Skip to main content

Full text of "Piotr Steinkeller: dwie monografie przez Henryka Radziszewskiego i Jana ..."

See other formats


This is a digital copy of a book that was preserved for generations on library shelves before it was carefully scanned by Google as part of a project 
to make the world's books discoverable online. 

It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject 
to copyright or whose legał copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books 
are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge thafs often difficult to discover. 

Marks, notations and other marginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the 
publisher to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to 
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated ąuerying. 

We also ask that you: 

+ Make non- commercial use of the file s We designed Google Book Search for use by individuals, and we reąuest that you use these files for 
personal, non-commercial purposes. 

+ Refrainfrom automated ąuerying Do not send automated ąueries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machinę 
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attribution The Google "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legał Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legał. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
any where in the world. Copyright infringement liability can be ąuite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's Information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discover the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the fuli text of this book on the web 

at http : //books . google . com/| 



^ 



\l 




'•'4 



\mmm 









Y/nZIfeCZNl RODACY 



'»■ .' >-• 



/ 



X 



i< '1 



s^-r 



?^ 



Piotr Steinkeller 

Henryk Radziszewski, Jan Kindelski 



IWĄHOftW 



"i^t 



I liż U r> 3 



^ •''• 



Digitized by V^ 



HARVARD 
COLLEGE 
LIBRARY 



r 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



PIOTR STEINKELLER. 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 




/^T 







:xxxxxxxK><>x<xxx>:xx xxxxxxxx> 



^ DWIE * 





"^or^ooRUl^ 



PRZ8Z 



g 



XXX>X»OOOCXXXXX> 



Ceiryka Ra9zisze¥skiego 

» i € 

]Ma Xii8etskiego. 



^ 
^ 
^ 
^ 









NftffrodMtt* na konkiirtl*. 

(Z trzema wlzornnkaml.) 

Ir 

NAKŁ.ADEM CZCICIELI PAMIĘCI STEINK ELL EFJA. 






Etll 

Yl,^g LWOWIE. 

^iwr..25G5 



WARSZAWA 



Drak „OsMty llfta4low«r', Sspltalaa lo. 

=== IQ06. === 







Digitized by 



Google 



^\o^J 5'J&1. Z55.5 



1/ 



/^V' 



A03R0JieH0 I|eH37poio, 
Bapuiasa, 8 Iiohh 1904 roAa. 

"haryard^ 
uniyersity 



' ; 



.. ' f , . 



ó^-^ 



'«.H r.o -» -fnhU.tAt 



Digitized by 



Google 



SwiaUodrukK Małeckiego 



'^'^.-'^^^■^h 



^ 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



z 



powodu 50-ej rocznicy zgonu Piotra Steinkellera, 
która przypadła d. 11 lutego 1904 r., grono czcicieli jego pa- 
mięci postanowiło utrwalić zasługi tego znakomitego przo- 
downika naszego przemysłu stosownym obcłiodem. W dro- 
dze ofiar zgromadzono fundusz, do którego szczodrym dat- 
kiem przyczyniła się Resursa Kupiecka^ pragnąca oddać 
hołd jednemu ze swych założycieli. Z funduszu tego wznie- 
siono tablicę pamiątkową w kościele Piotra i Pawła na 
Koszykach, której wizerunek poniżej jest zamieszczony. 
Część funduszu postanowiono przeznaczyć na wydawni- 
ctwo^ mające na celu dokładny opis działalności Steinkel- 
lera. 

Redakcya ^Gazety Handlowej", pragnąc ze swej strony 
przyłączyć się do upamiętnienia pracy tego męża, zasłużo- 
nego około rozwoju naszych stosunków gospodarczych, po- 
rozumiała się z rzeczonem gronem i ogłosiła konkurs na 
monografię z nagrodą^250|rubli. 



Digitized by 



Google _ 



« IV » 

Skład sędziów stanowili pp.: Aleksander Czajewicz, 
Karol Deike, Stanisław Aleksander Kempner, Feliks Kucha- 
rzewski, Władysław Rawicz i Aleksander Rosset. 

Na konkurs ten w ostatecinle wyinaczonym terminie dn. 1 listopada 
1903 r. nadesłano dwie prace: 1^ s godłem .Historia est magistra yltae** 1 2) s go- 
dłem .Ludy sIq kodyi prą falą mętną 1 ssumem wzbiera dziejowe Ich tętno. Nam 
zaś tylko nasz młynek na strudze, obraca plewy swojskie 1 cudze*. 

Po odczytaniu tych prac dla wyrzeczenia swych zdaA 1 powzięcia decyzyl 
członkowie sądu zebrali się na posiedzeniach dn. 30 marca 1 dn. 6 kwietnia r. 1904. 
P. Karol Delke, nieobecny podówczas w Warszawie, zdanie swe podał do wiadomo- 
ści sądu. 

Jednomyślna opinia wszystkich członków sądu konkursowego wyraziła się 
w uwagach następujących: 

Praca z godłem: .Hbtorla est magistra vitae* zaleca się umlęjętnem zestawie- 
niem szczegółów biograficznych, skrzętnem zebraniem danych historycznych, dobrą 
formą literacką 1 w ogóle w zupełności czyni zadość warunkom konkursu. Posia- 
dając przymioty te, słułyć mołe celowi wydawnictwa, t. J. spopularyzowaniu wśród 
szerokiego ogółu zasług przodownika przemysłu polskiego. 

Praca z godłem : .Ludy się kędyś prą falą mętną 1 t. d.* posiada bardzleji wy- 
czerpujący materyał historyczny, rzuca wiele nowego światła na epokę 1 z ułamków 
krytycznie odtwarza całość rozwoju przemyriowego, w związku z działalnością Stelte- 
kellera. Dzięki takim przymiotom monogx*afia ta, pomimo, U co do formy I ustosun* 
kowania poszczególnych działów wymaga poprawek, mogłaby tworzyć w wyda- 
wnictwie cbraz, pogłębiający dzieje prac Steinkellera 1 okresu Jego dzia- 
łalności. 

Gdy zatem praca }k 1 odpowiada ściśle zadaniu spopularyzowania postaci 
Steinkellera, a praca Nt 2 odznacza się wieloma nader wybitneml zaletami, przeto 
członkowie sądu konkursowego orzekli, ie nagroda z jej skutkami co do opubllko* 
wanta rozpraw w zupełnej mierze przysługi waćby powinna obu nadesłanym pracom* 
Pragnąc teł w tym duchu wydać decyzyę, któraby zarazem przyczyniła się do uświet- 
nienia wydawnictwa, zamierzonego przez czcicieli pamięci Steinkellera, — sąd kon- 
kursowy na posiedzeniu dn. 30 marca postanowił: 

Odwołać się przedewszystklem z propozycyą do p. Stanisława Henryka Bruna, 
przewodniczącego koła czcicieli pamięci Steinkellera o przeznaczenie z funduszów 
' tego koła sumy rubli 250 na nagrodę współrzędną I o przyzwolenie na przyjęcie do 
wzmiankowanego wydawnictwa obu rozpraw. 

6dy p. Stanisław Henryk Brun propozycyę tę przyjął, sąd konkursowy na 
posiedzeniu dn. 6 kwietnia 1904 r. jednomjrślnle powziął postanowienie następujące: 

Obie prace, na konkurs nadesłane, z motywów powyłej przytoczonych, utrzy- 
mują równorzędne nagrody, — kałda po rub. 250. Obie ogłoszone będą drukiem 
w wydawnictwie, zamlerzonem przez koło czcicieli pamięci Stelkellera. Co do pracy 
z godłem: .Ludy się kędyś prą falą mętną 1 t. d.^ zastrzega się wszakke warunek^ 
łe autor poczyni przeróbki, podług wskazówek, do których udzielenia autorowi upro- 
szono redaktora .Gazety Handlowej*, p. St. A. Kempnera. 



Digitized by 



Google 



Po wydaniu tej decyty), ctłonkowte sądu konkursowego otworiyll oplecs^to- 
wane koperty, lałącsone do rękopisów. W kopercie i godłem: .Historia est magistra 
▼Itae* inaleslOBO podpis: 

Henryk Radslmewtkl. *) 

W kopercie t godłem: Ludy sl^ k«dyś prą falą m^tną 1 t. d.« — podpis: 

Jan Robak. 
(Jan Klndelakl.) 

W końcu sąd t ladowolenlem stwierdził pomyilny plon, konkursu, czyniący 
ladolć celom obchodu Stelnkellerowsklcgo 1 przynoszący połytek piśmiennictwu pol- 
skiemu. 
^ Warmawa, dn. 6 h^Utnfa i904 r. 

A. Cffajewica^ 
Fśliks Kucharuwski^ 
Władysław Rawicz, 
A. Rosset, 
8i. A. Kemfmr. 

Książka niniejsza^ obejmująca dwie monografie Stein- 
kelierowskie^ jest plonem tego konkursu. Praca p. Kindei- 
skiego (Robaka) uległa stosownym przeróbkom. 

Z powodu trudności formalnych wydanie dzieła do- 
znało pewnego opóźnienia. 



*) Nadto w kopercie znaleziono list treści nąstcpującej : 

(Do Szanownego Komitetu S^iów konkursu. 
Wielmożni Panowie I 

Mam zaszczyt najuprzelmlel W, Panów prosić, wrazle, gdyby praca moja przez 
nich łaskawie do nagrody zakwalifikowaną została, o podanie w ogłoszeniu rezultatu 
konkursu, te nagrodę w ilości mb. 260, oraz bonoraryum' rub. 250, czyli łącznie 
rub. 600, należnych ml za napisanie tej monografii przeznaczam na rzecz Warszaw- 
skiego Domu Sierot po robotnikach (Litewska 14). Resztę ewentualnego bonora- 
ryum przeznaczam na ogólny fundusz uczczenia pamięci Stenlnkellera. 

Z wyrazami najwyiszego uszanowania 

Henryk RadmiteiotkL 



Digitized by 



Google _ 



Digitized by 



Google 



.:=,vv-iv. 



.4 ' ■., 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 






PIOTR 

STEINKELLER 



PRZEMYSŁOWIEC POLSia. 



PRZSZ 



HENRYKA RADZISZEWSKIEGO. 







Digitized by 



Google ^ 



Digitized by 



Google 



HENRYK RADZISZEWSKI. 
I 9 



PIOTR 

STEINKELLER 



Przemysłowiec Polski 



WARSZAWA 

DRUKARNIA 

„GAZETY HANDLOWEJ* 
SzplUlna M lo. 

ieo4 



Digitized by 



Google _ 



Ao3BOjieKO Ueuaypoio, 
Bapuiasa, 8 Iiokh 1904 rona. 



Digitized by 



Google 



Piotr Steinkeller. 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



z, 



rbyt już późno, bo w przeddzień, w sam dzień niemal 
upadku Rzeczypospolitej, zabrano się czynnie na wszystkich 
prawie polach życia narodowego do istotnych, wewnętrz- 
nych przekształceń. Zrozumiano dobrze — i za to cześć sią 
należy światłym umysłom tej epoki — że przyszłość grunto- 
wać trzeba na okrzepnięciu i wzmożeniu sił wewnętrznych 
narodu. A w tyra zespole zabiegów i starań, zwiększenie 
napięcia wytwórczości gospodarczej, słusznie, było myślą 
przewodnią. Hasło to rozbrzmiewać zaczęło coraz szerzej, 
coraz doskonalej; nie było dźwiękiem pustym, lecz się prze- 
obrażać zaczęło coraz bardziej w czyn; stało się poprostu 
ży wiołowem dążeniem, które poprzez burze przetrwało, i po 
zawieruchach wzmogło się — i plon obfity przyniosło. 

Głębokie i poważne być musiały zaczątki tego hasła, 
skoro tyle w niem żywotności było. 

Całe dwa wieki, co ostatnie dni ośmnastego stulecia po- 
przedziły, w niwecz obróciły wspaniały rozkwit gospodarczy 
czasów dawnych. Zawieruchy, a skutkiem ich będące łuny 
pożarów, świecące pochodnią zniszczenia co wieczór niemal, 
wojny kozackie i szwedzkie, w czasie których Rzeczpospo- 
lita, ostatniego tchu dobywając, inne cele zaniedbywała; gra- 
bieże i łupieztwa obce, ba, i własne, wewnętrzne rozterki. 



Digitized by 



Google 



wreszcie prawa krzywdzące, niepomne wielkich Piastowskich 
i Jagiellońskich wzorów — wszystko to w niwecz obrócić zdo- 
łało rozwiniętą uprzednio gospodarkę wytwórczą. Z licz- 
nych zakładów przemysłowych, rozsianych po wsiach i mia- 
stach, zaledwo wspomnienia zostały. Doszło do tego, ie 
naród, jak świadczą współcześni ^), dał się ^^nietylko rządzić 
innym narodom, ale też odziewać, napawać i wszelkiemi 
do życia i wygody potrzebami opatrywać'', i słuszność miał 
Sejm Konwokacyjny, przed elekcyą króla Stanisława Augu- 
sta zebrany, twierdząc, „że miasta dla różnych przyczyn, 
uciemiężenia i bezprawia do ostatniego przychodzą upad- 
ku.' «) 

Wówczas gorączkowo zabrano się do naprawy. 

Przykład miał iść zgóry. Sam król wziął żywo do 
serca sprawę uprzemysłowienia kraju: król założył mennicę 
w Warszawie; kosztem i staraniem króla powstała w War- 
szawie znakomita ludwisarnia % jego szkatuła przyczyniła 
się do wzniesienia fabryki fajansu w Belwederze ^), i znowu 
taż szkatuła nie szczędziła corocznego wsparcia ^) na wzmoże- 
nie górnictwa krajowego, a dalej, sam król staje w szrankach 
„Kompanistów" «) pierwszego w Polsce towarzystwa akcyj- 
nego, „Kompanii Manufaktur wełnianych'^, która, aczkolwiek 
nie urzeczywistniła w całej pełni zamierzonych celów, lecz 
pięknie o inicyatorach świadczy. 

A za królem idzie cały poczet ludzi możnych. Tu wi- 
dzimy Tyzenhauza z jego może niepraktycznem, lecz bądź 
co bądź na wielką skalę podjętem przedsięwzięciem, przei- 



>) Świtkowskl. Cf. Tadeusz Korzon: ^^ Wewnętrzne dzieje Pobkl za Stanisława 
Augusta.* Tom II, rozdz. Y str. 212. 

') Konfederacya [Generalna omnlum ordlnum regnl et magnl duc. Lith. na 
konwokacyl Warszawskiej uchw. a. 1764. Cf. Yol. Leg. VII, 81 .ubezpieczenie miast.* 

•) W r. 1766. 

*) W r. 1774. 

*) WJsummle 48,000 złp.; summa wypłacaną była utworzonej w r. 1782 kom- 
mlsyl Górniczej, której pieczę nad sprawami górnictwa powierzono, 

•) W r. 1766. 



Digitized by 



Google 



stoczenia Horodnicy i Łosośni w główne środowiska prze- 
mysłu polskiego, tu widzimy Poniatowskich, założycieli fa- 
bryk sukien i zamszów, szkła i zwierciadeł na Ukrainie, tu 
widzimy możnego Stanisława Poniatowskiego, podskarbiego 
w. lit., zakładającego ^) w Łowiczu „Społeczeństwo fabryki 
krayowey płócienney* przedsięwzięte „nie tak cłięcią zy- 
sków, iako raczey czystą intencyą uczynienia naiistotniey- 
szey kraiowi przysługi,** a dalej, widzimy fabryki sukienne 
Czartoryskicli w Staszowie i Korcu, wielkie piece Joacłiima 
Chreptowicza w Wiszniewie, fabryki Potockicłi, niepospolite 
przedsięwzięcia Jacka Jezierskiego, kasztelana łukowskiego. 
I długi poczet taki ułożyć jest snadnie. — Prócz możnych, 
szła w tym kierunku i szlachta. Lecz ta, mniej można, czę- 
stokroć zgoła niezamożna, nie była w stanie kroku w tem 
dziele dotrzymać. Zresztą i wielcy wkrótce prac tych zanie- 
chać zniewoleni byli. Bo naprzód, dzieło to pozbawione 
było w wielu razach podstaw konkretnych. Fabrykowano 
częstokroć rzeczy zbytku, o rzeczach istotnej potrzeby nie- 
pomnąc; bo niewyszukiwano tych, którzyby własnym intere- 
sem parci przezwyciężali przeszkody; bo nie wsparto od ra- 
zu tego ruchu na rozłożystych barkach całego narodu; bo, 
wreszcie, przyszły katastrofy, co wszelką przerwały robotę. 

Ale, bądź jak bądź, w rozwoju życia gospodarczego 
była to epoka poczynań w imię idei. I dlatego nie przeszła 
bez śladu, i dlatego właśnie z roboty tej, pomimo jej wad 
nawet i usterek, przetrwała ta „czysta intencyą uczynienia 
naiistotnieyszey kraiowi przysługi.** 

I zaledwo przeszły ciemne, mętne czasy pruskie, które 
jeno zemdleniem z uderzenia obuchem były, zaledwo 
Księztwo Warszawskie powstało, widzimy krzątanie się 
dzielne i zapładniające. A jeżeli kiedy, to właśnie wów- 
czas, czasy były ciężkie i, zdawało się, zgoła nie po te- 
mu. Wszakżeż naród cały uginał się pod niewypowiedzia- 



«) w r. 1787. 



Digitized by 



Google 



nemi ciąłarami, które jednak chętnie ponosił, — pod cięża- 
rami, które całą wagą swoją nie zdawały się dokuczać, bo nie 
zwracano na nie uwagi wówczas, gdy rozbrzmiewały pieśnią 
gdy krążyły legendy i opowieści, gdy oręż, na który szły 
składki, zwyciężał. Wielka gwiazda małego korsykanina 
pochłonęła uwagę, lecz nie całą. O puściźnie nie zapo- 
mniano, choć nietylko wypadki ogólne utrudniały sprawę. 
Utrudniały ją jeszcze konieczne warunki ekonomiczne, — ko- 
nieczne, bo narzucone: przyjąć musiało Księstwo zabójczy 
dlań system kontynentalny. A pomimo to wszystko, wi- 
dzimy tu raźne krzątanie się: cały szereg praw i rozporzą- 
dzeń ułatwia osiedlanie się w Księstwie cudzoziemcom, któ- 
rzyby kunszta swoje na ziemi Księstwa prowadzić chcieli ^), 
zaręczono im wolność ^od konskrypcyi dla nich, wraz 
z dziećmi, od wszelkich podatków i ciężarów publicznych, 
nie mniey iako wolności osiadania bez opłaty czynszu na 
lat sześć, na gruntach pustych narodowych.'^ ^) 

Było to koniecznością, bo brakło rąk. 

Konieczność ta przetrwała czasy Księstwa. Utworzo- 
ne w Wiedniu Królestwo Kongresowe w takim samym 
zrazu iść musiało kierunku. Postanowiono ^) cudzoziem- 
ców przesiedlających się do Królestwa uwalniać „od podat- 
ków i opłat na lat sześć, uwolnić ich i ich synów od służby 
wojskowej i zwalniać od cła ich dobytek.* 

W skutku całego szeregu tych praw i rozporządzeń za- 
częły napływać fale przedsiębierczych cudzoziemców, któ- 
rych praca na ziemi polskiej tak się przeważnie spolszczyła, 
że sami polakami zostali. Między tymi cudzoziemcami była 
również rodzina Anthoninów, francuskiego pochodzenia, 
której losy następnie splotły się z losami Piotra Steinkellera. 

Grunt do pracy wytwórczej był juź poniekąd przygoto- 
wany, ale nie gotów jeszcze. Nie dość było dać możność 



O Dekrety ks. Wanz. z dn. 24 1 27 paidi. 1809 i. 

*) Grot. Sekret. Stanu z dn. 17 grudnia 1811 r. 

') Postan. ks. Namlestn. Król. i dn. 2 marea 1816, rouzen. 18 wn. 



Digitized by 



Google 



imigracyi żywiołom pożytecznym, ale bądź co bądź obcym, 
nie dość było ograniczać się na daniu przykładu pracy 
obcokrajowców. Większego jeszcze dzieła należało doko- 
nać. Cłicąc rozwinąć w kraju żywotność przemysłową, na- 
leżało ją poprostu wytworzyć, należało zestrzelić wszystkie 
zabiegi, częstokroć mgliste jeszcze dążenia, w jeden wielki 
wysiłek ducha, należało wywołać potrzeby gospodarcze 
pośród społeczeństwa, skierować przedsiębiorczość kra- 
jowców, cel im wskazać taki, który by zająć mógł i głowę 
i ręce. Ale do tego wszystkiego potrzeba było człowieka, któ- 
ryby przejęty był na wskroś odczuciem celów wielkich, — 
któryby zrozumiał dokładnie, że życie jednostki nie jest ni- 
czem innem, jeno jednem ogniwem wielkiego żywota, — któ- 
ryby wiedział jakie są względem tego żywota obowiązki 
społeczne; — potrzeba było, wreszcie, człowieka o wzroku 
patrzącym jasno i trzeźwo, o dłoni potężnej i umyśle silnym. 

Takim był Lubecki, w roku 1821 na ministra Skarbu 
Królestwa powołany. 

Dziwny to był człowiek. Dziwny tem, że nietylko zda- 
nia jemu współczesnych co do niego różnią się niezmiernie, 
ale i sądy dalszych pokoleń niezawsze na jedno zgodzić się 
mogą; dziwny tem, że nie był jednolitym w programie po- 
litycznym, ale zarazem i tem dziwny, że dziwić się trzeba je- 
go nieskończonej energii, sile woli, niezmordowanej pra- 
cy. — A jeżeli nawet Lubeckiemu, jako ministrowi Skarbu, 
nieraz zarzut z pewnej bezwzględności czynią, to odpowie- 
dzią na to niech będzie wyjątkowo zły stan finansów, gdy 
nastał, — a wyjątkowo dobry, gdy tekę piastować przestał. 
Zresztą, nie o ogókią charakterystykę Lubeckiego tu chodzi, 
lecz o zasługi jego w przygotowaniu terenu do dalszego roz- 
woju przemysłowego Królestwa położone. Otóż oddał tu 
Lubecki zasługi niespożyte. 

Niepośledniej miary musi być ten, kto wchłonił w sie- 
bie błąkające się, często bezwiedne, lub mało uświadomione^ 



Digitized by 



Google ^ 



< 10 > 

dąienia swojego czasu, kto dążenia te uświadomić potrafił 
i w czyn przeobrazić zdołał, kto nadać umiał^dzicłu temu 
piętno długotrwałe, urabiające kierunki następne. 

Takim właśnie był Lubecki: zrozumiał doniosłość wy* 
krzesania życia wytwórczego, potrzebę zaprowadzenia uła- 
twień w stosunkacłi łiandlowycłi i przemysłowycli, pojął, że 
przemysł krajowy winien na dwu zasadach spoczywać: na 
konieczności przetwarzania produktów swoicłi, krajowycłii 
i przetwarzania icłi dla swoicłi. 

To, do czego Lubecki przygotował grunt, to wkrótce 
potem innym — między nimi Steinkellerowi przedewszy- 
stkiem — danem było wyzyskać dla kraju. 

A w jakicłi kierunkach pragnął Lubecki życie przemy- 
słowe obudzić? Przedewszystkiem w tych, które się na si- 
łach przyrodzonych kraju gruntują. I dlatego widzimy 
w działalności Lubeckiego krzątanie się koło sprawy pod- 
niesienia górnictwa krajowego, i dlatego widzimy chętnie 
podawaną dłoń nowopowstającym w kraju zakładom prze- 
mysłowym, i dlatego Lubecki zaprowadza regulacyę handlu 
wełną i udziela pomocy przesiebiorcom zakładającym fa- 
bryki sukna i płócien, i dlatego buduje drogi bite, dba o uła- 
twienie komunikacyi wewnętrznych; wreszcie, jakby na 
ukoronowanie swej działalności, do życia powołuje dwie 
wielkie, wiekopomne instytucye: Towarzystwo Kredytowe 
Ziemskie i fiank Polski. 

Nie tu miejsce na wyliczanie wszystkich tych zmian, 
które Lubecki do zakresu życia wytwórczego wprowadził. 
Reformy te jednak nadały tak nową a odmienną fizyogomię 
krajowi, tak głębokie i niezatarte wycisnęły piętno na dal- 
szych losach rozwoju przemysłu krajowego, że chcąc dać 
obraz działalności Steinkellera, należy obrazowi temu dać 
tło. 

A tem tłem, na którem rozwinęła się praca naszego 
przemysłowca, i nietylko tłem tej roboty, ale w znacznej 



Digitized by 



Google 



części poprostu tych wysiłków natchnieniem były zabiegi 
Lubeckiego. 

A naprzód, co zdziałał Lubecki dla tej gałęzi wytwór- 
czości, co bogactwo z łona ziemi na jaw wyprowadza, dla 
tej gałę/i co, tak rdzennie polska, kiedyś chlubą i godziwą 
dumą była: dla górnictwa krajowego? 

Zaprowadzoną jeszcze w r. 1816 w Kielcach Główną 
Dyrekcyę Górniczą, przenosi Lubecki od 1 lipca 1827 r do 
Warszawy, przeistaczając ją w Wydział Górnictwa Kra jo- 
go ^). Uczynił to Lubecki nietylko dlatego, by tym sposo- 
bem przyoblec ten Wydział w urok i wpływ większy, ale 
równocześnie — może nawet przedewszystkiem — dlatego, 
ie chciał mieć zarząd górnictwa pod ręką; wielkie zmiany 
tu zaprowadzić zamierzał i w znacznej części, dopóki zabie- 
gom wypadki polityczne nie położyły kresu, wykonał. No- 
woutworzony Wydział miał sobie powierzony wyłącznie 
tylko ogólny dozór nad sprawami górnictwa krajowego, 
miał zajmować się li tylko wypracowaniem i przedstawia- 
niem nowych projektów do podniesienia tej wytwórczości 
zmierzających. Zadanie to sądził być tak wielkiej wagi, 
że oddzielił od Wydziału nawet Zarząd Fabryk, pozosta- 
wiając to urzędnikom miejscowym, oddzielił nawet Zarząd 
Dóbr i Lasów rządowych. •) 

Bo, istotnie, w szczegóły administracyi Wydział wcho- 
dzić nie mógł, tak doniosłe, ogólnego znaczenia, miał sobie 
przez Lubeckiego nakreślone zadania: ') nad rzeką Czarną, 
między Dziebałtowskiemi młynami a Sielpią, stanąć miały 
fryszerki i walcownie dla produkcyi rocznej 50,000 cetn. że- 



<) Wydzltl Górnictwa posotttwal pod pnewodn. radcy st. Lodw/^Haukc. 

*) Zarząd dóbr górnictych powierzono wydziałowi dóbr Rządowych, zarząd 
asów — wydziałowi lasów w Korolssyl Rządowej Przychodów 1 Skarbu, przezna- 
czając natomiast z tych dóbr dochodu zip. 400,000 rocznie na rzecz zakładów górni- 
czych oraz na dostarckanle drzewa bezpłatnie na potrzeby kopalA 1 hnt, które dostarczać 
miały leśnictwa: olkuskie, olsztyńskie, kieleckie, samsonowskle, radoazyekle, szydlo- 
wleckle, Iłłeckle, bodzentyńskle 1 łagowskie.— 

*) Projekt opracowano, staraniem Łabęckiego, w marcn 1826 r. 



Digitized by 



Google 



i la > 

laza; nad rzeką Bobrzycą a Gtnińskiem wznieść miano pięć 
wielkich pieców, mogących dać rocznie 180,000 cetn, suro- 
wca^ rzekę Kamienne zamierzono uspławnić a wówczas 
postawić pod Wąchockiem 4 wielkie piece^ mogące wypro* 
dukować 136,000 cetn- surowca, oraz fryszerki w Wą- 
chocku, Starej Rudzie i Michałowie o 48 ogniskach i trzech 
walcowniach, produkujące rocznie 150,000 cetnarów żelaza. 
Miały to być, i były w istocie, materyały służyć mające do 
konstrukcyi machin i warsztatów krajowych, materyały, 
z których wkrótce potem przemysł tak obficie korzystał. 
W jednym z listów Lubeckiego ^) czytamy: „....od dawna 
przekonany byłem i iestem, iż pierwszym krokiem do ustale- 
nia i trwałego zaszczepienia w kraiu przemysłu iest utwo- 
rzenie zakładów, któreby dostarczać mogły wszelakich ma- 
chin tanio i podług naynowszych wynalazków i udoskona- 
leń, zwróciłem na to szczególną moią uwagę przy urządza- 
niu przedsięwzięć górniczych....* Nie dość na tem, rozwi- 
nąć miano, — i rozwinięto — znacznie produkcyę cynku *), 
przesiewzięto poszukiwania solne w Szczerbakowie, Ow- 
czarach i Gadowie nad Nidą, oraz w Solcu, a następnie 
w Nękanowicach nad Wisłą i w Pobiedniku 

Nie wszystkie te zamiary zrazu dały się uskutecznić: 
z powodu wypadków z r. 1830-31 wykonanie niektórych na 
czas nieco późniejszy odłożyć musiano, lub zgoła zaniecha- 
no. Ale część znaczną wykonano, a w każdym razie wy- 
konywano. Był więc już grunt do pracy wytwórczej, był 
kierunek; — znajdziemy ten sam kierunek roboty w działal- 
ności Steinkellera, — i w jego pracy znajdziemy fabryki ma- 
chin, i u niego znajdziemy wysiłki, podjęte w celu podnie- 
sienia przemysłu cynkowego, i u niego znajdziemy starania 



') List prywatny pisany do Antoniego hr. Ostrowskiego, kasztelana Senatora 
Królestwa, datowany w Warszawie 23 sierpnia 1827 r. 

*) Wystawiono hut^ cynkową o 500 muflach pod Będzinem. — Pod Sławko- 
wem, na kanale Przemszy, wystawiono odlewnię ielaza z 2 plecami plomlennneml 
\ walcownią do blach cynkowych, (cf. Hler. Łabęcki, op. cit. str. 346).— 



Digitized by 



Google 



< 18 » 

dotyczące zapewnienia krajowi w dostatecznej ilości taniej 
soli. 

Zwracał równieł Lubecki uwagę baczną i na potrzebę 
rozwinięcia w kraju przemysłu włóknistego. Wyjednano 
naprzód u tronu odezwę monarszą z dn. 15 (27) kwietnia 
1824 r., zapewniającą przedsiębiorców fabryk wełnianycłi, 
że przez lat 20 zakaz wprowadzania do Królestwa sukien 
obcych żadnym nie ulegnie zmianom. Następnie^ na nara- 
dzie w dn. 22 lipca 1826 pod przewodnictwem Lubeckiego 
odbytej ') omawiano zamiary Komissyi rząd. Spraw we- 
wnętrzn. i poL odnośnie do wprowadzić się mających uła- 
twień w handlu wełną. W skutku tych obrad wypraco- 
wano ') projekt, wkrótce urzeczywistniony, zaprowadzenia 
w kraju składów rządowych na wełnę w Warszawie, Łę- 
czycy i Kaliszu. Skarb przeznaczył 800,000 złp. „na fuudusz 
do zaliczania fabrykantom krajowym pieniędzy na wełnę 
przez nich zakupioną, za złożeniem iey w rzeczonych skła- 
dach.^ ') Rozporządzenie to zbiegło się z życzeniami kra- 
ju. W istocie, w tym samym czasie *) złożył Lubeokiemu 
Antoni hr. Ostrowski, właściciel dóbr Tomaszów pod Bawą, 
dokument ^) donoszący o zawiązaniu się w Tomaszowie 
spółki właścicieli wełny, pod nazwą ,, Kompanii fabryczno- 
Handlowej Tomaszowskiej^, mającej na Celu „sprzedaż 
wełny i forszusowanie pieniędzy fabrykantom sukna,* co 
ułatwionem być miało przez to, iż ^^dziedzic osady fabryczno- 
handlowej Tomaszowa obowiązuje się tyle dostarczyć po- 
trzebnych składów ną wełny, pomieszkań na administracyę, 
ile gmachów potrzebnemi bydż sią okażą.^ 



^) Konferencya U zwołaną sosttU prsez Kom. rząd. spraw wewn. 1 pol. na 
skutek odezwy tejie Kons. t dn. 19 lipca 1822 r. podpisanej przez Staszyca (w zast. 
min. prezyd.^ Vlde arch. Kom. rząd. Przych. 1 Skarbu, akta Fabr. I rzemleiln. V. I 
Nlnd. 8 lit. F. — 

*) W dnia 11 sierp. 1825 r. Vlde arch. K. P. 1 Skarbu, Ibidem. - 

*) Art. 4. 

*) Odpowiedz Lubeckiego datowaną Jest dn. 26 sierpnia 1825 r. 

*) Spisany w Tomaszowie, dn. 4 lipca 1824 r. 



Digitized by 



Google 



< u » 

w ślad za rozwojem przemysłu wełnianego wlcrótce iść 
miał rozkwit wyrobów bawełnianycłi. Zrazu szło to jednak 
powolnie, bo przemysł ten nieznanym był zgoła. Dopiero 
tenże Antoni łir. Ostrowski pierwsze w tej mierze kroki przed- 
siębrał i przyczynił się do zadzierzgnięcia stosunków, z któ- 
rycłi wkrótce potem skorzystał, między innymi, Steinkellen 

W liście z dn. 19 sierpnia 1827 r., pisanym w Toma- 
szowie, a nadesłanym na ręce X-a Ministra, oznajmia 
Ostrowski Lubeckiemu, ie zawiązał stosunek znajomości 
z p. Tłiomas „sprowadzonym przez Xiążęcą Mość do Wy- 
działu Górnictwa i poznawszy w nim człowieka równie uta- 
lentowanego iak i poczciwego, tak że słowu iego zaufać mo- 
żna*, a „maiąc clięć — pisze Ostrowski — poświęcenia cza- 
su ważney próbie i odgadnieniu czyli mogą w Polsce exy- 
stować zakłady na wyrobki bawełniane? prosiłem tegoż 
pana Thomas aby mi nastręczył Dom iakowy w Anglii, iuż 
podobne zakłady maiący, a to w celu weyścia z nim w ta- 
kowe stosunki, któreby móy zamiar ułatwiły.** Ów p. Tho- 
mas polecił Ostrowskiemu anglika W. Jones'a z Mancheste- 
ru, który w długim i wyczerpującym liście do założenia 
przędazalni i tkalni bawełnianej Ostrowskiego zachęcał. 
„Wszystkie doty czasowe zakłady przędzalni na Bawełnę 
w kraju — pisze Ostrowski w podaniu do Lubeckiego — są 
niczym, są arcy niedokładne, a tkacze, nawet mierni, nieró- 
wney, słabey Przędzy użyć nie mogą i przymuszeni są sta- 
rać się o przędzę angielską. Przez pięcioletnie usiłowania mo- 
ie — czytamy — postawiłem sukiennictwc w Tomaszowie 
prawie iuż na naywyższey stopie, mam przeczucie, że i dru- 
gą gałęź przemysłu uda mi się pomyślnie zaszczepić, lecz i mo- 
ie zamożności iuż wycieńczone zostały i do nowego zamiaru 
potrzebować będę pomocy pieniężney Rządu....* 

Ciekawym niezmiernie jest list W. Jones'a. *) Zdol- 
ności narodowe — pisał Jones — poty nie są rozwiniętemi. 



>) Lbt pisany w Manchesterze dn. 80 lipca 1S27 r., wyjątki tacytowane % listu te- 
go 8% tłomactenlem s j«z. ang. na j^syk polski, dokonanego dla Kom. Pnycb. 1 Skarbu. — 



Digitized by 



Google 



^ 15 » 

póki w ruch nie są wprowadzone. Że dotąd Polska nie- 
posiadała rękodzielni na wyroby bawełniane i jedwabne nie 
idzie zatem, łeby onych nigdy mieć nie mogła. Każda 
rzecz ma swóy początek a śmiem przepowiedzieć, ie gdyby 
w tey mierze plan na mądrości i ostrożności oparty, ułożo- 
nym i wykonanym został, przed upłynieniem lat niewielu 
samaby się Polska nad swym postępem zdziwiła....^ A da- 
lej w liście tym czytamy: « Wielkość zakładu pod Jego 
(Ostrowskiego) opieką utworzonym być mogącego, nie iest 
nay ważniejszym przedmiotem dla J W. Pana iako Polaka, 
lecz przyjęcie wzorowych zasad, to dopiero prawdziwie 
uważać można będzie iako kamień węgielny wielkiego 
i wspaniałego gmachu, którym będzie pomyślność narodo- 
wa; zakład przez niego zaprowadzony będzie wzorem 
i szkołą dla narodu..,. Polska iest szczególnie zdolną do 
obeyścia się bez pomocy obcych kraiów, będąc obfitą we 
wszystkie płody rolnicze i górnicze. — Trzeba się tylko do 
pracy korzystnej zaprawić. To sprawią rękodzielnie i po- 
większy się liczba użytecznych obywateli a imię panów pol- 
skich, którzy pracują nad polepszeniem losu swych roda- 
ków przeydzie do nieśmiertelności.'' 

Odpowiedź na podanie Ostrowskiego była ze strony 
Skarbu naturalnie niezmiernie przychylną: winszować 
JW. Panu należy — pisał *) do Ostrowskiego Lubecki — 
ie wchodzisz vt układy z tak światłym przedsiębiorcą, ia- 
kim się być okazuie P. W. Jones. List jego pełen iest roz- 
sądnych myśli i zdrowego rozumowania. Miło mi iest do- 
strzedz, że prawdy przez niego przywiedzione co do roz- 
krzewiania przemysłu i spodziewanych ztąd korzyści, tak 
dalece iuż oddawna przez Rząd Polski uznanemi zostały, że 
dziś iuż nie namawiać nas do zaczęcia należy, ale tylko wy- 
konywać i stale postępować w zaczętych i iuż w biegu bę- 
dących dążeniach.*' 



') List prywatny t dn. 22 sierpnia 1827 r. 



Digitized by 



Google 



I 16 ^ 

Plany Jones^a nie ziściły się w całej rozciągłości; 
Przybywszy do Polski, Jones zmarł na panującą wówczas 
(r- 1831) cholerę, ale plany jego przygotowały teren dla na- 
stępnie rozwinąć się mającej działalności innycłi. Słusz- 
ność miał anglik utrzymując, ie tym sposobem „powiększy 
się liczba użytecznych obywateli/* Pomyślano o tego ro- 
dzaju zakładach i wnet zgłosiło się kilku „ochotników^' *}— 
między nimi Steinkellen 

I tu więc znowu widzimy, jak zabiegi Lubeckiego wy- 
wołały czyn *). 

Nie koniec na tem. Wiedział Lubecki, jak ważną rolę 
w rozwoju życia przemysłowego odgrywają dogodne komu- 
nikacye. Bankowi Polskiemu zlecił minister zaprowadze- 
nie nowych dróg bitych. Bank co mógł to w tym kierunku 
zdziałał. Steinkeller podejmuje, intuincyjnie może, i tę myśl 
i do świetnych rezultatów dochodzi. 

Bo wiedział Lubecki, że zadaniem jego było zestrzelić 
w jedno wielkie ognisko zabiegi, chęci, starania. Wiedział, 
że w kraju żywotność i tężyzna jest, że tężyzna ta zolbrzy- 



Cf. Leopold Miyet, „EkonomUU''; I, 1903 r.. str. 138. 

*) Projekt utworzenia przędzalni bawełny wkiótce ponownie przez Stelnkellera 
poruszonym został (cf. Leopold Meyet, Ekonomista I, 1903). Poprzedni Jednak jego 
referat, z r. 1827, w trrhlwacli dotąd znalezionym nie został. Natomiast przechowała 
siQ notatka załączona do listu Kom. Rząd. Przycłi. I Skarbu wystosowanego dn. 12 sierpnia 
1828 r. do Ministra prezydującego w Kom. Kzad. Spraw wewnętrznych 1 pollcyl. 
Z notatki tćj, ciekawej ze względu na to, Łe następnie wzorował się na tym planie 
Steinkeller, dowlad #jfmy się, ie Jones obowiązywał się ^zaloiyó w Tomaszowie do- 
brach Senatora Kasztelana Ostrowskiego 1) tkactwo wyrobów bawełnianych 1 z dłu- 
giej wełny o 70 warszt. mechanicznych 1 z apreturą ang, oraz 2) przędzalnię tng. ba- 
wełny o 36,000 wrzec. — Zakłady te podług obrachunku kosztować mają: pierwszy 
złp. 193,466, drugi 1,000,000 łącznie 1,193,466. Do załoŁenIa Ich Łada oastępjlącey 
pomocy od Rządu: V aby mu dane były machiny, w Anglii kosztem Rządu do tkactwa 
1 przędzenia bawełny zakupione w cenie złp. 106,928, 2® aby mógł na zakład tkactwa 
otrzymać zapomogi złp. 60,000, o którąby mu wolno było rozpocząć z Bankiem zaraz 
negocyacyę, 3<^ aby mu Rząd zapewnił zapomogę na zakład przędzalni w summle 
600,000 złp. czyli łącznie t$65,928 złp., 4® aby zapomoga ta daną mu była z moŁlIwośclą 
\k] zwrotu w ciągu lat 20-u, 5® aby Rząd wziął na siebie koszta sprowadzenia robo- 
tników angielskich w summle złp. 151,200 obliczone" 1 t. d. (Arch. ibid.) 



Digitized by 



Google 



« 17 » 

mieje, o ile dłoń silna nada jej kierunek. Wiedział, że roz* 
może siQ wówczas życie wytwórcze, narodowe. 

I rozmogło się. Cały szereg ludzi zabiera się do roboty, 
przemysł rozwija się, handel się ożywia, A pośród tycłi, 
co się do pracy takiej zabrali był i ten, co wielu i głową, 
i pracowitością, i sercem, i poczuciem cnót przewyższył: 
Piotr Antoni Steinkeller. 




Digitized by 



Google ^ 



o, 



żywił się handel z Królestwem Polskiem. Pomiędzy 
tymi^ co zawiązali stosunki handlowe z Warszawą, był dom 
handlowy kupca krakowskiego Józefa Steinkellera. Miał on 
swego korespondenta w Warszawie^ w osobie Jana Anthonin. 
Piotr Antoni Steinkeller urodził się dn. 15 lutego 1799 r. 
w rodzinie pochodzącej z Pomorza, która, będąc przywią- 
zaną do wiary katolickićj, w czasie wprowadzenia protestan- 
tyzmu na Pomorzu i prześladowania katolików, Pomorze 
opuściła^ udając się do Tyrolu, a ztamtąd do Wiednia. 
W drugiej połowie XVIII wieku ') Józef Steinkeller osiedlił 
się w Krakowie i zajął się kupiectwem. Syn jego, młodym 
jeszcze będąc; gdy się stosunki z Warszawą coraz bardziej 
ożywiać zaczęły, bywał często w interesach ojca swego 
w Warszawie. Tu poznał pannę Anthonin, córkę Jana 
i Aleksandry z Charlemontów *) Anthonin, właścicieli domu 
handlowego, o którym wspomnieliśmy wyżej. Po śmierci 
ojca swego przeniósł się młody Piotr Antoni do Warszawy, 
gdzie^pannę Anthonin pojął za żonę. I tu został na stałe. 



>) ŚcUla data nie Jest wiadomą. 

*) A]exandra Cbarlemont była córką inŁ. Cbaiiemonta sprowadzonego za Stan. 
Augusta wraz z ini. Cbopinem (ojcem Fryderyka) przez X-a Ogińskiego w celu budo- 
wy kanału Jego Imienia. 



Digitized by 



Google 



€ 19 1 

Za ścisłą bezwzględnie datę osiedlenia się Piotra Anto- 
niego Steinkellera w Warszawie uważać należy początek 
r. 1826. Księga Zgromadzenia kupców Warszawskich pod 
liczbą 262 w dacie dn. 6 maja 1826 r. zapisuje Steinkellera 
w poczet kupców warszawskich. Żywot jego w kilku zale- 
dwo słowach w księdze kupieckiej wyrażonym został: w ru- 
bryce zatytułowanej „rodzaj handlu^, podano przy nazwisku 
jego ^Bankier^ komiss., i expedyc./ dalej zaznaczono, że 
handel prowadzi «pod własnem nazwiskiem/ jako ^lokacyę 
handlu^ podano dom pod XI 638 przy ul. Trembackićj^ wre- 
szcie kończy się notatka zaznaczeniem daty wpisu (^6 may 
1826*) i wysokości opłaty wpisu *) 800 złp. W ostatnićj ru- 
bryce zaznaczono, że zmarł w Krakowie w r. 1864. W księ- 
dze „percepty i expensy" Zgromadzenia, w której opłata za- 
pisaną została, uczyniono jeszcze wzmiankę w rubryce wpły- 
wów: „tudzież na ubogich złp. 60* *). 

Tyle o Steinkellerze przy zapisie księga kupców. 

Jakim był? Znajdujemy o nim, w ocenie działalności 
jego, wkrótce po śmierci Steinkellera przez Jenikego napisa- 
nej '), taką sylwetkę: „Pod względem fizycznym Steinkeller 
słynął z olbrzymiego wzrostu, któremu domierzał bystry 



^) Zanim Zgromadzenie kupców przyjąć w poczet członków swoich kogokol- 
wiek mogło, obowlązanem było otrzjrmać zaiiwladczenle, te kandydat nie był zamie- 
szany w głośnej podówczas sprawie defraudantów (kontrabandy). W archiwach Zgro. 
madzenla kupców ro. Warszawy znajduje sic dokument (najdawniejszy ze znanych nam 
odnośnie do Steinkellera), w którym Urząd Municypalny miasta stołecznego Warszawy 
w dn. 3 maja 1826 r. zawiadamia Urząd Starszych Zgromadzenia kupców, ie ^prze- 
sylając Urzędowi Starszych Zgromadzenia kupców w kopii reskrypt Komtssyt Rządo- 
wej Przychodów 1 Skarbu z dn. 26 kwietnia r. b. )l 215599 udowodnlatący U IP. 
Piotr Steinkeller, obecnie pod J6 638 zamieszkały, w liście ogólney Procesów defrau- 
dacyjnych zamieszczonym nie znajduje sic... kwallfikule sic, do Zgromadzenia kupców 
tuteyszych przyjętym hydi moie". 

*) W arch. Zgromadź, kupców niema znaczniejszych wzmianek o Steinkellerze. 
Raz tylko zaznaczono, ie w dn. 17/24 maja 1839 r. został zamieszczonym na llście 
kupców ta« Warszawy Elektorów Trybunału Handlowego gub. Mazowieckiej. 

*) Druk. W "ryg. Illustr. )« 7 z dn. 31 paidz. (12 Hst.) 1859 r. T. I. Artykuł 
nie podpisany jest pióra Ludwika Jenikego. 



Digitized by 



Google 



€ 20 > 

i wszechstronny jego rozum. Jako człowiek prywatny, 
odznaczał się słodyczą i spokojną powagą w postępowaniu 
z podwładnymi. Każdego^ cłioćby najniższego, wysłuclii- 
wał cierpliwie, nie przerywając mu ani razu i wysłucliawszy 
dopiero, krótko lecz stanowczo objawiał swoje zdanie. Mło- 
dzieży polskiej cliętnie przychodził w pomoc, otwierając 
jćj w swych zakładach pole do kształcenia się w różnych 
zawodach przemysłowych**. W tymże artykule Jenikego 
czytamy: „Steinkeller, jako człowiek przemysłowy i handlowy, 
jako finansista, miewał świetne pomysły i rozwijać je umiał 
z wytrwałością i nieugiętą konsekwencyą, w czćm spostrze- 
żenia i wiadomości czerpane w częstych wycieczkach za gra- 
nicę niemałą mu były pomocą. Oko jego rozpłomieniało 
się zapałem, twarz zwykle zimna i poważna, dziwnem ja- 
śniała ożywieniem, gdy za powrotem opowiadał co widział 
i co przeszczepić zamierzał na ziemię ojczystą. Posiadając 
miliony i mogąc prowadzić życie miękkie, bezczynne, wy- 
rzekł się dobrowolnie roskoszy używania bogactw, nie żało- 
wał trudów i zabiegóW; ażeby wypłacić się krajowi z długu 
obywatelstwa, takiego, jakiem on je pojmował i szlachetnemu 
celowi temu poświęcił większą część swego mienia. *" 

Ale, nie o sylwetkę zewnętrznej postaci nam chodzi. 
Jeżeli o kim, to o Steinkellerze przedewszystkiem powiedzieć 
się godzi, ie o nim nie co innego, jeno czyny świadczą. Czy- 
ny te są nim samym. Z nich najsnadnićj o nim samym zbu- 
dować można, już nie sylwetkę, na wrażeniu zewnętrznem 
opartą,^ale posągową, jednolitą a trwałą postać. 



Zamieszkał Steinkeller w Warszawie przy ulicy Trem- 
backiej pod ^ 638 (obecnie >S 11), biuro swoje w tym domu 
założył i przez cały czas swego pracowitego żywota w War- 
szawie w domu tym pozostał. Była to posesya, niegdyś 
XX. Czartoryskich, wraz z nieruchomością XI 405 (obecnie 
Krak. Przedm. 15, dom hr. Potockich) do Alexandry z XX. 



Digitized by 



Google 



Lubomirskich Stanisławowej hr. Potockiej należąca ^). Ai 
do początków XIX wieku posesya na Trembackiej była 
placem pustym; zabudowano go dopiero w r. 1825 *). Dom 
ten wkrótce potem^ bo w dn. 18 kwietnia 1827 r.^ na mocy 
aktu przed rejentem Bandtkiem zawartego, nabył od łir. Po- 
tockiej Piotr Antoni Steinkeller za wysoką naówczas cenę 
złp. 310,000 »). 

Uporządkowanie nabytej posesyi, rozszerzenie jej i po- 
dniesienie wartości, było jedną z pierwszych prac Stein- 
keliera. Udało mu się to pomyślnie. W lat kilka po kupnie, 
w r/ 1834, szacunek domu tego do summy złp. 620,533 gr. 15 
przez budowniczego Kropiwnickiego podwyższony został, 
dlatego, że — czytamy w księdze hypotecznej — „właści- 
ciel tey nieruchomości, Piotr Antoni Steinkeller, wystawił 
w tejże nieruchomości dwa nowe pawilony, staynie, wozo- 
wnie, altankę w ogrodzie i inne przedmioty'^ 

Zaznaczyliśmy już, że interesy handlowe sprowadziły 
Steinkellera do Warszawy. Zapewne najważniejszym z nich 
wówczas był ten, który zawiązany został z Warszawą najda- 
wniej, gdy Steinkeller jeszcze zamieszkiwał Kraków. Jest to 
kontrakt zawarty w dn. 25 czerwca 1825 r. z rządem Kró* 
lestwa o dostawę soli, zakupionej przez rząd Królestwa od 
rządu Austryackiego, na mocy konwencyi wiedeńskiej z dn. 
14 marca 1821 r. Steinkeller nie był jeszcze zgoła znany 
w Warszawie, czego dowodem służyć może konieczność 
poświadczenia autentyczności podpisu jego, położonego na 



O Alextndra i Lubomirskich Potocka nabyła poiesyc tQ na mocy akta z dn. 
21 pafdf. 1799 od matki swojej s Czartoryskich LubomIrskleJ (Cf. księga hypot. }k 416). 

*) W kslcdze hypot nieruch. NB 416 czytamy pod data 27 marca 1827: „plac przy 
ulicy Trembacldcj 638 nowozabudowany został, których budowli taxa przez Antoniego 
Corazzl Budowniczego 1 Balińskiego Adiunkta Budowniczego przy kom. S. W. 1 P. 
w dn. 29 list 1826 uskuteczniona, summę 199,203 złp. wynosić ma 1 szacunek ten na 
wniosek pełnomocnika właklclelkl dn. 12 stycznia 1827 w d^dze wleczystey przy 
akcie przed Walentym S. Majewskim Reg. zezn. uczyniony, tap. zost.' 

>) Cena wysoka wobec szacunku z r. 1827. 



Digitized by 



Google 



c 22 * 

oryginale umowy, — poświadczenie dokonane przez Kon- 
sula generalnego w Krakowie (4 lipca 1825 r.) *). 

W ostatnich dniach marca r. 1826 kończył się kontrakt, 
zawarty w n 1822 przez rząd Królestwa z Berkiem Szmulem 
o transport kupionćj soli od rządu austryackiego do magazy- 
nów Królestwa. Zakrzątnięto się więc około sprawy zawar- 
cia nowego kontraktu. Rada Administracyjna, przekonawszy 
się, że z licznych zgłoszeń zasady oferty Konstantyna Wolic- 
kiego, właściciela dóbr Kwaśniewo w Województwie Kra- 
kowskiem położonych, są ze wszystkich najodpowiedniejsze, 
gdyż zastrzegają ,,obok większey dla skarbu pewności, daleko 
znaczniejsze pod każdym innym względem korzyści**, posta- 
nowiła upoważnić X-a Łabęckiego do zawarcia odpowiedniej 
z Wolickim umowy *)• Na skutek tego zawarty został w dn. 25 
czerwca 1825 r.pomiędzy Lubeckim, działającym w imieniu 
Rządu Królestwa z jednćj, a Konstantym Wolickim i Piotrem 
Steinkellęrem ^^obywatelem i Bankierem wolnego miasta 
Krakowa** z drugiej strony, kontrakt ,,0 transport soli rządo- 
wey niemniey płodów i wyrobów górniczych** *). — Umowę tę 
zawarto na lat dziesięć, t. j. trwać miała do 1 Kwietnia 
1836 r. Osnową jej były następujące warunki: na zabezpie- 
czenie dotrzymania konktraktu składają Wolicki i Steinkeller 
kaucyę w sumie złp. 400,000 (art. 2). Przedsiębiorcy obor 
wiązani byli corocznie sprowadzać zakupioną od rządu au- 
stryackiego sól w ilości 100,000 ctn. wied., płacąc za to rzą- 
dowi austryackiemu do 800,000 złp. corocznie, co po spro- 
wadzeniu soli do kraju przedsiębiorcom przez rząd Króle- 
stwa zwracanem być miało. Kontrakt i jego aneksy do- 
kładnie określają wysokość zapłaty, jaka przypadać będzie 



1) Cf. Arch. Kom. Przych. I Skarbu, Akta „Transp. soli przez Wollcklego 
I Stelokellera^ Poszyt I. T. 86. 

') Wypis z protok. posiedź. Rady Adin. z dn. 21 czerwca 1825 r. NB 4760. 

') Oryg. kontr, podpisany przez Lubecklego I Kruszyńskiego jako sekr. gener. 
oraz przez Wollcklego 1 Steinkellera 1 wreszcie przez świadków Floryana Fuklera 
I Franc. Osieckiego, znajduje się w arch. K. P. 1 S., akta cit. 



Digitized by 



Google 



przedsiębiorcom za dostawę soli drogą lądową, lub wodną, 
do poszczególnych magazynów rządowych. Suma więc 
ogólna, jaką przedsiębiorcy za dostawę soli osiągnąć będą 
mogli, zależeć musiała od ilości przywiezionej soli i od miejsc, 
do jakich sól ta dowiezioną być miała. Niemniej, w kon- 
trakcie „minister Prezydujący w Kom. rząd. Przych. i Skar- 
bu czyni antreprenerom to zapewnienie, że wysokość ko- 
sztów transportowych od soli, przez Rząd przedsiębiorcom 
opłacić się mających, podług zasady milowey, w przeciągu 
wszystkich lat dziesięciu, wynosić będzie corocznie po złp: 
1,200,000« (art. 13). 

Przy tej sposobności chciał rząd, chcieli i przedsiębior- 
cy, kraj w nowy rodzaj komunikacyi wyposażyć. Artykuł 
piąty umowy powiada: „przedsiębiorcy obowiązani są wła- 
snym funduszem zaprowadzić flotylę, złożoną częścią ze stat- 
ków płaskich żaglowych, częścią z berlinek. Na ten koniec, 
na własne risico, antreprenerowie wybudują naydaley w prze- 
ciągu dwóch lat od daty rozpoczęcia tego kontraktu, czyli od 
dnia 1 kwietnia 1826 r., sto płaskich statków żaglowych i ieden 
statek parowy do ciągnienia w górę próżnych statków prze- 
znaczony.** Stworzenie żeglugi na Wiśle było marzeniem, 
jednym z zabiegów Lubeckiego. Dla urzeczywistnienia tego 
zamiaru założył rząd Królestwa „Zakład Berlinek^ we wsi 
Rybaki pod Wyszogrodem. Sprawa ta jednak dla różnych 
przyczyn chromała. Nie chciał pomimo to Lubecki zanie- 
chać jej zupełnie. Obowiązując. Steinkellera i Wolickiego do 
wybudowania flotylli, sprzedał im „cały zakład rządowy stat- 
ków wodnych, Berlinkami zwanych, wraz z ich warsztatami, 
rekwizytami i utensyliami we wsi Rybaki pod Wyszogro- 
dem.... aby zaś antreprenerowie byli w możności, nietylko 
utrzymywać zakład w stanie odpowiednim, ale nawet tako- 
wy rozszerzyć, folwark Rybaki pod miastem Wyszogrodem, 
dla tegoż zakładu potrzebny, wypuszczonym mieć będą od 
Rządu na czas kontraktu ninieyszego, pod takiem prawem 
w lakiem go Rząd posiada** (art. 7). Nie było to ze strony 



Digitized by 



Google - 



< 24 * 

Lubeckiego chęcią pozbycia się trudnego interesu^ lecz próbą, 
czy przedsiębiorstwo takie, |ctóre w administracyi rządowej 
nie zdawało się posiadać zapewnień rozwoju, nie dałoby się 
rozwinąć przez energię ludzi prywatnych, cały zasób pracy 
w sprawę tę włożyć będących w stanie. A że nie było za- 
miarem Lubeckiego pozbycie się, ze stratą przedsiębiorców 
prywatnych, sprawy trudnej, świadczyć może następująca 
wzmianka w kontrakcie: , nieudanie się zamiaru powyższe- 
go ^), maiącego na celu i dobro ogólne kraiu i wzrost przemy- 
słu, w niczem kontraktu o transport soli i wyrobów górni- 
czych osłabiać nie będzie....^ (art. 5). Inny jeszcze chciano, 
prócz tego, pożytek dla kraju osiągnąć: powierzając, na za- 
sadach kosztu przewozu soli, przedsiębiorcom również tran- 
sport wszelkich wyrobów i płodów górniczych rządowych, 
co najmniej na lat pięć, zobowiązano ich „wymurować pod 
dozorem Budowniczego Rządowego groble i zakłady górni- 
cze w okolicach Kunowa, Rudy i Brodów, podług wskazać 
im się mających rysunków i pomiarów^, na warunkach szcze- 
gółowo w kontrakcie omówionych. 

Taką, w ogólnych zarysach, była osnowa kontraktu 
o transport soli i wyrobów górniczych. 

Kto był Konstanty Wolicki, ten pierwszy Steinkellera 
wspólnik? 

Był to zamożny i dobrze dla kraju myślący obywatel. 
Uwidacznia się to z pozostałych dokumentów. Był zamo- 
żnym, bo posiadając dobra ziemskie i stosunki liczne wśród 
ziemian, był w stanie przyczynić się do zabezpieczenia rzą- 
dowi wymaganej kaucyi *). Był dobrym obywatelem kraju, 
co widać choćby z następującego wyjątku listu, pisanego na 
ręce Lubeckiego, wkrótce po zawarciu umowy *): „pragnąc 



O Wybudowania flotyll I sprowadiania soli tym sposobem. 

*) Tak np. AntoDl hr. Sumiński wystawił na korzyść rządu za Wollcklego 
13 maja 1828 kaucyi złp. 60.000 na dobrach swoich Wielgie, w wojew. Płockiem 
poloł. Ylde Akta kaucyi o Iransp. soli» Ibid. poszyt 2, K. 94. 

>) Dn. 4 sierpnia 1826 r, V. Akta transp. soli. Poszyt I. T. 86. 



Digitized by 



Google 



< S5 > 

aby zastrzeżenia, dotyczące budowli w Kunowie i zaprowa- 
dzenia łBotylli parowey uczynione w kontrakcie o spław soli 
i wyrobów górniczych,... z jaknayiepszym dobrem kraju 
uskutecznionemi zostały, przywiązuiąc do wykonania dzieł 
ty cli więcey wagi, jak do największych korzyści i zysków 
z kontraktu tego wypłynąć mogących, postanowiłem, oso- 
biście wszelkich dołożyć usiłowań, do jakich tylko człowiek 
iest zdolny y aby zamierzonego dopiąć celu.^ W tym celu 
postanowiono rozdział zobowiązań: Wolicki przyjął na sie- 
bie wybudowanie łBotylli, zakupienie berlinek oraz wybu- 
dowanie zakładów w Kunowie, Steinkeller zaś dostawę 
soU »). 

Dostarczanie soli wymagało, rzecz prosta, sprężystego 
i doskonałego zorganizowania. Steinkeller był organizato- 
rem pierwszej wody. Cała sprawa zależeć musiała na zrę- 
cznem i dobrem rozczłonkowaniu przedsiębiorstwa. Bo nie 
zapominajmy, że wszystkie transporty soli naprzód koncen- 
trowały się, idąc z Wieliczki, w Krakowie. Tu więc biuro 
swoje mieć należało. A potem rozsyłano sól po całym kra- 
ju, do wszystkich magazynów Królestwa, których było kil- 
kadziesiąt. Nie mógł więc przedsiębiorca być wszędzie sam, 
nie mógł sam wszystkiego dopatrzeć, mógł tylko — i to było 
jego główną ale trudną rolą, — dawać całemu przedsiębior- 
stwu ogólny kierunek, dobrą organizacyą się wysługując. 

Potrzebę takiej właśnie organizacyi pojął odrazu Stein- 
keller. Nim jeszcze umowa w życie weszła, już w lutym 
1826 roku, (umowa obowiązywać miała od kwietnia), miał 
zorganizowane kadry całego przedsiębiorstwa. Szczegóły 
znajdujemy w raporcie •) rezydującego w Krakowie komi- 
sarza Rządu Królestwa, Jagielskiego. Dowiadujemy się, że 
na wspólników w tem przedsiębiorstwie przyjęto Karola 



>) Rozdział ten zajcć saakceptowAnym lottal przei Rząd Królestwa, ze zfiroh 
nlenlem obu wspólników od solidarnej porcki, w dn, 18 maja (826 r. 

*) Pisanym dn. 8 lutego 1826 r. V. Arch. K. P. I S. Ibid. raport N> 78. 



Digitized by 



Google 



Scholtza^ Antoniego Hoelzla i Maurycego Samelsona. Ma- 
gazyny, do których sól dostarczać miano- podzielono na 
siedm grup, każdą powierzając odpowiedzialnemu „suben- 
treprenerowi," 

Czy było to przedsiębiorstwo zyskownem? I w jakim 
stopniu? Trudno sądzić o tern z aktów, w których znajdu- 
jemy obszerną korespondencyę z rządem w sprawie różnych 
udogodnień, żądanych przez przedsiębiorców^ odnośnie do 
wolnego przechodzenia przez granicę ludzi, taboru i t d.^ 
oraz obrachowania należnością przypadających Steinkelle- 
rowi za uskutecznione transporty. Dochodność przedsię- 
biorstwa dałaby się ocenić, gdyby obok tych obrachunków 
z rządem, można było mieć obliczenie kosztów, jakie w wy- 
konywaniu tej umowy Steinkeller ponosił. Nie mając zaś 
tycłi obliczeń, możemy tylko, sądząc ogólnie z aktów, prze- 
chowanych w b. Komissyi Przychodów i Skarbu, wniosko- 
wać, że przedsiębiorstwo to wiele pochłaniało czasu i wiel- 
kich wymagało zabiegów i, co najważniejsza, ku zadowole- 
niu rządu ściśle, podług umowy, ze strony Steinkellera wyko- 
nanem było. I jeszcze jedno — nie tylko ku zadowoleniu 
rządu Królestwa, ale ku zadowoleniu całego kraju, bo Stein- 
keller był nie przemysłowcem tylko, ale obywatelem na- 
dewszystko. A zadowolenie kraju musiało być tak wiel- 
kiem, jak znakomitem było dobrodziejstwo, którem Stein- 
keller w tej sprawie kraj cały obdarzył. Dobrodziejstwo to 
polegało na wyjednaniu u rządu Austryackiego zniżenia 
ceny za sól. Gdy Steinkeller zarząd transportu soli obejmo- 
wała płaciło Królestwo Polskie rządowi Austryackiemu 
po 8 złp. za centnar soli ^). W r. 1828 przedsięwziął Stein- 
keller wyjazd do Anglii, Niemiec i Austryi, w celu dokładne- 
go zbadania sprawy solnej i, dzięki swym stosunkom, oraz 
energii, wymógł przez groźbę nawiązania stosunków o do- 



CeDE ta wynosiła od r. 1814 do 1816 po fłp. 16 za cent, od r. 1816 do 
1821 po 11 iłp. 1 od r. 1821 po 8 iłp. 



Digitized by 



Google 



« 27 » 

Stawę soli z Anglią, w Wieduiu kontrakt (w lutym 1829 r.), 
na mocy którego rząd austryacki zgodził się na zniżenie ceny 
do złp. 3 gr. 16 za centnar soli. 

Jak na tę sprawę patrzył sam Steinkeller? Był to po- 
wód godziwej dumy jego, W kilka lat potem ') w podaniu 
doradcy tajnego Engla, przew. rządu ty mcz. Król., pisa! 
Steinkeller wraz ze wspólnikiem swoim, Karolem Sclioltze, 
mówiąc o korzyściacłi ze zniżenia ceny soli pochodzącycli: 
,,le profit qui en rćsulte, s'elćvera au moins k vingt deux mil- 
lions pour la durće des contrats, profit que les soussignćs sont 
fićrs d'avoir ptocurć k leur Patjie, sans chercher leur propre 
intćrśt'. 

Musiał mieć Steinkeller kogoś za sobą, ktoby mu pomoc 
w tem rozległem przesiębiorstwie zapewnił. I w rzeczy sa- 
mej, była taka instytucya. Była instytucya ta, która w roz- 
woju życia ekonomicznego Królestwa niespożyte i wieko- 
pomne położyła zasługi: Bank Polski. Przez Lubeckiego 
w r. 1828 do życia powołany, a przez dzielnycti obywateli 
kraju — w icli liczbie przez Jelskiego i Łubieńskiego admini- 
strowany, — zrozumiał Bank rolę swoją. Dziś, gdy już z pe- 
wnej perspektywy dziejowej na wypadki te patrzeć można, 
podziw badacza pierwszych kroków Banku i dalszych jego 
losów ogarnia. Powstał Bank — i odrazu jakby nadzwy- 
czajną jakąś intuicyą wiedziony, intuicyą, co źródło swe 
w ożywiających uczuciach i zamiarach dyrektorów miała, 
wiedział dokąd się zwracać, wiedział jakim ludziom z po- 
mocą przychodzić. Świadczy o tem chociażby zawiązanie, 
niemal na wstępie działań, stosunku kredytowego ze Stein- 
kellerem. Bank zaufał zrazu, zapewne, więcej zdolnościom 
i wartości moralnej młodego przemysłowca, niż zabezpie- 
czeniom rzeczowym, których na razie Steinkeller nie był 
w możności udzielić. 



O Do. ] marca 1882. Akta Ibid. 



Digitized by 



Google -^ 



Bo^ istotnie, całem zabezpieczeniem realnem, które 
mógł dać Steinkeller, była liypoteka domu przy ul. Senator- 
skiej }& 471 lit. D. Były to zwaliska po niegdyś świetnym 
pałacu Mniszcłiów. Nierucłiomość tę nabył Steinkeller 
10 marca 1829 r. za złp. 120^000. I cłiociai suma zapłaty 
była na ówczesne stosunki znaczną^ gdyż o 40^ przewyż- 
szała szacunek z roku poprzedniego ^), nie zawałiał się Bank 
Polski przyjąć ewikcyi (dn. 21 kwietnia 1839 r.), na nieru- 
cłiomości tej zapisanej, w summie złp. 250,000 ;|dla zabezpie- 
czenia do tej ilości wystawić się mającycłi wexli" *). Uczy- 
nił to Bank Polski, bo wierzył Steinkellerowi, bo wiedział, 
ie Steinkeller ze wszech miar na to zasługuje, bo wiedział, 
że nierucłiomość ta, w ręku dzielnego przemysłowca, większej 
nabierze wartości ^). 

Takie podanie pomocnej dłoni młodemu przedsiębiorcy 
zaszczyt przynosi Bankowi, tem bardziej, że Steinkeller był 
dopiero poczynającym, był względnie pośród ogółu mało 
jeszcze znanym, Bank zaś i bez tej operacyi, szerokie miał 
pole działania, zewsząd był o pomoc błagany. Nie zrobił 
więc tego Bank z konieczności szukania lokaty dla gotowi- 
zny, której nie miał zbyt wiele, lecz z przeświadczenia, że 
czyni pożytecznie. Kredyt ten niewątpliwie dał możność 
Steinkellerowi wykonania przyjętych na siebie w sprawie 
solnej zobowiązań. 

Nie zawiódł się Bank Polski odczuwając w Steinkellerze 
wielki zmysł organizacyjny. Zmysł taki u przemysłowca 
na większą skalę, obejmującego szersze widnokręgi, jest po- 
prostu warunkiem bytu, warunkiem sine qua non. Ze zmy- 



^) Ostatnim właiclclelem tej nieruchomo^ był, przed Stelnkellerem, Jósef 
Kapllńskl, radca Wojew. Mazowleck., który prawem własn. nabył Ją na llcytacyl 
dn. 3 lipca 1828 r. za złp. 80,000.— (Vide księga hypot. nier. NB 471. D). 

*) Ylde księga hypotecsna nlerucli. NV 471 lit. D ad NB 1. 

*) Nie pomylił się Bank w tych obllczenUch. Nieruchomość ta przez Stein- 
keller odrestaurowaną została I przez niego sprzedaną Tow. Resursy Kupieckie] 
w dn. 3 (15) lipca 1839 r. za sumę złp. 400,000 (cf. księga hypot. nieruch. 471 lit. D). 



Digitized by 



Google 



słem tym łączy się drugi dar nieodzowny^ bez którego nie- 
masz dzielnego przemysłowca^ dar dobierania ludzi, właści- 
wiej: dar przenikania ludzi, oceniania icłi i umiejętność skie* 
rowy wania zdolności ich w stronę taką, w której najpoiy* 
teczniejszymi być mogą. Zawodzili wprawdzie nieraz — 
szczególniej pod koniec działalności Steinkellera — ludzie, za- 
wodzili srodze i boleśnie, to prawda, ale prawdą też jest, ie 
umiał w nich zdolności poprostu intuicyjnie odgadywać. 
Dał tego dowód zaraz na wstępie swej pracy. Wspomnie- 
liśmy, ie do współki w sprawie dostawy soli dopuścił mię- 
dzy innymi Karola Scholtza. Otóż wkrótce potem, bo 
w r. 1829, widzimy już Karola Scholtza na czele Towarzy- 
stwa wyrobów lnianych '), które niebawem w Towarzystwo 
Fabryki w Guzowie, od Filipa de Girard, Żyrardowem zwa- 
ne, przeistoczone zostało. ^Przedsiębiorstwo to — pisze je- 
den z światlejszych ludzi tego czasu ^) — policzyć należy do 
najpożyteczniejszych dla kraju, ale razem i do najśmielszych, 
bo stan tego przemysłu podówczas nigdzie świetnością i wy- 
kończeniem poszczycić się nie mógł.... taki stan tego prze- 
mysłu nie zrażał Towarzystwa tembardziej, że jego przed- 
sięwzięcie miało się wykonać pod przewodem pana de Gi- 
rard, dla którego nawet Anglicy za odkrycie nowego syste- 
matu przędzenia lnu na machinach i utworzenie dla nich bo- 
gatej gałęzi przemysłu, dług wdzięczności byli zaciągnęli...., 
a na środkach materyalnych także Towarzystwu nie bra- 
kowało, albowiem pięciu głównych założycieli zapisało 
złp. 400,000 funduszu.... przystępowali jeszcze do Stowarzy- 
szenia i inni z akcyami pomniejszemi, tak, że w krótkim cza- 
sie urósł fundusz zakładowy do sumy złp. 846,616". 



O Uricdowo spółka została lawartą w r. 1830. Cf. Arcb. K. P. I S. akU 
^projektów". 

*) Ref. Stano Antoni Lclowskl w operacie przech. w arch. K. P. 1 S. p. n. 
.zdanie sprawy o sUnle mechanicznej przędzalni lnu, Tow. wyrób, lnianych w Ży- 
rardowie". Operatu tego nie naleiy Identyfikować z tcgot autora operatem, dotycz, pro* 
Jektu Steinkellera, ogł. w zeaz. 1 Ekonomisty, 1903 przez L. Miyeta. 



Digitized by 



Google 



f ao » 

Czy i w jakim stopniu należał do tego Steinkeller? nie 
wiemy. Wiemy zaś to, że i on był, jak już zaznaczyliśmy, 
pomiędzy tymi „ocłiotnikami**, co zaclięceni przez Lubec- 
kiego, stanęli do sprawy zakładania fabryk bawełnianycłi; 
wiemy, że sprawa ta nurtowała go potąd, aż w następnej erze 
wystąpił z wielkim projektem wielkiej przędzalni; — projekt 
następnie w Źarkacłi urzeczywistniony. 

Ale, na razić, usunąć wszelkie projekty należało. Cały 
przemysł, wszystkie wysiłki, wszystkie zabiegi przerwane 
zostały: polityczne zawicłirzenia tamę im położyły. Myśl 
była gdzieindziej. A i rąk zabrakło, i ludzi, — i czasy były 
niepewne. 



Wypadki z r. 1830 — 31 dały powód Cesarstwu Rosyj- 
skiemu do wprowadzenia nowego prawodawstwa celnego. 
Wojna polsko-rosyjska była dla rządu rosyjskiego koszto- 
wną: Skarb wyasygnował na potrzeby tej wojny przeszło 
118 milionów rubli, czyli przeszło ^s ówczesnego budżetu 
Państwa. ^) To dało poctiop do wprowadzenia odweto- 
wego prawodawstwa: zamierzono zdławić poczynający się 
przemysł Królestwa. 

Zresztą grunt już był przygotowany po temu. Wy- 
padki rewolucyjne dały tylko powód zewnętrzny do wpro- 
wadzenia nowego prawodawstwa. Przyczyny były głęb- 
sze i dawniejsze. 

Dekret z dn. 1 (13) sierpnia 1822 r. ^) ustanawiający ta- 
ryfy celne, obowiązujące w siosunkacli handlowycli Cesar- 
stwa i Królestwa, był solą w oku producentów rosyjskicli. 
Zasadniczeni podstawami wzajemnycłi stosunków były: zwol- 
nienie od cła tiandlu surowemi produktami, obłożenie cłem 



I) I. G. Bloch: Hlst. Fin. Ros. I. 187. 

*) Plcrwszeni prawem, doŁyczącem stosunków handlowych Król. z Ces., był de- 
kret z dn. 3/15 paidzlernika21819 r. Dekret w r. 1S22 rozwinięty został przez prawo 
z r. 1824. 



Digitized by 



Google 



€ 81 i 

w wysokości 1% wartości towarów pochodzących z suro- 
wych materyałów, wyprodukowanych w Królestwie lub Ce- 
sarstwie i, wreszcie, obłożenie cłem d% wartości towarów 
wyprodukowanych w Królestwie lub Cesarstwie z surowych 
materyałów zagranicznych. 

Prawodawstwo takie, przy poprostu zdumiewającej 
energii w owoczesnej epoce Królestwa, było dlań bardzo 
korzystnem* Produkty Królestwa konkurowały z produk- 
tami rosyjskiemi nietylko w Cesarstwie, ale i w Azyi, 
w Kiachcie przedewszystkiem, a to tembardziej, że po r. 1825 
zabroniono tranzyta przez Cesarstwo do Kiachty wyrobom 
wełnianym i bawełnianym pruskim. 

Rozwinął się przedewszystkiem w skutku takiego układu 
celnego przemysł wełniany w Królestwie. 

Handel Królestwa z Cesarstwem rósł z rokiem każdym; 
przy czem wzrastała niekorzyść bilansu Rosy i. Gdy w r. 1 tS23 
wywóz Królestwa do Cesarstwa wynosił 2,659 tys. rubli, 
zaś przywóz 1,556 tys. rb., co bilansowało się na niekorzyść 
Cesarstwa sumą 1,095 tys. rb., w sześć lat potem, w przed- 
dzień rewolucyi, w r. 1829 wywóz Królestwa do Cesarstwa 
wyniósł 9,886 tys. rb., przywóz z Cesarstwa 7,815 tys. rb., 
niedobór więc Cesarstwa doszedł do 2,078 tys. rb. '). 

Szachował taki stan rzeczy i niepokoił przemysłowców 
Cesarstwa. Ciągle napływały do sfer rządzących podania, 
domagające się zniesienia takiego prawodawstwa. Przemy- 
słowcy z Moskwy nie wahali się nawet w memoryale insy- 
nuować^ a nawet dowodzić, źe rząd Królestwa chętnie wyda-- 
wał świadectwa o pochodzeniu z fabryk Królestwa wyrobów 
importowanych z Niemiec *). W r. 1826 postanowiono w Pe- 
tersburgu w Komitecie Ministrów wprowadzić gruntowne 
zmiany: postanowiono przeinaczyć prawodawstwo na wielką 
niekorzyść Królestwa. Promotorami tej decyzyi byli potężni 



1) Cf. KoDst. Łodytentklj: Istorla russ. tamoi. tarlfa. Petersb. 1886, str. 219. 
*) Memoryał s r. 1831. Cf. ŁodyiensklJ*. op. clt. str. 21& 



Digitized by 



Google - 



hr. Kankrin i hr. Mordwinow. Ale pojechał wówczas do Pe- 
tersburga potężny, nietyle osobistym wpływem, ile umysłem 
i biegłością Lubecki i, przedstawiwszy umyślnie projekt da« 
leko sięgający, bo domagający się zniesienia zupełnego linii 
celnej, dokazał tego, że na razie wszelkim zamachom pokój 
dano. Było to jedno ze świetniejszych zwycięstw Lubec- 
kiego. 

Prawodawstwo więc nowe, w r. 1831 — 2 w myśli swej 
właściwie nie było nowem. Gotowało się oddawna, a gdy 
wypadki dały pochop do zaprowadzenia go, stało się dla 
Królestwa klęską. Prawo nowe (z dn. 2 listopada 1831 r.), 
nie naruszając stosunku dotyczącego surowych materyałów, 
zaprawadziło cło w wysokości 3 do 153J od towarów wyro- 
bionych. Zmniejszono Królestwu prawo wywozu do Kiach- 
ty, a wkrótce potem (w r. 1834) zakazano go zupełnie. 

Wiele, niespożycie wiele energii było widocznie w Kró- 
lestwie, skoro przełom taki przetrwać zdołało. Bo zważmy, 
że był to przełom wielki: upadł cały przemysł sukienniczy, 
zmienić się musiały do niepoznania stosunki, upadł handel. 



Ale nie upadł duch przedsiębiorczości. Zmienić tylko 
musiano — wprawdzie z wielkiemi ofiarami — kierunek. Za- 
niechać musiano szukania wschodnich rynków, pogłębić 
trzeba było i rozszerzyć rynki wewnętrzne, zahartować się, 
nabrać sił. 

