-n, Chrzanowski, 



Pedagogika, wychowanie. 

■ 

Dla rodziny. Z powieści Malofa dla 
młodzieży przerobiła F. M. 8-ka, str. 136. 
Warszawa, 1904. Skład główny w „Księ- 

farni Polskiej" J. Sikorskiej. Cena kop. 
0. 

Opowiadanie o losach małego chłopca siero- 
ty. Opiekują się nim kolejno różni poczciwi 
ludzie, między innemi grajek i sztukmistrz 
wędrowny, który umierając, zostawia mu har- 
fę i psa tresowanego uczenie. Chłopak przy- 
wiązuje się do s wy cii opiekunów, szczególnie 
do ostatniego, ogrodnika na przedmieściu w 
Paryżu. Kocha też bardzo córeczkę owego 
ogrodnika, małą, głuchoniemą Elizę. Ogrodnik 
jednak popada w niedostatek i sierota Bemi po- 
zostaje znów sam w świecie. Dobiera więc so- 
bie za towarzysza małego chłopca, także sie- 
rotę, obdarzonego niezwykłym talentem mu- 



10 



M 1. 



zycznym. We dwu, z peem wiernym, rozpo- 
czynają zarobkowanie po drogach, wsiach, 
miasteczkach. Wdzięczny Remi za obowiązek 
swój uważa utrzymywanie ciągłej łączności po- 
między rozproszonemi członkami swej przybra- 
nej rodziny, wędruje od jednych do drugich i 
w ten sposób dostaje się na czas pewien do 
kopalni węgla. Tu następują opisy ciężkiej 
pracy górników, rozlicznych przygód i niebez- 
pieczeństw. Powódź zalewa kopalnię, Remi z 
kilkoma innemi uratowany po strasznych 
przejściach i cierpieuiach i t. d. W zakończe- 
nia wszystko jest dobrze: Remi zebrał tro- 
chę pieniędzy, wykierował się na zdolnego o- 
grodnika, ożenił się 7 uzdrowioną Elizą. To- 
warzysz jego został wielkim artystą. Sposób 
opowiadania żywy i zdolny zająć dzieci. Ję- 
zyk poprawny, z wyjątkiem paru usterków. 
W ułożeniu treści znać, że jest to skró- 
cenie z obszerniejszego dzieła. Niektóre 
ustępy naszkicowane pobieżnie, z pospiechem, 
inne rozwinięte stosunkowo obszernie. 

y. Marcinowska, 

Kramsztyk Stanisław. Opowiadania z ni- 
wy naukowej dla młodych przyjaciół. Z 12 
illustracjami w tekście. 8-ka, str. 178. 
Warszawa, 1905. Nakładem księgarni 
E. Wende i S-ka Cena kop. 90. 

'Opowiadanie z niwy naukowej, to świetny 

nabytek dla naszej literatury dziecięcej. Książka 
Kramsztyka może służyć za wzór, jak wiedzę 
popularyzować należy. Zjawiska przyrody, ich 
przyczyny i skutki ' opisane są z dokładnością 
właściwą uczonym i z jasnością wytrawnego pe- 
dagoga. Ośm pierwszych opowiadań tworzą 
grupę odrębną, ściśle z sobą związaną. Mamy 
tu wiadomości o deszczu, śniegu, lodzie, o cieple 
i pracy istot żyjących, o wapnie, o lampach 
i świecy w dziewiętnastym wieku. 

Trzy ostatnie opowiadania: Książka, Naucz się 
patrzeć, O wywoływaniu duchów, oprócz treści 
faktycznej, zawierają uwagi i wnioski wysoce 
etyczne, bez cienia frazeologji moralizatorskiej. To 
też książka Kramsztyka zasługuje na jak najszer- 
sze rozpowszechnienie śród jego „młodych przy- 
jaciół." 

Antonina Morzkowska, 

Pamiętnik konfa. Str. 72. Warszawa, 1903. 
Skład główny w „Księgarni Polskiej". 
Cena kop. 15. 



Książeczka napisana w celu przeciwdziałania 
złemu obchodzeniu się ze zwierzętami: wyka- 
zuje całą brzydotę, okrucieństwo i szkodli- 
wość podobnych postępków, przeciwstawiaim ko- 
rzyści osiągnięte za pomocą odpowiedniego i 
łagodnego postępowania. Tok opowiadania 
zastosowany do rozwoju tej myśli przewodniej. 
Są to dzieje Konia, którego chowano w spo- 
sób umiejętny, dzięki czemu uniknął narowów 
i wykazywał cenne zalety. Przechodził na- 
stępnie różne koleje losu; spotykał towarzy- 
szów, nad któremi znęcano się od młodości i 
którzy z tego powodu okazywali złośliwość, 
nieufość, dzikość i t. d. 

Chwilowo dostał się w ręce twarde, okrutne, 
był ofiarą wyzysku, stracił siły. Odzyskał je 
wszakże po dłuższym odpoczynku przy osta- 
tniej a znowu korzystnej zmianie właści- 
ciela. 

Opowiadanie gładkie, dosyć potoczyste, bez 
wad językowych i pod względem treści zaj- 
mujące dla młodych czytelników. Książeczka 
odpowiednia dla dzieci naogół, a szczególnie 
dzieci i młodzieży ze sfer ludowych. 

J. Marcinowska, 

Penzig fiudolf, dr. filoz., doc. Akad. Beri. 
Jak odpowiadać na pytania dziecięce. Tłu- 
maczyły z niemieckiego Zofja Rotszajno- 
wa i Marja Lipska. 8-ka, sir. 1 V + 24i?-|- 
nlb. 2. Warszawa, 1905. Nakładem księg. 
M. Borkowskiego. Cena rb. 1.80. 

W ogromnej powodzi wielojęzycznego pi- 
śmiennictwa pedagogicznego coraz częściej mo- 
żna się spotkać z próbami ujęcia i rozwiązania 
najbardziej zasadniczych zagadnień wychowaw- 
czych, jak ideału, ku któremu usiłowania wy- 
chowawcze mają zdążać, jak sposobów pogo- 
dzenia praktyk wychowawczych z wymagania- 
mi życia, jak wreszcie tego odwiecznego zaga- 
dnienia platonowskiego — założenia w podra- 
stającym pokoleniu fundamentów rojonej przy- 
szłości. W próbach tych, naturalnie, odbijają 
się echa walk ideowych chwili obecnej, prze- 
kładają się na język pedagogiczny zatargi po- 
między rozbieżnemi prądami kultura! nem i, spo- 
łecznemi, morainemi, religijnemi, artystyczne- 
mi. Cokolwiek da się o każdej z tych prób 
powiedzieć, są one niewątpliwie dowodem tej 
potęgującej się wrażliwości sumienia wycho- 
wawczego, która tak dodatnio znamionuje na- 
szą epokę. 



J& 1. 



11 



Kfiiążka Penziga należy do szeregu tych prób 
właŚDie. W pierwHzym rozdziale autor w ry- 
sach ogólnych charakteryzuje stopniowy roz- 
wój umysłu dziecięcego, rozglądającego się w 
otoczeniu, wzbogacającego i porządkującego 
wiedzę swoją, między innemi za pomocą usta- 
wicznych pytań: „Co to?", „co to robi?", „do 
czego to jest?**, ^dlaczego się to robi?**. Od- 
powiedzi na te kolejno wynurzające się i ste- 
reotypowo powtarzane pytania wymagają roz- 
wagi i często przygotowania ze strony wycho- 
wawcy; nie powinny one być zdawkowe, ani 
tłumić ciekawości dziecka; owszem należy od- 
powiadać poważnie, skierowywać umyt^l dzie- 
cięcy ku dociekaniu naturalnych przyczyn 
rzeczy, rozniecać żądzę wiedzy i bamoistne wy- 
siłki myśli ku wytwarzaniu nowych pytań, 
dopomagać dziecku do zdania sobie sprawy z 
jego stosunku do ludzi i istot żywych, do u- 
świadamiania sobie obowiązków i racji, które 
je nam narzucają, przyspasabiać stopniowo do 
świadomego posłuszeństwa wła^Dej woli, za- 
miast ślepego posłuszeństwa rozkazom wycho- 
wawcy. 

W następnych siedmiu rozdziałach, obok 
ogólnych refleksji treści moralizatori*ko-wycho- 
wawczej, mamy wzory odpowiedzi i rozmów z 
dzieckiem, mających zaspakajać jego potrzeby 
umysłowe i zarazem stwarzać podstawy dla 
moralności i życia obywatelskiego. Główne 
tematy, poruszone w tych refleksjach i odpo- 
wiedziach w formie djalogów, są następujące: 
legienda o bocianie; stosunek dziecka do ro- 
dziców i kwestja posłuszeństwa: stosunek dzie- 
cka do rodzeństwa, znajomych i służby; kwe- 
stja własności osobistej; dziecko w szkole i sto- 
sunek do nauczyciela; walka z kłamstwem; 
stosunek dziecka do przyrody, do społeczęń- 
Ktwa; kweatja śmierci i wychowania religij- 
nego. 

Książka ma tę przedewszystkim zaletę,, że 
uświadamia w czytelniku zagadnienia z kazui- 
styki wychowawczej i nastręcza możliwe roz- 
wiązania dla rozmyślań. Bo rozwiązań Penzi- 
ga oczywiście nie można brać za przydatne na 
wszystkie przypadki, chociażby dlatego, że 
praktyka wychowawcza powinna być twórczą, 
zawsze przystosowaną do właściwości osobi- 
stych wychowańca i zmiennych wciąż warun- 
ków, narzucających pytania pedagogiczne. Za- 
leca również książkę Peniiga stanowcza jej 



dążność do rozbudzenia w wychowańcu samo- 
istności umysłowej i samopoczucia moralnego, 
przenikający ją duch tolerancji religijnej i zau- 
fania do prawdy i szczerości, które mają za- 
stąpić w stosunku wychowawcy do wychowań- 
ca szablon i kłamaną powagę. 

I to przyznać trzeba Penzingowi, że nie jest 
krańcowym doktrynerem w jakimkolwiek kie- 
runku; ale możnaby się obawiać, że przez wie- 
lu jego umiarkowanie może mu być poczyty- 
wane za zasługę. Z tego względu należy za- 
strzec się, że umiarkowanie to nie jest skut- 
kiem jakiejś miary, t. j. określonego kryterjum, 
któreby pozwalało autorowi unikać jednostron- 
ności takiej czy innej doktryny, lecz jest to 
raczej ehwiejność i połowiczność, wynikająca z 
braku wszelkiego kryterjum. Np. w tak dra- 
żliwej kwestji odpowiedzi informujących i ob- 
jaśniających na stawiane przez dzieci pytania 
autor z jednej strony jest zwolennikiem pra- 
wdy i potępia wymijanie pytań; ale z drugiej 
strony łagodzi te swoje postulaty oświadcze- 
niem: „Zamiast odmawiać odpowiedzi, nie do- 
puszczajmy do stawiania pytań, dotyczących 
przedmiotów, o których dzieci wiedzieć jeszcze 
nie powinny** (str. 33). — „Dziecko, dopytują- 
ce się z pożądliwą ciekawością o opis pola bi- 
twy, o przebieg sekcji, o wyznanie zbrodniarza 
lub o spowiedź umierającego, byłoby — zda- 
niem moim — dzieckiem o chorobliwej uczu- 
ciowości, któremu należałoby się surowe skar- 
cenie za niepotrzebną ciekawość** (34;. 

Nahży wątpić czy jakąkolwiek ciekawość 
można uznać za „niepotrzebną**, skoro już jest 
faktem dokonanym, i czy „surowe skarcenie 
za niepotrzebną ciekawość" przyczyni się do 
stłumienia samej ciekawości. Raczej można 
się obawiać, że dziecko surowo karcone za 
szczere wynurzenia ciekawości swojej, stanie bię 
nieszczerym w stosunku do wychowawcy i po- 
szuka gdzieindziej źródła zaspokojenia tej cie- 
kawości. Zamiast kwalifikować niewygodne 
objawy ciekawości dziecięcej do kategorji „cho- 
robliwych" lub „niepotrzebnych*', czy nie by- 
łoby właściwsze zasadnicze rozstrzygnięcie py- 
tania, o ile i kiedy odpowiedzi na pewne pyta- 
nia są potrzebne. Ciekawość jest danym fak- 
tem i tylko potrzeba lub właściwość odpowie- 
dzi może podlegać dyskusji. Penzig wcale nie 
stawia sobie pytania, jakie to zasady mają roz- 
strzygać o tym, na które to pytania w okre- 



12 



Jk 1. 



ślonym wieku i przy określonym poziomie 
dziecka odpowiadać należy, na które zaś sta- 
inowczo nie należy. 

Stąd jego chwiejnoać dyplomatyczna wobec 
pytań, dotyczących rodzenia i stosunków płcio- 
wych. Nic nie pomogą wywody o specjalnej 
miłości małżeńskiej, której dziecko nie zrozu- 
mie, ani taki wybieg: „Drobniutki kiełek fa- 
soli lub grochu łatwo może być przez dziecko 
obserwowany. Powiemy zatym, że zupełnie w 
ten sam sposób maleńki braciszek, ukryty jest 
w łonie mamusi, jak delikatny kiełek w o- 
chronnej osłonie liści (chyba — liścieniów?)* 
(^44), bo to niby— porównanie jest przedmioto- 
wo fałszywe. Czy nie byłoby lepiej nie uda- 
wać embrjologa, skoro się nim nie jest, i na 
to, zarówno jak i na inne pytania, przekracza- 
jące widnokrąg aktualnych interesów dziecka, 
odpowiedzieć: „nie wiem" lub „dowiesz się o 
tym później, gdy podrośniesz?** Zarzut, że 
ktoś postronny może wtajemniczyć dziecko, o 
tyle jest chybiony, że i w razie wymijającej 
odpowiedzi ze strony wychowawcy nie zapobie- 
ga się temu, że ktoś postronny zechce bar- 
dziej istotnie wtajemniczyć dziecko w tę spra- 
wę. 

Rozmowy z dzieckiem, dla przykładu poda- 
wane przez autora, wydają się zbyt sztuczne- 
mi, niekiedy zakrawają na sofistykę, a wogóle 
nie są przystosowane nawet do poziomu dzie- 
sięcioletniego dziecka. Jednak myślący wy- 
chowawca z książki skorzystać może. 

W poprawnym np.ogół przekładzie, trzeba 
zaznaczyć niewłaściwe a częste użycie „podczafl 
gdy*' zamiast „gdy tymczasem**, albo „kiedy**; 
„jaki** zam. „który**; „masa** zam. „mnóstwo** 
(48); „przyjmować kierunek*' zam. „przybierać" 
(51); »ty jeden musisz określać swe czynności'* 
zam. ,,ty sam powinieneś wyznaczać {bestimmen) 
czynności swoje** (83); „to nie żaden surowy 
ni^az** zam. „bynajmniej nie surowy nakaz** 

(87) i t. p. 

Tadeusz Solecki. 

Piasecki Eugenijusz. Zasady w ij chow anią 
Jlztjcznego, Z 21 rycinami. 8-ka, sir. 126. 
Kraków, 1903. Nakładem księgarni Frie- 
dieina. Warszawa. E. Wende i Spółka. 
Cena kor. 1. 

Autor niniejszego dzidka jest jednym z bar- 
dzo nielicznych lekarzy w społeczeńf»twie na- 
szym, którzy całą swą wiedzę zawodową poświę- 



cili sprawie wychowania fizycznego młodzieży, 
pracując z umiłowaniem nad nim zarówno teo- 
retycznie, jak praktycznie. V7 ostatniej swej 
pracy, zatytułowanej 'powyżej, autor podaje nie 
szczegóły techniczne, lecz ogólne zasady wycho- 
wania fizycznego. Najpierw autor w krótkich 
słowach przedstawia walkę rozmaitych systemów 
gimnaf> tyczny eh, podnosząc kierunek nowocze- 
sny, oparty na naukach ścisłych, na ana- 
tomjii fizjologji, a powrót do natury widzi 
przedewfezystkim w zabawach i grach rucho- 
wych. Słusznie autor zaznacza, że gimnastyka 
nie powinna polegać na wyrobieniu pojedyn- 
czych mięśni, lecz na harmonijnym rozwoju ca- 
łego organizmu; podaje naukowy podział ćwi- 
czeń, a następnie obszernie opisuje różne zaba- 
wy i gry ruchowe (piłka, obręcz, piłka nożna, 
palant i inne), podnosząc z naciskiem ich zna- 
czenie społeczne. ^Gry ruchowe, pisze autor na 
str. 38, to szczyt wychowania fizycznego. Prócz 
olbrzymiej sumy zalet zdrowotnych, warunko- 
wanych tak istotą ruchu, jak tłem wolnego po- 
wietrza, na którym się rezgrywają, dają one 
nam sumę korzyści wychowawczych tak wiel- 
ką, że niczym nie dają się pod tym względem 
zastąpić. Są szkołą życia społecznego, uczącą 
w miniaturowym światku zabawy działać, wal- 
czyć i cierpieć dla dobra ogółu. Dają zaś całą 
tę naukę w postaci naj przystępniejszej, bo nie- 
zmiernie ponętnej i stają się przez to najdziel- 
niejszym środkiem do rozbudzenia zamiłowania 
do ćwiczeń ciiJa wogóle." Dalej autor opisuje 
wartość fizjologiczną różnych sportów (jazda 
konna, kolarstwo, wioślarstwo), słusznie potępia 
ze stanowiska naukowego atletykę ciężką, jako 
lekarz doskonale rozumie jej następstwa (roze- 
dma płuc, zwyrodnienie mięśnia sercowego), ob- 
szerniej zastanawia się nad sportami zimowemi, 
tak zaniedbywanemi u nas (^saneczkowanie, ski 
i t. pj. Przechodząc do ćwiczeń metodycznych, 
do t. zw. gimnastyki szwedzkiej, zaznacza ich 
masowy, gromadny charakter w przeciwstawie- 
niu do charakteru jednostkowego ćwiczeń nie- 
mieckich; uważa, iż są one racjonalne, gdyż 
oparte na podstawach ściśle naukowych. W koń- 
cu pokrótce wspomina o znaczeniu wychowaw- 
czym pracy ręcznej (slojdu) i wypowiada postu- 
laty, które zdaniem jego a także i naszym, po- 
winny być uwzględniane w wychowaniu fizycz- 
nym młodzieży. 

Książeczka ozdobiona licznemi rycinami, na- 



Hkl. 



15 



pisana interesująco. Z każdej stronicy bije umi- 
łowanie przez autora zawodu i ukochanie mło- 
dzieży, której zapal do ćwiczeń cielesnych, zwła- 
szcza pod postacią zabaw i gier ruchowych au. 
tor pragnie z całej duszy zaszczepić. 

Język poprawny. Wyrażenia „szybkościowy* 
(str. 17), ,,zręczno8ciowy* (str. 18j uważamy za 
niewłaściwe i nie polskie. 

Książkę tę specjalnie polecamy uwadze nau- 
czycieli gimnastyki i lekarzy szkolnych, których 
zadanie między innemi stanowić winna dbałość 
o wychowanie fizyczne młodzieży naszej. 

Dr, Stanisław Kopczyński. 

Legendy. Zbiorek V. Zebrała i opra- 
cowała T. Rudnicka. Skł. gł. w księg. 
Polskiej J. Sikorskiej. Warszawa, 1904. 
Cena kop. 15. 

Zbiorek to dość różnorodny: podania karpa- 
ckie, małopolskie, litewskie, rusińskie z nad 
Prutu — dalej legienda słowacka i nawet le- 
gienda naśladowana z francuskiego (« Ostatnia 
noc Judasza*). Może, ze względu na pewne 
subtelniejsze wymagania harmonji artystycznej, 
byłoby lepiej nie umieszczać tu tej ostatniej i 
pozostać na zbiorze legiend pokrewnych sobie 
w tonie, rodzimych. Artystyczna harmonja 
układu powinna obowiązywać zawsze, bodaj 
w (najbardziej popularnym dziełku. 

W niektórych legiendach naśladownictwo 
języka ludowego niezupełnie szczęśliwe i nie 
wytrzymane w mierze. Po za tym styl po- 
prawny. Pomysł wydania takiego zbiorku należy 
uważać za trafny i pożyteczny, bo Fą to rze- 
czy łatwe a dosyć zajmujące i mogą początku- 
jącego czytelnika ze sfer ludowych pociągnąć 
i zachęcić do książki. 

y. Marcinowska, 

Sztuki plastyczne. 

Chlędowski Kazimierz. Siena. 8-ka, sir. 
528. Kraków, 1<J04. Skład główny w księ- 
garni Gebethnera i Spółki. Cena kor. 3. 

Z żalem zamykamy ostatnią kartę tej książ- 
ki cennej i rzadkiej nietylko dla piśmiennictwa 
polskiego, ale wugółe europejskiego. 

Przed oczami czytelnika żywo, jak na scenie, 
snują się dzieje polityczne Sieny, toczą zażarte 
walki Gwelfów i Gibelinów, l^rzmią mu w uszach 
pieśni poetów popularnych, namiętne kazania 
wędrownych mnichów, srebrny śmiech pachną- 



cych i malowanych kobiet; wstają z martwych 
obyczaje i uczucia ówczesnych ludzi z ich mo- 
ralnością, ich kultem Madonny, nauką, zaję- 
ciami, organizacją miejską itd. .itd. 

W takim środowisku ukazuje nam autor 
szereg wybitnych postaci, jakimi szczyci się Sie- 
na, jak np. Bernardino Albizzeschi; św. £[ata- 
rzyna, Pandolfo Petrucci, Eneasz Sylwiusz i in. 
skreślonych wypukłe i z wielką siłą charaktery- 
styki. 

W tym znakomitym odtworzeniu epok dawno 
minionych, pokoleń od ^fieków zapomnianych — 
ukrywa się dyskretnie praca życia całego, zuży- 
cie olbrzymiego materjału źródeł i poparcie stu- 
djami na miejscu. 

Z tym wszystkim ani śladu „roboty*, erudy- 
cji — wysiłku. Autor kreśli nam monografję 
Sieny tak lekko i swobodnie, jak Burckhardt 
swoją „Kulturę Odrodzenia we Włoszech*. Two- 
rzy obraz jednolity, wyrazisty, ale bez z góry 
powziętej tendencji, bez uogólnień pośpiesznych 
i zwykle naciąganych — ogromnie objektywnie. 
Osobistość autora znika poprostu po za boga- 
tym materjałem faktycznym, zgromadzonym 
umiejętnie i opracowanym z dużym talentem li- 
terackim. Cliarakter epoki występuje sam przez 
się siłą przytoczonych faktów, które rzucają 
smugi jaskrawego światła na całą kulturę wio- 
ską wieków średnich i Odrodzenia. 

Na tym przepięknie podmalowanym tle dzie- 
jów i kultury obyczajowej kreśli nam autor ob- 
szernie sztukę Sieny (także Pizy i Lukki) jej 
architekturę, rzeźbę i malarstwo. 

W tej części pracy osobisty gust i upodobania 
autora występują (co jest zresztą nieuniknione) 
silniej. Np. dla architektury włoskiej, najsłab- 
szej strony sztuki półwyspu, ma on nietylko 
życzliwość, ale nawet słabość. Nie mogąc 
przyznać jej oryginalnej konstrukcji, twierdzi, że 
polega ona „na nowych systemach ornamen- 
tacyjnych** (str. 164); jednak o parę wierszy da- 
lej przyznaje, że w zakresie zdobnictwa czerpie 
ona „tak samo z gotyki, jak od Arabów albo 
Normanów". A więc o nowości nie może tu 
być mowy. Tak samo przyznaje autor, że 
w użytkowaniu tych zapożyczonych motywów 
włosi kierują się względami malowniczości 
ściślej mówiąc tym, co w danej epoce i miejscu 
za malownicze uchodzi,,,), A więc znów niema 
mowy o systemie który, jak każdy system 
musi być ścisły, logiczny i jednolity. 



14 



Jtt 1. 



Również nie jest ścisłym określenie gotyku 
francuzkiego, a zwłaszcza twierdzenie, te to 
yOpat Suger... wynajduje sklepienie jednolite 
i mocne, jak dąb z ziemi wyrosły...* (str. 160). 

Ciekawie a szeroko, bez nadmiaru nużących 
szczegółów, opracowana j«st rzeźba Pizy i Sie- 
ny, podobnie jak i malarstwo, które stanowi 
jedną z najpiękniejszych kart kultury t^o 
miasta. W XIV w. Siena była tym, czym 
w XV Florencja i wydała wielu pierwszorzęd- 
nych artystów, nietylko niezależnych od Ci- 
mabue i Gioto, ale nawet pod wielu względal- 
mi ciekawszych, jakkolwiek w literaturze histo- 
rycznej niei^łusznie usuwanych na ubocze. 

Tę właśnie niesprawiedliwość prostuje Chłę- 

dowski. Chłodny i krytyczny w stosunku do 
Giotta wykazuje, że właściwie tradycje starożyt- 
ne całkowicie nigdy nie zaginęły i że Cimabue 
i Giotto mieli aż nadto godnych rywali w oso- 
bach artystów Sieny takich, jak Duccio, Simo- 
ne Martino, Lippo Memmi, Pierro i Ambrouo- 
gio Lorenzetti. Autor zebrał tu mnóstwo wia- 
domości o tych artystach i ich dziełach, nadto 
wypowiada o nich poglądy osobiste, trudno po- 
wiedzieć (jak zwykle kiedy mowa o subtelnoś- 
ciach sztuki) czy słuszne, ale śmiałe i rozumne. 

W drugiej części dzieła autor powraca do 
sztuki, ale z epoki późniejszej XV i XVI w. 
Opracował tu cały szereg artystów od Quercia 
aż do Signorelli Pintoricchio i Sodomy, ostat- 
nich wielkich artystów, których nazwiska wią- 
żą się z Sicną. Ten ostatni zwłaszcza cieszy 
się wyjątkową sympatją Chłędowskiego, dzięki 
czemu jego sylwetka wypadła trochę przydługa, 
ale wcale nie w stosunku do treści (bo sama 
w sobie jest bardzo treściwa) tylko w stosunku 
do innych artystów — poprzedników Sodomy, 
cząstokroć bardziej od niego samodzielnych 
i ciekawych. 

Wogóle w ocenach artystycznych autor zbyt 
słaby kładzie nacisk na pierwiastek pierwszo- 
rzędnej doniosłości w sztuce— na indywidualność 
artysty. Natomiast nie unika nic nie mówią- 
cych ogólników na t«mat „wdzięku*^ i „piękna". 
Np. pewna postać., należy do najpiękniejszych, 
jakie włoska rzeźba wydała"... albo „fresk ten 
jest najbardziej idealnym pomnikiem*... inny 
znów artysta nie może w tułowiu „harmonijnie 
przeprowadzić idei piękna..." z powodu braku 
wiadomości anatomicznych. „Wdzięk** i .,pięk- 
no** występuje tu nietylko w charakterze okre- 



śleń ścisłych ale niejako dowodów genjuszu arty- 
sty. Oczywiście jest to jednostronność; kryty- 
ka współczesna dawno już odrzuciła podobne 
miary. 

Zarzuty powyższo nie naruszają bynajmniej 
wielkiej wartości pracy p. Chłędowskiego. Wo- 
góle jest ón więcej biografem i historykiem, a- 
niżeli krytykiem artystycznym i wybitne za- 
lety pierwszego aż nadto okupują te kilkana- 
ście mglistych frazesów krytycznych. 

Przy języku pięknym, stylu jędrnym, męs- 
kim, rażą nas niekiedy zabłąkane tu wyrazy 
obce i wychodzące z obiegu w mowie polskiej, 
np. .,statua" (posąg) „korpus** (tułów), „hory- 
zontalny** (poziomy), ,, biust** (popiersie), .jdys*^ 
cyplinaci** (biczownicy) i t. d. 

Ilustracji książka zawiera sporo bo 72, i bar- 
dzo dobrze wybranych. Ale wykonanie ich 
(trawionka) powinno by być lepsze— dokładniej- 
sze dla książki tej miary co Stena, wydanej b. 
starannie pięknemi czcionkami na pięknym pa- 
pierze. 

Eligjusz Niewiadomski 

Kraków, je^o kultura i sztuka. Rocznik 
krakowski VI. Redaktorowie: Leonard 
Lepszy, Stanisław Tomkowicz. 8-a w.; 
str. 308 z 352 ryc. w tekście i na ozdo- 
bnych tablicacifi. Kraków, 1904. Wy- 
dawn. Tow. Miłośników historyi i za- 
bytków Krakowa. Cena kor. 15. 

Bardzo piękne i pożądane wydawnictwo, 
przeznaczone dla szerokiej publiczności. Daje 
jasny i pełny obraz kulturabiego rozwoju Kra- 
kowa, oraz charakteru jego zabytków różnych 
epok minionych, aż do ostatniej doby. 

Na całość wydawnictwa złożymy się prace 
różnych autorów, ale ujęte w pewien natural- 
ny system. Znajdujemy tu na początku „Wstęp 
historyczny**, ślicznie napisany przez Stanisła- 
wa Krzyżanowskiego, dalej ciekawe prace Sta- 
nisława Tomkiewicza — „Kultura Krakowa**, 
w jej historycznym rozwoju oraz Adama Chmie- 
lą — „Organizacja miejska i cechów". Wszyst- 
kie te trzy prace, jakkolwiek krótkie, są bar- 
dzo treściwe i jasne i — stanowią niejako 1-ą 
część dzieła (71 str.) — przygotowanie do dru- 
giej, trzy razy obszerniejszej' i poświęconej 
wyłącznie sztuce i pomnikom Krakowa. 

W t«j drugiej znajdziemy skreślony rozwój 
architektury, malarstwa, rzeźby i przemysłów 
artystycznych. 



Jb 1 



15 



„Historję architektury** (71 — 144) napisał 
FelikB Kopera. Złożyły się na nią dzieje ka- 
tedry, kościoła Mariackiego, Franciszkanów, 
Dominikanów i t. d., równie jak Bibljoteki Ja- 
giellońskiej, bram i murów— wogóle wszystkich 
wybitniejszych budowli różnych epok aż po 
XIX w., z uwzględnieniem późniejszych prze- 
róbek i odnawiań. Autor nie filozofuje, uni- 
ka syntezy i wszelkich uogólnień, traktuje 
rzecz opisowo, bardzo starannie, oględnie i 
przedmiotowo. 

Uzupełnienie tej pracy stanowi „Architektu- 
ra XIX w.** K. M. Górskiego, pokrewna tam- 
tej w traktowaniu i pojęciu zadania (144 — 
157 str,). 

Inny nieco charakter nosi „Hi stor ja rzeźby** 
Józefa Muczkowskiego. Autor gromadzi tu 
sporo wiadomości, dat, nazwisk, faktów, wo- 
góle wszystkiego, co może dać pilna praca i 
erudycja. Mniej szczęśliwie wypada charakte- 
rystyka epok, stylów i jednostek, tiiezawsze 
ścisła, trochę chaotyczna i zdradzająca słabe 
poczucie samego przedmiotu t. j. rzeńhy (nie 
jej historji). Dzięki temu epoki upadku i roz- 
kwitu, talenty i nieudolności, dzieła oryginal- 
ne i naśladownicze, wszystko razem przetasowa- 
ne, wszystko okraszone mdłą pochwałą, tak 
niekrytyczna, że nawet— hańba Krakowa — po- 
mnik Mickiewicza na rynku w oczach p. M. 
„jest dziełem wybitnego talentu**, a szablonowa 
figura drugorzędnego rzeźbiarza wydaje mu się 
„najpiękniejszą statuetką (!) jaką rzeźba polska 
wydała..." (str. 157-198). 

Trzy ostatnie prace mają pewną cechę uje- 
mną wspólną, mianowicie: terminologją. Trudno 
zrozumieć dla jakich racji autorowie używają 
wyrazu erker zamiast — wykusz^ statuy (!) za- 
miast posągi^ pawiment zam. — posadzka ^ krok- 
sztyny — zam. wsporniki^ po co te wszystkie 
maswerkij kapitele, arkadki^ pendantiwy i t. d., 
kiedy na wszystkie te rzeczy mamy dosko- 
nałe nazwy polskie. Od Krakowa mamy 
prawo oczekiwać, że właśnie oczyści mowę 
polską z tych śmieci, które je kalają, a które 
upowszechnił, jeżeli nie zaszczepił, piśmienni- 
ctwu naszemu zasłużony skądinąd Wł. Łuszcz- 
kiewicz. Zaniedbanie tego zadania poczytuje- 
my za wielką wadę powyżej wymienionych 
opracowań. 

„Historję malarstwa** aż do ostatnich cza- 
sów opracował Leonard Lepszy. Zawiera cie- 



kawe i cenne wiadomości o dawnym malar- 
stwie dworskim. Część historyczna traktowa- 
na bardziej przedmiotowo. W XIX w. znaj- 
dujemy więcej poglądów i ocen osobistych, na 
które niezawsze się można zgodzić. Takie np. 
porównania jak Kotsis — Milleta albo Pruszkowski 
— Maneta przypisywanie Pruszkowskiemu „sil- 
nego zwrotu do naturalizmu**, równie jak cha- 
rakterystyka wpływu Szkoły S. P. w epoce 
„Stattlerowsko-Łuszczkiewiczowskiej** należą do 
nieudanych wyjątków. Po za tym opracowa- 
nie bardzo staranne i dalekie od wszelkiej par- 
tyjności a98— 2G2). 

Tegoż autora historja przemysłów artystycz- 
nych w Krakowie. 

Wartość dzieła podnoszą bardzo liczne i bar- 
dzo staranne ilustracje, które pod względem 
wykonania nie ustępują wcale — zamieszcza- 
nym w Studio- a pod względem wyboru nie 
pozostawiają nic do życzenia. 

Eligjusz Niewiadomski, 



Poezja, powieść, dramat. 

Badowslil Ignacy Józef. Jadwiga Firleja- 
wa, obrazek sceniczny w dwóch aktach. 
Dwa śluby, obraz sceniczny w trzech 
aktach. Kraków, 1903. Nakład i druk 
L. Anczyca i Sp. SW. gł. Gebethner i 
Wolff. Cena kop. 80. 

Obiedwie prace p. Badowskiego są, zdaje się, 
przeznaczone dla młodocianych czytelników. 
Świadczy o tym zarówno niewyszukana intry- 
ga, jak i naiwna psychologja, tudzież niemal 
dziecinne efekty, np. zachowywanie się czar- 
noksiężnika Twardowskiego w „Firlejównie". 
Oba utwory odznaczają się pewną scenicz- 
nością. Autor za przedmiot swoich obrazków 
brał fakty z historji polskiej i w ten popular- 
ny sposób zaznajamia z niemi czytelników. W 
„Firlejównie'' przedstawia niezadowolenie szla- 
chty z powodu zaślubienia przez Zygmunta 
Augusta Barbary Radziwiłówny; w „Dwuch 
ślubach'* — wyprawę wiedeńską króla Jana. 

W. Grubiński, 

Konopnicka Marya. Na normandzkim brze- 
gu, 8-a, str. 205. Warszawa, nakł. Ge- 
bethnera i Wolffa, Kraków, G. Gebeth- 
ner i Sp. 1904. Cena rb. 1 kop. 20, w opr. 
rb. 1 kop. 60. 

Niniejszy zbiorek nowel dzieli się na dwie 



16 



Jft 1. 



części. W pierwszej czytamy dziesięć obraz- 
ków, zebranych w cykl ^Na normadzkim brze- 
gu^. Mamy tn przedewszystkim przepiękne 
obrazy morskie, które oddawna już. od zara- 
nia twórczości Konopnickiej, pociągały jej ży- 
wą wyobraźnię. A i teraz niedawno, w cyklu 
utworów lirycznych p. n. „Drobiazgi z podró- 
żnej teki** widoki morza złożymy się na nieje- 
dną piękną kartę. 

Teraz — mamy przed sobą morze Północne, 
które widzimy tu w róźnycJb porach i w róż- 
nych okolicznościach: spokojne i burzliwe, w 
gorące, gwarne południe i w cichą, spokojną 
noc, kiedy ocean do wrażliwej duszy poetki 
przemawia tajemniczemi głof^ami, a w głosach 
tych słyszy się ból świata, straszliwy jęk istnie' 
nia, przeciągający przez wieki, jak wielki chór 
a capella. 

Na tle tego majestatycznego żywiołu poetka 
maluje przedziwnemi wzory, proste, szczere 
i dobre dusze rybaków normandzkich. U mo- 
rza się oni zrodzili, na morzu wychowali, na 
morzu też niejeden z nich śmierć znajdzie. To 
też zżyli się z morzem od dziada pradziada, 
stanowiąc z nim jedną, nierozerwalną całość. 
„Dom rybaka — mówi poetka —•to dalszy 
ciąg morza. Przez ścianę szum, w powietrzu 
sól. za oknem bezmiar wody. Zdaje się, że 
dość drzwi otworzyć, aby przez nie weszło 
morze i mieszkało z nami''. 

Dusze tych ludzi i życie ich, to także cząst- 
ka morza. „Życie ludzkie zarzuciło tu — pisze 
Konopnicka — kotwicę tak samo, jak ją nieco 
dalej zarzucają barki i łodzie, i tak jak one, 
kołysze się z falą i na fali. Je^co radość i na- 
dzieje, jego klęski i żałoby kołyszą się z niem 
razem. Coś z płynności żywiołu weszło tu w 
dusze ludzkie. Każdy przypływ wypełnia je 
otuchą i wzmaga; każdy odpływ zabiera coś 
z wielu i unosi z sobą. Oczy tak samo osy- 
chają z łez, jak nadbrzeżne piaski, a żagiel, 
wzdęty świeżym tchem morza, pędzi nietylko 
barkę, ale i krew w żyłach**. 

Oto zwięzła, ale doskonała charakterystyka 
rybaka normandzkiego. Poetka snąć długi 
czas przebywała wśród tego ludu, zżyła się z 
nim i poznała go dokładnie. To też obraz, 
skreślony przez nią w tych nowelach, jest 
wszechstronny. Poznajemy rybaka normandz- 
kiego i w złej i w dobrej doli, i w szczęściu, 
i w trwodze śmiertelnej o ukochanych; pozna- 



jemy go na morzu i w domu, zażywającego 
spokoju na łonie rodziny i oko w oko z gro- 
źnym niebezpieczeństwem. 

Przebiegamy wzdłuż i wszerz wszystkie po- 
kolenia i wszystkie uwarstwienia społeczne tego 
ludu: od małych pędraków, zwanych „g08se*a- 
mi**, których matka w domu utrzymać nie 
może, bo rwą się na brzeg, na morze, do wio- 
sła i czółna, do zgrzybiałych starców i praba- 
bek, z trudnością wlokących nogi ku wybrze- 
ży, by jeszcze choć raz spojrzeć na ukochane 
fale; od zamożnych właścicieli statków o szu- 
mnych nazwach i tytułach do bezdomnych 
„sieciarek", co kątem u obcych pędzą dni swo- 
ich ostatek. Widzimy Normandczyka' przy 
pracy i przy zabawie, podczas zalotów i w sto- 
sunkach rodzinnych; a zawsze cechuje go po- 
waga i majestatyczność, właściwe ludziom, co 
nieraz już stali w obliczu śmierci; nie straci 
on nigdy zimnej krwi i równowagi ducha, na- 
wet w cftwili największego podniecenia ducha, 
np. podczas targów z nabywcami ryb. 

Trzeba bowiem wiedzieć, że rybak normandz- 
ki chciwy jest na grosz. A nie tyle on, co jego 
żona. Normandka jest niezwykle oszczędna, 
skrzętna i zabiegliwa; składanie oszczędności to 
jej namiętność. ^Normandka Ewa — mówi 
Konopnicka — nie zjadłaby jabłka. Onaby 
je sprzedała i grosz do kasy zaniosła**. Mężo- 
wie cenią się u Norman dek, stosownie do wy- 
sokości zarobków, które przynoszą do domów; 
i w tym też stosunku wydzielają się im piesz- 
czoty, i uśmiechy zalotne, i miłość, i szacu- 
nek. 

Widzimy więc, że na obrazie życia i obycza- 
jów rybaków normandzkich nie brak ani je- 
dnego pociągnięcia pędzlem. A przedewszyst- 
kim obraz ten jest wykonany z prawdziwym 
umiłowaniem, jak wogóle wszystkie dusze „pro- 
ste i mierne** w twórczości Konopnickiej. 

Dopełniają zbiorku trzy nowele ze świata 
dziecięcego, zebrane pod ogólnym tytułem: „Ci 
mali". W jednej z nich p. t. „Szlendaki** 
mamy przedewszystkim cudowny obraz Ka- 
zimierza, gdzie to są ^Kazimierzowe spichrze 
chlebne, co jeszcze teraz złote ziarna sypią, 
złote ziarno złotego wspomnienia**; a potym, 
a potym jakaż śliczna sylwetka tych dwuch 
chłopiąt bosych, w rozwianej odzieży, co śpie- 
wają i grają na starym, bardzo starym klawi- 
kordzie! 



Mk 1. 



17 



^Karysek** zawiera sympatyczną sylwetkę 
małego pracownika kopalń dąbrowskich; wre- 
. szcie „Mój zegarek**, najlepszy z tych utworów, 
zamyka w sobie głęboki symbol dąień i pra- 
gnień, nigdy nie ziszczonych, bolesnych zawo- 
dów życiowych i gorzkich rozczarowań. 

ff. Galie, 

Orzeszkowa Eliza i RonskI Juliusz. Ad as- 
tra. Dwugłos. 8-ka, str. 324. Warsza- 
wa, 1904. Gebethner i Wolff. Cena rb. 
2 kop. 40. 

Osobliwością niniejszego dwugłosa jeet nie- 
znane imię J. Romskiego obok imienia Orze- 
szkowej. Ale to drugie, znane i kochane, jest 
rękojmią, że dziwne napozór skojarzenie dwu 
myśli i głosów nie miało za swój cel i skutek 
skonstruowania przeciętnego powieścidła z ka- 
tegorji tych, o których nam nieraz wypadało 
i wypadnie mówić na tym miejscu. Parę akor- 
dów zaledwie, i oto już poczynamy wznosić się 
<id asiroy a gdy z wędrówki tej powrócimy, 
już imię p. J. Eomskiego przestanie być ob- 
cym i nieznanym. Tkanina w ściślejszym zna- 
czeniu powieściowa spełnia w „dwugłosie" słu- 
żebne tylko zadanie. W tym zakresie po- 
godzić się nawet musimy .z niejakiemi braka- 
mi, pochodzącemi z mniej pewnych jeszcze po- 
ciągnięć rylca jednio z autorów, a zwłaszcza 
z luk samego pomysłu, ale wszystko to jest 
bądź co bądź rzeczą podrzędną. Istotna treść 
dwugłosu — to walka między dwoma kierun- 
kami ludzkiego ducha, między dwiema jego 
stronami, chodaź nierozlącznemi, ale wyodręb- 
niającemi się i natęźającemi aż do przecze- 
nia jedna drugiej. Walka ta posiada akcenty 
tragiczne, aż rozwiąże się w zgodny akord, 
pozostawiwszy tylko jedno serce rozdarte, bo 
najszlachetniejsze. W powieści wspomnianej 
bój za błękitami z powodów, których tu doty- 
kać nie będziemy, urzeczywistnia się w wy- 
mianie listów między Seweryną Zdrojewską, 
dawną znajomą naszą z „Dwu Biegunów*", a 
uczonym przyrodnikiem Tadeuszem Rodowskim. 
Po wstępnych nieporozumieniach odsłaniają się 
nam dwa na słońcach swych przeciwne bogi. 
Formalnie — jest to przeciwstawienie się serca 
i głowy, uczucia i myśli. Lecz od analizy 
psychologicznej jesteśmy jak najdalej. To duch 
ludzki staje wobec najwyższych zagadnień swe- 
go losu. Myśl ta nie je.st atry bytem tej czy 



innej jednostki: to potęga rozkochana w sobie, 
olśniona roztaczającym się przed nią widokiem. 
To, co ukazał nam Żuławski w wizji „Srebrne- 
go globu** w obrazach konkretnych, w dzie- 
jach krwawiących się serc, obecnie rozsnuwa się 
przed nami w szereg nieskończonych ogniw roz- 
woju kosmicznego, w którego perspektywie 
ziemia jest drobnym pyłkiem, epizodem chwi- 
lowym i ledwie dostrzegalnym, ludzkość zaś 
jest pleśnią, która najpóźniej obiegła ową 
grudkę materji i zniknie najwcześniej, nim się 
ta zamieni w Srebrny glob, W tej otchłani 
przemian bez początku i przyczyny, bez końca 
i celu, wszystkie ludzkie cele są samoułudą: 
•dobro i zło, rozum i bezrozum, siła i słabość, 
dążenie i spokój — w równej stają mierze. A 
zarówno ruch mgławic stapiających się w 
słońcu, i słońc krzepnących na martwe bryły, 
zarówno przei.^ tacza nie się ameby w wyższe 
twory, jak dążenia ludzkie — wszystko zaró- 
wno podległe jest prawu konieczności. Więc 
myśl — ta wielka i potężna- podnosi bunt prze- 
ciw temu prawu, zapragnie wyzwolić się z pęt, 
wyjście zaś znajduje w rozmierzaniu chaosu, 
w wykreśleniu dróg jego. Ale rozmierzanie 
przecież jest taką samą wizją, jak ideały do- 
bra i piękna; wszystkie prawdy przez myśl 
zdobyte są prawdami tylko dla nasy w grani- 
cach trwania rodzaju ziemskiego. I oto dla 
ziemskiego tworu^ w stosunku jego do samego 
siebie, rzeczą równej z rozmierzaniem wagi sta- 
je się wola, czyn, uczestnictwo twórcze w łań- 
cuchu przemian kosmicznych. W ten sposób 
rozwiązuje się starcie już nie między rozumem 
a uczuciem, strojącym świat w blaski tęczo- 
we, lecz między myślą poznającą choć bierną 
a czynem i ideałem. I któżby nie chciał spoj- 
rzeć na biel śniegów alpejskich i wziąć w pierś 
tchnienia przeczystej atmosfery? posłuchać gło- 
sów puszczy Białowieskiej i ogrzać się płomie- 
niem wielkiego serca? Kto nie woli mieć w 
oczach zamiast kurzu ziemskiego— gwiezdny pył? 

A. Drogoszewski. 



PietrzyokI Jan. Refleksy światło, 8-ka, 
str. 80. Z rysunkami Stanisława Wy- 
spiańskiego. Nakł. Tow, Wydawzicze- 
fo we Lwowie, 1905. Warszawa, S. Sa- 
owski. Cena kop. 30. 

Bara avis... bo przyznać trzeba, że w obec- 
nych czadach zastraszająco szybkiego rozwoju 



18 



Jttl. 



nafissej swojskiej pangrafomanji, ukazanie się 
książki, która, pomimo, iż pisana jest wier- 
szem, zawiera dużo czystej i szczerej poezji, 
jest nader rzadkim zjawiskiem. Już wiersz 
„Potok'*, umieszczony na pierwszej stronicy 
zbiorku p. Pietrzyckiego kazał przypuszczać, 
że mam przed sobą utwory prawdziwego poe- 
ty, zaś wczytywanie się w te wytworne, mi- 
sterne, a pomimo to szczerze przeczute i rze- 
czywiście piękne poezje utrwaliło mnie w tym 
przekonaniu. Tak jest, p. Jan Pietrzycki, to 
duży talent poetycki, lecz tym gorzej dla nie- 
go, bo człowiek z tak wrażliwą duszą na tym 
tak słusznie zwanym padole łez ani szczęścia, 
ani spokoju zaznać nie może. Tytuł książecz- 
ki: „Belleksy światła'* jest zupełnie usprawie- 
dliwiony; z każdego wiersza, z każdej stronicy 
bije jasność prawie słoneczna, bo powstała z 
ukochania piękna i światła i ze zrozumienia 
przyrody. Jedno tylko miałbym p. Pietrzyc- 
kiemu do zarzucenia: zanadto jest jeszcze pod 
wpływem ,,Chimery" i bardzo często szuka do 
rzeczy na wskroś szczerych— rymów zbyt kun- 
sztownych. 

Oto dwa fragmenty ze zbiorku pana Pie- 
trzyckiego: 

„Białe słońce włóczy mgły 

Leśną ciszą, 
Idą ciche, złoie sny 

Nad mą duszą. 
Idą ciche, złote sny — 

Czar kołyszą. 
Białe słońce włóczy mgły 

Leśną ciszą.'* 



jjMożeś ty tylko mych myśli cieniem, 

Ck) cicho pieści — 
Możeś ty tylko dziwnem marzeniem 

Złotej powieści? 
Możeś ty dźwiękiem, sennie rozlanem 

W dalekiej głuszy — 
Albo też echem mocno kochanem 

W mej własnej duszy?** 

J. A, Hertz, 

Przybyszewski Stanisław. De profundis, 
F. Fonlane et Co., 8-ka, sir. 92. Berlin 
1904.. Cena m. 2. 



W pierwszej dobie twórczości Przybyszew- 
skiego, kiedy pisał wyłącznie utwory po- 
wieściowe, ^De profundis** jest płodem najja-. 
skrawszym, najbardziej wyzywającym. Kazi- 
rodcza miłość brata ku siostrze nie po raz 
pierwszy posłużyła jako motyw poetycki. Poe- 
zja romantyczna używała już nieraz tego środ- 
ka: Byron, Słowacki, Garczyński odtwarzali 
tę miłość straszną i nieszczęśliwą. Ale pomię- 
dzy romantykami a Przybyszewskim zachodzi 
pod tym względem ogromna różnica. W 
„Manfredzie**, w „Horsztyńskim**, w „Wacła- 
wa dziejach** miłość ta pełna jest piękna, poe- 
zji, ma niewysłowiony urok grozy i tajemni- 
czości. I czytając te utwory, nie doznajemy 
wcale uczucia wstrętu i odrazy moralnej. 

Przybyszewski przedewszystkim kładzie na- 
cisk na sam objaw patologiczny. Odczuł on 
doskonale chorą duszę manjaka, trawionego 
nieustannie jedną myślą, jednym pożądaniem. 
Nie brak tu żadnego z objawów drugorzęd- 
nych: dreszcze, gorączka, wizje potworne, wy- 
czulenie jednych zmysłów, np. dotyku, przytę- 
pienie innych. A najważniejsze jest to, że nie 
wiemy dokładnie, czy wszystko to było rze- 
czywistością, czy może tylko widzeniem go- 
rączkowym. Umiał Przybyszewski odtworzyć 
stany duchowe sw^o bohatera z wielką siłą 
realizmu i dokładnością. I to jest najcelniej- 
szą zaletą „De profandis**. 

Ale to jest zarazem największą wadą. Gdzie 
bowiem ścisłość i dokładność, tam niema miej- 
sca na poezję, na sztukę. Im więcej ^De pro- 
fundis** ma charakteru studjum psychopatolo- 
gicznego, his tor ji choroby, starannie spisywa- 
nej przez uważnego słuchacza medycyny, tym 
mniej jest utworem poetyckim. Jeżeli główną 
cechą poezji jest to, że patrzy ona na zjawi- 
ska „sub specie aeternitatis", to w „Deprofun- 
dis** tego n^H^A nieskończoności** nie znajdzie- 
my. Pozostaje studjum kliniczne, doskonale 
zrobione. 

A może cała ta wielka niemoralność „De 
profundis** po to tylko jest zrobiona, by r^P*' 
ter le bourgeois*? Cała późniejsza twórczość 
Przybyszewskiego zdaje się stwierdzać, że sam 
on zdi^ sobie sprawę z błędności tej drogi. 

H. GalU, 



JA 1. 



19 



Przybyszewski Stanisław. Synowie ztemL 
8-ka, str. 179. Lwów, Księgarnia Pol- 
ska B. Połonieckiego, Warszawa, E. 
Wende i 8p., 1904, Cena rb. 1.60. 

Jedną z zasadniczych myśli, założonych 
w ^Synach ziemi^ jest stosunek ^artystów* do 
„tłumu**. Artyści czują w sobie górne myśli 
i uczucia, męczą się, tworzą coś, są mózgiem 
i nerwem społeczeństwa; a tłum odpycha ich 
ze wzgardą lub przechodzi obok nich obojęt« 
tnie, bo obce mu są cele sztuki, dążności, ide- 
ały. „Hrabia Ziurin kupił sobie fonograf za 
dwa tysiące reńskich — tak szydzą ci, co sa- 
mi siebie nazywają ^synami ziemi** Us arttstes 
maudtts — pan Domaszyński automobil, nasz 
wielki mecenas, który w tydzień pisze obra- 
chunki naszych grzeszków, spoczywa w obję- 
ciach zacnej, szlachetnej pani Delmonse— a my, 
my, nędzarze, nawóz — ha, ha, ha,.." Nic 
więc dziwnego, że artyści giną w nędzy, zatru- 
wają się alkoholem, toną w rozpuście — i 
nie mogą wydobyć z siebie tego wszystkiego, 
co czują, do czego są zdolni i powołani. A 
tworzyć muszą, muszą, bo zmusza ich do tego 
nakaz siły wyższej, potęgi niezwalczonej, któ- 
rej na imię Sztuka. „To jest ta straszna 
tragiedja prawdziwego artysty— mówi Przyby- 
szewski przez usta swego bohatera — że jest ja- 
kiemś narzędziem niewidzialnej potęgi, która 
mu tworzyć każe. Ma ona widocznie w tym 
jakiś ukryty, nieznany cel; aby go osiągnąć, 
wyszukuje sobie męczenników, i aby mogli 
tworzyć, niszczy im życie, robi ich ostatnimi 
nędzarzami, podstawia im nogę na każdym 
kroku, robi ich duszę smutną i przeczuloną, 
by to samo, co innych zaledwie dotknie, ich 
śmiertelnie raniło...** 

Tak się przedstawia w ^Synach ziemi" owa 
„tragiedja artysty**, która jednocześnie w „Pró- 
chnie* Berenta znalazła wyraz skończony, o 
wiele silniejszy. W każdym razie w tym, co 
mówi tu Przybyszewski, dużo jest prawdy 
i dużo goryczy. 

Drugą ideą przewodnią „Synów ziemi** jest 
Zagadka miłości, zagadka, niejednokrotnie już 
stawiana przez Przybyszewskiego i w powie- 
ściach, i w utworach dramatycznych. „Miłość 
w moim pojęciu — pisze nasz autor w przed- 
mowie do niniejszej powieści — to, raz jeszcze 
powtarzam to, com tyle razy już mówił, kos- 
miczna potęga, to przeznaczenie całej ludzko- 
ści, to jej moc, która nad człowiekiem stoi i 



wymrzeć mu nie pozwala*'. Otóż dzieje ta- 
kiej miłości są treścią „Synów ziemi^. 

Takie metafizyczne pojmowanie miłości płcio- 
we] widzieliśmy już niejednokrotnie w utwo- 
rach Przybyszewskiego, pod tym więc wzglę- 
dem ^Synowie ziemi** nie przynoszą nam nic 
nowego. 

„Synowie ziemi** to ostatnia powieść Przy- 
byszewskiego; obecnie oddaje się on wyłącznie 
twórczości dramatycznej, ujawniając na tym 
polu o wiele więcej talentu. Powieści jego, 
bardziej programowe, niż dramaty, były raczej 
ilustracjami pewnej tezy, niż samoistnemi dzie- 
łami sztuki. 

H, Galie, 

Sleroszewsici Wacław. Powrót Powieść 
z życia wschodniej Syberyi. 8-ka, str. 
175. Warszawa, 1904. Nakład Gebeth- 
nera i Wolffa. Cena rb. 1. 

Sieroszewski zdobył sobie sławę polskiego 
Kiplinga. I trzeba przyznać, że imię to jest 
zupełnie zasłużone. Autor ^Brzasku** bowiem 
był u nas tym Kolumbem, co odkrył nowy 
świat, egzotyczny, pierwszy w sposób reali- 
styczny, a jednocześnie pełen poezji i serdecz- 
nego umiłowania odtworzył byt i postać du- 
chową mieszkańców dalekiego i bliższego 
Wschodu. Czy przypuszczał kto dawniej, że 
w tych ciałach zaszytych w skóry, że w tych 
Jakutach, Czukczach, Kamczadałach, kulisach 
chińskich, tyle jest uroku piękna? że uderza w 
nich zawsze takie same, nad Wisłą, czy nad 
Leną, nad Tamizą, czy nad Jantse-kiangiem, 
zawsze takie same ludzkie serce? 

Ostatnia powieść Sirki p. t ^Powrót^ ma 
ten sam teren akcji i to samo tło krajobrazo- 
we, co i „Na kresach lasów", „Czukcze**: 
przyrodę wschodniej Syberji. Ale tło obycza- 
jowe nieco odmienne. Nie o stałych miesz- 
kańców bowiem Syberji tu chodzi, lecz o włó- 
częgów, obieżyświatów, nie [mających ani do- 
mu, ani rodziny, ani nazwiska, a trudniących 
się ciężką i poniżającą pracą, holowaniem stat-' 
ków kupieckich w górę Leny na przestrzeni 
od Jakucka do Maczy. Świat to dziwny i 
groźny, napozór odrażający, jak paryski „dwór 
cudów** w powieści Wiktora Hugo^Nótre Da- 
mę de Paris^. Ale talent Sirki potrafił wy- 
krzesać z tycB dzikich i ponurych postaci wie- 
le piękna i serdecznego piękna. 



20 



Xk 1. 



Bo, naprawdę, ci ludzie, smagani przez nę- 
dzę i głód, wyzyskiwani przez chciwych wła- 
ścicieli statków, ogłupiani stale wódką, w na- 
rażeniu życia nieraz wlokący za sobą na linie 
ciężką szkutę, ci ludzie są bardzo biedni i - 
godni pożałowania. ,Idą w łachmanach — 
mówi o nich autor z serdecznym współczu- 
ciem prze7 usta swego bohatera — źle odży- 
wiani, smagani przez słotę... Nogi im brzęk- 
ną i krwawią się, piersi i ramiona ścierają się 
do kości...* 

Tak więc Sieroszewski umie wzbudzić sym- 
patję do swoich orylów. Umie też niemi zain- 
teresować czytelnika. Ci wszyscy ludzie, ów 
Indor, ten Obuch, ten Guran, Majdaniarz, Ta- 
tar- Achmetka, Niemiec, kucharz Spirydyon 
i inni o dziwacznych przezwiskach, są napra- 
wdę ciekawi. 

1 ciekawa rzecz, jak się wobec nich zacho- 
wa wrażliwa dusza człowieka cywilizowanego, 
i to takiego idealisty, jakim jest Karski, boba: 
ter powieści. Wraca on z żoną Anną i małym 
synkiem Olesiem z pod Jakucka na południe. 
Spóźnili się na parostatek, a że pieniędzy na 
podróż kołową nie stało, nie pozostawało więc 
nic innego, jak odbyć tę długą i nużącą po- 
dróż na statku holowniczym. 1 tu poznaje 
on po raz pierwszy świat orylów sybirskich. 
Zrazu czuje on do nich niechęć i odrazę, jako 
do ludzi, stojących na bardzo nizkim sto- 
pniu kultury. Ale potym sercem zbliża się 
do nich coraz bardziej, widzi ich nędzę i upo- 
korzenie, aż wreszcie czułe jego sumienie nie 
może znieść tej wielkiej niesprawiedliwości lo- 
su, by jedni ludzie zmieniali się w zwierzęta 
pociągowe dla wygody drugich: Karski zaprzę- 
ga się dobrowolnie w szlę i ciągnie wraz z ho- 
lownikami. 

Czy zyskuje przez to ich wdzięczność i przy- 
jaźń? Bynajmniej. Za ciemni są, za niscy, 
by zrozumieć jego szlachetne pobudki, patrzą 
nań z niechęcią, nawet z podejrzliwością: 
szpiegować ich przyszedł, czy co takiego? 
' Gorzej jeszcze było ze starszyzną statku, je- 
go arystokracją. Mówimy tu o właścicielach 
statku, Koźmie i Damjanie, o trzech pasaże- 
rach, kupcach sybirskich, Bryłkinie, Gubkinie 
i Tereszkinie. Ci wszyscy, chociaż sami się pu- 
szą i wynoszą, niewiele co wyżej stoją pod 
względem cywihzacyjnym od tych, którzy ich 
ciągną. Pić, ile się da, rozwalić się w grubym 



negliżu w swojej kajucie i śpiewać chórem naj- 
sprośniejsze piosenki, nawet wobec pani Anny, 
często naprzekór je i Karskiemu, oto co jest 
ich żywiołem. 

Z nienawiścią patrzą oni na Karskiego, jak 
na człowieka z innego świata, od chwili zaś, kie- 
dy zaprzągł się do ^pólki*, nie szczędzą mu 
przykrości, miotając nań obelżywe wyrazy: 
„farmazon!... sycylista!..." 

Nic więc dziwnego, że podróż w takich wa- 
runkach jest dla obojga Karskich istną tortu- 
rą moralną. Podzielamy też ich radość, kiedy 
wreszcie w Maczy dopadli parostatku i znale* 
źli się w cichej, schludnej kajucie. Odrazu 
uczuli się w Europie. Karski „pochylony nad 
maszynowym lukiem, patrzał z zachwytem, z 
tkliwością nieledwie na stalowe kołar, korby i 
tłoki, błyskające w świetle elektrycznym, i du- 
mał o dziwnym tworze ludzkim, o zaklętym 
w metal zbiorowym duchu i zbiorowych wy- 
siłkach, który duszom swych twórców pozwalał 
się układać w innym wyższym i lepszym po- 
rządku...* 

Na tym silnym akordzie, dźwięcznym w 
swoim tonie kończy się „Powrót^, godzien 
stanąć obok innych utworów Sieroszewskiego, 
obfitujący w sceny malownicze i groźne, po- 
tężnie przemawiające do wyobraźni czytelnika. 

H. Galie, 

Stador Adam. Adoraeya. Poezye. Wy- 
danie wznowione. Stanisławów. Nakła- 
dem Albina Standachera i Spółki. War- 
szawa, księg. Jana Fiszera. Cena k. 80. 

Zbiór ten poezji lirycznych składa się z pięciu 
części. Najobszerniejsza i najudatniejsza z nich 
poświęcona jest żonie poety i zawiera szereg 
wierszy, wyraŻHJących zachwyty, uniesienia i 
uwielbienia miłosne, w których silnie i żywo 
oddane wrażenia zmysłowe łączą się z bardzo 
podniosłym, idealnym nastrojem uczuciowym. 
Stosunek wzajemny tych dwuch czynników 
daje poznać w ^Adoracjach** p. Stadora mi- 
łość czystą i szlachetną, ujawniającą się w peł- 
ni swej prawdy realnej. Szkoda tylko, że po- 
etycki jej wyraz tak jest ogólnikowy, pozba- 
wiony dobitniejszy cli i oryginalniejszych to- 
nów samoistnego natchnienia, a przytym tak 
niewiele posiada wyższych zalet artystycznych, 
czasem grzeszy przeciw bardzo zasadniczym 
wymaganiom dobrego smaku, a nawet poprą- 



N» 1. 



21 



wnoBci językowej (gdy np, poeta ażywa dla 
rymu wyrażenia: życiem darmem zam. dare- 
mnem). 

Te Bame mniej więcej zasadnicze znamiona — 
ogólnikowość tonu, niski poziom artyzmu, tu 
i owdzie niepoprawnosć w języku — dają się 
spotykać we wszystkich pozostałych częściach 
poetyckiego zbioru p. Stodora, zawierających 
bądź odbicia jakichś nieokreślonych a górnych 
bardzo pragnień („Jakoby orzeł ze złamanymi 
loty", nPod tchnieniem zwątpienia*) bądź też 
obrazy przyrody rozwinięte na tle lirycznych 
nastrojów („Wiosenne tchnienia przyrody**). 
08tatm'a część zbioru (p. t. „Epilog*"), składa 
się z szeregu zwrotów, w których poeta okre- 
śla wzniosłe idealne zadania swej twórczości, 
w przeciwieństwie do poziomych zadań i dą- 
żeń realnej powszedniości życiowej. 

W, Gos tomski., 

Stodor Adam. Atlantyda, Fantazya li- 
ryczna. 8-a, str. 37. Lwów, 1904 nakł. 
Księg. Polskiej B. Połonieckiego. War- 
szawa, E.Wende i Sp. Cena kop. 60. 

Atlantyda, bajeczny kraj za morzami, to kraj 
szczęścia, do którego przez fale życia tysiące 
podąża żeglarzy, ale który niedościgniony jest 
dla nikogo, bo wcale nie istnieje. 

Taką nie nową wcale myśl pesymistyczną 
usiłuje p. Stador rozwinąć i uplastycznić w 
swej „fantazji lirycznej** za pośrednictwem o- 
brązów poetyckich, w których trudno dopatrzyć 
się jakichś nowych, świeżych pierwiastków na- 
tchnienia twórczego i wybitniejszych zalet ar- 
tystycznych. 

„W srebrnej poświacie księżyca** płynie łódź 
czarodziejska, a w niej urocza postać niewie- 
ścia. Za nią nieprzeliczony tłum łodzi żegluje 
w dal, daremnie usiłując ją doścignąć. W pie- 
śni żeglarzy poeta wyjaśnia alegoryczne zna- 
czenie tego obrazu, mającego przedstawiać po- 
goń za szczęściem; a następnie w marzeniu 
8wem kreśli obraz kraju szczęścia, gdzie wzno- 
szą się świątynie, piękna, wiedzy i miłości. 
Ale urocze marzenie znika. Ponury demon z 
czarnymi skrzydłami, wśród huku gromów i 
i światła błyskawic, oznajmia poecie, że piękne 
marzenia o szczęściu i żegluga doń tłumów 
ludzkich przez ocean życia są bezcelowe za- 
równo. Ów demon złowrogi, to rzeczywistość, 
burżycielka fantastycznych krain przez pra- 



gnienia nasze rojonych. To obrazowanie poe- 
tyckie rozwija się w formie wierszowanej, nie 
wolnej od różnych usterków pod względem sma- 
ku artystycznego, rytmiki, wersyfikacji, a na- 
wet poprawności językowej, która nieraz pod- 
porządkowana jest potrzebie końcówek rymo- 
twórczych, jak np. w wyrażeniach: w cichym 
przestworze, (zam. przestworzu), blask srebrne- 
mi (zam. srebrny). 

JV. Gostomski, 

Walewska Marya Colonaa. Sęp, Dramat w 
3-ch aktach. 8-ka. Brody, 1904. „Bi- 
blioteka pisarzy nowoczesnych**. Na- 
kład Feliksa Westa. Warszawa, skł. et, 
E. Wende i Sp. 

Jest to nie tyle dramat z rozwijającą się 
akcją i charakterystyką działających osób, ile 
sytuacja dramatyczna, rozłożona na trzy akty, 
trzy zasadnicze momenty. Sytuacja jest dość 
zajmująca, o żywym napięciu i o dość bogatej 
w szczpułym jej zakresie treści psychicznej. 
Głównym jej motywem do najwyższego stopnia 
wytężona i chorobliwa nerwowość wszystkich 
działających w dramacie osób typu nowoczesne- 
go (czyli wyrażając się utartym terminem) mo- 
dernistycznego w przeciwieństwie do jedynego 
przedstawiciela dawniejszych czasów i schodzą- 
cych JUŻ ze świata pokoleń o zdrowszych ner- 
wach i normalniejszym ustroju psychicznym. 

Ezecz dzieje się w „Willi róż* starego Racsa, 
wielkiego lubownika kwiatów, a osobliwie róż, 
które hoduje z gorliwością maniaka przez pa- 
mięć dla umiłowanej w młodości kobiety. Kóz- 
łączony z nią przez losy, zachował jedyną po 
niej pamiątkę, zeschły kwiat różany i odtąd w 
różach czci wspomnienie wielkiej swej miłości, 
której na zawsze pozostał wierny. Ten motyw wy- 
górowanej uczuciowości z przebrzmiałej epoki ro- 
mantycznej przeciwstawiony jest' w osnowie dra- 
matu nowoczesnemu rostrojowi nerwowemu, po- 
zbawiającemu ludzi dzisiejszych wszelkiej zdol- 
ności do kochania zarazem i do życia. W willi 
starego romantyka bawią dwie jego siostrzenice: 
zamężna Zofja i niezamężna Nina. Pierwsza 
nie znajduje zadowolenia w małżeństwie z czło- 
wiekiem, któremu nic nie ma do zarzucenia, 
prócz tego, że nie zdołał jej uwolnić od pospo- 
litej prozy życia; druga nie może bię zdecydo- 
wać na zaślubienie szczerze ją kochającego 
człowieka, któremu wywzajemnia się kapry- 
śnym flirtem, wybuchami fantazji i porywami 



^ 



22 



Ał 1. 



wyrafinowaoej zmysłowości. Brat ich, Jerzy, 
rozłączony bez określonego powodu z kochaną 
niegdyś małżonką^ nia się z nią Ti^łaśnie po 'la- 
tach dwunasta połączyć za poariadnictweni 
flióstr. Jakoi na wezwanie ich przyjeżdża' do 
willi róż piękna jeszcze i młoda ale zniechęco- 
na do życia i apatyczna kobieta. Mf^żonkowie 
porozumiewają się niby, aby nadal żyć razem. 
Nic sobie nie naają do wyrzucenia, ale nic też 
do powiedzenia ó wzajemnych swych uczuciach. 
Jak ongi beż powodu się rozeszli, tak teraz bez 
powodu się łączą. Wszystko kaprysy i .przy- 
widzenia roetrojonych neurasteników, których 
pojąć nie moie stary przedstawiciel dawnego 
zdrowszego pokolenia. Ostateożhą konsekwen- 
cję zwyrodniśłej nerwowości widzimy w przy- 
bywającej z matką ćHorej na serce dwunasto- 
letniej córce Jerzego, która niby dziecko-^wid- 
mo ze swą przejrzystą chorobliwą cerą i za- 
padłemi oczyma, zjawia się w zakończeniu dra- 
hiatu, jako syinbol postępującej z pokoleniami 
w pokolenie dekadencji życiowej. 

Cała ta osnowa rozwija się bez wyraźnego 
tla życiowego, bez określonych motywów. Szkic 
dramatu zarysowany na temacie ncurasteńji w 
djalogu zwięzłym i dosadnym, niekiedy z pew- 
nym pogłębieniem psychologicznym (mianowi- 
cie w sceniłj aktu drugiego pomiędzy Niną 
i Ludwikiem) niekiedy w zręcznych i subtel- 
nych, choć nieco wymuszonych, igraszkach 
słownych. Język niezbyt charakterystyczny, 
ale ożywiony i poprawny na ogół, z wyjąt- 
kiem dwućh drobnych usterków (nie pragnąć nłc 
Ktr. 17 i nie miałem >V, str. 49). Tytuł dramJa- 
lu symbolicznie oznacza sępa roztrojonej ner- 
wowości, pożerającej serca dzisiejszych ludzi. 

PV, Gosłomski, 

\ W6y49enhof*Józef. Żywot i myśli Zygmun- 
ta PodfUipakiego. Wyd. czwarte. 8-ka. 
str. 3S2. Warszawa, nakł. Gebethnera 
i Wolffa. Cena rb. 1.50. 

/ „Podtllipski* dobrze jest już znany czytają* 
oej publiczności, czego dowodem czwarte wydanie 
tego utworu; on to właśnie dał swemu autorowi 
imię w naszej literaturze. I słusznie. Nie jest 
wprawdzie ^Podfilipski* zwartym i jednolitym 
dziełem sztuki, pod wielu względami ustępuje 
-Sprawie Dołęgi**, która przewyższa ^Podfilip- 
skiego* i rozległością tła spojeczno-obyczajo- 
wego, i symetrją układu, i większą subtelno- 
ścią iroDJi. 



Jeżeli „Sprawa Dołęgi* jest powieścią, i to 
powieśdą dó pewnego stopnia klasyczną, to 
-Ppdfilipskiego'* mpżepay uważać za zbtór ma- 
terjatów do powieści, dość ludnie zestawionych, 
^dopiero studja przygotowawcze dó wielkiego 
obrazu żyda i obyczajów i?yitezych warstw 
spkdecziiych. 

Ale pdmimo to »Podfllip8lki* ma wartość 
niepoślednią, hietylkó jako pierwsza próba 
ostrza satyry u Weyssenhofa, ale także jako 
dokument obyczaje \yy. Z tych luznycłi nota- 
tek wylania ^ię doskonale zar}^sowaha {dostać 
bohatera, co umiał sobie życie urządzić, ego- 
isty i sybaryty, odtworzona z rzadką przeni- 
kliwością i wybornym znawstweb stosunków 
i charakteru tej sfery, ido której zalicza się 
Tbdfilipskl. I dlatego też powieść czyta się z 
{aidm zainteresowaniem. 

H. Galie, 

WIMeOfikar. Salome^ dramat wl akcie. 
Przekład Jadwigi Gą«ow8kiei. 8-ka str. 
94. Monachium, MCMIV. Nakładem księ- 
garni Dr. J. Marchlewski iSp. Warsza- 
wa, skł. gł. w ksi^g. Centnerszwera. 
Cena kop. 60. . 

T/fć man had killed the tking he loved. And 
so he had to die - człowiek zabił to, CO ukochał, 
i za to musiał umierać— mówi Oskar Wilde 
w jednej z pięknych i głębokich strof swojej 
^ballad of Reading Gaoł^ (^Ballada O więzieni U 
w Reading*), a myśl ta, wypowiedziana przez 
poetę w dniach udręczenia i upadku, żdawalti 
się przyświecać mu o wiele wcześniej, gdy w 
pc^ni uznania i sławy tworzył swą przepyszną 
tragedję „Salome*, przyjmowaną potym z en- 
tuzjazmem w teatrze Sary Bernhard w Paryżu. 
Bo właśnie bohaterka tego pdfnego artyzmu 
dzieta, „najpiękniejsza z dziewic Judei*, złoto- 
włosa córa Herod jady, kocha przenamiętnie a 
beznadziejnie,' kocha z niepohamowanym, nie- 
zwalczonym azAłem wszechwładnej tyranki 
Wschodu, a, nie mogąc w inny sposób zdobyć 
i posiąść dumnego, niedostępnego Jochansana, 
smagającego biczem słÓw groźnych ¥^tępki 
domu królewskiego, wydziera podstępnie od 
szalejącego dla niej z miłości ojczyma wyrok 
śmierci na gł^owę proroka. A gdy otrzymała 
ją wreszcie, gdy ją otrzymała z rąk kata na 
misie złotej, c^uje' i pieści martwe usta uprą* 
gnione, te usta, które porównywiJa w wybu- 
chach namiętnych do jaMka granatu, nożem 



k 1. 



23 



2 ko»cj^ stoniowej przeciętego, i do gałązki ko- 
ralu, którą rybacy w mrokacłi morskich zna- 
Ie:^Ii i dla królów przeznaczyli; gryzie je. w e^za- 
le miłosnym, jak owoc dojrzały, póki sama nie 
padła naartwa pod tarczaini ż<duierzy !Bteroda, 
przejętej zgrozą i zawiścią piekielną. 

l^ewiiete W8'kazacl)y można dzieł drapaitycz- 
kiych, gdzie w tak 'szczupłych ramach' mieści 
się taki szalony rozpęd aKccji, taki i r.epych 
słowa, takie bogactwo, taka różńolitosć i harak- 
terów, talći ^jreszcie dobÓr scen, pełnych mało- 
wniczości i sfly, jak w tej tragiedji. Autor jej 
miał zupełne .prawo powiedzieć o sobie, 'że my- 
śli jego nie rodzą się nagie, że one są już od- 
razu obrazami, jak czasem d tych rzeźbiarzy, 
ttórzy nie wyrażają i^wych myśli w marmurze, 
lecz w nim bezpośrednio myślą. Mimo C$iy eg- 
żotyzin utworu, każda postać żyje tu i narzuca 
się wprost wyobraźni plastyką kształtów i wy- 
razu. A ile przytym odcieni uczucia miłości, 
zazdrości i innych: ód tę.<«knego rozmarzenia 
młodego Syryjczyka do szalonych wybuchów 
Salomy, od występnych zachcianek Heroda dó 
iślepej nienawiści jego małżonki. Obok meląn- 
cholji— szał, obok gromów proroczych — uniesie- 
nia zmysłów nieokiełznanych. Chwilami żałuje 
się tylkoj że do tragiedji tej nie można wpleść 
ustępów paru z. przepięknej, a głębszej" jeszcze 
bodaj ^Salome* Kasprowicza (mówię o poema- 
cie pod tym tytułem, nie ó słabszej, zdaniem 
'moim, „Uczcie Herodjady", która się ukazała 
świeżo): „A o poranku^ o świcie, któż mnie 
budzi całowaniem w oczy? To on, to prorok 
.boży I kto pieści* miedź złotawą roz witych war- 
koczy i budzi Całowaniem z słodkich snów om- 
dlenia? To on, to prorok boży! któż głowę mą 
podnosi i do ust przyciska i znowu ją na pu- 
chach jedwabnych położy? I budzi całowaniem 
i sen inÓJ przemienia w rosskosziią słodką jawę? 
To on, to prorok bożyf Ach prżyjdźl.." 

Wilde, według '"świadectwa Andrzeja Gide'a, 
rozróżniał dwa rodzaje, artystów. Jedni mają 
przynosić odpowiedzi, drudzy — zadawać pyta- 
nia. „Trzeba tjrlko wiedzieć — ostrzega— czy się 
jeet z tych, co pytają, czy z tych, co mają Dd- 
powiadac, gdyż ien, co pyta, nie odpowiada 
nigdy. Wiele tworów czeka tileraz długo, za- 
him je (udzie zrozumieją;' były onebowieni od- 
powi^asią na pytania, których jeszcze nie po- 
stawiono, a pytatoie niekiedy przychodzi w dłu- 
ghn odstępie czasu po odpowiedzi**. Większość 



dzieł autora „Salomy* należy inoze do takich 
odpowiedzi, danych przed czasem właściwymi, 
albo do pytań, na które .nikt jiie odpowie. 
Niektóre z nich jednak budzą już dzisiaj u nas 
zainteresowanie diiże. Dowodem — -Salome**, 
którą kilka osób przetłumaczyło jednocześnie, 
ale ze znanych mi— tyl^o j)rzekiad p. Jadwigi 
Grąsowskiej stpi na wysokości zadania i jest 
naprawdę przekładem artystycznym. Gdyby 
nie parę usterków językowych, mógłby on słu- 
żyć za wzór, w jaki sposób utwory poezji ob- 
cej przyswajać należy literaturzei ojc^stej. Nie 
trzeba zapominać o nim, gdy ,^iomo^ biedzie 
miała wreszcie ukazać »ię w naszym te&tr^e^ 
gdzie ją zapowiadają podobno. 

Wi. Btikowiński, 

• ' ' ' ■ ' V ■ ' • ■ . 

.. ' ( . . ■ . ■ ■ ■ . 

Publicystyką. 

Butler Józefina. Mój pochód krzyżowy. 
Zarysy ^vwQtą i pracy. Z przedmową 
S. Posnera. 8-ka, str. 131. Warszawa 
1904. Wydawnictwo ^Ogniwa**. (Biblio: 
teka abolicyonistyczna)* 

Walka z „nierządem uorganizowanym**, z 
rozpustą upaństwowioną*, z „urzędową regle- 
mentacją hańby niewieściej**— takim był pro- 
gram i cel główny założonego w r. 1680 w An- 
glji „Związku pań** {tadies National Assocation) 
w którym Butlerowa, wciągu kilkunastu pierw- 
szych lat istnienia Ligi odegrała najc/ynniejszą 
inicjatorfką i organizacyjną rolę; udział ten 
swój opisała następnie w dzidku, do któregp 
obok osobistych wspomnień autorki, weszły 
rozmaite dokumenty stowarzyszenia: uchwały 
kongresów międzynarodowych w Genewie 18Ś7 
i Genui lS69, odezwy i listy osób znakomitych, 
między innymi N^. Hugo i Mazzinjego, proto- 
kóły posiedzeń itp. Cenny to, choć urywkowy, 
materjał do historji „krucjaty** przeciwko usta- 
wodawczenau upośledzeniu kobiety w dziedzinie 
jednej z najcenniejszych— lubo zbyt laciio na- 
dużywanych — swobód człowieka... Krucjata 
uwieńczyła się powodzeniem w Anglji, w innych 
zaś krajach poczyniła znaczne szczerby w prze 
pisach ab origine francuskich (1802), rpzciąga- 
\ jących nadzór policyjny i kontrolę lekarską nad 
obyczajnością... — czyli raczej nad nieobyczajno- 
ścią publiczna. Sprawiedliwość i „prawa czło- 
wieka** — prawa z pochodzenia również francus- 
kie, jak wiadonio (1789) — zyskały na tyrń nie- 



24 



M 1. 



wątpliwie i dui^o. A ile zyskała moralność? 
Ostatnie Bozdzialy pamiętnika pani Butlerowej 
wyrażają się w tej kwestji zasadniczej znacz- 
nie już ogólnikowiej i mgliściej: „jedynym ra- 
tunkiem jest czyste życie...** „jedyny skuteczny 
ŚTodek^naucąyć się żyć w czystości**. Dodaj- 
my, że zwięzła, jędrna, na statystyce oparta 
przedmowa p. 3. Posnera do polskiego prze- 
kładu dziełka nadaje chwiejnym i rozwianym 
gdzieniegdzie wywodom Butlerowej fundament 
mocny, prawdziwie naukowy. 

Józef Tokarzewicz, 

Dumolard Henryk. Japonja pod względem 
polityezngm, ekonomiczm/m i społecznym 
(tłumaczenie M. Sarneckiej). 8-ka, str. 
380+1 n. Lwów, 1904. Polskie To w. 
Nakładowe. Warszawa, E. Wende i Sp. 
Cena rb. 2. 

KlośnikZ. Japonja, 8ka, str. 278. Lwów, 
1904. Lwowskie Tow. Wydawnicze. SkZ. 
gł. w księg. St. Sadowskiego. Cena rb. 
1.30. 

Na dobro księgarzy - nakładców naszych za- 
pisać należy fakt, że o kraju, który dzisiaj 
podwójnie interesuje wszystkich, wydali na po- 
czekaniu aż kilka książek, a znów na ich de- 
bet — że większość tych dziełek w wydaniu 
polskim, to liche kompilacje i przeróbki, do- 
konane przez ludzi, którzy nietylko nie mogli 
zapewne sami osądzić i poprawić zdań, wygła- 
szanych przez pisarzy cudzoziemskich, lecz — 
co już gorsza — nie umieli streszczać i zesta- 
wiać logicznie a spójnie. Zarzut ten postawić 
należy przedewszystkim drugiej z prac, wy- 
mienionych w nagłówku, która posiada tak 
wiele cech roboty pobieżnej i płytkiej, wyko- 
nanej na prędce, a może i na zamówienie, że 
jej bezkrytyczność razić musi najmniej wyma- 
gającego czytelnika. Zawiera ona wszystkiego 
potroBzę: krajobraz, życie religijne, taniec, ar- 
mja i flota, trochę cyfr i nieco poetycznych 
zachwytów, odrobina wątpliwości i coś w ro- 
dzaju ogólników socjologicznych; ule żadne 
zdanie od początku do końca książki nie bu- 
dzi zaufania. Co do stylu i języka, przytoczę parę 
przykładów: „ Wzdłuż trotoaru wysadzo- 
nego krajem wątłemi wierzbami i słu- 
pami telegraf icznemi'^ (str. 133); „perjodyki 
(== czasopisma)'', „landauery (=lando)". elita" 
i „zadowalniać*'; „nie nawiedzała ją ta klę- 
ska" (str. 159) i t. d. Nakoniec zwrócić mu- 
szę uwagę, że przyjęty przez p. Kłosnika Cjak 



zresztą powszechnie u nas) zwyczaj podawania 
wyrazów i nazw japońskich w transkrypcji 
cudzoziemskiej (angielskiej, niemieckiej i fran- 
cuskiej) jest może dogodny dla „ tłumaczy '^ 
lecz dla publiczności, która nie ma obowiązku 
znać zasad wymowy języków obcych, zwyczaj 
ten (wbrew zdaniu p. lOośnika, por. str. 14) 
jest jaknajszkodliwszy i właśnie wprost prowa- 
dzi do^l.aosu. Trudno byłoby dziś wprawdzie 
wykorz aić złośliwą tradycję podawania w pi- 
sowni cudzoziemskiej nazwisk, branych z tych 
języków, które posługują się alfabetem łacin-* 
skim (jak np. Beaconsfield, Comte, Pallavicini) 
lecz skoro już piszemy^ jak każe zwyczaj po- 
żyteczny i rozsądny: Szczedryn, Deljanis, Wie- 
liczkow, to nie wiem dlaczego mamy zniewa- 
lać czytelnika polskiego do wymawiania: Fudji 
Tarashi: Wiczu i t. d., gdy naprawdę to brzmi: 
Fudży, Taraszy, Uiczu i t. d. 

Przechodząc do drugiej książki, trzeba po- 
wiedzieć odrazu, że jest to praca poniekąd źró- 
dłowa, bo pisał ją prof. prawa francuskiego 
na uniwersytecie w Tokio; nietylko miał on 
sposobność zdobycia wielu niezbyt dostępnych 
cyfr i wiadomości, ale i mógł obserwować zja 
wiska konkretne i realne, ukryte dla ogółu w 
abstrakcji cyfr czy formułach prawa. Wiado- 
mo zaś, że między schematem a życiem je-<t 
przepaść zawsze i wszędzie, cóż dopiero w spo- 
łeczeństwie fermentującym i przebudowywanym 
Ale praca p. Dumolard'a, będąc w wielu ra- 
zach źródłową i nosząc urok świeżości wrażeń 
bezpośrednich, jest przecież dziełem publicysty 
raczej, niż uczonego badacza i musi być brana 
oględnie. Naprzód p. Dumolard nie bawił 
w Japonji dość długo, żeby ją poznać grunto- 
wnie ^bo tylko trzy lata), a potym, co waż- 
niejsza, jest on z pewnością usposobiony dla 
niej niechętnie. Wyraźniej i głębiej widzi on 
i jej wady, niż jej zalety (choć mówi o jednych 
i drugich), a nadto sądy jego mają tę nie- 
zmiernie ujemną właściwość, że dynamikę roz- 
woju społecznego biorą za statykę. Może dla- 
tego, iż jest on prawnikiem, przywykłym do 
myślenia w formułach stałych, nie umie opa- 
nować gwałtownych prądów rozwojowych, roz- 
sadzających Japonję dawną i niosących ia w 
przyszłość, o której wyrokować można nie 
przez zestawienie sprzeczności, spostrzeganych 
dzisiaj, lecz przez poznanie przeszłości, z któ. 
rej wyłoni się jutro nowe i znów zapewne spo- 



Jft 1. 



25 



kojne. Być może, iż społeczeństwo japońskie 
zgniotą wysiłki nadmierne, przedsięwzięcia nie- 
mal zuchwałe, lecz, by to przewidywać, trze- 
ba raczej poznać jego siły i zasoby, nie 
zaś kontrasty między rzeczywistością, a posta- 
wionym celem. 

P. Sarnecka powinna pomyśleć o gramatyce, 
jaktby nie był jej zawód i gdzieby stą nić znaj- 
dowała. 

lan Stecki. 

Technika. 

Leduo A. prof. adj. fizyki w Sorbonie. 
Tehegraf bez drutu, 8-ka, str. 45, 9 rysun- 
ków. Warszawa 1905. Przełożył Stan. 
Bouffał. 

Jej^t to popularny odczyt, wygłoszony w ma- 
ju r. z. Leduc mówił o telegrafie wogóle, te- 
legrafie Moree^go, falach głosowych, świetlnych 
i elektromagnetycznych, rezonansie, syntonji, 
koherezie i nareszcie opisał w ogólnych zary- 
sach urządzenie stacji wysyłających i odbiera- 
jących telegrafu bez drutu. Prelegent usiłował 
być możliwie popularnym, nie okazał jednak 



talentu popularyzatora. Przedstawienie rzeczy 
jest suche, często niejasne a przytym bardzo 
pobieżne i powierzchowne. Przypuszczam, że 
odczyt ten nie wywołał w umyśle słuchaczów 
jasnego obrazu opisywanych zjawisk. Tam jed- 
nak słuchacz miał przed sobą przynajmniej o* 
pisywane przyrządy i widział doświadczenia. 
Polbki czytelnik jest w znacznie gorszym poło- 
żeniu. Musi on zadawalać się krótkim i nie- 
jasnym opisem przyrządu lub zjawiska, poda- 
nym nieraz bez rysunku (telegraf Morse^go re- 
lai i t. d. 

Tłumaczenie, na ogół poprawne, nie jest jed- 
nak wolne od pewnych usterków: ^Antennę" 
niepotrzebnie i nieudatnie spolszczono na „drą- 
żek^, „kotwica* elektromagnesu nazywa się raz 
„kontaktem' (str. 8) i raz „zbroją* (str. 29), 
zamiast „lejdejska* (butelka) byłoby prawdo- 
podobnie poprawniej mówić „lejdeńska*; wyra- 
żenie „transformator, zasilany stukonnym alter- 
natorem* (str. 37) jest niedorzecznością, bo 
trandtormator można zasilać tylko prądem i t. d. 

Z. Straszewicz, 



Pragnąc ułatwić porozumienie się pomiędzy autorami i tłumaczami z Jednej a wy- 
dawcami z drugiej strony, otwieramy łamy pisma naszego bezpłatnie dla zawiadomień: 
a) ze strony autorów i tłumaczów o pracach gotowych Już, będących w robocie, lub 
wreszcie dopiero zamierzonych, dla których poszukują oni nakładców; b) ze strony wy- 
dawców o poszukiwaniu autorów dla planowanych dzieł lub wydawnictw I tłumaczów dla 
dzieł, pisanych w Językach obcych. 



Poniżej podane dzieła przełumaczono na język polski i poszukuje się nakładców. 
Multatuli, „Listy miłosne*'; 

„ „Przygody Małego Woltera**; 

Boutmy „Historja rozwoju konstytucji i społeczeństwa w Anglji^'; 
Saint Patrice (Harden Hickey baron) „La Theosophie:', z 33 illustracjami w tekście; 
Foerster Fr. W. „Jugendlehre ein Buch fiir Eltern, Lehrer und Geistliche". Tłumaczyła 
p. Jadwiga Ariet (stud. fil. w Zurichu). 



Henryk M. Kwiatkowski, student KoUegium Oberlińskiego w Oberlin ("St. Zjcdn. Amery- 
ki Póln.) poszukuje tłumaczeń z języka angielskiego na polski lub z polskiego na angielski. 
Adres; ^Mr. H. M. Kwiatkowski, Oberlin College, Oberhn, O. U. S. of. N. America**. 



Pamiętniki Heleny Keller z oryginału angielskiego przetłumaczono na język polski i po- 
szukuje się nakładcy. 



26 



JA 1. 



1 



KRONIKA. 



— „Przyroda" — pismo tygodniowe, ilustro- 
wane, poświęcone uprzystępnianiu wiedzy przy- 
rodniczej z szerokim uwzględnieniem gieografji. 
Bok I. Ody w początku r. 1904 grono przy- 
rodników i miłośników przyrody zaczęło wy- 
dawać pismo popularno-przyrodnicze pod po- 
wyższym tytułem, d, którym leży na sercu 
jak najszersze rozpowszechnienie wiedzy przy- 
rodniczej, przywitali je z niekłamanym zapa- 
łem. W en wili, kiedy tak trudno u nas o do- 
brą książkę popularno-naukowa, kiedy różni 
pseudo - przyrodnicy zachwaszczają literaturę 
tandetą drukowaną (patrz dodatki do ^Ziar- 
na*), kiedy w pismach codziennych i niektó- 
rych tygodnikach artykuły przyrodnicze słu- 
żyć mogą za wzór tego, jak pisać nie należy — 
nowe pismo, mające specjalnie na celu uprzy- 
stępnienie wiedzy przyrodniczej, ma nadzwy- 
czaj wdzięczne zadanie przed sobą. Pismo ty- 
godniowe ma przytym tę przewagę nad pod- 
ręcznikiem, że zachowuje ciągłą styczność z 
czytelnikiem, daje mu materjai doskonale do 
jego potrzeb umysłowych zastosowany i do- 
brany, informuje go wszechstronnie o faktach 
i uogólnieniach teoretycznych, udziela mu nie- 
zbędnych wskazówek fachowych, uczy go pa- 
trzeć i badać, myśleć, wnioskować i uogólniać. 
Jak to zadanie wypełniła ,,Przyroda'*? Przy- 
znać należy, że Redakcja stworzyła typ pisma 
doskonały. Poza interesującemi pojedyńczemi 
artykułami z dziedziny przyrodoznawstwa, kra- 
joznawstwa i gieografji, pisanych wytrawnym 
piórem pp. Heilperna, Nałkowskiego, Mahrbur- 
ga, Krzywickiego, Jezierskiego, Kulwiecia, So- 
snowskiego, Mutermilcha i w. in., znajdujemy 
w „Przyrodzie** ciekawe i cenne dla młodego 
czytelnika działy: wskazówki do urządzania 
wycieczek przyrodniczych (pióra p. Czerwiń- 
skiego, Trzebiński^o, ŁopuszańBJdego)^ do- 
świadczeń z botaniki (Trzebiński), obszerne 
odpowiedzi od redakcji, w formie artykułów, 
pouczających czytelników, jak suszyć i ukła- 
dać rośliny (Heilpern), jak urządzać obserwato- 
rja domowe (Merecki) i t. d. W celu zachę- 
cenia młodzieży do '^bezpośredniego obcowania 
z naturą i poznawania jej nietylso z książek 
i pism, lecz przedewszystkim z niej samej**, 
„Przyroda*" ogłosiła w ciągu ubiegłego roku 
kilka konkursów, z których jeden (na zielnik) 
został rozstrzygnięty z doskonałym rezultatem, 
gdyż okazało się, że młodzież szkolna (a szcze- 
gólnie dziewczęta) posiada już pewną dyscypli- 
nę naukową: zielnik nagrodzony, nie był co pra- 
wda doskonały, lecz w każdym razie świadczył 
o staranności, sumienności i pewnej zdolności 
inicjatywy u laureata. Prócz tego ^Przyroda* 
ogłosiła konkurs na dwa opracowania nauko- 
we z dziedziny zoologji i botaniki, i nareszcie 
na sezon letni r. przys^ temat obszerny, wyma- 



gający samodzielnych badań z kilku dziedzin 
przyrodoznawstwa, a mianowicie: „Zbadać pod 
względem przyrodniczym zbiorowisko — Pole 
i łąka^, uwzględniwszy glebę, szatę roślinną, 
faunę, spółzależność powyższycJi czynników 
i spółzależność tego zbiorowiska i człowieka. 
Wyczerpująca kronika naukowa, dział krytyki 
i bibliogra^i, sprawozdania z odczytów, dopeł- 
niają interef^ującej całości pożytecznego pi- 
sma. Mile rzuca się w oczy szata zewnętrzna 
„Przyrody", zwłaszcza piękne ornamenty z mo- 
tywów roślinnych i zwierzęcych, ołówka ryso- 
wnika-przyrodnika Mikołaja Wisznickiego. 

Na dalszą drogę życia życzyć należy „Przy- 
rodzie*, aby zadiowała swój charakter pisma, 
zmuszającego do patrzenia i myślenia, wystrze- 
gała się tematów błahych i wykonania bez- 
barwnego, podnosiła coraz wyżej poziom zaró- 
wno swój jak i czytelników. Z dotychczaso- 
wego rozwoju „Przyrody** możemy po niej spo- 
dziewać się tej powagi umysłowej, która jest 
niezbędnym warunkiem owocnej pracy i powo- 
dzenia. 

— P. Antoniemu Eudasiewiczowi pozwolono 
wydawać w Warszawie pod cenzurą prewencyj- 
ną gazetę w języku polskim p. t. „Humani- 
taryzm^; p. Józefowi Policzkiewiczowi, nauczy- 
cielowi szkoły eminnej — czasopismo ^Chóry 
ludowe**. Redaktor i wydawca „Przeglądu 
dentystycznego, p. Bolesław Dzierżawski, otrzy- 
mał pozwolenie na dodatki do tegoż pisma. 

— Tygodnik „Okólnik rolniczo-handlowy** po 
siedmiu latach istniema przestaje chwilowo wy- 
chodzić. Redakcja wszakże zapowiada, iż, po 
otrzymaniu zezwolenia na zmianę tytułu, otwo- 
rzy znów pismo p. n. „Stowarzyszony*, które 
będzie dalszym ciągiem tamtego. — W styczniu 
1905 r, zacznie wychodzić ilustrowany dwuty- 
godnik literacko-muzyczny p. t. „Lutnista**, 
pod redakcją p. Bolesława Domaniewskiego 
i przy spółudziale komitetu redakcyjnego, 
w skład którego wchodzą pp.: Wład. Bogu- 
sławski, Henryk Dobrzycki, Mieczysław Kar- 
łowicz, Piotr Maszyński i Juljusz Kosińsld. 
Przedpłata roczna wynosi w Warszawie rb. 4 
i na prowincji rb, 5. — W Kurytybie brazylij- 
skiej zaczął wychodzić tygodnik p. t ^Polak 
w Brazylji" pod redakcją p. Jana Hempla. 
Redakcja zaznacza pomyślny rozwój prenume- 
raty; treść pisma, jak widać z pierwszych 
dwuch numerów, dość skromna, ale polszczy- 
zna poprawna. 

— P. Natalja Dzierżkówna, znana w litera- 
turze pod pseudonimem Jerzego Orwicza, uło- 
żyła i wydala grę towarzyską „Pan Zagłoba", 
opartą na motywach z trylogji H. Sienkiewicza. 
Tablicę obrazkową do tej gry wyilusti'ował p. 
Stanisław Bagieński. H. Sienkiewicz, dzięku- 
jąc w liście autorce gry za przesłany sobie 
egzemplarz, miedzy innemi pisze: „Grę towa- 
rzyską p. t. „Pan Zagłoba** uważam za dosko- 
naly pomysł. Oby tego rodzaju pomysły zdo- 
łały wyrugować cudzoziemskie zabawki! Zo- 



Jtt 1. 



27 



Btatoby w kraju trochę grosza, a dla dzieci 
naszych byłoby to z większym pożytkiem". 

— Zamierzone jest kompletne wydanie dzi^ 
Ernesta Eenana w polskim przekładzie p. E. 
Centnerszwerowej. Pierwszym w szer^u dziel 
będą „Wspomnienia z lat dziecięcych i mło- 
dzieńczych**, które wkrótce ukażą się w druku, 

— Towarzystwo Wyższych kursów Waka- 
cyjnych w Zakopanem ogłosiło pierwsze swoje 
sprawozdanie z czynności od 1 października 
1903 do 30 sierpnia 1904 r. Oto niektóre cy- 
fry: Do 30 sierpnia zgłosiło się członków zwy- 
czajnych, opłacających po 4 kor. rocznie, 517, 
członków wspierających, po 20 kor. rocznie, 22 
i członków założycieli, po 200 koron jednora- 
zowo, 6. Kart wstępu na wykłady wydano 
501, w tej liczbie właściwym słuchaczom 456. 
Wśród słuchaczów liczba kobiet wynosiła 54^, 
liczba mężczyzn 46^. Przychód kasy do dnia 
30 sierpnia wynosił 25,287 kor. 19 h.; rozchód 
19,967 k. 2 h. Prócz tego na fundusz budo- 
wy domu własnego wpłynęło 413 k. 39 h. 

— Zarząd Polskiego Towarzystwa Teatral- 
nego w Łodzi, pragnąc w miarę sił i środków 
przyczynić się do rozwoju ojczystej literatury 
dramatycznej, oraz do zapewnienia scenie pol- 
skiej w Łodzi zajmującego repertuaru orygi- 
nalnego, zamierza systematycznie ogłaszać kon- 
kursy dramatyczne, na zasadzie przepisów usta- 
wy Towarzystwa. 

Ogłoszone warunki I-go konkursu drama- 
tycznego są następujące: 

Towarzystwo teatralne polskie w Łodzi ogła- 
sza konkurs dramatyczny. Do spółubiegania 
się o nagrodę dopuszczone są utwory, należące 
do wszelkich rodzajów twórczości dramatycznej, 
o i łeby nnogły być wystawione na scenie kra- 
jowej. Przedstawiony na konkurs utwór wi- 
nien wypełniać cały wieczór. Do konkursu 
dopuszczone będą tylko te utwory, które nig- 
dzie do chwili ogłoszenia wyniku konkursu 
nie były grane ani też nie pojawiły się w dru- 
ku. Każdy utwór musi byc zaopatrzony w go- 
dło, które winno się znajdować na kopercie 
listu, zawierającego imię i nazwisko autora, 
oraz adres. Utwory należy nadsyłać pod adre- 
sem prezesa Towarzystwa teatralnego (p. Teo- 
dor Frenkler, Łódź, Ewangielicka 16) w prze- 
syłkach rekomendowanych. Termin ostateczny 
do przesyłania utworów kończy się w dniu 1 
czerwca 1905 roku, przy czym obowiązuje data 
stempla pocztowego. Nagród wyznacza się 3, 
a mianowicie: 1) rb. 600, 2) rb. 300, 3) rb. 100, 
które wypłacone zostaną nieodwołalnie trzem 
z uznanych za najlepsze utworom. Rozdrab- 
nianie nagród stanowczo jest wyłączone. Ko- 
misja, powołana przez Towarzystwo teatralne 
w liczbie 16 osób, po przeczytaniu rękopismów, 
kwalifikuje sztuki do wystawienia na scenie. 
Polecone do grania utwory wystawione zostaną 
na scenie teatru subwencjonowanego przez To- 
warzystwo teatralne. Po odegraniu każdej ta- 
kiej sztuki zebrana w teatrze publiczność ma 



prawo wyrazić swe zdanie o utworze na osobr 
nych kartkach, załączonych do biletów. Wy- 
rażone w ten sposób opinje stanowić będą dla 
sądu konkursowego materjał do zużytkowania 
przy ostatecznym przyznawaniu nagród. Do 
ostatecznego sądu konkursowego powołanych 
zostanie przez Zarząd Towarzystwa, oprócz 
wspomnian^fch wyżej 16 osób, jeszcze 21, z po- 
śród członków Towarzystwa teatralnego i lite- 
ratów zamiejscowych. Sąd konkursowy w skła- 
dzie powyższym dokona, za pomocą głosowania 
tajnego, przyznania nagród, poczym nastąpi 
ujawnienie nazwisk autorów wszystkich sztuk, 
wystawionych na scenie. Utwory, polecone do 
grania, pozostają własnością autorów. Za sztu- 
ki, wystawione w teatrze, subwencjonowanym 
przez Polskie Towarzystwo Teatralne, autoro- 
wie otrzymują od dyrekcji teatru 5^ od docho- 
dów brutto jako honorarjum; niezależnie od 
nagród, jakie będą przyznane. Bozstrzy gniecie 
konkursu nastąpi nie później niż do d. 1 mar- 
ca 1906 r. Polskie Towarzystwo Teatralne za- 
strzega, w interesie sceny łódzkiej, wyłączne 
prawo grania w Łodzi lub gdzieindziej sztuk 
nagrodzonych i wyróżnionych dla dyrekcji tegoż 
teatru po dzień 1-y września 1906 roku, za 
osobnym porozumieniem się z autorami. Egzem- 
plarze sztuk, niepoleconych do grania, winny 
być odebrane do d. 1 stycznia 1906 r. Po tym 
terminie ulegną zniszczeniu. 



CZASOPISHA. 



— Architekt. Listopad. Grodtfryd Semper, 
„Cztery pierwiastki sztuki budowniczej, przy- 
czynek do porównawczej umiejętności budowni- 
czej" (c d.); S. Odrzywolski, „Kościół w Rów- 
nem"; W. Rutkowski, „Willa w Zakopanem i 
Hotel nad Morskiem Okiem**; F. Liebling, 
^Dom dochodowy w Krakowie"; A. Popiel, 
„Kolumna Mickiewicza we Lwowie"; Py. We- 
sołowski, w Głowica kolumny Mickiewicza we 
Lwowie**.- 

— Toż za Grudzień. Gotfryd Semper; „Czte- 
ry pierwiastki sztuki budowniczej, przyczynek 
do porównawczej umiejętności budowniczej**, 
(c. d.^; Alfred Daun, „Nowe prądy w zdobnic- 
twie**; J. Pokuty ński, „Dom akademicki w Kra- 
kowie**; W. Ekielski, „Bóżnica w Tarnowie**. 

— Ateneum. Czerwiec C. Jellenta, „Do- 
natello sztuki polskiej**; Sawitri, ^Symfonia 
pragnienia; St. Wodziński, „Przędzalnia**; A. 
Strindberg, „Kwarantanna*^; L. Rygier, „Noc 
płomieni**, . „Poezya**; J. Zarycz, „Linie Ho- 
fera**. 

— Biblioteka lekarska. Grudzień. Dieula- 
foy, „Patologia wewnętrzna**. T. IV. 

— Biblioteka Naukowa. Grudzień. „Ruch 
współdzielczy*' podług K. Gid^a; gZarys filo- 
zof ji monistycznej** przez Ernesta Haeckla (do- 
kończenie^. 



28 



Kł 1. 



~ Biblioteka warszawska. Grudzień. K. 
Zdziechowski, „Przemiany'*, powieść współcze- 
sna (d. c); M. Ziele wiczówna, '„Amerykański 
filozof -poeta"; W, Gostomski. „Z wrażeń ber- 
lińskich'*; St. Opieński, „Subjektywizm w no- 
woczesnej twórczości muzycznej; H. Reinhold, 
„Eenó a Werter* (studyum porównawcze); Wl. 
Jabłonowski, „C. A. Sainte-Beuve*; ^Człowiek 
i dzieło* (dok.) 

— Czatopiamo prawnicze I ekonomiozne zesz. 
4, za r. 1904. Dr. Jerzy Michalski, ^O austrya- 
ckiem prawie skarbowem w ogólności" (dok.); 
dr. Stanisław Starzyński, „Sprawa § 14 usta- 
wy zasadniczej o reprezen tacy i państwa" (dok.); 
dr. Zygmunt Hofmokl, „O społeczno-politycz- 
nej tendencyi opodatkowania"; dr. Antoni (Gór- 
ski, „Die neueren Entwicklungen in Yerfas- 
sung von Franz Klein"; ^Jubileusz prof. Fry- 
deryka Zolla"; dr. Zoll senior, -Pierwszy zjazd 
czeskich prawników*". 

— Czasopiemo gallo. Tow. aptekarekiego* 

Listopad i grudzień. .Dezynfekcya mieszkań 
za pomocą hydroformalu"; „Syrakolura"; „Kro- 
nika naukowa"; ^Otrzymywanie argonu"; dr. 
Juliusz Franzos, „Przestroga na czasie; „Siód- 
me doroczne walne zgromadzenie „Związku 
austryackich stowarzyszeń farmaceutycznych"; 
„Kolargol"; ^Odkażające własności farb ścien- 
nych*; „Nowe leki"; „Protokół z XXXVI wal- 
nego zgromadzenia członków gal. Towarzystwa 
aptekai-skiego". 

— Fotograf warezawekl. Grudzień. L. An- 
ders, -Siederadziesięciopięciolecie fotografii*; P. 
Lebiedziński, „Dyapotyzywy na pigmencie i na 
kolodyonie". St. Szalay, „Znaczenie płyt po- 
zbawionych odblasku (anti-halo)". 

— Ginekologia. Grudzień. Fr. Kośmiński, 
Lwów, „Doświadczenia nad podwiązywaniem 
moczowodów"; W. Pomorski. Humań, » Wą- 
glik złośliwy dużej wagi i jego leczenie subli- 
matem"; „Towarzystwa Lekarskie". 

— Homiletyka. Grudzień. „O kwesty i so- 
cyalnej czyli rozwiązaniu przez Dzieciątko Je- 
zus zagadnienia ubogich i bogatych" przez J. 
Bonomelli, Biskupa Kremony; „Nauki kateche- 
tyczne"; „Kazania i nauki ludowe"; „Kazania 
na uroczystości*; „Wiadomości t«ologiczno-pa- 
storalne". 

— Krytyka. Grudzień. „Socyalizm w Ga- 
licyi"; „Z poezyj Ady Negri", przekład Maryi 
Konopnickiej; I. Moszczeńska, „Cnota kobieca*^ 
T. Sobolewski, „Ignacy Matuszewski", Ludwik 
Kulczycki, „Od 80cyalizmu do nacyonalizmu'^, 
(dok.); Józef Jedlicz, ^Smutek jesienny** ^Var- 
soviensis*, „Prasa warszawska wobec cenzury"; 
Jan Sten, „Z jednego strumienia"; Wacław 
Grubiński, „Przeszłość" (Ostatni arkusz z Pa- 
miętnika): St. Lack, „Wystawa jubileuszowa"; 
„Echa warszawskie"; „Po demonstracyi". 

— Kronika dyecezyi przemyskiej. Listopad. 
Ważniejsze artykuły: „Dzieje dyecezyi przemy- 
skiej ob. łac. XLIV, Jan Krzysztof na Słupo- 
wio Szembek od r. 1619 do 1724"; hr. Woj- 



ciech Szmyd, „Wykopaliska babilońskie a Pi- 
smo Św. (Bibel und Bibelfrage" (dok.); „Kon- 
sekracya kościoła Najśw. Serca Jezusowego^ 
(po jezuickiego); „Prace pasterskie ks. biskupa 
ordynaryusza w Jaśle, Cieklinie, Starejwsi i 
Sanoku". 

-*- Toż. Grudzień. ^Dzieje dyecezyi przemy- 
skiej, ob. łac. XVV. Aleksander Antoni z Pie- 
szowic Fredro, 1724 — 1834; „Sprawozdanie z 
III kongregacyi xx, dziekanów odbytej w Prze- 
myślu 15 listopada 1904"; „Kwestya z teologji 
moralnej; „Ze świata katolikiego". 

--' Lekarz Homeopata. Grudzień. „Cicuta 
yirosa"; „Piędziesiąt przyczyn dla czego jestem 
homeopata" (c. d.); „Powody przemawiające za 
usunięciem przymusowego szczepienia ospy". , 

— Miesięcznik pedagogiczny. Listopad. Ś. 
p. Emanuel Selbor" (wspomnienie pośmiertne); 
Marya Kraskowska, „Współdziałanie rodziny 
w kształceniu i wychowaniu młodzieży szkol- , 
nej (c. d.); Matula Jan, „Jan Jakób Rousseau^ 
(dok.); Z polskiego Towarzystwa pedagogicz- 
nego"^ 

— Toż, Grudzień. ^ Walne zgromadzenie 
Polskiego towarzystwa pedagogicznego; Marya 
Kraskowska, „Współdziałanie rodziny w kształ- 
ceniu i wychowaniu młodzieży szkolnej**. 

— Misye katolickie. Grudzień. „Brewe J. 
S. Piusa X, ogłaszające patronem stowarzysze- 
nia krzewienia wiary św. Franciszka Ksawere- 
go": ^Na wyspach oceanu Spokojnego O. Co- 
gnefa" (dok.); „Wilhelmina Balko z Zalesz- 
czyk i inne misyonarki, wymordowane przez 
pogan w dn. 13 sierpnia 1904 r. w Nowem 
Pomorzu"; „Cześć N. P. Maryi wśród murzy- 
nów**; ^List Polki z Chin". 

— Nowiny lekarekle. Grudzień. M. Hal- 
pern (Warszawa) „O stosowaniu dyety mało- 
solnej w przebiegu zapalenia nerek"; „Anatomia 
patologiczna, patologia doświadczalna, bekteryo- 
logia"; „Medycyna wewnętrzna": „Choroby ner- 
wowe i umysłowe"; „Ginekologia i położnic- 
two"; „Choroby skórne i weneryczne". 

— Ognieko. Listopad. A. Zakrzewski, „Ję- 
zyk powszechny"; „Stan obecny sprawy o ję- 
zyku do stosunków międzynarodowych"; Na- 
łęcz, „Napoleon na szczycie chwały", według 
opowiadania współczesnych polskich pamiętni- 
ków"; J. Sapiejewski, „Spuścizna po niezwy* 
kłym człowieku"; Erckman-Chatriana, „Water- 
loo" (dalszy ciąg dziejów rekruta z 1813 r. 
Powieść. Prof. dr. J. Tołtoczko, „Co to są 
elektrony?"; „Tajemnica okrętu" powieść; „W 
krainie łupiestw i mordów"; „Działa i pociski 
artylejyjskie". Według dzieła J. Blocha; M. 
M. „W poszukiwaniu zaginionej republiki". 

— Ogrodnictwo. Listopad. Małecki B., „Pe- 
largonia szkarleta", prof. Dr. Edward Janczew- 
ski (z ryciną); Brzeziński J., „Kiedy najsilniej 
przyrastają owoce późnych odmian"; J, B. „Z 
racyi wystawy (z 2 ryc); K. J, „W^ystawa o- 
grodnicza w Krakowie. Dział 1. Szkółki"; 
Wilk J., „O hodowli i szczepieniu powojników 



J6 1. 



29 



(Clemałis)*^; Małecki B., „Wrażenia z wycieczki 
ogrodniczej** (dok.); Moser W., „Kilka słów o 
wystawie jubileuszowej To w. ogrodniczego w 
Krakowie^; H. M., „W sprawie zbytu owoców*; 
„Ze spraw ogrodniczych**; Program wieczor- 
nych kursów ogrodnictwa**. 

— Toż za Grudzień. J. B., „Dojrzewanie o- 
woców w roku bieżącym**; Lichański Wl., „Do- 
mek na owoce^ (miejsce dla przechowania o- 
wocu) 7. 2 ryc; H. M. „Doniosłość kultury 
róży**; Małecki B. „Azalea (Azalea L.) z ryc. 
Szarek St., „Wskazówki dotyczące zimowli wa- 
rzyw w stanie świeżym*; Chrząszcz T„ „Kry- 
tyczne uwagi nad działem przerobów owocowych 
„warzywnych wystawy ogrodniczej w Krakowie"; 
K. J. « Wystawa ogrodnicza w Krakowie* (c. d. 
z ryciną); ^Ze spraw ogrodniczych: Posiedzenie 
Towarzystwa ogród, z 12 października i 9 lis- 
topada b. r.** 

— Pamiętnik literacki, zesz. 3. Stanisław 
Windakiewicz, ^Pieśni i dumy rycerskie XVI 
wieku**; Władysław Jankowski, ^Franciszek 
Dyonizy Kniaźnin**, szkic biograficzny; Edwarćl 
Dubanowicz, „Słowackiego ksiądz Marek** stu- 
dyum historyczno literackie Tdok.); Aleksander 
Bruckner, „Z teki bibliograficznej. VIII. Kio- 
nowicz spółautorem „Akcyi" przeciw Jezuitom. 
IX. Kto jest autorem Napomnienia polskie- 
go ku zgodzie** z r. 1545**; Kazimierz Jarecki, 
„Idee historyczne Woronicza a mesyanizm pol- 
ski"; Konstanty Wojciechowski, „Czy autorka 
„Malwiny** znała Wertera?; Wojciech Grzego- 
rzewicz, „O Alpuharze** — „Geneza postaci Hal- 
bana**; Marcin Reiter, „Nieznany tom „Pamięt- 
nika dla płci pięknej z roku 1830*; A. Drogo- 
szewski, „Nieco o „Przedświcie** i o stosunku 
poematu do nauki To^iańskie^o**; Stanisław 
Dobrzycki, „Zygmunta Krasińskiego „niezna- 
ny** pomysł trylogii**; Stanisław ^Kosnowski, „Z 
korespondencyi ks. Franciszka Dmochowskiego 
z Janem Śniadeckim**; Stanisław Dobrzycki, 
„Spis literackich artykułów i rozpraw Mochna- 
ckiego w czasopismach warszawskich (1825— 
1830); Bronisław Gubryoowicz, ^Nieznane listy 
Kazimierza Brodzińskiego**. 

-— Przegląd hygleniczny. Grudzień. Wi- 
ktor Legeżynski, „Jak należy zorganizować 
służbę dezynfekcyjną w naszych miastach i mia- 
steczkach**; dr. Adam Szułisławski, „Z hygieny 
oka" (dok,); dr. Kazimierz Panek, „Jarstwo 
wobec nowożytnej wiedzy (c. d.). 

— Przegląd kościelny. Listopad. X. dr. 
Kazimierz Miaskowski, ^Z młodych lat Stani- 
isława Hozyusza** (w czterdziestą rocznicę uro- 
dzin); X. Szydelski, „Słowo o filozofiii p. dr. 
Kodisowej"; x. A. J., „Obowiązek aplikacyi 
mszy Św. pro populo; x. Stanisław Okoniewski, 
„Objaśnienie najnowszego dekretu o stypendyach 
moralnych* (c. d.^; x. Cz. M., „Patronat ko- 
ścielny w świetle powszechnego pruskiego pra- 
wa krajowego**; „Nowe odpusty**, „O miesięcz- 
niku Acta S. Sedis*, „Wyroki władz świec- 
kich**. 



— Przegląd polski. Grudzień. Teresa z 
Potockich Wodzicka, „Z ostatnich dni Polski 
i Kurlandyi*; „Pamiętniki bar. Karola Henry- 
ka Hey kingą; dr. Paweł Popiel, „Leon XIII 
i papiastwo w objawach zewnętrznych** (c. d.); 
dr. Tadeusz Grabo w^łki, „Anatol France" stu- 
dyum literackie (dok.); dr. Witold Rubczyński, 
„John Ruski n, studya nad powiązaniem i uza- 
sadnieniem jego głównych pomysłów (dok.); 
„Sprawy krajowe, XXIII*'; dr. Józef Milewski, 
„Po Sejmie i Sprawy finansowe". 

— Przegląd powszechny. Grudzień. „Przez 
liliowe pola"* heliograwiura według obrazu Pio- 
tra Stachiewicza; ks. Władysław Czencz T. J., 
„Niepokalana**; ks. J. Pawelski, T. J., „Niepo- 
kalane poczęcie a chwila obecna**; ks. Jan Ur- 
ban T. J. „Niepokalane poczęcie Bogarodzicy 
na tle dogmatycznego rozwoju kościoła; ks. ar- 
cybiskup Teodorowicz, „Pierwiastek naprzyro- 
dzony a dzisiejsza doba Polski"; dr. Józef Tre- 
tiak „Cześć dla najświętszej Panny w poezyi 
polskiej*; Lucyan Rydel, „Matka Boska w po- 
daniach naszego ludu**; ka. dr. Józef Surzyń- 
ski, „Matka Boska w muzyce polskiej**; Lucyan 
Rydel, „Żłóbek*, sceny z polskich jasełek; Ire- 
na Mrozowicka, -Przed obrazem**; Krystyna 
Saryusz Zalewska, „Ad te levavi oculos meos* 
Ludwik Stasiak, „Gwiazdo morza**; Jakób Ho- 
dus, „Hyena**. 

— Przewodnik naukowy i literacki. Listo- 
pad. Dr. Oswald Balzer, „O Morskie Oko*, 
wywód praw polskich przed sądem polubow- 
nym w Hradcu (c. d.); dr. Br. ZiOziński, „Ga- 
licyjski sejm stanowy (1817 — 1845 dok.); 
dr. Tadeusz Troskolański, „Andrzej Rad- 
wan Zebrzydowski, biskup krakowski (f 1560) 
t. II. cz. 1 (c. d.); Fr. Rawita-Gawroński ^Boh- 
dan Chmielnicki od wyprawy cecorskiej do a- 
wantur czechryńskich**; Tad. Stan. Grabowski, 
„M(oda Horwacya", kilka sylwet współczesnych 
pisarzy chorwackich. 

— Przyjaciel Zwierząt. Listopad. K. Spo- 
rzyński, „Moralność u zwierząt**; dr. med. J. 
R, „Z wycieczki na południe"; Poznać aby uko- 
chał p. Jadwigę Wodzińską*; „Odczyt**; „Zola 
p. T. Y. 

— Poradnik Językowy. Grudzień. Roman 
Zawiliński, „O znakach pisarskich, średnik**; 
„Zapytania i odpowiedzi^; „Spis wyrazów i 
zwrotów objaśnionych w roczu. IV Poradnika 
język." 

— Ruch ohrześcijańako-spoleczny. Gru- 
dzień. Ks. Niesiołowski, „Przyczynek do spra- 
wy wychodźtwa naszego ludu**; „W sprawie 
handlu żywym towarem" (c. d.); ks. St. A. 
^Rozszerzenie działalności sądów procedero- 
wych**; ks. W. Reiter, „Zabezpieczenie na wy- 
padek choroby''. Dr. K. B. „Loterye państwo- 
we w oświetleniu prywatnej i społecznej eko- 
nomii**; ks. DettloÓ, -Składy dające towary na 
spłatę"; ks. St. A., „Obrona robotnic w teoryi 
i praktyce*; ks. W. Reiter, „Zabezpieczenie na 
przypadek choroby (c. d.) 



30 



J& 1. 



— Syiwan. Grudzień. Władysław Tyniecki. 
^Lasy jednogatunkowe i mieszane**; ^Egzamina 
lasowe w roku 1904; „Drobna posiadłość leśna 
w Austryi". 

— ztuka. Październik. ^Konkursy „Sztu- 
ki**; A. Potx)cki, -O konkursach*"; E. Delacroii 
«0 Cłiopinie^ (z Dziennika); „Chopin na Ma- 
jorce**; A. Balzer, „Aubrey Beardsley*; K. Mau- 
clair, „Cezar Frank*; „Z cyklu ziemi wschod- 
niej"; „Konkurs Chopina**. 

— Wisła. Listopad -Grudzień. E. Majewski 
„Nasze sześciolecie (1899 — 1904'; E. Malewski, 
„Próba charakterystyki ubiorów ludowych**; K. 
Stoły hwo, „Mózg a uzdolnienia rasowe**; A. 
Lang, „Początek nazwisk i wierzeń totemowych**; 
dr. F. Kriek, „Na marginesie**; „Księgi przy- 
słów** S. Adalberga; J. Kibort, „ Istoty mitycz- 
ne na Żroujdzi II"; J. Magiera -Wilja w Sąd- 
czyinie**; M. Parczewska, „Zwyczaje, zachowywa- 
ne podczas, świąt i obchodów ludu polskiego na 
Górnym Szłąsku**; Witowt. „Dwie bajki żarto- 
bliwe*; A. Rumelówna, „Zabawy w Masiach**; 
„Bajka łańcuszkowa i dwie baśni ze wsi Ma- 
siów**; „Kilka pieśni ze wsi Masiów**; R. Li- 
lientalowa „Pieśni ludowe żydowskie'* (dok.) 

— Zdrowie. Grudzień. Dr. W. Goździcki, 
,,0 wartości powietrza w nowozbudowanym 
szpitalu Dzieciątka Jezus**; dr. A. Landau, ,,0 
wilgoci mieszkań'*: G. Tołwiński, „Meteorolo- 
gia w stosunku do zdrowotności"; „Z War- 
szawskiego Towarzystwa Hygienicznego'*. 



Kurjer księgarski. 



Dnia 4-go Grudnia r. z. nagle zasnął wiecz- 
nym snem weteran księgarstwa warszawskiego 
ś. p. Maurycy Orgelbrand. 

Urodził się w Warszawie 1826 r.; po prze- 
bytej praktyce w ówczesnej księgarni S. Orgel- 
branda, pracował w księgarni J. Zawadzkiego 
w Wilnie. W 1853 r. zaiożył w Wilnie księ- 
garnię, skąd przeniósł się 1853 r. do Warsza- 
wy i tu założył drugą księgarnię, odprzedając 
pierwszą p, Lambekowi. Znękany śmiercią żo- 
ny, i po wieloletnim chlubnym prowadzeniu 
księgarni warszawskiej odprzedał dział sorty- 
mentowy Machwitzowi, zatrzymując dział na- 
kładowy, który prowadził do ostatniej chwili. 
Dnia 7-go Grudnia liczne grono rodzeństwa, 
przyjaciół i kolegów złożyło zwłoki sędziwego 
księgarza w grobie rodzinnym na cmentarzu 
powązkowskim. 

ś. p. zmarły był postacią typową, zawód 
księgarski umiłował szczerze, wyróżniał się wy- 
kształceniem a dzięki temu wywierał wielki wpływ 
na otoczenie w kierunku doskonalenia się nie- 
tylko fachowego, ale i ogólnego. Sam bardzo pra- 
cowity, był żywym wzorem gorliwości w pełnieniu 
obowiązków, przestrzegania punktualności i opa- 



nowywania tych wszystkich znanych nam a na 
każdym kroku spotykanych przykrych powi- 
kłań zawodowych. Miał on zawsze przy bo- 
ku wieloletnich, wiernych współpracowników, 
ludzi zdolnych, dzielnych i podziwianych ze 
swego zapału do żmudnej pracy księgarskiej. 
S. p. zmarły brał żywy udział w ruchu 
wydawniczym; znamy przecież wartościowe 
dzieła przez niego osobiście obmyślane a na- 
wet opracowane, jak ^Słownik Języka Pol- 
skiego** i wiele innych. W sprawach wydawni- 
czych w stosunku do kolegów był zawsze 
szczerym i życzliwym, mysi jego wybiegała 
po za granicę oficyny: nawoływał kolegów 
do zrzeszania się tam, gdzie jednostki po- 
dołać nie mogły, zorganizował w swo- 
im czasie „Spółkę wydawniczą księgarską", 
która, niestety, niedługo istniała, brał udział 
niemal do ostatnich chwil życia w naradach 
„Koła księgarskiego** przy T. P. R. P. H. 

Ś. p. świecił przykładem księgarstwu polskie- 
mu pozostawił nam wzór rozumnej pracy i umie- 
jętność or^nizacji księgarstwa, a obraz ducha 
jego tym bardziej się uwydatnia, im mniej z wzo- 
ru tego umieliśmy korzystać. Losy ś. p. zmarłe- 
mu nie sprzyjały: zakończył pracowity żywot 
przygnębiony wielorakiemi niepowodzeniami. 
Tym większy żal i smutek pozostawił po sobie. 

A, Turkuł. 

Pan Feliks West księgarz i wydawca w Bro- 
dach, zawiadamia o wstąpieniu do spółki syna 
swego Feliksa Jana. 

Księgarnia K. Grendyszyńskiego w Peters- 
burgu przeszła na własność „Spółki udziało- 
wej**, zorganizowanej przez p. Pawła Kleczkow- 
skiego, przy spóludziale światłych i dobrej woli 
ludzi z kolon j i petersburskiej. Placówce tej 
księgarstwa polskiego groziło niebezpieczeństwo 
zamknięcia; zaradzono temu w porę ku ogólne- 
mu zadowoleniu i pożytkowi, oraz dano równo- 
cześnie dowód że takie same spółki w wielu 
innych miejscach powstawać powinny. Mamy 
wzór jak w takich warunkach postępować na- 
leży. Wydawcy polscy, wdzięczni za pod- 
trzymanie tej księgarni, podadzą pewno 
życzliwe dłonie młodej „Spiółce*. Pełnomocni- 
kiem Spółki wybrany został p. flenryk Nowa- 
kowski, zarząd księgarnią powierzono p. Fer- 
dynandowi Heidenreichowi. 

— P. Józef Masłowski założył księgarnie i 
skład materjałów piśmiennych w Miechowie, 
gub. Kielecka. 

— P. Jakób Mortkowicz, dotychczasowy ko- 
mandytowy wspólnik firmy G. Cetnerszwer i 
S-ka w Warszawie przystąpił jako czynny 
wspólnik te] firmy, z prawem samodzielnego 
poapisywania. 

— P. Wilhelm Zukerkandl ze Lwowa za- 
wiadamia, ze p. Longin Chmielewski wstąpił 
do firmy jako wspólnik i odtąd księgarnię pod 
firmą „Księgarnia powszechna** prowadzić 
będą. 



1, 



31 



— Towarz. wyd. druk. ,Wiek* otworzyło 
w Warszawie przy ul. Nowy-Świat Nr. 61, 
księgarnię sortymentową oraz skład druków 
i materjałów piśmiennych. 



BIBLIOGRAFJA. 

(Bibliograf Ja sagraniczna zebrana przez Komelego Hecka). 



Teologja, dzieła treści religijnej. 

' Antoniewicz Karol X. Kazania o Matce Bo- 
skiej oraz D^uki Majowe. Wydanie przejrzane i po- 
prawione. 8-ka, str. 301. Warszawa, 1905. Księg. 
Warśz. Sp. Wydawn. rb. 1.20. 

Campbell Oman Jan. Mistycy, asceci i święci 
indyjscy, tłum. przez M. K. 8-ka, str. 289. Kra- 
ków, 1905. Nakł. tłumacza, G. Gebethner i Sp. 

kor. 10. 

ChotkOWSkI Wladyeław kS. Pamiątka 50-let. 
jubileuszu Niepokalanego Poczęcia w Krakowie 
1904, Walka szatana z Najśw. Panną w dzieiach 
kościoła. Kazanie... Odb. z «Głosu Narodu*. 
8-ka, str. 31. Kraków, 1904. G. Gebethner i 
Sp. hal. 50. 

GejkoWSkI Jan ko. Listy świętego Hieronima 
do Heliodora i Nepocyana o życiu pustelniczem, ka- 
płańskiem i zakonnem. Z łaciny na język polski 
przełożyli alumni kursów teologicznych seminaryum 
sandomierskiego. Przejrzał, poprawił i wydał... 
8-ka, str. 41. Warszawa, 1904. Skł. gł.w księg. 
«Kron. Rodz.». kop. 30, 

Ku czci Maryl zbiór pieśni i wierszy, ułożonych 
przez Ojców i braci Tow. Jezus. 8-ka, str. 140. 
Kraków, 1904. 

Matka Boleona czyli podręcznik dla stowarzy- 
szenia siedmiu boleści Matki Bożej przy kościele 
OO. Franciszkanów w Krakowie, zebrał i ułożył 
promotor tegoż stowarzyszenia. Wyd. 2. 16-ka, 
str. 129. Kraków, 1905. 

O ofierze mszy świętej. 8-ka podł., str. 40. 

Warszawa, 1904. Skł. gł. w ks. „Kron. Rodź.* 

kop. 12. 

Yeroruyose Bruno 0. T. J. Przewodnik praw- 
dziwej pobożności czyli Nowe praktyczne rozmyśla- 
nia na każdy dzień roku o życiu Pana naszego Je- 
zusa Chrystusa. Z francuskiego przetł. J. d^Aban- 
court. Wyd. III przejrzane. Tom I i II. 8-ka, 
str. 542 i VIII + XI, 535 i VI. Lwów, 1905. 
Gubryn, i Schmidt. kor. 7.50. 

Zarys historyi klasztoru pp. Benedyktynek w 
Staniątkach skreślony z okazy i pl«^rwszego kongresu 
Maryańskiego we Lwowie. 8-ka, str. 205 z 1 ryc. 
Kraków, 1905. Nakł. PP. Benedykt., A. Piwar- 
ski i Sp. kor. 1.60. 

Bibliografia, encylclopedje, dzieła 

zbiorowe. 

EttCyklopedya, zbiór wiadomości ze wszystkich 
gałęzi wiedzy. Wyd, 2. pomnożone i ilustrowane. 



Zeszyt L A. — Czart, Wyd, „Macierzy Polskiej** 
Nr. 69. 8-ka, str. 256. Lwów, 1904. Nakł. 
Macierzy. kor. 1. 

Katalog literatury naukowej polskiej wydany 
przez Komisy ę Bibliograficzną Wydz. Matematycz- 
no-Przyrodn. Akad. Umiej, w Krakowie. Tom III 
rok 1903. 8-ka, str. 101. Kraków, 1904. 

Myil. Księga zbiorowa wydana staraniem Re- 
dakcji «Ogniwa». 8-ka duża, str. 476 4" I^* 
Warszawa 1904. 

na papierze wel. rb. 10, na zwycz. rb. 2.50, 

Wystawa drukarska, urządzona staraniem Tow. 
« Polska sztuka stosowana > w dawnym pałacyku hr. 
Czapskich w Krakowie od d. 24 grudnia 1904 do 
10 lutego 1905 r. 4.ka, sir. 66. Kraków, 1905. 
Nakł. Tow. ♦Polska sztuka stosowana*. kor. 1. 



Filozofja, psychoiogja, estetyica, etyica. 

BanUrOWSkł Bronisław. O metodach badania 
indukcyjnego, szkic historyczno-kry tyczny. Spra- 
wozdanie dyrekcyi c. k. gimnazyum im. Francisz- 
ka Józefa we Lwowie za rok szk. 1 904. 8-ka, str. 
104 i 2 ni. Lwów, 1904 Nakł. fund. nauk. 

Prus Bolesław (Aleksander Głowacki). Naj- 
ogólniejsze ideały życiowe. Wyd. drugie, przej- 
rzane. 8-ka, str. 296. Warszawa, 1905. Nakł. 
J. Fiszera. rb. 1.50. 

Tardieu Emil. Znudzenie. Studyum psycholo- 
giczne przez... w przekładzie z francuskiego i z 
przedmową M^ryana Massoniusa. 8-ka, str. 234. 
Warszawa, 1904. „Bibl. dzieł wyb.« J6 358. 

rb. 1.20. 



Matematylca, nauiii przyrodnicze. 

FIbioh Stanisław dr. Spostrzeżenia nad cie- 
płotą ryb. Odb. z „Przegl. weteryn.** 8 ka, str. 
32. Lwów, 1904. Nakł. red. „Przegl. wet.*. 

Natanson Władysław. Uwagi nad pracami 
prof. Zaremby, tyczącemi się teoryi podwójnego za- 
łamania światła w cieczach odkształconych. Odb. z 
t. XLIV ser. A. ,,Rozpr. wydz. mat.-przyr." Akad. 
Umiej. 8-ka, str. 11. Nakł. Akad. Kraków, 1904. 

Pol Gustaw. Słownik łacińsko-polski. Nazw 
gatunkowych roślin. Spisał... 8-ka, str. 59. War- 
szawa, 1904. Wyd. Kasy im. J. Mianowskiego. 

kop. 50. 

Rocznik c. k. centralnego biura hydrograficznegoi 
IX rocznik. 1901, Xn. Dorzecze Wisły. 4-ka, 
str. 191 z mapą poglądową 1 : 750.000. Wiedeń, 
1903. W. Braumuller. 

— XIII. Dorzecze Dniestru i Dniepru. 4-ka, 
str. 101 z mapą poglądową 1 : 750.000. Wiedeń, 
1903. 

— XIV" Dorzecze Seretu i Prutu. 4-ka, str. 
61 z mapą pogl. 1 : 750.000. Wiedeń. 1903. 

RostaflAskl Józef. Prowincyonalne polskie na- 
zwy roślin XVIII w. z Prus Książęcych, głównie 
z rękopisu Andrzeja Helwinga. Odb. z Rozpraw. 



32 



A2 1. 



wydz. filolog, t. XL. 8-ka, str. 80. Kraków, 
1904. 

Slmroth H. Biologia zwierząt. Tłumaczył Jan 
Sosnowski. 8-ka, str. 293. Warszawa, 1905. 
Nakł. Księg. E. Wende i Sp. rb. 1.50. 

Snoluohow8ki Maryan. O powsuwaniu żył 

podczas wypływu cieczy. Odb. z t. XLIV „Rozpr. 
wydz. mat.-przyr. Akad. Umiej." 8-ka w., str. 
14 z 7 ryc- Kraków, 1904. Nakł. Akademii 
Umiej. 

Stratz C* H. Piękność ciała kobiecego, zt. 3. 
8-ka, str. 201 — 278. Warszawa, 1904. Stefan 
Demby. 1 zt. rb. 1.20. 

Vrie8 Hugo de. Nowa teorya powstania ga- 
tunków. Mutacje i okresy mutacyjne. Przełożył i 
wstępem opatrzył B. Hryniewiecki. Z 8 rysunka- 
mi w tekście. 8-ka, str. 55. Warszawa, 1905. 
Nakł. księg. Naukowej. kop. 30. 

Witkowski AugU8t. Zasady fizyki. Napisała.. 
Tom I (Fizyka ogólna, Dynamiczne własności ma- 
teryi. Akustyka). Wyd. drugie. 8-ka duża, str. 
535. Warszawa, 1904. Dzieła i rozpr.. Matem, 
fizyczne t. XI. Wyd. Rasy im. J. Mianowskiego. 
Skł. gł. w ks. E. Wende i Sp. rb. 2. 

Wszechświat i człowiek. Dzieje rozwoju przy- 
rody i człowieka. Opracowane pod redakcją H. 
Kremera. Przekład Stanisława Kramsztyka. 2000 
iilustracji i tablic kolorowych. Zeszyt 6. 8-ka, str. 
od 145 — 168. Warszawa, 1904. Wyd. Akc. 
To w. S. Orgelbranda Synów. Skł. gł. w księg. 
J. Fiszera. 1 zt. kop. 40. 

Z najświeżezyoh zdobyczy wiedzy przyro- 
dniczej. Trzy rozprawy z 43 rysunkami w tekście 
oraz portretem pp. Curie i Prof. Finsen'a. Odb. z 
cPrzegl. Techn.* r. 1904. 8-ka, str. 99. War- 
szawa, 1905. Wyd. cPrzegl. Techn.» Skł. gł. w 
ks. E. Wende i Sp. kop. 75. 



Antropologia, etnografia, archeologja 
przedhistoryczna. 

Ciepliic Józef. 6o2e narodzenie w Rabce i oko- 
licy (w powiecie myślenickim; B. ni. i r. w. 8-ka, 
str. 19 z nutami. Kraków, 1904. Odb. z •Lu- 
du*. 

Gumowelci iNaryan. Denary pierwszej doby 
Piastowskiej. Odb. z «Wiad. num. arch.» 1903. 
8-ka, str. 47 z 2 tabl. Kraków, 1904. Nakł. 
Tow. numizm. Spółka wyd. pols. kor. 2. 

Językoznawstwo, fiiologja. 

Grzegorzewski Jan. List otwarty do J. Eksc. 

J. W. Pana Marszałka krajowego w sprawie oryen- 
talizmu i oryentalistyki. 8-ka, str. 8. Lwów, 
1904. 

ParneS 0. Język światowy, projekt. 8-ka, str. 
16. Lwów, 1905. Gubr. i Schmidt. hal. 40. 

Zamenliof M. F. Porównawczy zbiór przysłów 
przypowieści i wyrażeń przysłowionych w czterech ' 



językach. Ułożył... Zeszyt 1. 8-ka, str. 32. 
Warszawa, 1905. 1 zt. kop. 50. 



Historja. 

Aelienazy Szymon. Książę Józef Poniatowski 
1863—1813. 8-ka, str. 337 i 2 ni. z 22 rycinami 
i heliograwiurą według portretu Grassiego. War- 
szawa - Kraków, 1904. Nakł. Gebeth. i Wolffa. 

kor. 9, na czerpanym pap. kor. 12. 

Boniecici Adam. Herbarz polski. Tom VII — 
Zeszyt IX od Hołyńsky do Horwattowie. 4-to, str. 
op 321—360. Warszawa, 1904. kop. 75. 

20 listopada 1904 r. Na pamiątkę uroczy- 
stości poświęcenia kaplicy króla Jana Sobieskiego 
i odsłonięcia tablicy na Kahlenbergu pod Wiedniem 
S-ka, str. 40. Wiedeń, 1904. Nakł. Komitetu. 

N. E. Dokumenta urzędowe do historyi gospo- 
darstwa moskiewskiego w Polsce (od r. 1734 — 
1860). Wyd. wznowione. 8-ka mała, str. 121. 
Lwów, 1905. Gdbryn. i Schmidt kor. 1.21. 

Gembarzewsici Bronisław. Wojsko polskie. 

Księstwo Waiszawskie 1807 — 1814, z przedmową 
Szymona Askenazego. 4-a duża, str. XII, 362 i 
LIII, z licz. rycin. Warszawa - Kraków, 1905. 
Gebethner i Wolff. opr. kor. 46.50. 

M. K. Zbory i senatorowie protestanccy w da- 
wnej rzeczypospolitej. Opracował... 8-ka, str. 139. 
Warszawa, 1904. Skł. gł. w ks. Gebeth. i Wolffa. 

rb. 1. 

Hauice Maurycy Hr. Spadek piśmienniczy po 
generale... z rękopisu wydał i przedmową poprze- 
dził Aleksander Rembowski. Z 6 rycinami. 8-ka, 
str. 420. Warszawa, 1905. Nakł. księg. E. 
Wende i Sp. rb. 2.70. 

Konic Henrylc. Komisya rządząca 1807 r. 
Przez... (Odb. z „Wielkiej Encykl. Powsz. ilustr.") 
8-ka, str. 115. Warszawa, 1904. Skł. gł w 
ksi^. E. Wende i Sp. _ kop. 50. 

Niemcewicz J. U. Żywoty znacznych w XVIII 
wieku ludzi, wydał dr. A. M. Kurpiel. 8-ka, str. 
04. Kraków 1904. Nakł. wyd. « Nowej Refor- 
my*, hal. 40. 

RallOWSici Kazimierz dr. Dzieje w. Księstwa 
Poznańskiego w zarysie (1815 — 1900). 8-ka, str. 
283 z portretem autora i mapką Poznańskiego. 
Kraków, 1904. G. Gebethner i Sp. kor. 6. 

Rawicz - Witanowelci IMiclial. Ks. Augustyn 
Kordecki. Zarys bij ograficzno- historyczny w 300 
rocznicę urodzin obrońcy Jasnej Góry. Skreślił... 
8-ka, str. 38. Piotrków, 1904. 

Udzie i a M. dr. Wodociągi przemyskie w XVI 
w. Przyczynek do dziejów miasta Przemyśla (ze 
iródel archiwalnych przemyskich). 8-ka wydł., str. 
19. Przemyśl. 1904. Nakł. autora. 

Uniwersytet iwoWSki. Sprawozdanie zarządu 
powszechnych wykładów uniwersyteckich za rok 
akademicki 1903/4. 8-ka, str. 33. Lwów, 1904. 
Nakł. uniw. 

Żych liński Teodor: Złota księga szlachty pol- 
skiej. Rocz. XXVII... 8-ka, str. 161 i tabl. 6. 
Poznań, 1905. Nakł. autora. kor. 14. 



J6 1. 



33 



Historja i teorja literatury. 

Bruckner Aleksander. Apokryfy średoiowie- 

czne. Część II. Odb. z t. XL „Rozpr. wydz. 
fiiol. Akad. Umiej. 8-ka, str. 85. Kraków, 1904. 
Nakł. Akad. Spółka wyd. pols. kor. 1.70. 

— Różnowiercy polscy. Szkice obyczajowe i 
literackie. Serya I. 8-ka, str. 280. Warszawa, 
1905. Nakł. księg. Naukowej. rb. 1.80. 

Feldman Wilhelm. Współczesna literatura pol- 
ska 1880 — 1904. Tom pierwszy z 35 illustracyami 
w tekście i 2 rycinami kolorowemi. T. II. 18 illu- 
stracyi w tekście i 2 rycinami. Wyd. trzecie. 8-a, 
t. I str. 292, t. II str. 251. Warszawa, 1905. Nakł. 
J. Fiszera. za tom 1 i II rb. 4.50. 

Górnicki Łukasz. Dworzanin, opracował dla 
użytku szkolnego Zygmunt Paulisz. Arcydzieła 
polsk. i obcych pisarzy t. 25. 8-ka, str. 299 i 4 ni. 
Brody, 1904. Nakł. i druk. Fel. Westa. 

koi. 1, opr. kor. 1.20. 

PaOZOSa Franciszek, ks. Franciszek Bobomolec 
S. J. życie i dzieła. Sprawozdanie dyrekcyi c. k. 
gimnazyum w Jaśle za rok szk. 1904. 8-ka, str. 
64. Jasło, 1904. Nakł. fund. nauk. 

Przybyszewki Stanisław. O dramacie i scenie. 
8-ka, str. 39. Warszawa, 1905. Księg. Nau- 
kowa, kop. 40. 



Sztuki plastyczne. 

Lepszy Leonard. Muzeum dyecezyalne w Tar- 
nowie. Odb. z Teki grona konserwatorów II. 
8-ka duża, str. 24 z 22 ryc. Kraków, 1905. 

Muther Ryszard Prof. Historya malarstwa. V 
Malarstwo w epoce rokoko tudzież Wielkiej Rewo- 
lucyi. Przełożył Stanisław Wyrzykowski. 8-ka, 
str. 168. Warszawa, 1904. Nakł. Jana Fiszera. 

kop. 50. 

Springer A. Powszechna illustrowana historya 
sztuki przez... przekład polski Kazimierza Broniew- 
skiego. Tom IV. Część II. Sztuka czasów no- 
wych. W tekście 292 illustracyi. 8-ka duża, str. 
333 _j- VI. Warszawa, 1904. Dodatek do *Gaz. 
polskiej*. Skł. gł. w księg. E. Wende i Sp. 

opr. rb. 5. 



PrawOy nauki społeczne, ekonomja. 

BaOOB Mabel Alloe. Kobiety samurajskie. Tłu- 
maczył z angielskiego Zygmunt Szuster. 8-ka, str. 
29. Warszawa, 1905. Księg. Naukowa, kop. 30. 

Idzikowski Adam. Pogląd na gospodarstwo 
krajowe w dziale kolei lokalnych. 8-ka, str. 15. 
Kraków, 1904. Nakł. autora. hal. 40. 

Key EH en. Trwonienie sił kobiecych. Przekład 
Izy Moszczeóskiej. 8ka, str. 98. Warszawa, 1905. 
Księg. Naukowa. kop. 00. 

Michalski Jerzy dr. O austryackiem prawie 



skarbowem w ogólności. Odb. »Czasop. prawn.« 
rocz. V. 8-ka w., str. 59. Kraków, 1904. 

Pietkiewicz Zenon. Siły i środki ludu naszego. 
Zarys warunków ekonomicznych ludności włościań- 
skiej w Królestwie Polskiem. 8-ka, str. 202. 
Warszawa, 1905. Wyd. z zapomogą Kasy im. J. 
]Viianowskiego. Księg. Naukowa. rb. 1.80. 

Re0lllaniln dla czynności rad gminnych w nfia- 
stach i znaczniejszych miejscowościach, objętych usta- 
wą gminną z 3 lipca 1896 dz. u. kr. Nr. 51. 8-ka, 
str. 12. Wadowice, 1904. Nakł. gminy miasta 
Andrychowa. 

Sprawozdanie Zarządu i Wydziału Tow. wza- 
jemnej pomocy uczniów uniwersytetu Jagiellońskie- 
go z czynności w r. 1903 — 1904. 8-ka, str. 75 i 
13. Kraków, 1904. Nakł. Tow. 



Pedagogika, wychowanie, książki dla 

młodzieży. 

Amicis Edmund de. Serce. Pamiętnik chłop- 
ca. Książka dla młodzieży. Przełożyła z apowa- 
żnienia autora Marya z Siemiradzkich Obrąpalska. 
Wyd. trzecie. 8-ka, str. 341 -|- II. Warszawa, 
1905. Nakł. M. Arcta. 

w opr. rb. 1.50— kart. rb. 1' 

Arka Noego. 8-ka, k. ni. 6, z obraz. Kraków, 
1904. Nakł. D. E. Friedleina, E. Wende i Sp. 
w Warszawie. kor. 1.60. 

Bajki. 4-ka, k. ni. 6, z obrazkami. Kraków, 
1904. Nakł. D. E. Friedleina, E. Wende i Sp. w 
"Warszawie. " kor. 2.60. 

Bujno M. Kocia Mama i jej przygody. Z wła- 
snych wspomnień. Opowiedziała... 8-ka, str. 190. 
Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. 

kart. kop. 60. 

ChrząSZOZeWSka Jadwiga. Dla Ciebie. Po- 
wiastki i opowiadania przyrodnicze dla małych dzie- 
ci. 8-ka, str. 163. Warszawa, 1905. Nakł. księg. 
E. Wende i Sp. kart. rb. 1.20. 

Figle kocie. 8-ka większa, k. ni. 6 z obrazka- 
mi. Kraków, 1904. Nakł. D. E. Friedleina, 
E. Wende i Sp. w Warszawie. kor. 2. 

fiąsIorOWSkl Wacław. Huragan. Powieść hi- 
storyczna z epoki Napoleońskiej w przeróbce dla 
młodzieży dokonanej przez autora. Z 28 illustra- 
cyami. 8-ka, str. 512. Warszawa, 1904. Nakł. 
i własność Konstantego Trep tego. * rb. 2.80. 

i^ Grimm bracia. Wybór bajek, opracowała z 
niemieckiego i ilustrowała Marya Artwij&ska. 8ka, 
str. 112, z obraz. Lwów, 1905. Polskie Tow. 
nakładowe, księg. Narodowa. opr. kor. 3.20. 

Kollskówna MIta. Z dawnych czasów. Po- 
wiastki z historyi polskiej. Dla dzieci od lat 8iu. 
Część II. Z illustracyami L. Illinicza. 8-ka, str, 
138. Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. 

kop. 60. 

Kramsztyk Stanisław. Opowiadania z niwy 
naukowej dla młodych przyjaciół. Z 12 illustra- 
cyami w tekście. 8-ka, str. 178. Warszawa, 1905. 
Nakł. księg. E. Wende i Sp. kart. kop. 90. 



34 



J6 1. 



Nasze ptaki. 4-ka, k. ni. 6 z obrazkami. Kra- 
ków, 1904. Nakł. D. E. Friedleina, E. Wende i 
Sp. w Warszawie. kor. 2.60. 

Nitecki Maryan Ke. W żłobie leży... Boże 

Narodzenie. Opisał. 8-ka. Łódź, 1904. Nakł. 
Rychl. i Wegnera. kop. 45. 

Nowiński Stanisław. Relikwie Helenki, po- 
wieść dla młodzieży. 16-ka, str. 57. Lwów, 1904. 
Nakł. red. Wieku młodego. 

Pracowite zwierzątka. 8-ka, k. ni. 6, z obraz. 

Kraków, 1904. Nakł. D. E. Friedleina, E. Wen- 
de i Sp. w Warszawie. kor. 1.60. 

