(navigation image)
Home American Libraries | Canadian Libraries | Universal Library | Community Texts | Project Gutenberg | Children's Library | Biodiversity Heritage Library | Additional Collections
Search: Advanced Search
Anonymous User (login or join us)
Upload
See other formats

Full text of "Piśmiennictwo polskie od czasów najdawniejszych aż do roku 1830"

This is a digital copy of a book that was preserved for generations on library shelves before it was carefully scanned by Google as part of a project 
to make the world's books discoverable online. 

It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject 
to copyright or whose legał copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books 
are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge that's often difficult to discover. 

Marks, notations and other marginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the 
publisher to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to 
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated ąuerying. 

We also ask that you: 

+ Make non-commercial use of the file s We designed Google Book Search for use by individuals, and we reąuest that you use these files for 
personal, non-commercial purposes. 

+ Refrainfrom automated ąuerying Do not send automated ąueries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machinę 
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attribution The Google "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legał Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legał. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
any where in the world. Copyright infringement liability can be ąuite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's Information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discover the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the fuli text of this book on the web 



at |http : //books . google . com/ 



S-* 'lir ^^T^:;-"' 



,*\v^\":., 



':^h^.. ,..^ 



Vw^**, 



-''^"w/ 



,^8^?^ 



HARVARD COLLEGE LIBRARY 



Bought with theincome of 

THE KELLER FUND 



Bequeathed in Memory of 

Jasper Newton Keller 

BettyScottHenshawKeller 

Marian MandellKeller 

Ralph Henshaw Keller 

CarlTilden Keller 










..-«^ -*^^i'^ 



/*v . 



■i^w* 






'Vfcw .A 



'y^^-^^^^^^wC 



Digitized by VjOOQ IC 



Cc^-r^^ ?> yoi -^(?.^. 



6 f^^ci . ■ 



^i ? -.-j / ; :• . ■ • 



Digitized by VjOOQIC 



Digitized by VjOOQ IC 






PIŚMIENNICTWO POLSKIE. 



Digitized by VjOOQIC 



Digitized by VjOOQ IC 



FISUBinilCTWO POŁSKn, 

OD CZASÓW NJUDAWNIEJSZYCR 

AŻ DO ROKU 1830. 

Z BĘKOFISÓW I DBOKÓW ZEBRAWSZY, W OBRAZIE ŁITBBATUBT 
POŁSKIBJ HISTORTCZBIE SKREŚŁONTM. 

PBZBD8TAWR. 

TOM 1. 

zawiesa: 

WSTĘP DO DZIEM, TUDZIBŻ Z1»0TT PIŚMIBNNICTWA 1 UTEBATURt. 
ZEWNĘTRZNIE AŻ DO KOKU 1«S0 ROZWAŻONE. 

(z DWOIU ŁITOGBAFUMi). 



WARSZAWA, 

NaklMhn i ^raUcn & Oft«EŁBRAllDA EB^gant I Typ^nfa 

pny iiUc7 Mio4ov^j Nr. 496. 

1851. 



Digitized by VjOOQ IC 






u 



Woluu drakowa«5, z wamnlciem slosenia w Komitecie Censoiy, po 
wydrukowaniu, prawem pnepiaanej liciby egiemplany- 

«■ Wamawie ima 6 ^> P4Ktdsientika 1849 roka. 

Cenzor P. DlkrOYlkl. 

'haryard^ 

|UNIVGRS1TY 
LIBRAkY 
MAR 4 19/1 



^:i 



» \ 

-'-•/ 



j 



Digitized by VjOOQ IC 



PRZEDMOWA. 



W, 



fychbdsf piąty, ale i ostatni ustęp, zrobimy do dziejdv 
prawodawstwa Siowian, aa większą skalę, nil p<q^sediŁe 
ich wydanie zamierzonych, kt<hry Piśmiennictwo poldiie, 
w obrazie historyi literatury przedstawione, obejnraje 
Obrachawawszy się z siłami potrzebnemi do wykoftczeria 
tćj cięSkiej i tradn^ pracy, coraz więcćj przekonywam Mę 
o tem, ie odrębnych od gt&WMgo pnedmłotn badah czy- 
nić mi więcćj nie podobna; bo inaczej odchodziłł^ia za* 
nadto od cein, i mogłoby nastąpić przez to, łłrozpierzctaa* 
jąc swe siły, nie doszedłbym tam, gdzie sobie zandersy* 
łem, ii zstępując zgościica na poboczne szM&i, mdgłliyia 
ncninąć zgłdwnteprzedirięwzięciem. Przewidnję więc, 
łe.Juz nfe wyjdzie nstęp szOsfy, wktdrym dzieje wyznań 
religijnych cbrzedciańskiego kościoła, ani fiMdmy, wktcy- 
rym historya miast, przemysłu i handfn w Polsce, na Li- 
twie i Rusi, przedstawić się miała, i łe prdcz osobnych 
kronik, początkowe dzieje kram polskich I ziemiopiśy ich, 
bŁ do czasu podziału Polski na osobne księstwa, przez 
Bolesława Krzywoustego r. 1 139 zrołnonego, (ktdre jako 
dalszy ciąg ustępu czwartego dodatkowo do Pierwo- 
tnych dzi^«w Polski i Litwy zamyślam wydać,) obejmować 
mających, nic więcej napisać nie podobna mi będzie: zwła- 
szcza gdy piąty ten ostęp wiele mi zajął czasu, i gdy du2o 



Digitized by VjOOQ IC 



VI 

mozołu i cięikicb trudciw podjąć jeszcze przyjdzie, zanim 
się wykończy całkowicie. 

Ustęp teo, jak z toku badań mycti nad prawodawstwem 
Słowian wynikł, tak tei z dalszym ich postępem w ścisłym 
zostaje związku. Początkowo szło mi o to, bym zbadał te- 
chniczne wyrazy praw ojczystych, i nauczył się rozumieć 
wysłowienie się polskie statutów naszych po łacinie pisy- 
wanych; następnie szło mi o to, bym poznał, o ile pisarze 
polscy, z rzemiosła i sztuki liieprawnicy, posiadali wiedzę 
ojczystego prawa ; nakoniec o to, bym się dowiedział, o 
ile myśl prawa, w ogóle i w szczegółach od narodu pojęta, 
Iirz«szła.wjego massy, i w nich się upowszechniła (kształt 
rztądów dawnąj Polski wymagał tego^ a£e^y każdy miesz* 
kaniec jkrąju, miał jakiekolwiek praw powszechnie obowię* 
zi^ących pojęcie). Po rozwiązaniu zrobionych sobie pytań, 
lal mi było opuścić reszty, która się sama przy śledzeniu 
prawdy nawinęła, a którą, jako przydać się na cóś użyte- 
cznego mogącą, zachowawszy wpamięd, wylałem na pa- 
pier. Zal, mówię, było opuścić poezyą, wymowę, i inne 
w związku z niemi zostające nauki, zwłaszcza, gdym do- 
strzegł, ii nabytą o nich wiedzę złączywszy wjedno ztem, 
co się w poprzednich zbadało dziełach, można przez to 
rzudć nowe światło na piśmiennictwo polskie, skreślić 
obraz historyi jego wierniejszy od takowegoz, przez po- 
przednich historyi rzeczonej rozwazaczy zrobiony, i tak 
nowy dać przyczynek do dziejów dawnej Polski wewnę- 
trznych, któremi się az dotąd mniej niz zewnętrznemi u 
nas zajmowano* Com przedsięwziął, wykonałem, a wyko- 
nałem dotąd o połowę. Obecnie przedstawiam w trzech 
tomowem dziele pierwszą część obrazu, która wizerunek 
polskiego piśmiennictwa i jego ducha (literaturą nazwa- 



Digitized by VjOOQ IC ' 



vn 

łem go, z czego się we wstępie do dzieła wytłtfaiaczę,) al 
do r. 1660 poznać ^e. Droga część, która odtąd począ- 
wszy pójdzie az do roku 1880, lastąpi póinlę} wtylaz to- 
mach skreślona^ a mieć będzie dodatkowy, czyli siódmy, 
a mele i ósmy tom^ gdzie się wszystko wypowie, co i jak 
pisywano w Polsce językiem obcym, czyli ojczystym dla 
lodów, które od rzeki Odry ai do Dniepro i Dźwiny, od 
morza bałtyckiego, a£ do czarn^o i gór karpackich, sze- 
roko rozciągające się kraje, wespół z nami zamieszkiwać, 
nie pisały, lab rzadko, po pcrisko, cbocia£ język nasz jako 
panujący pouadały. 

Obecnie wychodzące dzieło dopełnia ol^razu naok i my- 
śli, O których wiadomość powziąłem, którą, pojąłem/ obco- 
jąc z Sywymi i omarłymi; w miarę jak pojąć ich^ zrozumieć, 
lob nawet odgadnąć zdołałem. Nie wszyscy bowiem otwar- 
cie i jasno wypowiedzieli co myślą, bądź ie okrywali pra*^ 
wdę, bądź Se sami jasnego nie mieli jój pojętia* Od roko 
1812, w którym szczęśliwy los zdarzył mi poznać się z ś. 
p. Jerzym Samuelem fiandtkie, i nastęimie dał mi (wiatach 
1814— 1818,) zabrać za granicą Polski znajomość zmęia- 
mi, wpowałnycfa i nadobnych naokadi (poevyi i' wymowie 
mianowicie, w których jui w kraju, w szkołach pUarskich 
ćwicząc się, zasmakowałem) czasu swojego najbieglejsze- 
mi, powziąłem z ich obcowania i rady to przekonanie, ie 
naokinie do tego słuSyć powinny, aieby się ich zwolenni- 
cy niemi pieścili, lecz ażeby do praktycznego iycia zastoso- 
wywać starali się, co o nich od mądrych dowiedzą się lo- 
dzi, lub w starych i nowych wyczytają księgach. Tą myślą 
wiedziony usiłowałem, gdy mi od roku 1820, przyszło 
działać na polu naukowćm, nabytą lingwistycznych, pra- 
wnych, historycznych i filozoficznych wiadomości wiedzę 

Digitized by VjOOQ IC 



VIII 

tastoaawywać do kraju ojczystego, mając przedewszyst* 
kiem praktyczną nauk uzytecznolć na baczeniu^ i deszyien 
się tą biogą nadzi^ą, ze nie padnie na skałę rzucone 
przezemiie ziarno, lecz wpalchnej obumarifsz^' ziemit po* 
ści kietek. zakwitnie, i wyda owoc poiądany. Ziściły się 
jiiS poniekąd życzenia ndje, i mam nadzieję ze się wię- 
oej ziszczą, skoro czytająca publiczność lepii^ się zapozna 
z pismami poprzednio przezemnie wydanemi, dokiftdnie 
się w nich rozpatrzy, zgłębi je, i wyrozumie należycie. 
Tegoż samego spodziewam się po obecnie wychodząctim 
dziele (w którem historyą zastosowałem do literatury,) 
i mniemam, ze podann w niemo całym obszarze polskiego 
piśmiennictwa wiedza, nie do zaspokojenia samej tylko po- 
służy ciekawości, lecz zwrik^i uwagę aa praktyczność, 
ktd^ra zawsze temui przewodniczyła piśmiennictwu. Maie^ 
wyobraziciela tej myili, gdy osądzi zapaśny w wiedzę, bo* 
gaty w pomysły, i doświadczony irtego rodzaju badaniach 
znawca dziejów, nabędzie u mnie prawa do wdzięczności, 
i stanie wrzędzie tychmęzów, których uwielbiam i wyąo^ 
ca cenię, jako powołanych na to, by mądrą radą wspie- 
rali usiłowania practyących z gorliwą dla publicznego do- 
bra chędą. 



Piiatem w Wanzawie wmieńącu KwUiniu 1851 r9hf. 



Digitized by VjOOQ IC 



PISinnilCTWA POLSKIEGO 

CZĘSC ł. 



Digitized by VjOOQ IC 



Digitized by VjOOQ IC 






W 



ynikiem potrzeb i ducha czasu jest peiskie piśmiemii* 
ctwo; wałae w dai^raćj literaturze etirc^pejskiej, zprzyczy* 
ny DOWD-łacińskiel poezyi, którą z siebie wysnoło; ważne 
wdziejacb słowiańskich Iaddw> przez awoję dąinoic i kie* 
runek, które brało w politycznym świecie, prowadząc na- 
rikl do poznania samego siebie, i przekonania się o t€m, 
ezóm jest, i dla czego jest takim ; walne w historyi nauko- 
wości swojski^, z powodti cudnie pięknej mowy, którą so- 
bie ukształcito; waSn^ nakoniec dla ducha obywatelskiego, 
który go ożywiał, i dla walki ustawicznój, którą zrółnem 
powodzieniem wiódł z cudzoziemszczyzną; raz upadając pod 
przemożnym jćj wpływem, ta znowu wygórowawszy nad 
mą, niedozwaląjąc jij rozpościerać się na pota krajowego 
piśmiesnictwi, i tak zapobićgi^ąc, ażeby obeytna nie zacie- 
rana swojskiój cywilizacyi, a tćm samćm nie niszczyła owo- 
cu iBoysłowego iycia narodu. UriłowMrie przeto, a&eby 
obok iadftridego polskie powstało piimieiai€tw<), i słabe 
fytie inil^e sirody ojczysta cywilisacyf (zast bowiem do 
ust prueckodiMy nie będąc iryralotte na ytfMie))^yjąwazy 
wirfebie, tnrałszy im byt zapewniło: dąłnośó do ruderze- 



Digitized by VjOOQ IC 



wienia i atwierdzenia tegoż piśmiennictwa głównie odtąd 
skierowana: duch który go ożywiał, i który wiodąc walkę 
z cudzoziemszczyzną, nie godził w to ażeby chińskim jakoby 
przedzielić swojską od europejskiej oświaty murem, lecz 
i owszem usiłował zyć z obcą cy wilizacyą w zgodzie, byle 
ztąd narodowość polska nie poniosła jakowego szwanku : 
myśl z takowego śeierania się pi'ee<dwnych ftoIMe żywiołów 
wydobyta, a dająca iy^iedwonlitenitinom (polskiej i łaciń- 
skiej) wzrosłym na ojczystej niwie: stosunek do nich naro- 
du i cy wilizacyi jego : wszystko to, mówię , stanowi tło 
i wyrobienie obrazu, który na widok publiczny tem cbę- 
tnej wystawiam, gdy wystąpiwszy przedemną zpodobAemi 
tworami biegli w swoim kunszcie mistrzowie, ucbyUli się 
WLStępnie od przedsięii'ziętej pracy. 

Znawca rsuciwszy okiem na m^ ^braz, i nąjw}'datittej- 
mt na nim r^zpasnawszy rysy, zapyta pewno, zk^ się 
wzięła wPoboe owa cudzoziemszczyzna, która długo, bo az 
4o XUI wieku, wszechwładne n«d krąjowem pifimienni- 
ctweai wykoiywała panowania? czćm się to stało, ze «a 
zupełnie zagłuszyć nie mogła? kto wśród wpływu nanos 
łaciny, ocalił Mród piśmianności ojczystej, i pieśni, klecMy, 
tadziei pfTzyałowia narodowe w ślimacz^, jakoby zasklep 
piwazy skompiRy dał je Polakom, gdy się pisać pio polsku 
odnrazyli, jako ^ątek do układania dzieł wajczyatym du* 
diu pom]rśłtnyeh.f Zapyta dtl^* czyd, kiórym bogaty '(w 
'zaańb do «iytkM«M daio, umieli z niego konjistw; czy 
onfieli oaikowiEJe. lab w^caęśct poznać swój do eudzotieiia- 
śzetymy stosunek, i |kvEdcóui»rszy się o.tteii ie oui^rtu- 
&yć i|}czyat«j s|Miwi«, anią raakaf^wuć jej winu, umieli ją 
tadi nkierowac,. Aaftby dłn p<riakotei pD9toi^ d(«odiii«? 



Digitized by VjOOQ IC 



{ siuBziiB zrobi ta pyimia, gdyż rietzjmiścib u ryiaeb 
temi sagadmeBiami objętych tkwi wyraf^ przedstawiooego 
mi moim otoaiie wizerunkii. ZągadiiMy^więc; roxwięzą}ąc 
wtiągii tego dzMa ucayotone mi pytaoia, awracać będę 
uwagę na to: co iacińska Hteratura, W6tęi»j^€ na nasze 
aieauę, a następnie dając miejsce piriskićj, zastawiła po so^ 
kie dobrego i złego; cxim wynagrodzili jćj owrneśm Pola- 
cy za to, ze oświeci W62y się przez «ią, wywołali ją z poli- 
tycznego zycia, tak ii odtąd w szkole t} Iko (zwłaszcza po 
wyparowania siebie z protestanckidi kościołdw) mogła 
swe, i to nie sana, lecz weąiół z pel9zcz}^ną, dalsze wy- 
wierać panowanie; kiedy i dla jakich powodów polska lite- 
ratura objawiła się; w jakim była staRie, zamm ją na pi^ 
śmie wyrażać zaczięto; jak, piśmienną zostawszy, i naprzM 
przy pomocy ładasktąj, a następnie o własnych stojąc si- 
łach rozwyaia się, pieięgnowaaa będąc ręką polskich pisa*- 
rzów; jak żyła i wzrastała z narodem, stała się oryginalną, 
i różne przeszła koleje od najdawiuejszych, ai do naszyck 
czasów. Przediewszystkiem prace mę^w, klórzy tak wiel- 
kiego dokonali dzieła krytyes^e rosebra^ usiłowałem, 
wzgląd szczegibu^ (mając na ich usposobienie naukowe, 
na dzielność gieniusaui, o ile takową praez oryginalność p^ 
myołów swoich udowodnili w swych pismach, na koniec ia 
wpływ, jaki przez swe dzieła wywarli na spółczesnych 
i potomnych. 

Polska literatura będąc mcrzód lodową, sacodowąeta-- 
ła się następnie^ . uszlachetniona przez najznakomitszycfii 
fisarft^ XV, XVI widra^ na jakich mogliśmy się w ówcsM 
adobya Długo chodziła ptę msta odrębną drogą, nieznana^ 
czyli raiCBej wzgardaona będąc od narodu^ to iest od oby* 



' Digitized by VjOOQ IC 



wateli polityczie wkri^tt znaczcafe mnących, akoidq|ą- 
cycb łacinie wyłącznie. Zwróciwszy z czasem uwac^aa 
siebie, szczególaiej dla języka, Iwktdryzi tkwitą i pieśai, 
którą brzmiała, wykształciła się następaie, i dpowazecbiii- 
ła, czyli unarodowiła. Należy więc ofc^iiwić co b>'ło powo* 
dem owego zUizenia się szlachty do gminu, co nakłoniło, 
polskie dowcipy, 2e odtąd nie samej juz hołdując łacinę, 
jęły się pospolitej mowy, pisywały w niej, i na wzorach 
starożytnej kształcić zaczęły ludową literaturę: (ndziei wy- 
pada rozebrać, czy byli ówcześni Polacy, i o Ile zdolni po- 
znać i ocenić, a tern samem zrozumieć swoją narodowo6ć, 
i w pismach swych ją unieśmiertelnić: na koniec potrzeba 
będzie wykazać, jaką ztąd korzyść odniosło nasze piśmien- 
nictwo, a przez nie naród: czy sztuka, idąc w pomoc lodo- 
wej literaturze, historyczności jćj nie zatarła śladu, prze- 
szłość łącząc z teraźniejszością, pogaństwa zabytki do 
. dtrześciańskich przenosząc czasów, i .tak narodowe nasze 
piśmiennictwo rozwijając. 

Duch, który w przestworze wieków kilkunastu oiy- 
wiał i dotąd ożywia polską Hteraturę^ był i jest ducAiem 
czasu; zarody więc piśmiemrictwa naszego, i z ich wątku 
wysnute dzieła pisarzy polskich, dokładnie poznawszy, tte 
samem odgadoieząy potęgę umysłowości naszego ludu 
i narodu. 

Stwórca wszech rzeczy otoczył świat przestrzenią wie- 
ków, której my nazwisko cusu dajemy, rozkazawszy, aze- . 
by wszystko stosowało się do niego, i powolne było jego 
duchowi, jako temu, ktAry ludziom daje natchnienie, do 
działania ick wywołtając. Kto pcgmoje ducha wic^u i dzia- 
ła z wszelką na czas on^ęteońdą, ten nie diybia c^, gdyS 



Digitized by VjOOQ IC 



^•Btefiijt zoBrnem. Ucuii iiiuąe wdMka ezaś^ ttie tyl^ 
toelumriąią wpiflmach swaickdąieiiie wifAta, «le was po-* 
afeć dąJ4, aiafi są iroiwhiciii od lodzi, dla których pissą. 
Tds. więc piśniniilicfeiro kildfgo naroia, jest wm wyotara- 
łciiom «po«ih« nyślmia ctara, diyąe pozaać aton wyiło- 
wego wyki^taibnia męlśw, aeilkoinść siroo^o wieka r* 
BrM^Btiąjąe^di, todzieł: stdwiąjąt pnad ocsy wyrasato 
akrefloay obrai Bity morakiśi aarodn, piansa goiuaadw 
ąK»ca(say«h oĘjri^ąo^, pfl|inu9%ceea ja, aaich pnd^Ły* 
cuą korsyść odaie(|ć BaiicjąpWD; 

CurodaMd<& Milą tajemne astuki d« aaUiaaaia ukrywa? 
jącychiię pned ich waf okkm dpcków, i pnymoazate idk 
do wyniaaia,. eoijak wiikryaa dziaiaią. Rówmiei ala 
insn mają aztuki badacze datjdw, do zddaiaaia dacłia, 
który poruaza lawyały lariakie do daiaiaaia, aieby wyaMł, 
dla jdUch pRycayn taki, a nie iiaay obrMaadale raecśom. 
Bo duch tea imtcaej aoUe poątępiąie, aoizeli dw, co stnefe 
tajenaic p rzyrodzimia^ Tamten . d^e ze akutkńw pozMć 
swe czyay^ a zresztą okrywają znpeinie; ten nie tai aięr 
zdziałaniea switHto wszystko jawaie czynie lecz prtycayn. 
poątępiku swojego nie wyjawia, dorozamitwafl się tylko Oi 
nich kaie. Wszakże jest i na nSago sposób; jest rdsaesflsn. 
czarodziąjska, ktdrą oderzofty, opowiedzieć muai eeiśf^ 
tią ukrywa. Tą róazczką są zewnętrzne przyczyny^ kttoe; 
naaM do piteieanicfewa p<flradziiy, zmosiły go do: wyjawię^ 
nia, co dotąd tati wgłębi serca/ i co odooibniddo iyjącego 
zetknęło zlodami odlegle miesakąjąceBM, afitiby pod ith 
wpływem nmw«ał swą oświatę W rozliccnym kieranku. 

Odkąd doch boski watąpii; w kawał gliny, ofiywił dala 
śmMrtełttika, i.dił mu oczn^, ze jest człowitkieni, nauki 



Digitized by VjOOQ IC 



i sztuki 0dy z cxM»m pojęte, i dobne nnmmim^ zcsttłji; 
oświeciły r^^zumy hidai i ńinrawity ich serca, mdLBt$m9tj 
]m» czesi byli, ctem są, i czem bye po wini Zponiędty 
w'sit]9stbidi stnrozyteycb aar6diiw flaoii tylko Cfreey layU 
tą pps^ zapełnię, poaMfWszy iigraita zoacecmeJ pnEema* 
czenie wssełkicb, baskicb i ladskidi MHk, I ppzykładeii 
na sobie stwfordzoiiyiD dowiedli tego> Se dobna zrezw 
Bidi, co znaozyiso otro podanie o synu Japetowyta, ktdry 
skradł niebu promieib ^iriattat i idm oświecił rdd ładzki. 
Przy pomocy tej boskiej j^wiatłośd podałali Grecy do-* 
prowadzić u sitebie nauki i sztuki do nąjwyiszego stopnia 
doskonałości,; które następnie j^ratyswoi wszy sobie Rzymia^ 
ale, apowssechnili je w zachodniej Europie. Tą światło* 
ścią boską mieK się tak£e następcy Rzymian, Nielacy i Sło* 
wianie oświecić, inszym wsaakie aniżeli ttmd sposobem. 

Niemieckie bowiem hłdy, burzyciele i najbliisi dziedzic 
cfi potęgi rzymskiej, nie poszły w iaukach [i sztukach to* 
rem swoidi paprzedoik^* gdy£ nie były jak Rzymianie 
wykwitną cywilizacyą zepsute, a więc nie były usposobio- 
ne do tego , ażeby rdwnfei łatwo jak tamcf cudzą oświatą 
priittiąkły zupełnie, i wynarodowiły się. Cserstwą one na-t 
rodowość mając, na j^j sile ncz^ potegisć, i śwoje, grube 
wprawdzie, ale rozpustą nieskaione, obyczaje i zwycziij^ 
piełęgnawać w<^ły, anłfeeli przetaci stę w bryłę zbytkami 
wycieńczonych, i od siebie podbitych narodów. Długo 
wozakSe byHby musieK czekać Niemcy na to, ai się ich cy« 
wilizacya oddziebiym i wteśdwym sóMe ' rozwinie sposo*^ 
bem, jak to niegdyś miało miejsce wstsfroiytiićj Grecyi, 
która szezęóKwym trafem wzniósłszy się w cywlliżacyi 1^7- 
sąj ttaU inne iudy, odslrychuęła się od nieb pod wzgłędeai 



Digitized by VjOOQ IC 



9 

oświaty, nową, orygkataią, stworzyła sobie, i przez to wiie 
śnie narody, od którytli się niegdyś byia wyucayta saaui^ 
preyctągaąwszy do siałne, własagroh swych nistrzitfw stała 
się nancnEycielką. PodoN^Dslwa d* prawdy nie masz nawet; 
ażeby, za czasów cbrześciajiitwa mogło było u NichKów 
podobne oddzielenie się nastlipic, gdy objawiona przez 
Ghrystoaa wiara zUiza)ąc do^aiehie wszystkie, wsneliuego 
języka i obycz^ów lody, stawiała ich w kcimecznośpi bra* 
tania się i łączenia w jeAio ciało« Mnsiiiły przeto rzeczy 
wziąć obrót nowy, musiały mocniissze siły zetrzće się zb 
słabszemi, musiały pierwne dodać drugbn mocy, a mimo 
wiedzy i woK awi^ oiegąMl^ oświade podbitego przez siebie 
RzymMogorywąiące światło staroiytnego^iata roziarzyć 
na Watykanie, i tak z kagańca mdło przyświecającego no* 
we wyprowadzić światło, kti^eby gorąjąc jasno, długo- 
trwałe o|;nidco now^ europąjriu^ isświaty zapaliło, szero- 
kim płomieniem ząjąwszy się W sercach baybarayńskidi 
ludów. 

Dziwnie dopomogło rozszerzeniu się (ego światła, ze- 
tknięcie się Niemców na wschodzie z6 Słomianami, na za* 
chodzie zaś i na południu z celtyduemi hidami; uczestnika* 
mi rzymskiej oświaty, ze Wssyrtkich europi^śkich narodów 
nąiwcześniąjsaemt; które tułiwc się po gruzach wielowła- 
dnego niegdyś Rzymu ^ przypraunał)- znikomość człowie- 
cza potęgi. To starcie się róinorodnych plemion, zetknięć 
eie się z Artią nowych myśli, wydobycie się z serc lodzi no* 
wydb uczuć, w zamęt óirczesny świat wprawiło, a czibwiOr 
czy naród cidiawością nabawiło; c» się tez nowego. z t^ 
mięszaiuny wykłuje? Czas idtazał, ie z tego zamętu, ctę^ 
zmm^o si^zecznemi nasionami, nie same rodzić się miały 

TJBmtU. F0L8. T. ^ O 



Digitized by VjOOQ IC 



iO 

^twoi-y, tle ze wydobywtć się annteły i zarody now^ 
^imikty, w sztikach pięknych, a następnie w nankach obja-^ 
wić się niająa^. UQaykan*wa powstała napnM, która d^ 
tąd pod nazwfskieai nieimeckićj i hiszpaitskićj za orygmahią 
uchodzi. Następnie sztoka nałarska objawiła się z tamtęi 
i z tćj strony A\p<jm^ przybrawszy odrębny od bizancki^ 
charakter. Nakaniec z Saraeenami toczone boje przywoła- 
ły do lycia mailkłe jaz wgiermańskich lasach Bardów pie- 
aia, kt(ire połączywszy się z piosnkami Trubadurów, aini-^ 
dziły za Fhreneani długo nśpioną poezyą mauro^biszpuń* 
ską (ramance). Te posępne i czułe pienia urokiem swdm 
orzekła następnie łitei-aCura starożytna, a natefaną\TS^ j« 
sztaką, tsrt;W«zyła nowy rodzaj poezyi, który srę odezwał 
w sonetach, tafdzieS w epieznym włoskich poetów wierszu. 
Nie dostawało jeszcze smęf nćj duadci , któraby przyjęta 
w poczet nowo-europej^ch pieni, uzupełniła wieniec ro* 
mantyam^ poezyi. Lecz i ta, posiadając jui własną, róoaą 
od niemieckiej i hiszpańskiej, muzykę, miała z czasem po* 
łączyć się ze swojemi siostrami, błąkając się długo po nie- 
zańerzonych okiem obszarach słowiaisk^ ziemicy, i pta* 
eiąc nad spuBteszeniem roznoszonem po ni^ pi*zez ocięza* 
łego Niemca, i hyiego w biega Tatarzyna. 

(Ntoliczności nastroiły nasz język do zanucenia tq dnnh 
ki. Nie lud wszak&e, ale soiachta zaśpiewała ją zachodowi 
Byłe t0 owego czasu, kiedy zebrani do Konstancji dudho- 
wni i dwieccy panowie naradzali się nad tem, jakby odwró-* 
cić od rzymsko^tolickiego kościoła złe, które się da liego 
wkradło z powodu roawotaionyc* obyczajów. Nie poladui 
wszakie soEłachta smutoą tę dumkę zanuciła pierwsza: po* 
wtórzj^ła ją tylko za czeską, sierdzącą się na Rzym za to, 



Digitized by VjOOQ IC 



11 

łe Janowi Hussowi wtoruMcemu WikMiawe} nucie, kazaf 
r. 1415 jgonet M stoirfe, mimo prMflstawleA (i); jakie 
pneciwto temo csyidU, zehniA na soMr konstancyjski 
CzcH i Polaey. Wylcomo tMkaos kościoła, de bezskute- 
cnda Bo chociai ogień strawił ciało czesMego męSa, my*- 
dłi jego połreć nie OK^ł. Z niiij to, jakoby z puszki Pan- 
dory, wyleciały roje rotfłeznyeh o kościele mniemań, a te 
zrodziwszy nowe t^omysły o nattkadi i towarzyslciem Sycio 
nankMw, szczęście Jednym, nieszczęście drogim przeniosły 
hidom. Sama tylko nadzieja ostadi^zy na dnie naczynia, nie - 
wyszła na świat, dając rodowi człowieczemu tę otuclię, 
ze Aoro głosem Hussa wywołany protestantyzm wyśpiewa 
swoję piosenkę, a pobłidzone pt^ezeń namiętności ucichną, 
wtedy światło wydarte niebu wydobywszy się zpodchmu^ 
ry zakrywającej mu boskie lice, odsłoni prawdę ludziom, 
rozsprzęzony porządek towarzyskiego życia we właściwe 
karby znowu wprowadzi, i w miejsce smutnej słowiańskiej 
dumki CM wesołego zanuci. Niemieckie ludy niektóre po- 
dołały utrzymać się przy protestantyzmie, u Słowian zwich- 
nięty on został. Za przyczyną w tez tropy idący skutek 
to sprawił, ze u pierwszych miała przezeń wzirieść aię 
oświata i długo utrzymać, u di^ngich wywko podskoczyć, 
a nizko, lecz nie na zawsze upaść. 

Kiedy po ukończeniu wojen krzyżowych, a następnie 
po ustąpieniu Tatarów za Dniepr, a Saracenów za Herkule- 
sowe słupy, w blizkie stosunki nie wchodząc juz Europa ze 
Wschodem, całą baczność. ł)ezpiec?njie zwwc^ć na Pi^Wpi 

(I) l>wutyg<^!łflc Htem^kf, lOrtków 1844, wim^r 5, str. t4», 
Palackl Cresch* ?on MkiMB 111, SOT nsipn. 



Digitized by VjOOQ IC 



12 

mogła, nasiopa rzyinekiąr oświaty, sostawione jia włoskićj 
ziesu, poruszać się, iłNiJBie wzrastać poczęły. Zdrowenu so- 
kami zasiliło je chrześciaństwo (romantyzm), a to sprawi- 
ło, ze starożytnej oświaty ziarno aa niwie nowo uprawne| 
wzrósłszy, wyrodziło się na lepsze, i stworzyło chrze- 
sciańsko-europejskie piśmieimictwo, które wyłącznie i ro- 
dowicie w XV juz wieku tak dalece rozwinęło się i u nas, 
ze odtąd mogło poniekąd stać o siłach własnych (1). Wło- 
ska literatura odurzyła, i niemal zaślepiła blaskiem piękno- 
ści swojej, zdumiałe na widok takiego cudu oczy Europej- 
czyków; sprawiła, ze język i literatura włoska stała się 
dworską, i że uszlachetniona pracami hesperyjskich gie- 
niuszów dawna prostacza mowa italskiego ludu (ii yolga- 
re) (2), stała się środkiem objawienia nowych pomysłów 
poezyi romantycznej. Ta poezya miała natchnąć nowćm 
życiem samą nawet literaturę starożytnego Rzymu, nauczyć 
europejskie ludy lepiej ją rozumieć, i w niej smakować, a 
nawet , dziwnym zbiegiem okoliczności , nauczyć samychie 

(1) Inaczej sądzi P. Jocher we wstępie, VI przyp. do pierwszego 
tomu obrazu Ubltograficzno-historycznego w rozprawie literatura 
ifOologia stanAgina. 

(2) Rozumiem przez to Język czjli Języki Ittd^wttalskićb, oprócz 
łacińskiego (nim naprzód Lacyum mówiło, następnie używał go 
Rzym), mające rozliczne narzecza. Te narzecza następnie w tym sto- 
sunlcu się do niego (łacińskiego) miały, w jakim łacińsld do rzym«, 
sidćj literatury zostawał w wiekacli średnicli. W ciągu tego dzieła, 
często się na ten szczegół powoływać będę. O Językach Italskich 
ludów badania rozpoczął obecnie Teodor Mommsen^ w dziele: Die 
unterUaliMchen Dialekte Leip%ig 1850. Zabytki języków [tych 
zebrał i granice ich na mapple etnograficznej wskazał. Kilkanaście 
narachowałna rzeczy, I osohneni Je kolorami odznaczył* 



Digitized by VjOOQ IC 



13 

^autyńciiw , jak sUiroiy tną greeką literatarę pojmować, 
i z ai^ należycie korzystać mają. Dante, Petrarka, Ariost 
i Tas9o, łatwo mogli u Włochów nowy rodzaj poezyi stwo* 
rzyć, bo ogładziwszy i dworującym uczyniwszy ów pro- 
staczy gminu swojego język, potrzebowali tylko ze staro* 
zytnąj literatury pożyczaną krasą przyodziać ronumtyzm, 
aieby z rozmaitych płatków utkana nowa poezya równieE 
zdumiewała, jak dziwacznie klejona, a wspaniałością swoją 
zdumiewająca biłdowa gotycka. 

Bez względu na to , ze pienia te zanucili spółrodacy 
Papiezów, rzuciła się do nich zhussyclała, a następnie zpro- 
testanciała szlachta polska, i właśnie ów największy prze- 
ciwnik Rzymu podchwytując jednćm uchem Włochów, dru- 
giem śpiewność polskich piosnek podsłuchując, pierwszym 
był, co chciwymi swych ziomków na poezyą uczynił wło^ 
ską B)lić jui wprawdzie przed mm znakomici wieszczowie, 
a o tyle od niego znakomitsi, ze porównany z nimi Mikołaj- 
Rej powinienby się nazywać wierszokletą (Dąntem nazwał 
go wszakie Trzycieski): atoli lepi^ do serca ówczesnych 
Polaków przemówiły jego chropowate wiersze, nii gładkie 
ich i wymuskane rymy. Bo on w duchu czasu, a oni w du- 
chu Rzymu śpiewali; bo on po narodowemu strojny wziął 
do ręki lutnię, a oni w polyczaną od cudzoziemców suknią 
przyodziani, dźwięczeli i jęczeli nad uchem Polaków tyle- 
kroć juz słyszaną im piosnką. Zebrała się około rubaszne- 
go szlachcica chmara pismaków, zaczęła śpiewać podług 
nuty jego gędźby, ale ich mało kto słuchał. A2 przyszedł 
Jan Kochanowski i uderzył w strony powszechnie przed 
Rejem brzmiącćj religyn^ liry, a chociaż po cudzozi^asku 
zanucił/ trafił do jsierca, bo wszystkich oczarował urokiem 



Digitized by VjOOQ IC 



14 

ciidHćj mowy. Odtąd koleją występowali na widok potokie^ 
go piśmieimictwa piewcy i mówcy, i podobał się kafidy, 
kto tak mdwił, jak Mikołaj, a śpiewał jak Jan; kto wylewał 
na papier sł<)wka, stosowne do polotu mysH naroda i ogła- 
dy jego języka; kto w duchn Reja przemówił do przeko- 
nania jednym, a w ducha Kochanowskiego do serca trafił 
drugim: czyli, kto do protestantyzmem przesiąkłćj szlachty 
po słowiaAsku, a do tej co rzymsko^-katolickiego trzymała 
się kościoła, po włosku zaśpiewał; kto temu lub owemu 
stronnictwu przypadł do smaku, chociaiby tez nie należał 
do niego, lecz , 8e się tak wyralę, sam sobie był stronni- 
ctwem. 

Naie^iy- o tem wiedzieć, ze czeska piosnka narobiła 
w Polsce wiele wrzawy, sprawiwszy: ze niedawno co obja- 
wionemu , ł w wyższych warsztwach polskiego obywatel- 
stwa osiadłemu piśmiennictwu, zagłada grozić zaczęła od 
tych właśnie, którzy go przy końcu Xni wieku hojną 
wsparli ręką ; 2e szkoła główna Krakowska świeio przez 
Władysława Jagiełłę zbudowana, wstrzęsła się i ku upad- 
kowi nachylać się poczęła, a promień oświaty narodowćj, 
który przedtóm dziwną losów koleją między cudzoziem- 
szczyzną^ a swojszczyzną migotał , teraz zaś szczęśliwych 
okoliczności zbiegiem w mocnym kagańcu osadzony dla sa- 
mej tylko polskiej literatury jasnem światłem błyskotać 
zaczął, ie ten, mówię, promień bledniał odtąd i gasł wido- 
cznie; ze prawa krajowe , przed kilkudziesiąt laty w po- 
rządny zbiór przywiedzione, w zamęt przywilejów napo- 
wrót wpadały, czyK zwyczajom samopas chodzącym miej- 
sca znowu ustępowały ; 2e królewska władza w zasadach 
swych dzielnością Władysława Łokietka jakkolwiek usta- 



Digitized by VjOOQ IC 



16 

Uhsm, ckwiadi ac i siafcfa, kiiataBa t rozrywana będąc jol 
iie potttsnDztMSHii tylfco jak dotąd, łecs i religijiieaoi stromn* 
ctwami; Se gdy r£y«i8ko*katolickie duchowiiSBstwo szukało 
i^osobóWffjidctiy uradiM atenm, i oanówiło do tego z wieł* 
kiem dla krata nieszcsęściem libBwdię, & miemaaydi na 
to złe lekan<w pnyjąi do kraju, ci, (JeauiMwprafzto ro^ 
tmnkmy, irszygtko da reszty ztMócmnty, pnymedH a 
zgubę oś wia^ połską: Okdicziioid te» brztoneniett niesz- 
część cięzwne, ndeSy na jaw stopniowo wywiefć, inacz^ 
bowiejn ife TozmnieittyBiBy koiej, przez ktilre piśmienni- 
ctwo przeckodżtio krajowe. 

Od .Łaby al do ujścia Dnfepro w Czarne morze, od 
bmgdw Niemiec^ego oceanu i Bałtyka, ał po śnieiysty 
Baikan i krańce JUiryku, w biosem otrętwienia {bo nawy^ 
Me do znoszenia cierpliwie ocisku i nędzy) mieszkigąc po 
obu alronacb Karpat samorodna pokolenia aiowiańskie, a 
pimad -Wista, I>tti«prem, Odrą i Łabą, zwtoszcza t^n, gdftj« 
szersaemf płynęły korytem tM rzeki, i^wniez i ponad brsc^ 
gami neczonydi mdrz pomięsMoe z rdigiopteaMmnBmi Ji^ 
darni wespół żyjąc, mogłyby się były wcześnie oświecić od 
strony sł^iedni^j Im Grecyi, gdyby ich był od półttMy, za- 
cboda i wscboda nie naciskał mąi^yw barbarzyńskich lu- . 
dów; gdyby im był przez różnorodną swą cywilizac} ą nie 
mieszał pojęć, gdyby mdławo przyświecającego im świateł- 
ka nie gasił był gmbem barbarzyństwem. Bo od niepamię- 
tnych czasów styczność mieli Grecy z krajami przez Sło- 
wian zamieszkiwanemi, i swoje do nich wnosili cywilizacyą. 
Czytamy u Herodota (przypominam ze pisał po r. 444 przed 
Chr.)f ze nueszkańcy Tracyi wydawali swe córki za Gre-* 
ków , ze Tesalczykowie żenili się w bogatyai u Koryntyan 



Digitized by VjOOQ IC 



16 

Bacbydów rodzie (1). Ś. Jan Ziotousty, za paiowMia Gesana 
rzymskiego Domicyaca (w pienr. po Ciur. wielia), do Scytów 
na wygaMie sJuizany, miewał w mieście Olbli (stało w o- 
kolicach dzisiejszo Odessy) rozmowy ze Scytą o ducba 
poezyi Homera (2). Znałi Grecy i półaec, przybywszy aa 
poezątktt czwartego przed Cbr. wieka aa okręcie po bur- 
sztyn w okolice dzisiejszego GdaAska lub Królewca wysia- 
nym, i nie bez tego, aieby tu siadów swsjej cy wilizacyi nie 
zostawili po sobie (3). To od strony Grecyi na Słowian 
spadające światło, odbijając się szczegóiaiej w dadipwem 
życiu zakarpackich ludów (literatura ludowa, o której 
w pierwszjm zaraz powie się zwrocie, daje dowód na to), 
przedzierało się przez śniezysle Tatry, i na tak późnij 
(w XIII wieku) nazywaną Małąpolskę, boskie swe rzucało 
promienie. 

Lecz gasało je padąji^e na Słowian odzadiod«jk» i wsdio- 
dnio-północnój Europy strony barbarzyństwo niemieckich, 
Htewskicb, scytyjskich i sarmackich ludów. Z dwoma pier- 
wszem! ^mieszani Słowianie, należeli do tak zwanćj ger 

(1) Hec94 V. 92 VI 39. Wedłng świadectwa Jego utedził się 
sławny w dziefach starożytnego świata Temistokles z takowego mał- 
żeństwa, mając matką Hegezypilę, córkę Olora krtflika Traków. 

(2) Dionls Chrysostomi orationes, Łutetiae 1604. 437 oratio LXXX. 

(3) Na to dałem dowód w pierwotnych dziejach Polski i U" 
twyy tudzież w Rocznikach i kronikach Polski i Ulwy najdaw- 
niejszych (są tu dwie rozprawy pod napisami: Roczniki i kronika ' 
Polski przediechickićj^ Roczniki i kronika Lechów i Lechit) wy- 
danych w Warsz. 1846. 1850 roku, do których czytehiika odsyłając, 
hędę ma tylko przyii^odził śwladect>va późniój wynalezione, czyH i 
znajdmące się tamie. 



DigitizedbyLjOOQl 



17 

mafisAućj, czyi! riitiiopiemłeimej ntszy, kmftce Imioiraiiia 
swego po rzekę Wisfę, ał do wiadaidi w lycli stronach Go- 
tAw (w przestworze końca pierwszego/ a początku liątego 
po Cbr. ^eko) rozciągającej. Zfiiięszaiii z dwoma dragimi, 
BosiU nazwę władzedw swoich, Scytami, Sarmatami nazy* 
wająć się. Mianowicie tefi mieszkający między Dnieprem a 
Wlsrfą, nazwisko to nosili za czasa istnienia germańskii^ 
rzeszy, od Swewów ai do drugi- połowy pierwszego po 
Chr. włekn, naczelnie rządzonej. Gdy się rozprzęgła ta 
rzesza, posanęli Sarmatowie dalćj za rzekę Wisłę panowa* 
nie swoje, A wreszcie Wandalowie i Gotowie zniweczyli ich 
władzę, i w piątym po Chr. wieku swoje znowu przez Hu- 
lidw zniweczoną li^rzeli (1) drudzy. W tym rtfłnych nad 
Dnieprem^ Wisłą, Odrą i Łabą rozpostartych rządiw zamę- 
cie, nie wyginął pierwotny krajów tych mieszkaniec, p^rze* 
chowywał przybrane sobie od położenia miejsc nazwisko, 
języlc i zwyczaje swe utrzymywał przy fydu, cierpliwie 
czekając czasu, w którymby na wolno6ć wyszedłszy, mógł 
się po swojemu nazywać irządzid, dać połot my^ i ojcży* 
stą, rAłnorodn^m barbarzyństwem zeszpeconą cy#ilizacyą, 
kształcić po narodowemu, oddziaływając tak, co cudzo- 
ziemszczyzna szkodliwie zdziałała. Stało się to w szóstym 
po Chr. wieku, bo wtedy za sprawą wyiszego obywatel- 
stwa swego, od lerhy, czyli posiedimćj majętności ziem- 
skiej Lechami, Łachami, Łechitami zwafnego, powstaiy mię- 
dzy Odrą a Wisłą, morzem brityddćm a karpackiemi gdra- 

(1) Co Rzymianie Germanią^ to Adam Bremeńskl, (umarł po 
r. 1076), SiawiaA8%c%y%ną nazywa. Tenże Swewtfw sąsiadami 
Sarmatów i Siowian być mieni, i znowu Słowian scytyjsidm nazywa 
iudem^ uPertz IX. 283, 285, 305, 311. 

riŚMimr: połs. t. i. 3 



Digitized by VjOOQ IC 



mi, dr^ibae ritĄnych aaswisfc pew«ediiri« (rEeespasEwUte) 
i księstwu, je^^go jfiayka a r6iii;ch nareeczy, dwojakieso 
cyry lwiego a iacińskięge pisma, używające; ducJi^m tcbaą^ 
cej^daym^ a róiae zwyczaje w politycznych i d^^noMmych 
zacbpwiuące stosunkach; jedaę!, bo katolicką wiarę, we* 
dług AYiócb, siowiaBskiego i łacińskiego obrządku^ wy* 
znawąjące* Zgoła stan polityczny, domowy, dachowy, rełir 
gijny krabów, z których w IX wiek^, Łechitów obaliwszy 
rządy, utworzyli Piitstowie nowe państwo- Polską (I) 
wIX. X. XŁ stoledu szczegółowo i ogńhiie nazywane, po« 
dolMiy był do dzisi^zej ośmdzieaięcio bUzko milioiiow^ 
Słowiańszczyzny, 

Rozpoczęli Piastowie ujednoetąinieoie cy wUizacyi pol- 
ski^ odreorganizacyi krają, w religijnym naprzód, a aastę* 
pnie w politycznym względzie^ co z trudnością przychodzi* 
ło. Cbrześciaństwo bowiem fierwotne, z katolickiej Grecyi 
pierwiastkowo wyszłe, a przez Papieidw w obrzędzie swo* 
im zatwierdzone, przykro fiaadź było porzucić, do dawnych 
z Grecyą Btaąonków tradycyjnie nawykłym MałopolanooL 
l^ęli wi^ do pisma cyrylskiego, i używać go nie prze- 
stali, a nawet gdy łacitekie z czasem zaczęli kreślić zgło*" 
ski, pisywali je wedłqg wrynmwiania QYylskiego alfabetu 
w XV jeszcze wieku» (co w następnym tego dzieła okaże* 
my tomie). Pod j^en tez polityczny kształt rządu dobro* 
wolfiio przywje^ od Łachów pochodzące, czyli politycs^ 
swoją towarzyskość wywodzące ludy^ Aie adato się, i mocą 
oręża zdobywać musieli Piastowie Łęczan nadłabańskich, 

(I) Pierwotne dzieje 12. Roczniki 1 kronllci a mianowicie Bo- 
c%niki I kronika Lechów i Lechii 101 nslpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



ctytt ŁołycM, tuMtt Pcmorttnim. la polotem myśl! 
Btcdf jcxyk, i g4y nę 4o piiMMria w«lcH Wlełkapdlante i M«- 
BBwsBJiiiie, robiM wwtoiKm lanecza priiekła^ z innych 
ifiyk^ir. UsiłBOdć atoli krakowskkb drukarń (oś r. 1506, 
a bardai^ od r. 1508, luk co pewaiejsza od 4614, poeręto 
dnikować cułkowfeie po polskn), i gteniatae dzieła pol- 
tkkh pisany sprawiły, le małopoJbkie aarrecze wzięło 
gdrę nad inacairi. Ifatćboąć jedaym polską cywlHzacyą du- 
«liem wzięło «a si«bie *icliowie4słwo; by polityczne sto- 
swricł st^otem praw ujednostajnić, kr#lewie się tego pod- 
h^i: ob^ wdało się wyśmieniHe. Atoli pierwsze tylko 
awieczalćsię mogło: dn^ie popadło wdaWny zamęt juf 
■a początka XVI wieka. 

Nacierające na Polskę od za«hodBlo-p<)łfeoCB(ij Europy 
barbarzyństwo, zrobiło wWkl zamęt w pojęciach ł dacbo- 
w^ łycitt aarodn, czego iHad mocny pozostał wkleeb^ 
dach, jak tdc o tte aiźśj jpowie. Wpływ łaciay I nieiaczy- 
zny, przy tak ścisłych, jakie mieliśmy z Rzymem i niemie- 
cidem asantwcm sAosaikacii, dxia«ą)ąc # 4fei«t, sprawił: £e 
p<4ski język upadał, party będąc wpływeaf cudsoziemszczy^ 
2ny. Wśród wielkiej jaka panowała demnofy, łatwo się 
mogły wciskać do Wielkopolski powstałe na zachodzie re- 
ligijne mniemania, cżem się głb^rnie Biczowników i Begi- 
nów (społeczeństwo braterską wyobraią^ące miłość) od- 
zaaczyła aekta. Łiscz ową u ezkodUwą nzmwflzy (r. 1261 
miała głównie między gmhieai wiela.swoisBa&Aw) wytę^ 
^in wkrót^. d«cłi9WM i ^wiedt*. władsa.: dniga aaaiazł- 
mf zf««ząflHi dabre o daoiMwteńatim WM|ei«A daiaaiwa* 
ift wsparcia se straar Biskupów ivlaMe wly» aonym tztt- 



Digitized by VjOOQIC 



%0 

• 

$ie, czyli w 1285 roku, (ł) w którym, zebrawszy się do 
Łęczycy na Byood prowitteyatMliiy, Biskupi polscy ped prze- 
wodnictwem Arcybiskupa gnieźnieńskiego, wznowili da>^ 
wne, przez Arcytttskupa Fułkona r. 1233, zapadłe pasta* 
nowienie, nakazujące : ażeby każdy Pleban utrzymywai 
przy parafii sskołę, a w niej nie sadzał na nauczycieli Niem- 
ców tych, którzyby języka polskiego nie posiadali, i wniai 
pisarzów wykładać uczniom nie umieli. Co ponowił r. 13ft7 
na synodzie kaliskim Jarosław zBogoryi, giiezńieteki Ar« 
cyblskup, z tym do owych ustaw zrobionym przez siehift 
wstępem, ^ze dla zachowania i dodLonalenia polskiego Ję- 
zyka, winny być przy kościołach katedralnych, po klaszto«* 
rach i po innych [miejscach, ustanowione szkoły, a w nieb 
powinni być pomieszczani nauczyciele tacy, którzyby do- 
brze język polski posiadając, dzieła pisarzów wykładali 
uczniom po polsku (2)." SłowH) wyrzeczone przez czci go- 
dnych arcypasterzy, chodzi w parze z ich czynem; skoro 

- (I) Usicarźa Oę przed Pq^e£ein Tsmasz wrocławdd Mskup na 
Henryka księcia szląski^o, ze brtciwo Beglnek, wy8łtt8^}ącyck8|« 
Dominikanom, wypędził zich wła«)y€h ndeszkań, i takowe aolnfe-^ 
rzami swemi osadził: Religiasoi femłnas cue apud nos BegłUne 
dicuniur, comentui fratrum Predicatarum in Wrati%lawia de- 
sertienies in licitis et honesłis^ idem duo; de pfopriis ipsarum 
domibus per sateUiies suos ejecit, Stenzel Urkunden zur Gesch. 
des BtstbmiK Brefliaa. Porównaj 140. Ztąd dopełnić P.Łukasze- 
wicza o Jeałeioiaek brud c%eikieh 6. nstp^. 

(2) R. 12S$. liem siałuimM, ni arrmes eeeleiiarum rectare& 
smpiBbMipwrwMeffam ^UoeeeHmpolmUeM gttUt^ ommuwt. 
pro Aanare iMnm eedui^rum ei ad iaudem damMcmn hek^^ 
ani scAoioiper ttceniiam damMam siainias^ non panani ieu- 



Digitized by VjOOQ IC 



bowiem gi ras 9rzemómall m językim potokun, waet «a* 
issęli dseliawju wydawać pisma w tyia£e jęsyku, jw to tiiH 
macsąc psalmy i pilma świ^ stajrego i aawega uk#M, 
jia nkładąMC pieśni aaloia^j treści, ca po więk^są^ ceęMi 
zcseskiego ai do r. 1460 wyiączaiej odtąd uó kiedy aie* 
kiedy tylko tłoauiezyU. t 

DuckowieMwa ^tó& wiaaiśmjr Eaioaenje uoiwarsyteto 
w Krakowie; Oao iriJ^wiem wiftdnąc sercem KjtóIowćj la* 
dwigi, namdwiło ją do wzatesieiiia powasecbninauk w sto* 
licy swego pf^tw;a, wykm^wąjąc wolę K»imirza W. 
kttf ry tol aamo ucsyaić zamiena-i ale zaskoczony śmier« 
cią zamiaru swojego apeteić mefnogt. Gdy i Krółowa przed 
wykosaaiem przed$jęwzięda przemoota się do wieczaogę^ 

ianieam gentem^ad regfio^ktm 1f$M^ nM stu pałaniea Umgm 
ad auciores caynmendos fiueris in kUinum polonice infarmati^ 
I dal^J : statułmus insuper ad conserrationem et promotionem 
linguae polonicae: in singuUs łociś ecciesfarum cathedralium 
et concentualium et aliis gtUbtucungue locis non ponnntur re- 
ctores scholarumy htsi ttnguam polonicam p&prie sciant et poi* 
jdrUpuerU auctores ea^ponere in polonica lingua. Przepisałem 
r. 1842, z Tfitoirtstt w MW. Eahrideh w St. Petersburgu przeeho^y* 
wanego, kUH^y laa CaM ś^nMio mrtiłoay napis: ^^onstłtitlioaes Ecde* 
risnini Poioiilae a domino Jaraslas de Bagsnia*" Dafój aapis ienz^ 
<^wa: ,,Cedex: (Iste) aolsgnplias^ Aagnsti IL Regto teiiqi9i!lbuay 
a Sueciae militiae Ductore etmlitOy aUs cam spoUś Ecdesiaąticis ac 
Ittenuriis Upsjdam Suecormi Atlienaa deiectus^ ibi^ue aiuM> Salutis 
1741 (rzyaiską) adi^Uswo C^^oiUe Josąp^o AndreA Zabidcio, Su^^ 
yremotuac Re^ai l^olontae ReCereadariorecup^fatusi;' Pod, koniec 
stoi, li tai( ppwłęm^ histoiTa nstiwy w jak nąporit jl^zym f y0ie, o c^^fą 
piicdwfiąj ąt^yjlfjuł wBtti|« \K^. r. 1851.L 91. ns^n. pod napisem o </a- 
wnyeh siaiuiach synodtdnyck polskich i t. d. Uwagę zwracam na 



* Digitized by VjOOQ IC 



fltt 

pnytHMł go do skutku twdowialjr po bi^ Jagitto (f > 
swłaMKCflia gdy mnlerąląca protiiw go o to nraarebM* ŁecK» 
£iry€£#jiią rzeciy Ko(eji|, i^ało się, ii zamłar^ jaki aiato 
duchowieństwo, kitiłowę na ów eaktad namawiiyąc, po« 
sz€dt opaczBie; bo niiiwer$ytet zamiast przeszkodzić sze- 
rzeniu wkradających się z sąsiednich Czecli do Polski Wi* 
klefa, a oastępnie Hassa o koeeielności miemai, dopo- 
mógł inf owszem Ao upowszechnienia się w Krakowie, 
(zkąd się one po Małopotsce i Rosi rozdiodziiy, gdy prze* 
ciwnie do Mazowsza i Litwy z Wielkopolski dostawały się); 
a dopomógł, za sprawą samegoi duchowieństwa, które do^ 
hrowolnfe nastręczyło do teg# sposobnośi^^ a£eby alę pri^ 
skodć biiiój zapoznała zczesczyzną, aieby umysłowośff na* 
sza z czeską się naukowo pobratawszy, zaczęła się poro- 
zumiewać wzajemnie i we względzie kodcielnośd. Polskie 
bowiem duchowieństwo, właśnie przez tłomaczenie z cze- 
skiego na język polski, pokazawszy Polakom drogę do 
wyszukiwania i przyswojenia ojczystej mowie pism czeskich, 
sprawiło przez to^ ze rozpościei*ajLę następnie po Czechach 

to, ze zUtfr ten nie wszystkie poManowleaia nąjdawatąjsze oii|ął^ 
gdyż nie masz ta ustaw I4aiego Kardynała, z ezastf w BoiesławaKncf- 
wouatego. S«U| zwracam mragę m ta, £e innf rthopls stetntów ay-. 
sodałnych Jarosława^ kWry waasttpam lomif działa tego q»iatfy 
okęlmuje ustawy takie, jakkh ta nie imsz. 

(1) Mfkoła] Łasickf w kazaniu (ź sptfłczesnego rękopisu ndzfeilf 
ml z niego wj^ątek p. Palacti) na pogrzeMe Mgleły r. 1434 mia- 
nem, między tńnemt rzekła Ereterat Itisnper hi citftate Krakowlensf 
generale studium, instłtnens legi theolo^am, canoneś et artes, nott 
Tero leges, quia non legtłras sed consuetmftilbus patria iOa gubema* 
rctur. 



Digitized by VjOOQ IC 



9» 

w XBł, aOY mtku Wal4(W^ ziwm (1), «f owssecbiiały 
aię i wPoAsre. Zt%i M£ piiiftt szybkie hussytyzmu ii nas 
rozraermfe m^f zwUanią j^dy^cuMoi wsaaićoijego 
giiiiKdzią wPraJbip mówię (r. 1348 załoiono tamże mii- 
wecsytei), Mpawałi 3U& hus&ytyzmem młodzież polska 
i litewska, ktfsstem Królowej Jadwigi naiikę tamże pobie- 
rającą i gdy aowo r. IdOO Mtoiony krakowski uniwer- 
sytet, w.sannyoi począ^u litąsycial Władysław bowiem 
Jagieio sprowad^it r. 1410 z Pragi aąjsław^ejszego pod 
ów CMS luzonegp (2) czeskiego, aieby polską nauk po» 
wszechiuę lepi^ urządziła co teź przywiódł do skutku 
teAze, przy pomocy zbusyciatych rodaków i Polaków (3}. 
SpMtraegło swój błąd dioucbowieustwo, mianowicie tii 
gdy się przekoaało o tępi, ze sami krakowscy Profęssoro- 
wie busycko-odszcz^eicze, czeskicb braci zdania rozsie- 
wać zaczęli (r. 1449 Ąadrzój ^Dobczyna Gułka); przez co 
zmecbęciło się ku uai wersy tetowi i ojczystąj mowie, i zno- 
wu na. dawną czyli łacińską drogę skierować polską usiło- 
wało naukowotść, ale nadaremnie. Przyszła bowiem pol-* 
du)ści wpamoc druga okoliczność, która nie tylko rozwia- 
niu się języlMi lecz i kształtowaniu się |politycznycb wyo- 
brażeń narodu, dziwiiie dopomagała. Okolicznością tą było 
bliisuw zapoznanie się z Rusią i Litwą, tudzież briric nau- 
kowego wykształcenia w Władysławie Jagiele. 

(1) Były one poprzednikami Wndefowych, osobliwie wlatacb 
1381 — 1 dS5, po Czechach rozih>dtaf tycb inbf emafi. 

Ci) Był nim RleraDlm tPragl, prryjadel łłassa, khhry w rok po 
Bim zgorzał w Konstancy! na stosie. 

(8) lAassawlcz afctic. fe ezesk. 8. hM^n. FUmU Oesch. 
111. 157. 888. 



Digitized by VjOOQ IC 



24 

W pierwotnych dciejach P^M^i i Litwy wykazałem, od^ 
wieczny związek między rusddemi i Hfewskiemi, a tak zwa- 
nemi łechickiemi czyli poiskiemi ludami zachodzący; zwra* 
ćając oraz uwagę na to, jak ludy te, dia równych okolr- 
czności, róSnie się' znosząc, występowały nawzajem 
z przyjaźnią lub wrogostwem dia^ siebie. Kiedy za spra- 
wą Kazimirza W. roku 1340. Ruś Czerwona (dzisiej- 
sza Ruś galicyjska), -a za powództwem Władysława Jagie- 
ły r. 1386. Litwa i reszta przeddnieprskićj Rusi połączy- 
ła się z Polską, znalazły się te kraje w dziwnym do nas 
stosunku. Obadwa uciskał rozpostarty nad sobą przez Ge- 
dymina Wielkiego księcia litewskiego (1) feudalizm, czego 
nie znała Polska ; obudwóch była cy wilizacya odmienna, a 
ód polskiej wielce różna. Cywiłizacya ta u Litwinów zewnę- 
trznie pogańską, wewnętrznie różnobarwną, a mianowicie 
ruską będąc, nie miała jeszcze wydatnej cechy; gdy prze- 
ciwnie cywiłizacya ruska miała ją wyrobioną na grecićićm 
(wschodnio-katolickiego kościoła) wyznaniu, które głębo- 
ko w umysłowośc ruskiego narodu, i i^ówniei silnie jak wy- 
znanie łacińskie (zachodnio-katoiickiego kościoła) wumy- 
śłowośći polskiego ludu, wkorzeniło się. Obadwa kraje, 
Litwa i Ruś, mówię, nie miały przewodnika, któryby je 
teraz do cywilizacyi zachodnio-europejskićj przez Polskę 
zbliżone, mógł przewieść: łacińskiego bowiem języka, który 
głównie w ówczesnćj naukowości panował, albo wcale, albo 
bardzo mało posiadał Litwin i Rusin. Nadto mieli obadwa 
różne ku. tej cywilizacyi uspoaohif aie. Litwa była ku niej 

(1) Unttrł r. 1341. Z wyjątkloi Cier*«u!y, oiłą Ruś przed- 
dnieprską zhołdowal on Litwie. 



Digitized by VjOOQ IC 



fodMiynejsza: wyjątlMWO. bowiein dtrześciaAdu) (grecLie< 
8« wyznana), a wog^le p^gańaką będąc, (naczelnie bo- 
wiem nąizący litwąWidcy Ksiąięta bałwochwalcami by- 
li), mogta łatwo przez przyjęcie chrztu ś,- w kościele rzym- 
ako-katolickim dejić t^ cywilieacyi, na obrządku i łaciA- 
ekim języku oparte^., Ale.Ruś, odwiecznie dirześciańska, 
nie Bo^a porzucić wiary przodków, nie godziło się jąi 
greckiej cy wiMzaćyi na łacińską zamienić, zwłaszcza gdy 
(podług powszechnego lud<iw ówczesnych wyobrażenia) 
Oświata jćj chodziła z rel^ wparze. Pomimo więc to, ze 
miłćm spogłą<biła okiem na skutki łacińskiej cywilizacyi, 
ktdremi się cieszyła Pdska, musiała od nićj Ruś stronić. 
Obadwa ludy wyprowadziła Polska z tak przykrego 
położenia, w czto dopomogło j^ wzrastające zamiłowaue 
ojczystej mowy, wdskiśice się do kraju husyckie zdania, 
myfl o ładnie czystsza, a przynąjmnićj nie tyle co wprzód 
pokalana, lubo tę dopiero upowszechniony po Polsce, za 
panowania Zygmunta Augiata, protestantyzm ustalił. De 
odiTzczonego z litewskim narodem Władysława Jaj^eły, 
(który oprócz swąjego i niskiego języka iadnym innym, 
a ładliskim bynąlmttićj nie mówił), odzywała się po polsku 
na dworze z mm obradując szlachta, przez co język nasz 
nabierał większego w polityce anaczenia. Dołąd albowiem 
kościelność tylko. i sądowa izba, przystęp mu dawała do 
gtesttuków politycznych, a zrepztą zastępowała go ładna: 
gdyi wobcij pisywać mowie kr«owe prawa, przyjęty 
odwiecznie nakazywał zwyczaj; gdyi eo napubUcznych 
zapadło obradach, w Hdiskim jęłyku pisywane i odczy- 
tywane być musiało; przy cz*m atołi nakaaywał znowu 4a- 
wny zwyczaj, by co w ładftski^ niekałdttiu zroatunła^j 

Pl4siIBN. F0Ł9. T. I. 



Digitized by VjOOQ IC 



napisano mowie, objaśniane było pe polsku, wieei^ącyM 
Królowi i panom (1). Zwyczaj ten zmieniono teras o tyie, 
ii ponieważ nie umiał po łacinie KrM, przeto W polskim 
języku musiano z nim rozwałać na sejmach zapaść ma* 
jące postanowienia; a gdy zapadł)^ i z mocy odwiecznie trwa* 
jącego prawa po łacinie pisane być musiały, przeto przjuą}- 
mniej odczytywać mu je naleiało po polsku. Szlachta 
słuchając Jagiełę w niskim języku rozprawiającego i ła- 
two rozumiejąc go, coraz więcćj się o podobieństwie, a po* 
niekąd tożsamości obudwóch przekonywała języków. K'woli 
tez jego w polskim odbywały się języku publicznie z Hu* 
sytami w akademii krakowskiej miewane rozprawy: k'woli 
jego słuibę bożą w ojczystej mowie, według słowiańskiego 
obrządku, sprawowali sprowadzeni na to umyślnie z Pragi 
do Krakowa czescy zakonnicy (2), co jako rzecz nader wa«- 
Sną zapisał w swojej kronice Długosz. Od języka do poli- 
t}'cznych przechodząc stosunków, zwracano na to uwagę 
Rusi (z Litwą nie było w tej mierze iadnej trudności), ii 
cywilizacya łacińska da się łatwo pogodzić z ruską, byle 
umiano użyć pierwszej bez szkody drugiej; co łatwo przyj- 
dzie, skoro wydobyty z łupiny owoc obróci się na użytek, 
precz jako nieużyteczną odrzuciwszy na bok pokrywającą 
go skorupę; którą to skorupą gdy aiby jest język, owocem 

(1) Za Władysława Łokietka na sejmte Chęcińskim zapadłą 
ustawę r. 1300, roztrząsoąwszy na wiecy Kazimirz W. i panowie 
r. 1343, i uznawszy ją prawomocną, kazaR spisać^ I dodać do ii^ 
te słowa: Ouo ętitdem inśtrętmento perUdo ei espoHi0 t>^ian- 
ł&r domino regi fttanmihu mśM ęnmAm, unanimiier c^ntetUa 
tn eo rśtm Aabsnłet śł^mia, imuUu>enmi et afprobaverufU. Po- 
Mwaąl Bandikfega Jas pok^nloun 23. 

(2) Dłngosz, I. B. 127, 577. 



Digitized by VjOOQ IC 



zaś sarwarte w tana mjFśłi, prnto byle swoiakiett, poJskićai 
lob makiem ot^awioiio słoweai, akr>*tego w łacióaklm |ii* 
śaiie dnciia, małe się ceł osięgaąć iatwo, ha żadnego ztąd 
^ rukiej naradawotei SEwanku. .Tą saadź kierawam mj-^ 
ślą Polacy, ZMzęli aa Cjfczysty |ęzyk tioniacsyć połskae 
stftteta; tą Riuiai wiedzaaf, raqM)CEęłi tychże statutów^ 
ta«b»z książek iefcarakicb po ładnie pisaaych przekłady. 
Co wszystkim trf^o do przekoaama, duchowieństwo wy- 
jąwszy. To ałhowim pmwidywaio, ii w takim stanie rze^ 
czy, lie będzie mogło przywieść 4o skutku zamierzonego 
celo y czyM ie nie będzie mogło nawrdcić Rosi na łoai> 
rzymsko-katotiekiego kaścioła. Przeczuwało tez, ii skon 
stę z pofskiemi statutami bliićj zapozna zyskana dla korony 
Ruś i Litwa, wtedy pracując w dalszym statutów tychże 
postępie, przeistoczy purlityczny stan kraju, z uszczerbkiem 
duchownąi władzy; co się lei ziściło. Rzućmy okiem na ten 
szczeg^, Jest bowiem i on nader ważnym w dziejach pis* 
mienuictwa polskiego. Według tradycyi, którą zachował 
Nestor, a którą ol^aśaiąją tak zwane Lediitów czyli pol- 
skie przedh^toiyczne w podaniach zachowane nam dzieje, 
przeaiećć się miały z lllłryi nad Wisłę, parte od Wołochów 
c<yli Celtów, a następnie Rzymian, słowiańskie (niektóre 
tylko rozumie się) ludy. Nad tą rzeką jedne z nich, Ara- 
gie nad Dnieprem nie wiadomo kiedy onadłszy, zastosowa* 
ły unię swoje do nazwiska przemagaiących juz tamie gro- 
mad Lachowi Polan (1), i nazywały się Lachami, Polana- 
mi. Pierwsza nazwa była sUoowa, druga ludowa; ani słychu 

(1) Pierwotoe dzieje 57nstpn. 404. Porównaj drugą rozprawę 
w Rocznikach o Lechach i LechiL 



Digitized by VjOOQ IC 



28 

bowiem w dziejach o narddsie, któryby się Lachami miaiio* 
wał; lecz był pod tern nazwiskiem stan ludzi znany » po 
Polsce, Czechach i Germanii osiadły. Ci to Lachowie, g^- 
niegdyś wziąwszy nad resztą mieszkahc^w nadwiiUańskich 
krajów, sprawili^ ze w Polsce przelało się, według Nestora, 
nazwisko ich na Polan nadwiślańskich , podobnie jak dziś 
od nazwiska panujących im obcego pokolenia ludów, miana 
różne noszą słowiańskie ludy, uchodząc w politycznym 
względzie pod nazwiskiem Niemców, Prusaków i t. p., we 
względzie zaś prywatnym Polakami (Polanami) nazywając 
się. Wszakże .w saniej tylko Polsce miano Lachów i Polan 
było jednego znaczenia, za granicą bowiem co innego zna- 
czył Lach, a co iaaego Polak, i dotąd mają dwoiste znacze- 
nie jedni a drudzy u wieśniactwa serbskiego (1), lubo nie 
słusznie. Niegdyś bowiem (2) dobrze Lach od Polaka od- 
różniany bywał , gdyż pierwszy rozkazywał drugiemu , i 
tamten do rządzącego krajem stanu, ten do ulegającego 
rządom jego, czyli do ludzi, należał: ale z czasem przypu- 
' szczani drudzy do godności Lachów i szlachtą się stawszy, 
tak dalece pomieszali się razem, iz Polakiem ten co rządził, 
i ten co rządów słuchał, był nazwany . W Czechach tez 
i w Germanii miano Lachów na ludowe nazwisk o nie zeszło; 
tam albowiem nie byli Lachowie tyle co u nas możni, tam 
osobny wprawdzie stan ludzi, ale nie tyle cq u nas rozgałę- 
ziony stanowili : jednem słowem nie był tam lechizmtyle, 
co w Polsce upowszechniony, aczkolwiek stanowości prawa 
posiadał, czyli miał od ogólnych praw krajowych wyoso- 
bnienia. 

(1) Pierw. dz. 66, Srpsk. nar.*pjesme zebrane przez Wuka Ste- 
fanowicza wydane w Wiedniu w 3 tom. PortiwnaJ 111. 48. 
(2) Pierw otn. dzieje 66. 



Digitized by VjOOQ IC 



aft 

K'woU tych wyosoimłeń powiedzieliśisy stdwko o La- 
duHii, obszernie rozwiMłsEy się nad nimi w pierwotnych 
dfiąjaćh Falski i Litwy, tniziei w rocznikach i kronikach 
Połski i Litwy najdawniejszych. K'woli im powtórzymy, co 
się tam o prawach najdawniejszych Lachom i ladziom słu- 
żących rzekło, to jest: rozwiedziemy się nad tern/ jak zwy- 
czajem rozwinięte, i w statucie wiślickim za sprawą Kazi- 
mirza W. r. 1347 zjednoczone szlachty i ludzi prawa, psu- 
ły się przez przywileje (1), i niegdyś ritwnowazone będąc, 
przeważyły się pod lYładysławem Jagiełą na korzyść 
sztechty, pokrzywdziwszy w tern ludzi i prawa ich zepsu- 
wszy, co naprfłzao usiłowali niq[irawić polscy Królowie, 
imię Zygmuntów noszący. 

Powszechnią polską , na równości obywatelskiej uzasa- 
dnioną, a przez starszyznę ziemską kierowaną, przez ludzi 
zaś czyli majątku nieruchomego nie posiadających, a więc 
obywatelami nie będących, podtrzymywaną (gdyż tą klassą 
ludzi, która do nabywania majątków, a więc do obywatel- 
stwa, drogę otwartą sobie miała, obywatele, ze się tak wy- 
raię, rekrutowali się), zwichnęli Lachowie ; utworzywszy 
na sposób Niemców, osobny stan uprzywilejowanych oby- 
wateli, szlachtą zwanych, odrębne prawa od reszty obywa- 
telstwa mającej, i prawa te dla swojego szlacheckiego koła 
zachowującej, nie dopuszczając do nich tych oby wateli, któ- 
rzy się ich stopniowo nie dobili. Majątek nieruchomy ziem- 
ski, większy, mniejszy, stanowił te stopnie, a prawa przez 
to nabyte, polegały na rycerskićm prawie, na którem zno- 

(1) Tak od Mikołaja Łasickiego, w miejscu wyzćj wskazanym, 
nazwane łeffes. 



^Digitized by VjOOQ IC 



30 

wu różne wspierały st^ szlachcie stułąee prz)'w9eje, a ich 
zasadą był wyższy, BiSszy, szacnaek 2ycia, ktdry tytułem 
kary opłacał ^ zabójca, śnierć obywatelowi rycerzowi oie- 
rozmyslaie zadający (1); rozmyślne albowiem zabójstwa 
kai'ano śmiercią. Zwycziu przyjął za prawo, ze (według 
niemieckich wyobrażeń) szlachta niubogatsisa panami (Ba- 
rones) wyłącznie, tudzież łączaie z uboższą szlachtą, ry- 
cerzami różnego stopnia (milites) nazywała się (2). Zkąd 
się potworzyły klassy obywatelstwa , i nastała kastowość 
z r4)ŹQemi od powszechaego prawa krajowego wyosobnie- 
niami, świeckim i duchownym osobom wyłącznie słuzącemi; 
które rozszerzając zakres przyznawanych przei! Króla u- 
przy wilejowanej mniejszości narodu swobód, wtłaczało na 
barki przywilejami nieobdarzonych obywateli ciężar ziem- 
skich powinności, machinę rządu krajowego utrzymujących. 
Ztąd potworzyły się stronnictwa, z których każde odrębne, 
z dobrem kraju najczęściej niezgodne, miało widoki. Ha* 
słem tych stronnictw było osłabiać władzę Króla, ciągnąć 
do siebie, iieby się dało, korzyści z kraju, dbać o siebie 
więcej , niz o powszechne dobro. Rozsprzęzoną przez to 
monarszą władzę, starał się wzmocnić Władysław Łokietek, 
co też uczynił, obciąwszy, ile mógł, przywileje duchownych 
i świeckich panów. Reszty miał dokonać następca jego, 
i według możności to wykonał. Spisawszy statut, i w nim 
zwyczajem rozwinięte a z ducJiem czasu jeszcze zgodne 

(1) Tak zwana gławs%c%y%$ui pojęta według zasad praw nie* 
mieckich, ktdrćj jest wykład obszerny w Rocznikach i kronikach (re- 
jestr wskaże miejsca). 

(2) Pierwotne dzieje 235 nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



31 

pnwa objąwszy, todateć dodawszy d# nidi poz#st«wiose 
gtanmii przywileje, i tak w ustawę Ją zaarieaiwssy , spra<^ 
wSł praez to; ił odtąd statutem, a me przywiłcjaioi i zwy- 
czajami rządziła się Polska , ii jedno prawo, słuszność 
e pnywilejowośdą godt^ące, rozkazywało wszystkim, a nikt 
nadal o nowe przywileje nie miał ktisić się więcej. Tak 
urządziwszy ziemskie prawa, wziął się następnie Kazi- 
nirz W. i do arsądzema praw mfąjskicb, których mało t}'- 
Icając wewnętrznie, czyli tak je, jak się z niemieckich praw 
stosownie do okoliczności rozwinęły, zostawiwszy, pood<- 
mieniał nieco w prawach rodowych, w zobowiązaniach, te- 
stamentach i spadkach, organizacyi sądowej (uczynił te 
zmiany w latach 1336—1858); Wziął nakoniec pod roz- 
wagę prawa chichowno-świeckie, o dziesięcinach zwyczajem 
rozwinięte, lecz tylko małopofekie urządził (1359—196!), 
gdy oprócz krakowskiej, inne dyecezye bądź nie chciały, bądź 
nie miały potrzeby spisywania takowych ; zwłaszcza gdy 
1 ,to miały na względzie , i£ jeSeli się dobremi owe mał^ 
polskó-dyecezalne okażą być prawa, przyswoją sobie tako- 
we: co tei nastąpiło. Uspokojone w swoich prawach stany, 
nie zostawiły ich długo w całości: ju£ bowiem następca 
Kazifflirza W. Król Ludwik dawał nowe duchownym i 
i^ieckim stanom przywileje, a Władysław Jagieło dawał 
kh więcQ , w nowszym wszakSe , czyli Kazimirzowskim 
wydając je duchti. Przywffąje bowiem te nie srfy dla pt^- 
dynczych osób, jak bywało niegdyś, lecz dla stanów, czyli 
kast, a dotyczyły się politycznego prawa, różne nowo, 
w duchu dawnym, uprzywilejowanemu obywatelstwu zape- 
wniając wolności. ŁfOcz potrzeba i duch czai^u wymacał no" 
wych, dotąd nieznanych przywiic)i<Mr; o htiire «dy aię jesz- 



Digitized by VjOOQ IC 



32 

€xe upomnićc uf e śmano, czy nie uttiftnO; ucięto się p^ 
dawae podszywać wyobraienia, by tak dostąpię c^ bez 
nadweręzeaia szanowanych od narodu opinii Chciaaoprzy- 
wileju na wolność wyzaania, tćm bardziej, gdy Władysław 
Jagieło hussy ty zmówi az dotąd sprzyjający (i), naparty 
o to będąc od duchowieństwa, wydał w gaiaidzie polsduego 
bussytyzmu, czyli w Wielkopolsce, groźną przeciwko Hossy- 
tom ustawę (2), i gdy przeszedł na stronę duchowieóstwa, 
które piosnkę o Hussie brzmiącą po Polsce usilnie starało 
się wraz z Królem przywieść do milczenia. Ci więc, dla któ- 
rych pieśń ta mile brzmiała, nie śmi€jąc, czyli raczćj nie 
wiedząc, jakby rozwinąć sztandar wolności sumnienia, sta- 
rali się o coraz nowsze wolności polityczne, mniemając , £e 
obwarowawszy się niemi, potrafią czoło stawić groźnenm 
duchowieństwu, które, osobliwie tez w Wielkopolsce, ogniem, 
mieczem i wznowioną inkwizycyą ś. (3), groziło swoioi 
i świeckim bussytyzmowi sprzyjającym ludziom. Bo nie tyl- 
ko szlachta, lecz i duchowni sprzyjali nowości, z wielkićm 
zgorszeniem Biskupów, na których ciągle nalegał Papjei, 
ażeby się hussyckie o kościelności wyobrażenia starali wy- 
korzeniać w swoich dyecezyach (4). Tak posb^HJąc polscy 
Biskupi sobie i rządowi gotowali zgubę, sprawiwszy takiem 
postępowaniem, ie mońarcbja nasza, w rzeczpospolitą się 
zamieniwszy, miała na swóm czele Króla z zawiązanemi 
rękami; który przystiyąc na wszystko, czeffo fiądano, przy- 

(1) Dowody na to u Łukaszew. o kość. braci czesk. 10. 
(2X W Wieluniu r. 1424, Łukasz, tamże 12. ^ 
(Ś) Przeciwko biczownikom 1 innym sekciarzom utworzono Ją 
w Wielkopolsce w XIII JuS wieku. 



(4) Łukasz. tanSe O nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



33 

stać.musiai i na wyjęcie świeckicb obywateli od biskupiej 
władzy; skutkiem czego protestantyzm uzyskał prawo 
polskiego obywatelstwa, zwłaszcza gdy w czasie bezkró- 
lewia zrobiona na sejmie ustawa, wolność sumnienia wszy- 
stkim zawarowała wyznaniom. Wtedy wniwecz poszły tyle 
niegdyś znaczące polskiego duchowieństwa prawa, a spro- 
wadzeni na uleczenie *złego Jezuici, zrobili to przez swój 
postępek z Rusią, ze Polska i Litwa, popadłszy w sen letar- 
giczny w XVII wieku, siebie i swoje sponiewierała piśmien- 
nictwo. 

Cóż takiego miał w sobie hussytyzm, ze się bardzo nie 
podobał Rzymowi, a podobał ludom? Czemze jest, i w ja- 
kim do niegb zostaje stosunku protestantyzm? Zkądze się 
drugi wziął w Polsce], i cóz dobrego nam, a co złego 
zrządził? 

Trwający od niepamiętnych czasów (co raz wykażemy), 
lOJędzy chrześcianami spór o wiarę i kościelność, toczył 
się w XIV wieku głównie o to: ,czy chrześciaństwo w rzym- 
skim kościele wyznawane, stosiiye się ściśle do zasad, jakie 
Chrystus i jego Apostołowie podali wyznawcom swej wia- 
ry? azali wczem nie zboczyło z przepisanej sobie drogi, po 
której iść nakazał mu Zbawiciel świata?" Pytania te, zaró- 
wno do nauki jak i urządzeń 'kościelnych zmierzając, go- 
dziły w spór, który się następnie między rzymskim kościo. 
iem a odstępcami ód niego w nienawiść wzajemną zamieni- 
wszy, dzielił odtąd chrześciaństwo na dwa jakoby nieprzy- 
jazne sobie stronnictwa. Odpowiadając na te zapytania, 
jedni obstawali za kościołem rzymskim, twierdząc, «ze gdy 
nim duch kieruje święty^ przeto boskiego jest początku^ 

nSMlBK. P0L8. T. !• O 



Digitized by VjOOQ IC 



34 

czegokolwiek tenże kościół nczy, i ie boskości jego nie na- 
rusza ta okoliczność,, iz niektórzy wyznawcy myślą lub 
czynem błądzą niekiedy; tacy bowiem, jako duchem niepo- 
wodujący się boskim, tćm samem od kościoła odpadli, 
i przez to sobie, a nie jemu zaszkodzili: gdyż kościół, mi- 
mo ich odszczepieóstwa trwać na wieki będzie, a iadna moc 
piekielna potęgi jego nie złamie." Drudzy, w toi saino go- 
dząc, czynili uwagę: ze „w duchu boskim wtedy działa ko- 
ściół, gdy zgodnie z przepisami Chrystusa i uczniów jego 
stanowi; ze wtedy a kiedy indziej bynajmniej, są jego u- 
stawy boskiego początku, i jako takie obowięzują wyzna- 
wców katolickiój wiary pod utratą zbawienia.* Wiklef, ro- 
dem Anglik, Professor uniwersytetu oksfordzkiego, stron- 
nik Bogumiłów sekty, powtarzając dawną piosnkę, prze- 
ciwko hierarchji kościoła i niektórym zasadom wiary nu- 
coną, stał się odszczepieńcem przez to właśnie, ii prze- 
ciwko postanowieniom o wierze (J^oY(inra) uczynionjm, po- 
wstawał. Jan Huss nie tykał wiary, oderwać się od kościo- 
ła bynajmniej nie zamyślał, pragnął jedynie tego, aieby 
hierarchja duchowna naprawiona, obyczajów rozwolnienie 
powściągnione, i dawny zwyczaj w pierwotnym kościele 
miejsce mający, a następnie usuniony z niego, przywrócony 
został. Jęcząc w więzieniu wydał pismo, W którem obja- 
wił to zdanie: „ze dawny pierwotnego kościoła obyczaj, 
udzielania ludowi ś. eucharystyi pod obiemd postaciami 
(którego się dotąd obrządek trzyma grecki), wznowiony 
być winien, dla tego, iz go Jezusf Chi7stus przy ostatnićj 
2 uczniami s w emi wieczerzy, na pamiątkę swoje zachowy- 
wać kazał ; ze gdy kościół rzymski trzymał się go state* 



Digitized by VjOOQ IC 



cziie az do Xn wieku (1), i święcie przestrzegał tego, aSe- 
by Bie sanii tylko kąpiaoii jak bywało następnie (i dziś się 
toz samo, ale wiiipc postanowiienia. soborów Konsłancyeń- 
skiego i Trydenckiego otrzymaje), lecz i wierni, pod posta- 
cią cbleba i wina brali kommanią ś., przeto postanowienie 
to artykułem wiary juz będące, przy wrócićby należało. " Tak 
więc ani Ijuss, afii je^o zwolennicy odszczepieńcami od ko- 
ścioła nie byli ; co sam Papież, ale dopiero po spaleniu 
Hossu^ wyrzekł wespół z soborem w Bazylei następnie (r. 
1433) zebranym, pozwoliwszy .między innemi na to Cze- 
dkfm, ażeby ofiarę Ołtarza pod obydwoma przyjn)owali po- 
staciaoM; co juz poprzednio r. 1432 polskie duchowieństwo 
wraz z swoim arcypasterzem uznało, oświadczywszy pu- 
bliCEoie, i zdanie swoje ogłosiwszy na piśmie, «ze zwolen- 
uey Hu^ga bynąjmniąi nie . są odszczepieńcami od kościoła 
katoUfikiego (2)." Jedna atoli odcień Hussytów, tak zwani 
iMracia czescy, ze się do postanowień soboru nie chciała we 
wszystkiem stosować, do odszczepieńców liczeną była. 
Kiedy więc odszczepieńcpm nie był Huss, za cóz zgorzał 
M atosię? ^lony został w skutek nieporozumienia, jakie 
zaszło między hierarcłuą. kościoła, a krązącemi pod dw 
czM apiniami, które pod ogólną Wiklefa odszczepieńcz>xh 

(1) Zgodność i różność między wschodnim 1 zachodMm k?0^<M« 
łem, z niemieckiego przez Fr. Siarczyńskfcgo i)rz«łofi0iłe 1 dadalkiHi 
pomnożone, wydane w Warsz. 1831. PoirihwiiiJ 166. natpEB* 

(2) Tride zeznMle,>iMdtng Długasoi I. fi; atroitoa ftOS, astpo. 
mtgym AxcybiAxxfĘ^nvieimWimif»^^ chełmiń 
sU tMmit AUM 7Mgl4ew Olęaaicki JBiskw krakowski nie podzielał 
tego zdania (co w nim pochwala Długosz): należał bowiem do stron- 
nictwa, ktiJre połączeidu się Czech z Polską przeszkadzało usilnie. 



Digitized by VjOOQ IC 



'•I 



S8 

mniemań podciągano liczbę, a żktóFydi zaledwie jedne 
i drugą, a żadną rzeczywfście całości rzymskiego kościoła 
nieszkodliwą, Huss podzielał. Zgładzony tez został jako 
wznowiciel dawnych, obecnie z duchem hierarchicznych po- 
rządków niezgodnych zwyczajów. Umarł nakoniec przez 
zbieg nieszczęśliwych okoliczności; co jasno i wymownie 
świeżo opowiedział historyk czeski (1), wysławiwszy do- 
kładnie zasługi znakomitego męża, około wzniesienia pi- 
śmiennictwa, narodowości, obyczajności, nie tyłko wła- 
snego kraju, nie tylko Słowiańszczyzny, lecz i całej ludz- 
kości podjęte. Wszystko to czyniło Słowianom, i zesło- 
wiańszczonym ludom, drogie wspomnienie czeskiego męSa, 
gdziekolwiek imię jego doszło. 

Inszą drogą poszedł protestantyzm, poprzednik. Wikle- 
fa a następca Ilussa, który dopiero po przejściu wielu nie- 
szczęść kolei, juz. szkodliwie, juz błogo na piśmiennictwo 
polskie na przemian wpływających, trafił na koniec na tę 
drogę, na której go dziś widzimy. Róini się on od bussy- 
tyzmu tern szczególniej, ze zaledwie jedno 1 drugie posta- 
nowienie o wierze, przez powszechne sobory zatwierdzone 
przyjąwszy, ma osobną od kościoła katolickiego (do które** 
go należąc niegdyś zerwał z nim następnie) niezawisłą faie- 
rardyą duchowną:, łe przeciwko postanowieniom jego pro- 
testując (zkąd tez nazwisko swąje uzyskał), czyli uchyla- 
jąc się od praw, które tenSe stanowi kościół, osobne two- 
rzy dla siebie postanowienia , szanowane we wszystkich 
krajach europejskieh, a mianowicie w Niemczech) gdzie hua 
pokojem westfalskim wolność wyznania r. 1^48 za|»6wiia* 

(1) Palacki Gesch. Ton Btfhm: 111, 152. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



a? 

no. Długo się Mąkał, zaBim trafił na peurną drogCi; Z lu^ 
f eraniznm i kalwinizmn wpadł w róine sekciarstwa, zktó* 
. rych aryafiskie olmirzałe nąjwięcćj. Po Qgod»e przez Pa« 
pieSa w Bazylei z Czechami, jak rzekliśmy zawartćj, po* 
wstał ów protestantyzm pod hasłem Lutra, Kalwina i in- 
nych sekciarzy, a2 się wreszcie w zasadach tak zwanej 
kościoła Anglikańskiego, w wyznania helweckićm i ang- 
szpnrskiem zjednoczył, kt6re dotąd wyznawa. Rozważmy^ 
jak się ukształtował, i w jakich postaciach przeszedł do 
Polski. 

Główną ;zasadę rćłigii chrześeyafeki^ z ewanielii ś. 
Mateusza wyczerpniętą o Trójcy ś., wiarę chrześcian w je- 
dynego Boga utwierdzającą, obwarował naprzód po- 
wszechny sobór nicejski roku 325, potem konstantyno- 
politański roku 381, wyrzekłszy: .ze Syn BóSy i Duch 
święty równi są Ojcu.* Odtąd kaSdego z chrześcian, coby 
tej zasadzie nie hołdował, śdgano jako heretyka. Jako 
odszczepieńcę od powszechnego kościoła. Znaleźli się al- 
bowiem tacy, którzy bóstwa Synowi odmawiali. Na ich 
czele stanął, nafpoczątku czwartego wieku po Chr., Ary- 
usz aleksandryjskiego kościoła w Egipcie chrześciański 
kapłan, mszcząc się przez to na kościele katolickim za to, 
iz nie jemu, *łecz ś. Atanazemu oddał aleksandryjskie bi*"' 
skupstwo. Mniemania Aryuszowego chwycili się przed- 
swoim upadkiem niemieccy Gotowie i LombardoWie, nad 
Dunajem i wŁombardyi pod ów czas władnący. Przytłu- 
mioną tę, jak ją odtąd zwać zaczęto, aryańską sektę, wzno- 
wił nad ntinąjem na początku XII wieku niejaki Bazyli 
z powołmia lekarz, i takową między zwolennikani swerni- 
upowszechnił. Byli to po Większćj części Bułgarowie, a 



Digitized by VjOOQ IC 



9» 

więe ludzje zpocfaodzeaia AzysAowie, zjęj^yka. Słowif»iie, 
kióny tei siowiaaską nazwę Bogujoiłów, ca^yU nutowi:-* 
dniu bożemu (1) oddający di się łucJLzi, nadali sobie, odrza- 
ciwszy pisKio starego zakonu (z yryjątktem Psałterza i ksiąg 
Proroków^ ewameliojB tylko i listom appstolskim hołdu- 
jąc, tudzież dzieje apostolskie i Apokalipsę za księgi wy- 
znania swego przyjnMuąc. Nie daw^ali wiary w T/f<)j€ę świę- 
tą, obrazy świętych, krzyż Zbawiciela^ i oiszą ś. odrzucili. 
Mnichów me mieli, aczkolwiek sami w mnisie stroili się su- 
knie, czci nie wyrządzali Bogarodzicy, chrztu ś. nie udzie- 
lali niemowlętom; w zmartwychwstanie , tudzież w nie- 
śmiertelność duszy po narodowemu wierzyli, i według po- 
jęć słowiańskiej mitologii duchów roje przyczepili do wyo- 
brażeń o nąiwyzszćj istocie, nabożeństwo w języku ojczy- 
stym odprawowaH. Z sprawozdania, jakie o swej wierze 
złożył naczelnik tej sekty paniuącemu pod ów czas Cesa- 
rzowi [greckiemu Aleksemu Komuenowi (który go nastę- 
pnie, jako odszczępieńca kazał r. U 10 spalić), tudzież 
z rozmowy, jaką w tej mierze miał z jednym Bogumiłem^ 
opiBał tę sektę ze wszystkiemi szczegółami, spółczesny 
zdarzeniu temu Eutymiusz Zygadenus mnich grecki, i poto- 
mności przekazał (2). Z tego co w tej mierze podał prze- 
konywamy się, że błędne Aryusza mnienmn|e z sekciarskie- 
mi dawniejszych wieków opiniami (3), tudzież zsłowiań- 
skOKpogańskiemi wyobrażeniami pomieszane, zasadą były 

(1) Milawatt^ mlsererl, porównaj JDklosIcza radfces Uog. sloren. 
p. t. w. 

(2) Ni^nowsze wydanie opowiadaaiatego drakifl»i>ełoslł;Bieae^ 
ler, Eaihifma Zygadm^ narratto t/e Af^rniHą^ S^Ummo śa49. 

(3) Eutymiuw po szcz^e wyraża te seUgr, iiwi)jNa«ii|ilcli 
zbija. 



Digitized by VjOOQ IC 



39 

Bogumiłów wiary, którą actyitii k taftowych ^sitowatiia* 
rtępiie laterski i kal\Hnski prot«staiitysA, i ^tąd asiłu^- 
je. Ci to Bogtrmłłówie połeSylif jego zasady, gdyS pierwsi 
protestowali się przeciw kościołowi katoKcklenm. Przestra^ 
i^eni śmiercią mistrza swego, udali się jf>dai na wschód 
drudzy na zachód. Pierwsi na niewdzięczną trafl^ży niwę, 
Ruslni bowiem do których poszli nic snodź nie chcieli wie*^ 
dzieć o ich mniemaniach, (jakoS po dziś nie widać sekt ia^ 
dAych miętlzy Małorossyanami) musieli wędrować za Dniepr, 
i tam snadź między Połowcami, Kumanami i Innemi azya- 
tyckiemi pod ów czas w dziBiejszój Rossyi panującymi łuda^ 
mi, osiedłfwszy się , dali początek sektom Małakanów, Du- 
choborców, i innym od kościoła odszczepieftcom, o których 
pierwotm!m się wWieHcorossyi zjawieniu, nic zgoła dokła- 
dnego nie wiemy obecnie (1). Drudzy poszedłszy na za*- 
chód dostali się do Włoch, gdzie trafili na inną sektę, wdoi* 
Knach sabaudzkich pod nazwiskiem Wałdensów ukrywającą 
się. Ztąd przeszli do południowej Francyi, gdzie znowu 
mne Albuigensów, Pfkardytów sekty połączyły [mę z nimi. 
Ztąd się do Anglii dostali, gdzie Wikleflści przyjąwszy ich 
zasady, pomnożyli je błędami nowerni. Po upadku w Cze* 
chach zasad Wiklefa, nie przepadły Bogumiłów mniemania, 
wskrzesili je bowiem około r. 1517—19: Marcin Luter 
w Saksonii, tudziei ZwJngli i Jan Kalwin wSzwajcarył, 
którzy dawną, krojem nowym odświeżoną, a z mniemań o 
czarcie (w którego istnoś(5 Luter mianowicie mocną dawał 

(1) Taki jest mój domysł o początku sekciarstwa w Rossyi. Po- 
równaj zresztą Etudes sur la situation interietire de la Russie 
par le Baron Augustę de Haxthausen Hanotre 1847, w dwóch 
tomach. Bfianowicie tez I. 298. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



40 

wiarę) mato oczyszczoną naukę, tak dalece rozpostarli, iz 
pod nazwiskiem protestantów mogli juz jawnie wystąpić r. 
1529 ich zwolennicy (1). A ponieważ protestancka nauka nie 
tak z zasadami religii cbrześciańskićj, jak raczćj z ustawami 
kościoła katolickiego, (aczkolwiek powszechnemi, przecież 
dzietem ludzkićm będącemi) i hierarchicznemi porządkami 
Rzymu nie zgadzała się, ponięwai głosiła, ze ona dopiero 
zwróci clirześciaństwo do wyobrażeń pierwszych wieków, 
do pojęć apostolskich, przeto znalazła dobre u wielu durze- 
dciao przyjęcie, i szybko się upowszechniała; pomimo ze 
wnetr* 1534 Ignacy Lo)4)la Hiszpan (w poczet śś. późnićj 
policzony) bieg jej tamować zaczął, nowy zakon mnisi, któ« 
ry od imienia Jezusa przybrał nazwisko Jezuiti^w, na niego 
nasadziwszy. Lecz co Luter i Kalwin naprawił, wiarę Bo- 
gumiłów z przydatków szkodliwych oczyściwszy, to ze- 
psuł aryanizm, sekty ich po swojemu poprawionej odnowi- 
ciel. Ten przeistoczonego protestantyzmu opowiadącz, ary- ^ 
anizm mówię; powstał w[sąmych Włoszech, objawiwszy ' 
się w osobie mnicha (zakonu ojców Franciszkanów, od któ- 
rych do Kapucynów następnie przeszedł) nazwiskiem Ochi- 
na. Mnich ów wysokie w zakonie swym sprawiając godności, 
(Jenei'ałem był po dwakroć w kapucyńskim Z2da)nie), za-, 
czął r. 1541 głosie zdmiH, zowemi Bogumiłów mniema- 
niami zgodne, i takowe przez spółrodaka swego Lisimani- - 
na takoi Franciszkanina, Bony królowej polskiej niegdyś 
spowiednika a następnie od kościoła odszcząnieńcy, upo- 

(1) Artykuł- od bezimienoego podany do Jalurbucher przez Jor- 
dana wydawanych, a mający napis: Die Reformation ist sławi- 
scAen Ursprungs. Porównaj Rok 1844. IV 147. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



41 

wsMcbDiał r. 1546—1547 wPblsce. Zdania dw6cłi t}Th 
Aryanin^ podch^ycii Piotr zGoniądu PodfaisiJEiiiiii, i r. 
1S56 odezwttisie z nimi na zjeździe potekich róznowiercdw; 
Bankę Hassy tów, Lutra i Kalwina wyłącznie dotąd wyzna- 
wającyćh. 

Nie miano nic w Polsce (dudiowiel^stwo i Króla w>jąw^ 
8zy) przeciwko protestantyzmowi; owszem, biorąc go z po^ 
czątku za hussytyzm,. coś narcfdowego upatrywano w nim, 
z przyczyny ze zasadę jego poieiyli Bogumitowie, £e Czesi 
usiłowali nadać hierarchii kościoła kierunek nowy, i przeł 
poprawioną kościelaość usiłowali wpłynąć na cywifizaćyą 
ludów. Nic więc dziwnego, 8e się łatwo przez Czefehom 
sbołdowany Szląsk dostawał hussytyzm do Polski, 1 na- 
przód się u Wielkopolanów usadowfwsfcy, weiskał do Hałó* 
polski. Za j^o idąc śladem, wnet się wyznanie saskie i hel- 
wediie rozszerzyło po koronie i Litwie, owe około roku 
1520 w Poznania przez Samuela zakonu Dominikańskiego 
kapłana, to zaś póćniój (bo przy schyłku pierwszej poło^ 
wy XYI widLU) przez Andrząia Praimowskiego Proboszeftir 
przy kośdete ś. Jaaa w Poznaniu (patrz o nim artykuł) 
rozsiewane. W tym czasie zle poszło Hussytom wCzediacb. 
Po wielu przemianach losu, po różnych kolejach panują- 
cych tu monarchów, dostała się korona czeska dó domu 
rakuskiego. Ferdynand I. Rakuszanin a Król czeski zaczął 
srogo prześladować dawne wyznanie, czyli raczej hussy- 
ckiego wyznania tę odcień, która się braćmi czeskiemi albo 
Jednotą nazywała. Kazał jej w czterdziestu dwóch dniac^ 
granice państwa opuśdć. Wtedy to bncia czescy przybyli 
lfi48 ^0 WielkopolflikA, zkąd przez zabiegi Benedykta Izbiń- 
skiego Biskupa poznańskiego^ riOzkazemtZygmiuila Ł wypfr* 

rJ8>IIE5. POLS. T. Ł . 5 



Digitized by VjOOQ IC 



42 

rowani, przenieśli się do Albrechta Księcia prugkiągo Pplskj 
łiołdownilui^ i.ztąd przez wysyłanych od siebieMiniatrciw 
(tak zwano księży protestanckich w ogóle wszysUuclOt u 
Wielkopolskę wpływali. Działo się to^ jak rzekUśnnj, ipiiao 
woli Monarchy, który surowe wydawał rozkazy paeciwka 
wszelkim nowościom wwierze, i stanowił iprawa na potę- 
pienie i ukaranie odszczepieńców od kościoła katolickiego; 
W tej nieprzycbyhiości ku protestantyzmowi trwali wszy*> 
8cy Królowie polscy, az do Zygmunta Augusta. Z jego wsią* 
pieniem na tron (r. 1$4S), otworem stanęła Pokfca i Litwa 
dla wyznawców nowej wiary. Wtedy to zjawiła się u nas 
i owa sekta najsubtefniejszegQ protestantyzmu, którą ary* 
ańską lub socyniańską zwano, z przyczyny ze przypomina* 
ła naukę Aryusiza (1), przez kościół .katolicki wIYiuś 
wieku po Chrystusie Jak powiedziałem, potępioną, LelilM 
i Faust Socynowie rodem Włosi, którzy w drugiąj poławia 
XVI wieku do Polski przybyli, wyznanie to utwierdzili mię** 
dzy szlachtą, a nawet i duchowieństwem (2). Nie pierwał 
<uiiaryamem do nas wnieśli, albowiem z- Wita Korczew* 
akiego (3) pokaźnie się, że juz przed nimi wdzierał się M 
z Pros do Polski. 

(1) Czemu wszakże przeczyli Ajryaaie uUzymi4«Q, ze czystą 
Cbrystusa wyzoawąją wiarę,! nazywali się Zwolennikami apostolskie 
wiary. Porównaj artykuł Moskorjuowscy. 

(2) Bielski kron. polska 60Ó, 621. wyd. 1. 

(3) Rozmowy jego wydrukowano r. 1550. Porównaj artykuły 
Wtt Karc%ewski^ Walenty Smalcius^ Faust Socpfk 

Uprzedzam ezyMalka 2e pad napisami areghatióm^ kęd4 pojedyfr 
cze liiUi9grat€BBćj i biograftczaij treśd raapratfU^ we wtttyslkkl 
laoiacli naszego dzieła mołcsiczaiie. 



Digitized by VjOOQ IC 



48 

WssyBtkie wyznania iii« tylko ie nie donsawały M 
Zygnanti Aagu^ta pmśiadoiraiifa> ale M#et miały wite 
oplelta&a. Pod wpły^«m bowlAn tego KrOla stńęło na sej- 
mie pioftrkowskim r^ 1563 prawo, tamująco^ąitydnchoWiHl 
BiskupOw, wyprawach o lieetosowaBie tią w czymkolwiek 
doprzepifiów rzymsko-kati^eKfego koikioła (1)/ Preez t* 
prawo byli protestanci od natarczywości dcicbownej wła« 
ity bezptecżai, i iftogli się oddać swoboitde rozprawom d 
sw«j wierze, które jti£^to z k«tolcfltiemi, jnS swoimi wsp^ 
wyznawcami, a mianowteie Aryanami miewali. Wszakie 
^Uwaia się nad Hh głowami łinrza, groiąca Im zgsbą^ 
HoftyiioB BtBkup wamiteki sprowadził r. iHi Jezuitów, 
i w Rranftbergu wi»paniałe załoiył im kolegiom: zkąd Wa» 
leryan Protaszewicz Biskup wileński wezwał ich na Litwę 
i osadził w Wilnie 1560»beznajmitfejszego ze strony prote- 
stantów, mogącego się stawfć wt^ rnłerze opora. Tak da-< 
lece Mi czuli ^ na sdłacb, i gardzili słabością przeciwni 
k&w\ Lecz wkrótce ^postrzegH się i przekonsłi, ze o lyoM 
lub śmierć wypadnie im stoczyć walkę z zakonem, dM na« 
wrócenia odszctepteAców ustMowionyiii. UmyślOi więc od- 
łożyć na bok tocrone dotąd ariędey sobą niesnaski^ i połi^ 
czyć Bię w Jedno dato: co iii na rółiiych synodack, joi od 
f • 1666 po ronliczńycli mlcfotach w Wielko i Matopolscs 
mianryeb, przywodzili do skutku. Ogólna czyli jeneralny 
synod odbył się wSandomiratu r 1^70, a więc jeszczio 
za łycili Kygtaunto Augusta, i ten to synod połączył w je<» 
dno ciało trzy wyznania, saskie (luterskie) czyli jak się 
nazywało ewangeliczne, czeskie czyli Jednotę braci zakonu 
CJbrystusowegOf i helweckie (kalwińskie): wykluczywszy 

(1) Bielski kron. polsk. 612. 



Digitized by VjOOQ IC 



u 

•d ^OM swego ąryańskie wysMiiiet, zktórem &idiie zgro- 
Mbdzenie protealaackie nie chciato mieć sp^ilttictwa, lUrzy^ 
mając* ze JAk ogień zwodąi.Uik ich wiara zwiasną icb po- 
godzić się nie może (1). Poiąezeni wzajemnie z sobą prote* 
staAci, zostali za polityczno-religąjne ciało rzeczypospoUt^ 
uznani przez sejm, który się podczas bezkrólewia, po wyga* 
śnłęciu ostatniego potomka z linii prostąj rodu JagieloA- 
skiegor. 1572 nastąpionego, odbył w Warszawie. Albowien 
na sejmie konwokacyjnym, zamieniwszy krakowskiej ziemi 
konfederacyą na ogólną . (warszawską), zobowiązały się 
prawenv do tego rzeczypospolitej stany, ze o mniemaftaa 
religyne w pokoju zachowają kaSdego. Na dotrzymanie {nra- 
wa tego przysięgali odtąd Królowie polscy (pactaconyenta}^ 
powoływani na tron od narodu. 

Tak przelotem postęp protestantyzmu polskiego przcj** 
rzawszy, sastanowimy się teraz szaegółowo nad tem> w 
on nam z sobą dobrego, a co złego przyniósł, i jak, tiidziel 
za. czyją sprawą, wziąwszy polot, ugrzązł na postępu 
drodze. 

Protestantyzm sprawił naprzód wiele dobrego, dla sa- 
mego nawet rzymsko^katótickiego duebowieAsIwa, 0^ ^ 
tryźaawali Jezuici, gł(hiriii jego nieprzyjaciele (2)i) przy-* 
widdłszy (naszych kapłanów ku temu , ^ zarzucone nauki 
znowu wzięli przed się, i ku lepszemu wykonywaniu po** 
winnoBCi swych pilnik przykładać się «iuaieli. W tej mie- 
rze są imder ważne słowa S^cargi (3): • Przed Lutrem 

(1) Porównaj artykuł Jakób Zaborowski. 
(2j Porównaj artykuły Powodowski^ Grod%ickt 
(3) W kazaniach niedzielnych^ a mianowicie yvka%aniu na piątą 
niedzielę. 



Digitized by VjOOQ IC 



4( 

(jbAwi on) b«rdaol>yli w nauce y piawłttMiiici 8w^y. stęfMi 
naszy kapiati, zbroie kh, kslfgi y bibKe y s^oiy, awwdłe- 
Hiiałe leiały. Gdy powatame ni^rzyjacial^ wsaytko sb^ 
ma polerować, y do woyny a stczęśliwego zwycięstwa effh 
sałńać.* Powtóre, sprawH to, ze polakie piśiaieiiiiiGtwo nie: 
sjUdo ^ię powszednim tylko dła lada cUebem (na co stara-* 
no się go od czasu Unasa w7kierować)i lecz zainieniMe 
wpokarm duaay, dązyt« 4o wyzaftyeh eelOw^ znmaiwsiy ła* 
cinę do tego, by we wła;kiwycb sobie zo3tą}ąc karbacb» 
przyświecała narodowoiMri [polakiej, a nie niszczyiia jćj. 
Myśl.tę^ ażeby nas kto źle nie [zroziuniałi dokiadniąj* niecą 
rozwinąć naltóy, co j«z tU| jn2 niS^, o znaczeniu literatii*- 
ry i ri^jnycb jej rozprawiając zwrotach, wyioiymy. 

Poezya, filozofia i piękne sztukii daiy polot cywilizacji 
gręckićj;|roczn]Ii;/ar6twQ iprawnictwodawi^zy popęd jrzy niskie* 
nia piśBuennictwu, podmosło go do wyzsz^l pptęsb na cy wi- 
lizacyą AgcH^iimaio^rzea (o wpłynąwszy; dĄa te^ t^i nariML 
rzymski grecką wmicysce włas«^^ po narodowemu nie ro^ 
zwinięt^y, przyswoił sobie oświatę, potrzebując czegoś mil- 
szego dla rozwesdeaia i ukształcenia serca, nad oschłe ro- 
cznikarstwo, nad subtelne i nawet lodaiom rzemiosła i sztu- 
ki nie bardzo miłe, bo iiie4;»two dostępne prawoznawstwo. 
Cbozo i lekko rozwinęła się na greckicg poezyą [rzymska, 
w szatę wspaniałą i powabną przystroiły się dzieje, lecz jtak 
odrodzona literatura Rzymu, nie wyrugowała greckiej cy- 
wilizacyi z serca Rzymian: bo ka£dy, co patrzćć umiał, do«> 
strzegał łatwo, ze łacii^kie odrod^^ne pilmiennictwo jesW 
pod względem sztuki uwa&ane> rośliną z pod pięknego nie'* 
ba &ecyi na italską przesadzoną ziemię; . dla tego tez roz^ 
weselał się swojską w potrzebie tylko, czyli poił się nią 



Digitized by VjOOQ IC 



46 

Wtedy, gdy nie a^ ctórpa<5 stzyst^ wńd kryfetey. Tik 
iiięc wpewHćm zaledwie, Mzlcolwiek Bzeroldb^, bo tyle 
milioaów wzachiodnićj Earopiepod wifadzą Rzyma Syjących 
Ind^^w kole, obracato się rzymskie pitotiennictwe; ćkattoM 
będąc na to, aleby Bie przemówiło do serc rzymskiego lu- 
du, i barbarzyfiskich Rzymawi hołdujących naradtfw. Bo 
ludu nie miał Rzym wielowładay pan starożytnego dwtata, 
(któżby bowiem niewolników i łaknących chleba proleta- 
ryów policzył do narodu, gdy takowych sama konstytucya 
rzymska od udziału w sprawach patlistwa prawie wykluczy^ 
łto, policzywszy ich do ostatniej, nic na sejmie nie znaczą- 
co) klassy obywatelstwa?); bo barbarzyński gmin nie rozu- 
miał obcej sobie mowy, i sam tylko bogatszy stan narodu 
nauczywszy się jej, pojmował łacinę. Gdy tak skazane zo- 
stało rzymskie piśmiennictwo na usług! pewnej tylko klas« 
Sie hidu, gdy przeznaczone będąc do osiągnienia pewnych 
tel&w, słniyło wybranym tylko a nie ogółowi> przeto t^> 
skoro Od Rzymian do barbarzyńców zachodnich fprzestło, 
usługiwało im dafój, będąc na talue same, co Rzymianie 
skazane wysługi. Tęi sarnę co i gdzieindziej czyniło tWB 
si^iSbę, posługując duchowieństwo, rbcznikarzom, urzę- 
dom. Lud polski nie miał o niem pojęcia, wyjąwszy gdy 
się po łacinie wyuczył, co do wyjątków należało, tymcza^^ 
sem nadeszła chwila zmuszająca duchowieństwo i szlachtę/ 
jąć się, jak mówiono, chłopskiej mowy; za nią nadesżłti 
niezabawem druga, która wskazywała potrzebę obznajmio* 
• nym z łaciną sięgnąć wni^ wyż*j, a sięgnijć tam, gdzie cy- 
wilizujący się za4Aód, czerpał oA czasu zjawienia się wło«^ 
stóch wieszczów nowe światło, i nowy brał pokarm dlu 
diiszy. 



Digitized by VjOOQ IC 



47 

]^ąd zwycujowim eur^pej^kicblad^wpftweiD, zaa«ło 
brać górę n Włochiiw w XII wieku mwo ksstaicoiie j^ar 
wiuclw# rzymskie. Poznać ga nie mdgt duktadaie, kto #e 
pozniri: z gruntu języka i hislioryi rzymskiega ludu. Pozaar 
wanie olmdwócb^ papirowadziia naturałaą rzeczy koląiądo 
lozwaiania jpoezyi, staroly toości , fllazofli; co wscystka 
cbcąc posieść eurojKUScy uczeni, muaieti (tąz mbą idąc kor 
k|)ą, cowyl^rańsiy czylitukai^ta^c^i rzymskiego aarodumę* 
£oMrie) zaglądać do literatury greckiej, i rozpozaaiKać ją 
yv znódle. Wtedy przekonano 3ię o tem, ie co lasaega 
jest iacina^ a co innego rzymska literatura, ze cbociai 
obiedwie te nauki użytek przynoszą^ druga wszakże wa<- 
iwąjszą jeat od pierwszćj; gdyż pierwsza służy a pamga 
draga, i. ta dopiero oświeca rzeczywiście, ucząc jak, czyH 
przez co, potężnymi stali się Rzymianie, jak, częścią przy* 
swatając sobie częścią naśladując literaturę obcego ludu, 
{i) ukształtowali własną, a (według mylnego średnicb 
wieków wyobrażenia) wznieśli ją wyżej, lepszych od-Gre* 
ków posiadłszy poetów, lepszych historyków. Mówiono tez 
i o tern, ze na łacinie wychowani mężowie, rozwiiąiąc dalej 
co rozpoczęli Rzymianie, mogą nawet wyrównać ifxx, i tak 
gładko jak oni pisać, i tak harmongne jak tamci nucić ła* 
dńskie wiersze. Utrzymywano, ze nawet i pisarze, którym* 
by nieba nie dały dojść do tej mądrości (raczej mechani- 

(1) Przyswaja soh|e kto żywcem, bądź wobcćj mowie kadź 
wprzekiadach, przenosi z obcego do swojskiego) j«zyka; Mśladt^e, 
kto zapatnijąa się na obc« WKory^ tworzy im podobne, nie konUąiąe 
lek. Tak Horacy liryków, greckich, tak Satastyusza Tacyt naślado^ 
wał. Przeciwnie WirglU przyswąiał soWe Homera w£neid«i«» Tcot 
kryta w sidankacb^ a Hezy oda w Georgikacb naśladował* 



Digitized by.VjOOQlC 



48 

zmn, mian^t^wtcie co się przyswajania dotyczy; hli Co nie 
umiano baczyć), mogliby z rzymsczyzny. wielki dla ojczy- 
stego zrobić niytelc piśmiennictwa, gdyby umieli naśladować 
rzymskie wzory, lub polskiej przyswajać je mowie zdołali. 
Tak wygórowanego rozumu iiie mieli sekciarze, im szfo 
o widoki, o pewne cele, a cele materyalne, aczkolwiek mnie^ 
mali, ie dobro ludzkości mają na względzie, gdy przez pi- 
sma sporzą stronników dla swojej koteryi. I mimowolnie 
zrobili dobrze, nie tego wszakże dopiąwszy celu, który mie- 
li na myśli, lecz, jak często bywa, wcale inny zabiegów 
swych osiągnąwszy skutek. NapróSno Jezuici (1) wyzywali 
rś£nowierc4w po łacinie, nie chcąc się w pospoHtćj mowie 
odzywać przed ciemnym, jak mawiali, motłochem; na pró- 
Sno wołali drudzy, ie kto pisze po polsku, bratni euro- 
pejskich ludów zrywa związek ; które jednym chrześciań* 
skim tchnąć duchem, jednej tćz czyli łacińskiej używać po- 
winny mowy, a używać jeieli nie zawsze, to wtedy przy- 
najmniej, gdy o przedmiocie rozprawląjają uczonym. Prze^ 
kładem pism ich odpowiadano na to, a zresztą zostawiono 
jm do woli, rozszerzać po Europie w łacińskiej mowie swą 
sławę, uwagę przytem czyniąc, ie jeieli swemi dziełami 
zasłuią na to, postara śię o przekład ich na ojczysty język 
sama Europa (2). 

(!) Patrz artykuły Piotr Skarga, Jakób Wąfek. 

(2) Patrz artykuł Cypryan Ba%ylłk. Znalazłem w bibliotece 
Drezdeńskiej znane powszechnie Modrzewskiego dzieło, Frieii Mo- 
drwij Commentariorum de Repubttca emendanda ttbri quinque 
Basilene 1554. w ósemce, na którego kartkach czystego papieru, 
do okładek egzemplarza przyklejonych, porobione są wyciągi z It* 
sttfw Jana Justyniana z Padwy, (po dwakroć miały z druku wyj^ (• 



Digitized by VjOOQ IC 



40 

. Wszelaka tak z.przeki[ftddw» jak z oryginalnych dzieł, 
Polaków tycb, kt<)rzy po. łacinie pisaU, był u£ytek niemały: 
bo przcz pracę pierwszych kształcił się jeżyk; bo przez 
pisma drugich polskie lub o Pplsce podawane wiadomości, 
rozszerzały się po świecie. Ale górne owe dowcipy, które 
nam z literatury rzymskiej tyle dobrego naobiecywały, 
skończyły na łacińskich wierszach , które ówczesna Eu- 
ropa z oklaskiem przyjąwszy, naznaczyła Polakom drugie 
po Rzymianach w poezyi rzymskiej miejsce. 

Skończyły więc owe dowcipy na przyswajaniu najczęścićj, 
a mało na naśladownictwie Rzymian; co w Polsce będąc dłu- 
go podziwiema celem, niema miru obecnie. Dziś bowiem ina- 
cz^' s4fcdzi o tćm powszechność, uważając słusznie , ze łaciń- 
skim naszym poetom toi samo się przytrafiło, co malarzom 
owym, którzy położywszy kopią obok oryginału, z którego 

listy, ja znam tylko Jedno, znajduje się przy wydaniu dzieła Modrzew- 
skiego w Bazylei Jak rzekłem r 1555,) pisywanych do ziomka naszego 
Z listów tych dochodzę, ze Modrzewski nadesłał egzemplarze swegd 
dzieła Justynianowi, dla rozesłania ich po dworach eoropejskieha 
Oświadcza Modrzewskiemu tenSe, ii rzeczone egzempbMe będzte 
się starał upowszedinić po Włoszech I Węgrzech mianowicie: ze 
Cesarz MaksymOtao prosił go o to, aleby mu księgę o wojąkowości 
przełożył na Język hiszpański, (czy oprócz własnego ten tylko posia- 
dał Cesarz niemiecki?) i inóiył nakoniec, ze nic piękniejszego nad to 
nie czytał z dzieł obecnie wydanych w Europie. Biblioteka przy Gi- 
mnazyum Ś.Maryi Magdaleny w Wrocławiu, posiada pierwsze Wy- 
danie dzieła Hodrzew^iego (Łazarus Andreae excu&etiat meński 
Aprin 1551 w tfsemee, ostatni znak dmku ». łij)^ m kfl$rćm znaj- 
duje się własnoręczny autora przypis: „Prziaczyeiyowi dzwenm ta* 
cawenra jjNuw Dińkiowi 8chfitngawi^4 

FIŚMUM. POM, T. I, * ' ' 7 * 



Digitized by VjOOQ IC 



50 

ją zdjęli, oczekują, co łez \rięc*f, pierwsze czy drtigfe po- 
dziwiać będą znawcy, f czy na jednaj połolą szafi obiedwie 
prace? Mówi teł światła publiczność, zeprzy&wajaczbmRzy^ 
mian przydarzyło się toz samo , co nowych kmszców wy- 
nalazcom, którzy z wielu róznef wartości metalów nową 
tllawszy massę, rozumieją, ie ona tę samą wartość, ca pier- 
wiastek z którego powstała, mleć będzie.. Próżne oczeki- 
wanie! kopia, by najcudAiejsza pozostanie \o^ą, i niższą od 
oryginału wartość mając, w stosunku tylko do pierwotweh 
ru, aiali go wiernie przedstawia, ałall teł same co on wy- 
obraża kształty, podziwianą będzie. Kompozycya, chociał- 
by naśladowanemu kruszcowi zewnętrznie wyrównywała, 
nie będzie miała tejSe ca on ceny. Znawca podziwiając 
w malowidle koloryt i pędzel artysty, a w korapozycyi mląl- 
szość, ciężkość i połysk metalu, może nie dostrzedz IMsin 
w spotwarzeniu sztuki, ale tez rodowości nie uzna w niej 
czystej; może się zgodzić na to, źe nowy kruszec ze wszctli 
miar dobrze jest naśladowany, ale i to przyzna, ze wartośó 
jego pierwiastkowi nie wyrównywa bynajmniej. Zgoła po- 
wt«, o naśladowanych lub przyswojonych z obcej literatury 
polskiewupiśnieinłetwaibiełacli, to&samo, co dziś o rzyni- 
skich w porówiianiii ich tfo greckich wynsekłt krytyka, 
przekonawsz}' o t^m, ze w nich przeMja się sttafka, aie nie 
twórczość, ze one w swojskii^ mowie obce wyobralenfa 
tylko i obce wyraził)- myśli, i są nakształt nowego naczy- 
nia wyrobionego z drzewa, które gdy się napełni płynem, 
tAk dalece ojin [^zej[dzi^ ze nawet po oczyszczepiu cuchnąp 
MU b^dsiew 

A jeSeli się tak rzecz ma z obeea piśHOMiiictw^a kM^ 
re pobratano z polskićm, lub polskićj przyswojono go mo- 



Digitized by VjOOQ IC 



6ł 

wjies, Ciii j»ówić o pr^^enieftOB^ z obcego ido rówjuei ol^ 
cega j^zy]c«f? a>z powiedzieć o iMuue wprawad^cuiej w u* 
czone dzieia polskich pisarzów? cóz o rzymskicb iwtydi* 
cynob, kt^r^iDi polskie zaatąpiwo? Zaiste ataia dię łaciaa 
ewą pasozyteą rośliBą, któn ze szkodą swąjfikicb tiai, 
wykodatwaia i9Jfi aa ztepi foMdej; kióra uczoaycli jiąse}4:h 
unela trudów luiibawiwszy, jonrodawi «iąjaką, ludoui udoąi 
korzyści nie (HiZyiiiostA. Dozo na , iaciaę spptrzejii^wati 
czasu pjsarzę fffl»cy, Auio około aity podąjnowali zachodu 
i pod«yiiM)wali gp chętnie, kusząc się tą myślą, ze skor# za 
jói pouocą, QSW4^ą aar^M polaki z iostytucyami RzymUi lufc 
óawet przywiodą go do tego, ażeby w laiejscf . własoydu 
rzymskie przyjął zasady, wtedy aioze Polska wyriiwnać 
w potędze Rzyiaowi, może . dać rozwinięcie folitycznym 
stosuiAwi, iioze polszczyzaa za pośredaictwem łaciny na 
cywłUzacyą korzystajf wpł>^. Pi<^-wsze, z wielką dla 
kTąiQW}'cb praw szkodą, udało się poniekąd: drugie, z» 
wpływem protestantyzmu, wielkie diaioświaty ogi^hiej przy* 
•iesło korzyści. Bo gdyby irie protestantyzm, byłaby się 
aoze oświata polska na Łoz samo, co węgierska wykiero* 
waia, byłaby w łacinie utkwiwszy, nie posiadła ojczystego 
piśmiennictwa. Sekciarstwo bowiem polskich protestantów 
sprawiiio, ze opuszczając łacinę (tylko ci protestanci, któ- 
rzy po polsku nie umieli, używali jąj pąśAHOnnie i ustnie) 
coraz więcej dążyło nasze piśmiennictwo do polskością co« 
raz bmrdzićj narodowym ożywiało się duchem. 

Po trzecie, miał protestantyzm pobratać znowu, odwy- 
kłych od siebie Słowian i Niemców, miał wyprowadzoną 
z nad Łaby polskość wprowadzić w dawną siedzibę, miał 
polepszyć dolę gnębionego od szlachty ludu: lecz spełzły 



Digitized by VjOOQ IC 



52 

na niczćm piękne kiadzie}^. Rzecz tę rozwinę w ciągu d^ie-^ 
ła: tu zaś tyle o niej powiem, ile o niej powiedzieć nalepy 
we wstępie. 

Wykazałem w pierwotnych dziejach, jak niegdyś nad- 
łabaAscy, nadodrzańscy i nadwiślańscy Słowianie, tudziei 
cedzący przy ujściu Wisły do morza Litwini, jedne, pod 
nazwą Germanów, stanowili z Niemcami rzeszę. Skoro się 
ta rozpadła, i róine z niej potworzyły się państwa, usiło- 
wali Niemcy oderwane od siebie, i w jeden polski naród 
zlane słowiańskie ludy, przywieść pod swoje zawisłość. To 
się im na czas krótki udało (1); natomiast posiedli aa dtugo, 
za sprawą Konrada mazowieckiego Księcia, polskie Prusy, 
zkąd się ku Litwie posuwali jedni, gdy przeciwnie drudzy 
Niemcy, wdzierali się przez Szlązk i Pomorze do Polski. 

Widzieliśmy wyićj, jak niegdyś przez cywiiizacyą i 
oświatę niemiecką zagrożoną narodowość polską, urato- 
wali od zguby arcy-pas terze polskiego kościoła, ocaliwszy 
nam język, który wywołali ze szkół polskich kienuący 
niemi nauczyciele niemieccy. Na Szlązku atoli, na Pomorza 
i w Prusiech szły rzeczy opacznie, gdyż tam władali czę- 
ścią Książęta sprzyjający i hołdujący niemczyznie, częśną 
niemieccy panowali tamże Krzyiacy, polskiej i litewskićj 
narodowości wrogowie jawni. Gdyby temu nie byli pano- 
wie polscy, (wiedzeni *obawą narażenia kraju na wojnę 
z Czechami) przeszkodzili , byłby uratowany Szlązk, bo 
Wacław IV Król czeski zwracał Polsce tę prowincyą (któ- 
rej książęta uznali się być w XIII, XIV, wielu Czechów hoł- 

(1) Za panowania nam Gotdw i Wandalów, za pierwszych Pia- 
stów, a osobliwie Mieczysława I., jak w Pierwotn. dziejach i Roczni- 
kach (w rozprawie pierwszćj) wykazaliśmy. 



Digitized by VjOOQIC 



downikami (l). Byttry po drugi raz jeszcze uszedł Szlązk 
zguby (za paupwima Jagieły , kMrego Czesi da rząddw 
nd sobą r. 1420 zapraszałi), gdyby temu nie było prze« 
szkodziło (23, obudw^ch narodów szczęściu przeciwne 
atroBuictwo, ktdre nabawiwszy tzęU polskiego duchowień* 
stwa (stał na jego czele Biskup krakowski) bojaźaią, ń 
skorosię Falaey bMićj z Czechami zetkną zhusycieją do 
reszty, odwiodło Króia polskiego od chęd przyjęcia cze- 
skimi korony. Czas napraM^ł, co panowie i Biskupi zepsuli, 
położywszy za Kazimirza Jagtelo6czyka koniec niemczeniu 
l»f uskich krąjOw. Wtedy to, po złamaniu potęgi krzyzackf«ijt 
przekondi się przecież ó tem Niemcy , ie nie tylko wyna* 
radawiać dalćj Prus i Pomorza (gdańskiego) nie podobna, 
lecz nawet potrzeba im samym polszczyć się, jezeU dłuiej 
chcą ostać w swych siedzibach bezpieczni. Itak się tei 
stało. Wówczas pielęgnowali polskość nie tylko prywatni, 
lecz i Książęta niemieckiego rodu . panujący w Prosiech 
i w Zgorzelcu (Brandenburg), częścią powodowani do tego 
ż^nstą, którą ku polskiemu pałali duchowieństwu, częścią 
będąc k'temu wiedzeni widokiem zysku. Gdy albowiem du^ 
chowieństwo, lubo nie całe, głównie nastawało na to, a£eby 
Krzyiaków (którzy kościelne poobcinali fUndusze zmniej- 
szywszy daaesięciny, którzy z probostw rugowali Paro- 
chów polskich Niemcami je osadzając,) wypędzić z Pruss (3), 

(i) Palackilll. 204 utrzymuje, ze nie cały Szlązk, lecz tylko 
część kraju chciał, i to w zastaw tylko, dać Polsce Wacław. 

(2) Dług. II. B. 428 nstpn: 

(&) Wiadomo ze gdy szło o rozsijzygnienie pytama^ czy przyjąć 
pod opiekę Prussy poddające się Polsce? Wcedy Biskup krakowski 
odradzał to uczynić, dając za przyczynę zaprzysiężone z Krzyża- 
kami traktaty, które zrywać poczytywał za obrazę bożą. 



Digitized by VjOOQ IC 



gfflfneiB prolestantyzffl, a rozszerMli go ^ po^kUt 8^(tot£» 
(0A czeoi fiię tez me zawtedii), iie tak litfmćj pnefim mi 
do samejzie Poteki. Dziwne prziez to spełniły aięziowo wy- 
roki niebios.. Bo ią£ saną łu-otttąykjfatoą .djadiowni wyparo- 
wali memteckość z P^lsnki , pDkanywaU teraz Niency Kaa^ 
czenie polskiego ducfaowieńsiwa, liiteranizm pe słowiail* 
sku gioszDny aaaadząjąc m niego. Co ten więcej łioieć 
musiało jMMskidi dujcbewaydi, gdy i to byto ptewnem^ i^ 
wła^oie Biskup polski (i) pi*zyczyaił się aiegdyś 4o mar 
towaaia p4*aski4y juerDa&yziiy, namówiwszy Zy^muatą St«r 
rego, azei^y z resztek krzyzackicfi w Prwieeb poatudło^ 
ści ^ebne utworzył księstwo , i takowe dał aa teMOiść 
wyzttaw<*y luteraoizmu. Z takich samycb powodOw co Al- 
brecht, nowo od Polaków kreowany Książę pruski, sprzr-» 
jałi polskości Margrabiowie zgorzeliccy, krewni jego i do- 
miHemywaiH następcy (2), a sprzyjali w tym widoka» £e im 
więcćj się polskością przejmą, 4em większy wpływ aa Pal* 
skę wywierać będą; ze im więcej jąupowszecbftią, temłwr- 
dziej ku luteraaizfflowi gmin nagaą (3), a kościoły i szko- 
ły polskie zlutrzywBzy, podnwoję władcę zagarną wszystko. 
Co ażeby tern .prędzej przy wieść do skutku, schlebiano ludo*- 
wi, Wt skutek czego dola gminu bywała ale chwilowo tylko 

(1) Piotr Tomicki. Porównaj wydaną od nas Polskę pod w%glę' 
dem obyczajów IV. 373, nstpn. 

(2) Porównaj artykuhy: Jan Małeckie Jan Sekłucyan^ Ka%ania 
synodowez r. 1599. 

(3) Gmina polska w Toruniu , prędzej niz niemiecka, wyznanie 
Lutra przyjęła. Łukaszewicz w przyp. do Ostrow^lego dziejów ko- 
ścioła, 111. 16. 



Digitized by VjOOQ IC 



55 

lepszą tam, gitie panoirat Niemiec, lub Polak 2;protestaA« 
dały, ai4 gfefearządzłf rodawiły obywatel katolik. Tak 
I za naszych czasdw, gdy Napoleoa wyzwalał nas z pod 
mocy Prnsaków, uczyli się Niemcy po polsku, by urzędy 
ttogti piastowaiś w Polsce. Wszelako miłość U ku polsko- 
*€i ostygła nfezabawem w ówczesnych i dzisiejszych Nleni- 
cacfr, skoro ich przestał ogrzewtfć ogień blaskiem pienię- 
fey wzniecany. Dla tego tez jak tyHco, o własnych siłach 
wywalczywszy wojnę trzydziestoletnią, przekoaaii się ot^m 
fWemcy, 8e bez Polaków ostać mogą; skoro Hi Napoleon 
nie taką, jak się oni spodziewali, tęcz w szczupłych grani- 
cach zamkniętą przywrócił Polskę, wtedy z miłośników 
pofekoścj stali się jej prześladowcami, i znowu po dawnemn 
poczynali sobie, nie myśląc wcale o polskości. 

Bezstronny alalł ludzkich spraw rozwaiacz, nie na sku^ 
tek, fecz na powód działania bacząc, raczej okoffcznośdom 
lii ffiemcom odstępstwo to poczyta za winę ; bo i owszem 
gotowi byH ai^uSyć polskości, gdyby się ia o własnych a- 
łach była w innym postawfla stanie. RóWnłeź nie poRczy 
nfaka* protestantyzmowi -przykrego, wktórcto srę prze* 
źeft znafeźHśmy^ położenia; aąf weźmie za złe docbowień* 
stwa pólskiemn^, 2e się mer wszystkiemi opierało siłami; ale 
całe spadłe ztąd na nas nieszczęść brzemię zwalfna tych, 
którzy podfąwszy się być ziłego lekarzami , nie umieli nas 
inaczćj^ wyleczyć Jak oświatę niszcząc, i w chorobliwy, stan 
zdrowie narodu wprawiając; ażeby omdk^^ m^ siłach nie 
luyał' sobie radlić,, leoz pawiadawaci aię dai ślapo: ieh rada- 
mi, kWf* jA r dokąd go zawiodły, zabaekyiiiy nit^. 

Zaraocana protestMitonn ie nie ze wz|;(ędQ na (igólnf 
dobro, lecz dla osobistych widoków, jęK się nowości, przy- 



Digitized by VjOOQ IC 



56 

krząc sobie karność kościoła katolickiego, szczególaii^j te| 
w rzeczy o małżeństwie i postacb; ze przez nich rozwolniły, 
się obyczaje nawet pomiędzy duchowieństwem) ktiire, Bi^ 
skupów nie wyjąwszy, sprzyjało im dla tego, ażeby zrywać 
kościelne śluby (księża: Jan Łaski, Jak6b Przyłuski, Marejn 
Krowićki, Marcin z Opoczna, Stanisław Orzechowski, i wielo 
innych, strofowani od swąj władzy o zażyłość z niewiasta- 
mi, pożenili się (i). Wymawiano tez protestantom,. ze wła^ 
snego zdania o tern, co czynią nie mając, ślepo naślaihiją 
cudzoziemców, ciągnąc gwałtem ku nowej wierze lud cle* 
mny, a bynajmniej przez to doli jego nie poprawiając sta* 
nowczo, ale chwilowo tylko. Jąkoz dla zysku obracała nUt* 
chta rzymsko-katolickie we włośdach swoich stojące kOr 
ścioły na protestanckie, stawiając przez to w potrzebie 
poddanych uczęazczania do nich, po wypędzeniu katolic- 
kiego Pasterza. Na czem W£fzak2e nic nie zysti^ali ^dda«- 
ni , bo ofiary przez nich dla Proboszcza niegdyś składane 
zabierał teraz pan (2). Pisywano dla ludu księgi o now^' 
wierze, a nie oświecono go wprzM, i nie nauczono ich czy- 
tać. Tu i owdzie robiono zjazdy, w celu obmyślenia śród? 
ków ku polepszeniu doli gminu O), lecz na pozdr tylko. 
Konfederacya nawet protestantów z kat4)likami, po śmierjci . 
Sygmupta Augusta zrobiona, do.którćj i;amo joawet ducho- 
wiehstwo rzymsko - katolickie dla utrzynHmja. ptfcujp 

(I) Orzechowski w dydogu, rozmowa IV, (patrz aitykuł Stanf- 
śłnw Or%ecAaw$M). = ^• 

(3) Skarga, w kaznalaoh ntedzlcliiyeh^ BMtaie^cie w kaMiia 
na VII. XX. niedzMę pc^ świąOuiohrprzediy tema JUtskanimiU, 
{yr, odpowiedni aa w^rę zawstydź, str« 555), przioezą iJa^Ł . 

(3) Potdwdąj artykuł «^/5r ;S*«r^. . 



Digitized by VjOOQ IC 



• nandne pnjrtąpHto (i), by«i, .jak awtiK Podwi- 
neeU (a), dalszym ciągim wmiąAAm ^nas asladitę |v*» 
totaaeką robiaayck wMMKMch, HaUndyi, Aagfifc stą 
Iplpa rdtaisą, łe te|a iąa^ aif proteatoad pnedwica ka^ 
Mikaw, a wFobee pratoirtaBCi akataUkaan iąoyiiai^ 
pisadwko kaidelBB, isldrykjr dhdał swahady salacbty aa* 



Łącz zaniiły te aiealuade cayaioBO protettaatki^ 
wiena wogiHe. Zbt bpwiaai owe aia było jego koaiecaayB 
wyplyweai. Albowieai kiedy jeatcsa Earapa pratestaaly-' 
tBHi Die saata, daiaty się aadiiłyda w csasaeh średniowie^ 
kawćj tiramoty. iiefcroii zmysłowość i aaaiokibstwa wiei^ 
kłe^a atopaia zepsaciadachadziły; każąc czyste dochowieA* 
atwa okycaaje, i czyaiąc ze stnaiy wyozdaaego Tycerftwa« 
ałq^ok6j ładowi i nadam. To a«B, fieipoiBki protestantyzm 
aprzeczącago stał flip twierdzącym, ie zopozycyi prseciw* 
ka kościołowi: katolickiemu atat się wyznaaiem, Biejiil 
kierardń tytto, jak to była za Jana Hassa i jego zwolear 
alkilw, le<» samą wi*ę zapoki, aa ktdrej ją usadowił Jie- 
ZUS Chryetos, rasnoąote, to własaie sprawiło, ze się u 
aaa nie jadgt utrzymać protestmityzm; zwłaszcza gdy za- 
witał do narada, kt^ od przejścia z pogaństwa do chrze* 
ściBAstwa katolicką czyir objawioną wyznawał wiarę, i dla 
ktdrego przeto nie było stop ownem to nowe, na samym 
TOzuBiie oparte, wyznanie religijne. Tak więc prędzej, pd- 
ini^, musiała upaść u nas nowa witra« spełniwszy swe» 
ktdre z przeznaczenia misła pofdanaictwo; ca tćz nastąpiło^ 

(1) Papracktdgo .herby, 315. 

(2) Slou pochylony, 101, 104. , ^ 

PISKIEM. FOŁ8. T. I. 



Digitized by VjOOQIC < 



m 

skoro być memófs^, cste być mmM, to jebt opm^on 
przeciwko koóaMttiii^i katolkdaonti '6t«^^ Że IćiałgA 
tstotaue vf Pol^oe, ie niai wurufikowe lylko zyeie^ iinmiiiM 
był san ókaBK to naaobje^ poiriiiif n <byi prwzyć aię saa| 
ft nie umierać frayąHeazoiią śiiiercią. Tak albawt^oi byłbf 
udowodnił, ze upadł własną niemocą; gdy przeciwnie iaiiM f 
teiny cios k obcej r{idodebmw«y,Hirxekąi na to słastnie, 
i& dawszy mu prawo do iym, iyć |edaakze nie dMW<i«' 
hmo* ChociaS Z}^muBt August, pnen obwieaccEoną od 
sieMe roku i^M w 'Parcabwie ustawę, W7J8Ć x krąja 
Ar>ant»m. rotk^zał, i ten redcaz na sejmie lubolskin 
r. 15M powtórzyły przedei zrt^azu tego do rodowitydk 
Polakdw nie rozciągttąłi warcuąc tyłko, ażeby cudaaziency. 
zdania aryańskie podzielający, wyiiriHifiię zkifą^o, Połpojr 
zaś, zwłaszcza niiszego stami, stniegił się zarażać mmę • 
maniami ai^yaftskiemi. Gdy Mdto .'byt nienaraszony zapc?* 
wntła wszystkich wogiMe pretelstaiitdw wiwke kMfedi»ra^ 
cyajenerałna narodu, i nikt prśez śawcyaie był mooHa 
odebrać jćj prawa raz* n»iaiego, tte pewnsąj.^Ay i wwa* 
rónkacłi wyboru KrMa, przez Hearyfca, Stefana i Zygmuati 
III zaprzysiężonych, wyraźnie stadfo, ażeby w pokoju rdsoo^ 
wiercy zachowani byli, przeto nttleiało wszystkie prote- 
stanckie wygnania zachować pn&y łycin, gdy miały do te^o 
prawo. 

Na jakiS więc zarsut zasłużył protestantyzm słusznie^ 
Zasłużył nań, ie się targnął na zasady wiary katolickiej,' 
ze chcąc przewieść swój zamiar, wdał się w politykę, nie 
samą kościelność, lecz i przeistoczenie świeckiefa rząddWza 
cel obrawszy sobie. Obadwa zarzuty biorąc pod ścisłą roz- 



Digitized by VjOOQ IC 



WBgę, TÓiAnt^Bćjeb^iBM&tjf frtl^go 4aMa iłasi«gó, s«^ 
pMbmjtic 8ię na nie, ZrsImWiti^ii d»eJ4w I kodtioła. Drtigl 
MtMgfliM^eajnAtfiMsnoeiiotjest Mwiem nader wainy^ 
^IICBy się acMyii WęllilD s^wHaAiną oA^ aks reeczą, wii 
imystkie Ji^wdtikadi^ ^rocftiicżąstectkf. Wszędzie się 
Mf aa polu fMDi<en!M^(wa spotyka. Wtńekolwlek i^ię wiUe- 
a i Hiłtt ^^aiNpttfBt, o Mrktft^ Ma tt-ą^-iisfawffZDłe i, le tali 
powiem, ocimi€^ «t^ mM^ ^mu&fek/ Dot5ka zaś nie tyfko 
sprawcy, lecz i spotka H#^y; c^yii; trie aa sam proteistaa-' 
tymi ale i na i«aft (liMiy $ię )Mreesefl^^)eke ro%riii?zaK, ze, 
nśladając go, iHMtii^lMamyprz^zkeiścM^swiećkfe przeisto-^ 
ctyc riądy), ta^kiel aa'KrOl«# Ms^yck, te 1^ z nim obejM 
wk ^ipiei^ apatfa Etąd wfaa. >P^wl^kfe«a fcaś na Jeztlitacb 
dafi:yi M iitagoduiiy tftttfWte udpfotfy przez tolerianeyą 
pmlcirtaHtyńD atadstfira&y irdzdr^ShiWszy, wywófalf w nim 
apwcycyą na mwo, a natctmąwszy jij myślą wsffystkieb; 
jfkich u>iias zwaao, dyastdeaMi^ (ate wyznając7x'h' zasady 
n^n9ke>l(fftoii(fcrega k^rfit^tola,) zkiafaiit zmniejszyć; pomao-'^ 
ifbf dkuoądK Ałepnyjaciśt^ltezbę, eo a Czasem kraj do tipad*' 
Ipifoiriajilfeo. : - 

BUjcinwojK i/Se.takpofVf$^m, ustawiczne fer tanie się, te-- 
zy^wclianikteróe slmriaitol^h ładów ws^tkiefa. Niemała 
tegoi (ilabr«90^pf 0y'T«tiiMi0tn ubycia)' dara, wia^ dpńtti^ - 
nade «^ patoką. ikmyMAwKM^, ^wtftlnśtf^^Ky ^j za (ioi^ediii- 
ctwMk^Hchoirieiiśtwa Arogę dO'06w4aty, azehy nauka ro« 
ohKwoaś aiiią'Hiiaffcx)waia' i- sfą kiertHrata, a po przywrti^ 
ctBia mrodMTi spokojanśct' za sprawą przedóstaturego' 
zfiiacitiHr p*takiab(Wtai|y^aiM Łokietka) ii^taffwszy nąd 
kraju, ustaliła.praz i churakter narodu, młodzieńczość jego 
ubrawszy w męzką powagę, i przyozdobiwszy ją rouwaff^-: 



Digitized by VjOOQ IC 



<0 

aecą wysłu, hartieni dssty, ktitoc te cioty powoAąjąc iiy^r 
trwtłość wprzedsi«wuę€ia<ft, potadsiaą 4<i t^gofei w4Mr 
ł«iiiu, ua&brąlająe odwagą cywilną aerfe KtoduaM» n^stw* 
w nin (energią auy wali go plaatycnie wy raiać aię taMąey 
Grecy) obudsiwssy. llielilBiy swojAą ^cywiłiueyą (polity^ 
craością stosownie, sami moie nie wiedząc o tte, naty wali 
ją nasi inrzodkowie (1>), ktAn gięboko wkoracfniwszy rie 
w narodowość, esy li charakteru swąiskiego pi|tno przykra- 
w»y, niczem się zatrzeć nie dala i nie da. Do niej przystą* 
piia oówiata, to jest sposobność pąjnowanift nauk i sztuk, 
nie przez wybranych, lecz przez ogdi narodu. Krąiąc 4mm 
po rdinych-annowcacb 0^ to bywa u kałdego ludu), stale 
wreszcie obrała wpoJskośd &iedlisko» przypadłszy j4 de 
saMriiUi czyli trafiwszy narodowi pobkieira do serca i prze* 
konania właśnie przez ta, ii się z jego 'zaprzyjaźniła ctah* 
rakteren. Przenn^wiła do nas oświata, gdy nam ją zręcznie 
Arcybiskup Fulko i je|^ następcy podsunęli, i odtąd Inką 
tylko chciał mieć naród za podstawę swąiego wyksrtatce^ 
ma, aczkolwiek ląi z powodu mało ustalonego charakterd 
swojego, rozwinąć niemogąc, poczytywał niekiedy ogiodę 
i przejęcie się cudzoziemszczyzną za najwyłszy szczyt mą- 
drości, chociaż mu ta, a mianowicie memieckość nie przy^^ 
stała wcale, przeciwną będąc narodowemu jego charakte«- 
rowi, odniemiedciego rdinemn zupełnie. Był bowiem Pon 
lak jak wszelki Słowianin ronrzucony, n Niemiec riLUpiony 
w sobie; ruchowym był jeden i dragi, ate dw czynnie toA 
biernie. W skutek cz^o nie mdgł pierwszy wytrwne 
wprzedsięwnięciu, ani dokonać co przedsięwziął, będąc za 

(I) Cywiiizacyą od cMłas^ polityczność od JIoIłc stosownie 



Digitized by VjOOQ IC 



Mrilt Msnattiy WMyiii, będąc u Mdto ruohUwy, tłelor 
poprzestał m tón co zyskał, aieby się ZMwa me brał do 
li^o» na CBte się jiift l^ł raz osankał. ZaprotortowAWszy 
yratciwko fcairiałowi, i zdaaie swcje krwią właswą okapi<^ 
Wizy (laaHttsa,Iiieraani zPrap^^pakai Qastoaie)aiiał pa« 
ciechę^ ze koMói przyjął proteataeyą jego. Zaniaat pa* 
przestać aa tćoi, naśladował NteMca> który obrachowawszy 
konyść» jaka zląil spaść naA za pa4l¥te zaiie msi aiaa« 
cbybaie, protestacyą ową wnawB, zBm rozwnąt prote^ 
ataatyzDi, i pndiazał go aam w darze. Był to drugi przy-* 
kład ślepego aaśkdowaaia; dLOfkiw ktdrego stndliteiy 
i wypuścili zrąjk co się sano nadartyio, a pstyjęli^ipy ca 
właśaieniata podkopać i. zakłócić saBi paM. RoswoieH 
przez toioięiskość (któta w czasie krzylowych wojna ro« 
zwinąwszy aię waachodai^ Eimipie, łatwo sobie rzytaską 
iNiaicypidBość i kar poracyi czyli oecbdw rzymskie uraądze- 
nia przyswoiła, i) którą zaniaBt wprost aaśładować, przy- 
jęliśmy przyswojoaąlMAie odJNieaiców, ipn^inią saieBicsy^ 
liśBiy «iasta naaae, z^wUwszy tak domową aią|ak# wojnę, 
piMaiędzy miesacsaaaan a zicmiaaami wszczętą. 

Tak więc ływość icb nmysło, mądróm niekierowana 
nmiarkowaniem, doprowadziła (9owian w drugą ostate^ 
czność; z obojętności bowiem na to, co im było tak drogie, 
wpadli wlekkomyśfaiość, ztąd zaś w ospałość i lenistwo, 
ca się zwykle iywym przytrafia umysłom, litóre dwa tak 
na pozór sprzeczne, a rzeczywiście zgodne z sobą przymip^ 
ty, raćbawość mówię f lenistwo, fparąią chętnie. Kto się 
albowiem leni poznać rzecz z gruntu, wmawia w siebie lek-* 
komy ślnie, le ona nic nie warta, i tak samowolnie opuszcza 



Digitized by VjOOQ IC 



plac; by v£6€8 mgłębłc. 

. Raz trceci 8pt6hovmwntj naiSiMcioiriić olKrpnf ;* aitti 
PiBlak tę iNNiicbę, &0, po wiela 6 to' usrtoiiatttodi dweoMia 
podjętych, dflfiiął wreseeie cosobfe nnDtersył, Mto i tak 
me, deteli do fcańca* Z pecfątku n ogładą się tyłfco i folo- 
ram ttbiegai, M^ał się jako aoMada, koccając pod ekc^ 
eywiliMcgri wtem, gMsriąc w ntóii^ (śuropeiskicb ladHir 
iłteraturze. Lecz im szedt daMy> teifr wtęr^j porzucał aa*' 
ćkulowBict«¥o, na wiełkia zdobywał stę niytti, i byłby ie^ 
przy mck ii^ywii; giyby^żnowo aiebiyła^ sMięłana ea^ 
wadzjt zbytaozaa niohttu^iiść, i me nadarzyły się iidSnci 
przi^aakody, taaa^ące nu dragę do cela. P^Mmy te prz«^' 
szkody w ntetępayia tamie, biosąc aa a wa^ę szkoły, nmifti; 
pisarzów, oMrwawi się peiBzyii preay (dragieaMi osobHfM^ 
przypatm^ąe. Tu krdctachtia aadaiteiMiyo waayatkMni/ 
cayajfic przejście «d wątku liteyaterjr doji] MMeryi; kió^ 
waajtgtfniiussjrdh ssesabicióed^ 

Wieicy iaidzie, aoakooiite, bądź pntttycsaebądł Mako- 
we, iDstytucye, aiądpenądjr; kieri^ąe p^iiramciiaytt^oitfaatti 
ijH^jy^^i wypieHgoywujitfHł ffoziim Iwa^tti^ąjMgo ebara- 
kJter< Te śr4i4k^ da j»Ab!]F9^aaią iwtifi». jedaww. potoaow 
mńidU^my i py» kcz^ wyszły oae p« M^tm^mmia^mtmf,m 
^i(io^:6ły9Deiuz.rzeciQ^wi^c|e welkie <ba4iakte«y;.bo włą«t 
śiuę przez. to. zj! ąie nie a)ogty urzea^wistiiić) wyazły i» 
kariawj lut^ ^karłowaciałe i^U^ty, Aie przyaiiiel^' wuwdan 
wiząd^j korzyści. Cł^ba ^^ byłj(^. wpnMrMa$z«m^*«W(^ 
BH) p4.iRM4;l|Mcb b)^ maJyiiczkięb kifbi BF»y»łOb. 9i»mmmk 
^^ieąj^: cbyha ze cl^^ała pp^itrznoś^ < |)y.k4irł9?v«£^Hi{; 
dochodziły słowiańskie dowcipy do potęgi olbrzymiej; 



Digitized by VjOOQ IC 



A^a ieb^ i aąiKśtaiif roliiHwośdi Iboraą p»^ «|eb|r 
wciągłyift tdotąląc mchD, nie zie^iaiy idk roąneściły 
aię na łoue pokąju^ jak aiemirdkie geniasae, iastytucye^ 
nądy, leeE:zaw8se dtawmieteaieiB i nędHi chtc^taae, wy-t 
sfeły kiedyś iia jaw ciersftwe, śniełe, bo ustawićiiiie dlmiy** 
wane nfifrącym mesncz^ akfopem. Óir tracki Orfeisa 
(iył r. 1184 praed Cłir.) który pieUfa ponuEat simnpii»' 
BJem, ^w Aaacharsis flioaof (ca w szóstym iyi pratd Chr. 
wieku), ów Zaimlksis co słynął po aim,^ a głosił nietaiier- 
tdMść daszy (1), Jbyły to dynne anacłiraiiizaiiy: bo d mę- 
żowie aie w porę poradzili się na słowkaskiej ziemi, bo 
wcześnie głosili miałkim dowctpaBi głębokie myśli, którydi 
foiąć, a tern samćai skorzystae z ich rozmu górnego onć 
aie mogły. Tozaamo się działo po C^. aa Karpatana (tar, 
. w krainie Ai^ipe<iw,(Ckrobat(iw?) z3'ł'Aaa(harsis). Boć itfw 
Scyta, który w akolky dzisiejazaj Odeflsy z śl Janeai Ziiato^ 
astym o Homerze rozprawiał; boc i Ma temz Biskup krafeo* 
wski, który w Xn ^'icku o przedpiastovv>skt«j PoMi roawa*^ 
dząc się dzią)acb, aa Troga Poaipcśa dziś zagiaioiiegD i iaae 
obecaie nie znane nam< dzieła, często powołiąje się; boć 
i Rzymiania owi (po łacinie uczeni mężowie), którzy we^ 
dług £drisegio arabskiego krajopiscai tłomnie Polsfcę r; 
1102 — 1139 zamieszkiwali (2), istnemi byii anacbronizflia-^ 
ml A tak, ze tu obcych słów u£yję (8), anarbronizmy tą 
pozostały dla nas bezużyteczne: bo lud, nie rozmai^ąc 
icfa^ nie tyłko nie poszedł, aie nawet opierał się iśt za nie* 

(t) Polska śred. wieków I. 356. nsjpu. 

(2) Polska średo. wiek. O. a66. 

(3) Krytyka pamiętników Soplicy, w Orędowniku z r. 1841. w nu- 
mene 4tf na stronicy 393 nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



«4 

wA, pozMtawiwny ich w histpryi^ jako aunotoe, jaka ht%^ 
nłytecaie, i Aa tego słynne raczę}, aił neczywiśrie wkh 
kie, bo M prtfiao zniżające się dia dobra powsucbnegt^ 
dowcipy. Toi samo się z instytacyami naakowemi i polity^ 
cznemi stało. Uniwersytet Ja'akowski chromał i biedo wał, 
gdy sokoli w nim utopiono wzrok dla wybadanta^nczy no- 
Wćm nie migoce światłem. Komunałność opadając pod 
wpływem pamiw, ktdrzy dążyli do tego, by Polskę na pat- 
sko-szlachecką zamienk: rzeczpospolitą, ak miała wspardn 
od Królów poiskicfa, ducha czasu i swojq władzy aiepojmn* 
jących. Boć z Piastów sam tylko Bolesław Chr(rt>ry prakty* 
cznie władzę swoje pojmował: następcy zaś jego, ai di» 
Władysława Łokietka, poetycznie ją pojmowali. Chdeli je- 
dni samowładztwa, inni federacyi, inni o swoje ratzi!^ kie^ 
szeń nii naród dbali, inni znowu o federacyi marzyli (B(rie«- 
sławowie Śmiały i Krzywousty, Mieczysław Stary, Kazi« 
mirz. Sprawiedliwy), a bujiyąc w myślach popuszczali cugli 
paninn, po to jedynie, aieby ci, dobremi lub złemi wiedzeni 
będąc ehędami (Świętopełk pomorski, Szwencowie wiąiący 
się z Czechami przeciwko Łokietkowi), wystawiali kraj na 
zgubę, i coraz nowsze zgotowywałi mu klęski. W tak usta- 
wicznąj ruchliwości, i w niezgodzie z rządem kraju zostając 
naród, mógł£e swobodnie rozwijać swój diarakter, jak to 
uczynili równie jak my ruchliwi Celto-Galowie, i inne za- 
chodnie ludy, pod niemieckiem zostające panowaniem? Po^ 
wić kto, ie sami ci Niemcy, burzyciele świirta, zanadto bę- 
dąc ruchliwi, przecież ustalili swój charakter? Tak jest, byli 
ruchliwymi, lecz biernie, ale nie czynnie; ruszali się bo ich 
w ruch wprawiono, sami nie byliby się poruszyli wcale. 
Prócz tego ruchliwość ich chodziła w parze %instytucyą 



Digitized by VjOOQ IC 



fbiiifoliiości, (It(<ir6j jeAynfe wtani są Nieibcy ukształto^tra- 
nie polityczne,) czyli władzą rządu, bez której nic nie 
przedstębraii, bez kttfrćj do reformy kościołil nie przysfą* 
pili, przy' któHj pomocy o pro(estontyzni nawet (kt^h-enm 
inowtt włnni swoje polityczne i umysłowe odrodzenie), roz-> 
poczęli watkę; tto skorzćj, tern zabićglej okdło wypielę- 
gnowania obudwdeb, feudalnoftci mówię i protestantyzmu, 
chodząc, im więcćj obiedwie niesłyehonie waSnych nastrę* 
czały im korzydci. Burzył Niemiec iAf^e państwa, burzył 
kościOł katolicki, bo Książęta i ł^ycerze^nfemieccy, mieli 
ztąd obłowy wielkie, w zabranych nieprzyjacielowi krajach, 
w suprymowanych dobrach kościelnych, na lennem prawie 
osiadając; 

Ate Polacy w ciągło nieporozumienia z rządem lyjąc, 
i na rząd ten podeji*zliwćm patrząc okiem(przyczynę złego 
daliśmy wy&ćj), mogtiS myśleć o rozwiniędu diarakteru na- 
rodowego, wśród ustawicznie prowadzi)ii4j o ubezpieczenie 
politycznych instytucyj rucbawlti!^ Zwłaszcza, gdy dla ma- 
łćj oświaty instytucye te nie inacs^^ naprawiać umfeli , jak 
łatając je, to po niemiecku (1), to po wenecku (2), to po 
rzymsku: w cz«m, mianowicie tez co aię-ddtyezy rzyrasczyzny, 
włosfzyzny, potaktwali im Jezutd, myśląc, łe lepiej przy- 
lgnie polaka szlachtado wiary rzymsko-katoWćkł^, gtly się 
z łaciną i rzytnsko-politytcisilćib, btó^ dlHBzna prawem. 

Hniematn^rzetole sienie mylę, ułrzyroając, 18 prote- 
stantyzm, uczyniwszy na^ z%yt MchaWyWi, na- wielkie prilez 
to naraził aieszczęśeie» 1^ rdwnowaiiąc lia śżiill debile i^ 



ł 



(2) Porównaj. artyląiłiwA^^ ^ , . , . fj i/.^ ^ 

nSUUH. P0Ł8 T. Z. ^ 



Digitized by LjOOQ IC 



jiim, które naiOi iobo ipifliow^riaie (boć Niemcy ui^f-* 
ifić się na protestuntyzm me nogą) spowodował, wypadiiio 
wniosek, le protestaatyzm tenże więcej nam WEiąi nii dat. 
Jfest bowiem niewątpliwą rzeczą/ ie się stai dla nas szko* 
dliwym we względzie politycznym, błogi zaś we względne 
naukowym tylko, czyli wpłynął dobroczynnie m nasze pni* 
mionnictwo, ale nie o tyle Jak sądzą pospolicie. Gdyż prze* 
zeń raczćj na ilości, niz na jakości zyskało polskie piśmienni* 
. ctwo, gdyż kilku podrzędnych pisarzy (którzy do lepszych, 
)abo nie najlepszych policzeni być winni) wyjąwszy, reszta 
ich rąc2s^ rozwinięciu się Języka, aniżeli wyrobienia prozy» 
lub polotowi poezyi, wydobyć się na jaw dopomogła. Gdy- 
by nie chęcią uzyskiwania przywilejów na Królu (potrzdbą 
naprzód, a następnie żądzą posiadania ich jak najwięcej, 
wiedziona do tego bę*dąc}, kierowała się była szlachta, 
mniemam, ze porządek rzeczy, statutem wiślickim obwaro- 
wany, byłby długo trwał w swąj mocy, ze władza prawo*! 
dawcza obradując z Królem , raczejby hyła w duchu po- 
prawy zaprowadzonego po»ądku (czego piękny dawały 
przykład czasy Władysława Jagieły, i pierwsze lata pano-^ 
wania syna jego Kaslmirza), niz obałenia albo przeistocze- 
nia tego, co istniało poprzednia. Wszakże tak zostały nt^ 
stro)one rzeczy- ii w przeciwnym ptuść musiały kierunku^ 
odkąd protestantyzm podawał nam myśl reformowania me-* 
tjlko kościoła, ale i. rządu, i to co wolno i z namysłem po- 
winno się było roąwijać, asyfako i bez należytego zastano- 
wierna się pr^isMiczać zaozął^ Czemu niębaa^ie dopoma- 
gali Jagielonowie, którzy znowu poetycznie, a nie prakty- 
cznie pojmując rządy, dali się w jiorozumienle; le albo 
dziejów, a więc świata flodzf ńie znaH, albo tel igraszkę 



Digitized by VjOOQIC 



sobie robili z religii. Te* sam Zy^iimt Storf , w rok ^ 
mtatowieita leMogo kBlęitini pnidtiego, (kMiretitt c9ń»M 
wytmuda awspnrskiego warował)^ Merda kwat (r. IKM) 
Crdaiiscaan aa to, ie rzymsko-^katoKcką ponnciwasy wiarę, 
wyznanie Ibrcioa Łotra przjjtdi, aczkolwiek p^rzeMo, 
wpisanym do Ekiusza liftete (1), przyrzekł być stróiem 
owiec i koirtów^ czyli równą niieó nad katottkami jtk pro* 
testantami opiekę przyeMeoał. Ten sam Zygmnnt Angnst, 
który r. 1564 uchwaię parczowską wy£4$ wspomniomi pod* 
pisai, d«wat tegoft samego nkn przywflf^e na wolność wy* 
snaioa koronnym i litewediim protestantom (3). Na co ba- 
cząc naród mniemał, Ie zgadnie z nczn^iaml monarchy 
(któremu polityka niby nie doi^ walała, przez jawne na łono 
kościoła protestanckiego przc^cie, zerwać zupełnie z Pa- 
płe&em) działa, gdy protestantyzm i rzecz-pospoKtę roz* 
w(|a w Polsce i na Litwie, i Łt im spieszniój działa w t^ 
mierze, t^m lepi^ czyni. Obmnierała j«£ bowiem rodzhia 
jagieMiska, i miała osierocony tron zostawić po solne; a 
więc nałeiało się spieszyć, i jeszcze za łyda Zygmimta 
Augusta tak urządzić rzoezpospolftę, aieby po śmierci 
Króla mogła sfę ostać bezpiecznie. Gdy przeto przydpie^ 
szonym rzeczy musiały iść biegiem, i gdy ruchawość my SM 
nie dała narodowi spokojnie zastaimwić się nad sobą , nic 
dziwnego 2e racz^ a obcych, ni£ w pośród siebie szukał 
zasobów do rozwkiięcia rzeczypospoiltćj, i £e łacina znowu 
gnieździć się zaczęta w połskićm piśmiennictwie. Lecz nfltt 
nie spodziewał się ztąd czegoś złego, bo sz^-ank poniesiony 

<1> Czackiego dzieła w trzech tomach wydmę w Poznaniu 1842. 
P9rówBąi I. ii2. 

(2) Łukasz, dzieje kościoła helweclc* L 0. 



Digitized by VjOOQ IC 



•s 

wfymątTM, mAgt' się.ii^fawJć zewnątrz, i, jak to zwykle 
bywa wiudaiach budowy wecaćj, mtgia chorobę iirze- 
wMz fl8;cziiaiBiia« zwiękąaoM teraz w trójnasób dla Poi* 
ski, ścisłejo przez uaią tiibeikką r. 1569, połączeniem się 
z mą Litwy i Rusi; ktfire pod jednę formę rządu przy wio* 
dły zabiegi o to, życzliwego wszystkim trzem narodom ja- 
gielońskięgo plemienia; które ijuz przez to, juz tei przez 
zbie^ szczęśUwych okolieznośd^ zjednoczyły się w jedno 
ciało polityczne. Atoli znaleźli i na to sposób Jezuici, i nad 
czem daremnie niegdyś 'pracował Zygmunt I. Król czeski 
a niemiecki Cesara, zaczęli do skutku przywodzić, godząc 
w to , ażeby Ruś przywieść na łono rzymsko-katolickiego 
kościoła, czyli porógnic ją z Polską. 

Chcąc swój zamiar doprowadzić do skutku, musieli na- 
przód targjoąć ^ę na protestantyzm, wojować go i nim szer- 
mować; następnie musiełi to£ samo co on, ale w odwrotnym 
kierunku spełnić posłannictwo, oddziały wąjąc co on zdzia- 
łał, i odstępców od rzymsko-katolickiego kościoła od swej 
znowu wiary uczynić odstępcomL Zkądby się wzięli, i po- 
coby przyszli do Polski, napomknąłem o tem, a szeroce 
opowiedzieli to inni (1). Wprowadził ich do nas Kardynał 
Bozyusz, i w Wamjii osadził r. 1564, zkąd Andrzej Nos- 
kowski Biskup płocki przeprowadził ich r. 1565 do Pułtu- 
ska. Następnie r. 1570 osiedli w Poznaniu i t. d. 