Nie piszemy tu jednak historyi rozwoju stosunków prze- 
mysłowych Królestwa, lecz monografię jednego z pionierów. 
Podmalowawszy tło, zobaczmy jak na tem tlenowych stosun- 
ków rozwijała się dalej praca Steinkellera. 

Naprzód wróćmy do tego, co uprzednio już był zapo- 
czątkował: do sprawy solnej. 

Wypadki listopadowe mocno poderwały przedsiębior- 
stwo dostawy soli. Granice ze strony Austryi i Prus pilnie 
strzeżone utrudniały niezmiernie przewóz soli; stąd powstało 



Digitized by 



Google 



< 88 > 

opóźnienie wysyłki na Wiśle, Wysyłka ta uskutecznioną do- 
piero być mogła późną jesienią, w czasie wylewu rzek: 31 
statków z naładowanemi 4952 beczkami soli ^) poszło na dno 
Wisły. Lądowy transport również był utrudniony, gdyż 
brak koni, użytych na potrzeby wojenne, dawał sią dotkli- 
wie we znaki. Stąd koszty przewozu lądowego zwiększyły 
się niepomiernie: rząd Królestwa płacił, podług kontraktu, 
za lądową dostawę soli po 5Vio gr» za milę przewiezionego 
centnara soli przedsiębiorcom, gdy tymczasem intendentura 
wojskowa płaciła za takież podwody po 10 do 12 gr.*). — Ra- 
tował spółkę przedsiębiorców Bank Polski. W jednem z po- 
dań do Komisyi rząd. Przych. i Skarbu ^), likwidując straty 
swoje, przedsiębiorcy nadmieniają wyraźnie: «w usiłowa- 
niacłi ciągłych zadosyć czynienia zobowiązaniom naszym 
i regularnego dopełnienia wkładanych na nas przez rząd 
obowiązków, dłużey nam wytrwać nie byłoby podobień- 
stwem, gdybyśmy w zaufanym nam przez Bank Polski kre- 
dycie nie znaydowali dla siebie potrzebnego zrzódła, z któ- 
rego z powodu utopienia w interes solny znacznych fundu- 
szów własnych, potrzebne częstokroć dla zapewnienia cią- 
głego w transportach ruchu zasiłki czerpać znaydujemy się 
w konieczności.^ 

Kontrakt o dostawę soli, zawarty w r. 1825, w arty- 
kule 31 wyraźnie zaznaczał że —^igdyby z wypadków woy- 
ny i zmian politycznych iakie wynikły szkody, czyni się to 
ogólne Antreprenerom zapewnienie, iż Rząd na przełożone 
sobie i udowodnione straty, gdyby te wydarzyły się, spra- 
wiedliwego względu nic odmówi." 



1) Cf. iktA ^pretenayl o transp. soH" Ibid. 

») Ibid. 

*) Podanie t dn« 20 grudnia 1832 r. W arch. K. P. I S. loajdują sic akta 
satjftnłowane „Akta wyłączne przedslęblorcćw soli z powodu wypadków wojennych.* 
Poszyt Ł P. 114. NB 944. Informacye, dotyczące tej sprawy, z powytszych aktów 
czerpiemy. 

3 



Digitized by 



Google 



< 84 > 

Na mocy tego zastrzeżenia przedstawił Steinkeller rzą- 
dowi wyliczenie strat poniesionych. Zaczęła się obszerna 
i bardzo skrupulatna korespondencya w tej mierze. 

Musiał Steinkeller dowodzić uzasadnienia każdej pozycyi 
strat z osobna^ które łącznie wynosiły summę złp. 970,073 
gr, 16 *). Zasięgano zdań osób kompetentny cli. Nadmie- 
nić tu jednak należy^ że Steinkeller likwidował sumiennie 
i rzeczywiste tylko straty podawał. W odpowiedzi na za- 
pytanie Komisyi Przycliodów i Skarbu, w długim liście 
z Krakowa ^) pisze o tych stratach komisarz pełnomocny 
Rządu^ Jagielski: „nie mogę iak tylko ztwierdzić rzetelność 
wyiaśnienia przez Przedsiębiorców w podaniu.-, wymienio- 
nego i dowodami wiarogodnemi wspartego.** 

Komisya Przychodów i Skarbu zmoderowała jednak 
żądanie Steinkellera do summy złp. 892,496 gr. 12. Nie 
mogąc doczekać się wypłaty, przez deklaracyę z dn. 23 lip- 
ca 1833 r. przystał Steinkeller na zniżenie tej sumy jeszcze 
o 157o, „iakkolwiek — pisał — tam gdzie iest mowa o wy- 
nagrodzeaiu samych rzeczywistych strata bez względu na 
utracone korzyścią każda ustępność pomnaża dotkliwie szko- 
dy przez nas w usłudze dla Skarbu doznane.... byle rachu- 
nek z nami ukończony został...." 

Tak dwukrotnie zmoderowaną sumę, rząd w dwóch 
ratach^ nareszcie^ Steinkellerowi wypłacił. Nie ulega jednak 
wątpliwości, że, otrzymując indemnizacyę, wspólnicy strat 
nie pokryli. Widocznem to jest z prośby o przyśpieszenie 
wypłaty, podanej przez Steinkellera na ręce radcy Fuhr- 
mana, dyrektora Komisyi Skarbu *). Czytamy w tem po- 
daniu: yyles interets seuls des somnes que nous nous ćtions 
trouYĆ dans le besoin de puiser pour cet effet ń la Banąue 



1) Jestto cyfra ostatnia likwidowanych strat Ylde akU clt. Deklaracya z da, 
23 lipca 1833. 

>) Dn. 29 paiddernika 1832. Ibid. 
^ Dn. 14 lutego 1834. Ibid. 



Digitized by 



Google 



€ 85 \f 

de P<^logne dćpassent la somme de 200,000 florins de Po- 
logne. Le FVćsident de la Banque a dit lui mćme dans son 
resumó k la suitę d'une vćrification de nos lfvres, que la bo« 
nification & nous accordće ne repond pas k reffectif de nos 
pertes et dommages....^ 

Niemniej jednak transport soli był zapewne przedsię- 
biorstwem zyskownem, skoro, odnawiając umowy z rządem 
w r. 1886 i 1842, nie przestał się sprawą tą zajmować Stein- 
keller aż do ostatniej niemal chwili swego pobytu w War- 
szawie. Zrazu jednak, zaraz po wypadkacli wojennyclii 
interesy jego zawikłane były, a to tembardziej, ie Wolicki 
emigrował, musiał więc Steinkeller zająć się regulacyą jego 
względem rządu przyjętych zobowiązań, zwłaszcza, ie 
w przeddzień rewolucyi, w r. 1830, nabył Steinkeller od 
Wolickiego zakład budowy floty na Rybakach i prawo 
dzierżawy tego folwarku. 1 tu poniósł straty. W podaniu 
uczynionem w tej mierze do Komisyi Przychodów i Skar- 
bu ^) pisał: ^w roku 1830, w chwili, kiedyśmy od ówczaso- 
wego właściciela zakład Berlinek objęli, znaydowało się 
w stanie przyzwoitym statków tego rodzaiu sztuk 36, w trak- 
cie konstrukcyi na warsztatach było 6, a materyałów na 
dalszą onych budowlę przysposobionego tak w Kamień- 
czyku, iako i w Uhurusku, znaydowało się na sztuk 26. Za- 
szłe przy końcu tego roku nieszczęsne w kraiu wypadki do- 
tknęły i ten zakład swoiemi skutkami. Znaczna liczba Ber- 
linek zajętą została przez obadwa Woyska na potrzeby mo- 
stów pod Warszawą. Modlinem i Zegrzem, inna ich część, 
jak również znayduiące się na warsztatach i przysposobione 
materyały, bądź spaleniu bądź też innemu uległy zniszczeniu. 
Tym sposobem nie pozostało z całego zakładu nad sztuk 14 
Berlinek i to znacznie uszkodzonych^. 

Ale nie było przeszkód dla energii Steinkellera. «Grun* 
towna restauracya pozostałych sztuk 14 Berlinek — czytamy 

O Dn. 24 StycuiU 1883 Arcfa. K. P. 1 S. akU kaucji' o transport toll. 



Digitized by 



Google 



< 86 > 

W tymże dokumencie — a przytem spieszne wystawienie 
sztuk 11 nowych^ doprowadziły iuż zakład do sztuk 25 w zu- 
pełnym stanie do żeglugi zdatnycłi berlinek. Nadto przy- 
sposobiony materyał i ciągła icłi w Kamionczyku budowa 
spodziewać się nam każe^ iż liczba powyższa z nadchodzącą 
wiosną o sztuk kilkanaście na nowo powiększoną zostanie*. 

Kredyt Steinkellera, wobec tak dobrze wykonywanycłi 
zobowiązań^ rósł niemal z dniem każdym. I znowu Bank 
Polski podał mu dłoń pomocną, otwierając mu skarbiec. 
Dając Bankowi zabezpieczenie liypoteczne na domu swoim 
przy ul. Trębackiej, zapożyczył od Banku Steinkeller sumę 
złp. 300|000, z obowiązkiem oddania ,w monecie grubey, 
srebrney, bynaymniey więc w iakicłibądż pieniądzach pa- 
pierowych, chociażby te kurs nawet przymusowy miały** *). 

Kredyt rósł, wzmagało się zaufanie, ale bo też i energia 
naszego przedsiębiorcy potężniała coraz to bardziej. Upo- 
rawszy się ze sprawami, związanemi z kwestyą strat, 
w przedsiębiorstwie solnem poniesionych, szuka Steinkeller 
nowych upustów dla swej niezmordowanej pracy. Rozpo- 
czyna się wówczas, około roku 1835, najpłodniejszy i naj- 
piękniejszy okres tego pracowitego żywota. 

Jeszcze w r. 1832 na publicznej licytacyi, odbytej 
dn. 3 . marca w Kielcach, ratując sumę swoją około 
120,000 złp. wynoszącą, nabyła Aleksandra Anthonin za su- 
mmę złp. 593,972 dobra Żarki, wystawione na sprzedaż pu- 
bliczną przez władze Towarzystwa Kredytowego Ziem- 
skiego. Były to dobra należące do Jana hr. Męcińskiego, 
w ówczesnym powiecie Lelowskim, obwodzie Olkuskim 
Województwa Krakowskiego położone *). Dobra te roz- 



1) Dn. 10 kwietnia 1834 r. 

S) V. księga hypot. nieruch. NB 638, Dział IV, NB 6. 

') Obecnie gub. Piotrkowska, pow. Będziński. 

«) Podług lustracyi delegaU Towarz. ICied. Zlemsk. w r. 1832 odbytej, Żarki 
dawały wówczas docłiodu złp. 50.103 gr. 26. Cf. V. Arctilwa Dyrekcyl Głównej 
Towarzystwa Kredytowego Zlemsk. Akta NB 574 vol. I. 



Digitized by 



Google 



< 87 > 

ległe były, bo 14,275 morgów cliełmińskicli wynosiły, lecz 
zaniedbane. Do właściciela Żarek (miasta) należały prócz 
folwarku Żarki następujące folwarki: Jarocliów, Zawada^ 
Leśniów, Przewodziczewicze, Jaworznik, Cissówka, Mysz- 
ków, Nowawieś i Warcianna. 

Nie znamy bliżej stosunku łiandlowego, z jakiego wierzy- 
telność Aleksandry Antłionin powstała. Musiał to być je- 
dnak stosunek bankowy, łączący zarazem Jana Anthonin 
i z domem Steinkellera, gdyż w aktacłi Tow. Kr. Ziemsk., 
odnoszących się do zaciągnięcia pożyczki tegoż Tow. przez 
Jana łir. Męcińskiego, znajdujemy list Steinkellera, pisany do 
Dyrekcyi Szczegółowej T. K. Z., a oświadczający się z goto- 
wością przyjęcia listów zastawnycłi na zaspokojenie preten- 
syi swoich, 87,000 złp. wynoszących. List ten datowanym 
jest jeszcze w kwietniu ^) 1826 r. Od czasu kupienia przez 
Aleksandrę Anthonin dóbr Żarek, staje się Steinkeller w dzia- 
łaniach, odnoszących się do tych dóbr, jej plenipotentem. 
W archiwach dyrekcyi Szczegółowej T. K. Z. *) znajdujemy 
jego korespondencyę w sprawie opłat rat Towarzystwa, aktu 
jednak uwierzytelniającego nie znajdujemy, chociaż czytamy, 
że wkrótce po nabyciu dóbr nowa właścicielka zażądała 
dodatkowej pożyczki ,, przez urzędownie umocowanego ple- 
nipotenta swego. Piotra Antoniego Steinkeller, Bankiera, 
w Warszawie". 

Znał więc dokładnie Steinkeller stan dóbr Żareckich 
i gdy w r. 1835 nabył je oficyalnie od teściny swojej 
za złp. 600,000, mocą kontraktu urzędowego z dn. 5 lutego, 
przed Janem Wincentym Bandtkie, pisarzem aktowym Kró- 
lestwa Polskiego^), spełnił tylko właściwie formalność. 



1) 12 kwietnia, cf. Ibtd. 

•) Ibid. (arch. dyr. głównej 7. K. Z.) 

') V. Ksicga hypot dóbr Zarkl, przy sąd de Okr. Piotrkowskim. Akt kupna 
•priedaty wniesiony sostał do księgi w dn. 7 list 1S39 r. 1 naiajntrz prses Wydtial 
zatwlerdsony. 



Digitized by 



Google 



< 88 > 

Była to jednak formalność ważna, gdyż będąc już bezwzglę- 
dnym właścicielem Żarek^ miał Steinkeller r^ce wolne do 
wprowadzania tamże pomysłów swoich, z drugiej zaś strony 
pomnożył tym sposobem kredyt swój osobisty i rzeczowy. 

Istotnie, dwie przyczyny najprawdopodobniej skłoniły 
Steinkellera do kupienia Żarek na swoje imię: potrzeba zwię- 
kszenia kredytu, wywołana rozgałęzieniem się interesów, oraz 
potrzeba pola do zamierzonego rozwinięcia przedsiębiorstw 
przemysłowych. Zresztą, obydwa te względy wiązały się 
z sobą nierozerwalnie. Zaznaczyliśmy, it nowe, już tym 
razem wyraźnie represyjne prawodawstwo, które po r. 1831 
nastało, dawało możność rozwijania się może jedynie jeszcze 
górnictwu. Pojął to Steinkeller i w tym kierunku energię 
swą zwrócił. Do tego był mu więc kredyt potrzebny — 
i, w następstwie, Żarki. 

A w górnictwie, występuje na pierwszy plan działań 
Steinkellera sprawa cynku 

Rada Administracyjno, postanowieniem swojem zdn. 22 
kwietnia (4 maja) 1835 r., zwijając zaprowadzony przez Lu- 
beckiego Wydział Górnictwa, powierzyła administracyę gór 
nictwa krajowego Komisy i Przychodów i Skarbu, która ze 
swej strony sprawy górnicze Bankowi Polskiemu odstą- 
piła. Zanim się dokonała ta reorganizacya, zadecydowano 
w sferach rządzących, jeszcze w r. 1832, przeprowadzenie 
ankiety odnośnie do stanu przemysłu górniczego w Kró- 
lestwie Polskiem. W archiwach komisyi Przychodów 
i Skarbu znajduje się, w związku z tą ankietą będąca, notat- 
ka *), na podstawie której możemy zobrazować ówczesny 
stan produkcyi cynku. Produkowano cynk w trzech fabry- 
kach rządowych: w Będzinie, Dąbrowie i Niemcach; nadto 
istniały zakłady prywatne, w obwodzie Olkuskim czte- 
ry^ „ale dla taniey ceny cynku żadna z nich w biegu utrzy- 



>) Akta „Pmdały cynku" r. 1831. Vol. I Ut. C. N. rot. 2893. N. blei. 34. 



Digitized by 



Google 



< 89 > 

mać się nie może". Produkcya cynku wynosiła około 
165.000 pudów w przedsiębicrstwach rządowych, a „W|pry- 
watnych nic...., bo stoją pustkami". ^Zakłady rządowe — 
nadmienia odpowiedź na kwestyonaryusz *) — są administro- 
wane przez urzędników korpusu górniczego, dawniey pod 
kierunkiem Wydziału górniczego, a teraz Banku Polskiego. 
W dzierżawę nigdy puszczane nie były". 

Trudno się było uporać z tą sprawą Bankowi. 
,W cłiwili przelania na Bank Polski administracyi górni- 
ctwa — czytamy w jednym z raportów •) Banku Polskiego — 
koszty produkcyi cynku dochodziły do złp. 14 za centnar 
i chociaż cena rynkowa nie przenosiła 10 do 11 złp., zale- 
dwo udawało się umieszczać ilość nieznaczną produkcyi, 
z powodu brdku popytu. Magazyny były przepełnione cyn- 
kiem, gdyż konieczność spożycia pewnej ilości węgla w celu 
zaspokojenia kosztów utrzymania tych kopalń, zmuszała do 
dalszego produkowania cynku*. 

Niemniej jednak Bank przezwyciężył trudności: obni- 
żyć się dały koszty produkcyi, postarano się o nowe rynki 
zbytu, stał się ruch na tem polu i wkrótce cena doszła do 
złp. 16 za centnar. 

i,Ruch« który powstał w tej gałęzi handlu — czytamy 
w tymże raporcie — obudził uwagę przedsiębiorców i Bank 
miał możność skorzystania z tego, zawierając kontrakt 
z p. Steinkellerem, który, związawszy się z angielskimi kapi- 
talistami, zobowiązał się brać rocznie po 60,000 ctn. cynku 



O Odpowiedz pisana Jest rck% dyr. Banku Polskiego, Łubowidzklego. 

*) Arch. Ibid N» 8510. List do radcy stanu de Fuhrmana, dyr. K. P. I S. 
s dn. 1/18 list. 1836 r. pisany w Jcsyku francuskim. Cytatc powyŁsz% dajemy 
w tłómacsenlu. Dosłownie brzmi: ^Lors de la remlse de Tadmlnlstratlon des mines 
i la Banque dej^ologne les frals de production da ztnk s'iłeTalent k fl. 14 le qalntal, et 
malgr^ qae le priz de ee m^tal dans le commerce ftalt c6U k 10 et 11 11. on ne pou- 
▼alt en placer ąne de tria petites ąuantlt^, faute de demande. Les magasins en 
talent encombr^, car le besoln de consommer une certalne ąuantiti de houllle afln 
de ponnrolr aipc frals d*cntretlen de ces carrl&res nicessitalent la contlnuatlon de cetat 
eiploltatlon". 



Digitized by 



Google — 



< 40 > 

po cenie złp. 15 za cetnar przez ciąg lat 5^ zatrzymując sobie 
pierwszeństwo na trzy lata następne** *). 

Zawarto kontrakt 9 grudnia 1835 r. pomiędzy Henry, 
kiem hr. Łubieńskim^ działającym w imieniu Banku Polskiego- 
i Steikellerem. Umowa ta ^) oświadcza, ii uBank Polsk^ 
sprzedaje Piotrowi Steinkeller całą produkcyę cynku czyste- 
go, jaka w dotychczasowych hutach rządowogórniczych 
okręgu zachodniego, mianowicie w Dąbrowie pod Bendzi- 
nem i w Niemcach, przez lat pięć, poczynając od dnia 1 sty- 
cznia 1836 r. wyrobioną bydź będzie mogła, z wyłączeniem 
atoli z tej produkcyi takiej ilości cynku, jaka na wyrabianie 
Blach cynkowych w Walcowniach rządowogórniczych 
okaże się potrzebną** (art. 1). Ilość cynku nie będzie mniej- 
szą nad 50,000 ctn. rocznie i nie większą nad 60,000. Za 
każdy centnar cynku Steinkeller płacić będzie po złp. 15. 

Był to kontrakt korzystniejszy dla Banku, niż dla Stein- 
kellera, świadczący o śmiałości naszego przedsiębiorcy i zau- 
faniu w swe siły. Sam dyrektor główny Komisyi Przycho- 
dów i Skarbu, w omówieniu oferty Steinkellera zauważył, 
że „propozycya uczyniona Bankowi iest z widoczną dla niego 
korzyścią, że cena ofiarowana mu za cynk iest skutkiem zam- 
knięcia chwilowego zakładów produkuiących takowy 
w Szlązku i Krakowie, które to zakłady przy pierwszey spo- 
sobności znów w ruch wprowadzone być mogą....** •). 

Konjunktury, istotnie, nie przedstawiały się zachęcająco. 
W umowie*) zawartej 12 września 1835 roku pomiędzy 
Steinkellerem a Domem Handlowym Braci Łubieńskich 



O Tłoniacz. z franc. tekst brzmi: Le niouvement imprlmi i cette braoche ed 
commcrce i revellU rattentlon des spiculateurs et U Banąuc a eu roccasion d*en pro* 
fiter en passant ud contrat 'avec M^r Steinkeller qui, 116 avec des capltallstes anglals 
s'est engagi i prendre par an dO.OOO ąulatauz de tlnk, au prix de 15 florlns pour 
100 ]ivres, pendant clnq ans, se resenrant la prlmauti pour ies trols anne^ suWantes* . 

') Oryginał tej umowy znajduje sl« w zbiorach prywatnych. 

*) Wypis z protokółu posiedzenia Rady Administracyjnej z dn. 5/17 listo- 
dada 1835 r. 

') Równlei w zbiorach prywatnych. 



Digitized by 



Google 



« 41 > 

S-ki**, obowiązują się Łubieńscy wyjednać Steinkellerowi 
u rządu kontrakt dzierżawny na cynk, oraz odstępują mu za- 
kupione 30,000 ctn. po cenie niższej od ceny kosztu *). Mu- 
siała więc być nieprzychylną konjunktura handlowa, skoro 
za ztimitowanie straty chętnie Łubieńscy pośredniczyć chcą 
Steinkellerowi w przeprowadzeniu stałej umowy z' rządem •). 

Ale nie zrażały te konjunktury Steinkeller|. Miał 
w głowie plan doniosły, który wkrótce urzeczywistnił: zało- 
żył, przy współudziale angielskich kapitałów, walcownię 
blachy cynkowej polskiej w Londynie. 

Na to, ażeby walcownia taka mogła się rozwijać, nale- 
żało być wyłącznym panem cynku polskiego. To też umo- 
wa o kupno 60,000 ctn. cynku, dokonana w końcu r.^1835, 
była dla Steinkellera tymczasową tylko. Zamyślał on 
o wydzierżawieniu na czas dłuższy produkcyi cynku krajo- 
wego od Banku. 

Jakoż istotnie, wkrótce, w dn. 27 listopada (9 grudnia) 

1836 r. zawartym został między Henrykiem hr. Łubieńskim, 
viceprezesem Banku Polskiego, na rzecz Banku działającym, 
a Steinkellerem kontrakt •), w którym czytamy: ^Bank Pol- 
ski, działając w imieniu i na rachunek Skarbu, wypuszcza 
Piotrowi Steinkeller na lat 20, poczynając od dn. 1 Stycznia 

1837 r. aż do końca 1856 r., całą produkcyę cynku wszel- 
kiego gatunku, jaki tylko będzie mógł być wytopiony w hu- 
tach rządowych pod Będzinem, w Dąbrowie i Niemcach, 
z galmanu wydobytego, chociażby te grunta w używaniu co 
do powierzchni w ręku trzecich osób znajdowały się, 
w czem Bank przelewa na Piotra Steinkeller takie prawa, 
iakie Górnictwu rządowemu służąc, (art. 1). Z chwilą 



*) Cena spreedatna wjnostła xłp. 15, cena kosttu zip. 16. 

*) Warunki, które Łubieńscy obowlązall sic wyjednać u riądu, równały sic 
kontraktowi sawartemu 9 grudnia 1836 r. t rsadem: Steinkeller płaci rządowi sa 1 ctn. 
Cynku po słp. 16, nie jest obowiązany brać ponad 60,000 ctn. przytem umowa trwa 
przez lat 6 z prawem przedluftenla przez Steinkellera na lat 3. 

•) Kontrakt ten równleft znajduje sic w zbiorach prywatnych. 



Digitized by 



Google - 



< 42 < 

więc wejścia w życie tego niezmiernie ważnego dla cało- 
kształtu wytwórczości gospodarczej kontraktu, oddane zo- 
stały Steinkellerowi wszystkie liuty cynkowe, walcownia 
Sławkowska i wszystkie kopalnie rządowe galmanu „z wol- 
nością otworzenia nowych kopalń galmanu na całej po- 
wierzchni gruntów rządowych** (art. 2). „Jednym z głów- 
niejszycli obowiązków Piotra Steinkeller— mówi art. 9 kon- 
traktu — „będzie wyrobić w walcowni Sławkowskiej na po- 
trzeby krajowe taką ilość blachy cynkowej, jaka będzie na 
konsumcyę wewnętrzną kraju wymaganą, a najmniej 20,000 
centnarów rocznie....** nadto — czytamy w art. 11 — Piotr 
Steinkeller obowiązuje się w przeciągu lat pięciu za pomocą 
innych środków, przez siebie i swoim kosztem zaprowadzić 
i wystawić się mających, osuszyć stare kopalnie Olkuskie, 
nateraz wodą zalane....** Cena dzierżawna, jeżeli weź- 
miemy pod uwagę, że administrowanie sprawami górni- 
czemi było niezmiernie dla Banku uciążliwem i koszto- 
wnem *) była wysoką: Steinkeller zobowiązał się płacić Ban- 
kowi złp. 600,000 rocznie, póki produkcya nie przej- 
dzie 110,000 ctn., od przewyżki zaś po złp. 4 za 1 ctn. cynku. 
Nadto, w razie gdyby w kopalniach tych znalezionemi było 
srebro lub ołów. Bank zastrzegał sobie Ys część tych krusz- 
ców (art. 5). Zamiast złożenia kaucyi na dotrzymanie kon- 
traktu, obowiązywał się Steinkeller „włożyć w przeciągu 
pierwszych pięciu lat, tak w materyały wkładowe na zapas 
nad jednoroczną produkcyę przygotowane, jako też w bu- 
dowle i machiny w zadzierżawionych zakładach przy ko- 
palniach Olkuskich wystawić się mające, które... . przejść 
mają na własność górnictwa krajowego, sumę dwa miliony 
złotych polskich....** (art. 20). 



^) Utnymanle całego górnictwa krajowego od r. 1816 do 1833 kosztowało 
Skarb około 22 mil. złp. (w tem około 9 mil. potyczki zaciągnięte] w Banku Polskim). 
Cf. Arcłi. K. P. i S. akta wydzlerła wlenia zakł. górniczych, r. 1836, vol. I lit. G. - 
Wypis z protokułu posiedź. Rady Adm. 23 marca (4 kwietnia) 1837 r. NB 946. 



Digitized by 



Google 



< 48 > 

Taką była osnowa kontraktu. Posiadał on już w sobie 
zarodki późniejszego upadku Steinkellera. Ale o tem po- 
mówimy później, gdy badać będziemy przyczyny tej kata- 
strofy. Tu, z kolei, przejdźmy do zadokumentowania roz- 
poczętych w tej samej epoce innych prac i przedsięwzięć, 
a, jak zaznaczyliśmy, była to doba — okres dziewięciolecia 
1835—1844 r., — gdy poprostu piętrzyły się coraz to nowe, 
coraz to inne przedsiębiorstwa naszego przemysłowca. Je- 
steśmy w epoce, gdy geniusz jego przemysłowy dobiegł do 
swego zenitu. Potem już tylko upadek, wahania i bory- 
kanie się z losem nastąpić miały, choć i to pasmo borykań 
nieraz przetykanem jest, jakby złotemi haftami, — przebły- 
skami myśli dzielnej i krzepkiej. 

Teraz wahań jeszcze niema. Nie było przedsiębtor* 
stwa niemal, którego by się Steinkeller nie podejmował. 
W dwóch miejscach, jakby na dwóch warsztatach równo- 
cześnie, pracę swoją prowadzi: w Warszawie i w Żar- 
kach. 

A naprzód, co poczyna w Warszawie? W roku 1837 ^) 
kupuje od Banku Polskiego młyn parowy w Warszawie za 
sumę złp. 1,500,000. Młyn ten nabył Bank w roku po- 
przednim za sumę złp. 535,000 w drodze przymusowego 
wywłaszczenia, w dochodzeniu należności, przypadającej 
Bankowi od Towarzystwa Wyrobów Zbożowych, które 
stało się niewypłacalnem. Steinkeller kupił młyn od Banku, 
pragnąc mąkę krajową wywozić do Anglii. Stało się to 
jednak niemożliwością, gdyż w tymże czasie, wkrótce po 
nabyciu młyna przez Steinkellera, rząd Pruski, „obawiając 
się szkodliwey konkurrencyi dla tej gałęzi przemysłu ówcze- 
śnie kwitnącey w Jego kraju, podwyższył cło transportowe 
od złp. 1 do złp. 8 na centnarze mąki**. Myśl więc wy- 
wozu porzucić należało. Nie osłabiło to jednak bynajmniej 



O Lub w końcu r. 1836. DaU odprtedaty młyna prxez Bank Stelnkellerowl 
ftdile wiadomą nam nie }est 



Digitized by 



Google 



< 44 > 

energii Steinkellera. Wiedział, będąc dobrym i rutynowa- 
nym kupcem, co w takim wypadku począć należy: oto kon- 
kurować na rynku wewnętrznym dobrocią towaru i tanio- 
ścią, ku czemu służyć może tylko obniżenie kosztów wytwór- 
czości, zapomocą rozłożenia tycłi kosztów na jaknajwiększą 
ilość wy produkowany cłi towarów przy tej samej sile, bez 
powiększania ogólnycti wydatków. Do tego się wjęc 
zabrah 

W notatce jego, przesłanej na ręce Senatora Moraw- 
skiego ') czytamy: „zaraz po nabyciu młyna parowego na 
własność, starałem się wszelkiemi siłami zapewnić byt temu 
zakładowi. W tym celu ulepszyłem w roku 1837 maszynę- 
rye, zaprowadziłem w części pytle amerykańskie, urządzi- 
łem koleje żelazne ^}, późniey pobudowałem obszerne śpi- 
cłirze ^), za moiem staraniem wyprowadzoną została droga 
cliaussće od Nowego Świata aż do Wisły, wysypano wały 
ocłiraniające całą sąsiednią część miasta od wylewu, oraz 
tamy do skierowania pędu wody ku bulwarkowi kamien- 
nemu, — słowem, nie szczędziłem starań i zabiegów, a goto- 
wych własnycti funduszów przeszło złp. 800,000 wyłoży- 
łem na melioracye tego zakładu^. Mimo to, tylko śpiclirze 
dawały doctiód. Sam młyn był wprawdzie powodem strat 
dla przedsiębiorcy, lecz istnienie jego wielkie krajowi przy- 
nosiło korzyści, — i to było naprawdę cłilubą godziwą Stein- 
kellera. ^Młyn parowy — czytamy *) — utrzymując średnie 
ceny mąk w dobrym gatunku, zmuszał młynarzy do dostar- 
czania mąk w gatunkacti o ile być może naylepszycli*. Uwi- 
doczniło się to szczególniej w r. 1844, gdy z powodu restau- 
rowania, młyn Steinkellera był nieczynnym; wówczas inni. 



*) Ibid. 

*) Mowa tu oczywlkle o kolejkach wewnątrz młyna. 

') W krótkie] biografii Steinkellera, napisane] przez Jenikego, podano, że 
spichrze te pomieścić mogły 130,000 korcy zboia. Cf. Tyg. III. N> 7 z dn. 12 list- 
1869. T. I 

*) Ibid. 



Digitized by 



Google 



< 46 > 

konkurencyjni młynarze „i pośledniejszą mąkę dostarczali 
1 wyższe ceny, iak w stosunku cen zboża wypadało, za swój 
wyrób naznaczali'^ Ale nadewszystko, chcąc z pożytkiem 
współzawodniczyć, należało jeszcze bardziej udoskonalić 
technikę i jeszcze inne, nowe, przy tej samej sile i kosztach 
wytwarzać produkty. Budzą się w umyśle Steinkellera no- 
we pomysły: czyby prócz udoskonalenia technicznego mie* 
liwa, nie dało się zaprowadzić przy młynie nowych jeszcze 
gałęzi wytwórczości? Wszakżeż „kray nasz, tak bogaty 
w płody ziemiy wysyła takowe dla braku zakładów przemy- 
słowych po większey części w stanie surowym za granicę; 
w przypadkach zaś, gdzie konieczna potrzeba mieyscowa 
zmusza do wyrobienia onych w kraiu, wyrób ten odbywa 
się po większey części w sposób niedoskonały, szerokie pole 
do zaprowadzenia ulepszeń pozostawiaiący*' ^). 

Słusznie zauważył Steinkeller, że „z pomiędzy wielu 
płodów naszey ziemi do powyźszey kategoryi liczyć się win- 
nych" *), odnosi się produkcya olejów i materyałów drzew- 
nych. Nie było jednak w zwyczaju Steinkellera czynić co- 
kolwiek, bez uprzedniego rozważenia sprawy. Udaje się on 
po radę do Wrocławia do „nayznakomitszego w tey gałęzi 
technika Pana Hofmann, współwłaściciela zakładu budowy 
machin Towarzystwa Morskiego Pruskiego w Wrocławiu....** 
Uczony ten, a zarazem praktycznie obeznany mechanik, przy- 
bywszy do Warszawy uznał, iż myśl.... co do urządzenia 
Olejarni i Tartaku przy Młynie Parowym nietylko z łatwo- 
ścią da się wykonać, ale nadto, że wprowadzenie oney w wy- 
konanie, obok odpowiedzenia potrzebom kraiu, odpowie ró- 
wnież potrzebom zakładu, to jest, że bez znacznego rozsze- 
rzenia budowli i powiększenia kosztów ogólnych, zakład cią- 
gle będzie miał zatrudnienie** *). Powstaje więc olejarnia 



>) Ibid. 
*) Ibid. 
*) Do dn. 1 ilerpnU 1846 r. na urudsenie olejarni 1 tartaku wydano rb. 67,890. 



Digitized by 



Google 



< 46 > 

i tartak. Nadto technik ten, na żądanie Steinkellera, pozapro- 
wadzał udoskonalenia w samym sposobie mielenia zboża. 
Nie bez poczucia dumy nadmienia Steinkeller w tymże ope- 
racie, „że nowe urządzenie młyna mącznego zupełnie już jest 
ukończone, że skutkiem takowego ieden kamień na dobę 
92 korce na razówką miele, kiedy dawniey cyfra ta doclio- 
dziła zaledwie 70 korcy, że odcłiód w otrębacłi żytnicłi wy- 
nosi na teraz 16 od sta, kiedy dawniey odcłiód ten 42 od sta 
wynosił" *). 

Korzystając z tej siły, jaką dawał motor obracający 
młynem, pozakładał Steinkeller inne gałęzie produkcyi: ka- 
flarnię, fabrykę drenów i t. p. Wszystko to czynił, party 
poprostu żywiołową siłą, potrzebą wytwarzania. Wszystko 
to dostarczało mu powodu do wewnętrznego zadowolenia, 
którego skromny wyraz w powyżej przytoczonych słowach 
znaleźliśmy. Ale może zaślepionym był w sobie ten duch 
czynny? Mozę czuł, że czyni pożytecznie i dobrze, a może 
tak w^istocie nie było? Czyż można polegać na świadectwie, 
które sam sobie, choć w skromnych bardzo wyrazach, w po- 
daniu do władzy, w prośbie o rozszerzenie kredytu przed- 
stawił? 

Zobaczmyż, co o nim myśleli wspócześni. Czy nie 
dali świadectwa działalności jego? Przechowała się prze- 
dewszystkiem pamięć i cześć. Ale przechował się też i do- 
kument, który za tak ważny poczytać trzeba, że go tu w ca- 
łości przytoczyć się godzi. Jest to artykuł drukowany 
w ówczesnej „Gazecie Warszawskiej** z dn. 17 lipca 1862 r. *) 
Znajdujemy w nim opis dokładny wszystkich przedsię- 
biorstw, jakie w obrębie młyna parowego nagromadzono 
i prócz tego znajdujemy chlubne świadectwo niezmordowa- 
nej energii Steinkellera. Artykuł ten napisany był po po- 
żarze, jaki nawiedził to przedsiębiorstwo. Jak zobaczymy 



>) Ibid. 
•) N8 186. 



Digitized by 



Google 



< 47 > 

dalej, gdy mowa będzie o chyleniu się do upadku naszegd 
przemysłowca^ pożar ten nawiedził Steinkellera w cłiwili, 
gdy upadek ten był już bardzo bliskim; gdy Steinkeller bory- 
kał się ciężko i walczył z wielkiemi trudnościami, które go 
powalić miały, a pomimo tych chwil, do przezwyciężenia 
niemożliwych, widzimy nietylko napięcie energii, nietylko 
walkę uciążliwą, — ale równocześnie twórczość wielką. 
Sprawozdawca „Gazety Warszawskiej", w artykule zatytu- 
łowanym „Zakłady P. Piotra Steinkellera w Młynie Paro- 
wym" taki daje nam opis, takie Steinkellerowi chlubne wy- 
stawia świadectwo: „Wszystkim wiadomo, jak olbrzymie 
rozwinięcia w różnych kierunkach fabrykacyi P. Piotr Stein- 
keller nadał swoim zakładom. Obok Młyna Parowego^ 
naokoło powznosiły się warsztaty, niby nowe pnie, w któ- 
rych osiadały roje z tego starego ula. I ciągnęły się nie- 
przerwanem pasmem kuźnie, warsztaty ślusarskie^ sztelmach- 
skie, stolarskie, lakiernicze, modelarnie, składy machin rol- 
niczych, powozów, mąki, kaszy, oleju, fornirów, desek, bali, 
drzewa opałowego, kafli, posadzek, rur z gliny wypalanej, 
balkonów i t. d., i t. d. 

„Dziś widzimy w gruzach całą stronę północno-zacho- 
dnią rozległego kwadrctu, przez zakłady te zajmowanego. 
Pożar okropny, dnia 27 kwietnia r. b. wybuchły, a 3 dni 
trwający, zniszczył wszystkie w tej stronie warsztaty, kuźnie, 
ślusarnie, fabryki powozów i machin rolniczych, składy 
machin, modeli i całą fabrykę kafli, drainsów, rur glinia- 
nych, i gdzie przed dwoma miesiącami stuk niłotów, kowa- 
deł, skrzyp pilników, hebli, warczenie trybów, pił, kół roz- 
maitego wymiaru i składu, zwiastował rój pracowników, 
których blisko siedemset codzień się tu zbierało do roboty, 
dziś tylko pusty plac widzimy, i gdzie niegdzie niedopalone 
głównie, pordzewiałe okucia, cegły okopciałe, walające się, 
jako niestrawione świadki straszliwej pożogi. Lecz nie- 
długo plac ten będzie pusty. Już kopią fundamenta na no- 
wy magazyn wyrobów młyna parowego. Wszystkie dawne 



Digitized by 



Google 



c 48 > 

warsztaty, teraz porozrzucane po całym zakładzie, na tym- 
czasowy przytułek, znowu się w właściwe przeniosą od- 
działy, skoro staną dla każdego potrzebne budynki, i przed 
zimą ujrzymy znowu dawny ruch, dawne życie, podsycone 
nowemi żywioły — a teraz tak już rozłożone będą, żeby 
jaknajmniej narażone były na zniszczenie od ognia — bo 
wszystkie z ogniem mające do czynienia, odosobnione zo- 
staną od tycłi, które nie potrzebują tego dzielnego ale nie- 
bezpiecznego działacza. 

„Nim to jednak nastąpi, powiemy słów kilka o dzisiej- 
szym stanie tych zakładów, aby wiadomo było ile użytecz- 
nych przemysłów przysporzył krajowi P. Steinkeller, który 
na wszystkich przedsiębiorstwach swoich powszechny uży- 
tek tyle przynajmniej ma zawsze na oku, co i konieczne 
a sprawiedliwe zyski własne. 

„A najprzód zwrócić musimy uwagę na źródło wszyst- 
kiego ruchu w tych zakładach, główną życiodawczą siłę, na 
machinę parową, w środku ogromnego Młyna Parowego 
stojącą. Dawna wraz z samym gmachem w 1827 roku za- 
prowadzona, była niedostatecznej siły, wymagała wiele drze- 
wa i miejsca dużo zajmowała. Dziś przy wydoskonaleniu 
olbrzymiem machin parowych, doszło do tego, iż połową da- 
wniej potrzebnego nakładu, otrzymuje się większą nawet siłę. 
Wzgląd tak ważny nie mógł ujść bacznego oka znakomitego 
przedsiębiorcy, sprowadził tedy nową machinę parową, a ra- 
czej dwie machiny, o sile 60 koni każda, tak urządzone, że 
działać mogą wspólnie i dawać siłę 120 do 150 koni, albo 
pojedynczo, wedle potrzeby. Machiny te są o ciśnieniu po- 
dwójnem i z podwójnym kondensatorem, przez co oszczę- 
dność jest paliwa, bo z pierwszego skroplenia woda wraca 
do kotła, a dopiero z drugiego odpływa na zewnątrz. Po- 
chodzą one z Berlina,' nader pięknie, ozdobnie nawet wyro- 
bione z balansoarami. Zajmują cały środek gmachu, od 
dołu do szczytu. Galeryjka przez wszystkie piętra do koła 
biegnie i dozwala obejrzeć wszystkie części machin. 



Digitized by 



Google 



c 49 I 

„Mając tak dzielnego działacza, P. Steinkeller rozszerzył 
dopiero zakres dotycticzasowej fabrykacyi. Młyny i pytle 
zajęły całe lewe skrzydło gmacłiu; w prawem zaś mieszczą 
się tartaki, które na 6 łożach tną bale i deski żądanej gru- 
bości — a w tych czasach zaprowadzone zostaną takie piły, 
że kloc od razu cięty będzie na żądaną ilość desek. Ma- 
china, dowcipnem urządzeniem, wciąga sama kloc drzewa 
na górę i spuszcza na łożyska pod piły. Za tartakami jest 
sala gdzie rżną forniry. Ośm piłek z niezmierną szybkością 
pędzonych, tnie machoń, palisander, różne inne drogie drze- 
wa na cienkie jak papier arkusze. Dalej sala pił okrągłych 
dla stolarzy, na których w oka mgnieniu dorzynają belki, 
bale i różne sztuki, według podanego wzoru. Stoi tu także 
wyborna maszyna do heblowania, na której położona belka 
z jednej strony, na drugiej wychodzi obrobiona do żądanego 
wymiaru i na wszystkie strony doskonale obheblowana. 
W tej jeszcze połaci, tuż obok machiny, znajduje się olejar- 
nia, stępy, prasy, panwie, dalej modelarnia i stolarnia. 
Na dole, na lewo od wnijścia do kotłów machiny parowej, 
jest kuźnia, w której na uwagę zasługuje młot parowy, ma- 
jący własną machinkę o sile trzech do czterech koni, a nadto 
wykuwa sztaby wedle danego wzoru, zakładają się bowiem 
stosowne ku temu kowadełka i w młocie bijaki. Inne 
w tym głównym gmachu warsztaty pomijamy, nie dlatego 
żeby na uwagę nie zasługiwały, ale że trudno wszystko spa- 
miętać przy jednem obejrzeniu, inną więc rażą tego dopeł- 
niemy. 

„Stosownie do nowego rozkładu warsztatów, przy odbu- 
dowie pogorzałych budowli zamierzonego^ cała fabryka 
kafli, drainsów i rur glinianych przeniesioną została do oso- 
bnego zabudowania, ogrodami od głównego zakładu prze- 
dzielonego. Niema jeszcze miesiąca, jak dom ten stał pu- 
stkami, .a dziś już widzieć tam można dwie olbrzymie sale, 
jedną na dole, drugą na piętrze, przez całą długość domu. 



Digitized by 



Google 



50 1 

Na dole fabryka jest już w pełnym biegu. Niema tu żadnych 
nadzwyczajności. Przy obu ścianach ciągną się dwie półki, 
na których składają wyciśnięte i do pieca przygotowane kafle 
i t. p. Środkiem idą dopiero różne przyrządy. I tak, w koń- 
cu sali^,są dwie prasy żelazne do wygniatania narożników 
kaflowych, gdzie glina zakłada się w polerowaną żelazną 
formę, i za pociągnięciem drąga kafel gotowy wychodzi. 
Dalej stoi przyrząd do robienia drainsów, czyli rurek glinia- 
nych, które się zakopują w ziemię dla osuszania gruntów. 
Na żelaznych nogach stoi skrzynia, w tę nakłada się glinę 
i hiocno zamyka. Z jednej strony wchodzi tłok, całą ścianę 
skrzyni zajmujący, który, korbą poruszany, glinę wypiera 
otworami w przeciwnej ścianie, i rury gotowe wychodzą 
na walczyki. W kilka minut 25 rurek na stopę długich 
machina]]^'ta wydaje. Tłok ten, sam cofając się, wchodzi 
w drugą skrzynię, gdzie się glina ostatecznie z kamyków 
i nieczystości przez druciane sito oczyszcza. Ozdoby wszel- 
kie i kafle z kwiatami robią się od ręki. Glinę ugniatają 
w formach gipsowych, odciskają i wyjmują. Skoro prze- 
schnie, wkładają w piece, po dwa tysiące sztuk, a po trzech 
dniach i trzech nocach wyjmują. Następnie daje się po- 
lewa. 

^Glinę do całej tej fabrykacyi sprowadzają z Berlina. 
Znaleziono tu wprawdzie pod Warszawą, o trzy czy cztery 
wiorsty za Marymontskieml rogatkami, glinkę bardzo do Ber- 
lińskiej zbliżoną w przymiotach, ale prze wózka jej na ko- 
łach z miejsca do fabryki tyle kosztuje, że kupowana i spro- 
wadzona wodą z Berlina, aż pod fabrykę samą taniej przy- 
pada — czemu nikt by nie uwierzył, kto nie wie ile brak 
tanich komunikacyi podrożą koszta produkcyi i nabywanie 
surowego materyału utrudnia. Piec cały, z drzwiczkami, 
juszkamijMuftami, z nowych doskonałych, pięknie i biało 
polewanych kafli regularnie i porządnie spajać się dających, 
ozdobnych kosztuje 50 rubli — najozdobniejszy zaś 120 rub. 



Digitized by 



Google 



c 61 f 

Ostatnia jako bardzo wielki, do wielkich sal przydatny będzie.. 
Zwyczajny piec z fabryki P* Steinkellera kosztuje 60 do 76 r. sr., 
a zatem ledwie raz tyle^ co stawiany z zwyczajnych kafli^ 
niezgrabny, wapnem osmarowany i tQ mający niedogo- 
dność, ie przez szczeliny między kaflami dym się często do- 
bywa. Warto tedy, kto chce mieć porządek w mieszkaniu, 
nie żałować tego dodatku, a mieć zamiast niezgrabnego słupa 
glinianego, udatny, pięknej estetycznej formy, róinemi flore- 
sami i rzeźbami przystrojony piec, na którym i oku milej 
spocząć i zyskuje się oszczędność w drzewie — gdyż budo- 
wa tych pieców tak udoskonalona, że małej bardzo ilości 
drzewa potrzebują. 

„Drainsy, czyli rury do podziemnego odprowadzania 
zbytecznej wody. wielki pokup znajdują, tak ze dwie fabry- 
ki, w Warszawie i Żarkach, nastarczyć ich nie mogą; dowo- 
dzi to, iż nasi ziemianie gorliwie przyjmują praktyczne ule- 
pszenia zagranicznych rolników, a troskliwi o podniesienie 
własnego gospodarstwa, nie szczędzą kosztów i nakładów. 
Prawdziwą ten oddałby usługę ziemianom naszym, ktoby 
zdał sprawę z praktycznych wypadków, otrzymanych u nas 
za pomocą tego ulepszenia. 

„Ileż to więc użytecznych rzeczy zawdzięczamy gorli- 
wości, przedsiębiorczemu duchowi, dbałości o pożytek ogó- 
łu i staraniom Pana Piotra Steinkellera. Upowszechnienie 
cynku, zaprowadzenie wygodniejszych dyliżansów, które 
nawet znane są pod popularnem nazwaniem Steinkelerek, 
ulepszenie dorożek, w miejsce nieznośnych dryndulek da- 
wnych, wprowadzenie wielu praktycznych machin rolni- 
czych, założenie 5 ciu ogromnych spichrzy zbożowych 
nad Wisłą, koło Młyna Parowego, wprowadzenie nareszcie 
porządnych kafli i drainsów, bo pomijamy tu wiele innych^ 
oto usługi ważne, każdemu widoczne, które nadają P. Stein- 
kellerowi prawo do naszej wdzięczności. I nie dziw, że 
imię J6go znają wszyscy, i wszyscy ze czcią wymawiają, od 



Digitized by 



Google 



zamożnego pana, do biednej pracującej w znoju drużyny, 
która w rozległych jego zakładach znajduje pracę, a więc 
zarobek i środki utrzymania^. 

Tak było w istocie. Imię jego znali wszyscy. Ze czcią 
powtarzali je wszyscy. Bo był człowiekiem idei» ducha, 
czynu. A czyny te jego, doprawdy, granic nie miały. 
Nie zapominajmy, że prócz wyżej wymienionych przed- 
siębiorstw w samej Warszawie — nie mówiąc o Żar- 
kach — miał jeszcze fabrykę maszyn rolniczych, od- 
dzielnie na Solcu pod >S 291 3^ przy zbiegu ul. Czer- 
niakowskiej położoną, dając niejako podwaliny fabryce, 
która po nim, w tem właśnie miejscu i z jego ponie- 
kąd zapoczątkowania powstała ^). O fabryce tej znajdujemy 
wzmiankę w ówczesnym ^Tygodniku Rolniczo-Technolo- 
gicznym** z r. 1849. W czerwcu tego roku (1849) odbyła się 
próba machin i narzędzi rolniczych w Zakładzie Steinkel- 
lera. Sprawozdawca Tygodnika, W. Sumiński, obecny na 
próbie maszyn, zaznacza przedewszystkiem, że .znany z licz- 
nych przedsiębiorstw, dobro kraju mających na celu, p. Piotr 
Steinkeller, pragnąc przyswoić wszystko, co gdziekolwiek na 
drodze postępu przemysł rolniczy wynalazł i udoskonalił, nie 
szczędzi ciągłych kosztów i starań, aby wzbogacić i podnieść 
nasze rolnictwo ... Zanim rozpoczęły się same próby, p. 
Steinkeller z zupełną znajomością rzeczy i największą uprzej- 
mością okazywał i objaśniał mnogi zbiór modeli różnych na- 
rzędzi, sprowadzony z Anglii, Hohenheimu i innych miejsc....^ 
Nie będziemy tu przytaczać opisu szczegółowego wszystkich 
narzędzi, które próbom poddano. Nadmienimy tylko, że 
badano pługi, radła, brony, maszyny do walcowania brózd, 
znaczniki do sadzenia buraków, siewniki, maszynki do płu- 
kania kartofli, koryta ruchome dla trzody chlewnej, maszy- 
ny do suszenia siana, maszyny do grabienia siana, skaryfi- 



A) Półnle)iza fabryka Tow. akc. Lilpop, Rau 1 Loewensteln. 



Digitized by 



Google 



n » 



katory, sieczkarnie^ młocarnie i młynki. Wszystkie te narzę- 
dzia Steinkelier wyrabiał. I zaznaczyć tu należy koniecznie 
dwie okoliczności ważne nieskończenie: większość wyżej 
wymienionycłi narzędzi były nowością dla naszego rol- 
nictwa ^). Przez to samo przysłużył się Steinkelier rolnictwu 
krajowemu. I nie dosyć na tern; nie ograniczał się bynajr 
mniej nasz przemysłowiec na kopiowaniu bezkrytycznem za- 
granicznych modeli. Zgoła nie. Wprowadzał znakomite 
udoskonalenia. «W pługacli przez p. Steinkellera na próbę 
wy stawiony cli — czytamy w sprawozdaniu — niedostatecz- 
nościom i niedogodnościom wszelkim zaradzono i nawzajem 
zadosyć uczyniono wszelkim żądaniom.^ 

Mógł wiedzieć Steinkelier jak wszelkim ^niedostatecz- 
nościom^ narzędzi rolniczycłi zaradzić^ bo obdarzony był^ 
jak nikt może z jego współczesnych^ zmysłem praktycznym, 
bo znał się na mechanice, ciągle mając z fabrykami do czy- 



1) w Jednym f sessytów „Tygodnika Rolnlcio-Technologlcinego" redtg. wów- 
czas prtet Jana Nepomac. Karowsklcgo, w N^ 87 s dn. 2 wrteśnla 1848 inajdujcmy 
w art. .Rotmaltośel" cennik I „wykaz nan«dsl gospodarcio-rolnictych, w Zakładach 
Piotra Steinkelier w Warszawie na Solcu W 2918a wyrabianych." Ceny l^nazwy 
znajdujemy nastąpująee. 





Cena Rb. 




Cena Rb. 




za 1 sztukę 




za 1 sztuka , 


1. 


Plagi belgijskie 12.- 


17. 


Maszynki do wydzier. chwa- 


2. 


Pługt Dombaskle !&- 




stu przeplatane 8.— 


8. 


Radia zwyczajne 8.20 


18. 


Pompy do czyizcz. żołądka 


4. 


« o 2 kolcach z 1 radllcą 14.00 




u bydła 840 


6. 


z 7 radlić 17.20 


19. 


Młocarnie angielskie 160.— 


6. 


Walce dubeltowe ^.40 


20. 


Młocarnie 8 cepach śląskie 160.— 


7, 


Brony z drewn. zębami 4.80 


21. 


Młynek do czyszcz. zboia ZIM 


a 


9 ielazn. sztyftami 9.20 


22. 


Maszynki do równania łąk 


9. 


. potrójne z łel. sztyftami 11.26 




ciem. przepl. 9. — 


10. 


Łopaty do zbierania kretowin 17.10 


28. 


^ do krajania kartofli 


11. 


Maszynki do robienia brózd 8.40 




1 buraków 61.- 


12. 


n znaczniki do sadze- 


24. 


Slekamle o 1 nołu 46.— 




nia buraków 83.— 


26. 


Manełe do młocaml stojące 


18. 


SlewnlU do rzepaku 48.— 




na 4 konie 160.- 


14. 


, do koniczyny 80.— 


26. 


, do młocarnl letące 


16. 


Maszynki do pluk. kartofli 26.50 




na 4 konie 226.— 


16. 


, . do wydzier. chwastu 


27. 


„ do młocarnl letące 




z 1 kólk. 8.10 




na 2 konie 160^ 



Digitized by 



Google 



< M » 

nienia. Ale równocześnie , niedostateczności* te sam do« 
strzegał^ bo po za wszystkiem był jeszcze rolnikiem wykwa- 
lifikowanym, jak rzadko kto, a postępowym, jak nikt z jego 
współczesnych. To też Żarki były właśnie polem jego do- 
świadczeń, były pepinierą udoskonaleń, nowych zastoso- 
wań, poprostu szkołą dla gospodarstwa krajowego. Bo nie 
zapominajmy, że on to pierwszy zaczął sam wyrabiać i sto- 
sować na polach żareckich nawozy sztuczne (w tym celu 
mieszał wytłoki oleiste, kości palone i gips), on jeden z 
pierwszych zaczął sprowadzać bydło rasowe ze Szwajcaryi 
i rasę tę u nas rozkrzewił, on wprowadził u siebie nowej 
konstrukcyi brony żelazne, skaryfikatory, siewniki-rzędo- 
wniki, pługi belgijskie. Szczególniej sprawa drenowania zie- 
mi zajęła go żywo niezmiernie. Sprawie tej poświęcił na- 
wet Steinkellcr wyczerpujący artykuł ^), który dziś jeszcze 
autorytetem być może. „Z pomiędzy praktycznych środ- 
ków używanych do ulepszenia ziemi — pisze Steinkelier — 
osuszanie powinno być uważane jako najpierw szy. Jest to 
sposób nader ważny w gruntach ciężkich i gliniastych, a nikt 
nie zaprzeczy, że jest najpotrzebniejszym we wszystkich miej- 
scach, gdzie woda znajduje się w znacznej ilości na powierz- 
chni ziemi, lecz czy sposób ten jest pożądanym tam, gdzie 
grunta są piaszczyste, spód ziemi lekki i dziurkowaty, lub 
gdzie pochyłość pól zdaje się być dostateczną do spadu wody, 
to nieraz dało powód do mnogich powątpiewań. Przeto nie 
bez użytku będzie wykazać w krótkości skutki, wynikające 
w różnych miejscach z właściwego osuszenia gruntów^. Tu 
wylicza autor jedenaście ,, użytków" z drenowania wypływa- 
jących, jako to: znikanie stojących wód, waporowanie gruntu, 
łatwiejszą uprawę, zużywanie całkowite nawozów sztucz- 



>) Artykuł zat3rtułowa&y: „O osuszaniu gruntów, o df lalsniu 1 o skutkach tako- 
wego za pomocą rurek glinianych pod ziemią ułoŁonych'*, Ylde Roczn. Gosp. krajo- 
wego r. 1350, tom XVII, str. 148, art. nie podpisany, lecz cf. Kucharze wakl Feliks 
I Blbllogr, polska techn. przemysł. 



Digitized by 



Google 



< 06 » 

nych, uzdrawianie okolic i t. d. Wreszcie w zakończeniu do- 
daje autor: ^oprócz więc pieniężnych korzyści,, powyżej wy- 
mienionych, nadzieja przyczynienia się do ogólnego zdrowia 
i szczęścia mieszkańców całego powiatu zachęci bez wątpie- 
nia właścicieli ziemskich do zaprowadzenia tego ulepszenia 
w swych posiadłościach i nie bez wdzięczności lud patrzeć 
będzie na ulepszenia, przez które domy nasze staną się zdro- 
wsze, a pola żyzniejsze/ 

Zdrenowawszy pola w Żarkach, zabrał się Stein- 
keller do wyzyskania produkcyi rolnej. Każdy produkt zie- 
mi musiał być na miejscu przerobionym.^^. Takie było dąże- 
nie Steinkellera. I ztąd też widzimy, jak w .Żarkach po- 
wstaje wzorowy młyn amerykański i piekarnia, dystylarnia, 
do urządzenia której po raz pierwszy sprowadzono do nas 
z Hamburga u nas dotąd nieznany aparat Folkmana, —dalej 
powstaje w Żarkach cukrownia i, wreszcie, ^znakomity bro- 
war na folwarku żareckim, Jaworzniku. 

Nie dziw więc, że przy tak pięknej gospodarce war- 
tość roli Żareckiej podniosła się niezmiernie,^ W opisie^yta*^ 
ksacyjnym dóbr Żareckich w r. 1839, przy dobieraniu nowej 
pożyczki Tow. Kred. Ziems. przez delegata Towarzystyra 
sporządzonym, czytamy: ^dcbra te, aczkolwiek sprzedane 
przez publiczną licy tacyę za zaległości T.* K. Z. zostały, '^ie- 
dnak od czasu posiadania; ich przez nowonabywcę nayregu- 
larniey wypłacają się. Intraty zaś o wiele powiększone zo- 
stały przez założenie Fabryk, różnego^ rodzaiu,ra.;które nawet 
za naypierwsze w Królestwie Polskiem uważane są. Fabry- 
ki te oszacowane przez biegłych na summę złp. 1,038,489, 
a dobra same na summę złp. 1,268,489 i gr. 10 zostały...,^ ^) 

Widzimy z hotatki powyższej, j^ jak znakomicie podniósł 
w krótkim stosunkowo czasie gospodarstwo Steinkeller, ale 



>) Areh. Djr. OL T. K. Z. — akta Dyt. Sscieg. gub. Krakowskie}. OpU 
s dn. 14/26 m«rca;i889 NB 111& 



Digitized by 



Google 



« M » 

widzimy równocześnie, ie stworzył tam rzecz nową, wiel- 
kiej wartości: zakłady przemysłowe. Produkcyjność war- 
sztatu rolnego do pewnego tylko stopnia da się rozwinąć 
i udoskonalić; jest w tej mierze pewna granica, po za którą 
nakłady iść nie mogą. Inaczej rzecz sią ma z przemysłem. 
Ten rozciągliwy jest niemal do nieskończoności, w zasa- 
dzie przynajmniej. To też, postawiwszy gospodarstwo rol- 
ne na stopie pełnego, wówczas nawet bezprzykładnego roz- 
kwitu, zabrał się Steinkeller do rozwinięcia w Żarkach ga- 
łęzi przemysłowycłi i tu, na tem polu, rzeczy poprostu zdu- 
miewających dokonał. 

Najpierwszą z założonych i najgłówniejszą w Żarkach 
była fabryka machin. Podwaliny tej fabryki jeszcze w r. 1833 
powstały, w chwili gdy Steinkeller dowiedział się, ie Bank 
Polski zamierza przeprowadzić osuszenie kopalni Olkuskich 
i wznieść huty żelazne w Dąbrowie. Wówczas powziął 
Steinkeller myśl założenia fabryki, któraby te potrzeby Ban- 
ku zaspokoić mogła, a równocześnie wyrabiała machiny, tak 
potrzebne w kraju, budzącym się do przemysłowej pracy. 
O rozmiarach tej fabryki, oraz jej zakresie, możemy mieć wy- 
obrażenie na podstawie przejrzenia robót, przez nią wykona- 
nych. Z rozrachunków, jakie miał z fabryką Żarecką Bank 
Polski ^), dowiadujemy się, że od końca roku (5 grudnia) 1835 
do końca r. 1843 przyjęła Fabryka od Wydziału Górnictwa 
różnych zamówień na ogólną sumę złp. 1,614,344 ^). 

Tak, bądź co bądź, poważna produkcya wymagała 
ręki sprawnej, to też ogólne kierownictwo fabryki powie- 
rzył Steinkeller znanemu wówczas technikowi Filipowi de 
Girard, a chcąc konkurować z machinami augielskiemi, któ- 
re już wówczas u nas za najlepsze uchodziły, sprowadził 



O Akta Wydziały Górnictwa t. s. obrachunku i fabr. Żareck% N" 625 v. I. . 

') Suma ta wobec zaliczeń, udzielanych Stelnkellerowl, niewykonania (zda- 
niem Wydziału) niektórych robót I t. d. podległa zakwestyonowanlu: Bank zaproje- 
ktował złp. 1,412.598 gr. 3, Wydział zip. 1.402,318 gr. 23. 



Digitized by 



Google 



< 67 » 

Steinkelier z Anglii mechanika, nazwiskiem Redgate^ któ- 
remu nadzór nad robotami w fabryce był oddany. 

Z kolei przypatrzmy sią^ jakie machiny wydział Górni- 
ctwa w fabryce Żareckiej zamawiał? Przejrzyjmy chociaż 
główniejsze ^). 

Już w r. 1835 Bank Polskie energicznie wziąwszy się do 
naprawy górnictwa, osądził, iż niezbędne mu są następujące 
machiny: 1) machina 100-u konna do poruszania młotów 
w Hucie Bankowej; — machina ta już w czę4ci wyrobioną 
była w Zakładach na Solcu i miała być tamże wykończoną 
pod kierunkiem inżeniera Walsona; 2) dwie 100-konne ma* 
chiny do wielkich pieców w Hucie Bankowej, które miały 
być początkowo zamówione w fabryce Perksów; 8) ma- 
china 40-konna do rafineryi, która również pierwiastkowo 
w tejże fabryce Perksów wykonaną być miała; 4) dwie 
machiny 30-konne do walcowni sztabowych (jest to jedyne 
zamówienie które podług pierwszego zamierzenia Stein- 
kellerowi oddać miano); 5) dwie machiny wodociągowe do 
kopalń, które sprowadzić miano z Anglii; 6) dwie machiny 
parowe 30-konne, ^ferdunkowe** do kopalń miały być 
skompletowane — jedna na Solcu była już na ukończe- 
niu, drugą zamówić miano w fabryce Wetter an der Ruhr 
(pro w. nadreńska) i wreszcie 7) jedna machina 12-konna 
do wyciągania wody dla całego Zakładu Huty Bankowej. 
Wszystkie kotły do powyższych machin miały być w Biało- 
gonie wyrobione. 

Widzimy z powyższego, że pierwiastkowo Bank, nie 
znając jeszcze dostatecznie fabryki Żareckiej, zamierzał 
z projektowanych zamówień jedno jedyne zaledwie polecić 
Żarkom. Ale odpowiednio już przygotowany stanął do 
konkurencyi Steinkelier. Uprzedzając innych konkurentów, 
w odezwie z dn. 22 Września r. 1835 ') zwrócił uwagę Ban- 

^) Dane odnośne cscrplcny s rękopiśmiennego operatu — znajdującego ale 
w Arch. Wydslału Górnictwa X. P. 1 S. s roku 1852 (vlde Ibid. clt). 
*) Ni 6748 (Ylde Ibld^ 



Digitized by 



Google 



ku na to, ie siła 1 konia machin parowych kosztuje na 
miejscu w Anglii 50 Ł., co z kosztami cła i przewozu wy- 
niesie 75 Ł., on zaś podejmuje się wykonać takież same ma- 
chiny u siebie w Żarkach po cenie, jaka obowiązuje na miej- 
scu w Anglii, przytem w czasie o połowę krótszym; w rasie 
zaś większych zamówień, — kończył ofertę swoją Stein- 
keiler — gotową jest fabryka Źarecka nawet znaczniejsze 
Bankowi uczynić od ceny ustępstwa. Wobec tej oferty, 
w dn. 5 grudnia 1835 n ^) zawartym został pomiędzy Ban- 
kiem a Steinkellerem pierwszy kontrakt o dostawę 2 macłiin 
o sile 38 koni do pudlingarni Huty Bankowej. Za wykona- 
nie tego zamówienia przyrzekł Bank zapłacić Steinkellerowi 
w stosunku złp. 2,125 za siłę konia '). Zaledwie umowa ta 
podpisaną została, widzimy nową ofertę Steinkellera ') na 
wykonanie dwóch machin 100 konnych „bez balansyerów 
systemu Girarda^. Zawartą zostaje umowa ^) pomiędzy 
Henrykiem Łubieńskim, vice prezesem Banku Polskiego, 
działającym w imieniu tegoż Banku, a Steinkellerem, o dosta- 
wę takich machin. W umowie tej czytamy (art 1): ^P. Piotr 
Steinkeller, mając sobie okazane rysunki machiny parowej 
100-konnej bez balansyera, przez p. Filipa de Girard wypra- 
cowane, a powziąwszy wraz z swoim mechanikiem dokła- 
dną znajomość o każdym szczególe tych rysunków^ nie ma- 
jąc przeciwko wskazanej temi rysunkami konstrukcyi ma- 
chin nie do powiedzenia, lubo miał sobie okazane opinie róż- 
nych mechaników angielskich i innych, przeciwne temu sy- 
stematowi, obowiązuje się dwie takie machiny wraz z mie- 
chami, które mają być przez rzeczone machiny w bieg wpra- 
wiane, w fabryce swey wyrobić, w Hucie Bankowej w Dą- 
browie ustawić i w bieg wprowadzić*". Za powyższe machiny 



O Ibid orax Vol. II akt .machin i nan^dil* » 20088 ex. 86. 

*) z potrąceniem wartości kotłów wykonanych w Blałogonle. 

•) Z dn. 18 grudnia 1836 r. N^ 7866/80770 vld. Ibid. 

«) W dn. 26 grudnia (6 stycsnla) 1886/6 r. 



Digitized by 



Google 



< 09 > 

^Bank Polski przyrzeka zapłacić Steinkellerowi po 40 funtów 
sterlingów za siłę jednego konia^ licząc funt sterling po złp. 42, 
czyli za każdą macłiinę z osobna i do niej należące miechy 
złp. 168,000...." (art. 6). Wkrótce potem ^) zawarł Steinkeller 
nową umowę (za pośrednictwem swego mechanika Redga- 
te) tym razem z Naczelnikiem Zakładów Górniczych Okręgu 
Zachodniego na rzecz Banku o dostawę regulatora wiatro* 
wego i aparatu do ogrzewania powietrza za cenę ^od cen- 
tnara lanego żelaza, licząc na wagę wszystkie śruby kute 
i części mosiężne, tudzież ukitowanie, pasowanie i jakiejkol- 
wiekbądź innej roboty po złp. 26 za centnar lOO-funtowy" 
(art. 2). Znajdujemy również kontrakt zawarty przez Bank 
ze Steinkellerem o wykonanie ^^miechów cylindrowych do 
Refeineris (sic) z kołem wodnem w Henrykowie" ')• Mie- 
chy te były potrzebne dla oczyszczania,, surowizny", w Niw- 
ce produkowanej, z siarki i cynku '). Cena za powyższe 
miechy ustaloną została na złp. 38,000, przyczem mechanik 
Redgate zobowiązał się „brać odlewy z fabryk Pankow- 
skich" ^). Dalej widzimy umow^ o dostawę kół wodnych 
dla walcowni w Henrykowie po cenie złp. 36 »za każdy 
centnar części maszyneryjnych z kutego żelaza, jako to: mu- 
ter, śrub, podkładek, ankierek i t. p." (art. 9). Z kolei wi- 
dzimy, dostawę machiny parowej o Wysokiem ciśnieniu 
dla Blachowni (o sile 12 koni) ^), dostawę machiny paro- 
wej Ola pieców kopułowych w Parszowie •) o sile 12 ko- 



>) w Dąbrowie 25 lutego (9 marca) 1889 r. Tldc Ibid. oras toI. IV akt .ma- 
chin 1 narzodsl" Ni 6234/39 

*) Kontrakt t dn 7/19 stjcznla 1838. Urnowa tQ sawlerall: naczelnik Zakl. 
Góm. Okr. Zach. 1 mechanik Redgate. Vlde akU clt. oraz Yol, IV .mach. ! narz*. 
21663/38. 

>) Cf. Rapport Nacz. Okr. Zach. z do. 14/26 sierp. 1888. Ibid. oraz toI. VI 
,Fabr. łelaza w Nlwce* NB 21860/88. 

*) Wartoić tych odlewów z ceny strąconą bjć miała. 

*) Oferty na powyższe w aktach niema. 

^ Oferta z dn. 13/26 marca 1837 Ib. N> 6216/87. Machina dostarczył Stela- 
keller zamiast Evansa« który w r. 1836 był przejął od Banku kontrakt odlewu amuni 
eyl, s Wlads. Wojsk, zawarty. 




Digitized by 



Google 



< 60 » 

ni za złp. 28,258 gr. 6; — wykonanie przez Steinkellera ma- 
chiny parowej 40-konnej na kopalni Bobrek (w Niwce), 
machiny takiejże siJy na kopalni w Żychcicach oraz wyko- 
nanie machiny 100-konnej dla osuszenia kopalni Olkus- 
kich *), — i wreszcie, wykonanie w fabryce iareckiej rur 
sztowania pary walców z kołem wodnem przy walcowni 
Sławkowskiej. 

Jestto poczet nie wszystkich, lecz ważniejszych robota 
w fabryce machin w Żarkach wykonanych. 

Z aktów, dotyczących rozrachunku, a właściwiej kon- 
fliktu w tej sprawie Steinkellera z Bankiem, trudno wy- 
wnioskować o ile zamówienia te były wykończone dobrze, 
o ile maszyny odpowiadały swemu celowi. Są w protokó- 
łach wzmianki takie, jak np.: że „Protokół przyznaje dobroć 
i odpowiedni skutek tej machiny^ (machiny parowej o Wy- 
sokiem ciśnieniu dla Blachowni)^), ale są i takie wzmian- 
ki: „Kiedy 10 maja 1840 r. Zakład pudlingarni w Hucie 
Bankowej w bieg zapuszczony został, niedługo, bo w dn. 9/21 
lipca 1840 r., po 24-godzinnym biegu, wał żelazny lany 
i excentryka przy młocie pękły z powodu, iż machina dzia- 
łała z nadzwyczajną i o dwa razy większą prędkością, jak 
powinna, że młot nie mógł uderzać w kowadło, tylko 
w excentrykę^ *), albo znowu spotykamy zarzut taki: „nie- 
długo po zapuszczeniu w bieg machiny ^) Naczelnik Okręgu 
Zachodniego w dn. 29 grudnia (10 stycznia) 1889/1840 r. ^) 
doniósł, że kocioł przy machinie 100-konnej Xi 2 podczas 
onej biegu pękł i ludzi poparzył, również, że przy machinie 
Xi 1 trzy kotły są popękane.... Bank.... wzywał Steinkellera, 
aby machiny 100-konne przerobił na Balansyerowe, jako 



1) Kontrakt z dn. 22 lipca (3 sierpnia) 1840 Ibid. NB 20685. 

>) Ibid. oras 20137/39. 

*) Ibid. odnośnie do maszyny 38 Icon. przy Pudlingarni Huty Bankowej. 

^) 100 Konnej bez balansyerów systemu Glrarda. 

») Ibid. Vol. V ,mach. i nare.** £. B. NB 1386/40. 



Digitized by 



Google 



« tt » 

bezużyteczne przez nieodpowiedni system^. Ale, wzaniian, 
w dalszym ciągu czytamy: „Steinkeller w korespondencyi 
z dnia 29 lipca 1840 r. odpiera zarzuty, co do złego systemu 
machin. Powołuje się na zdanie najpierwszycłi mecłianików 
w Europie i łada na miejscu rozpoznania biegłycłi^ zanimby 
przerobienie macłiiny przyszło do skutku^ '). 

Widzimy więc zarzuty, ale widzimy też i motywowane 
tycli zarzutów odparcia. Zaznaczyć możemy jedno tylko, 
że fabryka Ża recka różnych podejmowała się konstrukcyj, 
naówczas nawet nieznanych jeszcze w kraju, i że maszyny 
te nie musiały być bez wartości, skoro Wydział Górnictwa 
przez kilka lat ż nich korzystał, a z usterek, choćby dlatego^ 
że inowacyą był ten przemysł, Steinkellerowi i fabryce 
jego czynić zarzutów nie można. 

Fabryka ta jednak długo nie istniała* Po odłączenid 
w r. 1843 wydziału Górnictwa od Banku nie mogła wytrzy- 
mać konkurencyi z Fabryką bankową na Solcu. Czas jakiś 
jeszcze istniała, przyjmując zamówienia osób prywatnych, 
wyrabiając narzędzia rolnicze i powozy, aż w niedługim 
czasie zamkniętą została. 

Szczególniej fabrykacya powozów do końca istnienia 
zakładów Steinkellera wydatne w jego produkcyi przemy* 
słowej zajmowała miejsce. Fabrykowano je i w Żarkach 
i na Solcu, fabrykowano dla osób postronnych, ale, przede- 
wszystkiem, przygotowywał je Steinkeller dla zorganizowa- 
nej przez siebie komunikacyi w kraju. 

Tu znowu starania jego zbiegły się z zamierzeniami 
Banku Polskiego. Zdawał sobie dokładnie Steinkeller spra- 
wę z tego, że niemasz prawidłowych stosunków ekonomi- 
cznych tam, gdzie warunki komunikacyi są w opłakanym sta* 
nie. Temu brakowi chciał już zaradzić Bank Polski. Za- 
ledwo dzięki Lubeckiemu powstał Bank, a już w pierwszym 



<) Ibid. 



Digitized by 



Google 



roku działań swoich udziela komisyi spraw wewnętrznych 
subwencyi na przeprowadzenie dróg bitych; niedosyć na 
tern, zobowiązał się ^) wybudować drogi bite, wiążące Kra- 
ków, Radom i Kielce, łączące Puławy z Piotrkowem i Wi- 
dawą, Łowicz z Kaliszem, Puławy z Lublinem, Jabłonnę 
z Toruniem, Łomżę z Tykocinem. To też nie szczędził 
Bank zachęty Steinkellerowi do wykonania planu puszcze- 
nia w obieg po tych traktach dyliżansów, któreby stale kur- 
sowały. Sprowadził z Anglii modele kury erek i w Żarkach 
według tych wzorów swe powozy budował. Kursowały 
one długo po całym obszarze Królestwa, a znane Były pod 
nazwą ,,Steinkellerek^. 

Oddał tym sposobem Steinkeller krajowi i społeczeń- 
stwu całemu niespożytą usługę. Zanim powstały sieci kolei 
żelaznych, był to jedyny sposób lokomocyi, jedyny środek 
porozumiewania się, na warunkach dostępnych, był to bo- 
dziec do rozwoju stosunków handlowych i przemysłowych. 

Bo, raz jeszcze powtarzamy, rozumiał Steinkeller do- 
kładnie całą doniosłość dogodnych komunikacyi w kraju. 
To też, znając już, z działań jego, ducha, który go ożywiał, 
i znając chęć jego służenia sprawie publicznej, wystawić 
sobie możemy, jakie wrażenie nań zrobić musiała wiado- 
tąo&ć o zaprowadzeniu w Europie kolei żelaznej. Dopóty 
spokoju nie zaznał, aż w swoim kraju i tę sprawę zainicyo- 
wać i rozpocząć był w stanie. 

Wieść o kolejach żelaznych rozeszła się u nas około 
roku 1837. Zainteresowali się tem odrazu ci, którzy, podo- 
bnie jak Steinkeller, na strażnicy udoskonaleń stali: Łubień- 
scy. W jednym z listów Generała Tomasza hr. Łubień- 
skiego *), pisanych w początkach r. 1837 czytamy: „wrócił 
jużj^inżynier przez Henryka (Łubieńskiego) wysłany do 



O Umowa I dn. 23 lipca 1829 r. 

^ List i^dn. 2 marca^lSS? r. Cf. wyd. Rogera hr. Łubieńskiego: j^Generał To- 
mass Pomlan HrT Łubieński* Warszawa 1899, t U str. 218—214. 



Digitized by 



Google 



zwiedzenia dróg żelaznych (za granicą) i przywiózł wszel- 
kiego rodzaju modelów tak zwanych rails. Ale co przy* 
wiózł ciekawego to, że do dróg żelaznych, na których konie 
tylko iść mają, najlepiej robić koleje z belek drewnianych, 
związanych małemi poprzećzniczkami, a na tych belkach 
dopiero przybijać gładkie szyny. Zdaje się, że ten sposób 
ułatwi bardzo budowę tych dróg, a beleczki te według do- 
świadczenia na 5 lat trwałości liczone być mogą. Ciekawy 
bądę dalszych uwag tego inżyniera^. 

Nietylko Łubieński był ciekaw dalszych losów tej spra- 
wy. Z drżeniem niecierpliwości wypatrywał postępu w tej 
mierze Stelnkellen Sam w tym celu wyjechał za granicę, 
nie kontentując się słuchami i rękę do sprawy przyłożył 
A szło to wszystko niesłychanie szybko: zoryentował się 
w sytuacyi i natychmiast odpowiednią petycyę do Rządu 
złożył. 

Już w połowie roku 1838, na skutek tej inicyatywy, 
zajął się Rząd Królestwa sprawą dania koncesyi Steinkelle- 
rowi na budowę kolei. 

