Skip to main content

Full text of "O literaturze pobratymczych narodów słowiańskich: odczyty publiczne w Museum ..."

See other formats


Google 



This is a digital copy of a book that was prcscrvod for gcncrations on library shclvcs bcforc it was carcfully scannod by Google as part of a projcct 

to make the world's books discoverablc onlinc. 

It has survived long enough for the copyright to cxpirc and thc book to cntcr thc public domain. A public domain book is one that was never subjcct 

to copyright or whose legał copyright term has expircd. Whcthcr a book is in thc public domain may vary country to country. Public domain books 

are our gateways to the past, representing a wealth of history, cultuie and knowledge that's often difficult to discovcr. 

Marks, notations and other maiginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journcy from thc 

publishcr to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to 
prevent abuse by commcrcial partics, including placing lechnical rcstrictions on automated querying. 
We also ask that you: 

+ Make non-commercial use ofthefiles We designed Google Book Search for use by individuals, and we request that you use these files for 
person al, non-commercial purposes. 

+ Refrainfinm automated ąuerying Do not send automated querics of any sort to Google's system: If you are conducting research on machinę 
translation, optical character recognition or other areas where access to a laige amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attributłonTht Goog^s "watermark" you see on each file is essential for in forming peopleabout thisproject and helping them lind 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legał Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legał. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can'l offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
anywhere in the world. Copyright infringement liabili^ can be quite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps rcaders 
discoYcr the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the fuli icxi of this book on the web 

at |http: //books. google .com/l 



Google 



Jest to cyfrowa wersja książki, która przez pokolenia przechowywana była na bibliotecznydi pólkach, zanim została troskliwie zeska^ 

nowana przez Google w ramach projektu światowej bibhoteki sieciowej. 

Prawa autorskie do niej zdążyły już wygasnąć i książka stalą się częścią powszechnego dziedzictwa. Książka należąca do powszechnego 

dziedzictwa to książka nigdy nie objęta prawami autorskimi lub do której prawa te wygasły. Zaliczenie książki do powszechnego 

dziedzictwa zależy od kraju. Książki należące do powszechnego dziedzictwa to nasze wrota do przeszłości. Stanowią nieoceniony 

dorobek historyczny i kulturowy oraz źródło cennej wiedzy. 

Uwagi, notatki i inne zapisy na marginesach, obecne w oryginalnym wolumenie, znajdują się również w tym pliku - przypominając 

długą podróż tej książki od wydawcy do bibhoteki, a wreszcie do Ciebie. 

Zasady uźytkowEinia 

Google szczyci się współpracą z bibliotekami w ramach projektu digitalizacji materiałów będących powszechnym dziedzictwem oraz ich 
upubliczniania. Książki będące takim dziedzictwem stanowią własność publiczną, a my po prostu staramy się je zachować dla przyszłych 
pokoleń. Niemniej jednak, prEice takie są kosztowne. W związku z tym, aby nadal móc dostEu^czać te materiały, podjęliśmy środki, 
takie jak np. ograniczenia techniczne zapobiegające automatyzacji zapytań po to, aby zapobiegać nadużyciom ze strony podmiotów 
komercyjnych. 
Prosimy również o; 

• Wykorzystywanie tych phków jedynie w celach niekomercyjnych 

Google Book Search to usługa przeznaczona dla osób prywatnych, prosimy o korzystanie z tych plików jedynie w nickomcrcyjnycti 
celach prywatnych. 

• Nieautomatyzowanie zapytań 

Prosimy o niewysylanie zautomatyzowanych zapytań jakiegokolwiek rodzaju do systemu Google. W przypadku prowadzenia 
badań nad tlumaczeniEimi maszynowymi, optycznym rozpoznawaniem znaków łub innymi dziedzinami, w których przydatny jest 
dostęp do dużych ilości telfstu, prosimy o kontakt z nami. Zachęcamy do korzystania z materiałów będących powszechnym 
dziedzictwem do takich celów. Możemy być w tym pomocni. 

• Zachowywanie przypisań 

Znak wodny"Googłe w łsażdym pliku jest niezbędny do informowania o tym projekcie i ułatwiania znajdowania dodatkowyeti 
materiałów za pośrednictwem Google Book Search. Prosimy go nie usuwać. 



Hganie prawa 

W ItEiżdym przypadku użytkownik ponosi odpowiedzialność za zgodność swoich działań z prawem. Nie wolno przyjmować, że 
skoro dana łisiążka została uznana za część powszecłmego dziedzictwa w Stanach Zjednoczonych, to dzieło to jest w ten sam 
sposób tralrtowane w innych krajach. Ochrona praw autorskich do danej książki zależy od przepisów poszczególnych lirajów, a 
my nie możemy ręczyć, czy dany sposób użytkowania którejkolwiek książki jest dozwolony. Prosimy nie przyjmować, że dostępność 
jakiejkolwiek książki w Google Book Search oznacza, że można jej użj'wać w dowolny sposób, w każdym miejscu świata. Kary za 
naruszenie praw autorskich mogą być bardzo dotkliwe. 

Informacje o usłudze Google Book Search 

Misją Google jest uporządkowanie światowych zasobów informacji, aby stały się powszechnie dostępne i użyteczne. Google Book 
Search ułatwia czytelnikom znajdowanie książek z całego świata, a autorom i wydawcom dotarcie do nowych czytelników. Cały tekst 
tej książki można przeszukiwać w Internecie pod adresem [http : //books . google . comT] 



IIBRARY 

MNiywsin of I 



• . 




t 



' t 



o LITERiTMZS 



POBRATYMCZYCH NARODÓW 



SŁOWIAŃSKieH. 



o LITERATURZE 

POBRATYMCZYCH NARODÓW 



SŁOWIAŃSKICH. 



ODCZYTY PDBUCZNE W MDZEDM TECHNICZNO -PRZBMYSkOWEH 



W KRAKOWIE 



cA. H. Kirkora. 



WEBAKOWIE 

NAKŁADEK I CZCIONKAMI DRT7KARNI UEONA PASZKOWSKIEGO 

pod zanE%deiii J. łjakocińekiego. 

1874. 



PREb. i 

cop\ /-,b. ;:.;.> 

ORiGiiMALTOBE 
RETAIWEO 



1995 






5"0!L 



jBLiedyśmy rozpoczynali nasze „Odczyty," niemie- 
liśmy zamiaru ogłaszania ich drukiem; czuliśmy bo- 
wiem, że brak zupełny materyałów niepozwoli nam 
spełnić zadania w sposób odpowiedni ważności przed- 
miotu. Najważniejszym materyałem w tej pracy być 
mogła i była istotnie pamięć własna rzeczy dobrze 
znanej i wieloletnie dawne z pisarzami stosunki.. 
Lecz gdy pamięć sama zawodzi czasem, mimowolne 
przeto, wynikłe stąd opuszczenia lub niedokładności 
narażą nas zapewne na krytykę bieglej szych i w ma- 
teryały potrzebne lepiej zaopatrzonych. 

Wobec takiej krytyki nie mamy usprawiedli- 
wienia; wobec jednak wyrozumiałości na wyjątkowe 
nasze położenie, jedno przytoczyć możemy: oto, że 
ludzie dobrej woli osądzić raczyli, że w braku dzieła 
podobnej treści, „Odczyty" nasze korzyść przynieść 
mogą, a przeto i ogłoszenie ich drukiem łaskawie 
przyjętem byćby powinno; że dzieło niniejsze, cho- 
ciaż niewyczerpujące w zupełności przedmiotu, bę- 
dzie pierwszym na t^m polu wnaszej lite- 
raturze, że wskaże czytelnikom zasoby, w jakie 
bogatą jest literatura pobi^atycznych narodów ; zazna- 

[ 214 



VI. 



jomi chociaż w części z jej charakterem, treścią 
i kierunkami; przyszłym zaś pracownikom otworzy 
drogę do głębszych studyów i sprostowania mimo- 
wolnych uchybień. 

Praca ta, traktująca o rzeczacli i kwesty ach lite- 
raturze naszej obcych prawie, wywołać może naj- 
sprzeczniejsze opinije i sądy. My na nie z góry od- 
powiemy: że mogliśmy nieraz omylić się w zdaniu^ 
poglądem nieugodzić w chęci czytelnika ; lecz zawsze 
kierowało, nami wewnętrzne, niezależne od wszelkich 
względów przekonanie. Szukaliśmy zawsze prawdy, 
w usiłowaniach narodów i plemion szanując pracę 
sumienną i w dobrej wierze dokonywaną, z pobła- 
żliwością konieczną na usterki nawet, bo te niejedno- 
krotnie są wynikiem dziejów i wieków, wywołane 
ustrojem społecznym, takim, a nie innym; nigdy 
wszakże złość, nienawiść osobista lub przyjaźń na 
moc i łagodność słowa wpływu nie miały. 

A* ll« K* 



Kraków, 19 września 1873. 



■ooo^oo<- 



T R E S C. 



LITERATURA RUSIŃSKA. 

ODCZYT PIERWSZY. Rusic: Biała/Mała, Czaraa, Czerwo- 
na. — Zkąd przyszli Ruryk, Sineus i Truwor? — 
Zdania Kostomarowa, Kawelina i innych. — Pań- 
stwo Litewskie. — Psków i Nowogród. — Św. 
Cyrylli i Metody. — Nestor. — Henryk Łotysz. 
Prawda Ruska. — Pieśń o Półku Igora. — Po- 
wieści i legendy ludowe. — Poezya ludowa . 1 — 20 

ODCZYT DRUGI. Ccchy twórczości ludowej. — Pierwsze 
druki rusińskie. — Świętopełk Fioł. — Biblije sło- 
wiańskie. — Franciszek Skoryna z Połocka. — 
Zabytki prawodawcze i dyplomatyczne. — Zrzó- 
dła arclieograficzne 21 — 38 

ODCZYT TRZECI. Unijakośclołarzymskiego Z grcckim. — 
Piotr Skarga. — Działalność Jezuitów. — M. 
Smotrycki. — Zizani. — Literatura polemiczna. — 
Baranowicz, Mołilła, Szymon z Połocka, Sławi- 
niecki. — Statut Litewski. — Bii^a - Ruś i 
Mała -Ruś. — Biskup Wołonczewski i ks. Ireny 
Ogiński. — Rzecz pospolita Mereczko- Pawłowska 
referendarza lit. P, K. Brzostowskiego. — Rad- 
kowszczyzna Moniuszki. — Poeci białoruscy: 
W. D. Marcinkiewicz, A. D. Werylia, Syrokomla. — . 
M. Akielewicz 39 — 55 



Yffl TREŚĆ. 

ODCZYT CZWARTY. Literatura małoruska. — Zienowjew, 
Skoworoda, Konisski^Kotlarewski; Kwitka^ Kulisz, 
Eostomarow itd. — Projekt federacyi słowiań- 
skiej. — Prześladowania. — Taras Szewczenko. — 
Osnowa. — Szkoły niedzielne. — Nowe prze- 
śladowania. — Literatura Halicka 56 — 72 



LITERATURA ROSSYJSKA. 



OKRES PIERWSZY. 

ODCZYT PIĄTY. Najdawnicjszo zabytki. — Mak83rm 

Grek, car Iwan Groźny, Sylwester, kn. Kurbski. 73 — 86 

ODCZYT SZÓSTY. Piotr W. — Przeobrażenie państwa 
moskiewskiego. — Alfabet grażdański. — T. Pro- 
kopowicz. — Ks. Kantemir. — Akademija w Pe- 
tersburgu. — Baron Szafirów. — Pososzkow. — 
Magnicki. — Michał Łomonosow 87 — 107 

ODCZYT SIÓDMY. Tredjakowski, Kostrow, Sumorokow 

i inni. — Założenie teatru. — Czasopisma. . . 108 — 112 

OKRES DRUGL 

Wypadki historyczne. — Katarzyna II. — Becki. — 

Derżawin 113—119 

ODCZYT ÓSMY. Zwyczajc dworskie znamionujące epokę. 
Cheraskow, Kniażnin, Fonwizin. — Nowikow i 
Radiszczew. — Książe Łopuchin i masoni. — 
Księżna Daszkowa prezesem akademii. — Pi- 
sarze tej epoki. — Cenzura i niewola wło- 
ścian. — Śmierć KatarzjTiy 120 — 136 



OKRES TRZECI. 

ODCZYT DZIEWIĄTY. Karauiziu, żukowski, Kryłow. — 
Historya Karamzina, bajki Krylowa, ballady 
i przekłady Żukowskiego. — Znakomitsi pisa- 
rze tej epoki 137 — 154 



TBEŚĆ. JX 



OKRES CZWARTY. 

ODCZYT DZIESIĄTY. Rylejcw. — Puszkin i Mickie- 
wicz. — Powstanie 1825 r 155 — 178 

ODCZYT jEDYNAsrY. Jeszcze o Puszkinie. — Lermontow 179 — 194 

ODCZYT DWUNASTY. Grybojedow. — Inni poeci owej 
epoki. — Czaadąjew. < — Nadeżdin. — -'Wigiel 
niemiec, a Czaadąjew warjat z rozkazu. — Sę- 
kowski i Bułharyn 195 — 215 

ODCZYT TRZYNASTY. Grecz i Bułharyn. — Krajewski 216 — 220 



OKRES PIĄTY. 

Gogol- Janowski stanowi nową epokę w literaturze. — 
Stankiewicz i Bieliński. — Hercen. — Granowski 
i Kudrjawcew. — Kawelin, Pogodin, Sołowjew 221 — 231 



OKRES SZÓSTY. 

ODCZYT CZTERNASTY. Współczcsny okrcs. — A Turgie- 
niew. — J. Gonczarow. — Nihiliści. — Sowre- 
miennik i Ruskie słowo. — Niekrasow, Czer- 
nyszewski i Błahoświetłow. — Leon i Aleksy 
hr. Tołstoj. — Ostrowski. — Panslawiści i Sła- 
wianofile. — • Stasiulewicz, Kostomorow, Pogodin, 
Iłowajski. — Historya słowiańska. — Języko- 
znawstwo. — Historya Literatury. — Nauki przy- 
rodnicze. — Archeologija. — Geografija, Sta- 
tystyka, Ekonomija polityczna, dziennikarstwo . 232 — 264 



LITERATURA CZESKO -MORAWSKA. 



OKBES PIERWSZY. 

ODCZYT PIĘTNASTY. Wspomnienia dziejowe. — Naj- 
dawniejsze zabytki. — Kronika Dalimila. — 



X TKEŚĆ. 

Kosmas. — Sąd Libuszy. — Królodworski 

rękopis 266—274 



OKRES DRUCfl. 

Epoka luksemburska. — Flaszka. — Kroniki spół- 

czesne. — Ewangelija Reymska 275 — 281 



OKRES TRZECI. 

ODCZYT SZESNASTY. Jau Huss. — Hierouim z Pragi. — 
Jan Zyzka z Kalichu. — Kroniki i znakomitsi 
pisarze 282—287 



OKRES CZWARTY. 

Epoka Rudolfińska. — Bracia Czesko -Morawscy. — 

Znakomitsi pisarze 288 — 292 



OKRES PIĄTY. 

Wojna domowa. — Krwawa zemsta niemiecka. — 

Upadek literatury. — Pisarze ówcześni. . . . 293 — 296 



OKRES SZÓSTY. 

Odrodzenie się Czechów. — Dobrowski. — Jimgma- 
nowie. — Hanka. — Purkynie itd. — J. Koller — 
K. J. Erben. — Muzeum i Matica Czeskie. — 
Inni pracownicy na polu odrodzenia .... 297 — 304 



OKRES SIÓDMY. 

ODCZYT siEDMNASTY. Wspomnicnia o Hance i jego 
działalności. Wypadki 1848 roku. — J. P. Sza- 
farzyk. — F. Palacky. — F. W. Riger. — Jire- 



u 



TBEŚĆ. XI 

czek. — Inni pracownicy. — Stowarzyszenia 

nankowe — Wydawnictwo . 305 — 315 



LITERATURA ŁUŻYCKA. 



Podział Łużyc. — Najdawniejsze zabytki. — Odro- 
dzenie Łużyczan. — A. Zajler, Krigar i J. E. 
Smoler. — Macica Łużycka. — Obecny stan 
ruchu umysłowego 316 — 318 



LITERATURA SERBSKA. 



Szczep Illirski. — Narzecza. — Świetna epoka lite- 
ratury w wieku XrV. — Bitwa na Kosowem polu. — 
Serbia podbita. — Uzyskanie samorządu. — 
Najdawniejsze pomniki piśmienne. — Poezya 
i literatura u Serbów katolików. — Sławna Du- 
brownicka rzeczpospolita. — Uskoki. — Użycie 
wszystkich* czterech alfabetów. — Seminaryum 
dla duchowieństwa używającego pisma głagolic- 
kiego. — Wpływ stosunków z Włochami. — 
Znakomitsi poeci. — Szczep Chorwacki. — Ser- 
bowie wyznania greckiego. — Znakomitsi pisa- 
rze. — Obecny stan literatury 319 — 329 



LITERATURA BUŁGARSKA. 



ODCZYT oŚMNASTr. Wielka Bulgarya Nad-Wołżska. — 
Małą Bulgarya Nad-Dunajska. — Sekty Pauli- 
cyanów i Bogomiłów. — Najdawniejsi pisarze. — 






Xn TREŚĆ. 

Unija kodcielna. Nowa literatura. — Usiłowania 

Apryłowa i Pałauzowa. Obecny stan literatury . 330 — 336 



Etnograficzno - statystyczne zarysy 337 — 346 

Skorowidz 348—366 



UTERATURA RUSIŃSKA. 



ODCZYT PIERWSZY. 



Zacny dyrektor Muzeum techniczno-przemysłowego w Kra- 
kowie, dr. Adryan Baraniecki zawezwał nas do skreślenia 
w ogólnych zarysach rozwoju historycznego, oraz stanu obe- 
cnego piśmiennictw ludów pobratymczych słowiańskich. 

Roszarpani, miotani burzą, zmuszeni nieraz ulegać wpły- 
wom obczyzny, starać się musimy, ażeby pogląd nasz na obe- 
cne położenie, był zawsze jasny, bezstronny a przenikliwy. •^ 

Z dzisiejszości tworzy się przyszłość, trzeba więc znać 
tę dzisiejszość nietylko u siebie, ale i u sąsiadów, szczególnie 
tych, którzy panują nad milionami braci naszych. Czas wre- 
szcie, ażebyśmy zadali kłam rozpowszechnionemu mniemaniu 
o nas, że przy wielu zaszczytnych i chlubnych cechach charak- 
teru, naród nasz grzeszył niejednokrotnie brakiem taktu poli- 
tycznego. 

Z tego to względu myśl szanownego dra Baranieckiego 
niezawodnie trafi do przekonania łaskawych słuchaczów, a 
przeto i odczyty nasze za niewczesne lub niepotrzebne uważane 
nie będą. 



LITERATURA RUSIŃSKA. 



Zacznijmy od najbliższych sąsiadów, od Rossyi, której pi- 
śmiennictwo w ostatnich szczególnie latach zajęło tak ważne 
stanowisko. 

Piśmiennictwo to jakkolwiek dziś już tak bogate i zaso- 
bne, w porównaniu do innych ludów słowiańskich, szczególnie 
polskiego, jest najmłodszem, ziemie zaś dziś należące do Ros- 
syi, były przecie i przed wieki zaludnione, musiały zatem mieć 
swoją przeszłość dziejową i życie duchowe, swoje podania, 
pieśni, legendy, swoje utwory poetyczne. — I miały je też rze- 
czywiście, a utwory te były i piękne i obfite. 

Mimowoli więc musimy się co&ąć o kilka wieków, mu- 
simy pierwej dotknąć kwestyi historycznej: z czego powstało 
i utworzyło się to państwo olbrzymie, którego sama nazwa 
zrodziła się tak niedawno? 

Co to jest Ruś? — Jest Wielka Ruś, jest Mała, Biała, 
Czarna i Czenvona. Kolos, który pochłonął te wszystkie Ru- 
sie, znany jest dziś pod ogólną nazwą Rossyi, a nie było 
jeszcze Rossyi, czyli jak dawniej nazywano państwa moskie- 
wskiego (Mo8covia), kiedy Ruś istniała już od IX wieku, 
jako wielkie, bogate państwo słowiańskie, zawierające w sobie 
Ruś Białą, Ruś Małą, Ruś Czarną i Ruś Czerwoną. Było to 
właśnie sławne w dziejach późniejszych państwo litewskie, wła- 
ściwie litewsko - rusińskie, pod koniec wieku XIV połączone 
z Polską, w wieku XVI, po unii lubelskiej, zlane z nią ostate- 
cznie, a dopiero od końca wieku XVin zostające pod berłem 
cesarzów rossyjskich, z wyjątkiem tylko Rusi Czerwonej, czyli 
Halickiej. 

Nie mamy zamiaru nużyć słuchaczów wywodami hi- 
storycznemi. Dla stwierdzenia tego co mówimy, nie potrze- 
bujemy przytaczać badań znanego Duchińskiego , boby nas 
posądzono o stronniczość. Sami Rossyanie mają już takich hi- 
toryków jak Sołowjew, Kawelin, Kostomarow, Iłowajski i inni, 
którzy bezstronnie i sumiennie, a z wiedzą głęboką o swej prze- 
szłości mówią. Dość jest otworzyć najstarszą kronikę ruską, 
z wieku XI. Znajdziemy tu szczegółowe wyliczenie plemion 



LITERATURA RUSIŃSKA. ó 

słowiańskich zamieszkałych w południowej i północno-zachod- 
nich Rusiach. Kronika ta mówi o Krywiczach, Słowianach 
Radzimiczach, Wiaty czach i t. 'd., którzy wraz z odrębną gru- 
pą, sławnemi rzeczypospolitemi Pskowską i Nowogrodzką sta- 
nowili główniejsze plemiona słowiańskie w dzisiejszej Rossyi; 
ale o wielkiej Rusi czy Rossyi, nie znajdziemy w kronice ani 
słowa. Na Wschodzie, gdzie dziś mieszkają Wielko-Rossyanie, kro- 
nikarze ukazują nam fińskie plemiona, Czud, Mordwę i t. d. 
Gdzież więc mieszkali owi Wielko -Russy, którzy dziś zaludniają 
gubernie mosldewską , twerską , włodzimierską, riazańską , tul- 
ską, kałuską z przylegającemi krańcami petersburskiej, oło- 
neckiej, wołogodzkiej, wiatskiej, niżegrodzkiej, tambowskiej, 
woroneżskiej, kurskiej, orłowskiej ? — Nie było ich zgoła. Nie 
było nawet nazwy Wielkiej-Rusi. Istniały znaczne, bogate i 
handlowe miasta Psków i Nowogród. — Rusie : Mała, Biała i 
Czerwona miały już znaczne miasta w IX, X, XI stuleciach, 
jak Kijów, Połock , Czernihow , Łuck , Izasław, Turów, Berę- ' 
sten albo dzisiejszy Brześć; litewski, Horoden albo Grodno, 
Witebsk, Halicz , Przemyśl i tak dalej , a Moskwy nie było 
wcale. Poraź pierwszy kronikarze wspominają o niej zaledwo 
pod rokiem 1147. 

Kolonizacye większe na Wschód fiński, czyU do dzisiej- 
szej wielkiej Rossyi, zaczęły się zaledwo w XII wieku. 

Słowiańskie plemiona w dziejowych swych losach ulegały 
najściom rozmaitych narodów. Przychodzili jedni, brali daninę, 
rządzili czas jakiś i szli dalej, a za nimi następowali drudzy. 
Byli w późniejszych Rusiach. Awarowie i Chozary, Litwini i 
Polacy, a najczęściej Skandynawowie, wychodźcy ze Szwecyi, 
Norwegii i Danii. Nietylko Słowianie, ale fińskie plemiona, 
oraz litewscy Pomorzanie płacili daninę Skandynawom. 

W połowie IX wieku Słowianie wypędzili Skandynawów. 

Kronika powiada, że Słowianie, Nowogrodzianie, Krywi- 
czanie, Czud, Mera i Weś wezwali do siebie na rządzców 
w tym samym IX wieku Ruryka, Sineusa i Tniwora, Warę- 
gów-Rusów, z pomorza bałtyckiego. 

To było powodem, że historycy przyjęli jako pewnik, iż 
pierwsi założyciele rusińskiego państwa byli Skandynawowie. 

1* 



LITERATURA RUSIŃSKA. 



Dopiero w ostatnich latach profesor Kostomarow pierw- 
szy powstał przeciwko temu twierdzeniu. Wyraz Waręg jest 
skandynawski (Woerinc/ jar) i oznacza przysiężnego wojow- 
nika, albo sprzymierzeńca. Nazwę tę nosiły najemne tłuszcze 
będące niegdyś na służbie u cesarzów rzymskich, a potem bi- 
zantyjskich. Do Skandynawii przeszła ta nazwa zaledwo w XI 
wieku, w tym bowiem czasie wielu bardzo Normannów, zacią- 
gając się do służby, waręgami nazywać się zaczęli i do swej 
ojcowizny wyraz ten zanieśli. Około roku 1040 spotykamy 
go już w legendach, czyli sagach skandynawskich. Ci tedy 
Waręgowie, to jest włóczęgi, najemnicy wojenni dali się po- 
znać i Słowianom zachodnim i wkrótce wyrażenie Waręgski 
przyjęło obszerne znaczenie: w pojęciach ludu skoro chciano 
wyrazić znaczenie cudzoziemca, mówiono Waręg; kościół 
katolicki nazywano waręgskim i t. d. 

Nic więc dziwnego, że kronikarz XI wieku opowiadając 
o wypadkach IX wieku, mianowicie mówiąc o przywołaniu Ru- 
ryka Rusina dodał wyraz Waręga, sądząc, źe ten jako 
cudzoziemiec pochodzić musiał zC Skandynawii. 

Aż do XIII wieku wyraz Waręg miał to samo znacze- 
nie, to jest oznaczał cudzoziemca, tak samo jak i do dziś 
dnia u prostego ludu na Rusi i u Rossyan każdy cudzozie- 
miec — jest Niemiec, a każdy mieszkaniec gór kaukaz- 
kich — Czerkies. Południowi Rusini i dziś jeszcze przy- 
bywających do nich austryackich poddanych, roznoszących po 
wsiach paciorki, pachnidła, krople Hofmana i t. p. nazywają 
cesarczykami. Są to Słowaki, Słoweńcy, Rusini nawet, 
ale południowy Rusin odróżnić ich nie umie, a chociaż mowę 
rozumie — cesarczykiem nazywa. 

Nie ze Skandynawii więc przyszli Ruryk, Sineus i Tru- 
wor — powiada Kostomarow — ale z wybrzeża bałtyckiego, z Rusi 
litewskiej, ze Żmudzi, gdzie i do dziś dnia jest rzeczka Roś, 
jest miasto Rosienie, a na mapach jeszcze w XVIII wieku 
niziny Niemna nazywały się Rosią. 

Twierdzenia profesora Kostomarowa nie podajemy jako 
ostateczny pewnik historyczny, chociaż praca jego o pochodzeniu 
Rusi, publiczne odczyty i dysputy z profesorem Pogodinem 



LITERATURA RUSIŃSKA. 5 

znalazły wiele współczucia i uznania, a zachwiały wiarę wty- 
lowiekowe dowodzenia historyczne, jakoby pierwsi założyciele 
państwa rusińskiego byli Skandynawowie. — I owszem, tem 
przyjemniej byłoby dla nas, jeśliby to byli Żmudzini. 

Jeden z głębszych, bezstronnych i sumiennych badaczów 
przeszłości słowiańskiej, profesor Iłowajski nie wierzy też, 
ażeby Waręgowie byli założycielami państwa rusińskiego. Są- 
dzi on, że Ru sin i byli aborygenami tej ziemi, że wcale zza 
morza do siebie książąt nie wzywali. Kwasznin - Samaryn 
niepodzielający opinii Iłowajskiego, chętniej się zgadza z teo- 
ryą Kostomarowa, bo powiada: „możno robić jakiebądź do- 
wolne przypuszczenia ; ale z R o s i e n i a m i na Żmudzi i rzeką 
Rosią — nie damy sobie rady." 

. Nie jest naszem zadaniem rozstrzygać tego rodzaju kwe- 
stye; chcemy tylko zwrócić uwagę na to, że już w wieku IX 
utworzyło się państwo rusińskie, kiedy dzisiejszego państwa 
rosyjskiego, albo moskiewskiego zgoła nie było, a nawet i Mo- 
skwa nie istniała. 

Przekonać się też o tem łatwo na drodze mitologicznych 
badań. W zachodniej Rusi legendy i pieśni ludowe, a nadto 
nazwy niektórych miejscowości przechowały podania o bogu 
Perunie; u Białorusów do dziś dnia przechowuje się -pamięć 
o Welesie albo Wołosie, bóstwie trzody, którego później za- 
stąpiono świętym Własem, tak samo jak północni Słowiani Świa- 
towita przekształcili w ś. Wita. Są wspomnienia i o innych 
bogach z czasów pogaństwa — u Wielkorussów zaś przeciwnie 
nie ma żadnego. Nie znają nawet ani Peruna ani Welesa. 
Alboż to samo nie dowodzi, że kolonizacya Wschodu, czyli póź- 
niejszego państwa moskiewskiego, a dziś rossyjskiego, zaczęła 
się już po przyjęciu l)rzez plemiona słowiańskie religii chrze- 
ściańskiej. 

Dla udowodnienia, że fińskie ziemie zaczęły się zaludniać 
Słowianami zaledwo w wieku XII, historyk rossyjski Kawelin 
przytacza odrębność pojęć, charakteru i usposobień u Wiel- 
korussów. Słusznie do dziś dnia zarzucają im brak przezor- 
ności, niedbalstwo, życie z dnia na dzień, a w końcu, powiada 



LITEKATURA RUSIŃSKA. 



szanowny historyk, że szczep ten zdaje się nie posiada na- 
wet tradycyi historycznej. 

Ziemie te słabo zaludnione fińskiemi plemionami stopnio- 
wo przeistaczały się w słowiańskie przez wychodźców z Nowo- 
grodu wielkiego na północ ku Uralowi i przez małoruskich 
wychodźców wewnątrz kraju. 

Przytaczając to zdanie profesora Kawelina nie chcemy 
bynajmniej ubliżać Wielkorussom. Owszem, ani na chwilę na- 
wet nie wątpimy, że najliczniejsze to dziś z plemion słowiań- 
skich odegra w przyszłości wielką historyczną rolę. 

Nam chodzi tylko o wykazanie, że pod względem początko- 
wych dziejów piśmiennictwa między Zachodnio-południową Rusią, 
a Wielką Rossyą nie ma nic wspólnego. Inny system i ustrój po- 
lityczny^ inne usposobienie ludów znamienowały te dwa odrę- 
bne od siebie państwa, a kiedy Ruś, zgromadzona i utworzona 
w jedno ciało polityczne przez wychodźców bądź to ze Skan- 
dynawii, bądź ze Żmudzi, z nad brzegu Rosi i okolic Rosień, 
składała już samoistne państwo czystej krwi słowiańskiej, wtedy 
na Wschodzie jeszcze mieszkały pół dzikie plemiona fińskie. 
A więc i najcenniejsze zabytki piśmiennictwa należą do Rusi 
Zachodniej i Południowej , Nowogrodu wielkiego i Pskowa, bo 
te tylko ziemie były zaludnione wówczas przez plemiona sło- 
wiańskie. 

Nie mogły one należeć do Wielkorussów, skoro i taka 
nazwa nawet nie istniała, a rzecz godna uwagi, że samą tę 
nazwę po raz pierwszy spotykamy w doniesieniu Bohdana 
Chmielnickiego o przysiędze na wierność wojska Zaporoskiego, 
złożonej carowi Aleksemu Michajłowiczowi dnia 8 stycznia 
1654 r. Potem dopiero i sam car od dnia 24 marca tegoż 
roku zaczął mianować się Samodzierżcą Wszech Wiel- 
kiej i Małej Rossy i, w następnym zaś roku, to jest 1655, 
po czasowem zajęciu Północno - Zachodniej Rusi, przydał do 
swojego tytułu wyrażenie i Białej Rossy i. Od tego też 
czasu zaczęto używać ogólnej nazwy Rossy a, chociaż aż do 
czasów Piotra W., nawet i później na mapach ziemię tę na- 
zywano Moscouia. 



LITERATURA RUSIŃSKA. 



Na tej zasadzie opowiemy naprzód krótkie dzieje piśmien- 
nictwa w Zachodnifej i Południowej Rusi, a później 
we Wschodniej, czyli państwie rossyjskiem. 



Wiemy więc, że już w wieku IX istniało potężne pań- 
stwo rusińskie, którego stolicą był Kijów. W wieku X wi- 
dzimy tu już wiarę chrześciańską. Psków i Nowogród istniały 
niezależnie. Dalej widzimy Ruś Czerwoną zaludnioną szczepem 
małoruskim, na początku XII wieku jako państwo niezależne, 
a w XIII jako królestwo Halickie z królem Danielem. Od 
wieku XIII, a szczególnie XIV zaczynają się sławne podboje 
Litwinów na Rusi i oto Gedymin zostaje panem całej prawie 
Rusi, pierwszy przyjmuje tytuł wielkiego księcia' litewsko -ru- 
sińskiego, a Wilno zostaje stolicą państwa. Potęga litewska 
coraz bardziej wzrasta, granice państwa sięgają już od Bał- 
tyku do morza Czarnego, zajmując (za Witolda) przestrzeń 14 
dzisiejszych gubemij, jako to: wileńskiej, kowieńskiej, suwal- 
skiej, grodzieńskiej, mińskiej, witebskiej, mohilewskiej, kijow- 
skiej, podolskiej, wołyńskiej, czernihowskiej, ekaterynosławskiej, 
chersońskiej, smoleńskiej i części połtawskiej. 

Państwo, które zajmowało tak znaczną przestrzeń z wielu 
miastami słynnemi już wtedy handlem i przemysłem , którego 
i ludność musiała być dość znaczną, nie mogło zostawać bez 
stopniowego a odpowiedniego duchowi czasu cywilizacyjnego 
kultu, miało język własny piśmienny, a więc i twory piś- 
mienne. 

Istnienie runów słowiańskich dotąd nieudowodnione. Po- 
mników piśmiennych z czasów pogańskich nie mamy. Alfabet zaś 
słowiański ułożony w roku 861, a Kijów pierwszy korzystał 
z tej pracy ś^viętych Cyryllego i Metodego i ztąd już roz- 
biegły się w świat słowiański ich księgi. Oprócz cyryl- 
lickiego pisma w X lub XI \\ieku ułożony został alfabet głago- 
licki, w niektórych względach podobny do cyryllickiego , ale 
nie mający tej ścisłej podstawy, jaką się odznaczał alfabet 



8 LITERATURA RUSIŃSKA. 

ś. Cyryllego, który zapożyczył znaków nietylko z greckiego, ale 
z ormiańskiego i kopytskiego języków. Głagolickie pismo prze- 
ważnie było używanem w Dalraacyi przez Słowian obrządku 
katolickiego. 

Łatwość z jaką ś. Cyrylli podług ułożonego przez siebie 
alfabetu, przełożył Pismo święte na język słowiański, przekony- 
wa, że język ten miał już obfitość słów i wyrazów, wszelką 
myśl i wszelkie uczucie człowieka jasno , z mocą i nawet z pe- 
wną piękością wypowiadających. Inaczej być nie mogło. Sło- 
wianie zostawali już w związkach społecznych, znali wojnę, tru- 
dnili się rolnictwem i handlem, mieli swoje miasta i Avsi, mieli 
swych bogów i świątynie, a więc musieli mieć i język dosta- 
tecznie wyrobiony. 

Język starosłowiański zachował się najczyściej w najda- 
wniejszych przekładach Biblii i ksiąg kościelnych tłumaczonych 
przez ś. Cyrylla, w Ewangelii Ostromira i reimskiej, oraz nieco 
późniejszej turowskiej, niedawno odszukanej i drukiem ogło- 
szonej w Wilnie. 

Język ten mógł być zrozumiały dla wszystkich Słowian 
szczególnie południowo - zachodnich. Głagolickie nawet rękopi- 
sma znajdowały się nietylko u Bułgarów i Chorwatów dalma- 
ckich, ale nawet na Rusi i u Czechów. 

A chociaż staro-słowiański czyli tak zwany cerkiewny ję- 
zyk był główną podstawą, stopniowo wyrabiały się jednak sa- 
moistne miejscowe narzecza, już z wielu względów odmienne 
od cerkiewnego; a te przeszłj^ aż do nas w pieśniach ludo- 
wych, legendach i podaniach i w niektórych utworach poety- 
ckich, o których' powiemy niżej. 

Kijów był też ojczyzną patryarchy kronikarzy słowiań- 
skich, sławnego Nestora. Kronika jego ma wielkie znaczenie 
dla całej słowiańszczyzny, ułożona z zapisków cerkiewnych 
chronografów byzanckich, tłumaczonych na język słowiański, 
z akt urzędowych, z podań i opowieści, wreszcie ze zdarzeń 
współczesnych, zawiera dzieje od najdawniejszych czasów do 
roku 1113. Nestor urodził się w r. 1056, a umarł wr. 1136, 
żył więc lat 80. Kronika jego jest dotąd głównem źródłem 
dla owej epoki dziejów słowiańszczyzny. Rozpoczynając rzecz 



LITERATURA RUSIŃSKA. y 

od kosmografii, w dalszym ci^gu kronikarz kreśli nam obraz 
przygód całej Rusi i stosunków jej do narodów ościennych, 
a kreśli nietylko czynności i moralne wizerunki panujących 
książąt, ale i całego narodu, jego zwyczajów, przesądów, oby- 
czajów i t. d. Kronika Nestora doszła nas w rozmaitych od- 
pisach, z dopełnieniami późniejszych latopiśców i przepisywa- 
czy. Za najdawniejszy z takich odpisów uważany jest Ł awren- 
towy (Ławrenłjewshi) od mnicha Ławrentego, który przepi- 
sywał i dopełniał; pisany na pargaminie. Drugi Hi packi, 
od mnicha przepisywacza z klasztoru ś. Hipacego, na papierze 
bawełnianym, pisany w XIV wieku. Trzeci Kadziwiłłow- 
s k i , gdyż należał do księcia Bogusława Radziwiłła na Litwie, 
ozdobiony mnóstwem rysunków. Nakoniec czwarty Troicki, 
na pargaminie, znajdujący się w bogatej bibliotece Troicko- 
Sergijewskiej Ławry pod Moskwą. Wyliczyliśmy tylko główniej- 
sze odpisy, ale jest jeszcze kilka innych. Po raz pierwszy 
kromka Nestora ogłoszona drukiem w r. 1767 w Petersburgu. 
Najstaranniejsze wydanie z komentarzami i przypisami, jako 
rezultat badań naukowych ze wszystkich znanych rękopisów, 
dokonanem zostało przez petersburską komisyę archeograficzną. 
Część kroniki Nestora ogłosił Schlozer z niemieckim przekła- 
dem w r. 1809, a z niego przełożył na język polski i wydał 
w r. 1860 w Kyowie Julian Kotkowski, bez krytycznego zba- 
dania, zostawiając hipotezy SchlSzera, dawno już przez znaw- 
ców odrzucone. Mikłosicz wydał ją też w Wiedniu w r. 1860, 
zmieniając nietylko pojedyncze wyrazy, ale i całkowite zdania. 
Uczony nasz A. Bielowski i Jan Wagilewski sporządzili nader 
staranne wydanie tekstu z polskim przekładem i objaśnienia- 
mi, ogłoszone w r. 1864 we Lwowie w Monumenta Poloniae 
Historica, 

W sto lat po Nestorze, w Inflantach, w dzisiejszej gu- 
bernii witebskiej, śród Łotyszów znalazł się też kronikarz, 
znany pod imieniem Henryka Łotysza. Nawrócony na wiarę 
katolicką przez rycerzy mieczowych, Łotysz opisał szczegółowo 
pierwsze zjawienie się Niemców W jego ojczyźnie, oraz wszyst- 
kie znaczniejsze wypadki. Ciekawą tę kronikę przełożył na 
język rossyjski jenerał Stołypin przed kilku laty. 



10 LITERATURA RUSIŃSKA. 

Tak więc Nestor i Łotysz wraz z Ditmarem, Gallem i 
Duklanem najstarsi latopiśce odległej Słowiańszczyzny. 

Kronika Nestora pisana w języku starosłowiańskim — ale 
jak już wspomnieliśmy język ludowy, na całej przestrzeni 
Południowej i Zachodniej Rusi , jak również w rzeczypospolitej 
pskowskie>i nowgorodzkiej, był już w odległej starożytności od- 
mienny od cerkiewnego. Mogły być odcienia w żywej mowie; 
nie było jednak tej różnicy, która z czasem wyrobiła się po- 
między Mało- i Biało-Rusinami. Do dziś dnia pskowski ludowy 
język więcej zbliżony jest do białoruskiego, niż wielkorossyj- 
skiego, a jeżeli Nowgorodzianie używają dziś języka Wielkorus- 
sów, to dla tego, że jak wiadomo starożytnych mieszkańców 
sławnej Rzeczypospolitej, Iwan Groźny potopił w Wołchowie, 
wyciął, niedobitków zaś przesiedlił do Wiatki, jakoż i dziś jeszcze 
wymowa Wiatczan wielce się różni od wielkorusskiej. 

Z tego to powodu do najodleglejszych zabytków piśmien- 
nictwa rusińskiego zaliczyć wypada Prawdę Russką Jaro- 
sława. Jarosław był księciem nowogrodzkim, a później kijow- 
skim na początku wieku XI. Prawda Russka nadaną była 
Nowgorodzianom, korzystali z niej jednak wszyscy Słowianie, 
a nawet w późniejszych czasach niektóre ustępy weszły do 
Statutu Litewskiego. Język Prawdy Russkiej jest już odmien- 
ny od Nestorowego i więcej zbliżony do ludowego, jaki nas doszedł 
w pieśniach, legendach i poematach. Piękny i staranny prze- 
kład Prawdy Russkiej dokonany został przez Ign. Bened. Rako- 
wieckiego i wydany w 2 dużych tomach w Warszawie w r. 
1820 , poprzedzony rysem historycznym dawnych słowiań- 
skich i słowiańsko - ruskich narodów. W pracy tej brał udział 
sam Linde. 

Idźmy dalej. Słowianie wogóle dumni są ze starożytnego 
poematu „Pieśni o półku Igora," jak dumni są z cze- 
skiego „Królodworskiego rękopisu." A mimo to niejeden z głęb- 
szych Słowianistów, choć rozumie język cerkiewny, zna „Pra- 
wdę Jarosława" wielu ustępów sławnej pieśni o Igorze zgoła 
nie rozumie, gdy tymczasem właśnie te niezrozumiałe wyrazy, 
do dziś dnia są używane w mowie Mało i Białorusów, szczegól- 
nie w mińskim i borysowskim powiatach. 



LITERATURA RUSIŃSKA. 11 

Treść pieśni o półku Igora, jest krótka : Igor, książę now- 
gorodzko-siewierski (w południowej Rusi, dzisiejszej czemihow- 
skiej gubernii), w r. 1185 zrobił wyprawę na Połowców, któ- 
rzy mieszkali między Donem i Dnieprem i ciągłe na ziemie 
ruskie czynili napady. Spotkawszy ich nad Donem, pobił na 
głowę. Lecz Połowcy, zebrawszy wszystkie swe siły, otoczyli 
go i po tygodniowej walce zupełne nad nim zwycięztwo od- 
nieśli. Igor z synem Włodzimierzem i innemi książętami 
w niewolę się dostał. Przy pomocy Połowczanina Laura uszedł 
z niewoli i do ojczyzny powrócił. Kończy się poemat radością 
całego kraju z powrotu Igora. Opisaliśmy tu nić przewodną 
autora ; ale on nie na tem się ogranicza; owszem, całą prawie hi- 
storyą Rusi z XI i XII wieku do swego poematu wT)rowadza. 
Że poeta opiewał dzieje sobie współczesne, najwidoczniejszem 
jest z ustępu w ostatniej pieśni, kiedy żegnając książąt, któ- 
rych opiewał, mówi: 

Zdrowie książętom i drużynom zdrowie! 

Gdyby nie był spółczesnym, nie użyłby przecie wyrażenia 
zdrowie. Ostatni książęta, o których wspomina, są: Dawid 
zmarły w r. 1194 i Ruryk zmarły w r. 1214. 

Jednym z bohaterów, których opiewa, był Wszesław 
książę połocki i miński (f 1181). Do tego to Wszesława mó- 
wi poeta: 

Bądź chytry, szybki, bądź jak ptak skrzydlaty, 
Nie ujdziesz sądom Bożym. 

Autor dobrze świadomy miejscowości i bojów Wszesława z Iza- 
sławem, opisuje także bitwę nad Niemigą: 

Trupem Niemigi szerokie stepy 
Jakby snopami szabla usłała: 
Młócą stalowe jak na toku cepy, 
Jak ziarno z plewy, wieją dusze z ciała. 



12 LITERATURA RUSIŃSKA. 

Możno więc wnosić, że ów wieszcz słowiański, jeżeli niestale 
mieszkał w Mińsku, to był w tych okolicach, a i Ruś całą 
zwiedzał od północy do krańców południowych. 

Nawet niektórzy uczeni rossyjscy wielu miejsc pieśni nie- 
zrozumieli. Nawet Karamzin nie wiedział, że Niemiga, w sa- 
mym Mińsku płynąca i do Świsłoczy wpadająca, dała na- 
zwę całemu przedmieściu w Mińsku. Przeciwnie Karamzin 
wyobrażał sobie, że Nie giga — to Niemen i nad tą ostatną 
rzeką podaje bitwę opisaną przez poetę. Tatyszczew zaś, 
mniemając także, że Niemiga — to Niemen, każe temu Niem- 
nowi płynąć między Mińskiem a Połockiem, nie wiedząc, że 
Niemen o kilkanaście mil od Mińska na południe płynie. Nie 
można się dziwić, że Wielkorossyanie, nieoswojeni z rusińskimi 
językiem, a i lekkceważąc narzecze ludowe, nieraz podobne 
błędy popełniali. Nietylko Karamzin i Tatyszczew, ale i głębsi 
od nich, paleografowie nawet, jak: Strojew, Sacharow, Kep- 
pen, Sopikow i innni nieraz grzeszyli nieświadomością. Nie 
wolni i my odrgrzechu lekkceważenia, a naw^et czasami pogar- 
dzania językiem ludu; wielu jest u nas uczonych nawet, któ- 
rzy się ani domyślają, że ten język ludowy miał swoją prze- 
szłość świetniejszą od dzisiejszej, że miał nawet piśmiennictwo 
swoje. Przed kilku jeszcze laty uczeni polscy i rossyjscy wy- 
czytać i zrozumieć nie mogli kart tytułowych i rzeczy wstęp- 
nych do najstarszego druku krakowskiego, bo z roku 1491, 
Świętopełka Fioła, Oktoich czyli osmiohlamiJc ułożony przez 
ś. Jana Damascenę. I do dziś dnia kwestya pozostałaby 
nierozstrzygniętą, gdyby nasz Karol Estreicher nie wpadł na 
myśl odczytania w języku właściwym. Jedni bowiem w owych 
wstępach i tytułach widzieli język cerkiewny, drudzy patrzali 
ze stanowiska języka Wielkorussów, Estreicher zaś poprostu 
odczytał porusińsku, to jest językiem, który był w pow- 
szechnem użyciu w wieku XV .na całej przestrzeni Rusi, a 
rzecz się odrazu wyjaśniła i kwestya nader ważna ostatecznie 
rozstrzygniętą została. Ale o tem po>viemy jeszcze na wła- 
ściwem miejscu; teraz wracamy do „Pieśni o półku Igora." 
Wiele jest w niej wyrażeń , dla Rossyan niezrozumiałj^ch , a 
dotąd używanych przez Małorusów i Białorusów i nawet dla 



LITERATURA RUSIŃSKA. 13 

Polaków przystępnych. Tak np. połiatit byti — to jest pocię- 
tym być; świedomi kmeti — świadomi kmiecie; zarja awiet 
zapala — zorza świt zapala ; szarania wpiatok — zrana w pią- 
tek; ziemia krowju poljana — ziemia krwią polana; trusia 
rosu — otrząsając rosę i t. d. Z odrębnych wyrazów : haj — 
gaj; dzieża — dzieża; &ełw — żółw; kryz — krzyż; chału- 
pa — chałupa ; czdad — czeladź ; prykład — przykład ; nie" 
typor — nietopyrz; waha — waga i wiele innych. 

Pieśń o półku Igora, utwór to oryginalny słowiański. Nie 
ma w niej najmniejszego naśladownictwa Greków, lub Rzymia- 
nów, których autor zapewne nie znał. Wspomina poeta o 
Boga Rodzicy w Pirogoszczy, o grobach ś. Zofii, o cerkwiach 
w Kijowie i Połocku; ale nie zapomniał jeszcze i bogów sta- 
rożytnych słowiańskich. Stary wieszcz słowiański Bojan, u 
niego jest wnukiem Welesa, boga pasterstwa. Wiatry — to 
wnuki Stryboga; Wszesław wyprzedza w biegu Chorsa, boga 
szybkości; Diw — duch nieszczęścia nawiedza ziemię, albo 
jęczy na wierzchołku drzewa. Ruś — to kraina Dadź-Boga, 
a nad nią białym łabędziem unosi się dziewica złej doli, na 
wzór której bodaj autor Grażyny stworzył swoją morową dzie- 
wicę. 

Cały poemat przesiąkły duchem wojenno - rolniczo - myśli- 
wskim. Widzimy tu lud zamożny w złoto i srebro, miłujący 
naturę, a poświęcający się ojczyźnie. 

Poemat ten jakby z serca narodu wydobyty, tak jak i 
wszystkie prawie piosnki ludowe rusińskie, a ileż to spotkać 
w nich można wzniosłej, bohaterskiej, a zawsze prawie tęsknej 
poezyi. 

Alboż nie rzewny naprzykład opis klęsk Rusi. 

Matki i żony na Rusi płaczą, 
Synów i mężów już nie zobaczą — 
Nie ma was — nasi najmilsi, nie ma! 
A myśl przemyśleć o was nie umie, 
Ani was kiedy przedumać w dumie, 
Ni was wypatrzyć kiedy oczyma! 



14 LITERATURA RUSIKSKA. 

Albo mówiąc o poległym w boju: 

Padł — jako perła — czysta dusza z dała 
Przez jego usta złote uleciała. 

Poprzednika swego, starego wieszcza Bojana, tak opisuje: 

Gdy wieszczy Bojan pieśń komu zaśpiewa, 
Myślą nakształt wielkiego roztacza się drzewa, 
I szarym Avilkiem pędzi w step szeroki 
I siwym orłem szumi pod obłoki. 

W literaturze rossyjskiej od roku 1800 wyszło już 16 przekła- 
dów Pieśni o półku Igora. Większa część z nich grzeszy nie- 
znajomością języka. Najlepszy przekład Gerbela. Na język 
czeski przełożyli Jungmann, Rożnaj i Hanka. Na język fran- 
cuzki baron Eksstein i Blanchart. Na język niemiecki Muller, 
Sederholm i Bottz. W polskim języku mamy przekłady Cy- 
pryana Godebskiego, Augusta Bielowskiego i ks. A. S. Kra- 
sińskiego, biskupa wileńskiego. Ostatni ten przekład, z któ- 
rego właśnie przytoczyliśmy już kilka ustępów, najlepszy ze 
wszystkich, jako odznaczający się wielką dokładnością, gdyż 
tłumacz, jako miejscowy dobrze obeznany z narzeczem lu- 
dowem. 

Szanowni słuchacze pozwolą, dla lepszego zaznajomienia 
się z duchem poematu, że przytoczę tu jeszcze jeden ustęp 
z pieśni drugiej: 

Igor ku słońcu spojrzał do góry. 
Jak oko sięgnie — w czarne się chmury 
Nad całem wojskiem niebo powlecze, 
Do swej drużyny książę tak rzecze: 

„Lepsza bracia śmierć i rany, 
Niż niewola i kajdany! 



LITERATURA RUSIŃSKA. 15 

Na koń o bracia 1 przed nami Don szumi. 
I taki ogień serce księcia pali, 
Że i złej wróżby znaków nie rozumie, 
Bo sinej Donu tak spragniony fali. 

„Z wami o chrobre jednej matki synyl 
Kopiją ziemię Połowców zaorzę, 
I w krwa\vym boju głowę mą położę, 
Lub Don hełmami czerpać będziem siny.** 

Igor był ożeniony z Eufrozyną Jarosławówną , córką Jarosława 
księcia Halickiego. Pieśń X poematu opiewa płacz Jarosła- 
wówny po porażce jej męża Igora, zwyciężonego przez Po- 
łowców^ 

Słychać od świtu płacz księżnej głośny, 

A' i kukułki jęk nie tak żałosny. 

Polecę, mówi, nad Donu fale. 

Bobrowy rękaw zwilżę w kajale. 

Obmyję krwawe książęcia rany; 

Bo cały wrogów szablami zrąbany, 
Jaro^a\vna po Igorze 
Od świtu płacze w Putywelskim dworze: 

Wietrze mój; wietrze! <;zemu tak srogo 
Dmiesz, gospodynie? i lekkiemi pióry 
Niesiesz od chana strzał takie chmury, 
Na garstkę moich wojowników, drogą? 
Małoż ci jeszcze bujać po przestworzu. 
Po nad gór szczyty i po nieba sklepie, 
Albo okręty druzgotać po morzu; 
Na cóż mą radość rozwiałeś po stepie? 



Ty, słońce jasne, słońce me przejasne! 

Dla wszystkich ciepłe i dla w^szystkich krasne, 



16 LITERATURA RUSIŃSKA. 

Czerna skwar na me biedne półki lejesz? 
W bezwodnym stepie takim ogniem ziejesz? 
Bez kropli rosy łuk się rozsycba. 
Strzała w kołczanie więziona wzdycha. 

Pieśń o półka Igora wspomina często imię Bojana. Był 
to stary wieszcz rasiński i żył w wieku XI, opiew^ Jarosła- 
wa, Mścisława śmiałego i Romana Krasnego. Nie doszedł nas 
żaden utwór tego najstarszego wieszcza słowiańskiego, a wie- 
my, że mieszkał w Kijowie, tak bowiem w;yraźnie mówi jeden 
z późniejszych poetów, autor poematu o Dymitrze dońskim. 

Znaną jest jeszcze powieść o siedmiu bohaterach, 
wierszem, którą do najstarszych pomników zaliczają. Wątpić 
wszakże o tem można, bo chociaż mowa tu o owych podanio- 
wych rycerzach bajecznych, jak Bja Muromiec, Zaleszynin, 
Alosza, ffiapit, Suchan, Palica i Dobrynia, o których legendy 
ludowe dotąd krążą , a którzy żyli i działali jakoby jeszcze 
w wieku X, w Kijowie, za czasów Włodzimierza W.; wszakże ję- 
zyk tego utworu nie nosi cech odległej starożytności i wido- 
cznie w późniejszych już czasach ułożony. 

Legendy ludowe mają daleko starszych bohaterów, jak 
np. Światogór, olbrzym, przypominający Aldsa litewskiego, 
który przechodzi morza i rzeki, niosąc na ramionach żonę^ 
a zamiast kija, używającego dębu z korzeniem wyrwanego; 
później tego Alcisa przy wprowadzeniu chrześciaństwa w ś. 
Krzysztofora przeistoczono, którego wyobrażenie za herb 
miasta Wilna służyło. Światogór przelał swą siłę na tylko 
co wspomnianego Ilję Muromca. Światogór postać mytycz- 
na. Prozaiczniejszy, więcej już do zwykłych ludzi podobny bo- 
hater Wołga. Też olbrzym, używający swej siły na pokona- 
nie dzikich zwierząt, ludzi, a nawet miast całych, z których 
daninę pobiera. Zwycięża nawet Cesarza tureckiego. Następ- 
nie mamy Mikułę, który jako bóstwo opiekuńcze, wspiera 
rolnictwo, rozkrzewia handel i pomaga strapionym. To są najstarsi 
bohaterowie odległej starożytności, ludzie o siłach nadzwyczaj- 
nych. Ale jest jeszcze cały szereg bohaterów młodszych, z cza- 
sów późniejszych, jak naprzykład Diuka z WołyńcA, Alsza^ 



LITERATURA RUSIŃSKA. 17 

Czuryła i inni. Ci najczęściej zbierają się w ńjowie, otaczają 
tron Włodzimierza, dają dowody męztw^, gardzą niebezpie- 
czeństwem, pokonywają nieprzyjaciół, lecz wspaniałomyślni są 
dla zwyciężonych. Zamiana broni z wrogiem jest już u nich 
dowodem przyjaźni. 

Taki jest epos starożytnej Busi. Podania te do dziś dnia 
przechowały się , starannie zapisane przez rossyjskich uczonych. 

Niepodobna gardzić temi legendami. Wyświecają one 
zwyczaje, nałogi, charakter ludów dalekiej przeszłości. Bajeczni 
ci rycerze, niektórzy przynajmniej, działają już po wprowadze- 
niu chrześciańskiej religii, lecz wiele tu jeszcze jak i w Pieśni 
o półku Igora wspomnień z czasów bałwochwalczych. 

Poezya ludowa najwyraźniej odbiła się w pieśniach ludu 
na Białej i Małej Rusi. Prastare to pieśni, sięgające czasów 
pogańskich, a więc wieku X. Wspominają one Pioruna, Daż- 
boha, Ładę, Zaryłę, mówią o Kupale, Koladzie i t. d. Wspo- 
minają też imiona historyczne, jak na przykład Horysławę Roh- 
niedę, żonę Włodzimierza W. córkę' Rohwołoda Połockiego, a 
matkę Izasława, założyciela miasta i księstwa Zasławski^o. 

Jeszcze w roku. 1838 t ust ludu spisaliśmy nie mało 
piosnek ludowych białoruskich i w tymże roku drukiem je ogło- 
siliśmy, a miło nam będzie po 34 leciech powtórzyć niektóre 
na tem miejscu. W roku 1842 w piśmie zbiorowem, któreśmy 
wydali w Wilnie pod tytułem Radegast, zamieściliśmy pieśni 
ludu pińskiego, zebrane przez Romualda Zienkiewicza, które 
później znacznie powiększone wyszły w osobnem wydaniu. Na- 
stępnie Eustachy hr. Tyszkiewicz w Opisaniu powiatu borysow- 
skiego ogłosił wiele ciekawych pieśni białoruskich. W roku 
1858 w ogłoszonej przez nas Etnografii gubernii wileńskiej, 
w języku rossyjskim, podaliśmy kilkaset świątecznych i obrzędo- 
wych pieśni białoruskich, dodając do tego po raz pierwszy 
słowniczek mniej zrozumiałych wyrazów. Niedawno zaś p. 
Bezsonow ogłosił nader ciekawy i ważny dla mitologii słowiań- 
skiej zbiór piosnek , szczególniej pińskich , tych samych o któ- 
rych wspomnieliśmy wyżej. W piosnkach tych jest wiele wspo- 
mnień mitologicznych, dokładne zaś i bardzo pracowite wyja- 

2 



18 LITERATURA RUSIŃSKA. 

śnienie ich przez p. Bezsonowa rzuca nowe światło na mitologią 
słowiańską. 

Badacze słowiańskiej przeszłości zaliczają niektóre piosnki 
pińskie do najdawniejszych ze wszystkich znanych pieśni sło- 
wiańskich. 

J)la przykładu przytaczamy tu niektóre ustępy z pieśni 
o kozie, a niebyła to koza zwyczajna. 

Wiadomo , że podług pojęcia starożytnych Greków przej- 
ście od jednego do] drugiego roku było wynikiem walki trzech 
bogów ze sobą, z których Kron, tó jest zima, zwyciężał swojego 
ojca Urana, czyli letnie słońce, Kron zaś, lękając się ażeby 
i jego niepozbawiono panowania, pożerał własne dzieci , ale jego 
żona Reja uratowała synka Zewsa, wychowała go potajemnie 
w pieczarze przy pomocy kozy Amaltei , a ten dorósłszy obalił 
tron swojego ojca i sam na nim zasiadł; czyli mówiąc zrozu- 
miałej zwyciężył zimę i lato zajaśniało. 

Otóż jedna z koladnych czyli świątecznych piosnek piń- 
skich, zawiera w sobie wiele wspólnego z legendą grecką. 
U naszych Słowian bogini sama zostaje kozą , stary bóg nasyła 
na nią wilków, ona wszakże umJmęła im szczęśliwie i powiła 
boży cza czyli Dażboha, to jest słońce. Nieprzyjaciel kozy 
nazywał się karaczun, ze starożytnych zaś kronik wiemy, 
że karaczun był godłem zniszczenia i sam dzień kolady na- 
zywał się koraczunowym.' Podajemy tu parę ustępów z tej 
ciekawej piosnki, do dziś dnia znanej Białorusom. 

Oho ho kozyńka. 
Oho ho bieła, 
Oho ho siera. 
Kudy koza stupoju 
Tam żyto kupoju, 
Kudy koza rohom 
Tam żyto stohom, 
A hdzie koza chodzić 
Tam żyto rodzić. 
Wyskoczyu wouczok 
Kozu za baczok. 



LITERATUKA RUSIŃSKA. 19 

A wołczeniata 

Za kozieniata. 

Mudraja kozeńka dohadałaś — 

U łazach schawałaś. 

Niebajusia ja u pole łauca, 

Ni u lesie strelca — 

Tolko bajusia 

Staraho dzieda, 

Siwo barodaho 

Z tuhim łukom: 

On mianie ranić, 

Z tahaho łuczka 

Z prawaho pleczka! i t. d. 

Dla związku tylko rzeczy wspominamy o tendencyjnem 
wydaniu w r. 1866 w Wilnie pieśni ludowych niby to biało- 
ruskich. Jestto mieszanina najniezgrabniej połączonych ze sobą 
biołoruskich z małoruskiemi piosnek , z najdzikszymi dowolnie 
fabrykowanymi dodatkami. Dość jest powiedzieć, że Białoru- 
sinowi w starożytnej niby piosnce każą śpiewać: 

Jedzieć biełyj russkij car 
Nasz baciuszka hosudar! 

Rossyjscy uczeni sprawiedliwie osądzili tę nędzną i nikcze- 
mną ramotę, której twórcami byli sławni z czasów Eaufma- 
nowskich pseudo-literaci Raczyński i Zabielin, ci sami, którzy 
w urzędowym organie , Kuryerze wileńskim , kościół nazywali — 
kapiszczem, to jest bóżnicą ; obrazy świętych — kumirami, to 
jest bałwanami, a relikwie — połamanemi kośćmi. 

Małoruska literatura jeszcze bogatszą jest w zbiory 
pieśni ludowych drukiem ogłoszonych. Najznakomitszym jest 
zbiór Maksymowicza, do którego weszły wszystkie pieśni 
w znacznej ilości zebrane staraniem i pracą Zoryana Dołęgi 
Chodakowskiego, czyli Adama Czarnockiego. Następnie od roku 
1816 do dzisiejszych czasów wyszło 15 dzieł zawierających 
piosnki mołoruskie, ogłoszonych przez Ambrożego Metlińskiego, 

2* 



20 LITERATURA RUSIŃSKA. 

D. Łewrenko, Eulisza, Ballinoja, Hildebranta, Wacława z Ole- 
ska, Łukaszewicza, L. Węglńskiego, Żegoty Paulego, którego 
prace wysoce są cenione przez małoruskich i rossyjskich etno- 
grafów, Łozińskiego i kilku innych. 

Obecnie profesor Eostomarow ogłasza drukiem nader 
ważną i obszerną pracę o historycznem znaczeniu pieśni ma- 
łoruskich. 



I 



ODCZYT DRUGI. 



W pierwszym odczycie wspomnieliśmy już o prastarych 
zabytkach mowy słowiańskiej i o naj wybitniejszych cechach 
twórczości ludowej, o pieśni gminmej. Bo też ona najstarsza 
ze wszystkich zabytków, jakie minione wieki i zgade poko- 
lenia nam przekazały. Pieśń, która^się kiedyś wysnuła z tę- 
sknej piersi Rusina , a która z ust do ust przez tyle wieków 
przechodziła i żyje dotąd, malując nam uczucia , cnoty i przy- 
wary, zwyczaje i obyczaje , mówiąc o życiu i śmierci praojców, 
zaiste, nie dla sarnio gminu tylko drogą powinna być puścizną, 
a tern droższą dla nas , że częstokroć wyświetla nam nawet 
dzieje odl^łej przeszłości. 

GdzietyUco garstka ludzi się skupiała i osiadała, tam się 
i pieśń tworzyła. A różne były warunki bytu tych garstek, 
przeto i piosnki różny charakter mieć niuszą. Inne natchnie- 
nie samorodnego poety śród stepów ukraińskich, inne śród 
puszcz litewskich i białoruskich. 

Określiliśmy już charakter pieśni białoruskiej. Wielce 
się różni od niej pieśń małoruska. 

Pieśni białoruskie przedewszyskiem dostarczają nam zaso- 
bów do źródeł mitologicznych. Pod tym względem bogatsze 
one są od wszystkich słowiańskich. Małoruskie zaś pieśni, chociaż 
przechowały także wspomnienia bogów pogańskich i często noszą 
cechę mitologiczną, wszakże daleko bogatsze są w symbolikę. 



22 LITERATURA RUSIŃSKA. 

Poetyczny, myślący i rozważający Małorus wcześniej może od 
innych pobratymczych szczepów zdołał odróżnić myt od rze- 
czywistości , a przez to i swoje natchnienia poetyczne . zespolić 
z naturą. Nieprzeszkadza to jemu jednak naturę tę przyo- 
dziewać w szaty zjawisk nadprzyrodzonych , a w każdym przed- 
miocie najzwyczajniejszym widzieć alegoryę czegoś nadzwyczaj- 
nego. Ztąd zrodziło się upostaciowanie przedmiotów w nad- 
zwyczajne zjawiska, zespolenie materyi z duchem, upatrywanie 
pewnego związku siły wyższej z siłą ziemską i łączenie ich ze 
sobą. Taki nastrój sięga odległej starożytności, czasów pogań- 
skich , co też widocznem jest z wielu alegorycznych porównań. 
Z tego wszystkiego wyrodziła się symbolika , szczególnie po- 
wiadamy charakteryzująca pieśni małoruskie. 

Prof. Kostomarow większą część swej pracy, o której już 
wspomnieliśmy, poświęcił badaniom i wyjaśnieniom narodowej 
symboliki małoruskiej. Symbolikę tę dzieli on na 4 gałęzie i o 
każdej mówi szczegółowo. 1) Symbolika ciał niebieskich i zjawisk 
nadprzyrodzonych; 2) symbolika ziemi, wody i rozmaitych 
miejscowości; 3) symbolika roślin i 4) symbolika zwierząt. 

Słońce , " księżyc , gwiazdy grają tu przeważną rolę. Na- 
wet w późniejszych pieśniach, już z epoki chrześciańskiej czę- 
sto spotykamy słońce lub gwiazdy rozmawiające ze świętymi, 
a nawet z ludźmi. Zwykła to chwila przejściowa, kiedy no- 
wonabyte pojęcia zasad nauki Chrystusa walczą jeszcze ze 
starą wiarą. Jedna z piosnek góralskich tak naprzykład opie- 
wa : Bogarodzica idzie wąziutką ścieżką i szuka swojego syna. 
Spotyka się ze słońcem. — Boże dopomóż , matko Boża ! mówi 
do niej słońce. — Daj ci Boże zdrowie , słońce jaśniejące ! odpo- 
wiada Bogarodzica. Ty słońce wysoko świecisz , daleko widzisz, 
czyś niespostrzegło przypadkiem mojego ukochanego syna? 
— I niewidziałem i niesły szałem, mówi słońce. Rusza więc dalej 
Bogarodzica, napotyka księżyc, i to samo zadaje mu pytanie; ale 
i księżyc ani widział, ani słyszał. Następnie spotyka gwiazdkę. 
— Ty gwiazdeczko wysoko wzbiegasz, daleko widzisz, czyś nie spo- 
strzegła mojego syna? Gwiazdka odpowiada: — I widziałam i sły- 
szałam: syn Twój na wierzchołku góry, urządza wesele. — Piosn- 
kę tę śpiewają podczas świąt kolady, a na dowód, że prze- 



LITERATURA RUSIŃSKA. 23 

robioną; została z dawniejszej, z czasów bałwochwalczych, prof. 
Kostomarów podaje dnigą tejże treści piosnk§, w której już 
nie Matka Boska, ale wdowa szuka swojego syna, a syn ten 
urządza wesele dla siebie. W innej znów, ta sama wdowa jest 
właśnie słońcem, syn jej był to księżyc , a bracia gwiazdy. 

W świątecznych koladnych pieśniach, gospodarz, — to księ- 
życ, jego żona, — słońce, a dzieci. — togwiazdy. Piosnka naprzy kład 
jedna mówi, że płynie po rzece klon jaworowy, a na nim wyryte 
trzy wyrazy: słońce, księżyc i gwiazdy. Ze słońcem twórcy 
pieśni mieli kłopot niemały ; nie wiedzieli bowiem do jakiej 
płci je zaliczyć , a przez to słońce gra rolę raz kobiety, drugi 
raz mężczyzny. 

W najdawniejszych jednak piosnkach, sięgających czasów 
pogańskich , słońce było uważane jako najwyższa istota i bo- 
giem się nazywało: 

Oj pidu ja tiomnym łuhom (śpiewa kobieta), 

Ore milji swoim płuhom. 

Czuźa mila pohaniaje 

I k soneczku prymowlaje: 

Pomóż, Boże, czelowiku, 

Szczob tak oraw pokoi wiku. 

A i w późniejszych pieśniach, już z epoki chrześciaństwa, 
słońce, księżyc i gwiazdy zawsze jeszcze przeważną grają rolę. 
Do pewnego n. p. gospodarza przychodzi Pan Bóg w gościnę 
z towarzyszami. Gospodarz prosi ich na wieczerzę. Panu Bogu 
świeci jasne słońce, Bogarodzicy biały księżyc , a świętym gwiad- 
ki. Gospodarz częstuje gości: dla Pana Boga ma on zielone 
wino, dla matki Boskiej słodki miodek, a dla świętych zwy- 
kłą horyłkę. - 

Prosit Bożenka na wieczereńku. 
Wodno wikonce świtit mu sonce, 
W druhie wikonce ta jasień misiać, 
Jasini zori świtat w około. 
Posadiw Boha posiered stoła, 



24 LITERATURA RUSIŃSKA. 

Światu Preczystu pry druhiem stoli, 
Dsi światli na wkoło niei. 
Pryjmaje Boha zielonym winom, 
Światu Preczystu sołodkim miodom 
Usi światli szumnow horiwków. 

Albo : orzeł siedzi na morzu i widzi okręt z trzema wro- 
tami: wpierwszych wrotach świeci księżyc; w drugich wscho- 
dzące słońce, a w trzecich sam Pan Bóg trzyma klucze, otwiera 
wrota i wpuszcza dusze, ale wzbrania przystępu tym, które 
za życia nieszanowały rodziców, krzywdziły braci i siostry. 

Piosnki ludowe rusińskie zasługują na szczegółowe studya; 
żałujemy, że w naszych odczytach, mając tak dużo jeszcze 
do powiedzenia, niemożemy im więcej poświęcić czasu. 



Przejdźmy do pomników piśmiennych drukiem ogłoszo- 
szonych w XV i XVI stuleciach. 

Pod tym względem piśmiennictwo rusińskie nietylko nie- 
ustępuje innym pobratymczym , ale nawet pod pewnym wzglę- 
dem przoduje im. Nie są to wnioski tylko. Owszem , mówimy 
na zasadzie naukowo rozstrzygniętych kwestyj. Wiadomo, że 
pierwszy druk, Biblia Guttenbergowska wyszła w roku 1455. 
Kokiem zaś 1475 datuje się pierwszy druk mowy polskig. 
Była to modlitwa Pańska, Ojcze nasz, Skład Apostolski wy- 
drukowany w Statuta synodalia , w Norymberdze. Przez całe 
jednak lat 50, od wynalazku druku , niemieliśmy, prócz jedne, 
modlitwy wcielonej w tekst łaciński, żadnej polskiej książki 
gdyż, jak wiadomo, pierwszy druk polski zbawił się zaledwo 
w r. 1505. Przeciwnie słowiańskie druki zjawiły się we 28 lat od 
wynalezienia druku, w Wenecyi, a kiedy w Krakowie jeszcze nie- 
było stałej polskiej drukami, widzimy już druk rusiński, w do- 
pisach, przedmowach i tytułach do tekstu słowiańskiego, w r. 
1491, to jest we 36 tat po wynalezieniu druku. A więc i pierw- 
sza stała drukarnia rusińska w Krakowie datuje się od tegoż 



LITERATURA RUSIŃSKA. 25 

roku. Podaliśmy datę wyjścia pierwszej rusińskiej książki 
w r. 1491, ale Estreicher domyśla się, że jeszcze w r. 1483 
wyszedł tu w Krakowie Triod cwietnaja, czego też dowodził 
Zacharyasz Kopystyński w Palinodyi jeszcze w r. 1621. W We- 
necyi księgi liturgiczne drukowały się głagolicą odr. 1483, 
a w 10 lat później i kirylicą. Ale te nie wystarczały dla po- 
trzeb cerkiewnych Litewskiej Rusi; chciała ona mieć księgi 
drukowane kirylicą, to jest alfabetem ułożonym przez 
ś. Gyryllego i Metodego. Już od roku 1386 książęta i pano- 
wie z Litewskiej Rusi skupiali się w Krakowie, otaczając tron 
swojego Widkiego księcia, a króla Polskiego. Nic więc dzi- 
Yimego, że postarali się o utworzenie w Krakowie stałej sła- 
wiańsko-rusińskiej drukarni. Założycielem jej był Świętopełk 
Fioł, którego druki są dziś nadzwyczajną rzadkością. Mówili- 
śmy już że najznakomitsi bibliografowie słowiańscy, jak Band- 
tkie, Strojew, Sopikow i inni, tego mieszczanina- krakowskiego 
za Niemca poczytali, dodając jeszcze do nazwiska jego impro- 
wizowany przydomek Frank; dopiero w ostatnich latach bada- 
nia zasłużonego A. Grabowskiego i K. Estreichera udowodniły, 
że Fioł był polakiem, mieszczaninem krakowskim, którego ro- 
dzina przed stu laty przesiedhła się tu z Niemiec, i że miał 
wspólnika, czy też pomocnika, niejakiego Franka niemca. 

Otóż ten Fioł drukował w Krakowie książki liturgiczne, 
jak Oktoich, szestodniew, ułożony przez ś. Jana Da- 
mascenę, zbiór śpiewów na ośm nut, napisany po grecku w j*. 
780 i przełożony na język słowiański. Początek i napis pod 
ryciną wyobrażającą wieże Krakowa, po rusińsku. Ten to pod- 
pis wprowadzał w błąd bibliografów. Powiedziano tam: 
„Dokończona byst syja kniha w wielikom hradie w Krakowie pri 
derżawie wielikaho korola polskaho Kazimira. I dokonczena 
bysty mieszczaninom krakowskim Szwaipoltem Fieol, i z Nie- 
miec niemieckoho rodu Frank. I skończasza po boziem naro- 
źeniem 1491 r." — Niemogli zrozumieć, jakim to sposobem ten 
Fijol, mieszczanin krakowski i z Niemiec, a do tego Frank. 
Kwestya zaś łatwa do rozstrzygnienia , kto wie że Rusiui nie 
używali iż jak dziś Rossyanie, ale tylko przyimka ^, a więc czy- 



26 LITERATURA RUSIŃSKA. 

tać wypadało, że druk ukończony przez mieszczanina krakow- 
skiego Fioła i z Niemiec, niemieckiego rodu Franka. 

W tymże roku, t. j. 1491 ogłosił Fijol C^zesosławiec 
t.j. księga godzin kanonicznych, następnie Psałterz, Triod 
ćwietnaja, to jest triodon od kwietnej niedzieli do oktawy 
Zielonych świątek, i T r i o d p o s t n a j a. Zapewne były i inne 
druki, które nas nie doszły, tak samo jak mało mamy szczegó- 
łów o drukach weneckich i pragskich gdzie się najpierwsze 
księgi liturgiczne drukowały. 

Po wynalezieniu druku, jak wiadomo, najpierwej zaczęto 
ogłaszać Pismo święte i księgi dla służby kościelnej. Nic 
więc dziwnego, że polacy mając zagraniczne łacińskie diurnały 
mszały i śpiewniki spóźnili się z drukiem książek nabożnych 
polskich; ale nawet i pod względem ogłoszenia Pisma świętego 
w języku ojczystym ustąpili pierwszeństwa Rusinom. Jakoż 
widzimy, że i pod tym względem Rusini wyprzedzili Polaków 
o lat 44. Podajemy tu daty ogłoszenia drukiem po raz pierwszy 
Pisma świętego u ludów Słowiańskich: Pierwszeństwo 
należy się Czechom; mają bowiem Czesi całą Biblijązr. 1488 
drukowaną w Pradze. Druga Biblija wyszła w języku ru- 
/ńskim w r. 1517; trzecia Kraińska w r. 1555; czwarta 
dopiero polska, przekładu Jana Leopolity Lwowczyka Nicza, 
wydana w Krakowie w r. 1561 dla katolików, w r. 1563 dla 
ewangelików, tak zwana Biblija Radziwiłłowska , w Brześciu 
Litewskim drukowana staraniem i kosztem Mikołaja księcia 
Radziwiłła Czarnego i w r. 1570 dla Arianów w Nieświeżu 
staraniem Daniela z Łęczycy; piąta Dolno-Łuźycka w r. 1574; 
szósta, pierwsza całkowita Biblija w języku starosławiańskim^ 
ogłoszona staraniem i kosztem księcia Konstantego Ostrogskiego 
w r. 1580, w Ostrogu na Wołyniu; siódma Łotewska dla 
Łotyszów w Rydze w r. 1587; ósma Litewska w r. 1590 
w Królewcu; dziewiąta. Serbska w r. 1632; dziesiąta kro- 
acka w r. 1651; jedenasta Serbsko górno-Łużycka w r. 
1728 (chociaż przekład dokonany był już w r. 1548), nako- 
niec dwunasta, ostatnia, Rossyjska w r. 1822. 

Tak więc Biblija starosła^viańska, czyli cerkiewna, porąz 
pierwszy ogłoszona drukiem na Wołyniu w r. 1580. a poprze- 



LITERATURA RUSIŃSKA. 27 

dziły ją, jak już wspomnieliśmy Psałterz wydany w Krakowie 
w r. 1491, oraz inny Psałterz w Cetynie w Czarnogórzu w r. 
1495, a nareszcie w Wilnie. Mówimy tu o drukach; bo prze- 
kłady istniały już z w. XI, a najstarszym jest rękopis Ewan- 
gelii znajdujący się w Reims we Francyi, na którym królowie 
francuzcy przy koronacyi przysięgę wykonywali. Jest to prze- 
kład Św. Prokopa opata sazawskiego około r. 1030 dokonany. 
Następnie znane Jsą Ostromirowe Ewangelije, pisane dla nowo- 
grodzkiego posadnika Ostromira około r. 1056. Jest i wiele 
innych z XII i późniejszych stuleci. Ale Biblija starosławiań- 
ska wyłącznie dla wyznawców kościoła wschodniego przezna- 
czoną była; Busini zaś katolicy potrzebowali dla siebie kato- 
lickiej Biblii. Wprawdzie w owym czasie nieliczny był jeszcze 
zastęp katolików - rusinów; wszakże byli to właśnie możno- 
władzcy rusińscy, jak np. Gaszdoltowie i inni, którzy trosz- 
czyli się o to, ażeby Pismo święte w języku ojczystym posia- 
dać mogli. 

Zaradził temu Franciszek Śkoryna z Połocka. W mło- 
dości, może w dzieciństwie jeszcze mieszkał on w domu Jakóba 
Babicza, starszego burmistrza wileńskiego. Mieszczaństwo wi- 
leńskie, a i innych miast litewskich, jak Brześcia, Połocka, 
Mińska było za czasów Zygmuntowskich zamożne, gorliwe o swą 
narodowość i religiją. Większość była jeszcze wschodniego 
obrządku, ale byli już chociaż jeszcze bardzo nieliczni i katolicy. 
Do tych ostatnich należał i Babicz, gorliwy krzewiciel piśmien- 
nictwa rusińskiego; on pierwszy najmocniej wpłynął na uzdol- 
nionego Skory nę, ażeby Pismo św. na język ojczysty przełożył. 
Skoryua udał się naprzód do Krakowa, gdzie uczęszczał na 
akademią i uzyskał stopień doktora medycyny i nauk wyzwo- 
lonych. W Krakowie polecony przez Babicza zapoznał się 
z panami z Rusi , którzy mu przystęp aż do Zygmunta I wyro- 
bili.. Jakoż widzimy, że król go upodobał i do końca życia 
łaską swą zaszczycał. Przy takich zasobach poświęcił się 
Skoryna tłumaczeniu Pisma św. na język rodzimy, a zaczął 
tłomaczyć z wulgaty łacińskiej, nie zaś z greckiego lub staro- 
sławiańskiego, jak to utrzymują niektórzy, co samo dowodzie 
że był katolikiem. Niewiadomo dla czego dla ogłoszenia swej 



28 LITERATURA RUSIŃSKA. 

pracy drukiem przeniósł się do Pragi i tu, w r. 1517 ogłosił 
najpierwej księgę Ruth, księgę Joba, księgę mądrości Jezusa 
syna Syrachowego i dalej bez przerwy druk prowadził do roku 
1520, kiedy wrócił do kraju i już w Wilnie u Mamoniczow 
pracę swą skończył w r. 1525. 

Oprócz Biblii ogłosił też Skoryna w Wilnie Akafisty 
z drzeworytami w Norymberdze wykonanemi, nadto Psałterz 
i kilka innych dzieł duchownych , dziś do prawdziwych białych 
kruków należących. 

Dziwne nieraz spotykają losy człowieka, skoro wejdrie 
na samoistną drogę, a nieschlebiając tej lub owej partyi, stron- 
nictwu, albo też górującej opinii — idzie za natchnieniem wła- 
snej idei i serca, jedyną pociechę znajdując w spokqju sumie- 
nia własnego. Tak też było i ze Skoryną. Za żyda szarpano 
go, zniesławiano, do sądu nawet pociągano, a oto i po śmierci 
po trzech wiekach, stronnictwa polityczne posługują się nim 
i prace tego człowieka zacnego, każde ze stronnictw sobie przy- 
właszcza i na własną korzyść tłumaczy. 

Skoryna, człowiek na swój wiek głębokiej nauki, ciekawy 
był poznać Marcina Lutra. Jakoż wojażując po Europie za- 
jechał do Wittenbergu gdzie się z nim widywał. A że Skoryna 
był już sławnym i wziętym, nic więc dziwnego, że Luter chciał 
go do siebie przyciągnąć i na swoją wiarę nawrócić. Wszakże 
Skoryna pozostał wiernym katdikiem i niedał się obałamucić. 
Ztąd powstało prześladowanie, posądzano go, że chciał Lutra 
z tego świata zgładzić, był napastowany i o mało co niespa- 
lono go na stosie. Współcześni lutrzy mówili o nim, że jest 
jeżeli nie głównym czartem, to czarnoksiężnikiem, wysłanym 
przez biskupów katolickich, ażeby opętać w swoje sidła ich 
mistrza. W kraju znów, wyznawcy wschodniego kościoła prze- 
śladowali go jako katolika, pozywali do sądu, a oskarżenia 
musiały być dobrze obmyślane i umotywowane, skoro aż sam 
Zygmunt Stary musiał stanąć w jego obronie, uwalniając go 
od sądów nawet wojewódzkich i kasztelańskich, samemu sobie 
sąd nad nim zostawiwszy. Dowód to wysokiej łaski królewskiej. 
Ale mamy jeszcze i inny dowód tej łaski Zygmunta. Skoryna 
miał brata rodzonego Jana, mieszczanina wileńskiego. Ten 



LITERATURA RUSIŃSKA. 29 

narobił długów a sąd poszukiwał z Franciszka. Król przywi- 
lejem z r. 1532 uwalnia go od poszukiwań sądowych za dłu- 
gi brata. 

Karamzin dowodzi, opierając się na latopiscach, że jeszcze 
za czasów Włodzimierza W. w Kijowie, lekarz jego nadworny, 
połowiec Smera utworzył litery z żelaza i za pomocą ich dru- 
kował swoje listy. Wszakże dowodów na to niemamy, a rzecz 
pozostaje tylko legendą, bo jeśli Smera i zrobił tak ważne od- 
krycie, nikt z niego niekorzystał. 

Od roku 1517 widzimy już stałe druki słowiańskie i ru- 
^.ńskie w Wilnie. Po Wenecyi, Pradze i Krakowie, w Wil- 
nie najpierwej założono drukarnię staraniem tegoż Babicza. 
Założycielami byli bracia Mamonicze. Od tego czasu powsta- 
wały coraz to nowe drukarnie na całej przestrzeni Litwy 
w takim porządku: w Brześciu Litewskim w r. 1558, w Nie- 
świeżu 1562, w Zabłudowie 156&, we Lwowie 1570, w Ostrogu 
1580, w Słucku 1580. w Dereczynie 1585, w Nowym Weresz- 
czynie i Lubczu 1597, w Sejnach 1603, w Supraślu, Krze- 
mieńcu, Łucku, Zasławiu Litewskim, Dolsku, w pierwszych 
latach XVn wieku, w Paniewcach 1608, w Jewju i Kiejda- 
nach 1611; w Mohilewie i Oszmianie 1615, w Poczajowie 1618, 
w Kijowie 1619 i t. d. 

Od roku 1517 — 1632, to jest do śmierci Zygmunta III 
bibljografija liczy 149 dzieł wydanych w języku rusińskim. 



Dla związku rzeczy, oraz, ażeby o ile można dać pełniej- 
szy obraz zabytków piśmiennych rusińskich z najodleglejszych 
epok, uważamy za konieczne wspomnieć tu jeszcze jak naj- 
króciej o zabytkach rusińskich prawodawczych i dyploma- 
tycznych. 

Najdawniejsze znane nam zabytki prawodawstwa litewsko- 
rusińskiego, oraz rozmaitych przywilejów, nadań, zapisów wiel- 
kich książąt i księżniczek litewskich, zaczynają się od Olgierda^ 
t j. od roku 1345. 



30 LITERATURA RUSIŃSKA. 

Znaczna część tych zabytków ogłoszona już drukiem sta- 
raniem Piotra Lubińskiego, Edwarda Raczyńskiego, Tytusa Dzia- 
łyńskiego, T. Narbutta, J. Jaroszewicza, J. Daniłowicza i innych, 
a najwięcej przez Komissyę archeograficzną petersburską. 

Kzecz godna uwagi, że na wszystkich prawie nadaniach, 
zapisach i przywilejach, wydawanych przez książąt, zostających 
jeszcze w pogaństwie, kładziono datę albo od stworzenia świata, 
albo od narodzenia Chrystusa, stosownie do greckiej, lub rzym- 
skiej chronologii. Najwięcej pomników prawodawczych mamy 
z czasów sławnego Wito w ta, czyli Witolda; wiemy przynajmniej, 
że niewszystkie nas doszły, gdyż w późniejszych prawach zawsze 
znajdujemy wzmianki i cytaty z ustaw Witowtowych. A pię- 
kne są te prawa Witowtowe, cechujące tego największego 
z bohaterów Litwy, nieraz wyższe i szczytniejsze nad panu- 
jące w owym wieku przesądy i uprzedzenia. Niedarmo, kiedy 
wprowadzono na tron Wielkiego księcia lit. Aleksandra Ja- 
giellończyka, wielki marszałek litewski Chreptowicz, podając 
mu berło i miecz wyrzekł te pamiętne słowa: „rządź nami, 
kniaziu, nie podług bohemskich, włoskich lub niemieckich zwy- 
czajów, ale podług ustaw i statutów Witowtowych." W epoce 
kiedy żydzi byli w powszechnej poniewierce i prześladowaniu, 
Witowt staje w ich obronie. Jeszcze w roku 1388 w statucie 
wydanym w Łucku, o żydach mówi Witowt: „Jeśliby żyda za- 
bito, a czrez swietetstwo nie moh dowiesti swoim prijatelem, 
kotoryj by jeho zabił: jeśliby moh w pytanju, niekotoraho po- 
dozrenaho mieti, my żydom na protiwu podozrennaho choczem 
obroncoju byti.'* I też: „jestliby chrestjanin niekotoroj żydówce 
rukoju khwałtownoju mieł szto uczyniti, albo udarył, majet 
byt karan podłuh prawa naszoje ziemli." 

Wiadomo , że pragnąc ażeby poddani jego Rusini wscho- 
dniego obrządku niemieli nic wspólnego z Moskwą, gdyż 
metropolita tameczny rozciągał swe prawa na Ruś, Witowt 
zerwał ten związek i wszelką zależność od metropolity usunął, 
mianując osobnego metropolitę dla Rusi Litewskiej, Grzegorza 
Cembląka. W okólniku wydanym z tego powodu do ludów 
podwładnych, a datowanym w Nowogródku d. 15 listopada 
1415 r. mówi Witowt między innemi: „My uczynili, sztoby 



LITERATURA RUSIŃSKA. 31 

prostrannieje mitropolit sidieł na swojem stole w Kyewie, kak 
to poszło iz dawna; za nieże to było niedawno sia uczyniło, 
szto poczali mitropolity źyti na Moskwie, a izdie cerkow kiew- 
skaja mitropolja schudieła i pusta uczyniła sie. " 

W r. 1788 burmistrz wileński Dubiński ogłosił przywi- 
leje miasta Wilna. W nader ciekawym tym dyplomataryuszu 
mamy od roku 1387 do roku 1661; — 45 ustaw pisanych po 
rusińsku, a mianowicie: od roku 1387 — 1440, trzy, wiel. ks. Ka- 
zimierza, dwa; Aleksandra, trzy; Zygmunta Starego, ośmnaście; 
Zygmunta Augusta, trzynaście; Stefana Batorego, dwa; Zygmunta 
in, sześć; Jana Kazimierza, jeden. Ostatni rusiński dokument 
z roku 1661 mieszany już z polskim, a dopiero od tego czasu 
przywileje idą w języku wyłącznie polskim. 

Kazimierz Jagiellończyk obdarzył Litwę i Ruś wielu sta- 
tutami. Najznakomitszym pomnikiem prawodawstwa tej epoki 
jest Ziemskaja prywileja Kazimiera Karola pol- 
skoho i W. Kn. jeho miłosti Lit. jKus. i kniażati 
prusskaho, Żomojtskoho i inych, dana w dien 
swiataho Zihimonta, leta bożeho 1457. Pomijając 
rozmaitejstatuta różnym miastom nadane przez tego króla, zwra- 
camy szczególną uwagę na pamiątkowy statut Kazimierzowski, 
znany pod tytułem Sudebnika albo Statutu Kazimierza Ja- 
giellon, z r. 1492. Jest to kodeks praw kryminalnych najle- 
piej malujący ówczesne zwyczaje, a pisany czystym, dobitnym 
językiem, dowodzącym jak wielki już wtedy zrobiono postęp od 
czasów prawdy Jarosława, o której mówiliśmy w pierwszym 
odczycie. 

Mówi naprzykład statut: „To staryna, powiedajut, za 
Wito^vta była, stary starci i putniki staryje, s otczyn bojar- 
skicłi nie dawasza pososzczyna (t. j. podatku od sochy) i teź 
z kupli kto szto kupit otczynu bojarsku i s toho też nie da- 
wasza pososzczyna." Albo: „Takoż bobrowy hony (t. j. polo- 
wanie na bobrów) powiedali tyjż storci, hdie biereh wielik 
kniazia sumiesny (graniczny) z bojarskimi, tu to honiti bobry 
bobrownikom wieUkaho kniazia i bojarskim i podeliti bobry 
po staromu , a stetej (sieci) i osok i sobak hdzie kniazki iii bo- 
jarski bierehi osobny." 



32 LITERATURA RUSIŃSKA. 

Już po Śmierci króla, zmarłego w Grodnie 7 czerwca 
1492 r., 15 sierpnia ogłoszony został statut ziemi źmudzkiej, a 
chociaż wyłącznie dla Żmudzi służący, w języku rusińskim jecUiak 
pisany, gdyż żadne prawa w języku litewskim ogłaszanemi 
nigdy niebyły. Mamy tu kilka innych nadań i statutów króla 
i w.' księcia Aleksandra, dla miast Połocka, Wilna, Witebska, 
Bielska, Mińska i innych. W roku 1501 wyszedł statut Or- 
dinsz czyny, t. j. podatkowego poboru. W wyliczeniu miast 
w tym statucie ciekawe są nazwania niektórych miast; tak np. 
dzisiejszy Mińsk mianuje się Menesk; Połock Połte&k; 
Grodno Horoden; Kowno Kowen; Orsza Rsza; Brześć 
Litewski Berestje; Bielsk Bielesk i t. d. Wilno nazywa 
się Wiłno, a nie Wilna, jak dziś się nazywa w urzędowym 
języku, tak samo jak Kowna, Grodna, co niema najnmiej- 
szej podstawy, ani historycznej, ani filologicznej. Za Zygmunta I. 
ogłoszono kilka ustaw, z> tych szczególnie zasługują na uwagę 
r. 1507 o serebszczyznie, to jest nadzwyczajnych pobo- 
rach; r. 1509 o zbore pieresudów — o sposobach wynagro- 
dzenia procesowego; w r. 1511 o starostinskich sudach. 
Wspomnieliśmy już, że dla samego Wilna Zygmunt dał 18 roz- 
maitych przywilejów. 

W r. 1522 stosownie do rozkazu Zygmunta urządzoną 
została komisya, której zadaniem było zebrać wszystkie prawa 
dotychczas spisane i ułożyć ogólny statut państwowy ; sześć lat 
pracowała komisya pod kierownictwem kanclerza Alberta Mar- 
cinowicza Gastołda, a csJyrok 1529 poświęcony był na przej- 
rzenie i sprawdzenie nagromadzonych statutów. W tym że 
jeszcze rc^ rozkazano, ażeby od d. 1 stycznia 1530 nowo- 
ułoźony i przez Zygmunta I sankcyonowany statut wprowa- 
dzony był w ogólne użycie we wszystkich sądach i urzędach. 
Kodeks ten znany jest pod nazwą starego statutu litew- 
skiego. Niezależnie od starego statutu w r. 1529 wydane 
zostały 3 nowe ustawy: ekonomiczna, dla prostego ludu ziemi 
żmudzkiej i o służbie i płacy wojskowej. Następnie w r. 1544 
idUtworzono nieustającą komisyę, której zadaniem było zbieranie 
tatutów, które nie weszły do poprzedniego kodeksu, dodawanie 
nowych rządowych rozporządzeń, wreszcie poprawianie prawa 



. LITERATURA RUSIŃSKA. 33 

stosownie do przełożeń komisyi i sejmów krajowych, a z uchwałą 
wielkich książąt. Czterdzieści cztery lata pracowała ta komi- 
sya i wreszcie w r. 1588, główny jej przewodnik, redaktor 
i najtroskliwszy pracownik, wielki kanclerz Litewski, znakomity 
Leon Sapieha ogłosił drukiem w Wilnie, w dmkarni Mamo- 
niczów, nowy statut liteWski. 

Jak stary tak i nowy statut ułożono w języku rusińskim 
a chociaż wkrótce wyszedł przekład na język polski, prawo 
jednak wyraźnie zastrzegało, że w sądach i urzędach obo>\ią- 
zujący statut powinien być rusiński. 

Pomiędzy wyżej wzmiankowanymi dwoma statutami, był 
jeszcze jeden, ogłoszony w r. 1566 d. 11 marca, ale ten statut, 
zwykle zwany zaprzysiężonym, albo spraw sądowych, 
niekiedy też statutem Zygmunta Augusta, najwięcej 
się stosował do województw wołyńskiego, kijowskiego i brać- 
ławskiego, .dla tego też czasami nazywano go wołyńskim. 
Wszakże i ten statut wszedł całkowicie do składu ogólnego 
statutu, z kolei trzeciego, z r. 1588, a moc obowiązująca praw 
w nim zawawartych trwała dla gubernij białoruskich do roku 
1833, dla gubernij zachodnich litewskich do 25 czerwca 1840 
roku, a dla małoruskich do roku 1842. 

Wskazaliśmy wszystkie prawie ważniejsze zabytki piśmien- 
nictwa rusińskiego z dziedziny prawodawstwa. Przejdźmy te- 
raz do pomników dyplomatycznych w języku rusińskim. Tego 
rodzaju zabytki zachowały się od wieku XIII. 

Wiadomo, że do liczby najistotniejszych źródeł history- 
cznych należą dyplomata. Wielką jest zasługą wierne ich Twy- 
danie na jaw; ale jeżeli wydawca dołączy facsimile i dokładnie 
powtórzy pierwowzór, wówczas ta zasługa staje się nierównie 
wyższą. Już bowiem nietylko same dzieje, dla których treść 
dokumentów jest ważną, zyskują; nietylko pewność iż doku- 
ment należycie został wyczytanym, jest zupełna, ale paleogra- 
fia i sfragistyka również się wzbogacają. Im więcej z epok 
zwłaszcza odleglejszych mamy podobnych przerysów, tym użyt- 
kowanie z nich jest rozmaitsze. Częstokroć zdarza się, iż do- 
kument nieobejmuje daty swojego nastania, wymienione w nim 
osoby nie są dosyć znane, wypadek nie dość rozgłośny, aby 

3 



34 LITERATURA RUSIŃSKA. 

Z nich czas dał się określić dostatecznie, na ten czas więc 
tylko znamiona paleograficzne lub sfragistyczne oświecić mogą 
o epoce nastania dyplomatu i wyjaśnić nowy fakt historyczny. 

Na nieszczęście nasza archeografia ubogą jest pod tym 
względem; przeciwnie paleografia i sfragistyka rusińska, jest 
nader bogatą. Do najciekawszych wydań tego rodzaju należą 
dyplomata wyjaśniające stosunki Litewskiej Busi z Rygą i in- 
nemi miastami hanzeatyckiemi w XIII i KIY stuleciach, ogło- 
szone drukiem w r. 1857 przez komisyę archeograficzną w Pe- 
tersburgu, pod redakcyą zasłużonych badaczów dziejów sła- 
wiańskich, akademika A. Eunika (rodem Szlązaka) i ś. p. M. 
Karkunowa. Przepyszne to wydanie ozdobiono podobiznami 
w naturalnej wielkości (dużego arkusza), najdokładniej wykona- 
nemi, samych dyplomatów, znalezionych przez znakomitego hi- 
storyka Napierskiego w archiwum rygskiego magistratu. Naj- 
starszy z dokumentów w tem wydaniu ogłoszonych z wiernym 
przerysem jest z daty 22 grudnia 1264 r. i zawiera umowę po- 
koju litewskiego książęcia Gierdena, jako władzcy Połocka 
i Witebska z wielkim mistrzem inflantskim, w której obie stro- 
ny zrzekły się wzajemnie pewnej części kraju i postanowiły 
rozmaite handlowe stosunki. Jak ważnym jest ten dokument 
dla historyi litewskiej , dość jest powiedzieć, że z tego doku- 
mentu poraź pierwszy dowiedzieliśmy się o istnieniu księcia Gier- 
dena, który krótko panować musiał po śmierci Mendoga, nim 
tron objęty został przez Towtiwiłła. 

Ale i inne dokumenta w tem nader bogatem i ozdobnem 
wydaniu zawarte, jeżeli nie wszystkie pod względem history- 
cznym, to jako wzory używanego w owej odległej przeszłości ję- 
zyka rusińskiego, są nader ważne i ciekawe. 

Tak więc mamy wzór języka dyplomatycznego rusińskiego 
już z roku 12641 

Wązkie ramy naszych odczytów niepozwalają nam roz- 
szerzać się nad paleografia i sfragistyką rusińska. Dla tego 
to przytaczamy tu jeszcze jeden tylko ważny dokument już 
z wieku XIV. Jest to traktat zawarty za panowania w. ks. 
Olgierda, między udzielnemi książętami Litewskiemi, a królem 
polskim Kazimierzem Wielkim. Początek tego ciekawego trak- 



LITERATURA RUSIŃSKA. 35 

tatu następujący: „wiedai to każdy czełowiek kto na toj list 
posmotryt. O że ja kniaź Sounutin (Ewnuty) i Kistutini (Kiej- 
stut) a Lubart Jur (Jerzy) Narymontowicz , Jur Korjatowicz 
czynim mir twordyj z korolom Kazimirom i Somowitom (Zie- 
mowitem) i jeho bratom Kazimirom Mazowskim, a za włelikaho 
kniazia Olkierta i za Korjata i za Patrykija i za ich syny my 
ślubujem tost mir derżati wiełmi twierdo, a mir od Pokrowa 
do Iwania, do kupał" i t. d. 

Obecnie w Rossyi istnieją trzy archeograficzne komisye, 
specyalnie przeznaczone dla wydawania starożytnych aktów, jak 
również latopisców. Pierwsza z nich petersburska utworzona 
w r. 1834, druga w Kijowie w r. 1852 i trzecia w Wilnie 
w r. 1864. Te trzy komisye wydały już kilkadziesiąt tomów 
zawierających prawdziwe skarby dla piśmiennictwa i historyi 
litewskiej Rusi, z metryki litewskiej, ze zbioru rękopismów 
biblioteki publicznej • w Petersburgu, byłej Załuskich, z nader 
bogatych archiwów centralnych w Kijowie i Wilnie. A jeżeli 
wydania wileńskie i kijowskie niezawsze odznaczają się sumien- 
nością i noszą bardziej tendencyjny charakter; przeciwnie, wy- 
dania petersburskiej komisyi odznaczają się wielką erudycyą 
i bezstronnym poglądem na dzieje. Z redaktorów i członków 
tej komisyi jeden tylko Kojałowicz chciałby, gdyby mógł, to 
tylko ogłaszać drukiem, coby dowodziło, że na Litwie od stwo- 
rzenia świata wszystko oddychało tylko prawosławiem. Jakoż 
i wydał w tym celu w r. 1865 obszerny tom (658 str.), zawie- 
rający dokumenta objaśniające historyę Zachodniej Rusi, z prze- 
kładem obok na język francuzki. Ale to praca wyjątkowa, 
dyplomatyczna. Do najważniejszych zaś prac petersburskiej 
komisyi należą: wydanie (od r. 1846 — 1853) dokumentów hi- 
storycznych Litewsko -rusińskich w 5 tomach in folio, zawiera- 
jących akta, dyplomata, przywileje, nadania, statuta od roku 
1340 do roku 1699. Następnie dokumenta objaśniające hi- 
storyę południowej Rusi od roku 1361 — 1669, sześć dużych 
tomów. 

Niepodobna nam tu wyliczyć wszystkich wydań, zawiera- 
jących pomniki archeograficzne piśmiennictwa rusińskiego. Dość 

3* 



36 LITERATURA RUSIŃSKA. 

jest powiedzieć, że jeszcze przed kilku laty ułożyliśmy spis 
dzieł zawierających te ciekawe zabytki z przeszłości, litewsko- 
rusiuskiej a mających bezpośredni związek z historyą polską; 
liczba tych dzieł w naszym spisie, potrzebującym jeszcze znacz- 
nego uzupełnienia, wynosiła 93, z kilkuset tomów złożona. 
Wielkie też zasługi Tytusa hr. Działyóskiego, którego Zbiór 
praw Litewskich od r. 1389 do roku 1529, tudzież rozpraw 
sejmo^vych o tychże prawach od r. 1544 — 1563, zawiera wiele 
ciekawych dokumentów w języku rusińskim, ziemski przywilej 
Kazimierza Jagiellończyka r. 1457, jegoż Sudiebnik r. 1492, 
przywileje ziemskie Litwie i Żmudzi nadane , a nadto pierwszy 
statut Litewski, o którym mówiliśmy już wyżej. 

Z bogatych źródeł jakie się nagromadziły w byłym mu- 
zeum wileńskiem, komisya archeologiczna wydała pod redakcyą 
Maurycego Krupowicza przeszło 50 dokumentów tyczących dzie- 
jów Kusi Litewskiej od r. 1387 — 1710,. a nadto staraniem 
tejże komisyi i pod redakcyą tegoż Krupowicza wydany został 
Skarbiec dyplomatów przez prof. Ignacego Daniłowicza ułożony 
w 2 tomach, zawierający 2383 aktów i rozmaitych wypisów 
obejmiijących dzieje Litwy i Kusi do r. 1569, z tych zaś naj- 
więcej pisanych w jęryku rusińskim. 

Mówiliśmy dotąd o pomnikach drukiem ogłoszonych, a ileż 
to jeszcze skarbów dla historyi zawierają archiwa, tak zwana 
metryka litewska, archiwum ministeryum spraw zagranicznych, 
archiwum kapituły wileńskiej i wielu klasztorów, a w ogóle 
w 25 znakomitszych archiwach istniejących dotąd na Litwie. 
Część tylko metryki litewskiej pozostała w Warszawie, naj- 
główniejsze zaś księgi kanclerskie znajdują się przy Senacie 
w Petersburgu i zostawały przez lat kilkadziesiąt pod troskli- 
wym zarządem Franciszka Malewskiego (znanego niegdyś fila- 
reta wileńskiego, zmarłego przed dwoma laty, szwagra i przy- 
jaciela Mickiewicza). Część metryki od r. 1545 — 1580 ogło- 
siło drukiem towarzystwo historyczne moskiewskie pod reda- 
kcyą J. Daniłowicza, wiele też dokumentów weszło do wydań 
komisyi archeograficznej petersburskiej, o których wspomnie- 
liśmy wyżej. Archiwum wileńskie zawiera 16,696 ksiąg akto- 



LITERATURA RUSIŃSKA. 37 

wych i bardzo dużo odrębnych dokumentów zaczynając od 
r. 1387; kijowskie zaś 5815 ksiąg, i przeszło 45000 odręb- 
nych dokumentów od wieku XVI. 

Dodać tu jeszcze wypada lustracye dóbr skarbowych do- 
konane z rozkazu Zygmunta Augusta, przez lustratorów pod- 
komorzych, „prysiahłych, ludi dobrych, sumienia po- 
bożnaho, osiełych i niehołoti,'* jak tego wymagał statuty 
o lustracyi. Zygmunt August zażądał lustracyi dla tego', ażeby 
„znati jakoje położenie państwa i skolki ludiej 
u niom prokormitsia możet", a wolę jego dokładnie 
wykonali pod kierownictwem ks. Mikołaja Radziwiłła czarnego, 
Eustachy Wołowicz, Piotr Falezę wski, Adam Pilchowski, 
Wasil Tyszkiewicz i Wojciech Lenartowicz, najwięcej zaś od- 
znaczył się Jakób Łaszkowski. Inwentarze tego rodzaju za- 
wierają szczegółową statystykę ludności, pomiaru i podziału 
na grunta ziemi, lasów, wykaz dobytku włościańskiego, 
a wszystko to z taką dokładnością, że życzyćby należało gdybyś- 
my dziś mieli tak opracowaną statystykę kraju naszego. Kilka 
takich inwentarzy posiadało muzeum wileńskie; podobno że 
w ostatnich latach niektóre drukiem ogłoszono. Opuściła też 
prassę nader ważna Rewizya puszcz i lasów na Litwie, doko- 
nana w r. 1559 przez Wołowicza i spisana po rusińsku. (Ręko- 
pis zawierał przeszło 500 stronnic). 



Z tych ogólnych zarysów szanowni słuchacze przekonać 
się mogli, że ta Ruś Litewska nie była już tak dalece dziką 
i barbarzyńską nawet i przed pierwszem połączeniem się 
z Polska. 

4/ 

Nie każdemu wiadomo, że język rusiński przez kilka \vie- 
ków był panującym na Litwie i Rusi, że nie same tylko pie^ 
śni gminne, ale i utwory poetyckie, oraz pisma i dzieła treści 
religijnej, historyczne, prawodawcze* i dyplomatyczne były pisa- 
ne w tym języku. 



38 LITERATURA RUSIŃSKA. * 

A jeżeli waźnem jest i ze wszech miar poźądanem zba- 
danie zrzódeł dziejowych w archiwach wiedeńskich , włoskich 
i szwedzkich; jeszcze ważniejsze, ciekawsze i pożądańsze dla 
nas tak liczne zrzódła dziejowe rusińskie w metryce litewskiej, 
w dyplomataryuszach, w kodeksach prawnych, bo bez nich ni- 
gdy dostatecznie niepoznamy i niezgłębimy ducha czasu i ca- 
łej doniosłości epoki Jagiellonów. 



ODCZYT TRZECI. 



Znakomity Piotr Skarga w roku 1577 ogłosił dzieło: 
^0 jedności Kościoła Bożego i o greckim od tej 
jedności odstępstwie, zprzestrogą i upomnieniem 
do narodów ruskich. — Dzieło to miało nader ważne 
następstwa. — Było ono hasłem do utworzenia unii kościoła 
rzymskiego z greckim. Kwestya tak niespodzianie poruszona, 
a postawiona na mocnym gruncie, rzecz wypowiedziana z nie* 
ubłaganą loiką, nie mogła niewy wołać najzawziętszej ' opozy- 
cyi w obozie przeciwnym. Obóz zaś ten posiadał w owej epo- 
ce znakomite talenta, znajdował obronę i poparcie u wielu 
możnowładzców Busi, jak np. u książąt Ostrogskich, u książąt 
Olelkowiczów Słuckich, u Tyszkiewiczów, Haraburdów i wielu 
innych. Opozycya ogłaszała najrozmaitsze pisma w języku ru- 
sińskim, usiłując zniweczyć wrażenie wywołane znakomitą pracą 
Skargi. Siedemnaście lat trwała zawzięta szermierka, a cho- 
ciaż nie mogła powstrzymać, lub sparaliżować dokonanie dzie- 
jowego faktu, nad urzeczywistnieniem którego pracowali nie 
sami tylko Jezuici , ale i najznakomitsi ówcześni mężowie sta- 
nu w Polsce, wszakże te lat 17, jak równie i cała późniejsza 
epoka, wielce się przyczyniły do uprawy języka i rozszerzenia 
piśmiennictwa rusińskiego. 



40 LITERATURA RUSIŃSKA. • 

Unia, jak wiadomo, uchwaloną została na soborze w Brze- 
ściu litewskim dnia 2 grudnia 1594 roku, potwierdzona przez 
papieża Klemensa YIII d. 23 grudnia tegoż roku. Czyn zo- 
stał dokonany — nie mógł wszakże w jednej chwili uspokoić 
umysły ; owszem, jak zwykle bywa przy dokonaniu reform tak 
wielkiej historycznej doniosłości, rozdrażnienie z obu stron ro- 
sło, a przezto i liczba pism polemicznych w języku rusinskim 
jeszcze bardziej się wzmagała, bo już nie sami Jezuici — ale 
i unici stanęli w obronie jedności kścioła; przeciwnicy zaś, zo- 
stający jeszcze przy obrządku greckim, nietylko im odpowia- 
dali, ale i sami dawali powód do nowych sporów, ogłaszając 
rozmaite zaczepne pisma i pisemka. 

Była to mądra polityka Jezuitów, a kto wie, może wła- 
śnie ta szermierka piśmienna obroniła kraj od większych nie- 
szczęść — gdyż skupiała uwagę całej intelligencyi, bo każdy i 
z piszących i czytających gorący brał udział w sporach. 