IN. R. Pierwsze początki poprawnego pisania. 
Stopień pierwszy. Napisała... 8-ka, str. 114. 
Skł. gł.w ks. Polskiej. Bibl. Imienia B. Prusa. 

kop. 24. 

Rygier Leon. Cieszcie się dzieci. A. B. C. W 
wierszykach ułożył... 8-ka. Warszawa, 1904. Księ- 
garnia J. Lisowskiej. kop. 50. 

Stefanowska Michalina. Życie w oceanie. 

Opis popularny roślin i zwierząt morskich. Przez... 
Ze 173-ma rysunkami oraz tablicami kolor. 8-ka, 
str. 264. Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. 

kart. rb. 1. 

Świat lalek. 8'ka, k. ni. z 6 obraz. Kraków, 
1904. Nakł. D. E. Friedleina, E. Wende i Sp. w 
Warszawie. k. 1.60. 

Szafran T. Zasady pedagogiczne. Sprawozda- 
nie c. k. gimnazyum w Brzeżanach za r. szk. 1904. 
8-ka, str. 77. Brzeżany, 1904. Nakł. fund. nauk. 

Tliony F. Zwieizęta w obrazach i opisach dla 
początkujących. Według... Opracowała Marya Ar- 
ctówna. 27 tablic ze 104 rysunkami kolor, i 34 
czarnemi. 8ka duża, str. 69. Warszawa, 1904. 
Wyd. M. Arcta. rb. 2. 

Towarzystwo wyższych kursów wakacyjnych. 
Sprawozdanie zarządu z czynności od 1 paźdz. 
1903 do 30 sierpnia 1904. 8-ka, str. 19. Kraków, 
1904. Nakł. Tow. 

Trąmpczyrtski Włodzimierz. Oblężenie Paryża. 

Powieść historyczna dla młodzieży. Pi zez... Z 20 
rysunkami lUinicza. 8-ka, str. 234 + IV. War- 
szawa, 1904. Nakł. i własność K. Treptego. 

w o^r. rb. 1.60, kart. rb. 1.20. 

WarnkÓwna Jadwiga. Na skrzydłach fantazyi. 
Opowiadania dla młodzieży. 8-ka, str. 159. War- 
szawa, 1905. Nakł. księg. E. Wende i Sp. 

rb. 1.20. 

Zaleski Stefan. Elementarz dla samouków z 
ryc. Stanisł. Wójcika. 8-ka, str. 64 i 3 ni. Kra- 
ków, 1904. Wyd, Tow. szkoły ludowej, 3. Nakł. 
Tow. szkoły lud. opr. hal. 30. 



Medycyna, weterynarja, farmacja. 

Baurowicz Aleksander dr. W sprawie opero- 
wania migdałka gardłowego. Odb. z „Przegl. lek.'' 
8-ka, str. 8. Kraków, 1904. 

Berezowski Andrzej. Studya nad mózgowiem 
bydła rogatego. Odb. z t. II Roczn. nauk rolni- 
czych. 8-ka, str. 18. Kraków, 1904. 



Dieulafoy Georges (Jerzy). Podręcznik cho- 
rób wewnętrznych. Tom III. Choroby narządu mo- 
czowego, Choroby układu nerwowego. Z 13 zu- 
pełnie przerobion^o wydania z upoważnieniem au- 
tora spolszczył dr. Józef 2^wadzki. cBibl. lek.» 
Rok II. T. VIII. Nakł. „Bibl. lek.« 8-ka du- 
ia, str. 635. Warszawa, 1904. 

brosz. rb. 4, opr. rb. 4.50. 

Eisenber^l Filip dr. O pokrewieństwie róinych 
typów bakteryi czerwonkowych. Odb. z „Przegl. 
lek.** 8-ka, str. 13. Kraków, 1904. 

Grosgiik Antoni dr. O czem kobieta wiedzieć 
powinna? ' Fizyolc^ia i hygiena ciąży i porodu. 
iSzkic naukowo-fKJpularny. Napisał... Z 8-ma ry- 
sunkami w tekście, 8-ka, str. 77. Warszawa, 
1905. Nakł. Ksi<;g. T. Paprockiego i Sp. 

kop. 50. 

Jaworski Józef. Zastosowanie stałego prądu e- 
lektrycznego łącznie z holpeuryzą do leczenia prze- 
włócznych poporodowych wynicowań macicy. We- 
dług przemówienia na posiedzeniu klinicznem w d. 
4/X r. b. Warsz. Tow. LekarsL-. Podał... Odb. 
z „Gaz. Lek.* 8-ka, str. 6. Warszawa, 1904. 

Kalendarz farmaceutyczny polski na rok 1905. 

Dla farmaceutów i drogistów. Wydawn. rok dru- 
gi. 8-ka, sir. 184. Warszawa. 1905, Nakł. i sta- 
raniem r.d. „Farmaceuty Polskiego". Skł. gł. w 
księg. E. Wende i Sp. rb. 1. 

Kariiński Justyn dr. W kwestyi przenoszenia 
się gruźlicy ludzkiej na zwierzęta. Odb. z „Przegl. 
weteryn." 8 ka, str. 1 7. Lwów, 1904. 

Karwacki Leon dr. Serodyognostyka spraw za- 
kaźnych. Napisał... Odb. z « Przegl. Chirurgiczne- 
go.. 8-ka, str. 200, tabl. II. Warszawa, 1904. 
Skł. gł. w księg. E. Wende i Sp. rb. 1.50. 

Kowalewski Mieczysław. Studya helmłntolo- 

giczne VIII. O nowym tasiemcu, tatria biremis 
gen. nov. Odb. z t. XLIV ser. B. „Rozpr. wydz. 
mat. -przy r. Akad. Umiej.** 8-ka, str. 23 z 2 tabl. 
Kraków, 1904. Nakł. Akad. 

Królikowski Stanisław. Jan Kowalewski, le- 
karz weterynaryjny. Odb. z „Przegl. weter." 8-ka, 
str. 8. Lwów, 1904. 

— Władysław Turczynowicz Wyżnikiewicz. 
Odb. z „Przegl. weteryn.'* 8-ka, str. 4. Lwów, 

1904. 

— Obustronne rozerwanie mięśni na kończynach 
tylnych u krowy. Odb. z „Przegl. weier." Lwów, 
1904. 8-ka, str. 8. 

Landerer A. dr. Dyagnostyka chirurgiczna dla 
praktyków i studentów. Spolszczył dr. Kazimierz 
Niedzielski. Czę^ć II. Dyagnostyka szczegółowa 
Z 66 rysunkami w tekście. 8-ka, str. 223 + I^^^- 
Warszawa, 1904. Nakł. „Bibl. Lek.*" „Bibl. le- 
karska*' rok U. Tom VII. rb. 1.20. 

Padlewski Leon. Przyczynek do wspomnień o 
śp. Władysławie Turczynowiczu Wyżnikiewiczu. 
Odb. z „Przegl. weter. ' 8-ka, str. 4. Lwów, 1904. 

ReiS Wiktor. Ropień blaszki sitowej ner*u 
ocznego jako powikłanie w przebiegu rogówki oczo- 
dołu. Odb. z „Post. okuł.** 8ka, str. 13. Kra- 
ków, 1904. 

Ronge Max. Podręcznik położnictwa z VI wy- 



j 



J6 1. 



35 



dania spolszczył z upoważnienia autora dr. Maksy- 
milian Warszawski. Czę4ć II. Patologia i terapia 
ciąty, porodu i połogu. Z 34 rysunkami w tekście. 
8-ka, str. 373 + V. Warszawa, 1904. «Bibl. 
lek.» Rok II, t. VI, Nakł. «Bibl. lekarskiej*. 

rb. 2.40. 

Sonnenberg E. dr. O błędach lekarskich ze 
stanowiska nauki i w obliczn prawa. (Odb. z Cza- 
sopisma Lek." Nr. 1-5). 8-ka, str. 94. Łód/., 
1904. Skł. gł. w ks. Rychl. i Wegnera. Skł. gł. 
w ks. J. Fiszera w Warszawie. kop. 50, 

Tart8ki Juljan. Kilka słów w sprawie sanitar- 
nej z powodu działań wojennych. 8-ka, Sir. 3(5. 
Warszawa, 1905. Skł. gl. w księg. J. Fiszera. 

WioherklewiCZ Bolesław. Niezwykłe położe- 
nie błony źrenicznej (Membrana pupillaris perseve- 
rans). Odb. z ^Postępu okuł." 8-ka, str. 4, z 
rys. Kraków, 1904. 



Gieografja, krajoznawstwo i podróże. 

Album. Pamiątkowe... Lwowa. Nakładca i 
wydawca Józef Pitułko. 4-ka, str. 192 i 8 k. ni. 
z licznemi ryc. Lwów, 1904. opr. n. kor. f). 

Łagowski Stanisław dr. Radzymin (Miasto 
powiatowe gub. Warszawskiej) od czasu jego zało- 
żenia aż do dni naszych, z 11 -ma rys. 8-ka, str. 
48. Warszawa, 1905. Skł. gł. w kssięg. E. Wen- 
de i Sp. kop. 30. 

Or-Ot. Z teki Jana Olszewskiego miłośnikom 
panu. I lek, x wierszem wstępnym i zakończeniem, 
przez... Folio podł. Warszawa, 1905. Gebeth. i 
Wolff. brosz. rb. 1, w opr. 2. 

Rogowski Hipolit. Mapa kraju polskiego do- 
tąd przez Wielkiego Napolfeona Cesarza Francuzów 
i Króla Włoskiego oswobodzonego, sporządzona 
w r. 1807 przez... Dodatek do „Wielkiej Encykl. 
ilustr." Tom XXXVII. Warszawa, 1904. Skł. 
gł. w ks. E. Wende i Sp. kop. 60. 

Starża Stanisław. Gdzieindziej. Algerya. — 
Marokko. — Tunetania. — Hiszpania. Spisał z po- 
dróży... 8-ka, str- 184. Warszawa, 1905. Skł. 
gł. w ks. E, Wende i Sp. rb. 1.50. 



Poezja, powieść, dramat. 

(Asnyk Adam). El...y. Wybór poezyi. Wyd. 
2-gie. 16-ka, str. 338. Warszawa- Kraków, 1905. 
Nakł. Gebethnera i Wolffa. 

Brodowski Feliks. Liote, nowelle: Liote, Dzie- 
cię Symchy, Ponad -wszystkiem! Tomasz Sitok, 
Po co dzieó ich budzi... 8-ka, str. 259. Warsza- 
Aa-Kraków, 1905. Nakł. Gebeth. i Wolffa. 

rb. 1.20 r-^ kor. 3. 

Brodziński Kazimierz. Wiesław. Sielanka. 
Wyd. czwarte. 8-ka, str. 32. Warszawa, 1905. 
Nakł. księg. St. Bukowieckiego. kop. 5. 

Deotyma. Polska w pieśni. Sobieski pod Wie- 
dniem. Przez... 8-ka, str. 157. Warszawa. 1904. 
cBibl. dzieł wyb.^ Nr. 360. kop. 25. 



GąsIorOWSki Wacław. Było to pod Somosier- 
ra. Opowieść dziejowa. Wyd. ozdobione 32 re- 
produkcyami obrazów i portretów. 8-ka, str. 133. 
Warszawa, 1905. Nakł. księg. K. Treptego. 

opr. rb. 2.20, brosz. rb. 1.60. 

Jankowski Czesław. Wspomnienia. 8-ka, str. 
55. Warszawa, 1905. Skł. gł. w ks. Grebethne- 
ra i Wolffa. kop. 50. 

Jasiński Stanisław. Poezye. Wyd. nowe, 
powiększone. T. I. 8-ka, str. 147. Lwów, 1005, 
W. Zukerkandel. Z portretem autora. kor. 4. 

Korzeniowski Józef. Wyprawa po żonę. T. I— 
11. Zbiór powieści J. Korzeniowskiego. Tom 6 i 7, 
8-ka, str. 166 -f 191. Lwów, 1905. Gubryn. i 
Schmidt, 2 tomy kor. 1.50. 

Kraszewski J. 1. (Bolesławita B.) Bezimien- 
na, powieść ^z końca XVIII w. T. I i II. 8-ka, 
str. 393 + 368. Kraków, 1904. Nakł. wydaw. 
„Nowej Reformy"* kor. 2.80. 

— My i oni, obrazek narysowany z natury. 
8-a, str. 302, Kraków, 1904. Nakł. wyd. „No- 
wej Reformy**. kor. 1,20. 

— Szpieg, obrazek współczesny narysowany z 
natury. 8-ka, str. 1904. Kraków, 1904, Nakł. 
wyd. «Now, Reformy*. kor. 1. 

LagerilSf Selma. Legendy Chrystusowe, prze- 
kład Wandy Młodnickiej. 8-ka, str. 2. Lwów, 
1905. Księg. Polska, E. Wende i Sp. w Warsza- 
wie, kor. 3, opr. kor. 3.50. 

Lenartowicz Teofil. Żywot starego żołnierza, 
pogadanka zimowa podchwycona i powtórzona wier- 
szem. Wstępem i objaśnieniami zaopatrzył Antoni 
Euz. Balicki. 8-ka mała, str. 59, Kraków, 1905. 
Nakł. A. Piwarskiego i Sp. kor. 1. 

Marcinowska Jadwiga. Przebłyski. 8-ka, str. 
115. Kraków, 1905. Nakł. i druk. W. L. An- 
czyca i Sp. 

Nowakowski Julian. Sen, obraz sceniczny w 1 
akae. l6-ka, str. 54. Gródek, 1905. kor. 1. 

PeiliCO Sllvio di SailuZZO. Moje więzienia. 
Pamiętniki z przypisami Piotra Maroncellego. W 
przekładzie Felicyana Tustanowskiego. 8-ka podł., 
str. 239. Warszawa, i904. ,,Bibl. powszechna". 
Warsz. Sp. Wydawn. Józef Mikulski. kop. 25. 

Prus Bolesław (Aleksander Głowacki). Pi- 
sma. Wydanie Jubileuszowe. 8-ka. t. I. str. 351, 
t. II, str. 312, t. III str. 345, t. IV, str. 283. 
Warszawa, 1904. Wydanie drugie. Skł. w księg. 
Gebeth. i Wolffa. 

4 t, brosz. rb. 1.40, 4 t. opr. rb. 2. 

Renan Ernest. Działa. (Wybór). Dramaty, 
Przekład G. Centnerszwerowej. 8-ka, str. 96. 
Warszawa, 1905. Wyd. »Przegl. Tygodn." 

rb. 1.20. 

Soheehan P. A. Ks. Mój nowy wikary. Po- 
wieść z urywków pamiętnika proboszcza irlandzkie- 
go. (Przedruk z .Roli" 1902—1903). Przekład 
z angielskiego. 8-ka, str. 294. Warszawa, 1904. 
Wyd. ks. M. Godlewskiego. Skł. gł. w księg. 
„Krou. Rodź." rb. 1. 

Słowacki JulJUSZ. BeatTyx Cenci. Tragedya. 



36 



Jtt 1. 



8-ka podł., str. 148. Warszawa, 1904. „Bibl. 
powsz.'* Warsz. Sp. Wydawn. Józef Mikulski. 

kop. 25. 

— Ojciec zadżuraionych, W Szwajcaryi. 8-ka, 
str. 47. Warszawa, 1904. Nakł. księg. S. Buko- 
wieckiego, kop. lo. 

Stodor Adam. Adoracya. Poezye. Wydanie 
wznowione. 8-ka podł., str. 96. Stanisławów, 1905. 
Nakł. A. Standachera i Sp. Księg. F. Fiszera w 
Warszawie. kop. 80. 

Sue Eugeniusz. Żyd wieczny tułacz. 8-ka, 
str. zt. I 32, zt. II od 33—64. Warszawa, 1905. 
Nakł. księg. S. Bukowińskiego. 1 zt. k. 7. 

Szi maczek M. A* Obrazki z życia. Z czeskie- 
go przetłómaczyła J. K^etlińska- Rudzka. 8-ka, str. 
126. Warszawa, 1904. „Bibl. dz. wyb.** N. 359 

kop. 25. 

SynoradzkI Michat. Wychrzta. Powieść w 
XVII w. 8-ka, str. 96. Warszawa, 1904. Nakł. 
Synów St. Niemiry. kop. 40. 

Tetmajer-Przerwa Kazimierz. Poezye I. Wyd. 

3. 8-ka mała, str. 170 i 3 ni. Warszawa-Elraków, 
1904. Nakł. Gebetłinera i Wolffa. 

Weyesenlioff Józef. Syn marnotrawny. 8-ka, 
str. 446. Warszawa-Kraków, 1904. Nakł. Ge- 
bethnera i Wolffa. kor. 5. 

Wyspiański Stanisław. Noc listopadowa, sce- 
ny dramatyczne. 8-ka, str. 201 i 4 ni. Kraków, 
1904. G. Gebethner i Sp. 

Zapoislia Gabryela (iNasIcoff Józef). Zaszumi 

las, powieść współczesna w 3 częściach. Wyd. 2. 
T. I— II. 8.ka, str. 395 + 368. liWÓw, 1905. 
Księg. Narodowa. kor. 4.50. 

Zdrowie, iv. Illustrowany rocznik literacki, 
wychodzący nakładem i pod redakcyą G. Kohna. 
8-ka, str. 323. Lwów, 1904. kor. 4.80. 

Zeyer Juliusz. Radur i Mahulena. Baśń sło- 
weńska w 6-ciu obrazach. Z czeskiego przełożył 
Władysław Nawrocki. 8-ka podł., str. 134. War- 
szawa, 1904. „Bibl. Powsz." Warsz. Sp. Wyd. 
Józef Mikulski. 

Publicystyka. 

JeieńskI Szczepan. Młody dla młodych. 8-ka 
podł., str. 67. Warszawa, 1905. Skł. gł. w ks. 
M. Szczepkowskiego. kop. 50. 

Uwagi z powodu listu Polaka do ministra rosyj- 
skiego. 8-ka, str. 23. Lwów, 1905. Gubryn. i 
Schmidt. 

Zdziechowski M. «Pestis perniciossimat, rzecz 
o współczesnych kierunkach myśli katolickiej. 
8-ka mała, str. 96. Warszawa, 1905. Nakł. E. 
Wende i Sp. kop. 40. 

Rolnictwo, hodowlą, leśnictwo, ogrodni- 
ctwo. 

Kalendarz RolnIOZy. „Rolnika i Hodowcy**. 
Na rok zwycz. 1905. Dod. bezpł. dla pren. „Rol- 
nika i Hodowcy". 8ka. Warszawa, 1904. 

kop. 50. 



KoslAski Ignacy dr. Przyczynek do metodyki 
doświadczeń polowych z odmianami buraków. Odb. 
z t. II Roczn. nauk roln. 8-kay str. 55. Kraków, 
1904. 

Mikułowski-PonorskI J. pruf. Dublański ka- 
lendarz rolniczy na r. 1905, wydany przy współu- 
dziale prof. St. Chaniewskiego, St. Królikowskiego, 
dr. St. Pawlika, K. Szulca, dr. K. Miczyńskiego 
oraz inż. Rozwadowskiego, dr. T. Rylskiego, inż. 
Z. Chmielewskiego i £. Kaleński^o. Roczn. HI. 
16-ka, str. XL, 355 i 215. Lwów. 1904. Nakl. 
H. Altenberga. opr. kor. 3. 



Tecłinika. 

INuzeum narodowe w Krakowie. Przewodnik 

pobieżny po wystawie zabytków ceramicznych. 
8-a wydł., str. 19. Kraków, 1904. 

Sprawozdanie Zarządu krajowej szkoły stolar- 
skiej w Kalwaryi Zebrzydowskiej za rok szkolny 
1903/4. 8-ka, sti. 22. Wadowice, 1904. Nakł. 
Szkoły. 

ŻÓrawekl G. Podręcznik dla majstrów tkackich 
w zakresie bawełnianym. 8-ka, str. 89. Łódź, 
1905. Księg. Rychlińskiego i Wegnera. Warsza- 
wa, J. Fiszer. kop. 60. 



Varla. 

Kalendarz krakowski Józefa Czecha na r. 1905, 
wydany staraniem To w. miłośników historyi i za- 
bytków Krakowa. R. LXVIV. 4-to, str. 327 i 
78 ogł. z ryc. Kraków, 1904. kor. 1.60. 

— MaryaAskI na r. 1905. Roczn. XXII. 4-a, 
str. 192 z ryc. Mikołów, 1904. Nakł. i druk. K. 
Miarki. hal. 70. 

— „PrOByka" na r. 1905. 8-ka, str. 117 z 
ryc. Nakł. czasop. ^Promyk**. hal. 60. 

— Ścienny na r. 1905. 4-ka, k. ni, Mikołów, 
1904. Nakł. K. Miarki. 

— Ścienny do zdzierania na r. 1905. k. ni. 365. 
Mikołów, 1904; Karol Miarka, fen. 50. 

— Święta Rodzina... dla rodzin chrześcijańskich 
na r. 1905. Rocz. VII. 4-ka, str. 160 z rycin. 
Mikołów, 1904. Nakł. Wyd. dzieł lud. K. Miar- 
ki, hal. 60. 

— Strzecha Rodzinna na r. zwycz. 1905, ma- 
jący 365 dni. Zebrał i wydał Edward Koliński. 
Rocznik dwudziesty. 8-a, str. 106 + 12 -+- 72. 
Warszawa, 1904. Skł. gł. w księg. E. Kolińskie- 
go, kop. *1 5. 

— Warszawski na r. 1905 pod redakcyą E. 
Skowrońskiego. Wyd. rok XVI. 8-ka, str. 12-|- 
371+XCII+41. Warszawa, 1904. kop. 75. 

Rocznik Warszawski na rok 1905. 8-ka, 

str. 544 4- 1 67 + CXXI + LXXII. Warszawa, 
1904. Nakł. Bronisława Goldfedera. Skł. gł. w 
„Księg. Powszechnej". Wyd. rok II. rb. 1. 

RoŚCiszewski Mieczysław. Gospodyni prak- 
tyczna. Podręcznik dla gospodyń miejskich i wiej- 



M 1. 



87 



skidi. Z 20 rysunkami w tekście. Zebrał i uło- 
żył.., 8-ka, str. 192. WaYszawa. 1905. Nakł. 
księg. T. Paprockiego. 

kart. — kop. 05, brosz. 50. 

SeAkOWSki Mlohal dr. Kalendarz lekarski kra- 
kowski na r. 1905. Rok XV. 16- ka, k. ni. 8 
str. 341 z notatnikami. Kraków, 1905. Nakł^ 
U. A. Ejrzyżanowskiego. opr. kor. 3.20, 

Sprawozdanie Czytelni akademickiej we Lwowie 
za r. 1903/4. 38 rok istnienia. 8-a, str. 138 i 
16. Lwów, 1904. Nakł. Tow. 

Zalewska Walerya. Dzień młodej panienki. 
Przez... • 8-ka podł., str. 117+XII. Warszawa, 
19C5. Wyd. X. M. Godlewskiego. Skł. gł. w ks. 
,Kron. Rodź.* oj)r. rb. 1., brosz. kop. 50. 



Dzieła Polaków i o Polsce w Językach 

obcych. 

Biegański W. Neo-Vitalismus in der moder- 
nen Biologie. 8-ka, str. 101. Leipzig, 1904. Ver- 
lag von Veit & Comp. 

Demetrykiewicz W. I ZIngerie J. Fund au^ 

Ostg&lizien (Bronzehand aus Myszków). Sonderab' 
druck as d. Jahresheften d. oesterr. Institutes Bd* 
VII. (WienI 1804). 4.ka, ;Sti. 150-158 z 3 ryc* 

Jaworski Joseph dr. V. Beltrage zur prakti- 
schen H^nde - desinfection. Eine experimentelle 
Studie, Vortrag gehalten am 27 April 1903 in der 
Geburtshiłflichen Abteilung des I Provinzialarzte 
Kongresses in Warscbau, Von... 8-ka, str. 11. 
Berlin -Wien, 1904. Urban Sc Schwarzenberg. 

— Ueber die Bedeutung der subkutanen Injek- 
tionen von Serum arteficiale bei der Puerperalin- 
fektion. Von... 8-ka, str. 7. Warschau, 1904. 
Zentralblatt fiir Gynakologie. Sonder-Abdruch aus 
Nr. 45, 1904. 



Kobyliński Alfons. Ueber primare Sarkomę in 
der Lunge. Inangural - Dissertation... Greifswald 
Hans Adler, 1904. 8-ka, str. 58 i 5 ni. 

Mereck) ROW, Die Sonnentatigkeit und die 
unperiodischen Luildruck^uderungen. Von... 8-ka, 
str. 18. 

Mlohnlewicz Adolf Rudolf dr. Ueber die Plas- 

modesmenstruktur der Kotyledonarmembranen von. 
Lupinus. Aus d. Oester. botanischen Zeitschriłt. 
Wien, Verl. d. Verfasses, 1904. 8 ka, str. 4. 

MoszyAski. Englands Untergang oder der anglo- 
franco-russische Zukunitskrięg von „19...'', Mostar, 
Pacher & Kisić, 1904, 8-ka, str. 68. kor. 1.50. 

La Pologne contemporaine. Paris, Mitions d'art. 
Edouard Peiletan (1904), 4, str. 238 z 3 oddz. 
ryc. 1 mapą i liczn. ryc. w tekście. fr. 24. 

Sienkiewicz Heinrich. Die Kreuzritter. Histo- 
rischer Roman aus dem 15. Jahrb. Nach des Ver- 
fassers Volksausgabe aus dem Polnischen iibertra- 
gen V. Theopbll £j-oczek, mit Einer Einleitung von 
Dr. Jobann Ranftl und 6 Origin Bildemvon D. 
Pauluzzi. Graz, Styria, 1904, 8-ka mała, str. 
XXIir, 568. opr. kor 4=mr. 3.60. 

— Sintflut, bistoriscber Roman. Nacb der illu- 
strieten Ausgabe aus dem Polniscben ubersetzt von 
S. Horowitz, Berlin, Otto Jankę (1904), 8-ka, 
str. 369. mr. 2. 

— Ums liebe Brot und andre NoveIien. Aus 
dem Polnischen ttbertr. v. Teophil Kroczek. Graz, 
Styria, 1904. 8ka mała, str. VI i 2aS z portr- 
aurora. opr. kor. 2.80=mr. 2.40. 

— Kisebb elbeszćlósek (s= Małe opowiadania). 
Ket kStet (= 2 t.). Budapest Szent-Istv4m-Tdsulat. 
Vaszonba kotre. I9O4. 8-ka, str. 264+268. 

kor. 9, 

Wróblewski Ignacy V. Hermetische Patentfenster 
und Turen. 8-ka, str. 3 z 13 ryc. Kraków, 1904. 

ZapalowlOZ Hugo. Revue de la florę de Galicie 
III patrie. £xtrait du Bulletin de TAcad. de scien- 
ceś. Cracovie impr. de l'univ. 1904. 8-ka, str. 392 
— 395. 






Redaktor 1 Wydawca R. 'Wende. 



Prenumeratę przyjmują wszystkie księgarnie 

Pamiętnik Literacki Rok V. 

Czasopismo kwartalne, poświęcone historyi i krytyce literatury polskiej, wydawane przez Towa- 
rzystwo Literackie imienia Adama Mickiewicza we Lwowie. Ze stałem współpracownictwem: Alek- 
sandra Brucknera, Ignacego Chrzanowskiego, K. M. Górskiego, Józefa Kallenbacha, Stanisła- 
wa Ptaszyckiego, Stanisława Windakiewicza. Pod redakcyą Wilhelma Bruchnalskiego, Bronisła- 
wa Gubrynowicza i Edwarda Porębowicza. 

Prenumerata roczna rb. 6, z przesyłką pocztową rb. 7. 

Skład gł6wnr w kslfgarni E. WEN DE i S-ka w Warszawie. 



Ostatnie nowości złożone na składzie głównym 
w Księgarni £• WENDC I S^ w Warszawie: 



Gertnan 9Fuiiusi^. LIŁITH. Trzy akty. 

Cena rb. 2. 

efrimnt JBraeia. WYBÓR BAJEK. Opra- 
cowała z niemieckiego i i Ilustrowała Mary a 
Artwińska. W oprawie. Cena rb. 1 kop. 60. 

Jedlie» Jó»ef. SŁONECZNA PIEŚŃ. 

Cena rb. 1 kop. 30. 

KALENDARZ FARMACEUTYCZNY POL- 
SKI na rok 1905, dla farmaceutów i dro- 
gistów. Wydawnictwa rok drugi. 

Cena rb. L 

JSiarwaeki Leon nr. SERODYAGNO- 
STYKA SPRAW ZAKAŹNYCH. Odbitka 
z „Przeglądu Chirurgicznego" . 

Cena rb. 1 kop. 50. 

JKo^rotrle^ tAat». UCZTA HEROD YA- 
D I . Poemat dramatyczny w trzech aktach. 
Z cyklu „Na wzgórzu śmierci*. 

Cena rb. 2 kop. 50. 

Konie Henryk, KOMISY A RZĄDZĄCA 
1807 r. (Odbitka z Wielkiej Encyklopedyi 
Powsz. Ilustr.). Cena kop. 50. 

^agot€ski Stanisiau^ M>r. RADZY- 
MIN. (Miasto powiatowe gub. Warszawskiej). 
Od czasu jego założenia aż do dni naszych. 
Z 11-ma rynnnkami. Cena kop. 30. 

Mareinotcska Jfadt/dga. OGNIWA. 

Cena kop. 80. 

Miehaśiis Karin, LOSY ULLI FAN- 
GEL. Dzieje młodości \ małżeństwa z duń- 
skiego przełożył Edgar Schnell za zezwole- 
niem autorki. Cena kop. 50. 

JPoraU" Chr^^Łfanowski Wincenty. 

. PANI ŹANCIA. Powieść współczesna. 



2 tomy. 



Cena rb. 4. 



Rogowski Hipolit. MAPA KRAJU 
POLSKIEGO dotąd przez Wielkiego Napor 
leona Cesarza Francuzów i Króla Włoskiego 
oswobodzonego, sporządzona w roku 1807. 

Cena kop. 60. 

SehiUer Fryderyk. MARYA STUART. 
Tracedya w 5 aktach. Przełożył Michał Bu- 
dzyński. Opracował dla użytku szkolnego 
Dr. Piotr Chmielowski. fArcydzieła polskich 
i obcych pisarzy. Tomik 31^). 

Cena kop. 60. 

Sierosłatpski Stanisłatv. OKNO NA- 
PRZECIW. No welle. Cena rb. 1 kop. 30. 

Springer A, SZTUKA CZASÓW NO- 
WYCH. Przekład polski Kazimierza Bro- 
niewskiego. Część II. W tekście 292 illu- 
stracyi. (Powszechna illustrowaua historya 
sztuki. Tom IV). Cena rb. 5. 

Stanka Stanisław, GDZIEINDZIEJ* 
Algerya. — Marokko. — Tunetania. —Hiszpa- 
nia. Cena rb. 1 kop. 50. 

Witkowski August. ZASADY FIZYKL 
Tom I. (Fizyka ogólna. Dynamiczne włas- 
ności materyi. Akustyka^. Wydanie drugie. 

Cena rb. 2. 

W€^eiłfy¥$ski Kaivimier». POEZYE. 
Tom II. Cena rb. 1 kop. 3a 

Z NAJŚWIEŻSZYCH ZDOBYCZY WIEDZY 
PRZYRODNICZEJ. Trzy rozprawy. Z 43 
rysunkami w tekście oraz portretami p. p. Cu- 
rie i prof. Finsen'a. Odbitka z „Przeglądu 
Technicznego* r. 1904. Certa kop. 75. 

Źtnud^ki Waeiaw. KSIĘGA BYTU. 

Cena rb. 1 kop. 50. 



m 



Opuściły prasę dwa nowe tomy 

IBŁIOTEKI MAUK©WE4f*'* 

wydawDlettta księgaPDi E. WEHDE i S-ka w Warszawie. 



BIOLOG]/) ZWIERZ;^T 

H. SIMROTHA— 'tłómaczył t/am Sosnousski z wieloma rycinami w tekście cena rb. 1 kop. 50. 

Wiadomości początlcowe z KRYSTALOGRAFO 

według dzieł G. WULFA i T. LIEBISCHA streścił i ułożył Z. JVeyberg. 

Z przeszło 200 rycinami w tekście cena rb. 1 kop. 60. 



SZTUKA 



JJ Pismo miesięczne 
ilustrowane, 
sztuce i literaturze 
^^^^Mttd M ^^ M^X WL poświęcone, 



rozpoczyna rok 2-gi i będzie nadal rozwijała swój program, polegający na 
opracowaniu zagadnień z zakresu współczesnej sztuki polskiej i powszech- 
nej, oraz historji sztuki, jak również będzie podawała znacznie obfitszą, 

niż w roku ubiegłym, treść literacką. 

Z szeregu licznych prac, które „Sztuka" przygotowała na rok przyszły, wymienić 
możemy studjum o Prymitywach Francuskich, Józefa Pankiewicza (numer 
specjalny); o Grafikach polskich przez J. Jarzyńskiego ; Z zakresu sztuki stoso- 
wanej — Studja Fr. Mączyńskiego, Ciołkowskiego, E. Trojanowskiego; Rozwój 
opinji artystycznej w Polsce — Antoniego Potockiego; Udział polskich artystów 
na wystawach międzynarodowych w XIX stuleciu przez Adolfa Bazlera; 
Z architektury polskiej — F. Mokłowskiego; E. Kłossowskiego — Studyum o 
młodych Niemcach i t. d. Szereg studjów o zbiorach prywatnych artystycznych 
w Polsce — Szereg monograf ji tłumaczonych lub oryginalnie dla „Sztuki** napi 
sanych przez p. p. Rogera Marxa, Kamila Mauclaira, Xvanhoe Rambossonna, 
Klaudjusza Philippsa z zakresu nowoczesnej sztuki francuzkiej i angielskiej. 

W pierwszym półroczu „Sztuka*^ wyda dwa numery specjalne : 

Pierwszy poświęcony Prymitywom franzuskim (wystawa paryzka z 1904 roka). Tekst Józefa Pankiewicza 
reprodukcje arcydzieł Cioueta, Fouąueta, Bourdichona, Mistrza z Flemalle, mularza Burbonów i t.d. 
Drugi poświęcony Krajobrazowi polskiemu pod kierunkiem Jana Stanisławskiego (tekst z konkursu „Sztuki" 

Prenumeratorzy ^Sztuki'' otrzymają bezpłatnie heliograwiury i plansze kolorowet oraz 
drzeworyty, litografie i akwatbfty oryginalne, wychodzące w dodatkach pisma, jak 

również numery specjalne „Sztuki"- 

W roku 1905 „Sztuka'', prócz wielu innych dodatków artystycznych, ofiaruje 
8wym prenumeratorom Jako premjum bezpłatne portret Fryderyka Chopina, dzieło 
' genjalne Eugenjusza Delacroix (format ścienny 32 X 44). 

lA/onitil/'! nrAniflmat*Q^if „Szluka^^ pismo iDiesięczne ilustrowane wychodzi w 
¥f ai UIIKI |ll CIIUIIICI aiy. objętości 60 8tr. druku z liczn. dodatkami poza tekstem. 

Roc2nie rb. 12, półrocznie rb. 6. Numer pojedynczy rb. 1 kop. 20. 
Egzemplarz na starym Japońskim papierze z podwójnemi pianszami rb. 60. 

Prenumerator/y, opi:acajacy z góry całoroczną prenumeratę, otrzymają Portret 
Chopina natychmiast po wniesieniu tej ostatniej ; prenumei*atorzy półroc:?ni — po 
wniesieniu drugiej raty prenumeracyjnej. — Prenumerować można we 

wszystkich księgarniach, 

Tom I „Sztuki** (Kwiecień -Wrzesień 1904 — sześć numerów, str. 320; reprodukcji obrazów 99 
3 plansze) wraz ze wszystkimi dodatkami rb. 6. Nowoprzybywaiący prenumeratorowie otrzy- 
mują za rb. 6 wszystkie 9 numerów „Sztuki" z roku ubiegłego. 

Redaktor: Antoni Potocki. Wydawca: Władysław Granzow. 

ADRES: rue de Seine 72. Paris. 



\ 



NOWE WYDAWNICTWA 

Towarzystwa dla Popierania Mauki Polskiej 



BUZEK Dr. Józef. 

STDOYi Z ZAKRESD ADMIllSTRiCYI 

wrcbo«ania publicznego 

1. Szkolnict^wo Ludo^we. 
Cena rb. 5. 

DOBKOWSKI Dr. Przemysław. 

Rękojemstwo w Prawie Polskiem 

§redniowiecznein. 



DEMBIŃSKI Bronisław. 

STANISŁAW AUGUST i 

KSIĄŻE JÓZEF PONIATOWSKI 

w świetle własnej korespondencyi. 

Cena rb. 3. 
WITWICKI Dr. Władysław. 

Aializa FsycMopzna Objawów foli 

z 4 figurami w tekście i tablicą. 
Cena rb. I kop. 50. 



Cena rb. 3. 

Do nabycia we wszystklcli Icsięgarniach. 

Skład Główny w Kslęg^arnl £. "WENOE i S-ka. 



Niwiść! 



M. ZdzleollOWSkl. ==z=z= Rzecz o współczesnych kierunkach 

„PESTIS PERNI6I0SISSIMA cena 46 kop. z przes. poczt. kop. 60. 



Ds nabycia we wszystklcli księgarniach. ^^ Wydawnictwo księg. E. WENDE i S-ka. 



Prenumerata otwarta na rok 1905. 



ARCHJTEKT. Mlf ięcznik poświęcony ar- 

chitekturze, budownictwu i 
przemysłowi artystycznemu. Lwów. Bocznie 
rb. 10. 

CZASOPISMO LEKARSKIE. 

(Łódź). Miesięcznik.— Tylko rocznie rb. 3. 

KWARTALNIK HISTORYCZNY. 

(Lwów). Organ Towarz. Historycznego. Tylko 
rocznie rb. 6. 



LUD ^'■g^'1 Towarz. Ludoznawczego. Lwów. 
* Kwartalnik. Rocznie rb. 5. 



NOWINY LEKARSKIE. prganwyd««- 

m lekarskiego 
Tow. Przyjaciół Nauk w Poznaniu Miesięcznik. 
Bocz. rb. 8, półr. rb. 4. 

PAMIĘTNIK LITERACKI. cza«opi8- 

^ mo kwar- 

talne, ' poświęcone historyi i krytyce literackiej 
poskiej. (Lwówj. Tylko rocz. rb. 6. 



PORADNIK JĘZYKOWY. Miesięcz- 

* ^ mk, po- 

święcony poprawności języka. Kraków. Tylko 
rocznie rb. 1 kop. 50, z przesyłką rb. 1 kop. 80. 

PRZEGLĄD ĆHIRURGTĆZNY. P" 

• mo 

poświęcone chirurgii, oftalmologii, psychiatryi 
i t. d. Wychodzi zeszytami. — Z^zyt rb. 2 
kop. 50, z przesyłką rb. 3. Bocznie rb. 10, 
z przesyłką rb. 12. 

PRZEGLĄD LEKARSKI. g^R^"* 

Tylko rocznie lub półrocznie. Rocznie rb. 7. . 

PRZEMYSŁOWIEC. Jrgodr^ii popu- 

lamy dla spraw 
techniki i przemysłu, wychodzi w każdą sobotę 
rano, pod red. Edm. Libańskiego, rocznie rb. 7, 
kwartainie rb. 2. 



52TUKA. P^^°^^ miesięczne, sztuce i lite- 
raturze poświęcone, pod redakcyą 
Antoniego Potockiego. Cena roczna rb. 12, po- 
jedynczy zeszyt rb. 1 kop. 20. 



! 



Przegląd Górniczo-Hutniczy. 

C2AS0PISJ^0, 

poświęcone sprawom przemysłu górniczego i hutniczego 

(ze Bzczegóincm uwzględnieniem przemysłu górniczego i hutniczego w Królestwie Polakiem). 

Wychodzi i i 15 każdego miesiąca. 

Przedpłata. 

w Dąbrowie: Z przesyłką pocztową: 

rocznie 10 rb. I (^ Kraju i za granicą) 

kwartalnie ^ « 50 kop. V|7< rocznie 12 rb. 

CS\U półrocznie 6 , 

Cena Jednego numeru 60 kop. V^|/V kwartalnie 3 „ 




Adre* Redakcji: Dąbrowa (gub. Piotrkowska) w^ g-machu Resursy. 
Numery okazowe na żądanie wysyłają się bezpłatnie. 

Wydawca: Stan/s/a w Ciechanowski, Redaktor: Mieczysław Grabiński, 

„Czytelnia dla Wszystkich" 

typMt lim aiy, poświpiiy nauce literatnrze, polityce i iycln Uei^ceniiL 

Czytelnia stawia sobie przedewszystkiem na zadanie wskazywanie sposobów i dróg pracy 
zbiorowej dla pożytku ogólnego, jednocześnie zaś pragnie dostarczyć Czytelnikowi wiadomości 
o wypadkach życia bieżłfC^o w kraju i na świecie całym. 

Czytelnia zamieszcza artykuły o sprawach gminnych i miejskich, o urządzeniu i działal- 
ności stowarzyszeń i spółek będących objawami ^amopocy społecznej, zapoznaje szeroki ogót 
z istniejącemi i nowemi prawami i rozporządzeniami rządowemi, wyjaśniając ich treść i znacze- 
nie, zamieszcza artykuły naukowe, przyrodnicze, historyczne, ekonomiczne i inne, daje przegląd 
wydarzeń politycznych, wreszcie stara się oświetlać życie prowincyi, zamieszczając stałe krooiki,. 
przegląd czasopism prowincyonaluych i korespondencye z różnych okolic krajn. 

Czytelnia zamieszcza stale powieści, opowiadania i poezye 

W każdym numerze Czytelni znajdują się rysunki ilustrujące . tre^ć artykułów lub życie 
bieżące 

„Czytelnia dla Wszyetkicii'' koeztuje: 
mf Warszawie: 



rb. 



» 



4 
2 
1 



Rocznie 

Półrocznie 

Kwartalnie 

Za odnoszenie do domu dopłaca się 10 kop. 

kwartalnie. — Zmiana adresu kop. 10. — Numer 

pojedynczy kop. 12. 

Redakcya I Adminietracya Smolna 17. == 



z przesyłką pocztową: 

Rocznie rb. 5 kop. — 

Półrocznie „ 2 „ 50 

Kwartalnie « 1 • 25 



Za granicą: 

w Niemczech 3 marki 50 fenigów kwartalnie 

w Austryi 4 korony 

w Stanach Zjednoczonych 3Vs dolana rocznie^ 

== Rękopismów nadsyłanych nie zwraca się^ 



' 



Redaktor i Wydawca: Wiadysiate I/mii/kski, 



^iU: 



1 



"Warunki 



prenumeraty 

w Warszawie: 

rocznie z odnoszeniem 

Rb. 5 kop. 60 

bez odnoszenia 

Rb. 5 

NA PROWINCYI: 
rocznie Rb, 6 

ZA GRANICĄ: 
w Austryi rocznie 16 koron 

w Niemczech rocznie 

15 marek 

lub walutą rosyjską rb. 7. 

Reprezentantami naszego 
pisma aą: 

NA LWÓW 
pan S. Sokołowski 

Pasaż Hausmana 9. 

NA KRAKÓW 

Księgarnia Gebethnera 

i S-ki. 



Adres Redakcyi 

i Administracyi 

((urjera 
Świątecznego 

WARSZAWA, 

Nowy-Świat 26 

Telefon Nr. 656. 



Redaktop i Właściciel 



Życie i Salon. 






Wobec niepospolitego rozrostu powszechnie już 
znanego „Kurjera Świątecznego" od Nowego Roku 
dodajemy 4 strony powiękt*zamy format, zmieniamy druk 
i rozszerzamy znacznie zakres jego działalności literacko- 
towarzyskiej. 

Nowa koncesja nasza okejmoje takie dział) życia spUłczesnego, 
ktlSre dotąd nie znalazły gościny na szpaltack żadnego pisna polskiego, 
a po Gz;ści rozwinie i takie gał{zie, które były dotychczas wyłączną 
własnołcią specjalnyck pism. 

Obok istniejących już stałych rubryk: 



2ycfe i Salon, 

Kronika towarzyska, 

Kronika powszechna. 

Savoir vlvre, 

Bon ton. 

Strój i dobre utoienie, 

Światek kobiecy, 

światek dziecięcy, 
Heraldyka i Geneaiogja, 
Widz i artysta. 
Zimowiska, 

wprowadzamy od l/I 1905 



Letsiska, 

Sporty i Myśiiwstwo, 

Sekrety piękności, 
Kosmetyka, 

Osobliwości, 

Gry i zabawy, 

Humor i Satyra, 

Miody damskie, męskie 
i dziecinne, 

Powieści 

nowe tak ważne działy, jak: 
Niwa part I panien domu pod redakcją Stefan] i baro- 
nowej Harthing'. a) umeblowanie pokoi, t>\ dekoracje 
i zantawy stołów, c) układanie różnych przyjęć,. 
d) dział kulinarny z dyspozycjami obiadów, śniadań 
etc. z ilustracjami, e) rady i przepisy dla służby do- 
mowej; 

— Hygjenę w szerokiem znaczeniu z poradami lekar- 
skiemi pod re<lakcją D-ra Jana Sierzpowskiego\ 

— Filatelistykę dla lubowników marek i kart poczt.; 

— Najnowsze utwory muzyczne (nuty); 

— Wiadomości o nowych wynalazkach i wskazywanie 
dróg gdzie można kupić patent na eksploatację ta- 
kowych; 

— Wiadomości o spodkach i zmianach majątkowych; 

— Grafologję; 

— Dział metereoiogiczny; 

— Tablice wygranych loteryi klas. i premjówek; 

— Rozkłady pociągów i parostatków. 

Takie to działy obejmować będzie w dalszym rozwoju 
Tygrodnlk Ilustrowany: 



Kurier Świąteczny 



Bezpłatny, a najpraKtycznicjszy poradnik dla 
kupujących i czytających książki stanowi 

Tysrodnik literacki i bibliograficzny 

podający przegląd i ocenę treściwą wszystkich 
nowości ukazujących się w handlu księgarskim, 

który przynosi co środa 

PORANNY i 
WIECZORNY. 



Q<c^cŁC5;cŁ(3.a(Ł 



GONIEC 

PORAMMY i 
WIECZORMY. 

2 razy dziennie najświeższe 
telegramy i wiadomości. 

2 razy dziennie wysytlca pocztą 
.... na prowincyę 



C^Q.Q.Q.C^C^CŁCŁ 



GONIEC 



Warunki prenumeraty nader dostępne: 



w WARSZAWIE: 

Miesięcznie k. 50 

Kwar lianie rb. 1 k. 50 

Rocznie rb. 6 k. — 

Za odnoszenie do domu k. 15 



z PRZESYŁKĄ POCZTOWĄ 

Kwartalnie rb. 1 k. 75 

Rocznie rb. 7 k. — 

Zagranica miesięcz. rb. 1 k. 50 



I Adres Redakcji i Admiaistracji : Wirszain, Zgoda 5. 



UKAZAŁA SIĘ PRZED KILKU 

DNIAMI, WYDANA STARANIEM 

REDAKCJI „OGNIWKA", KSIĘGA 

ZBIOROWA 



myśl 



zawierająca prace O. Balzera, J. Baudouin de Courtenay, W. Biegańskiego, E. Bier- 
nackiego, S. Bukowieckiego, B. Chlebowskiego, J. Chrzanowskiego, Z. Daszyńskiej- 
Golińskiej, S. Dicksteina, K. Dunina, E. Flatau^a, J. F. Gajslera, S. Grabskiego, 
S. A. Kempnera, J. K. Kochanowskiego, J. Kodisowej, H. Konica, S. Koszutskiego, 
S. Kramsztyka, K. Krauza, A. Kraushara, A. Kryńskiego, S. Krzemińskiego, L. Krzy- 
wickiego, F. Kucharzewskiego, K, Kulwiecia, Ą. Lewenberga, L. Lewinsona, J. Lorento- 
wicza, U. Łopacińskiego, A. Mahrburga, A. Małeckiego, M. Markowskiej, L. Meyeta, 
S. Mieczyńskiego, prof. W. Miklaszewskiego, W. Nałkowskiego, A, Niemojewskiego, 
J. Nusbauma, H. Nusbauma, E. Orzeszkowej, W. Orkana, E. Porębowicza, S. FHJsnera, 
J. Radlińskiego, S.^Rundsteina, W. Smoleńskiego. Ą. 8 u ligo ws ki ego, A. Witkowskiego, 
M. Zabojeckiej, K. Zdziechowskiego, Fr. Zolla, A. Złotnickiego. 

Dochód ze sprzedaży przeznaczony na r^ecz pomocy dla głodnych. 
Cena 2 rb. 50 kop., z przesyłką 3 rb. 

Skład główny w Administracji „Ogniwa*^*, Lipowa 7. - 



Do nabycia 



we wszystkich księgarniach. 



IV ROK WYDAWNICTWA, 

BIBLIOTEKA NAUKOWA 



nychodiąca dwa razy na miesiiic, objętości 96 str. dużego forma- 
tu kaidy numer, zamieazcza artykuły naukowe ze wujiynttich dzie- 
diin nauki w jednej części; w drugiej — kni^żkowej dzieta i ntudja 
obuzerniejeze. W tym dziale w r. IWń wyjdą nasteptijacH dzida: 
Ustriij państwowy | pirłjo pollłyozne w Zachodnłej Europie; 
StudjB o naturze ludzkie). — Miecznikowa, dyichtora instytutu Pa- 
steura w Paryiu. 
' Plimlennłctwo pawszechne na przełomie dziejowym— Początki no- 
wej ery. — przez Ign. Radlińskiego, juk rdwnief w dnls/.yni 
ciąęu »>^£ autora: 
Hisłorja nauki e ozlowleku. 

Aroydiieła GalerJI Europejaklołi przez .Jabtc/.yńakipgo, W dziele 
tym autor, rozpoczynając od Muzeuii) w Krakowie, przni- 
stawi nam, co godnego jest do zobaczenia i jak naloły zwie- 
dzać gii^rje. 
Szkice biologiczne przez Jana Tura. 
Historja rozwoju kręgewcAw I człowieka przc« J. Turo. 
Teorje nadwartolci przez K. Maixa, w przekładzie A. I. Wartkie- 
go. Jest to dzieło, kióre według przedmowy Fr. Engelsa 
do II tomu „Kajiitatu"'. ukazać >iię miało, jakotooi IV Ka- 
pitału. Tc-irje oadwartości, stanowiące fama w nobie zakuń- 
czoDA catoHĆ, 6ą rozbiorem historyczno -kry tycznym klasycz- 
nych azkót ekonomicznych. Teorje nadwartości ^ikladają się 
z trzech czi^i. Cz^śd pierwsza obejmuje klasykiem ekoniimji 
politycznej do fizjokraUJw; część druga /.ajmuje eią D. Iticar. 
do ]' jego Hzkotn: uz*^ć trzecia traktuje Maithusa oraz roz- 
Klnd sokoły Riearilonskiej. 
Jak piwatił iwfat prze?, dr. M. Meyera, jak ri^wniei t^oź autora: 
Jaki b;dzie koniec iwiata. 
Antropologja przez K. StoJyhn-ę. Książka ta obejmie całokształt 

wiedzy aiitropologieznej. 
Fllszofja epólozeena jirzez A. Riehla. 

Niema chyba jtdnostki tnttligentnfj któraby did jeszcze nit roztimiala 
domostoSci ! polneby LEKTORY POlVAŻSEj i nie rozu- 
miała polęgi -aiiedsy dla narodu. 

Blbljoteka Naukowa więc znaleźć się 

powinna w ręku każdej intellg-entnej 

Jednostki. 

REDAKCJA: 
Nowy-Śwlat Nr. 87. telefonu Nr. 3639. 

w Warszawie rucznie 6 rb., półro 
na prowincji: „ b „ „ 4 , „ 

* Prospekty gratis i franco. 




■nypoK). BaproaBi, HI ]\i'\i:\(i\m 1904 r. Druk Piotra Laskauera i S-ki, Nowy-S»i 



JSg 2. 



Warszawa, dnia 12 (2$) Lutego icos r. 



Rok 5. 



Miesięcznik, poświęcony krytyce i bibliograf j i polskiej, 

pod kierunkiem literackim ADAMA MAHRBUROA. 
Adrea Redikcjll Admlniitm^l: II PreaumerBU Tynoal: 

Ki<4(arnli E. WENDE I S-ka, Kraktwthil-Przadmieicie 9. ■ WinUlll DCZnll rl. !, U pnillC)! I i Cninltll rk. Z.SD. 



TREŚÓ; „Lwowskie Townrzyalwo L u doi naw- 
cie* przez d-ra St. Zdziarakiejco. Krytyka: 
Abhedanand Sviami „Dlscztco Hindusi eą )a- 
roezami?"; Baudouin de Coitrtenay /. „Sikice ję- 

aykoznawczfi"; Barnsiein M. dr. „Zwyrodnie- 
oie"; Bmtiński J. dr. ,0 trunkach"; Cztchirai 
A. „Opowiadania"; d'AnnHntio G. „Dziewica 
akal**; Deotyma „Polska w pieśni. Sobieski pod 
Wiedniem": „Dokąd się ndaó na wypoczynek 
letni?^ Dotetan W. „Histotja sztuki"; Esitietn 
A. ,ZaBBdy prawa koDStytucyjoego"; France 
A. „Wjijór pism, TI"; Gajkowski/, *i. „Li«ty 
ŚW. Hieronima do Heliodora i Nepocjana'; 
Grajnerl /. , Dziwne przygody Lorka Ślązaka' 
,0 tBięciu Dymitrze i waletznym Hryclu' 
,0 Marciku Kaszubie"; yiiiińj*/ St. „Poezje f 
Kty ElUn „Stulecie dziecka"; Karaak St. 
„Wieczornica wołyńska"; Krasiewski J. I. „Cy- 
gańskie dziecko": Lemański J. „Proza ironicz- 



na"; „Listy, które ro nie doszły"; Maupassani 
Guy de .Nowele"; M{erczyng) lĄenryk) „Zbo- 
ry i Benatorowie protestanccy w dawnej Rze- 
czypospolitej"; Miecznik A. „Cztery dni": Ani-o- 
sielska A. „Opowiadanie babuni"; Pini T. „Pi- 

! sma Zygmunta Krasińskiego"; Rauschen G. 

\ „Zarys patrologii'; Rundstem Si. dr. „Studja 
i szkice prawne"; Rygier L. „Hańba dui<z'; 

I Sarnecki Z. „Nie twoja. NowcIe"; T. E. „Kil- 

■ ka fclów o masonerji"'; Tetmajer Przerwa K. 

I „Na skalnem Podhalu, H'; Yaihinger J. dr. 

' „Filozoija Nietzschego"; Wtlh H. G. .Wizje 
przyszłości"; Wttanowski Rawita M. „Kłodawa 
1 jej okolice"; „Ks. Augustyn Kordecki": f'//- 
kie-aicz st. „Jan Matejko"; m-dbUjeski K. „Zn- 
sady piękna w sztuce"; Zacharjasiewict J. „Pri 

ślubie , „Z jednego strumienia"; Żukowski tf. 
„Złoto i bloto".--Pod prasa..— Kronika.— Cza- 
sopisma.^ Kur jer księgarski.— Bibliograf ja. 



Lwowskie Towarzystwo Ludoznawcze. 



snadchodzących dniach odbędzie się we Lwowie uroczysty obchód 
^lO-tej rocznicy istnienia jedynego na catym obszarze ziem polskich 
^Tow. ludoznawczego. MaJy to aapozór jubileusz! Nabierze on jed- 
nak właściwej wagi oraz odpowiedniego znaczenia, jeśli zważymy, choćby pobież- 
nie, nietylko owocną pracę Tow, ludoznawczego, ale także trudności, z jakiemi by- 
ło zmuszone toczyć nadludzkie walki na jałowym terenie galicyjskim, mając na 
przeszkodzie liczne przesądy, a niekiedy jawną niechęć. Patrząc z bliska na dzia- 
łalność rzeczonej instytucji naukowej, trzymając długi czas rękę na pulsach jej, 
tętniących najlepszemi chęciami i zapałem do pracy, jako byty jej sześcioletni se- 
kretarz, mogę dziś tym lepiej ocenić trudy, z jakiemi borykało się i boryka jesz- 
cze ciągle. 



46 



J6 2. 



Kiedy w myśl uchwały, powziętej na Zjeździe dziennikarzy i literatów pol- 
skich w r. 1894, grono ludzi dobrej woli (ś. p. Karłowicz, prof. Baudouin de Cour- 
tenay, prof. Kalina) przystąpiło do założenia Tow. ludoznawczego, z wielu stron 
zaczęto kiwać głowami, nikt bowiem nie miał pojęcia, czym jest etnografija, jak 
ważne są jej zadania. Nikt nie wiedział, że tego rodzaju stowarzyszeń istnieje po 
klka w Niemczech, Rosji, Czechach, z setkami, tysiącami członków. Początkowo 
uważano samą instytucję, jak nie mniej krzewioną przez nią naukę za rzeczy 
bardzo nierozsądne. Bajdy i bzdury chłopskiel — oto miano, którym wspaniało- 
myślnie obdarzali proletarjusze inteligiencji galicyjskiej etnografję. Dość będzie, 
jeśli nadmienię, że przed kilku laty pewien referent budżetowy w sejmie galicyj- 
skiem, kiedy go proszono o zasiłek dla Tow. ludoznawczego, zakrzyknął: „Chyba 
już wszystko dać na chłopów?* Sądził, że Tow. ludoznawcze jest chłopskim sto- 
warzyszeniem politycznym. Jeśli tedy człowiek niewątpliwie wykształcony miał 
tak naiwne pojęcie o celach Tow., co dopiero mówić o szerszym ogóle, od które- 
go poparcia zależał byt Tow.? A właśnie apatja ogółu dla prac Tow. była najważ- 
niejszym czynnikiem, żywszy bieg spraw tamującym. 

Trzeba było ab ovo, trzeba było tłomaczyć wszem wobec i każdemu zosob- 
na, że zadaniem Tow. jest naukowe badanie ludu polskiego, że bez etnografji nie 
mogliśmy mówić o historji naszej kultury narodowej, ani o prawie zwyczajowem, 
ani o literaturze naszej XIX wieku, w której odegrały zwyczaje i pieśni ludowe 
bardzo ważną rolę. Długiego trzeba było czasu, zanim ogół przestał uważać et- 
nografję za zabawkę lub sport conajmniej. 

A że Tow. ludoznawcze nie upadło w samj^ch tak trudnych początkach swo- 
ich, to jest jedyną i wyłączną zasługą niestrudzonego 10-cioletniego prezesa prof, 
A. Kaliny. Ile mąż ten położył pracy, ile trudów około rozwoju Tow., dość będzie, 
jeśli powiem, że w pierwszych dwu latach istnienia Tow. prowadził nie tylko 
wszystkie jego agiendy, nie tylko prosił i molestował ludzi o prace dla organu Tow. 
„Ludu*, ale— wyjątkowy to chyba przypadek— sam musiał kleić opaski na to pismo 
sam pisał adresy, skoro nie było funduszów. Jego to zasługą jest wprowadzenie 
możliwych oszczędności w budżecie Tow., które dziś, a rzadki to okaz w Galicyi 
stoi własnemi pieniędzmi, nie subwencjami i zapomogami. Zadziwiającą już 
wprost była odwaga prof. Kaliny, kiedy, mając w tece redaktorskiej jedną jedyną 
pracę, odważył się na wydawanie czasopisma kwartalnego „Ludu". Wszak w Ga- 
licyi etnografów było zaledwie kilku. Musiał więc młodych, a chętnych do pracy 
ludzi wyszukiwać wprost, dawać im wskazówki, uczyć ich. Ale praca ta opłaciła 
się sowicie. Nauka polska zyskała w tych, którzy pierwociny prac swoich dru- 
kowali w „Ludzie*, trwałą podporę, nazwiska zaś niektórych znane są obecnie 
szerokiemu ogółowi. Zważyć zaś należy, że ludzie ci, między któremi było wielu, 
żyjących wyłącznie z pióra, dawali pracę swoją bez wynagrodzenia, a zatym odej- 
mowali wprost chleb od ust sobie. Dziesięć roczników „Ludu", mieszczących 
w sobie, oprócz materjałów surowych, także pokaźny szereg roztrząsań naukowych^ 
paręset drobiazgów i recenzji, świadczy najwymowniej, jak Tow. potrafiło roz' .- 
dzić ruch naukowy na polu etnografji w Galicji. Nie podobna przemilczeć. ' lie 
brak też w nich prac z Królestwa (Karłowicza, d-ra St. Ciszewskiego, M icz- 

Witanowskiego, R. Lilientalowej, E. Świeżawskiego) ani też zagraniczn prof. 

Polivki, Rehorza, Hnatiuka) gros jednak prac pochodziło z Galicji. . lałych 
i skromnych początków „Lud* rozrósł się i ulepszył do tego stopnia, że ^ziś nie 
ustępuje nawet najlepszym czasopismom etnograficznym, wschodzącym zigranicą 
Częścią zaś ilustracyjną przewyższa je znakomicie. 

Nie tylko za pomocą samego „Ludu* miała być krzewiona wiedza ludoznaw 
cza. Przedewszystkim więc na uwagę zasługuje rozesłanie przez Tow. kilku 



X« 2. 47 

kwestjonarjuszów, n. p. w sprawie pisanek, obchodów sobótkowych, oraz zwycza- 
jów spadkowych ludności włościańskiej; odpowiedzi zaś licznie otrzymane przed- 
stawiają pokaźny dorobek naukowy. Odczuwając doskonale brak polskiego pod- 
ręcznika dla początkujących adeptów etnografji, postarało się Tow. o doskonały 
przekład angielskiego podręcznika, napisanego przez takiego znawcę,, jakim jest 
Gomme. Jego ^Folklor", uznany przez cały świat za najlepszy, może doskonale 
wprowadzić nawet laika w badania etnograficzne. Zasługa to niemała i dziś pow- 
szechnie u nas uznana. Niepodobna wreszcie pominąć zorganizowania przez Tow 
ludoznawcze sekcji etnograficznej na III Zjeździe historyków polskich w Krako- 
wie r. 1900, na której odczytali członkowie Tow. kilkanaście ważnych referatów, 
poruszających bądź to kwestje pierwszorzędnego znaczenia dla rozwoju polskiej 
etnografji, bądź też zaznamiających z rezultatami dotychczasowych badań w tej 
lub innej dziedzinie ludoznawstwa i podających wskazówki, w jakim kierunku 
na przyszłość należy postępować. Wszystkie te referaty były drukowane w „Pa- 
miętniku Zjazdu**. Nie należy wreszcie zapominać, że od samego» początku istnie- 
nia Tow. odbywają się w nim posiedzenia miesięczne, na których odczytywane by- 
wają prace i komunikaty naukowe, wy wołujące częstokroć żywą dyskusję. Celniej- 
sze z nich bywają następnie ogłaszane w „Ludzie* lub w innych czasopismach, 
mniej ważne— zawsze w zwięzłem streszczeniu. 

Próbowało także Tow. ludoznawcze krzewić wiedzę na prowincji. Próby te 
jednak nie zawsze wypadły fortunnie. Oddziały Tow. w Krakowie, Tarnowie, 
Buczaczu i Tartarowie zmarniały, głównie dla braku ludzi chętnych. Oddziały 
jednakże w Podgórzu i Chrzanowie prosperują doskonale. Trudnoby jednak po- 
wiedzieć, iż nawet te oddziały, które przestały istnieć, nie przyniosły dla Tow. po- 
żytku. Przedewszystkim zjednały życzliwych współpracowników i członków. 
A i to coś znaczy! 

Innego rodzaju działalność naukową, również pożyteczną, rozwijało Tow 
ludoznawcze, gromadząc zbiory. Mało komu wiadomo, jak trudno w Galicji o wy- 
dawnictwa etnograficzne nie polskie. Otóż ten brak mając na oku, weszło Tow. 
w stosunki zamiany wydawnictw z przeszło 100 akademiami, towarzystwami i re- 
dakcjami czasopism pokrewnych. Stąd też przyszło w posiadanie najkompletniej- 
szego zbioru czasopism etnograficznych, nie tylko europejskich, ale także amerykań- 
skich, australijskich i azjatyckich, którego mogłaby mu pozazdrościć niejedna pub- 
liczna biblioteka. Ponadto gromadziło Tow. pilnie luźne wydawnictwa książkowe 
tak, iż dziś po upływie lat dziesięciu liczy księgozbiór Tow. z górą 1500 tomów. 
Odczuwając równie dobrze brak muzeum etnograficznego, jakie, z wyjątkiem Ga- 
licyi, posiada każdy kraj koronny w Austrji, przystąpiło Tow. na własną rękę do 
założenia takiego muzeum. Do dziś już zebrało się w nim sporo pięknych oka- 
zów, z których najładniejszy— zbiór plomb drohiczyńskich, pochodzący z daru Ka- 
rola Bołsunowskiego z Kijowa. 

I czyż można było przy wykazanej wyżej obojętności ogółu więcej zdziałać? 
Wszak i to, co już zyskano, stało się dzięki energji poszczególnych jednostek, dzię- 
ki ich pracy i zabiegli wości! To też, kończąc niniejszą notatkę, nie podobna 
wstrzymać się od życzenia Tow. ludoznawczemu, iżby trudy jego opłaciły się so- 
wiciej w przyszłym dziesięcioleciu, iżby prace jego zyskały uznanie i poklask, 
oraz poparcie społeczeństwa. Ile ono sieje ziarn pożytecznych — najlepiej doś- 
wiadczył na sobie sam podpisany. 

Dr, Stanisław Zdziarski. 



48 



Ak 2. 



Teologja, dzieła treści religijnej. 

Gajkowski Jan ks. Listy świętego Hiero- 
nima do Helia dar a i Nepocjana o żuciu 
pustelrdezem y kapłańskiem i zakonnem, 
Z łaciny na język polski przełożyli alum- 
ni kursów teologicznych seminaryum 
sandomierskiego. Przejrzał, poprawił 
i wydał... 8-ka, str. 41. Warszawa, 1904. 
Skł. gł. w księg. „Kron. Rodzinnej. Cena 
kop. 30. 

» 

Książeczka ta służyć może za dowód, jak nie 
należy tłumaczyć oj«6w. Jeżeli wogóle tłuma- 
czenia ściśle dosłowne zawsze grożą rozbiciem 
się zdrowego sensu o trudności techniczne, to 
tem więcej w przekładach z języków starożyt- 
nych. Łacina ma swoje krótkie, swoiste zwroty, 
lapidarne wyrażenia, które tylko przez szersze 
omówienia oddać możoa. To też roi się tu od 
błędów gramatycznych, stylistycznych, zwrotów 
zaciemniających wszelki zdrowy sens, bałamut- 
nych objaśnień (patrz celibat str. 34), anachro- 
nizmów i takich wogóle kwiatków, od których 
zapachu słabo się robi. Dla braku miejsca 
przytaczam tylko niektóre. „Ten list łzami za- 
nuzzany^ (?) „Z jakiem bólem**, ^^Poróbca-^ (str. 
7). „Zachowali cząstkę zapłaty za namiątnoici 
(?) swe (str. 12), „O Ananiaszu i Safirze" (?). 
Często zupinie brak sensu: ,, potraf iłeć ukryć 
pod pieszczotą wzgardę mych słów" (? str. 7). 
„Morze spokojne jak sadzawka^ (s. 13). „Maszt 
krzyża utkwijcie w czołach statku^ (frons ?) 
(str. 13j. „Kapłaui owce paszą, a ja jestem 
paszony^ (s. 15). „Mnie jako bezowocnemu (?) 
drzewu siekierę przyłożą do korzenia^' (s. 15). 
Kiedy starość jest wypolerowana (?) dowiadu- 
jemy się na str, 23. ^Bieganie tu i owdzie^* (za- 
pewne zabiegi? str. 22 j Chleb z mąki prosianej 
(s. 29). Niektóro ustępy, odpowiednie w ja- 
kimś pełnym poważnym wydaniu, tu w popu- 
larnej książeczce są zgorszeniem, a przetłuma- 
czone ieb w łeb robią wrażenie śmieszne i niee- 
stetyczne. Na str. 21 dosłownie przetłumaczo- 
no, jak się rozgrzewali mężowie Starego Zako- 
nu. — „Izaak miał zdwojone (?) lata Dawida 
i nie czuł się zziąbniątym (?) ze staruszką Ke- 
beką (s. 22). „Dawid oddalił niewiasty zimne 
(?) (s. 22). Cały ustęp na str. 30 trzeba było 
opuścić— tu jest horribilis. Nazwa chusteczki 



do nosa (s. 33) i pewn^o naczynia (s. 30) znów 
zbyt dosłowne. Pewne utrwalone terminy ła- 
cińskie inaczej wyglądają po polsku.* ,,ten tyl- 
ko zaprzeczy, że świętokradztwo nie zawiera 
sią (?) w nierządzie, kto zgwałcił członki Chry- 
stusa i hostję żywą z ofiarami publicznej roz- 
wiązłości** (str. 12). Dla tego przytoczyłem 
tak wiele ustępów, żeby wykazać, co dawno 
sobie myślałem, że młodzież seminaryjska po- 
winna czytać ojców i uczyć się tam wielkiej 
wiary, gorącej miłości, ofiarnego poświęcenia, 
podziwiać świetne zwroty i śmiałe porównania 
ale te wszystkie dosłowne tłumaczenia i ucze- 
nie się na pamiąć^ aby następnie wygłosić w re- 
fektarzu są zakuwaniem młodych [głów ze szko- 
dą oryginalnej i swobodnej myśli, a co zatym 
idzie prawdziwego kaznodziejstwa. 

Ks, Szkopowski. 

Rauschen Gerhard. Zanjs patrologii ze 
szezególnem uwzględnieniem dogmatów. 
Przekład ks. Jana Gajkowskiego. 8ka, 
str. 23^9+od 146-160. Warszawa, 1904. 
Wydawnictwo „Biblioteki dzieł chrześ- 
cijańskich" Skł. gł. w księg. Gebethnera 
i Wolffa. Cena rb. 1. 

Książka ta^ jak sam autor w przedmowie 
wyznaje, ma służyć jako podręcznik dla słu- 
chaczów teologji i pomoc dla samouków oraz 
dla tych, którzy już odbyli studja praktyczne. 
We wstępie określa pojęcie patrologji, oraz 
podaje historyę i literaturę dogmatów. W 3-ch 
częściach podaje ojców i pisarzy apostolskich 
i poapostolskich, aż do soboru nicejskiego (cz. 
1), opisuje dobę rozkwitu, podaje ojców i pi- 
sarzy Kościoła wschodniego i zachodniego (cz. 
2), wreszcie opisuje dobę upadku (cz. 3). Życio- 
rysy są krótkie, autor pominął wszystkie Ic- 
giendy i cudowności; daje tylko rzeczy ściśle 
historyczne. Za to obszernie traktuje dzieła, 
podaje ich krytyczną, krótką i jasną ocenę. 
Najciekawszą i najważniejszą jest podana przy 
każdym z pisarzów nauka reUgijna i moralna, 
pogląd na początek i koniec świata i człowieka, 
ze wskazaniem zdań, które Kościół Powszech- 
ny odrzucił jako błędne, jak również wydania 
dzieł zarówno protestanckie i katolickie, do 
czego tłumacz dodał rzeczy nasze. Autor, 
uwzględniając najnowsze odkrycia i badania, 
stawia śmiałe wnioski i przypuszczenia. Tłu- 
maczenie odznacza się czystością języka 
potoczystego i poprawnego; to też rzecz 



K2 2. 



49 



caJa czyta się z zajęciem i przyjemno- 
ścią. Tylko na str. I-ej tłumacz niewłaści- 
wie oddał tekst niemiecki: ^Książka ta ma się 
stać pamiętnikiem dla tych, CO juź studya pa- 
trystyczne odbyli** i na str. 166-ej: „Chrystus 
nit myślał powiedzieć, Wogóle praca tO cenna 
i godna polecenia, przewyższająca pod wielu 
względami nasze rzeczy oryginalne." 

Ks, Szkopowskt . 



Wiłanowski Rawiia Miobal. Ka, Augustyn 
Kordecki, Yarys biograflczno-historyćz 
ny w 300 rocznicę urodzin obrońcy Jas 
nej Góry. Skreślił... 8-ka. str. 38. Skł 
gł. w ks*. E. Wende i Sp. Cena kop. 30 

Krótko i dosyć blado nakreśliwszy tio histo 
ryczne, nie zaznaczywszy niebezpieczeństwa, 
w jakim się kraj znalazł, staczając się na dno 
przepaści, autor rzuca również blady i przeła- 
dowany datami opis oblężenia i obrony, postać 
zaś ks. Kordeckiego nie siłą faktów i sytuacji, 
ale słowami jedynie autora dosyć niewyraźnie 
się uwydatnia. Sucho opowiedziane następne 
lata i dzieje wielkiego przeora. Autor przyta- 
cza źródła, podaje rzeczy wątpliwe za pewne, 
jak np. wyniesienie obrazu cudownego na czas 
oblężenia, daje odnośniki, ale znaczenia histo- 
rycznego broszurka ta mieć nie może, są to 
bowiem rzeczy, zdaje się, dorywczo pobrane; 
cytaty i pewne wyrażenia literackie nie pozwa- 
lają nazwać wydawnictwa popularnym, a brak 
zapału najwięcej może szkodzi całej ksią- 
żeczce. Styl dosyć dobry, oprócz paru miejsc 
niezręcznych, jak np.: „zostawiwszy bowiem 
Karol Gustaw silną załogę w Krakowie, zwró- 
cił się...** (t. U), W ogóle jednak jest to ksią- 
żeczka pożyteczna i na rozpowszedmienie za- 
sługująca dla dobrych intencji autora dla wa- 
żności rzeczy i celu. 

ICs, Szkopowski, 



Filozofja, psychologja, estetyka, 

etyka. 

Yaihinfer dr. Jan, prof. uniw. w Halle. 
Filozof ja Nietzschego. Z drugiego wyd. 
oryginału przełożył z upoważnienia au- 
tora dr. Kazimierz Twardowski, prof. 
uniw. lwowskiego. (Wydawnictwo ,. Wie- 
dza i życie**, ser. III, tom 1). 8-ka, str. 
94. Lwów. Nakł. H. Alten berga. War- 
szawa, Księgarnia E. Wende i S-ka, 1904. 
Cena kop. 60. 



Z powodzi książek, studjów i szkiców o Nietz- 
schem w różnych językach tłnmacz wybrał 
dla przyswojenia piśmiennictwu polskiemu 
rzecz treściwą, przejrzystą w budowie i tak 
przystępnie wyłożoną, że nawet czytelnik mało 
w materji filozoficznej biegły nie napotka 
szczególnych trudności w jej zrozumieniu. Są 
to niewątpliwie zalety, chociaż tylko zewnętrjs- 
ne i nie dające same przez się rękojmi we- 
wnętrznej wartości dziełka. 

Wszelkie u nas monografje o Nietzschem, 
zarówno oryginalne jak tłumaczone, zgóry 
juź trafiają na grunt o tyle niepomyślny dla 
siebie, że, oprócz paru dorywczych przekładów, 
pisma jego nie są dla ogółu dostępne. Tym- 
czasem, jeżeli już kogo, to niewątpliwie 
tego gienjalnego aforystę, tego arystokratę du- 
cha, romantyka szamocącego się w sieci prą- 
dów społecznych i umysłowych drugiej połowy 
zeszłego stulecia — trzeba przed ewszystkim 
czytać, trzeba przeżyć z nim razem wszystkie 
dreszcze nurtujących go namiętności, wżyć się 
w jego idjosynkrazje, zaawanturować się w je- 
go urojone rodowody moralności, buntować 
się z nim razem przeciwko wszystkiemu, co 
jest utartym komunałem życiowym, rozprężać 
siły żywiołowe wiekami zakute w skorupie, 
zwanej kulturą, i myślą niespokojną nurzać się 
w orgjach obrazów i paradoksów. Z tego bez- 
pośredniego obcowania z Nietzschem wyniesie 
się nie gotowy system filozoficzny, ale jakieś 
zbudzenie i wyzwolenie tego, co dany skład 
warunków kulturalnych znieczula i tłumi. 

Odkąd na hasło Brandesa zainteresowano się 
Nietzschem, trzy fazy dadzą się zaznaczyć we 
wciąż wzbierającej literaturze nietzscheańskiej: 
nasamprzód w szeregu pamfletów alarmowano 
poczciwy ogół, już to przedstawiając Nietzsche- 
go jako obłąkanego potwora, jako bestję apo- 
kaliptyczną spuszczoną z łańcucha zdrowego 
rozsądku i tratującą kwietniki cnoty, już znów 
podnosząc go entuzjastycznie jako mściciela 
niewoli duchowej i proroka wyzwolenia ludz- 
kości; w drugiej fazie usiłowano przyswoić tę 
dziką bestję, wtłaczając ją w formułkę doktry- 
ny, wykazując jej parantele historyczne i miej- 
sce właściwe w walce ścierających się prądów 
spółczesnego życia duchowego; wreszcie oka- 
zało się, że Nietzsche nie daje się wtłoczyć w 
żadną formułkę i zaetykietować, bo zawsze po- 
zostaje jeszcze coś w nim, co ludzi nęci i po- 



50 



Jft 2. 



rywa, nawet w sposób tak paradoksalny, że 
demokraci i kolekty^isci upatrują swojego 
człowieka w tym zaciekłym wrogu wszelkich 
niwelacji, a kobiety entuzjazmują się tym, kto 
o nich zawsze mówił z pogardą: buonafemmina 
e mała femmina vuol basłone. Wtedy zabrano 
się do studjowania człowieka, indywidualności 
stałej pod zmienną powłoką epizodów biogra- 
ficznych. To zadanie jest najtrudniejsze. 

Dziełko Yaihingera należy do drugiej katc- 
gorji. Bozprawiwszy się treściwie z trzema 
zarzutami, obrachowanemi na zbagatelizowanie 
Nietzschego, a łatwemi do pokonania, że miano- 
wicie: „Nietzsche jest po prostu tylko autorem 
modnym^, „Nietzsche wcale nie jest filozo- 
fem", „Nietzsche — - to umysł chory", przystę- 
puje Yaihinger do charakterystyki. 

Nietzsche jest świetnym stylistą i mistrzem 
języka, świadomie posługującym się, zwłaszcza 
w aforyzmach swoich, wszystkiemi efektami; 
nadto jest on lirykiem namiętnym, pełnym 
temperamentu i wirtuozem symbolu łudzącego 
pozorami głębi tajemniczej. Cechy te pisarskie 
zjednały mu wielu zwolenników, niezdolnych 
odróżnić powabu formy od wartości materji. 

Bysy znamienne doktryny Nietzschego zbie- 
ra Yaihinger w siedmiu następujących punktach: 
antymoralizm, który „żądzę mocy" jednostki 
wynosi „poza obręb dobrego i złego"; antyso- 
cjalizm, któremu pozytywnie odpowiada jego 
kult silnej indywidualności; antydemokratyzm, 
antyfeminizm; antyintelektualizm, którego do- 
datnią stronę stanowi apoteoza energicznej woli 
i nieprzepartej mocy instynktów życiowych 
antyp^ymizm z jego pozytywną stroną — 
alirmacją życia; wreszcie — tendencja antyreli- 
gijna. Wszystkie te rysy sprowadzają się, jako 
pochodne, do jednego źródła: „Nauka iSTie- 
tzschego jest Schopenhauerjanizmem zwróconym 
w kierunku pozytywnym, a to odwrócenie 
Schopenhauera dokonało się pod wpływem dar- 
winizmu" (38). W pierwszym okresie swojej 
działalności Nietzsche jest pesymistą w duchu 
Schopenhauera i pod wpływem Ryszarda Wa- 
gnera i studjów klasycznych upatruje możliwe 
wyzwolenie w sztuce; w drugim okresie, roz- 
czarowany do Wagnera, odrzuca pesymizm 
i sztukę, gdyż tylko pozytywna nauka oparta 
na doświadczeniu, tylko trzeźwy empiryzm ma 
być przewodnikiem życia. W tym okresie 
zajmuje go mocno darwinizm. W okresie 



trzecim, już wsparty na nauce Darwina, Nie- 
tzsche wraca do doktryny woli Schopenhauera, 
odwróciwszy ją wszakże w kierunku optymi- 
stycznym, w kierunku afirmacji życia, które w 
walce o byt, zapewniającej zwycięstwo silniej- 
szym, zaspakaja swoją „żądzę mocy". 

Poprzestając na tej konstrukcji Yaihingera, 
potraćmy niektóre tylko punkty. Można wąt- 
pić czy trafną jest charakterystyka Nietzsche- 
go jako antymoralisty, gdy się zważy, że mu 
chodziło o „przewartościowienie wszech warto- 
ści" {Umwertung aller Wer te), a więc O zastą- 
pienie starych wartości kulturalnych, a w ich 
liczbie i etycznych, nowemi; wszak wyrażenie 
„poza obrębem dobrego i złego" (Jenseiu von 
Gut und Bose) oznacza wyniesienie się poza 
widnokrąg ocen etyki chrześcijańskiej, „moral- 
ności niewolników i nędzarzy^, nie zaś n^^ację 
wszelkiego systemu wartości etycznych. Nie- 
mniej wątpliwą jest słuszność charakterystyki 
Nietzschego, jako na wskroś przenikniętego ten- 
dencją antyreligijną; raczej znamiennym jes^t 
dla niego antychrystjanizm, ale chrześcjaństwo 
nie jest jedyną możliwą religją. Optymizm 
Nietzschego, jego wiara w doskonalenie się 
rodzaju ludzkiego i w ideał nadczłowieka — 
nosi na sob!e wyraźne piętno religijne i nie 
on pierwszy jest przedstawicielem religji poję- 
tej jako wiara w doskonalenie się i szczęście 
ludzkości. 

W kwestji stosunku, zachodzącego {)omiędzy 
poglądami Nietzschego a nauką Darwina, wi- 
kła się nieporozumienie. Prawdą tylko jest, 
że Nietzsche wysnuł ze źle zrozumianego dar- 
winizmu niemniej źle zrozumiane konsekwen- 
cje, ale za to nie może być odpowiedzialny 
darwinizm, jak chce Yaihinger. „Darwinizm — 
pisze Y. — zwycięstwo silniejszego nad słab- 
szym w walce o byt uważa za prawo natury; 
twierdzi, że właśnie przez walkę o byt zalety 
się potęgują i uznaje ich dziedziczność... A 
także Nietzsche widzi w panowaniu silniejszych 
panowanie natury" (60). Sofizmat ten, często 
zwracany przeciw Darwinowi, rozwiązuje się 
wprost przez zapoznanie się z nauką Darwina: 
nie twierdził on, że silniejszy zawsze zwycięża 
słabszego, lecz tego nazywał silniejszym w wal- 
ce o byt, kto jakimkolwiek sposobem zwycię- 
żał; to zaś oznacza, że zgóry przed zwycię- 
stwem nie można orzekać, kto silniejszy. Dar- 
win wyraźnie i wielokrotnie zaznacza przypad- 



Xk 2. 



51 



ki, gdzie uwstecznienie, zaoik pewnych cech 
zapewnia zwycięstwo życiowe, t. j. przetrwanie 
formy organicznej w określonych warunkach. 
Innemi słowy Darwinowi chodzi o zachowywa- 
nie się przy życiu odmian organicznych najle- 
piej przystosowanych do warunków otoczenia; 
a więc to, co w jednych warunkach jeet siłą, 
bo zwycięża, to samo w innych warunkach może 
być upośledzeniem, bo bywa zwyciężane, i od- 
wrotnie. Darwin w duchu swojej teorji dobo- 
ru naturalnego powiedziałby, że, skoro moral- 
ność chrześcijańska) moralność „maluczkich^ 
w ciągu dwuch tysięcy lat trijumfowała nad 
moralnością ^panów^, to znaczy, że w danych 
warunkach ona była silniejszą, bo zwycięską, 
i zarzuciłby niekonsekwencję Nietzschemu, któ- 
ry, wbrew prawu natury przez siebie uznane- 
mu, dopuszcza zwycięstwo słabszych nad sil- 
niejszemi. Yaihinger powinienby nie w dar- 
winizmie, lecz w popularnym pseudodarwini- 
zmie wskazać źródło niektórych pomysłów 
Nietzschego. Wreszcie, co się tyczy antysocjali- 
zmu Nietzschego, wątpię czy przedstawiciele dok- 
tryny socjalistycznej zgodzą się na taką jej ob- 
cesową charakterystykę: ^Socjalizm gnębi indy- 
widualność na korzyść ogółu i t. d." (str. 64). 
W przekładzie uderza nadmiar obcych wy- 
rażeń, jak: ekskursy (4) zam. wycieczki, inten- 
żywne zajęcie się (9) zam. żywe, silne; ignorant 
<13) zam. nieuk; pointa stylistyczna (18) zam. 
ciętość, dosadność; clair-obscur (21) zam. świa- 
tłocień; abstrahować (23) zam. odrywać; rzeko- 
me pseudo-moralne kryterjum (23) zam. rzeko- 
my probierz etyczny; identyczny (24) zam. toż- 
samy; tendencja (24 i sttile) zam. dążność; kon- 
tury (24) zam. zarysy; dekadencja (28, 31, 36, 
69) zam. schyłkowość, stan upadku; depresja 
(28) zam. przygnębienie; walory życiowe (28) 
zam. wartości; autorytet (33, 37, 50) zam. po- 
waga; rewolta i rewoltować duchy (83) zam. 
bunt i buntować; kulturny (37, 60) zam. kul- 
turalny (jak natura — naturalny); agresywny 
(42) zam. zaczepny; natura impulsywna (45) 
zam. popędowa, porywcza; ekskluzywnoSć (60, 
<jl) zam. wyłączność; Szemat (66) zam. sche- 
mat; problem (45) zam. problemat lub zaga- 
dnienie; hypertrofja rozumu (72) zam. \itz'^ 
ro&i\ fenomenalny (72) zam. zjawiskowy; selek- 
4:ja ( 76, 78, 8^, 84) zam. dobór (naturalny); 
degenerujący (82) zam. zwyradniający; deprawa- 
cja (82) zam. znieprawienie, zepsucie; atrybuty 



(89) zam. przymioty. Zwroty obce: w pierw- 
szym rządzie (4, 52) zam. przedewszystkim; nie 
uważałem za swe zadanie, poddać krytyce i do- 
wodzić (4) zam. kryty Id i dowodzenia; nie po- 
winienem pracy mej rozpocząć (12) zam. pracy 
swej rozpoczynać; nie wolno mi przystąpić do 
wykonania mego (swego) zamiaru (12); afory- 
zmy jako takie (18j, jednostka jako taka (85) 
zam. w tym ich lub jej charakterze; zatracili- 
śmy nasze (zam. swoje) instynkty (82); nie by- 
ło naszym zamiarem wystąpić (90) zam. wy- 
stąpienie; będzie sprzyjać życiu (91) zam. bę- 
dzie sprzyjała (walka) lub sprzyjać będzie. 
Błędy słoworodu: cały szereg wyrazów złożo- 
nych z a/f/t, jak antilogiczny (28^, antidemo- 
kratyczny i t. d. należy mówić i pisać: anty- 
logiczny i t. d., gdyż ti jest zupełnie obce gło- 
sowni polskiej; pokonuje*^ (52,53, 68, 80) zam. 
pokonywa; można zaczerpać (57) zam. zaczerp- 
nąć (nb. cz^o). 

Ad, Mahrburg. 

Językoznawstwo, filologa. 

J. Baudouin de Courtenay. Szkice języko- 
znawcze, Tom 1. Z zapomogi Kasy Po- 
mocy dla osób pracui2j,cych na polu nau- 
kowym imienia J. Mianowskiego. 8-ka, 
str. VII i 464. Warszawa, 1904. Skład 
icłówny w księgarni E. Wende i S-ka. 
Cena rub. 1.50. 

Książka, pod tym nagłówkiem wydana, jest 
zbiorem rozpraw i prac językoznawczych, róż- 
nemi czasy przez autora pisanych i w różnych 
wydawnictwach dawniej ogłoszonych. W wy- 
daniu obecnym autor z pism swoich uczynił 
wybór, przejrzał je, opatrzył uwagami, niektóre 
zaś przerobił odpowiednio do wymagali dzisiej- 
szej nauki. 

Na czele książki mamy rozprawę p. n. „Ję- 
zykoznawstwo czyli lingwistyka w w. XlX-ym^, 
drukowaną w r. 1901 w 1-szym numerze „Praw- 
dy**, z powodu kończącego się stulecia. Wzgląd, 
że właściwe językoznawstwo, jako badanie nau- 
kowe mowy ludzkiej, zrodziło się i rozwinęło 
w ciągu ubi^łego stulecia, skłonił autora do 
napisania zarysu rozwoju tej umiejętności od 
jej początków do czasów ostatnich. W zwięz- 
łym tym zarysie uwydatnił autor, jak powstało 
językoznawstwo na gruncie, przez filologję upra- 
wianym; jak następnie w czasie rozkwitu tych 
nowych badań wytworzyły się pojedyncze ga- 



52 



Xł 2. 



lezie językoznawstwa, mianowicie gramatyka 
porównawcza języków indoeuropejskich, wsku- 
tek wykrytego wzajemnego pokrewieństwa ję- 
zyków tego {szczepu; wreszcie, jak dalsze bada- 
nia na drodze porównawczej stworzyły grama- 
tykę historyczną każdego pojedynczego języka, 
zajmującą się jego rozwojem, t. j. tłumaczeniem 
zmian i przeobrażeń w nim się dokonywają- 
cych; jak równolegle z temi badaniami utwo- 
rzyły się gramatyki porównawcze ściślej spo- 
krewnionych grup językowych, mianowicie: gra- 
matyka porównawcza języków romańskich, ję- 
zyków giermańskich, języków słowiańskich i in- 
nych. Autor kreśli też pokrótce, czego doko- 
nano w zakresie tych badań, przeważnie w Niem- 
czech, gdzie nauka ta miała największą liczbę 
dzielnych pracowników; pod koniec zaś swej 
pracy, robiąc rzut oka na rozwój językoznaw- 
stwa w najbliższej przyszłości, podaje jakby za- 
rys planu dalszej pracy metodycznej, przywo- 
dząc szereg zadań i zagadnień, jakie stan dzi- 
siejszej nauki wiekowi XX-mu przekazuje do 
rozwiązania. 

Dwie najBtępne rozprawy: „O zadaniach języ- 
koznawstwa** i „O ogólnych przyczynach zmian 
językowych", są to odczyty, miane w r. 1888 
w Dorpacie (Jurjewie) i drukowane w tomie 
lll-im ^Prac filologicznych* w Warszawie. 
Zaznajamiają one czytelnika w sposób przystęp- 
ny z przedmiotem badań językoznawczych. 

Czwartą jest praca p. n. ^Mikołaj Kruszew- 
ski, jego życie i prace naukowe* (przedruk 
z Prac fiiol. t. II i Ul), poświęcona szczegóło- 
wemu rozbiorowi pism przedwcześnie zmarłego 
językoznawcy, który naukę tę wykładał w uni- 
wersytecie kazańskim. 

Z kolei daje autor miejsce najważniejsze pod 
względem naukowym w tym zbiorze pracy pod 
nagłówkiem „Kilka wypadków działania analo- 
gji w deklinacji polskiej*'. Praca ta, napisana 
na początku r. 1868 i drukowana w czasopiś- 
mie niemieckim Schleichera i A. Kuhna «Bei- 
trage zur vergleich. Sprachforschung...* t. VI, 
1868, ukazuje się tutaj, po latach 35-u, po raz 
pierwszy w języku polskim. Mimo tak znacz- 
ny przeciąg czasu, przez który oczekiwała tłu- 
maczenia polskiego, wydanie jej obecne niemniej 
jest dla szerszego koła zajmujących się nauką 
polszczyzny pożądane; rozprawa ta bowiem na- 
leży do wytycznych prac nie tylko w dziejach 
nauki polskiej, ale i w historji językoznawstwa 



wogóle. Analogja, jako czynnik psychiczny, 
oparty na sile kojarzenia wyobrażeń, jest naj- 
ważniejszą z przyczyn, które w życiu każdego 
języka wpływają na j^o rozwój, w szczególno- 
ści zaś na kształtowanie się form jego wyrazo- 
wych. Doniosłość naukowa tej rozprawy pole- 
ga na tym, że autor wystąpił w niej pierwszy 
z systematycznym zastosowaniem analogji do 
objaśnienia dziejów deklinacji polskiej i przed- 
stawił w świetle właściwym ową mnogość roz- 
licznych przeobrażeń, jakie w życiu języka pol- 
skiego zaszły w obrębie jego form deklinacyj- 
nych. 

Po tej pięknej rozprawie następuje parę drob- 
niejszych prac, poświęconych również wyjaśnie- 
niu naukowemu zjawisk z zakresu polszczyzny 
i przełożonych z niemieckiego; po nich zaś bar- 
dzo obszerny „Rozbiór Gramatyki polskiej księ- 
dza Malinowskiego**, drukowany pierwotnie w n 
1874 w „Niwie", obecnie dodanemi „uzupełnie- 
niami znacznie rozszerzony* (str. 264 — 401). 
Artykuł to nawskroś krytyczny, roztrząsający, 
miejscami z werwą polemiczną, wiele pytań gra- 
matycznych i oświetlający należycie różne zja- 
wiska języka polskiego. Ważny jest ze wzglę- 
du dydaktycznego, wprost bowiem uczy czytel- 
nika patrzeć na wszystkie zjawiska mowy ludz- 
kiej i oceniać je przedmiotowo, ze stanowiska 
ściśle naukowego. Pomijamy kilka drobniej- 
szych końcowych artykułów tej książki, nie- 
mniej naukowych i pouczających. Na końcu 
dodane są wykazy abecadło we: a) przedmiotów ^ 
b) wyrazów, wyrażeń i form i c) nazwisk auto- 
rów, ułatwiające każdemu korzystanie ze zgro- 
madzonego w tym cennym dziele bogatego za- 
sobu wiedzy językoznawczej. 

Adam Ant, Kryński, 

Historja. 

M(erczyno) H(enryk). Zbory i Senatorowie 
Protestanccy w Dawnej Rzeczypospolitej, 
Z mapą dawnej Polski pod względena 
kościelnym ewangelickim. Opracował... 
8-ka, str. 139. Warszawa, 1906. Skl. 
gł. w ks. Gebethnera i Wolffa. Cena 
rb. 1. 

Jest to książka niewielkiej objętości, nie po- 
ciągająca pospolitych czytelników ponętną for- 
mą, bo zawiera kilkaset nazw gieograficznych 
i 111 nazwisk senatorskich, ponumerowanych 
systematycznie i opatrzonych treściwym wyliczę- 



J& 2. 



53 



niem danych historycznych, a więc ma wygląd 
słownika: ale jakże cenną będzie dla badacza 
sporów i walk religijnych, literatnry, cywiliza- 
cji a poniekąd i historji politycznej! Otq, 
spojrzyjmy najpierw na mapę. Wykonana z 
techniczna ścisłością, obejmuje cały obszar 
Kzpltej z XVII wieku i uwydatnia za pomocą 
kwadratów trójkątów lub kółek miasta, wioski i 
wioseczki, w których znajdowiJy się zbory 
augsburskie, helwicko-ewangielickie i arjańskie, 
odróżnione barwami: szafirową, zieloną, czer- 
woną; ksztiJt geometryczny służy do rozróżnie- 
nia okresów chronologicznych: 1560 — 1569> 
1592 — 1650, 1651 — 1768; bezbarwne zaś 
trójkąty i kółka posłużyły do oznaczenia krót- 
kotrwałych zborów, które upadły przed ro- 
kiem 1691. Dotychczas mieliśmy tylko podo- 
bną mapę djecezji krakowskiej, ułożoną przez 
ks. Bukowskiego na podstawie wizyty bisku- 
piej Jerzego Radziwiłła 1596 — 1598 starannie, 
a jednak niedokładnie, jak widać z zastrze- 
żeń, zapisanych pod nagłówkiem np. co do 
wsi Pełsznica, której śladów nawet nie mógł 
doszukać się ks. Bukowski. Prof. Merczyng 
znalazł tę wioskę na mapie sztabowej i umie- 
ścił na swojej z dokładnością matematyczną. 
Wyłączył tylko te miejscowości, w której na- 
bożeństwo odbywało się w języku niemieckim, 
ponieważ chciał dać obraz protestantyzmu czy- 
sto polskiego. 

Powziąwszy taką informację poglądową, bę- 
dńemy już z podnieconym zaciekawieniem za- 
glądali do tekstu, poszukując miejscowości, 
które nas obchodzą ze względu na przedmiot 
własnych studjów. Znajdziemy mnóstwo wia~ 
domości, wygrzebanych z rękopiśmiennego 
skarbu różnych archiwów krajowych lub z 
drukowanego materjału i opracowań nauko- 
wych, należycie sprawdzanych. Więc znajdzie- 
my np. wiadomość o Zamościu starym, że 
istniał tam zbór od r. 1561 do 1572 ufundo- 
wany przez Stanisława Zamoyskiego, kasztela- 
na chełmski^o, krótkotrwały, bo upadł po 
śmierci fundatora. Pod wyrazem „Kiejdany* 
znajdziemy trafne sprostowanie pomyłki Łuka- 
szewicza, który przypisał ufundowanie zboru 
tamecznego Mikołajowi Rudemu Radziwiłłowi, 
zamiast Krzysztofowi Radziwiłłowi, ożenio- 
nemu z Kiszczanką w 1690 roku spadko- 
bierczynią Kiejdan. Drugi błąd Łukaszewicza, 
jakoby nie byli protestantami Bnińscy, jes 



sprostowany pod wyrazem „Bnin*. Niesiecki 
dost^ napomnienie za ^fałszywą'' wiadomość 
o przyjęciu katolicyzmu w r. 1648 przez An- 
drzeja Leszczyńskiego, bo na pogrzebie jego 
kazał ks. Węgierski, ewangielik. Nawet Szuj- 
ski popadł pod korektę w notatce o składzie 
polskiego senatu w 1569 r., znalezionej w ar- 
chiwum wiedeńskiem, a wydrukowanej w 
,Scriptores rerum polonicarnm" t. I, str. 154. 
Znalazł się tam kasztelan czernihowski, nie 
istniejący w owym czasie. Autor słusznie po- 
prawił na „czerski* i dod^^ nazwiska wszyst- 
kich wymienionych bezimiennie wojewodów i 
kasztelanów; nie wspominając o tej przysłu- 
dze — przez skromność. 

Czy na prawdę przez skromność? Zapytuje- 
my z niedowierzaniem, wiedząc, jak rzadko po- 
jawia się ta cnota w literaturze, w każdym pi- 
śmiennictwie. Tu jednakże objawiła się wy- 
raźnie w innych jeszcze poznakach. Tak np. 
z formy słowni karskiej i z usunięcia wszelkich 
efektów stylowych, wszelkiej potoczystości nar- 
racyjnej, mniej uważny czytelnik zaliczy książ- 
kę do rzędu materjałów, skrzętnie przygoto- 
wanych dla kogoś innego, zwłaszcza, że na 
początku znajdzie objaśnienie tytułu w sło* 
wach: „Przyczynki do dziejów tery tor jalnego i 
chronologiczn^o rozwoju i upadku reformacji 
w Rzeczypospolitej^. Dopiero wstęp, zajmu- 
jący str. 3—30, przekona znawców, że autor 
umiał sam wydobyć z tych materjałów dosko- 
nale uzasadnione, liczbami śdśle określone 
wnioski co do obszaru i siły liczebnej ruchu 
reformacyjnego, operując umiejętnie metodą 
statystyczną, a nadto wynalazł daty zwrotne 
czasokresu tego [ruchu. A jakaż to była po- 
budka do' ukrycia nazwiska pod inicjałami? 
Żądając od autora odsloaienia przyłbicy, do- 
wiedziałem się, że, będąc z patentu uniwersy- 
teckiego wychowańcem wydziału matematycz- 
no-fizycznego, nie śmiał się wciskać między 
historyków, chociaż do historji czuł zawsze 
pociąg szczególny, W istocie, jeszcze na ła- 
wie uniwersyteckiej niegdyś popełnił był uchy- 
bienie względem klasyfikacji nauk, bo napisał 
rozprawę o Tyberjuszu na temat, dany słu- 
chaczom wydziału historyczno - filolc^cznego 
i — o zgrozol — otrzymał w nagrodę medal 
złoty. Śmiem zapewnić i teraz, że historycy 
przyjmą z otwartemi ramionami takiego maru- 



54 



As 2. 



dera, a za wyświadczoną im przysługę zapłacą 
mu Rzczerą wdzięcznością. 

Tadeusz Korzon, 

WItanowski Rawita Miohal. Kłodawa i jej 
okolice pod względem kistoryezno-ludo- 
znawezym. Z rysunlcami oryginalnymi 
Jana Olszewsliiego. 8-ka, str. 1. 285. 
Warszawa, 1905. Wyd. Kasy Mianow- 
slciego, 1905. Poświęcone ICorzonowi. 
Cena rb. 1 kop. 50. 

Pan Witano wski wniósł na III zjeździe lii- 
Btoryków polskich w Krakowie (1900) referat 
o monografiach miast, jako materjale do po- 
znania wewnętrznych dziejów kraju. Już W. 
A. Maciejowski starał się sformułować w „Hi- 
storji miast i mieszczan w krajach dawnego 
państwa polskiego^ (dziele ogłoszonym z pozo- 
stałych materjałów w r. 1890 przez p. Wita- 
nowskiego, nakładem Towarzystwa Poznańskie- 
go Przyjaciół Nauk) — pogląd naukowy na dzie- 
je rozwoju miast naszych. Rozumie się jednak, 
że zadania nie wyczerpał i wyczerpać nie mógł: 
dla spdnienia jego zamiaru należy wyzyskać 
olbrzymi zapas źródeł, a materjał przyszłemu 
syntetykowi zbierać w szeregu monografji. P. 
Witanowski wskazał przed pięciu laty źródła 
które tu należy uwzględniać: oprócz dyploma- 
tarj uszów i kronik — księgi sądowe, zapiski ce- 
chowe, tradycje, napisy grobowe, zabytki bractw 
religijnych, metryki kościelne..., wogóle wszyst- 
ko, co może nam objaśnić życie wewnętrzne 
miast. 

Kłodawa (gub. kaliska), w której p. Wita- 
nowski jest aptekarzem, od dawna była przed- 
miotem badań i dociekań autora: toteż mate- 
rjał zebrał bogaty i daje nam o skromnej mie- 
ścinie książkę poważną. Zapoznawszy czytel- 
nika na wstępie z dziejami Kłodawy, omawia 
losy nieistniejącego już kościoła św. Idziego, 
przy którym siedzieli kanonicy regularni late- 
raneńscy, oraz istniejące: Bożego Ciała i pokarme- 
licki, dzisiaj parafjalny. Przedstawia z Jcolei 
były szpital, szkoły, ratusz, — dawne starostwo 
i wójtostwo, handel i rzemiosła miejscowe. Bar- 
dzo szeroko traktuje etnograficzną stronę oko- 
lic, dając wartościowy materjał specjalistom. 
Przy końcu książki dołączył p. Witanowski dy- 
plomatarjusz, zawierający przywileje miejskie, 
kościelne i dokumenty cechowe. Rysunki p. 
Olszewskiego nienajgorsze, ale i niewybredne: 
lepsze były by może fotografie. 



Przydałaby się zawsze przy monografji mniej 
znanej miejscowości mapka or jen tacy j na jej 
położenia względem miejsc więcej znanych 
i rzek; u nas kartograf ja zawsze w zaniedbaniu. 
Nie powinno się mówić Bałtyk (str. 13), lecz 
Bałtyk. Autor nie oblicza dokładnie dat do- 
kumentów, ale za niemi powtarza, że to lub 
owo stało się .,we wtorek przed oktawą Wnie- 
bowstąpienia Pańskiego** (13J, „we czwartek 
przed przewodnią niedzielą^ (14), „w sobotę po 
niedzieli reminiscere",— a nawet „w wigilję bł. 
(raczej św!) Szymona i Judy*', choć to bardzo 
łatwo wyznaczyć na dzień 27-go października. 
Elżbieta, matka Ludwika węgierskiego, nie by- 
ła ciotką (26), lecz córką Władysława Łokietka. 
Na str. 19-tej błędna oczywiście data 1606. 
W odpisach dyplomów wiele omyłek, np. (str. 
211) partinentiis, (212) religiose fratre, (213) 
laborisbus, per nostras notarios, (214) notorio, 
(215) invare... zam. pertinentiis, religioso, labo- 
ribus, nostros, notario, iuvare... Jeżeli błąd jest 
w dokumencie, to koniecznie należy w nawia- 
sie „sic" położyć lub wykrzyknik. Błąd języ- 
kowy (56^ „dwoma wieżami" zamiast dwiema 
wieżami, razi wielce, a niestety coraz wygod- 
niejszą toruje sobie drogę. 

Tadeusz Smoleński. 

Historja i teorja literatury. 

Pini Tadeusz. Pisma Zygmunta Krasiń- 
skiego. Za zezwoleniem rodziny poety 
wydał... Wydanie krytyczne zupełne, 
ze słowem wstępnem prof. d-ra Józefa 
Kallenbacha. Tom 11, str. 629. Tom III, 
str. 287. Tom V, B27. Tom VI, str. XIH 
i 406. Lwów, 1904. Nakładem Księgar- 
ni Polskiej B. Połonieckiego. Cena tomu 
kor. 3 hal. 90. 

Tomy pierwszy i czwarty tego wydania, któ- 
re jest pierwszym zupełnym i pierwszym kry- 
tycznym wydaniem pism Krasińskiego, omó- 
wiono już w „Książce* (r. 1904, Nr. 7). W 
tomie drugim mieszczą się: ^Noc letnia*, „Po- 
kusa*, ^Dziennik z podróży do Sycylji" (po 
raz pierwszy — z autografu), „Trzy myśli, pozo- 
stałe po ś. p. Henryku Ligcnzie*, „O Trójcy 
w Bogu i o Trójcy w człowieku* ('traktat, po 
raz pierwszy wydany w całości), „O Jul j uszu 
Słowackim", „Przedświt**, , Psalmy przyszło- 
ści**, „Dzień dzisiejszy**, „Ostatni" oraz 
„Nie-Boskiej komedji część pierwsza*, pierw- 



Jft 2. 



55 



eze krytyczne wydanie utworu, którego je- 
dna tylko część ukazała się w druku za 
życia poety, a któremu w wydaniu z r. 1860 
samowolnie nadano tytuł ^Niedokończony po- 
emat*. Tom trzeci obejmuje drobne utwory 
poetyczne (1833 — 1859) i utwory niepewnej 
autentyczności (,Chór djabłów" i „Krucjaty"). 
W porównaniu z dawnemi wydaniami pism 
Krasińskiego, tom ten przedstawia się wspa- 
niale; oto wykaz poezji, nie objętych wydaniem 
lwowskim (r. 1886); „Modlitwa** („O Boże, 
błogosław tym...*), „W albumie D. Potockiej*, 
„Chciałbym anioła widzieć*, „Do..." („Czy po- 
mnisz jeszcze na dożów kanale*), „Z nad wód*, 
„Bozpacz — szyderstwo — wiara", „Nie kłuj 
mnie w serce", „Wzywam cię", „Do..." („Prze- 
kleństwo podłym*), „Znów żegnam ciebie*, 
„Ot, ducJh mój cały", „Znów wraca wiosna*, 
„Kiedy kwiaty*, „O życia ranku*, „Bok mój, 
rok szczęścia", „Ja cię nie żegnam*, „Kampa- 
nja rzymska*, „Ukląkłbym może*, „Jedną cię 
tylko*, „Smętnej nocy*, „Wspomnienia*, „Na 
skale'', „Na grobie K. Danielewicza*, „Jeszcze 
kielich*, „Po mękach życia*, „Przepasana zło- 
tą szarfą*', „Cośmy kochali'*; „O, nie zrywaj". 
Tom piąty zawiera w sobie pisma młodzieńcze 
(1829—1832): „Mściwy karzeł**, „Gastołd**, 
„Zamek Wilczki**, drobne ułamki z opisu po- 
dróży po Szwajcarji, „Teodoro, król borów**, 
„On**, „Ułomek z dawnego rękopisu**, „Prze- 
lotna chmura**, „Wygnanie**, „Agaj-Han** i 
trzy utwory niepewnej autentyczności: „Doli- 
na JSlonthal w Szwajcarji*', „Ermenonville**, 
„Małgorzata z Zembocina*'. W tomie szóstym 
wreszcie umieścił wydawca pisma francuskie 
(w tekście oryginalnym i w przekładzie pol- 
skim, dokonanym przez Z. Morawską, L. Staf- 
fa i W. Dalecką): „List do pana de Bonstet- 
ten**, „Fragment dziennika**, „Marzenie**, ,,Wan- 
kana", „Urywek**, „Spowiedź Napoleona*', „O 
duchowieństwie**, „Mojżesz**, „Legiony polskie**, 
„Dziennik**, „Dwaj rycerze**, „Zawisza** „W 
nocy'*, „Dziennik umierającego**, „Wiosna i 
więzień**, „Konrad Wallenrod'*, „Pożegnanie 
okolic Genewy*', „Adam Szaleniec**, „Gwiazd- 
ka", „Cholera", „W Wenecji**, „Wspomnienie", 
,^al**, „Stańce**, „Spowiedź**, , .Listy do hr. 
Montalembert i do p. Lamartine**. Wszystkie 
te utwory, dawniej po większej części nieznane 
(większość ich ukazała się dopiero w „Corres- 
pondance de Sigismonde Krasiński et de Hen- 



ri Reeve**, Paryż, 1902), wcielono po raz pierw- 
szy do zbiorowego wydania pism Krasińskiego. 
1 wogóle teraz dopiero, dzięki niestrudzonej 
pracy prof. Piniego, możemy poznać dokładnie 
całą twórczość autora „Przedświtu**; wydanie 
jest zupełne; utworów, nie objętych dotychczas 
żadnym wydaniem zbiorowym, jest siedemdzie- 
siąt jeden, z tego trzydzieści dwa wierszowa- 
nych; tekst zredagowany wiernie, poprawnie, 
jak tylko być może, w sposób, czyniący zado- 
syć wymaganiom akrybji filologicznej, na pod- 
stawie autografów lub pierwszych wydań, z 
uwzględnieniem warjantów; objaśnienia wyda- 
wcy umożliwiają zrozumienie tekstu. 

Profan, który pojęcia niema, jak wielkie tru- 
dności nastręczają naukowe, krytyczne wyda- 
nia autorów, nie zrozumie, nie może zrozu- 
mieć, jaki ogrom dobrej woli, pracy, poświę- 
cenia, wiedzy włożył prof. Pini w swoje wyda- 
nie sześciotomowe. Takiego wydania nie do- 
czekał się jeszcze ani jeden z poetów naszych 
XIX wieku, nie wyłączając Mickiewicza (wy- 
danie, podjęte przez „Towarzystwo literackie 
imienia Adama Mickiewicza** we Lwowie, je- 
szcze nie skończone i nie prędko zapewne 
skończone będzie) i Słowackiego. I śmiało, 
bez źdźbła przesady, powiedzieć można i trze- 
ba, że wydanie prof. Piniego to najpiękniej- 
szy pomnik, jaki dotychczas wystawiono u nas 
Krasińskiemu. 

Ign, Chrzanowski. 

Sztuki plastyczne. 

Doleżan Wiktor. Historja sztuki, pod- 
ręcznik do nauki szkolnej z licznemi ry- 
cinami w tekście. 8-ka, str. 344 i k. ni. 4. 
Kraków 1904. Nakł. W. Korneckiego, 
Spółka wyd. pols. Cena w opr. rb. 2.50. 

O ile 5 lat temu nie było w handlu żadnej 
Historji Sztuki po polsku napisanej, o tyle dziś 
prawie co tydzień przybywa jedno nowe ^dzie- 
ło** w tym zakresie. 

Piśmiennictwo nasze nie wiele jednak na tym 
zyskuje, raczej traci, bo wartość owych dzieł 
jest w odwrotnym stosunku do ich ilości. Li- 
teratura się zaśmieca, a czytelnik zniechęca. 

Zapał do sztuki, który ogarnia inteligiencję, ma 
tę złą stronę, że ten i ów, po przeczytaniu paru 
wątpliwej wartości podręczników (najczęściej 
niemieckich), czuje się powołanym nietylko do 



\ 



56 



}& 2. 



„zapełniania braków^ naszego piśmiennictwa, 
ale do ulepszania ludzi, „odry«irania ich od ma- 
terjalnego życia**, przynoszenia im ognia pro- 
meteuBzowego. 

Takie myśli nasuwa nam książka, o której 
mowa. Żałować wypada, że autor nie oparł się 
^ponętnej myśli ** jej opracowania. Książka je- 
go n/c nie wnosi do naszej literatury, nic niko- 
go nie nauczy. Wbrew zapowiedziom przed- 
mowy, przeładował ją autor tysiącami niepo- 
trzebnych nazw i nazwisk, zgoła zbytecznym 
wyliczaniem zabytków, z pominięciem strony 
organicznego rozwoju form na tle całokształtu 
kultury tej lub owej epoki, która te formy 
zrodziła. Jest to sucha a nieścisła i niedokład- 
na, dyletancka kronika imion własnych, okra- 
szona trochą mdłych, nic nie mówiących fra- 
zesów, 

Odbitki okropne; całość absolutnie bez war- 
tości. 

Eligjusz Niewiadomski. 

Witkiewicz Stanisław. Jan Matejko. 8-ka, 
str. 78. Wydawnictwo T-wa Bratniej po- 
mocy uczniów Akademji Sztuk pięknych 
w Krakowie, 1903. Cena kor. 1.20. 

Ktoby tu szukał życiorysu Matejki, jego upo- 
dobań, przyzwyczajeń, sposobu myślenia o rze- 
czach, szczegółów życia prywatnego, stosun- 
ków krakowskich i całego środowiska, w któ- 
rym się Matejko rozwijał, — wogóle czynników 
zewnętrznych, jako ciekawych komentarzy do 
jego sztuki, tego spotyka zawód, bo całą tę 
stronę autor zupełnie pomija. Zajmuje go je- 
dynie dzieło Matejki, jego obrazy i istotne 
pierwiastki jego talentu. Znajdujemy więc tu 
wrażenia i refleksje osobiste autora, o których 
nie mamy tu nic do powiedzenia poprostu dla- 
tego, że mówi o nich samo nazwisko Witkie- 
wicza i jego ogólnie znana a świetna przesz- 
łość literacko-krytyczna. 

Praca ta była bardzo pożądana jaku uzup^- 
nienie poprzednio drukowanych o Matejce (Szłw 
ka i Krytyka) opinji przygodnych, a zatym nie- 
całkowitych, zbaczających w tę lub ową stronę 
pod wpływem jakiejś ubocznej t«zy i w rezul- 
tacie dających powód do mniemania (zgoła fał- 
szywego) jakoby Witkiewicz obniżał talent Ma- 
tejki. Broszura niniejsza wyjaśnia doskonale sta- 
nowisko krytyka, odsłania głębokie wniknięcie 



w istotę talentu M. i wysoką cześć dla jego 
gienjuszu. 

Eligjusz Niewiadomski, 

Wróblewski Karol prof. Zasady piękna 
w sztuce. Architektura — Rzeźba — Ma- 
larstwo. 8-ka, str. VIII i 427 z liczn. ry- 
cinami. Brody, 1904. Feliks West, E. Wen- 
de i Sp. w Warszawie. Cena w opr. rb. 
4, kart. rb. 3.50, brosz. rb. 3. 

Strzępy cudzych myśli, — poglądy i wiado- 
mostki połapane na chybił-trafił skąd się tylko 
dało, a nie trzymające się kupy, popisy płytkiej 
erudycji na temat „idei twórczych", „piękna**, 
,uczuć estetycznych", jj,ruchu", „barwy" i t. d. 
składają się na pierwszą część książki. 

Druga — jakby umyślnie pisana po to, aby 
dowieść, że do zgłębiania „zai^ad piękoa w sztu- 
ce" zgoła niepotrzebna jest znajomość samej 
sztuki i odczuwanie najprostszych jej objawów. 
Garść wiadomości elementarnych w zakresie 
kieszonkowego podręcznika, ale niepełnych i nie- 
dokładnych, utopiona w morzu komunałów, wy- 
głaszanych z rozbrajającą pewnością siebie 
i świadczących o najdoskonalszym zaniku szcze- 
rego poczucia estetycznego. 

Po za frazeologją niby naukową kryje się 
absolutna nicość sądów, zupełny brak samo- 
dzielności i opanowania przedmiotu, t. j, sztuki^ 
której autor usiłuje tworzyć historję i f ilozofiję. 

Płód grafomanji bez żadnej wartości. 

Eligjusz Niewiadomski, 

Prawo, nauki społ., ekonomja. 

Esaein A. Zasady prauca konstytucyj- 
nego. Przełożyli z upoważnienia autora 
według III wydania oryginału K. Luto- 
stański i W. Konopczyński, pod reda- 
kcjfit i z przedmową S. Posnera. Wyda- 
wnictwo „Ogniwa**. 8-ka duża, str. 537 
-f XX. Warszawa, 1904. Skład główny 
w Księgarni Naukowej. Cena rb. 2.50. 

c Umiejętności polityczne i społeczne powin- 
ny znalesć uwzględnienie w całym naszym sy- 
stemie szkolnym, poczynając od ogródka fre- 
blowskiego, a kończąc na uniwersytecie*; — tak 
przemawia spółczesna pedagogika amerykań- 
ska, świadoma potrzeb ogółu, świadoma swo- 
ich zadań i obowiązków. Całe szkolnictwo — 
ma być przesiąknięte temi naukami, któreby z 
Amerykan od najmłodszych lat urabiały oby- 
wateli, ponieważ być obywatelem — jest pierw- 



J6 2. 



57 



szym obowiązkiem kaidego AmerykaDina. Szko- 
lą więc wypełnia to najtrudniejsze zadanie, 
sposobi nietylko przyszłych zawodowców, ale 
przedewszystkim — przyszłych członków ży- 
cia społecznego, rozumiejących, jakie obo- 
wiązki na nich ciążą i jaką odpowiedzialnością 
obarcza ich res publica. 

Tam, gdzie szkoła obowiązków swoich wy- 
konywać nie jest w stanie, tam, gdzie zamiast 
uczenia oddaje się szkolnictwo innym celom, 
obowiązek dostarczenia tych zasadniczych pod- 
staw życia celowego przechodzi na społeczeń- 
stwo. Samopomoc społeczna występuje na 
plan pierwszy: ona powinna w takich warun- 
kach zadość ozynić potrzebom ogółu, ona po- 
winna zastępować w czynnościach te organy 
życia publicznego, które ipsojure są powołane 
do pełnienia tych funkcji. Najważniejszym or- 
ganem społeczeństwa jest prasa i na nią zwró- 
cone bywają w takich chwilach oczy wszystkich. 
Źle jest, jeżeli ta prasa sama nie posiada wła- 
ściwych cech kierowniczki opinji, jeżeli nie ma 
dostatecznych zasobów wiadomości, nie rozu- 
mie potrzeb społeczeństwa, nie umie już nie 
wytknąć dróg, po których to społeczeństwo 
iść winno, lecz wystawić drogowskazów, których 
się trzymać należy. Niestety — taką nader 
mało pozytywną rolę w życiu naszym odgrywa 
prasa. Nie wiele je9t organów, które społe- 
czeństwu rozumnie służyć potrafią, mniej je- 
szcze, które swe obowiązki rozumieją. 

Na tym większe uznanie zasługuje wobec 
tego — wydanie książki Esmeina przez reda- 
kcję «Ogniwa». Literatura nasza polityczna, 
poza pracami z dziedziny hlstorji ustrojów po- 
litycznych posiada zbyt mało prac, kt.óreby 
były w stanie nauczyć czytelnika, oświecić go 
prawdziwym światłem nauki, któreby mu po- 
zwoliły osiągnąć świadomość szerokiego oby- 
watelskiego życia. Powiedzmy otwarcie: takich 
prac w naszej litaraturze niema. To też ka- 
żdy winien skwapliwie sięgnąć po c Zasady 
prawa konstytucyjnego* — w polskim prze- 
kładzie. 

Prof. Esmein przygotowywał się do swojego 
dzida długą pracą na polu źródłowego bada- 
nia życia ludów Europy i Ameryki w prze- 
szłości i teraźniejszości. Sumienne zbieranie 
materjałów, przedmiotowe ich badanie, stałe 
dążenie do poznania prawdy, do wyświetlenia 
życia społecznego — oto metoda, którą się kie- 



rował w swych dociekaniach. Studjum po- 
wyższe, to owoc pracowitego życia, to — dzieło 
doświadczonego profesora, ubrane w dostępną 
szatę, to — wykład jasny, ścisły, zrozumiały, 
wypowiedziany przez człowieka, który uczył 
przez szereg lat coraz to nowe pokolenia, zbie- 
gające się do Collage de France. Nie jest dla 
autora prawo konstytucyjne odrębną, zam- 
kniętą w sobie szczelnie całością, lecz jest je- 
dnym z działów nauki społecznej, nauki o spo- 
łeczeństwie, tak jak i przedmiot badania nie 
jest jakąś zasklepioną odrębnością. Państwo 
jest dlań uosobieniem prawnym narodu, jest 
jedną z form społecznych, będącą zarazem wa- 
runkiem i owocem form innych. Badając po- 
szczególne państwa kulturalne, doskonale 
rozumie on, że zasad ogólnych prawa konsty- 
tucyjnego, jako pewnego wytworu ogólnoludz- 
kiego, niema. Atoli w poszczególnych ustro- 
jach dają się zauważyć cechy wspólne, obok 
różnic zasadniczych, będące wypływem bądź 
podobnego rozwoju, bądź też wynikiem prze- 
szczepienia zasad innych na grunt danego kon- 
kretnego społeczeństwa. Stąd bierze początek 
kilka powstałych z tego samego źródła, a je- 
dnak odrębnych typów. Otóż treścią tych «za- 
sad» ogólnych — są typowe urządzenia i zasa- 
dy, będące wyrazem wolności nowoczesnej w 
rozumieniu naukowym. Przedmiotem badania — 
jest poznanie natury, a więc pochodzenia, wa- 
runków powstania i następstwa tych instytu- 
cji, zbudowanie teorji tych urządzeń, które 
się stale lub czasami powtarzają we wszystkich 
konstytucjach współczesnych narodów kultu- 
ralnych. 

Po wstępie, w którym A. Esmein wyjaśnia 
przedmiot swojego wykładu, a więc określa, co 
to jest państwo, rząd i granice praw państwa, 
przechodzi on następnie do wypełnienia wła- 
ściwego zadania. Ponieważ na wypracowanie 
pojęcia wolności nowoczesnej złożyły się z je- 
dnej strony urządzenia i zasady konstytucji 
angielskiej, wytworzone d.ogą stopniowego roz- 
woju, z drugiej zaś strony — zasady filozofji 
francuskiej końca XVIII stulecia, poparte 
i rozwinięte przez rewolucję francuską i ame- 
rykańską, więc tym dwum przedmiotom autor 
poświęca całe swoje studjum. Autor wyjaśnia, 
w jaki sposób angielskie zasady mogły być, po 
wyłączeniu cech narodowych, włączone do ogól- 
nego dorobku filozoficznego i przechodzi do 



58 



}& 2. 



rozpatrzenia najistotniejszych cech ustroju an- 
gielskiego i rządów przedstawicielskich. W ty- 
tule drugim A. E. wykłada teorję filozofów 
XVIII wieku i jej zastosowanie: w kwestji 
zwierzchnictwa narodu, podziału władz, praw 
osobistych, oraz teorję konstytucji pisanych. 

Podręcznik EsmeiBa obejmuje ogromny zasób 
materjału faktycznego. Cała współczesna nam 
rzeczywistość znalazła w nim dokładne odbicie. 
Autor bada życie i w myśl swego zasadnicze- 
go założenia usiłuje osądzić wszystko z pun- 
ktu widzenia największej przedmiotowej dosko- 
nałości. A więc — rozbiera wszystkie wady 
i zalety, i wydaje swój wyrok o każdej insty- 
tucji, teorji lub poglądzie bardzo oględny i bar- 
dzo spokojny. Stąd — praca jego nabiera tym 
większego znaczenia dla czytelnika, który za- 
biera się do poznania rzeczywistości politycz- 
nej. Autor nie narzuci mu żadnych swych 
uprzedzeń ani poglądów, prócz chyba jednego, 
że jedynym dążeniem winno być dążenie do 
najszerszej demokratyzacji. Czytelnik znajduje 
w « Zasadach » bardzo wiele materjału, a dzię- 
ki wszechstronnemu oświetleniu — i impuls do 
dalszego samodzielnego myślenia. Książka Es- 
meina jest dostępną dla każdego czytelnika z 
powodu nadzwyczajnej przejrzystości wykładu; 
nie należy jednak przypuszczać, iż zaliczać ją 
można do popularnych opracowań w rodzaju 
« Deutsche Biirgerkunde» Giesego. Jest to 
poważna praca uczonego, który umie uczyć i 
chce uczyć. 

Przekład polski stoi na wysokości zadania, 
wszędzie dokładny, jest jednocześnie wszędzie 
zupinie poprawny. Nie pozostaje też nam 
nic innego, jak zakończyć sprawozdanie sło- 
wami p. Posnera, wyjętemi z przedmowy: 
« Myślący czytelnik, który zacznie kształcić 
swój umysł w kierunku poznania politycznego 
od Esmeina, sięgnie, sięgnąć powinien po 
obszerniejsze, pełniejsze, bardziej drobiazgowe 
ale też trudniejsze w czytaniu, wszędzie głębo- 
kie, oryginalne dzieło Jerzego Jellinka: o «Pań- 

stwie współczesnym* 

Marceli HandeUman. 

Rundstein Szymon dr. Studja i szkice 
prawne, 8-ka sir. 235. Lwów, 1904. Pol- 
skie To w. Nakładowe. Skład główny w 
Księg. Nar. we Lwowie. Cena rb. 1.75. 

Nasza, uboga zresztą, twórczość prawnicza 

płynie zazwyczaj ze źródeł utylitaryzmu. Ogła- 



szamy ustawy i komentarze do nich, wyjaśnie- 
nia i porównawcze wykłady— wszystko w celu 
tłumaczenia prawa obowiązującego cywiln^o 
i karnego, administracyjnego albo procesual- 
nego. O prawie jako takim rozprawiamy 
jaknajmniej i spostrzegacz postronny gotów by 
pomyśleć, że nie mamy w tej mierze nic do 
powiedzenia. Tymczasem na Zachodzie studja 
teoretyczne w zakresie umiejętności prawnych 
zajęły dzisiaj stanowisko wcale potężne i było 
by bardzo do życzenia, ażeby ten przykład 
poszukiwań najowocniejszych pobudził i naszą 
myśl prawniczą do żywszego udziału w poszu- 
kiwaniach umiejętnych. Życie 'gospodarcze 
wjsuwa na każdym kroku liczne zagadnienia, 
które rozwiązane być mogą tylko przy pomo- 
cy teoretycznych i filozoficznych rozważań. 
Tylko umysł teoretycznie i filozoficznie przy- 
gotowany może do rozwiązywania spornych za- 
gadnień spółczesnego życia gospodarczego przy- 
stępować i w chaosie sprzecznych interesów, 
tradycji prawnych, drogę właściwą rozpoznać 
i wykreślić, wpleść nową instytucję prawno-eko- 
nomiczną do ogólnego systemu naszego życia 
prawnego, rozciągnąć na nią panowanie norm 
prawa obowiązującego, albo też pod wpływem 
zmienionych warunków życia gospodarczego 
dokonać rewizji norm tego prawa. Gdy u spo- 
du naszego życia gospodarczego wszystko dzi- 
siaj zdaje się zmieniać swoje odwieczne kontu- 
ry, gdy pod wpływem dziejowych, światobur- 
czych czynników instytucje gospodarcze tracą 
dawne swoje kontury, spoistość cząsteczek ma- 
terjalnych i przybierają jak gdyby charakter 
płynny (icayta cst), — u góry w dziedzinie nad- 
budowy prawnej w świecie norm prawnych 
i teorji prawa dokonywa się zasadniczej rewi- 
zji w duchu Umwertung aller Wierte, Dlatego 
też wszystkie badania dzisiejsze teoretycrno- 
prawne w tak wyjątkowo silnym stopniu po- 
trafią budzić ciekawość uczonych i dlat<^go też 
tak ważną jest ich popularyzacja. Na wielkich 
stolnicach miesimy ciasto, które spożywać bę- 
dą pokolenia, co przyjdą. Chodzi tedy o to,, 
ażeby jaknajszersze sfery świadome były tej 
pracy teoretycznej, która przygotować chce 
atmosferę prawną dnia jutrzejszego. 

W takich warunkach powstały „Szkice praw- 
ne" p. Bundsteina. Drukowane poprzednio w 
^Gazecie Sądowej Warszawskiej" i „Ekonomi- 
ście* zarysy tutaj zebrane »chcą zapoznać z. 



Jtt 2. 



59 



zasadami zagadDień, któremi wiedza prawna 
wobec nowoczesnych przemian społecznych za- 
jąć się winna^. Pisał je autor dla prawników 
z zawodu i tym .przyBłufei «ię, być może, gdy 
istotę niektórych zagadnień nowoczesnych wska- 
zują, zaznaczają etapy zdobyte i pozycje do 
wzięcia**... Głównie jednak chodzi mu o koła 
szersze, niefachowe. „W miarę sił i możności 
przykładałem się do tego, by ów dla laików 
zwykle niewidoczny związek praw z życiem 
rzeczywistym uprzystępnić... Publiczność zwy- 
kle utożsamia prawoznawstwo z suchą wy- 
kładnią, z zasklepianiem 8?ę w djałektyce ka- 
zuistycznej... Konstrukcje dogmatyczne usuwa- 
łem przeto na plan dnigi, zwracając uwagę na 
filozoficzne i społeczne zagadnienia pra woźna w- 
stwa, przedewszystkim na zadania, które pra- 
woznawstwo w bliższej lub dalszej przyszłości 
rozwiązać winno..." 

Książka obejmuje dziesięć szkiców, a ich 
tytuły wskazują rozmiary pola, które ogarnąć 
chciała myśl autora: Ogólna teorja prawa, o 
etycznie obojętnych przepisach prawa, Luki w 
prawie, Teorja anministracyjna w stosunku do 
polityki społecznej, Kwestja mieszkaniowa a 
prawoznawstwo społeczne, Zabiegi prawodawcze 
w dziedzinie przemysłu domowego. Zarysy 
prawodawstwa kartelowego, Sądy polubowne 
a prawo stanowione, Granice autonomji pry- 
watnej, Spółczesne nauczanie prawa, Nie 
wszystkie szkice są jednakowej wartości; nie- 
które przedstawiają tylko odbicie myśli praw- 
nej niemieckiej, skrystalizowanej w określonych 
rozprawach i przyczynkach. Wszystkie jednak 
nie bez poważnego pożytku odczytane być mo- 
gą i powinny. Zaraz w pierwszym szkicu za- 
znacza autor swoje wyznanie wiary. „Spól- 
czesna teorja prawa dokładnie rozumie, że 
obecne stosunki życiowe dalekiemi są od ide- 
ału sprawiedliwości społecznej. Kozumie ona, 
źe prawo, które nie uwzględnia postulatów 
etyki, skazane jest na zagładę, że w sądach 
pokoleń przyszłych będzie przedmiotem pogar' 
dy. 2jadaniem teorji jest działanie w kierunku 
reform. Rozumiemy, że harmonja egoizmów 
jest hasłem przebrzmiałym. Podług dawnych 
teorji państwa praworządnego*) państwo jest 

*) Tak wbrew autorowi tłumaczyć należy 
Rechłstaat niemiecki (nie państwo prawne). 
Fatalny łapsus linguae znalazł się też w przed- 
mowie: „nie biorę się o tym sądzić". 



tylko stróżem nocnym, jak się dowcipnie wy- 
raził Lassalle. Spółczesna teorja prawa twier- 
dzi, że interwencja państwa jest rzeczą nie 
tylko konieczną, ale i etyczną, bo celem pań- 
stwa winna być ochrona słabych i upośledzo- 
nych przed wyzyskiem możnych (str. 21)." Za 
najlepsze w zbiorku uważamy szkice, w których 
wypowiedziana tu zasada znalazła sobie wyraz 
najjawniejszy i które zasadę tę na przykładzie 
różnych zjawisk życiowych illustrują i tłuma- 
czą. Szkic siódmy „Zarysy prawodawstwa 
kartelowego'* stanowi przygrywkę do obszernej 
pracy niemieckiej autora {Die KartelU, Berlin 
1904), o której obszerniej mówić nam wypad- 
nie na innym miejscu. 

S. Posner. 

Pedagogika, wychowanie. 

Key Ellen. Stulecie dziecka. Przekład 
Izy Moszczeńskiej. 8-ka, str. VIII-|- 
228 + 1 nlb. Warszavira, 1904. Nakład 
Księgarni Naukowej. Cena rb. 1.50. 

Książka panny Key składa się z siedmiu 
szkiców, których wątek rozwija się na potrój- 
nej osnowie: kwestji indywidualizmu społecz- 
nego, kwestji natury i właściwego powołaiiia 
kobiety, wreszcie kwestji wychowania dziecka 
zgodnie z ideałem indywidualizmu. 

Pojedyncze szkice noszą następujące napisy: 
„Przysługujące dzieciom prawo wyboru rodzi- 
ców", „Niezrodzone pokolenie i praca kobieca", 
„Wychowanie", , Bezdomność", „Morderstwo 
dusz*, „Szkoła przyszłości", „Praca i prze- 
stępstwa dzieci*. Szkice poprzedza krótka 
przedmowa tłumaczki p. Moszczeńskiej, zawie- 
rająca życiorys i charakterystykę autorki; w 
końcu zaś — uwagi i przy piski autorki, prze- 
ważnie treści bibliograficznej. 

Nie jest to ani szereg rozpraw teoretycz- 
nych o wartości naukowej, ani książka, z któ- 
rej bezpośrednio możnaby czerpać praktyczne 
przepisy wychowawcze. Jest to raczej pamflet 
publicystyczny, obrachowany na propagandę 
idei humanitarnych i wychowawczych, któremi 
się przejęła autorka, wczytując się w dzieła 
Montaigne'a, Locke*a, Eousseau'a, Fróbla, Spen- 
cera, Nietzschego. Dobra to szkoła, a wiel- 
kie idee tych ludzi należy przypominać każde- 
mu pokoleniu, poddając je nowej kontroli 
praktycznej i teoretycznej. Tylko że Ellen 



GO 



Kk 2. 



Key zanadto jest entuzjastką, żeby się zdobyć 
na ścisłą i śmiałą argamentację; zbyt goni 
za efektownym aforyzmem, żeby przekonywać, 
w zbyt powierzchownych jest stosunkach z na- 
uką, którą chętnie kokietuje czytelnika, żeby 
tu i owdzie nie kompromitować tez przez sie- 
bie bronionych. 

W szkicu pierwszym, zatytułowanym sensa- 
cyjnie, ale i paradoksalnie: „Przysługujące dzie- 
ciom prawo wyboru rodziców*, okazuje się, że 
nie dzieci mają prawo wybierać rodziców, co 
oczywiście niemożebne, lecz rodzice lub społe- 
czeństwo mają obowiązek rozstrzygania o tym, 
jaką ma być rasa przyszłych pokoleń. Idzie 
więc o antropo technikę według pomysłu Pla- 
tona, o dobór osobników płd obojga do roz- 
płodu, dobór wzorowany na technice hodowli 
bydła. Ponieważ dobór taki musi się odby- 
wać ze stanowiska pewnych w danej chwili 
uświadomionych wartości i odczuwanych upo- 
dobań, te zaś zawsze muszą być jednostronne, 
bo zależne od specjalnych warunków chwili 
dziejowej, więc dobór taki skutecznie zapobie- 
gałby powstawaniu możliwie największej licz- 
by odmian indywidualnych, rozstrzygających o 
najszerszej przystosowalności gatunku do nie- 
przewidzianych przyszłych warunków; a nadto, 
kultywując pewne wybrane cechy, taki jedno- 
stronny dobór nie dawałby rękojmi, że nie 
upośledzi przyszłej rasy pod względem pe- 
wnych innych cech, których wartości w przy- 
szłych warunkach nie przewiduje. Nie licuje 
to w każdym razie z. zasadniczą dążnością in- 
dywidualistyczną autorki. 

Opierając się w dalszym ciągu na bardzo 
romantycznej, ale i bardzo ze stanowiska bio- 
logicznego podejrzanej tezie, jakoby najzdrow- 
sze i najzdolniejsze dzieci rodziły się ze stadeł za- 
kochanych, autorka zapomina już o doborze 
technicznym i proponuje takie kryterjum: 
^Dla każdej młodej kobiety najlepszym kamie- 
niem probierczym jej uczucia dla mężczyzny 
byłoby zbadanie, czy na myśl o dziedzicznym 
przekazaniu jego cech i przymiotów własnemu 
dziecku radość, czy też niepokój i trwoga ją 
ogarniają*' (40). Naturalnie probierz ten ma 
na względzie zakonserwowanie w potomstwie 
odmiany rodzicielskiej, powtarzanie się typu, 
zapobieżenie odmianom indywidualnym, które- 
by się nam nie podobały, jeżeli wogóle ma on 
cośkolwiek na względzie. Ta sama jednak au- 



torka w dalszym ciągu oświadcza: ^Małżeń- 
stwem nazywam wolę dwojga stworzenia 
czegoś, co jest większym niż ci, którzy two- 
rzą" (48), jak gdyby pożądanie tego samego 
i czegoś innego nie było sprzecznością. „Ży- 
cie wymaga istot bardziej złożonych, dosko- 
nalszych, nowego typu, nie zaś reprodukcji 
tego, co już się przeżyło** (113); »Nigdy rodzi- 
ce nie powinni oczekiwać, aby najwyższe ich 
ideały sti^y się także ideałami dzieci*^ (119). Tak 
więc i dobór techniczny reproduktorów, kieru- 
jący się tym, co się wydaje w danej chwili 
najwyższym, jak również upodobania kobiety, 
upatrującej w wybranym ojcu pierwowzór po- 
tomstwa, zmierzałyby w kierunku wręcz prze- 
ciwnym postulatowi, który wymaga nowego 
typu niesicrępowanego najwyższemi ideałami 
rodzicielskich pokoleń. Wreszcie wszystko to 
razem obala autorka oświadczeniem: ^Jest 
wielką zbrodnią przeciw świętości rodu sądzić, 
że najdraźliwBzą dziedzinę życia, dziedzinę, w 
której niezliczone wpływy kształtują losy no- 
wych pokoleń, wolno traktować według swego 
widzimisią^ (43). A więc — według czyjegoź? 

Platonizując na tematy pseudobiologiczne, 
Key nie gardzi nawet taką anegdotą, którą 
zresztą przytacza z zastrzeżeniem: ,»dla tej sa- 
mej przyczyny, dla której powab Greczynek 
piękności rzeźb greckich przypisywano, gdyż 
na nie spoglądsJy matki, mówią, że i dzisiej- 
sze matki angielskie . dzieciom swym typ Bur- 
ne-Jonesa przekazały dziedzicznie*** (32). Wydaje 
się jej tedy bardziej prawdopodobnym, że obrazy 
Burne-Jonesa (f 1899) w przeciągu jakich dwuch 
dziesięcioleci zdołały wpłynąć na powstanie w 
drodze dziedziczności nowego typu Angielek, 
niż to, że Burne-Jones, kierując się smakiem 
osobistym, wybierał z pośród istniejących An- 
gielek typ swój najulubieńszy, który za pomo- 
cą obrazów swoich podkreślił i narzucił uwa- 
dze ogółu. 

Idea indywidualizmu przedstawia się w 
książce Key bardza mglisto. Ostrzega ona go- 
rąco przed niwelowaniem zdolności, skłonności 
i usposobień dziecięcych ze stanowiska utar- 
tych w danej epoce ocen i szablonów, zaleca 
pielęgnowanie wszystkiego, co w nich orygi- 
nalne. Gdy wszakże grozi niebezpieczeństwo, 
iż jednostka, powodowana właściwemi sobie 
oryginalnemi skłonnościami, może wdzierać się 
w dziedzinę wolności innych oryginalnych je- 



i& 2. 



61 



dnostek, gdy grozi nieanikniona walka, autor- 
ka cofa się lękliwie, zasłaniając się ogólnikiem: 
„o ile praw osób innych nie narusza** (148). 
Kto jednak ma przepisywać prawa oryginalnej 
indywidualności, skoro ona sama walczy o pra- 
wa przyszłe i często musi zwalczać to właśnie, 
co w obronie swojej powetuje się na uznawane 
dotąd prawa? Jeżeli tu chodzi nie o fraze- 
sy, lecz o praktykę wychowawczą, tedy 
przedewszystkim należy wskazać zasady, na 
mocy których możnaby za każdym razem roz- 
strzygać, które to cechy indywidualne wycho- 
wawca powinien podtrzymywać i rozwijać jako 
ewentualnie pożądany materjał nieznanej przy- 
szłości, które zaś stanowczo krępować jako 
nieodpowiednie nietylko dla chwili obecnej, 
lecz i w przyszłości. W krytycznych sytua- 
cjach autorka powołuje się na oklepaną już 
^harmonję władz**, ale pomija zupełnie tę tru- 
dność, że nie posiadamy bezwzględnego pro- 
bierza tej harmonji, bo każdy ze składników 
tego harmonijnego układu z biegiem czasu 
zmienia wartości swoje wobec zmieniających 
się warunków, do których jednostka ma być 
przystosowana. 

W kwestji kobiecej Key obstaje przy nastę- 
pującej alternatywie: ^w najbliższej przyszłości 
jedno z dwojga wybrać będzie trzeba: albo ta- 
kie przekształcenie sposobu myślenia i wytwa- 
rzania w dzisiejszym społeczeństwie, by więk- 
szość kobiet do obowiązków macierzyńskich 
zwrócić, albo też rozprzężenie rodziny i zastą- 
pienie jej przez instytucje publiczne** (74). Sa- 
ma autorka stanowczo wybiera macierzyństwo, 
jako najwłaściwsze powołanie kobiety ze wzglę- 
du na jej naturę i jako najlepszą rękojmię po- 
myślności przyszłych pokoleń. Nie krępując 
indywidualności tych kobiet, które już zatrą- 
ciły instynkt macierzyństwa i które, według 
programu feministycznego, mają spółzawodni- 
czyć z mężczyzną na wszystkich polach pracy, 
Key w zasadzie jednak zwalcza krańcowe za- 
pędy feminizmu, jako przeciwne naturze ko- 
biety i interesom społeczeństwa. Instynkt ma- 
cierzyński wraz z uczuciową naturą kobiety z 
jednej strony, interes przyszłych pokoleń z 
drugiej — oto są szranki, w których ma być 
zamknięta indywidualność kobiety. Zauważmy 
nawiasowo, że kobieta bynajmniej nie jest bar- 
dziej uczuciową niż mężczyzna, który we 
wszystkich dziedzinach twórczości kulturalnej, 



niemożliwej bez silnych uczuć i namiętności, 
według opinji samej autorki, prześcignął ko- 
bietę; że nadto wszystkie wielkie idee wycho- 
wawcze, nie wyłączając żadnej z tych, których 
rzeczniczką jest autorka, i wszystkie na nich 
oparte reformy zostały odczute, sformułowane 
i przeprowadzone przez męzki gienjusz wy- 
chowawczy; ale z pewnością nie dlatego, że 
mężczyzna zamknął się w ciasnym widnokręgu 
instynktu i powołania ojcowskiego. 

„Stulecie dziecka**, jako książka przesią- 
knięta na wskroś pierwiastkami ideowemi, na- 
stręcza dużo przedmiotów do dyskusji; poprze- 
stańmy jednak na tych paru punktach. Trze- 
ba dodać, że książkę czytać warto i należy, 
zwłaszcza, gdy ktoś nie miał sposobności za- 
poznania się z kwestjami tu pornszonemi z 
pierwszych źródeł. Autorka unue sugiestjono- 
wać, co także dużo znaczy. 

Przekład dobry. Uderza częste użycie pod- 
czas gdy zam. gdy tymczasem^ „przez zmianę 
trybu żywienia matki określać (zam. warunko- 
wać) płeć dziecka** (20); „w pierwszym rządzie^ 
i „w pierwszej linji*" (30, 37, 38, 56, 193, 201) 
zam. przedewszystkim] ^udzielać potomstwu spu- 
ścizną^ (39) zam. udzielać spuścizny, „kobieta 
zdobyć może przynależne jef (zam. sobie) pra- 
wa** (69); „próbow^am zwrócić uwagę kobietom 
(zam. kobiet, 72); „ośmieszają go^^ (94); „matka 
biła ^0** (103) zam. je^ bo mowa o dziecku; 
„wytrwale je brom'ć** (124) zam. ich\ „odwagi 
dla siebie — dobroci dla drugich^^ (104) i „wy- 
rządzić sobie lub drugiemu krzywdę** (166) 
zam. innych, innemu] „wiadomoici zdobyte są 
zwykle** (143) zam. zdobywane bywają; „tym, 
;akie*^ (161) zam. które; „kto jest ciągle opro- 
wadzany i objaśnianym^ (185) zam. kogo się ciągle 
oprowadza i objaśnia; „Znać ilość pręcików u 
stu kwiatów — nie stanowi o wykształceniu** 
(190) zam. Znajomość liczby... nie stanowi. Na 
str. 24. powinno być: the survival of the fittest , 

Tadeusz Solecki, 

Medycyna i hygjena. 

Abhedanand Swani. Dlaczego hindusi są 
jaroszami? (Filozofia Yedanty 1.). Na- 
kładem Tow. Jaroszów Warszawskich. 
Skl. gł. w księg. E. Wende i Sp. War- 
szawa, 1904. Cena kop. 10. 

Myli się bardzo Warszawskie Towarzystwo 

Jaroszów, jeżeli sądzi, że broszurami w rodzaju 



\ 



62 



ja2. 



powyższej, którą oakladem swym wydało, po- 
trafi spopularyzować ideę wegietarjznizmu, lub 
choćby jednego wyznawcę dla swej doktryny 
pozyskać. Coś więcej nieudolnego tak w zało- 
żeniu swym, jak i treści — trudno sobie nawet 
wyobrazić! 

Pomijamy wielce naiwną myśl posługiwania 
się dla celów propagandy jarstwa wierzeniami 
hinduBów, którzy chyba żadną miarą nie mogą 
świecić przykładem narodom kulturalnym; po- 
mijamy przeróżne sentencje guasi — uczonych 
i lekarzy indyjskich z czasów przedhistorycz- 
nych, które to sentencję mają nam dowodzić 
przewagi pożywienia roślinnego nad mięsnym; 
jest to tak jaskrawo niedorzeczne, że wywoła 
u każdego czytelnika uśmiech politowania tak 
dla autora broszury, jak i jej wydawców. 

Ubóstwo treści broszurki nie daje nawet ma- 
terjała do naukowej oceny; boć chyba odwiecz- 
ne komunały, że ^jarosze są zdrowsi od jedzą- 
cych mięso** (str. 6). że „naturaJnem pożywie- 
niem człowieka są jarzyny, owoce, orzechy, zbo- 
że i t. p. płody ziemne** (str. 8), że „djeta jarska 
daje wielką wytrzymałość i temperament spokoj- 
ny^, do tego się nie nadają. 

„Jak wiadomo (?), mówi autor na str. 18, 
w królestwie zwierzęcem zwierzęta mięsożerne 
są mniej spokojne od roślinożernych; toż samo 
bywa i wśród ludzi: widzimy, że mięsożercy nie- 
spokojniejsi są i mniej umieją panować nad so- 
bą, aniżeli jarosze**. Doprawdy t^ośmy wcale 
nie podejrzewalil A przytym dobrze mamy w pa- 
mięci niedawną polemikę jednego z najgorętszych 
swojskich orędowników idei jarstwa, polemikę— 
pełną właśnie niepohamowanego temperamentu 
złośliwości i j^niepanowania* nad sobą. 

Aby usprawiedliwić nieprzychylną naszą oce- 
nę, pozwolimy sobie przytoczyć jeszcze jeden, 
końcowy ustęp, a sądzimy, że to już czytelnikom 
wystarczy. „Jeżeli, twierdzi autor na tejże 18 
str., usposobienie poważne, spokojne, powściągli- 
we jest pierwszą oznaką postępu duchowego, 
w takim razie jasną jest rzeczą, iż pożywienie 
zwierzęce nie może być djetą sprzyjającą postę- 
powi duchowemu. Dla tego też mięsożercom tak 
trudno jest ześrodkować władze duchowe na 
pewnym specjalnym przedmiocie; wprost nie są 
w możności zastanowić oię głębiej nad swoim 
stanem duchowym i boskim. Ż tego to powo- 
du hindusi, posiadający par exceiUnce tajemnicę 



duchowości (?), odrzucają pokarmy mięsne^. 

Finis coronat opus! 

D-r Ign, Landsiein, 

Bornsteln M. Dr. Zwyrodnienie w śtcie- 
ile nauki współczesnej. Książki dla wszy- 
stkich. Wydawnictwo M. Arcta. War- 
szawa, 1904. 8-ka, str. 95. Cena 15 kop. 

W powyższej książeczce, napisanej interesu- 
jąco i przystępnie, autor określił pojęcie zwy- 
rodnienia, podał jego przyczyny, rozklasyfiko- 
wał rozmaite typy osób zwyrodniałych, wyka- 
zał stosunek zwyrinlnienia do „normalnej** psy- 
chiki i do gienjuszu i wreszcie dotknij sprawy 
związku zwyrodnienia i przestępczości. 