Zygmuntowi Augustowi, który obcjętniejszym był na re- 
ligią niz na gusła i zabobony, który w młodości rozWiozłe 
wiódł życie, a w starości zgryzotami sumnienia za to drę- 

(1) CzyUj wyborny artykuł w Tygodnika literackim , wnume- 
rze 9 z r. 1841 pod napisem: HiBtoryc%na wiadomość o Jenuiiaeh 
w Polsce, 



Digitized by VjOOQ IC 



CMoy b^c, nayrózao o^ąM: się AfwĘ^ ttilAumm cMą 
i dasiy; temu Kr6łpwi, mómę^ tręciiiie p^dBuoęM Birioipi 
aasi Jezuitów, niby mających itoikroałe łekantwo mt 
wszdikie doteg^iwości. Przyją) iokłaflkmrie Zj^mittit, pny^ 
chylność akazał, i udarował kaackkiem Ś. Batfbar y w IK^il* 
Bfe, a umierając bibUotekę zamkową przeklął ua r. 157d 
w testaaieacie. Tąz samą drogjti okradli; aię vr serca BMtę«^ 
peów*Zygmuiifa Augusta. Cheąc się^ przypodabae Heafyw 
kawą Wale2yuszowi, przypisali mu Jezuici |»06t>'lę, przes 
kriędza Wujka zgromadzema swbg^ kapdfana napiaaoą: a 
gdy teu uszedł z Polski r. 1574, wnęciii mę do łaak Ste»* 
falia Batorego. Ten Moamreha w miodości swej zagorzały 
zwaleantk protestantyzmu, gdy zostai polskim KrMeai 
r. 1576, tak dalece poioiyi w Jezuitdcb swoje zaufimie, 
ze publicznie mawiał, iź gdyby nie był Moaarcbą, zosiaiiry 
Jezuitą. Wszystkie polskie kraje chciał oa zjezuide, earafe 
więcej syndw Ignacego Łojoii sprowadzał do Polski, a 
umierając miłość ku mm o&nzał synowcowi swemu Zy- 
^OMiBtowi Batoremu (i). Ifejwyiej w^ztiióeł Jezuiłdw 2M« 
czeaie ich wycfaowaniec Zygmunt III, pdd kt^^rym tak wżro« 
śli, ze oćnnaście liczyli w Polsce kełegMw, w których byłu 
do pięciuset zgromadzenia jezusowego kapłanów {2). Przy 
pomocy tego Króla podołali oni ^d r. 1588, zamiary swii|e 
doprowadzić do skutku. ^ 

Ceiem Icb zahksgów było , ażeby wykorzeniwszy m^ 
straszniejszy dla siebie,bo pąjwięc^ między szlachtą mała^ 

(1) Przywiedziony Rostkowski przez L S. Baiidtkiego, w roz- 
mait. krakowsk. L 120. Osiński w życiu Skargi 60. SiarfóyńsUegp 
Obraz wieku I. 127. „ : 

(2) Jpch(eraobrazE.67Q.. ., , . 



Digitized by VjOOQ IC 



70 

poidła «poiirfftecłiiMVT pretesliyrtyzai, to je$t ttyaiisn, 
a pua t0 postawi wssy się w stanie zupełnej swobody ae 
strony nowowierc^ (o resstę protestantów nateraz nie 
tyle 4bali), bezpiecaie ńą poświęcić mogli przywiedzeiHW 
kościoła greko-potekiego sa Rosi do unii z Riyiaem. I do- 
kazali swego, uderzywszy w usposobienie do tego mającydi 
Prałatów greckiej cerkwi Jak się to z pism ich, które ci p« 
sobie zostawili, pokazBje dostatecznie (1). Protestantyzm, 
który od Krakowa rozszerzył się ai pod Kijów (2), pier- 
wszą saadż ku teaiu usłał im drogę. Obamano się, ażeby 
umysłów ukształceńszego nie ogarnął obywatelstwa rus^ 
kiego; zwłaszcza gdy carogrodzki Patryarcba, nie mąjąc 
M zawołanie takich, jakimi byli Jezuici, koi&cioła swego 
ołuroiców, nie mógł przeszkadzać odszczepieństwu odwy** 
znania wschodniego, w wyższych stanach objawiającemu 3ię« 
To aa widoku mając ruskie duchowieństwo i obywatele ci» 
którzy wiernymi sśeów pozostali wierze, chętnie się do unii* 
skłaniałi; zwłaszcza gdy sądzili, iz według pojęć w pier^ 
wotnym panujących kościele, połączenie ruskić) z łaciAską 
nastąpi cerkwią* Tego mniemania był Konstanty Ksiaię 
Ostrogski , naprzód zwolennik, następnie główny nieprzy- 
jaciel unii Ten, skoro mu na lyczdzie w Brześciu Litew- 
skim r. Iift5 ku temu umówionym, oświadczono, ze unia 
obudwóch kościołów w to zmierza, aSeby grecki pod łacifr- 
ski poddać kościół, i na nierówności praw osadzić obadwa 
tak, izby pierwszy do jedności przystąpił z drugim, itie jak 

(1) PsrównsJ artykuły: apacff Pociej, Melecy Smołrpcki^ 
Kalikse Sakowie%^ tudzIeZ listy pierwszego z rękopisów w dodat- 
kach do drugiego tomu naszego dzieła wydane. 

(2) Szczęsny Zebrowski w przypisaniu Mtlk^direcepta naphutr. 



Digitized by VjOOQ IC 



7i 

rómiy do równego, (wedłag pierwotec^ó kośdoia kateli*- 
ckiego pojęć, którym osoinii rządzili Patryarchowie, nym^ 
sUemu w niczein, artykniy wiary wyjąwszy, nie podtegU}^ 
|ecz jako podrzędny do rozkazującego ma (ł), odistąpiłod 
przedsięwzięcia. 

Połączenie kościoiów obadwtfck inay, jak sobie eanrie^ 
rsali Jezuici, wzięto skutek. Zamiast -bowiem odstrychoąć 
od protestantów, zbliżono icb do Rusi, i odtąd to, cz«go 
dawniej nie bywało, łączyli się Rusini dyzumci z wyznaw-f 
cami auszpurskiego i helwedciego wyznnia, (bynajmnii^ 
zaś z Aryanami) , politycznie wszakże, * a nie retigynKL. 
W akłbdzie bowiem wiary zupełnie się różniły z sobą gre-- 
ckie i protestanckie wyznani*. Gdy z pierwsze (uznanie nad 
sobą władzy Papieża wyjąwszy), zgadzało się w głównych 
artykwłacfa wiary z rsymsko^kalolickim, drugie przeciwnia 
godziły w to w ogóle, w co starodawna Bogumiłów tmitttt^ 
ła sekta, a w szczegółach niektórychiróintły się tak od ni^, 
jak znowu od swoich sekt wielce. A tak unią koóciełów 
robiąc, nie dopięli, mówię, zamiaru awf g* Jezuid. Wpnii«' 
dzie poróraiłi on nie tylko Pofckę z Rusią, ler^ i międzjF 
Polakami niezgody zasiali ziarno: gdy jedni Króla y^wai^ 
zmem napIjoBego mi^ąe nn czele, ścigali orę2em Kozakó#f 
przeciwko unii wojujących; drużby łagodząc lunysły, wy* 
stawiali ziomkom przewrotną politykę Monarchy, która kłó- ' 
cąc naród gotuje mu zgubę, a kojąc Rusinów gniewy po- 
wzięte o to na Polaków, ze ruchawości swej nie chcą użyć 
ku uspokcjeniu kraju, wzywali ich do cierpliwości. Jakoł 

(1) PamiętBiU moje 1. 4S nstyn, Usty Blpacęgo Pocieja wyz^ 
ivzmiankowane. 



Digitized by VjOOQ IC 



72 

nie Baspat nar<kl ogMańj krąja sprawy, lecz na drodze dy- 
idomatyczaćj; zbrojne, według ówczesnych wyobrałeA, wy- 
atąpit r. 1A06, zjazd polityczny obywatelstwa małopolakie- 
go (do ktdrego się i prowincye inne przez swych- posłań- 
ników przyłączyły) wSandomirzu naznaczy wszy; i, wska«- 
tok zrobionych tu narad, foi-malne zaskarżenie na Jezuitów 
przed sejm zaniósłszy (i). W podaniu o to uczyntonćm, 
wymieniwszy wszystkie nieszczęścia, jakich doznała jnS 
i- dozna od Jezuitów Polska; wykazaU i to zebrani na wal- 
lą do Sandomirza radę obywatele, ie synowie LojoH dąią 
dm obal^a istniejąoego obecnie rządu , i do pokłócenia 
między sobą obywateli rzeczypoapolitej; stawili nakoniec 
^zed oczy sejmającym $tMom , ie poty w Polsce pokoju 
llewaego spodziewać się nie nioina, póki Jauici wypędzeni 
z niej nie będą (2). Gdy manifest ten, którego się bardw 
uiękłt Jezuici, został przez zabiegi Zygmunta !U udaremnio- 
ny na sejmie, zebrała się tego£ saniego roku Litwa, a na- 
stępnego wystąprta wespół z nią Polska, i w rokoszowćot 
pała. pod Jeziornem (przy miasteczku Stęłyca w Małopai- 
&pć) r. 1607 spaliwszy się w jeden polityczay związek czyli 
w: konfederacyą, wypowiedziała Królowi poatuszetetwo. 
lianiltot tym końcem wydany (3), ubolewa między inMmi 
na to: „ze Król obierając sobie za nąjdufiilsze (najwiemic^- 

(1) Porówoąj wyz^j wzmiankowany artykuł w Tygpdnlku Iłlera- 
ckim z r. 1841 w numerze 9. . 
;. (2) Siarczyńsktego obraz wieku 26. 27. 

(3) Z oryginału w archiwum Kórnickim znajdującego się, 'Wy- 
drukowany będzie wraz z listem Biskupa przemyślskiego Michała 
KopysteńsMego, w dodatkach do drugiego tomu naszego "działa.' Wy- 
jątki z obudwdch pism przywodzę tu w dzisiejszej plsoMif. - 



Digitized by VjOOQ IC 



33 
«u) poradniki, ladiie aihe.cłidadiiNiiMcU kii w^i&m 

wa j mięsm atlMy i raeazypdapoiile^ ramaitfRu stkcyaml 
(fOźdttisciBiaib wjńerze).* Wi«lką4ó ndApiść jMciw koroate 
iI4tTOc/.1ak ągcahgdłiiMj mia)M^.spptffHa>^i'MraB r/lGOft 
wjfatMMrai ^ddeaiRę tfo .takMiAin.fen samBiski^ .poteko- 
"gr^ckiy JiMinfr Qmi':v Brziścioi Łitóiirglun nie ped|ki84\rśty/ 
przywiał /.iasyicb. Bfsk«{NtW// a 9vMeh irsp^tinero^w, da 
eieneakn* aię.^ ttffłe. B^^iwmMjdMl Koitysteiskł Wskop 
przoBiyól^ LJttttbdiifkL 1%% w*aMnBfesci6i6W}fli de star« 
ss3rAy:arokD$CQvlj;£aweai*a|^nv oiwjadcza: fĄBbfia slm« 
amą Bobka kałdetnu aieprzyjaćiehml, póki-catDi« i riiw- 
noić praw^kDromfyoh kazdeoui kfia ^uktYmwaoBr pdki mię-t 
d«y pospolitą rzęisą jednostajna sjii i mHoió panowaia^ 
pókiiiiĄctrai:f'efigJi greckiej nakozetetiroiw całaśoi zaćhoi 
wyimia Ca.giiy teiraz Kt(A^lJseotuut juttusiyi, przefioL 
ucieka sif (fifekiipilidoi^walcb pantfw biiufi (do repre2tttu«>. 
]4cyeii.borMi^ ilitmĄ obywateli),, azebg^.aię deKgo.krś- 
le^skł^mo^ipreyęByBidTaozyliyi^y* czyniący ninejszą On 
dezwę, był z; dudiowiaóBtwftm' s:wćn) i roeezą po^itiitąi 
religii greokiąk ptzy sUwodaiRiydi Aabozeiatwach i wolno-. 
śKiach ^ale (vt zofeiiiiaKi. ptaw) zpobjawaHy''. Frośb od 
r<4i€^9«ii zawesioay^^ da^.aiełie, a. do oaprawy neezypó«> 
spolit^ dąiąęyflb (będkie o Ićn w<:diiigiai ternie dzieta)/. 
i)i€i raiMyi wyałUcliaćKrti ZygBmfti tecs Jak się (wy^ru- 
kowiiie v^d«datkudodrugii(gateair)|MMkiz«kett wy-i 
itaifty, iitet .waap<ł zSratttofaaii «^^^ (imiona^ 

ich są MtyUanone tenif;)/ z kiifimi i Flatraibi (iezaitaw)^ 
Bnodę att fijgaafeeme.poftaru^ kt^y rozniecili: ^ lannsK ksi^fięi 
RaitaiwiłMtffteffielitbpterakfiOfitowćf^ Ifi^oiąj Tebrz^dow* 

PI6MIEN. POŁS. T. I. JO 



Digitized by VjOOQ IC 



7f 

aki Wojewoda kntowaH drogie po aim mUyacew radli* 
FÓkoszowćj mający, Stanisiaw Stadnicid im Zaogroda (dja^ 
Mem WYłelonyni aaiywa go jedna z aatiH:«ilcesaawy€ii pie^ 
liii), przeciwko lę^^^yii SsSrsA ze Zmigroda filądaickic-* 
iMi, lezmtdw.iia ejezdzie saadomirakim jobroócy, wy5tępa-i 
jący> nąkonifie krocie aąjznakoautsż^ 9alaobty,. wiisaorę* 
cxaio podpisanej na maaifteśicia. i nło zabawteai zagasił po««* 
zdr, laczerpnąwszy trady z włoiAiej przebi egdw . pol1t]r€z«4 
ajch pełniej, studni; kMrą u nas Królowa fioaa wykopa*^ 
szy, dalsze o niej staranie riirnym jak sana była intryg 
gantom zastawiła. Tą wodą była mezgoda, studnią ^tńj^ 
kanie polityczne, intrygantami Jezuici. Pfisfcielna ta trójka 
stała w logicmym stosunka do oświaty, jaką miał narody 
a była wynikiem ciemnoty, z której wzięła życie. Jakie 
bowiem drzewo, taki był i owoc jego, jaka przyczyna ta- 
kim i skutek. Pomimo ie rozum daradzał narodowi tchnąć 
jedności duchem, piodzieiłli się, jak rzekłtm, reprezentanci 
narodu na stronnictwa, z których jedna z Królem i dttcho« 
wieAstwem, a drugie z rokoszem czyłi apozycyą^ naprzeciw 
jezuickim postawioną sztukom, trzymało% Pierwsze było 
sifaiiejsce, bo było znióm wąjsko. Wystąpił prneciwko nie- 
mu do walki rokosz, i pod Guzowem (^ileś^ o półtory miłi 
od Hadomia leiąca) pobity, ate nie zupełnie, stał jeszcze 
fiUnie. Się^ więc Jezuici po wodę do włoski!^ ^'^im, zor 
cserpięiłzniąj (mówi pieśA rokoszowa) Machiaweła rad, 
i niemi Mikołaja Zebrzydowskiego cdurayli^ a wystowtwmy 
mu, .ie działając winteresie tiarada,.M0i samom wtuMi: 
zoactenie olacbśy, a osłabła wpływy paadw;" szłacbcle zaś 
podmnchnąwiay do ueka; M nie powteaa dowaemć |mi«^ 
nom, którzy jOe \^, lees własne mają nH wMokta dobro-'' 



Digitized by VjOOQ IC 



75 

pnyliriedilroIćlnBd«.«eg«»:ib|>ntprMi!VS8y Ktńbb i«k> 
mgit sff (fontami M^ar loMe psltkieb piaduryMidWi jeiii 
i to aajzAakointal 06nkv*aki/ SiBMnMoi, i kwauBknnOl 
pneci«k« rekoswwi; JMi i to ^tiediuąisi .'OueanaAe nHB 
4diniBiiiiiriu>,\ aa rtkwcte ^twhlt. CieMyU fiit «^d Jen 
■óicł, iB mufki imo&Si.namai doimaliiittswyeięBko wyjść 
xspr«#y, i^kttr^fMByśtajmfshiłtlsatardz^lłirlł swątj^iłi 
PoMwie tiegiyś MnHowH BobU, poAbtreywBty MłicbtB 
d0 poArinielńi lolEi8B!|j w«iiqr pirstctwko Kratowi i v«»- 
JMNIB, a iiaBtępnie KmttŁ—nmWiirogp Bi nią, sdiwecTyia .iflr 
miary Mmdit Mpnndeua raetaypaflpoMt^ ; i CKflzyła óc 
ftardao, ie «iialazia«*rzedił0 tftpa iiaiuiyc.«obł« zcaa,- 
iNUit stagąceda dtfdęciB i^ewnyeh cfełów. 

SKądie taii oiiałld ronini annrMti» zoMriaty po^rambr 
nil! 8iytii|(!ego-iu:piH:niK7yOdc2»«w:niepimlt«aiych?Cića'! 
ie się sttto, IwPoMfc wys*i|lw«y grwźaa panaciwko Jtin? 
itiHa;^laf1łli9»t>iekfa6-^tnfcil ^rękif Odpbwiedjinato 
dk rttttt Mul aa JtBff Mddfad^w fabk»«|dk9(n!}ich wcMsfa^ 
o kl«#$W AMra;, wtętój kuMak jawiadaei <o tfin, nit na 
na Hirtt ^otn Ay< 

Kr«ft» iwztti ffaiaka »axfci)iacb pbłskieiii. ieei diogtt 
ddbnntieiNi edio^ wiatokratide <odiynaCt<le' >i<i<^f lfi^^f!^ 
p«wcattl4ąe Je frna otat iwiskśtw Jedaak»vroi Za posaAt 
Aictt laagdw ade tamuioj ładnych ląkiadMr «au)i<ivycl( 
alnnąNc Jak Litwini- kastonrai uraądian^^erardiil dnfih»t 
mićj. Vta^ iMdcy Mdtie tfMępamdi nam iaptytatn n«ii 
kMn^ %aa Mpogn PMfd' JaK fciaidUny Wyi^ aa o<«bi« 
«Aiiiat9 nfdtwu:. Sa iglaii6v>ci»zc6tia&dticfar byty paraiMt 
Mf'fttesfetane4UB0ii|i, -iB^n^ dąiwMćkaogdfaKmadttY 
br* BUeiomUK dp«h»i»ifM)aio.< WK««khioę kaafc ^iiir«i» 



Digitized by VjOOQ IC 



Ir 



76 

•sitas rtudidrun/pMt«tes(iudiiim);ttui^ 
Mn W; iiKr4ło«ra Jtdwigt, ' kcz spętały naakzcm ith ztaamr 
ty; PnywJódł jeidopierio Wiadysław Jiigirto dd flkutka, ale 
aafciała swego liie po^frit: w tym jtane^ A&tby się mógt 
Dśtać bezpiecznie, wśród wpiywi^ąeyA naA zewiąirz:i.w»- 
waątrz ofcolicniości. Stało się przez to, se uaiwwsytet do^ 
znał tego losa/ oo krajowe prawa: ie f dj gti Jagieim pod^ 
dał pod wpływy ładzi,, nie ziś iistyturyi, ptseto- winiarę 
tylko defcrych okęd łab możności tycłBb,iD(igł mdmhu^tAt 
pomyślBćm cieszyć się pow«dzeiiieBi; rdwnitK jak i prawą 
iterze. martwej, a nie osobno poBtanowiao^ aa to ątagi* 
strat;arze, do pielęgnowania będąc dane, nie diogo mogły 
w^dobrym zostawać stanie. Tał( bywało wprawdaie i za 
graaicą, lecz ' tmn widka mstytucya^ bo powazecbDy na 
raymśki^j oświacie aksatattowanego nuodu roKua^ bo 
raymskie, a nie zwycząiem, jak u nas raaHimęte. prawą 
moc mając' obowfęzi^ącą, dawała moaaośe saaiMia.AarQdOr 
wi, 'csMwahia aad pMijTśiii^ścią aWOieb. zakiidAW nmki9^ 
«rych; a łitera pfaira, aije kaidcalu [zrozuniał«j zmuszała 
do tego, ażeby do wyrozumiewania jej przaaaaiazana tadai^ 
otoiydnie #ylMuly€liipa te>9roaa aczoi^di .męii^. JUe u 
am przeciwnie bylD: :Bo. dopiera zidclady naukowe miały 
iflcsatałtówać BttMid, dla tego tez aoraatał aniweraytetu za* 
łóSydel, paddać go pod opiekę dadrnwietatwa; pad' 6w. 
cusnajwfęo^ aswMy wPolaee mnącego* JLicz liapianii 
jkko łudzić p«wnegolirtaMt wtedy tyiko debrze iy^yć am 
nogli^gdy daiątełiaidkiaMokacbJKapłaai #ffaetai.(^ 
jidcą mi»ł oiiiwWsyieCkiiarfaimayerattaiieeł^ qMi«i 
nfnnędassdo !w|ri[)W|iiua^ 
ronąi DerśH Mplibiiwiear uaiiTOmyM ^lU-iemmoieBł^ kid 



Digitized by 



Google 



-77 
Inwttic.o^itttą '(F;tałjriiiclirą^/ 1 tym JMcoiiFohtf po,P«^ 

^riHGii* stadowfii Łećrjak^fan tąYiaihjł od knriMifisIUfggp 
Bi8kq>a KancBena ffWMjfo; ćsyM:'j«dc 4ia6,iw(wiiby, Kurator 
ira^ ^liak i ktioBie te iodiBiskHiis.Bałtiiai^. Kr4^tko loi^wiąi?, 
ronm ladal^Lto spra[vH:,ie.tdui, jak^fą opia^fmy ^ilu^ 
tmtoirersftat Hęia; it tai ópa prajcijMi kMrn u naa aa«h 
kę primia tamowaia, stoia na iffzeaikiMlzie ponyśldośei 
iego. Ba zTfycsigMi ukfztałtMw»^'Pielęgii0Wtf^ 
sirjrezajow^, ezyif dpiwiiytai i^cdwtrfb^ hadawalł go^bir 
drie, nairicdw« tiiavykazAaAoeiii ; kttasy v^rtvmrmbp9^ 
•dał^ay aafflf, ałe pipglii ^ialaislitd, wy^sztaieac tego, co 
rozntpale fźyii naakowb roAńńJa^ aę b:)i[o ' j^owiiiio, jeifili 
Iiiia4f«^pi^yideśić4la narada pó^^ Wfśelako tef- 

]«ity Im ąpotkai :iiaiw6rsytajt;]ii& miał* go jamra. NarM 
iKmfeib paditaśtając whMiiD, gd^ Me Męfi M <^«^ Pl«^ 
€zę pisywieśe tRPSMOiitcy Aaiduna^ (ikd gdyby ją była 
ditehowitMiro: ^rypuściło sawej. r^/ bytoby wkrdtctt 
esią practai/to tfairiiyciałą, zpfoteątaaeiliri), loj^riatd FbK 
akę), prz]fuf|uuąj. csąwał.iiłUl ji^.iatDfeBtem^Jiajgdy sqjm 
■ie opośctł gtAimego aakiadD; Mm pAkkh wprĘrknS 
doli, aczkolwiek do wzaiesieategapcaiiBByilićai^naehfcial) 
czy nie mógł. 

. Zwyczajayiii >vie|c(^w. $ręd^(;h trybem^j^ałozoąjr ^oftai 
uniwersytet o czterech wydziałach, czyli miai; .cstęFy/i£[. 
tak powiem , główne szkoły albo <afclide«i0 (teotogiiexną, 
prawną, lekarską, fllozofikSKną^ % łyta^mtećt^fe: się i liislorya 
tudziei-ffldogia); lióń wjedaó d*łO, wyli wje^nę hAuk 

'•,* '• :■./ .1'. . .■; ' / ■ • •- ■'.'■ \ :^. f' I «".ł .• :•*» ..•>'» 



Digitized by VjOOQ IC 



78 

]^)ąc0oiie wsndHB4, tworzyiy po^ntecłmiąjtcltę (1)^. H 
dwojega założyciela jagieMską niestoaliraie Btljnraią 
akademią (2> #Wydziaińw tych jako te£ caiegd.nnweiBy^ 
tętn ćńaAalnoit, jega wpływ aa oświata narodu, - iMa^ 
nie wreszcie, zawisto było' od zewi^mgrdi olablktaśM. 
W miarę }więc, jak* się zdawał z: nauką koś<M;a rzynskor 
katolickiego postępować zgodnie, więcej w^l^dtfw 
wat od bezpośreifadcb swycb of^kuaów, czyli więe^ 
łaski u władzy duchownej; i pnociwnio. ZaufiMiie poiozytt 
duekowieAstwo wnniwersyteoie po nastąpiona. z decbanl 
przez Papieiii zgodzie (8), i odtąd to ipopołskii,iQ)ioraadr 
ko, pisywali Professorowie krakowscy (4), todzkł.oniwet^ 
oyteta mistrze (jt); z kMr>^li gdy się prztmowłerzył dor 
ckowieństwn Andrzćj z Dobceyno Gałka> nistwi^a [oo do 
polskości pteez cały wiek XV cisza. Niewiadoino ałbo^iriaifc 
czy z ówczesnych pism polskich, a& rękopisów. przMeamii 
wydanych, jest oprócz dwdcfa, tnDScfa^ nine jakowe Profts^ 
BOrdw krakowskich dziełem. Wszelako widać» iz ontwepsyr 
tet i witćj nie ptózoował mierze. Skoro albalriMi polskie 
a Halera (od r 15M) pokazały się dndd, wydiodiić na> 
częły i aistradw fcrakowśkldi •wpdskim jfzykn pisane 
dzieła (6), dawno snadi pnygMowanos łoci^dopiefo wtoł 
dy drnkiem ogtonoiiedwlata^ . • 

(1) Na to prawie wychodzi łaciński wyraz unk^ersiłas. 

(2) Me^ordoWnie, mOidę^lioprtez akademią JMen mamiona- 
My'Wyaztoh /'..:• ; 

(S).R. ł4ta parta tisfleciuia.: / r 

. (4) Asdr»^J.«MlHW.Jfifctf»^arkQ4^ : . . - ; ,^ 

: (5) Macistri, uiofltńmoąy wnyfw^rąyfacie ^luy^^oąjący^ 

(e) Od r. 1521. Jana z Koszyczek, stopniem Bakałarza zaszczy- 
conego woniwersytecie, pierwsza, Oe wiem, Jes^ tego rodzaju praca. 



Digitized by VjOOQ IC 



•■: Gdyby: MiretiMe sio hfi ita^tA po polsku uitreny* 
Ut prttt caty, ciąg swi>ieK0Jqrt1I^Jl•evalMliby«my się i tak 
pysyziMć ma wiielUlb dist pteieniuclim |wIdd«go zwifogi 
gjiyi teiftswóii, |p wMfikAcJ^ ffasoiraigniiiitowjiie, pny- 
spi^sabjąi przysiłjchpjwu?^^; ««ii;«lwidi ci ote Bi t^n ją* 
kł»ią»p«kil^ai| Ims mHmm^imttaiiipfiki^ 'ą(zkołwi«kxM 
vjęz]rk9iaQwi^iw;w.i(:t<teyQifMiiiJU4H^ łec» Wf!oUiA» 

d«U.sj^pjB^ii«i|;śwuitił- liilwęi^ytet nUMWiwi pcnes t» 9Vo> 
jcfliHi Qdpowie4zH4 pr«4Anacsi£Qłi^ le pmyniOnuu^ w sto" 
8Qit:aBycb ojni^twaśsiącb MSko^o j z iniv«|iejNuij>i»e0^ 
w«ł s^ą. .Fri^f wykijM Udw^rytilk, jjagnurif .«« d» pi^ 
śmieiwctwa ,B^^e uioyały> amtaw^o wiMWei icli wtUSt 
wysU^ na tem lai>]iąiBtt0m pułił, i popisywać są« właci^ 
s]um lub polfikim jęsyko. I tak się i*l stato. Z umi^ętM- 
ści steso^two^cb pątn^ęj .«9«ił«ą!l[99łii>^y|et Mwki pnQf> 
rodzone. Pisai o .iau»t9«ui < 9 niMO.ir<y. aamu^ jol w4« 
czas, kiedy m zachodni o oim^Mi vi<dxa byia jeai«E« 
wŁolebce (i). Ząjmewari się aptyfcą,! stawayiM ztąd Kea*- 
kawian uczynił, kt^cy weditiig.nffznnnia Sajniipkifi^ (2), 
trodnUislf odFięomia. sfiiu|(4; pr^ądst^wiawa detti zaiwrr 
iych za poiMKą optyki. Wi«ilMe t«| wdsi«iao iłini«)ętn.»- 
ściacb stosowupycb we i^t obof^e igc^ysto pi6in)eB»ictivi»; 
aakoiwłok: bog«tsz« jest wpipM nądoboft.nąaki. objrabiąią*. 
ce Cbo(i4Ćiiyki«^fchstAi wwĘiw^fsaftumm^kot.myh^t^. 
nie przeciei obfiabiałi pcsze i P9««yą Pł0auiie..po)sey,.i4e 

'(1) Rękopis w bibliotece Zamojskich 9 r, 1464 wktófTiifi między 
innemi są: Tractatus de anatomia omnmm tnembrorum corporis 
Aamani. Tractatus de regimine pestilenciaU MagUtri Jehannis 
nku8 Collegiatiet in medićig KcintiaH. 
(2) Annalcs, CrticovIae 15157. PordwiaJ ft98. 



Digitized by VjOOQ IC 



9h 

poszediiBsy ^ tej imęrze-itBieiiardwtoreiii; kUłrzy: sic 'pra- 
wie z tnkowythie iiMk/ iTswoach o»wei«ytetaeli wy* 
śsrieiiicie^ .wykła4iBaych, ojczysiemi Aae przysponylipi^ 
śmietntćtwu. R2ec£ dfliwmi^ it władnie kiedy «M\truw^tta 
TrQi(5tasfcę n daohowledfetita ita^««rsyi«l (1); t kiedy i(a<^ 

irietia teotogictnegd ł prawnego wakzyły inne wydziałj^ 
zpierwszemi pdli^eliamf iycra), nie tylko nfe mógi stać 
na stepie aank eor^^^j^ki^b, ale nawet ditektf po^a liiefti 
pozostawał w tyle; rtecz dziWnU'; mówię,. le wtedy at^y- 
z^j; mę wzniosło polskie piśtnieanictwo. Łnbó zafi wzorów! 
XVI wieku pfMinteBirsi kształcili się za granicie, przeeieS 
większa icb cięść wKrakowle Wydoskonaliła isię, własn^ef 
pracy do tego dołoiywsży, i tak' przykładem' wYaśnjm do 
nadiadowattia siebie zachęciwszy drogich. Fadziwiejmy 
wt^ mądre wyroki Boga, jktóty wśrOd złego powodzenia 
a nawet upadku je^o eakłitdtfw naukowych, nie dopuszcza 
narodowi upaśi^. umysłowo, wlewając w jego setce miłość 
dl& nauk, i w miejsce fiywych wskazując mu dtnariycb, 
aSeby, gdy ustnego nauk Wykładu słuchać pisarz nie mo^ 
Se, z ksiąg czerpał tnądrofili! obflcie. Za tą skazówką opatrz^ 
ności chodriłi tdwste Pola(^, starali się o dtfbre tfla swegtf 
ptemienaictwa wzory, i podłtig nich, nie lat z pomyslaym 
skutkiem, bo samodzielnie, ojczystą kształcili literatur^.' 
Dowód na to postawi osnowa naszego dzieła. 

Naród polski, a z nim uniwersytet, zostając w ruchu, nie 
raź omdlewał i lis tawał, słabiejąć częściej ż nie wygód jak. 

(1) Z przyczyny wkradąiącego się do serc niłodz^ęzy' pro(estą&« 
tyzmu, czemu przecież l^^ppinlćj. nie Jl>yłą winną akademią.. 



Digitized by VjOOQ IC 



st 

oMtet»ci yotnebnych do przy^ro^oiteeo €yci«śrddk^v. Wte- 
dy stawał foęm ^ejaki czas ofituziiym* Wtaśaie w takim 
znajdował się4iB staaie, idedy napadłsay lutt Jeeuid róz- 
poczęli z nioi walkę o iyde lob śmiert Wóród chrzęstu 
pkta*, wrzaska szeranvą€ycb» i gwara przypatriąjąc^ się 
zapaśaflLóm gawiedn, zunerzity sobie poMiie Mozy uaiwer- 
sytet, i włatoie pod ów czas opuśdły go, kiedy I^dziwił 
zZełn^ydowskim podnieMł rokosz. Tak gaato dawne nmk 
światło/ pemraka nocy szeroko zalegała piriskich nank po* 
le, dozwalając rozpościerać się na oi^ kaglarstwn jeza-^ 
ickiemii, wtedy właśnie, kiedy narodowi aie mamideł, lecz 
gruntowiićj oświaty potrzeba było. Gdy tak krakowski 
upadał, powstały inne uniwersytety, o ktiirydi napomkną- 
wszy, opowiem resztę o zakładach priskonankowych. 

Była akademia, czyli wyfaza szkoła, którą Jan ŁtibraA- 
2^ niegdyś Professbr oniwersytetd, a następnie Bfekup 
poznańdu załoiył r. 1500 wPiDznaniu, i opr<kz lekarskiej 
sztoki, wszysflde inne naaki w wyższym nieco, nii w szko- 
łach parafialnych stopniu, wnićj chcłał mieć wykładane, 
sprowadziwszy kutemu z Krakowa ProHessortfw. Lecz zale- 
dwie szkoła ta lat trzydzieści istniała/ została luteraniz* 
mem zarażona przez Krzysztofti Eodorflaa Łipszczanina, 
który jako. stronnik Hardaa Lutra, usunćmy będąc z Lipska 
przez tameczde ducbowietetwo Iditołiikie, wo^nirany został 
•d BiiriUipa poznaffskiógo Jana ŁoitaiikM^o dtf wykładu ję- 
zyków starożytnych w Lubraiiskiego szkole.' Odwróćito 
więc i od tego zakłsidu oldi9ę smgo' diii€!io^v4etetM^, i dla 
t^o tei chromał on odtąd az do r 1509* Wledy to An^ 
drzćj Czamkowski Biskup poznański nowy ma nadał kieru- 
nek, sprowadziwisży do niego na nauczycieli Benedykta 

11 



P18MISH. FOU. T. J. 



Digitized by VjOOQ IC 



82 

Herbegte i dnegona £taiborezyfc«, Professor^w uoiweror. 
tetu. Ci pny pmn(K3r dabranycb sobie di s|ii<Msiałaiiia» a 
po katoliditt ayśląeyeb aczoaydl, dali odwrotny kteroiek 
s»kole, z widką dla religii, małą dla gruntowiioścl nauk 
korzyściąi gdyi lakiad szkólay kierowany przes nich wię* 
kflsego światła nie znoaii (1). Wtedy to, czyli właśnie 
w ręko zawarcia unii Brzeski^ (n 1505), wystąpił wielki 
Kanclerz Koronny Jan Zamoj^, zmowo przez siebie o wła- 
snym koszcie założonym uniwersytetem w Zamościu, kttfry 
wiele obiecywał Ifiał bowiem ten uniwersytet odrodzić 
dawny jagieloński i właśnie te nauki które w nim podupa* 
dły (umiejętności stosowaae, nauki nadobne), nie tylko po- 
dnieść, lecz i wznieść wyiej. I tak tez było, ptigl zył Jan 
Zamojski, (kt6ry właśnie w czasie rokoszowania (r. 1605) 
legł w grofaie)t tudzież syn jc^ Tomasz. Po ich śmierci, 
upadać zaczął zam(uski uniwersytet, lat zaledwie trzydzie- 
ści kilka żyjąc zdrowo i pożytecznie. W tak kr^kim 
przeciągu czasu mógtze nawet pomyśleć o t^te, ie zabły- 
snąwszy przekye rotum w massy narada? 

Tym czasem nie tylko żyli, lecz jui szeroce rozpostarli 
się byli po kraju Jezuki, uzyskawszy nawet akademią 
własnąs kttfrą im również o własnym koszcie załeiyi 
r. 1579 w Wilnie Waieryan Protaszewicz tameczny Biskup. 
Akademią t« potwief^ił Stefan Batory, Władysław zaś lY 
wynadsł ją do rzęd« uniwersytetu. Łeez Jezuitcmi była za 
małą, 4ib$zeniiią|8se ad koroiiy panice nucąca WMpM 
% Rusią Litwa* Cbdnło im się przeto mieć zakład naukowy 
w ńwczeSA^i stoUcy państwa, m nawet, gdyby się dało, z»" 

(1) Łukaszewicz o kość. braci 19 nstpn. 56 ns(ipa. 



Digitized by VjOOQ IC 



88 

MfliaKi pMie6ć krakowski miiwmśytfA. Tego aa eus nie- 
jaki dokazdi, pomtaio fnmś, kMra opiewała fte iadna 
idiademia, a nawet iadeii aalctad wjdbzy , a od uiweray-^ 
tetu odrębiy, me nole istnieć abok jagieliiBkiego wKra- 
kawie. Tak po częM uyakaitaor Jeuiici nad pcniionym 
pnedwaikieai praawagę, idawUi pned Barddeai» łe ga* 
tnące w obndwtf ck ontwemytatacli śwtetio sapalą, i wrat 
X oSy wioną pnez siebie katolicką wiarą upadłe podźwigną 
nauki. Lecz przeciwnie nę stkto; nie ijtko bowiem światła 
nie ZiapałMi nowegOi ale gaanące zgadli do reszty, zwłasz- 
csEO gdy i protestanckie zak^dy. naukowe o śmierć przy- 
pr amili. Z nkmi bowiem na Litwie i w Koronie przy koń- 
cu XVI i na poaątku XYU wieku przedsięwziąwazy wal- 
czyć > poiii(yli i zdeptaU ja Wtedy*to> nowi ci synowie Ja- 
ipeta » skradłszy niebu o(^eń , i wydobywszy ztąd promień 
liwiatia, tak niito po kugbrafcu zamigotali przed oczaiąi 
polskiego narado^ z takini blaskiem i tak sztucznie nićm 
aabtysi^ litwie^ łe oHniony przez to wzrok obudwtfch 
hidihr do reszty ociemiyał« i przez dwa blizko wieki nosit 
kataraktę na oczacb, nie widząc tagOt )A srodze a. nawet 
sroićj od nieb ma niegdyś od Krzyiaktf w pokrzywdzony zo- 
stał« Tamci bowiem oszukali go, złupili z imienia, obszer- 
ne kraje wydarłszy Polsce i zniemczywszy je: ci opięli mu 
miłość u ludów, Ruś, Prusy, państwa Inflanckie poburzyw- 
siy nań, jak w dalssgrm tęgo dziefa opowiemy tomie (i). 
Wtedy to Pandora otworzyła ąapBtaioną swą puszkę fa- 
natyeznemi wynbraiairfami^ ikąd wrogie dla ranna ludn- 

(1) Tpa esastta ptttfwa^ tpzpnnrę w Rskn Mraiteoiiir jerni^ 
Uy%m. R. 1845, VL 61. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



84 

kiega wyleciały myśfi, i samięsMłygo. Ukryta na dąie 
nieszczęśliwego Mczyiria aaibiiga, dopiero, w środku XVIII 
wieku wejrzawszy na nas, dawaia i dotąd daje otucha ie 
przytłumiona polska oświata XVI wieku, znowu kiedyś. od- 
iyje, i wdługie między nami aamieszka czasy^ a język nasz^ 
najdelikatniejsze uezdcia i najgłębsze myiii kwieci^ito i wy* 
razisto wynurzyć zdolny, zabrzmi znowu wtedy, i po tyłu 
które przeszedł kolejach, wsławi się dziełami, piękności 
i wielkości narodowćj mowie odpowieWenL 

Tak w najogólniejszym rysie wystawiwszy los zakła^ 
dów polsko-natikowych (obszernie, ale z zastosowaniem 
wykładu do zakresu naszćj pracy, raz jeszcze o tćj rzeczy 
w drugim powiemy tomie), zwrócimy uwagę na treść mają^ 
cego się przedstawić dzieła, zaczynając od objaśnienia jego 
napisu. Naprzód więc rozwiązać nale£y pytanió, dla czego 
o piśmiennictwie polskióm mówić przedsiębiorąc, skupić je 
umyśliliśmy w obrazte literatury? w jakim stosunku do 
obudwócb jest cywilizacyjei? czte si^ mój wykład od ta- 
kiciize prac poprzedników moicb róinić ma? z jakich zrzd<- 
deł rzecz całą wyczerpnęliśmy? 

Pod wyrazem literatura rozumieli Rzymianie wiedzę 
nauk dokładną i wyrozumowaną (1). Wyraz ten przy- 
swoiwszy sobie zachodnio-europejskie ludy (tem bardziej, 

(1) Cycerona zdaate (w fillpicc 2. rozdz. 45) o Jultaszu Cezazze, 
wyrzeczone w tych słowach: /im in Uh inffmdtan^ ram^ memo- 
ria, tmeraHttm, coffOaHa, dmgśuUn^ oMaśtf^ąc utzeri, oktedW 
je w sposób następujący: LUeratura Mc esł płena Utterarmn 
eoanUio ma periUa, fuaęui$i»tni MętOd mt^tłerś, aui 
serióere. 



Digitized by VjOOQ IC 



85 

gdy piśmieniiictiro idi od czaiu fnyjęcia dineMiaftstwt 
dwojakie, łacińskie i swojdKMi, kyc zltczęło)^ inacz^ zm- 
czeBie jego okreiUiiy. Przez Jtteratarę bowim rozumieją 
me Bte tylko piteieMych mvk wied&ę, lecz i wiadomość 
ddciadiią o tćm wszystkićm^ co iBByodfowo życie wszelkie- 
go ludo cedbojąe, ma orgaoMzm Hanki, artystyczne w ca*- 
łość pewną rozwiniętąj, lub rozfnaąć się mogąc^. Tak 
więc literatury zbiorową oazw^ podciąga pod swoje miano 
riiut wiadomości, bez których jak sama obejść się nie 
mo£e, tak rówiitei i te iatwo nie obejdą iię bez uićj, jeżeli 
się w spooób naukowy, i zMCgeiiu dzjsiejjizej. europejskich 
iuift^ cy wiłizacyi odpowiediuo.pirzedotawić jtnąlą. jako jer 
dnońc ze wszech miar, łub w pewnym tylk» roz^tinięta sto* 
imiiL Jaśnie powiem^ czcze uostłeliy imię, lub nawet nie 
byłoby nosić go zdolnem.piśmiekHiictwo, gdyby »ę nie 
pnodstawiio choć. W cięśoi do stopnia artystyctwąj caiEO- 
ści posunięte : sztuka zniżyłaby, się do ri^ędu rzemiosł 
gdyby aię jakkolwłok pie w^miia na nauce: cywilh^acya 
me byłaby, czćm się być mM» gdyby się z piśmienictwem 
i oztuką lie pobratawszy, zoatawaia w pi«wo4ttąj ludo^r 
owrowoścŁ Lubo mś każdą zmchbyłaby poniekąd, czi^ 
rię być cMf|ł» przypuściwszy, *)z zrzekłszy oię europąiskie* 
go £oaczei^B« dheia^by się z nich baida zamknąć w cnrojj^ 
ciasiode, i nanizkim pozostać Btopniu, (czyż bowiem przez 
piauza, przez . malarza i t p. artyaty i bAzgrajua nie awy: 
kiiśniy romunM^?); wMelak« J^aby Mmt m poiśTtyU^^ 
boć tunięoto ch»dj^ciH»»Cfi» iMz;^ idkuś 

cywiluMCya bez dwdch pierwszych, tak szczególniej litera- 
tura bez piśmiemiictwa obejść się^ żadnym nie może sposo- 



Digitized by VjOOQ IC 



M 

kem, ałbowi^m ir suitiii to jul naawiskn j^ leiy, ii ^ 
śttfenną (1) być musi konfeccftie. 

Wywiódłszy tak na jaw róSnicę, i Maty między sobą 
związek łiteratary> i^ttienaictwa^ cywiłizacyi wykazawszy, 
wiftienem ostrzedz czytelnika i o tćm» łe my61 ewropc^kidi 
ludów o literatury znaczeaiii odgadąiąc, dwa wyosobaMem 
żywioły w tych, które opowiedzieć przedsiębiorę dziejach, 
odróSniwBzy w nich literaturę od pitmieniuctwa. Usitowa^ 
łem przez to zwrócić uwagę aa to , ie liOeratara Mssa 
owego czasa do którego ją podągaąłem, miarfa i ma, czyli 
racz^ powiaaa mieć, w uczonym świecie znaczenie netylke 
rzymskie, ale i europejskie, czyli le w czi^teczce przyiąj^- 
mniej jest, czćm była włoska, (z europejskich literatar 
w XVI wieku nąjukształceiksza), a zresztą ie lQbo piśmienn- 
ictwem tylko jest, cz^ii surowym materyałem, z którego 
dotąd we względzie słownlkarstwa i językoznawstwa K 
ułytkowano, ie jednak da się z materyału tego i dła sztiU 
wydobyć wieie, i tak rozazenyt przez to szczupły dotąd 
zakres literatury polsJd^. caioąc to wykazać, czyli pragnąc 
naszemu piśmientiictwu wi^dcsze, jak dotąd mteto, nadać 
znaczenie, wyosobniłem z niego literaturę, i tak wyoBO<> 
boioną ująfem w obraz, a obraził tego najwydatniejsze rysy 
przedstawiłem, jakoby w dalekowidzu (perspe<stif a), sritiet 
i szkieMc do wyrałeaia widoku dobrawszy właśnie zow^j 
pfśffliennotci, i przy pomoey optycznych sartędzf wiaerwt 
»ek jego dpkindirie przadstawić zamyśliwszy. Zgoła «ro* 
Mem toi Mimo, czytt niiłowaleffl nroMć, co wykomywąją 

(1) Litiera od lino mazać, Jak ygdju^a od ygmpe} rpć^ pisać; 
zgoła gdzie nie ma pisma, (chociażby to mazaniną, bazgraniną tylko 
być miało), tam i Hteratnry nie ma, i nie będzie. 



Digitized by VjOOQ IC 



8» 

sztuknitetne^ irt«riąiąey m pidaku nMlowidto lub posąg 
ttk, ii|>y prfitt sojdełka oire pnedstawitiy się na obrazie 
prsedmioty według prawideł astoki, a przypatrując uę 
mriiiwidła itab raeżbie siaw€a» pew«iąt stąd pnsekooaaie, 
ie widokprMtfatawieayoh mi an^twardw ife byfty tak 
odkryty, ze (warz ulaaega łab wydosanego posągu nie 
byłaby tak wydatna, gdyby BHdan lub snycerz mając pod 
ręką materyał dostatni, lue był z siego wybrał co najle- 
pszego^ co nątprzydatniejsMfl^, da przedstawienia, do wy- 
dania na jaśiną całodd obrazu* Krdtko mdwiąc, gdyby pi* 
teienińctwo nie było ją wsparło, literatnra tei zaintere- 
sowaćby nas nie mogła, tę bowiem, iopełniło tamto, i tak 
coś wykońcMMgo, coś w rodząfu swoim dokładnego, do- 
posMgło przestawić. Obm zaś piśmiennictwo i literaturę 
na jaw dąjąey^ coś (tokła4wgo,wyk»6czoaego ukaie, skoro 
się na nim ze slanowiska naukmrego zewnętrznie i wewnę- 
trznie rzecz przedatawi tak, iłby wszystkie J^ części, czą* 
atki i cząsteczki wyrazem będąc jedn^, ściśle wiążącej się 
z sobą, czyU organicziiiti całością stantwiły jeibio ciało, 
4orod«e i ducbffwe, csyli piętaią proporcyą członkdw 
i pełnością umysłowego iyda odanaeiąiące się, zewnątrz 
i wewnątrz. W rozwoju tego ogromu nic łekcewazonćm, 
nic pominięta być nie powinno, lecz ka2dn, by nąfmoiej- 
aia drohuftstkii, przywieidłianft i rtoaowitfe umidsaczona 
być ma; aieby paiiio«a ebo|Ł wyniAst^^ skarłowaćiał* 
obok ołbizyiai^ całostki, łil> cadfo(ki w szeregu artysly^ 
cznie uatamoiiy«h prsedMMMsr 6fiły» a wszystkie jednym 
prawdy iycia brzmiiły iwm^ wumt igodmndi głosy wto^ 
njoąc pjsoraowi bław o lAtor4(vafv wedłAg ofcolioznaści ci^ 
eht lob d«naśmąi caciila i rzewłiwJei łub pa(t<Mie i sucha 



Digitized by VjOOQ IC 



d8 

śpiewającemu. Życie t& wyinzi^cy duch ludzkości, sku- 
pioBy będąc w ognisku oświaty, czyli cywiłizacyi ludu i 
narodu, ma go tez takićm przedstawiać w przestworze 
wieków , jakiem ono byto rzeczywiście, bądi ze się obłę- 
dem uczucia lub myśli pokazywało uwikłane, bądź ze ja- 
śniało czerstwością i świe£ością sił, wydatnie nosząc na 
twarzy wyraz swój prawdziwy. 

Mimo to wszakie jak malarz (cbodazby i wszystkim 
warunkom, jakich wymaga sztuka uczynił zadosyć, cho- 
ciażby rysunek dobrze -wykonał, kolorytu dobrał należycie, 
cień i światło zachował; zgoła chociażby nietylko wizeru- 
nek postKi oddał jak potrzeba, lecz nawet duszę jćj 
czyli wyraz uchwycił myśli) popaść moie pod zarzut , ii 
przedstawiając jedno o dwOch twarzach ciało, wyobraził 
coś potwornego: tak równiei i historyk, literaturę ojczy- 
stą dwoiste, bo polskie i łacińskie mającą lice, razem wy- 
obrażający, na zarzut takiS zasłazyć mo2e przez to, ze 
w jedno zmieszał , ćo z przyrodzenia swego odosobniono 
czyli na dwóch obrazach przedstawione być winno. Lecz 
gdy tu o obrazie s dwócłi w jeden artystycznie zlanym 
jest mową , przeto tei według prawideł sztuki spoglądać 
na takowy potrzeba. 

Kto wprost patrzy na obraz w sztucznym ustawiony 
cieniu i świetle, inaczej gtf widzi ni£ ów, co z ukosa jak 
powinien nań spogląda, i na jednyn£e dostrzega raz postać 
zgrzybiałego starca, drugi raz wizerunek chorego mło- 
dziana ogląda. TakimSe sposobem i na wizerunek, który 
polska przedstawia Hteretura, patrzeć nałeSy. Spojrzyj nM 
wprost, a zobaczysz w mm lodowo-narodową; wejrzyj z n^ 
kosa, a dostrzeżesz ludową tylko lub li narodową, jedaę 



Digitized by VjOOQIC 



8f 

zaś dragą i trsecią wiernie, bo nie brzydsi^ nie pi^mi^, 
jąlTjest wnatnrze oddaną, na wisennka zoczysz. Bądź 
wposągD, bądź w malowidle, wyotoiioną oi^ądae będzim 
pierwszą, czyli ludowo^-narodową fiteratwę polską, do*» 
strzeSesz znowu, & awojska pomieszana tnjest z obcą; le 
drugą wrzynidcim styiaodlćwąjącysztakmiBtrz, dla tego 
łe PoMLiem był, c6ś swojskiej do odlewu domieszał; ie 
tenłe polskim pędzlem rzymski mahijąc obraz, wymalowai: 
coś polskiego, i jeiełi wnicaste inMhn, to pr zynąjmniąf 
w przydatkach do wizerunku, nie ummi polskości sw^ 
utaić: w skutek CMgo kędziory włbsdw na sposób cudzo^ 
ziemski upidtł, idi»i4r zaś ciała pcf polska udrapował, a ró** 
inych płattfw, kr^owego tudziei zagranicznego wyrolMi^ 
na przedstawienie szaty uzyl Toł samo li wludcfwiij lub 
narodowi dostrzełesz: kaSdego bowiem narodu literatura 
dw(Hsta jest,! rodzima i naśładowmcza, a jettam i druga ści* 
sle się łączy, i tak dalece zlewa się w jedno, iz niepodobna 
zgoła odłsprzyć jednaj od drogiej. - 

Łatwo więc pojąć, ze nie tylko można, ale konkcznie 
nawet potrzeba w jedno łączyć polską literaturę złaciiską, 
gdy jednanie podobim oddzielić ód drugiej. Wszakże osa^ 
mej tylko Uteraturze , a nie o piśmiennictwie ^ o rzymsczy*- 
śnie, nie zaś o łacinie, rozumieć to naleiy: druga bowioi^ 
jako me śdstei a przynąjmńi^ rzadko łącnąca się z polska 
odrębnie od mej, równtez jak wszelka, w pedobnymze śtih 
sonku niezostąJRca dondisej (ruska, niemiecka* litewska, 
a nawet słowiańska iwsziifta, jak czeska i inna) piśmien- 
ność, przydaikoin^o rozminiętą być winna. Tak i P. Wisznie* 
wski (IX aczkolwiek mniema, .iz kto o polskicy literaturze 

(1) Htst. atcr. VI. we wstęp. XVr. 

n^Misir. POLS. T. I. *'*' 



Digitized by VjOOQ IC 



•8 

mówiąc wyklucza od .ni<9 iacińaką, daje tylka połowę prase^ 
dartego na dwoje obrani, z którejby nikt inrawdziwegą o 
cai0fidwyobraieiiiazKUć8«bieaie zdołał; owfezem, wpa* 
trojąc' się w sanę tylk# w pobkim języku zan^artą literato* 
rę Daszą» powziąłby fałszywe i bardzo opaezae o jąy prze- 
Bzłości maieBMHife:'' tak i P.- Wiszniewski, Bidwię> obiedwie 
titeratary wykładając, i z sobą ścisłe je wiążąc, przecież 
nie wjediiymje> łecz wdivik:h, osobno polską a osobao 
łacińską przedstawiających^ obiazach, maluje. Szkoda 
tylko, ie, nieidąc za natchaieniem, 06ob&o łiteraiury, 
a osobio piśmiensości aio położył, i lada flitałaszkę^ 
obok szczytaych wiersz^ po łaciate przez aaszych pisa* 
rzy wyśpiewanyck, umieśclŁ Strzegąc się tegoż same* 
go błędu, a jedaakoe myśl jego podzielając, rzymdtą litera- 
turę z polską zleję w jedao,. łacinę zaś rówoiez i« tyaiae 
tx) i polsczyznę obrazie mieszcząc, wyrażę oboje w tej po** 
staci, jaką miała twarz pogańsko • rzymskiego Janusa; 
gdy2 jak owa dwojobliczna była, tak i piśmtenniciwio ła- 
cińskie i polskie jest dwupostaciowe. Ponieważ zai i te 
obadwa stykają się niekiedy bardzo blizko z sobą (iitent- 
tura rzymska, powtarzaai, ztyka się z naszą zawsze), prze- 
to obraz przedstawiający te twarze, na jednym materyaie 
po ołHidw<icb wyrażony będzie stronach tak« iz obadwa 
pod ręką zawsze mając, będziesz BMigł, napatrzywszy i^ę 
nan po jednej stronie, oglądać go zaraz po ^onie ^ugi^ 
niby dopełniając wrazeńyktcires otrzymał, patrząc aąstra* 
nę odwrotną. Będziesz miał nadlo wymalowany ów oferaz 
tak, iibyś mógł snadno podzielić go na dwąje^ nrenarusz*- 
jąc wizeranku. Wyrażony przeto mieć będziesz iiiby aa 
drewnie, niby na tekturze, aiebyś zręcznie, stucziie a ła- 



Digitized by VjOOQ IC 



twoniiteryał roiłopaw«yJib rwciąwetj na ilw^je, uty^ 
ękMpnn to dira sicjako M>razy. 

Sto6Qjąc się do praw, istotom wsEeflklm^Ml prsyrodte* 
aia daftyai» preackatfzi kaMa orsaoictaa całość praez ró* 
łM» tmimf, czyaiąc zwroty, i pines to życie swe, stabe 
łfili silae, chor<*liire lob czerstwa, otgawiajiic. 

Naakowość każdego- luda, wieAcem będąc jego cy wIK^ 
zacyi, iyje w podaniach, zanim przejdzie w pismo. UjętA 
pMrem ptearza, i tak byt swdj zapewmony mająca, poważne 
Hteratary wtedy przybiera fliiaso, gdy się jej uda wynieść 
do wyiea^ potęgi choć część jestestwa swojego, I przed- 
stawić ją śi^ato, jako utwór umysi^oweści swej najpiękniej 
»zy, najszlacbetajiś^zy, najwięcej narodowość znamiem^ą* 
cy. Wynik takowi cywilizatyi ludu wydobywszy zjego 
pĘf&Bii (niby jądro z twardej orzecha skorupy), postawiliśmy 
na czele pjarwazego zwrotu, a wdrogićm mie^ai potolyli-' 
9«y resztę ti^ie cywilizaeyi spaminkdw. Ludową literaturą 
nazwaliśmy ten W)'nłk przeto, te od ludu wyszedł, i pod 
względem uczucia piękna, nąjartystycznićj obrobiony prze* 
zai zeatat ten wnysłowaści jega wtwdr. Obok niego stoi 
w drugim zwF*de i^śmiaMiefwo, czyli występują wszelkie 
zabytki pisma i druicAw, ktere nie przez podania, lecz od-» 
razu przez pi«no, jMrzekazane nam zostawszy, dziełem są 
Hcywiłizawaiszej , ba sztukę pisania posiadającej części hi- 
du, narodem nazywaaej pawszecbnie. I ona na dwa rozpar 
te działy. Jeden znicfonilszego rzędu dzieła, czyli wła« 
śdwie tak zwane piśmiennictwo, drugi literaturę czyli wyz* 
szego rzędu twory w sobie, mieid: ktdre ze si^c narodowi 
spodobały dla wdzięku i sztuki, łe pieśii śpiewana na nutę 
Polakowi właściwą, przedstawiła w sobie obraz rodowości 



Digitized by VjOOQ IC 



n 

i narodowości pobki^ ai^wyi^Azistszy, narodową literaturą 
nazwaną została słusznie. W środku między nią a tamtą 
stoi ludowo-iATodowa, czyli ta literatura, która m tle ludo* 
wem usnuta, wzniosła się do nąiwyzszćj w piśmiennictwie 
potęgi przez to, ze pióro wieszczego ducha pisarzy, uiNrn* 
wszy rodowość nasze w szatę najartystyczii^y wyrobione- 
go piękna, dało życie dziełom polskością oddychiy^^yiD ^^}' 
więcej. 

Szeroce teraz rozwodząc się nad tern, com tu powie* 
dział w krótkości, zwracam naprzód uwagę na to, 2e lite- 
ratura polska, biorąc ją ogólnie, uczyniła dotąd trzy zwro- 
ty, zktórycb każdy w ciągłym zostając postępie, mniej wię- 
cej odbywa dalój swoje koląj. Wszelako nąjwięcąj z nich 
postępuje drugi. Pierwszemu albowiem uby wąią, trzeciemu 
niełatwo przybywają pracownicy, z przyczyny,| ie lud prze- 
chodząc przez cywilazacyą w naród, utracą nąjukształceń- 
szych członków swojego społeczeństwa, utracą swoich pie* 
śniarzy, powieściarzy, i swoich się, ze tak powiem, niby- 
fllpzofów pozbywa; tudzież z przyczyny tej, ze gdy łatwi^ 
jest narodowym, ,aii ludowo-narodowym zostać pisarzeii, 
przeto rzadko się uczeni nasi na trzeciego rodzaju literatu- 
ry puszczali i puszczają pole: albowiem uprawiać je tylko 
może geniusz głęboko w ducha narodowości, przez wszech- 
stronne naukowe wykształcenie, wdrożony^ co nader tru- 
dną jest rzeczą. Dodajmy do tego nowość myśli o takiej 
literaturze, świeżo między ludami słowiańskienu niby 
z martwych wstałój, a dziwić się nie będziemy, ii dotąd 
za mało u nas postąpiono w tym piśmiennośd rodiiyu. Od 
czasu upadku starożytni literatury greckiąj (która głó- 
wnie między ludami dawnego świata twórczo i aamodziel- 



Digitized by VjOOQ IC 



t8 

wie eurapąjskte narody; artyfitycsnie Iteraturę swą k8Xtai« 
cące, z rodftim^ cywilizacyi nąiomej hntj na to wątku. 
lim nmiiy Połaey, nfenc^ąc dła tóimyeb przyczyn oświaty 
swćj orygiMltaie rozwijać, zdołali literatofę loda obrabiać^ 
czyU, co na jedno wyciiodzi, zpiśmieilną ją» znaśladówni*- 
ctwa po największej części powstałą, kojarzyć. Od-czas^ 
Marcina Bielsluega, Reja, Górnickiego, zaledwie kiłk« 
z nieb, uczuciem raczćj, nii przeświadczeniankn teiBU wie* 
dzeni^ poczęli jedat ludowo, drudzy Indowo-narodowo śpie* 
wać i opowiadać. A ponieważ dwóch, trzech wyjąwszy, 
wszyscy inni rzemieUnikanii racaąj, nii artystami wtem 
byli, gdy nawet sami mistrze, jakby ad niedicenia i mmo 
wiedzy co czyniąt uprawiali tę literaturę, a gawiedzi popi- 
sującej się z nią nikt słuchać nie cticiał: przeto zapomniana 
leiała ai do na»&ego czasu, w którym przywoławszy ją do 
żyda genialni nasi piewcy, wyłącznie na polu poezyi dotąd 
i^rawiąją takową. Wszyscy zresztą pisarze (az do r. 1650 
dochodzących rozwaiię nateraz,) piśmiennictwu hoidiąiąe 
wyłącznie, wnićm sił probowidi; i dzieła webcych wydane 
językach częścią tłomaczyli, częścią je przyswiuali, częścią 
naśladowali, czyli na ich wzór tworzyli oryginalne. Niektó- 
rzy z nich, a mianowicie Jan IjLochanowski, stali się nawet 
narodowymi, powsiectaą uwUgę całego narodu śdągną^ 
wszy na siebie, i wielkiąj u niego powagi zl4|d nabywszy 
słusznie. 

Podług tych zwrotów rozwaiać będę literaturę polską 
(z łacińską łącznie): ludową, jak rzekłem, umieszczę na 
czele, narodową i ludowo-narodową na końcu rozważać bę- 
dę, w środku zaś postawię piśmiennictwo^ i z dwóch na nie* 



Digitized by VjOOQ IC 



94 

g» sayatnę się 8toiiovi8lL Nitfdawnią^seiio, trękopisM 
(aider. 1682)i £drak(iw(od 1514do iSM doebodzących,) 
wyd^by tetra, tudzież wurowypi jega t^Areom, wpier* 
wsKym i drńghn tomie, podrzędnym zaś pismom i pisarzom^ 
w trzecim dam miejsce. Porządek ten i rozkiad sam się 
tłomaczy z siebie. Należy bowiem wykazać aaptzMJak się 
rMom pierwotnego rozw^Hii Polaka pod przewodmctwein 
Kzncia i pojaiowaata przyrodzenia tylko, jak zyi w my* 
śłacfa i dzifidziiie dacbowośd, zanim go łacina i wszelaki 
imiy późniejszego pochodzenia będący, przywaliwszy po* 
kiad, do wzrostu i zakwitnienia (niby tiustością roślinną 
nasiąkła a spróchniała mierzwa, dla uprawy ziemi na rolę 
rzucona) dopomógł mu z czasem. 

Zwrot więc pierwszy wywiedzie na jaw pieini, klechdy i 
przysłowia, niby poezyą, powieśdarstwo (w którćm się i dzie- 
je mieszczą,) tudziei filozofią hidu,i obszernie o tern powie, 
w jakim stanie był język, zanim go łacina zaczęła na swoje 
naginać kształty: co ppoiewai bez zapoznania się z piśmien- 
nictwem jasno wytłomairzyć się nie di^ przeto rzeczywiście 
zmianka tylko uczyni się o tćm w pierwszym zwrode, włiH 
ściwa zaś histor}'a pi(^wotnego języka w drugim dzieła te* 
go tomie, na czele literatury systematycznie olnrobionćj, 
wyłnszczoną będzie. Cywitizacya narodu była w pierwszym 
zwrode podobną do literatury ludu , podstawa j^ albo- 
wiem była swojską, rodzimą, aczkolwiek obcćj oświaty 
zaczynały juz pokrywać ją warsztwy. 

Polityczny stan narodu i ludu wspierał się na związ- 
kach rodowych: rządzące wespół z monarchą obywatelstwo, 
rządzony przez obudwóch lud, zasadzał osób swych i ma- 
jątków bezpieczeństwo na prawach krajowych. W środku 



Digitized by VjOOQ IC 



95 

aiędzy iBrodtai a nim stńta mesatiniatifo, a eięśt ią da 
pierwszych, ce(ścią do dragiego ulciąc, ubezpieczało się 
Bienueckieaii pnwaBL Nic zgaia o tes^ co ir skład polity- 
czMgo i naukowego iycit wchodzi, aie aaiiomyka Ktwata- 
ra loda: iycia bewimi takiego hid nie aiiat nie nałeiąc do 
reprezeatacyi naroda, nauk nie posiadał, aie umięląc po 
i;amie. Dachowność i dackowość, czyli rcMgijliość i oświe- 
cenie, tadzieł motahiy i materyałay świat, według własne* 
go pojęty zmysłu, zajmował go nieco; lecz jego stosunki 
aczHciem, acznciem mdwię, pojmował tylko, pogańdde 
z chrześeiahskiemi ńiięszając w}'obrai)enia. Dziś nawet hid 
ma podobne świata pojmowanie, nie wj^aowszy się zapełnię 
z wyobrazei pogańskich. Głębokie ma sp6łtzQcie do nata* 
ry, którą zaboliraaie czyii przesądnie pojmnje, aczkolwiek 
pochrześciaisku w Boga żywego, i wsaechmocnaść jego 
opatrzną mocno wierzy. Dziś nawet przyrodzenie nie prze* 
stało być dla inda tajemniczym, niepojętym przybytkiem 
dziwdw: lecz joi nowych o tajniku tym nie składa piosn^, 
damie tylko powtarzając w tym względzie. Poeci jego (dziś 
po największej części żebractwem tmdaiąoe się oboj^ płti 
osoby), składając nowe pieśni, na chrześciańsko-religijny, 
aa krajowo*dzieiowy przedmiot nakręcają ich treść (1); 
a karczma, pole lab pastwiska są miejscem, gdzie się świa- 
towa układa poezya; wieczorne zaś wiejskich prządek przy 
kagańca schadzki są widowiskiem, w którte dawne wystę- 

(1) Przed kilkunastu laty słyszałem na Kalwaryi Zebrzydowskiej 
w cyrkule wadowickim, w Galicy! austryackićj, śpiewającą niewiastę 
nowo przez sleUe ułożoną plesn o śmierci Księcia Józefa Ponia^ 
tmtikiegOy który r. 1813 coflijąc się z wojskiem Napoleona po prze- 
VmĄ bKwie pod Lipskiem, atonął w Elsterze. 



Digitized by VjOOQ IC 



96 

^ją klechdy. Zgoła dziś jeszcze iyje łiteratara łuda^ i ffah 
lej się, łubo Yf innym wcale niz przedtćm, rozwija kieraakiL 
Zwrot drogi innego zupetnie rodzaju literatury przed?- 
stawia widok. Jest ta piśmiennictwo, i jest, jak rzekłem, 
literatura narodowa. Oboje ukształtowało pióro juimier- 
nych, a nawet nic nie znaczących, juz wzorowych pisarzfhr, 
ma nader obszerny ta literatura zakres, bo w sześciowie- 
kowym biizko przestworze czi^u, od r. 1290 az po dziś, 
ciągnie się, wiodąc za sobą niezliczone pismaków a nader 
mało genialnych pisarzdw roje, którzy nadto (zwłaszcza 
gdy dowcip idejsze umysły wymykają się zwrotowi temu) 
do trzeciego zwrotu przenoszą się najczęści^. Z rękopisów 
i atarych druków wydobywszy obadwa zjawiska, stawili- 
śmy je (az do r. 1650) jako podziwienia godny poezyii pro- 
zy, tak przyswajanej tudzież naśladowanej jak oryginahićj, 
obraz, który cywiłtzacyi narodowój utajonego w swoich ry- 
sach i kolorycie objawiając ducha, pomaga przejrzćć wskroś 
serce, daje ogarnąć rozum, "i . w jednćj jakoby księdze 
wszechstronnie opisany żywot polskiego narodu poznać 
i ocenić dozwala. Literatura ta (ze już o niej tylko, piśmient 
nictwo pominąwszy, niecoś więcej powiem) aczkolwiek dwó- 
llt)i, bo obca czyli cudzoziemska i polska w jedne z ową ca* 
łość zlana, przecież rzeczywiście jest jednolitą : j^ykiem 
bowiem różni się tylko ta od owej, a zresztą poldca z oboćj 
zwykle tłomaczona lub naśladowana, ma takież same co ła« 
dńska i t. p. myśli, takiż tok mowy, a poniekąd i zwroty. 
Chcąc poznać przyczynę, dla czego taką utworzył sobie 
naród, skoro się wziął do pisania; chcąc odgadnąć, czemu 
raczej, gdy piśmiennym być zaczął, ludowej^nie wydosko- 
nalał; chcąc się wreszcie przekonać o tem, że hołdować 



Digitized by VjOOQ IC 



IMetałisMMe? <beąe, aiHnę, x8i« •scMe aprawti « takit«^ 
necssy 1»^«. wyiij «fegttąći nrtcłe paprtedaich, ak^tend 
f otrtebnlfjDb, Mleiy nabyć wiodoiDaści. Tych sasięgaawni^ 
l^nekoaa się o t^ kaSdy^ £e HłeiatUfa |Ml«ka miatąta 
miąi ów ol^rót, fdjr piyedyiciydi phtraów i rat^ massy 
Baraka takie hyto aaokaire wapoaoMeBie, ałaby aa l^j tylr 
ko ńrtkAte nasn literatura, ai do ciiim wsaowieBia tfza^ 
eiego j^ zwrota, ksstałccmą i pojmawaną być moj^^a; aaełiy 
aaMadowaną i orygiadaie obrabfmą będar, aiettogła 9pra*- 
stać tudaoefeiiBktóJ, wiaakilli Briaaowkle, firaacuskięi, oia- 
laieckiih aagieiśkttj , hiszpaft^kićj^ z takicłi£e literatur co 
polska, z greddćj osabKwie i rzyMaki^, aaiMadowaayai: 
zwłaszcza gdy wzorowi pisarze aadi, idąc za.og^o}* pad 
dw czas zachodu popędem, ale tyłka w swoiait lecz i w ob- 
cych pisywali Językach, i tak rozrywali sity, ktdre przy tak 
wtelkim, zwłaszcza na polskićj aieaii, gwmszdw aiadosłat^ 
kn^ skupiać owszeai, i wytącznie ojczystemii poświęcać aa*- 
leSałe piśmieaoictwu, jeSeli przezoó literatura aaradawa 
miała wzrrfeSć się rzeczywiście. 

Bieg rzeczy wskazuje, jakiego isię porządku trzymać 
naleły, zagadki łe odgadując. Wyiwida bowiem poznać nar 
przód wszystkich be^ różnicy, bezimiennych i ineBayoh 
pisarzów; wykazać, co za ich sprawą polskie piśmieaBtctwo 
i litcratirra zyskała; pi^ekonać się o tim, Se większego po- 
stępu, nad ten który w»ka2feay» wotóć nie mogła, juz to 
dla tego 2e, jak rzekHśmy, Szczupłą była « nos liczba zaa- 
mienitości naukowych, jui tei, 8e mały poczet pfearzów 
widkich, nie samemu się tylko polskiemu, lecz i łactóakaa- 
mu poświęcał piśmiennictwu. Wypada następaile wyłuszsczorił, 

FliuUM. POŁ8. T. !• '■^ 



Digitized by VjOOQ IC _^ 



i Hteraturę; powiedsiawdey poprzedAio i o tempie pr^y Ut- 
]u(Q stanie sakładów aaukowycA, jaki byt u ms^ K^y <<^ 
wpłyme semtętrsaytb okotooości an 9p^eczeiskt«6U)#iiinr 
ki narodu i Jego cy wilizacyi, musieli piaarze owyia« jak ęię 
powiedziało.iść w naukach taireBi^aiiariidaiiłsiai nabrać tar 
kich jakie miał o łiteiaturze wyobrażeń, ^oiewołony będąc 
polnbić jaką mu przedstawiono^ gdy nie xnai m%ą. Jęsyk 
tez pójść musiał tą% samą koląją, nagiafw: się na obce, oso- 
bliwie tćz łaciiskie kształty, a nawet cudzoj^iernsMe przyj- 
mować wyrazy/ i tak wynaradawiać się na własnej ziemŁ 
Zkąd zawil^aał 3ię ów ścisły wy^ wzmiankowany ^m^r 
zek, między połskićm a łaciaskićm piśmiennictwem^ tudzież 
Uteniforą^ iz dziś niepodobieństwem jest mówiąc o pierw- 
azćffl lut) pierwsząj) zamUczec nąstęi^iycti^ Wszelako, diwi- 
gąiąc z ziemi ciężar, brać go częściowo, kłaść na barki 
i unosić naleiy , ażeby cały podniósłszy razem i na sie&ie 
wziąwszy, nie ponieść szwanku^ Czego się chroniąc, postaw 
nowiiem nie o wszystkiem na raz, lecz stopniowo o całym 
mmfić ogromie, wziąwszy aa uwagę wszelkie piśmienni- 
ctwo, jakie kiedykolwiek znane i używane było w Polsce, 
od czasów najdawniejszych. 

Wywód rzeczy rozpoczynam obecnie rozbiorem najpię- 
kniejszej tegoż piśmiennictwa części, czyli rysem literatury, 
a mianowicie rzymskiej, nie pomUąiąc jednakże wszelakiej 
innej, jeżeli tylko na nasze, w pewnym przynajmniej stopniu 
wpłynąwszy, stała się niezbędnie potrzebną dla jej zrozu- 
mienia; inaczej bowiem pominiętą na teraz, i do tomu oso- 
bnego odesłaną być winna, gdy żadnej nie masz potrzeby 



Digitized by VjOOQ IC 



mSit^ć 1)^ iri^ 6ftok i^oltikj^- obecni^ 06ja§ilię riett pirży^ 
kfadeiD. 

Naieły het wąttiienia poitiać pnjttyny, dfa których 
beM stiiFoSytDćj poe£3l oddawali nasi wtedzizowie, i v Jćj 
dochti pispfwal! f^dlside i fadfldkie rymy; Itic^ mdwiąc o ry- 
mach po poteku pisanych , nie Jest potrzebną a nawet jest 
niemoiebną rzeczą mi^wid oraz o łacMikicb. Ich bo\vien(i 
dncb i ciało odmiennego od polskości jest składa , i opo- 
wiedzenie go inszych wcale wymaga wamnkdw. Chcąc bo- 
wiem łaiciftsłde zrozomieć rymy, nalefy staróSytną pozna- 
poetykę, chcąc pojąć, czy dobrze, Horacego mdwiąc słowy 
(!>/ czynili narf pisarze, gdy drzewo nosili do lasu (gdy 
pisy wali po łacinie)^ naleiy w najdrobniejszych szczegółach 
poznać bieg rzeczy naukowych zachodniej Europy » czyli 
potrzeba bistoryą w faistoryi opowiedzieć,' i tak dwie na 
raz robić pi^ace, kałdą poit)wicznłe przedstawiać czyli 
dwoić, polską osobno a osobno łacińidcą rozwijając. Mówiąc 
bowiem i^ polskiej , a oraiz facifiski^ liryce , nie podobna, 
prs)'szedłfóy do Kochanowskiego piehiów, nie podzielić ńa 
dwoje, nie tjlfco pod wzgl^ćMa języka lecz i ducha poezyi/ 
l^eoidw tych£e. NOit tći nie żrozumi^ drugich, jeieli się 
ma osobno zewnętrzna i wewnętrzna poeżya rzymsCka nief 
przedstawi, i tak nie podzieli dę całości na dwoje. ASeby 
więc imflcnąć tego, ntdeły w osobnym tomie opisać płody 
pisarzów p<»(skicfi CiKtodzfiemskie , z pofską literaturą nie 
wiąSąi^ się 6ci6łe, idąc za przewodnktwem Czechów; któ- 
rzy tei obcą literaturę od narodowej oddzielili, wspomnia- 
wszy nttwiasem jedne ^rzy drugiej, a zreszfĄ osobilo Voz- 

(l)',Sennin.I.ia:Ti^84;afl* -• • • - '-.'/^i *'• • -^ • • 



Digitized by LjOOQ IC 



m 

wuiAwsty k«Mą> Tfm piii«4o i94ia$k»wy do. ęt^cBie wy- 
chodzącego napisany dzieia nastąpi później, w którym Ke-.; 
s?iŁa się 9 piśnieanictwie oiK^ t w Pettsce ntwonoaćm 
opowie; w którym nie tylko łacim lecs i Utewsci^auir ro*^ 
czyzoa, memczyzna, bebipąłsoysiią a nawet i) acabuiyziMi 
mąjdzie »woiie roiejscie* ilekroć, diodtąc 8ano|pas» nie pata-' 
czyia się i nie ziała w jedno z pofekiiem piśmieiUiictw«K. 
Nie wykluczając przeto jeda^i od drHgi4i» zAwieaum niite- 
raz opowieść Uteratury iaciiskiói. zamiefzyw^zy soWe mó- 
wić o ni^ w obecnie wyekodaącóm dsiele nawłasowo tyłko;. 
Wymaga tego wykiad reeay, wymaga sama k«Biecnośić» 
gdyi pomijając obcą literatura, nie zroaumieUbylmy poV 
ski^, a nawet biega o^iwiaty nasziiy nie pojęlibyśa^. 

Gdy albowiem w Polsce mówiono i płsano róSiemi ję- 
zykami, i gdy oświeceńszft częńć połsfciegot narodu mooitlat 
aię uczyć |tych j«zyk4w> to właśnie poiciąga^ za sobą ko- 
nieame iniiych nauk nabycie^ anasząj^c do Ui£az^o za- 
poznawania się zhiatoryą ró&ych ludów, i tak zniewiA^ 
nas da wtąjemaiczeoia sie w róinolitą aarodownM , tak 
obcych jako te£ i qwych ploniaa, które jedoo politytiae 
Giałó składały z nami. Wielki to miało wpływ aa cywiii> 
zacyą ńas^ i ludów owyciu działało na język. nib tylkom 
W9 względzie roiwijeaia się, ipcz i aa-oboe nagMMnik go 
kształty; na literaturę wressci^ wpłynęło* sprawiwszy, ii 
tft w dnugim zwrotje, jakoby w zaesarowai^^kole krę-: 
cąp się ustawiczaie, nie mogła w tKzeci zwfot prtedioiui 
łatwo. 

..Zbiegły się w jedno koryte rodiciae strugi palaki^ 
mowy po złączeniu się ziem różnych w jedno Polski miano, 
i to koryto płynęło słowiańskim, trybem, ;dfpółiii się tnikt 



Digitized by VjOOQ IC 



104: 

a iMK j«ff<^ Bie Umuzyt Skora ucseni pomyśUft o dni**/ 
nyebięsyka loaącli, uznaUbyckomecsBąrznc^ą, oiMrućJAgt^ 
kutaitowmii^ się u łam]iie> i oiparli go, pr«€iu%: Md tćot 
przez trzy wiokiCl). Przez cowatawBKgood tgfikjff spnn 
mili bowiefliy 1% mo D(prązi w otctaiani prcraiaeymudizoMiirt 
r^oUtjch powiatovszMyjMi Poladcę zainiewkiąiących. lil^^ 
dtf w. 4fikim torep^ poszodt jfzo^k^ takim i Ijlttr«tiur« pMzła, 
kt(&r« znowu pociągiisift za aobą cywiUzacyą nwodfi^ a t^ 
pchoęła go imkoląl niestettcziie^ loiQ> hymą po di^ 
toczył w krainę przygcid i. iiessfiz^. Tego to iM<rota 
Gzius, był pe^en burz i fls«0Biwakiycłi w.Uitocyi Peiikt 
]4tvy h Rusi syawisk,. k(4ry po wiekiziU ozęśtfi oiepogodny 
i zaufępiony, kiedy ajekiedy tylko jasao^ią aię. wypogadzat 
sdiOBca, a zwjkle napędzane wicłiry, sprowadzał iadzn i 
nawałnice. Wtedy to wszystko na opak flię otoikriło w ko«* 
śdele, na s€yinie« w sądacbi w domowćia zaeissu; wateilył^ 
a myśl z katK^ikami* z sobą gwarzyły się a drobnostki^ r(i- 
zne protestpnckie sekty; ścierały się opiniami róine szeroką 
Polskę zamieszkiuące lndy» radząc i wadaąc się po polakią^ 
i tak mowę nasze rezszer^jąc a n^ poAopiMfe; krzyzo" 
wały mą pa krajw roamaite z ładny wyzsolone Jiterutiry^ 
n. polska nie wiedząc, pod.kJt4r^ się ma zaciągnąć chorą^ 
i^w, prziypndkiep^ potoczyła się w zwsot tezaci^ i poznała 
ze jest a siebie, wrikiwszy tam zkąd była przed wieki 
wyszła. 

Zwrot ten miał, e«yK chcfał skierować wszysrtko na da- 
wną drogę. NałiW polśld ucznciem naprzód a następnie roz- 

(l) W pr^asMMM lailflsa— 111:7^ wtcdr hmleoi^Piocr Staten 
f|Mz laeaąH a.i6nnfhrMiiptzflskLskańaqrt)nagln«^j«k9kłtt^ 

na łacińskie kształty. ./'<.' ''-^ ^ 



Digitized by VjOOQ IC 



102* 

wagą pajmując We^ rzeczy, przez0rnie, 1m> z prześwia#czc-Ł' 
nieiii, postępawał sobie w ł4j mierze. Wkładał w wt^hy 
powy^daae belki z drewnianego bndyiiku literatury , ję* 
zyką cywilizacyi polskićj, i tak adbadowywat gmach, ktfi- 
ry w dk-agićj p^owie XVI wieku stawiać zacząwszy nasł 
pisarze, do akoficzenia następcom go swym zostawili. 
' Małe na pozór od r. 1078, (1) w rzeczy zaś samej wielkie 
czyniąc postępy, zaczął odbudowywanie przybytku czysta- 
rodow^ polskiej literatury od pobratania (udow^ z naro- 
dową, od zapatrywania się na język z słowiaAska-polskiege 
stanowiska, od rozważania stosunków, wjakkh swojska 
oywilli^aeya do cudzoziemski^ zostawać powinna. Czyniąc^ 
zwolna, ale pewne w pracy sw*j postępy, pracuje on ciągle 
i w trudach nie ustaje. Obce z języka swego wyrzucając 
kształty, staropolskie w ich miejsce wsuwa, ciekawie za- 
glądając w staro i nowo»6łowrańskie narzecza, aiali z nich, 
bez jakowego jednakie ztąd dla swej rodowości szwanku, 
WEiąć ałę co t nich i na uiytek obrtfdć nie da. Przywołuje 
do życia ludową literaturę i narodową z nią brata, posiłku- 
jąc ją plśmiennością, i niby w ten dopełniiuąc sposdb, w ja- 
ki kształtował się stan szlachecki przed wieki, poczteiA 
wybrańszego zasilając się Iwlu. Dia siebie tymczasowo 
tworzy naród tę literaturę, wygładza ją i obrabia artysty- 
cznie, lecz przyda się ona f ludowi, gdy się ukdztałci i poj- 

(i).W iUóryaą Zbigniew Mi^zcyii, frtnwlilego* Uasyer^^mu 
w Polsce wskrzesiciel, pisać zaprzestał; a b«rdzi<|ięsacze od drugi- 
połowy XVIII wieku, w której zaczęły, po upadku r. 1750. Jezuitów, 
pokaaywać się Ignacego Jirasicktego dzieła', nj^ććj zaś od roku 
> 1818^ wkti^ryaiwywołifr najaiJ^Kaziairz Brodttóski ronantyk«if 
zklassykami walkę. 



Digitized by VjOOQ IC 



Mować ją adofa. Na. ttwi«f i^słagiiKS dragą, rf«. 1^^ 
«l>fCBie iM>Mca aczpiioś& cimłij, rad M M t . HUkaJ^d Warar 
tary* Wewnctrue Mroilii sMiMSi WJió) rotwaiąne' oaa 
.a«iaJerP»Mąje (jy^ rodiMią cyfTiliMoyn* |^'I«|d« iiaywa 
aiMSOittt naiifca^egp/ j«kif«» sig jyyfcłi, tgiyae mtAnm 
tycy, fcttfray ad aMaiyriido akaaanycli i»astwi||ąc, aprair* 
daąią tak danjFsły awe, pTa«kimarwąjacał«o tćm co.pAf 
waen^ ztegoG<^j«ptmapwneii» SkatUen 
tyik<K 'kry ty ciiąa 'Wybadane pewmki aatą|ą».w ;dai£jafJi, lier 
pawae.aaa i prawdo: witiepaMMce wifli(ci aat^mją a wM»a^ 
Jtręgtt Mstarycw^ weday. 

Tą drogA b«dc uariławał poet^pa wae i witych tedaaiaek 
Od doatfpnych i kkkicb aswoj^kicb, db (r uday^b i cieidkiGli 
bo obcycb wiadoiapaci idąc, auiia zaniar chraaalogkłaia 
■apr^M ratwazyć waayatkie zwroty Uteiatury polskiej; a 
Bast«pai«9 aagra»ad;M)ne fiEuegdły raaean Mbsawaay, ,099- 
wied^iiec je systeaiatyczjiie; ptMddtawić ;H(affa(.urs. poł^kfl 
radowo i ito ba^gu cy wjliaac^i europejskiej. ataaiuikoH cg ro^ 
zwinąć ją paastwoj^o i aa rentę atawiaószczyajiy wpiywo* 
wa, wyka2aq j^daiałanie aa cbarakter i zycie.iarodu, ata- 
aiiaak jej da.a^tak pit^iuiycb roawaayc, a rzee&przad^tawtc 
tak, ażeby f zytebiik miai to prz^koaaoie, ze pcnedstawia- 
jacy hiatoryą iiteratory piaarz lubowiedziai o wszyetki^, 
jednak Ja to jedynie przędataait z niej, o vtm ainiawai |je 
wyda iumią»ąca i wielkie wra&eałe. Comąjąe na uwadze wy- 
powiem nie tylko< to, o czeia sit? w zaryateb króciudbaatife 
watfpie daaycb m^wiif^ lecz nadto usiiować będę wypiro- 
wadzić wpioski złego €o byia, a tern co. b^dzia, lob być 
flioze. Poatii^iijąc k'teiao droigą, jaką i^skaz^li matematof^y, 
potozę aaprz(kl zegadaienję każdego j^wro ta, następnie dan 



Digitized by VjOOQ IC 



104 

twierdMtie, n ńakoMfec ^w»AiefKfe. ZwMt pienrasy * 
OTObf^nft Mjtiniditejny, CKyniąc m it^ drodm i w tafctai 
•braoió^ gc^eraidcii, nam ^sć 4§ Mgo wj^lni stanów^- 
czego, ze jak pierwotne d£leje IMśki, tak i literalnrę IttM, 
Mdłowałf nam podania, a uwIeczMto ją pwnio> w kMrim 
8łę> rozczytując "wf dziaiy jamo , ieprasHeait światito teg* 
irimpiając się w piśmiennictwie jakoby w ognisku, roidió^ 
d«ą ^ na wezy^rtkie strony litertffiiry narodowi^, odMasik 
micąląc aa piteszłodc, a oświecając iiwtc|)Wość> i jasadn 
światłem raiąc wzrok tak dalece, ii zaledwie mocno z nar 
tury ukształtowane . oczy niektikych pisarziiw, zaieść je 
i swoje pisma zdobić nićm mogą. Ci właśnie pisarze, w nie- 
wielkiej liczbie jaśniejąc w nas^^m piśmiennictwie , nH^ 
świece wśrtfd ciemności nocy, są tern dla literatury, ciim 
•święci pańscy dla powszechni katolickiego ludu. Oni b^ 
wiem twi(rcami łiteratnry będąc, są tćm samćm wj^ 
przybytku , czćm są święci męSowie w katolickim ko^ 
ściele. Wyrwawszy tych j^sarzdw z pośrńd tłmiu małych 
t^aego stopnia dowdpdw, zrobię tom samćm zwrot traed, 
a zresztą wszelkie innych pisarzdw imiBinte i bezimiemiłe 
znanych prace, policzywszy do piśmiennictwa, i z niego 
ttowu znakomitszych wybrawszy, przez to samo drugi, < 
czyli między ludową a ludowa-narodową literaturą środku- 
jący zwrot uczynię. Obadwa te zwroty, tąS samą znowu 
drogą, co pierwszy przechodząc, połoSę nł^rzdd zaga- 
dnreaie i twierd^nie, a pokazując, ie pisarze wpomy^ 
sftnch swydi nowi , a w wykonaniu ich umicifętni, zasłu- 
łyli sobie przez to samo, ażebyśmy idi do świateł w li- 
teraturze policzyli, dam tak dowodzenie prawdziwości 
tego, com sobie załoiyi Zkąd się pokaSe, ii dwdch zalet 



Digitized by VjOOQ IC 



lOi 

eitycli obytek npośledsiirsay reMt« pb«riy, poniiyi kkf 
ido iridiiiieiiiiit^wa odesławaty, wdrugm umieśdi rsędai^ 
FdłM niowii W€dłQg r6iMK# tą^M>i6iii« umystaw^* 
porobiwsay znkh oddziały, lekkością 8w«»ą jedaychd^ 
Mra> ważnością do eięikoeei zwrotu U zeciego zbUzy wszy 
dragieh mBięi więcej, jak się (o wswoj^oi opowie miątseik 
Droga, którą p^dziemy, iNrowadząc nas [irości^ do cela 
Biz popnedaików naszych, ułatwi aam oraz podróż w krai- 
nie tego rodzaju dziejów; skutkiem czego da się ogroai 
duejdw tychże m nmiojszej o połowę pomieścić przestrze- 
li, tćm łatwiąi, ze rozw^ rozważanego przedmiotu zaa)- 
dzie zasiłek w ogłoszonych dawniej pismach naszych, które 
onyślflie w tym wydawszy niegdyś celu, przywołanie* 
raz Ba pomoc, by usłołyły przy zwalczeniu trudności, któ- 
rych tu. co krok napotykać się będzie wiele. Przewidział 
WB0y biowiem pojHrzednio, ie zamiar dawno powzięty, wy- 
stawienia piśmiennictwa polskiego w obrazie jego literatu- 
ry, nie da się żadną miarą dopiąć bez obc^ pomocy, poro- 
biłem osobne kUema wypracowania, o iyciu połitycznćm 
i domowćm narodu, w roziicznym wziętem kierunku, które 
złożyłem; w Pierwotnych, dziejach Polski i Litwy, w roczni- 
kach i kromkach Piriskł i Lecbii (dodatkowo do tychże 
dziąjów zrobionych), w historyiPrawodawstw słowiiańskicfa^ 
w P«tiiętntkach odziąiach, (Nśniennictwie i prawodawstwie 
Stowiat, w Palsce ai do pierwszićj połowćj XYII wieku pod 
względem obyczajów i zwyczajów w czterech częściach opi* 
SMĆJ. W tych pisAach wziąłem na uwagę Koronę i Litwę, 
a labo Bil drugą mało dotąjl (dla braku zrzódeł) miąłenn 
wngiędB, przecież i ten ubytek 4i^ się obecnie, zapałniii 

riŚMIUf. FOI.8. T. I. ^4 



Bigitized by VjOOQ IC 



106 

dziełami, które po wyjściu pisma mojego wyszły na pnbii* 
czny widok, a które przywiodłem w wspomnionych wy£ćj 
Pierwotnych dziejach Polski i Litwy. Do zasobów tych doda- 
wszy pomoce naukowe, czyli wszystkie jakie zaznać mogłem 
pisma, do tego£ samego co moje zmierzające celu, (a które 
wymieniwszy gdzie o nich wspomnieć wypadnie, dam na 
końcu tomu drugiego krytyczny ich rozbiór), będzie z cze- 
go dopeiniac obecnie wychodzącą na publiczny widok pra- 
cę. Słóweczko jeszcze. 

Zasób, który do napisania mojego dzieła zebrawszy, 
dałem mu go za podstawę, wątek, z którego tło tudzie£ 
malowidło obrazu literatury wyrobiłem, polega, jak rze- 
kłem, na rękopisach i drukach, powyszukiwanych przeze- 
mnie po różnych bibliotekach publicznych i prywatnych, tu- 
dzież pozbieranych od uczonych mężów, którzy mi powy- 
najdpwane od siebie rękopisy dali do ubytku ; o czćm zdam 
sprawę tamSe, tudzieS w dodatkach do wszystkich tomów 
dzieła mojego. Czy wszystko zebrałem? tego nie twierdzę, 
(bo i któS byłby w stanie skupić, co po różnych, -a niedostę- 
pnych spoczywając kątach, leiy w ukryciu, pilnie strzeione 
a nawet tajone będąc, by nie wyszło na jaw?); to wszakłe 
zapewnić mogę, Sem zebrał więcćj od moich poprzedników, 
i ie o Sadnem nie powiem piśmie, któregobym w rękach nie 
miał, nie czytał, nie rozwałyi'. Pod tym więc względem 
iiwaiane dzieło moje, dokładniejsze jest od owycby które 
przedstawili PP. Jocher i Wiszniewski. 

Wypracowaniem nawet róini się od nich, bo,' miaae- 
wicie tel dzieło drugiego,, nie jest od mojego l^gataze 
w treść, aczkolwiek obszerniejszy ma na pozór rozosar. 



Digitized by VjOOQ IC 



107 

Przekonania o t<ini nabędzie czytelnik po przeczytaniu mo- 
jćj pracy, i wtedy to albo mi przyzna, iem spełnił, co so* 
bie zamierzyłem, albo coś lepszego napisze; zwłaszcza 
jeieli jest znawcą, i na timle co ja pracąje polu. Przystąp- 
my do rzeczy. 



~^^^<5^^^c>P^ 



Digitized by VjOOQ IC 



ZWROT 1. 

LITERATURA LUDOWA. 

1. ROZWÓJ UTERATURY LUDOWĆJ BUSTORYCZNY. 



a) Zkąd powstata Hteratara lodu? 
J^ praesstość i terainieJsiośiS. 



K 



azdemu społeczeństwa ludzkiemu daje Bóg pokarm i aa- 
pój z ziemi, dla dała; zmyśli, dla duszy. Każdemu krajowi 
daje wyzszem usposobieniem umysłu obdarzonych męiów, 
którzy, badawczćm okiem rozwaiąjąc przyrodzenia postać, 
zwracają uwagę ziomków na poiytki miejscowe, i ucząich, 
jak pojmować mają wszechmocność, ludźmi i ziemią ojHeku- 
jącego się najwyższego jestestwa. Atak z ziemi bierze 
człowiek pożywienie, i ona była pierwszym przedmiotem 
badawczćj myśli, która naprowadziła go na pierwiastkowe 
pojęcie o bóstwie. Tę myśl kierował on na towarzyskości 
swćj politycznej i domowćj stosunki. Ztąd tć£ właśnie po- 
chodzi, ze człowiek bóstwo opiekuńcze po ziemsku naprzód, 
a dopiero następnie duchowo pojmował. Pojęcia te, panu* 
jące za pogaństwa w umysłach naszych przodków, przeU- 
jąjąc się nie tak w krajowych jako raczćj w sąsiadów na* 
szych rocznikach, są w nich tak ciemno wyraione, i£ nąjby- 



Digitized by VjOOQ IC 



strzi^tEe nMret oko tnidio w uch prawdy dtairstie (1). 
Nni pisafie nie rychło flię do pawiediMia onkh caego* 
irzięił, aioawidząc pogaft^twa, kidre w pojęćtaeh tycb 
tkwiło (2). (]!dy sezaaeai kaaieczoością zostali znasBeiir 
by o6ś pnrtedaiec o nich, wtedy nawet denno się wyraialł 
o tdni omyślaią. Dopićro pdźnielsi kiedy niekiedy, a coraz 
dalutBićj, oaraz jaśnieje wspominali o podaniach lada. Wlch 
zeznania wpatrzywszy rię, i uczynione przez nich wzmianki 
pordwnawBzy ztakowemii, kt4re postronni zachowali pisa- 
rze; a nadto wmyśliwszy [się w to głęboko, co ai dotąd o 
pogaAstwie zachował lud wswej^ pamięci, skrefililiimy 
ahraz ełowiahdco«połskiij mitologii (3). Do niego odsyła* 
jąc, zwrdcę obecnie uwagę czytdnika na dwa szczegóły, 
zpdźniej odkrytych irztfdeł wydobyte, i zastanowię się nad 
myćłą, jaką o istnośd Jedynego Boga i czczenia w nim przy- 
rody, tudziei o nieśmiertelności doszy, przechowały nam 
historyczne pomniki. 

Marzenia to są czcze, co nie dawno wyrzeczono o nad- 
dunajsfkich .Słowianach (4), »ze jedynobtfstwa i nieśmier- 
telności duszy nauczył icłi Zamolksis, naukę o tćm od Pita- 
goresa powziętą Im objawiwszy:* gdyż naprzód, pojedynczy 
tylko a nie massa ludu hołdować mogła, az do czasu zja- 

(1) Porównaj Prokoplusza, (zył w VL), i Hęlmolda, (zył w XII. 
po Cbr. wleku)> przywiedzionych w pierwotnych dziejach Polski i lis- 
twy 127. 

(2) Galus 26. Mateusz (u Kadłubie. I. 84. wyd. Kownack.) ps 
dwa kroć tylko, i to nawiasem, wspomnieli o pogaństwie: ffentilila" 
tis ritm: Yanda diis immortalibus tictimet. 

(3) Pierwotne dzieje 125 nstpn. 

(4) Polska średnich wieków I. 366 nstpn. 



Digitized by VjOOQIC 



110 

menia się chrMściaństwą nauce • jednym Bogu, władzoy 
wszech rzeczy; powtdre, za cbrześciańskich nawet czasflw, 
pogańBkie nie tylka nnędzy ładem, lecz i w oświeceńsze) 
klasie narodu, panowały wyobrAzeaia. Jakei sekta Bogo^ 
mitów (1) ciągle utrzymywała przy iydn da wie Indu 
przesądy, moc przyrodzenia uzaawąjąc w sile, kttfrą ona 
w ziemskich objawiała tworach, a pojęcie tg mecy uosobi* 
stniąjąc w Bogu, licznego potomstwa rodzicu. Ten pełen 
dobroci i sprawiedliwości będąc, kierował qnrawaBt świata 
przez białych i czarnych duchów, czyli Aniołów i Czartów 
(Helmolda biali i czarni bogowie), a wespół z nimi eiyawia- 
jąc swą siłę w mocy przyrodzenia, sprawiał to (według 
tychże Bogumiłów mniemania) swą łaską, ze się ono a 
znićm śmiertelni ciągle za życia i po swym 'przemieniali 
skonie; ze różne pożytki ciągnione od ludzi z ziemi, przy* 
bierały różne, bo dobre i złe postacie, wydając z swojego 
łona rozliczne, życie i śmierć przynoszące plony; i znowu, 
gdy nadeszła zima, obumierając, ażeby w dalszem. następ- 
stwie, tez same co wprzód sprawiały dziwy. Tak i ludzie, 
za życia i po śmierci ulegali zmianom, gdyż łaską opatrzę* 
ni bóstwa mężowie (2) niektórzy posiadali tę własność, iz 
się przemieniać mogli, to w żmije, to w zwierzęta czworo* 

(1) Uznawała ona jedynego Boga, wyobrażając go sobie w posta- 
ci starca z długą brodą. Obok niego czciła potomstwo Jego, w oso- 
bie dobrych i złych duchdw, z ludźmi obcujących. Eutymiusz w dzieł- 
ka wspomnionóm wylćj 7. 33. mówi o tern. 

(2) Hagami czyli Czarnoksiężnikami nazywali się Bogumiłowie, 
co przyznając im Eutymiusz, dodaje, tamie 35, ze są kuglarzami 
i szalbierzami. 



Digitized by VjOOQ IC 



111 

Mzne (1), i odmieiiać zno^u; ie po śmierci przybierali po- 
stacie ptastwa łaskawego lob drapieiaego, stosownie do 
Sycia, litóre przed śmiercią wiedli, dobre lub złe. Taiią 
mocą bywały opatrywane i twory ziemi, tudziei zwierzę- 
ta; zioła bowiem posiadały moc czarodziejską, klacze pręd* 
kenogie ubiegały tyle na raz, co najrączejszy koń na (rzy 
razy' (2). Wyobrażenia te sięgając najodleglejszej staro* 
łytności (3), przeciągają się w długie wieki, istniejąc wszę- 
dzie, gdziekolwiek podług śladu dziejów przebywali Sło- 
wianie (4). Zmyślą, wynik tychże wyobrażeń stanowiącą, 
wiązała się druga, następstwem pierwszćj niejako będąca. 

Nie było narodu i nie masz, któryby nie miał pojęcia 
o Boga i nieśmiertelności duszy, lecz róine ludy róinie poj- 
mowały przeznaczenie bóstwa. Słowianie opiekowanie się 
pokojem, Niemcy przeciwnie zajmowanie się wojną, stawiali 
za cel głównych jego zatrudnień (5). Takież same czylt 
róSne miały wyobraienie o nieśmiertelności duszy obadwa 
narody, podzielając w tej mierze dwa wielkie starożytnego 

(1) Sipske narodne pjesme U. 60, 01, 508. 

(2) Tamże IL 450, 111. 295. O paproci kltfra niewidzialnym czyni 
mówi Kuba w mUrMiche Sagen wydanych w Berlinie l843k Poró- 
wnaj 206. 

(3) Jul bowiem Herodot powiada o sztuce posiadanćj od Budy- 
nów, zamieniania się w wilków I odmieniania: tak zwani wUkołakl. 

(4) Ś. Eligiusz, zyl w siódmym po Chr. wieku, przywiedziony 
w dziele les Germains atant le ChrUtianisme par (hanam^ ParU 
1847. y mówi o takowych dziwach u Swewow, Fryzów, Plandryjczy- 
ków. Itegol wieku jest świadectwo o AniP, przyłączone w piecwa* 
tnyeh dziejach 469. 

(5) Świadectwa o tćm w pierwotn. dziej. 1SS. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



112 

świata sdailia, i utrzymując: .Se dusta wyzwoliwszy się 
przez śmierć cztowiel^a z więzdw, iLtóremi ją Icrępowało 
ożywione sobą ciało^ wstępuje w no we kształty, by dalęi 
zycodaowionem iyciem; tudziei twierdząc, ze dusza po rozr 
łączeniu się z ciałem, nie przechodzi w postacie inne, lecz 
dochowy wiedzie żywot, błogo lub nieszczęśliwie; ze 
wziąwszy powtórnie na siebie ciało złożone w grobie, zhiar- 
twycb kiedyś powstanie.' Dzieje uczą, ie pierwszego zda- 
nia trzymały się pokój lubiące ludy, drugiega |zaś wojo- 
wnicze narody. Tak więc gdy Słowianie podzielali o nie- 
śmiertelności duszy zdanie pierwsze, Niemcy zaś drugie, 
przeto słusznie wyrzekł Ditmar (1)^ Ji według słowiań- 
skich ludów mniemania, kończy się wszystko ze śmiercią,* 
co miało znaczyć, ze ludy te wierzyły, iz raz obumarłszy 
nie wstaną z martwych w tćj, jaką za życia nosiły postacie 
lecz w postaci innćj. Widocznie się to pokazme znmiema- 
Bia, jakie w t^j mierze Bogumiłowie mieli- mieszając poję- 
cia słowiańsko-narodowe z chrześciańskiemi wyobraieiHa- 
mi. Według bowiem Eutymiusza mawiali oni: »ze człowiek 
nie umiera, lecz wiecznym snem ujęty zamienia się w postać 
inną, a z ziemskiego czyli cielesnego wyzuwszy się łycia, 
przybiera nieśmiertelną i boską Chrystusa szatę, dawny 
swój charakter zatrzymując, jaki miał za życia: ze tak przy- 
branego prowadzą Aniołowie do królestwa Boga ojca, ze 
ciało, które z siebie zrzucił człowiek, rozpada się w popiół 
i prochy i juz nie powstanie więcej." 

Att wątpić (według tego, com w pierwotnych działach 
powiedział), tt mnieaumia owe o istności jedynego Boga 

(1) UPcrtzV.7S9. 



Digitized by VjOOQ IC 



113 

o Biefiittiertetaiości dimy poómMty W8zyi»tkłe ludy, lechl* 
clueoui.w dzidach sazywase; st^atoU róimą, ii miesaluh 
jące M2^ Niemców i x aiiDi w listawicEa^ zofitaKkcestyczM^ 
śc4 a maAowide Pomosimk, ich racząj niz swąjskle o iiie« 
wwrrUikw^ci miały sdanie (i). Ani (ez godzi się wąl#id 
# teoi/ £e chrMściaifiką pcsjuąwszy wiarę te ludy^ pogan* 
stwo z Bią miętizaiy: co im więcg ma podMfoństwa do 
pniwdyj» g^ wyobra&eoia pogw^akie iataiały w eaiej swej 
mocy iia^ między wyzs^ obywatelstwa warBztwą tam^ 
zkąd urn cbrgeścii^stwo lawitaio. Czytamy wiywodes* 
Wactawa (2), ze jeszcsf^ za zjrcia świętego męża (bratem 
byt Dąbrówki zo^y Mieczysława Ł), bałwochwalstwa od« 
dawali się czescy paiowie. Czytmy u Kosmasa, ze w XłŁ 
jencze wieku pogańskie obrządki odprawiał ind caeski. 
WPołsee, jak uwasa CoHią, byio wMe pagtA ieazcze ca 
paiowwia Władysława Uejrm&iMt a [mtanowitie wJkbzo- 
WBza. Dzisiejsze prze^ąd^ i zabobony stawiają dowdd lą 
to, ze i obecnie |nie ze wszystki^n się uwolaił od pogańi- 
^kkh wyobriiie^i lod poi9ki 

Wiatoie t« wyobralewa sąłaicucbem sUaym, który po- 
gatoUe zchrześciańskiemi spąia czasy, fcUHry. prieaziosć 
dzii jeszcze z tera;kniejszością wiąi^c, Um iMcneuiak, ale co- 
raz wi^^j słatń€»Mcem juz ogniwem, jędiMóć niędxy z«mn» 
CBOMWi, a narodowość przocbowąiącemi Słowianami fttrz^r^i 
muje. Po tćm. tylko znami«upu moloa jeszcye dol^e po* 
znać, £e pcupcy Mazurowie, Pomorzanie, Mektołybftrozycy, 

(1) P«aiętaikim«}eiŁ10r.\ 

(2) UP««z VŁ 215| w 4iie8iątnaMWi8|ne było i«Ieldi. 
Fiśmn. POLS T. I. 16 



Digitized by VjOOQ IC 



114 

Ragianie, Łulycanie, Szlązacy, do jednego z Polakami na- 
le&ą rodu (rozważ te przesądy i zabobony, które się przy 
zbiorach klechd znajdują); z zabytków literatury jedności 
tej poznać nie mofna. Miejsce albowiem jej, niemietka za* 
jęła n nich. (Ludjiasz tem więcej się oddawał prwsądom 
i zabobonom, gdy nie miai udziału w cywilizacyi, która 
z rzymsko-katolicką wiarą, w łacińskim języku przybywała 
z zachodu; gdy nawet opowiadaczy tej wiary nie nawidsił, 
i dotąd (mianowicie tez Łuiycanie i Góral tatrafiski) w da- 
wnych opowladafiiach postać mnicha za zwiastuna nie* 
szczęść wystawoje sobie. Przechowywał więc pogańską ' 
grubizmem nacechowaną swojskość, gdyi nie posiadał It- 
dnych środków do wykształcenia jćj. ) Bo nie było w Polsce 
wieszczym duchem przejętydi mięiów, którzyby przodkując 
ludowi przykładem lub radą, byli mu tóm, czem był Bojan 
dla Rusinów, czem Łumir dla Czechów, czem naro4owi 
piewcy dla Serbów; którzy wpieniach o półku Igora, wkró- 
lodworsldm rękopisie, w śpiewach narodowych serbskich, 
imię swoje i poezyą słowiańską unieśmiertelnili; aczkolwiek 
me brakło polskim pokoleniom na ludziach do pieśni i po- 
meśd pochotmydi. Lecz ludzie ci mieli poziome umysły, 
opowiadali przeszłość bez zajęcia, teraźniejszość bez 
eziicia. Zgoła nie zająwszy umysłów ani śpiewem, ani 
opowieścią, wpadli w zapomnienie wraz swą krótko 
broniącą pieśnią. Przez to stanęła pogań^fco-polska po- 
ezyą i opowie6c na ntSszym jeszcte stopniu', n& wscho- 
dnio-indyjska, nii meksykańska; a stanęła przez to, ii 
nie miała zasiłku żadnego ^ani zwewiątn> au z zewnątrz. 
WIndyach bowiem i Ameryce, przed zawitaniem - tamie 



Digitized by VjOOQ IC 



U5 

źywi«łaiU4tbe(Mcia(!itofc«i9i)apoe»y« narodowa, rpzwyać 
się; jakMtariek oMMPka. i rci»wi«0« się w^y caie^c, oiby ¥%- 
tek z jednego kłębka i panna wysnuty: 1/ea polaka. w«- 
^ytt44rz-6i[ab!ib.bo nie wsparta gędzbą wi<ęszcj^w, aię brana 
aa Dłdcą od poaiopyęb pie^ąr^y. n«tę, zewnątrz . napły- 
wem obcych wyobrażeń matana, unosiła się w powietrzu 
niby tak zwane babie lato śród pogodnego dnia jesieni; 
której światło iacińsko-europejstóej przyświecając cywili- 
zacyi, zitftiioją.a nie zagrzewało, którą jesienny pomiatał 
Wicher, i z nicości powstały tejie poezyi wątek rozdmuchy- 
ytaA W powietrzu. Ztąd też, gdy wreszcie zetknęła się pol- 
skość z łachią, przystjiła jedna do drugiej Uk, iz na sam 
rmt oka rozeznać było łatwo, ie jedna dla drugiej nie 
przystoi; iz łatwo było odgadnąć, ze dopiero gdy się 
^rwsza ódłąay «4 drugiąj, (albowiem ją szpeciła, niby 
obłaiąca człowieka ubiór j^ięnna pajęczyna,) może wiesz- 
t^^m.dacbem obdarzony pieśniarz,,, wyśpiewać z tak oczy- 
atczftMgp wątku coś narodowego, coś miłego, coś do ser- 
ca, choć na. chwilkę, przemawiąjącęgoi. Albowiem pomysł 
o jedaodcł Bą^t tkwiąc głębqko w narodowym śpiewie, da- 
wtA nadzMśę,. że byle pieśń gminną natchnąć chrześciaó, 
stwf 4iM«hP«)i wlnćw«ią.myśl,.i nadobną którą brzmiała 
Mtę^ iWwowac d»8Wv poety, poże pieśń ta, harmony- 
ue oieiłonajtlwyobraźwą i uczuciem wieszcza, płynąć we- 
spół apoezy* nwię jednóm zni% korytem zmierzać do oce- 
amłiwiewiiońia, niby- A^a strumienie w jedpą połączonp 
nahę.. I tak »ę teas^o z trzema polsko:ppgaóskiąi oświa- 
ty wodami, które wpioeniąch,, klechdach, prjiysłowiach, 
tmwtfi tak. zwaną Utoratur^ ludu, ot^awiły się słowem 



Digitized by VjOOQ IC 



a atwi^rdztty pismem; któtt eapIsMtt będąc wplimBikacfr 
histoiTi polskiego naródo, przeszły w poczet Jego piśaiiet-' 
nictwia, i stały isnę zarodem fiteratnry prawdziwie mrodiH 
wej, bo na rodowej uzasadnionej myśH. 

Wględaijmy historycznie na tyolsty ten zardd piśmien* 
nictwa narodowego, i powiedzmy jak on powstawał, roira* 
•tał się i wykształcał. 



b) Histoiyczny rozw^ pieśni Ifida« 

Czem jest gmin polski, tern i jego pieśni: noszą bowiem 
na sobie wydatny charakter tego, który je utworzył, lub 
dla którego je utworzono. Proste są one, lubo nie prosta* 
cze; są pieśniami bez pieśni, czyli są odgłosem uczuć luda» 
który, tkwiąc zaM sze przy ziemi, nie wzniósł się nigdy da 
wySszego znaczenia, narodem nie był, nie mając reprezen^ 
tacyi na obradach publicznych, a wi^c i poezyi, w wyższo 
wyrazu tego znńczeniu, mieć nie mógł; zwłancza gdy stę 
nikt nie chciał nią opiekować szczerze, a ten, czyją była 
własnością, wypielęgnować j6j nie był wstanie. Lecz jak 
w umyśle i ciele ludu naszego tk^t^iła moc duszy i wrzaii 
siła wyższych uczuć zdolna, byle kto chciał i umiał fo4* 
nieść ją do wyiszój potęgi; jak sam łatwo przyjmował ogto* 
dę i swój um uśpiony rozwijał na wielki rozum; jak iiszto* 
chetniając się zasilał zdrowym sokiem massę aarodn, ktdfy 
do swojego przybrał go grona: tak ł w pieśniach l^gor bytjF 
i są zasoby dla wieszczego ducha, zdolni i Irfel^ tiz^eMi 
i zasilić ten wątek któryby je w siebie wcielił, byle kto; 
wyzwoliwszy ich ziarno z pokrywającej je gmiMościłopi* 



Digitized by VjOOQ IC 



117 

ly, dopottidgł im do wrrostu, iłeirr się mogły wydobyć 
z riiMl, maiOenit i moU;, n^ nkwitiąwKiy wydać owoc 
^xyi, MMWisiM tego gods^. Tm nt c i sita iiie tkwHi 
w dus2y 1 ci^ pte6ai, czyli nie siwnywała w myMi i ała^ 
irach Mi, bo i €(łi mogto by< wraio^fego w tóm, co, zoBtm- 
jąc ustawienie pny tiemi, aie śmiało oigdy {HidAieść w g4^ 
rę swojego oMicu? tóŁ powabnego ^nbyśli, ciągle obraca* 
ąc^j się oicois watka więKami wiejskiego grobiuni p1ąta« 
nego? ale ukrywate się wśpiewnoiłcł tudzieł wuczucici, 
czćm tkliwe serce pociągając ko sobte, rozrzewtiiała )e, 
mlewalim^^ do pokodumla tego, co na taką autę śpiewała 
i do u&aletrfa sięiiad>ego losem, ie ją na Udii nucił sposdb. 
Wesołą i smętną będąc na przemian pieM gminna, nosiła na 
sobie charakter elegij, ale oddttelny od owego, )aki mają 
tego rodaaja pienia najwyksttfałceAszycb naroddw pagaft^ 
aJ&iego i chrzesciaftskfego świaia: marzy gle nie boja myślą, 
neczyirtstodć, bądź • byłą bądź obecną, wydarzoną iub po* 
Mngumnładn nprawdopodohniofaą opiewa, weseląc się nad 
Ite co jest» kib moSe być; smęcąć oraz, fie takfem a nie 
ł^sB<m jeit rzć»ezywiflcte, tab ie srtę nzacnić nie mołe: gdy 
n6nie widzi sposobu eoiągnienia iyczeA swych eeltt, ani 
mofipDdd spełnieBia tiigo o ciem marzy, szydzi zlosu, we^ 
nołe i- smutne pieiria satyrą pnepłatafąc. 

Charakter tidci miała i dotąd ma gminna pieśift polska, 
w tddm atanie.nastał ją nanid, gdy z porodu fanssytytiM 
MtktĄt aię<i laidete, 1 mi język ofesyśty Większą jak dtft^ 
zaczął zwracać uwagę. Wszakże lubo na ludowością a więc 
na jednćj niby spoczywała i dotąd spoczywa pieśń gminna 
zasadzie, nie mogła przecież ostać się w pierwptnąj j>osta-. 
ci, nie zarwać czegoś z szlacheckoścj, i z postęyiem CMsa 



Digitized by VjOOQ IC 



nie aoiwniać sie w wątku i wyraienitt. B0 (M^erai sio lud 
o naród; rozwijająca «ię w wyższych staaaeb oświata, aok^lr 
wiek niewidocznie preedeijakkolwtteki wptywata Q«bMf 
iimipowolnie nawet musiat lud 6taw4iG si^ jej uoiestiM- 
kiem* Ztąd poszło, ze.tworBoneprMz paetów piosaMaie* 
kjt4ire prsylgnęiy do hidu, i aczaseai wesoły w poczet pie- 
śni gmiMiycb. Ztąd poszło i to, ze te pieśni, jednakie so^ 
Ine myślą, różniły się z postępem wieka obrazowością (1), 
wysłowieniem, ogładą; tak iz lubo zawsze pełzały po zie* 
w, szły przecież z postępem czasu, a narodowa oświata 
gpponowl na ud^iiał za czasów panowania łaciny daną, po* 
wstawać i do szlacbty, nawzajem zaś aslachecka do ludu^ 
l^rz^cbodzić zaczęła. 

Jest nader trudno wykazać historycznie ten postęp, 
z przyczyny braku pomników, któreby przedBtawiły, zag- 
ród, rozwijanie się, i kjwtałoeaie pieśni gminiiyth. WieldjF 
wszakże to, ^e one istniały wX — XVi wieku, i>o je Ind 
śpiewy wał, i ze z czasem na podobieństwo ladawydi okła** 
dano szlacheckie piosenki. Zkąd wypływa wnioaek, ie nie 
wszystkie pieśni, które teraz ^nunneini oą, wyazły od to* 
du, lecz ze wiele przeszło ód szlachty dci &mn : zktii<* 
rych jedne przypadły mu do smaku przez to, zie z je«o 
wyobrażeniami zgodnie ułożono je> drngie ie jako nie*d- 
powiedne, .a, nawet 'niegodne siebie, odrtncił lud» i doazał 
|ia zapomnienie (2). Wiemy nadto, ie gdy w.naektdKych 
piosnkach sązmianki o zabytkach p(9gaQ(rtwa»: nie mogą^inc 

(1) Rozwinąłem tę myśl w dziele Polska IV. 229. następne. 

(2) Porównaj co nizćj, w krytycznym poglądzie na rozwiy lite- 
ratury ludu historyczny, o pies'nlach gminnych, ich zbiorach 1 obro- 
MiMu powiem. 



Digitized by VjOOQ IC 



119 

być wypływem (^asdw dnieśdaAsUeh/łeez odleglejszych 
sięgali MKBsą. Ma to. hacząc, BMiaay je£ełi lie dowiei^, to 
prsyaąJBaiu^ uyraardopo^baić, ie tak zwiie szydetoe 
(barłesęoe) pieśai do iNódtewą^eJszych aalezą, i z pogain 
skienii wrtfwni oo do czara postawime być wiDay: te 
z iwiedUch bardzo dawnemi, a polsko-^rddtsimeAi są te, 
kt^re zŁuiyczuaaoiii z innymi zaś Słoirianaiiii bynajmniej; 
spOie mamy; &e UitMe im wi^kieni aą* sfpMie mm z inszemi 
siowiańąkiemi pokoleniami: ie nfektóie, zducha' gminę 
azkrejuazłacheoikiie, pMrstaćaiogty wX\I joi wieku: ie 
najnowszego* a przynąHuńej nowssego niz damy pochodae'* 
nia, są tak awaae iegendy. 

W.pierwotnychdziąiach Polski wyłiezytem twory przy- 
rodzenia wyi^ nad inne cenioite, i zwcócHem uwagę czytel- 
nika na to, ie gdy do nich wielką pnywięzywano wagę; 
przeto właśnie prsedmioty te, wyiiąj nad. insze stawioną 
cześć boską musjaiy odbierać od ludzi, w grobicmie pier* 
wotn^o pogańil^wa tkwiącycłi. Z paatępem causa, przy ća 
raz więcąi ro^woająeycb aię adromszydi o religu wyobra- 
żeniach, a za czasdw ehrześciaAatwa zbojaźni obrażenia 
nowej wiary, paszcsat Polak w niepamięć dawieoezci 
bóstw wyobrażenia^ (lubo zAiugiego nawyknienta nie mógł 
otyłe myH mą wyzwetić, ażeby zmiatkio ni^ nie czynił), 
anaw«t, itorliwy teraz Chrystusa zfV!al«Miik, wy^nńewai 
to, przQd czćm się jaiciEdyś Jdaaiął. 

Ztąd w pośmiewisko obrócone niektóre obrzędy pogań- 
skiej religii, ztąd szyderstwo z samych bóstw dawnych, 
ztąd nakoniec naigrawanie się z tego, co było zabytkiem 
pierwotnego bałwochwalstwa; kiedy człowiek czcił przy- 
ri»dę, od ziemi ku aiebu oblicza swega jeszcze .a^;zwxóci- 



Digitized by VjOOQIC 



120 

wszy. Tak powstały atfMiwe pietai, wkfairjrtib uImMwuiw 
Be niegdyś zwlierz^ta są przedmiokw grobego iaf ta, i Łtif *• 
rytt wesoła nyśl ludu dała za towarryndw tafcie stworze- 
nia Ictóre nie były moie przedoiotem czci za czasihr po* 
gańsluch. Mają tego rodaąju piosnlei nie tylko Polacy i Ra- 
Sini, lecz i nadłabaiscy Słowianie, tudzieł Litwmi (1); 
Wydawcy pieśni łużyckich nazwali te proste iarty .wyte- 
jałym rozuttom i gwow^piaskitt dowcipm:" (2), i stosznie^ 
lecz JBtnsiał mieć lad, winnych pieśniach nnny i rozomny, 
wa2ny powdd, gdy się w tych tu na podobne zdobył bła- 
zeństwa, ^resztą jest zastano wiena godną rzeo^ą. le pie- 
śni gminne, zmiankę .czyniące o pogaftrtwte, nie świeckie 
rzeczy, iecz reUgijnośe mąyą na celu; i zasłaguje na uwagę, 
ze piśmienne zabytki poezyi zcza9(>w chraeśdaAskich, cześć 
boską i dziąre knyowe przedewszystkiem opiewają. Zkąd 
widać, ze Poiak poganinem będąc wzmtełmaprzM swe pło- 
nią na chwałę bdstwa, chrześdaninem zaś zostawszy, rMl- 
gii naprzdd poświęcił pieśni te, kt((re pismto powierzył^ 

Pomijam religi^, te albowiem utworzono dla ludu, a 
pierwszy ich siad dowodnie uzasadniony, pokazuje się ra- 
zem z przekładem cząst^ todzieł całkowitego pisma ś., 
co wXi& wieko i następnych miało miejsce. Pogaiteko-świec- 
kie, według tego cośmy rzekli, i według świadectwa dzie- 
jów, są dawniejsze odTOligijoych. Napradd pokazową się nad 
Łabą, dalej w Polsce, następnie aa Pomoi^o w X— SH wieku; 

(1) Zbierano ]e juz w XVII wieku. Porównaj L, HawpU a J. E. Smo- 
lerja Bjesnlczkil. 363, 384. (nizćj całkowity napis dzieła przywiodę; 
toz samo o innych dziełach krótko wyrażonych zauważam^ którycb 
całe tytuły (am gdzie tego zajdzie potrzeba wymienione łędą.) 

(2) Tamie ^W.UMender fhmim und nUrn^eAer tMfesMte. 



Digitized by VjOOQ IC 



m 

te płMnf w iibcytn, Ih^ W nlMrieckttt i łtidAflkftii, dodioi^ane 
Mm jętykii. IŚpiewam w XI wieku ta Bolesitwa Śmiałe* 
go o Polaaacli, w małym tjfko nrywectkn doszła aasasyA 
etasów; śpiewana w X[t za Bolesława Kędzierzawego o po- 
ległych w boju z Prusakami rycensach (będzie o tycli pier- 
siach w drugim tomie przy rozwoju pieśni historycznych), 
poszła w niepamięć; śpiewana w xn! wieku pieśft o zamor* 
dowaniu Ludgardy zaginęła (1). PieM o bitwie pod Dą-* 
hrową doszła nas W odpisie z początku XYI wieku (2). Imie 
pieśiłi z cstas6w Włudysrława Warneńczyka, Witołda i na^ 
: stiępn^^di, #spomnione od Sarnicidego (3), zaghięły. Wszyst^ 
kie te jweśni są^ historyczne. Na pytanie, jtakiegoby były 
wątku inne iSwiatowe piosenki, i ktAre t nich są najdawniej*^ 
sze? trudno odpowiedzieć, dła braku dawnych, a czystych 
pomników, gdyż wszystkie ktdre w tym rodzaju mamy, 
uległy, jak wył^j rzekłem, przeistoczeniu, i są mieszaniną 
dawności i nowości. Wszakże wnioskować się godzi, łe 
niektóre (przez wydawców tak zwane pleśni t}Tzące si^ 
zdarzeh domowych, ró£nej treści, dumy i t. p.) policzyć ua- 
lefy do najdai^niejszych , a obok nich 2e moina umieścić 
pieśni do tońica tudzieS obrzędowe, nakoniec Se kilka szła- 
cbeeko-gminnych odnosi się do wieku XVI z pewnością. Ka 
pochodzenie reszty piosnek żadnego nie masz dowoda, i, 
rzecz dziwna, właśnie te, które za najpiękniejsze w całćm 
pieśniarstwie pospolitym poczytujemy (4), zdają się być 
nie utworem ludu, lecz dla ludu. 

(1) Przywiedzionej o ten świadectwa porównąi W Pmalttn. BL SO 

(2) Bibl Warsz. 1843. Sierpień 370 nMptt* 

(3) Porównaj w drugim toarfe wjrwM btsKNrjrtZD^tth pMśiŁ 

(4) U LłpIńsL I. 126. 146. 

nŚMlBN, P0Ł8. T. L ■ ^^ 



Digitized by VjOOQ IC 



Ja2gd|iieiA<bićj iowiM^isiii&fa (1)^ dla.czego.za nąjda^ 
WQięj«ze a po]ako*radzłaiQ fiięśni mwi te dnmy,. które sani 
aą z t^yaaaami spoina^ Za lĄlsk/o^rodnime uwainia je dla 
tego, ze u Polalutw tyj^ko i u aadiafaańskich SłowiąOi ą a 
ififizycb byniywnucó, nie wąidi^ą ai« one. Czy mt Polaee, czy 
u łiuzyczan , utworzono je nąprz4d? I na to z pewnością 
nic powiedzieć nie mozeno'. Maniy wprawdzie ptospkę pol* 
ską, któfa doałowoieiazyekiej odpowiada* a mabyc -utwo-e 
rzona w Patoce (2); zkądby wypadł, wnjgaok^. ze jak U 
pjTzeszła od nas do Łużyczan » (ak i iowe mogły sie d« 
nich. dostać z Polski. Lecz piosnka ta jest nowym utworem* 
aięga nąidalej.czasdw trzydziestoletniej wojay, jest oczywi*- 
ście tłuąiaczoną z ai^aueckiego, aie przeiśzitf do naazego 
gaunu, i z^adien tez zbiór poisyka-gminnych pie3ni nie zawie- 
ra jej^ Inaczej się rzecz ma z pieśniami łuzyckiemt ternie 
które i nasz gmin śpiewa (3); są one bardzo dawne, wia- 
lnie dla tego , ze je nad Łabą i w cał^ Polsce kid nuci, 
i. mogły razem u Polaków i Łuiycząn powstać ifowycb juz 
czasacbi kiedy jeszcze pod jednym r:u)d/em z}ły dwa te^ 
z jednego szczepą podług świadectwa Nestora, pochodzące 
ludy. Do ich liczby należą insze nadU^ pieśfii, które w u- 
łamkach lub całkowicie do nas doszły. Zastanawiają łuży- 
ckiej pieśni {4) dwa ułamki: 

(1) Polska IV. 220. 

(2) Tak sądzą PP. Hawpt i Smoler^ tamie I. 380, 

(3) Wskazałem je w dziele mojćm Polska I. 229. Zakres ich po- 
większył sMóT P. ŁiptD0kie«o, 170. 191, w Uezkę Ich webodzą po^ 
kuinica i miynarecpka. 

(4) Hawptą i Smotoja pJos&icBki I. 97. 



Digitized by VjOOQ IC 



125 

JBÓM Um koników 0odo^a0z«v 



S«to ay ty Hołdraszko tol» czinii^ 

Zo maaz ty pod bokom krawy nptecziJ^f 



odpowiadające pieśoioin polskim (1): 

Starsza siostra usłyszała— 
Konika ma osiodłała: - 
Młodsza siostra miecz podaje. 



CÓE to za krew po drodze, 
Na trzewiczku i nodze? 

Z tą rdznieą, le treśd ftiłyckkh piosnek jest odmienna od 
pieśni polskich, mając zhieinacka wtrącone owe wiersze, 
ii»y ułamki dawnych śpiewtfw. Zastanawiają tez dwie ła- 
iyeklć t atkowiłe pleśni (2), mające za przedmiot rozmowę 
między matką a cOrką, opowiadające jak rycerz wykradł 
dziewczynę, i col sobie wysłużył dziarskf pachołek posłu- 
gując prztA lat siedm panu: które również całkowitym 
trzero polskim (9) mającym napis: Koł^ rycet^i dziewczyna, 
grób, odpowiadajcl- Ifuconoje, nad Łabą, Wartą i Wisła- 
i rozlicznie przeistaczano, na gotsze jak u Łużyczan, na 
li^sże jak ti Polaków. ' ;• . « . 

Najwięcej uległa zmtanbiń pieśń brycńzu' i dziewczy- 
nie. Nie tylko ii Polsce śpiewywana jest z róznemi odmia- 

(1) U Źegoty Pauli pieśni polsk. 69, u Wójcick. I. 116, pieśni 
szląskie w Tygodniku literackim z ł. 1843 Nr. TT. 212. ' j 

(2) U Wójckk. I. 80, 40, 75. " * " , 

(3) U Wdjcick. I. fis. 88. 50. 



Digitized by VjOOQ IC 



nami, ale i w Łułycuch Rokania 8i« tM wrariicMiy po- 
staci , mając swrotkł w tyeh aiemał słowach zawarte co 
i nasze pieśnL Łoiycka (35) śpiewa: 

Ńeptacsy Aeptacc Inby mójt 
Ssak Je «wje<$ł holcow do»<J— 
Holcow Je dr^e fwJe^^Ł dosd, 
Ale isana, kajic ty bje. 

a polska (1): 

Nie jeden ja Jasiu kwiat, 
Jestci tego peten świat. 
— Chodby b}^© i ty«i^ 
Nie chciałem iadnej przysiad*. 

Insze odmiany tąj pieśni ot^awiają rozmowę miodzieńca 
i w groble zioionej dziewczyny, która utyskiu^ n^ to, £e 
wstać nie może z martwych, i oddać kocbąnkowi dary: por<^ 
swazye matki dawane synowie aieby nie rozpaczał za umar* 
łą dziewczyną, gdyż ich jest wide na świecie (89) i (. p. 

Zdarzyłze to przypadek, ze sobie tak podobne są owe 
pieśni? Bynąjmnićj, lecz poszło to i(tąd, £e z jednego po^ 
wstały żrz6dła , i miąjscowe, u inszych Słowian bądź me^ 
. znane bądź mało znaczące,^ zdarzenie wyśpiewały. Boć 
iaden zbiór słowiańskich, Polskę i Łuzyce wyjąwszy, nie 
posiada podobnych im pieśni (2), a przeciwnie wn kilku tar 
kich, które opiewają wypadek powszechną uwagę wsnyst* 
kich zwracający, tudzież wiele takich, które śpiewają o zgo- 
. nie rycerza, jakim słowiańscy wojownicy zwykle męioego 

(1) U W(yc I. 57. U. 297, ul. J. Upiosk. I i. 

(2) Pieśń o rycerwu i dniewaft/fOt^ Wfjąwsiy, którą 0|^ócz 
. nas, (Wojcick. I. 337. ŁiplńsU 1. 22), ląąfą ^ ^er^owte. 



Digitized by VjOOQ IC 



ftM 

dokonywali iywpta. IMmatm te, hąitt ie o ms zasziy 
tiądź łe u naszych sąsiadów nastąpiły, gdy wiele narobiły 
WMrwy, lab, Jako na miłą nam ntttę wyśpiewmie będąc; 
q^odobały sfę a nte { śąin*adiq'ąeydi z nami pobratymców, 
luneto Barod#wemi stały się u Polakdw, Serbów, Słowa* 
k*w, Czedidw i liorawfaa, a ii famych Słowian bynąfmni^. 
Słusznie awaiać je naleły za starołytne, labo nie podobna 
md tum leh oznaczyć, ani wyśledzić tego, czy one u nas 
lub n naszycli sąsiadów powstały naprzód. Ta nalełą my- 
lUwskte i^ieśni, jak owa którą pod napisem htey czytamy 
w abiorze Wyekkiego (i). We dwoistej postad znajduje- 
ttfy ją n Serbów: na jedne zwrócił nwagę P. Wójcicki: (2), 
draga jiMt a Woka Stef. Raradzicza (3). Powtóre pieśń o 
aioatrzetracidelce, ttfiziei o rycerza ! dziewczynie (i Cze- 
si jpiewąHł te pieinO, którą wyiój powołałem. Po trzecie 
jkśt nosząca nazwę przemiany (4), w trdst^ postaci po* 
kaząjąca się (5). Po czwarte rycerska pieśń, opiewająca 
iarie osieroconego po jeźdźca rumaka. Serbska (0) naci: 

Kopam semla do kolekty 
Erisem trawu do korena. 

a polska (7) śpiewa: 

A koń }ego wolo iilego, 

(1) Ł M4 

(2) W wfury«at|i^ do L Uan swycli pieśni 342. 

(3) Srpske narodne pjesme. Por0waąi Ł 317« 

(5) Jędnę postać wyrazOi J. J. UpiósMI. mri W^click* I. 340^ 
dragą wyraził Wuk Stef. Karadz. tamie 378^ >tf$& 
(«> V Wnka Stet Karads. tamfe 454 
(7) U Żegoty Faun polsk. pieśni 69. 



Digitized by v1jOOQIC 



Żałujący swego pana. 

Ixi3ze wspólaę . naw z C;¥ect^» ft^ora^^ąipiii l^ioja^flam 
wyUuyli PP. WAJiCicki (1), tu^sięi K. h.Ęr^mu (2> «wi^ 
Q rycerzu i dziewczynie » tudzież my śUw^^ a ęf^wAwią 
śpiewy wane dotąd na Szlązku akoio ^cjbarzą i Kodą 
przywWdł P, HoffliMttił-FaJlerdebeą (3), 

Pieśni 4o .tańca tak są idawne,. jak i same tąńw^ Kmr 
kowiąki główąie tuzasługiąją na uwagjg, jaląq «i«$^ka«kt 
^ain npdstrjjakicb i nadwiślańskich,, hlizk^ irzódeif ta^di 
rzek ppiożonych. Z tych|«dnQ od. ludu wywły^^dengi* 
utworzone i ludowi podsunięte zoątały. Poą^^ęi Mr> Ąl^^ 
gminnym zrobiono je^ przeto lud lipiewywjaF.jctdotą^iM 
wia^ne poczytuye. Do tegoż rodzaju pJĄśni liczię cbrześciaft* 
sdl^o-obrzędowe: nie 9ą one bardzo stare. Ząjk9JBtim»emm 
dwie weselne (4), które mogą XVf sięgać wiek% jak wduiT 
^Uie ich myśl, czyli racząj sposób objąnfienia :tćj mj^li, w .«t 
wym uzy walny wieku. Pieśń pod napisem. ^oi^ftór (5), mo^ 
się uważać za utwór wieku XVI, jaS się bowiem w ówczes- 
nych czeskich pomnikach (6) znąiduje. Trzy przygodne, 

(1) W waryantach do I. tomu pieśni. 

(2) Pjsne n^rodo] w Czechach, wPraze 1842 nałpi., we dwóch 
tomikach. Szanowny wydawca porównał ji»eskie z ptesaiami wszyst- 
kich Słowian drukiem ogłoszoneml. 

(3) MonaiAscArift von und /tir ScMesien, pismo eżasówe wy- 
dawane przez Prof. Hoffmada-Pallersleben, w Waoeławiir 1829. Po- 
równaj 486 nstpn. Wyszły dwa tomy. - 

(4) U Wacława z Oleska pod liczbą 148f, U9 na str. 46 wPrzy- 
jAcMukida z rokn 18S7. Porównaj ^71. ' ' 

(5) U Wójcick. Ł 184. 

(6) Jangmana historiccżesAce literaCory. Porównaj 19^. Kr.^l. 
-202. ..•."'■• 



Digitized.by VjOOQ IC 



sych tnecią prza^ibiano roziMicie, dcąti flowa powstały 
pieśiii) (1), z tegoi czasa siail^ pMhodią, Śpkiwąją je 
w#ay84kie pokolenia polakie (2), miijezajiic w nie pMninn*' 
cyi)Bali|wy, walae we względzie sł^wattarstm^. Tok tydi 
IMeini oka^iue , ze ooe lue wy&ziy dA ładu Itct od wiej** 
9ki€h ćpiewak^w, ałe gmnnemi ^ stały przez, to , ze do 
]iąięcia i smaku prz)7iadły wieśniactwu. Tai iuimo naieiy 
pa^tedzieć o aiiekU^rycłl diiiaach. Sięgają one myi\Ą i wąt-i 
hieo^ o^l^yBEtćJ.starozytfiości: iecz dwie tylko (8) 0ą rzeczy-^ 
wj^cie w dQ€bu lu^u, i dla ludu stOBOwife utworzone. Re*' 
.£zta icb jest. z aazwy ludową, z ueezy iriejską lub szła* 
cbecką, myślą i tokiem nie zręcznie zastosowaną do ludu; 
Jedne ubrano strojno, drugte zbrojne, a dawszy im okaza<> 
ły przyod^ewek, sprawiono przez to, ze taę one nie przei- 
darły do zacisza wiąjskiego, lecz stały się własnością dwor« 
sklej i miejskiej gawiedzi: niekttfre z nieb nawet sama tylka 
śpiewywaia szlachta. Do takicb liczę dwie w zbiorze Wa«> 
cława z Olpąką (4)> XVI sięgające witku. W tymie rzezie . 
kładę dwie, k^re dotąd śpiewywane są wokolk70sterode 
w Prusiech w^cbodnich (5}« 

(1) lOaiiowicię piesd ppd napisem:; ^mi-mięMtl a Upiśslc 
I. 189. 

(2) U Wójcick. 1 41. J. J.Lipiusk. L 32 Cbrobackie pieśni, wBiid. 
Warsz. z roka 1842. Łuty 471. 

(3) Podołania n^óicick. I 71, 232. 289. Sferofa u Źegoty 
Pauli pieśni polslt. 75. 

(4) Pod UczBą 1 10. 254. str. 286, 396. . 

(5) Przyjaciel ludu z rolcu 1839. Por((wnaj 47. 4ą. . 



Digitized by VjOOQ IC 



Nąinow8£eg« pochodzenia są legen^, co tficstąd pokt« 
zttje, ie u kaidego słowfftMdego loda tm% są, idfco mtM 
faib bardao odległe mą{ą podobieństwo. Mają Łałyczanie 
legmdę o ucłeczee Najświętszej Paony (1), ktdra podobna 
jest do dw4(di pieśni przez lod polski powtarzanyth, o n^ 
eieczte matki boskiej z dzieciątkiem Jezos gonioB^j od He^ 
loda KrOla, tndzieSdo ińeśni o ucieczce Ś. Knnegundy przed 
Tatarami. Zastanawia, i/t legendy niektOre, tak nasze jako 
ł łniyckie, śpiewają o wędrOwce Jezusa Chrystusa i świc^ 
tych pańakich, i ie o wędrówce takiejze oprócz naszych 
pieśni tylko serbskie (2) i moskiewskie powtarzają. Łuly* 
dde legendy śpiewają: o spotkaniu się w drodze matki bo- 
ski^ i ś. Elibiety, o wędrówce Jezusa Chrystusa, (jak cho* 
dząc po świecie wstąpił do chaty biednej niewiasty, dla któ«* 
rąj i dla uczni4w swoich kupił chleba za trzydzieści sre* 
bników, przy czem został oszukany przez Judasza.) Le* 
gendy polskie nucą o wędrówce ś. Heleny i Chrystusa Pana: 
z których druga utworzona jest z pieśni o sierocie. 

Zastanawia, ze łoiycka legenda o Dawidzie powstała 
ZBHiiemanialaduo człowieku osadzonym za karę naksięiy* 
CU, legendy zaś o karczmarzu wisielcu i o zabójczym matce, 
z podania starego zakonu o Józefie patryarsze i braciach, 
tudziei z pieśni, którą i polski lod śpiew>'wa o matce wła- 
snego[dziecięcia zabójczyni. Z tej legendy dwie znowu insze 
utworzono. Zresztą legendy polskie (3) nie mają nic 
wspólnego z łuzycklemi, a te znowu z legendami inszych 

(1) Smolerja plesn. I. 275. 

(2) U Wuka Karadzicza srpske narodu piesme Ł 124. 

(3) W zbiorach PP. Źegoty PauB pieśni ludu polsk. 78. WóJ- 
dek. pieśni H. 310. 



Digitized by VjOOQ IC 



9iMniM, wyjąwisyitirą o śLiet^^ Łegnda bMriem. 
tfjfie trieM, f pncseto pi«ointtl! Mtinjr ■Uhd^jąr* il^ a 
nMdkapie yczygody iinslągD<Bi(la tfpowiad^a» j»t d0<» 
ti|i śptetosrwaiia pritt iMikUnrskf eh diiRditar (2f>v: asifisie 
Miiij wiadnjn, ile wioni sak^tfaf Słoiriamczyziły^ anaiią 
]iie)«Ł Cov«S7itiia ronrdigEWszy, Miiei panniawtesr 
na to, ie te&jrckie l^gnidgr^iabMry śmatmw, jaka to śkoff 
li, aa |rt>wafBa zaaumlwapf taty, ś|iiewi||ą a Aiśatacb 
i Czartach weselącyeb się, polskie zaśi h^eady ae o W9« 
drMroa letoaa i śmętydi panikkk raeprawiająiN światowa 
zdaaznia pam gnune^opieirtMa pieśal &haakiaBii aiięsz*; 
ją wsTmiwHĄ, pajKomr: łe: tego radzago piaftai nie z aiy^ 
i.aana taidu wysciy, Icfez paapz dochawieAatiM^i kadcielią 
eacMź otimiBBMbędąe/ piayaztfpioae aabtMbp kąda df ozjpf 
mtm wstktymroimym wydarioafdizaMałe^ b^di dapo^ 
kfoaikaraUcłi a zawitania świ^cftc góśddo dMrty 9i«8t«f 
kądtatkaatecdD adaneń pMałaiai gnteafmlwsIafiiioHycfe^ 
a aaiiiet i do sahakaaitr, jak ava o Sin^iaAe fogeada. 

Nia tylko aasae, lea i tanyiArSIowiaa pi«Aai ^nlaaei 
natooHMspOfai^SoaLitwą. W seitokich tylko^ (8)1 kra«: 
iaski€k(d) staia dziewicy wcfow^ (« Knfiatdw to^Mc?*^ 
w^)laBtą podabnla jak to auei Htairska pieto (ft); 

(iySMliei»łti£fck: plettLi78.' 

<2) inąMitfe slf wzkhrael^^ Piotra WasU: MiTieanidfgo arllo« 
d^ple. kJiiieep płe^pt aietłf ]W^ ^aa Rierwazr z<lnk^ W](asę4t. 

(3) Wu^a Stefan: Kąrad^icza ąrpske lurocht piesme Ł 9tr. 190. 

(4) SłOYeńskepesirikraJnskiga narodu, wydaaeiyŁubląnię 1839.. 
przez AchacelaM Korytkę, porównaj I. 30. 

(5) J. J. Kraszewsk: o braciach ŻaUisoweJ iony^ w Witolorau- 
dzle, w Wilnie 1840. nstępn. wtrzedi tom. wydanej. Portfw. I. 63. 

nŚMisir, roui. t* x. ^' 



Digitized by VjOOQ IC 



w pierminych dsktach iinrodt |i9lski«Ba (u itroiiky 
804) wskanieoi Ba itai liiBtorycvi«M jeg* poenjfi: a idąe 
M t}iB ślaitai wydobytm ta M jaw pierwiastek pMn, 
łydę narodu, wifoaiibznyni je^o kicriiBkiii epowiadąjąeydii 
od loda rzeczywiście pockitdiąigrtk Itib aa podoUeAatbro 
lodowośd DtwortMycb, a spiewywaaycb praez kid polald 
w odl^ćj staroiytmśei. Wsłcą^em na daWaeM ich by ta^ 
ftwiadcctwcm bistoryi i podobietetwem takichie piosaeŁ^ 
ale tylko uŁii£ycaan pleoiłeliBików wielki^ Pełantfw i Gbro^ 
batów Todziay, ale i u RaoiacHr, Czeebów, Merawfaa, fiei^ 
hiw. Jedea dttth słowiaiofci «iywia wszyatkie ieatefci 
łączy je węzłes, ale caiiość ta maswą^e szcacgMfy naątac^ 
we; ktdre stanowią rdiaicę poaiiędzy pieśoianii gmiaaeni; 
wy2# jedne nad dfBgie, a nad wszy9tkienąjwyft^J WtM- 
saąo serbskie narodowe śpiewy. Są om węzłen, łącaącyn 
je BpiośniarBtweDi, które aic -a nas wXVi rozwinęło wit* 
ko: aą zarodem poezyi narodowi, nieelniaiio gioa podno* 
sząc<y obok wieaiczycfa pienia wytlMlmacaonycb na poiakś 
jęaykzarcytwior^w codzozieMkióJ literatary* Obca roz- 
pośderaia sie na dworacb panów i szbchty, swojska* toliti 
si« p«d starseebę gminną. Wywoitai jąz«kr]wi|ijęayk;, a' 
przywabiła do nśąl śpif^wnoać, co znęnra narodowość, a 
z nią i gminność na jaw wywiodło. .'Słusznie powiedział 
P. Erben, ze kto chce poznać ducha tych pieśni i smakować 
w nich, śpiewać je a nie czytać powiaJeaT] Omiona wszedł- 
szy w poczet szłaćbeckiiy poezyi uzupełniła ją, f tym«poso- 
bem pierwszy zaród literatury, wpuszczony w pulchną ski- 
bę, zapłodnił umysłowość polską. 






Digitized by VjOOQ IC 



tf i 

c) Hiśtoryeśny ntńiurhj podań i klechd. 

n^w, i^KiA się ifb t^mfiii i 2 tąi fnyoffiky, i« <Ua tHśai 
ich mw(«M vem i 6mia/^w9śfaą .«4iiycbiip^, iłi>ft«w tegt 
rodsaią eoeuPi rfJ Wg iiwn iMiMimKIc t](UMK WtMkiii.tdy 
M<łe8£$« cbwitot. vKJct<M^ ai^.ta 9i)in^ycb.|HWiaa0 |ilMc»* 
lifick, j»tw9 |l)y^.«mfh..ueytK«wa<i, i WMrmn-MtdMiąć je 
iyocfa Nie tek się c»ecz niiiiii e.*p«jWł«*iBlaaii{ iUi tągi 

4» nudnie trwhWk 

. OjKMYiiidapift ł^yiy: «tb« .9«4atiiui»4 te^Ndani^ csyU 
v^jP0iWiłąiu«ni». alka ktecbitaiDi, eeyU p^Stikuiktm poely> 
awegp.wątŁił^ ZdjiraAllift W8si«łkie,. hitfre ś^^iatowej będąc 
tcfśclt pl»tQi^>ti«^liilb^HlMUUiBi|a]afl^, ojMMe jukow^, rM> 
czy, inwis(»i« jRTiwiHWfni cboiciiiilbsr i oimiriwuuoa^csa* 
ai«|^ytr/|^iifMj, iyto.iniwpoMtteiiaAlndai pt>d«niciii»> 
xjw«D0; i^9dą,ii|iflniii««- go Bwof «(H;««ra iftody; gdy n* 
ligy^ć tr«ć^ią. 1^(1 -podcnid U^^> ZMtś^ anąnuMy 
W:JM§t!M;yi.:9jpDWifś€,##f(«iifi i icjsMy* ^u^ sdmMr!y»ń« 
Wiec: bA je|ftU|»a,44in4sii«^ tyi|i0vwy«ta|żia mfiMldy^to^^ 
diii ł»yiy;.iHiJiWł{Cf^ iMat«ryciiN| JUefshdącKyli >op«ivi«ścią^ 
wktóręi f^ystWMJ^CjB bftf^y w?i}|evai;y ,l^t 3«vil» jakkilłliricb 
BalttBtoryczaości. r^ie t^o wlę&łufil^i^ąf^dMdeii^elh 
d#, d<yMHu.j« %f takęwą.BH^.Wuąłiikryl^. l^lecMa-prlci 
gwnię mm^ą hywai« ząwauf, i, win^e. di^ nw^i^ tretei 
oij&iDO^a się njgily wziMMć do. godiłoN itoiąitiWi M«^ 
i liisłoryca(iła,klef^4a, jtud wisziitlak^, ktO.iy «ie fM«BMw«l 
lei^ wierzył,.! w równi stąwutijłudi przea^d, .r4»nłcy tnkO' 



Digitized by VjOOQIC 



opowiadań, nie czynił: zkąd wielkić zamieszanie powstało. 
iMtatMwi^ dę mi tem sEosegtfłewo wkyytjrcfliyia Ji»o^ą- 
dzJBc Pa uś o samyth t^ifeo IdecMaftft i to w ogM« luhHąc, 
ładnienia M jeftcte» Itt od Mit^piRiiIętafA ccdB«w mięMft- 
M podMia i legendy z dt^adii, i Idecłidy preyetepiaiio Ho 
lid, a łącząc iswojitkodć i «bcoić sotedwoiit roftajattl 
ep»wi«daA» tworem zti^ ttiOkMM, wybi^ościąiBySII 
oactKkowtMe opowieści. Pnez «o, rdwuJeS Jak i przez to^ 
ie podMia i Meciidy m^MkitiiB «ie ^tua^ co pieśni lądo- 
we stanowisku^ nader maty był 2 nieb %t«k, i Sądnego 
prawie zasiłka nie mogła się ztąd spodzJMMć iMrodow« 
Uteratunu AHwwiem oie «Mlałyiaarttv» jak Iłistorya, pra- 
wdę Da^a {inmbtawią}ąca, ieti zaiTsze świece I od p{ei<* 
wotami .postaci sw^ ododeme przybien^c Hce, i tak ^w- 
Brięsza^t Bbąśniami iyjąc, pnedetawiały tem więksaą did 
IdstoiylBa i praedrtawiąią tmdMść, im mai^ dbi ii^«dga- 
diieirin podały 6i^ib«w MeKa|i4« nader iPziWła pierwo- 
tnycbPoteki d«i^#w. KMcbdy, acakolwiek stalyły i słttZą 
llidowiaa śitftdek umafiaiani* się irbogeb6jito§d i tHiotiś, 
pFcejbtawfejąe lnu pod postacią pnMrdy Mb Mtfki re&g^« 
i ibortdBe «a«ki: preeeieź gdy od vAm^%m6 działał nr 
nie wpłyir obtyzny, opowiadając^ lądowi zebrane na za- 
*«dzłe i waelmdaie pełne d«iw<Hf bajdy, prnefe Właśnie ta 
fliHgrztaa baidtićj Jeszcze oddaliła lad pols*f od czystego 
p^mowaaia -oarodowolcf; i jawiła, «e ż dawnych a zna- 
Byeh stfhie klechd, tsfonąt aowe, wypielc^nowywał dh 
«i»^ wyobraźni ilziwdągi i bajdy nie&orzeciaie, kttfreitó^ 
by się «ftw}ąc oświecał oraz. Lecz mimo dziwactw cetiufą- 
cyA tebainie, mfttoo cudzozleinskl^, wkt«it| siętistrdiły 



Digitized by VjC>OQIC 



«p«4y, miią «m węwt$banąmtnplm mi^ 8w« «rie i da- 
«Bę,i«iiM% ieiic Mc niyrai^ flltMiki i aMof pośi»- 
#i«. Męm $19 yaktyśuk tiiiMi)BU<c» pilianąją iifibyć 
IMAk h wm mi i Ydfeifta itta tyoh, kMny sBąonnie kk 
i .^netMKSode odgiidyinid jiiniiią. aą wie pod^tae dt 
Aamtn, Jstdra pfełęgp<nmn» aie będąp, i^yląjeMNC fftMfr 
igręii^ poMbiedo niHiiy, łiiEa wihIbbchwi tPippętnaat- 
id wtoisuJHty-aetti gdy się mwinęła iwcfemrait kiów 
jr«|krae)vH«i) oafaiWogi^j ^wiii •aiebjr |»zcsariiiaa> 
aviCiskieio {Nd&at tgNdtirą yolg, ■0fia(fQibyir8^«f| 
0«r0wytii 8«k<i«)< wydić szlaA«tey o«oc« a pnee lo:«d* 
jpfMitsdpBć wMówonu pnAnaczeiAi; 

:CaB80 mt mfśrKanit ład, wti^nmic.e .inpatnywfsy 
mąęreyToĄttwMy t Ićm leopraińat , »y owi a dą ) y neta, 
jafc ją nidsiii«, jidc imjnnrai, jak o aićj sąd^. A Jak 
fkśk jofia bylm bez -pie^, ^kl6ą4 o^pn^Yodstnio nie 
miał sądu, czyli wspierai się na pnaaądiiCi ąiaviafctpny<? 
r«dy preenMOiejrM irtąionicsości sfeic^ liatomcKl ,tei 
klficfady (1) dtid«Biiq|ngnkniaaiBsdvii8nbe poiabite,iąh> 
■•mdły Giełdę, i jiiiiy umM- tiiMrpda «irą^ pkiiiiiiwii, 
dfai^ t^o, €e.]ii^^» piwdstwriii^ ali f a ie; prań htdrt 
Mcuaa praedwdził loda. Kafmaid poltgaty Mtrieiize^ «h 
smpaieioiorałBoae, '■atoBiec zabwipąlbTiB ioii pddst«#ą, tą^ 
ctąc Wjedft* tn#kiete zjawi6lc»,i j«dite jakoby rtiij^je 
Muką ofsUhnm, Ukt j&»m da eroist^ o rceciack anpdh 
|przy8tawjlją€4m -wiediy/ i 

(1) Nie pochodzi teń wyraz od CłecAd ffiaocnych, jak mylnie 
Czacki (dzieł I. 23, 1 1 1, 129, 355.) a z nitu llnde inówl, lecz racz^ 
od klechłania, klektanta", pa^otai^.'2fz«df«słowein Je«ł 6tMrt)*6ł. 
iłyraz ktik, maciąty *r»y*,ińtf\^eii!e! fcułtóBwe. 



Digitized by VjOOQIC 



184 

• Pcrtroeb« byłd siMJ yńkrjj a£eliy pnynawitć za.pit* 
wdf, co 8taro£]rttto6ć tudowim p^dawtta o Min^ pr^ 
ToizeBia; ta prawiła o pnentanach i fdąfonycb prisyniy 
sHfacii; co przekazała o aadzwyczajayeh cdarMatacli. Wik* 
rę miai: w te opowiadania rodaa} łodiki dopdki wdziecfń^ 
otwit Bootawał, dopdki abdstwiai przyrodzenie, doptti 
przypisywał jego i9ile WBzysIko* cMgo słabym oie mdif 
d^óc^nąć ińnoiiL Lecz wiara ta słabła, wmiaFęjak się 
ksBłałdł rpznm, i tylko tych po dswmia oiywiałm ladai» 
ktiirzy na tyiałe co wprBódy stopnia oiwiaty stali. Pne^ 
ciwme ci, ktdrzy sięgłi wyiej, potrzebował! zrozttnilalsM^ 
go dla swojćj wyobraźni języka: a gdy zno^n i ci podsko^* 
czyłi wroznrn, wywali ałeby język ton nia same i^rze- 
nmwiałslową lecz i myiHi głosił. Gdya oiiefttyczóe npa^ 
dały ludu siły; o tyle się^nmralne wzmagały i ro$ły;n 
przez nie powqiniał iud post^ując w omie, wdiodBąc 
. przezcA w przybytek mądrpftci. 

Powłedaćłiśmy wyżej, co zaacsyły prteiDiany» i jak się 
z niemi łączyła icićłe myśl onieńmiertelnotei dlofezyf zasto^ 
Mwana do pojęcia o przechodzenia dachów z jednego 'Cin* 
ła wdmęte. Zastanawiąfąc się nad ciałem dzteciony.pief* 
wntnych IndBi rozom, i aoiąwszy go być « zasłoną, kt#M 
powkka iitąjońą 2a lydn wśmiertiśnycb. zwłokadb^me^ 
smiertekią człowudca duszę; wniósł, ie i.fl^2» który za ła^ 
śkĄ Mstwa. przemieniać się w róine postacie iimiie> posiada 
pewne narzędzie,, którem jakoby ciaiem pokrywa swą 
sztukę, i ze byle go pozbawić tego przybora, nie będzie 
juz mógł wrócić do postaci dawnej, lecz pozostać inasi, 
wjakićj zostawał podczas gdy go z narzędzia owego ogo- 
łocono. Wilkołakiem czyniła cudowna . przepaska, źmUą 



Digitized by VjOOQ IC 



181 

niMy db« zoatenał w 8wqq pwtari, ; dopóki przybora 
swoi^eo m tłsydurt, As tracii iyeie (1> Znpełoą wto 
wfttrę dawrii: Bidgarowie vX «iekia.(2), znpeibą da^rtii 
CteAwX^l jeszcfee stoleciu, aktdrych. śWMtl^ri nami 
nęłowie prawfli (3), ii polska raduM Łaskich wŁęczy** 
cklte M BMesadu rf a^ tnd rok rocnie jedacf^ cztoakarodii, 
kMry się zdnmnia w wilka, piwąc tak karę w zabójrtwo 
ś. StaaiBiiwa, Łtdraga śinerd sp^lniczką była. Dzaśnawol 
wierzy w wHkołąkdw poldd Iiid^ i 4zaB jeszcze dąją wiarę 
wkh iaUdiMiie zaienczoBy nad ŁabĄ Siowiaafa (4). Poiis^ 
mwŁ i zwierzęta posiadały tąjemaą przcmiaa sztuka, przeto 
oirteUaiy się klacze cadownyni sposcAienii, i rodziły: naotęr 
pne sfcrzydhto konia iizebięta prędkottOgie i t. p. (o), 
llakową siłę posiadały i zioła, słi^ dla tego do sztidc 
tiyenmych. Snodio je było rozpozoae» ho. wyrzeczone 
nad rnkśA wieszcze słowa, spiM^iały, |e aię zwijiały 
wtrąbkę(6). 

2UNrtaw3zy cbrześciankieiB Pohik^ . nie mśifl się roastaq 
z dawną swą o ftbdstimaiu przyrody mtyfią, a |edaak2e roz- 
stać się z nią masiał: bo nowa wiara opowiadała o wszech- 
mocnośd jednego tylko Boga, w bkoAć obrddwazy dawną 

(1) Srpsk..pJesiB. IL 60,61. 

(2) Łuitpraiid u Pertz V. 309. 

(3) Według klechdy u Ifalebo bacborki Ol. 85. nsipn. 

(4) GrSye 192. ,Temme. die YolH^sag. Ton Pom. 30ą. .|[i|bą 
laiik. Sagen 259. 

(5) Sprafcpjesm.,H 106, 459. 

(6) Tamże III. 295. 



Digitized by VjOOQ IC 



I8< 

pdtęg(^ (liieh<w. Ta aliK pgs^njte była tek tiliM^ ti^ 
dMma, dawaia zdrtritie i ^a^onbitie CBtawiakafff^ datoo; 
Te dudyjr byty tak patalne i iAgiAK; tak oałuiw afeMy* 
wały się- Indiiom, tak rozkocbane irimitetelaycb, ielni^ 
iao była raastae sięaiiemi (1). 6dy atftli iianaiiić j« 
Bttisiaao, waMsł prsato ind, ie jakowaś 29aj6ć moakriia titn 
go^oebaml amtaM^ £e siłę swą ubnaciły nad^rzywidtóM^ 
ki«iy się tik łatwo dtfly wyparonrać: fie aówe dncfay waię« 
ły nad aiemi gtfrę, i £e ty«i ppsjAiysMu aalefy okaiywad 
wagli^dy ki^ tak paidio^ zwłasscua gdy to są gaiawliwa 
istoty, gdy tti« tak jak nanidiawe sprzyjają kri^n^oni,^ 
gdy postacią sadła mOcazoJą trwogę. Sm^skis^łhowint 
dttdiy były białe^ obco zad CKarHą zewilątrz i wtiiBątn 
szpetnie/ bo pogate, ogpniaste, kudłate^ szkodbwe^ psotaa* 
Czartami ^błami aazywaiio je, i wj<«biym ich z? swtij? 
skiaari lie stawiaao reędrie: Goddą albowfaaa jestzaateaor 
wietia rzeczą, ie ćfa«ciaS zczaMm i swnjsksai dudma tet 
nfisz lud nazwisko czartów, i tez same co obcym przysMł.ifli 
prayaiioty, jedMkłe nie ze wazystldćm mrazał jedtakowo 
tycłi i taoilydi, wyroMwsay soMe praei ta Młoioę (2) mb-. 

(1) MimMnfMe ti^z pteileaski^diHhy ezyli tak VfHm Wiły, tj. ' 
białe dziewice, zawięzywały z śmiertelnymi stusunkl miłosne, a na« 
wet wynajmowały się im do pracy, spijały razem z bohaterami, wła- 
dały ich sercami ujmując ich sobie wdziękiem, dawały im swe dzie- 
ci na wycliowanie. SrpslL pjesm. II. 135,215,518.111. 168.; toz 
samo ale o czarownicach mówią nadłabatiskie , klechdy u Kuhn 47, 
198 ttstpn. lłiz(5J, mając rzecz o czarownicach, powiem jeszcze o %€m. 

(Z) Rozwal, com w krytycznym poglądzie powiedział nl2€J o nte^ 
miecMm a polikłm dtabłe^ przy podaniach i legendach ktdre w kle* 
chdy przeszły. 



Digitized by VjOOQ IC 



fliieekieg« a jfOUkkąo ^Wi« Ten jiieMiecki dl|«bet jMl 
fUwiią m^iyH hą}9tai l«4a, wpiywai nai fitncheo i 
sprmritł pnn to» ie oitowiek nusiał «ię Mcłiowywtć 
w JcmrbMh pnyzwMto^, i»0 uiaezćł wpadil^y byi w moc 
flsatatokfk dumey m zgubę eteto sirą^ i duszę, 

Ta posMcie ducha (flicgt) sidtosęwaiio e ctwett d* 
pnypadkńw, które się wydarzyć miały peurnciuu zbójcy ^ 
a a których f aatuchąfmy. Czymy iywot miodociaBych In* 
ddw otijawiał aię gł6wuie w rycerskich sprawach. JeieU 
uaród nie prowadził wąiny, puticzaii się pojadyaczy ję§9 
•by watele la wyprawy, zbro|aa przebiegając bądź dałekłe, 
bądź. oAcianiie » . bądź nawet .własne kraje, szukając przy- 
gMf ezyjiiąc łupteie, oczyszcząiąc swą zieanię z potworów. 
Tak więc wojaczka, a z ają ioirostwo, zaamionowaty łycia 
l^r«edsiębiercae|lerwDtii^chludd!wpodezas.pokoj^^ Trwa* 
io to az do czasu, wktdrym lepMapąjęcie cywJKzacyi zwr^ih 
cito żywsze UDqrsły do aąjęcia się ezamź, łndzka&d bardsii^. 
•dn^wiedaióm. Zajrzyjmy do uąjdawnicśszycli dziąjów słor 
wiańskicb bid(Hr, a yrzekioiamy się a tern, ze i przodkowie 
IMWi dzielili to pntkiaDaaie, ii iftrowaaia jue przynosi zft^ 
kały walficmym męiom. Powteda Tacyt (i), Jt ile się tyK 
k#. lasów i gór między Fennami i Pracynami (csyB międay 
Daiestrem a i«śdam Wisły, bo taiitfęszfcali PeacyniiFtonai). 
raslagp, Weaedofwie t j. Słowiaate^ iottowstwen swiąpćw 
Mpełnili wszystkie". Ten sposób łytia #otąd trwa « <iórarł 
li tatrańskicb, którzy mniemają, ^4ł iść jia zbH^ jeat 00& 
adacbetaeso, jest coś iNbaacanóą^ga się" (2); cwfaszcaaf 

(1) Bena. 46. 

(2) Ł. Zejszner we wstępie 15. do piesai Po^halWL 

nlMIBI. p6ł8. t. i. 18 



Digitized by VjOOQ IC 



138 

gdy za)iąujący i»ię KMJectwem góralscy lud«ie, raoKĆj dla 
rozrywki, mi rabnoko oMerają sobie to zatnidiieiiie, i u* 
pady czyniąc, straszą tylko, a nic złago, rliyba w gwiitto« 
wnćj potrzebie , diyba w nadzwyczajnym przypadku , ni« 
robią nikomu. Niekiedy atoli głośnym się stawał ten lub 
im zbójca, i słynąt z okrudeAstwa. Takorw^^ ścigało 
przeklęctwo obecnych i potomnych: takowego imię poda- 
wano pamięci na wieczną wzgardę, opowiadając przygody 
jego od pokolenia do pokolenia, „jak był«traszb}in dlaludz^ 
kości Wrogiem (lubo nim nie zawsze bywał, zwykłe bowiem 
pobołnym , i dla tego mrtosiemym okazywał się), i jak za 
to« za iycia jeszcze swego, pokutował dęftko". Takim był 
ów zbójca, o którym rozgłosiła klechda jednakowo w ogó* 
le, różnie zaś co do szczegółów opowiadając o nim, wprze<> 
stworze krajów rozciągąiących się między rzeką JtoihĄ a 
Dnieprem. Klechda, ta bardso dawna, mnie być uwaiiinii 
za og^sko, w którem wszystkie tego rodzaju, drugiej j£ tak 
powiem doby, opowiadania skupiając się razem, są niejako 
dwugłośną harmonijnie zgadzającą się pogadanką o łu*- 
dziach 1 dachadi, takież u^osobienie umysłu, co zbójca ó(vr 
mających* iCształciła. aię zaś ta kledida w przestworze 
XIH— XY wiekO) i stanowiła w Polsce pnejście do kłetbtf 
narodowycd trzeciej, czyii ostaMi^ doby, jak się niftćj (przy 
podanłach i ł^eodacit, które w: klechdy prze^cły) wyłosz* 
czy. Opowiadali ją i dotąd opowradają Łu£ycanie, Polacy 
i Rusini (1), w główną) częśd klechdy jednozgodnie gto* 
sząc, ,4e zbójca napotkawszy chłopczynę który się uca)ir 

(1) Opowiedział mi ruską klechdę P. Białozierski Ukrainiec, ba- 
wiąc w Warszawę r. 1847. 



Digitized by VjOOQ IC 



189 

na iJLsiędca, i prwd nim okjawimny chęć ^dpoMitawwua tą 
gnaehy, otrzymał «i nkso rackazyaieby prey OMdstifai 
piten sieUe w iśemi draewku klęcaał, dopdkiby t* ait wy<* 
dato oiroGów''. DrawwOueiloti^ómMiilittktć^ir^diiig^I^ 
i msUćj khacbdy, pałka ibójecka, ktdrasię tatwo rOirwia 
w draewo, gdyi (mówi sa^p tytto roaka powieść) polewat 
ją co raofik zbójca ^ przyoosaąc o pół aiUi wiodę w ostach, 
po klórą chodził na klęczkach. Nia podając iego szczegółu 
łniycka (1), nowi po prostu: ,M obok zaaadMnego aa pa* 
górku drzewka klęczał łotr aazwiskiem Lip$kuiifanf a poł* 
aka, ,^B morderczą pałkę zatknąwszy w ziemi A7a<<ą; (2), po- 
kutował za grzechy".! stało $«$ Se gdy chłopię' owo zoatar 
ło Księdzem (Prałatem czyni gołuiycka, Biskupem polska 
klachda), przyszło przypadkiem aa miejsce pokuty, i zdu- 
laiało stCi wMząc starca z długą brodą, klęczącego obok 
jabłoai Pyta co aa jedea? (wyszło mu bowiem z pamięci 
całe zdarzenie) i dowiaduje się, ie tea pokutnik jest owym 
zMtKą, którego tu hył przed wielo laty osadził za grze* 
ciiy pewayxhłopćtyaa. Zyskał rozgrzeszenie zbójca, przy 
czim róiaoMtrąca klechda okoliczności, Fó£ne według 
miejscowych czyniąc opowiadania. 