Ani rząd, ani Jezuici nietylko nie tamowali drogi do roz- 
winięcia na większą skalę tej polemicznej literatury ; lecz ow- 
szem sami ją jeszcze podniecali, wstępując w szranki walczą- 
cych, a chociaż Jezuici ogłaszali swe pisma w języku polskim 
lub łacińskim, odpowiedzi na nie były pisane w języku rusiń- 
skun. Jezuici sami uczyli się po rusińsku i po litewsku; 
niektórzy z nich miewali nawet kazania w języku rusinskim 
i litewskim. Sławny kaznodzieja Arias, rodem Hiszpan, pro- 
fesor wileńskiej akademii, a czas jakiś kapelan Stefana Bato- 
rego, jak również i wielu innych przemawiało do ludu nie ina- 
czej, jak w języku dla niego zrozumiałym. Tak więc szerząc 
światło religii, szerzyli zarazem i uprawę języka, który w da- 
wnym obrządku greckim był w zaniedbaniu, gdyż nabożeń- 
stwo odbywało się w języku starosłowiańskim, a o kazaniach 
nie było i mowy. 

Że Jezuici dobrze zasłużyli się kościołowi katolickiemu i 
mądrze działali przy wprowadzeniu unii , o tem wiedzą wszyscy ; 
ale może nie każdemu wiadomo jak obfitą była ta ich dzia- 
łalność. 

Przed sprowadzeniem Jezuitów, Białoruś, to jest woje- 
wództwa mścisławskie, mińskie i połockie nie miały zgoła ko- 



• LITERATURA RUSIŃSKA. 41 

ściołów katolickich. Zaczęto je wznosić prawie równocześnie 
z wprowadzeniem unii. W Orszy założono kollegium jezuickie, 
zaś w Obolcach mianowano archidiakona dla całej Białej Rusi. 
Takim archidiakonem mógł być tylko kanonik wileński, a 
później z rozkazu papieża jeden z biskupów sufraganów 
dyecezyi wileńskiej. 

Archidiakon w porozumieniu z Jezuitami orszańskiemi, 
którzy całą sprawę unii prowadzili, był głównym pośrednikiem 
między unitami i prawosławnymi — niemniej też starał się o 
rozszerzenie katolicyzmu. Wtedy to sławny Leon Sapieha 
kanclerz fundował na Białej Rusi przeszło 60 kościołów. Inni 
magnaci starali się go naśladować. Ażeby przekonać się jak 
przeważny był wpływ i jak gorliwą była działalność Jezuitów • 
w szerzeniu katolicyzmu, dość jest powiedzieć, że od roku 
1386, to jest od pierwszej unii Korony z Litwą i Rusią za 
Jagiełły, do roku 1569, to jest do chwili sprowadzenia na Li- 
twę Jezuitów, czyli w przeciągu 183 lat, na całej przestrzeni 
Litwy i Rusi, było tylko 13 klasztorów męzkich i 1 żeński i 
127 kościołów i filii, czyli razem Ul. Od r. zaś 1569—1632, 
po dzień śmierci Zygmunta III, to jest w ciągu 63 lat zało- 
żono: 75 klasztorów męzkich i 9 żeńskich, kościołów zaś pa- 
rafialnych 179. A ponieważ wszystkie prawie kościoły, odpa- 
dłe od katolicyzmu i zamienione na kalwińskie zbory lub lu- 
terskie kirchy, odebrano i na nowo na kościoły katolickie obrócono, 
w r. 1632 mamy już razem 98 klasztorów i 306 kościołów- 
parafialnych i filialnych, czyli wogóle 414 kościołÓAV a przy " 
nich przeszło 3000 księży katolickich. 

Jednocześnie tworzyły się liczne bractwa, prawosławne, 
unickie i katolickie. — Bractwa utrzymywały szkoły, szpitale 
i posiadały własne drukarnie; walczyły ze sobą i przez to 
zwiększały liczbę dzieł polemicznych. 

Polemiczna ta literatura wydała kilkaset dzieł rozmaitej 
wartości w języku rusińskim. 

Nie możemy tu dłużeji rozszerzać się nad doniosło- 
ścią tej literatury i samej epoki, która w naszych historyach 
literatur pomijana, albo nawiasowo traktowana, wymagałaby 
głębszych badań i studyów. Nie możemy wszakże przemilczeć 



42 LITERATURA RUSIŃSKA. * 

O głośniejszych przynajmiej imionach, które się odznaczyły w owej 
epoce na polu piśmiennictwa rusińskiego. 

Do tych przedewszystkiem należą : Melecyosz Smotrycki, 
Zawrenty i Stefan Zizani rodzeni bracia, Jan Wiszynski, Ła- 
wreuty Derewiński, znakomity mówca sejmowy, a mówił zawsze 
po rusińsku, i wielu innych. 

Smotrycki i Zizani znani są jako ludzie głęboko uczeni. 
Oni pierwsi napisali gramatyki słowiańskie. — Gramatyka Zi- 
zaniego nosi tytuł : Gramniatika Słowiemka sowierszennaho is- 
kussłwa ośmi czasłiej słowa i inych nuinych nowoBOstawle- 
nij — wydana w Wilnie w r. 1596. On też ułożył Słoweń- 
ska azbuka^ to jest elementarz, wydany w r. 1627, a później 
, przez rozkolników czyli starowierców przedrukowany w Gro- 
dnie w r. 1788. Gramatyka Smotryckiego miała daleko wię- 
kszy rozgłos , tytuł jej : PrawUnoje Stntagma po łszczaniem 
Tnnohohresznaho mnicha M. 8. toydana w Jewju pod Wilnem 
w r. 1619, a później w Wilnie w r. 1629. Metropolita serbski Pa- 
weł Nienadowicz wydrukował ją w r. 1765 dla użytku Serbów i 
Bułgarów, a dla Chorwatów Sawicz ogłosił ją nieco później z ła- 
cińskim przekładem. — Nader ciekawe są szczegóły życia Smo- 
tryckiego dobitnie malujące nam epokę ówczesną. 

Ojciec jego Harasim Daniłowicz też był człowiek uczony, 
był sędzią ziemskim w Kamieńcu i podstarostą, później rekto- 
rem akademii ostrogskiej założonej w Ostrogu przez Konstan- 
tego księcia Ostrogskiego. Był on jednym z redaktorów zna- 
nej Biblii Ostrogskiej wydanej tamże w r. 1580, a w r. 1586 
ogłosił pierwszy kalendarz rusiński- Syn jego Maksym, póź- 
niej jako mnich Melecyusz, urodził się w r. 1580 w Smotry- 
czu na Podolu. Początkowe nauki pobierał pod okiem Gyrylla 
Greka, który później został patryarchą Konstantynopolskim. 
Z Ostroga wraz z Jerzym księciem Puzyną udał się do Wilna 
i wstąpił do akademi jezuickiej, w której odznaczył się nad- 
zwyczajną pilnością przy niepospolitych zdolnościach, zjednał 
sobie szczególne względy słynnego naówczas Jezuity Fabryciu- 
sza profesora i możeby sam był wstąpił do zgromadzenia , gdyby 
go niepowołał książę Ostrogski na nauczyciela do swoich sy- 
nów. Po niejakim czasie udał się zagranicę z synem księcia 



LITERATURA RUSIŃSKA. 43 

Sołomereckiego. Zwiedził uniwersytety w Wrocławiu, Lipsku, 
Norymberdze i kilku innych. 

Powróciwszy do kraju osiadł na czas jakiś w dobrach 
przyjaznego mu księcia Sołomereckiego pod Mińskiem. Sto- 
sunki z tym wielkim panem, a jeszcze więcej protekcya księ- 
cia Ostrogskiego, zażyłość z wielu innymi panami — odrazu 
postawiły go na czele stronnictwa, które się opierało przyjęciu 
unii. — W r. 1611 ogłosił on pod anonimem Teofila Ortho- 
łoga dzieło pod tytułem: Frenon, to jest płacz ko- 
ścioła wschodniego nad odstępstwem niektórych 
od starożytnego greckiego wyznania i od posłu- 
szeństwa patryarszekonstantynopolskiemu. Dzie- 
ło to, przypisane Ostrogskiemu , którego autor wzywa do 
obrony kościoła, rozeszło się po całej Rusi w znacznej bardzo 
liczbie egzemplarzy, a musiało wywrzeć wrażenie, skoro sam 
Skarga w tym samym jeszcze roku pośpieszył mu odpowie- 
dzieć w dziełku pod tytułem: Na treny y lamenty Theo- 
fila Orthologa do Rusi przetroga. W następnym zaś 
roku 1612, Eliasz Morochowski, sekretarz królewski — też 
ogłosił drukiem odpowiedź Smotryckiemu pod tytułem: Pera- 
goria albo utulenie uszczypliwego lamentu cerkwi 
wschodniej. 

Stronnictwo, któremu przewodniczył Smotrycki powołało 
go, ażeby został mnichem, gdyż najwyższe godności czekały 
na niego w kościele, a przez to mógł być daleko uźyteczniejszym 
swoim współwyznawcom. Smotrycki usłuchał — w r» 1617 
przeniósł się do Wilna, został mnichem, gorliwym bratczy- 
kiem przy monasterze ś. Ducha, we trzy lata, to jest w roku 
1620 widzimy go już archimandry tą, , a w roku następnym, to 
jest 1621 patryarcha konstantynopolski Teofan mianował go i 
wyświęcił na arcybiskupa połockiego, wyznania greckiego. 
Smotrycki zajął katedrę, chociaż Zygmunt III nie uznał go 
w tej godności — 3 lata jednak pełnił obowiązki, mając bez* 
ustanne starcia się z arcybiskupem unickim Józefatem Kun- 
cewiczem, który też mieszkał najczęściej w Połocku. 

12 Listopada 1623 roku arcybiskup Kuncewicz poniósł 
śmierć męczeńską w Witebsku. Na Smotryckiego padało podej- 



44 LITERATURA RUSIŃSKA* 

rżenie że brał tajemny niańst w rozmchach. Bzecz ta mewy* 
świetlona — wątpić nawet moino ażeby się skalał podobnym 
postępkiem, a jednak musiał ratować się ndeczką z kraju. 
Wkrótce widzimy go już w Konstantynopcdo, gdzie znalazł na* 
der życzliwe przyjęcie u nauczyciela swoj^o niegdyś w Ostrogn, 
Cyryla Łokarysa, wtedy już patryarchy konstantynopolski^o. 
Kilka lat ta bawił, oddany wyłącznie rozmaitym studiom na- 
ukowym i teologicznym, które właśnie i wydsi w tym czasie. 

W Kijowie metropolitą greckiego kościoła był wówczas 
Jonasz BoreckL Ten wzjrwał ciągle do Kijowa Smotrydd^o, 
zapewniając mu zupełne bezpieczeństwo, honory i zaszczyty. 
Sam patryarcha namawiał go do powrotu dla dobra kościoła. 
Smotrycki dał się namówić i w roku 1627 wrócił do kraju. 
W Kijowie przygotowali dlań nader uroczyste przyjęcie — ale 
czekaU napróżno. 

Jakież było zadziwienie metropolity i wszystkich spół- 
wyznawców, kiedy się dowiedziano, że Smotrycki zajechał do 
Damania (na Wołyniu), gdzie był ^awny klasztor unicki Ba- 
zyljański, że go otaczają Jezuici, że widział się z metropolitą 
unickim Rutskim, i że nie myśli wcale jechać do Kijowa. Zgrozą 
przejęty metropolita zwcduje co najrychlej sobór całego ducho- 
wieństwa greckiego i urzędownie wzywa Smotryckiego, ażeby 
stanął przed trybunałem soboru. Nad wszelkie ich spodziewa- 
nie Smotrycki przyjechał, śmiało i publicznie wypowiedział 
przed areopagiem swych sędziów, że zmienił przekonania, ża- 
łuje tylu lat życia steranych w bezużytecznej walce — że 
w końcu wyrzeka się dawnych błędów i zostaje unita. 

Napróżno były namowy, błagania i obietnice; lecz za- 
grożony klątwą i uwięzieniem, §tał się posłusznym metropo- 
licie i soborowi , przyrzeH: nawet cofiiąć swe pismo, które ogło- 
sił po powrocie ze wschodu i w którem oświadczył publicznie, 
że zostaje unitą. Po takiem zaprzysiężeniu czując się wolnym, 
sekretnie opuścił Kijów, wrócił do Dermania i natychmiast ogło- 
sił protest *) dowodząc, że był przemocą zmuszony do wyrze- 



^) Protestatio contra Synodum Kiioviensem Schismatico- 
mm 1628. 



LITERATURA RUSIŃSKA. 45 

czenia się unii, ale że cofa to oświadczenie, zostaje na zawsze 
posłusznym stolicy apostolskiej i namawia innych ażeby szli 
za jego przykładem. Jakoż rzeczywiście nie zdradził już wię- 
cej kościoła rzymskiego i stał się zawziętym nieprzyjacielem 
wschodniego kościoła. Wkrótce został mianowany przełożonym 
bogatego klasztoru dermańskiego, oraz wileńskiego (zdaje się, 
że to był tylko tytuł honorowy), od ojca św. zaś otrzymał 
brewe i nominacyę na arcybiskupstwo hyeropolitańskie. 

Pozostał na tem korzystnem stanowisku, aż do śmierci. 
Pracował nieustannie. Z tąż samą energią, i zadziwiającą eru- 
dycyą, jak pierwej potępiał, tak dziś bronił unii. Oprócz wielu 
drobnych pism polemicznych, wydał 15 ważniejszych dzieł w ję- 
zyku rusińskim, które szeroko rozeszły się po całej Litwie 
i Rusi. W tym też czasie napisał po łacinie gramatykę języka 
greckiego, która przez długie lata słynną była w całej Europie. 

Szanowany i uwielbiany przez swoich współwyznawców 
umarł d. 17 grudnia 1633 r. w Dermaniu wieku lat 53. Je- 
zuita Albertus Cortiscius, oraz Jakób Jantusza biskup unicki 
chełmski opisują, że ciało jego cały miesiąc leżało na kata- 
falku nieulegając rozkładowi, a ręce były zawsze ciepłe i gię- 
tkie trzymające brewe Ojca św. tak uporczywie, że żadną siłą 
wydostać go nie można było. Przybył nareszcie metropolita 
Rutski, a ten skoro się tylko dotknął, nieboszczyk usunął ręce 
i metropolita wziął brewe. Wtedy nastąpił wspaniały pogrzeb. 

Wspomnieliśmy o Ławrentym Zizanim gramatyku. Ogło- 
sił on oprócz gramatyki słownik języków starosławiańskiego 
i rusińskiego wielce ceniony przez znawców. Brat zaś jego ro- 
dzony, Stefan Zizani był zawziętym szermierzem polemicznym 
aż do końca życia. Polemizował nawet z krakowskim uczonym 
Szczęsnym Żebrowskim, ^ który w r. 1595 ogłosił pismo p. t. 
Kąkol, który rozsiewa Stefanek Zyzania w cer- 
kwiach ruskich w Wilnie '). 



') W liczbie polemizujących w owej epoce zwracają na 
siebie uwagę jeszcze protopop wschodniego kościoła Andrzej Mu- 
żyłowski autor dzieła p. t. AntidotuTn — jest to odpowiedź Smo- 
tryckiemu na jego dzieło p. t. Apolonia peregrynacyi do kra- 
jów wschodnich. Odpowiedział też na tę samą Apologią 



46 LITERATURA RUSIŃSKA. 

Do najznakomitszych pisarzy rusińskich XVn wieku za- 
liczają także Łazarza Baranowicza, biskupa Czernichowskiego. 
Ten żył przeszło sto lat a ciągle pisał. Dzieła jego wycho- 
dziły w Kijowie, w drukami Ławry pieczerskiej, w Czerniho- 
wie i w Nowogrodzie Siewierskim. Za najznakomitsze z dzieł 
jego uważane są: Chrest duchowny, Ohorodok Maryi Boho- 
rodicy, Błahodat i t. d. pisał też i po polsku dzieła treści re- 
ligijnej nawet i filozoficznej ^). 

Charakter literatury polemicznej, jak polskiej tak i ru- 
sińskiej w owej epoce był, że tak powiemy, drapieżny. Prze- 
ciwnicy nie żałowali siebie. Jan z Wiszny, albo Jan Wiszyń- 
ski, o którem już wspomnieliśmy, mnich z monasteru na gó- 
rze Afońskiej, gorliwy wyznawca kościoła greckiego, ogłosił 
pisemko, w którem powstaje na metropolitę, arcybiskupów 
i biskupów unickich i robi im tysiące najoryginalniejszych za- 
rzutów. Mówi naprz: „Zapukaj do swej łysej głowy biskupie 
łucki, ileż to ty już dusz ludzkich do Boga na tamten świat 
odesłałeś?" Albo — „Jego miłość kasztelan Pociej, chociaż 



Ostaf Kisiel dziełkiem p. t. Ardopologia, Ten Kisiel był właści- 
cielem Kisielina na Wołyniu, gdzie utrzymywał szkołę dla wy- 
znawców wschodniego kościoła i sam był w niej nauczycielem, 
a później został rektorem brackiej szkoły w Kijowie. Był też 
gorliwym krzewicielem aryanizmu i szerzył go nawet między mło- 
dzieżą wschodniego wyznania. 

') Baranowicz urodził się około r. 1593. Dnia 8 marca 1657 
roku za przyzwoleniem hetmanów Chmielnickiego i Wyhowskiego 
wyświęcony na biskupa czernihowskiego obrządku greckiego. 
W r. 1667 wezwany był do Moskwy na sobór, który złożył 
z urzędu patryarchę Nikona, a 8 września 1668 r. przez patry- 
jarchów wschodnich obecnych na soborze moskiewskim miano- 
wany został arcybiskupem czernichowskim. W r. 1676 umarł 
metropolita Józef Nielubowicz Tukalski ; nim obrano nowego, rzą- 
dził metropolją czas jakiś Metody biskup nieżyński, ale wkrótce 
powołano na administratora Baranowicza, jakoż objął rządy i ad- 
ministrował aż do r. 1686, kiedy za staraniem hetmana Skoro- 
padzkiego mianowanym został metropolitą Gedeon książę Cze- 
twertyński. Umarł Baranowicz 3 września 1694 r. mając lat 101 
a rządził dyecezyą aż do śmierci, niezważając na to, że miał 
nieprzyjaciela w Mazepie. 



LITERATURA RUSIŃSKA. 47 

i kasztelanem był, czterech tylko służących włóczył za sobą, 
a skoro został biskupem dziesięciu już go otacza. Albo: Jego 
miłość metropolita (Rahoza) dopóki był tylko zwykłą roho- 
sdną nie wiem czy miał i dwóch służących, a dziś uwija się 
już koło niego kilkudziesięciu". 

Pod względem języka, widzimy w literaturze ówczesnej 
dużo polonizmów. Nic w tern dziwnego. Większa część pi- 
szących brała wychow^anie w akademii jezuickiej w Wilnie, a 
chociażby i w akademii Ostrogskiej dla wyznawców wscho- 
dniego kościoła, przez ks. Konstantego Ostrogskiego założo- 
nej, i w tej język polski odgrywał przeważną rolę. 

W owym czasie wyznawcy kościoła wschodniego niemieli 
żadnej wyższej szkoły, oprócz Ostrogskiej, oraz szkół średnich 
przez bractwa utrzymywanych, jak np. w Wilnie, w Mińsku, w Po- 
łocku, w Słucku i wielu innych miastach. Zaledwo w r. 1594: za- 
łożoną została w Kijowie przy bractwie bohojawleńskiej cer- 
kwi szkoła, którą w r. 1615 znacznie uposażyła Anna Łozko 
(z Huhulewiczów). Ale w rokn 1625 kościół wschodni uzy- 
skał silnego obrońcę i protektora w osobie Piotra Mohiły, 
syna mołdawskiego wojewody Symeona, a synowca Jeremi ho- 
spodara wołoskiego i Aleksandra hospodara mołdaw^skiego. 
Piotr Mohiła został mnichem, będąc zaś panem wielkiego ma- 
jątku postanowił podnieść bracką szkołę na stopień Akademii. 
W tym celu kilku zdolnych ludzi wyprawił za granicę dla 
wykształcenia się w naukach , a skoro ci powrócili po czterech 
leciech, założył akademję, nazwaną mohilańską. Hetman 
zaś zaporożskich kozaków Jan Petryżycki ogłosił się szczegól- 
nym protektorem akademii. 

Sam Mohiła pisał nietylko po rusińsku, ale po polsku 
i po łacinie. Oprócz wielu dzieł treści religijnej ogłoszonych 
po rusińsku, wydał po polsku i po rusińsku Zebranie krót- 
kiej nauki o artykułach wiary prawosławnej ka- 
tolickiej chrześcijańskiej, jako cerkiew wscho- 
dnia apostolska uczy, oraz Wyznanie wiary ko- 
ścioła wschodniego. Ostatnie to dzieło przez dwa wieki 
miało wiele wydań i przetłomaczonem zosłało na język grecki, 
łaciński i nawet na niemiecki, wydane w r. 1751 we Wrocławiu, 



48 LITERATURA RUSIŃSKA. 

W Moskwie zaś w r. 1779 wyszło w przekładzie na język starosła- 
wiański. Znana też praca jego po polsku i rusińsku Litos albo 
kamień z procy prawdy -cerkwie św. prawosław- 
nej ruskiej, w którem dużo jest nader ciekawych wiadomo- 
ści historycznych i literackich z pierwszej połowy wieku XVIL ') 
Nie jeden Baranowicz i Mohiła, ale i w ogóle wszyscy 
uczeni pisarze XVI wieku oznajomieni byli dobrze z językiem 
i literaturą polską. Widoczny jest wpływ języka polskiego na 
ukształcenie języka rusińskiego, wiele też wyrazów polskich 
całkiem przeszło do rusczyzny, ze zmienionęmi tylko zakoń- 
czeniami. Akademia mohiłańska wydała wielu ludzi uczonych, 
gorliwych wyznawców kościoła wschodniego, mimo to jednak prze- 
siąklych najzupełniej polską cywiłizacyą i na polskich wzorach 
wykształconych. Wielu z nich potem zostało wezwanych do Mo- 
skwy na profesorów i w ogóle ludzi uczonych dla szerzenia światła 
między duchowieństwem , a światli Rossyanie sami dziś przyznają 
że wiele są obowiązani polskiej cywiUzacyi, którą pierwiastków© 
szerzyli ci wychodźcy w kraju naówczas jeszcze pół dzikim. 

Do takich należy białorusin Szymon z Połocka, uczeń 
Akademii kijowskiej, a później nauczyciel carewicza Teodora 
w Moskwie, autor wielu dzieł nie tylko treści religijnej, ale 
i świeckiej, jak naprzykład komedyj: „Syn marnotrawny" i „Cesarz 
Nabuchodonozor", — poeta zręczny i tłumacz wielu dzieł z łaciń- 
skiego. Był on jednym z najważniejszych i nsijpierwszych krze- 
wicieli oświaty w Moskwie. Współczesny jemu Epifaniusz Sło^ 
w i n i e c k i , też rusin był także wezwany do Moskwy i działał 
na korzyść oświaty. Jak jeden tak i drugi śmiało wyrzucali 
barbarzyństwa jakie wtedy panowały w Moskwie. Wspominają 
o tern bezstronni Rossyanie i sami zeznają że Piotra Wielkiego 



') Piotr Mohiła urodził się w roku 1597, nauki ukończył 
w Paiyżu, służył w wojsku polskiem, odznaczył się szczególniej 
w wyprawie cliocimskiej, w 1628 został mnichem, w 1629 arclii- 
mandrytą, w 1632 metropolitą kijowskim, umarł w 1647 r. mając 
lat 50. W kościele wschodnim wielkie zasługi położył, wiele świą- 
tyń i klasztorów odbudował i uposażył, przy fundowanej przez 
siebie akademii założył seminarium, szpitale, drukarnię i darował 
własną znaczną bibliotekę. 



f LITERATURA RUSIŃSKA. 49 

poprzedził już Szymon z Połocka, który ciemnotę panującą 
w Moskwie uważał za główne źródło wszystkich klęsk, bezrządu 
i nieszczęść całego narodu. ') 



Mówiliśmy dotąd ogólnie o języku rusińskim jako wspól- 
nym dla Białej, Małej i Czerwonej Rusi. Niektórzy pisarze 
widzą odrębność tych narzeczy w odległej nawet starożytności. 
Odrębność była niezawodnie, chociaż nierażąca, nie wielka, 
i to w mowie tylko ludowej, jak i dziś istnieje różnica między 
mową Haliczanina , a Małorusa z Węgier, lub Ukraińca. Nie 
było tej odrębności w języku piśmiennym, w rzeczach drukiem 
ogłaszanych; widzimy to najdowodniej w wielokrotnie przyta- 
czanych przez nas pracach drukiem ogłaszanych, już to w utwo- 
rach poetyckich, w latopisach, w rzeczach prawnych i dyplo- 
matycznych, wreszcie w szeroko rozgałęzionej literaturze pole- 
micznej i księgach treści religijnej; wszystkie te prace zarówno 
służyły dla Białorussa, jak i Małorussa i były dla nich zro- 
zimiiałe. Najlepszym zaś tego dowodem jest, że Leon Sapieha, 
wielki kanclerz litewski, mąż znakomity rozumem i czynami, 
jeden z najgorliwszych krzewicieli kościoła katolickiego, ale 
zarazem nieprzyjaciel wszelkich środków gwałtownych 2), uzna- 
wał potrzebę i przewagę języka rusińskiego w kraju, skoro, 
jak już widzieliśmy, Statut Litewski przez niego ogło- 
szony został w tym języku. Statut ten miał moc obowiązu- 
jącą jednocześnie i dla Małorusów i dla Białorusów, a nie 
mógł być urzędnikiem ten , kto nieposiadał tego języka , jak 
to W7raźnie w tym Statucie zastrzeżonem było. 

Białoruski język i do dziś dnia pozostał bez zmian zna- 
cznych; przeciwnie małoruski szczególnie od czasów Chmiel- 



') K^ Pietrow, Kurs historyi lit., 54. 

2) O czem dowód nie przekonywa list jego do arcybi- 
skupa Józefata Kuncewicza ogłoszony przez hr. A. Przezdzieckiego 
w Hist. Lit. Pol. A. Wiszniewskiego. 

4 



50 LITERATURA RUSIŃSKA. ^ 

nickiego zmieniać się i wyrabiać zaczął. Białorusin zaś nieuległ tak 
przeważnym zmianom, a i do naszych dni przechował język, którego 
używano przy dworze książąt litewskich, w którym napisany był 
znakomity poemat P i e ś ń o półku Igora, na który Skory na 
przełożył Pismo święte, w którym były ogłaszane prawa, sta- 
tuta, przywileje, nadania i t. d. od pierwszej połowy 
wieku XIII, jak to już wskazaliśmy w poprzednim odczycie. 
Dowodzi to, że język białoruski niemiał pola i możności do 
dalszego rozwoju; stanął bowiem nieruchomie od drugiej połowy 
wieku XVII, gdyż od tej epoki tylko od czasu do czasu Ba- 
zyljanie książki do nabożeństwa w tym języku ogłaszali, lub 
z tęsknej piersi Białorusa nowa piosnka się wysnuła i zamarła 
w tej okolicy, gdzie twórca jej mieszkał, rzadko kiedy przecho- 
dząc w dalsze strony. Cała inteligencya białoruska przyjęła 
polską cy wilizacyę , język zaś białoruski pozostał tylko w mas- 
sach ludu. 

Inaczej się działo z Małorusami. Naród ten miotany 
burzą, przechodząc najrozmaitsze koleje, przechowując język 
i zawsze niezmiennie kochając swą narodowość, we wszyst- 
kich sferach społecznych miał czas i możność do jego 
udoskonalenia. Pomówimy o Małorusach obszerniej, a wracamy 
teraz wyłącznie do Białorusów. 

Białoruś zajmowała pięć dawnych województw: mińskie, 
połockie, mścisławskie, witebskie i smoleńskie. Obecnie Bia- 
łorusini mieszkają w gub. witebskiej, mohilewskiej, mińskiej, 
wileńskiej, grodzieńskiej. Ludność białorusinów wynosi dziś 
4 miljony. Zkąd pochodzi nazwa Białej Eusi, ostatecznie nie 
rozstrzygnięto. Najpowszechniejsze mniemanie, że od białych żu- 
panów i białych wojłokowych kołpaków (nakształt głowy cukru), 
jakich i do dziś dnia używają przeważnie w gub. mohilewskiej. 

Dzisiejszy język białoruski właściwie jest jeden na całej 
przestrzeni przez Białorusów zajmowanej. Są wszakże nieznaczne 
odcienia, tak naprzykład koło Wilna, w północnej części grodzień- 
skiej gub, oraz w nowogródzkim powiecie język ten jest już 
nieco spolszczony, gdyż przemaga w nim liczba wyrazów 
polskich; przeciwnie w gub. mohilewskiej, witebskiej i mińskiej 



LITERATURA RUSIŃSKA. 51 

dotąd przechował się język pierwotny, w Pińszczyźnie zaś jak 
w użyciu wyrazów tak i w sposobie wymawiania więcej się 
zbliża do mowy Małorusów. Tak więc od połowy wieku XVII 
żaden nowy ważniejszy utwór nie zjawił się w języku biało- 
ruskim. Któż miał pisać dla ludu, kiedy ten lud czytać 
nieumiał. 

A jednak w naszem XIX stuleciu wyrodziła się potrzeba 
nowych utworów. W wielu miejscach lud już czytać umiał. 
Dopóki nam wszystko było wolno, niemyślano o oświacie ludu, 
a kiedyśmy stracili swobodę wyrodziła się nie jedna po- 
trzeba, której zaradzić musiano — i smutno powiedzieć I — że tylko 
pod naciskiem ukazów wzbraniających szerzenie oświaty między 
ludem, najrozmaitszych obostrzeń, najsroższych kar, prześlado- 
wań, ucisku, wyrabia się u nas energia i silna wola ; praiwda, 
że i cudowne nieraz się rzeczy dzieją. Ponieważ niewolno już 
nam było lud oświecać, niewolno było szkoły zakładać , uczuliśmy 
więc gwałtowną potrzebę tej oświaty. Księża, organiści, panie, 
panienki, gdzie niegdzie stary bakałarz , dymissyowany nauczyciel 
z dworu pańskiego, sekretnie uczyli dziatwę, i dziatwa żarliwie 
się uczyła. Do roku 1832 Białoruś i Litwa posiadała jeszcze 
300 klasztorów zakonnych, a i potem do roku 1844 zostawało 
113; każdy klasztor szczególnie na wsi stał otworem dla sierot; 
po kilkunastu i kilkudziesięciu nawet znajdowało tu schronie- 
nie, opiekę i początkowe wykształcenie, a każdy prawie taki 
malec wyszedłszy z klasztoru stawał się krzewicielem oświaty 
pomiędzy ludem. Bywało i tak, że kilka wiosek sąsiednich 
utrzymywało stałego nauczyciela a ten, ażeby nikomu krzywdy 
nie było, koleją od wioski do wioski przechodził., dziatwa się 
do niego zgromadzała i uczyła. Ą były i takie dwory oby- 
watelskie, gdzie załatwiwszy się jakoś z władzą policyjną, lub 
polegając na protekcyi władz wyższych, śmielej sobie radzono 
i otwarcie szkółki zakładano, co też później pamiętny Mura- 
wjew za najważniejsze przestępstwa poczytywał i najsroższe za to 
kary wymierzał. Ezecz godna uwagi , że nasza Żmudź i Inflanty 
Łotyszami zaludnione, niekorzystały z żadnych praw odrębnych, 
a jednak potrafiły tak mądrze się urządzić, że nie było prawie 
ani jednego Żmudzina lub Łotysza któryby czytać nie umiał. 

4* 



52 LITERATURA RUSIŃSKA. 

Największa w tern zasługa duchowieństwa, a wiekopomna bi- 
skupa dzisiejszego księdza Macieja Wołonczewskiego. Sam 
z ludu, ukochał ten lud i życie całe poświęcił, ażeby go kształ- 
cić i podźwignąć z niedoli. A miał ksiądz biskup gorliwego 
pomocnika w ś. p. Irenym księciu Ogińskim, który w swojem 
księstwie Betowskiem nietylko szkoły i szkółki pozakłads^, nie 
tylko kilkudziesięciu młodzieży z biednej szlachty w gimna- 
zyach na swoim koszcie utrzymyw^ał, ale nawet z wielkim nakła- 
dem instytut rolniczy w Retowie urządził, zaopatrzywszy go 
w bogate muzeum narzędzi rolniczych. Tak samo i na Litwie 
znaczna część włościan umiała czytać i pisać. Mniej daleko we wło- 
ściach białoruskich, ale i tu chęć uczenia i chęć uczenia się w ostat- 
nich czasach były powszechne. Nieżałowano na to ani kosztów, 
ani zabiegów, ani pracy. Pod tym względem, jeszcze z pierw- 
szej połowy dzisiejszego stulecia mieliśmy wzniosłe, szlachetne 
i szczytne przykłady. Istniała jeszcze sławna rzeczpospolita 
Mereczsko - Pawłowska pod Wilnem, założona przez księdza 
Pawła Ksawerego Brzostowskiego, *) referendarza litewskiego, 
autora kilku dzieł, która przetrwała, chociaż z niektóremi już 
zmianami, aż do r. 1824. A niebyła to rzeczpospolita z nazwania 
tylko. Włościanie nietylko byli usamowolnieni, ale byli obywa- 
telami kraju, mieli własne szk(dy, urzęda, sejmy, szpitale, lom- 
bard i t. d. — Sam zaś właściciel ulegał wszystkim ogólnym 



') Paweł Ksawery Brzostowskie ksiądz, referendarz litew- 
ski, urodził się w Mosarzn, w parafii duniłowieckiej, 30 Marca 
1730 roku; 1752 wstąpił do stanu duchownego, a 1755 został 
kanonikiem wileńskim; w r. 1762 mianowany pisarzem wiel. litew. 
Merecz nabył od Hipolita Korsaka w roku 1767 i nazwał od 
imienia swojego Pawłowem. — ^D. 10 Marca 1769 zawiązał formalną 
rzeczpospolitą pawłowską. Opis tej ciekawej instytucyi znajduje 
się w dziele: Pawłów od 1767 — 1795 r. od jednego do- 
mowego przyjaciela opisany, w Wilnie u J. Za- 
wadzkiego r 1811 (8tr.48.). W r. 1774 mianowany referenda- 
rzem litewskim, ale w r. 1787 abdykował referendarstwo na 
Kołłątaja. Sejm zatwierdził nadania i wolności włościan Pawłow- 
skich 4 Kwietnia 1791. W r. 1823 został archidyakonem wileń- 
skim. Umarł w Wilnie w r. 1828, wieku lat 98. 



LITERATURA RUSIŃSKA. 53 

przepisom i tylko przez wdzięczność włościan obrany był 
dożywotnim prezesem tej rzeczy pospolitej. W gubemii miń- 
skiej, Dominik Moniuszko, stryj ś. p. Stanisława niedawno 
zgasłego, już za rządów rossyjskich w podobny sposób urzą- 
dził znaczne swe dobra Radkowszczyznę , oddając wszystko 
na własność włościanom, a przez lat kilkadziesiąt gorliwej 
pracy, żyjąc wśród nich, dzieląc z nimi złą i dobrą dolę, 
doprowadził ich do najświetniejszego stanu, nietylko pod 
względem dobrobytu, ale i moralnego wykształcenia. Z cza- 
sem wszystko runęło, dostatek zamienił się w srogie ubóstwo, 
wiele już lat ubiegło, a jednak i dziś jeszcze potomkowie da- 
wnych moniuszkowskich włościan góniją nad całą okolicą 
swoją ogładą i cywilizacyą, imię zaś Moniuszki jako przyja- 
ciela i dobroczyńcy żyje wśród ludu i żyć będzie długo *)• 

Moglibyśmy niejeden jeszcze podobny przykład przytoczyć, 
szczególniej z ostatnich czasów. Przed niewielu laty sami oglą- 
daliśmy w^ Dobrowlanach, majątku hr. Gtlnthera, ojca znanej 
naszej poetki Gabryelli księżniczki Puzyniney , w każdej niemal 
chacie włościańskiej, maleńką biblioteczkę ze wzorowych dzieł 
złożoną. 

Wprawdzie gdzie tylko uczono, uczono po polsku, ale 
ten co umiał czytać po polsku, z łatwością czytał i po bia- 
łorusku. 

Zrozumiał to pierwszy Wincenty Dunin Marcinkie- 
wicz obywatel gubernii mińskićj i zaczął ogłaszać dzieła 



^) Dominik Moniuszko ur. w r. 1787, umarł w r. 1848, 28 
października. Szkoła przez niego założona dzieliła się na dwa odrę- 
bne oddziały, początkujący i wyższy. W pierwszym trzymano się 
metody Pestallozzego, w drugim Lankastra. W szkole tej wykładano 
naukę religii, czytanie słowiańskie, rossyjskie i polskie, kaligra- 
fię, arytmetykę, rysunki, ogrodnictwo, technologiję, rolnictwo, leś- 
nictwo, pszczolnictwo, naukę zdrowia, weterynaryę , rękodzieła 
rolnicze i rzemieślnicze. W rozleglejszym zakresie też same 
przedmioty, oraz geografię f miernictwo dla uczniów starszych 
szczególnie do nauk się przykładających. Dla praktyki poza- 
kładał ogrody: owocowy, botaniczny, wai-zywny; była też apteka 
i laboratoryum. Nadto od r. 1824 istniał odrębny konwikt* dla 
dziewcząt wiejskich. 



54: LITERATURA RUSIŃSKA. 

W języku białoruskim. W r. 1846 ogłosił drukiem operetkę 
we dwóch aktach p.t. Sielanka, z muzyką dorobioną przez 
Stanisława Moniuszkę z motywów ludowych. W r. 1855 wy- 
dał powieść ludową p.t. H a p o n , dalej Dożynki, nakoniec 
w r. 1859 przekład całego Pana Tadeusza na język bia- 
łoruski. Zadziwia to tak śmiałe przedsięwzięcie, a jednak 
D u darz Białoruski, bo tak się podpisuje Marcinkiewicz, 
potrafił pokonać największe trudności językowe i wyszedł 
zwycięzko. 

Drugim ze znakomitszych poetów i powieściopisarzy ludo- 
wych białoruskich jest Artemiusz Darewski Weryha. 
Ogłosił on: Hutarki z plondrouki po ziamli Łatyskoj, 
Powrót Michałka, Bychow, dramat Hordość, poe- 
mat Ast ul go, a wreszcie, idąc za przykładem Marcinkiewicza 
przetłómaczył na język Białoruski całego Konrada Walenroda, 
a przetłómaczył tak pięknie, że zadziwiłby siłą i wzniosłością 
wiersza samego wieszcza nieśmiertelnego. Przekład ten jednak 
nie wyszedł już z druku, a i w ogóle od r. 1859 żadne dzieło 
nie ukazało sie w języku białoruskim. Prace Dudarza Biało- 
ruskiego i Weryhy drukowały się po kilka tysięcy egzemplarzy, 
tak samo jak niegdyś książeczki ludowe litewskie popularne, 
pisane dla ludu przez M. Akielewicza, a wydawane przez ks. 
Irenego Ogińskiego, tak samo jak i inne książki żmudzkie i li- 
tewskie ogłaszane przez biskupa Wołonczewskiego drukowały się 
po kilkanaście i kilkadziesiąt tysięcy egz., miały pokup niesły- 
chany, robiły wrażenie na lud niezmierne. Dziś można ogła- 
szać dzieła w języku białoruskim i litewskim czcionkami 
rossyjskiemi. 

Wyliczyliśmy tu tylko znaczniejsze prace Dudarza i We- 
ryhy. Lecz największa zasługa ich, to piosnki ludowe, zasto- 
sowane do chwil i potrzeb obecnych, a tejchoć nie drukowane, 
szeroko rozbiegły się po całej Białej Rusi. Pod tym wzglę- 
dem wielka teź zasługa naszego nieodżałowanego Syrokomli 
który doskonale władał językiem białoruskim , a siarczyste, za 
duszę porywające jego piosnki znane są wśród ludu, szcze- 
gólniej w okolicach nowogródzkich. 



LITERATURA RUSIŃSKA. 55 

« 

Były to ostatnie wysilenia dla dźwignienia prastarego pi- 
śmiennictwa białoniskiego ; dla utrzymania odrębnej narodo- 
wości i zaradzenia, ażeby się niezlała z obcą. 

Smutne nasze dzieje z lat ostatnich zmieniły postać rze- 
czy. Niewolno już śpiewać pieśniarzom i dudarzom białorus- 
kim. Białorusin* niezobaczy więcej swej pracy drukiem 
ogłoszonej. Dźwięk mowy ojczystej niezabrzmi mu nawet 
w kościele. W szkołach dziś licznych uczy się po rossyjsku. 
Białoruś umrzeć musi, jako odrębne, jedne z najstarszych ple- 
mion słowiańskich, od wieku IX przeważnie występujące w dzie- 
jach Litwy i Rusi, umrze w swej narodowej odrębności. 

Moźnaby się pocieszać myślą, że naród choć często na 
pozór nieumie historyi, głęboko ją chowa jednakże w swem 
łonie. Ale i ta myśl nieda się ściśle do Białorusów zastoso- 
wać, bo chiński mur przedziela już massy ludu od inteligen- 
cyi krajowej. 

Możnaby raczej pocieszać się inną piękną myślą, przez 
jednego z naszych dziejopisów wypowiedzianą: 

„Niezakląć losów pieczęcią, niespowić ducha w pergamin!'^ 



ODCZYT CZWARTY. 



Mówiliśmy dotąd o najdawniejszych zabytkach piśmien- 
nych rusińskich — wspólnych dla Białej, Małea i Czerwonej 
Rusi. Wykazaliśmy też ważniejsze przynajmniej utwory bia- 
łoruskie. — Pozostaje nam skreślić krótki obraz .piśmiennictwa 
małoruskiego. 

Małorusini dziś zaludniają yrschodnią Galicyę od rzeki 
Sanu, Bukowinę, północno-wschodnią czgść Węgier, rossyjskie 
gubernie: podolską, wołyńską, kijowską, południową część 
grodzieńskiej i mińskiej, połtawską, czernihowską, charkowską, 
ekaterynosławską, południową część woroneskiej, część kurskiej, 
ziemię czarnomorskich albo kubańskich kozaków (dawniejszy pół- 
wysep Tamań), nadto znaczne osady w ziemi wojska dońskiego, 
w gubernijach chersońskiej, saratowskiej, samarskiej, astrachań- 
skiej i orenburskiej. Ogólna ludność małoruskiego plemienia, 
podług najnowszych ścisłych obliczeń, wynosi wogóle do 15 mi- 
lionów. 

Już w wieku XIII i XIV książęta na dzielnicach czerni- 
howskiej, halickiej, włodzimierskiej kolejno przybierali sobie 
tytuł książąt Małej Rusi: Natus Dux Ribssiae Minoria. Ale 
dla czego nazywali Małą Rusią — dziś trudno odpowiedzieć. 
Wielkiej nie było zgoła, gdyż jak już mówiliśmy nazwę tę 
wymyślił pierwszy Bohdan Chmielnicki. Dla odróżnienia od 
Białej? Ależ Mała w stosunku do Białej, zawsze zajmowała 



LITERATURA RUSIŃSKA. 57 

większą przestrzeń, a zapewne i ludność znaczniejszą. Wielcy 
książęta litewscy, jak Gedymin, Olgierd i inni nie nazywali się 
książętami małej lub białej Rusi, ale ogólnie całej Rusi. A więc 
nazwa małej Tnusiała się wyrodzić dawniej, kiedy Ruś była 
podzieloną na dzielnice ; pewne zatem dzielnice pod jedną wła- 
dzą zostające, dla odróżnienia od innych dzielnic Rusi, zape- 
wne nazwano Małą Rusią. A skoro te dzielnice zlewać się 
zaczęły — nazwa pozostała wspólną dla wszystkich. 

Małorusini kochają swą narodowość; bronią się od na- 
tarczywości sąsiadów, święcie przechowują tradycye domowe. 
Niektórzy z pisarzy mt^oruskich starają się udowodnić, że 
wszystkie dawne pomniki piśmienne należą wyłącznie do Ma- 
łorusów i że odrębnej białoruskiej literatury i języka nigdy nie 
było. Są i tacy, którzy wpadając w przesadną zarozumiałość^ 
chcieliby początek swej literatury wyprowadzać aż z czasów 
bicza bożego, Attyli. Jeżeli nasz poczciwy • Adam Jocher 
gotów był cały świat przekonywać, że za czasów Chrystusa 
Pana mówiono po polsku, dla czegóż nie mamy pozwolić 
Małorusom bawić się w patryotyczną mrzonkę i dowodzić, że 
choćby nawet sam ten bicz boży, Attyla, mówił po mało- 
rusku. 

Nie chcąc, bynajmniej, ubliżać w niczem MtJ:orusom ; ow- 
szem, z prawdziwą czcią dla ich szlachetnych dążności w za- 
chowaniu narodowości i rozwijaniu piśmiennictwa coraz na wię- 
kszą skalę, stanowczo twierdzić musimy, źe odrębnej lite- 
ratury małoruskiej aż do wieku XVIII zgoła 
nie było; Attyla i wielu innych zdobywców i napastników 
zostawili w pamięci ludu nie jeden ze swych wyrazów, a z cza- 
sem te naleciałości wsiąkły w język, niektóre z nich przeszły 
nawet do polskiego języka — ale powtarzamy, odrębnej lite- 
ratury nie było. Pomniki piśmienne, o których mówiliśmy 
dotąd, jak Pieśń o półku Igora, Biblia Skoryny i wiele innych, 
oraz pomniki prawodawcze, dyplomatyczne i t. d. były wspól- 
ną własnością csd:ego państwa rusińskiego, czyli Wielkiego 
Księstwa Litewskiego, były pisane i zrozumiałe dla każdego 
z mieszkańców jak Białej, tak i Małej Rusi. Statut litewski 
jako zbiór praw zasadniczych, któremi się rządziła Małoruś 



58 LITERATURA RUSIŃSKA. 

przetrwał aż do dni naszych, a przecież ten Statut nie był 
pisany po małorusku, to jest językiem jakiego dziś oni 
używają, ale w języku rusińskim, bardziej nawet zbliżonym do 
dzisiejszego białoruskiego. 

Za jedyne pomniki dawnej mowy ludów małoruskich, po 
obu brzegach Dniepru: Polan, Suliczan, Uhliczan i wogóle sta- 
rożytnych Słowian, zamieszkałych na przestrzeni od gór kar- 
packich aż do brzegów Donu, oprócz latopisów, słusznie uwa- 
żane być mogą rzewne, dźwięczne, a nieraz niepozbawione hu- 
moru ukraińskiego — dumy i pieśni ludowe. Przechodziły one 
od najdawniejszych czasów z ust do ust, z pokolenia w poko- 
lenie i doszły aż do nas. 

Ludy małoruskie, w dziejowych swych losach ulegały roz- 
maitym przejściom. Panowali nad nimi Gotowie i różne ple- 
miona azyatyckie, jako to: Hunnowie, Sarmaci, następnie Ko- 
zarowie, Pieczyngowie i inni. Gotowie panowali aż do Erma- 
naryka, którego pokonał dowódzca Hunnów, Attyla, biczem 
bożym przezwany. Później zapanowali Skandynawowie, a 
chociaż ich wypędzono i w wieku IX Ruś zlała się i utwo- 
rzyła państwo odrębne, wiemy, że w r. 1240 Kijów zburzony 
został przez Mongołów. Dopiero kiedy w r. 1320 Wielki 
książę litewski Gedymin opanował prawie bez krwi przelewu 
ten kraj, zgliszcza zaludnił, E^ow z pod gruzów dźwignął, 
wtedy zaledwo Ruś odetchnęła swobodniej, zlana w jedną całość 
z Wielkiem księstwem litewskiem, a następnie od roku 1386 i 
z Rzeczpospolitą Polską. W r. 1654 Bohdan Chmielnicki uznał 
władzę państwa moskiewskiego, i wtedy to BĄjow z częścią 
województwa kijowskiego za Dnieprem, a w r. 1667 wskutek 
traktatu andruszowskiego województwo czernihowskie między 
Dnieprem i Desną położone, dostały się wielkiemu księstwu 
moskiewskiemu. 

Tyle kolei, tyle zaborów — nie mogły nie mieć wpływu 
na mowę potoczną ludu; każda epoka bowiem zostawiła po 
sobie dużo obcych wyrazów. Tak np. od Hunnów, Kozarów, 
Pieczyngów, Kossogów, Berendejow, Torków, Kłobuków czarnych, 
którzy w tych stronach osady i nawet miasta pozakładali, prze- 
szły do Maiorusów wyrazy azyatyckie: saraj (szopa), ambar 



LITERATURA RUSIŃSKA. 59 

(spichrz), baszka (głowa), hurdiug (ogon barani), kowior (dy- 
wan), karman (kieszeń), szatier (namiot) i wiele innych, a 
wszystkie prawie te wyrazy weszły i do mowy rossyjskiej. Wpro- 
wadzenie wiary chrześciańskiej zaznajomiło z pojęciami wiary 
i obrządków, przezto i język wzbogacił się wyrazami wziętemi 
z greckiego języka. Z Litwą i Eusią gedyminowską przyszło 
mnóstwo wyrazów czysto słowiańskich — bracia zrozumieli się 
i wzajemnie wzbogacali język. Prawa i Statuta przez Wiel- 
kich książąt litewskich nadawane — oswoiły z wyrażeniami też 
czysto słowiańskiemi administracyjnemi i sądowemi. Wreszcie 
przeważny był wpływ polskiego języka, szczególnie od czasu 
wprowadzenia unii kościoła greckiego z rzymskim. Kijowska 
akademia, przez Piotra Mohiłę założona, o której już wspo- 
mnieliśmy, a później przez hetmana Piotra Konaszewicza Sa- 
hajdecznego wznowiona i uposażona, niemało wpływała na roz- 
wój języka, na wzorach polskich oparty, chociaż zakres ?jej 
działalności mało sięgał po za obręb ścian akademii i nie prze- 
kraczając prawie sfer duchowieństwa, dla którego głównie prze- 
znaczoną była. Sicz zaporoska, albo Zaporoże prowa- 
.dząc życie hulaszcze i bojowe, nie miała czasu i ochoty do 
prac lingwistycznych — ale tworzyła dla siebie niejako narze- 
cze odrębne, które już było skażeniem ogólnej mowy małoru- 
skiej. Umyślnie nawet przekręcali wyrazy, ażeby dla nienale- 
źących do Siczy nie być zrozumiałymi. Miedwied stał się u 
nich wedmid; rycar — lycar; monisto — namisto; był — 
buw ; jeł — jiw ; wdowa — udowa ; wnuk -^ onuk i t. d. 

Tworzyły się nowe dumki i pieśni ; powstawały nowe le- 
gendy i podania — ale to wszystko ustne. Język piśmienny 
był zawsze ogólny — rusiński. Mowa ludowa wyrabiała się 
i wzbogacała się naleciałościami — ale nie było piśmiennictwa 
odrębnego. W XVni wieku, skutkiem przejść i losów hi- 
storycznych, których szkic króciutki podaliśmy wyżej, cały le- 
wy brzeg Dniepru przeważnie ulegał już wpływom moskiew- 
szczyzny ; przeciwnie zaś na prawym^brzegu panowała polskość. 
Język mowy żyjącej był jakby w zapomnieniu. Ci którzy pi- 
sali i dzieła swe drukiem ogłaszali, pisali już albo po wielko- 



60 LITERATURA RUSIŃSKA. 

rossyjsku, albo językiem do niego zbliżonym, albo też po 
polsku. 

Do takich należał : Kliment Zienowjew, mnich z cza- 
sów Mazepy, autor niedawno znalezionego przez Szyszackiegó 
Ilicza zbioru wierszy najrozmaitszych, a są i takie np. jak 
o diewicach, dieti roidajuszczych i t. d. Wiersze te przepeł- 
nione są polskimi i cerkiewno - słowiańskimi wyrazami. — Donio- 
ślejsze ma znaczenie Grygory Sawicz Skoworoda, ko- 
zak, (urodzony 1722 f 1794). Wychowanie otrzymał w kijowskiej 
akademii, był czas jakiś w Petersburgu przy kapeli dworskiej, pie- 
chotą przeszedł całą Polskę, Niemcy i Włochy, a po powrocie 
do kraju rodzinnego tułał się od jednego do drugiego chutoru, 
lubiony i szanowany. Był to filozof swojego rodzaju, pisał, 
dawał rady, mówił ludziom prawdę, a niczego od nich nie wy- 
maga. Z prac Skoworody drukiem ogłoszonych znane są: 
„Baśni charkowskija", „Ubohij Żaworonok", „Brań Archistra- 
tiga Michaiła z Satanoju — to jest kłótnia Michała Archanioła z dja- 
błem, „Biblioteka duchowna" i wiele innych. Poezye jego wy- 
dane zostały osobno w r. 1860 — ale pozostaje jeszcze dużo 
w rękopismach. — Jerzy Konisski (urodzony 1717 f 1795) go- 
rący patryota małoruski, arcybiskup mohylewski obrządku gre- 
ckiego, a w późniejszych czasach posiadający wielkie zachowa- 
nie u Katarzyny II. On to pierwszy napisał Historyę Ma- 
ło rusi, nie trzymając się zgoła języka ludowego, a naśla- 
dując bardziej język Wielkorussow. Jest to bogate źródło do 
dziejów Rusi, znamienujące talent prawdziwy, pracę głęboką 
i wytrwałą — wszakże nieuniknął stronniczości, zanadto wi- 
doczna w tem dziele niechęć ku Polakom, dowodząca, że au- 
tor nie umiał, czy nie chciał szukać prawdy bezwzględnej, tak 
niezbędnej dla sumiennego historyka. Historya ta wydaną zo- 
stała już po śmierci autora, zaledwo w r. 1846, częściowo zaś 
w urywkach ogłaszał ją jeszcze pierwej poeta Puszkin w dzienniku 
Sowremiennik. Konisski pisał też po polsku i po łacinie. Zna- 
ne jest dzieło jego po polsku napisane w r. 1767 w Warsza- 
wie wydane pod tytułem: Prawa i wolności mieszkań- 
ców polskch i litewskich, religię grecko-wschod- 
nią wyznających. 



LITERATUKA RUSIŃSKA. 61 

Jedyny może wpływ znaczniejszy, jaki akademija kijow- 
ska na lud wywierała, to były dramy i farsy wertepne, w ję- 
zyku ludowym przez akademików pisane. Treść ich zwykle 
brano z Pisma ś. — a przedstawieniom tym, najczęściej przez 
seminarzystów akademickich wykonywanym, śpiewy i muzyka 
towarzyszyły. 

Ale założycielem nowej literatury małoruskiej, jako od- 
rębnej od wielkoruskiej i białoruskiej powszechnie uważany 
jest JąnKotlarewski, urodzony wPołtawie roku 1769, gdzie 
też i umarł 29 października r. 1838. Najznakomitszą i naj- 
pierwszą w literaturze małoruskiej pracą Kotlarewskiego była 
Uneida pierelicowana , to jest trawestowana, pierwsze cztery 
pieśni wydane były staraniem księcia Siemiona Koczubejawr. 
1809, całe zaś dzieło wyszło w r. 1842. Jego też staraniem 
w r. 1819 urządzono w Połtawie narodowy teatr, na którym 
wykonano napisane przez niego operetki, Natałka połtawka 
i Moskal czarywnyk. Zapał z jakim była przyjęta Natałka 
przez wszystkich Małorusów był nie do opisania. Pierwej nim 
te prace ogłoszono drukiem, mnóstwo przepisywanych egzem- 
plarzy przechodziło z rąk do rąk — uczono się na pamięć, 
grano na amatorskich teatrach , a i do dziś dnia nie ma dla 
Małorusów tak miłego, równie świeżego utworu, jak ta Na- 
t£^ka. 

Kotlarewski sprawiedliwie uważany jest jako patryarcha 
piśmiennictwa małoruskiego. Taki przykład ^ zwykle obfity 
w następstwa. Jakoż znalazło się zaraz wielu chętnych do 
naśladowania i od tego czasu mamy już nieprzerwany szereg 
pism i dzieł w języku małoruskim ogłaszanych, a liczba pi- 
szących, dziś jest dość znaczną. 

Pier^vej nim wyliczymy ważniejsze utwory i podamy 
imiona zasłużensze, musimy zwrócić uwagę, że w obecnym 
czasie język małoruski już jest rozbity na trzy narzecza, a 
mianowicie: 1) ukraińskie; 2) polesko-siewierskie i 
3) czerwono-rusińskie, czyli galicyjskie. Możnaby jeszcze 
dodać i czwarte, jako nieco odmienne od poprzednich, to jest 
narzecze południowych Rusinów zamieszkałych 
w Węgrzech. Wszakże książki drukowane, przeważnie w na- 



62 LITERATURA RUSIŃSKA. 

rzeczu ukraińskiem, są zrozumiałe dla wszystkich Małornsów; 
przeciwnie gazety i pisma ogłaszane w narzeczu Czerwonej^ 
czyli Galicyjskiej Rusi, do takiego stopnia zagmatwały się 
w naleciałości obce, a co gorsza przyjęły zwroty i konstrukcyę 
niemiecką, źe nie zawsze są zrozumiałe dla Ukraińca, mniej 
z literaturą obznajomionego. Rusini zaś węgierscy potrafili prze- 
chować język w niepokalanej czystości, zgoła niezarazili się 
niemczyzną i bardzo przypominają pierwotny język. Rzecz go- 
dna uwagi, że garstka węgierskich Rusinów, gdyż liczba ich 
zaledwo 470,000 wynosi, żyjąc w sąsiedztwie pobratymczych 
Słoweńców i Słowaków, których liczba jest przemagającą, wy- 
nosi bowiem przeszło lYa miliona, nie zlała się z niemi; ow- 
szem, przechowała swą narodowość rusińską, a nawet ma 
swoich pisarzy i swoje pisma czasowe pod względem czystości 
języka daleko lepsze od galicyjskich. 

Otóż powiedzieliśmy, że od czasów Kotlarewskiego Ma- 
łorosini mają cały zastęp pisarzy własnych, w duchu czy- 
sto narodowym. Oto są głośniejsze imiona: Artemowski 
Hułak, autor powieści Pan ta Sobaka; Sołopy ta chiwrja, 
pani Twardowska wyborny przekład ballady Mickiewicza; 
on też tłumaczył i inne ballady i poezye Mickiewicza, oraz 
ody Horacyusza it. d. — Kwitka pod anonimem H r y ć k i 
Osnowjanenko — autor powieści : Miertwieckij wielik deń^ 
Marusia, Sołdackij patret, Konotopśka wiedźma, Kozyr diwka, 
Serdeszna Oksana, Perekotipole , Ot tobi skarby nadto dra- 
matyczne utwory : SzelmenkOf Szczyra lubow. — Kulisz — au- 
tor : Czornaja rada^ Chmidniszczyna, Doświtki i kilku innych, 
Marko Wowczok, to jest pani Markowiczowa autorka -^a- 
rodni Opowidanja i innych powieści wysoce cenionych. — 
Alexy Storożenko — autor Ukraiński Opotoidanja^ oraz 
wielu bardzo zajmujących powieści. Storożenko (dzisiejszy mar- 
szałek rządowy powiatu Brześć-litewskiego) posiada niepospoli- 
ty talent pisarski i głęboki to znawca języka małoruskiego. — 
Ostatnia zaś praca jego wierszem (jeszcze niedrukowa- 
na) — poemat Marko u piekle ma niezaprzeczoną wartość 
poetycką — ale oddycha nieubłaganą nienawiścią ku Po- 
lakom. Z innych pisarzy wspomnimy: Hrebionkę powie- 



LITERATURA RUSIŃSKA. 63 

ściopisarza, tłumacza Połtawy Puszkina i kilku innych. — Jere- 
mig Hałko, to jest Kostomarowa, autora dramatu Sawa 
Czałyj (1838), Ukraińskie ballady (1839), Wktka pi- 
smo zbiorowe (1840) ; w innem zaś piśmie zbiorowem pod ty- 
tułem: Snip ogłosił tragedyę Perejasławśka nicz; w Moło- 
diku też piśmie zbiorowem — drukował przekład melodyj 
hebrajskich Byrona, przekłady z czeskiego rękopisu 
Kraledworskiego i wielu innych poezyj; z historycznych 
zaś prac drukował po małorusku ONaliwajce, o ksią- 
żętach Ostrogskich, o współczesnej literaturze mołoru- 
skiej i t. d. — Dalej Mordowcew wydawca pism zbioro- 
wych małoruskich i autor wielu odrębnych artykułów. — Ma- 
ksymowicz, Biełozierski, Koniski, Szwejkowski, 
Karpeńko, Tarnowski, Daniło Moroz, Babczeńko, 
Danilewski, Steceńko, Hlibow, Kochowski, Hre- 
czulewicz, Czubiński, Apatowicz. Wyliczyliśmy tu 
tylko głośniejsze i zasłużeńsze imiona, a nie wspomnieliśmy 
o znakomitym Szewczence, o którym osobno powiemy. 

Największy i najżywotniejszy ruch literacki między Ma- 
łorusami powstał około roku 1838. W tym czasie zrodziła 
się nowa plejada młodych pracowników, zdolnych i zamiłowa- 
nych w swej narodowości. Kostomarow, Mordowcew, Kulisz, 
Maksymowicz, Biełozierski, i na ich czele Szewczenko, młody 
a już wsławiony poeta, którego rzewne dumy i pieśni znała cała 
Małoruś. Zawiązała się silna korporacya, w rodzaju naszych 
filaretów, może z wybitniejszą tylko cechą narodową. Już 
w r. 1840 z tego literackiego stowarzyszenia wywiązał się sil- 
ny i nader żywotny związek literacko - narodowy, którego roz- 
miary były bardzo szerokie, bo obejmowały całą Słowiańszczy- 
znę, na zasadach federacyjnych. Nie zamierzając nic politycz- 
nego, żadnych kroków powstańczych, starali się tylko, ażeby 
idea związku federacyjnego znalazła jak najszersze koło wy- 
znawców u ludów słowiańskich. W projekcie federacyjnym, 
jaki się wtedy utworzył, Małorusini żądali przywrócenia het- 
maństwa na zasadzie punktów ugody perejasławkiej z roku 16r>4, 
a właści\sie utworzeniu księstwa niezależnego od nikogo, tylko 
od związku federacyjnego słowiańskiego. Natomiast Małoru- 



64 , LITERATURA RUSIŃSKA. - 

sini projektowali oswobodzenie Polski, Czech, Serbii, Czamo- 
górza i innych ziem słowiańskich. -Wielko-Rossya miała sta- 
nowić odrębne państwo bez Polski, Litwy i Małomsi. Ka- 
żde państwo mogło się urządzić wewnątrz wedle własnej idei 
i chęci — ale przyjmując zobowiązania względem ogólnej fede- 
deracyi. Małorusini żądali, ażeby w razie wojny każdy sło- 
wriański naród brał w niej udział pieniędzmi i ludźmi, w za- 
kresie sił i możności na sejmach wspólnych ściśle oznaczonych. 
Takie sejmy odbywać się miały co trzy lata, albo i wcześniej 
w razie potrzeby, ale nigdy w jednem mieście, lecz z kolei 
we wszystkich główniejszych miastach słowiańskich, jak np. 
w Kijowie, Pradze, Krakowie, Lwowie, Warszawie, Wilnie, 
Moskwie, Agramie, Belgradzie, Dubrowniku i t. d. — Federa- 
cya ta żądała, ażeby handel i przemysł były wolne między 
wszystkiemi ludami słowiańskiemi , ze zniesieniem komor cel- 
nych i wszelkich poborów, ażeby nie było pasportów, ażeby 
pieniądze, miary i wagi — były wspólne dla wszystkich — jak 
również zupełna swoboda wyznań, każdej odrębnej narodowo- 
ści, języka it. d. Nastąpił groźny 1846 r. Baczność rządu śród 
ogólnych rozruchów była zwiększoną — zwrócono więc uwagę 
i na stowarzyszenie literackie, a wszystkich członków onego 
w liczbie kilkn set uwięziono. Żadnych papierów kompromitują- 
cych u nikogo nieznaleziono. Był wtedy profesorem w Kijowie 
Józefowicz, późniejszy rektor i prezes komisyi archeograficznej. 
Józefowicz potrafił zyskać zaufanie stowarzyszonych, ^a ponieważ 
na niego żadne podejrzenie niepadało, oddano mu ważniejsze pa- 
piery do przechowania. Józefowicz zaś uznał za najlepsze dla nich 
schronienie: u jenerał-gubernatora Bibikowa. Wtedy 
to Kostomarowa, który już był profesorem w uniwersytecie ki- 
jowskim i kilku innych zawieziono do cytadeli petersburskiej, 
gdzie po parę lat wysiedzieli, a później zesłano do gubemii 
Saratowskiej. Poetę Szewczenkę i Maksymowicza zesłano na 
Kaukaz na prostych żołnierzy — kilkuset innych zesłano na 
Sybir lub w odległe gubernije. 

Takie postępowanie oburzyło umysły. W czasie wojny 
krymskiej ruch objawił się znaczny; lud kupił się w liczne gro- 



LITERATURA RUSIŃSKA. 65 

lud kupił się w liczne gromady, więziono urzędników, wzbu- 
rzenie przybierało groźne rozmiary, ale stłumiono wszystko. 

Wstąpił na tron Aleksander II. Wkrótce uwolniono 
z miejsc wygnania i darowano przebaczenie Szewcence, Kosto- 
marowowi i innym. Kostomarow otrzymał posadę profesora 
historyi w uniwersytecie petersburskim. Inni też otrzymali 
rozmaite posady. Zdawało się, źe zabłysła nowa jutrzenka, 
że ludzie lżej odetchną. Szewczenko, Kostomarow, Kulisz, 
Biełozierski, Mordowcew, Apatowicz stanęli na czele ruchu, ale 
ruchu naukowo-literackiego, bez żadnych tendencyj politycznych. 
Chciano korzystać z błogiej chwili, zużytkować z niej dla 
dobra oświaty publicznej , w duchu narodowym. W Połtawie, 
Woroneżu , Czemihowie , Krowie , Charkowie i w kilku innych 
miastach potworzyły się gromady, to jest stowarzyszenia lite*- 
terackie wcale nie tajne. Zbierano pieniądze składkowe i ze- 
brano znaczne sumy. Z tych to pieniędzy Kulisz założył w Pe- 
tersburgu drukarnię dla ogłaszania dzieł wyłącznie w języku 
małoruskim. Na całej Małej Rusi zakładano szkółki ludowe. 
Rozdawano tysiące egzemplarzy broszur i dzieł popularnych. 
Młodzież uniwersytecka z Charkowa i Kijowa w znacznej ilości 
zajęła posady nauczycieli szkółek wiejskich, poprzestawsda na 
nędznem stosunkowo do swych zdolności wynagrodzeniu i żyła 
z ludem , usiłując w niczem się od niego nieodróżniać, a przez 
to wkrótce pozyskała zupełne jego zaufanie. 

Szewczenko mieszkał w Petersburgu i silnie popierał 
sprawę narodową. Ale czas już, gdybyśmy choć pokrótce opo- 
wiedzieli życie tego sławnego poety. 

Taras Szewczenko, syn włościanina poddanego ze wsi Ki- 
ryłowki , powiatu Zwinigrodzkiego, gubemii Kijowskiej, urodził 
się 25 lutego 1814 roku. Zaledwo miał 8 lat od urodzenia, 
kiedy został sierotą zupełnym. Ojciec i matka go odumarli. 
Zlitował się nad dzieciną djak cerkiewny i wziął go do siebie 
jako posługacza, bił niemiłosiernie , ale nauczył czytać i pisać. 
Wszakże obejście się tego (^'aka było tak okrutne, że biedny 
malec wytrzymać dłużej niemógł i uciekł pewnej nocy do miar 
steczka Łysianki. Tu go pr2;yjął wiejski malarz dyakon. Ka- 
zał mu dźwigać z rzeczki Tykoczu wodę wiadrami a w chwi^ 

5 



66 LITERATURA RUSIŃSKA 

lach wolnych rozcierać farbę grynszpanową. Trzy dni tak trwa- 
ło, nie mógł dłużśj wytrzymać dzieciak i znowu uciekł. Trafił 
do wsi Tarajówki gdzie znalazł opiekę u tak zwanego przez 
lud bohomaza, to jest malarza^ obrazów cerkiewnych. I tu nie 
lepsze było obejście się, ale już uczył się malować, a miał 
wielki pociąg do malarstwa. Nauczyciel jednak po niejakim 
czasie wydalił go od siebie , gdyż uznał, że niema najmniejszych 
zdolności do malarstwa. Pół nagi wrócił do rodzinnej swej 
wioski. Dziedzic tameczny, Wasil Engelhard wziął go do dworu 
i kazał być kozaczkiem pokojowym. Pan jego częste odbywał 
podróże, a brał zawsze ze sobą Szewczenkę. Korzystał on 
z tego, i nie ominął ani jednego zajezdnego domu gdyby nie 
ściągnął ze ściany jakiego obrazka, które jak mógł kopijował 
w domu. Tak się rzeczy miały aż do roku 1832, kiedy nare- 
szcie Engelhard zlitował się nad Szewczenką i zostawił go w Pe- 
tersburgu u malarza Szyrajewa. Tu cały dzień pracować mu- 
siał jako zakontraktowany służalec ; ale za to w noc księżycową 
biegł do letniego ogrodu, dumał i kopijował posągi. Zdybał 
go raz przy pracy artysta Soszenkko, pierwszy, który w nim 
talent odgadł, a nietylko protekcyą, ale i przyjaźnią za- 
szczyci. Został nareszcie uczniem akademii sztuk pięknych, 
odznaczył się, zwrócił na siebie uwagę sławnego profesora 
Brulowa, który go pokochał, zjednał przyjaźń głośnego poety 
Żukowskiego, oraz utalentowanego artysty-muzyka, a pana bo- 
gatego hr. Wielhorskiego. Ci zajęli się jego losem, zrobili 
składkę i za kilka tysięcy rubli wykupili go z poddaństwa. 
A więc był już wolny! A było to wr. 1838. Miał już 24 lata. 
Ow malec bity, kaleczony, popychany, sługus djaczków, wolny 
nareszcie — a pełen dum, marzeń i przywiązania do ludu, do 
ziemi rodzinnej, pracował dnie i noce, malował i uczył się 
na przemian. W owój to epoce zaczął pisywać wiersze w ję- 
zyku ludowym i dla ludu, a wszystko co napisał było chwy- 
tane przez rodaków, czytane i uwielbiane. Zaczynał już być 
sławnym , poezye jego przelatywały z rąk do rąk aż do kraju, 
a tam ich uczono się, śpiewano. Ale i w Petersburgu hr. 
Wielhorski kładł na noty jego rzewne piosnki i te były już 
w modzie w salonach nawet. W roku 1844 otrzymał stopień 



LITERATURA RUSIŃSKA. 67 

wyzwolonego artysty Akademii sztuk pięknych, a więc miał 
już stanowisko. Niedługo wszakże korzystał z niego. 

Mówiliśmy już o ruchu właściwie tylko literackim jaki 
panował wówczas między Małorusami. Taki człowiek jak Szew- 
czenko niemógł niebrać w nim udziału. Porwano go, w więzie- 
niu osadzono, a po długich męczarniach, w r. 1848 skazano do 
Orenburga na prostego żołnierza. Pozostał tam aż do r.l855. 
Powrócił nareszcie wolny do Petersburga , z życiem złamanem 
tylu cierpieniami. W wojsku pić się nauczył , pił , chorował, 
niszczał, ale pisał ciągle. Pierwszy zbiór poezyi Szewczenki 
wyszedł w r. 1840 pod tytułem Kobz ar. Następnie w ro- 
zmaitych latach ogłosił druhem poemata: Hajdamaki, Ha- 
malija,' Tryzna, Katieryna, Najmiczka, Taraso- 
wa nocz. Topól ballada, Pierebienda duma. Prze- 
kład psalmów Dawidowych i wiele innych. Są to 
rzeczy drukiem ogłoszone. Ale ileż to dum i poezyj ulo- 
tnydi, których ogłosić było niepodobna, które każdy Małorus 
umiał na pamięć, a matka dziecię swe uczyła jak pacierza. 
Te dumy, te poezye , to łzy i boleści , z taką siłą i prawdą 
wypowiedziane, że czytać je bez rozrzewnienia nie można. 
Na polski język „H a j d a m a k ó W pięknie przełożył Leonard 
Sowiński i wydał w Wilnie w roku 1861. Tłomaczył też nie- 
które poezye A. J. Gorzałczyński w przekładach pisarzów ma- 
łoruskich, w Kijowie r. 1862. 

Kiedy się zaczął ruch literacki i naukowy, kilkudzie- 
sięciu ludzi pracowało nad ułożeniem dzid: popularnych. Szew- 
czenko również) wziął udział w ogólnej pracy i napisał Ele- 
mentarz dla młodzieży małoruskiej. 

Szczęściem poeta małoruski niedożył chwili przełomu po- 
litycznego i zmiany stosunków. Umarł w Petersburgu 25 lu- 
tego 1861 roku. Żył lat 47, a z tych zaledwo lat 14 jako 
człowiek wolny, korzystający z praw obywatelskich. 

Świetny oył pogrzeb poety. Wielotysięczny tłum prze- 
prowadzał go na cmentarz. Nad grobem mieli mowy nie sami 
tylko Małorusini, ale i Polacy, Rossyanie, Czesi i Serbowie. 
Poeta życzył sobie być pochowanym na Ukrainie, nad Dnie- 
prem, śród pól i łanów. 

5* 



68 LITERATURA RUSIŃSKA. 

Ot, tam mię schowajcie, — śpiewał poeta — 

Gdzie wielka mogiła. 

Gdzie stepem zaległa, 

Ukraina miła! 

Wysoko nad brzegiem, 

Gdzie Dniepr tęskno szumi, 

Mogiły na stepie 

Zalały szeregiem!... 

fiząd i na to zezwolił. Ciało poety wydobyto z mogiły i 
przewieziono na Ukrainę — pogrzebiono go w czarownem miej- 
scu, które za życia tak lubił i opiewał. Płynąc na parostatku 
Dnieprem zdaleka już widać mogiłę Szewczenki na wznio- 
dej górze ze wspaniałym pomnikiem, o kilka wiorst od Ka- 
niowa. Tłumy, które wychodziły na spotkanie drogich szczę- 
tów wielkiego wieszcza małoruskiego , kiedy je przywieziono 
na Ukrainę, coraz bardziej wzrastały, a przy oddaniu ostatniej 
po^gi przeszło pięćdziesiąt tysięcy ludzi było obecnych. 

Nie wielu poetów miało takie uczczenie publiczne od swoich 
ziomków po śmierci. I dziś, co rok w Petersburgu, w dzień 
śmierci Szewczenki odbywa się nabożeństwo uroczyste a póź- 
niej biesie da. Toż samo w Kijowie, Charkowie, we Lwo- 
wie i wielu innych miastach. 

„Słowo jego pieśni" powiada p. S. S. „powstało zawiąz- 
kiem nowej myśli, która nieznaną była dotąd na Ukrainie 
chociaż istniała i żyła, a którą wielki poeta wyssał z mlekiem 
matczynem. Tą myślą — potęga ludu kierowana miłością 
wolności. Szewczenko rzecz swoją czerpał nie z wierzchnich 
sfer społecznego świata, lecz szukał natchnienia i bohaterów 
dla swej muzy w siołach, w słomianych chatach, w futorach 
i mogiłach stepu, a że sam wyszedł z ludu i jego mową prze- 
mawiał, trafił w źródło jego ducha i njalepiej między swoimi 
był zrozumiany, i zasłużonym laurem części i wdzięczności przez 
rodaków okryty." 

Jeszcze za życia Szewczenki zaczęło wychodzić pismo 
czasowe małoruskie podtytułem: „Osnowa", które Szewczen- 
ko ozdabiał swoimi tworami, a którego Kostomarow, Kulisz, 



LITERATURA RUSIŃSKA. 69 

Biełozierski byli . kierownikami. Było to pismo pod każdym 
względem znakomite. Kostomarow w nader pięknej i uczonej 
rozprawie dowodził, że nie było na świecie państwa bardziej 
tolerancyjnego pod względem religijnym, jak Polską, W innej 
znów pracy w tejże „Osnowie" ogłoszonej, Kostomarow dowiódł 
dobitnie jak wielka panuje różnica między narodowościami 
rusińską, a rossyjską, czyli moskiewską, nietylko pod wzglę- 
dem etnograficznym i dziejowym — ale przekonań religijnych, 
zasad moralnych i t. d. — Dodał też, że, od czasu, kiedy 
Moskale przywłaszczyli sobie nazwę Rusi, nazwa ta tracić 
zaczęła urok dla samych Rusinów* — W Osnowie oprócz wy- 
mienionych już przez nas osób, brali stały udział Koniski, 
Szejkowski, Karpenko, Tarnowski, Moroz, Apatowicz, Babczeń- 
ko, Artemowski, Danilewski, Storożenko, Stecenko, Kochowski 
i wielu innych. 

Nie ustawały też prace i w celu przygotowania dzieł 
naukowych, popularnych, w języku małoruskim. Apatowicz przy 
pomocy kilku innych przetłumaczył Pismo święte i Stary te- 
stament już był wydrukowany. Komitet zawiązany w Peters- 
burgu, a zostający w bezpośrednich stosunkach z gromadami, 
które się potworzyły na prowincyi w celu rozszerzania oświaty 
między ludem, gorliwą kilkuletnią pracą tyle zdziałał, że nie- 
tylko Pismo święte — ale nie było prawie żadnej z głów- 
niejszych gałęzi wiedzy ludzkiej, któraby nie miała już obro- 
bionego podręcznika popularnego, do pojęć ludu zastosowanego. 
Niektóre z tych dzieł już były wydrukowane, inne były pod 
prasą. 

We wszystkich miastach i miasteczkach małoruskich 
otwarto szkoły niedzielne dla mieszczan i rzemieślników. 

Takie były objawy, takie nadzieje Małorusów w celu 
rozkrzewienia piśmiennictwa narodowego i oświaty ludowej.' 

Zawiodły te nadzieje, jak i tyle innych. Wypadki 1862 
roku, nawet przed powstaniem jeszcze polskiem zrodziły złych 
ludzi, nędznych samolubów, którzy nie wahali się opinie i prze- 
konania swoje, publicznie dawniej wypowiadane, zaprzedać dla 
zysku materyalnego, dla zdobycia stanowiska i powagi, do któ- 
rych stan nienormalny możność podawał. Insynuacye dzienni- 



70 LITERATURA RUSIŃSKA. 

karskie szczegółowo opisujące działalność Małorusów i wypro- 
wadzające najzgubniejsze z niej skutki — utorowały drogę do 
prześladowań. Szlachetne dążności i zamiary Małorusów 
uznano za polityczne i buntownicze. Prześladowania zacz^się 
jeszcze w r. 1 862. Profesora Stronina, inżyniera Łobodę , ad- 
wokata Kosińskiego, literatów dr. Nosa, Czubińskiego, Sawicza i 
wielu z młodzieży uniwersyteckiej wysłano na Sybir lub skazano 
na prostych żctoierzy na Kaukaz i do Orenburga. Uwięziono zna- 
komitego mecenasa piśmiennictwa małoruskiego Paszczeńkę. 
Patockiego za przechowanie broni w Połtawie rozstrzelano. 
Czasopisma małoruskie „Osnowę" i „Czytelnią" zamknięto. 
Zabrano wiele dzieł popularnych i dalsze wydawnictwo zabro- 
nionem zostało. Tłumacza Pisma św. księdza Apatowicza osa- 
dzono na rekolekcye. Wkrótce czynność drukarni zupełnie 
zwiniętą została. 

Runął tedy cały gmach tak oględnie, z taką pracą i mo- 
zołem zbudowany przez szlachetnych Małorusów. 

A nic się niezmieniło i* do dni naszych. 



Powiedzmy teraz słówko o Haliczu. — Jak wiadomo, 
wschodnia, czyli rusińska część Galicyi wcześniej od innych 
prowincyj weszła do składu dawnej Rzeczypospolitej polskiej, a 
chociaż zachowała nazwę województwa ruskiego, wszystkie, 
wyższe warstwy społeczne i cała inteligencya uległy już zupeł- 
nemu przenaródowieniu. Była to już prowincya czysto polska, 
ale lud przechował swój język. Duchowieństwo unickiego ob- 
rządku też spolszczało, po rusińsku mówiło tylko z ludem. 

Stan taki przetrwał niemal do roku 1848. Wyjątek sta- 
nowią patry oci rusińscy Markiewicz (ojciec), W a g i 1 e w i c z, 
Łoziński, M. Szaszkiewicz, Ustyanowicz, J. Le- 
wicki, G. Ilkiewicz, którzy od roku już 1830 usiło- 
wali wskrzesić narodowość i język rusiński. Wszakże wła- 
ściwe odrodzenie nastąpiło w roku 1848. Wiadome wypadki 
tego roku silnie podziałały na rozbudzenie dawno uśpionego 
żywiołu narodowego, podziałały zaś bardziej w postaci kwe- 
styi socyalnej, niż narodowościowej. 



ŁITEBATURA RUSIŃSKA. 71 

Duchowieństwo rusińskie stanęło na czele ruchu. Kano* 
nik Onufry Kulczycki, Cyryl Więckowski, Głowacki 
(dziś już Hołowackoj), Euziemski — byli pierwszymi prze- 
wodzcami ruchu. Chcąc pisać dokładne dzieje tworzącego się 
piśmiennictwa rusińskiego, trzebaby potrącać o smutne zajścia i 
usterki, jakie i do dziś dnia nie zupełnie ustały, nietylko mię- 
dzy Polakami i Rusinami; ale nawet w samym obozie rusiń- 
skim, gdzie też utworzyły się partye. Nie jest to naszem za- 
daniem ^). 

W r. 1848 zawiązała się Halicko-Ruska Maty ca, to jest 
stowarzyszenie, którego głównym celem było wydawnictwo dzieł 
w języku narzecza miejscowego. Matyca musiała tworzyć wszy- 
stko na nowo, prawie od alfabetu. I rozpoczęło się wydaw- 
nictwo. Od r. 1848 — 1870 liczą już przeszło 320 tytułów ha- 
licko - rusiński eh dzid:. Były to najwięcej małe broszury, ele 
mentarze, gramatyki, książki dla dzieci , nabożne pieśni, powin- 
szowania wierszem. Poważniejszej treści dzieł nie wiele. Ruch 
literacki od r. 1860 wzrasta coraz bardziej i liczba dzieł zwię- 
ksza się — ale wyznać musimy, że pod względem samego ję- 
zyka postęp i dotąd nie wielki. Napróźno Rusini galicyjscy 
usiłigą utworzyć jakieś nowe narzecze miejscowe, skoro mają 
już opracowany, bogaty i piękny język, w którym pisali Szew- 
czenko, Kostomarow, Storożenko, Kulisz i tylu innych jedno- 
plemiennych z nimi Małorusów. 

Z literatów rusińskich szczególnie się odznaczyli Hu sza- 
le w icz,Dziedzicki,Sawczyóski,Szechowicz, Zbo- 
rowski, Józef Lewicki (autor pierwszej rusińsko - halickiej 
gramatyki), Halko, Malinowski, Hinilewicz, Uustya- 
nowicz, Radoliński, Tomko Padura, Kostecki i t. d. 

Wspomnieliśmy już wyżej o wydanych dotąd pieśniach 
ludowych małoruskich, a w liczbie tych i rusińskich, jak Ż e- 



') Ciekawych odsyłamy do nader zajmującćj broszury pod 
napisem Kwestya Ruska (Lwów, 1871), str. 96), w której 
niewiadomy autor bezstronnie i dokładnie opisuje cały przebieg 
tej kwestyi. 



72 LITERATURA RUSIŃSKA. 

goty Paulego, Łozińskiego, Wacława zOleska iin- 
nych. Głowacki, czy Hołowackoj też ogłosił (w Czteni- 
Jach w Moskwie 1863 — 64) narodowe pieśni halickiej i wę- 
gierskiej Rusi. Pieśni węgierskich Rusinów ogłosił Michał 
Kiuczkaj. 

Z pism czasowych i almanachów wychodziły w języku m- 
sińskim od r. 1848: Zora Halicka, Otieczestwennyj shomik, 
Pieremyszlanin, Sbomik navkovyy, Weczermei (organ Młodej 
Rusi), Słowo, Meta, Nedila, Pyimo do Hromady, Hołos 
narodnyj, Wiestnik, Niwa, Czytelnia, Dvla, Osnowa i inne. 
Szlachetne usiłowania wicemarszałka sejmu galicyjskiego 
p. Juliana Ławrowskiego, założyciela teatru rusińskiego we 
Łwo>)\ie i jednego z najzacniejszych pracowników na polu dźwi- 
gnienia literatury rusińskiej, zapewne przyczynią się najdziel- 
niej do stopniowego jej rozwoju, do pracy wspólnej w mirze 
i miłości, a przez to samo do połączenia, dziś powaśnionych 
stronnictw. 



LITERATURA ROSSYJSKA 



Olą^es pierwszy. 



ODCZYT PIĄTY. 



Zwykłą koleją rzeczy ludzjdch narody kochają się lub 
nienawidzą się między sobą. Ale skoro chodzi o ocenienie 
prac i działalności jakiego narodu, — sam cień nienawiści 
zniknąć musi. Nie ma narodu bezwarunkowo złego, jak nie 
ma i bezwarunkowo dobrego. Oceniająo więc prace i usiło- 
wania na polu piśmiennictwa całego narodu — pr^iede- 
wszystkiem powinniśmy usunąć z pamięci wszelkie niesnaski, 
wszelką złą wolę i bez najmniejszego uprzedzenia starać się 
poznać te prace narodu, chociażby względem nas najnieprzy- 
jaźniejszego. Historyk, .który dla przypodobania się opinii 
publicznej, schlebia jej narodowym nienawiściom , nakręca fia- 
kta dziejowe, wyrzeka się własnych przekonań, jńe śmiejąc ich 
głośno wypowiedzieć dla tego, że ogół inaczej się zapatruje 



74 LITERATURA ROSSTJSKA. 

na przedmiot, a zapatruje się częstokroć najfałszywiej , bo go 
nie zna dobrze ; taki historyk nie jest prawdziwym historykiem, 
niegodzien uznania narodu, bo go oszukiye. Historyk to kai^an 
bezwzględnej prawdy. Prawda bezwzględna jeszcze koniecz- 
niejszą jest dla historyka piśmiennictwa tego lub owego naro- 
du; bo jeżeli w ogólnych dziejach, rządy częstokroć wywołują 
mimowolne oburzenie w historyku ; przeciwnie, w dziejach piś- 
miennictwa narodu — widzimy objawy rozwoju umysłowego, 
zdolności przyrodzonych całego narodu; widzimy jak myśl, 
wola, duch narodu usiłigą skruszyć więzy, które go krępują; 
jak się przelewają wmassy narodu. Takiego rodzaju prace i 
usiłowania raczej wsp<Uczucie wywołać powinny; wsteczne 
zaś i zacofane idee, albo też kalumnie i potwarze, złą wolą 
Iderowane i ślepotą wywołane, godne są tylko politowania, 
a co najwięcej pogardy. Ale brońmy się od osobistych nie- 
chęci , tern bardziej nienawiści , umiejąc odróżnić rząd i jego 
służalców — od narodu. 

Zamierzając mówić w następnych odczytach o literaturze 
rossyjskiej, uważaliśmy za konieczne wypowiedzieć tych słów 
kilka. Uprzedzamy, że w sądach naszych starać się będziemy o tę 
właśnie prawdę bezwzględną, która jest i powinna być pod- 
stawą pracy takiego rodzaju; że unikać będziemy sądów do- 
raźnych, napiętnowanych niechęcią, lub uprzedzeniem, a pewni 
jesteśmy, że łaskawe grono naszych słuchaczów dzieli to nasze 
zapatrywanie się; że również pamiętać będzie o konieczności 
tej prawdy bezwzględnej, kierując się jedynie chęcią zaznajo- 
ndenia się z tem piśmiennictwem, zgruntowania myśli jego 
przewodnej i stanowiska, jakie dla siebie ^^yrobiło i jakie obe- 
cnie zajmuje. 



Państwo moskiewskie, którego kolonizacya zaledwo 
w XII wieku zaczęła się , a później zaledwo utworzone i zor- 
ganizowane , już podpadające w niewolę mongolską , która 
aż dwa wieki prawie nad niem ciężyła — nie mogło, nie 



LITERATURA ROSSYJSKA. 75 

miało możności myśleć o naukach i jakiemkolwiek kształceniu 
się umysłowem. 

Pierwsze zarzewie piśmiennictwa widzimy załedwo w XV 
wieku, ale wyłącznie prawie dogmatyczne, w duchu bizantyj- 
skim, a dopiero już w wieku XVI kilku ludzi pracami swojemi 
dali zawiązek literaturze, chociaż i w tym wieku zawsze kie- 
runek scholastyczny, na bizanckich wzorach oparty był prze- 
magającym. 

Do najdawniejszych zaś prac, należą: Skazanie o Ma- 
majewom poboiszczey Posłanie Wassiana k Iwannu III, 
Słowo o źyłii i prestawlenii Welikaho kniazia Dymitrija i 
kilka innych prac prawie nie zasługujących na uwagę: 

Z legend i opowiadań jeszcze z wieku XUI i XIV pozo- 
stałych, wspomnieć należy o Żytii i chrabrosti Aleksandra 
Newskaho , Ubienie Michaiła Twerskaho w Odrę od Uzbeka;, 
opowiadanie o wybawieniu Moskwy od Tamerlana i kilka in- 
nych nie wiele wartych. 

W wieku XVI widzimy już czterech ludzi, którzy na na- 
zwę pisarzy zasługują. Byli to Maksym Grek, sam car Iwan 
Groźny, świaszczennik (to jest ksiądz) Sylwester i książę 
Kurbski. Oto są pierwsze imiona, któremi rozpocząć wj'pada 
okres pierwszy literatury rossyjskiej. Prace ich, nawet 
samego cara, stwierdzają to wszystko co nam opowiadają za- 
graniczni pisarze, którzy w owej epoce zwiedzali Moskwę. 
Dziki to był lud, barbarzyński, nie mający żadnych podstaw 
moralnych i religijnych. Duchowieństwo było ciemne, chciwe — 
nie mogło być przewodnikiem narodu. Biedny lud błąkał się 
rozpasany namiętnościami, gnębiony przez bojarów i panów, a 
jedynym hamulcem i dla panów i poddanych był knut i szu- 
bienica. Lud nie znał ani wymiaru sprawiedliwości, nie 
znajdował ani opieki, ani poparcia, ani zachęty. Patryarchal- 
ny stosunek jaki istniał dawniej, za udzielnych książąt — 
zgnieciony był i zniszczony do szczętu, przez samowładztwo 
mongolskie i później przez wielkich książąt, którzy zagarnęli 
udziały i zniweczyli wszelką samoistnóść książąt udzielnych. 
Naród moskiewski nie miał nawet tradycyj, na który chby mógł 



76 LITERATURA ROSSYJSKA. 

się oprzeć, nie miał nawet pieśni i legend, któreby mu lepsz% 
przeszłość przypomniały i umysł odświeżyły, a jeżeli i były 
jakie, to tęskna ich treść i nota, same mordy i pożogi opo- 
wiadająca, bardziej jeszcze zasklepiać się w sobie nakazywała. 

Herberstein, Possewin, jeszcze pierwej De Lannoy i wielu 
innych malują nam bojarów ówczesnych, jako ludzi również 
dzikich, bez najmniejszego okrzesania, z najwynzdańszą swa- 
wolą, rozpasanemi namiętnościami i służalstwem przed knia- 
ziami i carem, a to słuźalstwo z natury swojej odtrącało wszel- 
ką myśl o osobistej godności człowieka. Człowiekiem mógł 
być tylko sam wielikij kniaź, a później car — wszyscy zaś 
poddani — to niewolnicy — i nad każdym z nich zarówno 
ciężył miecz katowski. 

Wiemy że i na Rusi duchowieństwo greckiego obrządku 
nawet w XVI wieku było ciemne, a cóż dopiero powiedzieć 
o duchowieństwie w państwie moskiewskiem. 

Jaki był stan i oświata duchowieństwa moskiewskiego, wi- 
dzimy z pamiętników współczesnych zagranicznych, a nadto ze 
Stógłowu, o którym powiemy niżej, z okólników patryar- 
szych i innych źródeł. Stan taki trwał aż do końca XVIII 
stólecia. Historycy, dworacy carscy, w rodzaju Earamzina, 
starali się przekonać wszystkich, że państwo moskiewskie w od- 
ległych nawet czasach celowało wzorową religynością. Póź- 
niejsi zaś, a nam współcześni historycy, wyświetlili prawdę 
bezwzględną i opisują nam stan oświaty duchowieństwa jak i 
całego narodu pod względem pojęć i zasad religijnych w naj- 
czarniejszych kolorach. 

Indyferentyzm religijny panował powszechnie w państwie 
moskiewskiem. Duchowieństwo dawało najgorszy przykład, nie- 
tylko pod względem moralnym, ale nawet bezpośrednio obo- 
wiązkowo religijnym, gdyż kasta ta dzika i barbarzyńska nie- 
tylko nie pełniła obrządków — ale sama odznaczała się zu- 
pełnym indyferentyzmem. Z okólnika patryarchy Filareta, pro- 
toplasty dziś panującej carskiej familii Romanowów, a ojca 
cara Michała Fiedorowicza, z r. 1622, widzimy, że bardzo wielu 
bojarów i nawet innych zawierało śluby małżeńskie z r o d z o- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 77 

nemi siostrami, a nawet ze zgrozą to powtarza, z \^ła- 
snemi córkami, inni znów za dobre pieniądze, oddawali na 
zastaw swoje żony na pewne termina. 

Śluby cywilne, albo jak tu nazywają bezwyzna- 
niowe, dziś tak częste w Rossyi, przypisywane nihilizmo- 
wi, nie są bynajmniej nowością, gdyż takie same śluby prak- 
tykowały się w państwie moskiewskim jeszcze w XVI wieku. 

Przy takim ustroju społecznym nie mogła się szerzyć 
oświata. Owszem, pojęcia nawet o niej nie miano. Tem bar- 
dziej więc godne uwagi, że w takiej epoce ciemnoty, dzikości 
i barbarzyństwa znaleźli się ludzie, którzy podnieśli swój głos 
w obronie uciemiężonego ludu i w sprawach religijnej moral- 
ności. 

Maksym Grek, uczeń włoskich akademij, później 
mnich na górze Athos. Jeszcze we Włoszech był wielbicie- 
lem sławnego Salwanarolli i przesiąkł jego ideami. Bazyli III 
(ojciec Groźnego) sprowadził Maksyma do Moskwy,, jako 
uczonego, dla opisania i ułożenia rękopismów bizantyjskich i 
słowiańskich, które się znajdowały w bibliotece wielko-książę- 
cej. Maksym z nauką głęboką i czystem pojęciem religijnem, 
był przerażony widokiem zupełnego indyferentyzmu jaki tu 
zastał. Ażeby więc stanąć w obronie religii — zaczął się 
uczyć po słowiańsku, a żeby być lepiej zrozumiałym dla 
ogółu, utworzył szczególny język, słowiańsko - rossyjski, mie- 
szając stare wyrazy cerkiewne z mową przez lud używaną. 
Pisma jego nosiły cechę głębokiej wiary, a zarazem wykaza- 
nia błędów, rozpusty i nadużyć wszelkiego rodzaju, jakich się 
dopuszczali nietylko bojarowie — ale i sami duchowni. Po- 
wstawał on na roskoł, czyli sekty tak zwane roskolnicze, 
szczególniej żydowską, mawiał kazania, tłumaczył dzieła 
treści religijnej i w krótkina bardzo czasie zysksJ: sławę i zje- 
dnał sobie wziętość niepospolitą. Bazyli III protegował Maksyma i 
nie słuchałpodszeptów rozzłoszczonych bojarów i mnichów; wszak- 
że Maksym zanadto uwierzył w sprawiedliwość w. księcia. 
Bazyli chciał opuścić małżonkę swoją Sołomonję dla tego, że 
była bezdzietną. Maksym powstał na ten projekt i ze stano- 
wiska religijnego śmiało wyrzucał w. księciu przeniewierstwo 



78 LITBJU.TUEA ROSSYJSKA. 

względem małżonki. Rozjątrzyło to w. księcia, nieprzyjaciele 
Maksyma skorzystali z tego usposobienia i Maksym został 
wygnany i osadzony w odległym klasztorze w więzieniu, gdzie 
i pozostał aż do śmierci. Umarł już za panowania Iwana 
Groźnego, w r. 1556. 

Wspomnieliśmy tu o roskole i sektach, szczególnie ży- 
dowskiej. Ten roskoł, czyli najróżnorodniejsze sekty, jaJde 
się potworzyły wRossyi, gra przeważną rolę w jej dziejach, a 
nieodrzeczy będzie powiedzieć o nim na tem miejscu słów kil- 
ka. Powszechnem jest mniemanie, że Nikon patryarcha mo- 
skiewski od r. 1652 stał się przyczyną roskołu przez zapro- 
wadzenie nowych, poprawnych ksiąg cerkiewnych. Jego sta- 
raniem porównane z dawnemi rękopismami słowiańskiemi i gre- 
ckiemi i następnie wydrukowane księgi cerkiewne rozesłano 
wszędzie, odbierając dawne. Ciemni, nie pojmujący nawet o 
co chodzi popi przyjęli to z narzekaniem i ubolewaniem; Ża- 
łowano starych ksiąg, gdyż wielu popów na nowych i czytać 
nie umiało. Lud poszedł za popami. Znaleźli się przewódzcy, 
popi Łazarz i Nikita Pustoświat, dyakon Fiedor i protopop 
Awwakum. Założyli oni sektę najbardziej do dziś dnia rozpo- 
wszechnioną starowierców, albo roskolników. 

Fakt ten nie ulega najmniejszej wątpliwości — działo się 
to w drugiej połowie XVn wieku ; widzimy jednak , że sekty 
w Rossyi były i dawniej, przed stu laty, skoro powstawał na 
nie Maksym Grek zmarły w r. 1556, szczególnie na sektę ży- 
dowską. 

Roskoł był produktem dawnych czasów. Tam gdzie ucisk 
i ciemnota, gdzie nie ma wpojonych prawdziwych zasad chrze- 
ściańskich, gdzie od najdawniejszych czasów był zwyczaj w dni 
tak zwane carskie spędzania ludu do cerkwi dla modlenia się 
za panującego, tam ruchy religijne są naturalnem zjawiskiem. 
I były też te zjawiska w odległej przeszłości. Prześladowania 
je wzmagały i dodawały energii, bo nie było komu obalać 
tworzące się nowe idee siłą rozumu i przekonania, a siła ma- 
teryalna, kary — podniecały do oporu i zwiększały energię. 

Sekta żydowska, ' przez żydów wychodźców założona w od- 
ległej starożytności, przetrwała do dni naszych. Przez długi 



LITERATURA ROSSYJSKA. 79 

czas gnieździła się ona w gubernii kałuskiej w tak zwanych 
głębokich puszczach Bryńskich. Dziś sekciarze ci nazywają się 
Sobbotnikami^ gdyż święcą nie niedzielę — ale sobotę, a przy 
tern uznają i ulegają obrzezaniu. Od czasów Maksyma Gre- 
ka przez tyle wieków żadne usiłowania nie zdołały nawrócić 
ich na wiarę chrześciańską. Były i inne sekty, a szczególniej 
Matwieja Baszkina, który nie przyznawał bóstwa Jezusowi 
Chrystusowi, nie uznawał objawienia i wogóle wywracał cały 
system zasad chrześciańskich. Sekta ta potępioną została przez 
sobór moskiewski w r. 1553. — Tymoteusz Kosy (Kosoj) 
nie wierzył w istnienie ś. Trójcy i też miał wielu zwolenni- 
ków. Osadzony w monasterze w r. 1555, wkrótce uciekł na 
Litwę i tu rozpowszechniał swoją sektę. Tym dwom sektom 
nie można przypisywać wyłącznie religijnego charakteru — miały 
one w swoich zasadach zawiązki ruchu politycznego, na r a c y o- 
nalizmie opartego. 

Po Maksymie Greku pierwsze miejsce jako pisarzowi na- 
leży się samemu carowi Iwanowi Groźnemu. Ciekawa to po- 
stać I Ciekawa pod wielu względami — bo takich postaci 
w dziejach ludzkości całej nie wiele się znajdzie. My znamy 
go jako cara okrutnika, który wojował z naszym Batorym i 
przez niego zwyciężonym i upokorzonym został. Wszakże tomy 
historyi i kronik nie odmalowałyby go nam tak dobitnie, tak 
charakterystycznie, jak Aleksander hr. Tołstoj, wysoce utalen- 
towany współczesny pisarz rossyjski, w tragedyi 5 aktowej pod 
tytułem: Śmierć Iwana Groźnego, a dzięki Piotrowi hr. 
Moszyńskiemu mamy prześliczny przekład tej tragedyi, tu 
w Krakowie drukiem ogłoszonej w r. 1870. NiejMna z na- 
szych słuchaczek zapewne czytała ten piękny przekład — zna 
więc lepiej niż z historyi tę postać bajeczną, która modląc się 
tysiąca ludzi niewinnych krew przelewała. 

Otóż ten właśnie tyran, krwiożerca był* zarazem litera- 
tem, pisarzem rossyjskim, a pisał przedewszystkiem w du- 
chu religijnym, Nie był to człowiek bez ogłady; czytał 
dużo, umiał po greckui po łacinie. Pismo Św., Żywoty Świętych 
znał lepiej od najuczeńszego popa. W pismach jego szczegól- 
niej w korespondencyi nadzwyczaj ciekawej z księciem Kurb- 



80 LITERATURA ROSSYJSKA. 

skim, oraz z mnichem Białoziersftiego klasztoru zauważać mo- 
żna głęboką ironię, grubą, złośliwą, a jednak nie pozbawioną 
pewnego dowcipu. Znał on doskonale cały bezrząd jaki w je- 
go państwie panował, wiedział jak ciemni byli popi i bojaro- 
wie, jakich nadużyć się dopuszczali. Znany jest jego stara- 
niem ułożony stugław (100 rozdziałów) jako odpowiedź na 100 
zapytań) które on sam podał zgromadzonemu przez siebie sobo- 
rowi. Ten właśnie stugław jest ważnym przyczynkiem do 
dziejów, bo najdokładniej nam maluje i samego cara i ówxze- 
sną epokę. Rzecz dziwna, że Groźny, nie darmo tak prze- 
zwany, marzył ciągle o ideale cesarza chrześciańskiego i otóż 
krwią i mordem chciał dojść do tego ideału! Porównywając 
te ideały w utworach, z praktyką w życiu, wydziwić się nie 
można do jakiego skażenia i hypokryzyi ludzie dochodzić 
mogą. 

Książę Andrzej K u r b s k i , potomek książąt jarosław- 
skich, ulubieniec Groźnego i blizki krewny pierwszej małżonki 
jego Anastazyi Romanowny, był wojewodą, uczestniczył w pod- 
biciu Kazania, szczęśliwie walczył z chanem krymskim, później 
jako wódz naczelny walczył z kawalerami mieczowemi i w 8 
bitwach odniósł zupełne zwycięztwo, ale poniósł porażkę pod 
Newlem z Polakami i stracił łaskę carską. Przeczuwając na- 
stępstwa udał się pod opiekę Zygmunta Augusta, który go 
łaskawie przyjął, nadał mu starostwo krewskie na Litwie, oraz 
kowelskie na Wołyniu, miasteczka Wyzwę, Milanowice i 28 
wsi. Później został jeszcze panem włości Smedyńskiej oraz 
Upickiej na Litwie z 10 wsiami. Odpłacił za tak hojne upo- 
sażenie Kurbski, bo bił się mężnie pod Połockiem, jako wódz 
Zygmunta Augusta, uczestniczył w wyprawie Wielkołuckiej i 
kilku innych. Ożenił się z księżniczką Maryą Holszańską, a 
z nią odziedziczył ogromne dobra na Litwie i na Wołyniu. 
Matka jego, żona i syn zostali w Moskwie. — Pałając zemstą 
Groźny umorzył ich w więzieniu. Już to było dostatecznem 
dla Kurbskiego, ażeby zawrzeć nienawiścią nieubłaganą, a 
czując się wolnym od jego okrucieństw, w listach pisanych do 
niego śmiało mu wyrzucał całą okropność postępowania, 
tyranię i hypokryzyę. — I cóż? — Groźny nietylko że odpi- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 81 

sywał na te listy, ale stawał jako winowajca przed sędzią, 
usprawiedliwiał się, tłumaczył się, a jednocześnie oskarżał i 
Eurbskiego o zdradę, obrzucał ironią i najjadowitszą złością. 
Szczęściem, że cała ta korespondencya jednego i drugiego oca* 
lała i dziś już drukiem ogłoszona. Materyał to nader ważny 
do dziejów ówczesnych. Nie dość było Kurbskiemu tych ko- 
respondencyj ; napisał on jeszcze ciekawe dzieło, pod tytułem: 
Istorija kniazia W, Męskowskaho dieł, jaże słyszachom u 
dosłowiemych mu&ej i jaźe widichom oczyma naazyma. Opo- 
wiada w niej całe życie Groźnego aż do roku 1578. Historya 
ta, nie jest podobną do ówczesnych kronik ; ma ona prawdzi- 
wą wartość naukową, bo jest krytyczną — wypadki opowie- 
dziane w systematycznym związku między sobą, z wykazaniem 
przyczyn i następstw. Pisma Kurbskiego] wydanej zostały w 4 t. 
wr. 1833, a miały później nowe .wydania. Tak przy drugiem 
wydaniu dołączono sławny Synodik, to jest listę zmarłych, przez 
samego Groźnego ułożoną, a zawierającą spis osób przez niego 
zamordowanych. Z tego to Synodiku korzystał hr. Tołstoj 
we wspomnianej przez nas tragedyl. Nadto wr. 1849 wyda- 
ne zostały w Kijowie akta urzędowe zebrane z archiwów są- 
dowych, a tyczące się życia kniazia Kurbskiego na Litwie i Wo- 
łyniu — dzieło znakomitej historycznej wartości. Ten sam 
Eurbski zostając w przyjaznych stosunkach z ks. Konstantym 
Ostrogskim, korespondował z nim ciągle,* namawiając do obro- 
ny kościoła wschodniego i do wydawania dzieł treści religij- 
nej; do czego sam dał przykład — przełożył bowiem na ję- 
zyk cerkiewno-rossyjski dzieło Jana Damasceńskiego pod tytu- 
łem: Niebo. 

Czwartym pisarzem z wieku XVI był pop Sylwester, 
też jeden z ulubieńców Groźnego, który skończył, jak i wielu 
innych, na wygnaniu w monasterze Sołowieckim. 

Sylwester napisał księgę, pod tytułem: Domostroj, za- 
wierającą przepisy przyzwoitego urządzenia domu, familijnych 
stosunków, gospodarstwa, wreszcie zasad moralności i obowiąz- 
ków względem rodziny, państwa i kościoła. Ciekawa to księga 
pod względem tych zasad, które tak dziko wyglądać musiały 
śród ówczesnej ciemnoty i spodlenia. Szeroko mówi autor o 

6 



82 LITERATURA ROSSYJSKA. 

władzy naczelnika, czyli głowy rodziny, a chociaż nakazuje, 
ażeby miłość i ufnośd były podstawą życia rodzinnego, dodaje 
jednak, że wszyscy członkowie rodziny obowiązani bezwarun- 
kowe posłuszeństwo tej głowie rodziny, która w razie potrze- 
by może i powinna kara^ przestępnych i używać batoga. 
A więc miłość i strach , zaufanie i batog idą tu w parze. Ten 
sam wszakże Sylwester uczy: nie szukać chwały ziemskiej, 
cierpienia i wszelkie pociski losu znosić mężnie, nie mścić 
się za wyrządzoną krzj^wdę, nie potępiać przestępnych i t. d. 
Widocznie, że autor czerpał swe rady i przestrogi ze źródeł 
zagranicznych — ale nie mógł otrząsnąć się zupełnie z zasad 
i pojęć, chociażby najdzikszych, w dzieciństwie wpojonych, jak 
np. ów batog, od którego całe wieki cierpiała i dotąd cierpi 
nieszczęśliwa kobieta rossyjska, bita przez rodziców, przez mę- 
ża, [a nieraz i przez własne dzieci. Ale jako najlepsza cecha 
pojęć owego wieku, to są nauki Sylwestra o władzy cara, od 
samego Boga pochodzącej, której każdy ulegać musi, znosić 
złe i dobre od niego i niewolniczo wykonywać wszelki jego 
rozkaz. - 

W państwie moskiewskiem, tak samo jak i na Rusi ist- 
niały już od dawna kroniki spisywane przez mnichów: Groźny i 
na to zwrócił uwagę, a nikt już więcej nie śmiał pisać kronik 
bez jego wiedzy i bez jego kierownictwa. Od tego to czasu 
same kroniki nazywać się zaczęły carskie mi. Pod kierun- 
kiem samegoż Groźn^o, metropolita Makary ułożył tak zwa- 
ną Stepenną księgę^ to jest Rodowód ż dodaniem kroniki wy- 
padków podług latopiśców. Chodziło Groźnemu o rzecz na- 
der ważną, a mianowicie — ażeby Makary dowiódł i przeko- 
nał świat cały, że Groźny pochodzi w prostej linii od Ruryka, 
pierwszego Wielkiego księcia rusińskiego; gdyż jak wiadomo, 
Groźny marzył już o tem, ażeby zagarnąć Rusie pod swoje 
berło. 

Ten sam Makary napisał żywoty świętych zwane Wielkie 
Czetmineij to jest czytanie miesięczne. 

Za panowania Groźnego sprowadzono pierwsze druki — 
ale nim do tego przyszło, wielu ludzi zginęło, wielu uciekało 
z kraju znajdując schronienie i zarobek w Wilnie, Krakowie 



LITERATURA ROSSYJSKA. 83 

i Lwowie. W każdym jednak razie pierwsza drukarnia sta- 
nęła w Moskwie za czasów Groźnego. 

Wiek XVI w państwie moskiewskiem, oprócz tych kilku 
znaczniejszych pisarzy i tych kilku dzieł, nie zostawił żadnych 
innych ważniejszych pamiątek. A działo się to w epoce, kie- 
dy u nas kwitła literatura zygmuntowska, kiedy nawet rusiń* 
skie piśmiennictwo było już tak bogate. 

W wieku XVII działają nasi wychodźcy Symon Połocki 
i Sławiniecki, o których już mówiliśmy. Do nich należy św. 
Dmytryusz metropolita rostowski, autor dzieła pod tytułem 
Eozysk^ wymierzonego przeciw starowiercom. Do tej epoki na- 
leży także patryarcha Nikon, o którym wspomnieliśmy — był 
on autorem powszechnie zimnej kromki, zwanej nikonowską, 
doprowadzonej do roku 1630. Starowiercy w owym czasie za- 
prowadzili swoją odrębną literaturę, .broniąc się od robionych 
im narzutów. Była to jeszcze lichota — ani nauka, ani język, 
nikt zgoła nie skorzystał z tej literatury. 

Vi wieku XVII zaczęto tłumaczyć z polskiego powieści, 
anekdoty i wogóle rzeczy belletrystyczne. Tłumaczenia były 
nędzne, język zawsze jeszcze nie wyrobiony — ale był to już 
niejaki początek literatury. Przekłady wywołały i oryginalne 
utwory, w których przedewszystkiem to co się działo, działo 
się przy pomocy nieczystej siły, to jest djabła i zja- 
wisk nadprzyrodzonych. Epoka ta zostawiła właściwie jedną 
tylko powieść oryginalną, którą sprawiedliwie uważają jako 
pierwszy utwór literacki. Powieść ta nosi tytuł: His tory a 
o rossyjskim szlachcicu Frole Skobiejewie. Tu już 
przynajmniej nie ma owych djabłów, owych zjawisk nadprzy- 
rodzonych. Skobiejew był bardzo biedny, potrafił jednak zo- 
stać bogatym sposobami nie bardzo godziwemi — później 
uwiódł Annuszkę, córkę stolnika i wielkiego pana, podstępem 
ożenił się z nią, rodzicom nic już nie zostawało jak tylko 
przebaczyć i Skobiejew został spadkobiercą ich majątku. Na 
tem i koniec. Wszakże powieść ta dobra jest o tyle, że dość 
wybitnie maluje zwyczaje owej epoki. 