Przez zwyrodnienie autor rozumie „mniejsze 
lub większe nagromadzenie się szkodliwych 
cech, które wpływają na zmianę w kierunku 
ujemnym istoty człowieka, jako przedstawicie- 
la gatunku** (str. 7). To określenie, zarpoży- 
czone od psychiatrów, autor stara się umoty- 
wować wykazaniem różnych stygmatów czyli 
znamion zwyrodnienia. Mówiąc o przyczynach 
zwyrodnienia, autor zaznacza najpierw, że zwy- 
rodnienie musi być odziedziczone; wrodzone lub 
nabyte, obszerniej zastanawia się nad t. zw. u- 
sposobieniem dziedzicznym nerwowym rozpatruje 
syfilis i alkoholizol jako przyczyny zwyrodnie- 
nia odziedziczonego lub nabytego i zaznacza, 
iż „zawsze zwyrodnienie nabyte jest wynikiem 
kombinacji przyczyn indywidualnych ze spo- 
łecznemi** (str. 33). Dalej autor podaje cha- 
rakterystykę głuptaków, idjotów, kretynów, ty- 
pów najbardziej zwyrodniałych, potrąca o naj- 
lżejszy stopień zwyrodnienia — ^nerwiec (hyste- 
rja, epilepsja), następnie opisuje niezrównowa- 
żcnie psychiczne i różnego rodzaju opętania** 
(różne pobudki impulsywne, manje, ^fobje**^ 
i t. p.). W końcu autor wskazuje krytycyzm 
względem teorji, upatrującej źródło zbrodniczo- 
ści w zwyrodnieniu, podnosząc wpływ środo- 
wiska i warunków społecznych. 

Z bardzo trudnego zadania, polegając^o na 
popularnym przedstawieniu obszernie i zawi- 
łego działu z psycho — i neuropatologji, autor 
wywiązał się naogół dobrze. Niezupełnie jas- 
nym jest dla nas zdanie autora, iż „wole jest 
początkowym stopniem zwyrodnienia, którego 
ostatnim stopniem jest kretynizm** (str. 37)» 
Najpierw przez wole „pospolicie** rozumiemy 
tylko przerost gruczołu tarczowego, nie zaś ca- 
łą chorobę, którą autor ma na myśli, a po- 



Mk 2. 



63 



wtóre, jak to wykazują specjalne monografie, 
poświęcone kretynizmowi, gruczot tarczowy 
u prawdziwego kretyna bywa najczęściej w sta- 
Die przerostu, rzadko w stanie zaniku* 

Wielka szkoda, że autor nie dołączył do swej 
książeczki mapki gienealogicznej kt.órego bądź 
ze znanych domów historycznych, uległych 
zwyrodnieniu. Takie mapki nadzwyczaj dosa- 
dnie ilustrują teorję zwyrodnienia. Język 
autora poprawny, styl potoczysty. Wyrażenie 
^niedorozwijają się** (str. 55) brzmi dziwnie*); 
^bowiem'' i ^^ś'' lepiej stawiać na drugim 
miejscu w zdaniu. 

Z>r. Stanisław Kopczyński, 

Brzeziński Józef dr. (z Zawiercia). O trun- 

Jkach etyli napojach wyskokowych. 8-ka, Str. 

39. Częstochowa, skład gł. w księg. p. f. 
J. Nowicki i Sp., 1904. Cena kop, 6. 

Ruch przeciwalkoholowy, od niedawna zaled- 
wie w naszym społeczeństwie powstały, wytwo- 
rzył już dość bogatą literaturę, na usługi sobie 
oddaną. Niestety, jedynie niewielu autorom 
udało się uniknąć tej przesadnej obrazowości, 
która zniechęcić może raczej do czytania bro- 
szur, szkodliwość użycia i nadużycia alkoholu 
omawiaJ4cych, niż do samego używania wys- 
koku. 

Z wielką korzyścią dla swej pracy ominął 
autor szczęśliwie tę drogę, że się tak wyrazimy, 
terroru opisowego. Spotykamy tu jedynie treś- 
ciwy, spokojny i objektywny opis tych szkodli- 
wości, tych bied rodzinnej, jak i społecznej na- 
tury, które od wieków użycie, a szczególnie nad- 
ążycie alkoholu, zresztą tak blizko z pierwszym 
związane, na ludzkość sprowadza. 

Że trunki nie przynoszą żadnej korzyści (roz- 
dział III), że podkopują zdrowie ludzkie (roz- 
dział IV), że przeto są klęską powszechną (roz- 
dział Y), przekona autor chyba każdego swe- 
mi wymownemi dowodami, przykładami i sta- 
tystycznemi wyciągami, które na poparcie swych 
twierdzeń w każdym rozdziale przytoczył. 
Walkę z alkoholizmem najskuteczniej prowa- 
dzić mogą Towarzystwa wstrzemięźliwości i szpi- 



*) Ale jest zrozumiale i dopadnę. Jeżeli to- 
lerujemy jako poprawne: niedorastać, niedo- 
Tost, niedokwas, niedobór, niedomykalność (po- 
wi^), niedowład (paresis), niedotrwać i t. d., 
to dlaczegóż mielibyśmy odrzucać: niedorozwój 
i niedorozwijać się? {^^^yP^ red.). 



tale dla pijaków nałogowych; co one zdziałać 
mogą — przykład zagranicy poucza. 

Byłoby dobrze, aby książeczka ta znalazła 
się w rękach najszerszych mas, dla których, 
sądząc ze stylu, została właśnie skreślona. 

Dr, Ign, Landstein, 

Dokąd 8lę udać na wypaozynek letni? Do 
wód? Na kurację? Przewodnik po rodzi- 
mych zdrojowiskach, zakładach kąpie- 
lowych i przyrodoleczniczych, latowis- 
kach i t. p. Cena kop. 25. 

Książeczka ta, skreślona ze szlachetną ten- 
dencją wykazania przewagi wielu przynajmniej 
zdrojów mineralnych krajowych nad zagranicz- 
nemi, zawiera opis ważniejszych uzdrowisk i sta- 
cji klimatycznych, rozrzuconych na dużym ob- 
szarze ziem polskich (Cralicja, Kongresówka, 
Grórny Szląsk, Pomorze). Przekonywa się z niej 
czytelnik, że niepotrzebnie szukamy u obcych te- 
go, co posiadamy u siebie w lepszym jeszcze ga- 
tunku i w skuteczniejszym dla zdrowia otoczeniu 
Szkoda, że sympatyczna ta broszurka uwzględ- 
niła jedynie niewielką ilość uzdrowisk i że 
w opisach swych poskąpiła wielu ważnych 
szczegółów, które podniosłyby, bez wątpienia, 
praktyczną jej wartość. W poczaciu tych właś- 
nie braków redakcja obiecuje uzupełnienie w nas- 
tępnych wydaniach, które nie bez wf^ywu być 
mogą na osłabienie lekkomyślnego u nas cią- 
żenia do wód zagranicznych, 

Broszurkę kończy odezwa d-ra Jana Be- 
gieca („Precz z pruskiemi wodami!^), nawołu- 
jąca do unikania uzdrowisk pruskich, i popie- 
rania ze wszech miar na to zasługujących wód 

swojskich. 

Dr, Ign, Landstein, 



Kslążl^i dla ludu. 

Grajnert Józef. O Mareiku Kaszubie, Po- 
wiastka historyczna z 15-go stulecia. 
Napisa/... 8-ka. Warszawa, 1904, skład 
główny w „Księgarni Polskiej'*. 

Powiastkę poprzedza wstęp, zawierający krót- 
ki opis gieograficzny ziemi kaszubskiej, treściwy 
szkic przeszłości ludu kaszubskiego^ dalej — ob- 
raz chwili obecnej z zalewem niemczyzny, 
szczególniej w niektórych okolicach, i opis 
obyczajów, zalet, tradycyjnych obrzędów, zajęć 
i trybu życia. 

Wszystko opowiedziane dość zajmująco, łat- 



i 



64 



J« 2. 



wo i przystępnie. O wiele słabsza jest sama 
powiastka. 

Rzecz dzieje się w epoce, bardzo znamien- 
nej, bo w czasie wojny Kazimierza Jagielloń- 
czyka z Zakonem krzyżackim w czasie powsta- 
nia „związku jaszczurczego' i dobrowolnego 
zwrotu Pras do Polski. Autor nie uwydatnił 
należycie tła epoki, a postacie działające skreślił 

bezbarwnie i blado. 

Jadwiga Marcinowska, 

,GraJnert Józef. Dmwne przygody Lorka 
Ślązaka^ opowiadanie z l3-go stulecia 
i O księciu Dymitrze i walecznym Hryciu 
powiastka z 16-go stulecia^ Skł. gł. w 
„Księg. Polskiej". Cena kop. 6. 

Są to rzeczy bardzo słabe. 

W „Dziwnych przygodach" ani siadu wer- 
wy, któraby właśnie powinna ożywić opisy ta- 
kich dość fantastycznych przygód. I czasy 
były po temu: bujne, groźne, niebezpieczne, 
a zarazem malowniczości pełne. W książeczce 
jednak nic z tego; tło historyczne blade, posta- 
cie martwe, opowiadanie o nich niedołężne. 

Jeszcze' mniej zalet wykazuje powiastka 
o ^Księciu Dymitrze i walecznym Hryciu". Tu 
sposób przedstawienia postaci z 16-stego wieku 
i ówczesnych stosunków społecznych jest po- 
prostu naiwny. 

Oba dziełka przeznaczone dla sfer ludowych, 
ale lud się, oczywiście, z takich utworów his* 
torji nie nauczy, a pewnego estetycznego po- 
czucia także sobie na nich wyrobić nie zdo- 
ła. Czy nie byłyby właściwsze popularne mo- 
nografje, poświęcone poszczególnym epokom 
dziejów? 

Jadwiga Marcinowska, 

Kraszewski I. J. Cygańskie dziecko z po- 
wieści I. J. Kraszewskiego „Chata za 
wsią'* skreśliła R. M. Wyd. 3-cie, z ry- 
sunkami. 16-ka,' str. 71. Warszawa, 
1904. Nakł. Księg. Polskiej J. Sikor- 
skiej, Warecka 14. Cena kop. 15. 

Skrócenie jednej z najbardziej znanych po- 
wieści Kraszewskiego dokonane jest umiejętnie. 
Opowiadanie jest bardzo zajmujące, trzecie 
wydanie książki świadczy o jej powodzeniu. 

St, Kozicki, 

Poezja, powieść, dramat. 

Czechow Antoni. Opowiadania. (Wybór). 
Przełożył i słowem wstępnem opatrzył 



Józef Jankowski. 8-ka, str. 228. War- 
szawa, 1904. Nakładem księgarni M. 
Borkowskiego. Cena rb. 1. 

Kilkadziesiąt drobnych „opowiadań" niedaw- 
no zmarłego pisarza rosyjskiego dość jedno- 
stronnie nam go przedstawiają, nie dając pra- 
wa do zestawiania z Maupassantem, jak to 
czyni autor wstępu. W ewolucji twórczej Cze- 
chowa było sporo zwrotów, nie gwałtownych, 
wprawdzie, zawsze jednak takich, które znacz- 
nie wp3ywaly na zmianę maniery pisarskiej 
i tematy utworów. Zaczął od karykatury 
i humorystyki, bardzo nawet niewybrednej, 
gdyż zastosowanej do tonu i wymagań pospo- 
litych pism humorystycznych; długi czas po- 
zostawał w obrębie epiki powszedniej, bezna- 
miętnej pozornie, tłumiąc w sobie liryka rzew- 
nego, zasmuconego beznadziejnie, targanego 
bólem, skrytym, jątrzącym. Ostatnie lata wnio- 
sły w utwory jego więcej wiary i ufności, czy- 
niąc pesymizm mniej ciężkim, niekiedy opro- 
mienionym nadzieją. Artystą był w swoim ro- 
dzaju wytrawnym, rękę miał pewną, używał 
środków swoich umiejętnie, często jednak ich 
nadużywał, mianowicie przesadzał w charaktery- 
styce, wyzyskiwał zbyt niedyskretnie (p. na- 
przyklad » opowiadanie* p. t. „Końskie nazwi- 
sko" i t. p.) pierwiastki humorystyczne i stwa- 
rzał karykatury. Zresztą był w istocie jednym 
z bardziej utalentowanych nowelistów rosyj- 
skich doby ostatniej. 

Wł. Jabłonowski, 

D'Annunzio G. Dziewice skał. Przeło- 
żył z włoskiego Leopold Staif. 8-ka, 
str. 308. Lwów, 1905. Nakład księgarni 
Polskiej B. Połonieckiego. W^arszawa, 
skł. gł. w ks. E. Wende i Sp. Cena rb. L 

W rozwoju indywidualności i talentu d'An- 
nunzia utwór powyższy wybitnie zaznaczył się 
w swoim czasie. Bohaterowie powieści d'An- 
nunzia, poprzedzających „Dziewice skał •* („Roz- 
kosz*', „Niewiniątko", „Tryumf śmierci"), są 
to przeważnie istoty nie mogące wyjść z zacza- 
rowanego koła [podnieceń [seksualnych, żyjące 
chwilą obecną, niecierpliwie, neurastenicznie 
poszukujące absolutów rozkoszy i użycia zmy- 
słowego. Poprzednim bohaterom swoim, ich we- 
wnętrznemu rozprzężeniu, temu co nazywa: 
„bezładem, który oszałamia" — przeciwstawia 
d'Annunzio w „Dziewicach Skał* lad wewnętrz- 
ny, „muzykę" duszy, rozwijającej swe życie bo- 
gatym i różnolitym, lecz karnym rytmem. Swo- 



Jft 2. 



65 



ją ^muzykę*' duszy** rozwija wprawdzie boha- 
ter „Dziewic Skał** na tle kobiecości, rozważa- 
jąc rozmaite jej wcielenia i przymioty, wszelkie 
czary, ponęty i tajemnice. Robi to jednak nie 
jak udręczony niepokojem zmysłów niewolnik, 
nie jak potępieniec, czujący nad sobą fatalną 
władzę jakiejś „Ananke*^, lecz jak człowiek, 
który potrafił ducha swego poddać surowej dy- 
scyplinie, który jest mocniejszym od rzeczy i oparł 
pojęcie swego dostojeństwa na tej, między in- 
nemi, zasadzie, że ^lepiej jest zabić własną na- 
dzieję, niż związać ciiJo i duszę łańcuchem 
nikczemnym. Grdy rzecz kochana jest nędzną, 
kochanek staje się nędznikiem**. 

Ideał żyda w ogóle występuje tu w postaci 
całkowi tszej, niż w początkowych utworach 
powieściopisarza włoskiego. Nie polega on na 
rozpraszaniu sił na sprawy nikłe, na uciechy 
nędzne, składające w piersi człowieka tęsknotę 
bezpłodną i znużenie śmiertelne, lecz na sku- 
pianiu ich, po to by zamienić w poezję żyjącą, 
w przewidywaniu chwili, w której będą mogły 
szczytnie się objawić. 

Dużo tu znajdujemy akcentów spiżowych męz- 
kich, nie mało poczucia dumy 1 wartości oso- 
bistej, sporo jednak zarozumiałego lubowania 
się w sobie, pozowania przed samym sobą 
i tego wyrafinowania intelektualnego, które 
zmierza do spotęgowania i podniesienia skali 
rozkoszy zmysłowych. 

Wyższego rzędu wprawdzie, zawsze jedn*^^ 
zaszczepionych na gruncie nieprzezwyciężonego 
erotyzmu. Wszystko to jest przysłonięte ga- 
zą uroczej tęsknoty za ideałem nieśmiertelnego 
piękna, wyrażone — zwłaszcza w oryginale — sło- 
wem pełnym barwy, jasności i mocy; mało jed- 
nak ogrzane ciepłem życia szczerego i nieraz 

posągowo zimne. 

JVł. Jabłonowski, 

Deotyaa. Polska w pieśnL Sobieski 
pod Wiedniem. Przez... 8 ka, str. 157. 
warszawa, 190-1. (,Bibl. dzieł wyb.** 
}k 360). Cena kop. 25. 

Trzecia część • poematu Deotymy zawiera 
dwie pieśni (p. t. Wiedeń i Lwia Kaszta), 
przedstawiające stan oblężonego Wiednia i naj- 
walm'ejszy atak Turków, zwycięzko przez załogę 
pod wodzą dzielnego Starehmberga odparty. 
Ogromne tu bogactwo epizodów i scen charak- 
terystycznych, w których występuje mnóstwo 
postaci, mniej lub więcej wsławionych w dzie- 



jach tego pamiętnego oblężenia. Podobnie, jak 
w poprzednich pieśniach, i w tych poetka stoi 
niewzruszenie na gruncie historji; Wf^zystkio 
zdarzenia i osoby, począwszy od najgłówniej- 
szych, aż do najpodrzędniejazych zgodnie z nią 
nam przedstawia. 

Niezrównana w tym względzie ścisłość i do- 
kładność poświadczona jest przez liczne w przy- 
piskach przytoczenia ze źródeł dziejowych, w 
których nietylko główne rysy obrazu obycza- 
jowego i charakterystyki działających osób, lecz 
często różne drobne szczegóły, fakty epizodycz- 
ne, okoliczności uboczne uzasadnienie swe znaj- 
dują. Godna prawdziwie podziwu uczoność 
poetki oraz staranna i sumienna pracowitość 
w wyborze i odpowiednim układzie niezliczo- 
nych danych historycznych, charakteryzujących 
epokę, jej stosunki, obyczaje i wybitnych dzia- 
łaczy. Poetka nie pomija żadnej sposobności, 
aby w związku z faktami toczącej się groźnej 
walki przedstawić różne charakterystyczne sce- 
ny z życia wiedeńskiego, które zawsze odzna- 
czało się wesołą ruchliwością, stanowiącą i dziś 
tak wyróżniającą jego cechę. 

To usposobienie wiedeńczyków, przebijające 
nieraz wśród okropnych i krwawych zdarzeń 
wojennych, tym bardziej uwydatnia przez kon- 
trast grozę położenia i tym wszechstronniej- 
szym czyni obraz dziejowy, rozwijający się w 
kunsztownych strofach tej uczonej epopei, wy- 
snutej z gruntownego poznania i gorącego umi- 
łowania wielkiej heroicznej przessdości. 

w: Gostomski. 

France Anatol. Wtihór pism, II. „Gospo- 
da pod królową Gęsią-nóżką'*. Tłóma- 
czyi Jan Sten. 8-ka, str. 393. Lwów, 
1904. Polskie Towarzystwo Nakładowe. 
Księg. Narodowa. Cena kor. 3.50. 

Drugi z kolei tom « Wy boru Pism» A. Fran- 
ce'a zawiera osobliwszy utwór, w którym wy- 
stępuje jedna z reprezentacyjnych — jakby po- 
wiedział Emerson — postaci, jakich m'e mało 
powołał do życia znakomity pisarz. Jest nim 
ksiądz Hieronim Coignard, wyobraziciel scep- 
tyczoe] i epikurejskiej moralności, którego 
umysł subtelny, dwuznaczny i wykrętny po- 
trafi godzić rozmaite sprzeczności życia, za- 
wsze w sposób najlepiej odpowiadający natych- 
miastowym jego interesom, nadając rzeczom 
grubym pozór powabny i godziwy, zabiegom 
ziemskim — cechę ukrytej szczytności. Nie* 



66 



Jft 2. 



zrówuana ta postać porusza się wśród mister- 
nie dobranych dekoracji XVIII w., nie mniej 
jest ona wcieleniem wielu usposobień współcze- 
snych. Wyrozumiały i uprzejmy sceptycyzm, 
wykazujący próżność i bezużytecznosć suro- 
wych przepisów i zobowiązań życiowych, kru- 
szy za pomocą subtelnych dowodzeń wszelkie 
podstawy ludzkiego istnienia i prowadzi jedno- 
stkę ludzką do uznania rozkoszy zmysłowej za 
najmniej złudne dobro bytu. Nie jest to 
wprawdzie konkluzja książki A. France'a, 
gdyż konkluzji wszelkich unika elastyczny i 
wszechstronny umysł autora; w toku wszakże 
opowiadania wniosek powyższy nieraz się sam 
przez się nasuwa. Utwór ten pochodzi z 
wcześm'ejszej epoki twórczości France'a, kiedy 
autor jego odsłaniał przedewszystkim śmiesz" 
ne, płaskie i marne strony życia, nie obejmu- 
jąc jego stron w istocie wielkich. Swawolna 
ironja, nieuzupełniona rzewnością i melancho- 
Iją łagodną — co wystąpi później w utworach 
France'a — jest dominującym tonem « Gospo- 
dy pod królową Gęsią-nóżką*. 

Książka wybrana trafnie i przetłumaczona 
starannie; niepotrzebnie wszakże tłumacz uży- 
wa wciąż wyrazu «lamiljarny», zamiast — pou- 
fny, poufały. 

Wi. Jabłonowski. 

Jasirtski Stanisław. Poezye. Wydanie 
nowe powiększone. Tom 1 . 8-ka, str. 
147. Lwów, 1905. W. Zukerkandel. Z 
portretem autora. Cena kor. 4. 

Piękne wydanie z pięknym portretem pięknie 
upozowanego poety zawiera więcej pustego pa- 
pieru, aniżeli wierszy i więcej pustych wierszy^ 
aniżeli treści poetyckiej. 

Treść jest czysto liryczna, uczuciowo-nastro 
jowa, wysnuta z nader nieokreślonych wrażeń, 
pragnień, porywów, przeniknięta mglistymi 
ideami, ujęta w rozwiewne symboliczne obra- 
zowanie. Ton jej zasadniczy smutny, niekiedy 
mroczny, ponury, pogląd na świat bardzo pe- 
symistyczny. Cały zbiór poetycki składa się 
z trzech części, w każdej z nich mamy cykle 
urywków lirycznych, pomimo dość znacznego 
urozmaicenia formy jednostajnych, monotonnych 
w zasadniczym nastroju. Poeta posługuje się 
niekiedy prozą poetycką, częściej wierszem, nie- 
odznaczającym się wyrazistą rytmiką i zbyt ob- 
fitującym w różne dowolności nieprawidłowego 
wysłowienia. Np. kładzę u drogi; — pustka 



bezbrzeżna ściga każdego kroku; — kiól fale ży- 
cia spienia; — puszczów wołanie. 

fp, Gostomski, 

Korczak St. Wieezomiea wołyńska. Opo- 
wiadania i pieśni. 8-ka, str. 88. Warsza- 
wa, 1904. Nakł. autora. Cena kop. 75. 

Ktokolwiek sięgnie do skarbca podań lą- 
dowych znajdzie w nich niewątpliwie szczere 
złoto poezji; nie każdy wszakże zdoła je arty- 
stycznie zużytkować. Trudno przyznać auto- 
rowi „Wieczornicy wołyńskiej" wybitniejszą w 
tym kierunku zdolność odtwórczą. W wier- 
szach jego tu i owdzie Ulyskają ziarnka poe- 
tyckiego złota „wieści gminnej^, ale cóż, kie- 
dy zmieszane są one z takim mnóstwem arcy- 
prozaicznego kruszcu rymotwórczego i w tak 
nieartystyczną ujęte są oprawę! 

„Wieczornica* zajmuje większą część książki, 
ale nie zapełnia jej całkowicie. Opis zimowych 
zebrań wieczornych we wsi wołyńskiej służy 
za ramę ogólną, w którą autor oprawia kilka 
fantastycznych opowieści i kilka pieśni lirycz- 
nych ludowego pochodzenia, ale jak wiele one 
tracą w tej przeróbce literackiej: cały ich 
wdzięk samorodny, cały urok ich świeżości ro- 
dzimej zupełnie prawie w niej przepada; po- 
zostaje kilka motywów, których wartości poe- 
tyckiej domyślać się raczej, aniżeli odczuć mo- 
żemy. Sam opis wieczornicy i charaktery- 
styka różnych postaci ludowych, biorących 
w niej udział, nie odznaczają ich także wyższe- 
mi zaletami poety ckiemi ani artystycznemi. 

Utwory liryczne, uzupełniające zawartość 
książki, poczęści również z motywów ludowych 
wysnute zostały, poczęści z fantazji i z uczu- 
cia sam^o autora. 

W. Gostomski. 

Lemański Jan. Proza ironiczna. Bajki. — 
Bajeczki. — Przypowiastki dla dziatek.— 
Sielanki. 8-ka, str. 282. Warszawa, 1904. 
Nakład Gebethnera i Wolffa, K. Kra- 
ków, G. Gebethner i Sp. Cena rb. 2. 

P. Lemański jest jednym z nielicznych w na- 
szej literaturze przedstawicieli poezji satyrycznej. 
Bodzaj ten, niegdyś tak kwitnący, od dłuższe- 
go czasu dogorywa, podobnie jak inne, prze- 
żyte formy poetyckie, jak: oda, sielanka, balla- 
da. Niezawodnie w życiu współczesnym zna- 
lazłoby się niemało materjału dla satyry, ale 
brak nam tego humoru, tej werwy, której na- 



J6 2. 



67 



8za Batyra zawdzięczała niegdyś najświetniej- 
szy rozkwit. 

Utwory p. Lemańskiego są właśnie dowodem 
pewnego przeżycia się poezji eatyryczno-dydak- 
tycznej. Niema tu tej żywości i siły słowa, 
tego tak wymownego nieraz lakonizmu. Wi- 
doczny tu jest brak dostatecznego skojarzenia 
•dydaktyzmu i wdzięku poetyckiego, symbolu 
i jego formy literackiej, co, jak wiadomo, jest 
zasadniczym warunkiem poezji- pbuczającej, je- 
żeli nie chce się przerodzić w osępiającą pe- 
rorę. 

Idee i hasła, którym służy p. Lemański, są 
niezawodnie wzniosłe i szlachetne. Dąży on 
do wyższego życia duchowego, gardzi /rszelką 
małością i nędzą moralną, wszystkim, co czcze 
obłudne, śmieszne i pospolite, słowem, gardzi 
prozą życia. Pragnąłby nadać poezji, a i wo- 
^óle sztuce należne jej w społeczeństwie stano- 
wisko, żyć pełnią życia, pragn^by zwalczyć to 
wszystko, co jest jedynym celem i dźwignią 
±ycia przeciętnej, szarej masy „porządnych o 
bywateli** społeczeństwa. 

Ku temu też przedewszystkim zmierzają 
^ Bajki **. Ale wykonanie nie odpowiada naj- 
lepszym chęciom autora. Satyra p. Lemań- 
skiego nie jest dość zwinna, bywa natomiast 
zawiła i ociężała, grzeszy nieraz rozwlekłością, 
l^awet te z pomiędzy ^bajek^, które należą do 
najlepszych, nie są wolne od powyższych upte- 
rków, jak np. „Mundus vult diecipi". Inne zno- 
wu z tych utworów grzeszą niejasnością pewną 
symbolu, chociaż pomysł w nich doskonały 
2 nadawałby się do wybornej satyry, jak np. 
^Lycoperdon giganteum^. 

Drugi cykl zatytułowany: „Bajeczki". Ma- 
my tu drobne najczęściej parafrazy znanych 
powszechnie bajek Ezopa, Fedra, Lafontaine*a, 
naszego Krasicki^o, parafrazy w sensie iro- 
nicznym, np. „Wilk i jagnię**: „Jagnię piło w 
strumieniu, a widząc w oddali zbliżającego się 
Wilka, poczęło uciekać. Wilk biega szybciej 
od Jagnięcia, to też je dopędził i pożarł^. 

Mimowoli czujemy tu brak czegoś nieuchwy- 
tnego, co się nie da bliżej określić, a co sta- 
nowi właściwą istotę bajki o drobnych roz- 
miarach, epigramatu i t. p. Jest więc zwie- 
^osć, ale niema siły, jędmości słowa. 

Dopełniają tomu dwa jeszcze cykle. Jeden 
z nich: „Przypowiastki dla dziatek^ zawiera 
kilka utworów alegorycznych, wziętych niby to 



z życia dzieci, ale zastosowanych dla doro- 
słych. Ostatni wreszcie cykl p. t. „Sielanka" 
odmienny ma zupełnie charakter. Żjmotu sa- 
tyrycznego (z wyjątkiem ^Bolanda") niema tu 
wcale, natomiast wiele tu szczerego liryzmu, 
zwłaszcza w utworach: „Czarna Topiel^ i „Ką- 
piel**, dzięki czemu rzeczy te należą do najle- 
pszych w całym tomie. Świadczy to o różno- 
rodności talentu p. Lemańskiego, talentu, któ- 
remu wszakże dużo jeszcze brak do zrównowa- 
żenia. 

H, GalU. 

Liaty, które 90 nie doszły. Przekład (z nie- 
mieckiego) Jadwigi Miczyńskiej. 8-a, 
str. 228. Lwów, 1804. Nakład księgar- 
ni H. Altenberga. Warszawa E. Wende 
i S-ka. Cena rub. 1. 

Dla rodzin niemieckich, które miały kogoś 
ze swoich w oblężonym Pekinie, w czasie ru- 
chów bokserskich przeciw cudzoziemcom (1900 
r.), listy te musiały mieć sporo uroku, przypo- 
minały chwile ciężkie, budzące trwogę w nie- 
jednym sercu. Skutkiem podobnych uczuć, 
wartość Uteracka listów tych urosła znacznie 
w oczach publiczności niemieckiej. Mniej zro- 
zumiałe jest nasze przejęcie się niemi. Tłuma- 
czono je gwałtownie w odcinkach paru pism, 
w końcu wydano dwa odrębne ich przekłady. 
Rrrecz nie jest pozbawiona wdzięku, — nie było 
wszakże o co tak bardzo się ubiegać. 

Listy odtwarzają skalę uczuć istoty czułej, 
zatrwożonej o losy przyjaciela, wystawionego 
w Chinach na niebezpieczeństwo. Falowania 
tych uczuć, przeplatane wspomnieniami szczę- 
śliwych chwil przeżytych z dalekim przyjacie- 
lem, oddane s^ subtelnie, nieraz to wszystko 
przedłużone jest zbytecznym gadulstwem, nie- 
mającym nic wspóln^o z wewnętrznym życiem 
zaniepokojonego serca kobiecego. 

Wł, Jabłonowski, 

Maupassant finy de... Nowele, przełożył 
Zygm. Niedźwiedzki, t, I, U i IJI „Bibl. 
powsz.** Nr. 487 i 488, 16-ka, str, 72 -4- 62. 
Złoczów, 1904. Nakł. W. Zukerkandla. 
Cena za tomik 25 hal. 

Tenże. Nowele. 8-ka, str. 96. Warsza- 
wa, 1905. Nakład księgarni A. S. Dubow- 
skiego, przekład A. Strzeleckiego. Cena 
kop. 30. 

Przypominają sobie czasami wydawcy nasi 
o znakomitym noweliście francuskim i, chcąc 
go uczcić, skubią go na wszystkie strony, wy- 



68 



Xl 2. 



dając mikroAkopijne zbiorki jego utworów no- 
welistycznych, wyjęte z licznych dzieł jego. 
O ile to jest usprawiedliwione — i na swoim 
miejscu — w tego rodzaju wydawnictwie, jak 
^Biblioteka Powszechna*', gdzie może to leżeć 
w planie jego i być systematycznie prowadzo- 
ne o tyle zabawnie wygląda w przypadko- 
wym wydaniu, w mizernym, kilkudziesięcio- 
stronicowym tomiku. 

JVł, Jabłonowski, 

Miecznik Antoni. Czterjf dni. Powieść. 8-ka, 
t. I str. 142, t. II 141. Wazszawa, 1903. 
(Bibl. dzieł wyb. Nr. 305-306). Cena k. 50. 

Autor wprowadził tu kilka postaci, dobrze znanych z 
bruku warszawskiego, które łatwo poznać pod marką na- 
zwiitk zmienionych; podlał to obficie gęstym sosem skan- 
daliku, i uczęstował tym wszystkim czytelników < Bibljo- 
teki Dzieł Wyborowych » Smacznego! 

H. Galie, 

NoWOdieUka Antonina. Opowiadanie babuni. 
8-ka, str. 68. Kielce, 1903. 

Nie jedno to, ale właściwie dwa opowiadania dwuch 
• babuń*, niezawodnie bardzo ciekawe dla nich «wnuś>, ale 
dla nikogo więcej. Jeszcze drugie, z czasów Bzeczypospoli- 
tej Krakowskiej, uszłoby od biedy, zawiera bowiem pewne 
drobne szczegóły obyczajowe, ale pierwsze, z czasów Stani- 
jflawa, Augusta i tej nawet drobnej zalety pozbawione. 
Oba pisane stylem bardzo pospolitym, miejscami nawet 
bardzo niepoprawnym, kłócącym się z zasadami gramatyki 
i ortografji; a są i takie np. dziwolągi: mocarstwa na ho- 
ryzoncie Wiedeńskim orzekły, ii «miasto Kraków z małym 
okręgiem, do •wej epoki Księstwem Warszawskim zwa- 
nem (7!) ma być osobnym krajem wolnym i t. p. 

Poco drukować podobne ełukubracje? 

H, GalU, 

Rygier Leon. Bańba dusz. Powieść. 8-ka, 
str. 243. Warszawa, 1904. Wydawnictwo 
księg. T. Paprockiego i S-ki. Cena rb. 1 
kop. 50. 

Pierwsza to próba młodego antora na ni- 
wie powieściopisarstwa. Powiedzmy szczerze, 
ta próba wcale mu się nie udała. P. Bygier 
miał zamiar przedstawić stopniowe upodlenie 
dusz wzniosłych i szlachetoych, dążących do 
światła, do postępu, do ideałów, w ponurej 
walce życiowej. Tymczasem niemasz tu ani 
tych dusz wielkich, albo raczej wcale tu dusz 
niema, ani walki życiowej, ani bolesnych roz- 
czarowań, ani tragicznego upadku, 

P. Bygier zapomina, że prawdziwie wielkie 
dasze w ogniu próbnym życia — nie przepala- 
ją się, lecz hartują. 

Jego zas bohaterowie — to poprostu niedołę- 
gi. Z początku wygląda to na romans sensa- 



cyjny, o barwach mocno spłowiałych: młody 
nauczyciel, panna w domu. wzajemna miłość^ 
pojedynek, wykradzenie ukochanej, ucieczka^ 
przyjazd do Warszawy. I tu zaczyna się owa 
mniemana „hańba dusz**: Solski, ów bohater, 
nie może dać sobie rady z ciężarem, który 
wziął na barki, sprzedaje swoje przekonania, 
pisuje do pism przeciwnego obozu, wreszcie | 
przykrzy mu się cala ta afera; pannie Janinie 
także się przykrzy ta awantura miłosna, nu- 
dzi się (dzieci nie mają!), wreszcie pada w ob- 
jęcia pierwszego z brzega złodzieja alkowianego. 

I gdzież ta ^hańba dusz^? gdzież dążności 
szlachetne? gdzież walka o ideały? A prawda: 
są ideały. Solscy (bo wreszcie się pobrali) 
zjeżdżają na wieś, co także jest upodleniem; 
Solski przedzierzga się w agronoma, hoduje 
osobliwe odmiany zbóż w doniczkach, aż tu 
pewnego razu świnie wdarły się do jego pra- 
cowni i wszystko mu poniszczyły, czem zroz- 
paczony Solski woła do Janiny: „Patrz! oto 
przez ciebie świnie zjadły moją ideję!" 

A więc sens moralny „Hańby dusz^ taki: 

nie wpuszczać świń do ogrodu! Ha! może to 

i racja. 

H. GalU, 

Sarnecki Zygmunt. Nie twoja!.,. Nowele. 
8-ka, str. 104. Warszawa, 1904, Nakł. 
Alfreda Zonera. 

Nowelka niniejsza nie stoi na wysokości da- 
wniejszych utworów autora „Szklannej góry*. 
Składa się ona z dwuch nie dość zręcznio 
wstawionych jedna w drugą części. Jedna z 
nich, to rzecz najzupełniej banalna: uwiedzenie 
biedne] dziewczyny przez bogatego i znudzone- 
go życiem paniczyka; z tego też tematu nie 
można było nic już wycisnąć. Drugą sprawą 
jest spotkanie tych dwojga ludzi po latach 
dwudziestu czy trzydziestu w warunkach tak 
niezwykłych, tak nieprawdopodobnych, tak 
wreszcie mało odpowiadających charakterowi 
bohaterów, że wygląda na polowanie na sen- 
sację. To też autor nie potrafił wlać ducha 
w swoich bohaterów i uczynić ich postacie je- 
dnolitemi; wygląda to tak jak w melodrama- 
cie: w pierwszym akcie widzimy bohaterów w 
kwiede młodości, w trzecim aktorzy zmieniają 
ciemne peruki na siwe i przyprawiają brody^ 
Trudno w takich warunkach o subtelność du- 



szoznawcza. 



H, Galie, 



Mk 2. 



69 



Tetnajer Przerwa Kazimierz. Na skalnem 
Podhalu. U. 8-ka mniejszai str. 240. 2 ni. 
Warszawa. 1904. Nakład Gebethnera 
i Wolffa. Cena rb. 1.10, oor. rb. 1.50. 

Odyby kto był chciał zgóry ustalić tezę, że 
twórczość takiego urodzonego liryka, jakim jest 
Tetmajer, z trudnością przekroczy granice, za- 
kreślone przez własną swą przyrodę, że dzia- 
łalność pisarska we wszelkiej innej, aniżeli wy- 
lewy osobiste, dziedzinie będzie rodzajem m- 
łćrnuzzoj rzeczą małoważną we względzie ja- 
kościowym, jeżeli nie ilościowym, — ten do nie- 
dawna jeszcze nie miałby powodu żałować zbyt 
pośpiesznego sądu. Zwłaszcza utwory beletry- 
styczne, pozostające w sferze przyciągania Sien- 
kiewicza, nie wiele by mu sprawiły kłopotu. 
Do niedawna jeszcze... Lecz dziś wiemy i wi- 
dzimy, źe> uderzy wszy w kamienną ścianę „skal- 
nego Podhala*, Tetmajer wyprowadził z niej 
zdrój świeżej, żywiącej wody. Z Tatr szły ku 
nam pierwsze podmuchy rodzinne od młodości 
poezji. Niegdyś szukał tam pokrzepienia 
Asnyk, Konopnicka wznosiła pierwsze swe nie- 
śmiałe pienia. Tam później urasti^ w potęgę 
dach Kasprowicza, Tetmajer brał w pierś swą 
wiatr halny. Szli inni jeden po drugim i zda- 
wi^o się — owiewać nas zaczyna przejmujące, 
ostre a krzepiące tchnienie gór. To przema- 
wiały skalne olbrzymy. Przyszła kolej i na 
lud tego kraju. Przemówił on w osobie naj- 
lepszych swych synów, odsłonił przed nami 
swój ból i swą nędzę, niedolę komornika i za- 
skorupiałe w samolubstwie serce gazdy. Ale 
teraz da nam poznać inne swe tajemnice, praw- 
da, już dlań będące dziś wspomnieniem. Nie 
otoczą nas tu „roboty i dni* pracującej rzeszy, 
w ich codziennej, nieustającej realności. To 
praw żywota poetyckiego domaga się w te] 
chwili bohatersko-epicki i rycersko-rozbójniczy 
okres dziejów tego ludu. Idą nasi felibrzy! 
powiedziano o Jedliczu, Stopce, Orkanie. Obe- 
cnie chyba do szkockich bardów należy sięgać 
po porównanie. Czuć w słowach Tetmajera, 
jakby dumę rodową naczelnika klanu. Z Ludź- 
mierzem spotkamy się zarówno u niego, jak 
u Orkana, do Ludźmierza ciągną tiumy swo- 
iście pobożnych podhalan, w Ludźmierzu wid- 
nieje „Tetmajerowy dwór**! — Pieśń minionych 
czasów! przypomina się zwrotka Osyanowska. 
„Hej, hej! Tak wej ono bywało, dawno, tak*'. 
Pieśń twarda i szorstka, jak wysterki krzesa- 



nicy, pełne chrapliwych dźwięków i okrzyków 
zbójniczych, tonów mocnych a nieubłaganych. 
I niewiadomo, czemu dziwić się więcej. Czy 
językowi, przytrudnemu niekiedy, lecz posiada- 
jącemu niezrównaną wyrazistość, a dzięki któ- 
remu zda się, bardziej jeszcze zaostrzył się on 
stawny rylec Tetmajerowski? Czy sile chara- 
kterystyki, sprawiającej, że każda twarz wystę- 
puje z tła, niby ze skały wykuta? Czy wre- 
szcie mocy wizjonerskiej, która postawiła przed 
nami cały świat, udzielnemi rządzący się prawa- 
mi, już bajeczny, a przecież tętniący życiem? 
Świat, w którym łączy się w całość naiwna 
wiara z dumną nietroską o rządy zaświatowe, 
pojęcia najbardziej pierwotne z sceptycznym, 
przenikliwym na świat wejrzeniem, instykt dra- 
pieżniczy z powagą i prostotą patrjarchalną, 
podstępną chytrość z nieukróconą odwagą i zu- 
chwalstwem... 1 któżby zliczył wszystkie prze- 
ciwieństwa? A jedno zasadnicze prawo to pa- 
nuje jak w każdym „bohaterskim** środowisku, 
żej arystokracja i zbójnicza ma jeno fantazję 
i glos, szarej masie zostaje jeno podziw naboż- 
ny. „Sobek sobie w białej izbie posłać ka- 
zał—śmiało rozkazywał, prawo czuł^, — W dru- 
giej części książki autor podaje wielce ciekawe 
urywki z mitologji góralskiej. 

A. Drogoszewski. 

Zacharjaaiewicz Jan. Pq ślubie. Z zapisków 
kobiety, powieść. 8-ka, str. 216. Kraków, 
1903. Spi5łka wyd. polska. 

Nie dzisiejszy to autor i nie dzisiejsza metoda pisa- 
nia. Nad miarę rozwlekle, w sposób wprost nużący i mało 
plastyczny mamy tu przedstawione dzieje młodej kobiety 
przed ślubem i po ślubie. Sama bohaterka jest tak po- 
wszednia w swej Aigodności serca i płytkości umysłu, że 
nikogo swą osobą zająć nie zdoła. Inne zaś postacie, jak 
zupełnie niezrozumiały mąż bohaterki, jej wuj, stary dzi- 
wak i nudziarz, autor «Emila Potockiego*, i jeszcze kilka 
innych— to blade, niewyraźne cienie. Przy tern powieść 
wykonana jest nader niezręcznie, bo nic nie znaczące dro- 
biazgi życia wysuwają się na pierwszy plan, a najważ- 
niejsze przełomy duchowe, np. wyjście za mąż bohaterki za 
pierwszego z brzegu cknzyna*, pozostają bez uzasadnienia. 
Język powieści nie jest wolny od prowincjonalizmów ga- 
licyjskich, styl suchy i bezkrwisty. 

H. GalU. 

Z Jednego atrumienla. Szesnaście nowel 
przez dziesięciu autorów z przedmową 
Elizy Orzeszkowej. 4-ka, str. XVI + 420. 
Warszawa, 1906. Skład główny w księ- 
garni E. Wende i Spółka. Cena rb. 1, na 
lepszym papierze rb. 2. 



70 



Jtt 2. 



Wydawnictwo niaiejsze jeBt aktem dobrze 
zrozumianej służby społecznej. Celem jego jest 
chęć przyczynienia się do rozwiązań i|i palącej 
kwestji stosunku ludności żydowskiej do nasze- 
go społeczeństwa. I dzisiaj właśnie, w dobie, 
gdy hasła asymilacji, uobywatelenie żydów co- 
raz mniej znajdują posłuchu, kiedy natomiast 
wrogie sobie kierunki antysemityzmu i sjoniz- 
mu tworzą z obu społeczeństw zbrojne, oszań- 
cowane obozy, zasługuje ze wszech miar na pod- 
niesienie i poparcie usiłowanie, któr^ zrodziło 
wielki tom „Z jednego strumienia^. 

Chodzi o to, by w szerokich warstwach na- 
szego społeczeństwa zbudzić przyjaźń i sym- 
patję dla szarych, nędznych mas pospólstwa 
żydowski^o, uśpić namiętności religijne, naro- 
dowe, plemienne, złagodzić odrazę i nienawiść, 
ażeby wszyscy ci, co zrodzili się na jednej zie- 
mi, poczuli się w równej mierze tej ziemi sy- 
nami. 

Wysokie idee humanitarne nie od dziś kieł- 
kowały w łonie naszego społeczeństwa, co stwier- 
dza w pięknej przedmowie do niniejszego wy- 
dawnictwa Eliza Orzeszkowa. Od Xyi w., po- 
przez humanizm, wiek oświecenia, romantyzm 
płynie ten strumień czysty i ożywczy. I w dzi- 
siejszej naszej twórczości beletrystycznej nie brak 
dowodów, że wielkie idee wszechludzkie przy- 
świecały i przyświecają najlepszym duchom na- 
szego społeczeństwa. 

„Z jednego strumienia^ jest tego najlepszym 
dowodem. Mamy tu zebrane szesnaście nowel 
przez dziesięciu autorów, wśród których znaj- 
dziemy najznakomitszych naszych beletrystów 
współczesnych, a wszystkie przedstawiają nędz- 
ne, a zarazem wysoce sympatyczne i godne 
szczerego współczucia typy proletarjatu żydow- 
skiego. 

Znaczna część nowel jest już znana wybornie 
inteligientnemu ogółowi. Poprzestaniemy więc 
tylko na wyliczeniu ich tytułów. Aleksander 
Świętochowski, słusznie zajmujący naczelne miej- 
sce w zbiorze, dał znany obrazek p. t. „Chawa 
Bubin^, który w swoim czasie wywołał tyle 
wrzawy polemicznej. Elizy Orzeszkowej zamiesz- 
czono cztery utwory: wDaj kwiatek^, „Gedali'', 
„Silny Samson^ i „Ogniwa*'^ a wszystkie ce- 
chują się głębokością myśli i piękną formą lite- 
racką; zwłaszcza ostatni z nich budzi reflek- 
»ie poważne i podniosłe uczucia. 

Mar ja EonopnicJoi użyczyła do zbioru dwu 



nowel, także powszechnie znanych i cenionych, 
jako swojego rodzaju arcydzieła: „Mendel 
Gdański^' i „Jakton'^ 

Doskonałe są też w swoim rodzaju* obraz- 
ki rodzajowo Klemensa Junoszy: „Łaciurz^' 
i „Cud na kirkucie"; pogodnym i dobrotliwym 
humorem odcinają się one od ponur^o tła in- 
nych utworów „Z jednego strumienia^'. 

Wreszcie z pośród starszego pokolenia auto- 
rów znajdziemy tam Adama Szymańskiego z je- 
go popularnym „Srulem z Lubartowa*' i V/ik- 
tora Gomulickiego z „Chałatem'^ wyjętym z jed- 
nego z ostatnich zbiorów. 

Z młodszych beletrystów zamieścił tu: Gus- 
staw Daniłowski piękną i głęboką nowelę p. t. 
,,Nad urwiskiem'', która jest podniosłą alegorją 
stosunków pomiędzy obu społeczeństwami, Fe- 
liks Brodowski dwa subtelne utwory: „Dziecię 
Symchy*- i „Strącone liśde**, wyjęte ze zbioru 
„Chwila", które ocenialiśmy niedawno na tym 
miejscu, Kazimierz Zdziechowski „Perły'' i Wan- 
da Dałecka „Nowego Abrahama'*. W pierw- 
szym z tych utworów mamy typ nowskroś no- 
woczesny młodej, inteligientnej żydówki, która 
pada ofiarą swych szczytnych usiłowań; drugi 
przedstawia nędznego krawca w małym mia- 
steczku, co z trudnością, kosztem największych 
wysiłków swoich i całej rodziny zdobywa czar- 
ny kawałek chleba. 

Taka jest zawartość niniejszego tomu. Do- 
niosłość artystyczna tych nowel jest bardzo róż- 
na, a przeprowadzenie jakiegoś stopniowania 
byłoby rzeczą bardzo trudną i nawet poniekąd 
bezpożyteczną. Nie o artyzm bowiem tu cho- 
dzi, lecz o tendencję społeczną, która przepro- 
wadzona jest mniej lub więcej udatnie. 

Tendencji tej należy tylko szczerze i gorąco 
przykksnąć. Czy przyczyni się jednak wydaw- 
nictwo „Z jednego strumienia'' do wzajemnego 
zbliżenia społeczeństw? Życzyćby tego obu stro- 
nom należało, ale — powiedzmy otwarcie, jest to 
bardzo wątpliwe. Cóż z tego, że nasza poezja 
będzie nawoływała do wspólności duchowej, je- 
żeli jednocześnie ciemna i nieznana nikomu z nas 
literatura żargonowa będzie siała ziarno nienawi- 
ści? Od tego więc należy zacząć wszelką pracę 
społeczną, a obowiązek ten leży na inteligiencji 
żydowskiej, bo my do tłumu żydowskiego prze- 
mawiać wszak nie możemy. 

I jeszcze jedno. Typy przedstawione w zbio- 
rze „Z jednego strumienia" składają się na jed- 



}& 2. 



71 



nostronny bądź co bądź, obraz społeczeństwa 
żydowskiego w naszym kraju. Wszystko to są 
nędzni i godni współczucia parjasowie. A gdzie 
rozpanoszone, średnio zamożne mieszczaństwo? 
gdzie cale roje kupców, drobnych fabrykantów, 
maklerów, ajentów, kantorzystów, którzy będą 
zawsze przedstawiali najpotężniejszą zawadę ku 
wszelkiemu zbliżeniu? Gdzie inteligencja żydo- 
wska, doktorzy, adwokaci, pisarze i artyścif 
gdzie wreszcie wielcy fabrykanci, wielcy kupcy, 
bankierzy ,tuzy giełdowe? 

Nie leżało to, zapewne, w zamiarach organi- 
zatorów wydawnictwa. W swoim zakresie zro- 
bili oni wszystko, co mogli. 

H, Galie, 

• 

Żukowski Witold. Złoto i bioto. Dra- 
mat w 5 aktach. Petersburg 1903. Skł. 
gh w księg. Jana Fiszera. Cena kop. 75. 

^Puste pańskie słowa nie mogą sprawić na 
mnie żadnego wrażenia..." — mówi w jednym 
miejscu swojego dramatu p. Żukowski. W in- 
nym powiada: „Twoje gadanie nie ma sensu 
i mnie nie rozczula, tylko litością przejmuje**. 
Te dwa zdania mogłyby służyć za motto do 
pięcioaktowej elukubracji p. t. „Złoto i błoto**, 
a w dzisiejszej krytyce stanowią najlepsze 
określniki samej pracy. Zaiste, w pseudo-dra- 
macie — ku wielkiej szkodzie papieru i despe- 
racji krytyka — są tylko słowa, słowa i sło- 
wa. W dodatku — trywjalne, częściej bez żadne- 
go wyrazu, czasami zas dosięgające szczytów 
naiwności. Np. hr. Koman, dowiedziawszy się, 
źe go żona zdradza, woła: „ruina... nędza., 
piekło... nie zrównają się z tą hańbą, która 
spadła na moje /«/^i^/w<>** — albo dalej: ^...te różo- 
we usta całowały jego usta... (i to cnotliwe 
ciało wraz z jego..,). Ostatnie biadanie za- 
mknął autor w nawiasie, chcąc tym zapewne 
zaznaczyć, że nie dla wszystkich nadaje się do 
czytania. Ten sam biedny hrabia wyJcrzykuje 
w następnym akcie do Giełducha, że dzięki 
jemu wpadł niemoralnie w kałużę brudu, że 
ten zbój Gi^duch gwałtem zdc^ał wyrwać pa- 
ni hrabinie «/o</ łona jej cnotę. Wówczas Gieł- 
duch pada na kolana i „chwyta hrabiego za 
nogę", błagając: „Ja niewinny, jak fioga ko- 
cham I** Ale sentymentalnie — wściekły hrabia 
celuje^o swojej ofiary z rewolweru. 

Wymieniłem oczywiście tylko celniejsze miej- * 
sca, wprawdzie nie hczne, wprawdzie wywołu- 



jące uczucia inne od tych, które chciał wywo- 
łać autor, lecz zawsze wyróżniające się czymś 
od reszty. Ta reszta, to stek takich całkiem 
niescenicznych pomysłów, jak zabijanie dzie- 
cka w łonie matki, jak bękarctwa, oszustwa, 
a wszystko niesmaczne, rozwlekłe, nudne, koń- 
czące się melodramatycznemi wyBtrzałami i po- 
licją... Słowem jest to coś, co stoi na moral- 
nym i artystycznym poziomie ^Binaldiniego^, 
a dowodzi raz jeszcze, że jednak... papier jest 
cierpliwy. 

W, Grubiński. 

Publicystyka. 

T. E. Kilka słów o masonerji 8-ka, str, 
104. Warszawa, 1901. Wydawnictwa 
„Kroniki Rodzinnej.** Cena "kop. 25. 

W oczach autora tej broszurki masonerja 

jest przyczyną wszelkiego złego, jakie tylko się 
dzieje na świecie obecnemi czasy; nietylko bo- 
wiem rewolucje, zaburzenia anarchistyczne, 
zbrodnie, gwałty, kradzieże, kazirodztwa, roz- 
wody, niewiara, pesymizm, są wynikiem agita- 
cji wolnomularskiej, lecz nawet ono odpowiada 
za «skarłowacenie młodego pokolenia* (str. 4)- 
Sama myśl wytłumaczenia wszystkich wypad- 
ków dziejowych w Europie ubiegłego stulecia 
przez odniesienie jej do jednej przyczyny musi 
podawać w wątpliwość kompetencję p. T. Ef 
po za tym książeczka jest pamAetem polemicz- 
nym ze wszystkiemi jego cechami. 

/an Stecki, 

H. G. Wells. Wizje przyszłości (czyli o 
wpływie rozwoju wiedzy i mechaniki na 
życie i myśl ludzką). Spolszczył Jan 
Kleczyński. 8-ka, str. 156 + 1 ni. War- 
szawa, 1904. (Bibl. „Tygodnika Ilustro- 
wanego*'. Nakład Gebethnera i Wolffa- 
Cena kop. 30. 

Mówiąc otwarcie, nie rozumiem powodów 
rozgłosu tej książki, która w polskim tłuma- 
czeniu — jest lekturą wprost uciążliwą ze 
względu na styl zawiły, wykład rozwlekły i 
określenia chaotyczne. Być może, iż w orygi- 
nale są jakieś zalety językowe, lecz wady i 
braki wykładu oraz rozumowania tkwią orga- 
nicznie w samym dziele i mogą, jak sądzę, 
zniechęcić najciekawszego czytelnika. Nie widz^ 
w tym wcale „wyobraźni silnej, barwnej i boga- 
tej**, którą każe się zachwycać tłumacz na 



^ 



iii 

!!»■• 



72 



wiarę Maeterlinck'a, ani nawet nie widzę w 
tych .wizjach przyszłości^ logicznego ^rozwi- 
nięcia hipotez i postulatów wiedzy współcze- 
snej'. Na grancie wiedzy tej Wells trzyma 
się ledwo dopóty, dopóki mówi o ,, wpływie 
rozwoju nuchaniki*^ (przedewszystkim środków 
komunikacyjnych) na układ życia ludzkiego, 
gdy jednak wykracza poza t« zagadnienia, 
staje się tylko subjektywnym marzycielem, 
a domniemania jego — lubo podawane są. pra- 
wie w formie apodyktycznej — mogą być 
śmiało kwestjonowane. Do takich conaj mniej 
spornych kwestji należy naprzykład sprawa 
ukształtowania się w przyszłości stosunków 
między kobietą a mężczyzną: dla Wellsa mo- 
nogamja jest tylko przeżytkiem, który trzyma 
się jeszcze dzięki czasowej użyteczności, gdy 
moim zdaniem wolno jest — bez ujmy dla 
wiedzy biologicznej i socjologicznej, owszem 
z wielkim ze strony tych nauk poparciem — 
uważać małżeństwo monogamiczne za wynik 
wysoce doskonałego przystosowania się je- 
dnostek ludzkich do materjalnych i moralnych 



Al 2. 

warunków życia, za najwyższą formę rozwojo- 
wą małżeństwa. Nie jestem także pewny, czy 
moralność przyszłych ludzi pozwoli im — jak u- 
trzymuje autor — .bez żalu i wstrętu" zada- 
wać śmierć nietylko zbrodniarzom i warjatom, 
lecz i nieuleczalnie chorym, próżniakom, roz- 
pustnikom i tchórzom. Ale to są tylko poje- 
dyncze okazy na obliczu wizji WeUsowskiej, 
wogóle zaś obliczu temu brak fizjognomji cha- 
rakterystycznej, brak indywidualnego wyrazu. 
Wells nie stawia żadnej zasady moralnej czy 
politycznej, któraby służyła przypuszczalnie za 
podstawę układu stosunków społecznych i pry- 
watnych w przyszłości. Zasadami takiemi w na- 
szym zachodnio-europejskim świecie były kolejno 
niewolnictwo, stanowość feudalna, wolne na- 
jemnictwo w dziedzinie politycznej i ekono- 
micznej, obok moralności chrześcijańskiej w 
życiu jednostki; co stanie na ich miejsce w 
wieku XXI-ym?. Brak wyraźnej odpowiedzi na 
pytanie powyższe stawia książkę Wellsa o wie- 
le niżej od innych rozgłośnych utopji. 

Jan Stecki, 



[V 



Pragnąc ułatwić porozumienie się pomiędzy autorami i tłumaczami z Jednej a wy- 
dawcami z drugiej strony, otwieramy łamy pisma naszego bezpłatnie dia zawiadomień: 
a) ze strony autorów i tłumaczów o pracach gotowych Już, będących w robocie, lub 
wreszcie dopiero zamierzonych, dia których posrukują oni nakładców; b) ze strony wy- 
dawców o poszukiwaniu autorów dia planowanych dzieł iub wydawnictw i tłumaczów dia 
dzieł, pisanych w Językach obcych. 



Dzi^a poniżej podane znalazły tłumaczy i poszukuje się nakładcy: 
Deherain P. P. „Traitć de chimie agricole'^; 

Miinsterberg H.. „Uebćr Aufgaben und Methoden der Psychologie*^; 
Menger dr. A., „Das biirgerliche Becht und die besitzlosen Yolksklassen"; 
Maeterlinck. ^Joyzella"; 
Mirbeau O., „Lee mauvais Bergers** fdramat). 
A. Steina, J. Macauleya Milton i Jego czasy 
Layaisant^a „L'ćducation fondće sur la science*'; 

O. Jespersen^a „Sprogunder yis ning** (Nauka języków obcych ze stanowiska psy- 
chologicznego, przeznaczona dla nauczających i uczących się). 



Dr. Theodor Heller, „Griindriss der Heilpadagogik^ wyjdzie w przekładzie polskim, doko- 
nanym przez d-ra Wł. Chodecki^o. 



C. L. Morgan'a. „An introduction to comparatiye Psychology'' znalazło tłumacza i na- 



kładce. 



r 



M 2. 



73 



Nakładem Towarzystwa nakladow^o i księgarni Narodowej opnśd prasę ^Ekoaomja po- 
lityczna" prof. Philippowicha w przekładzie polskim. 



KRONIKA. 



— Z powodu bezrobocia drukarzy cała nasza 
prasa perjodyczna była narażona na przerwy 
i opóźnienia w ciągu pierwszej połowy lutego. 
Dla tej samej przyczyny obecny numer „Książ- 
ki'* wychodzi z opóźnieniem. Stosunek pomię- 
dzy właścicielami drukarń a zecerami na razie 
ułożył się pomyślnie. 

— Akademja Umtejętności w Krakowie po- 
wzięła uchwałę wydawania greckich ojców ko- 
ścioła IV wieku. August hr. Cieszkowski za- 
pewnił na ten cel zapomogę w kwocie 10,000 
koron; prof. Stern bacn podarował na ten cel 
Akademji bibliotdcę pomocniczą i zobowiązał 
się do złożem'a 1000 koron na dalszy zakup 
dzieł. Do komisji wykonawczej, która ma nie- 
zwłocznie przystąpić do dzieła, weszli pp. Mio- 
doński, K. Morawski, Stefan Pawlicki, Sin ki, 
Sternbach i S. Witkowski, 

— Prezes krajowej rady szkolnej we Lwo- 
wie w imieniu namiestnika zawiadamia, redak- 
tora -Przeglądu filozoficznego" p. Władysława 
WeryŁę, że redagowany przezeń kwartalnik po- 
lecono do zaprenumerowania wszystkim gim- 
nazjom i szkołom realnym w Galicji. 

— W Piotrkowie pod redakcją ks. A. Gro- 
chowskiego zaczęły wychodzić „Wiadomości 
pasterskie^. Pismo, przeznaczone dla kleru 
rzymsko-katolickiego, w programie swoim obej- 
muje rozprawy teologiczne, kwestje kościelne, 
prawo, liturgję, dział sprawozdawczy i drobne 
wiadomości bieżące. 

— ^Kurjer Warszawski" swój numer nowo- 
roczny poświęcił całkowicie Warszawie. Jestto 
obfita i zajmująca wiązanka wspomnień o przesz- 
łości starego groda, na której tle przewijają sic 
wybitne postacie różnego autoramentu, wypad- 
ki historyczne z losami Warszawy związane, 
koleje instytucji juź to należących do przeszło- 
ści, już talach, które w spusciźnie przetrwały do 
naszych czasów. Wśród szeregu wspomnień 
przewijała się utwory poetyckie, czerpiące nat- 
chnienia z umiłowanej przeszłości tej zawsze 
ludnej i gwarnej stolicy. Nie zapomniano na- 
wet o herbie i nazwie Warszawy, których ro- 
dowód potylekroć juź był przedmiotem badań 
i roztrząsań. Zaczynając od Deotymy i Sien- 
kiewicza, mamy tu przyczynki A. Rembowskie- 
go, Wł. Korytyńskiego, A. Kraushara, W. Bo- 
gusławskiego, A. Polińskiego, A. Briicknera, 
St. Tarnowskiego, J. Kallenbacha, Sz. Askena- 
zego, Or— ota, Cz. Jankowskiego, Ela, Ig, Ba- 
lińskiego i in. Tekst ilustrują liczne portrety 



i widoki. Całość urozmaicona, zajmująca i nie 
pozbawiona trwalszej wartości. 

— 9 Przegląd Tygodniowy" od nowego roku 
przeobraził się w „Przegląd powszechny" pod 
tą samą redakcją p. Adama Wiślickiego. Zmie- 
nił postać zewnętrzną, powiększył rozmiary 
i bardziej urozmaicił rubryki swoje w kierunku 
aktualności. Charakter naogól zachował ten 
sam i koło stałysh współpracowników zapewne 
wytrwa przy odświeżonym organie. Prenume- 
rata roczna wynosi rb. 4,80 w Warszawie i rb 
6 na poczcie, zaś z dodatkiem „płatnym" rb. 
6,80 i 8. 



CZASOPISMA. 



— Ateneuni. Lipiec. „Nal i Damayanti^, 
przekład A. Langego; F. Jabłozyński, „Chora 
wieża"; J. Zarycza, „Linie Hofera**. 

— Biblioteka lekarska. Styczeń. Dieula- 
foy, „Patologia wewnętrzna". T. IV. 

'— Biblioteka Warszawska. Styczeń. A. 
Krasiński, „Nowy rok"; T. Grabowski, „Mło- 
dość Słowacki^o'*; K. Zdziechowski, „ Prze- 
miany **, powieść współczesna ^dalszy ciąg^; 
Prof. dr. J. Nusbaum, „Newitalizm dzisiejszy 
i jego geneza"; Dr. J. Flacha, „Ibsen w świe- 
tle swoich listów"; J. K., „Z Parnasu Ham- 
burskicjgo"; W. Bogusławski, „Na scenie i na 
estradzie"; H. Galie, irŻydzi w beletrystyce 
dzisiejszej". 

— Czasopismo galie' Tow. aptekarskiego. 

Styczeń. „Łatwe oznaczenie tłuszczu w mle- 
ku z ryciną"; „Protokół z XXXIV walnego 
zgromadzenia członków gal. Towarzystwa apte- 
karskiego (c. d.)". 

— Ekonomista. St. A. Kempner, ^O obe- 
cnem przesileniu gospodarczem"; ,1. Kindelski, 
„Przemysł solny ** (przyczynek do dziejów we- 
wnętrznych Królestwa Kongresowego); C. Ła- 
giewski, „Stowarzyszenia kredytowe w Króle- 
stwie Polskiem"; M. Handeisman i Ł. Nagór- 
ski, „Wieś Bochotnica kościelna pod względem 
ludnościowym" (monografia); Dr. Z. Daszyń- 
ska-Golińska, „Własność rolna w krajach Au- 
strji (studjum statystyczno społeczne): Czechy 
i Morawy"; J. Lutosławski, „Rucb wspóldziel- 
czy w Anglji"; J. Arnold, „Stanowisko Gali- 
cy i pod względem produkcyi żyta i pszenicy w 
stosunku do ilości mieszkańców" (według obli- 
czeń statystycznych); Dr. St. Pernaczyński, 
„Bank rzeszy niemieckiej"; B. Wasiutyński, 
„Ubezpieczenia robotników w Europie Zacho- 



74 



jył 2. 



dniej" (ubezpieczenie robotników od nieszczę- 
śliwych wypadków). 

— Homiletyka. Styczeń. „Samoobrona mo- 
ralna''; „Sposób postępowania duszpasterza, 
aby pozyskał miłość i zaufanie u swych para- 
fian**; „Kazania na niedziele*^; „Kazania o Mę- 
ce Pańskiej"; ^Nauki przygodne"; „Mowy ża- 
łobne"; „Wiadomości teologiczno-pastoralne". 

— Kronika dyecezyi przemyskiej. Styczeń. 
„Mowa ks. biskupa Józ. Sebastyana Pelczara, 
miana podczas dyskusyi sejmu o szkołach śre- 
dnich"; „Dzieje dyecezyi przemyskiej: XLVI. 
Walenty Aleksander Czapski (1737 — 174'2), 
XLVII. Hieronim z Bogusławie Sierakowski 
(1742 — 1760)-; X. W. K. „O procesach mał- 
żeńskich słów kilka"; „Wizytacya kanoniczna 
dekanatu moscickiego, dokonana przez bisku- 
pa-8ufragana Karola Józefa Fischera w roku 
1904". 

— Krytyka. Styczeń. „Nadchodzi czas"; 
Leopold Staff, „Pieśni śpiewane sobie i nocy: 
Płomień, Ukój, Życie zwiedzione, Układy, 
Abym mógł w Tobie kochać rzeczy, których 
niema. Majak, Rana, Czarna godzina, Trupie 
miasto, Rzeka": Michał Sokolnicki, „Upadek 
polskiej myśli historycznej" (od Lelewela do 
Szkoły krakowskiej); Maurycy Zych, „Echa 
leśne"; Kazimierz Rakowski, „Z więzienia pru- 
skiego*; Henryk Biro- Jakubowicz, „«Bund» 
ogólno żydowski związek robotniczy na Li- 
twie, w Polsce i Rosy i"; Marya Markowska, 
„Fragment: Tobie ulico. Iwo Płomieńczyk, 
Ciretchen"; Jan Sten, „Gawoty gwiezdne"; Jan 
Topas, „Pięciu, wrażeń kilka z Wystawy je- 
siennej w Grand Palais*^. 

— Lekarz Homeopata. Styczeń. „Granice 
przyrodolecznictwa i chirurgji"; „Calcarea fiuo- 
rica w wypadku katarakty*; „Jak zostałam 
Jaroszka"; „Powody, przemawiające za usunię- 
ciem przymusowego szczepienia ospy"; „Pod- 
walina wszelkich reform społecznych". 

— Nowiny lekarskie. Styczeń. Dr. Gaszyń- 
ski (Warszawa), „Ratowanie noworodków od 
pozornej śmierci nowym sposobem sztucznego 
oddychania"; Dr. Genabek (Husiatyn), „Incon- 
tinentia urinae jako powikłanie stulejki"; Dr. 
Dziembowski (Poznań), „Białkomocz wskutek 
zatrucia rtęcią". 

— Ognisko. Grudzień. Z. , Brzeski, „Nowa 
teorya o wygnaniu Bolesława Śmiałego"; Wells, 
„Skradzione ciało"; „Fantazya^; „Broń palna 
ręczna'*, wedłue dzieła J. Blocha; A. Zakrze- 
wski, „Przegląd historyczny usiłowań i proje- 
któw utworzenia 'jeżyka międzynarodowego"; 
„Biologia wobec najnowszych badań fizycz- 
nych"; Erckmann-Chatriana, „Waterloo" (dalszy 
ciąg dziejów rekruta z 1813 r.). Powieść; 
Prof. dr. St. Tołłoczko, „Co to są elektrony?"; 
„Tajemnica okrętu" powieść; E. Żmijewska, 
„Sprawy kobiece"; „Kufer podróżny", no- 
wela z niemieckiego; „Zadania do nagrody". 

— Poradnik Językowy. Styczeń. Piotr Ja- 
worek, „O zmianie znaczenia rzeczowników"; 



Roman Zawiliński, „Teorya a praktyka języ- 
kowa w naszych pismach codziennych"; „Za- 
pytania i odpowiedzi"; Józef Czekalskie „(jKizie 
i dokąd"; Władysław Strzembosz, „Przymio- 
tnik od c Stępki »^; Czesław Świerczewski, 
„Nadsmotrszyk -- celnik"; R. Stasz, „Cyrku- 
larz a okólnik". 

— Przegląd hygleniczny. Styczeń. Dr. Jó- 
zef Barzycki, „Sprawozdanie roczne o inspek- 
cyach w r. 1902"; Zarzycki inżynier, „W spra- 
wie kanalizacyi miasta Lwowa'; dr. Wiktor 
Legeiyński, „Jak należy zorganizować służbę 
desynfekcyjną w naszych miastach i miastecz- 
kach*. 

■— Przegląd kościelny. Grudzień 1904 r. 
„Hymn do Najświętszej Panny", z niedru- 
kowanych wierszy poety wielkopolskiego Kon- 
stantego Zakrzewskiego; ks. dr. Tadeusz Trzciń- 
ski, „Nieznana praca Balcera Pstrokońskiego'; 
ks. A. J., „Obowiązek aplikacyi mszy świętej 
pro populo" (dok.); ks. Stanisław Okoniewski, 
„Objaśnienie najnowszego dekretu o stypen- 
dyach mszalnych" (c. d.); ks. Cz. M. „Patro- 
nat kościelny w świetle powszechnego prawa 
krajowego" (c. d.); ks. Tadeusz Gapczyński, 
„Obrazy kościelne a liturgika**; ks. Slanisław 
Okoniewski, „Missa in aiiena ecclesia"; ^ (kon- 
gres Maryański w Rzymie a kwestya społe- 
czna*. 

— Przegląd polski. Styczeń. W. Klinger, 
„Z emigramatów greckich", tłumaczenia wier- 
szem; dr. Tadeusz Sinko, „Marcin Bielski i 
Erazm z Rotterdamu"; ks. Franciszek Staro- 
wieyski, „Z dziejów Stolicy św. za pontyfika- 
tu Piusa VII. — IV. Fenestrelle. V. Kardy- 
BsA Maury. VI. Kardynał Fesch" (dok.); Te- 
resa z Potockich Wodzicka, „Z ostatnich dni 
Polski i Kurlandyi"; „Pamiętniki bar. Karola 
Henryka Heykina (1752—1796) (c. d.); „Spra- 
wy krajowe, XXIV. dr. Władysław Leopold 
Jaworski, Po sejmie. II. Stosunki szkolne". 

— Przegląd powezeoliny. Styczeń. Lucyan 
Rydel, „Jasełka, akt II: Herod"; dr. Leopold 
Caro; „Z naszych spraw społecznych: Prawa 
sługi"; ks. Karol Krokoszy ński T. J., „Towa- 
rzystwa etyczne"; dr. Feliks Koneczny, „No- 
winy z historyografii polskiej*; ks. K. Czay- 
kowski T. J., „Pod dzisiejszą Apologetykę: 
Papiestwo jako wszechwładza państwowa (do- 
kończenie)"; Zofia Mrozowicka, „Cud Madon- 
ny" (nowela). 

— Przegląd prawa i administracyi. Gru- 
dzień 1904. Dr. Jerzy Michalski, „Galicyjskie 
spółki akcyjne i projekty reformy opodatkowa- 
nia tych asocyacyi w Austryi (dok.): Stefan 
Zembrzuski, „Rosya i ICrólestwo Polskie, sto- 
sunek prawno-państwowy od roku 1815 — 1832 
(dok.)"; dr. Jan Paygert, „Zbrodnicze zaniecha- 
nie (studyum z prawa karnego) (c. d.)"; dr. 
Henryk Jaworski, „Stosunki ekonomiczne w 
Galicyi pod panowaniem Austryi"; dr. Zygm. 
Gargas, „Odsetki od podatków nieprawnie po- 
branych"; „Odezwa lwowskiego Towarzystwa 



M2. 



75 



prawniczego w sprawie reformy kodeksu cy- 
wilnego"; ^Zapiski literackie''; ^Praktyka cy- 
wilno sądowa**. 

— Toż samo. Styczeń. Prof. dr. Stebelski, 
„Ułaskawienie młodocianych przestępców w 
Austryi"; dr. Konrad Krokowski, ^Kara celo- 
wa**; dr. Henryk Jaworski, „Stosunki ekono- 
miczne w Galicyi pod panowaniem Austryi** 
(c. d.); dr. Jan Paygert, „Zbrodnicze zanie- 
chanie (Studynm z prawa karnego)* (c, d.); 
dr. Zygm. Oargas, „Odsetki od podatków nie- 
prawnie pobranych* (dok.); „Zapiski literackie*; 
„Praktyka cywilno-sądowa**; „Praktyka admi- 
nistracyjna* przez Z. Gargasa. 

— Przewodnik naukowy I literacki. Gru- 
dzień. Dr. Oswald Balzer, „O Morskie oko, 
wywód praw polskich przed sądem polubo- 
wnym w Hradcu* (c, d.); dr. Bronisław Ło- 
ziński, -Galicyjski sejm stanowy (1817 — 
1845) (dok.); dr. Tadeusz Troskolański, ,, An- 
drzej Radwan Zebrzydowski, biskup krako- 
wski. T. ir, cz. I" (dok.); Tad. Stan. Grabo- 
wski, -Kilka sylwet współczesnych pisarzy 
chorwackich* (c'ok.). 

— Przyjaciel Zwierząt. Grudzień. M. Ba- 
um, ^Stulecie zwierząt*; J. Wodzińska, „Zwie- 
rzęta z naszej przeszłości*; Dr. med. J. R., 
„Z wycieczki na Południe". 

— Roczniki Towarzystwa naukowego w To- 
runiu. Bocznik XI. Ks. Stanisław Kujot, 
„Kto założył parafie w dyecezyi chełmińskiej'', 
część II, pierwsza połowa; Wincenty hr. Łoś, 
^Książę Fryderyk Wilhelm von Holstein Beck, 
feldmarszałek Fryderyka W-go, gubernator 
Berlina etc. 1687 — 1719 i jego polskie sto- 
sunki*; dr. Władysław Semkowicz, „Zagadko- 
wy pierścień średniowieczny (z 4 rysunkami)**; 
ks. Kazimierz Chmielecki, „Wycieczka do gro- 
bowisk przedhistorycznych w pow. kartuzkim**; 
Kazimierz Nitsch; „Patronimika na — óc, — ic, 
— óc w gwarach Prus Zachodnich"; Konst. 
Kościński, „Inwentarz starostwa człuchowskie- 
go z r. 1746^; ks. Stanisław Kujot, „Numerus 
sacerdotum ecclesiarum Gedanensium, cum ve- 
tus adhuc floreret status antę Sutheranismum**; 
„Przegląd prac dotyczących ludności Prus i 
Pomorza**; „Bibliografia zachodnio-pruska i są- 
siednich okolic polskich z lat 1903 i 1904''; 
„Spis członków za rok 1904". 

— Ruch chrześcijańsko - społeczny. Sty- 
czeń. A. B. ^Kwestya robotnicza a jej roz- 
wiązanie**; ks. Detloff, „Państwo nowocze- 
snych reform socyalnych"; ks. St. A., „Usta- 
wy o języku polskim**; ks. W. Beiter, „Zabez- 
pieczenie na wypadek choroby** (dok.); dr. Te- 
odor Bzymski, „O wolności koalicyjnej w Niem- 
czech**; J. Goździewicz, ^Dziesięciogodzinna 
dniówka w przemyśle"; „Z ruchu socyalistycz- 
nego*. 

-;- Świat słowiański. Styczeń, „Klub Sło- 
wiański w Krakowie^, sprawozdanie z trzech- 
lecia; A. Grzymała Siedlecki, „Aleksander Py- 
pin, rzecz wygłoszona na posiedzeniu Klubu 



słowiańskiego w dniu 3 grudnia 1904 r."; 
^Dyskusya po odczycie p. Siedleckiego"; Be- 
nesić Juliusz, „Wrażenia belgradzkie**; August 
Sokołowski, „Polacy w walce o niepodległość 
serbską". 

— Sylwan. Styczeń. S. Sokołowski, „Z 
krajowych szkółek doświadczalnych"; W. Ty- 
niecki, cSosna pospolita"; P. Pomian, ^Z ba- 
dań naa rozwojem korzeni drzew leśnych". 

— Towarzystwo naukowe w Toruniu. Socie- 
tas literaria Torunensis. Fontes VIII, 1904. 
Toruń. Yisitationes episcopatus Culmensis 
Andrea Olszowski, culmensi et Pomeraniae 
episcopo a. 1667 — 1672 factae, curavit Bruno 
Czapla (c. d. ark. 26—37). 

— Wiadomości numiznatyozno-archeologlcz- 
ne. Bok XV, nr. 3. M. Marcinkowski, ,In- 
wentarz zamku krakowski^o, a. dni 1787 ul- 
timis i unii spisany" (c. d.); Walery Kostrzęb- 
ski, „O denarach Słowian zwanych wendyjski- 
mi^ dr. Feliks Kopera, ^MateryaJy do iuwen- 
taryzacyi zabytków sztuki i kultury w Polsce^ 
(c. d ); M. Gumowski, „Monety polskie we 
wiedeńskim gabinecie monet i medali ''; Adam 
Chmiel, „Materyały sfragistyczne*; „Pieczęcie 
żydowskie"; , Dublety rycm w Muzeum Naro- 
dowem w Krakowie do nabycia^. 

— Zdrowie. Styczeń' Dr. med. J. Polak, 
„Naj pierwsza sprawa w programie społecznym", 
Dr. A. Mesz., „Projekt reform sanitarnych w 
Otwocku"; Dr. K. Chełchowski, „Temperatu- 
ra izb wiejskich w zimie"; „Streszczenia prac 
z dziedziny hygieny"; „Z Warszawskiego To- 
warzystwa Hygienicznego". 



Kurjer księgarski. 



— Firma H. Altenberga we Lwowie w dniu 
I-go stycznia obchodziła uroczystość XXV-le- 
cia istnienia swego i ten dzień upamiętniła 
spowiedzią z ćwierćwiekowej działalności swej 
katalogiem jubileuszowym. Zasługi i intencje 
założyciela firmy Hermana Altenberga, zmar- 
łego przed laty dwudziestu, ocenił na pierwszej 
karcie katalogu pan Władysław Bełza; tam 
więc odsyłamy Szan. Kolegów po ściślejsze in- 
formacje. Z naszej strony dodać winniśmy, źe 
następcy założyciela firmy Wdowa, Zięć i Syn 
z równą umiejętnością i z nie mniejszym za- 
pałem w dalszym ciągu prowadzili rozpoczętą 
pracę wydawniczą; zasługują więc ze wszech miar 
na uznanie i życzenia dalszego owocnego roz- 
woju firmy. A. TurkuL 

— PP. S. Marymont i J. Szliferstein w d. 
I-go stycznia otworzyli księgarnię w Warsza- 
wie (Marszałkowska 139) pod firmą ^Księgar- 
nia Powszechna". 

Komisy powierzyła księgarnia firmom p. A. 
Brockhaus w Lipsku, Paryżu i Londynie i 
„Księgarni Narodowej" we Lwowie. 



76 



Kt 2. 



BIBLIOGRAFJA. 

(Bibliografia Eagranicznm sebrana pnez Komelego Hecka). 



Teologia, dzieła treści reiigijnej. 

Borilk Franciszek X. 60 kolęd 1 plenni na 
Boże Naurodzenie z melodyami. Zebrał i opracował 
8-ka str. 113 + II. Warszawa, 1905. Wyd. 
księg, nakł. M. Szczepkowskiego. kop. 40. 

Ozerniński M. ka. S. J. Wilhelmina Balko z 
Zaleszczyk i inne mlsyonarki i misyonarze wymor- 
dowani przez pogan dnia 13 sierpnia 1904 r. w No- 
wem Pomorzu. Odb. z „Misyj katolickich". 8-ka, 
5tr. 16. Kraków, 1905. Nakł. Redakcyi. 

Enoyklopedya kościelna podręczna. Opraco- 
wana pod kierankiem Ks. Ks. St. Galla, Jana Nie- 
dzielskiego, Henr. Przezdzieckiego, Ant. Szlagow- 
skiego, Ant. Tanera i redaktora Ks. Zygm. Ch^- 
mickiego. A— B. Tom ni— IV. 8-ka, str. 421+ 
od 161 — 192. Warszawa, 1904. Wyd. «Bibl. 
dzieł chrzęść. » Skł. gł. w księg. Gebethnera i 
Wolffa. rb. 1. 

Fiat A. ko. Konferencya o gorliwości w odna- 
wianiu 5. ś. ślubów. 4-to, str. 10. Kraków, 1904. 
Nakł. Zgromadzenia Sióstr miłosierdzia. 

LubeckI Kazimierz. Sprawozdanie z krakow- 
skiej Sodalicyi akademickiej za rok jubileuszowy 
dogmatu Niep. Poczęcia 1903/4. 8-ka, str. 24. 
Kraków, 1904. Nakł. SodaUcyi. 

Modlitwy poranne I wieczorne dla wychowa- 
nek Zgromadzenia sióstr boskiej miłości. 8-ka, str. 
14. Kraków, 1904. Nakł. Sióstr Bosk. Mil. 

OetrowiCZ Leonard ko. Mowy żałobne i kaza- 
nia przygodne. 8-ka, k. ni. 4, str. 384 i 2 ni. z 
wizer. autora. Poznań, 1905. Nakł. wydawców 
ksi^. Św. Wojciecha. mr. 5. 

Pamiątka poświęcenia groty Matki Booklej z 

Lourdes w Porąbce Uszewskie]. Pieśń o Najśw. 
Pannie Maryi z Lourdes. 16-ka, str. 7. Kraków, 
1905. Nakł. i druk. W. L. Anczyca i Sp. 

Patronowie. Święci... bractwa matek chrze- 
^ciańskicii. Czytania dla matek. 8-ka, str. 59. 
Poznań, 1904. Nakł. i druk. Księg. św. Wojcie- 
cha, fen. 20. 

Pieśń na pamiątkę koronacyl Matki Bożej w 

Tuchowie dnia 2 października 1904. 8ka, kart. 1 
z nutami. Kraków, 1904. Nakł. i druk. W. L. 
Anczyca i Sp. 

Puchaleki Wawrzyniec ko. Homilie na nie- 
dziele całego roku. Wydanie II. 8-ka, str. 181 
i 3 ni. liWÓw, 1904. Gubryn. i Schmidt, kor. 4. 

ReJowICZ JarOOlaW ko. Maryologja na ambo- 
nie Skargo wskiej. B. m. i r. w. (1905). 8-ka, str. 
17. 

SiemieśokI Jan ko. O pobożności. 8-ka, str. 

31. Poznań, 1904. Nakł. i druk. księg. św. 
Wojciecha. fen. 10. 

Sirca Maryan. Tersat, chorwackie Loreto, po- 
dług O. Franciszka Glavinića. 8-ka, str. 24 z ryc. 
Kraków, 1904. Nakł. autora. 



SlotwIrtokI Staniolaw ko. Kilka wierszy z o- 
kazyi uroczystych obchodów. Na pamiątkę d(^[ma- 
tu N. P. N. Panny Maryi. 8-ka, str. 4. Kra- 
ków, 1904. Nakł. autora. 

WoliŚOkl X. O demiowej koronie Pana Jezusa 
i jej przewiezieniu do Francyi. Odb. z « Przewo- 
dnika katolickiego*. 8-ka, str. 20. Poznań, 1905. 
Nakł. i druk ksiąg. św. Wojciecha. fen. 15. 

ZdzłechoWOkI M. „Pestis Pemiciosissima''. 
Rzecz o współczesnych kierunkach myśli katolic- 
kiej. 8-ka, str. 95. Warszawa, 1905. Nakł. księg. 
E. Wende i Sp. kop. 45. 



Bibiiografjay encyiclopedje,' dzieła 

zbiorowe. 

Katalalog literatury naukowej polokiej. Ca- 

talogue of polish scientific literaturę. Tom III, ze- 
szyt IV. 8-ka, str. 69 — 102. Kraków, 1904. 

Filozofia, peycliologja, eetetylcay etyica. 

BrzOZOWOkI StaniololaW. Zasady psychologii 
popularnie wyłożone. Przez... lO-ka, str. 101. 
Warszawa, 1904, Nakł. M. Arcta. Ks. dla 
wszystkich Nr. 186. kop. 15. 

Cathrein Wiktor S. J. Filozofia moralna (fi- 
lozoiia moralności) wykład naukowy porządku mo- 
ralnego i prawn^o. Przekład wolny z trzeciego, 
pomnożonego i uzupełnionego wydania niemieckiego. 
Przez W. Grostomskiego. Część druga. Poszczegól- 
na filozofia moralności. Tom IV. 8-ka, str. 218 
-j- 16. Warszawa, 1905. «Bibl. dzieł chrześci- 
jańskich* zt. 49. Skł. gł. w księg. Gebethnera i 
Wolffa. 

Haeckef Erneot. Zarys ńlozofd monistycznej. 
Przetłumaczył K. S. 8-ka, str. 328 + VII. 
Warszawa, 1905. cBibl. Narodowa*. rb. 2. 

HSffding Harald. Zasady etyki. Przełożyła dr. 
Zotja Daszyńska. Wyd. drugie. 16-ka, str. 104. 
Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. Ks, dla wszyst- 
kich Nr. 161. kop. 15. 

Kant Imanuel. Najpiękniejsze myśli z pism. 
Ze zbioru d-ra R. Richtera. Wybrał i przetłuma- 
czył Antoni Krasnowolski. 16-ka, str. 113. War- 
szawa, 1905. Nakł. M. Arcta, Ks. dla wszyst- 
kich Nr. 235. kop. 25. 

Wit wieki Wladyolaw. Analiza psychologiczna 
objawów woli. Archiw. nauk. wyd. Tow. dla po- 
pierania nauki pols. dział I, t. II. zesz. 2. 8-ka, str. 
127 z 4 fig. i 1 tabl. Lwów, 1905. Nakł. Tow. 
Gubr. i Schmidt, E. Wende i Sp. wWarszawie. 

kor. 3 



Matematylca, naulci przyrodnicze. 

Blader S. Rozwiązania zagadnień matematycz- 
nych, zawartych w « Zbiorze* prof. I. Kranza. Cz. 
I. Podręcznik pomocniczy dla wyższych klas szkół 



Vk 2. 



77 



średnich. 8-ka, str. 176 z 83 fig. w tekście. Sta- 
nisławów, 1905. Nakł. A. Staudachera i 8p. 

za całość kor. 4. 

Niedźwiedzki J. prof. dr. Geologia, wykłady 
w szkole politechnicznej we Lwowie. Część I. 
Spisał w streszczeniu J. A. 4-ka, k. 17, z 1 tabl. 
Lwów, 1904. Nakł. katedry mineralogii w szkole 
polit. hal. 70. 

— Petrografia (opisowa nauka o skałach) w za* 
kresie ograniczonym do niezbędnych potrzeb tech- 
ników. Wyd. 2. „Bibl. podręczników szkoły poli- 
technicznej*' t. V. 8-ka, k. ni. 2, str. 132. Lwów, 
1905. Nakł. autora. Gabryn. i Schmidt. 

Simroth H. Biologia zwierząt. Tłumaczył Jan 
Sosnowski. 8-ka, str. 293. Warszawa, 1905. 
Nakł. księg. E. Wende i Sp. rb. 1.50. 

SzymaAskl A. Z. Gwiazdy i ludzie. (Kartka z 
dziejów astrologii. *16-ka, str. 168. Warszawa, 
1904. Nakł. ^Ziarna**. Skł. gł. w księg. E. Wen- 
dei Sp. Opr. kop. 50. 

Weyberg Z. Wiadomości początkowe z krysta- 
lografii według dzieł G. Wulffa i T. Liebischa stre- 
ścił i ułożył... 8-ka, str. 251. Warszawa, 1905. 
Nakł. E. Wende i Sp. rb. 1.60. 



Antropologia, etnografja, archeologja 
przedhistoryczna. 

Estrelober Stanisław. Wypraszanie od kary 
śmierci w obyczaju naszego ludu. Odb. z «Ludu>. 
B. m. i r. w. 8-ka, str. 18. Kraków, 1904. 

GostawlOZ Bronisław prof. O korzeniach cza- 
rodziejskich w lecznictwie ludowem u nas i indziej. 
Odb. z „Ludu". B. m. i r. w. 8-ka, str. 21 z 5 
rys. Kraków, 1904. 

ŁopaciAski Hieronim. Ślady powodzi u nas w 

histoiji, archeologji, języku, przysłowiach, podaniach, 
piśmiennictwie i sztuce. Przedstawił... (Odb. z 
książki zbiorowej na dochód powodzian ^MyśU, 
8-ka str. 26. Warszawa, 1904. kop. 30*. 



Historja. 

Antoniewlez Władysław Leon. Poczet królów 

polskich dla użytku młodzieży zestawił... Odb. z 
„Bartka** kalendarza krośnieńskiego. 8-ka, str. 7. 
Krosno, 1905. 

— Z dziejów Krosna, drobiazbi historyczne. 8-a, 
str. 15. Krosno, 1905. 

Askenazy Szymon. Książe Józef Poniatowski. 
1768 — 1818. Z 22 rycinami i heliograwiurą podług 
portretu Grassiego. 8-ka duża, str. 337. Warsza- 
wa, 1904. Nakł. Gebethnera i Wolffa. rb. 4. 

Boniecki Adam. Herbarz polski. Tom VII. 
Zeszyt X. 4-to, str. od 361 — 408 + IV od 
Horyszowscy do Hulkiewiczowie. Warszawa, 1904, 

kop. 75. 

Dąbkowskl Przemysław dr. Rękojemstwo w 

prawie polskiem i średniowiecznem. Archiwum 
naukowe. Wyd. Tow. dla popierania nauki pols.. 



dział I, t. III, zesz. 1. 8-ka, str. 255. Lwów^ 
1904. Nakł. Tow. Gubryn. i Schmidt we Lwowie. 
E. Wende i Sp. w Warszawie. 

Grabowski Józef. Pamiętniki wojskowe. Za 
zezwoleniem biblioteki im. Ossolińskich we Lwowie. 
Opracował Wacław Gąsiorowski. 8-a, str. 344. 
Warszawa, 1905. Nakł. Kasy Warsz. Pomocn. 
Księgarskich. Skł. gł. w ks. Gebethner i Wolff. 

rb. 1.80. 

Jabłonowski Aleksander. Atlas historyczny 

rzeczypospolitej. Wydany z zasiłkieuz Akademii 
Umiejętności w Krakowie. Epoka przełomu z w.. 
XVI-go na XVlI-sty. Dział ll-gi cZiemie ruskie* 
rzeczypospolitej. Opracował i wydał... duże folio. 
Tablic 16. Warszawa- Wiedeń 1899—1904. Skh 
gł. w księg. Gebeth. i Wolffa. rb. 15. 

Łoziński Bronisław dr. Galicyjski sejm stano- 
wy fl817 — 1845). 8-ka, str. 139 i 2 ni. Lwów,. 
1904. Nakł. H. Altenbeiga. kor. 5, 

Mlaskowski Kazimierz dr. ks. Z młodych lat 

Stanisława Hozyusza (w czterechsetną rocznicę uro- 
dzin), z Odb. z „Przegl. Kościeln." 8-ka, str. 
28.. Poznań, 1905. Nakł. i druk. ksi^. św. Woj- 
ciecha. 

UniskI Seweryn Hrabia. Rodzina, herbarz 
szlachty polskiej. Opracowany przez... przy współ- 
udziale Adama Amilkara Kosińskiego. WykończO' 
ny i uzupełniony przez Aleksandra Włodarskiego. 
Wydany staraniem i kosztem córek autora. Tom II. 
8-ka duża, str. 404. Warszawa, 1905. Skł. gł. 
w księg. Gebeth. iWolffa. rb. 7. 

Źerbliło J. Kronika Jana z Czarnkowa, Archi- 
dyakona Gnieźnieńskiego, Podkanclerzego Króle- 
stwa Polskiego (1370—1884). Przełożył z łaciń- 
skiego, wstępem i przypisami uzupełnił... 8-ka, 
str. 196. Warszawa, 1905. Wyd. Kasy im. J. 
Mianowskiego. Skł. gł.w ks. £. Wende i Sp. 

kop. 75. 

ZlewialkOWSkl Floryan. Pamiętniki. Część 
I— IV r. 1848, 1863. 8-ka, str. 74 + 175 -}- 19(> 
4-352 z portr. autora. Kraków, 1904. Nakł. He- 
leny Ziemiałkowskiej, Spółka wyd. pols. kor. 10 



Historja i teorja literatury. 

Bystrzycki Jan. Mikołaj Rej z Nagłowic. W 
czterechsetną rocznicę urodzin (1505 — 1905). Odbr 
z c Bratka 9 kalendarza krośnieńskiego. 8-ka, str. 
19. Nakł. i druk. W. Lenika, 1905. 

DubanOWlOZ Edward. Słowackiego ksiądz Ma- 
rek, studyum historyczno-literackie. Odb. z „Pa- 
miętnika Literackiego''. 8-ka, str. 48. Lwów, 1904^ 
Nakł. Tow. lit. im. Adama Mickiewicza, księg 
Polska. kor. 1.20' 

r 

Feldman Wilhelm. Piśmiennictwo polskie 1880 
—1904. Wyd. trzecie. T. III i IV. 8-ka. str. 
243 z 25 ilustr. i 4 ryc. kolor. -|- 454 z 12 portr, 
w tekście. Lwów, 1905. Nakł. Księg. H. Alten- 
berga. Tom po kor. 5. 

Jaworski Tsdeusz dr. Idea przewodnia w dra- 
matach Wyspiańskiego: Wesele, Wyzwolenie, A- 



78 



I& 2. 



1 



kzopolis. 8-ka, str. 20. Poznań, 1905. Nakł. 
i druk. ksiąg. św. Wojciecha. fen. 50. 



Sztuki plastyczne. 

BenedyktOWiOZ Ludonir. Rodowód secesyi w 
malarstwie i ize:Sbie, jej kwiaty i owoce na naszej 
grzędzie. 8-ka, str. 36. Kraków, 1905. Nakł. 
autora. Spółka wyd. pols. kor. 1. 

Burkhardt JakÓb. Kultura odrodzenia we Wło- 
szecłi. Tłumaczenie według VIII wydania, opraco- 
wanego przez Ludwika Geigera przez L. M. T. I. 
8-ka, str. 330 + 2 ni. Kraków, 1905. Spółka 
wyd. pols. za t. 1 i 2 kor. 12. 

Katalog wystawy Jubileuszowej Tow. Przyj. 

sztuk pięknych. 4-ka, k. ni. 14. Krak. 1904. 
Okładkę i winiety wykohs^ Cug. Dąbrowa. 

Muther Ryszard Prof. Histotya malarstwa. 
I. Trecento i Quattrocento, II. Mistycy i marzycie- 
le. Malarstwo germańskie w epoce reformacyi. III. 
Cinąuecento, IV. Malarstwo w epoce baroku. Wiek 
złoty malarstwa niderlandzkiego. V. Malarstwo w 
epoce baroku, tudzież Wielkiej Bewolucyi. Przeło- 
żył Stanisław Wyrzykowski, 8-ka, cz. I str. 157, 
cz. II str. 170, cz. m str. 144, cz. IV 147, cz. V 
168. Warszawa, 1905. Nakł. Jana Fiszera. 

rb. 3. 

Muzeum narodowe w Krakowie. Przewodnik 
po wystawie retrospektywnej druków i opraw X.V 
—XIX w. 8-ka, str. 20. Kraków, 1904. Nakł. 
Muzeum. 

Przewodnik po wystawie retrospektywnej 
druków 1 opraw XV — XIX w. 8-ka, str. 19. 

Kraków, 1904. Z officyny Uniwersytetu Jagiel- 
lońskiego. 

ZubrzyokI S. J. dr. Zwięzła historya sztuki, od 
najpierwszych jej zaczątków po czasy najnowsze. 
8-ka, str. 423 z liczn. ryc Kraków, 1904. Nakł. 
autora. kor. 5. 



Prawo, nauki społeczne, ekonomja. 

Adamski St. ka. Kasy oszczędności w obrębie 
towarzystw. Odcz. popul. dla Tow. pols. VII. 
£-ka, str. 21. Poznań, 1904. Nakł. i druk. księg. 
Św. Wojciecha. fen. 10. 

— Nowe zadania dla naszych towarzystw dobro- 
czynnych. Odcz. popul. dla Tow. polskich. 8-ka, 
str. 16. Poznań, 1904. Nakł. i druk. księg. św. 
Wojciecha. fen. 10. 

Ciompa Paweł. Wzory do zeznania i oblicze- 
nia podatków. 4-ka, str. 50 i 2 ni. Kraków, 1904. 
D. E. Friedleina. 

Cohn Ad. J. Stosunki ekonomiczne żydów w 
Państwie Rosyjskiem. Odb. z ^Izraelity*. 8-ka, 
podł., str. 77. Warszawa, 1904. Skł. gł. w ks. 
G. Centnerszwera i Sp. kop. 10. 

Doliński Aleksander dr. Austryackie prawo 
akcyjne. I Część ogólna. 8-ka, str. 183. Lwów, 
1903. Nakł. autora, Gubryn. i Schmidt, kor. 5. 

Gargas Zygmunt dr. Odsetki od podatków nie- 



prawnie pobranych. Odb. z «Przegl. prawa i ad- 
mistracyi». 8-ka, str. 24. Lwów, 1005. Wyd, 
Tow. prawnej ochrony podatników nr. 1. Nakł. 
Tow. 

fioŹdziewlOZ J. O emancypacyi zarobkowej ko- 
biet. Odczyty popularne dla Tow. polskich V. 
8-ka, str. 28. Poznań, 1904. Nakł. i druk. ks. 
Św. Wojciecha. fen. 10. 

— Kwestya kobieca. Odczyty popularne dla 
Tow. polsk. VIII. 8-ka, str. 20. Poznań, 1904. 
Nakł. 1 druk. księg. św. Wojciecha. fen. 10. 

HofniokI Zygmunt. O społeczno - politycznej 
tendencyi opodatkowania. (Głos w sprawie spornej). 
Odb. z „Czasopisma prawn. i ekonom. ** 8-ka, str. 
79. Kraków, 1904. 

Nędza dzieci. Odb. z „Przegl. powszechn.^^ 
8-ka, str. 23. Kraków, 1904. 

R. A. Nowoczesny ruch ludno^i z szerszem 
uwzględnieniem stosunkkw polskich. Odczyty po- 
pularne dla Tow. polsk. IX. 8-ka, str. 23. Po- 
znań. 1904. Nakł. i druk. księg. św. Wojciecha. 

fen. 10. 

Relter W. ks. Co wiedzieć naleiy z nowego 
prawa o zatrudnieniu . dzieci w przemyśle. Odcz. 
popul. dla Tow. polsk. VI. 8-ka, str. 32. Po- 
znań, 1904. Nakł. i druk. księg. św. Wojciecha. 

fen. 10. 

TaszyckI z Luslawlo Zygmunt dr. Taryfy i 

refakcye czyli ulgi taryfowe dla gospodarstw rol- 
nych. Wyd. c. k. Tow. rolniczego, zesz. I. 8-ka, 
str. 68. Kraków, 1904. Nakł. Tow. roi. 

Weinstock S. Poradnik prawniczy w sprawach 
administracyjnych, autonomicznych, cywilnych, kar- 
nych i skarbowych, ponadto zawierający kompletny 
zbiór wzorów, przykładów i pism, i^Taz z ju- 
dykaturą władz najnowszych i t. d. z dodatkiem 
taryf administracyjnych, sądowych i skarbowych. 
8-ka, k. ni. 2 + str. 816. ' Lwów, 1905. G. Ge- 
bethner i Sp. w Krakowie. kor. 10* 

Wykaz adwokatów do krakowskiej izby adwoka- 
ckiej należących. 8-ka, str. 36. Kraków, 1905. 
Nakł. Izby. 

luromski K. Prawo opieki wychowawczej wy- 
chowania Opiekuńczego małoletnich z dnia 2 lipca 
1900 r. i przepisy uzupełniające z dnia 18 grudnia 
1900 r. tłum. z niem... 8-ka, str. 52. Poznań, 
1904. Nakł. »Ruchu Chrześć.-Społecz.» fen. 50. 



Pedagogika, wychowanie, Icsiązicl dia 

młodzieży. 

Andersen. Wybór bajek, społszcfyła Wanda 
Młodnicka. 8-ka w., str. 351 z ilustr. Nakł. Księg. 
Polskiej B. Połonieckiego, E. Wende i Sp. w War- 
szawie. Lwów, 1905. kor. 5. 

Królikowski Dyonizy. O wychowaniu dzieci 
rzemieślników. Odczyty popularne dla Tow. pol- 
skich I. 8-ka, str. 24. Poznań, 1904. Nakł. i 
druk. księg. św. Wojciecha, fen. 10. 

Lancaster E. 6. Wiek młodzieńczy. Studyum 
psychologiczno-pedagogiczne. Przełożyli z angiel- 



Hk 2. 



79 



skiego A. Grudzińska i K. Król. Wyd. dnigie, 
8-ka, str. 123. Warszawa, ]905. Nakł. M. Arcta. 

kop. 60. 

Stfttlit Tow. kolonii wakacyjnych dla uczniów 
gimnazyów i. szkół realnych w Krakowie i Podgó- 
rzu. 8-ka, str. 13. Kraków, 1904. Nakł. Tow. 

W. dr. Kilka słów o wychowaniu dzieci, Od- 
czyty popularne dla Tow. polskich. IV. 8-ka, str. 
22. Poznań, 1905. Nakł. i druk. księg. św. Woj- 
ciecha, fen. 10. 

Witkiewicz Stanisław. Chrześcijaństwo i kate- 
chizm. O nauce religii w szkołach galicyjskich. 
Odb. z « Reformy szkolnej » 8-ka, str. 22 — 37. 
Kraków, 1904. 



Medycyna, weterynarja, farmacja. 

Bier LSOnard dr. w sprawie reorganizacyi sa- 
nitarnej w miastach większych. Odb. z ^Przegl. 
lek.** 8-a, str. 37. Kraków, 1904. 

Sprawozdanie z 29-go zjazdu Tow. dla hygieny 
publicznej odbytego w Gdańsku dn, 14 — 17 wrze- 
śnia b. r. Odb. z ^Przegl. lek," 8-ka, str. 14. 
Kraków, 1904. 

6aill dr. Zakopane. Odb. z „Przegl. zdrojo- 
wego**. 8-ka, str. ni. 4. Kraków, 1904. Nakł. 
autora. 

Groseell Zenon dr. O giumastyce zdrowotnej. 
Odczyt. 8-ka, str. 16. Głogów, 1905. Nakł. 
pow. Tow. zaliczkowego. 

Hoffmann Aug. Prof. dr. O wyborze zawodu, 

praca zawodowa a ustrój nerwowy. Przełożył dr. 
Zygmunt Szymanowski. 8-ka, str. 37. Warsza- 
wa, 1904. G. Centnerszwer i S-ka. kop. 25. 
Holobut Teofil dr. Dalsze dwa przypadki tęt- 
ca, w którym stosowano wstrzykiwania zawiesiny 
mózgowej. Odb. z «Przegl lek.» 8-ka, str, 12. 
Kraków, 1904. 

Kaniaety iMarcIn. Alkohol i jego skutki. Od- 
czyty popularne dla Tow. polskich III. 8-ka, str. 
24. Nakł. i diuk. księg. św. Wojciecha, fen. 10. 

Levillatn F. dr. Hygiena ludzi nerwowych. II. 
Układ nerwowy i jego choroby. Z 2-go wyd. ory- 
ginału przełożył dr. M. G. 16-ka, str. 63. War- 
szawa, 1905. Nakł. M. Arcta. Ks. dla wszyst- 
kich N. 232. kop. 10. 

Nitscii R. Doświadczenia z jadem laboratoryj- 
nym (Virus fixe) wścieklizny. Odb. z t. XLIV. 
ser. B, „Rozpr. wydz. mat.-przyr. Akad. Umiej.** 
8-ka, str. 41. Kraków, 1904. Nakł. Akad. 

Nowotny FranoiSZeic dr. Ciała obce w nosie, 
gardle i przełyku, wydobyte w przeciągu ostatnich 
dwu lat. Odb. z „Przegl. lek.'* 8-ka, str. 16. 

Pieniążek prof. dr. Kilka uwag o dychawicy 
oskrzelowej (asthma bronchiale). Odb. z „Przegl. 
lek.** 8-ka, str. 34. Kraków, 1904. 

Rydygier L. Drugi mój sposób wycinania żo- 
łądka. Odb. z „Przegl. lek.' 8-ka, str. 6. Kra- 
ków, 1904. 

Samopomoc w oierpieniacli i oborobacli 
płciowych oparta na zasadacli lecznictwa 



przyrodnego. Wydanie drugie powiększone, z 
licznemi rycinami. 8-ka, str. 119. Berlin, 1905. 
Nakł. Wyd. « Przewodnika Zdrowia «. kop. 90. 

SkÓrczeWSki B. dr. Oddzielne zdrojowiska 
Krynicy od gminy wiejskiej. Odb. z „Przegl. 
Zdrojowego*. 8-ka, str. 36. Kraków, 1904. 

Statut polski^o Tow. balneologicznego w Kra- 
kowie. 8-ka, str. 8. Kraków, 1904. Nakł. Tow. 

Steinliaue J. Histologia patologiczna. Częi^ć I. 
Metody badania mikroskopowego tkanek i płynów 
patologicznych. 8-ka, str. 48. Warszawa, 1905. 
Skł. gł. w ks. E.Wende i Sp. kop. 75. 

Sterłing S. Dr. O leczeniu suchot płucnych w 
szpitalu i w domu. 8-ka, str. 125. Łódź, 1905. 
Księg. Rychl. i Wegnera. kop. 60. 

Strzemiński ignacy. Cierpienie oka wskutek 
półpaśca (herpes zoster ophth.). Odb. z „Post. 
okul.« 8-ka, str. 22. Kraków, 1904. 

Gieografja, krajoznawstwo i podróże. 

Borzemski Antoni. Powiat sanocki w cyfrach 
(Studyum statystyczne). 8*ka. str. 117. Sanok, 
1904. Nakł. Komitetu powiatowego. 

Gieiner A. dr. Sybeija, Ameryka przyszłości, 
podług dzieła Johna Fostera Frasera „The Real 
Siberia*. Przełożył z niemieckiego Antoni Kra- 
snowolski. 8-ka, str. 71. Warszawa, 1904. „Bibl. 
Naukowa*. kop. 50. 

Kipling Rudyard. Listy z Japonii. Przetłuma- 
czył Maryan Poloński. 8-ka, sir. 154 -|- III. 
Nakł. Gebethnera i Wolffa. kop. 40. 



Poezja, powieść, dramat. 

Andruszewski Jan. Z ziemi łez i piękna. 8ka, 
str. 183. Lwów, 1905. Nakł. księg. Narodowej. 

kor. 2.40. 

Bajeczki i powinszowania. 8-ka, str. 24 z 5 

ryc. Kraków, 1904. (Drukowane jako manuskrypt 
z wizerunkami d-ra Karola Estreidiera, jego rodzi- 
ny i podwórca biblioteki Jagielloiiskiej). 

Brodowski FeiikS. Liote. Nowele. Liote. — 
Dziecię Symchy. — Ponad wszystkiem. — Tomasz 
Sitok. — Po co dzień ich budzi... 8-ka, str. 257. 
Warszawa, 1905. Nakł. Gebeth. i Wolffa. 

rb. 1.20. 

CzIrikOW E. Żydzi, sztuka w 4 aktach, przeł. 
z rosyjskiego Zygmunt Ełośnik. 8-ka, str. 139. 
Lwów, 1905. Księg. Narodowa. kor. 2. 

Deotyma* Sobieski pod Wiedniem. Przez... 
Część IV. Polska w pieśni. 8-ka, str. 159. 
„Bibl. dz. wyb.'* N. 361. kop. 25. 

Fudiijania. Gejsza i rycerz, scena japońska z 
przed lat pięćdziesięciu. Odb. z < Głosu Narodu*. 
8-ka, str. 7. Kraków, 1905. 

GąsiorOWSki Wacław. Kajetan Stuart. (Osta- 
tnia obrona Częstochowy). Powieść z czasów 
Księstwa Warszawskiego. Wyd. drugie. 8-ka, 
str. 387. Warszawa, 1905. Nakł. <Gazety Rol- 
niczej*. Skł. gł. wks. E, Wende i Sp. rb. 1.50. 



8a 



Jft 2. 



Iry. ITlotne wspomnienia z teki podróżnej. 8-ka, 
str. 175. Poznań, 1905. Nakł. i druk. księg. św. 
Wojciecha. mr. 1.50. 

Janicki St. Wybór powinszowań na imieniny. 
Nowy Rok i różne uroczystości familijne. 8'ka, str. 
64. Podgórze-Kraków, 1904. Nakł. i* druk. L. 
Poturalskiego. hal. 30. 

JesIce-CholAsIll Teodor, z miłości. Powieść. 
16-ka, str. 184. Warszawa, 1905. Nakład , Ziar- 
na". Skł. gł. w ksi^. E. Wendft i Sp. 

opr. kop. 50. 

Keller Helena. Historya mego żyda. (Autobio- 
grafia głuchoniemej i ociemniałej).^ Tłomaczyła M. 
Pankiewiczówna. 8-ka, str. 133. Warszawa, 1904. 
cBibl, dzieł wyb.^ Nr. 365. kop. 25. 

KlelblAski Adam. Mocarzowi pracy, wiersz na 
cześć prof. Alojzego Szarłowskiego. Kraków, 1904. 
Nakł. i druk. W. L. Anczyca, kart. 1. 

Korab M. J. dr. Wspomnienia stron rodzinnych 
(Trylogia). Wiekowe skarby, poemat dydaktycz- 
BO-epiczny. 8-ka, str. 81. Berlin, 1905. ' 

Korzenioweki Józef. Zbiór powieści. Tom 8 i 
9. Nowe wędrówki oryginała, powieść w 2 to- 
mach. 8-ka, str. 278 + 285. Gródek, 1905. 
Nakł. i druk. J. Czaińskiego, Gubr. i Schmidt we 
Lwowie. kor. 2.40. 

Kraeirteki Zygmunt. Pisma... za zezwoleniem 
rodziny poety wydał Tadeusz Pini. Wyd. krytycz- 
ne zupełne ze słowem wstępnem prof. dr. Józefa 
Kallenbacha. Tom I— IV (1833—1837, 1837— 
1859, 1833 — 1859, 1828 — 1829. 1829—1832, 
1830—1847). 8-ka, str. 383 i 1 ni. + 628 i 1 ni. 
+ 287 + 447 i 2 ni. + 326 i 1 ni + 406 i 1 ni. 
z portretem autora i podobiznami autografów. 
Lwów, 1904. Nakł. księg. Polskiej B. Połoniec- 
kiego, Warszawa, E. Wende i Sp. kor. 25. 

Laskowski Kazimierz (El). Pozwól mi mówić... 

Erotyki. 8-ka niała, str. 75. Warszawa, 1905. 
Jan. Fiszer. kop. 60. 

Lemański J. Colloquia albo rozmowy. 8-ka, 
str. 117. Lwów, 1905. Nakł. Tow. wydaw. 
Warszawa, S. Sadowski. Okładki^ rysował Edward 
Trojanowski. kor. 1.80. 

Mioklewloz Adam. Grażyna. Objaśnił Henryk 
Galie. Arcydzieła poezyi pobkiej w rozbiorach, 
streszczeniach i wyjątkach. 16-ka, str. 88. War- 
szawa, 1905. Nakł. M. ArcU. Ks. dla wszyst- 
kich N. 229. kop. 15. 

NaleplAskI Tadeusz. Gaśnienie, poezye. 8-ka, 
str. 59. Kraków- Warszawa, 1904. Gebethner i 
Wolff. kor. 2. 

NanI E. 6. Burza w ciemności (Una tempesta 
neirombra) dramat w jednym akcie. Przełożył 
Adolf Strzelecki. 16-ka, str. 63. Warszawa, 1905. 
Nakł. M. Arcta, Ks. dla wszystkich Nr. 195. 

kop. 10. 

PrzeclaWSka Janina. Dusza. Fantazya dra- 
matyczna w czterech obrazach. Wrażenia, myśli, 
obryzy. 8-ka, str. 112. Warszawa, 1905. Skł. 
gł. w księg. E. Wende i Sp. rb. 1. 

Przewóska Helia Marya Czesława, w nie- 

skończoność. 8-ka, str. 207. Warszawa, 1905. 
Skł. gł. w ks. Gebeth. i Wolffa. rb. 1,80. 



Richebourg E. Przybrana córka, romans w 3 
tomach. 8-ka, str. 243 + 226 + 184. Gródek, 
1905. Nakł. i druk. J. Czaińskiego, Gubrynowicz 
i Schmidt we Lwowie. kor. 6. 

Saiz Henryk. Powrotna fala, poezyi serya trze- 
cia. 16-ka, str. 120. Stanisławów, 1906. Albin 
Standacher i Sp. Warszawa, Jan Fiszer. 

Swojak. Wesele kołomyjskie, farsa noworocz- 
na. 8 ka, str. 15. Kołomyja, 1905. Księg. M. 
Żyborskiego. hal. 30. 

Tetmajer - Przerwa Kazimierz. Poezye. V. 

8-a wydł., str. 243. Warszawa - Kraków, 1905. 
Nakł. Gebethnera i Wolffa. kor. 3. 

TurczyAskI Juliusz. Powieści huculskie. T. I. 
U stóp Czarnohory. Po latach. 8-ka, str. 179. 
Lwów, 1905. Nakł. autora. kor. 1.60. 

WeiSSenhoff JÓzeff. Syn marnotrawny. 8-ka. 
str. 446. Warszawa, 1905. Nakł. Gebethnera i 
Wolffa. rb. 2.20, 

Wolska Maryla, z ogni kupalnych. 8-ka, str. 
46 z rys. Lwów, 1905. Nakł. autozki, księg. 
Polska B. Połonieckiego. Szlaki, napisy, zakończe- 
nie rysował Wł. Witwicki. kor. 3. 

ZapałowiOZ Hugo- Z marzeń i zdarzeń. 8-ka, 
str. 72. Kraków, 1905. Nakł. autora. Spółka 
wyd. pols. kor. 1.20. 

Zapolska Gabryela. Sezonowa miłość. Po- 
wieść współczesna. Z przedmową Zdzisława Dę- 
bickiego. 8-ka, t. I str. 157, t. II str. 172, t. III 
str. 176. Warszawa, 1905. „Bibl. dzieł wyb.* 
)6 362. 363, 364. każdy tom kop. 50. 

Z powinszowaniem Nowego Roku 1905. 32-a, 

k. ni. 32. Kraków, 1905. 

Żuławski Jerzy. Xięgi niektóre z żydowskich 
pism starego zakonu wybrane, przekładnia... 8-ka, 
str. 149 -f 1 ni. Lwów, 1904. Nakł. H. Alten- 
berga. kor. 4. 



Książki dla ludu. 



BandurskI Władysław ks. 

skupie Wmcentym Kadłubku 
Krótki życiorys i nabożeństwo 
ski. 8-ka, str. 34. Kraków, 

Piasecki Wiktor. Kilka 

Odczyty popul. dla Tow. polsk 
Poznań, 1904. Nakł. i druk 



dr. O wielkim bi- 
, wspomnień kilka, 
do tego patrona Pol- 
1904. Nakł. autora, 
słów o oszczędno^. 
. X. 3-ka, str. 28. 
. księg. Św. Wójcie— 
fen. 10. 

Pleper A. Jak podnieść oświatę ludową? Bro- 
szury społeczne spółki wydawniczej c Polonia » I. 
8-ka, str. 27. Lwów, 1904. Gubryn. i Scłimidt. 

hal. 30. 

Proces. Odwieczny;.. Odb. z « Przyjaciela lu- 
du». 8-ka, str. 32. Kraków, 1904. 



Publicystyka. 

GlerszyAski Henryk dr. Emigracya i skarb na- 
rodowy. 8-ka, str. 30. Kraków, 1905. Nakł. 
stów. -Książka". hal. 20. 



Ak 2. 



81 



Lllbecki Kazimierz. Sprawozdanie prezesa «Czy« 
telni akademickiej » im. Adama Mickiewicza w Kra- 
kowie od listopada 1901 r. do listopada 1904 r. 
8-ka, str. 8. Kraków, 1904. Nakł. autora. 

Petelenz Igntoy dr. Mowa wygłoszona w Izbie 
poselskiej dn. 23 listopada 1904. Odb. z « Nowej 
Reformy*. 8-ka, str. 16. Kraków, 1904. Nakł. 
-Nowej Reformy*'. 

Rocznik związku postępowej młodzieiy polskiej. 
Rok 1. 8-ka, str. 85 i 2 ni, Kraków, 1905. 
Spółka nakł. <KsiążKa». kor. 1. 



Rolnictwo, hodowla^ leśnictwo, ogrodni- 
ctwo. 

Adanski St. kS. Co wiedzieć należy o zabez- 
pieczeniu od wypadków w rolnictwie i leśnictwie 
Praktyczne wiadomości dla pracodawców i praco- 
biorców. 8-ka, str. 56. Poznań, 1905. Nakł. 
Ruchu cfarześ.-społecz. fen. 20. 

DombrOWSki Ernest. Myśliwy jako kolekcyo- 
nista i preparator. Podręcznik do kolekcyonowa- 
nia i konserwowania zwierząt ssących, ptaków, jaj 
ptasich i rogów. Przełożył z niemieckiego J. K — z. 
8-ka, str. 88. Warszawa, 1902. Nakł. Red. 
Łowca Polskiego. Skł. gł. w ks. K. Treptego, 

Harsdorf Tadeuszowa br. Uwagi ze wsi. Cz. 

I. 8-ka, str. 23. Lwów, 1905. Gubrynowicz i 
Schmidt. hal. 40. 

Lubańskl F. Wyniki zbiorowych doświadczeń 
organizowanych przez Podolskie Tow. rolnicze. Odb. 
z „Tygodn. roln." 8-ka, str. 20. Kraków, 1904. 
Nakł. Tow. 

Mauthner. Katechizm ogrodnictwa. 16-ka, 
str. 176. Kraków, 190.5. Nakł. autora. 

Podlasiak. Co nam przyniosły rady rolnicze 
Wittego z r. 1902/3. Wynik ankiety przy udziale 
koła kilkunastu ziemian. 8-ka, str. 42. Lwów, 
1905. Nakł. Tow. wyd. kor. 1. 

Projdkt statutu działu handlowego Towarzystw 
rolniczych. 8-ka, str. 17. Kraków, 1904. Nakł. 
Tow. 

Rutkowski J. „Gospodarz'*, kalendarz rolniczy 
na rok 3905. 8-ka, str. 176. Grudziądz, nakł. i 
druk. W. Kulerskiego. fen. 50. 

Zamknięcie rachunkowe związku handlowego 
kółek rolniczych w Krakowie za rok 1903/4. 4-ka, 
str. 8. Kraków, 1904. Nakł. Związku. 



Technika. 

ABOZyC Stanisław dr. w sprawie reorganizar 
cyi Muzeum techniczno-przemysłowego w Krako- 
Vie. 8-ka, str. 27. Kraków, 1904. Nakł. kra- 
kowskiego Tow. technicznego. 

Boguoki Baltazar. Głos w sprawie niecierpią- 
cej już dalszej zwłoki do P. T. posłów sejmu krajo- 
wego. Fol,, str. 7. Kraków, 1904. Nakł. auto- 
ra. Drukowane jako manuskrypt. 

Kalendarz teohniozny dla inżynierów^ archi- 



tektów, geometrów, techników, elektrotechników^ 
górników i przemysłowców na 1905 rok. Ułożył 
i wydał Stanisław Serkowski. 8-ka, cz. I str. 236 
-\- XXVI cz. II, str. 57. IV rok wydawnictwa. 
Warszawa, 1905. rb. 1.80. 

Libański Edmund. Technika w boju o światło, 
Ze świata postępu techniki i wynalazków. Tomik 
II. 8-ka, str. 30. Lwów, 1904. Nakł. redakcyi 
„Przemysłowca", księg. Narodowa. hal. 40- 

Trojanowski Adam. Słowniczek przędzalniczy 
w pięciu językach. Zebrał i opracował... Praca 
nagrodzona przez Stowarzyszenie Tedmików w 
Warszawie na konkursie ogłoszonym z inicyatywy 
inżyniera Feliksa Kucharzewskiego. Odb. z „Przegl. 
Techn." r. 1904. 8-ka, str. 53. Warszawa, 1905t 
Skł. gł. w księg. E. Wende i Sp. 

brosz. kop. 60, opr. 80. 



Przemysł i handel. 

Dottllnger Edward. Bankowość, przyczynki do 
kontroli i techniki bankowej. 8-ka str. 47. War- 
szawa, 1905. Nakł. G. Centnerszwera i Sp. 

kop. 40, 

Weiss Józef Julian. Tablice procentowe od ka- 
pitału 1 korony do 10.000 koron obliczone na i/^, 
V, y* Ił 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10 procent za ka- 
żdą ilość dni i miesięcy. 4-ka, 3tr. 106. Kraków, 
1905. Nakł. autora. Spółka wyd. pols. kor. 6r 



Varia. 

Izdebska Jadwiga. Polska kuchnia i spitamia. 
Praktyczny podręcznik zawierający 1550 przepisów 
kuchennych i gospodarskich (z uwzględnieniem po- 
traw jarskich) pieczenie ciast, przyrządzanie konfi- 
tur, konserwów, marynat i t. p. oraz dyspozycje o- 
biadów, śniadań i kolacji zwyczajnych i wystawnych 
ze 114 rysunkami w tekście. Ułożyła... 8-ka str. 
500 + XXIV. Warszawa, 1905. Nakł. M. Ar- 
cta. opr. rb. 2, kart. rb. 1.80, brosz. rb. 1.50- 

Przewodnik po Warszawie na rok 1905. 

8-ka str. LVI + 246. Warszawa, 1905, Skł. 
gł, w ks. E. Wende i Sp. kop. 30. 

Sprawozdanie ogólne z dzialalnośol Uniwer- 
sytetu ludowego im. Adama Mickiewicza za czas 
od 1 czerwca 1903 do 1 października 1904 r. 8~a, 
str. 37. Kraków, 1904. Nakł. Zarządu uniw. 
Lud. 

Statut Tow. Czytelni akademickiej im. Adama 
Mickiewicza w Krakowie. 16-ka, str. 15. Kra- 
ków, ] 904. Nakł. Tow. 

— Zjednoczenia rodowego Lubomirskich, oparty 
na ustawie z d. 15 listopada 1867 r. 1. 134 dz. p. 
p. 8-ka, str. 21. Kraków, 1904. Nakł. zjedn, 
druk. „Czasu^. 

Towarzystwo wyższych kursów wakacyj- 
nych. Sprawozpanie zarządu z czynności od 1 pa- 
ździernika 1903 do 80 sierpnia 1904. 8-ka, str, 
19. Kraków, 1904. Nakł. Tow. 



82 



Aa 2. 



Uniwersytet ludowy im. Adama Mickiewicza. 
Sprawozdanie z działalności oddziału krakowskiego 
za r. 1903/4. 8-ka, str. 29. Kraków, 1904. 
Nakł. Uniw. lud. 



Dzieła Polaków i o Polsce w Językach 

obcych. 

Angermann Claudlue. Das Naphtavotkommen 

von Borysław in seinen Beziehungen zum geologi- 
schen Bau des Gebietes. (Coroptes Rendus JX Con- 
gr^s g6ol. internat, de Vienne, 1903. Wien, 1904. 
Gubr. i Schmidt we Lwowie. 8-ka, str. 767—776 
2 5 tabl. kor. 1. 

Bykowekl L.und Nuebaum J. Beitrage zur Mor- 

phologie des paiasitischen, Knochenfisches. Extrait 
du BuJletin de l'Acad. de sciences. Cra^ovie, impr. 
de runiv., 1904, 8-ka, str. 409 — 424, z 15 rys. 

Buraozewekl J. and Marchlewski L Studies 

on tlie biood colouring matter. £xtr. du Bulletin de 
l*Acad. des sciences. Cracovie, impr. de runiv., 

1904, 8-ka, str. 4. 

Czestwowanije pamiati B. J. Cziczerina w sło- 
wiańskom klubie w Krakowie 28 fewralia 1904 go- 
•da. Perewod s polskago. 8-ka, str. 30. Kraków, 

1905. Spółka wyd. pois. hal. 80. 
Direotorlum divini ofllcii secundum ritum... or- 

•dinis Praemonstratensis usui parthenonis... in Zwie- 
rzyniec accomodatum pro a. D. MCMV. Cracoviae, 
sumpt. Parthenonis, typis univ. Jagellon., 1904. 
3-ka, str. 51. 



GądzIklewlOZ W. Ueber den histologischen Bau 
des Herzens bei den dekapoden Crustaceen. Ex- 
trait du Bulletin de l'Acad. des sciences. Cracovie 
impr. de Tumy., 1904. 8-ka, str. 424—433. 

Nusbaum Joseph. Ueber die Regeneration ei- 
niger Polychaeten nach kiinstlichen Yerletztingen. 
Extrait du Bulletin de TAcad. des sciences. Craco- 
vie, impr. de Tumy., 1904. 8-ka, str. 401—409. 

SchenatlsmuS uniyersi yenerabilis cleri saecula- 
ris et regularis dioccesis rit. lat. Premisliensis pro 
a. D. 1905. Premisliae, sumptibns deri, typis 
diuk. Udziałowa, 1904. 8-ka, str. 359. 

SiOZyrtskI Denys. Szcze ne wmerła Ukraina. 
Piśni patriotyczni i narodni, złożyw na fortepian... 
Część I: Muzyka, cz. II: Tekst. 4-ka, str. 151 nut 
i 34 tekstu. Stanisławów, 1905. NaU. księg. 
A. Staudacher i Sp. kor. 6. 

Sienkiewicz Henryk. Potopa, historicky roman, 
pfeloźil J. I. Langner. Dii. I, seiit 1, Praha, Ed. 
Praha, Ed. Beaufort, 1905. 8-ka, sti. 40. 

zesz. po hal. 20. 

SoBmerfeldt Gustaw dr. Matth^us yon Kra- 

kau und Albert Engelschalk. B. m. i r. w. (1905), 
8-ka, str. 193—207. 

SocheokI MIrosiaS. Essai d'un nouyeau syst^- 
me de stćnographie francaise. Yienne, ćdition d*au< 
teur, 1905. 8-ka, str. 8, druk. i 31 litogr. 

Weiss Józef Julian. Procent^Schnelh-echnungs- 
Tabelle anwendbar fiir jęde Anzahl yon Tagen und 
Monaten und ausgerechńet fur */^ — 10 vom 1 
Kr. — 10.000 Kr. Kraków, nakł. autora, Spółka 
wyd. pols. 1904. 4-ka, str. 106. kor. 6. 



Redaktor 1 W^ydawoa R. Wende. 



Prenumeratę przyjmują wszystkie księgarnie 

Pamiętnik Literacki Rok V. 

Czasopismo kwartalne, poświęcone historyi i krytyce literatury polskiej, wydawane przez Towa- 
rzystwo Literackie imienia Adama Mickiewicza we Lwowie. Ze stałem współpracownictwem: Alek- 
sandra Brtlcknera, Ignacego Chrzanowskiego, K. M. (jórskiego, Józefa Kallenbacha, Stanisła- 
wa Ptaszyckiego, Stanisława Windakiewicza. Pod redakcyą Wilhelma Bruchnalskiego, Bronisła- 
wa Grubrynowicza i Edwarda Porębowicza. 

Prenumerata roczna rb. 6, z przesyłką pocztową rb. 7. 



Skład głfiwny w kslfgarni E. WEN DE i S-ka w Warszawie. 



Ostatnie nowości złożone na 



głównym 



w Ksii^garni E# WENDE I S^ w Warszawie: 



A^nderaen. WYBÓR BAJEK. Spolszczyła 
Wanda Młodnicka. Ilustrowid Władysław 
Witwicki. W kartonie. Cena rb. 2. 

Bu»ek Jó»ef Ihr. STUDYA z zakresu 
administracyi wycliowania publicznego. I. 
Szkolnictwo ludowe. Cena rb. 5. 

l>ąbkowDski JProfetnysiatc Ihr. BE- 

KOJEMSTWO W PRAWIE POLSKIEM 
średniowiecznem. Cena rb. 3. 

jDetnfriftolEi Windysiat^. STANI- 
SŁAW AUGUST i Książę Józef Poniatow- 
ski w świetle własnej korespondencyi. 

Cena rb. 3. 

€^ą9iarou}8hi Waeiau). KAJłirrAN 
STUART. (Ostatnia obrona Częstochowy). 
Powieść z czasów Księstwa Warszawskiego. 
Wydanie drugie. Cena rb. 1 kop. 50. 

«Ja«ta iT Cmumkotpa KRONIKA arcbi- 
dyakona Gnieźnieńskiego, podkanclerza 
Królestwa Polskiego (1370—1384). Przełożył 
z łacińskiego, wstępem i przypisami uzu- 
pełnił J. Żerbiłło. Cena kop., 75. 

JfesMee-Choiński Teodor. Z MIŁOŚCI. 
Powieść. W oprawie. Cena kop. 50. 

Mereiw$ou)ska Jadwiga. PRZEBŁY- 
SKI. Cena rb. 1. 

^inffeeiatcska JTanina. DUSZA. Fan- 
tazya dramatyczna w czterech obrazach. 
Wrażenia — myśli — obrazy. Cena rb. 1. 



PRZEWODNIK PO WARSZAWIE na rok 
1905. Cena kop. 30. 

JPmfyby^iifefMfski Słanisłatt. NA TYM 

PADOLE PŁACZU. Wyd. nowe. Cena rb. 1. 

Steinhaus J HISTOLOGJA PATOLO- 
GICZNA. Część pierwsza. Metody badania 
mikroskopowego tkanek i płynów patolo- 
gicznych. Cena kop. 75. 

Si^ymański A. Ij. GWIAZDY i LUDZIE. 
( Kartka z dziejów astronomii). Z rysunkami. 
W oprawie. Cena kop. 50. 

Trojanowski Adam. SŁOWNICZEK 
PRZĘDZALNICZY w pięciu językach. 
(Odbitka z „Przeglądu Techniczn^o^ 
r. 1904). Cena kop. 60 w oprawie kop. 80. 

Weyberg Z. WIADOMOŚCI POCZĄT- 
KOWE Z KRYSTALOGRAFJL Według 
dzieł G. Wulffa i Liebischa. 
Cenarb. 1 kop. 60, w oprawie rb. 1 kop. 85. 

Witwicki J¥łady9ław nr. ANALI- 
ZA PSYCHOLOGICZNA OB.TAWOW 
WOLI. Z 4 figurami w tekście i 1 tablicą. 

Cena rb. 1 kop. 50. 

Zapolska Gabryela. MODLITWA 
PAŃSKA. Cena rb. 1 kop. 20. 

Zd^ieehowski M. „PESTIS PERNICIO- 
SISSIMA**. Rzecz o współczesnych kierun- 
kach myśli katolicb'ej. Cena kop. 45. 



Wydawnictwa GEBETHNERA i WOLFFA. 



■tf«^^^^i^^«^ 



t^m^^^^^^^Ę^^m 



SZYMON ASKENAZY 

KSIĄŻĘ JÓZEF POHIATOWSKI 

(1763 — 1818) 

Wydanie wykwintne, ozdobione 22 ilustracyami 
i heliograwiurą według portretu Ghrassiego 

Cena pb. 4, ^w oprawie ozdobnej rb. 5. 

Jesfoź autora poprzednio wydane: 

DWA STULECIA - X VUI 1 XIX wyd. 2-gie, rb. 2.60. 
WCZASY HISTORYCZNE sery a i. wyd. 2-gie. rb. 2.- 
WCZASY HISTORYCZNE „ 11. Rb 260. 



najnowsze Wydawnictwa 

TOWARZYSTWA WYDAWNICZEGO 

c — -j>j> — we Lwowie, .-.-^i-^- — ^ 

Dębicki Święto Kwiatów, Poezye Rb. 1.10 

n n n 7, W oprawie „ 1.50 

GoszczyńskL Pisma, tom I „ 1.20 

Gall ''pieśni. Część L Cłióry męzicie ... ! . |J 2.80 

„ „ II. „ mieszane ^ 2.80 

Gargas. Poglądy eiconomiczne „ 1.30 

Kasprotoicz. Poezye „1.50 

„ „w oprawie „ 2.00 

Kisielewski. Sonata. Dramat „1.00 

„ W sieci. Komedya „1.50 

„ O teatrze Japońsicim . . . „ —.50 

Karyicatury. Komedya •. . . „ 1.50 

„ Ostatnie Spoticanie. Komedya 1.50 

Kłośnik. Japonia „ 1.30 

Łada. Sweet Boy. Nowele ,\ 1.50 

Niedhviedzki. Oczy „ „ 1.50 

Potęga wojenna iRosyi „ 1.50 

Paszkowski, [Jasne wody. Powieść « 1.30 

Pietrzycki. Refleicsy. Poezye . . , „ —.30 

Witkiewicz. Dziwny człowieic „ —.50 

„ O Gierymskim „ 1.00 

Zechenter. Szkice i nastroje « 100 

Żuiawskl Na srebrnym globie „ 4.00 

swad ^J^-^l^J^^l^^^ W WARSZ AWI E: 
Su SADOWSKI EGO Marszałkowska Nr. 115. 



3= 



Do nabycia we wszystkich znaczniejszych księgarniach. 



DWUTYGODNIK 

LITERACKO- 

nUZYCZMY 




POŚWIĘCONY SZERZENIU ZAMIŁOWANIA DO MUZYKI I ŚPIEWU ZBIOROWEGO. 

Wychodzi 15-go i 30-go każdego miesiąca. 

Kosztuje w Warszawie kwart. 1 rb., na prowincji 1 rb. 25 Icop., za granicą 1 rb. 50 Icop. 

REDAKCJA I ADM I N ISTRACJ A "»""' °1"»^ «"«• 

ni Ciiniielaej 27 « NARSZkWIE, w ksitgarni p. firm) C • W llailOWSKl 



Do nabycia we wszystkich księgarniach: 

WYKŁAD PRAKTYCZNY KREŚLENIA 

(Kurs dla SamoukdiN) 

OPRACOWAŁ 

EDWARD ROSENTHAL 

inźynier-technolog 

Cena Rb. 1. 

Skład Główny w Księgarni E. WENDE i S-ka. 

NAKŁADEM TOWARZ. NAUCZYCIELI 

SZKÓŁ WYŻSZYCH WE LWOWIE. 

opuściło prasf : 

ANTONI SUCHENI 

ZASADY CHEMII 

Z uwzględnieniem mineralogii 
( Podręczni k szkolr) y ) 

Cena rb. 1 kop. 10. 

Do nabycia we wszystkich księgarniach: 
HENRYK STRUYE 

WSTĘP KRYTYCZNY DO FILOZOFII 

ozy 11 

Rozbiór Zasadniczych pojęć o Filozofii 

z dodaniern 
Słownika filozoficznego i spisu autorów. 

Wydanie trzecie. # Cena rb. 3. 

Skład główny w Księgarni E. WENOE i S-ka 

Warszawa. 



Poszukuje się w dobrym stanie: 

Słownik geograficzny ziem polskicli. 

Encyklopedyę rolniczą, ^^ jSLum-. 

Trąmpczyński, ,,6rammaire polonaise 
a Tusage des etrangers" Część ii (tylko). 

Łaskawe oferty uprasza się za pośredni- 
ctwem administracyi « Książki". 

Księgarnia E. Wende i S-ka w Warszawie z dniem 
I-go maja poszukuje 

Młodego Współpracownika 

Uprasza się o oferty z podaniem odpisów świadectw. 

Pomocnik młodszy 

obznajomioDy z działem teologicznym, znajdzie 
miejsce zaraz w jednej z księgarń warszaw- 
skich. Oferty pod znakiem K. K. uprasza Bię 
składać w administracyi „Książki **. 

Księgarnia Polska V Peters- 
burgu (Jekateryńska 2). Poszu- 



kuje 

Zdolnego Współpracownika 

obeznanego dobrze z zajęciami 
samodzielnymi, oraz 

Starszego praktykanta. 

Termin wstępu możliwie naj- 
prędszy, chociażby natychmia- 
stowy. 



Pomiiik ipf kiwy mk ¥. 

Miesięcznik poświęcony poprawności języka i stylu polskiego, wychodzi w Krakowie pod redakcją R. Zawilińskiego. 

Przedpłata roczna wynosi: w Warszawie rb. 1 kop. 50, z przesyłką pocztową rb. 
1 kop. 80. w Galicji (z przesyłką) 3 kor., w W. Ks. Poznańskim i Prusiech 3 mar- 
ki, za granicą 3 fr. 50 cent. 

Skład główny w księgarni E. Wende I S-ka w Warszawie. 



Przejląd Górniczo-Hutniczy 

c5:as0pis/\0, 

poświęcone sprawom przemysłu górniczego I hutniczego 

(ze szczególnem uwzględnieniem przemysłu górniczego i hutniczego w Królestwie Polskiem) 

Wychodzi i. i 15. każdego miesiąca 



Przedpłata 



w Dąbrowie: 

rocznie 10 rb. 

kwartalnie 2 



z przesyłką pocztową: 

(w Kraju i za granicą) 



50 kop. 



Cena Jednego numeru 60 kop. 





12 rb. 

6 „ 
3 , 




Adres Kedakcyi; Dąbrowa (gTub. Piotrkowska) w grmaohu Resursy. 
Numery okazowe na żądanie wysyłają się bezpłatnie. - 
Wydawca: Stanisław CiecbanowskL Redaktor: Mieczysław Grabiński. 



SZTUKI POLSKIEJ 



» 



opuściły prasę Zeszyt XIII, XIV, XV i zawierają: 

Stanisław JVyspiańsM. Caritas, 

tekst Stanisława Lacka. 
SianisŁate Masiowski. Lasek, tekst 

Feliksa Jaaieńskiejco. 
Włod»ivnier» Tetmajer, Święcenie, 

tekst Tadeusza Zuka Skarszewskiego. 
Stanisław JWyspia^kaki, Święta 

Salomeą, tekst Stanisława Lacka. 

Henryk Mtodakowski. Portret da- 
my, tekst D-ra K. M. Górskiego. 

MaksytniHiŁn Grierytnski. Poio- 

wanie, tekst Feliksa Jasieńskiego. 

Wład. ^Podkowiński. Szał, tekst Fe- 
liksa Jasieńskiego. 

Z^eon Wyenfółkoęcski. INorskie Oko> 

tekst Tadeusza Żuka Skarszewskiego. 



ZESZYT XIIL 

Artur Grottger, Powitanie, tekst Fe- 
liksa Jasieńskiego. 

Aieksander Gierymski. Paryż 
o zmroku, tekst Feliksa Jasieńskiego. 

Jfaeek Maie^ettski. Artysta, tekst 
Stanisława Lacka. 

Jan Stanisławski. Wawei, tekst Mi- 
riama. 

Jan Stanisławski. Cliata, tekst Mi- 
riama. 

ZESZYT XIV i XV: 

Jan Matejko. Llrnlk, tekst Dr. K. M. 

Górskiego. 
Artur Grottger. Głowa mężczyzny, 

tekst Feliksa Jasieńskiego. 






Zawiadamiamy niniejszym, że cena prenumeracyjna pojedynczego zeszytu „Sztuki Polskiej*' 
z dniem I-go kwietnia podwyższona będzie na rb. 1 kop. 50. P. T. Nabywcy tego dzieła 
raczą pospieszyć się z dokompietowaniem brakujących jeszcze zeszytów do oznaczonego termi- 
nu, — w przeciwnym razie narażeni będą na większy wydatek. 

Przygotowano okładki ozdobne w różnych kolorach w cenie rb. I kop. 80. 
Do nabycia Tarę Tzsrszystkicłi ksi^grarniacli. 

Skład główny w Icsięgarn! E. Wende i S-lca w Warszawie. 



ŚPIEW KOŚCIELNY 

Dwutygodnik 

pośvi7ięcony spra^azie muzyki Kościelnej 

wychodzi rok X w Płocku 

pod kierunkiem księdza Eugeniusza Gruberskie^o. 



,,ŚpievD Kośeieiny^' jest jedynym muzycznym organem polskim, prze- 
znaczonym do szerzenia zamiłowania wśród ogółu naszego Muzyki Kościelnej, 
opartej ściśle na przepisach liturgicznych Kościoła; nie wyrzekając^ się ojczystej, 
prastarej tradycyi w pieśni polskiej, pilnie czuwa nad zachowaniem świętych prze- 
pisów Liturgii; bacznie śledzi postęp Muzyki Kościelnej zarówno na niwie rodzi- 
mej u nas i za kordonem, jak i zagranicą, a pragnąc zaznajomić ogół czytelników 
z bieżącym ruchem muzycznym, daje w tym celu wyczerpujące sprawozdania 
z pism muzycznych francuskich, niemieckich i włoskich; podaje nadto w każdym 
numerze krytyczne oceny nowości muzycznych, bądź ściśle liturgiczno-kościelnych, 
bądź poważniejszych refigijnych i świeckich; ma bardzo trudne zadanie wobec 
przesądów i uprzedzeń, jakie często kierują opinią.— Za stosowne przeto uważamy 
prosić na tem miejscu Duchowieństwo, Organistów i Prasę o życzliwe poparcie 
na tej ważnej i trudnej placówce naszej. Ważna jest ta placówka w dobie dzisiej- 
szej, w dobie' znamiennych reform na polu Muzyki Kościelnej, szczególnie przez Sto- 
licęl Apostolską umiłowanej i pod Jej kiero)vnictwo ujętej, ale i trudna wobec niechęci 
i podejrzliwości wielu jeszcze osobników; Śpiew kość. nie upada wszakże na duchu, bo 
w ciągu lat IX utorował już sobie drogę przebojem, więc i w roku X istnienia swo- 
jego w Imię, Boże pójdzie szlakiem, wytkniętym przez Moiu Proprio Jego Świątobli- 
wości Ojca Świętego Piusa X; poszczycić się on może współpracownictwem światłych 
i fachowo uzdolnionych muzyków, zasilających stale pismo doborem artykułów. 
W r. b. drukować się będzie „Nauka harmonii", według z^nakomitego w tym kie- 
runku dzieła Piela, jako dodatki nutowe wychodzić będzie „Śpiewnik pieśni polskich,, 
używanych w kościołach naszych** w harmonizacyi ks. kan. L. Moczyńskiego. 
Część 1-szą tegoż „Śpiewnika** dodawaną w r. 1904, a stanowiącą osobny dział 
pieśni łacińskich otrzyma każdy nowoprzybyły prenumerator. Jako premium bez- 
płatne dajemy także „Mszę ku czci Zmartwychwstania Pańskiego**— ks. E. Gruber- 
skiego, liib „Preludya Kolendowe"— ks. kan. Walczyńskiego. Posiadamy na składzie 
wiele utworów wydawnictw własnych i obcych, sprowadzamy nuty z zagranicy- 
Na żądanie wysyłamy katalogi. 

Prenumerata roczna ,,Śpiewu Kościelnego'': 

z przesyłką rubli 4, półrocznie rubli 2. 

W Płocku: rocznie 3 rb. — półrocznie 1 rb. 50 kop. 



_i -|_ i — 1_ — ■ -i_r- | i_r^_ I |-|_i — 1 ^ ■ u ~ ^_i -"^ II ■~ — ■ ii " -— ^ — — — - , I - -^•"-^_ i -~^ — — - - -— ^— ^ ^■^^^^^ ^ ^^ ^^^^..^ ^^-^ ■ ^^i ■ ^N 

Adres Redakcyi i Administracyi: PŁOCK. 




IV ROK WYDAWNICTWA. 

BIBLIOTEKA NAUKOWII 



wjchodząca dtra razj na mieei{|C, objtjtuści 96 str. dużego forma- 
tu kałdy Dumer, zaiuieazc^a artykut; naukowe ze wszystkich dzie- 
dzic nauki w jednej części; w drugiej — książkowej dzielą i Btudja 
obszeniieJBze. W tym dziale vc r. 190:") wyjdą następujące dzielą: 
Ustrój piAatwowy I parłje polttyozne w Zachodniej Europie. 
Studja o naturze ludzkiej — Miecznikowa, dyrektora ioetytutu Pa- 
steura w Paryżu. 
Plimlennlctwo powszechne na przełomie dziejowym— Początki no- 
wej ery — przez Ign. Radlińskiego, jak również ir dalszym 

ciągu tegoż autora; 

Hlatorja nauki o człowieku. 

Aroydzleła GalerJI Europejskich przez Jabtczyóekiego. W dziele 
tym autor, rozpoczynając od Muzeum w Krakowie, przed- 
stawi nam, co godnego jest do zobaczenia i jak należy zwie- 
dzać palerje. 

Szkloe biologictne przez Jana Tura. 

Hlstorja rozwoju kręgowciw I człowieka przez J. Tura. 

Teorje ■adwartoicl przez K. Marxa, w przekładzie A. I. Warabie- 
go. Jest to dzieło, które według przedmowy Fr. Engelsa 
do II tomu „Kapitału**, ukazać się miało jako tom IV Ka- 
pitału. Teorje nadwartości, stanowiące same n sobie zakoń- 
czoną całość, 3ą rozbiorem hietoryczno-krytycznym klasycz- 
nych szkół ekonomicznych. Teorje nadwartości składają się 
z trzech częśni. Część pierwsza obejmuje klasyków ckonomji 

Solityczoej do fizjokratów; część draga zajmuje się D. Bicar- 
Im i jego szkoła; część trzecia traktuje Maithusa oraz roz- 
Icład szkoły Ricardo wskiej. 
Jak powstał Awiat przez dr. M. Meyera, jak równiei t«goż autora^ 
Jaki będzie koniec świata. 
Antropologja przez K. Stolyhwę. Książka ta obejmie całokształt 

wiedzy antropologicznej. 
FUozofja spólczesna przez A. Biebla. 

Niema chyba jfdnosłki tntehgentntj , któraby lisi/ jesscze nie rotumiaia 
doniosłości i potrzeby LEKTURY POWAŻNEJ i nie roiu- 
miaia poi^i wiedzy dla narodu. 

Blbljoteka Naukow^a Tvlęc znaleźć się 

powinna w ręku każdej IntellgrentneJ 

Jednostki I 

REDAKCJA: 
Nowy-Śwlat Nr. 87, telefonu Nr. 8688. 

F»X?E]SrUJVrKRATA: 

w Warszawie rocznie 6 rb., półrocznie 3 rb., kwartalnie 1.50 kop.; 
na prowincji: „(J, „ 4„ , 2rb. 

Prospekty gratis i/franco. 



JloaBMeHo IlenaypoKi. BapniaBa, 10 4eBpa;iH 1905 r. Druk Piotra Laakauera i S-ki, Nowj-Swiat 41 




Afi 3. 



Warszawa, dala i (iS) Marca lęos r. 



Rok 5. 



Miesięcznik, poświęcony krytyce i bibliograf j i polskiej, 

pod kienukiem litenckim ADAMA MAHRBUROA. 

Alin* Badikcjl 1 Admlnlitncji : 
Kiilgirnii E. WENOE I 8-ka, Knkankie-Pngdmli 



I Rinaili nnrii rt. 1, u ni 



riirkl.H. 



TREŚó: ,0 tak cwanjcb cg/emplarr-ach zbyt- 
kownych'^ pnei Kaz. WoźnickieKo. Krytyka: 
„Arcydiipla poezji polBkiej: iGrałynai MLckie- 
wicwi"; Augusty nowict J. „W jwyzmacie"; Bte- 
ąańsiij. „Zioła aptecine" i „Ogiody przy miesi- 
kaniach letnich"; Bomik F. ks. „60 kolęd i pie- 
. śni'; B. Si. ts. „Jubileusz NiepokalsneKO Po- 
częcia N. H. P."; ChrianoiKsti-Poray W. „Pani 
Żańcia"; Darmid „Czar prysnął*; Domańska M. 
.Cicha noc"; Gąsiorawsii tf. „Pani Walewska*-; 
Gliński K. „Boruta"; Grabski W. .Histofja To- 
warzystwa Rolniczego (1858-1861)": HotsickF. 
„Preiudja"; Jarosiyńtki T. ,R6tni ludzie"; Ku- 
ehariewski F. , Czasopism i en nictwo techniczne 

Klskic przed r. 1875*: Laskowski K. ,W cu- 
IWDJ*; Lettctyński /. ,Monog^afje w lakreeie 



dziejów Dowotytnycb III"; Lneicki K. ,U1 go- 
spodarski"; Libański E. „Perpetuum mobile"; 
Łoiicii W. „Prawem i lewem"; Łubkoieski K. 
„Torfowiska nizinne"; MuUrmikh M. „Żydzi"; 
Perraud ks. „Rozmyślania o siedmiu elowach 
na Krzyżu"; Pau-uilloa E, ^Jep Bernardach"; ' 
SakBwsti K. dr. „Dzieje W. KKięstwa Poznań- 
skiego w zarysie (1815 — 1900)"; Sckneidtr S. 