Namiestnik pisał ') wówczas do Dyrektora Głównego 
Prezy dującego w Komisy i Przy eh. i Skarbu, co następuje: 
,, Warszawski Bankier Steinkeller ma zamiar zbudować za 
pośrednictwem kompanii na akcye z materyałów Królestwa 
Polskiego w ciągu 3 lub 4 lat drogę żelazną od Warszawy 
przez Skierniewice i Piotrków, aż do połączenia z drogą że- 
lazną austryacką, prowadzącą do Wiednia. Oddając do 
woli Rządu wziąść tyle akcyi ile żądać będzie, pragnie on 
zaręczenia, że Skarb corocznie dopłacać będzie sumę braku- 
jącą do uzupełnienia 4^ dywidendy od całego kapitału na 
pobudowanie drogi użytego. Podług przybliżonego rachun- 
ku potrzebny będzie na pobudowanie drogi kapitał do 20 mil. 
złp., procent zatem 4% wynosić będzie 800,000 złp. Jeżeli 



*) Ibid. ^P 1687, cytujemy w 0171. prsekUdtle, tnajd. sl^ Umie. 



Digitized by 



Google 



droga ukończoną zostanie w ciągu lat czterech, w takim ra^ 
zie Skarb winien będzie zamieście do budżetu w roku pier* 
wszym 200,000 złp., w drugim 400,000 zip., w trzecim 
600,000 złp., a nakoniec po 800,000 złp. corocznie. Wno-^ 
sząc z obecnego stanu handlu nie ulega prawie wątpliwości, 
że z dochodu poboru drogowego wypadająca dividenda nieu- 
chronnie wyniesie 4SŚ, a zatem Skarb zaledwie cokolwiek 
dopłacać będzie, owszem przez zmniejszenie ceny zwózki 
soli otrzyma zysku złp. 380,000, przez zamianę zaś drzewa 
na węgiel kamienny złp. 400,000. Oprócz tego droga żela- 
zna przyniosłaby następujące korzyści: 1) Przez rozkrze- 
wienie handlu i przemysłu przyczyniłaby się do powiększe- 
nia dochodu Skarbowi. 2) Otworzyłaby bezpośrednią ko- 
munikacyę między Warszawą i Morzem Adryatyckiem; tran- 
sporty w tę stronę nie kosztowałyby więcej iak teraz do 
Gdańska, Królestwo Polskie uwolniłoby się zupełnie od tej 
zawisłości, w której zostaje teraz z Prussami pod względem 
handlu, a nawet dla samego Cesarstwa wyniknęłyby ztąd 
największe korzyści po połączeniu Wisły z Niemnem, iak 
tylko urządzoną będzie bezpośrednia komunikacya między 
Królestwem Polskiem a portem Windawskim. 3) Skoro tyl- 
ko handel weźmie nowy kierunek na Tryest, wówczas Kró- 
lestwo Polskie będzie w możności, skoncentrowawszy dozór 
w środkowym punkcie między trzema granicami: austryacką, 
pruską i krakowską, oszczędzić znaczne wydatki na strzeże- 
nie zachodniej granicy od strony Prus, gdzie z powodu ta- 
niości nowej drogi deufraudacya niezawodnie zmniejszy się. 
4) Przy urządzeniu drogi żelaznej będzie można warować, 
aby transporta wszystkich ciężarów rządowych prowadzone 
były za umiarkowaną cenę....** 

Dokument ten, jako jeden z najpierwszych, a w każdym 
razie najważniejszy, przytoczyliśmy obszernie *). Nie trudno 
się domyśleć, że był inspirowany motywami sformułowane- 



') Ibid. Ni 1890Ad4a5. 



Digitized by 



Google 



< 66 > 

mi przez Steinkellcra. Wymowne były argumentyjego, wy- 
mowne, a zarazem prawdziwe i ścisłe. To też znajdujemy 
również w tyctiże arcłiiwacłi (akt dawnycli) list *) Dyrektora 
Komisy! Skarbu^ informujący Radę Administracyjną o tern, 
ił otrzymancm zostało zawiadomienie od Namiestnika Kró- 
lestwa o przyzwoleniu dania Steinkellerowi koncesyi na bu- 
dowę kolei, łączącej Warszawę z granicą austryacką. 

Cała ta sprawa^' w zasadzie już postanowiona^ weszła 
pod obrady Rady Administracyjnej w pierwszycli dniacłi 
r. 1839*). Dyrektor Komisyi Skarbu^ referując tę sprawę •), 
przedstawił do ratyfikacyi przez Radę kontrakt, zawarty ze 
Steinkellerem o budowę drogi żelaznej od Warszawy do gra- 
nicy austryackiej «dla połączenia iey z drogą z Wiednia do 
Boclini idącą^, oraz , Ustawę kompanii akcyonary uszów ce- 
lem przy wiedzenia do skutku tego przedsięwzięcia^. Z re- 
feratu dyrektora Komisyi Skarbu dowiadujemy się, że „kom- 
pania* powstaje z kapitałem akcyjnym 21 mil. złp. Akcyo- 
naryusze otrzymują gwarancyę od Rządu pobierania conaj- 
mniej 4% dywidendy, która im przez Bank Polski wypłacaną 
będzie. Kapitał akcyjny podzielono w Ustawie na 6,000 
akcyj każda po 4,200 złp., oprócz tego jednak wydanycłi bę- 
dzie na rzecz założycieli Towarzystwa 200 dodatkowych 
akcyj na wynagrodzenie im wydatków w części iuż ponie- 
sionych i leszcze przed budową drogi ponieść się maiących*". 
Rząd zastrzega sobie prawo kontroli; prawo pierwszeństwa 
transportów swoich, prawo zatwierdzania planów budowy 
kolei, natomiast bezinteresownie oddaje grunty pbd kolej 
potrzebne. 

W naradach nad tą sprawą wyłoniła się jedna kwestya: 
Dyrektor Komisyi Skarbu wyraził wątpliwość, czy przedsta- 
wić do zatwierdzenia towarzystwo, w którem akcye być 



1) Ibid. NB 1390/19486. 

*) Dn. 27 grudnia (8 stycznia) 1838/9 r., cf. arch, akt dawnych, Ibid. Tk 25278. 

>) Rapoit D. Gl. K. P. I S. N8 3380, cf. wypis z prot. Rady. Adm., Ibid. 

5 



Digitized by 



Google 



miały bezimienne^ jak tego żądają petenci, skoro to się sprzę- 
ciwia prawu, obowiązującemu w Cesarstwie, z dn. 6 gru- 
dnia 1836 n Rada Administracyjna jednak wątpliwość tą 
rozproszyła, zaznaczając, że prawo powyższe stosuje się do 
Cesarstwa, w Królestwie zań wobec tego zastosowania mieć 
nie może, co w danym wypadku tem więcej jest pożądanem, 
że petenci dlatego pragną mieć akcye bezimienne, gdyż li- 
czą na rozprzedaż tycłi akcyj w Anglii, gdzie typ ten jest 
prawie wyłącznie. rozpowszechniony. 

Nie było więc trudności ze strony Rady Administracyj- 
nej, i w dn. 7 (19) stycznia 1839 r, wyszedł Ukaz *) będący 
katnieniem węgielnym przesięblorstwa. Ukaz ten z trzecłi 
paragrafów się składa. Artykuł pierwszy zatwierdza kon- 
trakt zawarty pomiędzy Bankiem Polskim, a Piotrem Stein- 
kellerem o budowę drogi żelaznej, oraz ustawę „kompanii, 
mającej na celu przywiedzenie do skutku tego przedsięwzię- 
cia^; artykuł drugi oznajmia, iż dopóki akcye z dodatkiem 
10 od sta umorzone nie zostaną i droga żelazna nie stanie się 
własnością rządową, akcyonaryuszom zapewnia się 4$ dywi- 
dendy; artykuł trzeci dotyczy formalnej strony wykonania 
Ukazu. 

Tu miejsce jesi na przedstawienie zapatrywań Steinkel- 
lera na nowe przedsiębiorstwo i nadziei, jakie w tej sprawie 
pokładał. Wypowiedział się w tym przedmiocie jasno i do- 
bitnie w podaniu w języku francuskim na ręce Namiestnika 
Królestwa, lir. Paskiewicza, już w okresie przedsięwziętycli 
robót ^) uczynionem. Oto wyjątki (w przekładzie): „....odda- 
wna już rozważałem niezmierną wagę tego przedsięwzięcia; 



>) Vlde Dziennik Praw. 

*> Dn. 4 (16) kwietnia 1S41 r. AkU kancel. osób. Namlestn. v. ąrch, akt dawn. Ibid. 
w oryginale tekst powyłszy brzmi: ^....j'avals dćjA depuU longtemps calcuU rimmense 
portie de cette entreprlse; j'avals mesnr^ toute Tótendue de prosperito que pouvalt 
falre paroourlr A la Pologne un chemln de fer dans cetle dlrectlon; je connalssalsla valeur 
de ces Communications nouvelles; de ces moyens rapides que le gOnle de Thomme 
a cr^s pour domlner Tespace et le temps; Je sayals eufin quels r^ultats on pouYalt 



Digitized by 



Google 



zmierzyłem całą doniosłość rozkwitu^ do jakiego mogłoby 
dojść Królestwo, mając w tym kierunku drogą żelazną; zna* 
łem wartość tych nowych komunikacyi, tych środków szyb- 
kich, które geniusz ludzki stworzył w celu ujarzmienia prze- 
strzeni i czasu; wreszcie wiedziałem jakie skutki można osią- 
gnąć z tych komunikacyi przyśpieszonych, — skutki^ których 
znać niepodobna^ ani uwierzyć, bez uprzednich długoletnich 
studiów, nietylko teoretycznych, ale nadewszystko praktycz- 
nych, które przedsiębrałem w całej Europie, a zwłaszcza 
w Anglii. Naród ten jest zjawiskiem w dziejach gospodar- 
czości: zanim doszedł do wyżyn bogactwa, którego nie da 
się nawet obliczyć, wydać musiał dwa miliardy na kanały, 
dwa miliardy na ulepszenie swych portów, miliard na swe 
drogi i znaleść jeszcze musiał środek na wydanie trzech mi- 
liardów na drogi żelazne, co podniosą dobrobyt kraju do 
nieznanej wyżyny. Na czele tylu przeosiębiorstw będąc 



obtenir de ces commanlcatlons accćleries, rbolUts auxqueU on ne peut crolre, qu*oii 
ne peut comprendre sans en ayolr ^tudlć les causes par des annto de młdltatlon 
et d*itade8 non seulement thiorląnes, mals encore et surtout pratląnes ainsi que J*en 
avals falt moi—mtne dans toute TEnrope et partlcuUh-ement en Angleterre — ce phe- 
nom^ne dans l'hlstolre de la rlchesse des natlons qiil ayant d'arriver A la hauteur de 
prosperito dont on pent d pełne mesnrer TOtendu, a d6 dOpenser deax mllUards pour 
ses canaux, dettx mllUards pour amOllorer ses ports, un mllllard pour ses chaussies» et 
trouver par U le moyen de dipenser encore trols mllUards pour se donner des che- 
mlns de fer qal M^veront sa prosperito J*usqu*d Tlnconu. A la t6te de tant d'ćta- 
bltssements dlvers en Pologne, Je sayals mleux qne personne quelles ressources ofiralt 
ce pays, quel8 progrb Ton pouvalt falre falre i son Industrie, de quel8 ^talent suscep- 
tlbles sa rlchesse terrltorlale et son commerce; le chemln de fer.... dolt ralller la Po- 
logne au r^eau des chemlns de fer de TEurope centrale, et en falre blent6t le sl^e 
d'iin Immense commerce, placek sl heureusement qu'elle est pour le transit, au centrę 
du commerce du Nord et du Sud de TEurope, et dominant deux mers: la Baltlque et 
l'Adrlatlqiie: dont les rapports di^i sl nombreux, quolque longs et dliflclles, dicupleront 
du Jour oh Independemment d'une communlcatlon dlrecte et raplde qul lut sera on- 
verte, 11 se trouvera au centrę de cette communlcatlon un point de contact avec le 
grand commerce qul se fera entre l'£urope centrale et la Russie.... Le chemln de fer 
de YarsoTle, ayec sa perspectWe de prolongatlon Jusqu'd Llbau est digne plus que toute 
entreprlse de toute la sollldtude du g-nt, aucune autre ne coótera aussl pcu pour 
offrlr autant de garantles de prosperito pour le Royaume et d'utllltć en mdme temps; 
Varsovle sera le sl^e d'un grand commerce; la Pologne s*enrlchlra du transit du com- 
Europten...." 



Digitized by 



Google 



w Polsce, wiedziałem lepiej od innych jakie źródła ten kraj 
posiada, jakie postępy przemysł tu uczynić może, jakim po- 
stępom uledz może bogactwo ziemi i łiandlu..., droga żelazna 
powinna związać Polskę z siecią kolei Europy Środkowej 
i stać się wkrótce siedliskiem niezmiernego łiandlu, gdyż 
kraj ten tak szczęśliwie jest położony: dla tranzyta jest 
w środku liandlowym północnej i południowej Europy i pa- 
nuje nad dwoma morzami, Baltyckiem i Adryatyckiem; han- 
dlowe stosunki Polski liczne, choć uciążliwe dzisiaj, dziesięć 
razy wówczas się zwiększą, gdy prócz połączenia krótkiego 
i łatwego dla handlu, kraj ten znajdzie się w centrze handlo- 
wem pomiędzy Europą a Rosyą,... droga żelazna warszaw- 
ska z przedłużeniem do Libawy zasługuje na poparcie rządu; 
żadne inne przedsiębiorstwo nie będzie tak taniem w stosun- 
ku do dobrobytu, jaki z tego na Królestwo spłynie: Warsza- 
wa stanie się ośrodkiem wielkiego handlu; Polska wzbogaci 
się na tranzycie handlu europejskiego....^ 

Ale zanim te błogie skutki wielkiego przedsiębiorstwa 
nastąpić mogły, piętrzyły się tymczasem trudności nie do 
zwalczenia. Były trudności techniczne i finansowe zarazem. 

W chwili gdy w umyśle Steinkellera powstawał wielki 
projekt wybudowania drogi żelaznej, technika budowy tych 
dróg była jeszcze w zaraniu. Zrazu zamyślał Steinkeller 
wybudować kolej o szynach systemu amerykańskiego, przy- 
tem motorem byłyby konie. Potem pomyślano o wprowa- 
dzeniu lokomotyw, któreby z Warszawy do Skierniewic kur- 
sowały, na dalszej zaś przestrzeni siłą trakcyi miały być ko- 
nie. Tor, według planu Steinkellera zrazu wszędzie miał 
być pojedynczy, później dopiero, za inicyaty wą również 
Steinkellera, postanowiono w granicach stacyj poszczegól- 
nych urządzać tory podwójne. 

Brak konkretnego planu w tej mierze, a właściwiej mó- 
wiąc, konieczność zaprowadzania zmian stosownie do wy- 
magań postępu techniki i doświadczenia — oto, zdaje się je- 
den z powodów powolności, a nawet rychłego upadku za- 



Digitized by 



Google 



mierzonego i zaczętego przedsicibiorstwa. Jeszcze w r. 1840; 
a więc w chwili gdy znaczna część robót przygotowawczych 
była już w pełnym biegu, dyskutowano na posiedzeniu Py- 
rekcyi, u Henryka Łubieńskiego odbytem, kwestyę .czyli 
droga żelazna ma być jednostajnie zrobiona ze szyn żelaz- 
nych, railsami zwanych, tejże samej formy i wagi, czyli część 
tylko drogi ma być obsłużona przez lokomotywy, a reszta 
końmi. Tyle było przyczyn pro i contra, że prawdziwie 
decyzya była trudna. Zdaje się jednak, że się na tym skoń- 
czy, że droga będzie z jednostajnych railsów, i że cała będzie 
obsłużona Lokomotywami*^ ^). 

A tymczasem przedsiębiorczy Steinkeller ustawał. Usta- 
wa (w § 15) zastrzegała, że materyały do budowy kolei 
przede wszystkiem w kraju poszukiwane być powinny. Zre- 
sztą i bez tego zastrzeżenia, wierny sobie samemu, pragnął 
Steinkeller, chcieli i Łubieńscy — gdyż w zakupach mate- 
ryałów tych dwa domy: Steinkellera i Braci Łubieńskich 
solidarnie występują — posiłkować się wyłącznie materya- 
łami Królestwa. W tym nawet celu sprowadził Steinkeller 
do kraju fabrykanta angielskiego z New Castle, Gibsona, 
który dokładnie był ze sprawami temi obeznany, a to w ce- 
lu nauczenia robotników polskich produkowania szyn od- 
powiednich. Produkcyę górniczą dzierżawił wówczas Ko- 
niar. Okazało się, źe Koniar nie był w możności dostar- 
czyć szyn niżej 30 złp. za centnar *), gdy tymczasem szyny 
sprowadzone z Anglii kosztowały 26 złp., przytem produ- 
cenci szyn zobowiązywali się w połowie zapłaty przyjąć, 
z pewnem ustępstwem, akcye drogi żelaznej. Z oferty tej 
widzieli się Łubieńscy i Steinkeller zniewolonymi skorzy- 
stać; zawarli (w lipcu 1839 r.) z przedsiębiorcami angiel- 



>) IM Generała Tomasza Łubieńskiego, pisany do ojca swego, dn. 29 styctnla 
1840 r. (cf. Roger hr. Łnble&skl, op. clt 11, 276). 

*) Dane te czerpiemy s tegoft podania Steinkellera do Namiestnika. Cena 
ssyn następnie przez Koniara obniżoną została, ale zawsze wyŁszą była od angielskich. 



Digitized by 



Google 



« 70 > 

skimi umową o dostawą 14,000 ton szyn (po 11 Ł. 5 sh.) za 
ceną '^1540 sztuk akcyi z bonifikatą Ł 6,000 ^). Bankierem- 
reprezentantem Towarzystwa budowy kolei wiedeńskiej 
był w Londynie dom Harmana. 

Ale wkrótce okazało się, że system szyn amerykański 
nie jest odpowiedni. Zarzucono go w Europie. Kupna 
więc szyn zaniechać należało. Ztąd poważna wynikała 
strata. W tej sprawie^ w notatce *) o stanie budowy kolei, 
(prawdopodobnie dla Namiestnika uczynionej) znajdujemy 
następujące wyjaśnienia, które w przekładzie z języka fran- 
cuskiego ^) podajemy: ^^w chwili gdy zaprojektowano kolej 
żelazną, system zw. amerykański, o szynach płaskich, uwa- 
żanym był za najlepszy i najtańszy. Był on zastosowany 
z tego powodu w Austryi i w Saksonii i posłużył za podsta- 
wę do obliczeń kosztorysu kolei wiedeńskiej. Od tego cza- 
su praktyka wykazała nieodpowiedniość tego systemu. 
Przekonano się, że szyny płaskie łatwo się psują, ze wstrzą- 
śnienia w czasie biegu pociągu są tak wielkie^ iż niepokoją 
pasażerów, i że z powodu znacznego tarcia koszty konserwa- 
cyi się daleko większe, niż przy innych systemach szyn.... 



1) Cf. list Banku Polskiego do Stelnkellera 1 B-cl Łubieńskich z dn. 8 sierp. 

1839 r. Ibid. NB 20563 oraz prot. post. Rady adm. i dn. 9 sierp. 1839 r. 

*) Arch. akt. dawnych: Sek. V, 40 vol. 5239a N& 12889 pag. 185. Notlce sur 
la constructlon du chemln de fer de Varsovle A Ylenne, datowano 29 list. (11 grud.) 

1840 r. 

') W oryginale tekst, powyłszy brzmi: ^....A Tipoąue ou le chemln de fer 
a M projeti Ic syst^me dit amiricaln k ornih-es plates £talt envlsag6 comroe un des 
melUeurs ezlgeant le molns de irals et 11 a M employi k ce tltre aux constructlons qul 
s*effectualent en Autrlche et en Saxe, et avalt servl de base au calcu! des frals pour le 
chemln de fer de Varsovie k la fronti^re de Cracovle. Depuis, rexpćrlence a prouvi la 
defectuoslti du syst^me susmentlonnć. On s'est conyaincu que les ornl&res plates italent 
facllement endommag^, que les secousses pendant la course s! fortes que les voyageurs 
ne pouvalent les supporter et que par sulte du frottement les frals de conservatlon 
du chemln de fer et de locomotWe ^talent beaucoup plus consld^rables qu'en employant 
d'autres syst^mes.... Apr^s avolr examlnć k fond la questlon je crols que le syst^me de 
Brunei avec quelques changements propos^ par Ylgnola seralt ce qtt*ll faudralt employer 
pour evlter les lnconvćnlents du systćme amirlcaln et dlmlnuer la dćpense qu*ex]geralt 
le tysteme Stevenson....' 



Digitized by 



Google 



€ 71 > 

System Bruneta z pewnemi zmianami przez Vignole'a byłby 
wskazany, ażeby uniknąć niedokładności systemu amery- 
kańskiego^. Wówczas towarzystwo musiałoby jeszcze po- 
siadać, według obliczeń tegoż sprawozdania, dodatku złp. 
9,811,000 do kapitału akcyjnego. Sama odprzedaż zaku- 
pionych szyn systemu amerykańskiego, podług ewaluacyi 
Banku Polskiego '), dawała stratę złp. 1,898,198. Prócz te- 
go należało zaprowadzić podwójny tor w obrębie stacyj, 
a więc na przestrzeni 70 wiorst, co, podług obliczeń gene- 
rała Rautenstraucha *), wynieść może około 2 mil. złp.; nad- 
to należało jeszcze przewidzieć stratę na kursie przy lokacyi 
akcyj, — podług Banku Polskiego — około 1,311,000 złp. 
Podług obliczeń gen. Rautenstraucłia do wykonania kolei 
konnej przy zaprowadzeniu udoskonaleń nowych brakowa- 
ło co najmniej 6,000,860 złp. Ale przekonano się, że kolej 
konna nie odpowie celowi. Wówczas okazało się z obli- 
czeń Banku Polskiego, ze kolej żelazna o lokomotywach, sy- 
stemu Yignora kosztować będzie od 31,749,934 zł. 13 gr. 
do 86,177,296 złp. 19 gr., systemu Stephensona od 31,016,989 
złp. gr. 28 do 37,760,743 złp. gr. 19. 

Wzmagały się więc trudności, pochodzące w skutek 
nowych udoskonaleń i wymagań. 

Gdybyż chociaż o kapitały łatwo było! Ale nawet su- 
my początkowo zamierzonej, 21 milionów, zebrać się nie 
dało. O stanie ówczesnej giełdy wszechświatowej dokła- 
dne znajdujemy świadectwo w liście Henryka hr. Łubień- 
skiego w r. 1839 do dyrektora Komisy i Skarbu, Fuhrmana, 



O Cf. Oplolon de l'alde de camp Giniral Rautenstrauch sar la solutlon des 
questloii8 qiil lal ont M comntAąuitM relatlTement ao chemin de fer. Cf. Arch. akt 
dawnych Ibid., t dn. 8/14 maja 1841 r. 

•) Ibid. ' . 

O W tymłe kosztorysie kolej konna obllctoną Jest na same od 19,985,688 słp. 
do 21,791,662 tlp. DowodsI to, te Stelnkeller dokładnie swą kalkolacyc pneprowadsl). 



Digitized by 



Google 



< Ti > . 

pisanym^). ,,Stan giełdy Londyńskiej — pisał Łubieński — nie 
dozwala na ulokowanie waloru przynoszącego 4% w chwili 
gdy dykonto Banku Angielskiego, które zwykle watia się 
granicacłi 2^^ do 37o> dziś dochodzi do 67oi ^ dyskonto 
prywatne dochodzi do 8%, w chwili gdy Bank Angielski 
pożycza Bankowi Francuskiemn 80 mlL zł., w chwili gdy 
nadmierne deszcze każą się obawiać nieurodzaju, a sprawy 
wschodnie, zaburzenia kartystów, oczekiwane przesilenie 
handlowe w Stanach Zjednoczonych sprawiają że speku- 
lanci są w dwójnasób ostrożni....^ 

Konieczność odprzedaży zakupionych szyn zmniejszyła 
nadzieję umieszczenia Owych 1,540 akcyj, które fabrykanci 
szyn przyjąć mieli w zapłacie. Niemniej, pomimo trudnego 
rynku pieniężnego, szukano nabywców. Znalazł Steiukeller 
kupca w osobie wiedeńskiego domu Handlowego p. f. Stei- 
ner et C-o. Dom ten zobowiązał się nabyć 2,000 akcyj al 
pari co dawało wpływu złp. 8,400,000 po strąceniu zaś 5^ 
komisowego, przyczynić miało netto złp. 7,980,000. Ale, 
jak powiada notatka rozrachunkowa ^), „na to zapłacili 20!^: 
złp. 1,680,000.... ponieważ nie opłacili na terminie później- 
szych rat, więc utracili według statutów opłacone.... złp. 
1,680,000, z tych odchodzi wypłacone z rozkazu wyższej 
władzy wexle pana Steinkellera wynoszące złp. 456,012 gr. 1, 
pozostaje jako wpływ złp. 1,223,987 gr. 11.* 

Zawód doznany w odbiorze sprzedanych Steinerowi 
akcyj, pomimo to, był klęską. Steiner akcyj wcale nie wy- 
kupił, bo padł ofiarą — jak wielu bardzo innych ówczesnej 



*) LUt ten pisany jest po francusku. Tekst oryginalny brzmi (vlde arch 
Ibid) uLitat de la Bourse de Londres ne permet pas encore d*y placer couramment 
un papier dout les Intirćts nc sont garantis que 4% ^^ moment ou Tescompte de la 
Banąue Anglaise babłtuellement d 2Vs et rarement i 37o s'^\hve A 67^ et celle de 
partlcuUere i 8®/o, au moment oQ la Banąue d'Angleterre falt un emprunt de 80 
mllllons de flor. d celle de France, oh les plules font craldre que la rćcolte ne man- 
que, et la quesilon d'Orlent, le tumultes des cartlstes et la crise commerclale attendue 
dans les Etats Unls rendent tous les sp^culateurs doublement clrconspects....* 

S) Ibid. 



Digitized by 



Google 



< 78 > 

zawieruchy polityczno-giełdowej, która była skutkiem zawi- 
kłań wschodnich. Była to chybiła niebywałego napiącia 
stosunków politycznych i dyplomatycznych. Był to rok 

1840 — 41. Powstała sprawa Mehemet Ali'ego, Francya 
wyłączoną została z grona dyplomatycznych dworów, rządy 
Ludwika Filipa uznano niemal za zbankrutowane. Nie był 
czas zgoła po temu, by lokować akcye, a cóż dopiero, gdy 
upadł dom handlowy Steinera, który ostatnią a główną pod- 
porą był przedsiębiorstwa. 

To też choć nominalnie rozebraną została większa część 
akcyj, w rzeczywistości wpływy kasowe za akcye były mi- 
nimalne« 

Położenie było bez wyjścia. Należało robót zaniechać. 
A jakim był stan prac w przeddzień tej chwili? 

W archiwach, z których te wiadomości czerpiemy*) znaj- 
dujemy zestawienie rachunkowe dyrekcyi drogi żelaznej 
Warszawsko-Wiedeńskiej, zamknięte na dniu 7 czerwca 

1841 r. *). Przekonać się zeń snadnie możemy, jak istotnie 
niewystarczające były wpływy gotowizny. Znajdujemy mia- 
nowicie w rubryce przychodów dwie tylko pozycye: wpływ 
złp. 357,057 gr. 19 za akcye sprzedane w Anglii, oraz sumę 
1,650,564 gr. 13 za akcye ulokowane w Austryi. Wpłynęło 
zatem łącznie złp. 5,221,138 gr. 2. Wobec tak powolnych 
i nieznacznych wpływów działalność dyrekcyi nie mogła się 
rozwinąć należycie. Niemniej jednak, co można było, zro- 
biono, a zawdzięczać to należy tej dziwnej a nieograniczo- 
nej przedsiębiorczości samego dyrektora całego przedsiębior- 
stwa — Steinkellera. O tem co zrobiono, przekonać się może- 
my z rubryki wydatków. Widzimy tam między innemi po- 
zycye następujące: pomiary gruntów, niwełacye, pensye in- 
żynierów, dozorców i urzędników od 1 września 1838 r. 
przez półtrzecia roku wyniosły złp. 321,334 gr. 23; koszty 

O Arcb. akt dawnych, akta komitetu D. Ż. W. W., z arch. kanccl. osób. Na- 
miestnika. 

*) Ucsyn. dla Namiestnika w i^tfkn francuskim. 



Digitized by 



Google 



< 74 > 

podróży przedsiębranych za granicę figurują w cyfrze złp, 
81,490; koszt kupna gruntów oraz budynków na przestrzeni 
toru podano w kwocie złp. 178^123 gr. 23; roboty ziemne 
i mosty (t. zw. „unterbau^) kosztowały złp. 3,032,101 gr, 25; 
za drzewo potrzebne do mostów, budynków i przecznic wy- 
dano złp. 277,607 gr. 8; za 1>000 ton szyn systemu Stefenso- 
na zapłacono złp. 626,916 gr. 9; za 5 lokomotyw, 5 tende- 
rów, 2 dyliżanse, 3 wagony, 100 kompletów kół i śrub zaku- 
pionych w Seraing od firmy I. Cockerill zapłacono złp; 346,250 
gr. 6; budowa stacyi kosztowała złp. 221,064 i t. d. Łącznie 
zaś wydano złp. 5,258,849 gr. 20, czyli o 37,711 złp. 18 gr. 
więcej, aniżeli było wpływów rzeczywistych. 

Z innej notatki ^) dowiadujemy się, że w chwili zamknię- 
cia robót, stan był następujący: przekopów wykonano 
200,000 stóp kubicznych, niwelacye równały się długości 
10,000 stóp, rowów wykopano 27,000 stóp, nadto wykar- 
czowano już wszystkie łasy na całej linii toru; roboty zasa- 
dnicze pod wszystkie mosty były już wykończone. A nie 
dziw, że w tak krótkim czasie tyle przedsięwzięto: Steinkeller 
rozkazał był roboty od razu w sześciu miejscach przedsiębrać. 

Ale pomimo sprężystości dyrektora, Steinkellera, dalej 
dyrekcya pracy prowadzić już nie była w stanie. Wykaza- 
liśmy już pierwszy, główny tego powód: zmiany techniczne, 
które zaprowadzić należało, podnosiły budżet niepomiernie; 
drugim powodem był brak kapitałów, będący skutkiem ogól- 
nych zawieruch i doznanych zawodów. Dość, że spółka 
rozwiązać się musiała. Podanie odnośne dyrekcyi kolei we- 
szło pod rozpoznanie Rady Administracyjnej w dn. 1/13 maja 
1842 r. Była to więc data oficyalna rozwiązania spółki. 
„Przedsiębiorcy kompanii drogi żelażnej-^czytamy w proto- 
kuie posiedzenia Rady Administracyjnej ^) — złożyli na ręce 
Dyrektora Głównego Komissyi Przychodów i Skarbu przed- 
stawienie, w którem, wyznając niemożność swoją prowa- 

*) Zapewne równIeŁ uczynionej dU Namiestnika. 

*) Arch. aks dawnych, akU d. łel VoU clt. NB 25140. 



Digitized by 



Google 



€ 76 » 

dzenia daley tego przedsięwzięcia i dopełnienia obowiązków 
przez Kompanię w tey mierze przyjętych^ upraszali o zezwo- 
leniu Rządu na rozwiązanie teyie kompanii w myśl art. 1865 
Kod. Cy w. iak również i na rozwiązanie obowiązującego do- 
tychczas kontraktu....^ y^Rada uznała^ ie jeżeli przedsię- 
biorcy budowy drogi żelaznej przy własnych środkach nie 
są w możności doprowadzić do celu swego zamiaru i wy- 
wiązać się z obowiązku zaciągniętego, przeto w tym stanie 
rzeczy, mając wzgląd na połączony z nim ważny interes 
Skarbu, nie pozostaje jak cały rzucony interes wziąść pod 
bliższy zarząd Skarbowy....** Wybrano więc Komitet *), któ- 
remu powierzono przyjęcie od Dyrekcyi wszelkich akt i ra- 
chunków, odbycie ich rewizyi, porobienia inwentarzy, szcze- 
gółowych obrachunków i t. d., a to podług instrukcyi, którą 
dlań ułożyć miano. 

Nie wybudował więc, nie dokończył kolei żelaznej 
Steinkeller. A jednak tyle w tę sprawę włożył swej energii, 
tyle pracy i zasług położył na tem polu, tak umożliwił na- 
stępcom swym wykonanie, a właściwiej dokończenie, za- 
mierzeń swoich, że słusznie jemu się należy chwała i wdzię- 
czność za tę arteryę komunikacyjną, której danem było i jest 
odgrywanie tak poważnej roli w przemysłowości naszej. 

Nie dokonał dzieła budowy kolei Steinkeller, a pomimo 
to do dalszej, na innych polach, pracy nie zrażał się wcale. 
Nie malała w nim zgoła energia. Mówiliśmy poprzednio 
o zlikwidowaniu Żareckiej fabryki żelaznej, Budynki i ma- 
szyny bezczynnemi być w Żarkach długo nie mogły. Po- 



*) Za inicyatywą Namiestnika do Komitetu tego powołano: Jenerała Adjutanta 
Kslccla Gorczalcowa, jalco presydującego. Jenerała Adjutanta Berga, który do powrota 
Ksl^la Gorciakowa miał przewodniczyć. Jenerała Lejtnanta Delina, Jenerała Majora 
Ksleda Tenistewa, Referendarza Stanu Nlepokojczycklego, Pułkownika Iniynieryl Gerst- 
felda, RadcQ prawnego Komisy I Rząd. Spraw W^wn^trznycli i Ducłiownycli Tarczew- 
sklego, Dyrektora Wydziału Komunlkacyl Lewińskiego 1 Budowniczego Komlsyl Rząd. 
Spraw WeWn. 1 ducliownycl) Ritsciila. Nadto z liczby urzędników dyrekcyi kolei po- 
wołano kasyera komisarza dyrekcyi d. ftel. Rusieckiego, komis, tecliniczn. Przyrembla 
1 główn. budowo. Wysockiego. 



Digitized by 



Google 



t 76 > 

wstała, a właściwie odnowiła się w umyśle Steinkellera 
myśl założenia przędzalni bawtłnianej i tkalni. 

Wiemy, jak sprawa wprowadzenia przemysłu przędzal- 
nianego żywo zaprzątała umysły wszystkicłi tych, którym 
uprzemysłowienie kraju gorąco leżało na sercu. Wiemy, źe 
pomiędzy ^ocłiotnikami^, którzy na skutek pierwszego tiasła 
do zaprowadzenia przędzalni bawełny stanęli, byt i Steinkel- 
ler. Wypadki z r. 1830 — 31 wstrzymały te zaczątki. Sro- 
dze ucierpiał na nowem, odwetowem, prawodawstwie prze- 
mysł sukien niczy; zniweczyć go cłiciano, i na długo stłumio- 
no. Ucierpiał też, cłioć w nieco mniejszym stopniu, prze- 
mysł przędzalniczy. Ten powoli rozwijać się znowu zaczął 
i rozkwitnąć miał. Krzewić się zaczął i ożywił Łódź, Pa- 
bianice, Turek, Koło, Częstocłiowę, Zduńską Wolę; zaczął 
sobie wyżłabiać nowe koryto, zaczął dawać zyski poważne. 
Powstała wówczas w umyśle Steinkellera myśl założenia 
wielkiej przędzalni bawełny w Żarkacłi. Ale na to potrzeba 
było subwencyi rządowej. Zwrócił się wówczas do rządu 
Steinkeller z żądaniem użyczenia, na spłaty w ciągu lat 20, 
sumy 2 mil. złp. na wybudowanie przędzalni o 900 robotni- 
kach, przyczem sam Steinkeller zobowiązywał się ze swej 
strony również wnieść do tego przedsiębiorstwa 2 mil. złp. 
„P. Steinkeller — pisał wówczas wydelegowany do zdania 
sprawy o tym projekcie komisarz fabryk *)— żąda, iżby Mu 
suma dwu milionów złp. wypożyczoną została, pod warun- 
kami spłacania jej sposobem umorzenia przez lat 20 częścią 
procentami, to jest corocznie po 4 na procent, a po 2 na ka« 
pitał, co wynosiłoby corocznie po złp. 120,000, a przez 20 lat 
2,400,000. Oczywiście takie warunki są niemałym .dla 
przedsiębiorcy faworem bo w takim, jak wyżej stosunku ka- 
pitał się umarza nie w 20, ale we 28 lat, procent po Ł% także 



O Cf. .Ekonomista" r. HI. Tom I sess. I. 1903, art. Leopolda MćyeU p. n. 
,Losy pewnego projektu Steinkellera* — słowa z memoryału Antoniego Lelowsklego, 
referendarza stanu. 



Digitized by 



Google 



< 77 > 

W naszym kraju nie jest zwyczajny. Czyniąc mu wszakże 
Rząd takie dobrodziejstwo, rzuca jego ręką ziarno i na wła- 
sną rolę, aby z niej z czasem plony zbierał, bo do powyż- 
szych zwrotów należy dodać pobory, które, skutkiem po- 
wstania powyższych zakładów, skarb zasilać będą nowym, 
dochodem. Do tych się liczy: I-o cło od bawełny, 2- o do- 
chody z podatków niestałych od całej ludności przez zakłady 
fabryczne płaconej^. 

Przychylna ta opinia jednak nie poskutkowała. Rząd 
nie miał już do dyspozycyi kapitałów zapomogowych dla 
nowopowstających fabryk. Zresztą w ostatnich czasach ka- 
pitał ten, gdy istniał, nie przenosił rocznie sumy 500,000 złp. 
Projektu tego narazie zaniechać musiał Steinkeller. Ale 
wkrótce, po zlikwidowaniu fabryki Żareckiej, żelaznej, znów 
go wziął na uwagę, wiedząc dobrze, że „zarobek prowadzi 
do dobrego bytu, a ten daje podstawę do pomyślności ogól- 
nej, pierwszego celu rządów i rządzonych* *). Były budyn- 
ki, były motory, nie było jeszcze techników i kapitałów. 
Zakrzątnął się jednak koło tej sprawy Steinkeller. 

Nadarzała się chwila odpowiednia bardzo. Różne przy- 
czyny polityczne, państwowe i ekonomiczne skłoniły rząd 
rosyjski do wprowadzenia nowej taryfy celnej. Już w r. 1847 
głośno mówiono o zamiarach rządu rosyjskiego stworzenia 
związku celnego pomiędzy Królestwem a Cesarstwem *). 
Może w zamiarach tych zapatrywał się rząd Cesarstwa na 
skutki zbliżenia narodowościowego,' które tak wielki plon 
wydały w Niemczech po wprowadzeniu ZolWereinu? Może 
przeczuwał wojnę, która wkrótce wybuchła na morzu, może 
przeczuwał blokadę i, bojąc się przecięcia granic morskich 
zapewnić sobie chciał otwarcie granicy lądowej? Dosyć, że 



O Antoni Lelowskl, cf. ibid. 

*) Cf. Feliks Miaskowiikl: ^o zamierzonym związku celnym handlowym ml<s- 
dzy Polską a Rosyą^.-^Blbl. Warszawska r. 1847, t. IV str. 59. 



Digitized by 



Google 



c .78 > 

coraz głośniej i coraz wyraźniej mówiono o zniesieniu linii 
celnej pomiędzy Cesarstwem i Królestwem. Nastąpiło to 
21 kwietnia 1850 r. 

Był to fakt dla przemysłu Królestwa niesłycłianej wagi. 
Otworzyły się dla przemysłu naszego nowe, obszerne rynki 
zbytu. Kultura wyższa, większa umiejętność pracy, większe 
wykształcenie techniczne — wszystko to dawać musiało pro- 
duktom Królestwa wyjątkową przewagę. A w pierwszym 
rzędzie iść musiał rozwój tych gałęzi przemysłu, gdzie gust, 
umiejętność zastosowania się do wymagań spożywców, gdzie 
ręka ludzka gra rolę przeważną: więc tkactwo i przędzal- 
nictwo. To też rozwinęła się ta gałęź przemysłu olbrzymio. 

Dziś, gdy z perspektywy dziejowej na rozwój przemysłu 
patrzymy, wydaje się nam rzeczą najnaturalniejszą twierdze- 
nie, że przedewszystkiem ta^ a nie inna, gałęź rozwinąć się 
musiała. Sąd a posteriori łatwym jest zawsze. Ale potrzeba 
wielkiego odczucia i sokolego wzroku, by w danej chwili, 
nie wiedząc, co przyszłość przyniesie, zoryentować się do- 
kładnie i nieomylnie. 

Otóż takim właśnie wzrokiem, daleko a dokładnie wi- 
dzącym, obdarzony był Steinkeller. Powziął na nowo myśl 
postawienia wielkiej przędzalni w Żarkach nietylko dlatego, 
że w swoim czasie, gdy przędzalnie zapowiadały się dobrze, 
myślał o tym samym projekcie i rzecz tę był dokładnie 
w Anglii zbadał, nietylko dlatego, że posiadał odpowiednie 
motory i budynki, lecz myśl tę powziął właśnie dzięki temu 
odczuciu chwili; wiedział dobrze, że w skutku zamierzonego 
zniesienia linii celnej, rozwinąć $ię musi przemysł bawełniany. 

Ale wówczas już — a był to koniec roku 1849 i początek 
1850 — napięcie interesów rozlicznych Steinkellera było u ze- 
nitu. Kredyt zaczynał się rwać. Sam na własną rękę prze- 
mysłowiec nasz nie był w stanie wykonać tego wielkiego 
projektu. Zwraca się więc o pomoc na Zachód. W sty- 



Digitized by 



Google 



< 79 > 

czniu (22-go) 1860 r. zawiera Steinkeller akt rejentalny O 
z Edwardem Thomasem z Wrocławia, działającym w imie- 
niu i na rzecz Hermana Diedricha Lindłieima *), radcy han- 
dlowego z Ullersdorfu (hrabstwo Glatz). Przedmiotem umo- 
wy było wydzierżawienie przez Steinkellera Lindheimowi 
budynków fabrycznych i mieszkań robotniczych po fabryce 
żelaznej pozostałych. Dzierżawca zobowiązał się założyć 
w budynkach powyższych przędzalnię conajmniej o 5,000 
wrzecionach (art. 2 § 1 umowy) i takową przez lat 20 prowa- 
dzić (art. 8). Steinkeller zobowiązywał się, prócz oddania 
do użytku budynków fabrycznych^ również do udzielania 
torfu 1 różnych innych ważnych prestacyi. Zdawałoby się, 
że za takie dogodności zapłata powinna była być poważną. 
Otóż Lindheim obowiązywał się tylko płacić 9% od sumy, 
którą pochłonie wystawić się mający jeszcze budynek dla 
robotników (art. 6), pozatem za wszystkie inne budynki i do- 
godności « Piotr Steinkeller na pierwsze lat 20 nie zastrzega 
dla siebie czynszu dzierżawnego i na ten przeciąg czasu wy- 
szczególnione budowle panu Lindheim bezpłatnie w używa- 
nie oddać deklaruje. Po upływie zaś tego przeciągu czasu 
cena dzierżawna wynosić będzie rocznie 2,000 talarów 
w pruskim kwancie* (art. 3). 

Tak wielką, szczerą a zarazem tak żywiołową była 
chęć Steinkellera stwarzania nowych źródeł bogactwa kra- 
jowego, że zobowiązywał się do rzeczy uciążliwych, sam 
wzamian nic nie dostając, byleby przemysł szedł, byleby lu- 
dzie zarobkować mogli. „W razie zajścia bądź pod wzglę- 
dem politycznym bądź przemysłowym — głosi art. 10 umo- 
wy — lub też wskutek zmian urządzeń celnych, takich oko- 
liczności, z powodu których prowadzenie przędzalni baweł- 



Oryginał aktu spisanego prsez Jótefa Noskowskiego, pisaria aktowego Król. 
Polsk., za Ntt 12192 znajduje sk w aichlwach Taw. akc. Schelblera w Łodzi. Wia- 
domości powyŁsze z tego iródla czerpiemy. 

*) P. Leopold Mfyet (v. op. clt) w ślad la Encyklopedyą Orgelbranda (T. 28 
•tr. 912) podaje mylnie nazwisko yLlchtenateln' zamiast* Lindheim. 



Digitized by 



Google 



nianej okazałoby się dzierżawcy nieodpowiedniemu wolno 
mu będzie 'wydzierżawione budowle na inną jaką fabrykę 
przemysłową obrócić, byle tylko fabryka ta taką samą liczbę 
ludzi zatrudniała, jak przędzalnia bawełny o pięciu tysią- 
cach wrzecion**. 

Nie mógł sobie Steinkeller piękniejszego wystawić świa- 
dectwa. Jak w zwierciedle odbija się tu jego dusza pło- 
mienna, pragnąca w ożywieniu przemysłu rodzimego wi- 
dzieć przede wszy stkiem i nadewszystko dobro społeczne. 
Dobrobyt klas pracujących był tu widocznie bodźcem, głó- 
wnym pierwiastkiem działającym. 

Czy i jak rozwijała się przędzalnia? To- już nie do 
epoki Steinkellera należy. Wkrótce nastąpiła katastrofa 
i śmierć Steinkellera. Nie widział więc już wzrostuJ[siejby 
swojej ^). 

Nie widział już Steinkeller nietylko owoców 'tej siejby, 
ale i całego posiewu dobrego ziarna, które tak obficie przez 
cały czas pracowitego żywota swego na niwę społeczną 
rzucał. Wkrótce, w r, 1863 nastąpiła katastrofa, bankru- 
ctwo. Wówczas rozgoryczony i spracowany przeniósł się 
Steinkeller do miasta skąd wyszedł — do Krakowa, . i tam 
w dn. 11 lutego 1854 r. pracowitych dni swoich pasma 
dokonał. 

Myliłby się, ktoby sądził, że katastrofa była z jasnego 
nieba piorunem. Była może nieoczekiwaną przez samego 
Steinkellera, który wierzył w powodzenie swych przedsię- 
wzięć, ale była nieuniknioną, była następstwem przyczyn, 
które oddawna już się nagromadzały. 

Już od r. 1845 począwszy był Steinkeller^|w kłopotach 
pieniężnych. Wprawdzie zaciągać jeszcze mu.się udawa- 



Po śmierci Łindlieiiua, posostala wdowa, Wiltielma HennaDna Ludwiica 
Llodheim, alctem sporządsonym w Wrocławiu dn. 28 stycznia 1867] r., przelała wszelicie 
prawa do tej fabrylci na rzecz Karola Scheibler, za Ictórego ztpełnoroocnictwa działał 
przy alccie Henryic Wcdekind. Fabryka U odtąd jest w poslad. Tow. akc K. Scłiei- 
blenu (Oryg. aktu powyłszego znajduje s1q w arcli. Tow. akc. K. Scłiciblera w Łodzi). 



Digitized by 



Google 



< 81 > 

ło „pożyczki u osób prywatnych, które oprócz ufności.... 
(w jego) charakterze, żadnej inney nie posiadają rękoymi''^), 
ale już wówczas pisał w petycyi do Dyrektora prezydują- 
cegp w Komisyi Przychodów i Skarbu: ^^upraszani.... o wy- 
danie polecenia Bankowi, iżby tenże.... nie tamował mi pod- 
niesienia z dalszych dochodów ze spichrzów, i z czystych 
zysków nowo urządzonych zakładów, kwoty do uzupełnię* 
nia Rs. 55,000 na zaspokojenie zaliczeń od prywatnych pobra- 
nych i na ukończenie Zakładów niezbędnie mi potrzebnych...*). 
Widocznie więc musiał być już wielką sumę dłużny Bankowi, 
skoro Bank areszty kłaść był zniewolony już wówczas na 
dochodach (z młyna parowego). Istotnie, w końcu r. 1844 
zaliczenia i sumy na rachunku bieżącym, przez Bank udzie- 
lone Steinkellerowi, wynosiły Rs. 1,696,154 kop. 73 '). Bank 
się już niepokoił. Widzimy więc, że juź w r. 1845 Bank 
kontroluje.... bardzo ściśle fundusze, jakie na zakup zboża 
i utrzymanie młyna w ruchu, dostarcza. ^Z początku zaraz 
wygotował Bank dla p. Lewińskiego, głównego oficyalisty 
p. Steinkellera w młynie parowym, człowieka z prawego 
charakteru i uczciwości znanego, stosowną instrukcyę, po- 
dług której nie wolno mu z tych funduszów nic na inny cel 
obracać i wpływy ze sprzedaży mąki, jeżeli je nie zaraz na 
nowe kupno zboża użyje, wnosić winien do kasy Banku^ *). 
Niemniej jednak dług rósł nieustannie: w końcu czerwca 
1846 roku należność, przypadająca Bankowi od Steinkellera, 
wynosiła rs. 1,840,896 kop. 63 V«- Wzmagał się niepokój 
Banku. Jeszcze bardziej zaniepokoił się Bank w listopadzie 
1846 r. Znajdujemy odezwę Banku do komisyi Przycho- 



Akta biura przyboczn. dyr. pres. w Kom. Przych. I Skarbu, tyczące się sto- 
sunków handlowych Steinkellera z Bankiem Polskim. Poszyt 1, 1845 r. NIndezu 18 lit. S. 
NB 8766, podanie z dn. 1 sierp. 1845 N8 4275. 

») Ibid. 

») Ibid fol. 77. 

*) Wypis z raportu Banku Polskiego, uczynionego do Dyr. Gł. Prez. Kom. 1 Sk. 
t dn. 12/24 listopada 1845 r. N» 35692, Ibid. 

6 



Digitized by 



Google 



< 82 > 

dów i Skarbu^ z ówczesnej daty (8 listopada 1846 r.) dobi- 
tnie oba^ę ^) Banku odsłaniającą. Część tej odezwy przy- 
taczamy: „Upadek domu Harman & C-o w Londynie i za- 
powiedziane zawieszenie wypłat domu Jołin Bałi^ admini- 
stratora walcowni P. Steinkeilera, (o czem Bank Polski 
otrzymał wczoraj prywatne ostrzeżenie i doniesienie); obu 
domów, z którymi Bank Polski zostawał w stosunkach han- 
dlowych z powodu administracyi walcowni cynku P. Piotra 
Stcinkeller^ na której zdpisaną jest dla Banku hypoteka za- 
bezpieczaiąca ogólny dług Steinkellera, wymagaią konie- 
cznej obecności w Londynie iednego z Urzędników Banku, 
a to celem pilnowania praw Banku tak co do tej hypoteki, 
zapasu cynku, w depozycie leżącego a przeznaczonego na 
potrzeby walcowni, oraz cynku wydanego raz walcowni 
jako kapitał obrotowy^ lub wartości za takowy otrzymanej 
w wexlach lub innych przedmiotach, jak niemniej rozpatrzę* 
nia się na miejscu i przedstawienia Bankowi wniosków 
względem dalszego chociaż czasowego tylko utrzymania 
w ruchu walcowni". 

Podniósł więc wówczas już Bank konieczność zabezpie- 
czenia wierzytelności swych na posesyach Steinkellera. Nie- 
mniej jednak nie chciał Bank Steinkellera do upadłości do- 
prowadzić, zanadto był jeszcze wówczas obywatelską insty* 
tucyą i zanadto był ze stosunkami i swoimi widokami obe- 
znany. Postawienie go w stanie upadłości — pisał 15 czer- 
wca 1851 r. referent Banku, W. Wołowski *) — pozbawiłoby 
Bank jego współdziałania i starań, któremi ułatwia realiza- 
cyę wierzytelności Banku.... maiątek Steinkellera przy umy- 
śle tak przedsiębiorczym może bydź że się kiedyś powię- 
kszy** 

Ale prócz żądań Banku, prócz bankructw zagranicznych 
domów, przyszły żądania osób prywatnych, tem natarczy- 



NB 36049, Ibid. fol. ^78. 
*) Ibid. NB 31164 fol. 226. 



Digitized by 



Google 



< 88 > 

wsze, im względnie mniej znaczne i mniej rozumiejące poło- 
żenie przemysłowca. Ślady tych pretensyj widzimy w wy- 
kazach hypotecznych nieruchomości Steinkellera. Na hy- 
potece iareckiej, jakby na urągowisko kolosowi, który milio- 
nami obracał, widzimy takie wpisy, jak rb. 3,000 ostrzeżenia 
Edwarda Moll, hutmistrza Emalierni, z wyroku ilacyjnego 
w dn« 18 marca 1847 r. uczyniony; dalej, wpisrb. 2^100 ostrze- 
żenią Karola Heinrych, uskuteczniony ([z wyroku ilacyjnego 
z dn 22 grudnia 1847 r.; na domu przy ul. Trembackiej wi- 
dzimy wpis Siegfrieda Juliusza Seltmana dla sumy rs. 2|699 
kop. 90 w dniu 14 kwietnia 1863 r. uczyniony. 

Zaczął się więc wówczas Steinkeller układać z wierzy- 
cielami. Na mocy układu z Bankiem Polskim z dnia 20 czer- 
wca 1863 r. nieruchomość przy ul. Trembackiej przeszła na 
rzecz Banku. Układ ten ruguluje cały stosunek Steinkellera 
z Bankiem, rzuca światło dokładne na stan interesów w chwili 
jego upadku. Należy się więc aktowi temu poświęcić nieco 
uwagi i zeń znaczniejsze a ważniejsze poczynić cytaty ^). 
Do aktu tego, sporządzonego przez rejenta Aleksandra Bryn- 
dzę, stanęli: Steinkeller i Teodor Wosiński, członek Banku 
Polskiego, upełnomocniony do działania w imieniu i na rzecz 
komisyi Przychodów i Skarbu, kontroli umorzenia długu 
krajowego oraz Banku Polskiego. „Piotr Steinkeller — czy- 
tamy w umowie (art. 1) nie chcąc... spornem postępowa- 
niem, zakłady przemysłowe, wielkim kosztem i staraniem 
wyniesione na uszczerbek wystawić, zaproponował goto- 
wość dobrowolnego oddania całego swego mienia, i tym 
sposobem zgodne wszelkich stosunków ukończenie^.... Na- 
leżność po dzień 1 stycznia 1862 roku Bankowi przypada- 
jąca wyniosła podług obliczeń, w akcie tym przeprowadzo- 
nych Rb. 2,718,322 kop. 82. Po przeprowadzeniu różnych 
bonifikacyi, Steinkellerowi przez Bank w akcie tym przyzna- 



O Akt ten w oryginale w&letlonym sottał do ksicgt hypoteetoej dóbr Żarki, 
•kąd wiadomości powyftste eterplemy (Hyp. Sąda Okr^g, Ploirk.). 



Digitized by 



Google 



nych, oznaczono ostateczną sumę salda dłużnego na 
Rb. 1,795,767 kop. 79 Ya- (art. 2). Na zaspokojenie tego dłu- 
gu oddaje Steinkeller mienie swoje. Oddaje na nieograni- 
czoną niczem własność Banku Polskiego Zakłady przemy- 
słowe na Solcu w Warszawie istniejące, t. j. Młynem paro- 
wym zwane z Olearnią, Forniernią z młynami do mąki, 
gipsu, kaszy perłowej, kory dębowej i fabryką powozów.... 
co wszystko kosztowało Rs. 555,817 kop. 90, a to za szacunek 
omówiony Rs. 336,314 k. 977," (^rt. 4). „Odstępuje także 
Steinkeller na własność Banku Polskiego: 1) kapitał obrotowy 
części zakładów na Solcu.... a mianowicie: gotowiznę w ka- 
sie, zapasy zboża.... który to cały kapitał wraz z wynagro- 
dzeniem za pogorzel szacuje się na Rb. 181,305 kop. 89Vs« 2) 
remanenta fabryki powozów.... (które) strony szacują ry- 
czałtem na Rs. 55,381 kop. 53 (art. 5)". „Piotr Steinkeller 
oddaje również na nieograniczoną własność Bankowi Pol- 
skiemu dobra ziemskie Żarki.... Dobra ziemskie Żarki 
z przedmiotami w nich znajdującymi się.... kosztowały 
Rb. 473,240 kop. 45Vs» przyjętemi zaś.... zostają w szacunku 
umówionym Rb. 212,561 kop. 37 Va- (art. 6). Steinkeller od- 
daje na własność Bankowi Polskiemu zakład przemysłowy, 
walcownię Cynku stanowiący, w Londynie w Anglii przy 
ulicy Wenloch Road, Gity Road, położony.... nic zgoła dla 
siebie nie wyłączając, a to za sumę 20,000 Livrów Sterlingów 
czyli Rb. 126,000** (sic) (art. 8j. „Steinkeller sprzedaje Ban- 
kowi. nieruchomość swoją własną w Warszawie.... pod >S 638 
położoną, a to za sumę Rb. 77,137 kop. 60** (art. 9). „....Od- 
daje jeszcze na nieograniczoną własność Bankowi Polskiemu 
wszdkie swoje statki żaglowe i składy tymczasowe na sóL... 
za Rs. 23,127 kop. 71** (art. 10). .Piotr Steinkeller uznaje 
za własność Banku Polskiego: 1) papiery publiczne w depo- 
zycie Banku znajdujące się, a to w szacunku Rs. 8,889 kop. 30, 
2) kaucye „....w depozycie Banku znajdujące się.... Rs. 19,109 
kop. 4972ł 3) ....otrzymane i otrzymać się mające.... wpły- 
wy na racłiunek zaliczeń na transport soli.... Rs. 45,400.... 



Digitized by 



Google 



c u » 

(art. 12). Jednem słowem wszystko. Co mu pozostało? 
Pozostały dobra Samoklęski, w Galicyi, nadto dzierżawa 
prawa kopaltii gipsu na Podgórzu pod Krakowem, dom 
w Krakowie, domek i placyk w Warszawie (JN8 682), oraz 
różne ^aktywa.... wszystkie niepewne**. .^Przedmiotów 
tycłi — mówi art. 18— Steinkeller na własność Bankowi nie 
odddje, takowe bowiem po największej części przeciążone 
są długami łiypotecznemi i należnościami od Steinkellera 
dzieciom jego z pierwszego małżeństwa z tytułu spadku po 
icłi matce przypadającemi, zresztą stanowić mają w ręku 
Steinkellera fundusz na pokrycie osobistycłi długów, którycłi 
zaspokojenia Bank na siebie nie przyjął. Dobra ziemskie 
Diaduszyce W Okręgu Szkalbmirskim położone, nie są wła- 
snością Steinkellera, ale jego Małżonki ^) Maryi z LemaA- 
sklcłi Steinkeller....** (art. 13). 

Całe mienie Steinkellera tym sposobem przez Bank 
otrzymane, ^o potrąceniu przekazanych do zapłaty różnycłi 
należności, wyniosło na rzecz Banku Rb. 1,093J88 k. TOYai 
a ponieważ należność Banku wynosiła Rb. 1,796,767 kop. 79 V« 
przeto okazał się brak Rs. 702,034 kop. 9. Umowa jednak 
powiada: |,Braku tego Steinkeller Bankowi Polskiemu płacić 
me będzie, raz z powodu że zakłady jego przyjętymi zostały 
w cenacli prz6z Bank ustanowionycłi, bez względu na to, co 
rzeczywiście kosztowały i bez względu na taksę, jaką by bie- 
gli wyznaczyć mogli,— ^drugi raz z powodu zmniejszeń, jakie, 
zdanieiłi jego, w racłiunkacłi cynkowycłi powinny były być 
poczynionemi, niemniej z powodu pretensyi ze stosunków 
w interesie cynkowym** (art. 14). W art. 25 znajduje się 
pokwitowanie ze strony Banku za wszystkie długi i należno- 
ści, od Steinkellera przypadające. Gdy do tego dodamy, że 
wszystkie prawie długi Steinkellera Bank z nabytych fundu- 
szów i rtiajątku jego al pari zapłacić się zobowiązał; nadto^ 



1) Po śmierci plerwisej tony z domu Atithonlnt wttedl był Steinkeller w po* 
wt6rot swlązkl mtłteńtkle. 



Digitized by 



Google 



« 80 > 

Że resztę nieznaczną długów, sam następnie z pozostałego 
szczupłego majątku uregulował — śmiało rzec możemy, że 
z powodu upadłości jego ani jedna łza, ani jedna pretensya 
nie ciąży na jego czystej pamięci. 

Runął ten kolos, ale runął tak czysto, jak kryształowo 
czystem było całe życie jego. Runął ten pionier, ale pozo- 
stawił za sobą szlak nowego pola, wzór pracy i umiłowania 
pospolitej rzeczy. 

♦ 

Tak się przedstawia poczet najgłówniejszycli faktów *), 
które się na żywot tego wielkiego przemysłowca i oby- 
watela złożyły. Zanim z przytoczonycli powyżej czynów 
jego wyprowadzić się pokusimy ogólne wnioski, zanim 
pokusimy się o określenie znaczenia jego w ogólnym roz- 
woju gospodarczości kraju naszego, zastanowić się nam na- 
leży nad przyczynami wzrostu Steinkellera, nad przyczy- 
nami, które jego upadek sprowadziły, oraz nad wydatniej- 
szemi cechami działalności i zabiegliwości jego. 

A naprzód, co było jego bezprzykładnego w dzieją cłi 
rozwoju naszej przemysłowości powodzenia? 

Odpowiadamy na to krótko: przede wszy stkiem on sam. 
Ze zdumieniem i z uwielbieniem przeglądamy dziś karty po- 
żółkłe podań i korespondencyi jego. Musiał to być umysł 
już nietylko pracowity do najwyższego stopnia, ale dziwny 
swym niepokojem, dziwny żądzą ciągłego czynu, dziwny 
pragnieniem ciągłego postępu. Energia stalowa, a praca jak 
stal liartowna, nieugięta — oto w dwóch słowach duchowa 
konstytucya Steinkellera. Nie było sprawy przemysłowej, 
którejby się nie imał. Bo niezapominajmy, że wszystkie te 
gałęzie przemysłowe, których poczet wyłożyliśmy, samemu 
niemal stwarzać trzeba było. Nie było jeszcze tych ułatwień, 



') z powodu braku odpowiednich materyałów z konlecznoicl ule pomleścillilmy 
bliższego opisu tylko jego cegielni w Pomiechówku. 



Digitized by 



Google 



f 87 :» 

telefonów, telegrafów^, dróg żelaznych, któremi się dziś han- 
del i przemysł posługują; nie było jeszcze w kraju ani pra- 
ktyki odpowiedniej, nie było zawodowców, nie było znajo- 
mości juł nietylko samego przemysłu ale poprostu organi- 
zacyi jego. Wszystko to samemu stwarzać należało. 

Ale było w kraju co innego: to, co było niejako atmo- 
sferą, w której obracał się i żył Steinkeller. Tą atmosferą 
była siła nabyta, siła duchowa^ będąca puścizną Królestwa 
Kongresowego. Zaczął on swą działalność wówczas, gdy 
hasło rozumnego uprzemysłowienia kraju było najżywotniej 
rozwinięte, w czyn wprowadzane. Zaczął działalność swą, 
gdy nowe instytucye: Bank Polski i Towarzystwo Kredy- 
towe Ziemskie, powstały; zaczął swą pracę gdy nie ustawali 
w pracy i Lubecki, i Jelski, i Łubieńscy. Był to moment 
wielkiej tężyzny pracy i ducha, a momenty takie dziejowe 
wydają ludzi. To też dopóki moment ten trwał, już nietyle 
dzięki ludziom, ile dzięki nabytemu rozpędowi, znajdował 
Steinkeller oddźwięk w społeczeństwie. Koło roku. 1848 
duch ten powszechny jakby się wyczerpał, osłabł— opuściły 
i siły Steinkellera. 

Ale po ten czas pomoc znajdował dzielną wszędzie. 
Z jaką pieczołowitością odnosił się do niego Bank Polski 
i Komisya przychodów i skarbu, przekonać się można ze sto- 
sów akt i dokumentów, dotyczących jego podań i próśb. 
Gdy Komisya przychodów i skarbu, sądząc, że w kraju do- 
stać było można żądanej przez Steinkellera ilości blachy cyn- 
kowej (w* czem się myliła) odpowiedziała odmownie na po- 
danie Steinkellera o zniżenie cła wchodowego, Bank ^) ^po- 
wtarza.... najpokorniej prośbę swoją do JWPana (dyr. komi- 
syi), aby uchylić raczył rezolucyę Komisyi Rząd. Przych. 
i Skarbu.... odmawiającą panu Steinkellerowi pozwolenia 
sprowadzenia 500 centn. blach kotłowych.... albowiem cła 



O Dn. 4/16 llstop. 1840 r. N8 30540, akU .Liceiicyl*' LU. S Liczba 121. 



Digitized by 



Google 



licencyjnego.... znieść nie jest w stanie^. A ileż było innych 
podań chętnie przez Bank Polski i Komisyę Przychodów 
i Skarbu uwzględnianych! Przychylnie traktowano podaniia 
jego i o sprowadzenie potrzebnego chmiele czeskiego „dc 
wyrobu piwa bawarskiego w browarach żareckich'' *); do- 
zwolono wprowadzenia bez cła »2,OP0 centn. przędzy ba- 
wełnianej białej i farbowanej^ 20Q centn. dla 2;akładów fflbry- 
cznych w Żarkach" *); dozwolono ^a sprowadzenie bez cłą 
machin i narzędzi niezbędnych do prodMkcyi różnorodnych 
Steinkellera; zgodzono się i na przywiezienie z zagrąqtcy 
„szkła zwyczajnego białego do okien karecianych w taflach 
grubszych^ jakiego w kraju nie wyrabiają'^ ^); dano licencyę 
na sprowadzenie z zagranicy narzędzi niezbędnych dla za- 
prowadzonej przez Steinkellera fabryki lakierów ^), pąi.i buk- 
sów; pozwolono Steinkellerowi na wprowadzenie niłynka 
do sadzy w celu przygotowania f^rby drukarskiej, ,kt0r/i,j'p,k 
pisze odezwa Komisyi Spraw Wewnętrznych i. Duchownych 
„w. lepszy eh gatunkach do dzieł ozdobnych spręyradzaną 
bywa z zagranicy, a mianowicie z Lipska i Paryża, z tęgp 
powodu, że w kraju wyrabiana na ten cel służyć nie n'oże'*; 
dalej sprowadził bez cła 2,000 funtów desek mahoniowych 
do swej fabryki pojazdów i t. d. Długim byłby ten poczet 
ulg Steinkellerowi czynionych- 

A może mu zarzut z tego uczynić należy, że do zagra- 
nicy się zwracał? Byłby to zarzut nietylko powierzchowny, 
ale najbardziej niesłuszny. Zwracał się clo zagranicy Stein- 
keller po światło, po udoskonalenia, po modele, ale zawsze 
i wyłącznie w tej myśli, by to, co widniał za granicą, u sip- 
bie, pośród swego społeczeństwa zaszczepić. Jako pokaz, 
jak się na tę sprawę zapatrywał, cytujemy . ustęp jednego 



^) Ibid., podanie z do. 2 stycznia 1841 r. Nu r»119. 

s) Ibid. 10796. Reskr. z do. 16/28 Ust. 1839 r. NB 86790. 

Ó Ibid. 10796, odezwa K. S. W. do K. P. I S. z dn. 14 paźdz. 1842 r. 6350/31337. 

«) Ibid. 16/28 grudnia 1842 r. N& 7976/39726. 



Digitized by 



Google 



z podań jego do Komisyi Przychodów i Skarbu uczynio- 
nego ^)' » dostarczając na wszystkie prawie trakty Pocztowe 
karety i Furgony w fabryce własnej wyrabiane, między in- 
nemi trudnościami jakie w budowie tychże z doświadczenia 
okazują się, są niedokładności w wyrobach osiów patento^ 
wych, iż rzemieślnicy nasi nie potrafią takowe a szczególniej 
buxy tak dokładnie wytoczyć i upasować jak w Anglii; gdy 
wszelkie ku poprawie tego złego przedsięwzięte miejscowe 
środki okazują się być nieskutecznemi, chcąc jednak artykuł 
ten przywieść do stanu wyrów nywającego zagranicznym, 
nie pozostaje jak sprowadzić modele z Anglii, któreby w uży- 
ciu rzemieślnikom okazały, na czem głównie dobroć ich za- 
sadza się i żeby z doświadczenia czerpając przekonanie, wy- 
roby własne do tamtych zastosować nauczyli się....** 

Taką była chęć służenia społeczeństwu! Ale to pra- 
gnienie, ta gorączka czynu przechodziła zasoby jednego czło- 
wieka. Nie zawsze i nie wszystko sam dopatrzeć mógł. 
Częstokroć było to przyczyną zawodów. Tak np. znajdu- 
jemy długą i wyczerpującą odezwę ^) Steinkellera do Dyre- 
ktora Komisyi Przychodów i Skarbu, w której wykazuje nie- 
możność swoją dotrzymywania kontraktu o produkcyę cyn- 
ku. Opierając się na mylnie mu podanych obliczeniach za- 
warł był kontrakt — okazał się jednak brak galmanu. ^Znam 
ja świętość umowy — pisał — świętość zobowiązania się 
i przyrzekłem je ściśle wypełniać, lecz gdzie zachodzi fizy- 
czne niepodobieństwo wykonania ich, tam rozwiązanie umo- 
wy samo z siebie bez wpływu nawet woli stron kontraktu- 
jących iest prostem następstwem*. 

Prócz tego zawodzili go ludzie i obcy i swoi. Jakie 
miał zawody w sprawie budowy kolei, gdy upadły domy 
Steinera i Harmana, widzieliśmy. To nie były zawody je- 
dyne. W sprawie cynku pisze do Komisyi Przych. i Skar- 



<) Ibid. 26 maja 1843 r. Nb 40168. 

*) z dn. 1/13 listopada 1839 r., akta K. P. 1 S. nPrsedaiy cynku* NInd. 7 
lit. C N» 2890. 



Digitized by 



Google 



€ 90 > 

bu ^) „działalność moja przez upadek domu handlowego 
d'Arlincourt et Ladane, a ztąd okropne dla mnie skutki'^ 
skrępowaną była. 

Zawodzili go i swoi. Nie zawsze trafiał na ludzi zau- 
fania zupełnego godnycłi. A nadto zawodziło go pokłada- 
ne zaufanie w spółdziałaniu społeczeństwa^ dla którego nie 
szczędził trudów i zabiegów. Jeszcze w memoryale doty- 
czącym cynku, czytamy *): nie liczyłem na własne siły i fun- 
dusze, lecz miałem zamiar utworzyć kompanię, która ^by 
wspólnemi siłami użyteczne to dla kraju przedsięwzięcie do 
skutku przywiodła". 

Gdy do tego dodamy pożar, który jego zakłady na Solcu 
nawiedził, będziemy mieli obraz trudności niepokonanycłi. 

Nie było poparcia, bo zresztą nie było zasobności w kra- 
ju. Ale i nie było kredytu dostatecznego, — nie było Ban- 
ków — prócz Banku Polskiego — społeczeństwo całe nie było 
uprzemysłowionem jeszcze. Dziś, zapewne, człowiek o ta- 
kiej, jak Steinkeller organizacyi duchowej, miałby się na 
czem oprzeć, znalazłby źródła powszechniejszego kredytu, 
a nadewszystko ułatwioną miałby już technikę handlową 
i przemysłową. Zenit działalności jego przypada na czas, 
gdy nietylko tych ułatwień nie było, ale nie było również 
tych warunków, rynków wschodnich, które bądź jak bądź 
wpłynęły na rozwój naszego przemysłu. Przy ułatwieniach 
dzisiejszych, siły nie byłyby się wyczerpały. Wszakżeż tego, 
kto las karczuje łatwo siły opadają. 

A las ten karczował z zaparciem się siebie i w pocie 
czoła Steinkeller. 

I nie tylko niwę przemysłową użyźniał. Nie pozostawa- 
ła odłogiem i niwa społeczna. Dla biednej ludności w Żar- 
kach założył dobrą a zdrową piekarnię, na pałacu Mnisz- 
chów zabezpieczył hypotecznie złp. 90,000 na korzyść ,zupy 



») Ibid. 
s) Ibid. 



Digitized by 



Google 



« 91 » 

rumfordzkiej'', dbał o schludne a zdrowe mieszkania robotni- 
cze, o wykształcenie zawodowe młodzieży. W umowie 
o dzierżawę kopalni galmanu i produkcyi cynku czytamy: 
^ Piotr Steinkeller dla chcących się osiedlać górników i hu- 
tników udzielać będzie forszussa pieniężne na wystawienie 
domków mieszkalnych....^ a w innem miejscu tegoż kon- 
traktu czytamy: „na szkołę górniczą praktyczno-techniczną, 
w Będzinie urządzić się mającą, Piotr Steinkeller obowią- 
zuje się płacić po groszy dziesięć od centnara ołowiu, a je- 
żeli z niego srebro będzie odciągane, to i od srebra po groszy 
dziesięć od grzywny...." 

Pracownicy jego, robotnicy, a szczególniej młodzież 
garnąca się do przemysłowej pracy, zawsze znajdowali 
u niego poparcie i radę ojcowską. 

Był Steinkeller szkołą. 

A jakie z tej szkoły wyszły dla kraju korzyści? 

Jeżeli po nim — z przyczyn, których ocena wychodzi 
poza ramy tej monografii — przemysł nasz rozwinął się nie- 
pomiernie, w znacznej części jego w tem zasługa. Gdy 
z pola schodził jeszcze słońce nie było wzeszło, ale dawał 
się już przeczuwać brzask tej wielkiej roboty przemysłowej, 
która wkrótce nastała. Gdy schodził z pola, ziarno, przez 
pracowitą dłoń jego rzucone, nie kiełkowało jeszcze, ale 
w użyźnionej znojem jego ziemi ziarno to leżało i wkrótce 
wzejść miało. Były rzucone pierwsze podwaliny kolei, były 
podjęte prace koło zaprowadzenia komunikacyi, przędzalni, 
fabryk żelaza. I czego zresztą nie było! A wszystko grun- 
towało się na przyrodzonych bogactwach kraju, wszystko 
zespolonem było jednolicie z potrzebami kraju. Znał ten 
zasób bogactwa krajowego Steinkeller, wiedział, że zasób 
ten na jaw wyprowadzić można i należy. A równocześnie 
wiedział, że w społeczeństwie tem jest zasób niespożyty 
sił i energii. Tylko należało umiejętnie siłę tę ku najwięk- 
szemu pożytkowi skierować. To sobie za zadanie życia 
postawił. Cały ten kolos pracy jego następna generacya 



Digitized by 



Google 



^ 02 > 

podjąć dopiero miała, a, rozdzieliwszy na mnogie i już nau- 
czone doświadczeniem barki, dźwigać miało pokolenie to 
nową pracę z ogólnym dla kraju pożytkiem. 

Bo właśnie o ten pożytek, o to dobro kraju cłiodziło 
Steinkellerowi nadewszystko. Bo kraj, do którego z urodzę* 
nia i z uczuć należał, umiłował szczerze, a umiłował właśnie 
tem kochaniem, jakie tradycya przekazała. W pracy prze- 
mysłowej zarobkowanie było dlań środkiem tylko ciągłego 
powiększania warsztatu, celem zaś istotnym był właśnie ten 
warsztat: korzyści, jakie kraj cały z uprzemysłowienia mógł 
osiągnąć. Ta przyszłość kraju — w możliwie największym 
dobrobycie — była celem jego zabiegów. Wiedział on, że 
krajowi tężyzny potrzeba, że społeczeństwo, w tężyznę upo- 
sażone będzie zdrowe, raźne« odporne. Zdawał sobie do- 
kładnie sprawę ze społecznego znaczenia uprzemysłowienia 
kraju. Nie szukał w pracy przemysłowej wyłącznie swoicłi 
indywidualnycłi celów, ale dobra ogólnego. 

To też wzorem jest przemysłowiec tej miary i ducłia 
takiego. A duch ten tak wielki, że pamięć i wdzięczność do 
dziś się w społeczeństwie żywo przechowała. Sam sobie 
najpiękniejszy właśnie z tych uczuć pomnik postawił — bo 
pięknym pomnikiem i nagrodą piękną jest wdzięczna pamięć 
rodaków — pamiętanie o tym, który pracował i w imię umi- 
łowania tej pracy i w imię służenia publicznej sprawie. 

)<earyH T^adziszews^i. 



Digitized by 



Google 






PIOTRA 

STEINKELLER 



Btreśoił 2 akt 



J. KINDELSKI. 



'*Ti:s='**'*='*55>r^ 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



p, 



rzystępując do skreślenia życiorysu męża sławnego, 
jednego z ogniw łańcucha wielkicti naszycli postaci, by- 
łem w niemałym kłopocie, aby zadośćuczynić warunkowi 
programatu konkursu, który głosił, iż ^monografia powin- 
na mieć za punkt wyjścia przedstawienie stanu ekonomicz- 
nego kraju w cłiwiii^ gdy Steinkeller zapoczął swe prace. ^ 
Początek jego działalności wypływa prawie z przełęczy 
dwócli epok bardzo różny cłi od siebie, a kanciastą granicę 
icli tworzy taryfa 1832 r. 

Jeżeli bowiem cłiodzi o ścisłość cłironologiczną, to 
Steinkeller rozpoczął swą pracę na niwie ojczystej w końcu 
wiele obiecującej dla przemysłu i łiandlu polskiego epoki, 
kiedy rząd Królestwa tak umiejętnie i tak troskliwie hodował 
te dwie latorośle gospodarki narodowej. Lecz nie ten, zdaje 
się, okres miał na względzie komitet wielbicieli wielkiego 
męża. Dlatego też przygotowałem te materyały do wydania, 
jako osobną pracę, i wziąłem ostatecznie za punkt wyjścia 
epokę, którą rozpoczyna wojna r. 1830/31, a właściwiej 
taryfa r, 1832. Taki punkt wyjścia pracy wydawał mi się 
słuszniejszym, gdyż na ten okres przypada początek najo- 
wocniejszej działalności Steinkellera. 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



STAN EKONOMICZNY KRÓLESTWA 

przed r. 1830. 



Digitized by 



Google _ 



Digitized by 



Google 




p, 



ieczołowitością krótkotrwałego rządu &ólestwa Kon* 
gfesowego w r. 1816 wprowadzono cały szereg reform, 
mającycłi, jak pisze St. A. Kempner ^), za zadanie ^pod* 
niesienie i uporządkowanie stosunków ekonomiczny cłi^. 
Postanowieniami namiestnika Królestwa powołane zostały 
do życia zgromadzenia rzemieślnicze, czyli cecłiy, izby 
łiandlowe, giełda, tudzież stare zgromadzenie kupieckie — 
stowarzyszenie, które istniało od założenia Warszawy. 
Na sejmie r. 1818 ucłiwalono prawo o ustaleniu własno- 
ści dóbr nierucłiomycłi, czyli .ustawę o łiypotekacłi*. 

Ustalenie to dało możność obliczyć długi, ciążące na nieru* 
ctiomościacłi, a tern samem stworzyło podstawy do działał* 
ności Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Korpora- 
cyjne te instytucye miały na celu zbicie w masę, zlanie w je* 
dnę całość luźnycłi dotąd jednostek, powołanie icti do dzia- 



*) ^Badania 1 śskflee ekoBonlcat*. 



Digitized by 



Google 



< 100 > 

łań wspólnych, solidarnych, skierowanych ku obronie swo- 
ich interesów. 