Najdonioślejszą cechą wieku XVn jest to, że w tym cza* 
sie najwięcej zaczęła się wyrabiać literatura ludowa. Były to 

6* 



84 LITERATURA ROSSYJSKA. 

tak zwane skazki, jak np. Szemidkin Sud, Pro krywdu i pra- 
wdu, Pro Itoanuazka duraczka i t. d. W skazkach tych prze- 
bija się nieraz głęboka satyra. Lud uciemiężony i gnębiony 
mścił się satyrą. Dla tego to skazki opowiadały nieraz naj* 
większe ówczesne bezeceństwa, a dla zamaskowania, bohate- 
rami skazek najczęściej były zwierzęta. Pieśń ludowa, samo- 
istna, też szczególnie się rozrasta w tej epoce. Wiadomo, że 
w tym wieku włościanie byli srodze uciemiężeni i car Fiodor 
przykuł ich do ziemi, na którei mieszkali. To spowodowało, 
że chłopi setkami uciekali od panów i rozbijali po drogach, 
a nieraz były wypadki, że staczali bitwy z regulamem woj- 
skiem i nieraz zwyciężali. Każda taka banda zbójecka miała 
swojego watażkę — otóż tych watażków najczęściej opiewa 
pieśń, robiąc każdego z nich bohaterem, dobroczyńcą biednych, 
pocieszycielem strapionych, obrońcą pokrzywdzonych. Bardzo 
często nawet taki watażka był jednocześnie i czarownikiem i 
w razie niebezpieczeństwa znikał niewidomie w dzbanie wody, 
jedną ręką zrywał z siebie kajdany i zabijał niemi kilkudzie- 
sięciu żołnierzy. Pieśni obrzędowe też nieweselsze. Kobieta 
płacze i narzeka, bo ją rodzice sprzedają za pieniądze, a mąż 
bije. Żadna kronika nie zaznajomi nas tak dobrze ze zwyczajami i 
charakterem ludu, jak te pieśni. One nam opowiadają, jak 
nieszczęśliwa kobieta doprowadzona do ostateczności zabija 
swojego męża, rąbie go w kawałki, które później rozrzuca 
w lesie, lub topi w wodzie, a nie może wytrzymać, ażeby się 
nie pochwalić przed przyjaciółkami, które za to jeszcze więcej 
mają dla niej szacunku, bo same również nieszczęśliwe. Win- 
nej znów mąż gwałtem zamyka swą żonę wmonasterze i ka- 
że jej być monachinią, to jest zakonnicą, a sam żeni się z in- 
ną. Syn ucieka od ojca i zostaje rozbójnikiem — bo ojciec 
go katuje i zmusza, ażeby się ożenił z dziewczyną, której nie 
kocha. 

Wspomnieliśmy już o roskole spowodowanym przez pa- 
Iryarchę Nikona. I tu prześladowanie, bicie, osadzanie wwie- 
zieniu -7- męczenie. Kto mógł uciekał do kozaków, do Litwy, 
gdzie od tego czasu osiadło dużo starowierców ; inni uciekali 
aż na Sybir i tam w odległych miejscach, w ciemnych pu- 



LITEKATURA ROSSYJSKA. 85 

szczach zakładali swoje skiły, to jest monastery. A niejeden 
;z uciekających zostawił żonę, matkę, siostrę, lub narzeczoną. 
Ta płacze i tęskni — i oto nowy temat do pieśni — a zawsze 
płacz, jęk, boleść, rozpacz. Nie spotkasz ani jednej zwrotki 
wesołej. Nie buja fantazya jak u Rusina, nie ma prawie ani 
symboliki, niema wspomnień mitologicznych, ani bohaterskich. 
Bo bieda rzeczywista zanadto przygniata — bo nie ma miłych 
wspomnień z przeszłości — nie ma nadziei w przyszłości, nie 
ma opieki ani u rządu, ani u pana, nie ma pokoju i szczęścia 
w rodzinie, nie ma pociechy w religii, bo jej nie zna, bo pop 
jego ciemny, pijany, wyuzdany na wszelką swawolę i łotrostwo. 

Cóż więc pozostaje? Oto topór, wódka, ogień — a więc 
rozbija, pije i podpala. Niszczy co może, szkodzi komu może 
i tym tylko sposobem może się zemścić za swoją krzywdę i 
poniewieranie. 

I nic więcej, nic zgoła dodać nie możemy do wieku XVII. 
Moglibyśmy nawet opuścić te smutne objawy życia ludu moskie- 
wskiego — rozpoczynając od epoki bogatszej w utwory dojrzal- 
sze i ciekawsze. Ale dla systematycznego ciągu opowiadania, 
nie mogliśmy przemilczeć aż o dwóch wiekach, kiedy w naro- 
dzie , dziś tak już potężnym, poczęło się zarzewie myśli , my- 
śli tem szczytniejszej , że się rodziła pod strachem knuta i 
szubienicy. Nie znając dziejów piśmiennictwa w samym zawiąz- 
ku, trudno jest zrozumieć dzieje następne. 

Literatura narodu nie spada z nieba. Tworzą ją ogól- 
ne dzieje i losy państwa. A przeto i sama literatura nie jest 
czem innem, jak tylko odbiciem życia i dziejów państwa i na- 
rodu w danej epoce. 

Podaliśmy rys ogólnj pierwszego okresu literatury z 2ch 
wieków XVI i XVII, to jest z epok, kiedy u innych narodów 
a i u nas literatura była już w pełni życia — i cóż widzimy? 
Co nam ta literatura przedstawia, z czego moglibyśmy wnio- 
skować o ogólnych dziejach państwa ? — Oto car uciemiężą bo- 
jarów, wycina lud, bojarzy gnębią włościan, włościanie rozbijają, 
mordują, palą i niszczą. Nie ma religii, nie ma moralności. 
Cerkiew rozdrabia się na cząstki i cząsteczki — tworzą się se- 
kty najdziksze, bo charakter i obyczaje dzikie. Sami pisarze 



86 LITERATURA ROSSYJSKA. 

i uczeni — to albo Grek, albo wychodziec z Rusi litewskiej, 
albo też choć i Moskal — ale zbieg z ojczyzny, już wódz i 
obywatel Rusi litewskiej, a do tego ze znakomitą Rusinka 
ożeniony. Pozostaje jeden tylko prawie czysto narodowy pi- 
sarz — ów straszny, dziki, wyrodek społeczności, dziejów i 
wieków, ów Groźny Iwan, ów tyran nieubłagany, dla fantazyi 
rzeki krwi przelewający — i to monstrum, ten wyrodek spo- 
łeczności — pisze o ezemże ? — o miłości I Chce być ideałem 
chrześciańskiego mocarza I 
Alboż to nie ironia? 



ODCZYT SZÓSTY. 



Wykazaliśmy już ubogi stan pieśmienictwa rossyjskiego 
w wieku XVI i XVII, a raczej zawiązek tylko tego piśmienni- 
ctwa. Bzeczywista zaś bistorya piśmiennictwa rossyjskiego za- 
czyna się od czasów Piotra Wielkiego » to jest od początku 
wieku XVm. 

Piotr W. uważany jest jako reformator, przekształciciel 
państwa moskiewskiego. Kiedy był jeszcze dzieckiem wybrano mu 
na nauczyciela Franciszka Leforta z Genewy, człowieka z wyż- 
szem wykształceniem. Nie można nie uznawać wielkich za- 
sług Piotra pod względem przeobrażenia państwowego — ale 
właśnie ta zasługa spływa w znacznej części i na lieforta, któ- 
ry umiał natchnąć swojego ucznia wyższym poglądem i ze- 
drzeć z niego przynajmniej powierzchownie tę pleśń dziczyzny 
i barbarzyństwa, które były w owym czasie tak powszechne 
w państwie moskiewskiem. Walka z siostrą Zofiją,która po śmierci 
ojca Aleksego Michajłowicza, sama jedna panować chciała, 
zmusiła młodego Piotra wyjechać z Moskwy i zamieszkać we 
wsi Preobrażeńskiej, Tu w skromnem zaciszu wiejskiem, za 
podszeptem Leforta, może niewidomie dla nich samych zro- 
dziły się i w blizkiej przyszłości zolbrzymiały siły militarne 
moskiewskie. Piotr otoczony rówiennikami , dziećmi bojarów, 
urządził z nich kompanię, czyli rotę, która później stała się 



88 ' LITERATURA ROSSYJSKA, 

zawiązkiem gwardyi carskiej i mianowicie półków Preobra- 
źeńskiego i Siemionowskiego. Lefort został kapitanem tej roty; 
a kiedy następnie przybyły nowe i utworzyło się, chociaż nie 
liczne, ale dobrze i umiejętnie zorganizowane wojsko, ten sam 
Lefort pierwszy podał myśl poskromienia dumnej siostry. Zu- 
chwały ten zamiar miał najzupełniejsze powodzenie. Zofiję o- 
sadzono w klasztorze, kilka tysięcy strzelców , którzy jej bro- 
nili wymordowano. 171etni Piotr zasiadł na krwawym tronie. 
Działo się to w r. 1689. Od tego to czasu Piotr samowład- 
nie rządząc państwem, chociaż żył jeszcze niedołężny brat jego 
starszy Iwan (zmarły r. 1696), w ciągu lat 36, to jest po dzień 
swojej śmierci dnia 28 stycznia 1725 r., zupełnie przeobraził 
państwo moskiewskie. On pierwszy był założycielem stałego, 
regularnego wojska i floty, której tenże Lefort mianowany był 
pierwszym admirałem, rozszerzył handel, zaprowadził porzą- 
dniejsze, — przynajmniej mniej więcej oparte na prawach, są- 
downictwo; utworzył senat, zniósł władzę i godność patryar- 
chy, a natomiast urządził synod, siebie mianując głównym 
zwierzchnikiem kościoła ; — założył akademiję, szkoły elemen- 
tarne, drukarnie i t. d., przeprowadzał kanały, oczyszczał rzeki, 
urządził silny port w założonym przez siebie Petersburgu, za- 
kładał fabryki, szpitale, budował twierdze i t. d. — Nauczy- 
ciel jego Lefort umarł w r. 1699. Piotr zostawiony samemu 
sobie, pełen zapału i najlepszych chęci do przeobrażenia pań- 
stwa, nie był już przez nikogo krępowany w swojej czynności. 
Zamiary mógł mieć najlepsze, ale środków do przeprowadzenia 
reform nieraz używał okrutnych i dzikich. Wrodzone barba- 
rzyństwo, którego powierzchowne wykształcenie zgładzić zu- 
pełnie nie mogło — wystąpiło na wierzch i nieraz górowało 
nad zdrowym rozsądkiem i nawet zasadami uczciwości. Do- 
dajmy do tego nałóg pijaństwa, a dziwić się nie będziemy, że 
rządy reformatora były nieraz zbyt okrutne. Nie dziwmy się, 
że z ulubieńcem swym księciem Mieńszykowym mordował i 
szćzwał psami Bazylijanów w soborze połoekim, skoro mógł 
się odważyć na wydanie rozkazu zamordowania własnego syna 
jedynaka. — Takim był Piotr, wielki rzeczywiście, jako refor- 
mator ; dziki i często okrutny jako człowiek. Mówią, że innemi 



LITERATURA ROSSYJSKA. S9 

drogami, umiarkowanemi , łagodnością , powolną robotą nigdyby 
Piotr nie doszedł do tak świetnych rezultatów. Może i mają 
poczęści słuszność. Wszakże patryjoci rossyjscy słusznie do- 
wodzą , że rezultaty te niebyły tak świetne , że nadając połysk 
zewnętrznej ogłady i cywilizacyi europejskiej niszczył i wytępiał 
rodzimą narodowość, że o wiek przeszło odsunął Rossyę od 
świata słowiańskiego i zaszczepił niemczyznę, która później 
szczególnie, a i dziś nawet i w rządzie i w polityce tak czę- 
sto daje uczuć swoją przewagę. 

Nic naturalniejszego, jak to, że Piotr tworząc państwo 
w nowym zupełnie ustroju i nadając mu cechy cywilizacyi eu- 
ropejskiej, musiał się troszczyć o zaprowadzenie piśmiennictwa 
własnego, rosssyjskiego, gdyż tak już od jego cza- 
sów dawne państwo Moskiewskie nazywać się za- 
częło. Niszcząc to wszystko co nosiło cechę odrębności, 
niemogło nie razić Piotra, że drukarnie ówczesne używały 
wyłącznie alfabetu słowiańskiego, czyli tak zwanej cyrylicy. 
Postanowił przeto i pod tym względem zbKźyć się do Europy. 
Brakło mu jednak odwagi, ażeby od razu wprowadzić alfabet 
łaciński , gdyż krok taki mógłby wywołać oburzenie niesłychane 
szczególnie w duchowieństwie. Dlatego poprzestać musiał je- 
dynie na nadaniu kształtu i okrągłości liter łacińskich, trzy- 
mając się zawsze wzoru dawnego pisma słowiańskiego, czyli 
cyrylickiego. Jakoż w r. 1703 saiiii zrobił rysunek nowych liter 
rossyjskich i kazał ulać je w Amszterdamie , a po przywiezieniu 
ich do Rosy i w r. 1705 po raz pierwszy wydrukowano nowym 
alfabetem numer gazety już zaprowadzonej w Moskwie. Nie- 
zgrabne i nieforemne z początku były to litery, kształcił je i po- 
prawiał ciągle przez lat 10, aż nakoniec sformował się alfabet 
do dziś dnia używany. Pismo to otrzymało nazwę grażdańskiego, 
to jest cywilnego, dla odróżnienia od cerkiewnego, które po daw- 
nemu używało cyrylicy. Pierwsze księgi nowym alfabetem 
wydrukowane, były : Oeometrya, Słoweński ziemlemierie (1708) 
i Pryklady (przykłady, wzory) hak piszułsia komplimenty 
(1708). Od r. zaś 1711 nowy alfabet wprowadzony został 
w powszechne użycie. 



90 UTERATUBA ROSSYJSKA, 

Piotr w. niezważająjC na swoją energię i środki nieraz 
gwałtowne, nie mógł we 36 lat zaprowadzić oświaty w kraju 
tak ciemnym. Nadto same reformy rodziły niesłychane prze- 
szkody. On pierw^szy obudził, niechcąc i nie myśląc o tem, 
przywiązanie do narodowości, do mowy rodzinnej, zwyczajów 
i obrzędów. Liczba niezadowolonych wzrastała , jedni niechcieli 
uznać władzy carskiej nad kościołem , tęsknili za tradycyjną 
władzą patryarchy, inni niechcieli brody golić i zrzucać żupa- 
panów. Moskwa i inne miasta były siedliskiem niezadowolo- 
nych; przeciwnie Petersburg rezydencya cara, skupiała zwolen- 
ników reform. Tu już niebyło ani bród, ani żupanów. Nie- 
miecki kaftan, peruka, niemiecki język, niemieccy uczeni prze- 
wodniczyli we wszystkiem. Sam Piotr i dwór cały trzymali 
się niby prastarych zwyczajów, szczególnie obrzędów, aJe była 
to już mieszanina z cudzo:(iemczyzną. Nie sam tylko niemiecki 
język, ale nawet i polski ^rał rolę przy dworze. Żona Piotra 
Katarzyna Skowrońska, córka Litwina Samuela Skowrońskiego, 
herbu Tępa Podkowa, urodziła ^ię na Snipiszkach w Wilnie; 
rodzina ją otaczała, brat jej rodzony Piotr, z tytułem hrabiego, 
używał wpływów znacznych. 

Literatura musi być odbiciem społeczności. Epoka Pio- 
tra W. musiała zrodzić zawiązek przynajmniej nowej odrębnej 
literatury od dawniejszej. Ci którzy odrzucali nowości zaprowa- 
dzane, unikali Petersburga i wszelkiej styczności z dworem, ale 
był liczny zastęp zwolenników reform , jedni dla interesów i wido- 
ków osobistych, inni znów w Piotrze W. widzieli zbawcę narodu. 

Wszakże liczba piszących była jeszcze bardzo niewielka: 
Teofan Prokopowicz, baron Szafirów, włościanin Poso- 
s z k o w, książę Kantemir i kiku innych. Piotr założył aka- 
demiję słowiańską, akademiję marynarki, szkoły liczbowe 
(cifirnyja) to jest nauk matematycznych, nawigacyjne dla artyle- 
rzystów i t. d. Ażeby mieć nauczycieli Rosyan, wybierał zdpl- 
nych młodzieńców i wysyłał za granicę dla nauki; ci za powrotem 
tłómaczyli lub sami układali specyalne podręczniki. 

Sam Piotr, chociaż dbał o rozszerzenie piśmiennictwa, poj- 
mował jego doniosłość , niemógł jednak przełamać trudności, 
jakie na każdym kroku się napotykały. A największą tamą 



LITERATURA ROSSYJSKA. 91 

byli już wtedy Niemcy, którzy zasiadali i w Akademii sło- 
weńskiej i w ważniejszych zakładach naukowych. W końcu 
Piotr był największym pozytywistą swojego czasu. On szano- 
wał naukę,' ale nie jako naukę, nie przez miłość dla wiedzy 
i umiejętności ; lecz jako środek państwowy ; nauka i oświata 
podług jego zapatrywania się musiały mu dopomagać w jego 
zamiarach, przynosić korzyść materyalną. Piotr wiedział, że 
Niemcy są zakałą rozwoju narodowego i zaszczepiania prawdzi- 
wej oświaty zastosowanej do potrzeb narodowych, a jednak 
potrzebował ich i protegował, bo swoich uczonych niebyło 
zgoła. Nie sami Niemcy tylko , ale Holendrzy i Anglicy przy- 
jeżdżali do Petersburga, jako specyaliści, dla utworzenia pod- 
ręczników i projektów, o zastosowaniu mechaniki, fizyki, archi- 
tektury, marynarki i t. d. do potrzeb miejscowych. Młodzi 
uczeni Rosyanie wracający z zagranicy, czuli niedokładność tych 
podręczników, ale w pokorze musieli to wszystko tłómaczyć 
na język rossyjski. Cudzoziemcy pracowali w Akademii, bo 
Piotrowi chodziło o to ażeby jego Akademija znaną była i za- 
granicą, ażeby uczeni zostawali w ciągłych stosunkach z za- 
granicznymi uczonymi, ażeby i sami uczestniczyli w pracach 
ogólnych europejskich. Nic więc dziwnego że Akademija , cho^ 
daż się nazywała ^owiańską, nic żywotn^o nie wnosiła do 
elementu słowiańskiego, a raczej pracowała dla dobra ogólnej 
europejskiej nauki. Akademicy obowiązani byli wykładać pre- 
lekcye publiczne; nadto przy akademii utworzono gimnazyum, 
w którem młodzi ludzie sposobić się mogli na nauczycieli. Ale 
jak prelekcye, tak i wykłady w gimnazyum odbywały się w ję- 
zyku niemieckim , szkoły zaś dla rozwoju i wykształcenia wła- 
snego języka niebyło wcale. 

Sądzimy, że ten krótki ustęp o czasach Piotra W. da 
pojęcie, z jakiemi trudnościami walczyć musiano chcąc stworzyć 
natychmiastową oświatę, stworzyć literaturę, nad którą ciężyła 
żelazna ręka samego cara. Na każdy utwór naukowy czy też 
literacki patrzał on ze swojego wyłącznego stanowiska , widząc 
w nim coś w rodzaju sprawy senackiej, a więc wymagając, 
ażeby każ.dy utwór zawierał tylko rzeczy konieczne, skreślone 
tak , jak tego żądał car. O estetyce , o poezyi , o wzniosłych 



92 LITERATURA ROSSYJSKA. 

uczuciach nie mogło być ani mowy, ani pojęcia, bo Piotr był 
w najwyższym stopniu realistą. 

Wspomnieliśmy już o znakomitszych pracownikach owej 
epoki', gdyż wyliczenie wszystkich byłoby zbytecznem; był to 
zawiązek tylko; wiele szlachetnych usiłowań, może i prawdzi- 
^ch zdolności , lecz te zmarnieć musiały, zostając w karbach 
woli carskiej. 

Tym większa zasługa tych, którzy potrafili przedzierz- 
gnąć się przez te pęta krępujące umysł i wolę. 

Takim był Teofan Prokopowicz arcybiskup nowogrodzki, 
nasz Rusin, uczeń akademii w Kijowie, a później w Rzymie, 
następnie rektor akademii kijowskiej, człowiek niepospolitych 
jKdolności, wielkiej nauki, i znakomity mówca. Był on bisku- 
pem w Pskowie, tu go poznał Piotr i powołał do Petersburga. 
Prokopowicz potrafił przejąć się ideami cara, a zaparłszy się 
własnej godności , poświęcił się na usługi, jakich od niego wy- 
ffl?,gano, zgoła niezważając, czy te zgadzały się lub nie z jego 
własnem przekonaniem. Prokopowicz po łacinie pisał w kwe- 
styach dogmatycznych i to mu zjednało sławę uczonego. Po 
rossyjsku' zaś wydał kilka dzieł, w których dowodził wyższości 
Wschodniego kościoła, powstawał na starowierców, robił też 
narzuty protestantom i nawet katolikom. Nadto wydał Regla- 
ment duchownyj ^ to jest rodzaj statutu dla duchowieństwa 
prawosławnego. Najważniejszą zaś jego pracą były kazania 
mowy, ogłoszone drukiem w 4 tomach. W mowach Proko- 
powicz staje jako pośrednik między carem a ludem, tłumaczy 
zamiary i działania cara , porównywa dawne państwo moskiew- 
skie i bezprawia jakie się w nim działy, z błogiem jak nazy- 
wa panowaniem Piotra. Dowodzi korzyści jakie na przykład 
spłynąć powinny z posyłania młodych ludzi na naukę za gra- 
nicę, lub jak jest niezbędnem urządzenie floty i tak daląj. 
Mowy te robiły wielkie wrażenie, bo też napisane z dziwną 
loiką, odznaczają się prostotą i nawet pięknym na ów czas 
stylem. Ale treścią nietylko mów, lecz i kazań był zawsze 
Piotr i jego reformatorska działalność. 

Baron Szafirów W7stępuje jako dyplomata. Wiadomo 
że Piotr W. prowadził wojnę z Karolem XII. Wojna ta wy- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 93 

woływała oburzenie i gawędy ludzi niechętnych Piotrowi. Sza- 
firów przeto stara się uniewinnić Piotra, i wykazać korzyści 
jakie spłynąć muszą na Rossyę z tej wojny. Wiele ustępów 
dzieła Szafirowa pisał sam Piotr. 

Do prac głębszych , należy dzieło Pososzkowa „onę- 
dzy i bogactwie." Autor malige ówczesny stan duchowień- 
stwa, bojarów, kupców, wreszcie rolnictwa, sądownictwa, woj- 
skowej i cywilnej służby, handlu i przemysłu. On też napisał: 
„Zwierciadło, czyli naoczny wykaz działalności 
rozkolników" i kilka innych. Pososzkow był włościaninem, 
fabrykantem wódek, był to więc pierwszy człowiek z ludu, 
który się odważył mówić o ówczesnym stanie i istniejących 
zwyczajach, a mówił nieraz sumiennie i uczciwie, nie schlebiał 
Piotrowi, chociaż oddawał mu sprawiedliwość, kiedy na to za- 
sługiwał. Smutny był koniec tego pierwszego pisarza z ludu: 
osadzono go w nowo założonej fortecy Piotra i Pawła, gdzie 
i życia dokonał w r. 1726. Pogodin wydał prace Pososzkowa 
w 2 tomach. 

Za czasów Piotra W. zjawił się i pierwszy satyryk w Pe- 
tersburgu. Był nim Antyjoch książę Kant emir (ur. 1708 
t 1744: r.) syn sławnego uczonego hospodara mołdawskiego, 
Dymitra. Urodzony w Konstantynopolu , ale od młodości za- 
mieszkały w Rossyi, we 20 roku życia napisał już pierwszą 
satyrę pod tytułem Dom oj ego umysłu. Dalsze prace Kan- 
temira nie należą już do epoki Piotra , może dla tego właśnie 
uniknął: on losu Pososzkowa. Kantemir był później cUugi czas 
posłem w Londynie i w Paryżu, gdzie i umarł w roku 1744 
mając lat 36. Przed śmiercią mianowany był prezesem aka- 
demii nauk, ale już nie zajął: tego stanowiska. Ułożył symfonię 
na psałterz, przełożył dziesięć listów Horacyusza i ro- 
zmowy Fontenella o wielkości światów, napisał 11 listów 
filozoficznych do pewnej pani francuskiej; najgłówniejszą zaś 
jego pracą, było 8 satyr, w których chociaż oględnie, umiał 
jednak dotknąć słabe strony społeczności. Satyry te są naśla- 
dowaniem łacińskich i francuskich, twórczości w nich niema; 
wszakże zważając na epokę, Kantemir zasługuje na uwagę. 
Zupełny zbiór dzieł jego drukiem ogłoszony w r. 1847. 



94 LITERATURA ROSSYJSEA. 

Do epoki Piotra W. zaliczyć jeszcze wypada Leontego 
Magnickiego, pierwszego w Bossyi matematyka, autora 
pierwszego dzieła arytmetycznego, z użyciem też poraź pierw- 
szy liczb arabskich, gdyż do tego czasu używane były w Ros- 
syi liczby abecadłowe. Arytmetyka Magnickiego wydaną zo- 
stała w roku 1703. 

Widzimy przeto że Piotr nic wielkiego nie zrobił pod 
względem oświaty, a wątpić nawet można czy chciał rzeczy- 
wiście jej rozszerzenia w massach. Jeżeli były wypadki, że ka- 
rał popów publicznie za fałszowanie cudów, dla tego, ażeby 
przekonać lud o fałszerstwie i ażeby gruntownie pojmował istotę 
rzeczy ; były też i takie wypadki , które najoczy wiściej dowo- 
dzą, że sam zaszczepiał ciemnotę i wiarę w nadzwyczajność. 
Dość jest tu wspomnieć, jak własnoręcznie ukarał jezioro 
Onegę, ćwicząc je rózgami, za to, że się wzburzyło i tylko 
co niepochłonęło cara. Po cóż to robił ? Widocznie chciał prze- 
konać lud o swojej wielkości i mocy nawet nad siłami nad- 
przyrodzonemi. Wprawdzie zakładał szkoły i szkółki, troszczył 
się o nauczycieli, ale za mało tego wszystkiego. Literatury 
też nie stworzył , a i stworzyć jej nie mógł , gdyż widzieliśmy 
już jego pogląd na piśmiennictwo i jak despotycznie rozrządzał 
wolą i zdolnościami autorów. 

W tćj właśnie epoce urodził się człowiek , z najniższej 
i najuboższej warstwy społecznej, którego przeznaczeniem było 
stać się ojcem piśmiennictwa rossyjskiego, otworzyć 
dlań szeroką drogę przyszłej działalności, przekonać świat, że 
dziki syn dalekiej śnieżnej północy może być najszczytniejszym 
wzniosłym poetą , głębokim uczonym , najszlachetniejszym oby- 
watelem kraju i najzacniejszym człowiekiem. Mówimy tu o 
Michale Łomonosowie, którego imię właściwie rozpoczyna 
szereg rzeczywistych pisarzy rossyjskich. 

Jeniusz prawdziwy należy do wszystkich wieków i do całej 
ludzkości. Takim jeniuszem był właśnie Łomonosow. Pierwszy 
to prawdziwie wielki człowiek w państwie moskiewskiem , wiel- 
kość swoją sam dla siebie utworzył, swoim jeniuszem, pracą, 
cierpieniem, boleścią, walką bezustanną, poświęceniem bez 



LITERATURA ROSSYJSKA. 95 

granic , szlachetnością zasad i uczuć , miłością kraju , wreszcie 
owocami pracy zawcześnie przerwanego wątku żywota. 

Ten żywot, obfity w wypadki , czysty jak łza do dziś dnia 
w pamięci u wszystkich w Rossyi. Żywot tcn zrodził nietylko 
opisy i studya wielostronne, ale powieści dwutomowe, oparte 
na faktach rzeczywistych, dramata i anegdoty. Literatura 
rossyjska obecnie posiada już kilkanaście prac znaczniejszych 
pisarzy pierwszorzędnych : Polewoja, Pbgodina , Aksakowa , No- 
wakowskiego, Sękowskiego, Sztelika, Tichonrawowa , Sucho- 
mlinowa, Maksymowicza, Nadeżdina i innych, zaczerpniętych 
z życia Łomonosowa. 

Ale przystąpmy i my do skreślenia chociażby najkrótszej 
biografii tego ojca literatury rossyjskiej. 

Michał Wasiljewicz Łomonosow urodził się za panowania 
Piotra W. w r. 1711 we wsi Denisówce, niedaleko miasta Chołmo- 
gór w gubernii Archangielskiej. Ojciec jego włościanin miejscowy 
był jak niemal wszyscy w owych stronach , rybakiem. A ry- 
bacy tameczni dla połowu robią dalekie wycieczki na morze 
Białe i Ocean Północny. Dzieckiem był jeszcze Michał, kiedy go 
ojciec brał z sobą na te wyprawy. Nieraz bywali w niebezpiecze- 
stwie utraty życia, płynąc na wątłej łodzi śród rozhukanych 
bałwanów, lub też kiedy dla wypoczynku sadowili się na jakiej 
wysepce. i byli napadnięci przez białych niedźwiedzi, prawdzi- 
wych i wszechwładnych królów tych stron dzikich. Uszli jednak 
szczęśliwie grożących niebezpieczeństw. Do lat 18 wieku Michał 
uczestniczył we wszystkich tego rodzaju wyprawach, stając się 
podporąlrodziny. Mi^J: czas jednak jeszcze w 10 roku życia nau- 
czyć się czytać i pisać. Mówiliśmy już, że od najdawniejszych cza- 
sów, wielu z mieszkańców środkowych gubernij rossyjskich uni- 
kając rozmaitych prześladowań rządowych, a szczególnie za pa- 
nowania Alexego, niechcąc uledz reformom jakie wprowadzał 
patryarcha Nikon, a jeszcze więcej za czasów reform Piotro- 
wych, kiedy i brody golono i stare zwyczaje wyśmiewano, 
uciekało w dalekie odludne strony, i tu gdzieś nad morzem 
lub jeziorem, jak morze wielkiem, śród lasów i puszcz nie- 
przebytych tworzyły się najrozmaitsze sekty. Każdy z sekcia- 
rzy, rozkolnikami lub starowiercami zwanych, umiał czytać i 



96 LITERATUKA ROSSYJSKA. 

pisać, a niektórzy byli nawet teologami; wielu było takich 
rozkolników w samej Denisówce, w Chołmogórach i w okoli- 
cach. Oni byli pierwszemi nauczycielami Łomonosowa. Zdolny 
nad wyraz, chciwy nauki i wiedzy, prędko prześcignął swoich 
nauczycieli i stał się nietylko sam gorliwym sekciarzem, ale 
nawet krzewicielem i podporą spółwyznawców. 

Miał już lat 18, a taki zręczny do roboty, taki pracowity, 
śmiały śród wędrówek na morzu i oceanie, a taki już rozu- 
mny śród najrozumniejszych w okolicy, nic dziwnego, że się 
podobał najpiękniejszym z dziewcząt miejscowych. Troskliwy 
ojciec wyszukał już dla niego narzeczoną, młodą, przystojną, 
z zamożnej rybackiej chaty. Dopiero zaczęła się walka we- 
wnętrzna: niewolno było nieusłuchać ojca; narzeczona mu się 
podobała, kochał rodzinę, starego ojca i starą matkę; a tak 
kochał to morze, te lasy, tę naturę dziko wspaniałą , lubił się 
odznaczać śród najrozumniejszych ze starowierców, swoją wie- 
dzą i oczytaniem, zadziwiał ich pamięcią olbrzymią, umiejąc 
całe ustępy z pisma św. , psałterzów, kanonów i t. d. Uśmie- 
chała się mu przyszłość. Mógł żyć tu spokojnie i nawet w do- 
statku , a w poszanowaniu u wszystkich. 

Nie, — ^^chęć nauki, Wiedzy, bo s&m czuł, że nic jeszcze 
nieumie, przemogła wszelkie inne uczucia. 

Uciekł z domu rodzicielskiego w nocy, prawie bez grosza. 

Po wielu przygodach dostał się do Moskwy, Tu żył czas 
jakiś o żebranym chlebie i niewiedział co począć, jak się do 
szkoły dostać. Spotkał się przypadkowo z jednym z ziomków 
chołmogórskich , już od niejakiego czasu w Moskwie zamiesz- 
kałym. Ten mu drogę utorował, dopomógł i oto Łomonosow 
już w szkole spasskiej. Cierpliwie znosił upokorzenie, nędzę, nai- 
grawania się młodszych od siebie kolegów i uczył się lat pięć. 
Przekonał się jednak, że scholastyka i dogmatyka zadowolić 
go niemogą , nauczył się dobrze po łacinie i po grecku, trochę 
po niemiecku, ale nie było środka kształcenia się w naukach 
przyrodzonych , które go najmocniej interesowały i tylu innych 
przedmiotach. Odznaczył się bardzo w szkole , łatwo mu więc 
było przenieść się do akademii w Kijowie , uważanej za wyż- 
szą i lepszą. Tu rok cały słuchał W7kładów matematyki fi- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 97 

zyki, filozofii. Następnie wrócił do Moskwy, zkąd go zaraz ko- 
sztem rządu wysłano do akademii w Petersburgu, a w r. 1736 
po 7 letniej pracy od czasu ucieczki z domu rodzicielskiego, 
uznany za najgodniejszego, wraz z dwoma innymi alumnami, 
25-letni już Łomonosow wysłany został do Marburga dla 
dalszego kształcenia się pod przewodnictwem znakomitego pro- 
fesora Wolfa. Łomonosow najgorliwiej się poświęcił naukom 
matematycznym i przyrodzonym. Robił wycieczki naukowe, 
do Freyberga w Saksonii, gdzie poznał praktyczną część 
metalurgii, zwiedził i zbadał zakłady górnicze wHartz, ko- 
palnie wHessenit. d. Nie porzucił jednak uczenia sią hi- 
storyi, nadto pracując dużo nad literaturą, czuł to, że język ów- 
czesny rossyjski potrzebuje wykształcenia, że poezya nie istnieje, 
że wiersze pisane były tylko sposobem syllabicznym czyli zgło- 
skowym. A więc z zapałem oddał się pracy przekształcenia 
języka, nadania mu form i zwrotów łatwiejszych; pierwszy od- 
ważył się wprowadzić prawidła miarowania wierszy na wzór 
niemieckich i sam zaczął pisać podług tych prawideł, przez 
siebie ułożonych. 

Wiadomo, że w owej epoce klasycyzm grał główną rolę, 
że najznakomitsi ówcześni pisarze w klasycznych utworach 
Greków i Rzymian szukali dla siebie natchienia. Uart poe- 
tique Boileau była księgą prawa dla poetów. Kornelia Easin, 
Krebiljon naśladowali starożytnych pisarzy. 

Nic więc dziwnego, że i Łomonosow nie rozumiał innej 
formy w poezyi, jak tylko klasyczną. A więc i on rozpoczął 
od ody. Pierwszą odą, którą napisał i nadesłał z zagranicy 
w r. 1739, była oda z okoliczności zdobycia fortecy tureckiej 
Ghocima. Niemcy akademicy zdumieni taką zuchwałością, 
ażeby Rossyanin śmiał napisać odę, po rossyjsku i , rzecz niesły- 
chana ! wierszem miarowym , już wtedy postanowili zgubić zu- 
chwałego młodzieńca, który nie dość że był już uczony, jak to 
świadczyli Wolf i inni profesorowie w Marburgu , ale jeszcze 
śmiał być poetą. Tymczasem odę jego i inne utwory poetyczne, 
które coraz częściej nadsyłał, z zapałem cała Rossya czytała. 

Łomonosow nie wiedział o tern co się działo. Pracował 
jak dawniej, marzył, śpiewał i kochał się, jak tylko może ko- 

7 



98 LITERATURA ROSSYJSKA. 

chać się poeta. W roku 1740 już był szczęśliwy, ożenił 
się. Przysyłano mu stale fundusz na utrzymanie z akademi 
petersburskiej. Poeta, uczony a nawet głęboki matematyk — 
nie umiał i nie mógł jednak liczyć i oszczędzać własnego grosza. 
A grosza tego zabrakło wkrótce zupełnie, gdyż IJłemcy — 
akademicy przysyłać zaprzestali. Trwało to rok cały — wy^ 
żuty ze środków nie wiedział co począć. W końcu zagrożony 
przez wierzycieli, w rozpaczy musiał opuścić żonę i dziecko 
i uciekł do Holandyi, ażeby ztamtąd morzem dostać się do 
Petersburga. 

Dobrze mówią, że przygody i wypadki niespodziane, a 
najczęściej smutne, same się nasuwają — ażeby zakłócić ży- 
cie poety. Tak i teraz. Zaledwie dostał się do Dusseldorfu, 
wpadł w ręce pruskich werbowników i do fortecy Wesel za- 
prowadzony został. A więc został żołnierzem pruskim; czas 
jakiś był nawet gorliwym, tak że uśpił czujność swoich opra- 
wców i wtedy umknął, tym razem szczęśliwie. W Hadze, hr. 
Gołowkin poseł rossyjski przyjął go łaskawie i ułatwił mu 
powrót do kraju. 

Wrócił tedy po 5 leciech, w r. 1741 do Petersburga i 
najniespodzianiej stanął przed gronem Niemców -akademików. 
Łatwo sobie wyobrazić jakie to było powitanie! 

Wszakże nie pomogła intryga i złość niemiecka. Nauka 
i sława Łomonosowa zbyt już były głośne, ażeby nim można 
było pomiatać. Przyjęto go jako adjunkta akademii, a w r. 
1746 mianowano profesorem i akademikiem. — Zaraz po po- 
wrocie sprowadził żonę i córeczkę. — Miał już stanowisko. 
Mógł pracować. Wtedy wytężył wzrok naprzód i zadrżał : tak 
wiele było do pokonania, a pokonywać to wszystko musiał 
sam jeden śród tylu Niemców. 

24 lata pracował Łomonosow jako akademik, profesor, 
literat, poeta, mechanik, technik, przyrodnik, instruktor szkół; 
w końcu jako pierwszy rossyjski uczony, jako ojciec literatury, 
którą rozkrzewił, język wykształcał, zdrowe pojęcia moralności, 
zacności, szlachetności, a gdzie mógł i o ile mógł godności 
osobistej człowieka zaszczepiał. 



LITER ATUKA ROSSYJSKA. 99 

A jakże pracował bezustannie i niezmordowanie, aż do 
śmierci przez cały ciąg tych 24 lat! Jak pracował, najlepiej 
tego dowodzą protokóły akademickie, w których oznaczano 
codzienną czynnośść akademików. Widzimy z tych protokó- 
łów, że Łomonosow jednocześnie miewał wykłady o miarowem 
wierszowaniu i uczył sposobu robienia szkieł kolorowych ; urzą- 
dzał ognie sztuczne dla dworu i pisał wiersze! tworzył pierw- 
szą gramatykę języka rossyjskiego i robił chemiczne i fizyczne 
doświadczenia; pisał historyą Rossy i i układał obraz mozaiko- 
wy; pisał odę i miewał wykłady o botanice lub elektryczno- 
ści, troszczył się o założenie uniwersytetu w Moskwie, ukła- 
dał instrukcye dla profesorów i programata wykładów, a je- 
dnocześnie robił doś\siadczenia astronomiczne w obserwatoryum. 
. Były to prace codzienne, bo już los tak zrządził, że jeden i 
jedyny ten człowiek musiał myśleć o wszystkiem i za wszyst- 
kich. Nie mógł być doskonałym pracując tak różnostronnie, 
ale był doskonałym w zaszczepianiu nowych idei, nowej wie- 
dzy, nowych kierunków i dążności. A czuł zawsze, że za 
mało jeszczo zrobił, że nie mógł zwalczyć tysiącznych prze- 
szkód i przeciwności. Prawdziwy patryota — pojmował, że 
niezmierne obszary Rossyi zawierają tyle bogactwa we wnę- 
trzach ziemi, a nie było ludzi, którzyby potrafili wydobyć je 
na powierzchnię; widział ciemnotę do koła — czuł potrzebę 
zaprowadzenia szkół i szkółek — ale go nie słuchane. Nic 
więc dziwnego, że jednocześnie musiał być mówcą, uczonym, 
literatem, poetą, nauczycielem, nawet fabrykantem. 

Jeszcze za życia jednak widział już owoce swej pracy : 
stworzył już kilkunastu uczonych; liczba literatów i liczba 
dzieł przez nich ogłaszanych, a zawsze za jego wpływem i po- 
radą — wzrastała; niejedną szkołę za jego staraniem założo- 
no; otwarcie uniwersytetu w Moskwie w r. 1755 mógł sobie 
wyłącznie przypisać, gdyż on pierwszy i myśl podał i wszyst- 
kie przygotowawcze kroki porobił, założyciel bowiem tej wyż- 
szej instytucyi naukowej, Szuwałow, wielce poważał Łomonosowa 
i szedł wyłącznie za jego radą. 

Przypominijmy, że wszystko to zdziałał Łomonosow śród 
Y^alki najzaciętszej z kolegami Niemcami. Dwaj z nich naj- 

7* 



100 LITERATURA ROSSYJi^KA. 

słynniejsi, ludzie głębokiej nauki, Muller i Szlecer, byli naj- 
zawziętszemi jego wrogami. Pracowali oni dla nauki, ale nie 
dla rossyjskiej — bo i cóż ich obchodziła Rossya ? Pracowali 
nad własnem wyniesieniem się, nad zdobyciem grosza, rang, 
krzyżów — a tu chołmogorski rybak, ten gwałtoNMiy wichrzy- 
ciel spokoju akademickiego — gdzie myśląc potrosze nad ogól- 
nem dobrem nauki, a o nic więcej się nie troszcząc można 
było żyć tak wygodnie i spokojnie, — stawał im ciągle na 
drodze, budził z letargu, przeszkadzał osobistym zamiarom, 
zmuszał do współudziału w pracy dla dobra Rossyi, która ich 
najmniej interesowała; w końcu samo wyniesienie się Łomo- 
nosowa, gdyż był już radzcą stanu, miał i ordery, chociaż się 
o nie nigdy nie ubiegał — już zawadzało Niemcom, bo sami 
tylko wszystkiem kierować i jedni nagrody i zaszczyty posia- 
dać chcieli. 

Śród ciągłych sprzeczek i zatargów na posiedzeniach 
akademii, zimni, wyrachowani i flegmatyczni Niemcy umieli 
zawsze wyprowadzić w pole gorączkowego, namiętnego, a mo- 
że nawet zanadto gwałtownego kolegę, tak że najczęściej albo 
im ubliżył w wyrazach, albo co gorsza powiedział i coś takie- 
go, co wyższym władzom podobać się nie mogło. Ztąd insy- 
nuacye, skargi, a nieraz nawet i sprawy sądowe. 

Łomonosow żył i działai za 8 panujących. Urodził się 
za panowania Piotra W. wr. 1711, po którym wstąpiła na tron 
Katarzyna Skowrońska i panowała od r. 1725 — 1727. Jej na- 
stępcą był Piotr II od r. 1827 — 1730 *). Dalej Anna Iwano- 
wna do r. 1740 2); później Jan III 1741 ^); Elżbieta, córka 



^) Piotr II był synem Aleksego carewicza, syna Piotra W. 
którego ten zgładził z tego świata w r. 1718. Piotr II żył 
lat 14. 

^) Anna Iwanowna była córka Iwana Aleksiejewicza, star- 
szego brata Piotra W. Była wydaną za księcia Kurlandskiego 
Fryderyka Wilhelma, a po jego śmierci narzeczoną Moryca, syna 
Augusta II króla polkiego, na co Piotr nie zezwolił. 

^) Jan in był synem Antoniego Ulrycha księcia Bruszwi- 
ckiego i Anny córki Leopolda, księcia Meklemburskiego. Ten zaś 



LITERATURA ROSSYJSKA. 



101 



Piotra W. — 1761 ; Piotr III — 1762 *); w końcu Katarzy- 
na II od r. 1762 — 1796. Łomonosow za panowania Anny wy- 
jechał za granicę wr. 1736, a powrócił za panowania Elżbie- 
ty — umarł zaś za Katarzyny II. 



książę Leopold ł)ył ożeniony z Katarzyną córką .Iwana Aleksie- 
jewicza starszego brata Piotra W. 

*) Piotr III był synem Karola Fryderyka księcia Holsztyń- 
skiego i Anny, córki Piotta W. — Dla lepszego zrozumienia za- 
wiłej tej epoki podajemy tu tu genealogię panujących w Rossyi 
domu Romanowycli, i później dzisiejszego panującego domu 
Romano w ych -Holsztyńskich. 



Dom Romanowych: 

1. Car Michał Fiodorowicz ROMANOW 1596 — 1645. 



2. Car Aleksy Michąjlowicz f 1676. 



3. Zofija t 1704. 4. Car Iwan Aleksiejewicz f 1696. 5 ca, piotr Wielki Aleksiejewicz, 

Katarzyna księ- 8. Cesarzowa Anna Iwanówna, _, ^ Imperator, f 1725. 

żniczka Meklem- przedtem księżniczka Kurlandz- -Pierwsza żona Eudoxya Łopuchi- 

burska, żona Ka- ka, wdowa po Prydryku Wil- _ . J^^IT'^^' ■«- 

rola Leopolda hełmie, księciu Kurlandzkim Druga żona 6. Cesarzowa Ka- 



t 1747. 



Anna Łeopoldowna 
księżniczka Brun- 

świcka t 1746 
żona ks. Ajatoniego 

Ulrycha f 1776. 

9. Cesarz Jan m. 
ur. 1740 t 1764. 



t 1740. 

Aleksy Piotrowicz 
zamordowany w r. 
1718. 



tarzyna I. (Skowrońska) t 1727. 



7. Cesarz Piotr II. 
t 1730. 



10. Elżbieta Anna Piotrowna 
Piotrowna Ce- żona 

sarzowa f 1761. Karola Frydryka 

księcia 
Holsztyńskiego. 

11. Cesarz Piotr ni. 
Pierwszy Z dOMU 

Romanowo- Holsztyńskiego, 

zamordowany w r. 1762. 
12. Jego żona Cesarzowa 
Katarzyna U Wielka, księ- 
żniczka Anhaltcerbtska f 1796. 



13. Cesarz Pawe2 I. 
zamordowany w r. 1801. 



14. Cesarz Aleksander I. Pawłowicz 
t 1826. 



15. Cesarz Mikołaj I. Pawło- 
wicz, t 1855. 



> s 

16. Cesarz Aleksander U. Mikoląjewicz, 
ur. w r. 1818. 



Następca tronu 
Aleksander Aleksandrowicz 
ur. w r. 1846. 



Następca następcy: 
Mikołaj Aleksandrowicz, 
ur. w r. 1868. 



102 LITERATURA ROSSYJSKA. 

Cała ta epoka rządów kobiecych a przeważnie od roku 
1725 — 1762, to jest po dzień wstąpienia na tron Katarzyny II, 
ma w sobie coś tak krwawego i wstrętnego, że bez oburzenia 
mówić nawet o niej niepodobna. Zadaniem każdej z tych pa- 
nujących było przieprowadzać dalej reformy Piotra W. Żadna 
jednak nie miała do tego ani siły woli, ani odpowiednich zdol- 
ności. Musiały więc posługiwać się doradzcami, z których 
było kilku ludzi wielkich zdolności i nawet zasług ; ale oprócz 
jednego może Szuwałowa, o którym już wspomnieliśmy, nie 
było ani jednego człowieka któryby prawdziwie kochał ojczy- 
znę i szczerze pracował dla jej dobra. Byli to najwięcej Niem- 
cy, którzy Rossyi zgoła za ojczyznę nieuwaźali ; albo Rossyanie 
z ogładą i formami cywilizacyjnemi — ale bez żadnej wyższćj 
moralnej podstawy i pojęcia o rzeczywistych obowiązkach oby- 
watela krffju. Wogóle zaś i Niemcy i Rossyanie dwór otacza- 
jący, byli to służalcy, powodowani wyłącznie samolubstwem, 
chęcią wyniesienia się i wzbogacenia się. Wznosili się też je- 
dni, upadali drudzy. Jeden drugiego deptał, intrygował, aże- 
by zgubić i samemu się wynieść. 

Żył jeszcze książę Menszykow, prawa ręka i ulubieniec 
Piotra W., zulicznika, wyniesiony do najwyższych zaszczytów. 
Posiadał niezmierne bogactwa, zdzierstwem i oszustwem nagro- 
madzone. Ten trząsł całem państwem za Katarzyny I, owła- 
dnął słabym dziecinnym umysłem 12 letniego Piotra II, chciał 
go z córką swoją Maryą ożenić i już zaręczyny się odbyły — 
ale padł ofiarą intryg Dołhorukich, stracił bogactwo i umarł 
wygnańcem w Berezowie, na Syberyi. 

Jedną z największych ról w owej epoce odgrywał także 
Osterman, biedny Niemiec z Westfalii, a w Rossyi hrabia i 
wicekanclerz. Dyplomata znakomity, przewrotny i obłudny, 
rad był służyć każdemu, od kogo większych korzyści mógł się 
spodziewać. Działał i intrygował z Dołhorukimi, ażeby obalić 
Menszykowa, a później, dla zjednania wszechwładnego Byrona, 
już był przeciwnikiem Dołhorukich i przyczynił się do ich 
zguby. Zginął i sam w końcu — bo gdy wstąpiła na tron 
Elżbieta Piotrowna przy staraniach i intrygach Woroncowa i 
doktora Lestoka, Osterman, oraz najpierwsi dygnitarze pań- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 103 

stwa Hołowkin, Minich, Lewenwald, Menhden — zesłani zo- 
stali na Sybir, gdzie i zostawali aż do śmierci. Byron, z bie- 
dnego szlachcica kurlandzkiego i służalca przy dworze Anny 
Iwanówny jako księżniczki kurladzkiej, za panowania tejże 
Anny jako cesarzowej, rządzca samowładny a okrutny całego 
państwa, który tysiące ludzi pogubił i tyle krwi przelał — był 
już sam ksigciem kurlandzkim. Nadto cesarzowa Anna pra- 
gnąc ustalić i po śmierci władzę Byrona, mianowała swoim następ- 
cą kilkomiesięczne niemowlę, Jana, syn Antoniego Ulrycha księ- 
cia Brunszwickiego i Anny, wnuczki cara Iwana, a córki Leo- 
polda księcia Meklembursldego ożenionego z Katarzyną Iwa- 
'nówną — Byron zaś mianowany był regentem. Tak się i stało. 
Po śmierci Anny, Byron objął regencyę, ale Minich feldmar- 
szałek rossyjski, zwycięzca pod Oczakowem i w tylu innych 
bitwach, chcąc sam rządzić krajem, porwał przemocą Byrona 
i zesłał na Sybir; a regentką ogłosił Annę Leopoldównę, matkę 
cesarza. W Pełymie zbudowano niewieli dworek dla Byrona podług 
planu narysowannego własnoręcznie przez Minicha. Lecz cóż, 
i Minicha rządy nie długo trwały. Wspomnieliśmy już, że Le- 
stok i Worońcow obalili tron Jana III i ogłosili cesarzową 
Elżbietę córkę Piotra, a wtedy i Minich, w liczbie innych wy- 
wieziony na Sybir, i, dziwną igraszką losu, idwadzieścia lat 
przemieszkał w tym samym domku w Pełymie, który kazał 
zbudować dla Byrona. W kika lat później, ten sam Lestok 
już hrabia, który najwięcej przyczynił się do wprowadzenia 
na tron Elżbiety, osypany bogactwem i honorami, który swo- 
im wpływem podniósł do godności wicekanclerza przyjaciela 
swego hr. Bestużewa - Rumina , przez intrygi i insynuacye te- 
goż samego Bestużewa, pozbawiony wszystkiego i zesłany do 
Ustiuga. 

Takie były losy sług carskich — ale nielepsze i panu- 
jącej rodziny. Ów cesarz Jan III wywieziony został wraz z ro- 
dzicami do gubernii Riazańskiej; lecz tu go rozłączono i za- 
wieziono do fortecy szlisselburgskiej, gdzie przez wiele lat był 
dręczony niewolą w największym sekrecie. Rodzice zaś jego, 
książę Antoni Ulrych i Anna Leopoldówna zesłani do Choł- 
mogor, gdzie i poumierali. A kiedy Katarzyna II wstąpiła 



104 LITERATURA ROSSYJSKA. 

• 

na tron, nie mogła znieść myśli samej, że żyje jeszcze poto- 
mek prawy domu Romanowych, to jest ów Jan III i kazała 
go sekretnie zamordowrć. 

Dla wielu jest rzeczą niejasną zkąd powstał w tej samej 
epoce, dziś panujący dom w Rossyi Holsztyńsko - Romanowski. 
Rzecz bardzo prosta: Piotr W. miał oprócz wspomnionej El- 
żbiety jeszcze kilka córek, a z tych jedna imieniem Anna wy- 
daną została za Karola Fryderyka księcia Holsztyńskiego. 
Mieli oni syna Karola Piotra Ulrycha, którego Elżbieta cesa- 
rzowa, jako swojego siostrzeńca mianow^ała następcą swoim. 
Książę ten wstąpił na tron 25 grudnia 1761 r. pod imieniem 
Piotra HI — ale panował zaledwo pół roku — gdyż naprzód 
zmuszony do zrzeczenia się tronu na swoją żonę, młodą i pię- 
kną wówczas Niemeczkę Szarlotę Zofię Augustę Anhalt-Cerbt- 
ską, a później za zgodą tej pięknej pani, dnia 6 lipca 1762 
zamordowanym został w Ropszy pod Petersburgiem. Opraw- 
cami byli Orłów, Boratyński, Tiepłow. Ta tedy Szarlotka, 
która tak niespodzianie została Katarzyną II, była matką 
Pawła I — od którego pochodzi dzisiejsza dynastya. W końcu 
nic łatwiejszego, jak wyprowadzać dynastye po kądzieli. Mo- 
żnaby np. przekonać, że ta sama dziś panująca rodzina po- 
chodzi od Jagiellonów. Trzeba tylko przeprowadzić genealo- 
giczną liniję od Zofii, córki Władysława Jagiellończyka, króla 
czeskiego, żony Fryderyka Duńskiego, a przebiegłszy 6 poko- 
leń — jak raz spotkamy się z tym samym Karolem Frydery- 
kiem Holsztyńskim, ojcem Piotra III, a dziadem Pawła. 

Do charakterystyki osób wspomnianych przez nas dodać 
należy, że Aleksy hr. Orłów, który w liczbie oprawców Pio- 
tra III w r. 1762 był takimże oprawcą i syna jego cesarza 
Pawła, zamordowanego w nocy 11 marca 1801 r. w pałacu 
Michajło wskim. A był to właśnie ów sławny bohater hr. C z e s- 
m e ń s k i , dowódzca floty na Czarnem morzu, groźny i znako- 
mity wódz i pogromca Turków w wielu bitwach, ten sam, 
który widząc, że dżuma szerzy się okropnie śród marynarzy, 
wydał rozkaz do całej floty : że kto tylko odważy się zachoro- 
wać na dżumę, we 24 godziny rozstrzelany będzie. I cóż? — 
Dżuma ustała. Tak dobrze znał on rossyjską naturę! 



LITERATURA ROSSYJSKA. 105 

Może nie w zupełnym związku z treścią naszego odczytu, 
uważaliśmy jednak prawie za konieczne podać powyższy kró- 
tki ustęp o ludziach i dziejach ówczesnych w Rossyi. Gdyż 
takie tylko szczegóły dają możność zrozumienia z jakiemi to 
trudnościami i śród jakiego ustroju społecznego żyć, działać 
i walczyć musiał taki człowiek, jak Łomonosow, człowiek je- 
dyny może wtedy, który szczerze kochał ojczyznę i chciał po- 
lepszenia jej bytu na gruntownych podstawach. 

Widzieliśmy, że śród walk z Niemcami — Łomonosow 
znajdował jednak poparcie u dworu Elżbiety, a szczególnie u 
Szuwałowa, który był wówczas potęgą. Elżbieta darowała na- 
wet Łomonosowi duże dwie włości niedaleko Peterhofu, Koro- 
wałdaj i Ustkudicy. Umarła Elżbieta i potęga Niemców 
wzrosła znacznie. Akademicy Miiller, Hirszew, Szlecer i inni, 
słynni nauką, a mający wpływ znaczny usiłowali podkopać 
stanowisko Łomonosowa i wysadzić go z akademii. Liczyli 
szczególnie na poparcie rodaczki.Szarlotty. Ale Szarlotta, sko- 
ro została Ekaterynoj 11^ od pierwszej chwili chciała grać rolę 
prawdziwej, czystej krwi Rossyanki. Otoczyła ona Łomono- 
sowa szczególną opieką. Sama nawet odwiedziała go, kiedy 
był chory. Zazdrość i niechęć przeto umilknąć musiały. 

Zapóźno już było to wszystko. Śród tylu klęsk i bo- 
leści, śród tylu zawodów, jakich doznawał człowiek- który 
tak kochał ojczyznę, a widział tak smutne jej losy, w końcu 
podupadł na duchu i dał się owładnąć nałogowi pijaństwa. 
Niejeden z najzdolniejszych i sławnych Rossyan kończył tak 
samo. Pił coraz więcej. Przyjechała Katarzyna II do chorego 
i wymogła na nim słowo honoru, że pić przestanie. Przestał 
rzeczywiście, a doktorzy zmuszali go nawet, ażeby odzwyczajał 
się powoli, stopniowo. Nic to nie gomogło. Chciał dotrzy- 
mać danego słowa — kropli do ust nie wziął. Sądzą, że to 
było powodem śmierci. Umarł dnia 4 kwietnia 1765 r. w 55 
roku życia. 

W ojczystej ziemi chołmogórskiej, w mieście gubernijal- 
nem Archangielsku , biednemu chłopkowi - rybakowi, na placu 
publicznym, wzniesiono wspaniały pomnik ze składek w całem 



106 LITERATURA ROSSYJSKA. 

cesarstwie uzbieranych, z napisem: od wdzięcznych ro- 
daków. 

Pozostaje nam wyliczyć ważniejsze prace naukowe i lite- 
rackie Łomonosowa. Jako poeta napisał on kilkanaście od, 
treści okolicznościowej, duchow^nej i innej; tragedye: Tomira i 
Selim^ Demofonty Polidor — idylla, wiele listów wierszem; 
przekłady Russa iw. i. — Jako historyk ułożył Latopisca 
rossyjskiego z genealogią panujących; napisał rozprawę o pa- 
nowaniu Piotra W. jak również Elżbiety; ostatnią tę pracę 
sam przełożył na język łaciński. Starożytną historyę Rossyi 
do śmierci Jarosława. — Jako filolog i lingwista: Gramatykę 
rossyjską; podręcznik krasomowstwa ; retorykę; o zasadach 
rossyjskiego wierszowania; o księgach cerkiewnych. — Jako 
naturalista: o korzyściach wynikających z chemii; o nadpo- 
wietrznych zjawiskach siłą elektryczności zrodzonych; o pocho- 
dzeniu światła i nową teoryę o kwiatach; o metalach rodzą- 
cych się wskutek trzęsienia ziemi; rozprawia o dokładności 
wymiarów w czasie morskiej żeglugi; zjawienie się Wenus na 
słońcu; kurs fizyki; kometa z r. 1744; zasady metalurgii i 
w. i. prac drobniejszych. 

Oceniać prace Łomonosowa ze stanowiska dzisiejszego 
niepodobna. Tylko przenosząc się w owe czasy zupełnej cie- 
mnoty, a zarazem pamiętając, że Łomonosow poraź pierwszy 
zaznajamiał kraj z przedmiotami, o których niesłyszano nawet; 
był pierwszym i jedynym, który jednocześnie pracować musiał 
w tylu gałęziach wiedzy ludzkiej, ażeby je zaszczepić w swo- 
jej ojczyźnie; był pierwszy, który stworzył gramatykę rossyj- 
ską, ułożył prawidła rymowania wierszy, pierwszy nakoniec, 
który język rossyjski znakomicie wykształcił i utorow^ał drogę 
następnym pracownikom, — ocenić zdołamy całą doniosłość za- 
sług jego. Zasady jego gramatyczne do dziś dnia pozostają 
prawie bez zmiany. Jako poeta liryczny, klassyk, ody jego, 
zawsze wzniosłym i pięknym napisane wierszem, chociaż 
dziś nie mają już dla nas uroku, ale na współczesnych wielki 
wpływ wywierały. Z prac naukowych szczególnie zasługują 
na uwagę jego dzieła przyrodnicze. Jako przyrodnik znany 
on był nawet w^ Europie. W owym czasie podług teoryi Wer- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 107 

nera woda miała służyć za główną dźwignię tworzenia się gór 
i lądu ; Łomonosow zaś przeciwnie utrzymywał, że siłę tę po- 
siada tylko podziemny ogień, co też późniejsze badania Eli — 
de Bomona i innych geologów najzupełniej udowodniły. Jego 
opinie o różnicach klimatycznych znalazły powszechne uznanie. 
Zdanie zaś jego o elektryczności zupełnie tak samo udowod- 
nionem zostało po upływie 50 lat od śmierci Łomonosowa 
przez Rimiforda, Tak samo zwróciły na siebie powszechną 
uwagę jego dociekania o zjawiskach zorzy północnej. Jednem 
słowem, jako przyrodnik, Łomonosow za życia już był poli- 
czony do pierwszorzędnych uczonych w Europie. Historycz- 
ne prace Łomonosowa mniej mają doniosłości. Biegły był też 
niezmiernie jako znawca sztuk pięknych. Z wielkim talentem 
sam naśladował mozajkę włoską. A ileż to pozostało proje- 
któw jego i idei, nie wykonanych przez niezrozumienie, lub 
intrygę zazdrosnych Niemców. Dość jest powiedziedzieć, że 
Łomonosow będąc czas jakiś naczelnikiem geograficznego de- 
partamentu, już wtedy usiłował zaprowadzić w całem państwie 
meteorologiczne paralelne badania, jak również dokładny po- 
miar i sporządzenie atlasu geograficznego. Plany te nie przy- 
szły do skutku głównie z powodu intryg Mullera i Girszewa 
i tylko dowody jego przenikliwości i dobrych chęci pozostały 
w notach i brulonach rozmaitych projektów podawanych do 
rządu. Same te noty i projekta ogłoszone później drukiem 
sformowały kilka tomów. Wszystkie prace Łomonosowa zo- 
stały wydane przez akademiję nauk w r. 1803 w 6 in 4to du- 
żych tomach. Później było kilka jeszcze wydań jak przez 
akademiję, tak i przez prywatnych przedsiębiorców; z tych 
ostatnich najlepsze wydanie Smirdina z r. 1847. 



ODCZYT SIÓDMY. 



Ze współczesnych Łomonosowowi wspomnieć musimy o 
Bazy lim Tredj akowskim. Uczeń uniwersytetu paryskie- 
go, zwiedził całą, prawie Europę w celach naukowych, bjł 
akademikiem i nosił szumny tytuł dworskiego poety na 
dworze Elżbiety Piotrówny. Jako taki musiał z urzędu pisać 
wiersze, ma się rozumieć panegiryczne, na każdą dworską uro- 
czystość, nadto układać programy sztucznych ogni, oświetlania 
i innych zabaw, a jeżeli się co nieudawało, lub źle było wy- 
konane, nadworny poeta ulegał karom, nawet cielesnym. 
Takie były losy Tredjakowskiego. Była to nędzna parodja 
poety, nędzny wierszokleta, którego utwory pseudo - poetyczne, 
ciężkie, niezgrabne wzbudzały śmiech nawet u współczesnych, 
a i dziś są przytaczane jako przykłady dysharmonii i bezsen- 
sow^ności. 

A jednak Tredjakowski miał swoje zasługi jako tłumacz, 
wprawdzie okropnym językiem, 26 tomów historyi starożytnej 
i Rzymskiej RoUina ; pisał też rozprawy o starożytnościach ros- 
syjskich i kilka innych rozpraw; przełożył psałterz Dawida, 
Telemaka itd. A tak był pracowity, że kiedy rękopis 26 tomów 
przekładu historyi RoUina spalił się w pożarze, całe dzieło 
przełożył po raz drugi. Po francuzku pisał lepiej, nawet wier- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 109 

szem, niż po rossyjsku. Umarł w r. 1769, wieku lat 66. 
Prace jego wydane zostały w r. 1752, a później w 1849. 

Był jeszcze poeta Kostrow^ tłumacz Illiady, było i kilku 
innych. Każdy z nicB cisnął się do dworu, schlebiał, płaszczył się 
przed faworytami, pisał ody i hymny napuszone, wielce przy- 
pominające naszą literaturę jezuicką panegiryczną. 

Wznioślejszą postacią pod względem zasad i talentu był 
Aleksander Sumarokow^ (urodził się w r. 1718) założyciel 
sceny narodowej rossyjskiej. Kzeczywiście zasługa to wielka. 
Wiadomo, że w dawnych czasach w Rossyi grywano dramata 
duchowne, przerabiane z naszych jezuickich polskich i łacińskich 
dyalogów. Piotr w. wprow^adził niemiecką komedyę. Za Anny 
Iwanówny były już sceny niemiecka i włoska, a nawet i ba- 
let. Za Elżbiety widzimy już wyższą szkołę francuską: gry- 
wano komedye Moliera, tragedye Kornela, Kasina, Woltera 
i t d. Nie żałowano pieniędzy na bogatą wystawę i dekora- 
cye. Rossyjskiego zaś teatru nie było zgoła. Rzecz godna uwa- 
gi, że pierwszym założycielem sceny rossyjskiej był niejaki ku- 
piec Wołków w Jarosławiu. On pierwszy zebrał grono akto* 
rów rossyjskich a w liczbie ich był niejaki Dmitrewski, który 
później stał się znakomitością prawdziwą. Tymczasem jeden 
Sumarokow czuł niestosowność, że jprzy dworze nie było sceny 
narodowej, kiedy już były zagraniczne. Zaczął tedy w r. 1747 
pisać tragedye po rossyjsku: Chorew, Syneus i Truwor, Ar- 
tistana i Semira, Jaropełk i Dimiza, Wyszesław, Dymiłry 
Samozwaniec, Mścisław, nadto przełożył Hamleta. Jego też 
staraniem owego Wołkowa sprowadzono z całą trupą z Jarosła- 
wia i przy dworze urządzono scenę rossyjską, na której da- 
wano z początku same tylko sztuki Sumarokowa, bo innych 
nie było. Nareszcie w r. 1756 cesarzowa Elżbieta wydała 
ukaz nakazujący zaprowadzenie stałego teatru rossyjskiego 
w Petersburgu, którego dyrektorem zamianowała Sumarokowa, 
pierwszymi zaś aktorami byli ciż sami Wołków, Dmitrewski i 
inni. Wielkie są zasługi Sumarokowa dla sceny rossyjskiej. 
On był dość długo i dyrektorem i jedynym prawie autorem 
sztuk dramatycznych. Oprócz tragedyj przerabiał komedye Mo- 
liera i innych znakomitych współczesnych autorów, nadając 



110 LITERATURA ROSSYJKA. 

przerabianym sztukom barwę rossyjską i przenosząc działanie 
do Rossyi. A nawet w tragedyach jego tylko same nazwania 
były rossyjskie, treść zaś, myśl, forma dramatyczna zawsze 
prawie zagraniczne. * 

Ten sam Sumarokow znakomitym był satyrykiem. Pe- 
wniejszy siebie, zajmując wysokie stanowisko, nie lękał się i 
pisał satyry zjadliwe na współczesne towarzystwo. A właśnie 
to towarzystwo dostarczało nader bogatych materyałów dla 
satyry. Korzystał z tego Sumarokow, a jako człowiek wysoce 
wykształcony i zdolny niezmiernie do satyry, z niesłychaną 
ironiją, często nawet jadowicie wyśmiewał współczesne zwyczaje, 
upędzania się za rangami i orderami, poniewieranie godności 
człowieka, nadużycia władzy zwierzchniczej i t. d. Pisał on nie same 
tylko satyry, ale obok satyry ostra nie ubłagana krytyka, zło- 
śliwa ironia górują we wszystkich jego utworach, szczególnie 
w komedyach, jak n. p. Opiekunie, Lichwiarzu. Pisał 
też satyryczne bajki, opowiadania, przypowieści i t. d. 

Sumarokow nakoniec ma wielką zasługę jako publicysta. 
On zaczął wydawać dziennik Pracowita Pszczoła i w nim 
właśnie drukował swoje satyryczne utwory. 

Język i styl Sumarokowa były jeszcze bardzo zaniedbane 
i nie miały nic wspólnego z piękną, potoczystą mową Łomo- 
nosowa. Ale prawdy wypowiadane przez Sumarokowa były 
tak żywotne, satyra tak złośliwa, że wkrótce stał się on ulu- 
bieńcem publiczności, wysoce cenionym i poważanym. Suma- 
rokow umarł w roku 1777, mając lat 59. 

Od czasów Piotra W. weszły we zwyczaj podróże za 
granicę znakomitszych kniaziów i bojarów. Piotr sam zachę- 
cał do tego, szczególnie tych, którzy już w domu otrzymali 
jakiekolwiek wychowanie. Wymagał też od nich aby przywo- 
zili szczegółowe pamiętniki z podróży. Nie wielu jednakże 
odznaczyło się na tćm polu. Wszakże to* spowodowało, że już 
w owej epoce weszło w zwyczaj pisanie pamiętników nietylko 
z podróży ale i o sprawach wewnętrznych kraju. Z pamię- 
tników szczególnie zasługują na uwagę Matwiej ewa, Sze- 
remietjew^a, Tołstoja, Barskiego który aż 24 lat 
podróżował zagranicą, Nieplujewa, Krekszyna, księcia 



LITERATURA ROSSYJSKA. 111 

Szachowskiego. Zakres opisywanych; wypadków w tych 
pamiętnikach sięga do roku 1773. Niektóre z r^ch zawierają 
wiele ciekawych szczegółów tyczących się osobistej działalności 
Piotra W., Elżbiety i innych, w ogóle jednakże przyczynek to 
do historyi bardzo słaby. 

Muller, ów prześladowca i nieprzyjaciel Łomonosowa, 
również pracował nad histor}'ą Rossyi, wydał opisanie Sybe- 
ryi, kilka prac pod względem badań geograficznych i histo- 
rycznych. 

Tenże sam Muller od roku 1755 — 1764 wydawał mie- 
sięcznik, t. j. pismo czasowe miesięczne p. t. Jeiemiesiacz- 
nyja soczynienija k polzie i uwesieleniju służaszczija. Mó- 
wiliśmy już że Sumarokow założył dziennik p. t. Praco- 
wita Pszczoła. Wspomnieliśmy też że pierwsza gazeta 
wychodzić zaczęła w Moskwie w r. 1705; Moskiewskie 
Wiadomości do dziś istniejące zaczęły wychodzić w r. 1756. 
Petersburskie zaś Wiadomości zaczął wydawać prof. 
Bekerstein i Grossów r. 1727 po niemiecku, w r. 1729 i po 
rossyjsku. 

Na tem kończymy pierwszy okres piśmiennictwa rossyj- 
skiego. 

Z całej opisanej przez nas epoki, t. j. od czasów Piotra 
W. aż do wstąpiania na tron Katarzyny II, widzimy zaledwo 
dwie tylko górujące nad innemi postacie : Łomonosowa i Su- 
marokowa. Pierwszy słusznie nazwany przez historyków oj- 
cem piśmiennictwa rossyjskiego , obudził życie naukowo-lite- 
rackie, nadał mu kierunek i wskaza!ł drogi kształcenia się i 
pracy. Godny jego następca Sumarokow, jak już widzieliśmy, 
chociaż nie wyrównał talentem i nauką Łomonosowowi, poło- 
żył jednak wielkie zasługi w piśmiennictwie i w ogóle w roz- 
woju życia narodowego. Był bowiem założycielem sceny ros- 
syjskiej, pierwszym autorem dramatycznym, pierwszym saty- 
rykiem i krytykiem, nadto krzewicielem dziennikarstwa ros- 
syjskiego. 

Ciż sami Łomonosow, Sumarokow i z czasów jeszcze 
Piotra W. , Pososzkow byli pierwsi i jedyni , którzy w owym 
czasie najnikczemniejszego podlenia się i płaszczenia się przed 



112 LITERATURA ROSSY JSKA. 

panującymi i dygnitarzami, śmiało podnosili głos i sumiennie 
wypowiadali swoje zdania i zasady, a nie jedna z tych zasad 
i dziś służyć by mogła jako przewodna i godna uznania po- 
wszechnego. 

Łomonosow chwalił Piotra Wgo, uwielbiał jego córkę 
Elżbietę, ale chwalił i uwielbiał w nich tylko to, co rzeczy- 
wiście było godnem pochwały i uwielbienia ^ a co miało zwią- 
zek bezpośredni z rzeczywistem dobrem Rossyi. Sumarokow 
zaś pod tym względem był jeszcze bardziej zawzięty i wyma- 
gający, bo nie zważał ani na wiek, ani ducha czasu, zawsze 
i wszędzie znajdując stronę tylko negatywną, potępienia i 
wyśmiania godną. Nakoniec Pososzkow, jak już wiemy, za 
prawdę i sumienność swoich przekonań poświęcił swobodę i 
samo życie. Z tego tylko stanowiska zapatrując się na tych 
trzech ludzi, nie można nie uznać znakomitych ich zasług 
względem swoich rodaków i to nie w obec współczesnych tylko, 
lecz i w obec przyszłych pokoleń; bo w kraju, gdzie w sku- 
tek rządów despotycznych, wrodzone prawie najnikczemniejsze 
służalstwo, ich przykład stawał nie jednemu przed oczyma, 
i w szeregach piszących zrodził nie jednego naśladowcę. 

Okres drugi, o którym teraz mówić będziemy obejmuje 
panowanie Katarzyny II do czasów Karamzina. 



Okres drugi. 



W Peterhofie , który od czasów Piotra W. pochłonął tyle 
milionów, ażeby przekonać świat, że wola człowieka może 
kiedy zechce rozkazywać samej naturze, w tym rzeczywiście 
czarownym nadmorskim Peterhofie, wiele dni smutnych na 
nauce, na marzeniach, na układaniu najrozmaitszych projektów 
i naradach ze spiskowymi, wśród nocy burzliwych, w maleńkim 
pałacyku, wzniesionym przez Piotra W. nad samem morzem, 
mieszkała lat kilka za panowania Elżbiety i prawie przez całe 
półrocze panowania Piotra III, młoda małżonka jego Szar- 
lotta Augusta, czyli późniejsza Katarzyna II. 

Śród wielu innych, jest tu także pałac zwany an- 
gielskim, dla tego że położony w przepysznym parku an- 
gielskim nad wspaniałćm jeziorem; albo też zwany posel- 
skim, dla tego że nadzwyczajni ambasadorowie przez lato 
niekiedy tu mieszkają. Przeszło 90-letni staruszek, jeden 
z kamerlokajów dymissyonowanych, przy tym pałacu zostający, 
nąjdobroduszniej opowiada, że pałac ten zbudować kazała 
Katarzyna II na przyjazd królów polskich , że on sam tu usłu- 
giwał królowi pol Stanisławowi Augustowi, ale, najnaiwniej do- 
daje staruszek, od tego czasu żaden jeszcze z królów pol- 
skich jakoś tu więcej nie przyjeżdżał. 

8 



114 LITERATURA ROSSYJSKA. 

Dziwnym zbiegiem okoliczności, w tym tedy angielskim 
pałacu znajduje się przeszło 40 dużych, naturalnej wielkości 
olejnych portretów Katarzyny II, a to dla tego, że Paweł I, 
dla którego pamięć matki była .ohydną, kazał powyrzucać ze 
wszystkich pałaców jej portrety i skazał je na wygnanie w tym 
właśnie pałacu. 

Otóż w jednym z salonów bodaj że do dziś dnia wiszą 
pięknej roboty portrety Elżbiety, hr. Razumowskiego, Piotra III, 
Stanisława Augusta, oraz tych wszystkich którym później sprzy- 
jała Katarzyna, jak n. p. Rumiancewa, Potemkina, Zubowa, 
Orłowa, a wreszcie wielkich rozmiarów portret, wyobrażający 
piękną młodą kobietę w męzkiem wojskowem ubraniu, na ko- 
niu, z bronią w ręku. Kobietą tą była właśnie Szarlotta Au- 
gusta, w pamiętną noc 6 lipca 1762 r., w chwili kiedy po 
otrzymanej wiadomości o zamordowaniu jej męża w Ropszy 
spieszyła na czele wiernej drużyny do stolicy ażeby pochwycić 
władzę. 

Ów salon ze wspoipnionymi portretami ma pewną donio- 
słość i znaczenie historyczne, zjednoczył bowiem może i przy- 
padkowo portrety najważniejszych osób historycznych, które 
w swoim czasie odgrywały wielką rolę. 

Rozpoczynając okres drugi piśmiennictwa, który opiera 
się najglówniej na panowaniu Katarzyny II, musimy pomówić 
o niej, ażeby odszkicować ważniejsze przynajmniej rysy i wy- 
datniejsze strony tej epoki. 

Razumowski Aleksy, syn włościanina małoruskiego , był 
ednym ze śpiewaków w cesarskiej kapeli. Potrafił on sobie 
zjednać przychylność cesarzowej Elżbiety Piotrówny, która po 
wstąpieniu swem na tron w r. 1741 mianowała 30-letniego 
śpiewaka swoim szambelanem, we trzy l?>ta później hrabią, 
a w końcu feldmarszałkiem państwa. Przez wiele lat w Ros- 
syi ani się domyślano, że Razumowski był ślubnym małżon- 
kiem Elżbiety; było to małżeństwo morganatyczne, ale prawne. 
Mieli nawet córkę Annę, sławną w dziejach pod nazwiskiem 
księżniczki Tarakanowej, pretendentkę do tronu, zamieszkałą we 
Włoszech , gdzie nasz Radziwiłł Karol , Panie Kochanku , był , 
zawsze na jej usługi i dostarczał pieniędzy ile tylko chciała. 



LITERATURA ROSSY JSKA. 115 

Przez nikczemne podejście Orłowa podesłanego przez Kata- 
rzynę, zatrzymano ją przemocą na okręcie, na którym niby 
zakochany Orłów dawał dla niej wspaniałą ucztę , przywieziono 
do Petersburga, zamjtnięto w kazamatach fortecy Piotra i Pa- 
wła, gdzie też z rozkazu Katarzyny II zamordowaną została. 
Dziś kiedy archiwa państwa, dotąd tak starannie pozamykane, 
otwarte zostały dla badaczów, fakt wspomniany został dosta- 
tecznie wyświetlony i nie ulega najmniejszej wątpliwości, a to 
tak dalece, że nawet Bząd nie zabronił publicznej wystawy 
w Akademii Sztuk pięknych znakomitego obrazu naszego ro- 
daka Flawińskiego, wyobrażającego księżniczkę Annę śród wy- 
lewu Newy, w strasznćm podziemiu kazamat, napastowaną 
przez najobrzydliwsze gady. Obraz ten ściągał kilkotysięczne 
tłumy do Akademii. 

Ale pozostaje jeszcze jeden fakt, nader ciekawy, dotąd 
nie wyjaśniony, a bo^aj że nawet same akta i dokumenta do 
wykrycia tajemnicy posłużyć mogące , dawno zniszczone zostały. 
Głuchy gwar, oparty na tradycyi, na opowiadaniu dziadów, 
ma się rozumieć opowiadaniu tak cichem, że zaledwo syn 
albo wnuk je podsłuchał , podaje że jakoby i Katarzyna była 
córką owych morganatycznych małżonków; że niemowlęciem wy- 
wiezioną została za granicę do księstwa Anhaltcerbtskiego i do- 
piero wróciła do Petersburga mając lat 15, *) już jako narze- 
czona Piotra III. Powtarzamy, dowodów na to nie ma, przy- 
najmniej żadnych dotąd nie wykryto, ale podanie istnieje, a 
nawet niektórzy z badaczów dziejowych współczesnych zgoła 
nie uważają tych gawęd za wymysł bujnej wyobraźni. 

Nietylko rossyjscy ale i zagraniczni dziejopisarze wydzi- 
wić się nie mogą, że Katarzyna II niemal od samego przy- 
jazdu do Rossyi dobrze już mówiła po rossyjsku , że z wielkiem 
zamiłowaniem pracowała nad dziejami Rossyi, nad zrozumie- 
niem stanu wewnętrznego państwa, że statystyka, geografija, 
finanse Rossyi zarówno ją interesowały. To tylko pewna, że 



*) Ur. w 1729; przyjechała do Pet. w 1744; wyszła za 
mąż w 1745; wstąpiła na tron w 1762; t 1796. 

8* 



116 LITERATURA ROSSYJSKA. 

kiedy pędziła ze swoją drużyną ażeby pochwycić tron, wojsko 
i narod widzieli już w niej ruskuju, jprawoałatonuju cain/cu 
i zgoła nie żałowali jej zamordowanego męża, jako pohanaho 
niemca. 

Nie same tylko kwestye rossyjskie interesowały Kata- 
rzynę. Była ona wysoce wykształconą. Nauka i praca były 
jedyną jej rozrywką. Dumna, chciwa władzy i panowania, 
wiele dni i nocy poświęciła ażeby się wykształcić , ażeby zgłę- 
bić ówczesną filozofiję, której Wolter, Didro, Russo, Montes- 
kje, d'Alembert byli reprezentantami. 

Jakoż zaraz po wstąpieniu na tron Katarzyna zawiązała 
stałą korrespondencyę z Wolterem i innymi, radziła się ich i 
usiłowała zasady ich zastosować do swoich planów rządzenia 
państwem. Zasady te były w| jej oczach podstawą do nowych 
reform, jak pod względem cywilnego organizowania państwa, 
tak również wychowania młodzi. Jak każdy prawie panujący 
w pierwszych chwilach po wstąpieniu na tron chce zrobić wiele 
dobrego, tak i Katarzyna zaraz głośno oświadczyła, że chce 
utworzyć w państwie stan przejściowy, prowadzący wprost 
do konstytucyi w niedalekiej przyszłości. Może i szczerze 
chciała. Były to może owoce owych marzeń i dum w zaciszu 
peterhofskim zrodzonych. Wprawdzie krwawe widmo Piotra III 
zaprzecza, ażeby te błogie zamiary były szczere, a w kilka 
lat potem nowe straszne ofiary pychy i samowładztwa tej ko- 
biety, morderstwo Jana III i księżny Tarakanowej bardzo być 
może, że rodzonej jej siostry, lepiej tłumaczą charakter tej 
kobiety. A jednak nie ulega najmniejszej wątpliwości, że 
w początkach jej panowania wszystko zapowiadało najświetniej- 
szą i najpomyślniejszą przyszłość. 

W r. 1767 Katarzyna ogłosiła tak zwany Nakaz ^ t. j. 
statut, który ustanowił komissyę wyborczą ze wszystkich ziem 
rossyjskich , a ta komissya powinna była utworzyć nowe prawa, 
raczej przetworzyć zupełnie państwo , uwolnić chłopów z pod- 
daństwa, oświecić wszystkie klassy społeczeństwa i t. d. Ka- 
tarzyna wiedziała, że dla przeprowadzenia nowych reform 
brak jej ludzi i dla tego poleciła Janowi Beckiemu, preze- 
sowi Akademii sztuk pięknych przekształcić zakłady naukowe 



LITERATURA ROSSYJSKA. 117 

Z zaszczepieniem do pedagogiki teoryj i zasad Lokka, Russa. 
Becki był człowiek wysoce wykształcony ; miał chęci najlepsze 
i zaczął pracować gorliwie. Tworzył nowe zakłady naukowe 
szczególnie dla kobiet, jak naprz. smolny instytut, przekształ- 
cał dawne. 

Jakie były rezultaty tych usiłowań, pomówimy później. 

Na tem zaś miejscu zwracamy tylko uwagę na ogólny 
zwrot państwowy, gdyż ten przeważnie odbijać się musiał w li- 
teraturze. 

Przygotowawcze prace poprzedniego okresu dały możność 
szerszego rozwoju literatury. Katarzyna protegowała piśmien- 
nictwo. A więc i wszyscy bogaci kniaziowie, dygnitarze mu- 
sieli ją. naśladować. Mecenasostwo było powszechne, a więc 
i piszących tworzyły się legiony, bo literatura otwierała już 
drogę do karjery w służbie rządow^ej. Znane są i głośne zwy- 
cięstwa z czasów Katarzyny : Potemkina, Suworowa, Rumian- 
cowa, Orłowa i t. d.; Katarzyna zaprowadziła niesłychany 
dotąd i niepraktykowany zbytek, bale, widowiska, ulubione 
sztuczne ognie kosztowały krocie, Trzebaż było to wszystko 
wychwalać, opiewać wierszem i prozą. Otóż i znalazło się 
nie mało chwalców, których nazwiska nawet niegodne są wy- 
mienienia. Wspomnimy tylko kilka imion, które się odzna- 
czyły talentem. 

Królem chwalców i najwytworniejszym pochlebcą dwor- 
skim był Gabryel Derżawin. 

Rzecz godna uwagi, że tego Derżawin a nietylko w Ros- 
syi aż do epoki odrodzenia literatury, ale nawet za granicą , a 
nawet i tu w Krakowie mieli za wielkiego poetę. 

Derżawin miał talent rzeczywiście, ale nie był wcale 
melkim poetą. Był to sobie człowieczek giętki, przebiegły, dwo- 
rak co się zowie, bez najmniejszego jednak wyższego wykształ- 
cenia; był to czynownik i caredworec^ poezyj swoich używał 
jako środka do utorowania sobie drogi. Jakoż widzimy że 
jego ody, jego bałwochwalcza Felica^ w której wyobraża Ka- 
tarzynę prawie pół-bogiem, świętością i prawością nie poka- 
laną, zaprawdę utorowały mu drogę, bo doprowadziły do naj- 
wyższych rang, do kilku gwiazd orderowych, do godności 



118 LITERATURA ROSSYJSKA. 

sekretarza stanu i w ]£ońcu aż ministra sprawiedliwości. A pi- 
sał ciągle, wychwalał nie tylko cesarzową; później cesarza 
Aleksandra, ale wszystkich tych, którzy mu mogli być użyte- 
cznemi. W Kossyi długi czas nie śmiano przypuszczać nawet, 
ażeby p. minister nie był wielkim poetą. Za granicą zaś De- 
rżawin zyskał sławę za swoją odę Bóg, przetłumaczoną na 
kilka języków. Derżawin który tak wychwalał carową i tylu 
innych, robiąc ich półbogami, uczuł potrzebę oddania czci i 
prawdziwemu Panu Bogu. Jakoż oda jego do Boga, rzeczy- 
wiście najlepsza pochwała ze wszystkich jakie w życiu napisał. 

Derżawin urodził się w r. 1743 w gubernii kazańskiej, 
pochodził z biednej szlachty tatarskiej , ^ która dumną była, że 
w liczbie jej przodków był Murza Bahrym, uczył się w gi- 
mnazium w Kazaniu, ale i tego nawet nie skończył, bo był 
tylko 3 lata, wstąpił do wojska i długo służył nikomu nie 
znany. Uczył się wszakże, zgłębiał teoryę wierszowania Ło 
monosowa, nauczył się dużo wierszy na pamięć, szczególnie 
od i sam zaczął pisać. Uległy, skromny Derżawin wyrobił 
w sobie prawdziwy talent korzystania z wrażeń jakie się wy- 
nosiły z tego lub owego wypadku. Każde zwycięstwo wywo- 
ływało festyny, bale , rauty, na cześć zwycięzcy. Jakże go nie 
pochwalić. Urodził się następca u następcy — znowu, jakaż 
radość, ile to szczęścia dla Rossyil A w tem śród balów, 
śród tych uciech pijanego zgiełku umiera pan z panów, książę 
Mieszczerski — zdumienie powszechne, jak mógł umrzeć taki 
wielki pan — ot, i oda gotowa, która najwybitniej maluje uczu- 
cia społeczności ówczesnej. Ależ wiecznie płakać nad .zwłokami 
nie podobna; ażeby więc zatrzeć niemiłe wrażenie wymyślono 
jakąś monstr-kaskadę ze sztucznych ogni, a więc i u Derża- 
wina zaraz kaskada (sławny wodospad) gotowa. I tak dalej, 
bez końca. Był to rzeczywisty talent podnoszenia do apoteozy 
każdej światowej drobnostki, do affektacyi bez granic, przesady, 
do zaparcia się własnej godności nawet, ażeby tylko pochwalić 
i łaskę sobie zaskarbić. 

Derżawin był dzieckiem wieku. Nie mógł się wynieść 
nad poziom , jak Łomonosow i kilku innych jemu spółczesnych. 
Łomonosowa i dziś można czytać z przyjemnością, Derżawina 



LITERATURA R0S8YJSKA. 119 

każdy odrzuci ze wstrętem. Przez ciekawość można powtórzyć 
odg Bóg, której uczono się wszędzie po szkołach. Bo tu przed- 
miot wielki, obejmujący nieskończoność. Chociaż oprócz świę- 
tości zasadniczej idei, pozostaje jak wszędzie napuszona frazeo- 
logia, pytania, wykrzykniki, podziwienia bez końca. 

Ale prawdziwego piętna poezyi nie ma w nim nigdzie. 
Nie ma tej siły, tej prawdy, jakie cechują rzeczywiście wiel- 
kich poetów. 

Może Derźawin i szukał prawdy i chciał być sprawiedli- 
wym, ale znaleść jej nie umiał. Brak wykształcenia, brak 
wyższych poglądów, poziomość służalcza, która zabierała mu 
wszystkie chwile, ażeby zawsze być pierwszym chwalcą i nie 
dać się nikomu wyprzedzić, nie pozwalały mu znaleść tę prawdę. 

Umarł w r. 1816 z tytułem wielkiego człowieka. A dziś 
ludzie przekonywać się zaczynają, że w owym wielkim poecie, 
poezyi nie było zgoła ; że był ministrem sprawiedliwości, a nie 
umiał być sprawiedliwym ; całe życie szukał i wychwalał pra- 
wdę, a we własnem życiu nie znalazł jej nigdy. Drobiazgowość 
zaś, chełpliwość, drażliwość, a nawet mściwość były zbyt na- 
macalną prawdą w jego życiu. 



ODCZYT ÓSMY. 



W dziejach państwa rossyjskiego epoka Katarzyny II 
Jest najobfitszą w talenta. Żaden z panujących rossyjskich nie 
był otoczony tak licznym zastępem ludzi znakomitych, wodzów, 
admirałów, administratorów, dyplomatów, a nawet uczonych 
i literatów w zastosowaniu do ducha czasu i pojęć. Dość jest 
wspomnieć imiona Orłowów, Paninów, Rumiańcewa, Woroń- 
cowa, Bezborodka, Zawadowskiego , Potemkina, Suworowa 
i innych. Każdy z nich w swoim zawodzie był znakomitością, 
a nie wielu podobnych im naliczyć można za poprzedników 
Katarzyny, jak również i za jej następców, z wyjątkiem 
chyba jednego tylko Kutuzowa z czasów późniejszych. 

Katarzyna umiała wynajdywać ludzi prawdziwie uzdol- 
nionych, a co najważniejsza, umiała nadać im właściwy kie- 
runek i zużytkować z ich zdolności podług własnych widoków. 
Sama posiadała rozum niezwykły, przenikliwość niezmierną, 
znajomość stosunków społecznych nadzwyczajną. Przy takich 
przymiotach łatw^o jej było wyzyskiwać i ludzi i wypadki. 
W najwyższym stopniu despotyczna i cyniczna, w nic zgoła 
nie wierząca — stosownie do potrzeby liberalna, lub konserwa- 
tywna ; pobożna lub wolnomyślna — nieporównanym darem 
ujęcia, świetnością, blaskiem i przepychem jakiemi otaczać się 
lubiła — umiała zjednać dla siebie każdego. Najuczciwszych 



LITERATURA ROSSYJSKA. 121 

zasad człowiek pod jej kierunkiem, prawie bezwiednie dla sie- 
bie samego, zostawał zbrodniarzem. Nie żałowała też nigdy 
ani krwi ludzkiej, ani złota dla dopięcia celu. Wszelkiego ro- 
dzaju podejścia i zdrady na zgubę przeciwnika były podług 
jej pojęcia uzasadnione — skoro do celu doprowadzić mogły* 
Nie zbladła, nie zadi*zała, kiedy trzeba było wydać rozkaz ta* 
jemnego zabójstwa człowieka, który jej zawadzał, lub kiedy 
całe prowincye i tysiące ludzi krew i łzy dla zadowolenia jej 
chdwości lub samolubstwa przelewać musieli. Serce i sumie-- 
nie nigdy na przeszkodzie nie stawał)\ A więc, ażeby dojść 
do celu zamierzonego wszystkie drogi były dla niej dobre. 
Czyż można się dziwić zatem^ że przy rozumie, energii nie- 
słychanej, sile woli i wytrwałości niezmiernej, Katarzynie 
wszystko się udawało, że miała w życiu powodzenie niesły- 
chane. 

Służalców swoich, ślepych wykonawców swej woli nagra- 
dzać umiała bez granic i miary, fiumiańcew naprz. za szczę- 
śliwe ukończenie wojny tureckiej, po zawarciu pokoju w Ka- 
najrdży, w r. 1774, otrzymał. tytuł księcia zadunajskiego, berło 
feldmarszałkowskie brylantami sadzone, pałasz sadzony bry- 
lantami. To były nagrody dla wodza przygotowane. Ale Eu- 
miańcew był zwycięzcą — a więc złożono mu wieniec laurowy 
z samych dyamentów. A że zawarł pokój szczęśliwy — złożona 
mu więc wspaniałą, dyamentami i rubinami sadzoną gałąź oli- 
wną. Tak nagradzała Katarzyna w imieniu ojczyzny Eossyi; 
jako cesarzowa zaś, mianowała go kawalerem orderu św. An- 
drzeja z brylantami. A ponieważ Kumiańcew potrzebował wy- 
tchnienia po trudach i znojach — dano mu więc dobra na 
Białej Rusi z 5,000 tylko dusz ludzkich złożone. Lecz w tych 
dobrach nie było przyzwoitego mieszkania, gdzieby wielki mąż 
mógł używać wczasu — ofiarowano mu więc 100,000 rubli na 
wybudowanie domu. Dla ozdobienia zaś tego domu z za gra- 
nicy sprowadzono drogie obrazy, bogate meble, sprzęty, kilka 
pudów sreber, i t. d., i t. d. 

Nie jeden Rumiaucew, każdy prawie z jej ulubieńców był 
mniej więcej w ten sposób nagradzany. 

Opisy jej dworskich balów, uczt, jej uroczystych podróży 



122 ŁITEBATURA BOS8TJSKA. 

W zadziwienie wprawiają. Miliony ładzi ofiary znosić musieli 
na te uczty i zbytki. 

Oprócz Derźawina, nie^usznie zaliczonego do wielkich 
poetów, za panowania Katarzyny było jeszcze kilku innych 
z niepospolitym talentem i zasługą na polu literackiem i nau- 
kowem. 

Michał Cheraskow ^ był poetą lirycznym, pisał poe- 
mata, z których najbardziej popularne Włodzimierz t. js opi- 
sanie przyjęcia wiary chrześdańskiej przez Włodzimierza w Ki- 
jowie, Bossiada, zawierająca opisanie zawojowania Kazania i 
kilka innych utworów; Jakób Kniaźnin ^ pisał tragedye, 
grywane na scenie ówczesnej. Język u niego lepszy niż u Su- 
morokowa, ale pod względem talentu dramatycznego Sumoro- 
kow był daleko wyższy. Dyonizy Fonwizin ^) pisał kome- 
dye. Był to talent znakomity. W 14ym roku życia przywieziono 
go do Petersburga. Zdumiał na widok wspaniałości dworu, a 
kiedy zobaczył sceniczne widowisko, na którem grano jakąś 
nędzną komedyjkę — był tak zdziwiony, że jak sam piss^ pó- 



') Ur. 1733 t 1807. Był kuratorem uniwersytetu moskiew- 
skiego. O zasługach Cheraskowa obacz w „Pracach towarzystwa 
moskiewskiego miłośników literatury rossyjskiej — 1812 — części." 

2) Ur. 1742 t 1791. Był profesorem literatury ojczystej 
w korpusie kadetów. Zostawił po sobie następne dzieła: I. Tra- 
gedye: a) Dydona; b) Łaskawość Tytusa; c) Bossław; d) 
Włodzimierz i Jaropełk; e) Sofonizka; f) Wadim Nowogrodzki. 
II. Komedye wierszem : a) Chełpliwy; b) Dziwacy; c) Niepo- 
myślny rozejmca; d) Żałoba albo Wdowa niepocieszona. UL. 
Opery: a) Nieszczęście przez karetę; b) Sprzedawca herbaty 
(zbiteó; nizki gatunek herbaty); c) Męiowie oblubieńcy swych 
żon. IV. Melodramat: Orfeusz, oraz wiele innych pomniejszych 
utworów. 

^ Ur. 1746 t 1792. Komedya Niedorośl, wznowiona na 
scenie petersburskiej w r. 1860, miała świetne powodzenie. Książe 
Wiaziemski skreślił szczegółowy żywot Fonwizina oraz rozbiór 
prac jego, — ogłoszone w r. 1848. 



LITERATURA ROSSYJSKA. 123 

źniej w swoich pamiętnikach, uważał ją za najwyższy utwór 
na jaki tylko może się zdobyć rozum ludzki, każdego zaś 
aktora za największego z ludzi. To pierwsze wrażenie wska- 
zało mu przyszłą drogę. Został sam znakomitym autorem, a 
komedye jego i dziś można czytać z przyjemnością, tyle w nich 
humoru, dowcipu i trafnych spostrzeżeń. Jego Brygadyer uwa- 
żany jest jako pierwsza rossyjska komedya; komedya Nie- 
dorośl (Niedorostek) miała niesłychane powodzenie. Jak w je- 
dnej tak i w drugiej autor stara się naśladować Moljera, 
treść wszakże wyjęta z życia rossyjskiego i dziś ma historyczne 
znaczenie, dokładnie malujące ówczesne zwyczaje, charakter, 
wady i ułomności — szlachtę i czynowników. Fonwizin w jaskra- 
wych kolorach, złośliwie ale dowcipnie maluje obywateli ów- 
czesnych, ciemnych, nieokrzesanych, okrutnych dla poddanych. 
Nie same tylko komedye pisał Fonwizin. Umiał on i w pra- 
cach poważniejszej treści wiernie malować społeczne stosunki, 
wady i ułomności. W pismach czasowych ówczesnych zamie- 
ścił kilka rozpraw, które zwróciły na siebie uwagę — tak nap. 
o konieczności zaprowadzenia głośnych sądów; 
o rzetelnej służbie ojczyźnie, jaką powinni się od- 
znaczać gorliwi obywatele; o sumiennym wymiarze 
sprawiedliwości za rzetelne zasługi ojczyźnie; 
o moralności społecznej; o prawodawstwie; na- 
koniee ważną rozprawę o wyjaśnieniu prawdziwego 
charakteru narodowego. Głos tak śmiało i wymownie 
podniesiony, głos bezwzględnie potępiający istniejące zwyczaje, 
zbytejt, marnotrawstwo, lekkomyślność, do przesady podnie- 
sione wynagradzanie jednych a zapoznanie drugich — rozpo- 
wszechnienie złych nałogów, brak ogólny moralności i t. d. — 
nie mogły nie zwrócić na siebie uwagi i nie wywołać krzyków 
i złorzeczenia ze strony dworaków. Fonwizin mówił z wielką 
godnością, ze spokojem, jako prawy syn ojczyzny, chwalił na- 
wet Katarzynę kiedy na to zasługiwała, ale nie schlebiał jej, 
malował prawdę, stan rzeczywisty — nie dotykając zgoła oso- 
bistości. Nie można więc było osądzić go za buntownika. Ka- 
tarzyna, licząca się także do autorek, sama pospieszyła z od- 
powiedzią Fonwizinowi i nawet w tych samych czasopismach. 



124 LITERATURA R0SSTJ6KA. 

A trzeba przyznać, zręczne to były odpowiedzi, doskonale 
cechujące charakter tej rozumnej, ale przewrotnej i chytrej 
kobiety. Odpowiada ona niby na każdy zarzut, ale tak umie 
rzecz zagmatwać, że zarzuty Fonwizina bledną wywołując nowe 
kwestye. Katarzyna nie mogła jednak ukryć swojego niezado- 
wolenia, że znalazł się śmiałek, który odważył się krytykować 
ustrój społeczny, zdzierając z niego jaskrawe barwy, i wyświe- 
cając nędzę i bezrząd, jakie się pod niemi kryły. 

Panowanie Katarzyny możnaby uważać jako dwa odrę- 
bne od siebie panowania; tak rażącą jest sprzeczność działal- 
ności jej w pierwszych 15 latach, z tem co się działo w dru- 
giej połowie. Z początku liberalna, marząca o konstytucyi i 
oświacie ; przyjaciółka Woltera i Russa, zagrzewająca do nauk 
i literatury — inną się staje pod koniec panowania i sama usi- 
łuje zniszczyć to wszystko co zdziałała w pierwszych latach. 
Zabory, podboje , ugruntowanie władzy despotycznej — były 
jedyną treścią ostatnich lat jej życia. Ta sama kobieta, która 
chciała nadać sw^obodę i prawa konstytucyjne swoim poddanym 
i w tym celu już była utworzyła osobną komissyę wyborczą, 
ta sama Katarzyna podnosi władzę właścicieli ziemi nad pod- 
danymi do niesłychanego przedtem znaczenia i arbitralności. 

Włościanin w Rossyi, w najdawniejszych czasach, był wol- 
nym obywatelem kraju, o tyle przynajmniej o ile mógł nim 
być i każdy inny mieszkaniec. Mieszkał gdzie chciał, przechoł 
dził z miejsa na miejsce, nie był przykuty do ziemi, nie mia 
pana, oprócz jednego pana dla wszystkich, wiel. księcia, który 
jeden mógł z nim zrobić co chciał, tak samo jak i z każdym 
innym. Jak wszędzie i zawsze były i tu okropne nadużycia, 
przemoc — ale prawo nie odróżniało włościanina od innych 
klass i uprawnionego poddaństwa niewolniczego zgoła nie było. 
Pod tym względem zachodzi wielka różnica między litewską 
Rusią i państwem moskiewskiem. Na Rusi było srogie pod- 
daństwo, niewola zupełna; tam, przeciwnie, stosunek był wię- 
cej patryarchalny — była tyrania, ale ogólna dla wszystkich, 
odrębnej zaś kasty niewolniczej nie było zgoła. Taki stan 
trwał aż do drugiej połowy XVI stulecia. Na Litwie od cza- 
sów Zygmunta Augusta zaczyna się chociaż bardzo powolny 



LITERATURA ROSSYJSKA. 125 

szereg ulg dla stanu włościańskiego ; zaczęto przynajmniej my- 
śleć o polepszeniu jego losu; w państwie moskiewskiem prze- 
ciwnie, od tego właśnie czasu zaczyna się nader troskliwe wy- 
szukiwanie sposobów gnębienia ludu. Wspomnieliśmy już jak 
okropne było położenie ludu włościańskiego. Lecz było to wyni- 
kiem ogólnej ciemnoty, barbarzyństwa, okrucieństw bojarów. 
Zawsze jednak temu ludowi zostawało najdroższe prawo swobo- 
dnego zamieszkania tam, gdzie sobie życzy i gdzie mu dogo- 
dniej. Ale bojarowie moskiews<cy skorzystali z idiotyzmu syna 
Groźnego, Fiodora, i zmusili go w r. 1591 do wydania stra- 
sznego ukazu przykucia włościan do ziemi. Włościanie 
od lat niepamiętnych zwykle przechodzili z miejsca na miejsce 
w dzień ś. Jerzego t. j. 23 kwietnia — Fiodor najniespodzianiej 
zabronił przejścia i kazał każdemu zostać przy ziemi, którą, 
obrabiał. Od tego czasu pozostało przysłowie, do dziś dnia 
powtarzane w Eossyi, jeżeli się komu co nie uda: Wot tiehie 
babuszka i Jurjew dień! W wieku XVII i XVIII władza wła- 
ścicieli ziemi coraz bardziej się wzmaga, lud doznaje coraz 
większego uciemiężenia — nie jest wszakże jeszcze ostatecznie 
poddanym, w tem znaczeniu jak to poddaństwo u nas pojmo- 
wano. I oto ta sama Katarzyna, zwolenniczka ówczesnej filo- 
zofii, ta sama Katarzyna, która troszczyła się o utworzenie 
statutu konstytucyjnego, zadaje ostateczny cios ludowi, odbie- 
rając mu sam cień nawet swobody. W r. 1785 włościanin zo- 
staje zależnym od woli i fantazyi swojego pana, zostaje jego 
niewolnikiem, a w tym samym czasie kiedy u nas stanęła 
uchwała wiekopomnej konstytucyi 3 maja, Katarzyna jednocze- 
śnie usiłuje zniszczyć tę konstytucyę u nas, a u siebie jednym 
pociągiem pióra obala ostatecznie wszelkie ludzkie i cywilne 
prawa klassy włościańskiej. Za jej ukazem z r. 1792 obywatel 
staje się prawomocnym sprzedawania pojedynczych dusz, jak 
nazywano w Rossyi lud poddańczy ; zyskuje prawo sprzedawać 
za długi, przegrywać w karty, rozłączać męża od żony, córkę 
od matki, syna od ojca. Człowiek stał się sprzętem domowym. 
Takie były czyny tej wielkiej. Katarzyny! Ona uprawniła i 
utorowała drogę do tej strasznej tyranii i okrucieństw niesły- 
chanych, jakie się działy w Eossyi aż do roku 1861. 



126 LITERATURA ROSSYJSKA. 

Nie podobna było, ażeby i w owej nawet epoce nie zna- 
leźli się ludzie, którzyby nie odczuli hipokryzyę Katarzyny; 
nie widzieli obłędu w jaki wprowadzone zostały oświeceńsze 
klasy ludności. Takimi właśnie byli Mikołaj Nowi ko w 
(ur. 1744 t 1818.) i Aleksander Radiszczew (ur. 1749 
t 1802) ludzie, o których nawet i dotąd w piśmiennictwie 
rossyjskiem nie wolno mówić otwai'cie. Należą oni do naj- 
znakomitszych męczenników za swobodę, za światło i prawdę. 
Życie ich dowodnie świadczy jak jeszcze ta prawda i to światło 
dalekie były od rzeczywistego usposobienia cesarzowej i ustroju 
społecznego. 

Nowikow w młodości był jednym z pracowników przy 
komissyi dla utworzemia Nakazu, czyli Statutu konstytucyj- 
n^o. Nic więc dziwnego, że jeszcze w młodości przesiąkł 
ideami konstytucyjnemi. Posiadał on wielką zdolność do nauk 
i literatury, był pracowity, energiczny, a znał doskonale spo- 
łeczność ówczesną. Wszedł więc na drogę literacką a prze- 
dewszystkiem publicystyczną. Od r. 1769 zaczął wydawać 
pisma periodyczne, naprzód satyryczne Trut^ (1b.j. próżniaka 
gnuśniak), później Zywopisiec (t. j. Malarz) i następnie Ko- 
szdok (t. j. woreczek czyli torebka). Ostatnie z tych pism 
szczególnie się odznaczało dowcipem i trafnością poglądów. 
Katarzyna oświadczyła chęć wspierania przedsięwzięć Nowi- 
kowa, a nawet i sama brała udział własną pracą w ostatniem 
z pism satyrycznych , t. j. Torebce. Ale Nowikow unikał jak 
mógł tych nieproszonych czułości i w krotce zawiesił nawet 
wydawnictwo Torebki 

Wiemy już, że Katarzyna sama będąc wolnomyślną, za- 
raziła cały dwór ateuszostwem. Wolteryanizm był w modzie. 
Każdy wielki pan lub pani uważali niejako za obowiązek raz 
lub dwa do roku napisać list do Woltera, do Russa, do La- 
harpa i t. d., a otrzymaną odpowiedź odczytywali uroczyście 
na ucztach i biesiadach, z tego powodu wyprawianych. Filo- 
zofija, jak powiada jeden z pisarzy rossyjskich, została w Ros- 
syi czynem t. j. wysoką rangą, o którą się dobijano. Filo- 
zofować zaś , znaczyło . to samo co bluźnić. Ale byli i tacy, 
którzy przerażeni bezreligijnością , szukali pociechy w starej 



LITERATURA ROSSY JSKA. 127 

wierze, prawosławie jednak nie miało duchowieństwa, któreby sta- 
nąć do walki i o swoje prawa upominać się było zdolne. 
Ztąd tedy ludzie, którzy odrzucali wolteryanizm, a nie mogli 
się pogodzić z prawosławiem ^ szukali innego punktu wyjścia 
i znaleźli go w masoństuńe. Jakoż widzimy, że za Kata- 
rzyny masońskich loź najrozmaitszych nazw i odcieni rozmno- 
żyło się bardzo wiele a szczególnie rozpowszechnieni byli i uży- 
wali wielkiej wziętości tak zwani martyniści czyli marciniści. 
Najgorliwszym krzewicielem tej sekty był Nowikow, a na czele 
jej stał pan i bogacz książę Iwan £opuchin, który napisał 
nawet osobny katechizm dla swojej sekty. Nowikow w r. 1777 
zaczął wydawać Zorzę poranną, w duchu mistycznym. 
We dwa lata później przeniósł się do Moskwy i tu pod pro- 
tekcyą księcia Łopuchina, a w ścisłym związku ze słynnym 
w owym czasie profesorem Szwarcem zaczął głównie rozsze- 
rzać sektę marcinistów. W tym celu razem z ks. Łopuchi- 
nem i kilku innymi bogatszymi masonami założyli oni towa- 
rzystwo pod nazwaniem Przyjacielskiego Stowarzy- 
szenia, którego głównem zadaniem było rozpowszechnienie 
oświaty. Przy uniwersytecie moskiewskim założyli pedago- 
giczne seminaryum, wzięli w arędę drukarnię uniwersy- 
tecką, a od roku 1783 kiedy pozwolono zakładać prywatne 
drukarnie, Nowikow założył własną. Szwarc wybierał cel- 
niejsze utwory niemieckie, szczególnie treści moralnej, religij- 
nej, oraz z nauk przyrodzonych ; studenci tłumaczyli te dzieła 
pod okiem Nowikowa i trzeba podziwiać jak wiele zdziałało 
to stowarzyszenie w latach kilkanastu swojego istnienia. Nastę* 
pnie Nowikow wydawał czasopisma — dalszy ciąg Zorzy po- 
rannej, Zorzę wieczorną, Miesięcznik Moskiewski, Moskiew- 
skie Wiadomości, Magazyn ekonomiczny^ Wytchnienie po 
pracy. Niezmordowana gorliwość tego człowieka dla dobra 
ogółu, a szczególnie jego wytrwałość, godne są podziwienia. 
Oprócz wydawania i redagowania tych wszystkich pism, wydał 
jeszcze przez siebie ułożony Słownik historyczny^ zawierający 
życiorysy znakomitych ludzi ; Roąsyjską hydrografiję ; Miejską 
i wiejską bibliotekę i kilka innych dzieł. Nowikow też zało- 
żył w Moskwie pierwszą czytelnię bezpłatną , otworzył księ- 



128 ŁITEBATTKA. BOSSTJSKA. 

garnie po miastach na prowincyi, ogłaszał katalogi Stowa- 
rzyszenie własnjm kosztem atrzymjwsrfo uboższą młodzież 
w wkotaeh krajowycb i zdolniejszych dla dalsz^o kształcenia 
się wysyłko za granicę. Katarzyna czas jakiś nie przeszka- 
dzała rozwojowi Stowarzyszenia przyjacielskiego, 
ale spostrzegłszy, że syn jej Paweł przychylnie spogląda na 
masonów, w r. 1792 kazała zamknąć stowarzyszenie. Masoni 
bardziej wpływowi, nznani za wolnomy sinych, porozwożeni zo- 
stali po całej Bossyi a Nowikow skazany na 15 lat ciężkiego 
więzienia w fortecy Szlisselborskiej. Paweł zaraz po wstą- 
pieniu na tron uwolnił Nowikowa. Złamany fizycznie i mo- 
ralnie, żył jeszcze lat 20 w zaciszu wiejskiem, nie biorąc za- 
dnio udziału w sprawach publicznych i umarł w r. 1818 
mając lat 74. 