W drogiej połowie XV wieku nastała trzeda doba klechd, 
w którój oprócz powylszych (o wilkołakach i Madąjn) o^ 

(1) Ma napis: L^miuiifaHmim łaie^itBt Yi fUtffU }^^ przy 
dragfm toBile łózycWcb plesal ludu^ od Ł. Uawpta 1 1. & Smohijft 
w]rdaQycli4 

(2) Tak się miał naz]rwać. Porównaj tom I. 174. Klechd, luda 
PolsUego i Rusi przez K. Wł. Wójcickiego w Warszawie 1847 r. 
w dwóch tomikach wydanych. Ruska klechda nie. nazywa zbójcy po 
imieniu. 



Digitized by VjOOQ IC 



t40 

^wiadaA, wyaląpity Bow«g<»rodaaja opowieści, iv ciągiq 
ponrtarsały się o4ffliaMie pnet cztery następne ifieki, coras 
lumaią biorąc na sieUc postać. Nowy tea rodzaj kleóii4 
^^aca się około dwdcb istot, ktdremi są Sawisrzat iTwar* 
doirski. Icli tto jest tei sano, co i dawniejsEydi klechd, 
leC2 inne pokasują się na ni^m postacie, ktfre wsaakie nie 
2inieniąiąc swego jestestwa jak wflkołaki, nie pokutują za 
grzechy jak rozbójnicy, lecz psottiją i dowcipnie d^ą nauki 
ludziom, zadziwiają czarodziejską sztuką, są wesołe i roba* 
i^zne, jak sam lud, z ktdrego się wysnuły wyobraźni. W pierw** 
BZćj połowie XI\ wieku, za czasi^w Kazinifa^za W., pokazał się 
w Polsce SdwizTzał i bawił naród błazeftstwem dowdpnte^ 
słynąc u nas nawet po śmierci, dopóki (w drugi- snadi po* 
fowieXY wieku) nowy nie z)awił się kuglarz, dowcipnicjssy 
i zręczniejszy od niego. Gdy Sowizrzała postać znikła z o^ 
czu narodowi (1), przypięto do nowćj osoby, cokolwiek wie* 
dziano o dawniejszej, i odtąd prawiono jednakowe o obu« 
dwóch powiastki, większą atoli do drugiej osoby przywię* 
żując wagę. Bo chociai w wiekach XVI XVII teł same* o 
Twardowskimi co i o Sowtzrzale były u nas pogadanki (2)i 

(1) Sowtzrzał iaalixł jeszcze za £yela swego Mognlh w osobie 
FIscharta r* 1840 wedtag J. S. Bindtktegs dsiąHwaaro*i poUdBg^ 
trzeciego wydania, pontwnaj H. 75. Ponieważ zaś miał Juz r. 1350 
me zft. (Porównaj pizywtedEłone lii^ dt0 YoIkśMopen der Alimark 
L tĄ Kbert attgemein&i bAUagr. Luieon. 1. 557; lecz poióiinąi 
Polska IV. 380.) przeto w Polsce przebywać musiał przed tym ro» 
Uem. 

(2) Wykazałem to w osobnym artyktde, Polska pod względem 
obyczajtfw IV. 376 nstpn., i wykaft w krytycznym poglądzie ni!^ 
pod znakiem //. 



Digitized by VjOOQ IC 



141 

wneMco wicksMi uwagę swracioio la f^ierwsuęB, i pnm 
dąg flirteb wfekdw jedne, a eofat nowfeą twonma o bibi 
klechdę; gdy przeciwnie o Sowizrzale dawne tylko powta- 
rzano wieści. Za Zygmunta Starego (wstąpił na tron r. 1506 
nmarłr. 1548) nie zył jni Twardowski; zyli jego ucznie, 
i czarodziejstwem zdumiewali naród. 

Mimo to wszakie Po8seIowj, dzieje PolsKi r. 1623 pi* 
azącemu, opowiadano: Jak r. 1551, wywoływał Twardowski 
cień zmarłej Królową} Barbary, jak r. 1570 dawał w Byd-i 
goszczy radę zbogacenia &ię ubogieam szlacbcicowi". SkorQ 
tylko r. 1635 wyszedł z ^ruku Diskurg nabo£ąy .przez Ai** 
brycbta Radziwiła wydany, w którym etało pewnym 
Hiszpanię posiadającym sztukę odmłodzenia się^ wnet szcze-i 
gói ten zastosowano do Twardowskiego, i po wszystkicb 
krąjadi polskicb i litewskicb opo wuidano, ,Ja^ czarnoksię*. 
inik rozkazał słudze swemu rozsiekać się na sztuki i po« 
cbować w ziemi, jak z martwych powstawszy zył dalej 
i dotąd iyje". Dotąd bowiem śpiewa o nim Sandoioirzanin. 
na osobną notę (1). śpiewa i Wielkopo]aniii« pierwszy z xh 
soby, drogi 7 wieści znając Twardowskiego (bo w Sąpdo? 
mirskiem przebywał czarnoksięłnik, i ztamtąd porwał gii^ 
4jabcł; bo za krańce Małopolski nie wycbylił się): a opjEH 
wpadając i śpi«w w- o ^^^i ^^ zapomina wilkołaków i. Kar 
dąJA. Tnk więc i drugi ten rodząłpoezyi^ który łud^wi 
ftai M io«ans,. wft swoje praąszłi^ść^ zoptąje w styczntOśęi 
z tef wbi«Bjs«o^cią i tgttiwam ąwąj^ zabawą q łan«uc||^ h»r. 

(1) Spisał piosnkę i nutę P. JuHosz Kolberg: Jest ona takaż sa- 
ma, jaką z WielkopolsU ptigfWiiMł.r^ ŁlittaU 1 116. Wydawca myl- 
nie Ją ma za zmyśloną, czyli do dzisiejszych stosującą się zdarzeń. 



Digitized by VjOOQ IC 



142 

dewo^nar4»d9wej literatury pfldskiej, jak o t<iiii kródodiM 
teru, • ntrztś w dFttgim.dzieia tego opowieny tMrie. 

d) Histaryezuy rozwój prayslowiów lQda. 

Gminną poezyą przyswoiwszy sobie wyższy stan obywa- 
telstwa polskiego, przerobił ją i uszlachetnił. Nie tak się 
rzecz miała z przysłowiami. Czegoś więc^ potrzeba tu było 
ni£ czucia, aSeby znicb po narodowemu utworzyć filozofią, 
ogólną co do myśli, i wspólną nam ze światem (bo inszćj 
filozofii być nie może , szczegółowa bowiem i rodzima pol* 
dka filozofia nie da się wymyśleć), a szczególna co do kroju 
i sposobu wyrażenia jej. Dziś nawet czas ku temu nie nad** 
szedł jeszcze. A tak pozostały się przysłowia jedne szła* 
chdc wyłącznie właściwe, drugie gminu wyłączną własno- 
śdą będące: spólnośd, jak to miało miejsce w piosnkach, 
nie było tu. Wytwonitejsze i gładsze powtarzała szlachta: 
chłopi mieli w ustach przysłowia proste. Wszakże nie tyl- 
ko myślą i ogładą ró£nią się przysłowia, lecz i stosunkiem 
swym do zatrudnień jednemu i drugiemu stanowi właści- 
wych. Tak więc chłopskie wieśniaczością, szlachedde dwór- 
stwem i rycerskićm powołaniem odznaezają się. Tak na- 
zwane chłopskie przysłotwia u P. Wójcickiego, są przekę«- 
sem na chłopów ze strony szlachty: Ii szlacheckich, pnen 
chłopów na szlachtę wymyślonych nie było. Niift'^o«aiyf 
się na to uciśniony gburek, złorzeczył w duchu daracho^ 
wi (1), lecz myśli swej objawić nie śmiał. 

(I) Tak pogardliwie nazywał •n* szlachtę. 



Digitized by VjOOQ IC 



148 

ZMśMDitla jed^yeh i ihaogich tmdóioiio się u hm od 
dwniego ezwa: diiA MCzegOmi} iriela pradę sWą pimA- 
inutom' poświęca (emi (ł): Ject detąd me zrobił nikt ]» 
leiytcgo z nich uiyf ku, czyli nie poatawii am kriika ku te* 
m% ażeby w ególnycb pnynąimnićj rysaek wystawił obraz 
fllizttfli ntfochi; podobnyz użytek zrobiwszy z Boyśli łudo; 
jftki nasi wiewczawie z gminn^ poeiyi uczynili, ćpiewnośd 
piosenek do ntworu liryezno-świecki^ poezyi X\I wieku 
używszy. Celem okazania tego, jak ^sarze nasi XV. XVI 
wieku, sadząc gminnym, ąłejuz wykszłałeenszym dowci- 
pem, piamjemictwo ci wczesne umiejętnie połączyli z prze- 
szioś«ią, z kwialuy 2e się tak wyraię , przysłowitfw mi^łd 
wyssawszy, i nim dzieła swe okrasiwszy; tudziei celem 
przyraedzenift ku temu uczonych polskieb, aSeby, znane 
dotąd przysłowia filozoficznie zbadawszy, wykazali, jak tei 
polskie oby wateistwo szlacheckiego i gminnego rodu zasta*- 
mawiało się nad wszystki^mcogo otaczało, jak rdznmowałtt 

' (1) P. Wdjcicki w następujących dziełach swych: Pr%ysiawia 
M Warszawie 183d tomów dwa, Słaroiyine przypowieści z XV — 
XVIIw!elni, faiBz^ 18ŚS. O przysłowiach historycznych i roi- 
nic%peh w starych gaWf^ach ł 6hrazaeh w Warszawie 1840 r. 
w tsnie U SaO nasttpn. Ptzpsłćk^ ćM&p0kievf Zarysach domo** 
wych w WąrfoSfSiwie 1949. W tomie inaiHi Sfrnaslępiii rtzfisał Qi9> 
O tym przelocie. P. ytb^ml^y Pol w Kwartahi* naMkowym IŁ Ift. 
nstpn. rozwiódł się c flłofąofii tudu z pr^ysłowiów wydobyć się mo*. 
gącćj. Czemu zaprzeczył p. Jan Szlachtowski w Bibliotece nau)(o- 
wego zakłada imienia Ossolińslcich VII. 03. nstpn. Słtfweczko po- 
wiem w tomie drugim naszego dzieła o tćm, w JattttSlSsmkH zOBtąją 
przysłowia ludu do filozofii rzeczywiście? DaU sjBsieg(ih|i4 zebra- 
niem i wyiasoieniem przysłowia w zajmują się PP. JymMeuM ŁiplasU, 
Stan. Jachowicz, A. Bartoszewicz, . ^ ; . 



Digitized by VjOOQ IC 



144 

ioiswiecie ^ swojemu niby ^Mzimą pteaz to i«Iiji«iąjąc 
iłMoffą; kłaię tu Mzproszone po^ ńwczemych dcMfach 
jinyałowia, (kursywą wydrakować je knaitm^} fnunąw^ 
My owe, kMre zbiorami objęte ivr osabnycbdsietacll 4rh 
kiem są ogłoszone. Układ ich w duchu narodowości, a Iff* 
najmniej nie dowolnie zi^obiony^ wykazać m*, fe liAo nio 
uczenie, przecież zdrowo umieJi oni rozumować o iwiede. 
DusM czyii duch dany od Boga jest jaJco to lampia 
ogieńy lampabmdna i ciemna ale rozjainieje przez ogień, 
tak ciało człowieka przez duszę (1). Nauką zasila się duh 
sza jak pokarmem ciało , a nauka na>więcćj przychodd 
przez czytanie dobrych Icsiąiek , kształcąc człowieczy ro« 
zum. Kto nie rozważy co czyta- 1 do siebie zastosować za* 
niodbuje, wszystko to jedno, Jakby groch rzucał na ścian 
m (2). Rozum z poczdicoscią za wszystko staje (3): mm 
on ostry nos, a skrzydła szerokie, i jako bojn}' orzeł lata 
pod obłoki^ ucząc człowieka, co winien jest panu świata, 
co cnocie, co rzeczypospolitćj i ojczyźnie swojej (4). Przez 
niego poznajemy, jak zyc bezpiecznie i cnotliwie^ żadnego 
strachu żadnej przygody nie obawiając się^ i tak żywot 
prawie błogosławiony prowadząc. Ku poczciwemu zaś zy« 
wotowi te nauki aą najpotrzebniejsze, ktdro są rozumem 
a powainemi cnotami ozdobirae, jako jest sprowiedliwość; 
stałość, roztropność, pomierność, przy tern tei miłosierdzie* 
stateczność a rozmyślne uwaSanie w kazdćj poczciwej spra- 
wie swoj6j, a izby się człowiek każdy sam w sobie słusznie 

' (i) Bąti, Wiatr, ItO. 
W Hełi^iywt 14. 
{t) tefa, Wii:2. 
(4) Reja, Wiz; O, Żyw: 85. 



Digitized by VjOOQ IC 



141 

fBZiądśii:^ ajako &nd powiadają su>ą'9ic'wktsnq piędtią 
rBpmiarnfótĘnM <i). Triti pirovadEąe lywot człowiek 
yi^li^^if^^ińMtnA^j^knieróp^ttoi^ nie jest hnierSj 
^ Offuiot śffugi:^ Bft^ cttocial 2fff i dbbri sprawa jest jako 
dawóB h&Uzo ghttKf, przeciec nie iyt fen, po kim piękna 
nie o^aiś ąifpmmtęĄ Tdrfeifii myJManri, śsa totrimi wodzą, 
^ittnę smą nthmiO^ aapawM inywitoiefi, przybijać Je jak 
gdyby ówieMomi (fo 8W#<9towy/ i przezeń kierować się 
ouni, padafanie jabiegiart tadziąkłeraje na wodzłe (2). 

: F4Atu%ffiityińtaiwbi:ukmitećjkai4ł^ ma bj/cfiapie- 

w^" pramidv)ąc Mę roauiMy obywaMI/ wszystko 'zaczynał 
od Boga, ed]&.itóal to pfwAionanie, ien& nie trudno, kto 
m,fmiępm»kie.eoPoc^(»ni9 (3). A naprzdd starki się 
o cnoliiwych ff lyjatiił, wf«deąe o tim, le jakUe towarty^ 
itm(hłMi6iJobffcmf6 bifMjfą ' (4): tibiegał się za cnotą, 
gdyŁ.«a<faraiif n%;tfv cnota n^ ^/e ńie wgszld (5); 
owMeMs swiasnna ^MA obdartMiy nią człowiek miał i ro- 
zum po temn, szczęićiś )LWfi^'ł&ftó¥^zy8żi/lb jeg^ mócie^ 
jako przy słońcu cień chodzi .zę^^e za ciąlpm (6). Uni- 
kał rozkoszy, kt(^n mq. nigdy z mota nie zgadza, i nie 
powtarzał, ze trudno jest o szkapę^ bjy jechać zą ąnotą 
(7\ teyli i^ rite zawsze biedny człowiek może ubiegać! się 

,.. (t) ■^''Źyw, 1»; ' ^ ' "' ' 

(2) Reja, Wiz. 20, 68, Źyw. 36. Szymonowlcza siei. 10. ZbyU- 
towsk: Schadzica. ,.:. ,./... <, 

(3) Reja, Wiz. 3.^49. . . ,^ ,^ .... - 

(4) Reja,Zyw.7. ' - . • ' ^^..ko^ 

(5) Tcgol Zyw..46. ^ ,.,, ,.. •, , ./ .;..-. . 

(6) GcwTlcUfego Witanie, str. 9. . a .^'^ •' . : \ 

(7) Reja, Wiz. 22. 



nśMUBi. roŁS. T. I. 



10 



• Digitized by LjOOQ IC 



poocjwość Przestrzegał nieslMzitelBoótii imieitki, «ieby 
sitawnego pra44H« mti^, iM« Mftał iiicctyj»poteiBkim je* 
go, i nie ttai sig Zt4».. wo}9go fo^ (l>t aie skfgtii |^ 
ireebDym (bAr sw^mcIi, uAuąc w6«g«,^ ie od nu to dcąd* 
iaąd nagrodzi, hoid^mch a^^ręs^ktl. ^teAiająilkti 
swego drogiop udzielał raauiiii^t, j^elMiaiiy będąc, ie 
ąimrby bez shfznegfi azęfmptmM^ »ą jmk mięotwręltu 
sioląim (Jiy Przyrfewie nwsto (»), fe Ao/iiyw ^' 
u>i»Mr^ «AiFtr^ szmw%ęa6iWgo'i9i!m Hękoebaó, jeąt rt^ 
etą pańską. Nie aaduiywał mieftia ł«z|^agawscy cię na 
zbytki, wiedząc o tińt ieniepanmt, śie doozsn^m jest 
dóbr swoich leloiffirzem. I^ie |N»wlyirzaił kkktay^ie, !• 
fyle Jest rm^ago. co uiyjtmy, a po imitrei niechaj psa 
rąśnie trawa (tuecbąj sobie kto obce zabierze resstę). 
Takiyjąc, aniniecbędy ani semlnAści jrie w^sbadfit. Źało- 
wimo go po śnuercł, za iycia dóbr ma aie cą^tmo, Syf 
wiecznie w^^awięici cnotUw]^ sprawibąjąc a* sobie egOI* 
ne o po^ctwycb |ad4Hiehz4aMe<4>} 

B« to co óc*y iHdżą, wszystko zcsasem minie,' ' 

Jediw 4ławti r<ocSciwd« «Cni(«4y ule ^Hie, v • ' 

PoWarzaoo; ht iwial jest hom6d^ą, ą^^ęlkaplefaL 
dietń złych ludzt (5), ze wiszędya mz^dy jest z^ch peł- 
no, a ezhmek człowiekowi jest raz miasto B»gM, A-ugi 

(1) Rąja, Wiz. 97. 

(2) Szymenowlcza sleL 18. Strykowsk. G^ęc ?. ' ' 
(8) Zabczjrca, Politjica dworska. ,.' *; V 

(4) Reja, Wli. 1. 19, 22. Szymonowlcza siei 14. " ' ' " 

(5) Reja, Wiz. 7fl, 104. " ' ' ' ■" 



Digitized by VjOOQIC 



Uff 

nt» mkutow&ku, ze 9»aię9ck ta^mi eitka-jtUto pOhą, a 
tm^9tko prjitTUtśófM mtenk ao się leda faieD'fdeoi0 (1>. 
to «iic78<l(A aczyto roiimiiyt*, J«k MrM i iyJiieycli.Mi 
siti ładzi wtttAittt, i ja& inlitf postępować 9i<M<* niją. Za<- 
isłi^ irMe aa t«B^ alplpjr eięobsAczye eaoWwyMi taki^ 
iari prayjaUótndr i kUHtNH^- tel^ro i pnyjeaiBie lyć jsię 
date i MJ Mórpekby, jak latwteno, iłtf eAofeii? tit umrttó 
(3). WśiaiEiaFOzaMoMrzegttoIćih, aAeby (tnajstoziep- 
st^mpre^AdfilBm ptmtfpwoaó nMe M^ótnie, aietiy g« 
qje ohr«iwś Jelikomyćlote, i rtudko igtaó znirn tiówkwH 
(8), rirUmmL gdff te wyMi^ pttutkitm i mraz 9łe^'^ 
fif rogatym wokm (I); «ft«by się il« moioa nąiwięe^ 
do zwyczajów stosować prz^jatiela I iyć jego trył^en, gdyi 
fMkśmjet^kta, rtidby tsśśbiec oie^^' loszytcf^ takimi byli, 
itót»4o ią^ stoi lEaMeiba za dinigte przyroAzi^ie (d> 
Nairs^Jcm prtjjacM pimaśoahyi postępować 'soUe tak, 
afMAy się msliaaowaBktjD.ze bw^ strony powohiym okazał 
fnsrfacitłwri, hy hgi iffik :$yi i ^NOMotfls (6), a pMrictat 
M- iśm ŻB r^ rękę ttmfUMi, n0g0 tupitira no%ę (7); ale- 
^ zawierkyipnj^acielflnri sicamrie; datektettęd^ odoiy^ 
i^U^h^.p9iJeśu)«ilbndni9iót»lnmt^go ump»i ^eat ja-- 
4owi^ aie:low£(B«i, ie j«gQ nsta tylka to ofe^awiąją co 

(1) Rąfa,Z7W. 78, 161. Klonowlcza Worek ilud. 10)6. I^tryko* 
wdkiego GÓntec 8. > , > 

(2) Rą)a,WIz. 104 . , ' ' 

(3) Reja, Żyw. 72. ' . . ., 

(4) Gabr. LeopoHtr kazaide /(tnttf ff m^i 

(5) R<!ja, Zyw. 83, 113. 

(6) Klotaowfcza przemowa do Wó^ hi. " 

(7) Szymonowlcza sid. 18. 



Digitized by VjOOQIC 



148 

Bdu tkwi na myśli (i> Dłogii a dtago pcrtaefca byio swr 
kac takiegp {rrzyjadela. Zwykle Biiajd^rwaio się ąo wt wte^ 
snym stanie^ Nier<iwm riadka bywali s^bie przyjadHau 
seica; BiawiaM, ca jako. przy wkni [mol, pmy ielan^k 
rd»ay przy drzeme robaka łak prs^. mmoići Łafdaió 
i ppcha ^ii rodii (2). Hńt^itmśl byto przy. ocboeie zoar? 
leźć przyjaciela, alex by i to . pfzyliciel uonCMry^ i pash 
brzucbt który zawartą przyittEń £hę(M zaiaieittai «a no* 
wą, jeżeli kto lepszą sprawił mu ucztę. Przystewie nioato: 
kogo u pełnej (czary) nab^Ueez^ tego upełną; pozbę^ 
dziesz (3). Tacy przyjacieteiri^wiiez skorzy, byitdor swady 
jak i do przyjacielskicb uściskOjw. MawiaflO o nieb: ^ak $ą 
unet bijih ali z ^obą piją" (4). . - 

Gdy każdy adiał to przekoamiie^ £e wyjąws^ szczek 
ge awfigo przyjaciela^ noże od waayalkieb ia&t<^ ludzi iii«- 
łwo sidLodę ponieść, zwtasKoza g^y ft^MmjO&io jtst ^ dre- 
wno łemu^łcJtacIifie p$a udwzyc (&>;Miiiwiy przeto cało*- 
wtek imikat spotkań nieniiłycb ze Wap<H:abywatela«ł, nikonMi 
ąaczepki do kiótoi nie dawai, a jeżeli libnotfrołnie obiazil, 
zaraa przepraszał, wiedząc o tćm: l^^m$mgb^ilmi kp- 
wie gniew {&). Na swąj^ pasał rolń lue będąc pewny, 
xzy nm sąsiad i na ugorze paść ^zwdf bezpiecznie (7). 

(1) Szymonowicza rieL 16. ^ 

(2) Piekarsk. kazanie Smętny u>yja%d. HijakowsL kfusfudę £a- 

(3) Kochanowski dz. 1. wyd. 108. ,. , 

(4) Bielsk. Sejm, 21. .,.....: 

(5) Reja, Źyw. 80. . !, 

(6) Radawieck. kazanie i?(?»ir^{f. • \ ;^» . 

(7) Reja, Żyw. 180. . . ^ 



Digitized by VjOOQ IC 



149 

Mflłą swoją ciubiobę wkraniał. Nie pragnął Cudzego, prze- 
koBany będąc: ie ^awydercą %aw9%e chodzi nędza^ a na 
właaBen przestając, dbał ^ ta jedynie, azehy. chQ€ia%ubo* 
go, jednakie ehędogo było zawsze około niego. Ufail 
w Boga, ' wiedząc/ łe eo oniOimceU, zazdrość fnu tego nie 
uhradme (1). Pożarem się nie uwodziła przekonwiy bę- 
4ąc: ze ezi^ło.więoef Jert pimiędiy u) tiar^ kalecie, nH 
jB^tw^V:i>jH^<^iflniiyni worfcii więc^, nii wadwmazkowym 
(2> Cbwalił4awtte cztay; ale przestawał na tenaźdiejł 
wyeti (d); . nie obiegał nię za zyskiem latiuąc po Rwiecie, 
pewAy tego, Se ryehłef kanńeń ębroiniej gi^ na tmefseu 
leigff i i« iepezą kopą gotowa^ nii dsukatóu> kufa, która 
msina,powktrmi4iy.' 

O kobietach było ptzekonaoie: ze mają długie włosy', 
ale rozmikróikiX&). Uważano je za gadatliwe i do 4swa- 
woli skiOBtie, i starano się od pi^ii^z^l wadyprzynąj^ 
mi^ dziewice, a od dnigićj .wszystkie zabezpieczyć ko^ 
biety* UJtozenie.Mrięc ]^o0zytąno za przystojne dla płci pa- 
Biiińakj^ (&). Całą pif ć białą radlono jtrzynać w ryzie^. bt 
jeiiritBifijćj]taZ'6WalwiQiap<HnttirJpisiQ^ petćn po^ 
waiy wszystkiego (7). Miaiio n zł« męftczyteie^ który się 
iemi nioaaiąc >pniyt«Ditego opairzenła, a oiijprou^^iKy 



(1) Szymonowlcza sieL 9, 13, 10, 17; . • , ...'::) 

(2) Klonowlcza pr%ani« dch Wofką i^d- ' t ;; 

(3) Szymonowlcza SieL 16. , . : i j ; 

(4) Broszura Aiberiue % wojny ^ Adama Cztcbrowsk^poepyp. 

(6) Bielski, Sejm 9. . 

(6)«tlsia,SrtfllW. : . . 

(7) ReJa,Wlz. 59,,S|auiM)a<>Wtc»tWj7. ., . ,7 . 



Digitized by VjOOQ IC 



460 

gody^ mutial ci$rpieó glódy (X)^ Ittideowió: -^mięipi^ 
giodnemi milbió dkigo łrwąó nfo moie.ho Ifiz. iołiibśi 
ehłeba, iest zia mHoió (ty, • gdtie tej ple oiasiB, wteloite 
■iai£eń8twie jefet iyikapo obiedkie; oa^1lac^yło^ ie taJfiii 
długo 4>sl»i się nie moie bezpitcznie (8). 

^Slatjf ad rad^ mUdy cd sreoaify/'' maiitiała preyslK^ 
wie (4)^ co 2iia€żył#: le ataiy rotumeiB, a młedy dziel*- 
iioś€ią pomnłen się był zalecać. Dwa Icroć niiodyiii, czyli 
łekkonyślnym człowiekiem nazj^wrao szalOMgo starca, kM- 
ry nie pomny sa powagę wieku swe^ dbiegał $i$ za VBh 
bawami, lane^c i skacząc jak kol giadnjf po komornie 
pwUj (5); któremu ria gody, nie byisf^niepogódyj atddo* 
mu kusa rada, gdyż da wat się powod<)wa<! albo panu sy* 
m^Wi, albo pani zonia albo naiPet czeladzi. ^^toto(ma- 
wimo), gdzie pan ajciec za piecem j* a pan syn ta stoiem 
fospodarcoe; gdtie ogoji rządzi, a glotea bl{gdei,'lm gda^ 
eiia rzą/dsfi, pewno dom zb^gizi, i gdzie g&spedar^ et^ 
dzci rudą żyje pewno nie utyfe (0). Metf i rMumsd^ 
dzieńca i starca, pewnym ęśuei prtedągieip ozMCsOttO. 
€Błowiek piiody liczący dsradotedd* Itt włoku, gładkoMą 
i ezerstwoścją słynąć był powinien; miący lat trzydtiO(§ei 
^ esłowieka średniego inekp JOiAoddł^ ^a zidteaiS oięmlfti 
strojnem odzieniem i dzielnością siły; przed czterdziesta 

(1) Wujek, Postyla 12?. • . - - ^ 

(2) Reja, Żyw. 31. Szym^sowleta sieF. 8. • 

(3) Paprock. Próba cndt 

(4) Reja, Źyw. !«I. : / • ^ 

(5) Reja, Wiz. 2. Zyw. 121. . .— 

(6) Kazanie bezimiennego fM pogr%eb4e Berety % €^r%anaicu 
Bar%ynśJ^ Wituńskiego Icttaale Dom wietlki. ' ^ 



Digitized by VjOOQ IC 



m 

{i«Męt»y>, d* ośiidKieaoi^ trwaty być był j^flwiileo, itrsy- 
«tć bio.miBł kn^9i startee bec piMifdcyr. u tiupcit 
wJio4tul (i> Rseoz- blMbą . porOwtywM* u ttirą babą, 
UttwWiki^ okt/Htm9M, aolponoic^ •nruwttln.iUii 

Załojbi 9teilMtiHkn.«fidy niedenpiącjifb «i«NtI^8ięiy, 
]|0i]ilir4d«patryftttł.-i<liwe>Ysi^tkitt potrteby lydąmi- 
ttft włMBycb, UMijEA Mi mieli finifau»(i>«r, 6dnciu>l#iek 
KtiĘfiz itioiyi aMUb^w»^,ein»^ń aię doiicfo iMepMp 
fltirft z daydmi/i hjrli oawd w. lesie osiadł; pemlynt byt 
tegl*^ &fr ■■ ki^ c«ś pmyia«aie. Mawiano o dadbwniytdi: 
łeihi plę Mwsib dobrza ift^iale; ««iąe Mturę awoBą^ ŁliMrft 
M «iigii^ pal»yw« freiMi/.iia Peęm iikit^^tUtitkaiHn rwao 
•ę» oWupiai* ,vr imy. parośoie (<3^ ^e)n»tfi awr^ podtag 
fOffsMchBfeso «d(Mi«, iycieKsiądz prosradni: : bo tbik; k«- 
^dDi% prty ktf ry« loieaskął,. 4«ykle prayiijtaiftiai Mbię 
;^«bH kaf^ę, ^y»Viumtmi g^ziei «y; ^ię^ pn^ysry- 
■if«tiia..«w)M>4to .K»itii»li.| .^(wałącega ;.siQ.pi»i»boiilAr 
stwie tiumn (4). ,„,(.. , : . . 

■ aelMiitaJNcatfiłjl^ 6l( »pai»anu, .iBi4>dpy(Jw}fi^ ad. ciebie 
igim, «iMMM»: iiii«f!9rją«^Ki Jldyi za nini •prdcz bo- 
gactw, których im zazdrościła, luc nie przemawiało. Uwa- 

łali jedni, ie podniesienie mieszczan db'śtmitf śidikhttkie- 

1 I .'.•••• ' i- . ■ .' .• ••• ,'' • 

. (t) z (fMip«dar8tw»J<wto<ik. . •.>•...'. 

(2) List Stanisława Ko8zut^fifff,r. 11^41^ vi,»tMh..^m' 
bistor. n. str. 27. ■■•'■'. -' --il . -i : 

(3) Przemowa do Czaromiky powołąK. c .7 .^..1 

(4) Rozmowa 10. Dworzanina im.AtmtilBęlin^l-mt'^ ^f**^ 



Digitized by VjOOQIC 



152 

go, mogłeb}' i na asdaeheftnieiiie ick spdsolni mytlenia 
-wpływ 2bawieiiny wywrzeć, 2Wi»usecza gdy idtewm mia^ 
Imtam nzlaohetnim się staje (1): ałe^i^ittili to iMiciM^ 
nie drodzy uwagą, ie gdy paa Ciuan cbiłpi aię z bogactw, 
jak p8ti7 kot zakryty wkrobi (kobiałka, koszyk), nozia^ 
cbetniony nadymałby się jak tnlęsopustna kiszka (2). Źe 
więc^ jeatcze pysmiłoby się jogo pbMsistwo, gdyż jakie 
^UŁSiemej taki Ui qwoo^ gdy pospollde tak ipiegea jak na^ 
iDyklat$rona, gdy nigdy nie 0Mai Hg sssf^ilo tt worze, fgtf 
równki wierzga koń siwy i cism»!/,l gdy ten ecw pieoU 
lega, drugiego maca oiogiem (8), i trudno jest zmiUtm 
uezymc barana. Dawszy mi heidi zrobtwozy g« sdachd*- 
cem, 29awszo on wiłkłeoibędzto (4> Nie zdoiiym się okaie 
<do rycerskich zabaw, jako ten/ktdry przywykł ubiegać się 
za podłym eyskien, podobny do pwbaczą kt4ry tńi ntH 
W8łM«e patl^zy; podobny do ko^ MMf gdy naMmf 
pięknie przygrywać będ^st, ona jOtnak weMaby, byt 
jój dał kapusty (5). A więc: nieeh h)i^iia''gdynienmOi, 
mb dudach nie g^ie{%)^yfih\i\i^ wta- 

kiem pozostanie rzemiośle. "^ 

Przysłowia niosły: ,jaka osiadioU;taóy i kmiotkowie; 
jaki panbywa, tdkaiczeladaCI), «]rt4M powodtfwwiy satah 

(1> Beja, Wla- 101,. ; . . , .,, . 

(2) Strykowsk. Goniec 3. Reja Źyw. 157. 
(3; Stryk. Goniec 6. Paprock. Pr#ta cMt' Reja Wis.' 128^ 36. 
Roanowal. BworzantnazMiriebetn.' ^ ' ' >- i' ' 

(4) Rej, Wiz. 78, 100. "* i- =: 

(5) Reja, Wiz. 29, fi. ' : ' • /> • • f-'* = 

(0) Papr«ck. lYdka cHtft • ' i ii* ./ -^ . 
(7) Reja, Wiz. 115. FaproiM wewfersmaalwtbLIteiBiUi . 



Digitized by VjOOQ IC 



1&3 

ebtę do ntrzymy wam lodti swdifji w porządku. Miała szla- 
chta tę względem ffoim politykę, aieby on zawsze pilaic 
edrabiai powiniiość dworską i nie zalegał w roboeiznie 
z którejby z czaseiD uiścić się tYUdao mu było; bo i szewo 
kiedyi się na skóry zadiuzy, tedy podeszwami wypłaca (1). 
Do usług dobierauo mtodycb'' chłopców, i wycbowywaBO tcb 
w domu na dobrych słtiiącycb , wykorzMtoj^c za młodu 
wady jakie mieli , bo znowołku (dopóki »owy) po brzegu 
poznaieać chtimo garnek, dopóki $i^ czego tłustego me 
napije; i wosk póki miękki, rychlej w siebie pieczęć przyj- 
mie (2). Wy^tawnem i młękkićm izyciem szlachta pociągała 
giuiu ku BOble, hkomu połewku dteorsha raz zasmakować 
te, nie dbał juz ó dom własny, czepiał się i usługiwał pa- 
nom, pomnąc na przysłowie; ie ipietekroć się i sroka poiy^ 
wi latając za orłem (3)* Kło nk byt drłmmaT^ym (leni^ 
wym) sługą u dworu, dobrze mu się powodziło; wszystko 
u pana wyprosił; a mało potrzeba mu było prosie; przeci- 
wnie ten, którego i mąka kłóia (gnuśny człowiek) nie- 
wiele przy pacierzach (jfroihdLthy zyskał. Przysłowie nio- 
sło; ze jńlnemu słudze^ zaicsze rosi guz na brzuchu^ a le- 
niwemu na grzbiecie; to jest: ze pierwszy nie lubił się 
wczasować i pielęgnować jak drugi (4). Wielką zaletą było 
dla sługi, tciele wiedzieć y a mało mówić ^ czyli mieć język 

(i; Reja, Żyw: 167. 

(2) Przysłowia u Reja, Źyw: 6. Wiz. 190. 

(3) Szymonowicza siei: 14. Przemowa wdawcy do tłumaczenia 
dzieła Piotra Krescentyna. 

(4). Szymonowicza siei: 14. jftoszyński O nowinie cudownej, Re- 
ja, Źyw: 25. 26. 

20 



fUMIBN. P0Ł8. T. I, 



Digitized by VjOOQ IC 



154 

za zębami; nie łajać postępkom pańskim, gdyż pastuch po-- 
mnien pilnować owiec, a me przpganiaó dworowi. Gdy 
się co złego zbroiło przyznać się do winy, a nie przywo- 
dzić na świadków własnćj niewinności resztę czeladzi dwor- 
skićj, zwłaszcza gdy dworscy ludzie wszyscy trzymali 
z sobą razem , i jeden drugiema mylepsze dawał świade- 
ctwo przed panem Jak Cygani, ktdrzy uniewinniali się przy- 
wodząc na świadków własne dzieci, to jest podobnych so- 
bie złodziei (1). Najlepszą.receptą ną swawolę służebni- 
ków bywał kij tęgi, ale dobry pan nie za lada przewinie- 
niem brał się do tego lekarstwa, czekał poprawy i cierpli- 
wie wyglądał końca. Wszakże nigdy złego nie minęła kara, 
i pan wiedział o tćm, 2e złodziej i wilk nosi, ai ich fez sa- 
mych poniosą (2). Roztropność kazała nie drażnić sługi, 
bo przysłowia uczyły: g^ pies śpi na śmieciu, nie nastę- 
puj mu na ogon^ aby cię nie ukąsił; pies nie kąsa, gdy go 
kto nie drażni; kto bije, bywa też i bity (3). 

e) Przejście ladowćj literatary z ustnych 
podań w pismo, pierwszy zaród dzisiejszego 

romansa. 

Zwróciwszy na siebie uwagę pieśni ludu, przeszły 
w XVI wieku w poezyą nazwiska tego godną, która słynę- 
ła odtąd i słynie pod osobnćm mianem ludowo-narodow<y 
pieśni. Przysłowia zbierano, lecz ich nie obrabiano. Nąjle- 

(\) Szymonowicza stel: 17, 18. Paprock: Dziesięcioro przykazań. 

(2) Reja, Wiz: 78. Źyw: 134. 

(3) Reja, Źyw: 146. Szymonowicza sieL 16. 



Digitized by VjOOQ IC 



156 

psze powodzenie miaia powieść, i ona to rzeczywiście 
przejście z ustnej, ii się tak wyraSę, literatury ludowej 
do piśmiennej zrobiwszy, stała się głtfwną podstawą ludo- 
wego piśmiennictwa. Rozwaimy to po szczegiHe. 

Bawiia w domowćm zactszu i nauczała klechda. Gdy 
lud, zwłaszcza mąiętnicgszy, występował na świat, spotykał 
sdlę wtedy z inną klechdą; za jćj przewodnictwem przepro- 
wadzał dawne wyobrałenia swoje w krainę nowych myślf, 
i znowu, za ich przewodnictwem, nowszych i coraz nowszych 
nabierał pojęć o świedei jego stosunkach. Szkoła niższego 
rzędu bywała mu pierwszym do tego wstępem, a czytelnia 
z którą się tu obznąjmiał młodzieniec, otwierała dalszego 
kształcenia się pole,, komu los szczęćdiwy dozwolił zbliżyć 
się do pierwszćj, komu dał sposobność wykształcać się dalej, 
przez czy tanie pism, pojęciu i potrzebom ludu odpowiednich. 
Bardzo stosownie, jak się o tćm wswoun czasie przekonamy* 
przepisała u nas w XY. XM wieku władza szkolna, a£eby 
Bakałarze uczyli bajek Ezopa wszkołach niiszego rzędu. 
Bardzo mądrze wzięli się oględni na zysk księgarze do wy- 
tłaczania powieści ludowych, i stosoway wybćr książek czy- 
nili Zyskała na tem klechda nadspodziewanie. Chociaż ża- 
czek wstępcuąc do szkoły, chociaż młodzieniec lub dorosły 
mężczyzna, biorąc do ląfL drukowaną ksiąikę, rozstawał 
się z wyobraieniami dawnemi; jednakże nie zrywał zupeł- 
nie ze światem cudów, który go niegdyś zajmował, którego 
myślami iył, i na skrzydłach marzeń unosił się z niemi. 
Świat bowiem ten, pusty na teraz dla niego, uchylił się mu 
z widoku, ukrył się tylko przed nim do czasu, póki lepi^ 
nie przejrzy, i szanować się nie nauczy, czćm gardzić przy- 
zwycząjom go w szkole, co wyśmiała, wyszydziła, obrzy- 



Digitized by VjOOQ IC 



156 

dzHa mu ksiąika/ Nauczył po łacuie Bakaiiars miode «pa- 
cholę, i dałiBU db r^ w iaćińsHim języku napisane bajki 
£zopa« Defcosd:ego miodzieńca, lub nawet męzcsyznę, po* 
częstował księgarz ^i» wieścią, w którąj ludaw^ pojęcia o 
dachach, przesądach, zabobonach obalił, chociaż w nich 
^wprowadził: Rokitę djabła i t. p. Takiemi nowo napojony 
Ganiani, z litością spoglądał postępowy ów człowiek aa 
to, ca niegdyś uwielbiał. Lecz na niego znowu patrzał z li- 
tością, w szkołach wySszycfa ukształcony «zak, szydząc 
z prostaka, który bajkę lub powieść za cóś mędrszego od 
klechdy poczytał, gdy przecież w obudwóch tez same ga- 
dały , działały istoty, i djabeł Rokita podobniusieńki był 
do chytrego lisa, opasłego wieprza, drapieżnego wilka i t. p. 
Nad obudwoma znowu litował się i dziś lituje wieszez, a 
nie może wyjść z zadziwienia, ze klechda i powieść, wła- 
śnie przez taki obrót rzeczy, zamiast zginąć o€alał>^ Jakoż 
nie byłaby przylgnęła bajka do gminu, nie byłaby powieść 
znalazła do niego przystępu, gdyby w obudwóch inne isto* 
ty, a nie zwierzęta, a nie djabły, były odgrywały swą rołę^ 
Nawet postęp nie dałby się osięgoąć na inn^ drodze, i mo- 
2eby z czasem był nasz lud, podobnie jak niemiecki, zapo- 
mniał o klechdzie, gdyby postępując, inną był poszedł dra- 
gą, gdyby byłklechdj' ciągle nie przypominał sobie; cłiocian 
rozumiała ze zapomniał o ńi^. 

Zobaczemy, w dali^^^em i^ozwmięcin t^ myśłi, jak wier- 
szopisowie i wieszczowie nasi, jak Kidowo^^narodowl powie-. 
ściarże, uchwyciwszy ją,- \melfli. łub chcieli wcielać ludową 
pieśń i klechdę w literaitnrę; jak widty pisiirze> gdy się to 
nie udawało tamtym, chwyciwszy znawo aa tćn "wątek, d#« 
prowadzili i doprowadzają do skutku, co tamci unierzylt. 



Digitized by VjOOQ IC 



137 

Zobaezemy tt i, wjakim srtostiBkn ludo^ro paiska literatura, 
stanęta do łndowo-nienueckiej , jak ta zaginęła^ a nasza 
ecolała, i czemu. Zobaczemy aakoiijftc, jak^ za przewodni- 
ctwem bajek Ezopa, klechda w ludową powieść przeszedł- 
szy, przechodzi dziś, za pośredaJctwem nauki i sztuki, 
w poetyczne utwor>' ludowo - narodowych piewców. Za- 
czniemy rozwój rzeczy od głębszego poglądu na pieśni, 
Ueebdy, zabytki ich, i z krytycznego stanowiska rozwa- 
Semy je. 

2. KRYTYCZNY POGLĄD NA ROZWÓJ LITERATURY 

LIDOWŹJ. 

a) Pieśni gminne, feli zbiory f obrobienie. 

a. Pieśni guiiune najdawiiiąjsze. 

Ulabiony sobie przedmiot kochamy wiccśj, gdy nas za* 
skoczy trwoga utracenia go. Sprawd^o się to na Niem- 
cach, zagrożonych po r. 1806 nietak*utratą, jak raczi^J 
nadwątleniem śwajój narodowości. Na rozliczne odnogi po* 
dzielony odwiecznie niemiecki naród, i nigdzie oprócz wła-^ 
ściwych Niemiec samoistny (bo dawna !%aiidynawia, Szwe- 
cja, Dania^ ABgłia, bo Szwajearya, odczepiwszy się od pnia 
i rdzenia nąrodn, oddzielną w sobie rozWteęły ndrddowdść,' 
ke nawet arcyksięstwo austiryackie,. nie jest, mdwiąc ściśle^ 
rodzimo^niemieckim krajem), obawiai s^ę sittsznfe, ażeby 
przewagę pod 6wczas mający w jego kraju Franctizf, tego8 
samego nie dokazali swym wpływem, czego się za pośre- 
dnictwem gerinaństwa sami Niemcy dopuścili niegdyś na 
Słowianach i ludach innych. 



Digitized by VjOOQ IC 



158 

Po raz pierwszy więc przemyśliwać zaczęli o tem, jak- 
by od siebie odepchnąć wpływ ludu, który wyiszą cywili- 
zacyą swą nacierał na niemieckość, który z czasem mógł 
z nią toz samo uczynić, czego za Renem i w An^ mieszka- 
jący Celtowie na Frankach » na Saksonach dokazali. Po kró- 
tkiej rozwadze, bo dłago zastanawiać się nad rzeczą, gro- 
żące nie dozwalało niebezpieczeństwo, wzięli się Niemcy 
do badania starożytności krajowych, a wzięli się nie w tym, 
co dzisiejsi Słowianie, lecz w odwrotnie pomyślanym celu. 
Bo im nie szło o to, ażeby się za pośrednictwem nauk ko 
odlegle mieszkającym zbliżywszy plemiennikom, przez roz- 
patrywanie się w ich. dziejach własne objaśniali; lecz racz^ 
o to, ażeby rozwaiana przeszłość obudziła miłość ku nie- 
mieckiej narodowości, nie w samych tylko Niemcach, lecz 
i w zniemczonych ludach. Krótko mówiąc, chcieli za po- 
mocą przeszłości wzmocnić teraźniejszość, i ażeby się bar- 
dzo nie oddalać od celu, przedsięwzięli badać li tylko swoj- 
ską w granicach dzisiejszych Niemiec lezącą przeszłość, 
uprzejmie wezwawszy tak po za granicami temi będące, od 
pnia i rdzenia narodu niemieckie odszczepione ludy, jako 
tei zniemczonych Słowian zaprosiwszy, by własną znowu 
badając, wyrozumieniu czysto niemjeckiój przeszłości do- 
pomogli. Mianowicie tez Jakób Grimm, n^udzielniejszy na 
tćm polu pracownik, wezwał Szwedów, Duńczyków i t p., 
aSeby z miejscowych podań i piśmiennych późniąfsiega 
wieku zabytków, dopełnili wydane przez siebie starożytno- 
ści niemieckiego prawa (i). Tenże obok niemieckiesci 

(i; Deutsche Rechts idterthUmer, GiittintMi 1828. Pofównaj ^Mdr 
mowę XVnL 



" • Digitized by VjOOQ IC 



. 169 

badając obecnie pogaństwo gennaftskieh Siówiaii, nie się- 
gał i aie sięga grantu, lecz z stanowiska niemieckiego sło- 
wiańską rozwaSa mitologią, w tćm przekoMnIu będąc, ze 
cokolwiek niedokładnie, lub mylnie poda, sprostują to sło- 
wiańscy pisarze. Odpowiadając życzeniom szanownego 
Niemca, przedsiębiorę objaśnić szczegMy do odgadnienia 
pozostawione w dwócb świeio wynalezionych i przez niego 
wydanych piosnkach pogańsko-niemieddch (1), zwłaszcza, 
gdy według mojego wyrozumienia rzeczy, dotyczą się pio* 
saki owe Polski. Pochodzą bowiem z nad rzeki Sah, w ktd- 
rej na znak granic swojego państwa bił przed ośm set laty 
Bolesław Chrobry (2) żelazne słupy; nad którą rzeką mie- 
szkało niegdyś słowiańskie, w niepamiętnych juz czasach 
zniemczone pokolenie; a które pomieszawszy swój język 
z niemieckim, utworzyło osobny, środek między górno a 
dolno niemieckiem narzeczem (hoch, platt-deutscb) trzyma- 
jący dyalekt. Przywiodę naprzód same piosnki, a następnie 
uwagi nad niemi poczynię. 

aa. Ruiałki. 

Niegdyś siadjrwaty Rnsałki, siadjrwały ta i tam, • 

jedne czyniły sploty, dragie wstrzymywały pierzchających 

z pobojowiska wojów, 
inne wity wieńce, 
by ucEcid polot wjrsokichbof ów, by ucscid pochód rycerzy. 

(1) Ueber %wei emdeckten €fedśckśe m$B der ZeU de$ den- 
tschen HeidenthumSy rozprawka umieszczona na czele dzieła: Phi-^ 
lologUche und histarische Abhdndlungen der Koenigl. AkadenOe 
der WUsemchaften %u Berlin. Am dem Jahre 1842. Berlin 1844. 

(Z) Według Gala 36. 



Digitized by VjOOQ IC 



1«0 . 

Myśl piosnki zdaj^' się hyć ta: ^dopóki jednytń dachem 
tchnęły po obiidwócb stronach (rzeki, kraju) mieszkające 
ludy, przebywaiy^ tu i tam ieh bóstwa, które oddając ńę 
zwykiym zatrudnienioiD swoim, cześć wyrządzały kraj za- 
słaniającym swą piersią rycerzom, i wyższego rzędu bo- 
gom". Bóstwa te nazwane w oryginale idisi, wychodzą na 
to co (święte) Dziewy, czyli Rusałki. Pojęła je pie&a 
w znaczeniu słowiafiskiem i niemieckiem. Albowiem we* 
dług śpiewów serbskich zajmowały się Wity i wojną. Wyi- 
si nad nie znaczeniem byli bogowie , w oryginale hapt- 
, bąndun nazwani, co Grimm wykłada dti consentes. Reszta 
uwag o tej piesiłi powie się niżej. 

^3. Zaklęcia pr^yteracają rumakowi %drome, 

Pol i Wodan udali ni^ do łasa. 

Wtedy Baldera konik wj-wichuąl nogę ; 

naÓAVczas zaśpiewały uad nim słowa wieszcze Sinthgut i 

Siinna jej siostra, 
zai^piewata je uad nim Frua i Folia jej sloatra, 
zaśpiewał Wodan jak umiał najlepiej, 
bieg krwi wspak obrócił, zaklął złamanie kolei i zwichnie- 

nie członków, 
(wtedy) kośd do kości, krew do krwi, 
czfonek do członka (przystawszy) same się zrosły. 

W oryginale nie mają te piosnki napisów, dał im je wy- 
dawca, nad piei^szą położywszy A»/i/^;. nad drugą Balde- 
ra konika cośmy w polskim przekładzie zmienili. Coby zna- 
czył w drugiej piosnce wyraz Pol? pyta P. Grimm; jestze nim 
wymieniony w drugim wierszu Balder (bóg jasności świa- 
tła)? lub jestze Balder róźną od Pola osobą? Waha się 
uczony Niemiec w daniu na to odpowiedzi, lecz skłonniejszy 
się być okazuje do dwojenia, aniżeli do pojednoczenia bo- 



Digitized by VjOOQIC 



161 

gtfw; la co rię sgaduoL W orysinale tai Mma ręka dopi- 
sała k do 71 tak, ił się csyta Poi lob Pkol. B«di pierw- 
szyiB^ InkU dnigtai spoaobai piMć h^dńmy ten wyras, 
wyjdzie oa aa ta co niaHedBe PfBM, PfaU (rtraaia, grot); 
i atnalę [czyli pociik boga, jednte iłowem Pioruaa ozaa* 
eaac będzie (1> UtrzyaiywaU BogaoHtowie, łe aaikąią ich 
zAe docby, odlatąjąc jak strzała wyrziłcoM zpodsku 
Cm9tk tóiw fioif}); akąd się tłanaezy *w, w pmace pierw- 
szej, wspomniony polot bog6w. 

Ten obraz myśli i nazwidco btfstwa odpowiadają znacze- 
nia, jakie do Perana przywięzywałi Słowianie, od otuawia- 
nia aię w błyskawicy i gromie, Polem!, Pholem czyli Strza- 
ią (2), nrianojąc go. Zresztą nazwisko to , tudziei zaklę- 
cia, wainą w słowinsskiiy antologii rolę odgrywające, wy- 
jąwszy, wszystko tchnie w pieini niemczyzną. Opiewa ona 
zdmrzenie, kk(re aę Donarowi i Wodanowi (dwom najwyi- 
szym słowiańskim i nionieckim bóstwom) wydarzyły, gdy 
jechali na łowy. Szwank, kt((ry odni(isł koń Baldera (był 
to ustawiczny Wodana towarzysz i nihy giermek rycerskie* 
go boga,), został naprawiony przez niewiasty czarodziejki. 
Nie dziwiąy się temu.i ze one niemieckie noszą nazwy 
w pieśnf. Wszystko albowiem zniemczało nad Salą i Łabą 
w wieku, z kt(^rego ta pieśń pochodzi; zwłaszcza Ę/iy tu- 
tąjsi Łigiowie rozumieli je«yk niemiecki, w pierwszym jui 
przed Chryst. wieka (3). 

(1) Plerwotn. dzieje 138. 

(2) PonSwnaj Adelunga p. w. PfeU, PfaAl, BoMe. 

(3) Plotarcb w życia Marynsza 19. mSntS: 2e gdy przed bitwą 
z Rzymianamt wydali odgłos do walki Ambronowie (późniejsi Sakso- 
nowie), zrozumieli go Ich sprzymierzeńcy Llglowie (Łęczanie). 

21 



rnanni. POŁg. t. i* 



Digitized by VjOOQ IC 



1^ 

P^ii, (chciał go miejacowością obj^śaid, ala. uadwettiiieX 
iHEyraekł na^tiriec, de nie wie, coky. Eiiiiaytrzeo^ywjflcie^ 
y^njsziym badanioii aostawiije. «d||adnettf& tój zagadki- 
Tofi samo i my eeyiriiDy , miłóśaikiiw prawdy uprMgoHa 
wzywitjąc, a^by zdMto swoje nąszćai cAjaśaieliHi »e-; 
czy, otworzyć raczyli. Dalsze, li język* t)1ko dotycii|ce aię 
uwagi pomijaiki, a baczyć będę na pbwiid aapłśaaia i prze^ 
chowania tych piosnek. 

Na końeti ostatniego wiersza płowkl pierwszej położo- 
no zgłoskę H, która ćoby znaczy^iT pyta Crioiin; i odpo*^ 
włada, ie albo tikładacza pi6sMri, albo nttw^^i większego 
poematu , zkąd J4 wyjęto , oznaczać oite moie. Lecz o tó 
mniejsza, ważniejszą bowiem rzeczą j«8t pytanie, gdzie, ja- 
kim sposobem, i na jaki cel, piosnki owe przechowalne nam 
zostały? Biblioteka kapitały merseburskiej, niegdyś^ kało-* 
iickiej; obecnie zać (od cza^dw Mardna Lutra) protei»taii« 
ckićj, posiada między inneml rękopis złocony z kartek wrd* 
znych czasach pospisywanych, a zawierających pi$ma rzym-* 
sko-teologicznej treści, dwie kartki wyjąwitóy. Z tych jeda* 
w IX zapisana wieku, zawiera, żkądihąd jui, i ^wcześniej- 
szego, bo z Vni wieku pochodzącego i^kopisu (1), znane 
zapytywania, ktdre ś. Bonifacy usz niemieckich fzofiemcżo* 
nych ludów Apostoł, miał zadawać pogafiskftn l^ryngom 
i Sasom, gdy ich w poczet chrześcian przyjmował. Za^yty^ 
wania te dotyczyły się pogańskich ząlyobpnów, o które bada- 
jąc chrzest ś.JrzyJBjjyi^cych ludzi ml, święty, wyprzysięgać 

(I) Przedruk jego, oryginał nowo porównawszy, eMił Pw^tz 
III. 19.. . 



Digitized by VjOOQ IC 



się kh MkMj^waiińk HmgnknrtM vt X'irf^!i ifiśsm, sA'- 
wiara pteiWi 6 we. Poni«w«i< pfenroM k#śdołii kapłottl 
dMtliH ' to pitekManie, it i^ogMkskie bóstwa Ai to iaim 
itoc dofcAy, kMre, wbaAiraaacli od iudti tzcEOnyeh di«dlf^ 
8kos€fhte obnnraay, WspMde żtytitt hidiiffiMłit«iiaDl{ 
imeiirietfA«Me;p8olofą i [niepokoją' (^ f t>0^ 

]iief9:aS 6ąd2ifi, łe byle mMńeC spOB(^2»lklinmiatythift 
dMh<(v; nkoeaa ich 4atwi ulyd^MOtirt^le^do oddziały^ 
wuliia U^;m ^tpstU, co MsspecM, luft 4 klllecfwo ^)iif^ 
wknHI, 6 inaweto ^itnipMyprawflir ihpiiMo kaptani kato^ 
Ikcy/ddpy tywałi się pitam hidno laje»aiae pogMtekie, itlfi«i 
byófliiJdedyś uiyć dla dobra aowoMwrdcooy eh, spisywali 
je.dia 8ivffJ ^yiadoasości, i tdiprsechowywałi. Tym kóhcenr 
pBzeto. kapłoni amraebwsko^ialDliCGy (2), sptsaK^^y^a^ 
klfcią praes które mogdj^iodtyakał mmk zdrowit; spł^ 
sali ONE śpiewkę j^ RiUMłhaah, prtecco pioiokt ol)ied#i«f 
udawali od zguby. Na Aimói, £e podoiM^ wiieoiatiiii 
kjrąeyły i wSkandynawH, przywodzi Griroui bajdę ńuńOią 
zopo^iadaaiii Iwki w ft/bstiyu t^kkWĄ i#idkia, tttdzM 
szWiOdzkie vX ioh Xt wieku spiaaao-tójte Irctiei podimiO/ 
1^0 wiijŁpię ja o tem ie tek.bytoi bo(i i wPolsoe. BbieratiO^ 

. (1) BogiHBttowie wierzyli^ geijiko. bbaaiayrh ocknuiąlą ite 

4u€hy, a zresztą, czekają qfę .wazyslikWh lodąl, łjpawet po skonie 
tychże mieszkają w tn)pącb 1 po cmeBtarzach p^zebyw^ią. 

\2) Przypominam, ze za czasów Bolesława Chrobregp był 
w3terseburgu Biskupem Ditmar/ wielki Słowian^ a mianowicie Pola- 
ków, nieprzyjaciel, człowiek rozległćj na swój wiek nauki, ałe nade 
tegoż wieku owiany atmosferą, który wielką potęgę przypisywał 
4»ttto, który wiele o pogaństwie ludów słowiańskieb wiedział, ł nie 
jedno spisał. 



Digitized by Google 



164 

jeszcEe na poeauilka XViI wieko i drikiwi ogtMttM csaro- 
diiejskie wtoki, ^ debra, jak 9ią wydawca tyeb bredai 
wyraził, {odjtkeści (i); lecz o tćm wąt|M& aieby na taki 
cel i spowedo tepi, o jdun P. Crriain aM^wi, miały być 
w Mersebnrga spiaane^iwe pioMki. Albowiem nie zawiera* 
ją one ałtfw wieszczych, nie podają zaklęć, kttfrychby naiH 
czywszy się na pamięć (jak polski ThesauruB magieui 
przepisoje), i powtórzywszy je, mezna było oddziaływać, 
co przez nie, przy pomocy czartowski^, zdziałano aa szko- 
dę człowieka: albowiem piosnki owe ogólnie tylko zdają 
prawe o rzeczy i m<(wią, 2e słowa wieszcze śpiewając 
niewiasty, ie Wodan zaklęcia czyniąc, uzdrawiał: co prze* 
ciez nie mogło się na nic przydać temn, kttfry złe oddzia- 
ływać cbciai Mniemam prMto» ii poganin jakii napisał 
sobie pieśni obiedwie, resztę pargamina prdiną zostawi- 
wszy. Tę próżnią zapełnił nastę^e chrześcianin westch* 
nieniem póboiaóm, zapomniawszy lab niecbcąc zatrzeć po- 
gański^ pieśni, zwłaszcza jeżeli cbrześcianin tfw będąc 
cudzoziemcem (widu ich kapłańskie sprawowało wNIem- 
czech urzędy), nie rozumiał j^, Idb Słowianinem będąc 
nawróconym, i dla tego pociąg ku ojczystym pamiątkom 
mając, zatrzeć ich nie chciał. Mogła nawet kartka lóźna 
razem zinnemi równiei lóinemi byćpółniój (niby silva re- 
rum, jakich wiele słowiańskie liczyły i liczą biblioteki,) 
zszyta: co sama oprawa księgi, i połoiony na nićj w XS 
wieku napis poświadczać si^ zdaje. ' Bądź co bądź, mamy 
pieśń pogańską- w niepamiętnych czasach śpiewy waną opo- 

(1) Porównaj umieszczony nilćj artykuł pod napisem TAesmtnt$ 
magicus. 



Digitizedb^GoOgle 



li&5 

lotie wysokich bogów i Penmiei ca iię zgadM s pogańskie- 
mi Słowian wyobraSeniami, 

yy. Boleaimo Krwjfm o Mip g0d%t $ię % PomenMnamt 

Na wzgórzystym morza brzegu, 

o który si^ roztn|eają j^aiące baiwmny, 

lefy fUrodawna Pomorzan ziemia, 

cel szyderczej Nieziców mowy. 

Jednakie ta, po wzzyttkle ifieki, 

była gniazdem wiary, cnoty, walecsnośei. 

Niejeden, próżną nadęty pychą, 
zapyta, zkądze ta pookwala ziemif -»- 
Zkąd! zapytaj oto starych kronik; 
tam znajdziesz zapisane o niój podania^ 
ztąd^dowiesz się dostatecznie, 
ze A% mylisz w«w«m maiemania. 

Ważne pamięci czyny zdziatata przodków odwaga; 
które dziś lezą wprochn, wraz zprzehrzmial% wieścią* 
To wabi piewca, by nncit o stawie ojczystej; 
. która jest talt wzniosta, która nam chinbę przynosL 
Chętnie więc wieszcz wy r yw a świetność tę nocy, 
i ciekawemu uchu potomiŁÓw, pieśó o niej mici. 

Byto to w rokn tysiącznym setnym i siódmym, 

kiedy Bolesław przemożny Książę Polski, 

pczybyt tu z dzielną wojów rot% 

po ^wę i bogate łupy. 

Lud swój i siłę morską 

potącz3rt znim, Mikołaj Król Danów. 

Wtedy nie jedna krwawa stoczjrta się walkal 
Wtedy strachem przejmował odgłos wojennego rogu! 
Wtedy wielu bohatyrów przyjęta .wieczna noc na swoje tono; 
ścienny się tłomy w ściśnionych szeregach. 
Wysoka chorągiew Gryfa (i) uciekała, 
gdziekolwiek na nią Biały-Orzeł (2) natarł. 

(1) Hcpb Pyaoria. (a) H<rb Polsbi. 



Digitized by VjOOQ IC 



i66 

eaeaii^ o.cb^ri^wio rsuoan ^ole bAtwłrf 
Czemuż tył podają przestra3Z0]Łe tłiunyl 
Wszak cię bronią twierdze wieżami warowne; 
wszak opór zwycięzcy, dają silne mdry. 
wzttoAsą się wysoko po unA mwza w«ty; 
a żelazna krata broni wstępu do bram. 

„Nawet gdyby w ziemię WrytyMe tię amry^ 

i tam was dosięże błyskający orężl" 

Tak gróźnemi sio wy piorunuje haiąŁ^ 

i jedno po dmgiem wciąż mlaMo tfdobyw*. 

Przetamy wat braiuy i ob«Vai wieże; 

jego straszny napad gruzy czynił z murów. 

Przybył p^ BMogt ód lOymgiy okoii^ 
życie i śmierd łoiiyi^ było sdohyć waty. 
„Zyd albo nmierad," mówią oblężeni, 
i bronią się dzielnie i ^eddftd się nie tkeą. 
„Odstąp, mówią, Polski Kfliąoę} 
nie zdobędziesz tego grodu!" 

Pienif sfrę od atoM, gdy te «lywHit Kftiąię; * 

nieodzowna jego wola, by posiąsd gród, \viąt> go teś nrted mosi! 

Jednak męzfwe obiętlonych wyuote porwaia w Mrcił^ 

i dla tego ohcMby, raeaej, pokonad ich ftaakawoóetą. 

Więc z dwoma sBezytami^ ółe d» nioh W<|źw»g#, 

a Woźny wypełnia, co mu pornczono. 

„Odwftinii abroócyf twierdzy oblęiiett^jl? (te słowa: 

Rzekł Woźny, „słuchajcie, poEdTannietWa Księcia, którego 
„I wartoź jest skrapiad szlachetną kiMią Klemfę, 
gdy chorągiew wasza pierzcha z^^lacn bej^il 
Wszak pierzchliwie uszła b peśród w^rtaWyHr^jny, 
i nigdy przed naszem nie ostoi męztwem. 

Więc wam i^Ię dwu szczyty, biały i carerwony; 
znaczenie ich łatwo odgadnąć monecie! 
Jeden łaskę znaczy, a drugi lAuierd wróży; 
wybierajcież przeto, i tak skończcie watkę. 
Wybrawszy szczyt błaty, będzie dla was łaska; 
wybrawszy czerwony, będzie pożar i miecz!' ' . 



Digitized by VjOOQ IC 



IW 

„Pot^Knemn Kapciu* (aOffk^ii rjcMaw> iUmy pois^roidwnie) 
iecs duui^ifwji, Qrjlą ran nmśr^iąffh^jr bntoi^ 
nie moźeąa l/tUiwif o4«^^^w«fi q4 Jii#i; 
z szczytów B4^9t«nyvh ni9 biąrzem jl<idiięf9^ 
przeznaoiseniu swemu uleKrnen^ ^silee^ni^; 
l^kiiwość walecznym nie przy94oJl|Afcaiftl" 

Umecznita pamięi^ tę odwaga mężów, 

i dzielne ich siowa podała potomstwu. 
A cóź począt Książę? napad na gród zrobił, 
i po stosach trupów' wdrapał się do twierdzy. 
Przekroczywszy wały, wyłamał bram wrota, 
wpośród nile ciasnych bój rozpoczął srogi. 

Krwią się ubarwiły kamieniste bndci; 

a ziemię zaległy waleczników roty! 

• powalonych sławną bituyok mężów śmiercią, 
nCtrz^kanio i jęk rozległ się wf owietraiii . . 
Resztki ustępują, cofając się w szyku, 

by odeprze<f napaiić na zony i dzieci. 

Tu cel dalszej walkji, odwa«nej> Ęyeenki4i; . 

tu ma rozstrjEygnąd się bój o ćniierd lub S5yci«. 
Bó i gdy tysiące nieszczęść messom grozą, 
i w««d^ t>P^bu)ą, jakby ujidniewoliS 
. A JKsiąię ^oed^^flzy, ze nie równa waJkfi; 
wyrzekł słowo godne dzielnego rycerza: 

9,11^0 wi^lkićj dna^yi zł^Me hroń nastfopęl 

• Niechciejcie daremuale zwiększa^^/ sto«y trupiówl 
słowu i czci dzielnych zadosyć się stało; 

■ wlecznąście się sławą okryli w tej Walc^. 
€styi goizi się iie^o rziu;aić w prMparfd measotĄńó^ 
i tąk.osieraca^ pjtączliwą swx( dTiatwęl" . . 

Wnet książęce słowt) trafia ws(^rca mę^ów; 

i«pQe8fj|^.in|ie««e» shaiicffyt«ai^ walfcA.^ li::*. 
A czego npoma nie dopięła przemoc,] 
tego wielkomyślne dokazało słowo; 
bo jakim się wboju rycerz wyda priwie', 
takim go wróg "dzfelny Wia^y ł aatomtje. * ' * *' 



Digitized by VjOOQ IC 



168 

Grodzie, któiy leiyBt wśród rozkosznej tąkf! 

Słuchaj) GO przed \Aty twe działały przo^Rd; 
i co dla uczczenia iriecznćj ich pami^ł, 
Pomorskie kroniki wpisaljr do dziejów;' 
ztądto lipiewak wiernie, i nieskazitelnie, 
wysnutą osnowę,^ 
njąt isztncznym wierszem. 



8d. S%Ią%kie pieśni. 

P. Goedsche przywodzi kilka pieśni z czasu panowania 
na Szlązku Bolesława Krzywoustego , napadu Tatarów, 
Hiissytów* Takiemi są: Śpiew o Wojsławie ze złotą ręką, 
której nie przywodzę, gdyż nie jest staroiytną; co się po- 
kazuje ztąd [szczególniej, ii zdarzenie według Marcina Ga- 
la 186. o Żelisławie (którego Bolesław Krzywousty złotą 
udarował ręką) opowiadane, do Wojsława (1) zastosował 
śpiewak. Taka tei jest pieśń o zamordowaniu w Środzie 
Księżniczki tatarskiej: taką pieśń o oblężeniu Gorlic przez 
Hussytów, którą inni o napadzie Tatarów na to miasto śpie- 
wają: taką nakoniec o bezbożnym łowcu. Jedna tylko o 
dzwonach w Jeziorze zdaje się być dawnćj daty, (w klech- 
dy szatę przybrali ją wszyscy Słowianie), z treści wszakie 
a nie z wysłowienia. Opiewa, jak poganie Szlązacy, zdjęty 
dzwon zwiezy kościoła chrześciańskiego, utopili w jeziorze: 
który co lato, na uroczystość ś. Jana Chrzciciela '(w czasie 
obchodu święta pogańskich Rusałek), wypływał na po- 
wierzchnią wody i iałośnie dzwonii Toi samo dotąd prawi 
Słowianin i Litwin; zczćm miesza podania o zapadłych 

(1) Stronnikiem był Sieciecha, Bolesławowi KrzywoustemiNde- 
przychyloym okazywał sit^ Galas 159 n9tpn. 



Digitized by VjOOQIC 



ISf 

miastach, o ealanjch lub' majifcych być zalanemi zccaBem 
kraja<:b; tego bowiem rodzaju pogadaaki słyszeć się dotąd 
dają wZgoneiickim kraju, na Pomorza i w Polsce (1). Mtf* 
wią Górale, ze gdyby staw tatrowy, cz}ii tak zwai>e mor- 
skie oko, wyszło kiedy z swych bfzegów, zalałoby wszyst- 
kie równiny polskie az do samego morza. 

^. Słówko o tych Śpiewach, z uwagą iia pie^ui ludu 
a pieśni utworzone dla ludu. 

Gdy nie wiemy z pewnością, kiedy i przez kogo utwo- 
rzone zostały pieśni szlązkie, przeto, odkładającjenabok, 
zastanowimy się nad pieśnią o zgodzie między Bolesławem 
Krzywoustym a Pomorzanami zawartej. Przy rozważaniu 
jej nasuwłiją się naprzód te pytania; co opiewa ona? jaka 
jej wiarogodność? jaki jej stosunek do poezyi ludu? Pyta- 
nie pierwsze nie w to god/i, jaka jest treść pieśni. Myśl bo- 
wiem w niej zawarta leży jak na dłoni; lecz raczej w to, 
co dało powód do utworzenia jćj? We wstępie do pieśni 
głosi wieszcz, »ze chcąc piimięc przodków wyrwać zzapo* 
mnienia, nucić przedsięwziął." Ciekawość więc wiodła go 
do celu, szło mu o dzieje, bynajmniej zaś o to, czy pieśń 
jego na górni<yszą niź ją lud mógł wyśpiewać, zanucona 
nutę, przejdzie do ludu. Toz samo śuadź mieli ua widoku 
historyczno*polskicb pieśni układacze^ co za nim' opowiemy, 
wyłuszczymy pokrótce powód układania siewów o wal* 
kach z Pomorzany. 

Gdy wiadomo, ze głównymi Pomorzan nieprzyjaciółmi 
byli Polacy, i gdy również wiadomo, ze plemiennikami 

(1) Kabn 108, 210, 246. Temme 187, 313. nstpn. Lucyana Sie- 
mieńsk. podania. 

ritoCN. FOLB T. I. 22 



Digitized by VjOOQ IC 



t70 

pierwszych byli drudzy, przeto tradooby były pc^ąć 
przyjaźń wszczętą inędzy rodzonemi braćni, gdyby nie 
przyszło na myśl, ze raczćj Królowie polscy, niż sani Po* 
lacy, byli owemi nieprzyjaciółmi pomorskiego ludu; gnie* 
wąjąc się na niego śnadź o to, ze przystać nie chciał na 
osadzenie rodziny Piasta na tronie Popiela, i na zamienienie 
lechickiej rzeczypospolltej w monarcbją. Ztąd tez owe woj- 
ny, które snadź juS Ziemowit rozpoczął, a prowadził je 
każdy Król polski, od Mieczysława I. począwszy, az do Bo- 
lesława Krzywoustego, i tak następnie (1). Wojował z Po- 
morzanami Bolesław Chrobry, Śmiały, Władysław Her- 
man, nakoaiec Bolesław Krzywousty , o czem w dziejach 
Królów tychże powie Naruszewicz. Długo cii^goęły się te 
wojny, az się wreszcie skończyły odpadnieniem Pomorza 
od Polski, z wyjątkiem tak zwanego Pomorza gdańskiego, 
które po wielu kolejach losu, dostawszy się znowu Polsce 
za Kazimirza Jagielończyka, było w jej dzierżeniu a& do 
pierwszego podziału kraju, przeszedłszy wówczas pod pa* 
nowanie Królów pruskich, przy których tez do dziś dnia 
zostaje. 

Wojny te opiewano. O jednych wypadkach natychmiast 
układano piosnki, o drugich później śpiewywano, przera- 
biając na ^e6ni kronik starych opowiadania. 

Świadczy Galus (2), £e kiedy zrobiona r. 1104 na Ko* 
łobrzezan pomorskich wyprawa poszła szczęśliwie, podano 

(1) Pierwotne dzieje 57. nstpne 572. Dorozumlewa się Naruszę*' 
wicz, ze Juz Ziemowit wojował Pomorzanów. Prowadził zas' wojnę 
IBeczysław I. z Wołyńcamt, Pomorzanami od Wolina.* 

(2) 192. Unde etiam In proverbium cantUeoa componltor, ubi sa- 
tis Ula probitas et audacia convenienter eitollitur. 



Digitized by VjOOQIC 



171 

ją p&flćęei mistępcdv, pieiń o ućj naiychniast sioiyw8xy, 
wkUhrij pordwBy wając dawniejsze przeciwko Pomorzanom 
robione wycierzki z terainicyszą wfjną, śpiewano o tćm: 
»ze niegdyś powracając do domu Polacy zPouwza przy- 
nosili solone i zatęchłe ryby, teraz zaś skaczące jeszcze 
czyli żywe i świeże przynoszą; ze przedtem zaledwie się na' 
zdobywanie miast pnszczaii, teraz zaś oiwazają się i na 
morze, którego burz i huku nie boją się joi wcale; ze 4a- 
woiej polscy rycerze polowali mtt dzyuego zwierza, teras 
laś poliąją na dziwotwory i na plony morza". PiesA zaś, 
ktśnpny przywiedli wy&^, a któm na po<aątku XVI wie- 
ku znaną juz byia (1), opiewa wj^rawę Krzywoustego r. 
1107. przeciwko Białogrodowi przedsięwziętą* Wszystko 
w Bi^ historycznie i stosownie do aun opowiedziano. Rok 
wyprawy, połoienie Biaiagrodu, szczytów przesłanie, 
wzi^o z kronik XII wieku (2); położenie micysca nowsze, 
herb pomorski i polski, tudziei cały układ pieśni, a miano- 
wicie tez J4 wstęp i zakońcneiśe, wskazują an wiek ptf- 
źaiąi^zy. 

Ta okolictność , ze według kronik i dawnych diicgdw, 
przymięszywając do nich nowsze zdarzenia, układano pie- 
śni, dozwala głęboko wejrzeć w historyczność tychże: zkąd 

(1) Tomsz KanMw poraotrid kroirikaK, anunłr. 1&42, znał 
Jt według 8 wMeeta^a wybawcy pieśni wydrukowtnćj W Fammenehś 
Pravin%ial'Blaettervon J. C. L. Haken^ Treptoy^ a. d. Rega 1820. 
Porównaj trzeci poszyt toma f. tego pisma. 

(2) Datę wyprawy zobacz w Narusz, hist. Ul 98. nstpn. Poło- 
ieuie Białogrodu opisał zywotopisiec Ottona ś. II. 20. cłeUas quae 
a puicAro ioci illha situ in bar bar a loeutione tocabukm irahmfB 
Belgrad nmcupaiur. &ajty opisał JHateuss u Kadł* 1 997. 



Digitized by VjOOQ IC 



172 

juz nieochybny wyproMradsa się ten wniosek, ie jedae pie* 
śni układali sami piewcy ludu, drugie zaś układał poeta 
dla piewców; a tem samem dla ludu. Najdawniejsze pieśni 
historyczne narodu polskiego, a mianowicie: żale nadgro^ 
bem Bolesława Chrobrego^ pieśn o wyprawach Kędzierzaw 
^ego na Pomorzanów r. 1118 i następn., pieśfr śpiewa- 
na praez Niemców na pochwalę Krzywoustego (1), piefift 
o porażce Polaków w Pr usieoh za Bolesława Kędzierzawe^ 
go, są częścią przez samego może Gala, częścią przez nie- 
wiadomego ułożone piewcę (3). To£ samo powiedzieć naleiy 
o wszystkich historycznych pieśniach polskich, kt<>re nie 
wyszły od ludu , lecz do ludu od piewców przeszły, lub 
przejść do niego mogły. Rzecz bowiem zadziwienia godna, 
ze lud połskii takie tylko historyczne śpiewa pieśni, Które 
sam utworzył, w których pełno jest anachronizmów, (za^ 
raz tego na serbskich dokażemy pieśniach), w których tylko 
rzecz główna na dziejach się wspiera, poboczne zaś okoli- 
czności są do nich przyczepione mylnie: co właśnie napro- 
wadza na myśl, ze gdy się w nich nieumiejętność przebga 
dziejów, przeto nie mogU ich utworzyć znawcy, lecz lud 
nieświadomy historyi musmł być ich twórcą (3). 

y. Pleśni Serbskie. 
PotęSny niegdyś muród serbski, ułegłSEy tnrecldemu 
jarzmu (4), zasklepił ^ę we własnój naretfowości jak ślf- 

(1) Przywodzi je Galus 81, 243, 274. 

(2) O drugfćj mówi Boguchwała, dodając ze poIegłycU dwereo 
modo Polonia lugubriter deplangiL . 

(3) Obszernie o tćm mówi Polska, pod względem obyczajów IV. 
22!t. nstpn. i ten ustęp o ples'niach serbskich. ' 

(4) Porównaj artyknł Pamiętniki łanc%ara 9prtete%one. 



Digitized by VjOOQ IC 



178 

mak w ^oropie, j odtąd dla niej £ył tylko, i jij oddychał 
powietitm. W rozkoszuj nad Dunajem przemieszkując 
kraMe, natchnął się nader wcześnie wysokim poezyi du* 
cbem, w jej tworach złoiył narodowych pamiątek wspo- 
mnienia, wnićj zamknął swoje dzieje, i zgoła uczynił poe« 
zyą składem swoj6j narodowości, wyśpiewawszy ją a nie 
opisawszy; gdyi wysoce niegdyś oświecony Serb, tak bar- 
dao pod tureckien ociiWNuał paMwaaiem, ie nawet pisać 
zapommał. Rzuciwszy więc na bol^pj^ro, wziął się do 
gędźby: lutnia stanęła mu za księgę, za piismo, za pomnik 
sztuki; zgoła tem dlań stała się, czćm są dla nas bibliote* 
ki, drukarskie , prasy, pracownie sztukmjslrz<^. Na nićj 
wyśpiewał całą swctję przeszłość, pogańskie zarówno jal( 
cbrzęściańskie objąwszy czasy, w pieśniach zamknął reli* 
gią, zyeie polityczne, domowe, duchowość, moralność, a na- 
wet zmysłowość; zgoła wszystko, czem naród jakowy, bo- 
gobojnie, prawjnie, skromnie^ pracowicie i t. p. zyje^ czćm 
awoję utrzymiyę narodowość. 

O pieśniach tych ani pojęcia nie miała Europa^ az przy- 
padkiem na jedpę z nich trafił, r. 1789. GOthe, i dał ją por 
znać swym ziomkom w przekładzie niemieckim , gorące 
przy tern objawiwszy życzenie, by co prędzej zajął się ktoś 
zebraniem ich i wydaniem, Uczynił zadosyć iądaniu P. WuK 
Stefanowicz Karadzicz r. 1824, wydawszy je w oryginale 
z niejaMem ich otyąśnieniem. Zarai; w następnym roku po- 
kazało się czehiiejszych pieśni niemieckie tłumaczenie, a we 
tny lata p^źni^ wyszedł iniiy ich przekład, i odtąd często 
wydiedzity pojedyiicżydi przekłady i wychodzą dotąd (1). 

(1) iHiKiłem 6 wyAMach I przekładach w Htsi prawod. LSI. 



bigitteed by VjOOQ IC 



174 

Lecz W} danie dA^niejsze ani moie iść wporówmuiie z t^ 
które p. Wak przed kilku laty ogłosii w Wfedoiii w trzech 
tomach (1), objąwszy w tomie drugim i trzecim tak |^ex 
siebie nazwane junackie czyli historyczne pieśni najstarsze 
i średoiowiekowe , w pierwszym zaś umieściwszy resztę 
pieśni, które zeń^emi, (niby nie męzkiemi, nie rycerskie- 
mi) nazwał. 

Jak niegdyś €K>tbe, tak i ja gorąco tego pragnę, aieby 
ktoś zajął się co rychło przekładem tych pieśni na polcM 
język: dotąd bowiem nie posiadamy ich więcćj nad kflka, 
które w przekładzie po pismach peryodycznych poumiesz- 
czano. Trudno wyrazie, ileby praca taka przyniosła użytku, 
nie tylko wyrozumieniu wewnętrznych naszych dziejów, 
(bo Serb wszystko, co wiedział wyśpiewał w swych pie- 
itaiacb, zkąd wielce objaśniif się da Sycie naszych przodków 
afi do XVI wieku,), lecz nawet historyczności słowiaiskićj 
poezyi. Pieśni albowiem te najlepićj przekonywają o tem, 
ze lubo do wysokiego stopnia moie się wznieść naturalnym 
rozwuana sposobem poezya, jednakie bez nauki nie stanie 
ona nigdy na szczeblu,* na jakim stanęły arcydzieła euro* 
pejskich kunsztmistrzów. Jaśnićj powiem: jest w serbskich 
pieśniach natchnienie, ogłada, wyraz, łecz nie masz ani 
wyisz^j wyobraźni, ani t^j piękności, która się przez wyS- 
szą nabywa cywillzaćyą. Wyobraźnia bowiem serbskich 
śpletraków wysoko nad poziom nie sięga; ogłada ich pieśni 

(1) Sfpsił mmródne pjemne , śki^ Mk i na $wifei HkdM 
mik Stefimmffien Kan€ie% u M^c%u 184 t-M. Jest tn dnigie wyda- 
nie; pierwsze wyszło wcześoićj. Przypominam ze lubo obadwa wy- 
diiMa przywodzę wmćm dziele, dnigie jednakże aąfcaęscMM. 



Digitized by VjOOQ IC 



17g 

podobając się z AaturalMJ laiwności, nie tylko nie Mchwy«* 
en, lec2 niekiedy cfcliwość sprawia, jako ta, kWra nie ma« 
jąc raeczywiście ogładMnia csyli połarn, nie umie się cią**. 
głe w prayzwoitodci otrzymać karbach; w>Taz nakooiec 
tych dpiewdw, zadziwiqąc głębakoBcią my iii i wzniosło* 
śdądacha, często smakobraia dobry, i mknowolnie nasuira 
tę awagę, £e serbska poezya odgrywa w historyi literatury 
słowiańskich Indów okres rapsodyów greckich, przed uło* 
ieniem ich w jedne Iliady i Odyssei caioi^ć; ie przypomina 
czasy liryki, na wySszą natę jeszcze nie nastrojonej; ze na^ 
wet pojęcia nie ma o wyotaatni, jaką w tworach europejskich 
podziwiamy wieszczów. 

Umieli serbscy śpiewacy trafiać w smak ludowi, ale nie 
zupełnie. Układ ich pieśni zewnętrzny i wewnętrzny jest 
często homerowskf, a zakojaczenie wiejskie, jakiem się na- 
sze odznaczają klechdy. Przybyłego do domu gościa sadza 
gospodarz do stołu, darzy go jadłem i napitkiem, a dopiero 
następnie o imię go pyta. W pieśni śpiewają się inne pieśni, 
i opowiadają krajowe dzieje sposobem, jakim szkockie opo- 
wiedział Waltera-Szkota ostatni Minstrel. Większa część 
śpiewów kończy się ucinkiem, przez który wynurza gęślarz 
swoje życzenia słuebającćj go rzeszy, każe jej być dobrej 
myśli, i nie pytać o to, czy tak rzeay wiście byłoi, jak opo^ 
Wiedział, tysiąc i kilkaset wyśpiewanszy wierszy (1). Co 
nie ze wszystktem zaspokajało Serba. Bo gdy dla niego 
pieśń, będąc odgłosem przeszłości i obecMSci, być nadta 

(1) HomerowskI układ w UL 204 Pieśń w pieśni III. 171. Serb- 
skie izi^ w jfdnym rapsodzie III. 52. nstpn* UcIaUcm odzaaeza* 
J4ce się pleśm są lU. 167, 193, 47^ 52«. 



•Digitiźed by Google 



176 

miała wróibą tego, co na przyszłość będzk, przeto wyma- 
gał od śpiewaka, ażeby na takowe nastrajał swą lotnię to- 
ny, któreby troisty ten, jak go nazywać zwykliśmy, moment 
opiewając, z teraźniejszością ściśle łączyły przeszłość i przyr 
szłość. Przez co zetknął się Serb z powszechną słowiańskie* 
go ludu pieśnią, który jak rzekliśmy wyzćj, bardzo sobie 
w anachronizmach podobał dziejów. Ifaturahde^ ze śpie- 
wak (który przynajmniej uczuciem, gdy nauką nie mógł, 
odgadywał sztukę,) nie chciał w tym względzie potakiwać 
^mejskiej gawiedzi: dla tego tez najczęściej lud brał się sam 
do śpiewu, i nucił anachronizmów pełne pieśni. Z takowych 
dwie przywiodę w treści. 

aa. Pieśń o moskiewskich darach w Carogrod%iep 
a tureckich podarunkach to Moskwie. 

„Szeroka Moskwa napisała Ust do Miijezjrta Cara tureckiego, a przy 
nim postata mu dary: dla niego ^ dla najstarszego syna Ibrahima, dla 
pierwszej Sattanki. Cieszył się Car darami, lecz oraz ktopocit, coby dad 
w zamian. Pyta swych urzędników o radę, a ci odrzekti, ażeby się racBĆJ 
zapytał o to starego Patryarchy. Wezwany przed Cara starzec radzi, ze 
gdy Sułtan jest w posiadaniu starożytnych narodn serbskiego panflątek, 
które mu wcale potrzebne nie są , przeto niechby je przesłał Moskwie, 
a ta bardzo je mile przyjmie. 1 tak się też stało. Moskiewskim posłum, 
którzy przyjęli*dary, dat napomnienie tenże Patryarcha,'ążeby nie wra- 
cali zwyczajną drogą Po odjeździe posłów przybył do Cara Basza So- 
kotowicz, a dowiedziawszy się od niego co zaszło, poważył się łajad go 
o to. Car rozkazał Baszy, by dościgł moskiewskich postów, a odebraw- 
szy im dary, samych przyprawił o śmier<5. Lecz zwyczajną ścigając on 
ich drogą, doścignąć nie mógł. Skoro o tern zdał sprawę Carowi, ten ka- 
zał przyprawić o śmierć Patryarchę". 

Są różne waryanty tej pieśni, a w nich stoi: ze Pani Eli* 
zabetka (Carowa Elżbieta), napisawszy Nst do Cara Soli- 
mana , npomniała się ma o narodowe Serbów pamiątki. 



Digitized by VjOOQ IC 



177 

uwagę czyniąc , 2e takowe spadły da nią, Jako ojcowizna^ 
następstwa prawem* Śoliman odpisaf, 2e w posiadaniu tych 
pamiątek zostaje Car tatarski w Krymie. Do ńiega więc 
udała- się po nią pani Elizabetkó: a gdy 'ten wydać icli nie 



chciał, wtedy zabrawszy Krym, przyłączyła 
ojczyzny. 



go do swojej 



/fjft AtfMf o napadnie Turków na Wiedeń, 

„Car Ottoman zbiera wejoko^ by go if^^n^ aa Wiedeii. Ztfbra^ssj^ 
przebjrwa rzekę Drawę, i zawalających sobie drogę Niemców porazi w- 
«zy, ro^ktada się bez Aadnćj przeszkody pod Wiedniem. Przelękła pani 
C^wipoWH (Mfcrya Twesia?) ^is^e Ust do Króła moskiewskiego, przyo- 
biecując wydad zajęto syna.Michaia A^ą c4irkę, byleby teaie przybył 
na odsiecz miastu. Ojciec otwiera synowi myśl Cesarzowej. Ton nie jest 
odienitby, byle Cesarz zobowiązał się poi^cid. lirody i piątki, tndziez 
pn^rseld zachewywad eztory posty w roku (suche Klni!): Na có gdy się 
zgodzi! Cesarz, Królewicz Michał . zebrał trzykroć sto tysięcy wc^ka. 
Wszakże i tak nie ufając sw^j sile , ndał się do lackiej ziemia zkąd po- 
prowadził z sobą pod Wiedeń Lacha i Polaka. Rozłożył się po nad Du- 
n^ient. ^ocsyli go canićy Wezyrowie^ i o^Ariadczyli, he skoro zdobędą 
izł^ią Wiedeń, uderzą, na to naddni^ąjskie woosko. A na to odrzeM^ 
Car Knpmliczowi Wezyrowi: „trudna będzie sprawa ztćm wojskiem^ 
gdyż to są Moskale, z którymi ni« raz wojując, przez nich pobity zosta- 
łem." PnieDewiedaial; dobrze. Pobici bowiem zostali pod Wiedniem 
Turcy. Uciekający Car, spojrzawszy po raz ostatni na miiketo, pny- 
rzekł, że dopóki słońce i księżyc świeci<5 będą, nigdy z niem wojowa<5 
nie zcehce.'^ 

JaUei bajdy! jakże dniwsą lintssatiiaę prawdy z Msztiti- 
widzimy w ty«h pieónfaoh. JDoslyszawazy o tćm ilp^waik, ze 
r. 1 7^ za paaowfiDią Cesarzowo) £(źbie ty DsiedlUf się wdzi*- 
siejszej południowćj Rossyi serbscy wychodźcy, wziął ztąd^ 
pochop do bajania o przeniesieniu pamiątek serbskich do 
Rossyi (do Moskwy), & ztąd do Krymu skoczył: który jak 

pjsiiusn* pols. t, i. 2<J 



Digitized by VjOOQ IC 



wiadomo, za pąoos^ąiuą Katarzyny IL Turkom zabrany do- 
piero został. Prkypiąwszy do łyoh zdarzeń cpiijerć Patryr 
archy carogrodzkiei^p za ptfnpwajoią ojca dzisiąj^ęgo ^r 
tana nastąpioną, dziwnie pomięszai dąwność znowoicl^ 
Dziwniejszą jeszcze zrobi- mięszifinins ^dru^iót pię^nL Po* 
słyszawszy bowiem o tćm, ze panował na ptfłnocy jduś 
Król Michał (Korybut Wiszniowiecki?), i ze Polacy oswo- 
bodzili Wiede|i, naciągnął fzea^ ca^ iw a(rwę Moskwy: 
gdyż grecki obrządek wyznający Serb nie przypuszcza, 
ązeby wSłowkiAszczyznie mAgł być wielki jakowy czyn 
wykonany przez kogoś, który nie jest tegoż sajnegp pp on^ 
czyli grec(wiegq kościoła wyznawcą. W pieśni tój udenają 
ix9v^ okoliczności: wymieniona dawna nazwa Lechii, i odro- 
łnienie Lechów od Polaków (cp sjinfi^ ffadycyjni.e utrjy* 
mywało !$ię pd czasów ni/epamiętnych między sertekim ła* 
dem, i utrzymuje dotąd); powtóre^ stosunki między synem 
moskiewskiego, czyli racz^ polskiego, Króla (przed którym 
nię rąz pierzchali Turcy) a cesarskim domem. Przez syna 
tego rozumieć się ma Jakób Sobieski syn Jana III, o którym^ 
pod czas wyprawy wiedeńskiej biegały po Europie wieści, 
iz ppślnJ^i Ci^sarzówaę. Ani się dziwie temu, ze śpiewak la* 
kową zrobił mieszaninę osób i narodów; szło bowiem o to, 
ałeby dawne Jana Sobieskiego i Wezyra Kuprulego czą^y, 
zbliżyć do wieku (Maryi Teressy) panąjącej Cesarzowej 
i syaajćj Józefa U, który był ostatnim z Cesar£<»w, w ture- 
cką wplątanych wojnę. I^ie dawno więc temu, jak łyt 
śpiewak, eo uł«iyi tę piosnkę, i być ttto2e, ii dotąd 
iyje. 



Digitized by VjOOQ IC 



iń 



^. Zbiory pieśni, ieh waznośe i obrol^jenie. . 

Daitńb jil2mfeffSerłH)wfe(r.l756) i Rossyanie (r. 1780)' 
zbiory pleśni Harodowydi, zanim Żoryan Chodakowski zwra* 
cać zaczął nwagę Polaktfw na wielki zapas piosenek swoj- 
skiego ludu, nie mogąc się odżałować tego, ie Jdnowi Ko- 
chanowskiemu myśl nie przyszła, by ludowe ztóerał pieśni 
(1). Odtąd zaczęły się pokazywać pieśni ludu polskiego,- 
odtąd powstaiwały ich zbiory, naprz(W za staraniem Łuka- 
sza Gołębiowskiego r. 1880, następnie Wacława z Oleska 
i innych (2)', i dotąd się, mittnowieie tei po pismach peryo- 
dycinydł i zbio»o*7Ch, (a osobfiiłle wPrzyjadehi ludu. 
Bibliotece Warszawskiej, vr NoTi^orocznikach i t. p. umie- 
szczane) nowo pokazują. Mimo anacbronizm()w, jakich pełnoi 
i^^eśniach ludu, mają one swą Wartość nawet we wzglę- 
dzie hiirtotyczńym; gidyi chociaż wprost brać znibh dowodu 
me moSfna, godzi się Wstsakle v&ić ićh za skaz(fw1łę do do- 
chodzenia prawdy, i według podanego tak śladu można 
sinkae w dziejach świadectwa, o kMrego istnienie potrącił 

• (1) O-Słowtańsźczyznie przed ehr^eśclaństwem, z Ćwiczeń nau* 
kowyłSi IfłS wydanych, prz«druko^vał Zygm. Ant. Bfelćet w Kra- 
kowie 1885/ Porównaj U. ns^n. 

(2) WyHczyłJe Szafrarzyfc wlrtHiogrhfteznyto prżfej^ądkiezbio- 
rtfw pieśni słowiaftskkh narad(nvycb, pbdtayin do Czeskiego muze- 
om r. I$d8. IV:945.nstpn. me d^stajfe tu di^cb pdfnli^j zrobionych 
Morów: Pi&fń/ti ferfte ttielkapółsftie^o %ebr(iłiuydat J. J: LI- 
płfiski fo Po%nntHu t842: (dotąd wyszła część plerwtea, maw^^f 
idiwf;«^, Pfeiniluihi PóOhalafi ćzffBf tfó^aH mtai^ihpÓ^' 
skieh^ %ebrąi Ludwik Zejn%ner w Wanś%awie i845. 



Digitized by VjOOQ IC 



1^0 

historyczny pieśni ludową) anachronizm (1). Można tei za 
tern przewodnictwem szukać, porównawczym sposobem, 
prawdy w ludowej pieśni dziś zniemczonych Słowian, gdyi 
wiaśnie dla tego, ze dotąd słowiańskie nucą piosenki ci lu- 
dzie, słowiańskiej swej rodowości dowodzą przez to. Ude* 
rzający tego przykład mamy na polskich a północno^niemie- 
ckich pieśniach i podaniach, ktdre częścią są zupełnie ta* 
kiez same, jakie dotąd nasz lud śpiewa i opowiada, ft^ęśeią 
by wszy takiemi, wyszły dziś z obiegu, i tylko wwspomnie-* 
niach żyją. W tym względzie zwracam uwagę la dziełko. P. 
Kuhn (2). Autor umieściwszy wniem, $wiez# z ust ludu 
zgorzelickiego (Mark Brandenburg) zebrane, podania, i z ta- 
kowemiz odleglei mieszkających a w ni^amtętnych juz cza- 
sach zniemczonych Meklenburczyk<iw i Hanowerczykdw, 
porównawszy je, zaprzeczył temu, ażeby z pewnością jaką 
wyosobnić się z nich dało, co jest słowiańskiego, a co nie^ 
mieckiego (3). Wczem się bardzo pomylił; albowiem wła* 
śnie dla tego, ze nic podobnego im nie posiada niemieckie 

(!) Zmtenka o Lachtuh i Toiakack uczyniona w pieśni serk* 
ski^j, tre8'ciowo wyz^J przywiedzionej. 

(2) Hiirkische Sagen und HSrcbea nebst elnem Anhange von 
Gebrauchcn und Aberjgltfubeo, gesajsunelt u»() hcra^sgąfebaa voft 
Adalbert Kuhn, Berlin 1843. 

(3) We wstępie stronica y.in^wi qA;. Zwar scheiiU eąiiin und 
Y^łeder, ais habe uns^e Boviilkerung auch slawisch^s bewiihrt, alleia 
es ist im Yerbiiltjaiss zum dentschen so gering, dass es gegen das- 
selbe durehaus uleht io Betrąc|it kommt; wenigsteas kann. es, wenn 
es hi,btfł^rem Gia^e Tprbandęn sein sollte^ nur la der Art. der Fali. 
sein, dass es mit dem deutscbeu sa vemaadt ist, das^ ełae Uater* 
scbeldung gar nicht metar mogUeh jst 



Digitized by VjOOQ IC 



fiietalariitwo i pogaństwo^ płyoie ztąd wniosek, ze pieśni te 
podania i klecbdy, nie nią|ą początku memieckiega. Gdy 
więc u zniemczonych tylko Sio wian, tudzież u dzisiejszy eh 
Polaków i Litwinów znacbodząsię(do polskiego i litewskie- 
go szczepu, według dziejów, należały niegdyś zniemczone 
owe ludy) takowe piosnki i podania, czyi można wątpić 
o tem* ze te ludowej oświaty zabytki z słowiańskiego nie 
wypłynęły ;Krzódła? Wyliczę je (1), i pod sąd bezstronnego 
Sędziego podam wyśledzenie ich rodowodu, i praw obywa- 
telstwa. Położę tekst niemiecki w przekładzie, do którego 
raczy czytelnik pododawać polskie przykłady, z tego tu 
dzieła, zpif^rwotnycb dziejów Polski i Litwy, tudzież z Pa* 
miętników moich wjdobywszy je. 

W czasie zapust obchodzą parobcy i dziewki wiejskie 
domy, zbierając podarunki, co się u nich nazywa combrem 
(zan^pem, zempern). Na Zielone-Świątki chodząc; z.mąjeai 
śfinwfwaiąHalUy Ihlleluja, czyniąc to osobliwie w tak zwa- 
nych wsiach słowiańskich (wendische DOrfer), gdzie się 
uŁrzymiye rozliczny a^wyczaj mąienia (szeroce opisuje go 
Kohn). Wyścigi i obieranie Króla są tu znane, i wiedza o 
nich az w głąb Turyngii. zacbodzL W stare) Marchii akoto 
Salcwedel, sadzają w ziemię ś^ie^o w. lesie, ścięte drzewi)^ 
a tańcząc wokoło śpiewają „Heoilu! Henilul czuwaj," Drze* 
wo to wiozą stare bał^, młode idąc około wozu opiewają 
słowiańskie piosnki. W świętym obchodzie o]Hrowadzą{ą 
około drzewa bydło, ażeby nie popadło nieszczęśdu: oflar 
rę sprawuję Wdgt gminy (luby starazy wioski), przepasany, 
białym ręcgnikiem. Takież obdiody czynią się na wiosiię 

(1) Idą w zbiorze P. Kubn od atr^m, a07» a/^ do kiijkca dzieła. 



Digitized by VjOOQ IC 



182 

po polath, dla uproszenia niebioi?, by zasiekom nie szko^ 
dziły ńłdit i borze. Kwiat paproci noszą przy sobie, b^ 
się stać mewii]zialtt>''m. Kogut wszczególntm jest powaia- 
nhi; uzywajij go do ofiar, przy cz6m ogromnym bobbnem^ 
Chleba obdzielają przytomnych. Wszystko to istnieje dotąd, 
i jest we zwyczaju: żyje zaś ^wspomnieniach tylko, co te- 
raz opowiem. W wieku XVI jeiszćze panował zwyczaj, i^ 
dtai^ców dó pracy niezdatnych własne zabijały dzieci, uro- 
czystym sposobem. Wczasiie obiynkdw tez same, co u nas 
panowały obrzędy, i takież same śpiewywano piosnki, a 
dziewczęta, jak niegdyś u zakarpacJcich Słowian, goniły 
na wyścigi. Podobne£ co u nas obrzędy kolędowe wraz 
z śpiewami, utrzymywały i^ię; godowe, dirzestńe, pogrze- 
bowe atoli niiały wiele odonieiinego, snadi przez to, ii gdy 
u nas postęp czasu wprowadził w tem nie jedne nowość, 
przeciwnie u Słowian zniemczonych trwało wszystko wda- 
wBi) pierwocie. I tak w piątek, jako wdżićft ui-oczysty, za- 
ćuynały się w HanoWerskićm wesda. W poniedziałek wy- 
syłał pan młody sześciidkoiiny po swóję ionę powSz, wktd^ 
ry ona nozajutrz dopiero z druchnami wsiadłszy, wiozła" 
rasete swoje sprzęty ; przęsłicę trzymała w ręku jedna- 
z^racAiien, obwinięta lnem mnogim ; druga, siedząc oiK>k, 
rzucała z wozu dsieciom jabłka io^zechy. Przyjmował teś* 
syiaową puharem pfwa, żktdregb ona nłecó upiwszy, rtBźt^ 
po za głowę wylewała. Nafstępował szlub, podczas kttfne- 
g# udeptywała pamsu młoda nogą przyszłego małzonk«, 
aSebyjśj w czasie poSycia małżeńskiego nie bijał* Po biesia- 
dnie by wa4y tafrce pod gołem niebem w tak zwaiiedi gi«^* 
dzisku, czyli w miejscu za wsią na górze połozonćm, a 
przeznaca^onem na taice weselne: goście naprzód tafie owali 



Digitized by VjOOQ IC 



m 

ziołodą mębktką, a dojitero wko^cu tftóczyli z$obą paA* 
ątifo młoUzi. Po tańcacbmistępowąły wyścigi |ni$jdzy lało- 
d£«i jnai^^ć^twem (lałpda paai postępawata kilka kroków 
Oftiar^d, sa nią pośpieszni: mątioMk): przy kwicu mety 
9tai:y luewią^ty^ kt^re^ąpawszy młodą piięiątkę, ;(dziera- 
ły i^ zgłowy nieałec^ 9 :9lweraiy ją w czepiiec. W końcu 
fy<^ zMbą wjo^^y ^(acliiiy 9 starą pr^ęślicę (iiovą bowiem 
BEzywjpzlą zspł^i do 4odvi pawa laifoda). Wwoi^k odby* 
wat na siwym koniu skoki, pokazywały się pri&ebraie czar*. 
Aę panie, i t. p. pi^fzciay «lc aie mąją obecnte z obrzędami 
il|is«eiiu wąp0inegp; wszyatka albowiem, co dawnoścją trą- 
bią wyf luzował, i aa &wqj obcńcił zwyczaj chrystyaasBit 
Wprawdzie n Niemców takąl samą śpiewy wali niegdyś 
piiMsąl&ęi z oc^zc»)d^ dziecięciem wracający z kościoła 
l^^aowie, ąucąc: 

Een Heiden hem we weg drog^n 

Ub een frok«i*n ChrlM^n bre|ig'n6 we jo wedder 

jaką i Rusini (i) dotąd śpiewają, zaczynając podobnież 
piosnkę: 

A vfky pryjszty Kboźotho domu, 
prynesły detynu do domu, 
detyna ehresscsena, 

wszeljiko jedna i 4niga cbrze^ciąństwfi . tcłtnie dncfieni^ 
i przez Kcięzy chrześciapsjdch uło|oną być się zdaje. Tem 
więcej przebjiiałę $ię po^ństwa w obrzędach pogrzebo*? 
wycb, które się z^tąkowen^ w Ute wskicb. kronikach i pier 
śn|achlodanipsk^s^ęg9 ząiirartemi ^adząją. Skoro wyn 

(I) U Wacława z OlęskĄ 47. 



Digitized by VjOOQ IC 



zionąi ducha zmarły, otwierano okoa komnaty śmiertelnej; 
aieby t^m łatwićj mogła w powietrze ulecieć dusza. D0 
trupa włożonego wtrunnę dokładano łyłkę, klucz, grze- 
bień z włosami wyczesanemi po raz ostatni 1; głowy zmar- 
łćj, i kładziono mu w usta pieniądz. Wynosząc ciało nA 
cmentarz zatrzymywmio się w głównych drzwiadi domu, 
by tymczasem wylać za trupem wiadro wody, dla przecięcflt 
mu odwrotu do domu, gdyby z martwyth powstatv!szy 
chciał doń powrócić.. 

Żleby się wybrał, ktoby chciał pieśni ludu obrabiać na 
sposób^ jak obrabiano arcydzieła starożytnych f średnio- 
wiekm«rycb wieszczów. Bo jak dzteio przez jednego 
człowieka zrobione, może jeden człowiek obrobić nau- 
kowo ; tak znowu dzieło zbiorowego człowieka czyli na- 
rodu, nie jeden lecz razem wszyscy narodu, a nawet 
wszyscy wielkiego plemienia Słowian uczeni 1 i to nie 
od razu, lecz stopniowo (w miarę potrzeby łub nastręczo- 
nych ku temu środków) obrobić są zdolni. Są albowiem 
pieśni wyrobem myśli ludu, są składem umysłowej jego 
potęgi i niemocy, są treścią jego życia religijnego, polity-. 
cznego , domowego ; co wszystko dotąd mało pojęte, :do- 
piero wtedy zrozumiane będzie, gdy rozłożone na części 
i cząstki pieśni ludu zostaną objaśnione, a następnie wje- 
dnę znowu całość złoione będą. Kutemu są naprzód przed- 
wstępne prace potrzebne, któreby naprawiły, co mimowol- 
nie lud zepsuł; który na pozór wiele, a rzeczywiście mało 
umiejąc (nauki bowiem, powtarzam, zwłaszcza dokładnej, 
wswojej nawet sferze, nie zna lud), który jako podrzędny 
malarz, jako wszystkowiedz, malując wszystko i rozpra- 
wiając o wszystkiem, zagwazdał raczej niz odmalował 



Digitized by VjOOQ IC 



1» 

♦ 

ir syjrch pii^niaeh wjąnmigii Sycia obcaE; lUite-y oi^owiada- 
jąc ii» sobie, pogtikil wiefe faiszą, przeak^stszy z właśd- 
weg0 miąjMa i czasu pieM witae streiy i wieki; przez co 
zycKi swe aaaebf onicznie przedsiawit. Łeez gdy prace te 
zapewne się tak długo poclągaą Jak dli^o psowajio co oge 
laprawić mają, potrzeba tyiaczaseia zrobić przypomnienie 
i #dbicie ducba poetycznego pieśni tycb, odtwarzając nie- 
widzialiąjego postać, ażeby się dai poznać z lica, prze- 
mdwit do nas, i wyiawił czem jest, i po co objawił się. 
światu, niezaginąwszy wraz z dobrem niegdyś mieniem^ 
swcriiodnego przed czasy i lepszą jak dziś cy wilizacyą ma- 
jącego ludn. Usłyszym wtedy od tego ducha, ie po to 
ostał, azel^ gminowi był jedyną pociechą w niedoli, słu- 
iąc potokiftnu wieśniakowi obycząięm domowych duchów, 
którzy, jak dotąd nasz chłopek wierzy, chętnie wynajmo- 
wali się do pracy gospodarzom, i służyli im chętnie, do- 
póki się ziimi obt^odBii godnie. Ba czyi nie ten sam sto- 
sunek zachodził między ludem, « jego literaturą? czyi 
ten, co wyszedłszy zbiegiem okoliczności z pomiędzy hidu, 
nie zrywał z nim stosunków^ i niegodnie się nie obszedł 
zdudmn cywiłlzacyi swojskią^? Wyludowiwszy się, ayli 
hidowośi^ a co gorsza narodowość , porzuciwszy, i ułam- 
kową cyii(^lizaeyą stanu lub narodu, do którego przeszedł 
przyjąwszy, wstydził się dawi^ cywilizacji, wstydził mo- 
wy ojców, którą teraz na maleryalizm, aa salonowy zamie- 
nił język. Duch tei domowy opuścił go, apoezya ludowa, 
ktdrćj odstąpił, ukrywała się odtąd przed nim jako przed 
obcym człowiekiem, płonąc jrumieńcem wstydu, zenie-, 
gdyś widział j^ wdzięki Ja szamąjąc dziewiczą tę wstydli- 
wość pieśni,, o tyle tylko odsłopię. postać ludowej poezyl, 

Od 

nŚMUBir, POŁ0. T. X. ^ 

Digitized by VjOOQ IC 



186 

o il6 tego prymasa psychiczne pozna- salnycbłe pioseaek; 
czyli, mało tykając aateraz wątku taidowego żyda, itreńc 
pietoł o tyle tylka pod krytykę podciągając, e He tego odsio- 
BieHie wątkH owego iyda wyaiaga koniec zBie> nad samą 
tylko dochowością ich zastanawiać się będę, i w drugim te* 
go dzieła tomie wykażę, co one pięknego, co właściwego 
i odrębnego w sobie mając, zwróciły na siebie uwagę naro* 
dowycb wieszczy; którzy, a mianowkie Szymonowicz (S^ymo** 
nides), Zbylitowscy i Inni, na ludową jui nntę wyśpiewując 
narodowe pieśni i piosnki, załoSyli węgielny kamieA do wy- 
budowania z czasem przybytku narodowój poezyi. Co za 
nim nastąpi, raczy czytelnik rozważyć wstęp do zbioru ple* 
śni Wacława z Oleska, gdzie najlepiej i najobszernićj roz^ 
wiedziono się w czasach najnowszych o tym przedmiocie. 



b) Klechdy polskie I ^brobiomie Ich. 

o. Tlo Uecbd i zapatrywanie się na uie z historycznego 

stanowiska. 

Szczebiocze dziecię, skoro z niemowlęctwa wyazedinzy 
nauczy się mówić; opowiada po swojemu o czemdowiedaia* 
ło się lub słyszało, i az do wieku męskiego klekta o tem, 
co niegdyś mocno wyobraźnią zajmowało jego. Ale w na^ 
stępstwie czasu coraz powafad^j, coraz głębMj rzecz pqj« 
mując, nowo ją sobie wykształca w umyśle, a£ wreszcie 
przyjdzie do tego przekonama, ee gdy bawiąca go, gdy ser^ 
ce i umysł zajmująca mu gadka, jest próiną ułudą, więc^ 
dla rozrywki lepiój się łudzić geniidnemi poetów tworami, 
nił wykształcać i upiększać powiastki dziecinnym przystoj*» 



Digitized by VjOOQ IC 



187 

«ą Qfli]»ło«i. Wtedy pottmm Mmiidy i UrpMtyi rozrywti 
«uilui» po^bąiąc 60bie w Hf NwO fNid^^tatesia rasczywl^ 
0ty€li, lub wwyobmźm wiaszcsa-wjmwubycb neceywisto^ 
ścia(d|, pnemsząc iiAd offowieefci ładu ssddubłrtrsów qm- 
wiadanią: T«d^ więc Eaczyia się rozrywać tzyty wamm ra- 
naaBSMiw, (ktare im wtęoej naród jaki bia rozwiriętą cy wiii- 
zacyą, tern daakonateBe posiada- b» tem wlęc^ sztoczaiej*- 
itzycb a prawdiHPodobnięiBzyGb tego rodzicu pisoi w swojdj 
literaturze liczy,) az zestarzawszy sję^ i we ¥rtasiieBi maa^ 
ćaiawszy piśmiemuctwie, wraca się zdowii do bajek, idecąe 
d^wolągi o świecie, i laiłosae twon^c powiastki; praez ca 
właśBie znać dąie, iz zdtjeciaaiat, gdy się takoweml lubi 
zajmować bąidani. 

Tę kolej przebiegła literatura grecka^ ktdra się klech^ 
dami rozpoczyna i kończy (1), a J^t^e cocaz piękai€śsze> 
coraz wyksztaicedsze pokaziąjąc się, wpadają znowu pa 
upływie kilkunastu wiak^, w dzieciństwo a nawM wnie^ 
dorzeczDość. (2). Podobnego rodzaju ptcanami razpoczy*^ 
nąją aię i pierwotne polskie druki (3), ieczi one zczasan 
coraz poważnieją, coraz oięzBieją» dzieciństwo porzuctyąc. 
Od klechd tez, częścią rodzimych, <^ęścią wapdinych im 
ztakowemiz sąsieilaicb iuddw, rozpoczynają się opowia- 
dania wszystkich Słowian. Najstarsze posiadają Sejrbowie, 
gdyż klechdy ich wpieśniach narodowych napomykane (nikt 

(1) Groddeck inUia his^iae Graecor. Utterar. wydanie drugie 
w Wilnie 1821. nstpn. w dwóch tomach. Porównaj II. 98. 165 nstpn.. 

(2) A. L. Grimm Mdrchen der Griechen und Rdmer^ ^yyszly 
hez oznacsetifa roku w Oitauna. 

(3) Rozmowy Salomona z llfarchołtem, przez Jana Bakałarza 
zKossyczek. 



Digitized by VjOOQ IC 



188 

datąd loda tego nie zapytał o nie, i nie spisał ick), mi^ po- 
dobieństwo e «reckieiiii (1). W pierwotnćj prostocie ti^wią om 
dotąd, ntepostąpiwssy nawet o tyle co litewskie; o rół&ych 
Indów narodowość ocierające mę klechdy. Bo w sobie sa- 
mym zamknąwszy swoje narodowość Serb, nie dat jćj wy- 
prysnąć z rodzimej skorapy, by tak nie skalała się, potrą- 
ciwszy o sąsiednich a obcej wiary będących ludów opowia- 
dania. Przeciwnie Litwa czyniła: ta albowiem chętnie przy- 
swajała sobie sąsiednich lodów powiastki, otoczona S%an- 
dynawczykami (którydi do snu i do czuwania zaprawiała 
klechda, którzy się gnślarzami i czarownikami otaczali wie- 
cznie) (2), tak dalece marzeniami ich przesiąkła, ze nawet 
mistrzów swych przeszła w tworzeniu nowych i coraz no- 
wszych klechd: przez co takićj dostąpiła sławy, ie jedna 
litewska kraina (Kuronia) uchodziła za siedlisko wróibi- 
tów, guśłarzy, czarowników, i na jednćj z nimi szali kła- 
dzionych lekarzy. Pełna była dziwów ta kraina, jako teS 
okalające ją ziemie. Tu albowiem stała świątynia, w której 
smoki cześć odbierały boską (3). Wokoło Kuronii leiące 
w}'spy i lądy. zamieszkiwały rycerskie Amazonki, ludkowie 
mali (którzy, Bóg wie zkąd przybywszy, nawiedzali co 
rok si|iiednie okolice, a złupiwszy je, uciekali niewiadomo 
dokąd), kobiety brodate, Sylwaoy, Czarnoksię2nicy sło- 

(1) Syn ktdry pojął za zonę własną matkę, i znalazł w rozpła- 
tanej rybie klucze rzucone w morze, srpsk. piesm. 11.73. 74 Podo- 
bnież bajali Grecy o Edypie i GIgesie. 

(2; Rozważ co o Duńczykach I Norwegczyfcach opowiada Adam 
BremeńsU u Pertz DL 320^ 320, 350. 

(3) Kraj Kurontfw, u Adama Bremeńsklego tamże 340, 374 



Digitized by VjOOQ IC 



180 

wMui potęgi wszystkiego dokasiyący, wszystko co się na 
świede d«ało wiedzący (1). Bajdy te za wątek do ópo- 
wiadaolt wziąwszy Utwiiii) potworzyli z idch dziwne kłe- 
eUy, mające wsohie coś uroczego, coś nndzwyczą}ilego, 
nadprzyrodzonego, jednćm słowem coś fantastycznego. To 
właśnie cbarakter ich stanowiąc^r (obszernte o Urn powie 
się przy rozMorze literatury litewskiej), stadia je wśrodku 
między skandynawskiemi, a następnie na ruskość )e i pol- 
fiko6ć nagida, wprowadzając przez to litewskie powiastki 
na ocean słowiańskimi klechdowośd. 

Gdy nie jest naszym zamiarem puszczać sie tu na ob- 
szerne badań pole, przeto rozpatrzymy się po niem ogól- 
nie tylko, zastanawiając się nad klechdami, w miarę jak 
wyrozumienie polskich i litewskich, wymaga bliższego się 
zklechdziarstwem reszty słowiańszczyzny zapoznania* Po- 
wiem więc tylko, iz wszystkich słowiańskich ludów klech- 
dy mają coś powszechnego a własnego i obcego, tiidzieS 
posiadają coś wyłącznego a miejscowego i swojskiego: ze 
ponieważ wielki ten ogrom powieściarstwa wpiy wał na 
siebie wzajemnie, i wjednćj jakoby osnowie się plącząc, 
jedne niby stanowił cołośc; i gdy znowu całostki tej ogro- 
mnej całości odstając od siebie, odrębne tworzyły massy: 
przeto niepodobną byłoby rzeczą znaleźć się w tym zamę- 
cio, gdybyśmy choć w kilku słowach nie opisali granicy, 
oddziebóącąj klechdy jednego ludu od takowychze Indu 
drogiego. Wątek ich powszechny a własny stanowią prze- 
obrazem'a^ i udatni głuptasowie, o których wymarzone 
koncepta skupiono w Sowizrzale, rozstrzelone tak wielkie- 

(1) Adam Bremeński tamie 375, 370. 382. 



Digitized by VjOOQ IC 



190 

90 słońca promieDie w jedaim jakoby zebrawszy ogaialuL 
Takowegoi rodzaje klechdy (obcość aa podstawę mające) 
BOSobiBtniono wbohatyrach, Jonakach, rycerzach, tłych 
dsrkachy potworach, aadawszy tym istotom częścią nie- 
miecki (skaadjuawski mianowicie), częścią swojski chara*- 
kter. Głownie rossyjskie i serbskie, i wśrodku stojące ndę- 
dzy niemi polskie, odznaczają się wt^j mierze klechdy, 
z tą atoli różnicą, ze gdy w pierwszych osoby owe zupeł- 
nie po obcemu, przeciwnie w drugich po narodowemu dzii^ 
łają. Nigdzie bowiem taka jak u Serbów zaiyłośd bohaty- 
rów z bóstwem, nigdzie tak bliski jak tu nie zachodził 
między ludźmi a duchami stosunek. Coby wyłącznego a 
miejscowego i swojskiego posiadały polskie klechdy, wyka* 
zaliśmy wy£ej, uwagę zwróciwszy na to, it pobołność i oby- 
watetekość głównym jest ich charakterera, i Se się najdobi- 
tniej w klechdzie o Twardowskim(szczegółowQ rozwiniemy 
}ą ni£ćj) przebija. Rossyjskich klechd tłem jest przemysł, 
wydatny w kupieckim rozumie hnndlarzy ruskich (i). Na 
pró£no starałem się coś podobnego odkryć wklechdach Rn* 
sinów, nie znalazłem w nich nic wydatnego co by je od tako- 
wychze, własnością panujących niegdyś nad nimi Litwinów 
i Polaków będącą, odróżniało wielce; wyjąwszy może to, 
ie religijność, główna cecha I czeskich klechd, góruje na- 
stępnie wkleciidach 'ruskiego osobliwie ludu. Wiem ^ tóm 
dobrze i wyznawam, ze wszyscy w ogóle Słowianie, a nie 
sami Czesi i Rusini odznaczyli się religijnością; ale wiem 
i to, ie głównie wklechdach tych ludów zywiół religijny 

(1) Żr%ódło i treść ruskich Ska%ek wAthen. r. 1843. I. 189. 
r. 1845 V. 118 nstpn. Artykuł P. Romualda Podbcreakiego* 



Digitized by VjOOQ IC 



m 

przewala (1), ie o czem w klechdach Słowian innych czar- 
ci lob zwierzęta rozprawiają zwykle, o t6m w czeskich 
czynią pogadanki pustelnicy, KsIęSa, czarownice, i t p., (2), 
z religijną zabobonnością czeskiego i ruskiego ludu ściśle 
powiązane istoty. Wszakże tło klechd słowiańsko-narodo- 
wych tak dalece jest na przedstawiającym go obrazie za- 
gwazdane, ze prawie niepodobna rozeznać go, i swojskość 
na niem od obcyzny odróżnić. Co poszło ztąd, iz skoro 
tylko został raz pierwotny pomysł, klechdy obcemi dodat- 
kami zagmatwany, te, coraz więcej napływając na niego, 
zatarły jej wizerunek do niepoznania. Chcąc dojść pier- 
wiastku, chwycono się dziś analizy, i za pomocą jg zdej- 
miuąc z klechdy jedne powłokę po drugiej, usiłowano tak 
wynaleźć samo jej jądro. Oprócz mnie wystąpił na tern po- 
lu Ksiądz Jan Wagiiewicz, który wykazał: jak* w postać 
czarta oblókłszy lud ruski Tatarskiego Chana, utworzył 
ztąd klechdę o dziwnym potworze, ruską niegdyś trapią- 
cym ziemię (3). Nie dziwujmy się temu, ze nikt więcćj nie 
próbnie swych sił w badaniach tego rodzaju. Jak£e bowiem 
Tzecz, roz^truąsajći gdy jej dotąd nie zebrano w jedne ca- 
ioóc? gdy dotąd nie mamy ra^eiii zgromadzonych klechd, 
i wiaśBie przez to, niemogąc się przypatrzyć z Uiaka kh 
eałośd, wątku Ich nie dochodzimy. 

(1) Porówni^ nąfpłęknlejtfzą, według mego ^vtdzente, czeską kie- 
cMę pod napisem SnwoMta śudak^ Ifkteho bachoricy I. 03. nstpn. 

(?) V Maleho lU. 14. IV. 38. nstpn. 

(3) S%ełedywy Bunjak^ Berda w Vryc%u^ Biblioteka nauko- 
wego zakładu imienia Ossolińsldcb XI. 181. nstpn. VI. 151. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



192 



§. Sbiory podań i klechd pcrfskieb, ieh inucieate^ 
podział i obrobienie. 

Pismo, które tygodniowo przez lat szesnaście wycho- 
dziło w Lesznie (IJ, zaczęło pierwsze drukiem ogłaszać 
u nas podania luda i klechdy. W trzy lata później pokaza- 
ły się klechdy, czjli, jak je wydawca nazwał, starożytne 
podania i powieści ludu polskiego i Rusi, które zebrał 
i spisał p. Kazim. Wład. Wójcicki. Odtąd,, w małych przer- 
wach czasu, wychodzić zaczęły i ciągle wychodzą takowez 
zbiory, w krajach niegdyś słowiańskich a dziś całkiem lub 
w części zniemczonych, jako to wPrusiech (królewskiemi 
niegdyś i ksiązęcemi a dziś wschodniemii zachodniemi zwa- 
nych), na Pomorzu, w Saksonii, na Szlązku, w Łuzycach, 
w państwach austryackich (w Czechach, Arcyksięstwie, Ko- 
rutanach, Słowackiej ziemi), w Meklenburgii, wZgorzeli- 
cach czyli w starej i nowej Marchii, Westfalii (2). Odtąd 

(1 ) Przyjaciel łudu^ wychodził r. 1834 — 1 849. Dzieli się na 
lata, każdy zas' rok na dwa tomy, a tom na numerów 25 rozpada. 

(2) Porównaj: die Yolkssagen 09ipreui9eniy Uth^tuensund 
Wesfpreuisen vpn Tetau und Temme JSerttn iSS7—Pammer$cAe 
Sagen v. Ed. HeUin. Freyberą PMewaUc iSSS.-^Die Yoltmagen 
ton Pammem ufid RUgen von Temme Berlin 1840. — Sagen^ Le- 
genden^ MUrehen und Er%Mlungen^ mu der GeschicMe des 
sHeJUieeken Yolkee v. Adolf SegnU% Metuem t889. t 1. z sześciu 
poszytów złolony.— Sleeisehen SagethHięiorien und Legendet^ 
Schat% heraushegeben ton Hermann Gffdache Meissen 1839. Je- 
den tomik w trzech poszytach. — Yolkssagen und YolkslMtmliche 
Denkmale der LausU% r. H. G. GrUte Baut%en 1839.— Die 
Yolkssagen des Kaiserslaales Oesterreich t. Ludw. Bechstein 



Digitiżed by VjOOQ IC 



tei, t. j. od ukauiiia się pracy P. Wiijcickiego, wychodzą 
zbiory polfikich podań i klechd, i zQą|dują. się: to Wspomnie- 
niach wiełkapolskich przez Edw. Hr, Raczt/ńskiego, 
wdwi^ch tomach (są tu li tylko podania); w Powieściach 
ludu spisanych zpodań prz^z Karola Balmskiego (1);, 
w dziełku niemieckićni jodnotomikoweiD, strzech poszytów 
skiadalącem się, które pod napisem Gross^Polens NaUo- 
nalsagen, Muhrchen und Legęnden und Lokalsagen des 
Grossherzogthums Posen, padał w Bydgoszczy 1842 do 
.druku P. Neumaim, (zmyślone nazwisko SanMąrte prze- 
brawszy); w zbiorze pieśni łużyckich pp» Uawpta i Smole* 
ga (2); wpiśmie cztero*|opikowim v k. Petersburgu 1844 
BSltiaL wydanem pod t>tnłem: Szlachcic Zawalnia czyli 
Białoruś w fantastycznych opowieulaniach przez Jana 
Barszczmcskisgc; w Podaniach i legendach polskich^ ru- 

Le^ig 1S40. Jeden tomik w trzech poszytach. — Meklenhurgische 
YolkzmUrchen^ Sympathien und andere Thorheiten von MtiS" 
Siha, Meklenburgische Yolkssagen und Yolksaberglaube von 
GUntkery Abergiauben in Meklenburg von Beger^ rozprawki te 
zMjiuJą sit wtonte pUltym^ tfAnym I diilewiątym pisma AUrMreBfo, 
ktdre podtytułem I^krUtehar des Yet^etiss tUf MMmihiuirgUiebe 
Gesehickte und AUcrłkumsffunde CkerauĘgęgęien Mn JUsch) 
w Szwerypie Oid r. I8S0 wychodzL— JUMrtócA^ Sagen und Mitr- 
chen, kt()re wydał Kuhn wyzćj przywiodłem. — Die Yolkssagen der 
AUmark Tangermunde 1844. w dwóch tomikach. — Wesiflilische 
Yolki^Sagen und Er%iihhmgen r. /. KrUger Siegen und Wiesba^ 
denI84&l jeden tomik. 

(1) Wyszły według wyrobu i wydania K. Wład. Wójcickiego 
wWaNMWie 1M2-. 

(2) Przy drugbn toiiiie m tik vmmr*0i§Ęk%kt\ iumits%kl 
czyi Klechdy i ŁdsnMly. : 

nśMUK. rou. T. I. 20 



Digitized by VjOOQ IC 



skićhj lilewekićh^ ktore kebriBLi Lnei&n Skmiehifiti w* P^- 
mantu 1845. RezmiSny cb się wASn^ wtycb nąja^ 
zbiorach. 

Aczkolwiek viricks2a csfięść t)*f h ptearzy, którzy poda- 
nia' i klechdy znJemczanyt* Słon^ian zbierali, li tylko 
\r księgarskim widoku prace^^rała, godząc w to, by zbiera- 
niną swą ułudzie ptthiiczn&śiś i grosz za kupno ksiąiki zy- 
skać od nl^j; wszelako u każdego z nich natrafisz na ten 
lub 6w szczegół wainy dla wyjaśnienia literatury ludu o 
Wiłach, których prfywadzenie się rozpustą cechuje Bech- 
^ein, o wyroku, kłdry Wiidług Krilgfera wydał w Westfidll 
djabeł, chcąc przez to poprawić wyrok sądowy, podobnież 
jak to ótt u nas uczynił, sprostowawszy wyrok Trybunału 
ubeflskiego. Żaden atoli ze zbieraczy nie uczynił by naf- 
mniejszej zmtanki o tńn, £e klechdy 1 podania, ktdre przy- 
wiódł, są powszechnie między Słowianami znane (1)/ Je- 
żeli zaś, jak gdyby od niechcenia, powiedział, ze mniema- 
nie to lub owo (o liczbie siedmiu) jest słowiańskie, lub na 
nieaiieckiąi dziś, a niegdyś słowiaj&skiąj . powstało tięm 
(2), ostraegł cię naty^boiiast, £ebyó na im nic lue bate- 
wał; łub myhrtm rzeczy pojęcien wprow^dfiił cię w błąd. 

Nic dawnegft, ie dawniej, kiedy jeszcze między Sło- 
Wiananri a Niemcanri trwała nienawiść narodowa, ie da- 
wniej, mówię, Wszystkióm, co złe i szpetne było wzaje- 
mnie się darząc, co najlepszego zachowywano wy^cznte 
dla siebie: lecz dziwno, że i dziś trwa ten obyczaj[,. ezęga 

(1) W zbiorze Segnica podr%ucone dziecko ftttz^cź^tttit, (Het 

(2) Dat Wendenthw w Yolkssagen der Altmarik. 



Digitized by VjOOQ IC 



jawny dałdci^wifai P. |(^f)ta. Nieprz^^ząc ok temu, ie m4 
Łabą, fliiędzy uueoKz^yia ln4«m, ietniflilą dotąd dawaa 
po44Pi9 s^onnclaaskie, utczymąje wsnk^, że tylko obr2y«> 
didi lub w wyobraźni i^rzesadeoflre poi^tacią są itockodza-* 
mą. sławiaąikiago 0> I ili<^ dziwnego, gdy ai|i ^zyka nie 
iMi ludo, o kitdręgo klocbdach wyrokoiea^^ nie wabat się 
(2); ani miai by n^jaroiejaze narodowości sławiański^ po* 
jęcie. Toz saiaoi a reszcie abioraczyklecbdjH^wkdsiać na-* 
lezy: i ci bowieia nic z|^a 4ła wyroziftmieaia literatury 
luda nie uczynili. Na usprawifidliwienie zaś sw<qe;to tylko 
zapisał jodon i drogi zbieracz,. z» dooyć uczynił, gdy podat- 
nie i kkdide opowiedział; źo napisał m nuigł, nie będąc 
wstanie wywiedzieć się o. WHzysOiieai, gdyż lud Kłowiaiski 
ukrywa się z swoją btecatutą (3); że nie troszczył się a 
wybadanie pierwjaatku i narodowości podana gdy wiado*- 
mo, ze słowiańskie nad Łabą i wPrusiaeh zachodnich (aa 
PoBAorzu gdańskiem) miesddijąee ludy, wynarodowiły się 
do tego stopnia, iż naw^ o pądaniatikswych zapomniawszy, 
]|jiemiack|e powjŁarsąM tylko (4). 2enaina te są waSne: 

(1) Wes%^ rak^ %mara, olbr%j/m, pałac /M^immM, ponlwnaj 
.w^tęp dQ jego d2ieła». 

. (Z) Gaąa bfet^o gOj3pa4«rcze, dotadfiuikacpacl^tcb GdiraU Ga- 
uda gospodarz; Mallineken, ipallnki^ maliny; Zamhail, zaułek* st^- 
rosł. wyraz, (porównaj Mlklosicza »iAr,prw/jA»^y, /.acift od lacha 
zamiast od ljecha\ (porównaj Adehinga i Miklosicza p. w. Z^aMe, 
//^^A^J?. Kiihn 24, 36, 41, 184. 

(S) O Kaszubach powiedział to P. Temme, wte wstępie do pd- 
inoiftkicb kleehd. 

(4) To braci Grimmów zdanie powtórzył Tettau 1 Temme, w prze- 
mowie X. XI. do podań pri^skldu 



Digitized by VjOOQ IC 



id6 

wyratnie tlbowfem gtiwzą, hi (pracę P- Kulra wyjąwszy) 
wszyscy zbieraczie ograniczyli się «ia spisaniu tego, o nim 
się dorywczo dowiedzieli, 4e ludtt nie wybady^ali, i pó** 
chodzenia podań nie śledzili. Nem przeto naleły zastana^ 
wiać się nad tćm, nad czćm się zbieracze owi nie zastana- 
wiali; do nas należy podań i klechd nadłabańskich, pomor- 
skich, pruskich pierwiastek słowiańsko -polski wykazać 
(udowodniwszy to podobieństwem do nnszych); a naleSy 
tćm więcej, gdy cała zasługa zbieraczy owych polega tylko 
na stylu, który u niektórych jest prawdziwie ludowy, bo 
prosty i niewinny (1); tudzież na wstępach, a z resztą ża- 
dnych nie ma zalet. We wstępach mianowicie obszernie się 
nad tern, co właściwie podanie a co klechda znaczy roz- 
wiódłszy zbieracze, usprawiedliwić się usiłowali z uczynio- 
nego sobie zarzutu, .,ie spisy swe porobionemi z kronik wy- 
ciągami pozapychali, nieprzcdstawiwszy rzeczy tak, jak ją 
lud opowiada; ie podania i klechdy pomieszali razem, a . 
biorąc jedne za drugie, nie pokazali nam właściwego ich 
oblicza." Gdy zarzut ten zarówno na niemieckich jak i na 
polskich klechd zbieraczach ciąży, bliżej przeto zastanowić 
się nad nim należy. 

Przez podanie rozumiemy to opowiadanie, które na 
krbntkat^h lub wieści polegając, przekazuje bądź rzeczy wi- 
wiste (nago i bez żadnych ozdób poetycznych), bądź tez 
przydatkami upstrzone i poezyi szatą przyodziane dzieje, 
które uwieczniały się pismem lub słowami z ust do ust 
przechodzącemi, dla nauki i zabawy czytających je i po- 
wtarzających. Dwoiste to opowiadanie w tym się ma dodzie- 

(1) Euhn, Temme, Tettao, Siemienskl. 



Digitized by VjOOQ IC 



19? 

jtfw stosiitikti, có Ustarya i rotians iifeWrytzoy. Prieci- 
wnie klechda zawiera aK>o#la lanie takre, 'kt(W-e na wyo- 
ta^aiiii p^tegi^ąc hidu/' of rawde[Kktdbtoia zdiirźei^ie, przy- 
czepione do czyiitt lab oa^by wyamrzon^ w wyobraźni ła- 
du, aprzed9ta¥Hają€ete]iczyii tak, i£ czytetaik lob słachacz 
sa prawdziwe Je majiie wierzy w to, ze istotnie miało ono 
łub mogło mieć miejsce. Kle<dida przeto romaBsem jest oby- 
czajowym, uczuciowym, ftintastycznym i t. p., powstaje z wy- 
a^braźni ludu, zamieszkuje między ludem, i jest najdóbit- 
mejszym uczuć jego w) razem; gdy przeciwnie podanie, po 
za wyobraźnią ludu biorąc swój początek, i w szrankach 
się dziejów albo miejscowych opowiadań trzymając, jest 
wyrazem itecba narodowych wspomnieć, jf st tłem historyl, 
nie raz nadpsutćm lub skalanem, które naprawić lub oczy- 
ścić historyka jest rzeczą, a które die krdń kto dziejopisa- 
rza uczczony mianem, sprostuje, gdyż właśnie sprostowa- 
nie ich do najtiudBiejszych odgadnie^ naleiy. Pracowali- 
śmy na tern polu, spróbowawszy w Pierwotnych dziejach 
Falski i Litwy wykazać prawdę, w podariiu o najdawniej^ 
szych dziejach polskiego i litewskiego narodu zewnętrznych 
i wewnętrznych w kronikach zawartym; i usiłowawszy 
nadto wydobyć ową prawdę z rozlicznych a spdłczesnych 
i wiary godnych źrzódeł. Tak wykazawszy 'ju£, jaki poży- 
tek ciągnie zpodah bństorya narodu, wy kaSmy teraz jAki 
zńichmia bistorya literatury, a mianowicie: czy,, i o ffe 
opowiadanie jakie, w zakres działania lub klechdy Wcho- 
dząc maluje umyałowośi* narodu, jest jegt) usposobienia 
moralnego wyr*zem dobitnym, i bądź własnej) Wyobraźni 
luiu j^r płodem, bądź rośliną ^oboij Ha ojczystą przes*- 
dzoną zieortt-'' ' ' '■' 



Digitized by VjOOQ IC 



ł»8 

Podanie, bądź rzseczjrwikste, bądś pr^ydatluimi apstrM- 
ne, styka się blizko zklepbdą, wsiąka ją w sił^e, lui^ 
WHiąprzeibedzi. Boć teitt saueia^ ze p^daoto, u nim ssr 
dziejopis do godności btstoryi wyniesie, za wojenie poczym 
tywane bywa; bo tern sainem, ze przydatkami upstrzona 
będąc, w krainie marzeń ćboć częściowo przebywa; bo ten 
sameio, ze dopóki przez krytykę (niby duch pokutag^^r 
przez ogień czyscowy) nie prząjdzi^, i nie wykaae, iz się 
na historycznym wspiera wątku, jest wszelkie podaaie 
klechdą, i wspOJne z nią posiada źrzódło. Krótko mówi^^ 
przed dziejowym objawem swoim jest wszelkie podania 
klechdą, polega na mniemania ludu, i żyje doczes^um hib 
wiecznem życiem; gdyż jak w niego uwierzoM, tak tez 
wiara ta ustać może, skoro się obali lub krytyka piórem* 
lub powątpiewaniem (w miarę postępu ludu w oświacie), 
lubskpro pójdzie w zapomnienie ; zwłaszcza jeżeli się ku 
nowszym podaniom lub kleebdom zwrócą UB)ysły> i o dt^ 
wnych zapomną. Tylko głęboko, dla sw^ dzicgowoaci łub 
»€zytności^ w umysł, nie t>lkx» ludu lecz ca:łego naROfhi 
wkorzenione podania lub klechdy trwają wiecznie^ iatoh^ 
jąc i wtenczas; gdy się o ich pczekonano ułuitete. 'fak po- 
danie o Łechu^ tak kiecbda o Twardowskim, aigdy nie aa* 
ginie, aczkolwiek dziś w bytność Lechów a nie Lecha wie^ 
.rżymy, aczkolwiek wcale inne many o czarcie i czarach 
wyobrażenie. Wazaość albowiem i pięknoać tych bajd, za- 
ginąć im nie da nigdy, 

Zioaaj atoli podanie uważając strony, ^nąjd^iem je 
wielce od kJU^cbdy rożnem. Gdy albowieoit o tam(am> ze cćś 
yr^wdy wsohie miieśck^ domniemywamy się Jtuwme, ^ ttj 
przeciwnie nie przypuszczamy nic prawdziwecM:^ iitC;a|9(ri)a 



Digitized by VjOOQ IC 



rm 

aido ittifeiiii. A j»k podanie, im iiięcej praydatkami jeiE(t 
npstrwie, t«m bwdei^ słę da klecbdy nlKihyla, tak »#- 
wu iLledbda im więciśil i^ę <m1 mlejscd^rosci oddala, t^m dih 
lej wkrainę wyobraźni zachodzi, i Bakoniec wmarzeoiadi 
poety głfije. PoSytek atoli ze wezystkich, lubo mtr&wny, 
cdągaie faistorya. Wszystkie albowiem malują nam usposo- 
bienie nmj^słowe loda, wszystkie są w) razem ^ooralnego 
jego oceucia; leeg aijwiększą korzyść ^daosi hlsłorya li- 
teratury z miejscowych, lub z obcych a do miejscowości 
zastosowanych podaA i klechd; gdy£ tokowe za utwór lub 
wyrób ludu tryofttaśai uwafcając ona, słusznie wedługnith 
mierzy poet}V:ime, i^epniowo rozwijające się ludu nsposo* 
UeBie; resztę zaś do= rzędu tego nienalezącyeh tworów ma 
za wfiitazówkę, jak i ca sądzić mamy o stanie umysłowości 
tycb ludzi, którzy sobie w takowych podobają marzeniach. 
Zgoła lUerałiira luda zostaje w śdsiyiti stoduaku do litera- 
twy narodu; według bowiem tworów, które przedstawia, 
sądzi się j^ do<iroć, wnioi^uje o usposobieniu umysłf^w6ih 
ludu ; podobnie jak z dzieł, które narodowa literatura ^aje, 
o pisarzach się i czytającej publiczności dziś sądzi. 

W objaśnieniu liti^ratury ludu nader mało .postąpiono 
dotąd. We wstępach do zbiorów powiedzieli nieco wszyscy 
pisarze (1), przypisnad ten i ów sacoegói objaśnSi, ale 
bezskotecztaie. INie o to b«wiem w lego rodsćajn d)adbini«oii 
ehtnłzi, aeeby szczegóły pndaaia iob Idetibdy otfaśtfó; lecz 
nacz^j ato, ażeby wykazać dnehii, btóry je ożywia. P. Bar- 
szczewski obrał sobie nową drogę. Wystawił jak w domu 

(1) SfeaMMMego stanie nflig ^o«lczbą śzóslą teg^o^dzliM 
szczeffMawo naMaraedty. ' 



Digitized by VjOOQ IC 



200 

szlachcica Zawalni, lubiącego podaniowe i klechdowe po- 
gadanki, zbierała się ciekawa tego rodzaja opowiadań chod- 
zą druSyna, i nawzajem udzielała sobie* co kto wiedńat.. 
Cała zaleta pisma polega na tero, ze drużyna owa opowia* 
da wiernie, gdyi co mówi, zgadza dię z rzeczywistością 
(ł): wszakże nie chodzi oto^ co było, (az nadto bowiem 
wiele o tem wiemy), lecz czemu tak było, i co znaczyło. 
Ja przeto obieram k'temuinną drogę, liimo puszczając roz<*. 
biór podań (gdyż wyjaśnienie ich nie do bistoryi literatu* 
ry, lecz do dziąjów narodu należy), zwrócę uwagę aa to^ 
jak się treść ich mieszała z klechdami, nastanie zaś na 
same tylko bacząc klechdy, powiem co się o najszczytaicj* 
sząj z nich (klechda o Twardowskim) nowo wyśledzić dało. 
Po czćm wykazawszy po szezeg^ile, jak z tej nowe powst** 
wały klechdy, opowiem o przesadzonych z obcej na cijczy-* 
stą ziemię, tudzież o tych, które giną w marzeniu, lub są 
wybiuałej umysłowości ludu płodem, a zakończę rzecz udo- 
wodnieniem tego, ze podania i klechdy są istotnie 4k)bitnym 
wyrazem moralnego usposobienia polskiego ludu. 

aa. O podaniach i legendach, które w klechdy pr%es%ły. 

Mało zna Ind podań rzeczywistych, czyli zkroirikami 
zupełnie zgodnych} ale takich posiada wiele, ktdrj^htłei 
nadpaut4^ łul^ skalane zostało długością czasu, powtarza-* 
mem wieko wem, przechodzeniem z ust do ust; których 

(1) Uderzyła mnie powieść o Twardowskim i Jego towarzyszu. 
BarszczewsL UL U* natym. Według 9€igumiłów curci midi isto- 
tnie ożywiać martwe ciała, ukrywając duc^ swojąga w truptc 



Digitized by VjOOQ IC 



aot 

efótiMtabiti, aa ionym nMjwn ittff wydanuNitiitt, 1 1 fi 
bud albonOnif pd:«n b^Aąc wy>lintfBi>ruks«tot«a^ njf^ 

snnioijąć iląd c2«go wflM Miebyło i iśnaam, wsairigąc 
a*ś- eo się im-iia lio nic pfzyMo iptsgii^ac; lie aMi«; fn$ 
CRCk poddaje Jiistor>l swaje roa«a9«r«Me^ t tak jHnrod^lB 
ińąóm «zyiiy»ańe będąc wit taaie wyftbratk aoble^ Hmf 
m jędaa wk dwJede.drieje netf»VĘiećlńfvie, i iDbifJiilyi 
ilrdy, b«z imiaHj przycBjfóy. TaUeh,: wdiliag wIcMi fotfii^ 
SMBiydi podaA> a mająeydi BaniszoBii- pimwdę, pe|aa>«ą 
wyłńj od m» wytksoM zbiory; k<tfr« . jeddak są me ■■ wmi 
waineoA ii^iisanydi w księdse.d^ów, a'«nilie prace td» 
iiiptośbie <«i^eia praeistocteirieii^hpMli «ti ramzy wiatę pd* 
daoia, przedstawiają 9p06db mjMinla lada. finy wiodę ad 
to pTZj^ffaidy; . - . 

Podanie o BolesicnrieŁysym KsięoW ł%aiekip, ktdry 
Dkołor. 1278 śkMtii cttawieba M śmierć, aktdEymInw 
to stgfadiioiay z« fiiwlata nie idataiT, prkeiśterzyt Ind sidądo, 
twierdząc, le 1 owseem zoatał m ttgiddMayii <bo jidiie 
nie, ki^dy kazał ICsiąi^)^! le po ^ioiercIdiodiM: po ^ede 
w postaci ,dacha(0. Ce znowu proeistoczywazy tad pofirid 
i eiiowiieft&iawafty; ii tylko ebtw, aule sadiego tttofwidią 
zgładzono, zastosował to opowiadanie do Władysława 
Łokietka (2)/ Napa«! Tatarów na Sziązk, skutkiem czego 
zaszła krwawąanięszcżcśiiw;a dla Sz^zakovy bitwa pod 
Lignicą r. 1240. wyrozumował lud^tąk, jUnaj^, ten ui^ 



ri) Polska^L 9X 6«inłMbę. 179. 
(2) U SiemieńsL pod liczbą 42. 

rmma. rou. t. u 



26 



Digitized by VjOOQ IC 



być następstwem zemfity.ClMiiA^ fs^i yrmkim Srodcie iuh 
0fU4ce wi^iąieźdEie' taliurskie &Męiiueski mieli ^MiDrd*^ 
wać Szlązacy (1). Prsygody Wal|;ir<ai.łk^igaBdyi wcatog 
EachĆMlfiicłLi siawiaiskieh opowieści ojuąaae od Bo|;iichiia^ 
ły (2), nie przesały do ludu pobkiego. w tej jak ją. kranie 
kani przedstawił postad, lecz raczki wtdłog śpiewu .serbe 
8ki<tgo(8), lab inaęi eponri^śct jakowej^ ktdrą.nateJud po 
9W€!}emQ przerahil Śpiem^ądatąd CzarMgorcy a rycerzd 
i olbrzymie, którzy wzajemniąF pod wpływem takichae przy* 
g<kl co Walgirz a Wisław, i z takimze akatiLJem, waIc9S>'ii 
yaobą. Matka rycerza owego zakochała się w olbrzymie: 
lecz ten poślobic Ją) nie chciał- obawUóąc się jęj syaą 
dzielnego wojownika* Ta przeto^ chcąc się przypodobać ko- 
chankowi, narazałi młodziana na.rńzae^ podobne jak He- 
ligiinda Walgirza, przygody. Zwycięzka wyszedł rycerz 
z walki, i matkę zdraj czynią żywcem spalił. Padohaez Zjda? 
rżenie opowiada lud polski, w klechdy obldkłszy. go szatę; 
w którój tyleż, co w podania owćm, i tyleS co^ w owej pie* 
śni występaje osób, Itcz osoby te inaczej w klechdzie pol* 
akiego działają ludu, labo z tym samym, co i tam skotkiei^ 
Bo nie fiaia^ nie matka> leez siostra zdrąlczynią ta Jesti 
ktAra brata na r<i»e przygody naraża, byje , się przez to 
pifeypodobać olbrzym(9wi kftćbankowi swemUi Zańąj^r 

(1) Goedsche 203i. Toz ^amo powtarzano w Morawy, z przyczyny 
bitwy Morawian i Czechów r.. 1241 z Tatarami pod Obmuńcem za- 
szłćj. Porównaj przypisy dorękop. królodwbrśkiisgo wydlmego 
w Pladze 18J9, stronica 218. ,'.;'•. 

(2) Pamiętniki U. 77. Grimm und Schmaler Łateinische Gedichte 
des zehnten und eilften Jahrbonderts, CWttittge^ 18^8. i 

(3) Srpsk. pjesm II. 26. 



Digitized by VjOOQ IC 



303 

• 

mieszał Intf podaifta W2fięt6 2póga*glSva, czamoksięstwa; 
bajecznyth diiąó^gti^UAi^ l^ytiisddcb, niemićckkb, a irih 
wet i 2 pisma ś. starego zakoai^, dosłyszane przez siebie. 
Wszystko razem pomieszawszy, bajait o cudownie BtudiM 
w borze, o czarAOksięzkf^j aptece w zamkowej wieiy pad 
kopułą, i zaczarowanej maści, ktdrą zlepione członki zrat 
stały w jedno ciało; o zaczarowanym ogrodzie, w kMrym 
złote jabłka rosły pilnowane od Jędzy, o Krdłewnie przy* 
katej do lelaznej ktilf łai^cucłiami, o wilczycy karmiąc^ 
w jamie, o czarodziejskiej sile tkwiącej we włosacb olbrzy- 
miej brody (kttfre w siedmioro splecione nie mogły by^ ro- 
zerwane żadną mocą) , o cudownem źrzddle uzdrawiają*' 
cem ślepota i t. p. Wiemy 8e istniały u Słowian cudowne 
studnie w borze, lub na polu pod drzewami (1). Począ- 
wszy od owij Medei, umiały czarownice przysposabiać cu- 
downe maście, i nią olywiały popłatane wkawałkl1udzkt« 
ciała (2): Sławne były u starożytnych ogrody z jabłkami 
złotemi, pilnowane od smoków: sławną }eśt AndromMa 
przykuta do skały, którą uratował męiny Perseusz 1 po- 
jął za zonę; sławną wilczyca, karmicidka Romula i Rema. 
A kiedy słowiańskie czarownice (podług późniejszych wy- 
obrażeń) umiały ze dzwona i z powroza (3) a nawetżksię- 
łycn, (jak w zabytkach pogaństwa gdzieindzići po^łfedita* 
łem), mleko doi<!, czeinulby go nie umiał był(lmli4^mBł lud) 
wysączyć rycerz z pełnych- wymion wilczycy? Owe jabłkb 
zerwane, ta naczerpana woda, to udojone mleko, miały za 

(1) Pierwotne dzieje 456. Kuhn 248. 

(2) Owldii metamorph: YH. 176. nstpn. 

(3) Polska lY. 15a, 



Digitized by VjOOQ IC 



2(H 

cejl podioepć liLrasę Jj€a: o ccem prawiąc icteckda, m^irjip 
zgi9diiie z praydąi grfyifo wszystkie wwki uMegiły się »| 
piękMśgą niewinsty <1)« ^<^ włosacli tkwjia siła tiebrą^ 
sUkgo Samsona i nleiniecklcb olbrzymtfyr: wobioiiy x aiok 
splot w siedmoro (święta uStowian liczba, jak wząbytkąc]^ 
BPSatetwa powii5dziaieHi tamie) oie d«i się zerwać Intaką 
nocą. Łagodnego charakteru lud polski aie mógł przypu- 
im tego, ażeby się olbrzym sroząj od pamdw vsk6gi obtyśc 
z jeńcem swoim, ktiirzy (Mazepa jest t^o przykładem nu^^ 
iMiwszym) winowąjcdw puszczali aa zgabę, do grzbietu 
dzikit^ konia przywiązawszy ich. Wrybim płyaieobmy* 
wszy mu oczy, przywrócił mrlpdy TobiasiK wzrok ojcu sta- 
remu. CzęooRizby (myślał aas» lud,) nie miał tegoi do- 
sitąpić kaidy, ktoby w świętem źrzddle (wiele takich było 
i jest u nas) obmył ślepotą zaraione oczy? Rycerz miecza 
awyeiezkiego, łąt^znie z łagodnością polskiego chąraUeru, 
ukarał zdrąjczynią siostrę: bo pogardził nią, nie chciał qa- 
W»t spojrzeć na wyrodną. Ale kiedy się przekonał, ie ni- 
cztei od knowania zdrady odwiedzioną być nie moie, wtedy 
na drobne, wraz zolhrzymem jćj kochankiem, porąbał ją 
sztuka 

In^e podania opowiada lud goło, czyli nie miesza iob 
zklffchdami (2). Trudno atoli wyśledzić, czy one są mie)- 
scowości utworem, luh czy są wymysłem nowis^ym, wdu- 
Au pojęć łudu, lecz nię przez lud opowiadanym (3). Po- 

(i; Polska IV. 23, 24. 
(2) U Siemiensk. pod Uczb. 45, 47. 

(3; U Siemiensk. pod liczb. 4 którćj lud, w ten jak Je tu przed- 
stawiano sposOb, opowiadać nie może. 



Digitized by VjOOQ IC 



dwMe fi BMestawie Śmiałym, kU^^ niiej i^rzywiodę, d^^star 
i» aię zCsedido €MraK. tatratakkh, a slai^ się iiarodawem 
tak przez tceść.swoję^ jako tei i przez pokładaną, w mm 
|y wą wjajrę kida. Zrei^ztą mola bjc w zbiorach pp^ Wdjr 
ackiego,,Baiia8k)ego, i inajch niejedno podanie, lecz Cz<T 
ppr^cz zroH^ionąi o OH9J9Cowo^ci wzmianki^j^st w mk ca4 
historycznego^ ay mają tłodzaąjowe cbocialby i nadpstttef 
wyśledzić tego zadiią miarą ni^ mogłem. 

Podania. reljgi|ae^ które legendami (i) nazywać zwy* 
Uiśmy> nie tak treścią, jako raczej isiotowością występu^ 
jącycb tu os6b ^ odznaczają się. Działają w nicii bowiem 
bądź święci, bądź błogosławieni męiowie, duchy wszel* 
kiego rodzajjUj czarodzieje wreszcie ; a działają zupełnie 
Ml w części religijnie, tak, ie cokolwiek przedsiębiorą, ce- 
chę na solŃe religuności Jub przesądu (występowaflie czar 
rodziejdiw) nosi. Wyobrażenia z takowemi wiąiące się po* 
daniami, panowały u Słowiaa juz za pogańskich ezasdw; 
lecz* za dira^iaństwa p«sizły wochydę, a świedci przy* 
hrawszy charakter, stały się rzeczywiście kleciidowemi 
hieroglifpdi,. zmzone będąc do wątku bijek, jakieau fiur 
stonki bawiły i dotąd bawią pielęgnowane przez siebie 
dziatki. Potrącę o iiie» zanim przejdę do właściwych łe^ 
gfiPd. 

Gminne .u Słowian panowały rządy , az wreszcie mo^ 
narcbje lub rzeczypospolite od monarchiów zawisłe, [usta- 
liły się u nich. Powolnym szło to krokiem, gdy£ niechętnie 
poddawał się hid irładzy jednego. Kiedy przemogło zda- 
nie za królewśkiemi oświadczone rządami, przybrano wieść 

(1) Da-Cange p. w. legenda. • 



Digitized by VjOOQ IC 



(>|M)wiadaną o tóm w pośtac gadki, ttyll alegoryi, wyfti^^ 
wadzając na scenę uMstWiane snadć niegdyś istoty: Pra^* 
wiono więc: jak niegdyś ptacy wybierali sobie Krdlii, ijakfć 
dta tego za i przeciw odzywały się głosy. Opowiadano Jak 
toS samo pod takiemi£ okolicznościami, uczyniły ryfcy. Jak 
ptacy odtąd, niby pasterze trzody (gromad ludu), pasali 
fakmve po bujnych trawach i jałowych rolach, a gdy paść 
nie umieli, przeto trzoda słuchać ieh aie chciała. Gadki tt 
sami tylko nadłabańsćy Słowianie (1) opowiadali, oni' bo- 
wieiń, z przyczyny nićzgody ^ na zasadę nowo tw^irzących 
6ię monarchij, padli pierwsi ofiarą zmienionych o Ttąittó 
wyobrażeń. Opowiadania te przeistoczono następnie na 
bajki o zwierzętach , zwracając głOwnie myśl na witka; 
(przy czćm się bez uderzających częstokroć dziwactw (i) 
nie obeszło,) i nie raz biorąc za tło opowiadania Ezopa 
bajki; wcześnie u wszystkich Słowian, Moskwę wyjąwszy, 
upowszechnione. Z bajkami bowiem Ezopa dopiero na po* 
e^tku XVII wieku Polacy obznajmiU Rossyan (3). 

Wa&ne są legendy i w nie bogate jest ludowe powie- 
ściąrstwo, aczkolwiek największa część takowytłi z podft^ 
niami pomieszaną być się ukazuje; bądź ie legend właści- 
wych mało ma lud polski (czanu wierzyć trudno), bądź, 
co pewniejsza, ze jeszcze nie zostały odszukane takowe. 
Podanie o dwckh przythodnfach cudotworhych , którzy 

(1) JahrbOcher (MeUenlwrg.) V. 7Ł KabaJ293. nsm* Smo^er^ 

(2) Porc^woąj klechdę o iela%ni^m wilku^ wierazjem przez P. 
Czajko wsklegi^ w Bibl. Warsz. z miesiąca Stycznia 1845^ pięknie 
oddaną. 

(3) Jakiś Gozwiński urzędnik przy poselstwie polskićm^ przeło- 
żył Je, porównaj Podberesk. w Ithen. 1. 189. nstpn. 



Digitjzed by VjOOQ IC 



ao7 

wdowi Piasta i lUeBJfihr JftcUc^ i M«tttiri( rmmuoijU, 
przeistoczywszy w legendę (1), opowiadano o dziadku (mmt 
nim hyc Ś. Piotr Apfstoł)i za którego łaską biedna wdowa 
fmiA potmoiimY poetek pjftHna.. Cbcąe im»H do Źy4a 
kilka .»tąd inkci^ by z% to k4pjć . clileba i «ali, isaczęta go 
niierzyć: i warzyła az do zachodu ałońca (2)v . . 

|40g^ j^pięszaąyph z kleeMffni jjest burdf o male^ 
^y^(ff4M aaiN^zód takie » do utworzeaia któi^^cb dosUpr- 
cpyły wą^ku zabytki jogfuletwa i chrz^cif|Qskio.wyobrar 
ienia , wyprowadziwszy , na ^cenę. ¥k>gai^od%k^^ ChJiy^tvif^fk 
Świętycb Pań^kicb {?), w miiysc^ Aniołów czyU. dobry i^b 
dac]rów, tudziisz czdffta czyli złego dgcha. Tego rodząta 
baśnie aobiły na gminie t^m wi«ka«e wriiienifi,, Se.zdaifih- 
ły zgadzać sAfr zpodaaiiiiiii znąoem jemu juz wczasach 
pogąńskifib. Bo przypoawap; ze będąp po|(aiufiem wierzył 
*w to Słowiaiit^ ii pękutiyajca pfl śmierci 4u;iza Uiła m PO 
ziemi, bą^ź przedij^ii^rzgniona wr<i£<ie: płatacie, bądź za 
pomocą czarodziąistwa przybiejrąiąc n^ ^^ws ki^t^ty ró- 
zm^, i zBową wracając do. plc^rwotnej istot]^Awej. Dziwy te, 
zzm^ełną w nie wiarą,, w IX Jeszcze wiekii poiptarząno m 
Karpątamii i wskazywapo Indzie. którzy sztokę.przodl^i^i^a^ 
gfOM s|ę w z więrzs^a. posiadać mieli (4)« < I teS9 źf z4dła 

(1) Jest w zbiorze P. Balińskiego pod mplsem Jaimu%na. 

(2) Tożsamo pomorska legenda u Temme 166. nstpn. 

(3) ŁtilycBe legendy są w tćj mierze nader waine. \ 

(4) Łttidprand u Pertz V. 309. mówi o Bułgarskim Królu Symeo- 
nie w IX wieku panującym: qul du6s AUos habuit, unum nońiine Ba- 
janum, alterum qul nunc usąuA silperest) potenterąne BulgMis {trinci- 
pMir nomlne Petrum. Bąjanum autem adeę foerę iifere),m«gtcąm di- 
didsse, ut ex bomtne j9ubUp.fieri lupom q4ii»m.ve0p4ua. ,cf i^esea 
.fenun. 



Digitized by VjOOQ IC 



"268 

iTf ptyaclo mtiicfMAie o ii^iikoiikacb, nad kMrćm rwwio* 
atem Bię wyftej. 

Gdy W to wierzyi lad, Se słozeni {N^śmitefti dd grobu 
ladzie nie £0»tą}ą tafmie wiecznie nwiętfeni, lees^ £e Ml 
dnsrze tmjają niekiedy pfo eiemi ; nic więc dziwnege, fó 
przy więzy wał Wiarę da wypadku, który za cbr^śćinfiskicb 
czfti^tfw zajś<i idiaf u Br^jtoliów w \U po Chrytstnsie wieka* 
Zdarzenie to, upowszechnione Mr Niemezedl prieii Sikso*- 
nów, dćfszłó i do nas. Z potzątkn sanopns 9nadi^ powfarżn^ 
nn ta ba6A będąc, została w XIir wreku do podai o czarcie 
liasfosowana : następnie przyczeł^iońa do powiastki wprze^ 
i^tworte średnich więk^ o łoSu Anmdejdi^ćm opowiada-^ 
lić}; u Polaków zaś, z powodu jakowegioś rozbójnika (kM* 
rego snadź od owego Amadeja nazwały Madejem nasze 
klechdy), pomieszana będąc z nrigscowenii opowiadania* 
mi, daia powód do róinych gadatiiri. W r. 071 opowfadanfo ' 
o niejakimi człowieku wBfytanii, który z mai^twych wstaw* 
sfey, udzielił ludziom wiadomości o mi^scach kary Ir ptty« 
dzłfttt iyciu i ogniach cayscowych (1). W r. tel IMO, pe- 
wny Ksiądz saAi, zostając w zbchwycenfu, był do piekieł 
porwany. Powróciwszy opowiadał o katdsżach zgotoira"* 
aych lamSe dla bćzboinych (2). Powiastki te zastosowane 
do czarta, mieszkającego (podług mniemań w XIII wieku 
upowszechnionych,) z^^kle wespół ze swą matką J^b bab- 
ką (3), zrodziły ową klechdę o rozbójniku Madeju. 

(1) Ann. Xantens. u Perto IL 2S0* . . 

(2) JUUL Aufftttam u Pertc V. ISSw 

(8) Grimm Deuts<jhe Mytholog. Wyd. 1. 565. Jakzłtfluch W 
|ał, a ntiwet zaUjał swą balricę, opowiada Kubn 249. 



Digitized by VjOOQ IC 



la iiodffdMydi, któny się w cmncui j«iQ« zabłąkali, lecą 
4ł«bał za iHiwiroteia awfetnai cstowiecze ciato, i paieraf 
Bieaz«2^IWryiii pnwcboid^w. Ich ciąin aasuenjaiy ai« 
« jabłka, to jaat* «woc s rełigią pogapskkh Sta^laa w 9Ct* 
fiłyat zaatąjący ewiąaku, a w jahikacb tycb prsemjeszkt* 
WKły dasse zamordewanycb istot. Boląd powtarM te dsi* 
wy lud czaski, bając a zaUętycb 4ziewi€a/cb, w j^łk» 
ukn^^ącycb się pod giri^ęłiią poataeią (i) i t. p*, a ur 
nnaat o Madeju, prawi o latadzieteu padn^iąjitcyjii do siofir 
ea, aiaby się go zapytać, czenui raoa i mtczór\ńt tak bar^ 
dzo, jak w połiiilnre gra^f z csem taowa aiięsEa Idecbdy 
o rycerzu niiacza zirydęzkicgo (była wyzaj), i a azkłan^ 
gdrze (będsde aii^). • Wszystkie ataii te bajdy nie tyle są 
piękne, iie owa o Madeju (2^ która stuwszy się niejaka 
punktem aparda się pogadanek o curde i ezarownicaeii^ 
zrodziła wieiki szereg podicmiycb klecbd. Godftą albo* 
wiem uwagi jest rzeczą, ie z niej wzięła początek insia 
znówA klechda o Kojacie (3); ht do niej przyczepiono li* 
tewską gadkę o węSp, i szląiką powieść o RcepoIiczu» 
(w którego podzieaine kraje zapadła kąpiąca się Księżni* 
czka , zkąd ją wyratował jeden z szb^zkich Piastów zało* 

(1) K. J. Erben PJsne narodne w Czechach I. 24, 26. Pismo 
czasowe kt^e w Pradze pod tytałem Kweiy wychodzi. Por«A\Tiaj 
r. 1845, numer 25, 26, 58, 69. 

(2) Od Amadeja raczćj, niz od tegoż imieaia Królika Scytów, 
Qak Kołłątaj korrespond^&jcye L 65, utrieymuje), wzi%ł rozb<)jnik 
nazwisko swoje. 

(3). Prz}jaciel ludu r. 1838, 167. 



ntelSN. POŁS. T. I, 



27 



Digitized by VjOOQ IC ^— ^ 



210 

łyciel miasta Raciborza) (1); ze Madej zostawszy z czasem 
przeistoczony na wroga luda, to jest na claracha czyli 
szlachcica, stał się krwi chciwym jak wiflcołak (2); Se nako- 
Bicc czarta z Madejem tjTnże polbratano , dawszy pierwsze- 
mu niemiecką postać , i od polskiego odróżniwszy go czar- 
ta. Ztąd powstały następujące w zbiorze P. Balińskiej le- 
gendy: Kaganiec, Koehame^ Mary, W(^, Przeznaczenie; ze 
zbioru zaś P. Wójcidciego te: Pometrze^ Oczff urocze, Por-- 
fMnie wichrem , Djabłi taniec^ Jonek , WUkoiaki, Dżuma, 
Homen. W zbiorze P. Siemieńskiego są cudnie piękne: Ary- 
sztofor^ Żaby i grobla to Wiiłicy, Głowa w izbie eenator-^ 
skiej w Krakowie, Wąi, Kryszlofory w Krakowie, Upiór, 
Dżuma, i wszystkie bez róinkyj kleebdy, ktdre z treści 
legendami są. P. Siemiefiski wskazał niektórych ślad histo- 
ryczny przez to , ii wymienił pisarza , kt<^ry takowe za- 
pisał pierwszy. Najstarsza a najpiękniejsza legenda jest 
pod napisem Krysztofor, utworzono ją z pieśni o ś. Kry- 
sztoforze, w pierwszej połowie XVI wieku drukiem ogło- 
szonej (3). Uwagę zwracam na to, ze czysto rdigijne, czyli 
bez żadnych obcych przydatków utworzone legendy są na- 
der rzadkie. Do ich rzędu naleiy ze zbioru P. Balińskie- 
go: Sierota, Trupia głowa, Pogrzeb Skomy ; w zbiorze 
P. Siemieńskiego: Pani Kinga jest najpiękniejsza. Tyle 

(1) Klechdę tę pięknie opisał Muzeusz Deuiedbe Yolkemakreken^ 
pierwsze wydanie wyszło wGotha 1782 Bstpn. Podobną mieM Zgo- 
rzelczanie u Kuhn 263. nstpn. 282. nstpn. 