Najdobroczynniejszą atoli instytucyą państwową był za- 
łożony w owym okresie staraniem ks. Druckiego-Lubeckiego 
fiank Polski. Zyskawszy odrazu zaufanie społeczeństwa, stał 
się on dźwignią nietylko przemysłu i handlu, lecz i rolnictwa. 
Niezmierne usługi zaczął oddawać krajowi od czasu, gdy, 
dzięki zabiegom tegoż samego ministra skarbu Królestwa, 
założono przy nim składy. Ostatnie, przyjmując pod zastaw 
wszystkie towary, nieulegające zepsuciu, regulowały handel, 
i wpływały na równomierność cen. Tam właśnie znaj- 
dowały schronienie w czasach zastoju i gwałtownego 
obniżenia cen towary Królestwa, oczekując dogodniejszej po- 
ry zbytu. Właściciele zaś złożonych na składach towarów, 
otrzymawszy od Banku pożyczkę, mogli opędzić pier- 
wsze niezbędne potrzeby. Był to, bez wątpienia, skuteczny 
piorunochron od wszelkich ślepych ciosów fortuny, a przez 
to samo i regulator cen. 

Na tych kilku ogólnikach, pobieżnie skreślających uży- 
teczną działalność omawianej instytucyi, poprzestaję, gdyż 
mam nadzieję scharakteryzować ją lepiej w dalszym ciągu 
tej pracy. 

Rok 1815, t. j. rok zakończenia prac Kongresu Wie- 
deńskiego, miał być początkiem nadzwyczajnie ważnej ery 
rozwoju gospodarczego kraju. Doniosły akt polityczny, 
który był wynikiem jego prac, zapewniał wszystkim pro- 
wincyom dawnej Rzeczypospolitej Polskiej wolny handel 
i wolne przesiedlanie się obywateli z jednej do drugiej, bez 
względu na to, pod czyjem berłem się znajdowały. Ukła- 
dy w tym przedmiocie prowadzono od zamknięcia Kon- 
gresu Wiedeńskiego do schyłku r. 1818 między komisa- 
rzami polskimi, rosyjskimi, austryackimi i pruskimi. Jakkol- 
wiek przebieg ich jest dotąd dla historyi tajenąnicą, to je- 
dnak pewna, że czynione w tym kierunku próby zrodziły 



Digitized by 



Google 



< 101 » 

mnóstwo nieporozumień i bezpowrotne odpadnięcie ekono- 
miczne Galicji do Austryi, a ks. Poznańskiego do Prus. Kró- 
lestwo zai, ukazem r. 1819 zostało połączone z Rosyą niero- 
zerwalnym węzłem gospodarczym, który miał się gruntować 
na yyZUpełnej wzajemności korzyści wiernycłi poddanydi 
państw obu, jednemu berłu podległych^ ^). 

Od r. 1815 dźwigają się z upadku miasta polskie, które 
pełna chciwości gospodarka pruska z przed r. 1807 dopro- 
wadziła do upadku. Odtąd też zaczyna się rodzić lub pod- 
nosić z zaniedbania przemysł. 

Wspierany zapomogami rządu Królestwa^ budzi się z u- 
śpienia przemysł metalurgiczny, łelazny i cynkowy. Nowo 
otworzona instytucya, Dyrekcya Główna Górnicza, prze- 
mianowana następnie na „Wydział Górnictwa^, została przez 
Lubeckiego przeniesiona z Kielc do Warszawy. Odtąd mi- 
nister skarbu ma w szczególnej pieczy potrzeby przemysłu 
metalurgicznego. Zaczęto eksploatować olbrzymie pokłady 
rudy żelaznej, ciągnące się od Łagowa, Opatowa, Kunowa 
ku zachodowi, ai do Końskich i Drzewicy. Sporządzono 
plan działania, który zamierzono stopniowo wykonywać '). 

Czyniono to z pewnym nakładem, gdyż minister, asy- 
gnując rocznie po złp. 400 tys., obciążył Wydział Górnictwa 
długiem złp. 15,230 tys. Trudno przewidzieć, jakie owoce 
wydałaby dalsza gospodarka Ministra Skarbu na tem polu, 
gdyż przerwała ją wojna r. 1830/31, lecz w tym właśnie 
okresie czasu widzimy obie gałęzie metalurgii krajowej 
w stanie ciężkiego przesilenia. 

Trudno też orzec o powodach zastoju przemysłu żelaz* 
nego i dlatego należy poprzestać na zaznaczeniu samego 
faktu. Co zaś do cynku, to dane piśmiennicze, omawiające 



*) Słowa uj^te w cudsysłów, a nie objaśnione odsyłaczem, nalety uwałać 
la eytaty^ wstete z doiranientów urzędowych. 

*) Henryk Radziszewslcl „W naszych sprawach* T. U. 



Digitized by 



Google 



€ 102 » 

tę sprawę, są w pewnym rozdźwięku z dokumentami urzę- 
dowem!. 

Jeden z autorów, opisując z właściwą mu swadą okres, 
tu właśnie omawiany, zarzuca czytelnika pytaniami, na 
które albo nie odpowiada, lub też daje wyjaśnieniu niedostate- 
czne, a, co gorsza, mylnie informujące. Tak naprzykład, tra- 
ktując o przejściu pod administracyę Banku przemysłu górni- 
czego, mówi w ten sposób: „A jakim był stan przemysłu 
w Królestwie, gdy Bank pieczę nad górnictwem otrzymał? 
O tem, że w r, 1824 produkowało Królestwo 50 tysięcy cen- 
tnaróWy o tem, że w r. 1829 wysłano ładunek 90 tys. centn. 
cynku do Indyj Wscliodnicłi — pozostało wspomnienie**. 

Po przeczytaniu tego ustępu otrzymuje się wrażenie, iź 
operacya Banku w Indyacłi przyniosła krajowi niezwykłe 
korzyści. Z raportów tymczasem urzędowycłi Lubeckiego 
do Rady Administracyjnej Królestwa da się wyciągnąć sens 
moralny tej mniej więcej treści, że doskonały minister Skarbu 
może być mało przewidującym przemysłowcem. 

Traf cticiał, iż pierwsza zaraz próba księcia na polu 
łiandlu cynkiem wydała świetne rezultaty. Spekulacya 
domu łiandlowego Pfergusen et C*o w Kalkucie, związanego 
z innemi firmami angielskiemi, usiłowała zmonopolizować 
tiandel cynkiem. Wynikłe stąd współzawodnictwo z innemi 
domami łiandlującemi metalem zdziałało, iż cena podniosła 
się o 2007o ponad koszty produkcyi. 

Ministeri widząc olbrzymie zyski z tego przedsiębior- 
stwa, zapalił nowe piece. To samo uczynili i prywatni 
właściciele hut cynkowych. Gorączka wywołała wkrótce 
nadprodukcyę. Wspólnikom, zakupującym metal, nie mo- 
gło starczyć kapitałów, których potrzeba rosła z dwóch po- 
wodów: 1) podnoszenia się cen w skutek konkurencyi ze 
strony innych kupców, 2) wzmagającej się ilości dowożo- 
nego towaru. Wkrótce też Pfergusen & C-o zmuszeni byli 
ogłosić upadłość. 



Digitized by 



Google 



< lOB > 

Niewypłacalność rzeczonego domu i firm, z nim zwią- 
zanych, wywołała znaczny spadek cen: z 48 złp. na 10, 
(cena nie zwracająca kosztów wyrobu). W skutek tego 
lOOyOOO cent. gotowego już metalu złożono w skła- 
dacti Banku Polskiego, jako uwięziony kapitał, a z 70 
tys. centnarów Bank wysłał do Kalkuty, sposobem próby^ 
dwócłi swoich urzędników na niefortunną wyprawę w celu 
sprzedaży cynku. Z powodów wyżej wymienionych huta 
w Niemcach zmuszona była zawiesić działalność zupełnie, 
inne zmniejszyły ilość czynnych pieców. Cynk w Kal- 
kucie sprzedano z wielką stratą. Bankructwo więc domu 
Pfergusen et C-o było powodem ciężkiego sześcioletniego 
przesilenia w handlu metalem, a jeżeli po tej operacyi 
pozostało jakie „wspomnienie^, to należało by dodać, iż 
smutne, a tem smutniejsze, że kryzys był jedną z przyczyn 
upadku Steinkellera. 

Stare dokumenty urzędowe świadczą, iż w czasach 
owych, obfitych w badania geologiczne, odkryto także ko« 
palnie węgla brunatnego pod wsią Dobrzyniem, o kilka mil 
od Płocka. Koszty dobywania tego materyału palnego 
obliczano na gr. 20 za korzec. Ważniejsze było odkrycie 
niezmiernych kopalń węgla czarnego nad Przemszą. Do- 
bywany tu węgiel dawał o pięć razy więcej ciepła od bru- 
natnego. ' Produkcya korca, wraz ze spławem Wisłą, wyno- 
siły około złp. 3 gr. 15. 

; Przechodzimy do przemysłu fabrycznego. 

Stosunki prawno-polityczne, wypływające z ukazu, 
r. 1819, dały możność rozwinięcia się temu przemysłowi, 
szczególnie zaś zyskały na połączeniu ekonomicznem obu 
państw fabryki sukiennicze Królestwa. W oznaczonym 
okresie czasu widzimy rzeczony przemysł w olbrzymim 
rozwoju. Fabryki polskie dostarczają sukna nietylko do 
Rosyi, ale, korzystając z bezpłatnego tranzyta przez to pań- 



Digitized by 



Google 



J 



« 1(H > 

stwo,~aż do Chin. W r. 1825 znajdowało się w obrębie 
Królestwa 4012 *) warsztatów z których: 

w Województwie Mazowieckiem 2,176 

jj Kaliskiem 931 

„ Lubelskiem 617 

j, Sandomierskiem 150 

^ Podlaskiem 20 

yy Płockiem 36 

w Warszawie 182 

Sądząc ze wzrostu handlu tym towarem w latach dal* 
szych, można bez wielkiego błędu przypuścić, ii w r. 1830 
Królestwo posiadało około 5,000 warsztatów tkackich. 

Są ślady, iż, oprócz już wymienionych przemysłów: gór- 
niczego i sukienniczego. Królestwo uprav/iało jeszcze prze- 
mysł rękodzielniczy garbarski i białoskórniczy, wyrabiało na 
większą skalę powozy, buty i trzewiki. Jeżeli do tego doda- 
my wyroby galanteryjne, których istnienia w kraju można 
się tylko domyśleć z przewidującej taryfy r. 1832, to będzie- 
my mieli mniej więcej wszystkie rodzaje przemysłu, upra- 
wianego w Królestwie z pewnemi, ma się rozumieć, lukami 
i bardzo blademi określeniami ich wydajności. 

Lecz przewaga, jaką otrzymał przemysł Królestwa nkd 
przemysłem Cesarstwa, działa się kosztem rolnic w a krajo- 
wego. O ile dobrobyt jego za czasów Księstwa Warszaw- 
skiego i Królestwa przed r. 1819 zdawał się być zapewnio- 
nym, o tyle znów po tym roku stan jego pozostawia wiele 



O Generał Kosseckl, Sekretarz sUnu przy Radzie Admlnlstracyjaejy w szczegó- 
łowej relacyl potrąca z ogólnej liczby 4,0] 2 warsztatów 412, jako bezczynne. 
Z pozostałej liczby 3,600 warsztatów podług Jego obliczeń : 
1,000 produkowało sukna cienkie, kaidy po 48 postawów rocznie 48,000 post. 
26.000 . ^ grubsze które produkowały . 312.000 post. 

z 860,000 postawów wyrobionych w ciągu r. 1825 wysłano do 

Cesarstwa , 57,861 post. 

Na miejscowy uiytek pozostało , 302,139 post. 



Digitized by 



Google 



< 106 > 

do życzenia. Doprowadzone do ruiny za rządów pruskich, 
które miały widoczny zamiar wyzucia ówczesnych właści- 
cieli ziemi z ich własnością rolnictwo jedno ponosiło cały 
ciężar wojen Napoleońskich. 

Te warunki dziejowe złożyły się na niepomyślność sta- 
nu rolnego i ogólne wielkie odłużenie ziemi. Po r. 1819, 
z otworzeniem granicy rosyjskiej dla towarów polskich, Kró- 
lestwo było zmuszone przyjąć na zachodzie (od strony Prus 
i Austryi) wysoką taryfą celną rosyjską. Prusy, wywdzię- 
czając się, podniosły w większym nawet stosunku cło wcho- 
dowe i przewozowe od ziemiopłodów Królestwa. Ostatnie 
straciło wskutek tego rynki zbytu i zostało zalane przez pro- 
dukty surowe Cesarstwa, które miało pod względem ich 
wydajności daleko korzystniejsze warunki. W tym okresie 
podtrzymuje rolnictwo hodowla owiec. Mając zbyt zape- 
wniony prawie na miejscu, zaczyna ono, na podobieństwo sas- 
kiego, urządzać wzorowe owczarnie. Obwołanie w r. 1822 
stałych jarmarków na wełnę i zaprowadzony szeregiem po- 
stanowień rządu doskonały sposób gatunkowania i pako- 
wania towaru, wprowadziły odrazu tę gałąź gospodar- 
stwa przemysłowego na drogę normalną i uchroniły od zu- 
pełnej zagłady wśród niepomyślnych warunków przyszłości. 

Tak się mniej więcej przedstawia dorobek gospodar- 
czy Królestwa w okresie przed wojną. Miał on więc, jak 
widzimy, i swe ujemne strony, które jednak znajdowały 
równoważnik w niewątpliwych stronach dodatnich. 

Lecz już w roku 1823 zauważono w Petersburgu prze- 
wagę handlu polskiego nad rosyjskim. Okoliczność ta wy- 
wołała niezadowolenie sfer rządzących. Odtąd też Króle- 
stwo z jego formą rządu i wolnym handlem, który dawał 
niekorzystne dla Cesarstwa rezultaty, stawało się ciężarem. 
Niedogodność ta znalazła wyraz w obostrzeniu taryfy celnej 
r. 1823 i w zakazie wywozu do Rosyi wyrobów bawełnia- 
nych i cukru rafinowanego. Lecz niezadowolenie pomiędzy 



Digitized by 



Google ^ 



< 106 > 



obu rządami doszło do największego napięcia w r. 1826, 
w którym cesarskie ministeryum finansów wystąpiło do rzą* 
du Królestwa z żądaniem zamknięcia wspólnej granicy, pro- 
ponując wzamian sumę 18 mii. rub. rocznie. Rząd Królestwa 
propozycyę odrzucił, tłomacząc to okolicznością, iż ucier- 
piały by na tem wzajemne „uczucia braterskie** *). 

Dopiero wypadki Listopadowe dały cesarskiemu ministe- 
ryum finansów możność wyzwolenia się z ciążący cti obo- 
wiązków, zadzierzgniętych względem Królestwa ukazem 
r. 1819. Wojna niezupełnie jeszcze była skończona, kiedy 
komitet][finansów rosyjskicłi pod prezydencyą łir. Kankrina 
zaczął już obradować nad nową taryfą, aby ją załatwić 
wraz z zakończeniem kataklizmu dziejowego. 



Poprzedzający taryfę ') krótki ukaz pod datą 11 Listopa- 
da r. 1831 głosił, iż „powstanie w Królestwie Polśkiem było 
powodem wstrzymania łiandlu w ogóle, w szczególności 
zaś dowozu z onego przedmiotów przemysłu^. 

Teraz, z uśmierzeniem nieporządków, w celu ustanowie- 
nia stosunków handlowych, „chcąc z jednej strony usunąć 



^) jpNaostatek Komisya rządowa spraw wewDCtrzD)xh I pollcyi sostała przez 
mlDlstra-sekretarta stanu zawiadomioną, IŁ minister finansów rosyjslclcli, w uprze- 
dzeniu swojem o szkodzie, jaką skarb Cesarstwo ponosi, z powodu niskiego niby ocie- 
nia sukien polsklcł), juł kilkakrotnie oświadczył, ii wolałby pewną sum^ rocznie do 
skarbu polskiego opłacać (którą nawet do 18,000,000 rubli miał posunąć), byłeby te 
sukna równe t zagraniczneml cło opłacały.'' 

Jakkolwiek taka propozycya w plerwszem Je] pojęciu zdaje się osobliwa 
i zastanowienia wymagająca, niedługo jednak nad nią pomyślawszy, samo wynika, 
ił negocyacya na tej drodze pod ładnym względem, a najmniej pod moralnym, pro- 
wadzoną być nie roołe — ani bowiem rząd rosyjski mieszkańców Królestwa między 
obcych policzyć nie zechce, ani podobnego wynagi-odzenla długo opłacaćby mu do- 
godnem nie było, ani zwłaszcza rządowi rosyjskiemu wznawiać się nie godziłoby, 
li kraj polski jest dla niego cięŁarem, i łe połączone Cesarstwo małemu, do siebie 
wcielonemu Królestwu, ohydny haracz opłaca, skądby zapewne braterskie uczucia 
wzmagać 1 ustalać się nie mogły **. 

*) Patrz Uryfa na str. 131. 



Digitized by 



Google 



< 107 > 

wszelką nierównomierność, ku szkodzie rosyjskiego przemy- 
słu chylącą się, a z drugiej strony podarować Królestwu 
wszelkie ulgi bez zmiany, o ile mołna, przyjętego przedtem 
porządku^ uznano za dobre postanowić na przyszłość nowe 
prawidła. Dalej szedł ustęp o nałożeniu cła na sukna 
polskie w stosunku 15^ od wartości. 

Porównywając treść ukazu z r. 1831, z treścią omawla- 
jącycłi ten sam przedmiot dekretów z n 1819, widzimy prze- 
dewszystklem, iż nowy ten akt woli Monarszej nie wspomina, 
jak jego poprzednik, o zawiązaniu alegorycznego ,, węzła; któ- 
ryby, przez ściślejsze połączenie obustronnych korzyści, raz 
na zawsze połączył dwa narody, z woli Najwyższego, je- 
dnemu berłu poddane^. ^) 



*) Stosunki wiajemne państw połąctonych sosUły osUtecmie sformułowane 
w dwóch aktach woli cesarza Aleksandra I. 

1. w dekrecie do poddanych Królestwa 

2. w Ukazie do Rządzącego Senatu 

Dwa te wyrazy łyczeń Monarszych pomieszczone są nlŁej in itUn&o 

DEKRET DO PODDANYCH KRÓLESTWA. 

Z Bolej Łaski My Aleksander I Cesarz 1 SamnWładzca Wszech Rosyt 1 1. d. 
Ukazem naszym do Senatu Rządzącego, w dniu 3 (15) Października roku bletącego 
wydanym oświadczyliśmy uroczyście, 11 w chwili przyłączenia do Cesarstwa Wssech- 
rosyl Królestwa Polskiego cel ustawicznych troskliwości naszych zalelal na tem, aby 
kwitnący stsn handlu 1 przemysłu obydwóch krajów ugruntować na zupełne) wza- 
jemności korzyści wiernych poddanych Naszych, przeto nie przestawaliśmy ułatwiać 
handlowe ich stosunki przez usuniecie zdarzających s1q trudności. 

1. W skutek traktatów przyjaźnie zawartych w Wiedniu 21 Kwietnia (8 Maja) 
1816 r. między Nami 1 Najjaśniejszym Cesarzem Imością Austryacklm 1 Królem J-śclą 
Pruskim złolona była w Warszawie Komlsya z komisarzy Rosyjskich, Polskich, 
Austryackich 1 Pruskich, którzy za wzajemnem zgodzeniem sic ułolyll projekt do 
laryfy na wprowadzenie 1 wjrprowadzenle towarów do Królestwa Polskiego 1 do 
Gubernll zachodnich, do Rosyl wcielonych, oraz do prowlncyl byłego Królestwa Pol- 
skiego, pod panowaniem Austryl 1 Prus będących. 

2. Po przedstawieniu nam rzeczonego projektu rozkazaliśmy takowy porównać 
t taryfą wydaną ostatni raz dla Rosyl we względzie handlu Europejskiego celem uło- 
lenia Jednej jnl ogólnej taryfy tak dla Cesarstwa Rosyjskiego, jak 1 Królestwa Pol- 
skiego. Tę czynność jeszcze w r. 1817 powierzyliśmy szczególnej Komlsyt, złołonej 
I członków ze strony rządu Rosyjskiego I Polskiego pod prezydencyą ministra finansów. 
Z okoliczności, które wynildy przy takowem porównaniu, wykryło sic, U konlectnle 



Digitized by 



Google 



106 



Wszystkie przytoczone tu ukazy, jak widzimy, mówią 
o ^^korzyściach poddanych państw obu**, tylko ie nie jed- 
nakowo je rozumieją. Ukaz z r. 1831, nazywając je y^wspól- 



wypadało wejść aa nowo w negocyacye z dworami Austryacklm 1 Pruskim. Te per- 
traktacye skończyły s1q na dodatkowych konwencyacłi, za warty cti z Ausftryą w dniu 
8 Sierpnia, z Prusami zaś na dniu 7 Grudnia 1818 roku. 

Ułołoną na zasadzie tycli traktatów 1 konwencyl ogólną taryic dla łiandlu Euro- 
pejskiego Cesarstwa Wszecli Rosyl 1 Królestwa Polskiego z wszelkimi annezaml, do 
niej nalełącyml, przedstawił Nam minister fjnansów. któremu rozkazaliśmy podać ta- 
kową pod rozwaga Rady Pa&stwa. Teraz po wysłuchaniu Rady Pa&stwa, zatwler^ 
dzlwszy własnoręcznie iwryfą przez nią rozpoznaną, rozkazujemy: 

Aby ta ogólna taryfa z wszelkimi do niej należącymi annexaml przywiedziona 
została do skutku od czasu ogólneml przepisami do niej dołączoneml wskazanego t. j. 
dn. 19 Stycznia 1820 r. n. s. Trwające na celnych komorach 1 przykomórkach 
portowych 1 lądowych opłaty: kwarantannowe opłata, ustanowiona przedstawieniem 
potwierdzonym dnia 7 Lipca 1800 r. 1 szczególnymi ukazami 1 przepisami na rzecz 
miast I składów, magazynów zbołowych w Archangelsku, Teodozyl I Taganrogu, tu- 
dzież na latarnie na morzu Azowsklem, na Liceum w Odessie Rlchelleu'go, oraz wszyst- 
kie pod różnymi tytułami pobierane w portach Bałtyckich od okrętów mają pozo- 
stać w całej swej mocy. 

8. Opłata od produktów surowych Rosyjskich, pobierana na rzecz komunlka- 
cyl wewnętrznych na mocy ukazu z dnia 22 Marca 1818 r. na komorach celnych przy 
rzekach Niemnie I Bugu ma być odmienioną. 

4. Zważywszy, Iż pobieranie cła od towarów przywożonych stanowi się przez 
niniejszą wydaną teraz taryfę w Innym wcale sposobie jak dotąd takowe pobierane 
było podług dawniejszych taryf, rozwiązujemy nlnlejszem, że gdyby w deklaracyąch, 
przez kupców podawanych nie była oznaczona waga lecz tylko wyszczególniona 
Ilość takowych towarów, które w handlu Idą na miarę 1 liczbę, cło zaś od nich 
przepisane jest od wagi, za takowe deklaracye kupcy nie mają być pociągani do 
żadnej kary przez sześć miesięcy. Ucząc od dnia 1 Stycznia 1821 r. Po upłynlenlu 
zaś niniejszego terminu deklaracye kupców powinny być rozpoznawane stosownie 
do prawideł przepisem celnym postanowionych. W Petersburgu d. 20 Listopada 
1819 r. Na oryginale własną Jego Cesarskiej Mości ręką podpisano Aleksander. 
Kontrasygnował Prezes Rady Państwa X. Piotr Łopuchln. 

UKAZ DO RZĄDZĄCEGO SENATU. 

Gdy od czasu przyłączenia Królestwa Polskiego do P. Rosyjskiego stałym 
przedmiotem usiłowań naszych jest, ażeby kwitnący stan handlu 1 przemysłu dla tych 
państw ugruntować na zupełnej wzajemności korzyści naszych wiernych poddanych, 
nleprzestawallśmy przeto ułatwiać Ich handlowe stosunki przez usunięcie trudności, 
stojących onym na zawadzie, ażeby tym sposobem przez ściślejsze nieco połączenie 
obustronnych korzyści tem mocniej ustalić węzeł, któryby nazawsze połączył dwa na- 
rody z woli Najwyższej jednemu berłu poddane. W celu prędszego przyprowadze- 
nia do skutku zamiaru tego osądziliśmy za rzecz koniecznie potrzebną: nadać zupeł- 



Digitized by 



Google 



< 109 > 

nemi^, twierdzi, ii korzyści, nazwane przez ukaz z r. 1819 
„obustronnemi**, były „nierównomiernością, ku szkodzie ro» 
syjskiego przemysłu cliylącą się**. 



ną wolnotó w nastem Państwie w praewołenlu przez usUnowtone na granicy obu 
państw Jak tam tak I t powrotem elemioplody, nie pobierając cla ani nie łądajac 
śwadectwa pochodzenia, wymieniając nazwisko jeno gospodarza, miejsce przeznaczenia 
I cenQ takowych dla zaciągnięcia ich do ksiąg komór celnych. 

Z ogólnej tej reguły wyjęte są: sól 1 tytoń, o których, po skombinowanla 
istniejących w obu państwach prawideł, wydane będą odpowiednie rozporządzenia. 

1. Pobór cla wychodowego od produktów p. Rosyjskiego, za granicę przez 
Królestwo Polskie prowadzonych tak wodą jako 1 lądem, ustanowiony ma być 
w miejscach dogodnych za obustronnem zniesieniem sic w tej mierze ministra finansów 
t Rządem Królestwa Polskiego. 

a. Roboty fabryczne i rękodzielnicze I wszelkie płody sztuk wyzwolonych, 
tudztei roboty rzemlellntcze, z p. Rosyjskiego jako i Kr. Polskiego pochodzące, prze- 
puszczane będą takie wolno 1 bez przeszkody z jednego do drugiego państwa tam 
1 napowrót za wydanem poprzednio przez miejscową zwlerzchnoió świadectwem opo-' 
chodzeniu onych. 

Z tego ogólnego prawidła wyłączają się: wódka i wszelkie ^Irytusy, tudzieł 
karty, względem których wydane będą urzędowe rozporządzenia. 

S. Towary I fabrykaty, wyrabiane z własnych surowych produktów ziemi, 
w celu protegowania tego rodzaju przemysłu, przepuszczać bez cła. Co się zaś doty- 
czę fabrykatów surowych produktów krajów zagranicznych, to środki, które okaią 
się niezbędneml, będą określone przez osobliwe rozporządzenie. 

4. Ponlewak mogą się wydarzać nadutycla w przeprowadzaniu jagranicznych 
wszelkiego gatunku fabrykatów przez Królestwo Polskie pod nazwiskiem krajowych 
które byłyby równie szkodliwe tak dla skarbu, jako i dla podfwlgnlęela fabryk obu 
Państw, dla zapobIeŁenIa więc takowych postanawia się, aleby transporta wyrobionych 
fabrykatów w Królestwie Pohklem do Rosy I, opatrzone świadectwami miejscowej 
zwierzchności, co do pochodzenia onych nlelnaczej prowadzone były. Jak przez War- 
szawę, gdzie zwierzchność nad Rosyjsklemi komorami ustanowiona, po rozstrząśnlenlu 
świadectw, rzetelność onych podpisem swoim stwierdzać będzie. 

Wyłączone są od tego te tylko fabrykaty, które, będąc wyrobione w fabry- 
kach 1 rękodzielniczych zakładach zdała od Warszawy, nie mogą być prowadzone przez 
nią bez narałenia na stratę. Z tego więc powodu fabrykaty takowe dozwala się prze- 
prowadzać prosto przez granicę. 

Jakim porządkiem mają być stwierdzane świadectwa o pochodzeniu wytej nad- 
mienionych fabrykatów, przez miejscową zwierzchność wydawać się mające, wzglę- 
dem tego osobne urządzenie wydane będzie. 

5. Wszelkie prowadzone do Rosyl z Królestwa Polskiego rękodzielnicze to- 
wary i fabrykaty* nieopatrzone świadectwami na mocy powyższego paragrafu przez 
miejscową zwierzchność Królestwa Polskiego, wydawać się mająceml, podpisem Ro- 
syjskiej celnej zwierzchności w Warszawie stwlerdzoneml, uznane będą za zagraniczne 
i pociągane do opłaty cła, na takowe towary ustanowionego. 



Digitized by 



Google 



< 110 > 

Pierwsza pozycya ') taryfy, nie oznaczona nawet nume- 
rem, głosi: iż 9 Rosyjskie lub polskie płody surowe nie podle- 
gają opłacie celnej w przecłiodzie z jednego do drugiego kraju 
i mogą być wolno rozwożone i sprzedawane nawzajem 
w obudwu krajach^. Wolna ta zasada artykułu taryfy 
zupełnie jednak wygląda inaczej w oświetleniu cyfr i faktów 
poprzedzających. Pewien ustęp dzieła St. A. Kempnera *) 
głosi, iż cena korca pszenicy w Królestwie z 6 rb, 30 kop. 
w r. 1817 spadła w r. 1824 na rb. 1 kop. 80. 

Taka nierównomierność cen staje się zrozumiałą do- 
piero po przeczytaniu odnośnej pozycyi ukazu z r. 1819, 
która kasuje prawo ,, pobierania opłat na komoracłi pol 



6. O wyszczególnieniu fabryk 1 znaków jako tefc cech przez nie uływanyeh 
powodować sIq rozporządzeniem, danem w Warszawie d. 3/1 5 Paidziernika 1819 r. 

7. Dozwolić poddanym Królestwa Polskiego wszelkiego stanu, tak jak to doz^ 
wolono poddanym naszym PaAst. Rosyjskiego, wpisywać sic do giełd 1 uiywać wszelkich 
prorogatyw, nadanych kupcom do gleld zapisującym siQ Manifestem Naszym z d. l-go 
Stycznia 1807 r. równie, jako inneml ustawami. 

8. Równie tet kupcy Rosyjscy, do giełd zapisani, uływać mogą wyiej nadmie- 
nionych prerogatyw we wszystkich miastach Królelstwa Polskiego przy zachowaniu 
w kraju tym istniejących. 

9. W czasie przejełdłania wiernych Naszych poddanych Pa&stwa Rosyjskiego 
1 Królestwa Polskiego wszelkiego stanu z jednego Państwa do drugiego, tam i napo- 
wrót, nie wymagać od nich ładnych innych paszportów, oprócz tych, jakie wydawa- 
ne bywają dla przejeidłająch lub przechodzących z jednej gubernll do dru*giej. 

10. Dla mocniejszego podniesienia handlu podczas jarmarków Warszawskich 
od wszelkich zagranicznych towarów, z pomienionych jarmarków do P. Rosyjskiego 
wprowadzonych, w przeciągu trzech lat ustanowione taryfą cło pobierane być ma 
mniej o dziesięć kopiejek z kaidego rubla opłaty celnej, gdy takowe uskuteczniane 
zostanie na głównej rosyjskiej komorze w Warszawie, a o pięć kop. wtenczas, gdy 
takowe opłacane będzie na komorach, wewnątrz Państwa Rosyjskiego znajdują- 
cych się. 

11. Wszystkie niniejsze przepisy mają być przyprowadzone w zupełnokl do 
skutku równo z dniem l-go Stycznia r. p. 1820. Rządzący Senat wyda potrzebne roz- 
porządzenia aieby niniejsze przepisy właściwy skutek wzięły. 

Na oryginale własną Jego Cesarskiej Mości ręką podpisano ALEKSA.ND£R. 

>) Patrz taryfa na str. 181. 

*) (Badania 1 szkice ekonomiczne**. 



Digitized by 



Google 



< Ul > 

skich na rzecz komunikacyj wewnętrznych Królestwa od 
ziemiopłodów Cesarstwa, rzekami Bugiem i Niemnem idą- 
cych^* O następstwach tego paragrafu dostatecznie prze- 
konywają hypoteki wiejskie. Cyfry, stamtąd zaczerpnięte, 
świadczą: 1) ii ziemia, na skutek tego właśnie krótkiego 
artykułu prawa, w ciągu wieku niemal nie może wyjść 
z olbrzymiego odłużenia, dochodzącego do 4/5 jej war- 
tości, 2) ie jest widownią bankructw całego szeregu poko- 
leń, 3) że każdy, kto się jej dotknie, musi wcześniej, czy 
później upaść majątkowo. 

Pomimo to, iż tak zwane »woły, byki i bawoły ^) były 
produktem rolnictwa*", obciążono je jednak przy wejściu do 
Królestwa bardzo wysokiem cłem 27 złp. od sztuki. Uczy- 
niono tak nie w celu, jak można przypuszczać, popierania 
polskiej hodowli bydła, lecz dla tego, że Królestwo, nie 
mając przestrzeni stepowych, nie posiadało też i bydła opa- 
sowego, musiało więc je nabywać w Rosyi i płacić cło w sto- 
sunku około 50$K do wartości, na korzyść wspólnego już 
teraz skarbu. Pobłażliwość zaś taryfy dla „wołów, byków 
i bawołów'', które nakazuje ona przepuszczać z Królestwa, 
„bez opłaty*, da się łatwo wytłómaczyć, jeżeli przywołamy 
na pamięć okoliczność, iż ziemianie polscy zaczęli w owych 
czasach sprowadzać reproduktorów wysokich ras z za- 
granicy, co znów pożądanem było ze stanowiska Cesarstwa. 

Niedogodne te warunki dla rolnictwa były w większej 
części pozostałościami z okresu przedpowstaniowego. Lecz 
ukaz r. 1819, którego one były wynikiem, dawał ekwiwa- 
lent w równouprawnieniu przemysłu państw obu, ukaz zaś 
r. 1832, pozostawiając niekorzystny dla stanu gospodarczego 
warunek, kasował wszelkie ulgi, dane na rzecz przemysłu 
Królestwa. 



*) Pojycy* N8 4. 



Digitized by 



Google 



i 



Rzuciwszy okiem choć na jedne zt stronic taryfy, 
widzimy^ iż lewa rubryka^ określająca wysokość cla wcho- 
dowego do Królestwa^ t. j. przedmiotów rosyjskiego pocho- 
dzenia, przekraczających wspólną granica jest zasiana cy- 
frami. Dotyczą one przedmiotów przemysłu, których Kró- 
lestwo nie posiadało, a wskutek tego zmuszone było spro- 
wadzać z Rosyi. Cło jest nadzwyczaj jednak umiarko- 
wane, aby nie było ochroną dla przemysłu Królestwa, 
a tem samem nie szkodziło przemysłowi rosyjskiemu. Pra- 
wa zaś rubryka, ujmując w wielkie nawiasy rozmaite kate- 
gorye polskiego przemysłu, opatruje je zastrzeżeniem „za- 
kazane*^, jeżeli odnośny przemysł posiadał w Rosyi warunki 
istnienia i współzawodnictwo polskiego nie było pożąda- 
ne, lub też „bez opłaty^, jeżeli rzeczonych warunków nie 
miał, albo był potrzebny jako pomocniczy do uprawiania 
innego rodzaju przemysłu. 

I tak zwolnionemi były od opłaty cła, jako pomocnicze: 
1) jedwab surowy; przeznaczeniem jego było zasilać fa- 
bryki rosyjskie, skąd jako produkt już przerobiony powtórnie 
miał przekraczać granicę w celu sprzedaży na rynkach 
polskich. 2) Wszelkiego rodzaju machiny, niezbędne w prze- 
myśle i rolnictwie. 3) Zrozumiałemi też są bardzo wszel- 
kie ulgi, czynione na rzecz surowej wełny owczej, grem- 
pli wszelkiego rodzaju do jej czyszczenia, nożyc do strzyże- 
nia owiec i do postrzygania sukna. 4) Łatwo się również 
daje wytłómaczyć pobłażliwość dla machin i aparatów do 
fabryk sukienniczych, składających się z wyrobów żelaznych, 
stalowych i miedzianych, z uwagi, iż przemysł sukienniczy 
rosyjski zamierzano zapomocą taryfy 1832 r. podnieść kosz- 
tem polskiego, a niezbędnych machin Rosya sama dostar- 
czać jeszcze nie mogła. 

Wolnemi także były od cła, jako nie posiadające wów- 
czas warunków istnienia w Cesarstwie: 1} instrumenty do 
gry, 2) wszelkie rodzaje przemysłu górniczego, gdyż w Ro- 



Digitized by 



Google 



< 118 > 

syi o nim dopiero myślano; — aby się do tego przygotować 
wysyłano na praktykę do polskich zakładów górniczych mło- 
dzieży którą swego czasu opiekował się główny dyrektor, 
prezydujący w Komisyi Rządowej Przychodów i Skarbu, 
radca tajny Fuhrman; 3) wyroby garbarskie, białoskórnicze, 
wyroby skórzane i 4) wyroby galanteryjne, — ze względu 
na brak rąk roboczych i technicznego uzdolnienia lud- 
ności rosyjskiej. Usuwając zaś wszelką ^nierównomier- 
ność*, wzbroniono wywozu polskich wyrobów bawełnia- 
nych, cukrowniczych, lnianych, konopnych i jedwabnych. 

Na tak wieJką ilość pozycyj zakazowych polskich wzbro- 
niono wywozu z Rosyi do Polski li tylko soli i sukna. O ile 
zakaz pierwszej jest bardzo zrozumiały, gdyż sól, będąc 
w sprzedaży produktem, stanowiącym monopol rządu, była 
źródłem dochodu wspólnego teraz skarbu, o tyle znów drugi 
potrzebuje pewnych wyjaśnień. Jest to swego rodzaju arcy- 
dzieło, noszące charakterystyczne cechy biurokratyczno- 
finansowej wytrawności Jego Ekscelencyi hr. Kankrina. 

W roku 1826 (jednocześnie z propozycyą zamknięcia 
granicy między złączonemi państwami za opłatą roczną 
rb. 18 mil.) hr. Kankrin, skorzystawszy z cyfr projektowanej 
produkcyi na rok następny, błędnie podanych przez nieświa- 
domych rzeczy przemysłowców polskich, wniósł przed tron 
akt oskarżenia o posiłkowanie się przemysłu polskiego su- 
knami przemycanemi. Na Komisye Wojewódzkie rzucono 
przy tef sppsobności podejrzenie, jakoby one, zaopatrując su- 
kna zagraniczne w polskie świadectwa pochodzenia, celowo 
brały czynny udział w tych machinacyach. Była to chwila 
bardzo groźna, bliska zerwania stosunków. Oskarżenie spa- 
dło tak niespodzianie na księcia ministra ^)y znajdującego się 
wówczas w Petersburgu, iż zmuszony on był odłożyć odpo- 
wiedź na tak długo, póki nie otrzyma wyjaśnień z Warsza- 



«) Ks. Drnekl-Lubeckl. 



Digitized by 



Google 



« U4 > 

wy. List księcia wywołał popłocłi w polskich sferacłi 
rządowych. Wysadzono osobną Komisyę, która pracowała 
przeszło miesiąc nad przeprowadzeniem szczegółowego śle- 
dztwa i wykazała niesłuszność zarzutów hr. Kankrina. 

W takiem napięciu pozostały stosunki do r. 1830. Do- 
piero w r. następnym, korzystając z wypadków poli- 
tycznych, przemysłowcy rosyjscy ponowili prośbę w zbio- 
rowym memoryale, pełnym zarzutów i skarg, a zakoń- 
czonym żądaniem oclenia sukien polskich. Teraz dopiero 
Kankrin przyjmuje memoryał, jako rzecz nową i obiecuje 
poprawę bytu uciemiężonego przez polski — przemysłu rosyj- 
skiego. Tak więc, po sześciu dopiero długich latach wycze- 
kiwania, skorzystano z wypadku, aby skojarzyć dwa odległe 
od siebie fakty, jak powstanie listopadowe i podejrzenie 
o przemytnictwo. Druga więc część ukazu, traktująca 
o ocleniu sukien, jest odpowiedzią na ów zbiorowy memo- 
ryał przemysłowców moskiewskich. Ustęp ten, ze względu 
na swą treść, należał do taryfy. Uznano jednak za potrze- 
bne pomieścić go ze wzmiankowanych motywów w ukazie. 
Sukna polskie oclcjno w stosunku 15^, czyli 50 kop. od funta. 
Przy ówczesnych warunkach równało się to zakazowi, 
gdyż obciążone formalnościami, kosztami dalekiego przewo- 
zu i Wysokiem cłem sukna polskie nie mogły już odtąd 
przekroczyć granicy rosyjskiej. Za to taryfa wzbrania 
przywozu do Królestwa sukien rosyjskich. 

Lecz w chwili jej podpisania przemysł tkacki nie oba- 
wiał się jakiegokolwiekbądź współzawodnictwa ze strony 
sukien pochodzenia rosyjskiego, a co za tem idzie, nie po- 
trzebował i ochrony. Tego zresztą dowiódł cały szereg lat 
poprzednich. 

Pozostają jeszcze do wyświetlenia niezrozumiałe obec- 
nie wyrazy ukazu 1831 r.: ,,nie naruszając przytem, o ile 
można, przyjętego przedtem porządku". Jest to jedno z tych 
krótkich określeń, które ma bardzo długą historyę i dlatego 



Digitized by 



Google 



< 115 > 

wymaga obszernego wyjaśnienia. Odnośny ustęp ukazu 
z ni 81 9 chciał- aby władze miejscowe opatrywały przezna- 
czone na wywóz do Rosyi towary polskie w świadectwa 
pochodzenia. Za wspólną zgodą obu rządów słowa przy- 
toczone rozumiano w ten sposób, ii świadectwa wydawać 
mają miejscowi wójci, lub burmistrze. 

I^cz juł ukaz z 1823 r. sam je wyjaśnia, nakazując, 
aby po świadectwa pochodzenia zwracano się do władz 
Wojewódzkich w Królestwie, a nie do rządów gubernialnych 
w Rosyi. Zmiana ta nie wpływała ujemnie na przemysł 
Cesarstwa, gdyż Moskwa przeważnie była jego siedliskiem, 
reszta zaś fabryk rosyjskich przy miastach gubernialnych 
znajdowała sobie schronienie. Lecz przemysł polski, ogni- 
skując się przeważnie po wsiach, osadach i małych mia- 
steczkach, oddalonych o kilkadziesiąt częstokroć wiorst od 
miast wojewódzkich, znajdował się w znacznie gorszem 
położeniu. Rozporządzenie to było nadzwyczajnie dlań 
niedogodnem, gdyż, oprócz mitręgi czasu, skazywało na da- 
remne podwójne koszty przewozu — do miast wojewódz- 
kich i z powrotem. 

Prawo powyższe, obciążając towary, mające przekro- 
czyć wspólną granicę, kosztami przewozu, czyni je droższe- 
mi na rynkach rosyjskich i chińskich. Oprócz tego, świa- 
dectwa pochodzenia, wydane w Królestwie, musiały być 
poświadczone na głównej komorze celnej rosyjskiej, znaj- 
dującej się w Warszawie, od czego znów towary rosyjskie, 
mające wkroczyć do Królestwa, były wolne. 

To znów rozporządzenie obciążało towary polskie ko- 
sztami przewozu przez Warszawę. Lecz nie tu był jeszcze 
kres rozmaitym próbom, którym podlegały wyroby Króle- 
stwa. Trzeba było, aby świadectwa, wydape przez wójtów 
lub burmistrzów, poświadczone przez Komisye Wojewódz- 
kie w całym ich składzie (warunek sine qua non), poświad- 
czone powtórnie przez Komisyę Rządową Spraw Wewnętrz- 



Digitized by 



Google 



€ U6 ' 

nych i Policyi, zatwierdzone na głównej komorze rosyjskiej 
w Warszawie^ zyskały jeszcze uznanie na pogranicznycli ko- 
moracli celnycti. Nie tu miejsce na opisywanie całego sze- 
regu uciąiliwycli wymagań natury fiskalnej^ jakim podlegały 
towary pocłiodzenia polskiego na rosyjskicłi komoracti cel- 
nych^ tembardziej, ii nie dotyczy to epoki tu omawianej. 
Odkąd bowiem (r. 1832) na czele Komisyi Rządowej Spraw 
Wewnętrznych i t, d. stanął Główny Dyrektor, Gołowin, 
zyskała ona należytą powagę i uznanie i nie spotykamy już 
skarg na komory rosyjskie, ctioć wszelkie uciążliwe nad 
wyraz formalności, aż do zatwierdzania świadectw poctio* 
dzenia przez władze celne na głównej komorze rosyjskiej 
w Warszawie, pozostały te same co i dawniej. Jakkolwiek* 
bądź ustały, jak się już rzekło, wszelkie uciążliwości na ko- 
moracti rosyjskich, przybyły za to nowe — dotyczące pas- 
portów. 

Jeden z liberalnych artykułów ukazu r. 1819 chciał- aby 
poddani państw obu przy przejściu ich wspólnej granicy 
korzystali z pasportów, jakie wydawano zwykle z jednej gu* 
bernii do drugiej. Lecz z chwilą stłumienia powstania Listo* 
padowego prawo to istnieć dla Królestwa przestało. Wpro- 
wadzono natomiast krótkoterminowe pasporty, wydawane 
przez wojennego gubernatora w Warszawie, który udzielał 
ich nadzwyczajnie skąpo, poddając osoby, chcące je uzy- 
skać| całemu szeregowi biurokratycznych formalności, po- 
świadczeń rozmaitych władz i urzędów — od wójtów, aż do 
najwyższych w Królestwie instancyj. Ztąd znowu odsy- 
łano rzeczone świadectwa do różnych dekasteryj, gdzie ule- 
gały sprawdzeniu, poczem dopiero powracały do Warszaw* 
skiego gubernatora wojennego. 

Do wymienionych już dwóch ciężarów (I-o taryfy 
i 2- o uciążliwych formalności pasportowych), należy do- 
dać jeszcze trzeci — obciążenie skarbu polskiego nową po- 
życzką. Zaciągnięto ją w r. 1834 na 40 Yt ł^^t, pod postacią 



Digitized by 



Google 



< 117 * 

obligacyj cząstkowych, na wysoką sumę 150 mil. złp., a prze- 
znaczoną na spłacenie długów, na skarbie polskim ciążących, 
i na ,, podniesienie wydatków w zakres budżetu nie wcho* 
dzących *)• 

Wspólność nadto kasy z Rosyą, jako państwem, w sku- 
tek ciągłych wojen odłuionem, nie mogła być okolicznością 
dodatnią dla stanu ekonomicznego Królestwa. 

Zaznaczyć tu należy, iż nawet Księstwo Warszawskie, 
ze względu na jego ubóstwo i niedogodność położenia geo- 
graficznego, dało swego czasu powód do utyskiwań. Lecz 
Księstwo po r. 1809 było daleko większe od Królestwa, a za 
podniesienie ceł przez państwa ościenne miało możność od- 
płacić pięknem za nadobne. Królestwo tymczasem, pozo- 
stając w tem samem co i Księztwo Warszawskie położeniu 
geograficznem i dość podobnej konfiguracyi, ujęte po r. 
1832 zewsząd przez celową taryfę celną, wystawione było 
na ciężką walkę ekonomiczną. 

A teraz zdajmy sobie sprawę z postępu, jaki uczyniło 
społeczeństwo polskie na polu ekonomiczno • politycznem 
w ciągu lat siedemnastu, licząc od Kongresu Wiedeńskiego. 
Oglądać się po za siebie nie było potrzeba, gdyż płynęło ono 
przeciwko prądowi. Tę prawa, które zakreślił mu Kongres: 
wolny handel i swobodę zamieszkania na całym obszarze 
byłej Rzeczypospolitej Polskiej, stały się niedoścignionym 
ideałem. 

Życzliwość pruska wespół z niedołęstwem referendarza 
Stanu Kalinowskiego, delegowanego do Komisyi, obradują- 
cej nad wypełnieniem rzeczonego paragrafu traktatu, spra- 
wiły, iż postanowienie to nigdy w życie nie weszło. 

W charakterze kompensaty Królestwo posiadło 
w r. 1819 prawo, olśniewające na razie pięknemi widokami 



O St A. Kempner ^Badanlt 1 iiklee dconomlctne." 



Digitized by 



Google 



< 118 » 

przyszłych stosunków z Rosyą^ a przez nią i z dalekim 
Wschodem. Lecz prawo to opierało się na osobistej ży- 
czliwości cesarza Aleksandra I. Trwało ono wprawdzie je- 
szcze przez lat pięć następnego panowania, lecz potem ustało* 

Widzimy, ii w epoce Królestwa Kongresowego handel 
polski bierze odrazu górę nad rosyjskim, a grozę położenia 
potęgują wynalazki i ulepszenia w jakie już wówczas zbroi 
się Zachód. Z wynalazków tych nie omieszkałby skorzy- 
stać i przemysł polski, to też kupcy rosyjscy zasypują skar- 
gami cesarskie ministeryum finansów na straty z powodu 
otwartej granicy. W r. 1826, podczas zawarcia ostatnich 
układów handlowych między złączonemi państwami, od- 
parto jeszcze wycieczkę hr. Kankrina, usiłującego oskarżyć 
wobec cesarza przemysł polski o posiłkowanie się przemy- 
tnictwem; odrzucono również prośbę ministeryum o zam- 
knięcie granicy kosztem 18 mil. rs., wnoszonych corocznie do 
skarbu Królestwa. Sposobność do zamknięcia granicy na- 
stręczyła dopiero wojna w r. 1831. 

Zniesienie na zasadzie ukazu r. 1819 granicy celnej 
i prawie wolny handel między złączonemi państwami, przy- 
prawiły niewątpliwie rolnictwo Królestwa o upadek. Ta- 
ryfy zaś z r. 1832 nie są względniejsze dla ziemiopłodów, 
a stawiając wysoką baryerę celną dla przedmiotów przemy- 
słu polskiego, były powodem jego upadku. Jakoż, wnoszona 
przez były rząd Królestwa z takim mozołem budowa, ugina- 
jąc się teraz pod ciężarem gniotącej ją taryfy, zaczęła trze- 
szczeć i dawać skazy. Najbardziej miało ucierpieć wypie- 
szczone dziecię b. rządu Królestwa, przemysł sukienniczy. 
6,000 pracujących dotąd warsztatów tkackich za jednem po- 
ciągnięciem pióra miało stanąć, a z niemi ginął przemysł rę- 
kodzielniczy: żelazny, mosiężny, stolarski, którym tamten 
dawał impuls i życie. Wynikiem też tego był upadek hodo- 
wli owiec — podpory rolnictwa i związanych z nią święto*- 
jańskich jarmarków na wełnę. 



Digitized by 



Google 



i 119 i 

Zakątki kraju^ które przemysł sukienniczy w ciągu lat 
kilkunastu zmienił do niepoznania, czyniąc z nieznanycli do- 
tąd wsi i osad obiecujące punkty fabryczne, znów miały za- 
mienić sią w pustkę. Łódź, Pabianice, Zgierz, Zduńska- Wo- 
la, Ozorków, Tomaszów i t. d. wkrótce podupadły. Fakt 
ten stwierdza okoliczność, iż przy projekcie budowy kolei 
Warszawsko- Wiedeńskiej, ze względu na małe miasi wzmian- 
kowanych przemysłowo-handlowe znaczenie, nie myślano 
o połączeniu ich z Warszawą, pomimo, ii plant kolei 
w pobliżu miał przechodzić. 

Su A. Kempner, omawiając rzeczoną epokę w swej 
książce: „Badania i szkice ekonomiczne^, twierdzi, iż .wiele 
wtedy zrujnowanych fabryk zwinięto, wiele zakładów 
i wielu majstrów przeniosło się do Cesarstwa (stąd też po- 
wstały nowe ogniska fabryczne w Białymstoku, w Berdyczo- 
wia i t. p.), a znaczny zastęp fabryk przystosowano do zmie- 
nionych warunków". 

H. Radziszewski, opisując ten sam okres, mówi: 
,1 Wprawdzie wolnym był nadal import surowych materya- 
łów do Królestwa, ale wywóz towarów był niezmiernie 
utrudniony. Nowe taryfy podniosły opłatę cła od 3 do 15jK 
wartości przedmiotów. Szczególniej ucierpieć musiał prze- 
mysł sukienniczy, który maximum taryfy ponosił; a zwyżka 
15^ ad valorem wynosiła 50 kop. od funta sukna. Przemysł 
ten najsrożej ucierpiał. Znikały fabryki sukienne, znikać też 
musiały hodowle owiec i malała produkcya wełny, którą 
szczycił się kraj i której handel zorganizował był Bank przez 
ustanowienie magazynów i jarmarków świętojańskich. 

Ostatecznym pogromem przemysłu sukienniczego było 
położenie w r. 1884, bezwarunkowej taniy tranzytowi sukna 
do Azyi. Już zmniejszony eksport sukna do Rosyi, wyno- 
szący w r. 1834 rs. 2,079,000 spadł odrazu w następnym 
roku do 927,000 rs. Mniejsze fabryki sukiennicze, mniej za- 
sobne w kapitały, zniknęły, pozostawiając zaledwo wspo- 



Digitized by 



Google 



mnienie. Niektóre, większe, przenosiły się po za granicę 
Królestwa: tak przeniosły się z Królestwa do Cesarstwa słyn- 
na do dziś fabryka Zintenliofska, fabryka pod firmą Wer- 
man et C-o, i wiele innych. Dzięki tej wędrówce powstał 
i utrwalił się przemysł Białostocki. Z większą względnością 
postąpiły sobie taryfy celne z wyrobami bawełnianemi. 
Dotąd wyroby te z Cesarstwa sprowadzane były do Króle- 
stwa. W taryfach z r. 1831 nie były na szwank narażone* 
Tu więc otworzyć się mogło pole współzawodnictwa: oży- 
wić przemysł bawełniany tak, by Królestwo obejść się mogło 
bez importu. Na skutek tych warunków wiele fabryk su- 
kienniczych przeistoczyło się na przedsiębiorstwa wyrobów 
bawełnianych. To też import wyrobów bawełnianych 
z cesarstwa zniżył się znacznie: z 1,030,000, rs. w r. 1834 
zeszedł do 673,000 rs. w roku następnym. Ala zanim prze- 
mysł ten zorjentować się mógł w tym nowym kierunku, ile 
ofiar bezpowrotnych ponieść musiał, ile fabryk zwinięto, ile 
sił zmarnowano, ile dobrej woli i energii w niwecz się 
obróciło!** 

Możnaby się oburącz podpisać pod tym obrazem, 
malującym żywemi barwami przewrót, jaki czyniła nowa 
taryfa celna, gdyby poczynić następujące sprostowania: 
1) Co do tranzyta sukien polskich do Kiachty, to nie odrazu 
w r. 1834 położono mu tamę, lecz regulowano bardzo roz- 
tropnie, aby dać czas, wstępującemu w prawa polskiego — 
tkackiemu przemysłowi rosyjskiemu przygotować się dó prze- 
znaczanego mu posłannictwa. Rozkaz Najwyższy z d. U Lu- 
tego 1832 r., zakomunikowany rządowi Królestwa przez mi- 
nistra Sekretarza Stanu, hr. Grabowskiego, załatwiał tę spra- 
wę w następujący sposób: w r. 1832 dozwolono wywieść: 
300 tys. arsz. z opł. 3 k. cła ulgowego od funta, w r. 1833 — 
200 „ « . 4, , „ , , . 1834— 

200 » „ » 5 , , „ . » 2 wymienie- 

niem fabryk, które chciałyby z tego prawa korzystać i w ja- 
kiej ilości. Odbierano więc je, jak widzimy, stopniowo: 1) przez 



Digitized by 



Google 



< ISl > 

zmniejszenie ilości arszynów i 2) przez podwyższanie cła, aby 
dać czas wzmocnić sią przemysłowi rosyjskiemu. Przez jedno- 
razowe bowiem wzbronienie można było odzwyczaić stałych 
odbiorców od dopływu tego rodzaju towarów przez Kiachtę, 
z czego nie omieszkał by skorzystać czyliający na każdy błąd 
przemysł sukienniczy niemiecki, grożąc zalaniem rynków 
wsctiodnich przez wolny port Syngapore. 3) Co do prze- 
mysłu bawełnianego polskiego, to nowe taryfy celne były 
dlań rzeczywiście „względniejszemi^, ale tylko w obrębie 
Królestwa, dzięki ocleniu rosyjskich wyrobów, wchodzących 
dotąd bez opłaty. Zakaz zaś wywozu ich do Rosy i trwał od 
r 1823| aż do zniesienia granicy celnej. Wobec tego więc 
wyrazy ,, wyroby bawełniane w taryfach z r. 1831 nie były 
na szwank narażone** nie są dość ścisłem określeniem rze- 
czonego dokumentu* 

Nie można się atoli zupełnie zgodzić na sformułować 
nie taryfy tak, jak tego chce autor, mówiąc: ^Nowe taryfy 
podniosły opłatę cła od 3 do 15^ wartości przedmiotów**, 
Chodzi tu najoczy wiściej o wyroby pochodzenia polskiego. 
Taryfa ') tymczasem była tak kategoryczną i niedzowną dla 
fabrykatów polskich, jak ten, który miał siłę ją nakazać. 
Towary polskie rozdzielono na zupełnie wolne od cła, lub 
też wzbronione do użycia przez mieszkańców Cesarstwa. 
Jedyny wyjątek z tej ogólnej reguły stanowią wyroby su- 
kiennicze polskie, na które nałożono cło w stosunku lb%, 
a w r. 1836, na nalegania władz rządowych Królestwa, zro- 
biono ustępstwo dla płócien polskich, obciążając je zawsze 
cłem 40 kop. od funta, co równało się zakazowi. 

Oprócz taryfy istniało w Cesarstwie prawo z r. 1824, 
nadające kupcom gildyjnym rosyjskim wyłączny monopol 
nabywania zagranicznych produktów przerobionych. Przed 
r. 1831 dotyczyło ono wyrobów Zachodu, przekraczających 
wspólną granicę złączonych państw — Polski i Rosyi, po ro- 



O Patrz Uryfa na str. 131. 



Digitized by 



Google 



ku zai 1831 zostało zastosowane w najszerszem słowa tego 
znaczeniu i do wyrobów polskicli, przewoionycli do cesar- 
stwa. Nawet tak niewinne produkty, jak: ser krowi, owczy 
masło, pierze, podciągnięto pod kategoryę fabrykatów. 

Cały szereg zeszytów akt wypełniony jest podaniami 
ziemian, proszącycłi rząd, aby ich zwolniono od płacenia 
łiaraczu na rzecz ludzi, którzy siłą prawa, posiedli rzeczony 
monopol. Skargi, wnoszone przez pogranicznych obywa- 
teli, nie przestają aż do r. 1850 wzbogacać archiwów roz- 
maitych instytucyj. Lecz i prześwietna Komisya Przycho- 
dów i Skarbu, jako też opiekuńcza Komisya Spraw Wewnę- 
trznych, Duchownych i Oświecenia publicznego, do których 
zanoszono interpelacye, pomijały je milczeniem, gdyż tego 
życzyli sobie kupcy moskiewscy. Z Moskwy via Petersburg, 
przychodziły rozporządzenia, mające na względzie możliwe 
ograniczenie produkcyi Królestwa. 

Wiele pozostało śladów dowodzących^ iż handel ro- 
syjski nie przebierał w środkach i posiłkował się wyrobami 
angielskimi, przemy canemi przez porty morza Bałtyckie- 
go, a szczególniej Czarnego. 

Mnóstwo przechowanych w archiwach denuncyacyj 
z tych czasów każe stwierdzić fakt, iż przemytnictwo zaczęto 
uprawiać na wysoką skalę i w Królestwie. Niema w tem 
nic dziwnego. Bardzo wiele przedmiotów przemysłu rosyj- 
skiego, mając przed r. 1831 wolny wstęp do Królestwa, teraz 
obciążone cłem, nie mogło przekroczyć granicy, rynki zaś 
i popyt pozostały te same, — trzeba je było wciąż w jakikol- 
wiek bądź sposób zaspakajać. 

Dla dopełnienia możliwej całości, charakteryzującej 
stosunki ówczesne, zaznaczyć należy, iż, tłumy ludu włóczy- 
ły się po kraju bez określonego celu. Mnóstwo kradzieży, 
rozbojów i nadzwyczajnie częste i wielkie pożary miast, 
wsi i lasów szerzyły paniczny postrach śród najspokoj- 
niejszej ludności. Notują to sprawozdania urzędowe z lat 



Digitized by 



Google 



< m > 

1884 — 1887. Z początku rząd widzi w tem odruchowe 
wrzenia polityczne. Lecz czasy były zupełnie spokojne. 
Najniebezpieczniejsze żywioły wyemigrowały do Francy i 
i nie mogły przekroczyć z powrotem pilnie strzeżonej teraz 
granicy. Należało więc szukać przyczyn gdzieindziej. Spo- 
trzeżono też wkrótce, iż wałęsającymi się ludźmi tymi byli 
rozpuszczeni z upadły cti fabryk robotnicy. 

Wobec tycli objawów, rzucającycti ponure światło na 
stan ekonomiczny kraju wogóle, a w szczególności na ro« 
dzącą się wówczas kwestyę roboczą, widać też pewne 
zaniepokojenie władz Królestwa. Świadome niebezpiecz- 
nej sytuacyi, usiłują one odtąd wyjednać dla Królestwa ulgi 
w taryfach, aby podnieść dobrobyt kraju, a przez to samo 
dać zarobek pozbawionym pracy robotnikom. Nie wskó- 
rawszy nic na tej drodze, przerzuciły się z jednej krańco- 
wości w drugą. Aby zapobiedz grożącej krajowi^ a szerzą- 
cej się wówczas za granicą kwestyi roboczej, przedsięwzięły 
szereg represalij. Widać to z rozkazów dziennych do woj- 
ska, z rozporządzeń do władz administracyjnych, którym po- 
lecono ^chwytać włóczęgów i odstawiać do najbliższych 
aresztów". 

Szczególnie baczną uwagę zwrócono teraz na granicę. 
Spostrzeżono, iż w okolicach Nieszawy myszkowały ,,nie- 
bezpieczne indywidua", które przez lukę, utworzoną mię- 
dzy posterunkami straży pogranicznej przez szerokość 
Wisły, usiłowały pod osłoną nocy ujść na łodziach za gra- 
nicę. Była to praca, szukająca kapitału, była to nędza, zmu- 
szająca ludzi do opuszczenia rodzinnego kąta i szukania 
chleba na obczyźnie. 

Tym sposobem za emigrącyą polityczną szła w ślad 
emigracya ekonomiczna ^). 



>) flprtwoidtwca ptrltmentu toglekklego Uk o nlcJ mówit ^Litość doprtwdy 
bterte pitrsąeego ot U tlomy biedaków, kupląc^rch •!« ot pokładach okrv 
tów, Jak fdybjT w maalc nukały ratunku. Stoją one tam osłupiała w oczekiwaniu 



Digitized by 



Google 



< 184 » 

Odtąd też datuje się owo wychodzenie ludności pol- 
skiej na zachód do Anglii i Ameryki. 

Przechodzimy następnie do stosunków handlowych 
Królestwa z państwami ościennemi. 

Przedewszystkiem należy sobie przypomnieć słowa 
głównego filaru pierwszej konstytucyi polskiej *j: ,,kraj naj- 
nie wygodniej położony**. 

Kraj ten dlatego był ,, na jnie wygodniej położony**, iż 
była to część rozczłonkowanej obecnie całości ekonomicznej. 
Części te^ zależne od siebie w ciągu całego szeregu wieków, 
ciążyły teraz jedne ku drugim z nieprzepartą, żywiołową si^ 
łą^ siłą tradycyi i prawa naturalnego. Tak rozumiał to Kon- 
gres Wiedeński, usiłując pozostawić nietykalną całość go- 
spodarczą w jej dawnych granicach. Istota niedogodności 
położenia geograficznego Królestwa polegała na tem^ iż: 
1) posiadało ono braki, zmuszające szukać zadosyćuczy- 
nienia swym potrzebom na zewnątrz, 2) otoczone było 
zewsząd granicą lądową i pozostawione bez wyjścia na świat 
szerszy. 

Jak z tych braków skorzystały rządy: pruski i austrya* 
cki zaraz zobaczymy. 

Sprzedaż soli, jak się to już rzekło, była monopolem 
rządu Królestwa, który czerpał stąd znaczny podatek. Lecz 
sam on ją nabywał od rządu Austryackiego, który na sku- 
tek postanowień Kongresu Wiedeńskiego pozostał w posia- 
daniu Galicyi, niegdyś prowincyi Rzeczypospolitej Pol- 
skiej, a zatem i jedynych salin — Bochni i Wieliczki. Rząd 



tt ]e połknie krątący w bliskości .rekia angielski' (strcciydel robotników); w tłumach 
tych widziałem 1 kobiety. L<k wobec nieznane] przyszłości wykrzywia Im twarze, 
a one tulą do swego łona spłakane dzled. Widziałem następnie tych Maćków, Staś- 
ków, Antków, którzy, wpadłszy w ręce rekinów, za dach mieli cz^tokroó schody lub 
znajdowali przytułek w chlewach I komórkach. Za kołdrę słuiy Im zwykle wyiza- 
rżane palto, a zamiast poduszki, uływają spodni, złołonych w kilkoro*. 
*) Hugo KolłąUj. 



Digitized by 



Google 



< 126 > 

austryacki skorzystał z tej okolicznością nakładając olbrzymi 
haracz na mieszkańców Królestwa w postaci wygórowa- 
nych ceł wywozowych, obciążających wspomniany produkt. 

O wysokości cła mówią cyfry, zaczerpnięte z urzędo- 
wych źródeł. Sól, za którą rząd Księstwa Warszawskiego 
płacił na miejscu nabycia do złp. 14 za centnar, w począt- 
kach okresu Królestwa Kongresowego spadła w cenie do kłp. 
11, w r. 1821 do złp, 8, — w r. zaś 1829 zawarto nowy 
układ, na zasadzie którego rząd Austryacki uznał za mo- 
żliwe ustąpić centnar polskiej wagi po złp. 3 gr. 16. 

Ani na chwilę nawet przypuszczać nie należy, aby mi- 
nisteryum finansów Cesarstwa Austryackiego samo, powo- 
dowane lepszemi pobudkami rzetelności kupieckiej, doszło 
do wspomnianej zniżki cen. Przed zawarciem każdej kon- 
wencyi na omawiany produkt rząd Królestwa pracowicie 
obmyślały a pracowiciej jeszcze wykonywał cały plan kam- 
panii. Nie pomijano przy tem wszelkich podstępów, sposo- 
bów pełnycłi chytrości, a mających na celu zagrożenie już 
to współzawodnictwem Prus, już to współzawodnictwem 
Anglii, aby zmusić do zniżenia cen twarde na ustępstwa 
austryackie ministeryum finansów. 

Dziś trudno jest ściśle obliczyć koszty, które mógł 
ponosić rząd austryacki przy dobywaniu tego produktu; to 
chyba tylko jest pewne, że w ciągu lat 15 t. j. od r. 1814 
do 1829 nie zaszły znów wielkie zmiany techniczne, które by 
mogły wywrzeć wpływ na tak gwałtowną zniżkę cen (ze złp. 
14 do złp. 3 gr. 16). Jeżeli więc od ostatniej ceny, złp. 3 gr. 
16, odliczymy połowę, jako fnaxifnufn, na koszty dobywania 
soli i utrzymanie zarządu, to reszta stanowić będzie czysty 
zysk skarbu austryackiego. O wysokości podatku, wno- 
szonego do kasy tego państwa, będziemy mieli możność 
przekonać się, mnożąc różnicę przez 800,000 *j, jako prze- 



1) Ladwik Jenlke. 



Digitized by 



Google 



« 126 > 

cięciową liczbę centnarów soli, zużywanej rocznie przez 
Królestwo, 

Lecz z Austryą rząd Królestwa umiał sobie jako tako 
radzić. Gorzej daleko rzeczy stały z Prusami. Głodny, 
i cłiciwy, a im głodniejszy tem chciwszy pomorczyk miał 
teł pretensyę ze zwyczaju i tradycyi do zysków z pracy 
polskiej. Nie mogąc przekroczyć ze swą tandetą zbyt wy- 
sokiego dlań muru celnego^ a nie mając, jak tamten, nic 
niezbędnego do sprzedania, poradził sobie w inny sposób. 
Posiadał on w ręku złote jabłko — kończynę Wisły, któ- 
rą spływały, jako jedyną wówczas drogą, bogactwa kraju 
Polskiego, szukając zbytu na zewnątrz. Na te więc pro- 
dukty nałożył uciążliwy podatek w postaci ceł wcliodo- 
wycłi (importowycłi), a szczególnie przewozowych (tran- 
zytowych). 

Dla braku miejsca trzeba się ograniczyć tylko na gołosło- 
wnem orzeczeniu, iż równały się one kosztom przewozu 
od miejsca pochodzenia do miejsca przeznaczenia. Trudnił 
się przytem rząd pruski zbrojnem przemytnictwem soli do 
Królestwa. Jest to jedna z zadeptanych przez wojnę kart 
historyi Prus. Ten sposób zarobkowania rządu pruskiego 
pominięty jest w tem miejscu ze względu, iż dotyczę więcej 
okresu poprzedniego. 

Co do handlu z Rosyą, to ten, krępowany nowemi ta- 
ryfami, formalnościami, pozostałemi z lat dawnych, wy- 
łącznem prawem nabywania towarów polskich przez kup- 
ców rosyjskich, trudnościami pasportowemi, — ustać musiał. 
Ciekawem byłoby zapewne rozpatrzenie skutków tych nie- 
przyjaznych nad wyraz warunków w świetle cyfr. Ścisłe 
dane przechowują się w 200 tys. woluminów akt byłej Rady 
Administracyjnej i odszukanie ich przedstawiało pewne tru- l 

dności. Spróbujmy jednak skorzystać z piśmienniczych da- 
nych najbliższych omawianej epoki. Te są z r. 1827. Zaznaja- 
miają nas one z ogólnym bilansem Królestwa, który wykazał 



Digitized by 



Google 



< 127 > 

niedobór zip. 7,608,960. Działo sią to w roku najwyższego 
prawie napięcia stosunków handlowych z Rosyą, kiedy saldo 
bilansu było na stronie polskiej i wykazało złp. 15,562,500 
przewagi. Przywoławszy teraz na pomoc znane działanie 
arytmetyczne^ przekonamy się, ii przez zachodnią granicę 
wysączyło się w tym roku gotówki złp. 13,171,460. Jeżeli 
więc teraz kwotę rzeczoną pozostawimy, jako stały niedo- 
bór roczny na zachodniej granicy i zwrócimy uwagę, iż po 
r. 1832 i na wschodniej, z zamknięciem jej dla towarów 
polskich, przewaga przechodzi na stronę rosyjską, a wr. 1838 
stanowi poważną kwotę złp. 52,384,247, to przekonamy się, 
że ogólny bilans handlowy tego roku powinien był wskazy- 
wać niedobór przynajmniej złp. 75,555,707. Należy się 
przytem zastrzedz, iż jest to kwota przypuszczalna. Przy 
krytykowaniu jej pesymiści mają tysiąc szans i jedne, a op- 
tymiści żadnej, gdyż potrzeby kraju wzrastały z rokiem 
każdym. 

A teraz^ aby zdać sobie sprawę z powodów tego, wyj- 
rzyjmy, na chwilę choćby, po za granicę Królestwa, w celu 
przyjrzenia się, co się działo wówczas na Zachodzie. 

W omawianym okresie przemysł, porzuciwszy warsztaty 
ręczne, przechodził właśnie do maszym poruszanych parą. 

St. A. Kempner ^) powiada, iż „w r. 1810 Anglia posiada 
już 5,000 maszyn parowych, Francya 200, w Niemczech 
opóźniono się jeszcze o lat dwanaście.'^ 

Lecz maszyny wymagały wielkiego nakładu kapitału, to 
też rozwijający się tam przemysł przybiera sobie, jako stałego 
sprzymierzeńca, kapitalizm. 

Od tego właśnie czasu datuje się tam szeregowanie 
kapitałów pod postacią banków państwowych, prywatnych, 
a nawet widzimy w owych czasach pierwsze próby towa- 
rzystw akcyjnych. Dwaj ci sojusznicy (kapitalizm i prze- 



O Badtnlt 1 sskice Ekonomlcsne. 



Digitized by 



Google - 



< 128 » 

mysł) pomnożywszy o kilka, kilkanaście, a nawet kilkadzie- 
siąt kroć produkcyę, grożą swem zalaniem rynków obcych, 
rynków społeczeństw mniej zasobnych i mniej przedsiębior- 
czych. 

Jest to nieudolny, niedokładny obraz, bez wymienie- 
nia szczegółów, które zadziwiają dokładnością techniki i sze- 
rokim rozmachem teoryi* Czyniący o tem wzmiankę, 
chce tylko zaznaczyć fakt istnienia czegoś podobnego na 
Zachodzie. 

Radca Radoszewski, w swej wytycznej dotyczącej, han- 
dlu z Rosyą, wspomina już w r. 1826, iż polscy fabrykanci 
sukien mieli już w owym czasie w użyciu maszyny parowe, 
lecz te wraz z przemysłem, któremu służyły, skazane zostały 
przez taryfy na zagładę. 

Cofnięto też wszelkie subsydya, których szczodrze udzie- 
lał przemysłowcom były rząd Królestwa. Przestała doty- 
kać się tych rzeczy owa opiekuńcza ręka, która kiero- 
wała wszystkiem, podsycając, gdzie potrzeba, i regulując sto- 
sunki, wyrozumiała, a karząca tylko za skutki rozmyślnej złej 
woli. To też w początkach okresu powstaniowego, w chwi- 
li właśnie tak ważnej, tak niebezpiecznej, przemysł polski 
znajdował się w rozsypce; dla kapitałów polskich pozosta- 
wiono upusty otwartemi, lecz zamknięto szluzy dopływu. 

Jeżeli stan ekonomiczny Królestwa, wobec wszystkich 
wymienionych tu warunków, nie tak ucierpiał, jak zamie- 
rzały taryfy celne z r. 1832, zawdzięczać tylko należy 
temu, iż gdy w Królestwie po r. 1831 było źle, to w Rosyi, 
pomimo widocznego faworyzowania przemysłu i handlu 
tamtejszego, było jeszcze gorzej, ale to już wskutek przy- 
czyn wewnętrznych Cesarstwa. Należy to także przypisać 
żywotności społeczeństwa polskiego, która zaznaczyła się 
w działalności całego szeregu jednostek, tak obywatelskich, 
jak Steinkeller. Że zaś Królestwo nie ucierpiało bardzo 
wskutek rozwoju przemysłu na Zachodzie, przypisać tyl- 



Digitized by 



Google 



€ 129 > 

ko należy wysokim taryfom zewnętrznym, obowiązującym 
złączone państwa (Polskę i Rosyę). 

W obec więc zamknięcia zewsząd granicy, pozostawała 
praca w domu. W braku zapoczątkowania ze strony rzą- 
du — zapoczątkowanie powinno było wyjść od osób pry- 
watnych. 

W potrzebie reformy przemysłu na modłę zagraniczną 
udawali się ci pionierzy do jedynego wówczas posiadacza 
kapitału — do Banku Polskiego. Lecz kapitał ten był drogi 
i kaidy^ kto się z prośbą o pożyczkę zwrócił, przy innycli 
wymienionycli już nieprzyjaznycli warunkacli, stawał się 
nie właścicielem, lecz agentem^ a raczej czynszowni- 
kiem Banku Polskiego w najniedogodniejszycłi warunkacłi 
i musiał wcześniej czy później upaść. Padały szeregi jedno- 
stek, — Bank przywoływał do walki inne, zacłięcał, gdyż tu 
nie o jednostki cłiodziło, lecz o dobrobyt kraju, Bank to ro- 
zumiał i nie ustawał w swej pracy. On to, na współkę 
z ludźmi dobrej woli, wyratował z potopu przemysł narodu, 
czyli jego dobrobyt, a co za tem idzie i samo istnienie. 
Ludy tak samo, jak i jednostki, tylko w stanie dobrobytu 
mogą sobie pozwolić na wczasy duchowe. W walce o chleb 
powszechni niepodobna o tem myśleć. 

Akty wymieniają cały szereg upadków tych obywateli 
w osobach : Scholtza, Wolickiego, Girarda, braci Łubień- 
skich i wielu innych. Wszystko to są niewątpliwie ludzie, ^ 
którzy nietylko w nadziei osobistych zysków czerpali tyle siły 
do pracy przez się podjętej, lecz też i w chęci usług oby- 
watelskich, w chęci wydźwignięcia społeczeństwa z gro- 
żącej mu ruiny. 

W tych samych warunkach upadł i Steinkeller, losy któ- 
rego streszczone są w następnych rozdziałach. 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



TARYFA 



Opłat Celnych na Płody i Wyroby Cesarstwa 
Rosyjskiego wprowadzane do Królestwa Polskiego 
włącznie od dnia 1/13 Stycznia 1832 r. zastoso- 
wana do przepisów, objętych w Ukazie najjaś- 
niejszego Pana w dniu 12/24 Listopada 1831 r„ 
tudzież w dołąozonem do tegoż Oznaczeniu no- 
wem Opłat Celnych z tejże samej daty.^) 




*) Zbiór wykazów, obejmąj^yoh Płody rosyjskie 1 polskie na konsnmeyę 
obydwóch krajów przeznaczone. 

1) Lit A* Wykaz rosyjskich lob polskich płodów surowych. 

2) • B. Wykaz przedmiotów I klasy, t J. wyrobów rękodzielniczych 

1 fabrycznych opatrzonych w świadectwa pochodzenia. 

D • C. Wykai przedmiotów II klasy, i J. tych, które przez rzemieśl- 
ników krajowych są wyrabiane i w świadectwa pochodzenia 
opatrzone być winny. 

4) « D. Wykaz przedmiotów III klasy, i j. wyrobów rosyjskich i pol- 
skich, nie potrzebojących świadectw pochodzenia. 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



< 138 > 



Litera A. 




WYSZCZEGÓLNIENIE 
TOWARÓW 



,, Oplata eta w Kró^ 
IIośó II lostwłe Polskiem 
wartości 



Wchodo 
waga wego 
1 miara 



Zip. 



3 



Wycho- 
dowego 



Zip. 



8 

9 

10 

11 

12 



Rosyjskie lab Polskie ptody serowe nie po- 
dlegają optacle celnej w przechodzle 
2 Jednego do drogiego krają 1 mogą byó 
wolno rozwożone 1 przedawane nawza- 
jem w obndwu krajach. Wyłączone są 
Jednak płody następne: 

Cielęta, barany, owce, Jagnięta, kozy, kozły, 

koźlęta 1 prosięta od sztuki 

Krowy, Jałowice 1 bąkały 

Wieprze, klemozy 1 świnie 

Woły, byki 1 bawoły 

Chrom żółty (farba nataralna) 

Herbata: pochodząca z Rosyl, opatrzona 
w świadectwo pochodzenia 



7 I Zagraniczna 



Karty do gry 

Krupy Astrachańskie czyli Ryż Klżlarskl 

Pierze nledarte 

Sól 

Porter i piwo opatrzone w świadectwo po- 
chodzenia, Jako wyrobek rosyjski lub 
polski 

Porter 1 piwo rosyjskie przy wchodzie do 
wsiów wolne będą od wszelkich opłat, 
zaś przeznaczone na konsomcyę do któ- 



bez opłaty 



27 



bez opłaty 



później 
będzie oz- 
naczona 

od cent. 



bez opłaty 
bez opiatyfl zakazana 



zakazane 
bez opłaty 



zakazana 



•ez opłaty bez opłaty 



bez opłaty 



Digitized by 



Google 



< 184 > 



WYSZCZEGÓLNIENIE 
TOWARÓW 



regokolwiek i miast w Królestwie 
ulegać będą na równi z Icrąjowemi 
opłacie podatku konsumcyjnego. 