Drugą znakomitością z owej epoki był Aleksander Ba- 
d iszczę w. Zajmując posadę dyrektora celnej komory w Pe- 
tersburgu ułożył nową taryfę, usilnie pracując nad rozszerze- 
niem handlu i przemysłu. Wydał on dzieło p. t. Podróż 
z Petersbtirga do Moskwy^ w którem z heroiczną śmiałością 
powstaje na bezprawia i nadużycia władzy obywatelskiej. Sprze- 
dawanie ludzi w rekruty, handel publiczny poddanymi bez 
wszelkich względów na stosunki rodzinne, samowolne wyda- 
wanie dziewcząt za mąż mimo ich chęci, tyranije, jakich się 
dopuszczano względem nieszczęśliwych poddanych i tysiące 
innych nadużyć — wszystko to jaskrawo odbiło się w tern 
dziele. Po Nowikowie on pierwszy powstał tak śmiało na 
system poddańczy uprawniony statutami Katarzyny. Badi- 
szczew łudził się nadzieją, źe prawda przez niego wypowie- 
dziana zwróci na siebie uwagę Katarzyny i może ulżyć nie- 
szczęściu. Chcąc tedy ofiarować swoje dzieło cesarzowej, uznał 
za najwłaściwsze udać się z prośbą o złożenie egzemplarza 
w jego imieniu do wsławionego poety Derźawina. Ten przy- 
rzekł. Jakoż rzeczywiście — sławny poeta złożył cesarzowej 
egzemplarz — ale z własnemi uwagami, podkreśleniami wszyst- 
kich miejsc zbyt rażących, a nie zgodnych z ukazami. Zaraz 
więc porwano Badiszczewa i wywieziono na Sybir. Paweł po 
wstąpieniu na tron powrócił go z Syberyi — cesarz zaś 



LITERATURA ROSSYJSKA. . 129 

Aleksander powołał do komissyi prawodawczej. Radiszczew 
z zapałem oddał się pracy i ułożył projekt reorganizacyi pań- 
stwowej. Główne zasady tego projektu były: równouprawnie- 
nie w^szystkich stanów; zniesienie zupełne poddaństwa; znie- 
sienie kary cielesnój; wolny handel ze zniesieniem ceł i ko- 
mór. Po złożeniu władzy odpowiednej tego projektu, zapytano 
Radiszczewa: czy ma zamiar jeszcze raz zwiedzić Sybeiyę? 
Zawiedziony w swoich nadziejach, chory, zbolały — nieprze- 
niósł tego nowego ciosu i otruł się (f 1802). Żył lat 53. 

Tak kończyli swoją karyerę ludzie myśli i czynu, pier- 
wsi wojownicy za swobodę! 

Mówiąc o pisarzach z epoki Katarzyny, niepodobna prze- 
milczeć i o niej samej. Katarzyna też była autorką dzieł 
kilku. A jak na tronie, tak i w pracach literackich widzimy 
w niej dwie odrębne istoty: z początku przyjaciółka Woltera, 
Eussa i Zimmermana, pisywała do nich czułe listy pełne złu- 
dnych marzeń o reformach, jakie miała zaprowadzić w swo- 
jem państwie; listy te ogłoszono drukiem; napisała kilka 
utworów dramatycznych, inne tłumaczyła z francuskiego; — 
w drugiej zaś połowie swojego panowania ta sama Katarzyna 
pisze Zapiski^ dziejów rossyjskich dotyczące^ których wyszło 
6 dużych tomów; w tych zapiskach Katarzyna powstaje na 
Piotra W. za jego reformy, walczy z zagranicznymi history- 
kami, którzy odmawiali państwu moskiewskiemu pochodzenia 
sławiańskiego , widzi zbawienie Rossyi jedynie we władzy abso- 
lutnej, gdyż ta podług jej przekonań była zawsze ojcowską. 

Naśladowali Katarzynę pod względem tych jej history- 
cznych zapatrywań księżna Kś.tarzyna Daszkowa i książę 
Szczerbato w. Księżna Daszkowa, z domu hrabianka Woroń- 
cow, ur. w r. 1743 ; w młodym bardzo wieku już była wta- 
jemniczoną w politykę, gdyż zostając na wychowaniu u stryja 
swego, kanclerza Michała hr. Worońcowa ') miała zręczność 



^) Ten Worońcow sam był człowiekiem bardzo światłym ; 
był przyjacielem Łomonosowa, nad mogiłą którego wzniół pom- 
nik. Znakomity dyplomata, wielce się . przyczynił do uświetnie- 
nia panowania Katarzyny II. 

9 



130 LITERATURA R08SYJSKA. 

ciągłego obcowania z dyplomatami rossyjskiemi i zagrani- 
cznemi. Korzystała z takiego zetknięcia się, a będąc charak- 
teru niespokojnego i nieugiętego, znając się dobrze na [intry- 
gach dworskich — wzięła najczynniejszy udział w wypadkach 
1762 roku i była najgorliwszą pomocniczką Katarzyny pa- 
miętnej nocy, kiedy zamordowano Piotra III a Katarzyna 
osiadła na tronie. Katarzyna była więc związana z nią taje- 
mnicą, a za okazaną pomoc starała się wynagrodzić przyja- 
źnią. Niedługo to jednak trwało. W r. 1770 Daszkowa nie 
była już straszną dla Katarzyny, która usunęła ją ód dworu, 
poczem długi czas mieszkała za granicą. Zaledwo w r. 1782 
pogodziły się przyjaciółki i wtedy to Katarzyna mianowała 
Daszkową prezesem Akademii Nauk. Jakkolwiek to dziko wy- 
glądało. Daszkowa jednak na tern stanowisku wielce się za- 
służyła Eossyi. Jej to staraniem wydany został Słownik 
etymologiczny rossyjski w 6 tomach (1789 — 1794), 
w którym sama opracowała trzy litery: c, sza, szcza. 
W r. 1793 znowu wpadła w niełaskę i zmuszoną była już na 
zawsze opuścić dwór, a nawet Petersburg, z zachowaniem je- 
dnakże obowiązku prezesa Akademii. Odtąd mieszkała w Mo- 
skwie, lub w dobrach swoich niedaleko Sierpuchowa. Umarła 
w Moskwie w r. 1810. — Daszkowa pisała dużo; wydawała 
nawet dziennik Sobiesiednik (16 tomów), w którym ogło- 
siła prześliczną swą mowę miana przy otwarciu Akademii 
w r. 1783. ^). Była ona członkiem wielu towarzystw zagra- 
nicznych. Bogatą bibliotekę i gabinet historyi naturalnej, 
oprócz osobliwości, przeszło 15,000 przedmiotów zawierający, 
ofiarowała dla uniwersytetu w Moskwie. Najciekawszą pracą 
księżnej Daszkowy były jej Pamiętniki, pisane po angiel- 



') Daszkowa przetłumaczyła z Woltera: Studyum o poe- 
zyi bohaterskiej. Napisała komedyę w 5 aktach: Czło- 
wiek bez charakteru; dramat Wesele Fabijana, albo 
żądza bogactw ukarana. Nadto pisała wiersze. Pamięt- 
niki jej noszą tytuł: Memoirs of łhe princess Daschkow, lady 
of ionour to Catherine II, empress of all ihe Russias, torit- 
ten by herself, compmsing letters of the empress^ and other 
correspondence. Editet front the originals, by mrs . W. Brad- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 131 

sku i zaledwo w r. 1840 wydane przez panią Bradford w Lon- 
dynie w 2 tomach. Ta pani Bradford, będąc jeszcze panną 
Wilmot mieszkała przy księżnej w Eossyi od r. 1803 i póź- 
niej wywiozła ze sobą te Pamiętniki. Zawierają one nadzwy- 
czaj dużo ciekawych szczegółów o Piotrze III, Katarzynie II 
i Pawle I , oraz o wielu znakomitościach ówczesnych w Kossyi 
i za granicą. Pamiętniki te z małemi tylko wyjątkami ogło- 
szono już drukiem i po rossyjsku. 

Ks. Michał Szczerbato w (ur. 1733 t 1790) napisał 
historyę Eossyi do czasów Michała Fiodorowicza. — Jestto 
raczej zbiór wypisów z rozmaitych źródeł do historyi odnoszą- 
cych się, bardzo dokładnie dokonanych. Historycznej wartości 
praca ta niema wcale. 

Literatura rossyjska, niezważając na tak smutne przej- 
ścia i ciężkie próby, z któremi od czasów Łomonosowa 
walczyć musiała, stopniowo rozwijała się i kształciła. Od 
r. 1778 ustaje już ślepe naśladownictwo klassycznych utwo- 
rów ; rodzi się nawet parodija starożytnego epos. Pierwszy 
na tern polu odznaczył się Wasil Majkow (ur. 1725 f 1780). 
Należał on do zwolenników Nowikowa i był masonem; napisał 
poemata Gracz i Rozgniewany Bachus. W pierwszym 
bardzo dowcipnie wyśmiewa zapaleńców do gier kartowych, 
w drugim opisuje gniew Bachusa na przedsiębiorców wódcza- 
nych w Rossyi za to, że za drogo wódkę sprzedają. Bachus 
tedy posyła na ziemię pijaka Elizeja i ten wyrabia rozmaite 
psoty przedsiębiorcom. Jak niegdyś Grecy i Trojanie walczyli 
za Troję, tak tu występują mieszkańcy Wałdaju i Zimogór 
i walczą o sianoźęć. W ogóle parodija zręczna i dowcipna. 

Na tamże polu odznaczył się szczególnie poeta Hipolit 
Bohdanowicz, (ur. 1743 f 1803). Napisał on poemat 
Duszeńkf. Jest to naśladowanie Lafontena Psyche. Wiersz 



ford^ in two volume8. — Na język niemiecki przełożone i wy- 
dane w Hamburgu w r. 1867 w 2 t. Na język francuski w Bi- 
blioth6que russe et polonaise, Paris 1859, vol. IX — XII. O Da- 
szkowej ciekawe szczegóły u Bilewicza: Autorki rossyjskie 
XVin wieku — Moskiewski horodskoj lisłok z r. 1847. 

9* 



132 LITERATURA ROSSYJSKA. 

gładki, dowcipu dużo — ale wyższej poezyi ł piękna nie wiele. 
Wszakże Duszeńka miała kilka wydań i podobała się bardzo, 
właśnie dla tego, że po ciężkich odach i hymnach Derżawina 
i innych poetów — łatwość wiersza i dowcip nęciły ku sobie. 

Widzimy już i przekłady z angielskiego. Earamzin 
pierwszy przełożył tragedyę Szekspira — Juliusz Cezar. Ł u- 
kin przerabiał komedye z języków obcych zastosowując je do 
zwyczajów rossyjskich. Ablesimow (ur. 1742 f 1783) napi- 
sał komiczną operę Młynarz z muzyką Sokołowskiego, 
graną 27 razy raz po raz. Pierwsza to operetka narodo- 
wa. W tym samym czasie Majkow, Bohdanowicz, Able- 
simow, Lwów zaczęli zbierać piosnki ludowe i przysłowia. 
Pracz dorabiał muzykę do piosnek. 

W końcu widzimy już w tym czasie rodzaj encyklopedyi. 
Kurhanów (ur. 1726 t 1796) w r. 1769 ogłosił Pismo- 
wnik t. j. sekretarz — w którym zamieścił dużo odrębnych 
artykułów z dziedziny nauk i literatury, a nadto szarady, 
przysłowia, krótkie powiastki i t. d. Piśmoionik ten miał 8 
wydań. Ogłaszano i lekkie powiastki, najczęściej przekłady 
z polskiego. Wielkie miała powodzenie powieść przerobiona 
z polskiego p. t. Wypadki filuta Sowizdrzała wielkiego nosa. 

Widzimy przeto, że pod względem rozwoju piśmiennictwa 
rossyjskiego we wszystkich niemal gałęziach, szczególnie pierw- 
sze lata panowania Katarzyny miały wpływ dość znaczny. 
Ale pod koniec tegoż panowania, jak już mówiliśmy, wszystko 
się zmieniło. Prześladowanie literatury i literatów zaczęło się 
od r. 1785, a w r. 1796 Katarzyna utworzyła cenzurę, która 
przez lat kilkadziesiąt trzymała w więzach piśmiennictwo ros- 
sjjskie. 



Pod koniec roku 1796 przyjechali do Petersburga młody 
król szwedzki Gustaw Adolf, pod imieniem hr. Hagi, oraz 
książę Zudermanlandzki, stryj króla i regent królestwa szwedz- 
kiego p. i. hr. Wazy. Z tego powodu były ciągłe bale i 
uroczystości na dworze i u pierwszych dygnitarzy pań- 
stwa. — Był bal u hr. Samojłowa. Katarzyna wracała z tego 



LITERATURA ROSSYJSKA. 133 

balu do swego pałacu. Wsiadając do powozu postrzegła me- 
teor lecący po nad sobą, a kiedy powóz stanął u bram 
pałacu i cesarzowa wysiadła, meteor spadł tuż przed nią na 
ziemię. Spostrzegłszy to Katarzyna powiedziała: „coś podo- 
bnego zdarzyło się przed śmiercią cesarzowej Elżbiety. Widać 
i mój już koniec bliski." — Istnieje jeszcze inne podanie. 
4 listopada, w nocy, Katarzyna spostrzegła jakiś cień, zwolna 
niknący u drzwi za kotarą. Katarzyna poszła za nim — 
w drugim pokoju znowu cień się zjawił i tak dalej zapro- 
wadził ją aż do tronowej sali — i cóż? Tu, na wspaniałym 
tronie siedział sobowtór Katarzyny. — Nazajutrz, d. 5 listo- 
pada 1796 r. Katarzyna tknięta została apopleksyą , 6go zaś 
o godzinie 10 wieczorem umarła. Urzędowni historycy ros- 
syjscy jak Lefort i inni zaprzeczają wspomnianym przez nas 
zjawiskom. Wszakże zagraniczni pisarze twierdzą o tem sta- 
nowczo, i w samym Petersburgu tradycya ta przechowała się 
do dziś dnia. Tak samo jakoby i cesarzowa Anna Iwanówna 
widziała swój sobowtór w wiliję śmierci. 

Jeszcze trup Katarzyny nie skostniał, a już jej wyrzą- 
dzono straszną zniewagę. Był to surowy wymiar sprawiedli- 
wości. Katarzyna po zamordowaniu małżonka swojego Piotra III 
w Ropszy, niewiadomo dla czego, odmówiła mu nawet pogrzebu 
w cerkwi św^ Pawła i Piotra w fortecy petersburskiej, gdzie 
się znajdują sarkofagi wszystkich panujących w Rossyi od cza- 
sów Piotra W. — Piotra III pogrzebiono w ziemi na cmentarzu 
Aleksandro-Newskiej Ławry. Syn Paweł niemógł przebaczyć 
matce ani śmierci ojca, ani też podobnego ubliżenia pamięci 
jego po śmierci. Skoro więc matka umarła, ukazem carskim 
z dnia 9 listopada zwłoki Piotra III wydobyć kazał z mogiły 
i przewieść do zimowego pałacu, gdzie je w bogatej trumnie 
ustawiono na wspaniałym katafalku obok ciała Katarzyny. 
A więc spotkali się czuli małżonkowie i już się nie rozłączyli, 
bo syn wspólny im majestatyczny pogrzeb wyprawił i ciała ich 
razem w soborze Piotra i Pawła złożył. 

Życie Pawła , jego prawdziwe zamiary względem nas, do- 
tąd dokładnie ani zbadane, ani opisane. Rossyanie nielubią 
go jako tyrana; dla nas te kilka lat panowania przeleciały 



134 LITETURA ROSSYJSKA. 

jak złudne marzenie. Serdeczność z jaką przyjmował Stani- 
sława Augusta , uwolnienie z więzienia Kościuszki i jego kole- 
gów, ta pewność siebie z jaką całą noc prawie przepędził 
w Wilnie śród ludu na placu pod Ratuszem, w którym na 
cześć jego dany był bal wspaniały, na co nigdy się nieodwa- 
żył w Petersburgu lub w innych miejscach w Rossyi, wszędzie 
i zawsze przeczuwając zdradę , nadto wiele innych szczegółów 
pozostałych we współczesnych pamiętnikach, każą się domy- 
ślać że może i miał jakie zamiary względem Polski i chciał błąd 
matki , której nienawidził , naprawić. Ale Paleń, Zubow i Or- 
łów niedozwolili, ażeby te nadzieje się ziściły. W nocy 1 1 marca 
1801 r. zamordowali Pawła. 

Aleksander I wiedział dobrze o nocnej wyprawie Palena, 
Zubowa i Orłowa, do sypialni ojca. Tłómaczą go tem, że ja- 
koby niechciał śmierci ojca; żądał tylko od niego ażeby się 
zrzekł tronu, ażeby sam jako następca mógł na tron wstąpić; 
a jednak żaden z morderców nie był przez niego ukarany. 

Panowanie] Pawła zbyt było krótkie ażeby wybitniejsze 
ślady w piśmiennictwie zostawić mogło. 

Początki panowania Aleksandra zupełnie podobne do po- 
czątków panowania jego babki Katarzyny. Najświetniejsze na- 
dzieje, najsolenniejsze przyrzeczenia uwodziły naród, a skończyło 
się to wszystko na niczem. ów dobroduszny, pobożny, pełen 
mistycyzmu Aleksander, pod koniec życia upadł na duchu, stał 
się podejrzliwym, nikomu niedowierzającym , a całem^państwem 
trząsł dziki, okrutny barbarzyniec , Arakczejew. Za Aleksan- 
dra', tak samo jak za Katarzyny , w początkach panowania li- 
teratura wolniej oddychała i miała szerszy rozwój. Wpraw- 
dzie cenzura, zaprowadzona w ostatnim roku panowania Ka- 
tarzyny, istniała zawsze , ale Aleksander pozwalał wprowadzać 
zagraniczne książki do Bossyi, co było najsurowiej przedtem 
zabroniono, kazał pootwierać drukarnie pozamykane za Kata^ 
rzyny i Pawła, pozwalał zakładać nowe. Pozwolił podróżować 
za granicę. Pod koniec zaś panowania, szczególnie po r. 1820 
wszystko się zmieniło, cenzura stała się surowszą; zabroLił 
Rossyanom pobierać nauki w zagranicznych uniwersytetach, 
^abronił urzędnikom ogłaszać dzieła drukiem w przeduiiotach 



LITERATURA ROSSYJSKA. 135 

mających związek ze sprawami państwowemi. I wogóle to co 
zdziałano w początkach, cofano, mitrężono, a piśmiennictwo 
zostając w szponach cenzury, pod biczem Szyszkowa ministra 
oświecenia i we wszystko wtrącającego się Arakczejewa, nie 
mogło się rozwijać. 

Widzieliśmy, że pierwszy okres piśmiennictwa, to jest do 
wstąpienia na tron Katarzyny, był tylko przygotowawczy. Ło- 
monosow stargał pęta jakie krępowały język nieogładzony, 
niewyrobiony, mieszaninę niezgrabną cerkiewnego z mową lu* 
dową. On pierwszy stworzył język piśmienny, literacki, utoro- 
wał drogę do jego stopniowego rozwoju i kształcenia. Korzystali 
z tych przygotowawczych robót pracownicy drugiego okresur 
Sumorokow, Fonwizin , Cheraskow, Kniaźnin, wreszcie Derżawin. 
Służalczy, pochlebczy kierunek prac Derżawina dziś godzien po- 
gardy; ale nie można mu odmówić zasługi pod w-^ględem 
znakomitego przyczynienia się do kształcenia języka. Najwięk- 
sza jednak za^ga w drugim okresie Nowikowa i Radiszcze- 
wa, bo oni pierwsi usiłowali obudzić z letargu myśl uśpioną 
w służalstwie i schlebianiu carom i panom. Oni pierwsi w Ros- 
syi podnieśli godność i zacność pisarza , jako pisarza, nie czyno- 
wnika. Sumorokow, Cheraskow, Derżawin byli przedewszyst- 
kiem czynownikami, szczególnie Derżawin ; dla niego literatura, 
poezya były tylko środkiem zaradczym, drogą pomocniczą do 
innych celów, dla zdobycia czynów i krestów. Łomonosow 
pierwszy był prawdziwym obywatelem kraju, kochał ten kraj 
i dla niego poświęcił całe życie. Po nim pierwsi Nowikow i 
Radiszczew gardzą służalstwem, gardzą łaską Katarzyny i śmia- 
ło podnoszą głos^ w obronie prawdy. Obaj padli ofiarą szla- 
chetnych swych usiłowań. Losy ich smutne niejednego odstrę- 
czały od poświęcenia się i pchały na utorowaną już drogę 
służalstwa i pochlebstwa , lecz pamięć o ich szlachetnych usi- 
łowaniach , o ich zaparciu się i prawdziwej miłości kraju utkwiła 
w sercach i utworzyła liczny zastęp ludzi poświęcenia w przy- 
szłych pokoleniach. Wątpić nie można że przyjdzie czas, kiedy 
wdzięczna potomność wzniesie pomniki Radiszczewowi i No- 
wikowowi. 



136 LITERATURA ROSSYJSKA. 

Widzimy zatem, że pienv«ze dwa okresy piśmiemiictwa 
rossyjskiego powoli i stopniowo rozwijając się, w krótkim sto- 
sunkowo czasie, bo zaledwo we sto lat, zdobyły jednak już 
pewne stanowisko. Miała już Kossya poezyę, zarysy dziejów, 
miała powieść chociaż niedołężną jeszcze, miała utwory dra- 
matyczne, satyrę i krytykę sUną i ostrą, miała liczne przekłady 
dzieł zagranicznych. Dziennikarstwo również znacznie już się 
rozwinęło. Ale za to nauki ścisłe, przyrodzone, spi^eczne nie 
były zgrfa reprezentowane. 

Wogóle zaś w obu tych okresach widocznym jest brak 
życia narodowego, brak prawdy wybitnej , brak zrozumienia rze- 
czywistych potrzeb narodowych, brak nakoniec tej prostoty i ra- 
cyonalizmu , które jedynie trafiają do przekonania ogółu. W po- 
ezyi naśladowania utworów klasycznych lub mistycznych ; w sa- 
tyrze ślepe naśladownictwo francuzczyzny; w powieści albo prze- 
kłady, albo przerabianie z polskiego. Niema jeszcze samoistności. 

Łomonosow, Sumorokow, Fonwizin, Cheraskow i inni żyli 
w innych okolicznościach i mogli coś {H-zynajmniej powiedzieć 
w kwestyach społecznych. Daleko więcej od nich wypowie- 
dzieli Nowikow i Radiszczew. Od roku zaś 1796 kiedy Ka- 
tarzyna utworzyła cenzurę, ścięły się usta w rzeczach spo- 
łecznych. 

A jednak i cenzura nie mogła już powstrzymać tej lawy 
nowych pojęć i uczuć, które przebijać się zaczęły przez wszyst- 
kie możliwe otwory- 

Ta walka myśli z kauczukiem, to nieustanne pasowanie 
się najzacniejszych uczuć z samowolą i bezprawiem rządowego 
systematu, pospieszającego zawsze zatamować wszelki otwór; 
otwór, przez który myśl, lub idea wzfkioślejsza przedzierzgnąć 
się by mogły, stanowić właśnie będą przedmiot dalszych okre- 
sów piśmienietwa rossyjskiego. 



Okres trzeci. 

ODCZYT DZIEWIĄTY. 



Okres III piśmiennictwa rossyjskiego obejmuje epokę od 
śmierci Katarzyny II, t. j. od r. 1796 do czasów Puszkina. 

W całym tym okresie trzy postacie odgrywają najgłó- 
wniejsze role: Karamzin, Żukowski i Kryłow. Liczbę 
piszących w tym okresie moźnaby już liczyć na setki. Piśmien- 
nictwo weszło już na utorowaną przez poprzedników drogę, 
znajdując coraz to szersze koło czytelników. 

Mikołaj Karamzin ur. w r. 1766 w gubernii Symbir- 
skiej. Nauki pobierał w moskiewskim uniwersytecie, pod szcze- 
gólnym kierunkiem profesora Szadena. W młodości nauczył 
się dobrze po francusku i po niemiecku, co mu dało możność 
bliższego zaznajomienia się z literaturami tych narodów. Uczył 
się też i języka angielskiego, z którego przełożył tracedyę Szeks- 
pira „Juliusz Cezar." Najwięcej pracował nad literaturą nie- 
miecką, gdyż miał doskonałego kierownika w Szadenie. Ale i 
J. J. Russo wielki wpływ wywierał na młodzieńczy umysł Karam- 
zina, gdyż jak sam mówił później, zdawało się mu, że dusza 
Russa wstąpiła do jego duszy. W r. 1789, w 23 roku życia 
wyjechał za granicę, zwiedził Anglię, Francyę, Szwajcaryę i 
całe Niemcy. Po powrocie, w r. 1791 Karamzin nie szukał 



138 LITERATUKA ROSSYJSKA. 

karyery służbowej ; ale wyłącznie poświęcił się literaturze, na- 
śladując w tern znakomitego Nowikowa. Rozpoczął swój zawód 
od wydawnictwa czasopisma Moskawskij Żumał^ w którym 
drukował swoje listy z podróży, oraz powieści. Kierunek tych 
pierwszych prac był wzniosły i szlachetny. Z zapałem opisy- 
wi^ zwiedzane przez siebie kraje i tę pomyślność która może 
być wynikiem tylko prawdziwej cywilizacyi. Malując ludzie 
zwyczaje, opisując zakłady i instytucye naukowe, Karamzin za- 
chęcał swoich rodaków do pracy i kształcenia się. We wszyst- 
kich pismach Karamzina, aż do roku 1802, przewodną myślą 
jest zawsze dobro ludzkości; ogarnia on świat cały, odpycha 
wszelką odrębność i widzi zbawienie Rossyi w ogólnej cywili- 
zacyi europejskiej. Nie szuka i nie rozumie wyłącznego kie- 
runku narodowego. Pod takim wpływem i w takim kierunku 
oprócz Listów z podróży Karamzin napisał powieści : Bie- 
dnaja Liza, Ostrów (wyspa) Bomholm, Nieźnost drużby 
w nizkom sostojanii, (t. j. tkliwa przyjaźń w niższej klassie). 
Od r. 1794-1801 wydawał almanachy, czyli pisma zbiorowe: 
Agłaja, Aonidy, Panteon, w których też najwięcej własne 
utwory ogłaszał, jak również przekłady. Kiedy wybuchła re- 
wolucya francuska, a przerażona Katarzyna chciała cofnąć to 
wszystko co zrobiono dla oświaty, agenci zaś rządowi źródło 
wszystkich nieszczęść upatrywali w naukach — Karamzin usi- 
łował przekonać, że nauki nie są wcale szkodliwe; że źródła 
rewolucyj gdzieindziej trzeba szukać ; że umiejętność wcale nie 
sprzeciwia się zasadom religii i moralności. Zapatrywanie się 
jego na oświatę szczególnie wybitnie maluje się w artykułach 
o naukach i sztukach. Zawsze jednak widzimy jeszcze 
w Karamzinie kosmopolitę naukowego. Odrębności narodowej 
on jeszcze z^oła nie pojmuje. Owszem, to wszystko co nosiło 
cechę narodowości, Karamzin uważał za niegodne w stosunku 
do całej ludzkości, — wychodząc z zadania że przedewszystkiem 
trzeba zostać człowiekiem, a co jest dobrem dla całej ludzko- 
ści, to musi być dobrem i dla Rossyanina. 

W r. 1802 Karamzin założył nowy dziennik literacko- 
polityczny, p. t. Wiestnik Europy (t. j. goniec Europy). Wtedy 
to głębiej zajrzał w swoje powołanie i obowiązki, jako publi- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 139 

cysty i pisarza, a wkrótce, poznawszy bliżej stosunki i poło- 
żenie Rossyi, przekonał się, że kosmopolityczne zasady złemu za- 
radzić nie mogą., widział już dowodnie, że naród ciemny, a klassy 
wyższe mają zaledwo powierzchowną ogładę, że działając tylko 
dla dobra całej ludzkości, nic się prawie nie zdziała wyłącznie 
dla Eossyi; że wszelkie ulepszenia zależą od inicyatywy rzą- 
dowej, gdyż ogół czuł się niewolnikiem, ślepym wykonawcą 
woli panujących, nie rozumiał ani uczuć patryotycznych, ani 
obowiązków obywateli kraju. Zaczął więc studjować takich na- 
rodowych pisarzy, jak Nowikow i Eadiszczew, zrozumiał wła- 
sną omyłkę i postanowił zupełnie zmienić kierunek. Jakoż wi- 
dzimy go rzeczywiście już innym. Widocznem to jest w arty- 
kule ogłoszonym w Wiestniku Europy p. t. O luhwi k otie- 
czestwu i o narodnoj gordosti (t. j. o miłości ojczyzny i dumie 
narodowej). Zaraz-że potem rozpoczął szereg powieści na tle 
narodowem, jak Marfa pasadnica czyli Podbicie Nowogrodu, 
Natalija, Bojarskaja docz, i inne. 

A jednak Karamzin nigdy nie mógł stanąć u szczytu 
jako pisarz społeczny narodowy. Za nadto może był dobrodu- 
szny, miękki — brakło mu siły, energii dla wypowiadania pra- 
wdy i kreślenia rzeczywistych obrazów klęsk i niedoli swojej 
ojczyzny. On umiał tylko radzić, prosić, błagać, jednocześnie 
wołając do rządu, ażeby szerzył oświatę, i do społeczności — 
ażeby była posłuszną rządowi, skoro ten zacznie ją budzić 
z wiekowego letargu i apatyi, ażeby się ocknęła. 

Zmieniony kierunek pracy i bliższe zagłębienie się w sprawy 
ojczyste, wskazały Karamzinowi konieczność zbadania i pozna- 
nia dziejów swojego narodu. Zaczął tedy szukać źródeł i 
przekonał się jak mało zrobiono na tem polu. Kilka history- 
cznych artykułów w Wiestniku ogłoszonych, zwróciły na sie- 
bie uwagę. Karamzin postanowił wyłącznie poświęcić się hi- 
storyi, ale nie miał środków do życia. Wtedy kurator moskiew- 
skiego okręgu naukowego Murawjew wyjednał mu 2,000 rubli 
rocznej płacy i tytuł historyografa państwa, co mu dawało 
wstęp do wszystkich archiwów i bibliotek. O historyi Karam- 
zina powiemy na właściwem miejscu, tu zaś słów kilka o za- 
sługach jego jako pisarza. 



140 LITERATURA ROSSYJSKA. 

Karamzin pisał wierszem i prozą. Poetą nie był nigdy. 
Pisał powieści, podróże, rzeczy społeczne, wreszcie tłumaczył 
dużo. 

Był to człowiek najlepszego, ale zanadto tkliwego serca. 
Najzacniejszych — ale zanadto chorobliwych uczud. Był to sen- 
tymentalista, marzyciel, który najczęściej i sam wszystko widział 
w różowych kolorach i chciał ażeby wszyscy tak patrzali. 
Zawsze tkliwy, czuły, dobry, łagodny, marzący, stał się idea- 
listą — a tworząc ideały, chciał świat przetworzyć i Eossyę 
zidealizować. Wady to charakteru i tkliwego serca — ale 
zawsze był to człowiek najlepszych chęci, prawych dążności, 
był to i talent wyższy. Największa jego zasługa, że potrafił 
odczuć niewłaściwość form językowych, przed nim używanych, 
skołowaciałości języka, przesadę jaką się odznaczały wszystkie 
utwory Derżawina i innych współczesnych piarzy. On pierwszy 
zaczął pisać językiem mowy, podniód go do najwyższej szczy- 
tności, piękności nieporównanej. Styl Karamzina jest tak pię- 
kny, taki potoczysty, zwięzły, jasny, że nietylko dziś, ale może 
długo jeszcze bardzo pozostanie wzorem dla piszących. Dziś 
każdy widzi, że był to marzyciel, że nie mógł zrozumnieć ta- 
jemnic życia narodowego, że wszystko idealizował, że tak 
mało żywotnej prawdy zostawił w utworach swoich — a jednak 
każdy przyznaje, że zasługi jego w piśmiennictwie są wielkie. 
Karamzin zaczął pisać swoją Historyę państwa rossyj- 
s ki eg o w r. 1803, a pisał aż do śmierci, t. j. 23 lata. Od 
roku też 1803 działalność jego publicystyczna i w ogóle lite- 
racka prawie zupełnie ustały. Pracował wyłącznie nad histo- 
ryą. Pierwsze 8 tomów skończył w r. 1815. Cały ten czas, 
t. j. przez lat 12 mieszkał w Moskwie. Te 8 tomów wydał 
w Petersburgu. Odbito 3,000 egz. ale po kilku zaledwo dniach 
nie było już ani jednego egzemplarza i zarazże przystąpiono 
do drugiego wydania. Następne 4 tomy (bo wszystkich 12), 
Karamzin pisał już w Petersburgu dokąd się przeniósł w r. 
1816. Ostatni tom, XII, wydany został po śmierci autora. 

Cesarz Mikołaj dał mu gwiazdę św. Włodzimierza i znaczną 
summę pieniędzy, ażeby mógł jechać za granicę dla porato- 
wania zdrowia, ale już to było za późno. Umarł 26 maja 1826, 



. LITERATURA ROSSYJSKA. 141 

W 60 roku życia, napisawszy przed śmiercią aż do przesady 
wiernopoddańczy list do cesarza, dziękujący mu za gwiazdę i 
pieniądze. Łaski cesarskie mają urok niesłychany nawet na 
takich zacnych ludzi jakim był niezaprzeczenie Karamzin. 

W Symbirsku w r. 1845 wzniesiono mu wspaniały po- 
mnik. 

Drugą gwiazdą owej epoki był Bazyli Żukowski, poeta- 
założyciel szkoły romantyczno-niemieckiej. Żukowski 
urodził się w r. 1783 w guber. Tulskiej, kształcił się w Mo- 
skwie na pensyi szlacheckiej. Posiadał kilka języków zagra- 
nicznych i przy ich pomocy sam się kształcił, bo na uniwersyte- 
cie nie był. W 1812 r. należał do milicyi narodowej. Po bi- 
twie Tarutińskiej napisał patryotyczną odę Pieioiec tco słanie 
ruskich woinoio (t. j. Śpiewak w obozie rossyjskich żołnierzy). 
Odę tę, z pod serca pochwyconą u całej ówczesnej społeczno- 
ści przyjęto z zapałem, co też otworzyło poecie wstęp do 
dworu. Został mianowany urzędnikiem dworskim, jako lektor 
przy cesarzowej, następnie był nauczycielem wielkich księżni- 
czek, a w końcu następcy tronu za Mikołaja, to jest dzisiej- 
szego cesarza Aleksandra II. Podróżował z nim po Europie i 
po całej Rossyi. Ożenił się mając lat 56 — doczekał się pó- 
źnej starości, umarł bowiem w Baden-Baden w r. 1852 w 69 
r. życia. A chociaż całe życie zostawał przy dworze, pozostał 
aż do śmierci zacnym, przez wszystkich uwielbianym człowie- 
kiem. 

Pod względem charakteru, usposobień, kierunku w pracy 
był zupełnie podobny do Karamzina. Wiersz jego piękny i pod 
względem harmonii języka jeden Puszkin był wyższym od 
niego. Pisał bardzo dużo. Najpiękniejsze z jego utworów są 
ballady. Miały one nadzwyczajne powodzenie. Działając na 
wyobraźnię swoją fantastyczno ścią i nadzwyczajnością, a na- 
pisane potoczystym wierszem, miały zawsze tysiące czytel- 
ników. Ballady te: Ludmiłła, Świetlana^ Gromoboj^ Wadim, 
12 spiaszczycJi dieio\ wcale nie są narodowemi, chociaż przebrane 
w szaty rossyjskie. Naśladował bowiem Szyllera i Btirgiera. 
Niektóre wzięte z niemieckich romansów Szpisa, inne z Wal- 
ter-Skotta. Daleko większą zasługę ma Żukowski jako tłumacz. 



142 LITERATURA ROSSYJSKA. 

Jego przekład Więźnia Szyljonu Byrona jest prześliczny 
jego Undyna przekład romantycznej powieści De la Mot^ 
Fuke^ kika powieści wschodnich, Dziewica Orleańska i 
wiele innych utworów Szyllera, Byrona, i t. d., zawsze mieć 
będą niepospolitą wartość. Z przekładów najważniejszą pracą 
Żukowskiego jest tłumaczenie Odyssei, wprawdzie nie z ory- 
ginału — ale z niemieckiego przekładu. Dzieła Żukowskiego 
wydane zostały w 13 tomach. 

Żukowski jako poeta należał najzupełniej do szkoły tak 
nazwanego nowego romantyzmu. Zawsze i wszędzie szuka 
on nadziemskich ideałów, marzy o nadzwyczajnych zjawiskach, 
na ziemię spogląda ze stanowiska biblijnego. Wszystko tu na 
ziemi wątłe, nietrwałe, nie ma prawdy, nie ma szczęścia, nie 
ma nawet miłości, a tam tylko, po za grobem i prawda i mi- 
łość i szczęście. Był czas, nie w Rossyi tylko — ale i w Niem 
czech i u nas, kiedy tacy marzyciele uznawani byli za wiel- 
kich poetów. Pod tym względem i Żukowski, biorąc ze sta- 
nowiska ducha czasu w którym działał i pisał, jest znakomi- 
tością, w tym samym stopniu jak u. p. u nas Odyniec. Żukowski 
jak i Earamzin ma tę prawdziwą zasługę narodową że się 
znacznie przyczynił do uprawy języka. O ile styl Karamzina 
w prozie jest stokroć wyższy od wszystkich jego poprzedni- 
ków, o tyle wiersz Żukowskiego gładki, potoczysty, harmo 
wjny jest wyższym od wszystkich poetycznych utworów przed 
nim pisanych. Ma jeszcze i tę zasługę, że stworzył licznych 
naśladowców, chociaż ani pod względem języka, ani talentu, 
aż do zjawienia się Puszkina, wyższego od siebie nie zosta- 
wił. Za zasługę też można policzyć Żukowskiemu i to, że bę - 
dąc carodworcem, gdyby z charakteru był podobny do Der- 
iawina, mógłby wiele złego zrobić, — on zaś przeciwnie, nie- 
tylko nie szkodził nikomu, — ale owszem o ile mógł, pomagał. 

Trzecią znakomitością owej epoki był Iwan Kryło w. 
Urodził się w Moskwie w r. 1768. Syn biednego urzędnika, 
młodość przepędził w nędzy, w nieustannej walce o byt, o 
chleb powszedni. Miał dużo moralnych cierpień i boleści. Nie 
było ani czasu, ani sposobów nauczenia się czegokolwiek. 
W 14 roku życia stracił ojca i z matką przeniósł się do Pe- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 143 

tersburga. Matka wyrobiła mu jakąś maluczką posadę urzę- 
dnika. Ale był leniwy a zawsze rozmarzony. Zamiast przepi- 
sywać, gryzmolił wiersze. Jednakże te wiersze zwróciły na 
niego uwagę kilku literatów. Porzucił służbę i mając zaledwo 
21 rok zaczął wydawać dzienniki (od r. 1789-1793) naprzód 
Poczta duchów^ następnie Zrytiel t. j. widz, i nakoniec St- 
Peterburskij Merkury, W tych czasopismach ogłosił wiele 
prac własnych. Były to satyry, sztuki dramatyczne, pisane ję- 
zykiem czystym i pięknym, nie było ani sławiańszczyzny cer- 
kiewnej, ani galicyzmów, od których z początku nie był 
wolny nawet Karamzin. Napisał operę Kafiejnica (kawiarka^, 
tragedyę Kleopatrę i Filomelę. Nie miały wszakże one powo- 
dzenia. Za to opery Bieszenaja siemja (warjacka rodzina), 
llja hohatyr, komedye Prokazniki (swawolnicy)^ Soczynitiel 
w pieredmej (autor w przedpokoju), miały ogromne powodze- 
nie i zwróciły na siebie uwagę cesarzowej Maryi Fiodorowny, 
wdowy po cesarzu Pawle. Tymczasem wrodzone lenistwo Kry- 
łowa zmusiło go zaniechać dziennikarstwa. Czas jakiś nic nie 
robił, szukał towarzystwa, grał w karty. W końcu kiedy bieda 
dokuczać zaczęła, przy protekcyi cesarzowej Maryi otrzymał 
jakąś posadę w Eydze, a później przeniósł się z ks. Galicy- 
nem do Saratowa. W Petersburgu zapomniano o nim. Nawet 
przyjaciele jego sądzili że już zupełnie zaniechał prac literac- 
kich. Gdy w tem w r. 1806 zjawił się w Petersburgu i przy- 
wiózł dwie nowe komedye: Modnaja ławka (magazyn stro- 
jów) i Urok doczkam (lekcya córkom). Obie sprawiły furorę 
i Kryłow odzyskaj: wziętość. Jednocześnie prawie ogłosił prze- 
kład kilku bajek Lafontena. Bajki już były znane w Rossyi, — 
pisali je Chemnicer, Dmitriew, Izmaiłow — wszakże 
Kryłow miał przewagę nad wszystkimi. Uczuł też sam, że 
bajka, to jego rodzaj. W bajce — zwierzęta, rośliny, żywioły, 
głazy nawet tak wiele prawdy mogły wypowiedzieć. I zaczął 
pisać bajki. Już nie tłumaczył tylko — ale i sam tworzył. Na- 
pisał 324 bajek, z tych zaledwo 56 tłumaczonych, najwięcej 
z Lafontena. Nie było kwestyi którejby nie poruszył w baj- 
kach. A chociaż miał dużo kłopotu z cenzurą, protekcya u 
dworu jakoś zaradzała złemu. Za Mikołaja sławny III wydział. 



144 LITERATURA ROSSY JSKA. 

t. j. tajna kancelarya cesarza, już był nawet uchwalił — ażeby 
najsurowiej nakazać wykreślić z bajek wszystkich lwów i or- 
łów, bo ci jako carowie wiele niepotrzebnego mówią, a nawet 
złe przykłady dają. Lecz wzgląd, że już cała Rossya umie te 
bajki na pamięć, że we wszystkich szkołach wprowadzono je 
jako książki elementanie — ocalił lwów i orłów. A jednakże 
nawet wziętość i stosunki Kryłowa nie pomogły mu wyjednać 
pozwolenie na ogłoszenie tragi-komedyi Podszczypy^ utworu 
satyrycznego, w którym wyśmiewa istniejące zwyczaje i w ogóle 
społeczność rossyjską. Wydrukowano ją zaledwo w prze- 
szłym roku. 

W roku 1812 Kryłow został członkiem Akademii nauk, 
nadto bibliotekarzem w cesarskiej bibliotece publicznej. Miał 
więc byt zapewniony, płacę znaczną, pracy obowiązkowej pra- 
wie żadnej. Nie troszczył się już o nic. Sypały się na niego 
rangi, ordery, nagrody pieniężne. Wtedy to wrodzone lenistwo 
zagórowało nad wszystkiem. Kryłow obumarł prawie, stał się 
żarłokiem. Roztył ogromnie. Do dziś dnia krążą anekdoty o 
jego gastronomicznych wybrykach. Trzydzieści cztery lata nic 
nie robił. Tylko 

Jeł, piły da spał! 

jak sam powiada o znakomitym dygnitarzu (wielmoża) w bajce, 
który przez całe życie nic nie robił — tylko jadł, pił i spał i 
wszystko podpisywał, co mu sekretarz podawał, za co po 
śmierci koniecznie chciał trafić do nieba (bo nikomu nic złego 
nie zrobił '). 

Czasami budził się z letargu, porywał pióro, rzucał kilka 
twórczych myśli, i znowu drętwiał. 

W r. 1836 przy dworze był bal maskowy. Według an- 



*) Doskonały epilog tej bajki: 

„Wezera ja był w sudie, i widieł tam sudju 
Nu tak i kaźetsia, czto byt' jemu w raju ! " 

(t. j. wczoraj ja byłem w sądzie i widziałem tam sędziego: ot 
tak i zdaje się, że trafi on do nieba). 



LITERATURA ROSSYJSKA. 145 

gielskiego zwyczaju, obecnym podają piróg monstinialnej wiel- 
kości, a kto natrafi na kawałek z bobem, tego obierają 
królem zabawy. Ogłoszono więc b obieg o króla, a Kryłow 
zaimprowizował do niego prześliczny humorystyczny wiersz. 
Była to aluzya do cesarza Mikołaja, ułożona tak zręcznie, że 
można ją było tłumaczyć na korzyść i na niekorzyść cesarza. 
Mikołaj, ma się rozumieć, wziął ją za dobrą monetę i po- 
chwalił. Ośmielony tem Kryłow prosił za pośrednictwem hr. 
Benkendorfa o pozwolenie powiedzenia jeszcze jednej bajecz- 
ki, świeżo napisanej. Cesarz zezwolił. Kryłow powtórzył tę 
samą bajkę o Wielmoże^ o której tylko co wspomnieliśmy. 
Mikołaj śmiał się, objął Kryłowa i dodał: piszy^ piszy sta- 
ryk! Kryłow skorzystał z tego usposobienia i prosił o pozwo- 
lenie ogłoszenia tej bajki drukiem, gdyż cenzura jej zabroniła. 
Mikołaj i na to zezwolił. 

Kryłow umarł w Petersburgu w r. 1844. 

W letnim ogrodzie wzniesiono mu ze spiżu ulany wspa- 
niały pomnik. Na ogromnym piedestale siedzi Kryłow (w na- 
turalnej wielkości) i kreśli bajki. Piedestał ze wszystkich czte- 
rech stron zdobią bareliefy, wyobrażające rozmaite sceny z jego 
bajek. W dni pogodne ujrzysz tu zawsze mnóstwo dziatwy, 
otaczającej pomnik. Ulubione to miejsce dla zabaw dziecin- 
nych. Rozumny nauczyciel lub nauczycielka korzysta z tego i 
tłumaczy swoim wychowańcom treść. bajek mistrzowsko wyro- 
bionych na pomniku. 

W Rossyi nie ma bodaj człowieka, któryby niesłyszał 
o Kryłowie. Liczba egzemplarzy bajek Kryłowa, za życia jego 
odbitych, wynosiła 77,000. Przełożone były na wszystkie pra- 
wie języki europejskie. Po polsku A. Gliński (autor Bajarza 
polskiego) ogłosił dwa zeszyty Bajek Kryłowa 1861 i 1863. 
Jeszcze przedtem, w r. 1852 Floryan Jałowiecki wydru- 
kował w Wilnie w przekładzie polskim prawie cały zbiór ba- 
jek. W Paryżu w r. 1823, pięćdziesięciu siedmiu literatów 
francuskich przełożyło 89 bajek Kryłowa, wydanych nader 
ozdobnie. 

Po rossyjsku miały kilkadziesiąt \s7dań , niektóre z prze- 
pysznemi illustracyami. Wszystkie prace Kryłowa wyszły 

10 



146 LITERATURA ROSSYJSKA. 

W Peterburgu w 3 tomach w r. 1847, z przedmową i życio- 
rysem poety przez Pletniowa skreślonym. 

Koło tych trzech gwiazd piewszorzędnych grupowały się 
mniej świetne gwiazdy i gwiazdeczki. Wyliczymy tu przynaj- 
mniej znakomitsze imiona. I tak : poeci — Iwan D m i t r i e w 
ur. w r. 176011837. Pisał bajki, satyry, a nawet ody. Nie- 
które z bajek bardzo zajmujące. Nie był to talent pierwszo- 
rzędny, ale wiersz jego udatny, dużo dowcipu, łatwość wielka 
pisania — przez to czytany był i lubiony bardzo, a nawet, 
nim Żukowski został ulubieńcem publiczności, Dmitriewowi 
dawano pierwsze miejsce po Earamzinie. — Aleksander Izmaj- 
łow ur. w r. 1779 f 1831. Pisał też bajki, z których ogło- 
szono drukiem 120. Nadto pisał romanse, mało czytane. — 
Aleksy Merzlakow ur. wr. 1778 f 1830. Był członkiem 
Akademii, profesorem Uniwersytetu. Napisał odę na zawarde 
pokoju ze Szwecyą, co mu utorowało wstęp do Akademii. 
Przełożył Oswobodzenie Jeruzalem Torkwata Tassa, tłumaczył 
Horacyusza i innych klassyków, a pisał wiersze na wszystkie 
ważniejsze wypadki. — Jerzy Nielędiński-Mielecki ur. 
w r. 1751 1 1829. Był senatorem za Aleksandra. Pisał pieśni i 
romanse. — Konstanty Batius'zkow ur. w r. 1787 f 1855 — 
poeta znakomity — na nieszczęście szlachetna iego praca w li* 
teraturze niedługo trwał:a; w r. 1822 dostał pomieszania zmy- 
słów i w stanie obłąkania żył jeszcze lat 33. Był to człowiek 
wykształcony i talent pisarski niepospolity. — Piotr książę Wią- 
zie msk i ur. w r. 1792, a żyje i dotąd, nawet pisuje jeszcze. 
Był czas jakiś pomocnikiem ministra oświecenia. Pisał dużo 
poezyj, niektóre prawdziwie piękne. Nasz Odyniec przetłuma- 
czył kilka jego utworów. Znany też jest jako krytyk. IJapisał 
życiorysy i ocenę prac Dmitriewa, Fonwizina, Ozierewa. Ale 
najznakomitszym ze wszystkich tu wymienionych, a pamiętnym 
w dziejach Rossyi był Konstanty Ryle je w, poeta-patryota. 
Pisał historyczne dumy, w rodzaju śpiewów historycznych Niem- 
cewicza. Poeta wysoki, patryota szlachetny, pełen najwznio- 
ślejszych uczuć, śpiewał o wolności, o miłości ziemi rodzinnej. 
Poemata jego Wojnarowski i Cywilne męztwo znamionigą 
wysoki talent i obywatelskie dążności. Satyra jego na ciemięzcę, 



LITERATURA. ROSSyJSKA. 147 

okrutnego Arakczejewa, faworyta Aleksandra I. narobiła dużo 
hałasu w całej Rossyi, chociaż nigdzie drukowaną nie była. 
Wydawał z Bestużewem Polamuju zwiezdu (t. j. Północną 
gwiazdę) — almanachy raz na rok wydawane, w których za- 
mieszczał swoje dumy i idne poezye. Dumy wyszły i osobno. 

Andrzej Wojnarowski synowiec czy siostrzeniec sła- 
wnego hetmana Mazepy, był głównym sprzymierzeńcem spi- 
sku przeciwko Piotrowi W. mającego na celu, ażeby przy po- 
mocy Karola KII wyswobodzić Małoruś z pod berła rossyj- 
skiego. Po bitwie pod Półtawą, gdzie Karol XII i Mazepa 
pobici zostali i nadzieje Małorusów runęły, Mazepa się otruł, 
a Wojnarowski uciekł do Hamburga, gdzie schwytany został 
w skutek wymagania posła rossyjskiego Bettichera i zawie- 
ziony do Rossyi, a ztąd zesłany do Jakutska gdzie i umarł 
w r. 1740. Otóż życie i przygody tego Wojnarowskiego po- 
dały treść do poematu Rylejewa. 

Rzecz godna uwagi, że Rylejew prawie w przeddzień 
przed rewolucyą 14 grudnia 1826 wy<lrukował dumę o Dy- 
mitrze Samozwańcu, w której były najwyraźniejsze prze- 
powiednie przygotowanego powstania. Ale cenzura niczego się 
niedomyśliła. 

Dziś wszystko to strasznie zakazane, a nawet imienia 
jego w literaturze wspomnieć nie wolno. Ogólny zbiór poezyi 
Rylejewa wydany został w r. 1860 w Lipsku, z jego portre- 
tem. Rylejew był jednym z głównych przewódzców wybuchu 
14 grudnia 1825 roku i wraz z pięciu innymi kolegami (Be- 
stużewem, Pestlem, Murawiowem — Apostołem i Kochow- 
skim), powieszony w cytadeli Piotra i Pawła w Petersburgu. 

Znakomite też miejsce w literaturze zajmował Mikołaj 
Hniedicż. Ur. w r. 1784 f 1833. Był on głównie tłuma- 
czem. Literatura rossyjska jemu jest obowiązaną, że posiada 
wyborny przekład Iliady Homera, nadto króla Lira Szeks- 
pira, Tankreda Woltera i kilku innych. 

Do drugorzędnych poetów tej epoki należą ks. Sza- 
howski, ks. Dołhoruki, hr. Chwostow, Nachimow, 
Gorczakow i kilku innych. 

Dramatyczna literatura znaczne zrobiła postępy w tym 

10* 



148 LITERATURA R08SYJSKA. 

okresie. Pierwszeństwo należy się Władysławowi Oziero- 
wowi. Ur. w r. 1770 f 1816. — Pisał gładkiem wierszem, 
należał do szkoły lirycznej. Pełen uczucia, zacnych chęci — 
zostawał jednak pod wpływem tych samych pojęć, które ce- 
chowały Karamzina i jego naśladowców. Ztąd bohaterowie 
jego, czy to pod niebem Grecyi czy też Eossyi jednostajnie 
prawie myślą i czują. Najważniejsze z jego utworów trage- 
dye: Edyp w Atenach, Śmierć Olega, Dymitry Doński, 
Peliksena i inne. Miał wszakże pewny kierunek Ozierow 
w swoich dramatycznych utworach, tak samo jak Kryło w 
i inni, a głównie wj^śmiewał zbyteczne admiracye Francuzów, 
którzy po rewolucyi tysiącami najechali do Rossyi i byli tu 
czczeni jak jakie bożyszcze. Oprócz nich na polu dramaty- 
cznem odznaczyli się: Chmielnicki, Ks. Szahowski, Kru- 
kowski, Sudowszczykow, Rostopczyn, Kokoszkin i inni. 
Widzimy już w tej epoce i romans historyczny. Tu głó- 
wnie wspomnieć wypada imiona Michała Zagoskina (ur. 
w 1789 f 1852), i Iwana Łażecznikowa (ur. w r. 1792). 
Pierwszy napisał kilka sztuk dramatycznych i powieści, ale 
największy rozgłos zjednały mu trzy łustoryczne romanse 
. z rozmaitych epok, a mianowicie Askoldowa mogiła z IX 
wieku, Juryj Mirosławski z r. 1612 i Rosławlew z r. 
1812 ^). Tak samo Łażecznikow napisał historyczne ro- 
manse z rozmaitych epok, jak naprz. Busurman (Bisurma- 



^) Oprócz tych Zagoskin napisała romanse: Kusiciel, 
Tęsknota za ojczyzną^ Miroszew^ Bryński las, Rossy anie na 
początku XVIII vneku, — Powieści: Moskwa i l^oskuoicze, 
Pamiętniki Bielskiego. — Komedyje: Dobry chłopaka Boga- 
tonów, albo parafijanin w stolicy, Bogatonow na wsi, Hu- 
lanka uczonych, Komedy a zą komsdyę. Romans na wielkim 
trakcie, Nauka dla kaioalerów albo sukcessorowie. Wiejski 
filozof, Teatr amatorskie Niezadowoleni. — Opera: Askoldo- 
wa mogiła. — Jerzy Mirosławski przełożony na język polski. 
Niektóre romanse przełożone na język niemiecki., 



LITERATURA ROSSYJSKA. 149 

nin) z czasów Iwana III, Poślednij Nowik ^) z czasów Pio- 
tra W. i Ledianoj dom (Dom z lodu) z czasów Amiy Iwanowny. 
Nasz rodak Tadeusz Bułharyn — o którjrm jeszcze 
pomówimy obszernie — jeden z pierwszych zaczął pisać ro- 
manse. Jego Dymitryusz Samozwaniec należy do histo- 
rycznych romansów, ale daleko większy rozgłos miały dwa 
jego romanse Iwan Wyżygin i Piotr Wyżygin. W obu 
rzecz dzieje się na Białej Rusi, a bohaterowie żywcem wzięci 
z natury. Tak naprz. prokurator Skotinko, — był to gło- 
śny z czasów późniejszych Nowosilcowa w Wilnie, prokurator 
Botwinko; pan białoruski Hołohardowski, jeden z Ho- 
łyńskich. O tych to romansach Puszkin, który nie lubił Buł- 
haryna i miał do tego słuszne powody, napisał epigrammę, 
którą do dziś dnia powtarzają urągając pamięci nielubio- 
nego w Rossyi Bułharyna. Bułharyn miał imię Tadeusz, po 
ross. Faddiej; w pierwszym romansie główny bohater Iwan 
Wyżygin, w drugim zaś, syn tego Iwana, Piotr — otóż z tych 
imion Puszkin ułożył epigrammę: 

Faddiej rodił Iwana 

Iwan rodił Pietra 

Eakohoż ożydat' dobra 

Od dieduszki bałwana! (t.j. Faddiej a) 



') Nowik, w dawnej hierarchii dworskiej, przed reformą 
Piotra I, znaczył to samo co paż. Romans ten miał kilka wy- 
dań. W języku polskim w piśmie Światowid Krupskiego (1835) 
był zamieszczony po polsku ustęp z tego romansu p. n. Dolina 
trupów. Ostatni Nowik przełożony na język niemiecki ; Bisur- 
manin na język angielski w Ameryce. ^ Napisał też dramat a: 
Chrystijem II, Gustaw Waza^ Listy z podró&y przez ros- 
yjskiego oficera, Kołdun na Sucharewoy haszni^ Docz Je- 
wreja (Córka Izraelity), BielińMje, sieryńkije i czomiń" 
kije; ostatni romans (1862) Niemnoho let nazad. — Ogólny 
zbiór pism Łażecznikowa wyszedł w Petersburgu w roku 1858 
w 8 tomach. 



150 LITERATURA ROSSYJS^A. 

Znani są też w trzecim okresie jako powieścio- pisarze dru- 
gorzędni Stepanow Horainow, Nareżny, Benicki i kilku 
innych. 

Najważniejszą zaletą tego okresu, jest to — że literatura 
weszła na drogę prac szerszych historycznych, o tyle przynaj- 
mniej, że Karamzin utorował drogę dla przyszłych pracowni- 
ków na tern polu. Do tego czasu nie było zgoła historyi 
państwa rossyjskiego. Odrębne prace Łomonosowa, Mul- 
lera, Nowikowa, Tatiszczewa, Bołtina, Musina-Pusz- 
kina, później Holikowa i kilku innych — niemogły nawet 
stać się pomocniczemi , jako materyał dobry. Sumiennięjsza 
praca ks. Szczerbatowa zaledwo mogła dostarczyć niektó- 
rych materyałów. Trzeba więc było na nowo stworzyć historyę, 
a zadanie to było nielada — bo tu duma narodowa, godność 
państwowa nakazywały być oględnynu Sumiennemu history- 
kowi rossyjskiemu należałoby zaczą<S historyę od założenia 
Moskwy przez ks. Jerzego Dołhorukiego w r. 1147 — nale- 
żało mówić o ludach dzikich, barbarzyńskich, niesłowiańskiego 
pochodzenia, zaludniających kraj, który później przetworzył 
się w państwo moskiewskie. Ale jak już wiemy, jeszcze Ka- 
tarzyna rozwinęła myśl zlania się historycznego z Susią za- 
chodnią, czyli Litewską — a czepiając się jej dziejów — z tam- 
tąd wyprowadzić wspólny początek państwa moskiewskiego. 
Myśl to oddawna pielęgnowana. Iwan Groźny już marzył 
o tem i na tem opierał prawa swoje do Rusi Litewskiej. 
W r. 1802 — 1809 znakomity historyk Schldzer ogłosił pięć 
tomów swoich wyjaśnień do Latopisu Nestora, radząc, ażeby 
przedewszy^tkiem zwrócono uwagę na tego latopisca. Karam- 
zin poszedł za tą radą i rozpoczął dzieje państwa moskiew- 
skiego od wieku IX, czyli od Ruryka, Sineusa i Truwora, 
którzy jakoby przyszli ze Skandynawii, a podług nowej teoryi 
Kostomarowa byli wychodźcami ze Żmudzi. Tak więc pod- 
stawa którą przyjąć Karamzin była fałszywą i całe pokolenie 
piszących i czytających w błąd wprowadziła. Nietylko Rossya- 
nie, ale Litwini i Polacy czas jakiś wierzyli w taki początek pań- 
stwa moskiewskiego, a Historya Karamzina stała się materyałem 



LITERATURA ROSSYJSKA. 151 

dla wszystkich pracowników. Przetłumaczono ją nawet na ję- 
zyk polski. 

Historya Karamzina pod względem naukowym ma takąż 
samą doniosłość jak naprz. u nas historya Polski Naruszewicza, 
lub Historya Litwy Narbutta. Były one zarzewiem przyszłych 
prac, głębszej krytyki, której nie można wymagać od tych, 
którzy z niczego prawie tworzyli swoje prace, szukając źródeł 
w archiwach i bibliotekach, przedtem zupełnie nieznanych. 
Co do Litwy, a więc i Rusi praca Karamzina zbałamuciła wie- 
lu następców nawet po Narbucie. Historya Kraszewskiego do- 
bra jest dla Litwy — ale nie dla Rusi. Szajnocha chciał 
być nowym wajdelotą litewskim, piewcą poetycznym — ale 
zasadniczej idei dziejowej Litewsko - Rusińskiej niepodobna na- 
wet wymagać od niego. Tak samo hr. Stadnicki bałamuci, 
a nienauczył się nawet geografii litewskiej. We współczesnej 
literaturze historycznej rossyjskiej dla dziejów Litwy i Rusi 
wiele już jest prac sumiennych, jeszcze więcej co roku nagro- 
madza się raateryałów archeograficznych — lecz tych prac 
prawie nieznają. Jeden Mosbach, gdzieś tam na Szląsku 
i wiele materyałów żebrał i miał cywilną odwagę choć coś 
powiedzieć, o czem inni zgoła niewiedzieli trzymając się tra- 
dycyjnych skazówek. 

. Wracając do Historyi Karamzina, doprowadzonej do r. 
1613 wyznać należy, że odrzuciwszy fałszywe stanowisko, 
z którego autor wyprowadza początki państwa, ma ona dwie 
dobre strony — raz, że jest bogatym zbiorem materyałów, 
a powtóre że jest napisaną prześlicznym językiem, czemu też 
najwięcej powodzenie swe zawdzięcza. Ale nadto nic więcej. 
Jest to panegiryczna historya kniaziów i carów — dziejów 
ogólnie narodowych tu ani dopatrzyć. Ogólny też pogląd zu- 
pełnie fałszywy. Karamzin tak samo jak Katarzyna widział 
szczęście Rossyi tylko pod absolutnym rządem swoich carów. 
W papierach Karamzina pozostała w rękopiśmie Zapiska 
którą złożył cesarzowi Aleksandrowi O drewniej i nowoj Bossii. 
Ciekawa to nadzwyczaj zapiska. W niej Karamzin śmiało staje 
przed cesarzem i gromi go w imieniu ojczyzny i następców za 
jakieś zamiary względem Polski , dowodząc, że nie ma prawa 



152 LITERATURA ROSSYJSKA. 

rozrządzać tern, co już raz stało się własnością Rossy i. Część 
tylko tej zapiski ogłoszono drukiem w r. 1856. 

Pienvszy który się odważył w Rossyi powstać na Histo- 
ryę Karamzina, był Mikołaj Polewoj (ur. 1796 t 1846). 
Napisał on liistoryę nie kniaziów i carów — ale Historyę 
Narodu Rossyjskiego w 7 tomach, .(t. 1 wyszedł w r. 1829 
dedykowany Niburowi). Polewoj nietylko prostuje fałszywe 
poglądy Karamzina — ale nawet i same fakta, usiłując prze- 
dewszytkiem zaznajamiać z dziejami wewnętrznemi państwa, 
z bytem ludu, z jego życiem biednem i smutnemi kolejami 
jakie przechodzić musiał. Znał on dobrze Litwę i Ruś pod 
względem dziejów i często prostiye błędne podania kronika- 
rzy a powtarzane przez Karamzina bez krytycznego zbadania 
istoty rzeczy. Przytaczamy tu jeden fakt nas obchodzący. 
Karamzin pisze o przyjęciu przez W. Ks. Lit. Olgierda przed 
śmiercią wiary, prawosławnej — ale nie przywiódł nawet źró- 
dła prawdziwego zkąd zaczerpnął tę wiadomość. Polewoj wy- 
szukał to źródło, uznał, że jest niegodne wiary, wykazał ła- 
twowierność Karamzina — niedopuszczając nawet myśli, ażeby 
Olgerd mógł przyjąć prawosławie. Historya Polewoja dopro- 
wadzona do panowania cara Fiedora Iwanowicza O- 



') Historya Polewoja tom V, str. 48, nota 38. Historya Karam- 
zina t. V, 52 — Mikołaj Polewoj, syn kupca w Irkutsku, wy- 
kształcenie swoje winien własnej pracy. Niebył nawet nigdzie 
w szkołach. Wydał 70 tomów dzieł różnej treści, oprócz wie- 
lu artykułów po różnych czasopismach rozrzuconych. Wydawał 
czasopisma : Moskiewski telegraf, Syn ojczyzny^ Russki Wie- 
stnik. Oprócz wspomnionej Hi story i, ogłosił: Zarysy litera- 
tury rossyjskiej 2 tomy ; Ahhadona, romans we 4 tomach ; 
Marzenia i życie 4 tomy; Przysięga nad grobem Chrystusa, 
4 tomy, Prace dramatyczne, 4 tomy, (jego przekład Hamleta 
dotychczas ma wielką wartość) ; Historya Napoleona 4 tomy ; 
Historya Piotra Wielkiego 4 tomy; Legendy Byzantyjskie 
2 tomy i t. d. — 

Brat jego rodzony Ksenofont, napisał życiorys Łomono- 
sowa, w rodzaju powieści, w 2 tomach. Pisał krytykę do 
Pszczoły Bułharyna i odznaczał się nienawiścią ku współczesnej 



LITERATURA ROSSYJSKA. 153 

W tej^e epoce odznaczyli się bardzo, na polu historycz- 
nem i szczególnie archeograficznem, wydawnictwem już toprac- 
oryginalnych , już starych kronik, memoarów, przywilejów 
i innych materyałów historycznych: Korkunow, Strojew, 
Sniehirew, Sacharow, Kaczenówski, Butkow, Nadeźdin 
Metropolita Eugeniusz, autor Słownika historycznego, 
Bantysz Kamieński autor Słownika znakomitych Kossyan^ 
Pogodin i inni. 

Krytyka literacka słabo jeszcze reprezentowaną była • — 
chociaż i miała na tern polu kilkunastu pracowników jak np. 
ten sam Karamzin, Makarów, Szyszków, Strojew, ks. 
Wiaziemski, Nadeźdin, K. Polewoj, Marliński, Sze- 
wyrew i inni. 

Pism czasowych mnożyło się coraz więcej ; żadne jednak 
długo utrzymać się nie mogło z powodu uciążliwych warun- 
ków cenzury. 

Widzimy więc, że w całym tym okresie najlepiej był re- 
prezentowany dział historyczny. Gała zaś literatura nadobna 
nosiła cechę sentymentalności. — Bajki Kryłowa miały najwię- 
kszą, doniosłość i pozostaną na zawsze drogim zabytkiem lite- 
ratury ; ale i tu pod wpływem ducha czasu, nawet psy i koty 
rozmawiały ze sobą tak czule, rzewnie, z taką boleścią opo- 
wiadały cierpienia swoje, że aż lwy i tygrysy do łez się roz- 
czulali. Nawet książęta i carowie w historyi Karamzina tacy 
czuli, a każdy taki dobry, łaskawy, a każdy przemawia tak 
patetycznie. 

Ws2;yscy płakali, rozczulali się, marzyli o siódmem nie- 
bie, szukali natchnień, wrażeń miłych, potulnych, słodkich. 
Platonizm górował w poezyi, powieści, dramacie, wszędzie. 
Płakała od rozczulenia pani sentymentalna, a naczytawszy się 
romansów ówczesnych mdlała na sam widok skaleczonego go- 
łąbka, którego jej woźnica przez nieostrożność powozem prze- 
jechał; ale za to płakały i żona z dziećmi tego woźnicy, bo 



literaturze^ powstawał nawet na Puszkina. Od r. 1867 — 1860 
wydawał Bibliotekę malomniczą. 



154 LITERATURA ROSSYJSKA. 

niepocieszona po stracie gołąbka pani uprosiła swojego męża, 
ażeby woźnicę za karę w rekruty oddał. Rozczulał się po- 
mieszczyk czytając Undinę Żukowskiego ; ale to mu nieprze- 
szkadzało pastwić się nad chłopem, bo chłop był tylko sko- 
tem i przecie nieczytał „Biednej Lizy" Karamzina. Łzy wy- 
lewała pani radczyni czytając poezye Batiuszkowa; ale róz- 
gami wpajała moralne zasady swojej garderobnej i kucharce. 

Był to okres sentymentalizmu, w którym można było 
napawać się aromatem powietrza, cudnym błękitem nieba, 
gwiaździstą nocą, bladym księżycem — ale nikt nie szukał realnej 
prawdy, nikt nie odsłaniał i nie czuł prawie tej nędzy moral- 
nej, tego upokorzenia — które spływały i gniotty naród, jako 
skutki rządów despotycznych. Ci zaś, którzy odczuć niewolą 
umieli — milczeć musieli. 

Okres ten wyższym jest od poprzedniego pod względem 
rozwoju języka i samego piśmiennictwa — ale niższym stokroć 
pod względem żywotności i wypowiedzenia prawdy bezwzglę- 
dnej ; bo i cenzura gniotła i niemiał takich pracowników, ja- 
kimi byli Nowikow, Eadziszczew, Fonwizin i tylu innych. 

Jeden Rylejew w całym tym okresie świeci jak gwiazda 
przewodna, jako męczennik za swobodę, za przyszłe odkupie- 
nie swej ojczyzny. 



Okres czwarty. 



ODCZYT DZIESIĄTY. 

Jeżeli poezya, jak twierdzą , ma być duszą narodu ; jeżeli 
najskrytsze tajniki życia duchowego w narodzie mają się jak 
w zwierciedle odbijać w poezyi narodowej, toć Rossya na po- 
czątku drugiej połowy XIX stulecia wyrobiła już tyle w sobie 
zasobów do życia duchowego, że się w niej mógł urodzić praw- 
dziwy poeta, który zajrzał w samą głębinę jej duszy i zanucił 
pieśń wzniosłą i dźwięczną, którą cały naród odczuć potrafił. 

Sossya przeżyła już wtedy epokę epopei ; nadeszła chwila, 
kiedy poeta przestał być biernym opowiadaczem wpływów ze- 
wnętrznych; nadeszła chwila epoki szczytniejszej poezyi: poezyi 
lirycznej, która głośno a szczerze wypowiada swoje własne 
uczucia, swoje myśli i czyny, zaczerpnięte już nie z zewnętrznych 
wpływów, ale z życia wewnętrznego, duchowego, a do tego 
swojskiego. 

Miałby największe prawo być zaliczonym do takich wy- 
brańców narodowych, jako wieszcz narodowy, wieszcz , który łzą 
i krwią pisał swoje Dumy, odbijał walkę wewnętrzną narodu, 
którego każdy dźwięk był jękiem; każda nuta boleścią ; każda 
przepowiednia, samą krew i pożogę zwiastującą. A takim wie- 
szczem był Konstanty Rylejew, ten sam Rylejew, którego zacnej 



156 LITERATURA. R0SSYJ8KA. 

pamięci , jak również Aleksandra Bestużewa takiegoż jak on 
męczennika za sw^obodę, Mickiewicz poświęcił wiersz do Przy- 
jaciół Moskali O- 



*) Wiersz ten ma wielką historyczną nawet doniosłość, i 
dla tego przytaczamy go tu w zupełności: 

Do Przyjaciół Moskali. 

Wy, czy mnie wspominacie? Ja ilekroć marzę 

mych przyjaciół śmierciach, wygnaniach, więzieniach, 

1 o was myślę; wasze cudzoziemskie twarze 
Mają obywatelstwa prawo w mych marzeniach. 

Gdzież wy teraz?... Szlachtna szyja Rylejewa, 
Którąm jak bratnią ściskał, carskiemi wyroki 
Wisi do hańbiącego przywiązana drzewa... 
Klątwa ludom co swoje mordują proroki! 
Ta ręka którą do mnie Bestużew wyciągnął. 
Wieszcz i żołnierz — ta ręka, od pióra i broni 
Oderwana, i car ją do taczki zaprzągnął, 
Dziś w minach ryje, skuta obok polskiej ^oni. 
Innych może dotknęła sroższa niebios kara; 
Może kto z was urzędem, orderem zhańbiony 
Duszę wolną na wieki przedał w łaskę cara, 
I dziś na progach jego wybija pokłony... 
Może płatnym językiem tryumf jego sławi 
I cieszy się ze swoich przyjaciół męczeństwa; 
Może w ojczyźnie mojej, moją krwią się krwawi, 
I przed carem jak z zasług chlubi się z przekleństwa. 
Jeżli do was, z daleka od wolnych narodów 
Aż na północ zalecą te pieśni żałosne, 
I odezwą się z góry nad krainą lodów; 
Niech wam zwiastują wolność, jak żórawie wiosnę! 
Poznacie mię po głosie! Pókim był w okuciach. 
Pełzając milczkiem jak wąż łudziłem despotę. 
Lecz wam odkryłem tajnie zamknięte w uczuciach, 
I dla was miałem zawsze gołębia prostotę. 

Teraz na świat wylewam ten kielich trucizny.. 
Żrąca jest i paląca mojej gorycz mowy: 
Gorycz wyssana ze krwi i z łez mej ojczyzny; 
Niech żre i pali, nie was, lecz wasze okowy. 
Kto z was podniesie skargę, dla mnie jego skarga 
Będzie jak psa szczekanie, który tak się wdroży 
Do cierpliwie i długo noszonej obroży. 
Że wkońcu gotów kąsać rękę co ją targa. 



LITERATURA ROSSYJSKA. 157 

Ale niestety! takim wybrańcem narodu niebył Rylejew. 
Rossya nie ma prawa zaliczyć go do wieszczów ogólnie naro- 
dowych. Przesiąkły jedną ideą, dla niej Rylejew poświęcił 
całe życie, nią tylko oddychał, nosił więc w sercu, a wypo- 
wiadał w słowie walkę wewnętrzną i troskę nieustanną o wy- 
swobodzenie ojczyzny; lecz tę ideę, tę myśl dzieliła z nim 
garstka zaledwo ludzi poświęconych w tajniki szeroko rozga- 
łęzionego spisku; wielbicieli jego talentu można było liczyć na 
tysiące, ale ci zachwycali się jego Dumami, jako utworami hi- 
storycznemi, nie umiejąc odczuć i zrozumieć całej' ich donio- 
słości wzastosowaniu do chwili obecnej. Rossya jeszcze nie- 
dojrzała wówczas do takiego stanowiska. Był więc przed- 
stawicielem tylko niewielkiej liczby rodaków swoich; ale nie 
narodu całego. 

Miała Rossya drugiego wieszcza, który z ogólnego, wszech- 
stronnego względu był jej przedstawicielem, który z nią dzie- 
lił wspólne losy, czuł jak ona ; więcej, wzniosłej czuł , więcej 
bolał nad jej niedolą, ale jak całem życiem swojem, tak i 
wszystkiemi swoimi utworami najwierniej odbijał jej życie , myśli 
i uczucia , mieszcząc w sobie i odbijając na zewnątrz złe i do- 
bre, cnoty i występki, wady i nałogi, raz siłę i męstwo, to 
to znowu chwicjność przekonań, uległość nieraz zbyteczną. Był 
wieszczem narodu, bo mu śpiewał uroczo, jasno i zrozumiale, 
bo mu przewodniczył, w zachwycenie wprawiał, podziwienie 
i uwielbienie wzbudzał, lub też naganę wywoływał, ale wszystko 
co robił, co pisał, cały naród interesowało, cały naród uważał 
za swoje, za własne. 

Takim wieszczem był Aleksander Puszkin, pierwszy 
i najznakomitszy poeta rossyjski. 

Niezapominajmy, że Puszkin żył i działał w Rossyi; że 
wszystko co drukiem ogłosił, wyszło pod ostrzem dzikiej, samo- 
wolnej cenzury. Nie zapominajmy też, że umarł mając tylko lat 
36, w chwili, kiedy i umysł i talent zaledwo doszły pełnego roz- 
kwitu, kied wygorzały namiętności a prace nabrały kierunku 
poważniejszego. Gdyby Puszkin urodził się nie w Rossyi , albo 
przynajmniej żył samoistnie i swobodnie po zagranicami kraju, 
gdyby nie był na każdym kroku krępowany, śledzony, przestrze- 



158 LITERATURA ROSSYJSEA. 

gany, karany nawet , gdyby żył dłużej , znalazłby ogólne uznanie 
i stałby się równie wielkim, jak najwięksi z poetów znanych. 

Aleksander Puszkin urodził się 26 maja 1799 r. w Mo- 
skwie. Pochodził ze starożytnej rodziny niegdyś bojarskiej, 
matka zaś jego była wnuczką znanego z czasów Piotra W. 
murzyna Hannibala, jenerała wojsk rossyjskich, ulubieńca Pio- 
tra, który go trzymał do chrztu w Wilnie, w Piatnickiej cerkwi, 
w roku 1703 , w czasie pobytu swego w tem mieście z powodu 
wojny Szwedzkiej. Podług ówczesnych zwyczajów Puszkin, je- 
szcze dzieckiem kształcąc się w domu rodzicielskim, pod kie- 
runkiem cudzoziemców , mówił już dobrze po francusku. Pó- 
źniej nauczył się kilku innych języków, ale do niemieckiego 
zawsze miał wstręt jakiś, chociaż się uczył, nigdy sobie rady 
z tym językiem dać niemógł. 

Mając guwernerów francuzów, nic dziwnego, że w dzie- 
ciństwie już przesiąkł francuzczyzną , przeczytał wszystko co 
tylko było w domu ojca po francusku, a nawet dziesięcio- 
letni chłopiec sam już pisywał ulotne wierszyki francuskie.' 
Na szczęście w domu rodziców mieszkała stara niańka Pu- 
szkina, Iryna Rodionowa. Puszkin kochał ją bardzo i ona 
to stała się nauczycielką jego, bo go oswoiła z mową ojczy- 
stą, której prawie niesłyszał w pańskim ojcowskim domu, 
śpiewała mu piosnki, opowiadała bajki fantastyczne, a te bajM 
te piosnki wpływ wielki wywierały na młodzieńczy umysł przy- 
szłego poety, co też on sam uznaje i wspomina nieraz o swo- 
jej niani w późniejszych latach. Oddano go w roku 1811 
do Liceum w Carskiem Siole , gdzie mało się uczył, ale czytał 
dużo i już pisał wiersze. W roku 1815 na publicznym po- 
pisie deklamował wiersz własny, pod tytułem Wspomnienia 
w Carskiem Siole. Obecny był Derżawin i przepowiedział 
w 16 letnim chłopcu przyszłego znakomitego poetę. Nauki 
skończył w roku 1817 wszakże mało skorzystał z tych nauk, 
ale śród kolegów miał już sławę poety, lubiony był bardzo i tu 
wyrobiły się w nim te piękne przymioty szczerości i poszano- 
wania uczuć przyjaźni, któremi całe życie się odznaczał. Przy- 
jaciół, kolegów swoich kochał aż do śmierci i niejednego imię 
zapisał w utworach swoich. W Liceum też zaostrzył swój do- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 159 

wcip , rozwinął zdolność postrzegania ujemnej strony w czło- 
• wieku, i piętnowania niegodziwców epigramatami. 

Po ukończeniu Liceum wszedł do koUegium spraw za- 
granicznych. Żle mu jednak szła służba, nieumiał się do niej 
naginać, a i czasu mu brakło. Należąc z urodzenia do wyższego 
świata, bywał w towarzystwach, bawił się ochoczo, wszystkie 
zaś wolne chwile poświęcał literaturze. Żukowski i Batiuszkow 
byli pierwszymi dla niego mistrzami, a ich poezye najlepszym 
wzorem. Pisał najwięcej pełne dowcipu wiersze ulotne i epi- 
gramata, pieśni, elegije i listy poetyckie do przyjaciół. W owym 
czasie istniało w Petersburgu towarzystwo literackie, które 
się nazywało Arzamas. Szyszków zaś, stał na czele osobnej 
szkoły, która trzymała się starych pisarzy, gardziła romanty- 
zmem, i ciskała pioruny* na nowszych pisarzy w wydawa- 
nej pod kierownictwem * jego Biesiedie lubitelej roasyjskaho 
słowa, Arzamas było towarzystwem zupełnie podobnem do 
naszych wileńskich niegdyś Szubrawców, którzy ogłaszali 
swoje pełne dowcipu Brukowe wiadomości. Głownem 
zadaniem Arzamasa było wyszydzanie zwietrzałych maksym 
i uprzedzeń Szyszkowa i jego stronników. Ale na posiedze- 
niach tego stowarzyszenia czytano i krytyczne rozbiory, po- 
ważnej treści. Odczyty te pierwsze nauczyły Puszkina, źe 
poezya nie może i niepowinna bujać w obłokach, zapominając 
o faktycznem życiu i warunkach bytu. Z utworów jego w tym 
czasie napisanych, należą do lepszych: Leda, Faun i Pa- 
sterka, Prozerpina, Do Rycyusza, Grób Anakre- 
ona. Pieśń o Wieszczym Olegu, Tryumf Bachusa 
i inne. W r. 1819 a w 20 r. życia, Puszkin ukończył pierw- 
szy swój poemat „Rustan i Ludmiła" ogłoszony drukiem 
w r. 1820, poemat ten był naśladowaniem Ariosta, ale poeta 
wprowadził do niego element narodowy, łamał i niszczył da- 
wne formy klasyczne; czytelnicy ujrzeli po raz pierwszy nad- 
zwyczajną łatwość wierszowania, niezwykłą dotąd grę wyrazów, 
harmoniję końcówek, prostotę; przymioty których nie było 
dotąd nawet u Żukowskiego i Batiuszkowa. Ci dwaj ostatni, 
a nadto Karamzin osypali oklaskami poetę i pierwszy jego poe- 



160 LITERATURA ROSSYJSKA. 

mat od razu postawił go w rzędzie znakomitości, zjednał mu 
sławę i popularność. 

Wiadomo, że po r. 1819, po zabójstwie Kocebuego, 
w Rossyi i we wszystkich niemał krajach monarchicznych za- 
częły się prześladowania młodzieży. Jak w Wilnie Nowosil- 
cow tak w Petersburgu i w Kazaniu Magnicki wykrywał spiski, 
często nieistniejące nawet ; — więzienia były przepełnione, 
młodzież wysyłano w odległe gubemije, lub na Sybir i Kaukaz. 

A był to czas na prawdę burzliwy w Rossyi. Okrucień- 
stwa Arakczejewa przyspieszały wybuch i zwiększały liczbę 
spiskowych. Należeli głównie do niego wojskowi — ale byli 
i cywilni. Puszkin żył w wielkiej przyjaźni z Eelejewem 
i Bestużewem głównymi przewodzcami spiskowych: uważał 
też za nauczyciela swojego znakomitego Czeadajewa (o któ- 
rego smutnych losach powiemy później) jednego z najpotężniej- 
szych umysłów owej epoki — nic więc dziwnego, że jeśli nie 
należał, to niezawodnie wiedział o spisku i zostawał pod wpły- 
wam spiskowych. A jako poeta i już znakomity — zwracał 
na siebie uwagę żandarmeryi i siepaczów Arakczejewskich. 
Śledzono go, jakoż i dośledzono, ża napisał jakiś wiersz, który 
już się rozbiegł w towarzystwie, a który uznano za wolno- 
myślny i skazano biednego poetę na wygnanie, lecz gdzież? 
Oto do Sołowieckiego monasteru — na Białem morzu. — 
Zabiegi Żukowskiego i dobroć Miłoradowicza, jenerał guber- 
natora petersburskiego, człowieka bardzo zacnego — tyle zdzia- 
łały, że Puszkina, zamiast na wyspę sołowiecką zesłano do 
południowej Rossyi. Tu on przesiedział aż do r. 1824, nastę- 
pnie pozwolono mu wrócić do rodzinnej wsi Michajłowskiej 
w gub. Pskowskiej, gdzie musiał mieszkać pod kontrolą poli- 
cyjną dwa lata, aż nareszcie w r. 1826 uzyskał pozwolenie 
powrotu do stolicy i pobytu gdzie chciał. 

Może to 6-letnie wygnanie i tułactwo uratowało go od 
większych nieszczęść, którym łat>vo mógł uledz, gdyby był 
pozostał w Petersburgu. 

Straszna burza zawisła nad Rossyą. Aleksander prze- 
czuwał ją. Po życiu burzliwem, niewstrzemięźliwem , po tylii 
przejściach w pojęciach, celach i dążeniach, z kolei mistyk, 



LITBRATUKA R08SYJ8KA. 161 

mesmeryk, mason, swedenborgista , skakun, ^) wreszcie gor- 
liwy prawosławny, pod koniec panowania podupadł na dachu 
zupełnie. Rzecz dziwna że upiory i cienie zamordowanych 
ofiar najczęściej trapią tylko mężczyzn. Cień Piotra III nigdy 
się nie zrjawił pełnej siły i energii aż do śmierci Katarzynie; 
przeciwnie cesarz Aleksander zawsze miał przed oczyma wi- 
dmo ojca swego Pawła. . Straciwszy resztki energii i świeżości 
umysłu, których i przedtem ąjiał nie do zbytku, stał się bo- 
jaźliwym i podejrzliwym, nikomu nie ufał, wszystkich się lę- 
kał — jeden Arakczejew trząsł państwem po dawnemu. Mil- 
czący, ponury, nie mógł usiedzieć na miejscu; nocami nawet 
wybiegał do parku w Carskiem - siole i błąkał się po najodle- 
glejszych alejach. 

Nie zsiadał prawie z konia, znajdując ulgę tylko w prze- 
glądach wojsk, zwiedzaniu twierdz i zakładów wojskowych. 

W takiem był usposobieniu cesarz Aleksander, kiedy 
mu przyszła myśl urządzenia wielkich manewrów wojskowych. 
W sierpniu 1823 roku rozkazał zgromadzić 180,000ną armiję 
na Podolu, w okolicach Tulczyna, Bracławia, Klewania, Ste- 
paszek. Przybył cesarz, otoczyła go szlachta z 3 guberni j 
południowych i zaczęły się manewry. 

Była to tak nazywana druga armija księcia Wittgen- 
steina. W tej to armii właśnie istniał szeroko rozgałęziony 
spisek, na czele którego stali: jenerał książę Sergiusz Woł- 
choński; pułkownicy: Pestel, Licharew, Murawjew- 
Apostoł, Awramow, Szwejkowski; majorowie: Lorer, 
Białozor, Dreszern; kapitanowie: Focht i Majboroda 
i kilku innych. 

W czasie manewrów, kiedy cesarz jako głównodowo- 
dzący jedn^ częścią armii staczał walkę z korpusem mężnego 
jenerała Sabaniejewa, w nocy, Pestel i Awramow przebrani 
za prostych żołnierzy, mieli stanąć na warcie przy sypialni cesa- 
rza i zakłuć go bagnetami. Jedynie niespodziany manewr 



*) Tak się nazywa sekta (skakunów) do której czas ja- 
kiś i cesarz należał. 

U 



162 LITERATUKA R0BBTJ8KA. 

Sabaniąjewa — który niechciał być zwyciężonym , wedle przyję- 
tego w takich razach zwyczaju, gdy się cesarza ma za prze- 
ciwnika, ale sam uderzył znienacka na obóz nieprzyjacielski 
— zniweczył zamiary spiskowców. * Sabaniejewowi odebrano do- 
wództwo korpusu za taką zuchwałość, ani się domyślając że 
on, bezwiednie wprawdzie, uratował życie cesarza. 

Po manewrach pod Stepaszkami urządzona była woj- 
skowa uczta dla 180,000 żołnierzy, w obecności cesarza i wszyst- 
kich jenerałów. Spiskowi chcieli z tego skorzystać i upoili 
wojsko do szaleństwa, w nadziei — że pijanych łatwiej będzie 
podburzyć i wywołać rewolucyę, któraby jednym zamachem 
uwolniła kraj od panującego i wszystkich główniejszych jego 
jenerałów. Ezeczywiścłe, kiedy cesarz wzniósł toast na cześć 
wojska, kiedy grad kul buchnął w powietrze ze 180,000 rur, 
kiedy zagrzmiała i armata, już bez rozkazu, a za nią wszyst- 
kie baterye, w centrze i na skrzydłach; kiedy nie zważając 
na najsurowsze polecenia w imieniu samego cesarza aby zaprze- 
stać — huk strzałów nieustawał; wojskiem opanował dziki, go- 
rączkowy szał, powietrze żarzyło się od płomieni, ziemia 
drżała od wybuchów. Niebyło sposobu przywrócenia porzą- 
dku ; na nowe rozkazy uspokojenia się, wojsko odpowiadało 
śmiechem dzikim, krzykiem gwałtownym, strzałami nowemi. 
Wyła ochrypła i niestrojna, dzika, rozpasana, straszliwa or- 
gija żołnierstwa. 

Niebyło bezpiecznie w takim obozie. Zabrakło odwagi 
i męztwa Aleksandrowi. * Cichaczem podano powóz u tylnego 
podjazdu i cesarz pospiesznie umknął do Tulczyna. 

Tr woźny był stan duszy jego, kiedy wrócił do Peters- 
buiga. Mówiono wtedy, że nawet na seryo myślał o abdyka- 
cyi. Ale wkrótce opuścił stolicę. 

Spisek jeszcze nie był wykryty. Nie mogli znaleść nici 
przewodnej. — Cesarz już był w podróży, kiedy podoficer 
w szwadronie rotmistrza Bark - Piotrowskiego, szkot rodem, 
nazwiskiem Cherwood, później mianowany Wiernym, doniósł 
cesarzowi o istnieniu obszernego spisku w^ kolonijach wojsko- 
wych Chersońskiej gubernii , oraz że tajemne narady odbywają 
się w domu wiejskim obywatela Orłowa. Nadto i jenerał Witt 



LITERATURA ROSSYJSKA. 163 

dowódzca kawaleryi w kolonii też przekonał się o istnieniu 
spisku. 

Zaczęło się więc tajne śledztwo. Aresztowano wielu 
oficerów. Ale o spisku w armii Wittgensteina nic jeszcze nie- 
wiedziano. Znalazł się wszakże i tu 'zdrajca. 

Narady spiskowców odbywały się w Hińcach u Pestla. 
Skoro otrzymano wiadomość że spisek w koloniach chersoń- 
skich wykryto — uchwalono przyspieszyć wybuch. Właśnie 
wtedy zbliżała się kolej. na Pestla z półkiem trzymać wartę 
w głównej kwaterze w Tulczynie. Postanowiono więc za przy- 
byciem do Tulczyna — i po zajęciu wszystkich posterunków 
aresztować głównodowodzącego ze wszystkimi jenerałami , 
opanować sztaby, kasy,* archiwa i stanąwszy na czele drugiej 
armii, ogłosić Rzeczpospolitą. Projekt śmiały — ale pewny; 
bo skoroby raz pochwycono władzę, inni ulegliby bez oporu 
— tem bardziej, że było i tylu innych dowódzcow pułkowych, 
jak Murawjew - Apostoł , Licharew, Awramow, Szwejkowski 
i inni, którzy mieli pospieszyć do Tulczyna ze swojemi puł- 
kami. 

Obecny na naradach kapitan pułku Pestla, Majboroda, 
doniósł o wszystkiem cesarzowi już dogorywającemu w Tagan- 
rogu. 

Wkrótce podejściem zdołano pochwycić Pestla, aresz- 
towano wielu innych spiskowych. Murawjew- Apostoł, do- 
wódzca półku Czernihowskiego stoczył jednak bitwę koło Mo- 
towidłówki z jenerałem Rottem, lecz był rozbity i wzięty. 

Wtedy to porwano Piotra Moszyńskiego, Worcela, Ja- 
błonowskiego, Czarkowskiego, Gródeckiego, Ciszewskiego, do- 
ktora Plessla z Iliniec (najbliższego powiernika Pestla), Lu- 
dwika Sobańskiego i wielu innych, podejrzy wany eh o należe- 
nie do polskiego politycznego stowarzyszenia, które wiedziało 
o istnieniu spisku u Rossyan. 

Śród tych wypadków, d. 19 listopada 1825 umarł Ale- 
ksander w Taganrogu. 

Następstwa zbyt są wiadome, iżbyśmy mieli je tu po- 
wtarzać. Po zrzeczeniu się Konstantego, Mikołaj wstąpił na 
tron. — 14 Grudnia wybuchło powstauie w Petersburgu. Tu prze- 

11* 



164 LITERATURA ROSSYJSKA. 

wodniczyli głównie Rylejew, Kochowski i inni. Znalazł się 
niestety ! i tu zdrajca — Jaków Eostowcew. — Miłoradowicz 
zabity. — Mikołaj nie uląkł się — sam stanął na placu boju 
— sam dowodził wojskiem i uśmierzył powstanie, choć tylu 
zginęło. Newa uniosła s\ve ofiary. A ci co pozostali, oddani 
na pastwę strasznej zemsty. 

Pestel, Murawjew - Apostoł, Bestużew, Rylejew 
i Kochowski skazani na śmierć przez powieszenie. 

Aleksander Bestużew, przyjaciel Puszkina i Rylejewa ze- 
słany na Sybir, a później na Kaukaz. 

Zdawało się nam, że ten ustęp, choć nie mający bezpo- 
średniego związku z naszem opowiadaniem, konieczny jest, 
ażeby dobitniej odmalować straszną cbwilę i wpływ jaki wy- 
wrzeć musiała na wygnanego poetę '). 



') Szczegóły o manewrach wojskowych pod Stepaszkami 
wyjęliśmy z opowiadania naocznego świadka, Berlicza Sasa, 
zamieszczonego w Kalejdoskopie przez niego w r. 1872 w świcie 
(Lwów) ogłoszonym, i po mistrzowsku skreślonym. — Dla uzu- 
pełnienia niniejszego przeglądu, wyjAsujemy tu streszczenie przez 
pułkownika Edmunda Calliera dokonane i w Tygod. Wielkopol- 
skim (str. 189. z r. 1 8 73 J zamieszczone, nader ważnego dzieła, przez 
I. J. Kraszewskiego niedawno ogłoszonego, pod napisem: 

„ S§d sejmowy, 1827 — 1829, na przestępców stanu — Urzędowe akta 
zebrane staraniem Tadeusza Bieczyńskiego, sekretarza prezydjalnego 

S§du Sejmowego. " 

Odkrycie spisku, powiada p. Callier, w dziejach pod na- 
zwą spisku Pestla, pociągnęło za sobą śledztwo, wymierzone 
przeciw skompromitowanym wobec rządu rossyjskiego Polakom 
i wywołało powyżej przytoczony sąd sejmowy, który w ojczy- 
stych dziejach naszych zaszczytne miejsce zawsze zajmować 
będzie. 

Pierwszymi, wedle urzędowego raportu ') zasiadającój w Pe- 



^) Bericht der, zur Ausmittelung iibelgesinnter GresellBchaften, 
in Russland, niedergesetzten Untersuchungs - Commission" — ubersetzt 
auf Befehl Seiner Majestat des Kaisers. 1826. St. Petersburg. 



LITERATURA ROSSYJSKA. 165 

Zesłano Puszkina do Bessarabii. Mógł wszakże ztąd ro- 
bić wycieczki do miast i krajów przyległych. Zwiedził Odessę 
Taurykę, morze Czarne, Kaukaz. Bolesnem mu było to wy- 
gnanie : czuł się niewolnikiem, wiedział na co się zanosi, 
chciał może brać bliższy udział w tak stanowczych chwilach 



tersburgu, pod przewodnictwem ministra wojny Tatyszewa, ko- 
misyi śledczćj , motorami wspomnianego spisku byli : książę Tru- 
becki i dwaj Murawiewowie : Aleksander i Nikita, którzy r. 1816 
wróciwszy do kraju z kampanii francuskiej, powzięli myśl zało- 
żenia tajnego towarzystwa „Prawych synów ojczyzny." Następ- 
nego roku przyłączyli się Jakuszkin, dwaj inni Murawiewowie 
i Pestel, który spisał ustawy wspomnionego towarzystwa, ma- 
jącego z czasem ogarnąć całe państwo rossyjskie. Ostatecznym 
celem tego spisku był ogólny przewrót praw fundamentalnych 
caratu. 

Kównocześnie powziął Michał Orłów zamiar utworzenia 
innego stowarzyszenia „ Rycerzy rossyjskich ", które pierwotnie 
czuwać miało nad nadużyciami krajowego zarządu a póżnićj , gdy 
się - rozniosła wieść, że Aleksander I zamierza wskrzesić Polskę 
w dawnych jćj granicach, co Orłów przypisywał skutkom taj- 
nych towarzystw polskich, postanowił przeciwstawić temu zamy- 
słowi swoich „ Rycerzy " ; — zamiar jego nie dojrzał a stowa- 
rzyszenie, mające połączyć się następnie z „ Prawymi synami 
ojczyzny ", nie przyszło do skutku. 

Pogłoski wskrzeszenia dawnej Polski niepokoiły rossyj- 
skich patryotów. I tak donosi Trubecki Aleksandrowi Murawie- 
wowi, że cesarz zamierzając wydać Polakom wszystkie Rzeczy- 
pospolitćj zabrane kraje i przewidując, że wśród Rossyan czyn 
ten wywoła niezadowolnienie, opór nawet, chce z całym dworem 
swoim 'przenieść się do Warszawy, rzucając ojczyznę na pastwę 
wewnętrznym zamieszkom. Wskutek tćj wieści uchwalili „Pra- 
wi synowie ojczyzny " zamach na życie cesarza , który jednak 
nie dojrzał, zwłaszcza, że jenerał - major von Wiesen starał się 
wszelkiemi siłami dowieść nieprawdopodobieństwa tych pogłosek, 
których tćż autentyczności powołany do Moskwy, książę Tru- 
becki, udowodnić nie umiał. W dalszym tego, co poprzedza, 
skutku zamieniono dotychczasową nazwę sprzysiężonych na „To- 
warzystwo powodzenia i pomyślności ", oraz przyjęto nowe ustawy, 
spisane przez Aleksandra i Michała Murawiewów, księcia Tru- 
beckiego i Piotra Kołoszyna. Roku 1821 przezwali się spiskowcy 
„Stowarzyszonymi Bojarami", których podzielono na stowarzy- 



166 LITERATURA ROSSTJSKA. 

przewrotu państwowego — a niemógł. Burzliwy, wrażliwy, 
nie umiał uledz przed koniecznością i miotał się rozgorączko- 
wany, roznerwowany. Wir życia niezadowalniał go; wtedy 



Bzenie Północy, Południa i Sprzymierzonych Sławian; — Pestel 
i Nikita Murawie w wywierali podówczas wpływ największy; — 
powrócono znów do pierwotnego celu „Prawych synów ojczyzny." 
Pestel żądał wytępienia rodziny cesarskiej ; — jeden z Murawie- 
wów miał pisać r. 1824 do Warszawy, za pośrednictwem księ- 
cia Wołkońskiego, który listu tego nie wręczył temu, komu on 
był przeznaczony, żądając od członków tajnego stowarzyszenia 
w Polsce śmierci wielkiego księcia — carewicza Konstantego. 

„Odkrycie, mówi przytoczony powyżej „Raport" — owego 
polskiego, tajnego towarzystwa i stosunki z nićm należą do naj- 
ważniejszych czynów oddziału „Południowego", który zawiado- 
miony przez Bestużewa o jego istnieniu, polecił temu sprzysię- 
żonemu członkowi swemu znieść się z pełnomocnikami owego to- 
warzystwa, dążącego do oderwania Polski od Rossyi, uczynienia 
jej niepodległą i w dawnych granicach. Stanęła tedy umowa 
zawarta przez Bestużewa z jednój a Krzyżanowskiego z drugićj 
strony. Oddział „Południowy" przyrzekł uznać niepodległość Pol- 
ski i wydać zabrane kraje, które jeszcze niezupełnie zlały się 
z Rossyą, a między innemi ziemię białostocką, grodzieńską, 
część ziemi wileńskiej, mińskiej i podolskiej, zastrzegając sobie 
przecież przy potwierdzeniu nowych granic konieczne dla wła- 
snej obrony korzyści; — oddział ten przyrzekł także opiekować 
się znajdującymi się w Rossyi Polakami i postarać się o wyko- 
rzenienie istniejącej między temi dwoma darodami nienawiści. 
Stowarzyszenie polskie zobowiązało się użyć jak najskuteczniej- 
szych, bezwzględnych środków, aby carewicza powstrzymać od 
wkroczenia do powstającej zbrojnie Rossyi; — równocześnie za- 
tknąć sztandar powstania u siebie, uderzyć na korpus litewski 
i rozbroić go, gdyby nie chciał się połączyć z Polakami, — oraz 
zaprowadzić w kraju rządy republikańskie. Oprócz tego miały 
dwa te towarzystwa udzielać sobie wszelkich koniecznych a na- 
wet choćby ważnych tylko wiadomości ; porozumienie się zaś 
zobopólne miało się odbywać : nie za pośrednictwem zwyczaj- 
nych członków, lecz komisarzy umyślnie ku temu wyznaczonych. 
Na tych komisarzy mianowano Murawiewa i Bestużewa, Gródec- 
kiego i Czarkowskiego. W następstwie zawiązały się nowe ro- 
kowania między Pestlem i księciem Siergiejem Wołkońskim a de- 
putowanymi stowarzyszenia polskiego Jabłonowskim i Grodec- 



LITERATURA R0S8YJSKA. 167 

zamykał się i szukał ulgi w książce, w pracy. Posiadając 
już znajomość języka francuskiego, angielskiego i łacińskiego 
— wtedy to nauczył się po hiszpańsku i po włosku. Czy uspo- 



kim '). — Pestel przyznaje, że zgodził się na niepodległość Pol- 
ski, ale twierdzi, że nic stanowczego nieoświadczyl co do zwró- 
cenia krajów zabranych. Pomimo tego przekonać się można 
z mapy, którą dołączył do swego projektu konstytucyjnego (Pra- 
wa Rossyjskiego), że od państwa rossyjskiego odłącza wszystkie 
przez Bestużewa wymienione części dawnćj Polski; niemniej w tym 
razie stanie za dowód wyznanie Nikity Murawiewa, że podczas 
narad z niektórymi członkami petersburgskimi, gdzie jemu i Da- 
widowi zarzucano podobne zamiary, jeden i drugi odpowiedział : 
„Co tu począć ! dało się słowo ; taką była wola stowarzyszenia 
Południowego." Te jednak stosunki z towarzystwem polskićm 
nie miały, o ile się zdaje, żadnych dalszych skutków; pełnomoc- 
nicy polscy żądając od Pestla, by ich zapoznał z wpływowemi 
w państwie osobistościami, które udział biorą w tym spisku wy^ 
mierzonym przeciw istniejącemu stanowi rzeczy, przyrzekli ze swćj 
strony również nazwać stojących 'na czele swćj partyi i zbliżyć 
ich z tamtymi. Pestel nie mogąc nazwać nikogo, musiał wymi- 
nąć stanowczą odpowiedź; Polacy zaś oziębli, — aczkolwiek nie 
zerwali zupełnie stosunków swoich z „Południowcami" ; stanęło 
bowiem między nimi, że ich pełnomocnicy zjechać się mieli po- 
wtórnie w Kijowie r. 1826. Zresztą powinno się to wszystko 
jaśnićj wytłomaczyć za pomocą toczącego się w Warszawie śledz- 
twa." 

Tak przedstawia powyżej przytoczony „Raport" sprawę 
Pestla, wskutek którćj oddano trzynastu Litwinów pod sąd wo- 
jenny a ośmiu Polaków, oskarżonych o zbrodnię stanu, pod sąd 
sejmowy. Ten powołany na mocy postanowienia cesarza Miko- 
łaja z dnia 19 kwietnia 1827, zgromadził się w Warszawie na 
dniu 13go czerwca tegoż roku pod przewodnictwem Piotra Bie- 
lińskiego. 

Piśmiennictwo nasze nie posiadało dotąd żadnćj monografii 



*) Bestużew wyznaje, że stosownie do życzenia pełnomocników 
„Południowych" zobowiązał się Gródecki zaproponować Warszawskie- 
mu zarządowi, by z J. C. Wysokością postąpiono sobie w Polsce tak, 
jak w Rosyi z innymi członkami cesarskićj rodziny, — spodziewając 
się, że zarząd na to zezwoli. 



168 LITERATURA R0SSTJ6KA. 

sobienie wewnętrzne, czy też wpływ ogólny ówczesnej litera- 
tury zagranicznej, dość^ że Puszkin stał się głównie wielbicie- 
lem Byrona. Lara, Korsarz, Child-Harold, Don Juan 



dotyczącej wspomnianego sądu sejmowego, w którym prócz je- 
dnego członka wszyscy sędziowie „dowiedli niezależności su- 
mienia i patryotyzmu" ; zawdzięcza ono powyżój wymienione 
dzieło Tadeuszowi Bieczyńskiemu, podówczas sekretarzowi pre- 
zydyalnemu sądu sejmowego. 

Po krótkim wstępie podaje p. Bieczyóski „Przedstawienie 
sądowi sejmowemu obrazu stanu sprawy przez prezy dującego se- 
natora, wojewodę hrabiego Piotra Bielińskiego", z którego wieje 
duch patryotyczny, głębokie poczucie sprawiedliwości, godność 
narodowa i dokładne zrozumienie Ustawy konstytucyjnej, nada- 
nćj królestwu polskiemu. 

„Wszystkie, — mówi Bieliński (str. 10) skarżące i obrończe 
oceniając w prawnćm postępowaniu uzyskane dowody, ze wszyst- 
kich dostrzegać się daje, iż oskarżonych towarzystw celem była 
Narodowość, i że członkowie zawiązujący towarzystwo, pod 
tym wyrazem rozumieli utrzymanie obyczai, języka i pa- 
miątek narodowych, tych właśnie przedmiotów, których war- 
tość cenić umiemy: nad któremi w zbiorowćm ich oznaczeniu, 
wyrazem Narodowości, Gronu naszemu Strażnicza baczność 
jest powierzoną, którćj utrzymania, kilkakroć objawiona trakta- 
tami, wiekopomnćj pamięci Wskrzesiciela naszego wola, wywo- 
ływać zdawała się... Z tćj więc ogólnćj i zbiorowćj treści, dzie- 
jów, celów, środków i zamiarów towarzystw tajnych, o zbrodni- 
cze zamachy oskarżonych, nie dostrzegam stosownie do artykułu 
67 Kodeksu karnego, ani zamiaru zmiany dynastyi, — ani oba- 
lenia Rządu, ani jego przeistoczenia, ani zdrady, do sprowadze- 
nia niebezpieczeństwa zewnętrznego dążącćj *, nie dostrzegam nic 
, takiego, co rokosz podług prawa stanowi, a podług oskarżenia 
ina ustanawiać Gdy sumiennie jako sędzia i z uczuciem go- 
dności senatora polskiego, różnicy między tćm cieniem a przed- 
miotem, który je rzucił, dociekani — dostrzegam, iż w przeko- 
naniu niezdołałbym liczyć poszlak za czyny, pozornych podej- 
rzeń za dowody." 

Na takich i podobnych tym oparty zasadach, przedstawia 
Bieliński sprawy pojedynczych oskarżonych i kończy swą mowę 
w sposób następujący: 

„Takie jest dostojni Sędziowie ! poznanie moje w ogóle 
w sprawie, którą sądzimy, takie są decyzye względem każdego 



LITERATURA ROSSY JSKA. 169 

— choć w odmiennej barwie ukazują się w jego poematach, 
które napisał w czasie tej przymuszonej podróży swojej jak 
n. p. Jeniec Kaukazu r. 1821, Fontanna w Bakczy- 



z obwinionych. — Spehiiłem obowiązek, do którego mnie i przy- 
chyhiość wasza i łaska Monarchy powołała. O ile — i jak do- 
pełniłem, i Monarcha i Wy oceniać będziecie; a ja, gdy mi z ża- 
lem Towarzystwo Wasze opuścić przyjdzie, poniosę z sobą we- 
spół z uwielbieniem Was to przekonanie, że jasnćm okiem 
zdołam spojrzeć na osądzonych, jasnym wzrokiem powitać 
współobywateli, przed którymi, lubo nie mam potrzeby mojćj 
objawiać opinii, przecież mógłbym ją wynurzyć bez trwogi o nie- 
podległe świata zdanie; bo z tą dałem je uńiością, że zdołam 
zdać sprawę z mojćj decyzyi przed Najwyższym wszystkich 
Sędzią." 

Po przemówieniu Bielińskiego przystąpiono do rozwiązania 
kwestyi, „czy istniało towarzystwo tajne, tak nazwane patryo- 
tyczne, i czy miało zamiary zbrodnicze?" 

Trzydziestu sześciu senatorów uznało, że oskarżone Towa- 
rzystwo nie miało zamiaru zbrodni stanu. 

Senator kasztelan Michał hrabia Potocki oświadczył że za- 
rzut zbrodni stanu niczćm nie jest udowodniony; 

Senator wojewoda książę Maksymilian Jabłonowski, że za- 
miaru zbrodni stanu jako prawnie udowodnionego nie było; 

Ksiądz biskup podlaski Jan Gutowski, że cele Towarzy- 
stwa nie są udowodnione tak, iżby corpus delićti, a ztąd 
zbrodnię stanu ustanowić można, — 

jeden tylko senator wojewoda Wincenty hrabia 
Krasiński oświadczył, że towarzystwo tajne istniało 
i w póżnićjszych swoich stosunkach zbrodnicze za- 
miary powzięło. 

Następnie toczyły się sprawy pojedynczych oskarżonych, 
których na mocy wyroku z dnia 10 kwietnia — 10 czerwca 1828 
r. osądzono większością zdań jak następuje : 

pułkownika Seweryna Krzyżanowskiego na lat trzy 
i tyleż miesięcy aresztu publicznego; 

kapitana Franciszka Majewskiego, Wojciecha Grzy- 
małę, księdza Konstantego Dembka, kanonika honorowego 
i byłego proboszcza w Grójcu i Andrzeja Plichtę na trzy mie- 
siące — a uwolniono ' 

Stanisława hr. Sołtyka, Stanisława Zabłockiego i Ro- 
mana hr. Załuskiego. 



170 LITERATURA ROSSTJSKA. 

seraju r. 1822, Cyganie w r. 1824 i Bracia rozbójnicy. 
W Odessie też napisał pierwsze pieśni swojego znakomitego 
Eugeniusza Ohiegina. Pierwsze trzy poemata zawierają 



Nie dziw, że wyrok podobny zadziwił Opiekunów nieprzy- 
zwyczajonych od dawien dawna do takiój samodzielności Polaków; 
— to też Mikołaj wydał rozkaz, ażeby sąd sejmowy wstrzymał 
się od ogłoszenia oskarżonym zapadłego wyroku, aż nie nadej- 
dzie zatwierdzenie Monarchy. Na raport zaś Bielińskiego, po- 
stanowił cesarz nareszcie, po wielu wybuchach gniewu i uniesie- 
nia, zatwierdzić i kazać ogłosić wyrok sądu sejmowego, lecz po- 
lecił prezydującemu w Radzie administracyjnej, Walentemu So- 
bolewskiemu, ażeby przed publikacyą wyroku oznajmił zgroma- 
dzonemu sądowi jego nieukontentowanie i niezadowolnienie z po- 
stępowania sędziów. 