(2) W zbiorze P. Balińskiego klechfaa Zeftr. 

(3) Łelew. BIbl. ksiąg dw. I. 148. nstpn. Mich. Balińskiego Pi- 
sma historyczne IV. 124. 



Digitized by VjOOQ IC 



211 

o tem, resztę opowkm w trzech do ertykuła tego doda* 
B}xfa ostępach, ktdre są: 

f » ITi^tęp o Uladejfi. 

Dwa głównie kraje dawnej Pókki słynęły zbdiicaaii: 
PoiDorze i tatrańskie okolice. Tam odwiecinie trudnili się 
korsarstwem krajowi mies^kańcyi a kiedy późnij upowsze* 
chniło się w Niemczech rycerskie łotrowstwo, słynęło Po** 
morze i lądowćm zbdjeetwem, które przedzierało się ztąd 
dp Polski (1). W Tatrach jest po dziś zhójectwo w cenię, 
uważane hędąc za dandyzm u tamecznych mieszkaAcdw (2). 
Przeciwnie ci Poiacy, ktdrzy równiny od Łaby ai do Dnie* 
pru rozciągające się zamieszkiwali , nie będąc do uniesieA 
poetycznych pochopni, mieli zbójectwo w odrazie; z ohydą 
tez, a rzadko z poszanowaniem (3) wspominają o niem, 
ruskie, polskie, szlązkie, łuiycJcie, meklenburskie, a nawet 
późniejsze pomorskie klechdy, zwłaszcza gdy z czasem da- 
ło się ono i Pomorzanom bardzo we znaki (4). Tylko zbój- 
ca Madej naleiął do wyjątku, i zpewnem uniesieniem wspo- 
minany bywał, podobnie jak dotąd miłe przywięząią wspo- 
mnienie do Janosika zbAJcy tatraiscy i węgierscy Górale. 
Rzecz dziwna, ię wielce podobni według opowiadań ludu, 
są do siebie obadwaj owi zbi^cy, z tą atoli róinicą, ie 
w XYII1 wieku Janosika a w wiekach XIII— XY żyjący lia^ 

(1) Pierw, dz, 62. 

(2) Zejszntt we wstępie 14. nslyn. do pMui PodhaiaB. 

(3) Jak mówi Uechda BaUńakiego ZwierdmMo, 

(4) Porównaj zUory klechd, tudzież Pamiętn. U. 127. Polska 
IV. 126. astpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



tl2 

dcf) noszą wydatne piętno swojej ctnsa. Zresztą rosniiH 
wiał i Janosik z szkolnymi zakanw, słudtół kmania mto* 
dego kapłana, i chciał się udać na pokutę, gdyby go od 
zamiaru nie byli odwiedli towaizyszc (1). 

Nie jednakowo o Madeju opowiada się klechda. We- 
dług ruskiej, kazał Ksiądz zbrtjcy, areby otrząsł jabłoń. 
Co gdy uczynił, pospadały na^iemic owoce, wyjąwszy dwa 
jabłka. „Jeszcześ nie odpokutował, rzecze mu wtedy , bo 
właśnie dwa owe jabłka są to dusze twoich rodziców, 
którydieś zamordował, reszta jabłek znaczy dusze obcych 
dla ciebie rodem ludzi : za morderstwo tych opłaciłeś juł 
jokutą ; za śmierć rodziców bynajmniej , przeto pokutuj 
dalćj". Przeciwnie według polskiej , jedno pozostało na 
drzewie jabłko, i znaczyło duszę ojca własnego, którego 
Madej zabił, a czego, spowiedź przed Księdzem czyniąc^, 
nie wyjawił. Co gdy uczynił, spadło 1 to jabłko, a z niego 
irfwy wyleciał gołąbek. Według łużycki^ klechdy zbójca 
nie zamordował ojca; otrząśnione więc spadły na ziemię 
jabłka wszystkie, i wzniósł się w powietrze biały gołą- 
bek: była to dusza samegoz mordercy. Łużycka i polska 
miesza tei do opowiadania gadkę o czarcie, który podszedł 
cełowieka, wymógłszy na nim zapis dziecięcia, o którego 
narodzeniu się nie wiedział ojciec (2). Dziecię owo pod- 
rósłszy , ztisłuSyło sobić przez cnotliwe i pracowicie na 
naukach spędzone 2ycie, na łaskę boią. W nią ufne przed- 
sięwzięło podróż do piekieł, by wymódz na czarcie zwrot 

( 1 ) Ortiowoik r. 1943, numer 44 ^istpn. 

(2) Tożsamo, aleodi^bnle, łiiez stosowania dozbójey, uitfwl 
klechfa zg(kz^ckk u Kuhn 98; toz litewska tt Sleorieó. 3S, nie wy- 
prawiając dziecka do piekle h 



Digitized by VjOOQ IC 



«łl3 

ime%o mu zt^fkm. W dredM tabiąkad: się ehiopcijw A§ 
chaty zMjey, ktdry dowiedsinwiiey się o cełn padrOiy, diH 
nwii ma iycie, zoboikląaawsay go atoli, afeby tslię ]^ny<- 
]Nitriył w piekle iołii, na kMrdm miał sa mord^^stwii ka- 
rę mośić pa śflrierd. SMo fiię jak iądat; obejrzał łoSe 
thtopiee (ogoistto było,) i Ofdsał zbójcy. Zkąd powistała 
w nte trwoga, a ta aią skłamodć da {M)koty. 

Gi^y nie Ksiądz i^plątany w powieść, moSiiaby twier- 
dzić, ii w kleebdzie (wedlttg pierwota^' postaci j^) droM 
toe opowiadane okoliczności (jabłoń, gołąbki) wBkazigą 
aa pf^afiskie czasy. WszakSe pewniejszą jest rzeczą , tt 
ttezeilcia&skiai, ale bardzo dawnym czasom, wiana om 
swtfj pMzątek. Mimo pnszczam, iz przed koftcem X1Y wie* 
ku, w którym Litwa chrzest ś. przyjęła, mogła być ta 
kłecbda znaną na Żmudzi , gdy£ opowiadając ją Litwini 
mieszają Krywekrywejlę do opowieści (i), umyślnie moie 
barwiąc tak klechdę dawnym kolorytem: zastanawiam za6 
xzytełaifca uwagę na tlo ehrześćiaiekie, słuiące za pod«- 
stawę pogadance o Madeju (według polskiego o taej i ła« 
iyekiego opowiadama), tudzieft na występujące w ni^ osa- 
by» nakenlec na miejsce, na kldrte się rzecz dziata. A naj- 
przód grają w klechdzie waSną rolę piekło i ZBmiesżkią}ą(^ 
je czarci (2), i występują w hićj poboSni kidzie , dla kt*- 
rych zawsze bywał otwarty pochód w podziemne iAKjsu», 
4 wolny z nich powrót. Cbrzei^iaAskie czasy wyiiwrti>zyły 
krążące o tych miejscach podania, i w odległej starozyMo^ 

(1) Porównaj klechdę Ruim%ys w podauiach i legendach przez 
Łuc. Siiemieńskiego wydanych. 

(2) Z pomi^zy których zastanafwia kulawy, djabeł, którego pol- 
ska kkckda aa kulawego przeistoczyła Twardowskiego. 



Digitized by VjOOQ IC 



214 

8Ci apowssechDić je międsy Sibwifeiumii mjamiy, gdy jtf 
Bogumitowie bajali o walce Boga i Amołdw, którą nuali 
z Szatanami czyli duchami ziemi, (kMrzy Z4»staw6zy strą* 
ceni z nieba, musieli nowy na ziemi pobyt, czyli nowy iwutf 
stworzyć dla siebie, i w takowym pod nazwiskiem curtów 
rządzili odtąd) (1). Micysca te, według pomysłów chrse* 
ściańskicb, gorejąc ustawicznym ogniem, uzyskały z czasem 
nazwisko piekła (2), i w dalszćm rozwinięciu pomysłów 
osobie, zostały siedliskiem złych duchów. Od tego to 
czasu nie mniemano jui ze po wyjściu z ciała wstępują 
w zwierzęta złych ludzi dusze, ale sądzono, ze w piekle 
ponoszą katusze. Zgoła, widać łe bajda o Madeju w cza* 
sach niepamiętnych powstawszy, rozwiała się następnie 
rozmaicie, przybierając różne postacie, piekło, łoie Amade- 
jowe, kulawego Twardowskiego. Według wszelkiego do 
prawdy podobieństwa powstała ona w ojczyźnie Janosika, 
zkąd się nad Wisłę , a ztąd nad Dniepr i Łabę przeniosła: 
Gó (ze o tem mimo chodem powiem,) uczy, iz jeograflcznie 
należy zbierać i rozważać klechdy i podania, ze Edw. Hr 
Raczyński, a za nim Goedsche, nie trafnie miastowo i gro- 
dowe zbierali je, wjedaąj rubryce mieszcząc te, które 
w jakiem mieście, grodzie i jego okolicy opowiadają. Nie 
miejski bowiem, lecz wiejski lud narodowe zwłaszcza two* 
rzy klechdy, i do miast je przynosi. 

Pomysł mój co do miejscowości klechdy, opieram na 
tern: ze gdy w blizkoaci iŃekła mieszkał Uadąj, przeto 

(1) Porównaj Dictionaire Infernal par J. Collia de Flancy a Pa- 
ris 1844, w artykułach Venfer, Diable^ srpske pjesme II. 85, tu- 
dzież Zpewanky Kollara I. i2. gdzie mowa o strzdcu który w piekle 
postradał kawał nogi. 

(2) Peklo od starosłow. peką^ pidcę, porównaj lOktosicza p. t w. 



Digitized by CjOOQ IC 



215 • 

mieszkniie to hyc naiiało aa podgtfrśa Tatrdw. Nigdtie 
Mrićj, jak tyHcD w tatralskicb gdrach u^trywano pie* 
kia (1): tam spuścił się strzelec, aaucsoiiy od Jędty (kttfrą 
od zinma drłącą przywrócił do iycia,) jak ma podziemną 
odbywać padrói; tam szedł po sw<j cyrograf uczeń. Gdy 
wyszedłszy z Madejowej cbaty, nie długo zaszedł do pie- 
kła, przeto musiał w poUilo jego mieszkać zbdjcav 



2^ Ustęp o djable Diemiecklm. 

U Niemciiw w drugim po Chr}stusie wieku, po raz 
pierwszy pokaziye się czart, przybiera posłać miejscowych 
złych duchów , staje się nieprzyjacielem rodu ludzkiego, 
kusząc go i do grzechu przywodząc; na pozór czyniąc mu 
m'ekiedy dobrze, a następnie przyprawiając go- o zgubę, 
przez te właśnie dary, któremi obsypywał człowieka. Po- 
kazując się ludziom to czarny jak murzyn, to blaskiem 
Anioła jaśniejąc, donosił im wiele srebra, byle się zaparli 
Chrystusa. Szczególniej wyrządzał tę przysługę hiszpań- 
skim Manicheuszom (2). W miejscach świętych przebywać 
lubił, ażeby tamże przeszkadzał nabożnym w modłach. Od- 
wodząc ludzi od poznania prawdziwego Boga, ciągnął ku 

(1) KoIIara Zpewanky I. 12. 

(2) Ademar u Pertz VI. 143 mówi pod r. 1022, ze Księża nie- 
którzy galscy : decepti a quodain rustico (qui se dlcebat facere yir- 
tntes, et ,ptiiTerem e\ mortuis puerls secum ferebat, de quo si qaem 
posset communicare, mox Hanlcheum faciebat,) adorabant diabolum, 
qni primo eis In Aetyopis deinde angeli lucis figuratione apparebat, 
et eis multum cotidie argentum deferebat. 



Digitized by VjOOQ IC 



21« 

pogaństwu. Opętowy wai jednych, drugich tr^ii ir cłioca* 
biCi prayw^diąc iiB M paiBięc {napełniane grzecby. Nic^ 
me utaHo pried nim, wygadał wszystko, cakolwiek i kie^- 
dykolwiek przytrafiło sfę uł^mayin lud^iMi. Nąiwięoól 
kroił w VIH wieku po Aarodseara Cbrystusat ta jeat wtar 
^nie -w owym czasie, kiedy na północy rełlsia rzynaka^kar 
tolicka rozszerzała aię za sprawą pobozaycjł OeaarzdtW f 
świętych mężów. Przywiedźmy szczegóły waSniejsze, jakie 
w tej mierze w ówczesnych kronikach wyczytać się dały. 

Ś. Notker miał w opactwie święto^galskim w Szwajca- 
ryi nie małą utarczkę z czartem. Zły duch okładany cięz- 
kiemi razy przez ś. męża, żałośnie narzekał w języku nie- 
mieckim, biada mi! biadaf wołając (i). Bity i nogami ko- 
pany musiał na koniec zaśpiewać piosenkę, przez którą 
nauczał gmin czarów: a tak dowiedział się ś. Notker o 
śpiewce, i silnie pracował nad tem, ażeby jej lud zapomniał. 
Gdy w Kolonii, r. 870 poświęcić miano kościół, słyszano 
rozmawiających tamże czartów, i ubolewających nad tem, 
2e muszą ustąpić z dotychczasowej siedziby swej (2). Kie- 
dy ś. Anskar zaszczepiał u Duńczyków wiarę katolicką, 
zjawił się człowiek , który udawał ze właśnie co powraca 
z rady miejscowych bogów. Ci mieli narzekać na to, ie ich 
opuszcza lud dotąd jm wierny, i zamyśla poddać się chrze- 
ściąńskiemu Bogu. Mieli oświadczyć, ze jeżeli Duńczykom 
mało na tych bogach, których czczą, gotowi są przybrać 
do swego grona Króla ich, i przez to ponmozyć liczbę bo^* 
gów prawdziwie narodowych (3). Około tegoż ezusu, roku 

(1) Au w6! mir w6! casus s. Galii u Pertz II. 98, 

(2) Fuldens. ann. u Pertz I. 383. 

(3) Vita 8. Ansharlj u Pertz IL 690. 



Digitized by LjOOQ IC 



«17 

»7i, opętał czart KArola syia ŁiidiNka Ce«arM, i tak 
cao Hitt mfotał, łe zaledwie sKeddo Bilbyeb Mzi mogia 
atrżymać Cesarzewieta (1). Wychodzili czarci z kloaki 
z ogrctoHą. w ręku ksfęgą, w kMr«j zpisane as^ąc wszys^ 
kie grzechy, czytywaH je diorobi| zfoSoirjriii na ioiu ło- 
dziom (2). Okoio BiDgen nad Reiit»i(if mi^scii dziś Kem- 
pten zwaiićm) laieszkał r. 858 czart, wiełki paotmk. Rzu* 
cał kamieaie o ściany/a jak gdyby młotem łoskot wydając, 
przestraszał ludzi. Wdawał się niekiedy w rozmowę 
z człowiekiem, i czynił mu dotMTze, darawywojąc mu co 
dragietau ukradł, a następnie oskarSą}ąc obdarowanego 
o złodziejstwo. Sprowadzonemnr naA Księdzu nfe dał wy- 
pędzić się z miejsca, z^powoda; 2e właśnie Kapłan 6w 
świeżo popełnił grzech, obcując z k....tą, a więc ze przez 
to utracił prawo wypędzania czarta, sam owszem aługą 
jego stawszy się (3). Podobniei rozgłosił: grzech Księdza 
inszy djidieł. Przybrawszy postać trędowatego i owno* 
działego człowieka, stanął przed progiem koścfołn. Prze* 
chodząc miejscowy Biskup do świątyni patekićj, ujrzał ka* 
lekę, uBtował się nad nnn, i chdał uleczyć chorobę jega 
Przi^ opatrżeidem ran naiełało ogolić ciMireaiu głowę> bo 
właśnie ta była cała zalana strupanj. Lecz niestety! co 
odgoloao , to zaraz włosami porosło znowu. Nie. ustawrat 
wsaakzti Biskup i golił Mreląl. A wfteżjadnćj i^y wy* 
stąpiło oko, i srodze spojrzaftonra Księdza, pitczińln ezakt 
uleciał z dymem w powietrze, wymówiwszy wprzód te sło- 
wa: .patrzało to oko na ciebie mój Biskupie, kiedyś jadł 

(1) Ann. Addens. u Pertz I. 385. 

(2) Dttmar u Pertz V. 788. 

(3) Rodolfl ftddena. ann. u Pertz I. 372. 

nŚMIWPOŁS. T, X. 28 



Digitized by VjOOQ IC 



]BJ<60 W czaftie wielluieso postu" (l)^0łH>wM4iiiiaJak C9«et 
BMiśdł *ię m tłiciwym ]|€h«ruirm. Do fcuwit fcfdąo^j 
V poklizkaśd chefwca, wcbodzli oaccę04oi 84qkai v mii 
Lichwiarz prseaesaawsizy afac ehciiii go atąd wypi^diMći łecg 
4aaii;dd[ezwfiłBię4o.atego w tt jStfwju^kmetrze, dąicie pa* 
JuHt pnynifśeie tu butelkę pr<i|iią« a bfdsitcie ją mfeli 
napeioioHi wineoi, i to w ramek kafedego 4iiia". Łidiwiar* 
ogronm flaszy wyaosfł, i wlewłrt Mdqo do swej kadal Łeez 
ta Mino pochodKita z piwnicy Aiskupa, kttfra aię tym «po« 
aobem wyprdzmala, a aapeiaiaia Itehwiar^a. Zmiarkawał 
stiiga h9t% co i czćrn się to 4zihl>e; zakląi czarta znakiem 
krzy2a6., i odjąl jd«i nsae źjłecayniaaia. Nadejn&ia noc. Przy* 
lyył z flaszą ikkwiarz, lecz we mtfgt wyjćć z zaklętego 
■tiąjsca, i cMkał tam afi do rana. W tem ladeadi słudjcy 
Hiskapa, t ziapaU złodziefa (2). 

W grzechu poczęta ^v^ robiło się stois^rdieni <3), 
a w agole każde aieobmyte święconą w^ą po urodzenia 
trfę, V ozartowaki^y l^ywalto SMcy (4). A tak wywierał nie* 
miecki djabeł wpty^ na Judzi wszelkiego pow^tfinM, piti 
ł wieku. Byi zaś tak sflay, le Mwet święci 9tmfy z tru<* 
diioMą pokoayw^K go (o) Porciwnywana go Zraibrzy«eią 
i obyćząiem niektórydk wsctiodaJcb starożytnego awjata lor 
Aims iiiianowicia tez Feaii^an, aabttaao msk ładzi aa oflat^ 
czego surdwo takaaniSasam Kazoi W. TOm bfi i}9Mi 
aiaaiiecki^ zahiacuiy |aki« hyi paWM. 

(1) Hooachi Sangallens. gęsta Karoli M. u Pertz It. 741. 

(2) Tamże 742. 

(3) Dltmar u Pertz V. 742. 

(4) Tenże tamże 741. 

(5) R. 785 u Pertz UL 49. 



Digitized by VjOOQ IC 



»1» 



W obcej postaci co do stroju i sposobu myśleBia, a 
w dwoistej co do znaczenia i siły, jpokazuje'cię diabeł pol- 
ski. Wyższe stany pojmowały go podobnie jak Niemcy, 
i w takiej tez postaci występuje! on w kronikach naszych, 
lubo nader rzadkie s^ w nich o nim wzmianki (ł)^ Gmin 
pojmował go w znaczeniu swojskich duchów, czyli karłów, 
lecz wyobrażał go sobie po niemiecku, w czarne a kuse 
strojąc go sukienki, gdy przeciwnie resztę duchów ubierał 
w długie białe szaty (2). Był djabeł, podług ludu wyo* 
brazenia, albo karłem, i zył w zgodzie z okolicznemi mie- 
szkańcami, chodził do nich i zapraszał ich ^ do siebie na 
uczty, na chrzciny^ lubił taniec^ muzykę, biesiadował i t. p 
(3); albo był niemieckim przybyszem, głupim i nieumieją- 
cym ocenić ludzi z któremi obcuje, tułaczem bez rodiuny 
i domu, nieznającym kraju (do którego przybył, chcjwym 
zysków, i przeto stosąjącym się do miąjscowych zwycza- 
jów. Jak przeto swojskie duchy obcując z ludźmi, posłu- 
giwały im, tak i niemiecki djabeł przyjmował służbę u szla- 
chty i chłopów, był wiernym panu, i niczym nie dat się 

(1) Są przywiedzione w Polsce I. 143. 

(2) Wójcick. Klechdy II. 183. Zarysy domowe IV. 343 przyp. 4. 

(3) Tak bajali nadłabańscy Słowianie, a mianowicie Pomorzanie, 
tudzież Prusacy, o czćm zbiory klechd powiedzą obszernie. Złożone 
ciało Zawiszy krakowskiego Biskupa na marach (człowieic to I>ył na- 
der rozpustny za życia) objeżdżając w nocy na około djabli, wykrzy- 
kiwali (według Arcbid. gaieźnieńsk.) paijed%mij na hops (tak czy- 
tają rękopisy, wydanie Somersberga ma i^e?*), „pojedźmy na taniec"- 



Digitized by VjOOQ IC 



22» 

przywieść do porzucenia jćj przed czasem , chyba ie go 
bardzo obraioao, lub postraszono goKsiędzeai, przed któ- 
rym zawsze udckał (1). Pdlszcżał łatwo, zwłaszcza 'gdy 
widział ze na tem zyska. Ze szlachtą za panie brat zył 
1 pił/ bójki z nią staczał, i potężnie nie raz został wytuzo- 
wany od niej (2). Mędrsza była od chłopa czarownica, 
lecz chłop mędrszy od ^jabła (3). Wyciskał płyn ż sera 
świeżego, niby wodę z kamienia. Puszczał ptaszka z ręki, 
niby kamieniem słońce godząc Myśl ta nie tylko polskiemu, 
lecz i nadłabańskiemu wieśniakowi tkwiła w pamięci. I on 
bajał, jak chłop na świecie i w piekle umiał oszukiwać 
4iabła (4). Mimo to wszakie obawiał się go wielce, bo 
djabeł pochodzenia będąc niemieckiego, czychał na ludzką 
duszę, był nieodstępnym towarzyszem czarownicy, miesz- 
kał razem z matką swą w lesie, lub wrozwahnach starego 
zamczyska, a nawet w piecu starój chaty (5). kusy ten, 
jak nasz lud mawiał, panicz, nie miał wszakże mocy nad 
człowiekiem, który się krzyżem ś. przeciwko niemu opa- 
trzył: ale kto z pogardą Boga raz się jemu oddał, temu nie 
było podobną rzeczą wyrwać się z jego mocy. Bziwy w tćj 

(1) Iikr%ycki w klechdach Wójcick. 1. 198. Kuhn 98, 107, 373; 
u Temme 252.DStpn. pełno o Wm u Goedsche 141. JahrWl<-h. V. 98. 
der TeufeL 

(Z) Boruta u Wcycicklego w Zarysach domowych I. 4l! 

(3) Wójcick. Zarysy II. 49. III. 131. nstpn. Siemleńsk. 144, 
145. Baliński XI. 

(4) Jahrb. (Meklenb.) V. 78, 95, der u>ilde Jdger, der neugie-- 
rige Teufel Kuhn 152, 211, 276. nstpn. 

(5) Klechdy Wtfjcick. I, 15, 149, H. 2i; nstpn. Podania gminne 
w Przyjacielu ludu IV. 242. 



Digitized by VjOOQ IC 



OM^rzę i^rawią t^ni^stegę otwora UecMy (1), da kM- 
rycb dMtarctyły watka i^ećii pampie Mł4rq Piarłwieo 
pM-wal (ataiaki tylka pasostaty się z niej), o Utiach zasii- 
dio^ydi na grajcie aabiiłezyii iws* klechda o dtaroumir 
caeh, a, RuMikaęh kl<ir«»iokoy włos cse^ywaty, ^ Topiele 
cądii t Pl 
. W takićmie snaaaaitt f^owęi aasz flmiA niancięścub 
aauanawicie «h9raby) biedę,pQwietrze,ktiirym r^WJuei 
r^zoiD miaiki przydawał. Dla .tego tei maiemai, ze się. 
o|ia łatwo podejćc dadzą^ i ze nie jest trudno aa zawsze 
się ich poizbyć. Według wyobrażenia ludu, było powietrze 
wielomównei gadatliwe a głupie, dawała się tppić i t. p, 
(2). Biedna była U^iątotai mała a wysmukia, z^cbudeni 
rękami, cienką i bladą a do zgrabnąj panny podobną mając 
figurkę. (3). Ta, sposobem tymże co zły duth, opętawszy 
raz człowieka, przemocą tylko dała się wyparować, a wy- 
pędzona czekała na nową ofiarę, nie umieląc nigdy prd* 
inowac, jak czart, ktciry rodzaj ludzki trapił ustawicznie. 

Podobnież wystawiał sobie czarownice, i te albowiem 
pojmował po nieńueckg, wiedząc wszakie, ii gdy i one 
polszczeją łatwo^ przeto godzi się słowtańakicb dziwów 
przypisywać im ayny. Jak czart tak i czarownica miesz- 
kała w lesie, i była rodu ludzkiego nieprzyjadółką (4), 
łapała i tuczyła małe dzieci na przysmak dla siebie. 
Wszelako córka jej nie tyle ludzi nienawidziła, łatwą bę- 
dąc do zakochania się w młodym chłopcu. 

(1) W zbiorze P. Battńsk. DiaM ianek^ Poiępima. 

(2) PąmiętidU o dziejach Słowian II. 7%. 

(3) W zbiorze P. BalińsL Bieda^ Blada panna, 

(4) GriYe 138. Goedsehe 44. 



Digitized by VjOOQ IC 



Wtedy oskuldwaita redżfcielkf , i, ca pimocą nlńk tuh 
todiiejśkkhj otrzymając ttialkę w Węds je, fe afe nnia zda^ 
mtt (ślina którą titktBi wjfpłuta; dawała w j4j ttti^u edpo* 
wł«dć curowaky): a gdf ta ^oiseadłMy prawdy, śrigaft 
uciekającą, wtedy uciekała czarodtiejeczka prsemlettiającdtę' 
w różne postacie, i tak uchodziła przed zemstą matkf. Jest 
czarownica kochanicą Hrabia, mi^a znim na łysych górach 
schadzki, rodzi dzieci { lUdliem je na wychowanie po^drzu- 
ca. Do przeJaźidSkiozoga lub bydtęcKi uiywa, bierze te£ co 
jest na podorcczo. Czarny piesek zwykle jiSJ towarzyszy 
wpodróSy (1). Spolszczona czarownica podlegała ułomno- 
śbiotai polskich niewiast, a niekiedy miała ich cnoty, lecz to 
rzadko, (bo z natury swej nie mogła być dobrą), jakoł, 
o czarownicach wt^dy tylko gmin móWił dobrze, ładnemi 
i w białym odzieniu wystawiał je sobie (2), kiedy się mu 
starodawne mniemanie o Wiłach i Ruisałkach nawinęło. 
Zwykle mawiał o nich źle> pod ich postacią wystawiał ma- 
cochy, i cokolwiek się o czarodziejkach dowiedział z klechd 
Obcych, wszystko do macoch dla pasierbic groźnych stoso- 
wał zawsze (3). Na łysej-górze schadzając się, jak rze- 
kłem, wiązały się w towarzystwa słowiańskim zwyczajem, 
sejmikując jak szladita: tak spojone więcej mt)gly, niS cza- 
rownik pojedynczo. Uktedne będąc i w słowach grzeczne, 



(1) JahrbUcb. V. 83* dśe Hemenkumi^ Afai/MUcM^yUl 306. der 
Hece, 

(2) Kuhn 47, 172. 

(3) W BaUńslc. klechdach Sierota^ Zwierciadło^ miesza maco- 
cha różnego rodzaju 2bo!a, 1 odosobnlaC kaSde pasierbicy kaSe. 



Digitized by VjOOQ IC 



(}^p Ktechiyp Twordati^kim nowe ri^winięcie i d0ff%e, 

We^ug t€g», cośmy wylej rzekli, podobnie się klechdy 
jak podania tirorzyły i rozwijały. Bo jak owe, rzeczywr* 
Scic «łc hfb domniemalnie przytrafiwsty, łyły między łudem 
za Bim je spiisał kronikarz, lub puścił wotrieg powieściars 
flfto legendarz; bo jak owe, bądź od razu upoetyzowane, 
bąd£ z czasem przeistoczone będąc, ulegały nastęj^ od** 
mianom nowym; tak i ktedbdy albo się zaraz w t^, jak je 
mamy pokazały postad, albo tei rozwijając się z czasem, 
Bie j«d!aos(ajmgo w sobie nie miały, tych ńawert nfe wyją^ 
wszy kfeehd, kłtfre do os«b historyczny* t^rzyczf^woao 
(Had^, Sowizrzał, Twardowski są tego dowodem). Wcrtw 
nic me masz dziwnego. Im więc^ się bowiem cy^lizu}ą 
i nowemi wyobraieniami przejmują klechdę powtarzający 
łedćie, t^ piękniejsza, lub zwyt^raleniami nowopo<^zię- 
temr zgodniejsz^ przyjmuje ona kształty; coraz widoczni^, 
teraz jaśnie} wydając na jaw głęboką myśl, którą ńkrywa 
w sobie, a wydając ją r()lnie, wed^pg rdSnych pojęć, jakie 
mają o biegu boskich i iwiedcich rzeczy, powtarzający opo- 
WieSełuMie. Dosy€ rzucić o^iem na klechdy o wilkołakach, 
aSeby się o rzeczywistości twierdzenia mego przekonać; 
Dziś albowiem jeszcze daje zupełną wiarę w tę baśń gmin 
ciemny, gdy przeciwnie wykształoe6ssy lud, m takową za 

(4) w zbiorze P. BaUńsktego kle€h4a Pifime M««r, t lu ioinizła 
w iaszydi powieMash luihi, JalnMdnr ^m. 2Wt fht 4lm$śen. 



Digitized by VjOOQIC 



S}24 

Drojeni^. ToS samo o Mftdcja rozamiąją jedni, licząc ope^ 
wieść o nim w poczet legend poboinych, gdy przeciwnie 
dradzy* a ja z nimi, mam ją za klechdę. Tol samo o Sowiz- 
rzale (Niemcy nazywali go Etdeńspiegtl) i odrodzonym 
z niego Twardowskim twierdziłem (1) i twierdzę ; sądząc, 
12 ucywiljsowańsi obnażywszy pierwszego .z.€zarodifeJ9twa, 
k14re do drugiego przypięli, utworzyli pjrzez to nowego 
bobatera odrodzonej klechdy, tak iz dw iył samoistnie do* 
poty tylko, dopóki się lud do innego nie przyczepił, dopóki 
powiastkę o Sowizrzale i Aniele Kuternodze, nie przypąi 
do inn^ osoby, i tak Sowizrzałowi Twardowskiego podsjUr 
nął. Nie tylko nasze lecz i ru^e, tudziei szwedzkie kle* 
cbdy doznały tegoż losu. I w nich rycerza jednego czyny* 
przechodzą nalćlrugiego bohatera, głuptasy wyradz4«ąc m 
zosti^ dzięlnemi młodzianami Jakich (według twif rdzeiun 
ludowego,) ani wyipyśłeć, ani wypowiedzieć, ani wbtiice 
znaleźć, ani piórem opisać (2) niepodobna, olbrzymi jak 
Sowizrzał psotiuą i t. p. 

Sposób ten zapatrywania się na klecł^dy zgapił P. Neu* 
mann (3). Powiada on: .ze przyjąwszy moje zdanie o[Nrs«r 
chodzeniu i ąiejuko wszczepianiu się jednych kłaciMl wdru* 
gie, (plugawych wkutai^mejsze, i przeciwnie) przyjąćby i tp 
należało, iz takowe mpowieści da^zą się dzielić według star 
nowości narodu, iz plugawe lub. niedorzecznościami ąaguTir 
zdane, gminnego albo zabałamuconejgo pąjęcia są płodęą^ 

(l) PolslM|IV.37«.lttpa. : » 

(Z) Treść ruskich SIcazek przez P. Romu. Podbereskiego, w od- 
ddaie V« Athenewn 1 18. is^a. 



Digitized by VjOOQ IC 



225 



aprzęcmnie szlacheckiego. lab wykształceńszego rozumu, 
są tworem obyczajne i dowcipne klechdy." Przy czem uwa- 
ża, Jz gdy wiadomo, ze massa ludu tworzy wszystkie kle- 
chdy, i przez nie cy wilizacyą przedstawia właściwego wie- 
ku, przeto podobne przypuszczenie miejsca mieć nie może.'' 
Mówi dalej: »2e niepodobna, ażeby powiastki stosowały się 
do mody, aitby raz popłacały te, a drugi raz szły owe na 
bok; gdy£ i owszem wszystkie pospołu iyją, gdyż wszyst- 
kie razem wzięte tworzą jedne całość, i jako całostka roz- 
walane być winny." Twierdzi nakoniec: Ae klechdy polskie 
są trojakiej postaci, pogańskie, bohaterskie, chrześciansko- 
religijne; ze Sowizrzał do Sądnego z tego rodzaju klechd 
nie naleiy i należeć nie moie, chybabym wykazał, iz opo- 
wiadane o nim powieści istotnie na polskićj powstały ziemi, 
i przed pokazaniem się jeszcze niemieckiego Eulenspiegela 
objawiły się; chybabym dowiMł, ze nazwisko pierwszego 
znane było przed wystąpieniem na świat drugiego, czyli ze 
Sowizrzał zył przed . Eulenspieglem; chybabym wreszcie 
udowodnił i to, ze istotnie mógł ów błazen być wynikiem 
iycia i towarzyskich stosunków polskiego ludu w XV, XVI 
wieku." Powiada dalej, » ze Twardowskiego za odrodzonego 
Sowizrzała brać żadną miarą nie moina, gdy obadwa zu- 
pełnie odmienny mieli kierunek w czynie; gdy ów błaznem 
był i figlamość miał na celu jedynie; ten zaś czarnoksię- 
śtwem jako sztukmistrz słynął, a miał toi samo co nie- 
miecki Faust na widoku, usiłując zgłębić ostatecznie ludz- 
kich rzeczy wiedzę, poznać świat umysłowy, i niezgłębio- 
ne jego zbadać tajniki Jakie więc, (kończy temi słowy 
krytyk swoje uwagi) móina jednego parać z drugim, gdy 
obadwaj na zupełnie różnej stali podstawie?" 

* PIŚMIBK,' P0Ł8. T. L 29 



Digitized by VjOOQ IC 



226 

Na cztery pierwsze zarzuty nie odpowiadam, gdyż są 
niedorzeczne: bo szłaćheckiemi i gminnemi nazywają się 
klechdy, nie ze względu na ich stanowość (Jak gdyby ko- 
niecznie jedne gmin, a drugie [szlachta utworzyć i powta- 
rzać miała), lecz na ukształceaie, tak iz gminny rozum 
mająca szlachta, a szlacheckim dowcipem obdarzony gmin. 
niedorzeczne lub wykształcone lubił; iź u tamtego te, u te* 
go owe .popłacały; iz w przestworze czasu dorzeczniejsze 
zabierały miejsce niedorzecznym, i więcej były w obiega; 
przez co samo większego jedne od drugich nabierały wzię- 
cia, chociaż wszystkie razem żyły. Na dalsze zaś zarzuty 
odpowiadiU^c? uważam naprzód: ze przed ukazaniem się 
Eulenspiegla krążyły istotnie na ziemi polskiej takie powia- 
stki, jakie następnie o Sowizrzale opowiadano. Albowiem 
co dw niby niemiecki błazen wypłatał mleczarkom berliń- 
skim, toz samo uczynił wrocławskim Bolko IL czyli Bole- 
sław Piastowicz Książę na Ziembicy, r. 1341 zmarła (1). 
Nie dowiodę ja tego, ze Sowizrzał zył przed Eulenspie- 
glem, ale tez i krytyk nie okaże, iz drugi starszy: jest od 
pierwszego: możemy tylko uprawdopodobnić, ii obadwąj 
są starzy, ii jeden mdgł zrodzić drugiego, czyli ze Nie- 
miec mógł być odciskiem Sowizrzała, bynajmniej zaś drugi 
pierwszego. Obadwaj bowiem noszą nazwisko złoSone (2), 
a nie pojedyncze, co na nowość wskazuje, dowodząc ii 
obadwaj uzyskali takowe, gdy się język na gramatycznie 
naginał kształty; co mogło mieć miejsce wczasach niepa- 

(1) Stenzel script. rcr. Silesiacar. I. 123. 

(2) Eulen-Spiegel, Sowi-zrzał, od Eule^ sowa, Spiegel^ zrzał, 
od %rieti^ patrzeć. 



Digitized by VjOOQ IC 



227 

miętnych, gdyż odwiecznie istniały wyrazy owe wniemie* 
^ ckim i słowiańskim języka (1); a mogło tez nastąpić pó- 
źniej. Ten zaś bez wątpienia Mród nazwał pierwszy wy- 
razami owemi swojego błazna, kti)ry miał takowego w po- 
środku siebie. Urodził się zaś Sowizrzał na słowiańskiej 
ziemi, wprawdzie zniemczonej, lecz w naturze swojej nie* 
odmienionej. Człowiek bowiem zbiorowy czyli naród, nie 
jest mocen przyjąć innego usposobienia nad to, którego za- 
ród otrzymał od Boga, razem z tym węzłem towarzyskim, 
który go zrobił narodem, a który rozwinięty został pod 
opieką Boga. Mozę się przelać w bryłę innego narodu, mo- 
że przyjąć jego język, a nawet i zwyczaje, i tak obumrzeć 
dla swojćj narodowości: wszelako człowiek taki» nawet 
i po swojej politycznej śmierci, czyli po wynarodowienia 
się, zachowa zawsze cóś takiego, co na sam rzut oka po- 
ka£e, iz on nie był tćm pierwotnie, czćm jest teraz, ze 
inny jego początek^ niź teo, jaki ma naród, w którego się 
przelał bryłę. Takim odmiennym od Niemców narodem po* 
kazują «ię być zniemczeni Słowiame. Ci zaś, wniyodiegl^- 
s^zycb juz tzasaeh, miewali dowcipnych kuglarzy, wesołych 
i rubasznych jak Sowizrzał, umiejętnych i zręcznych jak 
Twardowski. Dziś nawet mają wpośród siebie wielu ludzi* 
do pierwszego typu zupełnie podobnych; gdy przeciwnie 
u Niemców nie bywały takie typy narodowe, lecz nastro- 
jone, nadprzyrodzone, krótko mówiąc wyjątkowe, a by* 
najmniej ogólne. A więc wątpić nawet nie mofina o tern, £e 
ów błazen był wynikiem życia i towarzyskich stosunków 
polskiego luda; gdy nie jednlsgo podobnie jak on z cicha 

(1) Porównaj Adelunga^ IHUosiczay pod temi wyrazami. 



Digitized by VjOOQ IC 



228 

ftanta, nie jedttego, jak się nasz lud wyraża, mądrego głu- 
ptasa, pokazują słowiańskie klechdy, (gdy przeciwnie nie- 
mieckie samego tylko Eulenspiegla. ukazać mogą), który 
z przyrodzonym swym a chłopskim umem głęboki parając 
rozum, wybornie nim uczoność i książkową podchwytywać 
umie mądrość, który się zna wyśmienicie na sztukach lisich, 
wie kogo i jak niemi podejść; który chłopskim dowcipem, 
wytworną raźnie pokonywąjąc dworskość, zdrowe nauki 
w sercach snadnie zaszczepia przez to, ze głupowato-ro* 
zumną swoją prostotą łatwo ludziom do przekonania tra- 
fia. Jeszcze raz zastanowię się nad t^m, stosunek naszej 
literatury do niemieckie}, w drugim tomie tego dzieła roz- 
ważając, przy czćm powołam się na historyą literatury nie- 
mieckiej najnowszą, gdzie toz samo co ja mówię, o Sowiz- 
rzale stoi. 

Do popularnych a wesołych istot Sowizrzałowego ty- 
pu, przyczepiono również narodowych, ale po cudzoziem- 
sku wykony wąjących swą sztukę kuglarzy. Takim byłZitek 
Sowizrzała (bo i w Pradze bywał ten błazen) uczony na- 
stępca, który, około r. 1393, bawił Czechów zadziwiające- 
mi, na sposób Boska wykonywanemi, sztukami (i). Takim 
Twardowski, który Polaków pinetowskiemi zabawiał sztu- 
kami. Obadwąj uzyskali od swoich ziomków iprzydomki 
czarodziejów. Nie dopiero za iycia tych kuglarzy, lecz da- 
wno juz przed tem, znane było u nas czarodziąjstwo, które 
upowszechniwszy się prędko w polskim narodzie, (bona 
pulchnej ziemi naszej wszystko przyjmowało się 1 przyjmu- 
je snadnie), stało się, (jsk yfyiej za Sarnickim powtórzyli- 

(1) I. B. Msleho Bachorky U. 66. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



229 

śmy) ulubioną krakowskich mieszczan zabawą; które 
zostawszy przedmiotem głębokich zaciekań uczonych mi: 
strzdw krakowskiej wszechnicy, miało swoje u zgołociałćj 
szlachty powalanie przez to, iz dawało nadzieję zbogace- 
nia się łatwo, bez wielkich na to wysOeń i trudów. U Sło- 
wian bowiem, gorliwych czcicieli przyrodzenia, znaleźli się 
wkrótce ludzie osobną kastę mędrców stanowiący, którzy 
wmówiwszy w siebie i w drugich, ze mają moc zaklinania 
i odklinania nieba i ziemi, słynęli pod nazwą Magów, 
Włchów, Czarnoksiężników. Same nazwiska te będąc obce(i) 
tudzież złożone (2), pokazują, ie mniemaną ową mądrość 
na rodzimej, jak się rzekło, ]powstałą ziemi, w obce ubrano 
kształty, czyli ze po obcemu ubrano ją w szatę nauki: ie 
tego, który ją, iz się tak wyrażę, transcendentalnie czyli 
naukowo (t, j. przy pomocy ksiąg) wykształcał i praktyko- 
wał, czarnoksiężnikiem, tego zaś, który sposobem dostę- 
pnym wykonywaj ją, ( z przedmiotów przyrodzenia moc 
nadprzyrodzoną wyciskać umiejąc), czarodziejem (3) mia- 
nowano. Łączył wsobie obied wie sztuki Sowizrzał; z chłop- 
skim rozumem jednoczył czarodziejstwo, jak dotąd polscy, 
za lekarzów uchodzący chłopi; jednoczył i czarnoksięstwo, 
bo się zajmował naukami, i sztukami durzył. Nic więc na- 
turalniejszego nie zdawało się nad to, jak przenieść wszy- 
stkie przymioty te na człowieka, który więcej niijaki 
inny czarnoksiężnik wsławił się w XV wieku, i który 

<1) Magami nazywali się Bogumiłowie^ WUi są italscy Celto- 
wie, Eutymiusz 35. Pierw, dzieje 149. 

(2) C%amO'k8ięinik^ pierwotne dzieje 475. 

(3) Sztuki, c%at% działającym, porównaj Hild. p. w. c%ari. 



Digitized by VjOOQ IC- 



230 

dawno juz, a niewiadomo kiedy rzeczywiście, zmarłego' 
Sowizrzała zdawał się zajmować miejscej; jadł, piłiku- 
glował lepiąj od swojego poprzednika; co równie o cze- 
skim, jak i polskim czarodzieju, naprzód szlacheckie, na- 
stępnie zaśu ludowe, podały gadki. 

Nie źył juz drugi za panowania w Polsce Zygmunta 
starego, wtedy bowiem prostaka Dworzanina podszedł wła- 
sny kolega sztuką Sowizrzała, przyczepiwszy ją do zmar- 
łego juz Twardowskiego, którego się uczniem być mienił. 
Pod swojem atoli mianem słynął polski czarnoksiężnik 
w wyższym tylko publiczności kole: gmin nie znał go na- 
przód i snadź poznał dopiero później* znudziwszy się sta- 
rym Sowizrzałem, i ku nowemu a szlacheckiemu, ze się 
tak W7razę, Sowizrzatowi serce skłoniwszy. Mamy boWiem 
historyą Sowizrzała nowo w drugiąj połowie XVI wieku 
drukowaną (1), i z tegoż wieku nowszy przedruk tójksiąz* 
ki posiadamy (dawniejsze druki istniały, lecz się dotąd nie 
wynalalazły): mamy tako wy z druk po roku 1621 zrobiony 
(2); nakoniec mamy druk inny bez miejsca i roku, i znowu 
inny bez miejsca i roku ogłoszony (3): co dowodzi, jak 
Sowizrzała chętnie czytywał lud polski, gdy historyą o nim 
tylekroć drukowano. O Twardowskim przeciwnie żadne 
dziełko nie wyszło; zkąd czyj^imy wniosek, ze gdy się nim 
nie zabawiał lud, przeto go tez mało znać musiał w XYl 

(1) P. Neumann twierdzi, (miałze mu tak mylnie o tćm donieść 
P. Hanusz?) ze w XVII wieku drukowano ją; na jakićj zasadzie? 

(2) Pokazuje ]slą to z wyjątkdw, kttfre do historyi Sowizrzało- 
wćj, z Jagodyńskiego Dworzanek w Krakowie 1617 roku wydanych^ 
weszły. 

(3) Porównaj przypis. 1. do tego artykułu. 



Digitized by VjOOQ IC 



231 

wieku: chociai znać go był powinien, gdyż imię Twardo- 
wskiego jest dawne, którem się polska mianowała szlachta 
(1). iezaś czarnoksięiaika Twardowskiego dopiero w X\II. 
istotnie poznał istoleda, na to wskaziue ^^^^ przez lud 
utworzona o nim klechda, która, według tego, jak nam ją 
P.Wójcicki przedstawił (2), poczyna się w przestworze 
XVII wieku, i następnie, a co raz niżej idąc, zachodzi w wiek 
XV., odtąd zaiś, wediag ludowych opowieści, ciągnie się 
w zakres XIV wieku, a może i dalej idzie. Tak zwykle 
tworzył lud historyczne klechdy, mieszając i gmatwając 
hiśtoryą, i nic w niej az do imienia (jak w klechdzie o Ma* 
deju) historycznego nie zostawiając I tak odmłodzeme 
Twardowskiego opowiadać zacząwszy lud po r. 1635 (3), 
klecił odtąd resztę klechdy, az całą, niewiadoma kiedy 
uklecił. Tyle pewno, ze dopiero r. 1623 podał Possel (4) 
będące snadź około r. 1570. 1551 w obiegu u polskiego 
sarodu. pogadanki o Twardowskim 0^ w Bydgoszczy pod- 
szedł marnotrawcę szlachcica, jak Zygmuntowi Aifgustowi 
pokazywał cień Barbary Królowej) (5), ze za Zygmunta 

(1) w dyplomatach bisiknpstwa poznańskiego, które z rękopisów 
dawnych żebrał Mateusz Zymchanowski (czytałem .ten zbiór w ar- 
chiwum Kapituły poznańskiej r. 1848) występuje pod rokiem 1441. 
Twardowski Kanonik poznański. 

(2) Juz to w klecbdach I. 182. nstpn.,iuz gdzieindziej, (zkąd wy- 
jął rzecz P. Siemleńdci: Podania 1 legendy 150. nstpn.): podług niego 
klecbdę rzeczoną rozbieramy. 

(3) Porównaj przypis. 2. do tego artykułu. 

(4) Poróivnaj tako\Yyz przypis. 8. 

(5) Poró^n^j wylej na stroidcy 79, przywiedzionego Samlckie- 
go, tudzież przekład (aczkolwiek nie zupełnie wiemy, jak się o tern, 



Digitized by VjOOQ IC 



232 

Starego (1506 — i54&)* żyli uczniowie czarnoksiężnika, 
i świadczyli o tem, ze niegdyś, a więc w XV wieku, publi- 
cznie wykładano w Krakowie czarnoksięską sztukę. Az do 
tego więc czasu doprowadzić da się istnienie Twardowskie- 
go; tu jest początek klechdy, dalsze zaś na tle bistory- 
cznem osnowanie jej r. 1635 dosięga. Co jest po za tym 
czasem, przechodzi w sferę niepewności. Według wszel- 
kiego podobieństwa, dopiero wtedy osnowano całość klech- 
dy, gdy z rzeczywistej stał się poetyczną osobą czarno- 
księżnik. Wtedy to utworzył o nim klechdę- lud polski, 
wziąwszy na to wątek, częścią z owych, latami przez nas 
oznaczonych pogadanek, częścią z opowiadań, które z za- 
granicy dostały się do Polski (zaklęcie czarta i danie mu 
cerograAi, umowa zawierana znimit. p.), częścią z opo- 
wiadań jezuickich o księgach ogromnych Twardowskiego 
(1), częścią z wieści biegającćj o serbskim Aniele Kuterno- 
dze, częścią zkądinąd; o czem, a mianowicie tez o mniema- 
nćm czarnoksiężnika zwierciedle wWęgrowcu, nic pewnego 
nie wiemy (2). To wszakże nie ulega żadnej wątpliwości, 

rękopis w bibL Załuskich z tłumaczeniem polskićm porównywając, 
przekonałem) dwóch ustępów z Possela historyi, przez Fr. Siarczyn- 
skiego w Czasopisie lwowskim zrobiony. 

(1) R. 1620 według Siarczyńskiego (w Czasopisie lwowskim r. 
1829 stT. 29. nstpn.)? r. 1640 według Muczkowskiego (Mieszkania 
i postępowanie ucznitfw krakowskich, w Krakowie 1S42. Porów. 27). 

(2) O zaprzedawaniu duszy djabłu bajali Niemcy w VI juz wl6ku, 
pierw, dzieje 474. nstpn. O zapisywaniu czartowi 4;ego o czćm się 
nie wiedziało ze istniej^, bajali Łuzycante (u Smoljera II. 176. nstp)^ 
Czesi (Maleho Bachorky II. 29. nstpn), Prussacy (Tettau und Temme 
Yolkssagen Ostpreuss. 177). 



Digitized by. VjOOQ IC 



293 

ze wszystko, co się o Twardowskim nie da stwierdzić hi- 
storycznie^ i co się zda być otworem wyołiraźni ludu, ro« 
dzime jest i na ^olskićj powstało ziemi. Wtćj piękn^ bo- 
wiem łataninie dawności z nowością, zastanawia charakter 
polski czarnoksiężnika, .cudnie i praktycznie według ludu 
wyobraźni skreślony. Bogobejnoś(^, dobro powszechne/ fi- 
glamość, miał na celu ten, według nas, odrodzony Sowiz* 
rżał. Po swojemu/t. j. anachronicznie, o tóm prawiąc lud, 
powiedział: ze Godzinki do matki boskiej, ze Kantyczki, 
które na cześć Maryi i Jezusa ułożył, wybawiły Twardo- 
wskiego od śmierci (1), aczkolwiek, juz na kilka wieków 
przed tem znano te pieśni. Twierdził tez, ze dobro powsze- 
chne miał na celu czarnoksiężnik, gdyż leczył chorych, gdyż 
czart na rozkaz jego stawiał, groble nad Wisłą, zakładał ko- 
palnie srebra, kamienie z miejsca na miąjsce przenosił, stawy 
kopal Utrzymywał wreszcie ie|lubo figlarzem on był i zaba- 
wnickim, nigdy przecież nie przekroczył granic przyzwoito- 
ści, by przez to nie splamić szlacheckiej sławy. Zgoła nie 
używał czArUk do posług by ludziom szkodzie, lecz tylko 
k'woli rozrywki. Jeździł przy jego pomoey na malowanym 
koniu, na kogucie, latał w powietrzu bez skrzydeł, pływał 
z swoją kochanką po Wiśle wstecz wody, nie używając wio- 
sła i iagli. Chociai zaś psotowałnie raz z cudzą szkodą 
(szkłami zapalał wsie o tysiąc mil odległe, suknie kobie- 
tom o sto kroków palił), jednakie nie musiały wynikać 

(1) R. 1105 mówi 6alns 1^9. ze Bolesław Krzywousty offlcium 
Sancte Marie fieri instttiiit, quod postea nsu ]^ro deyocione reiinuit 
Godzinki domatU boskiej mieli Czesi Ju2 w XIV wieku, o czćm Oą 
w drogim zwrocie powie. 

nimni. fou. t. i. 30 



Digitized by VjOOQ IC 



J84 

ztąd jakowe nieszczęścia dla kriyu, gdy zawsze mite oft 
miał wspomiienie a ludu. Wediug jego przekonania, Twar* 
dowski wszystkie swoje kroki stawiał rozwatnie przez to, 
ze miał rozum chłopski, a serce szlacheckie. Co właóDie 
przyczyną być miało, ifi kierując się owym rozumem 
mądrze, nie garnął skarlidw po szatabsku, czyli do siebie 
tylko, lecz i drugim uSywać dawał co czart przysporzył; 
ze nie postępował sobie po chłopsku, by oszukać djabła, 
lecz iy^im uczuciem honoru powodowany, dotrzymał mu 
danego słowa, dawszy się porwać czartowi i unieść w po- 
wietrze. Wszelako i tu nie odstąpiła go szlachecka odwaga, 
nie opuścił chłopski rozum. Ukorzył się przed Bogiem, i za 
przyczynieniem się Bogarodzicy (i) nie tylko uszedł sza- 
tańskich szponów, lecz nawet uzyskał żywot wieczny. Wpra- 
wdzie pędził on i dotąd go pędzi w katuszach, wisząc w po- 
wietrzu a2 do dnia sądnego, lecz błogo mu £e wisi nad ro- 
dzinną ziemią, fe z obłoków na nią patrzy, i jest wszelkiej 
jaka ją spotyka uczestnikiem doli, (wszak i w piekle, byle 
na swoj^ ziemi, błogo jest, mawiał chłopek polski); zwła- 
szcza gdy wierny słaga, który mu dopomógł do odmłodnie- 
nia, (członki jego posiekawszy, i posiekane przechowawszy), 
a którego on, aieby tajemnicy nie zdradził, w pająka za- 
mieniwszy, ma zawsze przy sobie, dzieli z swym mistrzem 
nadpowietrzne mieszkanie: zkąd kiedy niekiedy spbszcza się 
po pajęczynie na ziemię, i tu nowinek nazbierawszy, zno- 
wu po takowćj przylazłszy, szepcze Twardowskiemu do 
ucha co się w Polsce dzieje. 

(1) Pierw, dzieje 475. 



Digitized by VjOOQ IC 



236 

Pa takim wywodzie rzeciy iMwo odgadnąć^ co o kry* 
tyce P. Neamaaa rozuniec mamy. Nie znając ra pokdLi^ 
Mrodowotei, mógł tak o Sowizrzałe i Twardowskim) dru- 
gim jakoby za życia i po śmierci Fauśoe, powiedzieć jak po-- 
wiedział (i)« ne Niemiec marzył i pnotował z cudzą bobli*- 
źiiego szkodą, tyle Polak działał dla rozrywki i kuglował; 
niesmierteiiiości nie pragnąi cerografów nie pisała do piekła 
nie poszedł (nikt albowiem wie utrzymywał tego o Twardow- 
skim powszechnie), nadprzyrodzenie nic nie czynił, (szkła 
optyczne stawiają na to dowód); a mimo to za czarnoksię* 
znika uchodził, gdyż sama sztuka którą wykonywał, zda* 
wała się coś mieć nadprzyrodzonego w oczach tych, którzy 
o Witelionie i Aichimikach nic nie wiedzieli; w oczach zaś 
znawców (miała ich Polska wielu w XY XVI wieku)* posza* 
nowanie zjednywała temu, który ją w tak wysokim posia-* 
dał stopniu, i który głęboką naukę z głęboką łączył relt- 
ggnością, korząc się przed Chrystusem Panem i boską ro* 
dzicielką. . * ' 

Uderząiącą jest rzeczą, ie największe przy schyłku «re* 
dnich wieków, pokazujące się w Europie matematyczaegło^ 
^y^ dają się spostrzegać w Czechach i w Polsce, dwóch sło- 
wiańskich krajach, które dwom Kopernikom, ojcu i syno* 
wi (2), dały życie: ie jeszcze Marcin Luter miał Polid^a 

(1) P, Wiszniewski IV. 131. bezdowodnie powiedział,, ze Faust 
byl podobno Polakiem, t ze nie masz żadnego na to dowodu, ze nie 
był Twardowskim". Lecz, jak to w drugim tęga dzieła powiemy to- 
mie fstosunek naszćj literatury do nfemieckićj rozważając), miała się 
ta rzecz wcale inaczej. 

(2) Jak to gruntownie P. Adr. Krzyżanowski (Dawna Polska, patrz 
rejestr,) dowiódł. 



Digitized by VjOOQ IC 



236 

pewnego o czarodziejstwo w porozumienin (1): zkąd oczy- 
wisty dowód , ze Polska była wówczas znana w Europie 
z mężów matematyce i magii oddających się wielce. Wszyst- 
ko co o Twardowskim słyszano , mianowicie tei wesoły 
humor, zjednały mu wielkie wzięcie u ludu, zrobiwszy na 
nim takieł, co przygody Madeja wrażenie. Co znowu było 
powodem, ie na wzór klechdy o Twardowskim i o ulubio- 
nym sobie Sowizrzale opowiadanej, klecił lud nowe baśnie, 
mieszając je z gadkami o czarownikach i czarownicach, ale 
tak niezgrabnie, iz na sam rzut oka widać, ze powiastki te 
mogły się były obejść bez czarów , a jednakże dostarczyć 
wiele wątku do iartów i zabawy. Dziwnie przypięto do ba- 
śni tych dawne legendy i klechdy, i tak uklecono powieść, 
którą pod napisem Pan Kożuszek w zbiorze p. Balińskiego 
czytamy. Utworzono ją bezwątpienia z pomieszania Sowiz- 
rzałowćj osoby z klechdami przywoźnemi i swojskiemi, a 
znajdującemi się w zbiorze P. Wójcickiego pod napisem: Pie^ 
czart/ w czarnej górze (2), Madej, Twardowski, nakoniec 
z bajek o olbrzymach, karłach, czarownicach, koniu Rada- 
gasta i t p. 

Pociesznie jest czytać, jak bogaty pan Koiuszek jeździł 
sobie piechotą, galopując między sługami, z których jeden 
woźnicę, a drugi lokaja udawał: a ciekawość bierze dowie* 
dzieć się, co to był za jeden ów człowiek na łokieć wyso- 
ki, z trzyłokciową siwą brodą, z ogromnym przy boku 
mieczem i jasno palącą się pochodnią, którego poznał Pan 

(1) Kopitara Hesychii glossographidiscipulus, Yindobonae 1S40. 
Porównaj 33. 

(2) Obca klechda o pieczarach w Schwarzenwald, Kraszewsk. 
Studia 96. 



Digitized by VjOOQ IC 



237 

Kożuszek w lochu głębokim, spuściwszy się tam w koszu 
po sznurze. Dziwaczny ten obraz przypomina karłdw, któ- 
rzy spuszczonego do siebie po sznurze chłopca bogactwami 
(według pomorskich i pruskich klechd) obdarzyli. Zapyta^ 
nia czynione do skały i ze skały, przypominają cudowne 
odmykanie się i zamykanie jaskini czarno-górskićj , a roz- 
mowa baby z bohatyrem tej klechdy, przywodzi na pamięć 
szumne po Krakowie przejażdżki Twardowskiego , tudzieł 
miłosierdzie okazywane przechodniom przez Madejową ma- 
tkę. Twardowskigo sławne verbum nobile, wielką gra rolę 
w tej klechdzie: szanował je krwiożerczy zbójca, i dotrzy- 
mał co przyobiecał . ' 

Przysługa wyrządzona przez babę Kożuszkowi, gdy 
Jezał na drodze bez duszy, podarunek uczyniony mu z ko- 
nia ze srebrną i brylantową grzywą, przypominają podo- 
bnez przysługi wyświadczane (podług inszych klechd) lu- 
dziom, przez zwierzęta przychylne śmiertelnikowi, miano- 
wicie przez lisy i wilki (1); a koń z kosztowną grzywą, 
wiedzie na pamięć rumaka Radagastowego. Rycerza wszak- 
że ubrał gmin w świetne szaty, po cudzoziemsku. Włosy 
w siwćj brodzie olbrzyma silne jak u Samsona, i ukrycie 
przed okiem śmiertelnika zwłok baby, przywodzą na pa- 
mięć klechdę p mieczu zwycięzkim, tndziei śmierć Sowiz- 
rzała. Raz złoSony w grobie nie wstawał on z martwych, 
jak Twardowski, który nie umierał, lecz zył i dotąd żyje. 
Mając on zawsze podostatkiem pieniędzy, włóczył się po 
kraju, z gminem chętnie przestawał, a nawet uczty mu wy- 
prawiał. 

(1) Cudownym olejkiem przywracały one życie umarłym. 

Digitized by VjOOQ IC 



23» 

Klechdzie t^ ani i^rostała droga pod napisem Ktam^ 
słwuHiidklamsłwami, znajdująca aę w tymże zbiorze. Jest 
ona najświeższa, i dotąd powtarzaną bywa od wykształ- 
ceńszej kłassy narodu. Mnie samemu opowiadał ją przed 
Czterdziestu laty zmarły mój ojczym. Oczywiście utworzo- 
no ją na podobieństwo żartów, któremi zabawiano się u nas 
w XVI, XVII wieku, a któremi nie dawno temu, lubił się po* 
pisywać sławny nasz panie kochanku Radziwił Książę. 

yy. Mieszane klechdy. 

Oprócz nsttutycfa na tle narodowćm klechd Jest nie ma^ 
ły szereg inszych obcego początku, które, przypadłszy do 
smaku naszemu ludowi, rozlicznie przeistoczyły się, daw- 
szy nawet wątek do utworu niektórych pieśni gminnych. 
Z tych najstarsze, bo starożytnych Greków, bo powszech- 
nej wschodnich ludów klechdowości sięgające wieków, po* 
wiastki, są dwie: o wytryskaniu krwi, o przedzierzganin 
się osób w zwierzęta. Bajając starożytni Grecy^o przemia* 
nie ludzi w drzewa (i), bajali i o tern, jak zrywane z tych- 
że drzew gałęzie i liście tryskały krwią, będąc niby człon- 
kami i włosami przeistoczonej w drzewo lub krzewinę 
osoby. Bajka ta od Rzymian i Niemców powtarzana, zjedno- 
czyła się w powszechnej u Słowian klechdzie o piszczał- 
ce (2) , a nawet zrodziła pieśni gminne, w których umarK 
odzywają się z grobu do żyjących (3). W kronikach nie- 

(^1) Porównaj uwagi Heinego do Wirgiliusza Eneidy III. 22. 
nstpn. 

(2) Wdjcick. klechdy II. 15. 

(3) Grób, w pieśniach Wójcick. I. 56. 



Digitized by VjOOQ IC 



tS9 

mleckłch spisaiiych w X imku czytamy, ie osnaką śiBierci, 
tudztei ispodziewanćj wojny, bywała krew wytryskująca (1). 
Krew teS pryskała z sukii i ciała zabitego człowieka, je- 
ieli się pokazało, ze niewianie został zgładzony ze świa* 
ta (2). Opowiadali Słowianie o piszczałce krwią troskają- 
cej, z czem pomieszano u nas przygody dziewicy owiezionćj 
przez upiora kochanka, (z piosnki, litewskiego, jak mnie- 
mam, pochodzenia) i otworzoną klechdę o wężu sklejono 
z nią (3), a nakoniec przyczepiono do niej powieść (4) 
o ina^ piszczałce , wywołującej do tańca wszelkie żywe 
i nieżywe istoty. Równie tez klecłida o potępionej i o 
węzn, sklejona je&t z piosnek i opowieści różnych. Sta^ 
rodawna pieśń o posadzeniu liliowego kwiecia na gra* 
bit zamordowanego męża, tudzież pieśń w ułamku nam za* 
diowana o dziewicy którą martwieć kochanek uwiózł, i in- 
sze dodatki jeszcze, dostarczyły wąlku na otwonenie tej 
klechdy. Nawet słowa zachowano piosnki: 

Siadaj na koń dziewc2yno, . ' 

Siadaj pnsy mnie J^yna. 
Bod ^nyrztkUś hyó moja* 

Weszły w powieść i różne a obce dziwy, jako to: kłębek 
nici, po którym dochodzono śladu złoczyńcy; olejek wskrze- 
szający umarłych; czarodziejskie koło kredą trzech Królf 
określane (które przestąpić bały się widma, djabły i cza- 

(1) Myarium usąue in mediam diem apparoit sanguineujB, et post 
Tiridi colore est Tariatum, Ditmar u Pertz V. 837. 858. 

(2) Tamże 858. Hincmari Remensls ann. u Pertz I. 458. 
(3.) W zbiorze P, Balińskiego Polfpiona, Wąi. 

(4) Janek, w klechdacIKWójcicL I. 92. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



24(1 

równice (1); nakoiiiec dziad rudobrody, powierzckowno- 
śdą samą okazujący, it jest nic dobrego, a to podług ow^i 
przypowieści ludu ^ryz, zyz, kuternoga, jeśli co pocziwego, 
wielka chwała Pana Boga". Zgoia jak insze klecbdy, tak 
i ta, jest piosnek i powieści gminnych mieszaniną. Pieśń 
tez litewska o wężu, z piosnką o grającej i krwią tryska- 
jącej fąjarce, z przygodami zaczarowaną} Melazyny pomie- 
szana, przebija się widocznie w tej klechdzie. Jakaż gma- 
twanina myśli i wyobrażeń! 

Bajali Grecy o córce żarłocznego Eresychtona, która 
darem Neptuna zamienić się umiejąc w postacie zwierząt, 
sprzedawana była przez ojca, to jako klacz, to jako kro- 
wa i t. d. (2), i po sprzedaży wracała znowu do postaci 
ludzkiej. Bajano u Niemców w VIII wieku (3), jak djabeł 
przedzierzgniony w konia sprzedany został przez człowie- 
ka, i znowu do postaci dawnej powrócił. Ztąd powstała 
klechda o czarowniku i uczniu jego (4),przeistoczona z po- 
dano czarownikach, powtarzanych po całej Polsce, tudzież 
przerobiona z sławnćj klechdy o Twardowskim czarowni- 
ku. Dotąd powtarza gmin meklenburski bajki o nauce czar- 
noksięskiej (5), a gmin łużycki o czarowniku nazwiskiem 
Pamfkit. Prawi, jak polskimi wołami oborywał ou brzeg 
rzeki, by, ruszywszy ją z właściwego koryta, inny jej na- 

(1) Porównaj artykuł nizćj pod tytułem TAesaurus magicus 
umieszczony. 

(2) OTid. Hetamorphos. YIDf. w. S73. 

(3) Honachi sangallens. gęsta KaroU H. u Pertz U. 742. 

(4) U Wójcick. II. 25. 

(5) Jahresbericht, w roczniku Heklenb. V. 74. 



Digitized by VjOOQ IC 



241 

dać kierunek (1). Tenże prawi różne wieści o Chrobade cza* 
równiku, który byi nader nabożny, i dziwne płatał sztuki 
(2). Toź samo powtarzano i u nas a Twardowskim, około 
Kridcowa (w dawnej Chrobacyi) przesiadającym głównie* 
W ósmym wieku po Chr. bajano nad Łabą o niewia- 
stach wyjmujących serca ludziom (3), oo zostaje w związku 
z klechdą polską o zajęczem sercu (4). W klechdzie »Trzćj 
bracia" umieszczona powieść ,,o pannie czeszącej złote 
i srebrne włosy", przypomina Rusałki czeszące zielone swe 
warkocze: w klechdzie ,,Gołąbek" wspomnione złote jabł- 
ka, które się zerwać nie dały, przywodzą na pamięć Tan- 
tala męki, podania niemieckich ludów o chorobach (5), 
i klechdę „skowronek": nakoniec bajka «o trzech braciach, 
dwóch mądrych a trzecim głupim(6)'' (który wiedział otem, 
gdzie rosną barany z rogami złotemi, umiał zręcznie kuch- 
cikować i t. p.) klechdę „koszałki, opałki" w rozlicznych 
jej przeistoczeniach (7), przypominają. Urocze oczy, pię- 
knie przez P.Wójcickiego wjednćj opisane klechdzie, grec- 

(1) Graeve 92. 

(2) Podług ustnego opowiadania mi przez P. Smoijera wydawcę 
pieśni łuzyckfch. 

(3) De 60 quod eredunt quia femine lunam comendet (tale], quod 
possint corda hominum tollere juxta paganos, u Pertz III. 20. 

(4) UWójcick.1. 78. 

(5) Grimm Deutsche Mytholog. Wyd. I. 668. 

(6) U wszystkich Słowian znana Jest ta klechda. I Meklenbur- 
ezycy Ją znają. Jahrb.' V. 95. Hans und der Kalbihopf, n Kuhn 
270. der dumme MicheL 

(J) Przyjaciel ludu r. 1S48, 38. nstpn. Haleho Bachorky II. 89. 
nstpn. 



nśioBir. POŁS. X. i. 



31 



Digitized by VjOOQ IC 



242 

kich i rzymskich sięgają czastfw (i). U Niemctfw upowsze- 
chniony ten przesąd (2) dostał się i nam w odziale. 

Bajki o szklannej górze, o bracie i siostrze, (meklen- 
burska prawi o ojca który chciał swoje córkę pojąć za 
zonę), o gadających rybach, rakach, zwierzętach, tudzież 
bajdy o zaginionćm i odszukiwanem rodzeństwie, o Rsię- 
iniczce która, poszła w służbę za pomywaczkę, o siedmio- 
milowych trzewikach, o baranie który sypał z siebie czer- 
wone złote, o obrusie, którym nakryty stół, zastawiał się 
sam potrawami (3) ; utworzone są z późniejszych podań 
o Banialuce, tudzież o Oświecimach w Krośnie (4). 

Stare z myśli, a nowe z układa, są następąjące klech- 
dy (5): o zakopanych piemądzach (6), o kociełku pienię- 
dzy ukrytym pod drzewem które obalono , o złotym pta- 
szku. Ta szczególnićj klechda zastanawia. Tło j6j narodo- 
we, a przygody częścią z wyobrażeń pogańskich, częścią 
z pisma ś. starego zakonu, częścią z obcych uklecone są 
podań. iŚyn dobry nie chce splamić ust kłamstwem, i nara- 
iony jest na róSne cierpienia przez złość czarownicy. Na- 
zbijawszy dużo pieniędzy osiadł on w jednem mieście, zył 
jakby największy pan, jadł, pił, o niczem nie myślał. JŚpią- 
cemu rozpłatała brzuch czarownica, i wyjęła złotego ptasz- 

(1) YirgU. bucol. III. 103. 

(2) Grimm Deutsche Hytholog. Wyd. I. 260. 624. 

(3) Kuhn 119, 246, 273, 282. Wójcick. klechdjU. 21, 53. nstpn* 
Haleho Bachorky IŁ 89. ns^n. 

(4) Przyjaciel ludu zr. 1838, 139. Jabrbiicher 0. 84. iOf^M- 
pOBter. 

(5) W zbiorze P. Balińskiego mary^ postronek. pr%e%mc%etii€. 

(6) Polska pod względem obycz. i zwyczajów I. 108. 



Digitized by VjOOQIC 



243 

ka, co mu dostarciał pieniędzy. Szkaradnica ta, własnego 
nawet męża, który jćj przeszkadzał w czarach, przedzierz* 
gnęła w niedźwiedzia; lecz przecież sztuką własną prze- 
dzierzgnął się i on w człeka, i odtąd trudnił się chodowa- 
niem cudownych ziół, i niczem być nie chciał przez całe 
życie, jak tylko ogrodnikiem. Zła czarownica odebrała zft-. 
słuzoną karę: przedzierzgniona w klacz, sprzedana została 
Tatarom. Az dotąd zgodnie z wyobrażeniami miąjscowemi 
prawiła klechda, lecz reszta jej treści: o podłożeniu j psa 
i kota położnicy, a puszczeniu jej dziecięcia na rzekę w ko- 
szyku, o złotym ptaszku, co złote jajka znosił i dukaty 
kładł pod poduszkę temu, który zjadł, jego łebek i żołą- 
dek, o wyborze na Króla tego, któremaby ptaszyna usiadł 
na ramieniu, i t p., ma swoje zasadę w przesądach niemie- 
ckich, i w opowiadaniach o ś. Genowefie, na co szczegóhii^ 
zgorzelicka wskazuje klechda (1). Humorystyką też od- 
znacza się klechda q Twardowskim, i kolorytem jej są po- 
wleczone wszystkie, bądź (będące same w sobie, bądź z le- 
gendami pomieszane klechdy. Czysto humorystyczna jest 
jedna tylko (2), zupełnie wguście Mikołaja Reja opowie- 
dziana, (3) która snadź nie od ludu wyszła, lecz utworzo- 
na dla niego została. 

Najnowszego układu są klechdy w zbiorze P. Balińskie- 
go samopas chodzące, a umieszczone pod napisami Maciej 
Pyta, Pieniądze; utworzono je z powszechnie znanych po- 

(1) U Kuhn 286. nstpn. 

(2) U Balińskiego Twar% królewska. 

(3) Porównaj rozmowę Jego z chłopem w okolicy Krosna, w Sta- 
rozytn. Ambr. Grabowskiego w tomie I. umieszczoną. 



Digitized by VjOOQ IC 



• 244 

wieści: o chłopie co Królem został (1), o trzech podró- 
żnych którzy skarb znaleźli, o mądrym chłopie. Nowo tei 
utworzoną a obcego wątku jest klechda w zbiorze P. Baliń- 
skiego pod napisem „zwierciadło," którą również z podań 
o życia ś. Genowefy i o Twardowskim uklecono, pociągną- 
wszy obraz kolorytem narodowym. Strojnisia matka prze- 
gląda się w zwierciedle cudownćm, przy pomocy czarowni- 
cy. Ma ona tyle tylko mocy, ile jej udzieli czart, płata 
zbrodnie używając do tego pierścienia. Wreszcie tłucze* 
zwierciadło, nawrócona będąc do cnoty, dobrocią dziewicy 
córki swej, która, choć wj^stępną była jej matka, zawsze 
powaiała ją i kochała. I klechda ta ma az dotąd koloryt 
polski, z klechdy o Twardowskim i mniemań swojskich o 
zabobonach wzięty: lecz co mówi o zabiciu psa w miejsce 
dziewczyny, ,o szklannej trunnie, o rozszarpaniu czterema 
końmi zbrodniarki, wyjęte jest z podań zagranicznych, któ- 
re w życiu ś. Genowefy, tudziei w romansie o siedmiu 
mędrcach czytamy. 

8S *R%ut oka na hUtaryc%ny rozwój pjdań i klechd. 

^ €zy wyliczone i przez nasrozebriane klechdy są czystą 
igraszką gminnego dowcipu? czy podobieństwo ich z dzie- 
jami i podaniami jest przypadkowe? i czy rzeczy wiście je- 
dna z drugićj powstawała klechda? Nie podobna, aieby po- 
winowactwo powiastek tych zdarzyć miał przypadek, lub 

(1) Komedja Piotra Baryki, Polska-. 218. nstpn. HeUenbor- 
ska klechda prawi o krawczyku, który za to ze uwolnił kraj od ol- 
brzyma, i z dzikich a strasznych oczyścił go potworów^ zięciem kró- 
lewskim został. JahrbUch. V. S7. der KUhne Schneidergeselte. 



Digitized by VjOOQ.IC 



24o 

aSeby je od siebie wprost lud wymyślił: bo gdyby tak by- 
ło, to również niepojętą byłoby rzeczą odgadnąć, dla cze- 
go o nich tak logicznie i cudowno-prawdopodobnie bajał, 
i czemu prawił do rzeczy, a nie od* rzeczy. Gdy nadto roz* 
ważymy, ze nie śpiewność, ani uczucie jak w piosnkach, 
lecz rozwaga i rozum (dwie ' umysłowe potęgi pewnego 
ukształcenia umysłowego wymagające, na ktdrćm zbywa- 
ło ludowi) panują w klechdach, przyznamy, ze musiało 
być coś takiego, co kierując w tćj mierze chłopskim umem 
wiodło go ku składaniu tego rodzaju powiastek; ze w pe- 
wnym celu, ^ niejakąś rzeczy znajomością i widokiem na 
przyszłość, potworzył je; i ze tym sposobem pozostawił 
nam zasób naukowy, który ważniejszym jest dla wiedzy, 
anizelibyś się mógł spodziewać. Nie jeden (mówi głęboko * 
myślący Anglik, który się bardzo nad tą zastanawiał rze- 
czą) (1), gardzi małemi piosenkami (niemi zajmuje się li- 
teratura ludowa), lecz niesłusznie, one bowiem, przysło- 
wiowo mówiąc, najlepiej ci powiedzą, zkąd wiatr wieje. 
Czemu, jeżeli nie wierzysz, spróbuj. Rzuć zdziebełko 
w gorę i brylant; tamto, poleci za wiatrem, ten, spadnie na 
ziemię, nie powiedziawszy ci zkąd wieje powietrze. Nie 
raz piosnka, lub inne lekkiej wagi pisemko, prędzej ci od- 
kryje prawdę, niS głębokie powaSnych . dziejów źrzódło. 
Często lepićj ci wyjawi ducha historyi klechda^ często do- 
kładniej stan ludowego usposobienia opowie, nii inne ja- 
kowe pismo. Przypatrz się jćj i rozwai ją, a pdrazu zga- 
dniesz, gdzie i pod jakim powstała wpływem; ciy ją sam 

(1) Sddeni przywiedziony od niego ?ttcy Relicuies ofancieni 
engttih poetry^ u Tettau und Temme Yolkssagen Ostpreussens, 
wprzemowle. 



Digitized by VjOOQ IC 



246 

lad ulworzyi sobie, czy od sąsiada lub z dalekich stron 
przejął; czy dosłownie powtórzył ją, lub opowiedział we- 
dług wyrobu własnćj myślil 

Gmin, każdego bez różnicy narodu, będąc słabym w po* 
częciu, jest silnym w wykonaniu; jeżeli go poprowadzi umie- 
jętna ręka i głowa zamożna w rozum. Bo^ nieposiadają% 
oświaty, lud albo słabą ma wyobraźnią, albo nawet żadnej 
nie ma: poddać mu wątek potrzeba, i czuwać nad tem^ 
ażeby z niego jak z kłębka wywyał myśli, równo i gładko, 
jdopóki się nie oświeci i, o swoich stojąc siłach, sam na 
własną działać nie zacznie rękę. Gdyż inacz^ upadnie, 
i albo dziwolągi bez ładu i składu tworzyć będzie, albo 
powtarzać obce marzenia, uderzony icJi wybujałością 
i siłą: a tak mimowoloie cudzoziemszczejąć, utraci moc 
rodzimą, wyzuwając gię z wyobrażeń narodowych. Dowód 
na to mamy oczywisty w klechdach ludu niemieckiego. Mało 
którą ^nich wymyślił on, lecz z podanego sobie wątku coś 
wysnuł, stworzywszy z postaci niby nową, z rzeczy zaś sa- 
rn^ starą i oklepaną klechdę. Tworząc swoje nie wchodził 
w to nasz lud, zkąd się wzięła ta lub owa bajda, i kto jest jąj 
bohaterem, czy KróK czy Książę, czy Hrabia, czy Starościc, 
lecz pytał, jaką ona jest, i czy ma moralny cel? a wtedy, 
w jakiej kolwiek postaci pokazała się mu ona, czy w pro- 
stej mowie, czy w wierszowanej prozie, czy smutna lub po- 
sępna, czy wesoła lub miła, lgnął do klechdy i zawsze 
miał ją na myśli. Nie troszczy się lud o to, czy prawda, 
czy zmyślenie jest podstawą i treścią powieści: wyszukuje 
jej i pilnie się przysłuchuje, byle się nią zabawić i czegoś 
pożytecznego mógł z niej nauczyć: byle (słowa są P.Baliń- 
skiego w przedmowie do powieści ludu) w nićj czystość 



Digitized by VjOOQ IC 



247 

iserca, czyn szlachetny, rycerskie poświęcenie się, albo nie- 
winne cierpienia, skromność, słowem każda cnota odebrała 
nagrodę; a zbrodnia, fałsz i każdy inny występek, srogo 
lecz sprawiedliwie ukarany został. Wszakże nie w obcą 
lecz swojską szatę stroi lud powiastki swoje. Polskie klech- 
dy celują w tym względzie. Nie tylko słowa, lecz wyraze* 
nia się i obrazy narodowe, są po ich tle rozrzucone (1). 
Widzimy, w nich' długi przeciąg czasu rokiem i sześciu nie- 
dzielami, podług krajowych praw, oznaczony; grób na cmen- 
tarzu smutnraii ocieniony brzozami; bydlętom mowę (2) 
wwiliąBoiego-narodzenia daną, z tą róinicą, £e gdy chrze- 
ściminem będąc przyznawał to gmin polski zlewanej na ród 
ludzki mocy, przez niebo pod ów czas otwierające się, 
przeciwnie za czasów pogańskich, przypisywał to ta- 
jemnicom przyrodzenia, o których się od mądrych ludzi 
dowiadywał. Zgodnie zdawnemi wyobrażeniami ubierał 
duchy w białe szaty, bo i Wiły stroiły się^ biało; braci sie- 
dzących na spółku dzielił równo majątkiem, i t. p. A gdy 
niczem inszem, obrazami przynajmniej i wysłowieniem pra- 
wdziwie tnarodowem przyozdobił klechdy, piękniej wyra- 
żając się tam, gdzie jakokolwiek ocierał się o oświatę, niz 
tam gdzie tego nie było. Dowód stawiają m to klechdy lu- 
da krakowskiego^ piękniejsze od klechd reszty gminu ziem 
poiakidł. W nich (3) występują organiści z ksiąg przez 
Mukę rozumni, w nich żaki oczyszczają księgi z kurzu; 

(1) W zbiorze P. BaiinsL piękne oc%y^ sierota, ro%mowa by- 
ittąi, wianek Heliii, postronek. 

(2) Toz Zgorzelczanie u Kubn. 268. 

(3) Klechdy w zbiorze P.BaUńsk. rozmowa bydląt, trupia gło^ 
wa, postronek. 



Digitized by VjQOQIC 



248 

i czytają je od deski do deski; gołąbki białe niosą w dziob- 
ku palmę kwitnącą, podobnie jak niegdyś z arki Noego wy- 
puszczony gołąb przyniósł zieloną rószczkę, zwiastuna 
ustałej powodzi. Nie tylko^ romanse, w XVI juz wieku dru- 
kowywane w Polsce (1), lecz nawet odgłos starożytnej 
literatury obUał się o uszy tutejszego ludu (2). I nic dzi- 
wnego: bo w Krakowie ucząca się młodzież przebiegała 
wsie i miasteczka, przynosząc światło i pod strzechę ubo- 
giego rolnika. Wszelako ziarno (oświaty, powierzone buj- 
nej roli, nie mogło wydać dobrego owocu. Wypuściło ono 
wprawdzie kiełki, ale te rozrosły się w liche zielsko, samą 
postacią okazawszy, że ręka chodującego tę roślinę gnunu 
nie była sposobna do wypielęgnowania jej na wonne kwie- 
cie, lub krzew wspaniały. 

e) Dodatki do rozprawy o zbiorach podań 

i i^ieelid, icli anaczenin, podziale 

i obrobienia. 

a. Zdanie P. Łuciana Siemię ńskiego o literaturze ludu, 

i o Polsce pod względeni obyezajów i zwyczajów 

przez nas opisanej. 

W dziele swćm (podania i legendy,) wyićj od nas przy- 
wiedzionem, pięknie powiedział P. Siemieóski: Je poezya 
•każdego okresu składa się zwykle zdwdch żywiołów; 

(1) Polska IV. 408. 

(2) Porównaj klecbdę pod napisem Zefir, gdzie o pałacu wkM- 
rym były komnaty szeroce ciągnące się w cztery końce, a w tych 
śnieżyste posłania, co Przemiany Owidynsza (metamorphos, U. 1. 
nstpn. XI. 592. nstpn.) przypomlQa. 



-Digitized by VjOOQ IC 



249^ 

tszczerćj wiary ł wyobraźni człowieka, kMry wierzy w to, 
€0 opowiada; izwiary szczerej lodzi zczystem oczociem, 
którzy wierzą w to, .co im jest opowiadanym: ie w takićm 
znaczeniu poezya wzięta,, prawie nte istnieje dziś tylko 
między gminem, ktdry sam jeden jest panem potrzebnych 
do nićj warunków, który, acz stoi na najniiszym szczebla 
społeczeństwa, sam jeden przechował nam w swćm łonie 
pierwotne objawienie i najdawniejsze trądy cye: ie ol^awie- 
nie to nie leży w klechdach czyli bajkach, lecz w podaniach, 
które albo trzymają się pewnego miejsca, albo noszą na so* 
bie cechę pewnej rzeczywistości historycznej, Inb pocho- 
dzenia z aasów pogańskich; gdy przeciwnie klechda, swo* 
bodną jak wietrzyk, czystą jest igraszką fiintazyi, lubnjącćj 
sobie w pewnych obrazach i przedmiotach, a mianowicie po- 
staciach bohaterskich, do którćj lud nie przy więzaje tej re- 
ligUnćj wiary, jaką ma często wpodanie.**' 

Zgadzam się na takowe ływiołów poezyi i podań, ozna- 
czenie, jako tez .i na to, ie Ind przechował nam pierwotne 
tradycye, lecz o klechdzie inączćj sądzę. I ta albowiem 
trzyma się miejsca, znaną będąc tylko w pewnćj przestrze- 
ni ziemi (1); i ta nie jest Ii tylko igraszką fiintazyi, lecz 
płodem wyobraźni kn pewnemu skierowanej przedmiotowi 
którego się niby krzew swojego pnia czepia, którego jest 
odłamkiem i nim być nie przestaje, wtedy nawet, gdy się 
w postacie inne przemieni, nie pozostawszy wtć|, którą ma 
drzewo, rodzic krzewu lub szczepu z jego gałęzi z^ięte- 

(1) Jak klechda o Madeju, znana od Łaby a2 do Dniepni; gdy 
pnedwnie klechda o Twardowskim, za WieUu>pol8kę nie przeszła 
dalćj na zachód, czysto i niepokalanie. 

SOLI. T, Ł ' qZ 



Digitized by VjOOQ IC 



' 250 

go (1X^0 )i^i^ ^^ ^y^^^ przybierając. PoEttasz go zawssepo 
liściach, poznafiw po korze; chociażby tei na stucay szpa- 
ler ttzyty, inną wcale wziął postać na jsiebie; chodaiby na 
lepszćj urósłszy ziemi, miał barwę nadpbniąjszą i miąi- 
8Z0ŚĆ lepszą; chociażby wszczepiony w drzewo rodził szla-^ 
dketoiąjsze i amakowilsae nii rodzic jego owoce. Postade 
bohaterskie, w które się stroi klechda, nie są ludowej wy- 
obraźni tworem, po za nią powstały, i do nićj się przycze- 
piły: lud przyjął je dla tego, iz aię one śdśłe z swojsko wo- 
ćcią jego zespoliły, i tak dalece wjedno z nią zrosły, ił 
chcąc je rugować zmiąjsca, potrzebaby tło nari|szyć kłech* 
dy (2). iS^rostowaćtez należy co P. Siemieński dalćj mAwi, 
twierdząc: »ze klechda, podanie, legenda, nie mo2e przy- 
puszczać żadnej rozprawy, ani krytyki^ gdyi tarcza głę- 
bokiej wiary odUja podski wymagali rozumowych, jak 
i wzgardliwćj filozofii.'' Jeleli bowiem krytyka w to godzi, 
»ałeby przez ducha dodekania i ro Aiorowosd, z^sawszy 
szczytną prostotę wiary ludu, podsunęła mu ułandiową 
cywiiizacyą stanów wyłszych, a&by wmigsce przesądu 
i zabobonu Oak wzgardliwie samorodną te cywiiizacyą ludu 
nazywają njpktórzy,) narzuciła mu gwałtem mniemania 
ipoieezcśftstwa zachodniego, opierąiące się na do^ niegrutt- 
townych podstawach^ (gdyi faida systemem, la& wypad- 
Idem, wstrząsalnychi ohalalnych), aieby nagięła ludu iyde 
da konwencyonahzmn, do ksztidtdw zmysłowych^ 1 spraw- 

(1) Rozważ napływowe wyobrażenia, zrdEeniem Uechdj o Ma- 
deja i Twjudowskłm zespolone. 

(it) fiole Madejowe, cyrograf dany Csartu, odmłodzenie Twar« 
dowsUego. 



Digitized by VjOOQ IC 



»1 

łaprtez to, by rraUorowoie, a mem kóiieczny j^ wy* 
ptdek y»ąpfiiwo6t lob żapnecsenie, zajęły mSelsee mUśj 
wiary i poezyi:" jeiett mttwic, takie nw cele krytjd^a, wt<»« 
tfy flłosznie; jako tapowietrzon^j, unikać }ćj naleły. Ale, 
jeaełi iiiiie a zbawienie tta dla aank i tadzkości cde: jelell 
wyśkdzenfe dżicjowiM prawdy la widoku mając, w tó go- 
dzi, by zachowawszy ludowi prostotę obyczajów i niewki^ 
BOiiSt wywieść go z cieiDaaty, poprowadzić da odradzenia 
aę w pastępie, uiyczyć mu zasobtfw naszego doświadcza 
nia, i nawe źrzMto szezęftda adkryć na połu stosownie da 
jego poyęć nastręczonych mu nauk, a przez to nlepszytf 
iyde jega spółeczeAAie: wtedy zaprawdę paiądaną jest 
krytyka, paiądaae rozprawy o literaturze ludowćj, gdył 
nie mają dnie aa celu obatie Wiary ludu, ide mają na wido^ 
ku skazić niewinności obyczajów, ale owszem do tegodąlą^ 
aieby utwierdzić tę wiarę, ażeby obyczaje zabeqiieczyć, 
z grubizmu do cywMizacyi stópmowo Je przeprowadując. 

Nie dla tego tylko bierze się do rozbioru podań, klechd, 
poważny historyk, by z m^ch odrzucić te, ktdre nie przypa- 
dają do miary jego pojęć i poszukiwań; lecz dte tego tła 
ich śledzi, i skrzętnie bada, azali nie jest nadpsute, aiali 
nieskalane; gdyi właśnie dopóki }est takićm sprzeciwia się 
historyczni prawdzie, stawiając ją a z nią naród, w brzyd- 
Jdem świetle, gdyż właśnie dla tego ze jest takiem uwłacza 
niewinności obyczajów ludu, naśmiewając się z jego wiary, 
która tak głęboko tkwiła mu zawsze i tkwi w sercu, która 
go takiem dla jćj stróżów przejmowała i przejmuje usza- 
nowwiem. Niech sam P. Slemieński osądzi azali osłabia 
krytyk ludu wiarę, gdy dowodzi, ze podanie o drzwiach 



Digitized by VjOOQ IC ' 



252 

w Wiślicy (1), nie od lądu wyszło, lejcz na wzgardę Papieia 
jakiegoś (2), który wedłag podania wmadiyi się (popadł) 
w grzech cielesay, wymyśloną snadż w XV przez protestan* 
Mw została wieku. Nie dla tego ja za stolikiem, z {ńórkiem 
i okularami, (tych nie używam,) jak P. Siemieaski o mnie 
mówi, wziąłem się do wartowania starych broszur, pasz- 
kwilów i karykatur równoczesnych, hym zdania pseudo*po- 
stepowe o przeszłości polskiego i ruskiego ogłaszał naro- 
du, lecz i owszem bym z nich wykazał, jakie postępy wdo- 
mowem życiu, obyczajach i zwyczajach uczynił nasz i bra- 
tni naród; o czćm się łatwo przekona każdy, skoro Polskę 
i Ruś przezemnie opisaną, z obyczajowością europejskfi 
w przestworze X— XVI wieku słynącą, porówna. Z pasz- 
kwilów nawet i karykatur, jak pszczółka z kwiatków, wy* 
dobywiuąc słodycz, wykazywałem, ze gorycz i ostrość, 
która się w nich znajduje, jest obcym wtrętem, z któ- 
rych dziąje tego rodzaju podobnież co z dziwactw literatu- 
rę ludu oczyściwszy, pokaże się prawdziwe tło tkanki, 
i|ystąpi obyczajowość narodu i ludu polskiego czystą i nie- 
pokalaną, i pokaże się gotowy do powieści narodowćj za- 
sób, który powinni raczej obrócić na swój uSytek nasi po- 
wieśdarze, aniżeli naśladować obrzydłe wzory szalonąj li- 
teratury zachodu (3). Nie moja w tem wina, ze jedna tylko 

(1) Pod liczbą 43, umieścił ją w swoim zbiorze. 

(2) Urbanem nazwała go powieść. Porównaj nizćj opowiadanie 
be%imiennego r. 1468 o Papieżu, w przeglądzie ręlcopisów umiesz- 
czone. 

(3) Rozważ szpetny romans, ktdry pod tytułem Żela%na Mary^ 
na wyszedł w Paryżu przez jednego z rodaków napisany. 



Digitized by VjOOQ IC 



263 

Klementyna z Tańddch Hoffinanowa (1), z mych prac ko^ 
nystała. P. SiemieoBski nie zaprzeczywszy temii ,,iz w po- 
dobnych pracach potrzebne są gruntowne i głębokie wia- 
domości'', .zamiast wyznać, ii dla braku usposobienia nie 
jest w stanie to obrabiać pole, (zwłaszcza gdy wygodniej ka- 
leczyć w powieściach dzieje, niz je snuć na tłe dziejowem), 
woUił potępić takowe trudy, niS doświadczyć w nich sił 
własnych; zamiast obrabiać wolał robić lub łowić podania 
i legendy, czyli zbierać, co nagromadzili inni. Aieby mu zaś 
i to poszło łatwo, podciągnął wszystko pod jedne liczbę, 
z podaniami i legendami pomieszał klechdy, chociaż uroczy- 
śde zapewnił, Se drugie od pierwszych wyłącza, w jedno 
z tamtemi mieszać ichniechcąc. Albowiem, co Bdg nadarzył, 
wszystko pozbierał, bez względa zkąd i jak się wzięło; 
nie pytając, czy P. B. . .; czy lud, podanie to lub owo opo- 
wiedział, czy miejscową lub europejską jest ta lub owa po- 
wiastka, i czy lud przerobił ją po swojemu (2), lub powta- 
rzał machinalnie. I tak, ma lud krakowski toi samo o pe- 
wnej opowiadać Królewnie, co się czeskiej wydarzyło Li- 
buszy: nad czem się zastanowić i przynajmniej napomknąć 
o tern wypadało, iz lud nasz opowiadając tak o Królewnie 
owej, niezgodnie o niej z charakterem polskiego opowiada na- 
rodu. Gdyby albowiem był kto nalegał na nią o to, nie była- 
by Polica wzięła męża, jak to uczyniła Czeszka, lecz raczćj 

(1) Porównaj Orędownik z r. 1843, nom. 31. stronica ii?. 
nstpn. 

(2) Powieać d rolniku poczytanym za robaka od olbrzymicy, ina- 
czćj opowiadali Skandynawczykowie, (firimm Mytbol. wydanie pierw- 
sze 311), a inaczej opowiadają dziś w południowej Francyi (w Wo« 
gezach). P. Slemiettski ndęsza Jedno z drągiem. 



bigitized by Google 



B64 

byłaby aobie aadatU śmierć, jak Wanda €• nie cbdain 
ca. Nie dziwą)my się, ' ie P. Siemieński nie chdał iłę nad 
Mm zaśtana^riać, gdyi inacz^ byłby rnunał laposz^zać Inę 
w dzieje, a oa z gdry zapowiedsiał: ,,ie dzif^e .uwaSa dla 
Hteratury inda za jMidrzędny środelc", zwłaszcza gdy i to 
Wmówił w siebie, „ie literatura liidti obąjść ślę bei histiH 
ryi mołe, ze pływając po tćm morzti łafwo moiim bez dzte- 
j<iw nowe odkrywać światy". Czttm Urn bardzie się dzi* 
wqeny, gdy przyzAał ,4z Kolumb nie byłby odkrył Amfe- 
ryki, bez puszczenia się na wiatr i losy, bez poświęceaźa 
sw^ osoby niepewnościom morka". Czyi tim morzem Me 
jest literatwa ludu? Czyż p« tim morzu pływając bez kom- 
pasu (bez dziejów), przepłynie się go bezpiecznie? 

^. Łegeada o polosiawie Śniial^in , w oMiwie 
opowiedziana ludo* 

Drzewij, (dawniej) (1) kiedy do hol (wysokich gob/ch 
gór , nad merzchy drzew toyskakującychj Tomanow- 
skiej, SmruzuDskiej, ledwleś konia przeprowadził pomiędzy 
turnie (tamie) po styrmacb (urwiskach), (bo co teros to 
Cesarka (teraz szosa, cesarska droga, proioadzi tęay), po- 
jecboł był na koniu jeden Gazda po syr (ser). Jak doje- 
choł ku sałasowi, zdjął uździenicę z konia i puścił go na 
trowę. Kóń prawie przesedsiekęs drogi, przyłożył zęby do 
trowy. Nie dzwonił ón tam wtedy po skałach, bo trowa 
była w pas. Nie bronili ci tam paść, gdzieś chcioł, jak teros. 

(1) W nawiasach kursywą wydrukowane wyrazy, są ol>)aśnienlem 
owych, których Gtfnd tatrański (w Jego to mowie opowiada sł« klech- 
da) używa, a ktdre niezmanniałe są ludowi rtf MfiUky zanle^kiyąeeBui* 



Digitized by VjOOQ IC 



255 

To sobie tez i owce chodzHy idii^thUejJ od sałaM po wilr« 
dnich, a Uizyj saten mtfgł śię kóń śmiało paść, bo byio na 
ęfWL Gazda wlact do sałara, pockwołiiBoga,po8oęśdiłi/1iy<» 
cg)gi suzęiciaJBacy ("starszy pmlertj eo prawie nad tacie* 
rą (cArem) siedzioł, praywitoł się z Jochasaaii (młodzi 
pa9łerzą}j udodi na progu izbycy, wypjnt ceipok zyntyey 
pasy gawędzie. Jakoś wnet zetło kęs casn. Wyjrioi na 
ktfnia a koma ninui Myśloi ze między smruki (srąreki) 
wIozl Pocttoi powara (eUapiec gotujący jadło pasterzom^ 
powar powraca po dość długiej chwili, imuwize kteia me 
mdg! znaliść. O cuda boslae! jakażby (i gdzieżby) \m (on) 
me zadztol? przeseA przez prdg saiasa, pobiegł gdzie gO 
zostawił. Patrzy, zgoieciima pod kopytami trowa pidiazy- 
wałft mia dokąd' poaed. Idzie za stekiem, ą idzie dość dłu- 
go, bo kdi Mą żarty nie bawiał £aę, ino sobie posed ka 
(gdziej mu się podobała i tvidziaio« Przyeiiodzi na piękaą 
dolinkę: patrzy, kóń sobie poskubuje trowy, i chodzi tu 
dolinką. Złapoł go,uwiązoł u smruka, i posed troskę dalij 
przypatrzyć się, bo mu się tam zwidziało ('coś dzitmego 
ujrzał). Zobacył jamę {grołę)y ciekawy coby tam było. 
{Skraja {ną ppczęUcu) jUkuie i przestrono Idzie dalij, as 
ta jakieś dźwierka (drzwiczki). Zmirtnioł, bo myśłot ze 
zbąjiiey taia. Aio kiedym jus tu, zajneę. PoddiyKł dźwier- 
ka, jeaoe bardi^ zmirtwłoł, jidc zocył Husarza aa konio. 
Ale jus coitaąc Me było po temu. Wlozł więc, a Husarz siię 
flpo zapytoj^ .cy jus cas(^*!tte wiedieąc do cegoby to pfylanie 
było, odpowiedkioł na^ ttaf „Nie". ~»So my tu, m6wi Hu^ 
sarz, wojsko Bolesława Króla pol. ćo to był ś. Stanisława 
porąboł^ leżymy. Przypatrz sie (widzioł mnoho wojska le- 
«|ce8<N a 10iMe przy fłobagh chn^tały owies); a jak KriH 



Digittzed by VjOOQ IC 



256 

dę wypokntiye, wyrusymy s tego lezyska, i porysymy (^m)- 
ru^zymy) ku wom (team). Ażebyś pasuętoł ześ ta był, 
nabierz sobie tego do worka/ i pokazał ma kóiiski gnój. 
Gazda pomyśloł: o dyć jo ta na oborze dość tego móm. 
Ale by sie nie przeciwić nabroł do workami przyprowadziw* 
8zy kdnia, włożył nań wur z gnojeni. Pozegnoł sie z Ho* 
sarźem, i wyjecboł za jamę, Chcioł zrucić z konia war 
i wypróżnić, az tn ciężkie. Dodoł siły, zrzucił, az ta 
brzdęk runęło na ziemię. Rozwięzuje worek, patrzy cocby 
to było, a tu pełen wur złota. Uradował sie nie pomało, 
ale jus nie mógł wsystkiego na kóń podnieść. Zostawił po* 
łowę, a [połowę powiesił na siodle, i.pojechoł z Bogiem, 
Jus nie ku sałasowi ale do domu, aby drogi roz powrócić 
po restę. Spiesy się, wraca, ale jus jamy 2nałiść nie mógł. 
Dolinkę znalozł i wsystko co do jamy było prowadziło, ale 
jama się kaś (^jg-^sfief^ podziała (1). 

y. Trzy przypisy do rozbipru klechdy o Sowizrzale 
i Twardowskim. 

1. Nie jest to bez wainćj przyczyny, ze o zadnćj po- 
staci ludowćj tylu u nas, co o Sowizrzale nie pisano i nie 
drukowano. Od czasu 2ijawienia się pierwszego wydania, 
wychodziło i dotąd wychodzą dziełka o krotochwiln^ oso- 
bie tćj; zkąd wniosek oczywisty, ze żadna tyle, co ta nie 
była ludowa, tyle narodowa. Oprócz dwóch dziełek w }m 
wieku po pdsku o historyi Sowizrzała wydanych, i trze- 
ciego, które o nią potrąca (Polska 1. 351, IV. 377. nstpn,)) 

(1) Legendę tę opowiadał r. 1843 Księdzu Głowackiemu Wika- 
ryuszowl we wsi Poroninie pod Tatrami, Gtfral tatrański nazwisktem 
Makacb, Szanowny ten Kapłan spisał Ją w mtfwle opowtadąfącego, 
1 przesłał ml do dalszego użytku r. 1845. ' 



Digitized by VjOOQ IC 



257 

znalazłem jeszcze jedrię, czyli z porządku czwartą, tak^i 
histaryą, w bibliotece P. Jdz. Łukaszewicza w Poznaniu, któ- 
rą seczegóiowo w trzecim tomie tego dzieia opiszę. W r. 
zaś 1842 czytałem w bibliotece Zułaskich wSt. Petersbur- 
gu broszurę o tymie samym przedmiocie, z rozważenia 
której zdam teraz sprawę. Ma ona napis: Nmcy Somzrial, 
Abo' raczej/ Nowy zrzuty Niepałrzęc ta iako Sowy. Bro- 
szura ta pełna grubizmu i brudów^ w guście Sowizrzało- 
wym napisana, obejmuje wyciąg z różnych a rózny(;h: bro- 
szur, które tak o Sowizrzale, jak i o inszych gminowi ulu- 
bionych figurach napisano. W przedmowie do czytelnika 
Pctskudnika opowiadając Sowizrzał, jak będąc Dworzani- 
nem bawić musiał dwór pięknemi gadkami, przedrzeźnia 
Dworłanki Jagodyńskiego, czelniejsze z nich wybrawszy, 
] po swojemu je przenicowawszy; Dalej szydzi zSowizrza- 
ła starego, mówiąc ieby się teraz na nic nie przydał, bo 
wiele jest obecnie mądrych Sowizrzałów w Polsce. So- 
wizrzałowie ci i leczyć umieją i prawić o moralności, i ba- 
wić konceptami i t. p. Na dowód przytacza tych dzisiejszych 
Sowizrzałów lekarskie nauki, prawi morały, przezwawszy 
je Dyptychami Katona, pociesznie mówi o żołnierzach i ża- 
kach szkolnych, nuci dumy Sowizrzałowe o Kozakach; na 
koniec śpiewa psalm Szewcom ku czci i chwale, którzy łga- 
rzami są, i t* p. Pisemko to, chłopskich bibliotek zalega- 
jące pułki, dowodzi, 2e Sowizrzał wiecznie iył w pamię- 
ci gminu, i dostarczał mu wątku do tworzenia nowych a 
śmiesznych bajd. 

2. W dziele Albrycfata Stanisława Księcia Radzi wiła 
w Wilnie 1635 wydani, a mianowicie w rozdziale Y. pa- 
ragrafie trzecim tegoi dzieła, znalazłem powiastkę o spo- 

FIŚMIEN. F0Ł8. T. I« 33 

Digitized by VjOOQ IC 



258 

sobie, jaki iiiai pewny* Hiszpan, na odmiadzanie sif. Nie 
wątpię, ze skoro o tem groduięło po Pobct, wnet Ind za* 
stosował to do Twardowskiego. Tak więc droga opowia* 
danka o naszym czarnoksiężniku, dająca się udowodnić ki* 
story cznie, ma swój początek wowćm dziele; pierwsza 
w Dworzaninie Łnkasza Górnickiego znajdiu^się. Brzmi zaś 
druga tak: ^Marchion Hiszpan, zamyślając być nieśmiettel* 
nym, rozkazał słudze swemu aby go na sztuki rozsiekał, 
i w stajni pochował, a potem za rok przyszedłszy miał go 
żywego y zdrowego obaczyć y nieśmiertelnego. Dowiedzieli 
się o tern drudzy y przyszli do stajni, alić obaczą jakoby 
dziecię zrosłe z członków rozsiekanych, ruszające się. 
Tamże zginął zaraz/ Dawna to jest i znajoma starożytnym 
czarownicom sztuka, o czćm objaśniaćzy Owidyusza Prze-^ 
mian VII. 179. nstpn. porównać należy. (Patrz artyk. AŁ^ 
hrycht Radzmil). 

3. Compendium historiae PosseUianae. Taki ma na- 
pis dzieło arkuszowe po łacinie pisane, którem w bibliote- 
ce Załuskich w St. Petersburgu r. 1842 czytał. Obejmiue 
stronic 874, jest na tęgim papierze, z marginesami dwoma 
po boku, z których pierwszy, pusty jest, a na drugim są 
wyrażone lata, według których opowiadanie idzie. W przy* 
pisaniu dzieła Władysławowi Królewiczowi, mówi autor 
w ten sposób o celu napisania historyi; „Non quod eatenus 
typis mandareait ul inde aliguid Celsitudo Tua uHHtatis 
pr ornat, quum jam hactenus a multis viris clarissimis, prae* 
cipue vero a Kazanovio Yiro militiae peritissimo .edocta sit, 
magisque ipsa experientia in *gra?issimis expeditionibus 
hauserit; sed ut Celsitudini Tuaementem meam pro tenuita* 
te iagenil mei expliearem: non minus, ut multos regni bu* 



Digitized by VjOOQ IC 



259 

jas iBclitissuBi incalas ab altquot stecidis de Repob. optime 
flieritos recenserem." Podpisał tę przednon^: .Dabaituf 
Pelpiioi AaMpostCbristooi natum 1628." i wyraiit swe 
ladę w ten sposób: ^Cebitudiiiis Toae faumillimus Clicns Jea^^ 
chtfluas Possełins Megapolitanus, S. R. IŁ Medicos, Philoso'- 
pUaeacMedłdnaeD." Po czem idzie przemowa do czytełni^ 
ką if^zie mówi: »ExtraBeum et peregriniim me esse cense^ 
Ihs, ideo ignarum rerum anłeacłaruni m koc solo. Pa- 
triom me inveaire scias, et loco parentum Patronos et be- 
nefacioreB moniflcos, licet aKeaae nationisfa multis reputa* 
tos siai, ob cuitaram avitae religioDis; patrtos ąiiidem 
deseroi lares, non tamen assentataonts causa flgmeitta ma 
protuiisse iitdices : sed quae tera^ a Diris fide dignis ka* 
hui^ etcuae m vełu$UB monumenłis disper$a inveni, ea 
sammo coUegi studio, colłecta fldeliter posteritati tradidl" 
KoJiczy temi słowy: .Dabantur Gedani MDCIKUL" Nasa* 
mym końcu dzieła powiada: „Feci quod po tui, po tai qufd 
Cbriste dedisti." Zkąd widać ze Possd rodem Mekłeobur* 
czyk, popisał w swem dziele co od kogo słyszał, lub co 
gd£ie wyczytał. Z pierwszego źrzódła wypłyllęłyo Twar- 
dowskim powiastki, według którycb nie mieszkał czarno* 
księzaik w Krakowie, gdy go do miasta tego zkądś zawe- 
zwał Zygmunt August. Całe to dzieło niedbale i licbym 
Mapisane jest stylem. 

8. Thesauni^ Magicus. 

Czytałian w Medyce dziełko dobrze malujące ducba 
swojego czasu. Tytuł jego jest* Thesaurus Magicus dome-^ 
sUcus swe approbatus niger libelłus J, £. & & in exłrema 
necessUatedicendus. Cracotiae post par Imi SalatisA. 1637 



Digitized by VjiOOQIC 



280 

(w24<^ kart 16> Skiada się z wątku czyli tekstu, i dodat* 
ktfw, które ręką do dziełka dopisano. Na odwrotnćj stro- 
nie tytułu jest drzeworyt, wystawiający młodą osobę 
w stroju XVI wieku, zawiniątko niosącą pod pachą, wktd- 
rem niby się czarodziejskie narzędzia mieszczą. Nad gło- 
wą jej unosi się Opatrzność boska, zlewaj i prawćj ręki 
wznosi się gwiazd siedm. Wkoło dziwaczne są napisy, ta* 
kimiz co dziełko, to jest, łacińskimi wyraione literami. 
Na pierwszej po tytule stronicy, jest jakoby przemowa^ 
w które bezimienny autor powiada: »ie treść ninięiśzego 
pisma wyciągnął z ksiąg dawnych, i własnego doświadae- 
nia; ie miał wiele za tę pracę do cierpienia; ze mimo 
prześladowań ogłasza ją drukiem, pragnąc przysłużyć się 
bliźniemu wiadomościami, których w przeciągu trzydziestu 
siedmiu lat czarodziejskiej praktyki nabył. Napomina chcą- 
cych z jego nauki korzystać, aieby się z sobą porachowali, 
i rozważyli czy mają dosyć odwagi obcować z duchami, czy 
mają czyste $umnienie i są ludźmi bez zmazy: zapewnia, łe 
jeieli odpowiedzą tym. warunkom, mogą bezpiecznie oddać 
się czarodziejskiemu rzemiosłu, i wiele przezeń nagroma- 
dzić skarbów." 

Przystępąjąc następQie do ogłoszenia światu wiadomo- 
ści swoich, oświadcza naprzód^ ie nikt nie moie być czamo- 
ksfęSnikiem, kto nie jest dobrym katolikiem, bo inacz^ 
zgotuje sobie zgubę niewątpliwie. Że przystępijuąc do dzia- 
łania powinien się naprzód pomodlić, uzbroić głowę świę- 
tościami a piersi pomazać krwią gołębią, napisawszy nią 
na sercu nazwiska czterech Ewanielistów śś.; ie rozpoczy- 
nający rzemiosło czarodziejskie, powinien się przedewszy- 
stkiem opatrzyć laską z drzewa hebanowego lub czaro- 



Digitiz^d by VjOOQ IC 



261 

dziejskiego (hyeridiontiiiciiD ligmun), urżniętą zaraz po 
nowiu nowym nożem, mającym na sobie wyobrażenia siedr 
miu księżyców i tylei krzyiów, na którycliby się te litery, 
J. N. R. J.y krwią z czarnego barana wytoczoną, napisane 
znajdowały; ie gdy ścina drzewo na laskę i krwią go ową 
pomazuje, ma odmawiać modlitwy pewne, (wymienii je); 
ie zaklinając dacha mą laską tą rozpocząć działanie, bądź 
sam, bądź w towarzystwie współpracowników, dobrawszy 
takowych koniecznie w nieparzystej liczbie; ze towarzysze 
ci mają być widzami tylko, ie nawet słówka wymówić nie 
powinni, gdyi cały proceder rzeczy ma być {odbywany 
.przez tego, który się na Eksorcystę czyli czarnoksiężnika 
narzucił. To powiedziawszy, uczy autor co ma dalćj czy* 
nić ów Eksorcysta. Radzi mu obrać do działania miejsce 
spokojne, wktóremby go nikt nie widział, nikt nie podsłu-^ 
chał: tym koAcem więc najlepiej będzie, gdy się zamknie 
w lochu, lab komóreczce (mającćj okno wychodzące na 
wschód słońca), lab stanie nad strumykiem, lasek lub gaik 
przerzynającym. Kdze nadto obrać czas stosowny: siódmy 
dzień po nowia księżyca ma być na to najlepszy, a najsto* 
sowniejszą godzina pierwsza po zachodzie, lob trzecia po 
wschodzie słońca. Naprzód ma Eksorcysta okadzić miejsce 
i siebie, używszy na to aloesu, miry, bluszczu i t. p. Po- 
myśl naprzód (mówi dalej autor) w jakim z duchów masz 
lub możesz mieć najlepsze zaufanie, a pomyślawszy, weź 
kawał czystego i nowego pargaminu, zrobionego ze skóry 
czarnej kozy, napisz na nim* krwią czarnego barana lub 
nietoperza imię sprzyjającego ci ducha, i pnrgamin połóż- 
wraz zlaską na brzegu czarodziejskiego koła. Masz tez 
podług wzoru (podaje go) nakreślić czarnoksięską Jaską 



Digitized by VjOOQ IC 



M2 

to koio, masz wypisać aa aiem iaioaa: swoje, towaray- 
szdw, duchów wzywać się mających; masz wszystka 
w czasie wyżej wskązaaym i przy modlitwach przepisanych 
uczynić. W tak wypisane koło masz wstąpić z towarzysza* 
mi, i zaraz wezwać przed siebie ducha, którego chcesz 
użyć do pracy. Gdyby zaś , zmiarkowawszy duch ześ je- 
szcze nowkr^ruszem w czarnoksięskiem rzemiośle, usiuchać 
dę nie chciał, na ten czas weź w rękę pargamin, podnieś 
go w górę i mów: .słuchaj duchu (tu nazwąj go po iaiie-* 
niu) nieodzownćj woli mąj, i nie bądź uporczywy!" Jeżeli 
zaś i tak nie zechce być posłuszny, weź w rękę czaro* 
dzięjską laskę, uderz nią siedmkroć siedm wjego cyfrę, a. 
zobaczysz ze cię natychmiast usłucha. Wszakże (dodaje) 
moina zmusić ducha do pokazania się i następąjącym spo^ 
sobem. Weź z sobą, idąc na czary, naczynie gamcardLie 
nowe, włóż wniego^napisaae imię ducha, połóż go na ognia 
u£ytym do kadzenia, smaż tak i pal dudM, mówiąc te sło- 
wa: .zaklinam cię straszay £y wiole ogaia, zaklinam cię na 
imię tego który na sądnym dniu spali ziemię ogniem, ażeby 
jak się nazwisko to i cyfta (wymień literę jąj) praży i pall, 
tak tez duch (tu wymieA jego nazwisko) ten który ją nasi, 
uczuł twoją moc w jestestwie swojem. Co niech się stanie 
przez... " (następiue szereg dzikich nazwisk, jakimi modli* 
twy wszystkie poukładane są w t^m dziele). Zakluiając 
i wzywając duchów, zapalić trzeba dwie zwyczajne świece, 
i postawić krzyż 8.,a uwalniając ich i pozwalając im odejść, 
mąią goreć dwie świece poświęcone. 

Bezimienny nauki tąj, czyli raczej tych dziwactw i wy* 
mysłów* spisy wacz, opowiedziawszy rzecz swoje w ogóle, 
przys^ępąje do szczegółów. Naprzód daje przestrogi czar* 



Digitize-d by VjOOQ IC 



263 

noksięfaiikowi, jak się stając w kole zKbowac na wprzy- 
padka, gdy no powohiy dnck będzie. M6wi, ie powinien, 
stając w kole hąiŁ stm bądi t towarzyszami, trzynać 
w jednaj ręce cyflrę, w dragićj laskę, a obracając się w o- 
koło na wszystkie cztery świata strony, w}inawiać te sło** 
wa, (przywodzę je dla tegoie to jest najkrótsza nodlitew** 
ka) iegniyąc się za kazdem: Siedosciu f Panim f Beteia'^ 
hi$ f Uakadose f Huben f Vernah f , Hakodose f Vela- 
im f Echad f po czćm przywodzi formałę. wzywania przed 
siebie ducha, (która jest nader długa), i czyni uwagę, ze» 
wymawiając ją, naleiy zawsze w jednej ręce trzymać cy- 
frę, dragą zaś prowadzić po tejie cyfrze {czarodziejską la- 
skę. Wymienia nareszcie imiona czelniejszych duchów, któ-» 
remi są: Mtbarołk, Azietis, Achuzin, Pkid, i osobną formę 
na zaklinanie kaidego z nich przywodzi. Co uczyniwszy, 
tak daiiy prawi: „kiedy się juz pokaże duch (po trzedm 
zaś zaklęciu pokazać się musi koniecznie), i zapyta czego 
zadasz? nie lękaj się 'go (ponuiąc ze on wyszedł na świat 
jedynie po to, aieby ci usłuzyi), lecz odważnie wyjaw 
ezego iądasz, wprzód atoli silnie go zakiąwszy na nowo. 
Jeżeli prosi o czas namysłu, nie daj mu dłuiszego nad 
dziesięć minut. Gdy przyrzeknie wszystko zrobić czego 
żądasz, i nawzajem zapyta d się, czem go za to wyna- 
grodzisz? wtedy, iegnając się, powiedz jemu: Argid f 
Atriel f Apatał f , a skoro tylko usłyszy te słowa, zrobi 
wszystko bez żądania wzajemności; boć to są właśnie owe 
słowa, które mają moc związywania i rozwiązywania du- 
chów. Wszakże gdy się sprawi jak należy, puść go w po- 
koju, i pożegnaj uroczystemi słowy (udziela ich); a gdy 
xmkAie, ty, chociaż go jui nie widzisz, przecież mów je 
przez minut pięć lub dziesięć, wciąż powtarzając. Tymcza- 

Digitized by VjOOQ IC 



264 

sem występuj powoli z koia, odklinając zaklęte na wstępie. 
Pamiętaj o tćm, ze duch stosownie do miejsca i woli Eksor* 
cysty, pokazuje się mu najczęściej w postaci ludzkićj, to ja- 
ko strzelec, tp jak miynarz, to jak chłop, lub nawet Sa- 
tyr leśny. Bywa niekiedy* 2e jego przybycie poprzedza wi^ 
cher, lub skrzypienie zawiasów u drzwi i okien. Wtedy to 
potrzeba ci największą przytomność umysłu zachować po- 
trzeba donośnym i jasnym głosem, dzielnie i uważnie za- 
klinać ducha, bo inaczej łatwo możesz popaść w większe 
nawet, jak mniemasz nieszczęście. 

Zresztą, ponieważ te i tym podobne, praktyki, z przy« 
czyny iz dobrych rzeczy zwykle nadużywamy, ograniczone 
(zakazywane) bywają od czasów niepamiętnych przez sto- 
licę apostolską (sztuki czarodziejskiej wszakże czyli magii, 
nie ogranicza ona, i ograniczyć nie jest w stanie), byłoby 
dobrą, a nawet konieczną jest rzeczą, ażeby ten co ich 
użyć chce, objawił swój zamiar Księdzu, i przez tegoi po 
wysłuchaniu mszy ś. wziął upoważnienie do wykonania 
zamiarów przedsięwziętych, będąc przezeń umocowany do 
uczynienia tego co umyślił, i niejako rozgrzeszony na przy- 
padek, gdy miarę przebierze w działaniu (1). A tak czytel- 

(1) Nie będąc pewni, czyśmy należycie słow.a autora pojęli, kła- 
dziemy je tu w oryginale: ,jDe cetero quoniam hi similesąue Exorci« 
sml, propter nimiom Bonorum abusum, per sedem apostoUcam a mul- 
to temppre ligatl sunt, (quanquam Magiam difBcuIter ligari putem)^ 
consultlsslmum erit, immo et necessarium, utCltationeshae subHissae 
sacrificio, imposita utraąue Sacramenti specie, mox post consecratlo- 
nem (uti Sacerdos nosse debet) yinculo, quo constrictae sunt solyan? 
tur, lnsimulque ratione quaIIficatioiiis ei, qul operari yult, coram Sa- 
cerdote prostrato, capiti Imponantur, et desuper Licentia Pontlfica* 
lis pronuncietur eodem modo et formalltate, quo Bonorum abusum re- 
laiareutlmu(. 

Digitized by VjOOQ IC 



205 

I 

niku miiy, dzieło to la łaską bori&ą ukioliczMe, jakiemkoł* 
wiek ono jest, oddaję ci na użytek, w którem o ile magtem^ 
niczego przed tobą zazdrośdwie nie taiłem^ pragnąc, aże- 
byś go na chwałę bożą i bliźniego pożytek, a na twoje, je* 
ieli można, korzyść używał, i uciekał się do niego, jakoby 
do miejsca schronienia pewnego, ilekroć, potrzebą zmu* 
szony, pomocy jego zapotrzebujesz. T^ właśnie udzieli 
obficie to dzieło, różne środki do dostąpienia zamiarów na- 
stręczając, i posiadanie dostąpionych zapewniając. Uzywąj 
zbiorów, a iiie zostając z prawidłami chrześciaftstwa w sprze- 
czności, okaz jawnie, zes godzien tego czegoś dostąpił, cO 
przyjąwszy za Epilog mej pracy, bądź zdrów". 

Szkoda ze zbieracz tych dziwactw, opuścił sposób za- 
pisywania się czartowi, na co pewno osobna musiała być for- 
muła, gdy zapisy owe mając swoje osobliwości, musiały 
mieć i prawidła pewne, tern bardziej gdy i to wiemy, ze od- 
dawna zabawiali guślarze polscy (Piotr Saryusz z PacaMH 
wa około r. 1527) (1) ówczesną publiczność pismami o 
charakterach czarnoksięskich, i sposobach 2;aklinania czar- 
ta. W Czechach i w Polsce najwięcej upowszechniony zwy- 
czaj nakazywał, ażeby na pargaminie, krwią z własnego 
puszczoną palca, zapisywano się (2) djabłu. 

r]. Bajki Ezopa, wyłożone dla ludu w XV wieku. 

aa. Uwagi. 
W katalogu rękopisów uniwersytetu wrocławskiego, 
znalazłem zmiankowane dzieło, noszące tytuł starobab- 
$kie pogadanki (historiolae aniles). Ciekawy, ćoby zawie- 

(1) Polska pod względem obyczajów IV. 400. 

(2) U Wtfjcick. klechdy I, 183. Maleho bach. n. 83. 

nŚiOBK, FOL». T.' L * . ^^ 

. ' Digitized by VjOOQ IC 



2«C 

rato? prosiłMi o pokuuic go sobie, a obąlrzamiEy ją 
dowiedziaiem się, Se trzy rękopisy ćwiartkowe, w XV wie* 
ku pisane, aossąc tę nazwę, zawierają (prócz p«sm teołe* 
gićzoęj tre6d,) Ezopa niby bajki w Hczbie dwudziesta a jie- 
dnćj, napisane po łacinie. Wczytawszy się w te rękopisy, 
odkryłem w nich pierwsze dzieto elementarne, dla szk6t 
niiszycb przeznaczone. Dostrzegłem tei, ze je mdgł napi* 
tmi szl^ąski, pomorskie łub nawet łużycki Bakałarz albo 
powieściarz ludowy, niższe ukształcenie naukowe mający, 
oprócz łacińskiego, słowiański i niemiecki język posiada- 
jący. Opowiem na czćm domniemanie moje opieram. 

Sama treść dzieła uczy, ie to nie są rzeczywiste bajki 
Ezopa (odrzuciwszy na bok pytanie, aiaii nawet pisał kie- 
dy bajki Ezop?), lecz są na podobieństwo ich nowo zrobione 
opowieścL Układ pisma poświadcza, ze to są przykłady do 
okoliczności zastosowane. Stawiający je aa widoku pisarz, 
dawał do zrozumienia, iz na ten sposób i dla dopięcia pe- 
wnego celu, moinaby wiele innych podobnych im utworzyć; 
co wyraiał literami t ł.p. (i tym podobne), które kładł 
przy końcu. Wnosząc ze stylu, który jest nader Uchy; wno- 
sząc z naukowości, którą się popisywał bajek tych ukła- 
dacz (Nerona Cesarza rzymskiego, Senekę wspomniał); 
można z pewnością sądzić, ze wiejski lub miejski Bakałarz, 
z nomenklaturą historyi oswojony, napisał je bądź dla uby- 
tku szkolnego, bądź dla ludu tego, który wychodząc z koła 
ludowego, wstępował w koło ukształcenie szkolne mające- 
go obywatelstwa, i wyludowiał się przez to. Pragnął bez 
wątpienia pisarz osięgnąć przez swoje dzieło tenże sam cel, 
jaki dziś, pisząc szkolne książki, wydając romanse, osięgąją 
pisarkowie. Jakoż wykładano w polskich (a pewno szlą- 



Digitized by VjOOQIC 



267 

skicfa, pomonkick i łniytkieli) ^Ekołaeh niinycb bajU 
Ezopa, jeszcze na początku XVI wieku, jak w następnym 
tego dzieła opowiemy toaaie. Że tamie, to Jeat na Sziąskm, 
na Pomorza, w Łałycadi, a bynajmnićj w Polsce dziełko 
to napisano, dowodem są polityezne stosunki, tamtym kra- 
jom a nie naszemu, właściwe, w bajce noszącej napie Jok 
śpiewa 6rs(/iiy wyra&oBe; dowodem wyrazy tułydcie zsa* 
ska pisane (i). Krótko mówiąc, wyobrazowana jest w te|« 
ze bajce szląska, pomorska, łuiycka społeczność polityczna^ 
na którćj czele stałi udzielni, feiidabu panowie, czego, jak 
w bistorri prawodawstw okazałem, nie było wPolsce. Jest 
tez w niej wyobrazowana czysto^słowioliska, jaka sięwPol* 
sce spostrzegać dawała. Wyraia ją w tejże bajce ctąia^ 
która, podług przepisu staropolskiej procedury sądowej) 
miejsce dzisiejszego sekwestru zastępowała. Nadewszyst* 
ko zaś okoliczność ta, ze w rzeczonych bajkacb są, oprócz 
memieckicfa, wyrazy słowiańskie, (2) dowodzi jawno, fł 
ten co pierwszy bajki te pisał, posiadał tei owe języki. 

Oprócz tego mógł mieć na celu bajkopisarz romans dzi^ 
akgszy. Aieby go napisać, dobrał stosownego wątku, aa^ 
czerpnąwszy go z bajki. Wiadomo bowiem, ze świat, ii tak 
powiem, zwierzęcy, miał wiele powabu dla ludu, tkwiącegi 
długo myślą w pogaństi^ie, uwielbiąjącem przyrodMnie; dla 
tego tez t»isma Zieierzymumi nazywane (bajka odgrywać 

(1) W bajce ostatniej wyraz ye^gwimu^ który nąfemnika ozna- 
cza, od jet^ jent (yes, yens), za jęt^ jęty^ czyli najęty, 

(2) W bajce 1. kloc^ w bajce 2, ye$gwinu8^ yerucwimte^ w. baj- 
ce 2. 17. kukuk^ rattui. 



Digitized by VjOOQ IC 



268 

w nich główne role) podobały się powszechnie (i). Wyra- 
ził zaś swe myśli prostaczo, dobrał obrazów niecłiliunydi, 
(powiedział w biuce 17. £e biesiadę dając pszczołom gnój-* 
ne robaki, zastawiły stół łaj... bydlęcem), ironią i hnmory- 
styką okrasił je gminną (porównaj niżej przełożone bajki, 
mające napis: Kto raz^ co zlapat, dzierży. Strzeż sięczartaj. 
Zgoła ubrał te bajki w postać romansu ludowego, (w na- 
stępnym tego dzieła tomie opiszemy go), przy każdej dał 
pod koniec tak później nazywany „obrok duchowny" (spiru* 
tualiter), czyli znaczenie bajki lub, co na toz samo wydio- 
dzi, wyciągniętą z nićj naukę położył przy końcu powie- 
ści (2). Tak i angielski powieściarz (Walter-Skot, w ro- 
mansie Więzienie w EdynburguJ kładł pod koniec swych 
romansów sens moralny, a Arancuzki romansopisarz Sue 
(porównaj jego powieści pod napisem Siedm grzechów gló^ 
wnych) pisze dziś na tenże sposób swe bajdy. Może się to 
komu dziwnóm zdawać będzie, atoli tak się rzecz ma isto* 
tnie. Cel albowiem P. Sue a naszego powieściarza, jesc 
jeden.* Ró£nią się obadwa samą tylko sztuką, która dczy*- 
wiście inacz^ się u obudwóch musiała przedstawić, gdy 
ich tak wielki, bo czterowiekowy blisko, różni pozedział 
czasu. 

Uznawszy ten rękopis być pod każdym względem wa- 
lnym dla historyi literatury ludu, postanowiłem cztery 

(1) Nizćj przy rozbiorze pism Reja^ i w drugim tomie tego dzie- 
lą, rozważając j stosunek literatury niemieckiej do naszej, powie się 
o tćm. 

(2> Chcąc rzecz przedstawić dobitulćj, po dwa kroć wyrazUłśmy 
naukę ową; raz w napisie bąjld krtf ciuchno, drugi raz w tekście we- 
dług autora szeroce. 



Digitized by 



Google. 



269 

z niego, a mimowide; 15, 11, 17, 19, w dodatkach do te- 
go dzieła, wydrukować bajki. Obecnie daję takowe po pol- 
sku, by wykazać postęp ludowej opowieści, która, podo- 
bnie u nas jak u innych Słowian, od klechdy do bajki prze- 
chodząc, inacz^* jak owń rzecz przedstawiała^ inaczej ją 
obrazowała, inaczej moralizowała, dowcipkowała, trafia- 
jąc w myśl wiekowi swojemu, starając się łączyć zabawę 
z nauką. 

§§. Pnekłady c%tereeh bajek. 

i 5. JAX ŚPIEWA BIEDNY? 

Kruk porwał gołębiowi pisklę. Idzie gołąb do gniazda 
kruczego, prosząc o oddanie sobie dziecięcia. Rzecze nąn 
kruk: czy umiesz śpiewać?— Umiem, ale mało. Dobrze, od- 
powie kruk , więc śpiewaj mało. Gołąb zaśpiewał jak 
umiał. Na to kruk: śpiewaj lepićj, inaczej nie odbierzesz 
pisklęcia. A na to gołąb: nie mogę. Odrzekł kruk: nie do- 
staniesz więc o co prosisz. To powiedziawszy, pożarł go- 
łębiątko wraz z swoją małżonką i t. p. Tak rdwniez boga- 
cze i udzielni panowie, zabierają prostakowi woły od pra- 
cy, wmawiając w nieg<i przestępstwa lub kłamstwa. Przy-» 
chodzi prostak , prosi by wzięto okup za wołu lub inną 
rzecz jaką, zabrapą na ciążą; obiecuje nawet dąć pienię* 
dzy nieco podług możności. Powie mu pan udzielny: bra- 
cie śpiewaj , jeżeli lepiej nie zaśpiewasz, pisklęcia swego 
nie odbierzesz A na to prostak: nie umiem, nie mogę le- 
piej, bom ubogi i biedny, dać więcej nie jestem wsta- 
nie. Wtedy bogacz weźmie okup a rzecz zatrzyma, pożre 
tak ubogiego, i t. p. 



Digitized by VjOOQIC 



270 



II. CZRM KAS CZART ZAŚLEPIA? 

Orzeł, będąc chory Ba oczy, przywołał kruka, kMrege 
mają za lekarza ptasiego. Radził się go coby uczynić na- 
leżało? Odpowiedział kruk: dam ci wyborne ziele, które 
chorobę uzdrowi. Na to orzeł: jeżeli tc^o dokażesz, we- 
źmiesz dobrą nagrodę. Wyszukał kruk cebuli i gorczycy, 
zrobił ztąd leki, położył je na oczy orłowi, od czego za- 
ślepł tenże. Wtedy to ów (mniemany lekarz) częścią po- 
żarł pisklęta orle, częścią pobił je wielokrotnie. Rzekł mu 
orzeł: przeklęte niech będzie lekarstwo twoje, ociemnia- 
łem, a ty pożarłeś mi pisklęta. Aia to kruk: dopókiś 
miał wzrok, nie mogłem skosztować mięsa twych piskląt, 
na które wiellui miałem żądzę. Teraz zaspokoiłemją. Nau- 
ka ztąd taka: orzeł znaczy Prałata, który mając oko roz- 
twarte na wszystko, nie daje czartowi broić źle. Lecz czart 
robi plaster z dóbr ziemskich, kładzie mu go na oczy, któ- 
re dla iej przyczyny nieba oglądać nie mogą. Wtedy to od- 
daję się Prałat chodowaniu wołów, owiec, pomnażania do- 
chodów. A ponieważ, mając oczy zakryte, nie patrzy na to 
co boskie, przeto czart porywa jego pusUęta i pozera je, 
a samego smaga, dręczy i męczy. 

17. KTO RAZ CO ZŁAPAŁ, DZTERET. 

W pewpym refektarzu chował aię wielki łowimysz 
(kotX który wszystkie myszy, prócz jednego dużego szczu- 
ra, pożarł, pozabyał. Przemyśliwał więc ów kot, jakby te- 
go dużego szczura oszukać mógł i pożreć. Wreszcie kazał 



Digitized by VjOOQ IC 



się f ostrzy dtf wdtiałhiibit, przybtał postać mnieba, osiadł 
w rsędzle zakonaikOw, i zajadał. Wiiząc to szczur, cieszyt 
się, myśląc ie mo (kot) aie dice szlcodzid A więc Ayrdttt 
tB i owdzfe. Do czam pozwalał aa to (łowimysz), po tern 
pochwycił go mocno pazurami i dzierzał. Rzecze nm 
szczur: czemuż robisz to okrucieństwo? czemu mnie nie pu- 
ścisz?— Nigdy tego nie wymodlisz, bym cię puteił, bracie. 
A ponieważ uczynić tego nie chcę o co pro^sz, przeto je- 
stem mnichem. I pożarł szczura. Tak tez wielu, nie mogąc 
pozyskać bogactw, lub czego pragną, udają dobrych i świę- 
tych. Inni wstępiyą do mnichów, by (zostać) piwnicznymi, 
Przeorami, Opatami, Biskupami, przez co łapią szczura. Do- 
stąpiwszy czego pragnęli, zatykiyą uszy na modły, w któ- 
rych prosisz ich by puścili szczura i t. p. 

19. 8TRZES 8I1| CSARTA. 

• 

Przypadkiem dostała się Kszka we wiadrze do studni, 
Nadchodzi wilk, i pyta jej, coby tam robiła? A na to mu on«: 
kmotrze, znalazłam tu dużych ryb wiele, chciałabym się 
niemi podzielić z tobą. Czy, bym się ;nie mógł dostać do 
ciebie, i jak? pyta wilk znowu. Odpowiedziała liszka: stoi 
11 góry wiadro prózme, wstąp w niego, a dostaniesz się na 
dół. Bo (należy wiedzieć o tern, ie) były dwa wiadra (u o- 
wćLJ studni), jedno szło na dół, drugie do góry. Wilk 
wlazłszy w górne ' wiadro, zaczął się spuszczać ; listka, 
siedząca w dolnem, zaczęła iść. do góry. Kiedy się (sior 
dząc we wiadrach) zeszli, pyta wilk, kumoszko! dokądie 
idziecie? Na to ona, dosyć juz jadłam, wychodzę przeto: 
idźno dalój, a zobaczysz dziwy. Spuścił się na dół wilk 



Digitized by VjOOQ IC 



272 

bieday, lecz oprdcs wody nie malati bIc więc^. Raoo 
przyszli (do studni) chłopi; a wyciągnąwszy wilka zbiU go 
na śnuerć i t. p. Liszka zaaczy czarta, który mówi do czło- 
wieka: spuść się do mnie, do studni grzecbu,.a znajdz^sz 
bogactw wiele, dobrego wiele. Głupiec spuszcza się w stu- 
dnię przestępstwa, lecz nie znajduje żadnych pociech. Wre- 
szcie zdybują go diłopi, dają przykład z bezboinika, biją 
go, zabłi|uą. Zaiste wiele czart dobrego obieci^e, a daje 
'złego wiele. 

3. Rzut oka na związek, niiędzj klechdami obeemi 
a poiskienii zaehodzący. 

Ścisły zachodzi związek w klechdowym nawet wzglę- ' 
dzie, między człowiekiem, a całą świata ludnością ; mię- 
dzy ojczyzną, a wszystkiemi kuli ziemskiej krajami Bo je- 
dna i taz sama, z małemi, nic nieznaczącemi, odmianami 
powtarza się nie tylko w całej Słowiańszczyznie, lecz na- 
wet we wszystkich krajach , mianowicie tez w Europie 
i w Azyi leżących. Łatwo jest pojąć przyczynę tego zjawi- 
ska, aczkolwiek celu jego dociec trudno. Wiemy albowiem 
Se myśl człowieka zgadza się nie w jednym względzie z my- 
ślą całej ludzkości, i ie przyniesiona z obcego kraju, osie- 
dla się łatwo na obcćj ziemi; albo, ze takaż sama myśl mo- 
le powstać w ojczyźnie, jaka się w najodleglejszym jako- 
wym rozwinęła kraju. Tego atoli dociec trudno, czemu 
właśnie myśl ta, przyniesiona nam będąc, przyjęła się na 
naszćj ziemi: a dla czego myśl inna, przyniesioną ztamtąd 
będąc, wkorzenić się na niej nie mogła; czyli, mówiąc inne- 
mi słowy, trudno jest dociec, czemu właśnie ta a nie owa 



Digitized by VjOOQ IC 



273 

myśl objawiła się n nas skutecznie, nie przepadłszy jak 
wszelka inna, która chociai do nas zawitała, jednakSe nie 
mogłia przypaść nam do smaku. 

Pominąwszy, com wyzćj powiedział o jednolitćj i ró- 
inolitćj pol^ićj a słowiańskiej kiechdowości, zwracam 
nwagę na to, 2e takieS same bajdy powtarza Azyata i Eu- 
ropejczyk wszelki, jakie się a tatrańskich dają słyszeć Gó- 
rali. Mianowicie tez Niemiec, tak nadłabaAski jak i skan- 
dynawski, ma te£ same, co Polak klechdy, a ma je z rzęda 
owych, które do mieszanych policzyliśmy. Czy to nie ztąd 
pochodzi, ze według tego cośmy w pierwotnych dziejach 
Polski i Litwy powiedzieli* odwiecznie miały styczność 
z nami nadłabadskie i skandynawskie ludy? i ie takie lu- 
dów tych klechdy, w których występują osoby jednym 
tchnące duchem,^ spowodowały przejście ich łatwe zjedne* 
go do drugiego kraju? ie właśnie powinowactwo to du- 
chowe sprawiło, iz je za jedndite poczytano, aczkolwiek 
róinego będąc osoby klechdowe lica, nie powinny były za 
jedne być miane. Objaśniając rzecz przykładem, zwracamy 
uwagę na to, ie Polak toS samo usposobienie umysłowe 
przypisuje czartowi, jakie Szwed, Pomorzanin, Litwin, pół- 
nocny i południowy Rusin, olbrzymowi przyznaje: z przy- 
czyny, ie istoty owe nie rodzime lecz przybyszowe będąc; 
pojęte zostały wtćf postaci, W jakiej zaraz przy swoj«m it 
ziemi polskiej i szwedzkiój wystąpieniu, być się okazały, 
to jest złe i ludzkości szkodliwe. W skutek czego zrózno- 
litych uczyniono jednolite, bez względu na różne, jakie 
wstawianiu swych kroków citard i olbrzymi miewali cele; 
bez względu na róine położenie, w jakićm się znajdowali; 
bez względu na rółne, z ich jestestwem ściśle łączące się 

nśMinr. połs. t. i. ^^ 

Digitized by VjOOQ IC 



274 

okolkzBoścL Myśli, stosawee da pojęć isto^ olbrzyóM 
i czarta, przynieśli bezwątpienia na awedzką i polaka zie* 
mię cudzoziemcy, i podsunęli je krąji^wcom, jak^ vątek 
dałszege wyrobu wymagający. Ci, rozwinąwszy takowe po 
swojemu, czyli do Istot w wyobraźni swąj wymarzonyck 
przyczepiwszy je (1)) udzielali sobie nawzajem co kaidy 
wiedział o istotach rzeczonych, Działo się to za pośredni- 
ctwem handlowych stosunków, lub wędrownych ludzi. Do 
miasta Byrka (leżało wpoblizu Upsali} zawijały rdzne sta* 
roiytnego świata, a między niemi i słowiańskie okręty, przy* 
woiąc z towarami różne bajdy, i zrobiwszy przez to ste- 
kiem ni<yako północnego klechdzlarstwa rzeczone miasta 
(2). Toz samo o pomorskiem mieście Wineta, a o mski^ 
Olbii, rozumieć należy: i te bowiem miasta były składem 
bajek całego świata. Inną drogą dostawały się do nas i od 
nas klechdy przez wędrownych ludzi, upowszechninjąc się 
i usadowiąjąc u nas podołinie jak za czasów Cara Iwana 
Wasilewicza-Gróźnego, z Włoch do Moskwy przechodziły 
zachodoićj Europy lclecłidy, za pośrednictwem budowni* 
czycb,kiórzy cerkwie stawiali na Kremlu (3), itakwRosayi 
upowsziecfaiiiały się. Dziwić nas przeto nie powinno, zeiak 
cwane mieszane klechdy polskie, całego niemal świnia aą 
bajdami; ie się nie tylko zeiirop€||skiemii ale nawet aayar 
iyckiemi zgadzają: tak, 12 gdyby nam przyszło wykazywtć 
na tśm p«łu podoUetotwo^ kc^aby terno nie było. SAa 

(1) Pierwotne dzieje 483. nstpn. 

(2) SctaYoriiDi na?es solent Bircam conTenire, mówi Adam Bre- 
meński u Pertz IX. 305. 

(3) Ustnie opowiedział mi o tćm uczony Paweł Muchanow. 



Digitized by VjOOQ IC 



prsykłaAB pnyteezę siweddde klechdy (!)> i ««odaoś€ 
ieh z polskie ttiwykalę, pierwsze przywodząc «rtr«6d(zpo- 
łoSMą obok lic^ która str«Mcę wskaie), dragie iiA 
pon^ąjąc, gdyl wylćj obrabiąiąc klechdy w^ooiniaiem jut 
o niek. 

Zsen, nAy 2 kaBueaia, wycisaął chłopczyk wodę^ o za- 
kład waku)c z olbrzymem, i puszczał ptaszka ukrytego 
w ezapce, niby rzucając kamyczkiem w słośce (5, 887, 9). 
Wsadzał olbrzym wkarmnik dziecię, by go utuczyć na przy- 
niMk dla siebie (i?,'). Wiedział o tćm gimptas, gdzie się 
rodzą barany zzłotemi rogami (40). Knchcikował zrę- 
ezBie («1), pokonywał potwory («5— 67). Kobiety zacho- 
dziły cudownie w dąłę owoc z^jadłszy, wody napiwszy się 
(79__9c). Krwią farbując się woda śmierć oznaczała (81). 
Olejki cudowne przywracały Syde umarłym (92). Lisice 
usługiwały i rozmawiały a ludźmi (99). Potwńr, pomięsza- 
szawszy stos żyta i psztsiicy, rozkazywał jedno od dru- 
giego wyzbierać zbo£e (104). Dr^a od zimna Jędza i o 
ri^anek prosiła ludzi (117). DziwoSonom kradli ludzie 
czerwone czapeczki (126). Zazdrośnie patrzała-na pię 
kność pasierbicy macocha (142). Na raz jeden sto mH u- 
chodziły olbrzyma buty (180). Był obrus, którym nakryty 
stół zastawiał się sam potrawami (202). Potwory morskie 
wymawiały sobie darowiznę tego, o czem nie wiedział czło- 
wiek iź posiada (255, 275). Opuszczona Księżniczka szła 
do służby za pomywaczkę (272). Krew wytryśnięta zpal- 

(1) Schwedische Yolkssagen iind iiahrchen nach milndlicher Ue- 
berlieferung gesammelt und herausgegeben TonGunner Olof Hylten 
CaTalllos und George Śtepbens, deutsch von C. Oberleltner, Wleń 
184S. 



Digitized by VjOOQIC 



276 

ca, odpowiadała inueniem Królewicsa zbiegłego z pod strały 
czarownicy (288)* Bywały przemiany w fio&czury, ptaki, 
drzewa (289). Dwóch braci starszych, nienawidziło młod* 
szego brata, £e był rozumnicsszy i szczęśliwszy od nich 
(319). Przypadki olbrzyma przystosowywano do Sowiz- 
rzała czynów (338). Czesała włosy swoje dziewica, a 
z nich wypadały perły (363). Opowiadano o Czarodziej- 
skiej księdze, która uczyła jakby mo£na zostać niośniier- 
teinym (368), 

Jest w klechdach szwedzkich nie jedno przystosowanie 
z greckićj mitologii, niejedno zpisma ś. wyjęte* Albowiem 
odcięta głowa potworowi, odrastała nowo, zmaczawszy 
się w wodzie, podobnie jak łby odcinane przez Herkulesa 
hydrze, wzrastały na nowo (73): albowiem wrzucany do ja- 
my lwiej młodzieniec niewinny, nie doznawał żadnego 
szwanku, równie jak Daniel siedzący wlwiej jamie (173). 
Wydawca tych klechd zrobił przy końcu wykaz podobnych- 
ze u ró^ych ludów europejskich, zwróciwszy uwagę i na 
słowiańskie klechdy, o ile takowe z pism niemieckich poznał. 
Szkoda, ze w słowiańskim języku wydane, a na Ue naro- 
dowćm usnute, niezrozumiałe mu były. 



^""^^i<5^5t>P^ 



Digitized by VjOOQ IC 



VWHWT 11. 

pKiemictwo polskie najdawniejsze, 

w RĘKOPISACH I PIERWOTNYCH DOCHOWANE DRUKACH. 

1. Prac^ie z pierwszego do drugiego . 
zwrofa'. 



D 



uchowieństwo polskie, wstępując w ślady pierwszych 
chrześciańskiego kościoła Apostołów, zaczęło odnowienie 
oświaty narodowej od chwały bożej, którą w ojczystym 
głosząc języku, przez to samo język ten i polską pieięgno* 
wało narodowość. Za jego przykładem idąc pisarze świec- 
cy, wysłowiali się po polska o tem, co powszechność obcho- 
dziło i zaostrzało jej ciekawość, lub co wylewem uczuć 
serca i wynikiem rozumu będąc, wrażenie robiło na massie 
narodu; tem bardzićj, gdy się juz ona niejako naocznie 
przekonywała o tem, iz nie tylko po łacinie jak dotąd, lecz 
i po polsku można pisać prawa, głosić zasady języka, opo- 
wiadać dzieje, opiewać miłość, uczyć zasad moralności. 
Skoro się tak pietwsza udała dobrze próba, niezabawem 
duchowni i świeccy pisarze, dawszy polot .religunąj poezyi, 
a z nauką obyczajowości przysłowia ludu pobratawszy, 
utworzyli ztąd piśmiennictwo polskie, które łącząc na- 



Digitized by VjOOQ IC 



278 

przdd z ładpkićiD, oddzielili je następnie od niego, lubo 
niezupełnie; zawsze bowiem obadwa te piśmiennictwa 
wpływały na siebie wzajemnie, lecz postęp ichnie był je- 
dnakowy. Polskie, rozwijając^się ciągle, ulegało wpływowi 
rzymskiej literatury, która dostarczała piszącym wzorów, 
bądź dla przyswajania czegoś £tąd polszczyznie, bądź na- 
śladowania czyli podchwytywania utajonej wiućj sztuki. 
Łacińskie, stojąc w miejscu jak wryte, zamknęło się w so- 
bie, obcego wpływu nie przyjęło i przyjąć nie było wstanie 
gdyi, jako skończone, posuwać się dalej i kształcić nie mo- 
gło; i przez to bowiem, 2e się stało dla innych piśmien- 
nictw wzorem, nie mogło ńę juz samo na żadnych kształ- 
tować wzorach. Napomykając tu znowu to, o czćm się mó- 
wiło we wstępie, a w tomie dodatkowym, jak rzekłem, 
obszernićj jeszcze się powie, powtarzam, ie obadwa pi- 
śmiennictwa, polskie i łacińskie, przedstawiając się nam 
w tak odmiennćj i zupełnie od siebie róinej, bo iywij 
i umarła* postaci, jak z jednej strooy wymagają, byśmy je- 
dno od drugiego rozważali odrębnie, tak znowu, z drugićj 
obejrzane strony, niejako zmuszają do tego, byśmy je wza- 
jemnie łączyli; gdy£ w miarę wpływu który na siebie ifry- 
wierały, tworzyły one jedne niekiedy całość, ilekroć du- 
chem i sztuką w jedno jakoby zrastały ciało, polsczyzna 
1 łachia. Co mając na uwadze, i bacząc na to, cośmy juł 
wyićj rzekli, zaczniemy rozważać piśmiennictwo polskie 
od pierwszego zawiązku, az do czasu, w którym duch 
wstąpiwszy w^ jego ciało, dał początek literaturze krajo- 
Wćj, dwojako ją,* bo po narodowemu, i ludowo-narodowe- 
mu ukształtowawszy. Obszerne to i dotąd niezmierzone 
pole uprawić przedsiębiorąc, nie całe od razu obrobimy, ' 



Digitized by VjOOQ IC 



279 

(spcoeciwiAioby^aie to Utemtan^ ii tuk pawiemi ekoso- 
nttce, ktfcą ca^M roli pod ugót Kostewić radzi), lecz wsią** 
wai^y na awagętea jego obssar^ kUaryBię dotąd za pośc^ 
dfflctwem pomników rękopiśAuennych i piorwotaycfa dnir 
kśw prząj8ć dał, będziemy, rozważać jego środeki zkąd 
p(()dz|fim w boczne rosiogu strony, a ztamtąd przejdzia m 
wko&czyny i do koia obejdziem całego pola granice, z wie* 
ktt 4o widcu, czyli zufitoych podań do pisma, a z pisma do 
druku postępiuąc. Pierwsze wyczerpaąwszy na teraz^ ą 
w drugie, w miarę odkrytych dotąd pomników, dosyć głębo- 
ko wpatrzywszy się, pozostaje do rozważenia trzecie. Po 
rękoiHsach pneto, na druki zwntcimy całą uwagę, prze- 
glądać je, i w całym ich ogromie, w całćj wa^ości, długo- 
ści, obszerności, roztrząsać i rozważać będziemy. Co 
w pierwszym dzieła tego rozpoczniemy tomie, pociągniemy 
zaś w trzecim, a ukończemy w następnych i dalszych, ma- 
jąc zamiar opowiedzieć z czasem piśmiennictwo polskie, 
i przi^dstawić obraz jego literatury skreślony az do pierw- 
szo połowy XIX wieku. 

U. PrMglą4 r«fcopto6w. 

Rękopiśmienne pomniki jedne wychodzą obecnie w do 
datkach do naszego dzieła po raz pierwszy, drugie zaś 
powtórnie się ukazują, poprawniąjsze i lepićj przez nas 
aaiieli przez naszych poprzedników wyczytane. Te i tamte 
winny być pod dwojakim rozważane względem. Należy bo- 
wiem rozpoznać je i ocenić wewnętrznie, naleiyje zewnę- 
trznie opisać, i w pierwotnej przedstawić postaai. Nadto 
wypadnie niekiedy, bo nie zawsze, w zrozumiatezym języka 



Digitized by VjOOQ IC 



280 

czyli wdzisiąjszęj polsczyznie dać je poznać czytelnikowi; 
a im starszy, im ^'niniejszy jest pomnik, tćm więcćj zacho* 
du około obrobienia jego podljąć wj^padnie: gdy£ tego ro* 
dzajn pismo jest właśnie zasadą dalszej budowy dzieła, 
bądź we względzie historyi języka, bądź rozwoju poezyi 
lub prozy, prowadzić się mającej. Co przywodząc do sku- 
tku, przedstawimy obecnie czytelnikowi rzeczone pomniki 
z jednćj strony; z drugiej pokażemy je w dodatkach, z wszel- 
ką mozebną dokładnością opisując je i objaśniając tamie. 



I. Roku 1290. Urywek pnektadii psalmów. 

Inni tlómacze psalmów i całego Psałterza, XIII wieku 

i następnych. 

Długo istnieje naród, zanim cóś powiedzą o nim dzieje; 
długo brzmi język ludu, zanim jego mowa wyrazi się pi- 
smem, stawi się przed oczy kształt jćj zewnętrzny, i obja- 
wi ducha, który ją ożywiał przez wieki. Troskliwie śledzi- 
my zabytków takich, a odkryte, bądź liche, bądź w&zne, 
szacujemy wysoce, jako historyczne pomniki stopniowego 
rozwijania się nasz^ umysłowośd. Są one Urn dla historyi 
piśmiennictwa, czem świadectwa spółczesne dla dziejów 
narodu. 

W wieku XI w Czechach (1), a wXin wieku (jeżeli nie 
wcześnićj) w Polsce, tłómaczono psałterz Dawida na język 
ojczysty. Odkryty dotąd pomnik najdawniejszy (z rękopisu 

(1) Szaffarzyka rozprawa w dziele rozbór itaroc%€ske litera- 
turp^ w Pra%e 1842. w kilka peszytach ćwiartkowych wydanem. 
Por«wną|Lll9. 



Digitized by VjOOQ IC 



281 

który P. Gwalbert Pawlikow£du w Medyce posiada), wyci- 
śnięty na kamieniu a w dodatkach do tego dzieła pod ]icz* 
bą 1. pomieszczony, odmienny jest od owego t^ze samej 
treści który na okładce pargaminowćj znalazł r. 1832 
Konst hr. Swidziński, a drakiem ogłosił go P. Wisznie- 
wski, nader niedbale (1). Jest to psalm 50. i jest, podług 
naszego zdania, zabytkiem języka polskiego XIII wieku albo 
nawet wcześniąjszym. Wnosimy to z kształtu pisma, które 
w charakterze podobne jest ówczesnym łacińskim urzędo- 
wym aktom (2). Dwoisty w nim, prostszy i poprawniąjszy 
(drobniejszym pismem wyraiony,) język, wnosić pozwala, 
ze to jest zabytek mowy polskićj z różnych wieków. Po- 
mnik ten jest śnadź ułamkiem dawnego tłómaczenia wszy- 
stkich psąfanów Dawida, które zagmęło, czyli przerobione 
na nowszy przekład zachowane nam zostało w tak zwanym 
Psałterzu Małgorzaty, (przełożonym, jak się jego wydaw- 
ca domyśla (3) r. 1338 dla Księżniczki morawskiej, imię to 
noszącój, która była zoną Ludwika I. Króla węgierskiego 
i polskiego). Pokaząje się to z porównania rękopisów me- 
dyckiego i krakowskiego (hr. Swidzińskiego), z Psałterzem 
rzeczonym. W owych rękopisach język i iHsownia, griib- 
szćm zwłaszcza pismem wyrażona, różni się od Psałterza 
tego, lecz zgadza się z nim drobniejsze pismo rękopisu, lu- 
bo nie wszędzie i nie zupełnie. Co rozważywszy, wypro- 

(1) W historyi Hterat. polsk. I. 397. 

(2) W uwagach do pomnika tego, w dodatkach do tego tomu da- 
nym, szeroee się o tćm rozwiedziemy. 

(3) Psałterz Królowej Małgoizaty (z rękopisu) staraniem Stanisł. 
hr. na Skrzynnle Dunina-Boricowskiego wydany w Wiedniu 1834 r. 
Porówna] przemowę lY. nstpn. 

36 



n^llUW. POŁ0. T. I. 



Digitized by VjOOQ IC 



282 

wadźiiem ten wniosek: zt rękopisy owe obejmują dwa ti6- 
maczenia, zkfóryeh grabszem pismem wyrałone sięga wie- 
ka XIII, XIY. a oddaae pismem drobniejszym wieko XIV, XV. 
i ze znown to drugie tłumaczenie (zwłaszcza pochodzące 
-wieku XIV) różni się od przekładu Psałterza Małgorza- 
ty, tak, i2 troistego tłómaczenia psalmów na język pobki 
mamy ułamki w tych dwóch pomnikach, całkowity zaś prze* 
kład w Psałterzu Małgorzaty posiadamy. Co większa, samo 
nawet tłómaczenie owego Psałterza, nie jest jednym lecz 
kilkorakim, najmniej dwojakim przekładem, i składa się 
z dwóch części, czyli najmńtój z dwóch tłómaczeń albo Psał- 
terzów złożone jest. 

W prologu, czyli we wstępie do Psałterza Małgorzaty, 
czytamy: Tu se doconawa (kończy) prolog lacynsky^ pol- 
%ki y nemeczski^ a poczina se drugi iakisz laeimki, pol- 
iky, y nemeczski. Po wypisaniu prologu stoi : Tu se doco- 
nawozi dwa prologi łacińskie potzki, y nemeczskif a po- 
czina se szallarz. Dwa te prologi wskazują nieochybnie na 
dwa przekłady, zawierające w sobie dwojakie tłómaczenie, 
jednotliwych a rółnie brzmiących tu psalmów; gdy przeci- 
wnie w przekładach Walentego Wróbla, Jana Kochano- 
wskiego i innych (będzie o nich nizój, i w pierwotnych dra- 
kach) brzmią one jednakowo. Dla przekonania się o tem, 
rozwaimy psalm 13. Psałterza Małgorzaty »Rzekl iest sza- 
lom na serczu swoiem ne boga:" i porównajmy go z psalmem 
52, tamże znąjdiąjącym się: ^Szkl (za Rzeki) iest glupy na 
swoiem serczu ne boga.* Rozwa£my tez psalmy 58, 65. 
•Witargn me z neprzyaczelow mogieh bosze mojr, y ote 
wstaieczich na mo zbaw me: Spewaycze bogu wszelika że- 
rna:- i porównajmy je zpsahnami 95, 97, 139, 146, 150. 



Digitized by VjOOQ IC 



288 

Nakrai^c rzućmy okiem na psalmy 76, 141. Jpkze rózae 
jest ich wysłowieaie! gdy przeciwnie u przekładacz^ pd- 
żniąjszych (porównaj a Kochanowskiega psalm 14, 53) sto* 
DTo wsfowo brzmi jeden jdc drogi. Sądzę przeto, i£ wPsał* 
terza Matgerzaty psalm 13. jest przektadem jednego, a 
psalm 52: drugiego tii^macza. Róinośc stylu daje się spo* 
strzegąc i winnycłi psalmach, o ozem napomykając (nie tu 
bowiem jest miąjsce do rozwalania rzeczy tej szcnegóto- 
wo), uwagę zwracam na to, ze ^nie tylkp pod względem 
FozUaności przekładów, lecz i we względzie irzodta, zktd? 
rego pi*zekłady te wypłynęły, ważny jest Psałterz Małg^ 
rzaty: ze pomnik ten pokazując nam mowy polskief rozwi- 
janie się, a pisowni pierwiastki, daje wskroś przejrzeć sto* 
sunek naszego do starosłowiańskiego i czeskiego języka: 
ze na koniec pokaziye jawnie, ii Księiniczka, dla któr^ 
ten przekład zrobiono, m tylko modlić lecz i uczyć się 
języka polskiego, (a przynajmniej przypommać go sobie, 
była bowiem Słowianką z rodu) miała z tego pomnika. 

Są w Psałterzu Małgorzaty miejsca nacechowane czystą 
polsczyzną, podobną do owej, którą w ułamkach Psałterza 
własnością pp. Pawlikowskiego i Swidzińskiego będących 
czytamy (1). Są tez insze, w których osoUiwsza jest piso- 
wnia; tudzież są takie, w których się znajdują wyraienia 
i składnia wpolsczyznie niezwyczajna. Podiodzi to ztąd, łe 

(1) Z tych przytaczam trzy. Na stronniey 19. Psałterza Małgo- 
rzaty stoŁ 9,Stowa ust lego Ucbota y lescz. nechczal rozomecz, aM 
dobrze czinil.'' Na stronicy 27: „Slaehajrcze. tego wszistcy ludze. 
uszima poczoyae wszistcy gisz przebiwaae nasweeze." Nast^ 
39. „Usta mola powedze prawdę twoie. wszego daa zbawene twole/' 



J Digitized by VjOOQ IC 



284 

Psałterz, nie wprost z hebrajskiego orygiiiałuj, albo łaciń- 
skiej wulgaty, lecz z czescyzny przełożony będąc na ję- 
zyk polski, zachował wyrażenia właśnie te, którym podo- 
bnych w języku naszym albo nie mogąc, albo leniąc się- wy- 
szukać przekładacz, wolał raczej iywcem z obcej wzięte 
mowy przyswoić językowi polskiemu, niz mozolić się nad 
wynalezieniem polsko-narodowych. Pomnąc nadto, ze cze- 
ski znowu Psałterz w XI jak rzekliśmy, czyli w wieku pano- 
wania cyrylizmu, przekładany będąc, (wtedy bowiem sta- 
rosłowiańskie wyrazy wpospolitem 'jeszcze użyciu były.) 
musiał tem samćm zarwać wielei z cerkiewno-słowiańskie- 
go języka, przeto dziwić się nie będziemy, ie i w przekład 
polski wkradły się starosłowiańskie wyrazy, tudziei we- 
szły do niego sposoby mówienia i cyrylskiego prawopisu 
kształty (1). Zważając nakoniec, ze dzieło to pisane będąc 
ku wygodzie Księiniczki, kttfra aczkolwiek z rodu słowiań- 
skiego pochodziła, lepiej jednakże obcy, nii polski posia- 
dała język, odgadniemy łatwo, czemu nie w polski^ tylko, 
lecz i władńskićj tudzież niemieckićj napisane być musiało 

(1) Oto kilka starosłoi^iańskich wyrazów w Psałterzu Małgorza- 
ty: na stc. 2. M(Mf naczynie, 4. kako ińko^ 5. pr%a spór., 6. wein 
wał wody, ftla, dotąd wełnowaUHa, burzyć się (co innego taeifia 
wełna), 13. mem ze, wiele, wesutt wszędy, anara upokorzenie 
(rossyjskie smirenie)^ 15. pfałsiBiTOsł. upwati^ polskie uftć, 18. we» 
tte%ayc%e starosł. fr^Z/^n/^ [wielkim, sławnym czyiAt^ \9. kegdi 
starosł. kogda^ kiedy, 20. ne nie, 25. ires%c% starosł. łrjest łaciń- 
dde calamuSj 40. apec% starosł. opiat, znowu, 49. gardlic%ya 
starosł. grlica^ synogariica, SZ.fUot starosł. plod, płód, 70. gone 
starosł. gorje bieda, 90. c%etar%iwo w Ewang. Ostromira cesoT'^ 
iiwije, dziś carstwo. 



Digitized by VjOOQIC 



285 

mowie: a odgadując dalćj uderzające nas w rzeczonym Psał- 
terza zjawiska , pojmiemy również, ie nie tak łatwo mógł 
wykonać dobrze dzieło ten, który go nie tylko przekładać, 
* lecz i z obcych języków (łacińskiego i niemieckiego) jak 
rzekłem, przepisywać musiał. Biedził się on nie tylko z ję- 
zykiem , który czesczyzną i polskiemi prowincyonalizmami 
łata^ a niepewny, jaki wyraz więcej odpowiednim będzie, 
kładł jeden ,obok drugiego (szwankowali na to wszyscy 
niemal pisarze polscy, az do czasu ijawienia się pierwo* 
tnych druków): lecz biedził się i zprawopisem, tudzież 
z sztuką pisania (z ortografią, grafiką). Zkąd poszło, ze 
jeden i tenże sam wyraz pisywał róinie (1); ze jedne wy- 
razyl bądź po czesku kładł, bądź zczeska kreślił (2); ze 
inne lichszą, a oraz dobrą obok polszcyzną, wyraiał (3); 
£e je różnie, według róznćj wymowy polskich narzeczy, pi* 
sywał (4) ; ie machinalnie 'cyrylskie kładł, zamiast pol- 
skich, samogłoski (5); a nawet omyłki robił w pisowni (6); 
lubo co do tego szczegółu wątpliwość zachodzi, czy usterki 
W pisaidu na karb przekładacza, lub raczój wydawcy, który 

(1) Str. 3. Psałterza Małg. ws%stkyy w$Uczy^ ws%Utc%yyWi%it'' 
ki^ ws%itky, 

(2) Pr%tOy %mi^ za przeto^ %emi; getyko^ skułkudw, na co po- 
niekąd sam wydawca uwagę zwrócił 17, 59, 62. tamie. 

(3) Tamże 73, droye prawoiy albo prawdy. 

(4) Ul za od, wca za owa, podług wymowy Undkopotanów, 
kt*zy ttza II kładtt i kładą, fmdarl za rojutor/, 8, 30, 44. tamie. 

(5) iTza/. 21,22.tamie. 

(6) TąeB%eta, za Ks$i%eia, Książęta 27, iB%yIem, za ie%ykem^ 
Xz9iB,D za iv, tamże 29, 36. 



Digitized by VjOOQ IC 



280 

źle wyczytywiii rękopis (1), policzyć naleiy. JedBoidrn*- 
gie podobne Jest do prawdy. Tak bowiem w rękopisie me- 
dyckim i Swidzióskiego, jak i w Psałterzu Małgorzaty, są 
<>czywiste pomyłki piszącego, zpośpiecliu snadź lub nie- 
wiadomości wynikłe. Prząjdźmy teraz do innych Psałte* 
tiów, jakie się po owych aź do czasu zjawienia się polskich 
druków pokazały. 

Czacki posiadał inszy od wymimionydi r^opis tłóma- 
czenie psalmów obejmiąjący, i nazwał go Psałterzem Kroc- 
iowej Jadwigi. P. Joachim Lelewel udzielił ztąd w kopii 
-wierzytelnej dwa początkowe psalmy Benedyktowi Rako* 
wieckiemu, a ten wydał je w drugim tomie dzieła swego 
pod napisem Prawda Ruska. Rozważając polsczyznę w za- 
bytku tym, nie moiemy eadną miarą przystać na twierdze* 
nie, jakoby w tej postaci miał rzeczywiście znajdować się 
w ręku wiekopomnej Królowej naszej, zmarła r. 1399; po- 
mniki bowif m ówczesne języka polskiego mówią przeciwko 
temu, a polsczyzna rzeczonemi psalmami objęta świadczy, 
£e one pisane być mogły najwcześniej w drugiej połowie 
XV wieku. Co wszakże nie zaprzecza wieści, jakoby Psał- 
terz: ten do Królową) Jadwigi nale£ał niegdyś: lecz twier- 
dzi to, ze podobnemui uległ co do języka przeistoczeniu, 
ak tłómaczenia w zakres tak ^cwanego Psałterza Małgo- 
rzaty wchodzące. 