13 Wino Dońskie 

14 Wódka, okowita i wszelkie likwory . . . 

15 Tytoń w liściach, łodygacłi, tudzież 
rządzony do palenia i tabaka. 



prey- 



Uwaga. Wszelkie przedmioty w ogól- 
ności, które w jednym z tych 
krajów stanowią lub stanowić 
będą wyłączny dochód skarbu, 
należą lub należeć będą do 
klasy towarów zakazanych. 




OpiaUctawKró- 
Ilośó H lestwe P olakiem 

^"^^Iwchodo- 
wagt I wego 
i miara 



T 



gr 



Wycho- 
dowego 



Zip. 



bez opłaty 
zakazane 



gr- 



:i I 



Digitized by 



Google 



€ 136 > 



Litera B« 



kałowa, Tasiemu i inna podoDne ma- 
terye gładkie lab przerabiane w blate 
desenie 

6 Wuelkie materye pótbawelnlane z przędzą 
lnianą, konopną albo wełnianą . . . 

7 CSłostkl mitkalowe perkalowe lab kaleq|[o- 
rowe 

8 Materfe 1 Inne bawełniane wyrobkl wyszy- 
wane w desenie lab kolorowe .... 

9 NanUn wszelU 

10 Pońozoehy lab szlafinyce 

11 Materye bawełniane przezroczyste i pół- 
przezroczyste, białe gładkie 1 przero- 
bione w desenie 

12 Chostkl bawełniane przezroczyste i półprze- 
zroczyste, tadzleż chastki, szale baweł- 
niane, bareżowe, które są mniej Jak 
półprzezroczyste 

18 Też same kolorowe lab wyszywane . . . 

14 Wszelkie materye bawełniane drakowane, 
Cyce, płótna bawełniane zwane Indlen- 
ne i t. p. • . •• 

16 II Wszelkie bez wyjątka materye bawełniane 
i półbawełniane ze złotem, srebrem 
i szychem ........•••. 



od fanta 



od fanta 



7 
7 



10 1 


• 




I 


a 


loi 




10 


M 


24 

10 


M 


10 






<• 


10 






M 


16 


1 


16 






N 


10 




16 


• 1 



Digitized by 



Google 



< 186 > 



[ró- 
lem 

cho- 
irego 



izane 



20 Blejwas 1 szjferwej 

21 Bldjwas (Blanc d^Argent ostatni nważa się 
w stanie najczjśclejszjm 1 wchodzi do 
handlu w kształcie trodczek z gumą 
lub kląjem przerabiany 

22 Bronzy wszelkie pozłacane lob nie pozła- 
cane. Tu należą również lampy bron- 
zowe 

23 Chustki, szale 1 pasy wełniane, jako też 
z Inną mieszane przędzą na kształt kasz- 
mirowych, oraz chostkl ze szlakami, 
wrablaneml lub przyszytemL Tu należą 
również Talesy wełniane 

24 II Cukier, Raflnad, Melasa, Lump 1 Lodowaty 
w głowach, sztukach 1 miałki . . . 

25 B Cykorya palona 

Baranki siwe lemburskle, perskie 1 krymskie 

27 11 Ukraińskie 

Kuny, łasice. Tu należą również koty, kró- 
liki, pieski, psy morskie, popielice, so- 
bole, tumakl, ogonki wiewiórek, wilki 

29 I Lisy wszelkie 

80 1 Niedźwiedzie 

Futrzane wyrobkl,nowe szyte płacą w dwój- 
nasób jako futra, które są zrobione. 

81 1 Oalanterya, jako też wszelkie wyroby ze 

. złota lub srebra i ozdobami lub bez 

ozdób, albo też drogleml kamieniami 

i prawdzlweml perłami obsadzane . . 

82 I Róż 1 bleUdło 

88 I Gremple ze skóry 1 drutu do czesania wełny 
ręczne 

84 Ręczne taśmowe 

86 W machinach używane 

86 Jedwab surowy 



centn. 



od funta 



centn. 
od funta 

funt 



od wart. 
funt 

sztuk 

|od arszyn 

sztuk 

funt 



12 



87 



2 



21 



zakazany 

bez opłaty 
zakazane 



o 

4> 



bez opłaty 



Digitized by 



Google 



€ 187 > 



I 



87 
88 

89 

40 
41 
42 



48 
44 



146 

46 

47 
48 



49 
50 
61 
62 
68 
64 
66 



WYSZCZEGÓLNIENIE 
TOWARÓW 



Pnędzonj. kręcony 1 niekręconj, farbowany 
1 nie farbowany, ta również należy eze- 

nilla czyli pella Jedwabna 

Materye tkane kolorami i nlekolorowe 
w kwiatki, bez kwiatków, bez z2ota 
i srebra Jako to: Atlas, Kltajka, Le- 
wantyna, Szerża, Gros de Tours 1 inne 
tym podobno nlowymlenlone . , . . 
Też same materye w desenie, w kratki wy- 
szywane, podkładane, drukowane lab 
naklejane 

Takież materye tkane lab przerabiane słom- 
ką albo czem innem 

Też same materye tkane lab przerabiane 
złotem, srebrem lab szychem .... 

Aksamit Jedwabny 1 póljedwabny w Jednym 
kolorze lab różnofarbny drukowany, oraz 
ze złotem, srebrem lab szychem • . . 

Gaza i krepa wszelka 

Też gazy 1 krepy haftowane, podkładane, 
naklejane ze złotem srebrem lab szy- 
chem, przerabiane słomką lub czem 
innem 

Kobierce jedwabne, kltąjka gumowana lub 
woskowana, oraz wszelkie trykoty, taśmy 
1 inne Jedwabne wyroby . . . . ^ . 

Materye jedwabne przędzą lub wełnianą, 
lnianą 1 wełnianą przerabiane, we 
wszystkich kolorach w desenie druko- 
wane podkładane lub naklejane . • . 

Takież materye przerabiane słomką lub 
czem innem 

Wszelkie wyrobki póUedwabne ze złotem, 
srebrem lub szychem, niemniej obrusy, 
serwety, ręczniki póljedwabne . . • 

Igły wszelkie 

Instrumenta, altówki 

Bas, wiolonczele, basetle 

Fagoty, oboje i wężowniki 

Pleciki 

Flotrowersy 

Gitary 1 mandoliny 



Ilość 
wartości 

waga 
i miara 



Opłata cła w Kró- 
lestwie Polskiem 

Wchodo^J Wycho- 
wego I dowego 



Złp. 



funt 



funt 



sztuk 



grJI Złp. 

"T — 



12 

18 

18 
27 
18 

18U 



bez opłaty 



zakazane 



gr. 



18 



10 
12 
24 
18 
2 
12 

"i 



bez opłaty 



Digitized by 



Google 



< 138 > 



1 1 WYSZCZEGÓLNIENIE 

TOWARÓW 



Ilość 
wartości 

waga 
1 miara 



OpłaU da w Kró- 
lestwie Polsklem 



Wchodo- 
wego 



Złp. 



Wycho- 
dowego 



gr. Zip. gr. 



66 
67 
68 
59 



61 



64 
66 



67 



70 
71 
72 
73 

74 
76 
76 



77 

78 

79 

80 
81 



Harfy sztuk 

Harmoniki 

Klarnety 

Klawikordy i Fortepiany. To należą stoły 
grające 

Organy kościelne 

Pozytewki dole 

« małe 

Skrzypce 

Trąbki pocztarskie 

Trąby i waltornie 

Wszelkie instrumenty muzyczne nie wy- 
szczególnione 

Machiny, aparaty, do fabryk sukiennycli 
służące i składające się z wyrobów 
żelaznych, stalowych, miedzianych, tu- 
dzież wszelkie inne machiny na użytek 
rolnictwa, rzemiosł i fabryk przezna- 
czone 

Kapelusze z pilśni. Tu należą również ka- 
pelusze męzkie zajęcze czyli kastorowe II od funta 

Ze słomy, albo plecionki słomę naśladujące | 

Klej zwyczajny H centnar 

. rybi 

Koperwas zielony 

Kwas solny (Acidum muraticum), saletrzany 

(Nitricum), siarczany (sulphuricum) . . . 

Książki drukowane 

Lak funt 

Laski oprawne 

LEN i LNIANE WYRODKI: 

Płótna lniane i konopne, prócz niżej uryra- 
żonych, tudzież z przędzą bawełnianą . 

Toż samo farbowane, drukowane oraz haf- 
towane 

Płótno żaglowe, francuskie, zwane rewań- 

tuch i kaucwas centn. 

Płótno lniane, woskowane i klejone . . . 

Obrusy, serwety i ręczniki białe, kolorowe, 

oraz jedwabne, lub bawełną przerabiane funt 

Chustki do nosa, wszelkie lniane i półlniane 



26 

4 



24 
60 



bez opłaty 



bez O] 



16 
10 



pUty 



bez opłaty 

bez opłaty 









12 


6 


12 


1 


6 


2 


18 




13 


1 


10 1 



bez opłaty 
4 tibez opłaty 
4 



zakazane 



Digitized by 



Google 



« 189 > 



I 



84 
86 
86 
87 



90 
91 

92 



94 



95 
96 
97 



98 
99 

00 



Ilość 
wartości 

waga 
1 miara 



eentn. 



centn. 



WYSZCZEGÓLNIENIE 
TOWARÓW 



Taśmy, tasiemki, pończochy, szlafmyco, rę- 
kawiczki lniane lub konopne .... 
Bielizna wszelka uszyta nleobręblona . . 

Nici białe 1 konopne 

Też sanie farbowane 

Lukrecya smażona z płodów rosyjskich . 

obcych . . 
Maski wszelkie 

METALE: 

Cyna we wszelkich wyrobkach 

Cynk 

„ w taflach 

Cynkowa Blacha 

Mledż w naczyniach 1 w innych podobnych 

wyrobkach 

ł 

Uwaga. Mledż stara w łomach, skoro do 
użycia jako, naczynie nie może 
służyć jedynie do przetapiania 
w hamerniach w Rosyl jest 
przewożoną, uważana być ma 
jako surowy produkt, a tem 
samem nie podlega opłacie 
celnej. 



Mosiądz wszelki wyrabiany oprócz instru- 
mentów muzycznych. Tu należy rów- 
nież blacha mosiężna 

Mosiężne struny 

Wyrobkl z lanego żelaza centn, 

Kowalszczyzna, t. j. wszelkie narzędzia i na- 
czynia kute nieopiłowane i nlepole- 
rowane jako to: kotwice, gwoździe, 
oprócz blachy poniżą] zamieszczonej . 

Blacha żelazna nlepoblelana wszelkiej wiel- 
kości 

Blacha żelazna pobielana w płatach wiel- 
kich t j. kwadratowy arszyn lub wlę- 1| 
cej trzymających ..*.'..... . 

Blacha żelazna pobielana ir' arkuszach 
małych i j. każdy arkusz trzymający 



Opłata cła w Kró- 
lestwie Polsklem 

Wohodo-|| Wycho- 
wego I dowego 



Złp. 



1 
2 

5 
15 

4 



centn. 
funt 



gr- 



Złp. 



zakazane 
bez opłaty 



8 
24 

15 



224 
22ł 



7* 



Digitized by 



Google 



€ 110 > 



WYSZCZEGÓLNIENIE 
TOWARÓW 



OpIaUclawKró 
Ilośo II leBtwle Polsklem 

^^T^^^^ Wchodo-I Wjcho- 



waga 
i miara I 



wego I dowego 



Zip. 



grJ Złp. 



gr. 



101 



102 
103 
104 



106 



106 



107 



106 



109 



110 
111 

112 
113 
114 
116 



Vi arszyna i mniej, szerokości zaś 
werszków 6 1 mniej 

Wszelkiego rodzaju blacha żelazna w arku- 
szach, lakierowana w morę albo inaczej 
przerobiona, tndzieź wszelkiego rodzaju 
wyrobki z tejże blachy, jako też z blach 
żelaznej i pobielanej 

Stal wszelka niewyrobiona 

Stalowe struny 

Wyroby polerowane jako to: brzytwy, noże, 
widelce w rogowych lub drewnianych 
trzonkach, nożyce, obcęgi, szczypce, 
oraz inne żelazne i stalowe wyroby 
glansowane 

Nożyco do strzyżenia owiec i do postrzy- 
gania sukna 

Wyrobki rozmaite stalowe i żelazne rżnięte, 
w kanty polerowano, dzlwerowane, la- 
kierowane zlotem lub srebrem, z ma- 
lowaniem lub bez malowania . . . . 

Klingi do szpad i puginałów, pałaszy dzl- 
werowane ziotem lub srebrem, albo boz 
dziweru 

Wszelkie wyrobki z kompozycyi kruszco- 
wej nie wyszczególnione. Tu należą 
również litery drukarskie, wszelkie wy- 
robki jubilerskie tombakowe z różnymi 
kamieniami lub gładkie, tudzież blacha 
z kompozycyi 

Strzelby i broń wszelka palna w oprawie 
lub bez oprawy, podlega tej samej 
opłacie, jaka oznaczona jest na metal, 
z którego zostały wyrobione. 

Złoto i srebro we wszelkich wyrobach; tu 
należy również złoto malarskie . . . 

Moneta zdawkowa niżej złotego jednego, 
w kursie będąca pod stemplem polskim 

Morska piana niewyrobiona 

Morska piana wyrobiona 

Musztarda płynna 

Mydło pachnące 



opłaty 



funt 

eentn. 

funt 



bez opłaty 



od wart. 



funt 



24 



bez opłaty 



H 



zakazane 



bez opłaty 



Digitized by 



Google 



« 141 > 



9-t 

9 

B 



116 
117 
118 



119 



120 
121 
122 
123 
124 
126 
126 

127 
128 



1 
130 

18111 



1820 

183 

134 

136 

186 

137 

188 



139 
140 



WYSZCZEGÓLNIENIE 
TOWARÓW 



Ilość 
wartości 

waga 
I miara 



Oplata eta w Krór 
lestwle Polskiem 



Wchodo- 
wego 



Zip. 



gr 



NACZYNIA. 

Fajansowe wszelkie || centa. 

Porcelanowe ,» 

Solniezki gliniano ||od 10 tai 

OBICIA PAPIEROWE. 

Malowane i drukowane, wyklejane strzy- 
źonemł z wetny lab srebra i wszelkie 
tym Dodobne * ... od fauta 

Olej czyszczony centn 

Papier zwany Regatowy do rysunków . . 

Dnikowy i do glansowania 

Kolorowy pozłacany i posrebrzany . . . 

Wszelki inny nie wyszególnlony .... 

lektora 1 papendecke do fabryk sakiennych 

Wszelkie papiery sztychowano, Jako to: 
blankiety, bilety wizytowe i t. p. . . « od fanta 

Wszelkie wyrobki z niassy papierowej . . 

Parasole i parasolki wszelkie, ta naleią 
również rolety do okien z walkami 
i kotkami 

Materye wszelkie przysposobione na rolety 
bez drzewu i okacia należą do optaty, 
jaka na samą materyę jest przepisana 

Perłowa macica niewyrobiona od fanta 

» » „ wwyrobkach 
wszelkich 

Petyneta, Blondyny, Tiule i merla Jedwabno, 
bawełniane Inb niciane, podlegają opła- 
cie, na zagraniczne tego rodzaj a towary 
przepisanej od funta 

Pierniki centn 

Pomady wszelkie funt 

Powozy wszelkie na resorach sztok 

Powrozyi , liny okrętowe, szpagat z konopi - centa. 

Też same z painił 

Puder do włosów 

Pogllaresy wszelkie z potrzebami i bez 
potrzeb, wyjąwszy sztoóce z narzędziami 
chirorgicznemi. fant 

Książki białe do zapisywania .... 

Saletra czyszczona centn. 

; 



80 

1 

50 



12 



12 



Wycho- 
dowogo 



Digitized by 



Google ^ 



< 142 > 



WYSZCZEGÓLNIENIE 
TOWARÓW 




Oplata cła w Kri- 
lestwie Polakiem 

Wchodo-U Wjcho- 
wego dowego 



Zip. gr. 



Ztp. 



gr. 



141 
142 



143 
1441 
146 1 
1461 
1471 

148 



149 
160 
151 



1621 



163 
164 



166 
166 



167 



168 
169 
160 



161 



Sieci na ryby 

Skói7 surowa baraule, wo2owe, krowie, cie- 
lęce z kóz dzikich i swojskich, kozłowe, 
świnie, psie, losie, sarnie 1 z renów . 

Zajęcze skórki wszelkie 

Irszane, zamszowe, safianowe i korduan . 

Wszelkie garbarskie wyprawy 

Juchty wszelkie 

Słomiane wyroby, jako to: koszyki, prawdy 
czyli podkładki stołowe 1 futeralikl i t. p. 

Struny baranie 

SZKŁO. 

Wyrobkl z szkła zielonego 

, . białego 

, n szlifowane, kryształowe 
1 zwierciadlane. Tu należą również 
szkła powiększające 

Szpilki żółte, biało 1 czarne 



WEŁNA. 

Surowa owcza 

Wielbłądzia, koźla 1 wszelka inna ze swoj- 
skich zwierząt. Tu należy również 1 kró- 
licza 1 zajęcza na kapelusze już wy- 
robiona 

Przędza z sierści wielbłądziej 

Wszelka inna przędza wełniana i wełniane 
towary 

SUKNO. 

Drap 1 półsukienko 1 kaszmlrkl we wszel- 
kich gatunkach, jako też 1 wyroby nie- 
wykończone t. J. nlefarbowane 1 niefo- 
lowane 

Takież wyroby nabrane i drukowane . . . 

Ratyna, wigonle 1 wełniane trykoty . . . 

Kobierce flanela, felpa, f^za, mul tan i inne U 
podobne, oraz berlacze, pończochy I 
1 czapki wełniane 

Wszelki kamlot, Atamin, Ryps, Stamet, 
Bombas, kałamajki, Barakan i Inne 



eentn. 



funt 
centn. 



od funta 



oentn. 



funt 



contn. 



funt 



18 



30 



6 
10 



16 



J6 



16 



16 



« 



zakazane 



bez opłaty 



Digitized by 



Google 



< 148 > 



to 



WYSZCZEGÓLNIENIE 
TOWARÓW 



^ 



162 
163 

164 

166 



167 



168 



170 



171 



172 



178 



174 



podobne materye w kolorach ł dru- 
kowane 

Merynos wszelkie 

Kort, patentkort, toalich i Inno wełniane 

wyróbkl z przędzą lnianą lub inną . . 

Wszelkie taśmy, frondzie wełniane I pó2- 

wełniane 

Sukna ordynaryjne domowej roboty . . . 

SAMODZIAŁ. 
Wyrobki szyte z samodziału z Rosyi do 
Polski sprowadzano nie ulegają żadnej 
opłacie. 

WŁOSIANE TOWARY. 

Materye z włosów czarnych 

n f, kolorowych .... 

Wyrobki z włosów ludzkich, Jako to: bran- 
soletki, sznurki, krzyżyki i tym po- 
dobne należą do wykazu lit. C. i objęte 
są pod dominacyą stroje damskie, 
czepki kapelusze Jedwabne i t. d. | 

Wstążki jedwabne wszelkie 

Zaprzęgi wszelkie 

Zegary wszelkie i zegarki podróżne, oprócz 
astronomicznych, same przez się lub 
w drewnianych skrzyneczkach bez żad- 
nych ozdób 

Też same z ozdobami kruszczowemi, mar- 
murowemi, alabastrowemi i innemi . . 

Chronometry Ueszonkowe i takież zegarki 
w złotej kopercie 

Też same w kopercie srebrnej, miedzianej, 
pozłacanej lub innej 

Zegary drewniano z Workiem mosiężnym 
lub drewnianym . • 



Ilość 
wartości 

waga 
i miara 



od funta 



Opłata cła w Kró« 
lestwie Polskiem 



Wchodo- 
wego 



Złp. 



£| 



Wycho- 
dowego 



Złp. 



centn. 



fnnt 



sztuki 



zakazane bez opłaty 



gr. 



10 zakazane 



10 bez opłaty 
20 



26 



zakazane 



20 ybes opłaty 



21 



12 



18 



Digitized by 



Google 



« lU > 



Litera C. 



f7 






Opłata cła w Kró- 




WYSZCZEGÓLNIENIE 
TOWARÓW 


Ilość 

wartości 

waga 


lestwie Polskiem 


i 


Wchodo- 
wego 


Wycho- 
dowSego 




i miara 










^' 






Złp. 


gr- 


Złp. 


gr. 


: 


Wyszczególnienie towarów II klasy. 








• 




i; 


Wyroby wszeikie z kości słoniowej . . . 


funt 




4ł 


bez opłaty 


2: 


, ordynaryjnej 






3 


11 


3 


Koszyki, koszyczki i iune przedniojszo ko- 












' szykarskle wyróbki 


centn. 


4 




• 




KRAMARSZCZYZNA. 










4 


Opłatki do pieczętowania 


funt 




4 


«f 


5 


Młynki do kawy i pieprau 


n 




4 


ń 


6 


Mieszki ręczne 






4 




7 


KwiatY robione 




1 


16 




8 


Lulki wszelkie, oprócz z plany murskioj . 
ODZIEŻ, 


od sztuki 




12 


n 


9 


Od odzieży wszelkiej męskiej i damskiej 
pUci się w dwójnasób jak od mate- 
ryału z którego jest robioną. Za odzież 
także uważać należy: Czapki, kaszkie- 
ty sukienne, aksamitne' ceratowe i skó- 
rzane lakierowane 








m 


10 


PASAMONICZNE. 
. Roboty ze złota, srebra, szychu, bawełny, 
jedwabiu, wełny, przędzy lnianej, ko- 
nopnej lub mieszaniny. Tu należą rów- 
nież wszelkie burty i taśmy oprócz 
taśm lnianych wełnianych w wykazie 










11 


lit. B. imiennuio zamieszczonych . . 


funt 




16 


n 




Piense darte, plumaże, i wszelkie inne oprócz 














kitek z piór kapłonich tudzież piór do 












12 


pisania następnie zamieszczonych . . 


n 


1 


15 






13 


Pióra do kapeluszy z piór kapłonich . . 
Pióra do nisania 


n 

cent 


7 
4 


16 













Digitized by 



Google 



€ 146 > 



T 



WYSZCZEGÓLNIENIE 
TOWARÓW 



Ilość 
wartości 

waga 
1 miara 



14 



16 
16 



17 



BĘKAWICZKICZE. 
Wyrobki pnedniejsze, jako to: damskie 
kawiczki glansowane białe i kolorowe 
oraz le skóry zamszowej i inne. Tn 
również Aaleźą woreczki damskie i kap- j 
cinchy skórzane, salianowe, glansowane 
gUdUe i haftowane font 

ROGOWE. 

Wyrobki 

Stolarskie roboty przednlejsie, forniry, 
meble Ji tym podobne. Tn należą rów- 
nież ramy pozłacane do obrazów . . p centn. 

Stroje damskiej t. j. ezepeczU, kapelusze 
jedwabne, toki i inne tym podobne stroje 
na głowę. Ta należą również wyrobki 
z włosów ladzkich jako to: bransoletki, 
sznorki, krzyżyki i t. p D funt 

Uwaga. Stroje damskie dopiero wy- 
mienione z materyałów rosyj- 1 
skich lab polskich przyrządzone, 
należą do opłaty tu przepisa- 1 
noj. Zaś takie stroje z zagra- 
nicznych materyałów tak do 
wchodn jako i wyehodn za- 
kazane 

18 Szewckie roboty t. j. wszelkie obawie 

19 Szyldkretowe wyrobki 

20 Tokarszczyzna drewniana 

21 Zabawki dziecinne czyli cacka . . . 



Opłata cła w Kró- 
lestwie Polskiem 



Wchodo- 
wego 



Wycho- 
dowego 



Złp. 



grJ| Złp. 



20 



18 



bez opłaty 



Digitized by 



Google 



« 146 > 



Litera D. 



J7 






Opłata cła w Kró- 


» 


WTSZCZEGÓLNIENIE 
TOWARÓW 


Ilość 


lestwie Polskiem 




wartości 

waga 

i miara 


Wchodo- 
wego 


Wycho- 
dowego 


Złp. 


gr| Złp. 


gr. 


Wszelkie wyrobki rękodzielnicze, rzemieśl- 












nieze, poprzednimi wykazami nie objęte 












a z natory swojej nie podlegające 












iadnej wątpliwości, źe są w kraju 












i z krajowycli płodów sorowych ro- 














bione, nie potrzebąją świadectw pocho- 














dzenia i są od celnych opłat 


w 1 n e m i 




Do tego wykazu podciągnięte również zo- 














stały następąjące przedmioty: 














a) Kożuchy ordynaryjne. 














b) Koszule ordynaryjne włościańskie. 














e) Płótno przez włościan wyrobione. 














d) Puch kozi czyszczony. 














s) sutki wodne podobnież od świadectw 














pochodzenia i od opłat celnych 


wolne 






1 











Digitized by 



Google 



OKRES I 

POCZĄTEK DZIAULNOSiCI STEINKELLEiM 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



§1 §1 §1 gi 



^ Śl 



C • • 9 9 9 m 9 9 9 9 9 9 W y 9 9 9 9_ 9 9 9 » » ^ 




P 



iotr Antoni Steinkeller — mówi Ludwik Jenike — uro* 
dził się 16 Lutego n 1799 w Krakowie, gdzie ojciec jego był 
kupcem.^ 

Na tej wiadomości co do daty urodzenia musimy po* 
przestać, gdyż metryka wraz z innemi dowodami, dotyczą- 
cemi osobistości przemysłowca, zaginęła w r. 1862, podczas 
przeprowadzki rodziny z powrotem do Krakowa ^). 

Dziwnym zbiegiem okoliczności ocalał jeden z dokumen* 
tów, zapewne aneks zaginionego zeszytu '). Pisany w ję- 



') Jeden i tyjących synów Piotra, p. Edward St.^ taledwle kilkunastoletni 
wówczas mlodtlenlec, przechował w pamlccl, It przy wynoszeniu i pałacu rzeczy, 
zaginął wielki zwój dokumentów, zatytułowany: w Akta W-go Szefa." 

*) §930. DIe von Steinkeller. 

Im Wappenbuche finden alch P. V. pag. 168 die von Steinkeller unter den pom- 
merschen hochadel. Oeschlechtern und ftlhren Im blauen Schlld eln roth Herz In wel- 
chem 8 Degen stecken. Auf dem Heime 8 franzOsIsche Llllen, dIe mittlere welu, dIe 
untere blau. DIe Helmlucken weIss und blau. In der Stadt Breslau sind sle Ihrei 
AUm und Meriten wegen zu den vornehmsten adellgen Patrltlern schon ao. 1331 ge- 
rechnet, und der schlesichen RItterschaft Incorporlrt worden. 

Anno 1474 lórge Steinkeller auf Wllxen Im Juklschen Herzogthum Conradl des 
Welsten zu Oels, WolUn uod Wartenberg, Hauptmann zu Mulltsch. 



Digitized by 



Google - 



< 160 > 

zyku niemieckim jest wyciągiem ze starych akt miasta Wro- 
cławia. Zaznaczono w nim^ ii rodzina Steinkellerów pocho- 
dzi z Pomorza i „w mieście Wrocławiu z powodu swej sta- 
rożytności i zasług do najznakomitszej szlachty i do korpo- 
racyi rycerskiej^ była zaliczona już w r. 1331. 

^ W rodzinie prze- 

chowało się podanie^ ie 
/ \^ Steinkellerowie wsku- 

tek prześladowań reli- 
gijnych, czy też politycz- 
nych, zmuszeni byli 
opuścić miejsca rodzin* 
ne i emigrować do 
Szwajcaryi, a następnie 
czas jakiś zamieszkiwali 
w Wenecyi, gdzie już 
trudnili się h a n d 1 e nu 
O czasie, kiedy przyby- 
li do Krakowa nic nie 
^>mmmmmmmmmmmmma^ wiadomo. Faktem atoli 

jest] w urzędowych dokumentach stwierdzonym, iż ojciec 
naszego przemysłowca, był stałym mieszkańcem miasta Kra- 
kowa i kupcem znanym za czasów Księstwa Warszawskiego. 
A teraz jeszcze kilka słów o przytoczonym dokumencie. 
Jest on bez daty i niepodobna określić ani czasu ani celu 
jego sporządzenia, lecz ani na chwilę nie można przypuścić, 
aby St. nie wiedział o istotnem swem pochodzeniu. Nie 
czynił jednak w ciągu całego swego żywota kroków ku wy- 
legitymowaniu się na tej zasadzie. Osobiście zawsze droż- 
szem snąć dlań było mieszczaństwo polskie, od szlachectwa 
pruskiego. Tyle zresztą czynów dobrej woli wpisało imię 
Piotra Steinkellera na listę wielkich Polaków, a potomstwo 
jego, pomimo pochodzenia (o którem dziś się dopiero dowia- 
dujemy), pomieściło w poczet najznakomitszych rodzin pol- 
skich. 



Digitized by 



Google 



fcr:-:.::i 






;■* 1 



.::- J 






/ 










-^../^ 



.^ 



/--\: 




/^:-./....>|---.r...^\ ^'i- 












r\i 




(/^-■.■^-^-\ 






"•^:^ 



i 



ci 
(U 

C/) 

Cd 

Cd 



Cd 

Cd 
fl 
co 
O) 
N 
O 

a 

co 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



€ 153 > 

Wnoszone do nich przez St. podania są pełne niezbitej kon- 
sekwencji, jako wykwitu głębokiego wewnętrznego przeko- 
nania o konieczności dla kraju uskutecznienia jego wielkich 
pomysłów* Są one w pewnych razach przeszarżowane na- 
wet, lecz autor ich był snąć zdania, ie im kto dalej chce 
trafić, ten wyżej mierzyć powinien. 

,,Jako człowiek prywatny odznaczał się St. słodyczą 
i spokojną powagą w postępowaniu z podwładnymi ^). Za- 
pewne, że kto w ciągu krótkotrwałego żywota zamierzał 
zdziałać tyle — musiał dostosowywać wysiłek do zamiaru, 
inaczej bowiem i tej niewyczerpanej, zdaje się, energii, nie 
starczyłoby na długo. Że ta słodycz nie była jednak stałą 
w charakterze wielkiego przemysłowca, świadczą podania 
rodzinne* 

,, Jeżeli ktoś z nas — mówi jeden z synów St. — coś 
zbroił, to zaraz można było poznać po ojcu, czy wie o tem — 
podczas obiadu bowiem nie spuszczał winowajcy z oka. 
A było to takie spojrzenie, pod którem chłopiec kręcił się, 
jak na rozżarzonych węglach.^ 

Co zaś do powagi, to naturalną wydaje się rzeczą, iż, 
jako wynik wewnętrznych zalet: równowagi, świadomości 
celu i przeświadczenia o pożyteczności zamiarów, promie- 
niowała ona przez zewnętrzną powłokę. Stanowiąc jedne 
z głównych cech charakteru^ nie opuszczała go w najkry- 
tyczniejszych chwilach życia i umiała nakazać należne usza- 
nowanie nawet władzom ówczesnym. Tak naprzykład, Bank 
Polski, w najdrażliwszych sytuacyach, stale się troszczył o to, 
aby nie „zadrasnąć miłości własnej St.^ 

Działalność St. co do swego charakteru i stosunku prze- 
mysłowca do władz dzieli się na trzy zupełnie różne okre- 
sy: 1) samodzielny, 2) we współce z Bankiem i 3) pod ku- 
ratelą rządu. 



1) Ludwik Jenike. 



Digitized by 



Google 



< 154 > 



OKRES PRACY SAMOISTNEJ. 



Powodów przeniesienia się Steiakellera z wolnego miasta 
Krakowa do Warszawy należy szukać w tern, iż miasto ro- 
dzinne z maleńkim obwodem^ wciśnięte między 3 państwa, 
było w ciągłej od nich ekonomicznej zależnośei i nie miało 
warunków do uskutecznienia wielkich projektów przemy- 
słowca, które w jego umyśle zrodziły się, jak przypuszczać 
należy, w bardzo wczesnej młodości. 

Jakkolwiek L. Jenike śmierć ojca St, następnie przyby- 
cie do Królestwa i pierwsze kroki uczynione przez przemy- 
słowca datuje od r. 1826, to jednak akta urzędowe przeko- 
nywają, iż najpierwszym interesem St. było przystąpienie na 
współkę z Wolickim do interesu dostawy soli, cynku, wyro- 
bów górniczych i pobudowania pierwszej flotylli polskiej na 
Wiśle. Spólnicy zawarli kontrakt z Komisyą Przychodów 
i Skarbu w r. 1825. W następnym roku spółka została roz- 
wiązana, a uczestnicy jej, wzięte na się zobowiązania z r. 1825 
podzielili w ten sposób, iż St. pozostał przy wywozie pło- 
dów górniczych i dostawie soli, Wolicki zaś przedsięwziął 
pobudowanie flotylli. 

Błędnie jest również podaną, przez tegoż autpra, data 
śmierci ojca St., — nie żył on bowiem już w r. 1815. 

Akta hypoteczne sądu okręgowego piotrkowskiego 
świadczą, iż w tym już właśnie roku zajq[iuje się interesami 
dzieci podczas ich niepełnoletności matka — Józefa z Frejów. 
Niewiadomą jest też data jej śmierci* Lecz przywiązaniu 
jej do rodzinnego miejsca przypisać należy fakt, że syn, po- 
mimo interesów, jakie go wiązały z Królestwem, pozostawał 
w Krakowie do r. 1826. Odziedziczywszy dopiero po jej 
śmierci znaczny majątek, mógł wziąć na się samodzielnie 
większy interes. To też można uważać za powód rozdziele- 
nia się spólników, jako też okoliczność, iż Wolicki w tym sa- 
mym właśnie czasie otrzymał od ks. Druckiego-Lubeckiego 



Digitized by 



Google 



« 166 » 



polecenie wyjazdu do Anglii w celu zakupów soli na po- 
trzeby Królestwa. 

DOSTAWA SOLI. 



Ludwik Jenike w pośmiertnera wspomnieniu o St. przy- 
pisuje mu, iż on pierwszy wpadł na pomysł sprowadzenia 
soli z Anglii, aby tym sposobem zmusić Austryackie mini- 
steryum finansów do ustępstw w cenie tego produktu. Na- 
stępnie autor ten powiada, że „gdy w roku 1832 skończyła 
się konwencya Wiedeńska o dostawę soli, Steinkeller zawarł 
z rządem Austryackim dwa nowe kontrakty o kupno tego 
produktu do r. 1842 trwać mające i konkurencyą (t. j. 
owem sprowadzeniem soli z Anglii) tyle dokazał, że Austrya 
poprzestała na cenie 62 kop. za centnar^. 

Wszystkiemu, co się tu za autorem powtórzyło, oprócz 
jednycłi cen tylko, które są cnniej więcej prawdziwe, nieste- 
ty zaprzeczyć należy. 

Akta „o soli^ przekonywają, że Rząd Królestwa Kon- 
gresowego, chcąc się uwolnić od uciążliwej zależności wzglę- 
dem Austryi, czas jakiś, sposobem próby, nabywał sól tak 
zwaną tranzytową, od Prus *). 

Lecz sól ta, jakkolwiek nieco tańsza, była o wiele gor* 
szą od Austryackiej. Prusy same zmuszone były sprowadzać 
ją z Anglii, to też w biuracłi Komisyi Przycliodów i Skarbu 
przemyśliwano nad sposobami dotarcia do źródła. Na spo- 
sobność nie trzeba było długo czekać. 

Termin jednej z konwencyi Wiedeńskich kończył się 
w r. 1826 i ks. Drucki-Lubecki doniósł 31 marca 1826 Ra- 
dzie Administracyjnej Królestwa, iż „Konstanty Wolicki, wy- 
siany do Anglii, miał zlecenie zawrzeć bezpośredni stosunek 
handlowy, aby się uwolnić od bardzo drogiego pośrednictwa 



*) Operncya ta dała w latocle lysku na centnarze zip. 1 gr. 16. Sól i Austryi 
kontowała sip* S« — podczas gdy cena sprowadzanej z Prus wynosiła zip. 6 gr. 26. 



Digitized by 



Google 



€ 156 > 

rządu pruskiego^. Akcya ta opierała się na bardzo ścisłem 
obliczeniu Lubeckiego wspólnie z Wolickim, iż sprowadzenie 
centnara soli wraz z opłatą tranzyta pruskiego nie będzie 
kosztowało drożej nad złp. 4 gr. 2475, 

Pruskfe ministeryum finansów tymczasem, dowiedziaw- 
szy się o zamiarze księcia ministra, wydało w czasie podró- 
ży Wolickiego cały szereg rozporządzeń, tak obciążających 
sól w przejściu przez to państwo, iż centnar jej wyniósł pra- 
wie też same złp. 6 gr. 25 co i dawniej. Dy wersya ta jednak 
nie pozostała bez skutku. Austryackie ministeryum finansów, 
podczas zawarcia następnej umowy, było już o wiele skłon- 
niejsze do ustępstw. 

Ks. Drucki-Lubecki, zdając rządowi sprawę z zawarcia 
najbliższej konwencyi, mógł już z zadowoleniem donieść Ra- 
dzie Administracyjnej pod datą 5 sierpnia r. 1829, co nastę- 
puje: „Upoważniłem p. Konstantego Wolickiego, znanego już 
rządowi z pożytecznych posług, aby się do Wiednia udaw- 
szy, zawarł w imieniu Rządu Królestwa Polskiego z tamecz- 
nem ministeryum finansów układ o kupno soli na lat 10 od 
upłynienia konwencyi 1832^, a skutkiem tego było „znaczne 
zniżenie soli kamiennej 1 centnara ze złp. 8 na złp. 3 gr. le"". 

Poświadcza to i kontrakt spisany z austryackiem mini- 
steryum finansów. W nim, równie jak i w raporcie Lubec- 
kiego, figuruje ten sam „Wolicki kawaler orderu św. Anny 
II klasy z brylantami". 

Wobec więc tego należałoby odjąć jedną z największych 
zasług, którą przypisał najniesiuszniej Steinkellerowi Jenike, 
a za nim powtórzyli wszyscy autorowie — ekonomiści. Prze- 
mysłowiec nasz przez inne swe prace tak się przysłużył 
współczesnym i potomności, iż wyświetlenie tej kwestyi nie 
o wiele przyćmiewa blask, bijący od tej postaci, a wysuwa 
na widownię jeszcze jednego działacza z tych czasów, który, 
biorąc czynny udział w wypadkach ówczesnych, zmuszo- 
ny był emigrować za granicę. 

Nie podobna stanowczo zaprzeczyć, aby St. nie miał 



Digitized by 



Google 



< 157 > 

odegrać w zawarciu kontraktu roli drugoplanowej figury. 
Lecz nie chcąc aby rzecz pisana okolicznościowo miała 
charakter apologii, trzeba stwierdzić fakt ten tak^ jak go 
przedstawiają dokumenty urzędowe. 

A ie było to nieza przeczenie wielkie dobrodziejstwo 
dla kraju, świadczą okryte kurzem archiwalne dane. Jak już 
zaznaczono w rozdziale pierwszym, ludność Królestwa Pol* 
skiego, kupując sól, płaciła ciężary na rzecz swego rządu, 
sprzedaż bowiem tego produktu była jego monopolem. Był 
to więc sposób opodatkowania narodu na podobieństwo 
Francyi przed Rewolucyą t. j. nie w stosunku do mienia lub 
dochodu, lecz od osoby. Za dowód, jak ciężar ten odczu- 
wał kraj cały, może służyć stenograficznie zapisane sprawo- 
zdanie sejmowe z r. 1818. Wtedy to pierwszy raz zaczęto 
się koniecznie domagać zniesienia monopolu rządu na sprze- 
daż soli, nazywając go ^najniesprawiedliwszym sposobem 
opodatkowania biedniejszej ludności^, ponoszącej ten ciężar 
narówni z ludźmi zamożnymi. Nieumiarkowanie wysoką 
cenę powiększała jeszcze olbrzymia kontrybucya, jaką ciż 
sami mieszkańcy Królestwa wnosili do kasy cesarstwa 
austryackiego. Obciążony w dodatku kosztami dalekiego 
przewozu z Galicyi, produkt ten był nieumiarkowanie drogim. 

To też rok rocznie Wojewódzkie Rady Obywatelskie 
napastują rząd w kwestyi zniżenia cen soli. „Drożyzna tego 
najniezbędniejszego w codziennem użyciu produktu — dono- 
szą — jest powodem tyfusów i innych zakaźnych chorób, 
które, szerząc się z zastraszającą szybkością, wynoszą dzie- 
siątki tysięcy ofiar". 

Interpelowany przez Rady Wojewódzkie surowy ksią- 
żę-minister dawał odpowiedzi wymijające. Kraj miał tyle 
niezaspokojonych potrzeb, iż trudno było w tych czasach 
wysiłków, próbować jakichkolwiekbądź innych, nieopartych 
jeszcze na doświadczeniu, a zatem niepewnych sposobów 
opodatkowania. W osobistym jednak gabinecie ministra 
przychodów i skarbu przemyśliwano nad sposobami dojścia 



Digitized by 



Google 



€ 108 > 

do pożądanych rezultatów inną drogą. Fortele, jakich w tym 
celu używał książę widzieliśmy i sól miała być tańszą od 
początku r. 1832, t. j. od wejścia w życie nowej konwencyi, 
którą zawarł Wolicki. Ale to właśnie, co miało przynieść 
ulgę ludności, — po wojnie stało się korzyścią i, wspólnego 
już teraz skarbu^. Ceny na sól nie zmniejszyły się wcale, 
a Jenike oblicza, iż nowy rząd miał rocznie około 3Vs miL 
złp. oszczędności. 

Tym więc sposobem dostawa soli przez St. wobec 
przytoczonych tu faktów, redukuje się do pozycyi zarobko- 
wej tylko, i w miarę obciążania jt] długiem^ zaciąganym 
w Banku, może posłużyć jako barometryczny wskaźnik sta- 
nu pogody w interesach przemysłowca. 

Na tem możnaby zakończyć wyjaśnienie o dostawie 
soli, gdyby nie dwie jeszcze okoliczności, zmuszające do 
przełomu tego rozdziału. Jedna z nich, będąc w związku 
z losami St., illustruje stan ekonomiczny kraju owej epoki, 
druga zaś rzuca pewne światło na człowieka, który odegrał 
ważną rolę w dziejach Królestwa. 

W lutym r. 1835 St. wniósł prośbę o zwrot strat przy 
dostawie soli z powodu spadku kursu pieniędzy krajowych. 
Że poprzedni rząd uważał za słuszne uwzględniać podobne 
pretensye dostawców — widać z ostatniej umowy, zawartej 
podczas wojny w r. 1830. W kontrakcie przyjęto pod uwa- 
gę ówczesne kursy niskie papierów publicznych, które, nie 
przekraczając jednak 4% strat, czyniły o tyleż kosztowniej- 
szem nabycie monety austryackiej. Lecz nie o przedsiębior- 
ców tu chodzi. Fakt ten przedstawia poważne dane do wy- 
snucia wniosków ogólniejszej natury. Niski kurs pieniędzy 
kraju, który prowadzi wojnę, jest rzeczą zwykłą. W czasie, 
o którym mowa, akcya zbrojna była skończona, przeszło na- 
wet cztery lata zupełnego pokoju, a kurs pieniędzy krajo- 
wych nietylko że nie powrócił do dawnej wysokości, lecz 
w roku podania prośby widzimy go jeszcze niższym o 47o> 
Fakt ten zdaje się potwierdzać hypotezę, wyrażoną w roz- 



Digitized by 



Google 



€ 109 > 

dziale I ^)j ii taryfa, jako też finansowe związanie się Kró- 
lestwa z losami strasznie odłuionego wskutek wojen państwa, 
musiało wywrzeć wpływ ujemny na ogólny stan ekono- 
miczny pierwszego. 

Druga przyczyna przedłużenia rozdziału jest następują- 
ca: w sierpniu r. 1836 dostawcy soli domagają się od rządu 
zwrotu kosztów przewozu tego produktu, z powodu nie- 
zwykle niskiego stanu wody w rzekacli spławnych. Na po- 
parcie swycli iądań załączyli opinię inspektora mostu 
w Warszawie, który w swym raporcie wymienił kilka okre- 
sów czasu, kiedy poziom wody na Wiśle był niżej zera. 
Okoliczność ta była dla przedsiębiorców powodem znacz- 
nych strat, uniemożliwiała bowiem spław na rzekacli i zmu- 
siła do transportowania soli na kołach. 

Odpowiedź którą otrzymali od Dyrektora Głównego 
Przychodów i Skarbu, przytaczamy tu in extenso: 

„1) Z raportu inspektora widać, — brzmi odpowiedź 
Dyrektora Skarbu, — że bywał stan wody i wyżej zera, 
i z tych dni sprzyjających należało korzystać. 

2) Że stan wody na Wiśle utrudniał tylko, lecz nie 
przedstawiał niemożliwości spławu soli, co zaś do spławu 
rzekami Bugiem i Narwią, to stan wód na tych rzekach 
jest niezależnym od wysokości wody na Wiśle**. 

Pomijając punkt pierwszy, któremu niepodobna odmó- 
wić gabinetowo - logicznej tytko słuszności, a przechodząc 
wprost do drugiego, zaznaczyć należy, iż rzeczony mąż sta- 
nu był w rozdźwięku albo z własnościami płynów lub też 
z elementarną geografią kraju, w którym odgrywał tak wa- 
żną rolę. 

Kończąc na tem sprostowania w sprawie przedsiębior- 
stwa dostawy soli, zwróćmy się teraz do nieza przeczenie 
już obywatelskiej działalności St., jako ziemianina i przemy- 
słowca zarazem. 



>) SUn ekonomlcsny Królestwa. 



Digitized by 



Google 



2 A R K I. 

Dobra, czyli „państwo Żarki", które znajdowały się 
w Województwie Krakowskiem, powiecie lelowskim, obwo- 
dzie olkuskim^ należały do rodziny łir. Męcińskicłi. Szacu- 
nek majątku podczas zaprowadzenia łiypotek, podano do- 
browolnie na złp. 1,700,000. 

W n 1811 Jan 
łir. Męciński, szam- 
belan dworu króla 
Saskiego i księcia 
Warszawskiego, za- 
ciągnął w domu łian- 
dlowym Piotr Stein- 
keller i S-ka w Krako- 
wie, pożyczkę w wy- 
sokości czerwonych 
zł. 60 tys. Odtąd też 
nawiązał się stosu- 
nek między Żarkami 
a rzeczonym domem 
łiandlowym. 

Interesy hr. Mę- 
cińskich szły najwi- 
doczniej nieszczegól- 
nie, a zatargi między 
rodziną spowodowa- 
ły sprzedaż majątku. Tak w r. 1815 widzimy bezskuteczne 
domagania się należności wdowy po Piotrze St. (ojcu) — 
Józefy z Frejów. W r. zaś 1825 Klara hrabianka Męcińska 
p panna doletnia", chce podnieść przypadającą jej po matce 
sumę złp. 1,500,000, lecz dom handlowy „Piotr Steinkeller" 
wysyła swego prokurenta i wspólnika Karola Scholtzego, 
aby założył protest z powodów, iż suma jemu należna jest 



Digitized by 



Google 



€ 161 > 

hypotecznie starsza i powinna być przedewszystkiem uisz- 
czona. Sprawa ciągnie się rok cały i kończy polubownie 
w Warszawie w domu Piotra Antoniego Steinkellera na uli- 
cy Trębackiej. W spisanym z powodu tego akcie rejental- 
nym^ sukcesorowie Piotra St. (ojca) zrzekają się swych praw 
na rzecz Klary Męcińskiej ')• 

W obciążonych tak znacznym długiem dobrach Męciń- 
scy nie mogli się utrzymać, to też już w r. 1823 Towarzystwo 
Kredytowe ziemskie widzi się zmuszonem wystawić Żarki 
na sprzedaż. W szeregu licznych wierzycieli znajdowała się 
wdowa po Kajetanie Dominiku Kalinowskim (autorze usta- 
wy Towarzystwa Kredytowego ziemskiego) i Aleksandra 
z Charlemontów Antonin, wdowa po kupcu miasta Warsza* 
wy, matka pierwszej żony St. Ta ostatnia utrzymała się 
przy licytacyi za sumę złp. 593.972. Ostateczny akt kupna 
miał miejsce w r. dopiero 1832. 

Dlaczego St-owie, jako główni wierzyciele nie nabyli 
dóbr tych na swe imię, można sobie wytłomaczyć tem tylko, 
iż: 1) działo się to wkrótce po wojnie: St-owie byli poddani 
wolnego miasta Krakowa, a niewiadomem było jeszcze, 
z jakich praw nowy rząd pozwoli korzystać zagranicznym 
poddanym; 2) przeważna część mężczyzn czuła się wobec 
nowych władz mniej więcej skompromitowaną, to też tytuł 
własności śpieszono przepisać na kobiety. Że Aleksandra 
Antonin była fikcyjną tylko właścicielką, przekonywa fakt, 
iż w r. 1836 chętnie pozwala St. na zaciągnięcie pożyczki 
w Banku na dobra Żarki, a wkrótce ustępuje mu tytuł 
własności. 



>) z aktu, % tego powodu sporządzonego, przekonać 81q motna, It do Imienia 
Piotr w rodzinie Steinkellerów przywiązywano szczególną wagę, gdyi nosił Je ojciec 
rodziny I Jeszcze Jeden z synów. Naszemu zaś przemysłowcowi nadano przy chrzcie 
Imię Antoni, poniewat zaś był synem najstarszym I objął po swym ojcu firmCt aby 
Jej przeto nie zmieniać, przybrał ImIc Piotra. Z tegct samego aktu widać, It siostra 
st. Karolina, matka „Bosaka* była niegdyś zaślubioną niejakiemu Brflunig, następnie 
uzyskała t nim rozwód I wyszła powtórnie za mąfc za pułkownika wojsk polsklcli 
Haukcgo, — > przyszłego ministra wojny. 



Digitized by 



Google 



W akcie sporządzonym w t. 1832 czytamy, ie dobra 
Żarki „składają się z jednego ciągłego kawała ziemi górzy- 
sto-piasczystejy gatunku w większej połowie trzeciej, a w po- 
łowie mniejszej — drugiej kiasy, na którym, w znacznej czę- 
ści znajdują się góry, piaski, skały, wydmy, sapy i nieu- 
żytki^. Ogółem 500 włók cliełmińskicli (z tego 100 włók 
lasu). Ziemia zawierała w sobie kamień wapienny, torf 
i rudę żelazną. 

Rzeczone dobra ziemskie składały się z miasta Żarki, 
wsi: Jaroszów, Zawada, I^śniów, Przewodziszowice, Ja- 
worznik, Ciszówka^ Myszków, Nowa- Wieś i Wiercianna i 5 
młynów rzecznych. 

Majątek ten za poprzednich jeszcze właścicieli zaczął 
przybierać przemysłowy charakter, gdyż w spisie inwenta- 
rza znajdujemy w odległości 1 mili od Żarek ,Piec Wielki 
Masłoński do robienia żelaza, czyli szmelcownia, składający 
się z domu z dwoma kominami z kołem młyńskiem do na- 
ciskania walców, podnoszących miechy oraz z płuczką do 
płukania, podobnież z kołem ^. Dalej spotykamy się w tym 
samym spisie jeszcze z jednym wielkim piecem bez nazwy, 
papiernią i fryszerką. W dniu spisania aktu wszystko to 
było w stanie upadku. Twórcza dopiero ręka nowego wła- 
ściciela miała wkrótce zamienić pustki w złote jabłko — 
wzór świecący przykładem nietylko na okolicę, lecz i na 
kraj cały. Naoczny świadek ^) tej rzetelnej pracy tak mówi 
o niej: ,,Na każdym niemal kroku w dobrach Żareckich na- 
potkać można ślady rozległej i wszechstronnej działalności^, 

„Sapy** o których wspomina dokument urzędowy „by- 
ły osuszone przez dreny czyli rurki wodne, wysączające 
wodę z pól mokrych'. Suche łąki sztucznie nawodniono. 

Nieużytki, leżące dotąd odłogiem i nanieczyszczające 
piaskami sąsiednie pola, pokryto teraz warstwą torfu, a przez 
użycie sztucznych nawozów — makuchów czyli wytłoczyn 



i}L. Jenlke. 



Digitized by 



Google 



< 16S > 

po nasionach olejnych, (które dostarczała olejarnia na Sol- 
cu), kości mielonej i mączki gipsowej ^) doprowadzono do 
stanu urodzajności. 

Torfowiska, które jako nieużytki, zaliczono do trzeciej 
klasy, stały się bogatem źródłem dobywania materyału pal- 
nego. Dostarczały do licznych zakładów przemysłowych 
paliwa oszczędzając lasów. Tomasz hr. Łubieński, widząc 
pierwszy raz torf w Anglii, był zachwycony, ii ziemia daje 
więcej ognia od jakiegokoiwiekbądź innego materyału pal- 
nego. Ażeby je zrobić — pisze w jednym z listów — najprzód 
prasuje się torf już wysuszony w prasach, umyślnie do tego 
zrobionych, które St. już sprowadził do Warszawy, potem 
się go miele na proch, domięszuje się smoła i z tego się ro- 
bią te tak sławne palne cegiełki. Zaprowadzenie tego udo- 
skonalenia do naszego kraju, gdzie tyle jest torfu, było by 
wielkiem dobrodziejstwem*. 

Pola, których dotykały się dotąd najpierwotniejsze, bo 
używane w początkach epoki żelaza, narzędzia rolnicze, 
pierwszy raz przy Steinkellerze ujrzały pługi belgijskie, bro- 
ny żelazne, siewniki, pielniki, skaryfikatory i t. d. 

St. był też jednym z pierwszych, który zaczął sprowa- 
dzać z zagranicy bydło zarodowe, a przez to poprawiać rasę 
bydła swojskiego. Aby wszelkie te ulepszenia, które u sie- 
bie zaszczepił, przyjęły się i w kraju całym, urządzał w Żar- 
kach wystawy rolnicze, podczas których czyniono próby 
nowo wynalezionych maszyn. Tu każdy mógł się przeko- 
nać naocznie o wyższości, jaką pokazywane wynalazki mia- 
ły przed używanemi dotąd narzędziami rolniczemi. Rolni- 
kom, nie mogącym korzystać z poglądów lekcyi, w specyal • 
nie wydawanych broszurach przedstawiał pierwszeństwo 
nowych maszyn. 

Prace jego przyniosły rezultat zamierzony, gdyż odtąd 
datuje się zwrot rolnictwa ku ulepszeniom gospodarczym, 

>) T« sprowadtono t Podgórza Krakowskiego* gdsle St. posiadał swój zakląd 
do fabrykowania tego nawozu. 



Digitized by 



Google 



< IM > 

podniesieniu kultury ziemi i wprowadzeniu pierwiastku prze- 
mysłowego. 

W Żarkach widzimy też zaprowadzone w szerokim za- 
kresie gospodarstwo przemysłowe^ t. j. przerabianie ziemio- 
płodów za pomocą maszyn. Wybudowany w dobracłi ame- 
rykański młyn mączny^ dostarczał na całą okolicę najprze- 
dniejszej mąki pytlowej. Urządzona przy nim piekarnia za- 
bezpieczała robotników i okoliczny lud biedny od wyzysku 
przekupniów. Gorzelnia, a przy niej wzniesiona na wielką 
skalę dystylarnia z nieznanym dotąd aparatem Falkmana 
przetwarzały zboże i ziemniaki na spirytus, likiery i wódki 
słodkie. Wystawiona w dobracłi cukrownia była jedną 
z pierwszycti, jeżeli nie najpierwszą w kraju, a dawała mo- 
żność zaprowadzenia plantacyi buraków jak w Żarkacti, tak 
i w okolicy i wpływała na zniżenie cen cukru, który spro- 
wadzano dotąd z Cesarstwa. W folwarku Jaworzniki wznie- 
siono wzorowy browar, który przez długi czas po upadku 
St. dostarczał najlepszego gatunku piwa, nie ustępującego 
dobrocią zagranicznym. Obok w skale wykuto znacznym 
nakładem obszerną piwnicę, gdzie przechowywano piwo 
i wódki w kadziach. W obrębie tego samego folwarku znaj- 
dowała się fabryka mielenia kości. Otrzymanego stąd miału 
wraz z domieszką mączki gipsowej i makuchów, używano 
jako nawozu sztucznego. Mechaniczna cegielnia dostarczała 
do miasta, folwarków i na okolicę cegły. 

Oprócz prac około uprzemysłowienia gospodarstwa rol- 
nego ogólniejszej natury, dającego się zastosować w każdym 
majątku, St. nie omieszkał wyzyskać wszelkich warunków, 
właściwych tej tylko miejscowości. 

Jak mieliśmy sposobność przekonać się z aktu notaryal- 
nego, grunty Źareckie posiadały rudę żelazną. Ta okolicz- 
ność jak również i blizkość hut rządowych, poprzednich już 
właścicieli naprowadziła była na myśl wyzyskania dwóch 
tych dogodnych warunków. Lecz były to próby niedołężne. 



Digitized by 



Google 



< IW > 

Brak w nich było tej pieczołowitością bacznego oka, a nade- 
wszystko tej umiejętności, jaką posiadał St. 

O wielkim piecu w Masłońsku dokument rządowy mówi, 
ii znajdował się on w stanie, pozostawiającym wiele do ży- 
czenia. St. doprowadził gmacti do należytego porządku, 
a roczną wydajność pieca podniósł do 12 tys. cent.; fryszer- 
ka w Czarnej Strudze zaczęła przekuwać rocznie do 2000 
cent. żelaza z surowizny Masłońskiej. Pomysłowości też St. 
Żarki zawdzięczają kopalnię marmuru. 

Z dawnycti zakładów St. zaniecłiał tylko papierni. Nie 
posiadała ona zapewne racyi bytu. Lecz za to pobudował 
mnóstwo innycłi zakładów przemysłowych, które więcej od- 
powiadały warunkom miejscowym. 

Bliskość zakładów górniczych: w Dąbrowie, Niwce, 
Blachowni i Pradłach z jednej strony, z drugiej brak w oko- 
licy fabryk, dostarczających maszyn, oraz narzędzi, jako też 
niedostateczność zakładów, przerabiających na miejscu su- 
rowy materyał, dobywany w hutach rządowych, poddały St. 
szczęśliwą myśl poczynienia dopełnień w przemyśle tego za- 
kątka kraju. Wkrótce też stanęły warsztaty mechaniczne. 
W roku 1837 liczyły one 16 tokarń, 22 warsztaty stolarskie, 
42 śrubsztaki ślusarskie, 2 warsztaty do wiercenia cylindrów, 
8 heblarnie, machinę do wycinania nitów, przyrząd do obci- 
nania blach i do rznięcia śrub, maszyny do wyrzynania try- 
bów, do wiercenia dziur, do ciągnienia rur ołowianych '). 

Pobliskie huty, a następnie kopalnie Olkuskie potrzebo- 
wały maszyn parowych i wodnych. Tej znów potrzebie 
wystarczały rozmaite zakłady fabryczne, jako to: kuźnie o 12 
ogniskach kuły żelazo i kotły, gisernia o 6 piecach odlewała 
z żelaza części składowe maszyn. 

Lecz najwięcej pono z zakładów, urządzonych przez St. 
w Żarkach* zasługuje na uwagę dział maszyn. Była to pierw- 
sza w Królestwie fabryka tego rodzaju. Dla jednego tylko 



O Henryk Radilszewtkl ^W nassych sprawach*. 



Digitized by 



Google 



< IM > 



Banku Polskiego na potrzeby hut żelaznych dostarczyła ona 
maszyn w ciągu swego istnienia za złp. 1^500^761 gr. 1 'j 
oprócz licznych obstalunków wykonanych na zamówienia 
osób prywatnych. 

Fabryka maszyn i warsztaty mechaniczne wzajemnie 
się dopełniały. Wychodziły stąd narzędzia rolnicze^ słynne 
na kraj cały powozy, cieszące się dotąd zasłużoną sławą 
osie, resory, naczynia kuchenne 1 rozmaite inne wyroby bla- 
charskie i żelazne. 

Dodać jednak potrzeba, że pomimo sprowadzonych in* 
struktorów, maszynom w Żarkach wyrabianym, z powodu 



^} Te były następujące: 

Dwie massyny parowe o sile 38 koni do porustania młotków 
pudlowych w Hucie Bankowej 

Dwie machiny 100 konne, bezbalansyerowe, systemu Glrar dla 
wielkich pieców w Hucie Bankowej 

Dwa regulatory z rurami wiatrowemi i wszystkleml do nich na- 
lełąceml przyrządami 

Rury do wody ciepłe] i zimnej przy tych 4-ch maszynach apa- 
rat Carbola do wygrzewania powietrza przy biegu pie- 
ców w Hucie Bankowej 

Części odrzucone przy tem urządzeniu zimnego aparatu . 

Rółne wyroby nadkontraktowe dla wielkich pieców . 

2 miechy cylindrowe z kołem wodnem dla rafinlerni w Hen- 
rykowie 

2 koła wodne dla dwóch walcowni tamte 

Maszyna parowa z miechami o wysoklem clinieniu dla wiel- 
kiego pieca w Blachowni 

Budowa koła wodnego telaznego z hrancami Łelaz. tamte . 

Urządzenie przy nim stawi deł z kolami tryboweml 

Machina parowa 12-o konna z miechami dla pleców kopular- 
nych w Parszowie 

Machina parowa 40-o konna do wyciągania wody z kopalni 
węgla w Bobrku z pompami I kotłem 

TakaŁ machina z pompami i kotłem dla kopalni galmanu w Zych- 
clcach 

Dostawa 4-ch sztuk walcy angielskich do dru^ego rusztowania 
w Walcowni Sławkowskiej 

Budowa massyny parowej o sile 6 koni do szybu Olkusz. 

Maszyna parowa do osuszania gór Olkuskich o sile 100 koni 
z kotłami 



Zip. 147.066 g. 10 
874.244 . 10 
202.169 . 3 



12.390 , 1 

6.764 , 

6.469 . 12 

49»211 . 26 

40,810 , 2 



Czyli razem za 



24,794 , 17 

7.462 . 16 

6.600 n 

27.096 ^ 8 

136,181 . IP/s 

96,180 . 28Vs 

20.000 . 

16,000 . 

377.144 . 16 



1,670,761 



Digitized by 



Google 



< ler > 

braku uzdolnionych rzemieślników krajowych, współcześni 
mieli dużo do zarzucenia. Nie było to zresztą winą St., któ- 
rego dobre chęci należy ocenić. 

Żarecką fabrykę maszyn uważać należy nie jako za za- 
kład, który powinien był dać odrazu dobre rezultaty, lecz 
jako za szkołę — jej bowiem kraj zawdzięcza zastęp uzdolnio* 
nych pracowników, którzy, wykształciwszy się w zakładach 
St.| przeszli następnie do takiej samej fabryki, założonej na 
Solcu przez Bank Polski. 

Dążność do zaprowadzenia oszczędności w oświetleniu 
licznych zakładów naprowadziła St. na myśl urządzenia 
w Żarkach gazowni. Korzyść była podwójna, gdyż oprócz 
dopięcia zamierzonego celu, dała jeszcze możność użycia 
otrzymanego koksu na potrzeby kuźni. Jeżeli dodamy do 
tego bite drogi, które uprzystępniały dojazd do miasteczka, 
koszary dla 300 robotników z ich rodzinami i dyliżanse, stale 
biegające między zakładami i koszarami ku wygodzie pra- 
cujących, to będziemy mieli słaby zaledwie obraz obywatel- 
skiej pracy wielkiego przemysłowca w Żarkach. 



Jakkolwiek dostawa soli była interesem przechodzą- 
cym zwykłą miarę przedsiębiorstw, a jednocześnie i źródłem 
znacznych dochodów, to jednak nie zupełnie snąć zadawa- 
lało aspiracye St. Zreformowanie gospodarstwa w Żar- 
kach dało odrazu świetne rezultaty. Lecz powodzenie nie 
przechodzi bezkarnie. Jednostki słabe, które traf wyniósł 
na wyżyny, dostają zawrotu głowy i zaczynają chorować 
na wielkość, — zdrowe, przeceniają swe siły. Powodzenie 
pcha je z żywiołową niemal potęgą do coraz zuchwalszych 
czynów^ aż wreszcie przyprowadza do punktu kulminacyj- 
nego, który tak trafnie określa jeden z ulubieńców fortuny 
mówiąc: ,,du sublime au ridicule ii n'y a qu'un pas". 

St. odziedziczył po ojcu znaczny, jak widać, majątek 
i nieskazitelną firmę, dzięki czemu odrazu stanął w szeregu 



Digitized by 



Google ^ 



< 168 > 

najzatnoiniejszych przemysłowców i zyskał zaufanie^ a ewen- 
tualnie i znaczny kredyt pośród sfer liandlowycli za granicą. 
Nie potrzebował wyrabiać stosunków^ gdyi poszedł utarte- 
mi szlakami. Pozostały ślady^ ii firma PiotrSteinkeller w Kra- 
kowie była równie dobrze znaną na obszaracłi b. Rzeczypo- 
spolitej, jaki w Austryi^ Niemczecti, a nawet w Anglii. Wszyst- 
ko to przy wzrastającycti dostatkacli mogło wystarczyć zwy- 
kłemu śmiertelnikowi, lecz nie zaspakajało potrzeb ducho- 
wycłi takiego kolosa. Projekty jego sięgały daleko po za 
obręb ambicyj pierwszej lepszej jednostki z szarego tłumu. 

Z pracy L. Meyeta ^) mamy możność przekonać się, ii 
pierwsza taka próba wyprostowania skrzydeł do lotu przy- 
pada na r. 1829. 

Królestwo, korzystając w okresie przedpowstaniowym 
z wolnego prawie tiandlu z Rosyą i bezpłatnego tranzyta na 
wsctiód, zarzuca te rynki wyrobami wełnianemi, lecz otrzy- 
muje wzamian stamtąd towary bawełniane. Tak dotrwały 
stosunki do r. 1828. Ukaz z r. 1822 wzbraniał wywozu wy- 
robów tego rodzaju przemysłu z Polski do Rosyi, lecz za to 
obciąiył je cłem wctiodowem do Królestwa w stosunku 15^. 
Równało się to prawie zakazowi, gdyi rosyjskie towary ba- 
wełniane,Cponosząc dotkliwe cło i koszty dalekiego przewo- 
zu z Moskwy, z trudnością mogły jui przekraczać polską 
granicę. Naleiało się spodziewać, ie w tycti warunkacti 
mógł się rozwinąć do potrzeb Królestwa przemysł bawełnia- 
ny. W rzeczywistości zaś stosunki ułoiyły się nieco inaczej. 
Komory rosyjskiej linii morskiej zaczęły przepuszczać mnó- 
stwo tego towaru pochodzenia zagranicznego, przewainie 
angielskiego. Kupcy rosyjscy wyzyskali tę okoliczność i za- 
częli narzucać rynki Królestwa nie swemi wyrobami, lecz 
przyctiodzącemi drogą przemycania. W tycłi warunkacłi 
wszelkie próby zmierzające ku zaprowadzeniu przędzalni ba- 
wełny w Królestwie, spełzły na niczem. 



O •EkonomlsU'* tom XIV r. 1903. 



Digitized by 



Google 



< 189 > 

Rządy widząc lukę, przez którą wysączało się mnóstwo 
gotowizny, począł poszukiwać przedsiębiorców, którzyby 
zeclicieli założyć w kraju przędzalnie bawełny. Między czte- 
rema przemysłowcami, którzy złożyli oferty był i St. Lecz 
rozpoczęte już przygotowania do pracy przerwała wojna 
r. 1830/31. Dopiero po ułożeniu się stosunków, w r. już 
1836 widzimy ponowne porywy w tym kierunku w pro- 
jekcie założenia pierwszej w Królestwie przędzalni bawełny 
i wyrobów bawełnianycli. 

Warunki się polepszyły, taryfa bowiem, mając na wzglę- 
dzie okoliczność, iż Królestwo, które wówczas nie posiadało 
własnych przędzalni bawełny, będzie zmuszone nabywać 
wyrobki bawełniane w Rosyi, znacznie podniosła na nie cło. 
Z okoliczności tej skorzystały zasobniejsze fabryki sukien, 
przekształciwszy się na bawełniane. Lecz jednocześnie na 
słabo zaspakajane teraz rynki polskie napłynęła kontrabanda 
wyrobów bawełnianych z Prus. Szczególnie niekorzystny 
wpływ przemytnictwo wywierało na wyroby bawełniane 
droższe, które łatwiej ponosiły koszty przewozu przez grani- 
cę. Dowodem zaś tego, co się wyżej rzekło, może służyć oko- 
liczność, iż jakkolwiek Królestwo zawdzięcza taryfie r. 1832 
przemysł bawełniany, lecz fabryki te do r. 1850 z trudnością 
współzawodniczyły z zewnętrznemi, dostarczając na potrze- 
by kraju tylko wyrobów średnich i niższych gatunków. Ga- 
tunkami zaś droższemi stale zasilała go Rosya lub Prusy. 
St. chcąc temu zapobiedz, żądał od władz Królestwa udzie- 
lenia mu pożyczki w kwocie złp. 2 mil., przyczem obowią- 
zywał się włożyć w projektowauy zakład takąż samą sumę. 
Tak olbrzymiego nakłada koniecznie wymagały warunki, 
w jakich kraj się znajdował, chodziło bowiem o postawienie 
tej gałęzi przemysłu odrazu na należnej wysokości. Lecz 
Komisya Spraw Wewnętrznych, do której przesłano projekt 
St., zwróciła go z odpowiedzią odmowną, uzasadniając ją 
postanowieniem Rady Administracyjnej d. 8 sierpnia r. 1834, 



Digitized by 



Google 



< 170 > 

wedle którego subsydya na zaprowadzanie fabryk były raz 
na zawszejz budżetu państwa wykreślone. 

Trzeba się było zwrócić w inną stronę. Odtąd pragnie- 
niem jego było wejść w bliższe stosunki z Bankiem Polskim^ 
aby Zf jego pomocą wypłynąć na obszerną widownię dzia- 
łalności z;korzyścią dla siebie i kraju. 



CYNfK r MŁYN PAROWY. 



W rozdziale ,stan ekonomiczny** kraju^ pozostawiliśmy 
liandel cynkiem w stanie ciężkiego zastoju wskutek upadku 
domu angielskiego Pfergusen, który usiłował zmonopolizo- 
wać w swem ręku ten wytwór górnictwa. Wiemy też o nie- 
udatnej wyprawie w r. 1830 urzędnika Banku do Kalkuty, 
w celu sprzedaży 70,000 cent. tego produktu leżącego, jak 
wiadomo, w ilości 100,000 centn. na składzie. 

Komisya umorzenia długu krajowego, w sprawozdaniu 
z działań Banku Polskiego za r. 1831 wykazała należną mu 
od górnictwa wysoką kwotę złp. 15,230,000. Odsetki od 
powyższego długu wraz z innemi wydatkami wynosiły rocz- 
nie około 400 tys. Uwzględniając ciężki kryzys, jaki prze- 
chodziło górnictwo, Komisya była zdania, iż należy rzeczo- 
ną sumą*] obciążyć budżet państwa. Okoliczność ta znów 
zwróciła uwagę cesarza Mikołaja I. Niezadowolenie mo- 
narsze dało powód ówczesnemu Dyrektorowi Głównemu, 
prezydującemu w komisyi Rządowej Przycłiodów do poczy- 
nienia^kroków ku uwolnieniu skarbu od tego ciężaru. Spra- 
wa przezeń wniesiona do Rady Administracyjnej uzyskała 
monarsze zezwolenie na zwinięcie wydziału Górnictwa przy 
komisyi Przycłiodów i Skarbu i oddania administracyi tej 
gałęzi przemysłu Bankowi Polskiemu. Stało się to 22 stycz- 
nia r. 1833. 

Aby dać możność Bankowi częściowego odzyskania 
długu z przypadającemi odsetkami, upoważniono go do wy- 
puszczenia w dzierżawę zakładów górniczych. 



Digitized by 



Google 



< 171 > 

Byt to dla Banku ciężar nielada. Postanowienie Rady 
Administracyjnej za jednem pociągnięciem pióra odebrało 
mu kapitał, a nadto obarczało uciążliwą administracyą gór- 
nictwa w cłiwili niebywale długiego i ciężkiego przesilenia 
w metalurgii. Trzeba było przedewszystkiem coś postano- 
wić co do tycłi 100 tys. cent., które, leżąc na składacli, two- 
rzyły martwy kapitał, a powiększały się nieustającą pro- 
dukcyą. 

Ówczesne warunki handlu tym metalem były następu 
jące: sprzedając ryczałtem na miejscu w Dąbrowej, pod 
Sławkowem, można było za cent. polskiej wagi (100 funt.) 
otrzymać złp. 11, co czyniło za centnar wagi berlińskiej (126 
funt.) złp. 14. Doliczywszy transport do Gdańska zip. 2, pru- 
skie cło przewozowe (tranzyto) złp. 2, można było nabyć 
centnar berliński loco Gdrńsk za złp. 18. Takie były warun- 
ki handlu cynkiem z zachodem. Ze wschodem zaś i Rosyą 
przedstawiały się nieco inaczej. Cynk przez granicę lądo- 
wą rosyjską mógł, jako produkt górniczy, wychodzić bez 
cła. Spławiany nawet Wisłą przez Gdańsk, lecz deklaro- 
wany na Rygę, Petersburg lub inny jaki port rosyjski morza 
Bałtyckiego, opłacał rządowi pruskiemu tranzyto ulgowe — 
po 18 gr. od cent. berlińskiej wagi. 

Chcąc mieć cynk taniej i zabezpieczyć się przed współ- 
zawodnictwem Banku Polskiego, trzeba było zakupić odeń 
zgóry pięcio lub sześcioletnią produkcyę, co wynosiło od 
120 do 150 tys. cent. Przy tym warunku można było nabyć 
centnar stofuntowy po złp. 10. Oprócz hut rządowych było 
jeszcze wówczas kilka prywatnych, słabej bardzo wydajno- 
ści rocznej, które za niewielki czynsz można było wydzierża- 
wić i wszechwładnie rozkazywać rynkom cynku w Polsce 
i Rosyi. Lecz nikt się wówczas z taktemi kapitałami nie zgła- 
szał i Bank, zmuszony okolicznościami, sam przystąpił do 
sprzedaży detalicznej. Lecz tak się nieopatrznie w niej roz- 
hazardował, iż ku końcowi roku 1834, aby wypełnić kon- 
traktowe zobowiązania i dostarczyć 160 tys. cent. do Sław- 



Digitized by 



Google 



kowskiej walcowni, zmuszony był zapalić wszystkie nawet 
bezczynne w ciągu ubiegłych czterecłi lat piece, a nadto do- 
kupić 62 Vs tys. cent. z zakładów prywatnych. 

Ze 1657a tys. cent. sprzedanych w tym czasie za 103Vs 

tys. otrzymano po złp 11 

za 5 tys. otrzymano po złp 12 

Dyrekcya Górnicza 53 tys. sprzedała po złp. . . 12 
ze składów Warszawskich 4 tys. po złp. . . .13 
Na ogół więc Bank poniósł przy tej sprzedaży straty, 
gdyż koszty dobywania metalu wówczas wynosiły złp. 12 
od centnara. Po cenie więc kosztu spieniężono 68 tys. na 
miejscu, 4 tys. sprzedano ze składów Warszawskich po 13 
złp., z których złp. 1 należy odnieść na koszty zwózki do 
Warszawy, a więc też zbyto bez zarobku. Na 103 Vi tys. 
centnarów, sprzedanych po złp. 11 poniesiono straty złp. 
1037, tys. 

Kiedy tym sposobem wyzbyto się kosztem tak wysokiej 
sumy ciążącego balastu, spostrzegamy pierwsze próby za* 
wiązania czegoś w rodzaju syndykatu cynkowego. Zapo- 
czątkowanie należy do jednego z przemysłowców miasta 
Krakowa, który pisał do Banku Polskiego w tej kwestyi jak 
następuje: 

.Dziesięciu jest na świecie całym główniejszych posia- 
daczy cynkowych: 

w Szlązku prywatnych 5 

Senat miasta Krakowa posiada jedną kopalnię, 

trzy zaś są prywatną własnością^ ogółem . 4 

i w Polsce rząd 1 

Czy nie dałoby się uskutecznić umowy, aby tylko pe- 
wną ilość cynku po równych, ale podwyższonych cenach 
dostarczać. Nie jest że to grzechem, że na całej ziemi, sami 
będąc posiadaczami tego metalu, zbywamy go za tak niską 
cenę i artykuł, który na przyszłość musi pójść w górę, sprze- 
dajemy taniej niż żelazo, chociaż to wszędzie się znajduje. 
Kupcy zamiast 3 chętnieby 5 talarów płacili^. 



Digitized by 



Google 



< 178 > 

Czy zwyżką wywołało zwiększenie się popytu, czy też 
była ona skutkiem zmowy dziesięciu posiadaczy tego meta- 
lu, dość, że przy następnej już tranzakcyi B-cia Łubieńscy, 
którzy cynk życzyli sobie nabyć, zawarli umowę o 60 tys. 
po złp. 14 za cent.; za cent. blachy 106 cali dług. i 24 szero* 
kości po złp. 26.; za cent. blachy 24 cali dług. i 24 szeroko- 
ści po złp. 20.; w hutach o złp. 2 taniej. 

Kiedy takie były konjunktury cynkowe, St. oświadczył 
w styczniu roku 1834, że powodowany chęcią ułatwienia 
sprzedaży metalu na dogodniejszych warunkach, a przez to 
podniesienia zakładów górniczych, powierzonych pieczy 
Banku, ,nie spuścił z uwagi w czasie ostatniej swej podróży 
za granicą możliwego rozwinięcia handlu tym produktem 
górnictwa, stanowiącym dziś główny przedmiot bogactwa 
kraju^; że porozumiał się z kilkoma domami handlowemi 
we Francy i i Anglii o rozszerzenie popytu na cynk, że otrzy- 
mawszy zapewnienie ich pomocy, liczyć może na znaczną 
jego wyprzedaż przez 2—3 a nawet przez więcej lat. Pro- 
sił wreszcie Bank o oznaczenie ceny, po jakiej cynk z hut 
mógłby być ustąpiony, przyczem wyraził zamiar nabycia 
na przyszłość całej produkcyi. Bank nie przyjął pomocy St. 
ze względu na okoliczność, że „zapasy i bieżąca produkcya 
są sprzedane, a układy na przyszłość są jeszcze przed- 
wczesne*. 