„LuerecyUBz i Horacy a iTreny Kochanów- 
skiego*; Sroctyński L. „Elekcya Kazimierza 
Jagiellońciyka-i Srokowski M. „Epigoni"; (frt- 
kowski A. „Zasady fizyki. Tom III"; 2afie/tta 
G. „A gdy w głąb duszy wnikniemy...''; Zc- 
chenler E. „SzkJC« i Dastroje"; Zola E. „Atak 
na rolyn".— Pod prasą.— Kronika. — Ciaaopi- 
ama. — Bibliogralja. 



O tak zwanych egzemplarzach zhytkownych. 



ikopyt na kei;ąż:ki, przytym głównie na kaiążki tanie, bo drogie nie dla 
wszystkich są dostępne, ciągłe i stale wzrasta. Według niego, silą rze- 
i' czy, rozwija się podaż; wydawcy oszczędzają na wszystkim, co prze- 
mysłu księgarskiego dotyczy, byle, dzięki niskiej cenie, puszczone na rynek ksią- 
żki znalazły nabywców, byle sprzedać jak najwięcej i, mimo zarobek względnie 
nieduży aa pojedynczym egzemplarzu, ilością Łycti drobnych zarobków jakość ich 
wynagrodzić. Ta zanada możliwie najmniejszego wysiłku ekonomicznego dla osią- 
gnięcia możliwie dużych rezultatów, dostępnych przytym jaknajszerszym masom, 
sama w sobie słuszna, usprawiedliwiona, a nawet konieczna, duże posiada zalety: 
przyczynia się do rozpowszechnienia książki, umożliwiając zarobek, zachęca do 
dalszych wydawnictw, do dalszego szerzenia oświaty. Ma jednak i złą stronę — 
i to w kwestji pierwszorzędnej wagi; cierpi na tym materjalne wykonanie ksią- 



90 



Mf 3. 



żki, jej istotne części składowe, papier, farba drukarska i t. p., nie mówiąc już 
o zewnętrznym wyglądzie książki, z punktu widzenia estetycznego, który dzisiaj, 
wobec ulepszonej techniki, nawet w tanich wydawnictwach może być względnie 
niezły, a jeżeli nim nie jest, to dowodzi jedynie braku gustu u wydawców, a prze- 
dewszystkim znajomości sprawy u kupujących i czytelników, bo wytwórca za- 
wsze do spożywcy zastosować się musi i zastosuje, naturalnie o ile pewne wy- 
magania postawione mu będą. 

Ale nie o tę sprawę nam dzisiaj chodzi, chociaż jest ona również zastano- 
wienia godna i powrócimy do niej innym razem. Nie o wyglądzie zewnętrznym 
książki mówić zamierzamy, lecz o sposobach, jakich imać się trzeba, aby to. co 
się drukuje, przekazać przyszłości, nietylko w podręcznikach bibliograficznych 
ale w naturze, w egzemplarzach współcześnie drukowanych. W tym względzie 
papier używany do druku najważniejszą odgrywa rolę. Tak jak dzisiaj sprawy 
stoją, przed końcem wieku bieżącego z tego, co się obecnie drukuje, i śladu nie 
pozostanie; przytym, im wydawnictwo nas bliższe, tym z mniej trwałego sporzą- 
dzone materjału, tym mniej odporne na wpływy zewnętrzne. By się o tym prze- 
konać, wystarczy porównać książkę wydaną w początku zeszłego wieku z wyda- 
wnictwem z końca XIX stulecia; z pewnością pierwsza lepiej będzie zachowana 
aniżeli ostatnia. 

Dawny papier robiony ręcznie z gałganów, na pozór może nie ładny (choć 
rzecz to gustu), ale trwałością wyróżniający się wielką, zastąpiono maszynowj^m 
ze słomy, z siana, z drzewa, z końskiego nawozu i t. p., który, kiedy świeży — 
wygląda nieźle, natomiast w bardzo krótkim czasie żółknie i niszczeje. Czerpany 
papier, ze względu na wygórowaną jego cenę (w stosunku do maszynowego) uzna- 
no za zbytkowny i w wyjątkowych tylko przypadkach do druku się używa. Ta 
przemiana była do przewidzenia, była i jest konieczna; stawiać dzisiaj wymaganie, 
aby wszystko drukowano na papierze czerpanym byłoby niedorzecznością, do 
której zresztą niktby się nie zastosował. Na to, że większość naszych wyda- 
wnictw w niedługim czasie zniszczeje, zgodzić się trzeba, ale zgodzić się na to 
nie można, aby ślad tego, co się obecnie wydaje, zaginął na zawsze, tymbardziej 
że bez wielkiego nakładu kapitału zapobiec temu można. Tym sposobem zapo- 
biegawczym, który w jaknajszerszych granicach stosowany być winien, są t. zw, 
egzemplarze zbytkowne, drukowane poza zwyczajnemi na papierze czerpanym 
(welinowym, prążkowanym, na Whatmanie, na chińskim i JB.pońskim papierze); 
robi się to już dzisiaj, aczkolwiek u nas na bardzo małą skalę, dla wydawnictw 
pierwszorzędnych, t. j. dla takich, które względnie najmniej tego potrzebują, gdyż 
po wyczerpaniu jednego wydania na nowo będą przedrukowane; natomiast wy- 
dawnictwa drugo- i trzeciorzędne, nieposiadające czytelników nawet wted}-, kiedy 
prasę opuszczają, przeznaczone na makulaturę i na torebki dla kupców korzen- 
nych, giną, nie pozostawiając po sobie śladu żadnego. Choć bardzo często tego 
rodzaju prace bezpośredniej wartości nie posiadają żadnej, jednakże pośrednio 
mają znaczenie wielkie, bo stanowią materjał szacowny dla historyka, dla bada- 
cza literatury, dla bibliografa i o utrzymaniu ich przy życiu społeczeństwo, które 
przeszłość swą ceni i znać ją pragnie, dbać powinno. 

I właśnie dlatego każdy wydawca powinien uważać za swój obowiązek, aby 
drukując książkę (nawet dotyczyć to winno wydawnictw perjodycznych) pewną 
ilość egzemplarzy na czerpanym papierze odbijał. Nie ulega wątpliwości, że pod- 
nieść to może koszty wydawnictwa, ale bynajmniej nie jest wykluczone, aby tego 
rodzaju odbitki w handlu nie znalazły nabywców. Rzecz cała polega na wyrobie- 
niu gustu w tym kierunku, a przedewszystkim na rozpowszechnieniu znajomości 
książek, co do której dzisiaj panuje u nas ignorancja bez granic. Znamy przypa- 



A8 3. 



91 



dek, który tę ignorancję dosadnie charakteryzuje: kiedy jeden z wydawców za- 
granicznych w gronie śmietanki literackiej warszawskiej, która przecież prze- 
dewszystkim powołana jest do tego, aby na książkach się zna?a, pokazywał eg- 
zemplarz na chińskim papierze drukowany i oprawiony w safjan przez jednego 
z najlepszych oprawiaczów paryskich — papier uznano za nieładny, bo odcień 
brudny posiadający, oprawą nie zachwycono się zbytnio, a był to egzeipplarz, 
który niejeden z wyrafinowanych miłośników książek zachodnio-europejskich 
posiadaóby pragnął; oprawa była przedziwnym dziełem sztuki, nie mówiąc już 
o tym, że kilkaset franków kosztowała. Że tak jest u nas, do pewnego stopnia 
to zrozumiałe; tymczasem niema na czym znajomości tej w sobie wyrabiać, wy- 
dawnictw zbytkownych posiadamy bardzo mało, a w prasie kwestji tego rodzaju 
się nie omawia. Tutaj inicjatywa iść musi ze strony światłego wydawcy, który 
tę propagandę za cel swej działalności wydawniczej postawi. Że tacy byli i są 
mamy tego na Zachodzie przykładów wiele, mamy nawet przykłady i u nas, 
i miejmy nadzieję, że działalność ich w tym kierunku coraz dobitniej występo- 
wać będzie. 

Odbiegliśmy nieco od poruszonej sprawy, ale jest ona ściśle związana 
z tym. o czym przed chwilą mówiliśmy, i trudno było mówić o tamtej, pomijając 
ostatnią milczeniem. Egzemplarze zbytkowne poza tym, że są egzemplarzami zbyt- 
kownemi, są jednocześnie egzemplarzami elementarnej potrzeby, bo tu, mówiąc 
słowami Reja „Już nie o rękaw idzie, ale o całą suknię*" nie o to, aby kilku czytel- 
ników, rozporządzających większemi funduszami na zakupno książek, rozkoszo- 
wać się mogło takim czy innym papierem, ale o to, aby dokumety historyczne 
pierwszorzędnej wagi, jakiemi są utwory drukowane, przeszłości przekazać, aby 
nie zaginęły bezpowrotnie, cm przy dzisiejszym sposobie wydawania, nieuniknio- 
ną jest rzeczą. Tutaj ta sama zasad'a obowiązywać winna, co przy sporządzaniu 
aktów urzędowych: te egzemplarze zwane zbytkownemi — to akty urzędowe dzi- 
siejszego życia naszego. Tak samo, jak niema aktu, który nie zasługiwałby na 
to. aby go przechowywano, nie ma druku któregoby przyszłości nie godziło się 
przekazać. Książka dobra lub zła, szkodliwa lub pożyteczna, może być taką 
z punktu widzenia jednostki lub grupy jednpstek, może być nią w pewnym okre- 
ślonym czasie; książka sądzona jako dokument historyczny nie jest ani złą, anj 
dobrą, ani szkodliwą lub pożyteczną: jest tylko dokumentem historycznym. Z tego 
stanowiska wszystkie książki jednaką posiadają doniosłość i jednakowo za- 
sługują na to, aby je gromadzono i przechowywano. To przechowanie umożliwić 
i to na czas jaknajdłuższy— obowiązkiem jest wydawców, a środkiem do tegOi 
wobec dzisiejszych warunków wydawniczych — t. zw. egzemplarze zbytkowne. 

Kazimierz Wojśnieki, 



Teologia, dzieła treści religijnej. 

Bornik F. Ks. 60 kolęd i pieśni na Boże 
Narodzenie z metodyami. Zebrał i opra- 
cował dyr. chóru przy kościele parafial- 
nym w Płocku. 8-ka, str. 113. War- 
szawa, 1905. Nakł. ks. M. Szczepkow- 
skiego. Cena kop. 40. 

„Aby kolędy i pieśni te, zawierające drogą 



spuściznę po ojcach naszych, rozbrzmiewały pod 
strzechami polskiemi'' — oto cel, jaki autor za. 
łoiył sobie w swojej książeczce. Oprócz 
znanych, jak „Anioł pasterzom roówil", „Bóg 
się rodzi** lub „W żłobie leży**, są tu mniej 
znane, jest kilka łacińskich; niema tylko ko- 
lęd z podkładem humorystyczno-ludowym. 
Ułożenie w porządku alfabetycznym i podanie 
melodji niezmiernie podnosi wartość wydaw- 
nictwa, a melodje te, jak również i tekst sam, 
czerpane „ze źródeł poważnych", w wielu miej 



92 



Ai 3. 



scach zostały poprawione lub uproszczone, jak 
np. w kolędzie „Jakaż to gwiazda*. Pieśni nie 
odpowiadające powadze Kościcrfa zostały przez 
autora oznaczone, jako odpowiednie tylko do 
śpiewania w domu. Książka ta powinna by 
się znieść w każdym domu, gdzie się uprawia 
muzykę, a zapewni wiele chwil miłych. Co to 
za cudna melodja np. w kolędzie: „A wczora 
z wieczora!^ Jak wiele naszych pieśni, osnu- 
tych na tle krakowiaka i mazurka, posiadają 
tę cechę i niektóre kolędy, np. w tempie ma- 
zurka utrzymana: „Hej bracia, co się dzieje^, 
lub krakowiaka: „In natali Domini**; ^^Pan 
Bóg w żłobie położony", lub też oberka: « Ubo- 
gie pastuszki**. Kolęda: „Mizerna cicha sta- 
jenka** przypomina najrzewniejsze mazurki szo- 
penowskie. „Nowy rok bieży" (mel. 1)— osnu- 
te na tematach znanej piosnki ludowej „Naro- 
dził się Jezus Chrystus** — utrzymana w tem- 
pie ślicznego marsza. Ks. B. należy się praw- 
dziwa wdzięczność za tak miłe wydawnictwo. 
Szcz^ólnie w dobie obecnej choroby rytual- 
nej, panującej w niektórych djecezjach, uła- 
twi ono księżom i organistom pielęgnowanie 
pieśni polskiej w kościele, zamiast nudnych, 
bez krzty talentu robionych fabrykatów niemie- 
ckich. Ołos ten „kolędowy** wyszedł z prasta- 
rego Płock;a. 

Aj. StkopoTBski, 

B. 8t., ks. Jubileusz Niepokalanego Po- 
częcia Najświętszej Marji Panny, Zebrał 
i ułożył... 8-ka, str. 82. Warszawa, 1904. 
Nakład księgarni Dubowskiego. Cena 
kop. 15. 

Dobry układ i styl zalecają tę książeczkę. 
Zbyteczna tylko jest wzmianka w tak popularnym 
wydawnictwie o materjalistach, racjonalistach 
i ateuszach. Post w dzień dowolnie obrany 
nazywa się dobrowolny. Razi zestawienie po- 
jęć w myślach pobożnych, że „Bóg ma nieubła- 
ganą nienawiść do grzechu**. Po skończonym 
jubileuszu książeczka ta może służyć wogóle 
jako podręcznik do nabożeństwa ku Niepoka- 
lanemu Poczęciu. 

Ks, Szkopowski. 

Perraud kt. Rozmyślania o siedmiu stó- 
wach Pana naszego Jezusa Chrystusa na 
Krzyżu. Przez... Przełożyła z francu- 
skiego M. A. 8-ka, Warszawa, 1904. 

Książeczka ta, pełna wielkiej wiary i gorą- 



cej miłości Ukrzyżowanego, może obudzić nie- 
jedno pobożne uczucie, choć Męka Chrystu-so- 
wa traktowana w wielu miejscach ze zbytnim 
realizmem. Przekład wyborny, język czysty, 
styl gładki, są zasługą tłumaczki. Należało 
tylko w tłumaczeniu tekstów nie iść za orygi- 
nałem francuskim, ale podać je w przekła- 
dzie polskim ks. Wujka. „Com napisał jest 
napisane**. Wujek ma: „com napisał, napisa- 
łem (p.s. 91. 90, 93, 113, 125). Zupinę myl- 
ne odnośniki na str. 97, 707, 119. Jan XV 
w. 35, gdy rozdział ten ma tylko 27 wierszy. 
Dobrze według Wujka podane są teksty na 
str, 95 i 155 i in. Całość, godna uwagi i po- 
lecenia, czyta się z prawdziwą przyjemnością. 

Ks, Szkopowski, 

Matematyka, nauki przyrodnicze. 

Witkowski A., prof. Uniwersytetu Jagiel- 
lońskiego. Zasady fizyki. Tom. II. Ze- 
szyt drugi (część piąta). Wydawnictwo 
Kasy im. Mianowskiego. Skł. gl. w ks. 
E. Wende i Sp. 8-ka duża, sir. 304 — 
565. Warszawa, 1904. Cena rb. 1.35. 

Tom pierWszy ^Zasad Fizyki'', obejmujący fi- 
zykę ogólną i własności dynamiczne materji, 
ogłoszony został w r. 1892, a obecnie ukazało 
się ponowne jego wydanie. Zeszyt pierwszy 
tomu drugiego (z r. 1897) traktował o cieple 
i fizyce cząsteczkowej; obecny zaś zeszyt, za- 
mykający tom, obejmuje naukę o promienio- 
waniu (optykę). Do wykończenia tego pomni- 
kowego kursu pozostaje jeszcze tom trzeci, po- 
święcony zjawiskom elektrycznym i magnetycz- 
nym. 

Ostatnio wydany tom ^Zaaad fizyki** stano- 
wi zupełnie nowoczesny wyJdad nauki o pro- 
mieniowaniu, t. j. o tych wszystkich odmia- 
nach i przejawach energji w ruchu o naturze 
falistej, które poznaliśmy dotąd w zakresie 
skali od najdłuższych drgań elektromagnetycz- 
nych do najkrótszych fal nadfiołkowych oraz 
tych, które przyszłość w sobie ukrywa i które 
się do tej skali sprowadzić dadzą. Optyka da- 
wniejsza, badająca „światło* ludzkie, jest tylko 
ustępem ogólnej nauki o energji promienistej; 
ważność i to wyróżnienie, jakie nadajemy fa- 
lom „świetlnym* (widzialnym), objaśnia się nie- 
ledwie subjektywnemi tylko względami. 

Pierwszy rozdział kursu, zatytułowany , pro- 
mieniowanie, jako ruch energji*, omawia krótko 



J6 8. 



93 



emisję i abeorbcję materji oraz różne odmiany 
pronHeniowań, do których odrazu wliczyćby 
można i fale elektromagnetyczne, zrywając ra- 
dykalnie z rutyną. 

Tak zwany ruch prostolinijny promieniowa^ 
nia wraz z teorją cieniów jest harmonijnie po- 
łączony z wskazówkami co do granic ważności 
takiego ruchu. Okoliczność ta zasługuje za* 
wsze na silne zaakcentowanie ze względu na 
to, że -zbytni schematyzm w użytkowaniu pro- 
mieni bardzo często utrudnia zrozumienie wła- 
ściwego przebiegu zjawisk, z nieodłącznym ich 
uginaniem się, interferencją i t. p. Dobrze jest 
zawsze pamiętać, że nasze obrazy, konstruowa- 
ne przy pomocy promieni, są raczej fikcją, że 
obrazy rzeczywiste polegają właściwie na kon- 
centracji promieniowań i zmianie natężeń, że 
^promienie" tym bardziej przestają być reaU 
nemi i uchodzą od nas, im bardziej je zwęzić 
i izolować pragniemy. 

Bozdział I kończy króciutki zarys, poświęco- 
ny „aktynometrji**. Podana jest tu pokrótce 
teorja jednego aktynometru względnego (różni- 
cowego termoskopu), opartego na zasadzie ka- 
lorymetrycznej, z zastosowaniem metody staty- 
cznej ustalenia się temperatur. Przyrząd ten, 
jak również i aparat Violle'a, jest niedosć ści- 
sły; daleko dokładniejszemi są aktynometry, 
oparte na zasadzie dynamicznej (obserwacji 
temperatur w ruchu w równych odstępach cza- 
su lub skali), lecz za to teorja ich jest bar- 
dziej skomplikowana. 

Aktynometry bezwzględne (pyrheliometry) 
takie, jakie są obecnie używane w fizyce i me- 
teor ologj i do badań śpislych, a więc bolometr 
I^ngleya i pyrheliometr kompensacyjny Ang- 
stroma, są tylko luźno wzmiankowane w wy- 
kładzie; ponieważ konstrukcja ich opiera się na 
zasadzie termoelektrycznej, dokładnego ich opi- 
fiu oczekiwać należy w dziale o elektrycz- 
ności. 

W następnych dwu rozdziałach omawiana 
jest teorja promieniowania (interferencja) i ugi- 
nanie się światła. Przedewszystkim wyjaśnio- 
ne są prążki interferencyjne, dalej zjawiska 
prążków Newtona, zasada interferometru Mi- 
chelsona i zat»tosowania fal świetlnych stoją- 
cych do fotografji barwnej. Teorja wszystkich 
tych zjawisk mogła być przedstawiona krótko 
i przejrzyście wobec szczegółowych rozważań 



i wzorów teorji ogólnej fal, wyłożonych w me- 
chanice (w tomie pierwszym). 

Wraz z omawianiem podstawowych założeń 
teorji falowej nie mogła być ominięta doniosła 
kwestja t. zw. eteru. Z powodu, że kwestja 
eteru bywa często — zwłaszcza przez nie spe- 
cjalistów fizyków — niesłusznie oświetlana i 
traktowana, jako dowolna hypoteza, warto w 
kilku słowadi zaznaczyć to stanowisko, z ja- 
kiego fi-yka umiejętna dzisiaj patrzy na eter. 
W dzisiejszym rozumieniu eter jest raczej prze- 
strzenią, obdarzoną własnościami fizycznemi; 
pozbawiony zupełnie cech hypotetycznych, jest 
on wspólnym podłożem elektromagnetycznych 
i optycznych działań, które się w nim roz- 
chodzą z prędkością skończoną. 

Taki wynik jest konieczną konsekwencją na- 
stępujących faktów doświadczalnych: objawy 
świetlne kształtują się tak, jak gdyby z ciał 
promieniujących wybiegały fale o wielkiej czę- 
stości drgań, a stałej szybkości rozchodzenia 
się, liczonej w setkach tysięcy kilometrów. 
Gdzie zaś są fale, tam trzeba znaleść dla nich 
podtoże. Nie może być takiem podłożem ani 
powietrze, ani też żadne inne z ciał znanych 
nie zdolne jest przewodzić fal z taką ogromną 
prędkością. Musimy więc przyjąć, że t. zw. 
próżnia, przez którą światło swobodnie prze- 
nika, że wnętrza ciał, zwłaszcza przezroczy- 
stych, ai\ wypełnione osobnym ośrodkiem, zdol- 
nym w ten lub ów sposób przewodzić drgania 
lub lepiej zmiany świetlne. Ośrodkowi temu 
dajemy miano eteru. 

Eter ten nie posiada żadnych cech dodatko- 
wych, co do jego konsystencji nie tworzy się 
żadnych hypotez; w umyśle dzisiejszych bada- 
czów schodzi eter raczej do znaczenia symbolu. 
Jak pojęcie materji, mówi prof. Witkowski, 
jest wyrazem naszego doświadczenia zewnętrz- 
nego, zmysłowego, tak pojęcie eteru należy u- 
ważać za wyraz naszych doświadczeń we- 
wnętrznych, intelektualnych; eter jest białą ta- 
blicą, na której umysł nasz kreśli barwny obraz 
wzajemnych stosunków między ciałami mate- 
rjalnemi. 

Warto także zaznaczyć, że dla objaśnienia 
większości zjawisk optycznych wystarcza zało- 
żenie, że promieniowanie polega na rozchodze- 
niu się perjodycznych i poprzecznych zmian w 
ośrodku, nie wchodząc bliżej w istotę tych 
zmian. Wskutek tego wzory i stosłunki, wy- 



94 



Aj 3. 



prowadzone dla odbicia, załamania, interferen- 
cji i uginania się fal, zachowują swą ważność 
zawf^ze, niezależnie od teorji dodatkowych. 

Po rozdziale o barwach, gdzie wyjaśnione 
jest znaczenie t. zw. „światła białego^ i barw 
interferencyjnych, stron kilkadziesiąt (rozdział 
XV i XVI) poświęcono załamaniu się światła 
i narzędziom optycznym. Opracowanie tego 
działu jest oryginalne i bardzo ciekawe, mimo, 
że wskutek ogólnego charakteru kursu fizyki 
wiele szczegółowych pytań i zagadnień z teorji 
przyrządów optycznych musiało być pominięte. 
Zwłaszcza godnym jest zanotowania, że wszel- 
kie wnioski, otrzymane na zasadzie gieometrycz- 
nego rozważania promieni, są uzasadnione tak- 
że z punktu widzenia teorji falowej. 

Po rozdziale o polaryzacji i załamaniu po- 
dwójnym, ostatni dział tomu II poświęcony 
jest własnościom promienistym materji. Wszyst- 
kie te szczególne przemiany, którym ulega 
energia promienista, wchodząc w materję, 
wszystkie te oddziaływania materji, jak odbi- 
janie, rozpraszanie, przepuszczanie, rozszczepia- 
nie i absorbcja, zostały tu w oryginalny i na- 
der interesujący sposób wydzielone w całość 
oddzielną; także prawo Kirchhoffa i rezultaty 
badań t. zw. idealnie czarnych promieniowań 
i połączone z tym wyznaczanie temperatur bez- 
względnych sposobem fotometrycznym zostały 
tu uwzględnione. 

Rozdział ten może bardziej od innych uwy- 
datnia zupełnie nowoczesny i oryginalny cha- 
rakter 'wykładu prof. Witkowskiego; jest on 
zarazem pięknym ogniwem, składającym t»ię na 
całość — doskonałą w pełnym tego słowa zna- 
czeniu. 

Nie wymieniając poszczególnych zalet kursu, 
wolimy zakończyć następującą uwagą ogólną. 
Literatura nasza jest, jak wiadomo, niezbyt za- 
sobna w dzieła i wydawnictwa specjalne, a 
pracownicy polscy na polu nauki w większości 
przypadków wolą lub są zmuszeni czerpać z ob- 
fitego zasobu dzieł obcych. Otóż w takich 
warunkach dzieło polskie, które przewyższa, 
albo przynajmniej zaszczytnie wyróżnia się 
wśród poziomu najlepszych dzieł obcych z tej 
dziedziny, ma podwójnie ważną doniosłość, 
Po pierwsze, stanowi najlepszą zachętę do po- 
siłkowania się pracami swojskiemi i gruntowa- 
nia literatury specjalnej, po drugie zaś opiera 
tę zaletę na trwałej podstawie, bo na bez- 



pośredniej korzyści w ekonomji czasu i myśle- 
nia, jaką osiąga każdy, posiłkując się taką 
książką wzamian obcego wydawnictwa. 

Otóż jesteśmy zdania, że „Zasady fizyki" należą 
właśnie do dzieł, którym sądzono jest spełniać 
tak doniosłe i chlubne zadanie. Dwa tomy 
kursu prof. Witkowski^o przewyższają bezwa- 
runkowo, pod względem jasności i przejrzysto- 
ści wykładu, wszystkie znane obecnie kursy 
fizyki w języku niemieckim, co się zaś tyczy 
opracowania treści oraz naukowego i sdśle 
współczesnego charakteru wykładu, bynajmniej 
nie ustępują najlepszym wydawnictwom fran- 
cuskim, a nawet angielskim. Nadto nasz kurs 
odznacza się niepospolitemi zaletami pedago- 
gicznemi, a autor, profesor wszechnicy Jagiel- 
lońskiej, głównie go dla uczących się przezna- 
czył. Taka suma zalet musi być też produk- 
tem niezwykłe długiej i usilnej pracy i nic też 
dziwnego, że po ukończeniu pierwszego tomu 
(w r. 1892) drugi mógł ukazać się dopiero po 
upływie lat dwunastu. 

Władysław Gorczyński, 

Historja. 

LetzczyAski Jan. Monografje w zakresie 
dziejów noicożytnyeh. Tom IIL Rządy 
rosyjskie w kraju Tarnopolskim 1809 — 
1815. 8-ka, str. 211, Wydawca Szymon 
Askenazy. Kraków — Warszawa 1903. 
Skł. gł. Gebethner i Wolff. Cena kor. 1. 

„Rządy rosyjskie'* są owocem pracy semina- 
ryjnej młodego lwowskiego historyka p. Lesz- 
czyńskiego. Prof. Askenazy zatym, jako kie- 
rownik lwowskiego seminarjum liistoryoznego, 
pierwszy tę pracę rozpatrywał, prof. Askenazy 
ją wydał, prof Askenazy wreszcie opatrzył ją 
obszernym wstępem. To też już choćby dla 
tej firmy prof. Askenazego monografja „Rzą- 
dów rosyjskich* zasługuje na bliższe zbadanie. 

Ogólnie przyjętą obecnie metodą dla studjów 
historycznych jest metoda prac seminaryjnych} 
na których młody pracownik próbuje swoich 
sił i ćwiczy się do szerszych występów. Ta 
strona pedagogiczna w pracy seminaryjnej jest 
bez wątpienia najważniejszą, ale nie jedyną, 
jednocześnie bowiem każda taka praca, opiera- 
jąc się często na niezbadanych jeszcze źródłach, 
może być prawdziwie cennym dla nauki na- 
bytkiem, może tę naukę posuwać naprzód. Tu 
więc powstaje pytanie, co z taką pracą robić: 



J6 3. 



95 



czy zostawić ją w rękopisie; jakby należało 
z punktu widzenia pedagogicznego, czy też 
kierując się intereftem uauki, ogłaszać ją jak 
dojrzale dzieło drukiem i poddawać naukowej 
krytyce, wiedząc zgóry, że jej wytrzymać nie 
jest w stanie. Kwestja ta bywa bardzo roz- 
maicie rozstrzygana przez różnych kierowni- 
ków seminarium, zwłaszcza, że komplikuje ją 
jeszcze naturalna w młodym pracowniku ambi- 
cja, dążąca do uwiecznienia drukiem owoców 
młodej ale własnej mysIi. 

Zdaje się, że chęć rozwiązania tej kwestji 
kierowała prof. Askenazym, kiedy inaugurował 
swojo wydawnictwo „Monografji w zakresie 
dziejów, nowożytnych**. 

Przynajmniej dotychczasowy dobór prac zda- 
je się na to wskazywać. I byłoby to w rze- 
czy samej nader pożyteczne, gdyby nasi mło- 
dzi historycy mieli taką arenę do popisów, do 
których krytyka nie przykładałaby miary ko- 
niecznej dla pracy dojrzałej, a nauka mogłaby 
wyciągać kwintesencję treści, często zapewne 
w dość nieudolnej podaną formie. 

Praca p. Leszczyńskiego stanowi trzeci tom 
owego wydawnictwa; z zaznaczonego wyże} pun- 
ktu widzenia nie będziemy jej stawiać wyma- 
gań, jak od skończonego naukowego dzieła, 
ale przyjmiemy ją za to, czym jest i weźmiemy 
to, co nam daje. A daje nam na podstawie 
ciekawych a niewyzyskanych dokumentów hi- 
storję kawałka Galicji i kilkuset tysięcy jej mie- 
szkańców w ciągu lat sześciu. Rozpatruje się 
autor w całej rzeczy bardzo dokładnie, wcho- 
dzi w szczegóły, podaje statystykę, analizuje 
urządzenia rosyjskie, system administracji 
w kraju Tarnopolskim, dochodzi do drobiaz- 
gów, do urządzeń biurowych — ale wszystko to 
w pracy seminaryjnej jest zupełnie usprawie- 
dliwione i autor prawdziwie zasłużył na po- 
chwalę za wszechstronne i sumienne wyzyska- 
nie źródeł. 

Rzecz prosta, że od pracy dojrzałej wyma- 
galibyśmy czegoś innego, ale nikt nie jest 
obowiązany dać więcej ponadto, co dać zamie- 
rzył. 

Wyzyskanie naukowe pracy p. Leszczyń- 
skiego przedstawia pewne trudności, głównie 
wbkutek nadmiernej obfitości szczegółów, do- 
tyczących czysto biurowych, ogólnie znanych 
urządzeń rosyjskich w okupowanym kraju. 

Zrozumiał to i prof. Askenazy, bo opatrzył 



pracę nader obszernym wstępem, który nietyi- 
ko, że najdokładniej całą rzecz p. Leszczyń- 
skiego streszcza, ale jeszcze umiejętnie pod- 
kreśla jej ważniejsze momentyj (np. osobistość 
Staneńskiego), które we właściwym opowiada- 
niu nikną w powodzi szczegółów. 

fVttold Kamieniecki. 

Łoziński Władysław. Prawem i lewem, wy- 
danie drugie, przejrzane i znacznie po- 
mnożone. ^ Tom I, str. XII, 411. Czasy 
i ludzie z 42 rycinami w tekście: tom 11 
str. XII, 560. Wojny prywatne z 50 ryci- 
nami w tekście. Lwów, 1904. Nakładem 
księgarni H. Altenberga. Warszawa, E. 
Wende i Sp. Cena rb. 10. 

Jest to powtórzenie edycji (przejrzanej, prze- 
robionej pod względem układu i znacznie po- 
mnożonej) dzieła — wybitnego zarówno pod 
względem rodzaju, jako też i wartości histo- 
rycznej. Na tysiącu stonicach, bez mała, roz- 
tacza się przed nami obraz dziejowy, niezwykle 
interesujący, a ujęty w formę przepiękną, wła- 
ściwą zasłużonemu autorowi „Lwowa i patry- 
cjatu lwowskiego^. Poczucie tej formy i mocy 
w niej zawartej, poczucie zdolności głębokiego 
odczuwania pewnych momentów i zjawisk dzie- 
jowych, kazało p. Łozińskiemu zarówno w stu- 
djach dawniejszych, jak i obecnie, zagłębić się 
w świat bytu wewnętrznego klas społecznych 
i ludzi minionych, wyłowić z niego momenty 
charakterystyczne życia, typy czynów, przed- 
sięwzięć i jednostek, które w układzie mozaj- 
kowym, zaczerpniętym z kart ksiąg sądowych, 
zlały się na szeroki a barwny — bal artysty- 
czny obraz przeszłości z przed trzech stuleci. 
Czy rzeczywistości istotnej, bezwzględnej— na- 
wet poza impresjonizmem pisarza — o to spie- 
rać się niema potrzeby... Winienem tu parę 
słów wyjaśnienia. Autor zaczerpnął materjał 
do swego dzieła z ksiąg grodzkich wojewódz- 
twa ruskiego (okres od końca XVI do połowy 
XVII wieku), poddając w ten sposób, jak sam 
we wstępie zaznacza, pracę swoją potrójnemu 
ograniczeniu: czasu, miejsca i źródła. Dwa 
ograniczenia pierwsze mają — pod względem 
wartości naukowej dzieła — znaczenie podrzędne. 
Trzecie natomiast — rodzaj światła — wymaga 
objaśnienia, choćby dlatego, że z tego właśnie 
tytułu posypały się przeciw omawianej książce 
smrzuty rozmaite, polegające, jak sądzę, na pe- 
wnym nieporozumieniu. Księgi grodzkie za- 



96 



}& 3 



\iierają, jak wiadomo powszechnie, materjal — 
zwłaszcza, gdy o obyczaje chodzi — nader je- 
dnostronny, dotyczący win raczej, aniżeli cnót 
domowych i obywatelskich. Książki grodzkie, 
a poniekąd wszelkie księgi sądowe naogól, nie 
są przeto zwierciadłem rzeczywistości wszech- 
stronnej, jeno pewnej, ograniczonej zgóry i przez 
sam rodzaj źródła określonej części tej rzeczy* 
wistości. Ograniczenie to posiada atoli samo 
przez się wartość bardzo poważuą. Stwierdza 
bowiem i niemal wyczerpuje to, co w danym 
czasie i w danej okolicy było najgorszego {gia- 
dio, ićWfm); to, z czym dobro ówczesne {*us, 
prawo) ważyć się i walczyć mnsialo na każdym 
kroku... Wiadomo, że złu wielkiemu towarzy- 
szyć zwykło i wielkie dobro. Niema go w sto- 
sunku odpowiednim na kartach książki, bo i 
być go tam nie może... Tym większą jednak 
moc i miarę dobra widzieć musimy w owych 
niezbadanych rzeczowo, bo utajonych przez 
źródło popędach i czynach cnót cichych, które 
ówczesny polski „...świat groźny, dziki, zabój- 
czy, świat ucisku i przemocy, świat bez wła- 
dzy, bez rządu, bez ładu i bez miłosierdzia. ..'^f 
będący atoli analogją dość wierną współczesne- 
go mu świata ościennego Europy (co kwestję 
pod względem hermeneutycznym przesądza do- 
statecznie) wyprowadzić miały z czasem na 
szerHze, jaśniejsze gościńce. 

Zapewne! Byłoby rzeczą zewszechmiar po- 
żądaną, aby obraz jednostronny, o jakim mo- 
wa, dał się we wszechstronny i to jaknajszer- 
szy zamienić. Pomijając jednak siły jednego 
człowieka, a może i cechy indywidualne arty- 
sty-badacza, bo jest nim niewątpliwie p. Ło- 
ziński — wyznać musimy, że nie czas jeszcze 
na syntezę taką: nawet w obrębie jednego wo- 
jewództwa i wieku. W jakimże to stanie opra- 
cowania znajdują się archiwalja naszefl Czyż 
można żądać — już nie od jednego uczonego, 
ale wręcz nawet od pokolenia całego, aby ów 
chaos olbrzymi, czy część jego znaczniejszą 
przysposobiło tak, iżby zeń wszystko i we 
wszystkich kierunkach na pożytek nauki już 
dzisiaj obrócić się dało?... To zadanie na lata 
cale i na zastępy pracowników niestrudzonych... 
Wdzięczność jedynie należy się tym, którzy z 
materjału tego czerpią w jakimkolwiekbądź za- 
kresie, którzy zjawiska nieznane z pyłów za- 
pomnienia na światło wynoszą, świecą przykła- 
dem pługa na ugorach bezmiernych. Oto 



garść refleksji z powodu powtórnego wydania 
dzieła, będącego obok prac Szajnochy, Smolki 
i niewielu innych, ozdobą naszej — pięknej, 
że ją tak nazwę — a „mimo** to uczonej, lite- 
ratury historycznej. 

y. JiT. Kochanowski. 

Rakowaki Kazimitrz dr. Dzieje W. Księ- 
stwa Poznańskiego w zarysie (1815 — • 
1900). Z portretem autora i mapką Po- 
znańskiego. 8-ka, str. 286. Kraków, 
1904. G. Gebethner i Sp. Cena kor. 6. 

Książka tego rodzaju jest dziś bardzo po- 
trzebna i bardzo pożądana. Już czas najwyż- 
szy, by zebrać wszystkie dotychczasowe rezul- 
taty naszego żyda i rozwoju i zdać sobie z 
nich sprawę; jest to konieczne ze względu na 
przyszłość i dalszy postęp, by wyciągnąć nau- 
kę, czego należy unikać, co i jak robić.. A że 
wskutek odrębnych warunków, życie w naszych 
prowincjach wszędzie iść musi różnemi droga- 
mi, dlatego potrzebne i całkiem możebne 
jest napisanie historji każdej prowincji z oso- 
bna. Dotąd niestety brak nam dzieł takich, 
brak wszechstronn^o obrazu wszystkich obja- 
wów życia społecznego w dane] prowincji; ma- 
my tylko częściowe co do czasu lub pewnych 
tylko stron tego żyda. Książka p. Rakowskie- 
go jest więc pierwszą próbą w tym kierunku 
i dlatego należy mu się za nią uznanie. 
Książka wystarczającą wcale nie jest. Wie- 
le rzeczy pominął autor ze względu na 
szczupłe ramy książki lub osobiste swoje prze- 
konania; zamało np. poświęca miejsca Karolo- 
wi Marcinkowskiemu lub Edw. hr. Raczyń- 
skiemu; postać pierwszego występuje z tego 
dzieła słabiej jeszcze i mniej wyraźnie niż syl- 
wetka. Ale to da się łatwo usprawiedliwić 
tym, że autorowi chodziło tylko o zarys, o ogól- 
ny obraz, o skreślenie najważniejszych prądów 
i kierunków, przez które przechodziło Księstwo 
Poznańskie. Nadto jeszcze, dzieło takie, jak 
niniejsze, z natury rzeczy musi grzeszyć prze- 
dwko ścisłości i metodzie historycznej, zwłaszcza 
im bliżej nas, tymbardziej musi stawać się raczej 
broszurą polityczno-społeczną, niż prawdziwą 
historią. Musi wchłonąć w siebie i odbić oso- 
bę autora i jego przekonania, musi się stać 
wjrrazem tychże, indywidualizm autorski bar- 
dzo wyraźnie objawić. To usprawiedliwić mo- 
że autora, tym bardziej, że p. Rakowski usi- 
łuje ukryć swoją osobę i przemawiać nie 



Jb 3, 



97 



jak polityk, ak jak historyk. Ta dążność 
widoczną jest w ksląice, nie wszędzie jednak 
i nie zawsze udaje się autorowi dopiąć celu. 
Wstrzymuje się np. dość często z wydawaniem 
sądu za lub przeciw, opisując tylko wypadki. 
Dzieje Ks. Poznańskiego zamyka autor w 9-u 
rozdziałach; zaczyna naturalnie od 1815 r. i do- 
prowadza do 1900. Najciekawszym, ale też i 
najmniej historycznym, jest rozdział ostatni: 
„Obecny stan rzeczy**; tu najsilniej przebija 
się jaźń autora. Trzy przede wszystkim rzeczy 
omawia tu autor: ewolucję społeczną Księstwa, 
t. j. zanikanie większej własności ziemskiej, a 
wytwarzanie się klasy średniej i drobnej wła- 
sności, wraz z oceną, jakie znaczenie, jakie złe 
i dobre strony ma ta ewolucja dla narodu* 
przemysł krajowy i warunki jego rozwoju; co 
należy nam robić, jak się bronić przed napo* 
rem giermanizmu. Stwierdza tu autor fakt, 
że granica nasza polska coraz bardziej cofa 
się na wschód pod naciskiem niemieckim, 
czyli, że zachodnie powiaty Księstwa już dziś 
prawie całkiem są zniemczone, ale za to budzi 
się Śląsk. Podnosi ważność prasy w Księ- 
stwie dla życia organicznego i narodowego, 
ładnie ją przytym charakteryzując; zaznacza 
także jakie i skąd grożą nam niebezpieczeń- 
stwa od społeczeństwa i rządu niemieckiego. 
Można się godzić lub nie godzić z autorem, 
ale wcale nie bez pożytku czyta się ten inte- 
resujący rozdział. Doniosłą także wartoąć 
posiadają „przypisy** t. j. kilkanaście bardzo 
ciekawych i ważnych dokumentów, jak np. 
„Proklamacja Fryderyka Wilhelma z 1815 r. 
do mieszkańców Księstwa", „Ugoda jarosta* 
wiecka z 1848 r.**, „Odpowiedź Bismarka do 
Niemców poznańskich** i t. d. Kończy zaś 
rzecz niekompletna bibliografja dziejów Księ- 
stwa Poznańskiego, niezupełna dlatego, że au- 
tor podaje tylko te dzieła, z których sam ko- 
rzystał. , O postępowaniu rządu pruski^o i 
jego polityce (zwłaszcza w dzisiejszych cza- 
sach), o działalności Koła polskiego w Berli- 
nie, nie wydaje autor żadnego sądu; przedsta- 
wia tylko fakty; opinję zostawiając czytelniko- 
wi. O jednym tylko „Kuiturkarapf*ie** Bis- 
markowskim mówi, że mimo wszystkiego był 
on ogniem oczyszczającym, elementem, który 
sharmonizował, zjednoczył poszczególne war- 
stwy społeczeństwa. A poświęca mu sporo 
miejsca, jak również rokowi 1848 w Poznań- 



skim, o którym, jak wiadomo, przed 4 laty 
osobną napisał książkę. 

Dwa błędy jednak zauważyłem i wytknąć 
muszę, a mianowicie: przecież obszar dzisiej- 
szego Księstwa nie w pierwszym, jak autor 
mówi, lecz dopiero w drugim rozbiorze przy- 
padł Prusom. Powtóre mówi autor, że powia- 
ty między chodzki, międrzyrzecki, babimojski, 
wschowski i część krobskiego leżą nad Note- 
cią, a przecież widoczna z mapy, że najbar- 
dziej na północ wysunięty z tych powiatów — 
międzychodzki leży nad lewym brzegiem War- 
ty, płynącej na południe od Noteci, wszystkie 
inne zaś powiaty leżą coraz bardziej na połu- 
dnie od siebie, tak iż wschowski dotyka gra- 
nic Śląska (w okolicach Głogowa). Ale bądź 
co bądź książka ta, jakkolwiek niewystarczają- 
ca i nie we wszystkim zatlawala, jakkol- 
wiek niejedno przemilcza lub mimochodem o- 
mawia, zasługuje jednak na to, aby ją przeczytać. 
Z pożytkiem i z ciekawością wielką, a nawet z pe- 
wną przyjemnością z powodu języka można 
ją studjować i oby znalazła szerokie koło czy- 
telników we wszystkich naszych dzielnicach, 
a przedewszystkim, aby ta próba znalazła na- 
śladowców, którzyby nam dali historję innych 
także dzielnic. 

Dr. Af. Góyski, 

Sroczyński Ludwik. Elekcja Kazimierza 
Jagiellończyka na króla polskiego, 8-ka, 
str, 27. Rzeszów, 1904. 

Autor raz jeszcze podjął kwestję, którą starał 
się możliwie wszechstronnie rozpatrzyć Lewicki 
w swym „Wstąpieniu na tron polski Kazimie- 
rza Jagiellończyka**. Do x>odjęcia tej sprawy 
mógł przedewszystkim skłaniać ten fakt, iż 
wybrana doba przedstawia ogromny interes dla 
każdego badacza z powodu nadzwyczajnego po- 
wikłania czynników. Czynniki społeczne, ru- 
chy wewnątrz pań^^twa, polityka dwuch państw 
sąsiednich, wreszcie zabiegi poszczególnych 
osób, wszystko to nplata się w dziwną miesza- 
ninę, w której trudno rozeznać wszystkie czę- 
ści składowe. Widzimy rezultat tego powikła- 
nia, a i to nawet nie w dość wyraźnym oświe- 
tleniu, co zaś dotyczy poszczególnych jego 
przyczyn, trudno tu dotrzeć do prawdy. Do 
zajęcia się tą epoką mogła skłonić i czysto ze- 
wnętrzna okoliczność; wraz z wydaniem nowe- 
go trzeciego tomu Codę epistolaris, przybyły 



98 



M 3. 



dokumenty, których Lewicki w 8wej pracy nie 
wyzyskał. Nasuwała się więc nowa sposobność 
do wypróbowania często śmiałych hipotez 
przedwcześnie dla nauki naszej zmarłego uczo- 
nego. Z nowej próby krytycznej, którą 
dokonał p. 8., hipotezy Lewicki^o wyszły w 
postaci wzmocnionej. Co prawda, niektóre 
z nich zostały wprost odrzucone, jak np. co 
do treści aktu unji z 144B r., pozostałe jednak 
tym więcej nabierają znaczenia. 

Autor w swym szkicu przeprowadza tę mysi, 
iż elekcja Kazimierza była zewnętrznym fak- 
tem, umożliwiającym starcie wytworzonych an- 
tagonizmów. Antagonizmy te z jednej ptrony 
wyrosły wewnątrz samej Polski, z drugiej — 
pomiędzy Polską a Litwą. Polityka Zbigniewa 
skompromitowała się w opinji, drapiaina go- 
spodarka zniszczyła państwo, a to wszystko 
posłużyło do powstania silnej opozycji w łonie 
społeczeństwa. Opozycja występuje stale prze- 
ciwko dążeniom rządzącej partji (resp. Oleś- 
nickiego). Tymczasem partja ta usiłuje włą- 
czyć Litwę do Polski, jako jej część zależną. 
Usiłowanie to spotyka opór ze strony Litwy 
i Kazimierza, rozpoczyna się walka, w której 
Oleśnicki decyduje się nawet wyrzec Litwy, 
jako części równorzędnej, i myśli o oddaniu 
korony początkowo Hohenzolemowi, potym 
Bolesławowi mazowieckiemu. Kazimierz nie 
ustępuje, nie zgadza się na potwierdzenie umo- 
wy grodzieńskiej, szykuje sobie sprzymierzeń- 
ców i znajduje najmocniejszego t- w osobach 
polskiej opozycji. Zwycięstwo przechyla się 
na stronę opozycji, Kazimierz uznany jest 
królem po podpisaniu przezeń unji — na pra- 
wach równorzędnych obu części przyszłej mo- 
narchji. 

Należy się zgodzić z tym, co autor mówi 
o przebiegu ruchu. Natomiast pozostawia on 
wiele kwestji nierozwiązanych. Mówi o opozycji, 
nie wyjaśnia, kto do niej należał. Można by przy- 
puszczać, że składała się ona z kilku zaledwie 
od dawien dawna opozycyjnie względem Zbi- 
gniewa usposobionych panów, a w takim razie 
zwycięstwo ich wydawałoby się czymś conaj- 
mniej nieoczekiwanym, nawet gdyby wziąć 
pod uwagę popularność ich haseł wśród ogółu 
szlachty. Według nas — należałoby tu podkre- 
ślić opozycyjny ruch, który w owej dobie z co- 
raz wyi^aćniejszą siłą występował wśród szlach- 
ty. Rok 1444 był właśnie wyrazein uzewnętrz- 



nienia tego świadomszego dążenia szlachty, 
która oprócz ogólnych żądań — o czym wspo- 
mina autor— wystąpiła jednocześnie ze swojemi 
wylącznemi, głosząc sobie tylko należne zwierzch- 
nicze prawa. Opozycyjni panowie znajdowali 
poparcie w opozycyjnej szlachcie, na którą mo- 
gli już teraz liczyć i która musiała na ich 
stronę przechylić szalę zwycięstwa. Opozycja 
nie będzie wtedy czymś bezcielesnym, lecz fak- 
tyczną siłą. 

Następnie mówiąc o unji w Brześciu, autor 
wyjaśnia, iż oba państwa miały zapewnioną 
zupełną współrzędność; nie wykłada jednak, 
a właściwie, nie usiłuje wyjaśnić, jak miano na 
zaitadzie tej unji ułożyć konkretne fakty dłu- 
goletnich sporów. Słuszną jest jego uwaga, 
która odrzuca autentyczność tekstu rzekomej 
unji— o czym pisał Prochaska ^0 rzekomej 
unji z 1446 r." Kwart, hist 1904, 24 in. — 
jednakże luka w ten sposób wytworzona w hi- 
potezie Lewickiego niczym nie została wypeł- 
niona. 

Następnie — sam charakter unji nie został na- 
leżycie wyświetlony z punktu widzenia poli- 
tyczno*prawnego. Pozostaje niejasnym jeden 
jaszcze punkt: autor mówi wyraźnie, iż partja 
Oleśnickiego — ^żądała uznania... Litwy jako 
prowincji podległej Polsce*. Można by przy- 
puszczać, że tu idzie o bezsprzecznie stwier- 
dzony fakt, tymczasem jestto tylko przypusz- 
czenie, może nawet bardzo prawdopodobne, 
ale wymagające jeszcze wielu bardzo dowodów. 

Rozprawka posiada duże zalety pod wzglę- 
dem krytycznym. Autor przyjął poglądy Ca- 
ra co do stanu społeczeństwa i gospodarki pań- 
stwowej z okresu rządów „tutorum regni* (o- 
piekunów królestwa) lecz uzupełnił je i rozwi- 
nął zupełnie samoistnie. Zwłaszcza zasługuje 
na wyróżnienie zestawienie i rozpatrzenie sto- 
pnia zadłużenia posiadłości państwowych z 
różnych okresów; 

Powtóre — i to jest rzetelną zasługą — autor 
poddał analizie wiarogodność słów Długosza 
i przez zestawienie z innemi autentycznemi 
źródłami — z jednej strony ze słów naszego hi- 
storyka wydobył właściwe ziarno prawdy, z 
drugiej zaś strony wyłożył na tej samej pod- 
stawie dążności i tendencje tego odłamu spo- 
łeczeństwa, do którego zaliczał się Długosz. 
W ten sposób udało się wyświetlić ogólny 
ton usposobienia partji Oleśnickiego^ co'po po- 



Jft 3. 



99 



sączeniu z jego wlasnemi poglądami, wyra2o- 
nemi w jego listach, pozwoli lepiej zrozumieć 
działalDOŚć partji „starszej*. Sama właściwa 
kwestja — przedmiot opracowania — nie zyska} 
wiele nowego światła. Autor nie dorzucił do 
niej nic nowego po za tym, co powiedział Le- 
wicki, usunął tylko w pewnej mierze niektóre 
zbyteczne szcz^óły, nie dal ostatecznej odpo- 
wiedzi na interesujące nas pytania. Natomiast 
ułatwił drogę następnym badaczom, oczyścił bo- 
wiem grunt z pod hipotez dowolnych i — nie 
zastępując ich innemi, nie wprowadzając nowych 
faktów ~ dał tylko przyczynek do bardzo waż- 
nej kwestji. 

Marceli Handelsman, 



Historja i teorja literatury. 

Arcydzieła poezji poleklej. „Grażyna^' A. 
Mickiewicza, objaśnieniami opatrzył H. 
Galie. 16-ka, str. 88. (Książki dlawszyst- 
kicli, Nr. 229). Nakł. M, Arcta. War- 
szawa, 1905. Cena kop. 15. 

Jest to pierwszy tomik zamierzonego wyda- 
wnictwa, którego zasady i program wyłuszcza 
p. Galie w przedmowie: kaidy tomik zawierać 
będzie nie całość tekstu utworów (ze względu 
na szczupłe rozmiary „Książek dla wszystkich"), 
lecz ich streszczenie, przeplatane najcelniejsze- 
mi wyjątkami; w całości podawane będą jedy- 
nie drobne utwory; w każdej książeczce czy- 
telnik znajdzie objaśnienie rzeczowe i języko- 
we oraz oświetlenie i rozbiór utworu, oparte 
na monografjach naukowych. Na razie p. Gal- 
ie zamierza poprzestać na opracowaniu arcy- 
dzieł epoki romantycznej. Rozpoczął od „Gra- 
żyny*' Mickiewicza i z zadania ^wego wywiązał 
się bardzo dobrze, zarówno w streszczeniu poe- 
matu, jak w jego szczegółowym rozbiorze 
(chwila powstania „Grażyny*, podkład histo- 
ryczny, pierwotny pomysł, pobudki do napisa- 
nia, pierwiastki klasyczne i romantyczne, bu- 
dowa, charakterystyka postaci, znaczenie poe- 
matu w poezji polskiej, pierwsze sądy krytyki 
literackiej); autor sumiennie przestudjował licz- 
ne monografje o „Grażynie** Bruchnalskiego, 
Chlebowskiego, Nehringa i innych), których 
wykaz znajdu]e się przy końcu książeczki, i 
umiejętnie spopularyzował ich wyniki. 

Sądząc z opowiadania „Grażyny" nowe to 
wydawnictwo przyczynić się może niewątpliwie 



do rozpowszechnienia znajomości i zrozumienia 
arcydzieł poezji naszej; to też zasługuje na jak 
najszersze rozpowszechnienie. 

Ign, Chrzanowski, 

Schaelder Stanisław. Lukrecyusz i Hora- 
cy a ^Treny^ Kochanowskiego. Odbitka • 
z czasopisma „Eos^S ^^i^ ^t 8-ka, str. 
72-82. Lwów, 194. 

Najważniejszą zdobyczą tej cennej pracy jest 
udowodnienie wpływa Lukrecjusza (pogląd na 
mądrość) i Horacego (rezygnacja w nieszczę- 
ściu) oraz trafne ujęcie stanowiska etyczno-re- 
ligijnego poety i jego eschatologii; autor wy- 
kazuje, że pod tym względem wywołały na 
Kochanowskiego wpływ etyczne i religijne wie- 
rzenia z czasów Solona, i słuszną uwagą za- 
myka swą rozprawę, że wartość „Trenów* bę- 
dzie wzrastała, „im bardziej się przekonamy, 
jak wielki zapas nauki i myśli, prócz ogromu 
uczucia, Kochanowski w nie włożył**. 

Ign, Chrzanowski, 

Poezja, powieść, dramat. 

Augustynowicz Jan. W pryzmacie, 8-ka, 
str. 143. Warszawa, 1906. Nakład księ- 
garni G. Centnerszwera i S-ki. Cena 
rb. 1.30. 

P. Augustynowicz wystąpiłniedawno z pierw- 
szym zbiorkiem nowel, zatytułowanym: ^Po- 
ciągnięcia pędzlem*^, którym przyznaliśmy w 
swoim czasie duże zalety literackie, dobrze so- 
bie wróżąc o młodym talencie autora (p. )6 1 
.Książki** z r. 1901, str. 13). 

Obecnie wydany przez p. Augustynowicza 
tomik p. t. ^W pryzmacie** sprawia nam pew- 
ne rozczarowanie. Nie są może te utwory niż- 
sze od dawniejszych, ale niema w nich nic, co- 
by znamionowało rozwój talentu, niektóre z nich 
nawet nie wynoszą się ponad poziom przecięt- 
nej poprawności. 

Do te| grupy rzeczy przeciętnych należy sze- 
reg obrazków, któreby można nazwać nastroja- 
mi, odzwierciadiają bowiem przelotne chwile 
życia, jak np. „Chwila**, ^Na cmentarzu**, „Po- 
rankiem**, „Odwiedziny**, „W ciszy**, „W na- 
stroju^. Niezawodnie, nie są to rzeczy złe, ma- 
my tysiące utworów o wiele słabszych, ale od 
autora „Księdza Prota** i ^Pociągnięć pędzlem* 
mamy prawo spodziewać się czegoś więCej. 

Już w „Pociągnięciach pędzlem** można było 




100 



X« 3. 



zauważyć, 2e z aaj większym talentem musi kre- 
ślić p. Augustynowicz psychologię dusz upad- 
łych, grzęznących w odmętach życia, wyrzut- 
ków społecznych, których los nienawistny lub 
slaby temperament pchnęły na drogę występ- 
ków. Tragizm ■ tych dusz jest najpiękniejszą 
stroną i niniejszego też zbiorku, w którym 
znajdziemy takie naturalistycznie oddane obra- 
zy nędzy i grzechu, jak „Epizod**, ^Historja 
o grajku* lub pocz^sci ^W lesie". W tych 
rzeczach jest p. Augustynowicz plastyczny i 
krzepki i szkoda, że ta strona jego talentu nie 
poszła dotąd drogą należytego rozwoju. 

Oddzielnie należy postawić nowellę: ^W prze- 
locie", gdzie występuje nieznany dotychczas 
w twórczości p. Augustynowicza pierwiastek 
fantastyczny. Sama postać brzydkiego egoisty 
dorobkiewicza jest tu doskonale nakreślona, 
ale tajemniczy Nieznajomy we fraku, w bia- 
łych rękawiczkach i w białym krawacie, zwia- 
stun śmierci czy śmierć sama, zbyt łudząco 
przypomina Maeterlincka, a może Przybyszew- 
skiego, aby mógł być zaliczony do plusów 

autora . Księdza Prota**. 

H. GalU. 

Chrzanowiki-Poray Wincenty. Pard Żańeia. 
Powieść współczesna, 2 tomy. 8-ka, str. 
343, 313. Kraków. D. S. Friedlein, War- 
szawa, E. Wende i Sp. 1904. Cena rb. 4. 

Mistrzem p. W. P.- Chrzanowskiego jest nie- 
wątpliwie autor „Bez dogmatu** i „Rodziny Po- 
łanieckich*. Świadczy o tym cały zakrój jego 
powieści, świadczy sam dobór spraw i sposób 
patrzenia na sprawy, które stają się dla jego 
bohatera punktem środkowym duchowego ży- 
cia, świadczą sytuacje, rozmyślania, moc szcze- 
gółów drobniejszych, nie mówiąc o formie pa- 
miętnikarskiej dzi^a. Jeżeli kiedykolwiek wąt- 
piłem o wielkości duchowej Płoszowskiego i o 
Połanieckiego dzielności, dziś muszę wyrazić 
z tego powodu głęboki żal. Bo spójrzmy. P. 
Leon medytuje, jak to źle nawet w niewiarę 
nie wierzyć, i przez zapomnienie zapisał jakąś 
nie banalną w dzienniku stronicę. Połaniec- 
kiemu marzy się ^służba boża**, pozostająca 
w pewnym stosunku do życia, i wywołująca 
z tego powodu silne odruchy, mniejsza, iż są to 
odruchy rozdrażnienia. Ale przodewszystkim 
jest tam cały szereg postaci wyrzeźbionych, 
żywych, stworzonych. I w tej filisterskiej atmo- 
sferze błyska przecież lwi pazur. Lecz można 



obracać się w tej samej płaszczyźnie, i tę sa- 
mą woń upodobać sobie, a napisać „panią Żań- 
cię**, t. j. nie stworzyć ani jednej istoty, która- 
by miała pozory życia, zanudzić refleksjami, 
wzbudzić niesmak niezdolnością stylową, a nie 
ubawić nawet szczerze naiwnym wysilaniem 
się na rzeczy mądre. Początkiem i końcem 
zabiegów p. hr. Hieronima Jeleckiego jest wy- 
nalezienie sobie celu życia t. j. kobiety, rozu- 
mie się „ogromnie pewnej^ i takiej „mojej, mo* 
jej". Około tego tematu obracają Mę nieskoń- 
czenie nudne i nieskończenie płaskie rozmy- 
ślania p. hrabiego, łudząco zresztą niekiedy 
przy pomi nające— kołowaciznę przy najmniej— Po- 
łanieckich, Świrskich i t. p. Oryginalnością 
wszelako p. W. P. Chrzanowskiego jest meto- 
da w poszukiwaniu ideałów: jest to zbliżanie 
się do „bardzo mojej** jak do ladacznicy, a gdy 
ta wszelkie nie zamaskowane nawet obelgi 
przyjmuje nie mrużąc oczu i uśmiechając się 
radośnie, nasz Ikar przychodzi do wniosku, iż 
już przecie pora sięgnąć po malutką rączkę, by 
mieć już na własność i usteczka i szyjkę i t. d. 
Ale cóż! Litka -7- bo i ta jest — tragiczną ode- 
grida rolę — bo i w ogóle jest tragiczna: tygod- 
niami trwa w 40-O stopniowej według Reaumu- 
ra gorączce. Otóż na oboje kochanków spada 
chwila zapomnienia, a obrączek jeszcze nie by- 
ło... Cóż teraz po obrączce... W małżeństwie 
nie byłoby wzajemnego szacunku... „Bóg nie 
chciał widocznie, abyśmy dozgonnie należeli do 
siebie**... Tak się domyśliła pani Żańeia, więc 
zamknie się w klasztorze... Patrzcie, patrzcie, 
na jakie to wyżyny wznoszą się nasze kobiety... 
Czyż nie są ogromnie pewne? O tak, tak, dzie- 
ło p. W. P. Chrzanowskiego jest bardzo, ogrom- 
nie nasze... 

A. Drogostewski, 

Darwid. Czar prysnął. Kwiaty. — An- 
ka.—Łzy gonią. — Historja o Józku ma- 
rzycielu.— Już nie wróci.— Małgosia.— Za 
chwilę słabości.— Memento i t. d. z illu- 
stracjami Henryka Piątkowskiego. Józe- 
fa Ryszkiewicza^ Feliksa Słupskiego i 
Czesława Tańskiego, 8-ka, str. 261. War- 
szawa, 1904. Nakład Konstantego Trep- 
tego. Cena rb. 1.50. 

Pod męskim pseudonimem Darwida ukrywa 
się autorka, która po raz pierwszy wystąpiła 
ze zbiorem utworów beletrystycznych. Nowe- 
le te można podzielić na dwa cykle. Pierwszy 
z nich nosi tytuł: ^Kwiaty**, a bohaterki tych 



obrazków przyrównane są do rolnych okazów 
botanicznych, jak: lilja, róia herbaciana, zło- 
cień, aster, bonie de neige. W drugiej p<dowie 
tomu — zgrupowano kilka utworów rólnorodnej 
treści, nie związanych ideowo. 

Autorka przedstawia tu caJy szereg kobiet 
różnego wyglądu i charakteru: wytworne i pro- 
staczki, szlachetne i nikcKinno, piękne i brzyd- 
kie, cnotliwe i wiarotomne. stare i mtode, ła- 
godne i opryskliwe i t. d. Ale pomimo tej po- 
zornej rótDOTodnoś<'i niema tu całej gamy du- 
szy kobiecej, lecz raczej rozliczne warjacje 
jednego zasadniczego motywu. Wszystkie bo- 
wiem te kobiety są odmianami jednego tylko 
podstawowego typu: kobiety-pieszczotki, której 
zadaniem jeet być źródłem wszelkiej rozkoszy 
delesnej i duchowej dla męlczyzny. W no- 
welach p. Darwida kobieta nie ukazuje się ni- 
gdy inaczej, jak tylko przy boku mężczyzny, 
dla bt^r^o wzrasta, zakwita i więdnie; w jed- 
nych utworach jeet ona jego szczęBdem, k 
drogich— kulą u nogi, ale to nie zmienia za- 
sadniczej sytuacji. Nie znajdziemy tu nato- 
miast wcale typu kobiety-czlowii>ka, człowieka- 
obywatela. A wszak nietrudno było znaleźć 
wzór gotowy jeieli nie w tycia, to chocisi w 
literaturze, w powieściach naszych autorek; 
Orzeszkowej, Konopnickiej, Jeleńskiej, Godlew- 
skiej i innych. 

Donio^itość społeczna więc utworów p. Dar- 
wida schodzi prawie do zera. A wartość ich 
literacka niewiele wylsza. Przedmiotem ich 
jeet najczęściej przelotna chwila iycia, jeden 
moment w iyciu cztowleks, a to, jak wiadomo, 
wymaga niezmiernej subtelności w wykonaniu, 
aby nie wpaść w banalność. Subtelność za- 
stępuje p. Darwid pozą i pretensjonalnością w 
wyborze roateryatu, jak również i w jego opra- 
cowaniu. Nie znaleźć tu nic takiego, coby 
charakteryzowało dobitnie jakąś postać, środo- 
wisko, sytuację, utrwalając je w naszej wyo- 
braźni; wszystkie osoby, nie wyłączając poeta- 
ci, ludu, przemawiają tym samym uroczystym 
językiem i stylem. Posłuchać tylko, jak gład- 
ko peroruje np. eluiąca w obrazku „Łzy go- 
nią" albo sentymentalny chłopak wiejski w „Hi 
storyi o Józku marzycielu"! 

Lubuje sitj teł p. Darwid w !>ytuacjach nad- 
zwyczajnych, co spadają, jak fatum, na 
wajców, czy to jako piorun, co zabija uwodzi- 
ciela („Anka"), czy też pod postacią kwiatów 



złocieni, symbolu 
za grzechy („Zło 
nagiej a niespodz 
często przeradza si 
(^Ankn", „MałgoB 
I budowa utwi 
wiele do życzenia. 
zywBĆ zręcznie n 
ucieka się do star 
ka: urywa zaczętą 
sen i wprowadza 
akcyi ekspozycję 
logów, opowieści, 
czach minionych, 
przerwanego wątk] 



Btr. 150. Warszaw 
Nr. 280. Cena k. 

Niema w lej powU 
cxr DSrcbolo^cmego, 

akiej I wiatii jsbick in 
pinnj: ten sam boba 



fifalarowBkl W 
wieść historye; 
skiej, 2 łomy. 
Lwów, 1904, ks 
nieckiego, E. W 

i". W. GąsiorOH 
w ostatnim dzielt 
ka napoleońska., ei 
Tylko że dal .^zi. 
nów, każe rne, a 
dziś mieli jiiarai 
przed nap oto o 
gwardzisijta_ jak 
•'"^^"^ <Sw przyj 
^^^ i mniemat 
^'"' kkjzyta gaz. 
nadaje^!, siedzi si 
*■ '■ P esteta przi 
lewatiyudy, to ja 
tuezetłł niedzielę, 



— "msUj aiedziele, 

znaczoto ci będę gadał z każdym pŁ^«o "^^-^^^n "^i 
tulujejj, robaczkiem, z tą świnią, co pi, ■!■ * Ji*^ -Ąl^ 
^'"8" każdym stworzeniem. Tak ronie bi^. ^^S' 
rówt^c powyższy najlepiej charakteryzuje .p 



,f^ 



102 



A&3. 



go brata. Mamy sposobność nieraz przyjrzeć 
się, jak Napoleon jada— także historja. Nie od- 
mawiamy autorowi umiejętności zaciekawiania 
i urozmaicania baśni podstawowej epizodami. 
Mało pomysłowe jest przecież wielokrotne od- 
pędzanie przez Napoleona bohaterki, i jej wciąż 
odnawiające się bolesne zdumienie. Inne na- 
tomiast kartki wcale się autorowi udały, te np., 
co do dna odsłaniają oschłą duszę korsykań- 
skiego zdobywcy, w której było nawet miejsce 
na zgoła nie cesarskie instykty najpospolitsze- 
go dworaka, kiedy chce używać wdzięków ko- 
chanej (niegdyś) kobiety za narzędzie. Wszy- 
stko to dobrze, ale ze stanowiska recenzenta 
musimy zaprotestować przeciw grubości tomów. 
Strawić 1000 stronici Nie umiemy zresztą 
stanąć na jedynie tu uprawnionym — przedmio- 
towym — stanowisku z punktu widzenia spożyw- 
cy takich rzeczy..* Bo chyba i sam autor nie 
zamarzył o dalej sięgających widokach? — Na 
chwilę wszakże, stwarzając sobie fikcję, że ma- 
my do czynienia z dziełem sztuki, uczynilibyś- 
my autorowi zarzut, iż dał się zagłuszyć hała- 
sem anegdot, i, upośledziwszy swą bohaterkę, 
złe się wywiązał ze swego rehabilitacyjnego za- 
dania. Nie rozumiemy, ani widzimy (wstrętną 
wprost scenę zalotności pomijamy), jak w ofie- 
rze brutalnego gwałtu rozwinąć się mogło uczu- 
cie przywiązania i oddania się bezgranicznego, 
jak w niej utrwalać się mogło przekonanie 
o opatrznościowej roli korsykanina względem 
jej kraju. Lecz pocóż mamy zabawiać się 

fikcjami? s 

A*. Drogoszewski, 

Gliński Kazinlerz. Boruta. ^ Powieść z 
lat dawnych. 8-ka, str. 555. Warszawa, 
1904. Nakład Gebethnera i Wolffa. Ce- 
na rb. 2. 

,jBoruta* podobny jest do dawnyx!h powie- 
ści historycznych p. Glińskiego, jak ;Pan Fi- 
lip z Konopi", „W Babinie", ,,Zenon". Jeżeli 
od powieści historycznej będziemy żądj!ili wy- 
sokiego artyzmu w odtworzeniu charakterów 
i scen z życia, jeżeli będziemy chcieli, aby by- 
ła ona możliwie wiernym obrazem życia w da- 
nej epoce, jeżeli chodzić nam będzie o subtel- 
ne wycieniowanie stanów psychologicznydh, je- 
żeli szukać tam będziemy wielkich wypadków 
dziejowych, — w takim razie „Boruta'* ni^ ma 
większej wartości ani artystycznej, ani histoFTCz- 
wej. Nad Kzplitą zbierają się chmury: (Ba- 



dziejowski w cichości knuje zamach rokoszo- 
wy, katolicy i dysydenci zmagają się zażarcie, 
jezuici zaczynają swoją zręczną robotę, zbliża- 
ją się wypadki niezmiernej doniosłości dziejo- 
wej. W „Borucie" o tym zaledwie pobieżne 
wzmianki. Całą treść tej powieści stanowią 
dzieje miłości ubogiego szlachcica do panny z 
rodu możnowładczego, miłości, uwieńczonej 
wreszcie pomyślnym skutkiem. 

Ale, jeżeli nie będziemy patrzyli na „Borutę'< 
z tak wysokiego stanowiska, jeśli będziemy 
szukali tu ciekawej, a dość gładko opowiedzia- 
nej fabuły, słowem, jeżeli będziemy zapatry- 
wali się na „Borutę", jako na pewnego ro- 
dzaju gawędę, nie pozbawioną werwy i wdzię- 
ku, — przeczytamy ten utwór Gliń.<»kiego nie 
bez zaciekawienia i przyjemności. 

H, GalU, 

Hoe8lk Ferdynand. Preludia, Monte Car* 
lo, — W Montmerency. — Śmierć Juliusza 
de Goncourt. — Z wrażeń paryskich.— 
Przed obiadem. 12«o str. 240, Warszawa, 
1904. Nakładem księgarni F. Hoesicka, 
1904. Cena rb. 1. 

Z kilku utworów, zamieszczonych w niniej- 
szym zbiorku, dwa tylko właściwie mogą być 
nazwane nowelami: „Monte Carlo** i „Przed 
obiadem". Ale utworom tym brak należytego 
obrobienia literackiego, brak właściwej poinŁe*y^ 
be^ czego przeradzają się w pospolite gawędze- 
nie o rzeczach byłych i niebyłych. Przedmio- 
ty zaś tych nowelek zbyt są spospolitowane, 
by same przez się mogły wzbudzać zajęcie. 

W pierwszym z wyżej wymienionych utwo- 
rów mamy Monte Carlo, tylokrotnie już odtwa- 
rzane przez powieściopisarzy, podróżników i pub- 
licystów; nic też nowego nie dał tu autor. 
Natomiast psychologja bohaterki, pięknej baro- 
nowej Nelty Yon Newstraten, która w ciągu 
jednego wieczoru wygrywa w trente et guaran- 
ie przeszło dwąkroó sto tysięcy franków, a po- 
tym, podniecona, oszołomiona, nieprzytomna 
prawie osuwa się w ramiona szczęśliwego ko- 
chanka, mogłaby być bardzo ciekawa, gdyby 
nie była trzymana w ogólnikach płytkich i ba- 
nalnych. Swego zaś kochanka chciał p. Hoe- 
sick uczynić pewnym siebie, swobodnym, i pa- 
nującym nad sytuacją; tymczasem zrobił go 
kompletnym głupcem, nie umiejącym odczuwać 
subtelnych stanów duchowych ukochanej ko- 
biety. 



\ 



Xi 3. 



103 



Tak skutek zawodzi często usiłowania. No^ 
wela np. „Przed obiadem*' miała być szczytem 
finezji i subtelności, a tymczasem ten mąż, któ' 
ry idzie do kochanka swej 2ony z zamiarem 
znieważenia go, wyzwania, a kończy na tym, 
ie prosi go na obiad, przestaje już być śmiesz- 
nym, co byłoby bardzo pożądane, a staje się 
wstrętnym, co nie leżało cłiyba w zamiarach 
autora. 

Dwa inne utwory w zbiorku — ^Preludjów", 
to nie nowele, lecz raczej rozdziały ż nienapi- 
sanych jeszcze ^biografji psychologicznych**. 
Jeden z nich: „W Montraorency** — to rzecz zu- 
pełnie słaba pod względem literackim, chociaż 
niezawodnie ciekawa: autor powykrawał uryw- 
ki z notatek Stefana Witwickiego o jenerale 
Kniaziewiczu, włożył je w usta jenerała, który 
niby w rozmowie z „panem Stefanem" opowia- 
da swe przygody i baje, i na tym koniec. 
O wiele lepsza jest jeszcze pierwsza połowa 
utworu, gdzie przedstawia się codzienne życie 
jenerała w wieku podeszłym w Montmorency. 

O wiele sympatyczniejszy jest obrazek p. t. 
„śmierć Juljusza de Goocourt*, w którym du- 
żo jest uczucia szczerego, z jakim oddane są 
ostatnie chwile życia znakomitego powiesciopi- 
sarza francuskiego. 

P. Hoesickowi brak talentu na twórstwo ory- 
ginalne. Tam jednak, gdzie występuje jako 
sprawozdawca, narator rzeczy widzianych, nie 
pozostawia nic. do życzenia. Dlatego też dwa 
obrazki „Z wrażeń paryskich**, przedstawiające 
pomysłowe i oryginalne kabarety w stolicy nad- 
sekwańskiej, są najlepszą cząstką „Preludjów"; 
opowiedziane zgrabnie i lekko, czytają się z za- 
ciekawieniem. 

Styl p. Hoesicka nie jest ozdobny, bogaty, 
grzeszy nawet pewną manierą; ale znać już na 
tym polu znaczny postęp od czasu dawniejszych 
jego utworów, gdzie w taki nieznośny sposób 
powtarzały się wciąż te same zwroty stereoty- 
powe, aż do znudzenia. 

//. GalU, 

Jaroszyński Tadeusz. Różni ludzie. Pa- 
miętnik. — O zachodzie. — Dla użycia. — 
Esteci.— Paweł Gamoń. — Curriculum vi- 
tae.— Co wypada?— Tani obiad.— Po wal- 
ce. 8-ka, str. 180. Warszawa. Nakła- 
dem i drukiem Alfreda Zonera. Cena 
rb. 1. 

P. Jaroszyńskiego znamy z poprzednich j^o 



powieści („Chimera* 1902 r., ,Dla nich* 1903 r.), 
jako sumiennego i bystrego spostrzegacza ludzi 
i rzeczy. Utwory jego tu nie literacki surogat 
życia,— to życie samo, szare, bezbarwne, czcze, 
nudne i nędzne. A przedewszystkim nędzne. 
Jest bowiem p. Jaroszyński urodzonym satyry- 
kiem, choć błyski liryczne starannie ukrywa 
pod dokładnemi i, zda się, całkiem objektyw- 
nemi obrazami życia. 

Usposobienie satyryczne autora nie wyraża 
się wszakże w wybuchach namiętnych goryczy 
i oburzenia. Znajdziemy tu za to odcień apa- 
tycznej rezygnacji i sporo pesymizmu życiowe- 
go. Po co gniewać się? podniecać? pluć żółcią 
i śliną wzgardy? przecież ludzie i tak się nie 
poprawią. Byłaby to więc daremna fatyga. 

Niemasz także w tych utworach tonu kazno- 
dziejskiego, nawoływań do cnót, apostołowania, 
wogóle pierwiastków publicystycznych, obcych 
prawdziwej literaturze. Za to ludzie stoją, jak 
żywi, przed naszemi oczami, niby sportreto- 
wani. 

Taki właśnie charakter mają nowele, ujęte 
w tomik p. t. „Różni ludzie". Ci „różni" są 
po większej części źli, nie żeby aż potworni, 
ale pospolicie źli, nędzni, głupi; czasem tylko 
wyszczerzy zęby „bestja ludzka", jak np. w no- 
weli „Tani obiad". Ale najczęściej ironja auto- 
ra do tonów głębokich nie sięga, z rozmysłem 
jakby ich unikając. Oto np. „szkic z natury" 
p. t.„ Esteci*. Grabrjel, wzięty i popularny 
publicysta, otrzymuje wezwanie od swojego daw- 
nego kolegi, zakazanego filistra z pod ciemnej 
gwiazdy, by stawił się o pewnej godzinie w cu- 
kierni dla omówienia ważnej sprawy; chodzi 
o to, czy nie będzie za drogo zapłacić za dwa 
portrety, „czarne, ale całkiem ręczne", po trzy 
ruble z kopiejkami i czy będą one dość arty- 
styczne... I oto otwiera się przed nami du- 
sza, płyciutka, jak kałuża. Trzeba bowiem wie- 
dzieć, że ów przyjaciel Gabrjeła jest, według 
własnego mniemania, estetą, i żona jego także 
estetką, czyta gazety i nawet książki. „A no, 
powiadam, siedzi się w takiej fabryce — wynurza 
się nasz esteta przed Gabryelem — smród, za- 
duch, brudy, to jak człowiek wyjedzie ua wieś 
z żoną w niedzielę, do tej zieloności, do tej na- 
tury — to ci będę gadał z każdym ptaszkiem 
z każdym robaczkiem, z tą świnią, co pod pło- 
tem, z każdym stworzeniem. Tak mnie bierze". 

Szkic powyższy najlepiej charakteryzuje sto- 



104 



Al 3. 



Bunek autora do przedmiotu. Podobnie wy- 
śmiewa złośliwie, ale bez goryczy spóźnioną 
miłość artysty do kobiety, która z pozoru tyl- 
ko wydawca się interesującą w nowelce p. t. 
,,0 zachodzie^, niespodziewane owoce trój katu 
małżeńskiego w obrazku: ^Ozy wypada?", P^T^ 
kość duszy kobiecej w zręcznym djalogu p. t. 
,,Po walcu**, a nawet tego nieszczęśliwego neu- 
rastenika w -Pamiętniku**, co pada ofiarą niedź- 
wiedziowatoścl estetycznej i życiowej swego oto- 
czenia; przedewszystkim wprawdzie zwraca się 
ostrze satyry przeciw temu milieu^ ale i sam 
bohater, którego byle zgrzyt gramofonu wypro- 
wadza z równowagi, także postawiony jest w rzę- 
dzie tych, co dla życia nic nie zrobią i są bez- 
pożytecznym „zierai ciężarem**. 

Inne nowelki dostrajają się do ogólnego 
tonu. 

H, GalU. 

Laskowski Kazimierz. W cukrowni. Po- 
wieść, część I i II. 16-ka. str. 183 i 160. 
Warszawa, 1904. Nakład „Ziarna". Skł. 
gl. w ks. E. Wende i Sp. Cena rb. 1. 

P. Laskowski, który pod pseudonimem Ela 
zdobył sobie u nas popularność liryka-piosen- 
karza, już dawniej próbował sił swoich w po- 
wieści, ale bez większego powodzenia. Utwo- 
ry jego w tym zakresie płytkie ideowo, ar- 
tystycznie słabo wykonane, nie budziły za- 
jęcia. 

Ostatnia powieść p. Laskowskiego p. t. 
W cukrowni* jest robotą, - co się zowie po- 
prawną. Nie można dopatrzeć się tu wad, biją- 
cych w oczy, ale też zalet wybitnych rzecz ta 
nie posiada. Wypisawszy na czele utworu dwu- 
wiersz: ^ Wanda leży w naszej ziemi, bo nie 
chciała Niemca** ze „znanej piosenki** (właści- 
wie z ^Krakowiaków i Górali* Bogusławskie- 
go), autor przedstawia tu dzieje miłości mło- 
dego Niemca, syna administratora cukrowni, 
do dziewczęcia polskiego. Oczywiście, jest to 
uczucie przejściowe, bo — w końcu zawsze 
swoja znajdzie swojego, a obcy odejdzie z 
kwitkiem. Ale nie znamy zupełnie ani po- 
czątku, ani końca tej miłości, nie wiemy, jak 
się zerwała nić sympatji, autor nie tłumaczy 
się nam jasno, a domyślić się też nie łatwo. 

Wogóle psychologja bohaterów np. Laskow- 
skiego mocno szwankuje; niema tu ani jednej 
postaci wybitnej, wychodzącej poza normę 



utartego szablonu: Polacy — szlachetni, czuli, 
pełni poświęcenia, a zarazem godności, rycer- 
scy i stali; Niemcy — bezwzględni, próżni* 
zuchwali, butni, zamiłowani w piwie. Na ta- 
kich fundamentach niepodobna zbudować nie 
tylko dzieła sztuki, ale i przeciętnej powieści 
o pewnej chociaż doniosłości publicystycznej. 

H. GalU. 

INutermilołi Miohal. Żydzi. Powieść. 8-ka, 
str. 332. Warszawa, 1905. Gebethner i 
Wolff. Cena rb. 1.50. 

Kwestja żydowska dotychczas podejmowana 
była w naszej beletrystyce przez autorów — 
chrześcjan: jedni przedstawiali sympatyczne 
typy z pośród pospólstwa żydowskiego, gło- 
sząc hasła wspólności duchowej i współżycia, 
inni znowu z mętów społecz^iych wyławiali 
postacie ujemne, pasożytów, „pijawek* i „pają- 
ków*, kopjując ich z natury, inni wreszcie kre- 
ślili karykatury moralne, niesłusznie i bez- 
podstawnie uogólniając je, jako typy ludności 
żydowskiej. 

Do niedawna w przeważnej większości naszej 
beletrystyki, poświęconej sprawie żydowskiej, 
brzmiały donośnie hasła asymilacji, uobywate- 
lenia żydów, szczepienia wśród nich naszej 
kultury drogą bezpośredniego oddziaływania, 
współżycia, małżeństw mieszanych i t. p. Ale 
głosom tym zbywało na wszechstronności, wy- 
chodziły one bowiem z łona jednego tylko 
spdieczeństwa. A dobrze byłoby wiedzieć, co 
druga strona też powie. 

P. Mutermilleh, którego niedawno mieliśmy 
sposobność poznać i przedstawić czytelnikom 
„Książki**, jako autora zbioru nowel p. t. 
„Ironja« (p. Książka** )6 7 r. 1901, str. 263), 
wystąpił obecnie z większą powieścią, poświę- 
coną właśnie sprawie stosunku spdeczeństwa 
chrześcjańskiego do żydów. Powieść zatytuło- 
wał krótko i wymownie: „Żydzi**. 

Jest to utwór, wyrosły na gruncie publicy- 
styczno-społecznym, chodzi tu najbardziej o 
przedstawienie realistyczne objawów życia, któ- 
re stają się coraz bardziej niepokojące; nie 
dziw więc, że strona społeczna występuje tu 
na plan pierwszy, przejawiając się np. nieraz 
pod postacią długich djalogów, nie posuwa- 
jących akcji, lecz poświęconych roztrząsaniu 
zagadnień stosunków międzyplemiennych. 

Ale autor ma dużą kulturę literacko-arty- 



J6 3. 



105 



etyczni), dzięki czemu powieść jego nie jeet 
pozbawiona wartości literackiej, czy to w przed- 
stawianiu scen zbiorowych, np. życia studenc- 
kiego, stosunków biurowych, rodzinnych, go- 
rących debatóW; narad familijnych, przyjęć i 
t. p., jak również i postaci. Te ostatnia dzielą 
się na dwie wyraine grupy: jedni, stanowiący 
znaczną większość, zacofani, ciemni, nic nie 
chcą słyszeć o asymilacji, wrą namiętnościami 
plemiennemi lub też grzęzną w lepkim biocie 
sobkostwa, nie myśląc o niczym poza rublem 
i procentem od rubla; drudzy, światli i szla- 
chetni, pragnęliby gorąco dobra i postępu, 
przejmują się szczerze ideałami kultury pol- 
skiej i polskiego życia duchowego, ale od- 
trąceni od swoich, nie przyjęci przez chrześcijan, 
pomimo nadludzkich wysiłków, giną nędznie, 
nic albo bardzo niewiele zrobiwszy ^ dla przy- 
szłości. 

Ofiarą takiego tragizmu dziejowego pada bo- 
hater powieści, Jerzy Sandberg, młodzieniec 
najlepszych chęci i najszlachetnieJBzycIi uczuć, 
którego dążeniem jest rozorać miedzę, dzielącą 
oba społeczeństwa; praca ta idzie na marne, 
nie dając zadowolenia naszemu bohaterowi, 
który jednak do ostatniej chwili nie wyzbywa 
się uczuć, które wiążą go do ziemi, gdzie uro- 
dził się, wzrósł i wychował. 

Przy nim stoi garstka nie liczna bardzo 
lepszych przedstawicieli społeczeństwa żydow- 
skiego, co, jak on, myślą i czują. 

Powieść jest rodzajem życiorysu bohatera 
od chwili ukończenia uniwersytetu aż do wy- 
czerpania przez niego wszystkich środków dzia- 
łalności społecznej na polu wzajemnego zbliża- 
nia żydów i chrześcijan, a jest obrazem licz- 
nych i ciężkich prób, na jakie w tej walce wy- 
stawia się wrażliwa i subtelna dusza Sand- 
berga. 

Autor zna dobrze życie, które przedstawia, 
a plastyką celuje wiele typów, nietylko pierw- 
szorzędnych, ale i epizodycznych (np. Swat 
Zweig, stręc^ycielka małżeństw, ubogi krawiec 
Nożyk i t. p.); wyborne są też niektóre sceny 
np. synagoga w Dzień Sądny i wiele innych. 

Powieść zasługuje na baczniejszą uwagę i bu- 
dzi poważne refleksje. 

H, GalU, 

Pouvillon Efflil. Jep Bernardach, Powieść. 
Tłumaczył z francuskiego F. Mirandola. 



8-ka, 8tr. XV i 250. Lwów 1905. Polskie 
Towarzystwo nakładowe. Cena kor. 2.50. 

Powieść odtwarzająca życie prowincji, życie 
wiejskie — lud, chłopów — ma we Francji licz- 
nych i utalentowanych przedstawicieli. W tym 
kierunku twórczości wyróżnili się już oddawna: 
A. Theuriot R. Bazin, Paul Arfene, J. de Glou- 
vet i w. innych. W ich szeregu stoi również 
E. Pouvillon, autor świeżo przetłumaczonej po- 
wieści, której tematem jest walka wsi francus- 
kiej, broniącej respubliki 48 r. przed cezaryz- 
mem napoleońskim. 

Ezecz swoją umiejscawia autor w małym za- 
kątku południa Francji, rozwija na terenie zbyt 
szczupłym, żebyśmy mogli zdać sobie sprawę 
z całości ruchu wiejskiego, wywołanego zama- 
chami Napoleona III na swobody konstytucyj- 
ne; niemniej, główne pobudki ruchu tego, za- 
równo jak i charakter obrońców zagrożonych 
swobód, zosti^y przez autora bardzo trafnie 
zaznaczone, po za sprawami publicznemi, są tu 
sprawy prywatne— uczucia miłości i nienawiści, 
w których dusza wieśniaka dosadnie się wypo- 
wiada. Prócz tego jest tu natura wiejska, któ- 
rej uroki opisuje autor nader prosto i poetycz- 
nie. Całość tchnie świeżością, naiwnością, po- 
godą i mocą skupioną życia wiejskiego; przed- 
stawia się bardzo korzystnie i warta była prze- 
kładu. 

Wł, Jabłonowski, 

Srokowski Mieczysław. Epigoni, Powieść. 
8-ka, str. 163. Warszawa 1904. Nakładem 
i drukiena Alfreda Zonera. Cena rb. 1. 

Epigonami autor nazywa tu potomków zna- 
komitych niegdyś rodów, a nazywa ich tak, bo 
nie są oni zdolni już do niczego, do żadnej 
owocnej pracy. Takim jest np. główny bohater 
powieści Wyrwicz, przypominający w znacznej 
mierze Płoszowskiego z „Bez dogmatu'*: nie wie 
on, czego chcieć, do czego dążyć, czym zap^nić 
swoje czcze i nudne życie. Podróżuje więc po 
Europie, z błyskawiczną szybkością jiagle ro- 
dzącego się kaprysu przenosi się z miejsca na 
miejsce, do kraju wpada, jak po ogień; ale pust- 
ka życia wszędzie idzie za nim. Szuka rozryw- 
ki w przelotnych miłostkach, zmienia kobiety, 
jak rękawiczki, ale każda z nich prędko mu się 
przykrzy. P. Srokowski przedstawił kilka jesz- 
cze typów podobnej degieneracji, jak np. Krzyc- 
ki, który majątek swój rodowy, z grobami pra- 
ojców oddaje w obce ręce; takim też jest Brat- 



106 



i& 3. 



kowski, który z* wyżyn społecznych stacza się 
w kał i bioto, i inne. 

Wszystkie te postacie, chociaż bardzo cieka- 
we, nie są wszakże nowe w naszej literaturze. 
O wiele oryginalniejszy jest p. Srokowski w kre- 
śleniu niektórych postaci kobiecych, jak np. 
wcale dobrze pomyślana „Milutka", zwłaszcza 
w scenach, kiedy budzi się w niej instynkt 
płciowy, coraz bardziej uświadomiony. Wogóle 
szczegóły o charakterze naturalistycznym udają 
się p. Srokowskiemu o wiele lepiej, niż obrazy 
życia towarzyskiego, dość banalne w wyko- 
naniu. 

P. Srokowski nie jest pozbawiony talentu, 
ale pióro ma jeszcze niewyrobione, czego dowo- 
dzi np. niezręczna budowa powieści, nieumoty- 
wowane niczym jej rozwiązanie, i t. p. usterki. 

//. Galie, 

Zapolska Gabryela. A gdy w głąb duszy 
wnikniemy.,. Powieść współczesna z 
przedmową Wl. Jabłonowskiego, Tom 
I— III. 8-ka, str. 148, U7. 127. Warszawa, 
1904. ^Biblioteka Dziel Wyborowych", 
)ft 354-356. Cena kop. 75. 

W przedmowie do niniejszej powieści, która 
w roku zeszłym była drukowana w szeregu ze- 
szytów ^Biblioteki Warszawskiej**, p. Wł. Ja- 
blonowijki kreśli ewolucję talentu autorki „Kaś- 
ki Karjatydy", kładąc nacisk na przewrót, 
który dokonał się ostatniemi czasy w jej twór- 
czości: «W utworach jej ^człowiek-zwierzę** zo- 
sta! zastąpiony ^człowiekiem -duszą'*, fatalizmy 
ciida ustąpiły miejsca zagadniepjom życia psy- 
chicznego, udręczenia chorych, zwyrodnionych 
zmysłów niepokoją ją nie tak, jak niegdyś, ser- 
cem jej natomiast wstrząsają sprawy duszy 
ludzkiej, to, co się ukrywa po za powłoką by- 
tu cielesnego*. 

Przewrót ten zauważyliśmy już dawniej 
z powodu jednej z ostatnich powieści Zapol- 
skiej „Jak tęcza^, zaznaczając, że obecnie „daw- 
ną jaskrawość obrazów nuturalistycznych za- 
stępuje subtelność psychologiczna w odtwarza- 
niu stanów duszy* (p. Nr. 7 ^Książki** z r. 
1903, str. 250). Jednocześnie zaznaczyliśmy, 
że subtelność ta nie traiia nam do przekona- 
nia. 

Najnowsza powieść Zapolskiej p. t. „A gdy 
w głąb duszy wnikniemy...** o wiele jest wyż- 
sza pod względem psychologicznym od „Jak 
tęcza**. Tam pod kwiatami delikatnej roboty 



duszoznawczej kryły się zjadliwe węże pory- 
wów zmysłowych; tutaj zmysłowości nie znaj- 
dziefmy ani śladu. Miejsce brutalnego ściera- 
nia się ciał w walce o byt i zaspokojenie popę- 
du rozrodczego zastąpiło wzajemne oddziały- 
wanie dusz. 

Bohaterką powieści jest młoda malarka, An- 
ka, dusza wyższa i lepsza, zatopiona w krai- 
nie ideałów, które umiłowała nadewszystko. 
Widzi i rozumie czczość i pospolitość codzien- 
nego życia i zabiegów ludzkich i pragnęłaby 
wznieść wszystkich na wyższy stopień uducho^ 
wienia, wzrok tych, z którymi los ją zetknął 
od marności bytu powszedniego zwrócić ku we- 
wnątrz, w głąb własnej duszy, by stamtąd wy- 
dobyć tajniki istotnej treści bytu i człowieka. 

Zrazu zdaje się Ance, że jej apostołowanie 
wyda pożądane owoce, że niejedną duszę na- 
wróci i poprowadzi ku ¥ryżynom, ale w końcu 
przekonywa się, że daremne były jej wysiłld, 
bo rzucone jej ręką nasiona wyrosły w perz 
i chwasty, widzi walące się w gruzy gmachy, 
ręką jej mozolnie wznoszone. Idzie więc w 
świat, na dalsze życie smutna i zrozpaczona. 

Więc jakże? więc wszystko na nic? więc du- 
sze ludzkie niezdolne są do lepszego życia, 
a przeznaczeniem przewodników ludzkości jest 
pozostać bez echa? 

Zapolska nie może dopuścić do tak rozpacz- 
liwych wniosków ze swoich przesłanek. Mrocz- 
ne obrazy żyda na ostatnich kartach powieści 
rozświeca jeden promyk, drżący i niepewny, jak 
płonąca gdzieś w głębi kurytarzy podziemnych 
lampka górnika. Anka nie dlatego nie pożęta 
żniw ze swego siewu^ że rola była nieurodzaj- 
na, ale temu tylko, iż zabriUa się do pracy 
nieumiejętnie: „I przez to, że oświetliła w głę- 
bi dusz tylko te zakątki, które u mej samej 
jasno płonęły, wydobywała z nich to, co sta- 
nowiło ich zło, ich ból, ich nędzę w przeciw- 
stawieniu do jej blasku. Natomiast to lepsze, 
kto wie, może to najlepsze i najdawniejsze w 
ich istocie, pozostało w cieniu. Bo Anka za- 
pomniała, że kaida najn^dzniejsza dusza ma w 
sobie jeszcze cały skarbiec bezcenny klejnotów do- 
bra i piękna, które szukają chwili wyzwolenia, 
aby zajaśnieć łuną przepychu cnót i spokoju. 
A na to potrzeba nie starań i siły, lecz często 
jednej chwili, jednego milczenia, jednego we- 
stchnienia, jednego potrącenia skrzydłami aniel- 



Jft 3. 



107 



skości duchowej. A wtedy nie będzie bankruc- 
twa"... 

Oto myBl zasadnicza ostatniej powieści Za- 
polskiej i trzeba przyznać, ie idea ta przepro- 
wadzona jest nader umiejętnie. Nie szukajmy 
tu tylko tego, co stanowiło niegdyś cechę wy- 
bitną twórczości Zapolskiej: plastyki w kreśle- 
niu postaci i scen. Anka i jej otoczenie . to 
duchy tylko, nie ciała, których powłoki ziem- 
skiej nie znamy. Bardziej realistycznie trak- 
towane są figury i obrazy epizodyczne, jak np. 
ojciec Anki, Stalewska, agitacja przedwyborcza, 
nory, zamieszkiwane przez szumowiny społecz- 
ne i t p. I tu dopiero przypomina nam się 
dawna Zapolska. 

H, Galie. 

Zeohenter Edmund. Szkice i nastroje, 12»o, 
str. 232. Lwów, 1904, nakł. Towarzystwa 
Wydawn., Warszawa, księgarnia S. Sa- 
dowskiego. Cena rb. 1. 

P. Zechenter, którego nazwisko po raz pierw- 
szy spotykamy w literaturze beletrystycznej, 
dał nam w niniejszym tomiku szereg drobnych 
utworów literackich, które nazwał „Szkicami i 
nastrojami". Nastroje mniej mu się udały; ta- 
kie utwory, jak: „Słońce wiosenne", ,W noc 
zaduszną**, „Melancholja* i inne, trącą pozą, 
a zalet literackich w dostatecznej mierze nie 
posiadają. 

O wiele lepsze są „szkice", zwłaszcza nie- 
które z nich, wzięte z życia i bytu chłopskie- 
go. Należą tU: „Na Gromniczną", „Do matu- 
wi", „Cause celebrę — w Topolówce", „W zi- 
mowy czas", „Hanusina wigilja", „Osierocona". 
Ale i one nie są bez wad: niektóre grzeszą 
melodramatycznością, wszystkie zaś wogóle od- 
znaczają się charakterem fragmentowym: u- 
rywki to, rozdziały czy sceny powieści raczej, 
a nie utwory samodzielne. Wobec tego przed- 
wcześnie jeszcze byJoby wydawać sądy o ta- 
lencie p. Zechentera. 

H, GalU, 

Zola Emil. Atak na młyn (Nowela). Po- 
wódź. Liii (Nowele). Jak ludzie umiera-, 
ją (Nowele). Tłómaczył Z. Niedźwiedz- 
ki. („Bibl. Powszechna" J6 488, 498, 499). 
Cena każdego tomu hal. 24. 

Szereg mniej znanych u nas nowelistycznych 

utworów autora „Germinalu", wśród których, 

zwłaszcza „Atak na młyn^, osnuty na tle zda- 



rzeń wojny francusko -pruskiej, odznacza się 
wybitnie epickim charakterem, i nieznaczny 
epizod walki, podnosi do znaczenia potężnych 
zapasów stron walczących. 

Wl, Jabłonowski, 



Rolnictwo, hodowla. 

Biegański J9n. Zioła apteczne. Treści- 
wy opis hodowli najbardziej używanych 
ziół aptecznych przez.. . ogrodnika i ap- 
tekarza. 8-ka, str. 56. Warszawa, 1904. 
Nakładem składu nasion i narzędzi ogro- 
dniczych „Ogrodnik Polski", kop. 25. 

Tenże. Ogrody przy mieszkaniach let- 
nich CKuItury owocowe na suchych pia- 
skach). Napisał... 8-ka, str. 53. War- 
szawa, 1905. Nakład i własność księ- 
garni K. Idzikowskiego. Cena kop. 25. 

Wartość obydwuch broszur pi J. Biegań- 
skiego jest bardzo nikłą. Są one napi>iane z 
czczym rozmachem grafomańskim i w opraco- 
waniu ich napróżoo szukalibyśmy zalet, nie- 
zbędnych w podręcznikach zawodowych. Nie 
są one ani ścisłe, ani nic uwzględniają potrzeb 
praktycznych. Nieliczne wskazówki trzeźwe 
są w obu broszurach rozcieńczone w obfitości 
słów i zdań bezużytecznych. Prawdziwy źal 
można mieć do autora za broszurę pierwszą, 
bo o drugą mniejsza — jest ona poświęcona 
sprawie z natury swej błahej; zresztą nasi ^let- 
nicy* mają już osobiste zdanie, co do „kultur^ 
na piaskach. Przedmiot, któremu poświęcona 
jest pierwsza broszura, istotnie jest bardzo waż- 
ny i u nas prawie wcale jeszcze nie opraco- 
wany. 

Autor, będąc ogrodnikiem i aptekarzem, 
(patrz tytuł), powinien był z takim przed- 
miotem obejść się lepiej, troskliwiej. 

Wprost nie możemy powiedzieć, czym autor 
zajmuje się w swej broszurze. Tytuł mówi, 
że ma to być treściwy opis hodowli najbar- 
dziej używanych ziót aptecznych; tymczasem 
w broszurze trudno jest odszukać te zioła, bo 
przedewszystkim napotyka się w opisach obja- 
śnienia „w medycynie niema zupełnie zastoso- 
wania **, „małe ma zastosowanie", „b. roalo u- 
źywane", „w dosyć małej ilości kupowane* i 
t. d., prawie na każdej stronicy. , Dodajmy do 
tego, że w opisach hodowli niema ani śladu 
systematyczności . 



108 



M3. 



Opracowanie stylistyczne i język w obydwuch 
broszurach bardzo duio pozostawia do życze- 
nia. 

St. Rutkowski. 

Grabski Władysław. Hiatorja Towarzy- 
stwa Rolniczego (185S — 1861). Dwa to- 
my. 8-ka, tom 1 str. XXIX + 633; t. H, 
8tr. XLV+482. Warszawa-Kraków,' Ge- 
bethner i Wolff, 1904. Cena rb. 5. 

Dowodem wielkiego znaczenia Towarzystwa 
Rolniczego w dziejach naszej myśli społecznej 
w drugiej polowie ubiegłego stulecia jest już 
Rama sprzeczność sądów w tej mierze, sprzecz- 
ność niezwykle jaskrawa i zacięta. Dla Lisic- 
kiego i Koźmianajest ono piastunem „polityki 
starzyzny... bez świadomości celu i środków 
logiki^, jest „nieużyteczną przeszkodą** wobec 
„żywotnych i pięknych instytucji** (Wielopol- 
skiego), w oczach zaś Leroy-Beaulieu staje się 
czynnikiem „pokojowego odrodzenia^ kraju. 
Taka rozbieżność zdań pochodzi naturalnie 
przedewszystkim z różnicy zapatrywań poli- 
tycznych, które to zapatrywania ogromną, jak 
wiemy, grają rolę w ocenie wypadków histo- 
rycznych, współczesnych istnieniu Towarzy- 
stwa i bezpośrednio po jego rozwiązaniu za- 
szłych. Na pozór dziwnym wydawać się może 
stosowanie do Towarzystwa Bolniczego miary 
politycznej^ i nie mniej dziwnie wygląda fakt, 
że Instytucja, mająca „nadawać bilniejszy po- 
pęd przemysłowi rolniczemu w kraju (§ Iszy 
Ustawy), w dziala'ności swojej nabrała charak- 
teru politycznego. Wobec dziwnego faktu te- 
go nie dość jest potępić Towarzystwo, iż prze- 
skoczyło ramy nadanej mu ustawy i usiłowało 
pochwycić władzę moralną nad społeczeństwem 
krajowem; należy raczej szukać wyjaśnienia^ 
w jaki sposób stać się to mogło i dlaczego stać 
się to miało, należy badać historję Towarzy- 
stwa łącznie z historją polityczną i społeczną 
kraju w danej epoce. Dochodzi się wówczas 
nietylko do zrozumienia roli dziejowej Towa:- 
rzystwa, lecz i do właściwego pojmowania tra- 
gicznych jego przeznaczeń. PoJ»ępne ich pięt- 
no rzuca od pierwszej chwili niewypowiedzia- 
nie smutny cień na wielką tę instytucję, w 
której skupiają sio najświatlejsze i najszlache- 
tniejsze jednostki z łona ziemiaństwa ówcze- 
snego, nadaremnie usiłując w pracy swej utrzy- 
mać równowagę wobec fali, która coraz potęż- 



niej bije w podstawy i wiązania życia społecz- 
nego. Równowagę tę Towarzystwo Rolnicze 
zachowuje czas jakiś tylko dzięki temu, że 
wznosi się ponad falą, i gdy ona wzbiera, To- 
warzystwo też staje coraz wyżej, aż nareszcie 
znajduje się na wyżynie tak szczytowej, że wi- 
dzi się zmuszonym próbować objęcia władzy 
moralnej nad krajem. Tu następuje starcie 
z Wielopolskim i rozwiązanie. Cały ten pro- 
ces rozwojowy Towarzystwa, rozpatrzony tak 
umiejętnie i szczegółowo, jak go nam przed- 
stawił autor, dziwną posiada analogję do in- 
nej wielkiej epoki dziejów naszych, mianowicie 
do Sejmu Czteroletniego, a to nietylko ze 
względu na podobieństwo okoliczności ze- 
wnętrznych, lecz i pod względem wewnętrznej 
logiki zdarzeń oraz ożywiającej je myśJi. Są- 
dzę też, że właściwe (to jest z uwzględnieniem 
różnicy zakresu działania) zestawienie porów- 
nawcze tych dwuch epok i tych dwuch insty- 
tucji przyczyniłoby się znakomicie zarówno do 
poznania charakteru narodowego, jak i do na- 
leżytej oceny wypadków. Ale to zadanie cze- 
ka jeszcze na pracownika. Tymczasem dzięki p. 
Grabskiemu posiedliśmy historję Towarzystwa 
Rolniczego doskonałą i przedmiotu w zup^no- 
ści godną, a zakończoną bardzo właściwie i 
umiejętnie przez analizę reformy agrarnej z 
1864 r., jak się ona wyraziła w przepisach 
Ukazu i postanowieniach Komitetu urządzają- 
cego oraz w porównaniu z uwłaszczeniem wło- 
ścian w Cesarstwie. Te rozdziały końcowe do- 
piero dopowiadają wszystko, cokolwiek wie- 
dzieć wypada do sprawiedliwej oceny usiłowań 
obu czynników, dążących do rozwiązania sytu- 
acji: z jednej strony szlachty polskiej, skupio- 
nej dokoła Towarzystwa Rolniczego i przez nie 
działającej, z drugiej zaś — Cesarskiego rządu 
rosyjskiego, którego woli wyobrazicielńmi i wy- 
konawcami byli ks. Czerkaskij, Milutiu, Braun- 
szwejg, Sołowjew i t. d.. 

Tom pierwszy pracy p. Grabskiego jest z 
imienia wstępem do właściwej historji Towa- 
rzystwa, lecz w rzeczy uważać go możemy słu- 
sznie za „historję rozwoju rolnictwa i sprawy 
włościańskiej. W pierwszej połowie XIX wie- 
ku, historję o tyle całkowitą, jednolitą i pra- 
gmatyczną, o ile na to pozwalał brak materja- 
łów i monografji. Nie cały ten tom równej 
jest wartości; doskonale przedstawiony został 
wpływ prawodawstwa z czasów Księstwa War- 



J(k 3. 



109 



Bzawskiego na rozwój stosunków włościańBkich; 
natomiast nieco pobieżne i zamało pogłębio- 
ne jest pytanie, w jakim stopniu Ukaz z r. 
1846 przyczynił się do wyrobienia świadomości 
klasowej włościan. Postęp rolniczy w całej 
rozciągłości staje przed nami bardzo plastycz- 
nie, a głównie jego wytyczne: udoskonalenie 
uprawy mechanicznej, rozwój hodowli buraków 
i rozwój cukrownictwa, wzrost ziem ornych 
kosztem nieużytków i lasów, nareszcie zwrot 
w hodowli owiec od elektoratów do nęgretti, 
uwydatnione zostały opisowo i cyfrowo w sze- 
regu wypisów i zestawień, branych ze źródeł 
najrozmaitszych, a przeważnie sprawdzonych 
i — o ile możności — poprawionych. Niema 
przytym potrzeby wyszukiwać błędów czy nie- 
właściwości w danych statystycznych, które 
przytacza p. Grabski, ponieważ jest prostym 
u nas niex)odobieństwem zdobycie w tym za- 
kresie informacji ścisłych, zawsze więc należy 
uzupełniać je domysłami lub prostować przez 
zestawienie wzajemne. Jest to praca mozolna 
i tyle pochłaniająca czasu, że kto o tym ma 
pojęcie, ten dopiero potrafi zrozumieć, ile tru- 
du musiał ponieść autor dla uwiarogodnienia 
wielkiej ilości tablic, któremi ilustruje wykład. 
Mogą być one w szczegółach błędne, lecz, by 
to wykazać, należałoby podjąć całą pracę na- 
nowo. 

Pierwszorzędnej natomiast wagi są materjały 
ogłoszone ze źródeł archiwalnych, pozostałych 
po Towarzystwie Bolniczym, a dotąd prawie 
nieznanych. Tych 4000 rękopisów (jeszcze nie 
skatalogowanych), dostarczyły p. Grabskiemu 
wiadomości ważnych i ciekawych, których zba- 
danie pozwoliło utworzyć rozległy i pouczają- 
cy obraz prac, przez Towarzystwo Bolnicze 
dokonanych lub tylko podjętych. Kto zna 
działalność obecnych naszych Towarzystw rol- 
niczych, ten nie zaprzeczy, iż są one bardzo 
jeszcze dalekie od dorównania pierwowzorowi 
swemu, a lubo późniejsze od niego o lat 40, 
stoją daleko poza nim w pojmowaniu swego 
posłannictwa, zarówno przez zasklepienie się 
w interesach czysto klasowych, jak i przez 
f^ytkie a bezduszne pojmowanie roli swej, je- 
dynie prawie jako organizacji techniczno-rolni- 
czych. Dlatego więc dzieło p. Grabskiego po- 
siada doniosłość podwójną: z jednej strony dla 
nauki historycznej i ekonomicznej, z drugiej — 
wprost dla życia bieżącego, które wielkim gło- 



sem domaga się od nas wytężonej i wytxwiJej 
pracy nad ludem. „Dziś tak, jak przed pół- 
wiekiem, społeczeństwo nasze podzielone zo- 
staje na dwie luźno ze sobą zespolone części: 
inteligiencję, oraz klasy zamożniejsze z jednej 
strony, z drugiej — lud pracujący. Zadanie 
kulturalno-rolnicze To w. Eol niczego leżą i dziś 
przed nami w całej p^ni do odrobienia^ (tom 
II, str. 429). 

/an Stecki, 

Lewicki Kazimierz. UL gospodarski czyli 
bezdenek sosnowy z nadstawką ramkową, 
przytem ul Warszawski udoskonalony i 
miodOsyłnictwo przez... do druku opraco- 
wał K. Prószyński. Wydanie drugie. 
8-ka, str. 144. Warszawa, 1904. Księ- 
garnia Krajowa K. Prószyńskiego. Ce- 
na kop. 75. 

Autor, przekonawszy się, że dawniej przez 
niego obmyślany ul ramowy, znany pod nazwą 
„ul Lewickiego" lub „ul Warszawski", nie od- 
powiada wielu wymaganiom, stawianym do- 
bremu ulowi, usiłował obmyśleć typ ula tań- 
szego i łatwiejszego do gospodarki; temu zada- 
niu właśnie poświęcił podręcznik obecnie pu- 
szczony w świat w wydaniu drugim. 

Nie możemy jednak przyznać, żeby usiłowa- 
nia autora zostały uwieńczone pomyślnym 
skutkiem; ul gospodarski nie jest łatwiejszy do 
zrobienia od warszawskiego, a także nie o wie- 
le tańszy, gospodarka zaś w nim jest bodaj 
trudniejsza, niż w warszawskim. Ul możliwie 
najtańszy, łatwy do zrobienia, pozwalający go- 
spodarować w sposób uproszczony i z małym 
nakładem czasu, to kwestja niezmiernie ważna 
dla rozwoju naszego pszczelnictwa i dlatego na- 
leży się uznanie nieżyjącemu już autorowi za- 
usiłowania w tym kierunku. 

Opis w podręczniku gospodarki dosyć do- 
bry, psuje go nieco zły układ i niepotrzebne po- 
wtarzanie się. 

Gospodarkę w ulu opisanym oparł autor na 
odbiorze matki w stosownej porze. W tym wła- 
ściwie widzę największy może błąd całego pod- 
ręcznika. Przedewszystkim pszczoły po odbio- 
rze matki w czasie wskazanym trudno bardzo 
od rójki powstrzymać, podany zaś sposób (str. 
63) tylko w bardzo nielicznych przypadkach za- 
radzić złemu może, wymaga przytym tylu za- 
biegów, że w większej pasiece nie może być 
stosowany. Przytym polecany dzień trzyna- 



110 



At 3. 



Sty, czternasty, jako termin ujęcia części 
p£zczół dla odwiedzenia pnia od rójki, jest sta- 
nowczo zapóźny. W prawidłowym przebiegu 
mamy zwykle rójkę dnia trzynastko po za- 
braniu matki, przeto należałoby o dzień wcze- 
śniej pszczół ująć, aby lójce zapobiec. Kto 
zajmował się pszczołami, ten wie dobrze, ile 
nieraz trudności przyczynia zmiana matki; w 
lata niepogodne nieraz dwie, trzy matki młode 
giną, zanim jedna zostanie zapłodniona. W ulu 
ramowym łatwo się o tym przekonać i łatwo 
temu zaradzić, lecz nie w ulu o gnieździe nie- 
rozbieralnym, jakim jest właśnie polecany bez- 
denek. 

Wytrawny pszczelarz, dobry praktyk oczy- 
wiście złemu potrafi zaradzić, lecz podręcznik 
jest przeznaczony dla gospodarzy wiejskich, a 
dla nich jest to za trudne i za kłopotliwe. 
Poza tym cała gospodarka jest bardzo dobrze 
przedstawiona. Mógłbym zarzucić tylko je- 
szcze, że w opisie wyzyskiwania pszczół na 
miód (str. 60) polecone jest dodawanie zbyt 
dużo początków. Moim zdaniem pszczoły po- 
winny mieć przez całe miodobranie prawie 
nadmiar gotowych komórek do składania mio- 
du; tylko wtenczas ' możemy być pewni, że 
miodobranie zostało dobrze wyzyskane. Spo- 
sób wyzyskania zbywającej siły pszczół po 
miód obraniu jest bardzo dobry i w każdej pa- 
siece mógłby być -z wielkim pożytJdem zasto- 
sowany; na robienie jednak samodzielnych rojów 
z pozostałych resztek starych pszczół zgodzić 
się nie mogę. W roju takim niewiele pszczół 
doczekałoby się wiosny. Wiemy przecież do- 
brze, że zimę przetrzymują tylko te robotnice, 
które urodziły się po miodobraniu; lepiej więc 
pozostałe pszczoły dołączać do pni innych. 
Najwłaęciwiej byłoby je niszczyć. Trudno 
też zgodzić się z autorem, że z jednego pnia 
można mieć w ciągu jednego lata cztery roje; 
w naszym klimacie i przy niezbyt obfitych po- 
żytkach, jakie miewamy, jest to niemożliwe. 

Co do gospodarki wędrownej, to zauważę, że 
ma ona wielką rację bytu i należy większą na 
nią zwrócić uwagę, lecz do tego potrzebne są 
zupełnie iime ule. fiezdenek snozowy naj- 
mniej się do tego nadaje, również i ul war- 
szawski. 

Opis leczenia zgnilca jest bardzo dobry, da- 
leko lepszy, niż w dawniejszych podręcznikach 
autora. Co zaś do samego ula bezdenka, to 



sam daleko wyżej stawiam kiszkę słomianą z 
nadstawką ramkową. Jest to ul niezmiernie 
tani, do zrobienia b. łatwy, ciepły, lekki, do- 
syć trwały, do zimowli pszczół doskonały. 

Opisany przez autora, jako dodatek, „Ul 
warszawski udoskonalony^ nie posiada ule- 
pszeń, zasługujących na uwagę, a nawet od 
typu jest kosztowniejszy. Niektóre zmiany 
uważam wprost za ujemne: ramka np. nie po- 
potrzebnie jest o cal krótsza i znacznie tru- 
dniejsza do zrobienia, blacha odgrodowa bez 
obsady drewnianej jest stanowczo gorsza w 
użyciu: zbyt blizko przystaje do plastrów, wy- 
gina się. Wyrób miodów pitnych, dodany 
przy końcu, jest bardzo zrozumiale napisany; 
nie zgodziłbym się tylko z autorem, że wina 
owocowe gorsze być mają z cukrem, niż z mio- 
dem, ale to już rzecz upodobań i zapatrywań 

osobistych. 

St, Brzósko, 

Łubkowakl Kazimierz, Torfowiska nizin- 
ne. Zużytkowanie ich do celów roini- 
czycli i przemysłowycą. Napisał... 8-a, 
102. Wyd. Stowarzyszenie Techników 
w Warszawie. Skł. gł. w księg. E. 
Wende i Sp. Cena rb, 1. 

Pod tytułem powyższym wydało Stowarzy- 
szenie techników w Warszawie dziełko, które- 
go autor daje przegląd tego wszystkiego, co w 
sprawie użytkowania pokładów torfowych dziś 
się robi, krytycznie to omawia i udziela j^otrze- 
bnych rad i wskazówek. Jest to więc rodzaj 
podręcznika, który oddaje wielką usługę 
wszystkim posiadaczom torfowisk, rolnikom 
i przemysłowcom. 

Pan Łubkowski w pracy swojej oparł się nie 
tylko na dość obfitej w tej dziedzinie obcej 
literaturze, ale i na własnych spostrzeżeniach 
i doświadczeniach, zdobytych w licznych po- 
dłożach za granicą, jak niemniej przy prak- 
tycznych badaniach i zarządzaniach na torfo- 
mskach krajowych w granicach Królestwa 
Polskiego. 

Torf, jako nagromadzenie części roślinnych, 
stanowi niekiedy bardzo głębokie pokłady, po 
kilka i kilkanaście metrów wynoszące. Tak samo 
i ze względu na powierzchnię torfowiska, zajmują 
niekiedy tylko kilkaset metrów kwadratowych — 
jako pojedyncze gniazda wśród gleb mineral- 
nych, albo rozciągają się na setki i tysiące ki- 
lometrów kwadratowych. 



M2 3. 



111 



Pod względem właściwości swoich, torfowi- 
ska mogą się bardzo róinić od siebie. Autor 
na wstępie, przy rozdziale o ogólnych wiado- 
mościach dotyczących torfowisk, podaje ich 
charakterystykę, omawia warunki tworzenia 
się torfowisk, skład chemiczny i fizyczne wła- 
ściwości torfów. 

Dzielą się one na dwie główne odmiany, t. 
j. na torfowiska wyżynne i nizinne; te ostatnie 
są niemal wyłącznie przedmiotem książki p. Ł., 
gdyż występują one przeważnie w Królestwie 
Polskim. 

Znajomość chemicznych i fizykalnych wła- 
sności torfu we wszystkich jego warstwach jest 
bardzo ważna, gdyż decyduje ona o tym, w jaki 
sposób i jak należy pokłady le zużytkować. 

Zużytkowanie to może być bardzo wielo- 
stronne; da się ono podzielić na 2 grupy: 1-0 
na cele gospodarstwa rolnego, 2-o na cele 
przemysłowe. 

W użytkowaniu rolnym grunt ten wymaga 
racjonalnej meljoracji, która pod względem za- 
sad swoich różni się od tych, jakie stosu- 
je się na ziemiach mineralnych. Ma się tu 
bowiem do czynienia z gruntem, którego masę 
stałą stanowią resztki organiczne, roślinne. — 
Grunt ten cierpi na nadmiar wilgoci, który 
umiejętnie musi być uregulowany. Mineralne 
składniki są często znikomo małe, w suchej 
substancji torfowej schodzą niekiedy poniżej 
10^. Torf, jako środowisko rolne bywa zazwyczaj 
ubogi, w potas i kwas fosforowy, dlatego skła- 
dniki te, jako niezbędne pokarmy roślinne, 
muszą być sztucznymi nawozami uzupełniane. 
Natomiast torfowiska nizinne pospolicie bywają 
bogate w azot i wapno, które wystarczają za- 
zwyczaj przy^ uprawie tak rolnej, jak i łą- 
kowej. 

Torfowiska racjonalnie uprawiane mogą prze- 
nosić obfite dochody, które opłacą sowicie 
włożony kapitał w ich meliorację. 

Torfowiska można także w pewnych wypad- 
kach zalesiać i zamieniać na stawy rybne, 
zwłaszcza doły, które pozostają po eksploa- 
tacji, 

W dziale przemysłowym użytkowanie jest 
dość różnorodne. Autor jednak bardzo słu- 
sznie podnosi głównie fabrykacją ściółki torf o- 
wej\ posiadającą w gospodarstwie rolnym to 
samo znaczenie, co słoma, i eksploatacją torfu 
na opał. 



Szczególnie tej ostatniej przypisuje autor dla 
Królestwa wielkie znaczenie i oinawia ją bar- 
dzo ezczególowo, z wielką fachowością i znajo- 
mością przedmiotu. Autor przestrzega wszyst- 
kich przed lekkomyślnym postępowaniem, któ- 
re już niejednokrotnie stało się przyczyną złe- 
go i doprowadziło wielu do ruiny finansowej. 
W każdym przypadku należy zasięgnąć facho- 
wej porady i na dokładnej kalkulacji opierać 
przedsiębiorstwo eksploatacyjne. Badanie po- 
kładów torfowych, celem eksploatacji ich na 
opał, musi być bardzo sumienne i dlatego na 
te przedwstępne roboty nie powinno się oszczę- 
dzać kosztów. Autor, podnosząc żywo tę spra- 
wę, opisuje następnie zasadnicze czynniki, 
wj^ywające na koszta produkcji i różne spo- 
soby przerabiania torfu. Przy fabrykacji tor- 
fu opałowego bardzo ważnym jest suszenie, od 
czego niemal cała wartość zależy; tak samo 
potrzeba umieć go spalić. Paleniska dla tor- 
fu muszą być inne jak dla drzewa albo węgla, 
a nawet i dla różnych odmian torfu muszą 
być różne wymiary rusztów i wysokości pale- 
niska. 

Podając na tym miejscu tylko w bardzo 
krótki Ol streszczeniu książkę p. Łubkowskie- 
go, witamy z radością jej pojawienie się, ponie- 
waż odda ona niezawodnie usługę naszym rol- 
nikom i przemysłowcom i przyczyni się do 
wprowadzenia zaniedbanej gałęzi gospodarstwa 
społecznego na właściwe tory. 

A, Korella, 

Technika. 

Libartakl Edmund. Perpełuum mobile. Po- 
pularny opis pomysłowych, nader zaj- 
mujących, jednakowoż bezskutecznych 
konstrukcji wynalazczych na ,,wieczne 
ruchadło". 8-ka, str. 48, 21 rycin w te- 
kście. Lwów, 1904. Nakł. , Przemysłow- 
ca**. Warszawa, skład główny w księg. 
E. Wende i Sp. Cena kop. 50. 

Książeczka ta, będąca odbitką z czasopisma 
lwowskiego p. t. „Przemysłowiec** jest prze- 
róbką dziełka A. Daul^a z 1900 r. z wyda- 
wnictw Hartlebena. 

Temat bardzo ciekawy, zestawiony według 
różnych źródeł oryginalnych przez A. Daul'a, 
przekształcił p. Libański nader umiejętnie,* 
skracając rozwlekłe opisy samych wynalazców 
opuszczając niektóre „ruchadta**, dając wza- 



112 



Jft 3. 



mian inne, i uzupełniając ogólniejszym rzutem 
oka na historję pogoni myśli ludzkiej za wy- 
tworzeniem ^czegoś — z niczego**, nietylko w 
dziedzinie mechaniki, lecz i w dziedzinie śre- 
dniowiecznej alchemji z jej ^tynkturą ziota^, 
kamieniem filozoficznym i t. p. Wspomniaw- 
szy o szeregu poważnych uczonych, którzy z 
przedmiotem tym mieli styczność, autor koń- 
czy odkryciem naszej Curie- Skłodowskiej, któ- 
rej radium (rad) objawia poniekąd cechy 
^perpetuum mobile''. 

W opracowaniu więc p. Libańskiego, z tego 
suchego napozór czysto technicznego tematu, 
wytworzyła się baidzo ciekawa książv.czka, mo- 
gąca nietylko zainteresować każdego inteli- 
gientnego czytelnika, lecz wpoić weń nawet 
przeświadczenie, źe myśl o wszelkim , wiecz- 
nym mchadle** stoi w sprzeczności z zasadni' 
czemi prawami przyrody. Jasny pogląd z o- 
gólniejszego punktu widzenia, werwa w wypo- 
wiadaniu swych myśli, pewna swada litera- 
cka i język poprawny i potoczysty podnoszą 
jeszcze zalety książeczki p. Libańskiego. 

Z drugie] strony jednak barwny ten wykład 
stanowi pewną wadę książeczki, która staje się 
przez to mniej popularną w ścisłym tego sło- 
wa znaczeniu, to jest mniej ścisłą pod wzglę- 
dem drobiazdowej argumentacji technicznej, a 
wskutek tego i mniej przystępną i przekony- 
wującą dla rzeszy ślusarzów i mechaników bez 
elementarnego wykształcenia, z których wła- 
dnie rekrutują się dziś wynalazcy „wiecznych 
ruchadeł^. Opracowanie tego tematu w spo- 
sób odpowiedni dla tych sfer byłoby jeszcze 
wielką zasługą. 

Si. Lisiecki, 

Kuobarzew8ki Felika. Czaaopismiennietwo 
Techniczne Polskie przed rokiem 1875, 
Nadbitka z „Przeglądu Technicznego". 
8-ka, str. 100. Warszawa, 1904. Skiad 
główny w księgarni E. Wende i Sp. Ce- 
na rb. 1. 

Wydawszy przed kilkoma laty swą „Biblio- 
grafję Techniczną Polską**, skrzętny badacz 
naszego piśmiennictwa technicznego p. Kocha- 
rzewski wydał pod powyższym tytułem biblio- 
graf ję artykułów technicznych, umieszczonych 
w czasopismach ogólnych oraz czasopism tech- 
nicznych polftkich, wydawanych przed r. 1875, 
w którym powstał istniejący dotychczas „Prze- 
gląd Techniczny**. 



Bibliografję tę, zestawioną w porządku chro- 
nologicznym, dzieli autor na następujące dzia- 
ły: 1) Pierwsze zawiązki (od 1698 — 1793); 
2) Dziennik ekonomiczny Zamojski (1803 — 
1804); Artykuły techniczne w różnych czasopi- 
smach (1805 — 1820); 4) „Izys Polska** (cza- 
sopismo techniczno - przemysłowo - rolnicze od 
1820 — 1828); 5) Artykuły czasopism nauko- 
wych (1820 — 1826); 6) Rozkwit czasopiśmien- 
nictwa technicznego (1829 — 1830), a mowa tu 
o „Pamiętniku warszawskim umiejętności czy- 
stych i stosowanych*, o -Pamiętniku fizycz- 
nych, matematycznych i statystycznych wiado- 
mości z zastosowaniem do przemysłu*, o uSła- 
wianinie**, tygodniku dla rzemiosł, rolnictwa i 
handlu i t. p, o Piaście, czyli pamiętniku 
technologicznym i o „Pamiętniku górnictwa i 
hutnictwa, 7) Artykuły różnych czasopism i ka- 
lendarzy po r. 1830 (sięga do 1860 r.); 8) „Pa- 
miętnik Sztuk Pięknych* (od 1850 — 1855 
wydawany przez Podczaszyńskiego); 9) „Dzien- 
nik Politechniczny" w 1860 — 1863, wydany 
przez braci Marczewskich); 10) „Przegląd Tech- 
niczny** (dawniejszy 1867 — 1867. wydawany 
przez księgarnię V7olffa pod redakcją Kaczyń- 
skiego); 11) Ostatnie lata („Gazeta Przemysło- 
wa Krakowska** od 1866 — 1866; „Przewo- 
dnik Ekonomiczny krakowski** od 1870—1871; 
„Bocznik Towarzystwa Technicznego Lwow- 
skiego** r. 1870; -Pamiętnik Towarzystwa Na- 
uk ścisłych w Paryżu* od 1871 - 1874, „Ga- 
zeta Przemy słowo-Bzemieślnicza Warszawska** 
od 1872, „Przyroda i Przemysł** od 1872). 

Zestawienie powyższe działów książki, z do- 
daniem w nawiasach tytułów głównych czaso- 
pism, w dziale każdym rozpatrywanych, daje 
samo przez się obraz wyczerpującej pracy p. 
Kucharzewskiego. Na 100 stronicach książki 
znajdujemy tytuły czasopism, nazwiska 363 
autorów technicznych, tytuły tych artykułów 
a nawet życiorysy niektórych wybitniejszych 
autorów i ocenę ich prac. 

Umiejętnie poczynione wyciągi z bardziej 
charakterystycznych artykułów, tlo rzucone 
przy każdym bardziej skupionym rozwoju cza- 
sopiśmiennictwa technicznego nacizęgo, czynią 
z bibliografii p. Kucharzewskiego pracę inte- 
resującą dla każdego, komu nie obce bą dzieje 
kultury naszej; a drobiazgowość w rozbiorze 
źródeł, z których autor czerpał, zdaje się 
świadczyć, że do pracy tej nawet skrzętniejsze 



J& 3. 



113 



badania nie wiele będą mogły dodać nowych 
interesujących faktów. To też za książkę ta- 
ką, niepozorną co do objętości, a obfitą w treść 
i wymagającą olbrzymiego nakładu czasu, wy- 



trwałości i zabiegów, należą się p. Kucharzew- 
skiemu wyrazy rzetelnego uznania i wdzięcz- 
ności. 

St, Lisiecki, 



Pragnąc ułatwić porozumienie 8iQ pomiędzy autorami i tłumaczami z Jednej a wy- 
dawcami z drugiej strony, otwieramy łamy pisma naszego bezpłatnie dia zawiadomień: 
a) ze strony autorów i tłumaczów o pracach gotowych już, będących w robocie, lub 
wreszcie dopiero zamierzonych, dla których poszukują oni nakładców; b) ze strony wy- 
dawców o poszukiwaniu autorów dla planowanych dzieł lub wydawnictw i tłumaczów dla 
dzieł, pisanych w Ję rykach obcych. 



Dzieła Fryderyka Nietzschego w przekładach Wacława Berenta, Leopolda Stafia i Sta- 
nisława Wyrzykowskiego w wydaniu Jakóba Mortkowicza pojawią się wkrótce tomy: 1) „Tako 
rzecze Zaratustra** w przekładzie Wacława Berenta; II) „Po za dobrem i złem^ w przekładzie 
Stanisława Wyrzykowskiego; III) ^Z gieneaiogji moralności" w przekładzie Leopolda Staffa; 
IV) „Dytyramby Dionyzyjskie" w przekładzie Stanisława Wyrzykowskiego. Już przełożone i do 
druku oddane są tomy: Y) „Wiedza radosna** w przekładzie Leopolda Staffa; VI) „Zmierzch 
bóstw" w przekładzie Stanisława Wyrzykowskiego; w przygotowaniu zaś są przekłady utworów: 
^Jutrznie", „Ludzkie nadto ludzkie*, „Pielgrzym i jego cień*, „Rozważanie nie na czasie^, jp Wo- 
la mocy", nadto „Biografja i studjum o Fr. Nietzschem**. 



Dramat A. Czechowa p. t. „Sad wiśniowy", oraz nowele Wł. Korolenki znalazły tłuma- 
cza i poszukują nakładcy. 



Dzieło Powell Millingtona „To Lhassa at Last** znalazło tłumacza. 



D-ra Fawła Gourda „Hygi^ne et Morale" przetłumaczyła pani S. W. i znalazła nakładcę. 



Rozpoczęto tłumaczenie dzieła prof. Hausera „L'enseignement des sciences sociales dans 
les diyers pays du monde. Etat actuel de cet enseignement. 



Hamson Knut „Mysterien". 



Dzieło Windelbauda „O wolności woli" pojawi się w tłumaczeniu p. Jakóba Lewkowicza 
i nakładem „Księgarni Naukowej*". 



Nowe wydanie St. Zdziarskiego „Z menażerji ludzkiej" wyjdzie nakładem księgarni po- 
pularnej. 



KRONIKA. 



— „Wiadomości Pasterskie". Dla użytku 
kleru rzymsko-katolickiego, miesięcznik teolo- 
giczno- pasterski. Styczeń, 1905. 



Dotychczasowe istniejące organy prasy du- 
chownej zajęły stanowisko teorji i praktyki ko- 
ścielnej i ascetycznej; nowe czasopismo obej- 
muje dotąd niewyzyskany posterunek pracy re- 
ligijno-społecznej. Wyprowadzenie księdza z 
zakrystji jego codziennych spraw i obowiąz- 



114 



J6 3. 



ków kościelnych, egoistycznej ascezy, lubują- 
cej się bezwzględnie w jego pracy apostolskiej — 
w dziedzinie działalności praktycznej; z ciasne- 
go, od obcych czerpanego, zakresu studjów teo- 
logiczno-apologietycznych w dziedzinie teorji, 
do wielkiego, wspaniałego kościoła teorji i prak- 
tyki chrześcijańsko-socjalnej, zbliżenie do spo- 
łeczeństwa pracująceji:o i działającego — oto cel 
nowego pisma, oto duch jeco, który wyrozu- 
miałem z jasnych i prostych słów prospektu i 
z bogatej treści pierwszego numeru. W' odpo- 
wiednim dziale znajdą czytelnicy wyliczenie ar- 
tykułów; tu zwracam uwagę na programowy 
artykuł wstępny ks. Ch. ^instaurare omnia in 
Christo*, w którym mamy »nowy kurs* Piusa 
X-go apostolstwa religijnego opart^o więcej 
na uczuciu, niż na rozumie i na świetny opis 
działalności społecznej wielkiego socjologa 
chrześcijańskiego, „biskupa robotników^ Kette- 
lera (ks. Gruchalski). Skład nowej redakcji 
daje nam najlepsze rękojmie wykonania tych 
planów, jak powodzenia pisma i upowszechnie- 
nia na grobie księdza-funkcjdnarjusza lub cia- 
snego ascety typu wielkiego polskiego kapłana- 
obywatela, K, Szkopowski, 

— Towarzystwo naukowe w Toruniu wyda- 
ło tom XI swego Bocznika, zawierający prace 
następujące: ks. Stanisława Ku jota „Kto zało- 
żył paraf je w djecezji chełmińskiej"; Winc. hr. 
Łosia „Książe Fryderyk Wilhelm von Holstein — 
Beck, feldmarszałek Fryderyka W -go i jego 
polskie stosunki"; dr. Wł. Sienkiewicza ^Za- 
gadkowy pierścień średniowieczny"; Ks. Kazi- 
mierza Chmieleckiego, -Wycieczka do grobo- 
wisk przedhistorycznych w powiecie kałuskim**; 
Kaz. Nitscha „Patronimika na — óc, — ic, — ^c 
w wyrazach pruskich zachodnich"; Konst. Ko- 
ścińskiego „Inwentarz starostwa Człuchowskie- 
go z 1746 r.*^; ks. Stanisław Kujota „Nume- 
rus sacerdotum ecclesiarum Gedanensium". 

— W wielkim poście odbędą się odczyty na 
Osady rolne następujących prelegentów: St. 
Bełzy „O ojczyźnie bohatera"; Ign. Chrzano- 
wski „O czystości moralnej poezji Mickiewi- 
cza*; W. Gostomskiego, „O wielkiej zagadce 
myśli społecznej*; M. Massoniusa „O chłopach 
Reymonta"; Ant. Pileckiego „Na wyżynach 
pieśni spółczesnej*; W. Sobieskiego „O baśni 
dziejowej*; K. Sporzyńskiego „Z tajników ło- 
na ziemi"; St. Zembrzuskiego „O położeniu pra- 
wnym jeńców i rannych". 

— W Kaliszu projektuje się założenie bi- 
blioteki publicznej przy Towarzystwie dobro- 
czynności. Redaktor „Gazety kaliskiej" zło- 
żył na ten cel 500 tomów. 

— Tygodnik „Niwa Polska" przestał wycho- 
dzić od dn. 1 Września r. b. — „Kurjer Co- 
dzienny" przeszedł na własność grona osób, 
które zanuerza dziennik ten prowadzić w du- 
chu postępowym. 

— Konstatowa hr. Przezdziecka prosi o za- 
mieszczenie następującej notatki: 

„Ś. p. Konstanty hr. Przezdziecki nabył rę- 



kopis „Grażyny" A. Mickiewicza i często go 
użyczał uczonym, pracującym nad twórczością 
wielkiego wieszcza. Po śmierci w 1897 r. ś.p. 
Konstantego hr. Przezdzieckiego okazał się — 
zarówno w pozostałych papierach, jak i w bi- 
bliotece hr. Przezdzieckiego — brak wymienio- 
nego rękopisu; paroletnie szczegółowe poszuki- 
wania go nie wydały też żadnego dodatniego 
rezultatu. Ze względu więc na ogromne zna- 
czenie rzeczonego rękopisu dla historji litera- 
tury polskiej, uprasza się najuprzejmiej osoby, 
mogące wiedzieć o obecnym miejscu znajdowa- 
nia się rękopisu „Grażyny", o łaskawe zako- 
munikowanie o tym Zarządowi Biblioteki hr. 
Przezdzieckich pod adresem: Warszawa- Biblio- 
teka hr, hr. Przezdzieckich^ ulica Szczygła Nr, 7." 



CZASOPISMA. 



— Architekt. Styczeń. Gotfryd Semper, 
„Cztery pierwiastki sztuki budowniczej, przy- 
czynek do porównawczej umiejętności budowni- 
czej •* (c. d.); „Dom towarzystwa przyjaciół na- 
uk (Staszyca) w Warszawie"; „Ptojekty gma- 
chu szkoły handlowej w Łodzi przez F. Lipo- 
pa i K. Jankowskiego, A. Newigera, M. Gro- 
dzieńskiego, J. Wojciechowskiego. 

— Luty. Gotfryd Semper, „Cztery pier- 
wiastki sztuki budowniczej, przyczynek do po- 
równawczej umiejętności budowniczej" (dok.); 
T. K., „Nowy system konstrukcyj źelazno-be- 
tonowych"; „Program budowy domu krakow- 
skiego Towarzystwa technicznego*; H. Marconi, 
„Hotel europejski w Warszawie"; W. Kozłow- 
ski i A. Nieniewski, „Dwór w Rogowie, gu- 
bernia Piotrkowska"; K. Iwanicki, „Pawilon 
pp. Idzikowskiego i Wysockiego (wystawa roi- 
niczo-przemysłowa w Kijowie 1897)"; dr. J. 
Zubrzycki, „Kościół 00. Misyonarzy w Tar- 
nowie". 

— Ateneum. Wrzesień. J. Słowacki, „Za- 
wisza Czarny"; A. Górski, „W rekonstrukcyi"; 
A. Neuwert-Nowaczyński,i „Pan Weyssenhoff"; 
Z. L. Zaleski, „Odblaski nezłomnej"; W. Wol- 
ski, „Sonety"; F. Jabłczyński, „Chora wieża", 

— Biblioteka Warszawska. Łuty. Prof. H. 
Siruve, „Istoto, nastrój zasadniczy i znaczenie 
romantyzmu"; K. Zdziechowski, „Przemiany, 
Powieić współczesna" (dalszy ciąg); J. Kacz- 
kowski, „Nowa teorya zadań społecznych ma- 
cierzyństwa"; J. Łada, „Niedokonany utwór 
Leonarda da Vinci"; T. Grabowski, ^ Młodość 
Słowackiego" (dok.); K. Krzeczkowski, „Czy- 
telnictwo wśród studentów uniwersytetu War- 
szawskiego"; M. Brensztejn, „Druki litewskie". 

— Chimera. Łipiec-Sierpień -Wrzesień, 1904. 
Klaskaniem mając obrzękłe prawice (wiersz 
wstępny z cyklu „Vade mecum"); Promethi- 
dion, Rzecz w dwóch dyalogach z epilogiem 
(Fragmenty); „Kleopatra", tragedya historycz- 
na w trzech aktach; ^Pompeja", poemat; „Sty- 



Jft 3. 



115 



gmat", nowela; ,^rzek)ady z Odyesei'*; „La 
philoBophie de la guerre^'; Z cykla ^Yade me- 
cum*' i z późniejszych utworów lirycznych 
i ironicznych; „Listy do Maryi Trembickiej 
z lat 1845—1857"; „Rysunki i malowidła C. 
Norwida". 

— Czasoplano Lekarskie. Listopad, 1904. 
A. Szczepaniak, ,, Sprawozdanie z miesięcznej 
działalności rucJiomego oddziału okulistycznego 
w m. Opocznie, gub. Radomskiej"; S. Serków- 
ski, lyZarys semiotyki moczu" (dalszy ciąg) 
z 8 rysunkami; L. Przedborski, „Przyczynek 
do powstawania, rozpoznawania i leczenia cier- 
pień zatok bocznych nosa" z 11 rysunkami; 
S. Lipiński, „Szpitalik ludowy w Szadku, z 1 ry- 
sunkiem''. 

— Grudzień. „Kartka tytułowa i spis rzeczy 
w roczniku z r. 1904"; L. Przedborski, „Przy- 
czynek do powstawania, rozpoznawania i lecze- 
nia cierpień zatok bocznych nosa (dokończe- 
nie)"; S. Serkowski, „Zarys semiotyki moczu"; 
Skorowidz przedmiotów w r. 1904". 

— Styczeń. J. Brudziński (Łódź), „O no- 
wych postaciach wysypek ostrych u dzieci"; J. 
Żenczykowski (Płock), „Sześć przypadków włoś- 
nicy"; J. Puterman i M. Wotkowin (Sosnowi- 
ce), „Przyczynek do kazuistyki zakażeń pneumo- 
kokowych przerzutowych"; F. Arnstein (Kut- 
no), „O środkach nasennych przy ostrych cho- 
robach zakaźnych*^' „Towarzystwa lekarskie pro- 
wincyonalne". 

— Czasopismo Towarzystwa aptekarskiego, 
Styczeń i Luty. Br. K. „Nowy sposób iloś- 
ciowego oznaczania alkaloidów chininowych"; 
„Nowe leki"; „Protokół XXXVI walnego zgro- 
madzenia cdonków galicyjskiego Towarzystwa 
aptekarskiego (dok.)"; „Farmacye za granicą 
w kwartale 3-cim 1904''; „Eliksiry do zębów**; 
,,Nieprawidłowe recepty"; „Walne Zgromadze- 
nie gremium aptekarzy (>alicyi wschodniej"; 
,,Protokól 111 ogólnego zebrania Funduszu pen- 
syjnego farmaceutów galicyjskich. 

— Fotograf Warszawski. Styczeń. A. Ka- 
roli, „Marcin Olszyński"; G. Tdwiński, »,Fo- 
tografowanie gwiazd stałych"; St. Szalay, „Przy- 
czyny powstawania odblasku (halo)". 

— Ginekologia. Styczeń. F. Neugebauer, 
Warszawa, „Trzy spostrzeżenia miednicy róż- 
nego pochodzenia (z 14 rysunkami)**; H. Rasz- 
kes. Radom, „Uwięźnięcie tyłopochylonej i ty- 
łozgiętej macicy w 6 miesiącu ciąży**; „Zgorzel 
błony śluzowej pęcherza moczowego, przerwa- 
nie ciąży metodą Bossiego. Wyzdrowienie**; 
„Sprawozdania"; ,, Towarzystwa Lekarskie**; 

Oceny** • 

" — Kosmos. Rocznik XXIX, zesz. XI— XII. 
Eugeniusz Romer, „Kilka wycieczek w żródli- 
ska Bystrzycy, Łomnicy i Cisy Czarnej z 2 
tabl. cynkograf**; A. Drzewina, „O tkance lim- 
fatycznej w nerce niektórych ryb**; Eugeniusz 
Romer, „Prace naukowe ś. p. Władysława 
Satkego**; M. Smoluchowski, „Sprawozdania 
z prac polskich na polu fizyki za lata 1901 



i 1902**; „Sprawozdania z literatury przyrod- 
niczej przez J. Dziędzielewicza, E. Romera, 
W. Friedberga, M. Smoluchowskiego ł S. Opól* 
skiego'*. 

— Kronika dyecezyj przemyskiej, za luty. 
Józ. Seb. Pelczar ks. biskup, „List pasterski 
na Wielki post r. 1905**; „O uświęceniu życia 
rodzinnego**; „Dzieje dyecezyi przemyskiej, ob. 
łać. XLVIII, Wacł. Hier. Sierakowski 1742- 
1760 (c. d.)**; „O procesach małżeńskich uwag 
kilka fdok.)^; „Wizy tacy a dekanatu mościckie- 
go przez ks. K. J. Fischera. 

— Krytyka. Za luty. (f), „O sztukę pol- 
ską**; „Władysław Orkan, Z tragedyi „Wina 
i kara^; Michał Sokolnicki, ^Upadek polskiej 
myśli historycznej (dok.)*; «Michał Muter- 
milch, „W kopalni"; D-Mol, „Zmrok"; Kazi- 
mierz Rakowski, „Z więzienia pruskiego (c. d.)*'; 
Stani^aw Lack, „Ksi^ka o miłości**; Henryk 
Biro - Jakubowicz, „Bund**, ogólno - żydowski 
związek robotniczy na Litwie, w Polsce i Ro- 
syi**; B. Hertz, , Tchórz (bajka)**; Jan Sten. 
Franciszek H. Nowicki, „Pieśń czasu". 

— Kwartalnik historyczny. Zesz 3 i 4 za 

rok 1904. Antoni Małecki, ,,W kwesty i fał- 
szerstwa dokumentów (dok.)"; Antoni Prochas- 
ka, „Czy istniał Krywe na Litwie"; Aleksan- 
der Jabłonowski, ^Trechtymirów"; Z powodu 
artykułu Włodzimierza Jarosza p. t.: „Legen- 
da Batoryańska*^; Józef Bieliński, „Związki 
akademików w Warszawie (dok.)"; Majer Ba- 
łaban, „Notatki bibliograficzne do historyi ży- 
dów, 1903 i 1904"; A. S., Przegląd literatury 
historyi powszechnej, historya nowożytna; Eu- 
geniusz Barwiński „Kronika**; Tenże, „Biblio- 
f rafia historyi polskiej": „Recenzye i sprawoz- 
ania'*, przez Kar. Hadaczka (Mokłowski, 
Sztuka), Kaz. Mokłowskiego, (Puszet, Studya), 
Eman. Swieykowskiego, A. Jjriicknera, St. Pta- 
szyckiego, Br. Gubrynowicza, W. Rolnego, Ed. 
Długopolskiego (Dąbkowski, Rys urządzeń po- 
cztowych). 

— Lekarz Homeopata. Luty. 1905. „Leczenie 
miesiączkowania bolesnego**; „Powody, przema- 
wiające za usunięciem przymusowego szczepienia 
ospy"; „Pogadanka higjeniczna**; ,.Woda twar- 
da i miękka do gotowania jarzyn* ^ 

— Miesięcznik pedagogiczny. Styczeń i Lu- 
ty. Józef Buchta, „Nauka języka wykładowe- 
go według najnowszych zasad metodycznych*'; 
„Radium**; K., „Błędy nauczyciela**; L. Toł- 
stoj, „Trzy pytania (legenda)*'; P. D., „Szkol- 
nictwo w Stanach Zjednoczonych Ameryki pół- 
nocnej**, „Zazdrość u dzieci*'; ,,Nauczanie po- 
wszechne w Rosy i'*; „Regulacya płac nauczy- 
cielskich na Bukowinie*'; dr. Kazimierz Wró- 
blewski, „Nowy śpiewnik polski**; „Nauka pi- 
sania**; „Rozwój ubezpieczeń życiowych na obu 
półkulach świata**; Zenon Koch, „Z bieżącej 
chwili (O czem pisać. — Natura naszą mistrzy- 
nią. — Niewyzyskane tematy.— Łapać złodzieja)**; 
Jan Rymorz, Z polskiego Towarzystwa Peda- 
gogicznego^*; Aforyzmy. 



116 



)& 3. 



— Misye katolickie. Laty. „Z belgijskiego 
Kongo"; „List O. Józ. Markiewicza**; „Cześć 
N. Panny śród murzynów**; „Polska misya 
w Paranie przez X. K. Dylii (dok.)**; „Polacy 
katolicy w Szwecyi"; „W mieście św. Rodzi- 
ny, wspomnienia z podróży po Egipcie w r. 
1904 przez X. Wład. Szczepańskiego T. J."; 
„Działalność śród brahminów (dok.)''; „Kartka 
z dziejów okupu niewolników w Polsce**. 

— Ognisko. Styczeń. A. Suligowski, „Szkol- 
nictwo początkowe Warszawy**; Z. Brzeski, 
„Dwaj pogromcy Tatarów*' (Bernard Pretwic 
i Stefan Ohmielecki); Prof. L. Wachholz, 
„O obłąkaniu i jego przyczynach**; Erckmann- 
Chatrian, „Waterloo, Powieść'*; dr. N. N. 
,,Światlo i ciei^o elektryczne**; J. Lie, „Dwie 
Matki*': W. Gomulicki, „Z przeszłości ulic 
i uliczek Warszawskich**; Z. P ., Lód sztuczny^'; 
W. Jacobsa, „Małpia łapa'*; E. Żmijewska, 
„Sprawy kobiece"; Or-ot, „Styczeń; wiersz „Ta- 
jemnica okrętu, Powieść'*; „Zadania do nagrody**. 

— Ogrodnictwo. Luty. Małecki B. „Hi- 
storya róży**; JakimioneK K., „Dobór warzyw 
dla targu, domu, do inspektów'*; Trzebiński 
dr. J., „Pomarańczowo-razawe plamy na liś- 
ciach drzew śliwkowych (z 2 rycinami)*'; Brze- 
zińskilK., „Warszawska udziałowa spółka ogrod- 
nicza'*; Jakimionek K., „Bławatki na kwiat 
cięty (z 8 rycin.)'*; J. B., „W kwestyi nawo- 
żenia**; K, J., „Wystawa ogrodnicza w Krako- 
wie (c. d.)**; „Ze spraw ogrodniczych'*. 