(1) Na 8tr. 41, uwagę uczynił wydawca, ze wyraz ceś%lo (uby- 
tdt) mylnie stoi za »«b«I9, W4:zem pomylił się sam, bo eet%h 4abrza 
stoi. Porównaj starosł. isc%e%ati „niKnąć,'' u Miki. p. W. e%e%nąit 
Jiastr. 82. kutam za krtan^ ,,krtaB." Na str. 91. sylnychu %lnych^ 
„zielnych^ ziołami obrosłych," również źle wyczytał. 



Digitized by VjOOQ IC 



287 

RKUćmj pobieżnie oluem na Htektdre osobowości ręko« 
pisu P. Pawlikowskiego, rękopis Swid^ifiskiego ji^ko mniej 
wainyopaszctając. 

Spółgłoski piszą się w nim dwojako, dił, ci cz: na-- 
demną, ołemne (odemnie), oł, od; lice, łycza. Przy ł nie 
kładzie się h, lecz przy g, i to nie zawsze: twego, varghy 
(wargi). Nosowe samogłoski jednym wyraiają się znakiem 
6, a w wymawianiu róinica jest między ą, ę, smUuysie (zmi- 
łnj się), poczet gesm sie^ (począłem się). Położono u za i, 
lutowana (litowania); g, i za y, i przeciwnie stoi. Pi^^e się 
bowiem gest Oest), mich (mych), my (mi), lychoty, lichota. 
Są i wyraSenia szczególne, lecz rzadko: zlie(zle)zą grzech, 
usmerzone za uspokojone, sprawednoscz i sprawiedłnose 
za sprawiedliwość, pokład za zakład; fala (chwała) i sla- 
tca jedno znaczą. 

Większa ogłada języka pod wszelakim względem jest 
w Psałterzu Małgorzaty, niz w rękopisach medyckim i kra- 
kowskim, a większa jeszcze w tak zwanym Psałterzu Kró- 
lowej Jadwigi. Gdyż spółgłoski miękkie zawsze tu mają 
dodane z, a zaś twarde mają go niekiedy tylko. Samogło- 
ska i,J, zawsze się pisze iirzez y lub przez g: od kropki 
wszakże (która tylko na końcu wiersza jest, i to nie za- 
wsze), stoi litera duża. Nosowe samogłoski zachowane są 
wszędzie, lecz piszą się jednym znakiem. Przedimki i zaim- 
ki stoją niekiedy z wyrazem złączone, spójniki zaś od- 
dzielone są, ' Tak więc czytamy tu: / poczynayą szye kszyę- 
gy. Poszmyeyesze gym (naśmiewać się z nich będzie: spo- 
sób mówienia grecki który i Łacinnicy naśladowali). Ząday 
odemnye a damczy. A yusz Krolowye rozumyeycze. Py- 



Digitized by VjOOQ IC 



288 

r%wy (pierwszy), wypattoyada (głosi), molwyct (mówić), 
co należy do osobliwych sposobów mówienia i wyraleniasię. 

Z tego, cośmy dotąd mówili, wypada wniosek, ze od 
czasu zawiązicu tiómaczeń psalmów, pokazywały się nastę- 
pnie nowsze ich przekłady, czyli racząj dawnych przekła- 
dów przerobienia: co trwając aź do zjawienia się druków 
polskich, spowodowało w dalszym następstwie czasu uje- 
dnostajnienie przekładów owych. Jak albowiem różne by- 
ły odmiany w rękopiśmiennych, tak również w drukowa- 
nych przekładach psalmów bywały różne zmiany: te więc 
ujednostajnić należało koniecznie. Oprócz wyżej wymie- 
nionych, widziałem jeszcze jeden przekład (jest dotąd 
w rękopisie), który posiada biblioteka kórnicka. Rękopis 
jest w ćwiartce bardzo pięknie pisany na papierze. Tytuł 
]^go .Zoltarz Davida proroka. Na końcu stoi. Amen Tu 
ytiss yesl dokonanye zolłarza pyssal Jeronym kapłan 
spoznanya Lał panskych ^1528. 

Psałterze tej, jak rzekliśmy, postaci, wycisnął Wietor 
krakowski drukarz r. 1532, i zupełnie tak przedstawił pie- 
nia Dawida, jak stały w owych rękopisach, język tylko po- 
prawiwszy. Wiat trzy czyli r. 1535 pokazał się u niego 
druk nowy, który tegoż samego roku tamże powtórzony 
został. Z dwóch owych ekzemplarzów miałem jeden (tak 
nazwany Chyliczkowskiego ekzemplarz, znajduje się w War- 
szawie) w rękach, i porównawszy go z przekładem psal- 
mów Walentego^Wróbla r. 1539 drukiem ogłoszonym, prze- 
konałem się, ze jest od niego i od druku z r. 1532 ró- 
żny. Wniosłem przeto, iz ciągle nowe przekłady, a po- 
dług nich i druki odmienne psalmów, wychodziły. Upe- 
wniłem się w tem mniemaniu, gdym dostrzegł rękopis 



Digitized by VjOOQ IC 



289 

psalmów od wyliczonych dotąd zupełnie odmienny, (1), 
który znowu od druku Walentego Wróbla ró£ńy nieco 
być uznawszy, wniosłem dalćj, iz wciąż odmiemano psalmów 
przekłady, czyli, ze gdy z postępem czasu dawniejsze tłó- 
maczenia nie zadowolaiy, przeto robiono nowsze. Stalszy 
byt przekładom zapewniło dopiero nowe tłómaczenie przez 
Walentego Wróbla zrobione, lubo i to nie na długo im go 
zapewniło: wnet albowiem i po nich pokazały się nowe od- 
miany w drukach, i coraz się nowsze zjawiały. Następny 
tom dzieła tego obszerniej się nad tern zastanowi: przy- 
wiedzie rozliczne druki psalmów zbiorem P. Jochera po- 
większaj części nie objęte, a dodatek do dzieła naszego 
pierwotne druki wyliczający, przedstawi najstaroiytniejsze 
Psałterze wytłoczone w Krakowie. Tamże zastanowimy się 
nad wewnętrzną wartością szczytnych Dawida pieniów, po- 
równamy je z lirycznymi pieśniami starożytnych pisarzów 
i t p. Tu potrąciliśmy tylko o rzecz tę, a potrąciliśmy z tej 
przyczyny, ażeby wykazać, ii polskie piśmiennictwo od 
przekładu psalmów począwszy się, dążyło zaraz od pierw- 
szego zawiązku swojego do postępu; ze ciągle pracowało 
nad tóm, ażeby pierwszy na pargamia wylany mowy jego 
odgłos, wciąż się ulepszał we względzie języka, wyrazów, 
myśli, pisowni 



(1) Z rękopisu krakowskiego zdjął jego podobiznę P. Kazimirz 
Strottczjńiki, i ndzieMł mi JćJ. Będzie w dodatkach przy drukach 
pierwotnych (PórtfwnaJ tamzę Psałterz z roku 1535 pod literą k. 
przywiedziony). 

nimiff. POLS. t. x. . ^' 



Digitized by VjOOQ IC 



290 



2* R* 1990* TłdBiaese pisiM »* W XIV, XV wtoku. 

Dla wiekopomnej Królowej naszej Jadwigi wytiómaczo- 
no, (podług świadectw niemal spółczesnych) (1) pismo ś. 
na polski język, które mieliśmy za zaginione: lecz właśnie 
teraz przekonywamy się, ze i owszem istnieje ten przekład 
w Szarosz-pataku na Węgrach, który zabrany nam niegdyś 
będąc (jak się dorozumiewamy,) przez Rakocego w czńsie 
napadu na Polskę, został następnie przez rodzinę jego za- 
pisany około r. 1648 lub 1652 wyznawcom kościoła hel- 
weckiego w Szarosz-pataku w Węgrzech. Lat temu kilka 
znalazł w Hamburgu P. Profes. Hofmaniji-Fallersleben na 
okładce starej książki łacińskiej (2) dwie karty polskiego 
przekładu pisma &, proroctwo Daniela obejmujące. Po 
blizszćm przypatrzeniu się temu rękopisowi, pokazało się, 
ze jest ułamkiem biblii szarosz-patackiej, której właśjnie 
dwóch tych kart niedostąje (3), gdyż je wydarto z niej. 
Przed kilku laty dpstał się nam z Królewca jeszcze jeden 
ułamek tąjze biblii, a w kilka lat później znalazł się urywek 
tłómaczonej ewanielii ś. Łukasza w tymże czyli Xrv wieku. 
Na kilka lat zaś przed owem od Professora Hoflinana zro- 
bionem odkryciem, P. Paweł Jolsząj- wjjątek mały z biblii 
szarosz-patackiej przepisawszy, na kamieniu gor.1829 wy- 

(1) Długosz I. B. 161. Karnkowski w przedmowie do biblii tłó- 
maczenia Wujka. 

(2) Theatrum scholasticum Jo. Htar. AltsteilJ De NoUDam pue- 
rorum EducaUone Petti t^auli YergeriJ. 

(3) Rozwiódł się nad tćm szczegółem P. Hanka w nowo przez 
siebie wydanym Slawinie Józefii DobrowsUego (Porównaj 384 ustpn.), 
do którego odsełam. 



Digitized by VjOOQ IC 



ctenąi i niędKy emwców roBdaŁ Jeden t takowych odci- 
sków (obejiDui^ pociątek pierwssćj księgi Mojżw2a) destaf 
się 4o rąk. P.Wacława Hanki, który nowo na kanienia wy« 
cisnąć go dawszy (1), pizy czynił alę przez to do wi^M« 
go owej biblii upowszechnienia. Jest to ten sam ułamek, 
który na żądanie Rozalii zKsiąSąt Łubomirskkb Hrabbiy Rze* 
wąskiej, a za pośredoićtweib uczonego Hrabiego Mayiatb, nie- 
dbale niegdj^ś zdjęto zr^opjsuszarosz-patackiego, i który 
wraz zpodobizną(faciuniile) umieścił w drugimi tomie swych 
Pamiętników o dawnej Polsce Julian Ursyn Niemcewicz. Zaą}* 
dajemy między temi odpisami nie tylko różnicę wielką, ale 
nawet ziq^łne mepódobieństwo drugiego do pierwszego 
spostrz^amy. Nie dosyć bowiem ze zewnętrznej postaci 
pisma nie zachowano w pierwszym pi*zerysie, ale nawet 
pisownię wyrazów odmieniono w nim, a co gorsza słowa fo* 
przekręcano tak , iź na sam rzut oka pokaiywaio się nie-' 
gdyś, ie rękopis szarosz-patacki, jeżeli rzeczywiście w ta« 
kiej postaci jest w pierwotworte, nie sięga tego czasu, do 
którego odnoszą go pospolkie. Błędniej jeszcze wydraka-* 
wał ten odpis P. Wiszniewski (2), wziąwszy go z Pandę* 
tników Niemcewicza, i bardziej jeszcze przez to przeciwko 
dawaości rękopisu uprzedził. 

Teraz dopiero mając przed sobą ułamki owe, hambur* 
aki, królewiecki i szarosz-pntacki, możemy z peiwnośdą twier* 

(1) Przerys tego ułamku zrobił P. Hanka i wydał wSIawinie/ 

(2) Whist. lit polsk. I. 419. 1420. U Niemcewicza stoi yra*»- 
d^iełrl^ u Wiszniewskiego iros%d%e$rl^ w rękopisie zaś, podług 
przerysuP. Jofózay, yro8%d%e^ jm i ra%d»ieUł i t. p. 



Digitized by VjOOQ IC 



292 

d2ić, ze ju£ w XIV wieku mieliśmy tłómaczone pismo k na 
język polski, i ie wyjątki owe pochodzić mogą z owego 
przekłada, który dla Jadwigi Królowćj zrobiono, a nastę- 
pnie jirzerobiono go, dla matki Kazimirza JagieloAczyka: 
Zewnętrzna bowiem i wewnętrzna postać wszystkich trzech 
ułamków świadczy za tem, ie one do XIV wieku należą. 
Twierdzą dzieje, i uwaga ręką XVI wieku na szarosz-pata- 
ckim rękopisie zrobiona poświadczyła to, ie na żądanie 
Królowej Zofii, czwartćj zony Władysława Jagieły a mat- 
ki Kazimirza Jagielończyka, Ksiądz Jędrzćj z Jaszowic jej 
Kapelan r. 1455 wytłómaczył pismo ś., które w Nowem- 
mieście (Korczynie) przepisane zostało (1), i ie właśnie 
rękopis szarosz-patacki jest owem tłómaczeniem. Lecz 
zwaiąjąc na postać rękopisu, moina twierdzić: ie on da- 
wniejszym jest, ze nie z XV ale z XIV pochodzi wieku, ie 
zawiera przekład pisma ś. dla Królowej Jadwigi, nie zaś 
dla Zofii zrobiony; ze jeżeli jakowe tłómaczenie pisma s. 
dla drugiej uczynione było, takowe albo zaginęło, albo 
tei nie inne być mogło, jak zrobione dla Jadwigi, a prze- 
robione dla Zofii. 

Nie ulega bowiem Sadnćj wątpliwości, ze jak psalmy 
Dawida, tak i inne księgi pisma ś. przerabianiu ulegały. 
Tłómacz, wziąwszy przed się dawniejszy, jeżeli był jaki, 
przekład dzieła, wygładził go tu i owdzie, dawne sposoby 

(1) Inny ekzemplarz tego rękopisu, również na pargaminie we- 
dług rękopisu Księdza' Jędrzeja z Jaszowic, przez Piotra z Radoszyc 
w tymże czyli 1455 r. przepisany, miała niegdyś posiadać rodzina 
Krotkowskich, (Porównaj rozprawę P. Prof. Andrz. Kucharskiego 
w Pamiętniku Religijno-Horaln. zr. 1849 w poszycie Listopadowym 
na stroniący 455), który gdzieliy się dziś znajdował, nie wiemy. 



Digitized by VjOÓQ IC 



293 

mówieiiia imaemt na nowsze, i tak zrobii nowe niby to 
tfómaoenie, a w rzeczy sam^ dawne podał za nowe, cudzą 
pracę za własną udawszy. 

Wedłag zapiski na rękopisie szaroszpatackim zrobionej, 
miało być pismo ś. tymie rękopisem objęte wytłómaczone 
dla Zofli i, wedłag tćjze, była przedtem^ biblia około roku 
1390, za staraniem Królowćj Jadwigi przełożona. Właśnie 
język i pismo szaroszpataddego rękopisu dowodzi, ze się 
przeciwnie jak zapiska mówi rzecz miała; ze niem objęta 
biblia nie r. 1465, lecz r. 1390 pisaną, a więc dla Jadwigi 
nie zaś Zofli tłómaczoRa i prżepiaana być mogła. Zkąd wy- 
pływa, £e jeSeli draga Monarchini miała osobno dla siebie 
zrobiony przekład, miała tylko odnowienie i wygładzenie 
"dawniąfszego, nie zaś .tłómaczenie zupełnie nowo zrobione. 
Tą pracą (ktdra zaginęła) mógł się zająć Ksiądz Jędrzćj 
z Jaszowic. Wygładziwszy on tłómaczenie dla Królowej 
Jadwigi zrobione, i tak przystępniejszym je do czytania 
matce KazimirzaJagieloAczyka uczyniwszy, pozyskał sła- 
wę tłómacza, gdy przecież był on tylko dawnego odnowi- 
cielem. Zapisnik szarosz-patacki, dowiedziawszy się o dwo- 
jakiem tłumaczeniu biblii dla dwdch Królowych zrobionćm, 
wnioskował, ii dochowany przekład prędzej do drogiej, 
niz do pierwszćj Królowćj należał, i na pozór wniodcował 
słusznie; co albowiem młodsze jest wiekiem, t^rędzćj się 
zachowuje przy życiu, niz co starością trąci. Wszelako 
wnioskował on słusznie na pozór tylko; często albowiem 
i przeciwnie bywa, co się właśnie na dwóch tłómaczeniach ^ 
tych sprawdziło, gdyźstaj:sze ocalało, a zaginęło młodsze. 

Cośmy przy opisie przekładów Psałterza rzekli, toi sa- 
mo i o przekładzie innych ksiąg pisma ś. rozunueć należy. 



Digitized.by VjOOQ IC 



294 



Biblia bowiem napndd częśdoiro, a dopiera ptfini^ caikiH 
wicie w ręlLi^isacIi i dmlcadi pokazywała się : napntfd 
z tiómaczeń, a oastępnie z orygiaaia lob tak zwaaej wot* 
gaty, wychodząc po polsku. Wedtag zapiski aa szaroazpa* 
tackin rękopisie zrobionej, aie dostaje biblii owćj nowego 
zakonu, przypowieści Salomonowych, Eklezyasta, Syracyda, 
Proroków, ksiąg Hachabejskicb, Ezdry; chociaż, według 
Dłngosza ( I ), łożyła Królowa staranie na przekład cał^o 
starego i nowego zakonu. Nie dziwiumy się temu, jezeU 
bowiem dopiero Jadwiga postarała się o przekład pisma s., 
więc trudno przypuścić, ażeby go mogła była od razu mieć 
całkowicie przełozoae: ażeby się był znalazł taki, któryby 
bez poprzedniczych przygotowań, i drogi ku temu przez 
nikogo sobie utorowanej nie mąjąc^ mógł był sam jeden 
podołać tej pracy. Wszakże od czasu pokazania się prze* 
kładu pisma ś. przez Cyrylla i Metodyusza, tudzież uczniów 
ich zrobionego, nie miał od razu całego pisma ś. na ojczy^ 
Sty język żaden lud słowiański przełożonego, ani tez po 
wynalezieniu sztuki drukarskiej całego od razu wytłoczo* 
nego nie posiadał. Wszelako ie juz za czasów Królowćj 
Jadwigi nie tylko stary, lecz i nowy zakon, czy całkowicie 
czy cząstkowo, przełożony istniał, pokaząje to ułatnd^ 
przekłiidu tegoż, który inną a nie szaroszpatacką dostał się 

(1) Długosz I. B. 161. mówi o Królowćj Jadwidze: ta&tumniodo 
ad orationem et lectionem llbrorum dlTinorum, Yidelicet veteri8 et 
novi testament!, Omeliarum quatuor Doctorum, Titas patnim, Sermo- 
num et Passionum de Sanctis, Heditationum et Orationum Beati Ber- 
nardi, Sancti AmbrosH, reTekitionum Sanctae Brigittae, et plarimo- 
run aKonua de Łattno in Potoalcimi translatonuo, aofenmn tt cogi- 
tattonen inteaderat» 



Digitized by VjOOQ iC 



296 

nam drogą. Z tegolfcseskiego) przekładu co i psalmy, biblia 
szaroBzpataeka aa polski język przerobioną została (1), 
i z tego języka robiono wciął polskie przekłady: albowiem 
i Leonard Dominikan, który przed r. 1561 pierwszy kato* 
licki pisma ś. zrobił przekład (2), radził się czeskiegotłó- 
maczenia. 

W dodatkacb do naszego dzieła przywiedziemy pod 
liczbą 2. owe urywki starego i nowego zakonu, zkrótkićm 
objaśnieniem ich archeograficznćm. Tu zastanowimy się 
nieco nad niemi w filologicznym względzie, biorąc na uwa- 
gę głównie prawbpiś i wyrażenie się językowe, każdego 
w szczególe z pomników owych (3). 

Kropkuje się tu i owdzie y (4), nosowe ą podwaja się 
(5),c, $^ wyraia aięniekiedy saiepłuaiawo i bes pomocy % (6), 
lub z z uzypem go (7): wszakie się te litery i ostro piszą, 
zastępiyąc przez to dzisiejsze kreskowanie i kropkowanie sa- 
mogłosek i spółgłosek rzeczonych (8).' Kładą rękopisy na* 
przemian s, % (9); cz^k me używają; pomiędzy t, y, gj nie. 

(1) Hanka SlaTin 391. Dobrowski SIo?anka II. 137. 

(2j J. Huczkowski w Dwótygodniku literackim II. 378. nstpn. 
Nowy zakon wcześrdćj bo r. 1556, lecz najwcześniej protestancki 
przekład tegoż zakonu, gdyż r. 1551, 1552^ wyszedł. Porównaj Jo- 
chera obraz II. 7 i nstpn. tudzież artyk. JanSekbicyan. 

(3) Jol8%., hamb. król znaczy ułamek przez P. Jolszaj udzie- 
lony, tudzież hamburski ł krtflewiecki urywek oznacza. 

(4) Jolsz. pisze n^ebo ij 8%emife za niebo i %iemię. 

(5) Hamb. beedi za bąd%. 

(6) Hamb. garecego^ królestwo^ %apalne. 

(7) Hamb. padaiec%^ c%auu. 

(8) Hamb. krdl. $%es%c% za s%eić^ s%elya%o za iela%o. 

(9) Hamb. teinę za %etr%ey $gtad%i za %giad%t , 



Digitized by VjOOQ IC 



2»6 

dsynią różnicy, lecz mołe kładą g za j. Mają tez wyraże- 
nia \9 których a nie wymawia się nosowo (1). Zresztą trzy- 
mają się wszystkie trzy ułamki tćjie pisowni co i tłómacz 
psalmazr 1290. Pod względem wy rażenia się ząśtanawiąją: 
niezwyczajne kształty przypadkowania i liczba podwójna 
(2), przymiotniki nowe na wzór których utworzono nastę- 
pnie rzeczowniki (3), grecyzmy i słowianizmy (4), nazwy 
lirzędów i ludzi stanu (5), nowe rzeczowniki (6), wątpliwe 
wyrażenia (7), skupianie wyrazów zbyteczne, czyli tak 
zwane pleonazmy (8). 

3. 4. a) Kazania i modlitwy kazanne z Xiy. wieka y 
tudzież Dekalog z r. 1399. 

Aczkolwiek, po wprowadzeniu do Polski rzymsko-kato- 
lickiego Obrządku, odbywała się słuiba boia po łacinie, 

(1) Mośzawye kaldeysciy mężowie chaldejscy. 

(2) Zglad%i ws%Uha (wszystkie) królestwa; Pod%wa^ szlasta^ 
iwima, wyelya^ 8%enye (Sony), //. 

(3) S%iwe objecie a zapalne żywe ofiary (obiaty; i martwe, pó- 
źniej tak nazywane całopalenia. 

(4) Hamb. daniel biwal wewrocyech (we wrotach, ^m^ iv di;- 
qaic^ w pałacu) krolyowich. Król. nynie (teraz). 

. (5) Król. ricers(wOy,lyud (lud), Hamb. Król posiał %byrac% sluff 
mystnow ased% (ą Sędziów) awogewod a%%łachcyc%ow y włoda- 
nowy ws%ecA ksies%9t %e ws%ecA włoscy abi sye ses%ły aszfya- 
chcyci ałeps%i (greckie ol acLoroi). 

(6) Hamb. 1 król. usliszely ws%elkego słroia (bistrumentom) 
spiewaioceffo, równia (rówiennik), posalka (pobjt^pmikazowanye, 

(7) Król. myasło, miysło^ znaczy miasto i miejsce. 

(8) lĄfud%ey narodowye y iezikowye modlyly sosye, ludzie 
I narody i pokolenia modliły się. 



Digitized by VjOOQ IC 



297 

jednakie kazania miewano w ję:(yku polskim, czego dowo* 
dzą *roająre się w dodatku do tego tomu przywieść* pi- 
śmienne (ego rodzaju zabytki, z XiV i XV pochodzące wie- 
ku. Zwracam więc uwagę czytelnika, na umieszczony tam- 
że pod liczbą 4. urywek z kazania napisanego w XIV wie- 
ku, który się krótko, a przynajmniej krócej niz czeskie te- 
go rodzaju, z wieku XIV. również pochodzące pomniki, 
wyraził (I); tudzież na kazanie z r. 1420 niże} pod liczbą 
15 przywiedzione, które się podobnie jak tó tu kazanie za- 
czyna, i podobne jest w składzie do niego. Resztę, cobysię 
okazaniu tero dało poMiedzieć pomijam teraz, (gdyż w dru- 
gim mojego dzieła tomie, mając rzecz o wymowie kaznodziej- 
skiej w Polsce, dotknę i tego pomnika), a słówko powiem 
o Dekalogu w napisie do tego artykułu wspomnionym. 
Odkrs to takowy w rękopisie teologicznej treści, w biblio- 
tece byłego Uniwersytetu Warszawskiego (do której się 
około r. 1820, jak niżej w artykule pod liczbą .13 opowie- 
my, difstał) znajdującym się. Stanowił część nabożeństwa 
kościelnego, temu które niżej w artykule 15 opiszę podo^ , 
bnego. W/lodatkach do naszego dzieła będzie ten Deka- 
log pod liczbą 3 wydrukowany. 

4. b) PriyHięgi sądowe, przekłady i układy 
8<atutów XIV, W wieko. 

Z religią łączy się ścihie sprawiedliwość. U nas ona tak 
samo wymierzała się narodowi, jak się służba boża i reszta 
nabożeństwa odbywała. Bo, jak rzekliśmy, msza ś. odpra- 

(1) Porównaj wyboru literatury czeskićj stronicę 1062. 

PI8H1B!!. POŁ8. T. I. 38 

^ Digitized by VjOOQIC 



29« 

^iała się po łacinie , po polska zaś reszta naboieisiwa. 
Prawo i W}'roki sądowe pisal^r się również po łacifiie, 
wszystko zaś, co powodowało takowe, odbywało się w ję- 
zyku polskim, a miaDowicie: rozprawy o mających się sta- 
nowić na wiccy prawacb^ w ojczystym się języka toczyły: 
w tymże języku rozwalano i objaśniano zwyczajem utwier- 
dzone prawa, czyli statuta: w tymże procedura odbj^wała 
się sądowa Szacowne tego rodzaju zabytki doszły do na- 
szych czasów, i składają się: z przysiąg sądowych i, &e tak 
powiem, bomagiainych, z tłómaczeń statutów łacińskich na 
język polski, z układów prawa miejskiego. Przejdźmy je 
po szczególe. 

W pamiętnikach moich ogłosiłem znaczną liczbę przy- 
siąg i innych pism sądowych, które się do postępowania 
prawnego, w sądach ziemskich w XIV, XV wieku odbywa- 
nego, odnoszą. Obecnie dwa zabytki takowe nowo wynale- 
zione rozważę, które wdodatkach pod liczbą S. wydruko- 
wane będą. Więcej tego rodzaju pomników przytaczać nie 
chciałem i nie chcę. Nie mogę bowiem głębia w ogrom 
tego rodzaju źrzódeł się zapuszczać, bobym go i nigdy me 
wyczerpnął, i nicbym ztąd znakomitego dla historyi Ktera- 
tury nie wydbbył. W ogóle mówiąc, są te źrzódła nader 
ważne dla samego tylko historycznego polskiej mowy roz^ 
woju. Zastanawia w nich ujednostajnienie wyrazów, czego 
w przekładzie pisma ś. i w kazaniach nie dostrzeżesz (1); 
co poszło ztąd, iż gdy prawu szło głównie o dobitność 

(1) W Psałterzu są wyrazy dwoistego brzmienia a znaczenia jc- 
flnego, gospod%iny pan; w zabytkach prawnych są one tylko w Je- 
dnam wyrażeniu. 



Digitized by VjOOQ IC 



i pewność, przeta masiała sądowo-prawaa mowa trzymać 
się wyrazów jasne znaczeue mających. Nie błądzimy więc 
(zdaje się nam,) gdy utrzymujemy, ze głównie przez pisma 
prawne coraz więcej ustalał się język połski. Pisownia jąst 
w nicli taka sama, co w zabytkach poprzednich; albowiem 
miękkie i twarde spółgłoski albo się wyrażają przez po* 
dwójne, albo bez podwojenia. stoją (1); co moie jest oso- 
bliwością, czyli zabytkiem mowy szepluniejąci^j. Utwierdza 
mnie w tem mniemaniu pisownia wyrazu ezso. Dodane z 
ostrzega ze tu o nie wymawia się jak k, as napomina, ie 
to c ma być wymawiane cicho {co)(ji). Czytamy Uz^yna 
{'sz UH ij i sijnay (syna), zkreskowanem lub niekreskowanem 
s, a niekiedy s za c (3) znąidujemy. Nosowe samogłoski 
wyrażają się albo przez o przekreślone (e), lub przez an. 
Stoi więc lanko, rankpiemsłWy lanke. Przedimki i zaimki 
stoją razem (poli maset, gdzie poły napisano za po tej (ma- 
ści). Do osoUiwych wyrażeń należy nay za nami^ kuglo* 
wal (ztąd kuglarz) za oszukiwał: do technicznych zaś rola 
wsdana (dana) za .^sądownie ustąpiona,^ wrzucił (w co> 
za ^wwiązał się." 

Wydane prtez P. Joach. Lelewela (w jego historycznych 
f omnikach) tłómaczenia z łaciny dawnych statutów, nale- 
ią, uważając je pod względem sztuki, do historyi prawo** 
dawstwa; pod względem języka odnoszą się do dziejów 
piśmiennictwa: dla tego tez uczynimy tu króciuchną o nich 

(1) Jassek^ Jasiek, pomo% pomóż. 

(2) Nizćj (Pamięta. II. 345) wyraźnie nawet napisano co, i zno- 
wu c%sloweka za cłowieka. 

(3) Staniciaw, idby Slanićiaw, Stanisiaw, Stanisław. 



Digitized by VjOOQIC 



800 

zmiankę. Chcąc dać ciytelnikowi jakiekolwiek wyobrałe- 
nie o pisowni, slyiu i sposobie zapatrywania się tłómacza 
na rzecz przedsięwziętą, kładziemy przedmowę, która oby- 
czajem ówczesnym stoi na końcu dzieła: .Crisle tobye 
phala yusz prawa Polska szą dokonana, yasz wykładana 
przes mystrza y doctora Swaothoslawa Swoczyeshyną cu- 
stosscha kosczola Warszewskyego swąntbego Juna na pro- 
szbą Maczeya sz Rozana pysarza ksządza Bolesława y Cyrz- 
skego plebana pyszana przes Mykolaya Suleda pyszarza y 
burgmystrza Wareczskego myesczanyna latha nurodzenya 
bożego , tbyszącz y cztirdzesczy dzewyąthe<ro Amen." 
Zkąd się pokazi^e, ze tłómaczenie to zrobił Swiytosław 
z Wojcieszyna, a rękopis skreślił Mikołaj Suleda (t). Tłó- 
maczenie tych praw drugie zrobiono roku 1503, jak ko- 
niec jego (2) opiewa: „Tu sie dokonały staiuta Krolia Ka- 
zimierza wWisliczy slozone Anno domini i503.' Trzeci 
przekład zrobił bezimienny, o czem się tenże wyraził w ten 
sposób (3): .Koniecz ustaw albo *statuth Kazmirza Wiel- 
kiego Wisliczy postanowionych y potwierdzonych, w piąfek 
dnia zwiastowania panny Mariey Roku pańskiego 1541.** 
Oprócz tych są jeszcze insze przekłady w XVI lakie zro- 
bione wieku. Z rękopisu wydał je w podobiznie (fac-simile) 
P. Kazimirz StronczyAski, ale nie cały rękopis odwzoro- 
wał. Dopełniając jego pracy, ogłosił całkowity rękopis 
P. Wójcicki (4), wraz z piękną rozpnwą P. Feliksa Zocho- 

(1) Porównaj 132 pomników Lelewela. 

(2) Porównaj tamże 93. 

(3) Porównaj tamże 125. 

(4) Statuta polskie króla Kazimirza w Wiślicy złożone, w War- 
szawie 1847. 



Digitized by VjOOQ IC 



301 

wskiego nad językiem pols^m XV wieku, w porównaniu go 
z dzisiejszym. 

Uderza róSnica języka w przekładach statutów: miano- 
wicie Swiętosław z Woj Cieszyna różni się wielce od tłóma- 
cza zr. 1503. Pierwszy używa jedn^y tylko nosowej samo- 
głoski /;, a w miejsce ę kładzie e,[ drugi ma obiedwie (1). 
Gdzie ów a tam kładzie ten o (2). Tamten miękcząc i twar- 
dząc spółgłoski skupia je, ten nad i, c kreskę kładzie, a 
przy i zamiast kropki stawia r (3). Drogi uSywa nader 
często spółgłosek miękkich (4). Pierwszy pisze j\ a w miej- 
sce jego niekiedy y (5), kładąc zaś spółgłoski kieruje się 
słuchem i podług wymowy wyraża je, używając p za b, 
qw za k, ph za f\ w (6); po ł kładzie h lub opuszcza go, 
przed ń pisze p (7). Wyrażenia ma dawne (8), i formy 
słów niezwyczajne (9). 

Ów Maciej z Rozana, na którego prośbę zrobił Swięto- 
sław z Wojcieszyna przekład praw polskich, zajął się siim 
tłómaczeniem praw mazowieckich. I jego pracę wydał 

(1 ) Sądą^ sąndu: miedzy y między. 

(2) Ka8%di (każdy), ka%dy, 

(3) (hoby lub cMoby^ ćoby: yic%, idi, r%e (2e). 

(4) Obyćaj^ kmiecie, domoiaćienia, nąń, być, te fóepye, aśm, 
oblićnosc, oczysćenia. 

(5) Jako, yesL 

(6) Poyowanya za bojowania, gwartą za kwartą, pkolwar^ 
kowy za folwarkowy, wnukephi za wnukwi (drugi przypadek liczby 
pojed. od wnukiew, wnuka). 

(7) Pr%eth, pr%et, we mpnyeys%yck za w mnieyszycA. 

(8) Przes za bez, thego dlya za ,,dla tęgo." 

(9) Ubawszy sif Z8L bąfąc się. 



Digitized by VjOOQ IC 



3(tt 

z^rękopisu X Lelewel (wbistorjTZEych pomnikach). Wyją- 
tek ztąd podobnyz, co z dzieła Swiętosława przywodzimy: 
^SiokoBaii szą syąn kszaagi praw osswyeczoDych sao- 
sebanth Mazowesskych na przykaBzanye osswyeczoiiego 
xąadza Bolesława bosząn myloscżąa xaadza pana i dzyedzy- 
cza Czyrsskyego yilozone s iaczyaskyego w polsky yiklad 
przes poczestiiego xandza Maczieya z Rozana pyszarza skar- 
anego caaonyka Warschewskyego i plebana Czyrskyego py- 
szani przes rąnk^n Mykolaya Suleda pyszarza i burgmistrza 
w tby czassy Warzeczskyego w szobotąn wyelkan dzyen swan- 
tego Ambroszego latb narodzenya bożego, tyssyancz czti- 
rzysthapyanczdzyesyantego. Amea." Pisownia Macieja z Ró- 
żana takaż sama jest, co n Swiętosława z Wojcieszyna, a 
więc [opuszczam ją. Zastanawiam nad wyrażeniami osebli- 
wszemi (1). 

Po wygaśnieniu rodu KLsiąząt mazowieckich roku 1526. 
i przyłączeniu Mazowsza do korony, Zygmunt I. krdl polski 
wyznaczył kommissyą do spisania wszelkich statutów Ma- 
zowsze obowięzującycb. Ta dokonała powierzoną sobie 
pracę r. 1531, którą pozostawiła w rękopisie. Odkrywszy 
ją, wydam z czasem przy historyi prawodawstw słowiań- 
skich nowo obrobionej. Zastanawia w tym pomniku język 
na wymowę syczącą zarywający, szeplunlawość zarzucający 
i t. p. jak dowodzi napis tych praw, kt^ry tu w całości 
kładę: »Na roskazanie naiasnieisego Sigmunta Krolia pol- 

(1) Po wyelp€%e (wielkiej) noc%yy wceąnscsi brata swego 
kthorego nye (nie masz) w %yemy nye ma syąn wmyałah% 
(wwięzywać), wsckitek gr%eeh (przewinienie) ^eAi^^ii (szyją, ży- 
ciem) sw(pi %apłac%ylt Gdidwa c%lowyeky tnyedii sobąnrw 
schilasta di %alobą o rolee. Porów. poma. Łelew. ISS— 135, 152. 



Digitized by VjOOQ IC 



ao3 

sluego Yielkiego kxiąz^€zia litewskiego Ruskiego Pruskie- 
go tes ijiMzowecKkiego pana i dziedziczą Seim waloi ij wo- 
łam warsewie na aiedzielią wtorą wpost roku Bożego Tisią- 
czuego piączset-trzidzie-pierwsego.* 

Ważnym zabytkiem praw zieoisko-gtDiDiiycb jest Praim 
bartne (Bnrtnikom należące), kt(ire zeforiał, czyli zwy^ 
cząjem utrzymujące się spisać kazał r. 1559 Krzysztof Ni- 
szczycki Starosta przasnyski, i drukiem je w tymże ogłosił 
roku. Zaginął ten druk, a pozostał przedruk zr. 1730, 
który zDówu przedrukował P. Wójcicki w tomie lY wyda- 
wanej przez siebie Biblioteki Starożytnej. Ponieważ jęźylc 
pierwotny Mazowszan zupełnie w}'gluzowaiio wdragiem 
wydaniu, przeto pomnik ten nie należy ju£ do historyi li- 
teratury, iecz do prliwodawstwa. 

Kończą szereg statutów ziemskich konstytucye i ucbwt- 
ły sejmowe, k^óre się w polskich drukach pojawiają -począ- 
wszy od r. 1550 (będzie o nich przy drukach pierwotnych). 
Dawniej bowiem li tylko po łacinie wychodziły na sejmach 
stanowione prawa. 

Posiadamy nadto polski przekład umowy, przez Bo- 
dzantę Biskupa krakowskiego z Kazimirzem W. Królem, o 
dziesięcinę kościelną zawór tej, w której r. 1361 pośredni- 
czył Jarosław Arcybiskup gnieźnieński. Umowa ta, z łaciń- 
skiego oryginału (znajdującego się w J. W. Bandtkiego zbio- 
rze praw polskich najdawniejszych) przełożona na język 
polski r. 1449, jest na czele przekładu statutów przez Swię- 
tosława zWojcieszyna zrobionego. Posiadamy na koniec 
układ praw miastom polskim służących, które pod nazwi- 
skiem Orłfftow (z niemieckiego das Urlheil) znane są w hi- 
storyi prawodawstwa. Róioe się icb rękopisy znajdują; 



Digitized by VjOOQ IC 



304 

dwa są najdawniejsze. Jeden zr. 1450 własnością jest biblio- 
teki zakiadu naukowego imienia Ossolińskich we Lwowie; 
drugi, r. 1 500 przepisany, znajduje się w posiadaniu P. Kazim. 
Stronczyńskiego. Zastanawiając się taad drugim (1) przy- 
puszczałem, ze rękopis ten będąc kopią dawniejszego, od- 
pisywany później by wał kilkakrotnie. Obecnie pokazało się, 
£e dawniejszy od wspomnionego istnieje {rzeczywiście. Bi- 
blioteka bowiem zakładu naukowego imienia Hr. Ossoliń- 
skich we Lwowie, posiada rękopis, którego warszawski 
dw, własnością P. Stronczyńśkiego będący, kopią być się 
zdaje. Wszakże i lwowski rękopis nie jest oryginałem ale 
kppią tylko, ze znanych dotąd najstarszą (2). Dam w do- 
datkach pod liczbą 28 wyciąg z warszawskiego rękopisu, 
a w nowem wydaniu historyi prawodawstw rozwiodę się 
nad nim dziejowo. 



5. Przed r. 1399 nstpn. Początek pieśniarstwa polskiego. 

Jan Łodzią i inni wcześnifjsi od niego i późniejsii 

pieśniarze. Godzinki do Nąjś. Panny. 

Rozpocząłem wyliczenie pomników piśmiennictwa nie 
pieśniami, lecz psalmami: dla tego, ze pierwszych iaden 
zabytek nad wiek XIV dawniejszy nie doszedł nas; lubo 
są ślndy w dziejach, ze obok pieśni duchowoćj treści były 
i świeckie (historyczne,) juz wczasach najdawniejszych, 

(1) W Blbl. Warsz. r. 1846 IV. 862. nstpn. 

(2) W katalogu rękopisów bibl. Ossolińsk. zapisany Jest pod li- 
czbą 51. Ma kart 155, i cały pisany po polsku. Oprawa w deski ma 
na klamrach r. 1450, który wskazuje na czas przepisania rękopisu. 



Digitized by VjOOQ IC 



gdyi i^iewywał takawe Bołesfiw Krtywouaty/ Pr2iemy- 
aiaw I. Książę wielkopolski, wiesnitcy biczowaikńw sekty 
uaeslnicy (i) i t. p., jak o tćm w obrazie poezyi polskiej, 
w drugim toaiie tego dzieła przedstawić się mającym, opo*. 
wiemy. Z drugićj strooy rozwalając rzecz zgodzimy się na to, 
ze po koćcioiacb śpiewy wue przez Kapłaniiw pieśni w łaci6- 
sldm układano wierszu Jak się o tern wnioskować godzi ze 
zbioru pieśni, przez Jana z Łodzi r. 1346 ułoSonycb, który 
opiszę. 

W katalogu ręk^^isów biblioteki uniwersy teckićj w Wro* 
ctawiu pod liczbą 236 (2) zapisany rękopis łaciński, jest 
w kształcie arkuszowym, i pocbodzi z biblioteki kapitulnej - 
nyskiej (Neisse). Zawiera różne polemiczne przeciw Wi* 
Uefistom i Hussytom wymierzone pisma, Psałterz, traktat 
Q hymnach, wykład Ojcze nasz i zdrowaś Marya, nako* 
nieć różne łacińskie pieśni. Pisany jest po łacinie w XV^ 
wieku. Na karcie 201 ma pieśni ła<ińsHie, z których dwie. 
zdają się być układu Biskupa poznańskiego Jana Łodzi 
r. 1346 zmarłego (3). Domysł mój na samej tylko treści, 
piosnek owy oh opieram, gdyż prócz króchichnej o tem 

(1) PrcBcedeboHi , m4ivi Boguchwała , guandum eaniUencm 
prwcmentes. 

(2) Ciassis I. Dogroatica, polemica, apologetica f. 60. 

(3) Są o śś. Piotrze i Pawle, o Najm. Pannie. Wypisujemy 
ich początek. 

Apostolomni passio diem 8ancivit seculi Petri triumphnm nobilem 
Panli coronam preferens Coniuniit eąnales Tiros crnor triamphalis ne* 
cis deum secatos presnJem Christii coroiuivit fidei. 

8alve fons hostifim poitas azylom coconą mardnim sanctonun bo- 
nomm a te bona fluant ad teąne recamuit Vir|;o flos Yirginuni. 

PlśmfiN. P0Ł8. T. I ^ 

Digitized by VjOOQ IC 



308 

zminki, żadnego treaztą dowodu nie znalazłem na te wrę* 
kopisie, ażeby śpiewy te rzeczywiście miały od Jana Łodzi 
pochodzić Nawetpoczątekichjest inny jak uDitig06za(l), 
i rozkład inny; gdyi, wedłag zeznania kronikarza, pieśft 
o ś. Piotrze odrębną być miała od pieśni o ś. Pawle, a wrę* 
kopłśie naszym jedne pieśń o ołnidwóch znajdujemy świę-* 
tych. Zwaiając jednakie na to, ie rękopis d w zawiera całą 
niejako himnologią dyecezyi wrocławskiej, i 2e jak w innym 
względzie tak i w pieśniarstwie zbliżała się taz dyecezya 
do urządzeń warchidyecezyi gnieźnieński^ (częścią jćj była 
wrocławska az eto pierwszej połowy XVII wieku) (2) za- 
chowywanych, i wnosząc ztąd, ze gdy kościół polski cały 
(cała archidyecezya gnieźnieńska) nucił, według świade- 
ctwa które dał Długosz , pienia Jana Łodzi, przeto i aa 
Szlązku mogły być po kościołach jego śpiewywane Irimn^^ 
Z tych przeto porodów twierdzę, iz pieśni owe wrocław- 
skim rękopisem objęte, są właśnie przez poznańskiego uło- 
żone Biskupa, i ze są mo£e oryginataie, a może tez prze- 
robione. 

Lecz ułoiyłie |e Łodzią po łacinie lub po polsku? Nie 
daje na to odpowiedzi dokładnej historya. Zważając atoli, 
ze Długosz mówi, ii kościół polski, czyli Kapłani nucUi po 
prymie (po jutrzni) owe pieśni, i ze ilekroć o pieśniach 
śpiewanych w kościele mówią kronikarze, zawsze przez to 

(1) I. 1078. Według niego miała się pieśń a s. Piotrze saczynać 
Tu es Petrus^ a pieśń o ś. Pawle miała być osobna, insza więc jak 
w nassjm rękopisie. O Najświętszej Pannie zaczynać się miała Salt>e 
sabaUianua^ przeto inacz^ jak w przywiedzionym pomniku. 

(2) iol. BartoszewiezB KriHewkze Biskupi, w Warszawie 1851. 
Porównaj 2Sd nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



80f 

JEKiAsIde oddMhowieiatwa iiacmie pie^ roramieją; ttfjA 
więc powodów nuiieiBaii i to, łe Ładsia lie po polsku, ate 
po łaciBfie uioiył owe himmy. Dto tego tez wsponiiielijniy 
tn o Dim w tyai jedynie cela, aiebytey priejście ciyiriąe 
od dawniejszych do nowszych, z koAeem XIV wieku wystę* 
pojących ponników, wykazaU i to. he i8t4>tttfe indnego t9^ 
bytkq z wieku XIII poznane dotąd, polskie pieśniarstwo ni« 
przedstawia. Popiero koniec XIV wieku, rozpoczyna się 8W« 
regiem poezyi polsko-reiigijnej , ukazując nam wielki p(h 
csiet himnji^w, z tegol samego snadż pochodzących źrzMła, 
€0 i najdawniejsze czeskie pieśni. Wydrukowałem je wAru*" 
gim pamiętniku, a resztę, wraz z innemi które się nowo 
wynaleźć dały pomnikami wydam w dodatkach do dzieła. 
Pochlebiam sobie , łe się przez to spełnią nadzieje, jakie 
niegdyś powziął .Ignacy Potocki (1), mówiąc: .Se się kie- 
dyś moie znajdą pieśni naboiae,. modlitwy, formuły, odłe* 
głej staroiytności sięgające". Znalazły się rzeczywiście, 
ale nie zbyt dawne, gdyi wyUj :pad wiek XIV nie sięgają 
one. 

Pordwnywagąc nasze pieśni z czeskiemt, których napisy 
podał Józ. Jungmann w rozprawie na posiedzeniu czeskie- 
go towarzystwa przyjaciół nauk r. 1840 czytanej (2), i zwa- 
iająe na podobieństwo ich z naszemł, uczyniliśmy ten wnio- 
sek, ie lubo polskie pieśni z tegoi samego źrzódła co i cze- 
skie, to jest, jak Jungmann (3) uważa, z rzymsko*katoII- 
ckiego^ powstały brewiarza, nie z łaciny przeciec lecz 

(1) W Famlętaiku Warsz. z r. 1817, w numerze 3 na str. 326. 
(2; Rozhor staroczfiditf Htctatury. Porówna) L Ut. nstfi. 
(3) Tamie Ł 137. . 



Digitized by VjOOQ16 



S08 

«pro6t zcseansytty, praeteioie zostiity m polski j^eyk. 
Czas, w którym to Bastąpiło, wyrosiittieć się da czucia 
I rękophidw, na których połoioM lata; esęśdą z pmóww^ 
lua pieśni tych z czeskiemi; co znowu (posuwając wstecz 
pierwobytntfść tych pieśni) naprowaflza na wniosek^ ii 
pr^ed wylaniem ich na papier, mogiy bye śpiewywane, czyli 
ie ustnie głoszone byd mógł}-, zanim przeszły w pismo. 
I tak śpiew na Boże Ciaio występąje pod r^ 1408, a je* 
dnakze mają go w rółnej odmianie czeskie rękopisy XiV 
wieko (1). Toz samorozuflueć należy i o reszcie pieślii, tak 
w moich pamiętnikach znajdujących się, jako tez umiesz* 
fzonych w dodatkach. Ktokolwiek zaś i kiedykolwiek pieśni 
tępo polsku przekładał, nostawił tem samem w)'mówne 
świadectwo na to, ie i pod względem poezyi był jui w o- 
dległćj starożytności język nasz wykształcony, lubo się 
jeszcze w tok jednej nie był zlał mowy. Rdine sposoby 
mówienia , czyli tak zwane narzecza, uderzające i w pie- 
śniach, stawiają dowód na to. Zastanowiły mnie wyra^ 
te (2): szwiłhkiny (świątkini) za święta; slubsza za w*- 
spa (od luby); szboze (zboże, co od Boga pochodzi, aar- 
no, majątek) za państwo; sweta tri (trzy) za ^. Trójca; 
chwalą^ za sława, rąfsleez za nieodtą/ozc^; sloscz za nie^ 
szczęście^ mjelija za męłce, bardzo; tsoz (zkąd niemieckie 
lAsłJ za łgarstwo i podejście; bydlyeoife ^zkąd byó), za 
bytność, mieszkanie. Są ślady mowy szepluniejąoej: ©y- 
uUU za wysed, wyszedł; tudziei mazowieckiego sposobu 
mówienia: masz za mąi. .Wyraz bog ma szósty przypadek 

(1) Pamiętaild moje IL S54. longmtnn tanie Ml. nstpn. 

(2) Pamittoiki moje IL 353-^358, tudziei SS0«-372. 



Digitized by VjOOQ IC 



309 

liczby ^jed. wbodzs, ftO^d pierurszy liahy un^gi^ n&- 
dze. Tryb betókoliczny kończy się m i, $imil&wae%^,daety^ 
Pod względem poezji zasługuje na uwagę pieśA na Bo- 
że NariMlzenie/ której zwrotka wesirla nttstępBie w kanty- 
czki. Kładę ją podług dzisiejszej pisowni, i sposobu mó- 
wienia przerobioną. > 

w Betleem, w matem mieście. Bóg narodził się. 
Pasti0zlŁom 81^ Anf ot objawił, i nowina im powiedida^ 
Ze się narodziło dziecię, które słynie po cilyni świecie* 

Piękne wysłowienie, niebem zalet poetycznych, jest whi- 
moie o ś. Duchu (1), z którego wyjątek umieszczam: 

Pocieszający towa^rzysżu nieMeskieigo rządn, 

Zachowaj nas od trwogi ostatecznego s^dn. 

Nie daj złemn pociechy nad twojem stworzeniem, 

Ale racz sas obdarsyd pob3rtem w Mebiosack. 

A gdy przyjdzie godziiiąi o miły D«cJi« ivn^\ 

Rozkaz twym Aniołom, by duszę naszą do nieba wzięU, - 

• Czy, i O ile tak nazwane Godzinki do Najświętszej. 
Panny z tegoż samego źrzódła , to jest z naśladowania 
pieśni czeskich wypłynęła? tego dowieść trudno. W ża- 
dnym bowiem rcHopisie tlawnymiiie znalazłem ich. Wieść 
niosła, ze je ułożyć miał siawny nasz czarnoksiężnik Twar- 
dowski, który, podług wszelkiego do prawdy podobień- 
stwa, zył w XV wieku. Że wtedy mogły istnieć rzeczo-- 
ne Godzinki, dawodem jest, łe Czesi mirii je w języku 

0} Stł*. 872. w Pamlętnikaełi malcb II. 



Digitized'by VjOOQIC 



310 

wiftayn ułoione jni r. 1444 (1), ikąd aogły h}'ć i na 
nasi^ jęejrk wytidmaczene. 

6. Teg0i r. i naatępnyeli lat resirta pieM, 
pociątek kancyoaaliw. 

Do tegoż czyli da XIV wieka należą dwie pieśni, które 
nowo wynalazłem: trzecia późniejszej jest daty. Pierwsza 
o i. /rrs^^ii^.tłómaczona snadź jest z czeslciega (2): lecz 
nie ulega Sądnej wątpliwości , ie pieśń druga o ś. Slani^ 
slame jest oryginalną polską, co sama treść j^j, Czechów 
b}iiajmniej nie mogąca obchodzić , dowodzi. A tak jest to 
pierwsza ze znanych mi pieśd rzeczywiście polska, znikąd 
nie tłómaczona, lecz oryginalnie przez Polaka ułożona. 
Trzecia nakoniecY/^T^m^a czudnaj, najpóźniejszej jest da- 
ty, i w Polsce bez wątpienia w XV, lub może nawet w sa- 
mych początkach XVI wieku, ułoioną została. 

Do rzędu pieśni z czeskiego tei tłómaczonych języka 
liczę: tak zwady Kancyonal Przeworszczyka , który od- 
krył, wyjątki z niego (częścią zachowawszy .dawną piso- 
wnią, częścią dla wygody tegoczesnych czytelników zamie- 
niwszy ją na nowszą) poczynił (3), a samo dzieło niewia- 
domo gdzie podział. Ksiądz Juszyński. Napisany ten kan- 
cyonał r. 1435 zawiera różne pieśni, które, sądząc po wy- 

(1) Hodiny matki boit, wspomnlone w rozprawie P. Hanki 
wroaiUorzestaroczeskky literatary L 190. 

(1) Jungmann w rozberJiter. Ł ISO. padUezbą 187. Porównaj te 
ple8'ni w dodatkach pod liczbą 6. 

(3) We wstępie do Ł tomu zrobionego przez siebie Dykeyonarza 
poetów polskich. 



•Digitized by VjOOQ IC 



jąfkaidi preet wydawcę udKidonydi, tzecbiewy w s^bie 
mających, tudiiel po napisach pieśni cieskidi od J. Jang- 
mana (1) wznianlLowanych wnioslcąjąc, nie % imiepo Jak* 
wyfój wyliczone pieóni powstać mogły irzddła. Rozwa* 
zmy niektóre osobliwości tych piosnek, we względzie ję- 
zyka uderzające. Zastanawia w pieśni 1. miękczeirfe 
spółgłodLi ^ pr^ez' samogłoskę y (2); w pieśni 2. skła- 
dnia, gdzie złaciAska przymiotnik napdnyon (pełny) 
rządzi przypadkiem drugim (3); w pieśni 3. słowo nłuiye, * 
rządzi ^z tegoi samego powodu przypadkiem czwartym (4). 
Osobliwości te naprowadzają na wniosek^ £e ju£ przy ko6- 
CU Xr¥, a bardziej jeszcze w XV wieku, zaczynał aię polski 
język naginać na tok łacińskiej mowy. 

7. R. 1406. Zdrowaś Królewno. 

Bezimienny ułożył w XII wieku po łacinie modlitwę, 
która od zaczynających ją słów salv6 regitia nazwana bę-. 
dąc, upowszechniła się w kościele rzymsko-katoIi(;kim po 
całym świecie. W XUI wieku przerobiono ją wierszem po 
dwa kroć w Prowancyi (we Francyi), na tameczny Język 
krajowy (5); w XIV mieli ją na swój wytłómaczoną Czesi, 

(!) Rozbor. I. 134. 

(2) iJeslAesyzti Jesteś. 

(3) Napelnyon mylo$c%y^ plenus gratiae. 

(4) Boga sluzpć, deum colere. 

(5) Z rękopisie w w WolfenbilUeł wyndezionydi wydnikował je 
BetJcer ^ Abhandlungen der KUnigL Akaiśemie der Wissensch^-^ 
ięn %u Berliny aus dem Jahre 1842 W Berlinie tegoż roku wyda- 
nych. Porównaj dwie pieśni pod liczbą 19. 28. znajdujące się tamże. 
Zaczynają się: 

Cf«/M rtęima doima 
nudre del iniator 

S4UĘf€ TtgttUl 9€Fg€H €HgOttftt ^ 

damna flmcmu paUm engęmrii 

Digitized by LjOOQ IC 



dcąd pnetosyli )ą PqbKy dOfitowilie prawie (1), w łjmłe 
lub w samym początku XV wlałui. Cidybyśny nawet nie 
mieli powoda aa to, ie byia modlitwa ta wprzód u Cze* 
cbdw, niz « aaa wytłómaczona aa język qjczysty, moglfty* 
śmy nawet z pomnika pod liczbą 7. w dodatkach przywier 
dzianego wyrozumieć snadnie, ze polski przektad nie zkąd 
inąd lecz z czesczyzny powstał. Dosyć bowiem rzucić 
okiem na peino czechizmtfw w sobie mającą polsczyznę 
ażeby o tem powziąć można zupełne przekonanie. Wydali- 
śmy ten pomnik podług rękopisu, który odkrył ś.p. Łukasz 
Gołębiowski, znalazłszy go na okładce książki r. 1406 pisar 
n^ Rękopis te nstanowi tekst naszego wydania. Umieszczo- 
ne obok odmienne czytania (yariantes lectiones), są również 
częścią z rękopisów po raz pierwszy obecnie wychodzą- 
cych, częścią podług druków zrobione. Z tych pierwsza 
i druga odmiana, z rękopisu warszawskiego z XY pocho- 
dzącego wieku, a przez Łuk. Gołębiowskiego również wy- 
nalezionego, wydrukowana jest. trzecią odmianę wziąłem 
z rękopisu, który P. Adryan Krzyżanowski posiada. Lubo 
rękopis ten jako juz ogłoszony drukiem (na czele tomu 
drugiego Sandomierzanina), bie powinien tu był wystąpić 
powtórnie, przecież wydaliśmy go -przeto, żeśmy go poró- 
wnali z innym drukiem , również z rękopisu wydanym, 
(rękopis ten, w jednem z miasteczek Księstwa Opolskiego 
na Szlązku znalazłszy go Tomasz Ujazdowski r. 1826, po- 
dał do publicznej wiadomości (2): tudzież wydaliśmy z tej 
przyczynyr iż gdy dotąd nie można było odgadnąć czasu, 

(1) Porównaj Jungmana w rozbor. liter. I. 134 pod Uczbą 164. 

(2) W Bibliotece PolsklćJ III. 126. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



313 

w którym ów prsekłafl powstai, teraz przeciwnie odgadnąć 
go moina, przy p^^mocy owego druku zrobionego z rękopi- 
su szlązkiego. Gdy albowiem ten niemal dosłownie zgadza 
się z posiadanym od P. Ki^yzanowskiego rękopisem, prze- 
to widać, ie obadwa są sobie jakby rodzonemi braćmi. Po- 
nieważ zaś ów szlązki (według zdania wydawcy) powstał 
około roku 1480, przeto widać i to, ze w tejże samej dobie 
powstać musiał i rękopis w Sandomierzaninie wydrukowa- 
ny. Właśnie ten szlązki rękopis stanowi czwartą odmianę 
czytania. Piąta nakoniec wzięta jest ze wstępu doDykcyo- 
narza poetów polskich, wydanego przez Ks. Juszyńskiego. 
Rękopis z którego ją zdjął, pochodzi z r. 1435, i jest ze 
wszystkich najlichszy. Żywcem z czesczyzny powstawszy ten 
przekład, nie został jak poprzednie spolsczony, zkąd ma- 
ło stiił się dla nas ważnym. 

Wywód ten rękopisów zrobiłem dla tego, ażeby oka- 
zać, ze różni przekładacze różnie tłómacząc rzeczoną mo- 
dlitwę, jedni lepiej, drudzy gorzćj oddali ją po polsku. Co 
rzuca wielkie światło na wpływ który na nasz język wy- 
warła czesczyzna, tudzież na kształcenie się przez nią ję- 
zyka polskiego; który to wpływ był błogi lub wrogi, sto- 
sownie do usposobienia naukowego osob][^ z języka cze- 
skiego przekładającej. Zgoła toz samo było, co się i dziś 
dzieje; to jest, ze przekłady z obcych języków robione, 
częścią dopomagały, częścią na przeszkodzie stawały roz- 
winięciu się polskiej mowy, juz w czasach najdawniejszych. 
Zastanawiają osobliwości języka w głównym rękopisie 
i dwóch jego czelniejszych odmianach (reszta odmian czyta- 
nia, jako nie mająca nic osobliwego, pomija się) napoty- 
kane, a mianowicie: ziwoth przypadek 5. za żywocie; ye^ 

riŚMIBH. P(ftJ9. T. I. ' , 40 

Digitized by VjOOQ IC 



8J4 

tffmi (należący do Ewy,) przymiotnik dziś nieużywany; sles:^ 
przypadek 2. liczby mnogiej od sUiTOsi. slza, dzisiejsze 
Ita, od którego przymiotnik szlezewff Miś łzawy. 

8. R. 1408 Pieśń Bogarodzica. 

Więcej sprzyjały okoliczności Czechom, niz nam we 
względzie cy wilizacyi pierwotnej. Zająwszy oni w posiada- 
nie kraj, który dotąd zamieszkują, zapewnili sobie, za 
wpływem Samona, który ich z pod jarzma Awarów i Niem- 
ców (Franków) oswobodził (1), pokój od sąsiadów w dłu- 
gie czasy. W przestworze VII, VIII wieku wolni od zewnę- 
trznych napadów, oddać się mogli bezpiecznie rozwijaniu 
swojskiej, jakąkolwiek ona była, cywilizacyi, śpiewać na- 
rodowe pieśni, opowiadać podania danne, i tak wykształ- 
cać język az do drugiej połowy IX wieku, w którym Borzy- 
woj praski Książę przyjął chrzest ś. z rąk Metodyusza sło- 
wiańskich ludów Apostoła, a z nim następnie i czeski naród 
stawał si/g chrześciańskim. Ztąd łatwo wytłómaczyć sobie 
można ów szybki wzrost poezyi religijnej i świeckiej u 
Czechów, w czasach najdawniejszych. Sprzyjał rozwijaniu 
się jej juzto obstądek słowiański, (wnim ochrzczony został 
Borzywoj), ofiarę ołtarza i całb nabożeństwo kościoła w ję- 
zyku narodowym sprawować nakazujący, juź te2 ojczysty 
język, do wyrażeń poetycznych wcześnie przez to samo 
usposobiony. Nawet i po zamienieniu obrządku tego na ła- 
ciński wX wieku (rok nie da się dokładnie oznaczyć), du- 
chowieństwo łacińsko-czeskie wielce się językiem narodo- 

(I) Palacld Gescb. von Btthmen 1. 76. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



315 

wym zajmowało, gdyi mszą ś. wyjąwszy, caie nabożeństwo 
wnarodowym odprawowało języku, a lud nie w innym jak 
ojczystym opiewai chwaię Boga po kościołach (1). Nawet 
ś. Wojciech (poniósł śmierć męczeńską od Prussaków roku 
997), gorliwy zwolennik łacińskiego obrządku, układał 
kościelne śpiewy wjęzyku czeskim. Z takowych jeden, w rę- 
kopisie z r. 1397 pochodzącym (2), doszedł do naszych 
czasów. 

Tenże mąz ś. miał i nam pierwszą ułożyć pieśń, która 
pod nazwą śpiewu Bogarodzica znaną jest powszechnie. 
Zanim się zastanowimy nad tem, czy rzeczywiście całą tę 
pieśń, lub część jej tylko ułożył, zauważmy, czy pod ów 
czas, gdy rzeczony mąz bawił u nas (3)^ był nasz język juz 
o tyle rozwinięty, ze można w nim było składać pieśni z ła- 
twością. • 

Miała polska mowa właściwe swoje, od czeskiego i ru- 
skiego języka różniące ją cechy w X juz wieku (4) ; lecz 
bardzo mało musiała być wyrobiona, gdy rozwijaniu się Jej 
nie takie, co czeskiej sprzyjała oddawna okoliczności. Wu- 
stawicznej wojnie z Niemcami zostając, nie mieliśmy czasu 
zająć się wypielęgnowaniem języka, i nawet po przyjęciu 
chrześciaństwa (według tegoż co Czesi obrządku), nie ła- 
two było rozwijać go i piśmiennym czynić. Bo naprzód, 
nader krótko trwał u nas słowiański obrządek, i wnet przez 
łacjński zastąpiony został. Powtóre, nie nagliła potrzeba 

(1) Dowody na to postawiłem wPamiętn. I. 136. 

(2) Jungmana hist. literat. Czesk. wyd. I. Porównaj 24. = 

(3) Przybył do Polski r. 996 wypędzony będąc z Czfech. Poró- 
wnaj Pamięta. I. 243. nstpn. 

(4) Pamięttt. II. 28. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



316 

do wykształceoria języka ustnie i piśmiennie. Albowiem na- 
pływ obcego ducbowieństwą, przy braku krajowców uspo- 
sobionych do zajmowania stopni w hierarchii kościelnej, 
(przeciwnie było u Czechów,) sprawiał, ze Kapłani (naj- 
ucy wilizowańsza część Polski mieszkańców) łacińskim t} Iko 
językiem myśli swe wyrażać mogli na piśmie; i £e przez to, 
ani nabożeństwo mogło się o tyle co w Czechach w naro- 
dowym odbywać języku, ani śpiew kościelny, a z nim ję- 
zyk narodowy, kształcić się mógł korzystm'e. Ztąd wytłó- 
maczyć sobie łatwo, dla czego żadnej zgoła nie znajdujemy 
zmianki w kronikach i rocznikach o pieśniach religijnych pi- 
sywanych po polsku za panowania Piastów, lubo są wyra- 
źne napomykania o tem, ze je śpiewywano (1); dla czego 
zabytki kościelnego zowych wiekówpieśniarstwa, w łaciń- 
skim tylko doszły do nas języku; dla cze^o, dwie pierwsze 
zwrotki pieśni Bogarodzica wyjąwszy, żaden śpiew wpol- 
iskiej ułożony mowie, nie da się odnieść do czasów najda- 
wniejszych. 

. Mniemam, ze zbytecznem« byłoby nawet wspominać o 
tero, iz wiele zaiste mozołów ponieść musiał Wojciech ś., 
gdy nam ową pieśń układał, przypuściwszy . nawet ze ją 
z czeska po polsku ułożył. Bo ze ś. Wojciech rzeczywiście 
zrobił układ pieśni Bogarodzica najstaroiytniejszy, zatćm 
mówi nie tylko dawne, ustnie od czasów niepamiętnych, a od 
r. 1506 piśmiennie, upowszechnione w polskim narodzie po- 
danie; lecz przemawia za tem i sam układ pieśni. Pierwo- 
tnie bowiem mała była jej obiętość, i dopiero z postępem 
czasu powiększała się, o czem świadczą rękopisy, które im 

(1) Wyzćj mtfwiło się o tćm. PortfwnaJ Pamiętn. II. 44, nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



317 

są dawniejsze, tem szczuplejszy wątek przedstawiają pieśni, 
a im późniejsze znachodzą się, tem większą tez naznaczają 
jej obiętośc. 

Rozwalmy to. 

Pięć jest czelniejszych wydań pieśni Bogarodzicy, a wszy- 
stkie śą oparte na dwóch rzeczywiście tekstach, z ktOrych. 
dawniejszy (wiat jedenaście po owej piosnce czeskiej r: 
1397 spisanej, a za jUtwor ś. Wojciecha poczytanej, czyli) 
r. 1408 powstawszy, drukiem ogłoszony zostat !po raz 
pierwszy w Kwartalniku naukowym (1), a ogłoszony nie 
poprawnie: Drugi tekst wyjęty przez Łukasza Gołębio- 
wskiego z rękopisu warszawskiego r. 1456 na papier wy- 
lanego, wydałem w Pamiętnikach (2); przedrukował go P. 
Wiszniewski wraz z powyższym (3). Ten drugi odpis pie- 
śni wcielił do statutów polskich Jan Łaski r. 1506, od nie- 
go wziął go Januszowski r. 16Ó0, od niego zaś Stanisław 
Konarski r. 1732 (jest ten odpis przy statucie] Januszo- 
wskiego i przy Woluminach legum, które r. 1732 wydawać 
rozpoczęto). Oprócz tekstu w tych wydaniach znajdującego 
się, są jeszcze inne nieco odmienne, a mianowicie: Stani- 
sława Lwowczyka zr. 1543. Marcina Bieislciego r. 1597. 
Piotra Skargi zr. 1601, Bartłomieja Nowodworskiego z r. 
1620, Juliana Ursyna Niemcewicza z r. 1819, którzy zkąd- 
* by owe teksta pobrali, wiadomćm nie jest. 

Sama rozliczność tekstów i wydań, naprowadza namyśl, 
Se pieśń Bogarodzica będąc w rękopisie mało co młodsza 

(1) in. 329. nstpn. 

(2) II. 363. ns^D. 

(3) Hiśt. literat. I. 384. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



318 

od owej czeskiej, ś. Wcyciecliowi przypisywanąj, sięgać mo- 
że odwiecznej starożytności, i. ze zaraz przy pierwszem na 
świat wystąpienia -wojem, musiała być napisana po polskiu 
gdy się w tak dawnym zachowała odpisie, i w nim zaraz 
pokazała się odmienną od czeskiej mowy (1), gdy do nićj 
tak wielką przy więzy wano wagę, tylekroć ją wydając, gdy 
wielkie miała u narodu znaczenie, służąc za hasło polskim 
wojakom juz wczasach najdawniejszych, (wiek nawet Bole- 
sława Krzywoustego wyprzedzających), ilekroć oni wystę- 
powali przeciwko nieprzyjacielowi (2). Pytanie atoli zacho- 
dzi, czy rzeczywiście ułożył ją ś. Wojciech, i to w języka 
polskim? i czy w takiej, jak ją mamy, ułożył ją postaci? 
Na pierwsze zagadnienie to tylko odpowiedzieć możemy, iz 
tak w Czechach, jak w Polsce domniemywano się, że mąz 
święty układał piosnki. Jeżeli więc składał czeskie, toć 
mógł i polskie składać. Mógł zaiste, ale czy złożył? Nie 
inaczej, gdyż pieśń Bogarodzica, w najdawniejszym szcze- 
gólniej rękopisie, ma pełno czesczyzny, znać przez to da- 
jąc5 że ją pierwiastko wo nie Polak lecz Czech wyśpiewał 
Zarzut, jakiby tu zrobić można, iż gdy wszystkie najda- 
wniejsze pieśni z czeskiego tłómaczone były, toć mogła 
i pieśń ta, (będąc przez jakiego bądź Czecha, a nie konie- 
cznie przez Wojciecha ś. zrobiona) z tegoż przełożoną być 
języka; zarzut ten, mówię, odpina się przez to, iż lubo 

(1) Spółgłoska r», (w wyrazach kr%czic%eiaf pr%ebUA^) nie by- 
ła znaną czeskiej mowie az dopiero w XI, XII wieku: język polski 
miał ją. 

(2) Zmianki w kronikach znajdujące się o tćm, zebrał i do pie- 
śni Bogarodzica słusznie zastosował P. Dominik Szulc, w Pamiętniku 
religyno-morahiym tom 1. 10. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



3id 

liczymy na krocie pieśni czeskie w r^kopisack z wieka XIV 
pocbodzącyth dochowane, a między niemi kilka o matce 
bozćj znacbodzimy piosnek, przeciec nie widziemy między 
niemi ani jednej, podobnego co pieśń Bogarodzica w dwóch 
pierwszych zwrotkach uktadu. Czech więc ów, który ją 
złożył, uczynił to k'woli Polaków tylke, (którzy między 
wszystkiemi słowiańskiemi ludami odznaczyli się szczegól- 
nem ku Bogarodzicy nabożeństwem, którzy pierwszy a głó- 
wny w dawnej stolicy swego kraju, wGmeznie (1), kościół 
cbrześciański na cześć Bogarodzideiki poświęcić kazali), 
bp gdyby był pieśń, takową k^woli swoich wyśpiewał roda- 
ków, nadałby był inne tło obrazowi, cześć bożej rodziciel- 
ki wyrażać mającemu. Mylnie Mrięc (2) utrzymywał Cza- 
cki, ze pieśń Bogarodzica dotąd powtarzają Czesi, albowiem 
piosnki od tych rozpoczynającej się wyrazów, i tejże co 
nasza będącej treści, nie mieli oni nigdy i nie mają. 

Rozważając dwie pierwsze zwrotki pieśni Bogarodzicy 
(które li za utwór ś. Wojciecha poczytujemy), znajdujemy 
je zupełnie w duchu pieśni świętemu męiowi przypisy- 
wanej wyrażone. Składają się owe zwrotki zhimnu i od- 
śpiewu Kyrielejson. Pierwszy nucili Kapłani lib śpiewacy, 
miejsce Księży zastępujący; drugi odśpiewywał chór, czyli 
naród śpiewowi przytomny. Podobnego układu są wszyst- 
kie najdawniejsze, według postanowień kościoła (3) ro- 
bione śpiewy. Takiegoż układu jest i owa czeska, ś. Woj- 

(1) Pierwotn. dzieje 133. 

<2) Porównaj Czackiego dzieł III. 531. W błąd wprowadził go 
Biskup Kossakowski. 

(3) Du-Cange p. w. Kyrielet. 



Digitized by VjOOQIC 



320 

ciechowi prs^ypisy wana piosnką, kt^rą tu dla porównania 
zowemi dwoma zwrotkami, kładziemy w polskim prze- 
. kiadzie : 

Gospodynie pomiluj nas, 

Jezn Christe pomiluj nas. 

Ty zbawicielu świata 

zbaw nas, i nslysz 

Gospodynie, nasze glosy. 

Daj nam wszystkim Gospodynie 

szczęście i pokój w kraju. 

Kyrielejson, kyiielejson, kyiielejson. 

Czyi i początek pieśni Bogarodzica, podobnej nie za- 
wiera myśli? Czyż nie nuci między innemi: . 

Dla mitości boiego syna 

usłysz gtosy nasze, 

Daj na świecie 

zbożny pobyt, 

a po świecie 

rajski przebyt 

Kyriciejson, kyrielejson! ' 

W czem jest to uwagi godne, że gdy trzy są dwo-trzy- 
wierszowe zwrotki w czeskiej pieśni, przeto i kyrielejson 
potrzykroć wniej powtórzono: przeciwnie w naszej pieśni 
położono jeedwa kroć, gdyż ma ona zwrotek dwoje, które 
się na sześć dadzą rozłożyć wierszy. 

Króciuchno składał piosnki pierwotny kościół, króciu- 
chno wyrażali je i pierwsi chrześciaństwa utwierdziciele* 
Jeieli więc pieśń Bogarodzica ułożył Wojciech ś., nie zło- 
iył jej obszerniej od czeskiej. Jakoi jedlią i druga składa 
się (co powtarzam,) z tyluz niemal wierszy; nasza ma zwrotek 
dwie po trzy wiersze, czeska trzy po dwoje i troje wierszy. 
Zwrotki są, jak rzekłem, odśpiewem kyrielejson pozakoń- 
czane, co się we wszystkich powtarza wydaniach. 



Digitized by VjOOQ IC 



321 

Reszta az do końca pieśni, nie ma odśpiewa tego, zkąd 
wnoszę, ze oprócz nidi inne zwrotki są późniejszym przy- 
datkiem, ze wzięte będąc te dodatki bądź zinnyck nam 
nieznanych, bądź tez z czeskich w Xiy wiiekn spisanych pio-^ 
snek (1), gdy znowa zostały z czasem przez inne zastąpio- 
ne Qak to z czeskich pieśni i z polskich, w Pamiętniku dru- 
gim umieszczonych widać), wtedy tei owe ztąd powstaiy 
zwrotki: czego o dwóch pierwszych powiedzieć nie można, 
gdyż te za utwór świętego męia i niby za kanon głó- 
wnego himnu Polaków uważane będąc, nie były i być 
nie mogły przez nikogo, nigdy i pod żadnym tknięte wzglę- 
dem. Im bardziej się w nowsze posuwała czasy pieśń Boga- 
rodzica, tem więcej tez ulegała zmianom, powiększana lub 
pomniejszana będąc. I tak do owych zwrotek dwóch pieśń ś. 
Wojciecha stanowiących, dodawano z postępem czasu zwrotki 
nowe, zachodnią Europę wtem naśladując (2), zkąd o dwu- 
nastu zwrotkach, w przestworze czterech wieków powstałą 
pieśń, wylano r. 1408 na pargamin. Następnie pokazuje się 
r. 1456 taz sama pieśń o dziewiętnastu zwrotkach, z któ- 
rych znowu utracą ona czter}' w wydaniu zr. 1506 (słu- 
sznie bowiem uważał Jan Łaski, ze zwrotka o ś. Wojciechu 
nie mogła pochodzić od świętego męża, gdyż sam nie mógł 

(1) Wybór zlitóratury czeskew Prsae 1845. (Jest to wybtfr 
poezyi czeskićj od czasów pogańskich az do początku XV wieku do- 
chodzący. Takiz wybór prozę zawierać mający wyjdzie pózaićj). Po« 
równaj 322,323. 

(2) Juz owe religijno-prowanckie, pieśni śpiewając o matce bozćj, 
wtrącają zwrotki o świętych pańskich, ziemi swćj patronach. Poró- 
wnaj piosnki przez P. Bekkera śwIeSo wynalezione i umieszczone 
w Abhandlungen der kSnigl. Akademie zu Berltai pod liczbą 18. 

riilUBK, rOŁ8. T. Ł 41 

Digitized by VjOOQ IC 



322 

Śpiewać o sobie; ie prośby do ś. Katarzyny, ze modlitwy 
za Krdia polskiego i jego dzieci, łe odzywania się do ś. 
Stanisława odnosić dó wieku X niepodobna), a w wydama 
z r. 1819 ubywa jej z tych jedna znowu zwrotka: 

W sprzeczności sam z sobą zostaje P. I>oniinik Szulc (1) 
utrzymiuąc, ..ze rękopis zr. 1408 samą czystą pieśń Bogaro* 
dzica zawiera;" i znowu twierdząc, Ae ma przydatki:" bo je- 
żeli, jak i ja sądzę, ma ona dodatki rzeczywiście, przeto 
pieśń ta czystą, czyli utworu ś. Wojciecha nie może być ca- 
ła. Również i wtem się myli (2), ze mniema, .iz mowa pie- 
śni z r. 1408, odnieścsię da do czasów Belesława Cbr.;* gdyi 
odnieść się da istotnie tylko w dwóch pierwszych zwrotkach 
będąca, a i ta nie zupełnie. Nie tylko zaś od niej, lecz i od 
jowej, którą w pomnikach Xlii, XIV wieku widzimy, różni się 
mowa w resztiyących zwrotkach będąca. Jakien£e więc 
prawem całą pieśń Bogarodzica, w rękopisie zr. 1408 wy>> 
rażoną, za pomnik mowy polskiej z czasów Bolesława Chro* 
brego uważać może P. Szulc? Zdanie moje o równicy mowy 
w dwóbh pierwszych, tudzież w reszcie zwrotek uderząją- 
cćj, opieram na tem, ze ani tyle słowianizmów i czechi- 
zmów, co w dwóch owych, nie znajdujemy wprzydatko- 
wych zwrotkach, ani tei mowa ta nie zdaje się nam tyle, 
co będąca w Psałterzach i biblii szarosz-patackiej płynną 
i jasną. Co snadź pochodzi ztąd, iz resztę pieśni Bogarodzi- 
ca róznemi różnego stylu i pisowni będącemi połatano piosn- 
kami, niezgrabnie naśladując starożytny ś. Wojciecha himn, 
obcemi go niepotrzebnie dodatkami zapychając, i t. p. Za- 

(1) W Panriętniku religijno-moralnym 12, 27. 

(2) Tamże 26 nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



328 

stanawia w.tycfa przydatkowydi swrotkach niej^doostąiiia 
pisownia (1),. którą bar^iój jeszcse imiejedflostajnii pierw- 
szy tej pieśni wydawca, drukarskiemi ją zeszpeciwszy o- 
myłkami (2), i zmusi^rszy nas przez to, żeśmy w oryginał 
wejrzeć, i z niego nowo wydrukować ją musieli, (3) zwła^ 
szcza gdy i P. Wiszniewski pomyłki owe powtórzył w swo- 
im przedruku. 

9. Tegei r. i nstpn. Pieśni miłosnych bezimienni 
uiiiadacie* 

Pierwszy człowiek śpiewał wprzód o Bogu, zanim nucił 
o sobie; pierwej na cz6ść narodu składał pieśni, zanim mi- 
łość opiewać zaczął: dla tego tez w historyi literatury ka- 
żdego, cbrześciaóskiego zwłaszcza, ludu wprzód kościelne, 
następnie historyczne, a nakoniec miłosne, pokazują się 
pieśni, przeplatając religijne i dziejowe pienia, a przez t^ 
ścisłym się z niemi wiążąc węzłem. Tak było u staroży- 
tnych, tak u średniowiekowych ludów. Wiadomo albowiem 
że u tych dopiero w XIII wieku zjawili się Trubadurowie, 
którzy miłość opiewając, umysł swój oraz ku religii i dzie- 
jom zwracali. Toż samo zjawisko przedstawia historya lite- 
ratury słovviańskich ludów; toż samo spostrzegać się daje 
w dziejach literatury naszej. Nie idąc daleko, weźmy na 
uwagę Czechowi Serbów. W literaturze ich najdawniejszą!, 
równie pierwiastków chrześciaństwa jak i dalszych czasów 

(1) Pisze KRiJ swantha sla tudzież swanlhą crew przelał: ą 
wyraża przez am, an, potampene^ ranc%e^ i przez e^ Stawsłs^ y&. 

(2) Xodys za xobye czyli ksoUeJą. 

(3) Jest pod liczcą 8. w dodatkach. 



Digitized by VjOOQ IC 



324 

gięgającćj, poezya Daprztf d religijna i bistoryc^na, a dopiero 
miłosna występiuąc, przeplata ową, i łącząc się z opisową, 
satyryczną, moralną, ciągnie się w tym porządlcu od począ* 
tka do końca (1). 

Polska poezya równiei tym poszła torem, czyli domy- 
śliwamy się ze poszła. O Ue bowiem z pozostałych inam 
jej pomników, w języku obcym napisanych, a wyićj wy- 
szczególnionych, sądzić można, przeplatała historyczna 
pieśń religijną, i szia w tymże porządku az do zjawienia 
się takiejźe czyli dziejowej, nuconej po polsku; , która zno- 
wu dalej potoczywszy swe koło, pchnęła go takąż samą 
koleją w ten przestwór czasu, na którym obecnie stanęli- 
śmy, piosnki miłosne na jaw wywodząc. Nikt dawniej nie 
odważył się zanucić tego rodzaju piosnki, a jeżeli jakową 
wyśpiewał (sądzić albowiem, ze się bez niej obyło zupeł- 
nie, niedorzecznościąby było), nie znalazł się nikt prze- 
cież, coby ją pismu powierzywszy, przechować chciał dla 
potomności. Bo ówczesny Polak sądził, ze pismo Bogu i na- 
rodowi usługiwać powinno jedynie, a 4o ogłaszania świato- 
wych rozkoszy używane być nie ma. Dopiero gdy protestan- 
ckie nastawały czasy, gdy nowe wyobrazema wyswabadzać 
myśl z dawnych pojęć, a język na religijne szermierstwa 
rozwięzywać zaczęły; wtedy i śpiewki miłosne zaczęto po- 
wierzać pismu, z największą jednakże czyniąc to nieśmia- 
łością. Pomimo bowiem najusUniejszego starania, nie mo- 
głem więcćj nad dwie takowych H^należć piosnek, które 

(1) Porównaj przywiedzione wyz^j pleśni serbskie, tudzież cze- 
skie pieśni na czele Wyboru umieszczone, a mianowicie tez pieśń pod 
napisem Zbyhon. 



Digitized by VjOOQ IC 



325 

będąc (1) nader krócioclme, z»9ta0awiają delikatnością wy* 
raienia, i pewną myśli niewinnośrcią, a nawet nieśmiałością, 
wylewając niejako ukradkiem na papier, cp serce czuto. Są 
i pod względem rozwoju mowy ważne te piosnki (2), acz- 
kolwiek dla krittkości swćj nader mało osobliwości języko- 
wych nastręczają. 

10. R. 1412 i nstpn. Modlitwa pauska, pozdrowienie 
anielskie, skład apostolski. 

Na wstępie do nauki wiary czyli katechizmu, stawiane 
modlitwy i skład apostolski, są dziełem Chrystusa Pana, 
Apostołów i kościoła katolickiego. Pierwszą ułożył syn 
boży, prosząc Boga ojca, a święci Ewanieliści usł)'szaną 
z ust jego modlitwę zapisali z dodatkiem »Amen,*' którego 
sam Chrystus Pan używał w znaczeniu przysięgi (3), albo 
rączej dla u pewnienia swych słuchaczy, ze się nieodmiennie 
tak stanie, jak im mówił. 

Katolicy dodają do niej pozdrowienie anielskie, które 
się składa ze słów wyrzeczonych do Maryi Panny przez 
Archanioła Gabryela, tudzież ze słów, któremi Anna po- 
zdrowiła ją, nakoniec ze słów „Święta Maryo matko boża" 
i t d., które (4) do pozdrowień owych dodano na soborze 

(1) Porównaj dodatki poi Uczbą 9. 

(2j Mylosc% za miłości, ni/kogo %nal za nikogo nie %nał^ 
w 1. piosn., bandzepan za będ%ie panem w piosn. 2. 

(3) Np. u Łukasza ś. XXI. 32, 33. 

(4) Nie tak się czytają w ówczesnych modlitwach. I tak wprzy- 
^edzionćj pod liczbą 16. w dodatkach ,,o nabożeństwie kościelnóm" 
czyta się Panno Maria miłościwa racz być % nami tera% ipr%y 
nas%4J śmierci amen (dzisiejszą pisownią). 



Digitized by VjOOQ IC 



326 

Efi^zyjskim r. 428, za papiestwa Celestyna I. po4 prezydtt- 
cyą 8. Cyrylla Biskupa Aleksaadryjskiego zdwostu Bisku* 
pów ziozonym, przeciwko Nestoryoszowi Biskupowi Kon* 
stantynopołitańskiema, przeczącemu, ze •Marya jest matką 
boią, ale tyiko matką Chrystusa jako czystego człowieka, 
1 utrzymującemu ztąd, ze ją nie należy Bogarodzicą, lecz 
tylko matką Chrystusową nazywać. Pomnik nasz opuścił 
w pozdrowieniu anielskiem tę modlitwę, lecz jej nie wyrzu- 
cił caikowicie; dodane bowiem ełc. etc. wskazuje, że w niem 
stać ona powinna, i ze tylko dla oszczędzenia miąjsca zo- 
stała z niego wypuszczona. Skład apostolski, czyli tak zwa- 
ne „Wierzę" ułożył kościół katolicki na pierwszym sobo- 
rze czyli Nicejskim r. 325, po naród. Chrystusa zebranym, 
a ułożył wXn artykułach na pamiątkę XU Apostołów, ar- 
tykuł każdy z główoej zasady nauki Apostoła wyjąwszy. 

Te, ii je tak nazwę, naczelne modlitwy i nauki wiary 
katolickiej, w języku greckim pierwotnie napisane, (gdyż 
święci Ewanieliści w tym pisali języku, gdyż w Nicei, Efe- 
zie, miastach Azyi mniejszej, zebrani Kapłani kościoła ka- 
tolickiego, w greckim o artykułach wiary rozprawiali ję- 
zyku), przełożone ma na ojczysty język każdy lud katoli- 
cki, w sposób jednakowy. Protestanci zachowawszy całko- 
wicie modlitwę pańską, odmienili resztę. 

Nie dało się dotąd odkryć starszego przekładu rzeczo- 
nych modlitw i składu apostolskiego nadr. 1412. Znajduje 
się on w statutach synodalnych wrocławskich, za Biskupa 
Wacława z domu Książąt Łignickich pochodzącego, w roku 
wymienionym spisanych. Ztamtąd wyjąwszy je J. S. Bandt- 
kie (z rękopisów uniwersytetu wrocławskiego) i dodawszy 
inny przekład wyjęty z dzieła teologicznej treści Rudolft 



Digitized by VjOOQ IC 



327 

Biskupa wrocławskiego, (które w Norymberdze 1475 wy- 
szło, jest to więc nąjpierwszy druk polski}^ wytłoczyć dat 
w dziełku pod napisem: Ojcze nasz modlitwa pańska zro- 
zmaitych rękopismów i druków starożytnych w języku 
polskim i innych dyalektach slomańskich^ w Wrocławiu 
u Wilhelma Bogumiła Korna 1826. P. Wacław Hanka po- 
starawszy się o nową kopią modlitwy pańskiej zr. 1412, 
porównał ją z odpisem innym przed r. 1475 zrobionym, a 
obadwa znowu te pomniki z drukiem norymberskim z r. 
1475 skonfrontowawszy, pozwolił P. Kazimirzowi Stron- 
czyńskiemu przekopiować je sobie. Od niego dostawszy icb, 
ogłaszam tu drukiem jako najdawniejsze żaby tki mowy pol- 
skiej, będącej na Szlązku w obiegu. Położę więc w do- 
datkach pod liczbą 10 te pomniki: 1. modlitwę pańską i t.p. 
'zr- 1412 jak stoi w rękopisie, a jak ją J. S. Bandtkie wy- 
drukował; 2, tęź samą modlitwę z czasu przed r. 1475. 
upłynionego, nigdzie dotąd nie drukowaną; 3, tęi na ko- 
niec w druku norymberskim r. 1475 mylnie wydrukowaną, 
co obecnie sprawdził P. Hanka według ekzemplarza znaj- 
dującego się wPradze (1). Odmiany mylnego druku przez 
J. 3. Bandtkie dokonanego, tudzież omyłki druku norym- 
berskiego, położę w przypisach. 

Tyle o tekstach. Co się dotyczy samegoi przedmiotu^ 
zastanowię się nad nim w następnym tomie mojego dzieła. 
Modlitwy bowiem te i skład apostolski* ważne są w dzie- 
jach polskiego piśmiennictwa; na nich bowiem osnowy#a- 
no dzieła, które w trzecim tomie przywiedziemy. 

(1) Porównaj artykuł P. Hanki wCzasoplsle czesie. Muzeum r. 
1840 I. 93. nstpa. 



Digitized by VjOOQ IC 



328 



U. R. 1417—1450. Modlitwy stule przy msiy świętej, 

pnezlcelebnąjiieego Kapłana odmawiane, 

(eanon mic&sae). 

Wpadły nam do rąk trzy rękopisy: jeden mający napis 
de sacrificio mmae; dragi, z dwóch niejako składający się 
rękopisów, noszący tytuł expUcatio canonis mmae; trzeci 
bez napisu. Pierwszy, jak przy końcu jego stoi, r. 1422 
pisany, dostał sie nam ze Lwowa od P.|Augusta Bielowskie- 
go, i ten w badaniach naszych, tudziel w uwagach archeo- 
graflcznychi bibliograficznych (w dodatkach pod liczbą 11. 
przywieść się migącycb) lwowskim nazywać będziemy. Dru- 
gi i trzeci w rękopisach teologicznych, własnością publi- 
cznej biblioteki warszawskiej niegdyś będących, a obecnie 
w St. Petersburgu znajdujących się, przez Łukasza Gołę- 
biowskiego przed r. 1831 odkryty, i nam do wydania udzie- 
lony, nazwiemy • warszawskim. Rękopis lwowski ma wła- 
ściwszy napis niz warszawski. Pomnik albowiem ten nie 
zawiera objaśnień pytania tego, co jest msza ś.? lecz obej- 
muje kanon mszy ś., czyli przepis konsekrowania świętej 
hostyi, przedstawiając najświętszy akt katolickiego kościo- 
ła, przez który się konsekracya , czyli przeistoczenie chle- 
ba i wina w ciało i krew pańską, odbywa. Krótko mówiąc, 
jest to zbiór modlitw, przy mszy ś. przez odprawiającego 
ją Kapłana odmawianych tak, iz mu nic z nich ani lyąć, ani 
dodać, (nazwiska osób, o których wspomnienie przy mszy 
ś. czyni, wyjąwszy,) do nich nie jest wolno. 

W każdej stronie świata, w każdym kraju, gdzie po- 
dług rzymsko-katolickiego kościoła przepisów służba od- 
bywa się boża, winien Kapłarf według tego kanonu mszą 



Digitized by VjOOQ IC 



329 

świętą odprawować. Aieby zaś wjedueliwierai Języka ła- 
dwkiego nie znający, co omtawiera^ postarał się kościót 
rzymski o przekiad na pospolity Język każdego ludu luh 
tolickiego tych modlitw, poleciwszy, by go do katecbizmów 
dodawano; ca się tez po dziś dzień zacbowuje (1). Tak 
więc przełożony został i w Polsce 6w kanon mszy ś.9 
i, jak się wnet wykaże, miała każda dyecezya polska sw<^j 
własny przekład, zgodny co do rzeczy z innemi przekła^ 
darni, różny co do wysłowienia się języka. Uczynił tak 
kościół z ważnych pobudek. Chociai bowiem modlitwy te 
są, ii się tak wyrażę, kapłańskie; chociaż, wyjąwszy mo* 
dlitwę pańską, obowiązany jest Kapłan odmawiać je cicho 
(suppressa voce) i niejako tajemniczo; gdy jednakie w od*- 
ległych juz czasach zarzucali toz samo kościołowi katoli- 
ckiemu heretycy, co mu później wytykali Aryąnie, obelgi 
na mszą ś. miotając w Polsce Jak się o tern z pism Ocbiną 
(będą w liczbie pierwotnych druków w dodatkach do tego 
dzieła przywiedzione) przeświadczyć można; przeto chcąc 
tenże przekonać, iz oprócz tajemnic ołtarza nic nie zawiera 
kanon mszy ś., kazał go na pospolity przełoiyć język. 
Kiedyż to nastąpiło u nas? 

Po trzykroć przełoiono te modlitwy na język polski, 
bądź w przestworze czasu między r. 13S6— 1450 vpły- 
nionf go, bądź te£ pi^episano je wtedy z dawniejszych ręk»- 

(1) Znajduje się przeto i w najnowszym (ze znanych mi) Kate^ 
cMmmie f%ffm4k9'kaeoUekim^ po niemiecku przez Schmidta, a po 
pelska w Po%nanńi Jl880vrf ^nym. Porównaj 184. astpn. 



PIŚMUn. FOŁ8. T. I. 



42 



Digitized by VjOOQ IC 



380 

pisów, a więc z przekładów odległćj sięgających staroly- 
tności. Nie ulega zad wątpliwości iadnćj, ze lwowski i pier- 
wszy warszawski powstał za czasów Władysława Jagieły, 
który r. 1386—1434 panował. $wiadczy o tćm zapiska na 
końcu rękopisu lwowskiego zrobiona (r. 1422); świadczy 
pierwszy rękopis warszawski. W drugim bowiem dziale po- 
mnika (który w wydaniu głoską b^ oznaczymy), modląc się 
przy mszy ś. Kapłan, wymienia Króla Włodzisława, który, 
sądząc po języku polskim w tymie pomniku zawartym, 
nie kto inny jak Władysław Jagieło być mógł. Tenże wy- 
mienił Papieża Mikołaja, tudzież Marcina Arcybiskupa i Bi- 
skupa , co żadną miarą do czasów panowania Jagieły nie 
przypada. Przeto albo przypuścić naleiy, ze machinalnie 
powkładał przepisywacz te imiona, (niby w dawniejszym 
rękopisie przekładu kanonu, który przepisał, znalazłszy 
je, oznaczające jakowegoś Papieża, Arcybiskupa i Biskupa, 
których kilka w Rzymie i w Polsce nosiło te miana od cza- 
sów najdawniejszych); albo przyjąć należy, iz się pomylił, 
czyli raczćj zamiany się imion dopuścił, miano Arcybiskupa 
Papieżowi, Papieża zaś Biskupowi naprzód, a następnie 
Arcybiskupowi podsunuwszy. Jakoż wiemy, Se za panowania 
Władysława Jagieły Papieżem był Hardn V. który roku 
i417 wstąpił na stolicę apostolską a r. 1430 umarł, mając 
następcą Eugeniusza IV (1); ie Mikołaj Kurowski herbu 
Srzeniawa Małopolanin był Biskupem kujawskim, i tenże 
r. 1411 został Arcybiskupem gnieźnieńskim, a umarł roku 
1422 (2). Ną tćj zasadzie można z wszelką pewnością do 
1417—1422 dwa pierwsze odnieść rękopisy. Trzeci w la- 

(1) Długosz I. B. 384, 572. 

(2) Długosz I. B. 173. 



Digitized by VjOOQ IC 



331 * 

tach 1447—1450 przepisany być masiaiStfodlitwa bowiem 
wymieBia Króla K&.. tadziez Papieża i Biskupa Mikoiąja, 
co bez wątpienia Krilti Kazimirza Jagielończyka, (wstąpił 
na tron 1445, umarł 1492,) Mikołaja V. Papieia (który 
w czasie koronacyi Króla tegoi r. 1455 umarł, wstąpiw- 
szy na stolicę apostolską r. 1447), i Mikołaja Lasockiego 
Biskupa kujawskiego (który według Niesieckiego r. 1450 
zszedł z tego świata) wskazuje. 

Wszystkie te przekłady są nader ważne we względzie 
filologii polskiej. Na niektóre zwrócę uwagę. 

Piszą rękopisy: v zub (i), w za sl (2), łh za di (3), 
sz ztiSyCgUL k, i przeciwnie, a to stosą)ąc się do różnego 
sposobu wymawiania (4). Pierwsza osoba liczby mnogićj 
w odmianie słów ma bijchom, co później mawiano abychmy 
(5).Wyrazenia różne, tak w tekście jaki wwaryantacb znaj- 
dujące się, wykazują jak się kształcił i przekształcał ję- 
zyk (6), i jak się rózmł od dzisiejszego sposobu mówie- 
nia (7). Piękność wysłowienia zależy tu na powtarzania 

(1) Wijelef>ne za itiełebne. 

(2) Poihnyowi%jf za podniosi8%y^iotąii wieśniacy za/ piówią ir. 

(3) GetAc%e vf oinń2ańevą\i0^isvLyed%c%iJeyjecc\toiJeść. 

\4) Stug^ 8%lug^ s%łuk (sług), ocolo za około, Crisia za Chrytła. 

(5) Dziś: abyimyy byimy (hijchom 9%mijeUj mmcyc% za by- 
śmy inUeU m&wić). 

(6) Rękopis ma: pr%iJeiJko (przeto) obyatAu(femy, dtugU^ B%wih 
letmiik^ ijlkokroe%^ (Oekroć); a odndana jego kładzie: thegoMa 
(dziś przekładamy to, mówiąc dfo tegoj^ ofnjerugemij^ s%btbif9 
uc%ennijky kylkokroc%. 

(7) Dsiś mówimy: %martwycAwsianie: wówczas ysz pyekla 
w$%tanye (z pieliła wstanie). Dzisiejszy wyraz pqpr%ednicy^ opi- 
suje się w rękopisie przez: ony kth&r%y nas pr%ije$f^ (prze- 



Digitized by VjOOQ IC 



ednotliwych wyrazAw tkyttcmim (1), todziei Ba powta* 
rEaniu jedaego i tegoft samego prz^iotiiflca i rsecEownika, 
co f dziś za ozdobę Btyla many (ZJ. 

12. R. 1419. Stanisław Piskoraewski. 

Ktoby byf? znikąd tego wyśledzić nie mogłem* Tyle 
jednakże dowiedziałem się z jego rękopisufktóry jest wdo* 
datkach pod tąz liczbą, czyli 12, gdzie go patrz) £e się dzie- 
jami zajmował, a pisał około r. 1419 pieśni, jak tamże 
uprawdopodobnione będzie. 

18. R. 1422. (»15) PodręciMa kaiąika «a braatwa 
A. Franolażka. 

Po modlitwach, pleśniach i tym podobnych pismach tre* 
ści nabożnej, zajęto się układaniem dzieł takich, któreby 
pobożnych budowały i wzmacniały w wierze« Najdawniej- 
sze tego rodzaju pismo, dla bractwa ś. Franciszka w Byd- 
goszczy przez bezimiennego ułożone, znalazłem w dwóch 
rękopisach, bibliotekę Ty tusa Hn Działynakiego (w Komiku 
pod Poznaniem) zdobiących, z których pierwszy około roku 

sen nas, poprzedzili). Pifspolśthphe (posp^two) znaczy tn narody 
p({źnH|j wyraz ten oznaczał jvrI». lagaiaiSi paniki jfiswio paniJSKkff 
(paniski, co dziś jest miejscową osobliwością)^ bib^etn^, y»MiiSf (hi- 
bleiay, jasny) za miip. W składni zawadzają grecyzmy, słowo bo- 
wiem z trzecim się przypadkiem kładzie gdzie dzłś stoi sztfsty, snh^ 
iiutf8%9 nam (zmiłuj się nad nami). 

(1) Od^aMaj9rs6^^nanii (w odmianie rękoplsałepi^ jest |9r»^ 
%€gnana^ przeSegnaaa), pr^ypgfsmia, twarda^ rói%mmna. 

(2) ObifĘihm €%ifi%iAa, obyutha $%W!fiMm (święta)^ obyaihm 
tajepukotma. 



Digitized by VjOOQ IC 



333 

1422 a dragi około r. 1515 powstał, z czego gię wiiwa* 
gach do pomnika tego, w dodatkach pod liczbą 14 ogłosić się 
drakiem mającego, wytłumaczę. Jest wa2ny ten rękopis 
z dwśch względdw: raz jako pomnik prozy polskiej XV wiekii> 
drugi raz jako zabytek dziejów wewnętrznych polskiego 
narodu. Z niego bowiem nie tyiko dowiadujemy się o uhio- 
racb ostfb które się do bractw kościelnych wpisywahr, lecz 
nadto czerpiemy wiadomość o strojach świeckich, zabawach, 
czyli (jak się' wyraził rękopis) marnościach światowych, a 
nawet o zabytkach pogaństwa (o Wiłach) przekonywam)' się 
ztąd: lubo o ostatnich nader się kuso rozwiódł bezimienny, 
który okładał to pismo. 

14. R. 1428. Bezimienny. 

Najciekawsze zabytki języka p^ddniego XV wieku znala- 
zły się włacińskichr^opisach, które aę, po zniesieniu kia** 
sztorów polskich najdawniejszych, dostały do biblioteki byłe- 
go uniwersytetu warszawskiego (zwie^one do ni^ będąc za 
staraniem ś. p. Bogumiła Lindego, do odbioru bibliotek i ar- 
chiwów klasztorów owych przez ówczesnego Ministra oświe- 
cenia w królestwie polskićm Stanisława Potockiego r. 1820 
wysłanego), a które dziś znajdują się w St. Petersburgu. 
W jednym z tych rękopisów (jest jak i inne treści teologi- 
cznej), około r. 1428 pisanym, znalazła się pieśń o Jezusie 
Chr. przez bezimiennego napisana, która w dodatkach do 
naszego dzieła będzie pod liczbą 14 wydrukowana. 

15. Po r. 1428. Nabożeństwo kościelne. 

P. Prot Lelewel udzielił P. Antoniemu Muczkowskiemu 
Professorowi akademii duchownćj warszawskiej dwa pół- 



Digitized by VjOOQ IC 



334 

arknszki pargaminowe, zdjęte z okładzin starej księgi, a 
ten raczył powierzyć mi je do wydania, co tei w doda* 
tkach do nQK)jego dzieła uskutecznię pod liczbą 15. Rozpa- 
trzywszy się w tych pargaminach, dostrzegłem, ze zawie- 
rała modlitwy z pieśni wyżej pod liczbą 14: wzmianko wa« 
nćj, tudzież z dawni^szej jeszcze bo r. 1408 napisanćj, a 
w Pamiętnikach moich drukiem ogłoszonej, na prozę, nie 
wiadomo kiedy, przerobionej (1). Dostrzegłem dalej, ze 
modlitwy te. którem nabozeastwem kościelnem nazwał (za- 
raz się z tego wy tłómaczę), zaczynają się tak samo jak mo- 
dlitwy kazanne, wyżej (pod liczbą 3, 4, a.) przywiedzione, 
i wniosłem ztąd, ze pomnik ten wprzestworze czasu po la- 
tach 1399—1428 upłynionego powstał. Ten przeto rok, 
gdym znikąd inąd czasu utworzenia go wybadać nie mógł, 
powstaniu pomnika naznaczyłem. Cóz przedstawia ten po- 
mnik? Toz samo w nim, co w pomniku dopiero co wspo- 



(1) Wow«j pod liczbą 14. przywiedztón^j pieśni, (r. 1428 Jak 
tttnze rzekłem napisanej,] czytamy. 

WijUy mego tvoKz« czalo 
lj«an mi to riizee* dało 
tako Uko gmtrtwyiirtUlo 

W t«J zaś z r. 1408 (portfwnaj Pamlętniid U. 354) stoi: 

W:^tay pnw« bose cselo 

thak yako yeaz nekirziKa pnalo 

Modlitwa zaś w pomnilcu naszym ma myśl jakoby wyjętą z^obu- 
dwóch tych pleśni, 1 wyrażoną w tych słowach: „przystapeya do 
ezyala sryatego boga ktorc szya póczalo spraye ducfia svyatego, y 
nadrzewye viJszalo dla sbawyenya mego'\ 



Digitized by Vj'OOQ IC 



335 

mniOBym (patrz wyzćj pod Kczbą 3, 4, a) czytamy, lecz na 
rozciąglejszy rozmiar jest w tyią tu rozwinięta rzecz; albo- 
wiem nie sam tylko Dekalog, nie sam wstęp do wykłada 
ewangelii i do modlitw kościelnycli, lecz nadto wykład j^\ 
i całe po wykładzie tejże (miewane dotądjprzez naszych Ka- 
płanów wiejskich po kościołach) naboieAstwo, zawiera. Dla 
tego tez nadałem mu nabożeństwa kościelnego napis, 
w czćm, jak sobie pochlebiam, słuszność przyzna mi czy- 
telnik, skoro się w tym pomniku rozpatrzy. Jest on ważny 
i dla wewnętrznych dziejów narodu polskiego. Z niego bo- 
wiem pokazuje się: ze w XV jeszcze wieku hołdował nasz 
lad pogańskim wyobrażeniom, wierząc w czary, giisła, za- 
Łegnywając powietrze i i. p., z czego, czyniąc z nim po- 
wszednią spowiedź wdni świąteczne po kościołach Kapłan, 
usprawiedliwiać się przed Bogiem nakazywał mu. Zastana- 
wia dalej, ze połowa w nabożeństwie tem wyrażonych mo- 
dłów, składa się z pieśni na prozę przerobionych. Zasta* 
nawia nakoniec, ze s^ię w nim obszerny wykład Dekalogu 
znajduje, któryśmy dla tego oddzieliwszy od niego, do na- 
stępnego artykułu odesłali. 

16. Tegoż r. Modlitwa i dziesięcioro przykazania. 

Zważać należy na .to, ze Dekalog stanowiąc u Słowian 
ważną część nabożeństwa kościelnego i domowego, bywał 
opisywany często prozą i wierszem , jak tego dowodzą li- 
czne zabytki, już w rękopisach, już w drakach żnachodzące 
się. Czesi obierali nawet Dekalog na tło dydaktycznego 
poematu w XIV już wieku, (1) czćm się my poszczycić nie 

(1} Porówna) Wybór literatury eześke 231. 



' Digitized by VjOOQ IC 



SS6 

moi^Dy. Mamy wprawdzie z ow«go wieka Dziesięcioro 
^zykazania wierszem ułożone, mamy je tez w wieka XV 
Jdlkakrotiiie w rękopisach, a raz w druko r. 1480 (drak 
ten należy przeto do nąjdawaiĄjszyclO wyrażone, lecz jest 
to ni poezya ni proza, i żadnej wartości, język wyjąwszy, 
nie posiada. Zebraliśmy wszystkie, jakie się odkryć daiy 
Dekalogi polskie, i wydrukowaliśmy je razem, (1) podając 
takowejako ważny zasób do badań nad polską mową. 

17. R» 1440. Jakób Parkosz gramniatyk, 
I polscy slownikarze. 

Znamienitym stał się Jakób Parkosz przez to, ze pierw- 
szy zastanawiał się nad prawopisem, i prawidła jego wier- 
szami opisał polskiemi. Z rękopisu wydobył te wiersze Je- 
rzy Samuel Bandtkie, i naprzód w Pamiętniku warszaw- 
skim (2) wydawszy je, ogłosił powtórnie wraz z całem 
Parkosza dziełem, kosztem Edwarda Hr. Raczyńskiego (3). 
Ponieważ druki i przedruk wierszów owych uczyniono 
mylnie^ przeto zdało się mm raz jeszcze dać je wytło- 
czyć z oryginału, (4) z wykazaniem pomyłek, jakie w po* 
znańskim szcżególnićj przedruku uderzają. Zasługuje bo- 
wiem na to Parkosza praca, ażeby się dokładnie przedsta- 
wiła czytelnikowi: boć ona po Janie Husie (3) pierwszy 

(1) Porównaj Dekalogi wdodatkach pod Rczbą 16 wydrukowane, 
gdzie się 1 źrzódła, z ktdrjcb wypłynęły te zbiory wskażą. . 

(2) Z roku 1816 \l »4». nstpn. ztąd przedruk jego zraMł Ba- 
Icowieskl w Prawdzie Ruskiej II. 219. 

(3) Jacobi ParkossU de Źorawice antlqalsainas de ortbographia 
polonica iibeUus. Posaanlae 1830. 

(4) Będzie w dodatkach pod liczbą 17. 

(5) Palacki Geseb. von BOhm. Ul. 290. 



Digitized by VjOOQ IC 



337 

krok w badaniu nad językiem, w całej litieraturze słowiań- 
skich Indów, postawiła; boć pierwsza utorowała drogę 
Mszym gramatykom, po któr^ chodząc nie bardzo się da- 
)ćj od Parkosza w rozwoju prawopłsu posunęli. Ktiłz on 
^był, 1 co ważnego w gramatyce polskićj uczynił? 

Sandomirzaninem był Parkosz (1), wżórawicy, wsi 
blisko Secemina połoionćj, urodzony: dla tego cez w dzieł- 
ku swćm wspomina miejsca w Sandomirsklem IeSqce, nie- 
mniej wyliczając Nyssę i Cieszyn na Szlązku, gdzie snadź 
przebywał także. Był Kanonikiem krakowskim, miły Zbi- 
gniewowi Oleśnickiemu Biskupowi (zmarłemu 1 455). W sta- 
nie nauczycieldcun zasłuSył się, naprzKid jako Rektor 
szkółki parafialny na Skałce, a następnie r. 1439, tudziei 
r. 1440 jako Rektor akademii krakowskiej. 

Sądzi J. S. Bandtkie, ze dziełko Parkosza nie ręką jego 
własną napisane^ lecz cudzą przed t. 1486 przepisane ma- 
my przed sobą, (przepisywacz opatrzył je niewielkiej wagi 
przemową). Mniemanie swe opiera na tćm: ie w rękopisie 
jest tu i owdzie zachowana różnicą między ą^ g, co nowo- 
ścią ma trącić. Lecz to jest częścią fałszywy, częścią błachy 
zarzut: gdyi wyżej pod liczbą U, przywiedziony rękopis zr. 
1417—50. (kanon mszy ś. po polsku przedstawiający,) ma ę 
wyraźnie, i chociażby go nie miał, nie ipoinaby ztąd wnio- 
skować, iz Polacy nie odróżniali niegdyś ę od ą. Boć i spół- 
głoski /, /,pisały się jednakowo, i samogłoska y kładła się 
za f, jy a przecież różnica między niemi była w wymowie (2). 

(1) Jttz r. 1212 za Leszka Białego źył MałopolaiAł teg«2 nazwi- 
ska, u Rzyszcz. codex diplom. Poloniae L 21. 

(2) Porównaj JacobiParcossU libellusSS, 65,52,53. 

nŚMlBR. F0L8. T* Ł , ' 43 



Digitized by VjOOQ IC 



338 

Nie dla tego, jak mylnie utrzymiyą niektórzy uczeni (1), 
mozoliliśmy się długo nad oznaczeniem abecadła polskiego, 
ze, cyrylski porzuciwszy, nie umieliśmy się w łacińskim, 
naszemu językowi nieodpowiednim, znaleźć alfabecie: lecz 
dla tego, ze wymowę spółgłosek i samogłosek najlepie| ze 
wszystkich Słowian wykształciwszy, musieliśmy więcej nii 
oni pracować nad tćm, jakby wynaleźć zewnętrzne znaki, 
któremiby wymowa ich mogła się wykazać naocznie. W tej 
mierze pierwszy a stanowczy krok zrobił Parkosz: piszący 
po nim w tymże przedmiocie Stanisław Zaborowski (2), 
Jan Seklucyan (3), Jan Kochanowski, Łukasz Górnicki, 
Jan Januszowski (4), mało zaszli dalćj, i po większej 
części powtórzyli Parkosza. On pierwszy przypomniał 
i stanowczo wyrzekł: ze nosowe samogłoski ą, ę powinny 
się pisać odmiennfe; ze w pisowni powinna być różnica mię- 
dzy i, jj y, zachowana ; £e l\ c, s, z, przekreślane, kresko- 
wane i kropkowane być powinny, dla oznaczenia /, 6, ś, i^ 
ż; zkąd może poszło, ze kreskowanie spółgłosek c^ $, i, do- 
tąd rzadko zachowywane w rękopisach, stało się częstsza 
(5). On radził, ażeby zamiast^ <(;V pisywano niekiedy ilub 
Jy it. p. Lubo sam nie zawsze zachowywał pisownią własną, 

(1) Ich zdanie dzieli i Bandtkie wprzemowie XIIL 
; (2) Orthographią^ po raz pierwszy wyszło to dzieło r. 1518. P. 
Prof. Andrz. Kucharski wydał go z uwagami w tłómaczeniu polskićm, 
W Warszawie 1825. 

(3) Porównaj artyk. /or/i Seklucyan. 

(4) Nowy karakter polski, w Krakowie 1594. 

(5) Jacobi Parcossli libellus 37, 59, 64, 72. P. Kucharski mybie 
przyznaje wynalazek przekreślania /, Stanisławowi Zaborowskiemu, . 
w objaśnieniach do jego ortografii. 



bigitized by VjOOQ IC 



339 

(1), przecież przez swe usiłowania dokazał tego, ze tak 
pierwsze zasady polskiego prawopisu położone zostały. 

W dziele Pa rkosza po łacinie, jak rzekliśmy, pisanem, 
uderzają ślady szepluniejącej mowy (2), tryb rozkazu- 
jący zakończony na e obyczajem dawnym (3), lub nowszym 
sposobem (4) bez i zakończony. X S. Bandtkie rzuca py- 
tanie (5), czy niejednostajność tę na karb przepisywacza, 
lub samego Parkosza policzyć należy? Zważając na to, ze 
nasz gramatyk nie był jednostajnym -zachowywaniu przez 
siebie podanej pisowni, policzyłbym na karb jego te usterki. 

Pisma religijnej treści nie potrzebowały żadnych obja- 
śnień, czytywano je i niemi się budowano, gdyż wiara za- 
stępowała co się wyrozumieć nie dało: bo im odleglejszćj 
starożytności sięgał język, im dawniejsze było pismo, tym 
więcej ceny miała nabożna książka; jak dziś prości ludzie, 
u nas i u Rossyan, do ksiąg gockićm lub starocerkiewnem 
pismem wytłoczonych większą niz do drukowanych łaciń- 
skiem, grazdanskito, przywięzują wagę. Nic dziwnego 
przeto, ze nie znajdujemy ładnych objaśnień, żadnych sło- 
wników do wyrozumienia pism nabożnej treści ; ie jedy- 
nćm ułatwieniem, jakie k'woli czytających takowe (zwła- 
szcza po łacinie pisane) dzieła czyniono, były wyrazy pol- 
skie, nad lub pod . łacińskiemi pisywane: co i dla własnej 
wygody czynić zwykli byli Kapłani, osobliwie dla tego, iz 
złacińskch pism kazywać mieli do polskiego ludu. Ażeby 

(1) Jacobi Parcossi libellus 74. 84. 

(2) Tamże 60, 61. • 

(3) Tamże 93. pr%ijpisschij. 

(4) Pi88%^ nepissch, 

(5) Tamże 61. 



Digitized by VjOOQ IC 



340 

przeto nie potrzebowali, stojąc na ambonie^ namyślać się nad 
doborem wyrazów polskich, ponadpisywali lub popodpisy* 
wali nad łacińskiemi polskie wyrażenia, i przez to ułatwiali 
wyrozumienie tych pism czytającym je prostakom. Inacząj 
się rzecz miała z pismami prawnemi i lekarskiemi^ Gdy al- 
bowiem te wyrozumiewane być musiały, a bez objaśnień 
wyrazów obejść się nie mogło, przeto układano do statu- 
tów słowniki, lub robiono takowe do ksiąg lekarskich po 
łacinie pisanych. Spisy te b^-ły lub być mogły pierwszym 
zarodem słowników polskich, gdyby się był kto zajął ze* 
braniem ich, i ułożeniem w jedne całość. Nikt się atoli do- 
tąd nie poświęcił tąj pracy, nikt uwagi nawet nie zwrócił 
na pisma tego rodzaju. Pierwszy ku temu krok czyniąc^ 
wymienię ze znanych mi najdawniejsze. 

^ Znajduje si^ słowmczek wyi-azów prawnych przy stata* 
cie wiślickim r. 1444 pisanym (powiem gdzieindziąi o nim). 
Znachodzimy słownik języka polskiego z r. 1457 przy jednym 
z rękopisów lwowskich (1). iMamy sposobem abecadłowym 
r. 1464 ułożone wyrazy lekarskie, wjednym z rękopisów 
biblioteki ordynacyi hr. Zamojskich (2). Znam oprócz tych 
ró£ne jeszcze słowniki, lecz owe które wymieniłem są nąj- 
dawniąjsze. 

(1) Rękopis ten, 8'wiezo dla biblioteki zakładu naukowego Imienia 
hr.Ossollńskich, przez P.Augusta Bielowskiego nabyty jest o 196 pół- 
arkuszach, i zawiera Yocabularium latino-polonicum^ w tym, jak 
się rzekło, roku pisany^ 

(2) Jest w katalogu rękopisów lekarskich liczbą 631 oznaczony; 
zawiera, oprócz innych pism lekarskićj treści, Yocabula muiła secun- 
dum ordinem ałpkabeti inpolonico expo8iea medicinatta dupUcia. . 
Na końcu stoi ów rok, co wskazuje na datę rękopisu. 



Digitized by VjOOQ IC 



341 



18. R. 1444. Modlitwa do Najśw. Panny. 

Bezboutemi napojony byi zdaniami, ten który modlitwę 
tę (w dodatkach pod liczbą 18, 19. wydrukowaną) pisał: 
wyrzuty bowiem czynii Bogarodzicy posądzając ją o sU-oa- 
ność. Stanowi ten pomnik jakoby przejście z czysto-kato- 
lickich do nowszych protestantyzmem nasiąkających cza* 
sdw, w których wyobrażenia nowe walcząc z dawnym po- 
rządkiem rzeczy, wywoływały, mianowicie od czasu zja- 
wienia się pism Krowickiego, Ochina, nowe a niezrozumiałe 
i dzikie myśli, dla tych nawet, którzy mniemali, źejepoj- 
mowi^ lub przynąjiąniej przeczuwać umieją. Nowi ci my- 
śliciele,, według własnego usposobienia, nabożnie lub bez- 
bożnie (i), nowy stan rzeczy pojmując, wpadali w ostate- 
czność; która wywoławszy drugą znowu ostateczność, przy- 
gotowywała ten obrót piśmiennictwu polskiemu, jaki na 
początku X\n wieku czynić on zaczął. Takowejze co w tej 
modlitwie, ale dobitniejszym, lub, iz tak powiem, schlu- 
dniejszym wyrazem, jest pisarz nazwiskiem, 

19. R. 1449. Andrzćj zDobczyna Galka. 

Do najgorliwszych bowiem zwolenników wybujałego 
hussytyzmu, do braci czeskich, których juz w połowie XY 
wiekii było snadź kilku w gronie Professorów uniwersytetu 
krakowskiego, należał bez wątpienia Andrzej zDobczyna 
Gałka. Bieg jego życia i zawód naukowy wiadomy nie był, 
az dopóki nie dał się poznać ze zdaA rzymsko-katolickiemu 

(1) Przylcład tego dałem w Polsce pod względem obyczajów 
IV. 101. 



Digitized by Google 



342 

kościołowi przeciwnych. Będąc Mistrzem naak wyzwolo- 
nych i Kanonikiem u ś. Flory ana na Kleparzu w Krakowie, 
nie wahał się publicznie ogłaszać myśli przeciwnych łaciń- 
skiemu duchowieństwu, chociaż wiedział o tem dobrze, ii 
go to pozbawi urzędu i dochodów. Jakoi skazany został 
za swój sposób myślenia na rekolekcye do Mogiły pod Kra- 
kowem; lecz potrafił się wydobyć ztamtąd i uciekł do Gło- 
gówka w górnym Szlązku, gdzie panował Bolesław \. Ksią- 
żę Oleśnicki, zwolennik braci czeskich. W listach które 
ztamtąd do kolegów swoich pisywał, bronił sposobu my- 
ślenia Jana Wiklefa, i wyraźnie oświadczał, „ze z nich tylko 
logiki nauczyć się moSna grOntownie.* Z miejsca pobytu 
swego usiłował tez rozszerzać w swej ojczyźnie zeszpe- 
coną naukę Hussa, a to przez piosnki polskie, z których 
jedna doszła do naszych czasów. Z rękopisu wydał ją J. 
S. Bandtkie w Pamiętniku warszawskim z opisem życia au- 
tora (1). Następnie P. Wiszniewski (2), gruntownej 1 daleko 
obszerniej rozwiódł się o życiu i przygodach naszego An- 
drzeja. Piosnka ta uważana jest za jedyny zabytek polskie, 
go piśmiennictwa XV wieku, przez akademików krako- 
wskich pomnożonego; gdyż oprócz piej tudzież Parkosza 
dziełka, nic z resztą (3) przez cały ten wiek (ani jednego 
newet wiersza) po polsku nie napisali oni. Uderza w niej pi- 
sownia, podobna do owej, którą naśladował Święto- 
sław z Wojcieszyna, uddrzają kreskują się i szepluniejące 

(1) Pamiętn. Warsz. z roku 1816. tom V, 457. tom VL 451 i 
następn. 

(2) Hist. lit. UL 224. następn. 425. 
. (Ś) Mówi P. Wiszn. lU. 298. 



Digitized by VjOOQ IC 



343 

spółgłoski. Jest u miękczone samogłoską y (l),/'za w po- 
łiozone stoi (2); Ar, c ii£ywaiie są na przemian (3), nosowa 
samogłoska ą, dla ostrzeżenia ażeby się ostro wymawiała, 
spółgłoską opatrzona bywa (4). Skupiając twardzi spół* 
głoski Andrzej (5), i szczególne wyrażenia ma (6). 

20. R. 1450. Wyznanie wiary. 

Wyznawcy pierwotnego hussytyzmu, chcąc wykazać 
ze po katolicku wierzą, czynili wyznanie wiary, jak tego 
dowodzi rękopis w dodatkach pod liczbą 20. wydać się ma- 
jący. Dla osobliwości mowy polskiej czesczyzną przesyco- 
nej, zasługuje ten pomnik na wielką uwagę? i dla tego tez 
należało ogłosić go drukiem. 

21. T^goz r. Łi$t o twarzy Chrystusa. 

Wśród walki prawowiernego kościoła znowemi wyo- 
brażeniami, gorącą zapalać się zaczęli katolicy Sądzą, do- 
wiedzenia się czegoś o postaci wizerunku Zbawiciela, i za- 
tapiali się. tym końcem w dawne, bo w pierwszym wieku 
po Chr. uklecone legendy. Rzecz tę świeio obrobił kryty- 

(1) Pęganyskiego z^ pogańskiego^ s%ei%em za zseicem, sisie- 
€%em. 

(Z) F$clUc%ii^ws%ic%i^u>8%y9cy. 

(3) Boskich, %acrite, 

(4) S%ag, za sm (są), gdzie zbyteczne jest g^ jak n, m, u Śwlę- 
tosław z Wojcieszyna, S%ąndomir8key, sąm. 

(5) Lez% za łe% (łgarstwo). 

(6) rs%c%^ ł8%c%ica znaczy c%eić^ stradnjfci (ludzie na strace- 
nie przeznaczeni, niby siratnici (a Czechow straeeńcy),gdzie d za t; 
paąpolsfwo zMczy pows%ecAnośćypubttc%ność, 



Digitized by yjOOQ IC 



344 

czDie P. Wilhelm Grimm (i), wykazawszy, zkąAy po* 
wstało podanie o twarzy Chrystusa, i jak się krzewHa. 
Pod obrazem twarz Chrystusa wyobrażającym, znajstaroły- 
tniejszych jednym, podpisał ktoś i)erum icon (prawdziwy 
obraz), zkąd powstało mniemanie, ie Weronika Izraelitka, 
obtarłszy skrwawioną twarz Zbawiciela, uzyskała tak od- 
cisk oblicza jego na chuście (2). Podanie o twarzy Chry- 
stusa weszło u nas w obieg na początku, lub yf środku XV 
wieku, jak świadczy o tern zabytek piśmiennictwa, takiejie 
pod względem języka co i powyższy wagi (3). Że zaś ma 
on wartość małą, przeto nie powtórzymy go w druku, tern 
bardziej gdy zkądinąd wyjęty opis życia Jezusa Chrystusa 
zastąpi nam ten ubytek (4). 

22.. Tegoż r. Kazanie. 

Wyżej pod liczbą 3. 4. a) napomknąwszy i o tym zaby- 
tku, który w dodatkach (pod liczbą 2i.. 22.) będzie wy- 
drukowanym, nadmieniam jeszcze, iz właśnie z niego bierze 
się dowód na to, com wyżej na str.339,340. (o objaśnienia 
polskiemi wyrazami pism łacińskich naboinej treści) poYiie* 
dział. 

23. Tegoż r. Ksiądz Mikołaj z Błonia. 

Był Kapłanem dyecezyi płockie), Doktorem prawa kaiia* 
nicznego, Kanonikiem warszawskim a Plebanem czerskim. 

(1) Me Sagę tom Urepnmg der CMstusbildery rozprawa 
w rocznikach akademii berlinsUćJ z r. 1842 umieszczona. 

(2) Ha\thausen etudes sur la Russie Ł 65. 

(3) J. S. Bandtkie podał go z rękopisu do diuku w Paaaęta. 
Waiszaws. XX; 172. nstpn. 

(4) Porównaj artyk. BaUmMr Opeć. 



Digitized by VjOOQ IC 



34B 

Odrśtmć go iialeiy od iwego liikpiąja tBUboma, który wr. 
1415 stopieA Btkattna a r. 1420 stopień Magistra w mu 
w^rsytociekrafcowskbii otrzyaiawsEy (1), należał do liesby 
uczących w zakiadaie tymło. ^ Pisał aasz Mikołaj dsteła 
ładaskii^.treśd, a wjednyib zirich znałazłoic spory ostęp 
w polskim piany języku, (kt<iry W dodatkach pod łicdią 28. 
wydrttkowaay będsfe,). Wykład pisma ś. zawierątący. 

24. Tegoł r. Sieaegóty o iyoia Nąj4w» Puniiy, 'święta 
Anny i Joachima. 

Między iaaemi znalazłem w Sieniawie kopią rękopisu, 
nie mającego początka i końca, który do pierwszo połowy 
XY wieku odnoszę na tej zasadzie, ze wysłowienie jego 
jest bardzo dawne, i łe zastarzałe ma słowa (2). Sądząc 
po rysadb pisma, kopia tu w końcu XVI powstała wieku, 
i co do pisowni oddała rzecz niezopełnie wienae; wyraia- 
jąc się tak i owak (3). Nio wiadomo czy juz w oryginale 
stały glossy, lub czy kopista dodał je dopiero. Mogło być 
jedno i drogie: jui bowiem Psałterz Małgorzaty przedstawia 
glQssy tym tu podabat (4). Rękopis ma miejsca nie zrozu- 
miałe (kursywą wjdrukijuę je), co ztąd poszło, iz przepisu- 
jący oryginał poopuszczał wietei lub tei z popsutego te- 

(1) I MuezkswriKtego statuta nec mm Iberprmnotionmn, Craco* 
^iae 1840. r^mmi 10, 14 

(2) JesttaUaba.podM^aa poeuikutm; przed samogłoskami 
pokłada się w, (wu9tawic%fiy^ za usławic%nyj i t p. 

(3) Bar%o I bardzo; tudzie! abo I albo. 

(4) Objaśnienia wyrazu przez wyraz drugi, np. co znaczą c»%- 
r%y%yfyotg (cztery żywioły) objaśniając pisarz, kładzie aiboafy-' 
menta (dementa). 

PIŚMIKH. rOŁS. T. I. .44 

Digitized by VjOOQ IC 



346 

kstu pnepisywtł. Dla lepszego zroEimieiua rzeay wydni- 
kiąię tea powuk wedłag pierwotwora (patrz go w do • 
datkach pod liczbą 24), tndziei wedłag dzisiejszo ihsowb^ 
przy czem poprawię wysłowienie, objaśnię je, i t. p. co 
obejmę klamrami i nawiasami. Opatrzę te2 rękopis napisem, 
gdyi go niema, a zresztą nie odmiebię go wniczem. Uwa- 
gę zwracam na to, łe okładacz lab tłdmacz tego pisma, da- 
jąc po polska objaśnienie (czyli jak je nazwał .czytanie") 
szczegółów zlycia dziewicy Uaryii t. d. wyjętych, poszedt 
za zdaniem tych, którzy Annę świętą i jej mę£a Joachima, 
nie za ciotkę i pociotka (mę£a ciotki), lecz za matkę i oj- 
ca nąjświętsz^jpanny owaiali. 

25. Tegoi r. Modlitwa pned kazanieiu. 

Modlitwa ta objaśnia dalćj znane nam joi z innych rę- 
kopisów naboSefistwo kościelne. Dla porównania go zowe- 
n^ naboleAstwami połeiy się w dodatkach do tego toma 
pod liczbą swoją,. ezyH 25. 

2«. n. 1454 Stanisław tPacMiowa. 



Ignacy Potocki podał w Pamiętnika warszawskim (1) 
walną wiadomość o rękopisie łacińskim, zawierającym 
iumma in Decfetaks przez Piotra Comestora czyli Manda- 
catora (2), który, nale£ąc r. 1503 do Plebana Jana z Myle- 
nie, pisanym był. 1454. Na nim jakiś Stmisław z Pacanowa, 

(1) Poniwnąj Pamiętnika tego! zy. 1817 numer 3 na str. 828. 

(2) Rodem był z Troyes, urn. r. 1 178. ^nwował urząd Kande- 
na milwcrsyteta paryskiego, napisał blstoryą starego I nowego za- 
konu, zapchawszy Ją wyjątkami z Jozefii Źydowina powyblerańemL 



Digitized by VjOOQIC 



347 

I 

rzeczonego rękopisu przepisy wacz, opróa pojedynczych 
gdzie niegdzie słdw, umieścił od osnowy rękopisu odrętaią 
Inodtttewkę, w tych, wyrazach: .Myl (miły) swanthi Jarnol- 
cze (Arnoldzie) dostoyny doctorze y biskupie bancz mylp- 
sthyw twemu drusbye day iemu boże (na brzegu stoi Bo- 
sziiie) potem swe uznane, a ktemu rosumu oswyeczenye. 
Yszby tako yego pozywał, yakoby thwey swanthey nauky 
naśladował. O day to yemu vyelki panye na proszba y za- 
sługa twego mylego spovyednika Jarnoltha Byskuba y vel- 
mosznego doctora." Zastanawia w modlitwie tej pisownia, 
odpowiadająca postępowi wydoskonalającego i psującego 
się prawopisu, tudzież wyrazy (drusba, veImosznego,) 
rzadko w ówczesnych zabytkach polskiej mowy napotykane. 

27. R.1468 BraintieuBy nkladacz powieki o Urbanie 
Papiełui 

Powieść o Papielu Urbanie, jego niemocy i pocieszeniu 
wcborobiej ułoiył bezimienny, lecz modlitwy, którą nad 
umarłym Ojcem ś. odśpiewał Kapłan, nie zachował nam: 
(prz)Tjajmni6j w rękopisie, z którego opowiadanie to prze- 
pisał ś. p. Łukasz Gołębiowski nie było jej). Atoli inną dro- 
gą, jak się w dodatkach do tego tomu pod liczbą 27 powie,) 
doszły nas rzeczone modlitwy. Widać wielką rolnicę wpi- 
sowni obudwóch pomników, czyli w powieści i modlitwach. 
Pierwszy odznacza się postępem czasu, drugi bynajmniej, 
chociał drogi, jako późniejszy, powinien był postępy oka- 
zać znaczne. Miałożby to ztąd powstać, ie obadwa zjedne- 
go pochodzą wieku i są blizkiemi sobie wiatach? W powie- 
ści o Urbanie Papieżu widzimy zabytki szepluniejącej mo- 



Digitized by VjOOQ IC 



348 

wy, umieszczone obok syczącej (1) ł, za d, nosowe e, ą, 
prosto tudziei przez on, an; wyrażone, fs opuszczane, lub 
kładzione przy 9, c, y zbytecznie i t. p. (ł). Zastanawia 
wyraz tomozijl za wdroiyt się, tudzież fbremnie i niefore^ 
innie odmienianie wyrazu oyeiec (oyeze, oezemj. 

28. Przed r. 1410 Rj^tpn. Andrzej ze Słupia, 
Slopuehowftki? 

Do pomników poezyi polskiej wylanych na papier w XV 
wieku, które zebrawszy niegdyś z rękopisów biblioteki 
warszawskiej, użyczył mi do wydania ś. p. Łukasz Gołę- 
biowski, należą pieśni niewiadomego wieszcza. Są one ro- 
zliczne. Idą naprzód dwie pieśni: uczucia żałosne mał/cz 
boskiej w wielki piątek, pieśń o Królowej niebios; po któ- 
rych następuje wstęp do nowych pieśni, w tych wyrazach 
brzmiący (kładziemy je w dzisiejszej pisowni): „Wykład 
Siopuchowskiego, początek pieśni nowej, ku czci matuchny 
bożej, z wszystkich róz rajskich najkraśniejsżej." Zkąd 
się pokazuje, zę Słopuchowski na podobieństwo pieśni 
dawnych układał nowe, z których pięć (oprócz dwóch 
powyższych jest tu pieśń o Mar)'i panny nawiedzeniu, himn 
donajśw. panny, himn do Jezusa ChrysŁ) doszło do naszych 
czasów. Któż był ów Słopuchowski? 

Po zniesieniu klasztorów naszych starodawnych, znaczne 
fundusze mających, gdy Q9k rzekliśmy wyz^) przywieziono 
do Warszawy ich biblioteki i archiwa, i takowe w ówczes- 

(1) Papijes [popijesz^ daies^ nabożne. 

(2) Nijeotpmijedzyal, bede, 8piJavaiJonczi;\ swatka, swan- 
ihego^ cijelesnij, przijijacijele^ nadijeije. 



Digitized by VjOOQIC 



849 

nćj Uidiotece pobliczDej złoiono, przegłądający rękopisy 
ilMtt9T6w łysogtfrsUego i rieciecbowskiego dwczcsny bi^ 
Miotekan t^. Joach. Lelewel, tialaztW pochodzących z lat 
1470—1493. wspominaBego często Andrzeja ze Sispia* 
Ów Andrzej, (wedfug tychże rękopisów (1) ) będąc wy- 
thowaficem klasztoru łysogórskiego^ został r. 1470 prze* 
zeń do zarządn kośfcioła Wąwelnickiego (ktńrego anadź byi 
kolatorem klasztor) przeznaczony, na którym to nrzędi^ie 
przez dwa lata bawiąc, gdy znowu r. 1472 do klasztoru 
wródi, został tegoż samego roku posiany do Słupi (mia-* 
steczka leiącego u po4no£a łysej góry), dla sprawownift 
tamSe urzędu Plebana. Pdźnićj r. 1497 był Przeorem kla- 
sztoru tegoi od r. 1481 począwszy. Wiemy albowiem zkąd- 
inąd,ze Przeor łysogórskiego klasztoru, Andrzejem ze Słu- 
pia nazywający się, uzyskał r. 1481 pozwolenie do udzie- 
lania odpustów za to, iz jego klasztor dostarczył posiłków 
pieniężnych zakonowi maltańskiemu na wojnę przeciwko 
Turkom; ze tenie Jędrzej przepisał r. 1493 jedno z dzieł 
sławnego Kanclerza uniwersytetu paryskiego i utaientowO'* 
nego pisarza Jana de Gerson (który umarł r. 14!^9), i łe 
się podpisał na niem imieniem i przezwi^iem owem (2). 

Rozczytiuąc się dalćj wtychzc rękopisach Łukasz Go- 
łębiowski, następca P. Lelewela w urzędzie bibliotekar- 
skim, znalazł w nich pięć owych pieśni, i wstęp, z których 
dwie pierwsze przyznał temuż o którym mówi r^opis, czyli 
utworem je być Andrzeja ze Słuj^a uznał, a dwie drugie 

(1) Łelew.BibUogr. ksiąg dwoje wWflnie 1823. tom 2. Por.n.89. 

(2) Porównaj artykuł do Biblioteki połskićj z roko 1826 numeru 
pierwszego na str. 87 następn. podany. 



Digitized by VjOOQ IC 



A I 



350 

za utwiir nięjakiegoś Słopudiowskiego poczytał. Ifniema 
bezimmieiuiy, w drugim powyićj przy iriedzioD>iD przypisku, 
ze Asdrzćj ze Stapia a Siopuchowski (niby Stupski) jest 
jedaą osobą: co wiele ma doprawdy podobieństwa. Mniema 
dalej, ze pieśni owe nie tttozył, lecz nowo je wytozyi czyli 
na tle dawnych ukształtował pieśni. Gdy atoli mniema- 
nie swoje na tem jedynie opiera, ze w pieśniach tych są 
bardzo dawne wyrazy, przeto niczego, zdaniem mojem, nie 
dowodzi. Puściwszy więc mimo tę uwagę, robię inną^ pytając, 
czy Andrz^y ze Słupia układając swe pieśni, miał przed 
sobą dawne jakie utwory? I odpowiadam ze je miat, gdyi 
sam o tem mtfwi, (powiadając w pieśniach o Królowej nie-^ 
hios^ o matce boiej, ze nowe układa pieśni, zkąd widać 
ze były dawniejsze tego rodzaju pienia), gdyż jegohimn 
do Jezma Chrystusa^ zgadza się nawet w wysłowieniu z o- 
wązr. 1428 przewiedzioną w}iąj pod liczbą 14. pieśnią 
o Jezusie Chrystusie. Co większa, zdaje się być pieśń ta 
przerobieniem dawniejszćj, czyli redakcyą jej nową być 
wydaje się, jak o tćm wnioskować można zponadpisywa- 
nych i popodpisywanych do niej wyrazów w t)ryginale. 

Z przyczyny, ie są pieśni Andrzeja ze Słupia ważnym 
pomnikiem poezyi polskićj XV wieku, tudzież języka, wy- 
drukujemy je w dodatkach do tego tomu pod liczbą 28. 
dwojako, czyli damy ją w oryginale i wdzisiejszym języku. 

Wrzeay samej nie może iść w żadne porównanie co- 
kolwiek przed ukazaniem się tych pieśni, wydała na jaw 
poezya polska. Dla przekonania się o tem, weźmy na uwa- 
gę zwrotki pieśni uczucia żałosne matki boskiej w wielki 
pigłek opiewającej, które tu kładę (w dzisiejszej mowie.) 



Digitized by VjOOQ IC 



351 

Synn miły i wybrany! 

Podziel z matką twoje rany. 

Wszakem cię synu luby wmćm sercu nosiła, 

i tobiem wiernie ^iyla. 

Przemów do matki, bym się pocieszytal 

Bo juz odemnie odchodzisz moja nadziejo miła. 

O Aniele Gabryelu! gdziei owo twe weselet 
- któregoś mi obiecywał tak wiele, 

mówiąc do mnie: „panno, petnatf mitościl" 

A ja pełna smutku i złości. 

Spróchniało we mnie ci^o i wszystkie me kości. 

Pięknie zaczyna uktad wiasnych pieśni, temi przema- 
wiając siowami: 

ę ' . . ■ . 

Śpiewajmy wesoło, ho6 w pieśni dobrego wiele, 

i w każdej duszy, 

serce się ku Bogu wzruszy* 

Zachęcając do ich nucenia powiedział:: .kto to będzie 
śpiewać, albo siuchać pilnie, panie Boże racz mu to wszy- 
stko dać, czego od ciebie będzie mtfgi iądać." Po czćm 
poiozyi nowe pienia, w których uderzyły mnie zwrotki te: 

AniHUabiidością, 
ni kraśna roza pięknością, 
kwiat zamorski swą drogością, 
ni sżpikander swą wonnością, 
z Maryą się nie zrówna. 

Zdrowaś ty gwiazdo zamorska, 
Cesarzownaś ty niebieska, 
iy nam drogę nkaziąfesz, 
sama nam łaskę zyskiąjea^ 
u Chrystusa nazaraśakiego. 

Pod względem prawopisu nie masz nic do nadmienienia 
o tym rękopisie: jednostąjność jego dowodzi postępu w tą^ 



Digitized by VjOOQ IC 



352 

mierze. Mowa wieszcza jest wielkim skarbem Aa badacza 
języka polskiego. Jest w niej wiele wyraz6w zastanowienia 
godnych. Na przykład przy taczam niektóre (1). 

* 
29. Po r. 1400 Pamiętniki Janczara spolszczone. . 

Od czasu Władysława Łokietka, który córkę swoje 
Elżbietę wydał za Karola Roberta węgierskiego Króla, 
wiele polskich rodzin przenosiło się zaKan»aty« Jaz przed 
rokiem 1409 nie mało Polaków osiadło na Węgrach (2). 
Za potomka takich przesiedlcó w (emigrantów) miałem bez- 
imiennego (3), którego pamiętniki z rękopisu wydano 
w Warszawie u Gałęzowsldego r. 1828 w zbiorze pisarzów 
polskich. Upatrywałem niejakie podobieństwo jego życia 
z przypadkami, które w blizko dwieście lat później spo- 
tkały wTurczecfa naszego ziomka, Wojciecha Jaksę z Bo- 
bowćj Bobowskiego (4). Przekpnałem się później żem się 
omylił, i ze pamiętniki owe nie są dziełem człowieka z pol- 
skićj rodziny pochodzącego, a nawet łe nie są polskiem 
oryginalnem dziełem, lecz przekiadoi aabcćj (niezcze-- 
skićj wszakże, jak powiemy lił^*) na nasze mowę. Roz- 
ważmy naprzód jego życie. 

(1) Zastanowiły mnie wyrazy te: kru>awe gody, wyatgala 
(obwałowała, opłakała), doi%kimaMif€ (dokonanie, skutek), 9%ynem 
chod%y (nosi w żywocie syna)» fF%e$%4hyalkkyny (bezdzietna), u 
lyud%y nyeroumo (niepodobno). 

(2) M(iwi Bielski, kron. polska >at, 

(3) Orędownik z roku 1843 str.'128. 

(4) Podał o nłm wiadomość Pr. Sliffczynski wCzasoptsIe Iwow- 
akktt z r. 1838. poazyt I. str. M. następn. 



Digitized by VjOOQ IC 



858 

Janczar dw uredzH: się wóstrowicy wSar^Ui ezyli, jak 
ją inacz^ zwano, w rackiej ziemii i dla tego nazywany byi 
Serbem, Rethem, Raeem. Rękopis XVI wieku świeio przez 
Eustachego Hrabię Tyskiewicza odkryty w Wilnie, a zawiej 
rający dzieło sławnego Jana Tarnowskiego Hetmana wiel* 
kiego koronnego, pod naiMsem księgi o gotowości wojen^ 
nej: tudzież inszy rękopis XYII wieku mieszczący rzeczo- 
nego Raca pamiętniki świadczy, ze mu na imię było Kon- 
stantyn, a ojcu jego Michał (1). Jeden i drugi rękopis na- 
zwisko rodowe naszego pisarza wymienia: podaje go i sam, 
lubo nie wyraźnie, chociaż wiele szczegółów udziela o so- 
bie które wyliczymy. 

Konstanty zostawał w domu Despoty serbskiego, a ten 
będąc hołdownikiem Turcyi, wysłał go młodzieniaszka (2) 
z rycerstwem swojem na pomoc Mahometowi synowi Murata, 
Cesarzowi tureckiemu, dawszy starszeństwo nad tym po- 
cztem wojska niejakiemuś Jaksycie (3). Snadż wrócił się 
z tej wyprawy Konstanty, ale gdy następnie Cesarz ture- 
cki wojował z Despotą, wziął Kohslantego w niewolę wNo- 
wobrdzie wraz zdwoma jego braćmi, i posłał do Natolii 
w Azy i, ażeby się tamie na Janczarów wychowali.. Tak 
więc ów Rac został Bisurmanem, przyjąwszy wiarę Maho- 
meta i tureckie obyczaje: zkąd nazwany został Janczarem 
(4). W wielkich łaskach i znaczeniu był u Turków, tak 
dalece, ze później Cesarz Mahomet, wojując wBqśnii, prze- 

(1) Tygodnik literacki z roku 1840 numer I. 8. Orędownik z ro- 
ku 1841 numer 43. 346. 

(2) Str. 140. Pamiętników Janczara wydania Gałęzowsk. 

(3) Str. 120. tamie. 

(4) Str. 140. tamże. 

45 

riSMIEN. POLS. T. I. • 



Digitized by VjOOQ IC 



354 

ioiyi go nad zaiDkiem nazwaym Zwycnj, lełącyn bliiko 
Wojcza, który właśnie zdobyf tniłe (I). Kiedj oastępiiie 
Maciej Korwin węgierski Krdl (panował od roku 1458 ał 
do roka 1400) wojojąc z Tarkami opaaował ten zamek, 
nasz Janczar, dostawszy się tym sposobem w moc chrze* 
śdańską, odstąpił Tarkdw i słozbę przyjął n zwycięzcy 
swojego (2). 

Wtedy żyjącego wpośród siebie obstąpili bracia chrze* 
ścianie, dopytywali się ciekawie o jego dzieje, i opowiada- 
ne przez niego, a następnie spisane przekładali na swój ję- 
zyk. Pomnąc na to, iz według rękopisa linowskiego, o 
którym wnet powiemy, pamiętniki Janczara naprzód lite- 
rą ruską (słowiańskiem pismem) wyrażone były; tadziez 
na to, ii w Czechach twierdzono ze sam Konstanty spisał 
swe pamiętnilci; na koniec na to, i£ różne były ich czeskie 
przekłady, możemy ztąd wnieść z pewnością, ze naprzód 
w języku Janczara ojczystym czyli serbskim spisane zosta- 
wszy, uzyskały następnie przekład czeski i polski, a jeden 
odrębnie od drugiego. Księgarz i drukarz wŁutomyśla 
w Czechach zamieszkały, Aleksander Augzdecky, wjdał 
po dwakroć, r. 1565, 1581 przekład czeski (3). 

W przypisaniu pierwszego wydania Haugwicowi zBi^ 
skupie mówi, Ae z róinych zbiorów zgromadził dzieło,* 
czyli, ze wjedno zlął róSne jego teksta, »na wielu miejscach 
czesczyznę poprawiwszy (4).** Zkąd się przekonywamy 2e 

(1) Str. 198. tamże. 

(2) Str. 202. tamże. 

(3) Jungmana histor. liter. czesL Avyd. drug. 146. 

(4) KtentUo hUtorij nejaky %namenity a 8tatec%ny ryiirz, 



Digitized by VjOOQIC 



355 

Bieraz, lect prsynąiiimćj dwakroć przełozdoo na jęsyk 
cz€aki Janczara pamiętniki, a przełożono je w sposób ko* 
ściołowi katolickiemu i cesarstwu niemieckiemu niepjrzy« 
ehylny, obelgi na Papieia i Cesarza midtiuąc (1). Wiqnym 
duclra przemawia przekład polaki, i taksie wyraża^ iikto- 
by la towarzyszące dziełu i jego przekładowi, (czyli ra- 
czej przekładom, jak zaroz wykaiemy) uwagi nie zwróci- 
wszy pilnej, chciał z tych pamiętników wnioskować o po- 
cbodzeniu Janczara, mógłby go słusznie mieć za Połaka, 
i rzymsko-katolickiego kościoła wyznawcę. 

A naprzód zastanawia, ze w dziele, opowiadaniu spraw 
tureckich i serbskich poświęconem, zwraca opowiadacz mo* 
wę ku Polsce, ilekroć się do tego by najmniejsza nadarza 
pora. W^omina Królów naszycb, a mianowicie: Włady* 
}»ława Warneńczyka, Kazimirza Jagjetoiczyka i jego brata 
Jana Olbrachta, zmiankojąc o klęsce, którą za jego pano- 
wania ponieśli Polacy na Wołoszczyznie w bukowińskich la- 
sacb, i oddając mu pochwałę, ze on tylko z ówczesnych 

gmen^i MicIM % OMirowic, Hmc pnUrmenp^.. . . wgtdno se^ 
bral tsep^aL^. Taupr%4c%imu w cfiMO sem «i tak takI poriiziiu 

BYŁA PODLE MOZNOSTI SEBRAŁ A NA MSOHA lUSTZCU CZSSTINU ZPRAWIW 

snemalym nakładem y pracu wytUkl^ mówi drukarz Augzdecky 
w przypisaniu z r. 1565. 

(1) Mówiąc Czecli o Królach polsltich i węgiersltich, talt się wy- 
raża o Macieju Korwinie: „Ne tale, yako Kral Matyass sławni parae- 
ti, • zanechaw Pohanstwa, Wklku wedl s Icrzesttany a po hrzjchu 
snad Ótec s. Paweł Papez, od kterthoz rzjdko co dobrtho pocbazy, 
A Cysarz Rzimsky Frydrych, oba slawnć pamćtł, byli toho przjczjnau, 
kgdyz Krale Matyassa k tomu pomukli, aby s Czechy wałku wedl ka- 
ccrzugic gl." (Nie masz tego w przekładzie polskim). 



Digitized by VjOOQ IC 



356 

KrtfMw cbrteścitftskicb wojuje tureckie pogaństwo (1). 
Wyliczając urzędy tureckie i takowe porówny wąjąc z poi- 
skiemi powiada, jak który z nich nazywa się po turecku, a 
jak po aaszemu. Zkistanawia się lad tem, co to jest za 
urzędnik turedd odpowiadający nazywającemu się u nas 
Starosto wcem lub Starostą (2), Marszałkiem, Bargrabią <3X 
Rotmistrzem, Wojewodą (4). Wyjąwszy Czecbów i Pola- 
ków, żaden inszy słowiański naród nie miał Burgrabiów: 
przez wyrażenie się więc u nas^ nie zakarpackicb lecz przed- 
karpackich oznaczają pamiętniki urzędników. Że zaś pol- 
skich przez to rozumieją, dowodzą przywiedzeni w nich 
Rotmistrzowie i Wojewodowie, którzy pod ów czas w sa- 
■ćj tylko Polsce, tudzież wtaknazywanem wtedy państwie 
moskiewskiem, byli. Kiedy mówi o nieszczęśliwej porażce 
Władysława Warneńczyka, opowiada zasadzki tureckie 
których nasi nie dostrzegli (5). Przj^pościwszy, ie wyra- 
żenie to równie się do Węgrów, walczących pod sztandara- 
mi Króla Władysława, jak i do Polaków odnosi, to wszak- 
że zastanawia, ze tam, gdzie wyrazisto mówią pamiętniki 
e polskim języku, nazywają go iwiry w językiem (6). Sprzę- 
ty tei wojskowe niektóre polskiemi nazwane są wyrazami, 
i dane im są techniczne miana, u inszych Słowian pod ów 
czas nie używane. Tak np. tatarski wyraz buzdygan ma 
i czeski język, ale buława w naszym się tylko znacho- 

(1) Str. 74. nstpn. Pamfętn. Jancz. 

(2) Str, 72. 812. tamzc. 

(3) Str. 214. tamże. 

(4) Str. 238. tamże. 

(5) Str. 106. tamie. 

(6) Str. 72. tamże. 



Digitized by VjOOQ IC 



357 

dzi (i). Lubo JancMr był piecwotitie w grecki^ wjFehewany 
cerkwi, i za powrotem io cbrieścinDstwa tąjfte sam^j trzy* 
BMł się bez wątpienia, przedei w daiele swenr (2) wyraża 
się jako wyznawca rzyiDsko*4catolickego kościoła, iazyw»* 
jąc Papieia świętym ojcem i sprawcą^ wszej wiary chrze** 
ściaoski^. Zkąd£e to pochodzi? ztąd pewno, ze tu aie sam, 
lecz tłómacz przemawia, i kładzie na kairb jego wyraieate, 
o których się jemu pewnie ani, śniło. 

Przystąpmy do przeglądti literatury pamiętników Jan* 
czara, wzgląd mając na samą tylko Polskę. Mamy ttzy rę* 
kopisy, a wszystkie ręką XVII wieku pisane: berdyczowski 
jeden, z którego zrobiono wydanie warszawskie (mieliśmy 
je pod ręką, artykuł niniejszy pisząc), działyteki drogimi 
zn^dujący się wKoraikn w bibliotece Tytusa Hr. Działyń* 
skiego, zupełniejszy od poprzedzającego, gdyż tylko roz: 
dział ostatni je^t w nim me cały (3). Trzeci rękopis miał 
być w roku 1838 odkryty około Grodna, Oak mnie w 4^ 
czas upewnili dwaj uczeni pobratymcy Litwini,. PP. Franci- 
szek Dobldewicz i Benedykt Turski). Jest tp zapewne ów 
rękopis linowski, własnością P. Władysława Trębickiego 
będący, i przez niego w Bibliotece warszawskiej 111, 229, 
nstpn. z r. 1845 opisany. *Są nadto wypisy z kroniki Kon- 
stantyna. Jedne znajdują się w rękopisie, smoguleckim, tak, 
zwanym, ze na ostatniej stronicy jego wymieniono rok zgo- 
nu niektórych członków polskej rodziny Smoguleckich (4), 
gdzie między inszemi są: krothkije wijpissanije Nijekłho^ 

(1) Str. 256. tamże. 

(2) Str. 76. tamże. 

(3) Porównaj Tygodnik literacki z roku 1840. 8. 

(4) Będzie o nim wiadomość w drug;im tomie naszego dzieła. 



Dugitized by VjOOQ IC" 



358 

ryeh spraw sposobu a zaehowanśja. Bo^owigo RkerskU- 
go^ a w nieb wyjątki z Janeura pamiętiiików. Drogie uąl* 
divą się w wył^j wispomilioDem dziele Jana Tarnowskiego, 
po któn^m w tymże samym rękopisie następują ksi^ trze- 
cie^ wypiąomia niektórych spraw i porządku rxecty wo- 
jennych w Turezech, z kroniczki Konstantyna^ syna Mir 
dięiu Konsłańłynowicza % Ostrowice Raca: który by i 
wzicł od Jurków: y hyl janczarem; z łacińskiego języka 
na polski przełożona. Wypisy pierwsze czytałem w biblio- 
tece Załuskich wSt. Petersburgu r. 1842, ó drugich do- 
wiedziałem się Z Orędownika (1). Nader waina jest tu 
zmianka, ze kronika Konstantyna wytłumaczoną została 
z łacińskiego na język polski; to albowiem dowodzi, ze nie 
tylko na żywe, lecz i na martwy język przełoione zostało 
dzieło, gdyż sam Janczar napisać go po łacinie nie mógł, 
wychowany będąc między Turkami, a więc znać łaciny nie 
mogąc. Nie wiadomo mi, czy pod względem języka i piso- 
wni zgadza się ten przekład z owym, klóry w rękopisie 
berdyczowskim i llnowskim czytamy; a więc i o tem wy- 
rokować nie mogę, czy drugi powstał zpierwszego, lub 
z innego jakowego, bądź tłómaczenia, bądź oryginału. To 
atoli pewno, ze aili z serbskiego, ani z czeskiego polski 
przekład powstać nie mógł (2), lub jeieli powstał, nie zu- 

(1) R. 1841 numer 43. str. 346. 

(2) P. Prof. Kucharski, w numerze 32. dodatku do Gazety poran- 
nej warszawskiej z r. 1840, a za nim P. Wład. TrębickiwBibi. warsz. 
r. 1845. 111, 242. nstpn. twierdzi, ze z czeskiego przełożono te pa- 
miętniki Przeciwnie Jocher. 111, 263. rzuca domysł, ze z polskiego 
przełożone być mogły, gdyż trudniący się r. 1544. Augzdecki dru- 
karstwem w Królewcu, mógł tu zachwycić Aviadomości o istniejącym 



Digitized by VjOOQ IC 



350 

peiBie na jęśyk polAi przelany, lecs racićj do Polaiu, po 
katolidco, zastosowany ztąd został. Tak albowiem Jak się 
polski wyraził przekład, nie ndgł Janczar o Papiezo pi- 
sac; tak zaś jak znowu w czeskim przekładzie niby powie- 
dział o nim przekładacz polski, nie wyraził się; zkąd oczy- 
wisty dow6d, ie tenłe wsuwał do orginału i wyrzucał 
z niego, co się mu zdało. Nie mogę tez przystać na zdanie 
uczonego Władysł. Trębickiego, jakoby ów przekład pol- 
ski dopiero w drugiej połowie XVI wieku wykonany byc 
miał; (1) gdyż język pominąwszy, właśnie pisownia, na 
którą się uczony mąz powołuje, mówi przeciwko niemu. 
Jest albowiem podobna do owej, którą znacbodzimy w za- 
bytkach mowy polskiej XV wieku (2). 

przekładzie polskim tycli pamiętników^ i przełożyć je ztąd na czeski 
język. Jedno i drugie zdanie fałszywe jest^ 'według tego cośmy po- 
wiedzieli wyż^j. 

(1) P. Wład. Trębickt wBibl. warsz. r. 1845 111, 251. mtfwi,2e 
napisano te Pamiętniki w Języku polskim r. 1400—1506, 

(2) Pisze on Kwijegy, Kyasks, Xiąskij\ Xija8%kyi (ksiąiki). 
Tam gdzie dziś otwarto wymawiamy / kładzie (/, a gdzi« (vymawia- 
my je cicho pisze y^ gdzie zaś / oznacza spójnik, wyraża go raz po 
dzisiejszemu, drugi raz po swojemu. W używaniu nosoAvycti samo- 
głosek i spółgłosek niejednostajny jest rękopis, a miękjde spółgło- 
ski dziwacznie*wyraza: i tak przy / kładzie h lub opuszczą Je, i przez 
s%^ ć przez ci wyraża. Czytamy więc w tych pamiętjnikach: tijekije 
(za wielkiej nyeba ij szifemije (nizćj pisze ziemie) za nieba i zie- 
mie, i wodę (za wodf) piją^ mijewaija $%uyetho (nizćj pisze $%wie- 
tyy s%uijethy) za miewają święto, chlep za chleba bok^ bog za bóg 
sbes (omyłka pisarska za the$ czyli /^«s nasze /^l jak nizćj stoi), po- 
9%c%ynac% za pościnać. Co ^do odmian i składni uderzyły mnie wy- 
rażenia te: po8c%as%ye za p0sc%q, tr%ec%a god%yne za trzecia go- 



•Digitized by VjOOQ IC 



360 

Opowiadał swe paBM^tniki Konstanty mlędy r. 1490 a 
1497, to jest w czasie, kiedy aa Bladcya Korwina śmierć, 
a na Jana Olbrachta klęska padta w bakewińskich lasach. 
Albowiem mówi O sławnej pamięci, czyli o nieboszczyka 
Królu Macieju (1), wyraziwszy się o nim tak, jako o męeu, 
który zszedł z tego świata. Rozwodząc się nad pochwała*^ 
mi polskiego króla Olbrachta, (2) opowiada jak o tyją- 
cym, co okazuje, ie Monarcha ten był jeszcze na świede, 
kiedy Janczar pisał swe dzieje. 

Jest to dzieło ważne nie tylko pod względem języka, 
lecz i rzeczy, dając na sam rzut oka poznać, ^e pochodzi 
od człowieka bystrością rozumu niepospolitą obdarzonego, 
lubo niedoHładnie obeznanego z dziejami świata. Podług 
niego Konstanty W. Cesarz ustąpił Rzymu Sylwestrowi Pa« 
piezowi, a dla siebie zaczął stawiać Byzancyum miasto, 
które ukończywszy, nazwał Stambułem (3). Jest-to fałsz 
oczywisty, bo dopiero Turcy miasto Carogrod przezwali 
Stambułem, przekręciwszy po swojemu grecki sposób mó- 
wienia o pochodzie do miasta, to jest do stolicy (4). Ta i 
insze jeszcze usterki małe, nie uwłaczają wszakie warto- 

d%ina^pz €0 niepo9%btsny bijlij za ^ mu nieposłiiS%ni isr// (poró- 
wnaj rozdziały 1, 3, 6, 15, 18). 

(1) Str. 192. tamże 

(2) Str. 74. tam! c. 
(8) Str. 72. tamzc. 

(4) Na sposób Rzymian, którzy stolicę swoje nazywali urbs^ By- 
zantynowie przezwali miasto konstantynowe ttoAi?, i stosownie się 
wyraSaii mówiąc o pocliodzie do tego miasta fig (wymawiali is) nj^ 
(wymawiali iinj nokw, Turcy zamieniwszy ten wyraz na /7bA wyra- 
zaB się is tin poły U tan pol^ czyli htanpoł^ (ztąd Słamboi). 



Digitized by VjOOQ IC 



a6i 

ści dzieła, ktdre, stczególniej tez pad względem opowia- 
daiia rzeczy tudzież pięknego w}'8łowieiiia się, m wielką 
uwagę zaałaguje. Z tej nawet przyczyay dzieło to trzyma 
oiepośledae miejsce między wszystkiemi historycznemi, pi- 
saitemi ^6 pdlsko w XV wieka, i staaowi niejakoś pra« 
gmatyczne owego wieka dzieje. Opowiadacza ich wszystka 
zastanawiało co widział, bądź to były zwyczaje ludu ture- 
ckiego (i), bądź miasta które oglądał (2), bądź siła Tur- 
kdw pozornie strasraa (3). Z politycznego stanowiska za^ 
pa trojąc się na rzeczy, ubolewa nad tern, Se Cesarz i Kró* 
Iowie chrześciiri^ścy godują i krotoAinją, zamiast postarać 
»ęo wyparde Turków z Europy, czegoby łatwo dokazać mo* 
gli (4). Pięknego wysłowienia dał dowód w mowach, któ- 
re w usta pokładł osobom, na widownią wyprowadzonym 
przez siebie. Piękne wystawił obrazy osób znakomitych, 
i godniejszych widzenia przedmiotów. Szczególniej mnie 
oderzył opis zgottu Łazarza serbskiego Księcia, i towarzy- 
szących mu okoliczności (5). Kładę go tu podług własne^ 
go przekładu. 

Konstanty opowiedziawszy jak z ręki Łazarza poległ 
ojciec i dwóch braci Cesarza tureckiego Bąjazeta, opisuje 
następnie drugą walkę Serbów z Turkami, w którćj pier- 
wsi na głowę porażeni zostali, i z powodu tego utracili Mo*- 
narchę, tudzież dwóch znakomitych męiów, Krajmira i Misi 
Kobelicza, oprócz innych rycerzy wielu, i tak mówi: .W ten 

(1) Str. 93. Pamiętn. Jancz. 

(2) Str. 165. tamże. 

(3) Str. 257. tamże. 

(4) Str. 77. tamże. 

(5) Str. 02. nstpn. tamSe. 

nńlClEN. FOLS. T. I ' , 4" 

Digitized by VjOOQ IC 



362 

dzień był pojmny Książę Łazarz, blizko jednego kościoia 
matki bożej tak zwanego samodzielny. Stoi tam teraz słup 
tearmurowy /postawiony na pamiątkę tego Księcia. Na tern 
miejsca obok Monarcby poległ Krąjmir Wojewoda Teplickł, 
i wielu inszych panów.. Przeu'ewiercy i zdri^cy, przerażeni 
tym wypadkiem, przeszli na stronę nieprzyjaciół, fecz to 
ładnemu z nich na dobre nie wyszło. Albowiem niebawem 
gdy przeglądano więźniów, dano tych zdrajców pościnać, 
uwagę im uczyniwszy, ie co zrobili swemu panu» toby 
i nieprzyjacielowi vobić mdgli. Właśnie wtedy ujętego 
Księcia Łazarza i Dymitra Wojewodę przyprowadzono przed 
ftowego Cesarza Bajazeta tam, gdzie ojciec jćgo i dwaj bra- 
cia leieli na marach. 1 rzekł Cesarz do Ksiązęcia Łazarza: 
•Oto widzisz na marach ojca mego i dwóch braci leSącycb. 
Zkąd ci przyszła ta śmiałość kusić się o to, coś uczynił? 
zkąd zuchwalstwo stawiać opór ojcu mojemu?" Książę Ła- 
zarz nic nie odpowiedział na to. Wtedy rzekł mu Krąjmir; 
i^Ksiązę miły odpowiadaj Cesarzowi; wszak głowa nie jest 
pniem wierzbowym ąby dwakroć rość miała." Na ten czas 
rzekł Ksiąie do Cesarza: » owszem ja dziwić się temu po- 
wmienem, zkąd ta śmiałość ojcu twemu kusić się o króle- 
stwo serbskie. Gdyby mnie było nie zawiodło szczęście, 
obok ojca leżałbyś i ty na marach, a jabym był zuchwa- 
łych słów twych nie słyszał: ale tak Bóg chciał, niech, się 
dzieje wola jego." Wnet rozkazał Cesarz ściąć głowę Księ- 
ciu. Uprosił to u niego Krąjmir Wojewoda, aby mu wolno 
było podłożyć podołek' swej szaty pod głowę Ksiązęcia, 
1 niedopuścić lezeć jej na gołej ziemi. Gdy ta spadła na po- 
dołek, wtedy Krąjmir Wojewoda, skłoniwszy swą ku jego 
głowie, rzekł: „przysiągłem dziś panu Bogu, ze gdzie gło- 



Digitized by VjOOQ IC 



863 • 

wa Łazarza Księcia, tam i moja leżeć będzie.'' Tak więc 
obiedwie gtowy na ziemię spadły. Jeden Janczar przyniósł- 
szy głowę Misi Kobełicza, rzucił ją przed Cesmrza ka owym 
dwom głowom, i rzekł: ^oto jest głowa okratnego nieprzy- 
jaciela twego." Potem Serbowie, czyli raczćj ci, którzy byli 
przy Cesarzu, uprosiwszy sobie u Bajazeta ciało Ksiąłęcia 
Łazarza, zanieśli do klasztoru zwanego Kanancza, i tam 
je pochowali. Później policzony został ten Ksiąię w poczet 
świętych." 