Podobne propozycye Bank zaczął otrzymywać i od in- 
nych przemysłowców krajowych i zagranicznych, lecz od- 
mawiał na tej zasadzie, jakoby sprzedaż towaru, który nie 
istnieje, połączona jest z pewnem ryzykiem. Bank zaś, cza- 
sowo tylko administrując górnictwem, narażać się na nie 
nie może. Głównie zaś chodziło, zdaje się o to, że Bank^ 
chcąc się pozbyć ciężaru administracyi, zamierzał huty cyn- 
kowe i walcownię wypuścić w dzierżawę komukolwiek- 
bądź pewnemu i na dogodnych warunkach. Nie mogąc zaś 
znaleźć odpowiedniego dzierżawcy, zawarł umowę z do- 
mem B-ci Łubieńskich w Gdańsku o sprzedaż 337a tys. cen- 

6 



Digitized by 



Google 



< 174 > 

tnarów po złp. 16 za cent«^ a oprócz tego nawiązał stosunki 
z tym samym domem w Warszawie o sprzedaż przyszłej 
produkcyi. 

W tym właśnie czasie wypłynęła na wierzcli kwestya 
młyna parowego, która omal że nic przyprawiła Banku 
o wielkie straty, a domu B-ci Łubieńskicłi o zupełne ban- 
kructwo. 

„Młyn parowy^ na Solcu wybudowało „Akcyjne To- 
warzystwo Wyrobów Zbożowycti". Koszty wzniesienia 
gmachu wynosiły złp. 1,200 tys., wypłaconych przez udzia- 
łowców gotówką, oprócz pożyczki złp. 200 tys., zaciągnię- 
tej z kas Komisyi Rządowej Przychodów i Skarbu i innych 
długów hypotecznych, nie przenoszących złp. 50 tys. 

Powstało Towarzystwo przed wojną r. 1830, a najstar- 
szym w archiwach dokumentem, dotyczącym tego przedsię- 
biorstwa, jest pokwitowanie z zaliczenia Banku Polskiego 
pod datą 5-go Maja r. 1830. Istnienie zakładu kraj zawdzię- 
czał pruskim taryfom celnym przewozowym, które przez 
pomyłkę chyba, nie ustosunkowały należycie tranzyta od 
mąki w porównaniu z cłem przewozowem od ziarna i dla 
tego też wywiezienie go na rynki europejskie w stanie już 
przerobionym przedstawiało pewne korzyści. Jako siłę,hiru- 
chomiającą maszyny młyna. Towarzystwo zastosowało pa- 
rę, co znacznie znów zmniejszało koszty robocizny. Istnie- 
nie podobnego zakładu, jak to już wyżej wyjaśniliśmy, zgodne 
było z ówczesnemi warunkami i wywierało wpływ dobro- 
czynny na stan gospodarczy kraju — wywoływało bowiem 
odpływ ziarna, z którem nie wiedziano co robić. Oprócz 
więc gotowizny za zboże pozostawały pieniądze za pracę, 
czyli mielenie i za wywiezienie do Gdańska. O potrzebie 
i pożytku zakładu, świadczy wysoka pożyczka złp. 200 tys., 
udzielona Towarzystwu przez Komisyę Przychodów i Skar- 
bu Królestwa. 

Technika zakupów ziarna była też bez zarzutu. Zarząd 
młyna, nie uciekając się do pośrednictwa osób trzecich, wy- 



Digitized by 



Google 



€ 175 *> 

syłał w rozmaitych kierunkach kraju swoich komisantów, 
którzy nabywali towar na kwity. Wypłaty uskuteczniała 
albo główna kasa w Warszawie, lub też najbliższe kasy pro- 
wincyonalne, rozrzucone po kraju w rozmaitych jego punk- 
tach. 

Początkowe spekulacye Towarzystwa były bardzo ko- 
rzystne i dawały udziałowcom znaczne dochody. Lecz nie- 
długo cieszyli się początkodawcy stanem kwitnącym stwo- 
rzonego przez się zakładu — rozgniotła go brutalna stopa 
wojny. Reszty dopełnił opłakany stan ekonomiczny kraju 
w okresie popowstaniowym. Skompromitowani w czasie 
powstania niektórzy z akcyonaryuszów, opuszczali kraj i wy- 
cofywali swoje kapitały. Podczas gdy bowiem ku końcowi 
r. 1831 widzimy dług na młynie w wysokości złp. 393 tys. 
tylko, — to wykaz hypoteczny za r. już 1833 przekonywa, ii 
ogół ciężarów młyna wynosił złp. 964,092. 

Oprócz tego wojna musiała wytrącić jeden z filarów, 
na którym wspierało się Towarzystwo, gdyż przed r. 1830 
rządziło się ono samodzielnie, po wojnie zaś zaczęło cherlać 
i szukać postronnej pomocy, W r. 1833 widzimy młyn pra- 
wie już bezczynnym. Spostrzegłszy to hr. Łubieński, ówcze- 
sny wiceprezes Banku, orzekł, iż „Bank nie powinienby po- 
zwolić, ażeby zakład tak użyteczny upadł**. 

Lecz wniesiona w. ten sposób na jedną z sesyj sprawa 
pomocy Towarzystwu wydała rezultaty dla udziałowców 
niezadawalające. Jako najważniejszą przeszkodę w poda- 
niu mu ręki wskazano, że „kapitał żądany przez Towarzy- 
stwo na kupno 100 tys. korcy ziarna nie miał dostatecznego 
zabezpieczenia*'. 

W tak trudnych warunkach ówczesna rada Towarzy- 
stwa, tak zwana „Rada Stanowcza Towarzystwa Wyrobów 
Zbożowych*, składająca się z trzech udziałowców: Jana hr. 
Łubieńskiego, Edwarda Hofmana i Karola Gronau wniosła 
projekt oddania młyna w administracyę domowi handlowe- 
mu B-ci Łubieńskich i S-ka — pod warunkiem, aby ten przy- 



Digitized by 



Google 



€ 176 > 

jął na się odpowiedzialność za żądaną od Banku pożycz- 
kę. Projekt został przyjęty na ogólnem zebraniu udzia- 
łowców. 

Wkrótce wniesiono do Banku podanie tej treścią że To- 
warzystwo clice korzystać z pomocy domu liandlowego 
B-ci Łubieńskicłi i S-ka, że upoważnia go do traktowania 
z Bankiem o potrzebną pożyczkę obecnie^ a także o wszel- 
kie^ jakie byłyby niezbędne w przyszłości i wogóle wszystkie 
zasady^ jakie by uznał dom ten za konieczne, z góry za- 
twierdza. 

Bank^ mając teraz rękojmię poszukiwania strat na ma- 
jątku domu liandlowego B-ci Łubieńskich, na wydanie żąda- 
nej kwoty przystał. Lecz ze wszystkich punktów układu, 
jaki stanął między stronami, widać, iż właściwym posiada- 
czem młyna stał się on właśnie. Urzędnik Banku miał klucz 
od magazynów. Wszelki dalszy kredyt otwierano tylko po 
wyjściu z magazynu odpowiedniej ilości mąki; wszelkie wre- 
szcie otrzymane korzyści z młyna za potrąceniem kosztów 
mielenia i niezbędnych wydatków miały iść na pokrycie dłu- 
gu bankowego. Zakupione teraz na prowincyi zboże odsta- 
wiano do młyna, mielono, nasypywano do beczek i wypra- 
wiano do Gdańska pod adresem domu B-ci Łubieńskich, 
a ci wysyłali je w odleglejsze kraje. Londyn, Liverpool, Bri- 
stol, Gibraltar, Malta, Algier, Rio-Jeneiro, Pernambuco, Mar- 
tynica były stałem! miejscami zbytu, pozostałemi z czasów 
dawnego jeszcze zarządu. 

Lecz pierwszy zaraz transport, składający się z 23,387 
beczek mąki po 220 funt. każda, wypadła niepomyślnie. To- 
war podczas długiej podróży stęchł i sprzedano go z wielką 
stratą „wskutek czego dom handlowy wolnym się być widzi 
od przelewu funduszów ze sprzedaży mąki do Banku^ pisali 
B-cia Łubieńscy, uzasadniając zatrzymanie u siebie pienię- 
dzy tem, że Bank posiadał ich kąucyę, na ten cel złożoną. 
Bank tymczasem, nieświadom obrotu, jaki sprawa powzięła, 
wzamian za mąkę zmieloną i wywiezioną do Gdańska, wy- 



Digitized by 



Google 



« 177 > 

dał już nową pożyczkę na zakup zboża, wskutek czego on 
jeden poniósł straty. 

Odtąd też zaczyna się chaos nie do opisania. Każda 
z trzech stron, biorących udział w tej sprawie, posiłkuje się 
argumentami, którym wprost niepodobna odmówić słusz- 
ności. 

Bank nie może być stratny, gdyż nie spekulując na mą« 
ce, nie miał prawa do udziału w zyskach, — nie chce też 
dzielić losu strat. 

Dom B-ci Łubieńskich nie chce tracić, gdyż nie jest on 
wyłącznym właścicielem młyna, a spekulacya chybiła nie 
z jego winy. 

Akcyonaryusze nie chcą wiedzieć o stratach, gdyż, od- 
dając zarząd młynem domowi B-ci Łubieńskich, przez to sa- 
mo złożyli z siebie wszelką odpowiedzialność za ich czyny. 

Każdy z trzech radców prawnych Banku wydał w tej 
kwestyi inną opinię, a opinia, wyrzeczona przez obrońcę tej 
instytucyi, zupełnie znów różnej była treści od każdej z tam- 
tycli trzech. 

Dwa razy zbierano się na konferencyę, aby sprawę za- 
kończyć polubownie. Treść rozmowy za każdym razem 
była spisana i podpisana przez strony, lecz to doprowadziło 
do większego jeszcze zagmatwania. Bank wreszcie wyto- 
czył proces przed Trybunał Handlowy. Ten orzekł, iż Ban- 
kowi należy się: od Towarzystwa wyrobów zbożowych 
493,074 złp. a od Towarzystwa i Domu B-ci Łubieńskich 
1,877,006 złp., obie sumy z procentami: od pierwszej 6 od 
drugiej 6 od sta. 

Tym więc sposobem dom handlowy B-ci Łubieńskich 
i S-ka stał się solidarnie odpowiedzialnym przed Bankiem 
za wysoką sumę złp. 1,857,070, z jakiej się uiścić nie mógł. 
Jedynem wyjściem była korzystna sprzedaż młyna. Lecz 
brak nadziei, ażeby się mógł znaleźć kapitalista, któryby był 
w stanie kupić tak znaczny zakład i wynikająca ztąd słuszna 



Digitized by 



Google 



< 178 > 

obawa^ ie będzie on sprzedany z licytacyi za bezcen^ sta* 
wiały dom B-ci Łubieńskich w położeniu nader krytycznem. 

W tern stadyum sprawy próbowano uciec się do wybie- 
gów prawnycli. 

Z początku wyrok zaskarżono na zasadzie^ jakoby Łu- 
bieńscy nie są wspólnikami firmowymi, tylko komandyto- 
wymi (odpowiedzialnymi w stosunku do złożonego kapita- 
łu)^ skutki więc jego mogą dotknąć jednego tylko Tomasza 
Łubieńskiego, jako dłużnika firmowego, dwaj zaś jego spól- 
nicy : Jan łir. Łubieński i Jan Jezierski prosili o zwolnienie 
od odpowiedzialności. Bank orzekł, iż firma Bracia Łubień- 
scy znaczy conajmniej dwócli i odmówili uwolnienia dru- 
giego brata. 

Odtąd już B-cia kładą nacisk na to, że będąc znakomi- 
tymi wierzycielami Towarzystwa, muszą wcześnie szukać 
środków do odzyskania przynajmniej części sumy, jaką w za- 
stępstwie za nie zapłacić będą zniewoleni ; że Bank widząc, 
jak wielką tak niesłusznie ponoszą stratę, zechce z zwykłą 
względnością przyjść im z pomocą, jak tego dał dowód, roz- 
poczynając subhastacyę młyna parowego. Resztę składano 
na zmienione warunki, które zdziałały, iż zakład nie może 
dać dochodu od sumy, którą zań wypadnie zapłacić, a zatem 
niema i nadziei, aby ktokolwiek bądź mógł postąpić na licy- 
tacyi od kwoty należnej Bankowi od Towarzystwa (złp. 
498,074). Skutkiem tego — donosili — muszą sami młyn na- 
być, zwłaszcza, że mają możność sprzedania go Steinkellero- 
wi od ręki i tym tylko sposobem zapewnić mogą Bankowi 
zwrot zaliczeń, z którycli inaczej może nie byliby wstanie 
się uiścić. Oświadczyli wreszcie, iż młyna sprzedać nie są 
wstanie inaczej, jak zakupując całą produkcyę cynku na lat 
pięć z pierwszeństwem do kupna na lat 3, gdyż dwa te inte- 
resy są ze sobą silnie połączone. 

W odpowiedzi Bank zawiadomił B-ci Łubieńskich, iż, 
pragnąc im dać nowy dowód powolności, gotów jest wejść 
w układy o sprzedaż kilkoletniej produkcyi cynku po cenie 



Digitized by 



Google 



< 17» > 

zip. 15 za centnar. Postawiono jednak warunek, aby B-cia 
przekonali Bank dostatecznie, ie sprzedai ta da im możność 
uiszczenia się z długu, przysądzonego przez Trybunał Han- 
dlowy. 

Jak zaś sprawa wydawała się wałną i drażliwą można 
sądzić z nadzwyczajnie interesującej korespondencyi Banku 
z Łubieńskimi. Między innemi hr. Tomasz pod datą 2-go 
Września tego roku donosił Bankowi, iż „St. przybył**, to 
też w drodze wyjątku prosił o ^^odpowiedź najmniej kondy- 
cyonalną, gdyż by to interes popsuć mogło". 

Wkrótce, bo 12-go już Września r. 1835 B-cia Łubień- 
scy, przedstawili spisany układ, jaki stanął między nimi i St. 
Przemysłowiec zobowiązał się zakupić ów młyn parowy za 
złp. 1 7f mil., z których 200 tys. winien był B-ciom wypła- 
cić gotówką, resztę zaś złp. 1,300,000 Bankowi w ratach 
rocznych, począwszy od Św. Jana r. 1836 w ciągu lat 11 po 
złp. 118,181 gr. 25 i bez procentu. Co zaś do długu, przy- 
sądzonego od Towarzystwa wyrobów zbożowych, to w sku- 
tek niewypłacalności ostatniego Bank obciążył nim konto 
B-ci Łubieńskich; 200 tys. należne Komisyi Rządowej Przy- 
chodów i Skarbu spadły. 

Łubieńscy, aby módz odstąpić młyn St., zmuszeni go 
byli przedewszystkiem nabyć, gdyż tytuł własności zakładu 
pozostawał dotąd przy Towarzystwie. Termin licytacyi 
przypadał na 26 Maja r. 1836, to też donosili oni Bankowi, 
iż w braku licytantów sami będą zmuszeni nabyć zakład za 
złp. 600 tys. Lecz udziałowcy mogli by mieć do nich słuszny 
żal z powodu, iż pod swym zarządem doprowadzili Towa- 
rzystwo do upadku i kupili młyn tak tanio, kiedy ten niegdyś 
kosztował złp. 1,200 tys. „Wypadało by więc — pisali — 
wystawić własnych licytantów i postąpić całą sumę, jaka 
się od Towarzystwa wyrobów zbożowych należy. Stoi 
temu wszakże na przeszkodzie zastrzeżenie Banku, że ten 
wówczas do proponowanych układów o spłacenie długu 
się przychyli, jeżeli za młyn większa suma od 600 tys. po- 



Digitized by 



Google 



< 180 > 

stąpioną nie będzie^. Pytali wiąc Bank^ jak mają uczynić — 
czy kupić młyn za pierwszą ofertą^ czy też przedstawić 
licytantów i posunąć szacunek ai do takiej wysokości, która 
by pokryła dług, przypadający od Towarzystwa. 

Bank żądał stwierdzenia faktu, ie nikt się na licytacy^ 
nie zgłosi, wyraził też życzenie, aby w tym razie B-cia wy- 
jednali od sądu jeszcze jeden termin i wtedy b^dą mogli po- 
stąpić za młyn sumę taką, jaka okaże się potrzebną. Na 
ogłoszoną przez trybunał drugą licytacyę nikt nie przybył. 
Bracia Łubieńscy, zostawszy posiadaczami młyna, odstąpili 
go Steinkellerowi. 

Przytoczona wyżej historya młyna parowego jest je- 
dnym z bardzo wielu faktów, wyświetlającym fatalny wpływ 
warunków prawno-politycznych na stan ekonomiczny Kró- 
lestwa w ogóle, a w szczególe na interesy osób prywatnych. 
Brak kapitału z jednej strony, a co za tem idzie i wysoka 
stopa odsetkowa, z drugiej zaś ogólny zastój gospodarczy 
w kraju, skazywały idące przedtem dobrze interesy, na upa- 
dek, a cenę ich dawnej wartości zmniejszały jak widzimy do 
połowy. Przykładów takich archiwa Banku posiadają 
z tych czasów setki, jeżeli nie tysiące. Bank w tak trudnych 
warunkach usiłował dźwigać ciężar pieczy nad przemysłem 
krajowym, lecz działo się to zawsze, albo kosztem jego, lub 
też osób prywatnych. I w danym razie widzimy obywatel- 
skie próby Banku podtrzymywania „zakładu tak użyteczne- 
go^, lecz wkłada on ten obowiązek na Łubieńskich. Ci wi- 
dząc, iż jest to ciężar, któremu nie podołają, korzystają 
z szczęśliwego trafu i ustępują interes Steinkellerowi. 

Nie można się było spodziewać, aby St. bez jakiegoś wy- 
nagrodzenia przyjął na się zaspokojenie długu, zaciągniętego 
przez Towarzystwo Wyrobów zbożowych, — realizacya l>o- 
wiem interesu w drodze subhastacyi sprowadzała na Bank 
i B-ci Łubieńskich stratę rs. 231,085 kop. 88. Wynagrodze- 
nie to zamierzono uskutecznić przez ustąpienie owej pięcio- 
letniej produkcyi cynku, o której już była wyżej wzmianka. 



Digitized by 



Google 



< 181 > 

Między St. i B-mi Łubieńskimi stanęła druga umowa, 
zawarta tegoż samego 12 Września treści następującej: 

Łubieńscy obowiązali się zakupić od Banku, a następnie 
odstąpić St. całą produkcyę cynku na okres pięcioletni z wy- 
łączeniem jedynie metalu, przeznaczonego do walcowani 
Sławkowskiej. Roczna wydajność hut miała być ograniczo- 
na do 60 tys. lecz nie mniejsza od 60 tys. centnarów po ce- 
nie złp. 16 w miejscu dobywania. Po skończeniu terminu, 
wskazanego przez kontrakt, kupujący miał pierwszeństwo 
do nabycia produkcyi następnycli lat trzecłi. Nadto B-cia 
obowiązali się tak urządzić stosunki, iżby kontrakt powyż- 
szej sreści był zawarty wprost z St. Lecz Bank uznał za po- 
trzebne odesłanie sprawy do wyższej decyzyi. Rada Admi- 
nistracyjna po przejrzeniu kontraktu, który obiecywał dawać 
docliodu około 800 tys. złp., propozycyę Banku przyjęła. 

Bank, sprzedając cynk po złp. 16 za centnar, był w zu- 
pełnym porządku i z sumieniem, gdyż wynagradzanie w ten 
sposób St. nie było ciężarem ani dla górnictwa, ani dla Ban- 
ku. Różnica między ceną zaofiarowaną przez przemysłowca, 
a targową nie przekraczała gr. 6 na centnarze. 

W urzędowej umowie między St. a Bankiem, która 
w swej treści zbliżoną jest do układu, zawartego między St. 
i B-mi Łubieńskimi, zasługuje na uwagę pewien warunek, 
obznajmiający z ówczesną techniką dobywania cynku. Je- 
den z artykułów głosi, iż „cynk będzie topiony w żelaznych 
kociołkach i odlewany na cegiełki grube i cienkie, stosownie 
do żądania St., a gdyby był topiony w glinianych, w takim 
razie do ceny złp. 16 St. dopłacać będzie gr. 20^. 

Tym sposobem St. stał się wyłącznym posiadaczem 
nietylko produkcyi cynku w latach 1836—1841, lecz i pro- 
dukcyi z roku 1836, nabytej od Łubieńskich w ilości 33,600 
centnarów. 

Ciekawemi są zapewne motywy, jakie powodowały 
St., do objęcia tak zaszarganego finansowo interesu. 



Digitized by 



Google 



< 182 > 

Oprócz szczerych uczuć obywatelskich^ które uzewnę- 
trzniają się w każdej zresztą pracy^ mającej cechy rzetelno- 
ścią są. one następujące. St., bywając często zagranicą i zna- 
jąc, jak może nikt w Królestwie, stosunki, rynki zbytu i dro- 
gi, jakiemi towary chodziły, posiadając nadto dane, doty- 
czące różnicy cen na tych rynkach i koszty przewozu, mógł 
lepiej od kogokolwiek zdać sobie sprawę, czy zakład, który 
on nabywał za tak wysoką cenę, opłacać się będzie, czy 
też nie. 

Są zasady do przypuszczeń, że produkcyjność młyna 
przez szereg ulepszeń, jakie zamierzał wprowadzić St., miała 
być podniesiona do takiego poziomu, aby spodziewany zysk 
pokrywał raty, należne Bankowi. Brak rachunków nie po- 
zwolił przekonać się, czy korzyści, otrzymywane z zakładu 
odpowiadały nadziejom przemysłowca w zupełności, że je- 
dnak młyn przynosił znaczny dochód, — świadczy o tem 
wiele danych. Najpoważniejszym z dowodów jest ten, że 
świetne rezultaty, otrzymane przez St., posłużyły prezesowi 
byłego „Towarzystwa wyrobów zbożowych" za poważny 
powód do zażądania rachunków od B-ci Łubieńskich i wy- 
toczenia im karnego procesu o niesumienne traktowanie cu- 
dzej, powierzonej im własności, a prokuratoryi Królestwa 
domagania się od tegoż domu zwrotu upadłej z jego winy 
sumy złp. 200 tys., wypożyczonej przez Komisyę Przycho- 
dów i Skarbu. 

Drugim powodem zaofiarowania za młyn tak wysokiej 
sumy była chęć wejścia w bliższe stosunki z Bankiem. St. 
miał już z nim do czynienia i znał pobudki, jakiemi się 
w swych operacyach, a szczególnie w ostatnich czasach, po- 
wodował. Lecz Bank nie miał jeszcze możności poznać się 
dostatecznie na St., gdyż interesy, które miał on dotąd z tą 
instytucyą nie mogły jeszcze nic o nim powiedzieć. Dostawa 
soli szła sobie zwykłym^ utartym już trybem, drobne zaś po* 
życzki, jakie St. zaciągał na podniesiony przez się z ruiny 
były pałac Mniszchów, niczego nie dowodzą. Każdy, kto 



Digitized by 



Google 



< 188 > 

dawał rękojmię, w miarę jej wartości, mógł otrzymać od 
Banku pożyczkę. Tu nie cliodziło o interesy, z któremi 
Bank codziennie miał do czynienia^ lecz o możność wypły- 
nięcia z pomocą jego kapitałów na szerokie wszecłiś wiato we 
wody. Projekt założenia przędzalni bawełny spełzł na ni* 
czem^ to też swoje zdolności, dobrą swą wolę, zgodną z oby- 
watelskiemi dążeniami Banku, postanowił St. okazać przy 
powróceniu dawnej użyteczności młyna drogą zaprowadze- 
nia współczesnych ulepszeń i racyonalnej administracyi. 

Trzecim, wynikającym już z poprzedniego, motywem 
było pragnienie ujęcia w swe żelazne dłonie handlu cynkiem. 
W tych niezwykle ciężkich czasach był to prawie jedyny 
przedmiot przemysłu polskiego, który wywożono za grani- 
cę. Cynk jednak, wskutek współzawodnictwa kopalni szlą- 
skich, miasto przynosić krajowi dochód, był powodem 
znacznych strat. 

Ponieważ zaś Łubieńscy ułożyli się już byli z Bankiem 
o sprzedaż kilkoletniej produkcyi cynku, St. zatem mógł tyl- 
ko, wyświadczywszy im przysługę, żądać w drodze wzaje- 
mności ustąpienia mu tego interesu. 

Trzy te dane składają się na odpowiedź, dlaczego St. 
ofiarował za młyn tak wysoką sumę wtedy, gdy nikt nawet 
połowy jej dać nie chciał. Kto się jednak zechce przyjrzeć 
całej sprawie dobrze, ten przez oschłą powłokę obliczeń 
i kalkulacyj handlowych dojrzy jeszcze i pewien lepszy pro- 
myk — szlachetności. Jest to jeden z najwydatniejszych ry- 
sów charakteru przemysłowca, który w danym razie nie po- 
zwolił mu wyzyskać sytuacyi, wynikającej z kłopotliwego 
położenia Banku i Łubieńskich. Na tem to właśnie polega 
ów romantyzm, jak podobny sposób wyjścia St. nazywa St. 
A. Kempner '). Ale dzięki rycerskości w stosunkach St. 
zyskał to, czego właśnie szukał — zaufanie Banku. Odtąd 
też datuje się owo wzajemne wspieranie się instytucyi i prze- 



>) pBadanla 1 ssklce ckonomlcmc". 



Digitized by 



Google - 



< 184 > 

mysłowca w usiłowaniach wydźwignięcia kraju z grożącej 
mu ruiny ekonomicznej. 

Wspomniany przed chwilą autor dalej powiada, ie St 
^mierzył siły na zamiary". Dodać jednak należy, że jakkol- 
wiekbądź zamiary jego były wielkie, ale też i siły o wiele 
przewyższały miarę sił przeciętnego śmiertelnika, a w ciągu 
jego niezmordowanej działalności dobra wola szła zawsze 
w parze ze ścisłą rachunkowością. 

Wyjątek stanowi handel cynkiem i cegielnia w Pomie- 
chówku. W pierwszym wypadku St., nic zbadawszy grun- 
tu, śliznął się po powierzchni, w drugim — padł ofiarą swej 
łatwowierności. 



Będąc przedsiębiorcą wywozu płodów górniczych za 
czasów jeszcze ks. Druckiego-Lubeckiego, miał St. sposo- 
bność obeznania się z tajemnicami techniki, tak hanJlu, jako 
też i dobywania cynku ; wiedział o istnieniu owych dziesię- 
ciu główniejszych właścicieli hut cynkowych, jak również 
o tem, że kto je będzie posiadał — ten może dyktować wa- 
runki odbiorcom; był świadkiem odlbrzymiego popytu i pod- 
niesienia się cen na ten towar, a następnie upadku domu 
Pfergusen i przesilenia w handlu cynkiem. Nauczony do- 
świadczeniem poprzedników widział, że sam on z swojemi 
kapitałami nie sprosta zadaniu. Lecz chęć zmonopolizo- 
wania tego produktu górnictwa, jeżeli nie w swoim wyłącz- 
nie ręku, to choć do współki z kimkolwiek, trwała w nim 
oddawna. 

Steinkeller wówczas już posiadał szerokie stosunki 
w głównych ogniskach handlu europejskiego. Właściwy mu 
duch przedsiębiorczy zamierzał wynaleźć dla cynku szersze 
rynki zbytu, a w miarę tego i podniesienie cen. Wspól- 
nika nie trzeba było długo szukać — znalazł go w paryskim 
domu handlowym L'Adam o bardzo, jak się zdawało, roz- 



Digitized by 



Google 



€ 185 > 

ległych stosunkach i trwałym kredycie. W rzeczywistości 
zaś dom ten przyjął interesy domu d'Alincourta^ obciążone 
długiem przeszło 3 mil. fr.^ o czem St. nie wiedział. 

I ta właśnie nieświadomość była ciężkim dodatkiem do 
niezmiernie trudnych warunków handlu cynkiem, zależnym 
od ruchomej skali tranzyta pruskiego 1 dalekich, nieznanych, 
a nad wyraz kapryśnych rynków zbytu metalu. Warunki te 
były ciasnemi ramami, śród których trudno sią było poru- 
szać, a każdy nieostrożny krok mógł być powodem nieobli- 
czonych następstw. 

Spółka zaczęła zakupywać cynk i zastawiać go w do- 
mu handlowym Rougemont de LOvenberg. Ceny chwilowo 
podniosły się do niebywałej wysokości. Spólnik St. nie 
mógł wytrzymać przesilenia i zmuszony był zawiesić wy- 
płaty. Podtrzymywany tylko obietnicami pomocy St. płacił 
jeszcze czas jakiś, wskutek czego ostatni uratował znaczną 
część swoich funduszów w sumie 600 tys. £r. i tylko nara- 
żony został na utratę kapitału zakładowego w ilości 400 
tys. fr. 

Ratując zaś owe 600 tys. fr., wydał mnóstwo weskli, 
które lada chwila mogły powrócić z protestami i zrujnować 
go do szczętu. 

Chwila więc była nadzwyczajnie groźna. Z wiadomo- 
ścią o tym wypadku przybył do Banku 4 Listopada o godz. 
6 z rana TrzetrzewiAski, prokurent St. i, opowiedziawszy, 
o krytycznem położeniu szefa, oznajmił, iż ten zmuszony bę- 
dzie zawiesić wypłaty, jeżeli mu Bank odmówi pomocy. 
W końcu zażądał pożyczki 600 tys. fr. na sześciomiesięczny 
termin. Bezpieczeństwo wystawił na cynku, na domu 
w Warszawie wartości złp. 500 tys., na dobrach Żarki, 
których szacunek wynosił złp. 2 mil., nie licząc w to fabryk 
wartości złp. 1,200,000, oraz na wszelkich innych posiadło- 
ściach. 

Wice prezes (hr. Łubieński) był zdania, że „jeżeli kto- 
kolwiek zasługuje na pomoc Banku, o ile ta skuteczną być 



Digitized by 



Google 



< 185 > 

może, to pewno St."^ ie wypadałoby zapewnić zaliczenie 
600 tys. fr. a przynajmniej otworzyć na tą sumę kredyt. Na 
przypadek zaś powzięcia na sesyi Banku takiego postano- 
wienia^ zaproponowała aby do załatwienia tego interesu upo- 
wainono jednego z dyrektorów. 

Delegowany dyrektor wkrótce oznajmiła iż wskazany 
w danej mu przez władze instrukcyi tryb działania nie pro- 
wadzi do celu. Orzekł atoli jednocześnie^ iż stan interesów 
St. jest zadawalający^ okoliczności zaś wymagają pośpiesze- 
nia z pomocą przez wysłanie do Berlina 70 tys. talarów. 
Oznajmił wreszcie, ie przeglądanie ksiąg i korespondencyi 
nie da się tak prędko załatwić i przyzwoiciej daleko byłoby 
dopełnić tej czynności w biurach Banku, niż w kantorze St., 
gdyż przez to mógłby ucierpieć jego kredyt. 

W skutek streszczonej powyżej relacyi delegowanego 
dyrektora, powzięto na sesyi postanowienie, iż należy St. 
zrobić fundusz do Berlina, pożyczając 1,000 sztuk obligacyi 
cząstkowych. Papiery wartościowe złożono w domu B-ci 
Schiller, a jednocześnie zaczęto się układać o zasady i spo- 
sób, w jaki pożyczka ma być zwrócona Bankowi. 

Tym sposobem dzięki pomocy Banku St. uratował ka- 
pitał obrotowy. Chodziło jeszcze o wycofanie zakładowe- 
go, który zawierał się w masie cynku, leżącego na składach 
firmy Rougemunt de Lóvenberg. Chcąc wyjść obronną ręką 
z niebezpiecznego położenia, należało wykupić cynk zasta- 
wiony, a to tern bardziej, że dom Rougemont de L6venberg 
mógł lada dzień przystąpić do sprzedaży metalu z licy- 
tacy i. Wypuszczony tym sposobem z uwięzi towar groził 
niebezpiecznem współzawodnictwem cynkowi St. i zdyskre- 
dytowaniem go w cenie. Chodziło więc o najśpieszniejsze 
nabycie metalu, jako też o zakupienie tego, który leżał dotąd 
na składach rozmaitych domów handlowych Europy, lecz 
zachęcony wysokiemi cenami wciąż przybywał na wszech- 
światowe rynki. 



Digitized by 



Google 



< 187 > 

Oprócz tego St, wówczas już wchodził był w zobowią- 
zania pod względem handlu cynkiem w szerszym jeszcze za- 
kresie z domami angielskiemi Harman i John Ball^ a jak się 
w jednym z następnych rozdziałów dowiemy, związany był 
już z Bankiem nowym kontraktem o dwudziestoletnią pro- 
dukcyę metalu w Królestwie, a kilkoletnią z hutami cynko- 
wemi Szląska i okręgu miasta Krakowa. Wszystko to wy- 
magało znacznego nakładu, to też w liście do dyrektora, 
sprawdzającego księgi, upraszał, aby ten wyjednał mu pod- 
niesienie pożyczki z jednego tysiąca obligacyj cząstkowych 
do trzech, przyczem złożył konsygnacyę cynku, w której 
wyrachował olbrzymie korzyści. Donosił wreszcie, że po- 
trzebuje nowej pożyczki na miejscowe wypłaty, zwiększo- 
ne postrachem upadku domu francuskiego, jako też w celu 
utrwalenia kredytu zagranicą. List ten oznaczony jest datą 
29 Listopada r. 1836, a już w początkach Grudnia tegoż ro- 
ku Bank podniósł pożyczkę do olbrzymiej cyfry złp. 
2,600,000. Od tego też czasu St. nic już prawie w kraju na 
nieruchomościach nie posiadał, wszystkie zaś swoje kapitały 
umieścił we wszechświatowym handlu cynkiem. Od tego 
też interesu stał się zależnym odtąd cały stan materyalny 
przemysłowca. 

W liście pod datą 6 Grudnia r. 1836 St, dziękując Ban- 
kowi za udzieloną pomoc, oświadczył, że dopóki nie wróci 
pobranych zaliczeń w terminach, osobnym układem ozna- 
czonych, chce być uważanym za administratora własnego 
majątku. Na przypadek niedotrzymania zobowiązań zosta- 
wiał Bankowi nieograniczoną wolność do objęcia w zarząd 
wszelkich jego nieruchomości i przedsiębiorstw oraz całego 
zapasu cynku. 

Jakoż rzeczywiście widzieć go odtąd będziemy tylko 
w charakterze administratora własnego majątku. Wszelkie 
zaś korzyści, jako owoce nieustannej pracy, zapobiegliwości, 
obszernej wiedzy, niezaprzeczonego talentu, pochłaniały wy- 
sokie odsetki należne Bankowi, tranzyto pruskie, cło wszyst- 



Digitized by 



Google - 



« 188 » 



kich państw ościennych i utrzymania olbrzymiej armii pra- 
cujących. Wszyscy ciągnęli z jego pracy zyski — on jeden 
był odtąd coraz biedniejszy. 



Kończąc część pierwszą pracy, autor przyznaje się, iż 
w porówaniu z dalszym ciągiem nie jest ona dość wyczer- 
pująca z powodu braku materyału w archiwach. Zawiera- 
ją one mnóstwo dokumentów, dotyczących przedsiębiorstw 
St., lecz przeważnie tych tylko, które z jakiegokolwiek po- 
wodu szły niezadawalająco i były powodem zatargów z wła- 
dzami. Co zaś do innych prac przemysłowca, naprzykład 
w Żarkach, które swego czasu świeciły wzorem na kraj ca- 
ły, to w pozostałych z tych czasów aktach ślad tylko pozo- 
stałf iż „coś i niegdyś^ tam było, lecz co i w jakim stopniu 
trudno dziś odtworzyć. Wielką usługę mogłyby oddać pry- 
watne papiery i rachunki domu handlowego « Piotr Stein- 
keller^ lecz z upadkiem firmy zniszczono je zapewne. To też 
rozdział ten osnuty jest przeważnie na danych piśmienni- 
czych z małemi dopełnieniami lub sprostowaniami, jakie 
można było poczynić na zasadzie dokumentów urzędowych. 



Digitized by 



Google 




Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



OKRES II 

PRZEMYSŁ i HANDEL 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



DOSTAWA SOLI. 



K, 



.to miał możność przerzucania chropowatych, okry- 
tych warstwą kurzu akt byłej Rady Administracyjnej, zaty- 
tułowanych „o soli", ten odrazu zapewne został uderzony 
olbrzymią różnicą treści prac tej instytucyi, przedsiębranych 
w dwóch następujących po sobie okresach: przed rokiem 
1831 i po tym roku. Dzieli je pod tym względem, jak dwa 
przeciwległe bieguny, niezmierzony obszar i głębia mórz. 

W pracach Rady przed rokiem 1831 widać zmarszczkę 
troski z powodu drożyzny soli. Szarpana przez zarzuty sej- 
mów, doniesienia wojewódzkich rad obywatelskich o opła- 
kanych skutkach drożyzny wysoka instytucya czyni wysiłki 
ku ulżeniu niedoli biednego ludu, poszukując kopalni nie- 
zbędnego produktu w rozmaitych punktach Królestwa. 

Zapewne, że był to środek, który by położył raz na 
zawsze tamę wysączaniu się z kraju znacznej ilości gotowi- 
ziiy. Jakkolwiek uczyniono wszystko, co mogło zapewnić 



Digitized by 



Google 



J 



powodzenie przedsięwzięciu, to jednak zależało ono najwię* 
cej od warunku, który nie był w mocy ludzkiej. Podczas o|- 
brzymicłi prąc niejednokrotnie zastanawiano się pad tem, 
czy pokłady geologiczne Królestwa zawierają w sobie sól. 
Kwestya wówczas nie była jeszcze rozstrzygnięta, przewi* 
dzieć więc skutek usiłowań było bardzo trudno. Czasowo 
zaś, w celu zmniejszenia zła, rząd prowadzi układy z Au- 
stryą, Prusami i Anglią, chcąc wywołać między państwami 
temi współzawodnictwo. Skutki zabiegów widzieliśmy. Sól, 
dzięki ks. Druckiemu Lubeckiemu i Wolickiemu, spadła w ce- 
nie ze złp. 8 do 8 gr. 16. Co zaś do prób odkrycia kopalni 
w Królestwie, to jakkolwiek prace te nie osiągnęły na razie 
zamierzonego rezultatu — odnalezienia pokładów soli ka- 
miennej na podobieństwo Bochni lub Wieliczki, ale stracone 
przez Rząd Królestwa na te poszukiwania miliony nie po- 
szły na marne. Dzięki tym bowiem badaniom, posiadamy 
obecnie takie uzdrowiska jak : Ciechocinek, Busk i Solec. 

Olbrzymie zeszysy Rady z okresu po r. 1831 na objętość 
wyglądają bardziej obiecująco, lecz przy przeglądaniu ich 
spostrzega się brak planowości i celowości ; rozszerza się na- 
tomiast ai do drobiazgów jej kompetencya kosztem Komisy i 
Przychodów i Skarbu. 

Co zaś do zakresu działań tej ostatniej, to przybierają 
one charakter prokuratorski raczej, ni/ fachv7wo finansowy, 
czegoby się należało spodziewać od instytucyi, noszącej tę 
nazwę. Było tu powodem do mnóstwo niezadowoleń, które 
uzewnętrzniły się w niezliczonej ilości skarg, wniesionych 
do Rady Aministracy jnej — ona bowiem jedna tylko w ca- 
łym kraju posiadała monopol sprawiedliwości. To też Rada 
w okresie po roku 1831 nie ma czasu na poważne debaty 
i czemprędzej usiłuje zakończyć prace, rozpoczęte za czasów 
dawnego rządu. Akta jej nie zawierają już obszernych re* 
lacyj o pogłębieniu jednego lub drugiego szybu, posiadają 
natomiast niewyczerpane źródło przyczynków do historyi 
obyczajów tej epoki. 



Digitized by 



Google 



< IM > 

Pomimo jednak widocznej niechęci władz do czynienia 
prób, mających na celu odkrycie kopalni soli, w aktach od- 
nośnych spotykamy od czasu do czasu pewne usiłowania 
w tym kierunku osób prywatnych. Tak naprzykład profesor 
Paweł Jarocki wnosi do Rady Administracyjnej prośbę, 
w której się poufnie zwierza, ie na gruntach wsi Piestrzec 
w Województwie Krakowskiem, wedle jego mniemania, po- 
winna się była znajdować sól kuchenna. Sądzi więc, ii rząd 
„w nadzwyczajnej swej pieczołowitości o dobro podda- 
nych^ zechce skorzystać z jego wskazówek. Lecz Rada 
nie chciała i nie miała czasu się tem zajmować. 

Z tych samych, tchnących smutkiem, akt dowiadujemy 
się, ii sól, biorąc swą nazwę od miejsca pochódzćnia i ga- 
tunku, znaną była w sprzedaiy pod następującemi nazwami: 

1) Soli konwencyjnej y pochodzącej z kopalni Galicyj- 
skich — Bochni i Wieliczki. Zwana ona była tak dlatego, 
ii między rządami Austryackim i Królestwa Polskiego zawie- 
rano umowy, czyli konwencye, określające zasady co do 
jej ceny, oraz minimum i maximum zakupień rocznych. Sól 
ta wedle gatunków miała w sprzedaiy dwa główne po- 
działy : 

„pierwszy^, składający się z gatunków lepszych, tak 
zwanych : 

bałwany szybikowe, 

sól w beczkach szybikowa, 

bałwany zielone ; 

udrugi^, składający się z gatunków gorszych: 

kruchy szybikowe, 

sól w beczkach zielona, 

kruchy zielone. 
W umowach konwencyjnych wymieniano tei ile i ja- 
kiego gatunku rząd Królestwa zamierzał rocznie w ciągu 
trwania kontraktu pobierać. 

2) Oprócz rzeczonych gatunków znaną była jeszcze 
w tajnej sprzedaiy sól Samborska, sprowadzana tei z Galicyi, 



Digitized by 



Google 



< 104 » 

lecz sposobem przemycania. Sól Samborska nie była prze- 
puszczana przez gradyernie, ani oczyszczana od domieszki 
zuzli wapiennych^ ziemia rady żelaznej, marglu i t. d. 

3} Sól Liverpolską^ czyli tak zwaną pr?ez lud oczkowała, 
sprowadzano za byłego rządu z Anglii. Część jej leżała 
jeszcze na składach w czasie, o którym mowa. 

4) S(fl Tranzytową przemycano z Prus, gdzie była, jako 
szkodliwa, zabroniona do użycia przez poddanych tego pań- 
stwa pod groźbą konfiskaty i odpowiedzialnością sądową. 
Przeznaczano ją tylko na sprzedaż dla mieszkańców Kró- 
lestwa. Sprowadzaniem trudnił się sam rząd pruski w ce- 
lach zarobku. Przed rokiem 1831 przemytnicy polscy od- 
prowadzani byli do domów pod ochroną wojennych komend 
pruskich z nabitemi karabinami, po r. 1831 zbrojna opieka 
nad defraudantami ustała, lecz składy soli szkodliwej wciąż 
istniały wzdłuż granicy pruskiej. 

6) Sól Ciechocińska, brała swą nazwę od miejsca do- 
bywania. Wywarzano ją z wody, zawierającej 4 — 5% soli. 
Zakład był własnością Wolickiego, a po wyjściu jego z kra- 
ju, na skutek wypadków r. 1830 — 1831, należał do jego spad- 
kobierców. Około roku 1840 Konstanty Wolicki powrócił 
do kraju i objął powrotnie zarząd nad warzelnią. Wolicki 
za przysługę, wyświadczoną b. rządowi Królestwa w tak 
znacznej zniżce cen soli (ze złp. 8 do złp. 3 gr. 16), otrzymał 
w nagrodę prawo dostawy tego produktu, lecz odstąpił je 
St. Odtąd też ten ostatni jest aż do końca swej działalności 
dostawcą soli konwencyjnej i ciechocińskiej. 

Trudno jest obecnie obliczyć czysty zysk, jaki dawała 
dostawa. Dochód był zależny od wielu okoliczności, a głów- 
nie, jak już z rozdziału poprzedniego wiemy, od kursu pie- 
niędzy krajowych za granicą i wysokości wody w rzekach. 
Podczas suchych lat niepodobnym się stawał spław soli 
rzekami, trzeba ją było przewozić na osiach, co zwiększało 
koszty i przyprawiało dostawców o wielkie straty. 



Digitized by 



Google 



< 196 > 

Senator Morawski oblicza czysty zysk roczny z dosta- 
wy na złp. 313,333 gr. 10. Suma ta jednak wydaje się bar- 
dzo niedokładną. W szczegółowych wyliczeniach dyrekto- 
ra Skarbu niema zupełnie wzmianki o kosztach utrzymania 
zarządu. Nie wspomina on natomiast i o zyskach, jakie 
St. miał z 12% nadwyżki soli* Rząd austryjacki ofiarował 
ją dostawcom w charakterze wynagrodzenia za możliwe 
8traty, pochodzące zwykle z zamoczenia lub rozsypania to- 
waru. 

Nie widać też w rachunkach senatora kosztów utrzy- 
mania składów solnych ^) wzdłuż wybrzeży rzek Królestwa. 

W każdym bądź razie w roku jeszcze 1836 dostawa soli 
stanowiła znaczną rubrykę w dochodach St. Lecz tak te 
dochody, jak również i wszelkie inne wpływy, pochodzące 
z licznych jego przedsiębiorstw, pochłonął handel cynkiem. 

Widzieliśmy już w okresie I-ym początek niepowodzeń 
przemysłowca w tem przedsiębiorstwie. Wyraziły się one 
w postaci olbrzymiej pożyczki, zaciągniętej na dobrach Żar* 
ki i na domu w Warszawie. W okresie omawianym, usiłując 
dźwignąć się z pomocą Banku Polskiego z pierwszego upad- 
ku, potknął się on ponownie o nieprzewidziane trudności. 
Chroniąc się zaś przed powtórnie grożącą ruiną, obciążał 
wszystkie swe rubryki niezawodnych dochodów. 

Między innemi zaproponował on przez wice-prezesa, iż 
chce odstąpić Bankowi służące mu prawo do udziału 
w zwózce soli, jeżeli ten zwróci mu złp. 800 tys., dane jako 
zabezpieczenie zaliczeń. Propozycya była uczynioną w chwili, 
gdy St. był dłużnym Bankowi złp. V/^ mil., pobranych ty- 
tułem tych samych zaliczeń. Suma miała główne zabezpie- 
czenie na wpływach, przewidywanych ze zwózki soli, 
a wnoszonych do Banku przez skarb Państwa. Zdawało by 



>) BudowtDO Je s półokrąglaków lab deiek w cela ochronienia soli od wpły- 
wów fttmotferycniycli. Składy te były prywatną własnością przedsiębiorcy, a nalefty 
)e odrólnlać od składów stałych, które posiadało kaftde s większych miast Królestwa. 



Digitized by 



Google 



« IM > 

się, ie przy likwidowaniu interesu owe złp. 800 tys. powin- 
ny były być potrącone z I7i mil. długu. Wedle rozumienia 
jednak Banku rzecz tak się przedstawiała* Wolicki zawarł 
dogodny kontrakt z Austryackiem ministeryum finansów, 
a za to otrzymał prawo dostawy soli bez licytacyi po ce- 
nach, oznaczonych w poprzedniej umowie. Prawo to od- 
stąpił on za pewne, niewiadome, wynagrodzenie Steinkelle- 
rowi i Bercksonowi. Ci też dwaj wspólnicy, dając odstępne, 
stawali się legalnymi dostawcami. Wychodząc też z tej za- 
sady, Bank następnego dnia zgodnie z przedstawieniem wi- 
ce-prezesa, zawarł ze St. układ, na mocy którego przemy- 
słowiec zrzekał się nabytego przez się prawa dostawy soli 
konwencyjnej i ciechocińskiej do magazynów Królestwa 
w ciągu lat sześciu t. j. do r. 1842. 
Bank zaś za to zobowiązał się : 

1) Wypłacić Steinkellerowi złp. 800,000 w obligacyach 

cząstkowych. 

2) Przyjąć na się odpowiedzialność za zaliczki, jakie 

przemysłowiec na interes dostawy był poczy- 
nił złp. 1,600,000 i 

3) Zapewnił St. zwrot kapitału, włożonego w interes 

solny, jako to: kosztów pobudowania przysta- 
ni, magazynów i t. d. złp. 400,000. 
Tym więc sposobem St. za ustąpienie Bankowi dosta- 
wy soli otrzymał złp. 2,700,000 *). 



1) Ta właśnie suma Jest mniej więcej pnybllioną do kapitału obrotowego, 
uiytego w handlu cynkiem podczas 2-go okresu. Na ten tylko cel, a nie na Inny St. 
wycofywał w miarę potrzeby swe kapitały z przedsiębiorstwa solnego. Jeiell teraz do 

tej sumy złp. 2,700,000 dodamy 

wartość szacunkową Żarek , 2,000.000 

. , łarecklch zakładów przemysłowych . 1,600,000 

» 9 byłego pałacu Mnlszchńw 500,000 

, , dom przy ulicy Trębackiej .... . 500,000 

co wyniesie ogółem , złp. 7,200,000 

to będziemy mleó pojęcie w przybllłeniu o kapitale, który St. posiadał, przed naby- 
ciem młyna parowego. Utyłem tu wyrałenia „w przybllłeniu**, urzędowej bowiem 
liczby, objaśniającej o pierwotnym stanie majątkowym przemysłowca, pomimo poszu- 



Digitized by 



Google 



« 197 » 

W umowie urzędowej uczyniono zastrzeżenie, ii ustą- 
pienie entrepryzy soli dotyczy samego tylko St., — Berck- 
sohn^ spólnik przemysłowca, nie tracił prawa do zysków 
w stosunku do wniesionego przezeń kapitału^ St*^ zaś służyło 
prawo odkupu swego udziału, w przeciągu 4-ch miesięcy. 
Przez ten też czas pozostawał przy nim zarząd przedsiębior- 
stwem. Należna Bankowi suma złp. 1 Ya mil. miała być uma- 
rzaną z dochodów spodziewanych z dostawy soli. 

W rok po wypadkach opisanych St. nabył i udział 
Bercksohna i odstąpił go Bankowi za złp. 600 tys. z prawem 
odkupu w ciągu czteromiesięcznego terminu. Lecz nie sko- 
rzystał z przysługującego mu prawa ani względem swego 
udziału, ani też względem nabytego od Berckshona. Cały 
więc interes przeszedł w ręce Banku. Ten zaś, pomny na 
przysługę przemysłowca podczas kupna młyna parowego, 
jego niewątpliwą użyceczność dla kraju, ,,oraz powodując 
się przyjętą stałą zasadą^, iż „instytucya rządowa nie powin- 
na korzystać z położenia osób prywatnych*", postanowił 
wszelkie nadwyżki, które z dostawy będą uzyskane, obracać 
na pokrycie należności, przypadających od przemysłowca. 

Że jednak zupełne usunięcie St. od przedsiębiorstwa sol- 
nego mogłoby go zdyskredytować w oczach sfer handlo- 
wych za granicą, a przez to wystawić na szwank lub nawet 
na zupełny upadek, — Bank Polski przeto, jako właściciel 
entrepryzy kupna i dostawy soli, wypuścił je przemysłowco- 
wi sposobem subentrepryzy. „Za wykonanie obowiązków 
około tej subentrepryzy (słowa decyzyi Banku), za przyjęcie 
firmy, za zatrudnianie się manipulacyą entrepryzy kupna i do- 
stawy soli, oraz za dostawę soli do magazynów^ Bank ofia- 
rował St. 7i8 części ogólnego dochodu oraz cały dochód 
z dostawy soli ciechocińskiej. Pozostałe "/is ^^^y ^^ pokry- 



ktwań, nigdzie znaleść nie motna. Z dokumentów widać, te nawet najbllisza rodzi- 
na nie była o tem nalełycle powiadomiona. W prośbie, wniesionej w r. 1862 na 
Imic Namiestnika Królestwa, podaje ona kapitał, z którym St. przystępował do owo- 
cnej swej działalności na .kilka mlljonów zł, polsklcłi". 



Digitized by 



Google 



< 198 > 

cie pożyczki St., zaciągniętej na przedsiębiorstwo dostawy. 
Bank zapewnił przytem przemysłowca, że wszystko, coby 
po zaspokojeniu tycłi należności pozostało^ — będzie policzo- 
ne na jego racłiunek bieżący. 

Lecz te 7i8 ogólnego doctiodu nie wystarczały snąć 
przemysłowcowi na opędzenie kosztów utrzymania admini- 
stracyi, gdyż w podaniu, datowanem 4 Czerwca roku 1839, 
prosi on aby zwracano mu przynajmniej Ya część dochodu. 
Bank nie uwzględnił jednak prośby, wykazując cyframi, że 
^8 dochodów nie wystarcza na pokrycie należności, „już 
istniejących, jako też przybyć mających^. Na to St. w liście 
datowanym 11 Czerwca 1839 r. oświadczył, że jeżeli mu 
yyBank nie zwróci za przeszłość przewyżki, wziętej po nad 
^3 — zmuszony będzie usunąć się nietylko od interesu solne- 
go, lecz od wszystkich swoich interesów i oddać takowe 
Bankowi^ ^). * 13 go Czerwca Bank objął zupełnie przedsię- 
biorstwo dostawy soli i prowadził je do r. 1842, t. j. aż do 
czasu, kiedy skończyły się wszystkie konwencye, zawarte 
z rządem austryackim. 

Rząd Królestwa Kongresowego, zawierając w r. 1829 
ostatnią konwencyę na okres dziesięcioletni (1832 — 1842) 
spodziewał się, że w ciągu tego czasu ociągnie jakieś realne 
rezultaty z prac, mających na celu odszukanie w kraju soli 
kopalnej lub słonych źródeł wysokiej procentowości. Tym- 
czasem, jak się to już rzekło, po r. 1831 przerwano wszelkie 
prace w tym kierunku. Nowy zaś rząd, nosząc się z zamia- 
rem wcielenia administracyjnego Królestwa do. Cesarstwa, 
a ewentualnie i zmiany systemu opodatkowania, konwen- 
cyj nie wznawiał. Uczyniono to dopiero w r. 1842. Refe- 
rendarz Stanu Jagielski z polecenia rządu przedłużył je do r. 
1852, licytacyę zaś na dostawę soli ogłoszono na okres trzech- 
letni, t. j. do r. 1845. 



>) Rok 1839, jak to wkrótce zobaczymy, był nadzwyczajnie niepomyślnym dla 
stanu gospodarczego nietylko . Królestwa lecz całego świata cywilizowanego. 



Digitized by 



Google 



€ 199 > 

St. W roku poprzednim nabył od firmy ^Wolicki** flo- 
tyllę rzeczną i tym sposobem pozbył się poważnego wspó ł- 
zawodnika na licytacyacłi o dostawę tego produktu. Dopro- 
wadziwszy statki rzeczne do należytego porządku, ponownie 
zjawił się na licytacyę. Lecz tu zastał niespodziewanycli 
współzawodników w osobacłi Holtza, Akwilina, Hordliczki, 
Lewenberga i Hasperta, którym za odstąpienie od licytacyi, 
zmuszony był wypłacić wysoką sumę złp. 850 tys. Prawo 
dostawy soli było nabyte znów na rzecz Banku który ze 
swej strony przyrzekł wszelkie zyski zachować dla St. 

Lecz dochody z dostawy w porównaniu z latami ze- 
szłemi nie przedstawiały się już tak obiecująco. Zmniejszo- 
no je o 'Vjio» c^ stanowiło rocznie złp. 43,840. 127o nad- 
wyżki soli, które rząd Austryacki dawał dostawcom w prze- 
widywaniu możliwych strat, Fuhrman zredukował: 

od soli szybikowej do 3^/o, 

„ „ zielonej ^ 47o, 

co znów czyniło złp. 181|881 gr. 15 rocznie. 

Za te Ograniczenia wynagrodzono St. wybudowaniem 
windy na Solcu i urządzeniem kolejki szynowej od windy 
do zabudowań młyna parowego. Koszty ulepszeń, które 
wyniosły sumę złp. 89,137 rząd przyjął na siebie. Winda 
i kolejka stały się własnością St. 

Następna trzechletnia kampania dostawy soli wypadła 
dla St. nadzwyczaj niekorzystnie. Nadzieje na zwykły, spo- 
dziewany z przedsiębiorstwa dochód zniweczyły dwuletnie 
nieurodzaje, pomór bydła i inne klęski, które w tym okresie 
kraj nawiedzały. Subentreprenerzy za dostawę soli do kil- 
kunastu magazynów drożej byli płatni niż to Steinkellerowi 
z układu przypadało. 

Wszystkie te nieprzyjazne okoliczności zmniejszyły w ^4 

^ zwykłe zyski, które dotąd dawało przedsiębiorstwo. Jeżeli 

zaś chcielibyśmy z tak niewielkich dochodów potrącić sumę 

złp. 360 tys.^ daną Holtzowi et Go za odstąpienie od licy- 



Digitized by 



Google 



c MO » 



tacyi, to przekonaliśmy się, ie dostawa soli dała za ten okres 
straty. 



CEGIELNIA W POMIECHÓWKU. 



Cegielnię w Pomiechówku wzniesiono na skutek ocze- 
kiwanych korzyści przy odnowieniu twierdzy, która się znaj- 
duje przy zbiegu Bugu z Wisłą. Umowa, zawarta z szefem 
sztabu armii czynnej, była warunkową; oznaczono w niej 
roczne mazimutn zapotrzebowania, lecz pominięto minimum. 

Na zasadzie układu St. w r. 1835 zobowiązał się do- 
starczyć 48 mil. cegły. Zobowiązanie było terminowe, to 
też, uzyskawszy od Płockiego Zarządu gubernialnego pozwo- 
lenie na założenie cegielni, przemysłowiec w tym samym 
jeszcze roku przystąpił do wzniesienia potrzebnych budyn- 
ków, które wykończono z nadzwyczajną szybkością. 

Na każde 500 tys. sztuk cegły potrzebna była szopa do 
suszenia wyrobionego materyału, a na każdy milion cegły 
wznoszono 3 piece, z których każdy mieścił 60 do 60 tysięcy 
cegły. Lecz wkrótce St. zauważył, iż sam nie podoła zada- 
niuy to też zawarł umowy z innymi przedsiębiorcami o do* 
stawę 20 mil. sztuk tego materyału. Roczną zaś wydajność 
cegielni Pomiechowskich ograniczono do 28 mil. Ogólny 
koszt wzniesienia budowli akta podają na złp. 1,760,330 
gr. 3. 

Ukończywszy budynki, zaczęto wypełniać warunki kon- 
traktu. Wtedy to dopiero St. spostrzegł jego niedomówie- 
nia. Sztab armii czynnej, otrzymawszy cegłę pomiechowską, 
zamiast budować twierdzę, jak tego spodziewał się przemy- 
słowiec, zaczął wznosić własne cegielnie. 

W tym też mniej więcej czasie dom TAdam ogłosił nie- 
wypłacalność, a St. zmuszony był z początku dopuścić do 
interesu dwóch spólników, a następnie w r. 1837 pomieścić 



Digitized by 



Google 



c 901 > 

zakłady między aktywami, zabezpieczającemi Bank na sumą 
rs. 800 tys. z zastrzeżeniem prawa odkupu do r. 1840. Kie- 
dy się skończył oznaczony termin — Bank wszedł wprawdzie 
w prawa właściciela, lecz, powodując się raz na zawsze 
przyjętą zasadą, spodziewane z zakładu korzyści, przyrzekł 
obracać na umorzenie długu, zaciągniętego przez St. Wszel- 
kie rachunki załatwiane były odtąd przez urzędnika Banku, 
zwierzchni zaś dozór nad robotami miał Trzetrzewiński, peł- 
nomocnik St. 

Rachunki między przemysłowcem a Bankiem, stały się 
w końcu nadzwyczajnie pogmatwane. Wchodziły tu w grę 
interesy: dwóch spólników, którzy otrzymywali dochód 
w stosunku do wniesionego kapitału, — Banku, jako główne- 
go właściciela i wreszcie St., na korzyść którego szła nad- 
wyżka po opędzeniu kosztów zarządu. Lecz bardziej się one 
jeszcze powikłały, gdy przez nieostrożność oficyalistów po- 
mieszano: siano, owies, wódkę i wogóle produkty spoży- 
wcze, nagromadzone dla robotników przez St. z dostarczo- 
nemi później przez Bank Polski. 

Każdy tysiąc sztuk cegły sztab armii czynnej zgodził po 
złp. 108. Nieznaną jest wielkość wkładu spólników. Z ra- 
chunków widać jednak, iż od sumy złp. 1,038,000 otrzyma- 
nej za cegłę w r. 1887, wpłynęło na umorzenie długów St. 
złp. 899,899 gr. 10. 

Wskutek, jak się to już rzekło, wadliwie zawartego kon- 
traktu, po wybudowaniu cegielni rządowych, zakład stał się 
zależnym od postępów robót przy twierdzy, dostarczał cegły 
w takich tylko wypadkach, gdy z powodu nawału pracy, 
zapotrzebowaniom nie mogły nastarczyć cegielnie rządowe, 

Z biegiem czasu obstalunki stały się coraz rzadsze, ce- 
gielnia więc mało procentująca zaczęła tracić na wartości. 

Termin na prawo wykupu cegielni skończył się dnia 
1 Stycznia r. 1840. St. z prawa tego nie skorzystał, suma 
zaś złp. 738,949 gr. 20, jako dług nie umorzony, pozostała 
w zawieszeniu. Prawnie^ Bank^ jako właściciel rzeczy, powi- 



Digitized by 



Google 



€ 202 > 

nien był ponieść tą stratę^ St. zaś, jako powód strat Banku» 
powodując się słusznością^ moralnie poczuwał się do obo- 
wiązku jej uiszczenia. 

W takim stanie niezdecydowania przetrwały rzeczy do 
r. 1845, w którym senator Morawski wpisał kwotę wspo- 
mnianą na ciężar St. z doliczeniem odsetek składanycłi. 

Przedsiębiorstwu temu udzielam w porównaniu z inne- 
mi mniej miejsca z powodu choćby jego tymczasowości i po- 
zycyi, również, jak i dostawa soli, czysto zarobkowej. Miało 
ono tyle tylko wspólnego z ogólną pomyślnością kraju, ile 
i jak długo dawało zarobek pracującym w cegielni. Umowa 
zaś zawarta z sztabem była najmniej przewidującą z ukła- 
dów, kiedykolwiek przez St. podpisanych, słusznie też spo- 
wodowała upadek przedsiębiorstwa, powróciwszy w nie- 
wielkiej zaledwie części wyłożony nań kapitał. 



MŁYN PAROWY. 



Powracając do dalszego opowiadania dziejów młyna 
parowego, nadmienić przedewszystkiem należy, iż rynki 
sprzedaży mąki, prawem spadku, pozostały te same, co i za 
poprzednich zarządów. Za St. przybyło nowe miejsce zby- 
tu — dostawy dla wojska, które stanowiły dla zakładu po- 
ważną rubrykę dochodową. Tak naprzykład z rachunków 
widzimy, iż w r. 1840 kasa intendentury wypłaciła zarządo- 
wi młyna za 29,589 ćwierci mąki. 

O zainteresowaniu się Banku losami zakładu, można 
sądzić z tego, iż co rok, w oznaczonym przez intendenturę 
terminie, wysyłał urzędnika, który stawał do licytacyi, wno- 
sił kaucyę i regularnie utrzymywał się przy dostawie. By- 
wały wypadki, iż, z powodu nadmiaru zapotrzebowań, nie 
można było na czas dostarczyć jakiejś seryi, — Bank, aby nie 



Digitized by 



Google 



< 208 > 

dyskredytować zakładu i nie narażać go na straty, udzielał 
w takich razach pożyczki na zakup mąki w sklepach. 

Z wzrostem popytu na mąkę^ trzeba się było zaopa- 
trywać w spichrze, których przemysłem i zabiegliwością 
St. stanęło cztery. Trzy z nich na gruncie młyna parowe- 
go: Ś-go Tomasza, Józefa, Henryka, który nosił jeszcze 
nazwę 47, zaś Ś-go Piotra wzniesiono na gruncie posesyi po 
Eichmtkllerze, położonej nad brzegiem Wisły, niedaleko Mły- 
na Parowego. Jeden z trzech pierwszych budował cieśla 
Grosser w r. 1837. Koszty wznienienia budowli wyniosły 
złp. 80 tys. Sumę tę zapłacił St. — dwa inne stanęły z fun- 
duszów, jakie przemysłowiec czerpał z kas Banku na rachu- 
nek otwartego kredytu na depozyty. Na wybudowanie 
czwartego Bank Polski odstąpił St. całą roczną należność od 
intendentury w ilości złp. 69 tys. za najem trzech spichrzy. 
Spichrz zaś kosztował złp. 110,496 gr. 20, wypłaconych 
cieśli Grosser gotówką, lub też materyałem budowlanym, 
jak: cegłą, cynkiem i t. d. Miał St. zamiar wznieść piąty 
drewniany. Był on potrzebny na skład zboża do mielenia 
i ziarna, z którego wyciskano olej. Bank zgodził się na bu- 
dowę i przyrzekł wypożyczenie sumy, żądanej przez St., wy- 
magał tylko rękojmi hypotecznej. Miał ją wystawić St. na 
dobrach Kłobuckich, należących do jego szwagra Lemań- 
skiego. 

- - Tymczasem w r.- 1842 widzimy pewne zmiany w skła- 
dzie właścicieli i zarządzie młyna. W roku tym odsunęli 
się zupełnie od udziału w sprawach zakładu B-cia Łubień- 
scy. Zarząd młynem St. poruczył Krzysztofowi Lewińskiemu 
a jednocześnie zażądał od Banku wydania nowych zaliczek 
na ulepszenia — ostatniego wyrazu nauki i techniki ów- 
czesnej; 

vBank*zgadał się na udzielenie pożyczki, wymagał atoli 
udowodnienia istotnej potrzeby ulepszeń, jako też wykazania 
ich skuteczności. 



Digitized by 



Google 



€ 904 > ' 

Odnowienie młyna miało polegać na : 

1) odmianie kotłów, które były w złym stanie ; 

2) nadaniu kamieniom prędszego obrotu ; 

3) zaprowadzeniu cłiłodnic do mąki ; 

4) przerobieniu pytli ; 

5) urządzeniu macłiin do czyszczenia zboża. 

Koszty wszystkich inowacyi wyniosły złp. 40 tys., które 
Bank wyasygnował. 

Wezwani biegli Antoni Hanu, Paweł Kaczyński if Juljan 
Bayer, zbadawszy stan rzeczy na miejscu, oświadczyli/co do 
młyna parowego, ie suma wyasygnowana nie będzie wy- 
starczającą z powodu róinycłi napraw, które dopiero po 
rozebraniu maszyn można będzie widzieć. Dodali jednak, że 
gdyby koszty wyniosły nawet 50 tys. i więcej, to i w takim 
razie zaprojektowane zmiany uskutecznione być powinny, 
gdyż inaczej młyn parowy w stanie, w jakim się znajduje — 
żadnych prawie nie zapewnia korzyści. 

Na poparcie swego zdania przytoczyli następujące wy- 
liczenie : 

Młyn w ciągu roku zemleć może 50 tys., a przy nowem 
urządzeniu do 60 tys. korcy : 

50,000 korcy żyta po złp. 12 co uczyni złp. 600,000 
Koszty mielenia po złp. 3 gr. 4 uczynią ,, 156,666 gr. 20 

Razem . złp. 756,666 gr. 20 

Z tego będzie: 
a) Podług wydatku młyna Warszawskiego : 
Mąki N. 1 i 2 &b% t. j. 38,500 cent. po złp. 12 462,000 

^ targowej 17jj; , „ 18,700 „ „ . 10 187,000 

„ otrąb 4t7% „ „ 51,700 „ „ „ 3 gr. 10 186,120 

Razem . . . złp. 835,120 

Zatem zysk spodziewany mógłby wynieść rocznie złp. 
78,453 gr. 10. 



Digitized by 



Google 



< 906 > 

b) Podług wydatku młyna w Ołilan : 
Mąki przedniej 40^ t. j. 44,000 cent. po złp. 

11 czyni 484,000 

yy targowej 26^ t. j. 28,600 cent. po złp. 

10 czyni 286,000 

^ otrąb 80JK t. j. 33,000 cent. po złp. 

3 gr. 6 105,000 

Razem . . złp. 876,600 
Potrącając wydatek . . ,, 756,666 gr. 20 

Czysty zysk wyniesie . . złp. 118,938 gr. 10 
czyli, ie młyn po odnowieniu miał przynosić rocznego zysku 
o 40 tys. złp. więcej, niż dawał w stanie ówczesnym. 

Względem projektu założenia olejarni i tartaku biegli wy- 
nurzyli zdanie, że kapitał zakładowy na dwa te przedmioty 
wynieść może około złp. 180,000 czyli rs. 27,000> — obroto- 
wy 30,000 rs. Bank otworzył St. kredyt na odnowienie 
młyna, co się zaś tycze żądania funduszu na budowę olejarni 
i tartaka to kwestyę tę pominął milczeniem. 

Lecz St. był człowiekiem, który sam umiał wziąć los za 
bary, jeżeli ten nie chciał iść z nim ręka w rękę. 

Kiedy roboty około restauracyi młyna były znacznie 
posunięte, przedstawił on Bankowi dane, wskazujące na nie- 
dostateczność funduszu wyasygnowanego, koszty bowiem 
odnowienia zakładu miały być o wiele wyższe. Między in- 
nemi okazało się przy rozebraniu maszyny, że na należyte 
wykończenie rozpoczętego dzieła potrzeba złp. 80 tys., t. j. 
sumy dwa razy większej od tej, którą Bank wyasygnował. 

Wezwano znów wymienionych już przed tem biegłych 
aby sprawdzili koszty wyasygnowane. Ci zaopiniowali, że 
wartość robót, dotąd wykonanych około młyna, wynosi rs. 
10,830, koszty zaś projektowanych obliczono na rs. 8,814 
kop. 50. Ogół zatem wydatków podług tego rachunku pod- 
niesiono do 14 — 15 tys. rs. „Zawsze — pisali ci sami 
biegli — nie można tutaj spuszczać z uwagi, że wyłożone na 

8 



Digitized by 



Google 



odnowienie młyna koszty są w związku z wzniesieniem 
oleami i tartaka, bo przy odnowieniu młyna już miano 
wzgląd na te dwa zakłady, a skutkiem tego i macłiina paro- 
wa młyna tak urządzoną została^ iż siła jej nietylko poru- 
szała młyn mączny, lecz i olearnię i tartak*. 

Koszty założenia przy młynie olejarni z potrzebnemi na- 
czyniami wynosić miały podług obliczeń komisyi około złp. 
76,000, kapitał obrotowy złp. 90 tys. Co zaś do funduszu, 
potrzebnego do wzniesienia tartaka, to oznaczono go na złp. 
100 tys. przy kapitale obrotowym 80 tys. 

Po długich debatacti Bank zgodził się wreszcie, aby 
przypadająca St. z interesu cynkowego suma rs. 6 tys. była 
na odnowienie młyna wyasygnowana. Co zaś do dal- 
szy cłi zaliczeń, mogący cti obciążyć conto przemysłowca — 
Bank icłi stanowczo odmówił. 

Jednocześnie ustanowiono nad młynem najściślejszą 
kontrolę, a mianowicie związano St. następującemi warun- 
kami: 1) aby wszelkie wpływy były niezawodnie do kas 
Banku wnoszone^ za potrąceniem jednak kosztów mielenia 
i wydatków tylko przez Bank uwzględnionych ; 2) aby dy- 
rektor młyna wszelkie rozporządzenia Banku bezwarunko- 
wo wypełniał ; 3) zboże miało być kupowane koniecznie na 
rynku Warszawskim, na prowincyi zaś — tylko za upo- 
ważnieniem Banku; 4) mąkę rozkazano sprzedawać tylko 
za gotowiznę; 5) Lewiński obowiązany był przedstawiać 
raporty dwutygodniowe, a wyszczególnione w nich wydatki 
powinny były być poparte przez urzędowe zezwolenie 
urzędnika, mającego nadzór nad młynem; 6) zastrzeżono, 
aby wszelkie rachunki z intendenturą załatwiano w obecno- 
ści tegoż urzędnika, który z polecenia władz bankowych 
w tej chwili odbierał od intendentury wszelkie należności, 
wnoszone do kasy młyna i za potrąceniem uznanych wy- 
datków wnosił je do Banku. 

W celu zapewnienia się, ażeby punkt ostatni był ściśle 
wykonywany. Bank zniósł się z intendenturą wojskową, 



Digitized by 



Google 



którą uprzedziła iż bierze młyn w sekwestr i prosił, aby 
wszelkie racłiunki z St. załatwiała nie inaczej, jak tylko 
w obecności urzędnika Banku *). 

W r. 1844 Steinkellcrowi powtórnie już zwrócono ro- 
czny czynsz dzierżawny za spiclirze w kwocie złp. 69 tys. 
na wybudowanie dwóch szop: jednej na skład materyałów 
drzewnych, drugiej na pomieszczenie pojazdów, wyrabia- 
nych w fabryce karet kuryerskich. 

W r. 1846 powtórzyło się to samo, tylko w innej nieco 
formie. Wyjaśni to przytoczony poniżej ustęp listu urzędnika 
Banku, który, otrzymawszy od swych władz polecenie ode- 
brania należności za dzierżawę spichrzy, donosi : „P. Gład- 
kow, główny inspektor magazynów, wezwał mię przed kilku 
dniami, ażebym w dniu wczorajszym zgłosił się do niego, 
gdyż dla uregulowania ksiąg swoich przed ukończeniem ro- 
ku zmuszony jest koniecznie wszelkie należności z roku upły* 
nionego uskutecznić. Z tego powodu w dniu wczorajszym 
w mojej obecności dopełnioną była wypłata panu St. o go* 
dżinie 7-ej wieczorem w jego pomieszkaniu, a fundusz z tego 
tytułu dla Banku w sumie rs. 12,253 kop. 83 przynależny, 
przez pana St. dla wniesienia do kasy Banku, pomimo 
wszlkich przełożeń, wydany mi nie został/ 

Przytaczając ustęp ten raportu urzędnika Banku, nad- 
mienić należy, iż wtedy właśnie wprowadzono w młynie 
projektowane zmiany. Przeistaczano go w ten sposób, iż 
szesnaście kamieni do mielenia zredukowano do ilości ośmiu, 
pomieszczonych na jednej stronie zakładu, na miejscu ośmiu 
skasowanych, urządzono olejarnię, przy której znów wrzały 
roboty około urządzenia tartaka. Były to czasy, kiedy dług 
St. dochodził do mazimum i sam przemysłowiec zrezygno- 
wał już zapewne z nadziei jakiegokolwiek ratunku dla same- 



^) Sądząc z datjr wnosić molna, Łe rozporządzenia te wydano na skutek 
upadłości, ogłoszonej przez dom Steiner w Wiedniu I strat ponieślonycli przez prze- 
mysłowca przy budowle kolei Warszawsko- Wiedeńskiej. Wtedy to juł Bank nosił 
s1q z zamiarami wzięcia St. w kuratelę. 



Digitized by 



Google i 



< ao8 » 

go siebie. Bank zaś na urządzenie tych zakładów pożyczki 
stanowczo odmawiał. 

Maszyny do czyszczenia zboża oraz maszyna do susze- 
nia mąki i zboża też posiadają swoją historyę. Przyrządy te 
sprowadzono do Gdańska w tajemnicy przed Bankiem. Po- 
zostawiono je tam w oczekiwaniu dalszycłi wypadków. 
Tymczasem w Warszawie między Bankiem a St. szły układy 
o wypłacenie pierwszemu pewnej sumy należnej listami za- 
stawnemi Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, branemi 
przez St. w charakterze pożyczki na Żarki. Gdy przyszło do 
ostatecznego załatwienia interesu, przemysłowiec oświad- 
czył, że wtedy zezwoli na wydanie listów zastawnych, kiedy 
Bank zapłaci sumę 2,800 fimt. sterling., należne Johnsowi Bali 
za maszyny odeń sprowadzone. 

Żądanie to poparł wice-prezes Banku, ale w formie na- 
stępującej: „nie tak już dla ratowania St., bo ten przebrał 
miarę względów na jakie zasługiwał, lecz dla zasłonienia od 
strat John'a Bali sumę tę zapłacić należy, inaczej ten ostatni 
mógłby cofnąć swoje przyrzeczenie co do przybycia do 
Warszawy i pozbawić pomocy swojej, tak potrzebnej w za- 
mierzonem ubezpieczeniu się Banku na Walcowni Londyń- 
skiej^. Taką to drogą kraj dochodził do ulepszeń, jakie St. 
uważał za potrzebne zaprowadzić. 

Suche dokumenty urzędowe z tych czasów posiadają 
mnóstwo śladów podobnych zatargów St. z Bankiem, z któ- 
rych pierwszy stawiał częstokrKić kwestyę na ostrzu noża. 
Bank kilka razy groził subhastacyą. Rozgniewany prezes 
lub wice-prezes wołali w takich wypadkach : „Trzeba raz 
już skończyć z St. i zająć wszystko w sekwestry, a zacząć od 
Żarek.^ Lecz sytuacya zmieniła się do niepoznania, kiedy 
St. przedstawiał na najbliższej konferencyi którykolwiek ze 
swoich genialnych projektów. Czcigodne te, posiwiałe 
w usługach krajowi głowy słuchały go wtedy w skupieniu, 
jako fachowca, nie mającego sobie w kraju równego. Prze- 
ważnie milczący ten człowiek musiał posiadać niezwykły 



Digitized by 



Google 



< 109 > 

dar przekonywania, kiedy zabierał głos w kwestyach prze- 
mysłu lub handlu. ,Oko jego — mówi Jenike — rozpromie- 
niało się wtedy zapałem, twarz, zwykle zimna i poważna, 
dziwnie jaśniała ożywieniem, kiedy za powrotem (z zagra- 
nicy) opowiadał, co widział i co przeszczepić zamierzał na 
ziemię ojczystą.^ 

Pod wrażeniem tycli pełnycli otucliy słów St., zwiastu- 
nach lepszego jutra, zacichał powoli gniew w sercach stro- 
skanych pracowników, jedynych stróży dobrobytu narodu, 
a wszelkie ich pogróżki szły w niepamięć. 



CYNK. 



Mała ilość kopalni cynku, a wskutek tego i rzadkość me- 
talu, oddawna zajmowała umysły przedsiębiorcze, zachęca- 
jąc je do zmonopolizowania handlu tym towarem. W je- 
dnym z rozdziałów poprzednich mieliśmy już możność za- 
poznać się w krótkości z pożądliwemi chęciami w tym kie- 
runku domu Pfergusen. Jego upadłość sprawia ciężki czte- 
roletni kryzys, w ciągu którego Bank Polski dźwiga na sobie 
skutki braku przenikliwości handlowej Lubeckiego. 