— Pamiętnik literacki. Rocznik III, zeszyt 
IV za r. 1904. Edward Porębo wicz, „Teorya 
średniowieczna „miłośsi dwornej**; K. M. „Gór- 
ski, Karpiński w latach 1771 — 1780**; Kazi- 
mierz Kaszewski, ,,Mickiewicz i epopeja"; Ale- 
ksander Briickner, „Spór o „Bogurodzicę**; 
K. Jarecki, „Spór o dwu Zimorowiczów"; Szy- 
mon Matusiak, „Chronologia listów pani Put- 
tkamerowej do Zana i Mickiewicza**; Włady- 
sław Mickiewicz, „Uczta na cześć Aleksandra 
Chodźki"; Stanisław J. Witkowski, „Czas na- 
pisania „Genezis ducha" i jej stosunek do „Sa- 
muela Zborowskiego"; „Przyczynek do twór- 
czości ostatnich lat Juliusza Słowackiego"; 
Wiktor Hahn, „Poeta i natchnienie" Jul. Sło- 
wackiego**; Bronisław Czarnik, „Notatki bi- 
bliograficzne; Henryk Kopia, „List Gołuchow- 
skiego Józefa do J. S. Bandtkiego**; W. Hahn, 
„Kartka z autografu „Króla Ducha**. 

— Pamiętnik Towarzystwa tatrzartokiego. 

rok 1904. Wydaw. tom XXV. I Dział spra- 
wozdawczy. II Dział naukowy i turystyczny: 
dr. Adam Lewicki, ..Wycieczka na Orlą Basz- 
tę"; ks. Walenty Gadowski, „Z Orlej Perci**; 
Wawrzyniec Szkolnik, „O Zawoi"; H. Gąsio- 
rowski, „Wycieczka na Doboszankę**; Janusz 
Chmielowski, „W głębi Tatr (wycieczka odby- 
ta w dniach JO do 14 sierpnia 1903 r.)**; Adam 
Kroebl, „Kronika turystyczna za r. 1903**; 
Miecz. Limanowski, „Wycieczka w Tatry i Pie- 
niny (IX międzynarodowy kongres geologiczny 
1903)**; Leopold Swierz, „Trzecie dziesięciolecie 



Towarzystwa Tatrzańskiego, Zarys działalności 
tegoż Towarzystwa za rok 1894 — 1904"; Leo- 
ppld Świerz, „Zestawienie dochodów i rozcho- 
dów Towarzystwa od r. 1894 — 1904"; Tenże, 
„Wyniki spostrzeżeń meteorologicznych doko- 
nanych staraniem Towarzystwa Tatrzańskiego 
w r. 1903**. 

— Poradnik Językowy. Luty. Roman Za- 
wiliński, „Mowa a pismo**; Tenże, „Teorya 
a praktyka w naszych pismach codziennych 
(dok.)"; Mirosław Kryński, „Zapytania i odpo- 
wiedzi"; „Pokłosie przez Mir. Kryńskiego*'; 
Yaihinger, „Filozofia Nitzschego przekład dr.. 
B. Twardowskiego'*; „Roztrząsania przez K. 
Królikowskiego, Tadeusza Prószyńskiego, dr. 
Władysława Bylickiego i dr. Stanisława Mar- 
kiewicza. 

— Podtęp okttllotyczny. Luty. Majewski K. 
W., „O ametropometryi i astygmoskopii**; Wła- 
dysław Garlińsld, ,,Zapalenie rogówki pęche- 
rzykowe (Keratitis yisiculosa)'*. 

— Przogląd hygleniczny. Luty. Dr. Józef 
Barzycki, „Sprawozdanie roczne o inspekcyach 
w r. 1902 (c. d.)*'; dr. Jan Opieński, „Przy- 
czynek do statystyki chorobliwosci i śmiertel- 
ności z duru osutkowego"; inż. Zarzycki, 
^W sprawie kanalizacyi miasta Lwowa (c. d.)**. 

— Przegląd Filozoficzny. Zeszyt I. Włady- 
sław Szumowski, „Kartezjusz i Malebranche, 
jako poprzednicy teorji uczuć Karola Langego. 

•-' Przegląd kościelny. Styczeń. X. Stanisław 
Adamski T. J., ^Zmartwychwstanie ciała ludz- 
kiego w świetle rozumu i •wiary**; x, dr. Tade- 
usz Trzciński, „Nieznana praca Balcera Pstro - 
końskiego*; x. Cz. M., „Patronat kościelny 
w świetle powszechnego pruskiego prawa kra- 
jowego (c. d.)"; X. Stan. Okoniewski, „Chrze- 
stni wedle nauki Kościoła"; Tenże, „O świecz- 
nikach na ołtarzu**; X. T. Gapczyński, „Kilka 
uwag o dzwonach kościelnych"; X. Stan. Oko- 
niewski, „Znieważenie Kościoła a niemiecki ko- 
deks karny"; Tenże, „Stosunek Kościoła do 
państwa w Szwajcaryi. Ruch literacki przez 
X. Trzcińskiego i X. A. J,". 

— Przegląd polski. Luty. Ludwika Do- 
brzyńska- Rybicka, „Zygmunt Taszycki, ustęp 
z dziejów aryaństwa w Polsce (dramat w pię- 
ciu aktach)*; Dr. Józef Milewski, „Z polityki mo- 
netarnej"; Walery Gostomski, „Nietzsche i Toł- 
stoj, dwa przeciwieństwa myśli współczesnej*; 
Teresa z Potockich Wodzicka, „Z ostatnich 
dni Polski i Kurlandyi, pamiętniki barona 
Karola Henryka Heykina (1752—1796) (dok.)"; 
Dr. Jerzy Michalski, „Opi^a publiczna nad 
ubogimi w Galicyi**. 

— Przegląd powszechny. Luty. Dr. Karol Pot- 
kański, „Konstantyn iMetodyusz"; dr. Leopold 
OarOj „Z n&szych spraw społecznych, Pomoc 
prawna"; ks. F. Hortyński T. J.,' ^Z dzisiej- 
szych badań nad radium"; ks. Karol Krokoszyń- 
skiT. J., „Towarzystwa etyczne"(c. d.);ks.Sta- 



JA 3. 



117 



nislaw DuniD Borkowski T. J., „W ojczyźnie 
Spinozy*. 

— Przegląd prawa I admlnlstracyi. Luty. 
Dr. Ernest TUI. ^O nankowem przygotowaniu 
kandydatów sęoziowskich"; prof. dr. Piotr Ste- 
belski, „Ułaskawienie młodocianych przestęp- 
ców w Austryi (dok.)"; dr. Henryk Jaworski, 
9 Stosunki ekonomiczne w Galicy i pod pano- 
waniem Austryi (c d.)**; dr. Konrad Krokow- 
ski, „Kara celowa^; dr. Józef Biihn, ^0 resty- 
tucyi podług obecne] procedury cywilnej (c. d.)**; 
^Zapiski literackie. Praktyka cywilno-sądowa 
przez j. m., e.,*; dr. Stanisław Zagórski, ,,Prak- 
tyka karno-sądowa^. 

— Przyjaciel zwierząt. Styczeń. „O związ- 
kach mitoHierdzia w Anglii**, zł. G. Majewska; 
A. Palcki, „Ongi i dziś"; dr. Z. T. „Czy są 
zwierzęta nie mające wrogów**; L Halevy, 
„Przygoda w Szwajcaryi**; T. Bednaroweki, 
„Koń dorożkarski^; „Wiadomości bieżące*; „To 
i owo'*; ,,Przyrząd do zabijania ptactwa**; „Ba- 
dy i wskazówki*'; „Wiadomości z Towarzystw 
Opieki nad zwierzętami*'. 

— Rocznik akademii rolniczej w Dublanach 
za rok 1903/4. „Słowo wstępne**; „Kronika 
akademii za lata 1897 — 1904'*; „Najważniejsze 
postanowienia statutu i spis wykładów**; „Stan 
osobowy w roku 1903|4'*; „Prace i podróże 
profesorów i docentów w roku 1903|4*'; ,,Pra- 
cownie i muzea w r. 1904/4"; „Pole doświad- 
czalne przy katedrze chemii rolnej (z planem)**; 
„Pole doświadczalne przy katedrze uprawy ro- 
ślin (z planem)**; „Sprawozdanie stacy; mete- 
orologicznej (z 2 tablicami graf.)**; „Gleba fol- 
warku dublańskiego, szkic pedologiczoy (z ma- 
P4)**; „Gospodarstwo folwarczne, część I*'; „Go- 
rzelnia i kraj"; „Szkoła gorzelnicza". 

— Ruch obrzeicljańeko - społeczny. Luty. 
X. Stanisław Adamski, ^Strejk górników w 
Westfalii"; dr. Teodor Rzymski, ^O wolności 
koalicyjnej w Niemczech** (c. d. i dok.); x. Det- 
tloff, ,, Państwo nowoczesnych reform socyal- 
nych" (c. d. i dok.); x. dr. prof. Aleksander 
Pechnik, „Praca społeczna w Galicyi**; x. dr. 
Hozakowski, „Miłość ciirześcijańska i jej dzia- 
łalność w świetle prawdy**; J. Goździewicz, 
i»Kobijta w życiu zawodowem". 

— świat słowiański. Luty. Kazimierz Mo- 
rawski, „Bosy a i Prusy**; „Bohdan Kutyło wski, 
„Ziemstwa rosyjskie i roła ich polityczna**; 
Bohdan Lepki, ^Towarzystwo naukowe imie- 
nia Szewczenki**; Aleksander Jabłonowski, 
n Ksiądz biskup Józef Jerzy Strossmayer, 
(Wspomnienie); Franciszek Morawski, „W są- 
siedztwie Rosyi, Głos z Wielkopolski**. 

— Wladomo&ol matematyczne, zt. 4>-5-6. 
L. Hordy ński, „O wyznacznikach częściowo 
przetworzonych**; P. Duhem, ,Ewolucya Me- 
chaniki^; O. StóphanoSy „O pewnej kategorji 
równań funkcyjnych**; L. Bottcher, „Iteracje 
funkcji liniowych'*; S. Dickstein, „Trzeci kon- 
gres międzynarodowy matematyków, odbyty w 
Heidelbergu 8 — 13 Sierpnia 1904"; L. Grabo- 



wski, ^Zjazd Towarzystwa Astronomicznego w 
Lurd 5—9 Września 1904**. 

— Wiadomości pasterskie. Luty. A. Nahbi, 
^Studyum nauk biblijnych**; A. Nahbi, „W 
sprawie orzeczenia soboru trydenckiego o na- 
tchnieniu ksiąg Św.*; Ks. M. Fulman, „Jdc 
rozbudzać pożądanie sakramentów świętych?*; 
Ks. Wł. Górzyński, „Czy kapłanowi potrzebna 
znajomość sztuki"; ^Zagadnienia teologiczno- 
pasterskie**; „Prawo i liturgia". 

— Zdrowie. Luty. Dr. med. J. Polak, 
„Przemówienie powitalne**; dr. J. Jaworski, 
„Warunki rozwoju naszych miast i miasteczek 
w świetle istniejących przepisów i danych licz- 
bowych**: dr. Chełchowski, ,0 ujednoliceniu 
działalności oddziałów Towarzystw**; ks. Rako- 
wiecki, ^Muzeum Hygieniczne w Częstochowie*;, 
dr. L. Wernic, „O wystawach hygienicznych 
na prowincyi wogóle i w- szczególności o wy- 
stawach ruchomych*; K. Chełchowski, „O roz- 
powszechnieniu ochron*; dr. med. Polak, „W 
sprawie wyboru członków honorowych"; dr. 
S. Kudzki, „W sprawie organizacyi zjazdów 
hygienicznych w miastach gubernialńych i in- 
nych w ogólności**; dr. L. Wernic, „O działal- 
ności oddziałów prowincyonalnych"; dr. L. 
Wernic, ^O specyalnych sekcyach w celu sze- 
rzenia zamiłowania do hygieny wśród ludności 
żydowskiej**; dr. med. A. Sokołowski, „Co 
przedsięwziąć winny oddziały prowincyonalne 
naszego towarzystwa hygienicznego w sprawie 
walki z gruźlicą**; Wysłouch, ^Wniosek do 
walki z chorobami wenerycznemi**; dr. med. J. 
Bregman, .Walka z alkoholizmem**; dr. Macie- 
rzą z Płocka, „Systematyczne badania sanitar- 
ne, jako podstawa działalności hygienicznej**; 
dr. M. Roszkowski, „O potrzebie rozpowszech- 
niania instytucji zwanej «KropIą mleka**; F. 
Prusinowski z Kalisza, „Zapobieganie śmiertel- 
ności osesków karmionych sztucznie**; W. B. 
Kozłowski, „O rozpowszechnianiu kolonii let- 
nich i ogrodów dziecięcych**; dr. S. Rudzki, 
„Wnioski w sprawie wydania podręcznika dla 
ludu wiejskiego**; dr. S. Rudzki, „W sprawie 
wydania podręcznika hygieny zawodowej dla 
robotników fabrycznych**; dr. S. Rudzki, „W 
sprawie wydania odczytów popularnych z dzie- 
dziny hygieny**; „Uchwały z delegatami od- 
działów prowincyonalnych**. 

— Zwiastun ewangiellczny. Styczeń. „Wiersz 
noworoczny"; „Rozmyślanie noworoczne**; „Mi- 
kołaj Rej jako pisarz religijny ewangelicki*' 
(daJazy ciąg); ^Prawdziwa różnica pomiędzy 
protestantyzmem a katolicyzmem" (dalszy ciąg); 
„Kościół ewangelicki słowacki*; „Parafia ewan- 
gielicko-augsburska w Prasnyszu*" (dalszy ciąe); 
^Wybory kolegjów kościelnych w djecezji war- 
szawskiej w r. 1904*. 

— Luty. „Kazania w dniu instalacji"; „In- 
stalacja N. P. W. superintendenta generalnego 
ks. J. Burschego*; „Mikołaj Rej jako pisars^ 
religijny ewangelicki** (dalszy ciąg). 



118 



BIBLIOGRAFJA. 

Bibliograf ja zagraniczna zebrana przez Komelego Hecka). 



Teoiogja, dzieła treści religijnej. 

Huch M. W cieniu kościoła, pogadanki icu na- 
uce i rozrywce. Tom HI — V. Tłum. z niem. M. 
Kobylińska. 8-a, str. 192 + 218 i 188. Nakł. 
drukami misyjnej w Steyl i św. Krzvia nad Nisą, 
druk. F. Hucha w Frankensteinie na Śląsku, 1904. 

Tom po fen. 60 — bal. 70. 

Floryan z Haczowa 0. Kapucyn. Sw. Franci- 
szek Seraficki. cBlbl. Prawdy, książ. 13. 8-ka, 
str. 85. Kraków, 1905. Nakł. red, „Prawdy*. 

bal. 20. 

Gerataaan Adam ka. dr. O grzesznikach na- 
łogowych, nawrotnych i pozostających w okazji do 
grzechu. Wyd. 2 gie pomnotone. S-ka, str. VIII 
i 208. Lwów, 1905. Nakł. Gubrynowicza i Schmid- 
ta, kor. 3. 

Kancyonał nowy oraz książka modlitewna, 

wydana przez ^Dziedzictwo błog. Jana Sarkandra 
dla ludu pobkiego na Śląsku*. 16-ka, str. 639 z 
lyc. opr. Cieszyn, 1905. Nakł. Dziedz. bł. Jana 
Sark. 

Koohowski Wladyataw ko. dr. O chrzcie św. 

Przepisy prawa kościelnego i świeckiego w Ausirji. 
8-ka, str. 84. Przemyśl, 1905, Nakł, autora, A. 
Juszyński. kor. 1.50. 

Macblejd J. KS. Krótki zarys dziejów kościoła 
chrześcijańskiego (wedle G. A. Leupolda), opraco- 
wał, dziełem dziejów Kościoła w Polsce i krótką 
symboliką pomnożył oraz ilustracjami opatrzył... 
8-ka, str. 317 + 28 + XX. Warszawa, 1904. 
Skł. gł. w księg. E. Wende i Sp. rb. 1.20. 

PilSZak Wawrzyniec ko. Katechizm katolicki 
na tle dzieł ks. Deharbća opracował... 8-ka, str. 
178 opr. Rzeszów, 1904. Nakł. autora, hal. 80. 

Starowieyski Franciszek ks. Z dziejów stoli- 
cy Św. za pontyfikatu Piusa VII. Odb. z «Przegl. 
pol.» 8-ka, str. 163. Kraków, 1904. Nakł. au- 
tora. Spółka wyd. pols. kor. 4. 

Yangliau Herbert J. E. Kardynał. Ofiara mszy 

świętej, za pozwoleniem Najdostojniejszego autora, 
oraz za upoważnieniem ze strony tłómacza francu- 
skiego, przdożył Ks. Walenty Jankowski. 8-ka, 
str. 222. Warszawa, 1904. Skł. gł. w ks. Gebeth- 
nera i Wolffa. w opr. kop. 65, brosz. 40. 



Bibliografia, encyiclopedje, dzieła 

zbiorowe. 

Encyklopedya polska. Program. 8ka, str. 21. 
EIraków, 1905. Nakł. Akad. Umiej. 

Katalog literatury naukowej polskiej (Catalogue 
of polish sdentific literaturę), wydawany przez ko- 



J& 3. 



misyę biblograficzną wydziału matematyczno-przy- 
rodnlczego Akademii Umiej ct. w Krakowie. 8-1Ól, 
str. 32. Tom IV, zesz. I— II, r, 1904. Kraków, 
1905. 

TrzciAski T. dr. ks. I A. L. ks. Krótkie wia- 
domości z bibliotek gnieźnieńskich. U. Katalog 
rękopisów biblioteki seminaryjnej w Gnieźnie aż do 
w. XVI włącznie. 8-ka, str. 42. Poznań, 1904. 
Odb. z „Przegl. Kość.", diuk. i księg. św. Wojcie- 
cha. 



Filozofia, peychoiogja, estetyica, etyica. 

Cieszkowski Augast. Ojcze nasz. Tom I. 
Wstęp. 8-ka, str. 395 i 1 k. ni. Poznań, 1905. 
Wyd. 3. kor. 6. 

Home Dawid. Badama dotyczące rozumu ludz- 
kiego (An Enquiry conceming human understan- 
ding). Przekładu dokonali dr. Jan Łukasiewicz i 
prof. dr. Kazimierz Twardowski. 8-ka, str. 248 i 
1 ni. Lwów, 1905- Nakł. Pols. Tow. filozo- 
ficznego, H. Altenberg we Lwowie, E. Wende i Sp. 
w Warszawie, kor. 3. 

Huxley Tomasz H. Ewolucja i etyka. Dodatek 
do «Prawdy., kw. IV 1904 r. 8-ka str. 88. War- 
szawa, 1905. kop. 60. 

Spitzsr Salomon. Mojżesz Majmonides, rabin, 
filozof, lekarz i książę, jego życie i działalność w 
700- tną rocznicę śmierci. 8-ka str. 78. kraków, 
1904. Nakł. autora. 



Matematylca, naulci przyrodnicze. 

Cybulski Napoleon. Biologia wobec najnow- 
szych badań fizycznych. 8-ka str. 17. Kraków, 
1905. 

» 

Desobamps Emil. Życie morza. Podług orygi- 
nału francuskiego opracował F. Wer miński. 16-ka, 
str. 192. Warszawa, 1905. Nakł. „Ziarna^. Skł. 
gł. w księg. E. Wende i Sp. opr. kop. 50. 

Friedberg Wilhelm dr. Atlas geologiczny Ga- 

licyi. Tekst do zeszytu XVI. Arkusze: Rudnik 
i Raniżów (p. 3, sł. VII), Ropczyce i Dębica (p. 
4, sł. VI), Rzeszów i Łańcut (p. 4, sł. VII), 8-ka, 
str. 147 z atlasem. Wyd. Komis, fizyogr. Akad. 
Umiej. Kraków, 1903. Nakł. Akad, Umiej. 

kor. 7. 
Łomnicki A. IN. prof. Atlas geologiczny Gali- 
cyi. Tekst do zeszytu piętnastego: (Chwałowice sł, 
VII, p. 1), Tarnobrz^ (sł. VI, p. 2), Nisko i Roz- 
wadów fsł. VII i VII, p. 2), Szczecin i Nowe 
Miasto Korczyn (sł. IV i V, p. 3), Mielec i Maj- 
dan (sł. VI, p. 3), Ujście Solne (sł. IV. p. 4), 
Tarnów i Dąbrowa (sł. V, p. 4). 8-ka, str. IV -f- 
84 z atlasem. Kraków, 1903. Wydawn. komis, 
fizyogr. Akad. Umiej. Nakł. Akad. Umiej. kor. 9. 

Szajnocka Wladyolaw dr. Atlas geologiczny 

Galicyi. Tekst do zeszytu jedenastego. Arkusze: 






16 3. 



119 



Wadowice (sł. If, p. 5), Wieliczka i Myślenie (sł. 
ni, p. 5). Bochnia i Czchów (sł. IVy p. 5), Nowy 
Sącz (sł. IV, p. 6). 8-ka, str. 118, z atlasem. 
Kraków, 1903. Wyd.. komisyi fizyogr. Akad. 
Umiej. Nakł. Akad. kor. 650. 

SzynaAski A. L Gwiazdy i ludzie. (Kartka z 
dziejów astrologii. Opracował... Z rysunkami. 
8-ka mała, str. 168. Warszawa, 1905. NaWad 
„Ziarna*. Skł. gł. w ks. E. Wende i Sp. 

opr. kop. 50. 

Weyberg Z. Wiadomości początkowe z krysta- 
lografii według dzieł G. Wulfia i T. Liebischa. 
Streścił i ułożył... 8-ka, str. 151. Warszawa. 1905, 
Nakł. Księg. E. Wende i Sp. rb. 1.60. 



Antropologia, etnografja, archeologja 
przedhiotoryczna. 

Chmiel Adam. Materyały sfragistyczne, pieczę- 
cie żydowskie. Odb. z « Wiadomości num. arch.» 
nr. 3 (59). 8-ka, str. 8. Kraków, 1904. Nakł. 
Tow. numizm. 

— Kafle średniowieczne, znalezione w Oświęci- 
miu. Odb. z „Teki grona konserwatorów** t. ii, 
1905 r. 4-ka wydł., str. liz ryc. Kraków, 1905. 

Językoznawstwo, filologja. 

Homer- Odyssea, przetłumaczył, preperacyą i 
uwagami opatrzył P. B. «Bibl. klas. rzym. i gT.» 
zesz. 214, 215, 216 i 217. Księga XIII i XIV. 
8-ka, str. 63 -j- 80. Lwów-Złoczów, 1905. Nakł. 
i druk. W. Zukerkandla. zesz. po hal. 20. 

Konarski F. Inlender A. GoUcheider F. dr. i 

Zipper A. dr. Dokładny słownik języka polskie- 
go i niemieckiego w czterech tomach. Opracowali... 
Dział pierwszy: Część polsko -niemiecka. Tom I. 
8-ka duża, str. 695. Wiedeń, 1905. Nakł. księg. 
Nadw. M. Perlesa i G. Centnerszwera w Warszawie. 

rb. 7.50. 

— Dokładny słownik języka polskiego i nie- 
mieckiego w czterech tomach. Opracowali... Dział 
drugi: Część niemiecko - polska. Tom I (A — L). 

•8-ka duża, str. 800. Wiedeń, 1905. Nakł. księg. 
nadw. M. Perlesa i G. Centnerszwera. rb. 7.50. 

Livli T. Ab urbe condita libri, przetłumaczył, 
słowniczkiem i komentarzem opatrzył P. B. Księ- 
ga XXII, rozdział 17 — 61. ^Bilb. klas. rzym. i 
grec.» Zesz. 209, 210, 211, 212, 2l3. 8-ka, str. 
81—248. Lwów-Złoczów, 1905. Nakł. i druk. 
W. Zukerkandla. zesz. po hal. 20. 

Mol lin Franciszek. Samouczek stenografii pol- 
skiej. Ułożył... 8-ka, str. 29. Poznań, 1904. 
Skł. gł. w ks. Gebethnera i Wolffa ^w Warszawie. 

kop. 50 -\- cło kop. 2. 

Passendorfer Artur. Słowniczek błędów ję- 
zykowych najważniejszych prawideł gramatycznych. 
Napisał... 8-ka, str. 112. Warszawa, 1904. Nakł. 
M. Arcta. opr. kop. 50. 

Zamenhof M. F> Porównawczy zbiór przysłów, 



przypowieści i wyrażeń przysłowiowych w czterech 
językach. Ułożył... Zeszyt I. 8-ka duża, str. ' 
32. Warszawa, 1905. Ski. gł. u autora, kop. 50. 



Historja. 

Boniecki Adąn. Herbarz polski. Tom Yllt. 
Zeszyt 1. 4- to, str. 40 od Humbokowie do Huic- 
cy. Warszawa, 1905. Skł. gł. w ks. Gebethnera 
i Wolffa. kop. 75. 

Hube Romuald. (1803—1890). Studyum bio- 

graficzno- bibliograficzne. Skreślił Karol Dunin. 
8-ka, str. 84. Warszawa, 1904. kop. 60. 

Kolląta] H. ks. Stan oświecenia w Polsce w o- 
statnich latach panowania Augusta III (1750 — 
1764) z przedmową Henr. Mościckiego. Dzieje 
porozbiorowe narodu polskiego w żywym słowie. 
I. Dodatek dla prenum. „Tygodn. lUustr.* 8-ka, 
str. 183. Warszawa - Kraków, 1905. Nakł. Ge- 
bethnera i Wolffa. kop. 30, opr. kop. 45. 

Land mann Karol. Napoleon I. Przekład Ja- 
na Kleczyńskiego. 8-ka, str. 159. Warszawa, 1905. 
Nakł. Gebethnera i Wolffa. kop, 40. 

Potkański Karol. Zajęcie Wielkopolski (rok 
1313—1314). Studya nad XIV wiekiem, nr. VIII. 
Odb. z t. XLVII, „Rozpr. wydz. histor. filoz. 
8-ka, str. 16. Kraków, 1905. Nakł. Akad. Um. 
Spółka wyd. polska. hal. 40. 

Rawłoz - Witanowskl Michał. Ks. Augustyn 

Kordecki. Zarys bijograficzno-historyczny w 300 
rocznicę urodzin obrońcy Jasnej Góry. Skreślił... 
8-ka, str. 38. Piotrków, 1904. Skł. gł. w księg. 
E. Wende i Sp. kop. 30, 

Szelądowski Adam. O ujście Wisły wielka 
wojna pruska. Napisał... 8-ka, str. 462. War- 
szawa, 1905. Nakł. Gebethnera i Wolffa, rb. 3. 

TrOSkolańskI Tadeusz dr. Andrzej Radwan 
Zebrzydowski, biskup wrocławski i krakowski 
(1496 — 1560). Monografia historyczna. Odb. z 
„Przewód, nauk.* Tom II, cz. I, 8-ka, str. 166. 
Lwów, 1905. kor. 2. 

Wężyk Franciszek. Powstanie Królestwa pol- 
skiego w roku 1830—1831. Pamiętnik spisany w 
r. 1836 przez... kasztelana- senatora Królestwa pol- 
skiego b. prezesa Tow. nauk. krak. Wyd. wzno- 
wione. 8-ka, str. 283. Kraków, 1905. Spółka 
wyd. pols. 



Historja i teorja literatury. 

Baliokl Antoni Euzebiusz. Bolesław Śmiały i 

Św. Stanisław Szczepanowski w poezyi polskiej. 
Spół. wyd. pol. 8-ka wydł., str. 167. Kraków, 
1905. kor. 2. 

Grabowski Tadeusz dr. Anatol France, stu- 
dyum literackie. Odb. z „Przegl. pols.** 8-ka, ąir. 
125. Kraków, 1904. Nakł. autora, G. Gebethner 
i Sp, kor. 3. 

ICallenbach'Zygmunt. Zygmunt Krasiński, ży- 
cie i twórczość lat młodych (1812—1848) Tom I— 



120 



» 3. 



II. 8-ka, str. 363 -\- 447 z wizerunkami i rodowo- 
dem Z. Krasińskiego. Nakł. księg. Polskiej B. 
Połonieckiego, E. Wende i Sp. w Warszawie. 

kor. 8. 

Mag Itr a Jan. Mikc^ąj Rej, ojciec piśmiennictwa 
polskiego, opowiadanie z dziejów literatury polskiej, 
w czterechsetną rocznicę urodzin Reja 1505 — 1905. 
Bibl. Prawdy, ksiął. 14. 8-ka, str. 41. Kraków, 
1905. Nakł. red. «Prawdy». hal. 20. 

Słowacki Julluaz. Balladyna... Objaśnił Gal- 
ie. Arcydzieła poezji polskiej w rozbiorach, stresz- 
czeniach i wyjątkach. 16-ka, str. 158. Warszawa, 
1905. Ks. dla wszystkich Nr. 238. Nakł. M. 
Arcta. kop. 25. 

SlerzputOWSkI Tadeusz. Romantyzm polski 
jego fazy, istota i skutki. Próba syntezy, uzupełnio- 
na rozbiorem literatury krytycznej, poświęconej te- 
mu przedmiotowi. 8-ka duża, str. 276. Warsza- 
wa, 1905. Jan Fiszer. rb. 2.40. 

Tretlak Józef, Juliusz Słowacki. Tom l—U' 
8-ka, str. 494 z 3 ryc. + 504 z 2 ryc. Kraków, 
1905. Nakł. Akad. Umiej. Spółka wyd. pol. 

za całość kor. 15. 

ZieiewICZÓrt^na Marya. Amerykański filozof 
poeta. (Ralf Waldo Emerson). Odb. z «Bibl. 
Warsz « 8-ka, str. 23. Warszawa, 1905. Skł. 
gł. w księg. E. Wende i Sp. kop. 25. 



Sztuki plastyczne. 

Zubrzycki Jan dr. Architektura kościołów 
J^aryackich. Odb. z księgi pamiąt. MaryaAskiej. 
8-ka, str. 48. Kraków, 1904. Nakł. autora, Sp. 
wyd. J^or. 1.50. 



Prawo, nauki apołęczne, ekonomja. 

Lewicki Bolesław. XIV. Rocznik asekuracyjno- 
ekonomiczny na r. 1205. 8-ka, str. 446 i ogł. 
Lwów, 1905. Księg. Polska B. Połonieckiego. 

ŁagiewskI Cezary. Stowarzyszenia kredytowe 
w Królestwie Polskiem przez... (Przedruk z „Eko- 
nomisty**). 8-ka, str. 27. Warszawa, 1905. Skł. 
gł. w księg. St. Sadowskiego. kop. 45. 

Szczepański Franciszek. Poradnik dla rolni- 
ków, kupców i przemysłowców czyli o zamianie 
starych miar, wag i t. d. na nowe, o wekslach, pro 
cencie i monecie zagranicznej. „Bibl. Prawdy** 
ksiąź. 12. 8-ka, str. 15«. Kraków, 1904. Nakł. 
red. ^Prawdy**. hal. 20. 

ustawa z dnia 3 Lipca 1896, zaprowadzająca 
ustawę gminną dla miast nieobjętych ustawą z dnia 
13 marca 1889 Nr. 24 dz. ust. kr. i znaczniejszych 
gmin w Królestwie, Gralicyi i Lodomeryi z W. Ks. 
Krakowskiem, wraz z ordynacyą wyborczą dla gmin, 
ustawą o obszarach dworskich i ustawą państwową 
z dnia 5 Marca 1862. 8-ka, str. 1 14. Lwów- 
Złoczów. Nakł. W. Zukerkandla. Wyd. austrya- 
ckich ustaw państwowych i krajowych. Tom XII. 

kor. 1, hal. 20. 

Ustawy i rozpcrządzenia dotyczące obrotu o- 



podatkowaną wódką, cukrem, piwem i olejem skal- 
nym między królestwami i krajami reprezentowany- 
mi w Radzie państwa i krajami korony węgierskiej, 
względnie Bośnią i Heicogowiną. (Postępowanie 
przekazowej zestawił i przełożył... 8-ka, str. 99. 
Lwów-Złoczów. Nakł. W. Zukerkandla. Wyd. 
austryackich ustaw państwowych i krajowych. Tom 
XIII. kor. 1, hal. 50 



Pedagogika, wycłiowanie, kaiążki dla 

młodzieży. 

Alder Feliks. O kształceniu młodzieży w po- 
czuciu obowiązku. Przełożył Wojciech Bzukiewicz. 
16-ka, str. 138. Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. 
Ks. dla wszystkich N. 243. kop. 20. 

Ethelmer EIIIS. Skąd się wziął twój braciszek? 
Spolszczyła i przerobiła R. Centnerszwerowa. Wy- 
danie drugie przejrzane i poprawione. 16-ka, str. 
36. Warszawa, 1905. Ks, dla wszystkich Nr. 
168. Nakł. M. Arcta, kop. 10. 

KamiAskl Zbigniew, w lochach zamczyska. 
Opowiadanie podług oryginału czeskiego. Opraco.- 
wał... 8-ka, str. 35. Warszawa, 1905. Nakł, 
M. Arcta. kop. 12. 

Lesbaft. Objawy i cechy charakteru i tempera- 
mentu u dzieci. Podług... Napisała Szczęsna Słu- 
pecka. 16-ka, str. 63. Warszawa, 1905. Nakł. 
M. Arctn. Ks. dla wszystkich Nr. 225. kop. 10. 

LODlbrOSe Paulina. Żyde dzieci. Studyum psy- 
chologiczno -wychowawcze. Pizełożył z włoskiego 
Kazimierz Król. Wyd. drugie. 8-ka, str. 185 + 
II. Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. rb. 1. 



iNedycyna, weterynarja, farmacja. 

Ballaban Teodor dr. O szklistem zwyrodnie- 
niu spojówki gałkowej. Odb. z c Postępu okul.» 
8-ka, str. 17. Kraków, 1904. 

CbodeckI Władysław dr. Hygiena pracy umy- 
słowej. Skreślił... Odb. z N-ru 9 i 10 „Lekarza* z 
1904 r. 8-ka, str. 10. Warszawa, 1904. 

kop. 20. 

GarllAskl Wl. dr. Zapalenie rogówki pęcherzy-* 
kowc (Keratitls vesiculosa). Odb. z <Post. okui.> 
8-ka, str. 9. Kraków, 1905. 

Głedroyć Fr. dr. Poglądy lekarskie Reja 1505 — 
1905. Podał... ('Rzecz drukowana w « Krytyce 
lek.» w 1905 r.). 8-ka, str. 15. Warszawa, 1905. 

kop. 30. 

Heryng T. Dr. O nowych metodach I przyrzą- 
dach inhalacyjnych. Odb. z „Przegl. Lekar.**. 
8-ka, str. 10. 

— Metody badania i miejscowego leczenia cho- 
rób krtani. Przez... Z 137-u rysunkami w tekście 
i 3-ma tablicami. 8-ka duża, str. 380. Warszawa, 
1905. Wyd. „GaŁety Lekarskiej*. Skł. gł. w ks. 
E. Wende i Sp. brosz. rb. 3, karr. rb. 3.30. 

Maohek E. dr. prof. O lekarzacti w Babilonii i 
o czynności ich wchodzącej w zakres okulistyki, na 



}& 3. 



121 



podstawie nieznanego dotąd źródła. Odb. z „Przegl. 
Iek.« 8-ka, sir. 20. Kraków, 1904. 

Majewski F. Przyczynek do leczenia niektórych 
stanów septycznych. Odb. z ^Przegl. lek.** 8-ka, 
str. 28. Kraków, 1905. 

Majewski Wincenty Kazimierz dr. O ametro- 

pometryi i astygmoskopii. Odb. z „Postępu okuł.** 
S-ka, str. 21 z tabl. Kraków, 1905. 

NoiSZewski Kazimierz. Mnogowidzenie jedno- 
oczne (Polyopia monoculańs. Odb. z cPost. okul.» 
zesz. 12. 8-ka, str. 10. Kraków, 1904. 

RunszewiCZ Konrad dr. Przyczynek do ana- 
tomii patologicznej tak zwanych brodaweczek błony 
sprężystej naczyniówki. Odb. z „Post. Okuł.** 
8-ka, str. 27. Kraków, 1904. 

Sterling Seweryn dr. O suchotach czyli gru- 
źlicy, jak się tej choroby wystrzegać. Napisał... 
Wyd. czwarte, poprawione. 8-ka podł. Warsza- 
wa, 1905. Wyd. Łódzk. Tow. Hyg. Warsz. 

kop. 5, 

Strzemiński Ignacy. S. p. dr. Zenon Cywiński, 
wspomnienie pośmiertne. Odb. z c Postępu okul.> 
8-ka, str. 4. Kraków 1904. 

Trankner Henryk dr. O rozpuszczalności kwa- 
su moczowego w siurowicy. Odb, z „Przegl. lek.** 

8-ka, str. 14. Kraków, 1905. 

Turowski SzOZęsny. Sprawozdanie z I zjazdn 
abstynentów we Lwowie 10 lipca r, 1904. Wyd. 
Eieuteryi nr. 4. 8-ka mała, str. 68. Kraków, 
1905. Nakł. Tow. Eleuterya. 

Wachholz L dr. prof. Sto lat istnienia kate- 
dry medycyny sądowej w Uniwersytecie Jagielloń- 
skim. Zarys dziejowy. Odb. z „Przegl. lek.**, 
19Q5, 3. 8-ka, str. 38. Kraków, 1905. 

WoszCZyAskl J. dr. Hidroterapia w psychiatry!. 
Odb. z „Przegl. lek.** 8-ka, str. 21. Kraków, 
1905. 



Gieografla, krajoznawstwo i podróże. 

Polska, obrazy i opisy, zesz. 3. 4-ka, str, 217 — 
344, z 56 ilustr. Lwów, 1905. Wyd. «Macierzy 
Pols.» 83. (Treść: Dr. F. Koneczny, Geografia 
historyczna; dr. A- Winiarz, Ustrój społeczny i po- 
lityczny Polski. kor. 5. 

Poezja, powieść, dramat. 

B]9rnstJerne>BJ9rnSOn. Rękawiczka. Sztuka 
w trzech aktach. Tłómaczyła Marja Bujno. 16-a, 
str. 114. Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. 
Ks. dla wszystkich Nr. 182. kop. 20. 

Brodowski Fsllks. Dziecię Symchy. 4-to ma- 
łe, str. 27. Warszawa, 1905. Skł. gł. w księg. 
E. Wende i Sp. kop. 6. 

— Strącone liście. 4-to małe, str. 21. Warsza- 
wa, 1905. Skł. gł. w ks. E. Wende i Sp. kop. 6. 

Dalscka Wanda. Nowy Abraham. 4-to małe, 
str. 35. Warszawa, 1905. Skł. gł w ksi^. E. 
Wende i Sp. kop. 6. 



Daniłowski Gustaw. Nad Urwiskiem. 4-to 
małe, str. 15. Warszawa, 1905. Skł. gł.w księg. 
E. Wende i Sp. kop. 3. 

Denker Jerzy, z młodego serca, poezye. 8-ka, 
str. 102. Kraków, 1904. Nakł. księg. S. A. 
Krzyżanowskiego. kor. 3. 

Flaubert Gustaw. Salammbo. Przekład z fran- 
cuskiego M. G. Z przedmową Wł. Jabłonowskie- 
go. 8-ka t. I, str. 153, t. II, str. 173. Warsza- 
wa, 1905. ,,Bibl. dz. wyb.** Nr. 366 i 367. 

kop. 25. 

Gomuilcki Wiktor. Chałat. 4-to małe, str. 36. 
Warszawa, 1905. Skł. gł. w ks. E. Wende i Sp. 

kop. 3. 

GorklJ IHakSym. Wybór pism. III. Tomasz 
Gordiejew. Przełożył £>lward Chwalewik. 8-ka, 
str. 398. Warszawa, 1905. rb. 1.50. 

Gruszecki Artur. Nad Wartą. Powieść współ- 
czesna. 8-ka, str. 296. Warszawa, 1905. Nakł. 
Jana Fiszera. rb. 1.40. 

— Słomiany ogień. Powieść współczesna. 8-ka, 
str. 367. Warszawa, 1905. Nakł. Gebeth. i Wolffa. 

rb. 1.50. 

Hebbel Fryderyk. Marya Magdalena, dramat 
w trzech aktach. „Bibl. pisarzy nowoczesnych** 
Tłumaczył Józeł Mirski. 8-ka, str. 85. Brody, 
1905. Nakł. i druk. F. Westa, E. Wende i Sp. 
w Warszawie. kor. 1. 

izamo Takeda. Terakoya, albo szkoła wiejska, 
dramat w 1 akcie, tłum. Henryk Fogl. „Bibl. po- 
wszechna* nr. 505. 8-ka, str. 1 — 32. Lwów-Zło- 
czów, 1905. Nakł. i druk. W. Zukerkandła. 

hal. 12. 

Junosza Klemens. Cud na Kirkucie. 4-to ma- 
łe, str. 36. Warszawa, 1905. Skł. gł. w księg. 
E, Wende i Sp. kop. 6. 

— Łaciarz. 4-to małe, str. 28. Warszawa, 
1905. Skł. gł. w księg. E. Wende i Sp. kop. 6. 

JuSZkiewTcz S* Żydzi, powieść, przełożył z ro- 
syjskiego Zygm. Kłośnik. 8 ka, str. 241. Kraków, 
1904. Nakł. księg. Narodowej. kor. 2.60. 

Kakashl Jamada. Asago, dramat w jednym 
akcie, tłum. Henryk Fogl. <Bibl. powsz.» nr. 505* 
Lwów-Złoczów, 1905. Nakł. W. Zukerkandła. 
8-ka. hal. 12. 

Konopnicka Marya. Jakton. 4-to małe, str. 

28. Skł. gł. w ks. E. Wende i Sp. kop. 6. 

— Mendel Gdański. 4-to małe, str. 30. War- 
szawa, 1905. Skł. gł. w ks. E. Wende i Sp. 

kop. 6. 

Koszutski Witold. Nasze prababki. Szkic hi- 
storyczno-obyczajowy. Skreślił... 16-ka, str. 96. 
Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. Ks. dla 
wszystkich Nr. 241. kop. 15. 

Master I Inek Maorlce. Piękność wewnętrzna 
i źyde głębokie. Przekład i przedmowa Gustawa 
Baumfelda. «Bibl. powsz.> nr. 506. 8-ka, str. 44- 
Lwów-Złoczów. 1905. Nakł. i druk. W. Zuker- 
kandła. hal. 24. 

Malot Hector. Przeklęty bankier, romans. 8-ka, 
str. 264. Gródek, 1904. Nakł. i druk. J. Czaiń- 
skiego, Gubryn. i Schmidt we Lwowie. kor. 3. 

Neowert - NowaozyAskI Adolf. Smocze gnia- 



122 



J^ 3. 



zdo, albo wybawienie dyabła z szlacheckiej opressyi. 
Dramat z czasów Zygmuntowych. Napisał... 8-ka, 
str. 232. Warszawa, 1905. Centncrszwer i Sp. 

rb. 2.40. 

OrliOZ • GarlikOWSka E. Opinia. Powieść. 
Wyd. drugie. 8-ka t. I, str. 224, t. II, str. 233. 
Warszawa, 1905. Jan Fiszer. 2 t. rb. 2. 

Orzeszkowa Eliza. Daj kwiatek. 4-to małe, 

str. 31. Warszawa, 1905. Skł. gł. w księg. £. 
Wende i Sp. kop. 6. 

— Gedali. 4-to małe, str. 35. Warszawa, 1905. 
Skł. gł. w ksi^. E. Wende i 5p. kop. (j. 

— Ogniwa. 4 to małe, str. 31. Warszawa, 
1905. Skł. gł. w księg. E. Wende i Sp. kop. 6. 

— Silny Samson. 4-to, str. 53. Warszawa, 
1905. Skł. gł. w księg. E. Wende i Sp. rb. 6. 

Pal Wincenty. Obrazy (opowiadania i szkicej. 
„BibJ. powsz.** nr. 502 — 503. 8-ka, str. 190, 
Lwów ' Złoczów, 1905. Nakł. i druk. W. Zuker- 
kandla. bal. 48. 

Przerwa - Tetmajer Kazimierz. Poezye V. 

8-ka wydł., str. 241. Warszawa, 1905. Nakład 
Gebethnera i WoliFa. 

brosz. rb. 1.20, opr. rb. 1.60. 

Guis. Z wrażeń feljetonisty. f Tysiąc kilometrów 

samochodem^. 8-ka podł., str. 99. Warszawa, 

1904. Skł. gł. w ks. Jana Fiszera. kop. 60. 
ReaSOWeki StanialaW. Zuzanna w kąpieli, 

rzecz w 1 akcie. Wobec scen jako manuskrypt. 
„Bibl. jpowsz.*' nr. 504. 8-ka, str. 41. Lwów- 
Złoczów, 1905. Nakł. i druk. W. Zukerkandla. 

hal. 24. 

Sewer. Marcin Luba. Dramat w 4- ech aktach. 
Przez... Z współpracownictwem Tadeusza Mició- 
fikiego. 16-ka, str. 116. Warszawa, 1906. Nakł. 
M. Arcta. Ks. dla wszystkich N. 230. kop. 20. 

Sienklewioz Henryk. Pisma. T. VI, vii, VIII 

i IX. Ogniem i mieczem. T. 1 — 4. Wyd. 7. 
8-ka, str. 271 + 290 + 317 + 229. Warszawa- 
Kraków, 1905. Nakł. Gebeth. i Wolffa. 

— Pisma. T. LX XIV. Na marne. Dod. do 
„Tygod. illustr." 8-ka, str. 202. Warszawa-Kra- 
ków, 1905. Nakł. red. „Tyg. lUustr.** 

SmotryckI J. Kilka rad praktycznych dla or- 
ganizatorów teatrów ludowych amatorskich. 8-ka, 
str. 32. Lwów. 1905. „Bibl. Macierzy Polskiej". 
Nakł. „Macierzy", hal. 30. 

Stedor Adam. Drobne poezye Kazimierza Bro- 
dzińskiego do r. 1818. (Przyczynek do charaktery- 
styki poety^. 8-ka podł., str. 45. Stanisławów, 

1905. Albin Staudacher i Sp. Warszawa, Jan 
Fiszer. kop. 50. 

Świętaoliowaki Aleksander. Chawa Rubin. 

4-to małe, str. 27. Warszawa, 1905. Skł. gł. w 
księg. E. Wende i Sp. kop. 6. 

Szczerota Jan. Bożymir, utwór sceniczny wier- 
szem. 8-ka, str. 32. Brody, 1905. Nakł. i druk. 
F. Westa. kor. 1. 

Szymański Adam. Sml z Lubartowa, 8-ka, 
16. Warszawa, 1905. E. Wende i Sp. hal. 8. 

Yerga G. Rycerskość wieśniacza (Cavalleria rus- 
sticana). Dramat ludowy w jednym akcie z oryg. 
włoskiego przełożył E. Prima. «Bibl. powsz.» nr. 






509. 8-ka, str. 27. Lwów-Złoczów, 1905. Nakł. 
i^druk. W. Zukerkandla. hal. 24. 

Wazów Iwan. Pod jarzmem tureckiem, powieść 
osnuta na tle walki Bułgarów z Turkami w r. 187(5. 
Przełożyła z bułgarskiego i licznemi objaśnieniami 
uzupełniła Helena Sopodikowa. Wydanie wzno- 
wione. T. I — II z życiorysem i portretem autora, 
oraz 20 ilustr. 8-ka, str. XIX + 240 + 300. 
Kraków, 1905. Nakł. i druk. „Czasu** kor. 5. 

Witwicki Stefan. Gadugadu. Opowiadania. 
Przejezdny. Podobieństwo. Dodatek do powyższej 
powieści. Brygadyer Kiejdźa. Ślub przyjaźni. Obiór 
stanu. „Bibl. powsz.'* nr. 507—508. 8-ka, str. 190. 
Lwów-Złoczów, 190.Ó. Nakł. i druk. W. Zuker- 
kandla. hal. 48. 

WlÓCZalk Adam. Satyry i fraszki, poezye. 
8-lca, str. 80 i 3 ni. Stanisławów, A. Staudacher 
i Sp., J. Fiszer w Warszawie. kor. 1. 

Wójcicka Zofia. Ewa, dramat w czterech 
aktach. 8-ka, str. 182. Lwów, 1905. Nakł. H. 
Altenbeiga. kor. 1.60. 

Zabłocki Franciezek. Sarmatyzm. Komedya 
w pięciu aktach. „Bibl. powsz." nr. 501. 8-ka, 
str. 112. Lwów-Złoczów, 1904. Nakł. i druk. 
W. Zukerkandla. hal. 20. 

Zatorski Leon. Sto pięćdziesiąt powinszowali 
wierszem i prozą dla dziatwy polskiej. 8-ka, str. 
133 i 1 ni. Stanisławów, 1905. NakŁ A. Stau- 
dachera i Sp. kor. 1.20, opr. kor. 1.50. 

Zdziechowski Kaźaiierz. Perła. 4-to małe, 

str. 15. Warszawa, 1905. Skł. gł. w księg. E. 
Wende i Sp. kop. 3. 

ZwierzcilOWeki Adam. Z teki samouka Dajmo- 
na VL W Brazylii. (Nieznanych sił czcić dru- 
ga), sztuka osnuta na tle emigracyi brazylijskiej. 



K8iążki dla ludu. 

NItman Karol J. dr. Grześ w legionach pol- 
skich, opowiadanie historyczne. Wyd. ludowe, rok 
XXVI, t. I i II, za styczeń i luty. 8ka str. 155. 
Lwów, 1905. Naki. Komit. wydaw. dziełek ludo- 
wych, hal. 60. 

Publicystylca. 

Ar. Obłuda czy zaprzaństwo, głos umiarkowa- 
nego i konserwatysty z powodu liłtu 23 Polaków 
do rosyjskiego ministra spraw wewnętrznych. 8-ka, 
str. 24. Kraków, 1905. S. A. Krzyżanowski, nakł. 
L. Rymwida. hal. 60. 

Brandea Jerzy. Rosya, za zezwoleniem autora 
przełożyła z angielskiego M. Sarnecka. 8-ka, str. 
X. 352. Lwów, 1905. Nakł. ksi^. Polskiej B. 
Połonieckiego. kor. 5. 

Butler J6zefina. Mój pochód krzyżowy, zary- 
sy autobiograficzne żywota i pracy. Z przedmową 
S. Posnera. 8-ka. str. 131. Warszawa, 1904. 
Wyd. *Ogniwa», cBibl. Abolicjonistyczna», Księg. 
Naukowa. kop. 60. 




J6 3. 



123 



Go? Polski Język do karczny?! Obrazek ze 

stosunków polsko-litewskich. 8-ka, str. 30. War- 
szawa, 1905' 

Glos Jednego z wielu, z powodu uroczystości 
wileńskiej. 8-ka, str. 110. Lwów, 1905. Księg. 
Narodowa w Krakowie. kor. 1.50. 

6Órski Stefan. Dziennikarstwo polskie. Zarys 
historyczny. Napisał... lO-ka, str. 134. War- 
szawa, 195. Ks. dla wszystkich N. 245. Nakł. 
M. Arcta. kop. 20. 

MuklanOWloz Józef. Lenistwo. Opracował... 
16-ka, str. ()4. Warszawa, 1905. Ks. dla wszyst- 
kich Nr. 242. Nakł. M. Arcta. kop. 25. 

Szczęśniak Władysław X. Zapoznawana pra- 
wda. Kilka uwag dla ludzi dobrej woli. Skreślił... 
Wydanie nowe. 8-ka, str. 47. Warszawa, 1905. 
Wyd. Kasy Warsz. Pomocn. Księg. kop. 30. 

Tyszkiewicz Władysław br. Memoryał złożo- 
ny ministrowi spraw wewnętrznych w Petersburgu. 
8-ka, str. i. .Kraków, 1904. Nakł. i druk. W* 
L. Anczyca i Sp. 



Rolnictwo, hodowlą, leśnictwo, ogrodni- 
ctwo. 

Kiecki Walery an dr. Obrady mleczarskie w 
Wiedniu. Odb. z ,,Tygod. rolniczego*'. 8-ka, str. 
51. Kraków, 1905. Nakł. Galie. Tow. mleczar- 
skiego. 

Regalamln dla biura racliunkowego rolnicze- 
go przy Komitecie c. k. Tow. rolniczego w Krako- 
wie. 8-ka, str. 10. Kraków, 1905. Nakł. Tow. 
roln. 

Rogoziński Feliks. Zjawisko dojrzewania se- 
rów w świetle dotychczasowych badań. Odb. z 
,, Roczników nauk rolniczych" T. II. 8-ka, str. 36. 
Kraków, 1905. 

Kozłowski Wacław. Bulwa jej uprawa i zna- 
czenie w rolnictwie przez... Nakł. autora. 8-ka, 
str. 20. Wilno. J. Zawadzki. kop. 30. 

S. J. Konie. Opracował... Nakł. autora. 8 ka, 
str. 80. Wilno, 1904. J. Zawadzki. kop. 50.' 



Technilca. 

Anozyc Stanisław dr. w sprawie reorganiza- 
cyi Muzeum techniczno-przemyslowego w Krako- 
wie. 8-ka, str. 27. Kraków, 1904. Nakł. krak. 
Tow. techn. hal. 60. 

CzopOWSkI H., Inż. Obliczenie lin drucianych, 
(Calcul de la rćsistance des cables en fil de fer). 
Teorya nowa opracowana przez... Część I. Od- 
bitka z „Przegl. Techn." r. 1904 i 1905. 8-ka, str. 
59. Warszawa, 1905. Skł. gł. w księg. E. Wen- 
de i Sp. kop. 80. 

Skwara Franciszek. Zegarmistrzowstwo. Na- 
pisał... z licznemi rysunkami. lt)-ka, str. 47. 
Warszawa, 1905. Ks. dla wszystkich Nr. 187, 
Nakł. M. Arcta. kop. 25. 

Stobiecki Stefan, w sprawie technicznych u- 



lepszeń rolnych. Odb. z „Tyg. roln." 8-ka, str. 
Kraków, 1905. Nakł. Tow. rolniczego krak. 

hal. 60. 

Przemysł i handel. 

EngestrSm - Benzelstjerna Wawrzyniec. Ma- 
ksymilian Jackowski, patron kółek rolniczych wło- 
ściańskich w W. Ks. Poznańskiem. Wspomnienie 
pośmiertne. 8-ka w., str. 71. Poznań, 1905. Nakł. 
i druk. Jar. Leitgebra. 

Varia. 

Antoniewicz W. L. „Brątek'< kalendarz kro- 
śnieński na rok 1905, zestawił... 8-ka, str. 96. 
Krosno, 1904. Nakł. i dmk. W. Lenika. 

Bartoszewicz Kazimierz. Słownik prawdy i 
zdrowego rozsądku. 8-ka, str. 142. Warszawa, 
1905. Skł. gł. w ks. Gebethn. i WolfFa. kop. 90. 

Jasiński Maryan. Podręcznik dla podoficerów 
piechoty i strzelców w pytaniach i odpowiedziach 
zesz. 1, część 1 i 3. Wyd. 5. ^6-ka, str. 77 i 3 
ni. Lwów, 1905. Nakł. Gabryn. i Schmidta. 

hal. 50. 

Kalendarz Fotograficzny Warszawski na rok 
zwyczajny 1905. Wydany staraniem i nakładem 
Komitetu Warszawskiej Kasy Przezorności i Po- 
mocy dla Fotografów. Pod redakcją Władysława 
Karolego. Rok czwarty. 16-ka, str. 168. War- 
szawa, 1905. kop. 30. 

— informacyjny „Znicz" z działem literackim na 
rok zwyczajny 1905. 8-ka duża, str. 61 -j- 217 + 
7. Moskwa, 1905. Nakł. Rzymsko-Katoi. Tow. 
Dobroczynności. rb. 1. 

Kronika Uniwersytetu Jagiellońskiego 1903 — 
1904 za rektoratu prof. d-ra Edmunda Radwan 
Krzymiiskiego i otwarcie roku szkolnego w dniu 12 
października 1904 przez nowego rektora prof. d-ra 
Napoleona Cybulskiego. 8-ka, str. 46. Kraków, 
1905. Nakł. Senatu Akademickiego. 

Schneider Stanisław. Taniec przyszłości. Od- 
czyt Izadory Duncan. Tłómaczyła 2k)fia S. iStu- 
dyum wstępne. Skreślił... 8-ka, str. 41. Warsza- 
wa, 1905. Skł. gł. w księg. Gebeth. i Wolffa. 

kop. 50. 

Szematyzm Królestwa, Galicyl i Lodomeryi z 
W lelkiem Księstwem Krakowskiem na r. 1905. 
S-ka, str. XXVI, 4 ni. i 1201. Lwów, 1905. 
Nakł. c. k. namiestnictwa. opr. kor. 5. 

Webersfeld Edward. Katechizm dla teatrów 
amatorskich. „Bibl. powsz." nr. 510. 8-ka, str. 
47. Lwów-Złoczów, 1905. Nakł. i druk W. Zu- 
kerkandla. hal. 24. 

Dzieła Polaków i o Polsce w językach 

obcych. 

Biegański W. Neo-Yltalismus in der modernen 
Biologie. Leipzig, Verl. von Veit Comp. 1904. 
8-ka, str. 101. 



124 



J6 3. 



DBOOZlt A. Theode der relativeii Bewegung mit 
einer ADwendung auf des Problem der Bewegung 
eines Korpes an der Oberi lachę der rotiorenden 
Erde sowie auf den Foucaultschcn PendeWersuch. 
Extr. du Bulletin de TAcad. des sciences. Craco- 
vie, impi. de runiv. 1905. 8-ka, str. 449—485. 

Grabowski A. Kondukanto de Tinterparolado 
kaj korespondepo kun Adonistr Antoiologio inter- 
nacia. Ellaborn... 8-ka, str. 183. Francujo. Ha- 
chetta et Cie. Paris, Warszawa, 1905. M. Arct. 

kop. 90. 

GuaplOWlOZ Ludwig. Grnndriss der Soziolc^ie. 
Zweite, durcbgesehene und vcrmehrte Auf lagę. 8-a, 
str. XVI i 384. Wien, 1905. Manzsche k. u. k. 
Hof-Verlags- u. Universitats-Buchhandlug. I., Kohl- 
markt 20. 

HaMHier 8. Ueber die Schimpfworter bei Ci- 
cero und ihre Quel[cd: die Vulgarsprache und die 
der Koroodie. Extr. du Buli. de TAcad. des scien- 
ces. Cracovie, impr. de TuniY. 1905. 8-ka, 113 
—115. 

Jabłonowski AIsksandsr. Historischer Atlas 
der «russischen Lander* in Kdngreich Polen an 
der Wende des XVIII und XVU Jhd. Exc. du 
Buli. de TAcad. des sciences. Cracovie, impr. de 
runiv. 1905. 8-ka, str. 89—98. 

Kulczyński VI. Fragmenta aracbnologica. Extr. 
du Buli. de TAcad. des sciences de Cracovie, impr. 
de l'aniv. 1905. 8-ka, str. 533—568 z 29 ryc. 

Makarewicz J. Stammlers licbre vom ricbti- 
gen Recbt. I Theil. £xtr. du Buli. de TAcad. des 
sciences. Oracovie, impr. de l'univ. 1905. 8-ka, 
str. 119 — 123. 

Marchlewski L. The identity of phylloerythri- 
ne, bilipurin and cholehaematin Extr. du Buli. de 
TAcad. des sciences de Cracovie. Cracovie, ijnpr. 
de runiv. 1905. 8-ka, str. 405—507. 



Mickiewicz Adan. Sinjorino Twardowska, Tra- 
dukis A. Grabowski. 8-ka mała, str. 11. Szek- 
szard. Prosejo de la Gazeto .Lyngro internacta**. 
Paul de Lengyel. Warszswa, 1905. M. Arct. 

kop. 10. 

Nitsch R. Kxp6riences sur la ragę de laborato- 
ire (virus fixe) ll-ćma patrie. Extr. du Buli, de 
l'Acad. des sciences. Cracovie, impr. de V univ. 
1905, 8-ka, str. 668— 713. 

Opolski St. Ueber den Einfluss de Lichtes und 
Warme auf die ' chlorierung und Broroierung der 
Tbiopbenbomologe. Extr. du Buli. de TAcad. des 
sciences. Cracovie, impr. de luuiy. 1905, 8-ka, str. 
727—732. 

Popiel Jean. A. Mr. Lc Comte Leon Tolstoi 
une letre, 8-ka, str. 25. Warszawa, 1905. Gebeth. 
i Wolff. kop. 25. 

PorębOWioz E. (ChretJen de Troyes et le ro- 
man d actualitć au XII si6cle). Extr. de Buli. de 
TAcad. des sciences de Cracovie. Cracovie impr. de 
luniY., 1905, 8-ka, str. 101 — 112. 

Prus Bolesław. La Nova Jaro de... Janko-Mu- 
zikanlo dc H. Sienkiewicz, El la lingvo pola tradu- 
kis A. Grabowski, Du rakontoj la lingvo intemacia 
Esperanto, 8-ka, str. 20. Niirnberg, 1891. ^^bi- 
S7awa, 1905. M. ArcL kop. 20. 

RoSSOWekl St. Circe. Dramatisches Marchen im 
einen Prolog uud fiinf Bildem. Von... Deutscb von 
Albert Zipper. Autorisierte Uebersetzung. Den 
Biibnen gegenuber ACanuskrypt. 8-ka, 125, Lem- 
berg, 1905. W. Zukerkandel. 

SzymaAski MieolslauS. Ein Beitrag zur Helmin- 
tologie. Extr. du Buli, de TAcad. des sciences, Cra- 
covie, impr. de l'univ. 1905, 8-ka, str. 783—735 z^ 
planem. 






Redaktor 1 W^ydawoa R. W^ende. 



^^^l^:^.:.NJ:»^iE«^!!;2K'^^^^^^^i^^^^^^^^^^^^^^ 



Prenumeratę przyjmują wszystkie księgarnie 

Pamiętnik Literacki Rok V. 

Czasopismo kwartabie, poświęcone histoiyi i krytyce literatury polskiej, wydawane przez Towa- 
rzystwo Literackie imienia Adama Mickiewicza we Lwowie. Ze stałem współpracownictwem: Alek- 
sandra Bnicknera, Ignacego Chrzanowskiego, K. M. Górskiego, Józefa Kallenbacha, Stanisła- 
wa Ptaszyckiego, Stanisława Windakiewicza. Pod redakcyą Wilhelma Bnichnalskiego, Bronisła- 
wa Gubrynowicza i Edwarda Porębowicza. 

Prenumerata roczna rb. 6, z przesyłką pocztową rb. 7. 



Skład głftwny « księgarni E. WENDE i S-ka « Warszawie. 



Ostatnie nowości złożone na 



głównym 



w Księgarni C# WEMDE I S^M w Warszawie: 



Brodowski JFeUk», DZIECIĘ SYMCHY. 

Cena kop. 6. 

— STRACONE LIŚCIE. Cena kop. 6. 
Ci^opowski H. Imk. OBLICZENIE LIN 

DRUCIANYCH. (Calcul de la rósistance 
des c&bles en fil de fer). Nowa teorya. 
Część I. Odbitka z „Przeglądu Techniczne- 
go*^, r. 1904 i 1905. Cena kop. 80. 

JhUeeka Wanda. NOWY ABRAHAM. 

Cena kop. 6. 

JPaniłowski Gustaw. NAD URWIS- 
KIEM. Cena kop. 3. 

nesehamps Emii. ŻYCIE MORZA. 
Podług oryeinalu francuskiego opracował 
F. Wermiński. W oprawie cena kop. 50. 

nro^dowski Jan. SZKOŁA NA FOR- 
TEPIAN. Ułożył z uwzględnieniem moty- 
wów polskich... Cena rb. 3. 

Gomuiieki Wiktor, CHAŁAT. 

Cena kop. 6. 

Herywgy T. J>r. METODY BADANIA 
i miejscowego badania chorób krtani. Z 137-u 
rysunkami w tekście i 3-ma tablicami. 
Cena rb. 3. W kartonie cena rb. 3 kop. 30. 

Jnnos»a Klemens. CUD NA KIRKU- 
CIE. Cena kop. 6. 

— ŁACIARZ. Cena kop. (). 
Konopnicka Marya, JAKTON. 

Cena kop. 3. 

— MENDEL GDAŃSKI. Cena kop. 6. 
JLagerWf Selma, LEGENDY CHRY- 
STUSOWE. PrzeWad Wandy Młodnickiej. 

Cena rb. 1 kop. 30. 



Maehlejd J. Ms. KRÓTKI ZARYS 
dziejów Kościoła chrześcijańskiego (wedle 
G. A. Leupolda) opracowaJ, działem dzie- 
jów Kościoła w Polsce i krótką Symboliką 
pomnożył, oraz ilustracyami opatrzył... 

Cena rb. 1 kop. 20. 

MiekieuyŁenf Adanm. GRAŻYNA. Powieść 
litewska w trzech ustępach dramatycznych. 
Ułożył Gustaw Baumfeld. Cena kop. 50. 

OHusMewski Wi. nr. ZAR YS NAUKI 
O ZBOCZENIACH MOWY. (Logopatolo- 
gia). Cena kop. 75. 



Orufesufkotifa Elinfa. 

— GEDALI. 

— OGNIWA. 

— SYLNY SAMSON. 



DAJ KWIATEK. 

Cena kop. 6. 

Cena kop. 6. 

Cena kop. 6. 

Cena kop. 10. 



Jiawic» " Witanoufski Michał. 

KS. AUGUSTYN KORDECKI. Zarys bio- 
graficzno-hiptoryczny w 300 rocznicę urodzin 
obrońcy Jasnej-Góry. Cena kop. 30. 

Simroth H. BIOLOGJA ZWIERZĄT. 

Cena rb. 1 kop. 50. 

ŚufiętoehotMfski Aleksander. CHA- 
WA RUBIN. Cena kop. 6. 

Zdufieehowski JKai^mieruf. PERŁA. 

Zielefrie«<k««ta Mary a, AMERYKAŃ- 
SKI FILOZOF-POETA. (Ralf Waldo Emer- 
son). Odbitka z „Biblioteki Warszawskiej''. 

Cena kop. 25^ 



M. Zdzleoliowskl. 



Rzecz o współczesnych kierunkach 
myśli katolickiej. 



Nowość! „PESTis PERNieiosissiMA" s:;To;:7p.es. poczt. Kop. eo. 

D« nabycia we wszystkich kslęgarniacłi. ** Wydawnictwo księg. E. WENDE i S-ka. 




DWUTYGODNIK 

LITERACKO- 

nUZYCZNY 



POŚWIĘCONY SZERZENIU ZAMIŁOWANIA DO MUZYKI I ŚPIEWU ZBIOROWEGO. 

Wychodzi 15-go i 30-go każdego miesiąca. 

Kosztuje w Warszawie kwart. 1 rb., na prowincji 1 rb. 25 kop., za granicą 1 rb. 50kop. 

REDAKCJA I ADMINISTRACJA u™-., oknowy p.fl. 

u Glalilnai 21 1 iURSZIlWE. w ksiHirni p. firMą C WlldllOWSkl 



Do nabycia we wszystkich księgarniach: 

Archiwum Jana Zamoyskiego Kanclerza i het- 
mana wielkiego koronnego. Tom I. 1553 — 
1579. Wydal Dr. Wadaw Sobieski. 

Cana rb. 7. 

Bauke Mawryey hr, Spadeic piśmien- 
niczy po generale... z rękopisu wydal i przed- 
mową poprzedził Aleks. Rembowski z 2 por- 
tretami i 6 rycinami. Cena rb. 2 kop. 70. 

ŁiOi^i/śkshi Wiad. Prawem i Lewem. 2 to- 
my. Tom I zawiera j^Czasy i Ludzie". 
Tom II. Wojny prywatne. Wydanie drugie 
przejrzane i znacznie pomnożone, z 92 ry- 
cinami w tekście. Cena rb. 10. 

Sadotcski Benryk, Ordery i oznalci za- 
ezczytne w Poioce. Część I. 

Cena rb. 1 kop. 50. 

Sarei Albert. Sprawa wschodnia w XVili 

wielcu. Pierwpzy podział Polski i traktat 
Kainardżyjski z przedmową Szymona Aske- 
nazego. Wydanie nowe. Ceiia rb. 2 kop. 40. 



Taiikshi MLatKiwUemf. 

PipiiCIE LAT W LEGJOHACH 

PAMIĘTNIKI. 

Z przedmową i przypisami Stanisł. W. Turowsldego. 

Cena rb. 1. 

I^umolard Hewryk. 

JAPONIA 

pod względem politycznym, 
ekonomicznym i społecznym. 

Tłumaczenie M. Sarneckiej. 

Cena rb. 2. 



Tjedue A. 

TELEGRAF BEZ DRUTU 

z 9 rysunkami. 

przełożył St. Boufał. 

Cena kop. 30. 

PIOTROWSKI STAN. 

WSPÓLNA WySNOŚĆ ZIEMSKA 
W 





STUDYUI EKOIOMICZIO-SPOŁECZRE. 
Cer)a rb. S. 



Do nabycia we wszystkich księgarniach: 
HENRYK STRUVE 

WSTĘP KRYTYCZNY DO FILOZOFII 

czyli 

Rozbiór Zasadniczych pojęć o Filozofii 

z dodanieni 
Słowaika filozoficznego i spisu autorów. 

Wydanie trzecie. ^ Cena rb. 3. 

Sk4ad główny w Kaięgarni E. WENOE i S-ka 

4^ ^^-^^ ^^^^4^^^ 



■tf^^^tf^tf^^^ 



M^^M^^^^^^ 



PoMiiik ięif kowy mk ¥. 

Miesięcznik poświęcony' poprawności języka i stylu polskiego, wychodzi w Krakowie pod redakcją R. Zawilińsklego. 

Przedpłata roczna wynosi: w Warszawie rb. 1 kop. 50, z przesyłką pocztową rb. 
1 kop. 80. w Galicji (z przesyłką) 3 kor., w W. Ks. Poznańskim i Prusiech 3 mar- 
ki, za granicą 3 fr. 50 cent. 

Skład główny w keięgarni E. Wende i S-ka w Warszawie. 



Do nabycia we wszystkich księgarniach: 



France AnatoL WYBÓR PISM. Tom I. 
Pisma krytyczne. Tłumaczył Jan Sten. 

Cena rb. 1 kop. 30. 

— WYBÓR PISM. Tom II. Gospoda pod 
Królową Gęsią-Nóżką. Cena rb 1 kop. 75. 

Gąmiarowski Waeiauf. PANI WA- 
LEWSKA. Powieść historyczna z epoki 
Napoleońskiej. 2 tomy. Cena rb. 4. 

Gem%an JuHusnf, LILITH. Trzy akty. 

Cena rb. 2. 
Gu^^terAreh, Ciarering. A WSZYST- 
KO Z MIŁOŚCI. Przekład Eug. Żmijew- 
skiej. Cena rb. 1. 
JKamrotricAf «Jaf». UCZTA HEROD YA- 
Dy. Poemat dramatyczny w trzech aktach. 

Cena rb. 2 kop. 50. 
Mareinoteska Jfan. OGNIWA. 

Cena kop. 80. 

— PRZEBŁYSKI. Cena rb. 1. 
Nowaei^^kshi A. N. SKOTOPASKI SO- 
WIZDRZALSKIE. Cena kop. 80. 



Raray'€hr»anowsM. PANI ŻAŃCIA. 
Powieść współczesna. 2 tomy. Cena rb. 4. 

JVM^eetotr«lMK tJanifta. DUSZA. Fan- 
tazya dramatyczna w czterech obrazach. 

Cena rb. I. 

JPrfnfbysi^etcski 8t. SYNOWIE ZIĘML 

Cena rb. 1 kop. 60. 

SoOnfieti^ieiifówna M. CZAR ARY. Po- 
wieść. Cena rb. J kop. 80. 

Zapolska Gabryela. FIN -DE -SIE- 
CLEISTKA, powieść. Cena rb. 2 kop. 35. 

— JAK TEOZA. Powieść. Cena rb. 1 kop. 30, 

— JOJNE FIRUŁKES. Sztuka w 5 aktach 
z tańcami, śpiewami na tle stosunków żydow- 
skich. Cena kop. 80. 

— MODLITWA PAŃSKA. Powieść. 

Cena rb. 1 kop. 20. 

Żmudi^ki Wacław. KSIĘGA BYTU. 

Cena rb. 1 kop. 50. 



■^^^^^^^ 






DLa ROLMIKÓW: 



^■^•^KM^.^ 



CHMIELEWSKI Z. 

PODRĘCZNIK AHALIZY CHEMICZNO-ROLNICZEJ 

Cena rb. 1. 



FROI^ J 



^0^^^^m^» 



O hodowli drzew i krzewów owocowych 
w ogródkach małych gospodarstw ^^^^^^ 



z 61 rysunkami. 



Cena kop. 70. 

Z 60 rysunkami w tekście. 
Cena rb. 1 kop. SO. 



GOLiŃSKist OWOCARSTWO. 

SEMPOŁOWSKI A. Dr. 

Hodowla i oszlachetnianie roślin gospodarskich ŁenTrb^ii^p''?^ 

nasze trawy łąkowe i ich opis z ?? rycmann w tekśde 



produkcya nasienia i układanie mieszanek 



Cena rb. 1 kop. 50. 



KOZICKI St 

i J. LUTOSŁAWSKI. 



pD 7 p lĄ/O D NI I W P^ ważniejszych wyższych zakładacłi 
■ I^A^Ł^ VVV/Ł#llilIV Rolniczo - naukowych zagranicą. 

Ceria kop. 0O. 



•.< 



V 

f 



1 ■ 



} 



/ 



• 

Ksi4^garnia C. WEMDE I S=S^ w Warsz 



POLECA WYDAWNICTWA: 




BRONISŁAWA NATANSONA 



Rb. k. 

Baudoln Janina. NOWELE. 1.— 

Cann , W. ŚWIAT DROBNOUSTRO- 
JO W. Bakteryc. (Germ Life). Przeło- 
żył z angieiekiego Dr. F. Sachs. 
Z 34 rysnn. w teście. — 50 

HStrding Harald. KAROL PARWIN. 

Przełożył Df. M. F. —.30 

— JAN JAKOB ROUSSEAU. Życie 
i dzieła. Z orygioaJnego wydania nie- 
mieckiego przełożył Zygmunt Herynjr. — .50 

Haltzendarff Fr. ZNACZENIE OPINII 

PUBLICZNEJ w życiu państwowem. —.50 

Jellanta Cezary. DANTE ALIGHIEKI. 

Życiorys. — .60 

Kochanowski J. K. KAZIMIERZ WIEL- 
KI. Zarys żywota i panowania. —.75 

iConopnioi(a Marya. Z ROKU MICKIE^ 

WICZOWSKIEGO. 1.50 

Księga pamiątlcowa na uczczenie setnej 
rocznicy urodzin Adama Mickiewicza 
(1789—1889), 2 tomy. . 5.— 

W ozdobnej oprawie rb. 7 i 8.— 

Ung Aadzew. MITOLOGIA. Wierzenia 
pierwotne. Z encyktopedyi brytan - 
skiej przdoźył A. L. — .60 

Mataszewsici Ignacy. DYABEX W POE- 
ZYL mstorya i psychologia postaci 
uosabiających zło w literaturze pięk- . 



i?t>. K. 



nej wszystkich narodów i wieków. Stu- 
dyum literacko:porównawcze. Wy- 
danie drugie znacznie powiększone * . 
i przerobione. 1.20 

iHunro Jolin.. OPOWIADANIE O fiŁBK- 
• TRYCZNOSCI. Tłuma<ąył z angiel- 
skiego Feliks Warmiński. Ze 100 ry- 
sunkami w tekście. — .50 

Oppenheim L. Dr. SUMIENIE. Przekład 

z niemieckiego. — .30 

Orzeszkowa El. LIST do kobiet niemiec- 
kich i o polce francuzom. , — .30 

Porębowioz Edward. ŚW. FRANCISZEK 

Z ASSYŻU. ^ —.60 

Pattłson Muir IH. M. ŚWIAT ZJAWISK 
CHEMICZNYCH. Przełożyła z an- 
gielskiego Cecylia Hoiewińska. —.40 

Sewer. MATKA. I^owieść z życia ludu. — .25 
Wells H. e. PODROŻ W CZASIE. Opo- 
wieść fantastyczna. Z angielskiego 
przełożył Feliks. Wermiński, ^^.— .50 

Winiarski Leon. WILIAM MORRIS. —.60 
ZieHen T. Dr. ZASADY PSYCHOLO- 
GII fizyologicznej w 15 wykładach. 
Przekład czwartego wydania dzieła: 
^^Leitfaden der physlologischen psy- 
chologie*'. Z pi^dmową Adama Mahr- 
burga. Z 23 rysunkami- w tekście. . 1.80 







>♦ 



PERPETUUM MOBILE" 



Popularny opis pomysłowych, nader zajmujących, jednakowoż, bezskutecznych konstruk- 
cyi wynalazczych na „wieczyste ruchadło^ — 21 rycin w tekście. Napisałi JETcfimattif 

JAha'hHhi, Cena SO kop. 
Nakładem ^J^tr^e^mysŁou^eu^ wychodzą ilustrowane szkice populariie Wdmiwu^ 

da, JLibailkskiego p. t. 

ZE ŚWIATA POSTĘPU TECHNIKI i PRZEMYSŁU 

Wyszedł: 

TOMI^ I. Z postępów techniki tcojennej. (Olbrzymy i karły.— 
Rozwój marynark. — Pancerz i działo. — Na pokładzie torpedowca. — Genjalny pocisk 
Witeheada. — Stafcki podwodne. — W głębi oceanu. — Podmorska łódź przyszłości. 
(Rycin 24). Cena 40 kop. 

TOMIK II. Tęehnika w boju o światło. Cena I^O kop. 

TOMIK III. Waika « światem niewidutiainytn. Cena 20 kop. 
Podbój atmosfery, Opanowanie ziemi i t. p. Cena od arkusza druku 10 kop. Każdy 

tomik 2 — 3 arkuszy druku. 

Skład główny w Kslęgrarni B. WENDB 1 S-ka w W^arszawle. 



ftttftfWWtftWfWfffWTWtftfWift?fmWtft?tlłt(f^^ 

JI^osBOJieHo U^ensypoK). Bapmana, 2 Mapra 1905 r. Druk Piotra Laskauera i S-ki, Nowy-Swiat 41. 



i \ (ll'^-:' 



r\>V^.cc^^r;A V 'T 



V. 



Ag 4. 



H^u/srawu, (Ar/n / fisj /^meta/a ICOS r. 



Rok 5. 



Miesięcznik, poświęcony krytyce i bibliograf] i polskiej, 

pod kierunkiem literackiin ADAMA MAHRBUROA. 

PrcDiunenu wjBooł: 

■ Imiiii norii ri :, łi inwlKlI I ■ Cmnttti ri i.HL 



TREŚĆ; Krytyki: Adamowicz £. „Julian Moera 
7. Poradowa''; Antonicaiet K. is. „Kazania o 
Matce Boskiej oraz naaki majone"; Aspiro 
„Pod pantoflem"; Bruckner A. „Kóżnowiercy 
poUcy"; Cterny M „Doo Lety" i „SŁrsceńcy*; 
Darirartki A. „Bona Sforza"; Deotyma „Polska 
w pieśni, Sobieski pod Wiedniem"; Dr»ga~ 
sMcasti A. „Wtadyiilaw Syrokoroln"; Feldman 
W. „O twórcMińci St. Wyśpiańskiefra i St. Że- 
romskiego''; Hezjod „Teoj-oiija"; Hubę R. „Pi- 
Bma poprzedzono zaryseiG biogm ticzn o -kry tycz- 
ny m"; yafiAinojejłi A. „Atlas historyczny Rzpli- 
tej Polskiej"; Jasiński SI. „Poezje"; Konopnicka 
M. „Poeijft w nowym układzie"; Lach Adam 
„Logika i etyka"; Lastotcti K. (El.) „Pozwól 
rai mówić"; Le Roux A. „Życie artystyczne 

ludzkości"; Łada Jan „Swet boy"; Mar Jan St. 
„Samotni"; Mieamt A. „Przy wtórze rtl"; 
Naliowsii ff. „Jednostka i ojcÓł"; Nowactyński | 



A. N. „Skotopaaki sowizdrzalskie"; OsCrowikl 
St. Naifcz „Przed burzą"; Paicliiowsii M. „O- 
brazki i oponiadania"; Pellico Sil-uio „Moje 
wii^ienia"; Pietkiemict Z. „Siły i środki luda 
naszego"; ..Podręczna Eocyklopedja kościelna"; 
„RaJHtwo czyli błogość odtYwiania aię aurowe- 
mi roślinami"; Rtnauski kr. H. „Pamiątki 
IPana Hewerynu Soplicy"; Springer A. „Po- 
wezecbna ilustrowana historja sztuki": Syski A. 
„Eazania o męce pańskiej", Synoradiki M. 
„Jaksa z Miechowa" i „Judaszowe srebrniki"; 
SittiatUmir „Cieninota Galicii w świetle cyfr i 
faktów. 1772—1902"; X. Y. i /. Z. „Pamięt- 
nik ei-dziediica z dopiakami es-pachciarza"; 
Zawistowska K. „Poezje*-; Zbiertchowski H. 
,,Iia złotej przelecą".— Wyjaśnienia i polemi- 
ka.— Pod prasą.— Zmarli.— Kro nika— Czaaopi- 
ema.— Kurjer księgarski.— Bibliograf ja. 



Teologia, dzieła treści religijnej. 

Antoalawioz Karol X. Kazania o Matce 
Boskiej oraz Nauki majowe. 8-ka, str. 
301. Warszawa, 1W5. Wydanie przej- 
rzane i fioprawione. Księgarnia War- 
szawskiej np6lki wydawniczej. Cena 
rb. 1.20. 

W ostatnich kilko latach na rynku księ- 
garskim ukazało sig sporo przedruków kazań 
autorów, dziń jui nie żyjących, lecz utalento- 
wanych i cenionych w literaturae kościelnej. 
Przynosi to zaszczyt panom wydawcom, it za- 
znajamiają ogól z zabytkami religijnego pi- 



pclskiego. Po Skardze, Birko- 
wskim, Komperdzie, Wilczku, Eajsiewicza, ma- 
my obecnie wznowione wydanie kazań i nauk, 
poświęconych czci Marji, pióra znanego w li- 
teraturze jezuity, ka. K. Antoniewicza. Ze 
zbiorku tego, jak zresztą ze wszystkich prac 
autora- kaznodziei, wyziera oblicze myśliciela - 
poety, który umiejętność uchwycenia i przed- 
stawienia przedmiotu łączy zawsze z piękną, 
barwną formą. Szkoda jednak, że wydawni- 
ctwo Kzpecą takie kwiatki, jak np. ,To ty ze 
szczęściem twego dziecka chcesz grać w djabel- 
ka' (str. 9), „modne salony uczyniłaś targowi- 
cą niewolnic, jak w Carogrodzie" (str. 10—11), 
„Bykowce" (sir. 91), „zapoznawszy powołanie 
swoje, zapoznaje i godność swoją" (str. 173). 



130 



M 4. 



Mimo te usterki — całość czyta się z przy- 
jemnością i pożytkiem dla umysłu i serca. 

ITs. S. K^ Wesołowski. 

Syakl Al. ks. Kazania o Męce Pańskiej, 
z kazań ks. Młodzianowskiego wyjął i 
opracował.... Warszawa, 1905. Nakład 
i własność KonstanlegoTrepte^o. Cena 
kop. 60, z przesyłką pocztową kop. 75. 

Prosto i rzewnie rozwija się to opowiadanie 
o Męce Chrystusowej. Bez sztucznych unie- 
sień, bez patosu górnolotnego, bez prozy ka- 
znodziejskiej, a co najważniejsza bez zbytniego 
realizmu w przedstawianiu szczegółów; toczy 
się to rozważanie, a dusza spółcierpiącego 
chrześcijanina z głębi swojego bólu czyni czę- 
sto inwokacje do Chrystusa. Rzewni, i powiem, 
kojąca poezja wieje z tych kart naszego ro- 
mantyka wymowy, jak słusznie ks. Syski na- 
zywa ks. M. Wszystko tu żyje i przemawia, 
krzyż i gwoździe zdają się czcić mękę Pańską. 
Książka ta, przeczytana choćby przed kaza- 
niem, podniesie ducha kaznodziei, a i do 
czytania wielkopostnego dla wiernych bardzo 
się nadaje. 

A^lr. Szkopowskt. 



Bibliografja, encyklop., dzieła zbio- 
rowe. 

Podręczna Enoyklopedya Kościelna. A— B 
Tom III i IV. Cena tomu rb. 2. 

Każdy chyba rozumie, że encyklopedja nie 
jest wydawnictwem, któreby można było bez. 
względnie chwalić lub bezwzględnie potępiać. 
Są tam rzeczy mocniejsze i słabsze, jak w ka- 
żdym dziele zbiorowym. Przyjemnie mi jest 
zaznaczyć, że tom ten stoi o wiele wyżej od 
poprzedniego Widoczną jest rzeczą, że skład 
redakcyjny pracował usilniej, co korzystnie od- 
biło się na samym dziele. Przedewszystkim 
jest ono równiejsze. Niema w nim tego nieu- 
.sprawiedliwionego niczym wydłużenia mniej 
ważnych artykułów kosztem ważniejszych. 
Wszystkie artykuły są bardziej wykończone, 
zaokrąglone; poruszono ważne materje, szcze- 
gólnie w zakresie nauki biblijnej i potrakto- 
wano je obszernie i wyczerpująco; niema rów- 
nież tego przeładowania cytatami źródeł. 

Przechodząc do szczegółowej oceny, zazna- 
czyć muszę dobre naogół opracowanie życio- 



rysów. Jest ich bardzo dużo i trzeba przy- 
znać, że w stosunku do ważności traktowa- 
nych osób są bardziej równomierne. Dosko- 
nałe si życiorysy Sw. Bernarda (X. K. R.), 
Bacona Werulamskiego (Ch.), Baura (X. B), 
Bajusa (X. H. P.). Taki Bernard Elaudjusz 
(X. H. P.) jest wzorem krótkiego a doskona- 
łego pisania. X. W. Sz... najlepiej, nawiasem 
mówiąc, piszący dziś o gnostycyzmie (p. „Hi- 
storja kościelna" t. 1), doskonale opisał Bazy- 
lidesa. Bardzo gruntowny jest życiorys Baju- 
sa Michała (X. H. P.). Wogóle autor, ukry- 
wający się pod temi znakami, wykazał tyle 
zdolności w tym kierunku, jego św. Augustyn 
pod względem tła, psychologii postaci, przed- 
stawienia czynów i dzieł, jest tak doskonały, 
że gdyby kto chciał nareszcie kiedyś wydać u 
nas prawdziwe żywoty świętych, to w nim 
widziałbym ich autora. Dobry jest dział gieo- 
graticzny,* w którym traktowano rzecz z pun- 
ktu stosunków kościelnych, oprócz zbyt po- 
bieżnego i krótkiego artykułu p. t. „Austrja". 
W dziale filozoficznym doskonały jest Averrhoes 
i averroizfn (X. H. P.) Za to bezwo^ti {YL, dr. 
G.) to artykuł dobry, jak to marka wskazuje, 
ale zupełnie nieprzystępny dla zwykłego czy- 
telnika. Autor ma zwyczaj przemawiania sa- 
memi terminami filozof iczuemi. Rzeczy ty- 
czące się bibiji najmocniej przedstawione. Ta- 
kie hibiji nazwy .. cytowanie.,, podziały ... (X. A. 
8.), biblijne stndja... teksty... tłumaczenia (H. dr. 
Hor., X. A. J., X. A. 8., Briickner, X. J. M.) 
to są rzeczy obszerne, wyczerpujące i przewa- 
żnie bardzo pracowite. Czy jednak autor Ba- 
bel wieiy wyczerpał wszystkie najnowsze kie- 
runki egzotyczne? Wątpię. Dobre artykuły ma 
dział archeologiczno-historyczny. Balsamowa- 
nie^ bałwochwalstico ^ Betleem (X. M. G.) są 
bardzo dobre. 

Działy koscielno-hi story czny i prawny znów 
uwzględniają szeroko rzeczy polskie. Dosko- 
nałe są: Benedyktyni ic Polsce (X. J. G.J, bar- 
dzo ciekawy i szczegółowy Benoni (czemu nie 
Benonici?) warszawscy (X. L. Ł.), Bernardyni 
i Bernardynki w Polsce (X. H, F.) bardzo Ści. 
sły i zawierający dużo ciekawych szczegółów. 
Krótko a dobrze opisano towarzystwa biblijne 
(X. A. J.). Doskonałym i pożytecznym ar- 
tykułem, a niesłychanie pracowitym }e&i biblio- 
grafja teologiczna (X. J. N.). Autor musiał 
tu włożyć dożo pracy. Dział prawny posiada 



.Ys 4. 



131 



doskonałe artykuły (H, A. K.); honeficja^ hi- 
gamja i wszystkie odnoszące się do słowa bi- 
skup i biskupstwo^ szczególnie biskupi na zie- 
miach polskich. Bardzo ciekawe są biblioteki 
(Dr. Sna., Ks. Kob.), osobliwie biblioteki w 
Polsce (Kęt.). Nie rozumiem tylko, dlaczego 
artykuł o karach na heretyków i rozgrzeszaniu 
niewierzących zatytułowano bezwyznaniowy^ 

Nie powiedziano, kiedy zaczęła wychodzić z 
ubycia bimacja (N. J. M.). Biogienetyczne prawo 

(X. dr. B.), to artykuł bardzo dobry, ale do 
encyklopedji za ciężki. Spis autorów nie po- 
kazuje, kto jedt X. A. L? Oprócz, paru błę- 
dów korek torskich, wydanie staranne. 

Ks. Szkopowski. 



Językoznawstwo, filologa. 

Hezjod. Teogonja, Przełożył i obja- 
śnił K. Raszewski. S-ka str. XXXIII+28. 
Warszawa, 1904 (na okładce 1905). Cena 
kop. 60. 

Niestrudzony tłumacz poetów starogreckich 
Kazimierz Kaszewski przysporzył znowu lite- 
raturze naszej pięknego przekładu Teogonji He- 
zjoda, której tłumaczenia polskiego dotąd nie 
mieliśmy. Niedawno temu przetłumaczył utwór 
Hczjoda „Roboty i dnie" (Lwów 1902), obec- 
nie, prowadząc systematycznie dalej swą pracę, 
obdarza nas przekładem drugiego poematu He- 
zjoda, obok Homera najdawniejszego poety gre- 
ckiego. Przekład Teogonji nastręczał niemało 
trudności, tekst bowiem tego poematu docho- 
wał się w formie skażonej; pełno w nim padto 
niejasności i sprzeczności, tak że tłumacz musi 
przy przekładzie tego poematu zużyć wiele pra- 
cy, której nie dostrzeże zwykły śmiertelnik, 
oceni jednak każdy filolog, znający oryginał. 
Tłumacz potrafił pokonać trudności, które pię- 
trzy oryginał, stworzył przekład dokładny, jasny 
pięknym i wzorowym dokonany językiem. Wiel- 
ką pomocą dla czytelnika jest objaśnienie po- 
dane przez tłumacza na ppczątku przekładu; 
zastanawia się w nim p. K. nad rozmaitemi 
kweatjami, jako to nad czasem napisania Teo- 
gonji, nad tym, czy poemat napisał sam Hezjod, 
czy też widoczne są w nim ślady pracy innych 
autorów, dalej, czy Teogonja doszła nas w pier- 
wotnej tormie; podaje wreszcie bardzo szczegó- 
łowy rozbiór poematu, poruszając w nim szereg 
najważniejszych rzeczy, potrzebnych do jego 



zrozumienia. Za piękny przekład poematu, 

duży zasób cierpliwości i wielką pracę która 

w nim tkwi, należy się czcigodnemu tłumaczowi 

od miłośników literatury klasycznej szczera 

wdzięczność i podzięka. 

Wiktor Hahn, 



Historja. 

Darowski Adam. Bona Sforza. 8-ka, str. 
230. Rzym, 1904. Cena rb. 1.65. 

Tytuł niezupełnie odpowiada treści. Zamiast 
biograf ji, osnutej na tle wieku, znajdujemy hi* 
storję małżeństwa Bony z królem Zygmuntem, 
opis podróży, uroczystości weselnych, intercy- 
zy ślubnej i wyprawy. „Małżeństwo Dony 
Sforza z Zygmuntem Starym*, byłby to naj- 
właściwszy tytuł omawianej książki. Obejmuje 
ona sześć rozdziałów. Pierwszy^ „Yergine la- 
tina" (Łacińska dziewica) opowiada o rzeczy 
bardzo cliarakterystycznej dla epoki Odrodze- 
nia, a mianowicie o hiszpańskim romansie p 
t. ^puestion de amor* (-Sprawa miłosna) wy- 
danym w Wenecji w 1513 r., którego bolia- 
terką jest 18-letnia podówczas Bona, pod na- 
zwiskiem Beliseny. Oczywiście wszystkie oso- 
by romansu są osobami historycznemi, żyjącemi 
współcześnie, a przemianowanemi tak nieznacz- 
nie (podobnie i nazwy miast), że znającemu 
stosunki włoskie nie trudno się domyślić na- 
zwisk rzeczywistych. Dowiadujemy się więc 
o młodości Bony z jej czasów neapolitańskicb. 
Ciekawa to powieść, przez to zwłaszcza, że ma- 
luje stosunki prawdziwe z życia codziennego 
arystokracji w Neapolu, wypadki historyczne 
między r. 1495 a 1512 i t. d. Autor (p. Da- 
rowski), streszczając obszernie ten romans, nie 
szczędzi nam wyjątków z niego, co powtarza 
się w całym dziele. Przy tym objaśnia niektó- 
re szczegóły historyczno-obyczajowe, z których 
możemy poznać charakter Odrodzenia w Nea- 
polu, brak zamiłowania do sztuki właściwej, a 
wielkie do przemysłu artystycznego i zabaw. 
„Małżeństwo Bony Sforzy" (II) opowiada o 
usilnych zabiegach matki, Izabelli aragońskiej, 
zmierzających do wydania za mąż jedynaczki: 
naprzód za syna Ludwika ^il Moro*" Maksy- 
miljana Sforzę, by tą drogą odzyskać dzie- 
dziczny Medjolan, potym za ks. Filipa, brata 
Karola Ul ks. Sabaudzkiego, nim, za sprawą 
cesarza Maksy miljana I, zjawił się Jagiellon- 



132 



Jtt 4. 



czyk. Bozdział ten jest historją małżeństwa; 
uie brak w nim takie charakterystyki zacho- 
wania się Zygmunta i dworu polskiego. Koń- 
czy się opisem ślubu per procura w Neapolu 
z posłem królewskim Stanisławem Ostroro- 
giem. Następuje dalej strona prawna aktu: 
„Intercyza ślubna", opis wyprawy, wcale szcze- 
gółowy, i — co nie bardzo tu na miejscu, 
szczegóły koronacji i uczty koronacyjnej w 
Krakowie. Następny bowiem rozdział obejmu- 
je „Podróż do Polski" i uroczysty ingres Bo- 
ny do. Krakowa. Na czwartym rozdziale koń- 
czy się rzecz właściwa. „Na Wawelu* bo- 
wiem, to krótki i powierzchowny opis zamku 
królewskiego — powierzchowny z powodu źró- 
dła, na jakim się autor oparł. Jest nim epo- 
peja niejakiego Partenopensa Suayiusa, litera- 
ta i dworzanina Izabelli, a potym Bony, któ- 
ry towarzyszył jej w podróży do Polski i opi- 
sał kraj nasz, jako świadek naoczny. Autor 
domyśla się, że pseudonimu Partenopeus uży- 
wał niejaki Spinettus, który był dworzaninem 
Bony. „Otoczenie Bony* {VI) to bliższe wia- 
domości o rodzicach jej i rodzeństwie, o kre- 
wnych i przyjaciołach, którzy otaczali ją w 
młodych latach lub później do Krakowa jej 
towarzyszyli. Rozdział ten znajdować się po- 
winien na początku książki, bo z osobami, 
których dotyka, spotykamy się w ciągu właściwe- 
go dzieła, nie mogąc nieraz się w nim rozej- 
rzeć. 

Układ książki jest stanowczo wadliwy i zbyt 
luźny. Sposób przedstawienia niekiedy chao- 
lyczny. Autor powtarza się często, jeden i ten 
^am szczegół opowiada nieraz kilkakrotnie, bez 
potrzeby, pomijając natomiast dane niektóre 
\s miejscach, gdzie właśnie znaleść się były 
})jwiuny. 

Język i styl gładki i potoczysty, sposób 
przedstawienia lekki i barwny, niekiedy je- 
*lnak niejasny, z powodu zbyt długich i za- 
wikłanych ofcresłów. Byłaby to książka bar- 
• Izo odpowiednia dla szerszej publiczności; wy- 
maga jednak od czytelnika przygotowania, 
'/.oajomosci zawikłanej i chaotycznej historji 
Włoch w XVI w., stosunków familijnych ów- 
czesnych rodów hiszpańskich i włoskich. „Bo- 
na Sforza", o ile sądzić można z przedstawie- 
nia rzeczy, nie miała być, według intencji au- 
tora, i nie jest dziełem naukowym. Cały apa- 
rat naukowy odrzucony, poszczególne rozdzia- 



ły — to raczej luźne szkice, o bardzo słabym 
między sobą związku. Książka nie robi wra- 
żenia jednolitej i metodycznej budowy; to wła- 
śnie może nam wytłumaczyć jej wadliwą kom- 
pozyję. Sposób przedstawienia i brak ścisłej 
metody — oto powody główne, dla których 

„Bony" nie można uważać za dzieło naukowe. 
Nie posuwając nauki, przynosi jednak bardzo 

wiele drobnych, ale niemniej nader ciekawych, 
a barwnych szczegółów obyczajowych i histo- 
rycznych (np. opis wjazdu do Krakowa i ucz- 
ty koronacyjnej o 24 daniach, 8 godzin trwa- 
jącej, a przerywanej mowami przy ofiarowywa- 
niu podarków, widowiskami « tańcami i t. d.) 
Dodać należy, że „Bonę" ozdabia pięć ilustra- 
cji, a mianowicie: portrety królowej Bony, Ka- 
zimierza brandenb. (brata Albrechta, ostatnie- 
go mistrza krzyżackiego), Prospera Colonny i 
Wiktorji Colonny, a wreszcie matki i ojca Bo- 
ny (pierwsza rycina) według podobizny na 

monecie czy medalu. 

Marjan Goyski, 

Jabtonow8ki Aleksander. Atlas historycz- 
ny Rzeczypospolitej Polskiej, wydany z 
zasiłkiem Akademii Umiejętności w Kra- 
kowie. Epoka przełomu z wieku XVI 
na XVII. Dział 11. „Ziemie ruskie* Rze- 
czypospolitej. (Kart. folio (76 X 01 ctm.) 
IV — 17). Warszawa - Wiedeń, 1899 — 
1904. Cena rb. 15. 

Przed trzydziestu laty rozpoczął był pz. au- 
tor wraz z prof. Adolfem Pawińskim wyda- 
wnictwo „Źródeł dziejowych**. Zawarły ono 
podzisdzień w dwudziestu paru tomach ma- 
terjał historyczny o charakterze przeważnie 
gieograficzno - statystycznym. Pawiński zajął 
się ziemiami piastowskiemi, a Jabłonowski o- 
garnął* ziemie ruskie na podstawie rejestrów 
poborowych z przełomu XVI wieku na XVII. 
W tomie V „Źródeł** wydal i opracował „Lu- 
stracye Królewf»zczyzn ziem ruskich** (Wołynia 
Poflola i Ukrainy z pierwszej połowy XVII 
witku); w t. VI „Rewizję zamków ziemi wo- 
łyńskiej* (poł. XVI st.), w t. XVIII (dwie 
częscij „Ziemie Ruskie** (Ruś Czerwona;, w 
XIX „Wołyń i Podole**, a w XX, XXI i 
XXII „Ukrainę**. Oprócz samego wydawni- 
ctwa materjałów i ich opracowania, zamiarem 
obu uczonych było przygotowanie syntezy kar- 
tograficznej tych danych, których publikacja 
„Źródeł* dostarczyła. Zgon przedwczesny nie 
pozwolił prof. Pawińskiemu na urzeczywistnię- 



Xk 4. 



133 



nie tego planu w stosunku do ziem piastow- 
skich; wykonał go natomiast Aleksander Ja- 
błonowski w swoim dziale — ruskim. W po- 
szukiwaniu odpowiedniej kanwy kartograficz- 
nej dla zamierzonego dzida, wybór sz. autora 
padł na mapę sztabową polską, na t zw. atlas 
gienerala Chrzanowskiego, wydany w Paryżu 
przed kilkudziesięciu laty (skala 1,7 : 400000). 
Pracę Al. Jabłonowski^o poprzedzają cztery 
karty wstępne: dwie pierwsze tytułowe, a dwie 
następne wypełnione objaśnieniami, dotyczące- 
mi źródeł i układu (barwy, podziały) dzieła, 
oraz spisem rodzajów posiadłości w ziemiach 
ruskich, rodzin i herbów właścicieli, a wreszcie — 
liczbami, wedle których każdą pozycję odszu- 
kać można na mapach bez trudu. Sam „Atlas** 
przedstawia nam stan ziem ruskich (przełom 
XVI w. na XVII) w dwuch kierunkach: pod 
względem administracyjnym i osadniczym. Wi- 
dzimy tedy na mapach ustalone ściśle lub w 
przybliżeniu — gdy na precyzję nie pozwaliby 
źródła — granice zewnętrzne ziem ruskich, 
granice województw, ziem, powiatów i włości, 
stolice województw, ziem i powiatów, starostw, 
dóbr duchownych, oraz włości prywatnych. 
Stan osadnictwa został przedstawiony za po- 
mocą barw odrębnych w siedmiu grupach na- 
stępnych: 1) Dobra królewskie, 2) dobra du- 
chowne obrządku łacińskiego, 3) dobra ducho- 
wne obrządku greckiego, 4) dobra ziemskie 
kniaziów znaczniejszych, 5) — mniej znacz- 
nych, 6) dobra ziemian możniejszych, 7) — 
mniej zamożnych, oraz szlachty gniazda znacz- 
niejsze. Grupa pierwsza objęła starostwa, dzier- 
żawy i pustynie, druga i trzecia — dobra du- 
chowieństwa świeckiego i zakonnego, czwarta 
— ziemie szesnastu rodów kniaziowskich li- 
tewsko-niskich, piąta — dwudziestu trzech ro- 
dów tegoż pochodzenia, szósta— dziewięćdziesię- 
ciu pięciu rodzin ziemiańskich, przeważnie szla- 
checkich, a siódma i ostatnia — takichże rodzin 
czterystu czterdziestu. Pod względem wiel- 
kości obszaru ziem posiadanych występują 
z kolei grupy: 1, 6, 4, 7, 2, 3, 5. Ponieważ w 
grupach czwartej i piątej widzimy niemal lOO^/o 
herbów typu wschodniego, a w szóstej i siód- 
mej około 907o herbów polskich, wynika stąd, 
oraz z przytoczonej wyżej kolei, że w „ziemiach 
ruskich^ rozszerzyła się najbardziej kolonizacja 
polska, prowadzona pod egidą władz państwo- 
wych królewskich (1), którym towarzyszyła 



tłumnie szlachta polska (6). Naporowi temu 
ulegli stosunkowo najmniej roożniejsi kniazio- 
wie litewsko-ruscy (4); najbardziej zaś kniazio- 
wie drugorzędni (5), nad któremi zagórowała 
uboższa nawet szlachta z Korony (7), Wier- 
ną, a naturalną ilustracją tego stanu rzeczy 
była przewaga ilościowa posiadłości Kościoła 
rzymsko-katolickiego na Busi (2) nad własno- 
ścią ziemską cerkiewną (3^. Z wielu względów, 
których tu roztrząsać nie możemy '^), narzuca 
się wniosek, że ^Atlas^ Jabłonowskiego przed- 
stawił nam w bardzo znacznej mierze stan 
pierwotny osadnictwa wschodniej połaci Bzpltej. 
Uważamy przeto, że najodpowiedniejszym pen- 
dent etnograficznie polskim tego dzi^a, nazwa- 
nego „Działem II" (por. tytuł), byłby ^Dział 
I^ — nie ten, jaki Pawiński zamierzył, ale in- 
ny, na materjale średniowiecznym oparty — 
Atlas osadnictwa ziem piastowskich z przełomu 
wieku XIV na XV. W cennej pracy Ale- 
ksandra Jabłonowskiego zyskujemy dzieło po- 
mnikowe, oryginalne w pomyśle, a sumienne— 
benedyktyńskie w wykonaniu. Żywimy nadzieję, 
że stanie się ono pobudką i przykładem dla przy- 
szłych, bodaj najliczniejszych studjów i opraco- 
wań w tym dotąd niezwykle zaniedbanym kierun- 
ku badań. Przygotowałyby one podstawę naj- 
gruntowniejszą dla przyszłych dociekań nad 
dziejami rozwoju wewnętrznego Polski pod 
względem społecznym, agrarnym i ekonomicz- 
nym. — Ta praca żywotna, zrodzona wśród 
ciężkich a rozlicznych mozołów, w trzydziestą 
rocznicę początków wydawnictwa „Zródd: dzie- 
jowych", a na progu pięćdziesiątej, jubileuszo- 
wej rocznicy pracy dziejopisarskiej sz. au- 
tora, stanie się niewątpliwie w naszym dorob- 
ku naukowym aere perennius. 

J. K. Kochanowski, 

Historja i teorja literatury. 

Adanowioz Bogusław. Juljan Moers z Po-- 
radowa (Elżbieta Bośniacka), Wspomnie- 
nie pośmiertne. Pisd., 1904. 

Pierwsza to, dokładniejsza nieco od dotych- 
czasowych nekrologów, notatka o zmarłej nie- 



*) Por. obszerniejsze sprawozdanie moje z 
tegoż dzieła, zamieszczone świeżo w „Tygodn. 
Ilustrowanym", p. t. „Dzieło pomnikowe". 



134 



J& 4. 



dawno autorce, Elżbiecie z Rnlikowskich Bo- 
śniackiej, pisującej pod pseudonimem Juljana 
Moers z Póradowa (ur. 1837 f 1904, 22 czerw- 
ca). Zwłaszcza w części drugiej o dziełach 
Bośniackie], wylicza autor, oprócz znanych 
utworów (Przeor Paulinów, Lilja Wawelu, 
Wesele Zdobywcy (Atylla), Góry sława (Rayne- 
da) Kleopatra), także niedrukowane dotąd 
utwory dramatyczne autorki, jakoto: Miłość 
królewska (Zygmunta Augusta do Barbary 
Radziwilłównej), Halszka z Ostroga, Michał 
Waleczny, Faworyt Carowej, Konfederaci Bar- 
scy, Spytek z Melsztyna, Rodzina Kraka, Bo- 
lesław Szczodry, Sayanarola, Daniel, Odsiecz 
Wiednia. W części trzeciej przytacza autor 
kilka wyjątków z poematów Bośniackiej. 
W szczegóły na razie p. A. się nie zapusz- 
cza, wkrótce bowiem ma się ukazać zbiorowe 
wydanie pism autorki, obejmujące 8 — 10 to- 
mów. Na str. 18 znajdujemy notatkę, że ro- 
dzina Rnlikowskich pochodzi z normanckiej 
rodziny ks. Moersów, dlatego też autorka przy- 
brała ten pseudonim. 

mktor Hahn, 

Br&ckner Aleksander. Różnowierey polscy. 
Szkice obyczajowe i literackie. Serja I 
8--ka, str. III i 281. Warszawa, 1905. Na- 
kładem Księgarni naukowej. Cena rb. 1 
kop. 80. 

Na książkę złożyło się pięć rozpraw dawniej- 
szych, drukowanych w „Ateneum,* a miano- 
wicie: „Jan Łaski" (r. 1898, tom II), „Marcin 
Krowicki" (1889, U). „Arjanie P (1896, II), 
„Arjanie II« (1896, III) i „Marcin Czechowic* 
(1898, I). Wszystkie jednak te rozprawy pod- 
da! autor, niezmordowany w swoich wciąż dal- 
szych i dalszych badaniach, gruntownej rewi- 
zji, uzupełniając je szeregiem nowych wiado- 
mości i przyczynków. W biografji Łaskiego 
(Ktr. 48—49) stwierdził prof. Briickner na pod- 
stawie łacińskiego wydania „Mnicha* Kromera 
oraz dziełka „In duos Martini Cromeri dialo- 
gos... animadyersiones** — że, wbrew wywodom 
Dal ton a, mieli słuszność Korytkowski i Za- 
krzewski, twierdząc, że rewokacja Łaskiego 
z r. 1542 jest nie sfałszowana, lecz, niestety, 
autentyczna. Na str. 76 uzupdnił autor pier- 
wotny tekst rozprawy na podstawie nieznanych 
mu dawniej pipm: obszernego listu spółczesne- 
go jakiegoś księdza Ninicjusza do jakiegoś Ce- 
lestyna, oraz listu Krowickiego do Orzechow- 



skiego (^Wierzbowski, Biblioteka zapomnianych 
poetów i prozaików polskich, zeszyt 16). Ten 
sam list jest źródłem uzupełnienia rozdziału 
o Krowickim (str. 118 — 119). Do studjów 
o Arjanach dodał autor wiadomość o posel- 
stwie „ministrów litewskich* na synody do 
Krakowa i Pińczowa r. 1563 (str. 159 — 161), 
oraz o rzadkiej a ciekawej książce „O praw- 
dziwej śmierci, zmartwychwstaniu i żywocie 
wiecznym J. Chrystusa Pana naszego i każde- 
go za tym wiernego tudzież też i o prawdzi- 
wych pociechach ztąd pochodzących, a to prze- 
ciwko fałszywemu zmyśleniu Antykrystowemu 

jego duszach, którymi wszystek świat zwiódł 
i smrodliwe pożytki królestwa swego wynalaw- 
szy nieladajako zmoćnił* (str. 1!)4 — 195), 

1 wreszcie w zakończeniu rozprawy o Czecho- 
wicu wydrukowano obszerne wyjątki z „Re- 
cepty na plastr Czechowica" jezuity Żebrow- 
skiego (str. 267 — 275) i z broszury ^Apendix 
albo Zawieszenie wyznania niektórych orga- 
nów bluźnierskiegd zboru rakowskiego na sen- 
tencjach pisma budowane* (str. 275—279). Te 
są uzupełnienia najważniejsze; inne (up. na str. 
151, 158, 193^ mniejszą już posiadają wagę. 

„Szkice obyczajowe i literackie*, jak nazywa 
autor swe studja o różnowiercach polskich, na- 
leżą do najlepszych prac prof. Briicknera; rzu- 
cają one ciekawe światło na stosunki religijne 
Polski XVI wieku i na ich odbicie w kultu- 
rze, literaturze i życiu. 

I^. Chrzanowski. 

Drogoszewski A. Władysław Syrokomla. 
a823— 1862). Odbitka z „Biblioteki War- 
szawskiej*' 8-ka, str. 119 f H 5 f ni. War- 
szawa, 1905. Księgarnia Naukowa. Ce- 
na rb. 1. 

O Syrokomli pisano u nas niewiele, a zaw- 
sze szkicowo tylko, niemal doływczo. Kra- 
szewski ogłosił o nim pracę, bogatą w szczegó- 
ły biograficzne, Spasowicz, Tyszyński i K^o- 
ściałkowska, starali się scharakteryzować jego 
działalność w niewielkich szkicach — podpisa- 
ny zaś ma ua sumieniu dosyć obszerną, ale 
bardzo „popularną*, dla ludu przeznaczoną^ 
monografję o „lirniku litewskim**. P. Drogo- 
szewski pierwszy przyłożył miarę krytyczną do 
tego wszystkiego, co poprzednio o Syrokomli 
pisano i do części jego poetyckiej spuścizny. 
Nie znaczy to, że w powyższej książce znaj- 
dziemy wynik mozolnych archiwalnych lub hi-" 



As 4 



135 



storyczno- porównawczych studjów, mnóstwo 
nowych faktów i t. d.; ani nieliczne nowe 
szczegóły, ani poglądy p. Drogoszewskiego nie 
zmieniają zasadniczo dotychczasowych pojęć 
o Syrokomli. Po raz pierwszy jednak zesta- 
wiono i porównano w tej pracy sprzeczne nie- 
raz wiadomości, wejrzano w nie baczniej, usu- 
wając niejednokrotnie plewę od ziarna, rzucono 
kilka pęków światła na postać poety z rozmai- 
tych punktów widzenia — słowem zrobiono 
pierwszy krok do krytycznej monograiji. Eoz- 
prawa ta sprawia wrażenie rewizji prac daw- 
niejszych, dokonanej przez człowieka bystrego, 
trzeźwo myślącego, a bardzo inteliglentnego, nie 
natężającego się jednak zbytnio, aby zakres 
swej pracy rozszerzyć. Że tak jest istotnie, 
niech świadczy taki szczegół. Autor zastanawia 
się nad kwestją pierwszych utwprów Syrokomli 
drukowanych w ,,Athenaeum'' Kraszewskiego, 
i zestawia dwa sprzeczne zapatrywania, poda- 
jące raz rok 1844 drugi raz r. 1846, jako datę 
pierwszego wystąpienia Syrokomli na widownię 
literacką, nie rozstrzyga jednak sprawy. Dla- 
czego? ^Sprawdzić nie mogliśmy — powiada — 
bo nie mieliśmy w ręku roczników „Athenae- 
um.** Wobec tego, że każda poważniejsza bi- 
bljoteka roczniki te zawiera, jest to powód, 
który w iródłowej pracy nie mógłby się chyba 
pojawić! Drugi jeszcze przykład. W rozdziale 
IV mówi autor o stosunku poezji Syrokomli 
do romantyzmu, poprzestaje jednak na omó- 
wieniu pierwszych tylko utworów ^lirnika li- 
tewskiego^ i zestawieniu ich z baladami Mic- 
kiewicza. Dlaczego niema tu mowy o następ- 
nych utworach, o wpływie „Grażyny**, „Wal- 
lenroda** i j^Pana Tadeusza* na późniejsze ga- 
wędy? Jest niemal niepodobieństwem, żeby 
tych rażących analogji nie zauważył autor, 
'który o wiele subtelniejsze związki umiał na 
jaw wydobyć. Widocznie nie zależało autoro- 
wi ani na dokładności, ani na wyczerpaniu te- 
matu. Więcej jeszcze szkody przynosi książce 
błędny jej układ. Szczegóły nie są powiązane 
należycie w odpowiedm'e grupy, lub grupy te 
umieszczone są w takim miejscu, że muszą 
pozostać tylko fragmentami tego, co być po- 
winno, a nadto przerywają niepotrzebnie lo- 
giczny tok opowiadania. Rozprawa p. Drogo- 
szewskiego składa się z czternastu rozdziałów, 
a już w piątym mówi autor o „organizacji 
poetyckiej Syrokomli**, rzecz więc jasna, że 



kwestji nie wyczerpuje: w rozdziale III opo- 
wiada o życiu poety do r. 1852 — dalszy ciąg 
tego opoiyiadania znajdujemy dopiero w roz* 
dziale VIII! 

Pomimo tych usterko w, praca p. Drogoszew*- 
skiego ma niemałą wartość. Zawdzięcza ją 
nie tylko bystrości autora, trafności jego są- 
dów, ale także barwności opowiadania i gorą- 
cemu umiłowaniu przedmiotu, widocznemu na 
każdej karcie. To serdeczne uczucie i współ- 
czucie z poetą udziela się także czytelnikowi 
i sprawia, że postać Syrokomli staje mu się 
nietylko zrozumialszą, bliższą, ale i droższą. 
Byłoby bardzo pożądane, żeby rozprawa p. 
Drogoszewskiego była tylko wstępem, zapo- 
wiedzią obszernej, gruntownej monografji o Sy- 
rokomli. Teraz, kiedy autor „Mohorta** do- 
czekał się szczegółowego wizerunku literackie- 
go, czas najwyż$»zy pomyśleć także o ^lirniku 
litewskim**, a p. Drygoszewsfci ma wszelkie 
dane po temu, aby spełnić to zadanie z . po- 
żytkiem dla nauki. 

Tadetise Pini, 

Feldman W. O twórczości Stanisława 
Wyspiańskiego i Stefana Żeromskieyo. 
WyWady wygłoszone na Wyższych kur- 
sach wakacyjnych w Zakopanem. 8-ka 
str. 168. Kraków, 1905. Księgarnia Nau- 
kowa. Cena rb. 1. 

Jest to książka napisana świetnie. Autor 
podaje w niej charakterystykę obu pisarzy, 
kładąc nacisk tylko na zasadnicze ich właściwo- 
ści, a omijając kwestje podrzędnego znaczenia. 
Wynika stąd jasność i przejrzystość wykładu 
i wyborna perspektywa całości — zalety, nie- 
zbyt częste u naszych krytyków. Dodajmy do 
tego piękny, barwny język, przezierającą z ka- 
żdej stronicy gruntowną znajomość rzeczy i go- 
rące umiłowanie przedmiotu, a będziemy mieli 
pojęcie o tej książce, która pociąga i przyku- 
wa do siebie czytelnika. 

Czy jednak, będąc pociągającą, książka p. 
Feldmana jest także poucza jącą^ł 

Nauka niewielki z niej odniesie pożytek, bo 
autor nie łączy omawianych pisarzy z poprze- 
dniemi i obecnemi prądami literackiemi, nie 
próbuje nawet zbadać, które właściwości ich 
są wynikiem stosunków i pojęć apółczesnych, 
a które wyłącznie indywidualną ich cechą — 
słowem, odrzucając z góry wszelką ^historycz- 
• ność*, traktuje autora „Wesela" i autora „Po- 



136 



As 4. 



piołów^ nie jako pozycje w rozwoju naszej li- 
teratury, lecz jako coś oderwanego, bozwzglę- 
dnego. Ale czytelnik, nie będący pedantycz- 
nym historykiem literatury, moź6 z tej książki 
wiele skorzystać: może nauczyć się należytego 
oceniania i rozumienia ich dzieł, odkrywania 
w nich piękności corazto nowych i znajdywa- 
nia odpowiedniej proporcji pomiędzy zaletami 
a wadami, słowem głębszego wniknięcia w ich 
utwory. Nawet wtedy, gdy się nie można zgo- 
dzić z p. Feldmanem, (wypadki to rzadkie, bo 
autor umie wybornie sugest jonować czytelnika), 
działa o^ na nas dodatnio, bo podnieca pracę 
duchową i otwiera swemi przypuszczeniami 
nowe horyzonty. 

Ogółem książka p. Feldmana zasługuje na 
możliwie największe rozpowszechnienie, zda- 
niem zaś podpisanego jest najlepszą pracą po- 
pularną o Żeromskim i Wyspiańskim, lepszą 
od cennych zresztą prac Potockiego, Niemo- 
jewskiego i Gałeckiego ^). 

Tadeusz Pini, 

Sztuki plastyczne. 

Le Rottx A. Życie artystyczne ludzkośei, 
streściła W. Jasieńska-Zaremba z 30 ry- 
sunkami. Wydawnictwo M. Arcta 16-ka 
str. 167. Warszawa 1905. „Książki dla 
wszystkich*. Cena kop. 00. 

Pretensjonalny tytuł ukrywa najzwyklejszą 
historję sztuki i to nietylko europejskiej, ale 
nadto arabskiej, perskiej, indyjskiej, chińskiej, 
japońskiej, etc.I od stworzenia świata aż do 21 
grudnia 1904 r... Jedyną cechą wyróżniającą tę 
pracę jest jej-kieszonkowość... Maluczko a do- 
czekamy się jeszcze ciekawszej powszechnej 
historji sztuki w 125 wyrazach. 

Eligjust Niewiadomski. 

A. Springer. Powszechna zilustrowana 
Historja Sztuki. Przekład polski Kazi- 
mierza Broniewskiego, tomów cztery, 
8-ka str. 276, 323, 376, 333. Warszawa, 
1905. Bezpłatny dodatek f^c .,^-azety 
Polskiej.** Skł. w księg. E. Wende i Sp. 
Cena I/II po rb. 4. III/IV po rb. 5. 



*) Nie mówię o dwu rozprawach St. Brzo- 
zowskiego, poświęconych Wyspiańskiemu i Że- 
romskiemu, bo nie uważam ich za popularne 
w ścisłym tego słowa znaczeniu. 



Historja Sztuki Springera wyróżnia się od 
wielu innych, zasypujących nasz rynek księ- 
garski, jedynie niezwykłą objętością t.j. obfito- 
ścią papieru, druku i ilustracji. 

Redakcji Gazety Polskiej nie można przy- 
znać szczęśliwego wyboru. Pomimo kilku wy- 
dań, których doczekał się oryginał niemiecki, 
jest on jedynie owocem pilności, pracy długiej 
a żmudnej, ale nie pracy człowieka wrażliwego 
na sztukę i mającego o niej sąd bezpośredni 
a samodzielny. 

Springer sztuki żywej nie zna ani czuje: 
jest to właściwie suchy teoretyk-kompilator, 
głowa ciasna, myśli mętne, gadatliwość nie- 
zmierna, ale bez talentu i bez przekonania. 
Gromadzi on mozolnie i pedantycznie wielką 
ilość wiadomości, a raczej dat, nazwisk i 
wzmianek, ale^ trudno istotnie o bardziej nie- 
dc^ężne zużycie i opracowanie tego mateijału. 
Epoki twórcze i epoki martwe, wielkie wysiłki 
inteligiencji ludzkiej — i liche usiłowania epi- 
gonów, talent i pracowitość, polewany fajans 
i katedra gotycka — wszystko razem w jednym 
szeregu ujęte w wykład jednakowo suchy, nu- 
dny i zabójczy dla myśli. 

W tym chaosie suchych faktów ani śladu 
syntezy, wniknięcia w istotę zjawisk. Usiło- 
wania w tym kierunku zastępuje jakaś beztre- 
ściwa i wodnista frazeologja, zdradzająca zu- 
pełną niemoc myśli wobec zjawisk artystycz- 
nych i ich rozwoju. Oto przykład: 

„Z chwilą, w której zbudził się kierunek 
narodowy, niezależny, starała się ona ująć na- 
turalne, ogólne rysy ludzkie, wyrażając je ja- 
sno dla oka. Przede w szystkiem więc rózga- 
tnnkowała typy: mężczyzn obnażonych, to sto- 
jących spokojnie z wysuniętą nogą lewą i ze 
zwieszonemi ramiony (?), to silnie stąpających 
z ramionami w żywem poruszeniu (?), kobiety 
siedzące w ściśle przylegających do ciała ubra- 
niach, ze słabo zarysowanemi ramionami, lub 
stojące z wyciągniętemi ramionami z jakimś 
przedmiotem lub końcem fałdy w ręku*... (t. I 
str. 116). 

Nieprawda?... iście gienjalne ujęcie rzeiby 
greckiej... Powyższa perełka nie jest wcale 
wyjątkiem, ale regułą, a charakterystyka poje- 
dynczych artystów lub ich dzid stoi zupinie 
na tyra samym poziomie. Np. o malarzu X: 

„Staje się on wyższym od tego co go ota- 
cza bezpośrednio, zużytkowując atoli ową pe- 



M 4. 



137 



wnosć, dla nadania obrazom własnej fantazji 
prawdy lub prawdopodobnosci zewnętrznej" 
(III 147). 

Albo ^Sztuka Wenecka zawdzięcza Giorgio- 
nowi (I) obfitujący w doskonale wyniki rozwój 
zakresu pomysłów." (III 325). 

Co za prostota stylu i głębia myslil... 

Albo: „Wesoły tłum... zapobiega wrażeniu 
jakoby się tam dokonywał poważny akt gwał- 
tu^ (!) 

Gdzieindziej — ^Dzięki przeniesieniu przed- 
miotu z gruntu historycznego na idealny, u- 
możliwiającemu odtwarzanie rozmaitych sta- 
nów duchowych, obraz ten zyskał wiele życia." 
(O Dyspucie Eafaela III 284). 

Nie potrzeba dodawać, że Rafaelom i Micha- 
łom Aniołom poświęca się po parę zeszytów, 
zaś Velasquezom i Bembrandtom po parę kar- 
tek. Oczywiście Eembrandt niewiele na tym 
traci, czytelnik również, bo jeżeli przeczyta, 
że Bembrandt „odtwarza akcję czyniącą silne 
wrażenie, zdumiewającą siłą prawdy, którą 
nadto wzbogaca pdnemi wdzięku zaletami ma- 
larskiemi..." to jest tak mądry, jakby nic nie 
czytał. 

Podobna frazeologja nie jest historją sztuki, 
nie jest nią także opowiadanie o treści obra- 
zów i rzeźb. Pierwiastku zaś krytycznego nie- 
ma tu zupełnie; podobnież niema wyjaśniania 
zjawisk artystycznych w związku z psycholo- 
gją epoki i dziejami kultury w ogóle. Jeżeli 
do tego dodamy, że pod względem literackim 
rzecz jest zupełnie nieudolna, to będziemy 
mieli pojęcie o tym, czym jedt dzieło Springera. 

Dzieło to jednak w ostatnich wydaniach nie- 
mieckich ma poważną zaletę, która zapewne 
jest przyczyną jego popularności — mianowi- 
cie — doskonałe ilustracje. Bardzo staranne, we- 
dług fotografji, na pięknym papierze, ślicznie 
odbite cynkotypje i to w ogromnej ilości. 

Tę właśnie jedyną dodatnią strgnę książki 
wydawcy sparodjowali, dając ilustracje, dosyć 
obfite wprawdzie, ale niemożliwe jako wykona- 
nie. - Zamiast fotograficznych metod, często 
ręczny rysunek, zamiast dokładnej odbitki nie- 
zdarne, zamazane plamy- 

Bównież zarzucimy wydawcom, że podjęli 
przekład starego wydania, a więc pominęli 
wiele szczegółów i poprawek wydań później- 
azych. 

Go do samego przekładu, to istotnie tłumacz 



miał zadanie nad wszelki wyraz niewdzięczne. 
Jeżeli można co zarzucić, to chyba nadmiar 
ścisłości w trzymaniu się tekstu nieiyieckiego, 
przez co dokładnie oddaje wszystkie braki li- 
terackie oryginału. 

Natomiast mamy do niego szczery żal za 
terminologję, za „bazy", „kapitele*, i „holkie- 
le**, i „kroksztyny", za „antykowy", „biust* (po- 
piersie) za „kanelowany^ (żłobkowany), „bor- 
diurę" (obrzeże), „segment''(odcinek) za „korpus* 
(tułów) „celę" (przybytek) za ^wodorzygi* (!) 
(czy nie lepiej — wypusty)^ „statuę", „glazurę* 
(szkliwo) „poligonalny* (wielokątny) i t. d. 
Podobnie wiele nazw należało podać w pol- 
skim brzmieniu, a więc nie Speier, Mainz, 
Worms, Kordowa i t. d., tylko Spir, Mogun- 
cja, Wormacja, Korduba i t. d. Odwrotnie 
razi nas bezceremonjalne przypadkowanie imion 
własnych cudzoziemskich np. Giotowi^ Giorgio- 
nowi i t. d. 

Korekta niedbała; stąd mnóstwo potwornych 
błędów, np. kaplica Karola W. w Antwcrpji 
(zam. Akwizgranie), kościół Ś-go Teotokosa (I) 
(Matki Bożej) i t. d. 

Nb. w całych czterech tomach o sztuce pol- 
skiej ani dudu, a historja w ogóle doprowa- 
dzona jest tylko do końca XVIII w. 

Eligjusz Niewiadomski. 

Prawo, nauki spot., ekonomja. 

Hubę Romuald. Pisma poprzedzone za- 
rysem biograf iezno-krytycznym przez Ka- 
rola Dunina. 8-ka, tom I, str. LXXXIX, 
410 i II. Warszawa, 1905. Wyd. im. Wł. 
Andrychiewicza, nakł. M. Arcta. Cena 
rb. 3. 

Hołd, oddany pamięci Hubego przez podję- 
cie zbiorowego wydania jego dziel, należał się 
zasłużonemu pracownikowi zapewne już da- 
wniej; dobrze jednak, żeśmy się go doczekali w 
piętnaście lat po jego zgonie; szczeią też 
wdzięczność winniśmy wydawnictwu im. An- 
drychiewicza, że myśl tego wydawnictwa pod- 
jęło i w stosunkowo krótkim czasie urzeczywi- 
stniło. Nie jest ono zresztą tylko aktem pie- 
tyzmu wobec zmarłego; można powiedzieć bez 
przesady, że było istotną potrzebą naszej nau- 
ki. Pisma Hubego są dziś w przeważnej czę- 
ści mało dostępne, bądź dlatego, że je autor 
rozrzucił w czasopismach, bądź także z tego 



138 



X« 4. 



powodu, ie nakład wydanych osobno został 
już wyczerpany. A wiele z nich stanowi po 
dziś dzień tak samo cenny materjał naukowy 
i podstawa dla dalszych badań, jak je stano, 
wiły w chwili pierwszego pojawienia się. W 
przeważnej części prace te wytrzynoaly próbę 
czasu i jeśli dzisiaj można było podnieść myśl 
zbiorowego ich wydania, jeśli wydanie to na- 
zwać można tyle dla nauki pożądanym, mimo, 
że obejmuje nawet niektóre studja bez mała 
przed stuleciem napisane, to jest to najlepszą 
miarą istotnej, trwałej wartości, jaką na ogół 
biorąc, przedstawia działalność naukowa Hu- 
bego. 

Z 60 prac i artykułów, wyliczonych z bi- 
bliograficzną ścisłością we wstępie do wyda- 
wnictwa, wybrał komitet redakcyjny 36, nada- 
jących się do ogłoszenia w niniejszej publika- 
cji zbiorowej. Pominięto tylko artykuły oko- 
licznościowe, prace z zakresu dogmatyki lub 
praktycznego zastosowania niektórych praw, 
które obecnie straciły już moc obowiązującą 
(zwłaszcza kodeksu karnego z r. 1818), publi- 
kacje zawierające wydawnictwo materjałów źró- 
dłowych, wreszcie kilka jeszcze innych, każdą 
dla pewnych szczególnych powodów. Wyda- 
wcy podnoszą słusznie, że można było znaleść 
inne kryterja co do rozdziału roaterjalu; to, 
które ostatecznie obrali, wydało się im najod- 
powiedniejszym. Przeciwko zasadom, przyję- 
tym pod tym względem przez wydawców, nie 
nasuwają mi się żadne istotne zarzuty; mógł- 
bym conajwyżej poczynić niektóre uwagi co 
do szczegółów. Prace przeznaczone do publi- 
kacji podzielili wydawcy na cztery gmpy: 
i) rozprawy treści ogólnej; 2) prace odnoszące 
Kię do prawodawstwa Zachodniej Europy; 
3) prace dotyczące (dziejów prawa) Słowiań- 
szczyzny; 4) prace dotyczące historji prawa 
polskiego. Wszystkie grupy składają się ra- 
zem w pewną organiczną całość: jest to doro- 
bek naukowy Hubego yf zakresie historji pra- 
wa. Prace objęte trzema ostatniemi grupami 
należą doń wszystkie bez wyjątku; nawet je- 
dnak i te, któro przedrukowano w grupie 
pierwszej, dadzą się tu w znacznej części zali- 
czyć (historja prawa lub historja nauki pra- 
wa), jak ^O stanie nauki prawa", „Niektóre 
uwagi nad historja nauki prawa^, ^Krótki rys 
historji literatury prawa" i „O dawnych 
pisarzach prawa karnego w Polsce". Z tego 



punktu widzenia możnaby mieć pewno wątpli- 
wości, czy nadawały się do zamieszczenia w 
grupie pierwszej „Uwagi nad system atem ko- 
deksu cyw. irancuskiego*', -Kilka uwag nad 
artykułem o jurysprudencji** i „O teorjach 
prawa kryminalnego^, zwłaszcza, że druga z 
tych prac jest raczej przygodną polemiką, a 
ostatnia dotyczy tak samo zasadniczych kwe- 
stji z zakresu teorji prawa karnego, jak wyłą- 
czone z publikacji „Ogólne zasady prawa kar- 
nego". Pominięcie „Historji prawa ruskiego" 
w grupie prac, dotyczących dziejów praw sło- 
wiańskich, jest w pewnym stopniu naruszeniem 
przyjętej przez wydawców zasady klasyfikacyj- 
nej. Ck) do działu, mającego objąć prawo pol- 
skie, zauważam, że, skoro wyłączono zeń „Zbiór 
rot przysiąg pądowych" (nr. 59), jako wyda- 
wnictwo źródeł, to może tak samo należałoby 
też usunąć „Kilka aktów sądowych" (nr. 44) 
i «Roty przysiąg krakowskich" (nr. 46), albo- 
wiem także i te publikacje są właściwie tylko 
wydawnictwem materjału źródłowego, a łączą- 
ce się z niemi wywody tylko rzeczą przydat- 
kową. Podnoszę tę myśl tylko ze względów 
zasadniczych; gdyby bowiem chodziło o cele 
praktyczne, byłbym za tym, aieby przedruko- 
wać nie tylko nr. 44 i 40, ale nawet 59, jako 
wydawnictwa mało dostępne lub wyczerpane, 
a zawierające materjał ważny i ciekawy. Na 
bliższe rozpatrzenie zasługiwałaby może jeszcze 
kwestja, czy dwie recenzje o Lelewela prawo- 
dawstwie polickim (nr. 11) i o Kodeksie dypl. 
Tynieckim (nr. 41) nadają się do zamieszczenia 
w tym zbiorze. 

Ogłoszony tom I obejmuje trzy pierwsze 
działy, w drugim między innemi głośne, na~ 
wet zagranicą, prace Hubego o prawie salic- 
kim i burgundzkim, w dziale trzecim wielce 
cenną rzecz o znaczeniu prawa rzymskiego i 
i rzymsko-bizantyuskiego u narodów słowiań- 
skich. Znalazła się tu także rozprawa o Wró- 
ździe, wróżbie i pokorze, mimo, że zajmuje się 
ona przede wszystkim odnośnemi instytucjami 
w prawie polskim, zatym należałaby właści- 
wie do działu czwartego; zamieszczenie jej w 
dziale trzecim tłumaczymy sobie jednak zaró- 
wno względami na wstępną część, dotykającą 
także stosunków innych praw słowiańskich, 
jako też ścisłym związkiem z poprzednią pra- 
cą tegoż autora: v Pokora podług praw pol- 
skich i czeskich", która musiała być uwzględ- 



j 



Jtt 4. 



139 



niona w tymże (trzecim) dziale. Wspomnianą 
rozprawę o wróźdzle i t. d. zaopatrzono trzy- 
krotnie mylną dat-i (powstania) 1844 r. na str. 
312 i w spisie przy końcu na str. II; ie to je- 
dnak tylko niedopatrzenie, dowodzi wzmianka 
wstępu na str. LXXIV, gdzie jej przydano 
dobrą datę: 1884. Dwa dalsze tomy Pism, 
dla nauki naszej najważniejsze, obejmować bę- 
dą czwarty dział, t. j. prace z zakresu historji 
prawa polskiego. 

Szczególną wdzięczność winni jesteśmy mec. 
Karolowi Duninowi za przydane na czele wy- 
dawnictwa obszerne „studjum biograficzno- bi- 
bliograficzne" o Hubem, którego tytuł uważa- 
my za zbyt skromny, gdyż autor nie ograniczył 
8ię tylko do dat biograficznych i bibliogra- 
ficznych, ale podał zarazem gruntowną, z pie- 
tyzmem wprawdzie, ale i trzeźwo i sprawiedli- 
wie napisaną ocenę działalności naukowej Hu- 
bego. Część biograficzna nabiera znowu szcze- 
gólnej wartości przez to, ze zużytkowała po 
raz pierwszy nieznaną dotąd autobiografję 
Uubego, sięgającą aż do końca lat czterdzie- 
stych w. XIX, podającą wiele ciekawych i wa- 
żnych dat z jego życia i działalności publicz- 
nej i naukowej, zwłaszcza zaś wyświetlającą 
dokładnie jego udział w pracach nad skodyfi- 
kowaniem 'prawa karnego rosyjskiego i ułoże- 
niem kodeksu karnego dla Królestwa Polskie- 
go. Jednym z najważniejszych szczegółów, ja- 
kie na podstawie autobiografji stwierdzić się 
dadzą, jest, że jeśli ostatecznej redakcji kode- 
ksów tych nie można we wszystkich szczegó- 
łach przypisywać Hubemu, to jednak nie ma 
też podstawy do zupełnego usuwania w cień 
jego autorstwa. W szeregu prac o Hubem, 
kióre w literaturze polskiej por^iadamy, studjum 
p. Dunina iest niewątpliwie najbardziej intere- 
sujące. 

O, Balzer, 

Medycyna. 

Rajstwo, ezifli błogość odżywiania się 
surowemi roślinami. Niezbędne uzupeł- 
nienie każdej książki kucharskiej, z 
licznemi rycinami. 8-ka, str. 87. Ber- 
lin, nakl. „Przewodnika Zdrowia". Cena 
kop. 50. 

Jest to już widocznie zadaniem berlińskiego 
,yPrzewodnika Zdrowia** stale walczyć z wszel- 
ką myślą zdrową, z wszelkiemi zdobyczami 



ścisłej wiedzy spółczesnej; tak przynajmniej 
sądzić można z wszystkich prawie dotychcza- 
sowych prac, nakładem jego wydanych. 

Czytaliśmy już, a niestety, musieliśmy i oce- 
niać, wiele broszurek, treścią swą wprost urą- 
gających najelementarniejszym zasadom wiedzy 
przyrodniczej, hygjeny, a nawet logiki; to je- 
dnakże, co spotykamy w książeczce p. t. ^Haj- 
f»two czyli błogość odżywiania się surowemi 
roślinami^ przechodzi wszelką miarę pobłażli- 
wości. Fanatykom z obozu „Przewodnika 
Zdrowia** nie dość zaciekłej propagandy jar- 
stwa, nie dość do absurdu doprowadzonej wal- 
ki z djetą mięsną: pragną oni powrotu ludz- 
kości do warunków bytowania w raju biblij- 
nym, dążą do wyłącznego karmienia się rośli- 
nami surowemi, ^podobnie do pierwszych ludzi 
w raju ziemskim**. 

Ciekawe są motywy tej oryginalnej, jak dla 
kulturalnego człowieka, kuchni; przytaczamy je 
za autorem, gdyż najlepiej mówią one same za 
siebie. , Przekształcenia pokarmów za pomocą 
ognia, mające niby ułatwiać trawienie — w isto- 
cie pozbawiają wszelkie materjały znacznej czę- 
ści ich własności pożywnych. Następuje stra- 
ta na wartości przez działanie ognia. Od go- 
rąca upada zwięzłość molekularna substancyj, 
słabną stosunki elektryczne (?), ubywa ciepli- 
ka żywotnego (?), tlenu i rozmaitych składni- 
ków potrzebnych dla naszego ciała^. 

Taka ścisłość naukowa rozbrajać musi!... 

Rzecz naturalna, że dla postulatu swego, 
streszczającego się w dążeniu do wyłącznego 
żywienia się roślinami surowemi, nie mógł 
ukryty autor znaleźć gruntu w spółczesnej 
fizjologji, która właśnie pokarmy surowe po- 
tępiła; musiał się on uciec, a i uczynił to 
z wielką śmiałością, do wykrętnych, fantastycz- 
nych, zupełnie niezgodnych z prawdą dowo- 
dzeń. Książeczka ta jest wprost zaprzeczeniem 
wszelkiej wiedzy, jaskrawym dowodem, dokąd 
ślepy fanatyzm sekciarski doprowadzić może. 
Dosyć chyba będzie przytoczyć choćby jeden 
ustęp, omawiający np. wf^yw pokarmów mię- 
snych na ustrój człowieka, aby w zupełności 
jpowyższe słowa usprawiedliwić. Na str. 23 
czytamy co następuje: „Nadmiar białka, z do- 
datkiem towarzyszącego mu fosforu, zamiast 
spodziewanego wzmożenia sił, sprowadził prze- 
ciwnie wyzyskiwanie naszych własnych zaso- 
bów żywotnych na rzecz wszelkiego rodzą- 



140 



Jtt 4. 



ju robactwa, oraz innych pasożytów we- 
wnętrznych i zewnętrznych, pożerających zbyt 
żarłocznych ludzi już za życia i rozumie się 
przyspieszających śmiertelny rozkład przesyco- 
nego ustroju naszego. Naplodzito się niezli- 
czone mnóstwo chorób. Najprzeróżniejsze go- 
rączki, zapalenia, ropienia i kalectwa (siei) po- 
budziły ludzi do szukania środków, mających 
gat*ić ten samowolny pożar.^ Środkami temi 
są 'Właśnie surowe rośliny! 

Język broszurki stoi u a wysokości jej treści, 
jeżeli jej nawet nie przeszedł. Zalety te wróżą 
jej zapomnienie w pyle półek księgarskich, cze- 
go jej zresztą szczerze życzymy. 

Dr, Ign. Landstetn, 

Poezja, powieść, dramat. 

Aspiro. Pod pantojlem: Tom I i II. 8-a, 
str. 318 i 299. Warszawa, 1905. Odbitka 
z „Kurjera Codziennego" Skł. gł. w ks. 
E. Wende i Sp. Cena rb. 1.80. 

Zadaniem autorki (bo niewątpliwie pod pseu- 
donimem Aspira ukrywa się kobieta) było 
przedstawienie, jak wola męska tępieje i słabnie 
w obcowaniu z kobietą dobrą i poczciwą, ale 
niezrównanie niższą umysłem i duchem. Bo- 
hater powieści Wacław Wolski jest człowiekiem 
bezsprzecznie wystrzelającym nad poziom; nie- 
gdyś, ki 'idy był młodym, marzył o szerszej 
działalności społecznej, o ideałach wszechiudz- 
kich, mógłby być z niego dzielny i pożytecz- 
ny pracownik w winnicy Pańskiej. Ale ożenił 
się; i to go strąciło na niziny życia. Pani Ło- 
dzią nie jcj^t kobietą złą, zepsutą, dokuczliwą; 
przeciwnie, jest bardzo dobra, .bardzo tkb- 
wa, bardzo kochająca, bardzo wierna, i to wła- 
śnie jeąt grobem wszelkich porywów Wacława. 
Bo żona pragnie go mieć całego dla siebie po 
za zajęciami biurowemi, nie pozwala mu nawet 
•czytać i pracować nad sobą, bo czy nie lepiej 
w tę wolną chwilę popieścić się ze swoją ko- 
<^haną „żusią?" I cała energja męska topnieje 
jak wosk pod czułem spojrzeniem, wobec bła- 
galnej minki, wobec obawy, by nie urazić czym 
i zmartwić tej słabej, bezbronnej napozór 
istoty- 

Założcnie to przypomina w znacznym sto- 
pniu powieści £xteru8a, jak np. ^Dobrane pa- 
ry" lub „Kato**, p. Aspiro zaś dorzuca do 
psychologji takiej „pary** kilka nowych szcze- 
gółów. 



Zupełne przeciwieństwo do Lodzi stanowi 
Ania, siostra Wacława, dusza z orłów rodem, 
gorąca i wzniosła, dumna i niepodległa; brak 
jej nieco doświadczenia życiowego i wytrawno- 
ści, ale duchem przerasta swoje otoczenie, a u 
Wacławowstwa dusze są po prostu w atmo- 
sferze czułości rodzinnej i mielizny życiowej- 

Na tych trzech postaciach autorka ześrod. 
kowala całe światło. Inne. figury — pozostają 
w cieniu; nawet taki Michał Sarbicz, „mocny*^ 
człowiek, idący przez życie przebojem, trzyma- 
ny jest w ogólnikach. 

Dydaktyczna strona wysunięta jest w po- 
wieści na pierwszy plan; autorce chodzi głó- 
wnie o napiętnowanie pewnych typów i obja- 
wów społecznych, jako szkodliwych. W tym 
też kierunku wywiązała się w zupełności ze 
swego zadania. Grzeszy tylko powieść pewną 
rozwlekłością: niektóre sceny i sytuacje powta- 
rzają się bez potrzeby (np. wizyty u babuni, 
sceny z dyrektorem Dąbkowskim, sceny mał- 
żeńskie Wacława i Lodzi i inne); zresztą „Pod 
pantoflem*' jest utworem pod względem litera- 
ckim zupełnie poprawnym- 

i/. GalU, 

Czerny M. Dno Lety. 2 tomy, 8-ka, str. 
151 -f 1, 149 + 1. Warszawa, 1904. ,.Bib. 
Dz. Wyb. JftJ* 345, 346'\ Cena 50 kop. 

W osnowę wchodzić nie będziemy, bo na- 
przód skrzywdzilibyśmy czytelnika, żądnego 
sensacyi, podrugie zaś, nie umielibyśmy dać 
sobie rady w tym chaosie zabijaństw, miłości 
nieszczęśliwych, intryg, czarnych charakterów, 
idealnych dusz, mistycyzmów i budyzmów, 
w chaosie najróźnorodniejszych wątków, z któ- 
rych każdy własnym idzie torem, i z któremi 
niewiadomo, jak sam autor doszedł do ładu. 
Jest pewna szczerość' we wszystkich naiwnoś- 
ciach autora. On chyba miał pow^ażny cel 
scharakteryzowania różnych usposobień, roz- 
maitych prądów, nurtujących społeczeństwo. 

Tragiczne losy osób, posępna barwa, którą się 
wszystko u autora obleka jest, jak się zdaje, 
wyrazem jego pesymistycznego nastroju. Ale 
jakaż bezradność w dziedzinie tych mądrych 
rzeczy, kędy się autor zapuszcza! Jaka nie- 
uiiiiejętnóść * zorjentowania się w świecie, który 
ma rzekomo ożyć w dziele! Ile koziołków „psy- 
chologicznych"! i jakie niedołęstwo stylu! 

A, Drogoszeu^sku 



J«4. 



141 



Czerny M. (Bogurad Jerzy). Straceńcy, Po- 
wieść. 8-a, str. 278. Warszawa, 1905. 
Warszawska Spółka wydawnicza (J. 
Mikulskiego). Cena rb. 1. 

Porównywając ^Straceńców* z omówioną już 
przez nas powieścią p. Czernego „Dnolety", 
otrzymujemy tak korzystne wrażenie, iż goto- 
wi byśmy nawet w dziele dopatrywać się po. 
myślnej wróżby dla przyt^złości pisarskiej au- 
tora. Nie spotykamy już tu tego, co poprzed- 
nio, chaosu, dzieło jest prostsze. Nie wdając 
się w budyzmy i symbolizmy, nie mając po- 
trzeby wzbijania się na zawodne wyżyny, ani 
zestawiania pojęć „ateista- cynik*, autor chce 
nas wprowadzić w świat „stiaceńców*, walczą- 
cych o najelementarniejsze warunki istnienia. 
W mniej złożonych stosunkach i sam rainiej 
się obraca, i czytelnikowi mniej zamazane uka- 
zuje widoki. Co najważniejsza jednak, wyraź- 
niej teraz przekonywamy się, iż autor nie za 
sensacją goni, lecz usiłuje dać nam obraz świa- 
ta, jak mu się ten świat przedstawia. Nie 
w różowych barwach. Zawód, ból, zatrata, 
gniotąca dłoń losu — oto są głoski Baltazara. 
Tylko środki użyte przez autora pozostawiają 
bądź co bądź wiele do życzenia. Jego boha- 
terowie należą do zatraceń ców nie dlatego, że 
w tych a tych warunkach, mniej lub więcej 
powszechnych, inaczej byćby nie mogło, lecz 
że się na nich uwziął autor, każąc sprzysięgać 
się na biedaków i żywiołom i ludziom. Bez 
intryg i czarnych charakterów nie może się oq 
obyć zarówno w sferze wyrobników, jak w świe- 
cie bawiących się. Ponieważ uwaga jego skie- 
rowana jest przeważnie na rozwinięcie sytua- 
cji, postaci osób same przez się są upośledzo- 
ne. Nie wykazał zresztą autor bliższej znajo- 
mości środowiska, w które nas wprowadza, ze 
strony wewnętrznej, czy zewnętrznej, a choćby 
pod względem językowym. Jego własny styl, 
niestety, bywa aż nazbyt często niezręczny. 

A, Droge^zewski, 

Deotyma. Polska w pieśni. Sobieski pod 
Wiedniem. „Biblioteka i dzieł wyboro- 
wych'* Nr. 361. 8-ka, str. 159. Warsza- 
wa. 1904. Część IV. Cena kop. 25. 