30. Tegoż r. Książeczka Nawojki (na której się 
Jadwiga (święta?) modliła). 

Kardynał Bernat Maciejowski dał w upominku siostrze 
swojej, paniWapowskitj, książkę jŃsaną, kttfra na okład- 
ce miała tę uwagę piórem nakreśloną, «ze to jest właśnie 
taz sama książeczka, na którćj się podliła święta Jadwi- 
ga." Rękopis ten az do naszych czasów dochowany, wy- 
dał P. Józef Motty, Professor gimnazyum poznańskiego, ze 
Wstępem przez siebie dorobionym (1). Lubo badał wyda- 
wca, któraby to Jadwiga ksiąieczkę tę. posiadać mogła, 
i wykazał, ze począwszy od ś. Jadwigi Księżnej szlązkićj, 
a małżonki Henryka Brodatego, w roku 1243 zmarłój, az 
do córki Kazimirza Jagielończyka toz imię noszącej, a w r. 
1474zaKsiąięcia bawarskiego wydanej, iyły różne polskie 
Księżniczki imię Jadwigi noszące; przeciei stanowczo nie 

(1) Ksią%ec%ka do naboieAsłwa; na kt&rśj się modliła ś. Ja- 
dwiffa wPoznttiiia 1823. Obecnie przedrukowano to dziełko w Kra- 
kowie 1849. bardzo nie starannie, dawszy mn napis k8ią%ec%ka do 
naboieńsiwaiwiętój Jadwigi.^ • 



Digitized by VjOOQIC 



864 

wyrzekł, z iakiego przyikajantej wieku zabytek ten języki 
polskiego pochodzie moie. Z samego dziełka pokazuje się, 
ze nie Jadwiga (kttfra bądź), ale Nawojka jakaś, ks^łe- 
czkę tę, wpostaci jak ją przed sobą mamy, posiadała (i% 
dla którćj, jak ja sądzę, z rdinycb modlitw, prozą i wier- 
szem QłoSonyeb» niewiadomy pisarz skreślii ją w drugiej 
połowie XV wieku, a w tymże czasie przepisała ją osoba 
duś niewiadoma, i języka pąlskiego nieznąjąca dokładnie. 
Sąd mój opieram na tych dowodach: 

Pominąwszy charakter pisma, którym dziełko to skre- 
ślono, a który nosi na sobie cechę XV wieku, widać z tre- 
ści książeczki Nawojki, ze w drogiej połowie tegoż wieku 
napisaną była. Zaczyna się i kończy rękopis modlitwami 
do Matki Bolij. Pierwsza modlitwa kończy się na stronicy 
75 po czćm, aS do stronicy 94, idzie modlitwa do Jezusa 
Chrystusa, ułożona z pieśni religijnych (2) dziś zaginionycŁ 
Kładziemy je tu: 

Bo moya vyara czyebye zkwzdy wydasy. 
A mocznye y zupelnye zawzdy vyerzy: 
podłng twogych 8zloxv% 
. yzeaz tby wbyalosczy chlyeba thego prawy bog: 
Bo nyz thwe azlowo przeydzye 
naprzód Nyebo y zyemya przemyema szye: 
Thysz moy myły sthwoirzyczyel: 
y wscbego azwyatha odknpyczel. 



(1) Na str. 70v mnye Nowoyc%e, 74. ya N.proseha. na 83 
czytamy ve%r%y okyem mylos%yemym podbtg voley iwey namya 
Nmooyka^ na str. 92. A ucftyn nrnye Nuwoyka mUuffa 9%ma, na 
str. 1 1 1. ^a Natoyka fn-oscha €%yebye. 

(2) Na str. 78, 80, 82, 88, 91. 



Digitized by VjOOQ IC 



365 

apmra twa yairtesB m^e ostadsyla 

zbaw mye yzbyck ya Tyeczney ssmyerczy nyeakiiackyla. 



nyemayacz naszobye cznoth odiyenya Aagy^lsltyege 
yako ńm pnyslaeha picyd* pned pana tiiako^modniego. 



nye chcze nsmyerczy grzeachnego czlowyeka: 
y czyrpy pTzecz3r(imoaczy odnyego 
csekayancz nawroczenj^a gy^o: 
Yemaye nadzneyyeat azwyadeczthwo tego 
gdyb}^!!! uczynyla lyczba od urodzenya mego. 
Bom czy wszobye nye nalyasla nycz dobrego 
yedno grzechy od porodzenjra szwcgo: 



thy moczą wyelkyego 

myloszyerdzya thwego 

mozesch Mye virwacz rayly paaye zewschego 

Następuje (1) modlitwa przy podniesieniu ciała pań- 
skiego pod czas mszy ś., w której takie są ułamki pieśni: 

kolyana thobye zgybaya 

ku chwalye thwey y raczę thobye Bzkladaya 

duchem 8Zwyath3^m gospodnye 

dncha mego odnów vemnyo 

przez thwe azwyanthe czyrpyenye 

day my vyerne Bkmflchenye : 

Idzie po tej (2) modlitwa z łacińskiego przełożona: a 
za nią (3) insza, przed przyjęciem ciała pańskiego śpie- 
wy wana, w której uczy autor modlącego się, gdzie (4) ma 

(1) Str. 94. ' 

(2) Str. 103. 

(3) Str. 129. 

(4) Str. 136. 



Digitized by VjOOQ IC 



366 

goręcej westchnąć ku Boga. I tak kończy się nrywkiem 
z pieśni: 

Powythay dsyewicse czyalo 
kthore«z na krzyżu wiszyalo 
trzeczyego dnya zmartwyeh wsthalo 
sthoba panno królowało 
' nawyeki Amen, 

Za tą modlitwą idzie druga (1) tejże samćj treści, to 
jest o Boiem ciele, zaczynając się od wyjątku z pieśnh 

o czyalo boga żywego 
Jesu Krystka nyebyeszkiego: 
przyymy od nasz pozdrowyenie 
nad czya boga gynego nye: 

Modlitwa do Najświętszej Panny, różniąca się od pier* 
wszej, idzie (2) az do końca, i zamyka to dziełko. 

Pominąwszy tę okoliczność, Se pieśni dopiero co przed- 
stawione są ułożone na podobieństwo owych, które w Pa- 
miętnikach naszych (3) z rękopisów drukiem ogłosiliśmy, 
i £e są do nich podobne nie tylko mysią ale i wyrażeniem 
(4), a róSnią się jedynie pisownią, która jako w dziele no- 

(1) Str. 154. 

(2) Od str. 172. 

(3) II, str. 352. nstpn. Porównaj w dodatkach pod liczbą 14. 
pieśń o Jezusie ChrysL wydrukowaną^ z roku 1428 pochodzącą. 

(4) Np. w pieśniach na Boże Ciało i o Jezusie Chrystusie w Pa- 
miętnikach II. 354, 355. Wytay prawe bo%e c%alo^ thako ynko 
ye8% futkr%is%u ptialo (ufało). WiJtaJ meg<k tu>arc%a c%ało, tako 
iako arnartwy wstało. U Nawojki zaś, w pleśni przed przyjęciem 
ciała pańskiego odspiewalnej, czytamy: Powythay d%yewic%e czya- 
lo kthoresz na kr%y%u wiszyało tneczyego dnya %martwycA 
wstkato. 



Digitized by VjOOQ IC 



357 

wszego^uktadu, powinna była koniecznie być, jakoż i jest, 
doskonalszą: tę mówię okoliczność pominąwszy, mamy mo- 
cny dowód na to, 2e ksiąieczka Nawojki ma pieśni żywcem 
przepisane zpoety polskiego, który słynąt przed lub oko- 
ło r. 1470. Jest nitai ów Jędrzej ze Słupia Przeor Benedyk- 
tynów na łysej-górze, o którym mówiliśmy wyićj. Między 
poezyami jego jest himn do Jezusa Chr>'stusa, którego po- 
czątek jest takiz sam co i w modlitwie o Boiem Ciele, ksią- 
żeczką Nawojki objętej. Tez same wyrazy są tu, lecz piso- 
wnia dokładniejsza. Czytamy bowiem: 

o czyalo boga żywego 
iesu chrysta nyebyeszkyego 
pTZ3^iiiy od nas posdrovyenye . 
nathczya gynego boga nye. 

Ze nie Jędrzej ze Słupia, ze nie bezimmienny wr. 1408 
1428. 1440 śpiewający pieśniarz, z ksiąieczki prozą uło- 
zonćj przepisał tę zwrotkę, ale i owszem układacz książe- 
czki rzeczonej w}jął ją z poety w swoim wieku znakomi* 
tego i na prozę przerobił, na to, jak sądzę, dowodu dawać 
nie potrzeba. 

Postawiwszy czytelnikowi przed oczy,ie dziełko wmó- 
wię będące musi być płodem drugiej połowy XV wieku, 
gdy w sobie mieści wypisy zdzieł*spółczesnycb, -wykażmy, 
ze nie jest pierwotworem, czyli oryginałem, lecz przepisa- 
niem, czyli kopią (1). 

W rękopisie są omyłki wpisaniu, które objawiają, ze 
nie układacz, lecz przepisywacz popełnić je musiał, a więc 
ze dziełko to przepisane mamy. I tak stoi tam: przez 

(i) P. Wiszniewski hist liter. I. 421. bezzasadnie mówi, ze pisem- 
ko to z XIV pochodzi wieku. 



Digitized by CjOOQIC 



368 

czjfa bogosląwyona boża porodzyezyelko wrotka mUcra" 
schsza: OtkiBorzona sza przez czy a pokoy myedzy czla^ 
ttyekyem y Angyolem uczynyon yett przez ezya szttyath; 
oprawyon yest. W tem nie mass żadnego sf nsu, i tak nie 
mógt napisać książki tej atitor, lecz przepisy wacz musiał: 
niedorzeczność tę popełnić. Ustęp ten powinien się czytać: 
przez czy a bogosląwyona boża por odzy czy elko wrołha na- 
kraschsza (najkrótsze) othworzona szu: priez ezya po^ 
koy myedzy czlofoyekyem y Angyolem uczynyon yest; 
przez ezya szwyath oprawyon yest Podobnego rodzaju 
omyłek pełno jest w rękopisie (1). Niekiedy nawet po dwa- 
kroć jedno (2) stoi ti^ napisane. Słowa osobliwsze ze sło- 
wiańskiego jęzjrka wytłómaczyć się nie dające, i albo fał- 
szywie pisane, albo obce (3), tudzież niemiecką pisownią 
wyrażane przedimki (4), lub z czeska ale mylnie pisane 
spójniki (5), objawiać zdają się, ze nie Słowianin, lecz cu- 
dzoziemiec ten rękopis przepisywał. Zdaje się nawet, ie pe 
kilkakroć przepisany był, i ze z późniejszego odpisu ten-tu 
jest wzięty. Naprowadza mnie na tę myśl ta okoliczność, 
ze modlący odzywa się tu niekiedy w rodzaju męzkim: 
zkąd czynię wniosek, 2e zksiąSki słuiącej niegdyś ku mo- 
dlitwie mężczyznom, zrobiono następnie układ modłów dla 
niewiast, zachowawszy {Trzez pośpiech wyrałenie się obu- 

(1) Str. 48, 40 moyey nyedosthayney modly-Tkwy. 

(2) Str. 69, ^ 

(3) ¥%esch s%yna bożego dogyla y yego%es% iumbłała^ (str. 
26,) gdzie obadwa wyrazy znaczą karmić. 

(4) T%yebye. 

(5) Nyeba gy^yemye str. 39, gdzie spójnik gy fałszywie napi- * 
sany stoi. 



Digitized by VjOOQ IC 



3t9 . 

d«o«'|^iMB 9ł»Nce (1). WMs^^ę to i s smtarsąłyoh 
fom ięsyka, i z pia#viu wyrazi, abok iNMryeli zdui^oań 
i lUMWKego prawi|As« putoieiiycii (3). FwwMraaie Iuh 
. witn atofiM wyi$eeg» j«łt iMMrrte, pnyBuotaiki wibi- 
liwyff i Aowyn są kaotatoif^ asepiuifiąt^ft jest loiM^ rzaiiko 
m^^ (9X M koniec 6ą wryrmf w p#źniąjssyoh tylko nlgn^ 
wape ci^sack (4). Co wssyoUio utwiofdta aas w tepi pree* 
kapaniu, ź« k«Hąiectkę «a kttfi!^ ^ie n^oze iad«iga ś. (jak 
pidrem ufMsaae p^daiw nioato,) aiegdyś aiodltta, przera^ 
biąne późnie, } wri^yob po41ns rńiaega pnrari^pigu prze^ 
pjifywaiMi ją wiekaeli, iw koiiiec h pni^isał ją języka paU 
skiegp nie dobrze zaąjąey eriKuwiekt i ie thk f rsosabioBy 
doize^i aab jtęn v«dUtewflik- 

31. SandoaMrzaoina jpieśni i dziąje wierfi;(api 
opowiadane.' 

Wewoątrs oktadak ztar^ ksłą&d przylepioae dvra pół* 

ai(kwa9 papierowe aiały ręką XV wieku aapisaae pieśtn: 

o słowach, litórs Cktffitus wgrzekł MtateezfUe tut krty&u^ 

« o rozporządzeniu które umierając ticzynit, o kosterach 

(1) Pr%yymy uboga gr%e%chnyc%a (ubogą grzesznicę) y bar- 
M ubagyego c%tQmtićka itr. }M> maucwtnw^ nyeu^thee^tnego 
e^OMfiyeka 9b. 106. 

(2) Jest tu daway tryb ibezok^Uezar na i ($sUhr%!ec»y^ atrz^)) 
a wyrazu ojciec odmiana nowsza (i^c»jf^c9, ogc%a Btr, 133, 138^ 
s%ffere%e, serc%e str. 120): nosowe ą piszę się jalc dziś i przez an, 
(gUgboka^ %andąla)y d, u, na przemian uzywai^ Jjsst, (doseka^ du- 
9chaJ (dusza). 

(3) Siar%ey$chy it słarsęy^ c%tfeti$y i ic^jfekątkn^ jimfący 
ciało), uccynyta za uc%ynyla (uczyniła). . 

(4) Str. 127. poi%lal komomyka. 

niiimi. F0Ł8. T. I. 47 

Digitized by VjOOQ IC 



.370 

I imifth zkfeh butciach, o Hrasioątm prufpadku którjf $i^ 
graczowi pewnemu wydertyl w Budzie m Węgrach^ 
które łakoiczono westdmieiiieBi da B<«a, „by odwrd- 
dwBsy lieszcsęścift od Pobki, 8piiś€ił je la TatarAir, Tor* 
ków, WotMhów i pogan". Ostatnia zmianka naprowadzana 
wniosek, łe około r. 1497, kiedy ta Jana Olbracbta toczy- 
liśmy bój srogi z Wołoszą, spisano te pieśni. Reszta ręko- 
pisa opowiada zdarzenia wainiejsze, które w Sandomirzn 
od r. 1241 do 1464 zaszły, kiedy Tatarzy opanowali i zni- 
szczyli to miasto, a Boniflicyiisz (IX, omart 1404) Papiei, 
dat mu, na proźbę Bodzanty Dziekana, liczne odposty. Koń- 
czy rzecz westchmeniem do Boga pieśniarz, i podawszy 
to o sobie ze jest Kapłanem, wraca znown do dziejów, kle- 
cąc wiersze o tern, co się niegdyś działo w Jerozolimie, 
^ Troi i Rzymie, za czasów wojen z Hanibalem toczonych. 
Całe to pisemko jest niby silva rerum i stanowi przejście 
od reygjiinój do świecki^ a marząoćj poezyi, w jakiój sma- 
kowali Czesi (ale nie my,) wczasach da?rmejszych. Wydm- 
kiuę ten pomnik w dodatkadi pod liczbą 29—31. 

32. Przed r. 1500, Zdrowań gwiazdo morska. 

Wyz^ pod liczbą 5, 6, mówiło się o pieśniach nabołnój 
treści ; do których i pieśń z napisem Zdrotraś gwiazdo 
morska dodać naleły. Będzie w dodatkach pod liczbą 32 
wydrukowana. 

33. R. 1500. Ortyle czyli atatuta miejsliie. 

Mówiąc wyS^pod liczbą 4 6, o zabytkach prozy pra- 
wnej, powiedziało się' i o tym pomniku. W dodatku do te- 



Digitized by VjOOQ IC 



371 



go tomu, pod wsfctaiią csjy 33 licsbą^dam z Biego wyją- 
tek, t Cftikoiricfe wydmkąję go x 



34L H. U9L Ufjrwak kasanUi. 

Popiera i ten pomnik twierdzenie nasze, wyżej o kaza- 
niach po polsku miewanych położone, o czćm tu nawiasem 
wspominając, resztę o rękopisie z którego wyjąłem go po- 
wiem przy druku tekstu, (w dalszym ciągu tego dzieła) 
w dodatkach pod liczbą 34 umieścić się mnącego. 

35. Około r. 1505. Chwaleiewski Stanisław. 

OpiMł Cliwalczewski dzieje Pobki, od początków naro- 
du az do zgoan Bolesława Wstydliwego, w piędudziesiąt 
i jednym rozdziaiacb, zktórydi nie wszystkie do nas do- 
szły. Albowiem nie doatąje siedmiu pierwszych, gdzie kroni- 
karz opowiedział snadi tak zwane bigecsne nasze dzieje, 
tudzież rządy MiMsysłftwa Ł i początek panowania jego 
syna Bolesława opisał. Brak tei jest rozdziałów XV, XVI, 
gdzie zapewne przedmioty relig^ne i stosunki • Polski za 
Bolesława Śmiałego skreślił. 

Wiadomość o Chwalczewskim i jego dziele czerpiemy 
li tylko z krdtkićj zmianki, kttfrą w tej mierze aa końcu 
kroniki swćj uczynił, gdzie czytamy: »Ta kronika polska 
yesth napysana przess urodzonego Stanisława Chwąlczew- 
skyego starasthe Kobrynskyego dzyedzycza Raskowskiego 
zwyelką pylnosczyą od stharych ludzy zebraną dlya pa- 
myeczy pothomkow nass wszytkych day Boże aby ponasz 
lyepyey było Roku Bożego 1549 yesth przepycsana wras- 
kowye". Z tych słów, w braku wszelkich zgoła inszych 



Digitized by VjOOQ IC 



J 



8^2 

iria<owiścl, wnioski eiynliic ś. |»; ŁnUMi liołf^ioinlki (i) 
powiedział (w pifkeMMwte 4o Mttfi*): Je CtnndcieiiMti 
był Litwinem, zd rękopis puławski, z którego do przedru- 
ku z4iął kopM), 9p(Hf€ze§irydi, a nawet ife się zdaje auto- 
grafem jest, ze autor do małąj liczby dobrych pisarzdw hi* 
storycznych XVI wieku należy, ze kronika jego będąc 
pierwszego roku panowania Zygmunta Augusta, czyli roku 
1549 przepisana, była wcześniej juz napisana". Rozwiódł 
się tez nad źrzódłami, z których czerpał .Ch Walczewski, 
nad zaletami i wadami jego dzieła, na koniec nad korzy- 
ściami, które z kronikf tej na dzieje piśmiennictwa polskie- 
go mogą spłynąć. Rbzwazmy to. 

Kobt-yń (le£y w dawneoi województwie briesko-tttew- 
skieiD),był niegdyś ekonomią krótbwską, wktóre| Ghwai- 
rzewski urząd Starosty piastował. Tu snadź pisał on dsieło 
swe około r. 1506, albowiem w rondziafe XXXVII dotyka- 
jąc dziejów klasztoru miecłiowskiego, mówi: .ze w tym ro- 
ku przez opieszałość Mnichów, pogcHrzało całe miasteczko 
Miechów, a z niem kościół z klasktorem". Ze kobryńskia 
l^ył Starostą wnosić ztąd me mo£na, ażeby mint być Litwi- 
nem: bo tem samem prawem moznaby twierdzić, ie był 
i Rusineip. Albowiem dziedzicem był Raszkowa nad Dnie- 
strem snadź położonego miasteczka, za którćm leżały pola 
słulące Tatarom za pastwiska dia bydła, przywłaszczone 
sobie później przez nich przy pomocy Turków. Tu kronikę 
ową Chwalczewsktego przepisano r. 1519, a przepisano ją 
nie ręką autora, lecz obcą, jak widać z wysłowienia; .Ta 

(1) Który kronikę tę po raz pierwszy wydał w Warszawie roka 
iseo^ w zbierze pisarzów polsUeh Gałęzowskiego. 



Digitized by VjOOQ IC 



373 

liMijka pokdai yttdk M^iMla pneu apodzAiego Staifc- 
«ł«w«* i t & Sm tutor, jik M ri cM aa i, Bie byłby ^ u- 
iwrrt drddKimyiii, a Mu saa^ią nie cktłpłłby ilt te M/ego 
BdmUfBttwn: wmitt nu te tytiiiy preepteywacs. A gdy ta 
krenHta r^ą ChwiActewskic«« oapisaM, a ręką obcą prie^ 
yiMna była^ przeto dł« t^ snMj przyczyny <a adtogrtf 
uwalaną . być nie moie. Zarzut teo prj^zńał za staszay 
S8BI Gołębiowrici, gdy (1) wyfzeH ie kranika rzeczona 
pienrćf, ta jest przed r. 1549 napisaną byiw. 

90 histOFyków (czyli racz^ kroiikarzy) dobrych słu- 
sznie policzyć możną CtawałczewsUego, łecz tylko ze wzglę- 
du na czystoilć języka, tUiwą prsstotę i naturalne podo- 
bieństwo; jetećm sioweltt> ze względu na jego wysłowie- 
nie i jasność wykładu^ nie zaś dla tego, łeby miat zgłębić 
rzecz, ktdrą opisywał Bo nie z rzadszych źrztfdeł, a mia- 
nowicie z afctdw vDrzcdow}xh i ną|8tarisz>xh krmik, lecz 
ze źrz4deł zwyczignycta, czyli z powszecbnych pod 6wczas 
rocinikar^Fy^ mianowicie tei, wedłng badai Leona Borow- 
skiego (2), z Długosza czerpał, i, jak to zmianką ową o 
Miechowie stwierdziliśmy, rzadko z dawnemi dziejami spół- 
czesne stykał. Za przykład wykładu rzeczy i stylu jego 
niech posłazy skreśloną przeześ charakterystyka Bolesła- 
wa Wstydliwego: «tho X7ąze bel myeloszyerny trzeźwy 
a nyechytry ide wrośprawye mzny dary byerzaczy mysly- 
wyecz osoby od nyewyasth czystby y panycz bel dla kt6- 
rey wysoky cznothy wezwań yesth Birteslaw sromyezliwy 

(1) W pntim. 8tr. IV. 

(2) W rysie historyi literatury polskićj, w I. tomie Album p. Wój- 
cickiego loalesiczoBym. 



Digitized by VjOOQIC 



374 

(Mtydliigę) 00 sye dotydunyasth jiye pnyddo yBAjn 
xyąsetoiii". Co w dsisM^M^ mowie tak hizmi: ^^Kisii^ę tea 
był miłosierny, trze£wy» nudfego rMimo i seran (l^pne- 
kupny, wielki (osdbliwy) myśliwiec, stroaiąey o4 nieiriast 
i zachowujący czystość: dlt tak wysdućj cnoty naawaiiy 
został wstydliwym, którego przydomku zadeń z Ksiąii^ 
nie uzyskał dotąd". 

Gołębiowski sądzi, 2e kronika Chwalczewakiego może 
posłuiyć za zasób do opisu zwyczajów i obyczajów staro- 
żytnych, do badaA nad językiem i pisowni dawnćj, ze przez 
nią dopełnić! mózna szereg ówczesnych dziejów, i dzisiąj- 
szy ich wykład ztąd sprostować. Lecz, wyjąwszy język 
i pisownię, nie sądzimy, ażeby dla czego inszego wałnym 
był ten pisarz, lob ażeby zasługiwał na wiarę w rzeczach 
dawnych, zwłaszcza o ile się to co mówi nie zgadza ze 
źrzódłami spółcześńemi. Bo czyż godzi się brać na dowód 
pisarza żyjącego w XVI wieku, o tćm co w Xl a2 do Xni 
wieku było? pisarza pełnego usterek, które wytknął mu 
wydawca? 

To zaś nie ulega wątpliwości, ze Chwalczewski nader 
wainy jest pod względem badań nad językiem i pisownią 
ówczesną. Dziedzic ' włości w ziemi ruskiej połoionych, 
a urzędnik litewski, i, jak to z dzieła jego widać, więcój 
Ruś, niz Litwę znający, (gdyż dziejów pierwszćj dotyka 
więcej nii drugi-) , długiem snadź przebywaniem po za 
granicami Polski, przywykł do dawnój a niewykształconąj 
polsczyzny, (podobnie jak piszący przed nim tłómacz pa- 
miętników Janczara), i powtrącał w polskie narzetze dozo 

( 1 ) W rozprawie, w kierowaniu swymi kroki» niepewny. 



Digitized by VjOOQ IC 



375 

prowiicyóiiAliKmtfw. PoAobiiy jest z tego względu do iy- 
iącego po nim Strykowskiego, obok którego stanął, jako 
drugi głdwoy rusko4itewske-polski pisarz (1). 

36. R. UIO. Żywot AIakMii4ra WieUdego, przez 
Lenarta z Balie napisany 

Żaden zboliatyrów staroiytnego świata nie podobał się 
tyle wiekom średnim, co Aleksander Wielki, zwłaszcza 
gdy im poetycznie, lubo z ujmą historyi, przedstawił go 

(1) Za dowtfd nieciłi poiłnzy Ulka prz]fkładtfw, wyjętych z roz- 
działu VIII— X, tudzież z rozdziału XLI i następnych, gdzie mówi 
i pisze ixiyrtiCzai.e:iCspff%eć%yem, xyąsiec%pa^ ^Wf^f ^Ąd%^ k^ya- 
%ec%ya^ k%ią%e^ s%ffęze, aqfą%e^ (ksi^zęciem, ksiązęeia, ksiąze). 
Kładzie, Jak tłtfmacz pamlętnlk(}w Janczara, ^ przy ^lob opuszcza Je, 
łhak^tym. Nosowe samogłoski wyraża hib nie wyraża: meczenslwa^ 
fnayąc%^ mę%e lub me%e^ masz (mąz). Rzadlco używa ifj a gdzie 
używa, kładzie go zamiast y^ lub zamiast /, samo zas i tylko w środ- 
ku lub na początlcu wyraztfwjmieści, pisząc: kśjowskye^ kyowskye^ 
waraijmskife, w Gnieźnie je$L Inne wyrazy godne uwagi są te: 
oc% (prdcz) bacoslaw (Pakosław), c%ysiy (zacny), sramyeziytty 
(wstydliwy pd srrnn^ wstyd) kępąc% (gihmiic), w%4%tf^\QsM podzi- 
wieniu, wielce) thepyU (palić, ruside tcpiti) nyeposc%ye (nie po- 
. szedł), 0bifwtąi ntfd^wj^damy (ładnskie n^ ^Mtemur, byśmy 
się, nie zdali), fD%ymP9%y sas$ (wziąwszy Sa^dw) pantgc% (nię&* 
czyzna czysty Jak panna. Tak i Skarga,, w przypisaniu zywotdw 
śś. Władysławowi Królewiczowi, stan młodzieńca niew|miyj9aff^0i»* 
sktm nazywa). Walec%nyk (rycerz). SIcładni rzadko używa taldćj, 
co tłómacz pamiętników Janczara np, C%echowye nyechc%yely go 
(mu) byd% pasbisny, lub (wyrażając się łacińskim tolciem) kiomy 
ych %a4afy (żądali) # Uko (poscere aląueni). Tryb rozkazujący 
kończy niekiedy na 1^ mówiąc ^SMsy (iść) ifo/yai««. Inne przykłai* 
dy zobacz n Leona Borowskiego^ w miejscu skazanćm* 



Digitized by VjOOQIC 



37« 

Kurcyusz. PrairiiNio o nin U«iMy ra lUimitaiii i mH 
KarpatMii, od Dtiepr a al do łiitiy fowitm^ je; two* 
rzono o nim tMwmta ir|iimcf«etb <»yli i»c»^ iir Cieniie 
nii (siedlisko dawnych Niemców i Słowian) w Xn , XIII 
wieko, a nie sabaw^m i w Oseebach (i) okładano takowe. 
W Polsce skreślone prozą iycie bohątyra znalazłem w rę- 
kopisie kMry nie znany mi * kądinąd JUnart z Balic po- 
zostawił. Wyjątek z niego w dodatkach pod Uczbą 39 
dany będzie. 

81. Tegoż Mkiiy PMni. 

Znalazły się dwie pieśai w ręk<qHsie, zawierającym pie* 
nie o Pruskiei poraseze^ czyli o bitwie Władysława Jagieły 
z Krzyłakami pod Dąbrówna (Grttnwald), którą Leon Hr.. 
Rzyszczewski wydał w Bibliotece Warszawskićji Jedne 
z nich pieśnią moralną, drogą zaś nazwawszy rozmową 
grzesznika z Bogiem, wydrukii^ę w dodatkach pod licz- 
bą 37. obiedwie. 

S& 9L ltSO« Cemedła o mlessopnsesie, 

przejście ztasewi od rękopisiftw do droków pierwotnych, 
w polskim ogłoszonych języko. Jest wainy ten żaby* 
tek (wydrokojemy z niego wyjątki w dodatkach pod liczbą 
38) z wielo względów. A naprzód, (pominąwszy pieśni na- 
bożnej treści i modlitwy które zawiera,) zasługoje na owa- 

(1) W Czasf^isie ozesUego muzeum drukowane są zabytU poe* 
mata o Aleksandrze W.; (Aleiandreis), w rękopisach XIV wiekn do- 
chowane. 



Digitized by VjOOQIC 



377 

gę przez to, ze }est pierwszym z dotąd znanych dyalogdw 
pisanych po polsku (łacińskie, drukiem ogłoszone, są da- 
wmąjsze). Powtóre, ze układ tej, jak ją rękopis nazwał, 
komedyi, przedstawiony jest w guście starożytnego dra- 
matu, dzieląc się na akty i na chóry. Potrzecie, wątkiem 
swoim zastanawia. Chociaż boWiem treści jest religijnej, 
(rozprawia o wierze katolickićj,) jednakie nie przedstawia, 
jak niósł zwyczaj średniowiekowy, tąjetnnic wiary, (uiarTi- 
Qiov^ tajemnica), lecz raczej daje widowisko z chełpliwej 
gawiedzi, która popisywała się z wiedzą o rzeczy sobie 
wcale niezrozumiała. Dwa dyalogi przedstawia ten po- 
mnik. W pierwszym, (z którego wyjątki wydrukowane bę- 
dą) Pleban i kościelna czeladź (Organista, Szkohiik,Dzwoa- 
nik), rozprawę mają o wierze z Studentem, właśnie coz Wi- 
tenberga, gdzie nauki pobierał, przybyłym, tudzież z mie- 
szczamnem polskim, na imię Hanusz, wyznawcą auszpur- 
skim* Rozprawiających żwawo, zmusza do milczenia gospo- 
dyni księża. W drugiej, rozprawę ma w tąjze materyi Ple- 
ban z Kolatorem swoim. 

Ul. Pnegiąd plerwotnyeli dmków, 
w zwiąikn ich z rękopteami. 

W lat kUkanaście po zjawieniu się sztuki drukarskiej 
w Niemczech, zaczęto w Krakowie 1465 drukować po ła- 
cinie. Polskie zaś druki, przydatkowo do łacińskich wsuwa- 
ne, pokazały się w Norymberdze 1475, i w Wenecyi 1480. 
Całkowite książki drukowane po polsku miały się zjawić 
u Halera w Kridcowie 1508, 1514, których atoli nie oglą- 

dŚMIBM. rOŁ8. T. I. 48 

Digitized by VjOOQ IC 



378 

daliśmy (1). Ja znam najstarszy drak polski, równieł we- 
spół z łacińskim, roku 1514 u Halera wy inny. Jest nim 
Agenda kościelna. Następujące po niej draki najdawniejsze, 
idą na przemian tymie co r^opisy porządkiem (wyliczą 
się wszystkie w dodatkaeli do tego dzieła); nabożnej bo- 
wiem treści będące przeplatane są pismami śwreckiemi, 
po rzymsko-katolickich idą faussyckie, a za niemi prote- 
stanckie Tóinii barwy następują dzieła. 

Przystępując do przeglądu tych pism, zauważam na- 
przód, ze o kaidem z nich znajdować się będzie osobny 
artykuł w dziele naszćm (mianowicie tei w poczcie dru- 
ków pierwotnych, dodatkowo do naszego dzie):a zrobio- 
nym), z którego obszerniejszą wiadomość poweźmie 
czytelnik o tern, co .się tu króciuchno powie. Uważam da- 
lój, ze druki pierwotne są jakoby przedłużeniem rękopi- 
sów, gdyi o czem te mówiły, lub rozpoczęły mówić, o tóm 
samćm albo rozprawiały w dalszym ciągu drukowane 
ksiąiki, albo tez, wywołując na jaw myśli nowe, dopełniały 
ich treści, w dotąd nieznane ludzkićj .wiedzy puszczając 
się kraje. Uwaiam na koniec, ze znowu druków przedłu- 
żeniem są dzieła wzorowych pisarzów, które dopełniwszy 
czego tym nie dostało, zaokrągliły tak zakres literatury, 
w pewnym przeciągu czasu objawionćj. Z przeglądu więc 

(1) O łacińskich drukach krakowskich porównaj Wisznlewsk. 
hisł. Ut. in. 79 nstpn. O drukach norymberskich I weneckich mówi- 
łem wyź^j pod r. 1412, 1440. {Modlitwa pmUka.ModNtwa i d%ie- 
sięciaropr%yka%ania) rękopisy rozważając. Całkowite druki polskie 
u Halera przywodzi Swidzióskl w notatach, miały być te: O png- 
kazaniach i gmechach 1508. Powieść o Papieiu Urbanie 1514^ 
(powiedziało się otćj powieści w przeglądzie rękopisów pod r.:468.). 



Digitized by VjOOQ IC 



37» 

pism który zrobimy, poweźmie czytelnik wyobrażenie 
o tern, z czćm wzorowi pisarze trzeciego zwrotu wystą* 
piwszy, położyli zasady literatury ludowo-narodowąj tej, 
która się w .peini rozwjoęia okoifo czasu, do którego dzie- 
to nasze dojść zamierzyło sobie. Rzućmy okiem na pi- 
śmiennictwo nasze pO rękopisach najdawniejsze, poznajmy 
jego wątek, i przypatrzywszy się głównym rysom obraza 
poezyi i prozy, w następnym dzieła naszego tomie wycie- 
ttiować się mającego, przygotigmy przez to czytelnika do 
przejęcia się ducheni, który literaturę naszą aż do r. 1650 
ożywiał. Z jzuconych tu i. owdzie o tym przedmiocie na- 
pomknień, możemy juzzawczasu zrobić sobie wnioski o sta- 
nie naukowości, tudzież o języku i stylu polskim , o któ- 
rych podana tamże wiedza, będzie niejako wstępem do 
owego obrazu, który z całą o ile się to wykonać Ida do- 
kładnością skreślić mamy w zamiarze. 

Religijna poezya rozpoczęła piśmiennictwo polskie, 
w psalmach Dawida, i w pieśniach nabożnych, wskazawszy 
naszym pisarzom niewyczerpany wątek do układania dzieł 
nabożnej treścf, któremi oni piśmiennictwo to rozpoczęli. 
Skoro bowiem nieznany z imienia przekładacz uderzył 
r. 1290' w lutnią Króla Proroka, szli jego torem wszyscy 
wierszopisowie i prozaiści. Na tern tle osnowywali najszczy- 
tniejsze pienia religijne, i niemi wiązali w jedną całość 
płody umysłowości polskiej z zapadłą starożytnością. Są- 
dząc po wysłowieniu się pierwszych przekładaczy psal- 
mów, możemy wnioskować z napotykanych w nich słowia- 
nizmów, iż tłómaczenie' Psałterza przez Cyrylla i Metody u- 
sza wykonane, znane będąc tradycyjnie w Polsce, służyło 
za wzór naszym pisarzom przy przekładzie Dawida pie- 



Digitized by VjOOQ IC 



k 



380 

iiidw Ba ictyk polski. Lecz mezabawem wystąpił po owych 
Apostołach słowiańskich pieśniarz, który swoim utworem 
zwrócił pobołttych myśli w inną stronę. Albowiem ś. Woj- 
ciech, ułóiy wszy około r. M6 pieśń Bogarodzica, był snadź 
powodem do układania takowychze pieniów o świętych 
polskich, o matce boiój i t. p. Zkąd zapewne poszła owa 
pieśń o ś. Stanisławie w rękopisie XV wieku zachowana, 
zkąd powstały Godzinki do Najświętszej Panny, zkąd kan- 
cyonały, zkąd roijiczne pieśni naboine, w pierwotnych 
drukach az do r. 1500 ogłoszone, początek wzięły. Obja- 
wił się w t*m pierwszy, ii tak powiem, polot myśli pol- 
skiej, z rękopisów, gdzite górował znakomicie, (Andrzej ze 
Słupia,) ku drukom skierowawszy się. W nich to naginając 
się na róine, dziś we względzie filologicznym zastanawia- 
jące nas kształty, spuścił się wreszcie z górnych niebios 
na ziemię, i uderzył w struny świeckićj liryki polskiej. 
W tćj to liryce stale zamieszkawszy, górowała w niej poe- 
tyczna myśl polska, (Jan Kochanowski, Sęp iSzarzyński, 
Kacper Mlaskowski,). i dotąd w niej góruje, słabiej odzy- 
wając się w epicznym wierszu, a najsłabszy głos wydając 
w dramatycznych utworach. 

Z poezyą, religijność pierwotnie opiewającą, pobratała 
się od razu proza takiejze treści, i zamieszkawszy naprzód 
w przekładach pisma ś. obojga zakonu, przeniosła się ztąd 
do historyi i obyczajowości, w których dotąd najwięcej ce - 
luje. Cokolwiek bowiem proza polska szczytnego i zasta- 
nowienia godnego posiada , wszystko się to na dziejach 
wspiera, i około nich obraca, wymowy nawet nie wyjąw- 
szy, gdyż i ta na polityce, a więc na dziejach, wspie ra się 
w kazaniach sejmowych Skargi, nad które nic artysty cznićj 



Digitized by VjOOQ IC 



381 

obrobionego, nie ma dwcsesna polska proza. Gdy psalmy, 
wBOwyclii coraz nowszych występując {Hrzekładach, kształ- 
towały reiigOną poezyą i język polski, przeciwnie pisma ś. 
jak raz utkwiło w przekładzie swoim, (który jednego tylko 
doaekał się obrobienia, a i to ukrywa się dotąd 1^ ręko*- 
pisie), tak tei tkwiło w nim ai do r. J551, 155«, (Seklu- 
cyana Ewangelia, Szarftnbergerowski Nowy Testament,) zo- ^ 
stawszy nfe tak rychło odnowione. Dla tego tel na kształ- 
towanie się prozy i języka, nie mogło wpływać dzielnie toł 
pismo, i takićj co psalmy nie oczyniło przysługi literatu- 
rze. Lecz wyręczyły go w tćj mierze pisma, które do pra- »• 
ktyki religUnej zmierzając, prozie zarówno jak poezyi, pod 
nazwą modlitw, usługiwały Modlitwy bowiem odśpiewy- 
wano raczej nii odmawiano w przestworze X1Y, XY wieku, 
zwyczajem pierwotnego kościoła katolickiego, który się 
modlił śpiewając. Dopiero r. 1543, wystąpił u Wietora 
w Krakowie pierwszy > druk modlitewny, wyłącznie prozie 
należący się, objaśniający zasadnicze modły i wyznanie wia- 
ry, juz w rękopisach z r. 1412instpn. objawione. Za nim po* 
ssedł takowyidruk z r. 1545, poprzedzony będąc róznemi 
dziełami treści tejie, z których modlitwy stałe przy mszy 
świętej przez celebrującego kapłana odmawiane (r. 1417 — 
1450), na wielką zasługują uwagę. Po modlitwach idą 
wpierwszem miejscu pisma, zawierające zdarzenia wa- 
żniejsze z starego zakonu, ku cielcawości i zbudowaniu wier- 
nych wyjęte (r. 1540—1545 nstpn.), za któremi następują 
dzieła rozlicznćj treści, godząc w polemikę kościoła, sze- 
rokie' w polskićm piśmiennictwie pole zaledz odtąd mającą. 
Budować i umacniać w wierze należało lud tćm bar-: 
dziej, gdy wkrótce po.spaleniu Hussa zaczęły się objawiać 



Digitized by VjOOQ IC 



382 

U nas bezbożne zdania, które się naprzód w rękopisach, 
roku 1444, (porówoąi wyżej pod liczbą 18, unweszczony 
w przeglądzie , rękopisów artykuf,) pojawiwszy, pi^zeszły 
około r. 1535, do druków protestanckich (wtedy się pobawiła 
tak zw Aa confesm, pierwsza ze znanych mi protestanckich, 
drukiem ogłoszonych książek), i odtąd daięj wciąż szły, 
dąiąc, w pismach mianowicie Marcina Krowickiego, Ochioa 
i innych Aryanów (od r. 1545—1558,) do podkopania po- 
wagi kościoła, wyszydzenia hierarchii duchowieństwa rzym- 
sko-katolickiego, przeistoczenia zasad wiary i t. p. Za czćm 
szły i wciskały się, do Polski, świeżo w zachodniej Euro- 
pie potworzone, tudzież dawno uśpione, a teraz nowo 
wskrzeszone w niej sekty: co pchnęło myślące głowy do 
zastanawiania, się nad dziejami kościoła, czynienia róinicy 
między chrześciańskiem a innemi wyznaniami, rozważania 
ceremoniałów, ustaw kościelnych; co nakoniec dało powód 
do szermierstwa teologicznego, które groźną i coraz gro- 
źniejszą przybierając postać, zmierzało do rozsprzęzenia 
istniejącego porządku w kościele i świeckim rządzie. 

Objaw tych myśli zaczął się, jak rzekliśmy, pokazywać 
w rękopisach około r. 1444—1449, mianowicie tez przez 
owe myśli bezbożne, przez pieśń, którą przeciwko Papie- 
żowi i duchowieństwu rzymsko-katolickiemu, wystosował 
odszczepiony od jego grona Kapłan, a w której pochwały 
Wiklefa głosił. Wtedy to, by osławić obyczaje duchowień- 
stwa, utworzono powieść o Papieżu Urbanie, która ponie- 
waż się stała pospolitą między polskim ludem, .przeto wzię- 
to się do zbadania jej w gruncie: co znowu dało powód do 
rozważania dziejów kościoła z krytycznego stanowiska. 
Taz sama droga doprowadziła do zastanawiania się nad 



Digitized by VjOOQ IC 



383 

róinicą wiar rozlicznych, zkąd gdy się przekonano o wyi- 
szóści chrześcianskiej nad Sydowską i mahometańską, za- 
częto n&stępnie rdSnicę samycb£e wyznań chrześciańskicb 
i ceremoniałów icli rozważać, (1) i myśleć nad tern, które 
z nich, czy katolickie czy protestanckie, jest prawdziwsze, 
i szczęściu ludów więcćj odpowiedne. Przeciwnicy, trafia- 
jąc w smak ludziom świeckim, występowali z zdaniami o 
kościele i jego obrzędach w kształcie poufnej rozmowy, 
którą niby między sobą tocząc osoby popularność w kraju 
mające, (2) chwaliły i ganiły wzajemnie własne praktyki 
kościelne. Katolickie dnebowieństwo widząc, ie duch czasu 
przeciwny mu jest, starało się naprzód rozSarzyć serca lu- 
du miłością ku Bogu i jego wszechmocności, dając mu po- 
znać wizerunek Zbawiciela, opisując iywoty śś. Anny, Joa^ 
chima, P. Maryi, tudzież Jezusa. Chrystusa modlitwami 
i pieśniami przeplatane; dalej opowiadając historyą o stwo- 
rzeniu nieba i ziemi, którą rycinami ozdobiło (3), wstępu•^ 
jąc na koniec w szranki z przeciwnikami, zwalczając ich 
tąz samą bronią, którą oni przeciwko kościołowi obrócili, 
czyli w kształcie poufnej rozmowy przez osoby z wyższe- 
go towarzystwa wzięte, a więc lepiej z biegiem rzeczy za- 
znajomione, niby toczonej, ścierając się z róznowiercami (4). 
Trzy główne, znanejnamjuz, stronnictwa odszczepieAców 
wystąpiły przeciwko kościołowi katolickiemu. Jedno z nich, 

(1) Comedia o mies30pusczie w rękop. 1532, tudzież List Rabi 
r. 1539, na koniec rozmowa z Turczynem 1546. w drukach pier- 
wotn. znajdująca się. 

(2) Pleban IPodawca (Kolator), Ziemianin! t. p. (r. 1532, 1543). 

(3) Ręk. 1450, druk 1551. 

(4) R. 1551 1562. Kromera, Hozyusza rozmowy w druk. pierw. 



Digitized by VjOOQ IC 



384 

które, na Pomorza i w Prosiech głównie przesiadując, mitto 
swych zwolenników w polskićm mieszczaństwie, trzymało 
się zdań Ifarcina Lutra. Było to stronnictwo ni^mniq ko- 
ściołowi szkodliwe, gdyż pod względem naukowej uwaiane 
wiedzy, było nader słabe, licząc zaledwie parę znamieai- 
tosci w swem gronie. W pismacb znanych nam z druków 
pierwotnych, Jan Brencyusz (r. 1556) głównie się odziuh 
czył, jako podpora tćj sekty. Drugie stronnictwo, wyzna- 
jące zasady Kalwina, było bardzo silne, jui to przez poią- 
czeniesię z braćmi czeskiemi, juz przez to ze miało w swej 
sekcie największe znamienitości naukowe, i znajdowało 
opiekę w pierwszych domach pańskości polskiej. Liczyło 
w swem gronie Szymona z Proszowic, Wawrzyńca Krzyss- 
kowskiego, Wawrzyńca z Przasznisza, Krzysztofa Prze- 
chackiego, Grzegorza Paulego, Stanisława Samickiego, 
(r. 1557—1564), a opiekunem miało, prócz wielu inoydi, 
Księcia Mikołaja Radziwiłana Litwie. Ten pan, przez swych 
stronników nazwany Apostołem Litwy, (mawiał Wawrzy* 
nieć z Przasznisza ze był znakonMtszym nawet niz Włady- 
sław Jagieło rozkrzewicielem wiary, bo nie datkiem jak 
ów, lecz słowem, ewanielią w swoim rozszerzał narodzie,) 
najwięcej upowszechnił swym kosztem ksiąg, po polska 
przeciwko kościołowi katolickiemu wydanych. Atoli oprócz 
Stanisława Sarnickiego, potoczywszy się następnie owe filary 
od kościoła helwecko-polskiego do aryanizmu, uczyniły tę 
znowu sektę najpotęiniejszą w polskim protestantyzmie. 
Wszyscy w ogóle sekciarze nie uznawali Papieża gło- 
wą kościoła, ofiary ołtarza nie czynili, z sakramentów śś. 
dwa tylko (chrztu, ostatniej wieczerzy,) przyznawali, oso- 
bne mając praktyki przy bijaniu drugiego (wyznawcy 



Digitized by VjOOQ IC 



^385 

ausżpurscy i helweccy), osobne przy przyjmowaniu chrztu 
(Aryanie). Zresztą zachowywali, ile się im zdało, porząd- 
ki kościoła katolickiego, miewali jak on nauki dla fudu, 
pisywali dla swych zborów (wyraz starosł. znaczy greckie 
exxXr]aia) ustawy, tudzież dzieła naboznćj treści dla wy- 
znawców swych układali, objaśniali im pismo ś., które 
(odrzuciwszy powagę ojców śś. podania kościelne i sobo- 
rów powszechnych ustawy,) za jedyną wyznań swych za- 
sadę pokładaU. W ślady przeto wstępując kościoła katoli- 
ckiego, który kazania miewał w ojczystym języku, kńzy- 
wali i sekciarze, a oddziaływające cokolwiek kościół tenże ^ 
dla własnego działywał dobra, wydawali dla swych zbo- 
rów postanowienia, wsuwając w nie i rytuały, wskazujące 
jak naleiy czynić chrzest i dawać śluby małżeńskie. Nako- 
niec obznajmiali sw^ych wyznawców z zasadami wiary, tłó- 
maczyłi iiń początek słowa bożego, podawali różnicę pra- 
wej a fałszywćj o nlćm nauki, (przyczem miotali zwykle 
obelgi na katolicki kościół,) napominali swoich wyzna- 
wców, by mocno stali przy wierze; występowali z nowćm. 
tłómaczeniem pisma ś., zwłaszcza gdy się im zdało> ze jego 
^)ryginału nie oddano dobrze w żadnym przekładzie, i gło- 
sili, ze dopiero sami przełożą go wiernie na polski język. 
Wystawiali Królowi potrzebę zreorganizowania kościoła ' 
katolickiego w Polsce, podając mu myśl oderwania go pd 
Papieża, lub, zwoławszy sobór narodowy polski, zrefór- 
mowaniii na nim Księży katolickich i ich nauki (1). K'wol{ 
czemu, ochydząjąc Papieia, wydobywali na jaw wymysło- 
wi) Yergeclus, porównaj artykuł Jan Brencyu9%^ głównie po- - 
płerał tę myśL 

n^MIBN. rOŁ8. T. I. 4^ 

Digitized by VjOOQ IC 



386 

ne baśnie, stawiając je naprzeciwko pismom kościoła ka- 
tolickiego w tejże wydawanym treści. 

* Zaraz po ukazaniu się pism Ochlna w języku polskim, 
wystąpiło duchowieństwo z pismami w tymże języku. W nich 
ono ganiąc sekciarzy, wykazywało: ze ów zwierz wielo- 
głowny w Apokalipsie (objawieniu ś. Jana), znaczy prote- 
stancką wiarę, niezgodną i wzajemnie uwłaczającą sobie : 
w nich replikując pisma katolickie pod ów cza^ gło- 
śne, wydało wojnę wszystkim zgoła sektom kacerskim; 
w nich dając wiedzieć ludowi o Papieżu, obzpąjmiaio go 
z dążeniami, jakie mają protestanci, uwłaczający mu. 

Zobaczymy niżej, że myśli te nie przemówiwszy ^o 
przekonania niektórych pisarzy zwrotu trzeciego, (którzy 
owszem^ sekciarzom potakiwali, a nawet na ich stanęli cze- 
le), wpływ swój zbawienny wywierać zaczęły na wiernych 
dopiero od czasu wystąpienia Jana Kochanowskiego w pi- 
sarskim zawodzie, (który, o czem tu nawiasowo powiem, 
był dobrym katolikiem, ale, nie myśląc po jezuicku, prote- 
stantów nie prześladował,) i ze odtąd przeciwny kierunek 
wziąwszy czelniejsi pisarze owego zwrotu, zaczęli przema- 
wiać za kościołem katolickim, przechodząc krainę wiedzy 
naukowej w różnym kierunku, jak się to w następnym tego 
dzieła tomie opowie. 

Tak więc w religijnym względzie ścisły zachodzi zwią- 
zek między drugim a trzecim zwrotem, po rok 1650; gdyż 
od czego zaczął poprzedni, na tern skończył zwrot nastę- 
pny. Rozpoczął się bowiem zwrot drugi przekładem psal- 
mów, a trzeci zamknął się kazaniami Fabiana Birkowskie- 
go. Środek przestrzeni upłynionego między obudwoma 
zwrotami czasu, ząjąwszy świeckie piśmiennictwo, otwarło 



Digitized by VjOOQ IC 



387 

nowe pole pisarskim dowcipom, ktdr6 kolejno* występując 
na niem, kierowały według możności obadwa zwroty ku 
pierwszemu, powodując przez to objaw ludowo-narodowej 
literatury. Długiego atoli j)otrzeba było na to czasu, gdyż 
jak rękopisy, tak. i druki pierwotne, leniwo się brały do 
świeckiej poezyi, która jedynie mogła ową literaturę z na- 
rodową pobratać. 

Widzieliśmy wyżej, ze rękopisy biorąc się do piśmienni- 
ctwa świeckiego, naprzód się statutami,^ następnie językiem 
(prawidłami pisowni), dalej historyą, a w końcu dopiero 
poezyą zajęły. W toż samo godziły druki, ale rozpisując 
się o rzeczach świeckich nie zupełnie tegoż samego trzy- 
mały się porządku. Albowiemjdruki świeckiej treści, ile ich 
Motąd poznaliśmy, rozpoczęły rzecz opowieścią ludową. 
Trzeci ze znanych nam, (Jana Bakałarza z Koszyczek ro- 
zmowy Salomona z Marchołtem,) powieść takową pierwszy 
wywiódł na jaw. Po nim druk następny -(z porządku czwar- 
ty zr. 1524) przedstawił inną powieść. Jest to piękna ale- 
gorya, dająca naukę młodzieży, jak wiek swój pożytecznie 
ma przepędzać, póki k'temu służą lata. Z drukiem tym ści- 
śle się łączy mniemane Seneki obyczajowe dzieło, z łaciny 
na polski przełożone język: z tym zaś zostaje w związku 
Mrowińskiego o 3tadle małżeńskiem pismo (r. 1541, 1561.) 
Po tych drukach pojawiło się w piśmiennictwie polskiem 
dziwnej treści dziełko po trzykroć wydane, w którem się 
ze zdaniem podobnem temu jakie objawiają pisarze dziś tu 
i owdzlei o emancypacyi kobiet, odezwał Andrzej Glaber 
z Kobylina, Professor uniwersytetu krakowskiego. Uczony 
i, jak się to ńiżćj przy Marcinie Bielskim pokaże, postępowy 
' Professor wyraził się o tem (w przypisaniu swego dziełka pa- 



Digitized by VjOOQ IC 



388 

ni Jadwidze I Kośctelca Kasztelance Zafnowskićj a Żupniczce 
i Wielkiej Rządzczyni krakowskiejj w ten sposób:* między in- 
szemi przyczynami (przy tacwm jego słowa dzisiejszą polsczy- 
zną i w pisowni dzisiejszej,) dla których mężowie, naślada- 
jąc w tern ustawy przodków swych, su-zegą tego, by biało- 
głowy nie uczyły się pisma i ksiąg nie czytały, a tem sa- 
mem rozumu swego nie ćwiczyły, zazdrość nie pośledne 
zajmuje miejsce. Bojąc się bowiem oni, ażeby ich płeć pię- 
kna nie prześcigła w rozumie, wzbraniają im czytywać pism 
głębokich, a każą pilnować samych tylko modlitw i pacie- 
rzy. Czego rozum nie pochwala. Bo i czemuż one niebogi 
mają doznawać tej wzgardy? czemuż mają być niżej od męż- 
czyzn uważane? Zwłaszcza gdy już za Rzymian, tak w cza- 
sach pogaństwa jak i chrześciaństwa, było wiele pań sta-' 
tecznych, mądrych, poważnych, które rozumem swym chwa- 
lebnie się sprawował)', i więcej, niż nie jeden mężczyzna, 
okazały mądrości. A Polacy^ opuszczając inne przykłady, 
nie mieliż Królewny Wandy córki Krakusa? Wkrótce wyr 
da się o tem, za łaską bożą, dzieło po polsku, na pocie- 
chę paniom i na zachętę im do wytrwania w dobrem, by, 
sprawując się według cnoty, sławę dobrą zostawiły po 
sobie." Atoli pismo jego chybiwszy celu (a chybić musiało, 
, gdyż się nie zgadzało z prawdą, Polacy bowiem nie bronili 
nigdy żonom, siostrom i córkom swym przystępu do nauk, 
przestrzegali tylko, ażeby bujając wysoka myślami, sobie 
przez to i dobrym obyczajom nie zaszkodziły), (1) miałotzno- 
wu ten skutek, iż istotnie wyszło zapowiedziane o zacnych pa- 

(l) O czćm się więcćj powie przy poglądzie na przekłady pisma 
ś., w drugim dziehi tego tomie. 



Digitized by VjÓOQ IC 



389 

oiach dzieło (bie przez Andrzeja Glabra wszakże, lecz 
przez Jana Kochanowskiego napisane będąc), lie jBlozoflą 
Arystotelesa, raz wystąpiwszy co polsku na publiczny wi- 
dok, zaczęła odtąd w szacie swojskiej pokazywać śję nani 
częściej. W nowym atoli przyodziewku swym nie tyle co 
w łacińskim ceniona będąc ta jBlozofla, mało przedstawiała 
rozum polski, i śmiało rzec można, ze o ile. naród przepa- 
dał za Arystotelesem po łacinie głoszonym, o tyle mało 
cenił przedstawianego sobie po polsku ; bądź ze mii go 
w ojczystą) inowie nie umiano, lub nie chciano przedstawić 
należycie, bądź, co pewniejszą zdaje się być rzeczą, iz 
więcej^ cenił prosty swój, a zdrowy, niz wyszukany, a szkol- 
ny rozum. Jednakże reprezentantem jakimkolwiek był Ary- 
stoteles świeckiej fllozofli«u ówczesnych Polaków. Stawiano 
mu naprzeciw filozofią chrzesciańską, która wespół z dzie- 
łem Andrzeja Glabra wystąpiła w księgach Jezusa syna Sy- 
rachowego (r. 1535), a która głosiła: ńie każda modrość 
od Boga pochodzi, a z nim jest zawsze i była przed wieki; 
2e studnicą mądrości jest> słowo boże, a wejście do niej 
leży wprzykazaniaah bożego zakonu." 

Po tych następiyące druki znowu w to godziły, co i rę- 
kopisy. W sto lat albowiem, po objawieniu się (r. 1440) 
słowniczka lekarskiego, zjawiły się dzieła lekarskiej tre- 
ści zielnikami zwane (r. 1534 przez Stefana Falimirza i t. p. 
wiatach następnych), które się na piśmie o weterynaryi, 
przez lekarza panów Pileckich r.J 563 ułoionem, kończą. 
Za zielnikami poszedł słownik r. 1541 wydrukowany, a 
poprzedzony r. 1537 arytmetyką Tomasza Kłosa. Roku 
1551 pokazało się dzieło o języku (moralnej treści), które 
pisma satyryczngo wątku (r. 1549) poprzedziły. Po nićm 



Digitized by VjOOQ IC 



390 

wystąpiły dzieła o jeografli, historjl, przeplatane pismami 
moralnej treści, gospodarczemi , prawnemi, dziełami o 
wojskowości, pedagogice i t. p. Zgoła co rękopisy roz^ 
poczęły, lab o czem napomknęły, prowadziły to dalej 
druki, wszystkiem oprócz światowej poezyi, zajmując się 
wielce. Geniusz bowiem poetyczny piewców katolickich, 
uderzając w struny Króla lutnisty, nie tykał świeckiej, zo- 
statliiając ją następcom swoim do wyśpiewania. Skoro się 
jćj ci chwycili, jak to w|następnym opowiemy zwrocie, odtąd 
dopiero poezya ta nabrała ducha, i obok religijnej stanąw- 
szy, prześcignęła ją nawet. 

Smutne czyni wrażenie ostatnie dzieło treści świeckiej, 
w liczbę pierwotnych druków wchodzące. Jest to romans 
nie moralny, z łacińskiego na| język polski przez Jana Wą- 
cholczyka r. 1564, przełoźyny i wydany. Dziwnie parając się ę 
^0 pisemko z myślami o stopniach pokrewieństwa przez 
niektórych Aryanów objawianemi (1), robi nie miłe uczucie 
wrozwazaczu piśmiennictwa polskiego, któremu gdy go czy- 
ta, przychodzi na myśl, ze jak kościół oszpeciło kacerstwo, 
tak dobre obyczaje podkopała wszeteczność, zmuszając 
wzorowych pisarzy, których teraz poznać mamy, kopać się 
prze? brudów stosy do przybytku literatury polskiej, i usil- 
nie starać się oto, ażeby zagarnąwszy pod swoje moc miał- 
kie dowcipy, albo je przywieść do milczenia, albo tez (kie- 
rując niemi,) zapobiegać, by swemi piśmiflłami nie obłąkiwa- 
ły czytającą publiczność. Rozważmy jak się to stało. 

(1) Powiemy o tćm w tomie drugim, prawa kościołów protestan- 
ckich rozważając. 



Digitized by VjOOQIC 



ZWROT III. 

ŁUDOWMARODOWA LITERATURA. 
I.' Prcejśeie z drogiego do trzeciego zwrota» 



O 



tworem stało piśmiennictwo polskie każdemu, kto po- 
znai nasz język i nim popisywać się ośmielił, występując 
jako pisarz, jako rozkrzewiciel myśli, bądź pewne cele, bądź 
dobro nauk na widoku wyłącznie mającej: każdy bowiem 
stanąć mógł na tćm polu swobodnie, znikąd żadnego nie 
doznając ścieśnienia swćj woli, mógł głosić śmiało co chciał, 
mógł pisać^ co i jak się podobało: gdyż cierpliwy papier 
dozwalał wszystko wycisnąć na sobie, a czytająca publi- 
czność chwytała chciwie, co jej podały księgotłocznie, żadne- 
go w pismach nie czyniąc braku. Pół wieku panowała ta swa- 
wola, za nim jej przyszło na koniec. Nie rządu, nie cen- 
zury, lecz W) zszych talentów pisarskich ukróciła ją wola; 
które skoro zabłysły, i ku swym pracom mocą naukową) 
wyższości przyciągnęły czytających tłumy, nikły małe 
pisarskie zdolnośd, i albo się kryły w sekciarskićm po- 
pleczników swych kole, albo wtórując naukowym znako- 
mitościom, i tak myśli ich rozmazując, sprawiały, ze za 
przyczynieniem się swojem, w ciało lecz nie w ducha rosło 



Digitized by.VjOOQlC 



392 

dalej piśmiemiictwo polskie, bez żadnego jednak ztąd dla 
literatury szwanku.^ Uczeńsza bosriem publiczność mało 
odtąd dbała o małycb pisarków, samemi wzorowych pisa- 
rzów tworami się zajmiyąc. 

Histoi^k wszakzie, niemogąc pominąć prac dowcipów 
małych, (przez to samo bowiem ze istniały, zyć one muszą 
w dziejach piśmiennictwa), i zniewolony będąc przynaj- 
mniej zmiankować o nich, ma, wydobywszy je z ukrycia, 
stawić na widoku dziejów, i niby zwitek kwiatów z nich 
robiąc niby wplatając je jako trawę do wieńca, ukryć je 
winien w dolnych splotach bukietu. Tak i w dobrze upo- 
rządkowanym ogrodzie czelniejsze zioła i krzewy na samym 
stawiają się przodzie, trawy i chrósty opodal od nich sieją się 
i sadzą, ażeby chwast nie zagłuszył woniejących kwiatów, 
i nie zmuszał lubownika i podziwiciela przyrody, szukać 
wśród wybujałego zielska, wśród parzącćj pokrzywy lub kolą- 
cego chróstu, szlachetnych roślin, któremiby nasycił zmysły 
swoje i umysł rozweselił. Wszelako, gdy i czarowny wie- 
niec z pachnących wijąc kwiatów, winien ich barwę stawiać 
podług jasności i cienia; przeto porządek pewny zachować 
ma historyk, w szeregowaniu samychie pisarzów wzoro- 
wych. Nąjśtosownićj, zdaniem mojem, będzie iść w tej mie- 
rze za skazówką przyrody, i według tego, jak ona, jednym 
kwiatom wcześnićj, drugim późnićj' rozwiać się nakazuje, 
tych pisarzów na przodzie, owych w środku, tamtych na 
końcu ma stawiać. Tą drogą poszedłem rękopisy i pier- 
wotne druki przeglądając : tą dalój idąc wyliczę znamieni- 
tych pisarzów polskich w tym porządku, jak zswemi arcy- 
tworami dawali się poznawać światu, i według czasu 
w którym je objawiali, poustawiam ich w chronologicznym 



Digitized by VjOOQ IC 



^3 

ponuidkuL RoranueiB, ze złąii wrażenie czytelaik mieć bę* 
dkue, i Se uderzDoy arcyduełem piswza, a aastę^e lich* 
szym jego utwerem zrazoay zostawszy, przyzna mimowol* 
lie, ze i geniusze są ludźmi, i ze ich także dowcip różną 
mierzy się piędzią. 

IŁ Znakomici pisarze polscy ais do pierwszej 
połowy SlVII wielka. 

1. Marcin i.inai Bielscy, r. 1550. natpn. 

Żtciorts. 

Piśmiennictwo polskie, w przestworze czasu który opo- 
wiadamy, liczy trzech Bielskich: z tych Marcin ojcem byi 
Joachima, a czy powinowatym lub nawet krewnym Samue- 
la, powiedzieć nie umiem. O pierwszym, jako rozpoczyna-^ 
jącym szereg pisarzów znakomitych, powiem w tćm miej- 
sca, Joachima tu i w trzecim tomie dzieła mego wspo- 
maę, i tamże powiem o Samnelu. 

Marcin Bielski nazywał się tez Wolskim, według zwy- 
czaju szlachty polskiej , który u nas nastał pod koniec 
XV wieku. Zwali się niegdyś ziemianami wszyscy właści- 
ciele roli, i ktokolwiek własności nabył ziemskiej, szlachci- 
cem się przez to stawał. Co gdy zmieniono r. 1496, nie do- 
zwalając ludziom czyli gminowi nabywać ziemskich majętno- 
ści, lecz samćj tylko szlachcie, i gdy dla tego zaczęło odtąd 
jedno znaczyć, być ziemianinem a szlachcicem, przeto szla- 
chta, celem dobitniejszego wyrażenia swojej szlacheckości, 
przybierała wtedy nazwiska od swoich włości, które przez 

nŚMlEN. P0Ł8. T. X. 50 

Digitized by VjOOQ IC 



394 

to imionami nazywały się. Nazwisko swe zarzucał ziemia- 
nin pozbywając się włości, a przybierał nowe od majętno- 
ści nabytej. Tak uczynił będący w mowie pisarz. Dopóki 
Wolę-Bielską posiadał nazywał się ^Wolskim, gdy posiadł 
Białą Bielskim się mianować zaczął (1). .0 jego iyciu tyle 
zresztą wiemy, ile o sobie udzielił, lub napomknął o nim 
Joachim. Powiedział sam, ze młody wiek strawił na dwo- 
rze Piotra Kmity Wojewody krakowskiego , i ze rycersko 
służył, w»lcząc pod Obertyneni przeciwko Wołoszy, i pod 
Wisznio wcem przeciw Tatarom. Na starość zył w Białej, 
dziedzicznej włości swej w Sieradzkiem położonej, gdzie 
sterczą dotąd szczątki murów domu, który zamieszkiwał. 
Ze wsi często wyjeżdżał do Krakowa, w celu naukowj^m. 
Zmarłego dnia 18 Grudnia r. 1575 blizko ośmdziesięciole- 
tniego starca, (zkąd widać, ze około r. 1495 urodził się 
Marcin,) pochował syn Joachim w Pajęcznie miasteczku (2). 

MARCIN BIELSKI JEST PISARZEM POSTCPOWYM, 

Zacząwszy od filozofii i historyi powszechnej, przeszedł 
Marcin do dziejów krajowych; nad któremi juz to biografi- 
cznie i etnograficznie, juz politycznie, juz religijnie zastana- 
wiając śię, zrobił wielki rozwój historyi, w rozlicznym pisanej 

(1) Będzie o tćm szeroce w nowóm wydania hlsloryi prawo- 
dawstw. Tym czasem należy porównać p.Sobieszczańskiego w. życio- 
rysie Bielskiego Marcina, przy Joachima Bielskiego nowo wydanym 
dziele Dals%y ciąg kronikipolskićj te Warsi. /<S5/. znajdującym się. 

(2) Pordwnaj I. 394 nstpn. wiadomości historyczno-krytycznych 
Ossolińskiego, tudzież zmiankowane wyzćj P. Sobieszczańskiego 
dzieło, gdzie pisma jego wyliczono i oceniono starannie. 



Digitized by VjOOQ IC 



3»5 

kn|;ai€ie, który du3 pouać tem trodiiiej, 9dy iia4er rud- 
kj)e są ckzemplarze dziei jega, wywiane będąc z lnandlu 
księgarskiego zgoia wszystkie, oakazęm cenzury dncho*- 
wi^ r. i 603— 161 7 wydanćm ( 1). Zetoawsay tdcowe z wiel* 
kim traden, rezwazać będ^emy ttczegóiowo» zaczynając od 
najdawniejszego a najrzadszego, ktdtemu dał napis Żywo- 

Cel i wartość pracy pokazuje się dostatecznie, z przypi- 
sania dzieia, i zrobionego do niego wstępa przez Andrzeja 
% Kobylina. Czytamy w tamtem nuędzy ianemi co następuje: 
•Gdy wol albo osiel wpadnie w doi, zpi nie słoszno jest idz 
k niemu a pomagać mu by tez było y w święto, takież (przy- 
kiadnie mowiacz) człowiek będącim więzienia potrzebuie 
wszelkiey łaski..... któremtakz pilnością y z pracza nie małą,, 
z pomagamm niektórych uczonych ludzi na polskie przeło- 
żył... ktorem ia zawzdy sluzyc cJicę, ku czci y sławie, y <u- 
dziesz dla rozmnożenia polskiego ięzika, ktteego przed tym 
nie wiele dla trodności iego pisano, tak aby każdy komu się 
iecżysc przytrafi, będący tey ziemie przyrodzony, za slusz- 
nypi uczynkiem przyrodz^^ney mpwyiwwzgardzał''. W tem 
mdwi ów Andrząj: „Dawna a pos|iolita iest przypowieść 
między ludźmi, gdy mówią. Th^ trzymaymy iako aaszy 

(1) T^k twdiuy IndexMbrorum pr^AiMon/w , wydany ostate- 
cznie w Krakowie przez tamecznego Biskupa Marcina Szyszkowskle- 
go, wyraża się: Martini BieUdi Sprawa Rycerska, et alia omnia 
guaecungue ewnlant dicti auctoris opera prohibentur. Porównaj 
Mcbeiain. 349, 391. 

(2) BibllograftczBie dokładnićj od Os^HiMcIego (wiadomośei 
i t. d. I. 418. nAtpn.) opisał to dzieło P. Sobieszczań^ tamie XIII* 



Digitized by VjOOQ IC 



896 

prtodkowie tnymalŁ Md to przysłowie nic me nus pnh 
wdsiws^go- iMWiem gdybyśmy się tuk s|iQW»waIi iak^ 
oni, mnm u to £eby J^sy byl stmi naszy. około tego gad- 
ka iest. Bowiem mnodzi lodzie a zwłaszcza gmina posprii- 
tego tak się domnimoią. iakoby ociec abo matka którzy nas 
na świat wypiioeiłi byli prawi przodkowie n«zy. A tak że- 
byśmy tak mieli trzimać wszitko iako oni trzymali a inaczoy 
nic y bytoby nie maie szalejistwo. Bowiem oni lodzie byli 
szczyrzy^ a snadz prości abo glapi, y owszem wiele sinow 
naydzie m^drszych y sprawnieyszych daiieko w mnogick 
rzeczach niz byli, taci przodkowie ich. Przeto* domnimasie 
takowe zostawiaiącz pospoUtema gminowi kbory często 
Uadzi, inszey się drogi imiemy.... tneeba się strłedz aby*- 
smy tak nie zbłądzili iako żydowie, którzy tei tak się mie- 
nią trzymać iako ich przodkowie, ktorzi ił z dawna byM 
lidiwiarze, złodiieie, lotrowie (a iako pismo świadczy 
o nich) twardey kricłyce y niewierni. Przeto tel y podzis 
dmen ich sinowie stop swydi rodziców nafliadaiąci idą bez 
diyby na jsatracenie. Chcemyli tedy nie ustąpić, potrzeba 
■am wybór uczynić ndędzi naszymi prłodki, których mamy 
naśladować, abyśmy doszli dobrego dokonania. 1>ikich 
przodków nmych będziemyii się trzymać iako plota (opu- 
ściwszy plotki y insze y zabobony) zaiste nie ustąpimyć 
w wierze Krzescianskiey". 

Postęp przeto, jak widzimy, miał na celu Bielski i po- 
mocnik jego, zabierając się do rozwalania życia filozofów* 
Obadwa rozumieli przez to znakomitych mężów różnego po- 
wołania, rodu,nauki. Naprzód króduchno (podług Łaercyu- 
aza, i będąca pod ów czas w obiegu księgi rękopismiennćj, 
o czem zaraz będzie) opowiedział Bielski życie tychże: na- 



Digitized by VjOOQ IC 



897 

stępnie iBdania kh pnywiódł, i nad oieni ta^nawiałsię 
9ECzegótowo, drobiazgiywo rozbiengąc je. Nasy^ra to: .,do- 
aiyśliiemi, dowciimeiiu roEwmy, dojDysiUDi'', i t. j^. Przedo- 
sttttlinD wediag mego mędrcefli byi Aleksander Wielki, 
ostatnim zaś Boecynsz, o którym w tydi słowach wyraził 
się między inaemi: ^łosziie misze kxią6zki tym Philozo*- 
jihem zamkniemy. Bowiem ten był naposłednieiszy philo- 
aopb, to iest mędrzec y krzesdanin prawy. Miał tei y zonę 
barzo uczoną, która pieśni kościelnych nie mało zlozyla, 
które ieszcze y doczasow nUiieiszydi na nieśzporzych by- 
wałą spiewiany''. 

PISAŁ DZIEJE POWSZECHNE SPOSOBESf BIOGRAFII. 

Nie jest to dzieto, czte się być zda)e na pierwszy rznt 
oka: nie jest ani zywotopisem fliozoMw, ani wykładem fi- 
lozofii, ani zdań filozoficznych; lecz ma na cela wykazać, 
jak wielcy ludzie kierąjąc się zdaniaaii mądremi, wielkiej 
dostępowali siawy, imionami swemi przynieśli chwałę na- 
rodom, między któremi porodzili się, i tak punkt oparcia 
się stanowili w ich dziejach. Jako£ wielcy ludzie są wła- 
ściwie histor}'ą swych ziomków, i naród ^wszelki, który nie 
ma znakomitości w swych dziejach, nie £yje w historyi 
rzeczywiście. Pisemko więcBielskiego jest właściwie histo- 
ryą powszechną w biografiach przedstawioną (1).. Krzą- 
tając się około zawartej w tychże biografiach myśli histo- 

(i) W średnldh wieictch pisano takowe UograBe, lecz Uędj? 
nie wiadomo. Znakomitsze biblioteki posiadają tego rodzaju dzieła 
w rękophach. I felUioteka ordynacyi Zamojskich posiada taki rękopis 
z XV wieku. 



Digitized by VjOOQ IC 



398 

rycy, dotąd jej nie roswinęli (1); nic dsiwnego przeto ie 
jej i Bielaki nie rozwinął JSacząwssy te dzieje od liistoryi 
lodu, który za najnowszy na świecie poczytywała odiegti 
starożytność, zacząwszy je, mówię, od Scytów (ci bowiem 
wedłog Herodota IV. 5. byli. najnowszym na świecie naro- 
dem, co ma znaczyć, ze oni polityczne sweJyde nąjpóźnićj 
rozwinęli), i największego z ićh mędrców Anacharsysa na 
przód wystawiwszy, przeszedł do Greków, a od tych do 
Rzymian skoczył, mając na uwadze tych głównie męiów, 
którzy na polu nauk w różnym zawodzie, jako filozofowie, 
prawodawcy, poeci, mówcy, lekarze, badacze dziejów; lab 
którzy na drodze czynów wsławiwszy się, byli oraz wiel- 
kiemi nauk miłośnikami (Temistokles, Aleksander Wielki, 
Ptolomeusz Król, Scipio). Wszystkich innych opuścił, jako 
tych, którzy czynem tylko^ bynąimniej zaś naukami, według 
powszechnej nie wsławili się wieści. 

riSAŁ TAKOTTSi DZIEJE KTKOGRAFICZNIR 

Jakkolwiek szły Bielskiemu dzieje (przynajmni^ sam 
mniemał, ze mu dobrze idą) dopóki tkwił w starożytno- 
ści. Lecz gdy w nowsze potrzeba było przerzucić się czasy, 
uznał wtedy, ze ńie da sięhistorya sposobem tymże dalej 
opowiedzieć. Gdyż nowsi, jak uważał, mężowie nie odzna- 
czyli się taką jak dawni mądrością, gdyż na polu nauk nic 
uwagi godnego nie wynaleźli, gdyż żadnej nie wydali z sie- 
bie nowy a takiej myśli, któraby mogła iść w porównanie 
z filozofią starożytnych mędrców. Uderzył przeto w inną 

(1) Xttlb, Under und YOlkerkonde in Biograflen. Berttn 1834. 
nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



800 

stronę, i ucsął powszechM dtieje kronikarskim, wedtug 
wiektfw i naroddw, jeden biorąc po^drugin, opowiadać 
sposoben, nie' pomijając iywotów fllozofdw. Żtąd po- 
wstała kronika świata, która nader się ąiodobała w Polsce 
i na Rnsi (gdzie, jak w następnym opowiemy tomie, wyjąt* 
kowo w rnskich wycbodziła prżekładacb), która trzykroć 
(nie czterykroć, lub nawet pięćkroć, jak dziś prawią) wy- 
szła u nas z draka. Ta, która się po raz pierwszy r. 1550 
pokazała, nie długo, bo jui we cztery lata drugiego się 
wydania doczekała, a w lat dziesięć po raz trzeci wyszła. 
To trzecie wydanie, w kształcie arkuszow}'^m ogłoszone, 
ma tytuł w daemplarzu W bibliotece zakładu Hr. Osso- 
lińskich we JLwowie znajdującym się cał}% ^w innych któ- 
rem oglądał ma takowyi wydarty. Wydanie pierwsze, 
które w ćwiartce wyszło , a znajduje się w Warszawie 
i Lwowie, równiei wydarty ma tytuł. I w środku są po* 
spolicie uszkodzone ekzemplarze, osobliwie tei wydania 
drugiego. Znam dwa takowe. Jeden posiada biblioteka War- 
szawska, dragi biblioteka ordynacyi Zamojskich. W pier- 
wszym jest początek uszkodzony znacznie, w drugim nie 
tyle. Wszelako jeden i dru^ jest w tym stanie, iz się wyda- 
nie to dało opisać blii^j, co tem potrzebniejszą było rze^^ 
czą, gdy ?• Wiszniewski (1) powątpiewa o tem, azali tako- 
we istniało rzeczywiście, i gdy wydanie to drugie pokłada 
za pierwsze. 

KRYTYKA TYCH DZIEJÓW. 

Zaczął Bielski swą pracę od kosmografii , czyli od roz- 
miaru i podziału ziemi, a uzupełnił ją opowiedzeniem dzie- 

(1) Hist. lit. VII. 423. Wszystkie trzy ^T^ania opisał dokładnie 
P. Sobieszczański tamże XXY. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



400 

}6w cai^o świata, które na aześć wieków poddeliwasy^ 
opiaai według cztgrech ^monardiii (assyryjakiej, perduąr, 
greckiej, rzymako-niemieckiej), nie pomijając zadMgo na- 
rada europejskiego do rzędu ludów, znaczenie w ówcze^- 
sn^ polityce mających, należącego. Dzieje s^owiańskicli 
lodów po szczególe przeszedł, dzieje indów resztę Euro- 
py zamieszkujących przyczepił do historyi Papiezów i Ce* 
sarzów niemieckich, szeroee rozwiódłszy się o Niemczech. 
Przeszedł dziąje Polski od Lecha a2 do roku ló35 podług 
kroniki przez Bernarta Wapowskiego, kanonika krakow- 
skiego po łacinie napisanćj, którą w spolsczeniu skrócił, 
dopiskami tu i owdzie opatrzył, i a£ do r. 1548 dociągnął 
Jest to właśnie taz sama kronika, którą obecnie, z łaciń- 
skiego, początku nie mającego, bo dopiero rokiem 1380 
rozpoczynającego się oryginału, przełożywszy, wydaje po 
polsku uczony Itfikołąj Malinowski, a podług której, jak 
przy końcu kroniki świata pierwszego wydania zeznaje, 
miał kiedyś szerzej dzieje polskie opisać Bielsku Na wię- 
kszy rozmiar zrobił wydanie drugie, lecz w nićm dziejów 
Polski w niczćm nie odmienił. W nowem tem wydaniu 
rajecz całą nfe tylko na wieki, ńe i na księgi podzielił Oest 
ksiąg cztery): a co tam było na początku (\i^yłozoną na 
wstępie rzecz o kosmografii, zakończył opisem ziemskiego 
raju), to w wydaniu drugiem umieścił częścią w środku, 
częścią na końcu. 

Właściwe dzieje dawne oddzielił od ziemiopisu , czyli 
jeografli, połączywszy drugą z kosmografią. Obszernie 
wyłożył opis wszystkich niemal europejskich królestw, 
i z nim połączył ich dzieje: krajopis wszakże samejze 
Polski pozostał kusy, jak w wydaniu pierwszem; co tem 



Digitized by VjOOQ IC 



401 

wiꀹj zadziwia, gdy aat#r inaych sitwiaĄskieh krajdw opi- 
som osobny poświęcił rozdział Wsźakie uczyirii: to snadź 
umyśliiie Bielski, gdy miał zamiar (ktdry tćz przyprowa- 
dził do skotka,) osobne o Polsce na^sać dzieło. Czwarta 
księga poświęcona jest dziejom, i opisowi nowo przez Krzy- 
sztofa Kolumba odkrytych krąjow w Ameryce, czego zu* • 
pełnie nie dostaje wydania pierwszemu. Zakończono rzecz 
opisem raju ziemskiego, wyjętym z pierwszego wydania. 

Wydanie trzecie jeszcze bardziej rozszerzył, co wyka- 
zuje sama liczba listów, jak to wspomniona P. SobieszczaA- 
skiego rozprawa naucza. 

Księgotłocznik ozdobił wszystkie wydania rycinami, 
częścią temi samemi, które się następnie w Zwierzyńcu Re^ 
ja spostrzegać dają, częścią nowemi, umyślnie na to spo- 
rządzonemi. te czasem dziwacznie pod jednem i temze sa-> 
mćm wyobrażeniem, dwie zapełnię inne, a wcale od siebie 
różne wystawiają osoby, jak np. Solona i Marcina Lutra 
Bielski starał się i w tiSm dziele wszystko spolsczyć, dla 
tego tez i wiersze staroiytnyni Sybillom przypisywane, po 
polsku, ale wiązaną oddał mową. 

Nic nowego nie utworzył Bielskie pisywać bowiem dzie- 
je powszechne, było zwyczajem wszystkich ludów, i tylko 
na sposobie pisywania ich polegała różnica, co znowu o{ 
stanu oświaty wieków zawisło było. Nikt z spółczesnych 
Bielskiemu nie wyrównał, ani nawet nie zbliżył się do Po- 
liblusza (umarł r. 122 przed Chr.), który pierwszy swego 
. imienia godną napisał powszechną historyą; Piszący po nim 
takową opowiadali ją chronologicznie, i sposobu ich wy- 
kładu trzymał się Bielski, niesprostawszy swym wzorom, 
a mianowicie Sabellkowi (ur. w Rzymie r. 1436, urn. 1506), 

FIŚMIBN, POL8. T. L 01 ^ 

Digitized by VjOOQ IC 



402 

za którym szedi daremnie. Nie umiał bowiem korzystać ze 
źrziideł, i zamiast wzdr swój naśladować, przyswajał z nie* 
go sobie. laaczćj uczynił Tacyt. OnnaśladowałSalustyusza, 
czyli sztukę tylko pisania dziejów plastycznie przejął od|nie- 
go. Dia tego tez twórczym został pisarzem, a został przez to, 
• ze umiał czytać dzieło mistrza swojego, ze się wpatrzył 
w niego nie po to, by się dowiedzieć co pisze, lecz raczój 
po to, by się nauczyć, jak i dla czego tak pisze. Wskutek 
czego stawił Tacyt wzór obok swego wzoru, gdy przeci- 
wnie Bielski (który również, ale dla samej tylko wiedzy, 
czytywał Salustyusza, i wypisywał go (1), ) kopii nawet 
zdjąć z niego, i w swojej umieścić nie umiał kronice. Śmie- 
sznością atoli byłoby wyrzucać Marcinowi, ze podobnej 
co Tacyt nie napisał kroniki, zważywszy stopień oświaty 
Polaka a Rzymianina. Przykład ten więc przywiedliśmy 
dla tego, by nikt postępu w Bielskim nie upatrywał we 
względzie sztuki' pisania, lecz w sposobie pojmowania prze- 
zeń dziejów: w czem rzeczywiście krok zrobił wielki, dale- 
ko za sobą poprzedników swych, Janczara i Chwalczewskie- 
go, duleko i następców, w rękopisach dotąd ukrywających 
się (2), pozostawiwszy. On pierwszy u nas dzieje pobratał 
z jeograflą -fizyczną, zjawiska historyi warunkom flzyolo- 
gicznym poddawszy, a dzieje te wysnuł z czynów społeczeń- 

(1) W Argumencie Sprawy rycerskiej mówi: „ludzie żywią jak 
dobytek, co tylko brzuchowi ołduje," u Salust. Catil. 1. „veluti pe- 
córa ventriobedientia." Innych dowodów których dostarcza wiele, nie 
przywodzę dla krótkości. 

(2) W bibliotece hr. Raczyńskich w Poznaniu znajduje się w rękopi- 
sie Theatrum p(ncs%echnego Xią%ąty ws%y8tkich świata historyi 
Jana Mikołaja Dogliona Część pierwsza i następne. Ostatni rok 
położono 1576, wtedy więc .napisano to dzieło. 



Digitized by VjOOQ IC 



403 

stwa^ opariszy wszystko na f«k4ach. Chociaż zaś dia bra- 
ka krytyki nie pojmował żrzddei (co szczególniej wjego 
wywodzie Polaków od Gctó^ i Wandalów uderza), jednak- 
ie nałeiy się ma ta chwała, iz przeczuciem wiedziony, u- 
miał piumować dzieje, organicznie, czyli w związku ziyciem 
narodów, i wiedział o tern, 2e historya polityczna, bez, po- 
łączenia jej z wewnętrznemi dziejami, na mało się przyda. 
On pierwszy z Polaków stawiając hitfteryą w związku zje- 
ografią, wskazał stosunek dziejów do lądów,' powinowa- 
ctwo między niemi a podaniami ludów, tudzież stosunek 
teraźniejszości do przyszłości uczynił, kronikę swą wy- 
dania trzeciego na zmartwychwstaniu ciał i sądnym dniu 
zakończywszy, właśnie jak gdyby (słowa są Ossolińskiego) 
dzieje swoje chciał oprzeć o krawędź świata i czasu. Opo- 
wiadania o nowym świecie, czyli o Ameryce, zajęły go mo- 
cno, które bez ogródki i żadnej zgoła krytyki wyłoiył, 
z obawy może, ażeby, przyjętej od siebie zasadzie, /^r^^eciw 
prawdzie rozumu nic^ zbytnie folgując, nie poczytywał za 
urojenie, czego nie pojmował, i tak z bajkami odrzucając 
podania ludów, nie zagrodził innym drogi dojścia tam 
gdzie sam zajść nie umiał, a przez to nie zasłużył na za- 
rzut, ii odrzucając czego nie rozumiał, przedstawił histo- 
rya bez wyrazistości iycia. Zgoła nie jest Bielski bada- 
czem, lecz opowiadaczem, nie jest artystą, lecz układa- 
czem dziejów, które lubo nie krytycznie, jednakie z pe- 
wnym poglądem na świat i życie, a zawsze zwielkiem za- 
miłowaniem swego kraju, i z miłością ku ludzkości, bez ża- 
dnych wlkłań rzeczy w pajęczą przędzę spekulacyjnych wy- 
bujałości przedstawiając, w języku je pełnym życia, lubo 
nieco prostaczym bo gminnym, opowiada: w których dosta- 



ń I 



Digitized by VjOOQ IC 



401 

tecznie wykatąie, ze cd Atiejów pojmuje, i nie lęka się 
objawić prawdy. Przywiedźmy na to dowody. 

Wprzypisama pierwszego, wydania kroniki świata Zy- 
gmuntowi Augustowi, tak się o dziejach wyraża: -Nye bez 
przyciyny on Grecki historyk Toeitides zowye historie 
skarbem królewskim, które, powyada, nyemyałyby z ich 
ręku nigdy wychodzić, przeto iz z ich ostrzegania a npo- 
mioanya równe sinawy y przygody, bez których swyat być 
nie może, lodzytm częstokroć przychodzą, tym swoye 
przespierżniey opatrzone być mogą, bo acż osobi zwirchne 
na czas przypadaya. Aristoteles mędrzec, kaidego kto hi* 
storij nie cźytha powyada być dzyecyęcyem, takt (pisse) ma 
być rady oddalon: Przeto Alexander wyelki przed sobą 
kxyęgi stafycb historikow kazał wssędzye nosić na konyu, 
Homerusa poetę czytał, a Aristotelesa słuchał, yako, 
by, z umarłem gadał a żywego słuchał. M. Cicero wykła- 
da tez historią iz yest poseł żywota, swyadek starości, 
swyeca prawdy etc. Wiele inych pożytków czytanie iu- 
dzyem przynassa, zwłasscza tym którzy wyelkyemi spra- 
wami szaiiiyą rzeczy pbspoUtey, by uye było z dawna 
swyatu zostawione thakye pismo albo zagładzono, ludzye 
by tak yako iny dobythek pospołu eyało z duchem bez ża- 
dnego rozeznania s świata schodzffi, niewyedząc yeden o 
drugim ani o Bogu ani o sobye skąd sye co kyedy a s czego 
poczęło." O sposobie objawiania prawdy, tak mówi w za- 
kończeniu kroniki tejże : »Tu koniec pokładam moi Pano- 
wie pisaniu swemu zacnych dzieiów, tak postronnych, iako 
naszych. Acz mogły być szerzey okazane pisanim tym dzie- 
le przeszecone, zwłaszcza przodków naszey ziemie przyro- 
dzoney, ale mye ktemu wiele rzeczy rozmyślanych przy 



Digitized by VjOO^ IC 



405 

wlodto; abycb miarę wpisania swym talcą zacliował, iako- 
by w nim myśli, a ządości ludzkie mogt napeinic, co iest 
trudna uczynić iednemu, gdyi takowe rzeczy za iywothow 
naszych nie mogą być przespiecznie pisane, bowiem przy* 
rodzenie ludzkie iest chciwe sławy dobrey zawzdy, a złey 
niecierpliwe, zwłaszcza Jctorzy są takowi, ii woli być niż 
się mianować złym, a w thym się niechce obaczyć, snadzby 
mn co nie ku myśli było choćiaby y prawda, mógłby czo 
złego za to pomyślić miasto dziękowania, iako tyranom 
obyezay bywał.* Co gdy snadź tak wykładano, jakoby 
Bielski lękał się objawić prawdy, wyrzucił ten ustęp źdru* 
giego wydania swćj kroniki, a zresztą toz samo co wpier- 
wszem opowiedział, w przemowie do dziejów polskich, 
Rzekłszy między innemi: .iz bracia szlachta nie powinna 
mu wziąść za złe, ie szczerze i otwarcie o rzeczach kra- 
iowych pis2e, źe nikt z tego względu jaką ntelubością prze- 
ciw nietnu poruszon być nie powinien." Szczególnićj obru- 
szało się na niego duchowieństwo o to, ze aczkolwiek pra- 
wowiernym się katolikiem być głosił, jednakże pisząc o 
sprawach kościoła, otwarcie myśl swoje o nim wynurzał, 
i z dziejów wydobywał, co kościołowi temuż miłem być 
nie mogło. Gdy dla tego. zakazywali go Biskupi czytać, 
iekzemplarze palili, posiadający przeto takowe, chcąc je 
ukryć przed okiem duchowieństwa, wydzierali tyttiły 
z dzieła. 1 ztąd to poszło, zo obecnie rzadko który ekzem- 
plarz kroniki świata posiada tytuł (1). Osobliwie tez gnie- 

(1) Ze znanych ma go tylko ekzemplarz Swidzińskłego, zkąd wy- 
pisał takowy P. Sobieszczański w przywiedzionćm wyzćj dziele na 
str. XXXII. 



Digitized by LjOOQIC 



406 

waoo się nań, ze z kroniki Marcina, (od jednych Polakiem, 
od drugich Strzepą zwanego) o Papieżach i Cesarzach na- 
pisanej, wyjął powieść o Janie ósmym Papieiu zwanym nie- 
wiasta, który niewiastą rzeczywiście będąc, miai r. 856, 
(pod t>'m rokiem mówi o nim Bielski w kronice swćj wyli- 
czając Papiezów) stolicę papieską zasiadać (i); i z tego to 
powodu za życia i po śmiercinie uchodził Bielski za dobre- 
go katolika, owszem między Aryanów policzony bywai 
(2). Co aczkolwiek go nie zniewoliło do cofnienia co raz 
wyrzekł (jakoi we wszystkich wydaniach krcmiki świata 
znajduje się powieść o Papieznicy), jednakże miało snadź 
ten skutek, iz odtąd cokolwiek o dziejach lub polityce pi- 
sał, nie ogłaszał drukiem, lecz w rękopisie chował. 

POGLĄD NA RSSZTf DZIEŁ. 

Chociaż w kronice świata trzeciego wydama, oświad- 
czył Bielski, ze resztę dni iycia spoczynkowi, wolny od 
wszelkićj pracy uczonej poświęci, jednakże pisaniem zajmo- 

(1) Marcin ów, zakonu J)ominikaDskiego Kapłan, rodem Szlązak 
od Opawy, spowiednik Papłeza Mikołaja III., r. 1278 Arcybiskapem 
gnieźnieńskim przez tegoż mianowanymi lecz przed objęciem stolicy 
arcybiskupiej zmarły, czy rzeczywiście powies'ć ową o Papieżu nie- 
wieście napisał, nie wiadomo. Starsze bowiem kroniki jego rękopisu 
(z takowych Jeden na pargamlnie w XIV wieku pisany, znajduje się 
w bibliotece miasta Świdnicy na Szlązku) nie mają jćj. Sądzi Osso- 
lińsld, (wiadomos'ci I. 297, a osobliwie 334. nstpn.) ze powieść tę 
istotnie wswćj kronice umieścił Marcin^ lecz do andronu tego (tak 
się krytyk wyraża) zadnćj nie przywlęzywał wiary. 

(1) Bartosz Paprocki u J. S. Bandtkiego w Iiist. drukarń. 334. 
Porównaj artykuł Adryan Junga (rozwiązanie 29). 



Digitized by VjOOQ IC 



407 

wał się nTiąz, i przed rokiem 1569, skreślił tak od siebie 
sazwany Sj/em niewieśeiy a po nim Sprawę rycerską, na- 
stęimie Sen majowy, dalćj Rozmowę nowych proroków, 
na koniec Kromkę polską napisał, co wszystko pozostawił 
w rękopisie, nic ztąd, Sprawę rycerską wyjąwszy, nie ogło- 
siwszy drukiem. Doszły te pisma do naszych czasów, inne 
zaś, o których wyraźnie mówi, iz napisze, tudzież ii napi- 
sał je (1), zaginęły. Zachowanych nam nie będę bibliogra- 
ficznie opisywać (2): natomiast kilka uwag o pismach tych 
zrobię, promując mylne o nich, lub niedokładne poprzedni- 
ków mych zdania. 

PISMA POLITYCZNEJ TREŚCI. 

Syem czyli ^ejm niewieści {wydał go z rękopisów ojca 
swego Joachim Bielski wKrak. 1595), z Mikołaja Reja (3), 
bynajmniej zaś z Arystofanesa, jak P. Wiszniewski (4) mnie- 
ma, naśladowany, satyrą jest politycznej treści, na ówcze- 
sny nieład rządu polskiego napisaną. Niewiasty, przestra- 
szone skutkami bezr:(ądu, i wiele dolegliwości od swoich 
doznając mężów, składają radę, na której uchwaliwszy, „ze 
im należy mężów od steru rzeczypospolitej uchylić, a sa- 
mym chw)'cić się jej rządów,- udają się z tą uchwałą do 
Księżny swej, czyli do Polski uosobionćj, która pozwala na 
to, by, zwoławszy sejm niewiast, i rzeczpospolitą .męzką 

(1) PoróWD. SoWeszcz. tamże ŁYHI. 

(2) Pordwn. Sobieszcz. tamie LII. nstpa. 

(S) Porównaj artykuł w pierwotnych drukach pod napisem rokn 
1543, Ambroży Karczbork Boiek. 
, (4) Hist. lit. VII. 306. 



Digitized by VjOÓQ IC 



408 

na amazońsko^niewieścią aa lin zaaiieiriwszy, nowy poną* 
dek odnowionemu tak nadały państwa. Stanowią więc ta- 
kowy niewiasty, idąc za własnem natchnieniem (za radą 
jaką niegdyś Kalimac}i, nauczyciel Króla Jana Olbrachta 
Polakom dawai, a ktdra u nikogo z ówczesnych, Bielskiego 
wyjąwszy, poklaska nie znajdowała). Hąją przedewszyst- 
kiem na pieczy obronę kraju, o której nauczywszy ich 
Księżna, przyobieci^J^ następnie napisać im o niej osobne 
dzieło, w te się do nich ozwawszy słowa: 

Jus na ten cza* comchny macie dosyć na tym, 
Dnigie rycerakie sprawy napiszę wam potym. 

Zkąd widać, ze przed r. 1569 (w którym Marcin Bielski 
wydał swą Sprawę 'rycerską w Krakowie), albo napisane, 
albo pomyślane zostało to dzieło. Takie tez są wniem o 
wojskowości myśli, jakie w Sprawie (1) rycerskiej napo- 
tykamy. 

I Sen majowy naśladowaniem jest z rękopisu czeskiego, 
co właśnie zastanawia ; ztąd albowiem pokazuje się, ze 
Bielski miał z uczonymi czesklemi ścisłą zażyłość, tak da- 
lece, iz ci rękopisów mu nawet swoich użyczali. Zastanawia 
dalej, ze myśl wziąwszy Bielski z czesczyzny, dał jej inny 
obrót, i we dwóch \^yraził ją dziełach, gdyż ją tez z dwóch 
czeskich poematów wysnuł. Poemat pierwszy zawiera 
wiersz miłosny pod napisem Snu majowego r. 1491, drugi 
zamyka w sobie wiersz na śmierć Macieja Korwina Króla 
węgierskiego r. 1490 napisany. Obadwa poemata, czyli 
raczej wiersze, wyszły z pod pióra znakomitego Czecha, 
Uynka z pod Brodów (Podebrad), i dotąd w rękopisie zo- 

(1) W rozdz. VII, VIfl. 



Digitized by VjOOQ IC 



409 

stoją. Wydat wprawdzue wiersz pierwssy P. Wacław 
Hanka (1), lea wydatgo z nader fichego rękopisn (2): 
wydanie przeto jega za nic ńę nie nwaia. Drugi wiersz 
(jest tamie opisany,) dotąd nigdzie drukowany nie został. 
Na uwagę zasługuje, ze jak Hynka wiersz jest złewkien 
dwóch poetycznych utworów, niemieckiej zakonnicy Klary 
Hetzler (zyia wdrugićj połowie XV wieku), tak znowu 
Bielskiego Sen majowy, zlepiony jest z dwóch poezyjek 
Hynka« Pierwsza {dostarczyła naszem ziomkowi samego 
tylko napisu ('Sen majtmyh druga poezyjka nasunęła mu 
wątek do śpiewu Ustorycznego. Uynek bowiem, po śpiewie 
miłosnym który w j»ierw8zym zanucił wierszu, wziął się do 
pieśni historycznej, opisał skon Króla węgierskiego liade* 
ja, i przepowiedział, 2e po jego śmierci ulegną Węgry tu- 
recki^ potędze. Bidsfci zastosowawszy to do swego kraju, 
wyprowadził na somię Polskę, która z węgierską i i|woło- 
8ką ziemią rozmawia o przyszłych nieszczęściach wojny. 

DZIKŁO O 8ZTUCK WOnSUiJ. 

Gdy nad celem napisania Sprawy rycerskiej, jej treścią 
i źrzódłem, zastanawiali się jMi poprzednicy moi, przeto ją 
pommę. Wspomnę tylko, ie dzieło to, co się Polaków i lu- 

(1) W zbiorze dawnych poezj) czesUch pi«dotomowym, SUtro- 
bgla $klMdwMy Portfwniy V. 78. ns^a. bmy snadź jest tfw Sen ma^ 
JawUj o którym, jakoby drukiem ogłoszonym, wspomina broszura 
czeska r. 1573 wydana. Portfw. Jungmana hlst lit. 141. wyd. drug. 

(2) Daleko lepszy rękopis, (opisano go w Czasopisie czeskiego 
muzemn z r. 1848 I. 2, 114. nstpn.) posiada obecnie P. Jan zNeyber- 
ga, szlachcic czesU. 

52 



FIBMIIM. rOU. T. U 



Digitized by VjOOQ IC 



dtUlfiZ Jiiaii W€tiuj4cy.c^ datyćie, 'jMiwietn niby wypadek do- 
ś;djkdczei9,: które z^Abił.zbąjący 8J$ iUbrse.na sw^* neay; 
cziaińek; ie wyszedlfsry :oiio z pod pi0ra wysoiSe u sw^ 
wiek- uksEtałconegó. źołBieńa; skaztfwfcąjiest, jak si^.aa 
wiijsfcpwośić zapatrywano w, dw czas, zJii9tprycznego i stra* 
tfsgicautęgo . stanowiska. W częśd : tebhnicziii^j . ppoiriedzia- 
wszy: wszystko, co się przyrządi^enja potrzeb wpjennydi 
. dotyczy, iszczegdlaą • uwdgę zwrócił Bielfikina nifipszeaie 
siecznej i pałndj broni polskićj, zastanawiał się- następnie 
nad-s^em rycerski^ u nas sztuki w czasie ipokbjaJ? woj- 
ny, czyli tak nazwane oglądania " (rewije' powiatowa)- mw- 
waiyl Miał dil# na oko: sposi^b. wc$iD^^ narod:dW'ńą8 
otapzający ćh, : niie. 'poiniiaąc: nawet:lHd4liw odlej^^j od nas 
miestkąjąćydi. Sncżegdty wt^j jnieru prżywiodifeni w opi- 
sie iycife domowego Polaków, rżecź mając ó wojnie/ dla 
tego tu ładnych z dzieła BleLiEkiego wypisów nieiczynię. 

KRORlKA POLSKA. 

^ Józef Maxyinilian Ossóliiaski twierdzi ' (!)• z^ Marcin ni- 
- gjdtie.nie jiowjędział o swoimzainiarzę pisania osobnej; kro- 
niki: pojhskięjyzejęgo kronika niczeminne^ nie jest JdL ósmą 
. kjs$$gą. kroniki świftai: którą, przerobił syn jego Joachim, 
' a dołoży wszy dawnicyszych pisarzów krajowych, Kadłubka, 
Hiecbowitę i Długośza(#dyz jego ojciec oplrócz Wapbwsldie- 
' :g6 i Kromera nie miał radzić się innych), utworzył nowe 
Mi^io; i takowe za pracę rodzica swojego udał. SłoNira bo- 
wiem Joadiima.dopisywałem/gdzieońpego ojciec Marcin) 
^ .przf^tał," tak tłómaczy Osisoliński, .zeoa czćm Marcin Biel- 
si) OssoUńsld I. 407, 443 i nstpn. 



Digitized by LjOOQ IC 



411 

Ai^^Aayi, (m opisie plogrżeta Zygwiata L), odtąd on 
<JoadfiiD) zaczął, aprfceróbiirszy : zapełiie eałe drieło, i 
^ziipeikiitfezy jewłaraemidodirtltaoii, oową ni^jakO' kronikę 
piAśkĄ' wydał." Dor^d. na to ma stawiafć nte tylko*^ j^k; 
iCktóry-^ltronke' półskUii odmienny jestod ow^o» •jaki 
wdaiełaćib ręką Maitiiia -piSMiyć^^ ale i ta iko- 

iScmóSćyle właśni' p^zy opowiadania dawiiycb dleiejtfw 
z liii Wieiiii ( i ), . są przytoczone^ okoliczności, kttf re: się po 
6g^|^ Marcina wydarzyi^/ a więc łe on sam nie mój^^był 
o.nićlij^sać. ^Ł«cz nie zapówiedziaiłe, i£ skoro kr6Aika 
Wapówśkiegoi wyjdi9ie/zdrqkn całkowita, szerz^- zill^j, 
jak wkrtMoice świata wypisywać będzie? To zaś ^tó dbl^ 
ÓsisóilAśki rozprawia w t^j mierse, nic innego; taOjeiA zda* 
niefm, : nie dtoirodzi, nad to, ie wydając pm(rę ojca swojego 
Joaćbioś, fsyilał ją przerobioną, nie tylko ją dOliełnlwśzy, 
i co do Jeżyka ogładziwszy, ale takie- poOdteieńiafwszy, 
uziipełniiyąć przez, tb M^ó cisłe; ipoprawlig^c takowe. 
XronŚcę więc tę nazwał słusznie, przedostatni jćj wyibh 
-wca (Bbhotaiolec, ostatnie wyAanie tej kk-oniki jeśtwzbio* 
ne piśarzdw perskich 64łQzowskiegn) pracą łiie Blelikiego 
lecz Bieiskieb, albowiem ojciec i syn pracowali nad Ahi. Na* 
próSiiobyśmy i itrtćm dzieległęboki^j nauki, lub* zalet hi- 
storyka upatr) wali: nie ubiegali się bowiein :za tto pissą^* 
cy je, kładli rzecz jak napisajaą znaleźli, wyjawiając nie 
raz grubą niewiadomość (2). Nie starali się tez oto, ażeby, 

(1) Ossoliński I. 445. Zdanie to psdziela P. SobieszczflńsU 
;w dziele swćm wyzćj przytoczonym, o czem w artyk. Joachim Biel' 

#A< słtfwko powiem. 

(2) W kronice świata 1. wydania mtfwl o Wnikanie bracie Jowi- 
sza. Inne usterki opowiem w tomie 3, rzecz mając o Joadiimle. 



Digitized by Google 



411 

mówiąc Ossolińskiego słowy, (i) »przyctyn dociekać, w twią* 
zek skotków atraflac, t^iemnych rad, spręłyn, powodów, 
celów, wpływów sdakować; lodzizaaciaycb, socbylenieia 
IHrzybieraii^ postaci, wicłi własnej wystawiać:" i uM^^ać 
się aie mogii, gdyipoinnój drodse chodził ich w sztuce 
pisania dziejów odznaczający się postęp. Staraniem ich, 
osobliwie tei liardna było, zbierać ile możności wszys&o, 
zkądby przedsięwzięty przedmiot mógł się opowiedzieć na^ 
leiycie. Zadziwiającą jest w tóm rzeczą, ił pod ręką miał 
on najnowsze nawet dzieła, które świeio na zachodzie wy* 
chodziły. Że jeden tylko przywiodę na to przykład, tMk 
zwane sybiliAslue wiersze (znane jnł w pierwszym po Chr. 
wieku, lecz podrzucone, a byaą|mnicjodstaroiytn^ Sybili 
erytrejskiej nie pochodzące dzieło,) wyszły po raz pierw* 
szy w Bazylei 1545. Bielski miał je pod ręką, i ułytek 
z nich dla kroniki świata wydania pierwszego zrobił (2). 
Układając kronikę tę, miał tei między innemi (wylicza je 
osobno) roczniki nieznanego miAblaTiusa, z których we- 
dług Sarnickiego (3), miał Joraandes (piątego wieku kro- 
nikarz gocki) wypisywać. Pisząc kronikę polską, miał pod 
ręką dawnicysze kroniki nasze po łacbiie pisane, bądź wy- 
dane, bądź w rękopisach znąjdiuące się, tudziei narodów 
nas otaczających, a mianowicie szwedzkie i duńskie (4), 

(1) W artykule o Joachimie Bielskim. Porówna] wiadomości I. 
442. Dstpn. 

(2) O mniemanych księgach sybiHaskich, najnowsze pismo Jest 
y. A Moehler, La Pairologie iraduU de FaUemandy Parii 1843. 
w dwóch tomach. Porównaj I. 572. nstpn. 

(3) 986. W7d« UpsUe przy Długoszu. 

(4; O czćm mówi Bielski ^w kronice polskićj 27. wydania pierw- 
szego. 

Digitized by VjOOQ IC 



413 

w^erskie i nieflueckie (1) kroniki, saglądai na koniec 
i w akta urzędowe. Jakoi odwołiąje się nie raz, czy Marcin 
czy Joacliim (tamie 272), do HaMw królewskich z pieczę* 
darni wskarlnra cliowanycli. I w tAn dziele z całą wystąpili 
Bielscy .otwartosdą. Aczkolwiek nalełeli do rzędu szlachty, 
dawali wszędzie przycinki on^, za chiopkamł, jak mówią 
(tamie 448) nieboiętami, przemawią|ąc Zgota wniczóm nie 
ubliłąjąc prawdzie, szczerze i otwarcie opowiedzidi rzeczy 
pamięci godne; nieosztzędząjąc nikogo, ale tei nikomu nie 
uwiacząiąc. Słusznie dzieło to wierszami pochwalnemi 
uacili Stanisław Grochowski i Jan Smolik, którego tak zwa- 
ne laudes w osobno napisanym o tym wierszopisu artykule 
porównaj* 

2. R« 1560. Mikoląi Rąf z Nagłowic. 

ZTWOT UCZOHY. 

Życie Mikołaja Reja opisał przyjaciel jego Andrzej Trzy- 
deski (2), pięknie ale niedokładnie. Oprócz innych uste- 
rek popełnił i tę, Se czas jego urodzenia mylnie wr. 1515 
połofył, gdyi wcześniej bo r. 1507 urodzić się musiał. 
Umarł r. 1508 lub 1509 sędziwej nie doczekawszy się sta- 
rości, z przyczyny złego prowadzenia się w młodym oso- 

(i; BonUnlusa 1 WKiUnda wspomina tamie 16. S9. 

(2) Znam dwa opisa tego wydania, jedno przy Żywode poczd^ 
wego człowieka z r. 1568, drogie, które w bibliotece Znłuskicb 
czytałem, bez miejsca i roku, lecz rzeczywiście w Wilnie 1600 
w ćwiartce drukowane. Pokazuje się to z przypisania dzieła dnia 10 
Czerwca owego roku przez P. B. D. drukarza Wlleńddego; Prze- 
druk pierwszego druku dał P. W(yclcki w Zarysach 111, 212. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



, 414 

bliwie \viekn, o aćmin&^ri^if^lwiiiczem m^Mejrsairi ś^ 
'kowie (!). .• '. .':•.:•.'■;.•'.■..'.' .'v'ł rJ.;;, , . 
Sfifcoiąj Rej mmłr poiliodzić/odsIiaWByfchr: Wc^kidi 
dżięjacli Werszowcdw. : Zdimia tegp jest ; P. Jah BraiM^aw 
Kaubek: (2). \ Łobo zas swdje twierdzenie tćai JcidyińElpo* 
piera,! ze i. Rej niiał za ^herb Okszę, pirzecieł sama^tii-tfko* 
ltaa»ść, ie przodkowie jego nie porodzili się wl^c^lBce, 
Jea do nas przybyli ze l^lązka, (czeskiej od Xrv .wieka 
koronie hołdującego,) zdaje się przemawiać za tern mnie* 
flMmieni. Dcobnostkata jestwafiną w zawodzie pisaEr^dii 
Mikeiąla,* jak »ę to wafkaie niżej. Trzycieski mdwi: £e Rei 
pbchodisił'Z ziemi krikowski<y, gdzie się przodkowie jego 
ze Szlązka tu przesiedlili* Za czelniejszego przoillUi daje 
mu tenże Trzycieski Nankiera Opolczyka, który z Kanoniką 
krakowskiego Biskupem w owczesnćj stolicy polskiej obra- 
ny został r. 1320 (3). Nie wiadomo kiedy Nankierowie 
w nazwę Rejdw przeszli: wiemy atoli, ie juz na początku 
XV Wicku Jan Rej Kanonik krakowski, towarzyszył roku 
144p ,do Litwy Kazimjrzowi Jagielończykowi (4). Ojciec 

/ (1) ; PortfwoąJ u Juszyńskiego ąrtykałio lOkołytja Reju. . Dziedzie 
tegpz. dalszy, (tuz bowim po Mikołaju ols^łdziedzłccwp syn Jego, 
także Mikołaj., j^ortfwnaj przemowę , Ambrozeąo Grabowskiego do 
pism Reja wierszem, w Krakowie 184S wydanycb)/AndrzićJ Rej z Na- 
głowic, wielki hołdownik Bachusa, iwiał r. 1590 przed urzędem 
slarośeinaUm krakowskim, „ze szlobo.wał Rogu, nie .pić pf^z cały 
rok witc4 nad p6ł miary iiliia codziennie/' Portfwnąf dw akt urzfdo* 
wy w dodatkach 30. b. r. 
X ' (2) W Słowianinie Jaszowsklego I. 59, . 
. C«) WttgP" Ł »72. 
., (4) Długosz I. 751. 



Digitized by VjOOQ IC 



4tS. 



iiasiego R^ja^taaitlftw, jttiai vr krU^dws^ po pnod* 
kąch :;0idu«dziGBpBą, wieś Ntfgłcfwice; rZa&tftwała ta inuóę^ 
faMmć liedąwnetii Jeszcze czasy .w.r<ęfcacfa EikftazyiiyzJor* 
diaaów Kotkowskiej, ostątai^ ziinuReja ]iastęp6zyju,.kttni 
Joszyńskiemu (jak to ąam wtówi przy. opisie zyila Reja) 
darowała wasny rękopis, iyda stawaiego jejipnodka i ów- 
czesnych dziej6w dotyczący się. Jaszyńaki : i^rokiwszy 
z niego do opisu życia Mikołaja niytek, aie wiadomo gdzie 
tea. rękopis podział. Ofciec Reja opuściwszy krakowską; 
przeni(toł się do ziem roskich* Jiiąjąc tamie dzieriawę aa* 
^aną sobie od Krdla.za usługi rycerskie. Tam-to, w Żora- 
wnie iad Dniesthm, :arodził . dię Mikołaj. Eieścfł roddc 
aynką ąie troszcząc się o dobre j)ego.wydiowanie/z wielłcą 
szkodą pjcjiystego. pisipimńactwa.: Bo młody: Rej sriM wid* 
kie zprzyxii4aęaia:.do.fauk zdołnosci. Jęcz ichiiiie rozwi^ 
Bięto wiiijp:,A:tak przez wtasne: tylko kształceiiie się zor 
stał on zaąkoaiityAi piaarzeai, i stał się. s^iiaitchiiienia' filo* 
z0fem pra^ty&zaym tea^ fctdryilu^głby był wyjść na. nąj- 
8i¥ietii«3szegf) awojego wieku, gieniusza,. gdyby był stosor 
.wnę iodeiirał. wycbowiuiie. . Oddany. do szkoły paraflabi^ 
wSkarjttiierzu; pod Makowem (dziś austryackie gimnazya 
z ówcz^eAii.pąrafiałiKnu szkołami ppniekądby jiorównać 
moną),* pOinićj posłany do szkieł Jwl^fwsfkicb,. a następnie 
unMesiczOny w^ioilwersytecie. kcakowsd^i^^/mczegD się ńie 
nauczył. Tego wżyciu iswojem .'n«dser.1w:nintgo wypadku 
dotykając Rej (1), obwiniać się- zdaje mistrzów swych, 
o małe postępy^ które wnafukacb ^z^iHł: 

•Ówczesny uniwersytet krakowślci' (są to jego słowa) 
darmo tuczył niejednego znauczycieli swojego grona, któ- 

(1) W ZwierzTńću Ust 112 wydania drugiego. 



Digitized by Vj005 IC 



416 

rzy zamiast strzedz młodych (^kce sw^ powiertODych, 
ezas na fraszkach prze pędzali^ urzędu swego nie piiniuąc 
Tak więc zadziwiać nas nie powinno, co o Reju pisze Trzy- 
deski, łe on ze szkdt wyszedłszy, mało co, albo racz^ 
nic nie umiał po łacinie. Chociał później usilnie się starał 
przez własną pracę niedostatkowi temu zaradzić, przedeł 
w pismach swoich najoczywistsze zostawił dowody małćj 
biegłośdir naukach, na co kilkadowodtfw połoię. Podług 
niego rzeka Nil początek swtfj wywodziła z Raju (1). So- 
krates filozof iył po Epikurze, Pompejusz byt pierwszym Ce* 
saraem rzymskim, Herkuryusz posłaaiuk bożków greddch 
obcował a&Mojłeszem patryarchą Izraelitów (2), FraAd** 
szek Dandafais (Dandolo) Ksiąłę wenecki, wyklęty od Pa^ 
)fkiM Klemensa DI, musiał za pokutę na czworaku przyleić 
pod stół i leieć tam u nóg Ojca ś. przez czas obiadu, zkąd 
psa nazwisko z całą «8wą rodziną odtąd nosił (3). Antygon 
Król aragoAski staczał boje pod murami Aten (4). 

Pracując sam nad właspem wykształceniem, wiele do* 
znawał trudnośd, pozbawiony będąc dobrego przewodni* 
ka. Rubasznie i po swojtmu wyrażając się w tij mierze (5), 
mawiał: 2e lqw^y jeH zawzdy iywy gios^ niizdeehh iko- 
rOf co miało znaczyć, łe łatwićj jest imtaie w^ictadąjąc^i^o 
pojąć nanczydela, niz maoć nauki fi^ Miałach wpurga* 
min oprawnych. Nie raz, trafić z księgami do fiadu me mh 
gąc, wmawiał waiebie i wdrugfdi „iesię więcej mądrością 

(1) Wizerunek 177. 

(2) Wizerunek, 67, 144. Żyw. 184. 

(3) Apokanp8.'ll4. 
Cl) Żywot 45. 

(5) Żywot 15. 



Digitized-by 



Google 



417 

Dii naukami bawić naleiy (1); to' znowu, udobruchawszy 
się, zawierai przyniiwse ze wzgardzonemi od siebie filo- 
zofami i historykami, czytanie ich pilne zalecając (2). 

Aido samćj śmierci narzekał na to, „8e młodym łodziom 
nie potrzebnie mistrzowie zaprzątają głowy fabułami Owi* 
dyQ8za i Wirgiliusza; ze przy gramatyce nie raz bywąią 
puki, a dziedco potrze sobie kolana i czoło, (karę często 
odbierając); ie gdy aię chłopiec uczy, stoi nad nim brzezi* 
nowy w6jt, i mm siecze go ojciec, siecze matka, siecze zak 
(nauczyciel). „Ganił logikę, ganił arytmetykę, a utrzymy- 
wał, „ie wiele pięknych i pożytecznych rzeczy nabyć można 
z poetów rzymskich; „wyznawał" £e z mdwcdw wiele wybor- 
nych słów łacińskich łatwo się nauczyć, byle się ich uczyć 
igrając, byle, czytając łacińskie księgi, zaraz je na polskie 
wykładać umiano. „Mawiał", ze gramatykę zrozunneć łatwo, 
byle się jćj uczyć wtedy, skoro się weźmie podiop z łacifr^ 
skich pisarzy do jćj zrozmnienia: ie dobra jest flfa»ofla, 
nie ta, która uczy kręcić, lecz ta, która naucza stateczno- 
ści, a rozmyślnego uważania w kazdćj sprawie, iłby się 
kaidy sam w sobie słusznie rozsądzić, a jako Ono opowia- 
dają, swą się własną piędzią rozmierzyć umiał (3). „Co ja- 
wnie dowodzi, ie Rej nie naukom, lecz złemu ich wykła- 
dowi i złemu zastosowywaniu przyganiał, i Se słuszny 
miał ial do swoich namzydeli, it ćwicząc go w naukach, 
raczej niesmak n& zamiłowanie do nich wzbudzili w je^o 
umyśle, rozwiać go nie chcąc, czy nie umiefąe. 

(1) Mędrzec nie uczony stłacze djabła, by szermierz prostą sztu- 
ką^ gdyi nauka Jest Jako kwtat na drzewie, a mądrość za owoc 8ta« 
nie. Wizerunek 80. 

^2) Żywot 8. ^ 

(3) Wizerunek 6, 87, 88. Żywot 7, 12, 13. 

nŚMIBII. POŁ0. T. X. 53 

Digitized by VjOOQ IC 



418 



JAKIK CZŁOWIIKUII, TiKIM PI8ARZKM BYŁ RBJ. 

To tez Rej, stanąwszy raz w sprzecsnosci z samym so- 
bą, zostawał w niej przez całe iycie, i był niby trzcina, 
którą w tę lab owę stronę naginał wiatr dowolnie, mimo 
oporu, na który się daremnie zdobywało giętkie jego ciało. 
Jakoż dopiero przy schyłku życia, oparł się umysł Reja 
burzom namiętności statecznie. Kiedy, niczego się w szko- 
łach nie ^ nauczy wszy, oddany został na dwór Tęczy ńskich, 
celem przetarcia się w świecie, i gdy tamie obudziła się 
w nim chęć do nauk, do tego nawet wzniósłszy się sto- 
pnia, ze rymować począł: kiedy następnie pisząc juz gład- 
ko, zwrócił na siebie uwagę spółwyznawców helweckiego 
kośćipła, którego się trzymał, i namową ich wiedziony po- 
święcił się cały pisarskiemu zawodowi, wtedy dopiero za- 
czął się uczyć na dobre, lecz nie umiał się uczyć. Stanął 
więc powtórnie na rozstaju, a obierając drogę, po którćj- 
by mógł zajść do celu, zamiast w prawo, poszedł w lewo, . 
zamiast się poświęcić rzymskiej literaturze, chwycił się 
łacmy, i tak się jćj uczepił mocno, iz m'e chciał juz iadną . 
miarą przekonać się o tern, ze plewy bierze za złoto, ze 
nie prawdziwemu bóstwu, lecz bałwanowi hołduje. Był . 
wszakże jeszcze czas^po temu, bo mu jeszcze pora kształ- 
cenia się nie przeszła, i Rej, który pjsarzam zostawszy, 
nigdy się od nauk nie uchylał, byłby może przeparł w so- 
bie upór, gdyby go znowu okoliczności, odwiódłszy od do- 
brego, nie były w sprzeczności postawiły z sobą. Okrzy- 
czany przez spółwierców za mędrca (mimo utyskiwań na 
to świadomszych rzeczy,) i temu uwierzywszy, nie dał się 



Digitized by VjOOQ IC 



419 

Diczćm pi^zy wieść do tego, ałeby w nankowym cela odwie- 
dził obce krąje (1), lub własne aa wet -zwiedził icąty, {ifrzy- 
patrzył się rozległej Polsce, poznał ją lepiej , nią się prze- 
jął, i pojął jćj potrzeby. 

Zalediile ze się na prz^aidikę do Litwy zdobył, do* 
kąd go nie żądza poznania kraju, lecz załyłość, jaką miał 
z Mjycołąjem Narnszowicem, Sekretarzem i Sprawcą kah- 
cellaryi wielkiego Księstwa Litewskiego (jemu swoje Apo- 
kalipsę przypisał), powiodła. Gdzieindzi^' wyjechać nie 
było czasu, lubo się ten zawsze znalazł na zabawy. K'woII 
nim jeździł na zjazdy i na sejmy, te tylko pełniąc dla 
kraju posługi, do których go przymus nie wiązał. K'woIi 
nim jeździł na dwór królewski i do pałaców moinych, acz- 
kolwiek mawiał, iz nie ma we zwyczaju wychylać się z do- 
mu (2), gdyż u siebie znąjdi^e, coby go oświędć, cobymu 
ukochanćj swej Polsce blizko się przypatrzyć dało. Bo ma 
podostatkiem ksiąg, ma zawsze przy boku dobraną druży- 
nę, ma czas na zabawę i nfr pisanie, i umie korzystać z ka- 
zd^ chwili, dla własnćj i ziomków nauki. I tak tei było. 
Mając z przyrodzenia [ponętę do życia zgiełkliwego, ota- 

(1) Na co narzekając chwalca jego Trzycieski (on to bowiem 
napisał wiersze na obraz Reja, przy jego Apokalipsie umieszczo- 
ne,) w żywe mu śpiewał oczy: 

Aby tie był gdiy^ italey nie wisytko tu ćwiczył. 

Byłby dragi H««enii, dbo Poliki PUto, 

Aes a«n jedoak polakom, pnediie itoi xa tbo. 

(2) Jul ty kolac iako cbeoiz boUm podkowaayn, 

Jni ftie więc tara pnjrpaCray tciaaara raalowanym, 
' Biogay xa naatołkaaii, a polewki chwatey, 
A iako kędy raoiets, tak iwe asdęicie łatay. 
Jara ini tak doraa iiedsąe, obrał lobie pokoy. 

taki napis położył pod herbem swym w Zwierza Ust 64, 



Digitized by VjOOQ IC 



420 

cuł śię wi^ą paniąt i lodsi młodych zgrają, którsy tćm 
chętniej wieszali się około swego ulttbieńca, gdy nmiał ka» 
zdema trafić w myśl, będąc (jak się wyraził Trzycieski,) 
człowiekiem zachowałym> dworskhn, zaajomym wszenip 
cssyli we wszystkich doświadczonym psotach. Zkąd (jak się 
wyraził teaze,) rosła mu sława rozumu u wszys&ich sta* 
nów lodzi, iz go za wielki skarb mieli sobie wielcy i mali. 

Tak czas swój podzielił, iz we dnie (mówi tenie) bawił 
się tomirzystwem i muzyką, a pisywał nocą, wylewą}ąc sa 
papier, co mu na myśl przyszło. To znowu postawiło go 
w sprzeczności z sobą, bo pracując w ten sposób , mając 
ciągle rozproszone , w różne strony skierowane i rozrzu- 
cone myśli, nie mógł się nad rzeczą zastanowić należycie, 
nie mógł z namysłem i rozważnie pisać. Przemogło wre- 
szcie lepsze przyrodzenie, i przywiodło go do tego, 2e 
z czasem zmienił sposób życia, wziął rozbrat ze światem, 
i zawód swój pisarski na pierwotny tryb skierowawszy, zo- 
stał znowu czćm był w młodości, pisarzem przyrody, lu- 
dowo-narodowej literatury utwierdzicielem, przewodnikiem 
dla młodzieży w nauce obyczajowej, jakiego samemu po- 
zazdrościł los niegdyś. Porzuciwszy przeto światek, który 
mu za' młodu bardzo smakował, stawszy się skromnym, 
trzeźwym, spokojnym (słowa są Trzycieskiego), porzuciw- 
szy wszystko prócz pisania, przyj ożył rękę do ostatniego 
dzieła, w którem niejako odwołał wszystko, co niegdyś 
na papier wylał. Trzy lat czasu wystarczyły na zmazanie 
grzechów, które przez dziesięć lat (odr. 1337 w którym 
Postilę swą wykończył) broił, których nie dawno temu 
składem uczynił swoje pismo, wielkie z pomysłu, płaskie 
w wykonaniu. Co albowiem w Postili, co w Zwierzyńcu, 



Digitized by VjOOQ IC 



421 

r. 1564 powMnie wyduiym, rzAi był o katolickićib do- 
cbowieAstwie, to odwołąjąc w Żywocie pocsdwego- czło- 
wieka r. 1567 ogłoszonym, z uwielbieniem wtpoiinitł o 
Biskupach polskich, chwaląc ich za cnoty obywatelskie, Je 
chętnie podejmowali się znosić ofiary dla pabUcznego dO'' 
bra, bezpłatnie sprawiuąc urzędy, o własnym koszcie po- 
'słąjąc dla rządu u dworów zagranicznych". Wtedy to dw 
Rej, ktdry niegdyś ftikiem i hukiem dowodził prawdziwo- 
ści sw}ch zdań, (do pięści uciekając się nie raz), kaidemu 
oddawał sprawiedliwość, nikomu (nawet swym spółwier. 
com) nie pochlebiając (dał tego dowody w Apoftegmatach), 
i bez względu na zdania, kłaniając się wszystkim, o któ- 
rych znał z własnego uważania i z powieści ludzkich, „ie 
wiedzą i rozumieją, co chrześciańskiemu człowiekowi wie- 
dzieć i rozumieć należy, a co gorliwemu o dobro kraju 
obywatelowi, który rzeczy przyszłe dla dobra rzeczy-po- 
spolitej przepatnue.(i)". 

PRZTGOTOWANIZ DO WYROKU O PRACACH REJA NAUKOWYCH. 

Zawód pisarski osobliwego tego człowieka został oko- 
licznościami pchnięty na tę kolej, na którąj go ujrzymy. 
Przypadek to bowiem zdarzył, ze Rej; spowinowacony bę- 
dąc z Prałatami rzymsko-katolickiemi (2), przystawszy do 

(1) Słowa są Rega wyrzeczoBe w przypisania Żywota poczciwe- 
go człowieka Albrychtowi Łaskiemu, sławneara i swego czasu wte- 
lowładnemu panu. 

(2) Miał za zonę Kosownę z Sędziszewa pod Rzeszowem, sio- 
strzenicę Rozyca-Borzyszewskicgo, który z archikatedry lwowskiej, 
na arcybiskupstwo gnieźnieńskie po Ksiązęcin Fryderyku Kardynale, 
synu Kazimirza Jagielończyka^ zmarłym na chorobę przymiot, na- 
stąpił. 



Digitized by VjOOQ IC 



koseioia helweckiego, został najgorHwszyni [rrotestanty* 
zma głosicielem; ze za namową spółwiercdw zawodowi się 
pisarkiema poświęciwszy, stał się z nieaka pisarzem, a pi- 
sarzem nie lich)iii: gdyż dziś nawet, po opływie trzech 
wieków, ma on znaczenie w naszej literaturze, a w styla 
polskim pierwszej doby dotąd celiąje (w.vkaiemy to w na- 
stępnym tomie naszego dzieła,) tak, iz teraz jeszcze do 
niego zastosować można Trzycieskiego słowa (przy Żywo- 
cie poczciwego człowieka): 

Rej bowiem, jako mowiii, ty sam w PolMcse wodsisCy 
W Daszym polakim języku ty tani przodkiem cKodziiz. 

Dziwuje się temu Juszyński, zkąd Rej ów nieuk, gdy 
wystąpił z swą Postilą, pokazał się w niej uczonym, w pi- 
smach Ojców świętych obojga kościoła, wielce obczytanym 
pisarzem, chociaż po łacinie nic, albo mało umiał, a przeto 
czytywać ich nie mógł: i ztąd wnosi, ie to nie Rej, lecz 
jakiś zboru helweckiego Minister w Polsce, wydał Postilę 
pod imieniem jego, tem pewnićj, gdy Jan z Wożnik spół- 
wyznawca Mikołaja, wyrzucał mu publicznie, iz się w tćm 
dziele, niby owa bajeczna kawka, w cudze ustroił piórka. 
Lecz pominąwszy tę okoliczność, iz gdy od wydania prze- 
kładu psalmu (r. 1533) a ukończeniu Postili (r. 1557) lat 
dwadzieścia cztery upłynęło, i gdy w tym przeciągu czasu 
mógł się dobrze Rej z łaciną zapoznać, której znajomości 
dawał odtąd wielkie dowody w swych pismach, poetycznej 
zwłaszcza treści; to, mówię, pominąwszy, moina właśnie 
ztąd, i z zeznania Jana z Woźnik powziąć to przekonanie, 
i^ sami protestanci w piórka owe ustroiwszy go, do pisar* 



Digitized by VjOOQ IC 



423 

atwa gtębazego zaprawili; ze z ich natnowy zostai Rej teo* 
logiem minotawolttie, i ze skoro aię raz z obowi4|zkQ swego 
wywiązał, więcćj się kościeluością zajmować nie chciał, 
ale w inną skierował się stroaę, satyrze i obyczajowoiki 
poświęciwszy się odtąd wyłącznie. 

Protestanci wystrychnąwszy Raja na teologa, sobie 
przez to i polskiej literaturze usłużyli dobrze. Trafiwszy 
łatwo do człowieka, w którym czeska, husyckakrew wrza- 
ła, i rozsiewaczem go swych zrobiwszy myśli, sprawili 
przez to, iz musiał koniecznie iśc taką drogą, na którą 
był raz wstąpił: 2e musiał pisywać po polsku, i ażeby tćm 
więcej zjednać mógł słuchaczów swćj mowie, musiał zyć 
popularnie: ze mimowolnie nawet musiał się stać ludowo- 
narodowym pisarzem, otwarcie i serdecznie a rubasznie 
mówić, gdy właśnie szło o to, aieby trafiał do serca, a 
przez to zjednywał jak nąjwięcćj protestanckiej sprawie 
zwolenników: ze chociażby i chciał, nie mógł zostać nau- 
kowym, lecz musiał pozostać natury pisarzem, jak Kato 
Cenzor u Rzymian, jak Jakób Rousseau u Francuzów, po- 
mimo ze się naukami zajmował wielce. Wielkie bowiem, ma 
z nimi podobieństwo Rąj, i wielce różni się od nich, co wła- 
śnie szczęśliwszemu usposobieniu, jakiem go przyrodzenie 
obdarzyło, zawdzięcza. I on samemu sobie winien ukształ- 
cenie swoje, (do czego się wziął nierychło i niezręcznie, 
bo czasu nie było staranniej około nauk chodzić); i on za- 
dziwiał głębokością myśli i wzniosłością doszy. Pomimo 
to jednakże mędrcom nie został, a nie został prziez to, ie 
rozum kładąc za główny warunek oświecania się, nie umiał 
go podsycać; ze, ciągle uprawiając a nie uzyzniąrąc, wyją- 



Digitized by VjOOQ IC 



424 

ławlai go, łe go źligiaszał chwastem, wyzwalając się 
% więzów przyzwoitości, a nawet od względów i stosun- 
ków, nie tylko światowych, lecz i duchowych, wyswobo- 
dziwszy się. I on, aczkolwiek nosił na sobie owej surowo- 
ści piętno, podobał się naturalną swą prostotą: lecz gdy 
w najwyiszych warstw narodu towarzystwach chętnie wi- 
dywany bywał, nie musiał jak owi ckliwość sprawiać gbu- 
rowatością i szorstkością sw^j powierzchowności, i wiedział 
o tem pewno, gdzie i co mówić, i jak się w karbach przy- 
zwoitości zachować nale£y. Widać z pism Reja, widać z ca- 
łego iywota toku, £e to nie był ani uprzykrzony zrzęda 
jak Kato, ani samowolny utrapieniec jak Rousseau, lecz 
był człowiekiem czynu i iycia, sobie i drugim, o ile siebie 
i ducha czasu pojął, uiyteczny; ie jako mąi wytrawionej 
myśli przejrzawszy się na wylot, i przekonawszy o tem, co 
ma w sobie dobrego co złego, pojął zawczasu, dokąd i jak 
skierować trzeba łycia nawę, by naprawić, co zepsuł. Jak 
Rzymianin i Francuz był i Rej róinolitej barwy, i jak owi, 
pró£no się na pole naul^puszczał. W wymowie im zrównał, 
a przewyższył obudwóch obrazowością języka, który pla- 
stycznie jako teolog, poeta, moralista ukształtował. 



BBI JAKO TB0Ł06 (WTUCZKinB PISM I KBTTYKA). 

Są dziś nader rzadkie ekzemplarze dzieł Reja, i one 
bowiem, i to słusznie, w poczet zakazanych pism policzone 
zostały przez cenzurę duchowną (porów. JocherallL 390. 
Teologią rozpoczął on od przekładu pieniów Dawida poje- 
dynczych, z których setny trzynasty psahn juz r. 1533 wy- 



Digitized by VjOOQ IC 



425 

sizedł.z dmku (1). Snadź z czasem d^peiniwszy przekUd, 
wydał talkomiy Psaiterz wraz z modUtwami, }9k zezaąje 
Trzy deski. Jeszcze, przed r. 1838 naai się znajdować 
ekzemplarz tego dzieła (ze znanych jedyny,) w bibliotece 
giioaazyum toroiskiego, gdzie, jak upewnia, widział go 
P. JihŁ Łukaszewicz (2), a gdzie, zwiedziając tę bibliotekę 
r« 1844, juz go nie znalazłem. Mniema Sobcriewski (3), ze 
ekzemplarz Psałterza bez początku i końca, który się w bi- 
bliotece warszawskiej znajduje, a którego P. Lelewel (4) 
za pracę Reja uwaiać nie chce, jest istotnie przekładem 
Reja, przed r. 1548 drukiem ogłoszonym. Wszakie gdy, 
wyjąwszy psalm pierwszy u Stanisława Szarfenbergera 
wydrukowany, wszystkie inne u Łazarza (którego drukar- 
nia od r. 1550 zaczęła być czynną), lóźno wyszły, przeto 
gdyby owego roku miał był całkowity Psałterz pokazać 
się, pocóźby Rej osobno je dalej był drukował? Późmej 
więc (może około r. 1555 jak się domyśla P. Bentkowski 
lob 1560, jak inni) (5) wyjść musiał Psałterz Reja, o czem 
dziś z pewnością powiedzieć nie możemy. 

(1) Posiada go osobno drukowany biblioteka gimnazyalna war- 
szawska. Inne rózaeml czasy wydane zebrawszy oprawiono razem 
z rozlicznemi plsroami, nadawszy dziełu nazwę Kancyonału. Ekzem- 
plarz dzieła takiego puławski opisał Jocher IIŁ 211. ns^n. i psalny 
owe przedrukował. Takowyz ekzemplarz oglądałem w Sieniawie.' 

(2) Nowe wypisy polskie (Popliuskiego). Część druga, w Lesznie 
1838. Porównaj 113. 

(3) Joch. II. 22, 142, nstpn. 

(4) BibLks. I. 114. 

1 5) Portfwńaj Wiszniewsk. hist. lit. VI. 512. nstpn. 



PIJMIJBK. POŁD. T. 1 



54 



Digitized by VjOOQ IC 



425 

Po Psałtenii wydtł Postylę, kttfra ra2 za jega łyda, 
a po śmierci dwakroć jeszcze wyszła. Poniewał wydania 
te, których sam ue oglądał, podług Botat Joszyaddego 
opisał Jocher (E 441, %9i.), a opis jegaaie zgadza się 
z drukami w bibliotekach gimnazyalnćj i akademii rz^md^o* 
katolicko*warszawskiej znajdującemi się (pierwsza wszyst- 
kie trzy wydania w ekzemplarzach uszkodzonych, druga 
całkowity ekzemplarz wydania trzeciego posiada), które 
o^ytałem, przeto bliiej je opisuję. 

Wszystkie trzy wydania są w kształcie arkuszowym, 
i na tyleż podzielone są części. Pierwsze wydanie od po* 
czątku i końca uszkodzone, ma na czele niełiczbowanych 
listów 15. Na nich znajduje się: wiersz na orla polskiego, 
(ii Orzeł yest własnye przywłaszczon za herb a za kienot 
Królom i t. d.,) wirsze (tak) pod herb tego krolewskyty 
MUom- J. L (napisał, rozumie się. Któż był ów / L.?), 
przypis Zygm. Augustowi, przemowa do czytelnika (każde- 
mu krześćiańskiemu Rycerzowi i t. d.), ku temusz napomi- 
nanie^ na zacną osobę slachetnego Mikolaia Reya % Na^ 
głowic (pod obrazem podpisano, ze miał lat od urodzenia 
50), na jego herb Oksa dwa wiersze, dalej rejestr, po któ- 
rym idzie Osłałnya przemowa. Następąją Ewanielie na trzy 
rozłożone części. Pierwsza idzie od 1—136 listu, i ma, jak 
rzekłem, wydarty tytuł. Część druga ma napis: Nauk świę- 
tych a prauHiziwych słów Pańskich wtóra cześć. Klora 
tui w sobie zamyka powinność każdego krześcianskyego 
cilouieka^ iako Ihu ma swoy zywoth zachować w cnotli- 
wych sprawach swoich, tak przeciwko Panu swemu, iako 
y bliźniemu swemu, (co w pięknym jest drzeworycie, pod 
którego spodem z prawej ręki r. 1556,) ma listy od 137 do 



Digitized by VjOOQ IC 



24ł, i kończy się odezwą ku temu eo czytał. Ctąifi trze- 
cia Mczyiia śię od lirtn 242, a kończy się oa liście 817 
(rozkiad tą} części taki sam, jak w wydania trzeci«^m, • 
czem ailćj) przemową Do tego eo ezylui. Ostatoie jćj sio<- 
wa brzmią:,, A dokończyio się dniaYStyczioa, Roku Pańsk. 
I&a7'\ ŁiBt na koniec 318 zamknienie dzieła wierszami' 
i rejestr zawiera. Wydantei drugie będące bez początku za* 
czyna się od listu 8, a idzie wdąi az do 356. Następują 
dwa listy nieliczbowane. Przy końcu pierwszego stoi: A do- 
kończyła się dnia XXUU Ciyrwca Roku Pamk 1 560. Na 
odwrotnej stroiucy jest: ^Zamknienie a namowa ku dobrym 
towarzyszom". Drugi list rozpoczyna się wierszem „na za* 
cnosc Oxey Herbu", po którym drzeworyt wystawiający 
berb,.a za nim ów wiersz. Pod spodem listu czytamy: ,»Je. 
K. 91 Typograph Madey.Wirzbięta imprimował i 571". 

Drugie to wydanie zgadza się z trzeciem, dwa owe nie* 
liczbowane listy wyjąwszy, których tu nie masz. Znajduje 
się zaś wiersz na herb i zamknienie, żywcem z pierwszego 
wydania wyjęte. To wydanie trzecie jest więc przedruki«i 
drugiego, z pewną odmianą, na co uwagę zwracam. Tytui 
jego brznil tak: PostUla Pokka To iesł, Wykład prosty 
Ewangelij niedzielnych y miął uroczystych^ które wedle 
zwyczaiu dawnego w Kościele Bożym czytane bytcaio. T^^ 
raz znowu z wielką pilnością y uwainym przeyźrzeniem 
wydana. Nakładem zacnie urodzonego Pana Mickała 
Frąckiewicia z BadzimincL, Podkomorzego ziemie Poło- 
ckiey. w Wilnie u Jakuba Markomcza sługi Je. X Mići. 
Pana a Pana Krzysztofa Radziwiła Woiewody Wileńskie- 
go etc. etc. Roku Pansk. 1594. Na drugiej karcie wiersz 
na herb Frąckiewicza, i drzeworyt herb ów wystawiający: 



Digitized by VjOOQ IC 



428 

na odwrotnej stronie karty jest wiersz do tegoi, przez Jana 
Kozakowicza Litwina. Trzecia karta rozpoczyna się prze- 
mową do cbrześciańskiego rycerza, (kaidemn krześćianskie* 
mu Rycerzowi na tym świecie i t.d.), kttfrńj trzy karty. Po- 
czem rozpoczyna się Postila, w trzech częściach. Pierwsza 
i draga wciąż ma liczbowane stronice, jest ich 817. Trze- 
cia ma osobno liczbowane, jest ich 165, i ostatnią kartę po 
jednej drukowaną stronie, gdzie stoi: Do tego co czytał, 
jak w wyd. pierw. Układ ewanielii inszy, ni2 w wj^daniu 
temze. Bo kaSda kończy się Summa % tej wszytkiey 
Ewanieliey i t. d. Na stronicę 11. części I. II. zachodzi 
ewantelią pierwsza. Wtóra w piątym zaczyna się wierszu. 
Początek jćj: Nasz miłościwy Pan, ii byl obiecan prze^ 
Proroki. Wtóra część, rozpoczynająca się na karcie 495 
po jedn^ stronie liczbowanćj, ma naiŃs: Wtóra cześć świę- 
tych nauk a prawdziwych slow Pańskich, Która tu w so- 
bie zamyka powinność każdego Krześcianskiego człowie- 
ka, iako tu ma swoy żywot, y krześciańską powinność 
swoich, tak przeciwko Panu swoiemu, iako y bliźniemu 
swoiemu. Na karcie następnej czyli 496 str. jest Ewanielia 
pierwsza po świętey Troycy, jak w wydania pierwszem. 
Trzecia część ma na tekście tenie tytuł, po czem ku temu 
co będzie czetł, a na odwrotnej stronicy stoi: Ewanielia 
pierwsza o wcieleniu Pana naszego, tak samo zgoła, jak 
w owem czyli pierwszym wydaniu. 

Zebrawszy wszystko, cośmy o wydaniu Postili rzekli, 
pokazuje się: ze zanim dzieło przysposobione do druku zo- 
stało, jni był gotowy tytuł do wydania jego, rokiem po- . 
przednio zrobiony. Zkąd wypada, ie chociaż na tytule rok 
1556 stoi, jednakie dzieło roku 1557 dopiero wyszło, i 2e 



Digitized by VjOOQ IC 



429 

ci, którzy ten lab tfw rok wyjścia jega natnaczają, mają 
poniekąd słuszność za sobą (1). Względem dragiego i trze* 
ciego wydania wątpliwość ładna zachodzić nie może, gdył 
na nich wyraźnie rok stoi. 

Nader się, mówi Trzycieski ; spodobało to dzieło ów* 
czesnćj publiczności , i waznem stało się w piśmiennictwie 
przez to, ze spowodowało wydanie Postyli katolickiej, któ- 
rćj dotąd nie było; i ze się stało celem sporów religijnych, 
które, ale dopiero po jego śmierci, wiedli z Rejem Kapłani 
zgromadzenia Jezusowego. Jakób Wujek, w przemowie do 
swojej Postyli, 4ak się w tej mierze wyraża, obracając mowę 
do Adama Konarskiego Biskupa poznańskiego: „iz się dzi- 
siejszych czasów tak wiele Catechizmów, Modlitw y Tra- 
ktatów Kaćerskich językiem Polskim namnożyło, nad to y 
Postylle są wydane, którymi bardzo wiele nie tylko pro- 
stych, ale y Rycerskich ludzi y osób przedniejszych (czego 
się Bóg pożal) od jedności Kościoła Bożego y powszechnej 
wiary, na tę nową Luteranową, Kalwinową, Serwetową 
Ewangelią zwieść się dało, jest tego wielka potrzeba aby 
przeciwne lekarstwo także językiem Polskim podane było, 
y tym którzy stoją zęby nie upadli, y tym co upadli żeby 
powstać mogli. Ano przeciwnicy snadź niczym więcej nie 
stoją jedno językiem przyrodzonym, którym snadnie zwo- 
dzą niewinne, proste a nieumiejętne ladzie, y przetosz się 
też na ten najwięcej zdobywają. Bo iż inne pisanie opusz- 
czę, mają oni od kilkunaście, jeśli nie od kilkudziesiąt lat, 
kilka Postyl swoich, językiem polskim napisanych. Samem 

(1) Pierwszy rok pokładają Bentkowski, luszyńsld, Lelewel: co 
niepotrzebnie gani Osiński. Porówn. Łelew. bibl. ks. 11. 209 



Digitized by VjOOQ IC 



490 

• ' ' . * 

fiię teęo napatrut iz nie tylko w Miesckich y Slaebeckich 
dofluiecb, ale y między naszymi Kafrfany, wiele afę Postyl 
Kacerskich zawadzało: a niektórzy i«h y aaKazMie svoje» 
juz nie tylko po wsiach, ale y po Miaiteczkiich aiywalj: a 
zwłaszcza Rejowej, kt(ira dła dworności a gładkości mowy 
języka Polskiego między innymi gi^rę otrzymała". 

Powiedział Jan Zrzenczycki (w anatomii Martynusa Lu- 
tra), ze nie ze swej głowy pisał Rej Postyle, ale w}'lał na 
papier, cokolwiek usłyszał od czarta. Jakób Wujek zarzu* 
cał mu: ,,ze w Postylach swoich małieństwo nad panieństwo 
przekładał, utrzymując, ze to jest stan n#ijpoboaiiejszy, 
ze się żaden P. Bogu więcćj nie podoba, ie nie może być 
wdzięczniejszy klasztor ani zakon poczciwszy u niego, jako 
jest małżeński, i ze nie jest żaden inny, jedno ten z woli 
a z ustanowienia |ego (1); ze obrazy i pamiątki świętych 
i wybranych boiycb Belzebubami nazywał (234); ze wy- 
kładał pismo ś. nie ucząc się go nigdy, jako ten, który swe 
lata w żartach, w kartach, wedworstwie, szyderstwie, kun- 
sztach a rymowaniu strawił (338); że utrzymywał jakoby 
przyczynienie się do Boga za nami innych na nic się przy- 
dać nie miało, gdyż każdy za siebie modlić się i łaskę upra- 
szać sobie od Boga powinien (392); że naucza, iż wszelka 
modlitwa prostą być powinna, gdyż się P. Bóg nie kocha 
we wielomownych a wydwornych słowach, i że pacierze 
wszetecznie nazywał niedźwiedziem mruczeniem, nie po- 
trzebnym szemraniem, różańcami kołataniem a wielomó- 
stwem (395); że Jezus Chrystus nie uniósł z sobą do nie- 

(1) Str. 117. wydania pierwszego Postyll Wujka. Na toz wydanie 
i stronice, dzieła wskazują liczby w naszym^ tu poondeszczaoe te- 
kście. 



Digitized by VjOOQ IC 



431 

Imi OjeiHrśś., ale jako ^ęźaie ulkni śmierć, gruch i cUa- 
Ma (405); ie P. Jezus Muczai acuMw swoicb, aSeby złe- 
go toM, jaki na oidi ąMść moie, nie nwaiałi za pogorsze- 
nie stami swego zesłane im od niego (414); łe słowa Chry^^ 
stosa Pana wyrzeczone do oczniAw, gdy im dileb podawał, 
«to jest ciało moje" nie dosłownie, lecz przenośnie rozu- 
mieć naleiy, i 2e P. Jezus nie diciai a£eby je tak rozumia- 
no, jakoby się istotnie on chleb w ciało jego przemienił 
(509. 510); ie utrzymuje, ii ładnemu wiernemu po śmier- 
ci, ani modlitwy ani ofiary nic nie pomogą (530); 2e słowa 
ewangelii ś. o przejściu Łazarza na łono Abraama ftłszy- 
wie rozumiał (532); ze Biskupów i inszych Kapłanów 
w owczem odzieniu, a z wilczemi paszczękami namaiowat 
w Postyiach swoich (COS); it posty i świeczki ofiarowy- 
wane do kościoła przez poboinych wymysłami, a wynalaz- 
kami Księiy nazwał (616); ie nauczał, ii krótka a szczera 
modHtwa jedynie podoba się P. Bogu, i ie pilnie sprawo- 
wać obowiązki swoje, toz samo znaczy, co modlić się go- 
rąco w kościele (649. 650); ie zakonników z Faryzeusza- 
mi złośliwemi równał (710); ie P. Bóg nie zakazał praco- 
wać we święta, ale zakazał upijać się i wszeteczny prowa- 
dzić iywot (716); ie więcćj nad to, co mdłe a grzeszne 
przyrodzenie nasze pozwała, a więc i miłości większej dla 
siebie, nie moie po nas wymagać P. Bóg (726); ie Kapłan 
będąc sam grzesznym człowiekiem, grzechów odpuszczać 
nie moie grzesznikom (741); ie nie z cudów, które Chry- 
stus czynił widać bóstwo jego, gdyi on większy jest nad 
cuda, zwłaszcza gdy i czarownicy wyprawiają dziwy trudne 
do pojęcia (763); nakoniec, ie powstawał przeciwko bez- 
ienności Kapłanów (796) * . 



Digitized by VjOOQ IC 



432 . 

Mikołaj Rej nie pMkidał tyle nauki, aieby w sporadi 
religijnych mógł był coś z własnej powiedzieć głowy: 
wszystko n niego jest pożyczane od teoiogów protestu- 
ckich, zwłaszcza francuzkich^i niemieckich tych, którzy po 
ładnie pisali. Powtórzył tylko ich tudzież Czechów myśli, 
a ze się Postyle jego podobały w Polsce, to urocz^ jego mo- 
wie i ówczesnanu usposobieniu umysłów przypisać naleiy. 
Wszakże przesadą ujął dziełu wiele wdzięków wraz z wy- 
dawcą tegoż. Bo pisarz i księgotłocznik wysadziU się na to, 
ażeby ochydnemi obrazami zeszpecić całe dzieło. Nie do- 
pięli wszakże celu, rozśmieszyli raczej, aniżeli pociągnęli 
ku sobie rozsądnego czytelmka; wprawiwszy go w to 
mniemanie, ze Rej nie poznawszy rzeczy z gruntu, dał się 
uwieść gwałtownym namiętnościom, i nie miał tyle mocy 
nad sobą, ażeby zabronił językowi wygadać przed światem 
myśli przez siebie nie wytrawionych; księgotłocznik zaś 
ze dla zysku, chcąc tern prędz^ pozbyć się przedmto* 
tu handlu , ustroił je w szaty, w jakieby zaledwie byli 
swoje ubrali dzieła, gwałtowny Uussyta (brat czeski), po- 
pędliwy zwolennik Lutra, lub krzykliwy Uugonota. U Reja 
miejsce rozwagi lżenie, miąjsce nauki łajanie, miejsce oświe- 
cenia krzyki zajmują. Gwałtowna namiejętność owładła 
jego duszę, i odjęła wiele uroku męzkiej i powabnćj jego 
mowie, który po całem tern dziele rozlany jest wszędzie. 

Trzeciem z porządku dziełem religijnej treści jest Apo^ 
kalipsiB czyli' objawienie świętego Jana, które u Madeja 
Wierzbięty r. 1564 wydał w ćwiartce. Ponieważ poprze- 
dnicy moi (zwłaszcza J. S. Bandtkie, który whistoryi 
drukarń krakowskich, pierwszy dał je poznać dokładnie,) 
opisali to dzieło bibliograficznie, a P. W(ycicki (w dodatku 



Digitized by VjOOQ IC 



4SS 

do drogiego toma sw^J historyi literatury) przedruk jego 
(iHbo nie całkowieie, z opnszczenieBi wiateie tego, co się 
do opisu Polski stosiye) uczynił, zkąd czytelatt inoie po* 
uekąd obeznać się bliżćj z t^ pismem; przeto, nie.rozwo^ 
dząc się nad niiim, powiem tylko, ił Rg ułołyi to dziełe 
podług łacińskiego przekładu ApokaMpsy, który Henryk 
Bidinger (ar. 1504, [um. 1576) teolog szwajcwski (Zy* 
gmuntowi Augustowi dobrze znany, gdyż z nim lirtowat 
ten Król) (1) zrobił, czyli rnczćj ie nailndował oryginał 
w piśmie swojćm. Albowiem sam tylko tekst Apokalipsy 
przełożywszy, opuścił olyaśnienie BuUngerowskie, a dodał 
własne, i zrobił wykład swdj wdadmetyki, czyli moralno* 
ści chrześciaAskićj. Widać z tego dzieła juS niejaką odmianę 
w sposobie myślenia piszącego, aczkolwiek i wnićm szydzić 
z obrzędów kościelnych nie zaniedbał, jak się okazuje ż o* 
pisu świętych Patronów, o czićm w przywiedzionym (w dor 
datkach do tego dzieła) Ambroiym Korczbork Rożku, do* 
czyta się każdy. 

Juszyński (w artykule o Rfyu) liczy ^q prac naukd* 
wych Mikołaja tak przez «ebie nazwane Ewangelie i Epu 
Mtaiy bez miejsca i roku w ósemce, jak mówi, wydane,.uwa* 
zając je za nowy Testament przez niego przełoiony, a.uwa7 
łąiąc dla tęgo, iz w Postyll są e wanielie tąk samo> €0 tu f rze- 
łoione. Przy tej uwadze kindzie P. Jodier IL 370, znak za- 
pytaiun, powątpiewając »adź q Jus^yńijfkiego twierdzeniOi^ 
I słusznie: bo i owszem wca)e inny wobudwócb dzjej^ch 
jest przekład ewanielii, wyjąwszy niektórych wyrazów po- 

(O ^$iirG«ń9M«ss okm wlelm pi^ 
wnąl I. 12. 

55 



VOU« T. I. 



Digitized by VjOOQ IC 



4S4 

deUetetftbt co prwGiei nieie^ d«vodne nit rndle. Tak 
od Josayśtkiei^ iKimt Eimidie i Epistoty tnąjdoją się 
wekitmęltnu: (1), knbiłt ćsemki maM), czyfi nicE<j dMh 
BBstiu mąiącyiD, który MMiotcka warsttwsldego gimt* 
lym posiads* Nie ma w mai pocsątku, jest koniec. Dzieło 
gmbe na dwa ałfiAety, daSeiii i matemi głosliami ozoa* 
ctone. Karty ma nieliabowane, po brzegach floresami 
ustrojone. Na piątlij kartce są wiersze (jest ieli IS) z uh 
pisMc C^deidmti dobry f (marzysz. Początek ich: 

Wiedz każdy chraescijański człowiecze, 
Iz to jest rzecz nalepsza na (Świecie, 
a tinn wiedadfl^ a oto 8if slarAd^ 
Nie wszytko aie tez tym iwiatian farad 

Na odwrotaei sti^nfcy czytamy: Cząsthki EpłsMy 
Ewangelicy tuk Niedzielnych, Postnych^ ^o y Świąt 
€hrzesęiańskich, przez wszyta Roky s stówa dg slówa na 
TMct Polskąprzetoione. Po x idąca karta sichhna ma na 
odwrotnćj stronicy (zachodzące na ósmą \Miifi) wiersze ku 
temu eo czedł. Po czem, od karty y, są Historie męki Pa- 
na naszego Jezu Christa od czterech Ewangelistów wypa- 
sane, z wiesza pitnośoią nłifi przedtym foyprawione. Idą 
al do koftca czyli do arkusza ee, którego jest kartek czte* 
ry. 1^0 kartce, spółgłoską h oznaczono', znąfdnjąca się na 
AngićJ kartce ewanieKa, brzmi tak: .ITon czas mówił Je- 
sus uczniom swoim: Gdybyście tedy uzrzeK brzydfiwość 
spiistoszenia." A zaś wPtostyft wydania pierwszego zaczy- 

(1) hrny snadź ekzemplarz, którego wjjsdo r. 1561 naznacza, 
flftir pmd sobą iaehsr K arai Mt. n^pn. I epbał go; Imy mówię, 
bo nasze opisy nie wszędzie się zgadzają. 



Digitized by VjOOQ IC 



435 

m 8ifrteisa«i etmkfelia mu o4vr«te4 B&omi iista 2«l, 
tak: .€idy utnyde okradeifltwo j^uśtoaKeiia^" GAiM 
ifięc toiMttoić pf sekiadtf w? ITnycieskf, wyłiaając dtleti 
Reja, lic o piśnie 2 tyn tjtałeiii lie wsponioa. 

REJ JAKO POETA* (WYLICZENIE PISM P0STTCZ5ŚJ TBSŚCl). 

Wystąpił Rej zpieśdami treści dnchowiićj, do Kancyo- 
mrWir je pii»ąc (1), tadsiei dał się poznać na pohi świe- 
cklćj ' poematem moralaćj treści, którego napis: Żywot 
Jotepha ^pokolenia ^tfowskiego sina Jakobowego roz- 
dzielany tofozmoicathperson (2). Aczkolwiek nigdzie nie 
wymienił się w tćm dziele, i sądzidby moSna, S;e jeieli ten, 
to równiei i ow żywot, który nizej w poczcie druków pier- 
wotnych pod r. 1540 przywiedziemy, za pismo Reja poczy- 
taclry moSna: jednakie gdy (pominąwszy język) tytuł dzie- 
ła podany przez Trzycieskiego (3) raczćj na to, nii owo 
z r. 1540 pochodzące iHsmo wskazuje, iywotem a nie Hl- 
storyą Józefa nazywając go, przeto nie wahamy się przy- 
gnać Rejowi za własny poemat ten. Nazwano go słusznie 
Żywotem w rozmowach, gdyS, rzeczy wiście raczej drama- 
tycznym poematem, aniieli dramatem, lub, jeżeli się tak 
nazwać go spodoba, zbiorem jest dramatów kilku, spojo- 
nych w jedne całość poniekąd. Mówię poniekąd, bo w isto- 
cie nie masz wnim jednćj Cfiłości, a przynajmniej nie masz 
takiej, któryby części czyli akty '(sprawami, rozprawami, 

' (I) Wiszniewski hist. lit VI. 449 ns^n..|rzedrakował je, W9ją« 
wszy z KaDcyonałdw tychże. 

(2) Małem ekzemplarz od P. Wójc. inny znalazłem w Komiku* 

(3) „Pisał tez Rej, iywot I sprawy onego Jtfzefa żydowskiego 
Patryarchy," mówi tcnzć. 



Digitized by VjOOQ IC 



imwftt )e Reg,) jeden spąjat węiet, otadBąjąty i zaspaluh 
jąjący ciekawość słuchaaa proes ttęctne nwiązanie, pro- 
iradtenie i rotmązanie mtrygi wcait!i).sztace; ale pojedyn- 
cze części wielkiego tego, bo na dwanaście aktdw podiie^ 
lonego dramatu, tak są ułożone, iz same w sobie uwaiane 
dwanaście małych dramatów stanowią znowu, a wszystkie 
razem wzięte wystawiają dzieje przygód Józefa Patryarchy, 
które się mu w ziemi chanaeński^ i w Egipcie wydan&yiy. 
Trzecia szczególniej rozprawa, czyli akt trzeci, godny jest 
uwagi, z powodu charakterów różnych, i zręcznie prowa- 
dzonąl intrygi przez dwie niewiasty, na zgubę Józefiasprzy- 
sięzone. Widać tu mocne rysy różnego sposobu mylenia 
osób wyprowadzonych na scenę: Magona służącego (Haus-^ 
knechta, mówi Rej) Putyfara^ Zefiry zony. Putyfiirowej, 
Achizy panny jej słuzebnćj i powiernicy, Józefa dorodnego 
i cnotliwego młodziana, osobliwie tez dobrodusznego i ocię* 
iałego Putyfbra; który nie troszcząc się wielce oto, co się 
dzieje w domu, nie rad. i plotek słucha niewieścich rozsie- 
wanych o Józefie, ai wreszcie, fukami i szlochami zniewo- 
lony zony, posyła ulubionego sobie młodziana do wiezie* 
nia; następnie narzeka ną swą porywczość, znowu go przed 
sobą stawić każe, i sam nie wiedząc co czyni, posełana 
powrót do więzienia. W rozprawie czwartą) (jest tu omył- 
ka drukarska^ zamiast „rozprawa czwarta" położono ..roz- 
prawa trzecia,") jest, podobnie jak w Hamlecie Szekspira, 
sztuka w sztuce, w której Józef zastępcą Króla Faraona 
zostawszy, nową rolę odgrywa,! nowy na siebie charakter, 
a wcale od owego odmienny, który na sobie nosił, gdy rzą- 
dził domem Putyfarowym, przybiera. Na tym zostając urzę- 
dzie rozwuał dalej swe cnoty, których się wiernie trzymał 



Digitized by VjOOQ IC 



487 

wkaidćj iyda kolei, i własnym przykładam dowiódł, ze 
był i jest dobrym synem, kochającym swe rodzeństwo bra- 
tem, cnotliwym obywatelem.. Poeta łyćsąc ziomkom, aSeby 
się wtakichie amacmali cnotach, kończy dzieło. 

Cała ta sztuka takąi samą poezyą, co i inne dzieła Re- 
ja oddycha; celi^e on i wniąj Jako satyryk i moralista, la^- 
biący i umiejący wady cudze wytykać i opisywać. Chara- 
kter kobiet tak skreślił w trzeciej rozprawie, kładąc opis 
w usta Magona sługi Putyfarowego: 

A snadz nie jest żadne żwirze, 

tak nporne wateiwe. 
Jako stysE^ białe głowy, 

a gdy ktemn pletlłwe. 
Wszytko chcze mied, wszytko wiedzieć, 

czo «ic aa świecie toczy. 
Pilniej stncha, dzywniej myśli, 

wszędy zbiegają oczy. 
A inaczej niz jest prawda, 

każdą rzecz chcze rozezna<^ 
A snadź by si^ t^o stwm, 

by mogto hyć odiegnać. 

Wysłowienie i styl podobny jest do mowy, kt()rą Rej 
w innych swoich objawił pismach. Lubi używać przysło* 
wiów. Tak Acbiza mówi do Zefiry: 

li pies szczeka a wiatr niesie, 
Rozle«i<$ sie to po lesie. 

Podoba sobie w podobieństwach. Tak Józef zostawiwszy 
płaszcz w ręku Zefiry, za który go pochwyciła, mówi sam 
do siebie, łe dobrze uczynił, precz od niewiasty odszedł- 
szy. Bo 



Digitized by VjOOQIC 



Ody ht9 « ^gnia fieese^ 

albo tes cso warsy, 
Snadf im aadalej stoi, 

tym wie imamń^ wtparwf. 

Powtarza się, jak i w innych swoich pismach. Tak Achi- 
za podobnie do Zefiry mówi w tym dramacie o marnościach 
tego świata, i o potrzebie n£ywania roskoszy, dopdki mo- 
żna, w jaki rozwiódł się Epikur filozof w poemacie Reja, 
ktdry następaje: _ 

Poemat ten ma napis Wizerimek własny iytnota czh- 
wyeka poczciwego^ w którym iako me ztoierdedle^ sna^ 
dnie każdy swe sprawy oglę/hc moie: zebrany y sFUozo- 
fowy y z rożnych obyczaiow świata tege, w Krak. u Maiy^ 
sa Wirzbyety Roku od przyścia Syna Bożego na świai 
1560(1), z którego gdy nader wiele powypisywał P. Wi- 
szniewski, przeto nic ztąd nie przywodząc, and samą tylko 
treścią jego i celem zastanawiać się będę. 

Przedstawił w nim Rąj niby walkę ałowieka z namię- 
tnościami, wskazał niby prawidła roKuno przez mędrców 
greckich podane, a pokazujące, jak poczciwie zyć należy. 
Jak w Odyssei Homera, jak w rzymskich romansach Apa- 
leja i Petroniusza, dobre i złe istoty przewodniczą błą- 

(1) Dziełko w ćwiartce, dosyć pospolite, bo niema! wkazdćj bi- 
bliotece zamożniejszej zDą)dm'ąpe, się^ które bibliograficznie opisał 
P. Wisznlewsld lijst. lit. VII. 27, niewapoamiawBZj^ ii na dołączonym 
do niego wizerunicu Reja znowu czytamy „r. 50 od urodzenia." Pod 
a)irteem jest wiersz łaelAslu Andrzeja TrzyeioslKfego, którego począ- 
tek kładatany: 

tte ot^bM Arim, sit om 4l««ft« f ^wib K , 
Rcini Samatlci tplcnior, honosąue toU, 
Noitcr hic est DtatM, 



Digitized by VjOOQ IC 



4iąG go lab zbraidoi^ tak Bej, oprowadwjąc po mmi i ne* 
fcie fiłedoświadczonego aiodsiaini, doto? i złe nastręen 
Ml ]edl68twi> ranmi i mpustę^ cnotliwyA i imetecasydi 
lodiBi sa towarzys»h¥podr0zy md iśj/t, kt$fzy n rM8(#» 
oe wyprowadziwszy go drogi, obierać kała poczciwy lab 
rozpustny żywot. Podiagiij waice YnamiętBosciaiBi, wspar* 
ty łaską bogini nądr^śd, przestrzeloiły laćawi nędrećw 
8taro2ytiiych, i karą aagroioiiy nieba, odwraca się nako^ 
nieć młodzieniec od niecnot, porzuca rozpustę i ka cnocie 
zwraca swe kroki 

Trzed poemat Reja ma napis: Zmęrziniec Wkłorim 
rozmaiłićh etanom ła^ś, iwiri^h^ y ptaków, kstaUy^ 
przypadki, y ohyeiaye, są whsnie wypisane. A zwłaszcza 
ku czasom dzisieyszym naszym nieiako przypadające. 
Na rok od narodzenia Pańskyego 1592. 

Niechże cie nic nie nuza, moy namilaasy bracie, 

JesBby co nie k*infBli, tei prz3rpa<ll:o na cię. 

B# nd łtansk lacinty * twyin, »i* amśnld obcego. 

Wszak ia thaule iKsp^miaaoi, co mk nie d« tiiego. 

Jedno ia tu na pami^d, swe dilekty licsę, 

Co Im wszego dobrego, iako sobie fyczę. 

A Uf si^ttAiffaiMai% y^pommaam nMc*f, 

Radlorch by fie 8 cadsyck iq^n.w, nUkai^ na pleoiy* 

HAFOWINHIBTBST FBZTIACIfiŁ PRAWDA. TSEMORCM iij. 