Bieliński spodziewając się nagany z Petersburga, przyspo- 
sobił mowę, którą chciał wypowiedzieć w sądzie, a którą, gdy 
go śmierć zaskoczyła, Wincenty Krasiński zgromadzonemu są- 
dowi sejmowemu kazał odczytać. 

Na tem kończy p. Bieczyński swój zbiór drogocennych au- 
tentyków, do których dołącza mowy pośmiertne senatora kaszte- 
lana Bieńkowskiego, senatora kasztelana Aleksandra hr. Bniu- 
skiego, Adama księcia Czartoryskiego i kazanie księdza Adama 
Prażmowskiego. 

Nadto p. Callięr dodaje jeszcze . szczegóły, objaśniające 
stosunek stowarzyszenia polskiego do spiskowców rossyjskich. 

„Uprawa Wasiłkowska, mówi przytoczony powyićj „Ra- 
port" — zawiązała pierwsze stosunki z towarzystwem polskićm 
i odkryła r. 1825 inne jeszcze tajne stowarzyszenie „Zjednoczo- 
nych Sławian", które niezbyt liczne i małoznaczące ze względu 
na stan i przymioty członków, dwa lata tylko trwało. Pierwszą 
myśl tego spisku powziął był r. 1823 podporucznik artyleryi 
Borysów młodszy^ który ją powierzył bratu swemu i Lubliń- 
skiemu, szlachcicowi z Wołynia. On to opisał a Lubliński prze- 
łożył na język . polski rotę przysięgi dla przystępujących do 
związku członków i krótki katechizm Sławianina." Celem tego 
stowarzyszenia było połączenie ośmiu szczepów sławiańskich : 
Rosyi, Polski, Czech, Morawii, Dalmacyi, Kroacyi, Węgier (?) 
z Siedmiogrodem, Serbii z Mołdawią i Wołoszczyzną — na mocy 
wspólnego przymierza, z jednolitym republikańskim rządem, nie 
naruszającym przecież niepodległości każdego z nich z osobna, 
inaczej, z uwzględnieniem odrębności szczepowćj 



LITERATURA ROSSYJSKA. 171 

poetyczne opisy Kaukazu, Krymu, stepów bessarabskich, życia 
górali, wreszcie tułaczych cyganów. Oprócz natchnień poe- 
tyckich, taka tu dokładność w opisach i głównie taka pro- 



Wedle planu księcia Trubeckiego miała rewolucya znie- 
wolić cara do wejścia w układy z powstańcami, którzyby w ta- 
kim razie żądali nowych na przyszłość praw, jakie uchwalić 
mieli deputowani wszystkich ziem rossyjskich. Zanim to jednak 
nastąpi, miano ogłosić rząd tymczasowy, w skład którego wejść 
mieli również deputowani polscy, w celu postanowienia środków, 
mających zabezpieczyć jednotliwość państwa. — W przypadku 
zaś, że cesarz powołałby z Warszawy pod jakimbądż pozorem 
carewicza, zażądaliby sprzysiężeni, pomimo zimnćj pory roku, 
obozowiska po za miastem, gdzie wyczekiwać mogli przybycia 
J. C. Wysokości ; — to zaś nie przeszkadzałoby im obstawać 
przy żądaniu zwołania deputowanych pod pozorem, że ich obec- 
ność koniecznie tu jest potrzebną, bądź dla uproszenia carewi- 
cza do przyjęcia korony, bądź dla uroczystego złożenia przy- 
sięgi cesarzowi. Gdyby nareszcie w. książę Konstanty Pawło- 
wicz miał przybyć do Petersburga, spodziewali się oni przeko- 
nać Jego Wysokość, że to wszystko się stało wyłącznie tylko 
skutkiem pieczołowitości dla Jego osoby. *) 

Kilka dni przedtćm gdy Siergiej Murawiew dowiedział się 
w Żytomierzu o wypadkach 14 grudnia (1825), żądał poT\^órnie 
od przywódzców polskiego stowarzyszenia śmierci carewicza (Kon- 
stantego) i prosił hrabiego Moszyńskiego, by im wręczył list, 
który w roku już 1824 Bestużew - Rjumin za pośrednictwem księ- 
cia Siergieja Wołkońskiego mu przesłał. „Spodziewałem się" 
— mówi Murawiew — „że gdy to zrobią, zmuszonćm będzie 
warszawskie stowarzyszenie i ze swćj strony również rozpocząć 
powstanie, a wtedy i my z tego odniesiemy jakąś korzyść." 
Ale hrabia Moszyński nie przystał na tę propozycyę, gdyż, jak 
odpowiedział, statuta towarzystwa polskiego nie dozwalają mu 
żadnych piśmiennych przyjmować doniesień. 



*) Kochowski twierdził, że Rylejew miał zamiar polecenia je- 
dnemu z członków stowarzyszenia, by cesarzewicza zamordować publi- 
cznie i ogłosić potem, że to się stało z rozkazu cesarza; „tym sposo- 
bem — miał Rylejew powiedzieć — ubijemy jednym zamachem dwóch 
braci." Rylejew przeczy temu stanowczo, aczkolwiek się to stwierdza 
wyznaniami Steinheila, Aleksandra i Mikołaja Bestużewów, na których 
się powohije Kochowski. 



172 LITERATURA R06STJ6KA. 

stota W obrazowaniu, że te poemata stanęły na \s7sokosci, 
jakiej żaden z poetów rossyjskich nigdy jeszcze doścignąć 
niemógł. Te trzy poemata znamionują przeważną myśl au- 
tora — nadania bohaterom pewnego charakteru i powiązania 
odrębnych obrazów jednym wiążącym łańcuchem. Tak n. p. 
„ Jeniec Kaukazu." — Zniewolony opuścić ojczyznę, zostaje 
wielbicielem natury i pędzi w dalekie kraje z zaczarowanem 
widziadłem swobody. — Ale ko bohater Cyganów, też opuszcza 
swoich rodaków, towarzystwo cywilizowane, a właściwie pseu- 
do - cywilizowane , i szuka uspokojenia wewnętrznej burzy, 
która nim miotała śród półdzikich synów przyrody. Cyganów. 
I jeden i drugi tęsknią do swej ojczyzny — bo byli zmuszeni 
ją opuścić, bo ich wygnała niesprawiedliwość, wola despoty- 
czna. Jest tu alluzya, jak niemal we wszytkich utworach 
Puszkina do obecnej chwili, do usposobienia i przygód jego 
własnych. 

Powrócony wreszcie do rodzinnej zagrody, w lipcu 1824, 
do sioła Michajłowskiego, w gubernii Pskowskiej, dwa lata 
tu przepędził samotnie, z rodziną, ze swoją niańką, która, 
choć już bardzo zestarzała, opowiada mu jednak jak niegdyś 
w dzieciństwie jego w Moskwie swoje fantastyczne skazki, 
nóci mu piosnkę prastarą. I Puszkin nieraz całe wieczory, 
przepędza ze swoją niańką. Wspomina on o tych chwilach 
w jednym z ulotnych wierszy. W tych wierszach ulotnych 
odbiło się całe życie poety. Na każdą okoliczność, na każdy 
wypadek mamy wiersz gotowy. 

W tym czasie Puszkin napisał i drukiem ogłosił — po- 
wiastkę satyryczną wierszem „Hrabia Nulin" nadto wydał 
zbiór poezyj ulotnych. 

Kiedy w r. 1826 zabiegi przyjaciół, a szczególnie za- 
cnego Żukowskiego wyjednały Puszkinowi pozwolenie powrotu 
do Petersburga, cesarz Mikołaj rozkazał, ażeby go przywie- 
ziono wprost do pałacu. Tak się i stało. Stanął przed ce- 
sarzem w Carskiem siole. Mikołaj pogderał trochę, ale w końcu 
przemówił łaskawie, że mu przebacza wsie swohodolubiwyja 
uwłeczenija mołodosti^ t. j. wszystkie wolnomyślne zapędy 
młodości, byleby na przyszłość siedział cicho i nic zdrożnego 



LITERATURA R033YJSKA. 173 

nie pisał. — Dano mu rangę, urząd, został kamer - junkrem 
dworu. 

Puszkin chciał pogodzić się ze swem położeniem, chociaż 
trudno mu było. Zarzucają mu niektórzy liberaliści rossyjscy, 
że się dał wplątać w sidła dworskie. Cóż więc miał robić ? 
Zrzec się tych łask, jechać gdzieś na Sybir, albo do.Szlissel- 
burga? Miał rodzinę, ojca starego, stosunki, przyjaciół^ a 
mógł przecie i nadal pracować choć o tyle, o ile mu cenzura 
pozwalała, czuł, że missyi swojej jeszcze nie spełnił. — Dziś 
nie u jednych liberalnych Rossyan wyrobiło się przekonanie, 
że albo wszystko, albo nic. A więc skoro kto nieposzedł na 
szubienicę, lub w katorgę — potrafił uniknąć prześladowania, 
starając się być użytecznym na innej, może praktyczniejszej 
drodze , w niczem przytem nienadwerężając swojego sumienia 
i honoru, zaraz gotowi go okrzyczeć zdrajcą, przeniewiercą, 
a cichej i skromnej pracy i poświęcenia ocenić niechcą.. 

I Puszkin, przyjąwszy tytuł kamerjunkra, nie sprzeniewie- 
rzył się, nie został zdrajcą. Czuł jak dawniej. Zbyt świeże 
były rany, śmierć Eylejewa, męczarnie w kopalniach Bestu- 
żewa, ażeby mógł zapomnieć swych przyjaciół, wyrzec się idei 
i zasad ndodości. Najwyraźniej odbija się to, w jego ulotnych 
wierszach. Pod wpływem takich to uczuć i wrażeń musiał 
napisać n. p. wiersz noszący tytuł Przypomnienie, tak 
wiernie przetłumaczony przez Mickiewicza. O 



*) Dla tego właśnie przytaczamy tu ten piękny przekład. 
Dla posiadających zaś choć troszkę język rossyjski, ciekawem za- 
pewne będzie posłyszeć i oryginał rossyjski^ ażeby się przeko- 
nać że przekład prawie dosłowny : 



Kiedy dla śmiertelników ucichną 

dnia gwary, 
I noc, wpółprzejrzystą szatę 
Bozciągając nad głachej stolicy ob- 
szary, 
Spuszcza sen, trudów zapłatę. 



Kohda dla smiertnaho umołkńiet 

szumny) dień 
I na niemyje stohny hrada 
Połuprozracznąja nalażetnoczytień, 

I son, dniewnych trudów nahrada, 



174 



LITERATURA ROSSYJSKA. 



Ta kąsająca serdeczna gadzina, kąsająca bezczyn- 
nego, to nie narzeczona , która zawiodła ; nieprzyjaciel, który 
zdradził ; jasne to dziś i zrozumiałe kto była ta gadzina. Bez- 
czynny, on , poeta narodowy czyż mógł być bezczynym ? Mógł 
i był, bo niemógł pracować tak jak chciał, jak mu jego su- 
mienie i honor nakazywały, bo mu. ta serdeczna gadzina 
tak srodze dopiekała ^o jej ukąszenia gorzkie łzy wyciskały, 
wstręt do własnego życia rozbudzały. 

Wiele innych faktów, opowiadanych przez współczesnych, 
świadczą jak był nieszczęśliwy poeta, jak był skrępowany 
w swoich zamiarach i żądaniach. Chciał podróżować po Euro- 
pie , niepozwolono. Chciał jechać na Wschód, do Chin wre- 
szcie — wzbroniono. 

Nic też dziwnego, że były i wybryki najoryginalniejsze 
z tej epoki życia, a które tylko bujna wyobraźnia poety po- 
dyktować może. 

I po tern wszystkiera mają jeszcze odw^agę zarzucać temu 
poecie więźniowi, którego jedną ręką ćwiczono, a drugą zdo- 



Wtenczas mnie samotnemu, roz- 
myślań godziny 
W ciszy leniwo się wlek§, 
Wtenczas mnie ukąszenia serdecz- 

nej gadziny 
Bezczynntmu srożej" pieką. 



* 



Mory wr§ w myśli, któr% tęsknota 

przytłacza 
I trosk oblegają roje ; 
Wtenczas i przypomnienie w mil- 
czeniu roztacza 
Przedemn§ swe długie zwoje. 

Ze wstrętem i z przestrachem czy- 
tam własne dzieje, 
Sam na siebie pomsty wzywam, 
I serdecznie żałuję i gorzkie łzy leję; 
Lecz smutnych rysów nie zmywam... 



W to wremia dla mienia właczat- 

sia w tiszynie 

Czasy tomitielnaho bdienja 

W bezdiejstwii nocznom żywiej 

gorat we mnie 

Żmii sierdiecznoj uhryzienja. 






Mieczty kipiat, w umie podawlen- 

nom toskoj 
Tiesnitsia tiażkich dum izbytok, 
Wospomnje bezmołwno predomnoj 

Swój dlinnyj rozwiwajet switok. 

I s ot^vraszczeniem czytają źyzń 

maju, 
Ja trepieszczu, ja proklinaju, 
I horko żalajuś i horko slozy Iju, 
No strok pieczalnych niesmywaju... 



LITERATURA ROSSYJSKA. 175 

biono skroń wieńcem laurowym, zarzucać, że uległ koniecz- 
ności , że z bólem i jękiem , ale pozostał na stanowisku. 

Puszkin nie spodlił się , nie został dworakiem z własnego 
popędu, nieschlebiał nikomu; przeci\miie drasnął niejednego 
zjadliwym epigramatem. Znane są jego epigramata na Szysz- 
kowa i tylu innych. 

A ci co go dziś oskarżają, czy mieliby odwagę stanąć 
otwarcie w brew woli carskiej i poświęcić się dla idei ? Znałem 
niejednego, co to był liberałem czerwonym nawet, już był 
blizki zesłania na Sybir; gdy w tem zjawia się rozumny Mi- 
kołaj Milutiu i jak trzodę baranów spędza do Warszawy — ko- 
góż? Oto właśnie tych samych liberałów, tych samych dla 
których już była wytknięta droga na Sybir. A w Warszawie 
czekały na nich ordery, rangi, tysiące rubli. 

Znam innych, którzy głębiej i szlachetniej czują i boleją 
nad niewolą ojczyzny, radziby nawet poświęcić się dla niej, 
lecz nim to nastąpi, piją na zabój. 

Puszkin często wyjeżdżał do Moskwy, a na jesień zaw- 
sze spieszył na wieś do siebie. Dziwnie lubił jesień ; w jesieni 
też, na wsi, swobodny, najwięcej pisał. Tu właśnie wyszły 
z pod jego pióra najpiękniejsze utwory, jak Madonna^ 
Wieczór zimowy. Grób młodzieńca. Prorok, Morze 
i wiele innych. 

Zachodzi kwestya dotąd ostatecznie nierozstrzygnięta^ 
kiedy mianowicie zapoznał się Puszkin z Mickiewiczem ? Kwe- 
styę tę świeżo podniosły pisma warszawskie, a to z powodu, 
że w Russkim Archiwie p. Cyprynus, który podaje siebie za 
człowieka wysoko położonego, nadto za kolegę uniwersyte- 
ckiego Mickiewicza, wydrukował o naszym wieszczu artykuły 
w którym powsiada, że Mickiewicz poznał się z Puszkinem w Kry- 
mie w r. 1828. — Pisma warszawskie nie wiedzą kto jest 
Cyprynus. — Jest to Józef Przecławski, rzeczywiście 
kolega uniwersytecki Mickiewicza, późnićj od r. 1830 aż do r. 
1859 redaktor „Tygodnika Petersburskiego", autor głośnej 
niegdyś książki pod tytułem :Śmierć^ Odrodzenie, dziś 
radzca tajny, zwietrzały i przestarzały; nic dziwnego, że bredzi 
i że pamięć go myli. Mickiewicz był w Krymie w r. 1825, bo 



176 LITERATURA R0SSYJ8KA. 

i Sonety Krymskie wyszły W r. 1826 w Moskwie. Puszkin 
zaś, jak już wiemy powrócił z Krymu w r. 1824, a drugi raz 
był tam w r. 1829. Nie byli więc razem w Krymie. Najpra- 
wdopodobniej, że się poznali w Moskwie, jak to twierdzi Kse- 
nofont Polewoj w Żywopisnoj (maloyuńczej) ruskoj Btbliotekie 
(z r. 1858 N. 10), w r. 1826, u brata jego, głośnego wów- 
czas publicysty i historyka Mikołaja Polewoja. — Mickiewicz 
wprost z więzienia w Wilnie w październiku 1824 r. przyje- 
chał do Petersburga, a chociaż bawił tu krótko, przed odja- 
zdem swoim do Odessy, gdzie miał ząjąjć katedrę w Liceum 
Eiszeljego, co jednak do skutku nie przyszło, miał czas wszak- 
że zaznajomić się z Bylejewem i Beztużewem; za powtórnem 
przybyciem jego do Petersburga, Rylejew już nie żył, a Bestu- 
żew był w katordze. Podaje tenże Cyp^nus, to jest Przecła- 
wski, ciekawy szczegół, a który może być prawdziwym. Po- 
wiada on, że Mickiewicz przy pierwszem poznaniu się z Pusz- 
kinem postrzegł w nim brak wyższego wykształcenia nauko- 
wego i zaraz mu to powiedział, radząc ażeby się gorliwie 
wziął do nauk, co też Puszkin wdzięcznie przyjął i dopełnił. 
Można wątpić, ażeby Mickiewicz przy pierwszem spotkaniu się 
zrobił takiego rodzaju zarzut — ale mogło to nastąpić później, 
kiedy się bliżej poznali i zaprzyjaźnili. Że Puszkin usłuchał 
przyjacielskiej rady — to też pewna; wiemy bowiem jak gor- 
liwie pracował nad naukami w drugiej połowie swojego życia. 
Nie ulega też wątpliwości, że żyli ze sobą po bratersku w Pe- 
tersburgu. Mickiewicza i w Moskwie i w Petersburgu serde- 
cznie przyjmowano. Literaci ówcześni starali się uprzyjenmić mu 
każdą chwilę — a zaws2.e widywano ich razem z Puszkinem. 
Słyszeliśmy o tem od naocznych świadków, jak naprzykład od 
żony przyjaciela Mickiewicza, Filareta Franciszka Malewskiego, 
córki sławnej pianistki Maryi Szymanowskiej, a siostry rodzo- 
nej Celiny, którą po 14 leciech zaślubił Mickiewicz. . Mickie- 
wicz był u nich codziennym gościem i często przyjeżdżał ra- 
2em z Puszkinem. Zjeżdżali się też często u poety księcia 
Wiaziemskiego, do dzi4 dnia żyjącego , który zachował o nim 
przyjazne wspomnienia. Tu bywał żyjący jeszcze wtedy młody 
poeta przyjaciel Puszkina, baron Del wig, znakomity Gryboje- 



LITERATURA ROSSY JSKA. 177 

dów, który bawił wówczas w Petersburgu przed samym swo- 
im wyjazdem do Teharanu, gdzie w roku następnym (1829) 
znalazł śmierć męczeńską. Wiele anekdot z życia ówczesnego 
i przyjaznych stosunków dwóch sławnych poetów opowiadali 
nam nadto Mikołaj Malinowki i tenże sam Józef Przecławski *). 
Puszkin tak wybornie przyłożył się w owym czasie do pol- 
skiego języka, a pamięć miał tak lokalną, że niejednokrotne 
improwizacye Mickiewicza w kółkach przyjacielskich, zaraz po- 
wtarzał w rossyjskim najdokładniejszym przekładzie. Z takąż 
łatwością i Mickiewicz improwizacye Puszkina w lot powtarzał 
po polsku wierszem. Improwizacye te, wypowiedziane w przyjaciel- 
skich poufnych kółkach, były nie do druku. Żalił się też przed 
nami stary Bułharyn, który także poznał się z Mickiewiczem, 
że rzadko mógł go widywać, gdyż najczęściej byli razem z Pu- 
szkinem, a wiadomo, że Puszkin znieść samego widoku Buł- 
haryna nie mógł. Wiele nakoniec ciekawych szczegółów o sto- 



') Benedykt Dołęga w „Opiekunie Dom." (1873) podaje kilka 
ciekawych szczegółów o stosunkach Puszkina z Mickiewiczem, za- 
czerpniętych ze wspomnień Polewoja. „Jak wysoko cenił Puszkin poe- 
tyczny geniusz Mickiewicza, można zauważyć z tego, co mi (mó- 
wi Polewoj) powiedział w roku 1829, kiedy już Mickiewicz i 
Puszkin mieszkali w Petersburgu. Przyjechałem tam w interesie 
na kilka dni, i stanąłem w hotelu Demuta, gdzie zwyczajnie 
przemieszkiwał Puszkin. Pragnąc odwiedzić Mickiewicza zapy- 
tałem Puszkina o jego mieszkanie. Dość było wymienić nazwisko 
tego człowieka, aby umysł jego wpadł na ton najszczytniejszej 
apologii; długo się unosił, rozważając doznane w obcowaniu 
z nim wrażenia, wreszcie powiedział: „Niedawno Żukowski kle- 
piąc mię po ramieniu mówił : a czy wiesz bratku, że Mickiewicz 
może ciebie za swój pas zatknąć? Żle mówisz, odpowiedziałem, 
mówisz w czasie niedokonanym o tern, co się już najuroczysciej 
dokonało, popraw się, bo już on mię zatknął, a zatknął tak, że 
przy nim jestem jakby mnie nie było." W Moskwie, opowiada 
Polewoj, jeden z rossyjskich literatów upatrywał w Puszkinie 
słabą stronę, Mickiewicz zamknął mu usta słowami: ,yPouclikine 
est le premier poetę de sa nation; c'e8t Id, son łitre et la 
gloire/^ 

12 



178 LITERATURA R0S8YJSKA. 

sunkach obu poetów znajduje się w drogocennych pamiętnikach 
Dra SJbanisława Morawskiego, starannie przechowywanych przez 
p. Apolinarego Morawskiego, obywatela powiatu Trockiego, 
brata i spadkobiercy śp. Dra Stanisława, a których część, 
pod tytułem „od Merecza do Kowna," ogłosiliśmy przed laty 
w Tece Wileńskiej. 



ODCZYT JEDYNASTY. 



Nie same tylko improwizacje Mickiewicza, które nie mo- 
gły być drukowane, tłumaczył Puszkin; owszem, on pierwszy 
dał możność rossyjskiej publiczności bliższego zaznajomienia 
się z utworami naszego wieszcza. Najpierwsze jego próby 
przekładów Mickiewicza, drukiem ogłoszone, były: początek 
KonradaWallenroda, drukowany w „Moskiewskim Wiest- 
niku". (1830), oraz ballady „Wojewoda" i „Trzech Bu- 
drysów". 

W r. 1829 ogłosił Puszkin nowy poemat „Połtawa." 
Tu po raz pierwszy widzimy Puszkina zupełnie samoistnym. 
Jest to chwila dojrzałości, kiedy poeta zrzuca jarzmo obcych 
wpływów, nikogo nie naśladuje, a kierowany własnem natchnie- 
niem, własną siłą ducha, zostaje prawdziwym twórcą i twórcą 
narodowym. Rzecz . szczególna ! Ten nagły zwrot, takie nie- 
spodziewane zajęcie wyższego stanowiska, nietylko że zostało 
przyjętem przez większość publiczności obojętnie, ale nawet 
nowy ten utwór, samoistny i samodzielny, nie obudził takiego 
zapału i nie wywołał takiego uwielbienia, z jakiem każdy 
z jego dawniejszych utworów był przyjmowany. 

P o 1 1 a w a, oraz nieco później napisany Spiżowy jeź- 
dziec i nieskończone opowiadanie: Murzyn Piotra wiel- 
kiego, wzięte z epoki Piotra Wgo. Zasadniczą myślą autora było, 

12* 



180 LITERATURA ROSSYJSKA. 

aby udowodnić, że wtedy tylko człowiek może dojść do nieśmier- 
telności i chwały, wtedy może być użytecznym swoim rodakom, 
jeżeli wszystkie chwile życia i ciJą dążność poświęci sprawom 
narodowym; przeciwnie, kto gnuśnieje w samolubstwie , żyje 
dla siebie tylko, dla własnej korzyści, ten chociażby w tym 
lub innym zawodzie zyskał pewną wziętość, zapomnianym i 
pogardzonym będzie. W Połta>Yie występuje na scenie Maze- 
pa, książę Koczubej, jego córka Marya, sam Piotr w. i inni. 
W spiżowym jeźdzcu autor opisuje powódź w Petersburgu 
w r. 1824. Niejaki Eugeniusz miał narzeczoną, którą kochał 
bardzo. W czasie powodzi, narzeczoną jego uniosły bałwany 
newskie. Eugeniusz nie przeniósł tego ciosu; dostał pomie- 
szania zmysłów. Stojąc przed Spiżowym jeźdzcem wyobrażają- 
cym Piotra w., Iży go najokropniej ; wtem zdaje się mu, że ów 
olbrzym jeździec, to jest Piotr, rusza się, żyje i napastuje go 
bezustannie. Utwór ten napisany prześlicznym wierszem, za- 
wiera piękne obrazy, nieszczęścia i okropności pow^odzi, stan 
Eugeniusza po stracie narzeczonej, wspomnienia z epoki za- 
łożenia stolicy, i wogóle ma wiele uroku i prawdziwego pię- 
kna. — Murzyn Piotra w. maluje czasy tego reformatora. 

W r. 1829 Puszkin powtórnie wpadł w niełaskę i zmu- 
szony był opuścić stolicę. Zwiedził znowu te same miejsca, 
które tak czarowny wpływ na młodość jego wywarły. Następ- 
ny rok przepędził na wsi Bołdino gub. Niżgorodzkiej. Pra- 
cował w tym czasie dużo. W zaciszu wiejskiem skończył 
swojego Oniegina, napisał satyryczną powieść „Domek 
w Kołomnie", utwory dramatyczne : Mozart i Saglieri, 
Gość Kamienny, Uczta w czasie dżumy. Rycerz ską- 
py. Sceny z czasów rycerskich, ballady: Topielec, 
Biesy, Narzeczony, kilkadziesiąt ulotnych poezyj, a nadto 
kilka powieści prozą, które później wydał pod pseudonimem 
Biełkina, 

W tymże 1830 roku, może najobfitszym w życiu Pu- 
szkina w płody poetyckie, wypracował ostatecznie i wydał na- 
pisany przed kilku laty dramat historyczny Borys Godu- 
now. Tu autor wypowiada myśl, że wszelka zbrodnia, cho- 
ciażby była najzupełniej przed światem ukrytą, chociażby przy- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 181 

niosła sprawcy jej szczęście, wyniosła go do najwyższej potę- 
gi — musi być w końcu ukaraną. Niewidzialne siły niszczą 
cały gmach złudnego jego powodzenia; iiieprze\vidziane i nie- 
przeniknione rozumem ludzldm wypadki obalają jego potęgę 
i zbrodniarz ginie pod zwaliskami przez siebie wzniesionego 
gmachu. Opowiadanie Karamzina o Godunowie podało wybor- 
ną nić do przeprowadzenia tej zasadniczej idei. Godunow za- 
bija carewicza Dymitra. Linija panująca gaśnie. Godunow 
obejmuje ster rządu i zostaje sam carem. Lecz w tem, jak 
widmo staje przed nim Dymitr, czyli jak go historya prze- 
zwała Lże- Dymitr. Moskwa rzuca mu się do nóg i ogłasza 
carem — Godunow umiera z wściekłości i rozpaczy; ginie i 
syn jego Fiodor. — Taki jest wątek dramatu Puszkina. Trzy- 
mając się historyi Karamzina, bo wówczas inaczej nie umia- 
no wytłómaczyć tego epizodu dziejowego, Puszkin wpada w błąd 
liistoryczny, gdyż dziś już inny jest pogląd na Łźe-Dymitra, 
a nawet są przypuszczenia, że wcale nie był zamordowanym. 
Pod względem obrobienia dramatycznego, utwór ten należy do 
najpiękniejszych prac Puszkina. 

Słów kilka o najulubieńszym z utworów Puszkina, który 
i do dziś dnia zawsze czytany i uwielbiany, o Eugeniuszu 
Onieginie. — Eugeniusz postać typowa współczesna. Młody, 
bogaty, przystojny, z powierzchownem wykształceniem — rzu- 
ca się w wir świata, a świat mu się uśmiecha, garnie do sie- 
bie; wszystko mu się udaje — żyje bez pracy, bez troski - 
ale i bez jutra. Eugeniusz chociaż nie umiał nawet pojąć i 
zgłębić charakterów byronowskich — ponieważ bąjronizm, 
był wówczas w modzie, zostaje sam bajrosistą, rozczarowany 
przesycony jedzie na wieś. Tu spotyka się z sąsiadem Pjeńskim; 
postać to daleko wyższa od niego sercem — ale nie głową. 
Żyją jednakże w przyjaźni. Odwiedzają dom sąsiedni, gdzie 
dwie panny, Tatjana i Olga. Pierwsza zakochała się w Eu- 
geniuszu a dniga w Łeńskim. Łeński kocha szczerze Olgę, 
dziewczyną dobrą, miłą — z tkliwem, poczciwem sercem, ale 
bez głębszej myśli, bez zastanowienia się nad istotą rzeczy. 
Przeciwnie Tatjana, czytała dużo, marząca, poetyczna — a mi- 
mo to taka naiwna, szczera, dobra. Ona utworzyła sobie 



182 LITERATURA ROSSYJSKA. 

ideał mężczyzny, a ten ideał musi być podobny do bohaterów 
romansów, które czytała — zjawia się Oniegin — iw nim 
właśnie znajduje ów ideał wymarzony. — Ale Oniegin dla niej 
zimny, obojętny prawie. Raz na balu, chcąc wzbudzić za- 
zdrość w Łeńskim, zamawia Olgę do wszystkich tańców i prosi 
ażeby dla podniecenia zazdrości w Łeńskim przez cały wieczór 
z nim tylko rozmawiała. Swawolnej Oldze* to wszystko podo- 
ba się, jako chwilowa zabawka. — Ale Łeóski bierze rzecz 
na seiyo, wyzywa na pojedynek Oniegina ; — ten zaś nie wy- 
prowadza go z błędu, strzela się, zabija Łeńskiego i ucieka 
za granicę. Olga popłakała, pożałowała — a w końcu wy- 
szła za mąż za ułana. Tatjana co innego. Ta długo niepo- 
cieszona. Ona studyuje, zgłębia charakter swojego ideału na- 
wet wtedy kiedy ten wyjechał prawdopodobnie na zawsze. 
Ona czyta książki z biblioteki Oniegina i z radością znajduje 
w nich jakieś uwagi i noty ołówkiem kreślone. Czyta skwa- 
pliwie, zastanawia się, zgłębia i widzi taką czczość, taką ni- 
cość — przekonywa się, że jej wymarzony ideał — cynik bez- 
duszny... Długo niepocieszoną zostaje Tatjana — a w końcu, 
bo wszystko musi mieć swój koniec, idzie za mąż za człowie- 
ka bardzo poważnego, bardzo zacnego — ale najprozaiczniej- 
szego w świecie. 

Podaliśmy tylko suchą treść tego romansu. Widzimy tu 
cztery odrębne charaktery, a każdy żywcem z natury zdjęty. 
Oniegin — bajronista, bez stałych zasad, bez wyższych celów 
w życiu, przesycony zbytkiem i uciechami świata, z głową 
przewróconą, szulcający chluby ze swych oryginalności a czę- 
stokroć cynizmu. — Łeński, przeciwnie, postać zacniegsza, czu- 
ły, tkliwy, dobry, uczciwy — ale bez gruntownej nauki — 
z mniejszą nawet ogładą niż Oniegia — postać pozioma y co- 
dzienna — umie tylko kochać się zapamiętale i ginąć z mi- 
łości. Tatjana — istota wyższa, piękna postać kobiety oświe- 
conej, o ile mogła być wówczas oświeconą kobieta — ma siłę 
woli, ma charakter wzniosły — ale marzycielka, idealistka — 
wszakże przekonywa się o prawdzie, zgłębia istotę rzeczy, wy- 
rzeka się złudnych marzeń i uszczęśliwia poczciwego człowie- 
ka. Z niej dobra żona, dobra matka, a dla tego nie przesta- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 183 

je być kobietą, wyższą. Olga zaś miła i śliczna; ale po- 
wierzchowna, bez myśli i idei. Może być uczciwą kobietą, do- 
brą, rządną gospodynią i nic więcej. 

Treść podana przez nas nie może dać wyobrażenia o tej 
głębokiej znajomości serca ludzkiego, nadzwyczajnej umiejętno- 
ści skreślenia charakterów, jakie widzimy w tym romansie. 
A cóż dopiero mówić o wierszu pięknym i harmonijnym, o tej 
mowie zwięzłej, jasnej, potoczystej, o tej prostocie i natural- 
ności w opowiadaniu. Nie ma tu nigdzie najmniejszej przesa- 
dy — wszędzie i zawss^e prawda najgłębsza. Dodajmy jeszcze 
niesłychaną twórczość w obrazowaniu; w odcieniowaniu natury 
i lodzi , ileż ta błysków najszczytniejszej poezyi ! Zdaje się, że 
autor nie miał nawet zamiaru dotknąć ważniejszych kwestyj 
życiowych — a jednak niejednej dotknął prawie bezwiednie, 
dotknął głęboko — dosadnie malując tę lub ową stronę bytu 
skrępowanego w swych najlepszych dążnościach narodu, pozba- 
wionego środków rzetelnego wypowiedzenia ich. Utwór ten 
zmusza do myślenia, do głębszych studyów nad sobą, nad ży- 
ciem, nad ustrojem społecznym. 

Nie napróżno poeta cały rok przepędził wwiejskiem za- 
ciszu. Znalazł on serce, które umiało ukoić jego zbolałą du- 
szę. W lutym 1831 roku poeta ożenił się z dziewczyną cud- 
nej piękności, Natalią Gonczerowną. Osiadł znowu w Peters- 
burgu — prowadził dom na skalę arystokratyczną — należał, 
raczej musiał należeć do świata wielkiego. Na lato przenosił 
się do Carskiego Sioła, gdzie też Żukowski lato przepędzał. 
Widzimy tu nowy zwrot w poecie: zaczyna on zgłębiać poda- 
nia, skazki i piosnki ludowe i na ich tle tworzyć powieści lu- 
dowe. Do takich należą: O rybaku i rybce^ o carze 
sułtanie, o zmarłej carewnie i siedmia bohate- 
rach; w tymże rodzaju później, zaczął, ale nie skończył dramat 
E u s a ł k ę na tle narodowem, z której w ostatnich latach utworzo- 
no operę narodową, wysokiej pod względem muzykalnym wartości. 

W 1831 Puszkin stracił najlepszego przyjaciela, barona 
Delwiga, poetę zawcześnie zgasłego. Na korzyść rodziny zmar- 
łego Puszkin ogłosił 3ci tom swoich ulotnych poezyj, oraz no- 
worocznik „Kwiaty północne." 



184 LITERATURA R06SYJSKA. 

W tym czasie powziął myśl poświęcić się historyi. Począł 
zbierać materyały do historyi Piotra W. zamierzając napisać 
dzieje tej epoki; lecz jeszcze przedtem przedsięwziął inną 
pracę historyczną. Świeża trądy cya o Pugaczewie nie mo- 
gła go nieinteresować. Najdziksze, najrozmaitsze podejrzenia 
krążyły za czasów Puszkina o Pugaczewie. Wielu pojąć nie 
mogło, jakim sposobem prosty! kozak mógł podnieść broń 
przeciw Katarzynie, znaleść kilkadziesiąt tysięcy zwolenników, 
wypowiedzieć wojnę kompletną i to w epoce, kiedy potęga 
carowej opierała się na zdolnościach prawdziwie znakomi- 
tych wodzów jakiemi byli: Kazanowski, Potemkin, Orłów, 
Suwarow i tylu innych. Wojsko kochało carową, ubóstwiało 
Suwarowa. Mimo to wszystko ten dziki kozak zawojował już 
Penzę , Saratów, Saracynsk i kilka innych miast , obiegł Kazań 
i >^7grał niejedną potyczkę z regularnem wojskiem dowodzonem 
przez Michelsona, ks. Galicyna , Bibikowa nawet Potemkina i 
Suwarowa. Dwa lata prawie trwała wojna, strugi krwi zalała 
przestrzeń od Orenburga do Kazania, tysiące ludzi zginęło z obu 
stron, tysiące szlachty padło pod toporem kozackim, aż naie- 
szcie, z największem wysileniem zdołano pochwycić mężnego 
watażkę i rozćwiertowano w Moskwie. Ogromna przestrzeń 
między Wołgą i Uralem za Katarzyny była jeszcze mało za- 
ludnioną. Katarzyna zwróciła na to uwagę i ogłosiła manifest 
na mocy którego, jak cudzoziemcy, tak również zbiegi z Ros- 
syi w skutek religijnych prześladowań, którzy znaleźli schro- 
nienie i opiekę w Polsce, mogli zaludniać ten kraj, dostając 
zapomogę i ziemię darmo. Wtedy to potworzyły się w tych 
stronach znaczne kolonie niemieckie, do dziś dnia kwitnące, 
wtedy zaczęli wracać wychodźcy z Polski, a do nich łączyli się 
przy Wędy, włóczęgi, zbiegi od obywateli z środkowych gu- 
bernij. Kraj się rzeczywiście zaludnił, powstały skity to jest 
klasztory roskolników, nadzwyczaj bogate, ale obok ludzi po- 
rządnych i pracowitych, zbiegały się tu tłumy awanturników, 
opryszków rozmaitych. Step, Wołga, Ural, od dawna nęciły 
ku sobie mołojców. Przypomniano, że właśnie ztąd pochodził 
znakomity Jermak, który podbił Syberyę, Iwan Kole o, 
Herasim, sławny Stieńko Razin, a następnie głośni 



LITERATURA ROSSY JSKA. 185 

watażkowie, Ondruszko, Hołoszczau, Kurdiuma, 
Czardym, Tereszko, Trenia Szczogol, Kudejar, 
Kawykan, Trenia Us, Maksym Dęta-Noga, a nawet 
głośnej sławy dziewica ataman Pałagiejuszka, Pugaczew 
Emelian Iwanowicz też urodził się w tych stronach, był 
kozakiem nąd-dońskim, lecz uciekł, związał się z rozkolnikami, 
krył się w fortach jaickich , był nawet w Polsce, później wrócił 
i spotkał się z rozkolnikiem Kożewnikowem. Ten ostatni 
jak również kilku innych upatrzyli w nim wielkie podobień- 
stwo do zamordowanego cesarza Piotra III. To było powodem, 
że się ogłosi tem imieniem, wkrótce zbuntował wszystkich 
jaickich kozaków, zgromadził tłumy hajdamaków i począł hu- 
lać. Rezultat wiadomy. 

Dziś już wykryte -zostały wszystkie źródła, ale za czasów 
Puszkina niebyło wcale historyi tego ruchu narodowego, owszem, 
krążyły najdziksze gawędy, że Piotr III żył wtedy, że się 
ratował ucieczką i t. d. Puszkin pierwszy powziął myśl na- 
pisania dokładnej o tych wypadkach historyi ; w tym celu w r. 
1833 odbył podróż do Orenburga i Kazania, rohit poszuki- 
wania w archiwach miejscowych i w r. 1834 ogłosił: Histo- 
ryę buntu Pugaczew a. Nadto Puszkin napisał powieść na 
tle tychże wypadków, podtytułem Córka Kapitana. Dru- 
kował także kilka powieści prozą w Bibliotece do czy- 
tania Sękowskiego, jak n. p. Dama pikowa, oraz 
Kirdżali. 

W roku 1836 Puszkin zaczął wydawać kwartalnik lite- 
racki Sowremiennik (Współczesny), w którym ogłosił właśnie 
ową powieść Córka Kapitana, jak również Noce egip- 
skie, Dubrowski, Pieśni Słowian Zachodnich, 
Latopis sioła Gorochina, artykuł satyryczny, Zapiski 
o życiu własnem i inne. Poeta zmężniał, urósł wiedzą i 
duchem, zdawało się że dopiero teraz zaczyna na nowo żyć 
i tworzyć. W tym właśnie czasie największe pokładano na- 
dzieje w Puszkinie... 

Wspomnieliśmy już, że Puszkin po ożenieniu się mu- 
siał należeć do wyższego towarzystwa arystokratycznego. Miał 
żonę dobrą i piękną, którą kochał, miał dzieci. Byli szczę- 



186 LITERATURA ROSSYJSKA. 

śliwi. Lecz potwarz , ta potwarz , która nieszczędzi nikogo, za- 
truwa życie najzacniejszych rodzin, spadła piorunem niespodzia- 
nym i na dom Puszkina. Skutkiem tej potwarzy Puszkin wyzwał 
na pojedynek oficera gwardyi ros. Dantesa , syna posła holen- 
derskiego, barona Heckema. Puszkin zostrf ugodzony śmier- 
telnie kulą w brzuch , ratunku nie było. Trzy dni jecbiak mę- 
czył się na ręku przyjaciół: Żukowskiego, Dala, Turgieniewa. 
Chory, konający już prawie, jeszcze tamował oddech, ażeby 
jękiem nie przerażać żony. Wkońcu nadeszła stanowcza chwila. 
Pożegnał, pobłogosławił żonę , dzieci, przyjaciół i oddał ducha 
Bogu d. 27 stycznia 1837 roku, mając wieku zaledwo lat 36. 

Zawrzała stolica. Ciężką boleścią odezwała się cała Ros- 
sya na tę wieść smutną. Dantesa musiano ukryć, a później 
sekretnie wysłać za granicę, inaczej rozszarpanoby go w ka- 
wałki. Pogrzebu tak wspaniałego , prawie niewidziano w Pe- 
tersburgu. Ciało zmarłego zawieziono do monasteru Święto- 
gorskiego, niedaleko wioski jego rodzinnej, Michajłowskiej, 
w gubernii Pskowskiej. Żukowski w liście do ojca opisał osta- 
tnie chwile poety. Najwydatniejszy z artykułów o jego życiu, 
któremi długo były przepełnione wszystkie czasopisma, był 
Mikołaja Polewoja, w Bibliotece do czytania. 

Pisma Puszkina wydane zostały w VII dużych tomach. 
Później było jeszcze kilka wydań, ostatnie z r. 1870 w Vn 
tomach. W języku polskim mamy dużo przekładów Puszkina. 
Mickiewicz , Odyniec, A. Chodźko , L. Jucewicz , E. Znatowicz, 
F. Zatorski, J. Prusinowski, K. Szlagier tłumaczyli ulotne 
poezye. Jeniec Kaukazu przełożył N. F. Żaba 1828, 
Fontanna w Bakczysaraju ma kilka przeU:adów: tegoż 
Żaby w roku 1828, w Warszawie, Adama Rogalskiego 
w tymże roku w Wilnie^ i Adolfa Witkowskiego w War- 
szawie roku 1832 z dodaniem wyjątku z podróży do Taurydy 
Murawiewa-Apostoła i wyjątku z listu autora do D. — Bracia 
Rozbójnicy w Warszawie, Cyganie przez Leona Jani- 
szewskiego w Bibliot. Warszaw. 1842, inny przekład Kamiń- 
skiego zamieściły czasopisma wileńskie; Eugeniusz Onie- 
gin w Wilnie w r. 1847; Baśń o złotym kogutku przez 
Odyńca ( w przekładach 1844); Skąpy Rycerz przez Mar- 



LITERATURA ROSSY JSKA. 187 

cina Szymanowskiego w Jutrzyncę Dubrowskiego z 1843; 
Jeździec spiżowy, przekład prozą tamże; Dama piko- 
wa w Tygodniku Peters. 1835 r. ; Kirdżali w Światowidzie 
Krupskiego 1835; ustęp z dramatu Borys Godunow prze- 
kład Juliana Bartoszewicza w Życiorysach przez Wójcickiego 
wydanych. Wyliczyliśmy tylko główniejsze przekłady. Jest je- 
szcze dużo innych. Poezye Puszkina tłumaczono na języki: 
czeski, niemiecki, francuski, angielski i włoski. 

Dziś, kiedy już ubiegło 36 lat od śmierci Puszkina, sta- 
nowisko jego w literaturze daje się łatwiej określić. Współ- 
cześni zaś, chociaż zachwycali się nim, uwielbiali go, to znów 
sarkali i ganili te właśnie utwory, które, dziś mgwyżej są 
cenione, a mimo to zawsze troszczyli się i byli zajęci osobi- 
stością Puszkina; chociaż śmierć jego powszechny żal i bo- 
leść nieudaną wywołała , nie rozumieli go jednak. Puszkin był 
wyższyna nad swój czas, wyprzedził swoją epokę. Ogół nie- 
był jeszcze tak dalece dojrzały, ażeby mógł go zrozumieć i 
stanowisko jego w piśmiennictwie określić. Bieliński, najzna- 
komitszy z krytyków rossyjskich, w lat kilkanaście po śmierci 
poety, pierwszy ocenił prace i działalność Puszkina ze stano- 
wiska wyższego i czysto naukowego ; uznał on, że prace Puszkina 
przyniosły najznakomitszą korzyść , że miały wysokie zalety. 
Następnie krytyka rossyjska sądząc najsurowiej, robiąc najro- 
zmaitsze zarzuty, uznała jednak jednomyślnie, że Puszkin był 
założycielem nowej szkoły, artystyczno-narodowej (chu- 
do&estwienno-narodnojy Co do zarzutów, te są najrozmaitsze, 
zależne od osobistych poglądów krytyka, jak również od kie- 
runku tego lub owego stronnictwa, do którego krytyk należy. 
W rezultacie jednak zgadzają się wszyscy, że Puszkin był naj- 
wyższym poetą rossyjskim, i że wyższego nad niego Rossya i 
do dziś dnia niemiała i niema. 

Zarzucają Puszkinowi, że nie unikał świata arystokraty- 
cznego, a nawet, że sam należąc do tego świata z urodzenia, nie- 
mógł nigdy dostatecznie zgłębić życia narodowego. Sławianofile 
zarzucają brak tendencyj słowiańskich. Patryoci rossyjscy, któ- 
rzy dziś po zniesieniu cenzury mogą swobodniej dotykać kwe- 
styj społecznych , zarzucają mu brak patryotyzmu. Rzeczywiście 



188 ŁITERATUBA ICOSSYJSKA. 

U Puszkina znaleść można zaledwo dwie, trzy poezye, które 
noszą cechę patryotyczną, jak n. p. Oszczercom Eossyi, 
Rocznica Bitwy Borodińskiej, Wspomnienie w Car- 
skie m Siole. W. wierszu do Oszczerców Rossyi, Puszkin od- 
powiada na zarzuty czynione z powodu kwestyi polskiej, dowo- 
dząc że to dawna wiekowa walka, plemienna i że nie Europie 
tę kwestyę roztrzygać. 

Mniej więcej odpowiedzieliśmy już na te zarzuty jeszcze 
w poprzednim odczycie. Mówiliśmy właśnie, jak mało jest i dziś 
prawdziwych patryotów, którzyby wzgardzili łaską carską i po- 
zostali wiernemi idei wyższej. Dziś możnaby już całe tomy 
ułożyć z odrębnych artykułów, jakie się pojawiły w literaturze 
rossyjskiej o Puszkinie. Spokojna i bezstronna krytyka wy- 
świeciła już fakta z jego życia nieulegające wątpliwości. Tak 
naprzykład faktem jest, że Puszkin nietylko z Bylejewem i Be- 
stużewem zostawał w bliższych stosunkach, ale znał się i z Pes- 
tlem, z którym spotkał się w Kiszyniewie, oraz z Mikołajem 
Murawie wem, Jakuszkinem, M. Orłowem, Ochotnikowem, W. 
Dawidowem, Rajewskimi, Puszczynem i wielu innemi spiskow- 
cami. W liście do Żukowskiego Puszkin sam wyznaje, że był 
w stosunkach z większą częścią spiskowców. Są nawet dowody, 
że chciał i sam należeć do spisku , ale wysłanie go z Peters- 
burga stanęło na przeszkodzie, a nadto spiskowcy bali się 
potroszę zbyt wrażliwego i gorączkowego charakteru poety. 
„Nie wszechstronny jeniusz poety," powiada jeden z krytyków, 
„nie siła natchnienia, nie niewyczerpana piękność obrazowania, 
nie język którym władał po mistrzowsku pociągały ku niemu 
współczesną młodzież, ale właśnie odbicie w poezyach Pusz- 
kina jej wiasnych uczuć i myśli. Największą sławę w Rossyi 
zjednały mu nie tyle utwory drukowane, ile pisane . wierszyki 
okolicznościowe, w których grzmocił nielitoście istniejącą nie- 
wolę i ja^vne okazywał współczucie zamiarom szerzącej się 
rewolucyi. Przepisywano je, czytano, i tak dochodziły one naj- 
dalszych krańców Rossyi." 

Skoro w drugiej połowie swojego życia , poeta zaprzestał 
pisywania takich wierszy, publiczność ochłonęła z zapału, a 
tego co jawnie tworzył, nie umiała dostatecznie ocenić. — 



LITERATURA R0SS7JSKA. 189 

Puszkin żonaty, ojciec dzieci, osypany łaskami dworu, żyjący 
w kole arystokracyi , w przyjaźni z Żukowskim, postacią naj- 
zacniejszą , ale zawsze sługą dworskim , może i mimowoli zmie- 
nił nieco przekonania i został konserwatystą. A niebyło już 
tych, którzy dawniej tak silny wpływ na niego wywierali. 
Może więc mamy słuszność twierdząc, że gdyby Puszkin jak 
nasz Mickiewicz żył zdała, oddychał powietrzem swobodnem, 
inaczejby śpiewał i stałby się jednym z największych poetów 
współczesnych. 

Wszakże, mimo to wszystko, zasługi Puszkina są wielkie. 
Pierwszy to człowiek w Rossyi, który stał się organem myśli 
i ducha w narodzie, a jeżeli warunki społeczne w drugiej 
połowie jego życia, zepchnęły go z dawnego toru i wymagały, 
jeżeli nie uznania to przynajmniej poprzestania na statusątio^ 
to nieulega wątpliwości , że Puszkin pierwszy założył węgielny 
kamień dla utworzenia artyzmu w literaturze, postawił za- 
sady szkoły artystycznej poezyi, zdeptał i zniweczył przesadę 
jaka górowała dotąd; stworzył poezyę taką, jakiej wymagają 
narody ucywilizowane , podnosząc godność narodu zaprzedanego 
w niewolę i budząc go z letargu wiekowego. 

Obecnie zebrano już pszeszło 60-tysięcy rubli ze składek, 
narodowych, na wzniesienie Puszkinowi kolosalnego pomnika. 
Wielu pierwszorzędnych artystów pracuje nad tworzeniem sto- 
sownych do tego kolosu emblematów. Zabiełło zaś wykonał 
już postać Puszkina z kararyjskiego marmuru. Pomnik ten 
ma stanąć w Moskwie na bulwarze Twerskim. 

Puszkin, jako założyciel nowej szkoły, stworzył liczny 
zastęp prawdziwych poetów i naśladowców wierszokletów. 
Wspomnimy tu o tych tylko, którzy się odznaczyli twórczo- 
ścią i zjednali sobie większy rozgłos. 

Po Puszkinie pierwsze miejsce jako poeta zajmuje Mi- 
chał Lermontow. Dziwne a smutne koleje życia tego poety. 
Urodził się w Moskwie w r. 18H. W niemowlęctwie stracił ro- 
dziców i był wychowany w domu swej babki, Arsenjewej. Uczył 
się na pensyi uniwersyteckiej, a potem uczęszczał na wydział 
prawny w uniwersytecie, ale w r. 1832 należał do rozruchów, 
które miały miejsce w uniwersytecie i za to wraz z wielu innymi 



190 LITERATURA ROSSYJSKA. 

został wydalony. Udał się tedy do Petersbui^a i tu wstąpił 
do szkoły gwardyi junkrów. Będąc w tej szkole, IS-letni Ler- 
montow zaczął pisać wiersze. Ze szkoły wstąpił do pułku 
gwardyjskich huzarów. W tem umiera Puszkin , którego uwa- 
żał za swojego mistrza. Zaraz-że napisał wiersz Na śmierć 
Puszkina, który w odpisach szeroko się rozbiegł , a na nie- 
szczęście dobiegł i do III wydziału carskiej kancelaryi. Moźeby 
ten pierwotny wiersz uszedł szczęśliwie , ale Lermontow dodał 
jeszcze 16 wierszy, wywołanych przez stronnictwo przeciwne 
i te dobiły poetę. Por^^ano go i skazano na prostego żołnie- 
rza na Kaukaz. Po roku jednak , starania i zabiegi strapionej 
babki wyjednały mu przebaczenie. Niedługo wszakże korzystał 
ze swobody. Na początku r. 1840 miał pojedynek z Baran- 
tem, synem znanego historyka i ambasadora fiancuskiego przy 
dworze rossyjskim. Zesłano go powtórnie na Kaukaz, gdzie 
jako żołnierz służył w piechocie w pułku tenhińskim. W lipcu 
1841 r. miał drugi pojedynek na Kaukazie z jednym z kolegów, 
którego obraził zjadliwą epigramą; w tym tedy pojedynku za- 
bity został w 26 roku życia. 

Był to talent wyższy i prawdziwy. Zpoczątku był naśla- 
dowcą Puszkina. Widocznem to jest w poematach Chadżi 
Abrek, Bojar Orsza, oraz w wielu drobniejszych poezy ach, 
ale kolory jego utworów tak są żywe, wiersz tak silny, arty- 
styczny, utwór tak znakomity, że nie tylko sięgał do wysoko- 
ści swego wzoru, czasem nawet przewyższ^ go. Tak samo 
jak na Puszkina w początkach, tak i na Lermontowa wielki 
wpływ wywierał Byron. Za najznakomitsze z utworów Ler- 
montowa uważane są poemata: Demon, Mcyry (laik kla- 
sztorny), oraz prozą: romans. Bohater naszych czasów. 
Wszędzie charaktery osób działających doskonale obmyślane, 
sytuacye i sceny w wysokim stopniu rozwinięte. Lermontow 
w ostatnich szczególnie pracach , torował już dla siebie nową 
i własną drogę, jak w zwierciedle odbijając współczesną mu 
społeczność. Gdyby żył dłużej, możeby nawet stanął wyżej 
od Puszkina. Lermontow tłomaczył niektóre z sonetów krym- 
skich Mickiewicza, oraz z Byrona, Hejnego i Sejdlitza. 



LITERATURA ROSSYJSKA. 191 

Prace Lermontowa miały już kilka wydań. Ostatnie z r. 
1860 w n tomach. 

Jego Bohater naszych czasów kilkakrotnie był tło- 
maczony na język francuski i niemiecki. Bodenschtedt prze- 
łożył niektóre poezye na język niemiecki (Lermontow's poeti- 
scher Nachlas, Berlin, 1852). 

W polskim języku mamy niemal wszystkie jego prace prze- 
łożone. Bohater naszych czasów wyszedł w roku 1844 
w Warszawie. Mcyry przełożył Syrokomla 1853 roku, 
Demona Sabowski w 1860 roku *), Chadźi Abreka 



^) Wł. Sabowski potrafił najwierniej oddać pięknym wier- 
szem Demona, jeden z najszczytniejszych utworów Lermontowa; 
podajemy tu parę ustępów z tego przekładu: 

V. 

Wysoki dom, szeroki dwór 
Zbudował sobie Hudal siwy; 
Budulcu mu dostarczył bór, 
A brańcy pracy uciążliwej. 
Ten dom cień rzuca okazale 
Na spadek przeciwległych gór, 
A stopnie wyrąbane w skale 
Z wieżycy dworu wiodą tam, 
Gdzie mknie Aragwy czysta woda. 
Po stopniach nieraz z domu bram 
Do rzeki szła Tamara młoda, 
A patrzył za nią Hudal sam. 

VL 

W spokoju zwykle nad doliną. 
Na skale smutny dworzec stał; 
Lecz dziś w nim wre zabawy szał, 
Muzyka dźwięczy, piją wino. 
To krewni zeszli się na gody, 
W weselny dzień Tamary młodej.... 
I dach usłano już w kobierce, 
Tamara na nim w pośród dziew, 
A pusty śmiech ich, tęskny śpiew 
Zabawia wzrok i cieszy serce. 
Już gaśnie dzień wśród drzew i gór, 



192 LITERATURA R0BSYJ8KA. 



Bolesław Wiktor (to jest M. Budzyński) w 1855 roku. 



Dziewice zgodnie biją w ręce, 
1 pieśń weselną opiewa chór, 
Tamara tańczy w takt piosence 
I w bęben bije, albo znów 
Przyłącza głos do piosnki słów; 
To jak ptak skoczy i zdaleka 
Za góry, w dal, w szarawy mrok 
Posyła gońcem bystry wzrok. 
Aż z wytężenia drży powieka; 
Lub też nachmurzy czarną brew, 
I wnet rozjaśni, to się schyli, 
To tańczy znów: po krótkiej chwili 
Namiętny tylko słychać śpiew. 
Któremu góry wtórzą echem; 
A twarz Tamary lśni uśmiechem, 
Z jakim się mierzyć próżny trud; 
I księżyc sam co po wilgoci. 
Po rosie leje blask i chłód. 
Kochanki rosy tak nie złoci. 

VIL 

Klnę się na blask północnych gwiazd. 

Na przestrzeń niebios jak szeroka. 

Że władzca perskich ziem i miast. 

Że wierny, wzięty w raj proroka. 

Takiego nie całował oka. 

Na taką kibić w skwar lipcowy 

Haremu fontan wonny słup 

Nie wylał rosy dyamentowej. 

Nie chłodził takich rąk i stóp. 

1 żadna ręka w ziemian kole, 

Po takiem gładkiem błądząc czole. 

Na taki nie trafiła włos; 

I od tej pierwszej grzechu chwili, 

Jak ludzie ziemski raj stracili. 

Kwiat taki cudny pierwszy wzrósł. 



X. 

Wieczorny mrok na świat się słał, 
Gdy na rumaku pędził w cwał 



LITERATURA ROSSTJSEA. 193 



Pojedynek na Kaukazie, tłomaczył L. B. we Lwowie 



Kniaź oblubieniec niecierpliwie. 
Przed zmrokiem dobiegł on szczęśliwie 
Aż do Aragwy jasnych wód, 
A za nim liczne jego sługi 
Wielbłądów wiodą szereg długi. 

Już wieczór. Zgasł blask, który cudno 
Z za gór ozłacał brzeg obłoku... 
Przyspiesza karawana kroku. 

XI. 

Otóż kapliczka, w niej spoczywa 
Od dawnych lat grobowym snem, 
Cudowny święty, kniaź tych ziem. 
Którego dłoń zabiła mściwa. 
I na biesiadę, czy na bitwę. 
Pośpiesza kto wśród tamtych dróg, 
W kapliczce tej u kniazia nóg 
Gorliwą mówi wprzód modlitwę; 
Bo to wybawia od kindżału 
I muzułmańskiej broni strzału. 
Lecz wzgardził kniaź niedoświadczony 
Zwyczajem starym dziadów swych. 
Bo Demon szereg myśli złych 
Nasuwał mu o narzeczonej. 
Marzył, że z ust jej ściera już 
Uściskiem dziewiczości róż... 
Wtem nagle miga coś z daleka: 
To jeźdźcy... Wystrzał... kniaź nie czeka, 
W strzemionach siodła swego staje. 
Rozkazów zwięzłych kilka daje 
Swej służbie, i bez próżnych słów 
Zabrzęknął szablą, ujął potem 
W dłoń celną strzelbę ; orła lotem 
Na wroga pobiegł. Wystrzał znów 
I dziki krzyk i głuchy jęk 
Przerwały ciszę wśród doliny... 
Znikł w chwilę świst kul, szabel szczęk: 
Uciekli trwożni Gruzyi syny. 



13 



194 ŁITBBATUBA R068TJSKA. 

1847. Ulotne wiersze, oprócz Syrokomli, tłumaczyli F. 
Lenartowicz, J.Prusinowski, Wł. Sabowski iinni. 



xm. 

Przebiega rumak niespokojnie, 
A dyszy, parska, jakby w wojnie. 

Na nim kniaź jeździec^ wpół nieżywo 
Siadł w, siodle, trzyma się rękami 
Za grzywę konia, schylił skroń. 
Oh! kniaź niewłada juź cuglami, 
Unosi go sam rączy koń; 
Krew szerokiemi strumieniami 
Oblewa czaprak, odzież, broń; 
Bo rmnak, z bitwy, swego pana 
Mógł unieść, pędząc z nim jak strzała. 
Lecz knla dobrze skierowana 
W pomroku nocy go dognała. 

XV. 

1 spadła nagle, jako grom; 
W sam dzień weselny boża kara, 
I kir żałobny okrył dom. 
Na łożu leje łzy Tamara. 



Okres czwarty. 



ODCZYT DWUNASTY. 



Zupełnie odrębne od Puszkina i Lermontowa zajmuje stano- 
wisko inny poeta rossyjski. Poeta-filozof , człowiek wysoko wy- 
kształcony, głęboki i zręczny dyplomata, człowiek który w swoim 
czasie w każdem cywilizowanem państwie zjednałby sobie i 
wysokie stanowisko w społeczności i sławę pisarską. Mówimy tu 
o Aleksandrze Grybojedowie, jednym z najznakomitszych 
ludzi, jakich wydała społeczność rossyjska. Życie tego człowieka, 
wysokie przymioty jego serca i duszy, głęboka wiedza, rozum 
przenikliwy i bystry, wreszcie ogromny talent pisarski , stawiają 
go odrębnie, samoistnie , a tak j^ysoko , że i przy najlepszych, 
najszczęśliwszych warunkach bytu i życia w Bossyi , długo je- 
szcze i bardzo długo zajmować on będzie wysokie stanowisko 
w dziejach piśmiennictwa, należąc zarazem i do dziejów spo- 
łecznych tego państwa. 

Rodzina Grybojedowa pochodzi z Polski, od Grzybow- 
skich, którzy przenieśli się do Moskwy za panowania Aleksego 
Micbajłowicza. Jan Grzybowski z synem Teodorem sprowa- 
dzeni zostali dla wyjaśnień i kierowania w pewnych razach 
sprawami pogranicznemi podług Statutu Litewskiego, który jak 
wiadomo w wielu artykułach służył za podstawę kodeksu mo- 
skiewskiego. Otóż bodajże ten sam Teodor Grzybowski został 

13* 



196 LITERATURA ROSSYJSKA. 

« 

już Fiedoreto Grybojedowem i był djakiem dumnym. Od nich 
pochodził w prostej linii Aleksander Grybojedow. Bułharyn, 
który zostawał w przyjaznych stosunkach z Grybojedowem, pi- 
sze w swoich „Wspomnieniach," że Grybojedow wiedział do- 
brze o swojem pochodzeniu i używał tego samego co Grzy- 
bowscy herbu. 

Aleksander Grybojedow urodził się w Moskwie w r. 1793. 
Uczęszczał na kursą w uniwersytecie moskiewskim. W pamię- 
tnym 1812 r. służył w wojsku; w r. 1816 przeszedł do służby 
cywilnej do wydziału spraw zagranicznych. W r. 1818 mia- 
nowany został sekretarzem missyi perskiej w Tyflisie. Jemu 
to poleconem było wykonanie projektu przesiedlenia Ormian 
z Persyi do Rosyi. W r. 1822, kiedy Jermołow gromił Kau- 
kaz, Grybojedow został delegowanym do jego osoby jako urzę- 
dnik dla spraw dyplomatycznych , a kiedy w r. 1826 wybuchła 
wojna z Persy ą, uczestniczył w całej wyprawie, zostając przy 
krewnym swoim, późniejszym feldmarszałku hr. Paszkiewiczu; 
w r. zaś 1827 brał udział w zawarciu pokoju turfananczyjskiego 
z szachem Abbassem Mirzą w jego obozie. Musiały być zna- 
komite zasługi Grybojedowa, skoro mu ofiarował cesarz Miko- 
łaj wysoki order i 4000 dukatów. Powrócił do Petersburga, 
marzył, że się poświęci wyłącznie literaturze, ale losy inaczej 
zrządziły. Znajomość języków wschodnich, osobisty stosunek 
z szachem Perskim który go jeszcze przed wojną udekorował 
orderem Lwa i Słońca, odznaczenie się przy zawarciu pokoju, 
wreszcie może pokrewieństwo z Paszkiewiczem naprowadziły 
cesarza Mikołaja na myśl mianowania go nadzwyczajnym am- 
basodorem przy dworze perskim. Udał się więc do Tyflisu, 
gdzie na niego czekała młoda piękna księżniczka Gzewcze- 
wadze , z którą ju^ był zaręczony, zaślubił ją i razem pojechah 
do Teheranu. Jeszcze w Tyflisie Grybojedow uznając za ko- 
nieczne, ażeby świta jego złożona była z ludzi dobrze ozna- 
jomionych ze wschodniemi zwyczajami , otoczył się Gruza- 
nami i Ormianami i z nimi przybył do stolicy szacha. Szach 
i jego dygnitarze nader uprzejmie przyjęli Grybojedowa. 
Wszystko mu przepowiadało pobyt w tern mieście przyjemny 
i dla missyi pożyteczny. Ale zajęty sprawami dyplomatycznemi 



LITERATURA ROSSYJSKA. 197 

niemógł wyśledzić co robią otaczający go urzędnicy. Ci zaś, 
lepiej znając się na intrygach przy dworach wschodnich, pra- 
cowali dla siebie, tern bardziej, że niektórzy z Ormian mieli 
swoich krewnych w niewoli perskiej z ostatniej wojny, a których 
rząd Perski nie wydawał, uważając ich za swoich poddanych. 
Ztąd wynikły nieporozumienia , wTeszcie oburzenie ludu, i naj- 
niespodziewaniej w r. 1829 wybuchło straszne powstanie. Oto- 
czono dom poselstwa rossyjskiego, wycięto 26 ludzi zostających 
w świcie Grybojedowa i jego samego porąbano w kawałki. 
Ocalała tylko żona Grybojedowa. Miał wtedy tak samo jak 
Puszkin 36 rok życia. 

Tak skończył swój zawód jeden z najzdolniejszych ludzi 
w Rossyi. 

Grybojedow znany był w literaturze od r. 1815, w któ- 
rym ogłosił komedyę Młode Małżeństwo; później ogłosił 
kilka innych. Nadto drukował artykuły różnej treści w dzien- 
nikach, szczególnie w Pszczole Północnej wydawanej przez 
Bułharyna i Grecza. Ale wszystkie te prace chociaż były do- 
bre, nie miały wielkiej doniosłości. Dopiero w r. 1823 uka- 
zała się w rękopiśmie jego komedya: Gore ot uma^ to jest 
Biada z rozumem. • 

Rzecz dziwna, w XIX wieku pojawia się w rękopiśmie 
komedya kiedy już tyle] było dzieł drukowanych; w chwili, 
kiedy coraz nowe swe prace ogłaszali Żukowski , Puszkin , Ba- 
tiuszkow i inni ;] rękopism ten, niewiadomo przez kogo napisany, 
w tysiącznych odpisach, w krótkim bardzo czasie obiega całą 
Rossyę , a wszędzie , od arystokratycznego salonu , do izdebki 
biednego czynownika, lub namiotu oficera, znajduje uznanie, 
przyjęty z zapałem. Wkrótce też dowiedziano się imienia autora, 
i imię to stało się od razu narodowem , najpopularniejszem w ca- 
łej Rossyi. Dodajmy jeszcze , że komedya ta wcale nieodznacza 
się zajmującą treścią, nienaleźałoby jej nawet nazwać komedya, 
bo niema wcale zawiązku, ani interesu scenicznego, ani też 
scen romantycznych, rzewnych. Tem tylko można wytłoma- 
czyć tak niesłychane powodzenie tego utworu , że był on zjawi- 
skiem dotąd w Rossyi niesłychanem. Pod względem historycz- 
nym Gore ot urna zawsze będzie miało doniosłe znaczenie, 



198 LITERATURA ROSSTJSKA. 

jako najwierniejsze odbicie epoki, lecz i pod względem este- 
tycznym długo jeszcze pozostanie jednym z najpiękniejszych 
utworów. .W sztuce tej są trzy główne postacie: Czacki, Moł- 
czanow i Zofija. Na scenę wchodzi dużo innych osób, ale 
to tylko jako dekoracya do pejzażu , to są tylko ofiary stra- 
szliwej nieubłaganej satyry, głównego bohatera, Czackiego. 
Autor wprowadza je na scenę głównie dla .tego, ażeby okre- 
ślić charakter, usposobienia, pojęcia, sposób zapatrywania się 
na rzeczy i stanowiska ludzi przestarzałych, z epoki jeszcze 
Katarzyny i Pawła, a nawet Aleksandra. Tu główna rola Fa- 
musowa, ojca Zofii. Jest to typ ówczesnych czynowników; 
chodzi mu oto, ażeby najwięcej papierów podpisać, nietro- 
szcząc się wcale co się w nich zawiera ; on ubiega się o sto- 
sunki i zażyłość z ludźmi, którzy mu mogą dopomódz w jego 
karyerze. Przed nimi się ugina, płaszczy, dogadza im we wszyst- 
kiem. O moralności , o zasadach niema i mowy. Jako ojciec, 
Famusow troszczy się ażeby wydać córkę za człowieka wpł}'- 
wowego i zamożnego. Miał on stryja, Maksyma Petrowicza. 
Ten stał się dla niego ideałem. Podły, nikczemny, dumny 
z młodszymi a płaszczący się przed starszymi, dosłużył się 
wysokich rang i orderów^ dorobił się znacznej fortuny i był 
powszechnie szanowany. Małczanow też urzędnik, ale już pod- 
rzędny, nikczemny nad wyraz, chytry, obłudny a chciwy bez 
granic, zdzierca, a gra rolę niewinnego; powiada że stara się 
wykonywać tylko to , co mu poleci Famusow, w gruncie zaś 
kieruje nim jak chce. Niepodobna tu wymieniać wszystkie 
osoby, ich charakter typowy, po mistrzowsku oddany, jak w pa- 
noramie wiernie i dokładnie odbijający społeczność. 

Obok tych starców i niedołęgów staje młodsze pokolenie, 
a na ich czele Repietiłow. Oni uważają siebie za ludzi 
cywilizowanych i liberalnych; w istocie zaś, jest to młodzież 
bez gruntownej nauki, bez moralnych zasad, ma tylko tro- 
chę wykształcenia, a dużo buty, zarozumiałości, chce prze- 
wodniczyć, rozkazyw^ać. Są między nimi ludzie najgorszych 
obyczajów, awanturnicy, gotowi okraść i ograć, przy każ- 
dej jednak sposobności szeroko prawią o swojej poczciwości. 
Dodajmy, że są to ludzie należący do wyższego towarzystwa, 



LITERATURA ROSSYJSKA. 199 

wyobrażają sobie, że są wybrańcami dla przekształcenia spó* 
łeczności, czmuczą i durzą ludzi, lecz nawet tacy jak Famusów 
pogardzają niemi. 

Zofija, typ dziewcząt owej epoki. Należy do tych, które 
otrzymały wyższe wykształcenie , to jest nauczyły się po fran- 
cusku, naczytały się romansów, umieją ładnie ubrać się, tań- 
czyć na balu noc całą i nic więcej. Ani szlachetniejszych uczuć, 
ani moralnych i religijnych zasad, ani zdrowego poglądu i zro- 
zumienia prawdziwych celów i ideału, do którego powinna 
dążyć kobieta, nie ma w niej zgoła. 

Pozostaje Gzacki. Jestto ideał autora, jakimby on chciał 
widzieć młodszą generacyę. Wysoko wykształcony, najszlache- 
tniejszych zasad i pojęć, ma najlepsze zamiary i dążności w życiu, 
lecz po powrocie z zagranicy, widząc takie otoczenie koło siebie, 
wytrzymać nie może, sarka, wyśmiewa, rzuca ludziom w oczy 
niedorzeczności przez nich popełniane, głupotę, złe zasady i 
fałszywe pojęcia o rzeczach. Lecz do czegóż to doprowadza ? Oto, 
że Czackiego w towarzystwie okrzyczano za waryata, i świat 
moskiewski w to uwierzył, a panie arystokratyczne już się 
litują nad nim. Gzacki jeszcze w dzieciństwie znał Zosię, 
kocha ją, chce ją podnieść, oświecić, wpoić zasady i pojęcia 
zdrowe. Zofija tym czasem kocha niegodziwca Mołczanowa i 
rzecz cała kończy się skandalem. 

Oto cała treść tej sztuki. Cóż więc widzimy w niej głó- 
wnie? Widzimy dagerotypo wy, najmocniej uderzający, artysty- 
cznie skreślony stan społeczności moskiewskiej pierwszej ćwierci 
wieku XIX, widzimy nadzwyczaj dowcipną satyrę na ówczesne 
młodsze pokolenie. A jeżeli starzy byli fanatyczni, niemoralni' 
nieprzyjaźni oświacie, przesiąkli pańskością, płaszczący się i 
podlący się; w młodszem pokoleniu widzimy zaledwo po- 
wierzchowne wykształcenie, zuchwałość, zarozumiałość, niepoj- 
mowanie życia, brak wyższych, szlachetnych celów. 

Wiele wierszy wyjętych z komedyi Grybojedowa w przy- 
słowia się zamieniły i do dziśdnia są powtarzane, choć niejeden 
niewie nawet że są wzięte z Gore ot urna. 

Powiedzieliśmy już, że od roku 1823 komedya Gryboje- 
dowa ukazała się w rękopiśmie; później, wiat kilka, niektóre 



200 LITERATURA R0SSTJ8KA. 

ustępy wydrukował Bułharyn w noworoczniku Tali ja rossyj- 
ska. W roku 1830 znaczniejsze ustępy wydrukowano pięknym 
wierszem w polskim przekładzie z rękopismu w Bałamucie 
Petersburskim niewiadomego tłómacza, a wreszcie w r. 1833 
poraź pierwszy wydrukowaną, została w Moskwie niby całość, 
znacznie obcięta, a w wielu miejscach całkiem zmieniona. 
W późniejszych czasach miała kilkanaście wydań , i dziś już 
jest drukowaną bez żadnych opuszczeń. W r. 1859 wyszedł 
w Warszawie całkowity przekład wierszem przez Lewińskiego 
dokonany i przekład wcale niezły, wszakże niedający pojęcia 
nawet o piękności oryginału, bo jak naszego Pana Jowialskiego 
i wiele innych sztuk Fredra (ojca) niepodobna jest oddać do- 
kładnie w przekładzie na inne języki, tak samo niepodobna 
tłumaczyć zupełnie wiernie i z rossyjskiego takie sztuki jak 
Bieda z rozumem, lub Rewizor Gogola, którego przekład 
jest karykaturą oryginału. 

Szkoła, której Puszkin był założycielem, utworzyła nader 
liczny zastęp pisarzy, w tym samym kierunku. Po Puszkinie, 
Lermontowie i odrębnie od nich stojącym Grybojedowie, jako 
poeci szczególnie się odznaczyli: Aleksy Kolców, poeta sa- 
mouczek, mieszczanin woroneski, ur. w r. 1809 f 1842, autor 
wielu zachwycających poezyj w kierunku czysto narodowym. 
Kolców najsilniej wpłynął na obudzenie współczucia i zajęcia 
się ludem, gnębionym, pogardzanym, uważanym prawie za bydlę. 
Iwan Kozłów, poeta ociemniały. Ur. w r. 1774 f 1838. Wr. 
1802 stracił wzrok i od tego to czasu zaczął tworzyć najwięcej. 
Najznakomitsze jego prace: poemat Czerniec, to jest mnich, 
przetłumaczone na kilka europejskich języków ; poemat Księż- 
na Natalia Dołhorukow i kilka innych. On też napisał 
wiele elegij i śpiewów, do których znakomitsi kompozytorowie 
jak hr. Wielhorski i inni dorabiali muzykę i te do dziś dnia 
są powtarzane we wszystkich sferach towarzystwa, a niektóre, 
jak n. p. Wiectemij Zwań, to jest Wieczorny dzwon i 
wiele innych stały się nawet własnością gminu. 

Eugieniusz Boratyński, poeta wysoko ukształcony, 
urodzony w pierwszych latach b. stolecia, f w r. 1844 w Nea- 
polu. Z utworów jego^ szczególnie się odznaczają poemata: 



LITERATURA R08SYJSKA. 201 

Edda, Bal, Cyganka i wiele innych. Zbiór poezyj jego wy 
szedł wr. 1833 w 2 tomach. — Wenewitinow Dymitr, ko- 
losalny talent, wykształcenie znakomite, studyował filozofię, 
posiadał prawie wszystkie języki europejskie , był dobrym mu- 
zykiem i utalentowanym malarzem, lecz umarł, mając zale- 
dwie 22 lat (ur. w r. 1805 f 1827). Poezye jego miały kilka 
wydań, ostatnie z roku 1862 (Piątkowskiego z życiorysem), 
Andrzej Podoliński zdaje się jeszcze żyje, napisał poe- 
mata: Śmierć Peri, Żebrak, (Niszczyj)^ Borski i wiele 
ulotnych poezyj. Namiętny naśladowca Byrona. Wiersz jego 
gładki, niepozbawiony mocy, ale w utworach niema cech sa- 
samoistności, niema potęgi wyższej myśli, chociaż uczucia zaw- 
sze delikatne. Bielo wski w Tygodniku literackim z r. 1838 
przełożył początek jego poematu Śmierć Peri na język 
Polski. — Aleksander Poleżajew ur. wr. 1810 f 1838, nad- 
zwyczaj zdolny poeta , lecz ciężkie losy poetów w Rossyi po- 
krzyżowały jego drogi, niepozwoliły spokojnie rozwinąć się talen- 
towi. Za napisanie poematu Saszka, skazany został na Kaukaz 
prostym żołnierzem, dostał suchot, a chociaż dosłużył się rangi 
oficera, i wrócił do Moskwy, umarł w 28 r. życia. Napisał 
dużo ulotnych poezyj bardzo cenionych przez głębszych kry- 
tyków. Prace jego wyszły w r. 1832, drugie zaś wydanie w r. 
1860. Jemu to przypisują znany w całej Rossyi wiersz : cha- 
rakterystykę narodów: 

Francuz jak dziecię, 
W żarcie, gdy chcecie 
Tron wam obali. 
Prawo uchwali. 
Tu podziw wzbudzi, 
Tam śmiech niemniejszy; 
Najpłochszy z ludzi 
I najbystrzejszy ! 



W Rossyi czci lud 
Gara i knut. 



202 LITERATURA ROSSTJSKA. 

Car, któremu stopy liżem, 

Jest tam z knutem , jak pop z krzyżem. 

I wszyscy krzyczą wi-az. 

„Hura, hura; bić nas czas! '). 

Do nadzwyczajnych zjawisk zaliczyć wypada Elżbietę 
Kulman. Ur. 1808 f 1825. Dzieckiem prawie biegle władała 
kilkunastu językami, pisała nietylko po rossyjsku, ale po grecku, 
angielsku, hiszpańsku i t. d. Miała zaledwo 18 rok życia, a 
już mówiono oniej jak o cudownej dziewicy. Kazano więc przy- 
wieść ją do dworu, a ona nie miała nawet ciepłego odzienia, mróz 
był silny, przeziębiła się i umarła 19 listopada 1825. Sękow- 
ski prześlicznie skreślił jej żywot. Akademija nauk wydała jej 
prace w roku 1835. Były i późniejsze wydania. Na mogile 
wzniesiono wspaniały pomnik. Wszystko to po śmierci, a za 
życia z nędzą walczyć musiała. Do tegoż okresu zaliczyć mu- 
simy Aleksandra Bestużewa znanego wpiśmiennictwie pod 
imieniem Marlińskiego. Bestużewów było czterech braci: Mi- 
kołaj, Michał, Piotr i Aleksander. Wszyscy należeli do spisku 
grudniowego 1825 r. i wszyscy zesłani na Sybir. (Powieszony 
Bestużew nie należał do tej familii, nazywał się Bestużew -Ku- 
min ). Z nich Aleksander był skazany jako żołnierz na zesła- 
nie do Jakutska. Zaledwo w r. 1830 pozwolono mu przenieść 
się na Kaukaz zawsze prostym żołnierzem i tu w r. 1837 za- 
bity został w potyczce niedaleko Ekaterynodaru, w wieku lat 42 
(ur. 1795 r.). Aleksander Bestużew wystąpił na scenę jako pi- 
sarz w r. 1822 i od razu zajął wysokie stanowisko w literaturze 
jako przeciwnik szkoły klasycznej. Pisał wierszem i prozą, 
a chociaż największa część prac jego pisana prozą, niezaprze- 
czenie należy on do poetów. Mieszkaniec mimowolny dzikiego 
północnego Jakutska, nagle przeniesiony na południe, na Kau- 
kaz, gdzie natura tak piękna, opisywał jedno i drugie z wiel- 
kiem poetyckiem natchnieniem. Dzisiejszy realizm w Rossyi 



^) Przekład Władysława Sabowskiego. 



LITERATURA ROSSYJSKA. 203 

nie chce uznać nawet zasług Bestużewa, ale w swoim czasie 
powieści jego były czytane z zapałem, miały niesłychany urok 
i imię jego było głośnem. Wspominaliśmy, już że Bestużew 
jeszcze przed rokiem 1825 wydawał razem z Rylejewem alma- 
nachy Gwiazdę polarną, z Jakutska i Kaukazu nadsyłał 
swoje prace do rozmaitych czasopism, a najwięcej do Biblio- 
teki do czytania Sękowskiego. Do najznakomitszych jego 
powieści należą AmmałahBek, Fregata nadzieja, Mułła- 
Nur i wiele innych. Cały zbiór pism jego wyszedł naprzód 
w r. 1832 w 5 tomach, a następnie w latach 1838 i 1848 
w 12 tomach. Nadto znany jest jako znakomity w swoim czasie 
krytyk, tego mu nie odmawiają nawet dzisiejsi surowi sę- 
dziowie. Większa część prac Bestużewa przełożoną została 
na rozmaite języki europejskie. Po polsku mamy przekłady: 
Ezut oka na starożytną i nową literaturę w Rossyi, 
w Warszawie 1823; Fregata Nadzieja, w Warszawie 1823 ; 
Czerwona zasłona i Dziennik Wadymowa w Przeglądzie 
w Warszawie 1840; Wyjątki z opt^wiadań o Syberyi p. D. 
Chodźkę w Atheneum 1845; Ammałat Beka przełożył Józef 
Łepkowski i inne. 

Niewymieniamy tu licznego zastępu podrzędniejszych poe- 
tów epoki Puszkina; wielu zaś z nich przeżyło tę epokę a 
więc wspomnimy jeszcze o nich na właściwem miejscu. 

Widzimy zatem, że epoka Puszkina wydała 11 uzdol- 
nionych poetów, rokujących wielkie nadzieje. Każdy z nich 
pracował mniej więcej w tym samym kierunku. Lecz jakie 
smutne losy całej tej plejady poetów! Cóż widzimy? Oto za- 
łożyciel nowej szkoły, sam Puszkin ginie od kuli przeci- 
wnika licząc zaledwo 36 lat życia. Najzdolniejszy po nim 
Lermontow, tak samo umiera z ręki przeciwnika, ale 
zaledwo w 26 roku życia; i&rybojedow zamordowany 
w 35 r. ; Rylejew powieszony też w młodym wieku; Be- 
stużew zabity w 42 r.; Kolców umiera prawie w nędzy 
mając lat 33; Boratyński dożył zaledwo do lat 40; Delwig 
tylko 33; Poleżajew umiera z suchot w 28 roku; Wenewi- 
tinow, w którym największe pokładano nadzieje umiera z su- 
chot w samym rozkwicie życia , bo mając 22 r. ; j enjalna dzie- 



204 ŁITETURA ROSSTJSKA. 

wica Kulman umiera w nędzy w 18 r. Jeden tylko Kozłów 
dożył 64 lat, lecz z tych 36 lat łazarzem, sparaliżowany i ślepy. 
Czyż to nie smutne losyl 

Wykazaliśmy donioślejsze prace poetyckie z okresu Pu- 
szkina. Przejdźmy teraz do innych działów. 

A najpierwej wspomnieć nam wypada o ludziach, którzy 
nietylko pracą osobistą, ale wiedzą głębszą, wpływem i 
dążnościami swojemi przyczynili się do krzewienia literatury. 

Pod tym względem pierwsze miejsce należy się Pio- 
trowi Czaadajewowi. Był on oficerem siemionowskiego 
pułku gwardyi, był bardzo wykształcony, zasad najszlache- 
tniejszych, charakteru nader miłego i ujmującego. Te przy- 
mioty dawały mu możność zostawania w ścisłych przyjaznych 
stosunkach ze znakomitościami literackiemi ; miał nawet nad 
niemi wielką przewagę i wpływ znaczny, nietylko naukowy, 
ale i moralny. Gzaadajewa powszechnie nazywają nauczy- 
cielem Puszkina. I rzeczywiście, u niego zbierało się U- 
czne grono literatów, a gospodarz umiał zawsze tak pokie- 
rować rozmową, że każdy z obecnych mógł czegoś się do- 
wiedzieć, lub też spotkać się ze świetną i zacną myślą, 
lub zasadą moralną i szlachetną. Za panowania Aleksan- 
dra I w pułku siemionowskim powstały znaczne rozruchy. 
Gzaadajewa posłano do cesarza, który był wówczas w' Wie- 
dniu z doniesieniem o tym wypadku. Gesarz przyjął Gzaada- 
jewa po grubijańsku, ten powrócił, podał się do dymisyi, osiadł 
w Moskwie i tu pracował w ukryciu, szerząc dokoła siebie 
światło, wiedzę i moralne zasady. Był on osobiście zna- 
jomy i później, zostawał w ścisłych stosunkach z Szellingiem 
i Baaderem. Oni to mieli wpływ na Gzaadajewa i od pozna- 
nia się z nimi został on mistykiem, a właściwie religijnym 
filozofem. 

Jak dalece szanował i kochał Puszkin Gzaadajewa do- 
wodzą wiersze, które niejednokrotnie pisywał do swojego na- 
uczyciela i przyjaciela. Oto n. p. jeden urywek w orginale : 



LITERATURA ROSSYJSKA. 205 

„Towaryszcz, wierwząjdiot ona, 
Zwiezda plenitielnaho sczastja 
I na obłomkach samowłastja 
Napiszut naszy imiena. 

To samo po polsku: 

O! wierz mi! gwiazda szczęścia błyśnie, 
Los samowładztwa się dokona, 
Na gruzach, w które ono pryśnie. 
Świat będzie nasze rył imiona y. 

Wiersz ten bardzo wymowny. Dowodzi on, że Puszkin 
z Gzaadajewem marzyli o lepszych losach Bossyi, a mieli 
nadzieję, że i.^ich dążności i prace ocenionemi zostaną. Ina- 
czej wszakże losy zrządziły, szczególnie co do Gzaadajewa. 
Czaadajew nic sam nie pisał, chociaż miał wpływ tak prze- 
ważny na literatów i na literaturę. Wszakże w roku] 1835 
napisał kilka filozoficznych rozpraw po francusku, w rodzaju 
listów do hrabiny Gzernyszowej i do pani Gzertkowej. Je- 
den z tych listów Ketczer przełożył na język rossyjski, a 
Nadieżdin wydrukował w wydawanem przez siebie czasopiśmie 
„Teleskop." W rozprawie tej autor chce dociec, dla czego 
Rossya w tak opłakanym zostaje stanie i dla czego cywiUzacya 
w niej na tak nizkim stopniu. Pochodzi to ztąd, powiada 
Czaadajew, że Bosya przedzielona murem chińskim od zachodu, 
że cywilizacya jej i religija mi^ zrzódło w zgnttej i przez 
wszystkich pogardzonej Bizancyi, i dla tego też właśnie Ros- 
syanie nie mając nic wspólnego z wielkiemi narodami, żyją jak 
tułacze na tym świecie, nie żyją nawet właściwie, tylko wege- 
tują ; życie to ich gnębi, bo nieznają tej rozkoszy, jaka wypływa 
z uczestniczenia w sprawach i dziejach ludzkości całej. Wogóle 
cały list napisany z wielką powagą w duchu mistycznym, był 
najwybitniejszym protestem przeciwko istniejącemu położeniu 
w Rossyi i gniotącej' ją moralnej atmosferze. Genzura wszakże 
pozwoliła go ogłosić. List ten zrobił niesłychane wrażenie. 



^) Przekład Władysława Sabowskiego. 



206 LITERATURA ROSSTJSKA. 

czytano go, przepisy wano , a wszyscy o nim mówili. Popi i 
uczeni konserwatyści zostali oburzeni w najwyższym stopniu. 
Niemiec Wigiel, najnikczemniejszy z ludzie a należący też do 
literatów, napisał do metropolity petersburskiego zwracając 
jego uwagę na artykuł i dowodząc, że autor chce podkopać 
religiję, objaśnił przytem, że Nekropolia (to jest miasto umarłych, 
gdyż tak się podpisał autor pod tym artykułem) znaczy Gzaa- 
dajew. Metropolita pośpieszył o tem donieść III wydziałowi, to 
jest żandarmskiej kancelaryi cesarskiej, III zaś wydział złożył 
całą sprawę do rozstrzygnienia samego cesarza. Jakże cesarz 
Mikołaj rozstrzygnął? Oto: zawiesić wydawanie czasopisma 
Teleskop; redaktora Nadezdina zesłać do Ustsysolska, 
a Czaadajewa — zrobić waryatem! Waryatem musiał 
on i pozostać aż do śmierci. Codziennie przyjeżdżał do niego 
doktor rządowy i zapewniał, że Czaadejew waryat. Oświecona 
publiczność zgrozą była przejęta, a byli i tacy, którzy uwie- 
rzyli w końcu, że Czaadajew musi być waryatem, bo przecie car 
jest nieomylny. 

Przejdźmy teraz z kolei do dwóch rodaków naszych, Jó- 
zefa Sękowskiego i Tadeusza Bułharyna, którzy 
także wielkie zasługi mają w piśmiennictwie rossyjskiem. Julian 
Józef Sękowski urodził się 19 marca 1789 r. ') w powiecie 
wilkomierskim, gubernii kowieńskiej, w Antagatonach , majęt- 
ności należącej do jego matki. Ojciec Sękowskiego był rodem 
z augustowskiego, z Litwy zaniemeńskiej i był szambelanem 



^) We wszystkich encyklopedyach jak rossyjskich, tak i Or- 
gelbrandowskiej rok urodzenia .Sękowskiego podany jest fał- 
szywie, 1800. Gdyby tak być miało, wypadłoby, że Sękowski 
ożenił się w 17 roku życia, że już odbył podróże i zost^ 
profesorem mając zaledwie lat 20. Tak samo i inne fakta 
najniewłaściwiej podane, a szczególnie w artykule Sobieszczań- 
skiego w Encyklopedyi t. 23, 353). Szczegóły, które tu poda- 
jemy po raz pierwszy wyświetlą prawdę. Czerpiemy je jak 
z osobistych stosunków z Sękowskim, tak równie z materyałów, 
które posiadamy od przyjaciela jego i dziś jeszcze żyjącego, za- 
cnego Wincentego Smokowskiego. 



LITERA.TURA ROSSYJSKA. 207 

dworu króla Stanisława Augusta. W dzieciństwie Sękowski 
utracił rodziców i był pod opieką swojego krewnego, księdza 
Bukatego, rodzonego brata sławnego ostatniego posła rzeczy- 
pospolitej w Londynie. Jeszcze sześcioletniem dzieckiem, umiał 
już czytać, pisać i zadziwiał wszystkich nadzwyczajną pojętno- 
ścią. Początkowe nauki odbył w Traszkunach w szkole księ- 
ży Bernardynów. Był zawsze celującym, a faktem jest, do- 
brze pamiętnym w rodzinie, źe przez cały czas pobytu w Tra- 
szkunach nie miał ani jednej książki. Nędzna to była 
szkoła, jak wszystkie w owym czasie przez Bernardynów utrzy- 
mywane. Utkwiło to w pamięci Sękowskiego i miało nawet 
wpływ ważny na losy tych szkół w przyszłości. Z Traszkuń- 
skiej szkoły powiatowej przewieziono go do Postaw Tyzenhau- 
zowskich, gdzie było gimnazyum do szkoły głównej wileńskiej 
należące. Po ukończeniu nauk, ciotka jego rodzona, obywa- 
telka powiatu wiłkomierskiego Wersocka, zabrała go z sobą 
i wywiozła do majętności Pawłowa o mil cztery od Wilna, 
którą wówczas trzymała w dzierżawie, a ztąd dopiero oddała 
Sękowskiego do Wilna do uniwersytetu, gdzie szczególnie uczę- 
szczał na lekcye Gródka i Żukowskiego, na wszystkie zaś 
święta i wakacye odjeżdżał do Pawłowa wioząc ze sobą stosy 
książek. Umiai już wtedy dobrze po łacinie, po grecku, po 
francusku, po niemiecku i po włosku, mając zaledwie lat 16. 
Był tak wątłej i słabej budowy ciała, że powiększej części 
w łóżku leżąc czytał i uczył się. Przez cały czas pobytu 
w uniwersytecie pracował niesłychanie, unikał rówienników, 
najwięcej samotny, cały czas w bibliotece przepędzał, gdzie 
miał szczególniejszego protektora w Kazimierzu Eontrymie, 
adjunkcie biblioteki, a zarazem wydawcy Dziennika Wileńskie- 
go, człowieka nader wpływowego na młodzież, którą kochał, 
szczególniejszą opieką i troskliwością otaczał. Sękowski oprócz 
wielkiej biegłości w językach europejskich, szczerze przykła- 
dał się do arabskiego i tureckiego, a tak wielkie postępy czy- 
nił, że zarozumiały młodzieniec mówił, że więcej umie od 
swoich profesorów., bo też rzeczywiście języki wschodnie w uni- 
wersytecie słabo były reprezentowane. Po ukończeniu nauk 
w uniwersytecie, a nawet i wcześniej pisał dużo do Dziennika wi- 



208 LITERATURA ROSSTJSKA. 

leńskiego, do Tygodnika i Kuryera. Ulotne te prace zwróciły 
jednak na siebie uwagę i w^krótce powołano Sękowskiego na 
urząd sekretarza Towarzystwa biblijnego. Obowiązek ten pełnił 
nader gorliwie, nieprzestając pracować nad językami wschod- 
niemi. 

W r. 1817 ożenił się Sękowski z Maryą Rodziewiczów- 
na. Wziął posag dość znaczny, ale żyjąc wystawnie wszystko 
w krótkim czasie stracił. Czas jakiś niezależnie od pracy 
vf Towarzystwie biblijnem, był urzędnikiem Izby skarbow^ej. 

Kazimierz Kontrym pierwszy podał myśl szczęśliwą, aby 
Sękowskiego na Wschód wyprawić dla wyćwiczenia się tam 
głębszego w językach arabskim, tureckim i innych, ażeby mógł 
zostać biegłym oryentalistą i za powrotem, objąć katedrę pro- 
fesora tychże języków w uniwersytecie wileńskim. Towarzy- 
stwo biblijne myśl tę poparło. Ogłoszono składkę dla zebra- 
nia na ten cel zasiłków pieniężnych, a w składce tej wzięU 
udział i Rossyanie, także sam kanclerz Rumiancow ofiarował 
300 rubli, wogóle zaś zebrano dość znaczną sumę, z którą 
wyjechał Sękowski w podróż w r. 1819. Przejeżdżając połu- 
dniowe gubemije, w listach do Kontryma malował swoje wra- 
żenia i uwagi nad mieszkańcami, cierpko i ostro wspominał o 
osobach możnych, gnuśne i nieczynne życie na wsi prowadzą- 
cych. Kontrym te 'listy drukował w Dzienniku Wileńskim. 
To właśnie było pierwszem hasłem do szemrania i wyrzekań 
na Sękowskiego. Szczególnie wywołało gniew tych, którzy 
pieniężnie przyczynili się do tej podróży Sękowskiego. Raz 
obudzona nienawiść, podżegana przez osoby dotknięte, pozo- 
stała na zawsze, rzucając na Sękowskiego klątwę nieprzychyl- 
ności dla kraju, bo wówczas jeszcze wykrycie nierządu i bez- 
prawia zamożnych, niepomnych na ludzkość i rzeczywiste do- 
bro współbraci , uważanem było za czyn haniebny, niepatryo- 
tyczny. Listy te wszakże zgoła nie zawierały w sobie nic 
przesadnego, ani też niezgodnego z prawdą, a wogóle nawet 
mniej daleko zawierały, niż to co później Kraszewski, Korze- 
niowski, Pług i tylu innych o tamtych stronach pisah. W Sę- 
kowskim na całe życie pozostała namiętna żądza chłostania 
piórem tych, którzy na to zasłużyli. Odbijały się w nim naj- 



LITSBATUBA BOSSTJfiKA. 209 

Tvyraźniej wstręt i odraza do próżniactwa, do tej nieszczęsnej, 
gry kartowej, która staje się jakby pdcarmem duchowym i do 
dziś dnia dla wklu z naszych olsywateli, a która może naj* 
więcej dopomaga do rozwijania się tej niedołężności umysło- 
wej, zwyczajnie wyradzającej się pośród zbytków i braku 
stałej pracy, idei i wylszydi celów. Giarpki i sarkasty- 
czny, miotał p^e dowcipu i źółdą zaprawione żarty na 
te osoby, które zapomintyąc o świętycii obowiązkadi społecz- 
nych i narodowych, olśniem połyskiem złota, do niego wyłą- 
cznie ciał^i i duszą przylgnąwszy, w egoizmie jałowe i próż- 
niacze życie wiodą, nieraz z obrazą obyczajności a nawet su- 
mienia narodowego, Artykuły tego rodzaju drukował i póź- 
niej w Wiadomościach brukowych, a po zamknięciu 
tego pisma w Bałamucie petersburskim, nie kryjąc 
bynajmniej kto jest ich autorem. Artykuły te nabawiały Btra^- 
chu czytających, a coraz większe oburzenie i niechęć ku Sę- 
kowskiemu wywoływały, kopiąc tę przepaść, która późnieg 
między nim a krajem tak nieszczęśliwie stanęła na zawsze. 

ZaJedwo przyjechał Sękowi do Konstantynopola, na- 
tychmiast otrzymał nominacyę dragomana posdstwa rossyjskiego 
z pozwol^em odbywania dalszej podróży. Zwiedził przeto 
Małą Azyę, Archipelag, Syryę, Egipt i Nubiję. Przebierał się 
najczęściej w miejscowe kostiumy, a tak już był biegły w ję- 
zykach wschodnich, że sami tubylcy mylili się zrazu biorąc go 
za swojego. W roku 1822 z powodu zerwania pokoju pomię- 
dzy Turcyą a Eosyą musiał zaniechać dalszej podróży i wra- 
cać do Petersburga, jako urzędnik ministeryum spraw zagra- 
nicznych. Ale nąjpierwej przyjechał do Wilna, spodziewając 
się, że tutaj nań oczekuje oddawna już dla niego przygotowa* 
na katedra języków wschodnich. Buteniew ówczesny posd: 
w Turcyi ciągn^ go do ministeryum, ołńecując świetną ka- 
ryerf, a nawet pisał do nieznajomego sobie Kontryma, dzi^ 
kując mu za to, że natchnął myślą wysłania Sękowskiego na 
Wschód, ^gdyż"", powiada w swem liście Buteniew, „taki czło- 
wiek, posiadający tyle języków europejskich i wschodnich, a 
tyle głęl^ej wiedzy, z głową otwartą, mistrzowskim pogł%* 
dem na t(^ dziejów, udarowamy szczególniejszą przezomoidf 

U 



210 LITERATURA ROSSYJSKA« 

i przenikliwoćcią, wiele w przyszłości obiecige a chlubą i ozdo- 
bą ministeryum zostanie. Ale Sękowski nad wszystkie te tak 
świetne dla niego nadzieje przyszłej karyery przeldadał stano- 
wisko profesora w Wilnie, bo wtedy tylko mógł się wywiązać 
z (Uugu, który zaciągnął i słuźyó krajowi. Przyjechał więc do 
Wilna. Oprócz Kazimierza Eontryma, Antoniego Marcinow- 
skiego, Michała Balińskiego, Stanisława Rosołowskiego, Miko- 
łaja Malinowskiego i kilku innych przyjaciół przyjęto go zi- 
mno, obojętnie i wkrótce oświadczono, że może zająć miejsce 
tylko nadzwyczajnego profesora, a to dla tego, że był 
bardzo młodym. Miał jednak już wtedy lat 32. 

Nie zgodził się na tę propozycyę Sękowski i zaraz wy- 
jechał do Petersburga, gdzie miał już jak wiadomo stałą po- 
sadę w ministeryum spraw zagranicznych. Lecz w Petersburgu 
znakomity europejski oryentalista Fren i cały fakultet wydziału 
wschodnich języków przyjęli go z radością i odrazu ofiarowali 
mu katedrę wschodnich języków, jako profesorowi zwyczaj- 
nemu. Sękowski przyjął. Zost£^ nadto wkrótce wizytatorem 
szkół okręgu naukowego petersburgsMego, członkiem komitetu 
cenzury, a zawsze był urzędnikiem przy azyatyddm departa- 
mencie ministeryum spraw zagranicznych. Świadkowie naoczni 
opowiadają jak ten człowiek pracował dnie i noce, żyjąc pra- 
wie jedną kawą czarną. Trudno byłoby temu uwierzyć, gdy- 
byśmy nie mieli dowodów tej pracy w tak różnostronnych i 
olbrzymich jego utworach. 

Gorliwie pracując nad nauką języków chińskiego, mon- 
golskiego, mandżurskiego, tybetańskiego, sanskryckiego i in- 
nych, rozpoczął różnorodne badania, których owocem było 
wydane naprzód dzieło w języku polskim CoUectanea^ z dzie- 
jów tureckich, rzeczy do historyi polskiej służą- 
cych z dodatkiem objaśnień potrzebnych i kry- 
ty c z n y c h uwag. Najgłośniejszym był wówczas niemiecki 
oryentalista Haitimer. Sękowski napisał po francusku krytykę 
na jego prace, oraz dodatek do historyi Hunnów, Turków, Mon- 
gołów itd. Dzieła te odrazu obaliły powagę i potęgę Ham- 
mera, narobiły niezmiernego hałasu i śmiechu w całytn świe- 
cie oryentalnym; mówimy śmiechu, bo Sękowski najpoważniej-^ 



LITERATURA R0SSYJ8KA. 211 

sze rzeczy, skoro pisał krytykę, umiał tak zjadliwie, tak sar- 
kastycznie przedstawić, że człowiek czytał, podziwiał a zara- 
zem uczył się — trzymając się za boki od śmiechu. Od tej 
chwili Sękowski był już głośny jako uczony w całej Europie. 
W tym samym czasie zjawił się w Petersburgu sławny podró- 
żnik na wschodzie Belzoni, którego prace były wysoko cenione, 
a którego sam Ali pasza w Egipcie z wielkiemi honorami 
przyjmował. Sękowski pochwycił jego podróże, i tak je prze- 
wertował, tak zręcznie samochwalstwo i brak gruntownej wie- 
dzy przedstawił , wszystko zaś to zaprawił takim humorem i 
sarkazmem, że Belzoniego okrył śmiesznością a praca Sękow- 
skiego, pisana po francusku doszła aż do dworu, i kiedy Bel- 
zoni miał audyencyę u cesarza, ten witając go nie mógł się 
od śmiechu powstrzymać. Biedny Belzoni zemknął conajprę- 
dzej z Petersburga. 

Obok prac tak poważnych, obok wielu innych nowych 
rozpraw pisanych w różnych językach, nawet w perskim, Sę- 
kowski miał czas jeszcze redagować Bałamuta Petersbur- 
skiego, którego redakcyę obją^ po A. Bogalskim i wydawał 
do r. roku 1833. — W uniwersytecie długi czas- był dzieka- 
nem fakultetu z wyborów, był zarazem profesorem w instytu- 
cie wschodnich języków. Sękowski nie unikał Polaków; ow- 
szem przyjaźnił się z niemi; w najlepszych zostawał stosun- 
kach z Mickiewiczem w czasie jego pobytu w stolicy, chociaż 
często miewali ze sobą sprzeczki, a zawsze prawie z powodu 
Śniadeckich, których Sękowski był wielbicielem, przeciwnie 
Mickiewicz nielubił. Z całą godnością wyrzucał Mickiewiczowi 
ów wiersz, w którym Śniadecki przedstawiony bezdusznym 
starcem ze szkiełkiem w oku. Zachował zażyłość i przyjaźń 
z Ludwikiem Jelskim dyrektorem banku w król. Polskieni, 
Wincentym Smokowskim, który u niego nawet mieszkał przez 
cały czas studyów swoich w Akademii Sztuk pięknych, z Mi- 
kołajem Malinowskim, Antonim Muchlińskim także prof. wscho- 
dnich języków. Dr Stanisławem Morawskim, który dużo o nim 
mówi w pamiętnikach swoich, o których już wspomnieliśmy, 
z Stani^awem, Konarskim znanym literatem, wreszcie z uczo- 
nym Frenem, a później z Pawłem Saweljewem znakomitym 

14* 



212 LITERATURA BOftSY38KA. 

archeologiem. Z Bułharynem kłócili sif ciągle, ale zawsze 
w najlepszych zostawali stosunkach. Szewski w Pet^^burga 
ożenił sig po raz drugi z angielką, baronówną Adelaidą Sal, 
córką słynnego bankiera przy dworze, autorką kilku artyku- 
łów, jak również wspomnień o swoim mężu, już po jego 
śmierd, (rddem tylko przeżyła męża) c^łoszonydL Dom jego 
z wielkim smakiem artystycznie był urządzony, na wpół po euro- 
pejsku i azyatycku; dostatek panował we wszystldem, na środ- 
kach mu nie zbywało, chociaż n%dy grosza zaoszczędzić nie 
umiał. Ale drzwi tego domu nie łotwo się otwierały i przy- 
stęp był nader trudny. Sękowski gardził gawiedzią wielko* 
światową, próżniaczą. Wielu też mii^ nieprzyjaciół w tycłi, 
których odpędzał od ó^ie — lecz zawsze był szlachetnie du- 
mny i ze W2^rdą odtrącał przymilanie się nie jednego, mó- 
wiąc, że człowiek nie może być karczmą zajezctaą, do której 
przystęp wolny każdemu. Ale za to^ z jakąż ojcowską tro- 
skliwością, z dobrocią niewysłowioną otwierał 6wój dom dla 
młodych poczynających pracowników; uczył, doarad^ał, poma- 
gał, dr^ę torował a niejednymi utorował i świetną karye- 
rę '). Z * każdym niemal' z przełączonych swoidi, kuratorem 
i ministrem miewał zatargi, nigdy preed nikim czoła nie sdiy- 
lił, przed żadnym się nie ugi^. Jakoż niedosłużył się żadnydi 
szczególnych nagród, był d2a€kanem, radzcą stanu, a niemiał 
ani jednego krzyża. 

W roku 1847 wysłużywszy prawem przepisany czas, t. j. 
25 lat, podał się do dymisyi i otrzymał emeryturę. Pracows^ 
aż do śmierci. W ostatnich latach manjak jakiś go napadał — 
chciał wynaleźć jaldś instrument muzyczny, nadzwyczajny, miałto 
być monstr-organ, urządził go w swoim domu, sprowadził z Lon- 
dynu narzędzia podług własn^o planu wykonane, sufity łar 
mał, cały swój dom popsuł, bo instrument ten miał sięgać 
przez wszystkie piętra. Nieskończył go wszakże. Umarł 16 marca 
1858, wieku lat 68, chociaż wszyscy byli pewni że miał tylko 



*) Sterezewski naprz. ca}ą «wą karyerę jemu zawdzięcza. 



\ 



LITERATURA ROSSYJSKA. 213 

58, i tak po dziennikach |Hsali^ bo też i niewjglądał na wię- 
cej. Pogrzeblony na cmentarzu petersburskim katolickim. 

Sękowski pisał po polsku, po francusku, po łacinie, po 
persku i po turecku — ale największa zasługi położył w pi- 
śmiennictwie rossyjskiem. Jako belletrysta rossyjski po raz 
pierwszy wyst^3 on w r. 1832 pod pseudonymem Barona 
Brambeusa ^) w Now^aielje wydanem przez Smirdina, w 
którem ogłosił pierwsze swe prace humorystyczne, jako to: 
Wielkie posłuchanie u Lucypera, Podróże fanta- 
styczne. Wędrówki pewnej rewiskiej duszy, 
Ant ar. Od r. 1834 zaczął wydawać miesięczne czasopismo 
Biblioteka do czytania, w której nsgznakomitsi uczeni 
i literaci rossyjścy, jak Puszkin, Bestużew i wielu innych udział 
brali, ale w któr^ Sękowski przez lat 12 sam jeden prawie 
połowę zapełniał strcMue. A było to pierwsze czasopismo ros- 
syjskie, które w większych rozmiarach, bo do 30 arkuszy druku 
miesięeziiie wydiodzi^ zaczęło. Oprócz pouczającej krytyki, 
dowcipnej i uszczypliwej kroniki literackiej, (głosił tu mnó- 
stwo artykułów historycznych, biograficznych, etnograficznych 
i niemal ze wszystkich gałęzi wiedzy ludzkiej. Była to szkoła 
swojego rodzaju dla tydtt, którzy albo języków obcych nie po- 
siadają, albo też do głębszych studyów czasu i ochoty niemają. 
Głębokiej treści pouczające artykuły czytały panny nawet i na- 
zawsze w pamięci zachowały, bo Sękowski unuał pisać o rze- 
czach serjo tak przystępnie, tak zajmująco, że każda taka 
praca stawała się popularną dla każdego. Do dziś dnia wielu 
przechowało w pamięci znakomite rozprawy jego, o Newtonie, 
Goldsmicie, Kiuwje, Humboldzie, Erazmie Eott^damskim, albo 
walkę ze Szlecerem, Filozo^ę niemiecką, Filozofiję historyi nauk 
przyrodzonych i wiele innych, niemówiąc już o pracach ulot- 
nych, o wielu powiastkach nader zajmujących, a zawsze do- 



^) Jest skaska rodsyjska rycerza, w której bohaterem 
Brambeus, król azpański; miał on za żonę królewnę, córkę Kund- 
skiego królestwa;; córka ich Rencywina, wydana za 'mężnego ry- 
cerza Francyla Benciana* Tego to Brambeusa imię przybrał 
sobie Sękowski jako pseudonim^ dodając tytuł barona. 



214 LITERATURA R0SSTJ8KA. 

wcipnych i sarkastycznych, Z odrębnych prac w literaturze 
rossyjsMej znane są Mirza Hadii Raba lafagani^ dwa romanse, 
każdy po 4 tomy i kilka innych. Wszystkie prace Sękow- 
skiego, z życiorysem jego przez Pawła Saweljewa, przyjaciela 
zmarłego i ze wspomnieniami żony jego, z portretem, wydane 
zostały w r. 1858 — 1859 w 10 tomach. Odrębnych wydań 
prac jego w języku polskim i francuskim niemamy dotąd. 