Tom ten zawiera jeden tylko, szósty śpiew 
uczonej epopei, podobnie jak wszystkie po- 
przednie opatrzony licznemi przypisami, w 
których poetka powołuje się na rozliczne dzie- 
ła źródłowe i obszernemi z nich przytoczenia- 



mi usprawiedliwia podane w poemacie fakty 
dziejowe, rysy charakterystyczne i obrazy oby- 
czajowe. W tym śpiewie, zatytułowanym: 
,Pod półksiężycem** mamy szeroko roztoczone 
obrazy i sceny obozowe z życia Turków, oble- 
gających Wiedeń. I tutaj taż sama co w po- 
przednich opisach bytu wiedeńskiego obfitość 
szczegółów i epizodów, w których występuje 
mnóstwo postaci historycznych, począwszy od 
wielkiego wezyra Kara Mustafy aż do przeró- 
żnych typów żołnierskich, nie z samej tylko 
fantazji poetyckiej wysnutych, lecz nakreślo- 
nych wedle danych ówczesnej rzeczywistości 
dziejowej. Te bierze autorka głownio z po- 
mnikowej „Historji państwa otomańskiego** 
Hammera, ale przytym posługuje się i innemi 
dziełami, z których czerpie różne motywy swej 
opowieści, od najważniejszych aż do najmniej 
znaczących. Fantazja twórcza ma tu za zada- 
nie układać z tych przeróżnych motywów sze- 
rokie, długie i barwne pasmo obrazów poety- 
ckich, mieniących się jaskrawemi odbłyskami 
muzułmańskiego Wschodu. Właściwa Deoty- 
mie zdolność obrazowania dekoracyjnego znaj- 
duje tu obszerne zastosowanie. Niezliczone 
mamy opisy strojów, namiotów, uzbrojeń. Ca- 
łe wojsko otomańskie przeciąga uroczystym 
pochodem przed oczami przeglądającego je z 
wyżyn wspaniałej trybuny, wśród świetnego 
otoczenia. Wielkiego Wezyra. Ten pochód da- 
je poetce sposobność do nakreślenia szeregu 
opisów, przedstawiających różnobarwne i ró« 
żnoplemienne grupy armji otomańskiej z trzech 
części świata, z ICuropy, Azji i Afryki. A obok 
tego inne sceny życia obozowego: przygotowa- 
nia do walki, zabiegi i intrygi starszyzny woj- 
skowej, bunty janczarów, burzliwy zamęt spo- 
rów i kłótni: wszystko to nadaje obrazowi po- 
etyckiemu wiele ruchu i życia, a wszystko tak 
ściśle historyczne. Czytelnik otrzymuje mnó- 
stwo wiadomości z dziejów oblężenia Wiednia: 
znajduje je tak w tekście poematu, jak i w 
niezliczonych doń przypisach, w wierszach i 
w prozie, w epickich zwrotkach poetki i w na- 
gromadzonych przez nią przytoczeniach źró- 
dłowych, a zawsze podane jednako wiernie, 
dokładnie, z rzeczywistością dziejów zgodnie. 

fV, Gostomskt 



142 



J6 4. 



Jasirttki Stanisław. Poezye. Lwów 1904. 
Serya Il-a, 8-ka sir. 45. Skład główny 
u W. Zukerkandla. Cena kop. 45. 

Autor jest nowym pisarzem i próbuje tru- 
dnej formy nowoczesnej prozy poetyckiej i swo- 
bodnego wiersza, które w jego małej książecz- 
ce przeważają nad wierszem tradycyjnym.. 

Zadanie swe jednak rozwiązał autor dość 
powierzcliownie i proza jego nosi cłiarakter 
sztucznej roboty. Zresztą dużo jest wielkiej 
bezsilności w utworach S. Jasińskiego. Pierw- 
szy utwór pt. „Idź"— -jest patetyczną, długą a 
bladą rozmową autora z samym sobą. W pro- 
zie p. t. ^Tumany** maluje autor jakąś mętną 
swoją historjozofję, gdzie jest mowa o Duchu 
duchów, Postępie, Idei narodów i t. d. — 
„Wieczór** (prozą) jest dość banalną nowelą 
o chorej żonie robotnika, o głodnych dzieciach, 
i ojcu który został pokaleczony przy robocie. 
Oddział ten zowie się „Cienie^. Oddział na- 
stępny słabym i pozbawionym wszelkiej obra- 
zowości wierszem opiewa „Wizje". Jest tu 
Orzeł, Noce, jest tu wiersz „Dla niej*, z któ- 
rego widać, że autor uważa się za męczennika,* 
prześladowanego przez ,,tluray*. 

^Szedł. Za nim wesoła ^plejada" — gawiedzi 
ryczała, wyła — śmiechem dzików lub gada — 
Widział ją — stała — śniia... 

Była cudna — kochana — w łańcuch marzeń 
spowita — W szatę z gwiazd ubrana — w ko- 
narach drzew odbita. 

A on musiał uciekać, pden trwogi — musiał 
iść pośród śn\iechów kaskady — błuchać, jak 
wyśmiewają jego bogi — Jak ciągną z tej ple- 
jady — Potwory...". 

Takie naiwności znajdujemy w zbiorku 
(str. 43, przy czym białego papieru aż za dużo; 
często po 4 — 8 wierszy na stronicy^ prawie 
na każdej karcie. 

Z broszury (która nosi podtytuł Serja II) 
— nie wiele można wróżyć o przyszłości mło- 
dego poety. 

A. Lange. 

Konopnicka Marja. Poezje w nowym ukła- 
dzie. Tom VI — Przekłady. 8-ka, str. 276. 
Wapszawa-Kraków, 1904. Nakład Ge- 
betiinera i WoUa. Cena rb. 1. 

W tym tomio poezji M. Konopnickiej w no- 
wym układzie zebrane zostały tłumaczenia nie- 
których poetów europejskich z okresu poro- 
mantycznego, należących już poniekąd do przesz- 



łości. Jest tu B. Hamerling, i Jarosław Yrchlic- 
ki, i p. Heyse, i pani Ackerman, Sully-Prud- 
homme, J. Wolff, Swinburn i t. p. Najwięcej 
miejsca zajmują przekłady z Hamerlinga (Ła- 
będzi śpiew romantyzmu) z Heyse'igo (Dzie- 
cię wieszczek) i Jarosława Yrcłdicki^o (Gha- 
żele, z cyklu ,Dni i noce" i t. d.). Szkoda wiel- 
ka, że znakomita tłumaczka nie uwzględniła 
więcej twórczości tak oryginalnego poety an- 
gielskiego, jak Swinburn; wspaniały przekład 
„Dwóch chórów* z Atalanty Swinburn^a każą 

nam podwójnie tego żałować. 

Wi. Jabłonowski, 

Lach Adam. Logika i Etyka. Dwa cy- 
kle bajek. 1895—1904, Z winietami Lud- 
wika Piegutkowskiego. 8-ka, str. 54. 
Warszawa, 1905. Skład główny w księ- 
garni M. Szczepkowskiego. Cena kop. 50 

Bajka, po długim zaniedbaniu w nasze] lite- 
raturze, tak szczęśliwie nowszymi czasy przez 
Lemańskiego wskrzeszona, znalazła drugiego 
przeilstawiciela w osobie autora niniejszego 
zbioru. Ułożony wedle dwóch zasadniczych 
pojęć w tytule wymienionych i przez zwięzłe 
alegoryczne obrazki satyrycznie illustrowanych, 
zbiór ten odznacza się starannym, a nawet 
ozdobnym wydaniem, ale w swej treści niedo- 
starcza nam głębszych oryginalnych pomysłów, 
a w swej formie poetyckiej nie może zadowolić 
nietylko wyższych, lecz nawet średnich, bardzo 
umiarkowanych wymagań estetycznych. Język 
wprawdzie zupełnie poprawny, wiersz udatny, 
niekiedy nawet bardzo rytmiczny, ale, niestety, 
smaku artystycznego w nim bardzo mało, lub 
zgoła brak zupełny, dowcipu niewiele a treść 
tak błaha zazwyczaj, tak mało zajmująca! 
A jednak pomiędzy dość nieudatnemi ua ogól 
bajkami tego zbioru jest jedna p. t. „Logika 
koguta**, która, z wyjątkiem kilko wierszówko 
wstępu, zawierającego dość niesmaczny i ba- 
nalny koncept, za nader udatną uznana być 
musi tak w treści swej, jak i w formie. Jaka 
szkoda, że autorowi niedopisywało stale tak 
szczęśliwe, jak w tej bajce, natchnienie satyrycz- 
ne i że w braku jego banalne tematy rozwi- 
jał bez gustu w banalnych wierszach. 

W, Gostomskt\ 

Laskowski Kazimisrz (El.) Pozwól mi mó- 
wić. Erotyki. 8-ka, str. 75. Warszawa, 
1905. Skł. gł. w księg. Jana Fiszera. 
Cena kop. 60. 



j 



}& 4. 



143 



Popularny piosenkarz — wirtuoz o miłości 
śpiewa w tym zbiorku, śpiewa z właściwym 
sobie zawsze wdziękiem i mistrzowstwem w 
wierszach o przeróżnych rytmach, o przekun- 
Bztownej budowie, o przedziwnych harmonjach 
i melodjach słownych. Głębszego uczucia w 
tych wierszach niewiele, temperamentu o wiele 
więcej, ale najwięcej tej szczerej, ochoczej za- 
maszystej serdeczności, która stanowi tak zna- 
mienną cechę naszego piosenkarza, a z taką 
bezpośrednią prawdą i prostotą, w tak swoj- 
skim tonie i w tak doskonale wyrobionej for- 
mie wyraża się w wierszach jego i wierszykach. 
Nastrój jej, jak zwykle, i tym razem przeważnie 
pogodny, często jowialnie-figiarny, niekiedy (w 
niniejszym zbiorze dość rzadko) z lekka saty- 
ryczny. Kie brak wszakże w niej rzewnych i 
i tęsknych tonów, brzmiących echowym odgło- 
sem dawnych wspomnień, doznanych zawodów, 
przeżytych rozczarowań. W tych ostatnich 
odzywa się niekiedy nułA Heinego, którego 
poeta nawet parę razy wspomina. Ale o na- 
śladownictwie nie może tu być mowy. Lasko- 
wski sobą jest zawsze, na własny ton śpiewa. 
Ten czasem pokrewny bywa tonowi hejnow- 
skiemu, ale przy tym jak bardzo od niego ró- 
żny, pozbawiony jego głębokości, ale wolny 
też od szyderczych jego rozdźwięków. Jest to 
ton serdecznej rzewności, przechodzący niekie- 
dy w dobrodusznie żartobliwą ironję. 

Jak zawsze u Laskowskiego, słychać w nim 
częste odgłosy sielskie, tak charakterystycznie 
swojskie, ludowo-rodzinne. Skoczna nuta kra- 
kowska, lub mazura raz pa raz się odzywa, 
ale zdarzają się też odgłosy miejskich walców 
i polek, od których zalatuje tchnienie wesołej 
a pustej „Warszawki*', dostarczającej piosen- 
karzowi tylu motywów do jego kurjerkowych 
wierszyków. W niniejszym zbiorze ten typ je- 
go twórczości rzadko się pojawia, ale nie jest 
całkiem wykluczony i zaznaczył się w kilku 
piosnkach niepozbawionych swojego rodzaju 
wdzięku, ale poetycznością nastroju niedorów- 
nywających piosnkom sielskim. Laskowski byt 
i zawsze pono pozostanie śpiewakiem naszej 
wsi polskiej. Ton mazurowo-krakowiakowy 
naj wdzięczniej zawsze brzmi na strunach jego 
lutni; nie może się z nim równać ton war- 
szawskich poleczek, jako zbyt płochy i pusty 
ani ton miłosnych nokturnów, jako niedość 



głęboki, choć niepozbawiony szczerych odgło- 
sów serca. PF. Gostomski. 

Łada Jan. Sweet boy. Trzy nowele. 8-ka, 
str . 302 . Towarzystwo wydawnicze . 
Lwów, 1904. Cena rb. 1.50. 

Pomysłowość ma dość szczupłe granice. Je- 
dynym, zdaje się, dostępnym mu środkiem 
technicznym jest opowiadanie w pierwszej oso- 
bie, podparte powtarzaniem opowiadań nud- 
nych — bo wszędzie i wszyscy zwierzają się ma- 
nekinowi, którego autor wysuwa na przód sce- 
ny. Postaci, w ten sposób ukazywane, są na- 
kreślone zgruba, lub tak ogólnikowo, że ich 
życie wewnętrzne, mało skądinąd natężone, nie 
uwydatnia się zgoła, ulegając nadto wręcz nie- 
zrozumiałym fluktuacjom. Wobec tych form, 
które przybierają obrazy p. Łady, a raczej tej 
bezkształtności, przemocą wykrzywiającej us- 
ta czytelnika grymasem poziewania, tworom au- 
tora trudno przyznać jakiekolwiek znamiona dziel 
sztuki. Sytuacje, jak wszystko, niezbyt pomysło- 
we, sposób traktowania ich rozwlekły; o każdej 
noweli p. Ł. można powtórzyć samoocenę z po- 
wodu pewnej „historyi**, iż jest smutna i nud- 
na i oklepana^. Co do tendencji, często przy 
pominą ją autora pierwszej gwałtownej napaści 
na Konopnicką. Są one tego rodzaju, że albo 
wzbudzają niesmak, albo przynajmniej odpy- 
chają brakiem ciepła wewnętrznego. Prostytu- 
ujący się nicpoń, wytarzany we wszystkich ryn- 
sztokach, staje się dlań „synem wieku^, a nę- 
dza moralna owego ^syna^ jest pono logiczną 
konsekwencją, iż ,na Podniesieniu", gdy „wszy- 
stko klęczało — on jeden tylko stał wyprosto- 
wany, obojętny*... Na widok człowieka, nie 
wstydzącego się być błaznem, kaznodzieja nasz 
nie woła z oburzeniem: czemu poniewierasz 
godność ludzką, lecz z rozpaczą załamując rę- 
ce, karci go w ten sens: wspomnij na szlachec- 
ki honor... jak syn twój oczy podniesie na ludzi, 
ten syn żydowskiego pajaca! Oto jest smaczek 
tendencji p. Łady. Że nie lubi „bezwyznanio- 
wego dowcipu francuskiego* i „giermańsko-izra- 
elskiej satyry* — czyż trzeba dodawać? 

A. Drogoszewski. 



Mar Jan Stanisław. Samotni. Powieść. 
8-ka, str. 250. Warszawa, 1305. Nakła- 
dem A. G. Dubowskiego. Cena rb. 1. 



144 



M4. 



Powieść p. Mara mo£naby oazwać inaczej: 
^niedomyslnosć serca*. Cały bowiem jej dra- 
mat obraca się koło nieporozumienia sercowe- 
go. Bohaterka jej, panna Zofia Brzosko jest 
przekonana, że serce jej skłania się ku dokto- 
rowi Jerzemu Korbiczowi, i sama mu się na- 
wet pierwsza oświadcza. Dodać należy, że Zo- 
fja zaciągnęła względem . Jerz^o dług wdzięcz- 
ności, bo wydobył ją z nędzy, ubogą sierotę, 
opiekował się nią i wychował. Ale już wkrót- 
ce po zaręczynach Zofja przekonywa się, że 
Jerzego nie kocha, serce ją ciągnie ku jego 
bratu, artyście Bohdanowi. Nie złamie jednak 
danego przyrzeczenia i pójdzie za Jerzego, po- 
święcając na ołtarzu obowiązku swe własne 
szczęście i szczęście Bohdana. Tak więc do 
końca życia pozostają oni oboje nieszczęśliwi 
i samotni, jak również i Jerzy, który za późno 
dowiaduje się, że. serca żony nigdy nie po- 
zyska. 

Te trzy postacie naczelne nie tłumaczą się 
dostatecznie wyobraźni, nie celują plastyką ani 
siłą wyrazu, ani też wreszcie subtelnością ro- 
boty psychologicznej. W ich usta włożył au- 
tor frazesy i zwroty tak płytkie, tak naiwne, 
że aż poprostu śmieszne. To też dramat taki 
uie wzrusza nas ani na chwilę, bo ludzi tych 
nie widzimy wcale, ani też nie znamy ich du- 
szy. 

Poza tym snuje się tu jeszcze kilka postaci 
drugorzędnych, lepiej już nieco scharakteryzo- 
wanych, jak np. profesor Czorski, zdziwaczały 
po śmierci jedynego syna staruszek, jego syno- 
wa, pani Jadwiga, udająca przy teściu zakwe- 
fioną ascetkę, w samej rzeczy gorejąca żądza- 
mi życiowemi i pragnieniem uciech; nieźle też 
przedstawia się ekscentryczna postać hrabiny 
Żory Wilczewskiej, kurtyzany w wielkim sty- 
lu, która aż z Włoch przyjeżdża do bwego ko- 
chanka Bohdana na pierwsze jego wezwanie, 
a wreszcie zostaje jego żoną. 

Wszystko to jednak nie wychodzi poza za- 
kres poprawnych szablonów; a doniosłość mo- 
ralna i społeczna powieści jest też bardzo nie- 
wielka, niema więc czym wynagrodzić braków 
artystycznych. 

H, GalU, 



Mieoznik Antoni, Przy wtórze fal. 8-ka, 
str. 115. Warszawa 1904. Nakładem i dru- 
kiem Alfreda Zonera. Cena kop, 60. 



Fabuła niniejszej powieści da się opowiedzieć 
w kilku wyrazach. Hrabina Zadorowiczową, 
bawiąc na kąpielach morskich w Heringsdorfie, 
pozwoliła się uwielbiać młodemu, szlachetnemu 
niemcowi o pięknym rodowym nazwisku hra- 
biego Rheinholda yon Wetzow zu Adlershor^t. 
Pani Zadorowiczową jest młodą wdową po sta- 
rym mężu, może więc rozporządzać swoją ręką; 
ale w czas przypomniała sobie o pierwszym ko- 
chanku, Kazimierzu Bielińskim, którym niegdyś 
wzgardziła, przekładając nad niego bogatego 
starca. Kończy się na skojarzeniu młodej i do- 
branej pary. 

Trudno wymyślić coś nad to banalniejszego; 
a że przytym p. Miecznik sili się na pretensjo- 
nalność w języku i stylu, wszystko to razem 
robi wrażenie przedrzeźniania kogoś czy same- 
go siebie. Szumny tytuł nie ma tu również 
żadnego głębszego znaczenia: „fale** bowiem^ 
przy których „wtórze*' ma się to wszystko od- 
bywać, nie grają najmniejszej roli; mogło to się 
dziać równie dobrze nad Bałtykiem, jak w pier- 
wszym lepszym „badzie'*, w górach Szwajcar ji, 
na wyspie Rugji, w Rzymie lub w Kairze. Za- 
miast romansu niemca z polką mogła być tak 
samo dobrze miłość francuza i włoszki, sz wę- 
da i greczynki, rumuna i dunki i t. d. 

H. GalU. 

NowaczyAski A. N. Skotopaski sowizdrzał-' 
akie, 12-ka, str. 101. Kraków. 1904. Ce- 
na kop. 80. 

P. A. Nowaczyński poświęcił „skotopaski^ 
swe — wyższym dziesięciu tysiącom. Jakim że 
to? Najpewniej ludziom „europejskiej kultu- 
ry'*.,, hasło ś. p. p. Podfilipskiego zyskało 
dziwną popularność, stało się patentem jeżeli 
nie na gienjalność, to w każdym razie na do- 
stojeństwo ludzkie, i bodaj czy nie przekształ- 
ciło się w indulgiencję dla wszelkiej podfilip- 
szczyzny... Gzy tedy „skotopaski^ są przezna- 
czone dla owych dziesięciu tysięcy, co odłożyw- 
szy na bok dzienne swe sprawy, umieją sma- 
kować dowcipy, jadowite słówka, lotne aforyz- 
my, zręczną grę słów — mniejsza z jakiego po- 
wodu? Ale byłoby to ze strony autora obni- 
żaniem swej satyry do poziomu zabawy, złośli- 
wej i kąśliwej, co prawda, ale bądź co bądź za- 
bawy, byłaby to wzięcie na siebie nie z imie- 
nia JUŻ tylko, lecz naprawdę szaty trefnisia. 
A mimo, że autorowi marzy się dwór Medy- 



Jtt 4. 



145 



ceuszów — czyi rola Aretina? — ambicją jego 
przecież jest, iż „eowizdrzałowej duszy siew 
wszystkie pęta skruszy, ziemię z posad ruszy". 
Wynika stąd chyba, że wyższe tysiące — to lu- 
dzie, dla których wiele rzeczy jest świętością, 
i których wiele rzeczy boli, dla których śmiech 
będzie wyrazem oburzenia, ich nienawiści i mi- 
łości? Czy taką miarę przykładać mamy do 
satyry p. N.f Cóż tedy dla niego jest miłoś- 
cią i nienawiścią, całkiem niezależnie od chętki 
rzucenia zjadliwego słówka? Na okładce ol- 
brzymiego sowizdrzała goni lilipuci ludek zwie' 
dłych starych panien, wymokłych, szkieleto- 
watych a szczególniej przez p. N. umiłowanych 
profesorów literatury i t. p. Dał się im we^ 
znaki... Tylko pytanie: czy p. N. nienawidzi 
małości w ludziach, raczej małości „kultury" 
naszej, czy raczej bawi go potrącanie małych 
ludzi? Czy może to już dlań metafizyka? A oto 
któraś z goniących postaci — biedactwol — roz- 
ciągnęła się na ziemi, trącona palcem u nog 
sowizdrzała— dla tego pewnie, że chciała pod- 
wójnemi korkami wzrost swój podwyższyć... 
A jednak, to niepotrzebne i fantastyczne. Nie 
potrzebne — gdyż co kogo obchodzi ten i ów? 
Guarda e passa... A i fantastyczne... gdyż p. N. 
nie ma władzy obalania. Nie dla tego, iżby 
nie starczyło mu talentu. I nie dlatego, by 
iskry jego pochodni nie były piekące... Że są, 
przekonał się niejeden, nie wyłączając mojej 
skromnej osoby. Lecz ośmieszenie jest rzeczą 
powszednią, od której nikt i w żadnej sytua- 
cji uchronić się nie może, jak nie może, daj- 
my na to, być pewnym, iż nie wykona ko- 
micznych ruchów, wpadając niespodzianie do 
dołu, iż go w tłumie ktoś przez łeb nie pal- 
nie, że go mijający powóz nie obryzga i t. p. 
Nie zabija się tym.,. Zabija się wykazaniem 
czyjejś wewnętrznej nicości. Ale nicości tej 
przeciwstawia się własne manjackie ukochanie 
cz^oś... Wtedy wiarę dajemy, wtedy wtóruje- 
my, z serca... Pan N. wymachuje swą po- 
chodnią na wsze strony i iskry z niej rzu- 
ca bez wyboru. Mieui się rycerzem bliżej 
nieokreślonego piękna... a piękno nie jest me- 
tafizyką, ani zabawą, lecz pewnym określo- 
nym do życia, do świata stosunkiem... Lwia 
część satyry pana N. (w „Skotopaskach"), to 
nękanie bogu ducha winnego, bezimiennego 
^normalnego" tłumu... Bardzo to arystokra- 
tyczne, zgodne z tradycją ,. Życia", praktyką 



„Chimery^ i wcale dobrze przypada do umiło- 
wania ^kultury* i służenia „wyższym... i t. d.* 
Zajmujący widok... Nie cierpieć mierności i bcz- 
płciowości, a być cieniem „normalnego" filistra, 
odbijać jego ruchy, bo inaczej być nie może, 
skoro cały wysiłek nasz jest skierowany ku te- 
mu, by powtarzać „na wywrót" miny ow^o 
poczciwca, który w dodatku ani się o nas za- 
troska. Ezucać w przestrzeń migotliwe afory- 
zmy — to znaczy traktować swój dowcip zawo- 
dowo, co już monotonją trąci. Prawda, tu 
i owdzie, zwłaszcza na ostatnich kartach, spo- 
tykamy rzeczy, które przypominają nam auto- 
ra szkiców o Multatulim, o Adzie Negri i t. d. 
Takim chcielibyśmy p. N. zawsze widzieć, 
a wtedy — ach, mniejsza, co się tam komu do- 
stanie. Tymczaseo^ daleko do tego, by tchem 
jednym wymawiać imiona Swifta, Heinego 
i p. Nowaczyńskiego. 

Daję tu tylko z powodu ostatniej specjal- 
nie satyrycznej książki p. Nowaczyńskiego wy- 
raz temu, co myślałem i myślę o nim. A my- 
ślę, że jest to talent niecodzienny, któremu 
brak wszelako dyrektywy wewnętrznej. 

A, Drogoszewski, 

Ostrowski Stanisław Nalęoz. Przed burzą: 
Powieść historyczna z XV wieku z cy- 
klu: ^Półksiężyc a krzyż**. 8-ka, str. 342. 
Warszawa, 1905. Nakład Gebethnera i 
Wolffa. Cena rb. 1,50. 

Autor nazwał rzecz niniejszą powieścią; wła- 
ściwie mówiąc, jest to fragment z jakiegoś cy- 
klu, którego nie znamy; może nawet jest to 
pierwsza część tego cyklu. Bez związku z ca- 
łością rzecz ta niema żadnej wartości i nie bu- 
dzi nawet zaciekawienia. Utwór osnuty jest 
na tle panowania Władysława Warneńczyka 
i dzieli się na trzy części. W pierwszej opo- 
wiada się o przybyciu na zamek krakowski po- 
słów węgiersnich, którzy ofiarowują Władysła- 
wowi koronę wesołością mów powitalnych, od- 
powiedzi, aarad senatu i t. p. szczegółów kro- 
nikarskich urozmaica romantyczny szablon mi- 
łości króla ku Halinie, córce księcia mazowie- 
ckiego Ziemowita, przypominającej mocno Da- 
nusię z „Krzyżaków** Sienkiewicza, oraz sza- 
blonowa również postać astrologa. 

W drugiej części i tych spłowiałych mocno 
przykras zabrakło; cała ta więc opowieść o po- 
dróży królewskiej, przyjeździe j^o do stolicy 
Węgier, przyjęciu, jakiego doznał i t. p. nie 



146 



J6 4. 



ma w sobie nic z poezji i wogóle twórstwa ar- 
tystycznego. W trzeciej części zaczyna się co 
innego i jest krajobraz nad Dniestrem, obron- 
ne dwory tamtejsze, jest Pretfic — Kmicic i 
Rej z Rawicz — Zagłoba, i Marja Czary łlów- 
Ba — Helena, i Serkys — Bohun; ale zaledwie 
zawiązuje się akcja, już tom się kończy — au- 
tor każe nam czekać następnych powieści z cy- 
klu „Półksiężyc a krzyż^* 
. Czekajmy cierpliwie, 

H. Galie, 

Pawlikowski Mieczysław. Obrazki i opo- 
wiadania z przedmową Henryka Galle- 
go. 2 tomy. 8-ka, str. 156, 154. Warszawa, 
1904. «Bibl. Dz. Wybór." )6 350, 351. Ce- 
na 50 kop. 

Wydanie kilku utworów beletrystycznych 
M. Pawlikowskiego jest hołdem, złożonym pa- 
mięci szlachetnego idealisty, u nas prawie nie- 
znanego, choć odegrał on niepoślednią rolę 
w dziejach umysłowosci jednej z dzielnic na- 
szych. Dla nas jest on przeważnie tylko au- 
torem drukowanej przed kilku laty w Tygod. 
ilustr. powieści, odznaczającej się wielce ory- 
ginalnym pomysłem p. t. „Baczmaha**. Słusz- 
ną czyni uwagę w przedmowie p. H. Galie, 
że ^nie dzisiejsze tó rzeczy i nie dzisiejszy spo- 
sób pisania*. Pawlikowski wybitnego talentu 
nie posiadał, a temperament bojowy uniemo- 
żlii^iał mu bezinteresowne przyglądanie się oso- 
bom, stosunkom i t. p. Co do sposobu pisa- 
nia—mnoży gawędziarstwo, t. j. ciągłe odbiega- 
nie od przedmiotu, rozwijanie uwag, które nie 
służą zgoła do uwydatnienia charakteru wy- 
stępujących osób, ich działań, położeń i t. p., 
a nawet z tendencją autora pozostają w luź- 
nym stosunku. Wspomnieliśmy o oryginalnym 
pomyśle „Baczmahy". Z rysem tym spotyka- 
my się u autora stale. Punktem wyjścia jest 
u niego zazwyczaj jakaś dziwna sytuacja; ów- 
dzie testament, wkładujący pewne obowiązki 
na kilkunastu ludzi, a przekazujący spadek te- 
mu z nich, który innych przeżyje, gdzieindziej 
przyczyną powikłań tragicznych staje się mi- 
łość dziewczęcia, które żyje widokiem ukocha- 
nego, ale zarazem siły jego wzrokiem wypija. 
Niezwykłość schodzi często na tory anegdoty: 
nieporozumienie, wynikające stąd, że szereg 
tych samych liter w różnym układzie daje dwa 
różne nazwiska; podsłuchane wyznanie kobiety 
o upadku, jej rumieńce i łzy w rozmowie z to- 



warzyszem zabaw dziecinnych i zbieg innych, 
same podejrzania nasuwających okoliczności... 
Okaże się, iż jest to upadek... z konia i roz- 
pacz z powodu utraty trzech zębów. Rozwija- 
jąc te swoje tematy, autor odsłoni nam niejed- 
nokrotnie twarz idealisty, bolejącego, iż w świe- 
cie ludzkim panuje złość i głupota i że w du- 
szy człowieka unoszą się nieraz, jak z bagien, 
trujące opary. Nicpoń zniszczy bezmyślnie 
szczęście kilku osób... albo ileż to żmij wypeł- 
za z serc najbliższych przyjaciół, którym ktoś, 
głęboką żywiący pogardę względem rodzaju 
ludzkiego, kazał spoglądać na siebie z ukrytą 
myślą: któryż wcześniej... i czy prędko? 

Że niema światła bez mroku, moglibyśmy 
mieć dowód na samym autorze. Tajemnica 
trzech zębów nie wywołuje w nim pobłażliwe- 
go uśmiechu, lecz słowa uwielbienia: idealna 
kobieta... Takież to ideały! Dorobkiewicz nie 
tylko śmieszy sposobem zachowania się, to ja- 
kaś podejrzana figura, bo jakże? „Nikt^ (z to- 
warzystwa) nie zna go... Tak, już „nie dzi- 
siejsze to rzeczy", choć dzieją się codziennie... 
Nie gniewamy się przecież na wydawców, któ- 
rzy chcieli nam przypomnieć ciekawą postać 
mało znanego pracownika. 

A. Drogoszewski, 



Silvlo Pellico. Moje więzienia, Pamię- 
niki. W przekładzie Felicyana Tusta- 
nowskiego. 8-ka, str. 239. Warszawa, 
1905. „Bibljoteczka powszechna Warsza- 
wskiej Spółki wydaw." Cena kop. 25. 

W szeregu dzielnych synów Italji, którzy, 
obok wielkich słońc zjednoczenia i wyzwolenia 
Włoch: Kamila Cavoura i Józefa Garibaldiego, 
dobrze się zasłużyli swej pięknej ojczyźnie, za- 
szczytne miejsce należy się bezsprzecznie gło- 
śnemu podówczas literatowi Silwjuszowi Pelli- 
co. Za to ukochanie wielkiej i świętej idei nie- 
podległości i jedności Italji dostał się Pellico 
do austrjackich więzień i w nich przez prze- 
szło dziesięć lat jako przestępca polityczny po- 
kutował. Pamiętniki zatytułowane: ,Moje wię- 
zienia** są właśnie opisem tych strasznych i dłu- 
gich lat, przeżytych przez Pellikę od chwili 
uwięzienia aż do chwili odzyskania wolności; 
każda stronica tych pięknych a bolesnych pa- 
miętników, to skrystalizowane cierpienia i krew 
i łzy; z każdej ich karty, jakby przez mgłę, 
wygląda obraz pierwszego, ciągle odnawiające- 



J& i. 



147 



go się grzechu: zamordowanie Abla przez 
Kaina. 

Streszczać tych pamiętników — niepodobna, 
co chwila bowiem spotyka się w nich nową 
boleść, nowe męki, nowe upokorzenia, a żresz* 
tą na co by się to zdało: czyż można streścić 
czyjś ból, czyjeś cierpienia?... 

Książka ta, choć nie jest arcydziełem, jak 
tego chce w przedmowie polski jej tłumacz, 
należy do kategorji tych, które każdy inteligient- 
ny człowiek czytać powinien. Największą jej za 
letą jest to, iż, czytając ją, ma się to wrażenie, 
że jej autor był przekonany, że tych jego pa- 
miętników nikt czytać nie będzie, że pisze je 
dla samego siebie, bo w całym tym dość du- 
żym tomik\i niema ani jednego zdania, ani je- 
dnego słowa nawet, któreby wyglądało na coś 
w rodzaju pozy, lub afektacji. ,1 złe i dobre, 
i grzech" swój „i cnoty" opisał autor z równą 
szczerością i prawdą. Przy tych wszystkich 
nieocenionych swych zaletach mają jednak 
„Moje więzienia** jedną wadę, która właśnie 
nie pozwala nazwać ich arcydziełem, a mianowi- 
cie monotonję, zrodzoną z monotonji autora — 
monotonię religijną. Nikt nikomu nie ma, ma się 
rozumieć, najmniejszego prawa brać za złe tych 
lub owych przekonań religijnych, ale też nie to 
jest wadą pamiętników, że autor ich jest czło- 
wiekiem wysoce religijnym, lecz to, że Pellico 
w tych miejscach, gdzie mowa o Bogu i reli- 
gji, traci umiar artystyczny i wpada w ton ka- 
znodziejsko-nawracający, a miejsc takich jest 
bardzo wiele— na każdej drugiej stronicy. 

P. Felicjan Tustanowski, który „Moje wię- 
zienia** spolszczył, wywiązfJ się ze swego zada- 
nia zupełnie bez zarzutu, za co, jak również 
i za to, że do motta autora, zaczerpniętego 
z księgi Hjoba: „Człowiek urodzony z niewia- 
sty, żywiąc przez czas krótki, napełnion bywa 
wielą nędz** dodał z tejże księgi Hjoba krótkie 
a dobitne motto swoje: „Mogłem i ja podobne 
wam rzeczy mówić**, należą się słowa uznania. 

y<2« Adolf Hertz, 

Rzewuski hr. Henryk. Pamiątki JPana Se- 
weryna Soplicy y czesnika pornairs kiego. 
12-ka, str. 526. Lwów— Złoczów, 11)0."). 
Nakładem i drukiem Wilhelma Żuker- 
kandla, „Biblioteka powszechna" At* 489— 
496. Cena kor. 1.92. 

Ruchliwe a pożyteczne wydawnictwo „Bi- 
blioteki Powszechnej** w krótkim czasie do- 



biegło JUŻ do poważnej liczby 500 tomików, 
wśród których znajdziemy wszystkie niemal 
arcydzieła naszej literatury. Jeden z ostatnich 
numerów „Biblioteki** to znane powszechnie 
„Pamiątki Soplicy** Rzewuskiego, które po raz 
pierwszy ukazują się w wydaniu tak przystęp- 
nym dla szerszej publiczności. Szkoda tylko, 
że korekta nie jest dość staranna. 

H. Gallr. 

Synoradzki Michał. Jaksa z Miechowa. 
Powieść historyczna. 8-ka, str. 131. War- 
szawa, 1904. Nakład i druk Synów St. 
Niemiry. Lwów, Księgarnia Narodowa. 
Cena kop. 40. 

Powieść niniejsza, a raczej powiastka, osnu- 
ta jest na tle wypadków dziejowych XII stu- 
lecia, a mianowicie wyprawy krzyżowej ryce- 
rzy polskich pod wodzą księcia sandomierskie- 
go, Henryka. W pochodzie tym między inne- 
mi bierze udział pobożny i mężny rycerz Jak- 
sa z Miechowa— i stąd tytuł utworu. 

Wartość historyczna i literacka „Jaksy z 
Miechowa** bardzo niewielka; o zachowaniu tła 
dziejowego niema wcale mowy, a styl ubogi 
i pospolity, wyższych zalet nie posiada, co naj- 
wyżej, względną żywość w opowiadaniu wy- 
padków. 

P. Synoradzki lubuje się w środkach efekto- 
wnych, wątpliwej wartości artystycznej. Nie 
brak tu i czarnego charakteru, niespodzianek 
losu, mniemanych zgonów, cudownych ocaleń, 
jest nawet i piorun, co w zakończeniu powieści 
razi grzesznika i zdrajcę. Słowem, ,, Jaksa z 
Miechowa", to kram z towarem literackim naj- 
lichszego gatunku; oczywiście, wszystko to, ra- 
zem wzięte, nic nie budzi, żadnych myśli ni 
uczuć, prócz— pewnego, chwilowego zaciekawie- 
nia. 

H, Galie, 

Synoradzki Michał. Judaszowe srebrniki. 
Powieść na tle XIV w. 8-ka. str. 112. 
Warszawa, 1904. Nakład i druk Synów 
St. Niemiry. Cena kop. 40. 

Powiastka niniejsza ma za wątek wiadomość 
kronikarską o Ziemowicie, księciu mazowiec- 
kim (t 1381) który podobno kazał zamordo- 
wać swoją drugą żonę, córkę księcia na Ziem- 
bicy. Pełno tu okropności, śmierci tragicznych, 
kogoś rozszarpują konie, innego namaszczone- 
go miodem stawiają w pasiece, jest niewinne 



148 



J6 4. 



podejrzeuie i zamordowanie ofiary, je&t prze- 
kupstwo, zdrada i podstęp, jest nawet, gwoli 
większej jeszcze sensacji, kobieta przebrana za 
mężczyznę i inne t. p. nadzwyczajności. Cóż, 
kiedy to wszystko razem nie wywołuje grozy, 
ani współczucia dla nieszczęśliwych, bo autor 
nie posiada dostatecznej plastyki, a najtragicz- 
niejsze epizody zbywa milczeniem; nie stać go 
na obraz godny obranego przedmiotu. O wier- 
ności tła dziejowego i trafnej psychologji bo- 
haterów niema co nawet i mówić. 

H. Galie. 



Zawl8tow8ka Kazimiera^ Poezye. 16-ka, 
str. 114 i VIH. Nakład H. Altenberga we 
Lwowie, 1904. Cena rb. 1. 

Ukochani od bogów umierają młodo. Wiel- 
ce ukochaną bogom była Kazimiera Zawisto- 
wska, że ją niemal w wiośnie jej życia powo- 
łali do siebie. A obdarzyli ją szczodrze pod- 
niosłością ducha, natchnieniem i niezwyczaj- 
nym darem wysłowienia. Niewielką pozosta- 
wiła po sobie książeczkę utworów poetyckich— 
nieco więcej nad 100 stronic druku zawierają- 
cą — ale śmiało rzec można, że na tych stu 
stroniczkach nie znajdzie się ani jednego wier- 
sza banalnego. 

Czysty, szlachetny artyzm, owiany półmi- 
styczną, półzmysłową tęsknotą do zaświatów, 
do jakichś królestw idealnych, półrzeczywi- 
stych, pólurojonych; skondensowany w mister- 
nych formach retorycznych, które zdają się ni- 
by szelest wachlarza z perłowej masy, ze sło- 
niowej kości i strusich białych piór; wielka, 
delikatna kobiecość, p^na muzyki, przypomi- 
nającej melancholie Szopena; oko widzące da- 
lekie analogie, a stąd wielkie bogactwo obra- 
zów i porównań nowych i niespodzianych — 
oto są główne cechy talentu młodo zmarłej 
poetki. Dodać należy znakomity smak literac- 
ki i wielkie oczytanie w nowoczesnej literatu- 
rze zagranicznej, zwłaszcza francuskiej i bel- 
gijskiej. Stąd pochodzą, nie naruszające by- 
najmniej samoistności K. Zawistowskiej — 
wpływy Baudelaire^a, Griffina, Regnier, Samai- 
na i t. d., a miejscami autorka żywo przypomi- 
na skondensowane arcydziełka sonetowe Gerar- 
da de Naryal. 

Jednym z najpiękniejszych utworów młodej 
poetki, a może i całej wogóle nowoczesnej 



poezji wydaje mi się sonet „Mniszki'* (str. 
79). 

Idą ciche, powiewne, przez jasne przestrze- 

[nie. 
Przez łąk szmaragd sycony złocistemi skrami, 
Przez biel sadów... tak idą białemi parami. 
Jak stężałe w powietrzu modlitewne pienie. 

Idą senne, jak duchów zakwefione cienie — 
1 tuląc wiotkij di0JJ3 jak konchy perłowe. 
Sypią wokół okrągłe ziarna różańcowe 
Na zasiane fiołkami sypią traw zielenie. 

i t. d. 

Zresztą należałoby wiele, wiele zacytować, 
aby podnieść niezmierne piękności tego zbior- 
ku. 

A, Lan£e, 

Zbierzchow8kl Henryk. Na złotej przełę- 
czy. Scherzo powieściowe. 8-ka, str. 240. 
Lwów, 1904. Nakładem księgarni pol- 
skiej B. Połonieckiego, Warszawa, E. 
Wende i S-ka. Cena rb. 1. 

Powieść niniejsza, jak i dawniejsze utwory 
p. Zbierzchowskiego, należy do t. zw. litera- 
tury modernistycznej. I to nie dlatego, że mi- 
łość jest jej główną osnową, miłość, szału i roz- 
paczy pełna, miłość silna, jak śmierć, a gorąca 
jak promienie południowego słońca, ale dlatego 
przedewszystkim, że zacierają się tu granice 
dzielące marzenie od rzeczywistości. Czy wy- 
padki, odtworzone w ^Na złotej przełęczy*, 
zdarzyły się na jawie, czy też może są one wy- 
tworem majaczącego mózgu, nie wiemy, i autor 
pozostawia nas pod tym względem w umyślnej 
niepewności. A czyni to prawdopodobnie w ce- 
lu spotęgowania wrażenia, które powieść ma wy- 
wierać na czytelnika. 

Przedmiot utworu i jego tło są tak niezwyk- 
łe, egzotyczne, tak od szarej pospolitości dale- 
kie, że w samej rzeczy stoją na pograniczu mię- 
dzy snem a jawą. Treść jest bardzo uboga: 
miłość bohatera do pięknej dziewczyny z kra- 
iów południowych, uczucie Teresity, to, rados- 
ne, pełne szału, poezji i piękna, przeradza się 
potym w bolesny dramat. Oczywiście, przed- 
miot ten nie wywarłby pożądanego wrażenia, 
gdyby nie tło, na którym autor przedstawił wy- 
padki. Rzecz dzieje się w jakiejś krainie pod- 
zwrotnikowej, jak gdyby na jednej z wysp An- 



}6 4. 



149 



tylskich, w krainie pełnej dziwów i strachów, 
i czarów, o niezmiernym bogactwie przyrody, 
o jaskrawych, pstrych barwach, tak odmiennych 
od przeciętnej europejskiej szarości. To też kraj- 
obrazy p. Zbierzechowskięgo silnie podniecają 
wyobraźnię czytelnika, znacznie więcej, niż sce- 
ny obyczajowe, chociaż są pomiędzy niemi tak 
niezwykle, jak np. przedstawienie u zaklinacza 
wężów. 

Język p. Zbierzechowskięgo dźwięczny i dość 
obrazowy, choć nie wolny od pewnych, stale 
się powtarzających, usterków językowych. 

H. GalU. 

X. Y. I J. Z. Pamiętnik eX'dziedzica z 
dopiskami eX'paeheiarza, Szkice podwój- 
ną kredką w oświetleniu Jankla Ma- 
ślanki. Zebrali... (Bibl. dziet wyboro- 
wych Nr. 332—333. Cz. I i II. 8-ka, str. 
159 i 136. Warszawa, 1904. Cena kop. 
50. 

Pod tajemniczym kryptonimem kryje się zna- 
na postać popularnego piosenkarza, p. Kazi- 
mierza Laskowskiego (Ela). Utwory powie- 
ściowe wogóle nie udają się autorowi mazur- 
ków, wyrwasów i krakowiaków. Ale ,, Pamięt- 
nik ex-dziedzica'', choć jeden z najwcześniej- 
szych, należy do najlepszych. Przedstawia 
nam tu p. Laskowski żywot i czyny Wosia 
Kalinowskiego, młodego dziedzica, który, odzie- 
dziczywszy po rodzicach dość znaczny mają- 
tek ziemski, tak pięknie swe interesy prowa- 
dził, że wkrótce zostaje wyrzucony na bruk, 
a wieś przechodzi na własność pachciarza 
Jankla Maślanki. Ten, zdobywszy majątek, 
przezywa się Baberem (babeurre =- maślanka 
po francusku) i zostaje wielkim bankierem, 
kuma się z hrabiami i t. d. Ta tak rychła 
metamorfoza Maślanki na Babera jest grubo 
nieprawdopodobna, ale mniejsza o to. Wa- 
żniejsze jest, że stosunek autora do boha- 
terów powieści jest bardzo niejasny. Np. 
Woś: wszystkie jego postępki przemawiają za 
tym, żeby go potępić, jako utracjusza, hulakę, 
karciarza, lekkoducha, egoistę, kłamcę i obłu- 
dnika, a tymczasem autor na każdym kroku 
wykazuje ku niemu szczerą i niekłamaną sym- 
patję. Nie chcemy pomawiać p. Ela o to, by 
sądził, że tego rodzaju typ jest spc^ecznie po- 
żądany, ale stwierdzamy, że nieumiejętnie wy- 
brał punkt widzenia. 



Maślanka natomiast, pomimo gromów, rzuca- 
nych na niego przez Wosia i p. Laskowskiego, 
jest naprawdę sympatyczny. Tak jest: czło- 
wiek, który z niczego dochodzi do dużego ma- 
jątku, jest zabiegliwy, rozsądny, ostrożny, 
zręczny; a przy tym gamie się do oświaty, do 
kultury, kształci starannie dzieci, sam się na 
gwałt cywilizuje, mialżeby zasługiwać na po- 
tępienie? I ostatecznie w sensie moralnym po* 
wieści pozostaje pobożne westchnienie: gdy- 
byśmy to tacy być umielil Jest to bodaj 
efekt przez autora bynajmniej nie pożądany. 

H. GalU, 



Publicystyka. 

Nalkowaki Wacław. Jednostka i Ogól. 
(Szkice i krytyki psycho-społeczne). 8-a, 
str. 510. Kraków, 1904. Nakład Uisyna 
Czato wicza. Warszawa, Jan Fiszer. Ce- 
na rb. 2.40. 

„Szkice i krytyki^, zebrane w tym tomie, 
powstały przez działanie dwóch czynników du- 
chowych, określających umysłowość i tempera- 
ment p. Nałkowskiego, nie jako gieografa, lecz 
jako człowieka: ideowym ich źródłem jest prze- 
konanie, że społeczeństwo istnieje dla jednost- 
ki, że , jednostka jest celem, społeczeństwo 
tylko środkiem" (str. 2); wykładnikiem ich 
metody jest wiara, że „wojna jest rodzicielką 
wszechrzeczy**, że „dziś jeszcze nie czas na 
siew — dziś nie nauki potrzeba, lecz — walki* 
(str. 97^. Zasada polemiczna, w ten sposób 
sposób sformułowana, wysuwa się na plan 
pierwszy, stając się już czymś więcej, niż wska- 
zówką metodologiczną, bo przesłania całkowi- 
cie pozytywne pierwiastki przekonań autora, 
nabiera charakteru dogmatycznego, wyrasta 
po prostu na kryterjum filozoficzne i etyczne. 
Że zaś jednocześnie zgadza się ona wybornie 
z temperamentem swego wyznawcy, więc spra- 
wia, że całą książkę przenika nastrój zaczepno- 
wojowniczy, i od pierwszej do OPtatniej karty 
brzmi ton sarkazmu, potępienia, gniewu, a 
chwilami — złości. Skutkiem tego wystąpienia 
p. Nałkowskiego posiadają w najwyższym sto- 
pniu charakter subjektywny, co nawet nieraz 
ujmuje im powagi i doniosłości, prowadząc do 
przesady i śmieszności (twierdzenie, iż „ner- 



150 



M 4. 



wowoBĆ/* jest jeżeli nie miarą, to przy Daj mniej 
współobjawem rozwoju duchowego!). 

Z drugiej strony, zgodnie z tym, co wyżej 
wyjaśniłem, w ^szkicach^ p. Nałkowski^o nie 
mogę absolutnie dopatrzyć się ideałów pozy- 
tywnych, chociaż nikt ani na chwilę wątpić 
nie będzie, że w duszy autora istnieją one i 
płoną. Już same ich odblaski uczuciowe, już 
sama potężna, niemal zajadła nienawiść do 
wszelkiego rodzaju objawów samolubstwa, wy- 
zysku i przemocy świadczy o przedmiotach 
czci i miłości autora, niemniej przeto domysły 
ogólnikowe i mgliste widnokręgi w publicysty- 
ce nie wystarczają. Na miejsce wydrwionych 
i obalonych b^wanów stawiać należy zawsze 
bóstwa nowe, a ponad wszelką krytykę wyższe, 
gdyż inaczej owemu „tłumowi", którym pan 
Nałkowski tak gardzi, pozostanie chyba tylko 
kult jednostek, czyli ostateczne rozprężenie 
moralne i rozbicie narodowe. 

CJo się tyczy poszczególnych „szkiców" to 
naprzód powiedzmy śmiało, że co najmniej po- 
łowę ich należi^o pozostawić na kartach tych 
czasopism, gdzie się urodziły, a to bez żadnej 
szkody dla piśmiennictwa, dla społeczności i 
dla — autora. Przedrukowanie ich można 
tłumaczyć chyba tylko pietyzmem dla przeży- 
tych wzruszeń, niema jednak powodu do ta- 
kiego pietyzmu zobowiązywać publiczności 
(„Dzikie pretensje", „Wyjaśnienie", ,.Epizod z 
rugów polskich", „Z dziejów miłości chrześciań- 
skiej**, „Odpowiedź drowi Hertzowi", „War- 
szawski Hegel", „Kiepska służba", „O spra- 
wiedliwość", „Echa"). Inne należało znów, 
moim zdaniem, skrócić i przerobić do wy- 
dania książkowego, gdyż są przepełnione zby- 
tecznemi wycieczkami polemicznemi, które nic 
nie wyjaśniają, nic nie przynoszą nowego. 

Al, Stecki. 

Pietkiewicz Zenon. Siły i środki ludu 
naszego (zarys warunków ekonomicz- 
nych ludności włościańskiej w Króle- 
stwie Polskiem). 8-ka, str. 202. War- 
szawa, 1095. Wydawnictwo z częścio- 
wego zasiłku kasy im. Mianowskiego. 
Skł. gł. w Księg. Naukowej. Cena rb. 1 
kop. 30. 

Jest to jedna z tych skromnych prac pu- 
blicystycznych, które nie rzucają wprawdzie 
nowego światła w dziedzinę badanych zjawisk, 
nie wykrywają rzeczy nieznanych, nie zwiastu- ' 



ją nawet żadnych nowych idei, niemniej prze- 
to zasługują na uwagę i uznanie, bo przypo^ 
minają społeczeństwu o elementarnych obo- 
wiązkach obywatelskich i nawołują do napra- 
wy jego bytu, do pracy ciągłej i usilnej nad 
zrealizowaniem warunków materjalnego i mo- 
ralnego dobrobytu. Jak sam nagłówek wyja- 
śnia, p. Pietkiewicz roztacza obraz bytu eko- 
nomicznego ludności włościańskiej, która w 
kraju naszym — prócz tego, że jest liczebnie 
najważniejszą częścią społeczeństwa — nabiera 
w danych warunkach wyjątkowego znaczenia, 
jako żywioł z natury swej zachowawczy, to 
znaczy zachowujący pierwiastki odrębności i sa- 
moistności ogólnej, zarazem jako główny zbior- 
nik energji narodowej. Włościaństwo nasze 
w obecnej chwili nie przechodzi przesilenia, lecz 
znajduje się wciąż (pod względem ekonomicz- 
nym) w stanie marnej wegietacji, która ma 
wprawdzie dane (i pozory) rozkwitu, lecz po- 
mimo to — narażona na działanie szkodliwe 
wielu czynników ujemnych — snadnie może 
przejść w stan chorobliwy, w stan wy nędznie- 
nia i upadku. Przyszłość zależy tutaj od o- 
panowania, usunięcia lub bodaj zobojętnienia 
tych czynników ujemnych: lichwiarskiego odłu- 
żenia, demoralizujących służebności, ubezwład- 
niających szachownic, zabijającej wszelkie usi- 
łowania ciemnoty, nareszcie wyzuwania się chło- 
pów małorolnych z ziemi, czego nie równo- 
waży wcale parcelacja, zwłaszcza, gdy jest na 
oślep prowadzona. P. Pietkiewicz jest tylko 
sprawozdawcą i popularyzatorem badań cu- 
dzych (Warszawskiego Komitetu Statystycz- 
nego. Sekcji Rolniczej, pp. B. Zdziarskiego, L- 
Górskiego, Makiejewa, Orłowa i innych), lecz 
posiada własny sąd krytyczny i rozumny po- 
gląd na wartość praktyczną instytucji, bądź 
istniejących, bądź projektowanych, a jeśli co 
zarzucićby mu można, to chyba pewną chao- 
tyczność wykładu, który za mało uwypukla 
rzeczy najważniejsze i niewyraźnie rozgrani- 
cza poszczególne kwestje. — Książka ta znaleść 
się powinna w rękach każdego ziemianina, ka- 
żdego publicysty, każdego wreszcie człowieka 
światłego i mogącego w drobnej bodaj rzeczy 
oddać usługi ludowi naszemu. 

Dla uniknięcia nieporozumień trzeba ko- 
niecznie na str. 15 i 16 zmienić wyrazy: „śre- 
dnia" (wielkość) na: „przeciętna^; na str. 18 
(w. 11 od dołu) zamiast „ilość" czytać ^roz- 



Jft 4. 



151 



miar'', na str. 24 i 27 zamiast ^Bpadkobiercy^ 
czytać „spadkodawcy*; na str. 120 (w. 3 od 
góry) powinno być.* „koni", nie zaś „bydła". 

Jan Stecki. 

Światlomir. Ciemnota Galicji w świetle 
cyfr i faktów, 1772—1902. (Czarna księ- 
ga szkolnictwa galicyjskiego). 8-ka 
stp. 212. Lwów, 1904, Polskie Tow. Na- 
kładowe (wydanie nowe). Warszawa, 
E. Wende i Śp. Cena rb. 1.65. 

Że praca p. Światłomira posiada do pewne- 
go stopnia charakter pamfletyczny, 2e autor 
jej widzi i przedstawia jedną tylko strooę rze- 
czy, że z tego powodu, jak również z powodu 
braku wszelkiej miary politycznej nie uwzglę- 
dnia ujemnych dla szkolnictwa galicyjskiego 
skutków nieszczęsnej zależności „autonomicz- 
nego kraju" od rządów centralnych wiedeń- 
skich, że nie szuka wyjaśnienia wielu wadli- 
wości szkolnictwa tego w opłakanym położeniu 
ekonomicznym ludności wiejskiej galicyjskiej 
wogóle i w nizkiej kulturze oraz lenistwie lu- 
dności powiatów wschodnich w szczególności, 
to wszystko — jakkolwiek . powinno było być 
wytknięte — nie osłabia doniosłości spostrze- 
żeń autora, nie ujmuje wartości jego żądaniom 
i nie zmniejsza wagi książki. Gdyby bowiem 
tylko — połowa tego, co podaje p. Światłomir 
była prawdą (niestety zaś, prawdziwe jest 
wszystko!), już dość byłoby dla określenia po- 
lityki szkolnej władz autonomicznych, to znaczy 
stańczyków, jednego . wyrazu: hańba. Jest to 
najsłabsze i najłagodniejsze miano dla postępo* 
wania panów Bobrzy ńskich, Abrahamowiczów, 
Beyów, Tarnowskich, Stadnickich, Popielów, 
Torosiewiczów i tych wszystkich innych, któ- 
rzy — biorąc szkołę ludową niemal jako zło 
konieczne — chcą mieć w niej tylko wszędzie 
utrwalenie stanowiska swego kastowego i swej 
władzy nad ludem. Trzeba czytać w cytatach 
dosłownych wyjątki z ich mów, gdzie frazesy 
patriotyczne służą za ponętną osłonkę naj- 
wstrętniejszych i najgłupszych pojęć średnio- 
wiecznych, gdzie nieufność do wiedzy pozyty- 
wnej łączy się z pogardą dla tłumu, a chęe 
utrzymania pozorów przewodnictwa w polityce 
i kulturze z postanowieniem wyrobienia z nau- 
czycieli zgrai bezmyślnych służalców. Broszu- 
ra Światłomira jest biczem bezlitosnym i os- 
trym, pociąga pod pręgierz sumienia publicz- 



nego tych, co grzebią oświatę ludową — oby 
wywarła skutek zamierzony i sprowadziła opa- 
miętanie wśród ludzi co uczciwszych. 

Jan Stecki, 



Wyjaśnienia i polemika. 



Odpowiedź ks. Szkopowsklemu. 

Z błędów, które ks. Szkopowskl odkrył w 
moich „Listach św. Hieronima^ i w Nr. 2 
„Książki^ ogłosił światu, jeden uważam za 
zmyślony przez recenzenta, trzy — za błędy 
zecerskie, pozostałe — za Uędy przywidziane. 
Zmyślił recenzent błąd „paszą^, bo w broszu- 
rze jest „pasą**; błędy: ^z jakiem bólem (zam. 
z jakim...)', „namiętności'* (zamiast ^majętno- 
ści^), „pa.szony^ (zam. „spasiony^) są błędami 
zecerskiemi. Wyraz uporubca'* słowniki piszą 
i przez ó i przez u. Wyrażenia i przenośnie: 
^list Izami zamazany', „ukryć wzgardę słów 
pod pieszczotą^, „maszt krzyża utkmł w czole 
(przodzie) statku*", „drzewo bezowocne*', „sta- 
rość wypolerowana*, „chleb z mąki prosianej** 
(przymiotnik od wyrazu „proso") i inne nie 
są wcale błędami. Ustępów, które tak ks. Sz. 
gorszą, nie opuściłem, bom książkę przeznaczył 
dla ludzi żarowych fizycznie i moralnie, dla 
księży, czytających przecie teologję moralną, 
Pismo Św., gdzie tyle jest miejsc realistycz- 
nych. Proszę bardzo, żeby mię krytyk pou- 
czył, jak to najlepiej przełożyć choćby przez 
omówienie wyrazy ^sudarium*^ i „matula"? 
Alumni seminarjum sandomierskiego nie uczą 
się dosłownie dzieł ojców i nie wygłaszają ich 
w refektarzu, obawa więc krytyka, że sobie za- 
kują głowy ze szkodą oryginalnej i swobodnej 
myśli, jest płonną. Rzucanie nieuzasadnionych 
zarzutów, że w mojej broszurze ^roi się od 
błędów gramatycznych, stylistycznych, zwro- 
tów zaciemniających wszelki zdrowy sens, ba- 
łamutnych objaśnień, anachronizmów i ró- 
żnych kwiatków'', nawet brakiem miejsca w 
„Książce** nie może być usprawiedliwione. Ja- 
kie to są te bałamutne objaśnienia, jakie ana- 
chronizmy w moim wydawnictwie? — Odno- 
śnik o celibacie nie jest bynajmniej liberalną 
nowością: każdy prawdziwie naukowy podręcz- 
nik historji kościelnej mówi to samo, co ja 
napisałem. Jeżeli ks. Sz. mnie nie wierzy, 
niech zajrzy do podręcznika jednego z najzna- 
komitszych znawców historji i literatury staro- 
chrześcijańskiej — Funka („Lehrbuch der Kir- 
chengeschichte", 3 wyd., str. 50, 155 i in.), 
niech zajrzy do książki niepodej rżanego o libe- 
ralizm Briicka, biskupa mogunckiego („Lehr- 
buch der Kirchengeschichte'*, 7 ¥ryd., str. 146 
i następ.); niech zajrzy nawet do wydawanie 
obecnie przez grono katolickich uczonych sło- 



152 



Ji 4 



wnika Herdera (^Herden Konyersations-Le- 
xicon'^, zesz. 33, str. 820), a przekona się, że 
lekkomyślnie objaśnienia sw^o o celibacie nie 
napisałem. Skrywaniem lub przeinaczeniem 
prawdy Kościołowi się nie przysłużymy. Za 
Eiytykę przedmiotową, kompetentną, choćby 
najsurowszą, będę zawsze wdzięczna, bo pra- 
gnę ciągle i co raz więcej się uczyć, lecz prze- 
ciwko Krytyce nieuzasadnionej, zdradzającej 
nieznajomość rzeczy lub złą wolę, będę reago- 
wał. 

Ks.Jan Gajkowski, 



Odpowiedź ks. Gajkowaklemo. 

Na taką ocenę, jakiej sz. ks. prof. żąda nie 
ma miejsca w „Książce^. Z konieczności mu- 
simy się streszczać, a tych ustępów, które 
przytoczyłem dosyć chyba, żeby dowieść praw- 



dziwości twierdzeń. Nie moja rzecz, jak trze- 
ba było przełożyć, ale, po przeczytaniu broszu- 
ry i mojej oceny, każdy przyzna, że jest to 
tłumaczenie co najmniej bardzo nieudatne. 
Z radością przyjmiemy prace ks. prof., ale 
przekłady klasyków kościelnych dokonywane 
przez kleryków nie kwalifikują się chyba do 
ciruku. Ustępy tak drastyczne nie są odpo- 
wiednie w broszurze, która jest dostępna dla 
wszystkich. Co do słowa pastą^ to zakradł się 
on prawdopodobnie przez analogję z błędną 
formą paszony. Starzy nie używali chusteczki 
do nosoy dosyć było powiedzieć chusta. Trzeba 
było te źródła przytoczyć przy odnośniku o 
celibacie; tak ważnych rzeczy nie można trak- 
tować pobieżnie, gdyż wtedy łatwo o nieporo- 
zumienia. Zwracam uwagę na niestosowność 
takich wyrażeń, jak zmyślenie, nieznajomość 
rzeczy, zła wola i cały ton odpowiedzi powyż- 
szej. 

^s, Szbopowski, 



Pragnąc ułatwić porozumienie alę pomiędzy autorami i tłumaczami z Jednej a wy- 
dawcami z drugiej strony, otwieramy łamy pisma naszego bezpłatnie dla zawiadomień: 
a) ze strony autorów I tłumaczów o pracach gotowych Już, będących w robocie, lub 
wreszcie dopiero zamierzonychs dla których poszukują oni nakładców; b) ze strony wy- 
dawców o poszukiwaniu autorów dla planowanych dzieł lub wydawnictw i tłumaczów dla 
dzieł, pisanych w Językach obcych. 

Dramat Gk)r kiego „Daczniki** przetłumaczono, poszukuje się nakładcy. 

Bózpoczęto tłumaczenie dramatu A. Holza i J. Schlafa p. t. „Familie Schliecki**, poszu- 
kuje się nakładcy. 

Dzieło „Guillaume II Inconnu (Mćmoires d'Ursala C-tesse £ppinghoven) tłumaczy na ję- 
zyk polski p. Marya Biernacka, poszukuje się nakładcy. 

_ . - ■ _ - 

- — — ■ -■ ■ ^— ■ -- . — - - - - » - , , 

^Księgarnia Polska** B. Połonieckicgo we Lwowie zapowiada wydanie w tłumaczeniu pol- 
skim 20 tomików „Bibliothek der Gesuodheitspflege** E. H. Moritza w Stuttgardzie. 

Ukaże się wkrótce w tłumaczeniu polskim dzieło p. E. B. Titchener'a p. t ^A Priraer 
of Psychology"' 

Laisanfa „U^ducation fondće sur la science^ znalazło tłumacza, poszukuje się nakładcy. 



Milton i jego czasy, streszczenie z dziel Alfreda Sterna, Macaulay'a i innych, przygoto- 
wuje się do druku i poszukuje się nakładcy. 



S. Świeżawski wykończył ostatecznie biografję Janka Wojtowicza z Czarnkowa, stanowią- 
cą ustęp III część Augusta Bielowskiego. 



M 4. 



153 



Wkrótce wyjdzie . nakładem A. Staudachera i 8-ki w Stanisławowie (Galicja „Księga 
mądrości^ (Sagesse) Pawła Yerlaina w przekładzie Adama Stodora. 



Zmarli. 



— Dnia 16 marca r. b. zmarł w Warszawie 
8. p. Stefaa Poraj Suoheokl, syn Jana i He- 
leny ze Swinarskich, włuscicieli dóbr Rozprza 
w piotrkowskim. Urodzony w Rozprzy w r. 
1865, nauki gimnazjalne pobierał w Piotrko- 
wie i w Tarnopola. Osiadłszy około r. 1890 
w majątku rodzinnym, oddał się studjom hi- 
storycznym. Niebawem musiał je przerwać na 
czas dłuższy. W r. 1892 wyruszył do Aftyki, 
gdzie przemieszkiwał z kolei w Algierze, a po- 
tym w Eaplandzie, Transwalu i Natalu. Pra- 
cę naukową wznowił dopiero w r. 1899, osiadł- 
szy w Warszawie. — 8. p. Stefan Suchecki o- 
głosil drukiem, poza , Wielką Encyklopedją 
Powszechną Ilustr.**, której był współpracowni- 
kiem, studja następujące: w „ Słowniku Gieo- 
ograficznym* artykuł „Rozprza** w .Wędrow- 
cn** (r. 1900) wra^nia z podróży swoich po 
Afryce, zebrane razem w książce p. t. ^Wscho* 
dniean wybrzeżem Afryki* (Warsz. 1901). Do 
„Książki* podał szereg recenzji z dzieł histo- 
rycznych polskich, oraz przegląd sprawozdaw- 
czy za trzechlecie z działu „Historja Polski" 
(Rok in, Nr. 13). W ^Encyklopedji Staro- 
polskiej" Zygmunta Glogera zamieścił wiado- 
mośzi o ciekawym, nieznanym pierścieniu śre- 
dniowiecznym i rozwinął ją niebawem na ła- 
mach „Tygodnika Illustrowanego* (r. 1903, 
Nr. 46) w artykule sfragistycznoheraldycz- 
nym p. t. „Najstarszy pierścień polski*. Tema- 
tem tym zajął się gorliwie dr. Władysław Sem- 
kowicz, poświęcając mu dwie prace specjalne 
swego pióra (w r. 1904 Kwart. Histor., i Rocz. 
Tow. Pozn. Przyj. Nauk). — W czasach ostat- 
nich przy gotowy wair zmarły wydanie nieznane- 
go kodeksu polskiego {XV — XVI st.) Statu- 
tów Kazimierzowskich, oraz studjum o daw- 
nym myśliwstwie w Polsce. Wszystko to, co 
ś. p. Stefan Suchecki z zakresu historji dru- 
kiem ogłosił, świadczyło o jego niezwykłym — 
jak na samouka — przygotowaniu naukowym 
i metodycznym. 

/. ^. £r. 



KRONIKA. 



— Świeżo wyszły 3 nr. katalogu zasłużonej 
lwowskiej antykwami L. Igła, obejmujące 



przeszło 2000 numerów, zasługuje na uwagę 
bibliotekarzy i miłośników ojczystej literatury 
przedewszystkim całym szeregriem dzieł wy- 
czerpanych w handlu księgarskim, rzadkości 
bibliograficznych i trudnych do nabycia kom- 
pletów. Po bardzo umiarkowanych cenach 
ofiarowano komplety „Aktów grodzkich i ziem- 
skich**, „Kwartalnika historycznego**, „Ludu** 
Kolberga, oraz Bielowskiego „Monumenta hi- 
storae polonica**. Cały szereg kronik, herba- 
rzy, dyplomatarjuszów, statutów, pierwsze wy- 
dania dzieł: Mickiewicza, Krasińskiego, Gosz- 
czyńskiego, Łukasza Górnickiego, Bohomolca, 
są prawdziwą ozdobą tego katalogu. Z pomię- 
dzy rzeczy wyłącznie polskich, które w nim u- 
grupowano pracowicie, układając katalog w 
sposób naukowy, najpokaźniej przedstawia się 
dział historyczny i literacki, który jest tak bo- 
gaty, że nie powstydziłby się go żaden pierw- 
szorzędny zagraniczny antykwarjat. W tym 
właśnie, że firma Igła, znana od lat stu nie- 
mal w całej Polsce, wyparła niskością E^woich 
cen niemieckich antykwarjuszów, upatrujemy 
niemałą zasługę, zwłaszcza w czasach obec- 
nych. 

— W dniu 20 marca odbyło się doroczne po- 
siedzenie administracyjne Kominji bibliograficz- 
nej Wydziału ma tematy czno-przyrodniczego Aka- 
demji Umiejętności w Krakowie. Komisja ta zbie- 
ra tytuły książek i prac treści matematyczno- 
przyrodniczej ze wszystkich czasopism, tłu- 
maczy je na język francuski i z odpowiednie- 
mi cytatami przesyła międzynarodowej Komi- 
syi katalogowej, mającej siedlisko w Londynie, 
która ze współudziałem państw lub alcademji 
europejskich ogłasza je corocznie. Nasza Aka- 
demja uzyskała prawo opracowywania wszyst- 
kich prac wychodzących po polsku, bez wzglę- 
du pod jakim wychodzą zaborem. Ze sprawo- 
zdania Komisji międzynarodowej (z 24 maja 
1904 r.) okazało się, że z 29 państw lub insty- 
tucji, mających brać udział w jej pracach by- 
ło czynnych 25 biur regjonalnych. Komisja 
rozpoczęła pracę w r. 1901, a nasza Akademja 
już w tym samym roku 22 lipca wysłała 
pierwszy zapas kartek z tytułami (Austija do- 
piero 10 lipca 1903). Co do ilości kartek (ty- 
tułów prac) na czele stoją Niemcy (147,000 
kartek), potym Francja (47.000), Wielka Bry- 
tanja (43,000), Rosja 21,000, Włochy 13,000, 
Holandja 6,700, Austrja 6,400, po której idzie 
Polska z 3,492 kartkami, zajmuje zarazem 
dziewiąte na świecie miejsce. 

— „Przegląd Filozoficzny* w styczniowym 
zeszycie rozpoczął druk „Polskiej bibliograf ji 
filozuficznej** w opracowaniu ks. d-ra Radzi- 



154 



Jtt 



szewskiego. Materja? bibliograficzny ułożony 
jest wediug dziesiętnego systemu Deveya tak, 
iż będzie stanowił pendent do belgijj^kiego wy- 
dawnictwa „Sommaire idóologiąue des ouyra- 
ges et des reyues de philosophie*^. Na począt- 
ku podał autor dziesiętną taolicę ideologiczną, 
oznaczającą liczbami terminy filozoficzne. Za- 
powiada się praca ks. Radziszewskiego jako 
bardzo pożyteczne wydawnictwo i nieodzowna 
pomoc w sprawie systematycznego wyczerpy- 
wania polskiego piśmiennictwa filozoficznego. 

— W d. 1 Kwietnia ukazała się dowcipna 
jednodniówka p. t. „Czas Mazowiecki**. W u- 
kładzie jest naśladownictwo dziennika z pro- 
gramowym wyznaniem wiary, obfitemi zapo- 
wiedziami premjów i wszystkiemi rubrykami 
dziennikarski emi, przyczym mniej lub więcej 
udatnie trawestuje styl i maniery firm zna- 
nych. Rzecz nie pozbawiona humoru. 

— Specjalna komisja do spraw prasowych 
obradująca pod przewodnictwem p. Kobeki 
uchwaliła istniejący porządek przedstawiania 
wydawnictw perjodycznych do komitetów cen- 
zury: gazety mają być przedstawiane równo- 
cześnie z przystąpieniem do druku ostateczne- 
go, wydawnictwa zaś książkowe na cztery dni 
przed wysyłką lub wypuszczeniem na sprze- 
daż. Dozorującemu nad wydawnictwem' perjo- 
dycznym będzie przysługiwało prawo zakazu 
wypuszczenia wydawnictwa w razie odkrycia 
w nim cech przestępstwa i wdrożenia jedno- 
cześnie sprawy sądowej przeciw winnym. 

— Udzielono p. Franciszkowi Janowi Puław- 
skiemu koncesji na wydawanie w Warszawie 
pod cenzurą uprzednią dwumiesięcznika „Prze- 
gląd historyczny**, którego redaktorem będzie 
Jan K. Kochanowski. Firma Gebethnera i 
Wolffa uzyskała koncesję na miesięcznik „Prze- 
gląd bibliograficzny**. Według „Praw. Wiest.*' 
wygasły koncesje na wydawanie w Warszawie 
następujących pism polskich: ^Biblioteki dla 
młodzieży", ,, Gazety krawieckiej damskiej", 
„Gazety krawieckiej męskiej* i ^Gońca han- 
dlowego". „Dziennik dla wszystkich** prze- 
szedł na własność pp. Jeleńskich i będzie dal- 
szym ciągiem „tŁoli**. 



CZASOPISMA. 



— Ateneum. Październik, listopad, grudzień. 
J. Słowacki, „Zawij»za Czarny**; A. Górski, 
„W rekonstrukcyi**; A. Neuwart-Nowaczyński, 
„Legenda o Hrabinie Hańskiej**; J. Zarvcz, 
„Lmie Hofera**, Wł. Nawrocki „Ronda*;" C. 
Żnański, „Dante Gabriel Rossetti*; J. Bełci- 
kowski, „Wiara młodej Rosyi"; F. Jabłczyń- 
ski, „Chora wierzą**; St. Wodziński, „Łowca"; 
J. Simmel, „Estetyka ciężkości'*; P. Scherbat, 
„Dysputujący Bogowie"; C. Jellenta, ^Proza 
ironiczna*; St. „Wielka droga mych pocho- 



dów«; F. Gwiżdżą „W pustce*; F. Jablczyń- 
ski, „Z podróży*; F. Gwiżdżą, „Na rozstaju". 

— Biblioteka Lelcarska. Luty i Marzec. 
Dieulafoy, „Patologia wewnętrzna. Tom IV"; 
Ołtuszewski W. dr. „Szkic nauki o mowie i 
jej zboczeniach (niemota, b^kotanie, mowa no- 
sowa, jąkanie i t. d.) oraz hygiena mowy"; 
Comby, „Choroby dzieci* Tom 1. 

-j- Biblioteka naukowa. Kwiecień. Ign. Ra- 
dliński, „Dwa dokumenty ludzkości" (d.okoń- 
czenie)"; Prof. B. Dybowski, „O starożytności 
rodu ludzkiego (ciąg dalszy)*; K. Kąutsky, 
„/fasady rozwoju demokratyczno-społecznego** 
(ciąg dalszy). 

— Biblioteka Warszawska. Marzec F. Mo> 
rawski, „Walka z *Nadczło wiekiem*" (Z kre- 
sów zachodniej Polski); K. Zdziechowski „Prze- 
miany. Powieść współczesna (dalszy ciąg)**; W. 
Sobieski, ^Rey a Zamoyski"; Dr. H. Jantzen, 
„Polityka szkolna Terezyańr<ko - Józefińska w 
Galicyi"; T. Jaroszyński „Sztuka i życie"; H. 
Reinhold „Ruch umysłowo-literacki we Fran- 
cji*; K. Krzeczkowski, „Czytelnictwo wśród 
studentów uniwersytetu warszawskiego* (dok.). 

— Czasopismo Towarzystwa aptekarskiego. 

Marzec. „Guma arabska, własności utleniają- 
ce"; „Opium palaczów i palacze opium**; „No- 
wa organizacya aptekarstwa w parlamencie"; 
„Protokół z IV posiedzenia wydziału towarzy- 
stwa aptekarzy prowincyonalnych w Galicyi**; 
„Syrupus rubi idaei"; „Nowe leki"; „Strejk 
pomocników aptek warszawskich". 

— Fotog«*af Warszawski. Luty. P. Lebie- 
dziński, „Dyapozytywy na pigmeniu i na ko- 
lodyonie**; St. Szalay „Projekcye w barwadi 
naturalnych". 

— Marzec. A. Karoli ^Rys historyczny, teo- 
rya kopiowania, tonowania (barwienia) i utrwa- 
lania odbić na papierach chlorosrebmych**; St. 
Szalay, „Sposób pigmentowy". 

— Ginekologia. Sprawozdanie z dziesięcio- 
lecia (1893—1903) kliniki położniczo-ginekolo- 
gicznej uniwersytetu Jagiellońskiego radcy dwo- 
ru prof. d-ra Henryka Jordana"; Prof. H. Jor- 
dan, Kraków, „Wstępne słowo"; Docent S. Do- 
browolski, Kraków, „Sprawozdanie z kliniki 
położniczej krakowskiej"; F. Neugebauer, War- 
szawa, „Trzy spostrzeżenia zwężenia miednicy 
różnego pochodzenia (z 37 rysunkami) (c. d.)**. 

— Homiletyka. Marzec. „Jedno z zagadnień 
społecznych a dusz pasterz (Własność małolet- 
nich i pełnoletnich); „Samoobrona religijno- 
moralna" (ciąg dalszy); „Przepisy kościelne o 
obrazach religijnych. Cel obrazów w ogólności, 
osoba artysty*; „Kazania o Męce Pańskiej"; 
„Kazania na uroczystości"; „Kazania przygo- 
dno". 

— Krytylia. Marzec, (f), „Z wycieczki do 
Rosyi. Wrażenia i rozmowy"; Leopold Staff, 
„Modlitwa. I, O zbawienie zbrodniarzy. II, 
„O sprzyjanie nieznającym cnoty. II, Jęk wy- 
klętych zaułków"; Stan. Brzozowski, „Odbywa 
się osobliwy sąd...* 



J« 4 



155 



•— Lekarz Homeopata. Marzec. Niedosta- 
teczne wydzielanie się mleka u położnic"; Po- 
wody, przemawiające za usunięciem przymuso- 
wego szczepienia ospy'; ^Mączka z owoców 
strączkowych słodowanydi'. 

— Lud. Zeszyt 4. Jan Karłowicz, , Mycie 
nóg, przełożyła z francuskiego L. B.^; Stani- 
sław Zdziarski, ^Ludowość w poezyi polskiej 
XIX w/'; Udzieła Seweryn, -Kilka słów o 
strojach, budowlach, sprzętach i naczyniach w 
Sądeczyźnie^ (dok.); Stanisław Czaja, „Wiara 
u ludu*; Nimfa Madlowna, „Topielec w Cze- 
ladzi, w pow. będzińskim, w gub. Piotrków- 
skiej**; Udziela Seweryn, „Z aktów i rozpraw 
sądowych*; Karol Potkański, „Materyały hi- 
storyczne"; Ks. Jan Bojar, „Św. Szymon z 
Lipnicy, legenda"; Kazimierz Aurelly, „Powra- 
canie umarłych"; ks. Jan Łaski, „Błędny og- 
nik^; ks. Wincenty Niedojadlo, „Zapadnięta 
karczma w Wierzchosławicach '^; ks. Jan Ba- 
braj, „Konie w dzień sw. ^Szczepana"; „Mie- 
czysław Kownacki, „t^ąka Świńska krzywda"; 
Seweryn Udziela, „I. Cyganie, II, Odmiany wil- 
ków, ill Sen i loterya"; Feliks Taroni, „W 
nowo zbudowanym domu". 

— Ognisko. Luty. Puffke K. „Ojciec lu- 
du"; J. Szeligi „Najsmutniejsza chwila z dzie- 
jów naszych (elekcya St. Leszczyńskiego w r. 
1704)"; W. Goraulicki, „Z przeszłości ulic i u- 
liczek warszawskich"; L. Straszewicz, „Na pu- 
styni"; Rawicz „Sobór ziemski w dawnej Ito- 
syi (1550— 1698/; Erckmann-Chatrian „Wa- 
terloo" powieść; Sz. Ragana „Z opowiadań 
lekarza^ (Nowela z litewskiego); E. M. Lau- 
man, „Wybryk Miliardera"; E. Żmijewska, 
-Sprawy kobiece**; Or-Ot, „Luty", wiersz. 

~ Ogrodnictwo. Marzec. Bruniecki J. „Trak- 
tat handlowy z Niemcami"; J. B. , Hodowla 
cebuli"; Klu^ I. „Cenniejsze gatunki i odmia- 
ny kosaćców (Iris), ich pochodzenie, hodowla 
i ubycie w ogrodach (z 10 rycin.); Małecki Br. 
„llóża, historja róży. Opisowa klasy fikacya 
róż. ich gatunków, podgatunków i mieszań- 
ców* (z rycin.); Lichań^ki Wł. „Jeszcze kilka 
słów o suszeniu, tfortowaniu i pakowaniu śliw 
(z rycin.)"; Szarek St., -Ogólne wskazówki do- 
tyczące zwalczania szkoaników i chorób drzew 
i krzewów owocowych w różnych porach ro- 
ku"; K. J. „Wystawa ogrodnicza w Krakowie, 
(dok.)" 

— Toż. Kwiecień. Chrząszcz T. „Ściąga- 
nie wina z beczek"; J. B. „Hodowla cebuli" 
(c« d.); Kłus J. „Cenniejsze gatunki i odmiany 
kosaćców (Iris), ich pochodzenie, hodowla i u- 
źycie w ogrodach" (z 6 ryc. dok.); ^Popiół ja- 
ko zabezpieczenie od mrówek"; Małecki Br., 
„Boża (z 2 rycin. c. d.): Zwierzchowski A., 
„Kołek w sadownictwie"; Lichański Wł., „Je- 
szcze kilka słów o suszeniu, sortowaniu i pa- 
kowaniu śliw" (z 3 rycin, dok.); K. F. „Ko- 
respondencja z Trembowli"; Szarek A., „Ogól- 
ne wskazówki, dotyczące zwalczania szkodni- 



ków i cliorób drzew i krzewów owocowych w ró- 
żnych porach roku (dok.); „Sprawozdanie ogól- 
ne z działalności Towarzystwa ogrodniczego za 
rok 1904". 

— Poradnik Językowy. Marzec. Kazimierz 
Nitsch, „O ogólnych zasadach ortograficznych'*; 
„Zapytania i odpowiedzi"; „Pokłosie"; Szymon 
Askenazy, „Książę Józef Poniatowski 1763 — 
1813"; „Rozstrząsania" przez K. Króli ńskiego 
i Adama Brauna i (Gumno a tok), d-ra Tade- 
usza Estreichera i B. Dyakowskiego, (Wysoki 
szacunek), d-ra St. Anczyca (Duży a wielki); 
Jan Magiera, Język czesko-polski. 

— Poatęp okulistyczny. Kazimierz Noiszew- 
ski, ^Zajęcie rogówki iskrzącym się rozpływem 
ciałka szklistego (Synchisis scintillans)"; Ten- 
że, „Ichtyolan cynku (Zincum sulfoichthyoli- 
cum) w przed i pooperacyjnem leczeniu zaćmy 
starczej"; dr. Bolesław Wicherkiewicz, Nowy 
przyrząd do sterylizowania, zawierający przy- 
bory i opatrunki okulistyczne. 

— Przeoląd dentystyczny. Styczeń i luty. 
Dr. L, Szuman (Toruń); „O guzowatych twar- 
dych naciekach zapalnych, występujących na 
skutek próchnicy zębów mądrości lub wskutek 
zachorzeń dziąsła"; dr. A. Ruczka, „Ambula- 
toryum dentystyczne U. J. w Krakowie (spra- 
wozdanie za rok ubiegły); IV zjazd Towarzy- 
stwa dentystów czeskich w Pradze. 

— Przegląd Filozoficzny. Zeszyt II. Prof. 
Dr. M. Wartenberg, „Kantowska argumenta- 
cja przeciwko idealizmowi"; I. Wapserberg 
-Kilka uwag o krytycyzmie Kanta"; J. Lew- 
kowicz; „Nauka Kanta o Bogu w oświetleniu 
krytycznym". 

— Przegląd hygieniczny. Marzec. Pręgow- 
ski, „O łaźniach ludowych"; dr. Kazimierz 
Panek, „Jarstwo wobec nowoczesnej wiedzy" 
(c, d.); dr. Józef Barzycki, ^Sprawozdanie 
roczne o inspekcyach w r. 1902" (c. d.). 

— Przegląd kościelny. Ks. dr. Stanisław 
Trzeciak, „Chrystus Pan a współcześni Mu lu- 
dzie"; ks. Stan. Adamski T. J., ^Zmartwych- 
wstanie ciała ludzkiego w świetle rozumu i 
wiary" (dok.); ks. dr. Tadeusz Trzciński, „Nie- 
znana praca Balcera Pi«trokońskiego"; ks. Cze- 
sław Meisser, ^Patronat kościelny w świetle 
powszechnego pruskiego prawa krajowego (c. 
d.); ks. Jan Wiśniewski, „O misyach i reko- 
lekcyach iudowych; ks. Stanisław Okoniewski, 
^Organizacya kościoła w Anglii". 

— Przegląd polski. Marzec. Bezstronny, 
„Rosya"; Aaolf Suligowski, „Instytucye ziem- 
skie w państwie rosyjskiem"; Ludwika Do- 
brzyńska-Rybicka, „Zygmunt Taszycki, ustęp 
z dziejów aryaństwa w Polsce, dramat w pię- 
ciu aktach" (dok.); dr. Aleksander Briickner, 
^Z dziejów wychowania i nauki w Polsce". 

— Przegląd powszechny. Marzec. . Manifest 
polskiej prasy, przez redakcyę. Ks. J. Ros- 
tworowski T. J. „Pod dzisiejszą apologety kę"; 
„Z nowych kierunków myśli katolickiej (na 
tle broszury prof. Maryana Zdziechowskiego 



156 



Xk 4. 



^Pestie jperniciosissima** c. d.)*; Ks. Wiktor 
Wiecki T. J., „Z etyki naszego dziennikarstwa", 
ka. K. Krokoszy ński T. J. ^Towarzystwa e- 
tyczne" (dok.); dr. Karol Potkański, „Konstan- 
tyn i Metodyusz* (c. d.); Leonard Lepszy, ^O 
przeszłości zamku na Wawelu i sprawa fjego 
restauracyi**. 

— Przegląd prawa i administracyi. Marzec. 
Prof. dr. Juliusz Makarewicz, „Nowożytne za- 
dania filozofii prawa**; dr. Godzimir Małacho- 
wski, ^Uwagi o sludyach rządowych do refor- 
my administracyi*; dr. Jan Paygert, „Zbrodni- 
cze zaniechanie (Studyum z prawa z karnego, 
c. d.); dr. Konrad Krokowski, „Kara celowa"; 
J. M. „Praktyka cywilno-sądowa"; dr. St. Za- 
górki, ,,Praktyka karno-sądowa'*. 

— Pamiętnik literacki. Luty. Aleksander 
Kraushar, „Sprzysiężenia studenckie, kartki z 
dziejów Królestwa konstytucyjnego polskiego 
1820—1825* (z dokumentów źródłowych c.d.); 
„Z korespondencyi Wincentego Pola* (c. d.); 
Stanisław Kossowski, „Krzysztof Hegendorfin 
w akademii Lubrańskiego w Poznaniu w la- 
tach 1530 — 1535, monografia z dziejów odro- 
dzenia i reformacyi w Polsce" (c, d.); dr. Os- 
wald Balzer, „O Morskie Oko, wywód praw 
polskich przed sądem polubownym w Hradcu" 
(c. d.); dr. Karol Matyas, „Rabsice dawnej pu- 
szczy sandomierskiej, studyum etnograficzne**; 
Mieczysław 8 Witkowski, » Wspomnienie o To- 
maszu Switkowskim''; Lucyan Uziębło, „Michał 
Homolicki, profeior i historyk wileński, sylwe- 
ta w świetle przyczynków nowo odnalezio- 
nych*. 

— Toż. Luty. Aleksander Kraushar, „Sprzy- 
sięienia studenckie, kartki z dziejów Króle- 
stwa konstytucyjnego polskiego 1820 — 1827 
(c. d.)"; „Z korespondencyi Wincengo Pola" 
(c. d.); Stanisław Kossowski, „Krzysztoi He- 
gendorfin w akademii Lubrańskiego w Pozna- 
niu w latach 1530 — 1535, monografia z dzie- 
jów odrodzenia i reformacyi w Polsce" (c. d.); 
dr. Oswald Balzer, „O Morskie Oko, wywód 
praw polskich przed sądem polubownym w 
Hradcu** (c. d.); Wołyniak, „O szkole powia- 
towej w Poczajowie*; dr. Karol Matyas, „Rab- 
sice dawnej puszczy sandomierskiej (studyum 
etnograficzne c. d.)*; Mieczysław S Witkowski, 
„Wspomnienie o Tomaszu Switkowskim* (dok.). 

— Toż. Marzec. „Pamiętniki Napoleona Sie- 
rawskiego, oficera konnego pułku gwardyi za 
czasów ks. Konstantego"; „Kazimierz Pułaski, 
z dziejów Konfederacyi barskiej"; Teki Teodo- 
ra Wessla, podskarbiego W. koronnego 1769 — 
1772*; Aleksander Kraushar, „Sprzysiężenia 
studenckie, kartki dziejów Królestwa konstytu- 
cyjnego polskiego 1820—1827" (dok.); „Z ko- 
respondencyi Wincentego Pola* (dok.); Stani- 
sław Kossowski, „Krzysztof Hegendorfin w A- 
kademii Lubrańskiego w Poznaniu w latach 
1530 — 1535** (c. d.); dr. Oswald Balzer, ^O 
Morskie Oko, wywód praw polskich przed są- 
dem polubownym w Hradcu" (c. d.); dr. Ka- 



rol Matyas, „Babsice dawnej puszczy sando- 
mierskiej, studyum etnograficzne" (dok.). 

— Przyjaciel zwierząt. Luty. „Ptaki po- 
żyteczne i szkodliwe"; A. L. „Nie miał szczę- 
ścia^*; „Nowe ognisko Opiej^i nad zwierzęta- 
mi**; A. Pałęcki, „Mój robaczek"; M. R. „Kil- 
ka słów o zwierzętach na Dalekim Wscho- 
dzie"; „Kronika dręczeń"; N. ,.Z wiązek hodo- 
wli konia roboczego". V/ładomości urzędowe. — 
Wiadomości bieżące.— To i owo. — Czy i zwie- 
rzęta płaczą? — Rady i wskazówki. — Sprawa 
o psa. — Wiadomości z Towarzystw Opieki nad 
zwierzętami. 

— Ruch ohrześcijańsko-spoleczny. Marzec. 
A. R. „Kwestya robotnicza a jej rozwiązanie*' 
(c. d.); ks. dr. Hozakowski, „Miłość chrześci- 
jańska i jej działalność w świetle prawdy'* (c. 
d. i dok.); dr. W., „Kobieta w życiu zawodo- 
wem**; Adam Wroniecki, ,,Ogrody robotnicze**. 

— Świat elowiaAski. Marzec. Aleksander 
Jabłonowski, „Ksiądz biskup Józef Jerzy Stros- 
smayer, wspomnienie** (dok.); Jan Leciejewski, 
„Odrodzenie literatury słowieńskiej w pierw- 
szej połowie XIX wieku^; Roman Zawitiński, 
„Nieco o Słowakach**; Bohdan Lepki, „Z ru- 
skich prac i zabiegów**. 

— Sylwan. Marzec. M. Janeczko, „Z dzie- 
dziny światowego handlu drzewnego**; C. Ko- 
chanowski, „Stosunki leśne Bośni i Hercogo- 
winy**; J. Hutorowicz, „O typach drzewosta- 
nów**; S. Sokołowski, „Szkoła leśna w War- 
szawie w latach 1818 do 1822. 

— Zdrowie. Marzec. Dr. M. Zwejbaum, 
„W sprawie opieki nad położnicami i nowo- 
rodkami'*; Dr. A. Majewski, „Hartowanie wo- 
dą**; M. Źórawski, „O przyrzą«lzie (sciptiko- 
nie) do badania mięsa wieprzowego**; Inż. W. 
Pepłowski, „Metale szkodliwe w wodzie sodo- 
wej'*; dr. Z. Łączyński, „Błaszki pod wzglę- 
dem sanitarnym**. 

— Zeitscbrifl der Historischen Gesellsoiiaft 
tiir die Provinz Posen, zugleich Zeitschrift der 
Historischen Gesellschaft fiir den Netzedistrikt 
zu Bromberg, XIX Jahrgang, 2. Halband. 
Dr. Kurt Schottmiiller, „Das preussische 
Friedensprojekt vom 1713 und Konig Stani- 
slaus Leszczyński*', dr. Hugo Moritz, ,,Ge- 
schichte Fraustadts im Mittelalter**; Ernst yon 
Schonfeldt, „Aus bewegten Zeit. Tagebuchblat- 
ter und Briefe aus der Zeit der polnischen 
Unruhen 1793 und 1794*'; dr. Manfred Lau- 
bert zu Frankfurt, „Ein Wahlkonflikt im 
Kreise Kroben 182G. 



Kurjer księgarski. 



— Dzięki p. J. Lorentowiczowi (ob. nr. 53 
„Gazety Pol.*) nareszcie i kwestja j^egzempla- 
rza recenzyjnego* doczekała się publicznej dy- 



J& 4. 



157 



skuHJi. Rzecz to na pozór drobna, dotyczy 
jednakże wewnętrznych i wzajemnych stoflun- 
ków między wydawcami i dziennikarstwem, 
względnie krytykami, zatym kwalifikuje si^ do 
zaznaczenia na szpaltach „Książki **. 

P. Lorentowicz omówił kwestję ze stanowis- 
ka krytyka, otrzymującego „nowości** od wy- 
dawcy i na wywody jego zupełnie się godzę, 
uważając stemplowanie egzemplarzy receozyj- 
nych za pewnego rodzaju ograniczanie praw 
własności do ofiarowanej książki za nieuzasadnio- 
ne. Jest jednak i odwrotna strona medalu, 
bolączka księgarzy i wydawców, co w kilku 
słowach objai^nić pragnę. Wydawca rozsyła 
kilkadziesiąt egzemplarzy recenzyjnych każdej 
nowe] książki ^ w nadziei, że jak pisze p. L. — 
otrzyma „bezpłatną wzmiankę bibljograficzną 
i bezinteresowną krytykę**. Czy atoli w rze- 
czywistości tak się dzieje? Ozy każda nowa 
książka, przesłana redakcji, notowana bywa w ru- 
bryce bibliograficznej? Niestety, na pytanie to 
nie można dać potakującej odpowiedzi. Na 
podstawie długoletniego doświadczenia w kilku 
największych księgarniach polskich mogę zarę- 
czyć, że prawie połowa egzemplarzy recenzyj- 
nych idzie na marne. W jednej z księgarń 
przeprowadzono niedawno ciekawą w tym kie- 
runku kontrolę. Na 40 rozesłanych egzempla- 
rzy powieści dość znanego autora, po odlicze- 
niu 9 galicyjskich i 2 poznańskich, pisma 
w Warszawie i Królestwie otrzymały 29. Otóż 
z tych 29, w przeciągu miesiąca tylko 16 re- 
dakcji pomieściło notatkę bibljograficzną, in- 
ne zupełnie zamilczały o wyjściu tej książ- 
ki. Uczyniły to może w późoiejszym terminie, 
gdyż księgarz po miesiącu kontroli zaniechał — 
jednakże zauważyć się godzi, że szybka infor- 
macja winna co najmniej tak samo być stoso- 
wana do pojawiających się k.<«iążek, jak stoso- 
wana bywa do wypadków brukowych, bójek 
i t. p. zdarzeń. Należy się to inteligientnemu 
czytelnikowi i jest obowiązkiem prasy, zwłasz- 
cza w naszym, zbyt analfabetycznym społe- 
czeństwie. 

Mimo wyżej przytoczone braki, wydawcy się 
nie zrażają i przesyłają 1 przesyłać będą 
egzemplarze recenzyjne nawet i tym redak- 
cjom, do których powyższe zarzuty są skiero- 
wane. Pocieszają się tyra, że powoli stosunki 
się poprawią, że wzorem zagranicy pisma na- 
sze pilnie i bez zbytniej odwłoki rejestrować 
będą nowości w rubryce ' bibliograficznej, a na- 
stępnie pomieszczać recenzję, w miarę jak 
książka na t-o zasługuje. Recenzja ukazuje się 
nieraz w kilka miesięcy po wyjściu kf*iążki, 
przeto tym więcej zależy na szybkim pomie- 
szczeniu notatki bibliograficznej. 

Dalej zaznaczyć muszę, że pisma nasze nie- 
chętnie podają ceny k^iążejc .a niektóre, jak 
ognia, wystrzegają się wymienienia nazwiska 
firmy wydawcy. Aby to nie wyglądało, broń 
Boże, na reklamę! Tymczasem niema chyba 
tak naiwnego wydawcy, któryby sądził, że no- 



tatka lub nawet i bardzo pochlebna recenzją 
była wystarczającą reklamą. Zna ona drogę 
I^atnych ogłoszeń i dość przejrzeć pisma na- 
sze, aby stwierdzić, że księgarze stosunko- 
wo najwięcej ze wszystkich gałęzi handlu się 
ogłaszają. Zamilczanie firmy wydawcy na- 
zwałbym już wprost krzywdą. Po za stroną 
czysto kupiecką, księgarstwo ma pewne ideal- 
ne i szlachetne cele: niejedna firma wydawni- 
cza położyła wielkie zasługi około rozpowszech- 
niania /itworów literatury ojczystej; niejedna 
wydała książkę, która „interesem" nie jest, 
a mało, na szczęście, u nas takich firm, któ- 
rych wstydzićby się nałeżało. 

S. F. Ręczyński, 



BIBLIOGRAFJA. 

Bibllografja zi^^raniczna zebrana przez Komelego Hecka). 



Teoiogja, dzieła treści religijnej. 

Alpirtski Jan k8. Ojciec i Syn. Wyjątki z 
pisma Św. i ojców kościoła. 16-a, str. 492. Kra- 
ków, 1905. Nakł. autora, 

Boogand ka. Biskup. Chrystjanizm i czasy o< 
becne. Tłómaczenie z francuskiego J. Bitnerowej. 
II Jezus Chrystus. 8-ka duża, str. 423 Ą- V. 
Warszawa, 1905. Wyd. księg. nakł. M. Szczep- 
kowskiego, rb. 2. 

CoubÓ Stefan kS. T. J. Królowanie Maryi w 
niebie, na ziemi i w piekle. 8-ka, sir. 26. Kra- 
ków, 1905. Nakł. red. Kazań i Szkiców. 

Grabowski Kazimierz ks. Żywot błogosławio- 
nego Władysława z Gielniowa, Patrona miasta 
Warszawy, z portretem. Wydany przez... 8-ka, 
str. 16. Płock, 1905. Warszawa. Gebeth. i WollT. 

kop. 10. 

JabloAski P. Ks. M. Św. T. Kazania pasyjne. 
Wypowiedziane w kościele parafialnym w Płocku. 
Przez... S-ka, str. 62. Warszawa, 1905. Skł. 
gł. w księg. „Kron. Rodź.** kop. 30. 

Jasiński J. Ks. «Weź i czytaj»; Pamiątka 2 
odpustu. Zebrał i wydał.., 8-ka mała, str. 160. 
Warszawa, 1905. Skł. gł. w ks. cKron. Rodz.» 

kop. 15. 

Kazania o męce i śmierci Pana naszego Jezusa 
Chrystusa, ułożone po siedm na każdy rok z przy- 
daniem siedmiu kazań o współboleściach N. M. 
Panny. Tom II. 8-ka, str. 244 i 3 ni. Poznań, 
1905. Nakł. i druk. kśięg. Św. Wojciecha. 

mr. 3. 

— pasyjne o męce Pańskiej. Z kazań ks. T. 
Młodzianowskiego wyjął i opracował ksiądz Al. Sy- 
sli. 8-ka, str. 77. Warszawa, 1905. Nakł. i 
własność K. Treptego. kop. 60. 

KochowskI Władysław ks. dr. O chrzcie św. 

Przepisy prawa kościelnego i świeckiego w Austrji. 



158 



Sk 4 



8-ka, str. 84. Przemyśl, 1905. Nakł. autora, An- 
drzej Juszyński. kor. 1.50. 
Kongres Ul- polski rzymsko-katolicki. Proto- 
kół z czynności... kongresu odbytego w dniach 27, 
28 i 29 września 1904 w Pittsburgu, Pensylwanii, 
Stan. Zjedn. Półn. Ameryki. 8-ka, str. 67. Chica- 
go, 1904. Illinois, W. Smuiski publishing com- 
pany. 

Księga pamiątkowa Maryańska, ku czci pięć- 
dziesięciolecia ogłoszenia dogmatu o niepokalanem 
poczęciu Najświętszej Maryi Panny, wydana stara- 
niem sodalicyi Maryańskich. Tom I. 8-ka, str. 
687. Lwów, księg. Polska. Waszawa, Gebethner 
i Wolff. kor. 10. 

Leśniak Franciszek ks. Moralność czyli nau- 
ka obyczajności chrześcijańskiej dla młodzieży- 
Wyd. nowe. 8-ka, str. 192 i Iii. Kraków, 1905. 
G. Gebethner i Sp. kor. 2,40. 

ŁukaSZkiewioz J. A. ks. Święty Jan Kanty, 
patron młodzieży polskiej. Wyd. ludowe r. XXV, 
t. 3 za miesiąc marzec. 8-ka, str. 64. Lwówi 
1905. Nakł. Komitetu wydawn. dziełek ludowych. 

hal. 25. 

iNaohlejd J. ks. Kióika symbolika. Podał.., 
8-ka, str. 28. Warszawa, 1905. Skł. gł w ks. 
H. Riegla, kop. 15. 

Szlagowski Antoni ks. Ojcze nasz, siedm 
przykazań nowego zakonu, wyłożone w 7 kazaniach 
pasyjnych, wypowiedzianych w Warszawskiej ka- 
tedrze metropolitalnej św. Jana, syn marnotrawny, 
wykład przypowieści chrystusowej egzegetyczno- mo- 
ralny. Przez... 8-ka, str. 18. Warszawa, 1905. 
Wyd. „Bibl. dz. chrześcijańskich'* Gebethn. i Wolff. 

rb. 1. 



Bibliografia, encyiciopedje, dzieła 

zbiorowe. 

Encyklspedya, zbiór wiadomości ze wszystkich 
gałęzi wiedzy. Wyd. 2, pomnożone i ilustrowane, 
zesz. II. Wydawn. ^Macierzy polskiej** nr. 09. 
8ka, str. 257—480. Lwów, 1905. Nakł. ,Mar 
cierzy polskiej". 

Katalog biblioteki Tow. wzajemnej pomocy ucz- 
niów Uniw. JagielL w Krakowie. 8-ka, sir. 74. 
Kraków, 1905. 

MlaskOWSkI Kazimierz ks. dr. Cztery niezna- 
ne druki krakowskie z lat 1524 — 1534. Odb. z 
«Rocz. Tow. przyj, nauk pozn.* 8-ka, str. 7. Po- 
znań, 1904. Spółka wyd. pols. w Krakowie. 

Rocznik naakowo-llteracko-artystyczny (en- 
cyklopedyczny^ na rok 1905. Pod redakcyą wy- 
dawcy. Wydawn. Wł. Okręta. 8-ka, str. 397+ 
XLVI. Warszawa, 1905. rb. 1.60. 



Filozofia, psycliologja, eetetyica, etyłca. 

Caihrein Wiktor S. J. Filozoiia moralna (filo- 
zofia moralności) wykład naukowy porządku mo- 



ralnego i prawnego. Przekład wolny z trzeciego 
pomnożonego i uzupełnionego wydania niemieckie- 
go. Przez... Część druga. Poszczególna filozofia 
moralności. Tom IV. 8-ka, str. 218. Warsza- 
wa, 1905. Skł. gł. w księg. Gebethnera i WolflFa. 
Wyd. „Bibl. dz. chrześcijańskich''. rb. 1. 

Llebtenberger Henryk. Fr. Nieuschf^ i jego 

filozofia. Przekład z francuskiego J, Marcinow- 
skiej. Z przedmową Wł. Jabłonowskiego. 8-ka, 
str. 160. Warszawa, 1905. .,Bibl. dz. wyb." 
Nr. 370. kop. 25. 

LubbOCk John. życie. Przekład Wł. Zarembi- 
ny. 8-ka, str. 155. -Warszawa, 1904. Nakł, 
• Ziarno*. Skł. gł. w ks. E. Wcnde i Sp. 

opr. kop. 50. 

Mieczników E. O naturze ludzkiej, zarys filozo- 
fii optymistycznej. Tłum. z franc. Feliks Wermiń- 
ski, 8-ka, str. 305 i V. Warszawa, 1905. „Bibl. 
Naukowa**, księg. Narodowa we Lwowie. rb. 2. 

Spitzer Salomon. Mojżesz Majmonides, rabin, 
filozof, lekarz i ksiąźe, jego życie i działalność w 
700- tną rocznicę śmierci. 8-ka, str. 78. Krak^iw, 
1904. Nakł. autora. kor. 1 20. 



Matematyka, nauki przyrodnicze. 

» 

Chrząszcz Tadeusz. Hypoteza łycia ze sta- 
nowiska enzymatycznego. Przez... Odb. z « Che- 
mika Polskiego*. 8-ka, str. 13. Warszawa, 1905. 
Skł. gł. w księg. Gebethnera i Wolffa. kop. 30. 

Duhan P. Ewolucya mechaniki. Wyd. Reda- 
kcyi „Wiadomości matematycznych. 8-ka, str.. 
223. Warszawa, 1904. 

DzIędzlelewiCZ Józef. Sieciarki (Neuroptera 
genuinai i prasiatnice (Archiptera) zebrane w ciągu 
lat 1902 i 1908. Odb. z t. XXXVIII. Spraw, 
komisy i fizyogr. Akad. Umiej. 8 ka, str. 24. Kra- 
ków 1904. Nakł. Akad. Umiej. 

Faterson L. I KOha A. O indukcyjnych mier- 
nikach elektryczności. Odb. z ^Przegl. Techn.*^ 
r. 1904. 8-ka, str. 79. Warszawa, 1905. Sk»» 
gł. w ks. E. Wende i Sp. kop. 75. 

Łommiokl A. M. Fauna Lwowa i okolicy. J. 
Chrząszcze. (Caleoptero, Tęgoskrzydłe). Część III. 
Odb. z XXXVIII Spraw komisy i fizyogr. Akad. 
Umiej- 8-ka, str. 33. Kraków, 1905. Nakł. 
Akad. Umiej. 

— Szarańczaki nowe dla fauny galicyjskiej. Odb. 
z » Spraw, komis, fizyogr. c t. XXXVIII Akad. 
Umiej. 8-ka, str. 2. Kraków, 1905. 

— Wykaz szarańczaków (Orthoptera) z okolicy 
Lwowa. Odb. ze c Spraw. kom. fizyogr.* tont 
XXXVIII. 8-ka, str. 4. Kraków, 1905. Nakł. 
Akad. Umiej. 

Marcblowaki Leon prof. dr. Teorye i metody. 

badania współczesnej chemii organicznej. 8-ka, sir* 
573. Lwów 1905. Wyd. z zasiłku Akademii 
Umiejętności. Nakł. Tow. wydawniczego. 

kor. 16. 



As 4 



159 



NIezabitowskI Edward L dr. Materyały do 

zoocecidiologii Galicyi. Odbitka z t. XXXVIII 
Spraw, komisyi fizyograficznej Akad. Umiej. 8 ka, 
str. 16 Kraków, 1905. Nakł. Akad. Umiej. 

Odolskl St. Wpływ światła i depła na chloro- 
wanie i bromowanie homologów tiofenu. Odb. z 
•Rozpr. wydz. maiem.-przyr.« t. XLIV, serya A., 
Akad. Umiej. S-ka, str. II. Kraków, 1905. 
Nakł. Akad. 

Speacer Herbert. Rozwój stosunków płcio- 
wych. Przekład z angielskiego. 8-ka, str. 78. 
Warszawa, 1905. Wyd. Księg. Popularnej. 

kop. 35. 

SzygiartskI M. Przyczynek do helmintologii. 
Odb. z t. XLIV, ser. B. „Rozpr. wydz. matem.- 
przyrodn." Akad. Umiej. 8-ka, str. 4. Kraków, 
1905. 

TolloCZkO S. dr. Co to są elektrony? Dwa od- 
czyty z seryi powszechnych wykładów uniwersytec- 
kich w Krakowie. 8-ka, str. 81 z 18 fig. Karków, 
1905. Nakł. D. E. Friedleina, E. Wende i Sp. 
w Warszawie. kor. 1. 

Wypadki spostrzeżeń meteorologicznych w Gali- 
cyi w r. 1903, zestawione w c. k. Obserwatoryum 
krakowskiem. B. ra. w. 8-ka, str. 44. Kraków, 
1905. 



Antropologia, etnografja, archeologia 
przedhistoryczna. 

GttBIOWaki M. Monety polskie w wiedeńskim 
gabinecie monet i medali. Odb. z „Wiadomości 
nuro.-archeol.'' nr. 3. 8-ka, str. 14. Kraków, 
1904. Nakł. To w. numizm. 

Mazeum narodowe w Krakowie. Dział etno- 
graficzny. 8-ka, str. 6. Kraków, 190o. Nakh 
Muzeum. 

MadlOWna Nlaifa. Topielec w Czeladzi, w po- 
wiecie będzińskim, w gub. Piotrkowskiej. Odb. z 
„Ludu* B. m. i r. w. 8-ka, str. (5. Kraków, 
1905. 

Udziela Seweryn. O strojach, budowlac)), 

sprzętach i naczyniach w Sądeczyinie. 8-ka, str. 
57 z 61 ryc. w tekście. Kraków, 1905. G. Ge- 
bethner i Sp. kor. 1.50. 



Językoznawetwo, filologja. 

Bogucka C., Niewladoaioka C. I Warnkówna 

J. Podręcznik do ćwiczeń ortograficznych i syste- 
matycznego dyktanda. Ułożony według uchwał 
Akademii Umiej, w Krakowie z dodaniem tablicy 
porównawczej z pisownią prof. A. Kryńskiego. 
Wyd. siódme poprawione i uzupełnione. S-ka, str. 
234 4- V. Warszawa, 1905. Nakł. Gebethnera 
i Wolffa. kop. 80. 

Hezloda Teogonja. Przełożył i objaśnił Kazi- 
mierz Kaszewski. 8-ka, str. 26. Warszawa, 1904. 
Skł. gł. w ks. E. Wende i Sp. kop. 50. 



KrasnOWOlskI Antoni. Główne zasady składni 
polskiej. Napisał... 16-ka, str. 112. Warszawa, 
1905. Nakł. M. Arcu. Ks. dla wszystkich Nr 244. 

kop. 20. 
Kutner Seweryn. Słowniczek polsko-niemieckl 
i niemiecko-polski. Część I Polsko-niemiecka, a 
II Niemiecko-polska. 16-ka, cz. I str. 404, cz. II 
str. 336. Warszawa. 1905. Księg. M. Arcta. 
Ks. dla wszystkich Nr. 256, 257. 

cz. I brosz. kop. 60, opr. — 75, cz. 11 br.. 

60, opr. kop. 75. 



Historja. 

Abraliaffl Władysław. Udział Polski w so- 
borze PizeAskim (1409 r.) Odb. z t. XLV Ił 
cRozpr. wydz. bist. til.» 8-ka, str. 33. Kraków, 
1904. Nakł. Akad. 

Baunard Mor. Jenerał Sonia. Życiorys spisany 
na podstawie pozostałych papierów i koresponden- 
cyj. Przez... Przekład z dziesiątego francuskiego- 
wydania. 8-ka, str. 372. Warszawa, 1905. Wyd.. 
X. M. Godlewskiego- Skł. gł. w ks. „Kroniki 
Rodź." rb. K 

Bielinek! JÓzet. Żywot ks. Adama Jerzego 
Czartoryskiego. Dodatek do „Tygodn. lUufttr.** 
8-ka, str. 134. Warszawa Kraków, 1905. Nakł. 
Gebethnera i Wolffa. 

Potkańeki Karol. Zajęcie Wielkopolski rok 
1313 — 1314. Studya nad XlV wiekiem. Nr. VIIL 
Odb. z t. XLII Rozpr. wydz. hist -filozof. Akad.. 
Umiej. S-ka, str. 16. Kraków. 1905. Nakł. 
Akad. Spółka wyd. pol. 

Zdziarski Stanisław. Ludowość w poezyl 
polskiej XIX wieku. Okruszyny badań. Odb. z 
«Ludu» rocz. X. 8-ka, str 49. Lwów, 1904- 
Nakł. autora. 



Historja i teorja literatury. 

Feldman Wilhelm. Współczesna krytyka lite- 
racka w Polsce. 8-ka, str. 440 z 12 portretami 
w tekście. Lwów, 1905. Nakł. H. Altenberga. 

kor. 7. 

Heck Korneli dr. Kto jest autoiem Roksola- 
nek, wydanych pod imieniem ^^zymona Zimorowi- 
cza? Odb. z t. XL ^Rozpraw wydz. filolog. Akad., 
umiej. 8-ka, str. 65. Kraków, 1905. Nakł. 
Akad. Spółka wyd. pols. kor. 1.40. 

MiSSOna Kazimierz. Wyzwolenie, diamat St.. 
Wyspiańskiego, omówił... (Odb. z „Gazety Koło- 
myjskiej''); 16-ka, str. 42. Kołomyja, 1905. 
M. Żyboiski. hal.. 30. 

Porębowicz Edward. Studya do dziejów lite- 
ratury średniowiecznej. 8-ka, str. 85 i 2 ni. Lwów, 
1904. Nakł. autora, Gubryn. i Schmidt, kor. 1.50^ 

Pseudonimy i kryptonimy plsarzów poisklcli. 

Zebrała J. 2. 16-ka, str. 15d. Warszawa, 1905. 
Nakł. M. Arcta. Ks. dla wszystkich Nr. 153. 

kop. 25*. 
SlerzpiltOWSkl TadeaSZ. Polaka poezya ro- 



160 



Ift 4. 



mantyczna. Szkic popularny. Napisał... Histo- 
ija romantyczna cz. I. 16-ka, str. 131. Warsza- 
wa, 1905. Nakł. M. Arcta, Ks. dla wszystkich 
Nr. 239. kop. 20. 

— : Polska poezya romantyczna. Szkic popular- 
ny. Napisał... Historja romantyczna cz. II. 16-ka, 
str. 80. Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. Ks, 
dla wszystkich Nr. 253. kop. 15. 

Tarnowski Stan. hr. Mickiewicz Adam, Pan 
Tadeusz, uwagi. ,,Arcydzieła polskich i obcych pi- 
sarzy" t. 35. 8-ka, str. II, 73. Brody, 1905. 
Nakł. i druk. Feliksa Westa. hal. 60. 



Sztuki plastyczne. 

Album fotografów polskich. 8-ka, str. ni. 3 

74 ryc. Lwów, 1905. Nakł. „Wiad. fotograf." 
księg. Narodowa. kor. 5. 

Materyaly. Wyd. Tow. Polska sztuka stosowa- 
na zeaz. V, r. 1904, fol. k. 2 tekstu i 8 tablic 
z ryc. 

PlnlAski Leon. Zamek na Wawelu. 8-ka, str. 
48. Lwów, 1905. Nakł. autora. hal. 40. 

Sonper Gotfryd. Cztery pierwiastki sztuki 
budowniczej. Przyczynek do porównawczej umie- 
jętności budowniczej. Odb» z „Architekta*. 8-ka. 
str. 89. Kraków, 1904. 



Muzyka. 

WalozyAski Franciszek ks. Śpiewnik kościel- 
ny do użytku młodzieży szkolnej, opracował na dwa 
równe glosy... Op. 75. 8 ka str. 127. Tarnów, 
1905. Nakł. Tow. św. Wojciecha, księg. Z. Jele- 
nia, opr, kor. 1. 



Prawo, nauki społeczne, ekonomja. 

DanllowiOZ Ignacy. Kodeks Napoleona w po- 
równaniu z prawami polskiemi i litewskiemi, Roz- 
prawa opracowana w roku 1818, na temat zadany 
przez Radę b. Uniwersytetu Wileńskiego. Z auto- 
grafu znajdującego się w d;Eiale rękopisów Bibliote- 
ki Cesarskiej Publicznej w Petersburgu. Wydał 
Aleksander Kraushar. 8-ka str. 177 + V. War- 
szawa,1905. Księg. Jaija Fiszera. rb. 1. 

Dsttloff ks. Składy dające towary na spłatę. 
Odczyty popul. dla Tow. pol. XII. 16-ka, str. 11. 
Poznań, 1905. Nakł. i druk. . księg. św. Wojcie- 
cha, fen. 10. 

GawaAski Władysław dr. Polityczno-admini- 
stracyjne prawo karne... 8-ka, str, 318. Lwów, 
1904 Nakł. autora, księg. Seyfartha i Czajkow- 
skiego, kor. 5. 

Jarosławski Grzegorz. O kompensacie wedle 
nowej procedury cywilnej... Przedruk z «Reformy 
Sądowej ». 8-ka, str. 31. Lwów, 1906. Nakł. 
autora. Księg. Polska. kor. 1. 

Madejski Andrzej. Jak układać testament na 



wsi. 8-ka, str. 17. Kraków, 1905. Nakład 
autora. 

Nowicki St. Robotnicze związki zawodowe, a 
nasza przyszłość. Odczyty popul. dla Tow. pol- 
skich XIII. 16-ka, str. 16. Poznań. 1905. Nakł. 
i druk. księg. św. Wojciecha. fen. 10. 

Ostrowiec Zbigniew. „Naprzód*, organ pol- 
skiej partyi socyalno-demokratycznej, o „Zjedno- 
czeniu*, organie młodzieży socyalistycznej CPrzyczy- 
nek do charakterystyki bagna galicyjsk;). S-ka, str. 
15. Kraków, 1905. Nakł. „Zjednoczenia**. 

Szuklewicz WojCieoll. Zasady ruchu wsp^- 
dzielczego. Napisał... 8-ka, str. 159. Warszawa, 
1905. Nakł. M. Arcta. Ks. dla wszystkich Nr. 
254. kop. 25. 

Źuromskl Kazimierz. Komentarz do ustawy o 
sądach kupieckich z d. 6 lipca 1904 r. tłoraaczonej 
przez Wal. Zielińskiego. 8-ka, str. 55 i 25. Po- 
znań, 1905. Nakł. .,Ruchu'', skł. gł. i druk. ks. 
Św. Wojciecha. fen. 60. 



Pedagogika, wychowanie, keiąiki dla 

młodzieży. 

Młodnicka Wanda. Zajmujące powiastki dla 
dzieci, wedle rozmaitych źródeł opowiedziała na 
nowo... 8-ka, str. 311, Lwów, 1905. Nakł. 
Księg. Polskiej 'B. Połonieckiego, E. Wende i Sp. 
w Warszawie. Z licz. illustracyami. 

opraw. kor. 4. 

Nowiński Stanisław. Powiastki z życia dzieci. 
8-ka, str. 50. Lwów, 1904. Nakł. red. „Wieku 
młodego'*, Seyfarth i Czajkowski. hal. 60. 

— Relikwie Helenki, powieść dla młodzieży. 
8-ka, str. 57. Lwów, 1904. Nakł. red. « Wieku 
młod^o> Seyfarth i Czajkowski. - hal. 60. 

Wachtel Karol. Szkolnictwo i wychowanie, 
referat wydziału wykonawczego na HI kongres fe- 
deracyi Polaków -katolików w Ameryce, Chicago 
III., W. Sraulski publishing comp. 1904. 8-ka, str. 
190. 



Książki dla ludu. 

Zabierz mnie w świat z sobąl Książeczka 

dla robotników i robotnic, na pracę w świat idą- 
cych. 16-ka, str. 39. Poznań. 1905. Skł. gł. i 
druk księg. iw. Wojciecha. fen. 10. 



Medycyna, weterynarja, farmacja. ^ 

Rabak E. dr. Mózg i system nerwowy. Prze- 
łożył z czeskiego P. R. 16-ka, str. 110. War- 
szawa, 1905. Nakł. M. Arcta. Ks. dla wszyst- 
kich Nr. 240. kop. 20. 

Bogdanik Józef dr. O ropniach urazowych śle- 
dziony. Odb. z „Przegl. lek.'* 8-ka, str. 9. Kura- 
ków, 1904. 



J6 4. 



161 



Chlumaky W. dr. O zastosowaniu 'micsienia w 
różnych chorobach. Odbitka z „Przegl. lek/' 
8-ka, sti. 28. Kraków, 1905. 

Co to Jeot honeopatya? oraz „Pierwsza pomoc" 
czyli wskazówki jak radzić sobie i innym w braku 
lekarza horoeopaty. 8-ka, str. 128. Warszawa, 
1905. Wydanie Warsz. Tow. Zwolenników ho- 
meopatyi. Ks. dla wszystkich Nr. 261. 

brosz. kop. 15, opr. kop. 25. 

Franko Maryan dr. O rzadkiej postaci niemia- 
rowości ruchów serca (arytmii) spostrzegalnej w 
ostrego zapalenia osierdzia. Odb. z ,,Przegl. lek.** 
8-ka, str. 10, z 4 plan. Kraków, 1904. 

Gałecki Stanlolaw dr. Wykład popularny o 
suchotach płucnych. Istota choroby, środki zapo- 
biegawcze i zasady leczenia, skreślił... Wydanie 
drugie. 16ka, str. 145 + VII. Warszawa, 1905. 
Nakł. M. ArcŁa. Ks. dla wszystkich Nr. 101. 

kop. 25. 

Heryng T. dr. O nowych metodach i nowych 
aparatach inłialacyjnych. Przez... 8'ka, str. 36. 
Warszawa, 1905. Skł. gł. w ks. E. Wende i Sp. 

kop. 45. 

Jaworski W. prof. Choroby przewodu pokar- 
mowego i otrzewnej. Leczenie wodami mineralne- 
mi normalnemi. 8-ka, str. 263. Kraków, księg. 
H. Altcnberga we Lwowie. 

Kopczyński Stanisław dr. (z Warszawy), w 

sprawie leczenia pląsawicy, (Chorea minor). Po- 
dał... 8-ka podł., str. 19. Warszawa, 1905. 
Odb. z „Czasopisma Lekarskiego" Nr. 10, 1904 
roku. 

Lange Adam dr. z dziejów medycyny w pań- 
stwie mikada. Odb. z „Przegl. lek.** 8-ka, str. 
9. Kraków, 1905. 

Levillaln F. dr. Hygiena ludzi nerwowych. III 
Przyczyny chorób neiwowych. Z 2-go wyd. ory- 
gini^ przełożył dr. M. G. 16-ka, str. 101. War- 
szawa, 1905. Nakł. M. Arcta. Ks. dla wszystkich 
Nr. 233. kop. 15. 

NolSzeWSkI Kazimierz. Zajęcie rogówki is- 
krzącym się rozpływem ciałka szklistego (Synchisis 
scintillans). Odb. z „Postępu okuł." nr. 2. 8-ka, 
str. 4. Kraków, 1905. 

— Irhtyolan cynku (Zineum sulfoichtyolicum) w 
przed i po operacyjnym leczeniu zaćmy starczej. 
Odb. z «Post. okul.» zesz. 2. 8-ka, str. 6. 

OłtUSZewskI Władysław dr. Zarys nauki o 
zboczeniach mowy (Lc^opatologia). Nauka o cho- 
robach wewnętrznych, dzieło zbiorowe wydane 
przez Walerego Jaworskiego w Krakowie. 8-ka, 
str. 39. Kraków, 1905. Nakł. H. Altenberga 
we Lwowie. 

PręgOWSki P. dr. Na czem polega obecne hi- 
stopatologiczne rozpoznawanie niedowładu postępują- 
cego? Odb. z „Przegl. lek." 8-ka, str. 26. Kra- 
ków 1 904. 

Skalski St. dr. Błonica (dyfteryt) i jak się 
przy niej zachować. 8-ka podł. str. 6. Łódź, 1905. 
Oddział hygien. łódzki. 

— Ospa i jak się przed nią zabezpieczyć. 8-ka 
po<fi., str. 8. Łódź, 1905. Oddział hygieniczny 
łódzki. 



— O porodzie i połogu. 8-ka podł., str, 8. 
Łódź, 1905. Oddział hygien. łódzki. 

— Sierzba. 8*ka podł., str. 1905. Oddział hy- 
gieniczny łódzki. 

Słownik lekarski polski. Opracowali.. Tade- 
usz Browicz, Stanisław Ciechanowski, Stanisław 
Domański, Leon Kryński przy współudziale Tow. 
lek. warszaw., wydziału lek. Tow. przyj, nauk w 
Poznaniu, oraz wielu lekarzy i przyrodników pol- 
skich. 8-ka duża, k. ni. 6, str. 76(5. Kraków, 
1905. Nakł. Tow. lek. krakowskiego. kor. 20. 

Tomaszewski dr. Szkarlatyna (Płonica). 8-ka 
podł., str. 6. Łódź 1905. Oddział hygieniczny 
łódzki. 

— Tyfus brzuszny. 8-ka podł. str. 6. Z/Sdź, 
1905. Oddział hygieniczny łódzki. 

Wloherkiewicz BolestaW. Nowy przyrząd do 
sterylizowania, zawierający przybory i opatrunki 
okulistyczne. Odb. z „Post. Okt^.** 8-ka, str. 
6, z 2 ryc. Kraków, 1905. 

Wrzosek A. Badania tiad przechodzeniem mi- 
krobów ze krwi do żółci w warunkach prawidło- 
wych. Odb. z t. XLIV. ser. B., Rozpr. wydz. 
matefn.-przyr. Akad. Umiej. 8-ka, str: 22. Kra- 
ków, 1905. 

ZboozoDla płciowo w świetle wiedzy postępo- 
wej. Wydanie II, dopełnione i wzl>ogacone ryci- 
nami. 8-ka, str. 57. Berlin, 1905. Nakł. Wyd. 
„Przewód. Zdrowia". 

Zwalczanie nerwowośol przyrodnym sposo- 
bem Źyoia. Rzecz opracowana przez redakcję 
„Przewodnika Zdrowia". 8-ka, str. 40. Berlin, 
1905. Warszawa, E. Wende i Sp. kop. 60. 

Gleografja, krajoznawstwo i podróże. 

z podróży kilka wrażeń. Częstochowa, War- 
szawa, Wilno, Petersburg, Moskwa, Kijów. 8'ka 
wydł. str. 179. Przemyśl, 1904. kor. 1.50. 



Poezja, powieść, dramat. 

Afldrejew Leonidas. Czerwony śmiech. 8-ka, 
str. 123. Warszawa, 1905. Nakł. Red. „Przegl. 
Powszechnego*'. kop. 60. 

DOtttSOh Leon. Szesnaście lat ńa Sybirze. Prze- 
kład z rosyjskiego. 8-ka, str. 364 z ilustr. Lwów, 
1904. Wydawn. pism ilustrowanych. 

kor. 3 = mr. 3. 

Heijermans Herman. Wnętrza. (Służąca— Mał- 
żeństwo). Nowele. Tłumaczył Adolf Strzelecki. 
16-ka, str. 103. Warszawa, 1905. Nakł. M. Ar- 
cta. Ks. dla wszystkich Nr. 224. kop. 15. 

Jaroszyński Tadeusz. Chimera. Powieść, z 
przedmową Zdzisława Dębickiego. 8-ka, t. I. str. 
168, t. U, str. 149. Warszawa, 1905. „Bibl. dz. 
wyb." Nr. 368, 369. każdy tom kop. 25. 

Jasitski Stanisław. Drogami, poezye II. 
8-ka, str. 87. Lwów, 1905. Księg. Powszechna, 

kor. 1.20. 



162 



JUś 4. 



Kallas A. Wśród swoicb. sztuka ludowa w 4 
aktach. 8-ka, str. 60. Kraków, 1905. Nakł. 
D. E. Frifidleina, E. Wende i Sp. w Warszawie. 

kor. i. 

Liliana. Płomienie. 8-ka, str. 43+2 ni. War- 
szawa-Kraków, 1905. Gebethner i Wolff. Ry- 
sunki i inicyały wykonał Jan Bukowski, kor. 2.40. 

Łozińska Konstacya. W rozterce. Powieś<5 
Przez... Wydanie drugie. 8-ka, str. 216. War- 
szawa, 1905. Jan Fiszer. rb. 1 . 

— Życie. Powieść. 8-ka, str. 212. Warszawa, 
1905. Jan Fiszer. rb. 1. 

Mickiewicz Adam. Dzieła Wyd. Tow. lit. im. 
A. Mickiewicza. Tom IV. Dziady. 8-ka, str. 
411 4~ 1 ni. z 4 podobiznami autografu i 2 por- 
tretami autora. Lwów, 1905. Nakł. Tow. Gu- 
biynowicz i Schmidt. kor. 8. 

— Pisma poetyczne. Ballady i romanse. Gra- 
żyna. Konrad Wallenrod. Wiersze wybrane 
1817 — 1832 r. 8-ka, str. VII i 243. Lwów, 
1905. Wydawn. i nakład ,, Macierzy'*. CJest to 
wydanie stereotypowe, którego wybito świeżo egz. 
20.001 — 25.000; dlatego na właściwej karcie tytu- 
łowej zachowano r. 1898, a na okładce wydruko- 
wano r. 1905. hal. 30. 

Nieinirowio2.-Danczenko W, z obraziów w.ojen- 

nych (na tle wojny rosyjsko-japońskiej) według.., 
spolszczył Ig. Kossobudzki. Seija pierwsza. 8-ka 
str. 185. Warszawa, 1905. Gebethner i Wolff^ 

kop. 90] 

Ostrowska Bronisława. Poezye. 8-ka, str. 

125 i 3 ni. Lwów, 1905. Polskie Tow. nakła. 
dowe. Księg. Narodowa. kor. 2.40- 

Pol Wincenty. Dzieła poetyckie. Opracował, 
i w objaśnienia opatrzyli Józef Sroczyński i Maksy- 
milian Wiśniowiecki. Tom I' — IV. S-ka, str 
387+628+559+667, z portr. Pola. Stanisła- 
wów, 1904. Druk i nakł. E. Wddenfelda i bra- 
ta, kor. 12. 

— Mohort. Rapsod rycerski z podania. Wyd. 
drugie. 8ka, str. 132. Nakł. Księg. S. Bulco- 
wieckfego. kop. 15. 

Rodziewiczówna IMarya. Klejnot. Powieść. 

z przedmową Henryka Gallego. 8-ka, t. I, str. 
143, t. II str. 159. Warszawa, 1905. „Bibl. dz. 
wyb." Nr. 371. kop. 25. 

ScIliicilt von (Wolf Hr. BaudiSSin). Nowe ta- 
jemnice garnizonu. Ludzie pierwszej klasy.. Po- 
wieść z życia oficerów niemieckich. Tłomaczył 
Kazimierz Młodowski. 8-ka, str. 240. Warsza- 
wa, 1905. Wydawn. Kasy Warsz. Poraocn. księg. 
Skł. gł. w księg. Gebethnera i Wolffa. rb. 1. 

Slenidewicz Henrylc. Pisma. Tom LXXV. 

Humoreski z teki Worszyłły. 8-ka, str. 178. 
Warszawa-Kraków, 1905. Nakł. Gebeth. i Wolłfa. 

Spektator. Kapitan fregaty Lew Pawłowicz 
Łaptin i inne nowele. 8-ka, str. 234. Kraków, 
1905. Nakł. D. E. Friedleina. kor. 3. 

Steenbuch Aiisei. Małe dramaty, I Mazurka. 
W mrokach. Przekład Adolfa Strzeleckiego. 16-ą, 
str. 62. Warszawa, 1905. Ks. dla wszystkich 
Nr. 212. Nakł. M. Arcta, kop. 10. 

Szarsica Halka. Dyletanci grzechu, sztuka w 



3 aktach. 16-ka, str. 86. Lwów, 1905. Nakł. 
księg. Polskiej, E. Wende i Sp. w Warszawie. 

kor. 1. 

Tetmajer-Przerwa Kazimierz. Ppezye, HI. 

Wyd. trzecie. 8-ka str. 209 i 3 ni. Warszawa- 
Kraków, 1905. Nakł. Gebethnera i Wolffa. 

— Zatracenie, romans. 8-ka, str. 389. War- 
szawa-Kraków, 1905. Nakł. Gebeth. i Wolffa. 

kor. 4. 

Zwierzclioweki Adam. z teki samouka Daj- 
mona. VI. W Brazylii (Nieznanych sił część dru- 
ga). Sztuka osnuta na tle emigracyi brazylijskiej. 
8-ka, str. 44. Kraków, 1905. Nakł. autora, G. 
Gebethner i Sp. kor. 1. 

2aba Borys. Poezye. II. 8-ka, str. 152 i 3 ni. 
Lwów, 1905. Księg. H. Altenberga. kor. 1.60^ 

(Żeromski Stefan) Zych Maurycy. Echa le- 
śne. 8-ka, str. 39. Kraków, 1905. Nakł. Uuiw. 
ludowego im. Ad. Mickiewicza. Książkę zdobił 
Jan Bukowski, chromotypia Jacka Malczewskiego. 

kor. 2. 

Żuławski Jerzy. Ijola, dramat w 4 aktach z 

czasów średniowiecznych. 8-ka, str. 234. Lwów, 

księg. Narodowa, E. - Wende i Sp. w Warszawie. 

. kor. 4. 



PubUcystyka^ 

Adamski Józef Stanisław ks. T. J. Rozwią- 
zanie zagadnienia ubóstwa. Napisał... 8-ka, str. 
94. Poznań, 1904. Skł. gł. w cKron. Rodz.» 

kop. 50, + cło 10. 

Baudouin de Courtenay Jan. Krzewiciele zdzi- 
czenia. 8-ka, str. 72. Kraków, 1905. Gebeth- 
ner i Sp. kor. 1.20. 

Bezstronny. Rosya. 8-ka, str. 46. Odb. r 
«Przegl. Pol.» Kraków, 1905. Spółka wyd. pol. 

kor. L 

BiiOZewski Józef ks. Młodości! ty nad pozio- 
my wylatuj I list pasterski do młodzieży szkół śre- 
dnich. 8-ka, str. 56. Lwów, 1905. Gubrynowicz 
i Schmidt. hal. 20. 

Buczyński Roman. Gzem byliśmy, czem jeste- 
śmy a czem być możemy? . Przyczynek dohistoryo- 
zofii polskiej, przez autora Zarysów stanu moralne- 
go naszego społeczeństwa. Część I, księga 2. Geo- 
graficzno-historyczne stosunki na ziemiach dawnej 
Polski i wpływ ich na charakter społeczeństwa. 
8-ka, str. 159. Kraków, 1905. kor. 2. 

Feldman Willieim. O Rosyi (Wrażenia z wy- 
cieczki). 8-ka, str. 51. Kraków, 1905. Spółka 
nakładowa 4^Książka». kor. 1. 

Glos poiski do wszystkich humanitarnych rzą- 
dów i klubów politycznych, mężów stanu, pism pe- 
ryodycznych, stowarzyszeń i t. p. 8-ka, str. 15. 
Paryż, 1905. hal. 30. 

Horbaczewski Józef Albin. Odrodzenie Litwy 
wobec idei polskiej. 8-ka, str. 79. Kraków, 
1905. kor. 1.50^ 

Nasze cele i nasze drogi. 8-ka, str. 11. 
Kraków, 1905. Odb. z „Przegl. Wszechpol.** 

O szkolę polską w Królestwie. Fakty i matę- 



J«4; 



163 



ryały z chwili obecnej. 8-ka, str. 54. Kraków, 
1905. Nakł. cNowin polskich* B. A. Krzyżano- 
wski, złp. 5=s: kor. 1. 
Protokół obrad wiecu w sprawie szkoły pol- 
skiej w Warszawie d. 19 lutego 1905. Wydawn. 
polsk. part. socyal. 8-ka, str. 15. Kraków, 1905. 
Nakł. „Przedświtu". Tow. nakł. „Książka*?. 

hal. 50. 

Rządy Czertkowa. 8-ka, str. 20. Kraków, 

1905. Spółka wyd. polska. hal. 50. 

Szwarc Memoryał kuratora warszawskiego o- 
kręgu naukowego w sprawach szkolnych, przesłany 
ministrowi oświaty Głazowowi jako odpowiedź na 
list i memoryał. przedstawiony mu 14/27 listopada 
1904 r. przez grupę ucodowców polskich. Wyd. 
Polsk. partyi soc. 8-Ka, str. 44. Nakł. „Przed- 
świtu** i „Naprzodu". kor. 1. 

Strejk polłtyozny w Królostwle Polokiem. 

8-ka, 120. kor. 2. 

Sullgowoki A. Notatki o systemie miejskiego 
zarządu w guberniach Królestwa Polskiego. 8-ka, 
str. 75, Petersburg 1905. 

Teodorowicz J. ko. Pierwiastek nadprzyrodzo- 
ny a dzisiejsza doba Polski. Odb. z „Przegl. 
powsz." 8-ka, str. 27. Krakó>v, 1905. 

Wada. Jaka jest nasza... narodowa główna. 
Praca konkursowa przez autora „Kilka myśli o pe- 
symizmie". Wyd. 3-cie poprawione i pomnożone. 
8-ka, str. 144. Kraków, 1905. Spółka wyd. 
pols. kor. 1. 

Zbigalew z Przodborza. Wczorajsze hasła a 
jutrzejszy czyn. List otwarty do redaktora „Przegl. 
Wszechpolskiego*'. 8-ka, str. 34. Kraków, G. Ge- 
bethner i Sp. kor. 1. 

Z doby otrajków w Króleotwlo Polokiem. Po- 
siedzenie klubu konserwatywnego dnia 24 lutego 
1905 r. Zesz. XV. Wydawn. klubu konserw. 
8ka, str. 40. Kraków, 1905. Spółka wyd. pols. 

hal. 5. 

Z biorącej gorącej chwili przez *^*, Broszury 
społeczne Spółki wydaw. «Poloniat III. 8-ka, str. 
13. Lwów, 1905. hal. 80. 



Rolnictwo, hodowla^ leśnictwo, ogrodni- 
ctwo. 

Blutb Jan dr. O spółkach drenarskich.. Wyd. 
biura patronatu dla spółek oszczędności i potyczek 
8-ka, str. 7. Lwów, 1905. Nakł. Wydziału kraj 

J. T. Przyczynek do ilustracyi „dzikiego u nas 
gospodarowania na dzikich stawach. 8-ka, str. 32. 
Kraków, 1905. G. Gebethner i Sp. kor. 1. 

Krzyłanowoki Adam. Związki rolników. Odb. 
z „Roczników pauk rołn.'* Tom II. 8-ka, str. 91. 
Kraków, 1905. S. A. Krzyżanowski. kor. 1.50. 

SmilgiewICZ J. Krótki podręcznik do wyrobu 
masła. 8-ka, str. 16. Warszawa, 1905. Ludwik 
Nobel. kop. 5. 

Sprawozdanie. III Wydziału Towarzystwa dla 
popierania polskiej nauki rolnictwa za rok 1904. 
8-ka, str. 18. Kraków, 1905. Nakł. Tow. 



Taozyoki z Luolawic Zygmunt dr. Taryfy i 

refrakcye czyli ulgi taryfowe dla gospodarstw rol- 
nych. Cz. I. Wyd. c. k. krak. Tow. roln. 8-ka, 
str. 68. Nakł. Tow. S. A. Krzyżanowski. 

kor. 1» 

TomalokI JakÓb dr. żywienie zwierząt gospo- 
darskich ze szczególnem uwzględnieniem pasz tre- 
ściwych. Wdaw. c. k. Tow. rolniczego zesz. II. 
8-ka, su. 82. Kraków, 1904. Nakład Tow. S. A. 
Krzyżanowski. kor. 1. 



Technilca. 

Blautb Jan dr. Regulacya rzek i kanały. (Od- 
bitka z ,.Rolnlka*). Lwów, 1904. 8-ka, str. 34. 
Nakł, autora, Gubrynowicz i Schmidt. kor. 5. 

Rooenberg E. Elektrotechnika prądu silnego. 
Wykład popularny dla techników, monteiów, ma- 
szynistów, :^lusarzów i t. d. Przełożył Zygmunt 
Straszewicz, 278 rysunków. 8-ka duża, str. 371. 
Warszawa, 1905. Wydawn. Stowarzyszenia tech- 
ników w Warszawie. Skł. gł. w księg. E. Wende 
i Sp. rb. 2.40. 

Teohnlki Podręcznik opracowany według nie- 
mieckiego pierwowzoru, . wydanego przez stowarzy- 
szenie: „Hiitte", tom I. Wydanie staraniem ko- 
mitetu redakcyjnego. 8-ka duża, str. XXV-|-1213 
+ 44. Warszawa, 1905. Skł. gł. w księg. Ge- 
bethnera i Wolffa. za t. I rb. 5- 

Thullle Makoynlllaa dr. Mosty blaszane. A. 

Tekst B. Atlas. Bibl. politechn. t. XIV. Lwów, 
Seyfarth i Czajkowski, 1905. 8-ka i fol. str. 179 i 
tabl. 103. kor. 16. 

ŹeraAokI TadoOOZ. Materyały do słownictwa 
elektrotechnicznego.Zebrał i ułożył.. .Przejrzał i uzu- 
pełnił Marjan Luto^wski. 4-to, str. 107 -|-5 do- 
datek. Warszawa, 1905. Skł. gł. w ks. E. Wen- 
de i Sp. rb. 1.20, 



Przemysł i handel. 

A(Danokl; Staniolaw ko. Co wiedzieć należy o 
zabezpieczeniu od wypadków w przemyśle, prak- 
tyczne wiadomości dla pracodawców i pracobior- 
ców. 16-ka, sti;. 75. Poznań, 1905. Skł. gł. w 
księg. Św. Wojciecha. fen. 2^. 

Wiśniakowoki Józef Al. Jak znale^^^ć posadę? 
Rady i wzory listów dla poszukujących pracy z 
uwzględnieniem wszystkich gałęzi handlu i przemy- 
słu i dodaniem zarysu „Stosunek prawny między 
pracującym a pracodawcą". Opracował... 8-ka, 
str. 112. Warszawa, 1905. Ludwik Fiszer. „Bibl. 
Handl.** Nr. 1. kop. 50. 



Varia. 

Bajarz poloki naJoOWOZy. Ciekawe historye o 
dyabłach i czarownicach oraz o zaklętych skarbach 



164 



JA 4. 



i strachach? 8-ka, str. 131. Warszawa, 1905. 
Nakł. księg. N. Cytryna. kop. 30. 

Fundaoye stypendyjne pod zarządem senatu aka- 
demickiego Uniwersytetu Jag. Zamknięcie rachun- 
ków za r. 1904. 8-ka, str. 21. Kraków, 1905. 
Nakł. Uniw. Jag. 

Orfeum Warszawskie w r. 1910. Urywek z 

dziennika p. Johna Plum'a miljonera amerykańskie- 
go, który przedsięwziął podróż do Europy celem 
poznania Orfeum Warszawskiego i jego dyrektora 
p. Fajntuchii. Z oryginału przepisał — Marek 
New. — Twain. 4-to, str. 22. Warszawa, 1905. 
Skł. gł. w księg. E. Wende i Sp. kop. 30. 

Sprawozdania z czynności i posiedzeń Akademii 
Umiejętności w Krakowie, wydawane pod redakcyą 
sekretarza generalnego Bolesł. Ulanowskiego ze 
współudziałem sekretarzy wydziałów. T. X, nr. 1 
za styczeń 1905. 8-ka, str. 28. Kraków, 1905. 
N<ikł. Akad. Umiej. 

— wydziału Towarzystwa dla popierauia nauki 
polskiej za r. 1904. 8-ka, str. 53 + 2 ni. Lwów, 
1905. Nakł. Tow. 



Ozieła Polaków i o Polsce w Językach 

obcych. 

Jetke-ChoiAskl Teodor. Az utolso rómaiak- 
Tdrtćneti elbeszćlós Theodossius cs&lszar idejóboi. 
Forditotta Boda Istvan. 2 kótet. Veszpr6m, szent — 
IstvAn — Tdrsulat bizom. Bułat. Budapesten, 1903. 
8-ka, str. 338+328. kor. 5. 

KawOZyAokI M. Ist Apuleius im Mittelalter 
bekannt gewesen? (Mit einem Anhang zu Partćno- 
peus, zu Ctestien de Troyes und zu Renaud). Hal- 



le a. S. Druck v. Ehrhardt Karras, (1905). 8-ka, 
str. 18. 

Krabolska M. Sur le dćvoloppement mórogonl* 
que des oeufs du Psammechinus. Extr. du Buli. 
de TAcad. des scien. 8-ka, str. 49 — 65 z 4 plan. 
Cracovie, impr. de TuniY. 1905. 

Mlokiowiez Adan. Sinjorino Twardowska tra- 
dukis A. Grabowski. Szekszńrd, presejo de la ga< 
zeto „Linguo internacia", Paul de Lengyel, 1904. 
8-ka, str. 11. kop. 10. 

llorozewfCZ J. Ueber Bechelith, ein Cero- 
Lanthano-Didymo-Silikat von Caidum. Extr. du 
BuUetin de Tacad. des sdences. 8-^, str. 8 i 1 
tabl. CracoYie, impr. de Tuoiyersitć. 

NłeaczyokI StanislauO^ Ein Beitrag, zu den 
Synthesen mittels Ziukcblorid. Extr. du Buli. de 
l'Acad. des scien. Cracovie, impr. de Tunir. 1905. 
8-ka, str. 5. 

Panek K. Bakteriologischc und chemische Stu- 
dien flber die „Barszcz'' genante Gahrung der ro- 
ten Riiben. Extr. du Buli. de l'Acad. des sciences. 
Cracovie, impr. de Tuniy. 1905. 8-ka, str, 49, z 1 
planem. 

SohematlonuO universi venerabilis cleri saecula' 
ris et regularis dioeceseos Tarnoviensis pro a. D- 
1905. Tarnoviae, impensis cleri dioecesani, 1905* 
8 ka, str. 244. 

StryieAokI Coolinfr. Soirćes du Stendhal club, 
documents inedits, prćface de L. Belugou. Paris, 
socićtć du Mercuru de France, 1904. 8-ka, str. 
XX i 352. fr. 3.50. 

Wootrin Tb. Częstochowa klosters belSLgring 
af Karl X. Gustafs tmpper 1.655. Stockholm, 
kungl. boktryckeriet P. A. Norstedt & Sóner, 
1905. 8-ka, str. 24 z 2 rycin, w tekście i podobi- 
zną A. Kordeckiego. 



Redaktor 1 ^Vydawoa R. Wende. 



^s^^^^^! ^^^^^ ^^^^;^^^!^ 



Prenumeratę przyjmują wszystkie księgarnie 

Pamiętnik Literacki Rok V. 

Czasopismo kwartalne, poświęcone historyi i krytyce literatury polskiej, wydawane przez Towa- 
rzystwo Literackie imienia Adama Mickiewicza we Lwowie. Ze stałem wsp6łpracownictwem: Alek- 
sandra Briicknera, Ignacego Chrzanowskiego, K. M. Grórskiego, Józefa Kallenbacha, Stanisła- 
wa Ptaszyckiego, Stanisława Windakiewicza. Pod redakcyą Wilhelma Brucfanalskiego, Bronisła- 
wa Gubrynowicza i Edwarda Porębowicza. 

Prenumerata roczna rb. 6, z przesyłką pocztową rb. 7. 



Skład głfiwny w ksiigarni E. WENDE i S-ka w Warszniii. 



nowości złożone na składzie głównym 
w Księgarni £• WEN DC i S^ w Warszawie 



Afuirusufeufski Jan. Z ZIEMI ŁEZ 
I PIĘKNA. C5ena rb. 1 kop. 20. 

Beylę Henryk, (de Stendhal). O MI- 
ŁOŚCI. Przełożyli W. Mitareki i St. Lack. 
Wstępem zaopatrzył Su Lack. (Wiedza i ży- 
cie Serya III Tom IV. Cena rb. 1 kop. 60. 

Cs^apou^ski H. In^. OGRZEWANIA 
CENTRALNE DOMÓW MIESZKAL- 
NYCH. Odbitka z ^Przegl. Technicznego,** 
z r. 1905. Cena kop. 30. 

jFater»on X* i EiUhn A. O INDUK- 
CYJNYCH MIERNIKACH ELEKTRYCZ- 
NOŚCI. Odbitka z Przegl. Techn., r. 1904. 

Cena kop. 75. 

Heryng JP. M>r. O NOWYCH METO- 
DACH i nowych aparatach inhalacyjnych. 

Cena kon 45 

Heąfod. TEOGONJA. Przdożył i objaRnit 
Kazimierz Kaszewski Cena kop. 60. 

Hamawomka Marya. NAUCZANIE RE- 
LIGJI w polekiej literaturze pedagogicznej. 
Osobne odbicie z tomu pierwszego ^^Refor- 
my Szkolne)^. Cena rb. 1. 

Rrwkenherg H. Ikr. PIELĘGNIAR- 
STWO. Przełożył z wyd. niemieckiego z r. 
1904 i uzupełnił D-r A. Fruchtman. Z 80 
. rys. w tekście. Cena rb. 1 kop. 50. 

iMhboek John. ŻYCIE. Przekład Wl. 
Zaremby. W oprawie. Cena kop. 50. 



NAUKA O CHOROBACH WEWNĘTRZ- 
NYCH. Tom III. Zeszyt 3. (Choroby żołąd- 
ka, jelit i otrzewnej. Wody minendne). Wy- 
dany przez Prof. Walerego Jaworskiego. 

C^na rb. 1 kop. 50. 

ORFEUM WARSZAWSKIE W ROKU 1900. 
Urywek z dziennika p. Johna Plum'a, mil jo- 
nera amerykańskiego, który przedsięwziął 
podróż do Europy celem poznania ^Orfeum 
Warsz." i jego dyrektora p. Fajntucha^ 
Z oryginału przepisał— Marek New-Twain* 

Cena kop. 30'^ 

Mosenberg E. ELEKTROTECHNIKA 
PRĄDU SILNEGO. Wykład popularny dla 
techników, monterów; maszynistów, ślusa- 
rzów, i t. d. Przełożył Zygmunt Strasze- 
wicz, 27t rysunków. Cena rb. 2 kop. 40. 

ZBOCZENIA PŁCIOWE w świetle wiedzy po- 
stępowej. Wydanie II, dopełnione i wzbo- 
gacone rycinami. Cena kop. 50. 

Żerai/i9ki Tadeu9X. MATERJAŁY DO 
SŁOWNICTWA ELEKTROTECHNICZ- 
NEGO. Przejrzał i uzupełnił Marjan Luto- 
sławski. Cena rb. 1 kop. 20w 

ZWALCZANIE NERWOWOŚCI przyrodnym 
sposobem życia. Rzecz opracowana przez 
redakcję „Przewodnika Zdrowia.* 

Cena kop. 60^ 



Najtańsze Wydawnictwa: 

JBrodof/Dski Feliks. Dziecię Symchy cena kop. 6 

„ . Strącone liście „ «6 

l^aieeka Wanaa. Nowy Abraham „ „6 

Mkaniłou^ski Oustawc. Nad urwiskiem „ „3^ 

Oamutieki Wiktor. Chałat » ^ 6 

Junosma Miemena. Cud na Kirlcucie „ „6 

^ Łaclarz „ „6 

Konopnicka Marya. Jakton „ ^ S 

„ „ Mendel Gdański „ „6 

Om^esn^kowa Ejiixa. Daj Kwiatek „ «6 

Gedalł „ ^6 

Ogniwa , „6 

« „ Silny Samson „ „10 

Świętochowski Aleks, Chawa Rubin „ v^ 

ZdMieehowDski Kanfim, Perlą ,» „3 

Do nabycia we wszystkich księgarniach. 