THuJeattytoł dnimta, kUte wdwtfdi ekzMplnnacfe^ 
wldUkiteoe ginmazyom ś. Maryi Magddeny w Wrocławia 
i wwęisyteckiej w PndM»tizyttfaik. Jśat w <wiartcą 
1 adWóch tklMda aię csęsci. PierwnU, mująfiL tytol k)tdvy 
wyinaateni, jest o 14& HubammjAh p» j«dn<J attonte fr 
atek, iwiainynA dmiBafriit (Mtntld f aat Sft> poatadai 



Digitized by VjOOQIC 



i I 



440 

Draga iioscąc mayls Prtyp&meśei pr%ipadUy s kŁorpek sy$ 
moie wiele rzeczy przesłrzedz, liczbownych Mstów nie 
ma, ale tylko sycuUarc ((ostatai znak dnikii£«8). Ta 
część jest be£ iiidaych przydatków, pierwsza ma ich wiel^ 
i^jsane są na 14 listaeb, licząc w to i tytut Na nich znaj- 
diye się: przypis dzieła ., zacnie urodzonema a wielmoine- 
ma pana, pano Janowi Chodkowitowi (t«k) Stolnikowi 
Ksyęstwa latewskyego," i t d. pod którym podpis »W. 3Ł 
prawie iyczliwy przyiaciel, którego dobrze znasz.' Na od- 
Wrotnćj czyU drugi- karcie są łacińskie wiersze na po» 
chwałę pisarza, z tytułem i początkiem tym: 

Nicolaiu Mnscalus 
Nomen Smyma tmm late TiilgaYit Honenu 

Cannine quod reliąuos vicerat Jonios. ' 
Sic qaoque Sarmatico Reius nunc pollet in orbe, i t. d. 

Dalej są wiersze: »do szacunkarza cudzych spraw. Do 
tego co czyść ma." Następuje wizerunek autora, pod któ- ' 
rym podpisano: »Roku od narodzenia iego 50.'' Po czem 
idzie samo dzieło. Tak więc ekzęmilarze^te zawierają dwa 
pisma Reja, Zwierziniec i Przypowieść, które razem roku 
1562 wyszły. Wydanie drugie pierwszego dzieła wyjść mia- 
ło we dwa lata; o ezćm zapewnić nie umióm, w ekzempla- 
rzu bowiem biblioteki warszawśkiój, który czytałem, tytuł 
wydarto. I to wydanie przypisano » Janowi Chodkowicowi* 
jili nie Stohiikowi Mz .Grdii na Skłowie y Messo, Wobe- 
mu Panu na Dychowie, Staroście Zmudzkiemo, Marszaiko^ 
wi Wielkiego Księstwa Litewskiego" i t d«, a przypisano 
nie przea pistącę^a, leoz przez dmkaru .MMieya Wisz<» 
bfęta.* Ma to^ydarie tąjaai ć^Haitkowe karty. Nietta^o* 
wMiych jest S^ z któryck dwie na przypiaBnie» trzy na ohna 



Digitized by VjOOQ IC 



441 

R^ (bez wymienia yń roku^) i na wstępne przedmioty 
przypadają, (na odwrotnej stronicy tij sanny, ktiira obraz 
Reja przedstawia, czytamy: nA tu napirwey RieczpoqN>«: 
lita skarży sie na swe nieszczęścia")^ litzbowanych zaś po 
jedn<y stronie 147. Zkąd się przekonywamy: ze ci, którzy 
o 143, i ci którzy o ;147 kartach dzieło to przywodzą, słii- 
azttość mają po sobie (1), ci zaś, jak PopHAski (2), tadziei 
Aloizy Osiński, a za nim P. Wiszniewski (3), którzy o wy- 
daniach Zwierzyńca r. 1561. 1574 rozprawiają, mylą się 
wielce. Takowe bowiem nie istniały nigdy. Uwagę i tę 
zrobić muszę, ii żadne dzieło nie doszło do nas podobnie 
jak to uszkodzone ; wydzierano z niego nie tylko tytuł, 
lecz 1 karty środkowe. Sprawdził to P. Wacław Hanka 
w Pradze, któremu z różnych stron, z Kijowa, z Puław, 
z Galicyi ekzemplarze nadsełano, a wszystkie nie całe, po- 
darte, powalane. 

Po śmierci Reja przycząńli się do jego Przypowieści 
przyjaciele zmarłego, a mianowicie Piotr Rojzyusz Hisz- 
pan, Professor prawa rzymskiego w uniwersytecie krakow- 
skim, (który na pochwałę Wizerunku trzy pwe epigrąmata 
^d&skie napisał), i, nieznany zresztą, Adryan Branden- 
borczyk lekarz lubelski, (z którym się zapewne widy wał Rej 
w Lublinie, ilekroć dó swych dóbr w Lubelskiem połoionych 
przyjeżdżał (4), i ogłosili je drukiem bez wyrażenia miej- 

(1) Wójcicki Zarysy domowe IIL 256. rosprawiał o tóm ostatni 
przedenmą. 

(2) Nowe wypisy polskie. Porównaj 113. 

(3) Łelew. bibL ksiąg D 209. Wiszniewsk. htst lit Vn. 59. 

(4) Porównaj o t^m dyplomata w iodatkadi pod Uczbą 39, b. 

, 56 



nimm, połs. t. i. 



Digitized by CjOOQ IC 



442 

sca r. 1570. Wtedy bowiem dfogi sfobttpiermzeHU pnf- 
pieanie diietkt i Lublina, admieatwssy jego tyUA, i Ba- 
zwOT-szy go: FigUsi, uB^ rozUczmifch koki prs^mdU 
dworskie^ które nohiepo zołrwbmnpak nąfslaeh^ dta kro- 
łofile, wolny będącZf ezyłać możesz. Teraz notM drukotea^ 
neii). 

Dtieło swe z dwóch, jak rzekiiśiiy, części złożone, nie- 
ebcąc, jak był powiniea, nazwać Lasem, mianował Rej 
Zmetzyńcem, óo wedłog zeznania jego, tudzież drukarza 
(mówi o tern Wietor w przypisaniu) jedno oznaczało. Zkąd 
widać, ze zakładiyąc w swych dziełach Zwierzyniec, nie 
poszedł Rej za myślą, od poetów w zachodniej Europie po». 
wszechnie niegdyś przyjętą, którzy, a osobliwie teł poeci 
dnino- niemieccy, wyśpiewawszy na długą nutę apolog, 
utworzyli ztąd epopeję dydaktyczną, a w niej główne role 
dali odgrywać zwierzętom (das Thierepos); lecz posnedł 
raczą} za przykładem Rzymian. Należy bowiem wiedzieć 
o tern, ze podczas zaczynającego się psować u nich smoku 
w naukach, nazywali rzymscy poeci lasem doraźne swe 
wiersze, dla tego, ie wysypując bez namysłu, trzebili na- 
stępnie, psując lub ulepszając je, według potrzeby (2). 
Zkąd upowszechniły się u średniowiekowych pisarzy Uk 

^1) W ćwiartce, karty nieliczbowane, ostatni znak drako Re Yi, 
o siedm więc kartek pomnożono w>-danie to. Na ostatnićj karty stro- 
nie odwrotna, znak jest d^ukaral Wlelora, z którćj bes wątpienia 
wyszło dziełko. P. Wójcicki zrobił jego przedruk w Zarysach ID. 
325. nstpn. 

(2) Kwintylian X. 3. tak się w tć} mierze wyraia: es iempore 
eeribwU, kanc eflmm eoemU. Repeiunt deinśe ei cmnpemmt 
cuae effuderani. 



Digitized by VjOOQ IC 



443 

fwme sylwff (gfl?ae rćrani), ktdre bardto l^ię zagęściły 
w Polsce, znacząc u aas księgi, zawierające w sobie bez 
ladttego kraka jprzedioioty, wierseeni i prozą pisane. Prer^ 
wszym tego rodzaju a nas dzietem, było Saodomirzanfna 
twe piBiDO> ktdre wyS^ w poczcie rękopisów pod r. 1497 
przy wiedfiśmy, uwaiy wszy •o mćm te spisioe zostało bez 
kralm: Toi samo powiedzieć należy o dziele Reja, kttfry 
w swajim niby leaie równieł brakował, (jak sama obje- 
toóć ł rtfinica wydań jego Zwierzyńca pokazirje), i który 
b^łby go sMdt dobrze przetrzebił, gdyby go iiie b}'ła 
śaaierćzaskoct^yła (1): zwłaszcza gdy się z Apofteginatów, 
O klórych wnet bęiteie, pokaznje, iS z czasem wszedłszy na 
nową drogę/ wcale inne zakład^ łasy, . i ze o ile dawnie 
praezeń siane i sadzone, wszeteczne były i plugactwem 
ZMUcły, o tyle pdżoi#j zakładane moralne, iź tak powiem, 
i scbhidne były lob miaiy być, wedłog zmienionej zakła- 
dana rnyśM. Cznł to snadź i wydawca tego dzieła, i od 
własną Reja ręką nowo zasadzonego lasn, od Apoftegma- 
t6w, siówię, pożyczywszy imienia, i nićm okrasiwszy Fi- 
lmiki, uniewinnił Msię z zarzutu, ii takowe brody drukiem 
ogłosił, a uaiewinnił przez to, „ie raczej kVoli języka, nil 
rzeczy wydał je jako Fraszki, Facecye, śmieszne powieści 
(2), nie w to godząc, ażeby się ich czytaniem psuli, ale 

(1) Nie zdaje stę bewfem, aSeby arna ufał go by^ wydać poi 
Imieniem cudzćai, (Adnana BrandealNirczyka^ Jak sądzi P. Ldewd 
bibl. ks 1. 181 a za nim P. Wiszniewski Uit. lit. VU. 00,) czyli racz^, 
ażeby miał w ićj jak go widzimy postaci, przygotować do druku po- 
śmiertne swe dzieło. 

(2) W przypisaniu dzieła Rojzluszowi, tudzież na odwrotnej stro- 
nicy kat ty pierwszej ku temu co c%yi6 będMe, 



Digitized by VjOOQ IC 



raczej przestrzegali (naprawiali) młodzi lodzie''. Lecz przy- 
powieści Rejowe, dopdlu stały w lesie i częteią były Zwie- 
rzyńca^ odpowiadały jakkolwiek przeznaczenia swemu. 
Puszczone samopas, wykazały się być po największej czę» 
śd stekiem brudów. Piszący miał na celu przedstawić 
w Zwierzyńcu malowniczą Polskę, a chociai mydli sw^ nie 
przeprowadził, godzien wszakże chwały dla tego, ze innym 
utorował drogę dojścia tam, gdzie sam dojść nie umiał. 
W prologu zwróciwszy uwagę na to, ie pospolita rzecz po* 
trzebuje naprawy, zapuścił się w rozdziale pierwszym 
w czasy dawne, i z dziejów- piękne charaktei^y osób znako* 
mitych wydobywszy, przedstawił je za wzór pobołnośd, 
cnoty, rozumu. Przeszedł następnie do Polski, i takową 
opisał historycznie, religijnie, politycznie, miejscowo, mo^ 
ralnie, a na koniec (w przypowieściach) humorystycznie. 
Prawda, ze dzisiejsze tego rodzaju opisy (1) wcale ina* 
czej wyglądają; lecz pomnąc na wiek w którym pisał Rej, 
i biorąc na uwagę usposobienie jego naukowe, musimy po* 
dziwiąc myśl, którą wswem dziele objawił. Niektóre przed- 
mioty wyrnione tu dopełniał w piśmie poetyczni treśd, 
z wydawanych przez siebie ostataiem, które Ii moralności 
poświęcił. Podam o nićm wiadomość bibliograficzną, po 
czem do krytyki przejdę. 

Dzieło, które ostatnie wyszło z pod pióra Reja za iy- 
wota jego, jest nader rozmaite. Bibliografowie przywodzą 
go pod napisem Zunerdadio albo Kstalł i t. d. (szeroce 
opisali go Bentkowski, Juszyński, Wójcicki, do których od- 

(1) Ła Pologne historique, Utteraire. monumentale, et ffluatrće, 
par Leon. Chodźko k Paiis 1839—1841. 



Digitired by VjOOQ IC 



445 

ayłńb)/ Ekiempłcn biblioteki warszawski^ ktdrego iily* 
wałem, mi tytni wydarty , a sresztą jest cały. Powiem 
GO zamitta to dzieło, wladomok boitriem ta potrzebną jest 
do moicb bedai. Przed przyi^aaiiiem go Hrabiom z Górkt 
list Itfźno idący ma ty tui: Zwyereiadlo albo kaaU w którym 
kaidy stan snadnie m może swym spratram tako we 
iwierdedie przypatrzyć. Za szczęsnego panowania sta* 
wnego Ktola Zygmunta Augtuła Króla Polskiego, Roku 
po narodzmiu Pańskim MW. Następuje rejestr, który 
idzie az do listu 179 kończącego dzieło, po czćm jest list 
jeden nieliczbowany, na którym wiersze: Do cilowteka 
poććiwego i t d., za nim Przemowa krotka do tychże 
ksiąg należąca do Krześciańskiego człowieka każdego^ 
o przypadkoch rozlicznych czasów dzisieyszych. Na od- 
wrotnej stronicy berb Szafranców, następna zaś stronica 
ma przypis: .Stanisławowi Szafrańcowi s Pyeszkowey ska- 
ły". Za przypisaniem .wiersz na berb Stary KoA", a na od- 
wrotno} stronicy ,,Jaknba Pherratt Podwysotkiego ku te- 
mu co czyść będzie disticbon''. Tu występi^e inne dzieło. 
Po liście 188 idący czyli 189 list przybiera u góry napis: 
Spoinę narzekanie wszey Korony, kończący się listem 206, 
na którego odwrotnej stronicy jest podpisany u spodu „An- 
drycb dworzanin, twoy dobry towarzysz", Po tem dziele 
czytamy wiersze, z podpisem y.Poganiay, poganiay". Na li- 
ście 209 znajdują się Apophtegmata. To iesł. Krothkie a 
rosłropne powieści, człowiekowi ppcciwemu słusznie nale- 
żące, przez tegoi to co y iywot^ pocciwego człowieka pi- 
sał, tylko dwiema wirszyki zebrane a zniesione. Przypi- 
sano je „Piotrowi ze Zborowa Kastelanowi Woynickiema 
Staroście Stobnickiemu" etc. Data „z Buska od mniszek po 



Digitized by VjOOQ IC 



4M 

ifAętym Ga^Ie we Wtoitk t667. tycaliny pnwie Wiel* 
WIS* Iwoiey". Kaidy «p#flegma« u* mdi napis, i dttkida 
9ię nie ras a kilkodaiesiąt wiersty, z kMryck dwa cały 
seaa (aiby mały apoftesmatO samykąją. I tak pierassy 
Q madę ucsyna sią: 

Wszystko pospotn umiera s człowiekiem, 
ŁeoB swi^ oiio«a ta trwa wieeBnyn wieklen. 
Cnota i«8t kleoot nie oscaeowaąy, 
Bo taka zdobi nbogie y pany. 

Na Itście 231 idą Apophfegmoła krótsze s przypadło- 
iei czasów y rzeczy brane. Naprzód zawarte są w czte- 
rech, daićj we dwóch wierszykach. Na przykład kładę z li- 
sta 235 wiersze dwa: 

ZAK z MHICHBM. 

Przecz tam Mnicha w te ulice 
Bieżysz, niosącz tę tablicę, 
Wiesz me6 tam Lutrowie siedzą. 
Co y w Piątek mi^tD iedzą. 

HA DOK 

Jam to budował nie tobię^ 
Ty tei bndny k woli sobie. 

Idzie po tern ,,Przemowa krótjca do poććiwego Polaka 
stano Rycerskiego", po której następuje opis różnych kra- 
jów (Włoch, Czech, Niemiec i t. d.), i idą główniejsze 
zdania o sprawach politycznych. Kończy rzecz Zbroia pe- 
wna każdego Rycerza Kr zesciam kiego, przypisana „Hiero- 
nimowi Syeniawskiemu Wojewodzirowi Ruskiemu (1)". Na 

(!) P. Wiszniewski hist. lit. Yil. 27. do zaginionych płsm Reja 
Ueay to dzieło. 



Digitized by VjOOQ IC 



441 

iiśde 269 itom 5ię moralie ziifejii^ą wiersze, poft m|i{N 
sen: 70iii;e <^ t mMiybe» zMnym towatrzffsnm swrim, 
y :r iego ozdoboemiprztfiMuBn iegnat^sięrozmatHa kn^ 
iktemi $tówy. Na czele jest obraz R^a z napisen ,,Roktt 
od ąarodzenia iego 50". Na samym zaś koAco czytamy: 
w Krakowie u M. Wirzbięły 1568 (1). 

tJ8T;F o TZM, €DZIZ SZUKAĆ ZAGIUIONTCU PISK lUUA, I O ROZU 
URODZENIA PISARZA. 

Zwracam nwagę na to, (o czem mi znany w literaturze 
krajowej ś. p. Kilisiński napomknął ustnie, gdym się z nim 
widział r. 1846 w Korniku,) ze dotąd mają istnieć własno- 
ręczne pisma Reja (2), również jak i druki, które za dzieła 

(1) Jest to jedyne wydanie dawne: drugie, ale sam tylko Zy^yot 
obejmujące, wyszło r. 1828 w Zbiorze pisarzów polskich Gałę^ow- 
ddego. Poezye znajdujące się przy tćm dziele wydano obecnie w Kra- 
kowie ]84a pod tytułem: Fłsma wiers%em Mikołaja Reja % Na- 
^moie^ z przemową P. AmbroSego Grabowskiego* JuszyńsM przy- 
wodzi według Olofa wydania z r. 1567 dwa (ledno- w arkuizowym 
kształcie drugie w ćwiartce) krakowskie, i trzecie wileńskie z r- IGOI 
w ćwiartce. Takowe nie istniały nigdy. Wileńskie znaczy Żywot 
Reja Trzycieskiego wyzćj przywiedziony. Ponieważ wydanie r. 1568 
przygotowane zostało do druku r. 1567 jak się rzekło wyzćj, ztąd, 
Jak mniemam, sądzono mylnie, iz pierwsze wydanie 1567 wyszło. 
Wydanie ćwiartkowe roku tegoż czystćm jest urojeniem. 

(2) ,,W miasteczku Szańcu w Krakow^ićm, kMre od ordynaeyl 
Myazkowskick oderwane, kupił aa pubHcznćj Hcytacyi OlbryclH Saa- 
niecki, znajdowały się rzeczywiście szczątki dawnćj biblioteki ordy* 
nackićj, a w nićj rękopis cienki, tak zwany silva rerumy trzema auto- 
grafSuni Reja rozpoczynający się. Rękopis ten zostający następnie u 
B. p. Defingera lekarza Pińezówaktego, zakupił nowy nabywca Szań. 
ca P. Józef Lubowidzu (były Prezes Banku Polskiego,) i saadź do- 
tąd jest w jego posiadaniu''. (Własne słowa s. p. Kilisiuskiego). 



Digitized by VjOOQ IC 



449 

jego poczytiue Tnydeski (1). Gdy nadtot wcdlag zeznania 
tegoi na zadnćm awćm dziele nie podpisywatsię Rej, prze- 
to wątpić o tćm nie należy, iz niejedno znąidoje się obe- 
cnie, o którćm ze istotnie jego jest pismem nie wiemy. Do 
tolcowycłi llaę Rozmowę pana z Wójtem a Plebanem, któ- 
rego ułamek odszukać się adało (2). 

Jak pisma nadzwyczajnego człowieka tego coś dziwnego, 
coś uderzającego w ilości swej i jakości przedstawiają, tak 
i rok- urodzenia jego ma w sobie tę osobliwość, iz o nim 
nic pewnego spółcześni, nawet i nąjpoufalsi przyjaciele nie 
wiedzieli; a ci co nas w tej mierze rhcieli upewnić, wpro- 
wadzili w błąd, ów rok rozmaicie przywodząc. Gdy Trzy- 
cieski upewnia, ze się r. 1515 narodzić miał Rej, przeci- 
wnie drukarz Wirzbięta zoać daje, ze albo r. 1507, albo 
1510, albo 1512, albo 1514, albo nawet 1518 urodził się. 
Co ztąd poszło, iz r. 1557 kazawszy zrobić 9braz pisarza, 
i nim Poslilę jego przyozdobiwszy, używał takowego do 
pism drukowanych późniój, zkąd poszło, ze na Postyli roku 
1557, na Wizerunku r. 1560, na Zwierzyńcu r. 1562, na 
Apokalipsie r. 1564, na Żywocie r. 1568 wydanych czyta- 
my, ii dzieła rzeczone wyszły w lat 50 od urodzenia pi- 
sarza. Bacząc na to, obraliśmy datę pierwszą, jako najpe- 
wniejszą, i rok 1507 urodzeniu Reja naznaczyliśmy, odrzu- 
ciwszy daty, które Sobolewski (u Joch. II. 146 nstpn.) 
przywiódł, mylnie utrzymując ze się r. 1504 lub 1503 na- 
rodził. 



(1) Namg cai^eiee, K^piee^ O /faiapie NoegOy Dgalogt 

(2) Będzie w dodatkach pod liczbą 39. a. 



Digitized by VjOOQ IC 



449 



KRTTTKA PISlf POBTYCZKIJ TAtŚ€I. 

Dzieła Reja poetycznćj treści ważne są z swojego po- 
stępu i wstecznych dążeń, dwie łącząc spi^zeczności, i sprze- 
czność w zdaniach o sobie dawanych wywołując juz za 
życia jego. 

Po rymowanej prozie w Żywocie Józefa przedstawiają- 
cej się, Wizerunelc wydany odznacza się poetycznemi rze- 
czywiście obrazami, które się w opisach natury, niiejsc, 
^gmachów, i w porównaniach duchem wieszczym wyśpiewa- 
nych, , w malowaniu potęgi wszechmocnego , rysach cnót 
i ułomności ludzkiej, podobają najwięcej. Widać w tern 
dziele wielki postęp rymotwórcy, który juz na poetę zakra- 
wał, i z przyczyny tej może z Janem Kochanowskim (czemu 
jednakże sam Rej przeczył,) porównany bywał w wjiszych 
nawet warsztwach ówczesnego społeczeńsswa, jak Łukasz 
Górnicki w drugićj księdze Dworzanina swego zaświad(;^a. 
Rej atoli poetą nie był i zostać nim nie mógł, z przyczyny 
tej, iz natchnienia i uczucia poetycznego obudzić w sobie 
nie był w stanie, nie umiejąc okiełzłać sztuką dzikiej swej 
wyobraźni, ani rozrzewnić rubasznego, grubizmem namię- 
tności ciągle miotanego serca. Pod tym więc uważany 
względem daleko pozostał za Andrzejem ze Słupia, który 
na sto lat przed nim sentymentafaiością natchniony, czule 
opiewał smutek Bogarodzicy stojącej pod krzyżem, który 
w duchu jakoby Petrarki wielbił dziewicę Blaryą, torując 
drogę Sępowi Starzyńskiemu. Rej nikomu na.drodze poe- 
zyi nie przewodAtczył, w rymowanej jednakże prozie miał 
i on swoich naśladowców. Ponowił rymy w Zwierzyńcu, 

57 



nŚMISK. P0Ł8.*T» I. 



Digitized by VjOOQ IC 



450 

i odtąd rymował wciąż, nie czyniąc żadnego postępu wpoe* 
zyi, lubo w wyrażeniu myśli czynił go rzeczywiście, oso- 
bliwie odkąd z siebie ^rzucił w Apoftegmatach jarzmo na- 
miętności, która długo wyciskała na nim swe piętno, każąc 
mu posić brudną swą barwę , niby pan swojemu słudze. 
O ile bowiem wszetecznym, a nawet plugawym jest w dru- 
giej mianowicie części Zwierzyńca, o ile bezwstydnym 
w pierwszej, tam zwłaszcza gdzie obelgi miota na kościM 
katolicki i jego Kapłanów, o tyle pr2;ykładnYm, przyzwoi- 
tym, a nawet prawowiernym jest w wierszach, które przy 
Żywocie poczciwego człowieka ogłosił, naprawiigąc co 
niegdyś zepsuł, i tak do siebie stosując, co przed siedmiu 
laty wyrzekł był rubasznie o starych wszetecznikach (1). 
Różne doby, przez które jego przechodziła Muza, na uwa- 
dze mając spółcześni, stosownie, jak Klonowicz i Miaskow- 
ski (2), Enniuszem go , Hezyodem nazywali polskim; gdy 
przeciwnie drudzy, jak Trzycieski, Homerem, Dantem nie- 
właściwie go mianowali. Jakoż stosuje się to do Reja, co 
o Enniuszu wyrzekł Owidyusz i Kwintylian (3), a naiyet 
to, co o Hezyodzie tenże Kwintylian powiedział, zwłaszcza 
gdy pomnimy na to, że i Hezyod dla samych tylko podoba 
się opisów. Ale z Homerem lub Dantem, z^ powodu Wize- 
runku (że w nim przedstawił błąkającego się |io ziemi, 

(1) Pies stary gdy spars%ywieje gryfie się wogon^ Wize- 
runku list 29. 

(2) W Żalu VII., w Herkulesie sło^iieńskim. 

(3) Ennhis ingenio mawimus, tirie ndis^ OTid. Trist. II. 424. 
Ennium^^ sicui sacros peiusłate łucaSfadoremui^ im g^rilnugran- 
dia et aniigtuf r obora jam non tanJtam hahent spędem, cuan- 
tam refigionem. Quinctil. X. 1 . 



Digitized by VjOOQ IC 



451 

piekle i niebie młodzieńca, ie w^ nim wyobraził dwie mą-' 
drości, pogańską i cfarześciańską) pordwnywać Reja, śmie- 
sznośdą trąci. Nie mając on od sztuki żadnych wrazen, nie 
mógł mieć i wyobrażeń, któremiby bujną swoje, ale dziką 
okiełzławszy fantazyą, mógł cóś artystycznego wyrobić; 
zwłaszcza gdy pomiatając dobremi wzorami, gdy ganiąc 
rzymskich wieszczów, których nie pojmował, czerpał z ka- 
łuiy, i ztąd brał natchnienie (1). Skutkiem czego dopiero 
następcy Reja, sztukę w nie wlawszy, z wielkich pomysłów 
jego skorzystali, jak Bartosz Paprocki, jak Simondes, 
jak Ignacy Krasicki; gdy przeciwnie sam, ubogim w sztukę 
pozostał jak się urodził, i jak pod gołem wychował się- 
niebem, tak tez umarł powity w pieluchy rymów, nie mając 
nawet wyobrażenia o duchus wieszczym, i przez to Wize- 
runku swego, choć w małej cząsteczce na ten co Dante 
sposób, pod względem społeczeńskiego życia przedstawić 
nie umiejąc; aczkolwiek Jak właśnie z tego poematu widać, 
schylał głowę nad książką, i wszystko o mądrości i oby- ' 
czajowości z starożytnych i średniowiekowych pism zebrała 
co się tylko zebrać dało. Nie posiadając bowiem Rej za- 
sad, nie był w stanie rozumieć źrzódeł, jako ten, który 
samą się tylko łaciną karmił. Co wszystko mając się uDan* 
tego odwrotnie, miało skutek przeciwny, wcale z tem co 
zdziałał Rej nie porównalny. 



(1) Z pism o fliozoftch i filozofii średniowiekowych ułożył Wir 
zmmek; większą część Z%vlerzyńca i Przypowieści z epigramatów 
i bąjek MareyaUsa, Fedra wybrał; w Apoftegmata wiele tak zwanyp h 
Katona, i innych podobnego rodzaju greckich poetów, na łacinę tłó-. 
maczonycb (wymienia ieh Słowacki II. 167,) wierszy wcielił. 



Digitized by VjOOQ IC 



452 



. PIUUI8ILIRIK SZCZfALiWŁ 

Aleć, bo tel to dziecko przyrodzenia, nie miało w prze- 
znaczenia stać się sztakmistrzem (ćwiczonym podług pra- 
wideł), lecz uczonym z natchnienia. Miało zostać pisarzem 
natury, mimo własnej poniekąd woli, gdyż go nasadzili na 
to protestanci, ażeby rozprawiał, naprzód o tem, czego nie 
rozumiał, następnie o tem, co dobrze pojmował, co czuł, 
w czem zył. Miał zostać natury ludzkićj, pod warunkami 
polskości, znakomitym przedstawicielem. Więc tez Rej, raz 
do mówienia i pisania pobudzony, pisał, mówił co myślał, 
nie mogąc ani się powściągnąć z mówieniem , ani poprze- 
stać, dopókiby wszystkiego co wiedział nie wymówił. Żar- 
tował z drugich i z siebie, i właśnie żart uważając za 
znamię dobrego serca, i głosząc, «,ie kto się śmieje serde- 
cznie, taki żle myśleć nie umie" (1), przestrzegał od szy- 
derców, którzy „umizgając się kozim uśmiechem, dybią na 
szkodę bliźniego". Przez co zwrócił on wielką na siebie 
uwagę spółczesnych, tudzież zwrócił ją przez to, iz nie ro- 
zumując według przepisów, nie raz trafnićj rozumował od 
mistrza z ksiąg uczonego, a rozumował dla tego. iz swo- 
bodnie o wszystkićm wynurzając swe myśli, szedł za popę- 
dem wrażeń, nie pytając się zresztą o dalsze ztąd skutki. 
A jako słowa, które z ust wypuszczał, był}' niby odlewem 
najpiękniejszego po większćj części kształtu, przez to, iz 
swobodnie wyjść im na jaw dozwalał, bez narałenia na 
szwank i zbękarcenie się nietraftaie użytą sztuką; tak i spo- 
strzeżenia, które czynił nad światem, tak i pytaiia, ktdre 

(1) Zastosował to do Tarłów, Zwierz. 59 



Digitized by VjOOQ IC 



458 

preytMiByiB dawtt,liyły si^cięściąi traflie» iw kłopot 
względem odpowiedni wprewitty tych, kldrym je do ros<* 
wiązania dawał. Skończył aa tćm, od czego zaczął, szczę* 
śliwiej do skutku doprowadziwszy, iii był rozpoczął dane 
sobie posłannictwo: co właśnie miał do zawdzięczenia nie- 
statetznodci swojego charakteru, kt<iry nie znając i znac 
nie chcąc iadnego przymusu, mimo wiedzy i woli wprawił 
go w przymus, w niewolę zaprzągłszy jego swawolę. 
Sprawdził więc Rej na sobie, co był wyrzekł (1): „£e po- 
stawy i sprawy kaidego człowieka, a zwłaszcza młodzień- 
ca, są jak młode piwo albo wino, które gdy się trybuje, 
wszystko z siebie na wierzch wyrzuca". Ów niedbalec, 
jak siebie i dom swój nazywał (2), ów nieuk, któr>' uczył 
drugich, czego sam nie umiał, głosząc słowo boże: ów 
ustawiczny kręcidel, który nigdy na miejscu nie usiedział 
spokojnie, ślęczał po nocach, spisując cokolwiek posłyszał 
we dnie, czemu się przypatrzył, co dostrzegł, i rozważył. 
Skoro się znaczny zebrał zapas myśli, i dosyć namnożyło 
się roinego rodzaju wzorów i wzorków, obrazAw i obra- 
zeczków, wnet, pracowity ted próżniak, składał ztąd dzie- 
ło, czyli wierny siebie i spółczesnego świata kreślił wize- 
runek (podobniusfeńkt w tym i w każdym innym względzie 
do satyryka rzymskiego, którego jednakże bynajmniej nie 
znał) (3), układając niby nowy Zwierzyniec, któryby mu 

(1) wiywocielist 19. 

(2) Przypisanie Wizerunku swego uczynił, Jak dę wyraził, 
,^z zaniku Nyedbalca'\ 

(8) Co o Łueyliwzn napisał Hcwacy (sem. I. 4. w. T.nstpn. 1. 10. 
w. S. nslpn. 56. nstyn. U. 1. w. 90 nstpn.), to iyweem da slf zasto- 
sować do Mikołaja Reja. 



Digitized by VjOOQ IC 



454 

1 caasem dostarczał badolcowegó drzewa do wystawienia 
aegoś nowszego, a nołe lepszego i poi)'tecziitiąjszego. 

REJ JAKO MORALISTA^ POUTYK. 

I Stało się, ze gdy przyszedł wiek myśleoia , i gdy juz 
więcej nie zaspokajały go fraszki, znalazł podostatkiem we 
własnych dziełach zasobu do zbudowania wybornego pi- 
sma, które na wieczną sławy swćj pamiątkę po sobie zo- 
stawił. Napisał bowiem Rej naukę obyczajową, a napisał 
juz nie urywkowo, jak w poprzednich swych dziełach, jui 
nie baraszkując, lecz rozważnie i z wszelkim namysłem 
Gako ten, co się juz był, Trzycieskiego mówiąc słowy, we 
wszystkićm ochinął, czyli upamiętał,) napisał systematy- 
cznie, nazwawszy ją Żywotem poczciwego człowieka (taki 
dał napis dziełu). Rozłożył go na trzy wieki, na młody, • 
średni i w lata podeszły, i wskazał w nim (są Trzycieskiego 
słowa), jak się ma poczciwy człowiek, na każdym stanie 
będąc, zachować w swej powinności. Wespół z tern dziełem 
wydał Apoftegmata, czyli krótkie i roztropne zdania, któ- 
reby myśli mądre i dowcipne w sobie zawierając, toz samo 
przedstawiały wierszem, co prozą wyrazałżywot (1). Obok 
połoiył pisma politycznej treści, zmierzające do ustalenia 
porządku kraju, a zarazem ostrzegające o przyszłych nie- 
szczęściach krajowych (które się niestety! sprawdziły), tu- 
dziei zachęcające do prowadzenia iywota w duehu pra- 
wdziwie chrześciańskim. . . 

(1) Tak^ samćm pneczuciem, bo po greeku nie umiał, odgadł, 
według Ossolińskiego (wiadomości 1. 42].),«41epi^ z ówczesnych 
pisarzów, Apoftegmatu znaczenie.' 



Digitized by VjOOQ IC 



455 

Dzieło to nie tylko w niczćm nie ustfJNąje pismom tejie 
treści, które czeska literatura Xrv« XV. wićku przedstmria, 
ale nawet w wielu przewyższa je względach (1)« Zawiera 
niejako treść tego wszystkiego, co kiedykolwiek pisywai 
i drukiem ogtaszał Rąj: kościelność, moralność, filozofia, 
dzieje, dykteryjki, podobnież co w poprzednich występiyą 
tu dziełach, niekiedy przedstawiając się anachronicznie (2). 
O czćm albowiem, jako niedawno wydarzonem, stosownie 
w dziełach wcześniejszych powiedział, o tćm^ po upływie 
lat kjlkudziesiąt niestosownie, jako o świe£o wydarzoną) 
okoliczności rzekł. Widać w tej księdze wylew serca wy* 
trawionego długiem obcowaniem ze światem, widać czło* 
wieka, którego umysł i zdanie upewniło się zasadami mo- 
cnemi; widać starca, który przebywszy burze młodzien* 
czego i męzkiego wieku, przenosił się na inne Sycie, i to 
wyznanie uczynić chciał, ze umiałby inaczej zyć, i inaczćjby 
nie o jednej rzeczy myślał, gdyby mu się odrodzić pozwolono. 

(1) Tomasz ze Szczytna, szlachcic czeski, w drugićj pqłowie XIV 
wieku żyjący, pozostawił Ro%mowy naboine^ ktdre w wielu miej- 
scach zgadzają się^z Żywotem Reja, (porównaj z Szczytnego wyjątki, 
drukowane w Wyborze literatury czeskiej 639. nstpn. z Reja księgą Ł 
rozdz. 1, 2, 4) III. rozdz. 3.)- Jan z Łobkowic ułożył n)iuki dla syna 
swego Jarosława, o których toz samo powiedzieć nalely. Dzieł tych 
nie znał Rej. Pierwsze boAviem jest dotąd wrękopisie, i dopiero za 
naszych czasów podano w Wyborze literatury czesk. niektóre wyją- 
tki z niego: drugie od r. 1504 istniejąc w rękopisie, w końcu zeszłe- 
go wieku podano do druku (Prawdziwy czesky Mentor w Frazę 1796). 
Chybabyśmy przypuścili, ze jak Marcinowi Bielskiemu, tak Rejowi^ 
nadsyłali Czesi rękopisy. Lecz i to nie sprzeciwiałoby się wyzćj po- 
łożonemu, o wyższości Reja twierdzeniu. 

(2) Wzmianka o Cesarzu Maksymilianie ,,niedawno" (r. 1519.) 
zmarłym, uczyniona w Żywocie w Uście 169. 



Digitized by VjOOQIĆ 



456 

W diłefe Um dał najakę spifłbraciMi, jric się w kaidym 
wieka prawadiid i sprawawai; powiani, szczęśliwy, gdyby 
był saia dostał w młodośei takiego przewodnika, jakiego 
dła iiiiych przyq»08obił. Nie działają to bóstwa pogabdue, 
nię występują na scenę mędrcy staroSytnego świata, ak 
rzecz całą prowadzi sędziwy starzec, iepiej nil mistrz 
z katedry (są to jego słowa) nczący ludzi Jak się nąj- 
przystojniej w kaidym wiekn zachować mają, i co się od 
nich panu świata, trojakiemu w osobach a jednemu w bó- 
stwie, który króluje bez początku, i będzie bez końca na 
wiek wieków, co cnocie, co rodzinie* i całej rzeczypospol»- 
tej należy. Wieńcem i tego dzieła jest satyra, lecz ta nie 
razi grubizmem jak w Zwierzyńcu , nie wykrzywia ust 
ustawicznym diycbotaniem się nad światem i jego sprawa- 
mi, jak w Przypowieściach, nie zrzędzi, nie wzbudza cklł- 
wości, i nie zostawia przykrego smaku na języku, po sko- 
sztowania niedojrzałego owocu, którym do sytości nakar- 
mił czytelnika w Postyll. Zgofa kwiatem literatury ludowej 
jest całe to dzieło, zwierciadłem pięknej duszy człowieka, 
który jak sam swobodnej był myśli, tak tez swobodę umy.- 
słu swego i serca, a przytóm uczucie naturalnego i do przy- 
rody najwięcćj zbliżonego piękna, chciał przelać w społe- 
czność ludzką, i niejako plastycznie wyrazić na umyśle ka- 
żdego człowieka, w obrazowej i pełnej świeżości mowie. 

3. R. 1566. Łukasz Górnicki. 

wst;p. 

Uczony Władysław Trębicki, w wybornym swym arty- 
' kule do Biblioteki warszawskiej (1) podanym, udzielił oie- 

(1) R. 1848. lU. 77.-nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



I 



457 

znane dotąd szcsegóiy o zydu Górnickiego, dostawszy ich 
z rękopisów, które świeło szanowny Ignacy Kułakowski 
wynalazł. Nadto ogłosił drukiem poezyą Łukasza polską^ 
receazyą wydfm dzieł jego staranniój jak kto inny zrobił, 
i tak ułatwił mi napisanie tego tu szkicu literackiego. Na 
pracy tój uczont go męża, i na spostrzełeniach własnych 
wspierając moje śledzenia, pobidbiie przejdę cośmy dotąd 
wiedzieli o Górnickim, a głębiej, ile zakres pisma. dozwo* . 
li, zapuszczę aę w dzieła jego, których szereg pomnoiyły 
listy, z rękopisów wydobyte przezemnie (1). 

BIKG ŻYCIA. 

Urodził się w Krakowskiem Górnicki, nie pewno kiedy, 
rok bowiem 1520 który p. M. Podczaszyński świeżo podał, 
nie wiadomo na czćm się opiera. Naprzód w Krakowie, a 
następnie w Padwie we Włoszech, pobierał nauki. Powró- 
ciwszy do kraju, bawił jako Dworzanin u Samuela Macie- 
jowskiego Biskupa krakowskiego i Wielkiego Kanclerza 
koronnego, po którego śmierci r. 1545*pozpstał wtymze 
charakterze u jego następcy w biskupstwie, u Andrzeja 
Zebrzydowskiego, ai do r. 1550, w którym len Prałat 
zszedł ze świata. Około r. 1553 był Dworzaninem Księ- 
dza Przyrębskiego, zmarłego Arcybiskupem gnieźnieńskim 
r. 1562. Jeszcze przed śmiercią tego Dygnitarza przeniósł 
się do Filipa Padniewskiego Biskupa krakowskiego i Kan-- 
clerza Wielkiego koronnego, bawiąc u niego juł r. 1559, 
jak o tem sam pod tym rokiem w Dziejach wspomina. Za- 
lecony przez tegoż Zygmuntowi Augustowi, został króle- 

(1) Będą w dodatkach pod liczbą 40. Retoryki, którą tez miał 
napisać Górnicki, nigdzie się dostrzedz nie dało. 

riiMISN. POL8. T. I, OO • 

Digitized by VjOOQ IC 



458 

wskiffl SekretaraoB tudzież biMiotekanem, i anąd ten 
ał de r. 1565 piastował, wktoryai Starostą wasitkowskim 
itykodńskkDi zrobioay, mieszkał: odtąd częśdą wzamkn 
tykocińskioi, częścią wUinukach, włoćci do starostwa na* 
e£ącej. Ztamtąd bowiem przypisał tegez roku Dworzaai- 
■a swego Zygmufitowi Augustowi : ztamtąd datował listy 
do lllkoiąia Księcia JRadziwiła. Żył Górnicki jeszcze roka 
1601, a nwet r. 1602, jak świadczy ostatai list, todziei 
własay podpis jego na akcie urzędowym, z rękc^su przez 
P. Kułakowskiego odkrytego, połołony (1). 

DZIEŁA. 

Dzieła, które pozostawił, są częścią naśladowane, i te 
słusznie mianesą za najlepsze; częścią oryginalne są, a mier- 
ne być się okazają; częścią przekładami będąc, takiejze są 
wartości. Przejdę je tą koleją, mając na uwadze pierwo- 
tne wydania tylko, zresztą zaś czytelnika do wyłćj zmian- 
kowanego artykułu P. Trębickiege odeszlę. 

ARCYDZIEŁO. 

Pierwsze i najważniejsze dzieło Górnickiego jest Dwo- 
Tzanin polski (2), ułożony na wzór włoskiego U Obro dri 
eorlegiano wydanego przez Hrabiego Balcera Castiglione» 

» 

(1) O tćm wszystUem mówi sam GtfrDicki w Dzicjack wydaoto 
drugiego (Pordwnąj 3, 4, 45, 67, 151, 173.), w Rozmowie Polaka 
z Włochem (Porównaj 82 wydania bez miejsca i roku), w przypisaniu 
Dworzanina wydania pierwszego. 

(2) Pierwsze wydanie wyszło r. 1566, następnie trzy razy je- 
szcze pokazało się: są więc cztery wydania dzieła tego. 



Digitized by VjOOQ IC 



45f 

ktdre p^ raz pierwaiy wyssto irWeiiecyi r. iSaft (1), Cho- 
du PeWc og<Hiej myśU do jeg9 układa od WłodM poiy- 
csyi, pizeciez caie to dsieto jest znpeMt pobkie, prud* 
stawiane tśę jako wierny obraz spoaolra myślenia i homo- 
m najiicywiłizowaasaćj klassy polskiego obywatelstwa Xin 
wieku, a pod względem styki, pouifciem będitc nowy m* 
atóh olbrzymim krokiem ka ndoskonałeDia poetępoją^^ 
Waiem dowiódł Górnicki, ze daskranie p<uął śrwiat, na któ- 
rym spędził aąjpiękttiąjsze swe lata. Odmalowaie wnićm, 
jak sam (w przj-pisaniii) mówi, polskie dworzaństwo, roz* 
mowy jc^ wyraione, i obejście się opisane, przedstawiają 
najpiękniejszy obraz wyłszych towarzystw narodu w owym 
wieJuł, wyrazid4€ wiernie wizerunek tegoŁ z na tury zd||ę« 
ty. Bo wniem występują na scenę najznakomitsze ówczesne* 
go wieku osoby, rozprawiają i działają, dozwalając zupeł- 
nie wejrzeć w tajniki swego serca, dając przeniknąć by- 
strość rozumu, oglądać piękność ożywiającej ick duszy, na 
łicaeb swych wyczytać ppzwal^ąc co się wewnątrz dzictje; 
a powierzchowną swoją "układnością przekonać się o tóin, 
2e z i&wczesnych europejskich nifrodów przodkowie nasi po- 
traflii najlepiej pogodzić wytworność maniery włoski^ 
z|nrostotą obyczajów północnych ludów. Porównywąjąe 

(1) Po francuzku naśladował to dzieło Faret członek akademii 
francuzkićj, i tę jego pracę przełożył na łaciński język KaróI Ogiń- 
ski syn Samuela Stolnika (ptfźnićj Tluna) trockiego, !y}ąc w Holandyh 
gdzie zawarł szluby małżeńskie, i gdzie teS przekład swój 1648 n 
ogłosił drukiem. Porówna) 175. Ręhopisn historycznego przcfż P. 
Bdw. Koźniinft w WrtcŁ 1845 wyda&eg<». Saadź łatwiej mu byłe 
Fnnsuza niz Pobfca (Gtfralckiego pract) pnełoiye, swłaszcza gdy 
tenże tak unarodowił swe dzieło, iz się na obcy Język żadnym spo- 
sehem dobrze przełożyć nie dało. 



Digitized by VjOOQ IC 



460 

obrazy Dworzan XVI wieko, kt6re wystawił włoski a pol- 
ski pisarz, przyznać łatwo, ie nasz Dworzanin niebyt li 
tylko człowiekiem wielkim do ibałych rzeczy, a małym 
kiedy wypadało prawdziwie praktyczne rozwinie iycie, 
pięknie rozprawiającym o naukach i sztukach, w który di 
się wyćwiczył, dla tego głównie, ażeby błyskotał niemi 
w małym zakresie okazałych ówczesnych dworów drobny A 
Ksiąlątek włoskich, i na ich scenie wa£ne swoje odgrywał 
role, intrygując i miłostkując: ale przeciwnie, ie był nasz 
Dworzanin człowiekiem, który nawet i wtedy, gdy na ło- 
nie dworskiego iyda wpośród mięMcości i pieszczot rosko- 
szował, pamiętał o tćm, iejest obywatelem, człowiekiem 
wielkiego narodu, wiodącego iycie w politycznym zawo- 
dzie głośne, mającego wkaidym względzie pierwszeństwo 
wówczesnćj Europie północnej, piersiami swemi zasłania- 
jącego Zachód od przewainćj Turków siły, a wewnątrz 
kraju czuwającego nad tóm, aieby wolność wyznawania 
mniemań religijnych i objawiania politycznych zdań szano- 
waną była, i żadnego ztąd uszczerbku nie poniosła od mo- 
rza, do morza szeroko rozciągająca się jego rzeczpospolita. 
Takiego króla Dworzanin, a oraz współobywatel takiego 
narodu, nawet i .wśród zabaw dworskich obmyślał (1) do- 
bro pospolite, 4 pamiętał o tem, ze powinien zawsze tak 
działać, ażeby odnosząc za poczdwe sprawy, sławę i po- 
chwałę,, nie zszedł milczkiem ze ^świata, jako nieme zwie- 
rzęta zchodzą. „Tak porachowawszy kroki, które miał ba- 
cznie stawiać po slizkiej przestrzeni dworskiego życia pol- 
ski Dworzanin, okazał mu następnie Górnicki (w drugiąj 
księdze,) jak ma żywot swój prowadzić, strzegąc się prze- 

(1) Słowa są Górnickiego, we wstępie do księgi 1. wyneczone. 



Digitized by VjOOQ IC 



461 . 

sady (wydwarzania), a nbezpieaywssy tym sposobem płeć 
męzką, wytknął ścielkę i.dla płci niewieściej, iyjącćj na 
dworadi (dworne panie), po. któryby postępowały z cnotą 
i światowoteią zgodnie (księga trzeda). Rzecz całą ładnie 
i składnie wyłożywszy, obiecał Dworzaninowi (w czwartej 
księdze) spokojną i uczciwą staroćć, miłą Bogu, szanowa* 
ną odludzi spółczesnycb, a uwielbianą od potomnych, i za* 
kończył dzieło swoje temi słowy: „A tu dopiero ostatni, 
y błogosławiony kres, y koniec naydziem naszym ządo* 
śdom (życzeniom): Tu odpocznie kaidy z prac ziemskich:^ 
Tu wytchnie z nędz, w których opływa człowieczy iywot: 
To się uleczą cielesne choroby: Tu będzie nąjpewnieyszy 
port nam wszystkim, którzy na świecie, iako na rozgnie* 
wanym i niebespiecznym morzu, mieszkamy." 

Rozwaiając go po szczególe, uderza wDworzanlaie 
mowa i humorystyka, która wywarła wpływ wielki na pi- 
sma polskie, nauce i zabawie poświęcone. Plastyczną jest 
mowa Reja, nosząc na sobie zewnętrznie i wewnętrznie 
wydatne piętno pierwiastku ludowego; w rubasznych i tłu- 
stych w)'razach, w podobieństwach i porównaniach, poka- 
ziuąc jawnie, ze uiy wąjący jej pisarz wziął ją od ludu; 
który nie umie udawać, który się takim, jakim istotnie 
jest, okazuje. Plastyczną jest i Górnickiego mowa, lecz in- 
sze wcale widzimy jćj przyrodzenie, gdyż z innego wypły- 
nęła źrzodła. Dworujący, chociaż nie wydwarząjący, czyli 
delikatnie a z serca przemawiający nią pisarz, na sam rziit 
oka poznać daje, ze od gładkiego Cycerona (którego zda- 
niami zbijać lubił mistrza swojego, i od którego poiyczał 
dla swojego Dworzanina potrzebnych mu wiadomości), ie 
od Seneki do rozumowań i rozumkowań nawykłego, po2y- 



Digrtized by VjOOQ IC 



4«2 

czymay dla nits krasy, u^wal aatrtflBią nie iaiąiąc ani 
kraka jKMstawić za dworskie 2ycią me «ałąc się ani sttir* 
ka i^awiedme wbrew iprcyjętean zwycsąjowi la dworach 
paiskich; a aiywał nie na sd&edę, ale owasum na dohro 
języka narodowego. Pod ftUrtm ałbowim fidraickiego 
(uraybraia ona nową postać, z hidawćj dwordcą się st^^ 
i tak do wyisaąj się potęgi wznosząc Nie sądźmy, aiehy 
się przez to wyrodzić, i lepsze swe przyrodzenie nuai na 
gorsze zanenić nasz język, zpolski^o wrz^nski się tok 
.przelewacie: plastyk bowtem, ktdry go tak nkształtowai 
miai na celu sam tylko wyraz, a nie daduu Chciat zetrzeć 
z języka dawną szorstkość, a przez to wyaaleźć dla myśl 
pęta, aiefay ta wydobywając się na jaw, objawiała aę 
z wszelką na dworność oględnością, bez adiybtenia wczeia* 
kołwiek gr&ecznoścL Dobrze albowiem mniemał, ze dwor- 
ski człowiek skoro prawidłom sztaki podda swe słowa 
tćm bezpieczniej będzie umiał stawiać kroki wśriid dwO- 
iigących mężczyzn i niewiast, nauczy się popisywać z my* 
ślami i mową^ nie dla tego, by co inszego w sercO) a co 
inszego na języku mąiąc, ładził i odwodził od wyaurzenia 
prawdy, ale awszem dla tego, by wiedział, jak ją, bez 
obrazy przyzwoitości, wynurzyć ma jawnie, jak rzucić za- 
słonę na objawiające się słowa, a przez to jak stawać się 
użytecznym dwojako, bo pod skromnością a więc moral- 
ności i szczerości względem. Jakoż tak uważana Gdnur 
okiego mowa, przedstawia c<iś osobliwego, cńś nadzwy^ 
czittoego, c6ś ai do zjawienia się Dworzanina nieznAnego 
w Polsce, łój plastyki, ktdra drugi okres ojczystego kra-* 
8amd6twa» w przestworze przebieionycli. od nas wiekśw 
sUmowi, nie można się było saadś nauczyć w kraju, gdy 



Digitized by VjOOQ IC 



^3 

się m nią zaieii zpiiarzdw przed GtemcUm me ztebyi 
i gdy dopiere od ciasa pokazania się jego Dworzanina 
wmedtezy wSyde, stała s^ od<ąd powszechną. Tego ży- 
cia, nie Ibyiaby snadź mogta nabrać polska mowa, i nie by^ 
ittby się mogła rozwOać własną potęgą, gdyby jćj był 
sztukniifirtrziiie okuł pozornie w rzymdLie pęta, gdyby j^ 
wliwietną nie był przybrał szatę. T^ gmntowirości myśH; 
ttgo czocia, które dziś jeszcze ma sweję wartość, nie mia* 
łyby były Górnickiego pisma, gdyby był obcych nie naśla- 
dował wzorów. Nic jednakie mowa nasza przez to na swój 
nie straciła mocy; bo wyzuta z gaunnej odzieiy, i w nową 
piękność, a powab, wzniosłość nawet, przybrawszy się, 
przystała lepiej odtąd wyrazowi oidesień wyiszych. 

Jest Ręj humorystą, jest nim i Górnicki: ale jego hu- 
morystyka przyzwoita, dowcipna, skromna nawet tam, 
gdzie jest dwójznoczną : co wszystko przecieknie się ma u 
Reja, którego dykteryjki, w Przypowieściach mianowicie 
objawione, sprawiają ckliwośe, gdyż są częstokroć piętnem 
bezwstydu nacechowane. Właśnie takowe pochwyciwszy 
Górnicki, na wspak obrócił jedne, i z niechlujnych uczynił 
przyzwoite; drugie wziął za przykład, i w miejsce jało- 
wych połoiył' dowcipne; inne na koniec nastroił tak, ił 
powleczenie zasłotfą przezroczystą, zamiast obrałać dwój- 
znacznością, umacniają owszem w obyczajności, i niewinno- 
ści strzegą. Jak Rej,jui to w Przypowieściach, juz w Zwie* 
rzyńcu, wywiódł na pole dowcipów różnego rodu polskich 
obywateli, i począwszy od Króla przebiegł wszystkie słany 
królestwa; jak róinego wieku, płci, powołania ludzi prze- 
pędził przez rózgi, nie juz satyrą uszczypliwą, lecz często- 
kroć grubym ochłostawszy ich żartem; tak Górnicki, za- 



Digitized by Vj009 IC 



464 

ciąwBzj od Honarchy, przeszedł wszystkie, dodiowie 
i świedde stany, dostojeństwa i urzędy, naukowe, rolni- 
cze, knpieckie zatrudnienia, słabości wreszcie ludzkie, na- 
miętności, zabobony; mówiąc o tem co się Polakom, Litwi- 
nom, Niemcom spolszczonym, powiedzieć wydarzyło do- 
wcipme, w kraju i za granicą. Wszystko zaś po większćj 
części nie z swojej opowiedział głowy, lecz, w czem j<^ 
największa leży zasługa, wyjął ziycia, czyli w obiega 
świeżo będące, bo za starego i młodego Krdła (za Zygmun- 
ta I. i za Zygmunta Augusta) wydarzone przypadki pocie- 
szne, i trefne o nieb pogadanki, u wdające się wwyiszych 
i niższych warsztwach polskiego społeczeństwa zebrawszy, 
w ustaje powkładał, przekęsem dowcipnie wojiąjącycb Dwo- 
rzanów polskich. Prawi Rej o tern, jak ktoś zapomnianych 
pierścieni Królowi nie wrócił, co i jak przytrafiło się Li- 
twinowi, Niemcowi, Tatarzynowi, Księdzu, (którego da 
kozła przyrównano): o chłopach i wilku, o niewiastach 
i t. p. rozprawia. Mówi i Górnicki pociesznie o tćm, jak 
Zygmunt Stary postradał swoje pierścienie, co mu do- 
wcipnego powiedział o skarbowych Pisarzach Chalecki Li- 
twin, jak Grabowiecki Starosta mławski (spolszczony Nie- 
miec) przedstawiał się światu, jak się Biskup wilehski uba- 
wił, posłuchanie dając posłowi tatarskiego Chana, co oby- 
watelowi sandomirskićj ziemi nazwiskiem Kozieł dowci- 
pnie powiedział prosty pachołek z imieniem jego igrając, 
co się Włochom nocującym w lesie wydarzyło z wilkami, co 
o niewiastach prawił Rej z czaplami je porównywając (1). 
Ta szczególniej część dzieła (stanowi drugą księgę 

(1) Jeżeli ml kiedyś przyjdzie wydać powtórnie Polskę pod 
względem obyczajów, umieszczę wnićj wszystkie te Sarty. 



Digitized by VjOOQ IC 



465 

Dworzanina,) srobHa wielkie wrałenie na czytąjącćj pnbli- . 
czności Widziano w nićj wierny obraz sposoba myślenia 
i humoru polski^o narodu, we wszystkich słojach społe- 
czeństwa uważanego. I rzucili się, ale mali tylko pisarko- 
wie, do naśladowania Górnickiego, liczne na podobieństwo 
jego popisawszy dzieła (1); lecz nie sprostali wzorowi 
swemu, i, dziwna rzecz, £e sam nawet piszący go iadnem 
dziełem, które następnie wydał, lub wrękopiśmie pozo- 
stawił, nie zrównał swemu Dworzaninowi, ie cokolwiek 
odtąd bądź tworzył bądź układał, daleko za tem pozosta- 
ło pismem. Tak więc Dworzanin jest początkiem i zenitem 
sławy Górnickiego, za który nic poszedł wyżej dowcip je- 
go, jdi ;zaraz wykażemy. 

DZIEŁA MAtiJ WARTOŚCI. 

Pośea się naprzód sft pole poezyi, lee* nm się na nićm 
nic powiodło. Nie małiśBiy dtwnićj tój poezyi, teraz ją 
poznaUśmy. P. Trębielu bowiem wyda* Górnickiego tren, 
itóry utolył na śmierć swąj £ony, Barbary z Bezdziede 
Bi-onieWakiej, r. 1587 zmari^. Koniec jego (2) podobał 
się nam : 

O! Śmierci krwi niesyta czemiuz nie zabiła 

Mnie, abym dal swoy Żywot za tę co mnie miła. 

I podobniey mnie by to, wleciech podeszłego, • 

Wtiąd, lOŁtą co niemłrite rokntwydziestego. 

Aleś y tak złośliwa mnie nie.omindla» 

Boś wcielę moiey lubey mnieś większą cżęś<5 wzięła. 

Dokonay juz bezecna a tym mnie przeprosisz. 

Gdy tak mnie iako zonę twą ostrą pokosisz. 

(1) Pnywiedzlmyje w drag^ tonde atszego dzieła, mtfwiąc 
o ptemadi ztdtawie 1 nauce poświęcony^ miejsce dzid^szycli w- 

manatf w zast^td^cy^- 

(2) Portwnąi BIM. wawz. r. 1848 tli. 80, 81. 

5" 

PIBMISK. P0Ł8. T. I. 

Digitized by VjOOQ IC 



466 

Nhdtępnie pfzefoSył t tak żwataego Seneki itagika (1) 
jedne trąjedyą (2), niby na przykład (mówiąc Górnickiego 
słowy, w przypisaniu dzieła Piotrowi Wiesiołowskiemu 
Sekretarzowi królewsk. wyrzeczoneini) .mogąli tym kształ- 
tem wchodzić w polskość rzeczy Językiem greckim łttb ła- 
cińskim piisane." 

Odtąd wziął się znowu do naśladowania, i jak z wło- 
skiego Dworzanina, tak z łacińskiego dzieło o dobrodziej- 
stwach Seneki fllozoib spolsczył (3). Sam o tćm mówi 
w jirzypisaniu swćj pracy Zygmuntowi IH., zeznając: łe ją 
ułożył „dogadzając wyrozumieniu łatwemu a nie rzeczalb, 
obyczajom y ludziom Rzymskim czasów onych, a y tu y 
' owdzie przydawaiąc nieco swego; a niektórych rzeczy dla 
pewnych y wainych przyczyn nie tykając, y niektóre teł 
odmieniając." 

Następnie, w krótkiej przemowie do czytelnika, jaśniej 
tłómacząc się w tym względzie, mówi: le wprzekładKle 
tym „przestąpiło się abo ca tym czasom nie ałoły, abo ta, 
czego lepi^ nie wiedzieć nii wfedeieć." Pogaństwo i ealw- 

(1) Bezimienny a nadęty poeta uzyskał imię SeneM, zpreyczy- 
ny iz i Seneka filozof trajedye ptsał. (Pórdwnaj Kwintyiiana YIR. S, 
31. IX. 2, 8.) Lecz sposób pisania tn^edyl, które do oas doszły, a 
z których Jedne i ną^ffszych ptxA^\ Góifiicki^ wykazuje, Ze ich 
Seneka filozof pisać nie mógł. 

(i) froan^ Tragedya % Seneki, w Krak. uŁd%ar%a i589^ 
według Juszyósklego, bom ja nigdzie oglądać ]ćj hie mógł. 

(8; Tak dobrze osądzSI juz to pismo inni, (porównaj Sobole- 
wskiego a loch. I. lOas) fctórydi ntedhiszide gani ;P. TręMckl, BibŁ 
wii%z. tnale 102.' tłómaczeniem go zowiąc. Wyszta wKMc^ 15M 
pod napisem R%ec% o dobrodzieysiwaćh % Seneki wisięia. Daeie- 
kało się i drugiego wydaala i. 1700^ o eión tamie 91, zobacz. 



Digitized by VjOOQ IC 



i«7 

I)0iiyzcbr«eściiiństwęip niezgodne opu^i, i d«(sto cntę 
przyswoii racząj połsicićj narodowości, mizeli wytłdioA- 
csyi je wiernie. Dlą tego tez w przekładzie tym występu* 
ją w przykładach, Moskwa, Tatarzy, Węgrzyai ^ Kanoni- 
cy (1). Przywiedziony od Seneki wyjątek z pierwszej sie-p 
lanki Wirjcilip$za, wytttfmac^ł wierchem, dowolnie ale 
dosyć zgrabnie. Cokolwiek odtąd pisał; po;fo^tawił wrę* 
kopi)s|e, zkąd synowie zmaiiego w^^dawali pośmiertne te, 
ndernej wartości dzieła. Przejdę je po kolei 

Występuje naprzód : Demon Socratis albo rozmoy>a 
ziod^im z Czartem, wydany 1626 z poprawą Oes$ 
W Warsz.) Przerobione więc, snadź przez którego z synów 
zmarłego, wyszło to dzieło. Treść jego następująca: ^Zło- 
dziej namiętnie kochający dobre panie (nierządnice), ptat 
się zbrodniarzem z poczciwego człowieka. Rozpoci^ł 
obrzydłe swe rzemiosło od kradzieży srebrnego pasa« 
Cfdy długo kradał, schwytany wreszcie został i osadzony 
wwiezieniu. Tam, rozmyśliwąjąc nad swym losem, JUąe 
^c;Ęął czarta, który go przywiódł ku złemu. W tćm staję 
przed nim czart, i dowodzi, ze nie diabeł, lecz i owszem 
sam ?&łodziej, folgując namiętności, skusił siebie, poj^yi 
cnoty i piekłu oddał $ię w ręce: które wszakże nie będzie 
miałp mocy nad gr^t^esznika duszą, jeżeli ten, przyznawszy 
się do winy, z chęcią odda się, na pokutę, a wycierpiawszy 
mękę, zamieni życie niecne na błogi żywot po śmierci.* 
Widać i ztąd, jak lichym poetą był wzorowy ita^z stylista^ 
gdy tyle cnót przypisał diabłu, i jak stosownie do pojęć 
ludu o diable polskim prawił, gdy te słowa włożył w usta 

(1) 1. 6, IV. M, VI. ł9, 19, VIL 10. Rmtę wtój jnlerze n 
Jochera w obrazie 1. 168. zobacz. 



Digitized by VjOOQ IC 



468 

szatanowi. „ Alem ja Jest z tych dachów, co, na pbwietrai 
mieszkając, jest im to wolno z tym lub z owym stowany- 
szyć się człowiekiem, y abo. w tym abo wowym przemie- 
szkiwać miejscu, przykrości nie czyniąc nikomu, owszem 
się podczas w rzeczach potocznych człowiekowi zachowo- 
jąc, i jego z większego złego do mniejszego prowadząc. 
JakoS miewałem ja wielekroć towarzystwo z Indzmi, a 
z Sokratesem wiodłem najwiętsze, człowiekiem cnotliwym, 
y mądrym na świecie. OtoS mając ja litość nad tobą, cho- 
ciaś ty nie mnie ale tym którzy w piekle mieszkają świe- 
czki stawiał, radbym ci tak pomógł, żebyś jako na umyśle 
tak i na ciele, tu na tym świecie odcierpiał: bo mo£esz mi 
wierzyć, ie y ci w piekle czartowie, nie wszyscy pragną 
zguby ludzkiey, mała to roskosz iest mieć towarzysza 
boleści.- 

Następuje dzieło, które równiei jak Dworzanin byłoby 
wielką zrobiło sławę Górnickiemu, gdyby mu był sprostał. 
Znam dwa wydania jego. Jedno (jest w bibl. gimnaz. warsz.) 
miuące napis: Rozmowa Polaka z Włochem o wolnosciaeh 
y prawach polskich, które wyszło bez miejsca i roku (1). 
Drugie ma^tytuł następujący: Rozmowa o elekcj/ey, o IFo/- 
nosct) o prawie, y obyczaiach polskich. Pod czas Electiey 
Króla ZygTfmnta III. czyniona. Teraz nowo wydana przez 
Potomki iego, za pobudką umknienia Tytułu y własno- 
ści Aułhora prawdziwego, w Krakowie u Dziedziców Ja- 
kuba Siebeneychera. Roku Pańskiego 1616. (czytałem 

(i) W ćwiartce, stronic 101, ostatni znak druku iv: ;?. .Tytut 
jak podaliśmy, ^ma wkoło obwódkę, i llores w środku. Treść niby 
rozdziałów, wyrażona Jest po margioede, tudzież wypisani są czd- 
niąfsi pisarze, z których rzecz wyjęto. 

Digitized by VjOOQ IC 



4ft9 

m 

W Korn). Wydawcy Jan i Łukasz Gdmiccy uczynili ,,w €ił<h 
wie 20 Augusti Roku 1616/' dzieła tego przypisanie 
,,Adamowi Konstantemu Rsiąięda Ostrogskiemu, Hrabi na 
Tarnowie/' gdzie między innemi mtfwią: ,M Łukasz Gór- 
nicki dzieło swe napisawszy, dał do odczytania Krzyszto- 
fowi Radziwiłowi, Janowi Zamojskiemu, Markowi Sobie* 
skiemu Wojewodzie lubelsk. i wielu innym. Ci radzili, a2e- 
by wyborne to pismo nie zaraz było drukowane, lecz ra- 
czćj ażeby poczekano, aihy naród nasz sam przez sie 
rząd sobie zasmakował. Do czego gdyby przyszło, dopie- 
roby te rzeczy sprawić co dobrego mogły." 1 tak się stało. 
Byłoby długo leiało to dzieło, gdyby je był pewny szla- 
chcic z ziemie przemyskiej (1) za swoje wydrukować nie 
kazał, przypisawszy je temuł Adamowi {KonsŁ Ksiąięciu 
Ostrogskiemu. To było pocfaopem synom zmarłego, ze 
dzieło ojca wydobyli, i dnlklem powttfmie go ogłosili. 
Miało następnie kilka wydań to dzieło, a nawet na język 
niemiecki r. 1753 (2) przełołone będąc, po di^akroc 
w swym przekładzie wytłoczone (3) zostało (4); cojui 
samo za wielką jego wziętośdą przemawia. Wścisłj^m zo- 
staje ono związku zdrugiem Górnickiego dziełem, Dzieje 
w koronie polskiej (5), tudziei z trzecićm i ośtatniem, któ- 

(1) Podług mesieckiego 111, 241. Piotr Suski Pisarz grodzki 
przemyslski. 

(2) Czytałem w bibliotece tak zwanćj a. Bernarda na nowem 
mieście w Wrocławiu. Hyli się więc P. Trębicki rok 1752 wyjściu 

, Jego naznaczając. 

(3) Drugie wydanie 1762 wyfść ndało. 

(4) PordwnaJ zresztą P. TrębtcUego (wyzćj przywiedziony arty- 
kuł 92. nstpn. 

(5) Wyszło po raz pierwszy w Krakowie 1637, następnie cztery 
jeszcze wydania uzyskało. . 

Ir 

Digitized by VjOOQ IC 



470 

le fOfi tjrUiien Hrega 4q zupeinfiif ipo/noior fjfii j^o Ęjur 
fcwx, fiW3ćd»e9ięcioietpi fltirMc, Dnekan winnufki; pg^ 
Aił do drgkn r. 1Q&0 w £lbk|ii^ (1), srękoyistiw g« po 
Djcu pozosttłyeh wydobywszy. 

Nie w tyiD porządka tat, jak je wydawano, powata^ 
wały te dzieła: naprzód bowiem napisał Gdrnicki Dziąje, 
następnie Rozmowa ałozył, na koniec Drogę da woloośd 
wskazał; o czem syn jego Łukasz wyraźnie wspominając 
w przypisaniach, (dzieje przypisał Władysławowi lY. Dro- 
gę Janowi Kazimirzowi,) okazuje i to, iz stosownie jak ter 
go okoliczności wymagały, lab jak pisma owe odkrywał 
w papierach po ojcu pozostałych, pgłaszał je drukiem. 
Jakoż gdyby nie postępek Ruskiego, nie byłby się jeszcze 
na wydanie Rozmowy odważył. Że zaś do niej nie przy- 
dał Drogi, i razem z tamtą w świat jćj nie wyprawił, był 
ten powód, iz ją dopiero r. 1628 (Z) między rękopisami 
ojca odkrył. Nie sądził być bezpieczną rzeczą wydać Ją sa 
Zygmunta III. lub za panowania Władysława IV., wtedy 
bowiem wiele znaczyła szlachta, przeciwko którą) pismo 
t9 wystosowanem zostało. Tak więc wyjść naprzód mu- 
siały Dziąie, a dopięr^^ pryy wstąpieniu na tron Jana Ka- 
zimirza, pokazać się mogła Droga, gdy walące się na kraj 
nieszczęścia przez kozackie bunty, dawały otuchę, iz prę- 
dzćj teraz posłucha szlachta cierpkiej prawdy, i dane so- 
bie przestrogi nn rozwagę weźmie. 

Ojciec przeto i syn, jak ztąd widzimy, mieli odwagę 
mówić i głosić prawdę, lecz jej ani wynurzyć bez ogródki, 

(1) Portfiviią| artykuł P. Tręb. 98, 

(2) Jak sam mtfwi w przekładzie Jaua Barklajosza, który pod 
napisem pąraeneiis (szeroce tytuł wypisc^e Jocher U. 246,) z ory- 
ginału w Rzymie 1617 ogłoszonego, tegoż rokii wydał. 



Digitized by VjOOQ IC 



471 

aAlUr dogodnym ctasie ntpolddteM nie śoiitlŁ Jawnie 
to iFykazi^e, ie trudno, by dworak dobrym był btstory-' 
rybiem, i ze nie mogąc nim być, nie moie te2 politykiem 
żostać. 

Greckiego mędrca zdaniń ,,{>0EnaJ siebie samega'' 
stosuje się do pojedynczego i zbiorowego człowieka, ja*^ . 
kim jest każde państwo. Poznaje się sam człowiek, gdy 
bacząc na stosunki, które go z towarzyską społecznością 
wiążą, według nich stawia swe kroki, gdy namysłem, 
i ostrtfime wkałdej sprawie działając, postępuje z wszel- 
ką na siebie i Świat oględnością. Toł samo się o zbioro^ 
wyiti człowieka rozumie: i on bowiem W podobnycbKe, 1q«* 
bo daleko rozdąglejszycb, zostając do świata stosunkacb, 
winien baczne zwracać oko na siebie, i na to wszysfko ce 
go otacza. Doświadczeniem uczony, miarktye obecnoś^prze- 
śzłością, z tego co było wnioskt^ąc o tćm, co jest i będzie. 
Właśnie to jest inu pewnikiem działania, jest podstawą 
prawdy, jest przekonaniem !o tćm, łe nie mylnie stawia 
ŚW6 kroki, ie tą postępt^ąc drogą, dojdzie do celu swych 
iyczefi. A poniewaS Urn jaśniej, im wielostronnićj wycho<- 
dzi na jaw prawda, i znowu ta zrtfznćj uwafana strony 
róinie się pokaziye, przeto 'pojedynczy i zbiorowy czło- 
wiek tćm lepićj siebie i swtfj do świata pozna stosunek, im 
falłzej i głębiej ludzkość rozwalając, z właściwego się na 
nią stanowiska zapatrywać nauczy. Któż sdiowany na łonie 
pięknej przyrody będzie się jćj umiał z właściwego pny- 
patrzyć stanowiska, podziwiać, pojmować, rozmawiać 
z nią, jezeH nie zna jćj języka^ Któł rozwalając siebie 
i świata poznał swe jestestwo, i w^ercu tych z którymi 
obctąje czytać potrafił, jełeli nie poznał świata, czyli zbliż- 
kil się ż tym nie obeznał, z ktdryin wszedł w stosunki? 

Digitized by VjOOQIC 



472 

Któż da sposobność drogim do ódgadnienia, czego sam ue 
odgadt, jeżeli zimnym i martwym dla ni^ będąc, nie od- 
kryje im prawdy, lab wyjawi ją po niewczasie? kieiy juz 
ostygną dla ni^ serca, i sama stanie się umarłą lub nawet 
dziką, dla tycb, co j^ służyć i pojmować ją chcieli? Zaiste 
nie poznał siebie samego Górnicki, i Polska nie mogła o 
sobie przeświadczyć się z jego nauki, gdy mniemał, ze jak 
w mowie, tak i w dziejach 4worować molna, gdy history- 
kiem nie będąc politykował, gdy sądził, ze dobrze ten 
czyni, który ludziom nie głosi prawdy, kiedy jej słuchać 
nie chcą: jak gdyby piękne słówka stanąć mogły za rzecz, 
jak gdyby ten, co nie poznał ludzkich stosunków, mógt 
uczyć drugichi jak śwfat piymować mają, jak gdyby, miło- 
śnik prawdy nie nnał obowiązku głosić jćj i tym którzy 
nateraz są dla niej głusi, jak gdyby słuchacz mógł sobie 
dośpiewać piosnki, którćj nigdy nie słyszał, a ten na któ- 
rego ustach ostygła i umarła prawda- mógł się spodzie- 
wać, ii nią trafi do serc potomnych. 

Przytacz^ąc na to dowody, com wyrzekł, usprawiedli- 
wiam powództwo {maje, na pisarza przed sąd historyi wy- 
toczone, własDćm jego zeznaniem. Wydał bowiem Górni- 
cki pamiętniki swojego czasu, w których zamknął wszyst- 
ko, co widział od r. 1532 do r. 1572 lub czego miał wia- 
domość dostateczną, liche napisawszy dzieło. Gdyż nie 
tylko nie postąpił w nićm dalej od swoich poprzedników 
w sztuce pisania dzicgów, lecz nawet wsteczny krok uczy- 
nił. Pominąwszy formę, (którą zupełnie od ^starożytnych 
pisarzów przejął, włożywszy w usta występujących na wi- 
doku dziejów mowy niby ich własne,) nie widać w rozwi- 
nięciu dzieła zalet greckim i rzymskim historykom właści- 
wych, lecz widać błędy, które przejął od nich: przez co 



Digitized by VjOOQ IC 



47S 

Mgrodrił sobie drogę do zapatrywania się na &ikie tpo^ 
lityciaiego staaowislia. Bo iiaprsód ttUiłał prawdzie, iaa- 
ctćj jal£ byio o głównej osobie, o Kr6l« Zygmuade Au- 
guście, podawszy. Powtdrt, przywidz drobae olcoiicsno- 
ści, a pottiiiąi ważniejsze wlcraju wypadld, o liMrydiJako 
tyjący pod bokiem Honarcby, jalco politył^, powinien był 
nieć wiadomość dostateczną; gdy jąmieii inni, zpoioie- 
ma swego mniej świadomi Icrajowych zdarzeń. Po trzecie, 
drobnostek nawet tych nie przy wfddt dokładnie. Po 
czwarte, dał nam za rzecz piękne sł<hrka, ^^rypadki dzie- 
jów krasomówstwem zastąpiwszy. Zgoła tez same popeł- 
nił błędy, co Liwinsz, którego naśladowała a który rO* 
wniei jak nasz pisarz, dworował, drobnostkował, szczei* 
gółów się chwytał, a ogół spuszczał z uwagi, rzymskiemu 
Augustowi i patrycyuszom z ujmą ludu naddtakiyąc, wyli- 
czaniem lyawisk natury zabawiając czytelnika, a ducha 
polityki Rzymu nie ukazując mu. Lecz ogrom rzeczy opo^ 
wiedzionych, i inne od Polaka w opowiedzeniu ich cde, 
kaią nam o tych usterkach rzymskiego zapominać history- 
ka; gdy przeciwnie zniewalają do przyganienia Górnickie- 
mu, właśnie dla tego, i£ na dziejach rozwój politycznego 
stanu Polski oparłszy, właśnie nie zgłębił tego, co ehcia* 
w praktyczne wprowadzić 2ycie. it nie zgłębiał rzeczy 
i nie szukał prawdy, dowodem na to jest rzecz o Skarta- 
bclach, której w Rozmowie Polaka z Włochem dotknąwszy, 
twierdził, .ze to byli tacy obywatele, którzy nie chcąc 
się poczuwać do obowiązków szlacheckich (nakaziuących 
by kaidy obywatel, który imię (mąiątek ziemski, dobr|i nie- 
ruchome) posiadał, słuiył w myśl prawa rycerskiego 
(szlacheckiego) w wojsku), i dla tego wyprzedając się 
z imion, przenosili się do miast,i w nich jako SkrytobyUmk 

PIŚmSN. P0L8. T. I. "** 

Digitized by VjOOQ IC 



4T4 
0^9 ]a4m ixli|cy tikrycieO i«l(r jwaU m prt«4 wwak^m- 

nfcjywąMPtt d«. lUiWi władnie ten ^tAtiU (wi61kkv w sta- 
tiitficli tMlmgo) ii« kt4ry się powitaje Gariicfci o cite 
wM4i9ć Mleinin teora, który rwwalai rnnY pokki^' 
Młtdity, Ii^mle nMtwi, ie kokosM wqvm aitąi nawisk^ 
swue wwęia, iipodcsas posjiaktęfio mszenia u Zygmim* 
ta. I niaditąi lumlopoatcząjąi: sio wielkich aa laajątkacli 
wip<itoky wateli giratt^Wt swe in tylka kakosae m ^- 
wimie dla aiabie labieraia: ca «a 4«brą aioaatf wsiąwMy 
iMi (1) tai aama powtarzali, ctiocial aa podosęau mifiK 
i?^ileiwQ aaąwWka t^ wątay laaczenie, kttea jakoby aa 
gdakaniu kur, czyli aa ^iiwj skończyła się gadaaipie 
{%). Poawięciwszy swe dzieło ^rzedstawiemu obraza aie- 
ssezięśG kraji](» ki^re z lękcowalania praw i zle zrozauua- 
ati wolaośd wyaikiy, i obraz ten na widok publiczny wy- 
stawić zaaii«czywszy, da) G4rnicki do obejrzenia temu, 
kMry przez sztacb^ę (aczkolwiek nią pogardzał,) nąjwlęi- 
€^ w krąiu wMiraąc (3), miał władnie wtem $woje wido* 
ki, by ta nigdy m przejrzała. Jan Zamojski, jak się spo* 
dnewae aalelatio, radził wstrzymać drqk dzieła. I usłu- 
cłiat go dworak €ri(nucki, nie poszedłsz^y torem sławnego 
lapizedailca swc^, z którego wiele wypisał (4); nje po* 

(1) Pordwnaj Lindego p. w. kokosz. 

(2) Inne usterki wytyka Witwlcki w wieczorach Plelgnzynia I. 
299 Dstpn. 

(3) Portfwnaj w trzecim tomie tego dsleła opisaną broipur^ 
mąfącą napis: RtorMuntie ktire He śnialupntm^ Omkł Man^ 
ekrską J.ZanwytkUgo. 

(4) /fani Otliroms tnmumenlfum pro cannitiis ffenerał09fĄ 
ufttt Mfr rege Castmiropro reipublicae ordUmłione cangeUwn. 



Digitized by VjOOQ IC 



475 

śmnvf, jak Ostrar^, towig swycfi Ab wiMomoftei puBB- 
owij, mrtg kWrtiii liabo w XV wi6kil wzgaritif fiejn, j«^ 
diiakł« vXVI preyjął je, i pa tclęlAe^ cttśef wpralt^ m- 
BiMii Ta8tę, ieby Mcteł samo, a prKynąjtDni«j pe&]»cą4, 
miBio dOnuddego dtieto ^wodteaie, gdyhy się był (kK 
wałył pnemdwić tto narodu za łytia: dti^aa bowiem jesrt 
potęga słowa, i swylde więcej roW wraSeaia aa publtoEM^ 
śd wydane za łycia piszącego nii pośtni^rtae dzieło. Gdy 
tN wspak poszedł zamiar, uderzył tasz poHtyk w iaiią 
stronę, i w dadin pańskości napisał diieło polityczna Drę*- 
śd t)r9gą do szczęścia nazwawszy je. Przejąwszy się za 
młodo tą myttą, „it narody mogą b>x szczęMiwe, tylko pod 
rzi^m momrchicznym la6 repabfikanćkim tym, wtftórym 
nąj wodzi arystrioracya painka'', i t^dąc tego przekonania 
^ie wapdirsądy średniego %inm (a niby taki składała szla^ 
chta w Pilsce) do bezrządo wiodą", radził władztwo Polski 
na wz^ir neczypospoUttj weneckMa fprzeistoczyc', i nama- 
wiał narody ażeby takowe z4oiył w ręce pandw wyłącznie, 
klńnybyje sprawowali przez radę aletistającą (1). Ałd)y 
cai neceypo^Iit^ tak urządzoid) na rodafcb pańskich 
aif dy nie zabrakło, powtiirzył daną ja& wRozmowie ra^ 
dę, by w domach magnadiich urządzono branie dziedzictir 
apoBobem^nudoraMw; skutkiem czego najstarszy w rodzie 
dzieMayłby, wyldoczywszy od majątk« rodkicfelskiego 
reaztę rodaeństwa. Wtakićj rzeczypospolitćj (yia¥i Gtfriri- 
cki) byłoby KrcHa obowiązkiem doglądać t)ike, Jffoy ka^ 

Dziełko pisane około r. 1460. Z rękopisu wydał go, roku i mi^sca 
druku nie wyraziwszy, w Warszawie 1831. Jau Winc. Baudtkie, 
wraz z polskim przekładem. 

(1) Sejmem u»tawic%nym^ nazwał ją wRozmowie; wr%ędem 
g&rmym, mianował tą w Br^e do zupełnej wolności. 

Digitized by VjOOQ IC 



47« 

idy pnełoiany urzędowi swenu dosyć nctyiit Stm aie 
będzie nic mógł, ale ze wdzystkiomi wiadać wttysduen 
będzie. Będzie on wprawdzie niewoliiikieiD wpośrM wol- 
nych panów, ale święta to niewola mieć się dobrze, mieć 
wielkie dochody, dwór ozdobny, niywać przejazdek w ło- 
wy, być we czci a wszystkich, Electorem być wszystkich 
dostojeństw, a nie kołatać się po drogach.* 

Nie tylko rady te, lecz zgoła wszystkie myśli, ktdre 
w swych dziełach <w Rozmowie i w Drodze mianowicie) 
o poprawie rzeczypospolitćj objawił, nienowego nie za- 
wierały. O naduSydach bowiem, które wytykał, wiedzia- 
no powszechnie, szło tylko o to, ażeby powainy jaki pi- 
sarz (takim właśme był GórmckiO przemówiwszy o tako- 
wych, zrobił wielkie na narodzie wrażenie, zwłaszcza gdy 
słowa Skargi, w kałdem niemal sejmowym kazaniu w to2 
samo godząc, do serca nie trafiały sejmującym stanom: 
wielu bowiem protestantów jiczył sejm w swoim gronie, 
którzy się z słów mówcy, jako Jezuity, natrząsając, z wia- 
trem je puszczali. Samym nawet katolikom szło w nie- 
smak, o czem do nich przemawiał Skarga, gdy ich temi (i) 
upominał słowami: „przezacni panowie, me czyAcie z Kró- 
lestwa Polskiego Niemieckiego Rześkiego miasta; nie czyft- 
de malowanego Króla, jako w Wenecyey, bo weneckich 
rozumów nie madę , y w iedaym miesde nie siedzicie'*. 
A oni właśnie pielęgnowali oddawna myśl; by tak uczynić, 
by wszystko jak radził Górnicki zrobić, zwłaszcza gdy 
przed wieki wszystkie słowiańskie ludy miały demokraty- 
czno-arystokratyczną zasadę rządu, którą, aczkolwiek się 
jui zupełnie była zużyła, i, za wolą samychie panów, 

(1) W kazaniu czwartćm sejmowćm „o monarchii*' aianćii. 

Digitized by VjOOQ IC 



w MlacbedMHtoinakriiyeziią Msadę pnenła, jednako woi 
ją ehowo ^ywić, i pnes mą nect^pospolitą polską na 
pańsko-arystokratyczią obrdeić chdano*. Roabierony aa^ 
sadę takiego rsądu. 

Wrodzone to 90bie mąląc człowiek, by do lepsKośd 
zdąSai i ubiegai się za wyższością, właśaie jjprzez to samo 
zostaje, nawet numo wiedzy i woli, arystokratą, jak chłop 
połski , ktdiry w kwestyi o maizsAfftwie nąjarystokraty- 
Gzak^zenu kien^e się zasadami; jak kaidy zgoła poje- 
dynczy i zbiorowy człowiek, ktdry z samego przyrodzenk 
jest arystokraty zmem przejęty: bo, jak rzekłem^ za ie- 
pszością i wyższością ubiega się, czyli za arystokratyczno- 
scią (według wyraienia się Greków, twórców nazwiska 
arystokracyi i nąjgłówniejszych jćj w starożytnym świe- 
cie rozkrzewicieli,) goni. Początkowo trzyma się człowiek 
źrzódła^ z którego mii wyobrażenie o rzeczy płynie, i do 
uredzenia pojęcie arystokracyi przywięziye: lecz z czasem 
sięgając wyzój. i coraz wyiej, zacność naprzód, następnie 
rózae, według różnych od wyobrażeń w narodowości swo* 
j^ uzasadnionych, kładąc wyiszośd warunki, mierzy pojęć 
swych stopą wyższość bwą,:oddaląiąc się coraz więcej od 
piierwotnego źrzódła, czyli niekoniecznie juz do rodu 
przywięzując arystokracyi znaczenie. Tak z czasem sami 
Grecy przyznawali wyższość tym tylko rodom, ktore do^ 
forze krajowi się zasłulyły, i nabyły przez to prawa dp 
uważania się za coś wyższego od reszty obywateli. Tak 
Rzymianie, którzy te pojęcia dalej rozwijali, prawem 
uświęcili, ałeby było wobio dobrze zasłużonym dla kraju 
mężom, zewoętrznenu się oznaki, od reszty obywatelstwa 
odrółniać (jus łmagmum), ałeby nawet ci, którzy, ze 
świetnych nie pochodząc rodów, połoiyli wielkie' zasługi 



Digitized by VjOOQIC 



48% 

sr kt^a (homi/M m^/^ 4eg«& saiie§# pHnn liytł wm- 
ntKo^Md. f4 €hretoidi i fizff»imM»k 6ł(MlMite i Nlmey 
iM)b«r4i1^ wrystokMKyf sprrjjiijąc, ktadH 3^ m iratwiek 
naprzód obywatelskość, (jak to było a Stolika,) i kasto- 
«rość rodową, (jak byto a NłemeAwO mstępide saś, ufano- 
winie od czasu Mftknięcia iŃę zRzymfanaiiii, rycetiskeM 
wjąłąc E rodowością, na dwdck tych .aacnoMncb wyfr* 
5C08Ć Basaimtt obywaMa. Dwa te (neprzM oir ęfcnie, M» 
Btępnie zaś, od czado wys^ą^eaia Fr^idedw na włilowti 
dzieJ6w, łącznie pjAatując się a enropcjiskieb Indów) po^ 
jęcia arystokracyi, walczyły z sobą zawsze 9 pferw<ze6- 
5tw^, probigąCf która przemo&e którą. Pierwsza fflocno 
takoTMiiwszy sfę n naddnnaji^di Stowian, przebiegała 
razem z niań połudtiiawą Europę, i doaftła m do gór al* 
^0kidi, szcaogiHnf ej się lad rzeką Le Aiem w Bawaryt 
todziefi w przepy^zmym Wenecyan roagośdwszy grodzie(l ). 
Dr^gą, przez kastowych Niemców apowszechtiottą na pM* 
nocy, zwichnął tofniereki 4ach Rzymian, tem łatwi^ stnia<> 
nę wyobraień w tt^ mierze zraądiiwszy, gdy 4adiem mĄ^ 
fihowoM przejęci Praokowie, ryoerslcoić ktodli ta gMwny 
waranek wyiszośd obywalelskii^. Dndli ten owfał i prze- 
siedlonych Słowian z za Karpat przed Karpaty; od cza« 
«ftw zaś zjawfonych między nimi Lechów, zamUMkw!«iiiiiA 
na zawsze: zkąd powstała walka zastarnatydi wyttbraleA 
z nowemi, gdy dawne rody nie taaKt)ąc Aroi^' portępawi 
nowycft myśli, hienie jednakie reczęj, nH czynne znacze- 
nie fttytMić chciały zaałudze* Krótlco mówiąc, ekciafy 
• 
(1) Weiług tśs Bąfmariśrtm^ z szóatega^ €hr. wielM^ iqr- 
ferann aciba znakmakorch rędzin staiau stera nądu. Toi 
była w P^isee, i w CHcbach niacd^rś. 



Digitized by VjOOQ IC 



4W 

tm^ 4wtai«' rody (pMMywiB), aMuf rycershim ciynen aar 
stttiony krajowi obyirtM (i sludicie,) niai cześć i poeu- 
Mwmne 0Mhi9te> ą wp4yw«t aa raąidgr krasu, ir dakae^ 
dopief a n^fieiui], gdyfry 9»iS(QćHwyiii sfeiegiem akołictao* 
ś(i Bd4d[a »ię J9Sd nafift^pcoń »ac]iovfte iwittoe przodkiiw 
imię, ad^ieiać prtez nowe ayńy aabytą 8iM^ i tak cią- 
gjteiR lastfpstweia zaring ntrasymywać wawym doaoiiiblaflk 
watawioa^ge inieaia, wyjaowąe je jiroez (a da^ nęda ra<- 
dawyck ki4» aaakamito^ Gdyhy, czd aw^ aaabiśde 
poaiadaati aia aa snmm poazaa&waata ograaioając, 
ckciaty były staroiytae rady, stosaakowo do zasiiig, dfr> 
wać aa zaatołaaych takie karzyści, jakich, kraj dtatecsat, 
a aia gan^y iek do siebie wy^czaie, byłby cel dopięty; 
lecz gdy aię przeciwaie daiało, a szlachta niaia^po aobie 
prawo, pjf?;eto zasada ta» chwiać się zaczęła, kołataaa bę* 
dąc wpływem stioaaictw, co znowu. zasadę rządów krają 
wstrs^sało. 

Napomkaęlićmy we wstępie, zkąd i jak pi^tv0rz}*ły się 
w Polsce stroaaictwą i jak aa paaiAo-szlachecką polska 
wyklarowawszy się rzeczpospolita, lyła w nieriiwnosci 
praw, gdy jedno stronnictwo z krzywdą drugiego ciągnę* 
ło do siebie korzyścią rej wodząc w rządach kr^u. DaBia«- 
gaEO się przeio naprawy rzeczypospałiK^, i tego niai 4o* 
kazać Zebrzydowskiego rokosz, który, jrii: tamże napo* 
mknęliśmy , rólae nadto niał aa widoku cete. Gdy aar 
miar nie dopisał, widoczna byia odtąd pnewaga sti^a* 
luctwa. pańskiego nad szlacheckiem , tern hardziąr, gdy 
stojący dotąd w pośrodku obudwóch Monarcha przechylił 
się na stronę panów, i musiał się przechylić, przekonawszy 
się o tćm, le oni wespół z Jezuitami utrzymali go na tro- 
nie. Atoli Król jak się na jedne nakłonił stronę, tak ró^ 



Digitized by VjOOQ IC 



480 

wniel rndgł jej odstąpić, do przedwnf^ pttiAieUny 
stronnictwa; zwłaszcza gdyby osiadi na tronie człowiek 
przedsiębterczy, i przez szlachtę chciał poniiyć pantiw, 
czyli wpływ ich na rządy krąjti cgramczyć. Tego się oba* 
wiając panowie, przedsięwzięli teraz sami przywieść do 
skutku naprawę rzeczypospolitćj, i gdyby nie wojny ko- 
zackie, byliby swój zamiar do skntktt przywiedli, mając la 
to dawno nknte plany. Oddawna bowiem zwmoili owi^ 
na państwo, które w nader małym zamknięte obrębie, bo 
w jednóm skupione mieście, nie małą ziemi władło prze- 
strzenią, obszerne lądy i wielkie posiadając wyspy; które 
drewnian;^ obwarowane murem, bezpiecznie spoczywało 
poza lasem swych masztów; które stojąc na złotym piasku, 
wstrząsało podstawą państw na granitowej osadzonych 
skale; które na pozór słabe bo od wielu rządzone, (mają- 
cych na swćm czele lalkę, postawioną na to, by dawane 
sobie i milionom ludów rozkazy podpisywała,) wpływało 
pilnie na rządy potężne, bo woli jednego ulegające; które 
nie przez rycerski, lecz kupczący faid wspierane, kierowało 
według woli ogromnemi massami zbrojnych i do orę£a zro- 
dzonych narodów. Taką była Wenecya, taką jój, na poli- 
tyce wspierające się rządy. Podziwiali je polscy panowie, 
i podróiując po Włoszech najdłui^ w Weneckim przesia- 
dywali grodzie, ucząc się wielowładnego miasta sądów 
i rządów, rozważając jego o władzy Prezydenta rzeczypo- 
spolitej czyli Doiy postanowienia, podziwiając rozkazy da- 
wane rządcom prowincyj (1), przemyśliwając nad tćm,aza- 

(1) W bibliotece ordynacyi Zamojskich czytałem ciekawe parga- 
miny, na których stoi wypisana z r. 1507. InstUtUio dała a Leo- 
nardo Lauretano duce Yenetiae in dignitatem Rectoris insulae 
Cretae acłus potesfatis, a. 1519 in potentatem terrae MartU 

Digitized by VjOOQIC 



m 

Uby ai( nie duło rządów tych zMtósoirać do Polski- LejD^ 
io tęgo potrzeba było wiele wanmków, pjrzedewszyfitmćn 
ZjRś, iąk dobr^ powiedział Skarga, potrzeba było wener 
ckich rozumów (naokii z bezsumieimością i wytąrtem pa* 
jraną.pzołem, aczyła tych rozmów); na )ii6re gdy się pąr 
atjpnie zdobyła Anglia (1), przeto teł rządy takoire po- 
tr|0ła zaprowadzić u «iehie, i niemi dotąd ptpi. U nąs vię 
mogły aię przyjąć te rządy, nawet i w części. Przycty^a 
tego lełała w samćm źrztfdle kast obywatelstwa polskier 
go, które z rycerskości powstawszy, tćm samćm postępo- 
we miało o ary^tokrac}i pojęcie, które z powołania swego 
ńa rząd kraju wpływając (każdy bowiem polski obywatel 
był ojczyzny swćj Wazalem, i dla tego iołnierzem, przez 
co właśnie wyosobniał się od obywatelstwa reszty Euro- 
py), nie mogło być pozbawione tych praw i w ówczas, gdy 
w myśl Górnickiego część takowych rządów wprowadzono 
do Polski, Radę nieustającą (sejmem wiecznym, urzędem 
górnym nazwałby ją Góhiicki) r 1775 (po pierwszym roz- 

nengM^ a. Ź524, Reeiari 1$i$time Caneae^ InsiUuito In p&t^taia^ 
etriMU Bm-fęid daia ńb śadr. GrUU a. IS^ adus po^Oąt^ 
MĘiprą d^Uatem yerenae. Tąmze znajdaje się; ordo eansiUfdi^ 
£aUę ^ yeuetiSj cmMUMo pro coniittariU r^publicąe Vmer 
iUanon, z lat 1565, 1569, Zamojski Jan doradzał za^ roivadzić 40 
Polski postępowanie sądowe Weneqran, Andrzej Wolan (pordwnąl 
Mich. Balińskiego pisma bistor. 111. Dstpn.) wystawiał r. 1572 za 
przykład nrządzeida praw, do zabezpieczenia rzeczypospoUtćJ zmle« 
rzających, instytucye weneckie. 

(1) Istny ona dziś Jeszcze przedstawia obraz wenecUcb rządów, 
po wzięciu na tron r. 1689. Wilhehoa Stathudera Holandyl, a bar- 
dziej Jeszcze po obraniu Elektora Hanowerskiego r. 1693 Królem ' 
WieUd^J^Brytanii, ustanowionych. 

riśmnr. rou. t. i 01 . 

Digitized by VjOOQ IC 



482 

(norze krą}u,) postanowiwszy. Szeroce się o tćm, da Bóg, 
przy dziełach Stanisiawa Konarskiego (który, jak mówią, 
miri: wiele korzystać z Górniddego) rozwiodę, gdy ni 
historyą literatury XVin. wieku rozważać przyjdzie. Tn 
potrąciłem o ten szczegół, w kilku słowach rzecz o ary- 
stokracyi znaczeniu, według własnych w}'obraiefi zam- 
knąwszy^ a potrąciłem przeto, aiebym usprawiedliwił wy- 
łój o Górnickim, jako dziejopisarzu i polityku, wyrzeczone 
zdanie (i). 

4. R* M18. Jan i inni Ko^anowsey. 

Wlf. KOCHANOWSKICH) £yCIORYS JANA. 

Nie wiadomo, czy ów Kochan, ulubieniec Kazimirza 
Wielkiego, (od Archidyakona gnićźnieAskiego u Sommers-^ 
berga wsponmiany,) zostaje w jakowym związku z Ko* 
chanowskimi. To wszakże pewno, ze przed wystąpieniem 
pisarzów tego imienia, nie znaną była ich rodzina w dzie- 
jach polskiego narodu. Ale odkąd zawitał na świat (2) 
Jan, i z sześciu swych braci trzech do pisania własnym 
pociągnął przykładem, wtedy rozsławiło się Kochanow- 
skich imię, juS to przez oryginalne dzieła, juz przez prze- 
kłady z greckjego, rzymskiego i włoskiego języka. Słynął 
Mikołaj Kochanowski jako tłómacz PUitarcha (między rę- 

(1) Reszty o arystokracyl, jćj postępie 1 wpływach na rządy loka- 
ju, doczytać się można, zajrzawszy w pierwotne dzieje Polski i Li- 
twy, w kronikę Lechlcką, w historyą prawodawstw, przez nas na- 
pisaną. 

(2) R. 1530 Jak świadczy postawiony mu w Zwoleniu nagro- 
bek. Porównaj lOch. Balińsk. Pisma historyczne IV. 102. 



Digitized by VjOOQ IC 



483 

kopisami biblioteki ordynaeyi Zamojskicb, ukrywa aię do- 
tąd przekład jego,) i liryk niższego rzędu, słynęli Andrzej 
i Piotr, jako przekładaczę Wirgilego, Tassa i Aryosta; 
lecz stawę braci prześcignął Jan, który, jak słusznie o so* 
bie śpiewał: 

PierwBSy wdaii się na skatę pi^kney Kalliopy, 
GdEie dotychmiast nie byto mąka pobkiey stopy. 

#" 

KtóS nie pisał o jego życiu i dziełach (1)? A jednakże 
arcyrzadki, ktoby właśnie te z życia Jana wypadki wyo* 
sobnił, i znaczenie ich wskazał, które do zrozumienia 
dzieł jego głównie dopomagają. Nie zastanawia lo, (jak 
mniemam,) ze zwiedził Francyą, Włochy i Niemcy; ze się 
spuszczał w sybilińskie lochy, chcąc się w miąjscu pobytu 
Kumejskiej wieszczki przejąć poetycznym duchem; ie, ró- 
żne przechodząc iycia koleje, różne na siebie przybierał 
postacie, dziś (jak o sobie mówi) będąc żakiem (co w ów 
czas uczonego, oznaczało), jutro rycerzem przy mieczu, 
dziś Dworzanioem w pańskim pałacu, jutro Księdzem w ka- 
pitule, i mało brakło, ze m'e mnichem w szarej kapicy 
1 z dwojakim płatem (2). Bo chociażby i stopą nie postał 
za granicą, i lat wielu nie przepędził we Włoszech, (w tym 
drugim raju ziemskim,) chociażby nie był kładł na głowę 
biretu, uczęszczając na nauki w rozkosznym Paryżu, ani 
przypasywał do boku karabeli szlachty polskiej zwycza- 

(1) W naszych czasach szczególnii^j się ś. p. z Tańskich Hof- 
manowa o Kochanowskim rozpisywała, w dziele Jan Kochanowski 
wUpiku 1842.nstfn. wdwóeh tomadi po dwakroć wydaniem, a 
poprzednio w NowśJ bśbiioieceyn^ToctKWin n 18S9 druUem ogła- 
szanej. ' 

(2) Porównaj wstęp do Fraszek księgi III. 



Digitized by VjOOQ IC 



484 

jńi, nie pnebywaf w królewskich gmadtach, jako Sekre- 
tarz Zygmonta Augasta, nie bywaf ogassczany w pafacadi 
paiiów, jako przyjadel Piotra Myszkowskiego krakow- 
iddego Biskupa i wy£ćj od nas wspomnionego Padniew- 
skiego, nie byi jadf (aczkolwiek krótko) dąchownego 
chleba, dochody z probostwa poznańskiego przekazane 
sobie mając wolą Kanderza, nie byi obrany Oprtem od 
siedechowskich Cystersów: chodazby, mówię, nie byi prze- 
szedł tych Sycia kolei, byfby i tak nczónym, byiby się 
Staf twórcą poetycznego języka Polaków, wieszczym byi- 
by tchnąi dachem, zachowai serce szlachecko - polskie, 
nifał polor i ogiadę społeczeństw wyższych, skromne 
wiódi iycie. Nank albowiem nabywać (aczkolwiek nie pod 
takim, jak za granicą wpływem, czemu nie przeczę,) mo- 
hm jui było i w kraju, a gienialnle pisać po polsku pótra- 
llł teraz lada umysł dowcipny; zwłaszcza gdy Górnicki 
zrobił przetor do tego, i gdy na pulchnej roli polskiego 
nmnictwa łatwo się przyjmowało, coś posiał, zasadził, 
wszczepił; czego dowodem są d, którzy stopą za granicą 
nie postali, a jednakie wielką mieli naukę, wieszczego po- 
siadali ducha , piórem władli gładkiem , jak Klonowicz, 
Szarzyfiski, Skarga, i wielu innych. 

Szlachcic polski, jako człowiek jpubliczny, jako obywa- 
tel, musiał umieć Syć na wielkim i na małym świecie, bra- 
tać się z spółobywatelami wszelkiego stopnia, strzedz 
sw^ chudoby, by nie zgołociai i Łak nie obumarł polity- 
cznie, co samo przez się zniewalało każdego żyć stosun- 
kowo do własnego majątku. Lecz przejąć się tak naukami 
i duchem ojczystój mowy, prowadaic taki iywot, tak czuć, 
tak umieć pisać, jak Jan, nie potrafił iaden: i to właśnie 
mojem zdaniem, ude>rza w £ydu nadzwyczajnego tegoczło- 



^ 



i Digitized by VjOOQ IC 



485 

lAfeka, i jest jakoby pism jego komentarKem. Bez tego 
tradnoby było pojąć to zyde, ocenić je, zrozomieć świat 
iia ktdrym Jan łył, poznać wiek, na który tak silnie w^fy- 
fiął. Ediumała się nadzwyczaj ówczesna spdfeczność pol- 
Uka, ze Kochanowski umiał jej przez swą nankę trafić do 
smiikii, jak laden inny; ie się potrafił do tego stopnia wy- 
zuć z iądz ludzkidi, i£ nie tylko dostatkami i wysokiemi 
w kraju dostojnościami, któremi go częstowano, wzgardził, 
lecz odwaSył się, porzuciwszy świetność i wygody dworu, 
przenieść się pod wiejską strzechę, osieść na zawsze z Nim^^ 
fami i Satyrami w lesie (tak swą majętność Czarnolas 
w sandomirskiej połoSoną ziend nazywał), chadzać zapła* 
giem poganiając woły, odnosić z pola do domu młode 
kózki których mać odbiegła, siadywać w dymnej piekarni 
z czeladzią (1); łe o tak ifói^norodnyćh przedmiotach, ja*^ 
ktemi są religia, miłość, smutek mógł pisać równie wzoro- 
wo, ta wzniosłe, czułe, rzewliwe tony równie łatwo na* 
strająjąc swą lutnię; ze będąc spokojnego umysłu, i jedy^ 
nie myślą wylati^ącą ku Bogu wzniosły, do ziemskich zaś 
uniesień i wielkich mało zdohiy wzruszeń, (jako ten, który 
według własnego zeznania dwa razy tylko uniósł się ziem- 
skością, raz gdy pokochał Hannę (2), drugi raz gdy opła- 
kiwał Urszulę, a Kresztą w miłości Boga i ojczyzny zata- 
piał się cały,) umiał jednakże przelać w spółczesnych to. 
przekonanie, ie Polska większego od siebie i więcej naro- 
dowego poety nie miała, nie ma i mieć nie będzie. Lecz 
łatwo pojąć powód zdumiewania się i mniemania takowe- 

(1) Czytaj Jego poemat pod napisem Mars%ałek. 
(2} Hanna, inaczćj Dorotą zwana, Podlodowska, z którą nastę- 
pnie zawarł daby nałzeórtie. 



Digitized by^VjOOQlC 



486 

gOi gdy poiiuiuDy» ze źrzódto dziwa i wysokiego o wiesz- 
au wyobraieiiia leiifc wiaśnie w sercach samychze podzi- 
wicieli, wybacbato dla poety wielkiemi pochwałami tem 
łatwiej, im rzadzięi się takie pokazywały w narodzie cha- 
raktery, jakich piętno Jan na sobie nosił, un mniej byfo 
lodzi, którzyby mieli odwagę zyć podobnie co od, im tru* 
dnićj było o taką poezyą, jakiej był Kochanowski przed- 
stawicielem, pełną rodzimych uczuć, wiążących ałowieka 
z ogółem społeczeństwa, pełną delikatnej a nie szorstkićj, 
nie dokuczliwej satyry, jak u Reja i innych. Zapaśnćj 
w wielkie bogactwa myśli, i w wielką oryginalność mając 
inni podostatkiem, (na czem Janowi bardzo zbywało,) nie 
umieli jej ipiernością (i dla tego wielką mądrością) życia, 
modlitwą, pogodą duszy, cnotami, stosownem kierowa- 
niem swych kroków, ani przyozdobić, ani w takiej jak 
poeta z Czarnegolasu oddać jej mowie: w przykre się 
przeto wprawili położenie z własnej winy, jak to w arty- 
kule o Klonowiczu wykażemy. 

PRZEGLJp WYI)A!t I TREŚCI DZIEŁ. 

Przypatrźze sie co omie pocsciwe <$wiczeiiie, 
Gdy fllachetne przypadnie, k'niemu przyrodzenie. 
Co rozeznasz n pitzypadkow, y b postępków iego. 
Tego Kochanowskiego, Slacli(5ica Polskiego. 
Jako go przjnrodzenie, s ćwiczeniem sprawnie, 
Co icgo wiele pisma, iasnie okazuie. 
Mogfói ii]iue<$ Tybnllns, piórkiem przepierowa<$, 
Lecz nie wiem umidtli tak, cnotą zafarbowa<$. 

Tak Śpiewał o Kochanowskim Mikołaj flej w Zwie- 
rzyńcu, zkąd widać, ie juz r. 1562 były w obiegu pisma 
Jana, ale ńie drukowane (i), gdyS dopiero r. 1578 poczęto 

(1) TańskKJ Jan Kochanawsk. I. 334. nstpn. 

. . Digitized by Google 



487 

wytłaczać jego dcjeła, Psałterzem, naprzód w drukarni 
Łazarzowćj, następnie zbiorem wszystlcich pism prócz Psał- 
terza tamże i u Andrzeja Piotrkowczyka wydawanie ich roz- 
począwszy (1). Psalmy irychodziiy nadto oddzielnie (2). 

(1) Pojawiły się w ćwiartce, odr. 1578 drukowane az do roku 
1600 u Łazarza, odr* zaś 1604 przez Bazylego Skalskiego z dro- 
kanl tejże wychodziły. Od n 1611 wziął na siebie wydawanie 
dzieł Andrzej Piotrkowczyk i kilka razy Je, pod owym rokiem tudzież 
1617. 1639, wydał. Wszystkie te wydania wychodziły pod napisem: 
Jan Kochimowski. Biblioteka plotrowicka i gimnazyalna warszaw- 
ska posiada kilka takowych. Dostarczały rękopisów Juz to wdowy 
Kochanowskich, Juz Krzysztof Kochanowski, który Praponec Sta* 
nisławowi MUńsUemu przypisał. 

(2) Me oglądałem wydania Psałterza z r. 1578; który, Jak się 
z Jego ńotat dowiaduję, posiadał Konst hr. Swidzińskl. We dwa 
lata wyszła dorobiona do niego muzyka przez Mikołaja Gomółkę^ 
r. 1580 (patrz pod tym rokiem w trzecbn tomie o Gomółce artykid) 
ogłoszona drukiem. DroU Psałterza z lat następnych wyHcza Jo* 
eherll. 23, z których nie oglądałem wydanych r. 1589. 1607, 
1609. W bibttotece gimnazyaloćj warszawskiej nie znajdują się one. 
Wydanie z r. 1586, posiada biblioteka plotrowicka z takim tytułem: 
P9aiier% Dawidów pmekiadania Jana KochanowMkiego. Po 
czóm Jest wiuletka Dawida grającego na arfie przedstawiająca, pod 
którą stoi: Wszystko pod ro%sądek Kaśćioiap09t8%ecAneffo nie- 
ciaff podif%e^ w Krakowie w Drukami Ła%ar%oiDey: Rohi 
Pańsk. 1586 (rzymską). Ćwiartki po obu stronach są liczbowańe, 
Bczb Jest 216 prócz tytułu (na odwrotuój stronicy przypis Piotrowi 
Myszkowsk. Bisk. krak.) i czterech ćwiartek rejestra. Przy końcu 
czytamy znowu: w Krak. wDruk. £a%ar%oweff. Roku Pansk. 1588). 
Od r. 1610 wziął na siebie druk Psałterza Andrzej Plotikowczyk. 
Wydania Jego 1610. 1612, 1641 posiada bibHoteka plotrowicka. Za. 
życia Kochanowskiego wyszło nadto, 1579 roku, oddziehiie Siedm 
psaimAw pokuinych (czytałem u P. Józ. Łukaszewicza w Poznaniu) 



Digitized by VjOOQ IC 



Dueia 9wiecki^ treści rospoezął iŁocbanowski tun§f 
Psatterzia i {Nulmachogiaszac.. Wydał naprzód Treny (!}• 
Tegoż samego roku w miesiącu Styczniu postał z Czarno* 
lesia Janowi Zamojskiemu trzy pieśni, ogłoszone drukieni 
w roku tymie, czyli 1580 w Warszawie, bez wymienienia 
drakami (2). Piieśni te są: o wzięciu Połocfca, o state- 
cznym słudze rzeczypospolitćj, o uczciwćj małżonce, ktdre 
Se świeio napisał, widać to z przypisania ich temui Jano- 
wi Zamojskiemu, gdzie się wyraia: «,Ale jednak chceszB 
mnie W. M. na święcie mieć dłuSćj, proszę, nie kał mi W. 
M. theraz nic pisać. Bo W dobrym zdrowiu ledwie jakie 
takie operae pretium człowiek czynić może , teraz neque 
res, neque verba suppetunt." W trzeciej pieśni wylał 
się cały z pochwałami dla swojej małionki (która koiła 
mu bóle doznane z utraty c6rki Urszuli, w Trenach opła- 
kanćj), wynosząc przy tem pod niebiosa cnotliwe iony 
polskie: 

Moie kto rąką sUwy 4o0ta4$ w bojo, 
Hoie wymow% y nądem w pokoju: 
hecz jeśli Mcisa sona nie ozdobi 

Mąz pposno robi. 
Zona uczciwa ozdoba mężowi, 
Y naypewnieyiza podpora domowi: 
Na idey nąd wizytek: swego m^ ona 

Gtowy korona. 

(1) Threny Jana Kochanowskiego z godłem: 

Taitt ntnt hominum ment9s qudU pmUr ipąfi 
JmpU$r MUttferof iuitravit immm$ Urrm$ 

Po kttfrćm czytamy: Cum gratia ei^ prifMegto S. R. M. w Krmkih 
wie w Druhami im4tr%amey Roku Pa$$sk, 1980. Stronic nmaf - 
lowanycfa 26. Ostatiii znak druku CIUL Znątdąfą aię w bftl. oi4y- 
mcktój Zamojskich, gdzie je czytałem. Ikrugie wydanie r. 1688 czy- 
tałem u P. Mz. Łukaszewicza w Poznantu. 

(2) Czytałem w bibliotece zakładu jnrienia OssoUńsUch weŁw»- 
wie. 



Digitized by VjOOQ IC 



489 

Wiat trzy wyszła: Jezda do Moskwy y posługi 
X młodych lał Krisłopha Radzłwiła opisane przez Jana 
Kochanowskiego z Czarnolasu *1583, bez wyrałenia miej- 
sca dmka (1). Wezefiniej pokazały się, czyli raczćj poka- 
zać się mogły, Saiyr i Zgoda (2). Ze zbioru bowiem pism, 
o którym wnet powiem, przekonywamy się, ze pierwszy poe- 
mat Zygmuntowi Augustowi przypisał Jan, lecz kiedyby 
go drukiem ogłosił, zachodzi wątpliwość. Nakoniec w ro- 
ku śmierci wieszcza, która go w Lublinie zaskoczyła, wy- 
szły Fraszki (3):- czy zaś i inne pisma wtedy lub wcześni^ 

(V) Czytałem w bibliotece gimnazyalnćj w Tonuriu: drugi ekzem- 
ptarz, lecz z wydartym tytułem, widziałem u P. Józ. Łukaszewicza 
w Poznaniu. 

(2) Które w oddzielnym ekzemplarzu tytuł, wydarty mającym^ 
w bibliotece P. Łukaszewicza w Poznaniu czytałem. 

(3) BlizćJ wydanie to, które się w Warszawie znajduje, opiszę. 
Tytuł Jego Jest: Fras%ki Jana KocAanawsk. DaMJ gwiazda za- 
miast winiety, a za nią dwa wiersze: 

FruaU tym hil^ikoa dtUlą: kto tit pnići aa nio 
UsicsypUwym J^sykioB, m fnitU nie ■tanit. 

W Krak. w Druk. Ła%ar%. Roku Pańsk. 1584. [Ćwiartki po obu 
stronach liczbowane. Ostatnia liczba 130. Na stronicy 125 Karci- 
nowa powies'ć (ta sama na kUSrćJ kończy się wydanie z r. 1629,) za* 
chodząc dwoma wierszami na odwrotną stronę. Po cz<^m stoi: %a 
pnywileiemJ.KroLM. Na str. 127. 130. czytamy: Dobrym Towa- 
r%ffs%om gwoli. O Jfdr%eht. O \Gospodi9iiey. Do Marcina. 
O cUopcu. O Proporeiey. O Gościu. O Gąsee. O Flisie. Czego 
nie ma w wydaniu z r. ItM, w poprzednich zaś z roku 1604. 1612. 
1617, (wszystUe są w bibloteoe i^mnazyabć) warszawskiej,) pocho- 
dzących znajduje się. Czy 1 wydaaie zr. 16S9, ostatnie ze znanych 
mi przed Bohomolcem sporządzonych dnd[()w, mieści Je wsiAie? 
powiedzieć nie umiem: ekzemplarz bowiem warszawski jest nie cały* 

PIŚmiK. POŁS. T. L ^^ 

Digitized by Google 



< 



400 

pokarały się? zapewnić o tem nie nogę, aczkoIwicŁ zape- 
wnk P. Wiszniewski (i)^ l^cz snadi się myli. 
' . ' Jeszcze za zyeia swego, zaraz po wydania Psałterza, 
im6fti Jan Janaszowski wiaśticiel drakarni Łazarzowęj,) 
omawiał się Kochanowski z dmlcarzem, o wydanie wszyst- 
kidk pism swoich, tak ogłoszonych pń, jak i w rękopisie 
zostającyiEb. Gdy umowę śmierć adaremniła, Arnkarz sm^ 
i zaraz w rok po jego ^onie,,przywiMł ów zamiar do 

skntku, mając sobie nadesłane od wdowy wszystkie dotąd 
drukowane, a z niewydanych te, ktdre się zełntić dały. 
Wyszedł więc zbi6r pism wieszcza wierszem i prozą, pod 
nn^isem Jem Kochanowski }9k rzekliśmy wyiej (2). Wszy- 
stkie powyiej wymienione druki, oprdcz Jezdy do Moskwy, 
weszły w ten zbiór, a z nowych przybyły następujące: 
Phamomena, przełoione z Arata; Muza^ naśladująca sió- 
.dną satyrę Juwenalisa (Łjtteratorum egestas)^ Monoma" 
^ebm Parisotm', przekład trzeci^ rapsody i Homera Iliady; 
Odprawa Posiow greckich, trajedya w guście staroży- 
tnym z chórami r. 1578 napisania, do którój. wzięto wątek 
z historyi trojańskiej; Szachy, poemat naśladowany zdzie- 
,, ła tejże treści, które napisał Wida poeta włoski; Dziewo- 

N. slij^f zawierający rady dawane wzclędem pojęcia zoay; 
Epiłhalamiułn, dwa tego napisu poemata, zKatula (3) 

(1) Hist. Ut. VII. 7S. 70. z A^źno niby wyssłycli uriarszy, posia- 
iem jeszcM w Tonmiii Mw Kś^dkrnumf^kiego wter$% mm iiysft«r 
KrolaESeciie fr%iymiląy iS87j podraueaiy zmarłemu 1$84. peedf. 

(2) Pfzypisał Je drakarz im^sn MystkowaUem z lOrowa Ka- 
sztelanowi zamowsUeoHi, 1 vr pn^ypisaiiiu sw^ ową. Uatoryą wy- 
diaia opowiedzląŁ Wydanie to powjbtooflo r« l«ll. I«t7. JOam- 
flaizesą w Warszawie. 

(3) 61. in nuptiaeJuUae ei Mantti, 62. carmen mpUale^ 
64. epOhalamttim Pelei et Theiidas. 

Digitized by VjOOQ IC 



Ml 

mataAawmte, z których dragi jał r 1576 ntpisał był 
poeta; JBuzanna, według jiisina ś. starego MkMll; Broda, 
wiem iartohttwy z greckiej nafladowasy Aitatogfi; DriM 
Zameehska, więciy ńeladcajak satyra; Proporue^ Oimter^ 
ci Jana TwmonmkiegOy Pami^ka TęozyMctego, trzy aa 
większy roimiar historyczae piesri, w których dziąje Prus, 
czyny siawaego Hetnuma, i tragiczny przypadek Polaka, 
wspaniale iiibo nie wszędzie z uczadem opowiada; Omm^ 
urywek wiersza pochwalnego Polski; Pitmi kiiąg dmi&, 
którym przyswojoao rzymskich liryków myili, i w których 
tu i owdzie satyra się i sonet Petrarki przebija (1). Z pro- 
zy dat się po raz pierwszy poznać Kochanowski w tym 
zbiorze^ napisawszy Wzór pań mętnydi, (co Juz byf An*^ 
drzćj z Kobylina Glaber zamierzał, jak się rzekło wyićj); 
Wróżki, gdzie (w ulubiona pistfzom naszym fonrie, wro^ 
zmowie Ziemianina z Plebanem,) przepowiedział przyszłe 
iiiessczęścia kraju, dla zagęszczonych zbyftów i pogardy 
religii. Y/yklad cmtf, w którym objaśniając w;} raz, (labo 
na próżno, rzymska bowiem nirbu^ afe da \9ię na Saden 
język przełożyć,) uwagę czyni, iz rozumiejąc teS przez 
cnotę mądrość, a tę znowu W znaczeniu biorąc rozumu^ 
wypadnie opierające się na tymże nauki, jedne wyiej, dru- 
f(ie niżej, według ich praktycznej wartośei postawić. (Jan 
pierwsze naznacza miejsce rycerskhn, drugie prawnym, a 
tffzede dopiero wyzwolonym naukom). Pisał tei prozą 
o tóm , li pijaństwo test rzecz sproma a nieprzystojna 

(1) Ksi«gi Ł pisśa 7. elegią iKymską, tafie ksfęgt pfeAi 4, 12, 
2& U. 10. ssaety PeiraiU, h 17. Owidyiwa heroidy, {Peaeiape 
UWpi). SsbotU piestt 0, 12. Owtdfasza Metamorfozy VL 451. w^. 
i Jloiaoego (epodsa 2.) przypomtasją. Heszta ple^i aw myśli z tegoż 
Horacego wyjęte. Pieśa 18. księgi I. na satyrę zakrawa. 



Digitized by >^OOQ IC 



492 

eztowekom, (KUkońcsyi opis wiersumi dtosowMmi, które 
wielkie riocąją światio na dawne i ówczesne obycs^e. 
tudzież zwyczaje lurzy.bieaadadi zachowywane). Uczonym 
wywodem o Czechu y Lechu od Kochanowskiego zrobio* 
nym, drukarz poioiji koniec zbiorowi pism jego. 

W kilka lat powtórnie wyszły z tejże drukarni trzy 
ostatnie pisma , jako to Wróżki 1587, tudzież o Ctedm 
y Lechu historia nagamona. Kutemu o cnocie y o tprth 
śnosci pijaństwa 1589 (1). Na koniec pokazały się pisma 
nowo w pozostałościach po Janie odkryte, które pod napi- 
sem Fragmentów r. 1590 drukiem ogłoszono (2): W nich 
znajdują się: Apofłegmata prozą i raczą) sposobem po* 
wiastek, (co właśnie na pochwałę wychodząc Janowi, o 
niestosowną nazwę nadaną dziełu obwinia go,) niz krótkich 
a dowcipnych zdań, trybem Rzymian i późniejszych €lre- 
ków pisane (8), (z nich niektóre są tez same, co u Górni-: 
ckiego); pieśni kilka, mniejszej od wyżej przywiedzionych 
wartości ; carmen macaronicum, wyszydzający sposób 
mówienia łaciną przeplatany (którego wszakże lubo nie 

(1) I te wyszły w ćwiartce; czytałem je u P. Józ. Łukaszewi- 
cza w Poznaniu. 

(2) Fragmenta albo po%ośiaie pisma Jana Kochamncekiego. 
(Następfof e znak drukarski, kolumna sięgająca w niebo) WKrakowU 
w Druk. £a%ar%oweyy Roku Panik. 1590 w ćwiartce, przypis 
FUeJowi z Dambrowice PodskarHemn Koronnemu przez JanaJi* 
nusz. Dan z Krakowa 1590 (przypisania tego nie nut w dziełach zr. 
1629). Ćwiartki po obu stronach liczbowane: Jest ich 48. Przedo- 
statnia czyU 47. ma/Vsy pogrzebie r%ee% (reszty nte ma w ekzem- 
plarzu> Późniejsze wydanie z r. 1604 ma biblioteka pletrowicka. 
Od nićj późniejsze 1608, 1612, 1629, 16S0, są w Warszawie. . 

(3) Porównaj Groddeck Initia Usforiae Graecorum Utterariae D. 
12, 66. 



'Digitized by VjOOQ IC 



498 

faząco, uiywałsaDKocliaftowski, a międsy imemi wp»y« 
płflamtt Odprawy iM8hhv Janowi Zamojaluemaaayidoiie^ 
na XII łabUc ludzkiego iywota, zdania dwawiersztwe, 
nakształt gnonkdw greckicłi (1) ułozcme. Po ktfoych idą 
^^% przydłaisze, na obrazjf znakomitych piuói rzymskich 
zrobione, urywek pianej pieśni historyczni o bitwie 
% Turkami Wiad^łcnm Warneńczyka, urywek dramatu 
Aicestis wsposdb tenże eo Odprawa poaidw napisać się^ ma- 
jącego, mowa, przy pogrzebie^ nagrobki \ napky x(AWj 
na koniec para urywków pieśni. 

Wiat kilkanaście nowy przedruk zrobiła tych d£iei juł 
nie Łazarzowa^Iecz Andrzeja Piotrkowczylui, jak rzekliśmy 
drukarnia. Tak więc wyszedł w Krakowie r. 1029, 1630, 
w ćwiartce: 'Psaiterz Dawidom (2), tudziei Jan Kocha- 
nowski (3). 

Tyle znalazłem pism Jana, tyle wydań dzieł jego pon)-^ 
wnywałem, nie trąflwszy na resztę ich, kttfre aiidi istnia- 
ły pytanie zachodzi (4). Doszła mnie wieść, ie pisma Ko- 
chanowskiego drukiem dotąd nie ogłoszone, znajdują się 

(1) Tenże I. 41. 

(2) Stronic liczbowanych 214., tudzież pięć niellczbowanych 
ćwiartek, tytuł I rejestr zawierających. 

(S) Ćwiartek Hezbowanych 315. Opr^z pism zMorem wyi^J 
wymienioiłym oliffętycli, znajdą|e się tn Jezda Krzysztofa Radiłwlta^ 
pod napisem; Wtari^niefiie de ifaskwy r.iSSt/; tudzież Boiiriy 
Mikołaja Kochanawskieffo do synów sjęycA r. 1584 zebrane; i 
/IramM (stronic liczbowanych 83), kttfre, jak rzekłem wyzćj, mnlćj 
Biz wpterwszto zawierają wydania; Fraymenia^ tak samo Jak 
w wydaniu pierwszym, clioćmnićj ta, bo tylko 44 Uczbowantrcb 
stroidc. 

(4) Według Leona Borowskiego, (wAIhim W^JoieUego 1. 262) 
miał Kochanowskiego Pri^orzec w^jść osoteo 1560 r. 

Digitized by VjOOQ IC 



4»4 

wSt Petersbnrgii. Spnwdzitea tę wieść, i sinlazIeB ją 
być mylną. Rzeck się tak ma. Jest irbiUiotece cesaraki^ 
rękaids ^papierowy w ćwiartce, aa którego pierwszśj kar* 
Mm napisał własnoręcznie czcigodny Biskup Aiidrz^ Zało^ 
ski ie zamyka poezye Jana Kodianow^ego. Rozwały- 
wazy go nalełycię, przekonałem sie, ze istotnie zawiera 
fiodyniec (epithalamion), na wesele Jana Zamojskiego 
z Gryzeldą Batdrowną przez poetę z Czaraolesia po łaci- 
nie napisany: lecz wiersz ten wydrukowany jest w wyda- 
niu poematów łacińskich Jana^ w Krakowie u Łazarza r. 
1584. W rzeczonym rękopisie jest nadto l9tidasive grotu- 
latio nuptUs Joanrns ZamoscU et Grigelidis, niby Kocha- 
nowskiego także: ale praca ta obca i licha jest, niegodna 
być nazwana włashą poety zCzarnolesia« Dalćj idą w rę- 
kopisie tym różne wiersze: Epithalamium in nuptUs Tho- 
mae de Zamościa et Całharinae Dueiseae ab Ortrog^ Juno 
pranuba. Ode, tym2e nowoteAcom przypisane, Memorabi- 
Ua^ex Plularcho de wit iltuettibuSj mowy akademiczne 
miane w Zamośda (wazystko to jest po łacinie), a przy 
niektórych w samym rękopisie stoi, ze je powiedział Jan 
Kochanowski. Co przecież być nie moze» gdy wiadomo 
jest,. 2e on umarł r. 1584, a Zamojska Akademia 1504 
założoną została. Naleiy więc sprostować rzecz w ten 
sposób, ie wierszydła i mowy owe pisał jakiś Kochano- 
wski (1), lecz nie poeta z Czamolesia. P. Klementyna 
z Tańskich Hofinanowa przywodzi (2) jego Hymity kośdel- 

(1) Hołe ów^ którego liche wiersze łacliside^ itłteaezenicai 
f bdc polddćm, znalazłem w ZałusUcb UiriMece ped m^sem: VUm 
mars et triumphus A Casimłri Prłncipis meiro quo ipsemei es. 
Yirffinem eottM deseripiu. 

(Z) Tańskie Jan KochanowsU I. a08. 



Digitized by VjOOQ IC 



4&S 

M Z TzymBkiego jakoby breiriarza przełoioM, [który tb bt- 
blfoteka puławska ekteaplarz posiadała; lecz go tamie 
nie znalazłem. Rzecz zastaoGwienia godna, fte biblioteka 
ordyaacyi Zamojskich, aczkirtwiek Koebatiowski z J«em 
Zamojskim w ścisłych zostawał stosankacb, nie fyfice ła- 
dnego rękopisu, lecz nawet ani jednego listn jego, zgoła 
ani literki własną ręką Jana pisanej nie posiada. MoSemy 
więc 6miało utrzymywać, ie nad to, co znamy, niesie zpism 
Jana nie zachowało. Te zaś ku podzłwienia wiełkiemu, nio^ 
staramne, a nawet błędnie drukowano dotąd i driAi^ą 
ciągle (1), tak ii konieczność sama nakazuje, by przedeS 
kiedy krytycznie kttfś wydał, i uczenie objaśnił, szacowne 
inrace wieszcza z Czamolesia. 

POCIŁip NAUKOWY KA TB nZlBŁA* . 

Trzy drogi prowadzące go do przybytku sławy, miał 
przed sobą Kochanowski; a którąkolwiek z nich byłby pO* 
aiedłi atałby fńą był lieochybnie w naukach wielkim. Wy^ 
dając r. 1579. Arala łaciAskj przez Cyiceroiia zrobiony 
przekład (2)/ okazał, ze jako uczeń najsławniejszych 
wieku swego literatury staroijtnćj znawców, Robertel- 
lego i Manucyiwjui, posiadając w stopnia wysokim znąlo- 
jhość grecki^ i łaciński^ literatury, mo^ł ją chlubnie 

(1) Łazmowe wydanie lana KochąnowsL maofayłU dnOuu- 
skie na stronicach 211^ 214| 227« Poprawiło Je wydanie Piotrków- 
czyka, lecz zrobiło usterki nowe na str. 215, 245. C6z dopiero 
mówić o wydaniach Bohomoicar. 1787, Mostowskiego 1803! (okttf- 
rych porówna} Bendcowsk. 1. 270.) Wrocławskie r. 1885 1 najnowsze 

ie u Bobrowicza r. 1836 ma omyłek krocie. 

(2) r^t&mai lochem I. 7, 108. 

Digitized by Google 



4% 

opowszechniać w Polsce, a praez to stać się tern dla 
nas, czem dla swoich ziomków Petrarka i Bokacyusz: pod 
ktdry(A przewodoictwem Wiosi w literaturze starożytnej 
zaanakowawszy, wznieśli przez to własną dó najwyższego 
stopnia między wszystkiemi ówczesnej Rnropy iudami. 
Lecz tą drogą pójść nie mógł Kochanowski, bo i Pol^ 
innym szła i musiała iść od Włochów w naukach torem. 
Rzec moina, ie gdyby nawet z katedry wykładał był 
grecką i rzymską literaturę, Professórem krakowskim zo- 
stawszy, byłby nie więc^ wskórał od innych (co w drugim 
tego dzieła wykażemy tomie). Itógł tez Kochanowski, nie 
rozrzucając się, poświęcić swe siły jednemu, wieDdąj tre- 
ści i wagi poematowi, jak Dante, jak Tasso. jak Aryost; 
. mógł nam wielkie utworzyć epos, zwłaszcza gdy w histo- 
rycznych pieniach dowiódł tego, |eby był z chlubą tako- 
wemu przedmiotowi sprostał. Lecz i tą nie poszedł drogą, 
poznawszy dobrze czas swój i ludzi, i przekonawszy się o 
tćm, £e ówczesnym Polakom czegoś inszego potrzeba było; 
ze chcąc dla nich pracować [korzystnie, naleiy z nimi kurs 
niejako odbyć literatury, i na wzorach dobrych dać im po- 
znać poezyi ducha, zwłaszcza gdy dotąd, oprócz kilku 
poezyek, samemi ich t)'lko wierszami częstowano. Tą więc 
poszedł drogą: przeszedł zziomkami ówkurs dwojako, 
religijnie i świecko. Psałterz bowiem Dawida, z polecenia 
Biskupów polskich r. 1571 przedsięwzięty, który nie prze- 
kładem, ale raczój utworem, dziełem natchnienia jestCl); 
tudzież pienia nabożnej treści, które rozsiał po swoich 
pismach, stanowiąc całość poezyi polsko-religijnej, są jako- 
by jednym poematem na wyiszą wyśpiewanym nutę, są 

(1) Porównał Tańskiej Jan Koehanowsid I 336. ustpii. 

Digitized by VjOOQ IC 



497 

arcy tworem .poety, są wieńcem, kttfry jego skronie nie- 
zwiędiym'doU|d opasi^e bluszczem, są dziełem, ^tóre ma 
wiekopomną sławę zjednywa. Reszta twordw stanowi ją? 
koby kurs literatury, pąjętćj według zasad Horacynszo- 
wćj poetyki, gdy prawidła, ktdre Arystoteles podał, je- 
szcze się nie były tak apowszecłiniły, ażeby w nich smako- 
wać w6w czas umiano, i według nieb obrabiano literaturę. 
Wyjąwszy co o języku, sztuce, smaku, prawidłach powie-* 
dział Horacy, (a czego oczywiśde powtarzać za nim nie 
mógł Kochanowski, gdyi nie przepisy literatury, lecz wzo-! 
ry jćj przedstawić zamierzył), przebiegł wieszcz zCzane- 
golasu całą literaturę starożytną, grecką i rzymską, gtó- 
wnejćj części juz w przekładach, juł w or} ginidnych two- 
rach podał po polsku; i od eposu zacząwszy, na epigra-. 
madę dccnaczył, podobnie jak poniekąd Horacy; poniekąd, 
mówię, gdyS nie ze wszystkiem tak opowiedział literaturę 
wieszcz rzymski. Horacy bowiem odepi9ei(l), przeszedł 
do liryid, a ztąd do dramatu skoczył, gdy przeciwnie Ko-, 
chanowski wszystkie częśd staroiytnćj i nowszej literatu- 
ry objął, przyswoiwszy sobie; zdaniem spółczesnych, wszy- 
cie pięknąści czehiiejszych pisarzy. Cfrecyi i Rzymu (2). 
Stawiać na jaw dwa epiki, historycznej i dydaktycznej,, 
wzory (Homera i Arata), dał na przykład naśladowania 
obudwócb historyczne swe i obyczajowe pienia, odłoży- 
wszy na czas pdźniąjszy dalsze tego rodzaju poezyi rozwi- 

(1) De arte poKtica liber ad PIsones ▼. 74. są. 

(2) Ktonowicz w Żalu 111. VI. nazywa go Safońą, Stedehorem, 
SofoUem, KaHmach^B, Eorypidesem, Teokrytetn, Hezyoden, Wirgi- 
Um, Nazonem, Horacym, MarcyaUseiD, Jaweaalem, Propercyussem, . 
Tybulem, Katulem. 

63 



PIŚtfIBSI. POŁS. T. I. 



' Digitized by VjOOQ IC 



408 

, niżcie. Ca te£ «acśoią san <Su£hy), ctękią^ brMw jcfo 
AitAnt^ i Fiotr, częścią uuu, w i^zdiładMh tkymikidk 
i fvio«kJ(A fpik/św(kt6re wdrBgim tonie tego dzieia pne- 
bieieny), nrpieinłach u Jkoniec łustorycsDydi wtaBsege 
układu, przywiedli do skałko. Wsiał się BMtęj^iaB do 
dramta, i takowy według wzon^w greckich przedsUwił 
weaftośttJHtaaikn (Odprawa, Alcestis), aąj większy przez 
te (oufuwwicie w Odprawie,) .taleol; do.nailladowaictwa 
ol!iawiv»y; tak doskonały zrolHwszy odlew greckiq sztu- 
ki w toku połslun oddaay, na jdu się obecnie san tylko 
Gilhe (wlfigenii) zdobył. Lirykę ob^ł całą, kt^rą aę^ 
śdą Oak elegią, epigran, sielaokę,) według greckich i rzyn> 
iriuck wzordw, ceęiicią (^k resztę) na spos4b Rzymian 
przedstawił. Napisy bowimi i większa część Fraszek, przy- 
poninąiąnamjuztodystycby, ju2 famby, juz ponaicisze 
poccye w Antologii (1) greckiej otśęte; i znowu tez same 
Frasdd, Treny, a aawet niekt<»re pieśni, praedotawiają na- 
śladowanie grecki^ etegu, ju2 to dawni<98Zći jui nowszo, 
odnoszącej się do wieku Ptoloneuszdw, a wykształcono 
przez Kalinacha poetę aleksandryjskiego, tudziei przez 
rzymskich wieszczdw, Owidyusza, Katula, Propercyusza, 
Tybula, ktirzy w tym rodzaju poezyl wyiszymi są od gre- 
duch wieszczów przedstawickdami elagy. Bcsstę liryoaH^ 
poezyi, a mianowicie wyiszęj, podług rzymskich wzoitfr 
wyśpiewał Kochanowski, GrekiHr, z wyjątkiem Aaakre- 

» 

(I) Zoaczjr %Uór kuiaUm poetrezsych. Choeiai t« diieło 
wczuiA akaiłomeeata p«ec)i greckie, w wieka Ptoleaeasztfw 
i owtępnych, powstało, jeiukle eoo odegł^ stanŹTtMscf si^gi- 
Jąee drobna poezyi grecUćj rodzi- BaśtadiMe. Poitfwiu^ 6n4deek 
iniUa n. 70. nstpn. 0. 2S. nstpn. 



Digitized by VjOOQIC 



49» 

Mta i Safbly (t), ponijąjiic, jni 90 Aa teg», łe wXVI wie- 
ko «M2cto dopiere poKmwać Rrykdw (ycbie, tbierąjąe 
ttłaniki Syjących przed Plftdarem (łył Ptodar okoła flKM r. 
^ed Chr.)' samego zaś Pindara (depiero r. 1918 po Cfar. 
z rękopisów wydanego) mato znaji|e; jnł tei dla fego, Łe « 
wszystkich ówezesnyck poeMw eoropejskicb pnrewaZato 
zdanie Horacego [(3); i£ Ptndara naihdowac aiie podobaa. 
W Satyrze Rzymianom i Grekom wtdrowai wpadiijąe ińt^ 
kiedy w liryzm jak Horacy. Jawną jest albowiem ner zą, 
ze Kochaaowskiego Satyr ksztatt greeki z rzymskim zmię-* 
szaay przypomfaa. Bo ckoeiai sposobem! Eorypidesowego 
Cyklopa, z prologiem, Satyra dwego dyatogiczMe przed* 
stawii Koebanowski, opowiedziawszy przed Zygmoitfenf 
Angostem »zkąd wiiąi leśną tę potworę, którą przed bm^ 
nardlią stawit,** i wkoAcu pfzymówiwszy mę jćj .tqr aie 
omieszkała zawitać do domku poety, gdy rzecz swą aa 
królewskim dworze sprawiwszy, wracać będzie do lasu:'' 
jednakie gdy Satyr sprawiając się (rzecz swą prawiąc przed 
Królem) rozmawia sam, roztimoje, naocza, to właśnie dy^ 
daktyzm tak£e, a więc rzymskiój satyry kształt przypo^ 
mina. 

Proza Kochanowskiego nie ma ogólnego pomysłn, skła^ 
da się ze szczegółów, jakie poprzednicy jego rozbieratf, 
bistoryą o Czechu i Lechu wyjąwszy. Gdy bowiem we 
Wzorze i w Apoftegmatach wypadki zaszłe, powainie, faf- 
tobliwie i dowcipnie, sposobem dziejów i anegdot, opowia^ 
A^, gdy wWróikach poliiykuje, w rzeczy o pijaństwie 

(1) Wiersz io Anny^ umieszczony w trzecićj Księdze Fraszek, 
naśIMował zSafony. 

(2) Odanua IV. 2. 



DigitizedbyCiOOglC 



500 

moriilaiąie; praedwnie whistoryi krytycznie rozbąeraje* 
dno inąjwainiejszych podaA ojczystych dziajtfw, i obrabia 
przedmiot przez żadnego pisarza polskiego przed nim nie 
tknięty. Zastanawiając się nad tćm, zkąd przodkowie nasi 
Łachami zostali przezwani? Odpowiada: »ie gdy sama tyl* 
ko Roś mianiye Pohika Łachem, przeto być może, ii od 
lackie czyli iadAskiej, to jest rzymsko*katolicki^j wiary, 
dała mu to imię/ Nie przeczy jednakie i temu, ze jnz da- 
wnićj, przed przyjęciem chrzeóciaAstwa, służyć nam mo-> 
gtoto miano, nadane by wszy zinnćj okoliczności jakowej. 
Zgadza się i na to, ze Łachów nazwa mogia być następnie 
na nowszą, czyli na Polaka imię zamieniona, i znowa p^ 
źnity zarzucona, ai wreszcie przez jako wegoś nad nami 
pamoącego Lecha, odnowiona będąc, zaczęła znowu sta* 
iyć narodowi naszemu, ale nie długo, .gdyż Kiadłid^ski 
(Wincenty Kadłubków) i stare historye, żadnej zmianki o 
Lechu i Lachach nie czyniąc, o samych tylko Polakach mó- 
wią." Chociaż ten wywód jest fałszywy, gdy£ nie sama 
tylko Ruś, lecz wszyscy Słowianie obrządku greckiego nas 
samych tylko, a bynąjmnićj inne słowiańskiego szczepn 
ludy, łacińską również jak my wyznające wiarę, mianowa- 
ły Łachami (zkąd wynika, ze od wiary lackiej nie mogło 
nam przystać to miano); chociał wszystkie okoliczności, 
które, wywód swdii usprawiedliwiając Kochanowski przy- 
wiódł, błędne są i fałszu pełne; jednakie wielką sobie 
zyskał sławę przez to, ze pierwszy zaczął się na pierwo- 
tne nasze jdzieje z krytycznego zapatrywać stanowiska, ie 
pierwszy z Polaków zwrócił uwagę na to, jak się tworzyły 
podania nasze dziejowe w kronikach do Długosza, od któ- 
rego, za pośrednictwem Kromera, przeszły po większo 
ezęśd do wszystkich prawie następnych kronik. Widać 



Digitized by VjOOQ IC 



fiOl 

z tej roiprawki, ie 8konyatat nie mło & wykładu naok 
Karola Sygoniosza (um. 1585) PFofessora biatoryi aa t6^ * 
łpych uniwersytetach włoskich, zktóryn się Jan przyja* 
źnił, i do którego z Polski pisał r. 1560 elegią (jest dzie- 
wiąUi zjiczby łacińskich jego elegy). Widać i to, ie gdy* 
by był i dalćj chciał na tem pracować pola, byłby u nas 
zaszczepił krytykę historyi, którą, Sigraiasza poszedłszy 
torem, tak wysoce wznieśli w XVIII, XIX wieku historycy 
zachodoio-enropąifcy* 

POGLĄD 6Ł;B8ZY. 

Oddawszy się im wyłąćzme obznąjmieniu ziomków 
z poezyą starożytną, przejął się i przesiąkł nią cały (1)/ 
tak iz od niej jakoby opętany, cokolwiek pomyiUał, miał ją 
ponad okiem, ponad czołem, ponad twarzą, a miał wespół . 
z włoską, która aczkolwiek tamtej wypływem okaziye się, 
jednakże jest i była oryginahią, czego wpolskiój, z litera- 
tury starożytnej przez Kochanowskiego naszemu piśmien* 
nictwu przyswojonej, b^raąimniej nie dostrzełesz. Przy* 
czyna tego lezy w usposobieniu umysłowóm, i talencie pi- 
sarskim włoskich poetów, a polskiego wieszcza. . Włosi 
umiąiąc zapatrywać się na pisma Greków i Rzymian, jako 
na dzieła gustu i sztuki (których się uczyć, i na ich 
sposób cóś własnego, w odrębnym układzie i wątku, two- 
rzyć należy), nie kopiowali ich jak Kochanowski, iecz 
naśladowali, umiejąc tak pisać, ii poezyami swemi, wzór 
przypominali, a zresztą zupełnie cóś nowego przedstawili 

(1) P. Kraszewski, nowe stadia IŁ 19., mniema, ze niczyim na- 
śladowcą nie był Jan. Wszakże sam napomyka, ze ten i ów wiersz 
Jego mole być naśladowany. Porów. Kraszewsk. studia II. 57. z Ka- 
tula deg. 67. F^operc. I. 16. 



Digitized by VjOOQ IC 



sot 

w iHcb. To się i^kiedy t KochmmiUeinii odawata (w pie«- 
M świętajańdci^j, jik pzekłfśmy wył^), leAiakle nie 

tyle iA Dmtenii, jA Immmi, jak Aryośt^mi, i iuiym 
poetom nfłoskim, u kttfrycb oie aamacan Wirgilego, ui 
Homera, ani klechd greckidk nie uynyn (1); gcly pne* 
Cłwide n wiesECza zCzaraegolasii, wszędzie widziaiBy Ho- 
racy, wszędzie elegijni Rzymu poeci, wszędzie włois^ 
wyglądąfą wieszczowie, tam mknowicie, gdzie wedteg 
zdania P. Kraszewskiego (2), Jan oryginalnie IHozoAiją 
porównania czyni, unosi się poetycznie, stwarza, obrazy 
świeże z żywego wzięte świata przedstawia; na co krocie 
ifowodów znajdzie, ktofcatwiek KMhanowddega poezye 
zprzeszłeśeią i j^o obecnością zmierzy (3). Jedynie Treny 

1 niektóre Fraszki wyjątek od tego twierdzenia czynią. Bo 
ehociał i dla tycb poiyczył zewnętrznych ksztaitów od rzym* 
skich poetów, wewnętrzniejednakie przedstawił je oryginał* 
nie. Dla tego Treny zenitem są Ko^faaaowskiegfi sławy, 
wktórycb nikt mu dotąd nie wyrównał, me prześcignął go. 
Odkąd ujrzawszy H«Hię, pomurt siłę miłośd, mrzeczony 
przez nią, nastroił latnię na czułe tony, i co w swych Frasz- 
kach wyśpiewał o niój, również go wysoko jak reiigijM 
postawiły pieśnią Kiedy znowu (pned r. 1590) wyrwała mn 
śmierć Urszulę {dzieweczkę, którą wieszcz nad wszystkie 
swe kochał córki, nastroił wtedy hitnię na łałobne to»y, 
i z serca eięikim przepełnionego smuliklem, wydał nie jęki, 
lecztęscbne dumama, rzewliwie rozwaiąjąc ludzkich przy- 
gód koleje. W religii szukając «tg|, rozbrat wziął, czyH 

(1) Porównaj o nieh Oroddeek inMaB. 40i nstpn. 08, nstpa. . 
(2> Nowe studia Uteradde h 25, 30t» 31, 39, 36^57. 
(8) Zajnaje Oę tym yrzediaiaCem jeden zwanzamkieh nezo- 
Dych (P. Emanuel GUlcksbergJ. 



Digitized by VjOOQ IC 



<w 



ruĘid ehfM: mtiąiś, x«kiią 9tak(AytKftii, ^ m« nógt 
ctty weiowiKbalaem, chneaoiaAstwft ducboiri wielce od^ 
powiedaićoi, p<»grą2ye 4óaMiHi; i ndato «ę nm smodsie^ 
nie W3rd«kyć saanitii^ gętli asie wadycjkawa, vyipiewać 
tnMkj, łide, ftaswki, kiriłjć po ckn«ściaiBfcD, jak się ta 
•MUtwie z końca Bidcbiego trem (za o^i^lu^Csisiy at 
wazyśtkieh Aiaaeso stawnie) poluziuet gdzie tak iaio- 
Imie nnci: , 

Me do tddey tosaice, aoia Mbewko drogs,. 

Miataći^madiiboga 
Dop^owadzid: nie takąć dać obiecowala 

W3rprawc, iakąć d^a; 
Otetecakod (lros«»/f ) ^lk0 dala, • liolą tkinMcik<i: 

Oy^ee ternie lireleczkts 
Wg;tówki'wtosyt: niestetysz: y posag, y ona, . 

W iediiey skrrpice zankniona. 

Mimo to jednakże nie mógł, jak rzekłem, od snującej 
się mn przed oczyma uwolnić mary, nie. mógł odpędzić 
rzymskićj elegii od łałobnej sw^ pieśni, nie mógł doka* 
zać tego, by jćj zewnątrz nie opanowała, osiadłszy na sło- 
wiański^ dumce niby owad na kraśnym kwiecie (1). Zkąd 
się przekonywamy, ze trudno zostać oryginalnym poetą temu, 
który za długo w dziedzinie obcej przemieszkiwał poezyi. 
Zkąd widzimy, ze dopiero wtedy zaczyna taki zyć wła- 
snem życiem, gdy obumarłszy dla obcej, rozpoczyna no- 
wy a wieszczy zawód dla swojskiej poezyi. 

Jakoi obumrzeć musiał na duszy Kochanowski, wyzuć 
z siebie klassycznością starożytną przepełnionego człowie- 
ka, a przybrać poatac męfta zaletąc^^ ^ sewnętrznych 
form nowego, słowiańskiego Sycia; aieby podniósł i uszla- 

(1) Porównaj Tren 14, 19. z Propercyusza elegiami 111. 1. 18. 
IV. 7, 11. 



Digitized by VjOOQ IC 



504 

cbeteił wieszoą swą istotę, i saoiBię niejako pnewyiszyt; 
nłeby nzewnętrznił narodowości swij dacha» przymusit 
naturę do pojęcia siebie, wynalazłszy spręS}iię, mogącą 
podnieść i wywołać potęgę iywiołów wsłowiatelunrpt- 
nąjących świecie. I w rzeczy samćj, gdyby nie snintelc, któ- 
1^ tak bardzo przystaje do słowiańskiej twarzy, gdyby 
czułość nie była mu rozrzewniła serca, Treny Kochano- 
wskiego byłyby elegią nie dnmą; nif. byłaby je zewnątrz 
odziała krasa tęschliwych pieśni serbddch, lub czałych 
króiodworskiego rękopisu dumek; nie byłyby się we- 
wnątrz przejęły tym wdziękiem smętliwym, który wysokie 
naznacza mu miejsce wiałobliwihn pieśniarstwie europej- 
skich ludów, dając jego Trenom urok, jakiego nie ma elegia, 
która nie jest dumą przeto. Elegia bowiem, od utyskiwa- 
nia tak od Greków przezwana (1), ubolewa, rozpacza, 
przeklina nawet co zaszło, i ażeby się nadal uchronić od 
nieszczęścia, ucieka się do błagalnych ofiar, pali je na 
cześć bóstwa, chcąc sobie przez to łaskę jego zakupić na- 
dal. Przeciwnie słowiańska dumka zdumiewa się, duma, 
(zkąd jej nazwisko,) czyli dziwi się i rozmyśla nad tćm, co 
zaszło, a zgadzając się z wyrokiem bóstwa, opatnu^ na- 
dal, by raiony nieszczęściem człowiek [popadłszy znowa 
w cierpienia, nie uległ pod ich ciężarem. Taki charakter 
noszą na sobie Kochanowskiego dumy, które łzami napi- 
sawszy, nazwał słusznie Trenami, które żalem rozpoczął a 
skończył modłą, śpiewając w przedostatnim Trenie : 

Zgabi«s na* prędko wiekidf ty Panie, 

Je<li nad nami stanie 

Twa ciężka Boska ręka: 
Sama niełaska iest nam sroga męka. 

(1) Groddeck iniUa I. 42. nstpn. 

Digitized by VjOOQIC 



505 

Ale od wieko twoi* httotfd stynie; 

A pierwey świat zaginie, 

Niź ty wzgardzisz pokornym: 
Chocia byt długo przeciw tobie spornym. • 

Fraszki Jana od miiosiiych odcięte piosnek, stoją po- 
środkiem między Przypowieściami Reja, a dwornemi Gór- 
Diduego powieściami (w dmgiej księdze Dworzanina). Nie 
mają w sobie ani tyle sprosności co owe, ani tyle niewin- 
ności i przystojnosci co te, lecz noszą na sobie charakter 
czasowi, który im dał iycie, stosowny. Tai sama co u 
Górnickiego przyodziewa je barwa (1),. takaż sama zao- 
strza je satyra, i poniekąd na filozofią hiimorystyczną kie- 
raje. W Fraszkach albowiem poeta, zastainawiąjąc się nad 
światem, nic na nim, prócz marności, wediug wyrażenia 
się Psahnisty, nie widzi. Są więc one niejako odwrotną 
stroną Trenów, tyle się wwnętrząjąc w dacha poety^ ile 
go tamte uzewnętrzniają. Pięknie opisał wieszcz ich przy* 
rodzenie, w trzeciój księdze, temi słowy: 

Fraszki nieprzeptacone, wdzięczne fraszki moie, 

W które ia wszystkie ktadę taiemnice swoie. 

Bądź łaskawie fortuna zemną post^puie. 

Bądź inaczey^ czego snadź wi^ey si^ naydnie. 

Obralliby si^ kiedy kto tak pracowity, 

Żeby z was ch^iat wycserpaif nmysi moy zakryty: 

Powiedzcie mn, niech prozno nie frasnie g^owy,' 

Bo się w dziwny labirynt y błąd wda takowy, 

Zkąd żadna Aryadna, żadne kłębki tylne, 

Wjrwieść go moc nie będą, tak tam źcieszki mylne. 

Nie powiedziałze tu wyraźnie Jan, 2e jak niegdyś sa- 
tyryk rzymski zrobił swe wiersze składem przygód wła- 
snych, tak samo on chciał swe Fraszki mieć pamięteikiem 

(1) W księdze 0. Fraszka o KoiU. 

FliMIEN. P0Ł8. T* I. 64 



Digitized by VjOOQ IC 



506 • 

iycia (1)? Jakoi pragnąc wydać przed światem co myślał 
i czuł, a jednakże sobie i drugim nie chcąc zaszkodzić 
przez to, jako ten, kt4iry, według wyrażenia, się spółcze- 
snycb (2), nikogo wswćm życiu nie uszczypnął, musiał (mó- 
wi przypisanie dzieł wydania pierwszego) ukryć swe my- 
śli poza manowce labiryntu, aieby ścigający je ciekawiec, 
zgubiwszy ślad, zabłąkał się jak w lesie, i prtfinej zmiie- 
chał pracy. Ze słów Jarnuszowskiego, który zauwaiył, łe 
kto Fraszki Kochanowsidego szacować 'zechce, nie na lata, 
kiedy je wydał, lecz na wiek, kiedy je pisał, uważać powi- 
nien; z oświadczenia samegoz poety, ii dla zabicia czasu 
pisuje drobne swe wiersze (3); widać te je robił przez 
całe Sycie, mając przy ich układzie nie tylko te, jak rze- 
kliśmy cele, lecz chcąc je nadto uczymć składem drobnych, 
ucinkowych, żartobliwych, a nawet wielce powaSnych poe- 
zyek, które w młodym lub dojrzałym wieku pisywał, 
bądź naśladując obce wzory (4), bądi pisując wiei^zyki 
okolicznościowe, bądź ró£ne rółnośd, dla zachowania ich 
w pamięci, kreśląc na papierze. Stroskany utratą córki, 
gdy przewracając awych rounaitości tekę, przeliiegł jako- 

(1) O Łucyliuszu tak pisie Iforacy, sennon. IŁ w 30. nstpn. 

me rdut fidis aiMMi Mdalibw oUm 
CnHbUt Kbiiti mtęn% wk mtU WMwrrt, u9ęum 
Decurms aUo, ma^oa ii ben*. liuA fit, ut ombŁi 
YodTa pftteat ▼•lud detcripte UbeCU 
Yita lanifl. 

(2) Godło postawione na swych Żalach przez Klonowlcza. 

(S) Wiersz na Fraszki w drugiej umieszczony księdze, kończy 
tittBlsłowy: 

Wy tedy, to kto labi, «oi towanyise, 

Plyde, grayde, mlfaiycle: Jan fratikf aiech phse. 

(4) Grecką Antologią i AnakreonU osobliwie, aa eo zwrócił 
awagę Leon BorowskL Portfwną) stronicę IX. wstępu do I. tomo 
Jocliera. 



Digitized by VjOOQ IC 



507 

by kres upłyuonego iycia, zoałazi w FrasEkach czemby 
się rozerwać, podeszyć, uśmiać nad sobą i światem. Zna- 
lazł szczytne myśli, obok płaskich, a nawet plagawych 
wierszydeł* (1); znalazł dobitne rysy i swej osoby i towa- 
rzyszów; znalazł bistoryą swojego ćzasn, w drobnych, a 
wiele znaczących szczegółach skreśloną (2); i zastanowiw- 
szy się nad tćm, czyby paście w obieg różnej wartości te 
wiersze (3)? zwłaszcza gdy temu, co je wypuścić miał, 
srebrne (jak się wyraził) wiły się w głowie nici? postano- 
wił ogłosić je drukiem, bez względu, ze niektóre z nich 
potępić może czytelnik. Sądził albowiem, ze kto się w nie 
dobrze wmyśli, pojmie ich znaczenie, i nie zgorszy się nie- 
mi; sam zaś,- ze nic ztąd wymazać nie moie, gdyż z nich 
osobliwie pokazać się miało, iz tak pisał, jak zył ukła- 
dacz tych wierszy. Oświadczył się przeciwko temu dru- 
karz , lecz zbił go piszący, i nic z Fraszek wyrzucać nie 
dozwoli! Tyle jednakże wytargował Januszowski, ze naj- 
więcej rażące na samym końcu położyć dozwolił poeta: 
lecz się tam nie ostały długo, wyrzuciła je bowiem dru- 
karnia Piotrkowczyka, i odtąd coraz więcej trzebiono Fra- 
szki, mimo błagań wieszcza, które za życia zanosił do 
Muz, mówiąc: 

Pross^ niech se wuu^ zaraz me rymy nie ginii, 
Ale kiedy ia umrę, one niechay fiyną. 

(1 ) Początek drugićj i trzecićj księgi, i w tćjze czyli trzeciej księ- 
dze Fraszek modlitwa o des%c%, gadka. 

* (2) Pięknie to wykazał P. Kraszewski. ?ox6ma^ studia litera- 
ckie 268; do którego odsyłam. 

(3) W księdze I. o firm^aeh^ U. dofra$%ek, ife MyirA rymiw, 
UL o iwych tymiech, ofire$%ka€h. 



Digitized by VjOOQ IC 



508 

CHARAKTER POltY, WPŁYW JBGO IfA NARÓD. 

Wywarł pracami swemi Kochanowski wielki wpływ na 
naród , na piśmiennictwo, na języL Żyjąc w wieku upo- 
wszechnionego u nas protestantyzmu^ przejął się jego za- 
sadami, więcej wszakże w czystego bussytyzmu niz innych 
sekt, pojmując go duchu: czego się nie zapierał nigdy, 
aczkolwiek poufnie źył z Prałatami rzymskorkatolickiego 
kościoła. W swoich bowiem, za zycią jeszcze wydanych 
Fraszkach, powstawał na prowadzenie się niemoralne da- 
chowieństwa, i wyrzucał mu, ze inaczej uczy, a inaczej 
sobie postępuje. Ganił bezzenność Kapłanów, o czem 
w pośmiertnych nawet jego pismach rozwodzone W7czyta- 
jemy zale (1). Ztąd tez, mieli go niektórzy za heretyka, 
nie śmiejąc atoli objawić swegd zdania za życia poety. 
Skoro się zaś odezwano z tem po śmierci wieszcza, wprost 
zaprzeczono temu, wychodząc z tej zasady, ze gdy Kocha- 
nowski jeszcze za życia swego na heretyków pisał(wksię* 
dze III. Fraszek na hereti/ki), przeto sam heretykiem być 
nie mógł (2). I tak tez było w samej rzeczy: poeta bo- 

(1) W księdze Ł Fraszka na ojca ś^, na pasła papieskiegB^ H. 
o ka%nod%iei^ III. o swych rynUech^ o Katanie. Cannen mś- 
caronicum w Fragmentach 28 wydania drugiego. Ten. wiersz naśla- 
dował nie znany z resztą Jodko Litwin, wydawszy r. 1600. Carmen 
PoUkolalinum cechu pijackiego. 

(2) Wespazyan Kochowski yf Niepróznującśm próznoteaniu 
wydanćm w Krakowie 1674. Tak i dziś F. Władysł. Syrokomla wH 
tomiku przekładów poetów polsko-łacinskich, por)3wnąj III., sądzi, 
i mnie, 2em się przeciwne poważył ogłosić zdanie, gani. Lecz niech 
zważy na to, ze mimo wzglęgów jakie u duchowieństwa miało imię 
Kochanowskiego, Jednakże właśnie owo Carmen macaronicum^ io 
pism policzył heretyckich Biskup krakowski r. 1617. Porównaj Jo* 
chera m. 391. 392. 

Digitized by LjOOQ IC 



509 

wiem óbstawii za poprawą hierarcbii duchowna, a dogma- 
tów wiary nie tykał. Takiei samo powodzenie miały jego 
pisma w obyczajowym względzie* Chociai się zdawał obli- 
łać w swych Fraszkach moralności, jednakie żadnego jąj 
przez to nie zrządził yśzczerbku, gdyż poezyą jego ocza- 
rowana ówczesna publiczność, nie upatrywała w tłustych 
jego rymach nic więcej nad gołe słowa, wzbijające się jak 
mgła w powietrze podczas dnia pogodnego, po to, by parą 
swą zakrywszy na chwilę światłość dzienną, tćm jaśniejszą 
ją pokazała, by wydobywszy się z dosznój atmosfery, 
która niekiedy relig^nego owiewała wieszcza, (a którtg 
nie chciał ukryć przed światem, by się inszym nił; wydał 
jak był rzeczywiście), tćm jawnićj okazywała, ze naród, 
którego błędów część największa miała swój zaród raczty 
w składzie rządu, aniżeli w usposobieniu swóm moralnem 
i charakterze; ze taki naród, w którego państwie były 
prawa bezsilne, a swawoli i namiętnośiciom obszerne pole 
do rączego działania otworem stało, gdy słodyczą swojego 
charakteru umiał się wstrzymać od okropnej rozpusty 
i innych podobnych jej bezprawiów, które zachodnią szpe- 
ciły Europę; ze taki naród, powtarzam, nie zepsuje się 
wierszami poety, znanego aź nadto z swej cnoty, prawo- 
ści, bezinteresowności i pieczy o dobro publiczne. Gdy 
przeto Polak takun być zauważył Jana, nic więc dziwnego, 
ze zamiast szwankować, naprawiał się czytając jego pisma. 
Co wielce wpłynęło na spółczesnych mu i potomnych pi- 
sarzów, którzy pragnąc takiejze nabyć wziętości, tłumnie 
go, zewnętrznie dobrze, wewnętrznie licho, nie tylko na- 
śladowali, lecz nawet wady przejmowali jego; którzy 
chwytali za słabą stronę poety, a zalety jego pom^ali, nie 
idąc dalćj wskazaną sobie przez niego do postępu drogą. 



Digitized by VjOOQ IC 



ftlO 

Kaniodsieje, mianowicie Tren ostatni, nailaiownli w ka- 
zaniach. Pisarze dsiodw bistorycznemi, Kochanowskiego 
ksztattem układaneau pieśniann, przepiaUdi owoje opo- 
wiadania. Wierszopisowie Fraszki jego bądź przyswajali 
sobie, bądź na ich sposób okładali własne, bez cełn a więc 
i dacha, pisząc je nudno i brudno. Przekłady pism ob- 
cych (w ktiWrych on najmnićj rozwinął talentu, niżej w tym 
względzie od braci swych, a mianowicie od Piotra stanąw- 
' szy), podobnie jak on czynili polscy pisarkowie, wsuwając 
w tłómaczenie, czego w pierwotworze nie było, przykła- 
dając do dzieł w polską przybieranych szatę, a nie prze- 
kładając ich jak należało. Zewnętrzna poezya i język poe- 
tyczny, któremu dał nowy polot, ani o jeden krok nie po- 
stąpił naprzód podpi<ifrem naśladowców Jana. Żaden z nich 
nie próbował sił w miarowym wierszu, przezeń po raz 
pierwszy wprowadzonym do ojczystej mowy, (w Odprawie 
posłów, gdzie same tylko chóry wierszem z końcówką 
znajdują się): żaden dwa i kilkusylabnemi na wzór Gre- 
ków utworzonemi przymiotnikami nie cieniował dalej pol- 
skiój mowy, lecz raczej zapychał ją i zaciemniał niemi; 
Saden wyrazami nowemi, w szatę słowiańską oUeczonemi, 
nie wzbogacał jej po nim. 



CZNANIE ZASŁUG PRZEZ fikKÓD. 

Jednak mam t^ nadziei^, ze przedśic za laty. 

Nie będą mole czułe nocy bez zaptaty^ 

A €0 mi za iywoU. nymie csaa dśiśieyfzy, 

To po śmićrdi nagrodzi z lichwą wiek poznieyszy. 

T opatrzył to dawno ayn pi^kney Latony, 

Że moich kośdi popiół nie bidzie wzgardzimy. 



Digitized by VjOOQ IC 



511 

iBk śpiewał Jm (1), wiefticzyiii cdgadojąc dacheai 
jeszcBe Tvięksxy naconek, jaki miai mieć a narodu, pa 
śmerci. Będąc xa życia szanowany i, pontao zdań polity- 
ee duchownej i śmeckiej przeciwiycli^ poważany ^d Pra* 
iattfw i braci szlachty (2), zjedaai sabie to powszechne 
mniemanie, ze zupełnie wyrównał poetom greckim i ła- 
cińskiffiy i ze większego wieszcza nad niego Polska dotąd 
ani miała ani mieć będzie (3). Najznakomitsi ówcześni poe- 
ci, wyżsi od niego lirycy, (jak Kacper MiaskowskiJ lub wię- 
c^ narodowi wieszczowie Oak Sebastyan jUonowicz,)śffiierć 
jego opłakiwali (4), a nie śmiejąc sami z nim się porówny* 
wać, dawniejszych polskich, greckich i rzymskich poetów 
obok niego stawiali^ Reja mianowicie, i czelnych pisarzy 
starożytności (5); lubo ani z pierwszym ani z drugimi, mo- 
wę wyjąwszy, nie nie miał wspólnego wieszcz z Czarnego- 
Iasu. Znakomite polskie domy miały sobie za szczęście łą-- 
czyć się z szlachecką rodziną Kochanowskich. Dowód na 
to stawia broszura, w bibliotece Załuskich czytana przezę- 
MDie, zawierająca wiersze wydane r. 1649 przez Adryana 
z Wieszczyć Wieszczyckiego, pod tytułem: Archetyp albo 
perspektywa zaiomego rozwodu „który śmierć nieużyta, 
nie respektując na wielmożne parestełle: Jana z Wielopola 
Wielopolskiego bieckiego, bocbnehskiegoetc. Starosty z jej 

(1)'W wierszu 4fe»tf. 