Wyprawa do Kalkuty nie poprawiła stanu rzeczy. Je- 
dna z firm tutejszych, posiadająca na składzie wielkie zapasy 
towaru, po przybyciu urzędnika Banku na miejsce przezna- 
czenia, przystąpiła do sprzedaży zapasów przez licytacyę, 
w skutek czego ceny metalu znacznie spadły. Cynk, po po- 
trąceniu wysokich kosztów przewozu sprzedano ze stratą. 
Kryzys trwa jeszcze, a już jakiś przemysłowiec Krakowski, 
w celu unormowania podaży, proponuje Bankowi urządze- 
nie czegoś w rodzaju syndykatu. Następnie bierze się do 
handlu cynkiem St. lecz i jemu przeznaczonem było niepo- 
wodzenie. Przesilenie, spowodowane upadkiem domu Pfer- 
gusen^ jeszcze się nie skończyło, a słabszy materyalnie spól- 



Digitized by 



Google 



€ 210 > 

Dik St., nie mogąc przetrzymać największej gorączki^ pada 
i pociąga za sobą związanego z nim naszego przemysłowca. 
Jest to powodem pierwszej jego ruiny majątkowej. Pomógł 
mu sią z niej dźwignąć Bank przez wdzięczność za uclironie- 
nie go od strat, spowodowanycli upadłością młyna parowe- 
go. Jest to koniec okresu I-go. 

Nie skończył się on był jeszcze zupełnie, kiedy zaczął 
się już drugi. St. wkrótce po zawiązaniu spółki z domem 
L^Adam miał możność przekonania się o istotnym jego sta- 
nie majątkowym^ a widząc, że owe trwałe podstawy i sze- 
roki kredyt, o jakicti cłiodzily wersye, były więcej fikcyjne, 
niż rzeczywiste, zaczął poszukiwać innych spólników. Jakoż 
wkrótce dwie bardzo poważne firmy angielskie Harmann et 
C*o i Jołin Bali wyraziły chęć wzięcia udziału w interesie 
a za warunek^ zapewniający powodzenie^ uważali wybudo- 
wanie walcowni w Londynie. Przed streszczeniem dziejów 
nowej spółki, należy się słów kilka ówczesnym warunkom 
handlu cynkiem. 

Przedstawiał on olbrzymie trudności, a powodem była 
odległość miejsca dobywania cynku od głównych ognisk 
handlowych^ pośredniczących w sprzedaży, a tych ostatnich 
od miejsca zbytu. 

Dobywano metal w Królestwie, na Szlązku i w obrębie 
wolnego miasta Krakowa. 

Głownem targowiskiem hurtowego handlu był Ham- 
burg, który, jako miasto wolne, był najdogodniejszym i naj- 
bliższym zbiornikiem cynku w stanie murowym. Największy 
popyt znajdował metal w Indyach Wschodnich, Chinach 
i Rosyi. Z powodu kosztów dalekiego przewozu i drogiego 
pośrednictwa towar ten dla nabywców był za drogim, po 
potrąceniu zaś najrozmaitszym wydatków — producentom 
nie powracał częstokroć kosztów wyrobu. 

Zabiegi współki Steinkeller et L'Adam sprawiły, że bla- 
cha cynkowa znajdowała coraz szersze zastosowanie we 
Francyi i Anglii, gdzie kryto nią dachy. Anglia nadto, po- 



Digitized by 



Google 



< 211 > 



zostawiając nieznacznem cło od cynku w stanie surowym 
(w cegiełkach) znacznie go podniosła od blachy. W skutek 
tego dogodniej było mieć walcownię blachy cynkowej 
w Londynie, niż, jak dotąd, w Paryżu. 

Chcąc cynk Królestwa skierować ku wszechświatowym 
rynkom^ musiano go z hut przewieźć na kołach do Wisły. 
Tu przeładowywano go na statki i spławiano do Gdańska. 
Koszty przewozu i spławu do tego miasta w czasach oma- 
wianych wynosiły złp. 2 gr. 20 od centnara. Za przejście 
metalu przez Prusy opłacano dotkliwe cło przewozowe 
(tranzyto) w wysokości złp. 8 od centnara. Do obowiązko- 
wych kosztów doliczyć należy jeszcze gr. 11 komisowego 
w Gdańsku. Ogół więc wydatków transportu centnara me- 
talu do Bałtyku wynosił złp. 6 gr. 1. 

W gorszych jeszcze warunkach był cynk, pochodzący 
z obwodu m. Krakowa. Ponosił on większe koszty spławu 
Wisłą, a przy wejściu do Królestwa obciążono go opłatą 
wagowego i windowego^ nie licząc już strat, ponoszonych 
w czasie. 

W najlepszych warunkach, pod względem zwózki i spła- 
wu był cynk Szlązki. Odrą spławiano go z Wrocławia do 
Szczecina, wychodził więc do morza obciążony tylko koszta- 
mi spławu. 

Cynk Królestwa i Krakowski oprócz tego wysyłano 
jeszcze do Rosyi. Z Królestwa szedł na wschód trzema dro- 
gami : 1) Wisłą do Gdańska, a następnie morzem do które- 
gokolwiek z portów rosyjskich, przeważnie do Petersburga, 
skąd go spławiano Newą, kanałami i Wołgą. (Towar ten 
przeznaczony do Rosyi, podczas przejścia przez Prusy, opła- 
cał tranzyto ulgowe); 2) lądem na osiach do guberni cen- 
tralnych i 3) lądem do Odessy, przez Kraków, Brody. Tran- 
zyta przez Austryę nie ponosił. 

Cynk okręgu miasta Krakowa szedł w stronę Rosyi tylko 
do Odessy. Do centralnych guberni była mu droga niezna- 
na^ przez Gdańsk zaś nie używał praw tranzyta ulgowego. 




Digitized by 



Google 



< sia > 

Warunki dobywania metalu też nie wszędzie były je- 
dnakie. Produkcya cynku jest wprost zależną od wydajno- 
ści galmanu, który stanowi naturalną podstawę istnienia sa- 
mego metalu. Podobnie jak warunki przewozu tak i wa- 
runki dobywania cynk Szlązki posiadał najlepsze. Korzec 
rudy szląskiej dawał do 130 f. galmanu, podczas gdy z korca 
kopalni Królestwa wytapiano tylko od 40 do 50 funtów. Ko- 
palnie krakowskie posiadały wydajność galmanu pośrednią 
między temi dwiema. 

Wobec dwócłi tycti niekorzystnych warunków, trudna 
była i rywalizacya cynku polskiego ze szląskim. Oprócz bo- 
wiem o trzy razy słabszej wydajności, a więc i tyleż droższej 
produkcyi, musiał jeszcze opłacać wysokie tranzyto pruskie. 
Gdy przeto produkt ten pochodzenia szląskiego powracał 
koszty pracy, z pewnym niewielkim zyskiem, jako wyna- 
grodzenie za włożony kapitał i zachody właściciela, wtedy 
już cynk polski musiano sprzedawać z wielką stratą. Tem się 
da tylko wytłómaczyć długotrwałość i częste powtarzanie 
się przesileń w handlu tym metalem w Królestwie. 

W skutek tych to właśnie niezmiernie twardych warun- 
ków w niwecz się obróciły usiłowania wyprowadzenia 
handlu cynkiem na należyte tory, tak obywatelskiej instytu- 
cyi jak Bank Polski, o nie się też rozbiły dobre chęci takich 
działaczy Królestwa jak : ks. Druckiego-Lubeckiego i Stein- 
kellera. Słowem, historya handlu tym produktem górnictwa 
polskiego jest całym szeregiem niepowodzeń. Słońce na 
chwilę jedną ukaże się, olśni potokami światła, obudzi na- 
dzieję promiennej przyszłości, ale dla tego chyba tylko, aby 
na całe szeregi lat znowu się zawlec gęstemi chmurami. 

Zwróćmy się następnie do walcowni cynku. Dotąd 
jeszcze można się spotkać z zarzutami, czynionemi St., że 
nie urządził jej w Królestwie — lecz w Londynie. Na pozór 
należało by uczynić w myśl krytyków. Rozpoznawszy je- 
dnak ówczesne tajniki, przy warunku chęci zmonopolizowa- 
nia handlu tym towarem, rzecz się zupełnie inaczej przed- 



Digitized by 



Google 



« 218 > 

Stawi. Tak naprzykład, cynk okręgu miasta Krakowa^ jak 
się to już rzekło, spławiano Wisłą do Gdańska. Cłicąc więc 
rzeczony towar zwrócić do walcowni, urządzonej w Sław- 
kowie, trzeba go było holować Pilicą, a następnie wiefć na 
osiach. Co zaś do cynku szląskiego, to przerabianie go na 
blachę w polskiej walcowni byłoby połączone z jeszcze 
większemi stratami, trzeba go bowiem było transporiować 
na kołach do Sławkowa, a następnie narażono by go najnie- 
potrzebniej na tranzyto pruskie w stanie przerobionym na 
blachę, przy powtórnem przejściu przez pruską granicę. 
Tranzyto zaś pruskie było o wiele względniejszem dla cynku 
w stanie surowym, niż przerobionym. Najważniejszą zaś oko- 
licznością była ta, iż cło wchodowe dla towaru przy wejściu 
do Anglii w stanie surowym było o wiele mniejszem, niż od 
blachy. Chcąc więc mieć walcownię w Królestwie, trzeba 
się było bardzo drogo opłacać, przedewszystkiem na pruskiej 
granicy, a następnie w Anglii. Jakkolwiek istniała walco- 
wnia w Sławkowie, to jednak blachę w niej wyrabianą prze- 
znaczano przeważnie na handel wewnątrz Królestwa i na 
wywóz do Rosyi. 

Są to dane, dotyczące tego przedmiotu tylko w ogól- 
nych zarysach z pominięciem bardzo wielu niezmiernie waż- 
nych szczegółów z dziedziny techniki handlu i dobywania. 
Kto chciał zmonopolizować handel cynkiem, powinien był 
objąć umysłem całokształt wraz z niezmierną ilością detali, 
od których zależał pomyślny obrót sprawy. 

Oprócz wymienianych trudności, jako danych, które 
niepodobna było zmienić, sam jeszcze kontrakt pięcioletni, 
zawarty z Bankiem przez B-ci Łubieńskich, pozostawiał 
wiele do życzenia. To też' nowi spólnicy St., rozpatrzywszy 
się w szczegółach, zażądali w nim pewnych zmian. Jako 
na najważniejszą niedogodność wskazywali na walcownię 
w Sławkowie, pozostawioną sposobem wyjątku, w ręku 
Banku Polskiego. Samodzielne jej istnienie, z jednej strony 
zmniejszyło ilość cynku, pozostającego do rozporządzenia 



Digitized by 



Google 



< 214 » 

spółki^ z drugiej zaś mogło wywołać konkurencyę i po- 
średnio wpłynąć na ceny metalu. Co zaś do wydajności 
galmanu — spólnicy zauważyli, iż jest ona za małą do po- 
trzeb, to też, w celu jej powiększenia, St. zaproponował wy- 
zyskać kopalnie Olkuskie, które od półtora wieku stały za- 
lane wodą. Ułożono się co do sposobów ich osuszania. Po- 
nieważ czynność ca wymagała olbrzymiego nakładu kapita- 
łu, pięcioletni przeto okres znaleziono niedostatecznym, aby 
powrócić koszty i wyciągnąć z kopalni odpowiednie zyski. 
Minimalny okres czasu na eksploatacyę uznano 20-letni. 
W skutek zaś większego popytu na cynk w Anglii, niż we 
Francyi i z powodu tego, że na cynk w stanie przerobionym 
przy wejściu do pierwszego z państw wymienionych nałożo- 
no wysokie cło, postanowiono przeto walcownię z Paryża 
przenieść do Londynu. 

Co do nowej walcowni, to firmy zawarły ze sobą zaraz 
umowę. W myśl wypełnienia jej artykułów, John Bali i Har- 
mann powinni byli się zająć urządzeniem walcowni, St. zaś 
pojechał przeprowadzić układy o kopalnie w Królestwie, na 
Szląsku i w obwodzie miasta Krakowa. Bank, usłyszawszy 
o projekcie osuszenia kopalni Olkuskich, chętnie przystał na 
dwudziestoletnią dzierżawę zakładów cynkowych, nie wy- 
łączając i walcowni w Sławkowie. 

Dnia 13 Sierpnia r. 1836 spisano projekt do kontraktu; 
wedle jego brzmienia, roczny czynsz dzierżawy miał wyno- 
sić złp. 600 tys. Z sumy tej spólnicy zobowiązali się uiszczać 
z góry w ratach miesięcznych. Maximum produkcyi ozna- 
czono na 110 tys. centnarów rocznie. Gdyby zaś przedsta- 
wiała się możność dobywania większej ilości i St. chciał 
z niej korzystać, — obowiązywał się dopłacać po złp. 3 od 
centnara. 

W celu zwiększenia wydajności galmanu przemysłowiec 
podejmował się swoim kosztem za pomocą machin w ciągu 
lat pięciu osuszyć stare kopalnie Olkuskie lub wypompować 
z nich wodę do takiej głębokości, iżby pod jej powierzchnią 



Digitized by 



Google 



« 210 > 

mogły być urządzone « porządne zroby, aby z nich galman, 
a w razie znalezienia, i kruszec ołowiany ciągle wydobywa- 
ne być mogły". Gdyby wszakże St. przekonał Bank, że po- 
mimo postawienia do wypompowania trzech machin o sile 
stu koni każda, celu dopiąć niepodobna, to powinien być 
zwolniony od zobowiązania i żadna ze stron do drugiej z te- 
go tytułu pretensyi rościć nie mogła. 

Na przypadek znalezienia pokładów srebra lub ołowiu 
Yb część miała należeć do Banku. Na szkołę górniczą, któ- 
rą Bank zamierzał założyć w Bendzinie, St. zobowiązał się 
wnosić po gr. 15 od centnara cynku, po gr. 10 od centnara 
ołowiu i po gr. 10 od grzywny srebra. 

Najważniejszy ze wszystkich był artykuł II umowy, po- 
dług którego St. z kopalni istniejących miał prawo korzystać 
tylko z takiej ilości galmanu rocznie — jaka była oznaczona 
etatami r. 1836. Zastrzeżono nadto, że gdyby w później- 
szym czasie kopalnie te nie były w stanie dostarczyć nawet 
takiej ilości, to St. sam powinien się postarać o galman skąd 
inąd, nie żądając za to wynagrodzenia od Banku. „Wszak- 
że — głosił ten sam artykuł umowy — gdyby galmanu rzą- 
dowego zupełnie przybrakło i gdyby Olkusz nie mógł być 
tak dalece osuszony, iżby z niego galman kopać można by- 
ło, a nabycie tego od prywatnych zbyt drogo przychodzi, 
St. mocen będzie żądać niejakiego na cenie kupna galmanu 
wynagrodzenia, którego wysokość ustanawiać się będzie jak 
następuje : na teraz kupowany galman przez górnictwo płaci 
się kibel (35 garncy) po złp. 4 gr. 15, cena zaś sprzedażna 
cynku czystego po złp. 12, te więc dwa — data i cena gal- 
manu po złp. 4 gr. 15, a targowa cynku we Wrocławiu, usta- 
nawiając proporcyę prostą, wykażą razem sumę, jaką sto- 
sunkowo p. St. płacić winien za galman bez żadnej od Ban- 
ku bonifikacyi, nad którą cenę St. płacić był zmuszony. Bank 
winien będzie zwrócić mu przewyżkę lub wziąć obowiązek 
dostawy galmanu. I tak, jeśliby cynk czysty we Wrocławiu 
stał złp. 20 za cent. polski, p. St. za kibel manganu do złp. 6 



Digitized by 



Google 



« 816 » 

włącznie opłacać powinien bez żądania od Banku wynagro- 
dzenia. Przy cenie cynku czystego złp. 30 opłata za galman 
w lej proporcyi podnieść się może bez wynagrodzenia aż do 
złp. 9 od kibla i dopiero gdyby w pierwszym stosunku p. St. 
nad złp.. 6^ a w drugim nad złp. 9 za kibel galmanu płacić 
był zmuszony, — mógłby do Banku o dopłatę^ o której po- 
wyżej mowa, rościć pretensyę, albo żądać od Banku dosta- 
wy galmanu za zapłatę od kibla według wyżej ustanowionej 
proporcyi". . 

W zamiarze zbadania rzeczy na miejscu i ułożenia pro- 
jektu do rozwinięcia działań St. we Wrześniu r. 1836 udał 
się do Dąbrowy i Olkusza. Tu władze górnicze wskazały 
przeciętne koszty produkcyi cynku na złp. 10 gr. 17 i za- 
pewniły St., że z istniejących nawet kopalni liczyć można na 
100 — 118 tys. centnarów rocznej produkcyi. Zakomuniko- 
wane mu wyciągi i plany ekonomiczne, zatwierdzone już 
przez Bank na r. 1837, potwierdzały to zapewnienie władz 
górniczych. ^) To też powodując się temi danemi, pisał St. 
z Dąbrowy do Banku, że ostatecznie się już ugruntował 
w przekonaniu o możliwości spełnienia warunków kon- 
traktu przez Bank zaprojektowanego i że nie odległą jest ta 
epoka, w której przemysł, wiedziony niezmordowanemi usi- 
łowaniami urzędników górnictwa, wspierany przez Bank, 
będzie niewyczerpanem źródłem dochodów dla kraju, jemu 
zaś, t. j. St., pozostaje zaszczyt wspierania „użytecznych i obfi- 
tych zamiarów Banku Polskiego". Co się zaś tycze kopalni 
Olkuskich, to w tym samym liście oświadczył, że „osuszenie 
takowych przy użyciu siły parowej i innych środków, zna- 
nych za granicą, przestało już być wątpliwem, i owoce, 
o które się od półtora wieku napróżno kuszono, Bankowi 
Polskiemu się należą". 



O N&leŁjr dodać, IŁ plany ekonomlcsne, sporządzone pierwszy raz za Lubeckle- 
go, przepisywano z roku na rok, nie licząc sIq z okolicznością, U galman wtedy JuŁ 
był wyczerpany, a wydajność Jego z roku na rok stawała sIq mniejszą. 



Digitized by 



Google 



< 217 > 

Chodziło jeszczcze o pewne poprawki, które St, na za- 
sadzie swych spostrzeżeń chciał poczynić. W zestawieniu 
z przeciętną produkcyą roczną (60 — 60 tys. cent.) dotąd, — 
ilość wskazana przez Bank i władze górnicze wydawała się 
nieco przesadzoną, to też St. prosił wiadze bankowe o zmia- 
nę artykułu II układu. Wice- prezes nie zgodził się na razie 
na proponowaną poprawkę, obiecał atoli uczynić wszystko, 
co tylko będzie moiliwem. To też przemysłowiec wykreślił 
z kontraktu artykuł II zupełnie, licząc na to, że gdyby urzę- 
dowe rachuby zawiodły, to Bank nie zechce korzystać 
z umowy opartej na błędzie^. 

W tera stadyum sprawy St. wyjechał za granicę, a do- 
prowadzenie układów do końca poruczył pełnomocnikowi 
swemu Trzetrzewińskiemu, zalecając, aby „trudnych wa- 
runków nie dopuścił*. Trzetrzewiński ograniczył się na re- 
dakcyi nowego artykułu, który zabezpieczał w razie powikłań 
możność powrócenia do kontraktu poprzedniego, t. j. zawar- 
tego w r. 1836, Bank znów ograniczył za to produkcyę 
galmanu istniejących zakładów do 50 — 60 tys. rocznie. 

Zawarty w ten sposób układ rujnował wszelkie nadzieje 
zawiązania się spółki, która liczyła na producyę roczną 
w ilości nie mniejszej jak 100 tys. cent. 

Równolegle omawiano kwestyę dzierżawy hut cynko- 
wych na Szląsku i w obwodzie miasta Krakowa. Układy 
miały na celu, aby ,,cynk obcokrajowy nie przeszkadzał han- 
dlowi cynkiem polskim. "^ Tu należy podkreślić, iż w kon- 
traktacłi rzeczonych produkcyą tego metalu kopalni Szląskich 
zawarowaną była w tej mierze co dawniej, największą zaś 
uwagę St. zwraca na cynk polski, usiłując podnieść jego wy- 
dajność o 50 tys. centnarów rocznie, aby przez to wzbudzić 
dopływ kapitałów, dać ,,zarobek biednym ludziom, podnieść 
dobrobyt kraju**. 

Jednocześnie zaczęto prace około ulepszeń w walcowni 
cynku w Sławkowie, na wzór zagranicznych. Wkrótce też 
blacha w niej wyrabiana nie ustępowała angielskiej. 



Digitized by 



Google 



< 218 > 

Przekonawszy się po powrocie do kraju^ ii kontrakt 
o eksploatacyę cynku, został tak niepomyślnie przez Trze- 
trzewińskiego zawarty, St. nie wstąpił w prawa dzierżawcy 
zakładów cynkowych. Chciał zyskać zwłokę, aby wybadać, 
jaki obrót weźmie cała sprawa: 1) jak pójdzie produkcya 
cynku, 2) jak przyjmą kontrakt spólnicy, 3) jak się wreszcie 
zachowa Bank w obec przyszłych wypadków. Lecz ze- 
wsząd przychodziły wiadomości niepomyślne. 

Wszelkie zapewnienia urzędników górnictwa, jako też 
i plany ekonomiczne Banku były dalekiemi od rzeczywisto- 
ści. Wydajność galmanu okazała się znacznie mniejszą, jako 
gatunek coraz gorszy, wykazujący coraz mniejszą procento- 
wość, a wskutek tego koszty dobywania w dwójnasób pra- 
wie wyższe ponad wyrachowania, przedstawione przed kon- 
traktem. 

Spólnicy zawiadomili wreszcie, iż na układ w formie, 
zawartej przez Trzetrzewińskiego, nie przystają. Skłoniło 
ich do tego znaczne zniżenie cen na rynkach, lecz w tym 
samym liście naglili St. o dopełnienie wziętych na się zobo- 
wiązań co do walcowni w Londynie, która była na dokoń- 
czeniu. 

Wobec pozawieranych wszędzie kontraktów położenie 
stawało się okropnem. Na jedno tylko tranzyto pruskie 
miało iść około 100 tys. cent., nie licząc cynku idącego 
z Szląska ku Szczecinowi i drogą lądową do Rosyi. St. po- 
zostawiony sam sobie, nie miał środków do prowadze- 
nia na taką skalę interesu, kierownictwo takim kolosem też 
było nad siły pojedynczego człowieka. 

Bank wreszcie, na zasadzie jednego z artykułów kon- 
traktu, po nieuiszczeniu się z trzech rat dzierżawnych, wszedł 
w posiadanie zakładów cynkowych. Wtedy to po raz pierw- 
szy władze tej instytucyi zaczęły się namyślać nad tern, czy 
nie należałoby przystąpić do realizacyi aktywów St. Lecz 
wedle wszelkich wyliczeń zakończenie sprawy w ten spo- 
sób nie obiecywało dać pożądanych rezultatów. Długi prze- 



Digitized by 



Google 



< 219 » 

wyiszyły wartość ogółu nieruchomości je zabezpieczających, 
cena przedsiębiorstw i zakładów St. spadała, subhastacya 
była rzeczą nadzwyczaj długą, a przez nią wszystko straci- 
łoby na wartości. Procenty rosły z zastraszającą szybkością. 
Pomimo to, interes cynkowy choć chwilowo zachwiany, 
obiecywał korzyści, a nadewszystko wiązały Bank ze St. 
względy natury moralnej, które nakazywały sprzedaż »Mły- 
na Parowego**. 

Z przyjęciem jednak zasady okazania pomocy konie- 
cznem było następstwem zastępować St. w wypłatach. 

To też władze bankowe zawiadomiły braci Łubień- 
skich, którzy mieli dom komisowy w Gdańsku, aby cynk, 
spławiany pod adresem St., uważali jako własność Banku, 
który jednak pozostawia przemysłowcowi prawo rozporzą- 
dzania się tym towarem. Wezwał przytem dom rzeczo- 
ny, aby o każdej wysyłce, zarządzonej przez St., jako też 
o sposobie pokrycia waluty donosił Bankowi, „przestrzegając 
wszakże, aby to uczucie miłości własnej przemysłowca w ni- 
czem nie obrażało, konossamenta zaś na cynk ekspedyowany 
z Gdańska dalej — żyrować in blanco, bez wyrażenia firmy 
Banku, a to dla tego, aby St. w operacyach cynkowych nie 
był żenowany". 

Steinkellera zaś Bank jednocześnie zawiadomił, iż wstą- 
piwszy w jego prawa, czuje się w obowiązku dopełnienia 
układów, zawartych przezeń z właścicielami prywatnych 
kopalni. Wszelkie zaś zyski ponad koszta administracyi, 
opłatę rat zaległych i bieżących, przyrzekł mu zwracać. By- 
ło to właśnie najlepsze z najgorszych. 

Cały interes był na dobrej drodze: wszystko w karby 
ujęte, karne, posłuszne. Przewidziany każdy krok od Kra- 
kowa, Dąbrowy i Wrocławia aż do Hamburga, Londynu, 
Odessy, Indyi Wschodnich, wszędzie pozawierane kontrakty 
na kupno i sprzedaż metalu, słowem wszystko było tak zro- 
bione, jak umiał zrobić jedćn tylko St. Potrzeba jeszcze było 
dobrego administratora kopalni krajowych, a Bank pod tym 



Digitized by 



Google 



€ 820 » 

względem nie miał sobie równego — miał środki^ posiadał 
w swym składzie pełnycli poświęcenia urzędników, z trądy- 
cyami epoki niedawno minionej i z wybitnemi zdolnościami 
administracyjnemi* 

Należało jeszcze zabezpieczyć się co do przyszłości wal- 
cowni w Londynie, bez której operacya sprzedaży cynku 
dałaby w rezultacie straty. 

Jakkolwiek, jak się to już rzekło^ wspólnicy odmówili 
podpisania kontraktu, zawartego przez Trzetrzewińskiego, 
to jednak żądali wniesienia przypadającej od St. części ka- 
pitału obrotowego na walcownię. Lecz przemysłowiec nie 
posiadał kwoty żądanej przez wspólników. Zawierając 
spółkę z Johnem Bali i Harmanem miał nadzieję, iż sprawa 
weźmie inny obrót i że Bank, zachęcony nadzieją zysku, 
udzieli zaliczenia na kapitał obrotowy. Nieszczęśliwie tym- 
czasem zawarta umowa zniweczyła wszystko, a z obciąże- 
niem conta trzechmiesięcznemi ratami nadzieja otrzymania 
od Banku zaliczenia była słabą. Spróbować w każdym bądź 
razie należało. To też przemysłowiec wyliczył Bankowi 
korzyści, jakie mogą z walcowni wyniknąć, gdy zamiar jego 
dojdzie do skutku. W zakończeniu prosił o pożyczkę na ten 
cel złp. 800 tys. Jako bezpieczeństwo wskazał dochody 
z handlu cynkiem. 

Argumenty były przekonywające, rękojmia atoli, wska- 
zana przez St., była niedostateczną. Rachunki dowodziły, 
że handel cynkiem przynosił dotąd przemysłowcowi same 
tylko straty. 

To też odpowiedź na to podanie nic wprawdzie nie 
obiecywała, ale i nie była zupełnie odmowna. Bank się 
chwiał. Trzeba było korzystać z chwili. St. ponowił prośbę, 
w skutek której odbyła się konferencya w mieszkaniu Lu- 
bowidzkiego. *) 



<) Preies Banka. 



Digitized by 



Google 



€ SU » 

Przemysłowiec upewniał, ii kredytu tego nie uiyje^ uza- 
sadniał zaś swe żądanie potrzebą wzbudzenia zaufania dla 
swycli spekulacyi i pewniejszycli działań. Tym razem Bank 
zgodził się na prośbę St, i wydał list kredytowy na żądaną 
kwotę do jednego z bankierów w Hamburgu. 

Dwie umowy, wobec który cli stał St. (z jednej strony 
z Bankiem z drugiej ze wspólnikami) były w przeciwieństwie 
jedna do drugiej ; trzeba było wybierać jedno z dwojga : albo 
spełnić żądanie wspólników i przez to nadużyć zaufania Ban- 
ku, lub też dotrzymać słowa Bankowi i narazić się na wiel- 
kie straty. Są ślady, iż St., chcąc wyjść z trudnego nad wy- 
raz położenia, zamierzał obrać drogę pośrednią — był zde- 
cydowany list kredytowy zasta^A^ić. Lecz trzeba było być 
przygotowanym na wszelki możliwy wypadek. Trzeba było 
zbadać grunt, jak się zapatrywać będzie Bank, gdy spólni- 
cy zażądają gotówki, a on będzie musiał list kredytowy spie- 
niężyć. 

Nazajutrz po dopełnieniu formalności pokwitowania, 
Bank otrzymał list, w którym St. dziękując za pomoc i ^prze- 
ważną protekcyę'*, jakich mu władze bankowe w jego przed- 
sięwzięciach udzielają, przyrzekł przez wdzięczność dlań 
cynk jaknajkorzystniej spieniężyć, zapewnił przytem, że 
z udzielonego mu kredytu, przed terminem oznaczonym na 
dzień 31 Grudnia r. 1837 wywiązać się nie omieszka tak, 
ażeby Bank nie miał potrzeby zastępować go w zobowiąza- 
niach niedopełnionych^. Na odpowiedź nie czekał w kraju, 
lecz tegoż samego dnia wyjechał do Londynu. 

Była to niewyraźna insynuacya, iż zamierza postąpić 
wbrew przyrzeczeniu danemu na konferencyi Postawiwszy 
w ten sposób kwestyę na ostrzu noża, St. był jeszcze w nie- 
pewności, jak się Bank na czyn jego będzie zapatrywał, ja- 
kie kroki przedsięweźmie w celu przeciwdziałania, a co za 
tem idzie, jakie następstwa może mieć dla niego ten sposób 
wyjścia. 

9 



Digitized by 



Google 



< ?1» > 

Lecz Bank^ ufny w dotychczasową nieskazitelność St.^ 
a strapiony tak niespodziewanym obrotem sprawy, wysłał 
za nim list sekretny, przypominając w nim, ie „co innego 
było na konferencyi umówione". W końcu dodał, że gdyby 
St. pomimo przyrzeczenia ciągnął (trasował) jaką sumą na 
zasadzie otwartego kredytu na Salomona Hejne ^), Bank ją 
natychmiast pokryje, lecz on (t. j. St.) straci odtąd wszelkie 
prawo, z jakiego na zasadzie zaufania tylko doń Banku, do- 
tąd korzystał. 

A więc Bank, który trzymał go w ręku i miał tysiące 
sposobów ukarania za nadużycie zaufania, czy to przez 
jawne wejście w jego prawa dzierżawcy zakładów cynko- 
wych, czy wreszcie przez subhastacyę całego majątku, za- 
groził karą moralną. Tu nie mogło być wyboru wobec 
wielkich strat, jakie mogły wyniknąć z niedopełnienia umo- 
wy ze wspólnikami. 

To też ta łagodność zamiast polepszyć — pogorszyła 
sprawą Banku. 

Bądąc już pewnym pobłażliwości, St. zastawił list u Har- 
manna. Ten zaś, gdy gotówka była mu potrzebną, użył go 
w całości w ratach trzymiesięcznych ciągnionych na dom 
Hejnego. 

Streszczając fakt z urzędowych dokumentów, nie mam 
bynajmniej zamiaru obrzucania błotem człowieka uznanych 
zasług, lecz wychodzę z zasady, ze historya powinna być 
wiernem odzwierciadleniem przeszłości. Smutny obowią- 
zek dziejopisa nakazuje mi przedstawić czytającemu ogółowi 
człowieka tego takim, jakim on był w rzeczywistości, a nie 
jakim chciała by go widzieć wyobraźnia, powodująca się 
skrupułami ctycznemi. Notuję więc w szeregu innych i ten 
wypadek, jako stanowiący jeden z rysów charakterysty- 
cznych St. 



O Nazwisko bankiera na Inilę którego wydany był list otwarty. 



Digitized by 



Google 



Fakt ten wraz z analogicznym, opowiedzianym już przy 
sprowadzeniu maszyny do czyszczenia zboża, tworzy dru- 
gą plamę na zwierciadlanej zresztą powierzchni łycia tego 
człowieka i dowodzi, ie przemysłowiec, mając wielki cel 
przed oczami, nie wahał się w razie potrzeby użyć nawet 
podstępu. 

Przestarzały już dziś, poszczerbiony w skutek długiego 
obiegu i nadużywania aforyzm twierdzi, że „życie to wal- 
ka**. Gdzie toczy się bój, tam muszą być i zgrzyty. A czyż 
nie były to tytaniczne zapasy, w których kilkunastu zaledwie 
świadomych niebezbieczeństwa feodałów występowało prze- 
ciwko całym systematom żelaznym. • Czyż dwa te wypadki 
wyjęte z pracowitego życia bohatera, nie są parafrazą słyn- 
nego z historyi starożytnej „bij, ale słuchaj**? 

Znamy naturę faktów i warunków, które popchnęły St. 
do nadużycia zaufania Banku, uprzytomnijmy teraz sobie 
powody pobłażliwości ostatniego. Przypomnijmy sobie 
świeże, gdyż zeszłoroczne dopiero wypadki, które zbliżyły 
przemysłowca do Banku przy kupnie młyna parowego. 
Bank skorzystał z ofiarności St., ustępując mu zakład za cenę, 
której nikt inny dać by nie chciał, a przez to zasłonięty zo- 
stał od wielkich strat i wybawiony z nadzwyczajnie przy- 
krej sytuacyi względem B-ci Łubieńskich i Towarzystwa 
zbożowego, jako niewypłacalnych dłużników. Cynk, który 
miał wynagrodzić oczywiste straty na młynie, był powodem 
upadku St. Bank poczuwał się do winy, że pośrednio przy- 
łożył do tego rękę. Jakkolwiekbądź po części wynagrodził 
to, okazawszy St. pomoc przez pożyczenie rs. 800 tys., lecz 
było to palliatywem tylko. Dług pozostał długiem. Pomoc 
Banku okazała się o tyle tylko skuteczną, o ile na razie za- 
słoniła St. od zdyskredytowania go wobec świata finanso- 
wego. 

Drugi raz ten sam Bank daje do podpisania pełnomocni- 
kowi St. taki kontrakt, którego by nigdy nie akceptował sam 
właściciel. Naraziło go to na ponowne niepowetowane 



Digitized by 



Google 



« 824 > 

Straty. Trudno było w tym razie złożyć winę na jednego 
tylko Trzetrzewińskiego i Bank się musiał do niej poczuwać. 

Z drugiej znów strony istniała w tycli czasach jakaś so* 
lidarność i poczucie potrzeby wzajemnej pomocy przemy- 
słowców względem siebie^ Banku i odwrotnie. Było to ja- 
kieś bractwo^ skupiające się pod sztandarem Banku w celacli 
obrony^ w celach pracy, mającej na celu wydźwignięcie 
kraju z grożącej mu ruiny. Wszyscy znali tę powolność 
władz Bankowych^ które chętnie biegły ze skuteczną pomo- 
cą^ narażając się na straty częstokroć. Tak też było i w da- 
nym razie. Bank, celowo wciągnięty przez St. w ryzyko 
strat, bronił się przed niemi. Zachęcany przezeń, widząc 
ofiarność przemysłowca jak również niewątpliwe korzyści 
dla kraju z jego projektów, ustępował. Lecz nie był on insty* 
tucyą samodzielną. Czynności jego podlegały kontroli wyż- 
szych władz Królestwa, które powodowały się pobudkami 
zupełnie odmiennej natury od tych, jakiemi on się rządził. 
To też aby mieć możność usprawiedliwienia się przed niemi^ 
pozostawiał w dokumentach ślady tak swego oporu, jak też 
i wrzekomego postępu St. w celu złożenia nań jeżeli nie ca- 
łej to przynajmniej części winy. Podobny stosunek stwier- 
dza właśnie pożyczka złp. 800 tys. na walcownię w Londy- 
nie. Pomimo jednak pogróżek, jakie zawierał list sekretny, 
Bank nie pozbawiał St. swego zaufania, owszem do samego 
końca utrzymał z nim jak najściślejsze stosunki. 

Oto są w głównych zarysach czynniki, które stanowią 
podłoże wypadków tu omawianych. 

Do tego jeszcze dodać należy, iż pobłażliwość władz 
Bankowych, nakazana przez dawne tradycye, które Bank do 
końca swego istnienia zachował, stawiały je w rozterce 
wobec nowych prądów. Co dawniej było cnotą i zasługą — 
teraz stawało się surowo karanem przestępstwem. To też 
gołębia ta dobroć zaprowadziła ówczesne władze bankowe 
na ławę oskarżonych. Proces długo się ciągnął, a nastę- 
pstwem było skazanie prezesa Lubowidzkiego, wice-prezesa 



Digitized by 



Google 



Łubieńskiego za nadużycie władzy na przymusowe opuszczę* 
nie kraju i osiedlenie w Kurskiej guberni. Lubowidzkiemu 
na pokrycie strat odebrano emeryturę^ Łubieńskiemu zaś 
zająto na własność rządu olbrzymie dobra Lubartów^ Irena 
i inne. 

Powróćmy jednak do dalszego skreślenia losów handlu 
cynkiem. W r. 1888 produkcya centnara tego metalu kosz- 
towała złp. 17 gr. 7. Po odliczeniu zaś ciężarów: tranzyta, 
frachtu i komisowego^ które pochłaniały złp. 6 gr. 2, koszty 
w Gdańsku wynosiły złp. 28 gr. 10, kiedy tymczasem w Pa- 
ryiu, dzięki St., płacono za centnar po złp. 42. Niema do- 
kładnych danych, dotyczących kosztów transportu morzem 
i Sekwaną do stolicy Francyi, wraz z obliczeniem cła fran- 
cuskiego, kosztów komisowego i przeładowań, lecz z rachun- 
ków przekonać się można, iż ogół ciężarów każdego centna- 
ra nie przenosił złp. 10, pozostawało więc zysku od złp. 9 do 
10. Tymczasem w kontrakcie podpisanym przez Trzetrze- 
wińskiego Bank, w obawie wyczerpania gaimanu, ograniczył 
roczną jego wydajność od 50 do 60 tys., dochód więc 
roczny brutto chwiał się między 500 a 600 tys. złp. Tym- 
czasem sam czynsz dzierżawny wynosił złp. 600 tys. Je- 
żeli zaś od poprzednich kwot odejmiemy koszty zarządu, to 
netto wskazywało straty. 

Do strat, ponoszonych bezpośrednio na handlu cyn* 
kiem, dodać należy koszty osuszenia kopalni Olkuskich. Za- 
raz bowiem po zawarciu układu sprowadzono z zagranicy lub 
wykończono w Żarkach dwie maszyny o sile 40 koni do 
Żychcic i o sile 100 koni do sztolni Ponikowskiej. Bank po- 
nosił wszystkie te koszty, lecz obciążał niemi konto St. Po- 
łożenie stawało się coraz trudniejszem. Bank, nie wiedząc 
jaki obrót weźmie sprawa, wobec długu przekraczającego 
1 miL złp., który rósł z zastraszającą szybkością, wystąpił 
z procesem przed Trybunał Handlowy. 

Sprawa wedle mniemania wydziału prawnego te) in- 
stytucyi powinna była być rozstrzygnięta przez sąd polu- 



Digitized by 



Google 



< 296 > 

bowny. Lecz wyrok nawet najsprawiedliwszy ostatniego nie 
był wstanie zadowolić obie strony. St. z narastającego dłu- 
gu uiścić sią nie mógł. Bank zaś wyroku unieważnić nie 
miał mocy^ gdyż kontrakt o dwudziestoletnią dzierżawą za- 
kładów cynkowycli był zatwierdzony przez Radą Admini- 
stracyjną Królestwa — posiadał wiąc siłą prawa. Ta też 
tylko instytucya mogła go unieważnić. Poczyniono kroki, 
oczekujące z niepokojem epilogu. 

Sprawa, wedle przyjątej procedury, powinna była prze- 
dewszystkiem przejść przez komisyą Rządową Przychodów 
i Skarbu. Stąd, jak należało sią zresztą spodziewać, Sr. na 
prośbą otrzymał odpowiedź odmowną na zasadzie tego, ja- 
koby sam on wykreślił artykuł II, „przez co pozbawił sią 
obrony, która by go w razie wątpliwej racliuby od straty 
zasłonić mogła'*. 

2 Grudnia St. wniósł prośbą do Rady Administracyjnej, 
która wedle słów wnoszącego, „z wyższego na rzeczy zapa- 
trując sią stanowiska, raczy wszecłistronnie przedmiot proś- 
by obecnej rozpoznać i przychylić sią do niej jako na pra- 
wie i słuszności opartej*'. W prośbie tej St. prosi o unie- 
ważnienie kontraktu, podpisanego przez Trzetrzewińskiego, 
i o przywrócenie go do prawa korzystania z umowy r. 
1835, co było zastrzeżonem przez tegoż prokurenta. 

Rada Administracyjna odmówiła Steinkellerowi prawa 
do korzystania z poprzedniego kontraktu z powodów na- 
stąpujących: 1) iż z dwóch układów, traktujących w jednym 
i tym samym przedmiocie — później zawarty obala poprze- 
dni, 2) mniejszej wydajności galmanu, wobec czego koszty 
produkcyi dochodziły do złp. 18^ sprzedaż jego zatem po 
cenie za warowanej kontraktem r. 1835 t. j. po złp. 15 wi- 
doczną przynosiłaby Bankowi stratą. Nie zgodziła sią też 
Rada na opinią Banku, który zaproponował umorzenie dłu- 
gu za potrąceniem kosztów produkcyi i wydatków jakie po- 
niesiono podczas administrowania zakładami cynkowemi. 
W drodze łaski zarządziła natomiast rozwiązanie 20*letniego 



Digitized by 



Google 



kontraktu, rachunki zaś rozkazała Bankowi uregulować, 
uważając wykreślony przez St. artykuł II umowy za istnie- 
jący. 

Podług nowego wyliczenia St. zamiast 1^800 tys. pozo- 
stał dłużnym Bankowi złp, 222,352. 

Kiedy jeszcze dojrzewało tylko rozwiązanie kontraktu 
z St. już zaczęli się zgłaszać do Banku rozmaici przedsię- 
biorcy z clięcią wejścia z nim w układy o kupno cynku. 
Pierwszemi firmami, które poczyniły kroki w tym celu były: 
Deveaut et C-o z Londynu, Andrće et Cottrer, Rougemon 
i inni. Lecz Bankowi przeważnie cliodziło o to, aby goto- 
wizna nie wycłiodziła z kraju. Z treści korespondencyi, któ- 
rą on o tem przeprowadził z wspomnianemi firmami, wy- 
nika najwidoczniej, iż nie cłiciał z nimi traktować, przekła- 
dając wydzierżawienie kopalni komuś z krajowych przed- 
siębiorców. To też oświadczył cudzoziemcom, że nie jest 
mu wiadomem, czy rząd zgodzi się na rozwiązanie kontraktu 
z St., a chociażby się i zgodził, to i w tym razie Bank ma 
pod tym względem zupełnie inne projekty, wysłanie więc 
komisanta do Warszawy naraziłoby ich tylko na koszty, nie 
dając pożądanego rezultatu. 

Istotną zaś przyczyną tej odmowy były układy prowa- 
dzone z St., nad któremi pracowano już od 9 miesięcy 
w przewidywaniu rozwiązania przez Radę Administracyjną 
dwudziestoletniego kontraktu. Bank czekał tylko na osta- 
teczną decyzyę Rady, aby projekt swój już wykończony 
w czyn wprowadzić. Chodziło tu aby : 1) wynagrodzić St. 
za straty poniesione przy kupnie młyna parowego, i 2) dać 
mu możność do uiszczenia się z długów, spowodowanych 
stratami na handlu cynkiem. Długi te w skutek narastają- 
cych procentów prostych i składanych zwiększały się z za- 
straszającą szybkością. Cynk jednak, przyczyna tylu strat, 
był jedyną jeszcze deską ratunku dla przemysłowca. 

Jako podstawę do nowego kontraktu przyjęto niżej 
streszczone zasady: St. z należności, przypadającej odeń 



Digitized by 



Google 



Bankowi, miał pokwitować go sumą^ którą posiadał na wal- 
cowni Londyńskiej. Suma ta w wysokości 30 tys. funt. st. 
miała być zapisaną na łiypotece zakładu zaraz po należności 
firmie Harmann et C-o. Bank miał spłacić przedewszyst- 
kiem ten dom w ciągu 10 lat w ratach rocznycłi po 4,000 
funt. każda. Administracyę walcowni postanowiono powie- 
rzyć Johnowi Bali, byłemu wspólnikowi, który, jako już spła- 
cony przez dwóch pozostałych, wycofał sią ze współki. Wy- 
bór Banku padł na Johna Bali, jako wtajemniczonego w in- 
teresy. Na niego też była zapisana suma St., przekazana za 
długi Bankowi, gdyż podług istniejących wówczas praw 
w Anglii, cudzoziemcy nie mogli na swoje imią hypoteko- 
wać wierzytelności. Jakkolwiekbądź St. na walcowni nic 
już nie posiadał, firmę jednak Bank zdecydował się przepi- 
sać na niego, »gdyż — jak tłomaczył w jednym ze swych po- 
stanowień, — przyprowadzenie St. do ostateczności zrządzi- 
łoby jego bankructwo, a następnie wielkie wstrząśnienie 
i utrudniłoby znacznie otrzymanie należności bankowych 
przy utworzeniu masy wierzycieli. Dlatego wszystkiego, 
„aby nie otwierać oczu Anglii, aby nie wywrzeć szkodliwe- 
go wpływu na handel, musiał on unikać procesu, musiał zo- 
stawić firmę przy St.^, a dla otrzymania jej ten ostatni 
wszedł z prośbą do parlamentu o naturalizowanie. 

Za to zrzeczenie się swej części na walcowni St miał 
posiąść wyłączne prawo na lat 5 sprzedaży tak w kraju, jak 
za granicą, sposobem komisu, wszelkiego cynku z kopalni 
rządowych. 

Ustanowiono normę różnicy między ceną centnara cyn- 
ku i tegoż blachy na 14 złp. Przewyżka ceny targowej po- 
nad te 14 złp. różnicy miała należeć do St. jako wynagro- 
dzenie za komis. Stałe wynagrodzenie ustanowiono 2% od 
sprzedaży cynku i 4% od blachy. 

W celu zakończenia sprawy wezwano Johna Bali do 
Warszawy. Wice prezes wspólnie z nim i jednym z mece- 
nasów, posiadających plenipotencyę St., ułożył projekt do 



Digitized by 



Google 



kontraktu. Oparto go na dwóch następujących podstawach : 
1) ie zysk z komisu pójdzie na umorzenie długu St., i 2) ie 
Bank przy sprzedaży cynku nie może obyć się bez kupca. 
Lepiej więc — rozumowano — użyć St., a dochody przezeń 
otrzymywane z tego interesu obracać na pokrycie wydanych 
mu zaliczeń^ oraz korzystać ze zdolności i drogo okupionego 
przezeń doświadczenia^ niż powierzać tę czynność komu in- 
nemu. 

Projekt ten znalazł jednak poważnych oponentów 
w osobach dwóch dyrektorów Banku. Po długich dopiero 
sporach hr. Łubieński zdołał wreszcie jednego z dwóch prze- 
ciwnych dyrektorów usposobić przychylnie. To wpłynęło 
na zawarcie kontraktu w duchu^ w jakim życzył sobie wice- 
prezes. 

Skasowanie uciążliwego kontraktu rozwiązało ręce St. 
Odtąd działalność jego na tern polu^ przybiera cechy mi- 
strzowstwa. Już w początkach r. 1841 handd cynkiem pro- 
wadzony przez St. przedstawiał tak wielkie korzyści i obie- 
cywał większe jeszcze na przyszłość, iż zjawiło się mnóstwo 
chętnych nabywców^ którzy weszli do Banku z deklara- 
cyami o zakupienie całych partyj. Z pomiędzy wszystkich 
nich najkorzystniejsze warunki przedstawiała oferta Fraen- 
kla, który ofiarował po złp. 38 za centnar, nabyty w ko- 
palniach^ obowiązując się w ciągu lat czterech brać po 15 
tys. centnarów. Bank na wszystkie te oferty dał odmowną 
odpowiedź. Rozumiał on^ iż zaofiarowanie to (złp. 20 po 
nad koszta dobywania) jest owocem pracy St. To też na 
jednej z sesyj Banku zapadła uchwała, aby tytułem dodatko- 
wego komisu wynagrodzić przemysłowca przewyżką nad 
złp. 86, co w owej chwili wynosiło po złp. 3 od centnara. 

Ponieważ zaś ceny tak wysokie trwały przez lat 2, prze- 
wyżką więc ceny nad 35 złp. za cały ten przeciąg czasu 
umorzono odpowiednią część długu St. 

W roku następnym widzimy cenę cynku złp. 43 w Gdań- 
sku. Były to złote czasy dla handlu tym towarem. Do po- 



Digitized by 



Google 



< S80 > 

czątku roku 1843 Bank miał na nim olbrzymi zysk, który 
wynosił do 100^, St. zaś pokrył 600 tys. rs., przypadającej 
odeń należności. 

Lecz koniec roku 1842 przyniósł ważne zmiany, które 
decydująco zaważyły na losacli St. Wydział Górnictwa 
w skutek Najwyższej woli, zakomunikowanej przez ministra 
sekretarza stanu, przecłiodził od nowego 1843 roku pod bez- 
pośredni kierunek Dyrektora Głównego , prezydującego 
w Komisyi Rządowej Przychodów i Skarbu. 

Ukaz ten jest w ścisłym związku ze zdarzeniami po- 
(.rzedzającemi. W tym czasie wykryto w Banku zdradą 
stanu przez roztrwonienie funduszów rządowych. 

Kończąc rozdział działalności St. w dziedzinie przemy- 
słu fabrycznego dodać jeszcze należy, że jemu kraj zawdzię- 
cza sprowadzenie z Wiednia do Warszawy fabrykantów 
obić papierowych, którzy pod firmą Rahn et Yetter długi 
czas zaopatrywali Królestwo i Rosyę swemi wyrobami, po- 
mnażając ruch handlowy w kraju, a przez to przyczyniając 
się do jego dobrobytu. 

Tu byłoby właśnie miejsce do podania choćby w krót- 
kości projektów wielkiego przemysłowca, mających na celu 
zaprowadzenie w Warszawie oświetlenia gazowego, jako też 
urządzenia w tem mieście wodociągów. Pozostał ślad, iż 
St. dla zadośćuczynienia tym potrzebom prowadził własnym 
kosztem obszerne studya za granicą, lecz jaki wynik dały 
badania, nic nie wiadomo. Prawdopodobnie wraz ze starym 
magistratem miasta Warszawy spłonęły i cenne projekty. 

Jakkolwiekbądź pozostały one na razie projektami tyl- 
ko, to jednak myśl, rzucona przez St., nie przestała kiełkować 
śród publiczności i niepokoić ludzi dobrej woli, a przez to 
samo i wiele przyśpieszyła wprowadzenie w czyn zamiaru. 
Projekty zaś i owoce studyów służyły później za podstawę 
do dalszych debatów nad kwestyą oświetlenia i zaprowadze- 
nia wodociągów. 



Digitized by 



Google 



€ 281 > 



KOMUNIKACYB. 



Spóźnione nieco początki usiłowań, zmierzających do 
podniesienia stanu ekonomicznego Rzeczypospolitej Polskiej, 
przypadają na okres panowania Stanisława Augusta. Tej 
też epoce zawdzięczamy pierwsze, jakkolwiek niedołężne 
jeszcze kroki, mające na celu ulepszenie opłakanego pod- 
ówczas stanu dróg i zaprowadzenie urządzeń pocztowycłi. 
Lecz co wtedy było przedmiotem wielkopańskiej zabawy 
częstokroć, — wyrazem mody raczej, niż potrzeby, a za cza- 
sów pruskicłi wynikiem interesów czysto politycznycli, t. j. 
cłięci zjednoczenia podbitych prowincyj z Państwem Brus- 
kiem, ') to za czasów Królestwa Kongresowego traktowano 
z całym pietyzmem fanatycznym, jako rzecz niezbędną, bez 
której, jak bez powietrza, istnieć nie podobna. 

Ze wszystkich czynności krótkotrwałego rządu kongre- 
sowego Widać, że doświadczenia nabyte w trosce o przy- 
szłość kraju, nie poszły na marne. 

W dalszym ciągu będzie jeszcze mowa o pracach rządu 
Królestwa kongresowego, oraz o projektach, jakie zamierzał 
W czyn wprowadzić na polu poprawy komunikacyj krajo- 
wych. Tu tylko należy nadmienić, że ówczesną nagłość 
sprawy stwierdzają długie i wyczerpujące debaty na dwóch 
Sejmach Królestwa. Ztąd referaty przesłano do umyślnie 
wysadzonych w tym celu z łona sejmu komisyj, poddano 
szczegółowym rozprawom w Radzie Administracyjnej, roz- 
trząsano w komisyach Rządowych : Przychodów i Skarbu 
oraz Spraw Wewnętrznych i Policyi. 

Po r. 1831 rząd ograniczył swe prace do wykończenia 
kanału Augustowskiego , wszelkie zaś zapoczątkowanie 



') Dodać nalefty, te Jedyną usługą rządów pruskich u nas, było zaprowadze- 
nie lepszych dróg I prawidłowej komunlkacyl pocztowej. 



Digitized by 



Google 



w kierunku urządzeń komunikacyjnych i wykonanie przeszło 
do rąk osób prywratnych które, mając na względzie do- 
brobyt kraju, uznały konieczność przeprowadzenia dróg 
z uwzględnieniem wszelkich wymagań techniki ówczesnej; 
w poczuciu przeto swych obowiązków obywatelskich wprzęg 
się w to jarzmo, uginając się pod ciężarem nadmiernej pracy. 



POCZTY. 



Już na sejmie r. 1818 złożono rządowi Królestwa wy- 
razy uznania za prace, podjęte około urządzenia poczt i dróg 
publicznych. Podziękowanie to wypowiedziano z powodu 
rozpoczęcia robót przygotowawczych około bicia dróg szo- 
sowych i przyprowadzenia do względnego porządku grun- 
towych. 

St. A. Kempner *) powiada, iż ,,w roku 1820 było na 
całym obszarze Królestwa 30 i pół miii dróg bitych^. Dalej 
w tej samej pracy znajdujemy, że , Komisy a sejmowa (r. 
1820) zaznaczyła jednak, że powinno być wogóle 176 mil 
dróg**. 

W r. 1824 ogół dróg, dzięki Lubeckiemu, wynosił 66 
mil.^); na które składały się trakty: Radomsko-Kielecki, od 
Puław do Lublina, od Puław na Piotrków i Widawę, od Ło- 
wicza przez Łask do Kalisza, od Jabłonny do Torunia, od 
Łomży do Tykocina. 

Do liczby wspomnianych 66 mil traktu bitego, nie wcho- 
dzi droga szosowa Warszawa-Brześć Litewski, którą później 
nieco, lecz przed r. 1831 przeprowadzono. 

Wszystkie pomienione trakty $itanęły dzięki pracom Ko- 
syi Spraw Wewnętrznych i Policyi przy bardzo czynnym 



>) „Badania 1 szkice ekonomiczne''. 
*) Ibid. 



Digitized by 



Google 



współudziale Banku Polskiego. Pomimo to jednak komuni- 
kacja kołowa, przed ujęciem dalszych prac na tem polu 
przez St.y pozostawiała wiele do życzenia. Nie odznaczała 
się ona ani zbytniem ożywieniem ') (biegające dotąd, tak 
zwane „deliżanse^, robiły jeden tylko kurs w ciągu tygo- 
dnia), ani też rozgałęzieniem, nie grzeszyła także regularno- 
ścią, w szczególności zaś odczuwano brak wygodny cli po- 
jazdów. 

Trudno się było pogodzić przedsiębiorczemu, nie zno- 
szącemu przeszkód cliarakterowi St. z nieustanną zależnością 
komunikacyi od zmienności pogody i pór roku. W pewnych 
okresach czasu, przy ówczesnym okropnym stanie dróg grun- 
towych, zupełnie prawie ustawał w kraju ruch kołowy. By- 
stry, wrażliwy umysł przemysłowca oddawna spostrzegał 
potrzebę doprowadzenia poczt do stanu, w jakim widywał 
je naprzykład w Anglii, gdzie najbardziej oddalone od siebie 
punkty powiązane były okresowo biegającemi pojazdami. 
Pierwsze poczynione przezeń w tym celu kroki przypadają 
na rok 1838. 

Podanie, wniesione przezeń w Listopadzie na imię 
głównego dyrektora, prezydującego w Komisyi Rządowej 
Spraw Wewnętrznych Duchownych i Oświecenia publiczne- 
go, wyraża gotowość sprowadzenia z Anglii „znakomitych 
fabrykantów powozów, obeznanych z postępowemi ulepsze- 
niami w przemyśle tego rodzaju**. Treść dalszego ciągu 
prośby wypełnia pewność, iż dyrektor rzeczonej komisyi ze- 
chce w celach dobra publicznego, a łącznie z tem i dobra 
rządu, udzielić zasiłku pieniężnego w kwocie 200,000 złp. 
na założenie odpowiedniej fabryki i zaspokojenie jej nie- 
zbędnych potrzeb. 

Należy dodać, iż w tym czasie istniała w Warszawie 
podobna do projektowanej, lecz w miniaturze i goniąca 
ostatkami fabryka „wyrabiania i kucia kół", założona przez 



1) j^Badanlt 1 siklce ekonomicuie'. 



Digitized by LnOOClC 



J 



< 284 > 

byłego pułkownika Alphonce. Bank Polski, który ją za- 
liczkami wspierał, przewidywał konieczność objęcia zakładu 
w swą administracyę, gdyż wypożyczona właścicielowi su* 
ma 600,000 złp. zaledwie na machinach rzeczonej fabryki 
ubezpieczenie znajdowała. 

Komisya Rządowa Spraw Wewnętrznych, otrzymawszy 
prośbę St., a nie czując się w tej kwestyi kompetentną, ode- 
słała projekt przemysłowca do Banku Polskiego dla za- 
siągnięcia jego rady. Bank w odpowiedzi uznał użyteczność 
pomysłu, lecz odmówił poparcia, mając na względzie: iż 
1) wspomagana przezeń fabryka Alphonce upadnie, 2) z po- 
wodu braku oddzielnej i dostatecznej rękojmi na majątku 
Steinkellera. Punkt drugi odmownej odpowiedzi Banku bę- 
dzie bardziej zrozumiałym, jeżeli wziąć pod uwagę, że działo 
się to w dwa lata po pierwszym upadku St., który w istocie 
prawie nic w kraju nie posiadał, a był tylko admini- 
stratorem swego majątku. Cała przyszłość jego zawisła od 
obrotu, jaki poweźmie handel cynkiem, który w owym cza- 
sie, jak widzieliśmy, pozostawiał wiele do życzenia. 

Nie dał się jednak łatwo zrazić przeciwnościami Stein- 
keller. Nie zaprzestał kołatać, ale nie używał już tym razem 
współdziałania Komisyi Rządowej Przychodu i Skarbu, lecz 
szukał pomocy bezpośrednio Banku Polskiego. Instytucya 
ta prawie bezwiednie została wciągnięta w wykonanie pla- 
nów przemysłowca, a zamiast złp. 200 tys., których zażądał 
początkowo, wydał na ten cel powoli kwotę trzy razy 
większą. 

W tym samym roku St. wniósł do Banku podanie, pro- 
sząc o udzielenie pożyczki 30,000 złp., oraz wydanie ze skła- 
dów 60 centnarów stali. Ale już w kilka dni potem widzi- 
my ponowną jego prośbę, w której, wykazując cyframi nie- 
dostateczność wzmiankowanej pożyczki, żąda podniesienia 
jej do 80,000 złp. na wybudowanie , wozowni i kuźni do 
konserwacyi i reparacyi pojazdów**. Na pożyczkę tę Stein- 
keller dawał rękojmię w ratach kwartalnych, jakie miał po- 



Digitized by 



Google 



€ 286 > 

bierać za używanie pojazdów od Dyrekcji poczt, z którą 
wszedł był uprzednio w bliższe porozumienie, dowodząc po- 
trzebę rozwinięcia działalności na szeroką skalę. 

Bank Polski wydał stal w ilości żądanej, lecz postano- 
wienie co do pożyczki zawiesił na czas nieokreślony, uwa- 
żając słowne zapewnienie Steinkellcra za niedostateczne. 
Otrzymawszy dopiero z Dyrekćyi Poczt urzędowe zawiado- 
mienie, że układy zawarte z Steinkellerem o dostawę karet 
na trakty Kalisko-Poznański i Krakowski zapewniają mu 
trzecią część zysków, pobieranych z poczt, co obiecywało 
rocznego dochodu około 64,000 złp., Bank Polski na po- 
życzkę 80,000 złp. przystał. Steinkeller zaś na mocy cesyi 
urzędowej z dnia 2 Października 1840 r. odstąpił dochód 
roczny w kwocie 30,000 złp., do czasu umorzenia pożyczki, 
zastrzegając sobie jednak zwrot nadwyżki. Tak więc mie- 
szkańcy Królestwa, pierwszy raz ujrzeć mieli wygodne po- 
jazdy, które później ,,Steinkellerkami^ nazwano. ^) 

Potrzeba ożywienia ruchu kołowego wymagała rozsze- 
rzenia zaczętego dzieła. Widziała tę konieczność Dyrekcya 
poczt, która chętnie zaczęła korzystać z usług Steinkellera, 
widział użyteczność przedsiębiorstwa i Bank Polski z ra- 
chunków, wykazujących znaczny dochód, a najlepiej chyba 
wyczuwał niezbędność ożywienia kraju sam wielki przemy- 
słowiec, który w swych podaniach suggestyonował obie rze- 
czone instytucye. 

To też, jak lawina, która wziąwszy początek od małej 
grudki śniegu na szczycie góry, spada u jej stóp w postaci 



') Wyptrte obecnie x szerszego obiegu łtłosne te szczątki dni mtnloDycb, ble 
gają jeszcie z Warszawy w kierunku Radomia I na niektórych Innych traktach po- 
cztowych. Składają st« z postawionego na czterech kołach długiego drewnianego kad- 
łuba, obitego zewnątrz blachą. Wewnątrz posladnją stojące wzdlut klan ławki dla 
dziesięciu pasaierów. Jedenasty mógł sl« umieścić z wofnicą 1 konduktorem, którzy, 
siedząc pod niewielkim daszkiem na przedzie, byli oddzieleni od towarzystwa podrói- 
nych krótką Ścianą z okienkiem. Wchodziło s1q do wnętrza po stopniu przez drzwi- 
czki w tylnej ścianie. Tak zwane Stelnkellerkl odznaczały się niezwykłą trw8l«>ścią« 
resory Ich 1 osie, pomimo tylu lat ułycla, dotąd są chętnie nabywane. 



Digitized by 



Google 



olbrzymiej inasy^ tak i rzecz zaczęta przez Steinkellera od 
30,000 tysięcy złotych, w skutek wewnętrznych potrzeb sa- 
mej fabryki, a głównie wymagań kraju, zaczęła wzrastać do 
kolosalnych rozmiarów. W r. 1842 Steikeller spłaca za- 
ciągniętą przez się pożyczkę w kwocie 80,000 złp., lecz prosi 
i otrzymuje nową, dochodzącą do 200,000 złp. Tym razem 
chodziło o budowę 30 nowych wehikułów, zamiast starych 
zużytych i niewygodnych deliżansów, biegających na trakcie 
Kowieńskim. Rzeczoną kwotę wraz z przypadającemi pro- 
centami umarzano z dochodów, jakie pobierał Steinkeller 
w końcu każdego kwartału od Dyrekcyi poczt za używanie 
pojazdów. 

Nie koniec na tem. Z rozwojem przedsiębiorstwa daje 
się odczuć dotkliwy brak obszernej wozowni, mogącej po- 
mieścić takie mnóstwo pojazdów, a szczególnie dobrej olejarni 
i lakierni. To też już w początku r. 1843 przemysłowiec wy- 
stępuje do Banku Polskiego z nowem podaniem, żądając zwro- 
tu wniesionych rat na rozszerzenie fabryki powozów. Jako 
motyw, uzasadniający żądanie, wskazuje na nalegania Dy- 
rekcyi poczt o dostarczanie większej ilości pojazdów dla biegu 
na traktach : Brzesko-Litewskim, Lubelskim, Toruńskim i tak 
zwanym fabrycznym: z Łowicza przez Łask do Kalisza. Bank 
Polski przyjął propozycyę St., zastrzegając sobie jednak; 
1) aby ogół wszystkich zaliczeń na to przedsięwzięcie nie 
przewyższał sumy złp, 300,000 ; 2) aby cesya dochodów, 
należnych od Dyrekcyi poczt ze wszystkich traktów na 
rzecz Banku Polskiego przez Steinkellera przelaną została. 

Steinkeller przystał na decyzyę Banku Polskiego, który 
znów ze swej strony przyrzekł zwracać mu połowę docho- 
dów, otrzymanych od Dyrekcyi poczt. 

Lecz już w Kwietniu 1843 r. Steinkeller w nowem po- 
daniu do Banku Polskiego oświadcza, iż dochód z pierw- 
szych przynajmniej miesięcy jest mu potrzebny na ostateczne 
urządzenie fabryki. Bank i tym razem okazał się powolnym 
żądaniom przemysłowca i zezwolił na korzystanie z całko- 



Digitized by 



Google 



< 287 > 

witych dochodów, aż do wysokości 12,000 rs. pod warun- 
kiem jednak uprzedniego złożenia zatwierdzonych przez od- 
nośne władze układów z Dyrekcyą poczt „o dostawę karet 
i furgonów na nowe trakty: Brzesko-Litewski, Lubelski, To- 
ruński i fabryczny zawarte^. Steinkeller zaś nalegał aby mu 
odstąpiono cały dochód z poczt. Na poparcie swego żąda-^ 
nia złożył korespondencyę Komisyi Rządowej Spraw We- 
wnętrznych z Dyrekcyą poczt. 

Przekonawszy się z niej, iż dwie rzeczone instytucye 
obciążyły Steinkellera nowemi zobowiązaniami, a jedno- 
cześnie przewidując ztąd i nowe dla kraju korzyści. Bank 
zrzekł się zupełnie na czas jakiś obowiązkowego pobierania 
rat. Aby się atoli formie stało zadość, zawarto słowny układ, 
mocą którego Steinkeller połowę miał pobierać osobiście, 
drugą zaś połowę, przypadającą Bankowi, odbierał urzędnik 
tej instytucyi, Krauss, zaciągał w odpowiednie księgi, na- 
stępnie wydawał przedsiębiorcy, pod warunkiem jednak, 
«aby użytą była całkowicie na rzecz ulepszeń pocztowych**. 

Ogółem stały dochód roczny z tego przedsiębiorswa 
zapewniał sumę rs. 16,146 kop. 79 '). Tak świetne rezultaty 
zadały kłam pesymistycznym przepowiedniom współcze- 
snych przemysłowców, którzy nie wierzyli, by — jak powia- 
da L. Jenike — podobne przedsięwzięcie mogło się opłacić, 
a jednak doświadczenie nauczyło, że był to jeden z naj- 
lepszych pomysłów St., bo przynosił, aż do otwarcia drogi 
żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej, znaczne kor^.yści. 

Wymieniona wyżej kwota zaciągnięta była do ksiąg 
handlowych St. pod rubryką dochodów stałych. Oprócz 
tego poczta przynosiła poważny dochód niestały, pobierany 
za wynajem karetek. Ten, podług kontraktów, zawartych 
z Dyrekcyą poczt co do traktów: Krakowskiego, Kalisko-Po- 
znańskiego, Kowieńskiego, należał w Ys części ogólnego 

>) z nowego kontraktu uwaitego z Dyrekcyą poczt d. 21 Sierpnia 1843 r. 
widać, li ^Steinkeller obowlązal sU własnym kosztem 1 na wiflsne ryzyko wysyłać 
poczty Oiobowo-llstowe: 

10 



Digitized by 



Google 



wpływu do Steinkellera; z Brzesko-Litewskiego lai, Lubel- 
skiego, Zamojskiego, fabrycznego i Toruńskiego, przemysło- 
wiec pobierał w całości. 

Należało by w końcu dodać słów kilka o wpływie, jaki 
miało to przedsiębiorstwo na dobrobyt ogólny, przypuścić 
jednak należy, iż same liczby, zaczerpnięte z dokumentów 



a) dwa razj tygodniowo traktem przez Warszawę. Siedlce* firzei^LItewskl. Za 
przewoienie korespondencyl rządowej I prywatnej Dyrekcya poczt obowlązala 
siQ do wynagrodzenia i's. 1,362 kop. 74 

b) dwa razy tygodniowo traktem przez V/arszaw«. Marku- 
szew, Lublin. Za przewoienie korespondencyl rządowej 

Dyrekcya poczt obowlązała sic do wynagrodzenia . . ^ 1,362 ^ 49Vs 
e) raz na tydzień traktem przez Warszawę, Markuszew, 
Lublin, Zamość. Za przewoienie korespondencyl rządo- 
wej 1 prywatnej Dyrekcya poczt obowlązala się do wy- 
nagrodzenia a 1,064 ^ 147i 

d) dwa razy na tydzień traktem przez Warszawę, Łowicz, 
Kalisz. Za przewoienie korespondencyl rządowej 1 pry- 
watnej Dyrekcya poczt obowlązala się do wynagrodzenia ^ 9,108 « 34 

e) dwa razy na tydzień traktem przez Kra.4nice, Kowal, 
Włocławek, Toruń. Za przewo^.enle korespondecyl rządo- 
wej i prywane] Dyrekcya poczt obowlązala się do wy- 
nagrodzenia , 876 . 16 

f) dwa razy na tydzień traktem Kowieńskim. Za przewoie- 
nie korespondencyl rządowej 1 prywatnej Dyrekcya poczt 
obowlązala się do wynagrodzenia . , 8,291 , 79 * 

Oprócz więc pominiętych w kontrakcie z niewia- 
domej przyczyny traktów Krakowskiego 1 Kalisko-Po- 
znańsklego roczny dochód wynosił rs. 10.216 kop. 67 

j^Zti dostawę furgonów Dyrekcya poczt zobowiązała się płacić 

na trakcie Krakowskim rs. 1,176 kop. 20 

f, n 9 n n zobowiązala się płacić 

na trakcie KalUko-Słu- 
plecklm 9 924 . 66 

ff „ r n » zobowiązała się płacić na 

trakcie fabrycznym . . „ 496 u 08 

9 9 9 na zobowiązała się płacić 

na trakcie Kowieńskim . 1.671 . 44 

9 9 n n 9 zobowiązała się płacić 

na trakcie Zamojskim . . 992 , 16 

„ „ , 9 » zobowiązała się płacić 

na trakcie Brzesko-Li- 
tewskim , 771 , 68 

Czyli razem, oprócz pominiętego tu traktatii Toruńskiego, rs. 6,931 kop. 12* 



Digitized by 



Google 



urzędowych/są już dość wymownemi dla wyobraźni czytel- 
nika. Zdają one lepiej sprawę od pustych hymnów po- 
chwalnych o ogromie interesu^ który w swem rozgałęzieniu 
dotykał całego kraju, ożywiając go przez wprowadzenie ta- 
niego |i wygodnego sposobu przejazdu i dając utrzymanie 
setkom rodzin rzemieślników, zatrudnionych w lakierni- 
czych, stolarskich, ślusarskich, tokarskich, siodlarskich, ko- 
łodziejskich i t. p. warsztatach Steinkellera. 

Dla przyszłości była to dzielna szkoła, która, pod kiero- 
wnictwem angielskich rzemieślników, dała życie kwitnące- 
mu obecnie przemysłowi lakierniczemu. 



Mówiąc o komunikacyach, a szczególnie o ruchu koło- 
wym, niepodobna pominąć pierwszych prób użycia przez 
Steinkellera drzewa miasto kamienia do zabrukowania ulic 
Warszawy. O ile rzecz ta jest dogodną i praktyczną, widzi- 
my teraz, a przyjęła się dopiero w 60 lat po pierwszej 
próbie. 



KOLEJE 



Rok 1838 jest początkiem najszerszej, najbardziej go- 
rączkowej działalności St. na polu ulepszenia komunikacyi. 
Tę dążność widać nietylko w usiłowaniach uruchomienia 
możliwie największej ilości wehikułów pocztowych, których 
przeznaczeniem było obiegać najodleglejsze zakątki kraju, 
lecz i w nieustannych usiłowaniach około budowy jednej lub 
drugiej kolei, jako też w usiłowaniu możliwie prawidłowej 
nawigacyi na rzekach spławnych Królestwa. 

W dziesięcioletnim okresie, który rozpoczyna rok 1830, 
widzimy Europę, stojącą jakby w wielkiej zadumie wobec 
doniosłego wynalazku pierwszej maszyny parowej. A było 



Digitized by 



Google 



€ 240 » 

nad czem pomyśleć, gdyż, wyczerpane materyalnie poprze* 
dniemi wojnami społeczeństwa europejskie, wszedłszy do- 
piero co w erą wielkiego przemysłu, miały wstąpić w nową 
fazą tiandiu, wspomaganego przez lokomocyą parową. No- 
we wynalazki wymagały wielkicłi nakładów — pracy i ka- 
pitału, a społeczeństwa biedne musiały nastarczyć nowym 
potrzebom, aby nie upaść we Współzawodnictwie ekono- 
micznem z temi, które wiącej sił i środków zacłiowały. 

W czasach, o którycłi mowa, samo wykonauie tecłini- 
czne wielkiej myśli, było jeszcze w kolebce i dało powód 
do rozbicia sią świata cywilizowanego na dwa nierówne 
obozy — mały, który z dokładnością niemal proroczą wi- 
dział całą użyteczność i wielką przyszłość wynalazku i nie- 
równie większy y zapatrujący sią na rzecz tą sceptycznie. 

Szczupłe kółko ludzi, wierzących w przyszłość nowego 
sposobu lokomocyiy godziło się jednomyślnie na użyteczność 
kolei. Co zaś do siły pociągowej, to zdania były podzielo- 
ne. W Anglii przyjęto ideę w całej rozciągłości, w jakiej ją 
obecnie pojmują t. j. zespół szyn żelaznych, ułożonych na 
równym plancie wraz z maszyną porową. Tam też przez 
wyznaczanie wysokich nagród poczyniono pierwsze usiło- 
wania w urobieniu typu maszyny parowej, jako taniego, 
szybkiego i niezawodnie pewnego czynnika, mającego wpro- 
wadzać w ruch pociągi. Praktyczni zaś amerykanie widzą 
niedorzeczność w istocie niedołężnego jeszcze wówczas wy- 
nalazku. Nie czekając też na wynik ogłaszanych konkur- 
sów, poprzestają na korzystaniu tymczasem z szyn, a jako 
środka pociągowego — koni. Rozłam w łonie zwolenników 
wynalazku dotrwał do r. 1842, a partye od miejsca ich po- 
chodzenia nazwano, pierwszą — angielską, drugą -^ amery- 
kańską. Stały ląd Europy naśladował przeważnie ostatnią. 

Jeżeli ludy, które korzystały w najszerszym zakresie 
z tak dogodnych i tanich gościńców handlowych jak morze, 
czyniły wszystko możliwe aby ulepszyć i komunikacye lądo- 
we, to odcięte od morza powinny były uchwycić się tej my- 



Digitized by 



Google 



« 241 > 

Ul ze zdwojoną siłą. Nie można powiedzieć, aby świado- 
mość wielkiej tej potrzeby istniała w całem społeczeństwie 
polskiem, lecz są dowody, że wyczuwały ją pojedyncze je- 
dnostki. Kiedy bowiem na zacłiodzie trwały jeszcze gorące 
spory, w Polsce dwócli ludzi, miłujących kraj swój, chwy- 
ciło w lot użyteczność wielkiej myśli i zamierzyło wprządż 
ją iia usługi swego społeczeństwa. 

Jednym z tych ludzi, niedocenionych jeszcze, jest Hen- 
ryk hr. Łubieński, drugim Stcinkeller. Rok 1834 zastaje obu 
ślęczących nad planami w zamiarze wytknięcia najdogo- 
dniejszego, najtańszego, najkorzystniejszego kierunku trzech 
dróg, wymierzonych w trzy strony, z których płynęły niedo- 
magania ekonomiczne społeczeństwa. 

a) W strona Jlusiryi czyli kolej Warszawsko* Wiedeńska. 

Początkodawcą budowy pierwszej kolei w Królestwie 
był Henryk hr. Łubieński, ówczesny wice-prezes Banku Pol- 
skiego. „Jemu to przypada — mówi w swem dziele „Bada- 
nia i Szkice ekonomiczne" St. A. Kempner — zasługa na- 
kreślenia pierwszego planu budowy kolei Warszawsko- Wie- 
deńskiej. Szkic z jego zapoczątkowania powstał w r. 1834 
t. j. w cztery lata po wybudowaniu pierwszej kolei na świe- 
cie. Gdy w Europie zachodniej jeszcze spierano się o korzy- 
ści tego nowego środka lokomocyi, gdy nawet Thiers po po- 
wrocie z Anglii, gdzie przyjrzał się pierwszej kolei z Liver- 
poolu do Manchesteru, oznajmił parlamentowi, że „kolej słu- 
żyć może za zabawkę dla ciekawej gawiedzi wielkich sto- 
lic". Łubieński w gabinecie swoim kreślił już plan techniczny 
przyszłej kolei Warszawsko- Wiedeńskiej." 

Przedstawiwszy owoce swej pracy rządowi, wice-pre- 
zes Banku wyjednał pozwolenie na studya. Wysłany w tym 
celu za granicę inżynier Banku Wysocki, zbadał warunki bu- 
dujących się wówczas kolei Drezdeńsko-Lipskiej i Ferdinand- 
Nordbahn, był w Anglii i widział niedołężny jeszcze wów- 
czas pierwowzór maszyny parowej. Wystudyowawszy 
wszystko należycie na miejscu, umocnił po powrocie Łubień- 



Digitized by 



Google 



< 248 > 

skiego w przekonaniu, ii korzyści, jakie kraj może osiągnąć 
z projektowanej przezeń kolei, są niewątpliwe, szczególniej 
w krajach, nie posiadających rzek spławnych. 

Nie przesądzając kwestyi pożytku, jaki może wyświad- 
czyć w przyszłości maszyna parowa, praktyczny Wysocki 
oświadczył się narazie za systemem budowy Amerykańskim. 
Polegał on na tern, iż na wyrównanym plancie, którego po* 
chyłość spadków nie powinna być większą od Yioo (stosunek 
wysokości do długości poziomu), wkopywano pod poziom 
gruntu i wzdłuż niego nieprzerwane linie legarów, a w nie 
wpuszczano matematycznie prawie równoległe do siebie 
płaskie szyny. 

Sposób, zapobiegający wykolejaniu, polegał na tem, ii 
szyny posiadały niewielkie wgłębienie odpowiednie poprze- 
cznemu przekrojowi grzebienia koła. Ostatnie, opierając się 
całym ciężarem na zewnętrznym kancie szyny, grzebieniem 
swym toczyło się w odpowiedniem jej wyżłobieniu. 

Siłą pociągową, jak się to już rzekło, miały być konie. 
Obliczono, iż kolej taka przewieść może w przybliżeniu do 
4,000,000 centnarów rocznie i da^ dochodu ^tto około złp. 
3,000,000. ») 



^) Pnypuszcr.eDie to oparto na nastepującem wyrachowaniu. 
Łubieński podaje jako wyciąg z notesu Tomasza hr. Łubieńskiego, m 
uSperanda drogi łelaznej'*: 



które Roger hr. 
spólnlka St. 



Węgiel kamienny . 