Skład główny w księgarni E. WENDE i S-ka 




9,GAZETA HANDLOWA" weszJ'a obecnie w fazę stałych reform, 
powiększyła już format, wzbogaciła treść i rozszerzyła koło współpracowników. 
Gazeta wychodzi również wniedziele i święta. 

Przypominamy, że „Gazeta Handlowa*' uzyskała prawo 

wydawania dwóch edy cyj , 

„Gazeta Handlowa*' obejmuje główne działy następujące:* artykuły wstępne, 
poświęcone sprawom społecznym, ekonomicznym i polityce; uwagi informacyjne 
i krytyczne nad sprawami chwili bieżącej; korespondencye z wszystkich ognisk 
życia; dział literacki i artystyczny; felietony na temat spraw społecznych; najbo- 
gatszą w naszej prasie kronikę handlu, finansów i przemysłu; obszerną kronikę 
ogólną i póhtyczną; telegramy własne Agencyi Peterburskiej; odcinek powieścio- 
wy, teatralay i literacki; 'kronikę akcyjną; fachowe wskazówU społeczno-gospo- 
darcze; wiadomości instrukcyjne (licytacye, losowania, \yykaz spółek, 'Wfykaz zali- 
czeń na kolejach i t. p.j; najbogatszy dział giełd, oraz targów zbożowych i towaro- 
wych, służący za podstawę do kontraktów. 



W zakresie informacyj handlowych i przemysłowych, czerpanych wyłącznie- 
ze źródeł bezpośrednich, „Gazeta Handlow^a** Jest dowodem, nieodzownym 
w rękach każdego, kto zawiera jakiekolwiek obroty i kto pragnie się -zapoznał ć 
z biegiem całego życia ekonomicznego kraju; w działach ogólnych daje pełny 

Obraz rachu społecznegro, polityoznegro, Uterackiegro 1 artystycznegro, 

hołdując w ocenie zjawisk życioioych dążnościom szczerze postępów /j^. 



Naczelny kierunek redakcyjny ,,Gazety Handlowej'* spoczywa w rękach St. 
A. Kempnera. 

Gazeta korzysta ze współpracownlctw^a wszystkićli prawie ppak- 
tyeznycn ekonomistów w kraju ł ma bezpośrednie ctosunkl informacyj- 
ne z wszystkiemi Instytucyaml ekonomlozneml 1 h.andłowem.1. 

W działach ogólnych biorą udział liczne, pierwszorzędne siły literackie, 
które odznaczyły się talentem i niepodległością myśli. 



Aby ułatwić zapoznanie się z Gazetą najszerszym kołom czytelników, na 
żądanie posyłać będziemy bezpłatnie numeryok azowe każdemu, 
kto porta swój adres. 



Biuro Redakcp i Administracyi: Szpitalna lOi 



KSIĘG^f l<MIA E. WCMDC i Sii= w warszawie 

otrzymała rui skład główny: 

SŁOWNIK LEKARSKI POLSKI 

opracowali z polecania Towarz. Lekarek. Krakowskiego Profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskie- 
go Doktorowie: Tadeusz Browicz^ Stanisław Ciechanowskie Stanisław Domaóslti^ Leon Krynsłii, 
przy współudziale Tow. lek. Warszawskiego, Wydziału Lek. Tow. Przyj. Nauk w Poznaniu oraz 

wielu Lekarzy i Przyrodników Polskich, 

wielka 8-ka ttr. 766, oena rb. 8 kop. 50, z przesyłką rb. 9. 
D,. K. ■a.UKEKBEROA P | £ L Ę O M I /ł RST WO 

przełożył z wydania niemieckiego z p. 1904 i uzupełnił Dr. A. FRUCHTMAN 

z 80 rys. "or tekście. 

TKESC: I. Budowa oraz czynnosd ustroju ludzkiego. Kości. Mięśnie. Nerwy,. Rdzeń. Mózg, 
5imysly, Narzędzia Krążenia. Płiica, Narządy trawienia. II. Leczenie ran. Antysceptyka i as- 
septyka. Materyały opatrunkowe. III. Urazy zewnętrzne. Krwotoki, tamowanie krwotoków, 
Urazy zewnętrzne. Gojenie się ran. Krwotoki. IV. '.Uraacy wewnętrzne. Złamania. Zwichnięci^.. 
Opatrunki łubkowe. Opaski doraźne. V. Nakładanie chustek opatrunkowych i opasek. VI. Prze- 
noszenie chorych. VII. Oparzenie* Zmarznięcie. Uduszenie. Utonięcie. Oparzenie. Zmarznięcie. 
Zaduszenie. Utrata przytomności. Porażenie słoneczne. Zatrucie. Ciała obce. IX. Pokój chorego 
i łóżko. Łóżko chorego. Prześciełanie. X. Odżywianie chorego. Xr. Spostrzeganie chorego (cie- 
płuta, tętno, oddech, stan ogólny). XII. Pielęgnowanie w chorobach zakaźnych* Xni. Wy- 
pełnianie zleceń lekarskich. Lekarstwa. Kąpiele. XIV. Pielęgnowanie chorych umysłowych. 
Oznaki zaburzeń psychicznych. Zakłady dla obłąkanych. Cena rb. kop. 50. 

bo nabycia we wszystlcicli znaczniej szycli Icsięgarniach. 



DUMKA 



• '» 



,,Na pustym stepie, zdała od kraju 



dowolnie do śpiewu lub na sam fortepian. 
Układ W. Krogulskiego na temat znanej 
{z Dalekiego Wschodu) melodyi. Cena 30 kop. 

Do nabycia we wszystkich księgarniach. 



Do nabycia we wszystkich księgarniach: 

DZIEŁA M. GO R KIJA 



BYLI LUDZIE 

przekład JB , . . ^ 

kop. 80. 

CHJŁH I ^EGO STH 

Pb. 1. 

MIESZCZANIE, 

sceny w domu Bersem ionowa, szkic dramatyczny 
w 4 aktach, przetłumaczył Adam Siedlebkł 

kop. 80. • 



Zniectięcenie do świata 

przekład 

Stanisława Miłkowakiego 

kop. 80. 

T I? O J E 

Tłumaczył Ad. Siedlecki. 

2 tomy. Rb. 2. 



CHIMERA 



Serya trzecia (tomy Yll— X 
czyli zeszyty 19—30) za rok 
1904/5 (od Kwietnia 1904 d» 
Kwietnia 1905). : 



Przedpłata w Warszawie roczna Q rb., półroczna 5 rb., kwartalna 
3 rb., z przes. poczt. —roczna 12 rb., półroczna 6.50 kop., kwar- 
talna 3.50 kop. 

Tomy poprzednie (I — II) pojedynczo — po rb. 3, z przesyłką — 
po 3 rb. 50 kop. 

Wyszedł zeszyt potrójny 22/23/24 (tom VIII) poświęcony wyłącznie 

PAfllĘCI C MORWIDA 

TREŚĆ: Pisma C. Norwida: Promethidton^ poemat filozoficzny; Kleopatra^ tragedja w 3 aktach; 
Pompeja, poemat; Stygmat^ nowela; Przekłady z Odysset; La philosophie de la guerre^ traktat; wielki 
cykl utworów lirycznych i satyrycznych; Listy do Maryi TremhickieJ z lat 1846 — 1856. — Nadto 
Notały i uwagi Z. P. o ikonografii, bibliografii^ działalności artystycznej i biografii C. Norwida. 
REPRODUKCYE z obrazów olejnych, akwarel, rysunków i szkiców piórkowych i ołówkowych 
C. Norwida. PIĘC PODOBIZN C. Norwida (dwie własne piórkiem, akwaforta oryginalna Fr. Sie- 
dleckiegD, „Norwid śpiący" P. Szyndlera, i reprodukcya z fotografii). RYSUNEK OKŁADKOWY 
J. Mehoffera. OZDOBY i WINIETY — St. Dębickiego, K. Krzyżanowskiego, K. Sichulskiego^ 

Fr. Siedleckiego, J. Stanisławskiego, Fr. Wojtali, M. Żuka. 

Cena tego tomu o 456 str. — PUbU tPZy, z przesyłką Pb, 8 kop. 60^ 



W jednym z najbliższych zeszytów Chimery zacznie się 

POWIEŚĆ O WDAŁTM WALGIERZU 

przez Stefana Żeromskiegro. 



WTDAWMIGTWA CHIMERT 



i 



M, Komornicka, JSiesy kop. 60 

P. Nietzsche. EhlMUfa dostoJfU^ (pozostało 3 egz.) . . . „ 80 

fi^l. St. Reymont. Komwtrasahi » 50 

M. Schwob. Krueyata dziecięca i> BO 

Ifr. de Villiers de VJsU Adam. AiJCei rb. 2 , 50 

/. Zeyer. Krói Kofetuu „ 80 

Cena egzemplarzy wytwornych odbitych na grubym papierze żeberkowym, których zostało po kilka — 

podwójna. 
Rysunki, inicyały i ozdoby do książek tych wykonali: St. Dębicki, Edw. Okuń, H. Wawrzeniecki- 

i Fr. Wojtala. 

Redakcya i Administracya: Warszawa, Nowy-Świat 22. 

■ > ■ I ■ ,. 

AooBoaeBo n,eB3., Bapmaaa, I aopiuia 1»05 i. Druk Piotra Laskauera S-ki. 



Ml 5. 



Warszawa, dala 3 (15) Moja icos r. 



Rok 5. 



Miesięcznik, poświęcony krytyce i bibliografji polskiej, 

pod kiemnkiem liteiackim ADAMA MAHRBUROA. 



TREŚÓ: ,Hunior;at;ka pobika najairiożazei 
doby" przez Józefa Tokarzewiczs. Krytyka: 
Mracham Wt. „Udział Polaki w Soborze Pi- 
zańRkim*; .ArcydzieJs polskich i obcych piaB- 
wy". Tomiki 22—32; Arya M. .Nowele"; Beł- 
za Si. , Lądem i morzem"; Biegański H7. dr. 
„Gruźlica u iydów'; Boho-wUyn „Wyzyskiwa- 
Qi"; Bougaud bisk. ^Chrystjanizm i czaay otie- 
<ne"; Bukowiecka Z. , Życie ks. Piotra Skargi"; 
Cuch Marjan t Bnocowej „Najprostsze apOSO- 

by mierzenia gruntów'; Dobek A. .Historia 
literatury słoweńskiej"; Gliński K, .Szczęście"; 
GoTCŁyńiki B. .Gwiaida Wysnęła"; Gnuiecki 
A. -Nad Wartą"; JeUńzki St. .MJody dU mlo- 

dyii"; Karpiński W. /. dr. ,Ze stacji roloiezo- 
cakrowoiczej w Jeżfiwce"; Kipling R. , Listy z 
z JapioDJi": Kraushar Al. „Towarzystwo Kró- 
lewskie pTiyjaciót Nauk 1800—18:^2" tomów 
YI; .Kronika Jana e Czarnkowa"; Lestctyc A. 
flNa wsi*; Łoi W. hr. „Przewrotna kobieta"; 
Marcinowska /. ,JaQ Kocbanowiiki poza Czar- 
oolasem"; Nawroayński R. R. dr. .Doa albo 



lamiec"; Ogórek W. „W naszej letniej stolicy"; 
Okityc A, „Japonja i Japończycy"; Oman _/,• 
Campbell „Mistycy, asceci i święci indyjacy"; 
Pittińsii Mieczysław hr. .Szkice Z lycia miej- 
skiego"; Prus Bolesława „Najogólniejsze ideały 
iyciowe"; Prtybylski L. .Guwerner"; RadeckiP. 
„W korcu maku"; Rcsenbirg E. .Elektrotech- 
nika prądu silnego"; Sierosławski SI. „Okno 
naprzeciw"; Simmel G. „Jak się utrzymują for- 
my społeczne"; Słoński Ed. „Okruchy", .Pieść 
nad pieśniami"; Słowacki J. „Beairys- Cenci", 
.Dzieła* (wyd. ilustrowane pod red. Ferd. 
Hoesicka i Leop Mśyeta)"; Smac%niński Al. 
„Ze wspomnień"; Siodor A. „Drobne poezje K. 
Brodzińskiego do r. 1818"; SirieUcki A. ,¥^o''\ 
Synoradtki M. ^Potępieńcy", -Wychrzta"; 
Sslagowski ks. Ant. „Ojcze nasz.— Syn marno- 
trawny"; .Technik"; Tretiak /. „Juljusz Sło- 
wacki*;' WaUieska M. Colemna .Sęp"; Zeyer J. 

„Badur i Mahulena", — Pod prasą. — Kronika. — 
Czasopismo. — B i bUogr&f ja. 



j^umoryslyka polska najświeższe] doby. 



^yzna to była niegdyś gleba, ta gleba staropolska, dla rzeczy i spraw tak 
, .babińskich". Rojne życie obozowe, zgiełk nieustających sejmo- 
?wycli i sejmikowych dysput, swoboda rozebranych do rosołu szermie- 
rek biesiadnych w nieobecności matron i bialych-gtów, rozterki różnowiercze, 
wyprawy zajazdowe, sprzyjały w niezwykły sposób bujnemu rozrostowi kroto- 
chwil, żarcików, Traszek, flgiików, gadek, przypowiastek— mniej lub więcej weso- 
łych, mniej lub więcej dotkliwie ciętych i zawziętych. Drobna zaledwie cząstka 
obfitej tej roślinności przetrwała przyrodzone warunki swego powstawania i pod 
postacią głównie przysłów dochowała się do dni naszych w okazach żywych. 



170 



J6 5. 



Olbrzymia reszta należy już obecnie do państwa kopalnego, spoczywa na dnie 
skarbów literackich epoki zygmuntowskiej, od Grzegorza z Sanoka, Reja i Ko- 
chanowskiego, do okresów dalszych, aż do Krasickiego; tudzież ukrywa się pod 
grubemi warstwami kurzu archiwalnego i bibliotecznego, z pod którego, od czasu 
do czasu, jakiś Wiszniewski, jakiś Bruckner wydobędzie na światfo dzienne jeden, 
drugi worek klejnocików archaicznych, często zupełnie niemożliwych do zrozu- 
mienia bez dłuższego komentarza fachowego. 

Świeżo wydany zbiorek Kazimierza Bartoszewicza p. t. ^Słownik prawdy 
i zdrowego rozsądku** (Warszawa, 1905, str. 142) rażąco przypomina owe zabytki 
i przeżytki dawne, wykopaliskowe. Gdyby nie pewna— dość zresztą skromna— liczba 
aforyzmów, całkiem tylko nominalnie i tytularnie stwierdzających swą przynależ- 
ność do obecnego, współczesnego nam świata , jak np. flirt („choroba amery- 
kańska, która godnie zastąpiła polskie umizgi,— w polityce daje się we znaki stro- 
nie słabszej, jak tego dowodzi flirt Kościelskiego z rządem pruskim lub jak flirt 
w Wiedniu z rządem austrjackim delegacji polskiej, która ciągle jest przy na- 
dziei**); wint („środek do przemiany ludzi łagodnych na pasjonatów"^, forłepjan 
(„bliższej^ szczegóły znajdziesz pod wyrazem „tortury* - narzędzie wynalezione 
przez szatana, gdy, usłyszawszy ,,pienia anielskie, wpadł we wściekłość*), wegie- 
ter Janie („ssaki roślinożerne o niewykształconym podniebieniu,— dla zasady żenią 
się z kobietami bardzo chudemi"), interwiew („najczęściej taka rozmowa, której 
nigdy nie było, patrz zresztą pod: nudziarz*), wagony („służą do przewożenia to- 
warów, bydła i ludzi, i tylko przewóz ludzi odbywa się w nich bez względu na to, 
czy jest dla nich miejsce, czy niema**), kakao („pomimo podejrzanego brzmienia, 
smak posiada przyjemny"), 5^0tt?ac/ci („milioner okradany prawie przez wszystkich, 
młodych poetów, a mimo to posiadający majątek niewyczerpany*), Brandes C„kry- 
tyk duński, który dwukrotny swój pobyt w naszym kraju ciężko odchorował,— 
z dymów pochwal dostał zawrotów głowy, a z przejedzenia się i przepicia chro- 
nicznego kataru żołądka*),— gdyby, powiadam, nie tych kilkanaście nowotworów, 
skrajanych według niezaprzeczenie tegoczesnej nomenklatury kostiumowej, ca- 
łość humoresko wych fresków i arabesko w Bartoszewicza, od książki, która jest, we- 
dług niego, tylko „papierem zepsutym przez czernidło drukarskie", do polem iki 
mogącej' wliczyć na czytelników dopiero wtedy, gdy błazeńska", od serca, „jako 
instrumentu wychodzącego z użycia*, do duszy, która „gorącą bywa jedynie w że- 
lazkach*, najśmielej i bez niczyj6j ujmy rościćby miała prawo do miana przecięt- 
nie dowcipnej syntezy dwuch prastarych naszych światów: świata „prawdy" 
i świata „zdrowego rozsądku**, — prawdy, co Jako wyłączny a ciasny synonim 
szczerości i rzetelności, najzwyklej, według Starowolskiego, siekała i rąbała u nas 
wręcz, przez łeb i od ucha, ale na chybił trafił— i zdrowego rozsądku, co, według 
znanego określenia Kołłątaja, zawsze prawie był u nas twardym, krętym i tępym 
jak koźle rogi. 

W Bartoszewicza „Słowniku prawdy i zdrowego rozsądku" syntez takich 
pełno i to najwiarogodniej świadczy o ich kształtowaniu się na wzorach przed- 
potopowych, przedkołłątajowskich. I ma to swoją dobrą stronę. Przepłynęły 
wieki, zmieniły się wyobrażenia, obyczaje, poglądy naukowe, urządzenia społecz- 
ne; humor przecież, jako stała miara rzeczy i zjawisk zachodzących w narodzie, 
co swą filozofję oparł na niezłomnych podstawach stania nierządem i jakoś to 
będzie,— humor, on jeden przynajmniej zdradzaćby nas nie powinien, oń choć je- 
den niech utrzyma tradycyjną nić łączności tego, co było, z tym, co jeszcze nie 
zginęło. Bezwątpienia, niepowrotnie minęły czasy Wespazjanów Kochowskich 
i Wacławów Potockich; nie ma już w początkach XX stulecia ani przeniewier- 
czych, do łyka i do stryka przeznaczonych Ruśniaków, ani ociężałych, niedżwiad- 



Jft 5. 171 

kowatych Litwaków, na których zwinny i obrotny Mazur, jak na osełkach wenę 
swą krasomówczą ostrzył. Ale jest też i czym stratę sobie powetować^ jest ogo- 
lone i ostrzyżone przez Żydów królestwo Golicji i Głodomerji, i jest cesarsko- 
królewski Kraków, stolica „wybornego piwa pilzneńskiego w głośnym zakładzie 
filantropijnym Hawełki*' i rozsad nik „chorób epidemicznych takich, jak kołtun po- 
lityczny (pHca politica) i fagasostwo (seroUismus oulg.)'*, „główna przytym siedziba 
Japończyków od daty opuszczenia Warszawy przez p. Feliksa Jasieńskiego, (nota 
bene autora „Man^/it**— niewyczerpanej krynicy motywów do narodzonych wczo- 
raj, rodzących się i jutro dopiero narodzić się w Polsce mających „zwierciadełek 
małpich")* oraz „stajnia zawodowa stańczyków", z nieśmiertelnym Tarnowskim na 
czele (ma się rozumieć nie Janem i nie hetmanem)... 

Bez hetmanów, bez stolic, bez Ruśniaków i bez Litwy, pozostaliśmy też dziś 
i bez dysydentów, dokoła których nawijały się niegdyś najsiarczystsze młynki, 
najzamaszystsze krzyżowe i łamane cięcia żartkości staropolski^. Ale cóż to 
szkodzi? Są wszak natomiast „młodzi"... Ci w Polsce młodej, co rok nawet młod- 
szej, nigdy ani się wybić, ani wyżgać nie dali i nigdy również posiwieć nie mogli. 
Zaledwie z pieluch scholastycznych wyłazić zaczęli klasycy, już ich do snu wie- 
kuistego kołysali romantycy: zaledwie się wypierzył romantyzm, już go dziobał 
pozytywizm; zaledwie ząbki mleczne wykluły się u pozytywistów, już ich dokoła 
z krakaniem obsiadły stada schyłkowców, medjumistów, dekadentów, moderni- 
stów. Kogóż tu teraz brać na cel, na kogo polować? Przechychotany zdrowy 
rozsądek, do spółki z rozkłamaną po myśliwsku prawdą, ani razu w ciągu wieku 
nie doznały u nas najlżejszych pod tym względem skrupułów lub zgryzot sumie- 
nia; najzgodniej z praktyką i regułami mądrości utartej od gnieźnieńskich począt- 
ków rodu ludzkiego, przedewszystkim obrzynało się skrzydełka i pazurki ostat- 
nio przybyłym— najmłodszym. Naturalnie najmłodsi, nawzajem, gdzie tylko mogli 
i komu tylko mogli skakali do oczu, uszu i nozdrzy. W „Słowniczku* Bartoszewi- 
cza aż się kłębi i kotłuje od tych piskliwych niemowlęcych zaczubków: „Deka- 
denci— patrz Tworki**. Im się zdaje, że „jak do deszcze znajdą rym jeszcze, to 
zaraz wejdą między wieszcze". „Desperatów są dwa rodzaje, jedni czytają poe- 
zje dekadenckie, drudzy jadają po restauracjach — i jednych, i drugich dni są po- 
liczone". „Rydel— rodzaj łopaty lub poety**. „Nagie dusze konserwują się w alko- 
holu, a kończą w domu zdrowia". „Odznaczają się brakiem monety i piątej klep- 
ki". „Młode szczenięta literackie urządzają masowe zerżnięcia, chcąc w ten spo- 
sób okazać swą wyższość nad zerżniętemi...". 

I zważmy, że wszystko to uporczywie przebiera się w pancerze pewności 
niezachwianej, że jest rozumne, że jest czerstwe, że jest samo jedno czerstwe 
i rozumne. „Żart— rzecz na której się tylko głupi nie poznają". „Tylko ze stano- 
wiska wygody i przyjemności indywidualnej można być przeciwnikiem satyry 
choćby najostrzejszej, choćby przechodzącej w pamflet**. „Tylko społeczeństwa 
na stałych podstawach boją się śmiechu szczerego, od ucha do ucha". „Tylko 
kastraci śpiewają zawsze cienko; organizm zdrowy strawi najgrubszą, najrubasz- 
niejszą prawdę...". 

Ha, dziej się wola Boża, skoro już tak bardzo chodzić ma komuś o to, abyś- 
my koniecznie wmawiali w siebie, żeśmy zdrowi, żeśmy silni, żeśmy dzielni, żeśmy 
dziarscy, żeśmy „nieodrodni...". Ale i w takim jeszcze wypadku należałoby może 
poczynić niejakie zastrzeżenia... 

Józef Tokarzewiez (Hodi). 
(Dok. nastąpi). 



172 



J& 5. 



Teologia, dzieła treści religijnej. 

Bougaud Biskup Ks. Chrystyanizm i cza- 
sy obecne. Tłumaczenie z francuzkiego. 
J. Bitnerowej. II. Jezus Chrystus. 8-ka, 
str. 423. Warszawa. 1905. Wydawnictwo 
Księgarni Nakładowej M. Szczepkow- 
skiego. Cena rb. 2. 

Pięciotomowe dzieło biskupa Lavalu — „Łe 
Christianisme et les tempe piśsents^i od chwili 
ukazania się w druku pierwszego tomu (około 
1870 r.) zatytułowanego: „La religion et Tirró- 
ligion", w przeciągu dwudziestu kilku lat do- 
czekało się w języku francuskim szesnastu w^- 
dań. W polskim przykładzie wyszły dotych- 
czas: tom pierwszy, wydany przed kilku laty 
nakładem księgami Gebethnera i Wolffa i tom 
drugi; „Jśsus Christ**, który mamy przed sobą. 
Piąty tom p. t. „La vie chretifenne" (Wiara) 
drukuje obecnie „Kronika Bodzinna". 

Ks, Bougaud podzielił swą pracę na trzy 
części. W pierwszej podaje źródła naukowe do 
badań nad życiem Chiystusa; w następnej opi- 
suje życie Jezusa; w ostatniej zawarł wnio- 
ski logiczne, wypływające z rozważania życia 
Chrystusowego. 

Źródła« które autor w pierwszej części 
przytoczył, nie rzucają nowego światła na 
osobę Chrystusa; zawierają znane oddawna 
apologietom chrześcijańskim argumenty, które- 
mi się posługuje egzegieza biblijna w dowodze- 
niu autentyczności i zgodności czterech ewan- 
gielji. Część druga, ściśle historyczna, streszcza 
sporo cennych uwag i wskazówek osobistych 
autora, ułatwiających zrozumienie tekstu bi- 
blijnego. Część trzecia, utrzymana w tonie po- 
lemicznym, zawiera dowody Bóstwa Chrystu- 
sowego. Autor posługuje się tu nową metodą 
apologietyczną, czerpiąc dowody z wewnętrznej 
treści żyda Jezusa i usiłując wykazać, że ja- 
kiekolwiek były czyny, spełnił je .Tezus w spo- 
sób nadludzki. Całość napisana z wielką zna- 
jomością i umiłowaniem przedmiotu. Tłuma- 
czenie p. Bitnerowej pozostawia wiele do ży- 
czenia. Wadliwa budowa okresów, szyk wyra- 
zów francuski, niewłaściwie użyte wyrażenia — 
szpecą dzieło biskupa Lavalu. Jako dowód 
rzeczowy podaję najbardziej rażące usterki: 



„Bóg zstępuje doń pomocą* (str. 10); „Do- 
mniemywania*^ (zamiast przypuszczenia str. 
13); wychodziła (apologietyka) z tego niezaprze- 
czonego faktu, że w roku 312, przy wyjściu 
Kościoła z katakumb^ (str. 14); „nmóstwo in- 
nych* (powinno być: wielu — str. 15); „Jasne 
to chyba** (winno boć: chyba to jasne — str. 
16j; „sławi boską kwadrygą* (?) str. 16; »prze- 
kroczenia... sześćdziesic^ lat** (winno być: sześć- 
dziesięciu — str. 17); „egzegeza racjonalistyczna 
w ciasnym się widziała zamkniętą obrębie** (co 
za szyk wyrazowi— str. 19); „To, co my znamy 
pod nazwaniem Ewangelji** (str. 24); „odnosili 
jej powstanie** (zamiast: przypisywali początek 
str. 35); „Ks. le Hir nie myśli, iżby...** (winno 
być: nie sądzi — str. 36); „odnieść do końca 
wieku** (str. 39). Tamże: ktoby chciał odnieść 
Św. Marka albo św. Łukasza do II w.** (str. 
39); „była powodem zapoznania** (winno być: 
lekceważenia— str. 41); „A gdzież Chrystus po- 
kazał, nie te był Bogiem^ ale W jakiem znacze- 
niu nim był** (?) (str. 73); „Nie dyskutowano 
i on nie dyskutował"* (str. 73); „Przypuśćmy, 
mówi on, nie ie świeci Marek i Łukasz*^ (str. 
82); „jednem słowem** (str. 83); „La Mennais** 
(winno być: Lamennais — str. 84); „Na pierw- 
szym planie u nich słoi nie Chrystus** (winno 
być: stawiają — str. 94); „Leonarda de Vinci** 
(winno być: da Vinci— str. 97); ^zał około Bo- 
żego Narodzenia na południu** (str. 119); „nie 
ma tych cudownych (sic!) zarozumiałości** (str. 
202), „przypuszczalnem jest** (str. 204); „wsła- 
wił się swojem błogosławionem (?) niedowiar- 
stwem^ (str. 105); „złym pierwiastkom^ jaki...*" 
(winno być: które— str. 206); „trzydzieści sta- 
jań** (winno być: staj — str. 227); „Czyż Bóg 
nie jest wiekuistym głodem?** (str. 317); „nie- 
szczęśnik* (str. 334). Tamże: „Od kiedy" (win- 
no być: odkąd); tamże: „przewiny** (winno być: 
przewinienie); „Znającego się do praw wcale 
innych** (str. 335); „stosuje się do myśliciełi 
dbsłrakeyjnycht^ (374); ^wielkim Hebrejem„ (le- 
piej: Hebrajczykiem — str. 374); ^uniwersal- 
ność (?) Chrystusa nie jest bezosobowością** 
(str. 375); „charakter od początku do końca 
wyłrzymany*^ (winno być: sti^y — str. 413). 

Ks, S. Wesołowski, 

Szlagowski ks. Antoni. Ojcze nasz. Siedm 
przykazań Nowego Zakonu, wyłożone 
w siedmiu kazaniach pasyjnych, wypo- 



Jfii 5. 



1T3 



wiedzianych w warszawskiej katedrze 
Św. Jana: Syn marnotrawny, wyktad 
egzegetyczno - moralny przepowieści 
Chrystosowej. 8-ka, str. 11*8. Warszawa, 
1904. G, Gebethner i Wolf. Wydawnictwo 
^Biblioteki dzieł ohrzaścijańskich. Cena 
rb. 1. 

Nasza literatura religijna, szczególnie popu- 
larno-ascetyczna i kaznodziejska, od dłuższego 
czasu dziwne sprawia wrażenie. Obok rzeczy 
kapitalnych, posiada wiele słabszych, których 
ogólną cechą jest czułostkowość, zaczerpnięta 
z wzorów francuskich, a obca zupełnie na^e- 
mu charakterowi. Nieustanne achy i ochy, styl 
pozornie podnio.sły, a szczególnie w książkachi 
przez kobiety pisanych, kazuistyka i rozpra- 
szanie się w szczegółach i szczególikach po- 
krywają często może brak prawdziwego uczucia 
religijnego. Książka, przed nami leżąca stano- 
wi jeden z licznych, na szczęście, wyjątków, 
oazę dla ducha. Wieje z niej, obok gorącego 
zapału i natchnienia, prawdziwa, głęboka po- 
waga rzeczy i stylu. To też sprawia. ona praw- 
dziwie podniosłe wyrażenie, a do modlitwy 
i skupienia dobrze uspasabia. „Ojcze nasz^ — 
to wykład modlitwy Pańskiej, dokonany na 
podstawie męki Chrystusowej, a oparty na 
analogji z przykazaniami boskiemi; autor wy- 
kazuje, że nowe te przykazania stoją wyżej 
i są uzupełnieniem przykazań Starego Zakonu, 
co jest bardzo oryginalnie przedstawione. „Syn 
marnotrawny" — to wykład ęgzegietyczno - mo- 
ralny znanej przypowieści ewangielicznej. Dale- 
ki od zwykłego szablonu, daje oryginalne tłu- 
maczenie, a wspiera się na ciągłych analogjach 
dwuch OJCÓW, syna i grzesznika, oraz synago- 
gi i kościoła. Autor łatwo włada stowem i pió- 
rem, styl jego jest zarazem prosty i głęboki; 
niema tu sztucznego przestawiania części zda- 
nia, co według wielu zmanierowanych na łaci- 
nie ma podnosić uroczysty nastrój wysłowie- 
nia. Głód marnotrawnego syna mylnie na- 
zywa chorobliwym (str. 130), Na str. 25 
„Chrystus stoi sp^tąny^. Wyrażenie niezręczne. 
Na str. 48 powiada: „innym Opatrzność daje 
majątek, a oni go.... trwonią, innym zdrowie, 
a onu,.\ — udziela życia, a ci,„ je sobie odbiera- 
ją*. Tymczasem niema tu przeciwstawienia. 
Na Btr. 53 o głodzie duchowym powiada: „po- 
ganin czuł głód religijny i wyrażał go w tym 
nadmiarze bogów, obrzędów, świątyń i ołta- 
rzy..., a dziś głodu duchowego nie widać... 



organizm jest niezdrów...^ Tymczasem poga- 
nin również chybąy^e. swoim ^odem był nie^* 
zdrów. Zdaje się, że to są jedyne usterki. Za- 
pomina się o nich, gdy się czyta takie np. po- 
równania: „3tary Zakon był jak kamień twar- 
dy dla acrc ludzkich... Więc go Chrystus starł 
na mąkę w krwawych żarnach krzyża, spieki 
go w ogniu poświęceń ia.«.* (str. 45). Ci^ośó 
sprawia wrażenie bardzo podnioide i miłe. 

Ks, Sikorowski, 

■ » 

Antropologia, etnografja, archeologia 
przedhistoryczna. 

Oman Jan Campbell. Mistycy, asceci i 
święci indyjscy. Tłumaczone z upowa- 
żnienia wydawcy przez E. K. 8-ka, str. 
289. Kraków, 1905. Nakładem tłumacza. 
Cena kor. 10. 

Pisanie sprawozdań z wychodzących książek 
nie należy do rzeczy łatwych i częstokroć — 
przyjemnych. Bprawa się wikła i utrudnia, 
gdy książka ta nie jest orygini^em, lecz tłuma- 
czeniem. W tym przypadku podwójna oczekuje 
sprawozdawcę robota. Należy mu na podsta- 
wie treści wydać sąd o wartości dzida samego 
i o wartości dokonanego przekładu. Nie za- 
wsze bowiem tłumaczenie odpowiada orygina- 
łowi: może podnosić oryginał, lub też obniżać i, 
co się też zdarza nierzadko, całkowicie do nie- 
go zniechęcić, zrazić* 

Twierdzenie to stosuje się nietylko do dzieł 
sztuki, lecz z równąż siłą do dzieł naukowych, 
a zwłaszcza — popularyzujących naukę, roz- 
siewających wiedzę ogólną. Od sposobu prze- 
łożenia przez tłumacza tekstu zależy korzysta- 
nie czytelników z przełożonego dzieła. 

Ułatwione korzystanie z obcego dzieła, a na- 
wet zachęta do niego, powinna być stać celem 
każdego tłumaczenia. W taki to sposób tłu- 
macz btaje się pośrednikiem pomiędzy cudzo- 
ziemskim autorem a rodakiem swoim, pra- 
gnącym poznać tego autora lub traktowany 
przez niego przedmiot. 

Jak w tym przypadku, dla poznam'a celu, 
treści i planu dzida J. O. Omana wystarczy 
nam poznać kilka urywków z przedmowy autora. 
Poznamy je w nowej szacie, w którą je obJókł 
tłumacz polski. Oto najważniejsze: 

„...Studjum o mistykach, ascetach i świętych 
indyjskich da nietylko dokładny, ale sądzę, 



174 



J& 5. 



1 



najlepszy apORÓb do pozyskania pożądanych in- 
formacji, dotyczących się wielkiej rasy indyj- 
skiej. Spodziewam się więc, że ten tom po- 
święcony najwięcej zakorzenionym i stałym 
ideom i uczuciom indyjskiego narodu, spotka 
się, pomimo swoich nieuniknionych niedokła- 
dności, z uznaniem — przynajmniej u niektó- 
rych i dopomoże do zrozumienia narodu in- 
dyjskiego... 

„Przed rozpoczęciem obowiązany . jestem za- 
znaczyć, że opis osobliwości i miłych różnic, 
tych niezliczonych ascetycznych sekt i ich od- 
działów, nie wchodzi w mój program, ale 
wszystkie znaczne sekciarskie stronnictwa są 
zanotowane i szczegóły, które mogły dopomódz 
do zrozumienia ducha ascetyzmu, nie były omi- 
nięte..." 

„Pierwsze rozdziały (I do IV) są przezna- 
czone do obznajomienia czytelnika z panu- 
jącemi lub zakorzenionemi ideami ascetyzmu 
indyjskiego, czyli ^sadhuizmu", jak go nazy- 
wam, i do zaznajomienia czytelnika z sadhusa- 
mi takimi, jakimi nam się dzisiaj przedstawia- 
ją. Stare indyjskie dramaty, powieści i spra- 
wozdania europejskich podróżników zawierają 
rozdziały (V do VI) aby udowodnić, że sadhu- 
izm był rysem starożytnym i trwałym życia 
indyjskiego. A że ascetyzm hindusów nie mo- 
że być zrozumiany bez pewnej wiedzy o pod- 
stawach, na których oparte są idee filozoficzno- 
religijne brahmanów, rozdział VII tłumaczy 
je... W rozdziale VIII opisuję znaczniejsze 
ascetyczne sekty i ich podziały, a specyalną 
uwagę otrzymuje sekta założona przez Yoga i 
jej układ. W rozdziałach IX do XI zapozna- 
je się czytelnik z wielu sadhusami, których 
osobiście znałem, i wprowadzony jest do wnę- 
trza tych kilku klasztorów, które zwiedziłem... 
Rozdział końcowy poświęcony jest ogólnym 
spostrzeżeniom przeszłości, teraźniejszemu sta- 
nowi i przyszłym widokom sadhuizmu...^ (str. 
4 — 5). 

Plan dzieła przez autora urzeczywistniony, 
program całkowicie wyp^niony. A ponieważ 
autor w większości przypadków gpiguje, co 
sam widtKiał, czego doświadczał osobiście, prze- 
to ta bezpośredniość wrażeń otrzymywanych 
przez autora przenosi się poniekąd i na czy- 
telnika. Ul^a on ułudzie, że zwiedza dom 
warjatów. Cel więc autora osiągnięty. Czy- 
telnik pozyskuje „pożądane informacje, doty- 



czące się wielkiej rasy indyjskiej". W tym 
tkwi wartość dzieła. 

Co się tyczy wartości tłumaczenia samego, 
wykaże ją, sądzę, najdokładniej poznanie kilku 
jeszcze ustępów ważniejszych z dzieła tęgo w 
nowej szacie. 

^Ascetyzm jest wspólnym rysem we wszyst- 
kich religijnych układach i jest praktykującym 
wyrazem, w pewnych fazach uczucia religij- 
nie i rozmyślań filozoficznych... W czasach 
wszelkich nieszczęść narodowych, kiedy opie- 
kuńcze bóstwa zdają się odwracać zagniewane, 
praktyki ascetyczne stają się ogólniejszemi, 
rozległemi i intenzywnemi, aż czasem całe spo- 
łeczeństwo wydaje się opanowane manią wła- 
snego upokorzenia, dobrowolnej surowości i 
ostrych pokut. 

„Podobne wyniki są także czasem spowo- 
dowane, gdy silne religijne podniecenie obudzi- 
ło się przez pewne przewrotowe oczekiwanie, 
tak jak w dawnym Kościele.... tak samo rosyj- 
scy Donkhobars (zapewne autor miał na wzglę- 
dzie Duckoborców) byli uczynih w pełnem świe- 
tle naszych czasów, ku ogólnemu rozbawieniu 
niewierzącej generacji. 

„Zdawałoby się, że wszystkie religie mnie- 
mają, iż w myślach, pragnieniach i uczynkach 
każdego indywiduum są obecne żywioły, które 
jeśli nie zwyciężone, nie zrównoważone lub nie 
zneutralizowane tym lub owym sposobem, ro- 
bią go niezdatnym do osiągnięcia tego nie- 
skończonego spoczynku, albo t^o tak bardzo 
upragnionego zbawienia w przyszłym żydu, 
które prorokowie świata tak szczodrze przy- 
rzekli ludzkości. Żywioły przeszkadzające, o 
których była mowa wyżej, jako o zaporach do 
urzeczywistnienia aspiracyi duchowych, pomi- 
mo, że zmieniające się znacznie w rozmaitych 
kultach, mogą być ogóIm'e nazwane jako 
skłonność do grzechu" (str. 15 — 16). 

„Często się zdarza, że spotkać można rów- 
nocześnie wybredny luxns z najsurowszym as- 
cetyzmem, pierwsze będąc wynikiem pomyślno- 
ści u niektórych, drugie niepowodzeniem wielu.^ 
W takich czasach duch ascetyzmu może prze- 
niknąć najwyższe stany społeczeństwa, gdzie 
najmniej mógłby się spodziewać przystępu, po- 
mimo, że przyczyny nie byłyby w najczęst- 
szych razach trudne do zrozumienia, gdyby 
tylko można popatrzyć poza kurtynę życia 
prywatnego. Bo nietylko porażka w sp^u- 



Jft 5. 



175 



bieganiu się w szerokim świecie sprowadza lu- 
dzi do zwątpienia, ale rozczarowanie przez ro- 
dzinę i zwykłe zawody życia mogą spowodo- 
wać bogatego i wysoko położonego do szuka- 
nia spokoju w schronieniu klaaztornem albo 
w filozoficznej rezygnacyi, która łączy się z 
wzgardliwą obojętnością dla światowych korzy- 
ści" (str. 19). 

A oto opis jednej ze sekt: 

«Aghorowie. Patrząc na istnienie tej prak- 
tyki w dzisiejszych jeszcze dniach tej stare- 
i wstrętnej sekty, następujący wyciąg z gazety 
redagowanej tylko przez indyjskich dziennika- 
rzy daje najlepszą wskazówkę. „Obmierzła 
pewność o ludożercy z Patiala wskazuje, że 
wpływ ^Aghorphanti** jeszcze nie zupełnie wy- 
gasł w tej okolicy. Mówią, że w dawnych cza- 
sach znachodzono ludzkie groby zrabowane z 
ich zawartości, i tajemnica ta nie była wykry- 
tą do niedawna, gdy udała się zaaresztować 
człowieka w chwili, gdy znieważał grób dziec- 
ka w odległości czterdziestu mil od stolicy 
(Patiala). Trupożerca nietylko, że nie ukry- 
wał pozostawionej części, którą miał przy so- 
bie, ale opowiedział historyę swego okropnego 
powołania. Jest to hindus z niskiej kasty na- 
zwiskiem Barn Nath i jest podług opowiada- 
nia tych, co go widzieli „wyjątkowo łagodnie 
i poważnie wyglądającym człowiekiem, zamiast 
jak sądząc po jego obrzydliwych praktykach, 
spodziewano się zobaczyć w nim dzikiego, żar- 
łocznego człowiek?, z oczami krwią nabiegłe- 
mi^. Mając pięć lat został sierotą i wpadł w 
ręce dwóch saddhusów, którzy widocznie byli 
Aghorpanthisami. Nauczyli go jeść mięso 
ludzkie, które było ich głównem pożywieniem. 
Mięso było dostarczane z grobów tych wiosek, 
przez które przechodzili. Grdy Eam Nath był 
dokładnie wykształconym w tym smaku, sad- 
dhusowie opuścili go. Odtąd żył tylko ludz- 
kimi trupami, włócząc się okolicami, jak zgło- 
dniały sęp. Nie może jeść zgotowanego mię- 
sa i dlatego dostaje dwa „seers" surowego z 
Rządu codziennie (str. 172)*. 

Te wyjątki mogą dać wyobrażenie o całości 
przekładu i o sposobie, w jaki się wywią- 
zał tłumacz ze swojego zadania. A zadanie 
to, jak wnoszę, tłumacz tak rozumiał: każdy 
wyraz angielski w zdaniu zastępował w odpo 
wiedniej formie polskim, pozostawiając szyk 
właściwy angielskiemu językowi w zdaniu, a 



zdań — w okresie. Wynikiem tego było, że 
niektóre zdania, a nawet okresy całe, utraciły 
jasność swą, cechującą język angielski, a w 
polskim — stały się nie dość zrozumiałe, lub 
zupełnie niezrozumiałe. Przytym — mało zwra- 
cał tłumacz uwagi na imiona własne, którym 
mTSgł nadawać utarte w polskim języku brzmie- 
nie (przypomnijmy sobie Donkhobors). 

Jeżeli czytelnik, zaciekawiony treścią dzieła 
J. Campbella Omana uczuje się zadowolo- 
nym z pośrednictwa pomiędzy autorem a sobą 
tłumacza, tym lepiej. Może z tego pośredni- 
ctwa korzystać. Jeżeli zaś nie zostanie zado- 
wolony, a zna język angielski, wypadnie mu 
zwrócić się do oryginała. 

/. Radliński. 

Historja. 

Abraham Wl. UdzicU Polaki w Soborze 
Pizańskim (1409). Odbitka z „Rozpraw 
wydz. hist-fllozof. Akademii Umiejętno- 
ści". 8-ka, str. 33. Kraków, 1904. Ce- 
na hal. 70. 

Sobór w Pizie w r. 1409, to pierwsze ogni- 
wo w tym wielkim, a tak charakterystycznym 
i ważnym, dla XV w. zwłaszcza, ruchu sobo- 
rowym, nie obojętnym wcale dla dziejów Pol- 
ski. Sobór ten zwołany przez kardynałów, 
wbrew papieżom, w celu usunięcia długiej już 
schizmy, celu nie dopiął, owszem spotęgował 
tylko schizmę papieską. Ale choć krótki i 
wcale nie tak świetny, jak o 6 lat późniejszy 
Konstancyjski Sobór, z którym się nawet po- 
równywać nie może, nosił on w sobie wszyst- 
kie zarody tej idei koncyljaryjnej, idei wyższo- 
ści Soboru nad papieżem, zapowiadającej, że 
w pojęciach świata średniowiecznego zachodzi 
gruntowna zmiana, że ten świat obumiera, a 
rodzi się nowożytny, na całkiem innych podsta- 
wach oparty. W tym leży ważność soboru pi- 
zaóskiego, pomijając już ówczesne stosunki po- 
htyczne. Polska brała w nim udział, ale na 
czym ten udział polegał, jakie było jej stano- 
wisko, o tym skromne wiadomości. Z niniej- 
sze) rozprawki dowiadujemy się więc, że sta- 
nowisko dworu polski^o było trochę niepewne, 
chwiejne. Popierał rząd polski myśl usunięcia 
schizmy papieskiej, ale wobec Soboru zacho- 
wywał pewną rezerwę, jako zwołanego nie przez 
papieża i wbrew niemu. Keprezentantów Pol- 



176. 



JA 5. 



ski Da Soborze było niewielu; uajważniejszym 
był Jan Wysz, biskup krakowski i temu po- 
lecono również ostrożność. Duchowieństwo 
polskie szło za rządem, arcybiskup gnieinień- 
ski tylko wysłał 2 swoich kanoników, jako re- 
prezentantów, ale i to bardzo późno, gdy pra- 
ce Soboru były już w pełnym toku. Najgor- 
liwszym sprzymierzeńcem Soboru i idei koncy- 
Ijaryzmu była młoda krakowska wszechnica, a 
jednak i ona nie wysyłała umyślnego repre- 
zentanta i Wysza, przedstawiciela państwa, za 
swojego także uznała. Skromny więc i nie- 
wielki był udział Polski, a to, jak również tę 
widoczną ostrożność przypisać trzeba w znacz- 
nej mierze ówczesnym stosunkom politycznym, 
grożącej wojnie z Krzyżakami (w roku następ- 
nym Grunwald), wogóle całej konstelacji sto- 
sunków dyplomatycznych w Europie ówcze- 
snej. A jednak ten Sobór oddziałał na Pol- 
skę; idea koncyljaryzmu już wtedy poczynała 
kiełkować na polskiej ziemi wśród młodych 
głów uczniów wszechnicy i znalazła nader po- 
datny grunt; koncyljaryzm wybuchnął w kil- 
kanaście lat później w pełnej sile, a właśnie 
uniwersytet jagielloński był jego najwytrwal- 
szym obrońcą w czasach bazylejskiego Sobo- 
ru. To jeden skutek. Rozszerzenie zaś nauki i 
zamiłowanie do niej w Polsce, trzeba uważać 
za drugi; Wyszowi bowiem towarzyszyła gro- 
madka młodzieży, która we Włoszech zawią- 
zała stosunki, zapaliła się do nowych prądów na- 
ukowych i rozpowszechniła je w ziemi rodzinnej. 
Wreszcie jedno jeszcze. Autor wiąże sprawę 
Soboru Pizańskiego z ową tajemniczą i niewy- 
jaśnioną dotąd sprawą Wysza, który w lat pa- 
rę później traci biskupstwo krakowskie, a otrzy- 
muje mniej znaczne i ważne — poznańskie. Au- 
tor mówi, źe Wysz działał na Soborze dosyć 
dużo, jakkolwiek z początku w myśl rządu 
polskiego wyczekujące zajął stanowisko; przy- 
puszcza tedy, że przekroczył instrukcję, zwła- 
szcza przy obiorze nowego papieża (trzeciego, 
Aleksandra V). Sprawy nie wyjaśnia autor 
ostatecznie, ale rzuca myśl i wskazuje, gdzie 
jej rozwiązania szukaćby należało. Wplątała 
się tu także sprawa biskupstwa włodzimier- 
skiego. 

Najcenniejszemi w tej rozprawce są dodatki, 
t. j. 4 dokumenty, raczej listy do kardynałów 
w odpowiedzi na ich zaproszenie na Sobór: 
Ziemowita, ks. mazowieckiego.. Jagiełły, który 



się usprawiedliwia, że z powodu napadu Tata* 
rów — tak pozorna wymówka — nie wysyła 
uroczystego poselstwa; uniwersytetu Jagielloń- 
skiego, najciekawszy ze wszystkich, i wreszcie 
arcybiskupa gnieźnieńskiego Mikołaja Kurow- 
skiego. Listy te wydobył autor z archiwum 
watykańskiego; najciekawszy z nich — odpo- 
wiedź uniwersytetu — ma tekst bardzo zepsuty! 

Dr. M. Góyski. 

Kraoshar Aleksander. Towarzystwo Kró- 
lewskie Przyjaciół Nauk, 1800—1832. Mo- 
nografia historyczna osnuta na źró- 
dłach archiwalnych. 8-ka, sir. 407+31S 
-f 338+408-f 4V6-f 501. Kraków - Warsza- 
wa, 1900—1905. Gebethner i Wolff. Cena 
6 tomów rb* 19. 

W chwili największego ucisku języka pol- 
skiego i narodowości polskiej przez Prusaków, 
w prowincjach polskich przezwanych Prusami 
południowemi,— powstaje w Warszawie, w listo- 
padzie 1800 roku, Towarzystwo przyjaciół na- 
uk, aby ratować i pielęgnować język ojczysty 
i narodowość. 

Organizacja Towarzystwa, podzii^ czynności 
jego między wydziałami: literatury, nauk i u- 
miejętności, ułożenie statutu, wybór prezesa, 
sekretarza, oznaczenie dni na posiedzenia, — 
wszystkie te czynności zaj^y czasu nie wiele, 
na kilku posiedzeniach prywatnych skończone 
zostały. Wezwano do pracy najwybitniejszych 
mężów zamieszkałych w Warszawie i po za 
stolicą Prus południowych: w Wiedniu, Pary- 
żu, Krakowie, Puławach, Wilnie i t. d. 

Bząd pruski nie stawiał przeszkody; lekce- 
ważył zapewne następstwa tego protestu prze- 
ciwko przeprowadzanej giermanizacji — nawet 
upoważniał do czynności przywilejem, wydanym 
wprawdzie dopiero w r. 1804. 

Jeden z bardzo czynnych członków Staszic 
przyszedł z doraźną pomocą młodej instytucji, 
urządzając własnym- kosztem siedzibę dla To- 
warzystwa „na Kanon j i". 

Przez cały czas rządów pruskich nie odstą> 
piło Towarzystwo od przywiedzionego wyżej 
programu; w późniejszych czasach, mianowicie 
za Księstwa Warszawskiego i Królestwa Pol- 
skiego — gdy językowi ani narodowości nic 
już nie groziło — nie porzucono wprawdzie do- 
tychczasowych zajęć, lecz zwrócono się także 
do badań na polu przemysłu, rolnictwa, han* 
dlu i rzemiosł, aby podnieść kraj z powszechpego 






Jtt 5. 



177 



upadka ekonomicznego, a cisnącą się ze wszech 
stron biedę zażegnać. Niezmiernie pożytecz- 
nym fipółdziałaczem w tych ważnych przed- 
sięwzięciach Towarzystwa okazał się świeco 
założony Uniwersytet, a szczegóhiie jego Wy- 
dział filozoficzny. Niemniej stanowisko urzę- 
dowe Staszica, jako dyrektora w Sekcji prze- 
mysłu i kunsztów w minister jum Spraw we- 
wnętrznych, ułatwiało zadanie. Co bowiem To- 
warzystwo na posiedzeniach wypracowało teo- 
retycznie, mocen był Staszic wprowadzić w 
życie. 

Z tej przyczyny charakter posiedzeń w okre- 
sie Królestwa Polskiego jest więcej różnoro- 
dny. 

Tę różnorodną a dodatnią działalność To- 
warzystwa 8p<^eczeństwo należycie oceniło i 
podtrzymywało. PosypiJy się dary w pie- 
niądzach, książkach, rękopisach, monetach, 
wykopaliskach i t. d. Zbiory rosły. Miej- 
sce na Kanonji okazało się za szczupłe. 
Staszic sprzedaje ten dom rządowi, a buduje 
wspaniały pałac na Krakowskim Przedmieściu; 
tam przenosi zbiory, tam lokuje Towarzystwo; 
a gdy miał pewność wszelką, że Kopernik po- 
zyska pomnik, godny siebie i narodu, który 
go stawiał — umiera. Niemcewicz zostaje pre- 
zesem w chwili, gdy, nie pierwsze wprawdzie, 
ale bardzo złowrogie, nad krajem pojawiają się 
chmury. 

Do niedawna wiedzieliśmy o Towarzystwie 
Przyjaciół Nauk tyle tylko, ile działalność 
jego wyraziła się w wydawanych przez nie 
Rocznikach; wiedzieliśmy, źe Towarzystwo pierw- 
sze podido myśl wzniesienia pomnika Koper- 
nikowi w Warszawie i do składki naród we- 
zwało; że ten lub ów ze sławnych ludzi był 
członkiem — lecz o życiu wewnętrznym nie 
mieliśmy pojęcia, bośmy nic nie wiedzieli. 

Dopiero w stoletnią rocznicę założenia To- 
warzystwa pojawił się pierwszy tom wspaniałej 
publikacji, osnutej, jak z przedmowy dowiadu- 
jemy się, na źródłach pierwszorzędnej wartości, 
bo na oryginalnych aktach i protokółach tego 
Towarzystwa, nikomu dotychczas nieznanych, 
przynajmniej niewyzyskiwanych. 

Aleksander Kraushar, autor kilkudziesięciu 
monografji przeważnie historycznych, wielce 
zasłużony pracownik na niwie ojczystej litera- 
tury, pozyskał prawo korzystania z tych doku- 
mentów; a jak z nich korzystał, o tym z ła- 



twością przekona się czytelnik, jeżeli z uwagą 
przeczyta sześć tomów dotychczas wyszłych 
z druku. Gdyby szanowny autor poprzestał 
tylko na przedruku protokółów, jużby zasłu- 
żył się nauce niepospolicie; lecz uczony badacz 
poszedł dalej. Towarzystwo Przyjaciół Nauk 
i jego działalność tak ścisłe powiązał z życiem 
narodowym we wszystkich jego objawach, że 
czytelnik nietylko dowiaduje się w jaki spo- 
sób dyskutowano na posiedzeniach, ale, co ro- 
biło wówczas społeczeństwo całe poza murami 
Towarzystwa, poza granicami kraju, nazwane- 
go pierwiastkowo Prusami południowemi, pó- 
źniej Księstwem Warszawskim, wreszcie Kró- 
lestwem Kongresowym. 

Dzieło tak ogromne, tak różnorodnej treści 
nie może być wolne od usterków; — znajduje- 
my je rzeczywiście — to prawie rzecz nieuni- 
kniona: bo niepodobieństwem jest wymagać, 
aby autor-wydawca był jednocześnie astrono- 
mem, literatem* chemikiem, historykiem, poetą, 
agronomem i t. d. Dla braku miejsca w 
„Książce* poprzestajemy tylko na zaznaczeniu 
że te usterki znaleźliśmy;— gdzieindziej je wy- 
każemy. 

Obecnie możemy zapewnić, że są to drobia- 
zgi, setnie okupione zaletami całego dzieła. 

Usilnie zachęcam każdego do czytania tej 
poważnej, pięknym językiem skreślonej, wspa- 
niale ilustrowanej, bardzo ozdobnie wydanej 
księgi dziejów naszych od r. 1800 do 1828, a 
trudu nie pożałuje; dużo się dowie, o czym 
wiedzieć każdy powinien, dużo się nauczy, na 
duchu się wzmocni, przypominając sobie stare 
wyrażenie łacińskie: non omnis tnoriar. 

. . J^^^f Bieliński. 

KroBlka Jaoa z Czarnkowa, archidyakona 
gnieźnieńskiego, podkanclerzego Króle- 
stwa Polskiego (1370—1384). Przełożył 
z łacińskiego, wstępem i przypisami u- 
zupelnił J. Żerbiłło. Wyd. Kasy Mia- 
nowskiego. 8-ka. str. XVII+196, War- 
szawa, 1905. Skład główny w księgar- 
ni E. Wende i Sp. Cena kop. 75. 

Jest to pierwsze polskie tłumaczenie pamięt- 
ników Czamkowskiego, — w każdym razie 
pierwsze wydane, bo podobno w papierach po 
8. p. Zygmuncie Komornickim znajduje się rę- 
kopis przekładu tej kroniki. Przyczyni się nie- 
wątpliwie do spopularyzowania znakomitego 
zabytku naszej literatury XVI wieku, zabytku 



178 



M 5. 



zwanego przez tłumacza „wspanialem przej- 
ściem od suchych zapisek rocznikarskich i^ 
uczonych kronik średniowiecznych do wieko- 
pomnej trzynastej księgi dziefa Długosza". 
Gdyby nie praca Jana* z Czarnkowa, wiedzie- 
libyśmy bardzo mało o dziejach panowania 
króla Ludwika i o bezkrólewiu po nim: ona 
dostarcza nam mnóstwa szczegółów, maluje 
dosadnie ducha epoki (dość poznać sylwetki 
biskupów ówczesnych: Zawiszy krakowskiego 
i Mikołaja Kurnika poznańskiegol), wprowa- 
dza nas w środowisko czasów popiastowskich. 
Dotychczas sięgaliśmy po najpoważniejsze wy- 
danie w II tomie wMonumcnta Poloniae histori- 
ca", — dziś zyskaliśmy przekład, piękny, sta- 
ranny, cenny, w wielu razach mogący zastą- 
pić oryginał, zawsze pomóc w jego lekturze. 
Praca to więc nietylko popularna, ale o cha- 
rakterze prawdziwie naukowym i poważnym, 
pożyteczna dla każdego historyka i w każdej 
podręcznej bibliotece historycztiej musząca się 
znaleźć. Nie wszyscy mają potrzebę, czas i 
ochotę zastanawiania się nad dosyć zaniedba- 
nym językiem Janka, rozwiązywania nastręcza- 
jęcych się trudności,— ale wszyscy, którzy chcą 
poznać pierwszorzędne źródła wiedzy naszej o 
wiekacii ubiegłych, muszą przeczytać przekład 
p. Żerbiłły. Książka jest tym cenniejsza, że 
tłumacz dodał ścisły a wyczerpujący wstęp i 
fachowe objaśnienia. We wstępie omawia zna- 
czenie kroniki, jej gienezę i żywot autora, rę- 
kopisy i edycje, wreszcie literaturę pamiętni- 
ków dotyczącą. Objaśnienia mają znaczną 
wartość. P. Żerbiłło podaje w przypisach, dla 
dogodnego porównania Czarnkowskiego z Dłu- 
goszem i dla wykazania, ile tenże winien pierw- 
szemu, odpowiednie stronice z „Dziejów Długo- 
sza** w polskim tłumaczeniu (Kraków 1868). 
Tekst Janka objaśnia i uzupełnia licznemi do- 
piskami, opartymi na kodeksach i bogatej li- 
teraturze medjewistycznej, którą zna dokła- 
dnie. P. ż. korzystał tylko ze swojej biblio- 
teki i o tym należy pamiętać przy ocenie przy- 
pisów. Mogłoby ich być niewątpliwie więcej; 
tak np. na str. lOtej wypadałoby wspomnieć 
o nader ciekawej, a u nas bardzo mało znanej, 
księdze rymowanej Wilhelma Machauta (f 1377) 
p. t. „La prise d'Ąlexandrie'* , wydanej w roku 
1877 przez towarzystwo łacińskiego wschodu 
(Socićtć de Torient latin), — gdzie są szczegóły 
o zjeździe krakowskim (1364?) wielce ważnel — 



Szkoda, że niema indeksu: jest to brak do- 
tkliwy i zadziwiać może przy staranności wy- 
dania. Nie wymieniam zauważonych bardzo 
drobnych usterków; poprawiam jedynie stałą 
pisownię: .^sląsk i j^ląski — na Śląsk i śląski. 

Tadeusz Smoleński, 



Historja i teorja literatury. 

Arcydzieła polakloh i oboych pisarzy. Tomik 
23. Kazimierz Brodziński. O kla- 
syczności i romantyczności tudzież o du- 
chu poezji polskiej, opracował P. Chmie- 
lowski. 8-a, str. 127, cenahal.60.— T.24— 
25. A d a m Mickiewicz. Sonety. Wier- 
sze różne (^Wybór), opracował Henryk 
Kopia, 8-ka, str. 168, cena kor. 1.— Tomik 
26—27. Łukasz Górnicki. Dworza- 
nin, opracował Zygmunt Paulisz, str. 
299, cena kor. 1. — Tomik 28. J a n K o- 
chanowski. Wybór fraszek, opraco- 
wał Stanisław Zathey. 8-ka, str. 75, 
cena hal. 60.— Tomik 29. Juliusz Sło- 
wacki. Anhelli, opracował Wiktor 
Hahn, 8-ka, str. 96, cena hal. 60. — To- 
mik 30. Kazimierz Brodziński. 
Wiesław, sielanka krakowska w pięciu 
pieśniach, opracował Wł. Jankowski, 
8-ka, str. 52, cena hal. 60. — Tomik 31 — 
32. Fryd er yk Schiller. Mar ja Stu- 
art (przełożył Michał Budzyński), opra- 
cował Piotr Chmielowski, 8-ka, str. 150. 
cena kop. 60. Nakładem i drukiem Feli- 
ksa Westa. Brody, 1904—1905. Warsza- 
wa, E. Wende i Sp. 

Po raz piąty zdając w ,,EjBiąiee^ sprawę z 
t^o wydawnictwa, znowu niepodobna nie wy- 
razić wydawcy zarówno, jak i współpracowni- 
kom, najszczerszego uznania za podjęcie tak 
pożytecznej pracy, której celem jest umożli- 
wienie młodzieży naszej (zresztą nietylko mło- 
dzieży, ale i starszym) gruntownego poznania 
arcydzieł literatury własnej i obcej. Jak po- 
przednie, tak i te tomiki opracowano przystęp- 
nie, sumiennie, z gruntowną znajomością przed- 
miotu. W tomiku 23 znakomita rozprawa 
Brodzińskiego o klasycyzmie i romanty- 
zmie ukazuje się — w doskonałym opraco- 
waniu Chmielowskiego — po raz pierwszy 
w całkowitem przedruku z „Pamiętnika War- 
szawskiego^ bez zmian i opuszczeń, jakim 
ulegała w zbiorowych wydaniach pism Bro- 
dzińskiego. Wybór a drobnych poezji Mickie- 
wicza dokonał umiejętnie p. Kopia, uwzględ- 
niając przedewszystkim utwory najcelniejsze 



i 



Jft5. 



179 



oraz te, które są zwierciadłem różnych chwil 
życia poety i stopniowego rozwoju jego gienju- 
8ZU, nie pomijając jednak i tych, co charaktery- 
zują czas i ludzi, wśród których powstały; po- 
przedzająca ^Wybór^ przedmowa należy do 
najlepszych, jakie się w „Arcydziełach** uka- 
zały. Tekst „Dworzanina** Górnickiego wy- 
dał p. Faulisz poprawnie, — nie tak, jak to 
najczęściej bywa w naszych wydaniach popu- 
larnych (np. Turowskiego); we wstępie należało 
może nieco dokładniej określić stosunek mię- 
dzy oryginałem włoskim a przeróbką polską. 
Opracowanie „Wyboru fraszek** nie pozostawia 
nic do życzenia: p. Zathey poświęcił niedawno 
^Fraszkom* Kochanowskiego obszerne i wy- 
czerpujące studjum (Kraków, 1903). Przedmo- 
wa p. Hahna do „Anhellego*' jest tak sumien- 
na i gruntowna, że wznosi się do godności sa- 
moistnego studjum, a i to jeszcze zasługuje na 
zaznaczenie, że autor przedrukował w niej i w 
objaśnienia zaopatrzył ogłoszony przez p. Mó- 
yeta (w „Gazecie lwowskiej**, r. 1902) list Sło- 
wackiego do Gaszyńskiego z dnia 22 maja 
1839 roku, list, bez którego niepodobna zro- 
zumieć wielu szczegółów poematu. Co do o- 
pracowania „Wiesława^ przez p. Jankowskie- 
go, jedno tylko zastrzeżenie uczynić należy: 
oceniając poemat Brodzińskiego, autor słusznie 
wymienia, jako jedną z wad jego, styl nadto 
mieJBcami uroczysty, — ^zbyt obszerne i obrazo- 
we porównania i patetycznie wypowiadane zda- 
nia ogólne^ (str. 10), ale całkiem niesłusznie 
zalicza do takich zdań wyrażenia: „Świat nie 
pocieszny, a niebo wysoko** i „Ciężaza, niż ka- 
mień, jest ludziom sierota**^ boć przecie to 
przysłowia ludowe („Niebo wysoko, na ziemi 
twardo**, Adalberg, str. 332; „Sierota cięższa, 
niż kamień **, tamże, str. 496), których obe- 
cność w poemacie ludowym może mu być po- 
czytana tylko za zaletę. „Marję Stuart** Schil- 
lera wydał Chmielowski w tłumaczeniu M. Bu- 
dzyńskiego, ale poprawił je sam pod wzglę- 
dem językowym. W oddzielnej książce uka- 
zuje się ten przekład po raz pierwszy. 

Ign, Chrzanowski, 

Dobek A. Historya literatury aioweń- 
skiej (nie słowackiej?), podług A. Pypi- 
na napisał... („Książki dla wszystkich*' 
N. 183j. 8-ka, str. 128. Warszawa, 1905. 
Nakł. M. Arcta. Cena kop. 20. 

Dragi tom drugiego wydania „Historji lite- 



ratur słowiańskich** Pypina i Spasowicza, z 
którego A. Dobek rzecz swą o Słowakach i 
ich piśmiennictwie zaczerpnął, wyszedł z druku 
w 1881. Ile sądzić wolno z konfrontacji 
kilku początkowych ustępów, odwzór polski 
pierwowzoru rosyjskiego jest dosłownym tego 
drugiego przekładem; wyrzucone jedynie zosta- 
ły odsyłacze z przytoczeniami tytułów dzieł, 
ktOremi się Pypin posługiwał. Z potoczysto - 
ści i swobody wysłowienia przykładu czuć 
wszakże dokładnie, że tłumacza staćby na coś 
więcej, niż na niewolnicze spolszczenie orygi- 
nału, dość u nas rozpowszechnionego i dostęp- 
nego. Możnaby zwłaszcza oczekiwać, jeśli nie 
wymagać, uzup^nień i dalszych ciągów od da- 
ty 1878 — 79, na której Pypin wykład swój— 
a raczej źródła swej informacji zamknął. Ćwierć 
wieku życia i pracy umysłowej od owej doby — 
to bardzo doży i znaczący okres w piśmienni- 
ctwie narodu, co obszaru młodziutkiej swej li- 
teratury na setki lat nie wymierza. W roz- 
pi-awach i sprawozdaniach naszych slawistów 
doby niedawno minionej i obecnej znalazłby 
się po temu materjał aż nadto wystarczający, 
że tu tylko wymienię oblitą na tym polu do 
niedawna działalność ś. p. Bronisława Grabo- 
wskiego. Ale o czym tu mówić! o czym tu 
marzyć na warszawskim brukul Jak żądać 
wszechstronniejszego lub skrupulatniejszego 
zainteresowania się dolą czy niedolą choćby 
najbliższych nam krwią, duchem i położeniem 
pobratymców zakarpackich, skoro najpilniejsze 
i najżywotniejsze potrzeby i zadania własnego oj- 
czystego naszego dorobku umysłowego zeszły 
w dobie obecnej do najniższego już chyba mi- 
nimum uwzględnienia, parte i nacierane z je- 
dnej strony przez gwałtownie w ruinę zapada- 
jący dobrobyt nasz społeczny, z drugiej zaś 
przez szalone wyścigi rywalizacyjne bibuły na- 
szej dziennikarskiej, naszego 'tandetnie taniego, 
lichego, osowiałego i bezdarnie na tuman i 
kurzawę rozpraszającego się nowiuiarstwa pu- 
blicystycznego. 

y, Tokarzewicz, 

Slowaokl Jaljuaz. Dzieła. Wydanie ilu- 
strowane. Pod redakcją Ferdynanda 
Hoesicka i Leopolda Meyeta. Z przed- 
mową Ignacego Matuszewskiego. 6 to- 
mów. Warszawa, 1903—1904. Wydaw- 
nictwo „Wędrowca". Cena rb. 12. 

„Spotkała mnie smutna awantura. Jeden z 



180 



Jtt5. 



tatejszych malarzy zrobił śmierć «Żmii^, ale 
tak mu się nie udało, że wszyscy z szyder- 
skim uśmiechem donoszą mi o tym obrazie, a 
ja odpowiadam, że tylko dobre dzida paro- 
diowane być mogą". 

Tak F>ię pocieszał poeta w liście do matki 
w r. 1832> na wiadomość o nieudolnej ilustra- 
cji swego utworu. Cóżby rzekł poeta, gdyby 
ujrzał ilustracje, „zdobiące** przytoczone wyżej 
wydaniel Złożyło się na nie aż piętnastu ma- 
larzy i rysowników (H. Piątkowski, Cz. Tań- 
ski, St. Masłowski, Z. Badowski, St. Sawicze- 
wski, A. Piotrowski, A. Gawiński, St. B. Ba- 
towski, J. Ryszkiewicz, K, Górski, W. Pawli- 
szak, W. Piechowski, J. M. Krzesz, R. Sz woj- 
nicki, Andriolli); ale okazało się raz jeszcze, 
że aby ilustrować poetę o tak lotnej, nieu- 
chwytnej niemal fantazji, jak Słowacki, nie- 
dość jest być zdolnym rysownikiem; aby od- 
tworzyć cudne jego widziadła, na płótnie lub 
na papierze, trzeba mieć nadto wyobraźnię 
twórczą nie byłej aką, trzeba być samemu poe- 
tą, umieć wczuć się w obrazy i postacie cza- 
rodziejskiej jego fantazji. Z dawniejszych ilu- 
stratorów autora „Anhell^co* tylko Grotgero- 
wi („Król Duch") i Pruszkowskiemu („Anhel- 
li^) to się udało. Obecne ilustracje to uoso- 
bienie szablonu i banalności; niektóre są okro- 
pne; np. malowanki do „Mazepy**, gdzie jakieś 
ohydne babsko ma wyobrażać Amelję, a stary, 
wyniszczony dziad w habicie — Zbigniewa! 
Inne uderzają mimowolnym komizmem lub 
naiwnością, wprost zdumiewającą, i kwaliiikują 
się raczej do jarmarcznych wydań romansów 
średniowiecznych i budujących, w rodzaju „Hi- 
storji o Gienowefie" lub „Magielony"; dość 
obejrzeć ilustracje do „Beatryx Cen ci** na str. 
136 t. lY-go, do „Jana Kazimierza* (t VI, 
132). do „Ęoljona" (VI, 256). 

Redakcja tekstu krytycyzmem się nie od- 
znacza. Przedewszystkim brak w wydaniu wie- 
lu utworów Słowackiego, np. „Genezis z du- 
cha**, „Agezylausza**, przekładów z ^11 jady*'; 
ani jednej strofy „Króla Ducha**! — pominą- 
wszy już utwory, które pomieszczone być nie 
mogły. Mniemany „Eoljon* nie jest osobnym 
poematem, lecz ustępem z „Samuela Zborow- 
skiego*, o czym wydawcy mogli się dowie- 
dzieć z wydania Biegeleisena (Warszawa, 1903), 
lub z wyd. A. Górskiego („Słowo z r. 1901); 
tekst błędny i z opuszczeniami przedrukowa- 



no bezkrytycznie z wyd. Rychtera (1889). 
^Trzy fragmenty z poematu „Pan Tadeusz^ 
przedrukowano z ed. Małeckiego, ale wydawcy 
zapomnieli o czwartym fragmencie, ogłoszo- 
nym w r. 1901 przez Bi^eleisena. Nieznany 
jest również wydawcom urywek „Dziadów**, a 
włdiciwie .Króla Ducha** (ogłosz. w r. 1900). 
„Poezje liryczne z ulotne^ (!) ułożono bez ła- 
du chronologicznego. Tytuły: „Odwiedziny 
Piramid** (zam. „Piramidy**) i „Na sprowadze- 
nie Bwłok Napoleona** (zam. prochów) są myl- 
ne; sam przecie p. Hoesick je niegdyś sprosto- 
w^ („Życie Jul. Słów. II, 236 i III, 70), o 
czym obecnie jak widać zapomniał. 

Jedyną niemal dodatnią stroną wydawnictwa 
jest wciągnięcie poraź pierwszy do wydania 
zbiorowego poezji Słowackiego fragmentów 
„Beniowskiego**, ogłoszonych przez Tretiaka 
(1902) i szeregu drobnych wierszy, rozproszo- 
nych po czasopismach: „Do Lud;?. Spitznagla, 
Do M. Wodzińskiej, Do Z. Brzozowskiego, 
Do Z. Krasińskiego, Do J. Bobrowej, Do Mi- 
ckiewicza i inne. 

Korekta wzorową nie jest; np. początek wier- 
sza „Do Ludw. Spitznagla** brzmi w wydaniu: 
„Ludwiku! Jak dute gwiazdy podobne na nie- 
bie...* — zam. jak dwie gwiazdy i t d. W wier- 
szu „Do Z. Krasińskiego**, po wierszu: „Coś 
w łzy zamienił jego krew czerwoną**, opuszczo- 
no wiersz: „Wyrwał je z piersi, wziął we wła- 
sne łono**. 

Tom I wydawnictwa poprzedza piękne stu- 
djum Matuszewski^o: „Wzniosłość u Słowa* 
ckiego**; tom VI — ^Żjrwot Słowacki^o**, 
pretensjonalnie napisany przez p. A. Grz. Sie- 
dlecki^o. 

Całość, jako wydawnictwo artystyczne, jest 
zupełnie chybiona; dość porównać je z wyda- 
wnictwami „Chimery**, aby się przekonać jaka 
przepaść dzieli tandetę i szablon od prawdzi- 
wej sztuki. 

G. Korbut, 

Stodor Adam. Drobne poezje Kazimierza 
Brodzińskiego do r, 1818. Przyczynek do 
charakterystyki poety. 8-ka str. 45. Sta- 
nisławów^l905. Albin Staudacher i S-ka. 
Warszawa, Jan Fiszer. Cena kop. 50. 

Praca ta składa się z dwu rozdziałów. 
W pierwszym kreśli autor biografję Brodziń- 
skiego aż do roku 1818 (z uwzględnieniem bi- 
bljografji jego pism), w drugim przystępuje do 



Jft 5. 



181 



głównego cela swej rozprawki, a mianomcie do 
^wykazania polowiczności Brodzińskiego, jako 
poety, na podstawie jego utworów**, połowicz- 
ności, polegającej na wahania się poety pomię- 
' dzy pseadoJdasycyzmem a romantyzmem. Lecz 
zamierzonego celu autor nie dopiął, rozbiór bo- 
wiem utworów Brodzińskiego jest powierzcho- 
wny, czasem nawet bardzo powierzchowny (np. 
rozbiór utworu „O poezji"). Jedynym zyskiem 
rozprawki są drobne przyczynki do wpływu 

Schillera na Brodzińskiego. 

Ig^, Chrzanowski, 

Tretiak Józef. Juliusz Słowacki, Tom 
I i II. 8-ka, str. 494 i 504. Kraków. 1905. 
Nakł. Akademii Umiejętności. Cena 2 
tomy kor. 15. 

Oczekiwana z niecierpliwością przez miłośni- 
ków literatury druga część dzieła prof. Tretia- 
ka przedstawia się pod wielu względami o wie- 
le korzystniej od pierwszej (por. „Książka^, 
1903, str. 399). Dotyczy to zwłaszcza mate- 
rjału naukowego, który ta część zawiera. Gdy 
w pierwszej, prócz sądów, spostrzeżeń i uwag, 
było niewiele, coby rozszerzało zakres naszych 
faktycznych wiadomości O Słowackim, druga 
przynosi cały szereg „odkryć literackich^, sze- 
reg faktów, szczegółów zupełnie nowych, bar- 
dzo ciekawych, które wyświetlają ciemny i nie- 
jasny dotąd okres w życiu poety, uwypuklają 
j^o postać, pozwalają wejrzeć w jego duszę. 
Nie możemy tu wchodzić w szczegóły; zazna- 
czamy tylko kilka punktów: ustalenie chrono- 
logji pism Słowackiego z tego okresu; uwzględ- 
nienie materjału rękopiśmiennego, znakomicie 
podmalowane tło ogólne, charakterystyka emi- 
gracji i udziału Słowackiego w jej życiu i pra- 
cach. Naturalnie i tu mogą być i są pewne 
punkty sporne; można pewne przypuszczenia 
przyjąć lub odrzucić, ale liczyć się z [niemi 
będzie musiał każdy, kto jeszcze raz zechce 
w przyszłości wejrzeć w tę mistyczną i mrocz- 
ną epokę życia Słowackiego. 

Drugą wielką zaletą tej części biografji, to 
rozbiór dzieł Słowackiego. Gdy w pierwszej 
części autor pobieżnie dotykał twórczości poe- 
ty (jedynie rozbiór „Beniowskiego^ btanowił 
pod tym względem wyjątek), tutaj znajdujemy 
kilka rozbiorów wykonanych znakomicie; do 
takich zaliczylibyśmy przede wszystkim ustęp o 
„fragmentach mistycznych dramatów''. W in- 
nych miał już autor poprzedników, że zacytu- 



jemy tylko p. Dubanowicza, którego grunto- 
wna praca o „Ks. Marku** jest wzorem, jak 
taki temat winien być traktowany. Ostatni 
rozdział poświęcony jest rozbiorowi ^ Króla- 
Ducha**; uwzględniono w nim po raz pierw- 
szy zawarte w rękopisie fragmenty tego poe- 
matu; całość jednak, naturalnie, jeszcze nie wy- 
czerpała tego tak obszernego przedmiotu. 

Jeżeli podkreśhliśmy strony dodatnie książki, 
to bynajmniej nie dlatego, aby uznać ją za zu< 
pełnie dobrą. Owszem, im bardziej chwalimy 
szczegóły wykonania, tym silniej musimy za- 
znaczyć to błędne, przykre oświetlenie cał^o 
obrazu. Gdybyż można wyrzucić z tego dzie- 
ła owe komentarze, któremi opatruje prof. Tre- 
tiak każdy wyjątek z listów poety, każdy szcze- 
gół z jego życia, każdy rys z jego utworów, 
komentarze, które potrafią najszlachetniejsze 
zamiary Słowackiego wypaczyć, najbardziej 
wzruszające j^o słowa obrzydzićl Wszędzie 
dopatruje się prof. Tretiak podkładu samoubó- 
stwienia, anarchizmu, i innych kardynalnych 
grzechów przeciw sumieniu narodowemu. Czyż 
nie należało z katalogu tych przewinień usu- 
nąć lub przynajmniej złagodzić tych, które tłu- 
maczą się duchem epoki, takie, jak np. apoteo- 
za liberum veło^ którą nawet w prelekcjach Mi- 
ckiewicza znajdujemy? czy nie należało uwzględ- 
nić wpływów obcych, mianowicie wpływu to- 
wianizmu, który rozbudzał w każdym wyzna- 
wcy przeświadczenie o własnej duchowej wyż- 
szości i narzucał szereg zgubnych ze stanowi- 
ska społecznego pojęć i uczuć? czy nie należa- 
ło wreszcie do tak zredukowanej listy własnych 
już grzechów poety zastosować metody łago- 
dniejszej, jeżeU już wogóie ma się odgrywać 
względem niego ową przykrą rolę prokuratora? 
Czy wogóie tak bujna, tak bardzo bogata du- 
sza Słowackiego da się ująć w owe dwie for- 
mułki „żądza sławy** i „żądza świętości**? Oto 
pytania, które mimowoli cisną się pod pióro, 
które budzą uczucie żalu do krytyka i uczucie 
przykrości i krzywdy. A krzywda każda boli, 
cóż dopiero, gdy wyrządzona Słowackiemu, o 
którym mamy przekonanie, że już dość przez 
całe życie był krzywdzony, przez krytyków, 
przez publiczność, a nawet przez spółwie- 
szczów, dla którego pragnęlibyśmy krytyka, 
zdolnego wyczuć wszystkie subtelności, delika- 
tności i uroki jego duszy. 

Równocześnie z częścią drugą wyszła w po- 



182 



Jtt 5. 



wtórnym wydaniu część pierwsza. Zmian wa- 
żniejszych prawie w niej wcale nie zanważyli- 
śmy. W obszerniejszym dopisku uwzględni? 
autor moją pracę o ^Szwajcarji* Słowackiego, 
godząc się jednak z niektóremi jej rezultatami. 
Mimo to podtrzymuję w całej pełni twierdze- 
nie, ie poemat powstał w Szwajcarji. Zresztą 
o szczegółach tak I jak i 11 tomu nio mamy 
zamiaru tutaj mówić. Staraliśmy się jedynie 
scharakteryzować ogólne wrażenie, jakiego do- 
znaliśmy przy czytaniu drugiej części biografji, 
a którego nie możemy nazwać pod każdym 
względem dodatnim. 

Kazimierz Jarecki. 

Prawo, nauki społ., ekonomja. 

8. Simmel. Jak się utrzymują formy 
społeczne 8-ka, str. 73. Lwów, 1904. 
Polskie Towarzystwo Nakładowe. Cena 
kop. 60. 

Zdaje mi się, że zasadniczy pogląd Simmla na 
socjologię jest nieco błędny, lub przynajmniej 
źle sformułowany. Utrzymuje on, iż wszystko, 
co tworzy tre^ć życia ludzkiego, nie może sta- 
nowić prawowitego przedmiotu badań socjolo- 
gicznych, lecz należy do poszczególnych nauk 
społecznych (ekonomja, etyka, statystyka, pra- 
woznawstwo i t. d.), socjologja zaś powiada 
(btr. 6), „chcąc mieć swe znaczenie określone, 
winna poszukiwać rozwiązania swych zaga- 
dnień... w formie życia społecznego... na tym to 
abstrakcyjnym rozpatrywaniu form społecznych 
polega ca2e prawo egzystencji socjologii". Każ- 
da nauka dla pomyślnego rozwoju swych ba- 
dań uważać musi przedmiot swój za rzecz da- 
ną a prijrif której pochodzenie oraz istota roz- 
trząsaniu nie podlegają: dla fizyki taką res 
prima jest materja, dla psychologji — świado- 
mość, dla socjologji — społeczeństwo. Jednakże 
każda z tych nauk ma prawo opisywać i ba- 
dać cechy tego, co jest podmiotem i substra- 
tem odnośnych zjawisk, a więc i socjologja 
rozważa nietylko formę zjawisk społecznych, 
lecz i treść ich, a raczej tyle z ich treści, ile 
znajdzie wspólnego na całym ich obszarze. 
Wspólnym zaś pierwiastkiem zjawisk społecz- 
nych, zarówno ekonomicznych, jak i etycznych, 
religijnych, politycznych, językowych, zwycza- 
jowych i t. d. jest — - asocjacja. Otóż socjologja 
może zdążać do odpowiedzi na pytanie: czym 



jest asocjacja? Co się tyczy reszty, to jest wła- 
ściwego zadania broszury Simmla, uważam ją 
za bardzo pouczającą i ważną, dla nas zwłaszcza, 
gdyż stawia zagadnienie polityczne w świetle 
naukowym, wykazując warunki trwałości i wa- 
runki rozkładu form życia społeczno-politycz- 
nego. Tyle jest w tym świeżości, tyle — powie- 
wiedziałbym — aktualności, że przeczytanie 
uważne kpiężeczki wiele może wyjaśnić. 

Jan Stecki. 

Książki dla ludu. 

Bukowiecka Zofja. Życie ks. Piotra Skar- 
gi kaznodziei. 8-ka, str. 32. Warszawa, 
1904. Skład główny w „Księgarni Pol- 
skiej". Cena kop. 6. 

Na tle życiorysu, charakteryzuje autorka 
Skargę, jako uczonego, cnotliwego i mężnego 
kapłana, autora licznych ksiąg, dobroczyńcę 
ubogich i założyciela różnych fundacji, wre- 
szcie natchnionego kaznodzieję. 

Nie znajdujemy nic w książeczce o tej stro- 
nie działalności Skargi, która się najwięcej 
przyczyniła do sławy jego imienia, nie znajdu- 
jemy nic o „Kazaniach sejmowych". Brak 
ten jednak pochodzi nie z winy autorki. 

St. Kozicki. 

Czech Marjan z Brzozowej. Najprostsze 
sposoby mierzenia gruntów. Dla użytku 
gospodarza rclnych. 8-ka, str. 48. Z 24 
rysunkami. Skład główny w „Księgar- 
ni Polskiej*. Warszawa, 1904. Cena 
kop. 12. 

W książce powyższej znajdujemy wskazówki 
dla gospodarzy rolnych, jak wykonywać po- 
miary gruntów dla własnych potrzeb gospo- 
darskich. W rozdziale pierwszym mamy opis 
narzędzi niezbędnych do wykonywania najprost- 
szych pomiarów ziemi (Wiecha, Półpręt, sznur 
mierniczy i węgielnica) i sposobu ich użycia. 
Rozdział drugi poświęcony jest mierzeniu po- 
wierzchni ziemi; trzeci — mierzeniu lasu, sta- 
wu, błota i wogóle takiej części ziemi, przez 
środek której nie ma możności wytykać linji 
a tymbardziej mierzyć jej sznurem. W czwar- 
tym rozdziale zamieszczono wskazówki, jak 
podzielić pole na równe części. 

Całość stanowi bardzo pożyteczny podręcz- 
nik dla gospodarzy drobnych, dla oficjalistów 
i robotników wiejskich. Wykład jest przy- 



J6 5. 



183 



stępny, a załączone przykłady i rysunki do- 
skonale rzecz wyjaśniają. 

St, Kozicki, 

Marcinowska Jadwiga. Jan Kochanowski 
poza Czarnolasem. 8-ka, str. 64. War- 
szawa, 1904. Skład główny w „Księgar- 
ni Polskiej" J. Sikorskiej. Cena kop. 15. 

„Dzieło literackie, gdy powstaje z gorącej 
troski o dobro publiczne, gdy mocą onej tro- 
ski i duchowego udziału jest żywotne, zdolne 
poruszyć, obudzić/ zaważyć na szali wypad- 
ków i czyn zrodzić, staje się samo już nietyl- 
ko utworem pięknym, lecz czynem**. 

Dzieła Kochanowskiego, to cały szereg czy- 
nów takich. Dla tego też przedstawia go nam 
autorka jako męża publicznego, jako poelę- 
obywatela, który żywy brał udział we wszyst- 
kim, co się w Rzeczypospolitej działo. Cha- 
rakteryzując tę stronę pisarskiej działalności 
Kochanowskiego, należało przedstawić ją na 
tle „obrazu wielkiej, bujnej, żywotnej, u szczy- 
tu chwały będącej Rzeczypospolitej 16-go wie- 
ku **. Znajdujemy też istotnie w książce p. 
Marcinowskiej krótki zarys ustroju administra- 
cyjnego, sądownictwa, szkolnictwa, a także we- 
wnętrznego i prądów umysłowych w Polsce 
z wieku XVI. 

Treść czterech dzieł Kochanowskiego » Saty- 
ra", -Zgody*, „Proporca" i „Odprawy posłów" 
przedstawiona jest w związku z wydarzeniami 
historycznerai, które pobudziły poetę do ujęcia 
za pióro i do rzucenia swych utworów na sza- 
lę wypadków. 

„Jan Kochanowski** pisany popularnie, acz- 
kolwiek pięknym językiem, przeznaczony jest 
dla ludu. Ujęcie przedmiotu jest jednak głę- 
bokie i samodzielne, a przez to, sądzę, zająć 
i pociągnąć może każdego czytelnika bardziej 
niż zwykle nudne a pełne płytkich morałów 
życiorysy sławnych mężów. Dziełko to należy 
do najlepszych, jakie w ostatnich czasach opu- 
ściły prasę drukarską. 

St, Kozicki, 

Medycyna. 

BieoaAakl Władysław Dr. Gruźlica u ży- 
dów. Warszawa, 1905. 

Praca ta jest wynikiem ankiety, przeprowa- 
dzonej w Częsochowie dla zebrania dat staty- 
stycznych o chorobach zakaźnych. Zestawiony 



tą drogą materjał rzucił między innemi świa- 
tło na szerzenie się gruźlicy w tym mieście, 
uwydatniając pewne jej właściwości tak w ilo- 
ści pochłanianych przez nią corocznie ofiar, jak 
i w drogach jej śmiercionośnego pochodu. 

Daty statystyczne wykazały, że śmiertelność 
z gruźlicy w Częstochowie wynosi 28,5 na 
10,000; wobec faktu, że w Warszawie docho- 
dzi ona do 30 na 10,000, a w Krakowie 
i Lwowie przekraczała nieraz 60, Częstocho- 
wy nie należy zaliczać do miast najbardziej 
upośledzonych. Ciekawy fakt zarysował się 
w stosunku griiźlicy do rasy. Okazało się 
mianowicie, że ilość chorych na gruźlicę ży- 
dów jest stosunkowo znacznie mniejsza, aniżeli 
ilość chrześcijan; gdy ci ostatni dają odsetek 
812, u żydów notowano 19^. Te więc dane 
przemawiają za tym, że odporność żydów 
względem gruźlicy jest większa. A i przebieg 
gruźlicy u żydów jest więcej przewlekły* ani- 
żeli u chrześcijao; przeciętny wiek chorego 
chrześcijanina wynosił 27,8 lat, chorego zaś 
żyda 31,1 lat. Ciekawe to spostrzeżenie po- 
twierdzają i statystyki iunych badaczów; twier- 
dzą one zgodnie, że śmiertelność z gruźlicy 
w szpitalach żydowskich jest o połowę mniej- 
sza, aniżeli w szpitalach chrześcijańskich. Zgo* 
dzić się trzeba z autorem tej ciekawej pracy, 
że fakt większej odporności żydów wobec gru- 
źlicy tłumaczyć się najlepiej daje ich przysto- 
sowaniem się drogą odporności nabytej i jej 
odziedziczenia przez kolejne szeregi pokoleń; 
a stało się to dzięki przemieszkiwaniu żydów 
od wieków w miastach, gdzie gruźlica najwię- 
cej się szerzy. 

Dr, Ign, Landstein, 

Nawroozyńakl Roman Kazimierz Dr. Dna 

albo iamiec, 8-ka, str. 287. Warszawa, 
1905. SWad główny E. Wende i S-ka. 
Cena rb. 2. 

Poważną pracę podjął autor w swej monograf ji 
dny albo łamca. cierpieniach pospolicie artre- 
zmem zwanych, i, przyznać należy, wywiązał 
się z niej szczęśliwie. Nie jest to wynik samo- 
istnych jego dociekań naukowych w tej cieka- 
wej sprawie chorobowej, będącej właśnie w o- 
becnej dobie przedmiotem bardzo żywego ru- 
chu w klinikach lekarskich, pracowniach bio- 
chemicznych, lecz szczegółowy i wyczerpujący 
obraz choroby we wszelkich jej. najróżnorodniej- 
szych przejawach i powikłaniach. 



184 



Mt 5. 



Poprzedziwszy pracę swą rysem historycz- 
nym, autor omawia w kolejnym szeregu istotę 
łamca, przyczyny usposabiające i wywołujące, 
zmiany w narządach ruchu, w trzewacb, na- 
rządach zmysłów, w gruczołach, sokach i wy- 
dzielinach, przejawy chorobowe w zależności 
od poszczególnych organów, wreszcie wszelkie 
powikłania, dnie towarzyszące. Tutaj jednakże 
zmuszeni jesteśmy zarzucić autorowi zbytnią 
pochopność w upatrywaniu związków przyczy- 
nowych tam, gdzie zaledwie dopatrzeć się moż- 
na spółrzędności lub nawet przypadkowej 
zbieżności. Pamiętać bowiem należy, że nie 
wszystko to, na co cierpieć może artretyk, 
musi być w związku z jego skazą moczanową. 
Podlegając tym samym prawom natury, ulega- 
jąc tym samym szkodliwościom życia powsze- 
dniego, jak i ludzie zdrowi lub innemi cierpie- 
niami dotknięci, może on spółrzędnie zapadać 
na różne inne cierpienia, etiologicznie wcale 
lub bardzo tylko luźno z poprzednim zwią- 
zane. 

Oddzielny ustęp, omawiający zasadnicze ró- 
żnice między gośćcem przewlekłym, łamcem, 
cierpieniami często utożsamianemi, kończy 
część pierwszą omawianego dzieła. Część dru- 
ga obejmuje leczenie łamca, taktowane bardzo 
obszernie, lecz zbyt może polifarmaceutycznie, 
co właśnie wytwarza pewną chaotyczność w jej 
układzie. Zakończeniem jej pluży opis tężca 
przyrannego, gdzie już jednak autor poskąpił 
szerokiego i wyczerpującego obrazu. 

Dr, Ign. Landstein, 

Gieografja^ krajoznawstwo, podróże. 

Bełza Stanisław. Lądem i morzem. 8-ka, 
str. 283 + 1. Warszawa, 1904. Gebethner 
i Wolff. Kraków, G. Gebethner i 8p. Po- 
znań, I. Leitgeber i Sp. 

Na jednej z kart książki czytamy długi spis 
dzieł podróżniczych autora. Wędruje on z po- 
łudnia na północ, przerzuca się ze wschodu na 
na zachód i odwrotnie, nigdy nie zapominając 
o notatniku. Choćby niniejsza książka: jeste- 
śmy w Danji, kilka kart dalej lub wstecz — 
otóż i pustynia Kastylska uderzy nas wzrok, 
zawadzimy o Elbę, by spiesznie znowu zawró- 
cić do północnego państewka. Nie dziw, iż w 
tych wędrówkach uzbierało się sporo materjału 
na cały szereg tomów, któremi autor sypie jak 



z rękawa. Lecz rozmaitość widoków, niby z 
okien pośpiesznego pociągu oglądanych, nie 
będzie rękojmią głębokości spostrzeżeń, orygi- 
nalności wniosków. Co jaskra wsze rzeczy rzu- 
cą się zapewne w oczy podróżnikowi, lecz uta- 
jone w głębi życie — to pozostanie przed nim 
zakryte. Cłiaraktery styczny pod tym względem 
znaleść można w książce ustęp. Oto niewiel- 
ka osada rybacka — cały świat, zamknięty w 
sobie... Ale podróżny rozgląda się na prawo 
i na lewo, i medytuje, co z «obą zrobić wobec 
tego ^ubóstwa**: podły hotel jedynie może mu 
Bwą gościnność ofiarować; pociesza się w nie- 
szczęściu, że dłużej, jak do jutra gościć się w 
samym mieście nie będzie. Istotnie niema tu 
co długo robić*. Wałęsamy się wzdłuż ulic» 
zaglądamy do kawiarni ,,i ma się dość tego 
Allinge, cichego jak grób, i z obawy zanudze- 
nia się w nim na śmierć...*' ucieka się stamtąd... 
O trzy kwadranse drogi wspaniały hotel, gdzie 
się ma wygody „za swoje pieniądze*'. Nie ma- 
my żadnych uroszczeń do autora, ani skazuje- 
my go na wieloletni pobyt wśród Jakutów, 
dajmy na to, nie żądamy monografji, ani obra- 
zów wszechstronnych. Dał nam to, co dać 
mógł: trochę wrażeń bezpośrednich, trochę sta- 
rożytności, wiele historycznych wspomnień, 
wszystko przeplatane obficie refleksjami. Naj- 
ciekawszy rozdział książki, to chyba ^Na ob- 
czyźnie wśród swoich*, w którym autor potrą- 
ca, dość ogólnikowo wprawdzie, warunki życia 
naszych ^obieżysasów" w Danji. 

A, Drogoszewski, 

Poezja, powieść, dramat. 

Arya M. NowelU. Przez... 8-ka; str. 85. 
Warszawa. 1904. Skł. gł. w księgarni 
M. Borkowskiego. Cena kop. 50. 

Zbiorek niniejszy zawiera dwa większe i 
kilka drobnych utworów. Większe: „Tylko 
próba** i „Macocha*; w pierwszej z tych no- 
wel autorka kreśli wizerunek kobiety, opusz- 
czonej przez męża, w drugiej daje obraz sto- 
sunków rodzinnych i typ starej, uczciwej, 
dobrej kobiety, opiekunki wszystkich samot- 
nych i wydziedziczonych. Z drobniejszych 
utworów wyróżnia się obrazek: „Na drodze* 
z nieźle nakreśloną postacią staruszki, co przy 
końcu życia przypomniała sobie o porwanym 



J& 5. 



185 



niegdyś niemowlęciem synu i teraz szuka go 
po świecie. 

Wybitniejszych zalet literackich nowele te 
nie posiadają, pisane są nawet nie dość poprawnie, 
językiem i stylem pospolitym i mało indywidu- 
alnym. W autorce znać brak wyrobienia arty- 
sty czn^o, co daje się najbardziej uczuć w dłuż- 
szych utworach, np. w „Macosze**, która jest 
wiązanką scen luźnie zestawionych. 

H, Galie. 

Bohowityn. Wyzyskiwani, Powieść. 8-ka, 
str. 408. Warszawa, 1904. Wyd. drugie, 
Wydawn. księgarni Teodora raprockie- 
go i S-ki. Cena rb. 1.80. 

Z powieści niniejszej zdawaliśmy niedawno 
sprawę przed czytelnikami „Książki*^ ("p. nr. 2 
r. 1904, str. 55). Do tej też oceny odsyłamy 
ciekawych, zaznaczając, że, obecnie ukazało się 
drugie wydanie t^o utworu. 

If. Galie. 

GlfAski Kazimierz. Szczęście. Powieść. 
Przez... 8-ka, t. I str. 191, t. II str. 184. 
Warszawa, 1904. Nakł. „Ziarna". Skł. gł. 
w ks. E. Wende i Ska. 2 t. rb. 1. 

P. K. Gliński należy oddawna do najpło- 
dniejszych dostawców towaru powieściowego 
na potrzeby gazeciarskich odcinków i dodat- 
ków bezpłatnych, i według wszelkiego prawdo- 
podobieństwa wymagania tego rynku, nie we- 
wnętrzna konieczność wypowiedzenia się, by- 
wają zazwyczaj owym: stań się, które powetu- 
je do życia twory p. K. Glińskiego. W powie- 
ściach historycznych, wychodzących najczęściej 
z pod jego pióra, żywsze przynajmniej spoty- 
kamy barwy, i łatwiej godzimy się z pewnym 
szablonem. Lecz z chwilą, gdy autor zwraca 
się do współczesności, poecie i romantykowi, 
nieumiejącemu rozglądać się w warunkach rze- 
czywistych, natychmiast zaczyna braknąć two- 
rzywa. Zarówno kształty zewnętrzne, jak i 
świat duchowy w powieści nie mają pozorów 
życia prawdziwego i ukazują się nam w bar- 
wach konwencjonalnych. Podobnież konwen- 
cjonalna jefst barwa tych osób, czy uczuć, 
które autorowi podoba się do ideału podnosić. 
Pomysł ^Szczęścia* jest dość nikły, wiązanie 
zdarzeń wątłe, a choć autor lubuje się w nie- 
zwykłych zawikłaniach, są one nietylko nie- 
prawdopodobne, ale i nie zajmujące. Był sobie 
Zygmunt i była solae Zosia. Kochali się tak, 



że na chwilę rozstać się nie mogli. Aż oto zja- 
wia się czarny charakter, szambelan Pirski, 
podsuwa Zygmuntowi demona — Natalkę, i — 
prysło szczęście. Zofja opuszczona, ale na nic, 
panie szambelanie, twoje zabiegi. U boku Zo- 
si czuwa idealny p. Michał, przedzierzgający 
się na poczekaniu w lekarza, w nauczyciela 
wiejskiego, w samarytanina i w co się zdarzy. 
J^o śladem pójdzie Zosia, szkółkę założy dla 
dziewcząt „a trzeba panu wiedzieć, że dopd- 
nić ją nadto mogę nauką ręcznych robót". 
Wróci Zygmunt, ale serce Zosi już dlań u- 
marło: „Pierzchliwy to ptak jest szczęściel U- 
trzymać go łatwo, lecz gdy raz uleci, nie za- 
wsze powraca raz drugi*. Jakie szczęście? Wi- 
dzimy dwa gołąbki gruchające, nic tylko gru- 
chające w przeciągu dwu lat. Pieszczot i cału- 
sów, śpiewu i śmiechów, nie urozmaica szcze- 
biot dziecięcy; najbanalniejszy szczegół gospo- 
darski, ale z życia wzięty, nie narusza mdlej 
jednostajności, nie mąci porcelanowej idyli: dwie 
figurki zastygłe w nieruchomym gieście, i je- 
dnostajnie słodko uśmiechnięte żn perpetuum. 
Kruche i liche było to szczęście, więc cóż dzi- 
wnego że uleciało z pierwszym, wcale a wcale 
nie silnym wiatrem? Najszczęśliwiej pomyśla- 
ne są drugoplanowe postacie, szambelan Pirski 
i wielbiąca go Ernestyna; ale przedstawił je 
autor tylko zewnętrznie i również w gieście nie- 
ruchomym. Tak, nie poszczęściło się jakoś 
^Szczęściu" p. K. Glińskiego. 

A. Drogoszewski, 

Gorczyński Bolesław. Gwiazda błysnęła. 
Obrazek sceniczny w 1 odsłonie („Teatr 
amatorski*" Nr. 79). 8-ka, str. 32. War- 
szawa, 1905. Nakład Gebethn. i Wolffa. 
Cena kop. 30. 

Pod ogólnym tytułem „Teatr amatorski** 
iirma Gebethnera i Wolffa wydała kilkadzie- 
dziesiąt oryginalnych i tłumaczonych jedno- 
aktówek. Obok nazwisk Augier'a, Mussefa, 
Meilhac'a i Hafóvy'ego, Labiche'a, Pailleron'a, 
Feuillet^a i innych, spotykamy tu i szereg 
komedjopisarzy swojskich, począwszy od Bli- 
zińskiego, Anczyca, Jordana, Fredry syna i 
Clięcińskiego, poprzez Lubowskiego i Zalew- 
skiego, aż do reprezentowanego aż nadto obfi- 
cie p. Zygmunta Przybylskiego. Mamy tu od- 
bitą w minjaturze całą tę smutną dobę rozwo- 
ju piśmiennictwa naszego, gdy w literaturze 
dramatycznej przeważał wpływ francuski, a u- 




186 



M 5. 



twory, przeznacsKODe dla teatru, mogły być 
tylko mniej lub więcej zręcsnemi fabrykatami, 
wypranemi Btarannie ze wszelkich śladów po- 
e^i. 

Od tej literatury szablonu i poepolitoscii 
mieBzczańekich typów i filisterskich ideałów — 
nie różni się niczym obrazek sceniczny p. Bo- 
lesława Gorczyńskiego p. t. „Gwiazda błysnę- 
ła^. M Poczciwy ** dziadunio, ^naiwna* wnuczka, 
„ubogi^ student, „zacni^ rodzice ze sfery 
urzędniczej, wieczór wigilijny, wyznania miło- 
sne i ślub w perspektywie, według wszelkich 
reguł rozsądku, gdy młodzieniec (za kilka mie- 
sięcy) zrzuci }ut mundur studencki i przemie- 
ni się w „pana doktora^ — jakież to wszystko 
zużyte i oklepane, i jaka szkoda, że do pisa- 
nia takich ramotek biorą się u nas autorowie 
tej miary, co Gorczyński. Kto ma za sobą 
takie choćby utwory, jak w „Noc lipcową^ i 
„Bagienko**, ten mógłby śmiało pozostawić za- 
szczyt pisywania, a zwłaszcza wydawania wszel- 
kich „Gwiazdek błyszczących^ tym z pośród 
swoich kolegów, którzy nic lepszego dać nie 
potrafią. Talentowi i firmie autorskiej należy 
się więcej szacunku — przedewszystkim od sie- 
bie samego. 

fVi. Bukowiński, 

firuazecki Artur. Nad Wartą, Powieść 
współczesna. &-ka, str. 296. Warsza- 
wa, 1905. Jan Fiszer. Cena rb. 1.40. 

Jeśli Sienkiewicza niektórzy nazywają kró- 
lem polskiej powieści, to p. Artura Gruszec- 
kiego należy obdarzyć co najmniej mianem jej... 
królika — czworonożnego pod względem pło- 
dności, niema bowiem ostatniemi czasy ani je- 
dnego sezonu księgarsko-wydawniczego wolne- 
go zupełnie od powieści obyczajowo -umoraloia- 
jąco-uszlachetniająco-budujących ^naszego zna- 
nego" hypergrafomana p. Artura Gruszeckiego. 

Tym razem w powieści ^Nad Wartą* chciał 
p. G. przedstawić stosunki niemiecko-polskie w 
Poznańskim, ale powiedział tyle tylko nowe- 
go, że Niemcy, a właściwie Prusacy, są haka- 
tystami, że t. zw. komisja kolonizacyjna czyha 
na majątki polskie, że ziemię polską chętnie 
nawet przepłaca, byle tylko wyrugować z niej 
Polaków i, wreszcie, że lepsze jednostki 
społeczeństwa naszego dzielnie odpierają wście- 
kłe ataki pangiermańsko-pruskich sfer rządzą- 
cych, zaś słabsze i mniej etycznie wyrobione 



godzą się na panujący rzeczy porządek i mó« 
wią dużo — jak zwykle w takich razach — o 
harmonjii wspólnej pracy, niebujaniu po obło- 
kach, zstąpieniu na ziemię i t. d. i t. d. 

A czy wie pan, panie Gruszecki, że królowa 
Bona umarła?... Przecież te wszystkie wiado- 
mości, kochany panie, można znaleźć w pierw- 
szym lopezym numerze każdego kuijerka w t. 
zw. korespondencji z Poznania — bez względu 
na to, czy to będzie numer z 15 maja 1902, 
czy z 20 października 1904 r. — a pan każe 
dla zdobycia ich przeczytać aź 296 stion dru- 
ku! Można do rzeczy artystycznych brać te- 
maty stare, odwieczne nawet, trzeba je jednak 
umieć pokazać w nowym świetle, pogłębić, 
przerobić te suche wiadomości na coś warto- 
ściowego, trzeba je umieć przedstawić z siłą i 
plastyką, a tego wszystkiego w utworze p. 
Gruszeckiego nawet pod drobnowidzem dopa- 
trzeć się trudno. 

Ach, prawda: kuijerkowi mędrcy znajdą za- 
pewne w powieści „Nad Wartą" sporą, ba, na- 
wet imponującą dozę uczciwego (czytaj szowi- 
nistycznego) patrjotyzmu i obywateUkości; z 
tego jednak wcale nie wynika, żeby p. Gru- 
szecki miał prawo skazywać swoich, że tak 
powiem, kompatrjotów i spółobywateli na czy- 
tanie lichych i nudnych powieści. 

Bądźmy jednak sprawiedliwi. W powieśd 
p. Gruszeckiego jest i fabuła w miarę popra- 
wna, w miarę głupia, w miarę niedołężna i 
nawskroś nieartystyczna^ ale za to jest w niej 
wszystko, 00 w szanownym utworze szanujące- 
go się grafomana być powinno, a więc: sie- 
demnastolatek-świeżutenieczka ex-pensjonarka, 
dosyć ładna, dosyć dobra, dosyć mądra, dosyć 
zacna i mająca przy tym dosyć okrąglutki po- 
sążek; brat jej, — obywatel ziemski, nie mający 
pojęcia o gospodarstwie rolnym, ale za to zna- 
jący się doskonale na zaciąganiu długów na 
zielone jeszcze zboże, na las, który bez pozwo- 
lenia landratury nie może być wyrąbany; si- 
wobrody i wielce szlachetny przyjaciel niebo- 
szczyka ojca o łatwo łzawiących się oczach; 
bardzo urodziwy Bolek (Pompiljusz siedmna- 
stolatka), bardzo dzielny, bardzo zacny i bar- 
dzo pracujący nad oczyszczeniem bardzo przez 
świętej pamięci swego nieboszczyka ojca zadłużo- 
nego majątku rodzinnego; i wreszcie pół tuzi- 
na niemców, wywodzących się najprawdopodo- 
bniej od sarnio papy Lucypera, a więc pan 



J 



M 5. 



187 



Yon Barwite (ojciec), człowiek to tak mądry i 
przebiegły jak rodzony prawnuk Machiawela, 
to tak głupi jak stołowa noga (stosownie do 
życzenia p. Gruszeckiego); pan Ton Barwitz 
(syn) arogancki porucznik od ułanów; bona 
niemka, pełniąca obowiązki szpica domowiego 
1 t. p. osobniki. Jak na jedną powieść, zdaje 
się, zupełnie wystarczająca galerja. 

Na zakończenie parę słów pro domc: wiem, 
źe niektórzy krytykę moją nazwą może zbyt 
uszczypliwą i złośliwą t dlatego nadmieniam, 
że, zdaniem nwim, graf oman ja jest jedną z 
ciężkich plag społecznych, i że ją jako taką na^ 
leży tępić bezwględnie. Od przekonania tego 
nigdy i nigdzie,, a więc i na szpaltach ,,Esiąż- 
ki" — nie odstąpię. 

Jan Adolf Hertz, 

Leazczyo A. Na wbL Powieść. 8-a, str- 
288. Warszawa, 1904. Cena rb. 1. 

Powieść p. Leszczyca należy do rodzaju 
przeciętnych utworów beletrystycznych. Czyta 
się nie bez zajęcia, wypadków ma dużo, osób 
cały tłum, zgrzytów ani siadu, język dość po- 
prawny, ale jałowy, pomyślne dla bohaterów 
rozwiązanie powieści, kilka krajobrazów banal- 
nych. Środowisko poczciwe, wiejftko-obywatel- 
skie, charaktery sympatyczne, słowem to wszyst^ 
ko, co może zapewnić powieści powodzenie u tego 
szarego mnóstwa czytelników, dla których Sie- 
roszewski, Beymont, Żeromski są za ciemni, za 
nerwowi, za trudni. A to, że „Na wsj" nie 
jest dziełem sztuki, że wypadki są często nie- 
prawdopodobne i naiwnie pomyślane, że cha- 
raktery są bladziutkie i pospolite, że budowa 
powieści jest nad wyraz niezręczna, nie może 
obniżyć popularności utworu. 

H. Galu. 

Łoś WiBOeity hr. Przewrotna kobieta. Po- 
wieść współczesna, tomów 2. r2-ka, t. I str. 
207, t. II 214. Warszawa, 1904. Nakł. H. 
Oberfelda. 

I^iniejsaca powieść niewyczerpanego ramociana p. Ło- 
sia nicsym nie rdini aię od popnednich. Te tamę lub 
podobne skandaliki, wypadki i wypadecski % iyda salo- 
nów, mniej lub więcej pikantne; te same saablonowe ty- 
py męźcsysa i kobiet, nie posiadające ni siada plastyki, 
ten sam język sncby, bezbarwny, często ntodboly, jakim 
nie mówią jui szanujący się ludzie, ta sama rocwlekłość 
i długo ciągnąca się nuda, wyzierająca z kaźd^o wiersza. 
Ani jednego nowego pomysłu, ani jednej postaci orygi- 
nalnej. 

H. GalU, 



Of irek Wincenty. W naszej letniej stolicy^ 
czyli przygody rejenta Nowakowakiego w Zakopa- 
nem. Spisał... 8-ka, str. 121. Kraków, 1903. 
Cena rb. 1.20. 

z pozom wygląda to na satyrę iyda towarzyskiego 
na letnisku w Zakopanym, bardzo zresztą nieumiejętną i 
pełną przesady i karykotnralnosci. W samej zaś rzeczy 
jest to brzydki paszkwil aa jednego z pisarzy wap^Mcses- 
nych, więcej posiadająo^o talentu w jednym pociągnię- 
ciu pióra, nii całą knpa takich kiepskich ogórków. 

Szczególnego rodzaju sport! 

If. GalU, 

Pinirtaki Mieozytlaw kr. Szkice z żyda 
wiejskiego. Nowiny. — Ankieta. — Story. 
8-ka, str. 333. Lwów. 1905. Nakładem 
księgarni H. Altenberga. Warszawa, E. 
Wende i Sp* Cena rb. 2. 

O pieiwszym zbiorku nowel p. Pinińskiego, 
p. t. „Szkice z iycia wiejskiego* pisaliśmy jui 
kiedyś na tym miejscu (p. „Książka* 1901 r., 
}ft 6, str. 230 — 231), zaznaczając, jako głów- 
ne ich wady, rozwlekłość i przeładowanie epi- 
zodami. Usterku tego nie pozbył się i teraz 
pan Piniński, chociai występuje obecnie w 
mniejszym jui znaczoie stopniu. Ma on nie- 
znośną manierę prezentowania swoich bohate- 
rów: oto c. k. starosta] oto stary wojak! oto 
właściciel zajazdu! oto rządca! oto stroi! O każ- 
dym z tych j^^mościów, częstokroć bardzo 
nieciekawych, prawi się długo i szeroko, opisu- 
je się wygląd zewnętrzny, kreśli stanowisko 
społeczne, parantelę, charakter, przyzwyczajenie 
i t. p., ai wreszcie w tym nieprzebytym labi- 
ryncie rzeczy niepotrzebnych czytelnik gubi 
wątek nikłej zazwyczaj akcji. 

A szkoda! bo autor miałby coś ciekawego 
do powiedzenia wytrwałemu czytelnikowi, któ- 
rego nie znudzą rozwlekłe gawędy o tym i o- 
wym. Kie jest bowiem p. Piniński pozbawiony 
talentu, ma pewien zmysł satyryczny, umie pod- 
patrywać śmiesznostki żyda i obyczajów, nie 
pozbawiony jest nawet dowcipu. ^W Nowinach* 
np. typy biurokratyczne wschodniej Gkdicyi są 
wcale niezłe i zabawna cóż, kiedy rzecz nie 
wiąże się i nie stoi krzepko, lecz rozpada 
na tysiące odłamów różnej bardzo wartości 
estetycznej. Albo np. „Ankieta* z doskonalą 
postacią prowincjonalisty galicyjski^o, który na 
jakiś czas przyjeżdża do Wiednia, ulega tysiącz- 
nym pokusom, popełnia rozliczne głupstwa 
i t. p., w pierwszej części rzecz ta przeraźliwie 
nudna z łokcie wemi charakterystykami osób, 
które wcale do akcji nie należą. 



188 



J6 5. 



Jednej rzeczy tylko nie .pozbył się p. Pinió- 
sld; prowincyonalizmów galicyjskich, które za- 
chwaszczają przeraźliwie jego język. Czy tak 
trudno nauczyć się dobrze pisać po polsku? 

H, GalU. 

Przybylski Zygmunt. Guwerner, korne- 
dya w 1 akcie, str. 34. -— Nieudana pró- 
ba, krotochwila w 1 akcie, str. 32. — 
Krew nie woda^ krotochwila w 1 akcie, 
str. 30. „Biblioteka miłośników sceny* 
Nr. 37, 38, 41. 8-ka. Warszawa, Jan Fi- 
szer. Cena po kop. 25. 

Do spółzawodnictwa z gebethnerowskim 
^Teatrem amatorskim^ wystąpiła „Bibljoteka 
miłośników sceny ** p. Jana Fiszera. Cieniutkie 
zeszyty z tlunuczonemi przeważnie jednoaktów- 
kami, choć tańsze od ^Teatru amatorskiego*, 
są jednak stosunkowo za drogie (po 25 kop.), 
a dobór utworów — z nielicznemi wyjątkami 
w rodzaju „Humoresek scenicznych* Z. Nie- 
diwiedzkiego — dosyć lichy. Jakaś komedja 
M. Gawalewicza, dwa drobiazgi , Kościelskiego, 
trochę nieszczególnie wybranych tłumaczeń i 
monologów, po zatym przeważnie takie firmy, 
jak Alf, Starkman lub p. Zygm. Przybylski. 
Ten ostatni dał w krótkich odstępach czasu aż 
trzy jednoaktówki, jedną słabszą od drugiej. 
Brak wszelkiej pomysłowości w treści, ordy- 
narna karykaturalność w rysunku postaci, tu- 
zinkowe koncepty i sztuki cyrkowe w rodzaju 
parokrotnego siadania na tym Ramym kapelu- 
szu lub rzucania krzesłem we wchodzące oso- 
by — oto cechy znamienne najnowszych dzieł 
scenicznych autora „Wicka i Wacka". Nawet 
ta szczypta inwencji i szczerego czy robionego 
uczucia, jaką przy dobrej woli odnaleść można 
w dawnych jednoaktówkach p. Przybylskiego 
(-Pierwszy bal", ^Fotografja Jędrusia*, „Bzy 
kwitną*), wydaje się bogactwem wobec zupeł- 
nego ubóstwa ostatnich jego prac scenicznych, 
zdających się świadczyć o zupełnym już zani- 
ku nietylką talentu, ale i wszelkiej. zgoła sa- 
mokrytyki. Krotochwilom jego brak dowcipu, 
komedjom postaci i osnowy; jednym i drugim — 
jakichkolwiek zalet, usprawiedliwiających ich 
ukazanie się w druku. Odrobina rutyny pi- 
sarskiej i znajomości sceny bez kultury umy- 
słowej i artystycznej, bez głębszej treści du- 
chowej w samym autorze, na krótko tylko wy- 
starcza, doprowadzając prędko do zupełnego 
bankructwa. IVŁ, Bukowiński, 



Radecki Paweł. W korcu makUj „Biblio- 
teka miłośników sceny**, tragikomedya 
w 1 akcie. Warszawa, 1905. Nakładem 
J. Fiszera. Cena kop. 25. 

Sentymentalny obrazek, napisany popraw- 
nym językiem i nie bez zręczności w układzie 
scenicznym. Pozatym naiwny, niewiadomo dla 
jakich przeznaczony czytelników czy słucha- 
czów. Starszy czytać nie zechce dla zbytniej 
„poczciwości", a raczej naiwności tematu tej — 
nie wiadomo z jakich przyczyn noszącej taką 
nazwę — tragikomedyi. Dla dzieci zaś zupełnie 
są nieodpowiednie takie szczegóły, jak np. „ni- 
gdy nienasyconej żądzy* , o „umalowanych 
a wiecznie głodnych ustach", i t. d. Jednym 
słowem trudno pojąć, z jakich względów po- 
dobny utwór znalał się w „Bibljotece miłośni- 
ków sceny. 

W. GrubiriakL 

Sieroslawekl Stanisław. Okno naprzeciw. 
Nowella. 8-ka, str. 170. Kraków, nakła- 
dem księgarni D. E. Friedleina, Warsza- 
wa, E. Wende i 8p., 1904. Cena rb. 1.30. 

P. Sierosławski ma Tiroszczenia do wielkiej głę- 
bi psychologicznej i pozuje na oryginalność po- 
mysłów. W samej rzeczy zaś utwory jego nie 
odznaczają się żadną z zalet powyższych. 
Z pięciu nowel, zawartych w zbiorze, „Okno 
naprzeciw*", dwie: „Moczar" i „Sam na sam", 
to takie sobie błahostki, jakich setki płodzi dzi- 
siejsza nasza twórczość grafomanów i grafoma- 
nek. Dwie inne nowele: „Okno naprzeciw" 
i „Wspomnienie*' to zupełne dowolności psy- 
chologiczne, nieudolnie przytym skomponowane, 
bez najmniejszego podkładu duszoznawstwa sub- 
telniejszego. Najlepszy względnie jest utwór p. 
t „Upiór^S przedstawiający męczarnie moralne 
kobiety, której narzeczony zastrzelił się, prze- 
konawszy się o jej ^niewierności. Zalet literac- 
kich języka i stylu utwory p. Sierosławskiego 
także nie posiadają. 

H. Galie. 

SloAaki Edward. Okruchy. Napisał... 8-ka. 
str. 48. Wilno 1904. Cena. kop. 60. 

Tenże Pieśń nad pieśniami. 8-ka, str. 32. 
Warszawa, 1904. Księg. M. Borkowskie- 
go. Cena kop. 40. 

P. Słoński należy do najpłodniejszych przed- 
stawicieli naszej poezji lirycznej ostatniej doby. 
Co rok prawie pojawiają się mniejsze lub więk- 
sze zbiory jego utworów. Jest to liryk czystej 



Nk 5. 



189 



wody. Natchnienie jego poetyckie płynie wy- 
łącznie prawie ze sfery uczuciowej. Nie znaj- 
dujemy w nim wcale dążności do obrazowania 
życia zewnętrznego w tematach o dramatycz- 
nym lub epickim zabarwieniu; bardzo niewiele 
napotykamy w nim żywiołu refleksyjnego; uczu- 
ciowość o spokojnym przeważnie tonie zasadni- 
czym, rzewnie i tęsknie nastrojona, wszechwład- 
nie panuje w poetyckich jego płodach. Treścią 
jej najzwyklejszą, jak u większości liryków 
wszystkich czasów i krajów, miłość w rozmai- 
tych nowych przejawach, zazwyczaj smutna, 
bolejąca lub zgoła zrozpaczona, ujawniająca się 
najczęściej w idealnym nastroju, niekiedy wpa- 
dająca w zabarwienie zmysłowo-namiętne. 

Taka jest też przeważnie treść obu wymie- 
nionych tu zbiorków. Pierwszy z nich składa 
się z szeregu krótkich piosnek trzyzwrotkowych. 
Większość ich poświęcona wspomnieniom prag- 
nień, porywów, zawodów i tęsknot miłosnych. 
Niektóre wyrażają innego rodzaju uczucia poe- 
ty, zawsze osobiście zabarwione i w smutnym 
przeważnie trzymane tonie. Nieliczne z tych 
pieśni dają nam obrazy przyrody, przeniknięte 
zawsze rzewnym, lirycznym nastrojem. 

Drugi zbiór składa się z trzech większych 
utworów lirycznych, z których ostatni „Pieśń 
nad pieśniami* nadaje tytuł całości. Jest to 
krótki poemacik miłosny z szeregu sonetów 
złożony, a osnuty na zapożyczonym z odnoś- 
nego wzoru biblijnego motywie oczekiwania 
ukochanej wśród budzącej się w blaskach i roz- 
kwitach wiosennej przyrody. Odmienna jest 
treść dwóch poprzedzających utworów. Pierw- 
szy, to p^na smutku i bólu życiowego skarga 
a zarazem spowiedź poety wobec Boga, drugi 
(p. t. „Nad wodą błękitną**), to cykl sonetów, 
w których na tle wrażeń przyrody snuje poeta 
wątek swych myśli i uczuć. Wpatrzony w błę- 
kitne fale malowniczej rzeki, wślad za ich bie- 
giem puszcza poeta wodze swej wyobraźni, pod- 
niecanej przez nieokreślone pragnienia wysokich 
lotów i tęsknoty do dalekich, rozległych, swo- 
bodnych przestworów morskich. Początkowe 
sonety zawierają pogodne, jasne obrazy przyro- 
dy, do których na chwilę dostraja się dusza 
poety. Stopniowo wszakże, w miarę jak nastrój 
uczuciowy coraz wydatniej występuje na tle ob- 
razowania, wraz z nim ton smutny i tęskny 
przemaga w pieśniach wyśpiewanych ^nad błę- 
kitną wodą** i nadaje im to charakterystyczne 



melancholijne zabarwienie, które przeważnie pa- 
nuje w całej liryce p. Błońskiego. 

Forma tej liryki w obu zajmujących nas tu 
zbiorach, podobnie zresztą jak w całej twórczo- 
ści poety, nieodznacza się wybitną oryginalno- 
ścią i szczególnemi zaletami artystycznemi, ale 
na ogół poprawna jest nieposzlakowanie, bar* 
4zo wyrobiona w stylu i wersyfikacji i zawiera 
wiele szczerych akcentów serdecznego uczucia. 

W, Gostotnskt, 

Słowacki Juljuaz. Beatryx CencL Trage- 
dya. Biblioteczka Powszechna Warsza- 
wskiej Spółki Wydawniczej. 8-kA, str. 
148. Cena kop. 25. 

W przebogatej i hojnej puściźnie, pozosta- 
wionej przez Słowacki^o skarbcowi lit^atury 
narodowej, „Beatryx Cenci^ niepoślednie zaj- 
muje miejsce, a pomimo to piękna ta tragiedja 
jest u nas przeważnie niedoceniana. Rozpo- 
rządzając zbyt szczupłym miejscem, nie mogę 
się w tej chwili dłużej zastanawiać nad przy- 
czyną, czy też przyczynami tego ujeknnego zja- 
wiska i poprzestaję tylko na zaznaczeniu sa- 
mego faktu. Mam tę niepłonną nadzieję, że 
„Beatryx Cenci**, jak i wszystkie utwory Sło- 
wackiego, jest znana każdemu inteligientniej- 
szemu polskiemu czytelnikowi, i to mnie uwal- 
nia od rozpatrywania samej tragiedji; poświęcę 
natomiast parę słów zamieszczonej przez wy- 
dawców jako wstęp objaśniający do tragiedji 
twórcy „Króla-Ducha** — „Historji upadku rodu 
Cencich" pióra wielkiego angielskiego poety 
Schelleya. Z kilkunastu tych zgrozą przejmil- 
jących stron, które niejednego już wielkiego 
poetę natchnęły, poznajemy faktyczną stronę 
tragiedji, charaktery wszystkich występujących 
w niej osób, a także ówczesny Bzym papieży, 
obyczaje owej doby i życie spółczesnych jej 
patrycjuszów. Choć Słowacki dużo w tragie- 
dji swej zmienił i zresztą zmienić musiał, to 
jednak główną oś tego strasznego dramatu, jak 
również i oblicza duchowe wszystkich biednych 
jej aktorów potrafił oddać z niemniejszą pra- 
wdą historyczną, jak mistrzowstwem. Głowa 
patrycjuszowskiej rodziny Cencich, człowiek 
jak najgorszych obyczajów, tyran, despota i 
rozpustnik w wyuzdaniu swym dochodzi do 
tego, że nastaje na godność kobiecą córki swej 
Beatryczy, ta zaś w obronie swego honoru 
własną ręką zabija wyrodnego ojca, a potym 
wraz z macochą swą i braćmi ginie na ruszto- 




190 



M &. 



waniu. Oto znanj zresztą skrót „Historji u- 
padku Cencich*'. Żeby jednak móc usprawie- 
dliwić i rozgrzeszyć tę biedną, stokroć więcej 
nieszczęśliwą, niż występną ojcobójczynię, nale- 
ży przeczytać całą tę smutną monografję i 
poznać wszystkie jej szczegóły i momenty. 

Na zakończenie parę jeszcze słów o „Biblio- 
teczce Powszechne]'', która, o ile się nie mylę, 
na arenie wydawniczej jest debiutsntką. Wno- 
sząc z dotychczas wydanych utworów: „Eaduz 
i Mahuiena^ Zeyera, „Moje więzienia' Silvia 
Pellioo i i^Beatrys Cenci", świadczących o tym, 
^e j^Bibljoteczka'' ma zamiar puszczać w świat 
jedynie utwory wartościowe, i, mając na 
względzie jej nader przystępne ceny, wolno 
nam się spodziewać, że stanie się ona dla ru- 
chu czytelniczego u nas czymś w rodzaju „Bi- 
blioteczki Beclama', czego jej szczerze i ser- 
decznie życzymy. 

Jan Adolf Hertz, 

SnuioziiiAskl Aleksander. Ze w8pomnień. 
2 tomy. Warszawa 1903 r., 8-ka, str. 301 
317. Cena rb. 2.40. 

. Pomimo tytułu „Ze wspomnień', opowiada- 
niom p. Sm. brak osobistego pierwiastka. 
Przydałby się raczej nagłówek „tezy' lub mo- 
że „moralne anegdoty", ponieważ utwory są 
zbudowane podług takiego typu: daje się do 
rozstrzygnięcia zagadnienie natury ogólniejszej 
a przyUad życiowy ma być argumentem. Z 
takiego mi^żeństwa teorji i praktyki, jak zwy- 
kle bywa, nie urodziło się nic godziwego, bo 
teza, jak wisiała, tak wisi w powietrzu, a obra- 
zu artystycznego również niema. Anegdota 
zawiera najczęściej szereg wydarzeń bez po- 
głębienia psychologicznego. Niekiedy temat 
zapowiada się nawet obiecująco, jak < Zadość- 
uczynienie*, cóż kiedy poza ruchami, niezawsze 
skoordynowanemi, poza stówami niezawsze 
mądremi, nie widzimy duszy w jej zmaganiu 
się z wrogiemi sobie siłami^ lub w jej upadku. 

Pewien Kato dowiaduje się, iż ojciec jego za- 
trzymał dla siebie większą część sumy, prze- 
znaczonej na przekupstwo, inaczej, iż jeet spad- 
kobiercą majątku, od złodzieja odkradzionego. 
Co tu robić? „Poszkodowaną' jest pewna in- 
stytucja, której kierownik drwi w żywe oczy 
z Katona. Pod jakąby rubrykę zapisać su- 
mę? Nieboszczyk zresztą wywiązyw^ się z 
polecenia doskonale, a że pamiętał o sobie 



snadi nie był niedołęgą, i to tylko dowód 
przenikliwości dyrektora: miałżeby używać do 
celów bardzo delikatnej natury safanduły? Ka- 
to ma dość komiczną minę. Do licha ciężkie- 
go, czyż to niema gdzie pieniędzy podziewać, 
jiiśli się ich nie chce zatrzymać dla siebie?* 
Skrupulantowi stanęło w przygodzie }>ewne ide- 
alne stworzenie, obiecało mu wystarać się o 
jaknajlepszy użytek pieniędzy... znalezionych, 
(„dobrana para' Godlewskiej) i — i koniec. 
Pokiwajmy tylko głową, bo oto „pan ma mi- 
nę człowieka, który niegdyś, bardzo już da- 
wno, coś zgubił, a teraz ciągle się za tą zgubą 
ogląda** Czy to nie an^ota. 

Na innym przykładzie z życia autor dowo- 
dzić zacznie, że... u hotentotów, jak to dawno- 
przypuszczi^a p. Emilia z „Nad Niemnem*, 
istnieje prawdziwa miłość, gdyż... pewien oj- 
ciec, chociaż chłop, bardzo żałował swego sy- 
na, pod Sadową poległego. Jakby na to nie- 
można było odpowiedzieć przypowieścią o bia- 
łym kruku, o jaskółce, pojedynczo wiosny nie 
czyniącej i t. d.? T poco wszystko zresztąf 
Mówię z punktu widzenia celowości, gdyż co 
do artyzmu... ach« jaki tam artyzm? Więc po- 
co ta nudna „prawdziwa' miłość Hotentotów 
ta ^MAff-demokratyczna filantropja? Obyśmy 
tylko w sobie czuli miłość, o resztę nie troszcz- 
my się... Jeszcze jedna teza, jakkolwiek nie- 
wyrażona niezależnym od bajki morałem. Pe- 
wien entuzjasta z dobrej rodziny otoczył się^ 
towarzyszami, wśród których grasował afo- 
tyzm Proudhona: „własność to kradzież'. Mło- 
dzieniec wybudował sobie z tanich rzeczy for- 
tecę, którą ^uważał za schronisko własnych 
przekonań...' I któż to byli ci towarzysze?* 
Niejaki Fichten(baum) z semickim nosem, nie- 
jaki Pietkiewicz, syn człowieka o skandalicz- 
nej opinji i tym podobni. Ale cóż, młodzie- 
niaszkowi naszemu „właśnie podobało się igno- 
rować wszelkie względy, dotyczące pochodzenia, 
rodziny, domu — względy, które się tutaj li- 
czyły do tak zwanych przeżytków.,.** I znowu, 
cóż z tego? O wartości aforyzmu nie stanowi 
zgoła taki czy owaki dobór przyjaciół, a że 
Staś był głuptaskiem — bo nie przypuszczam, 
iżby autor prawił, jak ślepy o kolorach? — to 
cóż robić^ Bądź co bądź z tezy wydobywa 
się dość ostry zapaszek. Ten zapaszek odstrę- 
cza mnie od innego obrazka, w którym pewna 
„Jutrzenka", pogoniwszy za błędnemi ognika- 



J 



Jft 5. 



191 



mi nftukly odbiegła swydi starych rodziców. 
No, uratowała ją kolenda, i wszystko dobrze, 
ale dość mamy już tego dobrego. 

A, Drogossewski. 

Strzelecki Adolf. Ego. Powieść współ- 
czesna. 8-ka, str. 277. Warszawa, 1905. 
Nakładem A. G. Dubowskiego. Cena 
rb. 1.50. 

Motywy, na których p. Strzelecki osnuł tę 
pierwszą swą, o ile wiemy, powieść, nie są bez- 
względnie nowe. Przeciwnie, uwiedzioną i po- 
rzuconą dziewczynę mieliśmy już nieraz w po- 
wieeciach. i dramatach, jak również i cynizm 
artystyczny, łamiący i szczęście i życie drogich 
istot dla celów rzekomo wyższych, w samej 
rzeczy czysto osobistych. 

Stosunek bohatera powieści p. Strzeleckiego 
przypomina nieco ^Earykatury^ Kisielewskie- 
go: Łęski, główna postać „Ego**, jest także li- 
teratem i także pokochał ubogą dziewczynę, 
Marję, miał z nią dziecko, a potym — zaczął 
mu ciężyć ten stosunek. Nie było to uwie- 
dzenie, tak tłumaczy się przed przyjacielem, 
ale jakiś nakaz psychologiczny, nieprzewidzia- 
na moc; Marja była mu natchnieniem i t p.. 
Znane i zawsze w tych razach powtarzane fra- 
zesy. Dobrze też skreślony jest stosunek Łęs- 
kiego do zacnej rodziny obywatelskiej Osiec- 
kich: panna Jula, utalentowana malarka, cza- 
ruje swymi wdziękami wyobraźnię bohatera, 
który wreszcie żeni się z nią. Z początku czu- 
ją się niezmiernie szczęśliwy. Ale nie trwa to 
długo. Wreszcie i ta kobieta zaczyna mu cię- 
żyć, bo — bawić go przestała. Bardzo dobre 
są sceny między Łęskimi a Julą po ślubie, kie- 
dy ona, zrozumiawszy rychło, że jest już mę- 
żowi niepotrzebną, czuje się tak bardzo upoko- 
rzoną, przytym Łęski nie pozwala jej zajmo- 
wać się sztuką, odsyłając ją do kuchni, jest 
opryskliwy, przykry w obejściu, gbur, co na 
jej wrażliwą, subtelną naturę działa przygnębia- 
jąco. 

Wreszcie i ona ginie, staje się bezwinną ofia- 
rą egoizmu mężczyzny i artysty. I taki jest 
sens moralny powieści, której słabą stroną jest 
rozwlekłość, długie i bezbarwne djalogi, wogó- 
le mała plastyka; styl także nie odzaacza się 
należytą zwięzłością. Niektóre postacie zupeł- 
nie się nie tłumaczą, np. Norski, przyjaciel 
Łęskiego; lepsze o wiele są figury epizodyczne, 



jak papa Osiecki, ciotka Juli, patetyczny wu- 

jaszek i kilka innych* 

H. Galie, 

Synoradzki Michał. Potępieńcy. Powieść,, 
tom I i 11. 8-ka, str. 3b'l i 381. Warsza- 
wa 1904. Nakład i druk synów St. Nie- 
miry. Cena rb. 3. 

P. Synoradzki obdarza nas od czasu do cza- 
su t. zw. powieściami historycznemi z różnych 
epok. Obecnie sięgnął do Xy stulecia, do pa- 
nowania młodocianego Władysława Jagielloń- 
czyka i dał nam powieść dwutomową p. t. ,,Po-^ 
tępieńcy'^ Akcja, jeżeli to ględzenie na pół- 
ośmasta stronicach można nazwać akcją, roz- 
grywa się na tle zamieszek wewnętrznych, woj- 
ny domowej, spowodowanej ruchem husyckim. 
i t. p. Nie szukać tu wszakże tła dziejowego- 
ani w charakterach osób, ani w krajobrazach, 
ani w akcesorjach, ani w języku nawet. Wszyst- 
ko to — zmieniwszy nazwy osób i miejscowości — 
może się dziać w XIII lub XVI w. w Polsce^ 
Norwęgji lub Królestwie obojga Sycylji. Jeżeli 
są jakie wypadki dziejowe, to opowiada się je- 
niedc^ężnie za Długoszem i innemi kronikarza- 
mi; postacie zmyślone skopjowane niewolniczo- 
z bohaterów sienkiewiczowskich. 
. A przedewszystkim rzecz jest tak długa 
i nudna, że trzeba niemałej energji, by wytrwać- 

do końca. 

JI, Galie* 

Synoradzki Michał. Wythrzta. Powieść 
z XVII wieku, 8-ka, str. 96. Warszawa 
1904. Nakład i druk synów St. Niemiry,. 
Lwów, Księgar. Narodowa. Cena k. 40. 

„A zasię żydowi udawać szlachcical^^ — oto sens 
moralny niniejszej powieści, a raczej powiastki 
p. Synoradzkiego. Ażeby stwierdzić tę tezę,, 
autor ucieka się do wieku XVII, wyprawy wie- 
deńskiej, wymyśla cały szereg sytuacji niepraw- 
dopodobnych i postaci niebywałych. ^ Treść 
jWychrzty** polega na tym, że jakiś żyd, bliżej 
zresztą wcale nieokreślony, przywłaszcza sobie 
papiery szlachciny poległego pod Wiedniem 
i podszywa się pod j^o nazwisko, co mu się 
szczęśliwie udaje — do czasu. Zresztą o pogłę- 
bienie psychologiczne, wierność w odtwarzaniu 
tła dziejowego, plastykę charakterów i wypad- 
ków i tym podobne faramuszki p. Syuoradzkie- 
mu nie chodzi wcale; ktoby się tam w takie 
wymysły pogańskie bawiłl Dość, że powieść- 
ma tezę i to nie bylejaką. H, Galie, 



1^2 



M 5. 



Coloina Walewska Marya (hrabina Wie- 
lopolska). Sępy dramat, w 3 aktach. 8-a, 
-str. 58. . »,6ihhoteka pisarzy nowocze- 
snych". Brody, nakład Feliksa Westa, 
Warszawa, E, Wende i S-ka, 1904. 

„Jakiś sęp wyżera nam serce... ale jaki?^ 
Na pytanie to, rzucone przez jedną z bohate- 
.rek dramatu, nie daje nikt odpowiedzi. 

„Myśmy dziwni, Jerzy, — skarży się dalej 
przeczulona i przeeubtelniona Maggie w roz- 
mowie z mężem, do którego wróciła właśnie po 
dziesięciu latach rozłąki, — idziemy za czymś, 
'Co nazywamy przeznaczeniem, tacy już nie- 
zdolni do czynu i samoobrony... tacy niezdol- 
ni do życia...* 

Cały zbiór takich istot, niezdolnych do czy- 
nu i życia, wyprowadziła w swej sztuce p. Ma- 
rja Colonna Walewska. Serca wszystkich po- 
żera sęp samolubstwa i kosmopolityzmu, nie 
pozwalając im rozgorzeć zapałem i miłością, 
wznieść się do ukochania czegokolwiek, oprócz 
'własnych kaprysów i zachcianek, co jednak nie 
może zapewnić szczęścia, ani nawet chwilowe- 
go bodaj zadowolenia. Najszlachetniejszy w 
tym gronie Michał Raes ukochał... róże, któ- 
rych hoduje całe kolekcje, inni, a głównie in- 
ne i do takich uczuć ,nie mają sił i zdolności. 
Trzydziestoletnia pani Zofja po rozczarowa- 
niach, doznanych w pożyciu z mężem, przej- 
muje się jeszcze „ideą małżeństwa**, poza któ- 
rą „nic dla niej nie egzystuje**, i dlatego, po- 
pierając wszystko, co z nią zostaje w związku 
usiłuje pogodzić i połączyć brata z nieżyjącą 
>z nim oddawna żoną. Siostra jej, Nina, przy- 
znaje się z całym cynizmem, że jej do szczę- 
ścia potrzeba jedwabi, a do jedwabi koronek, 
do koronek — pereł i złota; nie rozumie innej 
modlitwy, jak: „Chleba naszego powszedniego 
i futer, i złota, i perskich dywanów daj nam 
dzisiaj, Panie..* Pod wpływem zmysłowego 
popędu do zbytku, poświęca, marne zresztą 
dosyć, uczucie człowieka, nie mogącego jej na 
razie zapewnić przepychu, i gotowa, jak ban- 
krut, sprzedać na licytacji w czambuł wszyst- 
ko — na nieograniczoną ilość lat naprzód — 
najwięcej dającemu. 

Powstanie tych smutnych, wynaturzonych, 
niekiedy poprostu wstrętnych półdusz, nie zda- 
jących sobie nawet sprawy, że są na świecie 
cele, godne poświęceń największych, że są obo- 
wiązki i zadania, od których się usuwać nie 
wolno, tłumaczy autorka przez usta p. Zofji 



okropnemi warunkami wychowania: „A zresztą 
na cóż nas stać? Czy jaka ręka przygotowuje 
nas za młodu do życia? Czy idziemy w nie 
z odwiązanemi oczyma, może trochę chwiejne, 
ale opancerzone doświadczeniem starych i nie 
dziwiące się niczemu? Nie. Nam dają zrazu 
książki wybierane i przebierane, parę niewin- 
nych zabaw, parę niewinnych flirtów, potym 
dają nam wypriawę, mniej lub więcej bogatą, 
i — męża, mniej lub więcej bogatego. Oto 
wszystko..." 

Ta analiza stanu obecnego, ta skarga boga- 
tej panny na pustkę i beztreściwość życia sta- 
nowi najsilniejszą stronę sztuki p. M. Walew- 
skiej. Właściwie jednak jest to dopiero tło do 
dramatu, który rozchodzi się jakoś pod piórem 
autorki, nie tworząc całości artystycznej. Po- 
jedyncze sceny mają tu i owdzie djalog inte- 
resujący i zręczny, lecz pozostają w luźnym do- 
syć związku wzajemnym. Rozumiemy, o co tu 
chodzi, ale czujemy zarazem, że autorce zabra- 
kło siły do odmalowania strasznej ammke, cią- 
żącej nad warstwą zwyrodniałą, przeznaczoną 
na śmierć i zatracenie. W niektórych scenach 
^Sępa^, w kosmopoUtyzmie tła i bohaterów, 
naznacza się wpływ Przybyszewskiego, od któ- 
rego jednak przejęto przeważnie wady, a mię- 
dzy innemi — pod względem zewnętrznym — 
stałą niechęć do wołacza, zastępowanego syste- 
matyczm'e, jak w językach obcych, mianowni- 
kiem: „Daruj, Nina, ty lubisz wodewile, Nina** 
i t. d. I w ogóle język, a zwłaszcza składnia au- 
torki, pozostawia sporo do życzenia, że pod- 
kreślę chociażby powtarzający się parokrotnie 
biernik po przeczeniach: „Nie chcę maskować 
ten zmysłowy popąd^^ „nie miałem je w mózgu* 
i t. p. Lecz z takich naleciałości można się 
łatwo otrząsnąć, a w każdym razie zasługuje 
na zaznaczenie kultura artystyczna i szczerość 
autorki, oraz śmiałość w dotykaniu spraw, dla 
jej sfery drażliwych. 

Wł, Bukowiński, 

• 

Zeyer Juljusz. Raduz i Mahulena, Baśń 
słoweńska. Z czeskiego przełożył Wład. 
Nawrocki. 8-ka str. 134. Waszawa 1905. 
„Biblioteczka powszechna Warszawskiej 
Spółki wydawniczej. Cena kop. 25. 

Jedną z wielkich zasług Mirjama Przesmyc- 
kiego jest wprowadzenie do piśmiennictwa na- 
szego wielkiego czeski^o poety — myśliciela 
Zeyera. 



Ą 5. 



193 



. Joljusz Zeyer, to jeden z tych nielicznych 
twórców, którzy swe wielkie, czyste,, czujące 
'dusze przetapiają na wielkie piękno kształtu, 
barwy, dźwięku lub słowa. Baśń sceniczna 
^Baduz i Mahulena* nosi na sobie najpiękniej- 
sze cechy wielkiego talentu twórcy „Króla Ko- 
fetuy*: piętno wielkiej miłującej duszy i wiel- 
kiej, wciąż olbrzymiejącej a nigdy nieukojonej 
tęsknoty. 

^Raduz i Mahulena^, to nie baśń, nie dra- 
mat, lecz zapach świeżo skoszonych łąk, to 
śpiew słowika w spowitą w ciszę noc księżyco- 
wą, to płacz dusz w ziemskich, cielesnych oko- 
wach więzionych, to życie, które się staje 
anero, i sen, zamieniający się w życie. 

Zapewne, kto zechce przez „mędrca szkieł- 
ko^ patrzeć na piękną tę baśń, ten będzie 
mógł, słusznie nawet, zauważyć, że królowa 
Buna przypomina lady Makbeth Szekspira, że 
Mahulena jest bardzo blisko spokrewniona 
z księżniczką Maleną Maeterlincka (z czego 
zresztą nie Zeyerowi, lecz prędzej Maeterlincko- 
wi zarzut zrobić można), ja jednak nie chcę 
i nie mogę nawet o tym myśleć, czytając tę 
cudną baśń słoweńską, bo z białych niezadru- 
kowanych miejsc każdej jej karty mówi do 
mnie wielka sztuka i wielkie święte piękno. 

Dla mnie ^Kaduz i Mahulena" tracą ludzkie 
swe kształty: ona jest dla mnie białą, przez 
najlżejsze nawet muśnięcie nieuchwytnego ze- 
firku nieskalaną lilją, on — pięknym, silnym 
i młodym, ku słońcu wyrastającym dębcza- 
kiem. 

Panu Władysławowi Nawrockiemu, który 
zresztą niejeden już piękny utwór literaturze 
naszej przyniósł, należy się i tym razem szcze- 
ra podzięka za wzorowy, wysoce artystyczny 
przekład „Eaduza i Mahuleuy*'. 

Przy tej sposobności pozwalam sobie na 
wypowiedzenie luźnej uwagi. Dzieją się nie- 
kiedy rzeczy bardzo dziwne, bardzo niezrozu- 
miałe: nie pojmuję doprawdy jak to się stać 
mogło, że Mirjam Przesmycki, wielbiąc tak 
, bezgranicznie Zeyera, nie przejął od swego mi- 
jstrza największej, najcenniejszej jego zalety — 
prostoty. . 

yan Adolf Hertz, 



Publicystyka. 

Jeleński Szczepan. Młody dla młodych. 
8-ka, str. 67. Warszawa, 1905. Skład 
główny w księg. M. Szczepkowskiego. 
Cena kop. 50. 

Z treści tej epistoły, drukowanej ładnie i na 
bardzo gładkim papierze, wydobywa się pro- 
myczek nikły, naprowadzający myśl — z po- 
wodu zalety tytułowej — nie na analogję z 
płomienną „Odą do młodości^^ lecz tylko na 
pewne powinowactwo z „Cierpieniem młodego 
Werthera**. I tu i tam, w Wertherze i u na- 
szego autora jest mowa o miłości; i tam i tu 
nie ma dla niej nadziei żadnej; tam i tu 
przedmiot westchnień ślubował już swe serc^ 
komu innemu... A epilog? - Żywimy przeko- 
nanie niezłomne, że historja literatury po- 
wszechnej nie dopisze po raz drugi pamiętnej 
formuły zakończenia goethowskiego: „i żaden 
ksiądz nie szedł za jego pogrzebem^. Dlacze- 
go? — Dla przyczyn najdowodniej wykazanych 
w samej epistole. Autor puka do wrót roz- 
wartych na oścież; osacza grubemi oblężnicze- 
mi działami fortecę od dawna opuszczoną. 
Wzywa młodzież polską — światłą, wykształconą, 
rozumną, aby się odżegnała od mżonek po- 
zytywizmu, bezwyznaniowości i niewiary i przy- 
chyliła ucha, ducha i kolan ku głosowi zba- 
wienia, rozlegającemu się nad ziemią odkupie- 
ną od lat tysiąc ośmset siedmdziesięciu trzech. 
Ależ. wszystko to ]uź było, wszystko, aż do 
ostatniej litery się spełniło. Z młodzieńców, 
o jakich chodzi, nie pozostało za dni naszych 
nawet nasienia: wszystkich zabrał i za sobą 
pociągnął Teodor Jeske-Choiński wiekopomne- 
mi swemi rekolekcjami „Na schyłku wieku*. 
Do niego więc, do twórcy „Gasnącego słońca" 
udać się należy po ratunek i pociechę w utra- 
pieniu, które epistoła w tych krańcowych sło- 
wach zamyka: „A jak nędzny, jak śmiesznie 
nędzny jest ten, kto... nie ma siły odwalić gła- 
zu i musi złożyć dar swój najszczerszy przed 
zawartem wnętrzem, na progu...** (str. 67). 

J, Tokarzewicz. 

Okszy c A. Japonia i Japończycy^ po- 
dług Lauterera i innych opracował... 
(Książki dla wszystkich Nr. 178). Iti-ka, 
str. 212. Warszawa, 1904. Cena kop. 25. 

Kipling Rudyard. Ltsiy z Japonii, prze- 
tłumaczył Maryan Poloński. 8-ka, str. 



194 



J& 5. 