(2) Porównaj Tańskiej Jan Koch. I. 335. nstpn. tudzież wiersz 
pod napisem Ahi%a. 

(3) Januszowski w przypisaniu dzieł Janowi Myszkowskiemu. 
Bielski, Kronika polska 797. Paprockiego herby 556. 

(4) Ifiadcowskiego rytmy, wydanie plerwize. Pordwną} 228. 
Zale KlonowiczawyzćJ wspomnione. 

(5) Klonowicza Źal IIL VI. VII. 



Digitized by VjOOQ IC 



512 

Mcią R Zoflą z Barycze Wielmołiiego niegdy Jana Kocha- 
nowskiego (był to sya^aiia poety) Chwąłego koroim^o, 
libuskiego, kozteaskiego etc Starosty córką; Jana, Piotra, 
Mikołaja Kochanowskich etc. wielkich Kawalerów maltań- 
skich, Chorążych, Homerów Sarmackich wnacką, nie bez 
żalu małżeńskiego sprawiła , od Adryńna z Wieszczyć 
Wieszczyckiego brata i szwagra niefiirbami, ale łzami wy- 
stawiona". 

Powszechny l^ł odgłos w narodzie, .ze pienie Jana, 
wdzięcznie (pięknie) słowiańskiemi słowy ułożone, stoją 
za najlepszą szkołę, ie kto je weźmie w rękę, będzie się 
miął czemu podziwie i czego się ukochać''. Gdziekolwiek 
pokazał się Kochanowski, wyprawiano na jego uczczenie 
biesiady; jego osobą szlachta polska lubiła zdobić swe sto- 
ły (1)* 1 miał za co być mu wdzięczny naród; bo Jan nie 
dla zysku, lecz z prawdziwie obywatelskiej przysługi pi- 
sał i wydawał swe dzieła, nic za to od drukarza nie bio- 
rąc (2), dnie i nocy nad pracami naukowemi trawiąc, i po- 
wtarzając sobie na czele ustępu tego przywiedzione słowa. 
Słusznie wznawiając temi czas>' śpiewak pamięć wieszcza 
Czarnegolasu , upomniał pisarzów polskich, by czułem 
pieniem uczcili jego popioły: 

w cieniu lada jak w dąbrowie, 
A więc w glosy śpiewakowie. 
Nieście wasaEii dań! 

1 prąiizcEura polakiej pieśni 
Catcijcie śpiewem, bracia cześni, 
Jak prsystido naA! 

(1) Kionowicz, w przytoczonych miejscacli. Jan Januszowaki 
w przedmowie do dzieł jego. 

(2) Wstęp do pierwszej księgi Fraszek. 



Digitized by VjOOQ IC 



613 

POGLi^D NA PRACE 1 ZYCIE. 

Uderzyły Juszyńśkiego urywki poezyi Sępa, w dzie- 
łach pisarzów polskich XYI. XVa wieka zachowane; i ubo- 
lewał nad tem, ze nigdzie odkryć nie mógł całkowitego 
ich zbioru. Przypadek zdarzył, ie takowy (drukiem roku 
1601 ogłoszony będąc) wpadł w ręce Tytusowi Hr. Dzia- 
łyńskiemuy o czem wnet dał znać publiczności P. Lelewel 
(1), przywiódł z przypisania dzieł poety (przez jego brata, 
Jakóba Szarzyńskiego Podstołego ziemi lwowskiej, Jakó- 
bowi Leśniowskiemu tejże ziemie Podczaszemu, uczyMone* 
go) Wiadomość o wszystkich wierszach, jakie kiedykol'- 
wiek (zmarły przed r. 1581) Sęp zostawił po sobie. Wnet 
zrobił przedruk tychie dzieł R Józef Kuczkowski, ogło- 
siwszy Mikołaja Sępa Szarzyńskiego rytniy abo wiersze 
polskie. Po iego śmierci zebrane y wydane. Roku Pań^ 
skiego 1601 (miejsca druku nie wymieniono,)- w zbiorze 
najcelniejszych i najrzadszych rymotworców polskich X\L 
1 XYII. wieku w Poznaniu 1827" w jednym dotąd tomiku 
wydanym. W poczet zgromadzonych w jedne całość nie 
wszedł, a więc i w przedruku nie znajduje się, wiersz Sę- 
pa, na cześć dzieła Marka Piotricowity (będzie o nim ar- 
tykuł w trzetim tomie naszego pisma,) snadź około r. ISTft- 
napisany. I oto wszystkie naukowe pozostałości po wie- 
szczo! którego tu2 po Janie Kochanowskim kładli spótcze- 
ani, a my wyŁej go, w pewnym wzgiędzie, nad niego sUk- 
wiamy. 

(1) BtU. ksiąg divoje ii. 293. nstpn. 

PIŚMIBM. POLS, T. I. 6«> . . 

. ' Digitized by Google 



^ 



514 

Pozostałości te, w owym jedynym i całkowit}lii ekzem- 
plarzu Tytusa Hr. DziałyAaktego zaćbowaae nam, rozwa- 
żaliśmy, odgadując przyczynę, czemu je tak chowali tro- 
skliwie w odpisach spółcześni Sępowi, a mianowicie Starze- 
chowski i Pobiedziński obywatele ziemi lwowskie, lu- 
dzik Jak6b Przedftc z Gawron Wojewoda podolski, który 
jĘ, jafcii rzadką swojego wieku osobliwość, pokazywał z u- 
luesieniem Ksi^dzo Andrzejowi Wargockiemu (1). 

O życiu Szarzyńskiego nader mało wiemy. Sptficieśii 
pisarze, jąk Paprocki i Marcin Bielski (porównaj wstęp do 
przedruku P. Muczkowskiego), to tylko podali o nim: .ie 
r. 1581 umarł i w Przemyślu jest pochowany, ze w mło- 
dym wieku rozstał się z tym światem, że po Janie Kocha- 
n*bwskim był przedniejszym (nąjpierwszym) w polskim 
wierazu". Zkądinąd dowiadujemy się (2), że przez Księ- 
dza Antoniego z Przemyśla Dominikana, spowiednika swe- 
go, namawiany był do przekładania- na język polski pism 
teologicznych; a ztąd robimy wniosek, iz wcześnie zajmo- 
wać się musiał czytywaniem i przyswajaniem językowi pol- 
skiemu pism religUnej treści, tćm bardziej, gdy (według 
zeznania te^oż Księdza Antoniego)" Sęp był wielkim służ- 
ką i gorącym miłośnikiem Bogarodzicy, jąj łaace przypisu- 
jąc swój niedosiężny do poezyi dowcip". 

W pozostałym po nim zbiorze ioamy sonetów sześć, 
dziewięć pieśni opisiyących Psalmy Dawida, tudzież opie- 
wających religią, szlacbeckość, męstwo dzielnych wojaków 
(a między innemi Fryderyka Herbortą i Stefana Króla), na 

(i ) Jak to sam zeznaje w dziele o Rzymie pogańskim. Porównaj 
51. (Będzie o tćm dziele w następnych tomach naszego pisma). 

(2) Porównaj artykuł Raiamiec pospolicie roimy wtMnek. 



Digitized \Tj VjOOQ IC 



515 

koniec aapisy, nagrobki i ł. p* Wszystkie te znakomitego 
wieszcu twory, stwierdzają świadectwo, jakie o nim spdt*- 
czetai dali, z tą róSticą, ii zdaniem naszem, wyłćj go one . 
nad Kochanowskiego stapiają w naśladowania, na równi 
Jiiadą go co do przyswajania obcych piod6vf polskiej lite- 
raturze, a mało niz^ mieszczą go co do wysłowienia, da<- 
Idco zaś za wieszczem z Ćzamegolasu pozostawiają co do 
władania piórem. Czemu sam nie przeczy, lubo nie potrze- 
bnie, mówiąc (w sonffcie szóstym do Mikołaja Tomickiego): 

Nie h^d^ nazwań Ickkiem od żadnego, 
Bym sławił pięknosd w tobie doswłajitzoncy 
Kozdemn cnoty. Jeno Hem ucsoney 
Mato pil wody, nie śmiem sie it^ć tego. 

Niepotrzebnie, powtarzam, sama bowiem młodość wy- 
mawia go od zarzutu, jaki mu dzisiejsi czynią krytycy (1), 
i przekonywa o tern, ie młodzian nie mógł mieć takiego, 
jak mąi wytrawny. wykształcenia. 

lUKOŁAJ W CZEM WYŻSZY VAD MNA? 

Sześciomiarowy swój wiersz o jedne z czasem zmniej- 
szywszy stopę Grecy, utworzyli tak przez siebie zwany 
.dystych , z dwóch nierównych składający się wierszy, 
'z których drugi pięć miar mając, czyni wespół z pierw- 
szym jedne całość. Takowemi dystychami pisąjąc- elegie, 
naprowadzili Włochów na nowy rodzaj wiersza, zwanego 
sonetem; zewnętrznie i wewnętrznie do elegijnego Greków 
zbliżającego się rymu, z tą róinicą', ii oni wyśpiewując 
równe co do miar wiersze, pierwszy z ostatnim, a środ- 
kowe dwa z sobą parali, i tak czworowierszowy tworzyli 

(1) P. Kraszewski w studiach nowych Jak n&z4y będzie. 

Digitized by VjOOQiC 



516 

dystycb, po rai pierwszy prwz Sępa pdłskią} przyswc^jcay 
. poczyi. Nie przez to jedMkle jest on wyłszym »ad Ko- 
chanowskiego, nie przez to, mdwię» cdiije nad nim, iS pi* 
aał wierszem, którego Jan nie spróbował , lecz przeto 
kładę ja Szarzyńskiego wyżej, iz naśładojąc, nie poszedł 
torem wieszcza zCzamegolasn; któremu naśladować a 
przyswajać stało za jedno, który ilekroć co z obcej -litera- 
tury przenosił do polskiój, przelewał w nią iywcem cn- 
dzoziemskie płody, nie przetopiwszy 'ich w przypomnienin 
sobie, i następnie nie odlawszy na nowo w utworzonym 
obrazie; który, mówiąc krótko, nie tylko myśli, lecz na- 
wet słowa obce w polską oblekał szatę. Zkąd poszło, ze 
na sam rzut oka odgadnąć możemy, co zkąd wziął Kocha- 
nowski, gdy przeciwnie Szarzyński w zewnętrznym tylko 
kształcie wiersza obce polskiej poezyi narzuca kształty, 
a zresztą, mianowicie tez w rozwinięciu opiewanego tym- 
że wierszem wątku, twórcą jest, sztukmistrzem, kształtów 
. nowych wynalazcą; zgoła naśladowcą nie przyswoicielem, 
w tym niby stosunku zostając do włoskich wieszczów, 
w jakim oni mają się do greckich i rzymskich, ta jest, iz ze- 
wnętrznemi kształty przypominając w swych tworach ob- 
cość, są w rozwinięciu ich zewnętrznem zupełnie oryginalnL ^ 
Przekonałem się o tern, sonety Sępa wzięte z Petrarki po- 
równawszy z jego pieniami. Dostrzegłem, ze niektóre po 
śmierci Laury przez włoskiego wieszcza śpiewane (i); miał 

(1) Sonet 312, który się poczyna: 

Tennemi amor anni vest* nao wdndo 
Lieto nel foco, enel daol pień ili tpenies 

Sonet 313, którego taki początek: 

Ito piangendo i mi«i paatati tempi, 
I ^ai poii ia.anar com laortale 

I leranu a toIo iMTesd^io 1* ale, 



Digitized by VjOOQ IC 



517 

przed sobą, gdy, sonet sw5j piąty i trteci id^ładał; lees 
dostrzegłem oraz,, iz, wpatrzywszy się w nie, co innego 
wcale, a równie pielenie, równie wzniosie wyśpiewa), sta- 
nąwszy godnie obok swojego wzoru> jako drugi PetrarKa; 
gdy przeciwnie Kochanowski, nigdzie się w swych pie- 
śniach drugim nie pokazał Horacym. Niechaj czytetaiik 
porówna z włoskim oryginałem te zwrotki Sępa z Petrar- 
ki naśladowane: 

Y niemiiować ćięszko, y miłować 
Nędzna pociecha: gdy aśądsą BWiedsione 
Myśli, oiikruią nazbyt neczy one,. 
Które y niienid, y mnszą się paowad. 

WAoić iest wtasny bieg bycia naszego, 
Ale z źywioł^ow utworzone ćialo; 
To chwaląc, co zna początku równego, 
Zawodzi duszę, ktorey wszystko nudo- 

Panno bezrowna, stanu człowieczego 
Wtóra ozdobo, nie psowała w ktorey 
Pokora serca, ni godność pokory, 
Przedztwna matkb stworzyciela swego. 

• 

Niechaj takież samo naśladownictwo Greków i Rzy- 
mian , w poecie z Czarnegolasu wykazawszy , przekona 
mnie kto o tem ze się mylę. Prześcignęli Jana, jak z cza- 
sem opowiem, poeci epoki Stanisławowskiej, Mikołaja któż 
dotąd przewyższył? Czyi ta zwrotka sonetu pierwszego, 

A ia co daley, iepiey ćieii gt^boki 
Blidów mych widzę: które gęsto iędzą 
Strwożone serce ustawiczną nędzą, 
Y s piaczem ganię młodości mey skoki. 

Canzone XXIX. tak zaczyiiające się: 

Ycrgine Mla; che di tol TeitiU 
Coronata di tcelb •! loaiio sole 
Piscstti li, cbe'ii te lua Ince atcoie. 



Digitized by VjOOQ IC 



518 

ktteą Mickiewicz, wyjąwszy ją z PasikiM, fywcjtm do pal- 
9kieg9 języka przeniósł (1), 

Ze wstrętem i z przestrachem czytam własne dzieje, 

Sam na sieMe pomsty wzywam, 

1 serdecznie iidtoj^ i gorzkie Izy lej^ 

Lecz smutnych rysów nie zmywam, 

piękniejszą jest, pod wzgtędeni wyraSenia mysAi, od ow^ 
wieszcza XVI wieku? Pojmuję zkąd poszła ta rAlnica mię- 
dzy Koclianowskim a Sępem, i właśnie przez to jeszcze 
więcej się przekonywam o ten, ze cbociaSby był chciał 
i mógł, jednakże nie był Jan w stanie inacz(^j śpiewać, jak 
tylko przyswajając sobie wzięte do naśladowania wzory; 
a przeciwnie Mikołaj, cliociaiby był nie chciał i nie mógł, 
musiał naśladować a nie przyswajać sobie, cokolwiek po- 
znał, czem się przejął, co ukochał. Pogan bowiem miał 
przed oczyma pierwszy i, jak powinien był, pojmował ich 
światowo: chrześcian, a do tego gorliwych katolików, miał 
przed sobą drugi, i musiał ich pojmować bodio, jako ten, 
którego* nie ziemskie, ale niebieskie zajmowały istoty, 
który takież, jak włoski wieszcz miał uwielbień cele, re- 
ligią i miłość opiewając, który więcej pierwszą niz drugą 
przejęty, lub ilekroć się na nią puścił, więcćj ją religijnie 
niz ziemsko pojmując, w religijnym tylko jak Petrarka 
duchu umiał świeckie opiewać przedmioty. Tak sonet Pe- 
trarki na wodospad Wokluzu (Yauclose) zroMony, śpiewa 
religunie: tak religijnie wyraia się Szarzyńskiego świato- 
wa pieśń (ze tu jego słów użyję) „Pannie Jadwidze Tar- 
łownie nucona k'woli", która się tak w ostatniej wyraża 
zwrotce: 

(1) Poezye wydania warszawsk. II. 299. 



Digitized by VjOOQ IC 



519 

Ozdobo śiende: ascs^sliwy^ szcz^stiwy, 
Komu 4^ Pmi Bof mE]iac9fi AyczMwy . 
Komu ifl^f H5nK«n ttowy stateemjnori, 
Y pochodniami pnylączy wiccsnymi. 

O psalmów Dawida opisach nic nie powiem : w nich, 
jak dobrsŁe (w nizęj przywieść się mających stadiach) za- 
uważył P. Kraszewski, nie tyle swobodnym, nie tyle pet^ 
nym, nie tyle co Kochanowski władający językiem pokazał 
się Sęp: co jednakże, pomnąc na lata obudwóch wieszczów, 
samo się z siebie tłómaczy, a oraz zadziwia i mimowolnie 
pytania te narzuca: czem się to stało, ze gdzie niegdzie 
mógł kilkunastoletni młodzieniec doścignąć wiekiem i wpra- 
wą wytrawnego mę£a? Se mógł, będąc tak młodym, prze- 
jąć się duchem boskiego psalmisty? 

w rZEM Ml WYRÓWNYWA- 

W innych wierszach, a osobliwie tez w przyswojonych 
% rzymskiego językowi polskiemu, nie prześcignął Jana, 
również jak on naśladować Rzymian nie umiejąc. Przeło- 
żył kilka wyjątków z Horacego, Marcyalisa, Boecyusza, 
l¥italisa (1), czyli tuc^f^ przystosował je do Polski. Z Ho- 
racego mianowicie przekładał zwrotki następujące (2), 
które tu kładę: 

Ehey! iak gwałtem obrotne oUoki, . 
¥ Tytan prędki lotne czasy pędzą: 

* * 

Zacni się ludzie rodzą także z zacnych. 
' Znać w koniach sztuki oyczyste, lękMwych. 
Męsna Orlica gołębi nie rodzi, 
Ani iftdty zniiic z Aniyeti Lwów pochodzi. 

(1) Jau Witalis du Tour Frauciszkau^ w XIV. żyjący wieku. 

(2) Wyjęte są z ody 14. II. 4. IV. 7.1. * 



Digitized by VjOOQ IC 



520 



Pionineu ■trMnąym ohmymy pobite, , 
Powasnych Krolow sprawy znaalenite. 

Niech kto chce ipiaw»: - 
Bacha śpiewayniy dicho pilącego 

Pny nim Cypryd^^ 

Tak i W porównywaoiach wyraził się rzymskich wiesz- 
czów torem, piękne obrazy* przenosząc z ich pism w swe 
rymy, i wizerunki ich do polskich przystosowując twarzy. 
Wezmę za przykład tęl samą Horacego odę czwartą księ- 
gi czwartej, której dziewiątą zwrotkę tak spolsczył, do 
cnoty zastosowawszy ją szlacheckiej: 

Droga ku stawie, w sławn}!!! urodzenie 
Domu, nie sama sława. Przeto w cenie 
Kto chce byd, porzu<5 nikczemne zabawy, 
Nie na herb przodków patrz, ale na sprawy. 

Wezmę, pospolity u wieszczów rzymskich, obraz wcze- 
śnie zwiędłego kwiatka, który tak przystosował do śmier- 
ci nowo narodzonego Starzechowskiego: 

Kownie tak kosą ostrą pracowity 

Oracz, kwiateczek wonią znamienity 

Nowo roflkwitiky <dina slebaczliwie, 

Kterego dtugo czekaty t^skliwie 

Śliczne Dryady, ządaiąc go sobie 

Y dla wonnośif], y czoła k* ozdobie. 

A on z drugimi na pokosie kwiatki 

Leży inz zwiędły gwałtem, a nie łatki (latami). , 

W OZEM NIŻSZY OD IflKGO? 

. P. Kraszewski (1) zauważywszy Ai gdy co do ducha, 
co do siły natchnienia, Sęp w swąj nie wielkiój liczbie po- 
zostałych poezyj, nie ustępuje Kochanowskiemu", uświad- 

(1) Nowe studia II. 117.126. 

Digitized by VjOOQ IC 



521 

cza: »ie się nie mołe zgodzi<S na zucltwałe, w oczadi swych, 
porównywanie go z wielkim rvi wieku mistrzem; z przy* 
czyny Mj\ £e Sęp nie ma Kochanowskiego natchnienia, nie 
ma jego swobodnych rachów, nie ma>tćj wyrazistości obra- 
zów, nie ma wcale obrazowości wyraitó; ze ma wiersz tra* 
dny, myśl pospolitą, i więcej filozoficzną niz poetyczną." 
Według krytyka więc «,Sęp i nie ustępował Kochanowskie- 
mu co do siły natchm'enia, i znowu nie miał natchnienia 
jego," wczem równie sprzeciwia się on sobie, jak się po* 
niekądiwtćm myli, co o języku poetycznym obudwódi 
rozprawia pisarzów. Ja wyżej go wjednym nad wieszcza 
Czamegolasu postawiwszy względzie, w drugim umieści- 
łem go i mieszczę niićj, zauważając przytćm, ze go tamten 
czułością i delikatnością, ale byniumnićj wyrażeniem pra- 
wdziwie poetycznem nie przewylsza. Przy czem obstając, 
zauważam i to, ze poetyczny ogień, który ogarnął całe 
jestestwo Sępa, i mocą swoją strawił go zawcześnie, jak 
wielką błyska łuną we wszystkich jego poezyach, tak ró- 
wniei uczuwać się daje w wysłowieniu, które tak dobitnie 
jak u Jana malując wszechmocnego potęgę (1), również 
wyrazisto jak u tamtego przedstawiają opiewane od wie- 
szcza świeckie przedmioty, uderzając nowością wyrazów, 
których słownikowi języka polskiego nie dostawało dotąd 
i m'edostaje (2). Nie dotykam reszty, ale uwagi tej nie 

(1) W piesBi trzecićj powiedział, ,^e ręką swą w rządne błą« 
dzenie wprowadził gwiazdy, a ogniem przykrjrł wiatry/' GdzieS się 
mocnićj o Bogu wjrraził Kochanowski? 

(2) Nie masz w słowniliu Lindego wyrażonych, w SzarzyńsUego 
pies'ni drugićj o rządzie Bożym na świecie, tudzież w owćj pieśni 
Pannie Jadwidze Tarłownie k'woli śpiewanej, przymiotników opa- 
c%ysiy^ littany^ za Uttowy. 

riiMIBH. MŁ8* T. I. 66 ' 

Digitized by VjOOQIC 



5«2 

ni»gc praiHuić, ze gdy pierwiMAidŁ poesyi obadwMi wie- 
BŁcUw, Tówno wcseśaie i t n^wną dla pieśniany biyiaą- 
wszy chlubą, pomimo ze nierówne miał nadal pówadieme, 
(pierwszego bowiem nąjrańszy kwiatek swobodnie rozwi- 
nął się i w pełne blasku wyrósł kwiecie, pierwiosn^ dm* 
giego przed rozwinięciem się zgubiły szrony i rosy chło- 
dne,) równo się rozrósł, i wydał owoc równie znamienity, 
przeto sama ta okoliczność, iz mnięi szczęśliwy zrównał 
Sie z szczęśliwszym, daje odgadnąć rółnicę kwiaty poezyi 
tychże, nawet przed posnnkowaniem jego owoca. 



6. R. USS SkJbentyna Fabian Klonowiai. 

IMlf PISAEZA 1 PBZIGŁ4D DZIIt JZGO. 

Dwoma imionami podpisywał się Klonowicz na później- 
szych swych pismach wydawanych po polsku, lubo nie na 
wszystkich: na niektórych albowiem nie kładł swego imie- 
nia, a na łacińskich jednem się tylko mianował. W języku 
Rzymian układając naprzód swe dzieła, przerabiał je pó- 
źnićj na polskie; obok nich wydawał tez Ii po polsku, a 
kładł w końcu treść ich po łacinie. Znam następujące: 

Phiłlron Sebasłiani Sulmircensis Acerm, quo tnaesłi" 
mabUis vi8 charitatis Christianae eooprimitur. Cracomae 
1582, (w ćwiartce, czytałem w Toruniu.) Przypisał je Klo- 
nowicz, imię swe {kton^ acer) ówczesnym zwyczajem na 
łacinę przełożywszy^^ .Thomae Wieczorek, Adamo Przyli- 
cio, Sebastiano Konopnica, Stanislao Kielczowski Coss. 
Leonhardo Mrzyglodowic Adyocato, tanqaam senioribus 
contubernii Literatorum in civitate Regia Lublin." 



Digitized by VjOOQ IC 



523 

. Roxołwia Seboitkmi Subnpreemis Acemi, civi» Lm- 
bUmmU. Craeoviae 15S4, (wtSwiarlće, csytałem tamSe). 

Sśboiłiani Sidmireensis Acerni, Yietoria Deorum. In 
qua eoMHnełur teri heroiś edueatio (dzfełe w ósemce, 
z czterdziesto czterech rozdziałów czyli pieśni, (których 
podał treść P. Kraszewski, w nowych i^tadfachl. 136. nstpa.) 
złoftone, bez wyraSenia roku i miejsca dmkii wydane. P. 
Wiszniewski whist. Ut. VI. 205. nstpn. mylnie opisał* je. 
Bo nie Sulmircensis lecz Sutm^cenus pod^iAił się Klono* 
wicz, a wierszem greckim przemowy nie zricończył. Miał- 
zęby P. Wiszniewski mieć inne wydanie w ręko? P. Krasze- 
wski (tamie jak wyiej,) podobnie jak my opisuje swój ekzeoh 
plarz. Czytałem to dzieło wbibliotecó ordynacyi Zamoj- 
skich, gdzie się w trzech znąjdąje ekzemplarzadi, zktó- 
rych jeden własnoręczny ma dopis autora Szymonowi Si- 
monidesowi, przy przesłaniu mu ekzemplarza w darze. 

Pamiętnik Xiipął y krolow Polskich. Sebastiana Fa* 
htaoM KlonowiM. Po czem zdania łacuMue: VHdhomimtm 
brevis. Prindpum bremor. Tyrarmofwn tero, ui omnibus 
ifwisa, ila orkmbus brevissima. Dalój ozdóbka drukarska. 
Na odwrotnej stronicy przypis: » Janowi Firlejowi z Dąbro- 
wice, Podskarbiemu Koronnemu, Lubelskiemu Staroście."* 
Oprócz tytałowej ćwiartki, składa się całe dziełko z ćwiar- 
tek pięciu. Na czterech wypisano poczet Książąt i Królów 
polskich, począwszy od Lecba az do wstąpienia na tron 
Stefana Batorego. Piąta ćwiartka zawiera powtórzenie 
łacińskim wierszem, lubo niedokładne, co piszący poprze- 
dnio powiedział po polsku. Wydanie to powtórzył w ćwiar- 
tce .» Thomas Benedictides Gumowski a Ciechanów (czyta- 
łem w Toruniu)/ i przypisał » Janowi Zborowskiemu ze 
Zborowa Kasztelanowi gnieźnieńskiemu, Starośde wendei- 



Digitized by VjOOQIC 



524 

skiemo, odolanowduetto, dubidckiema, wolpudimo.* 
Podobaejemazr. 1630, w ćwiartce przywodzi Jussywki 
wartykale o Klonowiczn; ja nie widziałem go. Znan zaś 
wydanie (mylnie o nićm powiedziano przy krakowskim 
przedruku,) owe, ktdre zrobił Piotr Jan z Białodna Bia- 
łecki, Pisarz grodzki siewierski, na ośmiu ćwiartkach, r. 
1066, jak na końcu stoi (miejsca druku nie wyrażono), 
aczkolwiek poczet Królów do Jana Sobieskiego r. 1674, 
doprowadził. ^Zresztą toz samo tu jest, co w wydaniu pier- 
wszym, wyjąwszy przypisanie dziełka (Wojciechowi Szczer* 
skiemu zakonu Premonstratenskiego s. Norlierta, Probo- 
szczowi Płockiemu), i dwójwiersz łaciński, rok wyjścia 
pisma oznaczający. (Są obadwa te dziełka w bibliotece 
gimnazyalnćj warsz«wskićj). Inne wydanie togoz z r. 1673 
posiada biblioteka piotrowicka. Ostatnie dziełko, niby dal- 
szym ciągiem Pamiętników Klonowicza będące, jest wiersz 
po łacinie i po polsku pisany, który z drakami Ignacego 
Grebla wyszedł w Krakowie 1787, w kilkudziesięciu nie- 
liabowanych ćwiartkach (ostatni znak druku k. 2), a za- 
wiera króciócbno wyrażone Królów polskich dziąje, począ- 
wszy od Mieczysława I. azdo Stanisława Augusta. Wmiej- 
sce tytułu ma broszura ta dwa łacińskie a trzy polskie 
wiersze, które kładę: 

Fama. Piilvere. de. sacro. divi. consurgite. oianesl 

Sanguii. adest. vester. qui yitam. fdndit. in omnes. 

Stawa. Z świętych popiołów ziemscy Bog<lwie 
Powstaycie ijrwo! widząc wKrakowie 
Króla Stanisława Augusta i t. d. 

Żaie nagrobne, wKrakowie 15^5, (znam z wydania kra- 
kowskiego, które niSej opiszę. Pierwotnego druku nie 
oglądałem). 



Digitized by VjOOQ IC 



525 

Flis (w ozddbee drukarskiej stoi ten wyraz,) To jest, 
Spwzdanie siałkaw llVi9ią.y mszpmi rzekami do nuy 
pr^padaiąfiymi, Sebeityana Fabiana Klonomca a iSu/i- 
nmrtyc. Drukował Sebestyan Slemaoki. Nie powiedzia- 
ao aa tytule, gdzieby i kiedy wyszło, lecz przypis .z Wollu 
Jożefowskiej, Stanisławowi Gostouiskiemu z LeSenic Woje- 
wodzie Rawskiemu r. 1595" uczyniony uczy, iz w ów czas 
wydane zostało istotnie (ćwiartek jest 24, liczbowmiych 
po obudwu stronach, ostatnią wyjąwszy; jest więc stronic 
47, a. nadto cztery są nieliczbowane ćwiartki, na których 
stoi tytuł, przypisanie, i stosowne są o dziełku greckie 
(z polskićm tłumaczeniem) i polskie wiersze. Resztę o tem 
wydaniu dobi;ze powiedział P. Wiszniewski hist. lit. VII. 
88. nstpn. a Bentkowski i Juszyński rzekli bezzasadnie, 
jakoby nie w Krakowie, lecz Rakowie, z drukami aryań- 
skićj wyjść miało). Wydanie drugie, od pierwszego od- 
mienne, wyszło w Warszawie u ;Jiina Trelpittskiego 1643. 
Opisał je P. Wiszniewski tamże. Nie dodał atoli, ze wyda- 
nie to różni się od owego tem głównie, iz ma 23 nowo, 
niewiadomo przez kogo, dorobionych zwrotek, które z o- 
ryginainem wydaniem połączono. Wydanie trzecie, które 
miał w ręku Juszyński, nie wiadomo kiedy wyszło. Czwar- 
te pokazało się w Gdańsku 1829 w ósemce, za staraniem 
czcigodnego Mrongowiusza. Piąte jest krakowskie z tegoż 
roku- i w takimze kształcie. 

Worek Judaszow: To iest^ złe nabycie maięłnośei. 
Joan: XII. Judas fur erat, et loculos habem, eaąude mitłe- 
banlur porłabal. Po czem ozdobka drukarska. Dal^j stoi: 
w Krakowie: Drukował Sebesłyan Stemackiy Roku 1603. 
Na odwrotnej stronicy tytułu dziewięć wierszy. »Do przy- 
jaciela farbowanegp." Następuje trzy ćwiartkowe przypi- 



Digitized by VjOOQ IC 



52C 

saie dsiete .SdachetMiia y 0lMri{lMM fmni Stanshn 
wmń UdnoskieiDO Raycy Łiriiebkieim, pnyiaddtiwi j 
kiriledEe łaskawemu etc.'* daae .wŁuMnie wdaeiim- 
cłysty Świąteciny który prsypadł aa 21 dsieA Maia: wr»- 
ko Pańskiai Miłaśćiwoletiiim 1600.- Na odwrotaćj stroai- 
cy ostatnićj cwiar&i stai 12 łacińskich wierssy, zaa^* 
Mai: .Proditeris Aposteli aotae." Po czem aa dwóch 
ćwhirtkach .Aotor do csytefauka.* Wszystkie te ćwiartki 
mają kustosze, krzyiykaaii i arabską ozaaczoae liczbą. Na- 
stępuje samo dzieło, ćwiartki obliniowaae z obwiNką (i po* 
przednie są takiejze postad,) a nieUcsbowane mającą kt6* 
re kustoszami, literą duła i liczbą wyrałoMmi, są opatrzo* 
ne. Ekzempiarz biiriioteki gimaazyalu^ warą^awskiej koń- 
czy się na kustoszu Ar 3., reszty mu nie dostaje. Wliaiach 
otMCZM^ą/tycl^ ćwiartki znajdują się po ładnie i po grecku 
wypisane cytacye, objaśnienia i t. p., lecz drugie są po pol* 
sku, i po niemiecku, a obok nieb czytamy napisy niby roz- 
działów, lecz po polsku tylko, lane wydanie z r. 1607 
zupełnie takież, przypisanie wyjąwszy, znajduje się w tej- 
że bibliotece. Jest całe: kustosz ostatni ma znak L 3., po 
którym jeszcze dwie ćwiartki idą, zakończone tą uwagą 
« Worka Judaszowego Jconlec." Wydania z r. 1683, i wcze- 
śniejszego zr. 1600, które przywodzą pp. Bentkowski 1.388. 
i Wiszniewski hist lit. VIŁ 93, nie oglądałem; lecz miałem 
w ręku ekzempiarz bez roku i miejsca wydany, znalazłszy 
go w bibliotece uniwersytetu wrocławskiego (opisuje go 
P. Wiszniewski), i przekonałem się z niego, 2e we wszyst- 
kich wydaniach jest sobie jednakowym Klonowicz, gdyż 
i w wydaniu tern, oczywiście pierwszem, rozprawia o lwiej 
skórze. Czćm powodowany, nie wierzę w to, aieby miało 
istnieć wydanie Worka Judaszowego z r. 1600 takie, któ- 



Digitized by Vj"OOQ IC 



m 

renuby, jak JussyiBki (w w tyknte o KionowicEn), utny* 
maje, cśwartćj csf^ci, JudasEtfw w Iwiąj skórze opkRgąrtj, 
IM dostawała Dzfwia ze P. Wiszaiewaki, stronice nawet 
wydania ti^o wyliczywszy, nic o eswartęj częńci Worka 
nie nadmienił. Powtarzmi więc, ie jeżeli istniało wydanie 
z rokn 1600, albo musiało ttz samo co jpi^rwsze, (bez miej* 
sca i roku) obąjmować, prawiąc i o Iwićj skórze; albo, nie* 
obejmając wszysftiego, tćm samem było sfiiłsuwane. Mo* 
]im przeto zdaniem trzy wydania Worica Judaszowego za 
żyda autora <^oszone drukiem, istniały i istnieją: jedno 
bez roku, drugie zr. IdOS, trzecie zr. 1607. Mniemam 
tei, ze bibliografowie, ponmąc na datę przypisania dzieła 
przy wydniu driigiem znajdąjącą się, mylnie znićj o wy* 
daniu z r. 1600 wnieśli; aczkolwiek data rzeczona nfe ctas 
wyjścia* lecz napisanie dzieła oznacza. Jakoż sam Klono* 
wicz wyraźnie o tern mówi, ze r. 1600 napisał, i snadź 
wtedy bez wyrażenia czasu drukiem ogłosił swój Worek, 
W te bowiem odzywa się słowa przy ko&cu trzeciej osęścł: 

, iako ^ie 8i^ na pnrkhid: Arendnją komu 
„Do roku teniJBBieg« ^oski abo domu, 
„Tak iako teraz pias^ Roku szci^ setnego 
„Nad tysiącny." 

Podobnejze omyłki co do roku wyjścia na jaw dzieła 
Yictoria Deorum dopuścili się snadź bibliografowie, przy- 
puściwszy, ze miejsce druku odgadli, lubo, jak zaraz wy- 
kaiemy, i to ulega wątpliwości. R Bętkowski I. 3S7, a za 
nim Wiszniewski VI. 295, dorozumiewa się, ie w Rakowie 
wyszło to dzieło. Lecz gdy i w Krakowie miał Stemacki 
drukarnię (1), czemuzby wdrugiem mieście nie miała by- 
ła wyjść Klonowicza Wiktorya? zwłaszcza gdy tamie 

(1) Łdew. UbL ks. I. I97i 

Digitized by VjOOQ IC 



528 

wszystkie pisma jego wytłaczano? Lob dia <;2egoi pny* 
puszczać, ii w tejże co reszta pism poety wyszta? gdy 
drukowaną być mogła w osobnej jakowej tłoczni? by prze- 
to uniknąć prześladowania, jak o tćm przy końcu artyku* 
łu naszego powietoy. Większa pewność jest co do czasu 
napisania i wydania dzieła, gdyż o tern sam Klonowicz na* 
pomyka. Poiiwięcił on swoje pismo, cieniom (zmarłego r. 
1586) Stefana Batorego, a przy końcu dzieła powiedział 
o założonym (r. 1594 co przypominam) i kwitnącym (r. 
1600—1605) uniwersytecie zamojskim, o młodym Króle- 
wicu Władysławie (urodź. 1595). i tp« Co naprowadza 
na wniosek, 2e przed r. 1586 a po 1593, i fóijąij jeszcze 
pisał to dzieło, ie go r. 1594 lub 1597 jul był do roz** 
działu 41 doprowadził, po roku ziuś 1605 wydrukował 
go, i wkrótce snadź umarł. Pokazuje się to z dziełka 
(znam go zprzedruku krakowskiego) noszącego napis Po- 
iar upominanie do gaszenia. Roku Pamk. 1597, które 
Januszowi Ksiązęciu Ostrogskiemu Kasztelanowi krako* 
wskiemu przypisał (1); pokaząje się z przemowy do Wła- 
dysława Królewica, jui nie dziecięcia, lecz chłopięda; 
którego prosi, by z czasem przeczytał podane sobie dzie- 
ło; pokazuje się z napomknień o rokoszu Zebrzydowskie- 
go (2); pokazuje się wreszcie z własnego zeznania, iz wiele 

(1) „Przetolem przełożył z 41 rozdziału ten pożar sksiąze* 
czek którem nazwał Ylctoriam Deomm" mówi w przypisaniu. Prze- 
druk krakowski nainacza rok 1597 i pod tym rokiem tez wydane 
bez miejsca to dziełko przywodzą notaty Konst. hr. SwidzińsUego, 
ktdre i biblioteka piotrowicka (P. Andrz. Kozmlana) posiada. Mybiie 
daje temu wydaniu niby w ćwiartce ogłoszonemu r. 1594 Przyjadę! 
Ludu. Porównaj IV. 416. 

(2) Jeżeli tylko do rokoszu odnosi się, co o walkacli Tytanów 



Digitized by VjOOQIC 



529 

lat (a więc nie IdDca Jeieli przed r. 1 5M, i po 1594, pisał swe 
dzieło) pracował Dad nićm (1). Uczynił poeta dzieło to 
głównym składem myśli, które od ezasn wystąpienia w za- 
wodzie pisarskim, drukiem ogłaszał, puszczając po polsku 
niby zwiastunów, miuącego się kiedyś ukazać łacińskiego 
dzieła. Tak więc Pamiętnik, Żale, Flis, Worek, są jakoby 
Wiktoryi ustępami^ albo osobnemi na jćj wątku osnowane* 
mi dziełami, które po wyjściu na jaw Roksolanii, a przed 
pokazaniem się Wiktoryi, ogłaszał drukiem. 

Reguta błogosławionego Benedykta ś. Tia polski język 
pilnie przełożona, w Krakcnoie u Andrzeja^Piołrkotoczyka 
1597 (w ćwiartce, jest w bibliotece gimnazyalnej warsza- 
wskiej). Obszernie t)'tuł dzieła przywodzi Jocher 111, 326. 
i wypis zprzypisania tej pracy Księdzu Józefowi Were- 
szczyńskiemu Biskupowi kijowskiemu (gdzie Klonowicz 
wyliczył wszystkie dzieła owego Prałata) daje na str. 385. 

Tak zwane Całonis DisHcha i Dworstwo obyczaiow, 
które Jluszyński za własne Klonowiczowi przyznaje, o ile- 
by rzeczywiście pracą jego były, powiemy o tćm w trze* 
cim tego dzieła tomie (2). Dziełko o Cnocie bez miejsca 
i roku wydane, o którem u Jocbera U. 345 zobacz, nie zna- 
ne mi jest; nie mogę przeto rozstrzygnąć sporu, aialije 
pisał Klonowicz lub nie. Wydano w Krakowie 1829 u Jó- 
zefa Czecba dzieła Klonowicza z popiersiem (ideałnćm) 

(szlachty,) przeciwko Jowiszowi (Zygm. UL) powiedział wrozdz. 39 
1 następnym. Porównaj Kraszewska nowe studia 1. 179. 

(1) Wprzy^sanin Vi€toriaDeonun Adamowi fiorajsldemu, mię- 
dzy innemi mówfc Hoe noeiros canałus^ ho$ compbarium atmo- 
rmm labores ei tigttUUy Wiaddico. 

(2) Porównaj artykuły r. 1610. Kaianowe wier$%ej r. 1605 
Jan iabe%yc. 

nSKIIH. F0Ł8. T. I. 67 

Digitized by VjOOQ IC 



580 

autora, w dw^cli toflukich Memkowycb, olttąv8xy lastępa- 
jące jegt iHMMi: fJif, tole nagrobne. Pamiętnik, Wor^ 
JudoKow, Poigr. Drak jest U:ę4Byj fNerwakwwewi w* 
peime nieodpowiedni. Toi Mmo powiedueć ludely o taka* 
wćmie dziet tych wydaniu J. N. Bobrawicu wLipokn 
1837. Nienud toa samo o Pamiętnika Książąt i Królów we 
Lwowie 1849 wydanym. 

BIIG ZYCI4 I CHAUAKTIR PI8ASZ4. 

Nie daremnie wdałem się w krytyczny rozbiór wydań 
dzieł Klonowicza: ztąd bowiem płynie światło, pokazują- 
ce nam iycie pisarza, bieg jego myśli, stosunek icb do 
świata. 

Z nagrobku łacińskiego, który Klono wieżowi postawił 
wLublinie Sebestyan Kąjek tameczny obywatel, a jego 
krewny, nie pokazi^e się ani rok jego urodzenia, ani rek 
skonu (1). Z dzieł, które po sobie zostawił, widać, Se się 
urodził w Sulimierzycach wielkopolskich, w powiecie odo- 
lanowskim, na pograniczu Szlązka (dla tego te£, jak mnie- 
mum, Gumowski odolanowskiemu Staroście przypisał Pa- 
miętnik Klonowicza,) połoionycb, gdzie dotąd istnieje o 
nim podanie między tamecznem obywatelstwem miejskiem, 
gdzje ojciec Sebestyana Wójtem czyli Burmistrzem był, 
i pusty czyli osierocony zostawił po sobie majątek, gdyi 
syn jego, raz wyszedłszy z rodzinnego miejsca, powrócić 
do niego więcej nie chciał (2). Podług Ks. JuszyńskiegQ 
miaił Klonowicz umrzeć r. 1608, mąjąc lat 57. Cp jeżeli 

(1) Obraz miasta ŁubUna pnez S. Z. SieriińsUego wWarsMK 
Wie 1839. Porównaj 79. 

(2) Księdza Siwickiego artykuł w Przjrjac. Ludu XIŁ 7. 



Digitized by. Google 



6di 

rzeczywiście tak było, przypadaliby epfOca jego orodzenift 
na r. 1651, i wypadłby ztąd wniosek, Se psalm siedm^ 
dziesiąty, kttfry r. 1556 w przekładzie polskim wyszedł 
z drakami Łazarżowiij, nie jest jego pracą (1). 

Życie poety tego rozrzewnia, a poezye jego w zadzi* 
wiente wprawiają, szczegtflnićj teS z powodu swej dąino^ 
ści i obrazowości, która Klonowicza za prawdziwie naro** 
dowego poetę nwaSać, i nad wielti z ówczesnych, a słynnych 
wieszczów naszych, wyićj stawiać go kaie, Nad ws^yst-* 
stkię zabawy nauki on przekładał, ale dla ustawicznych 
zgryzot, które jego trapiły serce, mało miał chwil wol- 
nych, aSeby im się [mógł oddawać swobodnie. Dotykając 
tego, w £ycitt swoj^m smutnego wypadku, tak sam mówi 
osoUe (2): 

Ja kiedy si^ nad prosty gmin kn niebu na chwilę, 

Dq PhoebiiAa wychylę. 
Wnet frasunek saEdro<ciwy iakis wróg przytoczy. 

Który mnie tai w gmin rtoosy. * 

Trzeba bowiem animuszu nie zamarszczonego. 

Do wiersza uczonego. 
Kledyby się gdile nad tzeczką wtoka mpgta dostai^, 

Mogłoby się co sprostali. 

W domu dokuczała mu [zła zona, za domem ścigali 
prześladowaniem oszczercy. Snadź mając na pamięci dwą 
te naJDieszczęśliwsze dla siebie zdarzenia, opowiada 
(w przemowie do poematu Worek,) jak niewslydliwa io- 
na przymawia mężowi przy rozwodzie, szczypie go (sło- 

(1) Za takową wzięliśmy go wTygodnllcu literackim z r. 1840 
w numerze 10 i w Orędowniku z r* 1843^ nmn. 46. Za jego pracę ma 
go i dziś P. Wdjcleki Ust. lit. IL 888. MyiBle, Jak teraz widzimy. 

(2) Źal, VII. 



Digitized by VjOOQ IC 



532 

wy), szkaląje, przycinki wynąidaje, i o fittbowonym przy- 
jacielu kładzie godło na poemacie tymie. Przebiegi opi- 
sąjąc Mnicłi6w (i), którzy zapisy idiojne datki wyłudza- 
li od chorycl), gdy ich słuchali spowiedzi, przewidywał, 
ze go oni prześladowaniem ścigać za to będą, i pokornie 
ich o przebaczenie prosił. To naucza/ zkąd Klonowiczowi 
przychodziły zmartwienia. Lecz nąjwałniejszy dowtfd za 
co, i od kogo nąi więcej cierpiał, odkrył świeżo P. Józef 
Mucźkowski (2). Jest to świadectwo ówczesnych Jezui- 
tów, które opiewa, »ze gdy Klonowicz, ¥Oxhowaniec nie- 
gdyś krakowskiej akademii a od roku 1584 lubelski mie- 
szczanin, człowiek dosyć majętny, przyszedł z czasem do 
takiej nędzy, iz w szpitalu ś. Łazarza wJLublinie (będące- 
go pod zwierzchnim dozorem Jezuitów) umierać musiał, 
to wreszcie otworzyło mu oczy do uznania winy swej, któ- 
rą nie raz popełniał za życia, występując przeciwko Zgro- 
madzeniu Jezusowemu w Polsce, a mianowicie tez w bez- 
imiennie r. 1600 wydanćm swćm Azieikn, Eguitis Polom 
m Jestiitas actio prima (wyszło później i po polsku pod 
tytułem konterfekt Jezuitów), dowodząc tego, ' 2e Jezuici 
ogołocili z uczniów krakowską akademią, ze polscy nie są 
to ludzie naukowi, jak w inszych krajach, lecz intryganci, 
którzy, błędoemi księgami swemi i złym uczenia sposobem, 
szkodę kościołowi katolickiemu i Polsce przynoszą." Nie 
sama więc zła zona, jak dotąd sądziliśmy, przywiodła do 
nędzy [Klonowicza, lecz, jak się on, ale za późno, prze- 
świadczył o tćm, ci, u których umarł w szpitalu. 

(1) W HI części poematu Werek. 

(2) Rękopisma Karcina Radymińskiego, w Krakowie 1840. Poró- 
wnaj 118. następn. 



Digitized by VjOOQ IC 



533 

Człowiek ten, mitiąjąey nad wszystko prawdę, gorli- 
wy zwoJebnik cnoty, której wiadnym razie nie odstępował 
ani na chwilę, gromiąc w pismach swoich występki, nie 
zwaiał ani na stan ładzi, ant na ścisłe stosunki, w których 
zostawał z nimi, 1 nikomu nie przepuszczał, kogo widział 
być nagany godnym. Chociai sapi iadł chleb duchowny^ 
obok radziectwa i pisarstwa wójtowskićj w Lublinie ławy 
urząd Sędziego (tanquam Loci capitaneus) sprawując r. 
1595, 1597 w dobrach Itlnichów siedecfaowskich (1), (za 
co miał przez nich ustąpioną sobie w posiadanie wioskę 
około Radomia), przedei pisywał przeciwko Mnichom. Zo«- 
stawszy około r. 1600 Burmistrzem, roku zaś 1603 do 
dawnych radzieddch i pisarskich obowiązków wróciwszy, 
miał fiadal powierzone sobie rozsądzanie spraw zydo*- 
wskich, co dało mu łatwość przypatrzenia się przebiegom 
i zabiegom synów Izraela, tudzieS poznania sumnfennćj 
sprawiedliwosd sprzedąjnych swoich kolegów. Wytykał 
to we wszystkich pismach swoich, lecz najwięcej się roz- 
wiódł nad tćm w Worku Judaszowym. Lubo miał Klono* 
wicz sposobność wypłoszenia kieszeni bogatych Żydków, 
pfzeciei nie korzystał z okoliczności, woląc raczej Syć 
w nędzy. Był więc z przyczyny tćj wyśmiewany, i niena- 
widzony za żyda, z powodu zaś dzieł swoich prześladowa-* 
ny, i, jak śtói na inszym jego nagrobku (który mu Mikbła} 
Żeromski położył) (2), ledwie ze nie wygnany zkraju, za 
to ie się nie chciał stosować do zepsutego świata, ate 
owszem, poważył się strofować go ostrćm swojem piórem, 
i własnym naprawić go chciał przykładem, 2e się powa- 

(1) Przemowy do Flisa, 1 do reguły ś. Benedykta. 

(2) U Juszyńsklego znajduje się ten nagrobek. 



Digitized by VjOOQ IC 



534 

źyt być wrogiem BW*j ojczyzny wrogchr, wiele poi ów 
czas moiiiych Jezuitów, i Mnhlowi swemu otwierał oczy 
M zgttbę kti^ra go czeicała od aich, i od młodzieły przez 
. nich wyciłOwywBiMij. Ci aawzajem^ mszcząc ^ nad aiita, o zga- 
bę go przyprawili, a jakoby złego cztowielca oczerniwszy, 
odstrychnęlji od niego umysły ziomków. Dlti tego tei, 
oprócz małćj u boku dr oiyny, nikt nie po2ałował skonu 
męła, któ^ry za lycia swego znakomitym Ówczesnym talen-* 
tom hojnych nie szczędził pochwał. U potomnych nawet» 
którzy go dbo nie zrozumieli, albo zroramieć nie chdeli, 
nie byt w poszanowaniu (sam bowiem tylko Stanisław Wi- 
tkowski, w historycznych swoich pieniach, tudzieł Józef 
Wereszczyński, ze czcią o nim wspomnieli): co sprawiło, ie. 
z wiatrem uchodziły nauki dawane przez niego nar6dowi» 
łab iełeli wpływ jakowy wywierały la obecnych, działn 
się to ukradkiem. Nie jeden bowiem, co się pismami Klo^ 
nowicza oświecił, co niemi wzbogadt swe prace^ tnił 
źrzódło, z którego mu płynął rozum i sypały się nauko* 
we zasoby. 

ROZWÓJ MYŚLI. 

Dwojakiego rodzaju są pisma Klonowicza. Jedne ukła^ 
dał przygodnie, które urywkowemi przeto nazwaliby mo- 
ina: drugie przedsiębrał w pewnym cela, i (topóty ich nie 
spuszczał z uwagi, dopóki całego nie wyczerpnął przed* 
miotu, w jednym jakoby ciągu pracując nad ich obrobię* 
nlem przez lat Wiele. Do rzędu owych naleSy pierwsze 
jego po łacinie wydane pismo (ftiUtron), to^jeS Parnie*- 
tnik, Żale nagrobne, Reguła; które lóżno i bez Sądnego 
z sobą związku pisywał, wktói7ch prócz myśli nic nie 
uderza, które, z wyjątkiem Reguły, jak zprostego naśla* 



Digitized by VjOOQ IC 



»95 

d«wiii€twa bęi i«d«iegi» tfu Hterąlery p^wsttiy d#br«i t«|^ 
tez 2i)0wu bei i«4n«go m postęp wf ły wii ^iiałiizłj swo- 
icłi naśMowci^w (1). Po nęin drogiego policzan resastę 
|iMO jego. Prsąjdę jo po szczejgiile, Mdsiwiąią bowiem 
^wolęio przedsiewzięcieio i roswiiiięeieai, kibo nie piąią 
wyliOBCze&ia i sztoki. 

Pitkooćc krioii, jego coda i dsiiTy, zwykle nieiąjmiją 
tych, co «( w Bia porodzili. Ci wycbowani na jego ionie, 
i do widoku ziesii, po której obojętnym stąpąkl krokiem 
nawykli, nie zagłębiąią się mysią nad dziwami, wspaniale 
się przed kb oczyma na wiołkin warsztacie natury rozpo* 
^ ścierąjącomi; nie dledią badawczem okiem urody j^ i po- 
etko płodów; nie przypatrują się obradowi krąiu, chara* 
kteru mieazkańców, obyczajów ich, zwyczajów nie rozwa-* 
iąią^ a tem mni^ badają koleje odmian i przemian fizy* 
canych powienctuii, roztoczoną! przed ieh tępym wzro* 
]u«m* Piękna bowiem, której się porzypatroM przyroda, 
nwUzy dla nich: ziemia tyle powabów mająca, w (yle eie* 
kawycb odmian przebrana, tylu jestestwami ożywiona, ty- 
lu ąyawiakami urozmaicona, nagim i niemym jest dla nich 
głazem; bo, języka jój nie znąiąc, rozmawiać z nią nie 
unsiąją. Ale mech się jeno liiawi obcy cziowiek, i zawita 
w te strony, dostrzeże on za jednym oka rzutem, ucząje, 

(1) Philtron w toz samo zmierza w co Kochanowskiego Zgoda. 
Z greckiego Teokryta,* jak sam na tytule dzieła zeznał, tudzież 
z Oivldyiisza, o czćm nie powiedział, naśladował hile nagrobne^ 
na cześć Jana Kochanowskiego w LuUlnte właśnie zmarłego napi- 
sane, (Porównaj Żal YUl, ze wszystkich najpiękniejszy, z Owidyusza 
Tristioffl I. 8. IV. a.) PamtęUrik zaaluzł na4ftdow64w i d<ipf łniaczy. . 
Liehe to piacmko odznacza się oryginalnością piomyełu. Zawiera ni- 
by dzieje monarchtfw pol£ibtek ułozMie w epigramatami. 



Digitizer by VjOOQ IC 



536 

ozna, i wymownie opowie te dziwy, ktorydi, patrząc się 
na nie, widzieć nie mógł rodowity lub stały krąja mieszka- 
niec. Jakoi dostrzegł 1¥ieIkopolanki, czego ŁiAliuania 
i Lwowiaoin nie widział, zwródłuwagę^na piękność ziem 
ruskich, osławił po wszystkicłi częściadi obszernej PcMd 
ich dziwy, i pierwszy spowodował to, ze odtąd pisząc o 
tym krają Polacy i Rusini, wzmianki czyniK o jego dziwach, 
dostarczając kolorytu do krajobrazu malowniczego, który 
w kilku, ale dobitnych rysadi staraliśmy się przedstawić 
gdzieindziej (1). Coś podobnego, ale w nader małym za- 
kresie, zrobił Klonowicz dła Polski, napisawszy Fiisa, czyli, 
jak się wyraził, .pieśA o spuszczaniu statków Wisłą i in- 
szemi rzekami do niój przypadającemi (wpadąjącemi) za- 
śpiewawszy,' i wskazawszy nutę, na którą się ma śpiewać. 
Wprawdzie insze on poematowi swemu naznacza cele (przy 
koAcu dziełka w epilogu ładfiskun)^ powiadając, .zechciał 
w niemi nauczyć, jakby po Wiśle żeglować i handlować mo* 
zna było bezpiecznie (2);" lecz pozornie naznacza oii te 
cele, z cz^m się nie ukrywa. Sam albowiem na wstępie 
zeznał, ze w poemacie ^woim podał krajobraz nadwiślai-* 
skiej Polski, opisał miasta i miasteczka stojące nad Wi- 
słą, rzeki i rzeczki wpadające do niój wywiódł poety- 
cznie, mieszkańców nadbrzeżnych i pływających po W(h 
dzie ludzi, obyczajowo i zwyczajowo przedstawił," ku 
przestrodze i ucieszeniu szyprów polskich i ku ulieniu 
tęskności na wodzie* (własne są jego słowa z przypisania 
wyjęte) wydając na świat dwuniedzielną swą pracę, wła- 

(1) Polska pod względem obyczajów II. 25. astpa. ' 

(2) Zkąd P. Bentkowski Ł 888. wziął podiop do poKezenIa tego 
dziełka w poczet poematów dydAtyczofch. 



Digitized by VjOOQ IC 



irłiśtiie M Wttlc, fdf p« iMU do Odaidh« iftyiąt, wyko- 

het% jaluift MeiM pne«ył« im serce, gdy, od ńmt 
trpojrzawdsy w gOr^^ dostitegt^ ze ci, kMrsy Ma m sieni, 
wyMko Aeiiąc, kferoją lOflem ilłstydi wamtw Bp&te* 
ciettfltwo, sieMe i Ind poddatny sobie gutrią. Bsdi}i|e j^y- 
czy*y siego, z przestradieiD zoczyt, ie szlackta wodząca 
rej w Polsce i w związku zttią b$^cycb pattująea zie« 
miach, stawszy się powodem niedoli kraju, gotiue mu wi^ 
ksze na przyszłość niesiczęścia, a gott^o prtez to, ie nie 
nnriejąc być szlachtą, nie chce dowiedzieć ^ęi i przekonać ' 
o tćm, na czćm właściwie zaleły szlachectwo? Że zamiast 
pokładać jego znaczenie na zasłudze, na pracy, pokłada 
go na rodowości, i tak wstecz cofa się w pojęciu o zacno*" 
ści człowieka, nie idąc naprzód w rozwinięciu myśli,, która 
właśnie kierowała narodem polsłum, gdy u siebie tworzył 
ssalMhtę, gdy zaatułonych krajowi męłiHr wyi^ nad zwy- 
ciajiych, c&yli niesćm nie oduacsąiąeydi rią stawiał la* 
dti, gdy fanieniowi ozdoUonenNi cnotą i nauką cteść oiy* 
watelską wyrządzał, gdy wyscriko cenił tych, którzy mę^ 
stwem i mądrą radą umieli dobrze zasługiwać się krajowi, 
bogobojnie, cnotliwie, sprawiedliwie, róstropnie rządząc nim 
na chwałę bożą, na zaszczyt ojczyzny, na pociechę podda- 
nego swćj władzy ludu. A poniewai dzielił to przekona* 
nie, i£ złe naprawić się moze^ jeieli szlachta posłuchaw- 
szy prawdy, nauczy się pojmować szlachectwo we wła« 
d€iw^ znaczemui przedaięwziął przeto, wypowiedziaw-' 
aiy wojnę występkom i sieciioci^ skreślić rtraa sdache* 
taego nęfai, i nahODyć, jak pnn stosowne wychowania 
§tBć się nim mołe prawy młodzieniec. Bogu i ojesyznie i« 
ebwałę, sobie na zbawienie. Chociai przeczuwał pkttący, 

ntenor. pou. t. x ^^ . 

Digitized by VjOOQ IC 



SS8 

ił samiast nagrody xa pracę, śckigiie na siebie gniew i aie* 
nawiść ziomków (1), jednakie mając to^jirzekonanie, ie aie 
masK slego, któreby nie pokonała moc nieba, ie nie masz 
taki^ potęgi, którabysię oparła władzy jedynego w trzech 
osobach bdstwaje prawica wszechmocnego zwydęia wszy* 
stko; zaczął przeto w imienin przedwiecznego głoski ztom- 
kom prawdę, cierpko im nie raz przymawiąjąc, i łądłem sa- 
tyry godząc. tydi, ktdrzy (jak rziekł,) zbękarconem swojen 
nadymąiąc się szlachectwem, urągali cnocie: zaczął opie- 
wać zwycięstwo Boga (2) nad zepsuciem świata, nftay ze 
go silną swą prawicą zasłoni od prześladowania tych^ któ- 

(1) W przypisaniu dzieła swego Adamowi Gorajskiemu móiri: 
„mam bene Tirere Intelligimus, qui sua sponte, judlclo eojisilioqae, 
secundum Tirtutem Tiyit In eo sanę docenUum genere iste libeUiis 
noster poid posse Tidetur, ąuein nos in eum finem et usum compara- 
Timus, maioii fortasse cura quam ftelicitate, nt non 1ng[ratis ciribns, 
kmids, popnlaribns sit exitus yitae rogatus et mitis. Movit nos etin- 
dtaylt ad koc opas aggredlendam morum nostrf saecul supeita, ta- 
lidiOBa et Insigals depraTatio, gaapropter liaec acripta nóstra moltts 
in locis aeeetot ad satyrieam petukmUam. Ooontam Tero Istae aa- 
strae lucnlmtiones ejusdem sint generis, ulpote qaae bellam yńiSts 
indlxerlnt^ et susceperint patrocinium Ylrtutis, ergo Talde dubitd, 
qals sit proposlti nostri exitas futurus. Educationem Teri herois in- 
stituo ad exemplar eorum, quos non potest satis mirari ant!quitas...... 

(2) Odkąd Tacyta histor. V. 13. Jedynego niewidzialnego Boga 
Izraelittfw, w mnogićj wymienił liczbie, BU za Deus nazwawszy go; 
1 odkąd Ojcowie święci kościoła katolickiego, a mianowicie Laktan- 
cyosz, DMnanmi InstKat. U. 1., zaowafyll, ii sami pogańscy mędrcf, 
zardwno wpojedynczi^j Jak ainos^ ttezbie, bagtfw swydi zbiorowa 
wyralaH; odtąd nczeal, czystą pisząc ładną, liczby mnog^ r<hma 
jak pojedyacz^ nlywali, Boga w Titfjey świ«t«f jedynego, rzymaldM 
wyiaZąiąc sposobem. W tćm rozmaienlu bierze UoDOWicz wyraz 



Digitized by VjOOQ IC 



539 

rym się powaSył w iywe mówię oczy, ił ze szczętem zgi- 
ną, jełeli się nie odrodzą w Clirystiisie Panu. MieK się zaś 
odradzić na chwałę Boga i pociechę ojczyzny, o2ywii^ąc 
staropolskie cnoty, przywołując do łycia dawne sziache** 
ckie zatrudnienia, a mianowicie skromność, która naka- 
zuje przestawać na małćm, ałeby przez ubieganie się za 
wieikiemi zyskami szwanku nie odnieść na duszy; rycer- 
skość, która głównie na szlachcica kładła obowiązek ba- 
wienia się zołnierskićm rzemiosłem, ałeby przez zanie- 
dbanie jć) obrony, nie popaść w niedolę; nauka, która uczy 
radzić ojczyźnie mądrze. W osobnych rzecz tę wyśpiewał 
poematach, i jako osobne dzieła swego ustępy, osobno 
drukiem je ogłosił po polsku. Z tych pierwszym jest Flis, 
który nie tylko krajobraz nadwiślańskiój Polski, leez, jak 
rzekliśmy, obyczaje tei i zwyczaje jój opisując niektóre, 

DH, Jak widać (ze wstępu do przedostatnićj i do ostatnićj pie.^ni 
mlaaowieie), z całego dzieła Jego, które temi wterszamt koćcEy: 

S«d jftM Nobilitai, qno tit fundamine Dixft 
Ołzlau, el aagnaM piom (rUwiaia ••qw»r. 
iinoMąnt,DeHi ▼idt, iaai rab UUura pnmftnr. 
Tiditli Uadem tuperi, qnoi TiiiMre p«r cit, 
OmbU IKviBi% ąeq«Ui Mt giieauBb«i« it«pt>U. 
MagneparemĘ rerun, taft lUt Tietońft temper, 
CkrUU trlinnplifttor, qiii 
DncU 4e MiiBdo, 4e p«Mfttofaft tiimpham. 
Yicitti pfttrii et nftd reiierftbile Pneuma, 
Vicbti T«TC, R«x o«Blp«teatls Olympi. 
CeiUto cnncU Hetf, feubm proAmbite flesit, - 
Snpplez inclinftte cftput, proToMte corpot, 
SoMMO Yictoń Mftgniuft iattaurate ttophaeu, 
yitteremytu Deum, mctoria Ticta treMiicat. 
ObUnoit rirtua, qii«r« ^itioMi tomMcU 
£« wHhu nobiiitmst ftUo U MMcerit ortu 
iiium dc genMBo ^btatif gendaft lurgenf 
NMqnicqiiai •»• gMu at^iw pMtetfft laetttt: 
Nobilii flst rang, no9ci dignlubaui Heros, 
Yir bonu et MpieM: ta caetera wlgut hftbeto. 



Digitized by VjOOQ IC 



540 

nim gidwue p handladi 0iląclity jftowtt^zmĘik po Hi- 
fle. Nie gimiąc j^ tego Mtmdiiieiiia, ale i nie dimdąe 
poeta (1), godzi w toł Mino^ co tfwcutai pisarce pokcjTi 
nocno abolew4U4C nad tim, i£ iądsą wzbogaceaia 8i« wie- 
d»ooe polsfcie obywatebtwo« obowiązków Tapiwiarto ty- 
carskich (2). Większe poeta rozwodzi w t<u nierze bk 
w Jodaszowym Worku, którego saai napis (złe nabycie 
nwuctaońd) naucza, o aitm mówić zamierzyi. Chcąc tes 
dostępmejszćm uczynić dzieio, i pragnąc ijednać ma wzi^ 
tość, przybrał go zewnątrz i wewnątrz w powabną szatę, 
okrywszy jakoby płaszczykiem utajoną myśl pisma, by 
przez to w ciekawość czytelnika wprawić. Judasu imię 
^dtem miało być dzieła, zaś jego treścią instynkta zwie- 
nąt, główną grających rolę w Zwierzyńcach, czyli pismach 
średniowiekowych dla ludu wydawanych (3). 

Gdy nie dla gminu tylko przeznaczył swe dzieło Klo- 
nowicz, nie mógł przeto dawnym trybem wprowadzić na 
scenę powsaachnie z drapiezy, chytrości, przemocy na- 
nycb, wilka, lisa, lwa; gdyi wtedy, zarywając swem dzie- 
łem na bajkę, nie uczyniłby niem iadnego wraaenia, czyli, 
jak się w przypisaniu go koledze swemu rubasznie wyra- 
ził, słusznieby był wtedy usłyszał: „nigdy się tak nie do- 
robisz, idź przecz, nie umiesz ludzi nęcić błaznie"* A poe- 
cie przecież (słowa są jego) szło o to: „by nęcić do swego 
pisma ludzi iakoby cietrzewie", by „dawszy im kiamstwo 
y pocałowanie. Judaszowe* pokazać „ie iaką kto miarką 

(1) Rozdz. 21. Wikierpi, FM$. 

(2) Polska a 195. nstpn. 

(S) Portfwnaj SndMdreOen an Kmrl Laekmmmy wm Jacob 
Grimm. Ueber BeinAari neA$; LeĄnfff 1840. 



Digitized by VjOOQ IC 



Hi 

mierzy, taką się an •iwna", i nmesyc preytćm Je się 
na nic nie przygpdisi czf ow!ekowi, choćby wszytek świat 
pozyiskał, iełeli oszaerbek iwki y nWitm odniesie na 
duszy swoiey". Zamiast więc zwierząt, wy¥ritfdł ludzi na 
widok, ubrawszy ich w skórę zdartą z wilka, lisa, rysia^ 
lwa, by tak pokazywali zewnątrz, czćm są wewnątrz. Zło- 
dziejów róinego rodzaju wilczą okrył skórą, tych, którzy 
pod płaszczykiem nabożeństwa oszukują, ubrał w skórę 
lisią, owych, co pod pokrywką prawa o szkodę pr^ypra^ 
wiają i zdradzają, przyodział rysią skórą, a na barkach 
tych ludzi,' to do swego worka zganiają nagromadzone 
przez Judasza skarby, lwią skórę zawiesił. Widać jasno 
kogo przez to rozumiał, widać ie ryczałtowo wymienił 
róinego stanu i powołania mieszkańców kraju, w skórę 
Kcóla zwierząt ubrawszy butną, przewodzącą w kraju 
szlachtę. Lekko j^j dotknął, bo jak się wyraża, « strach by- 
io pisać o tej skórze wiele'', ale boleśnie dociął upomnie- 
niem, by wyzuwąjąc z majątków współobywateli, i o piel- 
grzymstwo czyli tułactwo przyprawiając ich, (gołota albo* 
wiem, czyli nie osiadłym, a więc nie obywatelem i prawie 
niewolnikiem* stawał się kałdy, kogo wyzuto z majątku,) 
pamiętali o idi pogrzebie, kupiwszy za wyłudzone pienią- 
dz kawał zieaii, ażeby złupieni, gdy za iyda nie mogŃ, 
po imierd przyiąjmni^ spoczęli na własnej ziemi, zwłasz- 
cza gdy i Judaszowe pietnądze, wzięte za zdradzenie Chry- 
stusa Pana, poszły na kupno cmentarzowej roli, któr^ 
o ^sem kończy owe dzieło Klonowicz, temi przemawiając 
otowy: 

^ i5i^ sa flfi^ najr dirjnte, kupiono t^ rolą: 
Pla ty A jAoiry s 9yctymy HMsU w t^ nie wąlą* 



Digitized by VjOOQIC 



542 

Zthy dosse salitegle które «ąpod ide^cait 
Udieszyly koś<5i swe tym wohiym pogimebem. 
Zęby wżdy po ich śmieit^i ćMa, nie gin^y: 
Ale V tym tn ogrodzie twym odpocsyn^y. 

Odwodząc od takowego nabycia majętności, wskaui 
rycerzowi pole, aa którem się zacność jego pokazywać 
miała; wskazał mu na Turka, i w harcach z nim kazał 
szukać sławy; przypomniawszy (w poemacie nazwanym 
Pożar J ludziom rycerskim, a zwłaszcza przełożonym miast 
i grodów, obowiązki względem ojczyzny, właśnie jakoby 
stanowi ith szlacheckiemu przyrodzone, których pielęgno- 
wanie (mówi poeta) Jak niegdyś wysoko podniosły zna- 
czenie szlachty, tak zaniedbanie ic^ przyprawiło ją i bar- 
dziej jeszcze przyprawi o zgubę, , juz bowiem podniósł Bóg 
zwycięzko prawicę na krnąbrnych, i o powinnościach swych 
dla ojczyzny zapominających synów, i chwilka jeszcze cza- 
su, a spuści ją, i na miazgę zdruzgocze zbękarconą szla- 
chtę-. , 

WYKOKANIS. 

Rozwaimy, czy naśladował jakie wzory, zbierając, 
i rozw^ąjąc swe myśli? Nie miał iadnego przykładu Klo- 
nowicz, początkując swe dzieło, żaden bawiem z iyjących 
przed nim wieszczów nie wyśpiewał takow^ pieśni, acz- 
kolwiek wielu miało podobne myśU. Lecz ich ani objawić 
nikt nie śmiał, ani na ciągłą nie wyśpiewał nutę, zaledwie 
tak i owak, zagadkowo lob urywkowo, coś o prawdziwćm 
i fałszywćm szlachectwie przez zęby przepuściwszy. Na- 
wzajem nikt się tyle, co on nie uczepił obcych wzorów,, 
pieśń swą Wyśpiewując: nikt, mówię, (Dantego wyjąwszy 
który poniekąd na tęS śpiewał nutę, satyrę do opisów 



Digitized by VjOOQ IC 



543 

lieba i piekia ^zyaepiwąc,) tyle co Klonawiob kształtów 
obeych niezgnibiiie 4o swego ii^e domęssał pieaia: co 
w języka i zewnętrznej postaci leiało pieśni, która będąc 
w; mowie Rzymian nuconą, musiaia przez to samo przy- 
brać się w barwę i postać rzymską, i, rzecz dziwna, dwóch 
zupełnie sprzecznych sobie pisarzów staroiytnych, Wirgi* 
lego i Juwenalisa, wziąć na siebie postać. Wszelako naśla- 
dowcą zostawszy Rzymian, nie stał się ich kopistą nasz 
wieszcz. Uważając on Wirgiliusza za najczelnią|szego 
z wieszczów całego świata (1), poszedł jego torem, i 
w miarę zdolności naśladował go. Równie uczony jak Rzy- 
mianin, a mianowicie tez ile tamten w kapłańskiem tyle bę- 
dąc w świeckiem prawie biegły (2), umiał uczodość swą 
hamować, i nie naprzykrzył się nią wcale, aczkolwiek za- 
wsze popisywać się nią lubił, i od samego tytułu dzieł 
poczynając (3) , wszędzie głęboko (nie raz na własną 
swoje szkodę) uczonym (4), pokazał się poetą, za wier- 
szem uczonym ubiegając się zawsze Rzymian zwyczajem 
Umiał, powtarzam, uczonośćswą(by nianie unudzić,) zręcznie 

(1) Herst W9%y9tki€h Poetów WergiUus^ wyraża się w przy- 
pisaniu Pożaru; RusHctu iUe Maro Phoeniw et gloria pottm^ mó- 
wi w 26. rozdz. Gloria. 

(2) MacraUus m. 1. Senius ad Aeneld. II. S7. 

(3) Roxolaniay FUs, Worek są uczone nazwy, do rzeczy o Icttf- 
rych śpiewa poeta, nie Imrdzo stosowne. 

(4) Tale tytuł dzieła opiewającego zwydęztwo Boga, ktdrego 
za Deus nazwał Dii rzymsldm zwyczajem, jak wyz^ rzekliśmy, na- 
robił mu wiele biedy. P. Kraszewski, lubo dobne znaczenie owego 
wyrazu zauważył (nowe studia L 47^), jednakie zastosować tego do 
Klonowleza zanlediał, (tanie n. 170.), Zkąd mylnie zaaczeide na- 
pisu Yictoria Deorum wytłumaczył. 



Digitized by VjOOQIC 



544 

akry< fneA csyteliiiideiii, lUi brteg fimM Uk do wst^Mw 
•dsyłająe wneyiiflcfe i»]M«y ntokowe. JitodMkMały mh 
larz, celowai wopisaeh, Jeden i teale satt pnedniiot, 
rdłnle (1) a tak pięknie przedstawiając^ ił dsiriejatya za* 
ledwie uatfpoje włeszczoin. Dowodem na te nfeeh oprAcf 
iiayck iiędtie opia lasn, ktdry inaczej w Rokadlaiiii, iiit^ 
czij w Wiktoryi przedc«awiws2y, zgadza glę poniekąd z ta* 
kowymie od Adama podanym. Niech go, ale w orygiade 
rozwały czytelnik, (przekład b owiem P. Syrokomli w to* 
mftn UL 29. przekładów poetów polsko^acińsUdrńie od* 
dał jego piękności,) a rozważywszy niech oądzi , czy tak 
jest istotnie. 

Hic patula qiiercn8y lenta pingnedine pinns, . 
Hic plątani cretcnnt^ fhixinns, alta larix, 
Robflrra dom tiliJs, yer^eutts aethen fagi. 
Hic albest betuloe falira Hliiee a^Aacei, 
Et socŁaa omos flexiIiB ulmuf habet. 



8i c«dniB MS cracit •doTateefna CHfiMri» . 
8altibua in nostris: ergo cadet ardoa pinu*, 
Pinaster^ne feros mnlto procerior illa. 
Et inotttaiia laiis, ablćsgne teenHbw icta, 
Pondtre proatmriMt liicnm decid«ia ąuereiiA, 
Prociunbent piceae, et siliria extaiilior glniiB. 
FrasiniMy wmosae querciu et .pronoba pinu • 



Stoi pośród grona 
Para, nad catą leśhą gr<Miadi| wsidesidna 
Wyimuldo^di^ ;kibici i barwy powabem, 
Brzoaa Mata, kocbanka, zmidKonki^m fwym grabem. 
A dalej, jakby starce da dzieci i wnuki 
Patrzą, siedząc w milczeniu, tn sędziwe boki. 
Tam matroi^ topole^ ł mckamii brodaty 
Dąb» wMywmo" pif^ trUk^ m sw6j katk gaiba^r. 

(1) Obraz mnicba szpetny i piękny w rozdz. 24. WiktoryL 

Digitfeed by LjOOQ IC 



545 

Owe sławione divew^ r ąjwące n$, wjch^dsie 
I na południa, w owej pięknej wtoskićj siemi, 
Którez równać się może z drzewami naszemit 
Czy zackwatony cyprys dtugł, caeiUii, dindyl 
Co ^daje ęiti hy^ dr^ewm luk tfiitlku lee« iiudfl 

Lecz opisy i podania narodowe, obrazowo przedstawip- * 
ne (1), wyjąwszy^ nie mają innych zalet Klonowicza dzie- 
ła: nie mają ani sztuki, ani mowy, ani delikatności uczu- 
cia, ani żywości i świezośd kolorytu w wyrażeniach wiel- 
kiej, którą rozwijają, myśli. Nie mogą być, a zwłaszci^a 
Wiktor y a, nazwajie utworem sztuki: nie dla tego, jak P. 
'Kraszewski (2) sądzi, ii w tem mianowicie dziele nie masz 
działających osób, zawiązku, czynu; iz nie połączone ża- 
dnym węzłem żywszym, żadną powieścią ciągłą, zszyte 
jest z epizodów niezmiernie długich: boć tym wymaganiom 
i Ziemiaństwo Wirgiliusza (ów najpoetyczniejszy utwór 
starożytnego świata,) zadosyć nie czyni, a jednakże znako- 
mitćm jest dziełem. Gdzież bowiem, wyjąwszy jeden i dru^i 
ustęp, jest działanie osób w utworze rzymskiego wieszcza? 
Nie żywszy tei od Klonowicza śpiewu łączy go węzeł, po- 
wieść w nim nie jest dąglejszp^ mniej i krótszych epizodów 
w nim nie masz. Poeta bowiem rzymski rolnictwo, polski 
ludzkość z głównem zadaniem wiąie, i zadanie to juz opi- 
sowo, ju| ustępowo rozwijłi. Lecz jak we wszystkich 
swych utworach, tak w Wiktoryi, tem szczególniej szwan- 
kpwał Klonowicz, ze nie umiał założenia swego jak Włr- 
gili przeprowadzić przez powab sztuki^ nie mając żadnego 
zgoła pojęcia o tem, jakby naukę z iyciem poetycznie ze- 

(!) We Plisie' o fturku, 6 nogacie^ które jednakSe, jako rzadkfe 
1 małe ebrobłone poetycznie, mało uwagi ^^frR€ają. 
V (2> gibwe smdli I. ISS. IMk ! : ./ 

nŚMIM. POŁ8. T. I. ^^ 

Digitized by VjOÓQ IC 



S46 

spolić nałeiało. Sztifki zaś mieć nte mdgt, gdy wcale inne 
od rzymskiego wieszcza odebrał wychowanie, gdy całe 
łycie to w RadoiDSkiem, (gdzie posiadtość od Mnichów 
dzierłał,) to w pieniackfm tsrpędzii Lublinie, (zdobywszy się 
zaledwie na przejazdikę do Węgier i Gdańska), gdy ia- 
dnych z kwitnących pod ów czas europejskich Aten nie od- 
wiedził. Jakże więc mógł zostać sztukmistrzem? jak doka- 
zac tego, by forma równoważyła się z duchem, w utwo- 
rach wyrażających myśl na tysiące rozpi7śniętą obrazów? 
Jak główne, juz rzewnie, juz tęschliwie, juz krwawo-iro- 
nicznie wyśpiewane zdanie, natchnąć duchem poezyi ó tyle, 
ażeby rzeczywistość, w marzeniach utopiona wieszcza, po- 
ciągając za serce, uczuciami raczej, niz rozumowaniami do 
przekonania trafiały? 

Ale nie mając sztuki, ma Klonowicz myśl, którą góruje, 
która go nad jego wiek wznosi, którą przejęty khzał od 
przerobienia siebie zaczynać przetworzenie społeczeństwa, 
przebudowanie świątyni narodowości. Miał natchnienie, 
tego demona dobra, tego anioła stróża; który wieszczem 
go rzeczywiście, bo prorokiem uczyniwszy, ' dał odwagę 
powiedzieć narodowi, „ze kto usiłuje być czem nie jest, 
znać ze sienie troszczy zostać czem być powinien"*, to jest 
człowiekiem naprzód, a następnie szlachcicem. Miał ciier- 
pliwość dążyć wiecznie do mądrości, a przez to cierpieć 
nieskończone Tantara męki, znosząc ustawiczne życia nie- 
pokoje, a miał ją w ów czas kiedy, po spełznieniii na ni- 
czćm rokoszu Zebrzydowskiego, najlepsi obywatele straci- 
wszy wiarę w życie, w rzeczywistość , i upadłszy na du- 
chu, zamknęli się w sobie, szukając pociechy w rozmyśla- 
niu tych dóbr, których świat wydrz,eć m m«ie. Łeapię^ 
kne te myśli, jak wysoko wztrfosty wtezcza^ taknizko 



Digitized by VjOOQ IC 



imt«iviły go w ob.ec wieko, kMry dat i ntrzyinywał firn 
łjreie: co właśnie sprawiło; ł£ walcśąe 0(0 łydę 2#becio* 
Mą^ i cheąc je na rdwai portawić z wywkiemi myślami 
sweni, motiai zadrzeć z dachem czara, ktctry go za ta wy- 
dał na zeaistę spdłczesayd^ tem łatwiej, gdy ci myśli 
poety, jako wieszcaa, jako proroka, a więc męża, który 
0ad svf^ wiek wystrzelił, nie pojąwszy, iadoego dlaA ani 
Bie^mitli,.ani mie^ mogli spdłczucia. Boć temu nikt nie za- 
przeczy, iz, mimo wielkość myśti, geniuszem Klonowicz nie 
był, ze jak w sztuce, tak w polityce partaczem się okazała 
łe wcale radzić sobie nie umiał. Żyjąc on w owym czasie, 
gdzie wielkie doby myślenia zetknęły się, czyli racz^ 
miały się zetknąć równocześnie z wielkiemi zmianami po- 
litycznemi, i przekonany będąc, ze zmiany te dadzą sięi 
szcsęslUjirie przeprowadzić, b>i(i się w tej mierze [foradzo- 
no mądrości (która, zdaniem jego słuszttem, nie zaleiała na 
wielu wiadomościach, ale na prawdach zasadniczych a iy-** 
wyeh, w kazdeln pod^Senlo przerobić się łatwo dających 
aa tkankę dobro* powszechnego, byle lodzie szczerze tego 
cbeielłs peWazył się spółczesnym objawić (ę mądrość, 
i objawił ją bez ogródki, nie pytając o to, (czem właśnie 
zbłądził), czy tez oni mieli tyle wykształcenia, tyle sil- 
n^, niengiętć), zelaznćj welt i wytrwałości, aieby cbcieM 
lub mogli chcieć tego, czego po nich wymagał ten, „który 
od młodości przyuczył się łamać twardemi i wichrowatemi 
(jak mówi Rej,) naukami, który przymusić się nie unosić od 
poczciwej powianośd, świętym rozumem wszystko hamować 
i stanowić umiejąc". Na to wszystko Klonowicz nie bacząc, 
zadał bękarctwo szlachectwu , i upomniał wyższe społe- 
czności warsztwy, by (jak na chrześcian przystało) uznały 
siebie, przejęły się fcalem, sdcrucbą, poprawą, i zacząwszy 



Digitized by VjOOQ IC 



548 

fffgefoliieitie tpoteesBnttiro od siebiei pnebmloirity tak 
świątyii« tarod^woścL Dairssy plaatyc»y a dwoisty 
ąhnz t€jie aarodowodci, czyli idrowo ją i chorobliwie 
priedatawiwszy, obinrat kaiat tę lub ową» graźae dada<- 
wszy słowa, jakich przed ten od aikogo nie słyszała szla- 
chta. Ani bowiem Kochanowski, ktdry jej w Satyrze mociio 
przyciął, ani Skarga, ktdry ją surowo aa amboiHe fajał, 
bękartem aie śmiał nazwać tćj, kt4ra za nąipiękaicyszy 
zaszczyt poczytywała sobife pcawa urodzenie, srodze 8ci« 
gąjąc statutem pomawiających o b^karctwogołem słoweiL 
Czy więc dla tego, ie dowodami oczywistemi popierał 
sprawy (z konieczności sam^j zostawszy przez to niby Wir- 
gilim^ niby uczonym jak on poetą, aczkolwiek tenże WirgiM 
przeszłość Rzymianom wyśjdewąiąc, me na tę co Kiono- 
wicz wyśpiewywał ją nutę); ciy teS, ze wszyscy przekonani 
O tern byli, iz dobrze ale przykro dla uszu mtfwi, dali po- 
kój wieszczowi, co właśnie na witilką wychodzi pochwałę 
narodowi, a potępia tych, którzy zaprowaduii go do szpi- 
tala i. w nim pozwolili mu umrzeć. Byli to Jezuici i pro- 
testanccy magnaci, kt(^rym Klonpwicz przypisywał swe 
dzieła, a którzy nie okazali się na naszym poecie, ozem 
się być mienili, to jest nauk i uczonych opiekunami, acz- 
kolwiek lenze pod niebiosa wynosił ich sławę, za wzdr 
prawego przedstawiając ich szlachectwa niesłusznie. Ont 
to bowiem, jako pierwsi mężowie stanu, w morakem 
otrętwieaiu dla własnych widoków utrzymując szlachtę, 
na wyrzut, jaki j^ Klonowicz czynił, zasłużyli rzeczywi^ 
ście. Zgadzali się z ich sposobem myślehia rzymsko-kato- 
lickiego wyznania panowie, jak Zamojskie Tarnowski, któ- 
rych ze czcią wspomniał w sw^ Wiktoryi. Rzekłbyś, ze 
drudzy ą^olitykowali, nie chcąc się opiekować pisarzem. 



Digitized by VjOOQ IC 



S49 

kMry jmimai być iieretgfkieii, mtymimem tnnti gdy wRa^ 
kowie dzieła Bwoje drakmrał. Lect ppnmiąi^siy myUiośe 
w&ioBkii 9 micaaoa druku, jak rLekliśfiiy wyzj^, okoIiczitM 
ta, iz Biskupowi i Arcybiskui^wf nsynttko-katolickteani 
(Were0sczyńskie«u» SoUicawskieiiKi) przypisywai i u idi 
cieać pisy wftł dzieła^ ie u Maiehdw ńecieclioirskidi ob^ 
wiatek Starosty apra^ował, ie na łierezyą powstawał (1), 
dowodził łi owazem rzynakia byt muaał katottkiem. 

Padt oflarą ducha czas* z wła&aej poniekąd wiay^ 
gdyS, jak rzekliby, jjpe opatrzył się od szkody przed 
wM^di^m się do dzieła, gdyS nie wymiarkował wymagafl 
wieku, i i swojemi sif nie obradiował siłami; gdy£ mając 
wystąpić jako pisarz więcej od swych poprzedników po- 
stępowo, z zapałem a zimao, bo sztuki aieagrzany ognlenr^ 
w wymownym a jąldiwie , bo w chropowatym wystąpił 
Wierszu, niżej przez to od uboiszycfa w pomysły stanąw* 
szy wieszczów, ktdrzy dia tego, iŁ w ducha czasu trafili, 
za wyższych od niego poetów zostali uMaai. Rozumiem 
tu Kodunowskiego, równiel ale, zdahiem assjem, nie tyte 
co Kłoiio#ica narodowego poetę. 

PORÓWNANIB Z JANEM KOCHANOWSKIM. 

HioSna albowiem stać się narodowym pisarzem, nigdy 
nim nie bywszy. mołna być narodowym, nie zostawszy za 
takiego uznanym. Boć narodowym jest istotnie pisarz, 
którego dzieła do narodu przeszły, i wywarły nań wpływ 
wielki: podobnież jak narodowym jest, którego pism wą- 
tek z narodowości jest wzięty, którego dzieła wyrażają 

(1) Rozdz. 7. 25. Yictoria Deorum. 



Digitized by VjOOQIC 



490 

ttfiiueiii i dunrakter uroda, fioniiiao i* niej j^rtypadf do 
smaku, i laito się podoba czytającej pubUeaoi^ci. Ta zaś 
wirika schodzi mf^zy obudwoma pisarzami ntlaica, it 
wztętość icii- względną będąc co do ezasd; isteieje chwilo- 
wo Inb giiue, trwając krdtko lub wiecznie. Pierwszego 
bowiem stawa upada , Mb móze opaść z postępem czasu, 
gdy przedwnie drugiego pisma żyją wespół z narodem, 
i są od sztukmistrza poszukiwane nawet wtedy, gdy ob- 
umrze łnd, którego obraz wdzietacli swych przedstawił nie 
poznany w swofaa czasie pisarz. J^oz Kodiańowski, kró- 
lując wpoezyi polskiej przez trzy blizko wieki, nie panuję 
w niej więcej, prześcigniony będąc w sławie od wieszczów 
epoki Stanisławowskiej; gdy przeciwnie Klonowicza sława 
iyje 1 zyć nie przestanie, dopóki malarz i rzeźbiarz pę« 
dżiem i rylcem wyrażać będzie starodawnych . Polonusów 
twarze, a wieszcz nucić nie zaniecha pfeć^ni o tćj ziemi, 
którą bez żadnego wyrazu, bo tak przedstawił w swych 
tworach Jan, \i gdyby nie nomenklatara, nie dopatrzyłbyś 
się na niąj miejscowości polski^ ; gdy przectwiiift żywo 
i wyrazisto od Sebastyana namalowane! wyryte obrazy, tam 
nawet, gdzie oka niczem nie zachwycają, dają tei same, co 
dziś oglądać twarze mieszkańców Rusi i Polski, przedsta- 
wiają też same krajobrazy, tez same obszary pól gołych 
i lesistych ukaziąją; takie rozpościerając, na których błąka 
się w nieskończoności strudzone oko, nigdzie zastanowić 
się nie mogąc, na których buja wzrok wodzony bez ustań- 
ku, niby po przestronej powierzchni morskiego błękitu (1). 

(1) Rozważyłem, co o narodowych obrazach Jana powiedział P. 
Kraszewski, nowe studia II. 47., i nie przekonałem się o mylnośd 
mojego twierdzenia. 



Digitized by VjOOQ IC 



5S1 

\i wymiiskaDą i forennie' ulaiią poezyą Ja&a» iiatwo się 
Stanisiawowscy pisarze wwiąiaić, i jak m lui starosytnij 
.1 n^ski^, tak ci na flraaeiizkiej paezyi da^j ją kntalto- 
wae teagli; zwłaszcza gdy Kochanawski, ogła^ńwsey oj- 
.€xysty jęsyk, zdataiejszym go do ąpolsczMią rymiw .firaa- 
^aekidi uczyaił. Nic teS dziwnego , 2e ich następców, tak 
BWAoęi romantyczni poezyi obecniie u nas rozkrzewiciehlw, 
gdy się na toica Klenowicz puścili pole, spotkai zarzut, 
ie aadz^c zastarzatemi mówienia sposobami, i przywoiiuąc 
do iycła dawne zakOw i Kiechów dyakKgi^ (godae by się 
niemi bawiła gawiedź wifiiska, by je powtarzały baby pi^y 
kądzieliijak o tern sądził Jan Sniadecki,) psiyą fiowę i le- 
psze o poezyi pojęcia co£ąją wstecz: ale to zadziwia, ze 
dziś, mimo te krzyki, popłacają raczej duby karczemnej 
(jak się Jan Sniadecki wyraził) Klonowiczp gawiedzi, nii 
foremnie, według zasad dawnej poetyki, ulane wiersza 
Kochanowskiego. Co naprowadza na wniosek^ ze ktOi nąd 
sw(l3 wiek wystrzeliwszy myślą, nie trafił nią sptfłczesnyp 
4o sm^kUr ten nie żywszy w obecnością będzie zył u poto- 
jpnych, w wieku myśli: a kto wdziękami zyskał 3Qbie lioł- 
dy^ utraci je zestarzawszy się, jak piękna twarz, kt(M:ą 
pokryły zmarszczki. Wtedy bowiem wdzięk nowy zajmie 
starego miejsce; gdy przeciwnie nowa nie wyruguje sta- 
rą! myśli, lecz albo wszczepiona w nią rodzic dalej,, albo 
esobAo posadzona własny owoc rozpładniac, i tak nastę- 
pnie, obok coraz nowszej, eorai śwteissćjy źyć i wiekować 
będzie; jako ta, kttfra duchem będąc nfe ciafem, nie ch«* 
dzi ziemskich istot torem, kt^a zyje^wtedy nawet, gdy nie 
popłaca, niepojętą a nawet wzgardzanąiiCiąsofl^d' zostaw- 
szy. Tak Klonowicz (kMfy nie zaspokojony hędąc schyla- 



Digitized by VjOOQ IC 



552 

rtycwyai prawa wykfadm (1 j^ chwycił się poetyi, i wirt- 
ką prcez »ą w>d przedwezeteie ohfawH), nic pamny 
w 8W0UQ czasie, żyje diiś w PaM Dniieuaii, w Niebadd^. 
Tak Kochanowski (kt«ry z niczćm nie wystrsełif , coby się 
•pdtezefliym padobać nie miato {%), ijiV w awoim wieka, 
ijć przestał: obecnie. Łatwo odgadnąć, czemu się spAt* 
czesnym nie podohai pierwszy? (wszak i Homer, z ktdrym 
przeciei wieszcz iubelskt nie moie iść w żadne porówna- 
nie, niz^j od Wirgtiego byf ceniony za wieku rzymsidego 
Augusta, Medyceusz^w, Ludwika XIV), a czemu podoba! 
się dragi? Kochanowski bowiem, jak się pięknie o nun 
wyrazif P. Kraszewski (3), cały pokojem i swabodą prze- 
jęty, to tylko śpiewał, a tak się nie wymnszaf , tak byi 
sobą samym, le obcych sobie uczuć, wypadków, nawet 
nie śpiewał, lub zmuszony do tego widocznie słabł. €rdy 
przeciwnie Klonowicz malować lubił głęboko w duszę 
wrastające, płomieniem wybuchające namiętności, wyla- 
tywał* myślą ku Bogu niby ialąc się na to, co się pod dw 
czas w Polsce działo, powtarzał z Juwenalisem, ze cha- 
ciaiby nie posiadał dopoezyi dani, pisałby jednakże wier- 
sze, by tylko opisać' mógł spółczesne zgroza (4). Słusznie 

(1) Widać to z pnypMw io Worka J«iaszQwego mianowitie. 

(Z) Jak dw RzymłaniD o kt<H'7m EnnlusK powiedział: fidettś^ 
mapis Aamo^ fketmdw^ fsuogue conieniu$^ 9tiiu$ afę^feteanmy 
fimcundm hgucM Ai fempere^ emnmadMi. Pneoiwote ilę ntt^ 
Miała z IU«uMKMlczen« 

(a) Stodłanowell. loa..Pov«waąi 4ela7, IM. iawie. 
(4) W przypisanhi GarajiUaiau mi^A: ^ ila nt Tsre dljunit iłle 
cum eoden stomaoho ad seribseadiua accedeiius: 

8* natur€i n€gał, facit indignoHo fftrtum". 



Digitized by VjOOQ IC 



553 



O CAt^ Wlktoryi jego p«wi«diieć mozu, co stn wyrcekt 
o jednym z niej ustępie: 



Mam wróżkę pewn% bo nową radością 
Cieszy mię serce y zapalczywośi5ią. 
fiTieslyth^toa mi otncha przychodzi, 
JećU mif włMidzba» a ińt ć\a6 nwt^dzi. 
JeźK mię tey tu nie unosi strony 
Życzliwość, albo nienawiść ku oney. 
€z3rni mi niebo ^watt językiem włada 
Y piórem m^^m, akąd mi^ atyśl napada," 
Pisad te rzeczy które noc pokrywa (1). 



PO€I.J|D NA ZTCIE 1 DZIEŁA. 



Cokolwiek i kiedykolwiek pisał KJonowicz, wszystko to 
offiieśćH: w wielkim poemacie swoim, składem go> jak rze- 
kłem, głównych swych uczyniwszy myśli. Porwawszy się 
wsw^j Wiktoryi na wielkie rzeczy, miał odwagę wystąpić* 
jawnie zśmiałąmyślą^niezataiwszy, jak wEkwesie(2)iwi^ 
gq imienia, i owszem podpisawszy się na dziele, by tak eB£Cxę«- 
dzić kłopotu dmkarni, ktdra lękała się prześladowania. 
Nie uszedł go wieszcz, za świadectwem nagrobka, jednakSe 
nie uczuł dotkliwie* Karą albowiem, przez którą odpoku- 
tował u swą winę, byjto zimne zapomnienie, za co jednak- 
ie lie tłorzeciył ziomkom, owszem pocieszając się tą my- 
ślą, 2e choć późno tuoa pewnie potomność jego zasługi^ 
przeprosił się i pożegnał ze światem, stosownie o sokie, 

(1) Tidc, na początka Pozani, spolszczył owe Wirgiliusza ałła 
cMgine mersag. Porówn. Aen. VŁ 267. 

(2) B4aUis Polont in JesiUtas aaio prima. 



PIŚWJDi. FOŁS. T. L 



70 



Digitized by VjOOQ IC 



554 

pny końcu duein^ do Muz i miodego Zamojskiego prze- 
mówiwszy (1). 

Świat jednakże dopiero obecnie, po upływie półtrzeda 
wieku, przeprosił się z nim, Sałując, ze go dawniej nie po- 
znał. Właśnie duchowni, którycti miał za życia najzacię- 
tszemi wrogami, stawiają dziś Klonowiczowi pomniki, pol- 
skim Homerem, wielkim swojego czasu pogromcą zepsutych 
ohyczajów go zowiąc (2). Mniemam, zehy najlepiej uczcił 
pamięć wieszcza i przysłygęhy publiczności uczynił wiel- 
ką, ktohy się krytycznćm wydaniem dzieł jego zajął (kła- 
dąc ohok łacińskiego tekstu przekład polski), zwłaszcza 
gdy te, ai do tytułu, fałszywie przedstawiają historycy, 
jak to wyzćj w bibliografii nadmieniliśmy. Przedsięwziął 
niegdyś tłómaczyć na ojczysty język Wiktoryą bezimienny 
Akademik krakowski, i juz do połow} doprowadził swą 

(1) ,,Przychylne Muzy (śpiewa poeta przy końcu ostatniego roz- 
działu swćj Wiktoryi), wnieście mtfj poemat do Olimpu, odziejde 
krasą te wiersze, nie gładkie, niewykończone, bo wśród spraw są- 
dowych, dorywczo, pośpiesznie napisane. Wy jednakże wdzięczne- 
mi i dla mnie zaszczytnemi je zróbcie, niech pdźne wiek! przyja- 
znym mi powtarzają je głosem. Ty zaś (mówi dalćj, obracając mowę 
do Tomasza Zamojskiego) przyjąwszy pod swą opiekę Uchą osobę 
poety, gdy otarłszy kurz z księgi weźmiesz przed się to dzieło, do- 
strzeżesz^ iz dawny sługa twojego domu słabym wyśpiewał w nićm 
wierszem zwycięstwo bóstwa. 'Przysłuchasz się mu niby głosowi 
polnego konika, świergotającego wśród łabędzi, wśród poetów ateń- 
skich, wśród melodyi pienia, na wysoką pociągnionego nutę. Mozę 
cienie moje pośmiertną uczcone zostaną chwałą, mole odbiorą na- 
grodę za swą, choć późno-, pracę. Stanie się tak niewątpliwie, jezeU 
spojrzawszy okiem, nie wzgardzisz wierszami, które d przynoszę.^' 

(2) Ksiądz Siwicki Pleban Suhnierzycki w Przyjacielu Ludu VI 
271 . nstpn. XII. 6. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



556 

pracę, uczonemi przypisami tu i owdzie objaśniwszy ją. 
Lecz gdy Jezuici potępili to usiiowauie, (aczkolwiek sam 
tiómacz powyrzucał był z dzieła, co, jak się wyraził, do- 
bremu katolikowi nie przystało), przeto soadż zaniechał 
dalćj pracować, i niewiadomo dzię, * gdzie się podziało to 
titfmaczenie (1). Jacek Przybylski równiei Akademik kra- 
kowski (umarł r. 1819) zaczął przekładać toS samo dzieło, 
i pracę swą prawie do końca 35 rozdziału doprowadził, 
pozostawiwszy ją w rękopisie, w którego posiadaniu jest 
dziś uczony Ambroży Grabowsid. Sądząc po wyjątkach 
nadesłanych mi (2), jest dosyć dobre to tłómaczenie, acz- 
kolwiek go nieco rozwlekle zrobiono. Kładę wyjątki z niego 
obok łacińskiego tekstu. 

Victore8 memorate Deos proleDiqiie tonantis 
Privigno8 magnae Junoids et inelyta deztris 
Agmina semideos, o formouMima summi 
Miuae progenies Joyib Heroumąiie sorores. 
Nainqne sub infeiua pariter genraere noverca 
Dis geniti qaondain, sub qiia gemnistU et ipsae..... 

Et non inyideas yires artemąue bibendi, 
ini, ąni voluit mendtąue Tricoogliis olin 
IHci, dum fąsces et nomen amystyde quaerit 
Atque gulae meritis, dum funditus impiger haurit 
Jngentem vini cyathnm va8tamque lacunani 
Gnrges et euiipns 

Poczet bogów zwycięzców niech będzie wielbiony! 
Potomków światogromcy, pasierbów Jnnony. 
Te azeregi półbogów, sławnych przez prawice, 
Wy przypomnijcie Mnzy, prześliczne dziewice, 

(1) Juszyński w artykule o Klonowiczu. 

(2) Początek dzieła i koniec 35 rozdziału az do 32 wierszy przy 
końcu doprowadzony, zawierają te wyjątlci. 



Digitized by VjOOQ IC 



.^ I 



&5ft 

Wy JowUsowe cóvy, dxiewią^o xiczoną^ 
Wy fliostiy nieśmiertelnych bohatyrów grona. 
Wnak ńą i wam czm5 dala sązdroś^ macorayna. 
Pod ktdrą boska niegdyi lęo^aim r(idvi«».... 

Nie sazdrośd satnki picia, ni stt smienaj kąicem 

Z owym, eo wart byt niegdyś nazwad się Trzygarcem. 

Co sobiaraCwa zaslogę zyakal n Tybera, 

1 przez Wilkom (i) konralat z imiwą odblerti, 

Co niezmierne do r^kn biorąc wina Kije (2), 

Waleczny bez przerwania az do dna wypije. 

Co jak euryp i otchłań 



7. Tegoż csyH U82 r. Haeiej Strykowski* 

BIEG ŻYCIA I NAUKOWE U8POSOBIB7IIB. 

Na wstępie do nąpiMkomttaMgo swojego dzieła: Kro- 
nika polska, litewska, zmodzka, y wszystkiey Rusi ki- 
jowskiey, moskiewskiej/, siemerskiej/, wolhiaskiey, podoi- 
skiey, podgorskiey, podUaskiey, to Ktokweu 1582, (3) 
opisał Strykowski wierszem życie swoje. Dowiadujemy 
się ztąd, ze miasteczko Stryków (błizko Łowicza położo- 
ne) było miejscem nrodzeota jego, i 2e ta osada była gnia- 
zdem rodziny Ososztewc6w herbu Łeiiwa> z której on po- 
chodził. Powiada, ze się urodził w środopościu. Nastąpiło 
to roku 1547, gdyi sam Strykowski oznjsczył rok swego 

(1) WUkoniy niby poświęcony, miano wielkiego puhara. Klono- 
wicz nazywa go amystes, 

(2) Kij^ rdwuiez nazwa puhara. W oryginale cpałAus zniczy 
puAar po prostu. 

(3) Obszerniej tytuł u Wiszniewskiego hist. Ot. YD. 481. kttfry 
skrtfciłem. 



Digitized by VjOOQ IC 



W7 

na irnifut pnfM^ iih PobUikw^ Strykdwowi nia»t«cxk» 
BĘĘ»my, było nn^ jak mówi, Padwą i 9«nonią: tam po^ie* 
rat początki nauk, począwszy od roku sz^i^tego swojoge 
iycia. Wmiodzieńczym wieku, udał się po raz pierwszy do 
Litw> wr. iBW (2). Poprzednio, ćwiczył się wnaukacli 
na uniwersytetach ^toskicli i niemiecklcb, za9;&czycąjąc się 
względami sławnych pod ów czas fliologńw i krytyków, Bu- 
deusza, Manucyu0za,RobertelIa, Karpentaryusza(?) i innych 
(3). Na Litwie upodobał sobie rycerskie rzemiosło, zwie- 
dził kraje północne, Moskwę^ Finlandyą^ i całe nadbrzeże 
bałtyckiego morza. Chęcią widzenia obcych ziem wiedzio- 
ny, udał się nawet na południe, i wszystkie ówczesne po- 
siadłości Turków w Europie i Azyi lezące odwiedził. Dzia- 
ło się to w czasie obudwóch bezkrólewiów przed panowa- 
niem Stefana Batorego (4). Z ciekawością oglądał miejsce, 
gdzie Owidyusz przemieszkiwał, będący tu niegdyś na wy- 
gnaniu u Tomitów. Podziwiał skaliste Bałchany (góry Bał- 
kanu), i pilnie przypatrywał się tutejszym okolicom, sła- 
wnym z dziejów krajowych i obcych. Biegły w kunszto- 
wnych pracach, które juz w ów czas popłacały u Turków, 
miał z nich pewne utrzymanie, rysując różne postacie, i ta- 
kowe złotem i kolorami ozdabiając. 

WpodróSach swoich szczególniej uważał na wszystko, 
co się dotyczyło słowiańskich, a mianowicie tez polskich 
dziejów. Za Karpatami bawiąc, widział nędzę tamecznych 

(1) W napisie umle^zczoDym nad wlzeninktem na czele kronilcf 
swćj położonym, naznaczając sobie w r. 1582, lat 34 od urodzenia; 

(2) Kronika, 372.' 

(3) JuazyńsU w życiu Stnicow^Uego awiadczy to» lecz nie mó- 
wi zkąd wyczerpnął tę wiadomość. Karpentaryusz uczył w Paryżu^ 

(4) Przypisanie lurooikl tennil KiOlowi. 



Digitized by VjOOQ IC 



668 

Słowian, jęczących pod jarzmem Tarktfw i (w pieaia O nie- 
woli Tureckićj) płacząc nad niemi powtórzył z Jeremia- 
szem Prorokiem: 

Dziediictwa padzoziemcom noce się doatidy. 
Srogie ręce sierotom chleb wtasny pobrały, 
Wodeśmy wtasną 'swoje za pieniądze pUi, 
Dnratey sobie u Pogan w niewoli kiq»ili. 
Nad szyją nam okmtni katowie stDJeli, 
Spracowanym od pracy wytchnąd dad niechcieli. 

Widział w Carogrodzie nad morzem hak, który był 
grobem sławnego Wiszniowieckiego. Patrzał na tryumfy 
tureckie, słyszał na własne uszy, jak Mechmet Basza posło- 
wi polskiemu Taranowskiemu wymyślał (są to jego słowa). 
Był obecny temu, kiedy tysiąc przywiedziono chłopców 
chrześciańskich z dziesięciny wybranych (każda rodzina 
dać musiała dziesiąte swe dziecię płci męzkiej, lub z kilku 
rodzin wybierano dziesiątego chłopca), ażeby ich ćwiczo- 
no na janczarstwo w serajach tureckich. Powiada, 2e za 
jego czasów tyle Turcy do piekieł nagiali cieniów, ze sam 
Pluto narzekał na przepełnienie swych gmachów, ze ka- 
zał Parkom prząść co najdłużej pasmo ludzkiego życia, ze 
Charon nie chciał więcej wozić zmarłych, a na polach eli- 
zejskich nie było miejsca dla nowych przybyszów (1). 
Kończąc ten opis, tak mówi (2). 

Przyczymem byt obecnie, nie piszę z powieści, « 
Ani z owych co Baby, prawią w iatkach wieści. 

(1) Dosłownie ztegoS pienia, tudzifez z Napominania do rycer- 
stwa. 

(2) Tamże, tudzież w pienia O porażenia Tarktfw • 



Digitized by VjOOQ IC 



559 

Wr. 1574 faiiwfl: jeszcM na podrtfy Strykowski (1), 
i wAzyi zwaliska starozjrta^jTroi oglądał: lecz jui w tym 
samym roka wrbcił do kmjo, i zacząt wydawać dawnie 
aapisaie swe dzieła. Zostawszy Kabonikiem zmudzkim, 
osiadł w Miednikach. Saadź Aleksander Ckodkiewicz zwabił 
go w te stroay, z którym zostawał Ksiądz Maciej wścisł^ 
zażyłości. Jemu* on swoje przypisywał dzieła, jego wyso* 
ko cenii gdyż (m6wi!Strykowski we wstępie do Wjazdu) 
jak niegdyś rzymski Pollio Marona, jak Mecenas Flakkusa, 
a Messala Tybulla ku rymowaniu porusaył, tak zacny Chod- 
kiewicz )ego zachęcił do pisania wierszy. Nową ojczyznę 
swoje tak polubił, ze lubo sam był Polakiem z urodzenia, 
przecież ^mudzinem się być mienił, Gońca swego przypi* 
siu^c „Patryey i swym pobratymom Łachom i Łiitwinom"(2). 

KRYTYCZNY PRZEGLĄD PISM POMNIEJSZYCH. 

Rdzne koleje iycia, które przechodził, miały wielki 
wpływ na usposoUenie Strykowskiego moralne, i na powo- 
łanie naukowe, któremu się oddawał. Nie raz blizki był 
śmierci, popadając w kalectwa różne. W szkołach bawiąc, gdy 
się niebacznie podsunął ku dzwonicy, zaledwie Se nie został 
na miejscu zabity. Przyszedł do siebie, lecz odniósł szwank: 
miał odtąd (są to jego słowa) skwapliwą, jak niegdyś Moj- 
iesz, wymowę, tak le mu z trudnością przychodziło dwa 
nawet wymówić słowa. Gdy mu dla tego przykro było ob- 
cować z żywymi, chętnie zabawiać się lubił z umarłymi, na 
czytaniu i pisaniu wiek swój przepędzając najmilej. Szcze- 

(1) Kron. 170. 

(2) Słowa są Strykowskiego^ Goniec, rozdz. 8; 



Digitized by VjOOQ IC 



660 

gdlni^j lubił pisywać wiersse. NapreM uktadtł bielaulu 
na wzór Wirgiliosui: następale wsiąt się do poezyi histo- 
rycznej, opiewając polskie bezkrólewia, i przea bąfectae^ 
go naszego Lecha prowadzone niegdyś wojny. To4rfiam 
powodem, ie zasmakował w czytania dziejów, i pflaie wnr^ 
tował kroniki dawne. To było (ak2e przyc^iyną, ie cala 
poezya Strykowskiego stała się historyczną. Wątek j^ 
jest dwojaki. Przed pochodem swym do Tarcyi opisy^ 
ważniejsze za czasów swydi zdarzenia, tadziel dziejt 
npłynionych wieków. Tu nalełą (1): 

Frzesiatmegi^ ^tyMdu do Krakowa y pamięci go* 
4ney koronaeyey Henryka WeUezyusza, w Krakowie 1574 
(przedruk osobny w Pomnikach P. Kraszewskiego w War* 
szawie 1843 wydanych). 

Goniec cnoty, pismo naprzód bez wyrażenia miejsca 
i roku, następnie w Krakowie uMaciejaWierzbięty w ćwiar- 
tce 1576 wydane. Tu tez wiersze przeciwko nom- 
chrzezeńcom w Lublinie 1572, które mylnie wjednój prze- 
ciwko Aryanom, nie wiadomo przez kogo wydanej broszo- 
rze (porów. artilii^eAj/»m,) upatrywano (2). Tu na koniec 
należą^ Wywodu narodów sarmatskich y Królów polskich 
żywoty, wydane r 1575, które napisał snadź chcąc pow^ 
tować kradzieży, jakiej się na nim dopuścić miał Gwagnio. 
Inssepoezye swe, dziś zaginione, wymienił w kronice. A 
mianowicie (w przedmowie) wspomniał: wiersz O zdrowej 

(1) Tytuły dzieł skrócę^ bibliograficznie nie opiszę wydań, do- 
brzeje bowiem opisano wwstępie do kroniki Strykowskiego wWar- 
szawie 1S46 wydanej, dokąd oddyłam. 

(2) Powiedzieli o nich Księża Juszyński i Siarczyński. Od tych- 
że, tudzież w owym wstępie do kroniki, są przywiedzione inne je- 
szcze Strykowskiego pisma, których nie ogłądałen. 

Digitized by VjOOQ IC 



sól 

poradzie, wiersz łaciński wydany w Krakowie (nie powie- 
dział kiedy) .0 timi w^gimMlU i J«} K^«Iacli,^ wiersz tak- 
ie po łacinie napisany »0 rządzie Kniazia Moskiewskiego 
Iwana Groźnego. '' Dzieła te aapisał w Witebsko, a zgubił 
jewCboroscy, przy Aleksandrze Chodkiewiczu bawiąc. 
Rzecz »0 wjeździe do Krakowa Henryka Walezyusza," nie 
tylko polskim wierszem, ale i po łacinie opisał Ułoiył 
także .Opis pogrzebu Zygmuota Augusta, '^ i miał zamiar 
wszystkie sprawy tegoi Króla podać pamięci (1). Naprzód 
Wjazd, następnie GoAca ułoiył, bo pierwszy poemat koń- 
czy temi słowy: 

Teras na prostym wirsza przestań czekaj końca, 
I A czytay ckeeszli o tym ssyroey ttego Goioa. 

Ale obadwa wydał razem, przypisawszy je Aleksan- 
drowi Cbodkiewiczowi, który (słowa są Strykowskiego) 
wMuzacb się obirał,i, jaksię wyząj kronikarza usty rzekło, 
wiersz poety wzbudził z gnuśności Obadwa te wiersze są je- 
dnejze wartośd, ale drugi kosztował go więcąj pracy, niz 
pierwszy. Bo zabierając się do napisania tego poematu, czy- 
tał naprzód (2) Długosza, Miechowitę, Kromera, Eneasza 
SyIwiusza,Stellę,Krancyusza, a następnie przejrzał ruskich 
latopisców. Goniec więc jest rymowaną kroniką, i pierw- 
szym zawiązkiem wielkiego, które w ostatnim ustępie tego 
szkicu ocenimy, dzieła. Ze szczerój miłości i pilności wła- 
snćj rycerskiej (słowa są jego), wziął się do tej prac}, sam . 
sobie będąc w tćj mierze przewodnikiem: 

(1) Kronika, 776. 

(2) Jak o t€m sam mówi w Gońcu 8, 1 w przypisaniu Aleksan- 
drowi Chodkiewiczowi. 

nŚMiair. fołs. t. i. 71 

Digitized by VjOOQ IC 



562 * 

Bom Ja tu sobie sam torowid dro|;^ 

Giyi imdietk aie ssedl pnedenmą, nec mog^ 

Samem Jak pc^Ika w roiayck ff|MiaJt 

Powodowany tćm, co w Turcyi widział, z całą, jaką 
posiadał, mocą wziął się Strykowski do wystawienia przed 
oczy ziomkom, jak wielce szanować powinni wolność swo- 
je, i jak się mieć na ostrożności przeciwko potędze otto- 
mańskićj, ażeby w podobne co i inni Słowianie nie popadli 
nieszczęście. Rzecz tę wyłoiył w poemacie, który ma 
tytuł: 

O wolności korony polskiej w KrahotDie 1575. Pny 
tern są następiuące wiersze, z temiz zostające w ścisiym 
z wiązka : o niewoli Tureckiej, o rokoszu Tureckim, o Ce- 
sarzach Tureckich, napominanie do rycerstwa, napis na 
grobie (1), 

Przywodzi P.Bentkowski (I. 353.) dzieło Str}•kowski^ 
go pod napisem Zwierciadło kroniki Liłewskiey, które r. 
1577 wyjść miało, a obejmować genealogie i t d. Książąt 
litewskich i Królów polskich. Że istotnie dzieło to wyszło 
zdniku, dowodzi drugie wydanie jego, które w bibliotece 
Załuskich czytałem. Sporządził je Samuel Dowgird z Po- 
gpwia, wytłoczywszy takowe w Lubczu w drukarni Piotra 
Blastusa Kmity Roku 1626, pod napisem Genealogia, 
albo krótkie opisanie Wielkich Xiąiął litewskich (2). We 
wstępie rymowanym, do Krzysztofa Radziwiła Hetmana 
. polnego W. księstwa litewskiego, dopełnił wydawca pier- 

(1) Szeroce rozwiedziono się nad bibliografią dzieła w owym 
wstępie do kroniki, i tamże przywiedziono drogie wydanie Jego z r. 
1587 którego nie znam. 

(2) Bibliograficzny opis w owym wstępie do kroniki Stryko- 
wskiego. 



Digitized by VjOOQ IC 



.663 

. wotwór, dokładniejszy od Strykowskiego rodopis Monar- 
chów naszych skreśliwszy. Inne snadź od tego dzieła jest 
pismo o sprawach rycerskich narodu litewskiego^ które 
ze się w bibliotece puławskiej pod liczbą 1882 zapisane 
znajduje w oryginale, powiedział Ćzacki w zapiskach wła- 
snoręcznych, czytanych przeżeranie w Sieniawie. 

AACYDZIZŁO. 

WszakSe najwazniejszem dziełem Strykowskiego jest 
kronika. Z początku (jak o tem mówi sam w opisie życia 
swojego), mjał zamiar Długosza wytłómaczyć na język 
polski, lecz zaniechał przedsięwzięcia, rycerskiemu się na- 
przód rzemiosłu, a następnie padróźowam*u poświęciwszy. 
Za powrotem do kraju obok poezyi, trudniąc się i dzieja- 
mi, wykończył kronikę, ośm lat pracowawszy nad nią^ 
»z krwawym potem (słowa są jego, w przedmowie), z spra- 
cowaniem mózgu, z zemdlonem zdrowiem w ćwiczeniu się 
astawicznem w naukach.* Rozważył on w tej kronice nie 
tylko dzieje głównych krajów polskich, ale tez (jak na ty- 
tule stoi) H rozmaite przypadki wojenne i domowe, pru- 
skich, mazowieckich, pomorskich, i inszych krain króle- 
stwa polskiemu i wielkiemu księstwu litewskiemu przyle- 
głych: według istotnego i gruntownego zniesienia pewnych 
dowodów z rozmaitych historyków i autorów, postronnych 
i domowych, kijowskich, moskiewskich, słowiańskich, in- 
flantskich, praskich starych, dotąd demną dimurą zakry- 
tych kronik i latopisców ruskich, litewskich, i Długosza 
ojca dziejów polskich z inszymi.* 

Tak, na szerokim sw^ kroniki tytule, rozwiódł się 
Strykowski o zakresie dzieła, które jest jedną z nąjie- 



Digitized by VjOOQ IC 



564 

pszycb prac owoczepyclb i pc| kronice ptogosza nąjlę- 
pszćm hi^torycziićm wypracpwanJeni^ na jakie aic az do 
czasów Narnszewicza polskie piśmiennictwo zdobyło, i kt4- 
re, wraz z kroniką Gwa^ina, wytłomaczyli na s^i) język 
Rossyanie. Tiómaczenia te znajdują się w bibliotekach Hra- 
biego Tołstoja (dziś akademickićj) wSt. Petersbarga, i P. 
Carskiego w Moskwie. Trzeci rękopis kroniki tćj, na wid- 
kornskie tłdmaczonćj narzecze, jest w archiwnon moskie- 
wskićm (tnostrannich diel, spraw zagranicznych). 

Hyli się ś. p. Łukasz Gołębiowski, nazywając kronikę 
Strykowskiego niefortunnym zamysłem w chwalebnćj ocho- 
cie powziętym, a nikczemnie wykonanym (1). W łagodniej- 
szym nieco duchu przemawia yf tćj mierze P. Kraszewski . 
(2), który zarzuciwszy Strykowskiemu wiele usterek i nie- 
dokładności, zagmatwania, omyłek i nieporządku, wy^na- 
wia go następnie, uwagę czyniąc, £e co mógł zrobił z sie- 
bie Ksiądz Maciej, a ze nie dosyć zrobił, nie winien terno, 
bo więcćj zrobić nie mógł. I w rzeczy samej ma«y za co 
dziękować kronikarzowi^ a potępiać go za to, ze się na 
historyą nie zapatrywał z krytycznego stanowiska, jest-ta 
żądać od niego rzeczy nie podobnych. Dosyć uczynił, kie- 
dy do przedsięwziętego dzieła przysposobił się jak mógt 
, najlepiej : własną osobą zwiedził kraje, których opisywfit 
dzieje, uczył się języka krajowców, i na miejscu, gdzie się 
wypadek jaki zdarzył, zastaniawiał się nad nim, przysłu- 
chiwał się powieściom mężów, którzy mieli udział w tćm 

(1) Pamiotnk umląiętności w Warsz. 1826. str. 47. 

(2> W rozprawie o Strykowskim maleszc^nćj. wwizeraiikach 
I roztrząsaniach naukowych wWBoię 1839 wydfngrch, (z.pocset 
dmgi tychże wizenmków, muner 10. str* 28 nąst(lfQ.}> ^ P^O^Ja- 
deluŁaduzr. 1846. (Porównaj la nstpn.) 



Digitized*by VjOOQ IC 



lub owćm T^dąrzewp bistorycznćio (1), zbiert) kroiula 
1 dzieia, ucl^odzące fip^iiig 4wG«esQego iio^omia, u \mn 
dzo sUurozytne. Zą takowe poczytaj S(ryk«uv9l(j pisnia 
Manetona o Królacfi egipskich^ rzec;(ywiście w XV wieku 
podrobione (?) dzieło (2). Cokolwiek i jąlęki^wiel^ zoalazi; 
on w kronikach, to wypisał i za prawdę przyjąi z fałszem 
w jedno pomieszawszy zdarzeiMa prawdziwe^ przez latopi- 
8CÓW, szczególniej tez raskicb, dziwnie przeistoczone, myl- 
ną rachubą lat oznaczoiię. odmienienjepi nazwisk zeszpe- 
cone, złem wypadków i osób zbliżaniem i wiązaniem za- 
gmatwane, Gdzie znalazł źjrzódła lepsze, tam i ppowiada-r 
ne przez niego zdarzenia wolne są od wad dopiero co wy? 
tkniętych, podając szczegóły wielkić] wagi, o których się. 
ani śniło jego poprzednikowi, to jest Długoszowi. Szcze- 
gólni^ uderza zachowane nam pnez StrjdLowskiego poda- 
nie o ś. Piotrze, które pomiędzy ludeip ruskim krążyło 
(3^, i wiadomoąć o chrześciąństwie, zokoUcOlawy ha 
Szlązku wdzierającym się do Polski (4), gdzie jak nas o 
t6oa ślady hirtoryozne przekonywają, było bisknpstwo ob- 
Txądka stowiińskiego przed r. lOOD, do archidyecezyi 
Mietodyoszow^ nalęSące (6); rzecz o małionce Mieczysła- 
wa L Dąbrówce, która i podiug Strykowskiego (6), sio- 

(1) KroD. str. 739. 

(2) Kron. 11^49, 48. firoddeckinltiahistoriaeGraecor. literar. 
wyd. drugiego t D. 5S. Dziś znowu za bardzo dawne poczytuje się. 

(3) Kron. 147. 

(4) Kron. 130. 

(5) Z. rozprawkę moję w piśmie czasowćm warszawsUćm noszą- 
cćm impis Światowida umieszczoną (w II. tomikn tegoż pisma z ro- 
ku 1838) podtytułem: obra% Bogarod%iq/ w m0gae pagań$ki^ 
na S%lą%ku r. 1817 %nale%Uniy. 

(6) Kron. 180. 



Digitized by VjOOQ IC 



566 

strą, a nie córką Bolesława L Księcia czeskiego była. 
Rzeczywistość tych wiadomości stwierdziła historya w dzi- 
siejszych czasach. Długosz częśdą zamilczał o nich, czę- 
ścią mylnie je wystawił, nie tak czyste źrztfdła dziejów, 
jak Strykowski mając przed sobą. 

Starał się dzieło swoje tak ułożyć, ażeby je z chęcią 
czytywali starzy i młodzi. Tamci rzeczą, ci powabem jej 
wystawienia, mieli być mimowolnie do rozpamiętywania 
dziejów przywiedzeni. Tym końcem Strykowski poemata- 
ibi historycznemi poprzeplatał prozę, ważniejsze zdarzenia 
wśpiewach historycznych ogłosił, nucąc tu i owdzie Wir- 
gOiusza torem. Śpiew historyczny (1) o bitwie pod Dąbro- 
wą (GrOnwald) tak zaczyna : 

Zbroif 7 n^dw dslebiośi^ wjrriMtwiam Saniuieldch, 
Y pottumioną hardotó wieUdch ait krgyiackich, 
Hardoś(5, którą Bóg nisczy, a pokora Inbi, 
Cichych na ftolce wsadza, pysznych z Carstwy gubi. 

Z tych pieniów, najwięc^ awagę noję zajęły: śpiew 
o bitwie pod Haliczem z Rusinami za czaańw Kazimirza 
Sprawiedliwego (2), śpiew o bitwie z tymiż pod Zawicho* 
Stern za Leszka Białego (3), śpiew o wyprawie Witołda 
na Tatarów r. 1399 (4), na koniec śpiew o Władysławie 
Warneńczyku r. 1444 (5). 

Dzieło to, własnym wydane nakładein (którego draka 
sam dopilnował, zjechawszy umyśfaiie po to do Królewca; 

(1) Kron. 52L 

(2) Kron. 229. 

(3) Kron. Z4Xk 

(4) Kron. 507. 

(5) Kron. 600. 



Digitized by VjOOQ IC 



567 

i bawiąc w tćm mieńcie «ł pdki uniara swego me wykonał, 
mimo okropnego powietrza, ktdre pod ów czas grasowało 
tamże,) przypisał Strylcowski walecznemu Królowi naszemu 
Stefanowi Batoremu, tudzież Księciu Jerzemu Radziwiłło- 
wi Prymasowi łitewskiemo, i Senatorom całćj Polski, dicąc 
przez to (jak sam mówi) uprzejmą chęć swoje ku narodo- 
wi okazać, opmwszy jego dzieje dokładnie i wiernie, nie 
uwodząc się ani stronnością, ani niechęcią, w rzeczy zaś 
sam^ 0^ mniemam) ażeby dostojne te osoby omawiały 
go przed tymi, którymby się to, co napisał niepodobało. 
»Bo (temi słowy kończy Strykowski swą kronikę), jeśli się 
co komu nie pomyśli zda, tedy iz tak wiele jest zmysłów y 
mniemania rożnego na świecie, ile głów ludzkich, trudno 
odemnie jednego taką potrawę ktoraby wszystkim jedna* 
ko smakować miała przyprawić." 

Doprowadził swoje dziełp ai do roku 1582. Przy kojl- 
cu je skracał, mając zamiar osobno wydać dziąje nowsze, 
które troskliwie i obszernie wypracował do druku, jako 
to historyą panowania Zygmusia Augusta, tudzież dzieje 
polskie az do Stefana Batorego. Zamiaru swego nie dopiął 
w tćj mierze, a pisma, które wygotował, zaginęły dla nas. 

RZUT OKA HA ZYCIl I PRĄCI NAIJKOWB STRYKOWSKIEGO. 

W opisie iycia swego powiedziawszy o sobie, »ze często 
spotykał się z Bachusem, lecz rzadko bywał w rocie Syle- 
na, ie ilekroć go płomienie cypryjskićj pani rozpalały, 
ugaszał te łary helikońskiemi zdrojami," tak następnie od- 
malował Strykowski chęć swoje do nauk: 

Matom darów Cereri mogąc stuBznie uŁyi, 

Bom cnocie stawie wiecznef^ nie biznchowi »huyi» 



Digitized by VjOOQIC 



S6ft 

Cs^oii tjszkę porzuciły a iak w zachwycenia 
Wziąwszy pióro sirawiiem wieczerzą wdwiczemtt. 

lakoł przy ńslOntij tylko pracy m6ff oiAyc tyle wiade- 
m06ci, i tyle de dziiyów przez siebie rozwaianyćh nagro- 
madzić irzódeł> kttfrydi szereg na odwrotu^ stronie ty- 
tyłu sw^ kroniki nmieśoił. Rzecz dziwna, te nie pilnigąe 
historyeznyck posztiklwaft, do których wiele ttiał zdolne- 
Mf tittiegai się za skiadaniem lichyck wierna, i konie- 
cznie chciał Ustorycznym zostać poetą, chociał o ti} poe- 
ayi błędne miał wyobraSenie. Ganiąc ^rgUinaza i Owi- 
dynaza, wył^ się nad nieb cenił: „t powodu (słowa są 
Strykowskiego we ilirstępie do Wjazda,) Se oni fblgnjąe 
ozdobie, chybiali gościńca, a tak słćw tylko nie rzeczy 
byli historykami/' Chcąc ich przewyższyć, ..pisał (słowa są 
jego wyrzeczone tamie) po prosta, bo prostoty potrzebu- 
je prawda,'' przez co stał się rymującym kronikarzem. 
Nie dbał o piękne wysłowiMiie i wystawieme rzeczy, byle 
wiernie powtórzył, co wyczytał z dziejów. Dzikiemi wy- 
razami i ładńskiemi makaronizmami sadził, i chinby ztąd 
szukał; tym zaś którzyby go kiedyś ganili w tej mierze, 
odpowiedział zawczasu (1): 

Sam awóy winzyk mdły nie zimnego akiftdam. 
Sam ięzykiem mdłym, mędnzym most sakiadam* 
Piaz kto chce lepiey, jeśli sądzisz srogo, 
« . Papir nie drogo. 

Wszelako mimo te błędy, jest StrykowsU znakmnityiii 
pisarzem, godny być położony z Marcinem Bielskim i, októ- 

(1) Wrozdz.8. Gońca. 

Digitized by VjOOQ IC 



569 

ryn następiy powie art}*kiił, t Bartostem Painrodum, ma 
Jedn^ szali. Jest bowiem rówsiel jak oai postępowy, ce* 
ląje wielką mysią, kttfrćj wsza(£e, podobirie jak owi pi* 
aarze, dokładnie rozwinąć nie nmiat i nie mdgf. Trzymając - 
aię w granicach, któreśmy naszemu zakreitfili dzietu, a 
kt$re nie wyczerpi^ąc branych pod rozwagę przedmiotu, 
zamierza treściwie rzecz wyłoszczać, mą|ąc głównie ną 
nwadze postęp naukowy, dam, po P. Kraszewskiego i Da- * 
niłowicza nad Strykowskim badttoiach (1), (ktdre do kry* 
tycuego rozbiorą tego kronikarze otwarły drogę,) nie- 
które spostrzeżenia nad celem, jaki miał Ksiądz Kanonik 
zmodzki, dzieło swe układając, zadiowawszy sobie roz- 
waiyćźrzódła, przy szczegółowym rozbiorze piM^nni- 
ctwa Rusi i Litwy, w dodatkowym tomie do naszego dzie- 
ła skreślić się z czasem mającym. 

W dziwnóm, jak we wstępie do tego rzekliśmy tomu» 
znalazła się połoieniu Litwa, po zetknięciu się z Poldu| 
za sprawą Jagieły; w dziwniejszóm po zjednoczeniu się 
a nią i zlaniu w jedno państwo związkowe, za sprawą osta- 
tniego z Jagielonów. Mając osobne prawa i rząd własny, 
a jednakie zawisłą będąc od Polski, gniewała się na sie- 
bie, ie własnćj nie rozwinęła sobie cywiiizacyi, aleją 
ływcem od bratniego wzięła ludu, sama wyznawszy przez 
to, ie była niczóm przed połączeirfmn się z Polakamit 
aczkolwiek rzeczywiście była wielkióm i potęinóm pań- 
stwem. W takim przypadku naleiało łagodzić rozjątrzone 
serca, naleiało godzić umysły, przyznawszy Litwie, czego 
jćj nikt zaprzeczyć nie mógł; naleiało przypomnieć jój, ii 

(1) O właściwych litewskich latoj^cach, jest nieco w wstępie do 
kroDlld Strykowsldego wydanćj w Warsza^¥ie 184& 

riimsN.. pou. t, i. 72 

. Digitized by VjOOQ IC 



570 

p*tęgi tmii nie bytoliy laogta ntnywm, cdyby difego 
w pienr#tBy«i swoim xost«ą€ stutti^, nie była sic pnes 
chrzeidaABtwo 2 swopąifiM cy wiUi^ Wxi|^ 

Ba iitbie piiwu Mri ^bowiąsek or^waiiia między lią 
a Pdsiut i Ji^ meg^yl Jagietonowie praez udzielaiiie pier- 
w»^ przywileji^Wr zjednywali ją 41a drogie, tak ci pra« 
piśmiemdctwo pazysfciwaU ją dła aiej, oświatą trafiając da 
Bmysiów iriacbętoycb, aaułcą kaztatcąc rozumy, przez Ute^ 
ratsarę godząc 1 naprawu^ąc oerca. Strykowski lątwię* 
każe bez wątpienia mr w tym względzie zasługi; oa ba* 
wiem głóWBie pozyskał oam Utwipi^w serca, początek icb 
wyaławiwBzy, chwałę wysoko wzaiosłszy, rodowość uświe- 
tniwszy, nie przez pochlebstwo i dla zysku^ jak mylnie 
P. Wiszniewski (1) mniema, lecz z rzetelnego o pYawdzie 
przekonania się, której, jak dzieło jego dostatecznie prze* 
konywa, hołdował zawsz0* Że nje obeznany zogdłem 
liauk, i o historyografii pojęcia nie mając, „nie umiałr ca- 
dzemi mówiąc słowy (2^ należycie rozwinąć pojęcia o sto* 
suidŁach społecznych i warunkach bytu Litwy, przeniknąć 
wielkość swego przedmiotu, i natchnąć się siłą podoła- 
nia ogromowi pracy, wina w tćm jego. Wszelako gdyby 
był (chociai zawcześaie, bo usposobienia do tego nie ma«- 
jąc) z dziąjami Litwy nie wystrzelił pierwszy, gdyby był 
nie zaczął wydobywać ich z oceanu odmętu i głuchego 
niteenia, i tak nie przechował ich dla potomności; gdyby 
był według swej możności nie wywiódł na jaw pierwiastku 
cywiiizacyi litewskiąi, kto wie, czybyśmy dziś nie tyle wie* 

(1) Hist. Ut. YIŁ 489. nstpn. 

(S) Wstęp do kroniki wydania warszawskiego zr. 1S46. Poró- 
wnaj 14. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



»7f 

dtMi o ht^toryi Łitwintfw, iłe wiemy ^ Ameryce przed m^ 
wieinieiti do iił^ Kolombiit ktt^ wie czyby Łltwa nfe hyit 
dłvgo jesscfee dzieliła mnietMi^ tego, A na potączenitf się 
z PoMcą «k nie zyskiffa rzeczywiMief 

Zarzueagą mu, £e sanowobie nie' zrobił tego dla IiS^ 

storyf litew^^, eo Dłogosz Aa poIaUi^j otzynił; Se irżd^ 

M, a młmiowicie dypiomattfw nie zgłębiwszy, wzi^rł się 

dobistoryi Litwy. Lecz stostnikowo do prac przyge^ 

towawczycb, jakie zastał, zmbił Strykowski tyleł, co 

DłagosŁ^ ażrzódeł więcej od niego zgłębił, ząjrzawsty 

f w takie, ktdre arcykronikarz polski pominął zUpeilnre', 

a które litewski kronikopisarz uratował przez to od 

wiecznej zagłady. Rozumiein tn podania i pieM ludu, 

)LtóTe Długosz pominął, a na które się Strykowski powo- 

łi^e czf stOi, aczkolwiek z amysła cienmo na nieb osnowy* 

wa dzieje, by stanowczo nic o nieb nie wyrzekłszy, ob»* 

diił ciekawość, i do głębszego zbtfdania rzeczy zacbęcił 

swoich następców. Mówiąc prawdę, ińt więc^ pewtfegtf 

o pierwotnych dziejach Poiskf nie powiedział Długosn natf 

ta, co o takowycbie Litwy wyrzekł Strykowski, a Se wdal^ 

ssych historyczoiejszym jest od niego pierwszy, leje na 

cbronologii wspiera pewn^, żfzódłom to on, a* nie soUe 

Mwdzięcza, obrobieniu tycbie, a nie swoim winien jestba- 

danioni. Rzymian w tą| mitrze ńaślaiiając (i), dwojako . 

zachodnia Europa, a z nią Polska, spisywała swe d!zf€je, 

lataail i materyani podając )e pamięci: zkąd racznfld i kro-^ 

nikły zaraz przy pierwszem Idatoryografli polski#j na sceaę 

literatury krajową) wystąpieniu, pokazały sfę, i w długie 

jedne obok drugich istniały wieki. Ru§, a za nią Lftwa, 

bizanckich naśladując pisarzy, roczniki raczej niS kroniki 

(1) Porównaj pierw, dzieje 547. nstpn. 

Digitized by VjOOQ IC 



572 

jiuiywała sobie, do^i^HC da dzików, latami alby sj^- 
wanydi, wypadki ui obręb roka wyszczególniona wy- 
skakiyące, którycb wssakłe wiaściwym ue określała at- 
sem, kilkoroczne, lob aawet kilkuiastn lat dziąje, nim* 
cząc pod jednym rokiem. Wyśledzić takowe powiałeś byi 
Strykowski, nie tylko w roczniki, lecz i wdyplomtti, 
zwłaszcza przy takiej niedokładności pierwszych , ząj* 
rzawszy. Lecz, pominąwszy tę okoliczność, ie i Diagosz, 
aczkolwiek stosy ich miał pod ręką, mało do dyplomatów 
zaglądał, mołnaz, pytam, łądać, by ten, który pierwsze 
łamał lody^ który Litwie, same roczniki dotąd posiadają- 
ca , napisał kronikę pierwszą, mógł sam jeden podołać 
wszystkiemu? By, zaledwie zdoławszy objąć tf om latopi* 
sców, miał się i za dyplomatami, szczehue pod ów czas 
w krzyżackich zamkniętemi archiwach, (które dopiero 
dziś stały się dostępniejsse) obiegać? By badając , i ca 
zbadał opowiadając, by samych z sobą i z postronneni 
historyi opowiadaćzami godząc litewskich roczaikarzy, b? 
dla dziąjów : <H[iowiadmiych szukając światła u staroiy* 
tnych, średniowiekowych i nowszych historyków, kryty- 
cznie, składnie, jasno, dowodnie opowiedział, co mętnie, 
bez ładu, ciemno i bezdowodnie bezmózgowi, jak się wy- 
raził Ksiądz Macićj, podali roczttikarze? Urąga więc rozu- 
mowi, kto (i) łamigłówką dla uczonych, dla zwykłego 
czy tefaiika postrachem (w którćm znajdcye styl jasny obok 
dziejów zmąconych,) nazywa Strykowskiego dzieło, mie- 
niąc je przy tóm z wielo względów szacowną pracą: sta- 
rożytność bowiem nie mogta je uważać za takie, gdy 
w niem smakowała i przAładała na swoje narzecza^ obe- 

(1) P. Wiszniewski hist. Ut. m 469. 492. to czynL 

Digitized by VjOOQ IC 



673 

dfość sad mi^ąe je u iiić Aryadny, która nas z sjpraeezno* 
mtfwiiośd litewskich Wyprowadza dziejtfw, byaajamićj zaś 
za dzieia sztuki, z ufiiośdą, a byiąimniej z przeatrachem, 
do czytania go przystępaje, flekroć bada te dzieje, gdył 
do czytaaia ich ma dziś inne, przystępoiejsze dzieła. Wy-r 
znać atoK nalezy» 2e dzieła te nie lepićj (stosimkowo do 
czasu) od Strykowskiego historyą przedstawiły Litwy, ie 
nawe^ jak zauważył P. Kraszewski (1), szacowna P. Nar- 
butta praca, dal^ w tej mierze (stosunkowo do czasu, po« 
wtarzam) od niego nie sdęgła, ie je nie sztuczniej obro- 
bione przedstawiła. Jakoż nie dosyć na tćm, ie tea i ów 
szczegiił krytyczni^ z bytów czyli społeczeństwa ludzkie- 
go czynów wy»iuto, (zwłaszcza gdy nowo wykryte ćrzó- 
dła, których pierwszy historyi litewskiej obrabiacz znać 
nie mógł, pozwoliły w rzecz wejrzeć głębiej); nie dosyć 
na tćm, powtarzam, albowiem w osobnym i sobie właści- 
wym organizmie życia, czyli bytu i dziiiłaUośd przedsta- 
wić je należy, czego dotąd nie uczyniono, warunków na 
których się społeczność towarzyska Litwinów wspierała 
pierwotnie nie wykazawszy, stosunków j(3 do Niemców 
i Słowian nie zbadawszy, i nie pokazawszy tego, ze mimo 
przewaiając^ siły, było litewskie paAstwo i musiało być 
słabsze od Rusi i Polski. 

8. R. 1584. Bartosz Paprocki. 

ROWY WIDOK. 

Myśl, którą w iywotach filozofów przedstawił Marcin* 
Bielski, pochwyciwszy Mikołaj Rej, zastosował ją do Pol- 
ski. Od niego znowu przejął ją Bartosz Paiprocki, i w nie- 

(1) W Atheneum Ł 193. 

Digitized by VjOOQ IC 



574 

któtjtb poUtycnij treśd fkmMch swycli, tiditeł w raiik 
wodowych (genealogicsnyeb) duetadi, ronrteął ją, jik M 
swój wiric^ dohne. SteKnie więe, jak się aaiBi tśti^, nn 
kiem wyjśda na jaw najuakoAHtiKćj jego w tyai rodiąfs 
praey (Herby rycerstwa) oaaaeiyUtey wyB^piMi€ pisana 
tego na scenę histmryi polskiej litaratury^ nie fceas prsy* 
czyny dawszy orazów nicis ostępowi pierwszemo naszego 
szkicu. Bo, jak się to powie niiśji nowy widok otworzyt 
Paprocki dla dziejów ojczystych i, blli^' jak kto inny, lile^ 
ratarę nasze pobratał z czedut. Przypadhzy bowiem wiel- 
ce do smoku naszysi pobratymcom (i), sprawii to, ii Czesi 
zaczęli na swój język przekładać jego pisma; w czćm choic 
się im tćm więc^ przypodobać Bartosz^ pozwalał na to, 
aieby niektóre pisma swe spółcześnie wydiodziły po poh 
sko i po czesku, Inb po czesku tylko. Nie jedno więe 
z pism jego w samym tylko przekładzie czeskim pokazsrto 
się, i w mm jedynie, po zatraceniu rękopiśmiennego ory- 
ginału, przechowało się, nie zostawszy drukiem po polokn 
ogłoszone. Draga okoliczność, która zupełnie nowy i do- 
tąd nie oglądany widok w literaturze naszój przedstawią 
jest ta, iz Paprocki pierwdzym był u nas pisarzem, ktdry 
w dudiu postronnej polityki zaczął narzucać narodowi swe 
myśli, starając się go nakłonić dla Austryi, i, przez wzię- 
cie na tron polski Maksymiliana Cesarzewicza, ijednoczyć * 
się ściśle z domem rakuskim. 

WYLICZENIE DZIEŁ. 

Był Paprocki poetą, zanim został historykiem, i w apo- 
logu tudziei w heraldyce odznaczył się wielce. Następnie 

(I) Indygenatem nawet udarowtny przez nich został. Porównaj 
Pamlętn. Sandomirski II. 383. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC 



S75 

pościł się n poie jptityki i naidci ortiMtaej, w cste niidtr 
iBAto talmtu pisenkiego roKwinął* €xvoraldeg6 więc to^ 
diąju są jego dzieła, po polsku i czesku. Jak nelMmy 
wydawaae^ (ktdre nowii, jok to wnet powifaiy, aa dwa 
lub na trzy rozłoiyć się dadzą działy), a są dzii zwłast** 
CU niektóre, nader rzadkie. Z tych dwa, przez lukogo 
dotąd nie widziane, bo nigdzie nie wspomniane, adało się 
mi odkryć; w posiadaniu imiycJi nadzwyczaj rzadkich, bo 
dotąd od nikogo lie opisanych, na b}x P. Władysław hr. 
Dziedoszyćki obywatel galicyjski pode Lwowem. Pobieżnie 
lawgdę dotąd znane, a nie znane, lub od moich poprzedni- 
ków niedokładnie opisane, szeroce opowiem. Podzielę je 
u trzy rzędy: na pisane wierszem, napisane prozą po 
polsku; na pasane wierszem i prozą po czesku. 
Wierssem, po polsku pisane, znam następujące: 

Hi$łorjfa Zalotna opręłkaiói y okrułności TAtarskiey^ 
a o srogim mordowaniu y popsowaniu Ziemie Ru$Uiey 
y Podolski^y. Które ńe stało Księjeyca Paidiiernika, Ro- 
ku 1675. Przez Bartosza Paprockiego prawdziwie a kro* 
tko spisana, w Krakowie, to Drukami Szarffenbergera. 
Ho ku Pańskiego, 1375. 

Dziełko to w ćwiartce bez liczbowanych kart (znak 
drukarski na ostatniej jest F. Znajduje się w Korniku 
i Toruniu) wydane, przedstawia w koico wizerunek ry- 
cerstwa polskiego. Jedna część rzucąiąc się z mostu wrze* 
kę wpław ją przebywa, za Tatarami goniąc. Druga spoty- 
ka się z nimi opodal. Przypisał to dziełko Bartosz Anzel- 
mowi Gostomskiemu z Leżenie Wojewodzie i Staro8ci.e ra- 
wskiemu. Są to rymowane dzieje napadu tatarskiego , tu- 
dzież , jak się wyraził Bartosz: .Porządek w iechaniu 
do Ziemie Ruskiey tych psów Pogańskich**. Po czem idzie: 



Digitized by VjOOQ IC 



576 

•do Czytelnika iaak«wego krotka Pnedmowi', i .Wy- 
znanie grzechu a prośba do Pana Boga aby sam swoidi 
ratować y wyzwolić z ręku Pogańskich raczyf '. Widać 
w tćm pise«ka naśladownictwo Marcina Bielskiego Sprawy 
rycerskiey. 

Panosza łho test wysławienie panów i pamąjt ziem 
Rusiach i Podolskich, % Drukaimiey Maciefa Wtrzbit/bf 
1575. Pismo w ćwiartce (i j, które w bibUotece ?. Kasi- 
mirza Stronczyńskiego w Warszawie czytałem. 

Dzpcsiecyaro przykazanie męźowo. Masz tez dzye- 
sję^ero przykazanie zony. w Krakowie u Wierzbic 
1575. 

P. Wiszniewski (w hist. lit. V1L 510.) szeroce wypisu- 
jąc tytuł dzielą, który skróciliśmy, przywodzi wydanie 
jego z r. 1587. z tęjze drukami, z 1629. z drukami Wir 
rowskiego w Lublinie, z 1651 i 1697. bez miejsca i roku 
wydane, a wszystkie w ćwiartce. Ja znam tylko trzecie 
wydanie, znajdujące się w bibliotece gimnazyalnej war* 
szawskiój. 

Kolo rycerskie w którym rozmaite zwierz^ swe ro- 
zmowy maifi. W Krakowie u Andrz. Piotrkowczyka 1576 
w ćwiartce. Następnie miał po dwakroć wyjśi^ przedruk 
tego dziełka bez roku. Ja znam jeden tylko, jeielftak 
ma być nazwany, przedruk (2). Znajduje się w podobiznie 
w bibliotece gimnazyaln^y warszawskićj. 

(1) Nader rzadkie, po raz pierwszy w Bibliotece warszawskiej 
z r. 1842. II. 693. nstpn. opisane dzieło. 

(2) W którym, na karcie trzeciej, wspomniano o przykładzie wy- 
darzonym na Polakach r. 1575. Porównaj Wtfjcickiego hłet lit H 
3S3. Wisznłewak. hist Ht VII. 510. 



Digitized by VjOOQ IC 



577 

Krotki a prawdziwy opis meckania dó Wołoch Iwana 
Wojewody którego Podkową tową. w Krakowie 1578i 
W ósemce, udsielii mi go do przeczytania P. Wójcicki. 

Triumph Satyrów leśnych; i t d. w Krakowie u Ma'' 
4ńeia Garwolczyka 1582. Szeroce opisiąją tytuł dzieła P. 
Wójcicki U. 378 (który mi go dostarczył), i P. Wiszniewski 
Vn. 611. nstpn. 

Upominek narodowi Polskiemu y stanom Utewskim 
T. 1587. Taki tytuł znalazłem zapisany w katalogu biblio- 
teki gimnazyum toruńskiego, * z tćm nadmieniem*em, »ie 
przejeidiając przez Toruń r. 1831 Walenty Chłędowdci, 
pożyczywszy, to dzieło z biblioteki, nie oddał go więc^.* 

Pamięć nierządu w Policzę. 1588. Dziełko to znaj- 
duje się w bibliotece glmnazyalnej warszawskiej. 'Jest 
w ćwiartce. Tytuł jego szerzćj opisał P. Wójcicki U. 380. 

GwaUna Pogany. 1595. W ćwiartce, jest w bibliotece 
łejie. P. Wójcicki cały tytuł przywodzi. 

. Nauka rozmaity eh phUozofow obierania iony. w Krak. 
uWirzbięty 1590. w ćwiartce. Następnie u Kempiniego 
tamże r. 1613 i bez roku (1), nakoniec r. 1649 bez ozna- 
czenia miejsca, również w ćwiartce, wyszło. Czwarte wyda- 
nie jest w bibliotece gimnazyalnej warszawskiej. Jest je- 
szcze wydanie, o którem iaden z bibliografów nie wspo- 
mniał. Tytuł jego: Nauka roztfiaitych filozofów obierania 
iony, wktorey Młodzianom iedni radzą, drudzy odra* 
d%aią ieniema się dla przyczyn rozmaitych. Po czem 
drzeworyt wyobrażający spotkanie się Cyrcy z UUsessiem. 
Pod którym stoi: z dokiadem y poprawą wydana. Roku 
Pańsk. 1697. Ćwiartki po obu stronacb liczbowane; jest 

Cl) O czte Wlraniewsk. hist lit VII. 513* porównaj. . 

pilimsr. rouu t. z. 73 

Digitized by VjOOQ IC 



578 

ich w raz ztytałen 24. Wydaiie to inaieDi od P.Ign. 
lUeńcy oreędnika emeryta w Warszawie. Nic ononaićj 
i więc^ co ittne nie zawiera. 

Nauka y prztsttogi na rożne przypadki ludzkie, u- 
brane z pisma Doktorów s. y innych męiou>' uczonych, 
w Krak. J 61 3 q tegoż, w ćwiartce. Wyszło tei bez oznaczenia 
miejsca i roku, pod tytułem: Proha cnot dobrych. Obadwa 
te wydania (czytałem je w Toruniu) azeroce opisiye P. Wi- 
szniewski tamie, i trzecie poprawne, w ósemce bez roku 
ogłoszone, którego nie znam, przywodzi. 

Katalog albo porządne opisanie arcybiskupofo Gm- 
znimskich od zaczęcia Wiary w Polszczę, bez. oznaczenia 
miigsca i roku, lecz po r. 1606, napisane (gdyż rzecz kmr 
czy się aa Bernardzie Uaciejowskim, który z biskupstwa 
krakowskiego w owym roku na arcytnskapstwo gniezniei- 
skie postąpił,) w ćwiartce, zni^diąje się w bibliotece gimna- 
zyalnćj toruńskiej. 

Pisane prozą dzieła polskie, wychodziły w tym po- 
rządku lat: 

Gniazdo cnoty zkąd h^by rycerstwa siaumego Kroh- 
siwa Polskiego, i t. d. w Krakowie u Andrz^ Piotrkowcty- 
ka 1578. w arkuszowym kształcie. P. Wiszniewski hist 
lit Yll. 508. przywodzi wydanie wcześniejsze zr. 1550» 
ka wątpię, ażeby takowe miał był ogłosić dmkiem dae* 
sięcioletni pod dw czas Bartosz. Jakoł i nie opisuje go 
uczony mąz, lecz wydanie drugie^ znąjdąiące się wbibUote* 
ce j^azyalnąi warszawski^', wyszczeg^Wa. 

Kroi w Krakowie u Madeia Garwokzyka reku 1578 
w ćwiartce. 

Do opisu broszury pod tytułem Hełrnan Albo Wiosny 
Konłerfeł Hetmański, skądsye Ula Waiemąfehpostffkw 



Digitized by VjOOQ IC 



&7» 

kaidy naiMCzyc może, który txk\Ai R Wcgcicki n. ZH. 
BMUHU dodać co następiije. Po tytule idzie mała ozddbka 
drukarska, pod nią napis łaciński Exereaas sim Duce, 
BeUua sinecaptte, za nim wioieta przedstawiająca rycerza, 
'pewno Hetmana, na konin, a przed nim i za nim Hą Awej 
piesi wojomdcj rusznicą uzbrojenia pod których wizerun^ 
luem stoi podpis: wKrakottie, Drukowano u Mattheuatm 
Syebemyełura, Roku Pandnego 1578. W ćwiartce wydra- 
kowano to dziełko. Na przedostatni^ karcie jest znak dni* 
kardci F. 111. Przypisane jest nSamnelowi Zborowskiemu 
z Rytwian przez Bartosza Paprocidego.* Jest to wyciąg 
z dzieł sławnego Hetmana polskiego Jana z Tarnowa (1), 
(co się szczególniej z rozdziała piątego pokazi^e,) tudziei 
z Marcina Bielskiego Sprawy rycerskiey, jak to sam Pa* 
procki w rozdziale dwudziestym pierwszym wyraźnie ze- 
znaje. 

Senator, te Krakowie w drukami Mackia darwolMykm 
1579. w ćwiartce, broszura, którą równieł jak i dwie wy- 
2ój wymienione miałem sobie dostarczone przez P. Wójci- 
ckiego. 

Herby rt/eerslwa polskiego na pięcioro ksiąg rotdzie* 
lane, wKrakotm, w tejłe drukarni 1584, w arkuszowym 
kształcie. 

Ogród krokmkp w Pradze cześkićj 1590 drukiem 
ogłoszony, (który niiój szeroce opiszę,) kończy szereg pism 
Paprockiego prozą wydanych. 

Do któregoby rzędu, czy wierszem czy prozą pisanych, 
należało policzyć te dzieła Paprockiego; które Franciszek 
Siarczyński (w artykule o P(]^rockim w Obmie wieku pa** 

(1) Polska pod względem obyeiajtw I. S90. 

Digitized by VjOOQ IC 



S80 

nowaniaZyginiuitallL) przywodzi, a mianowicie: Stroma- 
iawKrak. 1584., o nawroeenm i. Maryi MagdaUnyj 
Trjfumpf planet Stefmowi Królom po ttypraioie MosIm^ 
tBskiey uczyniony, (ma to być wiersz,) Rozmowa podmoee 
zPlsbanem wPoznaniu 1611. tego nie wiem, nie widzin*' 
iem ich bowiem, i mam podejrzenie, łe jako osobne dzielą 
nigdy nie wysziy. Ostatnie miałp wyjść poprzednio po 
czeska (1), lecz Jungmann, whistoryi literatury czeskiej 
(pierwszego wydania), skrzętnie wyliczywszy wszystkie 
dzieła Paprockiego wydane po czesko, nie wspomniał o 
tern. Nadmieniam i to, ze Stromata (wyraz grecki, znaay 
ściero mylnie za osobne dzieło podał Siarayński: są to 
bowiem poprawki Herbów rycerstwa, które, jak o tern ni- 
zćj będzie, osobno nie wysziy. 

W rękopisie jedno tylko dzieło polskie Bartosza ma 
istnieć dotąd. Zawiera kromkę dawnej ziemi Pruskiej, 
ukrywającą się w jednej z bibliotek czeskich (2). 

W języka czeskim Paprockiego dzieła, a mianowicie: 
Zrdcadlo sławnego Margrabstwy Morawskego^ wOło- 
mońca 1$93, tak zwany Diadochos w Pradze czeski-* 1602, 
na koniec Sztambueh szlesky w Bemie 1609 w arkuszo- 
wym kształcie wydane, niżej, o rodowodowych pismach 
jego szczegółowo mówiąc, opiszę. Z dzieł tych, a miano- 
wicie ze Zwierciadła zrobił wyciąg i po niemiecka go wy- 
dał K. Pfeiffer pod tytułem: Paproezkius enucleatus oder 
Kem aus dem sogenannłen Mdhrischen und Geschleckts- 
spiegel Breslau 1730, 1741. 

(1) Przywodzi Jongmami Ust. 208. ar. 1379, nie mdwląc atoB, 
aSeliy Je PaprocU miał pisać. Porównaj zresztą o tych mniemanych 
Pajmckiego dziełach Joch. 111. 28, 447. 

(2) imgau Jiist. 152. w przyp. 



Digitized by VjOOQ IC 



681 

Następąje siettg broszur w ćwiartce, z wymienteiiiem 
Hdejsca draka i rekii, lob bez wyrażenia icb, od n 1597 
do 1602 wydawanych, kMre, z wyjątkiem jednej, czytałem 
wszystkie w Komiku. Broszbratama tytuł następujący 
(czytałem ją w bibliotece & Maryi Magdaleny w Wrocła- 
wiu): Obora aneb Zakrada w które rozliczna Stworzmj 
rozmlauwanj swa magi, w nowe wydana od Barłholome- 
ge Paprockeho z Glogol (tak) a Paprocka Woli. Na koń- 
cu stoi: Wytissłena w starem mestó Prazskem, w Impres^ 
sy Szumanske Leła Pane 1602 (1), który dla tego przy- 
wieść należało dokładnie, iz pisemko to rzuca wielkie 
światło na Paprockiego Koło rycerskie. Ponieważ szcze- 
gółowo będziemy niżej mówili o broszurach owych, prze- 
to, niechcąc się powtarzać, pom^'amy tu ich tytuły i osno- 
wę, wskazując tymczasem na dzieło P. Wiszniewskiego 
(2}» gdzie takie wyliczone i opisane są, lobo niedo- 
kładnie. 

Tyle znam pism Paprockiego, i z czytania tylu zdam 
sprawę: daleko więcej przywodzi ich Franciszek Siarczyn- 
ski (W artykule owym) ale mylnie. I tak, jako osobne 
dzieło przytacza pzd liczbą 5, 17. (przez omyłkę druku 
stoi 47.) 18. rosprawy o stanie rycerskim, o stawu (stanie) 
pańskim^ O pośledni weczerzi, sztrom czyli o herbach ze 
znakiem podków z czeskiego; przywodzi tez będący w rę- 



(1) Rzymską w ćwiartce, ktety nieliczbowane, ostatni znak Hh. 
Autor bawiąc w Pradze tegoż samego snadź roku, przypisał swĄ 
przekład Janowi Zbinkowt z Hamburga Podczaszemu korony cze- 
/sklćj) i pannie PoUksenle Mlnkwicownie, zaręczonćj mu, nadziawszy 
go uczonend przypiskami łacłńskiemi. 

(2) Hist lit VU. 517. nstpn. 



Digitized by VjOOQ IC- 



582 

kopiae spis Opocti0cu miMłwKrola&rie czeskim i t A., 
chociaż pisma te są tylko częścią {dzieł pod tytołen Zrdca^ 
SiOy IHadodio9, Sztambuch szkdcy^ nie istniejąc jakt 
dzieła oddzielnie wydane. Co P. Wiszniewski (1) w częśd 
i^rostowawszy lednćj, przepomniał w części sprostować 
drogiej. 

BUG ZTCU I TAŁBHT PISABSKI. 

Ponieważ życiorys Paprockiego znikądinąd jak zpism 
jego własnych wyrozumieć się nie da, przeto należało 
przywieść naprzód te pisma, by tem lepiej można było na 
jaw rzeczony życiorys wywieść. Uważam naprzód, ze 
z wiersza, któremu dał napis nauka y przestrogi dowiadu- 
jemy się o roku urodzenia Bartosza Paprockiego. Albo- 
wiem na samym końcu tak mówi : 

Bnierd mi nie straszna, bo rok siedindziesiąty, 
. Szerokie świata przemierzawny kąty 
Joz mł na nogach chodzid zapowieda, 
T dnszy w ciele dlligo mleazkad nie da. 

Odjąwszy więc 70 lat od roku 1613, w którym przypi- 
sanie dzieła tego uczynił, wyj^adnie rok urodzenia Papro- 
ckiego 1543. 

Uzupełniwszy tym sposobem zmiankę uczynioną o na- 
szym Bartoszu w numerze trzecim Przeglądu naukowego 
(2), gdzie powiedziano, ze niewiadoma jest epoka ani jego 
urodzenia ani śmierci, tu&iei P. Bentkowsk.(3), który mu 

(1) Hlst. Ht. Vn. 522. 

(2) Z roku 1845. Gdzie na str. 104, wiadomość o P^^roddm 
podano. 

(3) Hifit. Ut: I. 359. 



Digitized by VjOOQ IC 



rak 1550 za kres nrodzenia Mzaatzi, przystępuję do 
opisa życia j^Uiarza tego, mimo poMirszy; eo w. tej nie- 
rzepowiedziat J. & Baidtkie (1), (który z rękopbu Piotra 
Cerrmi uczmegb Morawtzyka, zamieszkaiego w Bemie, 
iriełe ciekawych szczegółów przywiódł), poorawszy co 
o ziąi zonie Bartosza udzielili poprzednicy moi, do który cli 
odsełam (2). ^ 

Przesiadywał i pisat dzieła swe Paprocki częścią 
w kraju, mając w Płoduem (w^ dzisiejszym powiecie li- 
pnowskim) dwie wsie Głogoie i Paprocką- Wolą; częścią za 
granicą. Bawił w Czechach od roku 1579 (3). W brosM- 
rze swej pod napisem Senator wyraźnie mówi (w przyi^ 
mhiu) ze o4ieid2ą)ąe z kraju (r. 1579) chce przez ten 
przdeład zostawić po sobie pamiątkę. Posiedziawszy kró- 
tko za granką wracał znowu do Polski, i wyjeldiał na 
powrót. W roku 1582 mieszkając w ^Papro€kiójwoii, na- 
pisał wiersz pod tytułem Triomi^, przypisawszy ^o FJlo- 
Bowi Kmicie Czamobilskiemu Wąjewodzie. Cztery lat za- 
bawiwszy w ojczyźnie, wyjechał znowu do Czech r;15B6, 
unosząc z sobą nienawiść przeciwko Janowi Zamojskiemu, 
% którym się jeszcze w roku 1584 przyjaźnił, wychwalał 
go i dziękował mu (w przypisaniu Herbów rycerstwa Kró- 
lowi Stefanowi Batoremu) za wieloraką pomoc doznaną 
]^zy wydaniu najznakomitszego te ^wych dzieł. Przybyw- 
szy powtórnie do Czech, bawił na dworze przewałnego 

(1) W historyi drukarń lU. 166. 

(2) Rozwiódł się nad tóm P. Wiszniewski hlsf. lit. Vn. 505. 

{Sj Nie dopiero od roku 1591. Jak mówi ów rękopis Ceronlego, 
lub od roku 1599. Jak P. GawarecU, Dzwoń literacki z 1849. 1. 294^ 
Inh od 1600. Jak utrzymuje L S. Bandtkie w historyi drukarń Im- 
kowsk« 196. 



Digitized by VjOOQ IC 



584 

w ów czas domu Rosenbergi^. Ta wydtt wiersze, którym 
dał tytuł pamięp nierządu w Palicie, a w nich jawnie się 
z tern odezwał, ie jest stroDBikiem pretendenta korony 
polskiej Maksymiliana, brata Cesarza Rudolfii II. . Przypi- 
sał je Wilemowi z Rozmbeka (z Rozenberga) na czesldm 
Kromołowie panu i najwyższemu Burgrabiemu w Króle^ 
stwie Cześkiem, właśnie gdy się on wybierał do Poidu 
dla poparcia tamże sprawy Maksymilianowej, i podpisał 
się na tem dziełku Jurgieltnikiem cesarskim O)- Wysta- 
wia w niem Polakom, ileby zyskali na tćm, gdyby KriUem 
mieli brata cesarskiego. Obelgi miota na Jana Zamojskie- 
go, nazywając go zdrajcą, który sprzedał w obce ręce 
polskie królestwo, zowie go Szaruszkiem, Panem Szarym 
Janem, (szydząc przez to z rodowitego Szaryuszów na- 
zwiska,) Rektorem, poprawcą (odmieniającym) praw da- 
wnych dla własnego zydcu. Po wstąpieniu na tron polski 
Zygmunta III. powrócił znowu do krąju Paprocki, i wier- 
szami odpłacał się swym ziomkom za to, ze gdy za gra- 
nicą bawił, mieli o nim staranie. Przypisując Dziesięcioro 
przykazania Andrzejowi Tamo>rskiemu Sekretarzowi kró- 
lewskiemu, dziękuje mu , ze w cudzej ziemi spokojnie 
ebował jego głowę, a Wojciechowi Giebułtowskiemu skła- 
da za to dzięki, łe będąc posłem polskim w Wiedniu, wy- 
robił mu od Cesarza RudoUh II. sto taterów rocznego 
jurgieltu. Mówi, ie bawiąc wraz z nim (z Giebułtowskim), 
na cesarskim dworze, byl jui w podstarzałych leciecb. 
Wywiązywał się z wdzięczności i duchownym panom, u 
których przebywał. Szczegótaiiej po klasztorach przesia- 

(I) Bartoł: Paprochy (tak) e^ues Polonus S. R. M. SOp. (znaczy 
iięfendiarius, Jurgieltnlk). 



Digitized by VjOOQ IC 



585 

dywae lubił, a iramewne w bagatydi yod ów ćzm opa* . 
etwaefa łądskićii i wa^ockićm. Z klasztoru w Łądiae (1) 
Itfiypisał swe wiersze nauka p przestroga Wojciechowi 
GiebałtowiAieoMi. Tamie (str. 57) wydał wiersze do Ste- 
lliiia Opata wądiockiego, od ktdrego wiele doznawał 
względów. 

Mylnie się wyraiają ci, (2) którzy podają, iz dzieła 
Paprockiego na czeskie tłónaczoHe wychodziły po polska 
naiHrzód, lub 2e po czesku pisywał je sam Bartosz. Zale* 
dwie bowiem o dwóch, bynajiliBićj ui o wszystkich, utriy- 
Biywać to MOZM. Powiemy niżej, 2e się czasem porywał 
do pisania po czesku, de nadaremnie. Tu nadmieniamy ta^ 
i% sam (w broszurze Gwałt na pogany) wyraźnie mówi, 
H swoje pisma dawał tłómaczyć na język czeski: gdyby je 
był więe po czesku układał, po cózby był mxA tłiteacza 
sziAać? Powiemy teł i o tłm, które z dzieł swuch dawai 
ajrękopisu.do tłómaczenia, nie ogłosiwszy ich njgi^ po 
polsku. 

We własnych dziełach opisał się Bartosz, jakiid czło- 
wiekiem, jakim uczonym był. Ubogim będąCy uWegał się 
za złotem i nie posiadł go. Małyni przez Rakuszi^nów 
lyęty datkiem, gorliwym był ich stroimikiem, a tćm sam^ 
wrogiem Jana Zamojski^o, i przyjacielem jego nieprzyja- 

(1) Założył go Mieczysław Stait syn B<riesława Kizywoustego. ' 
Łezy ten klasztor pod miastem Ko