Przez lat kilkanaście trzymał Sękowski berło literatury 
rossyjskiej. Biblioteka jego stanowiła epokę nową w pi- 
śmiennictwie, nieubłagany i nielitościwy dla wszelkiej mierno- 
ści, surowy dla więcej uzdolnionych — był on postrachem dla 
ogółu. Ogromnie go się obawiano. Zabijał, niweczył jednym 
pociągiem pióra. Ztąd pochodziła zawiść i nienawiść wielu. 
Uczeni uwielbiali go i poważali — literaci nie lubili. Krytyki 
jego były przepełnione wysoką erudycyą, napisane pięknie; 
kroniki złośliwe i sarkastyczne — ale jak jedne tak drugie 
nosiły cechę ogólnie europejską, niebyło w nich nic narodo- 
wego, rossyjskiego. Bidharyn grał rolę zwolennika i często 
patryoty rossyjskiego ; Sękowski nigdy sobie tej pracy nie za- 
dawał. Jak w życiu prywatnem i publicznem, tak również 
1 we wszystkich tych pracach zawsze był szczery, otwarty a 
może zanadto złośliwy i jadowity. Ale jak w nauce, tak w li- 
teraturze, przyjaciele i nieprzyjaciele zawsze uznawać musieli, 
że był to człowiek wielkich , nadzwyczajnych zdolności, ogromnej 
nauki, pracy niesłychanej. Dość jest powiedzieć, że pracował 
czasem całemi tygodniami po 18 godzin w dobę bez przerwy. 

Nie splamił się nigdy żadnym czynem haniebnym. Choć 
tego nieokazywał, polakiem był i katolikiem aż do śmierci. 
Wszystko co polskie zawsze go interesowało. Miał cześć pra- 
wie bałwochwalczą dla wielkich imion historycznych polskich. 
Zwykł był mawiać, że podobnych mężów jak Zbigniew Ole- 
śnicki, Jan Zamojski, Keytan, niewielu w dziejach ludzkości 
całej znaleźć można, zachęcał Mickiewicza do pisania o nich, 
a młodych artystów do malowania ich wizerunków. 

Takim był Juljan Józef Sękowski, mąż wielkiej nauki, 
wielkich zdolności, który za życia zdobył sławę i wziętość nie- 



LITERATURA R0SSYJ6KA. 215 

słychaną. Zawinił on względem Polski — bo tych zdolności 
całkiem dla niej nie poświęcił, a czy niezawinili w tem i sami 
Polacy, niech potomność osądzi. Zapoznany przez swoich, a 
nielubiony i czgsto najfałszywiej spotwarzony przez Rossyan, dla 
tego samego wywołs^ może dłuższe wspomnienie, niż zakres 
naszych odczytów dozwalał. Śuum cuiąuel 



ODCZYT TRZYNASTY. 



Drugi nasz rodak, Tadeusz Bułharyn, jeżeli nie zajmo- 
wał tak świetnego jak Sękowski stanowiska naukowego, miał 
jednak w epoce Puszkinowskiej głośne imię, ^vpływy i zna- 
czenie wielkie. 

T. Bułharyn urodził się w gubernii Mińskiej w r. 1789. 
W 11 roku życia oddany był do korpusu kadetów w Peter- 
sburgu, zkąd wyszedł w r. 1805 jako oficer od idanów, od- 
znaczył się w bitwie Friedlandskiej, brał udział w wojnie 
szwedzkiej, poczem otrzymawszy uwolnienie od służby wojsko- 
wej rossyjskiej, udał się do Francyr i zaciągnął się do legio- 
nów polskich, odbył całą kampanię hiszpańską i następnie 
dzielił wspólne z niemi losy, aż się dostał do niewoli pru- 
skiej — ucieW: wszakże i mianowany został dowódzcą je- 
dnego z oddziałów ochotników polskich. Z upadkiem Napo- 
leona skończyła się kaijera wojskowa Bułharyna. Pod ko- 
niec roku 1814 wrócił do Wilna i tu w pismach ówczesnych 
czasowych drukował ulotne poezye i artykuły humorystyczne 
po polsku. W r. 1819 przeniósł się do Petersburga i cał- 
kiem się poświęcił literaturze rossyjskiej. W r. 1823 zaczął 
wydawać Archiwum północne, a w roku 1885 razem 
z Mikołajem Greczem przedsięwziął wydawanie codzien- 



LITERATURA ROSSTJSKA. 217 

nej dużego formatu gaszety Pszczoła północna; wydawał 
ją aż do śmierci do r. 1859, tj. przez lat prawie 30. 

Bułharyn niemiał wysokiego wykszt{d:cenia naukowego; 
niebrakło mu wszakże wiadomości historycznych, a pracował 
i nad statystyką i nad etni^afią. Zdohiości wrodzone, do- 
skonrfe władanie piórem, a co najwięcej spryt szczególny to- 
rowały mu drogg. Czasy to były ciężlde dla literatury; po- 
wstawały coraz nowe pisma, i albo same upadały, albo też 
przez rząd były zabraniane. Bułharyn umiał zachować dobre 
stosunki i z III wydziałem i z cenzurą. Baz jakoś popadł 
w ciężką biedę, było to w r. 1847. Czy przez nieuwagę, czy 
może chcąc zadość uczynić żądaniu znanej wówczas i głośnej 
poetki hr. Rostopczynowej wydrukował w Pszczole wiersz p. t. 
Mąż i Żona. Mężem była Rossy a, a żoną Polska — a ta 
żMia gorzkie prawdy wypowiadała mężowi i nader bolesne 
robiła mu wyrzuty. Cenzura nie zrozumiała o jakiem to nie- 
sfomem małżeństwie była mowa i ogłosić pozwoliła. W kilka 
dni dopiero zwrócono uwagę na ten wiersz, i wydano rozkaz 
odebrania egrzemplarzy od prenumeratorów po całej Rossyi. 
Bułharyn jednak wykręcił się. Opowiadają, że wezwany do 
głośnego w owym czasie Dubelta, naczelnika tajnej kancelaryi, 
tłomaczył się, że niezrozumiał o co chodzi. Na to mu Du- 
belt odpowiedział, że w takim razie postąpi z nim jak z ta- 
kim, który się lekcyi nie nauczył i kazał mu* stanąć w ką- 
cie, twarzą do muru. Stary, opasły Bułharyn musiał tak 
stać kilka godzin. 

W owym czasie w całej Rossyi wychodziło tylko 4 gazety; 
w Petersburgu: Akademickie wiadomości, wydawane przez te- 
goż samego Krajewskiego, który dziś wydaje Gołoa, a reda- 
ktorem był Oczkin; InwaUd Rossyjski, gazeta dla wojsko- 
wych i Pszczoła ; w Moskwie zaś Moskiewskie Wiad. na bi- 
bule. Pszczoła była najlepiej redagowaną i miała najświe- 
tniejsze powodzenie. Bułharyn sam pisał feljetony, a te były 
jedyną ozdobą pisma — bo gazeta, oprócz rządowych rozpo- 
rządzeń i polityki nic więcej drukować nie mogła. Wstępnych 
artykułów nie było zupełnie. Fe^etony więc stanowiły naj- 
wybitniejszą stronę pisma. Zawierały bowiem krytykę dzieł, 



218 LITERATURA R0S8YJSKA. 

artykuły o teatrze i koncertach, o kwestyach bieżących, wy- 
padki itd. — najżywotniejsze zaś były tak zwane Rozmaite 
Rozmaitości (Wsiąkają Wsiaczyna), zręcznie, dowcipnie pi- 
sane. Bid:haryn najczęściej opisywał swoje wycieczki po mie- 
ście, upstrzone dziwacznemi przygodami, anegdotami itd. Na 
tych feljetonach robił dobre interesa, bo jeżeli chciał kogo 
pochwalić, skoro mu za to zapłacono, to już pochwał nieskąr 
pił. Chwalił wszakże tylko to co rzeczywiście na pochwałę 
zasługiwało — a przez to zyskiwał wiarę u publiczności. Po- 
chwalił np. jaki magazyn strojów — tegoż dnia docisnąć się już 
do magazynu niepodobna było. Pochwalił artystę nowo przy- 
byłego i ten miał powodzenie niesłychane. Pocieszny był 
widok, kiedy Bułharyn przechodził ulicą, szczególnie koło go- 
ścinnego dworu, jak kupcy wybiegali z magazynów i gwałtem 
prawie ciągnęli go do siebie, zapraszając ten na herbatę, ten 
na kawior i wódkę, ów dla okazania mu nowego towaru itd. 

Bułharyn miał jeszcze słabą stronę, ale łatwo dającą się 
wytłumaczyć. Każdy Polak potrzebiyący jego poparcia, czy 
to w zawodzie artystycznym, literackim [lub też nawet jako 
specyalista w jakiej bądź gałęzi, — zawsze znajdował pomoc; 
w takich razach chwalił aż do przesady i ma się rozumieć 
pieniędzy niebrał. Dom też jego dla Polaków, szczegóhiie 
z Litwy był zawsze otwarty. 

Prawdziwym moskalem Bułharyn nigdy niebył; znał Ros- 
syę doskonale — rozumiał wymagania rządu i umiał mu ka- 
dzić aż do obrzydzenia, to pewno, że nie z przekonania — 
ale w skutek fałszywej zasady — że tak potrzeba. Właśnie, 
za te pochlebstwa liberalni Rossyanie nigdy go nielubili, a i dziś 
z pogardą o nim wspominają; Bułharyn ma jednak swoje za- 
sługi w piśmiennictwie. Nikt może tyle niezaszkodził Bułha- 
rynowi w opinii jak Puszkin swoimi epigramatami. Przywie- 
dliśmy już dawniej jedną o Wyży ginie, a oto druga, jeszcze 
zjadliwsza : 

„Nie to bieda, czto ty Polak; 
Kostiuszko Lach, 
Mickiewicz Lach. 



LITERATURA ROSSYJSKA. 219 

Pożałuj, bud' siebia i Tataryn, 

I w tom niewiźu ja styda; 

Bud' żyd, i to nie bieda 

No to bieda — czto ty padlec Bułharyn ! 

Z odrębnych prac Bułharyna najważniejszą jest R o s s y a 
pod względem historycznym, statystycznym, geografi- 
cznym i literackim [w 4 tomach. Romanse, jak Piotr i Jan 
Wyżygin, Dymitr Samozwaniec, Mazepa — grze- 
szą przesadą. Miały wszakże w swoim czasie wielkie powo- 
dzenie. Wszystkie te prace tłumaczone na język niemiecki 
a niektóre na francuski. Z prac Bułharyna mają wielką war- 
tość jego Wspomnienia w 3 tomach, w których opisuje 
swoje życie i przygody. Pierwszy tom szczególnie zawiera dużo 
ciekawych szczegółów z wypadków litewskich, o pobycie Sta- 
nisława Augusta w Petersburgu i jego zgonie, o Michale hr. 
Walickim podstolim i t. d. 

Bułharyn nie wyrzekł się ani narodowości swojej, ani 
religii; mając wpływy znaczne i stosunki wielkie, rad był po- 
magać każdemu z Polaków. W piśmiennictwie zajmował sta- 
nowisko w swoim czasie świetne — ale przeżył siebie. Nowa 
szkoła Gogola i Bielińskiego,* — której niemógł już ani zrozu- 
mieć, ani się do niej zastosować, przeciwnie sarkał na nią 
i nigdy nawet talentu Gogolowi przyznać niechciał — odsu- 
nęła go, pozbawiła tej sławy i wziętości jakich przez lat 
kilkadziesiąt używał. Jakoż i umarł bezsławnie w swoim Kar- 
łowie pod Dorpatem w roku 1859, a gazety zaledwo w kilku 
słowach o śmierci jego doniosły. W tym Karłowie przez caie ży- 
cie prawdziwe skarby nagromadził: bogatą bibliotekę, ręko- 
pisma, dzieła sztuki, zabytki archeologiczne i t. d. 

Taka sama kolej spotkała i kolegę Bułharyna, a przy- 
jaciela od lat wielu, Mikołaja Grecza. We wszystkiem ze 
sobą zgadzali się oni, nie mógł tylko Grecz strawić, że Bułharyn 
zawsze wychwala Polaków. Z tego powodu razu jednego wy- 
nilda nawet kłótnia, we własnej gazeciel Grecz w zło- 
śliwym artykule protestował i zaprzeczał koledze zbytecznych 
jak się mu zdawało pochwał Apol. Kątskiemu, którego Buł- 



220 LITERATURA ROSSVJSKA. 

haryn, tak samo jak MonioBzkg, Każyńskiego, Wieniawskiego, 
Samuela Kossowskiego i imiyeh pcdskieh artystów zawsze wy- 
chwalał niezmiernie. Wszakże jeiqalne zdolności Apol. Kąt- 
skiego i kolosalna sława jaką joż zyskał w Rossyi, do czego 
wiele się przyczynił Bid:haryn, zniewoliła w końcu i Grecza że 
sam został ebwalcą Kątskiego. 

Grecz urodził się w roku 1787. Umarł przed kilku 
łaty w późnej starości Pochodził on z rodziny czeskiej, któ- 
ra sig^ przesiedliła do Bossyi w XYni wieku. Z wielu pism 
Grecza największą swojego czasu miała wziętość ^ego Gra- 
matyka krótka języka rossyjskiego dwukrotnie 
tłumaczona na język polski, w roku 182^ i 1847. Na- 
pisał także i obszerną gramatykę mającą wielką wartość 
i tłumaczoną na język francuski. Krótką gramatykę przetło- 
maczono^ także na język niemiecki, francoski, szwedzki i he- 
brajski. Kadto napisał: O wymawianiu i akcencie ję- 
zyka rossyj skiego (przekład na polski F. Butowskiego); 
Przewodnik do nauki literatury, tomów 4; Rys hi- 
storyi literatury rossyjskiej 1822 (przetłumaczony na 
język polski przez Samuela Lindego w r. 1823)c Podróż do 
Niemiec, romans; Czarna kobieta, romans; Rzeczy- 
wista podróż do Niemiec; Listy o Francyi, Niem- 
czech i Szwajcaryi; Zbiór powieści i artykułów 
treści literackiej tomów 5; Listy zagraniczne to- 
mów 9. 



Okres piąty. 



Okres piąty odznax;za się gwałtownym przełomem w li- 
teraturze rossyjskiej. Nikną ideały, ustają marzenia, liryka 
pozostaje tylko szatą zewnętrzną, artyzm tylko ozdobą powie- 
rzchowną, — a na scenę występuje realizm, dokł^ne, wierne 
odbicie ludzi i obyczajów ; ludzi ohydnych, obyczajów często 
okrutnych i dzikich. Z tąd niejednokrotnie zakrawa to nawet 
na cynizm, zdaw^oby się, że obyczaje rozmyślnie błotem 
zbryzgane, że portrety w karykaturze przedstawione ; ale nie, 
to tylko naga rzeczywistość. 

Gogola -Janowskiego historycy najczęściej zaliczają 
do szkoły Puszkina; — my go stawiamy na czde nowego 
okresu. Prawda, że Gk)gol - Janowski pozostaje jeszcze poetą 
w prozie, kiedy przeciwnie w następnym okresie widzimy już 
w poezyi prozę; — w Gogolu- Janowskim widzimy jeszcze, 
dioć kiedy niekiedy ides^, ludzi wymarzony^ — ale to są 
raczej usterki, możnaby powiedzieć nawet czarne plamki na 
światłem tle obrazu. — Widzimy jeszcze to samo i u tych, 
którzy go naśladowali; — ale Gogol - Janowski pierwszy piś- 
miennictwo zrealizował, pierwszy wszedł na imie tory i od 
niego zaczyna się epoka dagerotypowania, bez upiększeń 
i idiealizowauia życia, ludzi i obrazów; zaczyna się literatura 



222 LITERATURA R03SYJSKA. 

nowa, której podobiznę trudno znaleść u Niemców lub Fran- 
cuzów, tern mniej u nas, a która tylko nowszą literaturę an- 
gielską czasami przypominać może. Co najważniejsza, Gogol 
pierwszy stanął na drodze czysto — narodowej — rossyj- 
skiej. Na Puszkina, Żukowskiego, Lermontowa, nawet Gry- 
bojedowa mieli wpływy: Byron, Szyller, Gete, Mickiewicz. 
Grybojedow stanąć najwyżej maligąc życie narodowe — ale jego 
Czacki — to tylko ideał przez wyobraźnię autora utworzony ; 
— u Gogola zaś niema ideałów, niezna on i wpływów żadnych, 
on sam staje się twórcą, i rzeczywiście wszystkie jego po- 
stacie, brudne, szkaradne, ohydne nawet częstokroć — ale 
bez upiększeń, bez zidealizowania — każda postać odbija sig 
jak w najczystszem zwierciadle, a i ludzie i całe tło na któ- 
rem maluje on swoje obrazy, zawsze są czysto rossyjskie, na- 
rodowe. 

Gogol nie wytrwał do końca ; wiele zboczeń można znaleść 
i u tych, którzy go naśladowali. Nowa epoka, znalazła zupełne 
urzeczywistnienie zaledwo w nowym okresie, w epoce tak nazwa- 
nego odrodzenia literatury, o którem jeszcze mówić bę- 
dziemy — ale Gogol pierwszy wskazał ten nowy kierunek. 

Bardzo być może, że Gogol nieznalazłby takiego popar- 
cia i uznania w narodzie — niezostałby nawet założycielem 
rossyjsko - narodowej szkoły, gdyby nie znalazł dzielnej po- 
mocy we współczesnych mu Stankiewiczu i Bielińskim. 

Starzy literaci, na innych wzorach wykształceni — byli 
przerażeni nowym kierunkiem w literaturze. Brzydota nieje- 
dnej z postaci Gogolewskiej, do takiego stopnia była odraża- 
jącą, tak przykre robiła wrażenie na moralne uczucie, że 
wielu nie zrozumiało Gogola , a nie przyzwyczajeni głębiej 
wpatrywać się w życie i obyczaje narodowe, osądzili z razu, 
że te szkaradne postacie odmalowane przesadnie, że autor z ro- 
zmysłem w karykaturze je przedstawia. Ale od razu zro- 
zumieli Gogola i przyklasnęli mu Puszkin, Żukowskie Bieliński, 
Sękowski, którzy uznali wielkość jego talentu. 

Dla wielu też z Polaków i do dziś dnia dziwnym się 
wydaje ten zwrot ku realizmowi w literaturze rossyjskiej. Dla 
wielu wstrętną jest ta naga prawda, te odrażające obrazy, 



LITERATURA ROSSYJSKA. 223 

a społeczność pół dzika. — A jednakże, kto badał dzieje lu- 
dzkości — ten powinien zrozumieć, że inaczej być nie może, 
że naród dążąjCy do cywilizacji, do usamowolnienia, musi prze- 
chodzić takie koleje. Zachodzi wielka różnica między naszem 
piśmiennictwem , a rossyjskiem. My przeżyliśmy wielkie i świe- 
tne dzieje piśmiennictwa, mieliśmy swoich wieszczów wielkich, 
mieliśmy mówców znakomitych, obywateli głośnydi z cnót i po- 
święcenia, którzy nieraz, kiedy tego było potrzeba wyrzucali 
nam w oczy nasze wady i przywary; dziś, kiedyśmy upadli, 
rozszarpani, nieszczęśliwi, nasi wieszczowie budzą nas z le- 
targu, zasilają pokarmem duchowym ; i wielu z nas dotych- 
czas sądzi, że nam potrzeba samych tylko ideałów, marzeń, 
tradycyj. W Eosyi inaczej. Rosyanie są potężni i samoistni 
— ale ciemnota i dzikość i do dziś dnia panuje u nich w wię- 
kszości. Literatura tworząc się i rozwijając się na wzorach 
obcych, hołdując przedewszystkiem liryzmowi — długo utrzy- 
mywała ogół w obłędzie — podając rzeczy zamorskie lub 
też idealne, a nieznając i nierozumiejąc życia własnego, naro- 
dowego. Stopniowo, jak już widzieUśmy, torowano drogę do 
literatury narodowej ; lecz najzasłużeńsi i najznakomitsi pisarze 
nie zawsze byli wolni od idealizowania; bohaterowie ich, cho- 
ciaż wzięci z życia własnego najczęściej, byli to utopiści, ma- 
rzyciele. Gogol pierwszy wszecU na inną drogę. Od tego to 
czasu Rossyanie bliżej i gruntowniej zaczęli poznawać siebie, 
zajrzeli w głąb swojego życia, uczuli i zrozumieli swoje po- 
łożenie, od tego to czasu niewiara i pogarda nietylko dla tra- 
dycyi, ale dla dzisiejszości stopniowo opanowywać zaczęła, 
aż się wyrodził tak zwany nihjllizm, który nas przeraża, u nich 
zaś był tylko naturalnym wynikiem dziejów i losów. 

Nasza tradycya wskazuje nam świetne wzory, wskrzesza 
w duszy lube wspomnienia, cnoty i przymioty, godne naślado- 
wania. U nich zaś jakże biedna tradycya ! Tradycya knuta 
i okrucieństw groźnych, mordów, pohańbienia ludów, służal- 
stwa podłego, braku moralności, braku szczerych religijnych 
zasad i przekonań. A więc precz z taką tradycya zawołano ! 
Precz z ideałami i marzeniami!, .Trzeba poznać naprzód wła- 



224 LITERATURA ROfifStjSKA 

sną nicość, zgruntować ją, wykorzenić i torować drogg do no* 
wej lepszej przyszłośd. 

A co ta przyszłość przyniesie — tego jeszcze nikt dziś 
nie powie. — Dość że naród ma już dla siebie wytkni^ą 
drogg — idzie, utyka, pada i znowu powstaje — ale 
zawsze idzie. 

Epoka, którą rozpoczyna Gk^ol, niemiała jeszcze w sobie 
całkiem niszczącego zarodku. Zadaniem jej było tylko dage- 
rotypować ludzi i zwyczaje ze stanowiska czysto narodowego. 
. A chociaż postacie i zwyczaje, które po mistrzowsku maliye 
nam Gogol, obrzydliwe są — wszakże potężny j^o talent, 
jego niezrównany humor, wysoki artyzm w opisach — wzbu- 
dzają najżywszy interes, tak, że wszystko co on napisał — 
czyta si§ z prawdziwą przyjemnością. Przekonać się o tem 
łatwo, kto widział na scenie Rewizora, niezważając na to 
że i przekład niedokładny, że i aktorowie zupełnie niepojmijuą 
charakterów postaei, jakie przedstawiają. Opowiedzmy teraz 
pokrótce bic^rafiję Oogola. 

Mikołaj Gogol Janowski urodził się 19 marca 
1810 roku we wsi Wasiljewce, w powiecie mirgorodzkim, 
gubęmii półtawskiej niedaleko wsi Jaaowszczyzny. Pochodził 
ze starożotnej szlachty, od Ostapa Gogola, tego samego, który 
po śmierci Chmielnickiego, przeszedł na stronę Polaków 
i przez króla Jana Sobieskiego w r. 1676 mianowany został 
hetmanem, w tym samym czasie, kiedy Rossya mianowała 
hetmanem, Saaugłowicza '). Nauki ukończył w liceum nie- 
źyńskiem. W r. 1828 wrócił do wioski dziedzicznej, a w r. 
1830 udał się do Petersburga, gdzie koniecznie chciał zostaić 
aktorem, ale mu się to nie udało. W roku 1835 za stara- 
niem Puszkina i Złotowskiego mianowany był adjunktem pro- 
fesora historyi powszechnej w uniwersytecie petersburgskim. 
Prelekcye jego jednak nie miały powodzenia. W r. 1836 opu- 
ścił uniwersytet. Od tego czasu aż do samej śmierci prowa- 
dził życie koczownicze. Najdłużej bawił w Rzymie, w Nea- 



^) Należał do wyprawy pod Wiedeń — ale uciekł z drogi, 
był pojmany i zabity. 



polu, c^as jakiś wesdcał w N^iemczech , oclbył ;ppdró;ś 4p Je- 
ruzalem , a po l^ążdęj wyci^^ce w;ącał m rHr^tko do rodziw^j 
zagrody. W podroży też zajeclią^do Moskwy i ism umąri 2;! 
lutego 1852 r. mąj^e wi^ku lat 42- 

Zaczął pisać jegz^e w Uc^um. Nąpi^^ dużo, ą w$zy$t^o 
co napisaJ miało powotepie. Po .najwybitniejszych pjac jegp, 
do tych , które wło^pie ;Łi:ot>iły pr^^c^n w literaturze, nalę^ 
Taras Bulba, komedya Rewizor i powieść Ma r t w e df^i- 
sze. ,Z ionych powieści Płaszcz, Paiiniętniki waryata, 
Portret, Utopio^na — wależą tdż 4o prawdziwych arcy- 
(Jzicł. 

Mówiliśmy już o aharąktąrze pism Gogola. .Do^ajtpy 
tu jeszcze dla lepsz^o płi[re$leiii0. słów kilka o Martwyc^h 
duszach. Utwór ten słusznie ^uazywftjł poematem. Główny 
bohater, Czyczykow, jest to lyp czypjawnika rossyj^kjego na 
prowincyi. On .to idflźył pl^ głjbokopbjwślafly, pląu sk^pp- 
wama zn^łych .włoś<3An, którąy pg^hig popi^ze^uiego ^pięu 
ludstośjci byli ppka?«im ;żyjg.cfimi, ażefry ^ niic^ wzi§^ć p,ieąi§j- 
(bjB ?; baftku. tPrze?dsi<8biQcc?^, ^ł^^ąły, a żarciem ostrowy 
Czyczykow zad?iwia na k^^in Ja-roŁu. JegPiene^, nie- 
złomna siła w4i, .mni^Uxośc ^ąsto^owmi^ Hs 4o ;lnd;fi, 
u których feupijje 4^i3^, o4dwe ^ .tak ar^sty(?^iie , ,z ta^ą 
znajpniością:towar^3twii, kt4rerppiswę,ż<B.imi?iowoli trzeba wie- 
rzyć najnieprawdopodobniejszym nawet jego przygodoni. Ory- 
<ginalnc i dziwąe , postnie .ptac^ąji^ tągo . Qzy<Qzy)so^. Ten So- 
,bakie>yicz, Pluszkio, JCprobowka, Np^iłrpw, Maniło)v .p/cJicii;!^'- 
sier, w^ąystko tpjpostąnip t^po^ę, artystyc^e 9j«>pyaw,^e,z,»ą- 
t^ry tak, ie gtojsą, j^k źyjwe -pr^ąd oczym^i. S% tu i }cobi^, 
.ietoa^n. p. ot tak so^bie p^^yj^jpna, dJcngp. zaś pi:zyj«- 
jpajaa pod J^aldyp WcZgJj&iięcin, .§j tp ^włąścńpęjlp do^.ziyi- 
..czisffch fort^Q, którym sig zd^, że, o 4/milę<qd nieb jiuź śwj^t 
,^ije Jkoiaiezy. Wszyąt)iie cbw^ery ^pdo jednego, s^ to ^k 
;ZMvane ^cz^r^e tihjanif ałc.t^:ry — ^q Ijażdy char;aitęr z^i^ęłwe 
ip^^ny i sanipista^. 

Wiclzimy tu wybitny ą}^x9^ ^^j^fif^ci, c^ó^wnie oby^t^- 
,t€j|kijąj J awędnifiz^i, ^obrąz, nader smit^ i bcrtesny — J^cz 
wieimy. Il^^ozy^istość tejjp .x^i:ąz,u, :pr^y łminprze i Jftiesajó- 

15 



226 LITERATURA SOSSTJSKA. 

wnanym talencie autora, przekonała, że można pisać na tle 
narodowem nie biorąc wzorów z obczyzny, nie marząc o czemś 
nieistniejącem, nie tworząc ideału, a ten nowy kierunek zgru- 
chotał odrazu dawną szkołę. Zaprzestano usiłowań działa- 
nia na nerwy, lub rozbudzania namiętności; — literatura 
w krótkim czasie stała się przeważnie narzędziem sprawy 
narodowej, usiłowała tępić przywary, zachęcać do rzeczywi- 
stego postępu i rozwoju. 

W ostatnich latach swojego życia Gogol zwichnął się zu- 
pełnie — osłabiony fizycznie, upadł na duchu i moralnie, a 
w listach, do przyjaciół drukiem ogłoszonych wyrzekał się 
własnego kierunku, ganił swoje utwory, spalił nawet kilka 
rozdziałów drugiej części Martwych dusz — był to już 
początek obłąkania umysłowego. 

Z ludzi wpływowych w owej epoce, chociaż nie piszących, 
ma wielki rozgłos Stankiewcz. Jeszcze był studentenoi 
w uniwersytecie, a już utworzył kółko literatów ze swoich 
rówienników, do których należeli Bieliński, Botkin, Eetczer, 
Granowski, K. Aksakow, Kudijawcew, Hercen ; później należał 
do tegoż kółka Turgieniew, Sołowiew, Kawelin i kilku innych. 
Każdy z wymienionych tu zajął później wysokie stanowisko 
w piśmiennictwie. Najgłówniejsze przedmioty, które przede- 
wszystkiem interesowały to stowarzyszenie — była krytyka 
i historya. 

Bieliński stanął na czele krytyki, Sołowjew, Eawelin, 
Granowski na czele historyi. Prace swoje ogłaszali w dzien- 
niku Moskiewski postrzegacz (Moskiewski nabludatiel). 
Oni to nadali kierunek nowej szkole, oparty na pewnych za- 
sadach i podstawach naukowych, bo też to byli ludzie wyso- 
kiego wykształcenia i znakomitych zdolności. Gogol pierw- 
szy wskazał kierunek tej szkoły, ale stowarzyszenie Stankie- 
wicza rozwinęło ją, nadało pewne formy i utorowało drogę 
przyszłym pisarzom. Pierwszy artykuł Bielińskiego, p. t. Li- 
terackie Marzenia ogłoszony wr. 1834 w gazecie (Moł- 
wa) Gawęda, wywołał niesłychane oburzenie. Bieliński 
dowodził, że w Rossy i literatura zgoła nie istnieje. 
W następnych pracach podnosząc znaczenie Gogola, a gro- 



LITERATURA. ROSSYJSKA. 227 

miąc romantyzm, szczególnie niemiecki — Bieliński coraz głę- 
biej torował nowe drogi. Od r. 1834 — 1848 napisał sa- 
mych krytyk i rozbiorów 12 dużych tomów i stał się prawo- 
dawcą nowego pokolenia, a i dziś jego autorytet jest przema- 
kający i najważniejszy. Głownem zadaniem Bielińskiego było 
uzasadnić konieczność i potrzebę literatury oryginalnej, 
rossyjskiej — w której prawda, żywotność spraw społecz- 
nych powinny były górować przedewszystkiem. Idee i za- 
sady Bielińskiego znajdują i do dziś dnia współczucie i 
uznanie. Ale Bieliński niesłychaną pracą zrujnował swoje 
zdrowie i umarł w r. 1848 mając zaledwo 38 lat. 

Szkoła Gogola i Bielińskiego, do utworzenia której zna- 
komicie przysłużył się wspomniany przez nas Stankiewicz, 
zgasły też w młodym wieku, wydała szereg znakomitszych praco- 
wników, złożony przedewszystkiem z tych samych osób, które 
kółko Stankiewicza składaty: Hercena, Ogarewa, Gon- 
czarowa, Turgieniewa, Dostojewskiego, Grygoro- 
wicza, Pisemskiego, Ostrowskiego, Eawelina, So- 
łowjewa, Granowskiego, Kudrjawcewa i kilku innych, 
nie mówiąc już o licznym zastępie podrzędniejszych praco- 
wników. 

Aleksander Hercen, syn znanego milionera Jakowlewa, 
głośny w literaturze rossyjskiej pod pseudonimem Iskan- 
dera , jeden z najgorUwszych członków stowarzyszenia 
Stankiewicza, jeszcze będąc w Rossyi, napisał kilka powieści, 
oraz dużo artykułów treści naukowej. Powieści jego miały 
wielkie powodzenie: Z pamiętników młodego człowieka 
(Iz zapisok odnaho mołoddho czełowieka\ Pamiętniki 
doktora Krupowa {Zapiski doktora Krupowa) Sroka — 
złodziejka. Najważniejszym atoli jego utworem jest powieść 
Eto winien? (Kto wi.nowat'i) Zasadniczą ideą tego utworu, 
w którym opisano z natury wzięte rzeczywiste przygody pe- 
wnej rodziny, jest podniesienie godności człowieka, godności 
którą — przesądy, cienmota, rutyna świecka, niesprawiedli- 
wość i niewyrozumiałość ludzka poniżają i depczą^ a która 
też bardzo często niknie dla braku osobistej siły, woli i ener- 
gii. Wszystkie utwory jSercena noszą cechę niezadowolenia 

15* 



22i8 LITfJKATORA ROS^J6KA. 

Z dzisiejszości, z obecnego ustroju społecznego; opisując roz- 
maite pi*zygody i malując jak w stereoskopie obrazy z życia 
w Eossyi, autor czasami wpada w najokropniejszą rozpoc&s, 
a u czytelnika łzy wyciska. Najzimniejszy, najbardziej za- 
twardziały człowiek bez łez nie przeczyta n. p. — Sroki — 
złodziejki. 

W r. 1846 Hercen był uwięziony, jjrfco jeden z prze- 
wódzców znanego i głośnego spisku Pietraszewskiego. Nie 
jeden potężny talent zginął wtedy gdzieś w śnieźnycłi zaspach 
syberyjskich, lub w walce z Czerkiesami. Hercena wszakże 
uwolniono, przez wzgląd na ojca jego, Jakowlewa, który za 
to ofiarował cesarzowi Mikołajowi milion nibli srebrem. Her- 
cen jednak musiał to zawsze Opuścić kraj rodzłmiy. Osiadł 
w Londynie, założył drukanrię, sprowad:^ do siebie przyjaciela 
swojego Ogatewa, również skompi-omitowanego i 'mzem z nim 
zaczęli wydawać Koło koł, Gwiazdę północną (R)?^rnq/a 
zwiezda) oraz itme osobne dzieła. W lat kilka fpotem pi?Ąr- 
łączył się do nich utiekłszy z Syb^yi znany Bakunin. >Któż 
nie dyszał, któż nie wie oclziełalności Herceiia za gratiicą. 
Nie maj%c tu zgoła mittetyału — nie możeiny skreślić szcae- 
gółowej bijografii tego znakomitego męża. Powiemy tyJko, 
że był przyjacielem wielkim Pókk^Sw — emigttótów, zawsze 
sprzyjał sprane polskiej , chociaż nie zgadzał się na ptzyfti- 
czenie do Polski, Litwy i Rusi. Ifietunek prac jego za gt^a- 
nicą znany jest powszechnie. Wykrywał i ogłag2fał wsselkiego 
rodzaju nadażycia i b^praVvia w Bossyi i powstawał na dtes- 
potyzm, na zbytki i łtlpieztwo, bronft sprawy ueł^lmiężoiiiego 
ludu. Łatwo jest pojąć, jak były poszukłiriBiiłe imma^a Koło- 
kóła , przemyicano też je bardzo zręcznie. Od czateU refoiiay 
cenzury, kiedy dźiemtfki zateęły wychocbić niezależnie i sa- 
łhe już mogły wykrywać wsz^elkłego rodzaju be^)mwia , wre- 
szcie z •naćtśftiem r<^otmy "^łościaśs^Mej^ cs^go najmoćiiiej 4o- 
^bijał ^ic 'Hefc^, ^Kółokdł ^nadł swą d<Miio^ść, — ale za*lgi 
jego są pftmłętne. WytrwsB aż do koń^ żyeia w-kiewoiku 
l^rżez sietóe t^ranyńi, nie spofflił się, nie upckcft?aył się. TJffiarł 
% r. ^1«69 V -Saiitftj^iyi. 

Ko!€fga jego i ^Uyj^um, z ttió^to '^MM Ma^wo, 



LlTKftATUBA: R08a¥JSK?*r. 229< 

Ogarew żyje dotąd; Przed opuszczeniem kraju znany juź był 
jaka uzdolniony poeta> 

Jan Gonczarow, współczesny pisarz i najznakomitszy 
z* żyjących powieściopisarzy, a za,wsze wierny szkole Gogolow- 
skiej, nie schodząc jednak na. drogę skrajną, jak to czyni 
młodsze drfś pokolenie, artysta doskonały w malowaniu 
typowych postaci, szczególnie w powieści Obłomow. Nikt 
tak wiernie jak on nie malował postaci kobiecych. Goncza- 
row nie jest moralistą. Jest to poeta -artysta, sztuka gra 
u niego przeważną rolę* Napijał kilka już powieści kilkoto- 
mowych, a żaden charakter nie jest powtórzeniem poprzednio 
skreślonych, każdy samoistny i odrębny. Skoro chodzi o od- 
danie prawdy bezwzględnej, głębszej myśli wynikającej 
z przekbnania i zasad, Gonczarow zajmuje daleko niższe sta- 
nowisko od Gogola i Hercena — ale za to pod względem 
artyzmu przewyższa ich. Dostojewski, Gry góro wicz, 
Pisemski, Dal (kozak Ługański), Potiechin — należą do 
tejże epoki i szkoły jako powieściopisarze, a chociaż nie mogą wy- 
równać talentem Gogolowi, Hercenowi i Gonczarowowi, zajmują 
jednak ważne stanowiska w literaturze. Grygorowicz, Pisem- 
ski, Dal pisali dużo na tle życia ludowego, przenosząc się do 
najniższych warstw społecznych* 

Granów ski i Kudrawcew byli profesorami moskiew- 
skiego uniwersytetu, nadzwyczaj lubieni i uwielbiani przez 
młodzież uniwersytecką; wpływ ich, jako ludzi prawych, za- 
cnych, i wysoko wykształconych^ był niezmierny, nietylko na 
młodzież ale i na literatów. 

Tym oteusz Granowski urodził się w gub* orłowskiej 
w dobrach dziedzicznych, w r. 1813; ukończył uniwersytet 
w Petersburgu w r. 1835, był najgorliwszym i najzdolniej- 
szym współpracownikiem Sękowskiego w wydawnictwie Bi- 
blioteki do Czytania; tłomaczył, pisał przeglądy, napisał 
znakomitej wartości artykuł Losy narodu hebrajskiego, 
w r; zaś 1836 wyjechał za granicę, w Berlinie słuchał Ban- 
kego i Gansa, zwiedził kilka ii^nych miast uniwersyteckich, 
dłuższy czas bawił w Pradze i wrócił do kraju pod koniec r. 1839.. 
W tym samym jeszcze roku objął katedrę tetoryi powszech- 



230 UTERATURA ROS8TJ8KA. 

nej w uniwersytecie moskiewskim. Wykładał wieki średnie 
i nowożytną historyę. Nie sami studenci ze wszystkich wy- 
działów ale i publiczność z miasta zawsze tłumnie zgroma- 
dzała się na jego odczyty, a każdy odczyt wywoływał huczne 
oklaski. W r. 1844 rozpocz^ osobne prelekcye dla publicz- 
ności , wykładał : znaczenie, charakter, rozwój i wpływ feuda- 
lizmu na późniejsze wypadki historyczne. Wykłady jego, 
zawsze z pamięci, miały urok niesłychany. Nadzwyczaj ko- 
chał swych uczniów i był najszczęśliwszy z nimi obcująsC. To 
też i miłość młodzieży ku niemu aż do exaltacyi posunięta, 
nie miała granic. Umarł stargawszy zdrowie ciężką nadzwy- 
czaj i sumienną pracą w r. 1855 mając wieku zaledwo lat 44. 
Prace jego historyczne wyszły w 2 dużych tomach w r. 1856. 
Jako historyk, Granowski należy do pierwszorzędnych znako- 
mitości. 

Następcą Granowskiego był Piotr Kudrjawcew, który 
odziedziczył po nim szacunek i przywiązanie uczniów. Zna- 
komitą pracą jego jest dzieło p. t. Losy Włoch od upadku 
cesarstwa rzymskiego, oraz Kobiety rzymskie podług 
Tacyta. Śmierć nieubłagana ^ tę znakomitość porwała przed- 
wcześnie. Umarł w r. 1858 w 41 roku życia. 

Konstantyn Kawelin współczesny historyk - prawnik 
(ur. w r. 1819). Był profesorem historyi prawodawstwa ros. 
w uniwersytetach moskiewskim , a później petersburskim. Od- 
znacza się szczególną sumiennością w licznych swych praca/^b. 

Co do historyi państwa rossyjskiego, przedewszytkiem 
wspomnieć musimy o pracach komissyi archeograficznej 
w Petersburgu, o założeniu której, jak również o znako- 
mitych wydaniach pomników do dziejów Litwy i Rusi już wspo- 
minaliśmy. Prace tej komissyi najwięcej przyczyniły się do 
uprawy na większą skalę dziejów ojczystych. Z historyków 
w tej epoce odznaczali się akademicy Ustrjałow i Pogodin. 
Ustrjałow pisał jakby z nakazu, z tąd go i nazwano kazion- 
nym historykiem — ale w ostatnich jednak czasach jego Hi- 
storya Piotra W. w 5 tomach zjednała mu sławę i wzię- 
tość historyczną. Pogodin przedewszystkiem pracownik na 
ogólnem polu słowiańskiem. Kocha on Słowian, marzy ciągle 



LITERATURA R0S8YJSKA. 231 

O ich zjednoczeniu ; ale zasady i opinije jego przez cale dłu- 
gie życie niewyrobiły się dotąd ostatecznie. Fogodin kocha 
i Polaków, raz chwali i unosi się nad nimi, to znów sarka 
na nich za rewolucye. Wszakże jest to postać sumienna, nie 
fałszerz .dziejowy, nie przesadza i nie nabręca faktów podług 
swojego widzimisię, a znawca rzeczy słowiańskich głęboki 
i do dziś dnia wielce poważany przez wszystkich Słowian. 

W tym samym perjodzie rozpoczął swe prace history- 
czne znakomity Sergyusz Soło wie w, współczesny profesor 
historyi ross. w uniwersytecie moskiewskim. 



Okres szósty. 



ODCZYT CZTERNASTY. 



Pozostaje nam do skreślenia ostatni, współczesny okres 
literatury rossyjskiej. 

Okres ten przedstawia zbiorową siłę dążącą do jednego 
celu. Nie widzimy tu już wyłącznie jednej ^vybitnej postaci, któ- 
raby nadawała szczególny jaki kierunek, jak to widzieliśmy 
w poprzeduich okresach. Dawniej Łomonosow, Derźawin, Ka- 
ramzin, Puszkin, wreszcie Gogol wywierali wpływ tak wielki, 
że utorowali nowe drogi, prowadząc innych za sobą. We 
współczesnej literaturze widzimy przeszło pięćdziesięciu utalen- 
towanych pisarzy; śród nich znajdziemy ludzi z prawdziwym 
talentem — nie ma jednak ani jednego jenialnego poety. Nie 
ma nawet i wyłącznego kierunku, któregoby się wszyscy ślepo 
trzymali; owszem kierunki tworzą się nie tak jak dawniej 
pod wpływem jednego przewódcy, lub też ulegając naleciało- 
ściom z zachodu — ale stosując się do potrzeb własnych , do 
wymagań życia narodowego. 

Rok 1857 w literaturze rossyjskiej uważany jest za na- 
der ważny, bo od tego roku zaczyna się epoka odrodzenia 



LITERATURA ROSSYJSKA. 233^ 

literatury, od tego czasu literatura weszła na drogę samo- 
istną, narodową i odtąd już z niej nie zboczyła. 

W poprzednich odczytach nieraz dotykaliśmy kwestyi 
wewnętrznego życia Rossyi i tej strasznej niewoli, która dła- 
wiła najżywotniejsze siły narodu. Dość jest tu wspomnieć 
o okrucieństwach, które wywierano nad ludźmi myśli i czynu; 
dość jest przypomnieć sobie jak najszlachetniejsze i najzacniej- 
sze dążności pracowników — były tamowane, krępowane i jak 
często prowadziły ich na szubienicę jak Rylejewa; do taczek 
w minach podziemnych, jak Bestużewa i tylu innych, na wygnanie 
z kraju, jak Hercena, Ogarewa, ŁawTOwa i tylu innych, do mar- 
now^ania życia i talentów śród odludnych stepów syberyjskich 
lub przymusowego bojowania śród gór Kaukazu. A takich 
ofiar tysiące liczyć by można. 

Ofiary i dziś są, nieustały i prześladowania — ale wielce 
się już zmienił ustrój społeczny w Rossyi. Reforma włościań- 
ska, sądy głośne, samorządy gmin, utworzenie zarządów wy- 
borczych ziemskich, wreszcie co najważniejsza, zniesienie tak 
zwanej przedwstępnej '(predioarytelnoj) cenzury — nie mogło 
nie obudzić życia i nie zmienić na lepsze dotychczasowych sto- 
sunków społecznych. 

Wspomnieliśmy o 50 przeszło pracownikach na polu li- 
terackiem ; ale to tylko ludzie ze znakomitszemi imionami, nie 
licząc specyalistów w rozmaitych gałęziach wiedzy ludzkiej, 
nie licząc historyków, etnografów, ekonomistów, archeologów, 
przyrodników, prawników i t. d. Młodszych zaś pracowni- 
ków, z których nie jeden zostać może chlubą swojego narodu, 
a poświęcających swe prace dziennikarstwu w rozmaitych to- 
warzystwach nauko^^7ch, i t. d. — dziś już na setki liczyćby 
można. 

Ażeby zrozumieć dzisiejszą działalność literatury, jak 
również doniosłość reform już dokonanych, potrzeba szukać 
źródła w pracach i usiłowaniach poprzednich okresów. Za- 
ciętą walką z życiem, przesądami, ciemnotą, władzą arbitralną — 
literatura torowała sobie drogę, zanim wyrobiła tyle silnej 
opinii publicznej, że ta niejako zmusiła władzę do nadania 
tych reform, ogół zaś do ich zrozumienia. Prace i usiłowa- 



234 UT£RATURA R086TJ8KA 

nia nie skończone, do czego one jeszcze doprowadzić mogą, 
przewidzieć trudno, lecz dziś urzeczywistnienie ich jest już 
łatwiejsze niż dawniej, bo dziś i siły większe i sama praca 
nie jest tak uci%żliwą — i narażającą. 

Wiadomo, że za czasów Mikołaja nadużycia sądównictw 
i przedąjność urzędników doszły najwyższego stopnia. W r. 
1857 pierwszy Sołtykow, pod pseudonymem Szczedryna 
wystąpił przeciw biurokratyzmowi. Rysy gubernjalne 
(Hybemskie oczerki) wydane przez niego w 3 tomach czy- 
tała cała Bossya, czytał sam cesarz. Później w tym samym 
kierunku ten sam autor ogłosił dwie inne prace: Listy o 
prowincyi i Znamiona czasu {Pryznaki wremieni)^ 
które miały niemniejszy rozgłos. Jest rzeczą niezawodną, 
że prace Sołtykowa i kilku innych, którzy w tym samym kierunku 
pisali, jak np. Seliwanowa, Ełagina, Wysoty, Zino- 
wjewa, Michajłowa, Sukowa, Kobylina i kilku innych, 
wiele się przyczyniły do wyrobienia i ustalenia opinii publi- 
cznej przeciw przekupstwu urzędników, a za tem nastąpiła 
i reforma sądowa, oraz bardzo znaczne powiększenie płacy 
urzędnikom. — Tysiąc dusz (1859) Pisemskiego, oraz 
jegoż Grzech starca (1861) należą do prawdziwych ozdób 
literatury. Pisemski maluje walkę z ciemnotą, przesądami 
i tysiącznemi nadużyciami, które się wkradły w administracyę, 
w szkołę, w życie rodzinne. Mielników w Starych la- 
tach (Starye hody) oraz w Niedźwiedziej jamie (mied" 
weżyj uhoł) — wystawia dawnych panów, z ich butą, po- 
wierzchowną świetnością i wewnętrznem ubóstwem moralnem. 
Do pracowników, którzy dążyli do przekształcenia społeczności, 
zaliczyć potrzeba dramatycznych pisarzy: hr. Sołohuba, 
Ostrowskiego, Lwowa, oraz poetów Nekra sowa, May- 
kowa. Feta, Rozenheyma, Nikitina, Aksakowa, 
Berga, Dobrolubowa, Kuroczkina, i t. d. Wsew(d:od 
Krestowski. przedsięwziął pracę olbrzymią: na wzór taje- 
mnic Paryża i ^Londynu, napisał on tajemnice Petersburga 
(p. t. Pieterhurgakija truszczohy). Są tu sceny prawdziwe; 
żebractwo, życie więzienne, traktyemie i inne zakłady, gdzie 
złodzieje i rozmaici szachraje przytułek znajdują i tysiące scen 



LITERATURA ROSSYJSKA. 235 

brudnych, szkaradnych — opisane są wiernie; ale ponieważ 
autor chciał to wszystko związać w pewną całość i nadać 
charakter romansu, wprowadzając mnóstwo osób — niepodołał 
zadaniu, które dla niego było zatrudne. Niezważając jednak 
na liczne usterki, romans miał powodzenie. 

Mówiliśmy dotąd o wyłącznym kierunku krytycznym, ma- 
jącym za zadanie wykrycie wszelkiego rodzaju nadużyć i nie- 
sforności w świecie administracyjnym, biurokratycznym i to- 
warzyskim. Przejdźmy teraz do prac, które miały wpływ na 
stosunki społeczne, a szczególnie na młode pokolenie. 

Aleksander Tur gien i e w urodzony w r. 1818, a zmarły 
w r. przeszłym (1872), należy właściwie do epoki Puszkina. Na 
tem zaś miejscu mówimy o nim dla tego, że najdonioślejsze z prac 
jego należą właśnie do ostatniego okresu. Turgieniew od lat 
dwudziestu kilku znany już był jako znakomity autor Pa- 
miętników myśliwego. W r. zaś 1858 ogłosił swoje 
Gniazdo szlacheckie, a w roku następnym Przede- 
dniem. Autor chciał przedstawić młodych ludzi, którzy cią- 
gle mówią o wzniosłych dążnościach, wysokich celach, szla- 
chetnem poświęceniu się — ale którym najczęściej braknie 
na siłach, ażeby cokolwiekbądź z tych świetnych projektów 
urzeczywistnić mogli. Wprowadza on i dzielnych ludzi, n. p. 
^ystę, prawnika, adwokata, lecz daje do zrozumienia, że naj- 
wyższą i najszczytniejszą dążnością człowieka powinna być mi- 
łość ojczyzny, poświęcenie się dla niej, oswobodzenie jej z nie- 
woli. A ponieważ nie podobna mu było otwarcie o tóm mó- 
wić, autor bardzo zręcznie wprowadza na scenę Bułgara i je- 
mu kładzie w usta to wszystko co chciał ogólnie do Rossyan 
zastosować — głównej zaś bohaterce każe tego Bułgara dla 
ojczyzny poświęcającego się przenieść nadwszystkich innych, któ- 
rzy mieli chociaż bardzo szlachetne cele — ale wyłączne — 
i z dobrem ogólnem ojczyzny związku niemające. 

W r. 1861 wyszła najznakomitsza praca Turgieniewa 
„Ojcowie i dzieci." Jest to romans, który narobił tyle 
hałasu w Rossyi. — Tiłgieniew ani myślał zapewne, że sta- 
nie się najsilniejszą dźwignią i poparciem nihilizmu. Mówiliśmy 
już o jego zarodku, jak również o źródłach, z których powstał. 



236 LITERATURA ROS.<»YJ9KA. 

Gogol, Hercen i inni w poprzednim jeszcze okresie tworząc 
realną szkołę i pozbawiając ją ideałów i złudnych marzeń — 
przyczynili się do utworzenia nowych teoryj i pojęć, których 
podstawą był nihilizm, t. j. niewiara we wszystko istnie- 
jące. Nihilizm zaczął się wyrabiać w towarzystwie, szczególnie 
między młodzieżą, — nie miał jednak określonej teoryi, ani 
pewnych zasad. Dopóki wszystko było skrępowane łańcuchem 
a myśl za zbrodnię uważano — dopóty nabrzmiewał w ciszy 
straszny huragan — aż dojrzał nareszcie i wylał się na ze- 
wnątrz. Reformy ostatnie dzisiejszego panowania dobre, bo 
chociaż w części zmniejszające bezprawia i samowolę, a pod- 
kopujące hydrę niewoli — wielkie zaś, bo torujące drogę na 
przyszłość, podziałały na organizm społeczny, jak kataplazmy 
na wrzód; spowodowały bowiem właśnie wybuch długo kryją- 
cego się i ponuro wrzącego huraganu. W tym stanie przecho- 
dowym, pod względem zasad i pojęć, widzimy to samo co 
się działo we Francyi pod koniec wieku XVIIL Myśl rozbu- 
dzona, potworzyła rozmaite teorye. Młodzież zaś wyłoniona ze 
społeczności półdzikiej, wyłoniła i teoryę dziką, a teoryą tą był 
nihilizm. Społeczność sama go prędko zdusiła przynajmniej 
co do form zewnętrznych, jeżeli nie zupełnie co dotreści, ale 
za to myśl rozbudzona zaczęła znowu tworzyć nowe teorye 
i czyż można przewidzieć co się jeszcze z nich wyłonić może? 
Myśl rozbudzona żyje, nurtuje coraz głębiej i owoce wy- 
daje. Sprawę Karakozowa nazwano zwykłą zbrodnią; sprawę 
Neczajewa okryto śmiesznością ; ale jedna i druga sprawa miała 
tysiące adeptówa ci adepci są wszędzie, we wszystkich sferach 
społecznych — bądź co bądź zmuszają do myślenia. Straszne 
to nieraz myśli, dzikie — lecz czy może być inaczej: myśl 
stopniowo się wyrabia i wykształca się, szczególnie w Rossyi, 
gdzie tak mało było żywiołów przygotowawczych, gdzie nie by- 
ło podstaw ani moralnych, ani religijnych. Nihilista nie 
wierzy nikomu; drawdą u niego jest tylko to, czego docho- 
dzi własnym rozumem i co dotykalnie widzi ; a ponieważ to 
co widzi i czego się dotyka jest złe ^— szuka więc sposobów 
polepszenia na realnych podstawach. Przez to każdy nieza- 
dowolony z tego co go otacza — jest już nihilista. — Pewne 



LITERATURA R08SYJSKA, 237 

zasady i teoiye dla nihilistów wyrobiły, rozwinęły, ukształciły 
źe tak powiem, dwa czasopisma miesięczne Sowremiennik 
pod redakcyą Czernyszewskiego, i Ruskie Słowo 
wydawane przez lir. Kuszelewa-Bezhorodko pod reda- 
kcyą Błahoswietłowa. Czeniyszewski, Błaboswietłow, Do- 
brolubow, Szełgunow, byli głównymi założycielami no- 
wej szkoły nihilistycznej. Oni wyrobili i pewne teorye i za- 
sady tej szkoły. Podług tej teoryi, miłość jest mrzonką; ślub 
jest tylko kontraktowem zobowiązaniem się; autorytety w na- 
uce i sztuce istnieć niepo^inny; nauka i sztuka o tyle są do- 
lnie, o ile dla każdego indy widuabiie są korzystne ; świat du- 
chowy i fi^rczny niema żadnego przedziału — jest jeden i ten 
sam, a wszelkie objawy natury i sił nadprzyrodzonycłi, powimiy 
być tłmnaczone na zasadach praw fizyologiczuych; tylko fizjo- 
logia i nauki przyrodzone mają swoją doniosłość, a obowiąz- 
kiem jest każdego rozpowszechniać je i popularyzować między 
masami. Literatura o tyle jest dobrą, o ile pozbawiona idea- 
łów^ marzeń, wymysłów, wiernie maluje przeszłość w rzeczy- 
wistem świetle, lub też na podstawach realizmu i fizyologii to- 
ruje drogi do przyszłej działalności. 

Takie były zasadnicze idee i teorye nihilistów. Turge- 
luew, jako znakomity art}'sta oddał to wszystko we wspomnia- 
nym romansie: Ojcowie i dzieci, z taką siłą, tak wiernie — 
że ani się spostrzegł, jak stał si$ niejako prawodawcą mki- 
i«tó^, a ^wny bohater jego romansu Bazarów, wzorem 
do naśkulawania. Bawarów, dowodzi że uczucie nie zawiera 
w sobie nic zgoła wyższego, źe to jest zAvykły proces fizydo- 
giczny; że ze wszystkich naidc — tylko .przyrodzone zasługują 
na uwagę i są potrzebne o tyle, o ile dadzą się zastosować 
do życia praktycznego; ! praca pocttug niego jest rzeczą konie- 
czną — ale dla dobra ogółu ; wszelki zbytek jest przestęp- 
stwem. Nadto Bazarów jest sumienny, pracowity, kocha lud, 
pomaga mu, a lud go szanuje. 

Być podobnym do Bazarowa — stało się hasłem u mło- 
%ch ludzi. W końcu, powiedzmy szczei*ze, źe ^ młoi^lymi 
Itłdźmi i z ichSazaro^^szezyznąnMiżna było4ać^60tbie^isa(łc — :^le 



238 LITERATURA ROSSYJSCA. 

daleko trudniejsza była sprawa z nihiilistkami , które ostrzygł- 
szy włosy i zrzuciwszy krynoliny dziwaczyły straszliwie. 

Wtedy to potworzyły się osobne niłulistyczne stowarzy- 
szenia podziału pracy i życia wspólnego. 

Tłumy nihilistów rzuciły się na Królestwo Polskie, na 
Buś i Litwę i tu znalazły dla siebie szerokie pole do działa- 
nia. Dzisiejsi jenerał-gubematorowie Potapow i ks. Dondu- 
kow- Korsaków znacznie oczyścili kraj z nihilistów. Zmniej- 
szyła się ich liczba i w Królestwie. Ale już moda na nihi- 
lizm przeszła. Ci którzy pozostali zwolennikami nihilistycznej 
teoryi, kryją się w ciasnych kółkach. Są jeszcze i dziś nieli- 
czne komuny z 4 — 6 osób złożone. Wspólnie żyją, pracigą, 
jeden bez drugiego grosza nie straci, wspólne mają dzieci. 
W stosunkach towarzyskich są nawet bardzo rzetelni i uczciwi. 
Wszakże takie komuny stanowią już wyjątek. 

Nihilizm powstał z realizmu. Dziś z nihilizmu powstaje 
pozytywizm, przeważnie się objawiający w życiu, pracach i dą- 
żeniach. Dawn^ nihilistki, przynajmniej większość, unikają 
zewnętrznych oznak. Większość też weszła na inną drogę — 
na drogę pracy, nauki. Uczą się przykładnie, kierują się na 
medyków, buhalterki, telegrafistki itd. Kursa akademii me- 
dycznej otwarte dla nich; bardzo wiele kształci się za granicą 
szczególnie w Szwajcaryi. Niektóre jadą aż do Ameryki. Zwrot 
ku lepszemu jest dziś bardzo znaczny. ^) 

Nazywamy Rossyan socyalistami , komunistami i kto wie 
czem. Nie rzucajmy kamieniem. Pozytywizm, nihilizm, realizm 
nie są przypadkowemi zjawiskami. Tłumaczyliśmy już to. Po- 
wstawały one, i będą powstawać coraz nowe teorye z ustroju 
społecznego, skutkiem biegu dziejowego. Nauki, teorye spo- 
łeczne, socyalne interesują dziś całą Europę. W Bossyi zaś 



') Niedawno czytaliśmy że panna Joanna Jewreinow, 
córka niedawno zmarłego jenerała, głównego rządzcy Peterhofu, 
bardzo zacnego człowieka^ Michała Jewreinowa, w Lipsku 
ułożyła examen rigorosum cum latcde. Temat rozprawy: „o obo- 
wiązkach stron neutralnych względem stron walczących''. 



LITERATURA ROSSYJSKA. 239 

każda podobna teorya ma podstawę polityczną — to peMna. 
Socyalizm dziś największe nadzieje pokładać może na Bossyi; 
tu sam ustrój społeczny, dzieje przeszłe, sam charakter mie- 
szkańców dopomaga do jego rozwoju. Kwestya assocjacyj, gmin, 
itd. ma tu najszersze pole. A że te objawy częstokroć zanadto 
rubaszne, szorstkie, że dzikie nawet teorye wypowiadają się 
i w czyn się zamieniają głośno, Otwarcie, to wszystko bardzo 
naturalne w Bossyi. 

Kobieta nihilistka, która wyrzeka się najświętszych uczu- 
matki, najszczytniejszych obowiązków ms^onki, która odrzuca, 
gardzi miłością, cynicznie ją realizując, która pozbyła się już 
wstydu niewieściego, taka kobieta — jest monstrum. Przypo- 
mnijmy jednak, że ta kobieta w Bossyi przez tylewiekó w była 
niewobiicą, że ją bito, odzierano z najwznioślejszych uczuć 
matki, kochanki, że niewolno jej było myśleć nawet o miłości, 
że ją niczego nie uczono, że nad jej łóżkiem jak i do dziś 
dnia jeszcze nie u jednego kupca wisi dyscyplina mężowska — 
a skoro to wszystko przypomnimy sobie, może nie zadziwią 
nas tak dalece jej chęci i dążności zrzucenia z siebie tego 
strasznego jarzma. Szał, obłąkanie minęły. Usiłowania wielu 
zacnych pisarzy nadały już inny kierunek i dziś kobieta ros 
syjska chce się uczyć, chce być obywatelką kraju, odzyskać 
prawa człowieka. 

A w końcu wszystko co się dzieje w Bossyi (mówimy 
o społeczeństwie, o literaturze, — nie o rządowych dążno- 
ściach), jest tylko przygotowaniem, przejściem do innego ży- 
cia i lepszej doli. Nie wyprzedzajmy więc wypadków. Oce- 
niać potrzeba tę społeczność podług jej usiłowań i pracy, a te 
najwybitniej się malują w literaturze. 

Czasopisma Słowo i Sowremiennik zabronione zostały. 
Czemyszewski, Michajłow zesłani . na Sybir, Dobrolubow umarł 
(1861) w 26 roku życia; Błahoswietłow siedział w cytadeli. 

Nihilizm wywował walkę zaciętą. Jeżeli byli ludzie, któ- 
rzy go propagowali — znaleźli się jednocześnie i tacy, 
którzy go chcieli zniszczyć i okryć śmiesznością. Ten sam 
Turgeniew w następnej pracy „Dym" (1867) powstaje i gromi 
młodzież, może nawet przesadnie. Napisał jeszcze potem nie- 



240 LITKKATURA KO^SYJSKA. 

wielki ustęp liryczny, p. t. Dowolno! (t. j. Dosyć), i umarł. 
Stanowisko jakie zajmował Turgeniew w Rossyi, chociaż kiUtii- 
dziesiąt lat już w niej nie mieszkał, stanowisko nie tylko lite- 
rackie, ale i socyalne było nader znaczące. 

Po Turgeniewie najwybitniejszą, i najznakomitszą, posta- 
cią we współczesnym okresie jest Jan ^Gonczarow o którym 
już wspominaliśmy, dziś 60 letni starzec (ur. w r. 1814). 
Z wielu prac jego na szczególną zasługują uwagę Ohlomiow 
w r. 1859 wydany i Oh*yw (1869). Za Obłomowa zajpłacono 
mu 10000 rub. sr.; za Obryto (Urwisko) jeszcze więcej. Oba 
te romanse cała Ressya czytała. Pod względem kierunku Gon- 
czarow, jak już mówiliśmy, ma wiele wspólnego z Gogolem; 
pod względem talentu niższy od Gogola a nawet od Herceua, ma 
swoje odrębne zalety, wielce różniące go i od Turgieniewa. 
U Turgieniewa każda postać ruchliwa, u Gonczoa^owa zaś ona 
prawie nieruchoma; Turgieniew — malarz , Gonczarow — tzjbź- 
biarz. Gonezarow silniej od innych powstał na nihilizm , a jeden 
z bohaterów jego Obrywa^ Wołochów, przedstawiony skrąj- 
nim nihilistą, najdzikszych po^ęć i zasad, brutalny i ekscen- 
tryczny w mowie i postępowaniu. Autor widocznie chciał sil- 
nie podziałać na umysły i zmusić do znienawidzenia i pogar- 
dzenia nihilizmem. Krytyka jednaŁ surowo go za to osądziła, 
twierdząc, że taki Wołochów dziś już nie istoieje, źe to jest 
postać idealna. LesŁow zaś, pod pseudomymem Stebni- 
ckiego napisał cały romans p. t. Niskuda (t. j. Niema, gdzie), 
na tle nihilistycznem. Wszystkie postacie, mężczyźni i ko- 
biety — nihilióci, a nawet rzecz dzieje się w domu zajmowa- 
nym przez nich, gdzie oni organizowali stowarzyszenia 41a 
wspólnej pracy i wspólnego z. niej użytkowania. Na temże 
tle jest .kilka ijmych: prac — tak naj>rz. Krestowskiego 
,P,an g/uro^ o st a d o (tr z o d a P ang u r a) — roamy tu w kia- 
rykaturze i pow&tanie 1863 r., pożar w Petersburgu^ wana 
historya studentów peteEsb. i .inne mchy. Miejsc efektowych 
rdttżo, ałe ^prawdy żywotnej mało, a tak to wszy.sjtko pąpląto^e 
że pmwdy od kłamstwa i przesady odróżnić n^podobna. ^- 
ri»fiłnie inaczi^ 2sąpatr^jex^i£iiaoAładejPiQkol$ni&i.l^sze loią}^ 
i&adzij^rKluszsiilcow^^w iKimansie Mumim. MówiUś»^y.tj)^o 



LITERATURA ROSSYJSKA. 241 

O ważniejszych pracach dążących do zohydzenia nihilizmu. Jest 
ich daleko więcej. Wspólne te usiłowania miały pożądany sku- 
tek. Dziś już nikt się nie ośmieli figurować jako nihilista lub 
nihilistka, jak to było przed kilku laty. 

Do znakomitych talentów współczesnych, zupełnie w in- 
nym kierunku, należy hr. Leon Tołstoj. Odr. 1856 napisał 
on kilka dzieł; najgłośniejszą zaś jego pracą jest po^vieść kil- 
ko-tomowa, wydana w r. 1869 p. t. Wojna i pokój. Jest 
to raczej psychologiczny traktat z wielkim talentem i znajomo- 
ścią ludzi i epoki napisany. Autor opisuje wojnę 1812 roku 
a następnie pokój. Osoby działające, przedewszystkiem arysto- 
kracya rossyjska, dają wierny obraz społeczności warstw wyższych 
na początku XIX stulecia. Zadaniem autora było skreślić dwie 
ostateczności, które w owej epoce walczyły ze sobą: z jednej 
strony siła, męztwo, sława narodu ; z drugiej strony brak cha- 
rakteru, brak poczucia własnej godności, czołganie się i pła- 
szczenie się przed władzą. Jest to obraz wielkich rozmiarów 
artystycznie oddany. Praca ta niema nic wspólnego z dzi- 
siejszością. Należy do rysu historyczno-etnograficznego owej 
epoki, rysu znakomitego. 

Inny hr. Tołstoj Aleksy, poeta utalentowany, w roku 
1862 ogłosił bardzo zajmujący romans historyczny Książe 
Sierebrjannyj, z czasów Groźnego, a w r. 1869 dramat 
Śmierć Iwana Groźnego, który miał nadzwyczajne po- 
wodzenie, a który znany jest dobrze z przekładu hr. Moszyń- 
skiego. Okrutne, dzikie, barbarzyńskie czasy i dzieje Groź- 
nego w ostatnich latach, niejednokrotnie już były przedmio- 
tem utworów dramatycznych, zawsze wzbudzających najwyższe 
zajęcie się publiczności. Oprócz hr. Tołstoja, poeta Mey 
napisał dramata: Carskaja niewiesta (t. j. Narzeczona 
cara) (1849), i Pskowitianna (1860); Łażecznikow dra- 
mat Oprycznik (1867) i Ostrowski — Wasilja Melen- 
tjewa (1868). Dramata Mey a daleko wyżej są cenione od 
dramatu hr. Toł stoją. 

Ostrowski jako pisarz dramatyczny zajmuje dziś naj- 
wyższe stanowisko. Wyszło już 5 tomów jego dramatów i ko- 
medyj, a te zawsze mają wielkie powodzenie na scenie. Ostrów - 

16 



242 LITERATURA ROSSTJSKA. 

ski maluje kupców, mieszczan, czynowników, czasami tylko 
szlachtę. Co tylko może być najobrzydliwszego, najsromotniej- 
szego w życiu tych warstw społecznych — on wprowadza na 
scenę. Talent dramatyczny, umiejętność malowania charakte- 
rów, wreszcie humor, a w innych głębokie uczucie i znajomość 
serca ludzkiego — odznaczają wszystkie prace Ostrowskiego 
i mają wpływ znaczny na umoralnienie tych sfer niższych. 

Poetów dziś niema, a ci co dziś piszą, piszą takim za- 
niedbanym wierszem, że za czasów Puszkina nikt by do druku 
nie przyjął podobnej poezyi. Najwięcej lubiony dziś Niekra- 
sow. Nie należy on ani do szkoły Puszkina, ani do żadnej 
innej , a i tak szkoły nie tworzy — bo już dla poezyi minęła 
pora w Rossyi; nie wiemy czy na długo. Jest to Gogol w ry- 
mach, poeta nędzy, boleści, prześladowania, gnębionego ludu. 
3ą j^go poezye wysoko wzniosłe, szczególniej kiedy opisuje nie- 
szczęście ludu. *) 



*) Podajemy tu przekład jednej z poezyi Niekrasowa, przez 
Wł. Bełzę bardzo trafiaie oddany, p. t. Kołysanka: 

Śpij — nim wstąpisz w innych ślady, 

Bajki niosę et: 
Smutno patrzy miesiąc blady. 

Do kołyski twej. 
Zamiast baśni ci uroczej. 

Prawdy wzniecę skry ... 
Ty mi śpij, — zamknąwszy oczy, — 

Bajkę niosę ci. 

W krąg podają wieść fatalną. 

Co razi jak trąd: 
Ze o sprawę kryminalną 

Ojca pozwał sąd. 
Lecz twój ojciec łotr koronny, 

Z sądów sobie drwi! 
Śpij, — dopóki postrach płonny . . . 

Bajki niosę ci. 

Wzrośniesz, — poznasz co ci w świecie 

Do karjery brak: 
Zwiesisz mundur na swym grzbiecie. 

Szpadę, — władzy znak... 



^ LITERATURA ROSSYJSKA. 243 

Inni mniąj więcej szczęśliwie naśladowali Niekrasowa, tak 
naprz. Rosenheym ^), Fet, Maykow, Nikitin, Do- 
brolubow, Kuroczkin i inni. Przed kilku dniami zmarły 
poeta Benedyktów, poeta-liryk, należący do dawnej szkoły, po- 
trafił jednak zastosować się do wymagań czasu. Utalentowany 
Berg, znany tłumacz „Pana Tadeusza** i innych prac Mickie- 
wicza, również stanął w tych samych szeregach. 



Powiesz: „prawu ja w ofierze, 

Święcę moje dni!" 
Śpij, — ja w przyszłość twoją wierzę: 

Bajki niosę ci! 

Podlec, — maską urzędniczą 

Twarz przysłonisz swą; 
Śpy, — ja pójdę tajemniczą 

Śledzić drogę twą. 
I nawykniesz elastycznie. 

Zginać kark bez czci! 
Patrz jak to się składa ślicznie... 

Bajki niosę ci! 

O miedzianej skroni bladej. 

Cichy — że choć wiąż; 
Do intratnej się posady 

Doczołgasz jak wąż. 
Nie posiejesz, nie zaorzesz 
^ A plon zbierzesz ty! 
Śpij, — dopóki kraść nie możesz: 

Bajki niosę ci! 

Hierarchiczne przejdziesz stopnie. 

Mniejsza! hańba, srom... 
Kraj gwiazdami pierś twą opnie. 

Kupisz wielki dom! 
A po leciech — syty chwały. 

Skończysz błogo dni! 
Śpij, — mój urzędniku mały... 

Bajki niosę ci. 

') Był horodniczym w Białymstoku. Jenerał-Gubernator 
Ilja Bibikow, znany idiota - sybary ta, dowiedziawszy się, że pisze 
wiersze, wypędził go ze służby jako niebłahonodieźnaho. 

16* 



244 LITERATURA ROSSYJBKA. 

Wspomnieliśmy wyżej o specy alistach , którzy pisali w wy- 
łącznym niemal kierunku o młodzieży, jedni podbudzając do 
nihilizmu, drudzy obalając go. Inny znów szereg pisarzy spe- 
cyalnie poświęcił swe prace kobiecie rossyjskiej, dopomagając 
jej wyzwolić się z dotychczasowego jarzma, ciemnoty, przesą- 
dów i barbarzyństwa ojców, mężów, braci. Prace te mają na 
celu nie samo tylko usamowolnienie kobiety, ale i jej ukształ- 
cenie umysłowe i moralne. Na czele tych pisarzy stoją : Aw- 
diejew, bardzo utalentowany, następnie Niestrojew (właściwie 
profesor Kudrjawcew, historyk znakomity, o którym już mó- 
wiliśmy), Eugenia Tur, Zeneida K. i w. i. Kobieta starannie 
była studyowaną przez Turgeniewa, Gonczarowa, Pisemskiego, 
Drużynina, a najsympatyczniejszą, najpiękniejszą jest kobieta 
rossyjska w utworach Hercena. Jego typ kobiety dziwnie 
uroczy, wzniosły, szlachetny. W końcu jeszcze dodać win- 
niśmy pracowników na temźe polu: Ślepcowa, Marko- Wow- 
czka, Stepanowa, Sokołowskiego. Typy kobiet rozmaitych 
odcieni przez tych wszystkich pisarzy przedstawiane, nie są 
przypadkowe, z ogólnej treści dzidta wynikające, ale wyłącz- 
nie kobietę mające na celu. 

Stan więźniów, na wieczne czasy, lub na lat kilka skazany eh 
do katorgi, na Sybir, do fortec, i w ogóle uwięzieni mają swoich 
specyalistów pisarzy, jak n. p. Dostojewskiego (który sam był na 
Sybirze). Prace jego : „Przestępstwa i kary", „Pamiętniki 
z domu umarłych" i kilka innych miały wielki rozgłos. Inni 
znów na temże polu odznaczyli się : Hleb Uspienski , Górski , 
Nikitin i k. i. Ale najwyższe miejsce zajmuje znany etnograf 
Maksimów, który dla studyów odbył podróże w najdalsze 
strony Sybiru, na wschodnie brzegi oceanu północnego, zalu- 
dnionego dzikiemi , koczującemi plemionami i w inne odległe 
strony Bossyi. Jego „Kok na Północy", „Na Wschodzie", 
„Brzegi oceanu północnego", „Nieszczęśliwi", ,, Narodowe prze- 
stępstwa i nieszczęścia", „Zesłańcy polityczni" mają znako- 
mitą naukową doniosłość, a oprócz tego napisane przystępnie 
dla każdego. Oprócz głębokich studyów etnograficznych i psy- 
chologicznych , wszędzie widoczne jest współczucie dla nieszczę- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 245 

śliwych , serce dbbre, uczucie gorące. W ostatniej pracy mówi 
on ze współczuciem i pochwałami o Polakach-katorżnikach. 

W kwestyi włościańskiej utworzył się nader liczny za- 
stęp piszących, specyalnie temu przedmiotowi poświęcających 
swe pióra: Sławutióski, Hryhorowicz, Potiechin, M. Uspienski, 
Ślepców, Zarubin, Błahowieszczeński, Jakuszkin (znany też jako 
etnograf), Lewitów, Reszetnikow i inni. 

Klasę mieszczańską doskonale opisuje utalentowany Po- 
miałowski, autor romansów „Mieszczańskie szczęście" i „Mo- 
łotow." 

Kupców dagerotypuje Ostrowski, jak już wspomnieliśmy ; 
a jest jeszcze Leikin, autor „Apraksincow." 

Wierne obrazy z życia drobniejszych właścicieli szczegól- 
nie wiernie podaje z niepospolitym talentem Kochanowska, ma- 
łorusinka. 

Musimy tu jeszcze wspomnieć o prawdziwie genijalnym 
utworze Mikołaja Gzernyszewskiego : „Co robić ?" — Czerny- 
szewski, głęboki myśliciel i reformator społeczny. W ostatnich 
latach żaden utwór nie wywarł tak silnego wrażenia, jak ten 
znakomity utwór, który właściwie należy do ludzkości całej. 
Mamy nadzieję, że utwór ten może niedługo, chociaż w prze- 
robionej szacie, stanie się przystępnym dla polskich czytelni- 
ków. — Ażeby zaś bliżej zapoznać naszych czytelników z na- 
der płodną działalnością Gzernyszewskiego, wskażemy tu przy- 
najmniej niektóre z donioślejszych prac jego : „Cesarstwo lip^ 
cowe" „Przyczyny upadku Rzymu", „Kapitał i praca", „Este- 
tyczne zastosowanie sztuki do rzeczywistości", „Lessing i jego 
epoka", „Ruch ekonomiczny i prawodawstwo" „Przesądy i za- 
sady loiki"; z przekładów najznaczniejsza praca: „Historya 
Szlossera." Napisał też podług Milla „Zasady ekonomii poli- 
tycznej" i wiele bardzo innych dzieł. 

Nawet prości żołnierze mają nader uzdolnionego pisarza 
Aleksandra Pohoskiego (Polaka), który wyłącznie dla nich na- 
pisał już kilkadziesiąt dziełek, a nadto wydaje dla żołnierzy 
dziennik „Sołdatskaja biesieda.'* Jestto fenomenalne zjawi- 
sko, ażeby .Polak mógł do takiego stopnia wtajemniczyć się 



246 LITERATUIU. R088TJSKA. 

we wszystkie szczegóły i drobiazgi nawet żyda żołnierskiego. 
Jest też niesłychanie popularnym w całej armii rossyjskiej. 

Pedagogika, książki ludowe, książki dziecinne mają co- 
raz to szerszy i głębszy rozwój. Książek tego rodzaju na ty- 
siące tomów już liczyć można. Sam tylko nasz Maurycy 
Wollf , niegdyś nakładca dzieł polskich, dziś wyłącznie rossyj- 
skich, ogłosił już kilkaset dzieł i dziełek, najwięcej dla dzieci, 
z obrazkami. Towarzystwo zaś akcyjne p. n. „Wspólne do- 
bro", ogłasza książki ludowe w znacznej ilości. Najżywotniej- 
sze prace w dziedzinie pedagogiki są barona Korfa, znanego 
filantropa. 

Znane są w Bosyi od dawna dwie szkoły: panslawi- 
stów i sło wiano filo w. Obie, choć niejednostajnie pojmują 
kwestyę słowiańską, zostają jednak ze sobą w ścisłem powi- 
nowactwie. Szkoły te nie chciały mieć nawet nigdy zetknięcia 
się z innemi szkołami , które biorą światło i wzory z Zachodu. 

Panslawiści dążą do federacyi wszystkich sławiańskich 
ludów. Słowianofile więcej się troszczą o samą tylko Bossyę. 
Z oburzeniem wspominają o reformach Piotra W., nienawidzą 
Zachodu z jego katolicką i protestancką cywilizacyą, upatrując 
szczęście Rossyi wyłącznie w rozwijaniu i krzepieniu własnej 
bizancko-słowiańskiej kultury. Ztąd to wynika, że podług po- 
jęcia Słowianofilów, za prawdziwych Słowian uważać można 
tylko Serbów i Bułgarów, jako wyznawców kościoła wschod- 
niego. Przeciwnie Czechów i Polaków uważają za straconych 
dla Słowiańszczyzny, gdyż wiarę i cywilizacyę przyjęli od Za- 
chodu. Panslawiści znów dzielą się na rozmaite partye; je- 
dni pragną federacyi słowiańskiej ^ z zastrzeżeniem, że każdy 
szczep słowiański zachowa swoją wiarę, język, odręl^ość na- 
rodową a nawet samorząd wewnętrzny. Cel federacyi — łą- 
czność braterska dla wspólnych interesów całej Słowiańszczyzny, 
bronienia się od Niemców i innych napastników. Inna partya 
pod federacyą pojmuje zlanie się słowiańskich plemion pod 
berłem rossyjskiem, wspólne dla wszystkich wyznanie wscho- 
-dnie i wprowadzenie w ogólne używanie we wszystkich stosun- 
kach wyłącznie języka rossyjskiego, czyli , jednem słowem, par- 
tya ta chciałaby wcielić wszystkich Słowian do Rossyi. Nako- 



ŁITERATRDA B0S87JSKA. 247 

Biec są i Słowianofile, którzy trzymając się głównej zasady, 
że szczęście ludów słowiańskich zawiera się w kulturze bizan- 
cko-sławianskiej , uznają jednak odrębności narodowe u innych 
szczepów słowiańskich i usiłują bliżej zapoznać się z nimi. 

Słowianofilstwo sięga czasów Piotra W. Już w owej 
epoce wszyscy ci, którzy byli niezadowoleni z wprowadzanych 
przez niego reform, z Zachodu przyjmowanych, tworzyli par- 
tyę Slowianofilów, sądząc, że pomyślność Rossyi zależy na utrzy- 
maniu i przechowaniu dawnych zwyczajów i ustroju społecz- 
nego państwa moskiewskiego. Takie pojęcie przekazali oni 
potomnym i jak widzimy, żyje ono dotąd. 

Wypadki 1812 r. pobudzały do czynów patryotycznych ; 
następnie kongres 1814 r. zrodził dumę narodową. Skupiało 
się więc kółko jednomyślnych, mając na czele admirała, pó- 
źniej ministra oświecenia Szyszkowa, który ideę słowianofil- 
stwa podnosił do apoteozy, unikał wszelkich reform i nowości, 
ą nawet ukształcenie języka, tworzenie nowych wyrazów, uni- 
kanie słowiańsko - cerkiewnych zwrotów za zbrodnię poczyty- 
wał. Idea sb)wianofilstwa stopniowo dojrzewała, chociaż nie 
miała widocznych żarliwych adeptów w rodzaju Szyszkowa. 
Ludzie przesiąkli Zachodem i jego cywilizacyą, jak n. p. Kar 
ramzin i Puszkin, nie byli jednak obojętni na idee słowiano- 
filskie. Dał tego dowody Karamzin podając zapiskę cesar 
rzowi Aleksandrowi I, o której już wspomnieliśmy, a w której 
już są widoczne idee słowianofilskie. Powstaje on na Piotra 
Wielkiego za założenie Petersburga: z nadzwyczajnym zapa- 
łem podnosi kwestyę polską , dowodząc niepodobieństwa utwo- 
rzenia królestwa Polskiego, a nawet zuchwale prawie przema- 
wia do cesarza ) że nie ma prawa odstąpić ani jednej piędzi 
ziemi, jaką mu babka Katarzyna liga przekazała. Puszkin 
w wierszu do „Potwarców Rossyi" i w kilku innych staje na 
piedestale słowianofilskim. 

Wszakże długi czas nie było wyraźnych cech szkoły sło- 
wianofilakiej. Dopiero zaledwo po r. 1830 utworzyło się, że 
tak powiemy, osobne wyznanie słowianofilskie, a w literaturze 
widzimy już odrębne kółko literackie, rozwijające idee i dąże- 
nia słowianofilskie. Do tego kółka należeli: Kirejewscy, 



248 LITERATURA ROSSYJSKA. 

Chomiakow, Pogodin, Aksakowo wie, (ojciec i dwóch synów) 
i wielu innych. Mieli oni stronników licznych i odrębne, dla 
swych widoków poświęcone czasopisma. Nawet powierzcho- 
wnie nie chcieli być podobni do nienawidzonych przez nich Za- 
pad nikó w, t. j. trzymających się cywilizacyi z Zachodu i no- 
sili brody, długie włosy, chodzili w długich butach i żupanach, 
w czapkach bojarskich (to samo co nasze batorówki). Obec- 
nie obóz słowianofilski stanowią : Iwan Aksakow (syn). Ko- 
sz elew, Samaryn, książę Czerkaski, Czyżew, Orest Miil- 
ler, Łamański, Sreżniewski, Tiutczew, Jurjew, Bez 
sonów, Korniłow, Budiłowicz i k. L Rajewski głęboki słowia- 
nista znaczą się umiarkowaniem i głęboką wiedzą; (jest on kapła- 
nem poselstwa roś. w Wiedniu). Z wyższych dygnitarzy uwa- 
żają za protektorów słowianofilów ministra wojny Milutina, 
ministra oświecenia hr. Tołstoja, posła w Konstantynopolu 
Ignatjewa i niewielu innych. W Petersbui^u, w Moskwie, 
w Odesie istnieją towarzystwa słowiańskie, które oprócz prac 
naukowych ze składek publicznych dość znacznych utrzymują 
na swoim koszcie wychowańców rozmaitych zakładów nauko- 
wych, przybyłych z Bułgaryi i Serbii, wyłącznie wyznawców 
kościoła wschodniego. Mają pieniądze i na inne cele słowiań- 
skie, przede wszystkiem cerkiewne, n. p. zaopatrzenie cerkwi 
wschodniego obrządku w aparaty, obrazy, księgi, dzwony i t. d. 
Towarzystwa te działają w duchu czysto panslawistyczńym. 

Aksakow wydawał kilka dzienników („Mołwa", „Parus'^, 
„Dień") w Moskwie w duchu słowianofilskim, ale każdy z ko- 
lei przez rząd był zabroniony. Wychodziło w Moskwie duże 
czasopismo miesięczne „Biesieda" pod redakcyą Jurjewa. Było 
to pismo umiarkowane, dobrze redagowane i przyjazne dla 
wszystkich szczepów słowiańskich, ale od nowego r. (1873) zmu- 
szone było zawiesić wydawnictwo, gdyż VII i IX księga spa- 
lone zostały przez cenzurę, a ogłoszenie XII wstrzymanem 
zostało już po wydrukowaniu. W Petersburgu wycfeodziło 
panslawistyczne czasopismo miesięczne „Zarja" (Zorza) pod re- 
dakcyą Kaszpirewa. Dziś pismo to już niewy chodzi, co jest 
najlepszym dowodem , że idee pańsla wistów nie trafiają do 



ŁITEATURA BOSSYJSKA. 249 

przekonania ogółu. Zasady i teorye tego pisma dzikie, śmie- 
szne, nacechowane skrajnemi poglądami. 

Pozytywne czasopisma szydzą ze słowianofilów i pansla- 
wistów. Katkow w „Moskiewskich wiadomościach" i Krajew- 
ski w „Gołosie" protegują czasami idee panslawistyczne. Cza- 
sami też Trubnikow w „Birźowych wiadomościach" wystąpi 
z artykułem, ale szczególnego zajęcia się kwestyą słowiańską 
w dziennikarstwie zgoła nie widać. 

Żyje jeszcze stary Pogodin, człowiek uczony i dobry, 
przyjaciel Palackiego i w ogóle Czechów, raz zwolennik i przy- 
jaciel Polaków, to znów powstający na nich. On i Aksakow 
najgłówniejsze dziś filary słowianofilów. 

Szkoły słowianofilska i panslawistyczna łączą się ze sobą, 
ale odcienia w pojęciach i zasadach, o których mówiliśmy, ist- 
nieją i dotąd. Literatura zaś, literaci i uczeni, znaczna wię- 
kszość przynajmniej, oburzają się na samą myśl wcielenia 
wszystkich ziem słowiańskich do Rossyi. Przeciwnie myśl fe^ 
deracyi słowiańskiej bez żadnych przywłaszczeń, z posza- 
nowaniem religii, języka i narodowości każdego szczepu, 
znajduje poparcie i staje się bardzo popularną, nietylko 
między literatami, ale i między oświeceńszą klasą pu- 
bliczności. 

Przejdźmy teraz do nauk i umiejętności. Wszystkie ga- 
łęzie wiedzy ludzkiej starannie są opracowywane, a każda 
z nich ma godnych przedstawicieli. Wiedza ludzka tak długo 
tamowana, od niedawna tylko, kiedy pękły pęta cenzury, sze- 
rokiem korytem popłynęła. 

Historya powszechna miała zaledwo dwóch znakomit- 
szych pracowników: Granowskiego i Kudrjawcewa, o których 
już wspomnieliśmy. Przybyło do nich kilkunastu uzdolnionych 
pracowników, jak: prof. Stasiulewicz, prof. Jeszewski, 
Wasiljew, Sokołów, Osokin, Lichaczew, Michajłow, 
Popów, Roźdiestwieński, Kozen, Tranczewski, Szasz- 
kow, Szulgin, Iłowajski i kilku innych. Stasiulewicza „Hi- 
storya średnich wieków" w 3 dużych tomach należy do naj- 
znakomitszych prac tego rodzaju w całej Europie. 



250 LITERATURA ROBSYJSKA. 

Ze szczególnem zamiłowaniem pracują dziś nad history% 
ros3;jską. Akademia nauk, towarzystwa historyczne w Moskwie 
i Odessie, komisye archeograficzne w Petersburgu, Wilnie 
i Kijowie, bogate zbiory w Bibliotece publicznej w Petersburgu, 
w Rumiancowskiem muzeum w Moskwie, Metryka litewska 
przy senacie utrzymywana, wszystkie archiwa państwa — za- 
silają materyałami pracowników na polu literatury ojczystej* 
Na szczególną uwagę zasługują wydania komisyi archeogra- 
ficznej, w której wielkie zasługi położył akademik Karkunow, 
a dziś głównie pracują : akademik Eunik, prof. Kostomarow, 
Byczków i inni. 

Mają też Bossyanie obecnie dwa czasopisma miesięczne, 
specyalnie historyi poświęcone, jedno w Moskwie, drugie w Pe- 
tersburgu (Russkij Archiw i Russkaja Staryna), zawierające 
bardzo wiele nadzwyczaj ciekawych artykułów. Przed kilku 
laty profesorowie Stasiulewicz i Kostomarow wydawali „Wie- 
stnik Ewropy" (Goniec Europy), także wyłącznie historyi po- 
święcony, a i dziś, chociaż to pismo stało się ogólnie literacko- 
naukowćm, zawiera jednak bardzo często wyborne artykuły 
treści historycznej. 

Do najzasłużeńszych historyków rossyjskich ze współcze- 
snych należą : Pogodin, Sołowiew, Kostomarow, baron 
Modest Korf, Iłowajski, Kawelin, Bestużew-Rjumin, 
Chlebnikow, Bielajew, Ostrogorski, Piekarski i kilku 
innych. 

Pogodin, jedna z. najwybitniejszych żyjących postaci w Sło- 
wiańszczyznie, dziś już 73 letni starzec. Od roku 1835 — 1844 
był on profesorem historyi rossyjskiej w uniwersytecie mos- 
kiewskim, wydawał dzienniki: „Moskiewski Wiestnik" i „Mo- 
skwitianin^S ogłosił wiele pamiętników i innych materyałów 
historycznych, a z licznych prac jego własnych na szczegóhią 
zadugują uwagę „Badania i Rozprawy", oraz „Prelekcye o hi- 
storyi rossyjskiej" w 8 tomach (1846 — 1857). Do rzetelnych 
z^isług jego należy też redagowanie „Zbiornika historycznego" 
wydawanego przez moskiewskie towarzystwo historyczne, w 7 
tomach. Nadto był to zbieracz zabytków piśmiennych, starych 
druków, rycin, ikon i t. d. znakomity. Sprzedał to wszystko 



UTERATURA ROS8YJ8KA. 251 

rządowi dla Biblioteki publicznej za sto kilkadziesiąt tysięcy 
rubli. Nie przestał jednak zbierać — i dziś znowu posiada na- 
der rzadkie i bogate kolekcye i bibliotekę. 

Sołowjew, dzisiejszy profesor historyi rossyjskiej w uni- 
wersytecie moskiewskim. Jego „Historya Rossyi" jeszcze nie 
skończona, a już ogłoszona drukiem w 20 tomach stanowi 
epokę w piśmiennictwie, bo trudno znaleść w jakimkolwiek 
narodzie tak sumiennego i pracowitego dziejopisarza. Nie same 
tylko dzieje panujących interesują Sołowjewa. Oprócz dokła-r 
dnych opisów^ wypadków, zwraca on przcdewszystkiem uwagę 
na *ycie wewnętrzne narodu. Administracya, prawodawstwo^ 
sądownictwo, skarb, kościół,, oświata narodowa, gospodarstwo 
miejskie i wiejskie, handel i przemysł — znajdują tu szczegó-r 
łowe i wierne opisy, głębokie studya i pogląd bezstronny. Hi- 
storya Sołowjewa mówi o państwie moskiewskiem i o Rusi Li- 
tewskiej, ale nie zlewając ich ze sobą, mówi o każdej połowie 
odrębnie. Erudycya autora jest zadziwiającą. Korzystał on 
ze wszystkich źródeł archiwnych i drukowanych. 'Nie ma na- 
wet broszury polskiej lub łacińskiej z dawnych epok, którejby 
nie znał. 

Kostomarow należy niezaprzecznie do pierwszorzędnych 
historyków współczesnych w Europie. Pisze po małorusku i po 
rossyjsku. W literaturze małoruskiej znany jest pod pseudo- 
nimem Jeremiasza Hałki, przełożył melodyę Byrona, urywki 
z królodworskiego rękopisu czeskiego i wiele innych prac ory- 
ginalnych napisał w języku Małorusów. Urodzony w r. 1817 
w młodym bardzo wieku został profesorem historyi rossyjskiej 
w uniwersytecie kijowskim w r. 1845, ale uwięziony wkrótce^ 
długo siedział w cytadeli petersburskiej, w końcu zesłany do 
Saratowa, gdzie zostawał na wygnaniu aż do r. 1857. W r. 
1859 został profesorem w uniwersytecie petersburskim, zkąd 
ustąpił dobrowolnie po wiadomych zaburzeniach studenckich. 
Napisał już kilkadziesiąt tomów. Do ważniejszych prac jego 
należą: „Bohdan Chmielnicki"* 2 tomy, „Bunt Steńki Razina" 
historyczne monografije w kilku tomach, „Epoka zamieszek" 
(Smutnoje wremia, epoka )ts. Dymitrów, wojny z Polakami itd.), 
„Historya rzeczypospolitych Pskowskiej i Nowogrodzkiej** i bar- 



252 LITERATURA ROBSYJSKA. 

dzo wiele innych. Kostomarow jest zarazem głębokim bada- 
czem etnograficznym. Jego „Zarysy życia domowego z wieku 
XVI i XVII", „Cmentarne podania", „Symbolika pieśni mało- 
ruskich" mają wysoką wartość naukową. Pod jego kierunkiem 
wyszło pięć tomów „Aktów południowej Rossyi" i cztery tomy 
„Zabytków literatury rusińskifrj." Kostomarow obali! i zniszczył 
niejeden utworzony ideał historyczny, lub świetną tradycję 
wysnutą z opowieści, a nie mającą gruntownćj podstawy histo- 
rycznej. Przez całe wieki [wierzono, że Dymitr Doński był 
wielkim bohaterem i mężnym wodzem w czasie pamiętnśj 
bitwy z Mongołami na Kulikowem polu (w r. 1380). Kosto- 
marow dowiódł, że był to tchórz i w czasie bitwy krył się 
gdzieś w krzakach. — Urojono sobie, że był na świecie jakiś 
Susanin Iwan, który dał się zamordować Polakom, ażeby zmy- 
lić ich pogoń za carem Michałem Fiodorowiczem. Znaną jest 
nawet powszechnie opera narodowa „Życie za cara" na tćm 
tle osnuta. Kostomarow podał w wątpliwość istnienie nawet 
takiego Susanina. — Kostomarow zrodził także wątpliwość 
względem zamordowanego w Moskwie cara Dymitra Iwa- 
nowicza, nie znajdując dostatecznych dowodów, ażeby on był 
samozwańcem. Nakoniec, wiadomo, że Kostomarow nie wie- 
rzy, ażeby założyciele państwa rusińskiego Ruryk, Sineus 
i Truwor sprowadzeni zostali ze Skandynawji. Sądzi bowiem, 
że przyszli ze Żmudzi, gdzie i dotąd jest rzeka Roś i miasto 
Rosienie. Głęboki erudyta i krytyk znakomity odznaczał śię 
dotąd sumiennością i bezstronnością poglądów. Jego zapa- 
trywanie się na dzieje Polski zawsze poważne, beznamiętne, 
a często nawet przyjazne. Nie znajdujemy jednak tych przy- 
miotów w ostatnićj jego pracy „Ostatnie dni Rzeczypospolitćj 
i Kościuszko." Trudno jest zrozumieć, co spowodowało znako- 
mitego historyka do tak nagłćj i niespodziewanćj zmiany i ze- 
szpecenia swój pracy widocznie przebijającą się nieraz nie- 
chęcią ku Polakom. Nie mówimy, ażeby fałszował fakta — 
kto zna literaturę o tćj epoce, prace Kalinki, Wegnera, Schmidta 
i innych, ten zgodzić się musi z poglądami Kostomarowa ; ale 
niedarowaną jest rzeczą niechęć, lekceważenie zbyt wyraźne 
w dziele. Jako źródło historyczne, praca Kostomarowa jest 



LITERATURA ROSSYJSKA. 253 

nader ważną. Korzystał on z wielu materjałów dotąd przez 
nikogo nietkniętych, fjak n. p. z archiwów ministerjum spraw 
zagranicznych w Petersburgu i w Moskwie, wojenno-topogra- 
ficznego Depdt przy ministerjum wojny, posiadającego wszystkie 
relacye o bitwach, plany bitw, rozkazy głównowodzących itd., 
z archiwum sąpieźyńskiego w Dereczynie (dziś w Wilnie), 
z prywatnego archiwum księcia Suwarowa, w którćm prze- 
chowały się własnoręcznie listy Katarzyny do Suwarowa i w. i. 

Inaczćj się zapatruje na tę epokę prof. Iłowajski, którego 
„Sejm Grodzieński r. 1793" odznacza się bezstronnością, a za- 
wiera także wiele ciekawych i nieznanych szczegółów. 

De Pule ogłosił dzieło p. t. „Stanisław August w Grodnie 
i^na Litwie w r. 1794 — 1797", czerpane z archiwów wileń- 
skich. 

Umaniec napisał „Wyrodzenie się Polski." 

Baron Modest Korf, autor kilku prac bibljograficznych 
i historycznych monografij. Najważniejszą jego pracą jest 
„Życie Sperańskiego." We „Wstąpieniu na tron Mikołaja I" 
podaje ciekawe szczegóły o powstaniu 14 grudnia 1825 r. 
Korf ma wielkie zasługi jako restaurator Bibljoteki publicznśj, 
która jemu właśnie zawdzięcza świetne i wspaniałe urządzenie, 
oraz porządek i regularność w dostarczaniu każdemu dzieł 
potrzebnych. 

Do najpracowitszych pisarzy z dziedziny historyi słowian- 
stwa należy zmarły, w przeszłym roku Hilferding. Oprócz 
głębokiej pracy „Histoiji bałtyckich Słowian", ogłosił on 3 tomy 
pomniejszych pism o Czechach, Serbach, Bułgarach, Polsce 
itd. — W. Łamański napisał „O Słowianach w Małśj Azji, 
Afryce i Hiszpanii. — Nowikow ciekawe dzieło p. t. „Huss 
i Luter." — Popów „Rossja i Serbja." — Afanasjew wielkiój 
doniosłości dzieło „Poetyczne zapatrywanie się Słowian na 
przyrodę" w 3 tomach. Pypin napisał nader ważne dzieło 
„O literaturach słowiańskich", a Spasowicz dodał do tego 
dzieła krótki szkic „Historyi literatury polskiój." Z innych prac 
tego rodzaju z ostatnich czasów zasługują na uwagę: Bo- 
dianskiego „O pochodzeniu słowiańskich pism" ; — Sreżniew- 
skiego wiele głębokich naukowych, szczególnie lingwistycznych 



254 LITERATURA ROSSTJSKA. 

badań o Słowiańszczyznie ; — Maykowa „Historja języka serb- 
skiego." Nie mówimy tu o licznych broszurach, jak n. p. jene- 
rała Fadiejewa w kwestyi polskićj i w ogóle słowiańskich; 

Pod względem językoznawstwa odznaczają się akademicy : 
Sreżniewski i Grot. — Busłajew napisał „Historyczną grama- 
tykę języka rossyjskiego." — Ogromna zasługa Dala, który 
napisał „Rozumowany słownik języka rossyjskiego", w którym 
zamieścił 80,000 wyrazów, które nie weszły do akademickiego 
słownika, a nadto sprostował wiele błędnych określeń, jakie 
się znajdowały w słowniku akademji nauk. Nadto na tćmże 
polu gorliwie pracowali : I. Niekrasow, Smirnow, Stojunin, Piere- 
wleski, Poliwanow. 

Nad bistoryą literatury rossyjskiójjpracowało wielu (Gała- 
chow, Wodowozow, Pietrow itd.) nie zawsze szczęśliwie — ale 
najznakomitsze prace są Pypina. — Mieźow ogłosił „Syste- 
matyczny katalog dzieł rossyjskich od roku 1825 — 1871. Liczba 
tych dzieł wynosi 16,700. Nad biblijografiją rossyjską praco- 
wali Tichmeniew, Czerenin, Bohuszewicz, Senko- 
wski, Efremów, Feldt, Stojkowicz, Strugow- 
szczykow i inni. W tej gałęzi różno -czaso wie wychodziło 
kilka dzienników, i dziś wychodzi p. t. S k a z ó w k a w spra- 
wach druku. 

Archeologia, chociaż nie znajduje wielkiego współczucia 
u publiczności, opracowywaną jest starannie. Dzisiejszy ruch 
socjalno-realistyczny odrzuca archeologję, nazywając ją naiiką 
martwą, na przypuszczeniach i domysłach opartą, czego wła- 
śnie realizm i pozytywizm nie dopuszcza i taką nauką po- 
gardza. Mimo to są ludzie, chociaż grono ich niezbyt liczne, 
którzy z zamiłowaniem pracują nad archeologią i zdołali ją 
podnieść do współczesnego wedle wymagań nauki, stanowiska. 

W Petersburgu od r. 1846 istnieje ces. towarzystwo 
archeologiczne, którego prezesem jest wielki książę Konstanty 
Mikołajewicz. Największe zasługi położyli w tóm towarzystwie : 
Fren, znakomity Paweł Saweljew zmarły w kwiecie wieku, 
Aleksy hr. U w aro w i wielu innych. Nadto od niedawna 
istnieje w Petersburgu rządowa komisja archeologiczna, pod 
prezydencją hrabiego Strogonowa, a w którśj najczynniejszym 



LITERATURA ROSSTJSKA. 255 

pracownikiem jest Tyzenhauz. Oprócz hojnego uposażenia 
od rządu członków komisji, ma ona przeznaczoną znaczną 
sumę corocznie na poszukiwania iarcheologiczne, Eomissya szcze- 
gólnie pracuje nad epoką kamienną i bronzową. Skarby pra- 
wdziwe wydobyte dotąd mieszczą się w ermitarzu cesarskim 
w zbrojowni] (oruźejnej pałatie), oraz przy komissyi. To (roz- 
rzucanie przedmiotów wielce ^kodliwćm było dla nauki. Ale 
obecnie następca tronu zamierzył utworzyć muzeum narodowe, 
które ma skupić wszystkie zabytki narodowe. 

W Moskwie od roku 1864 istnieje także towarzystwo 
archeologiczne, założone przez znakomitego archeologa i mece- 
nasa Aleksego br. Uwarowa, który i do dziś dnia jest prezesem 
towarzystwa, a następca tronu opiekunem. Petersburskie towa- 
rzystwo stale wydaje „Wiadomości archeologiczne", a Moskie- 
wskie „Starożytności" z rycinami. Najznakomitszym praco- 
wnikiem na polu archeologicznóm, oprócz hr. Uwarowa, jest 
dziś Aleksander Kotlarewski, profesor uniwersytetu dor- 
packiego, autor nader ważnego dzieła „O obrządkach pogrze- 
bowych u Słowian." Praca to wielkiój wartości, wyczerpująca 
przedmiot wszechstronnie i nader bogata erudycją. Przyznać 
się musimy, że na nic podobnego nietylko polska, ale nawet 
zasobna w dzieła tego rodzaju czeska literatura archeologiczna 
zdobyć się nie mogły. Wiele też ciekawych i nader ważnych 
prac ogłosił w czasopismach archeologicznych. Ważne tćż za- 
sługi na polu archeologicznćm Prochorowa, Artemjewa, 
Eunika, Sawwaitowa, Sewastjanowa i k. i. 

W Wilnie od r. 1855 — 1865 istniało towarzystwo archeo- 
logiczne i przy] nićm] bogate muzeum zabytków narodowych 
litewskich, założone przez Eustachego hrabiego Tyszkiewicza, 
w którem zbiór archeologicznych zabytków liczył 3,818 przed- 
miotów. 

W Kijowie komisja archeologiczna bardzo nieumiejętnie 
prowadziła czas jakiś poszukiwania archeologiczne, a wydawane 
przez nią w tym zakresie dzieła niewielką mają wartość 
naukową. 

W Petersburgu także pod przewodnictwem wielk. ks* 
Konstantego istnieje cesarskie Towarzystwo Geograficzne, któ- 



256 LITERATURA ROSSYJSKA. 

rego zadaniem jest opracowywanie geogra^i, statystyki i etno- 
graigi. Zakres działalności tego towarzystwa bardzo szeroki. 
Ma swoje filje w Wilnie, na Syberji, na Kaukazie i w innych 
miejscach, posiada znaczne środki, które dają mu możność wy- 
syłania co rok specjalnych komissyi dla badań] naukowych w od- 
l^łe strony. Towarzystwo ogłasza swoje pamiętniki, dobrze 
redagowane i opracowywane, a nadto odrębne prace etno- 
graficzne, w rzędzie których ważne są studja i opisy rozmaitych 
prowincji. W pamiętnikach tych zamieszczone są ważne mate- 
ryały dla etnograCi gubernii Grodzieńskiej, bardzo sumiennie 
przez ś. p. I. Kułakowskiego opracowane, jak również obszerna 
etnografja gubernii wileńskićj , ze zbiorem pieśni i słowniczkiem 
bifi^orusko-rossyjskim, przez A. H. Kirkora. 

W Moskwie istnieje towarzystwo przyjaciół nauk przy- 
rodzonych, antropologii i etnografii. 

Oprócz tego nad statystyką pracują: Centralny staty- 
styczny komitet w Petersburgu i gubernjalne statystyczne ko- 
mitety w każdćj gubernii. W roku przeszłym odbył się sta 
tystyczny kongres w Petersburgu, w obecności wielu najzna- 
komitszych statystyków europejskich, którzy przekonać się 
mogli, że prace tego ^rodzaju w Bossyi zajęły już ważne stano- 
wisko. 

Niedawno J. Z. Kaufman, z polecenia centralnego ko- 
mitetu statystycznego ogłosił nader ważne dzieło p. t. Sta- 
systurę banków rossyjskich. 

Ministerjum wojny co roku wysyła w rozmaite gubernie 
oficerów sztabowych dla zbierania materjałów do wojennćj 
statystyki, z których późnićj tworzą się szczegółowe opisy, za- 
wierające ciekawe opisy. Litewskie gubernie mają już takie 
statystyki : wileńska — A. Korewy w 1 tomie ; grodzieńska — 
Bobrowskiego w 6 tomach, jak również gubernie mińska i ko- 
wieńska. Nie każda z tych statystyk odznacza się grunto- 
wnością, ale każda gromadzi masę potrzebnych mateijałów 
z pewnych źródeł. 

Ekonomia polityczna i gospodarstwo krajowe ma licznych 
przedstawicieli. Istnieją : Wolne ekonomiczne towarzystwo. To- 



LITERATURA ROSSYJSKA. 257 

warzystwo dla rozwoju handlu i przemysłu, Towarzystwo przy- 
jaciół nauk przyrodzonych, antropologii i etnografii w Moskwie, 
a nadto w wielu miejscach Towarzystwa rolnicze i gospo- 
darskie. 

Z licznego zastępu ekonomistów wymienimy Łamańskiego, 
Babsta, Wernadskiego , Skałko wskiego , Bezobrazowa i kilku 
innych. 

Filozofja tćż nie jest zaniedbaną. Ten sam Stasiulewicz, 
o którym już wspomnieliśmy, ogłosił ważną pracę „Główne 
szkoły filozofii historycznej.*' Przeważnie jednak opracowywaną 
jest dziś filozofa pozytywna. Na tćm polu odznaczają się 
Strachów, Szczapow, Antoniewicz, Troicki i inni. 

Nakoniec nauki społeczne i przyrodnicze licznych dziś 
znajdują zwolenników. A bez przesady powiedzieć można, że 
nie ma prawie ani jednego z ważniejszych dzieł europejskich 
z nauk społecznych i przyrodniczych, któreby zaraz po wyjściu 
na język rossyjski nie było przetłomaczone. 

Sądzimy, że z tego krótkiego zarysu można mieć wy- 
obrażenie o nadzwyczajnym ruchu literackim i naukowym, jaki 
obecnie panuje w Eossyi. 

Lepiśj jeszcze przekona nas o tćm szeroki rozwój dzienni- 
karstwa rossyjskiego , który pozostaje nam jeszcze do skrę 
ślenia. 

Pierwsza gazeta rossyjska wychodzić zaczęła w roku 1714 
w Petersburgu p. t. „Petersburgskie wiadomości." Następnie 
od r. 1756 wychodzą w Moskwie „Moskiewskie wiadomości." 
Te dwie gazety stale i do dziś dnia wychodzą, stanowiąc wła- 
sność, pierwsza Akademii Nauk, druga Uniwersytetu moskiew- 
skiego. 

Oprócz tych dwóch gazet, wydawanych pod kontrolą rzą- 
dową, w przeszłym wieku zawiązywało się kilkanaście czaso- 
pism — ale te zwykle krótko trwały. Dziennikarstwo jednak 
w owym czasie miało daleko szerszy zakres i większą swo- 
bodę, niż od r. 1792 kiedy wprowadzoną została cenzura 
której surowość coraz bardziej się wzmagała, aż do dzisiej- 
szego panowania. 



1 



258 LITERATURA ROSSTJSKA. 

Najważniejszymi krzewicielami dziennikarstwa rossyjskiego 
byli w dzisiejszem stuleciu : Earamzin, Polewoj, Nadeżdin, Po- 
godin, Grecz, Bułharyn,^ Sękowski, Starczewski, Oczkiniwielu 
innych. 

W ostatnich zaś latach dziennikarstwo rossyjskie zajęło 
nader ważne stanowisko i wywiera wpływ znaczny. Dzieli się 
ono, jak w całej Europie^ na najrozmaitsze odcienia, będące 
wyrazem oping i przekonań najróżnorodniejszych partyj. Nadto 
każde ministerjum ma swój własny rządowy organ, każda 
niemal gałąź wiedzy ludzkiej swoje specjalne dzienniki, mie- 
sięczne zaś czasopisma literacko - naukowe pochłaniają prace 
najznakomitszych pisarzy. 

Obecnie w Rossyi wychodzą: I. Czasopisma poświęcone 
wojskowości: miesięcznych, w rozmaitych gałęziach 5, gazeta 
codzienna 1. — II. Ministerjum oświecenia: „Pamiętniki aka- 
demii nauk"; Dziennik ministeryalny ; — III. Specjalne czaso- 
pisma: ministerjum skarbu; rossyjskiego geograficznego towa- 
rzystwa; archeologicznych 3 ; historycznych 3 ; bibljograficznych 
2 ; pedagogicznych 8 ; dla kobiet 2 ; poświęconych prawodawstwu 
i sądownictwu 3 ; marynarce 1 ; dla żołnierzy 2 ; ekonomicznych 
i rolniczych 10 ; ogrodnictwu 1 ; górnictwu 1 ; leśnictwu 2 ; 
technologicznych 3; chemicznych 1; medycznych 16; teolo- 
gicznych 18; przyrodniczych 16; matematycznych 3; muzycz- 
nych 2. — IV. Literacko-naukowych i poUtycznych: miesięcz- 
nych 11; tygodniowych lub dwutygodniowych 17 (w tej liczbie 
iUustrowanych 3; nie licząc kilku dzienników mód, humory- 
stycznych 3); codziennych politycznych gazet 27. Wszystkie 
te czasopisma wychodzą w Petersburgu lub w Moskwie. Nadto 
gubernjalnych wiadomości w gubernjalnych miastach 82. Na 
prowincyi też wychodzą rozmaite czasopisma, a mianowicie 
w Kijowie, Wilnie, Odessie, Tyflisie, Woroneżu i Irkucku. 
Są jeszcze pisma wydawane przez konsystorze dyecezyalne w nie- 
których gubernjach, okólniki kuratorów okręgów naukowych. 
W ogóle liczą do 300 czasopism. 