154 + IV. Nakl. Gebethnera i Wolffa. 
Warszawa, 1905. 

Znamienną a niezbyt dodatnią cechą tiumnie 
w ostatnich czasach zjawiających się opisów i 
opowiadań o Japonji jest chybka, przelewna, 
najzwyklej dwójmiema rozbieżność głównego, 
górującego w nich tonu. Wszystkie one bez 
mała powstały ze spostrzeżeń lub materjałów 
zebranych bezpośrednio po wojnie chińsko-ja- 
pońskiej, kiedy jeszcze rozmaicie wyrokować 
było można o dalszych losach ,yPaństwa wscho- 
dzącego słońca", wysuwającego się nagle na 
widownię świata w zamętnie skłębionych obło- 
kach świeżo przybranej kulturalnej szaty za- 
chodnio-europejskiej i amerykańskiej. Powo- 
dzenia orężne były świetne, całkiem poważne; 
współrzędnie atoli zmiany konstytucyjne, do- 
mowe, następowały po sobie tak szybko, że 
nie sposób było oprzeć się wrażeniu czegoś 
operetkowego, dekoracyjnego. Ztąd rozłam i 
niepewność w punktach wyjścia i poglądach 
zasadniczych. Na statystyce i relacjach pu- 
blicystycznych oparte opracowanie A. Okszyca 
(podług Lauterera głównie) powiada np.: ,W 
roku 1872 istniała w Japonji zaledwie jedna 
linja kolejowa, łącząca Tokio z Jokohamą, dłu- 
gości 18 mii o 58 wagonach osobowych i 75 
wagonach towarowych; w latach 1900 — 1901 
kolei tych liczono już mil 3,604, wagonów oso- 
bowych 5,000, towarowych 16,053..." Szalony 
rozwójl — Cóż z tego — podchwytuje coraz 
Rudyard Kipling, który w ciągu trzech mie- 
sięcy, czy nawet trzech tygodni tylko, jeżeli 
nie dni (żartobliwie bowiem mówi o „dzisięciu 
godzinach pobytu w Japonji"), obleciał na 
skrzydłach pary cały obszar dzierżaw mikada 
i zapewnia, że owe japońskie tory kolejowe są 
jak z porcelany, wagony jak z tektury, loko- 
motywy jak z wachlarzy kó w damskich. W. r. 
1881 — pisze Lauterer trochę z niemiecka, 
trochę po francusku — ulegając ogólnemu me' 
zadowoleniu, cesarz, pomimo całego wstrętu 
swe^^o przeciw tej reformie, przyrzekł nadać 
konstytucję...* W r. 1900 zebrał się pierwszy 
parlament; nieco przedtym ukończono reorgani- 
zację poczt i telegrafów, zaprowadzono przy- 
mus szkolny, u dwom zapańowi^ ceremonjał 
europejski; w r. 1897 zaprowadzono walutę 
złotą, w r. 1898 — nowy kodeks cywilny; ar- 
mję postawiono na stopie wzorowej, dano jej 
broń najświeższego wynalazku. » Przyjrzałem 



się dobrze i zblizka tej armji <— wtóruje dyso- 
nanaowo Ejpling^ dbający przedewszystkim o- 
efektowne oświetlenie szczegółów drobnych.' 
Szeregowcy wyglądają jeszcze jako tako: wzrost 
lalkowaty, kark byczy, szerokie piersi, proete- 
plecy, Inrzttch szczupły. Ale oficerowie — żal 
się Boże. Tworzą oni zbiór najnędzniejszych 
ludzi, na jakich zdobyć się mogła Japonja: w 
okularach, małego wzrostu (nawet jak na Ja- 
pończyków), z zapadłą piersią, sterczącemi ło- 
patkami; rozkazy wydają głosem skrzeczącym,, 
muszą biec kłusa, ażeby nadążyć żołnierzom. 
A jak ubranil kaszkiet francuski, szarawary 
niemieckie, mundur angielski — wszystko ra- 
zem nie przystaje do siebie i obwisa jak szmat- 
ki na kijkach. Nawzajem zachwyca się i uno- 
si Kipling nad łagodnością i miękością oby- 
czajów japońskich, nad łatwością i wdziękiem 
stosunków towarzyskich, nad szczerością i głę- 
bią wzajemnego między jednostkami poszano- 
wania godności ludzkiej i obywatelskie]... Nie- 
stety, alboż to wystarcza? — Więc z kolei 
Lauterer wysuwa na pierwszy plan sztukę, li- 
teraturę, przedewszystkim zaś religję. Zanadto 
wszystko to jakoś poziome, drobne, filigranowe,, 
kruche, choć niezaprzeczenie piękne. Artyści 
malują i rzeibią dzieci i kobiety rozpromienio- 
ne jak marzenie o szczęściu, ale czy nie za 
powierzchownie, nie za płytko? Japończykowi 
,obce są powikłania duchowe, tajemnicze za- 
gadki duszy, subtelniejsze wzruszenia i tęskni- 
ce głębsze. '^ O niebie i piekle nie ma żadne- 
go zgoła wyobrażenia, przyjście na świat czło- 
wieka wita niemal smutkieci i żałobą, śmieje 
się i weseli na pogrzebie... W oczach Euro- 
pejczyka, czyliż nie ma w tym kropli komi- 
zmu? — Być może. Jak na dziś, pewności ty- 
le tylko, że i tę kroplę wypadki najświeższe 
podniosły do wyżyn tragiki jakiejś prawie nad- 
ludzkiej, otoczyły grozą widzeń niemal apoka- 
liptycznych. 

J, Tokartewicz, 

Prus Boleelaw. Najogólniejsze ideały źy^ 
ciowe. Wydanie drugie, przejrzane. Na- 
kładem Jana Fiszera: 8-Ka, str. XIX -f- 
296; Warszawa, 1905. Cena rb. 1.50. 

Praca ta jest owocem tak gorącej miłości 
kraju, tak głębokiej i serdecznej dbałości o do- 
bro publiczne, tak szlachetnej, słowem, myśli 
obywatelskiej, że budząc lub raczej odświeżając 
cześć i szacunek dla jej autora, zmusza do 



Jl 5. 



195 



zajęcia jaknajbardziej pobłażliwego stanowiska 
irzględem usterków logiozoych w zatoteoiu i me^ 
lodzie. Trzy najwyższe ideały Prusa (ideąly 
iydowe): doskonałość, szczęiScie i użytecznoić 
zariugują niewątpliwie na miano ideal6w i ce- 
lem życia być powinny, lecz same sobie chyba 
sankcji nie nadają, ani nie są równo istotne. 
Ideał użyteczności ma pochodzenie najzupełniej 
-objektywne, zewnętrzne i, że tak powiem, przy- 
padkowe: powstaje tylko skutkiem zależności 
jednostki od życia zbiorowego; ideał szczęścia 
nosi charakter podmiotowy i od warunków ze- 
wnętrznych zależny, będąc dla jednostki in ab' 
•straeto jedynie znanym i ważnym; ideał znów 
doskonałości jest wytworem pracy myślowej, 
wynikiem rozwagi i namysłu. On to raczej 
uznawany być może za przypuszczalne ogniwo; 
kojarząc użyteczność ze szczęściem, lecz rozwią- 
zując sprzeczność między niemi, jeszcze nie od- 
powiada na pytanie: gdzie leży ich sankcja? 
Ale to wszystko jest rzeczą filozofji, w życiu 
zaś praktycznym dość spdnlać rady Prusa, 
żeby zostać człowiekiem dzielnym i zacnym. 
Oo do metody wykładów, ta jest zawsze jasna, 
łatwa, niekiedy nawet porywająca i rzewna, lecz 
znów czasami zbyt prosta i mechaniczna. Mó- 
wiąc to, mam zwłaszcza na myśli owe tablice 
i nieskończone podziałki klasyfikacyjne — zgoła 
zbyteczne a nużące. 

Nie mogę skończyć tej króciutkiej notatki, 
nie powtórzywszy raz jeszcze, że w całej książce 
przebija się znane nam czułe, ofiarne i skrom- 
ne serce PruBa, wylane nietylko dla swoich, 
lecz i dla obcych, obejmujące miłością obok 
ludzi: zwierzęta, roshny, ziemię i wody, a nawet 
przedmioty martwe, jak w owej pięknej modli- 
twie Psujaka. Obok rad praktycznych czło- 
wieka doświadczonego, mamy tu najidealniejsze 
zalecenia marzyciela, który twardą maczugę 
zbójców powstrzymać chce słowem miłości lub 
ofiarą klejnotów ducha. 

yizn Stecki, 

Rolnictwo, hodowla. 

Karpiński W. J. dr. Ze stacji RolniezO" 
Cukrowniczej w Jeźótcee. V. Wyniki prac 
i doświadczeń w r. 1904. 8-ka, str. 91. 
Warszawa, 1905. 

Drugi rok dzitJ^lności stacji w Jeżówce z 

rozszerzonym programem, czyli z włączeniem 



w zakres prac zagadnień rolniczych, odznacza 
się obfitym materjałem. 

Pierwszy raz spotykamy się w sprawozdaniu 
tym z doświadczeniami z dziedziny hodowli 
inwentarza. Dotychczas stacje nasze sprawami 
temi się nie zajmowały, tymczasem obecnie 
rozwijająca się hodowla wymagałaby nawet 
stworzenia osobnej instytucji, któraby się zaję- 
ła specjalnie prowadzeniem doświadczeń z tej 
dziedziny. Potrzebę tę zaznacza z naciskiem 
w przedmowie do swego sprawozdania dr. Kar- 
piński. W Jeżówce przeprowadzono doSwiadcte" 
nia % nową wirówką rącwną zbudowaną przez 
Tow. akcyjne Pump- Separator w Sztokholmie, 
a tałcże próbę ze spasaniem cukrzanki owsia- 
nej i otrębowej, pierwszej przez konie, drugiej 
przez krowy. 

Cały szer^ doświadczeń dotyczył sprawy 
buraków cukrowych* Znajdujemy w tym dzia- 
le prćhy B opielaczami do buraków, wyrabia- 
nemi przez fabrykę J. Zawadzkiego w Wierzb - 
niku i przez fabrykę Fr. Dehne'go z Halber- 
stadtu, dalej wyniki doświadcneń nad produkcją 
buraków g rośnych odmian nasion i do^iadcMe- 
nia M róiną uprawą buraków cukrowych. Pod 
tym ostatnim tytułem zamieszczono sprawo- 
zdanie z porównania uprawy płaskiej i redli- 
nowej, określenie najwłaściwszego czasu siewu 
buraków, najwłaściwszego przerywania bura- 
ków, najwłaściwszej głębokości przykrycia na- 
sion buraków, wreszcie zbadanie skuteczności 
różnego sposobu użycia nawozów potasowych. 

Prócz dotyczących specjalnie baraków, prze- 
prowadziła stacja cały szereg doświadczeń z 
uprawą innych roślin zbożowych i okopowych. 
Doświadczenia te były dwojakiego rodzaju: 
nawozowe i z różnemi odmianami roślin upra- 
wnych. 

Doświadczenia nawozowe były prowadzone 
zbiorowo w różnych okolicach kraju i w ró- 
żnych majątkach, z oziminami, jarzynami i 
ziemniakami. Do prób z odmianami użyto 
pszenicy, jęczmienia i ziemniaków. 

Bardzo ciekawe zagadnienia z fizjologji ro- 
ślin porusza dr. Karpiński w rozdziale rozwój 
roślin w zależności od przebiegu pogody, O ile 
zagadnienie powyższe jest szczególnie interesu- 
jące dla teoretyków, o tyle praktyków zająć 
powinna rozprawa na \/qvmX:, fdkie odmiany oko- 
powych utywać na pasze?. Na zakończenie wy- 
' liczenia treści sprawozdania stacji w Jeżówce 



196 



Kt 5. 



dodać musimy, że wykonano tam w ciąga ro~ 
ku 1904:-go 746 analiz i prac w laboratorjum 
i odpisano na 248 listów. 

Nie możemy na tym miejscu zapuszczać się 
w szczegóły doświadczeń, a nawet podawać ich 
rezultatów. Chcemy jeno krótko zaznaczyć, że 
sprowozdanie d-ia Karpińskiego odznacza się 
niezwykłą prostotą i jasnością układu. Użyt- 
kuje on cyfry i spostrzeżenia poczynione w cza- 
sie doświadczeń umiejętnie, wyprowadza wnio- 
ski pewne i jasne. Stąd płynie z zapoznania 
się ze sprawozdaniem jego korzyść dwojaka 
czytelnik zdobywa nowe wiadomości i uczy się 
obserwować i wyciągać wnioski ze spostrzeżeń 
poczynionych przy obserwacji życia roślin u- 
prawnych. Sprawozdania ze stacji w Jeżówce 
zasługują w zupełności na to, by zarówno teo^ 
retycy, jak i praktycy, rolnictwem się zajmu- 
jący, zapoznali się z niemi. 

St, Kozicki, 

Technika. 

Rosenberg E. Elektrotechnika prądu sil- 
nego. Wykład popularny dla techników, 
monterów, maszynistów, ślusarzy i t. d. 
Przełożył Zygmunt Straszewicz. 8-ka, 
str. 371; z 278 rysunkami. Warszawa, 
1904. Wydawnictwo stowarzyszenia te- 
chników. Skł. gł. w ks. E. Wende i S-ka. 
Cena rb. 2.40. 

Elektrotechnika prądu silnego £. Bosc^nberga 
w tłumaczeniu p. Z. Straszewicza jest pierw- 
szą książką z dziedziny elektrotechniki wyda- 
ną w języku polskim, która uwzględnia w je- 
dnakowym stopniu wszystkie główne działy za- 
stosowania w technice prądu silnego. Po krót- 
kim przedstawieniu zasadniczych zjawisk ele- 
ktrycznych w I-ym rozdziale na 37 stronicach 
i zasadniczych zjawisk magnetycznych w roz- 
dziale Il-im na 42 stronicach, następny roz- 
dział lll-ci obejmuje opracowaną pobieżnie 
teorję, budowę i nieco bardziej szczegółowo 
obsługę dynamomaszyn prądu stałego. 

W rozdziale IV-ym przedstawiona jest isto- 
ta działania motorów elektrycznych stałego 
prądu; dosyć szczegółowo omówiona jest spra- 
wa obsługi tych motorów i pokrótce przedsta- 
wione są zastosowania. W rozdziale V-ym, po- 
święconym akumulatorom, znajdujemy, oprócz 
pobieżnego przedstawienia działania i urządze- 
nia akmualatorów, wiadomości co do zastoso- 



wania, obsługi i dodatkowych przyrządów,, 
które się stosują w instalacjach akumulatoro- 
wych. 

Cały rozdział VI-ty, zawierający cztery stro- 
ny, przeznaczony został na omówienie sprawy 
równoległego biegu gieneratorów prądu stałego. 
W rozdziale VII-ym znajdujemy przedstawie- 
nie działania i urządzenia lamp elektrycznych,, 
żarowych i łukowych, nie pominięto tu i naj- 
nowszych lamp żarowych Nernsta i osmowej. 

W rozdziale VIII-ym przedstawione są za- 
sadnicze własności prądu zmiennego i wyja- 
śniono zastosowanie wykresów dla uzmysłowie- 
nia takiego prądu. 

Rozdział IX- ty poświęcony jest gieneratorom. 
prądu zmiennego, istotnym cechom ich budo- 
wy i działania w biegu równoległym. 

W rozdziale X-ym opisane jest pokrótce 
działanie motorów synchronicznych, motorów 
z kolektorem (prądu zmiennego) i transforma- 
torów ruchomych. 

Rozdział Xl-ty poświęcony został przedsta- 
wieniu własności, otrzymywania i zastosowania 
prądu dwufazowego i trójfazowego; głównie 
uwzględniono urządzenie i działanie motorów 
prądu trójfazowego i po części jednofazowego*. 

W rozdziale XII-ym znajdujemy wzmiankę 
o charakterystycznych cechach urządzeń o prą- 
dzie silnym wysokiego napięcia, a zarazem 
szereg przestróg co do zachowania środków 
ostrożności przy obsłudze takich instalacji i 
w końcu wzmiankę o zasadach urządzenia i ce- 
lu ustawiania piorunochronów zabezpieczają- 
cych instalacje od wyładowań elektryczności 
atmosferycznej. 

Kzecz w całej książce jest przedstawiona 
bardzo przystępnie; dla ułatwienia myślowej, 
pracy czytelnika tłumacz słów nie żałował 
i każdą sprawę trudniejszą oświetlał za pomo- 
cą prostych przykładów liczlwwych; szczegól- 
nie zasługuje na uwagę bardzo obrazowe przed- 
stawienie znaczenia oporników przy regulacji 
lamp łukowych. W niektórych miejscach przy- 
dałoby się jednak jeszcze kilka rysunków dla 
łatwiejszego zrozumienia omawianego przedmio- 
tu (np. na str. (36, gdzie jest mowa o boczni- 
ku w amperomierzach). 

Względem terminologii tłumacz zajmuje sta- 
nowisko niezależne, po za kilku wyrazami, co 
do właściwości których można by się spierać, 
słownictwo jest wogóle dobrze dobrane, zupdnie: 



M5. 



197 



zrozumiale i nie rażące. Książka Bosenberga 
w przekładzie, a właściwie poczęści w przerób- 
ce p. Straszewicza, powinna znaleźć uznanie 
pośród czytelników i pewno przyniesie nie ma- 
łą korzyść wszystkim tym, którzy, mając do 
czynienia z instalacjami elektrycznymi, zechcą 
zdobyć podstawowe wiadomości teoretyczne. 

Ci zaś, co mają studjować teorję elektro- 
techniki, ubraną w ścisłą szatę matematycznych 
wzorów, znajdują w tej książce zjawiska, nawet 
zawiłe, przedstawione w słowach prostych i 
treściwych, nie maskujących istoty omawianej 
rzeczy. Po przestudjowaniu przedmiotu w for- 
mie elementarnej będzie im bez porównania 
łatwiej zorjentować się w ścisłym matematycz- 
nym rozważaniu tych samych zjawisk, głownię 
ze względu na łatwiejsze uzmysłowienie sym- 
bolów matematycznych i na to, że zgóry bę- 
dzie już dobrze znany cel, do którego te rozu- 
mowania prowadzą. 

M, Poiaryski. 

Technik. Podręcznik opracowany we- 
dług niemieckiego pierwowzoru, wyda- 
nego przez stowarzyszenie „Hutte**, T. J, 
8-ka, str. XXV + 1213, Warszawa 1905. 
Wydanie staraniem komitetu redakcyj- 
nego. Skład główny w księgarni Gebeth- 
nera i Wolffa. Cena rb. 4, w opr. rb. 5. 

Według przedmowy, „celem niniejszego wy- 
dawnictwa jest danie technikom polskim obszer- 
nego podręcznika w języku ojczystym; z celem 
tym związał się zarazem cel drugi, stokroć mo- 
że ważniejszy: przyczynienie się do przyswoje- 
nia technicznemu językowi naszemu wyrazów- 
nictwa rodzimego, dążącego do wyplenienia zeń 
cudzoziemszczyzny wogóle, a zwłaszcza niem- 
czyzny, wszechwładnie dotąd w nim panującej^. 

Wydawnictwo to zostało uskutecznione przez 
grupę osób, która wydzieliła się z komisji, wy- 
branej przez sekcję techniczną Towarzystwa po- 
pierania przemysłu i handlu, dla zajęcia się 
sprawą urzeczywistnienia budowy Politechoiki 
Warszawskiej. 

Powyższe grono osób wybrało zpośród sie- 
bie komitet redakcyjny, który, stosownie do 
potrzeby, uzupełniał swój skład. Do redakcji 
należeli pp. Eberhard JuljaOy Gryżewski Jan, 
Hofman Józef, Lewenberg Alfons, Lisiecki Sta- 
nisław, Lutosławski Marjan, Michalikowski Jan, 
Obrębowicz Kazimierz, Podworski Aleksander 
i Żerański Tadeusz. 



Poza tym w tłumaczeniu i opracowaniu tre- 
ści brało udział wiele innych osób. 

Szczególną uwagę komitet redakcyjny zwró- 
cił na drobiazgowe i sumienne opracowanie 
słownictwa, a także na przystosowanie treści 
podręczniJca do potrzeb techników w trzech 
dzielnicach Polski, a mianowicie: zaborach ro- 
syjskim, austryackim i niemieckiuL 

Dla ułatwienia korzystania z podręcznika 
osobom ms^o obeznanym ze słownictwem pol- 
skim, a poza tym i ze względu na znaczną 
ilość nowotworów, co do których znaczenia mo- 
gły by wyniknąć wątpliwości, podane są w koń- 
cu podręcznika dwa krótkie słowniczki tech- 
niczne: niemiecko-polski i rosyjsko-polski, poza 
tym w szczegółowym alfabetycznym spisie rze- 
czy podane są równolegle z polskiemi nazwy 
rosyjskie i niemieckie. 

Układ i treść podręcznika „Technik^ przed- 
stawia się jak następuje: 

Dział pierwszy zawiera najważniejsze dane 
z matematyki: tablice potęg, pierwiastków, lo- 
garytmów i t. d. Arytmetyka i algiebra, funkcje 
kołowe i hyperboliczne, rachunek różniczkowy 
i całkowy, rachunek prawdopodobieństw i teo- 
rja błędów, gieometrja analityczna, pola po- 
wierzchni i objętości brył, półperspektywiczne 
rzuty równoległe. 

Dział drugi: Mechanika: gieometryczue' pra- 
wo ruchu, statyka ciał satywnych, dynamika 
ciał sztywnych, opory spowodowane tarciem, 
statystyka cieczy, dynamika cieczy, mechanika 
gazów i par. 

Dział trzeci: ciepło. 

Dział czwarty : Wytrzymałość materjałów, 
prawa ogólne i spółczynniki doświadczalne, wy- 
trzymałość prętów prostych, wytrzymałość sprę- 
żyn, wytrzymałość płyt i naczyń. 

Dział piąty: części maszyn: złączniaki, obrot- 
niaki, wciągniki, wstrzymniki, tłoczniaki, napęd 
korbowy, przewodniki, równiaki. 

Dział szósty: robniki (silnice robocze): obra- 
biarki, dźwignice, dźwigi, wyciągi, przenośniki 
i podnośniki, dmuchawy i kompresory. 

Dział siódmy: silniki: żywe, wodne, parowe, 
spalinowe i kotły parowe. 

Co do tego o ile treść podręcznika „Tech- 
nik" odpowiada celowi, nie może chyba być 
dwuch zdań, ze względu na to, że podręcznik 
niemiecki, według którego opracowano wydanie 
polskie, jest powszechnie uznany za bardzo do- 



198 



J& 5. 



bry. Może być tylko niezgodność zdań co do 
wartości użytej terminologii; w tym względzie, 
jak widać z przedmowy, autorowie sarninie uwa- 
żają, żeby wyrazownictwo to było najlepsze, jakie 
można stworzyć, i ogłosili nawet konkurs na 
ulepszenie t^o słownictwa; w tym względzie 
uważano jednak, że najlepszym sędzią — prak- 
tyczne zastosowanie wyrazów; te z nich, które 



będą naprawdę odpowiednie, rozpowszechnią się 
w piśmiennictwie i w mowie, i przetrwają czas 
dłuższy, inne zaś zaginą. 

Względem zewnętrznej strony wydawnictwa, 
należy zauważyć, że nie ustępuje ono w niczym 
podręcznikowi niemieckiemu. 

M, Poiaryski, 



Pragnąc ułatwić porozumienie się pomiędzy autorami i tłumaczami z jednej a wy- 
dawcami z drugiej strony, otwieramy łamy pisma naszego bezpłatnie dla zawiadomień: 
a) ze strony .autorów i tłumaczów o pracach gotowych Już, będących w robocie, iub 
wreszcie dopiero zamierzonych, dia których posruk^iją ori nakładców; b) ze strony wy- 
dawców o poszukiwaniu autorów dia planowanych dzieł lub wydawnictw i tłumaczów dia 
dzieł, pisanych w Językach obcych. 



Poszukuje się nakładcy na zamierzony przekład na język polski dzieła „Cours de 
pedagogie par Gabriel Corapayr^?". Bliższych objaśnień udziela sekretarka kursów im. A. Bara- 
nieckiego, Kraków, Karmelicka 36. 



KRONIKA. 



— Firma H. Altenberg we Lwowie, przystę- 
pując do wydawnictwa p. t. „Kultura polska^ 
w formie niewielkich książek, mających się uka- 
zywać w pewnych odstępach czasu, ogłasza się 
za pośrednictwem To w. „Polska sztuka stoso- 
wana** konkurs drukarski na ozdobienie egzem- 
plarza takiej książki na warunkach następują- 
cych: 

Konkurs składa się z dwóch części: 1) rysun- 
ku okładki zewnętrznej i 2) papieru okładkowe- 
go wewnętrzn^o (t. zw. Vorsatzpapier). 1) Ry- 
sunek okładki, rozmiaru 13 X l^-^ cm., ma 
uwzględniać napis „Kultura polska", tom — , 
z pozostawieniem miejsca na tytuł i nazwisko 
autora, wreszcie firmę: H. Altenberg we Lwo- 
wie; na grzbiecie książki, grubości 1 cm., który 
może być również ozdobiony, ma być pozosta- 
wione miejsce na tytuł książki, na tylnej zaś 
stronie okładki mają być umieszczone incjały 
firmy: H. A. 2) Rysunek papieru okładkowego 
wewnętrznego ma zawierać na lewej stronie, to 
znaczy na wewnętrznej stronie okładki, ex libris, 
z pozostawieniem miejsca na wpisanie nazwiska 
posiadacza książki. 

Rysunki mają być zastosowane do wykona- 
nia za pomocą zwykłych klisz cynkowych (bez 
siatki) w jednym kolorze, przyczem winien być 
również zaprojektowany kolor tła papieru. Roz- 
miary rysunków: dwa razy naturalna wielkość, 
to znaczy 26X^3 cm. i grzbiet 2 cm. 



Nagroda za całość (okładka i papier okładko- 
wy) wynosi 300 koron. W razie, jeśli będzie 
uznana za dobrą tylko jedna część konkursowej 
pracy któregokolwiek z utworów, nagroda może 
być podzielona w t«m sposób, że autorowie pro- 
ponowanych do nagrody prac otrzymają: za 
okładkę 200 koron, za papier okładkowy 100 
koron. Pożądane jest jednak uzyskanie za po- 
mocą konkursu całości jednego autora. Nagro- 
dzone prace pozostają własnością firmy H. Al- 
ten berga, która zastrzega sobie nadto prawo 
pierwszeństwa w nabyciu innych prac na kon- 
kurs nadesłanych. 

Sąd konkursowy stanowi komif^ja rozpoznaw- 
cza Tow. ^Polska sztuka stosowana^, do której 
zaproszony też będzie przedstawiciel firmy II. 
Al ten berga. Członkowie stałej komisji rozpo- 
znawczej Towarzystwa, którzy sami stają do 
konkursu, udziału w sądzie nie biorą. 

Termin dla nadsyłania prac pod adresem To- 
warzystwa „Polska sztuka stosowana^ (Wolska 
14) w Krakowie upływa d. 15-go czerwca r. b. 
w południe. Termin ten oznacza nie czas wy- 
słania pracy na konkurs, lecz czas otrzymania 
jej w Towarzystwie. 

— W du. 29 kwietnia r. b. otwarto i oddano 
na usługi publiczności zbiory, gromadzone od 
szeregu już lat przez Muzeum przemysłu i rol- 
nictwa przy Krakowskim Przedmieściu. Zbio- 
ry powstały z przygodnych darów prywatnych 
i tym się tłumaczy ich dorywczość. Zawierają 
one jednak w sobie ciekawe i cenne okazy a nie- 
kiedy i charakterystyczne kolekcje całe. Złoży- 
ły się na nie, między innemi, zbiory prof. Jur- 
kiewicza, Pawińskiego, Jagmina, krystalogra- 



JA 5. 



199 



ficzna kolekcja p. Bogdana Zatorskiego, zbiory 
z dziedziny, ńlusarstwa artystycznego Romana 
Szewczykowakiego, kolekcja odmian soli z Wie- 
liczki i okazów kopalnych z Kałusz, kolekcja 
przekrojów gleb w naturalnej wielkości dra Sem- 
połowskiegOi kolekcje z podróży po Chinach 
i Japonji d-ra Czackiego i p. Pawia Broczkow- 
skięgo, okazy z Mongolji p. Cohna, zbiory z Af- 
ryki pp. Janikowski^o i Bornsteina, zbiory et- 
nograficzne Karłowicza i liczne z innych źródeł 
przyczynki 'do etnografji polskiej, zbiory archeo- 
logiczne i t. d. Nowe to muzeum zajmuje dwa- 
naście sal, a odpowiedni przewodnik sporządził 
p. Józef Leski/ dyrektor instytucji. 

— W Elblągu dn. 27 z m. zmarł Henryk 
Nitschmann, pisarz niemiecki, znany tłumacz 
poetów polskich na język niemiecki i autor dzie- 
lą p. t. „Gęschichte der polnischen Literatur^. 

— Warszawskie Towarzystwo farmaceutycz- 
ne, w celu zachęcenia do udziału w piśmiennic- 
twie zawodowym, wyznacza trzy nagrody za 
najlepsze artykuły treści dowolnej, drukowane 
w orgam*e Towarzystwa „Wiadomości farmaceu- 
tyczne** w ciągu roku 1905. Nagrody rb. 75, 
50 i 25 przyznane będą autorom odznaczonych 
artykułów w styczniu 1906 r., niezależnie od ho- 
norarjum autorskiego. 

— W dn. 22 kwietnia, w Wiedniu zaczęło 
wychodzić wydawnictwo p. t. „Polnische Cor- 
reepondenz^. Wydawcami są pp. Adam Nowic- 
ki 1 Oswald Obogi. Zadaniem wydawnictwa jest 
informowanie prasy wiedeńskiej, a za jej pośred- 
nictwem i o^^ólu zagranicznego, o sprawach i rze- 
czach polskich. „Polnische Correspondenz* wy- 
chodzi w charakterze rękopisu. 



CZASOPISMA. 



— Architekt. Marzec. Dr. Klemens Bąkow- 
ski, „O konserwacyi zabytków przeszłości**; 
K. Iwanicki, „Korpus kadetów w Sumach, 
gub. charkowska**; W. Kozłowski i A. Nie- 
niewski, „Willa A. Hozera w Milanówku pod 
Warszawą**; S. Odrzy wolski, „Bramka przed 
kaplicą Wazów w katedrze na Wawelu*; A. 
Czunko, Projekt kościoła w Rybnej; Wł. Ekiel- 
ski i A. Tuch, „Witraże w kościołach w Sta- 
romieściu i w Starochocinie pod Sanokiem. 

— BIbllotoka Warszawska. Kwiecień. Dr. 
L. Kubala, „Drugie „Liberum Veto*; K. Zdzie- 
chowski, „Przemiany. Powieść współczesna** (d. 
c); A. Mazano wski, „Symbol w nowej poezyi 
polskiej** ; A. Radziszewski, „Nowy traktat 
handlowy**; J. Kaczkowski, „Z najnowszej lite- 
ratury niemieckiej* ; W. Bogusławski , „Na 
scenie i na estradzie**; W. M. Kozłowski, „Pu- 
łaski w Ameryce**. 

— CzasopItiBO galie. Towarzystwa aptekar- 
skiego. Kwiecień. M. Duclaux, „O koloidach**; 
„Nowa organizacya aptekarstwa w parlamen- 



cie; „Nowe leki**; Farmacya za granicą w 4-ym 
kwartale 1904 r.**. 

— Czasopismo Lekarskie. Luty — Marzec. 
W. Puławski (Radziejów), „Przyczynek do le- 
czenia płonicy surowicą swoistą z pracowni 
prof. Bujwida*; H. Fidler (Radom), „O Ty^ 
phus diagnosticum Fickera*; J. Żenczykowski 
(Płock), „Sześć przypadków włośnicy* (dokoń- 
czenie); J. Brudziński (Łódź), „Słów kilka 
o postępach szpitalnictwa dziecięcego; J. Ma- 
zurkiewicz i W. Sochacki, „Drugi rok zakładu 
dla umysłowo i nerwowo chorych w Kocha- 
nówce**; J. Jaworski (Warszawa), „Warunki 
rozwoju naszych miast i miasteczek w świetle 
istniejących przepisów i liczbowych danych** ; 
Towarzystwa lekarskie prowincyonalne. 

-- Ekonomista. Tom I, zeszyt I. St. Szcze- 
panowski, „Potrzeby przemysłu krajowego (mo- 
wa w sejmie galicyjskim w sprawie podniesie- 
nia górnictwa w Galicyi); J.Arnold, „Podziel- 
ność i niepodzielność własności ziemskiej**; J. 
Kościuszko-Walużynicz, „Historya komunika- 
cyi w państwie rosyjskiem**; W. Leppert, „Er- 
nest-Abbe"; B. Wasiutyński, „Listy z Nie- 
miec*; St. A. Kempner, „Bezrobocie*; Kroni- 
ka ekonomiczna; Położenie ekonomiczne; Roz- 
biory i sprawozdania. 

— Eos. Rocznik X, zesz. II, za rok 1904. 
Sinko Th., „De Jovis Homerici caeruleis su- 
perciliis**; Tenże, „Ad Theocr." XI, 72 i Bqq.; 
Tenże, „Fragm. com. ad esp. 1203 Kock**; 
Miodoński Adam, ^O świadectwie duszy Ter- 
tuUiana**; Biatt G., „O pierwiastkach dwuzgło- 
skowych w językach indoeuropejskich*; Sinko 
Tadeusz, „Szymonowicz i Kallimach"; Rzepińska 
St., „Modele prof. dr. Hensella używane przy 
nauce filologii klasycznej** ; „Sprawozdanie 
z czynności Towarzystwa filologicznego za r. 
1904*. 

— Fotograf Warszawski. Kwiecień. J. Ja- 
roszyński , „Sredniowieczyzna** ; Al. Karoli, 
„Rys historyczny, teorya kopiowania, tonowa- 
nia (barwienia) i utrwalania odbić na papie- 
rach chlorosrebmych*; „Rok sprawozdawczy 
Warsz. Kasy przezorności i pomocy dla Foto- 
grafów**. 

— Ginekologia. Marzec. „Sprawozdanie z dzie- 
sięciolecia fl893— 1903) kliniki położniczo-gi- 
nekologicznej Uniwersytetu Jagielońskiego rad- 
cy dworu prof. Dr. H. Jordana**; I. Dobrowol- 
ski (Kraków), „Sprawozdanie z kliniki położ- 
niczej krakowskiej (c. d.); A. Czyżewicz (Lwów), 
„Kilka uwag w sprawie leczenia drgawek po- 
rodowych"; F. Neugebauer (Warszawa), „Trzy 
spostrzeżenia zwężenia miednicy różnego po- 
chodzenia^ z 12 rysunkami (dok*); Towarzystwa 
lekarskie. 

— Homiletyka. Kwiecień. Jedno z zagad- 
nień społecznych a duszpasterz** (Własność 
dzieci małoletnich i pełnoletnich) (dokończenie); 
„Sposób postępowania duszpasterza, aby po- 
zyskał miłość i zaufanie u swych paranan 
(dokończ.); „Wyższy katechizm ludowy*; „Ka- 



200 



Jft5. 



zania na niedziele'' ; „Kazania przygodne^ ; 
„O rozciągłości dekretu „Tametsi"; „Nowe we- 
zwanie dodane do Listu O Najsw. Imieniu 
Jezus. 

— Krytyka. Kwiecień. „W chwili osobliwej, 
Stanisław Brzozowski, Leopold Staff (studyum), 
Michał Luśnia, „Niepodległość Polski a ma- 
teryalistyczne pojmowanie dziejów; Kazimierz 
Bakowski, ^Z więzienia pruskiego" (c. d.): In- 
formator, Polska a Partya Socjalistyczna**; 
Wincenty Brzozowski, „Z Epizodów, poezyę**; 
Wilhelm Feldman, „Sprawa teatralna**; Jan 
Sten, Stanisław Brzozowski, charakterystyka; 
S., Ruch młodzieży szkolnej w Królestwie 
Polakiem. 

— Krytyka Lekarska. Maj. W. Matemicki, 
„Hypoteza budowy zarodzi**; W. Biegański, 
„O celowości w zjawiskach patologicznych** 
(dokończenie); M. Bornstein, ^ Wobec niebez- 
pieczeństwa**; A. Żurakowski, » Nieco o walce 
z cholerą**. 

— Lekarz Homeopata. Kwiecień. „Naukowe 
leczenie chorych*; „Powody, przemawiające za 
usunięciem przymusowego szczepienia ospy** 
(dokończenie) ; „Jak szczepienie chroni od 
ospy; „Sprawozdanie Towarzystwa Zwol. Hom. 
za r. 1904". 

~ Miesięcznik pedagogiczny. Marzec. Mi- 
kołaj Bej z Nagłowic (w czterechsetną rocznicę 
urodzin, dok.); „Wychowanie młodzieży w Pol- 
sce od XIV aż do pierwszej połowy XVn w. 
w świetle opisu W. A. Maciejowskiego, wstę- 
pem i objaśnieniami opatrzył X. X. X.*^ (c. d.); 
Zenon Koch, „Z chwui bieżącej**; „Myśh nie- 
politycznego o naszej polityce**; -Tępe umysły**; 
„Słowo o tytułach**; K. M. Jan Kymorz, „Spra- 
wozdanie z posiedzenia cieszyńskiego Kółka 
pedagogicznego. 

— Ognisko. Marzec. Dr. J. Lipski, „Pa- 
nowanie tłumu**; „Wzór energii* (Wielkie chwi- 
le w życiu Stanley'a); W Gomulicki, „Z prze- 
szłości i uliczek warszawskich**; Erckmann- 
Chatiiar, ^Waterloo, powieść**; L. Lepszy, „Za- 
mek na Wawelu** (Jego historya i jego odno- 
wienie); A. Zakrzewski, „Język międzynarodo- 
wy esperanto** (historya, gramatyka, teksty); 
„Dziwolągi świata zwierzęcego; L. Boussenard, 
„Narzeczona z Meksyku" (powieść); Filozof, 
„Nowela M-n**; Or-Ot, „Marzec**; E. Żmijew- 
ska, -Sprawy kobiece^ ; „Japonia i Japoń- 
czycy**. 

— Oszczędność Nr. 4. Dr. Aleksander Ma- 
łaczyński, „O połączeniu kredytu hipotecznego 
z ubezpieczeniem zyciowem** ; Józef Kusz , 
„Fundusze do obrotu u Kas oszczędności; W. 
Ś., „Wkładki podwojone i wkładki zadawnione**; 
Józef Ingwer, „W sprawie konwersyi zale- 
głych pożyczek hipotecznych; A. Ossoliński, 
„Terminy wypowiadania wkładek w Saksonii. 

— Poradnik Językowy. Kwiecień. Kazimierz 
Nitsch, „O ogólnych zasadach ortograficznych: 
2. Pisownie, etymologiczna, morfologiczna 1 zwy- 
czajowa"; „O język polski w korespondencyi 



handlowej*'; „Zapytania i odpowiedzi**; „Roz- 
trząsania**; B. Dyakowski, „Jeszcze mohylew- 
ski czy mohylowski; VI L W., ^Może pan do 
do mnie pozwoli. Duży czy wielki**; „Jan Ste- 
pecki, „Zespół a zestrój**; Roman Zawiliński, 
„Morga polska a francuska**; Jan Magiera, 
^Gadulstwo*. 

— Poseł związku śląskich katolików. „Przez 
lud dla Boga i ludu^, Cieszyn; „Poseł u go- 
spodarza**; „Związek śląskich katolików w r. 
1904**; „Przebieg walnego zgromadzenia „związ- 
ku^ w dniu 11 lutego b. r.**; „Nasz program 
w zarysach^; „Tolerancya** protestancka wzglę- 
dem katolików^; „O nierozerwalności małżeń- 
stwa**; „Kilka uwag pod adresem „Słowa pol- 
skiego^ we Lwowie**; „Zwyczaje prowadzące do 
pijaństwa; „Z rachu „Los von Bom**. 

— Postęp okulistyczny. Marzec. Dr. Konrad 
Bumszewicz, „O guzach gruźliczych naczyniów- 
ki**; „Wpływ wrażeń psychicznych na powsta- 
wanie napadu jaskry; K. W. Majewski, „Do- 
roczne zebranie brytyjskiego towarzystwa lekar- 
skiego*. 

— Przegląd hygieniczny. Kwiecień. Dr. Jó- 
zef Barzycki, „Sprawozdania roczne o inspek- 
cyach w r. 1902" (c. d.); Dr. Kazimierz Pa- 
nek, „Jarstwo wobec nowoczesnej wiedzy* (c. 
d.); dr. Pręgowski, „O łaźniach ludowych we- 
dług odczytu, wygłoszonego staraniem lwow- 
skiego Towarzystwa hygieniczn^o** (c. d.) ; 
Walne zgromadzenie Towarzystwa hygienicz- 
nego dnia 12 marca 1905". 

— Przegląd kośeieiny. Marzec. X. dr. Ta- 
deusz Trzciński, „Nieznana Praca Balcera Pstro- 
końskiego** (dok.); X. dr. Stanisław Trzeciak, 
^Chrystus Pan a współcześni mu ludzie** (c. d.); 
A. V., „Rodzina Andrzeja Krzyckiego"; X. 
Czesław Meissner, Patronat kościelny w świe- 
tle powszechnego pruskiego prawa krajowego** 
(c. d.); X. Stanisław Okoniewski, ^Lekcye 
i ewangelie w najnowszem wydaniu warszaw- 
skiem**; X. Jan Piotrowicz, „X. Jan Nosko- 
wic jako katecheta^ „Dekret Stolicy Apost. 
o beatyfikacyi M. Zofii Barat**; X. Stanisław 
Okoniewski, ^Organizacya kościoła w Anglii 
(dokończenie). 

— Przegląd polski. Kwiecień. Marya z Tre- 
derów Szemoekowa, „Dworek na Chorążczyź- 
nie, wspomnienie**; dr. Adam Krzyżanowski, 
„Socyalizm i anarchizm w świetle najnowszej 
literatury polskiej; dr. Józef Flach, „Z najnow- 
szej literatury dramatycznej Niemiec; „Sprawy 
krajowe, XXVII, Aleksander Dąmbski**; „Obec- 
ny proces przemiany podziału własności ziem- 
skiej w Galicyi**; Stanisław Tarnowski, „Ksiądz 
Henryk Jackowski S. J. wspomnienie pośmiert- 
ne**; tenże, „Henryk Kieszkowski, wspomnienie 
pośmiertne**; „Kronika literacka przez dra T' 
Grabowskiego* CBriickoer, „ Różno wiercy*), dra 
J. Flacha (Balicki, „Bolesław Śmiały**) i H. 
Beinholda; „Z literatury powieściowej przez 
dra J. Flacha i A. M. L.**; Witold Noskow- 
ski, „Muzyka w Krakowie**. 



Jtt 5. 



201 



— Przegląd powszechny. Kwiecieó. Ks Sta< 
nisław Zaleski T. J., „O. Henryk Jackowski 
T. J.**; dr. Wł. Czerkawski, ^Refleksye z po- 
wodu wojny rosyjsko-japońskiej^ (c. d.); kb. 
Leonard Lipkę T. J., „Z naszych spraw spo- 
łecznych**, Nowy projekt „reformy ubezpiecze- 
nia robotniczego^; dr. Korneli Heck, „Spór 
o .Bogurodzicę**; ks. J. Roztworowski, ^Pod 
dzisiejszą apologety kę", „Z nowych kierunków 
myśli katolickiej, na tle broszury prof. Ma- 
ryana Zdziechowskiego „Pestis perniciossima*' 
{c. d.); Walery Gostomski, „Wagneryanizm 
i wagier^sci*; ks. Wiktor Wiecki T. J., -Spra- 
wy Kościoła**; ks. K. Czaykowski T. J., „Ar- 
cybiskup między młodzieżą*; dr. Leonard Lep- 
szy, .0 przeBzłosci zamku krakowskiego i spra- 
wie J€«o restauracyi** (dok.); Teod. Jeske-Choiń- 
ski, „Listy z Warszawy*. 

— Przegląd prawa i Admlnistracyi. Kwiecień. 
Prof. dr. Aleksander Doliński, Projekt ustawy 
o spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością**; 
dr. Henryk Jaworski, „Stosunki ekonomiczne 
w Galicyi pod panowaniem Austryi** (dok.); 
dr. Jan Paygert, „Zbrodnicze zaniechanie, stu- 
dyum z prawa karnego* (c. ó.); dr. Józef 
Biihn, „O restauracyi podłaą obecnej procedu- 
ry cywilnej** (c. d.); dr. Godzimir Małachow- 
ski, „Uwagi o studyach rządowych do refor- 
my administracyi"; J. P. M. i dr. Zygmunt 
Griinzweig. „Praktyka cywilnosądowa**; dr. 
Zygmunt Gargas, „Praktyka administracyjna**; 
„Zbiór ogłoszeń firmowych trybuniJów han- 
dlowych**, nr. 4. 

— Przyjaciel Zwierząt. Marzec. „Zwierzęta 
w Japonii** (z 5-ciu iluBtracyami); „Zwierzęta 
w sztuce**; „Opieka nad zwierzętami a peda- 
gogika**; „To i owo**; „Ofiary**; „Jaki pożytek 
przynoszą nam ptaki**; „Uwagi na czasie dla 
gospodyń** (z ilustracyą); „Ulepszona podko- 
wa**; „Jak ratować zwierzęta podczas pożaru?**; 
„Do hodowców bydła** (Odezwa związków ho- 
dowlanych przy Towarzystwach rolniczych: 
warszawskim i siedleckim**; „Jarzębina''; „Co 
dzieci uczynić mogą dla zwierząt?**; „Miłek** 
(nowella z Uustracyą); ^Alkoholizm u zwierząt**. 

— Pszczelarz I Ogrodnik. Miarzec. Ster, 
„Bok piąty działalności Kasy Eolników i Ogrod- 
ników**; K. Werner, „Oznaki zewnętrzne stanu 
pszczół**; Brzóska, „Zagonowa,, redlinowa i pła- 
ska uprawa warzyw**; Skr., „Rabata** (z ry- 
snnkiem); A. Maciejewski, „Gwoździki**, „Mał- 
gorzata**; K. Emich, „Przyspieszanie dojrzewa- 
nia winogron**; J. Froń, „Z Ameryki*; A.M. 
„Gryża i pospolita**; „Badania i spostrzeżenia^; 
„Dla pszczelarzy**; „Dla Ogrodników**. 

— Rocznik krakowski, wydaw. Tow. miło- 
śników hist. i zabytków Krakowa pod red. prof. 
dra St. Krzyżanowskiego. Tom VII. Ptaśnik 
Jan, „Bonerowie*; Długopolski Edmund, „Bunt 
wójta Alberta**; Rymar Leon, „Udział Krako- 
wa w sejmach i sejmikach Ezeczypospolitej**; 
„Sprawozdanie Tow. Miłośników histoi^^i i za- 
bytków Krakowa za r. 1904**. 



-^ Ruch chrześcijańsko-spoleozny. Kwiecień. 
Antoni Wysłouch, „ Prosty tucya i jej skutki**; 
Adam Woroniecki, ^Ogrody robotnicze** (dok.); 
X. W. Beiter; „Niedomagania w zarządzaniu 
kasami chorycii"; dr. Teodor Rzymski, „Wy- 
chodztwo włoskie a akcya bpa Bonomoli'ego**; 
S. S., „O umowie taryfowej między pracobior- 
cami a pracodawcami**; Bronisław Kuczyński, 
„Kilka słów o sercu i jego znaczeniu**; ^Ruch 
ekonomiczno - społeczny*' ; „Socyalna obrona 
prawna". 

— Świat Słowiański. Kwiecień. K. Żegota^ 
„Finanse rosyjskie a wojna**; dr. Zygmunt 
Stefański, „Stosunki agrarne w Bośni i Herce- 
gowinie**; ^List otwarty L. E. Pantelejewa do 
prof. M. Zdziechowskiego**, ^Josip Juraj Stross- 
mayer**; F. M., „Z. Wielopobki**; Stanisław 
Wroński, „Z Petersburga**; „Przegląd prasy 
słowiańskiej, ruskiej, rosyjskiej, czeskiej, sło- 
wieńskiej, południowo-słowiańskiej**; ^Zawikła- 
nia bałkańskie i alarm na wojnę włoską*^; „Sto- 
sunki chorwacko-serbskie**. 

— Sylwan. Kwiecień. R. Kesselring, „Z la- 
sów czystych i mieszanych**; S. Sokołowski, 
„Materyały do historyi leśnictwa polskiego, 
szkoła leśna w Warszawie w latach 1818 — 
1832** (dok.); „Jedwab z drewna, streścił na 
podstawie odczytu wygłoszon^o przez dra L. 
Gottsteina na zjeździe przyrodników w War- 
szawie J. Szczerbowski*; K. Satkowski, „Sa- 
dzenie iglastych w czasie pędzenia**; J. Kosina, 
„Słownictwo**. 

— Sztuka . Styczeń 1905 . K. Mauclair , 
„Akwaforty Pankiewicza**; „Katalog akwafort 
i suchorytow J. Pankiewicza**; A. Mithouard, 
„Białe i czarne**; K. Mauclair, ^August Re- 
noir i jego dzieło**; L. Staff, ^Męczennicy**, 
, Wśród ruin**, „Elegia konającej jesieni** (poe- 
zye); B. Ostoj -Soszyński, „Legia cudzoziemska*^; 
Wł. Gruberski, „Ludzie i kamienie**; „Od re- 
dakcyi**; Drugi konkurs „Sztuki**; liczne re- 
produkcye Pankiewicza^ Renoira, Brunnera 
i Markusa. 

— Wiadomości numizmatyczno-oroheoioglcz- 
ne. Dr. Z. Zakrzewski, „Monety średniowiecz- 
ne, wykopane w Ostrowie nad Gopłem**; K. 
Marcinkowski, „Inwentarz zamku krakowskie- 
go aDuo Dni 1787 ultimis Junii spisany* (c» 
d.); Walery Kostrzębski, „O denarach Słowian 
zwanych wendyjskiemi** (c. d.); dr. Feliks Ko- 
pera, „Materyały do inwentaryzacyi zabytków 
sztuki i kultury w Polsce** (c. d.); M. Gumow- 
ski, „Nieznane portrety Stefana Batoroco**; 
Jan Łuckiewicz, „Trojaki Zygmunta III, bite 
w Raguzie**; W. W. Wittyg, ^Ludwik Pin- 
czewski**; „Dublety rycin w Muzeum Narodo- 
wem w Krakowie do nabycia**. 

— Wiadomości pasterskie. Kwiecień. Kp. K. 
Jazdowski, „Jan Spalding**; Ks. K. Dębiński, 
„Proboszcz a tańce parafii**; Ks. K. Maks, 
„Konwalidacya małżeństwa**; „Zagadnieuia teo- 
logiczno -pasterskie**; „Prawo i liturgia**. 

— Zdrowie. Marzec. Dr. M. Zwejgbaum, 



1 



202 



Mt 5. 



„W sprawie opieki nad położaicami z noworod- 
kami"; Dr. A. Majewski, „Hartowanie wodą^; 
M. Żórawski, „O przyrządzie (scioptikonie) do 
badania mięsa wieprzowego **; Int, W. Pepfow- 
ski, „Metale szkodliwe w wodzie sodowej^; Dr. 
Ł. fjączyński, „Blaszki pod względem sanitar- 
nym"; „Streszczenia prac z dziedziny hygieny"; 
^Przegląd bibliograficzny **; ^Z Warszawskiego 
Towarzystwa Hygienicznego . 

— Toż. Ewiedeń. Dr. L. Wemic, „Chole- 
ra idzie**; Dr. W. Chodecki, „Walka z prosty- 
tucyą**;- R. Korniłowicz, „Hygiena młodzieży 
pracującej w Londynie"; Dr. J. Polak, „Lud- 
ność Warszawy od połowy XVI w. do ostat- 
nich czasów*; „Wiadomości z dziedziny ruchu 
i potrzeb hygieny krajowej"; „Streszczenia zbio- 
rowe"; „W sprawach bieżących"; ^^Streszczenia 
prac z dziedziny hygieuy'' ; „Sprawozdania 
z czasopism polskich"; „Ze zjazdów i wystaw 
hygienicznych"; „Z Warszawskiego Towarzy- 
stwa Hygienicznego". 

— Zwiastun Ewangeliczny. Kwiecień. „Ecce 
homo"; „List Pasterski N. P. W. ks. Superin- 
tendenta Generalnego"; „Filip Jakób Spener"; 
„Mikołaj Eej jako pisarz religijny ewangelicki" 
(c. d.); 1904 (d. c); „Parafia ewangelicko-augs- 
burska w Przasznyszu" (d. c). 



BIBLIOGRAFJA. 

Bibliografja zi^ranlcEiu lebrana pnei Komelego Hecka). 



Teologja, dzieła treści reiiflijnej. 

Bąndurski Władysław ks. dr. Przemowa wy- 
głoszona w kościele Maryackim w Krakowie... w 
111 rocznicę przysięgi Tadeusza Kościuszki. 8-ka. 
Kraków, 1905. Nakł. i druk. A. Koziańskiego, 
S. A. Krzyżanowski. hal. 80. 

Czoij Ojca Twego i Matkę Twojąl Krótki wy- 
kład czwartego przykazania Bożego. 16-ka podł., 
str. 32. Mikołów - Warszawa, 1904. Nakł. K. 
Miarki. Skł. gł. w księg. G. Centnerszwera. 

kop. lU. 

Dwanaście stów świętego Franciszka z Assy- 

łu, z dodaniem krótki^o nabożeństwa. 16-ka podł. 
str. 32. Mikołów - Warszawa, 1904. Nakł. K. 
Miarki. Skł. gł. w księg. G. Centnerszwera. 

kop. 10. 

Galant W. dr. ks. Żywot Naj4w. Maryi Panny 

dla młodzieży. Opracował... Wydanie ilustrowane. 

8-ka, str. 196. Mikołów- Warszawa, 1905. Nakł. 

K. Miarki. Skł. gł. w ks. G. Centnerszwera. 

kop. 50. 

Hattier Franciszek Ser. X. Dobry pasterz. 

Czytania nabożne dla wszystkich stanów. Napi- 
sał... Przełożył na polskie za pozwoleniem autora 
X. Józef Stagraczyński. 8-ka, str. 164. Mikołów- 
Warszawa, 1904. Nakł. K. Miarki. Skł. gł. w 
ksi^. G. Centnerszwera. kop. 65. 



— Dom Serca Jezusowego. Czytania nabożne 
dla wszystkich stanów z 122 illustracyami i ośmiu 
obrazkami kolorowemi. Napisał... Przełożył na 
polskie X. Józef Stagraczyński. 4-to, str. 472. 
Mikołów-Warszawa, 1905. Nakł. K. Miarki. Skł. 
gł. w ks. G. Centnerszwera. rb. 4. 

— Krople rosy na ochłodę serc chrześcijańskich. 
Napisał... Przełożył na polskie za pozwoleniem 
autora X. Józef Stagraczyński. 8-ka, str. 181. 
Mikołów-Warszawa, 1904. Nakł. K. Miarki. Skł. 
gł. w ks. G. Centnerszwera. kop. 80. 

— Najlepsza pociecha w godzinie konania. Na- 
pisał... Przełożył na polskie za pozwoleniem auto- 
ra X. Józef St^aczyński. 8-ka, str. 116. Mi- 
kołów -Warszawa, 1904. Nakł. K. Miarki. Skł. 
gł. w księg. G. Centnerszwera. kop. 65. 

— Perły do korony niebieskiej, zawarte w przy- 
kazaniu miłości bliźniego. Napisał... Przełożył na 
polskie za pozwoleniem autora X. Józef Stagra- 
czyński. 8-ka, str. 173. Mikołów- Warszawa, 1903. 
Nakł. K. Miarki. Skł. gł. w ks. G. Centnerszwera. 

kop. 80. 

— Prawdy zasadnicze. Przewodnik żyda dla 
rodzin chrześcijańskich. Napisał... Przełożył na 
polskie za pozwoleniem autora X. Józef Stagraczyń- 
ski. 8-ka, str. 108. Mikołów- Warszawa, 1904. 
Nakł. K. Miarki. Skł. gł. w księg. G. Centner- 
szwera. kop. 65. 

— Serce za serce czyli wykład przykazania miło- 
ści Boga. Napisał... Przełożył na polskie za po- 
zwoleniem autora X. Józef Stagraczyński. 8'ka, str. 
188. Mikołów - Warszawa, 1903. Nakł. K. 
Miarki. Skł. gł. w ksieg. G. Centnerszwera. 

kop. 80. 

Kantyczki. Kolędy i pastorałki w czasie świąt 
Bożego Narodzenia po domach śpiewane, z. dodat- 
kiem pieśni przygodnych w ciągu roku używanych, 
Ułożył Karol Miarka. 8-ka, str. 704, Mikołów- 
Warszawa, 1904. Nakł. K Miarki. Skł. gł. w 
księg. G. Centnerszwera opr. kop. 80. 

Konopiński T. ks. Krótki rys histoiyczny. 
przedstawiający powstanie Kościoła parafialnego w 
Borzęciczkach i jego dzieje aż do dni naszych. 8-ka, 
str. 29. Pleszew. 1905. 

Ilkowski Edwar4l ks. Synody dyecezyl chełm- 
skiej ob. wsch. Odb. z >Przegl. Kość.» 8-ka, str. 
171. Poznań, 1902. Nakł. i druk. ksi^. św. 
Wojciecha. 

ŁukaSZklewiCZ J. A. ks. Kazanie o odsieczy 
Wiednia, wygłoszone na Kahlenbergu dnia 21 li- 
stopada 1904 r. podczas uroczystości poświęcenia 
odnowionej kaplicy króla Jana Sobieskiego i pamiąt- 
kowej tablicy umieszczonej tamże. 8-ka, str. 16 z 
ryc. Wiedeń, 1905. Nakł. Bibl. Dzieduszyckich 
S. A. Krzyżanowski w Krakowie. hal. 30. 

Mary a. Matka nasza. Dlaczego ją kochamy i do 
niej się uciekamy. Z 16 illustracyami. 16-ka, str. 
110. Mikołów- Warszawa, 1904. Nakł. K. Miar- 
ki. Skł. gł. w ksi^. G. Centnerszwera. kop. 12. 

MÓdlois się bez ustanku! Zbiór modlitw odpu- 
stowych do użytku codziennego. 16-ka podi., str. 
32. Mikołów- Warszawa, 1904. Nakł. K. Miar- 
ki. Skł. gł. w księg. G. Centnerszwera. kop. 10. 



]ft 5. 



203 



Msza święta według modłów kapłana. Nabo- 
żny sposób odmawiania modlitw w czasie Ofiary 
Mszy Świętej. 16-ka podł., str. 32. Mikołów- 
Warszawa, 1904. Nakł. K. Miarki. Skł. gł. w 
ks. G. Centnerszwera. kop. 10. 

Mszał rzymski dla użytku wiernych, obejmujący 
całoroczne nabożeństwo poranne. I^zekład z ła- 
cińskiego. Wyd. wznowione (dla mężczyzn). 16-a, 
str. XXVni, 1388 i XI. Kraków, 1905. Nakł. 
Moniki Kluczyckiej. Spółka wyd. pol. kor. 6. 

Nabożeństwo do Przenajświętszego Dzieciąt- 
ka Jezus. 16-ka podł., str. 32. Mikołów-War- 
szawa, 1905. Nakł. K. Miarki. Skł. gł. w księg. 
G. Centnerszwera. kop. 15. 

Nowenna sicuteozna do Bosiciego Serca Jezu- 
sowego dla uproszenia osobnej jakiej łaski lub wspo- 
możenia. 16-ka podł., str. 32. Mikołów-Warsza- 
wa, 1904. Nakł. K. Miarki. Skł. gł. wksięg. G. 
Centnerszwera. kop. 10. 

Nowodworska Marya. Żywot Jezusa Chrystu- 
sa dla młodzieży. Opracowała... Wyd. illustrowa- 
ne. 8-ka, str. 158. Mikołów - Warszawa, 1903. 
Nakł. K. Miarki. Skł. gł. w księg. G. Centner- 
szwera. kop. 50. 

F. 0. Zbiór przemówień wierszem i prozą do 
duchowieństwa przy okazyach: wizytacyi kościoła, 
jubileuszy i t. p. 8-ka, str. 85. Poznań, 1905. 
Nakł.i druk. księg. św. Wojciecha. fen. 60. 

Pamiątka Jubileuszu Maryańskiego ku uczcze- 
niu 50-lecia dogmatu Niepokoi. Poczęcia Najśw. 
Maryi Panny, Matki Bożej, ogłoszonego przez Oj- 
ca Św. Piusa IX w kościele św. Piotra w r. 1854. 
16-ka podł., str. 32. Mikołów -Warszawa, 1904. 
Nakł. K. Miarki. Skł. gł. w księg. G. Centner- 
szwera. kop. 12. 

Przewodnik duCllOWny. Książka do modlenia 
i rozmyślania dla dusz pobożnych, w świecie jako 
też i w klasztorze ^.yjących, a pragnących doskona- 
łości chrześcijańskiej. Wyd. drugie. Przejrzał i po- 
prawił ks. dr. W. G. 8-ka, str. 32. Warszawa, 
1905. Skł. gł. w wyd. K. Miarki. Skł. gł. w ks. 
G. Centnerszwera, opr. rb. 1,20. 

Rozporządzenia kościelne o mszach żałobnych, 
książeczka dla zakrystyi. Odb. z « Homiletyki ^. 
32-a, str. 32. Wrocławek, 1905. Nakł. red. ^Ho- 
miletyki**, kop. 10. 

Siedm próśb modlitwy Pańskiej 16-ka podł., 

str. 32. Mikołów - Warszawa, 1904. Nakł. K. 
Miarki. Skł. gł. w księg. G. Centnerszwera. 

kop. 10. 

Stagraozyrtski J. X. Rozmyślania o rzeczach 
ostatecznych. Napisał... Z ilustracyami. 8-ka, 
str. 343. Mikołów- Warszawa, 1903. Nakł. K. 
Miarki. Skł. gł. w księg. G. Centnerszwera. 

kop. 50. 

StryJakOWSki W. ks. Podręcznik obszędów u- 
żywanych w kościele katolickim w czasie od środy 
popielcowej począwszy aż do zielonych świątek, dla 
użytku sług kościelnych. Spisał... Trzecie, popra- 
wione i pomnożone wydanie. 8-ka, str. 84. Miko- 
tów-Warszawa, 1903. Nakł. K. Miarki. Skł. gł. 
w księg. G. Centnerszwera. kop. 50. 

Święci Aniołowie, opiekunowie nasi. 16-ka 



podł. str. 32. Mikołów- Warszawa, 1904. Nakł. 
K. Miarki. Skł, gł. w księg. G. Centnerszwera. 

kop. 10. 
Święta Anna, matka Najświętszej Maryi Panny. 
16-a podł., str. 32. Mikołów- Warszawa, 1904. 
Nakł. K. Miarki. Skł. gł. w księg. G. Centner- 
szwera. kop. 10. 

Tomas a Kempie. O naśladowaniu Jezusa Chry- 
stusa. W tłómaczeniu Ks. A. Jełowickiego, z do- 
datkiem nabożeństwa. Według oryginału przejrzał 
Ks. Prof. dr. Galant. 16-a, str. 704. Mikołów- 
Warszawa, 1904. Nakł. K. Miarki. Skł. gł. w 
księg. G. Centnerszwera. kop. 50. 

Żywot NaJśw. Rlaryi Panny, Matki Bożej i na- 
szej, z 20 illustracyami. 16*ka, str. 40. Mikołów- 
Warszawa, 1904. Nakł. K. Miarki. Skł. gł. w 
księg. G. Centnerszwera. kop. 12. 



Filozofia, psychologja, estetyka, etyka. 

Fiiozofja nowokrytyozna. 8-ka, str. 395. 

Warszawa, 1905. Wydawn. „Przegl. filozof icz. 
nego**. Skł. gł. w księg. Jana Fiszera. rb. 2.40- 

Koy Ellon. Miłość i małżeństwo, studya, tłóm. 
dr. Wład. Witwicki. 8-ka, str. 316. Lwów, 1905. 
Nakł. Księg. Polskiej, E. Wende i Sp. w Warsza- 
wie, kor. 4. 

KSnig Edmund. Wilhelm Wundt jako psycholog 
i jako tilozof. Przełożyli z drugiego wydania nie- 
mieckiego Stanisław Brzozowski i Antoni Krasno- 
wolski. 8-ka, str. 289. Warszawa, 1905. Wyd. 
€ Przegl. Filozof. » Klasycy fil. VII. Skł. gł. w ks. 
E. Wende i Sp. rb. 1.20. 

Mazurkiewicz Jan. Andrzej Towiański, studyum 
psychologiczne. Przez... Wyd. drugie. 8-ka, str. 
139. Łódź, 1904. Wyd. kasy im. J. Mianowskie- 
go. Skł. gł. w księg. Rychlińskiego i Wegnera. 

kop. 45. 

Prus Boieslaw (Aleksander Głowacki). Naj- 
ogólniejsze ideały życiowe. Wyd. drugie, przejrza- 
ne. 8-ka, str. 296. Warszawa, 1905. Nakł. J. 
Fiszera. rb. 2. 

Radliński Ignacy. Dzieje jednego Boga. 8-ka, 
str. 280. Warszawa, 1905. Nakł. „Bibl. Nauko- 



wej 



:« 



rb. 2. 



Matematyka, nauki przyrodnicze. 

Chłapowski Fr^ dr. Ząb mastodonta w żwiro- 
wisku obornickiem. Odb. z XXXI Rocznika Tow. 
Przyj. Nauk w Poznaniu. 8-ka, str. 10. Poznań, 
1905. Nakł. i druk. ,,Dzien, Poznańskiego". 

Ciszewski Stanisław. Kuwada, studyum etno- 
logiczne. Odb. z t. XLVIII. Rozpr. wydz. hist.- 
filoz. Akad. Umiej. 8-ka, str. 59. Kraków, 1905. 
Nakł. Akad. Spółka wyd. pol. kor. 1.20. 

Krajewski Kazimierz Fr. Okres dyluwialny i 
wpływ jego na oro-łiydrografię W. Księstwa Po- 
znańskiego. Odb. z XXXI Roczn. To warz. Przyj, 



204 



Jtt 5. 



Nauk w Poznania. 8-ka, str. 15. Poznań, 1905. 
Nakł. I druk. „Dzień. Pozn.** 

Kramsztyk Stanisław. Szkice przyrodnicze z 
dziedziny fizyki, geofizyki i astronomii. Wyd. dru- 
gie znacznie powiększone i uzupełnione. Zbiór I. 
8-ka, str. 217. Warszawa, 1904. Nakł. Księg. 
Naukowej. rb 1.20. 

RostafiAski J. Teorya róinorodności istot ży- 
wych (streszczenie). Odb. ze Spraw. Akad. Umiej. 
wydz. matem.-przjrr. 8-ka, str. 17 — 28. Kraków, 
1905. Nakł. Akad. 

ŚnIadeckI Jędrzej. Teorya jestestw organicz- 
nych. Wyd. jubileuszowe staraniem redakcyi »No- 
win Lekarskich'' z przedmową Adama Wrzoska, 
zawierająca rys łyda Jędrzeja Śniadeckiego i krótki 
rozbiór jego teoiyi. 8-ka, str. LXVI, 120 i 219. 
Poznań, 1905. Nakł. <Nowin Lekarskich*. War- 
szawa, E Wende i Sp. rb.2.50. 

Świat zwierzęcy. Przedstawiony poglądowo 
na 192 obrazkach i opisach. 4-ka duża, tablic 15. 
Warszawa, 1905, Nakł. M. Arcta. rb. 2. 

Świątecki Jan dr. Rad i jego promienie. (Dwa 
odczyty w Warsz. Tow. Lek.). Odb. z « Gazety 
Lekarskiej*. 8*ka, str. 36. Warszawa, 1905. 
Księg. Naukowa. kop. 40. 

UmińeiU Wl. Co należy wiedzieć o elektryczno- 
ści. Wykład popularny. Opracował... Wyd. II 
poprawione i uzupełnione z 86 rysunksimi. 16-a, str. 
216- Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. Ks. dla 
wszystkich Nr. 262. kop. 45. 

Wszechświat i człowiek. Dzieje badań przy- 
rody i zastosowania jej sił na pożytek narodów. 
Przełożył Stanisław Kramsztyk. Tom I. 8-ka 
duża, str. 520. Warszawa, 1905. Nakł. Tow. 
Akc. S. Orgelbranda Synów. Skł. gł. w księg. J. 
Fiszera. rb. 8. 

Zell. Tb. dr. Czy zwierzę niema rozsądku? 
f Uwagi o duszy zwierzęcej). Spolszczone przez M. 
S. 8-ka, str. 15. Warszawa, 1905. „Bibl. dz. 
wyb.*' Nr. 377. kop. 25. 

Językoznawstwo, filologja. 

Dzierżaneweka INarya. Pisownia polska w 

ćwiczeniach. Ułożyła... Część I. Wyd. trzecie, 
8-ka, str. 45. Warszawa, 1905. Nakł. J. Fisze- 
ra, kop. 15. 

Jeeke August. Mała stylistyka zawierająca ma- 
teryały i wskazówki metodyczne do pierwszych 
ćwiczeń w nauce języka polskiego. Dla dzieci od 
lat 9-ciu do 12-tu. Wyłożył (w pierwszem wyda- 
niu)... Wyd. piąte na nowo opracowane i uzupeł- 
nione. Syst. kurs nauk. S-ka, str. 174. Warsza- 
.wa, 1905. Nakł. M. Arcta. kop. 60. 

Rozprawy Akademii Umiejętności, wydział filo- 
logiczny. Ser. II, t. XXV. Ogóln. zbioru t. XL. 
8-ka str. 386 z 1 ryc. (podob. litogr.). Kraków, 
1905, Nakł. Akad. Spółka wyd. pols. kor. 8. 

Słownik portugaieko - poieki, podług najno- 
wszych źródeł opracowany. Część I, (arkusz 1). 
8-ka, str. 16 od „a* do „aferir". Kraków, War- 
szawa, Kury ty ba, 1905. 



Historja. 

BleliAeki Józef. Żywot ks. Adama Jerzego 
Czartoryskiego Tom I i II. Dodatek do „Tygodn. 
Illustr." 8-ka, str. 134 + 131. Warszawa - Kra- 
ków, 1905. Nakł. Gebeth. i Wolffa. 

kor. 1.30, opr. kor. 1.70. 

Boniecki Adam. Herbarz polski. Tom VIIL 
Zeszyt II. 4-to, str. od 41 — 80, od Uniccy do 
Iwińscy — iwo. Warszawa, 1905. kop. 75. 

— Tom VIII. Zeszyt III. 4-to. str. od 81 — 
120, od I wonią — Jabłońscy. Warszawa, 1905. 

kop. 75. 

Bujak Franciezek. Studya nad osadnictwem 
Małopolski. Część I. Odb. z L XLVII Rozpraw 
wydz. histor.-filozof. Akad. Umiej. 8-ka, str. 257 
z mapą i 6 ryc. w tekście. Kraków, 1905. Nakł. 
Akad. Spółka wyd. pols. kor. 5.40. 

Czoloweki Aiekeander W sprawie umieszcze- 
nia archiwum i muzeum historycznego miasta Lwo- 
wa. 8-ka, str. 20 z 2 planami. Lwów, 1905. 

Dubiecki Maryan. Przymierze dziedzica z pod- 
danymi rolnikami, rzecz z dziejów ludu wiejskiego 
w Polsce. Odb. z t. XIII. Arch. dla hist. lit. i 
ośw. 8-ka, str. 32. Kraków, 1905. Nakł. Akad. 
Umiej. Spółka wyd. pols. hal. 70. 

Gadon Lubomir. Nieco o naszej rodzinie, zebrał 
dla krewnych... 8-ka, str. 15 z 1 tabl. geneaL 
Kraków, 1905. Drukowane jako manuskrypt. 

Jaworski Franciezek. Baszta prochowa i archi- 
wum miejskie. Odb. z «Tygodnia», dodatku liter.- 
nauk. do «Kuij. Lwowskiego*. 8-ka, str. 40 z 
ryc. i planami. 

Komuna paryska 1871 r. Bibl. „Do boju^ 2. 
16a, str. 81 i 2 ni. Lwów, 1905. Wyd. pols. 
par. soc. „Proleteryat**. kor. 1* 

Ł(ąoki) W. hr. Moje wspomnienia. 8-ka, str. 
27. Poznań, 1904. 

Rys hiotoryczny kampanii, odbytej w r. 1809 

w Księstwie Warszawskiem pod dowództwem księ- 
cia Józefa Poniatowskiego. Z dopełnieniami, obej- 
mującemi akta, rozkazy dzienne, korespondencye, 
mowy i poezye. Wyd. wznowione (tytułowe). 
8-ka, str. 384 i 2 ni. Kraków, 1905. Spółka 
wyd. kor. 2. 

Siemiradzki Tomaez. Porozbiorowe dzieje Pol- 
ski czyli jak naród polski walczył za ojczyznę. Tom 
I— II. 8-ka, str. 256+352. Chicago, 1903. 

Sprawozdanie z czynności Tow. numizmatycz- 
no-archeologicznego w Krakowie za r. 1904. 4-ka, 
str. 4. Kraków, 1905. Nakł. Tow. 

Szajnooha Karol. Jadwiga i Jagiełło, opraco- 
wał i wstępem, zaopatrzył Ernest Luniński. 16-ka, 
cz. I str. 106, cz. II, str. 112, cz. III, str. 119. 
Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. Ks, dla wszyst- 
kich Nr. 217, 218, 219. każdy tom kop. "20. 

Yoitaire Fr. M. Drugi najazd szwedzki (Karol 
XII^, przełożył, ilustracyami i przypisami opatrzył 
Zygmunt Światopeł Słupski. 8-ka, str. 232. Po- 
znań, 1905. Nakł. tłumacza. mr. 2.50=kor. 3. 



X8 5 



205 



Historja i teorja literatury. 

Feldman Wilhelm. W sprawie teatralnej uwagi. 
8-ka, str. 16. Kraków, 1905, Nakł. wydawn. 
^Krytyki*. hal. 50. 

— O twórczości Stanisława Wyspiańskiego i 
Stefana Żeromskiego. Wykłady wygłoszone na 
wytszycb kursach wakacyjnych w Zakopanem w 
sierpniu 1904 roku. 8-ka, str. KU. Warszawa, 
1905. Nakł. Księg. Naukowej. rb. 1. 

— Współczesna krytyka literacka w Polsce. Z 
12 portretami. 8-ka, str. 438. Warszawa, 1905. 
Nakł. księg. J. Fiszera. rb. 3. 

Jablenowekl Wladyelaw. Wśród obcych (za- 
rysy 1 notaty literackie). 8-ka, str. 239. Lwów, 
1904 Nakł. Księg. Polskiej B. Połonieckiego, £. 
Wende i Sp. w Warszawie, kor. 3. 

Jarecki Kazimierz dr. Idee historyozoficzne 

Woronicza a i^yanizm polski. Odb. z ^Pamict. 
liter." 8-ka str. 20. Lwów, 1904. Nakł. Tow. 
im. Mickiewicza. 

Kallenbach Józef. Czasy i ludzie. 8-ka, str. 
398 12 ni. Warszawa - Kraków, 1905. Nakł. 
Gebethnera i Wolffa. rb. 2 = kor. 4.50. 

1 Okoń Eugenlaez. Miłość ojczyzny w poezi Ada- 
ma Mickiewicza, odczyt... 8-ka, str. 30. Przemyśl, 
1905. Nakł. Andrz. Juszyńskiego. hal. 40. 

Radliński Ignacy. Apokryfy judaistyczno-chrze- 
ścijańskie, księga wstępna do literatury apokryficz- 
nej w Polsce. 8-ka, str. 219 i 5 ni. Lwów, 1905. 
Polak. Tow. Nakł.y Księg. Narodowa w Krakowie. 

kor. 5. 

Sprawozdanie z czynności wydziału Towarzy- 
stwa literackiego im. Adama Mickiewicza we Lwo- 
wie za lata 1900—1904. 8-ka, str. 27. Lwów, 
1905. Nakł. Tow. 

ŚwitjCOWekl Mieczysław. Wspomnienie o To- 
maszu Switkowskim, Odb. z ,yPrzew. nauk. i liter. ** 
8-ka, str. 25. 



Sztuki plastyczne. 

Gumowski M. Nieznane portrety Stefana Ba- 
torego. Odb. z „Wiad. nura. arch.* 8-ka, str. 
8 z 1 ryc. Kraków, 1905. Nakł. Tow. 

ŁakOWSki Jan kS. dr. Szkoła tumska, czyli, ka- 
tedralna w Gnieźnie. 8-ka, str, 16. Gniezno, 1905. 
Nakł. druk. Spółkowej. 

(Muzeum narodowe). Katalog tymczasowy za- 
bytków sztuki retrospektywnej. Wiek XIX. 8-ka 
podł. str. 11. Kraków, 1905. hal. 20. 

Pawłowicz Edward, w sprawie narodowych 
pamiątek. 8-ka, str. 15. Lwów, 1904 Nakł. 
autora. 

Sprawozdanie zarządu Tow. Muzeum Tatrzań- 
skiego im. dyr. Tytusa Chałubińskiego w Zakopa- 
nem za czas od 25 sierpnia 1903 do 31 grudnia 
1904 r. 8-ka, str. 18. Kraków, 1905. Nakł. 
Tow. 

Towarzystwa Polska sztuka stosowana w Kra- 



kowie. R. 1904. UJ. Sprawozdanie. 8-ka, str. 31. 
Kraków, 1905. Nakł. Tow. 



Prawo, nauki społeczne, ekonomja. 

DaSZyAskI Ign. Pogadanka o socyalizmie. 16-ay 
str. 46. Kraków, 1905. Egzemplarze: 40.000 — 
47.000. 

Gargas Zygmunt dr. Loterya a oszczędność. 

8-ka, str. 69. Lwów, 1905. Nakł. Związku gal. 
kas oszczędn., Księg. Narodowa. kor. 1. 

Gląblrtski Stanisław prof. dr. Ekonomika spo- 
łeczna, t. I. Ogólne zasady i historya ekonomiki 
społecznej. 8-ka, str. IV, 382 i VL Lwów, 1905. 
Gubryn. i Schmidt. kor. 8. 

Jarosławski Grzegorz. O kompensacie wedle 

nowej procedury cywilnej. Przedruk z « Reformy 
sądowej*. 8-ka, str. 31. Lwów, 1905. Nakł. 
autora, Księg. Polska B. Połonieckiego. 

Kuratow Marek. Ustawa wekslowa rosyjska. 
Wykład i szkic porównawczy wraz z przekładem 
tekstu. Przez... Wyd. nieurzędowe. 8-ka, str. 
147. Warszawa, 1905. Skł. gł. w Księg. Po- 
wszechnej, opr. rb. 1, brosz. kop. 80. 

Pakies Józef. Wpływ gminy na sprawę miesz- 
kań. 8-ka, str. 97 i 8 ni. Kraków, 1905. Nakł. 
S. A. Krzyżanowskiego. kor. 2. 

Rosenblat Józef prof. dr. Środek prawny re- 
wizyi w procesie karnym. Odb. z „Czasopisma 
prawniczego*. 8-ka, str. 133. Kraków, 1905. 

Rychlowskl Feliks. Podręcznik dla towarzystw 
wzajemnego kredytu (z 17 wzorami ksiąg). Przez... 
Do nabycia u autora (Chłodna 26) i we wszystkich 
księgarniach, folio podł., str. 45. Warszawa, 1904. 

rb. L20- 

Sokalski Br. Pouczenie o ustawie krajowej, o 
tworzeniu włości rentowych. Wyd. Ludowe, r. 
XXIV t. 4 za kwiecień. 16-ka, str. 36. Lwów, 
1905. Nakł. Komitetu wyd. dziełek lud. hal. 20. 

Ustawa Polskiego Tow. emigracyjnego. Rules 
of the polish emigration society. 8-ka mała, str. 19. 
Londyn, 1905. Po polsku i po angielsku. 

— z dnia 17 lutego 1905, obowiązująca w Kró- 
lestwie, Galicy i i Lodomeryi z Wielkiem Księciem 
Krakowskiem o otworzeniu włości rentowych. 
Wydaw. Ludowe r. XXIV, t. 4 {recte 5) za maj. 
16-ka, str. 40. Lwów, 1905. Nakł. Komitetu 
wydaw. dziełek lud. hal. 30. 



Pedagogika, wychowanie, książki dla 

młodzieży. 

Beeoher StOVe. Chata wuja Tomasza. Po- 
wieść z życia murzynów w Stanach północnej Ame- 
ryki, napisała... 8-ka duża, str. 572. Mikołów- 
Warazawa, 1905. Nakł. K. Miarki. Skł. gł. w 
księg. G. Centnerszwera. rb. 4. 

Boży dar. Skarb ukryty. Powiastka. Napisał... 
Z 4 obrazkami. 8-ka, str. 40. Warszawa, 1905. 
Nakł. M. Arcta. kop. 8» 



206 



)&5. 



Es. En. Marmuszka. Opowiadanie... Przez... 
Z obrazkami. 8-ka mała, str. 40. Warszawa, 1905. 
Nakł. M. Arcta. kop. 8. 

Kaczkowska M. Lalka, zdarzenie prawdziwe. 
Opowiedziała... Z obrazkami. 8-ka mała, str. 44. 
Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. kop. 8. 

KaniAskI Zbigniew. Ucieczka z osady indyj- 
skiej. Opowiadanie pod^ oryginału czeskiego 
opracował... 8ka, str. 45. Warszawa, 1905. 
Nakł. M. Arcta. Zajmujące czy tanki dla młodzieży. 

kop. 12. 

Pallon Stanisław. Zbiór ćwiczeń piśmiennych 
podręcznik metodyczny dla nauczycieli... Wyd. 5, 
nowo opracowane. 8-ka, str. 448. Kraków, 1905. 
Nakł, S. A. Krzyżanowskiego. kor. 4. 

Onsyrat Fryderyk. Gry i zabawy dziecięce. 
Studyum nad wyobraźnią twórczą u dzieci. Prze- 
kład Maryi Rodysowej. 8-ka, str. 136 + VI. 
Warszawa, 1905. Nakł. Gebethnera i Wolffa. 

kop. 40. 

Wells H. C. Pierwsi ludzie na księżycu. Po- 
wieść dla młodzieży. Podług... Streściła M. 
Strebejko. Z ilustracjami Z. lUinicza. 8-ka, str. 
126. Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. kop. 50. 

Weryho Marya i Galeoka M. Co się z czego 

robi i skąd pochodzi. Zbiór praktycznych wskazó- 
wek dla wychowawców i nauczycieli początkoMryćh. 
Ułożyły... Wyd. trzecie, poprawione z 80 rysun- 
kami. 8-ka, str. 154. Warszawa, 1905. Nakł. 
M. Arcta. kart. kop. 75, brosz. 60. 



Medycyna, weterynarja, farmacja. 

Gastmanowa Janina. O jadzie błoniczym, shi- 
żącym do odznaczania wartości leczniczej surowic 
przeciwbłoniczych według teoryi Erlicha. Odb. z 
„Przegl. lek/* 8-ka, str. 14. Kraków, 1905. 

HoroszkiewICZ Stefan dr. Kronika zakładu 
medycyny sądowej Uniw. Jag. od r. 1895 — 1905. 
Odb. z .,Pi"zegl. lek." 8-ka, str. 17. Kraków, 
1905. 

Królikowski Stan. prof. Przyczynek do wiedzy 
o przeszczepianiu tkanek zwierzęcych (Zapełnianie 
brs^u ciągłości ściany brzusznej u konia płatem 
wziętym z innego osobnika). 8-ka, str. 12. Lwów, 
1905. 

Krokenberg H. dr. Pielęgniarstwo, przdożył z 
wyd. niemieckiego z r. 1904 i uzupełnił dr. Frucht- 
man, z 80 rys. w tekście. 8-ka, str. 172 -|- IV. 
Warszawa, 1905. Skł. gł. w księg. £. Wende i Sp. 

rb. 1.50. 

Levlllaln F. dr. Hygjena ludzi nerwowych. I 
Budowa i czynności układu nerwowego. Z 2 -go 
wyd. oryginału przełożył dr. M. G. 16-ka, str. 
50 + IL Warszawa, 1905. NaW, M. Arcta. 
Ks. dla wszystkich Nr. 231. kop. 10. 

Majewski Karol. Kolargol, jako środek prze- 
ciwko ostremu posoczniczemu zapaleniu otrzewnej. 
Odb. z „Przegl. lek." 8-ka, str. 8. Kraków, 1905. 

Majkowski Jollan dr. Busko, wody siarczane, 
słono- wapiemie, sól gorzką i jod zawierające. Opi- 
sał... Wyd. drugie, poprawione i dopełnione w 



rocznicę 75*letnią jubileuszu zdrojowiska. 8-ka, str. 
149 + III. Radom, 1905. Nakł. autora. SkŁ 
gł. w ksi^. £. Wende i Sp. kop. 80. 

Mnterailcll Stanisław dr. Obecny stan nauki 
o tworzeniu się i wydzielaniu kwasu moczowego w 
stanach normalnych oraz patologicznych, zwłaszcza 
w dnie. Podał... Odbitka z , Medycyny**. 8-ka, 
str. 51. Warszawa, 1905. Skł. gł. w księg. £. 
Wende i Sp. kop. 30. 

NeuSSer Edmund prof. dr. Brandykardya— Ta« 
chykardya. Napisał... 8-ka, str. 53. Warszawa, 
1905. cOdczyty klin.» N. 190 i 191. kop. 30. 

Spis lekarzy należących w r. 1904 do Izby le- 
karskiej wschodnio-galicyjskiej, B. m. i r. w. 8-ka, 
k. ni. 7. Kraków, 1905. 

Wrzosek Adam. w sprawie wydzielania przez 
prawidłową wątrobę mikrobów, krążących we krwi. 
Odb. z .Przegl. lek.** 8-ka, str. 6. Kraków, 1904. 

Gleografja, krajoznawstwo f podróże. 

Gregor Józef ks. Mapa Grómego Śląska z 
uwzględnieniem stosunków językowych, granic po- 
wiatowych i kolei żelaznych. Mikołów (Nicolai O. 
S.), nakł. Karola Miarki, 1904. 4-ka, skala 
1 : 6.000.000. fen. 20. 

Jakubowski Józef K. Po granic wiecznego lo- 
du, kartki z podróży w lipcu 1904 r. z Kilonii brze- 
gami Norwegii na Spitzbergen do 80^4' półn. sz. 
odbytej. 8-ka, str. 226 i 2 ni. Tarnów, 1905. 
Nakł. księg. Z. Jelenia, kor. 4. 

Sieroszewski Waolaw. Korea. (Klucz dale- 
kiego wschodu). Z 28 rjrs. 1 mapą. 8-ka, str. 423 
-(- X. Warszawa, 1905. Nakł. Gebethnera i 
Wolffa. rb. 2.20. 



Poezja, powieść, dramat. 

Andrejew Leonidas. Czerwony śmiech, fragmen- 
ty z odnalezionego rękopisu. Tłumaczył z orygina- 
łu Amico Albani. 16-ka, str. 135. Warszawa, 
1905. Nakł. M. Arcta. Ks. dla wszystkich Nr. 
278. kop. 30. 

— Fragmenty ze znalezionego rękopisu, przełożył 
i słowem wstępu poprzedził Jan Bogowicz. 8-ka, 
str. 104. Warszawa, 1905. Nakł. M. Borkow- 
skiego, kop. 60. 

— Czerwony śmiech, w przekładzie i z przed- 
mową K. Rakowskiego. 8-ka, str. VII i 110. 
Kraków, 1905. G. Gebethner i Sp. kor. 1.50. 

Blegas Bolesław. Graczak. 8-ka, str. 91. 

Warszawa, 1905. Skł. gł. w ks. K. Idzikowskiego. 

rb. 1.60. 

BobOWityn. z Gruzów. Powieść. 4-to, str. 
171. Warszawa, 1905. NakŁ księg. E. Wende i 
Sp. rb. 1.60. 

Collins Wllkle. Widmo zbrodni. Powieść. 8-ka 
t. I, str. 407, t. 11 str. 520, t. III, str. 500. War- 
szawa, 1905. Tanie wyd. powieściowe „Kuijera 
Polskiego**. Skł. gł. w księg. J. Fiszera. 

3 tomy kop. 60. 






X2 5 



207 



Conan Doyle. Z przygód Sherlocka Holmesa: 
Tajemnica oblubienicy i inne nowele. 8-ka. str. 
229. Warszawa-Kraków, 1905. Gebeth. i Wolff, 

kor. 3. 

Czesław Porflrogeneła. z plusów ziemi. 16-a, 

str. 147 z 20 illustr. K. Górskiego. Warszawa, 
Kraków, 1905. Gebethner i Wolff. kor. 2.50. 

Franoe Anatol. Wybór pism, III, nowele, 
aóm, Jan Sten. 8ka, str. 217 i 2 ni. Lwów, 1905. 
Pols. Tow. Nakł., Księg. Narodowa. kor. 2.60. 

Gąalorowski Wacław. Orlęta, wybór powieści 
wojskowych napoleońskich. 8-ka, str. 177 z ryc. 
Lwów, 1905. Nakł. Księg. Polskiej, E. Wende i 
Sp. kor. 2.60. 

GawalewiOZ Maryan. Jad. Powieść. 8-Va podł., 
str. 442. Warszawa, 1905. Skł. gł. w księg. J. 
Fiszera. rb. 2. 

Goraaln Henryk. Szalona zemsta, romans w 2 
tomach. 8-ka, str. 249 + 179, Gródek, 1905. 
Nakł. i druk. J. Czaińskiego, Gubrynowicz i Schmidt 
we Lwowie. kor. 3.60. 

Kipling Rudy ar d. Pod niebem indyjskiem, wy- 
bór noweli. Tłum. z ang. Antonina Gawrońska. 
8-ka, str. 299 i 2 ni. Nakł. H. Altenberga. 

kor. 3.20. 

Konopnicka Marya. Nowe pieśni. Warszawa- 
Kraków, 1905. 16-ka, str. 206. Nakł. Gebeth. 
i Wolffa. 

A. 1.20 := kor. 3, opr. rb. 1.60 = kor, 4. 

Laskowski Kazimierz (El.). Melodye. Serya 

IL 8-ka, str. 230. Warszawa, 1905. Skł. gł. 
w ksi^. J. Fiszera. rb. 1. 

— Zużyty. (Kartki z żyda), 8-ka mała, t. I, 
str. 151, t. II str. 127. Warszawa, 1905. Nakł. 
« Ziarna*. Skł. gł. w księg. £. Wende i Sp. 

2 t. rb. 1. 

Lie Jonasz. Otchłań. Powieść. Z oryginału 
przełożyła Józefa Klemensiewiczowa. 8-ka, str. 
196. Warszawa, 1904. Wydawn. ^Przegl. Tyg.* 

kop. 60. 

Łozińska Konstancya. w rozterce, powieść, 

wyd. 2. 8-ka, str. 216. Warszawa, 1905. Jan 
Fiszer, Księg. Narodowa we Lwowie. rb. 1. 

Mańkowski Mieczysław. U stóp szubienicy, 

urywek ze wspomnień więziennych «proletaryatczy. 
ka» (1885 — 6 r.). 8-ka, str. 49 z portr. autora. 
Kraków, 1905. Spółka nakł. cKsiążka>. hal. 60* 

Marrenś - Morzkowska Walerya. „Cyganetya 

Warszawska^. Z przedmową Henryka Gailego. 
8-ka, str. 157. Warszawa. 1905. „Bibl. dzieł 
wyb." Nr. 374. kop. 25. 

Modost. Moc ducha, malowanki. 8-ka, str. 273 
i 2 ni. Kraków, 1905. S. A. Krzyżanowski. 

kor. 3. 

do Montepin Ksawery. Panna do towarzystwa. 
Powieść. 8-ka t. I, str. 390, t. II str. 660. War- 
szawa, 1905. Tanie wyd. powieściowe „Kurjera 
Polskiego". Skł. gł. w księg. J. Fiszera. 

2 tomy kop. 60. 

Pieśniarz polski. Zbiór melodyj swojskich, 
aryi, dumek, krakowiaków, marszów, kujawiaków, 
obertasów i t. d. Tom I. 8-ka, str. 272. Miko- 



łów-Warszawa, 1903. Nakł. K. Miarki. Skł. gł. 
w ks. G. Centnerszwera. rb. 1. 

Plażek Feliks. Elektra, tragedya. S-ka, str. 
55. Lwów, Ksi^. Polska, E. Wende i Sp. w 
Warszawie, 1904. kor. 1.50. 

Puzyna Józef. Ongi, poezye. 8-ka mała, str 
101. Warszawa, nakł. Jana Fiszera, Ksi^. Naro- 
dowa we Lwowie. kor. 1.60. 

Rakowski Kazimierz. Droga pielgrzymstwa, 
baśń dramatyczna. 8-ka, str. 183. Kraków, 1905. 
G. Gebethner i Sp. Okładkę i winiety rys. St. 
Wyspiański. Chromotypia z zakładu A. Fiedlera 
w Poznaniu. kor. 4. 

Rapacki Winoenty. Około teatru, szkice, obra- 
zki, wspomnienia. 8-ka, str. 264. Kraków, 1905. 
Spółka wyd. polska. kor. 4. 

Rodziewiczówna Marya. Klejnot, powieść, z 

pizedmową Henryka Gailego, T. III. 8-ka, str. 
144. Warszawa, 1905. „Bibl. dz. wyb.** N. 373. 

kop. 25. 

Rostkowska J. Iskry. 8-ka, str. 52. Warsza- 
wa, 1905. Skł. gł. w ksieg. J. Fiszera. kop. 60. 

Sawa Jan. (Konopnicka Maiya). Ludziom i 
chwilom 1904. 16-ka, str. 195. Lwów, 1905. 
Pols. Tow. Nakł., Księg. Narodowa. kor. 2.40. 

Strindberg August. Samotność. Ze szwedz- 
kiego przełożyła Józefa Klemensiewiczowa, 8^ka, str. 
104. Warszawa, 1905. Wyd. »Przegl. Tygodn.* 

kop. 50. 

Wells H. 6. Nowele, przełożył A. Wrz. 16-a, 
str. 149. Warszawa, 1905. Nakł. M. Arcta. 
Ks. dla wszystkich N. 226. kop. 20. 

Publicystyka. 

Albert dr. Sprawa ludowa wobec przyszłości 
narodu. 8-ka, str. 120. Kraków, 1905. Nakł. 
i druk. Wł. Teodorczuka. kor. 1.50. 

Bandurski Władysław ks. dr. Ratunku dla 

głodnych rodaków. 4-ka, str. 3. Kraków, 1905. 

Czego nas uczą ostatnie wypadki. Wydawn. 

pols. partyi socyal. „Proletaryat*. 8-ka, str. 19. 
Księg. Narodowa we Lwowie. hal. 19. 

FiSOher Henry W. Prywatne życie cesarza Wil- 
helma II i jego żony. Tajemnice dworu berlińskie- 
go z papierów i pamiętników damy dworskiej... 
(Od czerwca 1888 do wiosny 1898 r.), cz. I, 
przełom, z angiel. Bogu^w. 8-ka, str. 245. Kra- 
ków, 1905. Nakł. Stef. Kavki. kor. 3. 

Hoiberg Mieezyslaw. Historya miliona narodo- 
wego w Rapperswylu. 8-ka, str. 46 z tabl. Kra- 
ków, 1905. Nakł. wyd. «Naprzodu>. Na okład- 
ce inny tytuł: Gdzie się podział skarb narodowy? 

hal. 50. 

Ksźmian Stanisław. Podróże i polityka: Kilka 
dni w Holandyi. Sześć listów z Pesztu do Stanisła- 
wa Tarnowskiego. Dzień w Pradze. Dwa tygo- 
dnie na powszechnej wystawie wiedeńskiej 1873 r. 
(Dziennik spisany dla Stanisława Tarnowskiego). 
8-ka, str. 319. Kraków, 1905. Sp. wyd. pols. 

kor. 5. 

List otwarty obywatela z Litwy do profesora 
Zdziechowskiego w sprawie obecności szlachty lite- 



208 



}(k 5. 



wskiej pod pomnikiem imperatorowej Katarzyny. 
8-ka, str. 41. Kraków, 1905. Spółka wyd. pols. 

hal. 70. 

LllX6inblirg R. Wybuch rewolucyjny w caracie. 
8-ka, str. 40. Kraków, 1905. Wyd. „Przegl. So- 
cyalnodem.** kor. 1. 

MoSZyAsU Jerzy. Rachunek sumienia z ćwierć- 
wiekowej propagandy zgody z Kosyą. Cz. I, II i 
III. S-ka mała, str. 292 i S ni. + 324 + 203. 
Kraków, 1905. Nakł. autora, G. Gebethner i Sp. 

kor. 6. 

O szkolę polską w Królestwie. Fakty i ma- 

teryały z chwili obecnej obecnej. 8-ka, str. 56. 
Kraków, 1905. Nakł. ^Nowin Pols.** 

kor. 1 rz-T złp. 5. 

Polak miody. Kwestya polska w Kosy i, glos 
w dyskusyi z Rosyanami, wypowiedziany przez... 
8-ka, str. 37. Kraków, 1905. Księg. K. Woj- 
nara, hal. 80. 

SullgOWSki Adolf. Miasto analfabetów. Wy- 
danie 2. 8-ka, str. 113 i 2 ni. Kraków 1905. 
G. Gebethner i 8p. kor. 1.50. 

Z działalności naszej organizaoji. Wydawn. 

pols. partyi soc. „Proletaryat**. Gen^ve impr. „Pro- 
letaryat". 8-ka, str. 11. Księg. Narodowa we 
Lwowie. hal. 30. 



Rolnictwo, hodowlą, leśnictwo, ogrodni- 
ctwo. 

Berezowski Andrzej dr. Szkice do hodowli 

w Niemczech południowych, notaki z wycieczki 
uczniów, studyum rolniczego uniwersytetu Jagielloń- 
skiego na wiosnę r. 1904 do Bawaryi, Wirtember- 
gii i Badenu. 8-ka, str. 105. Kraków, 1905. 
Nakład autora. G. Gebethner i Sp. kor. 1.50. 

Blauth Jan dr. Nawodnianie gruntu. Wyd. 
Tow. Kółek rolniczych. Eok VI. 1. 21. Str. 20. 
Lwów, 1904. Nakł. zarządu gł. Tow., Gubryno- 
wicz i Schmidt. hal. 6. 

Cronau E. Bażant łowny, jego pokrewne gatun- 
ki i krzyżowania. Historya i hodowla bażantów 
oraz zakładanie bażantami, tłómaczył z niemieckie- 
go S. K. 8-ka, str. 204. Warszawa, 1905. Skł. 
gł. w księg. K. Treptego. Nakł. < Łowca polskie- 
go*, rb. 1.50. 

Doświadczenia polowe prowadzone pod kierun- 
kiem c. k. Zakładu rolniczego doświadczalnego. 
Odb. ze Spraw. c. k. Tow. roln. 8-ka, str. 12. 
Kraków, 1905. 

Jankowski Edmund. Ogród przy szkole wiej- 
skiej. Napisał... 8-ka, str. 106. Warszawa, 1905. 
Skł. gł. w Księg. Polskiej. kop. 20. 

Karpiński W. J. dr. Wyniki prac i doświad- 
czeń w r. 1904. Opracował... 8-ka, str. 91. 
Warszawa, 1905. Ze stacyi cukr .-rolniczej w Je- 
żówce. 

Prac ki w. Przewodnik dla służby leśnej. Na- 
pisał... 8-ka, str. 155. Warszawa, 1905. Skł. 
gł. w księg. Gebethnera i Wolffa. rb. 1.50. 

Sprawozdanie z działalności działu handlowego 



towarzystwa -rolniczego Kieleckiego . -zsl rok 1904. 
8-ka, str. 27. Kielce, 1905. 

Stepban Wiktor. Sama (Cervus Capreolus). 
Przez... Praca nagrodzona 1-szą nagrodą na kon- 
kursie Warsz. Oddz. Cesarsk. Tow. piawidłowego 
myśliwstwa. 8-ka, str. 75. Warszawa, 1905, 
Nakł. red. « Łowca Polskiego-*. Skł. gł. w księg. 
K. Treptego. kop. .50, 



Technika. 

Czopowskl H. inż. Ogrzewanie centralne do- 
mów mieszkalnych. Przez... Odb. z < Przeglądu 
Techn«. 8-ka, sir. 13. Warszawa, 1905. Skł. 
gł, w księg. E. Wende i Sp. kop. 30, 

Daniszewski Franciszek Ksawery J. Wzory 

dla tkactwa krajowego, opracował na motywach 
rodzimych... Zesz. 1 i 2. Fol. król. tabl. 14 i 
str. tekstu 14. Lwów, 1905. Nakł. Komisyi 
kraj. dla spraw przemysłowych. kor. 11' 

Jankowski J. Inż. Obliczenia przepływu wody, 
wzory i tablice do użytku inżynierów melioracyj- 
nych. 8-ka mała, str. 36. Lwów, 1905. Gu- 
brynowicz i Schmidt. kor. 1.20* 

Jeziorański Leon. Księga adresowa przemysłu 
fabrycznego w Król. Polskiem na r. 1905 przy 
współpracownictwie Komitetu redakcyjnego, złożo- 
nego z pp. Piotra Drzewieckiego, Henryka Karpiń- 
skiego i Aleksandra Koseta. Opracował i wydał... 
8-ka duża. Wyd. rok. II. Staraniem Stowarzy- 
szenia Techników w Warszawie. Klisze podług ry- 
sunków Antoniego Gawińskiego, art. malarza, wy- 
konał zakł. fotograficzny B. Wierzbickiego i Spółki. 

rb. 3. 

Sprawozdsnie z czynności I z publicznych 
posiedzeń Izby handlowej i przemysłowej w 

Krakowie. Rocz. X za r. 1903. 8-ka, str. XXI 
i 678. Kraków, 1905. Nakł. Izby. 



Varia. 

Cenar Edmund. Ćwiczenia rzędowe. II. Koro- 
wody. 8-ka, str. 28 z 20 ryc. w tekście i 11 fcibl. 
Lwów, 1905. Nakł. Związku pols. gimn. Towarz, 
sokolich, Gubrynowicz i Schmidt. hal. 50. 

Jednodniówka Kościuszkowska w dzień odsło- 
nięcia pomnika Tadeusza Kościuszki 11 września 
1904 r. w Chicago, wydana pod redakcyą Karola 
Wachtla. 8-ka, k. 22 z ilustr. Chicago, 1904. 

— literacka, wydana staraniem i nakładem ko> 
mitetu samopomocy narodowej młodzieży polskiej 
w Krakowie. 8-ka, str. 32. Kraków, 1905. Nakł. 
Komitetu Samop., księg. Wojnara. hal. 60. 

— Panien Ekonomek. 8-ka podł., str. XXXV 
Lwów 1905. kor. 2. 

Przepisy właściwego zachowania się wśród 

ludzi. Zebrał K. K. Wydanie drugit przejrzane 
i poprawione. 16-ka, str. 94. Warszawa. 1903, 
Nakł. M. Arcta. Ks. dla wszystkich Nr. 24. 

kop. 20. 



Ai5. 



209 



Sprawozdanie Tow. gimnastycznego ^Sokół^ 
polski w Wiedniu za r. 1904. 8-ka, str. 16. Wie- 
deń, 1905. N-kł. Tow. 

Rozkład Jazdy pociągów pasaźorskieh na 
kolejach żelaznych w Królestwie Poiokien i 

przylegających. Sezon letni obowiązujący od d. 
18 kwietnia (1 Maja) 1905 r. Zebrał i wydal W. 
K. Walter. Ska mała, str. 116. Warszawa, 1905. 
Skł. gł. w ksi^. Warsz. W. Wodzyńskiego, 

kop. 15. 

Wskazówki dla ochotniczych straiy poiar- 

aych kółek rolniczych. Wydawn. Tow. Kółek 
rolniczych, r. VII, 1. VII, 1. 12. 8-ka, str. 63. 
Lwów, 1905. Nakł. zarządu gł. Tow. Gubryno- 
nowicz i Schmidt. hal. 20. 



Dzieła Polaków i o Polsce w Językach 

obcych. 

(Askenazy). Observations politiąues k propos 
de la lettre d'un Polonais a un minlstre Russe, 
(trąd. par. M. Joseph Weyssenhoff). La Pologne 
et la crise Russe II. Paris, imprimeurs-ćditeurs, typ. 
Plon. Nourrit, 1905, 8-ka, str. 37. hal. 50. 

Bochenek A. Untersuchimgen iiber das zentrale 
Nenrensystem der Wirbellosen. Extr. du Buli. de 
Tacad. des sciences. Cracovie, impr. de Tuhirersite, 
1905, 8-ka, sti. 205—220 z 5 lig. 

. Bykowski L. und Nusbanm J. Weitere Bei- 

trage zur Morphologie des parasitischen Knochenfi- 
sches FJeasfer Cuv. £xtr. du Buli. de l'acad. des 
sciences. Cracovie, impr. de Tunirersitć, 1905, 8 -a, 
str. 169—198 z 15 ryc- 

Estreicher Tad. Ueber dić Schmelzpunkte von 
Sauerstoff und StickstofT. Aus d. Zeitschr. fiir kom- 



primierte und fliissige Gase. B. m. i i. w. (1905^. 
4-ka, str. 8. 

Koclok A. Grundzilge der Erkenntnistheorie 
Herbarts, ein Beitrag zur Beurteilug seiner Stellung 
zu Kant. Inarg. Dissert. Jena, 1904, 8-ka, str. 69. 

Memoriał addressed by Polish- American dtisens 
to the president and the people of the United Sta- 
es of America. Chicago, 1904, 4-ka, k. ni. 

Niementowski S. und Seifert M. Neue dichi- 

nolyle. £xtr. du Buli. de Tacad. des sdsnces. Cra- 
covie, impr. dd runiversitć, 1905, 8-ka, str. 168 
— 169. 

RelS Carsilne. Coctribution k la morphologie 
des osstcules de Weber et de ia vessie natatoire 
chez les Silaroides nebulosus. £xtr. du Buli. de 
l'acad. des sciences. Cracovie, impr. de l'universit6 
1905, 8-ka, str. 220-229 z 3 rys. 

Rogoziński Paul. Der Stil in Wolfram von 
Kschenbachs Titurel. Inaug. Dissertation (Jena). 
Thorn, Adalbert Frankę, 1903. 8-ka, str. 69. 

V. Ulaszyn Heinrich. Ueber die Entpalatali- 
sierung der urslav. e-Laute im Polnischen. Inaug. 
Dissert. Leipzig, 1905. 8-ka, str. 93 i II. 

Zaremba S. Solution gćnćrale du problóme de 
Fourier. £xtr. du Buli. de Tacad. des sciences. Cra- 
covie, impr. de Tunirersitć, 1905, 8-ka, str. 69 — 
168. 

Ziółkowski Czesław. Der suprasymphysal-e 
Fascien-Querschnitt. Inaug. Dissert. Jena, 1904. 
8-ka, str. 36. 



Sprostowanie. ^ 



W poprzednim 4 num. „Ksiąiki' na str. 
147, wiersz 24 i 25 od góry powinno być: mo- 
nomanji autora — monomanję religijną. 




Redaktor i W^y dawca R. Wende. 



Prenumeratę przyjmują wszystkie księgarnie 

Pamiętnik Literacki Rok V. 

Czasopismo kwartalne, poświęcone historyi i krytyce literatury polskiej, wydawane przez Towa- 
rzystwo Literackie imienia Adama Mickiewicza we Lwowie. Ze stałem współpraoownictwem: Alek- 
sandra Brucknera, Ignacego Chrzanowskiego, K. M. . Grórskiego, Józefa Kallenbacha, Stanisła- 
wa Ptaszyckiego, Stanisława Windakiewicza. Pod redakcyą Wilhelma Bruchnalskiego, Bronisła- 
wa Gubrynowicza i Edwarda Porębowicza. 

Prenumerata roczna rb. 6, z przesyłką pocztową rb. 7. 



Skład głftwni w księgarni E. WENDE i S-ka « Warazawii. 



Ostatnie nowości złożone na składzie głównym 
w Księgarni Ł. WENDE I S^ w Warszawie: 



Bohowoityn. Z GBUZÓW. Powieść. 

Cena rb. 1 kóp. 60. 

C»aietMdexA. UMARZA NIE POŻYCZEK 
długoterminowych i niektóre operacye fi- 
nansowe. Cena rb. 3. 

IhnniwikiewieM Mieeufysłau). ANA- 
LIZA MOCZU. Odbitka z „Kalendarza 
Farmaceutycznego Polskiego na r. 1905". 

Cena kop. 15 

JK^nig Ekimund. WILHELM WUNDT 
jako psycholog i jako filozof. Przełożyli 
z drugiego wydania niemieckiego Stanisław 
Brzozowski i Antoni fijrasnowolski. (Klasy- 
cy filozofii, VII). Cena rb. 1 kop. 20. 

Lashowski K.a»ivnier». ZUŻYTY 
(Kartki z życia). 2 części. W oprawie. 

Cena rb. 1. 

Majkowski Julian M>r. BUSKO. Wo- 
dy siarczane, słono-wapienne, sól gorzką 
i jod zawierające. Wydanie drugie, popra- 



wione i dopełnione, w rocznicę 75-letni^o 
jubileuszu zdrojowiska. Cena kop. 80. 

Muterntiieh Stanisiau) MH^. OBEC- 
NY STAN NAUKI o tworzeniu się i wy- 
dzielaniu kwasu moczowego w stanach nor- 
malnych oraz patologicznych, zwłaszcza 
w dnie. Odbitka z , Medycyny". 

Cena kop. 30. 
Piawłotitski Maksyfniiian* WODA 
i jej zastosowanie w przemyśle. 

Cena rb. 1 kop. 20. 

ROCZNIK NAUKOWO-LITERACKO-ARTY- 
STYCZNY (encyklopedyczny) na rok 1905. 
Pod redakcyą Wład. Okręta. 

Cena rb. 1 kop. 60. 

Sin^tnan JT. N. NIETZSCHE - CZŁO- 
WIEK. POETA, MYŚLICIEL. Trzy od- 
czyty. Cena kop. 80. 

W^eieka Zofja. EWA. Dramat w czte- 
rech aktach. Cena kop. 80 



>» 



SZT u K A 



%% Pismo miesięczne 
sztuce i literaturze 
poświęcone == 



pod redakcyą AnTOUlEGO POTOCKIEGO 



opuścił prasę zeszyt l-szy za rok 1905 i zawiera: 

Kamil liattoiair, Akwaforty JPankiewienfa. Katalog akwafort i suchorytów 
J. Pankiewicza. A. Mithouard, JBiałe i eufarw^e. Kamil INauclaIr, August 
Renoir i Jego dxieło. Leopold StafT, Męenfenniey, Wśród ruin, 
Elegja konającej Jesieni (poezje). B. OetoJa-SoozyńskI, Legja eu- 
df^onfiemska. Wladyelaw Gruberskl, L/udufie i kan^ienie. Od Bedakcyi. 
Drugi konkurs „Sztuki". 



Prenumerata roczna rb, 12. ♦♦♦♦ 

Prenumeratę przyjmigą wszystkie znacznicysze księgarnia 



lA SEZOI I4PIELOWT! Do nabycia we wszystkich księgarniach: 

Rtiotr^^ Wody 8iarczane» słono- wapienne, sól gorzką i jod zawierające, opisał 
DUbKU. 1^. jruiian Mąfkawmki. Cena kop. 80. 

f^l^r%V%^\^l^^ty pod względem lekarskim, skreślił Aleksander Stoek- 
V>ieCIlOCineK, mann. Cena kop. 75. 

Zakład zdrojowo-kąpielowy, opisał l>r. Henryk JRup' 
$j pert. Cena kóp. 30. 

r^lP^nlir*^ Tri^firTwńclriA "* górnych Węgrzech. Termy siarczane, 

^^■^[-'■■^^ * ■ wlIWAfjr llolklw ich własności, wpływ leczniczy oraz uwagi, 

tyczące zachowania się wśród kuracyi, napisał Jhr. Stefan FiiipkiewtieM, 

Wydanie trzecie. Cena kop. 45, 

[^ Sil CCZÓ W» Pi^ewodnik informacyjny dla leczących się i lekarzy. „ „ 30. 

f\4^wwś^^lr j^o miejscowość lecznicza, napisał JDr, Wiadysiawt Wroński, 
yJlWiJCKj Cena kop. 30. 

POlS^Sffttt 2^^<^ kąpieli morskich. „ » 15. 

Zdrojowiska, Zakłady lecznicze i Stacye klimatyczne 

w guberniach Królestwa Polskiego i najbliższych guberniach Cesarstwa oraz prywat- 
ne zakłady lecznicze w Warszawie, redagował i przedmową poprzedził Ihr, JST. JDo- 
brufyem. Cena rb. 1. 

Skład główny w księgarni E. WEN DE i S-ka. 



Do nabycia we wszystkich księgarniach: 

HENRYKA SADOWSKIEGO 

ORDERY I OZNAKI ZASZCZYTNE 

^— w Polsce == 

Część I. Cena rb. l kop. 60 

Część II. opuści niebawem prasę. 

NOWOŚCI 



Z 



BOHO \X/IT YN 



GRUZÓW 

Powieść 
Cena rb. 1 kop. 60 

Skład główny w Księgami E. WENDE i S-ka. 





SZKOŁA 

NA FORTEPIAN 

ułożył 

Z uwzględnieniem motywów ludo- 
wych polskich 

Jan Drozdo^sTski 

Cena rb. 8. 
Do nabycia we wszystkich księgarniach. 



WISŁ/^ 



Miesięcznik ilustrowany, poświęcony = 

Krajoznawstwu i Ludoznawstwu 

pod Redakeyą Erazma Majewsklegro. 



Prenumerata roczna . 
Z przesyłką pocztową 



rb. 6 

• 7 



Zeszyt oddzielny 
rb. 1.20. 



Prenumerata półroczna . . rb. 8 
Z przesyłką pocztową . rb. 3.50 



Skład główny f ekspedycya w Księgarni E. WENDE60 i S-ki» 

Krakowskie Przedmieście 9. 



Pragnę nabyć 



w iloaci większej (w danym razie ca}y nakład pozoetały) wydawnictwo polskie treści religijnej 

lab popularnej, ilustrowane, w cenie do 2.50 rb. netto. Zgłoszenia, możliwie z okazem lub 

prospektem, proszę nadesłać jaknajprędzej. Po zawarciu umowy płacę zaraz gotówką* 



OTON THOMA, Księgarnia, 

Stuttgart (w Wirtembergii). 



2 okazyi 400-Uli\iej rocznicy urodzin 

|Vlikołaja Reja z Nagłowic 

polccarqy: 

Hej M. Zwierciadło. Podług wydania I-go z roku 1567/8 wydał Samuel Adalberg. 

Zeszyt I. Cena rb. 1 kop. 50. 

Rej M. 2ywot człowieka poczciwego. Cena kop. 60. 

Rej M. Plama wierazen. Cena kop. 20. 

Skład Ołówny w Księgrarni E. WENDE i Sp. 

Do nabycia we wszystkich icsięgarniacłi. 



nowość! 



Fiowość! 



]crzy ŹuiawsKi 

IJOLA 



Dramat w czterech aktach 

= Z czasów średniowiecza =^ 



Cena rb. ^. 




riiektóre 

Z żyiiowskich pism Starego Zalconu wybrane 

z rysunkami W. Wachtia. 
Cena rb. 2. 



Na składzie głównym w Księgarni E. WENDE i Sp. 

Do nabycia we wszystkich księgarniach, 



AosBOieso I^ena., Bapmasa, 1 Maa 1905 r. 



Druk Piotra Łaakauera S-ki. 



Ni 6. 



Warszawa, dnia 2 (15) Czerwca iCOS r. Rok 5. 



Miesięcznik, poświęcony krytyce i bibliograf j i polskiej, 

pod kierenkiem literackim ADAMA MAHRBUROA. 



TREÓÓ: „Humorystfka polakft najśwlełszej | 
doby" (dok.) przez Józefa Tokarzewicia. Kry- ' 
tyk«: Balicki A. E. „Bolesław Śmiały i św. 
Stanitłsw Szciepanowski w poezji polakiej"; 
Bujali Fr, „Stuaja oad usadnictnem Małopoi- 
ati"; Doił K. dr. „O chorobach zakaźnych"; 
Duhiinoiiiici Ed. , Słowackiego ks. Marek''; Git- 
dnii dr. „Poglądy lekarskie Eeja"; HtciK.dr. 
„Kto jeflt autorem BokBolanek?"; Hofimann 

■Jiug-. prof. „O wyborie zawodu"; Keller H. 

„^etOTJa mego życia"; „Materjaly i prace Ko- 
miaji językijwej Akademji Umiejętności w Kra- 
kowie. T. II''; Maiancnmki A. ., Uwagi o nauce 
literatury pokkiej w szkole średniej"; „Myśl. 
Kaięga zbiorowa"; Nalepińiti T. ..Uaśnienie"; 
Niemce-aict /. U. ,^ywoty znacznych w XVIII 
wieku ludzi"; Quis „Z wrażeń feljetoDinty"; 



„Bocznik krakowski" T. VII; Rogutki S. M. 
„Dobra partja"; Rosenthal Edis. „Wykład prak- 
tyczny fcreśleHia"; Segur ks. de i W. O. A. Tu- 
merę „Wianek eucharyntyczny"; Skalski St. dr', 
„Błonica i jak się przy niej zachpwnć"; Tettie 
„O porodzie i połogu"; Tenie „Ś wierzba"; 
„SłowDik lekarski polski"; Sttrling S. dr. „O 
Huchotach czyli puźlicy"; S^aesniaJi Wl. ht. 

„Zapoznawana prawda"; Tamastewitidr. „Szkar- 
latyna"; Tenie „TyfUB brzUSZliy": Waiiiewski z. 

„Śladami Mickiewicza i przyczyoKi do dziejów 
romantyzm u'-; „Wielka Encyklopedia powsze- 
chna ilustrowana. Berja, 11, t. III — IV"; Wy- 
spiański Si. „Bolettław Śmiaty",— Wyjaśnienia i 
polemika: „Odpowiedź W. Nałkowskiego A. 
Steckiemu". — Pod prasą. — Kronika. — Cza- 
sopisma. — Bibliograf ja. 



j^umoryslyka polska najświeższe] doby. 



(Dokońeienie). 

Tciągu ostatnich Iftt stu życie podsuwało nam niewątpliwie bardzo po- 
t tężne motywy i pobudki nielvlko do sarkazmu, ale do złorzeczeń 
i wyzwań, do klątw niebotycznych,— i w literaturze naszej pozostały 
aż nadto widoczne, wiekopomne ślady tylaniej tej walki duszy polskiej z osa- 
czającą ją zewsząd niedolą. Byty to wszakże zapasy, których trafika wyłączała 
i odsuwała od siebie najlżejszy odcień powinowactwa z satyrycznością jakąkol- 
wiek — w pospolitym, utartym znaczeniu wyrazu. Odbywały się one przylym na. 
widowniach tak odległych, odosobnionych, odciętych od wszelkiej łączności 
z przyr odzonym podłożem zbiorowego istnienia naszego, że ilekroć poprzez gąszcz 



214 >& 6. 

8praw i zadań powszednich, po przez posępne i mglisto kłębiące się opary bez 
silności i zwątpienia, przedrzeć się zdołał na ojczyste błonia gorętszy promień 
protestu lub podniety, stosowały się doń literalnie słowa poety: „grom, co we 
mnie bije, dla was... tylko błyska**. W głębi, w grubych uwarstwieniach prze- 
szłości dziejowej spoczywał prawdopodobnie suty i cenny materjał na wszelką 
bez wyjątku, — najróżnorodniejszą twórczość o mniej więcej wysokim napięciu 
odpornym; na powierzchnię atoli wydobywać się tu mogło pod postacią zale- 
dwie westchnień pobożnych, skarg jeremjaszowych lub przepowiedni chwiejnych, 
oględnych, przypominających ciche i łagodne tony przestróg czarnoleskiego wie- 
szcza: ,Kto tak mądry, że zgadnie, co nań jutro przypadnie?*— ńlbo też: „...w boju 
nie tłumy, lecz serce wojsk zwycięża — i wodzów rozumy...**. 

Tak bywa w bojul W pokoju natomiast, zwłaszcza gdy mocno jest obwarowa- 
ny i czujnie strzeżony, zwyciężało i zwycięża po dziś dzień zupełnie co innego. 
Co mianowicie?— wyczerpującą na to odpowiedź dać może historja humory styki 
polskiej z ostatnich lat kilkudziesięciu, od „Ramot i ramotek*' Wilkońskiego, od 
„Kłopotów starego komendanta** Wilczyńskiego, od „Pająków** Junoszy Szaniaw- 
skiego—do sławnych ongi „Listów Jordana** Wieniawskiego, do nieporównanych 
„Kronik tygodniowych* Prusa i aż do rozchwytanych po wszechzaułkach „Słów 
prawdy* Bartoszewicza... Wczoraj, wśród pustek i odłogów rozbawionego i roz- 
modlonego żywota, zapowiadało to istotnie jakieś szersze wyjścia, jakieś donio- 
ślejsze naprawy, jakieś słupy ogniste, prowadzić mające rzesze stropione, zbała- 
mucone i zbłąkane w krainę nowych, podnioślejszych zadań. Nazajutrz — pa- 
trzysz — marnej jednej iskierki nie wydmuchać z tych kupek przetlałego po- 
piołu i zwiędłego, zbutwiałego liścia, jeśli nie czegoś gorszego jeszcze. A w jak 
szybkim tempie odbywa się niekiedy ta przemiana rzeczy doraźnie wartościowych 
i znamiennych na najformalniej nieużyteczne i beztreściowe, okazać to łatwo na 
przykładzie najświeższym, dzisiejszym. 

W obiegu księgarkim ukazały się przed paru tygodniami „Skotopaski so- 
wizdrzalskie* A, Nowaczyńskiego (Kraków, MCMIV, str. 101). I co powiecie? — 
wpierw, jnim egzemplarz recenzyjny dziełka dostał się do rąk sprawozdawcy, 
wpierw nim „Książka** zdążyła zamieścić o nim kilka słów oceny umiarkowanej 
bieżącej (zob. tegoroczny zeszyt 4, str. 144, 146), — już nowalja Nowaczyńskiego 
była od pół roku wniebowziętą, już przeszła na stężałą własność dziejów pi- 
śmiennictwa polskiego, już się stała skamieniałym, nagrobkowym niejako pomni- 
kiem przeszłości. Pomnikiem naturalnie olimpijskim. Najdobitniej zaregiestrował 
to Wilhelm Feldman w trzecim wydaniu rozgłośnego swego dzieła „Współcze- 
sna literatura polska* (t. III. str. 154—157, 166—168; t. IV, str. 267—269). — dzieła, 
które swojego czasu znalazło w „Książce** przyjęcie, jak nigdzie, życzliwe, po- 
chwalne, entuzjastyczne niemal, skreślone kompetentnym i poważnym piórem 
Ign. Matuszewskiego (zob. roznik III, str. 77, 79). 

Do jakich podziemnych, plutonowych głębin i do jakich jednocześnie nad- 
obłocznych, jowiszowych wyżyn wydął się pod tchnieniem Feldmana talent— 
nie talent, genjusz— nie genjusz... — niesłychany w każdym razie satyryczny tem- 
perament Nowaczyńskiego. zmierzyć to można choćby tą okolicznością, że przy 
imieniu autora „Małpiego zwierciadła** i „Skotopasek*, z jego powodu i dla niego 
zwołany został we „Współczesnej literaturze** cały wszechświatowy areopag: 
Eurypides, Sokrates, Arystofanes, twórca „Niepoprawnych*, twórca „Dziadów...** — 
Kopernik nawet. I rzeczywiście, jeżeli jest choć źdźbło słuszności i trafności 
w tym, co Feldman powiada o Nowaczyńskim, należałoby jeszcze w takim razie 
stopić jedno dla Nowaczyńskiego: i „Raj* Miltona i „Piekło* Dantego. Jedynie bo- 
wiem na tle syntezy, skleconej w podobny sposób, dałoby się może wyrozumieć 



Mk 6. 



215 



Feldmana, gdy pisze o Nowaczyńskim, że kłamliwe bożyszcza powala gradami j 

strzał ostrych a celnych, że ma animusz prawdziwego artysty, olśniewającego ' 

niespodziankami i siłą słowa, że potężnie odczuwa porywy prometejskie, wiodące 
ludzkość „w słońce*, że dusza jego jest pełna szczerego liryzmu, w którym ból 
tka serdeczny, że natura jego rzetelnie, naiwnie, po studencku wierzy w ideała, 
i tylko oswoić się nie może z ziemią, po której ideały owe nie chodzą... Z drugiej 
atoli strony i właściwie w następstwie owego rozdźwięku i rozdarcia subjektu 
z objektem, pożądań z rzeczywistością, wytworzył się w Nowaczyńskim gatunek 
chorobliwej, neurastenicznej wrażliwości, która go raz po raz pozbawia równo- t 

wagi sądu i poglądu („osi myślowej"), czyni niewybrednym w doborze tematów, 
lepionych często z kruszców drogocennych, najczęściej wszakże „z błota", a za- 
razem pozwala mu, w przystępie roznamiętnienia i złości, nie tylko deptać oba- 
lonych, zmiażdżonych i z próchniejącego majestatu odartych mocarzy, ale i „po 
clownowsku" język im pokazywać... 

1 ciągnie się ta dziwaczna, dwukolorowa litanja bez końca, bez opamiętania 
i bez względu, że wskutek nieustającego wzajemnego rugowania się w niej 
sprzeczności zasadniczych, osobistość autora „Małpiego zwierciadła" neutralizuje 
się, „androgynuje się" i spada poniżej zera elementarnych nawet przymiotów pi- 
sarskich najpospolitszego kalibru. Najdziwniejsze zaś ze wszystkiego jest to, że 
cała ta szlichtada stylowa od zenitu do nadyru i napowrót odbywa się nie tylko 
bez żadnej podstawy faktycznej, lecz bez żadnego pretekstu. W „Skotopaskach' 
przynajmniej nie ma ani szeląga z tych miljonów, w które Feldman wyposażai 
Nowaczyńskiego, poślubiając jego „tytani artyzm" naprzemiam to białym, to czar- 
nym bogom. Tu i ówdzie para niemowlęcych drwinek z literackiej garderoby 
Sienkiewicza, para okrutnie niezdarnych flglów pod adresem Chmiel-0-wskiego, 
owiniętych w wytarte szmatki konceptów i kalamburów ogólnikowych, wymęczo- 
nych i wymoczonych w najrozmaitszych kwasach erudycji dowcipkowej — i to 
cała majętność i cała umiejętność. „Wszyscy fanatycy protegowali konkubinat: i; 
Opat St. Pierre, Luter, Kartezjusz, Rousseau. Wszystkie wielkie charaktery — li- ■ 
bertinage: Cezar, Augustus, Lorenzo-Medici, Aleksander VI, Henryk IV, Fryderyk 
II, biskup Krasicki. Ale czy dlatego tylko i Sir Sienkiewicz miałby być wielkim 
charakterem?..." I basta. Sam teraz, czytelniku, świdruj sobie głowę na wylot, do- 
pytując się tu, na wiarę w Feldmana, jakiejkolwiek fantazji, lotności, wdzięku, 
kąśliwości lub sensu. Zapewne, od str. 50 do str. 77 zamigoce coś raźniejszego 
w kolorze. „Paradoks jest księdzem wesołym, który daje ślub dwojgu zgoła so- 
bie nieznajomym myślom; po ślubie, myśli, popatrzywszy sobie w oczy, uciekają 
każda w inną stronę...** Nieźle, wcale nieźle. Ale cóż z tego, skoro w „Skotopa- 
skach" takich znośnych aforyzmów jest ze trzy, ze cztery może; reszta zaś, tuzinów 
z pół kopy— tłucze, mieJe, przewiewa, przesiewa racje, sentencje i komunały tak 
niezaprzeczone a nieśmiertelne, jak owa stara etnografja garbatych nosów ży- 
dowskich lub geograficzna ignorancja naszych dawnych sojuszników Francuzów. 
,.Dobrze tresowane psy odczuwają znacznie boleśniej wyrzuty sumienia od do- 
brze tresowanych dyplomatów*— kropka. ,1 miljon biednych ludzi nie jest jeszcze 
jednym bogiem*— kropka. ,.Pisarze, ważni dla przyszłości, są ludzkości wyrzu- 
tami sumienia*. Kropka i koniec całej przytoczonej tu stronicy 44. „1 tych któ- 
rych już pozyskać można swą solą atyckąj traci się, niestety, swą galicyjską gor- 
czycą". Kropka i dwa nieco większe znaki zapytania. »Nowo odkryte przysłowie 
z XVI wieku: gdzie mnogo azaeunkarzy, kunaztarzom ile się darzy*"... Zamknięcie 
stronicy 99-ej i nagle tryskająca struga orjentnjących świateł... 

Tak, o! tak, niezaprzeczenie: szacunkarze wszystkiemu winni! Oni to, kry- 
tycy bez krzty żywiołowo-twórczego, instynktownie reflekcyjnego, intuicyjnie za- 



216 



M 6. 




pałającego się oleju w głowie, sprawcami wszelkiego literackiego i naukowego 
zbełtania się i rozbeltania w Polsce tegoczesnej... Więc też odchodzą, zanikają po- 
woli— i znikną z pewnością wcześniej, nim wstaną czyny samorodne, co tę naszą 
dzisiejszą umysłowość samorzutną przypieczętują nareszcie godnie, — to jest 
równo warcie. 

Józef Tokarzewicz (Hodi). 



KI^YTYKA. 



Teologja, dzieła treści religijnej. 

De Segur ks. prałat i W. 0. A. Tesniere. 

Wianek Eucharystyczny. Rozmyślania o 
Przenajświętszym Sakramencie wyjęte 
z pism... 8-ka, str. 374. Warszawa, 1905. 

Pisma ascetyczne wspomnianych wyżej auto- 
rów zdobyły od dawna w literaturze religijnej 
zasłużone, rzetelne uznanie. Nie gięlibyśmy 
przeto nic przeciw przyswojeniu językowi pol- 
skiemu tych pięknych perełek z dziel ks. de 
Segur i W. O. A.^Tesnifere/^gdyby tłumaczenie 
odpowiadido pierwowzorowi. Niestety! Prze- 
kład z francuskiego przedstawia wiele do ży- 
czenia. Pomijam takie usterki, jak „obmuta- 
ce" (str. 25) — zamiast obmutesce; „acoipite** 
(str. 39) — zamiast accipite; (str. 53); „proźbę** 
(str. 55); „ztąd" (str. 66); „iżali" (str. 238), 
które przypisuję nieuwadze korektora; tłuma- 
czenie jednak jest tak nieudolne, iż obniża 
wartość pracy, czyniąc styl niejasnym, myśl 
zawiłą, nieuchwytną. Bw. Jana — tłumacz w 
przekładzie z francuskiego — nazywa „przesłań- 
cem'' (patrz wstęp), gdy oddawna posiadamy 
utartą nazwę „Poprzedni k**. 

Na str. 17 zamiast ^pokarm duchowny** po- 
winno być duchowy, „Oto jej obrzydła ręka* 
(str. 25). Przymiotnik ile użyty, gdyż zmienia 
znaczenie słów. Powinno być zatym: ohrzydli- 
wa^ szpetna ręka. Obrzydły — tyle co zbrzydł. 
Na str. 33 czytamy: „wydawasz Syna Czło- 
wieczego*, winno być wydajesz. ' Sposób uobe- 
cnienia Boga** (str. 62). Czy nie lepiej wprost: 
obecności Bożej? Rozmyślanie VIII zatytuło- 
wano: „Pan Jezus w Przenajświętszym Sakra- 
mencie jest Poradnikiem naszym". Słowo: „po- 
radnik** ma inne znaczenie; w tym razie myśl 
trafniej oddaje „doradca**. 

Kwiecisty styl francuski w przekładzie pol- 



skim tworzy łamigłówki i dziwolągi. Oto kil- 
ka przykładów z pomiędzy wielu innych: 
„Ukrył się w pocałunku pożegnalnym** (str. 26). 
„Jakże On Jezusem Zbawicielem będzie, jeśli 
zapomniany?** ^str. 29). „A gdy w konaniu 
był... i wyszedł (?) z modlitwy, z tęsknoty ko- 
nania, aby wejść w zelżywość** (str. 33), nieco 
dalej: »ręka śmierci, która się porwała aż na 
Stół Wieczerzy ostatniej" (str. 33), »Wie i to, 
że Boski konający" (str. 35). „Pod Zakonem 
(chyba pod prawem) Łaski Bóg postanowił... 
więcej pod Starym Zakonem^ (str. 189). 
,,Cóż powiedzieć o tych, którzy, zawsze stawia- 
ją się w obojętności praktycznej, w bezbożno- 
ści, w naturalizmie** (?) str. 25, .zaszczycona 
wybraństwem ^?) Pańskiem** (str. 289). „A sie- 
bie samego odzierając Twemi cnotami, zasługa- 
mi, godnością^ (str. 317). 

W zakończeniu uwag dodać muszę, że jeżeli 
„Wianek Eucharystyczny** został wydany dla 
osób świeckich, cytaty łacińskie są zbyteczne. 

Ks. S. K, Wesołowski. 



Szczęśniak Władysław, ks. Zapoznawana 
prawda. Kilka uwag dla ludzi dobrej 
woli. 8-ka, str. 47. Warszawa, 190.5. 
Wyd. Kasy warszawskich pomocników 
księgarskich. Cena kop. 30. 

Nowe wydanie broszury pocf powyższym ty- 
tułem, lubo nie różni się od pierwszego, które 
się ukazało w druku w 1892 r., świadczy o 
poczytności i zaciekawieniu szerszych kół kato- 
lickich sprawą, poruszoną przez Szanownego 
autora. Zapoznawana prawda — to Kościół 
katolicki, jego zasady, żydiB katolickie. Autor, 
polemizując z przeciwnikami, wierzy głęboko 
w duchową, nadprzyrodzoną potęgę Kościpła 
katolickiego i głosi Jego zwycięstwo. Pracę 
ks. Szczęśniaka cechuje wielka znajomość i u- 
miłowanie serdeczne przedmiotu. Broszura na- 
pisana z ogniem, językiem barwnym, jędrnym, 
polskim. Wydawnictwo staranne, estetyczne. 






M6. 



217 



cel na kasę warszawską pomocników księgar- 
skich — godny poparcia. 

Ks. S. K, Wesołowski. 

Bibliografia, encyklop., dzieła zbio- 
rowe. 

Myśl. Księga zbiorowa wydana stara- 
niem redakcji „Ogniwa". 8-ka wielka, 
str. 480. Warszawa. MCMIV. Cena rb. 2.50. 

Z pięćdziesięciu czterech rozpraw naukowych, 
artykułów literackich i utworów beletrystycz- 
nych, składających się na bogatą i urozmaico- 
ną zawartość „Myśli*, należy wydzielić i na cze- 
le sprawozdania postawić przedewszystkim prace 
wiążące się treścią swoją z gienezą zbiorowego 
tego wydawnictwa, z pobudkami i warunkami 
jego powstania. Powstał projekt wydania ^My- 
śli** w gronie współpracowników młodego cza- 
sopisma „Ogniwo* nazajutrz po klęsce osta- 
tniej powodzi, która ^po wybrzeżach rzek na- 
szych pogrążyła w niedoli tysiące rodzin wło. 
ściańskich i zamknęła warsztaty fabryczne 
przed dziesiątkami tysięcy głodnych robotni- 
ków", — jak się wyrażali inicjatorowie „Myśli** 
w odezwie zapraszającej współbraci do zognisko- 
wania ^objawów pracy poważnej we wszystkich 
dziedzinach myśli ludzkiej, pracy, której pro- 
mykami chcieliby podzielić się z czytelnikami 
i ogrzać a pocieszyć wydziedziczonych...* Ka- 
tastrofa żywiołowa i jej ofiary — „wydziedzi- 
czeni" — dwa te tematy zaznaczyły się też 
wyraźnie i mocno w rezultatach filantropijne- 
go i patriotycznego zapoczątkowania redakcji 
„Ogniwa". Przyrodniczy traktat Kazimierza 
Kulwiecia p. t. „Woda a życie" zwięzłem usze- 
regowaniem dowodów z dziedziny fizjograficz- 
nej stwierdza niezaprzeczony pewnik swej kon- 
kluzji, że człowiek stał się dziś nietylko panem 
ziemi, ale i władcą wody, którą „zaprzągł do 
rydwanu swych potrzeb i tylko tam, gdzie za- 
niedba wskazówek nauki i roztropności myśli, 
opłakiwać musi wybryki rozhukanego żywiołu*. 
Z wywodem tym wiąże się bezpośrednio szkic me- 
cenasa warszawskiego d-ra. Stan Bukowieckiego 
z zakresu ustawodawstwa wodnego, p. t. „Ochro- 
na od powodzi**. W sposób żywy i pouczający 
wykazane tu zostały środki, sposoby i zarzą- 
dzenia, jakiemi państwa i społeczeństwa cywi- 
lizowane usiłują zażegnywać skutki owych p. Kul- 
wiecia ,, wybryków" Żywiołowych. Mamy dalej 



zajmujący szkic p. A. Suligowskiego z życia 
na Powiślu warszawskim ^Ostatnia wielka po- 
wódź w obrębie Warszawy (1891)**, oraz wy- 
śmienite, przepychem rzadkiej i doborowej eru- 
dycji przepełnione studjum p. Hieronima Ło- 
pacińskiego „Ślady powodzi u nas w historji, 
archeologji, języku, przysłowiach, podaniach, 
piśmiennictwie i sztuce**. Niemniej zasobnie 
przedstawia pię dział drugi „Myśli**, nawijają- 
cy się przeważnie dokoła założeń o niezbędno- 
ści specjalnych ubezpieczeń, rękojmi i pomocy 
dla „wydziedziczonych* na wypadek nieszczę- 
śliwych przygód życiowych. Wprost lub por 
średnio, zestawieniem materjalu faktycznego lub 
dłuższego zachodem rozważania, zmierzają ku 
temu: pp. A. Złotnicki w zarysie socjologicz- 
nym p. t. „Jednostka i społeczeństwo*' W. Mi- 
klaszewski w doraźnym rzucie oka na „prawa 
poszkodowanego** przy odpowiedzialności kar- 
nej, L. Lewinson we „Fragmencie z dziedziny 
prawodawstwa społecznego**, K. Krauz w 
„Ochronie prawnej robotników rolnych*' i t. d. 
Po za obrębem nawet celowych widoków wy- 
dawnictwa, zasada dobroczynnej, ludzkiej soli- 
darności nie przestaje roztaczać pasem czaru- 
jących, iście tęczowych świateł na przedmioty 
najbardziej dla profana szare, pospolite, obo- 
jętne. W oświetleniu tym podoba się w ,,My- 
śli** bezwarunkowo wszystko i najprościej do 
serca trafia: od szkieletowe chudych „Okru- 
chów** 1. Baudouin de Courtenay'a i mistyfi- 
kacyjnie zagadkowych aforyzmów M. Zbóje- 
ckiej „Niechaj śpią** — do okrągłych, pulch- 
nych, po akademicku wytoczonych postulatów 
„metodologii badań społecznych* Z. Daszyn - 
skiej-Golińskiej i do noweli E. Orzeszkowej 
„Mago Wielki**, przypominającej Wallenroda^ 
jako prozaiczna kropla wody kartagińskiej 
przypomina poetycką kroplę wody litewskiej; 
od „Dziwaka** K. Zdziechowskiego i „Wło- 
skich strof K. Markowskiej, do zupełnie nie- 
spodziewanej „Spowiedzi** 8t. A. Kem pn era i 
spodziewanych jak amen w pacierzu prowanc- 
kich legiend o Matce Boskiej E. Porębowicza; 
od przekreślonych w rękopismach Słowackiego 
strof L. Meyeta i urywkowych zdań o Wy- 
spiańskim i Kasprowiczu W. Orkana, do wy- 
kończonego po mistrzowsku portretu literackie- 
go jednego z dekadentów paryskich J. Loren- 
towicza i wykwintnej paraleli Sy billi z Przed- 
świtem A. Niemojewskiego. 



218 



Jtt 6. 



O ile jednak wart pa2ac Paca, o tyle znów 
wart też i Pac paląca. W najpełniejszej zgo- 
dzie z tym przysłowiem zawiera „Myśl" mul- 
tum rzeczj^, których autorami: dr. Wlad. Bie- 
gański, dr. £. Biernacki, Bronisław Chlebowski, 
Ignacy Chrzanowski, 8. Dickstein, Karol Du- 
nin, dr. Edward Flattau, Justyn Feliks Gaj- 
zler, Stanisław Grabski, J. K. Kochanowski, 
dr. J. Kodisowa, Stanisław Koszutski, Stani- 
sław Kramsztyk, Aleksander Kraushar, Adam 
Ant. Kryński, Ludwik Krzywicki, Feliks Ku- 
<iharzewski, Stanisław Mieczy ński, Wacław 
fałkowski, dr. J. Nuabaum, Henryk Nusba- 
um, S. Posner, łgnacy Badliński, Szymon 
Itundstein, August Witkowski, dr. Fryderyk 
Zoll (młodszy). Szczegółowe zagadnienia, po- 
dniesione lub poruszone przez wymienionych 
uczonych i publicystów ogarniają — pod po- 
stacią przyczynków konkretnych — rozległy 
świat wiedzy we wszelkich dziedzinach i roz- 
gałęzieniach nauk ścisłych (matematycznych 
i przyrodniczych), antropologji, higieny, prawa, 
ekonomiki społecznej, egzegiezy religijnej, histo- 
rji literatury i t. d. Obok nich, polityczne 
dzieje narodu polskiego reprezentują trzy wiel- 
ce ciekawe monografje. Najdonioślejsza Anto- 
niego Małeckiego „Sejmik gospodarski z roku 
ITSO**, przekonywa, że już na wiele, lat przed 
ks. Konarskim i jego pomnikowym dziełem 
yO skutecznym rad sposobie*' (1760), a nawet 
przed Gorczyńskim (1751) i Leszczyńsldm 
(1733), ,, lepsza część naszego społeczeństwa" 
otwarte miała oczy i sumienia na zgubne sku- 
tki instytucji liberum veto\ raz po raz wywoły- 
wano t€go wilka z lasu „i chocifż go nie ubi- 
to, przynajmniej wypowiadano najdokładniej, 
co on jest, co on wart i do czego wiedzie**. 
Do ważnych nabytków historjograficznych za- 
liczyć również należy Władysława Smoleńskie- 
go „Zły sąsiad** — jaskrawo odmalowany epi- 
zod z dziejów najazdów i łupiestw w Polsce... 
przedrozbiorowej (przeważnie około r. 1763). 
Wreszcie Henryka Konica „Ustęp z dziejów 
Komisji rządzącej** (Ustanowionej przez Napo- 
leona w Warszawie w d. 14 stycznia 1807) 
kreśli, na podstawie protokułu posiedzenia tej 
Komisji z dn. 23 lipca 1807, przebieg okolicz- 
ności, w jakich powstała konstytucja Księstwa 
Warszawskiego, — przebieg nie licujący z po- 
dziśdzień utartymi w tej sprawie opisami i po- 
daniami — u Skarbka np. 



I oto wyczerpaliśmy... goły opis autorów lub 
rzeczy objętych ^Myślą**, — z wyjątkiem trzech, 
nad którymi należałoby się rozwieść nieco dłu* 
żej. Ale i tu poprzestać trzeba na samej 
wzmiance. Wdzięk przedmiotu i wszechstron- 
na jego znajomość kwalifikowały pracę Stan. 
Krzemińskiego p. t .Historja** do rzędu ar- 
cydzieł piśmiennictwa polskiego; styl, zbyt 
wyszukany, często niedostępny, zmącił prze- 
znaczenie kwalifikacji. Przeciwnie poniekąd 
stało się z A. I^ewenberga „Zasadą opisu i 
przyporządkowania (koordynacji^ w matematy- 
ce**: oschły, niewdzięczny zakątek jałowej, bo 
całkiem u nas zaodłożouej dziedziny badań, 
zwany „teorją poznania* ożywił się tu i zabar- 
wił, wskutek starannej i umiejętnej populary- 
zacji, do wysokości niemal artystycznej. Arty- 
tykuł A. Mahrburga „Przyroda w naszym 
pojmowaniu i odczuwaniu** streszcza się we 
wniosku końcowym: „Przyroda bezwzględna, 
sama w sobie, dla wiedzy naszej i dla ocen 
uczuciowych jest — niebytem**. 

y. Tokarzewtcz. 

Wielka Enoyklopedja Powszeohna Ilustrowa- 
na, od tomu XXIII wydawana makładem 
Komitetu Redakcyjnego. Serya II. Tom 
III-IV. Nike -Oko. 4.ka, str. 1025 + 
VIII. Warszawa, 1904. 

Niedawno zdawaliśmy na tym miejscu spra- 
wę z czterech ostatnich tomów „Wielkiej £n- 
cyklopedji Ilustrowanej^; obecnie ukazały się 
jeszcze dwa następne: III i IV drugiej serji. 
Naogół nie możemy nic o nich więcej powie- 
dzieć ponad to, co pisaliśmy o poprzednich 
(p. Nr. 12 „Książki** z r. z.). Ten sam sta- 
ranny dobór współpracowników fachowych, 
których uzdolnienie i szeroki zakres wiedzy 
gwarantują wysoką wartość naukową artyku- 
łów, ta sama pełność słownikowa, to samo 
śledzenie postępów nauk i wcielanie do „En- 
cyklodedji** najnowszych jej zdobyczy, to samo 
staranne opracowanie, drobiazgowe i obszerne, 

może nawet za obszerne, jak na nasze potrze- 
by cywilizacyjne, wszystkich niemal przedmio- 
tów, zwłaszcza z zakresu historji, historji lite- 
ratury, przyrodoznawstwa, techniki, ludozna- 
wstwa, gieografji, muzyki i t. p. 

W III — IV tomach drugiej serji wyczer- 
pujących artykułów z dziedziny historji i pi- 
śmiennictwa nie znalazło się wiele; wyrazy 
umieszczone tu, nie dawały ku temu materja- 



M 6. 



219 



lu. Inne natomiast dziedziny są szeroce uw- 
zględnione. Tak więc np. z zakresu technolo- 
gji zasługują na wyszczególnienie następujące 
artykuły: ^Nikiel**, „Niwelacja**, „Oblężenie**, 
„Obuwie*, „Ognie sztuczne**, „Ogród**, „Ogrze- 
wanie**; z działu gieograłicznego, prowadzone- 
go przez p. W. Nałkowskiego, zamieszczono 
wyrazy „Nil**, „Nowa Zelandja**, „Ocean*, 
„Normandja^, „Norwegja** (te dwa ostatnie 
wyrazy opracowane zbiorowo przez kilku au- 
torów). 

Z dziedziny nauk przyrodniczych wyjaśnio. 
no starannie i drobiazgowo wyrazy: „Nos ludz- 
ki i zwierzęcy**, „Nowodarwinizm**, „Nowowi- 
talizm*, „Obojnactwo**, „Oddychanie**; „Ogon**, 
„Odżywianie**, „Oko* i inne. 

P. L. Krzywicki w dziale swym etnogra- 
ficznym zamieścił artykuły o „Obrzezaniu**, 
„Ogniu** i t. p.; z dziedziny prawodawstwa 
i nauk społecznych czytamy tu prace o „No- 
tarjacie* i „Notarjuszu", „Obronie** i „Obroń- 
cy**, « Obywatelu*, „Odpowiedzialności* i wiele 
drobniejszych. 

Z zakresu filozofji zamieszczono cenną rzecz 
o „Nirwanie**, z zakresu językoznawstwa — o 
„Nosowych dźwiękach**, o „Nowogreckim języ- 
ku** i inne; z artykułów treści historycznej za- 
sługują na wyróżnienie: rzecz o „Numizmatyce** 
(z wielu ilustracjami) i „Odrodzenie**. 

Do obrazu działalności Komitetu redakcyj- 
nego „Encyklopedji**, zamieszczonego w Nr. 12 
^Książki* z r. z., dodajemy jeszcze kilka szcze- 
gółów, nadesłanych nam łaskawie przez obe- 
cną redakcję wydawnictwa. 

Żyjący Edward Grabowski był przed kilku 
laty w komitecie redaktorem literatury po- 
wszechnej; zmarły przed kilku laty Bronisław 
Grabowski był współpracownikiem w dziale 
Słowiańszczyzny południowej. 

Przez dłuższy czas był członkiem komitetu 
prof. Tadeusz Korzon, Jako redaktor historji 
powszechnej, a także polskiej (do r. 1902); 
prof. S. Dickstein zaś i F. Kramsztyk byli od 
«amego początku i są do dzisiaj redaktorami 
^działów, pierwszy — matematyki, drugi — fi- 
zyki i as tronom ji. 

W tonie komitetu w ciągu czternastu lat je- 
£0 istnienia zaszły następujące zmiany: przed 
dr. Józefem Peszkem dział medycyny prowa- 
dził ś. p. dr. H. Łuczkiewicz; ś. p. prof. Anto- 
ni Okolski od początku istnienia „Encyklope- 



dji* aż do swej śmierci był redaktorem prawa 
państwowego, międzynarodowego i polityki; 
Broni^aw Znatowicz, długoletni kierownik dzia- 
łu chemji, autor obszern^o, znakomitego ar- 
tykułu: „Ghemja**, opuścił komitet redakcyjny 
przez dobrowolne wyjście, z powodu nadmier- 
nych zajęć poza „Encyklopedją**. 

Prócz tego wyszli