Niektóre dzienniki mają znaczną bardzo ilość prenu- 
meratorów, n. p. „Syn otieczestwa (Syn ojczyzny), redagowany 
przez Polaka Starczewskiego, miewał do 23,000 prenumera- 



LITERATURA R0S8YJSKA. 259 

torów; gazety: „Gołos", „Moskiewskie Wiadomości", Peter&- 
burgskie Wiadomości", „Inwalid", „Birżowe Wiadomości" mają. 
od 6 do 10 tysięcy; miesięczne czasopisma po 4 do 9 tysięcy; 
„Prawitielstwieimyj Wiestnik" (Goniec rządowy) miał przeszło 
20,000, prowincjonalne zaś pisma, niektóre obowiązkowe, mają 
od 1 — 3000. W przecięciu zatem liczyć można na każde pismo 
perjodyczne 2,500 prenumeratorów, czyli, że ogół prenume- 
rujących wynosi 750,000. Przypuszczając, że każdy dziennik 
czytany jest chociażby tylko przez dziesięć osób, otrzymamy 
poważną liczbę czytelników 7,500,000. 

Ogólna ludność Bossyi z Królestwem Polskiem i W. Ks. 
Finlandskiem wynosi 77,049,000 głów. A więc wypadałoby, 
że na 10 mieszkańców jeden czytający. Ale w ogólnej ludno- 
ści tu pokazanej, są Polacy, Finlandczycy , Niemcy, Żydzi, 
Tatarzy, Kirgizi, Czerkiesi, Jakuty itd., którzy po rossyjsku nie 
czytają, a przynajmniej mniejszość tylko czyta — powinniśmy 
przeto wziąć liczbę samych tylko Rossy an prawosławnego obrządku 
i Roskolników, a tych liczba wynosi 57,161,000, wypadłoby 
więc, że na 7% mieszkańców jeden czytający. Właściwemi 
czytelnikami są: stan szlachecki, którego ludność wynosi 
1,002,000 i duchowieństwo, którego dziś liczą 667,424. Widzimy 
przeto jak już znaczna liczba czytających i w innych warst- 
wach społecznych. 

Z pism codziennych największy rozgłos i powodzenie 
mają „Gołos" i „Petersburgskie Wiadomości." Przed kilku 
laty miały pewne znaczenie „Moskiewskie Wiadomości", wy- 
dawane przez Katkowa i Leontjewa; dziś wpływ ich 
znacznie jest mniejszy. Prasa liberalna powstała jednomyślnie 
na system niepraktykowany prawie w piśmiennictwach, a mia- 
nowicie na insynuacje, któremi odznaczał się Katkow. Przed laty 
13, kiedy był jeszcze profesorem i wydawcą „Russkaho Wiest- 
nika" (Gońca Rossyjskiego), Katkow był człowiekiem postę- 
powym i przyjacielem Polaków. Pierwsza jego żona, Lubiczan- 
kowska, z Mińskiego, była Polką. Katkow w owym czasie był 
zupełnie inny; ale od r. 1863 stał się zawziętym wrogiem na- 
rodowości polskiej. 

17* 



260 LITERATURA ROSSYJSKA. 

Tak samo Krajewski, wydawca Gołosu, nawet w po- 
czątkach powstania był jeszcze liberalnym i umiarkowan3fin, 
a dopiero od czasu kiedy Gołos został organem ministra Mila- 
tina, zmienił się nie do uwierzenia, najniespodzianiej przerzu- 
cając się do obcego obozu, przeciw któremu sam dawniej po- 
wstawał. „Petersburskie Wiadomości"" pod redakcyą Korsz a, 
organ partyi liberalnćj, zawsze były umiarkowane i odznaczały 
się szlachjetną bezstronnością, „Birżowe Wiadomości"" zaś, pod 
redakcyą Trubnikowa, chwiejne jak chorągiewka, ciągle prze- 
rzucają się z jednego obozu do drugiego, nie mając ani wła- 
snego sądu, ani ustalonych przekonań. Pod względem bogactwa 
treści, akuratności, oraz najwcześnićj podawanych wiadomości, 
odznaczał się zawsze „ Gołos. "" Z innych codziennych pism 
„Goniec;Ilządowy'', „Inwalid Rossyjski", należą do rządowych 
organów; „Nowosti" wydawane przez Warszawianina I. Szre- 
vera, pamiętnego w Warszawie jako prezesa komitetu cen- 
zury, „Eusskij Mir" (Świat Rossyjski), „Russkija Wiedomosti" 
(Wiadomości Eossyjskie), „Sowremiennyja Izwiestija" (Współ- 
czesne Wiadomości), „Gazeta Petersburgska" i „Listek Peters- 
burski" (w rodzaju Kurjerków warszawskich), należą do pism 
podrzędniejszych. „Nowoje Wremja", niedawno powstałe po 
długiej przerwie pod redakcją Ustrjałowa — odznacza się 
bogactwem treści i bezstronnością. „Syna Otieczestwa" pod 
redakcyą Wojciecha Starczewskiego najwięcej prenumerują 
średnie i niższe sfery społeczne. Od niedawna wychodzi ty- 
godniowe pismo Graz danin (obywatel), wydawane przez ks. 
Mieszczerskiego, redaktorsm jest znany pisarz Dosto- 
jewski. Latem pismo wychodzi nie co tydzień, ale co miesiąc 
daje spory tom. Pismo to popiera konsenvatyzm, narzeka na 
sądy jawne i nie chce dalszych reform. 

Z pism miesięcznych, wydawanych w 12 toniach do roku, 
z których każdy tom zawiera najmniój 30 arkuszy druku, naj- 
poważniejsze , nader troskliwie i sumiennie redagowane: — 
„Wiestnik Europy" przez profesora Stasiulewicza. Pismo 
to z początku było poświęcone wyłącznie historyi i redagowane 
przez Stasiulewicza wspólnie z Kostomarowem, — od lat kilku 
zaś wprowadzone zostały działy : belletrystyczny, ekonomiczny, 



LITERATURA ROSSYJSKA. 261 

polityczny i inne. Biorą tu udział Gonczarow, Połoński, 
hr. Tołstoj, Pypin i wiele innych. „Otieczestwiennyja Za- 
piski" własność Krajewskiego, redaktora Gołosu, wychodzą, pod 
redakcyą najznakomitszego dziś poety Nekrasowa. Pismo 
to redagowane w duchu umiarkowanym, bezstronnie, zawiera 
wide pięknych artykułów i bardzo często ozdabiane błyskami 
niezrównanego talentu samego redaktora poety. Oprócz Żary 
w przeszłym roku przestało wychodzić czasopismo „Wsiemirnyj 
Trud" (Praca z całego świata) pod redakcją Dr. Chana 
(Izraelity). Częstokroć zawierało artykuły ciekawe i dobrze 
opracowane, ale nie mi^io wybitnego charakteru i pewnych 
dążności. W ostatnich czasach redaktorem byłAkreic biało- 
nisin). Ten bez ogródek zaczął wypowiadać zasady Inter - 
nationala i przez to pismo zabił. „Dieło" (dosłownie oznacza 
Sprawę ; w przenośnym sensie Ezecz) Wydawane i redagowane 
przez N. Szulgina, wszakże główne kierownictwo zależy od 
G. Błahoswietłowa, tego samego, który dawniśj reda- 
sował Słowo. Jest to czasopismo wyłącznie poświęcone kwe- 
tyom społecznym i przeważnie rossyjskim. Do tego głównego 
celu skierowane są wszystkie artykuły, nawet belletrystyczne, 
najczęściej pióra utalentowanego powieściopisarza A. Mi cha j- 
łowa. Kwesty a kobiet, oświaty włościan i w ogóle ludu na 
realnych podstawach, opodatkowania, o więzieniach i prze- 
stępcach, stagnacya w rozwoju życia obywatelskiego, pierwotne 
stosunki między ludźmi, rozmaite zadania ekonomiczne, studya 
psychologiczne itd. itd, stanowią treść tego czasopisma, noszą- 
cego wyraźne cechy żywotności i głębokiej myśli. Można 
częstokroć nie podzielać opinii autorów stale uczestniczących 
w tćm czasopiśmie — ale niepodobna mu odmówić zasługi 
budzenia myśli i życia i poruszania takich kwestyj , które 
w Europie dawno już weszły na pewne tory, w Rossyizaś od 
niedayna łamać zaczęły lody ciemnoty i przesądów. Do głó- 
wnych pracowników należą I. Szełgunow (pułkownik, zesłany 
na mieszkanie do Kaługi, znakomity estetyk i myśliciel)^ 
S. Szaszkow, A. Szczapow, Portugałow, Bolesław 
Ongirski (Polak, bardzo uzdolniony), Kiedrow, Nikitin, 
Jadryncew, Nionow, Flerowski i w. i.; z literatów 



262 LITERATURA ROSSYJSKA. 

tćż Bo bary kin, znany powieściopisarz, poeta D. Minajew, 
historyk Mordowcew itd. 

W Moskwie wychodziły dwa miesię:zne czasopisma: „Bos- 
syjski Goniec" Katkowa i „Biesieda" pod redakcyą Jurjewa. 
Goniec, pismo poważne, niegdyś znakomite doborem artykułów, 
dziś już zwietrzałe i zacofane. Przeciwnie Biesieda, o którćj 
już wspominaliśmy, a które od Nowego Roku wychodzić prze- 
stało — było pismem pełnćm życia i energji. Biesieda głó- 
wnie zajętą była kwestyą słowiańską, jakoż niejednokrotnie 
spotykaliśmy tam bezstronne i przyjazne dla Polski artykuły. 
Wszakże znajdowały tu miejsce i literatura nadobna, oraz 
kwestye społeczne i inne działy takiego rodzaju, 30 arkuszowym 
pismom miesięcznym właściwe. Zwracano tćż szczególną uwagę 
na filozofiję, nauki przyrodzone, ekonomię polityczną i staty- 
stykę, z kwestyi zaś społecznych bardzo sumiennie opracowywano 
kwestyje duchowieństwa, dokładnie malując ujemne strony, nad- 
użycia wszelkiego rodzaju i potrzebę wyższego wykształcenia. 
Biesieda ogłaszała prace Aksakowa (kwestya swobody wyznań), 
Koszelewa (Gminy ze wszystkich stanów ; czego nam najwięcej 
potrzeba?; kwestye opodatkowania), ks. S. Urusowa (Myśli 
o reformie wojennej), Łyscewa (Przemysłowe i robotnicze związki 
w Europie), Gradowskiego (Państwo i narodowość) itd. Wspo- 
mnieliśmy tylko, o niektórych ważniejszych artykułach z ostat- 
nich czasów. W kwestyi słowiańskićj szczególnie zwracają na 
siebie uwagę artykuły z ostatniego roku : Czechy i Rossya — 
Perwolfa (Czecha); Czy panslawizm jest tylko marzeniem? — 
A. Budiłowicza;! Kwestya słowiańska — Jurjewa; Ser- 
bija — Popowa ; Austrya i Słowianie — J. Śliwowa; Czechy — 
Durdika i t. d. .W kwestji polskićj: Listy z północno-za- 
chodnich gubernij (t. j. z Litwy) — Miropolskiego ; Polityka 
Prus w czasie pierwszego rozbioru Polski (Fryderyk II. i hrabia 
Panin) — Esipowa; kto był sprawcą pierwszego podziału 
Polski — A. Rozowa i kilku innych. — Ważną jest praca 
o mitologii słowiańskićj Kwasznina Samaryna; histo- 
ryczne znaczenie narodów śj twórczości południowćj Rusi (Mało- 
rusów) w Pieśni — Kostomarowa, obszerna, nader zajmująca 
szczególnie pod względem symbolicznego znaczenia pieśni, 



LITERATURA ROSSYJSKA. 263 

kilkotoijiowa praca. — W przeszłym tóż roku ogłoszony trzy- 
tomowy romans Czajewa — Bohaterowie, z epoki Pawła I. 
Jest to jeden z najpiękniejszych utworów tegoczesnych rossyj- 
skich. W ogóle Biesieda odznaczała się bogactwem i roz- 
maitością pod względem treści, sumiennością i bezstronnością 
w poglądach, głębokością wiedzy i starannością szczególną 
w opracowaniu działu krytyki i bibliografii nietylko dzieł rossyj- 
skich, ale i zagranicznych, a nawet polskich. Wydawcą po- 
dobno był Kos ze lew, ten sam, który był ministrem w War- 
szawie i zostawił po sobie chlubne wspomnienie. 

Z pism historycznych „Russkaja Staryna" i „Russkij 
Archiw" zawierają dużo artykułów nader interesujących i dla 
nas pod względem dziejowym. 

Z pism tygodniowych odznacza się „Niediela" (Tydzień) 
swoim socjalnym kierunkiem, za co też jest ciągle przez rząd 
prześladowaną. 

Z pism illustrowanych jedno pod redakcją Zotowa od- 
znacza się doborem artykułów, drugie wydawane przez Hoppego 
(Niemca) bogactwem drzeworytów. „Niwa", tśż przez Niemca 
wydawana, przeznaczona dla średniój klasy, ma do 20 tysięcy 
prenumeratorów. 

Z pism humorystycznych odznaczają się „Iskra" i „Bu- 
dilnik." Iskra wychodzi pod redakcyą utalentowanego poety 
Kuroczkina. 

Z pism poważnych, miesięcznych, nie ma ani jednego, 
któreby odznaczało się nienawiścią ku Polakom, oprócz „Gońca 
Rossyjskiego" Katkowa. Z pism codziennych stale nam nie- 
przyjazne: „Moskiewskie Wiadomości", „Gołos" i „Kijewlanin" 
Szulgina. „Birżowe Wiadomości", jak już mówiliśmy, zawsze 
wyglądają z którśj strony wiatr wieje. 

Kto śledził za przewodną nicią naszych odczytów, ften 
mógł się przekonać, że literatura rossyjska od czasów Iwana 
Groźnego aż do dni naszych musiała prowadzić zaciętą walkę 
o byt, a przechodząc najrozmaitsze koleje, nie zważając na 
tyle klęsk i ciosów jej zadanych, nadludzką pracą i poświę- 
ceniem oczyściła się od wszelkiej naleciałości i zajęła samoistne 
potężne narodowe stanowisko. 



264 LITERATURA R06STJSKA. , 

Literatura ta ma już swoją tradycyę, ma swoich męcze- 
ników, których imiona przejdą do potomności; prawy Rossya- 
nin z dumą i chlubą powtarzać będzie zacne imiona Sylwestra^ 
Adaszewa, Pososzkowa, Nowikowa, Radiszczewa, Rylejewa, Be- 
stużewa, Czaadajewa i tylu innych, którzy uietylko prace i mie- 
nie; ale i samo życie na ołtarzu dobra ojczystego złożyli. 

Oddajmy więc cześć należną pamięci męczenników, cześć 
i dla żyjących, którzy i dziś w imię idei szlachetnych walczą. 



LITERATURA 

CZESKO-MORAWSKA. 



ODCZYT PIĘTNASTY. 



Z kolei przechodzimy do pobratymczych Czechow. 

Naród czeski, którego kultura i literatura sięgają odle- 
głych czasów, zamieszkuje nie same tylko królestwo czeskie, 
ale całą Morawiję i północne Węgry. Morawianie i węgierscy 
Słowacy, oraz niewielka ilość, koło 50,000 Szlązaków pruskich, 
stanowią jeden szczep, używają jednego języka, a tylko u 
Słowaków zauważać można niewielką różnicę i dla tego niektó- 
rzy język słowacki uważają za „narzecze" czeskiego. 

Ludność narodu czeskiego, wraz z Mora wiją, Słowakami 
i węgierskiemi Czechami na Szląsku pruskim wynosi dziś do 
10 milionów. 

Historya Czech ma tak jak i inne słowiańskie narody 
swoje bajeczne epoki; ale wyraźnie o Czechach, czyli Bo- 
jach wspomina już historyk rzymski Yellejus-Patercu- 
1 u s ; w sto lat później wspomina o ni eh Tacyt, a więc mamy 



266 LITERATURA CZESKO-MOBAWSKA. 

wiadomość o Bojach czyli ' dzisiejszych Czechach z pierwszego 
wieku po narodzeniu Chrystusa. Widoczniejsze dzieje Czech 
zaczynają się od r. 451, kiedy w czasie pochodu Atylli, zni- 
kli osadnicy tych ziem, przybysze Markomanie, a z za Karpat 
przybyli Słowianie pod wodzą Czecha, osiedli tu już na zawsze 
i od wodza Czecha całą ziemię czeską nazwali, chociaż i dawną 
nazwę Boija, przekształcono następnie w łaciński wyraz Bo- 
johemumi w .końcu B oh e mi a przetrwała do dni naszych. 

Dzieje literatury czeskiej mają najściślejszy związek z dzie- 
jami kraju i oddzielić się nie dadzą, jak i w każdym innym 
narodzie. Dla tego to przebiegając po krotce dzieje literatury 
czeskiej musimy czasami odwoływać się do ważniejszych wy- 
padków historycznych. 

Nie wielu mamy miłośników poznania i zgłębiania dzie- 
jów pobratymczych szczepów, kiedy przeciwnie Czesi z wiel- 
kiem zamiłowaniem pracują nie tylko nad dziejami, ale i nad 
literaturą każdego szczepu słowiańskiego. 

A wielce nauczające te dzieje Czech! Nie jedna karta 
dziejowa tej krainy zniewala do poszanowania i pokochania te- 
go narodu męczeńskiego, który czy to w zawichrzeniach do- 
mowych religijnych, czy w walce zaciętej, a wielowiekowej 
o niepodległość, zawsze stawał heroicznie, szlachetnie; zgnie- 
ciony, zdławiony — jeszcze usiłował wydobyć się na wierzch, 
a kiedy już zdawało się, źe wykreślonym być musi z historyi 
jako plemię słowiańskie, korzystał z pierwszej pomyślniejszej 
chwili, dźwignął się, strząsł z siebie wiekowe jarzmo ob- 
czyzny i odrodzony na nowo żyć począł życiem narodowem, 
ani na chwilę, ani odrobiny nieodstępując z praw swoich 
narodowych, jakie mu historya, poczucie godności własnej, 
tradycye wiekowe przekazały. O, zaiste kto kocha własną 
narodowość, ten niemoże nieuznać wielkich zasług tego narodu, 
jego szlachetności i poświęcenia. 

Znakomity Józef Jungmann, autor historyi lite- 
ratury czeskiej dzieli ją na następujące okresy: Okres 
pierwszy obejmuje najstarsze pomniki piśmiennictwa aż do 
wygaśnieuia staroczeskiej dynastyi sławnych Przemysław- 
ców, czyli do r. 1306. Drugi okres: Luksemburgski — od 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 267 

r. 1306 — 1409, tj. do ruchu narodowego hussyckiego. Trze- 
ci: epoka hussycka do r. 1526. Czwarty, zwany rudol- 
fińskim — złoty wiek literatury, epoka działalności cywi- 
lizacyjnej Braci Czesko-Morawskich odr 1526 — 1620 
Piąty najsmutniejszy, bo zawierający upadek narodowy, się- 
gający do r. 1774. Nakoniec ostatni, szósty, do naszych czasów; 
epoka walki zaciętej o wyzwolenie języka i narodowości. Tego 
właśnie podziału i my trzymać się będziemy w naszym krótkim 
zarysie literatury czeskiej. 

W r. 861 Ratisław książę morawski przyzwał z cesar- 
stwa greckiego dwóch duchownych: Cerkę i Strachotę 
czyli Cyrylla i Metodego, którzy rozpoczęli tu prace apostol- 
skie, a te sięgały aż do Czechii, gdzie już chrześciaństwo nie- 
mieccy księża opowiadali. Wtedy już zaszły z tego powodu 
pewne rozterki. Chociaż w o^yym czasie nie było jeszcze roz- 
działu między kościołem zachodnim i wschodnim; ale na za- 
chodzie używano języka łacińskiego, apostołowie zaś ze wscho- 
du używali narodowego, słowiańskiego. Marzono już wtedy 
o uniwersalnej monarchii pod zwierzchnictwem Papieża rzym- 
skiego^ a pod powagą ramienia cesarza rzymsko-niemieckiego. 
Idea .ta nakazywała uważać za podległe lennem prawem cesa- 
rzowi wszystkie sąsiednie państwa na wschodzie, a tern samem 
i Czechię; dla tego to starano się ażeby chrześcijaństwo w pro 
wadzonem zostało pod jednakową formą. Jeszcze w r. 845 
za panowania Hostiwita, czternastu władyków czeskich chrzest 
w Begensburgu przyjęło, a po śmierci Hostiwita, syn jego 
Borzywój sprowadził do Czechii Metodego, przyjął chrzest, 
wraz z żoną Ludmiłą (później świętą) w r. 874, z całym dwo- 
rem i znaczną częścią swoich poddanych i pierwszy kościół Św. 
Klemensa na Wyszehradzie zbudował. Widzimy przeto, że 
początkowie obrządek chrześcijański wprowadzony został ze 
Wschodu i nabożeństwo odbywało się w języku słowiańskim. 
Później w r. 1032 książę czeski Oldrzich czyli Ulryk, założył 
w miasteczku Sazawie, nad rzeką tegoż nazwiska klasztor Be- 
nedyktynów, którzy przez lat 64 nabożeństwo w języku sło- 
wiańskim odprawiali i w nim pisane księgi zbierali i przepi- 
sywali, a pierwszym opatem tego sławnego klasztoru był św. 



268 LITERATURA CZESK0-M0RAW8KA. 

Prokop, spowiednik owego księcia. Ale gdy potęga Niemców 
coraz bardziej się wzmagała, już w r. 1096 książę Brzetysław 
II wygnał z Sazawy Benedyktynów słowiańskich i na ich miej- 
sce księży łacińskich osadził. Wkrótce też i w innych miejscach 
język słowiański w kościele zniesiony został. 

A chociaż łacińscy księża starali się zniszczyć owoce pra* 
cy poprzedników swoich Benedyktynów Sazawskich, pozostały 
jednak niektóre głagolickie rękopisma i pieśni duchowne, jak 
naprz. Hospodine, pomiluj ny, a co najważniejsza ocalał 
Nowy Testament Rheimski czyli właściwy Sazawski, gdyż tu 
był pisany, na który, jak wiadomo królowie francuscy przy 
namaszczeniu przysięgali. *) Podobizna tego najszacowniejsze- 
go zabytku mowy starosłowiańskiej drukiem ogłoszoną została 
w r. 1841. Są i inne zabytki nawet wcześniejszej epoki, bo 
z wieku X, jak naprz. Zgorelskie urywki z ewangeUi 
Św. Jana. 

Do najdawniejszych zaś zabytków literatury czeskiej na- 
leżą z wieku IX, Sąd Libuszy, oraz nieco późniejsze K r ó - 
lodworski rękopism. Rymowana kronika Dalimi- 
la, a w końcu do tejże epoki należy patryarcha kronikarzy 
czeskich Kosmas. 

Sąd Libuszy, albo inaczej Śniemy, tj. sejmy, opisuje 
wypadki historyczne z VIII wieku. Libusza była najmłodszą 
z trzech córek Kroka władcy Czech, potomka Samona. Sio- 
stry jej, Kasi, znała wszystkie rośliny i lekarskie ich skutki; 
i Teti, słynna naboźnisia. Libusza zaś głośną była ze swej 
cudnej piękności i cnót; była bowiem sprawiedliwą, ludzką, 
przystępną dla wszystkich, tak że po śmierci ojca Czesi uznali 
ją za swą panie, jakoż mądrze i szczęśliwie nimi rządziła. 
Dwaj bracia Chrudosz i Stahlaw Klenowicze, z rodu Tetwy 
Popiela wszczęli spór o dziedzictwo po ojcu. Sprawa wyto- 
czyła się przed sąd Libuszy. Ta zaś na zgromadzeniu kmieci, 
lechów i władyków przyznała, że dziedzictwo po ojcu we wspól- 



*) Wspomnieliśmy już o tym testamencie, wyliczając naj 
starsze Biblije. 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 269 

nem władaniu zostawać powinno, co było zupełnie zgodnem 
z obyczajem sło^viańskim. Wtedy Chrudosz podniósł rokosz, 
a domagając się całego spadku według obyczaju niemieckiego, 
jako pierworodny, śmiał odezwać się publicznie, że biada lu- 
dowi, gdy nim włada niewiasta, bo tylko męże nad mężami 
panować powinni. Libusza chciała natychmiast władzę złożyć, 
lecz Czechowie na to niepozwolili , prosząc tylko, ażeby mał- 
żonka sobie wybrała. Wysłano więc posłów do ziemianina 
Stadickiego Przemyśla. Posłowie znaleźli go orzącego niwę, 
uczęstowali w polu serem i wodą, wzięli na konia i przywie- 
źli do Wyszehradu, gdzie został małżonkiem Libuszy i na 
stolicy czeskiej zasiadł. Małżonkowie założyli w lesie nad Weł- 
tawą gród Pragę, a Libusza przepowiedziała mu przyszłą wiel- 
kość i sławę. Ziemianin Przemyśl przywiózł ze sobą wło- 
ściańskie chodaki, aby potomkowie jego w pychę się nie podno- 
sili, i nakazał aby pokazy w^ano one każdemu z nich przy wstą- 
pieniu na tron. Otóż ten sławny Sąd Libuszy jest przed- 
miotem poematu czeskiego, którego przekład na język polski 
mamy przez Augusta Bielowskiego dokonany. Jasność, pro- 
stota, patryarchalne zwyczaje, sumiennością i prawdą tchnące, 
znamionują ten znakomity utwór poezyi czeskiej. 

Lecz stokroć wyższem jest z uczuć i natchnień poety- 
ckich, drugie arcydzieło prastarej literatury czeskiej, Królo- 
d w orski rękopis m. Zasługa wyszukania tego rękopismu 
należy się Wacławowi Hance, który w Królowym-dworze, 
w nizkiem środkowem wieży kościelnej sklepieniu, znalazł spo- 
ry pęk strzał jeszcze z epoki Jana Zyski przechowany, w strza- 
łach zaś znalazł kilka kart pargaminowych, po czesku zapi- 
sanych. Działo się to w r. 1817; zapewne który z wielbicieli 
poezyi czeskiej, za czasów groźnego zdobywcy Ottokara II, lub 
później, kiedy cudzoziemczyzna górę brała, przechować ten 
rękopism od natarczywości najezdców zechciał. Nie tylko 
Niemcy, ale nawet niektórzy z uczonych czeskich powątpiewali 
z początku o autentyczności tego rękopismu. Uczony niemiecki 
lingwista, a głęboki znawca rzeczy słowiańskich Szleycher, też 
dowodził, że jest podrobiony. Niespostrzegli się jednak ani 
Szleycher, ani inni, że w całej Czechii nie było w ostatnich 



270 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 

czasach tak znakomitego poety, któryby potrafił równie cu- 
dne utwory skreślić. Polemika z Kapitarem i innymi Niemca- 
mi, którzy zgodzić się w żaden sposób niechcieli, ażeby sło- 
wianie mogli mieć tak znakomity utwór z wieku XII, toczyła 
się długo, aż nareszcie uczona, głęboka i przekonywająca roz- 
prawa J r e c z k a (Die Echtheit etc.) spory przekróciła i Niem- 
cy ostateczne pobici zostali. Dziś nikt już z ludzi głębszych 
powątpiewać o autentyczności tego rękopismu nie myśli, oprócz 
kilku może niedowarzonych | półgłówków słowiańskich, któ- 
rym Szleycher głowy pozawracał, a dar poczucia i zrozumie- 
nia prawdziwego słowiańskiego ducha odjął. Zbiór cały ręko- 
pismu królodworskiego dzieli się na dwie części: 1) śpiewy 
boha.terskie i 2) pieśni. Część pierwsza zawiera prze- 
śliczny poemat Zabój, Sławoj a Ludiek, opiewający 
zwycięztwo pogańskich Czechów nad ich najezdnikami. Nastę- 
pnie idą bohaterskie, pieśni : Czestimir i Własław, treść 
wzięta z wypadków IX wieku; Jarosław, z początku XIII 
wieku; Bieniasz Hermanów z drugiej połowy tegoż wieku; 
Oldrzych i Jaromir (ułamek) gdzie występuje BolesłisLw Chro- 
bry. Z pieśni w drugiej części na szczególną uwagę zasługuje 
Ludissa i Lubor z opisem malowniczym turniejów staro- 
żytnych. Wielka zasługa naszego Lucyana Siemieńskiego, 
który to arcydzieło na język polski przełożył i w roku 1836 
w Krakowie, drukiem ogłosił p. t. Królo dworski rękopis, 
zbiór staroczeskich, bohaterskich i lirycznych 
śpiewów. Nadto niektóre urywki tłumaczyli K. Brodziński, 
A. Kucharski, S. Wit wieki, Rakawiecki^ B. Zaleski i inni Na 
język rossyjski pierwszy przełożył Szyszków w r. 1820, nastę- 
pnie tłumaczyli Sokołów \v r. 1848 i M. Berg w r. 1846 
w Moskwie i w r. 1852 w Pradze. Po rusińsku wydał Szasz- 
kiewicz. John Bowring przełożył na język angielski. Feliks 
Francesconi na język włoski w roku 1851. Ejchhoff na 
francuski. Na język niemiecki przełożył Wacław Swoboda. 
Przekład ten dodany do tekstu ogłosił Hanka w r. 1819; pó- 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 271 

źniej było już kilkanaście wydań w języku czeskim, a jedno 
z nich ozdobione prześlicznemi fotografiami. *). 

Cały rękopis pięknie wypisany na niewielkich arkuszach 
pergaminowych stanowi część tylko ogólnego zbioru, ocalały 
bowiem tylko 25, 26, 27 i początek 28 rozdziału trzeciej księgi. 
Te cztery rozdziały zawierają 6 dużych poematów i 8 pieśni. 
Łatwo więc pojąć jakie bogactwo utworów poetyckich zawierać 
musiał cały zbiór , może na zawsze zatracony. Za najsłynniej- 
szy z poematów w królodworskim rękopiśmie zawartych uważany 
jest Zabój i Sławoj a Ludiek. Autor opisuje oswobodzenie 
Czechii od niewiadomego najezdcy, nieznanego historyi. W ży- 
wych obrazach staje przed nami starożytność czeska , ubarwio- 
na najszczytniejszą miłością ojczyzny i swobody. Mamy tu opisy 
męstwa walecznych wojowników, składanie ofiary bałwochwal- 
czej bogom-spasom; tak samo, jak w Pieśni o półku Igora 
wspomina poeta o starym wieszczu Bojanie, tak tu również 
jest wzmianka o sławnym piewcu Lumirze, o którym mówi* 
.... ty jak Lumir ów, co potęgą pień i słów wstrząsał Wy- 
szegród i włości wzruszenia *). 



') Na język serbski przełożył Sławka Złatojewicz 
w r. 1861; na illiryjski Ignacy Berlic; na górno-łu- 
życki J. E. Smól er; na dolno -łużycki niewiadomy tłu- 
macz w urywkach; na kraińskiteż w urywkach. Wszyst- 
kie przekłady wraz z tekstem ogłoszone drukiem w Pradze w r. 
1852 przez Wacława Hankę. 

^) Dla bliższego zaznajomienia słuchaczów ze staro-czeską 
poezyą w przekładzie L. Siemieńskiego , przytoczymy tu ustęp 
z poematu Zaboje Sławoj a Ludiek,^ malujący smutny stan owo- 
czesnej Czechii nawiedzonej przez wroga , a widoczny z następu- 
jącego przemówienia jednego z wodzów patryotów czeskich: 

I minął dzień, 

I minął wtóry dzień; 

Gdy w trzecim księżyc spędził nocy cień, 

W las czarny wszyscy przyszli mężowie. 

Z nimi Zabój współ; 

Poszli w dół 

W najgłębszy parów. 

Śród leśnych czaborów. 



272 LITERATURA CZS8K0-M0RAWSKA. 

Do poetycznych utworów z tej epoki należą jeszcze Pie- 
śnią na Wyszehard , ułamek z rękopismu z wieku XIII, oraz 
Pieśnią krdla Wacława /, też z pierwszej połowy wieku XIU. 



I Zabój jeszcze 

W głębszym stanie parowie, 

I bierze w ręce waryto wieszcze. 

„Męże bratnich serc, 

Męże ognistych wzroków! 

Wam pieję pieńń 

Z padołu najgłębszych mroków. 

Od serca płynie pieśń. 

Od serca głębi ku wam; 

A w sercu smutek sam. 

„Poszedł ojciec za ojcami; 

Zostawił dziedzice: 

Małe dziatki sierotami, 

I swoje lubice. 

Niezostawił żadnej głowy, 

Nierzekł komu: „„bracie przemów 

Ojcowskiemi do nich słowy."" 

„I cudzy do naszej ziemi* 

Na siłę wdarł się, 

I słowami obcemi 

Szeroko rozparł się. 

Jaki zwyczaj w obcej stronie 

Od mroku do świtu, . 

Taki zwyczaj dziecku, żonie 

Narzucił i tu; 

Kazał jedne towarzyszkę 

Mieć na całą ścieżkę, 

Od Wiosny do Morany. 

„Krogulce wszystkie wypłoszył z gajów. 

Przyniósł nam bogi gdzieś z cudzych krajów. 

Przed tymi bogi czołem bić każe, 

Obiaty znosić na ich ołtarze. 

Któż starym bogom wyrządzi cześć 

Kto im w pomroku poniesie jeść!" 

Kędy chadzali z karmią ojczyce. 

Kędy na modłach spędzali dzień. 

Tam w prochu leżą nasze bożnice 

I święte drzewa wycięte w pień. 



LITERATURA CZESKO - MORAWSKA. 273 

Idąc za zdaniem L. Rittersberga ^J, do tejże epoki 
zaliczamy Kronikę rymowaną Dalimila *), chociaż Jung- 
man kładzie ją już w drugim okresie. Najpierwsza to i naj- 
znakomitsza kronika w języku czeskim, na początku XIV wieku 
idożona. Dalimil nienawidzi Niemców, patryota szlachetny, 
troszczył się o zachowanie narodowości i języka czeskiego. 
Kronika ta ogłoszona dinikiem w roku 1620 , ale zaraz spaloną 
została, tak że ocalało zaledwo kilka egzemplarzy. 



Oto jeszcze ustęp z ballady „Zbigoń Władyka." Zbigoń 
porwał młodzieńcowi kochankę. Młodzieniec tęskni i tuła się 
w lesie z gołębiem któremu jastrząb porwał gołąbkę, — lecz po- 
tem rzuca się na zamek, zabija „młotem" Zbigonia i uwalnia 
dziewicę. 

„Tie ta holubice?" 

„ „Zbyhoń ju uhvati, 

Jako mć zde veza; 

Tak ju V tvrde hradć 

„V lesy stvrda hrada! 

I letćse V lesy. 

I letćse sćmo, i letćse tamo, 

Se drćva na drevo se svojim hołubcem; 

8 hołubcem spś,vdse na jednej vetvici. 

Vzradova se deva se • svojim junosu, 

Chodi siemo tamo wezdie kamo zechtie 

Smilitkć spauase na jedno lozici. 

Toż samo po polsku: 

„Gołąbkaś — to czyja?" „„Od zdrajcy Zbigonia 
Więziona, jak i ja, na zamku więziona"" 
„Puszczam ją na wolę, na lasy, na pole." 
I latała tędy, latała owędy. 
Po drzewach latała, przy swoim samczyku, 
I z samczykiem spała na jednym pręciku. 
Dziewczyna szczęśliwa z kochankiem przebywa 
Co chwila, co doba, gdzie jej się podoba, 
W pieszczotach, w kochaniu na jednem posłaniu. 

^) Obacz Teka Wileńska, tom I, 262. 
^) Dalimilova Chronika ćeska, wydanie Hanki, w Pradze 
roku 1861. 

18 



274 LITERATURA CZESKO -MORAWSKA. 

Oto i wszjstkie wybitniejsze utwory staro-czeskłe pierM'- 
szego okresu. Nieulega wątpliwości, że było ich więcej ale 
zagubione i wyniszczone w późniejszej epoce przez Niemców, 
którzy nietylko księgi treści duchownej, i»ieśni i psalmy na- 
bożne w języku słowiańskim lub narodowym czeskim, wytę- 
piali, ale i utwory świeckie zgładzić usiłowali, jednej łacinie 
dając pierwszeństwo. Jakoż już w pierwszym okresie, tak sa- 
mo jak i u innych zachodnich narodów, w rzeczach prawnych, 
w dokumentach rządowych, w piśmiennictwie historyczno-dy- 
plomatycznem, przeważnie używano języka łacińskiego, To też 
i pierwszy historyk czeski, Kosmas, pisał swe dzieje po ła- 
cinie. Kosmas, czyli właścime Kozmas, albo Koźma z Pra- 
gi, wyświęcony na księdza w 53 roku życia, następnie kanonik 
i dziekan kapituły pragskiej, urodził się w r. 1045, umarł 
21 października 1125. W podeszłym wieku zaczął opisywać 
to , czego z opowiadania starców mógł się dowiedzieć o począt- 
kach narodu czeskiego, poczynając od praojca Czecha, aż do 
Brzetisława I, za czasów którego sam się urodził, i od którego 
zaczyna swoje opowiadanie, a chociaż sam gorliwy katolik, 
nienawidzi Niemców i ubolewa nawet nad prześladowanemi 
Żydami, mówiąc, „że nawracać należy miłością a nie przemocą." 
Kronika doprowadzona do r. 1124, napisana językiem pięknym, 
miejscami nawet nacechowanym poetyczną podniosłością. Ma 
ona swoje wady, właściwe epoce, ale ma i wielkie zalety, ja- 
kich nie mają zwykłe kroniki. Z uczuciem maluje dolę i nie- 
dolę swojego narodu , odznacza się szczerością , szlachetną my- 
ślą i miłością prawdy *). 



^) Najlepsze wydanie Kosmasa wyszło w zbiorze pod ty- 
tułem Scriptores Rerum Bohemicarum et Bihlioiheca Ecclesiae 
Metropolis Pragensis^ w Pradze, w r. 1783. Najlepszy życiorys 
jego u Pertza Monum. Histor. German, t. IX. 



Okres drugi. 



W epoce drugiej, tak zwanej luksemburskiej, od roku 
1310 do 1409, literatura staje się bogatszą i rozmaitszą, a ży- 
wioł narodowy jeszcze w kwitnącym stanie. 

Na początku wieku XIV blizkiem było połączenie się Pol- 
ski z Czechami na zawsze, a to przez ożenienie się Wacława II 
czeskiego z królewną Ryxą, córką Przemysława. Inna by może 
dziś była postać rzeczy w Europie , gdyby związek tych dwóch 
pobratymczych, najbardziej językiem swym do siebie podobnych, 
narodów, mógł być na zawsze utrwalony. Już Wacław zawarł 
śluby z Ryxą, już arcybiskup Jakób Świnka ukoronował go 
w Gnieźnie , już Wacław objął rządy nad Polską i Pomorzem, 
a Państwo jego rozciągało się od Elby do Bugu , od Szumawy 
do Bałtyku, gdy intryga i zawiść niemiecka przemogła wszystko 
i zniweczyła nadzieje dwóch narodów. Papież Ponifacy VIII 
ciskał gromy z Watykanu na to połączenie się, cesarz Albrecht, 
wkroczył z wojskiem do Czech, a pobici Niemcy pod Kutna 
Horą uciekać zaczęli, zdołali jednak otruć Wacława II. Kró- 
lem Polski i Czech natychmiast obwołano syna jego Wacława 
III; lecz kiedy ten jechał do Krakowa, w Ołomuńcu przez prze- 
kupionego Niemca w domu dziekana zakłuty został , a na tro- 
nie czeskim osiadł po raz pierwszy Rudolf Habsburg syn ce- 
sarza Albrechta. Z Wacławem IH wygasła w r. 1306 linija 

18 



276 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 

Przeinysławców, na kraj spadły zaburzenia i spory, a przemoc 
niemiecka coraz zjadliwszą się stawała. 

Nie zważając wszakże na wzrastające wpływy, niemieckie, 
nie zważając na to, że Niemcy jak szarańcza opadali Praggi 
całą Czechiję, narodowość czeska silną jeszcze była. W tym 
czasie zjawiły się słowniki i wokabularze czeskie. Ocalały urywki 
czeskiego poematu Aleksandreis, utworu romantyczno-heroi- 
cznego, nacechowanego już poglądami arystokratycznemi, ale za- 
wsze jeszcze w duchu narodowym. Drugi poemat Trystram, 
którego oryginał po angielsku napisany, z tego na niemiecki, a 
następnie na czeski przetłómaczony został. Powieść rycerska 
rymowana, nader zabawna, Tandaryusz i Elorybella z an- 
gielskiego przełożona. Pięknym językiem napisana powieść prozą 
Tkadleczek. Ludwik Tkadleczek i jego ukochana Adliczka 
mieszkali w drugiej połowie XIV stulecia w Królowym Gród- 
ku przy dworze królowej Elżbiety. Adliczka była piękną, a 
kiedy oddała swą rękę innemu, Tkadleczek płacze i lamentuje, 
wspominając jej piękność i urodę. Oto i cała treść nieboga- 
tej powieści, napisanej jednak bardzo zajiąująco. 

Ocalał najstarszy Zbiór przysłów czeskich przez 
Jana Smila Flaszkę z Pardubic zebranych i ułożonych.. 
Tenże sam Flaszka napisał Nową radę zwierząt (w 1395). 
Jest to alegorya do króla Wacława IV i jego dworu. Król 
ten zgromadził z całego państwa swoich książąt, panów i wła- 
dyków na radę. A więc zebrały się wszelkiego rodzaju zwierzęta 
i każde z nich podaje według swojego pojęcia rzeczy radę. 
Tak naprzykład, zając radzi być oględnym, nie narażać się, 
a dla tego, powiada najrozumniej jest, jak tylko pierwsza 
strzała zagwiżdże, uciekać z pola bitwy; niedźwiedź dowodzi, 
że największa mądrość zasadza się na urządzeniu państwa 
w taki sposób, ażeby każdy mógł jeść i pić conajwięcej, a spać 
jak najdłużej ; nieczysta świnia podaje bardzo nieczyste rady, 
ale za to orzeł palnął kazanie o bojaźni Bożej . z cytatami 
z pisnia ś.; łabędź zaś mówiąc o strasznym sądzie, do skru- 
chy pobudził i przeraził wszystkich. Ten sam autor napisał 
jeszcze Rady ojca synowi. Tu przebyają się charaktery 
i dążności rycerskiej szlachty owego wieku w Czechach. Eady 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 277 

te i dziś posłużyćby mogły niejednemu szlachcicowi. Łączą 
się tu wysoka religijność z poczuciem honoru rycerskiego, męz- 
twem, sumiennością, miłością ojczystej ziemi, a co najdziwniej- 
sza na ów wiek, ojciec każe synowi być nietylko sprawiedliwym, 
ale hojnym i łaskawym dla czeladzi i w ogóle dla stanu niższego. 
Są i inne prace tegoż autora. Zabawna i nader dowcipna sa- 
tyra na duchowieństwo, pod tytułem: Sprzeczka Wody 
z Winem. Pewien mistrz, to jest magister, teolog, zanadto 
wypił wina. Zasnął. A we śnie anioł go pochwycił i za- 
niósł do nieba. Ztąd tedy widzi w^szystko co się na ziemi 
dzieje. W tem słyszy zaciętą kłótnię wody z winem. Woda 
dowodzi, że ona jest najpotrzebiejszą, że ma swoją trądy cyę, 
gdyż Chrystus Pan w wodzie ochrzczony, że bez niej chrze- 
ścijaninem zostać niepodobna, ż^e ona jest jednym z żywiołów 
i bez niej świat istnieć nie może; wino zaś, dowodzi woda, 
do zguby doprowadziło Noego, Lota i tyle nieszczęśliwych 
ofiar przez wszystkie wieki. — Wino jednak nie ustępuje 
wodzie i pokpiwa sobie z niej. Powiada, że ona nie ma ża- 
dnej wartości, gdyż ją każdy posługacz za okno wylewa, że 
ona przez potopy wiele ludzi pogubiła, a w końcu za najważ- 
niejszy argument swojej wyższości kładzie to, że Chrystus Pan 
wodę zamienił w wino ; że krwią swoją nazwał nie wodę, lecz 
wino. Sprzeczka trwałaby bez końca, ale magister się obu- 
dził, a więc i niebo opuścił , a na ziemi zainteresowany sprze- 
czką wody z winem, sam wziął w niej udział i pogodził w koń- 
cu, stanowczo rozAviązując kwestyę w ten sposób, że woda 
przeznaczoną jest dla świeckich; wino zaś wyłącznie tylko dla 
duchownych. W pracy tej na pozór błahej przebija się 
wiele humoru, dowcipu, znajomości ludzi a nawet poglądów 
filozoficznych, cechujących wiek i naród. W innym znów sa- 
tyrycznym obrazku tegoż autora , zeszli się w karczmie 
koniuch ze szkolarzem, to jest stajenny z dorosłym już 
uczniem szkoły, widocznie seminarzystą. I jeden i drugi usi- 
łują przedstawić swoje położenie w jak najlepszem świetle, a 
w rezultacie pokazuje się, że losy obu nie do zazdrości. — Fla- 
szka w ogóle zajmuje wysokie stanowisko w literaturze, zwa- 
zając na epokę w której żył i pisał. 



278 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 

Byli i inni pisarze, którzy tak samo jak Flaszka satyrą 
wyszydzali pijaństwo, niegodziwość sędziów i rozmaite przywary 
i nałogi społeczne. 

Podług wzorów łacińskich widzimy też i zawiązek lite- 
ratury dramatycznej w tym okresie. Są to misterye na tle 
jednak narodowem, ubarwione dowcipem, a niekiedy farsami 
nawet. 

Kronikarstwo szczególnie się rozwijało w Czechach od 
czasów gorliwych i pracowitych mnichów Sazawskiego i Opa- 
towickiego klasztorów, którzy najwięcej się na tern polu od- 
znaczyli. Pozostały kroniki z tej epoki Wincentego, ka- 
nonika z Pragi; Jar locha, opata milewskiego; Piotra Ży- 
tawskiego; Franciszka proboszcza kapituły pragskiej 
i t. d. Kroniki te pisane po łacinie; ale kochający swą naro- 
dowość Czesi tłumaczyli je na rodowity swój język. Tak 
w owej epoce przetłumaczono: Kronikę Marcina Polona 
przez Bonesza z Horzowic; Kronikę cesarzów rzym- 
skich przez Wawrzyńca z B rzez owej. Cesarz Karol 
IV napisał swoją autobiografiją ; niewiadomy Czech przełożył 
ją na język czeski. Wspomnieliśmy już w pierwszym okresie 
o kronice rymowanej, po czesku pisanej Dalimila. W tym zaś 
okresie mamy oryginalną czeską kronikę Przybysława 
Pulkawy Radonińskiego (f 1380), którą zaliczają do 
najlepszych. 

Ten sam Wawrzyniec z Brzezowej przełożył słyn- 
ną wjowym czasie Podróż po świecie Jana Mande wil- 
la, w latach 1331—1335 odbytą. 

Między rozmaitemi pismami filozoficznemi i moralno -re- 
ligijnemi, zaszczytne zajmuje miejsce, oryginalne Dzieło ry- 
cerza Tomasza ze Szczytnego, jak na ów czas wybór- 
nie napisane, z systematycznym wykładem pojęć filozoficznych 
ówczesnych. 

Nakoniec w tym samym okresie widzimy już znakomity 
postęp literatury z dziedziny prawodawstwa czeskiego. Świad- 
czą o tern mnogie ocalałe od niemieckiego wandalizmu ręko- 
pisma, traktujące o prawach i ustawach czeskich. Najznako- 
mitszą zaś pracą w dziedzinie wiedzy pozostała Księga sta- 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA 279 

rego pana K o s e n b e r k a, komornika króla czeskiego (1312 
do 1346), praca znakomita,* dokładnie malująca ówczesne sto- 
sunki obywateli kraju z sądownictwem; a nauczająca, jakim 
sposobem prowadzą się interesa w sądach ziemskich czeskich. 
Następnie Porządek prawa ziemskiego (1348 — 1355). 
Wreszcie Wykład zasad prawa czeskiego przez Ję- 
drzeja z Dubej (około r. 1400) należy do najważniejszych 
dzieł prawodawczych, niezbędnych dla prac tego rodzaju, pod 
względem historycznym, i:iawet w dzisiejszych czasach. Wiele 
też było przekładów z łacińskiego dzieł prawnych, jak naprzy- 
kład Prawa wielkiego miasta Pragi, Prawo Magde- 
burskie, Uchwały sądowe i sejmowe itd. 

Staraliśmy się wykazać te tylko prace, które są właści- 
wością narodowości czeskiej. Jest wiele innych przekładów i 
przerabiań z niemieckiego a przedewszystkiem z łacińskiego. 
Oryginalna literatura łacińska kwitnęła w Czechach od wieku 
XTTT ; większa część utworów łacińskich pisana pięknym wier- 
szem; były wszakże i nierymowane, bardzićj zbliżone do 
eposu słowiańskiego. Były to legendy prawie zawsze treści 
duchownej, jak naprzykład legendy O 12 apostołach, ośś. 
Annie, Aleksandrze, Prokopie, Dzieciństwo Chry- 
stusa Pana, Męka Pana Jezusa^ Piłat i Judasz, 
Płacz N. Panny, Dziesięć radości P. Maryi i t. d. 
Niedawno w Kopenhadze znaleziono legendę oś. Katarzy- 
nie, uważaną za najpiękniejszą ze wszystkich, a napisaną 
w drugiej połowie wieku Xni pięknym wierszem. Do Kopen- 
hagi dużo czeskich rękopismów przeszło w czasie trzydziesto- 
letniej wojny. 

Z XIV wieku ocalały: Dziesięć przykazań, poemat 
treści moralnej, chociaż mamy tu na scenie i djabłów z rogami 
i ogonami, spotykamy i anekdoty nie bardzo przyzwoitej treści. 
Ciekawa bardzo kłótnia duszy z ciałem. Autor opowiada 
.0 losach człowieka po śmierci. Ciało lubi zbytek, używa nad 
miarę, a dusza mu przypomina jaki je koniec czeka i robi 
wyrzuty, że będzie musiała za nie pokutować. Zaledwo cia- 
ło umarło, djabeł porywa duszę, waży ją na szalach z grze- 
chami, grzechy jakoby przeciążyły wagę, a więc pakuje ją do 



280 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 

piekła. Dusza jednak czuje się niewinną, udaje się pod opie- 
ką N. Panny. N. Panna porywa ją od djabła i modli się za 
nią do Syna swojego. Pan Jezus oddaje ją na sąd Prawdy, 
Miru, Sprawiedliwości i Miłosierdzia. Sąd uwzględ- 
nia prośbę duszy i szatan sprawę przegrywa. — Są jeszcze le- 
gendy O 27 głupcach, O sześciu źródłach grzechu 
i wiele innych. Z przekładów z łacińskiego na czeski znane 
są Lutidarius, głośny w całej Europie, a zawierający cały 
postęp wiedzy ludzkiej z wieków średnich, z bajkami, najnie- 
prawdopodobniejszemi wymysłami it. d. ; Anticladianus 
Alanus (ab Insulis f 1203) wzór ówczesnej filozofii scholasty- 
cznej i kosmogonii wieków średnich; Raj duszy Alberta 
Wielkiego i wiele innych prac słynnych w owych czasach były 
znane Czechom w przekładach. Dowodzi to, na jak wysokim 
stopniu rozwoju umysłowego stał iuż naród czeski nawet 
w XIV wieku. 

Wiadomo nakoniec, że w Pradze uniwersytet założony 
w roku 1348, przez Karola IV jako cesarza rzymskiego i ja- 
ko króla czeskiego fundowany. Widzimy przeto, że Praga 
czeska wyprzedziła, pod tym względem nietylko całe Niemcy, 
ale nawet i nasz Kraków, którego uniwersytet, założony w r. 
1364 należy do najdawniejszych. Karol IV namiętnie lubił naukę 
i sztukę. Nic więc dziwnego, że w Pradze zgromadzali się 
ludzie uczeni i artyści ze wszystkich krajów. Nauki kwitnęły, 
postęp pod każdym względem był przeważny. Czechy góro- 
wały przed innymi narodami, ale napływ cudzoziemców, ob- 
czyzna coraz bardziej cisnąca się i już pochwytająca wyższe 
sfery społeczne zagrażała narodowości rodzimej. 

Czesi dawniej niż Polacy i inne szczepy słowiańskie mieli 
tłómaczenie wrękopismach, naprzód częściowe, a następnie cał- 
kowite Pisma Ś. Posiadają oni, jak już wspomnieliśmy, oprócz 
Ewangelii Reymskiej, jeszcze dawniejszy zabytek, a mianowicie 
ułamek Ewangelii ś. Jana z końca X wieku ^), a wszystkie 



') Drukowany w czasopiśmie Muzeum w r. 1829; w Naj- 
dawniejszych pomnikach literatury, 1840. 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 281 

Ewangelije z XIV wieku. Z końca tego stulecia, mianowicie 
z r. 1391 mają dwa kodeksa Biblii, znajdujące się w Mikuło- 
wie w Morawii i w Ołomuńcu, oraz pięć Psałterzów, z nich 
najstarszy tak zwany Wirtembergski na pargaminie; dalej zaś, 
z w. XV liczą 33 rękopismów Biblii całej i 28 rękopismów 
Nowego Testamentu. 

Już to samo dowodzi, jak \vielkie było zamiłowanie na- 
rodowości i języka czeskiego. Wszystkie te przekłady doko- 
nane zostały właśnie w epoce, kiedy w kościele panował wy- 
łącznie język łaciński, do wyższych zaś sfer już się wciskała 
niemczyzna. Dowód to żywotności narodu, skazanego na stra- 
szne próby, na wiekową walkę, z których się wyrodziła w koń- 
cu wielka i wzniosła godność narodowa, potęga umysłowa i 
dojrzałość polityczna. 



Okres trzeci. 



ODCZYT SZESNASTY. 



Przechodzimy do najważniejszej epoki w życiu Czechów, 
do epoki, zwanej Hussycką, a która w literaturze, podług Jung- 
mana zaznaczoną, jest między rokiem 1410 — 1526. Nie naożemy 
tu wchodzić w szczegóły historyczne tej pamiętnej nie dla 
samych tylko Czechów epoki ; wskażemy tylko fakta, bezpośre- 
dni związek z literaturą mające. Trzy najwybitniejsze histo- 
ryczne postacie widzimy w tym okresie, a każda z nich brała 
udział i w literaturze: Jan Huss, Hieronim z Pragi i 
Jan Zyzka z Trocnowa, albo jak pospoliciej przyjęto na- 
zywać z Kalichu. 

Ruch wzbudzony przez nich w Czechach trzeba uważać 
nie ze względu religijnego tylko, ale i narodowego, a nawet 
przeważnie narodowego. Walka toczyła się głównie o byt, 
o samoistność narodu z całem 'poszanowaniem i świętością 
uczuć narodowych. Reformy przeto miały głównie na celu 
ugruntowanie narodowości i zabezpieczenie jej od wpływów 
i natarczywości niemieckiej. 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 283 

Jan Huss urodził się w r. 1373 w Husińcu w Czechach. 
Wielki był nie tylko nauką,, ale i miłością. Posiadał niezró- 
wnany dar słowa żywego, porywającego, wypowiadanego z za- 
pałem i miłością i nieograniczonem przywiązaniem do ziemi ro- 
dzinnej. Był profesorem, dziekanem, w końcu rektorem uni- 
wersytetu pragskiego, a jednocześnie kaznodzieją przy kaplicy 
Betleemskiej , która posiadała jeszcze przywilej opowiadania 
słowa bożego w języku czeskim. Tu początek sławy jego i 
tego nadzwyczajnego uroku jaki wywierał na rodaków. Jako 
rektor uniwersytetu wyjednał u króla Wacława przywilej po- 
twierdzający uchwałę pierwotną Karola IV, na mocy której 
w senacie uniwersyteckim Czesi mogli mieć trzy głosy, cudzo- 
ziemcy zaś tylko jeden. To było jedną z najgłówniejszych 
przyczyn nienawiści Niemców, którzy użyli wszelkich sprężyn 
zpotwarzenia i oskarżenia Hussa. Opuszczamy dalsze wypadki 
smutnych zajść i intryg niemieckich. Mówmy raczej o rezul- 
tatach. W Kostnicy d. 3 listopada 1414 Huss osadzony został 
w więzieniu, okuty w kajdany; nie upadł jednak na duchu 
i tu wwiezieniu, pisał jeszcze rozprawy o grzechu śmier- 
elnym, pokucie. Sakramencie Ciała i Krwi Pań- 
skiej, o dziesięciu przykazaniach, Ojcze nasz, 
o małżeństwie i miłości Bożej. Dnia 6 li- 
pca 1415 w Kostnicy czyli Konstancyi, w Badeńskiem spalony 
został na stosie. Już objęty płomieniem wołał jeszcze głośno: 
„Jezu Chryste Synu Boży, zmiłuj się nademną!" Nikczemny 
ten czyn potępiony został przez wszystkie wieki i wszyst- 
kich ludzi sumiennych, — rzucił wieczną plamę na cesarza 
Zygmunta , który sprzyjając Hussowi i będąc przekonanym 
o jego niewinności, nie zdołał, czy nie chciał go ratować od 
śmierci tak okrutnej, a niezasłużonej. Po raz pierwszy pi- 
sma Hussa wyszły w Norymberdze w r. 1558 p. t. Historia 
et monumenta J. Huss, atąue Hyeronimi Pragensis, 
przez Ulrycha Hutten ogłoszone. W r. 1715 wyszło nowe 
pomnożone wydanie. W języku czeskim znanych jest 15 pism 
Hussa, w których celuje nie tylko jako wzorowy prozaik, ale 
jako i religijny poeta. Czeskie pisma Hussa w swojej epoce 
znane były i pilnie czytane u nas, a język ówczesny był tak 



284 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 



zbliżony do polskiego, że nie trzeba było tłómaczenia, gdyż ka- 
żdy Polak wybornie je rozumiał. Huss też przejrzał i poprawił 
przekład Biblii na język czeski, dokonany jeszcze w wieku XIV 
przez nieznajomego tłómacza. W końcu Huss jest uważany 
jak twórca czeskiej ortografii, która do dziś dnia przetrwała. 

Polemika teologiczna i scholastyka przedewszystkiem 
stanowiły treść pism Huss a, tak n. p. Postilla, t. j. wykład 
ewangelii; Wykład Wierzę w Boga, Dziewięć złotych 
rzeczy, traktaty o stworzeniu świata, o aniołach, o kwestyi 
moralności chrześcijańskiej i t. d. Zwierciadło grzesznego 
człowieka. Córka albo prawdziwa droga do zbawienia. 

Hieronim z Pragi, albo inaczej Jarolim Prażski, ze 
znakomitego szlacheckiego i zamożnego rodu, głęboki teolog, 
obdarzony niezwykłą, potęgą ducha i ognistego umysłu. Jako 
znakomity uczony przewyższał nawet swojego przyjaciela i mi- 
strza Jana Huss a, a będąc najbliższym jego powiernikiem 
i współdziałaczem, usiłował go oswobodzić z więzienia, lecz był 
schwytany i 30 maja 1416 uległ temuż co Huss losowi; spalony 
został na stosie. Kiedy go zmuszono 26 maja, na 4 dni przed 
śmiercią, ażeby się wyrzekł Hussa i jego nauki, Hieronim z za- 
. pałem zawołał: „Przekleństwo na was Niemcy, bo prześladu- 
jecie Hussa i mnie za to, żeśmy was z Pragi wypędzili. Pło- 
mienie, które mnie pochłoną, palić będą wasze sumienia. Spa- 
licie ciało moje — mojej duszy nieśmiertej spalić nie potra- 
ficie!" — Hieronim z Pragi znany jest jako mówca porywa- 
jący i na Litwie. Był też w Krakowie w r. 1413. Z pism 
jego oprócz wielu listów wysoce cenionych, znany jest prze- 
kład dzieł Wiklefa w r. 1402. 

Jan Zyzka urodził się pod koniec wieku XIV w Troc- 
nowie, dziedzicznej wsi ojca swojego w pobliżu miasta Budie- 
jowic. Służył w wojsku polskiem, odznaczył się bardzo w pa- 
miętnej bitwie pod Grunwaldem czyli Tannenbergiem r. 1410, 
gdzie dzielny Witowt ze swoimi Rusinami i Litwinami, oraz 
mężnym zastępem Czechów, wraz z Jagiełłą i wojskiem pol- 
skiem złamał zakon krzyżacki i potęgę jego skruszył. 

Po spaleniu Hussa i Hieronima z Pragi, kiedy na pro- 
test zaniesiony przez stany czeskie przeciw tak wiarołomnemu 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 285 

postępkowi, Niemcy na soborzć3 konstancyeńskim zebrani rzucili 
klątwę ogólną na całe Czechy; kiedy d. 30 lipca 1419 w Pra- 
dze Niemcy rzucili kamienie na postępującą, procesyę i na 
najświętszy Sakrament niesiony w moństrancyi — wybuchło 
powstanie ogólne pod wodzą Jana Zyzki. Nie do nas należy 
opisywać waleczne czyny Zyzki. Dość jest powiedzieć, że 30 
czerwca 1420 r. Zyzka rozbił 150900 wojska nieprzyjacielskiego 
pod wodzą króla Zygmunta na górach Witków, które odtąd 
nazywać poczęto Zyzkowem albo Kalichem (Kielichem), a Zyz- 
ka sam po tern zwycięstwie podpisywał się Jan Zyzka 
z Ealichu. 

Umarł d. 11 października 1424 r. właśnie wtedy, kiedy 
już Prażanie z radością witali przybyłego do nich księcia li- 
tewskiego Korybuta, a Zyzka zawiadomiony o tern przez po- 
sła Jana Rokiczana od Pragi odstąpił. 

Lud po nim nazwał się sierotą, jakby mu ojciec umarł. 
Był on twórcą pieśni wojennej tabory tó w, którą jego zastępy 
wojownicze zwykle w pochodzie śpiewały. Znakomite są listy 
jego, oraz przez niego skreślone Przepisy sztuki wojen- 
nej, (z łacińskim tytułem : Constitutio militaris Joannis Zyzka, 
1423) znamionujące wysokie wykształcenie. 

Zachowała się tez znaczna ilość aktów, manifestów, uchwał 
gminnych, okólników, odezw, listów z owej epoki w języku na- 
rodowym. Niektóre z tych odezw odznaczają się wielką siłą 
i energią, a najpiękniejsze z nich właśnie są pisma Zyzki. 

Nic naturalniejszego, że w epoce Hussa, w literaturze 
przeważnie musiał się odbijać charakter teologiczno-p olemiczny. 
Jakoż dość dzieł tej treści napisano nie tylko po łacinie , ale 
i po czesku. Odznaczyli się, na tem polu szczególnie Jakó- 
bek ze Strzybra, Jan Rokiczan i kilku innych. 

W tejże epoce król czeski Jerzy Podiebracki wy- 
bornie władał piórem, a syn jego Hynek napisał poemat 
Sen majowy. Rzecz godna uwagi, że w tym czasie tak 
burzliwym wyszło dzieło nader ważne, a treści poważnej, mia- 
nowicie o prawach, sądach i archiwach ziemi czeskiej 
przez Wiktoryna Korneliusza z Wyszehradu napisane- 

Historya nader utoga w tym okresie. Nie było czasu 



286 LITERATURA CZESKO -MORAWSKA. 

spisywać dzieje, kiedy rzeczywistość i wielkie wypadki do czy- 
nów wzywały. W tym jednak czasie napisana Nowa Kronika, 
oraz Kronika Czeska*Eneasza Sylwijusza Pikkolo- 
m i niego, późniejszego papieża Piusa II, przełożona z łaciny 
na język czeski przez Konacza. Paweł Żydek napisał 
Historyę powszechną. Wielka liczba listów ówczesnych 
posługuje dziś za materyal historyczny, szczególnie Zyzki i 
Hussa, Gaspra Szlika, Prokopa Rabsztejnskiego, 
Alesza Sz^ternberga — Holickiego, Ulryka Eosen- 
berskiego, biskupa Joszla Kosenberskiego, króla 
Jerzego Podiebradzkiego, Morawian: Wilhelma 
z Pernsztejna i Scibora Limburskiego. 

Pedagogika też była uprawianą przez Jana z Lobko- 
wic i Ludwika z Pernsztejna. Najstarsza gazeta czeska 
wychodzić zaczęła od r. 1515. Pierwsza mapa geograficzna 
Czech wyszła w r. 1507. 

Lew Rozmitalski, Marcin Kabatnik i Jan z Lob- 
kowic opisywali odbyte przez siebie podróże. 

Chrystyan Prahaticki, kilkakrotnie obierany rekto- 
rem uniwersytetu, był jednocześnie medykiem, matematykiem 
i astronomem i w każdej z tych gałęzi zostawił uczone dzieła. 

Nakoniec w tym samym okresie znajdujemy oczywisty 
dowód, że Czesi niezważając na zaburzenia i wojny, już wtedy 
szczytne zajmowali stanowisko w Europie pod względem roz- 
woju nauk, skoro pierwej od wielu innych narodów skorzystać 
potrafili z wynalezienia druku. Jakoż już z r. 1459 mają dru- 
kowaną pieśń hussycką: ,,Chceme-li s Bohem byti." Z indeksu 
ułożonego przez Jezuitów w późniejszych czasach widzimy, że 
w liczbie zakazanych książek była odezwa Hussa z roku 1459. 
Pierwsi drukarze byli rodowici Czesi. A nawet istnieje trady- 
cya, że sam Guttenberg był Czechem i nazywał się Jan 
Kutnohorski. Kwestya dotąd ostatecznie nie rozstrzygnięta, 
jest jednak wielkie prawdopodobieństw^o że się urodził w K u- 
tnej-hore. Jeżeli przypomnimy z jaką usilnością aż dotąd 
Niemcy przywłaszczają sobie naszych Kopernika i Wita-Stwo- 
sza, nie można się dziwić, że zdołali przywłaszczyć sobie i 
Guttenberga. Pierwsza książka drukowana po czesku była 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 287 

Historya Trojańska w r. 1468, a z r. 1488 mają całą, 
Bibliję drukowaną w Pradze in folio, staraniem Jana Py- 
tlika, Seweryna Kramarza, Jana od Czapow i Macieja 
od Białego Lwa. Nowy Testament jeszcze pierwej niż cała 
Biblija, bo już w r. 1475 w Pilznie ogłoszony, druga edycya 
tamże 1480. Psałterz drukowany po raz pierwszy w Pradze 
w r. 1487, następnie w Pilznie 1499 i 1508. 



Okres czwarty. 



Okres czwarty, zwany Eudolfińskim, gdyż panowa- 
nie Rudolfa II w tćj epoce było nader przyjazne dla nauk i 
literatury, podług Jungmana zawiera lata od 1526 — 1620, a 
dzieł wydanych w tym okresie liczą, 1998. Epoka ta obej- 
muje owoce świetnej działalności cywilizacyjnej Braci-Cze- 
sko-Morawskich, albo Braci zakonu Chrystusowego. 
Są oni przedstawicielami wyobrażeń religijnych, powstałych 
w wieku XIV. Zwolennicy nauki Hussa, po ciężkich i krwa- 
wych walkach wyjednali, iż niektóre podane przez nich wa- 
runki przyjęte zostały przez sobór bazylejski, pod nazwą, kom- 
paktatów, a oni wrócili pod zwierzchnictwo papieża, przybra- 
wszy miano Kalixtynów (od calix-kielich) albo Utrakwi- 
stów (sub utraąue, to jest pod obiema postaciami używający 
komunii). Bractwo to najwięcej zawdzięcza Piotrowi z Chel- 
czye Chelczyckiemu, autorowi dzieł wielu treści religijnej, 
między któremi największy rozgłos miały Postylla i Sieć 
wiary. Jego idee, naprzykład o społeczności utworzonej na 
wzór początkowych chrześcian i wiele innych przyjęte zostały 
przez Bractwo za zasadę. Chelczyński i Grzegorz, obaj z ludu, 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 289 

nie umiejący nawet po łacinie, byli założycielami gminnego 
urządzenia u Braci Czeskich, któremu później nadali szero- 
kie rozmiary. Bracia Czescy szczególnie wzrastali w liczbę 
i używali zupełnej swobody z wstąpieniem na tron czeski Wła- 
dysława Jagiellończyka. Ale za czasów Ferdynanda austryac- 
kiego, który powołał Braci Czesko-Morawskicb, ażeby stanęli 
w szeregach walczących przeciw protestantom, gdy ci wręcz 
odmówili, wydany został okrutny rozkaz, aby opuścili ziemię 
ojczystą w przeciągu dni 42. Stało się to w r. 1548, a 15 
czerwca Bracia Czesko-Morawscy opuścili ziemię rodziną, zna- 
lazłszy przytułek i opiekę w Polsce, gdzie znaleźli gorliwego 
opiekuna w Andrzeju Górce ^). 

Oprócz Chelczyńskiego i Grzegorza (Rehor 
t 1473) do najważniejszych członków Bractwa a oraz pisa- 
rzy w duchu zasad Braci Czeskich należeli: Łukdsz (f 1527), 
Laurenty Krasonicki (f 1532), Prokop, Tomasz z Pre- 
lucz, Jan Taborski, Jan Kaleniec i inni. Każdy z wy- 
mienionych tu należy do głównych filarów Braci Czeskich. 
Z tych Prokop pierwszy stał się przyczyną rozdziału Bra- 
ctwa na dwa obozy. Prokop uważał za zbyteczne zbyt surowe 
obyczaje, jakie były wprowadzone z początku; wymagał, ażeby 
ludzie majętni i posiadający wpływy i znaczenie nie zrzekali 
się ani majątku, ani swoich dostojeństw, jak tego wymagały 
statuta bractwa, ale owszem używali ich na korzyść Braci. 
Łukasz, Krasonicki i inni poparli te zdania; Amos ze 
Sztekna, Jan Kaleniec i inni odrzucali te teorye i oddzielili 
się tworząc nowy obóz , który nazwano od założyciela 
Amosieti. 

Okres Rudolfiński nazwano złotym wiekiem litera- 
tury. Nie jest to nazwanie zupełnie właściwem. Prawda, że 
w tym okresie wyszło dużo książek ciekawych, że język pię- 
kny, dźwięczny i płynny; ale kierunek całej tej epoki był 
więcej uniwersalnym, encyklopedycznym, pedagogicznym i teo- 
logicznym, z wyjściem zaś Braci czeskich, obczyzna się wzma- 



*) Ob. O kościołach Braci Czeskich, J. Łukaszewicz, Poznań, 1855. 

19 



290 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 

ga, literatura powoli tracić zaczyna rodzimą własność, staje 
się bardziej kosmopolityczną. Kwitną nauki i literatura, ale 
jej kierunek już się staje wielce odmiennym. 

Bracia Czescy szczególnie przykładali się do nauk kla- 
sycznych. Szerzyli oświatę gruntowną, wielce się przyczynili 
do rozwoju literatury; ale ten rozwój mniej daleko za>\ierał 
życia i energii narodowej, któremi szczególnie odznaczała się 
epoka Hussa, Zyzki i Hieronima z Pragi. 

Jan August biskup Braci Czeskich był poetą religij- 
nym; napisał dużo poezyj szczególnie przez czas szesnastolet- 
niego więzienia, w którem, po odbyciu poprzednio męczeńskich 
tortur, trzymany był z rozkazu cesarza Ferdynanda I. Zna- 
komitym też poetą, oraz satyrykiem był Szymon Łomnicki 
z Badera, napisał on aż 42 dzieła. — Sławny profesor uni- 
wersytetu pragskiego, a później drukarz Daniel Adam zWele- 
sławina zasłużył na miano patryachy epoki rudolfińskiej i ar- 
cydrukarza. Styl i język jego nawet dzisiejsi Czesi za przy- 
kład stawiają. Odznaczył się również syn jego Samuel Adam 
z Welesławina, ale przemoc niemiecka z kraju go wygnała 
i na obcej ziemi życia dokonał. 

Marcin Kutten Szprynsberski pierwszy zaprowadził 
porządek chronologiczny whistoryi czeskiej. Napisał on Kro- 
nikę o założeniu państwa czeskiego, oraz Kronikę o 
Janie Zyzce. — Wacław Hajek zLiboczan napisał Kroni- 
kę czeską — ale wielce bałamutną. Do historyków zaliczyć 
potrzeba Prokopa Łupacza z Głowaczowa (f 1587) 
autora History i Karola IV, Marka Bydzowskiego (tl612X 
autora History i z czasów Maksy mili-ana i Rudolfa, Je- 
rzego Zawieta, autora Szkoły Dworskiej (Schola aulica) 
(t 1621). 

Do rzędu historyków czeskich tej epoki zaliczyć wypada 
naszego Bartosza Paprockiego, głośnego heraldyka (urod. 
1543 t 1614), który podczas bezkrólewia 1587 roku trzyma- 
jąc się strony Zborowskich, lękając się zemsty przeciwnika 
ich kanclerza Jana Zamoyskiego, którego szarpał jadowicie 
w swych pismach, po bitwie Byszczyńskiej r. 1588 uciekł do 



LITERATURA CZE8KO-MORAWBKA. 291 

Morawii, a następnie do Czech i Szląska. Otóż przez czas 
22-letniego swojego pobytu w tych stronach napisał 17 dzieł 
w języku czeskim, z których ważniejsze: Zwierciadło mar- 
grabstwa morawskiego, Heraldyka czeska, Sztambuch 
czyli Herbarz czeski i t. d. 

Karol zŻerocina (1564 f 1636) bogaty pan i wielki 
mecenas Braci czeskich zostawił nader ciekawe Listy histo- 
ryczne. 

Po rozdwojeniu się Bractwa na dwa obozy, powzięto myśl 
wyszukania w dalekich stronach takiego narodu, który życiem 
i obyczajem byłby podobny do pierwotnych chrześcian. W tym 
celu wysłane zostały dwie ekspedycye podróżne, jedna do Włoch, 
dla bliższego zaznajomienia się z sektą Waldensów, podobną nieco 
z zasad do Braci czeskich, a druga na Wschód. Ekspedycye 
te powróciły ze smutną dla Braci wiadomością, że nigdzie ta- 
kiego pierwotnego narodu nie znaleźli, ale za to jeden z pod- 
różników Marcin Kabatnik ogłosił ciekawą książkę opisują- 
cą Podróż do Jeruzalem i Egiptu (1491). Brykcćj 
z Licka ułożył Naukę moralną z dzieł wielu filozofów ów- 
czesnych i doktorów kościoła; przez niego też wydany Zbiór 
praw miejskich i przywilejów stanu duchownego i 
szlacheckiego. Inny znów Paweł Krystyan Klatowski 
z Koldyna na Marcinicach ułożył nader ważne dzieła: 
Prawa i zarządzenia ziemskie, oraz Prawa miejskie. — 
Syxtus z Ottersdorfu napisał Pamiętniki o dwóch nie- 
spokojnych latach w Czechach 1546 i 1547. 

Uprawa języka była nader obfitą. Jan Błahosłow Mo- 
rawianin, a przełożony Bractwa (1523 — 1571) napisał Czeską 
gramatykę (1571), która i dziś nie jest bez wartości. Ten 
sam Błahosłow był autorem kilku dzieł innych; podług jego 
też planu i pod jego kierownictwem wydaną została w Kralice 
w 6ciu tomach w r. 1579 tak zwana Kralicka Biblija 
przez ośmiu Braci przetłómaczona i ułożona podług tekstów 
hebrajskiego i greckiego. Koszta druku ponosił Karol 
z Żerocina. Język tego przekładu pod względem czystości 
do dziś dnia za wzór służy Czechom. 

19* 



292 LITERATURA CZESK0-M0RAW8KA. 

W końcu nie można przemilczeć o literaturze polemicz- 
nej tego okresu przedewszystkiem na polu teologicznem. Po- 
lemizowali ze tobą Bracia Czescy podzieleni na dwa obo- 
zy, hussyci, lutry, katolicy niemieccy i t. d., ale treść dzieł 
tego rodzaju nie zawierała w sobie nic żywotnego dla narodu. 
Owszem,' zapowiadała raczej bliski upadek ducha i sił naro- 
dowych. 



Okres piąty. 



Okres piąty trwał od r. 1620 do 1774. 

Już w poprzednim okresie wpływy niemieckie stawały 
się coraz silniejsze. Protestantyzm szerzył się znacznie, hus- 
sytyzm też istniał, było jeszcze dość Braci Czeskich,* tak, że 
wogóle niemal już cały Czechy odpadły od katolickiego ko- 
ścioła. W Braumowie i w Hrobach istniały kościoły prote- 
stanckie, jak i po całych Czechach. Oba te kościoły za zezwo- 
leniem samego cesarza na hasło opata katolickiego w Braumo- 
wie, przy pomocy i nawet udziale arcybiskupa przez katolików 
Niemców zburzone zostały. Ta nieznacząca na owe burzliwe 
czasy okoliczność wywołała nadspodziewaną okropną burzę, 
która krwią zalała nietylko Czechy, ale i całą środkową Eu- 
ropę. Ta właśnie okoliczność zrodziła pamiętną w dziejach 
wojnę trzydziestoletnią. Ew^angelicy w Pradze dowie- 
dziawszy się o zburzeniu wspomnionych kościołów, postanowili 
zemścić się za zniewagę ich świątyń. Hrabia Thurn, Szlik, 
Kinsky, hrabia Ernest z Mansfeldu stanęli na czele 
ruchu. Dwóch radzców miejskich wyrzucono oknem. Wkrótce 
łuna strasznego pożaru cale Czechy ogarnęła i zaczęła się 
mordercza, straszna wojna. Działo się to 23 maja 1618 roku. 
Nie naszą jest rzeczą opisywać krwawe te dzieje. Powiemy 
tylko, że półtrzecia roku trwały nieustanne walki i Czesi nie- 



294 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 

jednokrotnie zwycięztwo odnosili ; w końcu dnia 8 listopada 

1620 roku przyszło do walnej bitwy pod Pragą, na BUej 
Horze (Białej Górze), gdzie 6000 legło trupem; Morawianie 
cudów waleczności dokazywali, lecz w końcu wojska cesarskie 
zupełne zwycięztwo odnieśli. 

Od tej to chwili zaczęły się największe nieszczęścia Cze- 
chów, a okrucieństwa jakie nad nimi wymierzano są do nieo- 
pisania. W siedm miesięcy po odniesionem zwycięztwie za- 
częła się krwawa zemsta cesarza Ferdynanda II. 21 czerwca 

1621 r. zasiadł w Pradze morderczy trybunał i szerokie strugi 
krwi męczeńskiej rozlały się po całych Czechach i Morawie. 

Nie wymieniamy tu ofiar z przedniejszej szlachty i wo- 
dzów; wymienimy tylko imiona mecenasów literatury i zna- 
komitszych pisarzy, zaraz ściętych za rozka:zem cesarskim: 
byli to Wacław z Budowa, Harant, Kaplerz, Bogu- 
sław z Michałowic, Jędrzej Szlik, Otto z Losu, 
Dyonizy Czernimi kilku innych. Sławnemu doktorowi 
Janowi Jaseńskiemu urżnięto język, potem głowę odcięto, 
nareszcie rozćwiertowano. Wymyślano najrozmaitsze kary 
śmierci. Stracono tedy 27 najznakomitszych mężów czeskich. 
12 głów zatknięto na wieży mostowej, trzynastą na ratuszu. 
Pisarz miejski Mikołaj Diwis przez cały dzień stał pod 
szubienicą mając język szydłem do niej przybity. Niewiasty 
publicznie chłostano na ulicach. Łomnicki, którego dawniej 
Rudolf II sam uwieńczył wawrzynem, dostał teraz sto kyów 
i poszedł na żebraninę. Kogo nie ścięto, nie powieszono — 
ten musiał uciekać z kraju. Jakoż 36,000 rodzin opuściło 
Czechy. Cesarz Ferdynand II własną ręką podarł w kawałki 
wszystkie dawne przywileje Czech. Po całych Czechach zabie^ 
rano książki czeskie, bo każda uważaną była za heretycką. 
Zrabowane książki składali na stosy i palili. A trwi^o to 
przez cały ten okres, tak dalece, że w 140 lat po bitwie na 
Białej górze, Antoni Koniasz chwalił się że sam jeden tylko 
60,000 książek czeskich spalił. Zburzono mogiłę sławnego 
Zyzki. Otwierano groby znąkomitszych Czechów, jak naprzy- 
idad arcybiskupa Kokicany i biskupa Augustyna Lu- 
cy an a; kości ich palono i niszczono. Dóbr 'zkonfiskowa- 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 295 

nych było na 24 milionów kop groszy pragskich. Ziemie opu- 
szczone przez wygnańców oddano Niemcom, którzy i do dziś 
dnia je posiadają. 

Ten krótki opis smutnych dziejów Czechii niech służy za 
odpowiedź: czy mogła w tej epoce istnieć literatura? 

A jednakże były i wtedy objawy życia narodowego i prac 
literacko-naukowych czeskich. Szlachetnymi pracownikami tymi 
byli Bracia Czesko-Morawscy na wygnaniu. Biskupich 
Jan Amos Eomeński był najznakomitszym z piszących 
w tej epoce. Odznaczyli się także Paweł Skała ze Zho- 
rza, Bogusław i Olbracht Krzyneccy z Bonowa i 
kilku innych. U Słowaków zjawił się poeta znakomitego ta- 
lentu Jerzy Tranowski (f 1637); jego pieśni nabożne dla 
Ewangielików miały dwadzieścia kilka wydań. Śród Słowa- 
ków też odznaczy ł się E 1 i a s z Lani (f 1617), Gruszkowic 
(t 1748), Daniel Kerman ewangielicki superintendent (t 
1740 w więzieniu) i wielu innych. Z poetów świeckich znani 
są Stefan Pilarzyk (f 1678), też Słowak, autor kilku 
dzieł; opisał pięknym wierszem niewolę swoją u Turków; 
Jerzy Wolny (f 1745) pastuch, śpiewak przyrody. Jego 
Wesołe piosnki (wydane zostały w 1822 r.) miały wiel- 
kie powodzenie. Jako historyk znany jest hrabia Sławata 
(t 1652). Opisał on współczesne sobie dzieje. Wacław Ko- 
man iec ki, historyk podrzędniejszy, opisał wojnę trzydsiesto- 
letnią. W drugiej połowie XVII stulecia Tomasz Peszy- 
nazCzehoroda (f 1680) napisał historyczną monografiję 
oMorawii. Hrabia Herman Czernim z Chudenic (f 1651) 
i Ignacy ze Szternberga, byli ostatni z magnatów cze- 
skich, którzy pisali jeszcze po czesku w owej smutnej epoce. 
Czernim opisał poselstwo swoje do Konstantynopola, a Ignacy 
ze Sztemberga podróż do krajów zachodnich. 

Możnaby wyliczyć wiele innych podrzędnych prac z XVin 
wieku, pisanych przez wychodźców i tułaczów czeskich — ale 
te nie zasługują na szczególną uwagę. 

Największy rozgłos miał wspomniany już przez nas Jan 
Amos Komeński ostatni biskup Braci Czeskich. Naj- 
znakomitszą jego pracą jest Złota brama języków otwarta 



296 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 

i t. d. (1631), przełożona na kilka języków europejskich i do 
szkół jako dzieło elementarne wprowadzona. Przez długi czas 
miała ona niesłychane powodzenie, tak że niebyło prawie w owym 
czasie oprócz Pisma ś. dzieła bardziej rozpowszechnionego po 
świecie. Nie tylko na europejskie języki, ale przetłomaczono 
to dzieło na język : arabski , turecki, perski i mongolski. Napisał 
on także: Świat widzialny w obrazkach, wydany w roku 
1685, a na polski przełożony i ogłoszony w 1833 przez pro- 
fesora J. Chmela w Królowym- grodzie, razem z tekstem ła- 
cińskim, niemieckim, czeskim i francuskim. Eomeński mieszkał 
czas jakiś w Lesznie w Poznańskiem , a gdy Szwedzi zajęli Po- 
znańskie, jedynie przez uszanowanie dla Komeńskiego ocaliU 
miasto od zniszczenia, później wszakże w czasie rozruchów 
wojennych miasto było spalone iKomeński stracił wpłomie- 
niach wiele rękopismów, owoce prac całego życia. Wyjechał 
później do Amsterdamu gdzie i umarł w 1671 r. Był to osta- 
tni biskup Braci Czeskich i ostatni znakomity przedstawiciel 
sławnej epoki literatury czeskiej. Jego Historya kościoła ewan- 
gelickiego w Czechach, kazania i kilka innych prac treści teo- 
logicznej miały w swoim czasie wielkie znaczenie. Najwięcej 
znamionujące epokę i zasady Braci Czeskich jest dzieło tegoż 
Kameńskiego pod tytułem „Labirynt świata, a raj serca, 
(czyli dokładne wyobrażenie , że na tym świecie nic zgoła nie- 
ma oprócz powątpiewań i smutku, boleści i nieszczęść, lecz 
kto pozostanie w domu z własnem sercem i odda się jednemu 
Panu Bogu, ten tylko odzyska i spokój sumienia i radość). 
Wzniosłe, szlachetne myśli i zdania zdobią to dzieło, które 
i dziś z pożytkiem i przyjemnością czytać można. 



Okres szósty. 



Pod koniec wieku XVni przeobrażenie zupełne nastąpiło 
już w Czechach. Po szkołach i sądownictwach wszędzie był 
wprowadzony język niemiecki tak w Czechach jak i na Morawie. 
Urzędnictwo, służba wojenna, szkoły, nauki, piśmiennictwo, 
sztuki piękne, wyższe warstwy towarzyskie , wszystko to wspie- 
rało politykę niemiecką, i dążyło usilnie do jednego celu, 
do wynarodowienia Czechów i Morawianów. 

Znaczniejsza część arystokracyi składała się już z Niem- 
ców, z tych, którzy po bitwie Biało-górskiej na majętnościach 
Czechom zebranych osiedli. Czeska arystokracy a , która ocalała, 
już była zupełnie zniemczoną. Biórokracya cała prawie była 
z Niemców. 

Z takiemi zastępami, z taką siłą olbrzymią yalczyć mieli 
mieszczanie i kmiecie, którzy jeszcze Czechami zostali, mając 
jedynie duchowieństwo po swojej stronie. Lecz któż mógł 
myśleć o walce. Walka zdawała się niepodobną. Najgłębsi na- 
wet ludzie, kochający swą narodowość, i ci przeczuwali, że 
Czechy i Morawę czeka ten sam los, jaki już spotkał Słowian 
z Nad-Elby którzy i mowę rodzinną utracili i imion swych 
ojców zapomnieli. Dość jest powiedzieć, że najznakomitszy 
z patryotów czeskich, Józef Dobrowski (urodzony 1753 f 1829) 
nie miał już żadnej nadziei odrodzenia Czech, nie pisał nawet 
po czesku i wołał: „Dajcie pokój umarłym." 



298 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 

Ale w Czechach średnie i niższe warstwy społeczne mo- 
wy swych ojców jeszcze nie zapomniały. 

Po r. 1774, od którego zaczynamy nowy okres, czasy 
były łagodniejsze nieco; nie było przynajmniej natarczywości 
w niszczeniu czeszczyzny, bo już i niszczyć nie było co — a że 
gdzieś tam na dole, na nizinach społecznych słychać jeszcze 
było mowę czeską — któż na to miał zwracać uwagę. Czechy 
miano już za niemieckie zupełnie. 

A tymczasem oświata, choć na tle obcem szerzyła się. 
I Czechy należeli do krajów wysoko oświeconych, z gruntowną 
wiedzą, mieli ludzi bardzo wykształconych i uzdolnionych. Zna- 
leźli się śród nich śmielsi, którzy o prawa swojego języka 
i swej narodowości upomnieć się odważyli. Naród, choć po- 
zornie umarły, czuł jeszcze życie, a kiedy przeleciała pierwsza 
iskra elektryczna — zbudził się nagle, strząsł pleśń, która już 
grubą warstwą narastała i gnoiła jego życie duchowe , du- 
mnie spojrzał do koła, pogardliwie zmierzył wroga przenikli- 
wym wzrokiem , zajrzał w głąb siebie i znalazł dość jeszcze 
siły, ażeby walkę wytoczyć o swój byt, o swoje prawa. Czech 
z podniesioną głową wyrzekł: chcę być i pozostać Czechem 
na zawsze! 

Zrozumiano, że walkę toczyć można nie bagnetem, nie 
rewolucyą — ale pracą cichą, powolną — lecz nieustanną. 
Zrozumiano, że życie narodu — w narodzie tkwić tylko może, 
a więc lud, lud wzgardzony i odepchnięty powołać trzeba 
do pracy. 

Tak się teź i stało. Bez rozgłosu, bez hałasu, bez za- 
powiedzeń, samochwalstwa, okrzyków uniesień i radości, ze 
spokojem w duszy, z silną wiarą w zacność i wielkość myśli 
przewodnej, z wolą nieugiętą, z postanowieniem niczem nie- 
złomnem, z gotowością i poświęceniem dla idei mienia, trudu 
i życia, pracować zaczęto. 

Ten sam Józef Bobrowski, który już pisał tylko po nie- 
miecku, który wyrzekł zabójcze słowa: „Dajcie pokój umar- 
łym"! — ten sam Bobrowski zmartwychwstał, zrozumiał swój 
błąd i zaprzysiągł poprawę. Jakoż stał się najsilniejszą dźwi- 
gnią narodową. 



LITERATURA CZESK0«M0RAW8KA. 299 

Wymieniamy tu ze czcią i uwielbieniem imiona tych, 
którzy wielkością swego ducha, zacnością swych dążeń powstali 
jak z grobu, pierwsi zatknęli sztandar narodowy, a wszystkie 
dni życia, wiele pracy, boleści, udręczeń — odrodzeniu swych 
braci poświęcili. 

Oto są te zacne imiona: Józef Bobrowski, Seba- 
styan Hniewkowski, Antoni Piszeli, Antoni Puch- 
raayer, Józef Eautowski, Karol-Ignacy Tham^ 
bracia Wojciech i Jan Nejedłowie, Franciszek-Jan 
Tomsa, Wacław-Maciej Krameryusz, bracia Jó- 
zef i Antoni Jungmanowie, Wacław Hanka. 

To byli pierwsi pracownicy w sprawie odrodzenia, a za- 
stęp ten szerzył się i wzrastał stopniowo coraz liczniej. 

Niemcy z pogardą i uśmiechem spojrzeli na tych śmiał- 
ków, lekceważąc ich usiłowania. Żartowano sobie z nich w 
wyższych sferach, nawet czeskich; inni znów żałowali ich, są- 
dząc, że powarjowali. A oni niezrażali się niczem — praco- 
wali w cichości. 

Z początku garstka tylko współczujących, wzmagać się 
i wzrastać zaczęła, rosła coraz szybciej, aż w końcu całe Cze- 
chy ogarnęła i rumieńcem wstydu okryła niedowiarków. 

Zacni bojownicy za prawdę i narodowość rozpoczęli swą 
pracę od poznania siebie w przeszłości świetnej, uznali i zro- 
zumieli potrzebę własnego wprzód odrodzenia się na wzorach 
ojców i dziadów. Zaczęto więc wertować po księgozbiorach 
i archiwach jeszcze nie zniszczonych, gromadzić skarby prze- 
szłości, uczyć się, ażeby módz drugich uczyć. Uczuli braki 
wielkie w rodzinnej literaturze. Wiedza ludzka coraz większe 
robiła podboje, a oni |pali przez lat 100 przeszło. Trzeba 
więc było zapełnić te luki, ażeby braków niebyło. Musiano 
zatem podzielić pracę pomiędzy siebie, stosownie do swych uspo- 
sobień i zdolności. Hniewkowski, Puchmayer, Woj- 
ciech Najedły, poezyi narodowej poświęcili §ię; Tham, 
Thomsa, Jan Najedły pracowali nad uprawą języka; 
Jungmann i Hanka nadawali kierunek i sami najwięcej 
pracowali. 



300 ■* "' LITERATURA CZE8K0-H0RAWSKA. 

Tak pracowano od końca wieku XVIII do drugiej ć\v1erci 
XIX. Stopniowo, bardzo powoli zyskiwano zaufanie i wiarę 
w możność odrodzenia; wielkiego hartu duszy, wielkiej, nie- 
złomnej siły woli, potrzeba było, ażeby w pokorze, lecz z go- 
dnością, znieść urągowiska, potwarze, nawet prześladowania. 
Nie omdlały jednak ręce pracowników, nie zachwiali się w na- 
dziei — a wiara i miłość coraz bardziej szerzącego się koła 
patryotów — osładzała ich pracę i troski. 

Największy cios językowi i literaturze czeskiej zadany był 
w r. 1780, kiedy wydany został rozkaz ażeby młodzież nie- 
umiejąca po niemiecku do szkół łacińskich przyjmowaną nie 
była. Rozkaz ten powtórzono w latach 1786 i 1805. Mimo 
to Niemcy, ciśnięci przewagą opinii publicznej niechcieli już 
uchodzić za otwartych ciemięzców i w r. 1775 otworzyli wy- 
kład języka czeskiego w uniwersytecie wiednaskim. Pierwszym 
profesorem był Józef Zlobicki (um, 1810). Dopiero kiedy 
usiłowania patryotów czeskich znalazły już szersze koło zwo^ 
lenników, kiedy niektórzy i z arystokracyi do nich garnąć się 
zaczęli, a szczególnie światły książę Franciszek Eiński, 
w r. 1793 pozwolono nareszcie w uniwersytecie pragskim otwo- 
rzyć katedrę języka i literatury czeskiej; pier>vszym profeso- 
rem był tu Franciszek Pelcel. W końcu metamowano 
już zbyt ostro patryotom czeskim uczyć mo>\7 ojczystej po 
innych miastach czeskich. 

A kiedy współczucie dla zacnych usiłowań patryotów cze- 
skich ogarnęło już całe Czechy, rząd pod naciskiem opinii pu- 
blicznej musiał zezwolić w r. 1816, ażeby do gimnazyów w 
w miastach czeskich przyjmowano takich tylko prefektów i na- 
uczycieli , który język czeski posiadali. Zrobiono nawet wię- 
ksze ustępstwo , gdyż dozwolono tym przynajmniej uczniom, 
którzy z domowego wychowania przynosili znajomość języka 
czeskiego, i nadal w szkole ćwiczyć się w przekładach i wy- 
pracowaniach czeskich. W końcu już i pod względem admi- 
nistracyjnym uczuto potrzebę znajomości języka czeskiego, tak 
dalece, że już od urzędników zażądano znajomości tego języka, 
co też zastosowano do lekarzy, chirurgów, fizyków miejskich 
i inspektorów lekarskich. Ośmieleni tem mieszkańcy Pragi 



LITERATURA CZESK0-M0RAW8KA. 301 

zażądali aby w szkołach przynajmniej nauka religii w czeskim 
języku wykładaną była, lecz im wręcz odmówiono. 

Były to tylko napróżne zabiegi ze strony Niemców. Ener- 
giczna, a zawsze lojalna praca Czechów zdziałała już tyle, że 
śród Niemców widoczna była jakaś chwiejność, niepewność 
siebie. Postrzegli się w końcu, że niezdołali do szczętu wy- 
tępić czeszczyznę. Wtedy to nieprzyjaciele Czechów i całej 
słowiańszczyzny głośno wołać zaczęli w pismach publicznych, 
że przebudzenie się wszystkich Słowian do życia samoistnego 
i zjednoczenie się ich w jedno ciało, straszne na zewnątrz, 
silne u siebie, grozi największem niebezpieczećstwem dla cy- 
wilizacyi całego świata. 

Niepodobna nam tu iść krok za krokiem w pracach i usi- 
łowaniach szlachetnych Czechów. Wskażemy tylko ważniejsze 
objawy. Bobrowski, Hanka, Czelakowski ustanowili 
ortograf ję analogiczną. Poznano, jak wielkie ma zna- 
czenie poezya gminna. Zaczęto więc zbierać piosnki ludowe 
i wkrótce F. W. Czelakowski ogłosił znaczny zbiór Pieśni 
czeskich, ruskich, illiryjskich. Karol Jaromir Erben wy- 
dał Zbiór narodowych pieśni Czeskich, a Franci- 
szek Suszył Pieśni gminne Morawskie. Jan Kol- 
ia r zaznajomił z narodową poezyą Słowaków, wydając pieśni 
tego ludu p. t. łłarodnie śpiewanki. 

Wspomnieliśmy już, że w roku 1817 Wacław Hanka 
odkrył Rękopism królodworski. W r. 1818 Norbert 
Venka wynalazł SądLiubuszyn. Te dwa utwory zwró- 
ciły na siebie powszechną uwagę, a wielce się przyczyniły do 
nadania pewnej siły i powagi pracownikom. 

W r. 1820 Józef Jungmann ogłosił chrestomatyę czeską 
p. t. Slowesnost aneb (albo) Sbirka przykladou 
spojednanim o slohu,t. j. Piśmiennictwo, czyli Zbiór 
przykładów (w poezyi i prozie) z rozprawą o stylu. 

Wacław Hanka, Józef Jungman, Jan Święto- 
pełk Presl, hrabia Berchtold, Jandera, Jan Pur- 
kynie licząc już na poparcie całego narodu, znajdując wre- 
szcie współczucie i u arystokracyi — śmielej postąpili i udali 
się do rządu z prośbą o pozwolenie założenia muzeum naro- 



302 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 

dowego w Pradze. Hrabia Gasper Sternberg najdzielniej 
do tego się przyczynił, pozwolenie uzyskał i 15 kwietnia 1818 
r. Muzeum czeskie założonem zostało, a nawet pozwolono je 
nazwać narodowem. Najwyżsi dostojnicy czescy : hr. Fran- 
ciszek Antoni Kolowrat Libsztejnski, i jego następ- 
ca hr. Karol Chotek, obaj należący do rodzin czeskich 
patryotycznych, opiekowali się tym nowym zakładem. Oświata 
czeska znalazła dla siebie stałe ognisko. Z tego to źródła 
powstała w r. 1831 sławna Matica Czeska która i do dziś 
dnia jest najpotężniejszą dźwignią sił i dążności narodowych. 
W tej epoce ukazują się znakomici Paweł-Józef Szafa- 
rzyk i Franciszek Palacky, głośni w całej słowiań- 
szczyźnie. 

Słynne ich prace znajdą u nas na osobnem miejscu oce- 
nę, tu zaś wspomnimy po krotce o ważniejszych utworach 
lirycznych. 

Za najznakomitszego poetę czeskiego, epoki odrodzenia 
uważany jest Słowak Jan Koli ar, natchniony piewca Sława 
córy. Najlepszą pracą F. W. Czelakowskiego jest Od- 
głos pieśni czeskich. Wielkiej używa wziętości w całej 
słowiańszczyźnie Karol Jaromir Erben. Słynie też Ka- 
rol Winarzycki. Karol Hynek Macha napisał poema 
Maj. Jarosław Langier, poeta bardzo popularny. Jan 
Erazm Wocel ogłosił: Przemysławcy, Miecz i Kie- 
lich, Labirynt sławy i zajął wysokie stanowisko w rzę- 
dzie poetów narodowych. JanPrawosławKonbek, od- 
znaczył się bogactwem fantazyi — rzewnie i czule opiewa on 
Groby poetów słowiańskich. Na czele śpiewaków mo- 
rawskich stoi TYincenty Furch. Wielkie miało powodze- 
nie poema Milota Zdirat Polaka. — Wzniosłość Przy- 
rody. Karol Marya baron Vii lani płodny i ulubiony poeta, 
autor najwznioślejszego utworu — Lira i miecz. Wacław Ja- 
romir Piecek należy do sielankowych poetów. Niemniej 
słynni są i lubieni Józef Kalasanty Kajetan Okmenski, 
patryotyczny hr. Eudolf Chotek, ksiądz Tupy (Jabłoński), 
Józef Frycz (syn) i inni. 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 303 

Mają Czesi i utalentowane poetki. Z tych największy ma 
rozgłos Marya Czacka. 

Z głośniejszych powieściopisarzy wymienimy Józefa 
Kajetana Tyla, autora wielu popularnych powieści, Jana 
Henryka Marka czyli Jana z Hwiezdy, autora powieści 
Konwalinki (1824) i Zabawne pisma (1843). Wacław 
Klieper, oraz Prokop Chocholouszek należą do uajulu- 
bieńszy eh autorów, jak niemniej Kom anse, powieści i naro- 
dowe klehdy Bożenny Niemcowej. Ludwik Rittersberg 
ogłosił kilka powieści p. t. Zabawne pisma. Znakomite po- 
wieści Józefa Jerzego KoUara mogą być ozdobą każdej 
literatury. Kilka ulubionych przez Czechów powieści napi- 
sała rodaczka nasza Honarata z Wiśniewskich, małżon- 
ka słynnego uczonego 1 archeologa Karola Władysława 
Zapa, znanego autora Podróży i przechadzek po wscho- 
dniej Galicyi. Moser napisał romans Ślepa Pani. Po\\ie- 
ści Józefa Frycza (Brodskiego) odznaczają się głębokiem 
uczuciem. Franciszek Jaromir Rubesz (CzyżkowskiJ i 
Wacław Filipek znani humoryści. Wreszcie Wlastymiła 
Rużyczkowna i Józefa Chorwatka z Kunowie Kubi- 
no wa, znane są z prac swoich wierszem i prozą. 

Literatura dramatyczna jest bardzo bogatą. W r. 1771 
Brunian w rodzaju próby wystawił komedyjkę czeską między 
przedstawieniami oper niemieckiej i włoskiej, ale na tem i za- 
przestać musiał. Dopiero od r. 1784 istnieje teatr czeski wy- 
stawiony kosztem stanów czeskich. Była jednak osobna buda 
dla przedstawień wyłącznie czeskich, gdyż w gmachu wspo- 
mnionym grano i po niemiecku. Ażeby dać wyobrażenie jak 
pracowano w Czechach dla obudzenia narodowości, dość jest 
powiedzieć ,♦ że od r. 1782 — 1790, t. j. w przeciągu 8 lat, 
podług Thama napisano oryginalnych i przetłumaczono z ob- • 
cych 1000 sztuk dramatycznych! Niektóre sztuki, naprzykład 
Lutnicy, czyli wesoła bieda były tak lubione, że do 50 razy 
odgrywano je w przeciągu jednego roku. 

Do słynniejszych pisarzy dramatycznych należą Raus, 
Sztiepanek, Szedliwy i najznakomitszy z nich Wacław 
Kliepera. Wiele też dzieł dramatycznych napisał J. K. Tyl. 



304 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 

Do nąjulubieńszych utworów należy dramat Monika przez 
Jerzego Kollara, oraz jego komedya N. 67, Magelona, 
ale najznakomitszą pracą Eollara jest jego tragedya naro- 
dowa Śmierć Zyzki, raz tylko w r. 1850 przedstawiona, 
następnie przez rząd zabroniona. Ferd. B. Mikowec napisał 
tragedye: Zguba rodu Przemysławskiego, Dymitr Iwa- 
nowicziKonrad Wallenrod. S.K.Machaczek, K.LErben, 
Hynek, (Frycz, syn) i kilku innych odznaczali się na polu 
dramaty cznem. Ostatni ułożył z powieści Gogola prześliczny 
dramat Taras Bulba. 



Okres siódmy, 



WSPÓŁCZESNY. 



ODCZYT SIEDMNASTY. 



Pozostaje nam skreślić stan piśmiennictwa czeskiego w osta- 
tnim okresie. Nadzwyczajny ruch umysłowy i obudzone życie 
polityczne, naukowe i literackie u tego pobratymczego szczepu 
wymagałyby osobnej, szczegółowej pracy; przechodzi to za- 
kres naszych odczytów i dlatego poprzestać musimy na wykaza- 
niu tylko znakom: tszych prac i wspomnieniu o usiłowaniach 
najzasłużeńszych tylko ludzi. 

Do tych należy Wacław Hanka. Urodził się d. 10 
czerwca 1791 w obwodzie Królogrodzkim , w osadzie Horzy- 
nie. Należy on do najpierwszych wskrzesicieli narodowego' 
i duchowego życia Czechów. Najznakomitszy z filologów i lin- 
gwistów słowiańskich, posiadał bowiem ośmnaście języków, co 
też wdzięczni ziomkowie wyrazili na medalu pamiątkowym na 
jego cześć wybitym w r. 1834. Był profesorem w uniwersyte- 
cie pragskim języka i literatury czeskiej , polskiej i rossyjskiej,* 
kuratorem gabinetu numizmatycznego, bibliotekarzem muzeum 
narodowego. Ojciec jego był rolnikiem i karczmarzem. Do 13 

20 



L 



306 LITERATURA CZE8KO-MORAW8KA. 

roku życia Wacław pasł owce ojcowskie , a do szesnastego po- 
magsJ: w gospodarstwie. Zaledwo w porzo zimowej mógł uczę- 
szczać do szkółki parafialnej. Ale miał matkę zacną czeszkę, 
która mu wpoiła miłość rzeczy ojczystych, ^ej to kładzie w usta 
Hanka w jednej z swych piosnek: 

Gdybym wiedziała 
Mała dziecino, 
Że z ciebie będzie 
Podły zdradny Czech, 
Opletłabym cię 
W grubą rogoże, 
Z grubą rogoża 
W ciernie wrzuciła. 

Ojciec zaś widząc w chłopięciu zamiłowanie do nauk od* 
dał go, już 16 letniego do gimnazyum, a potem do uniwer- 
sytetu, gdzie go zaraz na wstępie polubił i ocenił d:awny 
Józef Bobrowski. 

Życie Hanki ciekawe bardzo. Wszystkie dni żywota po- 
święcał jednej przewodnej idei zaszczepienia miłości pamiątek 
ojczystych i mowy ojców. On to pierwszy był założycielem 
stowarzyszenia na którym on, Swoboda Wacław, i inn 
miewali odczyty, a książę Izydor Lobkowic popierał ich usi- 
łowania. Na tych to zebraniach Hanka zachęcał szlachtę cze- 
ską zniemczała, ażeby się po czesku uczyła. Hanka też przy- 
czynił się najwięcej do wzrostu i wzorowego utrzymania muzeum 
narodowego. W smutnych wypadkach r. 1848 d. 12 czerwca, 
po skończeniu posiedzeń zjazdu słowiańskiego, pewna liczba 
członków pozostała jeszcze w muzeum; niewiedziano, źe w tym 
samym czasie w mieście wybuchło powstanie, gromada ludu 
wniosła do muzeum rannego człowieka, prosząc o pomoc le- 
karską, obecni pospies;;yli rozejść się, zatarasowano bramę , a 
Hanka pozostał sam jeden. Nadciągnęło wojsko, dano ognia 
do okien muzeum, podziurawiono pułap i ściany, a później 
wojsko chciało szturmem zdobyć muzeum. Wszakże przytom- 



LITERATUJIA CZESKO-MORAWSKA. 307 

iiość umysłu i energija Hanki zdołały ocalić zbiory, chociaż 
zabrano bron starą i wiele uszkodzeń w salach poczyniono. 

Mówiliśmy już o wynalezionym przez Hankę królodwor- 
skim rękopisie. Jeszcze przed wynalezieniem w Kejms przez 
A. Turgieniewa w grudniu 1836 r. sławnego rękopismu św. 
Ewangielii starosłowiańskiej ( Texte du Sacre ) , Hanka prowa- 
dził liczną korespondencyą w celu jej wynalezienia, co też i spo- 
wodowało wykrycie tego zabytku ^). 



') Cesarz rzymski Karol IV darował pierwszą część Ewan • 
gelii pisaną cyrylicą klasztorowi Sazawsko - Emauskiemu w Pra- 
dze; w r. 1395 dodano do niej drugą część pisaną głagolicą. 
Obie części oprawione razem nader kosztownie w złoto i klejnoty. 
W, czasie michów husśyckich dostała się ona w ręce Hussytów, 
była zawiezioną do Konstantynopola , a ztamtąd malarz Paleokap- 
pas w r. 1646 na sobór Trydentski ją przywiózł i kardynałowi 
Lotaryńskiemu sprzedał. Ten kardynał był arcybiskupem rejm- 
skim , a dla nader kosztownej i pięknej oprawy przeznaczył tę 
księgę jako klejnot koronacyjny. Na niej więc królowie fran- 
cuscy przy koronacyi przysięgę wykonywali. Piotr W. będąc 
w Reims oglądał tę księgę. Po r. 1798 długo niewiedziano gdzie 
się podziała, w końcu wyśledzono, że z rozkazu Napoleona do 
biblioteki municypalnej rejmskiej oddaną została. Dziś już tylko 
ślady pozostały, gdzie były klejnoty. W r, 1845, z rozkazu ce- 
sarza Mikołaja wyszło przepyszne wydanie tej Ewangelii (ad 
exemplaris similitudinem) pod kierownictwem Sylwestra, ściśle 
trzymając się textu , bez komentarzów, jedynie dla bibliotek i uczo- 
nych. Ten sam Sylwester wydał później na sprzedaż z komen- 
tarzami Kapitara i przekładem łacińskim. Hanka zaś w 1846 
ogłosił w Pradze z przypisami z przekładów Ostromirowego i 
ks. Ostrożskiego. 

Podajemy tu jeszcze kilka ciekawych szczegółów z życiorysu 
Hanki, skreślonego jeszcze za życia jego przez Lu. Rittersberga, 
nadesłanego nam w r. 1857. „Burza polityczna roku 1848 — 1849 
silnie dotknęła i Hankę, ł^ył on członkiem Komitetu Narodo- 
wego w Pradze; pierwszy podpisał wezwanie, aby reprezentanci 
austryackich Słowian na Zjazd Słowiamki w Pradze Czeskiej 
pospieszyli. Do głównych założycieli Słowiańskiej Lipy należał 
i Hanka mając wpływ znaczny na jej narady. W każdym razie 
działał mężnie, poczciwie i patryotycznie. 

Bój między wojskiem a powstańcami , który w poniedziałek 
Zielonych Stciąt roku 1848 w Pradze wybuchnął, naraził nawet 

20* 



308 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 

Ze znaczniejszych także prac Hanki wspomnimy tu: Kra- 
kowiaków; przekład pieśni o półku Igora i Idylle Ge- 
snera; Dzieje czeskie w obrazach; Opis Rossyi; 
Krótką historyc narodów słowiańskich; Gramaty- 



życie Hanki na niebezpieczeństwo. Nie tylko cała Praga, lecat 
całe państwo austi*yackie patrzało na Słowiański Zjazd z wytę- 
żoną uwagą. Dla jednych zjazd rokował wielkie nadzieje, u dru- 
gich wzbudzał strach; jedni kierowali się miłością ojczyzny, dru- 
dzy nienawiścią. Że narady i zamiaiy Słowiańskiego Zjazdu dla 
przyjaciół i nieprzyjaciół były tajemnicą, to znacznie pogorszyło 
położenie. Niktby się nieodważył poniszać lud do powstania 
gdyby wiedziano, że znaczna większość koryfejów narodowej stro- 
ny czeskiej, o powstaniu nawet słyszeć niechciała. Jednako1vra 
miała tam i propaganda paryska swoich emisaryuszów, którzy 
gwałtem chcieli powstanie wywołać. Znaleźli nawet stronników 
między Czechami. Później dopiero dowiedzieliśmy się, że tego 
rodzaju propagandziści na naradach Słowiańskiego Zjazdu nie- 
mieli współczucia. Wtedy to korzystając z tajemnicy, którą Zjazd 
okrywał swoją działalność , zaczęli podżegać tłumy uliczne do 
rozruchów, działając niby w imieniu Zjazdu. Przywódzcy tiyum- 
fiijącej większości Zjazdu, zagłębieni w pracy i w planach donio- 
słych o przyszłości, ani się domyślali, co się za ich plecami 
po karczmach, kawiarniach i ulicach dzieje. Jakie tajemne in- 
strukcye owego czasu naczelnik rządu, hrabia Lew Thun i 
komenderujący w Pradze jenerał książę Alfred Windiszgree 
mieć mogli, nie wiemy; ale to wiedział każdy, że wojsko wy- 
bornie do boju przygotowane było i zniecierpliwością na bitwę 
oczekiwało. 

Lud pragski mylnie sądził , że między wszystkiemi członkami 
Zjazdu Słowiańskiego jednogłośna zgoda panuje. Czego Zjazd 
chciał, co zamierzał, tego lud niewiedział. Kiedy więc propagan- 
dziści, o których było wiadomo że także są członkami Zjazdu^ 
powstanie nakazyw^ali, wierzył im ślepo, sądząc że działają w imie- 
niu Palackiego i Strobacha, Riegera i Karola Hawliczka. A ci 
o niczem niewiedzieli, milczenie zaś ich za potakiwanie uważano. 
Tak wybuchnął nieszczęśliwy bój dnia 12 czerwca 1848 — rzeź 
bez sensu. 

Owego dnia 12 czerwca, niektórzy członkowie większości Sło- 
wiańskiego Zjazdu byli zgromadzeni w Narodowem Muzeum, nie 
mając wyobrażenia o blizkiem powstaniu. Tu nagle przyniósł 
lud ranionego z bojowiska. Tłum zatrwożonych kobiet i dzieci 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 309 

Łę języka czeskiego; Prawopis czeski; Gramatyki 
języków polskiego i r.ossyjskiego; Początki języka 
cerkiewnego; Bibliografiję pierwotnych dru- 
ków czeskich; Zabytki obrządku słowiańskiego u 



wpadł do Muzeum, ze strachu nie wiedząc gdzie szukać 
ratunku. Teraz dopiero członkowie Zjazdu, całe niebezpieczeń- 
stwo wyrozumiawszy, czem prędzej skończywszy posiedzenie z Mu- 
•zeum rozeszli się. Przybyłych z ludu wypuszczano tylnemi drzwiami^ 
a w domu został tylko Hanka z kilku służącemi i ze sześciu 
gwardzistami od Swomości. TaSworność stanowiła oddzielny 
krspus narodowej gwardyi pragskiej, z mundurem i komendą 
<;zeską, a miała odwach swój właśnie na dziedzińcu muzeo- 
wym. Zamknięto dom i zabarykadowano główne wrota dla 
zabezpieczenia, naukowych i narodowych skarbów, złożonych 
w Muzeum. 

Niewiadomo dla czego, stanęło przed Muzeum wojsko, dwie 
kompanie granedyerów. Ze stronyMuzeum nie było żadnej zaczepki. 
-Słaba straż owych sześciu gwardzistów nawet swoich karabinów nie 
nabiła. Magazyn broni przy ich odwachu był karabinami napeł- 
niony; dowód, że również gwardziści narodowi o boju nie myśleli^ 
bo inaczej byliby swoją broń wzięli. Wojsko stanęło przed Muzeum. 
Dwaj żołnierze wystąpiwszy z szeregu, wystrzelili w powietrze. 
Hanka stojąc u średniego frontowego okna pierwszego piętra, 
widział jak się wojsko czołem przeciwko Muzeum obróciło i do 
strzałów się przygotowało. Zaledwie Hanka za ścianę skoczyć 
zdołał, a już zakomenderowano: „Feuer!" deszcz kul poleciał 
na Muzeum. W obu piętrach okna zdruzgotano a stropy jak 
przetak przestrzelono. Właśnie na tem miejscu, gdzie Hanka 
stał przed chwilą, okno było zdruzgotane. 

Pewna partya później utrzymywała, że wojsko bez komendy 
na Muzeum wystrzeliło. Dlatego to przytaczamy, że Hanka tę 
komendę dobrze widział. 

Na szczęście skrzynie z muzeowemi zbiorami stały w ta- 
kich miejscach, gdzie ich ogień dotkąć niemógh Po wypaleniu 
karabinów wojsko zażądało burzliwie, ażeby wrota otworzono. 
Hanka, zbiegłszy na dół, odpowiedział, że natychmiast otworzyć 
każe, lecz dó odsunięcia kamieni, któremi wrota wewnątrz zaba- 
rykadowano, trochę czasu potrzebuje. Dowóclzca zaś oddziału 
nastawał, ażeby niezwłocznie otworzono, gi*oząc że armatami 
wrota wysadzić rozkaże. Nareszcie nastała ugoda obopólna, po- 
daniem ręki zawarta umowa pokoju i bezpieczeństwa między do- 



310 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA, 

Czechów; O manetach czeskich i bardzo wiele innych 
pism pomniejszych, w dziennikach ogłaszanych. Nadto Hanka 
wielce przysłużył się rodakom wydaniem kilku prac znakomi- 
tych poprzedników swoich, jak również najdawniejszych po- 
mników piśmiennych czeskich. Umarł 12 stycznia 1861 r. 

Paweł Józef Szafarzyk należy do najsłynniejszych 
filologów ogólnie słowiańskich. Był zarazem historykiem , etno- 
grafem, archeologiem i statystykiem. Urodzony w r. 1795 w Wę- 
grzech w miasteczku Kobielarowo, gdzie ojciec jego był pasto- 



wódzcą wojska i Muzeum , respectiye H«anką. Dowódzca i jeszcze 
jeden oficer wleźli oknem do Muzeum, aby o położeniu rzeczy 
się przekonać, poczem wojsko odeszło. 

Nazajutra, we wtorek 13 czerwca, z rana znowu wojsko na- 
padło Muzeum i szturmem zdobyło, aresztowało sześciu gwardzi- 
stów, zabrało karabiny z magazynu, chorągwie słowiańskie 
zatknięte nad wodotryskiem w ogrodzie. Zażarcie rzucono się 
na sztandar o barwach czeskich, przez muzeum sporządzony 
na uroczystość urodzin cesarza Ferdynanda I, z drogich materyj^ 
Ten sztandar żołnierze przed oczyma oficera na szmaty podarli. 
Chorągwie znaleziono później w arsenale , lecz dwie inne koszto- 
wne zaginęły. Kamiennym posągom w muzeowym ogrodzie woj- 
sko nosy poodcinało. 

Hanka widział , że niebezpieczeństwo zagraża nie tylko zbio- 
rom, ale i jego osobie. Spostrzegłszy się zaś, że jest w rannem 
ubraniu, wpadł do swojego mieszkania, ubrał się przyzwoicie i 
przywdział ordery, a wojsko widząc go udekorowanym stało się 
"względniej szem. 

Po kapitulacyi miasta pięć razy powtarzała się rewizya 
AYojskowa w muzeum, szukano wszędzie, rujnowano nawet po- 
dłogi, kopano w ogrodzie i na dziedzińcu, mniemaiąc, że znajdą 
1)roń. Nic wszakże nie znaleziono, oprócz bagnetu, który przez 
otwór z góry do piwnicy przypadkowo wleciał. 

Ostatnia rewizya odbyła się dnia 17 lipca 1848 z wieczora 
i trwała 24 godzin. Powstawały najdziksze gawędy o wykrytym 
spisku gwardzistów, o truciznie w muzeum jakoby przechowy- 
wanej, wszystko to było bajką. 

Hanka ocalił muzeum, a wzbogacił zbiory kulami, karta- 
czarni, ułamkami granatów, które pozbierał w dniach ^ch pa- 
miętnych." 



LITERATURA CZlS6KO*MORAWSKA. 31 1 

rem. Umarł w Pradze 27 czerwca 1861. Z początku pisał 
poezye, przełożył Maryę Stuart Szyllera. W roku 1826 
ogłosił „Historyę słowiańskiego języka i literatury." 
Od tego czasu zaczyna się sława Szafarzyka i jego wielkie 
znaczenie dla Słowiańszczyzny. Ogłosił następnie: Historyczno- 
krytyczne badania o początku Słowian; Śledzenie 
początku narodów słowiańskich; Narodopis Słowiański iw końcu 
najznakomitszą swą pracę: Starożytności słowiańskie, 
przełożone na język polski przez Dr. H. N. Bońkowskiego. 

Franciszek Palacky, współczesny, znakomity histo- 
ryk i filolog czeski. Urodził się 14 czerwca 1798 r. w Hod- 
sławicach w Morawii. Z początku pracował nad estetyką. Je- 
szcze w r. 1818 wydał Zasady poezyi czeskiej, następnie 
Teoryę piękna, Historyę powszechną estetyki. 
W roku 1829 po ogłoszeniu przez niego nader ważnej pracy 
Scriptores rerum Bohemicarum, oraz Ocenienia staroży- 
tnych dziejopisarzy czeskich, stany czeskie obrały go 
na sejmie (1829) swoim historyografem, co też rząd w lat kilka 
potwierdził. 

Do najważniejszych prac Palackiego należą: Stare pi- 
śmienne pomniki czeskie i morawskie 1840 — 1846 
4 tomy, w roku zaś 1862 — 1864 wyszedł tom piąty; Dzieje 
narodu Czeskiego w 4 tomach, 8 częściach (od 1848 do 
1860 r.) W roku 1872 rozpoczęto druk nowego wydania Dzie- 
jów, oraz wiele innych prac w języku czeskim i niemieckim. 
Podczas ruchu 1848 został członkiem czeskiej rady rządowej, 
potem jednym z przewódców kongresu słowiańskiego, w końcu 
naczelnikitn partyi słowiańskiej. Polityczne stanowisko jakie 
zajmuje Palacki znane jest powszechnie. 

Wacław Władywoj Tomek napisał: Krótkie dzieje 
Czech, Dzieje uniwersytetu Pragskiego, Dzieje 
Pragi Czeskiej. Staraniem Erbena wyszedł nader ważny 
Dyplomataryusz Czeski, a Karol Wład. Zap ogłosił 
kilka wielkiej wartości prac, z łustoryą słowiańską związek 
taających. Ten sam Zap był głębokim badaczem starożytności, 
oraz geografem. 

Ludwik Rittersberg wydał Słownik konwersa- 



312 LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 

<5yjny? zawierający materyały do najnowszej historyi, szcze- 
gólnie słowiańskiej. On też napisał Dzieje Rossyi do r. 1856. 
Kilka prac jego w języku polskim zamieściliśmy w wydawanej 
przez nas przed laty Tece wileńskiej. 

Na polu powszechnej historyi pracowali : Józef Franciszek 
Smetana, który ogłosił Powszechną historyę świa- 
ta; ten sam zaś Tomek, .o którym wyżej wspomnieliśmy, ró- 
wnież ogłosił: Dzieje powszechne, tudzież Dzieje ce- 
sarstwa austryackiego. 

Najznakomitsi dziś mężowie stanu w Gzechii, Józef 
Jireczek były minister austryacki i Frań. Wład. Eieger 
znani są w piśmiennictwie jako głębocy uczeni. Jireczek 
Józef oprócz kilku innych napisał nader ważne dzie- 
ło: Prawodawstwo słowiańskie w Czechach i na Mo- 
rawie (w 1863 — 1864), Rieger zaś: Czechy, ziemia 
i naród (1863), Oprawach czeskiej korony, O niemate- 
ryalnym kapitale i pracy i ich znaczeniu w gospodar- 
stwie kraj o w em, nadto kilka innych z dziedziny ekonomii 
politycznej; on był założycielem dziennika politycznego Naro- 
dni Listy i uczestniczył w wydawnictwie słownika en- 
cyklopedycznego. 

Z dziedziny nauk przyrodniczych znani są pracownicy: 
Jan Świętopełk Presl, tw^órca przyrodniczego słownictwa cze- 
rskiego, autor obszernej mineralogii, oraz ważnej pracy: O na- 
turze roślin; napisał także Chemię i Technologię; brat 
jego Karol Borzywój ; również Józef Peczyrka autor Zoolo- 
gii; Wacław Staniek napisał historyę naturalną. Najgłoś- 
niejszym zaś z przyrodników jest Jan Purkinie, przez wiele 
lat redaktor pisma Żywię, poświęconego naukom przyrodzonym 
i autor wielu prac i rozpraw w tych gałęziach. Astronomiję 
i Fizykę opracował Józef Franciszek Smetana. Petrzyna, 
pisał głębokiej treści artykidy o fizyce i matematyce. Karol 
Amerling napisał Entomologię, Florę Alpejską, Che- 
miję, Nauk^ę o truciznach i t. d. 

Filozofiję opracowywali w tym okresie Antoni Marekf 
Klacel, Amerling, Hanusz i inni. 



LITERATURA CZESKO-MORAWSKA. 313 

Gramatyka, słownikarstwo, filologia, gruntownie są opraco- 
wywane. Józef Jungman jest głównym filarem tych nauk. 

Oprócz wymienionych już przez nas prac Hanki i Sza- 
farzyka, Czelakowski wydał Porównawczą gra- 
matykę wszystkich języków słowiańskich; Jung- 
man, ten sam Czelakowski, Podstrański, Jerzy Pal- 
kowicz, I. B. Mały, Tomiczek, Tomasz Buryan, 
Eoneczny, Eampelik, Hatala ogłaszali słowniki języ- 
ków słowiańskich i innych- 

Literatura nadobna wzbogaca się coraz bardziej. Z po- 
wieściopisarzy dziś najgłośniejsi Kliepera, Jan z Gwia- 
zdy (Marek Jindrich), J, K. Tyl, Sabina, Halek, Ne- 
ruda, Wilimek i inni. 

Liczba młodych pisarzy wzrasta nadzwyczaj. 

Mówiliśmy o pracach oryginalnych. Pod względem prze- 
kładów Czesi bogatsi są od wszystkich innych szczepów sło- 
wiańskich. Znaczniejsze utwory literatur polskiej i rossyjskiej 
mają prawie wszystkie przełożone na język czeski. Stule kano- 
nik wybornie przełożył „Konrada Wallenroda; Wlasak 
„Maryę Malczewskiego." — Irydyon i L i s t y Krasińskiego, 
wiele komedyj Fredry, powieści Kraszewskiego, Korzeniow- 
skiego, oddawna już przełożone. 

W ostatnich czasach, mianowicie w r. 1872 wyszło kilka 
dzieł nader ważnych. Tak n. p. Augusta Sedlaczka 
Wozickiego Monografija Rychnowa nad Kniażną. Jest 
to historya miasta od wieku Xni słynnego przemysłem i szcze- 
gólnie sukiennictwem. Dr. R. Pr e czech tiel ogłosił Roz- 
biór czesko-słowiańskiej literatury z biografijami 
czesko-słowiańskich działaczy. Nareszcie wprzeszłym 
roku rozpoczęto druk drugiego wydania znakomitych Dzie- 
jów narodu Czesikego Palackiego uzupełnionych doda- 
niem wielu 4iowych szczegółów z epoki Hussa, Hieronima 
z Pragi, Jakuba ze Stribrza i k. i. 

Berta Muhlsteinowa wydała też r. 1872 Po- 
hrobky, zbiór poezyi. P. Muhlsteinowa powiększa szereg 
poetek czeskich, stojąc obok Elizy Kra sn oh orskiej, Al- 
biny Mroczkowej i k. I 



314 LITERATURA CZESKO - MORAWSKA. 

Nie wymieniamy tu wielu pisarzy i pracowników polity- 
cznych, jak również dziennikarzy. Do znakomitych publicystów 
należy zacny profesor Emanuel Tonner, którego prace odzna- 
czają się gorącą miłością słowiańszczyzny i przychylnością ku 
Polakom. 

Już z tego, cośmy pokrótce wyliczyli, powziąść można 
wyobrażenie, jak obfitą jest literatura czeska. Niemieli i nie 
mają Czesi naszych Mickiewiczów, Słowackich, Krasińskich, 
Polów — ale odznaczali się zawsze i dziś się odznaczają wie- 
dzą głęboką, pracą i usilnością mrówczą, a co najważniejsza, 
jednolitością i spójnią bratnią w swych dążnościach. 

Najlepiej przekona nas o tern najkrótszy zarys ich sto- 
warzyszeń naukowych i artystycznych. 

Ze stowarzyszeń mających na celu krzewienie nauk 
i literatury w duchu narodowym najważniejsze są: Muzeum 
czeskie i Matica czeska. Muzeum wedle rachunku 
z r. 1871 pobiera rocznego dochodu 55,422 złr. Matica 
144,443 złr. Zadaniem Maticy jest wydawanie dzieł w ję- 
zyku czeskim poważnej i literackiej treści, a nie wolno jest 
odbijać żadnego dzieła mniej nad 4000 egzemplerzy. Kto złoży 
jednorazowie 50 złr., ten nabiera prawa do odbierania dar- 
mo przez całe życie wszystkich dzieł przez Maticę wydawa- 
nych. Dalej stowarzyszenie Św. Jana Nepomucyna w Pra- 
dze dla wydawania dzieł katolickich i popularnych. Tu już 
drukują w 10 tysiącach egz. Tak samo Stowarzyszenie śś. 
Cyryli a i Metodyusza w Bernie drukuje dzieła treści po- 
pularnej w wielu tysiącach egz. Stowarzyszenie Merkury 
w r. 1871 założone już w samych początkach liczyło 699 
członków, 7477 złr. dochodu rocznego. 

Istnieją jeszcze stowarzyszenia: Czeskich matematy- 
ków, Towarzystwo muzyczne i wiele innych towarzystw 
naukowych, politycznych, socyalnych i t d. Niedtiwno zawią- 
zało się stowarzyszenie Pomocy dla robotnic, w którem 
Jt)iorą udział poetki i powieściopisarki czeskie: Mużakowa, 
Dworzakowa, Podlipska i inne. 

Od r. 1865 Franciszek Do ucha z udziiJ:em i pracą 
Jos. Al. Dundra i Frań. Aug. Urbanka zaczął wydawać 



LITERATURA CZESKO - MORAWSKA. 315 

W Pradze Słownik książkowy czesko-słoweński, zawie- 
rający szczegółowy spis dzieł i w ogóle wszystkich druków 
od r. 1774 do najnowszych czasów. Monumentalne to dzieło, 
alfabetycznie podług nazwisk autorów ułożone ukończonem zostało 
w bieżącym roku. ~ Od r. zaś 1869 wychodzi pod redakcyą Fr. 
A. Urbanka Goniec Biblijograficzny poświęcony lite- 
raturze, umiejętnościom i muzyce; pismo dobrze redagowane, 
^ którego nam właśnie brakuje. Dowodzi to wielkiej doj- 
rzałości narodu, który wydawnictwo podobnego pisma jest 
w stanie utrzymać. Z IV roku tego gońca (za rok 1872) 
widzimy, że w r. 1872 wyszło w języku czeskim 947 dzieł 
rozmaitej treści, w języku zaś słoweńskim 68, nadto muzycz- 
nych utworów 27. Goniec zawiera także wykaz dzieł w obcych 
językach, w których jest mowa o Czechach, Morawii, Szląsku 
i Słoweńcach. Dzieł takich podano 242. Z pierwszych zaś 
trzech zeszytów tegoż gońca z r. 1873 widzimy, że obecnie 
wychodzi 154 czasopism czesko-słoweńskich, z tych 16 sło- 
weńskich. W roku przeszłym wychodziło 128. Już te trzy 
pierwsze zeszyty wyliczają 138 dzieł czeskich rozmaitej treści 
i 10 słoweńskich. 



LITERATURA ŁUŻYCKA. 



Garść Słowian znana pod imieniem Łużyczan, przez 
Niemców Wendami zwanych, zamieszkałych w saksońskiej 
i pruskiej Luzacyi, od wieków startych i zgnębionych przez 
Niemców, przedstawia dziś fenomenalne zjawisko; bo nie- 
zważając na najsmutniejsze koleje , jakie przechodzić musiała, 
nie tylko zdołała przechować swą narodowość, aż do dni na- 
szych, ale od roku 1830 widzimy tu obudzone życie narodowe, 
naukowe, literackie i artystyczne. Cała ludność Łużyczan 
wynosi dziś 807,443 głów, a mianowicie w części do Saksonii 
należącej 276,500, i w pruskiej 530,943 mieszkańców. Ponieważ 
zaś jak Górna tak i Dolna Luzacya w znaczniejszej części przez 
Niemców już osiedlona, samych Słowian wypadnie niewięcej 
nad 200,000. I oto ta właśnie garstka ludzi, zdołała wyro- 
bić w sobie poczucie własnej narodowości, a działalność jej 
była tak obfitą, że dziś posiada nie tylko własną literaturę, ale 
7 towarzystw naukowych, 4 publiczne biblioteki, 7 drukarń, 
gimnazyum w Budyszynie i w Zgorzelcu, 2 seminarya, szkołę 
wyznań Miszońską i 141 szkół parafialnych. Staraniem i za- 
biegami Macicy Łużyckiej wszyscy prawie wieśniacy i kobiety 
umieją już czytać i pisać w języku ojczystym. 

Z dawniejszych pisarzy wspomnieć musimy Michała 
Brancela kaznodzieję w Górnych Łużycach fl628 — 1706). 



LITERATURA ŁUŻYCKA. 317 

On przetłumaczył na język narodowy nowy testament i nie- 
które rozdziały starego. Nowy testament wyszedł w roku 
1760. Syn jego Abraham przełożył w zupełności Pismo Św.; 
pisał także dużo po łacinie. 

W drugiej połowie przeszłego stulecia Mattei i Szmuc 
ogłosili gramatyki łużyckie i słowniki. Jako łiistorycy i lite- 
raci znani są także Knauten, Gorczański. 

Do roku 1700 liczą • zaledwo 50 dzieł w języku łuży- 
ckim. Od 1700 — 1800 było już ich ze 200. 

Pod koniec przeszłego wieku i w początku bieżącego 
odznaczyli się Ast, Wawir, Pech, Bogacki, Men (tłumacz 
Messiady Klopsztoka), Willa, bracia Frycy. Dzieła przez 
nich ogłoszone były najwięcej treści religijnej. Literatura nie 
istniała wcale. 

Traktatem 1815 roku część Łużyc odłączoną została od 
Saksonii i oddana pod rząd pruski, który już przedtem po- 
siadał część dolnych Łużyc. Tak rozszarpani Łużyczanie za- 
pominać już zaczęli mowy swych ojców. Uczeni ich pisali po 
niemiecku. Pierwszy, który obudził życie narodowe był An- 
drzej Lubeński (f 1855) pastor w Budyszynie. On pierwszy 
w języku ojczystym kazania miewać zaczął i książki ogłaszać. 
Pisał i drukował książki moralnej i religijnej treści, wiersze 
i piosnki, historyczne obrazy i pożyteczne wiadomości. Sam 
jeden wydał 25 ksiąg i broszur i był pierwszym belletrystą 
łużyckim. Jego też staraniem wydaną została Biblija ewange- 
licka. Sam jeden więcej zrobił dla oświaty ludu, niż wszyscy 
jego poprzednicy przez lat wiele. 

Po nim występuje trzech najznakomitszych pracowników : 
Andrzej Zajler mistrz poetów^ łużyckich i autor grama- 
tyki wydanej w r. 1 830, K r i g a r i najzasłużeńszy ze wszystkich, 
i dziś żyjący Jan Ernest Sm oler. On to pierwszy zaczął 
wydawać dziennik łużycki Tydzeńskie nowiny; pierwszy 
zaczął zbierać pieśni ludowe i drukiem je ogłaszać, on w końcu . 
był założycielem Macicy Łużyckiej w r. 1847. 

Wpływ i znaczenie tych kilku ludzi były tak znakomite, 
że w krótkim bardzo czasie, bo w przeciągu lat 20 jak poda 
względem oświaty, tak i moralności cała ludność, łużyck prze- 



318 LITERATURA ŁUŻYCKA. 

kształconą została, a za przykład do naśladowania posłużyć 
może, jak dobra wola i poświęcenie się bez granic, gorliwość 
niezmordowana, a przedewszystkiem umiejętne wzięcie się do 
rzeczy — do wielkich rezultatów doprowadzić n^ogą.. Rolnik 
łużycki od pijaństwa i nędzy w kilkanaście lat przyszedł do 
dobrego bytu i stał się wzorowo moralnym. Tak nie da^^no 
jeszcze zrujnowane i zniszczone Łużyce stały się pięknym, 
bogatym i oświeconym krajem. 

Od ksiąg religijnych i gramatyk przechodzili stopniowo 
do wszystkich gałęzi wiedzy ludzkiej, a co najważniejsza i naj- 
dziwniejsza , że szerząca się oświata nie ograniczała się na sa- 
mej tylko wyższej warstwie społecznej — ale przenikła w naj- 
niższe sfery, do chat wieśniaczych. 

Ani pruski, ani saksoński rządy bynajmniej nie tamują 
już dziś Łużyczanom drogi tak szerokiego rozwoju umysłowego. 
Owszem, w każdej okoliczności starają się im być użytecznemi. 
Chcą przeto zawdzięczyć fakt dla tych rządów pamiętny, a 
mianowicie, że Łużyczanie w wypadkach i rozruchach 1859 r. 
nie chcieli wziąść najmniejszego udziału. 

Od r. 1848 Macica wydaje dziennik Czas opis prze- 
ważnie poświęcony ojczystej historyi, archeologii i etnografii. 
Tu już spotykamy nowe imiona na polu piśmiennictwa jak 
n. p. filologa Weljana, poetę Pfula, Jencza, Rostoka 
i innych. 



LITERATURA SERBSKA. 



Pod imieniem Serbów w ogólnem znaczeniu rozumiemy 
dziś południowo - słowiański czyli illiryjski szczep. Serbowie 
zamieszkują nie w samej tylko Serbii, ale w Dalmacyi 
Kroacyi, Bośnii i Hercegowinie, Razawii, Syrmii i Sławonii 

Język serbski wraz z narzeczem kroackiem i windyjskim 
składa jedno z czterech głównych narzeczy ogólnego języka 
słowiańskiego. Przechował on dawną czystą słowiańską na. 
turg, jest dźwięczny i miękki, ponieważ przemagają w nim 
samogłoski. Daleko większe ma spowinowacenie z dzisiejszym 
rossyjskim, niż z polskim i czeskim. Dziś mówi tym języ- 
kiem przeszło pięć milionów Słowian. Serbski język dziś 
dzieli się na trzy jeszcze narzecza bardzo podobne do siebie ^ 
hercogowińskie w Bośnii i Hercogowinie ; razawskie w Ra- 
zawie i syrmijskie w Syrmii i Sławonii. Serbowie wschod- 
niego kościoła używają abecadła słowiańskiego cyrylickiego ; 
wyznawcy zaś rzymskiego kościoła, jak również Kroaci i Win- 
do wie piszą literami łacińskiemi, lub głagolicą. 

Staro - słowiański język, czyli dziś zwany cerkiewny 
jeszcze w Xin wieku był panującym, a przynajmniej przema- 
gającym. Są nawet domysły, że w dawnych czasach, Bulga- 
rowie i Serbowie mówili jednym i tym samym językiem, z któ- 
rego właśnie utworzył się późniejszy język tak zwany cerkie- 



320 LITERATURA 8ERBSKA. 

wny. Illiryjczycy zaś używali przez długi czas wyłącznie pi- 
sma głagolickiego, a i dziś jeszcze niektórzy go używają. 

Serbowie już w połowie VII wieku przyjęli chrześcijań- 
ską religię od łacińskiego duchowieństwa. Później dopiero 
w r. 867 nastąpiło powtórne nawrócenie w obrządku greckim 
czyli wschodnim, inne zaś szczepy pozostały i dotąd katolickiemi- 

Najświetniejszą epokę w życiu Serbów widzimy w XIV 
wieku, szczególniej pod panowaniem Stefana Dusz a na, boha- 
tera Serbii. 

Za jego czasów Serbija panowała nad Albani ją , Macedo- 
niją, Etoliją, Epirem, Tessaliją i Bośniją. On był pierwszym 
znakomitszym prawodawcą i ogłosił statuta pod nazwą Za- 
konnik, pierwszy też utworzył serbski patryarchat. Ale 
pod następcami Duszana szczęście i powodzenie opuściły Ser- 
bów iw r. 1389, 15 czerwca po bitwie na Kosowem polu Serbo- 
wie stracili swą niepodległość, książę ich Łazarz zginął w bi- 
twie, a sułtan turecki Bajazet podzielił Sertóję między synów. 

Już w drugiej połowie przeszłego stulecia zaczęły się 
powstania w Serbii, wspierane przez Rossyę i w końcu r. 1816 
Serbowie uzyskali przynajmniej swój zarząd spraw wewnę- 
trznych, pobór podatków i sądy własne. Miłosz Obrenowicz 
dowódzca powstania został obrany księciem serbskim, w r. 
zaś 1834 Serbja uznaną została za niepodległą, z obowiąz- 
kiem rocznej opłaty Turcyi 2,300,000 plastrów tureckich. 

Do najdawniejszych pomników mowy serbskiej należy 
r ękopism Rodosław, dzieło Daniela, arcybiskupa serbskie- 
go, opowiadającego spółczesne mu dzieje Serbii od r. 1272 — 
1336. Rękopism znaleziono na górze Athos, czyli Afońskiej. 
Później ta sama kronika była przedłużoną i doprowadzoną 'aż 
do końca XVIII wieku. Do zabytków też serbskich należy 
opisanie życia Stefana Deczańskiego przez Grzego- 
rza Camblaka pierwszego metropolitę litewskiego, przez 
Witolda ustanowionego. Z tegoż XV wieku przechowały się 
jeszcze rękopisma historycznej treści, jak^Lieto wnik mni- 
cha Grzegorza z epoki księcia Łazarza, Carostawnik. 
albo Troadnik niewiadomego autora i kilka innych. Ale 
upadek Serbii zatrzymał prawie zupełnie rozwój literatury. 



LITERATURA SERBSKA. 321 

Pierwszą większych rozmiarów historyę Serbii na- 
pisał Jerzy Brankowicz (ur. 1645 f 1715), w 5 dużych 
tomach in 4o, od początku narodu serbskiego do czasów ce- 
sarza Leopolda, od którego Brankowicz był posłem przy suł- 
tanie tureckim. 

Historya Brankowicza nigdy drukowaną nie była. Ręko- 
pis dotąd przechowuje się w bibliotece karłowickiego arcy- 
biskupstwa. Ale korzystał z niej inny, późniejszy historyk, 
Jan Raicz (ur. 1726 f 1801) autor Historyi Słowian, 
a szczególnie Chorwatów, Bułgarów i Serbów, napisanej w ję- 
zyku cerkiewno-słowiańskim z wprowadzeniem wielu wyrazów 
rossyjskich i serbskich. Wydana w Wiedniu we 4 tomach 
w r. 1792. 

Z wprowadzeniem druku Serbija korzystała z tego wy- 
nalazku już w końcu XV stulecia. Już w r. 1493 drukowały 
sig dla Serbów książki treści religynej. Wkrótce Boży- 
dar Wukowicz i Jerzy Czernojewicz pozakładali dru- 
karnie w samej Serbii, na Czamogórzu w Cetyni 1494, 
w Horazdzie 1529 i po wielu klasztorach. 

Pod względem poetyckiego ducha i nastroju, u Serbów, 
którzy pozostali przy katolickiem wyznaniu, szczególnie w Dal- 
macyi, widzimy już w XV wieku utwory poetyckie, a miasto 
Raguza, czyli po słowiańsku Dubrownik, było dla Serbów 
nowemi Atenami. Dopomagały temu rozwojowi głównie sto- 
sunki z Rzymem i Wenecyą, do której pod koniec X wieku 
należała Dalmacya. Dubrownik zaś zachował swą niepodle- 
głość, prowadził znaczny handel i w liczbie swych mieszkań- 
ców liczył dużo Włochów. Przewaga tych ostatnich wzrastała 
coraz bardziej, tak, że już w r. 1472 w senacie zabronionem 
było użycie języka słowiańskiego, a natomiast wprowadzony 
został język łacińsko-raguzki, osobne narzecze wło- 
skiego. To jednak niehamowalo rozwijania się rodzinnej lite- 
ratury. Rzecz godna uwagi, że i w późniejszych czasach, 
kiedy już wszystkie okręgi Dalmacyi stały się własnością 
Wenecyi, Dubrownicka czyli Raguzka rzeczpospolita przecho- 
wała swą niepodległość aż do wiedeńskiego traktatu, kiedy 



21 



322 LITERATURA SERBSKA. 

Europa raczyła najmiłościwiej obdarzyć Austryę starożytną 
rzeczpospolitą, wraz z całą Dalmacyą. 

Przechodząc tak dziwne i rozmaite koleje ta część Sło- 
wiańszczyzny, wcześnie wyrobiła w sobie poetyczny epos, do 
którego w wieku XV, bardzo się przyczynili tak zwani Us- 
koki t. j. Watażki z rozmaitych stron słowiańskiej Serbii, 
kryjący się przed przemocą turecką i tu w Dalmacyi znajdujący 
przytułek. Tworzyli oni dobrze uzbrojone bandy i nieraz 
zwycięzko gromili nie tylko Turków, ale i Wenecyan. Gło- 
wnem siedliskiem Uskoków było hiiasto Segna albo Geng 
(Zengh), a morze miejscem popisów i czynów nieraz okrutnych, 
często i wspaniałomyślnych, co właśnie i przeistaczało ich 
w bajecznych rycerzy w poezyi i opowieściach ludowych. Na- 
wet w naszych czasach pani George-Sand napisała sławny swój 
romans na tem tle, p. t. Uskok. 

Dalmatyńcy używali wszystkich czterech znanych alfabe- 
tów, a mianowicie: cyrylickiego, głagolickiego, kro- 
acko-bośnijskiego zwanego bukwicą i łacińskiego. 
Cyrylickiego pisma używali w stosunkach z Serbami wscho- 
dniego wyznania; pomniki piśmienne tego rodzaju ocalały od 
początku wieku XIII aż do 1465 r. i zawierają ciekawe ma- 
teryały do historyi samej Raguzy czyli Dubrownika, świadcząc 
o tej plemiennej łączności, jaka istniała między Serbami, 
chociaż nie tylko warunki bytu politycznego, ale i samo wy- 
znanie odróżniało ich od siebie. — Od najdawniejszych cza- 
sów Dalmatyńcy używali przy obrzędach kościelnych i nawet 
mszą Św. odprawiali w języku słowiańskim, a księgi ich były 
pisane głagolicą. Przy oderwaniu się od Rzymu kościoła 
wschodniego, pozostali oni katolikami — ale nie chcieli za- 
mienić swoją głagolicę na język łaciński. Długie były o to 
spory, aż w końcu papież Innocenty IV bullą z r. 1 248 urzę- 
downie pozwolił na użycie słowiańskiego języka, który prze- 
trwał aż do dni naszych, chociaż dziś język łaciński w, wielu 
miejscowościach jest już przemagającym. W przeszłem stu- 
leciu głagolicą była w powszechnem użyciu nawet na 
wielu wyspach Adryatyku. 

Czas utworzenia głagolickiego alfabetu dotąd z pewnością 



LITERATUBA SERBSKA. 323 

nie określony ; powzechnie jednak twierdzą, że był wynaleziony 
vr Dalmacyi, wspomniona zaś bulla papieża Innocentego IV, 
wyraźnie mówi, że miejscowi mieszkańcy wywodzą to pismo 
2 czasów ś. Hieronima, t. j. z IV wieku '). Nie tylko w ko- 
iciele ale i w prawodawstwie używano głagolicy; w wieku 
:saś XIV, w Pradze, w kościele założonym przez Karola IV 
dla kroackich Benedyktynów aż do r. 1436 była w użyciu 
głagolica. Drukarnie głagolickie były w Wenecyi, Fiumie 
<Bekie), nawet w Rzymie od r. 1621 — 1791. Papieże 
^ ogóle protegowali duchowieństwo słowiańskie katolickie, uży- 
wające głogolicy, a ponieważ w mszałach i brewiarzach zna- 
lazły się naleciałości • z mowy narodowej, które wsiąkły do 
starej słowiańszczyzny cerkiewnej, papieże troszczyli się o 
przywrócenie dawnego tekstu i oczyszczenie od naleciałości. 
Pracowali nad tem Rafał Lewakowicz odr. 1631 — 1648, 
później JanPastrycz od 1688 — 1706, nareszcie po raz 
trzeci Maciej Karaman od r. 1741 — 1745. W połowie 
XVIII wieku prałaci dalmaccy Wincenty Zmajewicz 
i Antoni Kadczyc założyli osobne seminarya dla ducho- 
wieństwa głagolickiego. Obecnie głagolica, jako pismo, jak 
już mówiliśmy, wychodzi z użycia, ale język w katolickim ko- 
ściele pozostaje zawsze słowiański, a niedawno już nawet 
mszał słowiański wydrukowano czcionkami łacińskiemł. — 
Ołagolicą były pisane niektóre latopisy, nawet głośny lato- 
pis pana Duklańskiego z drugiej połowy XII stulecia. 
W Żarze od r. 1855 istnieje katedra głagolicy, którą przed 
kilku laty zajmował Jan Berczycz, (nie wiemy czy dziś zaj- 
muje) który wydał głogolicką chrestomatyę podług 
55 rękopismów od X wieku, aż do naszych czasów. 

Trzecie pismo zwane buk wica było w użyciu tylko 
w^Bośnii i Dalmacko-kroackich ziemiach. Jest kilka zabytków 
pisanych tym alfabetem , stanowiącym mieszaninę zmienionej 



') ... quod in Slavonia est litera specialis, quam illiu» 
terrae clericise habere a b. Hieronymo assereiites, eam obser- 
▼ant in diyinis officiis celebrandis . . . 

21* 



324 LITERATURA 8ERBSKA. 

nieco cyrylicy z głagolicą. Znany poeta Maciej Diwkowicr 
(f 1631) mnich franciszkański, napisał kilka poezyj i legend 
bukwicą. 

Nakoniec czwarty łaciński alfabet pozostał i dotąd 
w użyciu, przeważnie w literaturze. 

Od wieku XV, a nawet i wcześniej widzimy mnóstwo 
poetów, lecz co ciekawsze, że poezya jako talent przechodziła 
tu w niektórych rodzinach sukcesyjnie z ojca na syna, cza- 
sami nawet na wnuka. Szczególnie odznaczyły się tem rodziny 
Minczetyczów, Hundoliczów, BuniczóW:, Derzy- 
czów i innych. 

Wpływ stosunków i sąsiedztwa z Włochami odbija się 
znacznie i w poezyi. Tłumaczono także na język dalmacko- 
serbski wszystkie znakomitsze utwory włoskie i łacińskie. Na 
tem polu jako tłumacze odznaczyli się Wetranicz, Złata- 
rycz, Bunicz, Hektorewicz, Marko-Marulicz, Soł- 
tanowicz, Kanawelicz. 

Najpierwszym zaś samoistnym i zasługującym na uwagę 
poetą był właśnie ten sam Marko-Marulicz, (ur. 1450 
f 1524). Pisał on i po włosku, a nmsiął pisać pięknie, skoro 
sam Ariosto nazywał go boskim. Dalej współczesny mu 
Szyszko-Minczeticz (ur. 1457 f 1501) śpiewak roman- 
tyczny. — Jerzowa Darzyczowa (f 1510), poetka. Han- 
nibal Łukicz (t 1530) ten napisał nawet dramat, Robin ja, 
drukowany w Wenecyi w r. 1556 ; poeta mówi o walce z Tur- 
kami, wzywa wszystkich Słowian do pomocy. Mikołaj We- 
tranicz (1482 — 1576), pochodził ze znakomitego rodu, 
był zakonnikiem i przełożonym klasztoru, później ukr}i się 
na odludnej wyspie i został pustelnikiem — miał jednak sto- 
sunki z uczonymi i pisał wiersze; pisał dramata treści reli- 
gijnej i świeckiej, opisał swoje życie pustelnicze, a pp śmierci 
inni poeci opiewali jego życie. Wiersz jego piękny i harmo- 
nijny. Piotr Hektorewicz (1486 — 1572) bogaty ary- 
stokrata, pisał w duchu narodowym i nawet dla ludu. An- 
drzej Czubranowicz (f 1550) poeta z ludu, autor Egip- 
cyanki (Jedjubka), stanowisko jakie zajął było najwyższe od 
wszystkich poprzednich. Mikołaj Naleszkowicz (1510 



LITERATURA SERBSKA. 325 

t 1586), matematyk i astronom, a pisał wiersze romantyczne 
i komedye. — Dominik Kanijna (1536 f 1607) kilkakrot- 
nie obierany księciem rzeczypospolitej, też pisał poezye roman- 
tyczne. — Dinko Złatorycz (1556 f 1610) w 23 roku 
życia już rektor gimnazyum uniwersyteckiego, później mieszkał 
w Zagrzebiu i Dubrowniku, gdzie panią jego serca była 
Flora Zuzoryczowa, przezwana Aspazyą, znakomita urodą 
i talentem poetyckim, gdyż sama należała do piszących. Jan 
Oundulicz (1588 f 1638) uczeń jezuitów, znakomity poeta 
z owej epoki. Opiewał wojnę Polaków z Turkami 1621 r., 
vł poemacie tym wychwala męztwo Słowian, z wielkiem uczu- 
łem patryotycznem mówi o swoim Dubrowniku: 

Ah! da bi uvek jako sade 
Ziyio miron i Slobodan, 
Dubrownice boli grade, 
Slawan swetu, nebu ugodan ... 

t. j. Ach, gdybyś na wieki żył w pokoju i swobodrie Dubro- 
^vniku! biały grodzie, sławny u świata, a miły Bogu! 

Hundulicz oraz brat jego stryjeczny, Junius Pal- 
motta (1606 — 1657) też uzdolnieni poeci, zamykają świetny 
okres poezyi sławnej rzeczypospolitej Dubrownickiej. Prawie 
przez całe sto lat widzimy i potem nieustający szereg poetów, 
ale bez wyższego talentu, trzymających się dawnej rutyny, nie- 
bacząc na to, co się w świecie dzieje, nie chcąc rozumieć 
ani ducha, ani wymagań swojego czasu. 

Dopiero na początku XVni stulecia zjawił się poeta 
z wyższym talentem. Był to Ignacy Dźordźycz (1676 — 1737), 
jezuita, później przełożony Benedyktynów, człowiek wielkiego 
wpływu i znaczenia w rzeczypospolitej. Napisał kilka poe- 
matów religijnej albo moralnej treści, a nawet poemat humo- 
rystyczny „Marunko i Pavica." Naśladowali Dżordżycza 
z mniejszym talentem dwie poetki: Anica Boszkowiczowa 
i Lukrecya Bohaszynowiczowa, a nadto Tudiźewicz 
Betondiczy i inni. 

Nieco później zdobył wielką sławę i popularność An- 
drzej Kaczycz Mioszycz (1690 — 1760), ze staroda- 
wnej książęcej rodziny na dalmackiem Pomorzu. Mnich fran- 



326 LITERATURA SERBSKA. 

ciszkański, profesor filozofii i teologii, autor kika dzieł treści 
filozoficznej. Ten filozof, teolog, mnich, nie wzgardził poezją 
ludową. Zrozumiał, że po za obrębem naśladownictwa po- 
ezji włoskiej i klassyków łacińskich istnieje własna poezya 
ludowa, a będąc długi czas legatem papieskim w Hercogowi- 
nie, Bośnii i innych ziemiach słowiańskich z zapałem począł 
zbierać pieśni, legendy, podania ludowe i wydał to wszystka 
p. t. RazgOYor ugodni naroda slowinskoga. Książka ta 
znalazła pochlebne przyjęcie u wszystkich Serbów i nawet do 
dnia dzisiejszego jest zawsze ulubioną, tak, że do roku 1851 
miała już dwanaście wydań. Żaden utwór dalmackiej poezyi 
nie miał takiego powodzenia. On pierwszy przeniósł literaturę 
do ludu, a jego własne pieśni i dziś są śpiewane i lubione. 

Był to pierwszy, ale i ostatni poeta narodowy w Dal- 
macyi. Ponim wraca znowu dawna trądy cya, szereg poe- 
tów nie ustaje, ale w ich utworach, nic zgoła żywotnego. 

Widzimy więc, że całą literaturę katolickich Serbów 
pochłonęła poezya. Dzid:a treści naukowej pisane już byłj 
albo po włosku, albo po łacinie. 

Szczep chorwacki, chociaż ma własne narzecze, bardzo 
zbliżone do ogólnego serbskiego, biedną jednak posiada lite- 
raturę własną. Zaledwo w wieku XVI znalazło się kilku lu- 
dzi, którzy pracować chcieli nad oświatą ludu. Jerzy Zryn- 
ski (t 1603) założył nawet drukarnię w Zagrzebiu, a Mi- 
chał Buczycz przełożył i wydrukował nowy testament i kilka 
dzieł innych. 

W XVIII wieku samo narzecze powoli zacierać się zaczęło, 
a w naszych czasach znakomity kroacki pisarz L. Hay. używa 
już wspólnego dla zachodnich i wschodnich Serbów języka 
zrozumiałego dla wszystkich. 

Mówiliśmy dotąd przeważnie o katolickich Serbach. Po- 
wiedzmy słówko o wyznawcach wschodniego kościoła. Z u- 
padkiem Serbii, pod jarzmem tureckiem niepodobieństwem 
było nawet myśleć o jakiejkolwiek literaturze. Jakoż widzimy, 
że z wyswobodzeniem jej z wiekowej niewoli, obudziło się 
i życie narodowe. Wszakże i obudzenie się to widzimy z po- 
czątku przeważnie u Serbów pod panowaniem Austryi, gdzie 



ŁITEBATURA SEKBSKA. 327 

mieszkańcy znajdowali większą możność dla kształcenia sig 
w szkołach i uniwersytetach. 

Serbowie greckiego obrządku, używali zawsze jeszcze 
języka cerkiewno - słowiańskiego, dla ludu zupełnie niezrozu- 
miałego. Zefarowicz, Dr. Jankowicz, St. Eaicz, Ter- 
łałcz i archimandryta J. Baicz zaczęli tworzyć nowy język. 
Była to niezgrabna mieszanina języka cerkiewnego z wyra- 
zami wyjętemi z mowy ludowej, jak również z naleciałościami 
z języka rossyjskiego, który przez stosunki i wpływy zna- 
czne na Serbię, był już dla nich przystępny, Baicz archi- 
mandryta (1726 — 1801) wychował się w Kijowie, najwięcej 
więc wprowadził wyrazów rossyjskich. Wspomnieliśmy już 
o jego Historyi słowiańskich narodów. Dr. Obra- 
do wicz pochodził z ludu, z początku był mnichem, rzucił 
wszakże mury klasztorne, udał się na wędrówkę, skończył 
uniwersytet w Halli, zwiedził wiele ziem słowiańskich, prze- 
szedł całą Polskę, a w końcu wrócił do Serbii, został nau- 
czycielem dzieci Eara-Georga, naczelnikiem szkół i senatorem. 
Napisał dużo, bo aż 10 tomów, a zasługa prac jego jest nie- 
poślednią, gdyż on pierwszy przemawiać zaczął do ludu języ- 
kiem zupełnie dla niego zrozumiałym. Wpływ jego był zna- 
czny i zrodził licznych naśladowców. 

Ale daleko znakomitszy wpływ na literaturę wywarł 
Wuk Stefanowicz Karadżycz (1787 — 1864). On pierw- 
szy stworzył literaturę narodową, stworzył nowy alfabet serb- 
ski, oczyścił język od naleciałości obcych unikał wyrazów 
cerkiewnych, napisał gramatykę serbską, a chociaż był wy- 
soce ceniony i poważany przez wszystkich Serbów jak w księ^ 
stwieg tak również i w Austryi — naraził się jednak rządowi, 
gdyż w otoczeniu księcia Miłosza znaleźli się ludzie, szczegól- 
nie sekretarz jego Dawi dowieź, którzy chcieliby zupełnego 
zniszczenia mowy serbskiej i przeto pod pretekstem, że Wuk 
w ogłoszonym przez siebie przeldadzie na język narodowy 
Nowego Testamentu, niektóre miejsca jakoby tendencyjnie 
poopuszczał, inne zmienił, wymogU, że Miłosz zabronił w r 
1833 dzieła Wuka, a zakaz ten powtórzony został w r. 1849. 
Podejrzywano Wuka, że sprzyja katolicyzmowi, gdyż wydru* 



328 LITERATURA SERBSKA. 

kował dosłownie w testamencie o wyższości św. Piotra nad 
innymi apostołami. 

Ten sam D a wi dowieź od r. 1844 zaczął wydawać 
gazetę serbską. Biskup Lucyan Maszycki, Miłosz Swe- 
tycz, i wielu innych gorliwie pracowali nad rozwojem litera- 
tury. Tłumaczyli niektóre dzieła popularne dla ludu, nawet 
już z dziedziny nauk przyrodzonych. 

W r. 1825 założoną została Macica serbska w P ci- 
szcie. Jerzy Maharaszewicz wydawał czasopismo więk- 
szych rozmiarów p. t. Serbski Latopis, wyłącznie poś\>ię- 
cony badaniom narodowym Serbii. Pismo to redagowali pó- 
źniej Chadżycz, w końcu Subbotticz najznakomitszy z no- 
woczesnych pisarzy. Pism czasowych wychodziło i wychodzi 
już kilka. Poeta Symeon Miłutinowicz wzniósł się nad in- 
nych, a jego poemat Serbianka, w którym opiewa oswobo- 
dzenie Serbii z pod jarzma tureckiego, zrobił wielkie wrażeni e. 

Macica Serbska władała kapitałem 120,000 guldenów, 
wspierała i krzewiła literaturę — wszakże działalność jej nigdy 
nie była tak owocną jak Maticy czeskiej. 

Najważniejsze objawy literatury miały miejsce przeważnie 
wśród austryackich Serbów. Od roku zaś 1833 widzimy już 
obudzone życie i w księstwie serbskiem. Od tego czasu w)- 
chodzą stale czasopisma serbskie. Wezwano kilku znakomi- 
tych Serbów z Austryi. Przyjechał i poeta Miłutinowicz, 
mianowany historyografem Serbii. Z przyjezdnych też Jo- 
wan Popowicz (1806 tl856) napisał kilka dramatów i tra- 
gedyj. Jego też zabiegami utworzonem zostało w r. 1841 
w Belgradzie Stowarzyszenie pod nazwą Drużstwo serbs- 
ke-słowesnosti, t. j. Towarzystwo przyjaciół literatury ser- 
bskiej. Założono także muzeum narodowe. Towarzystwo zaczęło 
wydawać dziennik Hłasnik. W r. 1850 towarzystwo po- 
dzieliło się na pięć specyalnych oddziałów, a w r. 1857 pod 
kierunkiem Janki Szafarzyka wysłało ekspedycyę do Wenecyi 
i Medyolanu dla zebrania materyałów historycznych z archi- 
wów tamecznych. 

Bząd ze swojej strony gorliwie przykładać się zaczął 
w szerzeniu oświaty. W tym celu utworzył osobną komisję 



LITERATURA SERBSKA. 329 

dla wypracowania dzieł elementarnych. Pracowali na tern ^ 
polu: Spasicza, K. Brankowicz, Isajłowicz, Maticz, Ma- 
rynkowicz i inni. 

Od roku 1850 szczególnie krzewić się i wzrastać po- 
częła literatura serbska, dziś już ma ona liczny zastęp pi- 
szących. 

Znaleźli się też gorliwi i uzdolnieni pracownicy na polu 
historycznem. Paweł Jowanowicz napisał Dzieje Serbii od 
r. 1459 do 1813. — A. Stojaczkiewicz historyę wschodnio- 
słowiańskiego kościoła — oraz o używaniu cyrylickiego pisma 
u Słowian katolickiego obrządku. — Ten sam autor napisał 
Historyę węgierskich Słowian. — Mułodar Meda- 
kowicz Historyę Czarnogórza. Inny znów Medako- 
wicz, Daniel — Historyę ogólną Serbii. 

Na sławnem poetycznem i rycerskiem Czamogórzu też 
kwitnąć poczęła literatura. Ten sam Władyka Czarnogórski 
Piotr Piotrowicz Niehosz II (1813 — 1851) nietylko 
wspierał literaturę, ale i sam był głośnej sławy pisarzem. To 
się daje wytłomaczyć wpływem jaki wywierał na księcia na- 
uczyciel jego sławny poeta Miłutinowicz. Na Czarnogórzu 
niebyło nawet szkół; książę Piotr pozakładał szkoły, drukarnie, 
wydawał własnym nakładem dzieła użyteczne. 

Śród Serbów wschodniego obrządku w Dalmacyi także 
ruch znaczny. Tu najwięcej się odznaczył Matej Ban (ur. 
1818), poeta i uczony. 



LITERATURA 

BUŁGARSKA. 



ODCZYT OŚMNASTY. 



W dawnych wiekach, w dzisiejszej gubernii Kazańskiej, 
w Rossyi i dalej nad Wołgą, istniało państwo Bułgarskie, 
którego granice w czasie najwyższej potęgi sięgały od gór 
Uralskich do rzek Sury i Oki, a od Wiatki i Kamy, do źró- 
deł Donu, Ghopra i Samary. Czas jakiś Bulgarowie d byli 
panami Mordwy, Czeremisów, Czuwaszów, Wotiaków, może 
i innych dzikich ludów, których osady były w ich państwie. 
Stolicą Bulgaryi było miasto Bułgar na wschodniej stronie 
Wołgi, poniżej ujścia Kamy. Wyznawali oni religię chrześci- 
jańską greckiego obrządku od dawnych czasów, ale w X wieku 
przyjęli prawie wszyscy iślamizm. Z najściem mongołów i pod- 
biciem kraju Bułgarów jedni z nich zlali się z dziką hordą, 
inni zaś przesiedlili się do państwa Bizantyńskiego nad Dunaj, 
gdzie już od wieku YII były ich osady, przez wychodźców 
z nad-Wołżskiej Bulgaryi założone. W XV wieku Bulgarya 
nad-Wołżska ginie ze szczętem, a jedyną pamiątką po tern 



LITFRATURA BUŁGARSKA. 331 

niegdyś potężnem państwie pozostały ruiny ich stolicy, Bułgar, 
dziś- wioski w powiecie Spaskim, gubernii Kazańskiej, niedaleko 
miasteczka Tetiusz, na wschodniej stronie Wołgi, poniżej ujścia 
Kamy. 

Nad-dunajscy Bulgarowie znani s% w dziejach 
od początku wieku VII. W roku zaś 677 w Mezyi utworzyli 
oni państwo, które nazwali Małą Bulgaryądla odróżnie- 
nia od Wielkiej, jak już wtedy mianowano Nad-Wołżską 
Bulgaryę. W r. 860 Bogar król nad-dunajskich Bułgarów 
przyjął od Greków wiarę chrześcijańską i otrzymał od cesarza 
bizantyjskiego Michała w darze część Tracyi z drugiej strony 
Bałkanów, którą Bulgarowie nazwali Zagórzem. Cała historya 
Malej Bulgaryi, przedstawia nam nieprzerwany szereg wojen, 
jakie prowadzili z Grekami, Serbami, Russami i innemi naro- 
dami. Od VIII wieku widzimy tu już szerzącą się sektę P au- 
li cyanó w, którzy z tąd i z Armenii rozpowszechniali swe 
wyznanie po całej Europie, a we Francyi znani byli pod 
imieniem Albigensów.*) W Bulgaryi sckta ta miała niesły- 
chane powodzenie, opanowała nawet miasto Filippolis i toczyła 
walkę z wojskiem cesarskiejn. Śród tych walk zawziętych, 
wr. 1014 cesarz Bazyli II pokonał Samuela, króla Bułgarów, 
kazał oślepić 1500 wziętych w niewolę Bułgarów, przez co 
przezwany został Bulgarogubcą. Wszakże w r. 1185 Bul- 
garya zdołała zrzucić z siebie jarzmo cesarstwa i na nowo 
wojny prowadziła z Grekami, a później z Turkami. Zginęła 



*) Paulicyanie byli wyznawcami zasad manicheizmu. 
Manicheizm powstał w pierwszych wiekach chrześcijaństwa i dą- 
żył do połączenia chrześcijaństwa z parsyzmem. Odżył on w sekcie 
Paulicyanów, inaczej Katarków, Albigensów, Bułgarów. 
Sekciarze ci przypuszczali Boga dobrego, stworzyciela nieba 
i wszelkich szlachetnych przymiotów w człowieku — i złego, 
stworzyciela i pana świata widzialnego, nad którym pierwszy 
niema żadnej władzy. Odrzucali Stary Testament, cześć świętych 
i krzyża, tudzież całą hierarchię kościelną. Podejrzywano ich, że 
niektórzy oddawali cześć diabłom, a kommunię robili z krwi 
dzieci pomieszanej z mąką. 



332 LITERATURA BUŁGARSKA. 

ostatecznie razem z Serbią w r. 1389 po bitwie na Kossowem 
polu i od tego czasu stanowi prowincję turecką. 

Starożytny język Bułgarski był czysty słowiański, dziś 
zwany cerkiewny. Kiedy północno -dunajskie ziemie zalane zo- 
stały przez Madiarów, Połowców i Pieczyngów, język bulgai-ski 
utrzymał się w krajach na południe od Dunaju, w dawnej Mezyi 
i wielkiej części Tracyi i Macedonii, gdzie i teraz panuje na 
całej przestrzeni od ujścia Dunaju aż do Saloniki i Kosturskiego 
jeziora wzdłuż, a od przylądka Żelegradu nad Czarnem mo- 
rzem aż do Ochridy i górnej Debryi nad Czarnym Drimem 
wszerz. Język dzisiejszy bułgarski jest zawsze ten sam cer- 
kiewny ze znacznemi naleciałościami z języków wołoskiego 
i albańskiego. 

W obecnym czasie literatura Bułgarska jest najbiedniej- 
szą ze wszystkich słowiańskich literatur. Ale pod względem 
historycznym dla Słowian wschodniego wyznania ma ona wiel- 
kie znaczenie, gdyż tu właśnie widzimy początek kultur}' tych 
Słowian. 

Kiedy w^ r. 885 umarł w Morawii św. Metody, uczniowie 
jego unikając prześladowań, znaleźli przytułek w Bulgaryi 
i oni to byli założycielami staro- słowiańskiej literatury. Z tych 
uczniów najwięcej się odznaczył Klemens. Panował wówczas 
w Bulgaryi król Symeon, wychowany w Bizancyi, wielki zw^o- 
lennik nauk, a więc gorliwy protektor Klemensa. Z innych 
pisarzy Jan, biskup Konstanty, prezbytcr Grzegorz, 
i inny znów prezbyter Koźma również odznaczali się gorli- 
wością na polu przeważnie duchownej literatury. Wpływ bi- 
zantyjski był nader wielki, jakoż i wszystkie utwory ówczesne 
noszą cechę wschodu greckiego. Tłumaczono ojców św. z grec- 
kiego, naśladowano Greków w utworach oryginalnych, prze- 
kładano kroniki greckie, jak naprz. Malały i inne. W XIV 
i XV wieku Grzegorz Cemblak, patryarcha Eufemiusz 
jak również i kilku innych byli pisarzami zawsze w duchu 
bizantyjskim, dogmatycznym, legendowym, niekiedy kronikar- 
skim. Prace te niektóre tylko były drukowane, większa zaś 
część przechowała się w rękopismaeh, które dostały' się potem 



LITERATURA BUŁGARSKA. 333 

na górę Athos, do Serbii i państwa rossyjskiego , gdzie i do 
naszych czasów przechowują się. 

Mó\viliśmy już o Paulicyanach'w Bulgaryi. W IX 
zaś wieku, jako gałąź tej sekty, powstała inna. od założyciela 
swojego Bogómiła nazwana Bogomilską. Ten Bogómił był 
popem greckiego obrządku, wypowiedział posłuszeństwo swej 
cerkwi i połączył się z Paulicyanami , tworząc nową sektę, 
odmienną nawet nieco od Paulicyanów, chociaż zawsze na 
zasadach manicheizmu opartą. Bogómił śród swoich wyznaw- 
ców i uczniów wybrał dwunastu, jako najgorliwszych, nazwał 
ich apostołami i wyprawił w rozmaite strony dla szerzenia 
nowej sekty. Powodzenie jakiego doznawali Bogómiłowie było 
niesłychane. Dość jest powiedzieć, że sam cesarz bułgarski 
Samuel zostawał z nimi w bliskich stosunkach i protegował 
jak Paulicyanów, tak i Bogómiłów. Obrońcy Kościoła greckiego, 
szczególnie św. Kozma, oraz Ilaryon Megliński napi- 
sali dużo rozpraw i dzieł potępiających manicheizm. Nader 
ważne są to prace, zaznajamiając nas z duchem epoki, z treścią 
tego ruchu narodowego, który się objawił w sekciarstwie. Bo 
nie ulega wątpliwości, że tak szerokie rozgałęzienie Paulicya- 
nów i Bogómiłów było skutkiem usposobienia ogółu, nieza- 
dowolenia z istniejącego porządku rzeczy i braku gruntownych 
zasad prawdziwej religii. Pisali niejedni obrońcy cerkwi, ale 
i sekciarze, a prace ich miały także powodzenie i były bardzo 
rozpowszechnione, chociaż w rękopismach, z których niektóre 
doszły i do nas. 

Fantastyczne i dzikie pojęcia Bogómiłów o stworzeniu 
świata i o wybawieniu go z rąk szatana, nadzwyczaj ciekawe, 
właśnie nąjjawniej dowodzące, jak niedostateczną była wiedza 
gruntownych zasad chrześcijańskiej religii. Tworzyły się one 
u rozmaitych narodów, ale nigdy tak dzikie jak u wyznawców 
greckiego obrządku. Wychodząc zawsze z parsyzmowego zadania 
o początku dobrego i złego, Bogómiłowie twierdzili, że z po- 
czątku było dwóch Bogów, zły i dobry i obaj walczyli ze sobą. 
Zły stworzył człowieka z ziemi i wody, chciał go ożywić 
i tchnął w niego — lecz ten duch wkroczył do ciała, ale wy- 
ślizną! się przez wielki palec u prawej nogi i wstąpił do 



336 LITERATURA BUŁGARSKA. 

pieśni bułgarskich, Zynzifow prz^ożył Pieśń o półka 
Igora, Sławeybow, Herow i inni pijali już wiersze. 

Od r. 1850 widzimy że siły stają się żywotniejsze. Mają 
Bulgarowie już dość znaczny zastęp piszących. Szczegóhiie 
odznaczają się Zografski, Bobowski, Grujew, Boh- 
danów i inni. Mutiew od roku 1858 zaczął wydawać nowe 
czasopisma: Kur jera, wydawanego po bulgarsku w Konstan- 
tynopolu, i Bułgarskie kniźycy. 

Ruch ten literacki, jak i wyższa oświata spoczywają w rę- 
ku Rossyan. W Odessie, w Kijowie i w Moskwie przeważnie 
ksztt^cą się Bulgarowie. W przyszłości, i to może niedalekiej, 
kraj ten niezawodnie zostanie rossyjskini. 

Niesnaski jakie duchowieństwo bułgarskie ciągłe prowadzi 
z patryarchatem greckim i nadużycia ostatniego wskrzesiły 
dawną Un^ę z Kościołem rzymskim. Pierwsza msza unicka 
odbyła się 25 grudnia 1860 r. Nieliczna dotąd garstka Unitów, 
ma jednak już swój organ w dzienniku „Bulgarya" wydawanym 
przez Dragana Gankowa. 

Rossyanie — Bezsonów, Hryhorowicz i inni, jak 
również kilku rodowitych Bułgarów zgromadzili znaczną ilość 
pieśni ludowych bułgarskich i ogłosili drukiem. 



» < 



Na zakończenie naszych odczytów nieodrzeczy będzie po- 
dać niektóre etnograficzne i statystyczne dane o ludach sło* 
wiańskich. 

Historya i etnografija wskazują nam dwa główne, chociaż 
jedno-plemienne, wielce wszakże od siebie różniące się szczepy 
słowiańskie : 

I) Zachodnich i II) Wschodnich Słowian. 

I) Zachodni Stawianie nie mają dziś politycznej 
samoistności i wchodzą do składu państw : rossyjskiego, austryac- 
kiego, pruskiego i saskiego. 

Ogólna ludność Zachodnich Słowian, podług najściślej- 
szych i najsumienniejszych wyliczeń Szafarzyka, wr. 1842 wy- 
nosiła 16,674,000 głów. 

Podług późniejszych statystyków: Bracheli, Czerniga, Kol- 
ba, Bogusławskiego i innych, biorąc najpóźniejsze daty wyli- 
czeń, ostatnią wszakże z roku 1857 — liczba Zachodnich Sło- 
wian wynosiła 17,173,982. Wypadałoby więc, że od r. 1842 
do r. 1857, t. j. w ciągu 15 lat ludność zwiększyła się zaledwo 
o 499,982, co podług zasad statystycznych i praw przyrodzonych 
zwiększania się ludności pod żadnym względem jest niemożli- 
wem. A pochodzi to i^tąd, źe w Austryi i w Prusach zmniejszają 

22 



334 LITERATURA BUŁGARSKA. 

« 

>vęża, który przez to stał się mądrym mądrością szatańską. 
Widząc, że nieda sobie rady, zły Bóg musiał się udać z prośbą 
do dobrego Boga, ażeby wlał w człowieka swego ducha, co 
też Bóg i uczynił. Tak powstał żywy człowiek — zawziętość 
jednak złego ducha, czyli Satanaela, jak go nazywali Bogó- 
miłowie, wzmagała się co raz bardziej; pastwił się on naj- 
więcej nad żydami i dla tego dał Mojżeszowi fałszywe ptawa. 
W ogóle Bogómiłowie, tak samo jak i Paulicyanie cały Stary 
Testament uznawali za szatański. Przyszedł wreszcie Jezus 
Chrystus, rozpoczął walkę z Satanaelem, zwyciężył go i osadził 
na dnie piekła. Szatanem nazwał go sam Chrystus, a ludzkość 
cała została uwolnioną z pod władzy szatańskiej. 

Takich legend, przekręceń i dowolnych tłumaczeń napi- 
sano całe tomy, nazwane fałszywemi księgami, a wiele 
z nich przeszło do Serbii i Rossyi, gdzie one zrodziły nowe 
fantastyczne objawy, dziką wybujałą wyobraźnią utworzone. 
Tego rodzaju literatura w Bulgaryi istniała nawet w wieku XVn. 

Oprócz tych sekt, które podtaczały znaczenie Wscho- 
dniego kościoła — widzimy w Bulgaryi jeszcze innego rodzaju 
zjawisko. Uciemiężenia i zdzierstwa patryarchów zmusiły wielu 
Bułgarów oddać się pod opiekę Ojca Św., co też powtarzało 
się niejednokrotnie od wieku XIII, nawet wcześniej i ztąd pow- 
stały liczne parafie unitów, których i dziś jeszcze liczą kil- 
kadziesiąt tysięcy w okolicach Filippoli. Dla nich to, jak rów- 
nież i dla pociągnięcia innych do katolicyzmu, z polecenia 
Papieża jeszcze w XVII wieku wydrukowano w Rzymie (1638) 
w języku narodowym bułgarskim tłumaczenie z łacińskiego 
Medytacyj św. Bonawentury. 

Wyznawców greckiego kościoła zasilali Rossyanie księ- 
gami treści religijnej, a w samej Bulgaryi już nic prawie nie- 
drukowano. 

Ruch literacki w Bulgaryi zaczyna się zaledwo w bieżącem 
stuleciu, ale i te objawy bardzo słabe. Naród pod jarzmem 
tureckiem zostający, nie może się zdobyć na obudzenie życia 
jak w Czechach, u Łużyczan lub w Serbii. 

W r. 1806 wyszła pierwsza bułgarska książka w Peszcie 
religijnej treści (Molitwiennyj Kryn). Następnie zaledwo w roku 



LITERATURA BUŁGARSKA. 335 

1824 Dr. Piotr Ber o wic z ogłosił „Elementarz" wBraszowie, 
w Siedmiogrodzie. Dalej Anastazy Stojanowicz — Ki- 
piłowski, Piotr Sapunow i kilku innych ogłaszali dzieła 
treści religijnej. Od roku 1830 ruch ten wzrasta; kilku lite- 
ratów, pod kierunkiem Jerzego Wenelina gorliwie pra- 
cować zaczęło nad krzewieniem oświaty między ludem w duchu 
narodowym. 

Ten Wenelin, ciekawa postać. Był to Rusin z Karpat 
węgierskich. Urodzony w r. 1802. Chodził na uniwersytet we 
Lwowie, z zamiłowaniem pracując nad historyą Słowian. Od 
roku 1823 mieszkał czas jakiś w Bessarabii, gdzie wszedł 
w bliższe stosunki z Bułgarami i zgromadził materyały do 
historyi tego narodu. Pojechał później do Moskwy, tu studyo- 
wał medycynę, został doktorem, a wr. 1829 ogłosił drukiem 
pierwszy tom swojej pracy: „Starożytni i dzisiejsi Bulgarowie." 
Akademia nauk wspierała jego usiłowania i dała mu możność 
pojechania do Bulgaryi. Tu dzieło Wenelina obudziło powszechne 
zajęcie. Nie jeden z Bułgarów po raz pierwszy może do- 
wiedział się o lepszych dniach swojej przeszłości. Napisał po- 
tem kilka dzieł innych, a każde z nich otwierało oczy Bułga- 
rom i budziło ze snu letargicznego. Wenelin wcześnie umarł 
(w r. 1839), ale zostawił już następców, którzy idee jego 
rozpowszechniali. Z tych W. Apryłow i S. N. Pałauzow 
bulgarowie przesiedlili się do Odessy i tu znaleźli środki wspie- 
rania swoich rodaków. Jeszcze za życia Wenelina, w r. 1835 
ich staraniem i kosztem założoną została szkoła ludowa w Ga- 
browie na górach Bałkańskich. Jednocześnie postarano się 
o dzieła elementarne i od tego czasu szkoły zaczęły się two- 
rzyć w znacznej ilości, jak również zwiększało się i wydawnic- 
two książek. Mnich Neofit, który był z początku nauczycie- 
lem szkoły w Gabrowie wydał wiele dzieł pożytecznych. Nadto 
Chrystaki Dupniczanin, Eayno Popowicz, inny 
znów Neofit archimandryta, Bogojew, Ognianowiczi k. i. 
pracowali na tem polu. Księgi pisane przez nich drukowano 
w Odessie, w Moskwie i po innych miejscach, nawet w Paryżu. 
W Smyrnie zaś od r. 1845 zaczął wychodzić dziennik Lubo- 
słowije (zamiłowanie literatury). Bogojew wydał zbiór 



840 ZAKTSY 

^Osnowa/ organ Małorusów, wydawany w Petersburgu ^ 
liczyła 14,300,000 Małorusów w ogóle. Dziś i ta liczba znacznie 
zwiększyć się musiała. 

3) Białorusów . 2,726,000 \ ^^'^' ^^^l^"" ^'f,^'^ 
^ ) « rzymskiego 350,000 

Podług najnowszych jednak wyliczeń, dziś liczba Biało- 
rusów do 4 milionów dochodzi. 



4) Szczep Illiryjski ma kilka odrębnych gałęzi, które 
zajmują w Austryi: Styryę, Illiryę czyli Korutany, 
Krainę, Ziemie pomorskie, Chorwacyę, Sławoniję, 
Wojenne pogranicze węgierskie i Dalmacyę z wy- 
spami; w Turcyi: Bośnię, Hercogowinę, dawną Rasę 
od Nowego Brdu, Serbiję, Czarnogórze i Arnaucyę. 
Nadto osady w Węgrzech, w Morawii (w państwie Dmoho- 
lickiem) i w Rossyi, w gubcrnyach ekaterynosławskiej i cher- 
dońskiej. 

Podług Szafarzyka ogół Szczepu ( ^ tZJIT 9 finn ono 

mi„j>M.g« ^osi 7,046,000 i :j;^i: '-z^ 

Podług wyznań: 

rzymsko-katolickiego 3,803,000 

greckiego 2,880,000 

protestanckiego 13,000 

mahometańskiego 550,000, 

nadto są unici w Dalmacyi, Chorwacyi i Sławonii, których 

liczba z pewnością nie określona. 

Szczep illiryjski dzieli się na 3 główne gałęzie, używające 
jednego języka z małemi tylko odmianami: a) serbską, b) 
chorwacką i c) słoweńską czyli korutańską. 



STATYSTYCZNE. 341 

a) Gałąź serbska według Szafarzy ka obejmuje: 

w Węgrzech i Banacie . 542,000 
W Slawoni i słoweńskiem 

pograniczu .... 738,000 

A ^ • c^K(^A AAA \ w Chorwacji .... 629,000 

w Austryi 2,594,000 \ , , '',.-.. ir^\^r. 

•^ ' ' /W połud. części Kramy . 40,000 

w Istryi i węgierskiem 

Przymorzu .... 254,000 

/ w Dalmacyi 391,000 



w Turcyi 2,600,000 



w księstwie Serbskiem . 950,000 
w Bośnii i Hercegowinie, 

w dawnej Rasie i Arnaucyi 1,550,000 
w Czamogórzu .... 100,000 



w Eossyi . 100,000 



Gałąź więc serbska liczy razem 5,294,000 mówiących 
czystem narzeczem serbskiem. 

Podług wyznań zaś: 

« 

w Austryi, Turcyi i Rossyi . . . 2,880,000 grec. wyznania 
w Austryi i Turcyi (w Bośnii i Her- 
cegowinie) 1,864,000 kat. „ 

w Bośnii, Hercegowinie i dawnej Rasie 550,000 mahom. „ 

b) Gałąź chorwacką tworzy: 

801,000 samych katolików. 

c) Gałąź słoweńska czyli Korutańska: 



1,151,000 j 



I 1,138,000 katolików 

13,000 protestan. 
zajmuje Styryę, Korutanię, Krainę, Illiryjskie Pomorze, Fur- 
łanię i część Węgier. 



842 ZARYSY 

Nakoniec : 

I 3,200,000 grec. wiary 

^ , I . r . ^ '^^^^ 250,000 mahomet 

5) Szczep bdgarBkUj- ^ ^^^^^ ^^^ ^^ 

czy . . 3,587,000 / ^ ^^^^^^ ^^^ ^ ^ 

i Bulgaryi 50,000 katolików. 

A więc według obliczeń Szafarzyka z r. 1842 było: 

Słowian zachodnich 

Polaków 9,365,000 

Czechów, Morawian i Sło- . i/>/?«jaaa 

waków . . . 7,167,000 ^ ' ' 

Łużyczan 142,000 

Słowian wschodnich 

Wielkorossyan .... 35,314,000 

Małorusów 13,144,000 

Białorusów 2,726,000 ) 62,017,000 

Szczepu illiryjskiego . . 7,246,000 

Bułgarów 3,587,000 

Eazem 78,691,000 



Podług wyznań zaś, z tej ogólnej summy Słowian wscho- 
dnich i zachodnich: 

Greckiego obrządku: 43,011,000 

Roskolnikow czyli starowierców 11,000,000 

Katolików 19,359,000 

Unitów, zjednoczonychz kościo- 
łem rzymskim 2,990,000 

Protestantów 1,531,000 

Mahometańskiego wyznania . . . 800,000 

78,691,000. 



STATYSTYCZNE* 343 



Trzydzieści lat upłynęło od sumiennych wyliczeń Szafa- 
rzy ka. Nowsi statystycy przeważnie Niemcy, nie bardzo się kło* 
pocili o wierne zliczenie ludności słowiańskiej. Owszem, zawsze 
usiłowali ją zmniejszyć. Utworzyli nawet szczególną teoryę 
rachunku, tak, że kto protestant — to już u nich Niemiec. 
A cóż dopiero mówić o Mahometanach ! Jeżeli Polak pod pru- 
skim zaborem, lub Szlązak pruski mówi po niemiecku, a mówi 
prawie każdy, już go za Niemca uw ażają, niezważając że rodzin- 
nym jego językiem jest język polski. Mając zaś na względzie 
zwykły wzrost ludności, nieprzesadząjąc, moglibyśmy zasto- 
sować do ogółu Słowian to, cośmy już zastosowali wyłącznie 
do Polaków, t. j. dodać 2% do liczby wskazanej przez Sza- 
farzyka w r. 1842, a wtedy ludność słowiańska wynosić by 
mogła przeszło 100,000,000. Nie jest to przesadzonem, skoro 
zważymy, że obecnie podług nowszych obliczeń w samej Bos- 
syi liczą prawosławnej ludności, oprócz roskolnikow 50,735,590. 
Możnaby tylko z tych potrącić kilka milionów którzy są ros- 
kolnikami, lub katolikami, — a których zapisano prawosła- 
wnymi. 

W wyliczeniach naszych nie wspomnieliśmy o Litwinach, 
jako nie^owiańskiego szczepu, chociaż siedliskiem, pochodze- 
niem i dziejami najbliżej do Słowian zbliżonych. 

Litwini wraz z Żmudzinami, co jedno i to samo, zajmują 
dziś gubernię wileńską, a mianowicie powiaty wileński, trocki, 
połowę lidzkiego, część oszmiańskiego i święciańskiego ; całą 
gubernię kowieńską, z wyjątkiem części powiatu nowo -ale- 
ksandrowskiego, dawniej widzkiego, kraj zapuszczański, czyli 
obwody sejneński, kalwaryjski i maryampolski w dzisiejszej 
gubemii suwałkskiej, dawniej augustowskiej król. polskiego, 
Wschodnie Prusy do Sarkawy, Labiawy, Dałkian i Obska, gdzie 
ostatnia osada litewska jest Norkiten, o 7 mil od Królewca. 

Łotysze, szczep litewski, nieco tylko odmienny mową od 
litewskiego, mieszkają w Inflantach polskich, t j. powiatach 
dyneburgskim, lucyńskim i reżyckim gubemii witebskiej, 
w Liwonii i Euronii, t. j. gabernii kurlandzkiej i liflandzkiej. 



344 ZARYSY. 

Ludność litewskiego szczepu t. j. Litwinów, Żmudzinów 

Łotyszów wynosi dziś do 3 milionów, z tych zaledwo około 

200 tysięcy należy do Prus, a reszta pod panowaniem rosśyj- 

*skiem. Około 300 tysięcy są wyznania protestantckiego — 

wszyscy inni zaś katolickiego. 

Niemo wimy tu o literaturze i narodzie litewskim, bo yb- 
to nas za daleko zaprowadzić mogło. Może kiedyś obszer- 
niej o tem pomówimy. 

Wspomnieć nam jeszcze wypada o tych Słowianach, któ 
rych przemoc Niemców dawno już ze świata i z kart dziejo- 
wych zmiotła, tak że tylko ślady ich istnienia w dawnych ru- 
inach i nazwach pozostały. 

Do takich przeważnie należą Słowianie Polabscy albo 
nad-Elbiańscy, z kilku gałęzi składający się, a którzy nie- 
gdyś po obu stronach dolnej Elby, na wschód Luzacyi i Czech, 
na północ morza bałtyckiego i wysp jego mieszkali. Nosiły 
one imiona Weletów^ Bodriców, Rujanów, Wągrów, 
Drewanów, a których do szczepów zachodnich Słowian za- 
liczyć wypada. Do miast ważniejszych słowiańskich tych na- 
rodów należały: Lojchowiec, dziś Lilchow; Woj kam, dziś 
Dannenberg ; Ostrów — dziś Wustrow ; Górsko, dziś Ber- 
gen; Klonsko, dziś Klenze — i w. i. W niektórych miej- 
scowościach jeszcze i dziś słyszeć można mowę słowiańską śród 
ludu w najniższych warstwach. Gdae dziś Wołochy i Madjary 
. asiedli, tam niegdyś Słowianie panowali, tak że w Wołoszech, 
Siedmiogrodzie czyli Transylwanii, w. dzisiejszych Węgrzech od 
Dunaju pod Pesztem, Jager i dalej ku Tatrom, koło Tatrów 
aż do źródeł Cisy — sami Słowianie mieszkali. Są ślady osad 
słowiańskich nawet na wyspach duńskich. Mieszkance ich na- 
leżeli właśnie do bałtyckich i polabskich Słowian. Na W7spie 
La al and, jedno miejsce nazywa się do dziś dnia Kremni- 
tze Gab, co niezawodnie pochodzi od wyrazu Kremenice, 
Krzemienice. Jedna z wysepek na wschód od Łaaland na- 
zywa się Billese Holm, t. j. Bielski hołm, biała góra, 
Bielice. Na wyspie Laaland wieś jedna nazywa się Bi nit z, 
pochodzi od dawnego nazwania Bienice, Bynice. Na wy- 



STATYSTYCZNE. 345 

spie Falster jest wieś Kozelitze, t. j. Kozielice, Koźlice. 
Na wyspie Langeland jest wieś Putselikke od słowiańskiego 
Budczelice, od buczela i pszczoła. ') 

Możnaby jeszcze wyliczyć niejeden sźczep, nie jedną zie- 
mię, których ślad zagin^ i dziś obcy depcą popioły 
dawnych mieszkańców tej ziemi; możnaby wskazać nie- 
jedno jeszcze miasto, dawniej słowiańskie, dziś już zupełnie 
niemieckie. 

Dość jest wspomnieć, że dzisiejszy Austerlitz — to 
dawny Sławków czeski; Adelsberg — Postojna; Pots- 
dam — Potstupim; Troppau — Opawa; Neustadt --^ 
Nowemiasto; Maricnwerder — Kwidzyn; Miinchen — 
Mnichów; Dirschau — Tczewo; JBromberg — Bydgoszcz; 
Konigsberg — Królewiec; Danzig — Gdańsk; Memel — 
sławna niegdyś Kłajpeda ; S o 1 d a u — Działdowo ; Press- 
burg — Brzetislawa ; Tilsit — Tylża; i wiele, wiele in- 
nych znaczniejszych miast. 

Plemiona które uledz musiały przemocy, o których pa- 
mięć zaledwo została, za przykład służyćby winny tym, któ- 
re dziś już tylko drgają konwulsyjnie w szponach pruskich. 

Powolne konanie niejednego już szczepu słowiańskiego 
przez długi czas nie zwracało prawie na siebie uwagi. Od r. 
1830 jednak zaczęto głębiej zapatrywać się na rzeczy sło- 
wiańskie, zrozumiano w końcu i wyśledzono myśl zasadniczą 
od dwóch już wieków systematycznie przez lennika niegdyś 
korony polskiej przeprowadzaną; lennika, który dziś jak nowy 
Atylla zagraża cywilizacyi i swobodzie narodów, a który wiarę 
i mowę naszych praojców, w dawnem dziedzictwie litewskiem 
i polskiem, Prusach wschodnich, jak również i zachodnich, na 
Szląsku i w Poznańskiem zniszczyć do szczętu usiłuje. Zro- 
zumiano w końcu tę taktykę wysyłania awangardów osadni- 
czych, które już dziś od jeziora Nordenburskiego w Prusach 



^) Dr. Schiern, profesor w Kopenhadze; autor broszury 
w języku duńskim p. t. Om den slayiske Oprin deUe łil mogh 
Sted9navne paa de danske Smatzoer. 



346 ZARYSY. 

wschodnich aż ku Oliwie nad brzegiem morza bałtyckiego, 
a od jeziora Gradzkiego na Pomorzu aż nad rzeką Bielą 
w Korutanii wszędzie coraz gęściej się rozsiadają, — powoli 
i nieznacznie coraz dalej się zagłębiając w Czechach, Morawie, 
Krainie, Węgrzech, Królestwie polskiem, na Litwie i Rusi, gdzie 
już dziś wiele najpiękniejszych majętności do Niemców, prze^ 
ważnie pruskich należą. Niemców, już dziś w samej Bos- 
syi od Newy do Donu i Wołgi, od Bałtyku do morza Czar- 
nego i Kaspyskiego do miliona naliczyć można. Czy Słowia- 
nie zdołają powstrzymać te zapędy narodu, który swoją wiel- 
kość i byt na zagubię i zagładzie Słowiańszczyzny zasadza? 
Wartoby nad tern pomyśleć. 



KONIEC. 



SKOROWIDZ. 



Ableeimow 132 str. 
Adaszew 264. 
Afanasjew 253. 
Akreic 261. 

Aksakow Kon. 226, 248, 249, 
Aksakow Iwan 248, 262. 
Albertus Cortiscius 45. 
Amerling Karol 312. 
Amos ze Sztekna 289. 
Antoniewicz 257. 
Apatowicz 63, 65, 69, 70. 
Apryłow W. 335. 
Alias jezuita 40. 
Artemowski Hułak 62, 69* 
Artiemjew 255. 
Ast 317. 
Awdiejew 244. 

Babczenko 63, 69. 
Babicz Jakób 27. 
Babst 257. 
Ballinoj 20. 
Ban Matej 329. 
Bantysz - Kamieński 153. 
Baranowicz Łazarz arcybi- 
skup 46. 
Barski 110. 



Batiuszkow Konstanty 146^ 

154, 159. 
Becki Jan 116, 117. 
Benediktow 243. 
Berchtold hr. 301. 
Berczycz Jan 323. 
Berg 234. 
Berlic Ignacy 271. 
Berowicz Piotr 335. 
Bestużew Aleksander (Mar- 

liński) 147, 153, 156, 160, 

176, 202, 203, 233, 264. 
Bestużew -Rumin 250. 
Betondiczy Tudiżewicz 325. 
Bezobrazow 257. 
Bezsonow 17, 248, 336. 
Bielajew 250. 
Bieliński 187, 219, 222, 226, 

227. 
Biełkin 180 (ob. Puszkin). 
Biełozierski 63, 65, 69. 
Bobarykin 262. 
Bobrowski 256. 
Bodiański 253. 
Bogacki 317. 
Bogojew 335. 
Bogusław z Michałowic 294. 



348 



SKOROWIDZ. 



Bogusławski 337. 
Bohaszjnowiczowa Lukrecya 

329. 
Bohdanów 336. 
Bohdanowicz Hipolit 131^ 132. 
Bohuszewicz 254. 
Bojan 13, 14, 16. 
Bołtin 150. 

Bonesz z Horzowic 278. 
Boratyński Eug. 200, 203. 
Boszkowiczowa Anna 325. 
Botkin 226. 
Błahosłow Jan 291. 
Błahoswietlow 237, 239, 261. 
Błahowieszczeński 245. 
Brambeus baroii, ob. Sękowski. 
Brancel Michał 316. 
Brancel Abraham 317. 
Brankowicz Jerzy 321, 329. 
Brykcej z Licka 291. 
Buczycz Michał 326. 
Budiłowicz 248, 262. 
Bulharyn Tadeusz 149, 196, 

214, 216, 220, 258. 
Buryan Tomasz 313. 
Busłajew 254. 
Butkow 153. 
Byczków 250. 
Bydzowski Marek 290. 

Cankow Dragan 336. 

Cemblak Grzeg. 30, 320, 332. 

Chadżycz 328. 

Chan 261. 

Chelczycki Piotr z Chelczyc 

288, 289. 
Chemnicer 143. 
Cheraskow Michał 122, 135. 
Chlebnikow 250. 
Chmielnicki 148. 
Chmel J. 296. 
Chocholouszek Prokop 303. 
Chodakowski, Zoryan Dołęga, 

ob. Czarnocki. 
Chomiakow 248. 



Chotek Rudolf hr. 302. 

Chwostow hr. 147. 

Cyryli i Metody (Cerka i Stra- 

chota) 7, 8, 267. 
Czaadajew 160, 204, 264. 
Czacka Marya 303. 
Czajew 263. 
Czarnocki Adam 19. 
Czelakowski F. W. 301, 313. 
Czerenin 254. 
Czerkaski książę 248. 
Czemim Dyonizy 294. 
Czemim Herman z Chudenic 

łirabia 295, 
Czemojewicz Jerzy 321. 
Czemyszewski 237, 239, 245. 
Czubiński 63, 70. 
Czubranowicz Andrzej 324. 
Czyżew 248. 

Dal (kozak Ługański) 186, 

229, 254. 
Dalimil 268, 273. 
Daniel Adam z Welesła^nna, 

290. 
Daniel arcyb. serbski 320. 
Daniłowski 63, 69. 
Daniłowicz Ignacy 30, 36. 
Darewski - Weryha Art. 54. 
Darzyczowa Jerzowa 324. 
Daszkowa Katar. 129, 130. 
Dawidowicz 327. 
Deczański Stefan 320. 
Delwig baron 176, 183, 203. 
De Pule 253. 
Derewiński Ławrenty 42. 
Derżawin Gabryel 117—119, 

122, 128, 135, 158. 
Derżycze 324. 
Ditmar 10. 

Diwkowicz Maciej 324. 
Dobrolubow (Konrad Liliensz- 

wagier) 239, 243. 
Dołhoruki ks. 147. 
Dostojewski 227, 229, 244. 



SKOROWIDZ. 



349 



Douclia Franciszek 314. 

Dmitriew Iwan 143, 146. 

Drużynin 244. 

Dubiński Piotr 30, 31. 

Dubrowski , albo Bobrowski 
Józef 297, 299, 301. 

Dudarz białoruski, ob. Mar- 
cinkiewicz 

Duklan, albo pan Duklański 
323. 

Diindra Jos. Al. 314. 

Dupniczanin Chrystaki 335. 

Durdik 262. 

Dworzakowa 314. 

Dżordycz Ignacy 325. 

Efremów 254. 

Ełagin 234. 

ErbenK. Jaromir 301, 304, 311. 

Esipow 262. 

Eufemiusz patryarcha 332. 

Eugeniusz metropolita, 153. 

Faddiejew 254. 

Falczcwski Piotr 37. 

Feldt 254. 

Fet 234, 243. 

Fijol Świętopełk 12, 25. 

Fnipek Wacław 303. 

Flaszka, Jan Smila z Par- 
dubic 276. 

Flerowski 261. 

Fonwizin Dyonizy 122 — 124, 
135, 146, 154. 

Franciszek proboszcz 278. 

Frycy 317. 

Frycz, Józef Brodski 302, 
303, 304. 

Furch Wincenty 302. 

Gall 10. 

Gałachow 254. 

Gerbel 14. 

Girszew 107. 

Głowacki albo Hołowackoj 71. 



Godebski Cypryan 14. 
Gogol - Janowski Mikołaj 200, 

219, 221—226. 
Gonczarow Jan 227, 229, 240. 

245, 261. 
Gorczakow 147. 
Gorczański 317. 
Górski 244, 
Gradowski 262. 
Granowski Tymoteusz 226, 

229, 249. 
Grecz Mikołaj 216, 219, 220, 

226, 258. 
Gregor 299. 
Grot 254. 
Grujew 336. 
Gruszkowic 295. 
Grybojedów 176, 295—200, 

203. 
Grygorowicz 228, 229. 
Grzegorz serb. 320. 
Grzegorz presbyter 332. 
Gundulicz Jan, 325. 

Hay, albo Gaj 326. 
Halek 313. 

Hałko Jeremi (Kostomorow) 63. 
Hanka Wacław 14, 269, 271, 

299, 305—313. 
Hanusz 312. 
Harant 294. 
Hatala 313. 
Hercen Alek. (Iskander) 226, 

227, 228, 229, 233, 244. 
Hekterowicz Piotr 324. 
Herow^ 336. 

Hieronim z Pragi 282, 284, 290. 

Hildebrant 20. 

Hilferding 253. 

Hinilewicz 71. 

Hirszew 105. 

Hlibow 63. 

Hniedicz Mikołaj 147. 

Hniewkowski Sebastyan 299. 

Molików 150. 



350 



SKOROWIDZ. 



Hrebionka 62. 
•Hreczulewicz 63. 
Hryhorowicz 245, 336. 
Hundolicze 324. 
Huss Jan 282, 286; 290. 
Hynek 304. 

Jadryncew 261. 

Jakuszkin 245. 

Jan od Czapow 287. 

Jan August biskup 290. 

Jan Bułgar 332. 

Jandera 301. 

Jankowicz 327. 

Jantusza biskup 45. 

Jaroch opat 278. 

Jaseński Jan 294. 

Jędrzej z Dubej 279. 

Jencza 318. 

Jeszewski 249. 

Ignacy ze Szterberga 295. 

Jireczek Józef 270, 312. 

nkiewicz 70. 

Iłowajski 2, 4, 249, 250, 253. 

Jowanowicz Paweł 329. 

Isajłowicz 329. 

Jungman Józef 14, 266, 299, 

312. 
Jungman Antoni 299. 
Jurjew 248, 262. 
Iwan Groźny 75, 79, 82, 86. 
Izmajłów 143, 146. 

Kabatnik Marcin 286, 291. 

Kaczenowski 153. 

Kaczyc , Mioszycz Andrzej 

325. 
Kadczyc Antoni 323. 
Kalenice Jan 289. 
Kampelik 313. 
Kanawelicz 324. 
Kantemir ks. Antjoch 90, 93. 
Kaplerz 294. 

Karadżycz, Wuk Stef. 327. 
^araman Maciej 323. 



Eai-amzin Mikołaj 12,29, 112, 
132, 137, 141, 148, 151, 
154, 159, 232, 247, 258. 

Karkunow M. 34, 153, 260. 

Karol z Żerocina 291. 

Karpeńko 63, 69. 

Kaszpirew 248. 

Katarzyna II (jako autorka) 
123,*^ 126, 129. 

Katkow Micliał 249, 259, 262. 

Kaufinan J. Z. 256. 

Kawełin Konstant}' 2, 4, 6, 226, 
227, 230, 250. 

Keppen 12. 

Kerman Daniel 295. 

Ketczer 226. 

Kiedrow 261. 

Eański Franciszek ks. 300. 

Kirejewscy 247. 

Kisiel Ostap 46. 

Klacel 312. 

Klatowski Paweł Krystyan z 
Koldyna na Marcinicach 291. 

Klemens 332. 

Kliepera Wacław 303. 

Klusznikow, 240. 

Knauten 317. 

Kniażnin Jakób 122, 135. 

Kobylin, 234. 

Kochanowska 245. 

Kochowski 63, 69. 

Kokoszkin 148. 

Kolców Aleksy 200, 203. 

Kollar Jan 301—304. 

Komaniecki Wacław 295. 

Komeński, Jan Amos bis. 295. 

Konacz 286. 

Konbek Jan Prawosław 302. 

K<5neczny 313. 

Koniski Jerzy arcyb. 60. 

Koniski 63, 69. 

Konstanty- biskup 332. 

Korewa Antoni 256. 

Korf Modest baron 250, 253, 

Korf baron 247. 



SKOROWIDZ. 



351 



Korniłow 248. 

Korsz 260. 

Kosiński 70. 

Kosmas 268, 274. 

Kostecki 71. 

Kostomarow Mikołaj 2, 4, 5; 
20, 22, 23, 63, 65, 68, 69, 
71, 150, 250, 251—253, 
260. 

Kostrow 109. 

Koszelew 262, 263. 

Kotlarewski Jan 61. 

Kotlarewski Aleks 255. 

Kozłów Iwan 200, 204. 

Kożma presbyter 332, 333. 

Krajewski Andrzej 249, 260. 

Kramarz Seweryn 287. 

Krameryusz Wacław Mac. 
299. 

Krasnołiorska Eliza 313. 

Krasonicki Łaurenty 289. 

Krekszyn 110. 

Krestowski Wsew. 234, 240. 

Krukowski 148. 

Kryłow Iwan 137, 142—145, 
148. 

Bjrzyneccy Bogusław i Ol- 
bracht z Ronowa, 295. 

Kubinowa Józefa Chorwatka 
z Kunowie 303. 

Kudrjawcew Piotr 226, 229, 
230, 249. 

Kulczycki Onufry 71. 

KuUsz 20, 63, 65. 

Kulman Elżbieta, 204. 

Kunik Aryst 34, 250, 255. 

Kurbski Andrzej kniaź 75, 80. 

Kurhanów 132. 

Kuroczkin Ż34, 243, 263. 

Kuziemski 71. 

Kwasznin - Samaryn 5, 262. 

Kwitka (Hryćko Osnowja- 
neńko) 62. 

Langier Jarosław 302. 



Leikin 245 

Lenartowicz Wojciech 37. 

Leontjew 259. 

Lermentow Michał 189, 195j, 

203, 222. 
Leskow (Stebnicki) 240. 
Lewakowicz Rafał 323. 
Lewicki J. 70 71. 
Lewitów 245. 
Lichaczow 249. 
Limburski Sciber 286. 
Lobkowicz Jan 286. 
Łomnicki Szymon z Badera 

ii90, 294. 
Lubeński Andrzej 317. 
Ludwik z Pemsteina 286. . 
Lwów 234. 

Łamański Eugeniusz 257. 
Łamański (sławianofil) 248, 

253. 
Łani Eliasz, 295. 
Łaszkowski Jakób 37. 
Ławrenko 20. 
Ławrów 233. 

Łażecznikow Iwan 148, 241. 
Łomonosow Michał 94 — 108, 

111, 112, 118, 135, 136, 

150. 
Łopuchin kniaź 127. 
Łotysz Henryk 9. 
Łoziński 20, 70. 
Łukicz Hannibal 324. 
Łukasz 289. 
Łukaszewicz 20. 
Łyscew 262. 

Macha Karol Hynek 302. 
Machaczek S. K. 304. 
Maciej od Białego Lwa 287. 
Magnicki Leonty 94. 
Maharaszewicz Jerzy 328. 
Majkow Wasil 131, 132, 234, 

243. 
Majkow hist. 254. 



352 



SKOROWIDZ. 



Makarów 153. 
Makary metropolita 82. 
Maksimów 244. 
Maksimowicz 19. 
Maksym Grek 75, 77. 
Maksymowicz 63, 64. 
Uaky J. B. 313. 
Mamonicze 29, 33. 
Marcinkiewicz, Dunin Winc. 

(Dndarz Białoruski) 53. 
Marek J. H. (Jan z Hwiezdy) 303. 
Marek Antoni 312. 
Markiewicz 70. 
Markowiczowa (Marko Wow- 

czok) 62, 2'44. 
Marliński Aleks. ob. Bestiużew. 
Maruliez Marko 324. 
Marynkowicz 329. 
Maticz 329. 
Mattei 317. 
Matwiejew 110. 
Medakowicz Mułodar 329. 
Medakowicz Daniel, 329. 
Megliński Ilaryon 333. 
Men 317. 
Merzlakow 146. 
Metliński 19. 
Mey 241. 

Michajłow hist. 249. 
Michajłow A. 234, 239, 261. 
Mielników 234. 
Mieszczerski kniaź 260. 
Mieżow 254. 
Mikowec F. B. 304. 
Mikłosicz 9. 
Miłosz Swetycz 328. 
Miłutinowicz Symeon 328, 329. 
Minajew, 262. 

Minczetycz -r Szyszko, 324. 
Minczetycze, 324. 
Miropolski, 262. 
Mohiła Piotr, 47, 48. 
Mordowcew, 63, 65, 262. 
MorochowBki EUasz, 43. 
Moroz, 63, 69. 



Moser, 303. 

Mroczkowa Albina, 313. 
Mtthlsteinowa Berta, 313. 
Mttller hist, 105, 107, 11 1,150. 
MUUer Orest; 248. 
Musin Puszkin, 150. 
Muszycki Lycyan bisk, 328. 
Mutiew, 336. 
Muiakowa, 314. 
Mużyłowski And., 45. 

Nachimow, 147. 

Nadeżdin Mikołaj 153, 205. 

Naleszkowicz Mikołaj, 324. 

Nekrasow 254. 

Nekrasow 234, 242, 261. 

Neofit mnich 335. 

Neofit arcliimandryta 335. 

Neruda 313. 

Nestor 8. 

Nieiedłowie Frań. i Jan 299. 

Niehosz Piotr Piotrowicz 329. 

Nieplujew 110. 

Nieledyński - Mielecki Jerzy 

146. 
Niemcowa Bożenna 303. 
Niestrojew (Kudrjawcew) 244. 
Nikitin 234, 243, 244, 261. 
Nikon patryarcha 83. 
Nionow 261. 
Nos 70. 
Nowikow Mikoł., 126, 128, 1 3 1 , 

135, 136, 150, 154, 264. 
Nowikow 253. 

Obradowicz 327. 

Oczkin 258. 

Ogarew 226, 229, 233. 

Ognianowicz 335.- 

Okmeński J. K. K., 302. 

Ongirski Bolesław 261. 

Ortholog Teofil — ob Smotry- 

cki Melecyusz. 
Osokin 249. 
Osnowianenko — ob. Kwitka 



SKOROWIDZ. 



353 



Ostrogorski 250. 

Ostrogski Konstanty, książę 

26, 42, 43, 47. 
Ostrowski 227, 241, 245. 
Otto z Losu 294. 
Ozierow 146, 148. 

Padura Tomko 71. 
Palacky Frań., 302, 311, 313. 
Palkowicz Jerzy 313. 
Palmotta Junius 325. 
Pałauzow S. N. 335. 
Paprocki Bai*tosz 290. 
Pastiycz Jan 323. 
Pauli, ob. Żegota Pauli. 
Paweł Skała ze Zhorza 295. 
Pech 317. 

Peczyrka Józef 312. 
Pelcel Frań., 300. 
Peszyna Tomasz z Czeho- 

roda 295. 
Petrzyna 312. 
Pful 318. 
Piekarski ?50. 
Pierewlewski 254. 
Pietrow 254. 
Pilarzyk Stefan 295. 
Pilcłiowski Adam 37. 
Pisemski 229, 244. 
Piszeli Ant., 299. 
Podiebracki Jerzy król 285, 286. 
Podiebracki Hynek 285. 
Podlipska 314. 
Podoliński Andraej 201. 
Podstroński 313. 
Pletniow 146. 
Pogodin Michał 93, 230, 231. 

249, 258. 
Pohoski Alek 245. 
Polak Zdirat Milot 302. 
Polewoj Mikołaj 152, 176, 258. 
Polewoj Ksenofont 152, 153. 
Poleżajew Alek 201, 203. 
Poliwanow 254. 
Połoóski 261. 



Pomiałowski 245. 

Popów 249, 253. 

Popowicz Jowan 328. 

Popowicz Rayko 335. 

Portugałow 261. 

Pososzkow 90, 93, 111. 112. 

Potiechin 229, !245. 

Prahaticki Chrystyan 286. 

Preczechtel K. 313. 

Presl Jan Świętopełk 301 , 3 1 2. 

Pi*esl Karol Borzywoj 312. 

Prochorow 255. 

Prokop sw. 27. 

Prokop 289. 

Prokop Łupacz z Głowa- 
czowa 290. 

Prokopowicz Teofan 90, 92. 

Puchmayer Ant. 299. 

Purkynie Jan 301, 312. 

Puszkin Aleksander 149, 157 — 
189, 195, 200, 203, 204, 
205, 222, 224, 247. 

Pypin 253, 254, 261. 

Pytlik Jan 287. 

Rabszteinski Proko|}. 286. 
Hadiszczew Aleksander 126, 

128, 135, 136, 154, 264. 
Radoliński 71. 
Kadoniński Pulkawa, Przeby- 

sław 278. 
Raicz Jan 321, 327. 
Raicz Stan., 327. 
Rajewski 248. 
Ranijana Dominik 325. 
Raus 303. 

Rautowski Józef 299. 
Rieger Frań. Wład., 312. 
Reszetnikow 245. 
Rittersberg Ludwik 273, 303, 

307, 311. 
Robowski 336. 
Rosenberk 279. 
Rosenberski Uliyk 286. 
Rosenberski Joszla bisk. 286.. 

23 



354 



SKOROWIDZ. 



Rostok 318. 
Rostopczyn Lr. 148. 
Rofttopczynowa hr. 217. 
Rożen 249. 
Rozenheym 234^ 243. 
Rozmitalski Lew 286. 
Rożdziestwienski 249. 
Rożną) 14. 
Rubesz, Fr. Jar. (Czyżko- 

wski), 303. 
Rużyczkowna Wlastymiła 304. 
Rylejew Konst. 146, 154,1559 

157,164,176,203,233,264. 

Sacharow 12, 153. 

Bamaryn 248. 

Samuel Adam z Welesła- 

wina 290. 
Sapieha Leon 49. 
Sapunow Piotr 335. 
Saweljew Paweł 254. 
Sawicz 42. 
Sawicz 70. 
Sawwaitow 255. 
Sękowski Józef (baron Bram- 

beus), 206 —215, 222, 

254, 238. 
Seliwanow 234. 
Sewastjanow 255. 
Skalkowski 257. 
Skoryna Frań. z Połocka 27, 50. 
Skoworoda Sawicz Gregory 60. 
Ślepców 244, 245. 
Śliwow J. 262. 
Sławej 336. 
Sławata lir. 295. 
Sławiniecki Epifaniusz 48, 83. 
Sławka - Złatojewicz 271. 
Sławutiński 255. 
Smetana Józef Bron. 312. 
Smera 29. 
Smirnow 254. 
Smoler Jan Ernest 317. 
Smotrycki Herazym 42. 
SmotryckiMelecynsz 42,43—45. 



Sniebirew 153. 

Sokołów 249. 

Sokołowski 244. 

Sołohnb hr. 234. 

Sołowjew 2, 226, 227, 231, 
250. 251. 

Sołtanowicz 324. 

Sołtykow (Szczedryn) 234. 

Sopikow 12. 

Spasicz 329. 

Spasowicz Wł. 253. 

Sreżniewski 248, 253, 254. 

Staniek Wacław 312. 

Stankiewicz 222, 226. 

Starczewski Wojciech 258. 

Stasiulewicz 249, 250, 257, 260* 

Stebnicki ob. Leskow. 

Stecenko 63^ 69. 

Stepanow 244. 

Sternber Gasper hrabia 302. 

Stojanowicz - Kipiłowski Ana- 
stazy 335« 

Stojaczkiewicz A. 329. 

Stojkowicz 254. 

Stojunin 254. 

Storożenko Aleksy 62, 69. 

Strachów 257. 

Strojew 12, 153. 

Stronin 70. 

StiTigowszczykow 254; 

Subboticz 328. 

Snchowo-Kobylin 234. 

Sudowszczykow 148. 

Sumorokow 109 — 112, 122, 
135. 

Suszył Frań. 301. 

Sylwester pop. 75, 81, 264. 

Symon z Połocka 48, 49, 83. 

Syrokomla Wład. (Lundwik 
Kondratowicz) 54. 

Syxtus z Ottersdorfii 291* 

Szachowski kn. 110. 

Szachowski kn. 147, 148. 

Szafarzyk Paweł Józef 302, 
310, 313, 338. 



SKOROWIDZ. 



365 



Szafarzy]^ Janko 328. 
Szafirów baron 90, 92. 
Szaszkow 8. 249, 261. 
Szaszkiewicz 70. 
Szczapow 257. 261. 
Szczedryn ob. Sołtykow. 
Szczerbatow kn. 129, 131, 150. 
Szełgunow 237, 261. 
Szeremietjew 110. 
Szewczenko Taras 63, 64, 65. 
Szewyrew 153. 
Szlik Gasper 286. 
Szlik Jędrzej 294. 
Szmnc 317. 

Szprynsberski Mar. Kutten 290. 
SztembergAlesza,Holicki 286. 
Sztiepanek 303. 
Szulgin hist. 249. 
Szulgin M. 261. 
Szulgin (kijowski) 263. 
Szweykowski 63. 
Szyszków 135, 153, 159, 247. 

Taborski Jan 289. 

Tham Karol Ign. 299, 303. 

Tarnowski 63, 69. 

Tatyszczew 12, 150. 

Terłaicz 327. 

Tichmeniew 254. 

Tiutczew 248. 

Tołstoj 110. 

Tołstoj Aleks, hrabia 79, 241. 

Tołstoy Leon lir. 241, 261. 

Tomasz ze Szczytnego 278. 

Tomasz z Prelucz 289. 

Tomek Wacław, Władywoj 

311, 312. 
Tomiczek 313. 
Tomsa Frań. Jan 299. 
Tonner Emmanuel 314. 
Tranezewski 249. 
Tranowski Jerzy 295. 
Tredjakowski Bazyli 108. 
Troicki 257. 
Trubnikow 249, 260. 



Tupy ks. (Jabłoński) 302. 
Tur Eugenija 244. 
Turgieniew 186, 226, 227, 

235, 240, 244. 
Tyl J. K. 303. 
Tyszkiewicz Eustachy hr. 17. 
Tyszkiewicz Wasil 37. 
Tyzenhauzen 255. 

Umaniec 253. 
Urbanek A. 314. 
Urusow kniaź 262. 
Uspienski Hleb 244. 
Uspienski M. 245. 
Ustrj^ow M. 230. 
Ustrjałow 260. 
Ustyanowicz 70. 
Uwarow Aleksy hr. 254, 255. 

Wacław z Oleska 20. 

Wacław Hajek z Liboczan 290. 

Wacław z Budowa 294. 

Wagilewicz 70. 

Wasiljew 249. 

Wawir 317. 

Wawrzyniec z Brzozowej 278. 

Węgliński L. 20. 

Weljan 318. 

Wenelin Jerzy 335. 

Wenewitinow Dymitr 201^ 203. 

Wenka Norbert 301. 

Wernadzki 257. 

Wetranicz Mikołaj 324. 

Wiaziemski Piotr ks. 146, 153. 

Więckowski Cyryl 71. 

Wigiel 206. 

Wiktoryn Korneliusz z Wy- 

szehradu 285. 
Wilhelm z Pernsztejna 286. 
Wilimek 313. 
Willa 317. 

Willani Karol Marja bar. 302. 
Winarzycki Karol 302. 
Wincenty, kanonik z Pragi 278. 



356 



8K0R0V,'fDZ. 



Wiszyiiski Jan (albo Jan z Wi- 

szny), 42, 46. 
Wocel Jan Erazm 302. 
Wodowozow 254. 
Wolny Jerzy 295. 
Wołowicz Eustachy 37. 
Wozicki Aiigust, Sedleczek313. 
Wukowicz Bożydar 321. 
Wysota 234. 

Zagoskin Michał 148. 
Zajler Andrzej 317. 
Zap K. Wł., 303, 311. 
Zapowa Honorata z Wiśnie- 
wskich 303. 
Zarubin 245. 
Zawieta Jerzy 290. 
Zefarowicz 327. 
Zienkiewicz Kom. 17. 



Zienowjew Kliment 60. 

Zinowjew 234. 

Zizani Łaurenty 42, 45. 

Zizani Stefan 42, 45. 

Zlobicki Józef JiOO. 

Złatarycz Dinka 324. 

Zmajewicz Wincenty 323. 

Zografski 336. 

Zotow W. 263. 

Zryński Jerzy 326. 

Zuzoryczowa Flora 325. 

Zynfiłow 336. 

Zyzka Jan z Kalichu 284, 

286, 290. 
Żebrowski Szczęsny 45. 
Żegota Pauli 20, 72. 
ŻukowskiBazylil37,141, 154, 

159, 160, 186, 222, 224. 
Żydek Paweł 286. 



Znaczniejsze omyłki druku. 



8tr. 48 wier. 25 zamiast Słowiniecki czyt. Sławiniecki. 

„ 49 „ 3(wnocie)dowod nie „ dowodnie. 

„ 7 1 „ 28 zamiast Uustyanowicz „ Ustyanowicz. 

„ 106 „ 13 „ Dstkudiey „ Ust Rudicy. 

„ 160 „11 „ Relejewem „ Rylejewem. 

„ „ » 14 „ Czeadajewa „ Czaadajewa. 

174 „ 28 „ Wospomnje „ Wospominanije. 

205 „ 1 „ Wierwzajdiot „ wier wzajdiot. 

234 „ 16 „ Sukowa,Kobylina „ Suchowo-Kobylina. 

360 „ 16 „ Szrevera „ Szreyera. 

261 „ 15 „ N. Szulgina „ M. Szulgina. 



n 
n 



270 „ 6 „ Ireczka „ Ii re czka. 



»■■'» • 



>" 






*4 . 






\ t 



14 DAY USE 

RETURN TO DESK FROM WHICH BORROWED 

LOAN DEPT. 

Tbis book is due on the last datę stamped below, or 
on the datę to whldi renewed. 

Renewed books are subject to immediate recalL 



1 ^i »^m n-m^ 






uJaff^fltWi 


VT8 










MAY 2 9 iwt7 




























« 



























LD 21A-50m-4,'60 
(.A9562sl0)47GB 



General Libraiy 

UiUTersit7 of California 

Berkeley 



• r • .• 



i<?'- 



YCJ235a- 



l 




C0H71.B'"-** 



♦ .