Sól 

Żelazo 

Cynk 

Marmur .... 
Kamień ciosowy . 

Gips 

Wapno .... 
Drzewo do budowli 

Zboie 

Wódka 

Nieprzewidziane 



Korcy. 
, 600 
600 



. Cetnarów pocenie 




1.180,000 20 gr. złp. 1,200.000 


600.000 złp. 1 


, 600.000 


300.000 . 1 


, 300.000 


160.000 . 1 


, 160,000 


30.000 „ 1 


80,000 


100,000 gr. 24 , 


80.000 


30.000 . 20 


20.000 


160.000 zip. 1 


, 160.000 


100.000 , 1 


, 100.000 


800.000 gr. 24 


, 240.000 


20.000 zip. 1 , 


20.000 


600.000 . 1 


, 600,000 



Razem . 3.d80.000 



złp. 3,290,000. 



Digitized by 



Google 



€ 248 » 

Kosztów Utrzymania nie można było jeszcze dokładnie 
obliczyć. 

W każdym razie kolej, w porównaniu z używanym do- 
tąd sposobem przewozu towarów na osiacłi^ obiecywała 
zmniejszyć wydatki przynajmniej o kilkakroć. 

Niezależność tego środka przewożenia ciężarów od pór 
roku^ stanu pogody i własności gruntu była widoczną. Koła 
wagonów, tocząc się po szynacli żeiaznycłi, doznawały 
w swym biegu mniejszego tarcia, a zatem i mniejszego oporu 
od kół grzęznącycłi bezpośrednio w gruncie. Okoliczność po- 
wyższa dawała możność zaoszczędzenia siły pociągowej, 
a w skutek tego czyniła o wiele tańszym przewóz cię- 
żarów. 

Pozostawała do rozwiązania ważna kwesty a „czy i o ile^ 
nowy sposób przewożenia towarów będzie tańszym w po- 
równaniu z transportowaniem ciężarów rzekami spławnemi. 
Zdania się pod tym względem dzieliły, to też rozwiązanie 
zagadnienia pozostawiono dalszej praktyce i czasowi. A po- 
nieważ projektowana przez wice-prezesa kolej, miała prze- 
rzynać kraj, zupełnie rzek spławnych pozbawiony, koniec 
zatem relacyi Wysockiego jej nie dotyczył, z początkiem zaś 
projekt rzeczony był w zupełnej zgodności. 

A teraz zdajmy sobie sprawę ze znaczenia projektowa- 
nej kolei, jako dźwigni ekonomicznej, przeznaczonej dla 
uczynienia zadość potrzebom ówczesnym Królestwa. 

W rozdziale ^stan ekonomiczny Królestwa^, zaznaczo- 
no, iż były rząd Królestwa Kongresowego zmusił w r. 1829 



Przypuszczając, łe trzeba będzie w clagu roku przewieść 3,980,000 centnarów, 
rachując tylko 800 dni, będzie mołna prowadzić transporta, z powodu przypadków 
nieprzewidzianych wszelkiego rodzaju, wypadków na dzień 13,000. Jeiell wagon je- 
den będzie mógł znieść 200 cent., toby trzeba 67 wagonów, gdyby zaś wagon nie 
mógł znieść jak 100 cent., toby trzeba 133 wagonów. Trzeba by więc, ieby transporta 
triy razy na dzień wychodziły: o 4-ej rano, w południe 1 o 8-ej wieczorem. Gdyby 
tranqK>rt podróżnych nastąpił z czasem, mołna by go tak urządzić, znając dokładnie 
wszystkie momenta, w których transport w rółnych punktach znajdować się będzie, 
aitby uniknąć spotkania 1 mijać Je bez wstrzymania. 



Digitized by 



Google — 



austryackie ministeryum finansów^ sposobem wywołania 
współzawodnictwa^ do możliwego zniżenia cen soli (ze złp. 
14 do złp. 3 gr. 16 za centnar). Lecz niezbędny ten w co- 
dziennem użyciu produkt był jednak jeszcze bardzo drogim 
z dwócłi powodów : 1) stanowiąc monopol rządu był^ jak 
się to już rzekło, jednym ze sposobów opodatkowania ludno- 
ści Królestwa; 2) obciążały go znaczne koszty przewozu ze 
względu na brak dogodnych, szybkich i tanich środków 
przewozowych. 

W dostawie soli do wschodniej części Królestwa można 
się było jeszcze posiłkować spławnemi rzekami jak : Wisłą, 
Bugiem, Narwią, Biebrzą, Niemnem i łączącym dwie ostatnie 
kanałem Augustowskim. Tylko zachód i południo-zachód 
kraju był pozbawiony jednego wówczas taniego sposobu lo- 
komocyi. 

W tym samym kącie kraju i z tych samych właśnie po- 
wodów, pozostawiony był na pastwę bezdroży, pór roku 
z ich śnieżnemi zamieciami i roztopami, przemysł metalur- 
giczny i smutne lecz wegetujące jeszcze resztki przemysłu 
sukienniczego. Dostęp do nich, jak również i wyjście ich 
na świat szerszy przez większą część roku były niemożliwe, 
a przez mniejszą, mogły się odbywać na osiach. Ten to wła- 
śnie bogaty, lecz, ze względu na brak komunikacyi, odoso- 
bniony zakątek kraju, miał na celu projektodawca, przemy- 
śli wając nad sposobami usunięcia przeszkód. Oprócz wy- 
mienionych korzyści, miał nadzieję osiągnięcia przy pomocy 
kolei o wiele szerszych rezultatów. Jednocześnie bowiem 
w Austryi przystępowano do budowy kolei Bocheńsko-Wie- 
deńskiej. Otóż po połączeniu się tej drogi żelaznej z pro- 
jektowaną w Królestwie koszty przewozu towarów do 
Tryestu nad morzem Adryatyckiem, wedle obliczeń Łu- 
bieńskiego, powinny być mniejsze od wydatków spławu 
Wisłą do Gdańska wraz z opłatą wysokiego tranzyta 
pruskiego. Co zaś do kierunku kolei, to jeden z listów 
Tomasza hr. Łubieńskiego z dnia I-go Sierpnia 1840 



Digitized by 



Google 



« 846 > 

roku *) przekonywa, iż zmieniono go w osobistej kancelaryi 
namiestnika tub też w Petersburgu. Skierniewice są w obrę- 
bie księstwa Łowickiego, gdzie odbywały się dworskie po- 
lowania. Przez wzgląd więc ua ułatwienie komunikacyi 
z tem miastem, zmienionp kierunek kolei, który w projekcie 
Łubieńskiego przypuszczalnie wskazany był w prostszej linii 
ku okręgowi górniczemu, a dalej ku Bocłini. 

Chodziło teraz o przyspieszenie wykonania. Sporządze- 
nie kosztorysu wice prezes powierzył Steinkellerowi. Odtąd 
też rzadziej spotykamy nazwisko Henryka hr. Łubieńskiego, 
występuje natomiast wykonawca jego planów. St. widział 
w projekcie Łubieńskiego dopełnienie swych zamysłów, 
a mianowicie: dróg żelaznych Warszawa, Niższy-Nowogród 
i Kowieńsko-Libawskiej, których plany w rok później rzą- 
dowi przedstawił. 

Jeżeli .zasługą^ — jak powiada St. A. Kempner — było 
bezinteresowne sporządzenie projektu, to rzeczą większej 
jeszcze doniosłości było wykonanie. Składa się ono z na- 
stępujących poszczególnych części : 1) sporządzenia koszto- 
rysu; 2) uzyskania sankcyi prawnej; 3} sfinansowania i 4) 
budowy czyli wykonania technicznego. 

W tym też porządku będziemy rozpatrywali losy, jakim 
podlegało omawiane przedsiębiorstwo. 

Kosztorys drogi Warszawsko^Wiedeiiski^ znajduje się naj- 
prawdopodobiej w jednym z archiwów Petersburskich. 
Trudno też rozprawiać o rzeczy, której się nie widziało. 

To tylko pewna, iż : 

1) Mazimum wydatków Steinkeller podał na 19,473,607 
złp. 

2) Podzielił sumę tę na 69OOO akcyi. 

3) Wymagał dla niej — A% dywidendy aż do ukończenia 
budowy. 



') List ten bnml : ^Robotj nasze postępują na całej Unii. choclał tak, jak od 
pocsątku pnewldywallśmy, zejście ze wskazanej natarą drogi do Skierniewic, wiele 
nas będzie kosztowało". 



Digitized by 



Google 



€ 246 > 

4) Prosił, aby ze względu na zwyczaj panujący w An- 
glii, wypuszczono udziały nie imienne, a na okaziciela. 

5) Oznaczył trzech miesięczny termin, w ciągu którego 
zohowiązał się spieniężyć połowę akcyi, poczem Towarzy- 
stwo powinno się było uważać za zawiązane. 

Przerobiony wedle wskazówek rządu projekt wraz 
z kosztorysem, wypracowanym przez Steinkellera wysłano 
do Rady Administracyjnej Królestwa dnia 10 Lipca 1838 r. 
a ztąd do Petersburga. 

W odpowiedzi otrzymano wkrótce przez ministra sekre- 
tarza stanu zezwolenie monarsze ^w zasadzie^ na budowę 
kolei do Niwki. Urzędowe to zapewnienie posłużyło za 
podstawę do dalszycli działań. 

Jednocześnie z rozpoczęciem starań około pozyskania 
dla budowy kolei przychylnej opinii władz, a ewentualnie 
i usunięcia wszelkich przeszkód, mogących wyniknąć na 
drodze urzędowej, widzimy St. krzątającego się około zało- 
żenia Towarzystwa akcyjnego, t. j. zbiorowego zarządu pro- 
jektowcnego przedsiębiorstwa. Przystąpił doń dom Handlo- 
wy B-ci Łubieńskich. 

Udział rzeczonej firmy w całej sprawie, jako też funkcye, 
które pełnił jej szef, generał Tomasz hr. Łubieński, nie są 
dość wyraźne. Nie uchybi, zdaje się, prawdzie twierdzenie, 
że firma Łubieńskich była wciągnięta do przedsiębiorstwa 
w celu pozyskania popularności w kraju, a rozgłosu za gra- 
nicą, ze względu na mitry hrabiowskie ich przedstawicieli. 
Z korespondencyi generała wynika, że dom ten przystępo- 
wał do przedsiębiorstwa budowy kolei z niechęcią. Tak 
naprzykład hr. Tomasz Łubieński uskarża się na uciążliwość 
pracy, mówiąc w jednym z listów, iż okoliczności wprowa- 
dziły go do tego „labiryntu i mętnego błota ''. Że sprawa 
posuwała się naprzód dzięki tylko niezłomnej woli i wy- 
trwałości St., świadczy ustęp tegoż samego listu : „St. przy- 
jechał z Drezna, Wrocławia i Krakowa, — pisał ten sam hr. 
Łubieński, — a ponieważ ani kroku nie robi bez Henryka 



Digitized by 



Google 



< 247 > 

i bezemnie, tysiące więc mam z nim z tego względu intere- 
sów i rozmów, które cały czas mi zabierając. 

Dzięki niewyczerpanym więc tylko zasobom energii St., 
łe sprawa stanęła na należnej drodze. Towarzystwo zawią- 
zało się ostatecznie na mocy aktu notaryalnego podpisanego 
dnia 25 Listopada 1838 n i publicznie obwieszczonego dnia 26 
Listopada w Trybunale Handlowym Gubernii Mazowieckiej. 



UZYSKANIE SANKCYI PRAWNEJ- 



Zaraz też przystąpiono do układów między towarzy- 
stwem a rządem. Formalność chciała, aby Rada Admini- 
stracyjna Królestwa zażądała opinii w tej kwestyi Banku 
i Dyrektora Komisyi Rządowej Przycłiodów i Skarbu. 

Bank Polski w celu zbadania trudności technicznych na 
miejscu wyznaczył Komisyę pod zwierzchniem kierowni- 
ctwem inźeniera Wysockiego. Komisya znalazła, ii fundusz 
wskazany w kosztorysie^ jako maximum kosztów, jest nie- 
dostateczny, a na zasadzie ścisłych obliczeń ogólną sumę 
wydatków podniesiono z 20 do 21 mil. złp. Fakt ten pod- 
kreślić należy, dzieje bowiem przedsiębiorstw rzadko no- 
tują podobne wypadki, aby suma, zaiądana przez odpowie- 
dzialnego za roboty przemysłowca, była tak skromną, iżby 
ał instytucya rządowa zmuszona była ją podwyższać. 

Co zaś do Fuhrmana, to ten opatrzył projekt budowy 
następującemi uwagami: „Skoro handel weźmie nowy kie- 
runek na Tryest, wówczas Królestwo Polskie będzie w mo- 
żności, skoncentrowawszy dozór w środkowym punkcie 
między trzema granicami : austryacką, pruską i krakowską, 
oszczędzić znaczne wydatki na strzeżenie zachodniej granicy 
od Prus, gdzie z powodu taniości nowej drogi defraudacya 
niezawodnie zmniejszy się*, dalej już nieco jaskrawo zazna- 
cza się tendencya działaczy, którzy stali u steru poszczegól- 



Digitized by 



Google 



€ 348 > 

nych gałęzi rządu Królestwa : „a nawet dla samego Cesar- 
stwa wyniknęłaby stąd największa korzyść po połączeniu 
Wisły z Niemnem^ — mówi w swycli uwagach Fułirman — 
tylko urządzona będzie bezpośrednia komunikacya między 
Królestwem a portem Windawskim". 

Uwaga ta pozwala wysnuć jeszcze przypuszczenie, ie 
w sferacti miarodajny cti, znany był wówczas projekt St., 
połączenia za pomocą drogi żelaznej Niemna z morzem Bal- 
tyckiem, w celacłi uniknięcia opłaty wysokiego tranzyta 
pruskiego od towarów polskicli ^). 

Treść projektu i losy, jakim on uległ będą niiej omó- 
wione, teraz zaś powróćmy do wyszczególnienia uwag Dy- 
rektora Skarbu, jakie ten poczynił był na projekcie kolei 
Warszawsko- Wiedeńskiej. 

Wnosząc z ówczesnego stanu handlu, nie ulegało pra- 
wie wątpliwości, iż dochody tego przedsiębiorstwa dadzą 
po skończeniu budowy co najmniej 4%. Innemi słowy, Skarb, 
gwarantując dywidendę, ryzykował dopłacać do kolei w cią- 
gu pierwszych tylko czterech lat, t. j, przez czas trwania jej 
budowy. Fuhrman znów, za udzielenie przez rząd rękojmi, 
domaga! się koniecznie zniżenia do pewnej oznaczonej sumy 
ceny zwózki soli i węgla kamiennego. Podług jego obliczeń 
Skarb powinien był otrzymać oszczędności: 

,1) przez zmniejszenie kosztów zwózki soli złp. 380,000 
2) przez zamianę drzewa na węgiel kamienny „ 400,000 

Razem rocznie złp. 780,000 
nie licząc dochodu z rozszerzenia przemysłu i handlu^. 

Z zachowanych nadto brulionów obliczeń widać, iż no- 
sił się dyrektor z innym jeszcze zamiarem. W celach też 
zaprowadzenia oszczędności nie chciał on wypuszczać akcyi 
odrazu, a w miarę postępów robót. 

4%, które rząd zobowiązał się był wypłacać akcyonaryu- 
szom od 20 mil. złp. wynosiłoby rocznie 800 tys. Tymcza- 



') Kolej od Kowna lub Jurburga po Llbawy. 



Digitized by 



Google 



sem poiyczka, wedle kalkulacji Dyrektora nie od razu była 
potrzebna y a w miarc; postępu robót. Zgodnie z projektem 
dyrekcyi budowy kolei zamierzano dokonać dzieła w ciągu 
lat czterech. W myśl też projektu Dyrektor podzielił po- 
czątkowo przeznaczoną kwotę 20 mil. złp. na cztery równe 
części. Jeżeli więc co rok, jak mniemał, ilość akcyi, wypu- 
szczoną zostanie za otrzymaną w wypadku kwotę złp. 6 mil., 
to odsetki wyniosą: I-go roku 200 tys. złp., 2-go 400 tys. 
złp., 3 go 600 tys. złp., 4 go i następnych 800 tys. złp. 

Lecz teoretyczno- gabinetowym kalkulacyom dyrektora 
głównego nie sądzonem było wyjść po za obręb murów Ra- 
dy Administracyjnej Królestwa. 

Są ślady nadzwyczajnie ożywionej z tego powodu dy- 
skusyi słownej Dyrektora z kimś, a przypuszczać należy, iż 
z Steinkellerem. Na tych samych brulionach czyjaś ręka 
kreśliła nowe jeszcze wówczas zasady założenia udziało- 
wych towarzystw. Lecz wszelkie argumenty, przytaczane 
przez przemysłowca, trafiły na opokę. Poskutkowało do- 
piero ostrzeżenie otrzymane z zagranicy, iż śpieszyć należy 
z zaangażowaniem, o ile można, całej kwoty, gdyż ,,na za- 
chodzie zaczęto już spostrzegać całą doniosłość korzyści, ja- 
ką może dać kolej. Tak na przykład. Francy a poczęła czy- 
nić starania o pożyczkę w świecie cywilizowanym, wcho- 
dzącym wówczas w fazę dróg żelaznych, z niepokojem 
oczekiwano gorączkowego angażowania kapitałów, a ewen- 
tualnie, podniesienia stopy odsetkowej. Czynienie więc 
oszczędności na procentach mogło narazić całą sprawę na 
upadek. 

Ostatecznie po porozumieniu się władz odnośnych 
uchwalono na posiedzeniu Rady Administracyjnej następu- 
jące główne zasady, na których oparto wzajemny stosunek 
do siebie rozmaity cłi władz rządowych, zarządu kolei 
i udziałowców. 

1) Fundusz na budowę kolei, wyrachowano na 21 
miljonów. 



Digitized by 



Google 



< 260 > 

2) Rząd udzielał poręczenia^ na zasadzie którego akcyo* 
naryusze od kapitałów, przez się włożonycti, pobierać mieli 
4SŚ dywidendy. 

3) Bank Polski, który miał odbierać wszelkie wpływy, 
pocłiodzące z eksploatacyi, zobowiązał się do wypłacania 
akcyonaryuszom 4^ do cliwili, w której pocłiodzący z tycłi 
akcyj kapitał nie będzie wyczerpany na budowę kolei. 

4) Zrealizowanie 6,000 akcyj, każda na złp. 4,200, 
miało stanowić ogół kapitału. Oprócz tego wypuszczono na 
rzecz dyrekcyi 200 akcyj dodatkowycłi, w cłiarakterze zwro- 
tu wydatków w części już wówczas poniesionycłi, jak rów- 
nież i przewidywanych w przyszłości. Po skończeniu bu- 
dowy zapewniono dyrektorom dochód z kolei w stosunku 
2% aż do czasu przejścia kolei na własność rządu. 

5) Zarząd towarzystwa postanowiono powierzyć je- 
dnemu odpowiedzialnemu przed rządem domowi handlo- 
wemu. 

6) Położono za warunek rozpoczęcia robót na tych 
mianowicie przestrzeniach, które obiecywały ułatwić dowóz 
ciężarów skarbowych, jako to : soli i węgla kamiennego. 

7) Postanowiono oddać czynności towarzystwa pod 
dozór komisarzy rządowych i Banku Polskiego. 

8) Od początku eksploatacyi drogi rząd zastrzegał od- 
danie pierwszeństwa przed innemi, transportom skarbowym. 

9) Plany kolei dyrekcya miała przedstawić do za- 
twierdzenia rządu za pośrednictwem Banku Polskiego. 

10) Rząd ze swej strony zapewniał pomoc w usunięciu 
przeszkód stawianych przez osoby prywatne, przez których 
grunta kolej miała przechodzić, pola zaś należące do Skarbu, 
powinny były być ustąpione bez wynagrodzenia ze strony 
Towarzystwa. Prawidło to rozszerzało się również do bez- 
płatnego korzystania z kamieni, gliny, drzewa, darniny i t. p. 
materyałów budowlanych, znajdujących się na gruntach 
skarbowych. 



Digitized by 



Google 



< 261 > 

tl) Rząd pozostawił sobie prawo mianowania urzędni- 
ków do budowy drogi. 

12) Sformowano zasady co do dzielenia zysków w spo- 
sób, zasłaniający rząd, o ile to było możliwem, od straty 
z powodu udzielonej gwarancyi. 

13} Zyski, przypadające na akcye już wykupione, mia- 
ły być obracane na umorzenie kapitału. 

14) Zastrzeżono oddanie kolei na własność rządu po 
zupełnem umorzeniu kapitału. 

Dyrektor Główny Przycliodów i Skarbu, przyjmując na 
posiedzeniu Rady Administracyjnej powyższe główne zasa- 
dy, zwrócił szczególną jej uwagę na dwie okoliczności na- 
stępujące: że wzamian za poręczenie przez rząd na rzecz 
akcyonaryuszów 49i dywidendy nie zniża się na korzyść 
skarbu do pewnej oznaczonej sumy cena transportu soli 
i węgla kamiennego, czego on się z samego początku był do- 
magał. 

Drugim punktem, skłaniającym Fuhrmana do opozycyi 
przeciwko zawartemu już układowi był ten, że akcye miały 
być na okaziciela, ^co jest w Cesarstwie na zasadzie ukazu 
z dnia 6 Grudnia 1836 r. wyraźnie zabronione**. 

Lecz zdanie Dyrektora Głównego Przycłiodów i Skarbu 
nie bardzo było snąć cenione w Radzie Administracyjnej. 
Nie odbierając mu praw autorstwa, zawsze zapisywano je 
w protokułach posiedzeń, jako jego „własne^ i podszywano, 
gdzie należało, jako świadectwo niezwykłej gorliwości. 

Pierwszą z tycłi uwag odpiera Bank Polski w osobnym 
protokule, na zasadzie listu Steinkellera. Treść jego w pod- 
stawowem swem założeniu polega na tem, że główni zało- 
życiele towarzystwa, nie mogąc z pewnością obracłiować 
wydatków tak na budowę drogi, jako też i na jej utrzymanie, 
nie byli w stanie oznaczyć i ceny za transport soli i węgli 
kamiennycłi. Zacłiodziła nadto obawa, czy zobowiązanie 
podobne nie będzie „ odstręcza jącem dla osób zagranicznycłi 
w przystąpieniu do tego przedsięwzięcia"*. Wzamian jednak 



Digitized by 



Google 



za to wyrazili gotowość transportowania soli i węgli ka- 
miennych po cenie własnego kosztu z doliczeniem 8^, w czera 
poddawali się kontroli Banku. 

Wedle zdania St. i ten nawet układ można było uwa- 
żać za zbyteczny. Kolej po spłaceniu akcyonaryuszów miała 
przejść na własność rządu, spłacać zaś zamierzano docłioda- 
mi^ otrzymy wanemi z kolei. Obniżenie cen za zwózkę węgla 
kamiennego i soli zmniejszyłoby docłiody, a ewentualnie 
odwlokło ostateczny termin spłaty. Jeżeli zatem przewóz 
wspomnianych artykułów nie zapewniał wówczas Skarbo- 
wi spodziewanych na razie przez Dyrektora głównego 
oszczędnością to i w ^^takim wypadku powiększenie ceny 
transportu przeciwko żądanej, przyśpieszy tylko chwilę 
przejścia kolei na własność rządową; nadwyżka bowiem do- 
chodu nad 47o i^zi^ n^ umorzenie zaciągniętego długu ^. 

Drugi zarzut założyciele towarzystwa odpierają niemo<- 
żliwością wypuszczenia akcyj imiennych dlatego, że w An- 
glii, gdzie sprzedaż ich miała się głównie odbywać, nie były 
one używane. Dyrektorowie, będąc przymuszeni zaangażo- 
wać do swego przedsiębiorstwa kapitały zagraniczne, musieli 
stosować się do zwyczajów i porządku, jakie tam istniały. 

Co zaś do zarzutu Fuhrmana, jakoby wypuszczenie bez- 
imiennych akcyj, sprzeciwiało się brzmieniu odnośnego uka- 
zu, — to sama Rada uważała go za nieuzasadniony z powo- 
du, że ^przepisy, dotyczące Cesarstwa, nie były bynajmniej 
obowiązująccmi dla Królestwa". 

Po zwalczeniu opisanych wyżej trudności władze Kró- 
lestwa, naglone przez St., poczyniły kroki ku możliwemu 
przyśpieszeniu sprawy. Wypadki następowały po sobie 
w nadzwyczajnie szybkiem tempie, a zmieniające się wciąż 
okoliczności mogły nadać przedsiębiorstwu obrót najmniej 
pożądany. Niebezpieczeństwo nadciągało z tej samej Fran- 
cyi, w której pesymistyczne zapatrywania Tiers'a nie mogły 
się długo ostać wobec niewątpliwej użyteczności wynalazku 
kolei. 



Digitized by 



Google 



< 268 > 

Steinkeller^ który zobowiązał się do spieniężenia udzia- 
łów, otrzymał uprzednio przyrzeczenia największycli do- 
mów liandlowycłi w Anglii, ie w danym razie nie odmó- 
wią mu nabycia ich „ai pari". Domy te, mogąc korzystać 
z kredytu banku angielskiego za opłatą 2Vt7o> chętnie 
nabywały akcye pewne, dające 47o czyli lYtYo czystego 
zysku rocznie. Tymczasem rząd francuski, nosząc się z za- 
miarem budowania u siebie kolei, począł też czynić starania 
w Anglii o pożyczkę. 

Chodziło więc o jak największy pośpiech, aby się nie 
dać wyprzedzić. Każda trudność lub zwłoka, uczyniona 
w Petersburgu^ gotowa była się odbić najfatalniej na losach 
przedsięwzięcia, gdyż mogłaby być podaną przez bankierów 
angielskich jako powód do niespełnienia przyrzeczeń danych 
Steinkellerowi. 

W obawie przed taką ewentualnością wysłano wraz 
z projektem i kosztorysem kolei list do Ministra Sekretarza 
Stanu Turkułła^ zalecający jak największy pośpiech. Uczy* 
niono to dnia 2 Stycznia 1839 r., a w siedmnaście dni otrzy- 
mano wypis z protokułu Sekretarza Stanu Królestwa^ który 
zawierał w sobie zezwolenie Cesarskie „względem budowy 
drogi żelaznej pod nazwaniem DROGA MIĘDZY WARSZA- 
WĄ A WIEDNIEM za pośrednictwem kompanii przez akcye 
uskutecznić się mającej '. 

Jeden z artykułów dekretu cesarskiego pod datą 19 
Stycznia 1839 r. głosił: ^Kontrakt między Bankiem Polskim 
i p. Piotrem Steinkellerem o budowę drogi żelaznej z War- 
szawy do Galicyi Austryackiej w imieniu Rządu zawarty^ 
równie jak i ustawę kompanii, mające na celu przywiedze- 
nie do skutku tego przedsięwzięcia niniejszym zatwierdza- 
my". Na oryginale podpisano MIKOŁAJ, w zastępstwie 
Ministra Sekretarza Stanu, Pomocnik Turkułł. 

Wszystko, co dotąd powiedziano o pracy, podjętej przez 
St., jest zaczerpnięte z dokumentów urzędowych. Jakkol- 
wiek martwa bibuła jest w wielu razach bardzo wielo- 

11 



Digitized by 



Google 



c 264 > 

mówną i pedantyczną, pomija jednak mnóstwo bardzo cie- 
kawych szczegółów. Tak naprzykład^ trzymając się ściśle 
źródeł, — nic, albo bardzo mało można powiedzieć o wielu 
trudnościacli : obmyślenia planu działań, zawiązania spółki, 
sporządzenia kosztorysu, napisania ustawy, poczynienia 
studyów przedwstępnych i t. p. 

Jeżeli uprzytomnimy sobie, z ilu to ludźmi musiał Stein- 
keller wejść w styczność, których interesy nie zawsze zgadza- 
ły się z jego interesami, przeciwnie były, jak w każdej rze- 
czy pieniężnej, w zupełnej sprzeczności, wtedy dopiero bę- 
dziemy mieli słabe zaledwie pojęcie u całym ogromie wy- 
trwałości przemysłowca, jego znajomości stosunków, praw 
i rzeczy, dotyczących techniki, handlu, przemysłu, zwycza- 
jów i to nietylko u siebie w kraju, lecz i po za jego granica- 
mi, aż do gruntownej znajomości ludzi z ich namiętnościami, 
upodobaniami i antypatyami. 

Dla każdego z nich trzeba było posiadać jakiś pewny 
argument, który częstokroć jemu tylko jednemu mógł trafić 
do przekonania. Zważmy przytem, ile to trzeba było użyć 
sposobów do pojednania zwaśnionych, podniecenia leni- 
wych, aby wszystkie te czynniki od natury w bezmiernych 
jej formach i objawach, aż do ludzi z nieskończoną rozma- 
itością charakterów, temperamentów i usposobień, aby 
cały ten ogrom najrozmaitszych czynników, w grę wchodzą- 
cych, ująć w karby, uczynić posłusznym swej woli, tchnąć 
weń jedną duszę i puścić zgodnie płynący jednem korytem. 

Listy hr. Tomasza Łubieńskiego pozostawiły ślady, że 
przemysłowiec nasz miał do zwalczania z jednej strony wiel- 
kopańską bierność wspólników i niechęć społeczeństwa, 
z drugiej odporność władz. W dokumentach urzędowych 
pozostały oczywiste dowody zatargu z Dyrektorem Głów- 
nym Przychodów i Skarbu. Wejdźmy na chwilę w położę^ 
nie Steinkellera i wyobraźmy sobie, ile razy ten człowiek 
musiał być w biurach Komisyi Przychodów i Skarbu, ile 
mieć z Dyrektorem konferencyi, ile użyć wpływów ubo- 



Digitized by 



Google 



< 285 > 

cznych, aby przełamać opór tego człowieka. Oprócz Dy- 
rektora Skarbu byli i inni, z którymi trzeba się było borykać. 
Iniynter Wysocki broni interesów Banku Polskiego, sztab 
główny podejrzliwie bada, czy kolej zaprojektowana jest 
drogą dla nieprzyjaciela, który by ją mógł w czasie wojny 
zużytkować ^et toutti quanti^. 

Przeprowadzenie podobnej sprawy nie jest może rzeczą 
tak efektowną, bijącą w oczy, jak wygranie kampanii. Skła- 
dając się jednak z takiego samego mnóstwa najróinorodniej- 
szych czynników, jest nie mniej, jeżeli nie więcej trudną do 
uskutecznienia. Wódz włada masą już wyrobioną, posłuszną 
jednej woli, częstokroć ożywioną jednym duchem, jedną 
myślą przewodnią. Ma zaś do czynienia z przeciwnikiem, 
którego wie jak traktować. Maruderzy i dezerterzy na za- 
sadzie X. X. paragrafu prawa są rozstrzeliwani. Tu zaś pod- 
stęp czyha bezkarnie i ustrzedz się go nie można inaczej, jak 
tylko przez baczność swego oka i czujność ucha. Uciekinie- 
rów nie zawsze dosięgnąć może x. x. paragraf prawa, a ma- 
ruderzy wszelkich kalibrów i gatunków, okryci mrokiem no- 
cy, myszkują prawie bezkarnie. 

Wódz wygrawszy bitwę lub kampanię, wątpliwej czę- 
stokroć wartości etycznej, a nawet materyalnej, zyskuje po- 
klask, podziw i wdzięczność społeczeństwa, w sprawie któ- 
rego walczy, — zaszczytną kartę w historyi. Przemysłowiec 
zaś tej miary i wypróbowanej dobrej woli, co Steinkeller, 
bez względu na owoce, jakie praca jego obiecywała przy- 
nieść społeczeństwu, zyskał na razie zaledwie uznanie naj- 
bliższego otoczenia, lecz był za to przedmiotem napaści do- 
morosłych krytyków, swojskich dowcipnisiów, rodzimych 
paszkwilarzy. ślady podobnych wycieczek przeciwko Stein- 
kellerowi pozostawił nieboszczyk Jenike, mówiąc: „lecz 
w pewnych sferach ludzi, szukających w przemyśle i handlu 
osobistej korzyści, każdy jego pomysł przyjmowano z niedo- 
wierzaniem, nicowano, krzyczano na niepraktyczność i ślepe 
naśladownictwo wzorów zagranicznych, a namiętne te wrza- 



Digitized by LnOOClC 



j 



ski, wywołane podszeptami zawiści, szerzone czynnie i usłuż- 
nie przez licznycłi swej partyi popleczników, sięgały zwykle 
daleko po za koło zwykłego współzawodnictwa^. 



SPIENIĘŻENIE UDZIAŁÓW- 



Dotąd sprawa była załatwiona ze strony prawnej. To- 
warzystwo, uzyskawszy sankcyę Monarszą, przystępowało 
do wprowadzenia w czyn swego przedsięwzięcia. Wedle 
zawartej umowy mogło się ono uważać za zawiązane wtedy 
dopiero, gdy założyciele spieniężą nie mniej, niż połowę akcy j 
z ogólnej liczby 5,000. Rzecz oprócz tego wymagała po- 
śpiecliu, albowiem Dyrekcya skrępowana była trzeclimie- 
sięcznym terminem, kończącym się dnia 19 Kwietnia 
r. 1839. 

Przystępując do skreślenia dziejów sfinansowania inte- 
resu, zaznaczyć przedewszystkiem należy, iż oprócz zatargu, 
jaki z tego powodu miał St. z Fuhrmanem, który cłiciał, aby 
spieniężano akcye w miarę tylko potrzeby, były trudności 
i ze strony społeczeństwa polskiego. Kwesty a wypuszcze- 
nia akcyj za granicę Królestwa i płacenia prowizyi od za- 
ciągniętego tam długu targała sumieniem przodującycłi je- 
dnostek. Należało je uspokoić, kładąc nacisk na to, że budo- 
wa kolei da zarobek ludziom biednym, że pieniądze te po- 
zostaną w kraju, że wreszcie z towarów, przeznaczonycłi na 
wywóz za granicę, większe niż dotąd można będzie osiągnąć 
korzyści, gdyż koszty przewozu będą tańsze, oszczędności 
zatem pokryją płaconą dywidendę i przyniosą docłiód na 
spłacenie kapitału, że należy się tylko śpieszyć, aby przed 
innymi spieniężyć udziały. 

,,Zdaje mi się — pisał w tej kwestyi hr. T. Łubieński — 
że zasady tak są dobre, gruntownie położone, że niechybnie 
wszystkie akcye powinny być rozebrane. Ale podobne rze- 



Digitized by 



Google 



< tt7 > 

czy ulegają częstokroć kaprysowi, modzie momentalnej, nic 
więc przewidzieć nie można, jaki obrót wezmą". 

Lecz ani kaprys, ani chwilowa moda nie przeszkodziły 
przedsięwzięciu — stanęła wpoprzek twarda rzeczywistość. 

Jak już powyżej było nadmienione, bankierzy angielscy 
zgadzali się na przyjęcie u siebie cU part udziałów kolei, sko- 
ro tylko ogłoszone będzie urzędowe zezwolenie Cesarskie na 
budowę kolei. Kiedy tymczasem uzyskano to, od czego, 
zdawało się, zawisł był los przedsiębiorstwa, kiedy przeła- 
mano niezliczone przeszkody, stojące na drodze do celu, — 
wtedy >;^łaśnie zaczynają się piętrzyć inne nieprzewidziane 
trudności, udaremniające wszelkie wysiłki założycieli towa- 
rzystwa. 

W cłiwili właśnie rozpoczęcia kroków ku spieniężeniu 

akcyi, kiedy z 2,000 sztuk, które zamierzano zbyć na razie, 

• zaledwie 794 nabył dom londyński Harman et C-o, a 146 

sprzedano na innych rynkach. Wypadki wć Francyi, Belgii 

i na Wschodzie, zwróciły na się uwagę całej Europy. 

Były to czasy, kiedy Nolć, uważając przewagę swą 
w izbie deputowanych nad opozycyą (221 gł. przeciwko 208) 
za niedostateczną, rozpuścił ją. Po zwołanych wyborach 
partya jego weszła do nowej izby w mniejszości, wskutek 
czego zmuszony był podać się do dymisyi (8 Marca 1839 r.). 
Dwa miesiące Francya była bez rządu, a partya anarchistów 
t. z. „pory roku' (Blanqui i Barbesse), korzystając z tej 
przerwy, gotowóła się do podniesienia rokoszu. 

W Belgii parlament protestował przeciwko postanowie- 
niótti Londyńskiej konferencyi, nakazującej wymienić Luxen- 
burg i Limburg na forty zajęte przez Niederlandy podczas 
ostatniej wojny. Był to wreszcie okres, kiedy zdawał się 
dojrzewać wrzód kwestyi wschodniej. Chmurzący się ho- 
ryzont polityczny mącił umysły burżuazyi paryskiej. Anglia 
zachowywała się chwiejnie, nie wiedząc, co przedsięwziąć, 
czy wraz ze sprzymierzoną z nią Francyą popierać khedyWa 
Egipskiego, rokującego nadzieje utworzenia w Turcyi silnego 



Digitized by 



Google 



rządu, czy też, ulegając konieczności, wejść w porozumie- 
nie z wielkiemi mocarstwami przeciwko Mehemet-Alemu. 

Czasy więc były krytyczne, a czuła, jak zwykle w tycłi 
wypadkacłi, giełda przecłiodziła drgawki. 

W takiej cłiwiii, w przededniu może wojny europej- 
skiej, kiedy uwagę wszystkich przykuwały miejsca wy- 
padków, nie mogło być nawet mowy o ogłoszeniu na ryn- 
kacli programatu nowego przedsiębiorstwa w Królestwie. 

Trzeba było burzę przeczekać ai do ułożenia się sto- 
sunków politycznych. 

Na taki to właśnie nieszczęśliwy okres przypadła pierw- 
sza podróż Dyrektorów przedsiębiorstwa do Anglii. Po po- 
wrocie, powoławszy się na powyższe przyczyny, stawiające 
ich w chwilowej niemożności wprowadzenia w czyn swoich 
zamiarów, proszą oni w d. 26 Maja 1839 r. o przedłużenie 
naznaczonego terminu jeszcze na 8 miesiące. 

Prośba, poparta przez władze Królestwa i umotywowa- 
na tem, „iż skoro państwo na żądanej zwłoce ucierpieć nie 
może^, zyskała Monarsze zezwolenie na żądaną przez dy- 
rektorów zwłokę. 

Po niejakim czasie rozpoczęto czynić ponowne usiłowa- 
nia ku zamienieniu na gotówkę udziałów kolei. Lecz An- 
glia, w której pokładano tyle nadziei, powtórnie zawiodła. 
Czego obawiał się oddawna Steinkeller, to stało się teraz 
właśnie. Najrozmaitszego rodzaju przedsiębiorstwa przemy- 
słowe, w celach budowy nowych kolei, wywołały wkrótce 
brak gotowizny. Największe zamieszanie spowodowało 
, zamieszczenie przez Bank Angielski pożyczki 80 milionów 
franków w Banicu Francuskim^. To przelanie funduszów 
z Anglii do Francyi, jak również zapotrzebowanie gotowizny 
na innych rynkach pieniężnych, podwyższyło w Londyńskim 
Banku państwowym stopę odsetkową z 2791 d rzadko 3 do 
Q%, a procent w prywatnych bankach i towarzystwach do 
8^. Umieszczenie papierów wartościowych , przynoszą- 
cych tylko 47o stało się niemożliwem. 



Digitized by 



Google 



€ IW » 

Ciągłe deszcze, padające w tym roku w całej Euro- 
pie, kazały spodziewać się nieurodzajów. Okoliczność ta na- 
kazywała spekulantom podwójnie mieć się na ostrożności 
w wypuszczaniu z rąk gotówki. 

Miary złego dopełniał coraz bardziej cłimurzący się lio* 
ryzont polityczny Europy. 

Francya szybkiemi krokami zmierzała do anarchii. No*' 
wa izba posiadała w swym łonie większość żywiołów opo- 
zycyjnycli, które, zjednoczywszy się, utworzyły tak zwaną 
^koalicyę parlamentarną''. Po dwócłi miesiącacli walk 
w obu izbacłi udało się wreszcie utworzyć wojskowy gabi- 
net Soult*a. 

O bankructwie rządów Ludwika Filipa, oprócz za- 
mieszek wewnętrznycti, świadczyło jeszcze niedołęztwo po- 
lityki zewnętrznej Francyi. Jej protegowany Mełiemet-Ałi, 
napadnięty przez wielkiego wezyra Hozrewa w Syryi, pobił 
go wprawdzie i ruszył ku Konstantynopolowi. Lecz był to 
właśnie krok, którego obawiały się sfery zarówno polityczne, 
jak i finansowe Europy. 

Anglia od początku stulecia była wrogo usposobiona 
dla Rosy i, podejrzewając ją o zamiary zaborcze względem 
Turcyi i Indyj Wscłiodnicłi. Podejrzenie to przeszło w pe- 
wność wypadków r. 1888, w którym Turcya, napadnięta po 
raz pierwszy przez khedywa Egipskiego, nie mogąc uzyskać 
pomocy Anglii, zwróciła się z prośbą o to do Cesarza Miko- 
łaja L 15 tys. Rosyan ruszyło ku Konstantynopolowi w za- 
miarze obrony tureckiej stolicy przed Mebemetem. Za tę 
przysługę Rosya wymówiła dla swej floty wojennej prawa 
wolnego wstępu do Bosforu. Na zasadzie zaś traktatu za- 
wartego w Unkiar-Skelessi, Dardanełe były zamknięte dła 
wszystkich okrętów wojennych Europy. Innemi słowy, Tur- 
cya od tego czasu stawała się względem Rosyi lennem pra- 
wie państwem. Zachodziła więc obawa, aby, wobec pono- 
wnego pochodu khedywa ku Konstantynopolowi, Rosya na 
prawach mocarstwa sprzymierzonego nie wmieszała się 



Digitized by 



Google 



w sprawy Wschodu i nie wymogła dla siebie nowych jakich 
ulę. Powikłania nadto polityczne na Kaukaiie, w Persyi 
i Azyi środkowej były nagromadzonym materyałem wybu- 
chowym, który mogła zapalić lada iskra. Wojna między 
Anglią i Rosyą wisiała w powietrzu. Poniewał zaś z pierw- 
szą sprzymierzona była Francya a z drugą Prusy i Austrya, 
wojna więc mogła objąć dwa kontynenty. 

Niezależnie od tego rzeczy w Hiszpan! przybierały obrót, 
jakiego nie życzyły sobie państwa z rządami absolutnemi. 
Zmęczony wojną naród żądał za jaką bądź cenę pokoju. Don 
Carlos z 8,000 ludzi zmuszony był szukać schronienia we 
Francyi. Nie chodziło tu o Don Carlosa bynajmniej, który, 
obrawszy sobie za Opiekunkę Matkę Boską wszystkich stra- 
pionych, nie troszczył się już o swą sprawę. Niezwykła ta 
jego pobożność nie przeszkadzała mu jednak do skazywania 
na śmierć wszystkich wziętych do niewoli. Rdzeń rzeczy 
tkwił w tętn, że wspierające go monarchie absolutne mogły 
postawić swoje veto. I tu więc zarzewie wojny Europej- 
skiej gotowe było wybuchnąć w całej swej okropności. 

Reszty dokonał kryzys handlowy w Stanach Zjedno- 
czonych, którego oczekiwano wówczas z dnia na dzień. 

W tych ciężkich warunkach rząd, widząc niemożliwość 
prowadzenia zaczętego przez przedsiębiorców dzieła, sam 
udzielił im zwłoki na czas nieograniczony, a właściwie do 
powrotu zwykłego kursu pieniędzy na giełdach angielskich. 
Lecz za wiele warunków niekorzystnych złożyło się na kry- 
zys handlowo-przemysłowy na całym świecie w r. 1839, 
aby można było oczekiwać prędkiego powrotu do dawnego 
stanu rzeczy. 

W ciężkich terminach dyrektorowie nie tracą jednak 
jeszcze zupełnie nadziei w doprowadzeniu do końca rozpo- 
czętego dzieła. Steinkeller nie nałeżał do ludzi, którzy łatwo 
ulegają przeciwnościom^ Wiedział on, że każdy medal po- 
siada swą stronę odwrotną. 



Digitized by 



Google 



< ML » 

Badając stan rzeczy w Ailglii^ tniał on sposobność prze- 
konania się, ie upadek akcyi przemysłowych, a szczególnie 
kolejowych wywołał zastój w przemyśle żelaznym. Fabryki 
iełazne na skutek nieumiarkowania wielkiego wzrostu po- 
pytu, porobiły liczne zapasy. Nadzieja sprzedaży zawiodła 
i mnóstwo szyn, a jak wówczas nazywano „railsów** leżało 
na składzie, jako uwięziony kapitał, nie przynoszący żadnych 
korzyści. 

Steinkeller odsrukał takich towarzyszów niedoli w oso- 
bach przemysłowców żelaznych i ułożył się z nimi o umie- 
szczenie u nich 1,540 akcyi wzamian za 16,000 tonn szyn. 
Rękojmia pewności była — przemysłowcy angielscy zgodzili 
się. Lepiej zawsze otrzymywać pewnych 4^, niż liczyć na 
niepewne zyski w przyszłości. Kiedy tym sposobem sprawa 
zdawała się już być zupełnie załatwioną, zaszła nagle prze- 
szkoda^ wobec której niczem były wszelkie kryzysy gospo- 
darcze i chmurne horyzonty polityczne świata. 

Roger hr. Łubieński na zasadzie dokumentów, znajdu- 
jących się w archiwach rodzinnych, twierdzi- iż przeciwko 
tej tranzakcyi zaczął potajemnie agitować Koniar, dzier- 
żawca kopalni rudy żelaznej. Był on żydem rosyjskim, oże- 
nionym z rosyanką, a salon jego miejscem zebrań Rosyan, 
mieszkających w Warszawie. Mając wpływ na sfery rzą- 
dzące w kraju> zaczął on intrygować, aby nie dopuścić spro- 
wadzenia szyn angielskich „do kraju, który sam posiada za- 
kłady żelazne^. Utyskiwania jego doszły do Paszkiewicza. 
Ten wydał roeporządzetlie, aby kolej była pobudowana 
z materyałów wyłącznie krajowych. Nie było już na to ape- 
lacyi. Pomimo wszystko jednak St. pojechał do Petersburga 
w celu uczynienia starań, czy nie da się sprawy tej przepro- 
wadzić, pomijając namiestnika. Lecz sfery ministeryalne 
były uprzedzone przez Koniara i jemu życzliwych i sta- 
nowczo oparły się żądaniu przemysłowca. 

Tytnczasem takie, jak projektował St., przeprowadzenie 
interesu było koniecznością, gdyż od niego zawisła przy- 



Digitized by 



Google 



szłość przedsięwzięcia. Te 1^540 akcyj wraz z umieszczone- 
mi poprzednio, miały stanowić ową połowę udziałów, jako 
normę, nakazującą uważać Towarzystwo za zawiązane. 

I^cz i w tak trudnem położeniu pomysłowość i dar 
orjentowania się tego człowieka, wskazały drogę wyjścia. 
Zaproponował on Koniarowi, aby przyjął na się całkowi- 
cie zobowiązania przemysłowców angielskicłi. Koniar, jak 
się później przekonano, nie tylko, że nie mógł dostarczyć 
szyn na proponowanycłi warunkacłi, lecz nawet wyrabiać 
ich nie był w stanie. Zawiadomił jednak Dyrekcyę, że zga- 
dza się na cenę, lecz nie jest przygotowany na tak wielkie 
zapotrzebowanie. Odpowiedź ta rozwiązała ręce Towa- 
rzystwu, które, umieściwszy teraz około 2,900 akcyj (z ogól- 
nej liczby 5,000), mogło się, wedle brzmienia słów ustawy, 
uważać za zawiązane. 

Odtąd też kolej Warszawsko-Wiedeńska wstępowała 
w nowy okres — okres budowy. 

Jakoż niezwłocznie przystąpiono do niwelacyi na wy- 
tkniętym już uprzednio kierunku. Równolegle robiono ko- 
sztorys, zawierano umowy z różnymi przedsiębiorcami, oraz 
właścicielami gruntów, przez które miała przecłiodzić kolej. 
Mimo jednak tak pomyślnie rozpoczętych czynności, które 
jak najświetniejszą przedsięwzięciu rokowały przyszłość, 
dyrektorowie kolejno napotykali wszelkiego rodzaju trudno- 
ści, jak w spieniężeniu udziałów, tak i przeciwności natury 
technicznej. 

Dyrekcya, jak widzieliśmy, 2,900 akcyj uważała za umie- 
szczone; potrąciwszy z tej liczby 1,500, któremi miano wypła- 
cić za szyny, pozostanie 1,400, wyobrażających jakoby go- 
tówkę. Tymczasem wypłata ich wartości wskutek ukła- 
dów, które podyktowały trudności spieniężenia, rozłożona 
była na raty. Prowadzenie zaś robót wymagało goto- 
wizny, która się wyczerpywała. Dyrektorowie, aby nie- 
przery wać rozpoczętych robót, czerpali z prywatnych swych 
szkatuł. Lecz i tych kapitałów starczyło nie na długo. Oko- 



Digitized by 



Google 



< 968 > 

liczność ta zmusiła dyrektorów do ponownego wyjazdu za 
granicę. 

Poszukiwania chętnych nabywców, czynione przez 
Steinkellera w Anglii i przez dom handlowy B-ci Łubieńskich 
w Niemczech, pomimo dogodności i możliwych ustępstw^ 
jakie ofiarowywano rozmaitym domom handlowym, nie 
osiągnęły pożądanego rezultatu, a raczej odniosły skutek, 
mający związek z dalszym ciągiem opowiadania. " 

Dyrektorowie, chcąc u bankierów prywatnych spienię- 
żyć resztę udziałów, otrzymali od nich propozycye, które 
Bankowi Polskiemu, a przezeń i ówczesnym władzom Kró- 
lestwa dały wiele do myślenia. Bankierzy ci nie odmawiali 
pożyczki, żądali natomiast, aby wydano im nie akcye kolei, 
lecz państwowe papiery 4^-owe. Z drugiej znów strony 
Koniar zgadzał się przyjąć wszystkie nierozprzedane akcye 
pod warunkiem, aby żelazo na szyny, brane było z jego za- 
kładów. A że w ówczesnem przesileniu pieniężnem, jak 
motywował swą propozycę, trudno było za granicą puścić 
w obieg udziały nieznane jeszcze na giełdach obcych, prosił 
przeto rząd, aby ten przyszedł mu czasowo z pomocą, bio- 
rąc akcye w zastaw, a wydając wzamian certyfikaty, przy- 
noszące 47o- Zastawione udziały obowiązywał się wykupić 
w ciągu lat czterech. 

Był to warunek nadzwyczajnie uciążliwy. Wypuszcze- 
nie w jednym celu podwójnych papierów wartościowych, 
z których drugie miały gwarantować pierwsze, wywarłoby 
niewątpliwie wpływ ujemny na ogólny kredyt papierów 
Królestwa na giełdach zagranicznych. Obawa była tem wię- 
ksza, że działo się to w czasach wielkiego przesilenia, które 
wówczas przechodził świat cały. 

Rada Administracyjna, zasiągnąwszy w tej kwestyi opi- 
nii Banku Polskiego i idąc za jego wskazówkami, odrzuciła 
obie propozycye. Lecz żywy współudział i pieczołowitość 
o dobro kraju rzeczonej instytucyi finansowej uwidoczniły 



Digitized by 



Google 



€ 264 > 

się i w tak trudnych warunkach. Po pćwnym namyśle po- 
stanowiono^ co następuje: 

Bank Polski z 35 milionowej pożyczki^ zaciągniętej na 
rachunek funduszu dróg i spławów^ posiadał jeszcze w depo- 
zycie 5 milionów. Otóż stanął projekty aby temi pieniędzmi 
przyjść z pomocą Dyrekcyi kolei, o czem doniósł Dyrekto- 
rowi Skarbu, pozostawiając to jego decyzyi. Ten postano- 
wił, aby w oczekiwaniu końca przesilenia pieniężnego, za- 
nim akcye Towarzystwa staną się znanemi na giełdach, za- 
nim nabiorą należytej wziętości i kredytu, zarezerwować 
z kwoty rzeczonych 5-ciu milionów, i z niej w razie potrze- 
by udzielać przedsiębiorcom zasiłków sposobem zastawu na 
akcye za opłatą 57o« Położono jednak warunek, aby zasta- 
wione akcye wykupione były najdalej w ciągu lat czterech 
od daty zastawu. Ponieważ zaś od udziałów kolejowych 
zapewniono tylko 47o> przedsiębiorcy więc powinni byli 
składać taką ich ilość, jaka stanowiła różnicę między pro- 
centami, oraz różnicę między nominalną ich wartością, a kur- 
sem na giełdzie warszawskiej w dzień zastawiania. Przewi- 
dział Dyrektor i gorszą ewentualność, a mianowicie, iż akcye 
mogły bardziej jeszcze stracić na wartości od czasn złożenia 
ich w kasie Banku. Żądaniem przeto jego było, aby zarząd 
kolei obo wiązał się dopłacić, gdyby tego było potrzeba, 
różnicę kursów między dniem zastawienia i dniem wyku- 
pienia. 

Wobec chmurzącego się coraz bardziej horyzontu poli- 
tycznego, a co za tem idzie w przewidywaniu upadku wszel- 
kich papierów wartościowych, ogłoszonych wówczas mnó- 
stwa upadłości i bardzo niepewnych horoskopów na przy- 
szłość, był to taki warunek, który dla Towarzystwa stawał 
się powrozem, zaciąganym na szyi. To też dyrektorowie 
skorzystali, jak zobaczymy, z proponowanej im pożyczki 
w ostatecznym dopiero razie. Pozostawiając przyrzeczoną 
im pożyczkę Banku w odwodzie, czyniono tymczasem sta- 
rania około umieszczenia pozostałych akcyj za granicą. 



Digitized by 



Google 



< 265 > 

Tym razem zwrócono się do domu handlowego Stciner 
et C-o w Wiedniu. Ten zobowiązał się przyjąć 2,000 udzia- 
łów, lecz postawił takie warunki, które przyprawiłyby Towa- 
rzystwo o olbrzymie straty. Prosił on oprócz tego o pewne 
ułatwienia przez wzgląd na otrzymane wiadomości polity- 
czne, które zacłiwiały istnieniem mnóstwa domów łiandlo- 
wych. Warunki te jednak były dogodniejsze od postawio- 
nych przez Dyrektora Skarbu, gdyż nie trzeba było opłacać 
różnicy procentów, a możliwy spadek nkcyi, rzeczony dom 
handlowy brał na swoje ryzyko. 



BUDOWA. 



Dobiegłszy prawie do końca omówienia strony finanso- 
wej interesu, przyjrzyjmy się teraz jego warunkooi techni- 
cznym, które pospołu z trudnościami spieniężenia wpłynęły 
na zaniechanie budowy kolei. 

Towarzystwo, umieściwszy wszystkie prawie udziały, 
przystąpiło na zasadzie zezwolenia Rady Administracyjnej 
do wykonania robót ziemnych. 

Wspomniana Instytucya na posiedzeniu dnia 27 Grudnia 
1839 r. uchwaliła, aby do składu Dyrekcyi kolei weszli przed- 
stawiciele rządu od zainteresowanych gałęzi administracyi 
krajowej. Na zasadzie tego rozporządzenia do Rady Admi- 
nistracyjnej wyznaczono oficera komunikacyj lądowych 
i wodnych, podpułkownika Szuppe^ od Komisyi Rządowej 
Przychodów i Skarbu pozostawiono w zawieszeniu, od Ban- 
ku Polskiego urzędnika, Jana Kunieckiego, i wreszcie w cha- 
rakterze inżyniera naczelnego kolei, Stanisława Wysockiego. 

Równolegle z opowiedzianemu od czasu zatwierdzenia 
budowy kolei prowadzono układy o połączenie kolei, pro- 
jektowanej w Królestwie, z projektowaną wówczas w Au- 
stryi — od Bochni do Wiednia. Pertraktacye wydały w wy- 



Digitized by 



Google 



« 20$ > 

niku zgodę rządu austryackiego^ o czem zawiadomił Radę 
Administracyjną minister austryacki^ Mitrowski. 

Na dworzec kolei w Warszawie rząd wyznaczył place, 
leżące przy ulicy Widok, które stanowiły własność „nie- 
obecnycti i nieznanych rządowi właścicieli książąt Ogińskicłi 
36 łiypoteczny 1,573 i Sułkowskicłi bez numeru^. Rozporzą- 
dzenie to stawało znów w sprzeczności z interesami Magi- 
stratu Warszawy. Place znajdowały się w obrębie miasta, 
a okoliczność ta pozbawiała magistrat docłiodu, pobierane- 
go na rogatkach. Lecz Dyrekcya drogi złożyła ze swej stro- 
ny ofertę, w której obowiązała się wnosić do kas miasta wię- 
cej o złp. 600 tys., od sumy, która stanowiła przeciętny do- 
chód roczny z kopytkowego. Nadwyżkę ofiarowano na bu- 
dowę mostu stałego na Wiśle. Nie potrzeba chyba doda- 
wać, że Rada przychyliła się do prośby Dyrekcyi. 

Przygotowania do robót ziemnych rozpoczęto jeszcze 
w Grudniu r. 1889. Korzystano z zimy, aby rozpocząć ro- 
boty wczesną wiosną roku następnego. Chodziło tu o zor- 
ganizowanie parlyi roboczych, rozdzielenie ich na dystanse, 
naznaczenie osób dozorujących, określenie ich kompetencyi 
i wzajemnych stosunków — jednem słowem, o zaprowadze- 
nie niezbędnego w takich razach porządku. Dyrektorowie 
obawiali się trudności w przewidywaniu, iż będą mieć do 
czynienia z masą, wśród której .łatwiej jest znaleźć ludzi 
z twórczemi pomysłami, jak ludzi do ich wykonania, którzy 
by mieli w charakterze ten porządek, tę wytrwałość, a szcze- 
gólniej oszczędność czasu i pieniędzy, bez czego nic udać się 
nie może^ ^). Jednocześnie zawierano kontrakty o dostawę 
drzewa, szyn i przedmiotów z żelaza lanego. * 

Wczesną wiosną, r. 1840, wedle zamiaru, przystąpiono 
do robót ziemnych, a z listu pisanego dnia 1 Sierpnia 1840 
r. przez Tomasza hr. Łubieńskiego, w którym ten mówi, iż 



O Listy Tomasza hr. Łubieńskiego, wydanie Rogera hr. Łubieńskiego. 



Digitized by 



Google 



€ 267 > 

i^roboty nasze następują na całej linii'', możemy się przeko* 
nać, iż postępowały one w szybkiem tempie. 

Ten sam list dowodzi, iż w wykonaniu teclinicznem, 
spotkano trudności większe, niż tego można się było spo- 
dziewać, przy sporządzeniu kosztorysów. Pod Skierniewi- 
cami natrafiono na glinę, ,, która o znaczne sumy wydatki 
nasze powiększy, — pisze ten sam łir. Łubieński — pod Strze- 
mieszycami znowu napotkaliśmy na kamień piasczysty, bar- 
dzo twardy w miejscu, a rozsypujący się prawie skoro wy- 
niesiony na powietrze. Zgoła ze wszystkicli stron okazują 
się większe wydatki, aniżeliśmy na nie z początku racho- 
wali". 

Jednocześnie zaczęto spostrzegać, iż wszelkie zasady 
i wskazówki, z któremi przystępowano do budowy, rozkru- 
szają się w zetknięciu z praktyką. Tak naprzykład, grunto- 
wnie ustanowiony ractiunek podczas robót dopiero przeko- 
nywał, iż na jednotorowej kolei, obsługiwanej końmi, nie 
można było przewieźć czterecłi milionów centnarów, które 
przyjęto, jako cyfrę średnią, w układaniu pierwotnego koszto- 
rysu. Ten sam ścisły obractiunek dowiódł również, że wy- 
dntek, na rozszerzenie toru, będzie daleko większy po do- 
konaniu robót ziemnycłi dla jednotorowej kolei. W celu 
więc ^cłlronienia następnych pokoleń od tych wydatków, 
poczucie obowiązku nakazywało zarządowi kolei odsłonić 
rąbek przyszłości i rozważyć, że co wówczas uważano' za 
wystarczające, to dla przyszłych pokoleń może być niedo- 
statecznem. Wychodząc z tej zasady dyrektorowie postano- 
wili sypać tor i budować mosty jak dla kolei dwutorowej, 
co zwiększyło koszty blisko o milion po nad kosztorys pier- 
wotny. 

Od czasów Thiersa, który tak niekorzystnie przedsta- 
wił kolej parlamentowi francuskiemu, ubiegło już lat dziesięć 
z górą. Odtąd i technika poczyniła znaczne postępy i zapa- 
trywania na tę rzecz ludzi ówczesnych zmieniły się do nie- 
poznania. Co w r. 1830 wydawało się zabawką dla gawie- 



Digitized by 



Google 



c 268 > 

dzi, to w dziesięć lat później stawało się potrzebą^ bez któ- 
rej obejść się było niepodobna. 

Oprócz tego postęp nauk i doświadczenie nabyte w bu- 
dowaniu dróg ielaznycłi na Zachodzie zachwiały całkiem 
podstawami, z jakiemi Dyrekcya przystępowała do budowy, 
oddając pierwszeństwo drogom żelaznym systemu amery- 
kańskiego. Tak naprzykład odbierano zewsząd zawiadomie- 
nia, iż obok transportu towarów, każda droga żelazna po- 
winna uwzględnić potrzebę przewożenia podróżnych. Do- 
wiedziano się przytem^ iż inne koleje pobudowane już na 
sposób amerykański nie mogły zadość uczynić potrzebie 
przewożenia podróżnych. Użycie koni okazało się oczy- 
wiście zupełnie nieodpowiedniem do tego rodzaju posługi. 
To też 3 Marca r. 1840 Towarzystwo zawarło z Cockeriirem 
kontrakt o dostawę maszyn. Część ich niezwłocznie spro- 
wadzono na ryzyko dyrektorów, co do drugiej, oczekiwano 
tylko zezwolenia Banku Polskiego. 

Doświadczenia^ czynione z maszynami na szynach pła- 
skich, dały ujemne rezultaty — pociągi przy szybszym biegu 
wykolejały się na łukach. Takież same rezultaty dały pró- 
by, czynione na innych kolejach, jak: ^Ferdinand-Nord- 
bahn^ i na Lipsko-Drezdeńskiej^ na których szyny już uło- 
żone, na sposób amerykański, odrywano i zastępowano an- 
gielskiemi. Wieść tę przywiózł gen. Rautenstrauch, który dele- 
gowany za granicę na studya techniczne budowy dróg żela- 
znych, orzekł: iż „przeobrażenie kolei w jej pierwszym pro- 
jekcie, na kolej angielską z lokomotywami^ powiększy koszty 
jej budowy o 1 */, mil. rs. Innemi słowy, chcąc zadość uczy- 
nić wymaganiom współczesnej nauki, trzeba było ilość akcyj 
z 5,000 podnieść do 7,000. 

Sama wreszcie Dyrekcya przyszła do przekonania, iż 
droga żelazna pobudowana według systemu amerykańskie- 
go mogłaby pokryć zaledwie 4^ przez rząd poręczone. Od- 
krycie to nie odpowiadało ani nadziejom udziałowców, ani 
też oczekiwaniom rządu, który przy takich dochodach nie 



Digitized by 



Google 



€ 209 > 

mógł liczyć, aby kolej przeszła kiedykolwiek na jego wła- 
sność. Wszystkie kwestye, niepokojące zarząd kolei, wy- 
łuszczone były przezeń w osobnem sprawozdaniu. 

Na skutek tego, z wyraźnej woli Monarszej, utworzony 
został komitet dla powzięcia szczegółowych wiadomości 
o kolejach żelaznych, budujących się wówczas za granicą, 
oraz rozpoznania kwestyi, jaki z systemów kolei odpowie- 
działby najlepiej potrzebom kraju i towarzystwa. Komitet 
orzekł, iż należy dla zbadania rzeczy wysłać kilku urzędni- 
ków za granicę, co też i uczyniono. 

Zdanie Komitetu, oparte na raporcie delegacyi inżynie- 
rów, wysłanych dla zbadania główniejszych dróg żelaznych 
lądu stałego, było jednozgodnem. Kończyło się ono wywo- 
dem, że ,,w stanie obecnej nauki, przy obecnym jej postępią 
droga żelazna według systematu amerykańskiego prawdzi- 
wym byłaby ciężarem" i dla tego też oświadczono się jedno- 
głośnie za budową drogi na sposób angielski, t. j. obsługiwa- 
nej lokomotywami. Podług anszlagu, sporządzonego przez 
Dyrekcyę kolei, potrzeba było na ten cel posiadać gotówkę 
około 38 milionów złp. Lecz w owych czasach kryzysu nie- 
podobna było nawet myśleć, aby prywatni przedsiębiorcy 
mogli zrealizować taką sumę „al pari", wobec doświadczeń, 
iż próba umieszczenia udziałów na kwotę o dwa razy pra- 
wie mniejszą doprowadziła do tak opłakanych rezultatów. 

W Grudniu r. 1841 zaczęto czynić starania o zaciągnię- 
cie pożyczki od rządu, lecz z Petersburga nadchodziły wia- 
domości nieobiecujące. Listy Tomasza hr. Łubieńskiego 
przekonywają, że Cesarz życzył sobie koniecznie, aby kolej 
była pobudowana, „ale kto chce skutku, trzeba, żeby dał 
możność doprowadzenia do niego** *). Książe Paszkiewicz 
na propozycyę generał-adjutanta Rauttenstraucha i Banku 
Polskiego poczynił kroki ku umieszczeniu 6,000 udziałów 
kolei u bankiera Frenkla; lecz ten postawił tak uciążliwe 



*) Listy Tomasza hr. Lubieńskiego, wydanie Rogei-a hr. ŁubleAskk*go. 

12 



Digitized by 



Google 



< 270 > 

warunki^ ii przyjęte być nie mogły. Tymczasem część 
akcyonaryuszów angielskich przestała uiszczać raty w ozna- 
czonycłi terminacti^ pomimo wszelkicłi ułatwień^ jakie wzglę- 
dni dyrektorowie robić im nie przestawali. St. osobiście 
musiał udać się do Londynu w Lutym r. 1841. Lecz nie 
wpłynęło to bardzo na regularność rat, gdyż czasy były nad 
wyraz krytyczne. 

Domy handlowe, które wymieniły szyny na akcye To- 
warzystwa, chciały zmusić dyrektorów na drodze sądowej 
do zapłacenia za nie gotowizną. Jako powód do zrzucenia 
z siebie zobowiązań wskazywały na zwłokę spowodowaną 
intrygami Koniara i jego stronników. 

Nakoniec dom Steiner et C-o upadł. Z 2,000 wziętych 
przezeń akcyi niewielka tylko część została zapłaconą, reszta 
została zaś zwróconą Towarzystwu. 

Tak więc wskutek nieprzewidzianych wypadków 3,500 
akcyj, które uważano już za umieszczone, powróciły do za- 
rządu kolei. 

W obec rozpoczętych już robót położenie było bez wyj- 
ścia. Wedle zatwierdzonego przez władzę statutu, Dyrekcya 
obowiązaną była zwołać ogólne zebranie udziałowców w ce- 
lu przedstawienia im stanu rzeczy i rozwiązania Towarzy- 
stwa. Lecz groza położenia najwidoczniej rozmyślnie była 
utajoną. Dziś trudno jest orzec, kto jeszcze oprócz Dyrekto- 
rów należał do spisku. Dyrektorowie w obec rządu tłoma- 
czyli się niemożnością zwołania ogólnego zebrania, „albo- 
wiem nie było wówczas liczby akcyonaryuszów statutami 
przepisanej, aby też zebrania uważać za ważne^. Tak czy 
inaczej, najwidoczniejszą tu jest chęć ukrycia prawdy, aby 
skorzystać jeszcze z kredytu, jaki ofiarował Bank Polski na 
budowę kolei i możliwie daleko posunąć roboty, a przez za- 
angażowanie funduszów rządowych postawić władze w nie- 
możności wycofania się bez wielkich strat z obranej już raz 
drogi. Ukrycie faktu nie przedstawiało zresztą tak bardzo 
wielkich znów trudności. Rząd^ złożywszy całą odpowie- 



Digitized by 



Google 



< 271 > 

dzialność na Dyrekcyę, nie wchodził w postęp robót, ani się 
też troszczył o następstwa. Obawiał się on każdej nowo- 
ści, uważając ją za niepotrzebny dla niego wymysł i ^ucie- 
kał od niej jak od zapowietrzonego** *). Ze wszystkich insty- 
tucyi najwięcej troszczył się o los przedsięwzięcia Bank, 
który wedle, świadectwa Tomasza hr. Łubieńskiego, ^zastę- 
pował wszystkie inne władze rządowe**. Pragnął on i wszel- 
kich starań dokładał, aby kolej była zbudowaną. To też 
i władze Bankowe albo były wciągnięte do spiskU| lub też 
patrzyły na wszystko przez szpary. 

Jest to jeszcze jeden więcej dowód, że w charakterze 
całej działalności Steinkellera leżało, aby w rzeczach, które 
on dla kraju uważał za niezbędne, dać zapoczątkowanie, po- 
stawić dzieło na trwałym gruncie, puścić na należną drogę 
i wskazać w perspektywie cel, resztę pozostawiał przyszło- 
ści, będąc aż nadto przekonanym, że ktoś zaczętą przezeń 
pracę podejmie. 

Aby zaś nie dać możności wycofania się z obranej prze- 
zeń drogi, należało poczynić koszty. Temu komuś, a we 
wszystkich razach Bankowi Polskiemu, żal już było puścić 
na marne przedsięwzięcie, w które włożono pewien, często- 
kroć poważny kapitał, żal było porzucić raz rozpoczęte dzie- 
ło, które w razie doprowadzenia do skutku, obiecywało dać 
piękne owoce. Jak się więc rzekło, był to wypróbowany 
sposób, który w wielu razach nie zawodził. Tak było z Dy- 
rekcyą poczt, tak było z młynem parowym. I w danym ra- 
zie St. zażył go skutecznie. 

W tym też celu przyjęto ów twardy warunek pożyczki 
4-ch milionów pod zastaw udziałów kolei żelaznej, z obo- 
wiązkiem dopłaty różnicy kursów i 1% do odsetek, które da- 
wały udziały. Projekt ten, pozostający dotąd w zawiesze- 
niu, (gdyż ani Koniar, ani Dyrektorowie nie chcieli zeń do- 



Listy Tomasza hr. Lublefisklego. 



Digitized by 



Google 



< 272 > 

tąd korzystać)^ na skutek podania wniesionego przez przed- 
siębiorców, uzyskał sankcyę prawną 21 Maja 1841 r. 

Dopiero po wyczerpaniu wspomnianego funduszu, Dy- 
rektorowie podali prośbę na imię Namiestnika Królestwa 
o unieważnienie założonego aktem notaryalnym z d. 25 Li- 
stopada 1838 r. ,,Towarzystwa budowy drogi żelaznej 
z Warszawy do Wiednia**. 

„Widzimy się więc, — kończą swą prośbę Dyrektoro- 
wie, — w smutnych okolicznościacłi zrzeczenia się naszego 
przedsięwzięcia i upraszamy Rząd o rozwiązanie kontraktu, 
którym zobowiązaliśmy się zbudować drogę żelazną, i upo- 
ważnienie nas do rozwiązania Towarzystwa drogi żelaznej 
Warszawsko-Wiedeńskiej. Cel, dla którego Towarzystwo się 
zawiązało, nie może być osiągniętym. Towarzystwo więc 
znajduje się w przypadku przewidzianym art. 1865 kodeksu 
cywilnego, który w ustępie 2-im stanowi, że nieistnienie rze- 
czy, która jest przedmiotem kontraktu, jest jedną z przyczyn 
dla której Towarzystwo się kończy. 

A dalej proszą: ^zapewnić akcyonaryuszom, posiadają- 
cym pierwiastkowe akcye, że dopóki nie odbiorą swojej na- 
leiytości w zupełności pobierać będą regularnie zaręczone 47o 
prowizyi, jak niemniej i pierwszeństwo do kupna nowycłi 
akcyj, jeżeli by budowa drogi żelaznej prowadzoną być da- 
lej miała przez wypuszczenie akcyj. 

yyMamy również nadzieję, że Rząd raczy utrzymać w swej 
mocy wszystkie kontrakty i zobowiązania, jakie Dyrekcya 
w czasie swej administracyi pozawierała i na siebie przyjęła, 
aby nikt nie mógł narzekać, że w interesach, jakie miał z To- 
warzystwem, pokrzywdzonym został. 

^Nareszcie ośmielamy się polecić względom Rządu oso- 
by, jakie użyte były tak w wydziale tecłinicznym jak i wy- 
dziale administracyi, upraszając, aby pozostały na swoicti 
posadacłi, o ile się tego godnemi okażą. 

„Przedsięwzięcie, którego się zrzekamy naraziło nas na 
znaczne wydatki i zrządzało nam wielkie straty od lat czte- 



Digitized by 



Google 



« 278 > 

rech, jak mu się wyłącznie poświęcamy, porzucając wszel- 
kie inne zatrudnienia bez żadnego z funduszów Towarzy- 
stwa wynagrodzenia. Statuta przeznaczyły założycielom 
Towarzystwa 200 sztuk akcyi dodatkowycłi i zapewniły Dy- 
rekcyi przez czas trwania drogi żelaznej 2Vo od wszelkicłi 
wpływów. Warunki te, zapewniając domem naszym lian- 
dlowe zatrudnienie zaszczytne i dochód stały z pomyślno- 
ścią przedsięwzięcia połączone, którego zrzekamy się, rozwią- 
zując Towarzystwo, cłiociaż w tem najmniejszej ze strony 
naszej niema winy i pomimo wszystkich starań jakich pod 
tym względem nie szczędziliśmy. Dlatego też poddajemy 
się zupełnie Sprawiedliwości i Wspaniałomyślności Rządu, 
co do wynagrodzenia jakie mu się przeznaczyć nam po- 
doba**. 

Prośba ta wstąpiła w mury Rady Administracyjnej Kró- 
lestwa dnia 18 Maja 1842 r. O zamęcie jaki tu wywołała 
dowodzi mnóstwo danych. 

Jako skutek widzimy pod tą datą zapytanie Rady, jak 
wielkie straty Towarzystwo poniosło przy budowie kolei. 
W wyczerpującej relacyi Bank Polski doniósł, iż „Towarzy- 
stwo straciło na kursach, 1,800,000 złp., nie licząc wydatków 
komisowych, poważnych kosztów podróży i innych, jak na- 
przykład: przy sprowadzeniu szyn spowodowanych**, które 
wraz z tamtą wynoszą olbrzymią kwotę 8,842,542 złp. Jest 
to obliczenie zaczerpnięte ze źródeł urzędowych, które nie 
uwzględniły bardzo wielu innych kosztów, jak naprzykład 
sprowadzenia maszyn parowych, oderwania szyn starych 
i ułożenia nowych i t. d. Wziąwszy je pod uwagę, daleko 
prawdopodobniejszem jest liczenie strat przedsiębiorców 
przez Ludwika Jenikiego, który je podaje na rs. 2 mil. 

Na tem miejscu podkreślić należy, iż straty poniesione 
przy budowie kolei, były najpoważniejszą rubryką deficy- 
tów, które spowodowały upadek Steinkellera, największe zaś 
z nich poniesiono przy spieniężeniu udziałów w domu han- 
dlowym Steiner et C-o. Jeden z pisarzy nazywa tranzakcyę 



Digitized by 



Google 



€ 274 > 

tę uśmiechćm losów. Przejrzawszy jednak rachunki można 
bj ją raczej nazwać uśmiechem paralityka : połową twarzy 
uśmiecha się do publiczności, obiecując jej doprowadzenie 
do końca rzeczy pożytecznej, a tak pożądanej, uśmiecha się 
i do władz Królestwa, robiąc ,,une bonne minę au mauvais 
jeu*, a druga martwa, na wieki wykrzywiona zmarszczkami 
nieuleczalnego cierpienia, w których kryją się niczem nie- 
wstrzymane łzy. 

Drugą kwestyą niepokojącą Radę Administracyjną było: 
,,w jakim stanie są robotyk, na co otrzymano odpowiedź, iż 
takowe .zaczęte są na całej linii*". Najmniejszy postęp uczy- 
niły one na drugim oddziale (od Kielc do Piotrkowa) z po- 
wodu własności gruntu (glina). Groble zaprojektowano tam 
tak wysokie, iż ziemię nie taczkami dostarczano na plant, 
jak zwykle, lecz wożono ją w wagonach po prowizorycznej 
kolejce. 

Najgorsze wrażenie w sferach rządzących wywarła wia- 
domość, że 3,000 robotnika sprowadzonego z Rosyi leży 
obozem na całej linii ^). 

Sekretaryat Rady Administracyjnej, nie wiadomo z ja- 
kiego już tytułu, uważał za stosowne zapisać w osobnym 
protokule słowa Prezesa Rady, Księcia Paszkiewicza, iż on 
swego czasu wszystko był przewidział, a mianowicie oko- 
liczność, że Towarzystwo o własnych siłach prowadzić po- 
wziętego przedsięwzięcia nie może i dlatego też zabronił był 
swego czasu Steinkellerowi sprowadzać nawet robotników 
z Rosyi. 

Czy Namiestnik przewidział upadek przedsiębiorstwa 
kolei — wiadomem się stało już po fakcie spełnionym. Jak- 
kolwiek dość obszerna korespondencya księcia Warszawskie- 
go, której przedmiotem jest sprawa kolei, zawiera dużo rze- 
czonego sceptycyzmu, nigdzie jednak nie widać zaznaczonej 



>) Robotnicy ci w tym wła4Dte rolcu na wiosnę przez Stein kellcra byli .spro- 
wadzeni. 



Digitized by 



Google 



« 276 > 

wyżej przepowiedni. Co zaś do owego wrzekomego zabro- 
nienia^ to kto choć trochę posiada świadomością jaką władzę 
dzierżył książę Paszkiewicz, ten śmiało może odpowiedzieć, 
iż zabronienie to miejsca nie miało. Namiestnik jeździł za- 
wsze ze świtą, a w niej znajdowała się osobistość, obowią- 
zana do skrupulatnego zapisywania poleceń naczelnika. Gdy- 
by taki rozkaz był wyraźnie oddany, to ściślej by go wyko- 
nano, niż by tego życzył sobie namiestnik. 

Lecz Bank Polski uspokoił Paszkiewicza zapewnieniem, 
iż z funduszu 4 milionów, wyasygnowanych przez Radę 
Administracyjną, jako pożyczkę pod zastaw udziałów kolei, 
pozostała kwota, którą da się opędzić pierwsze potrzeby 
bezczynnych robotników. Obiecywał on też wynaleźć 
środki na prowadzenie robót ziemnych około zakończenia 
planu, aby wywiązać się z zawartych kontraktów. 

Na tem samem burzliwem posiedzeniu Rady Admini- 
stracyjnej (d. 13 Maja 1842 r.) postanowiono co następuje: 

1) Przedewszystkiem utworzyć komitet, zadanie które- 
go polegało na przyjęciu od Dy rekcy i wszelkich akt i rachun- 
ków, zrewidowaniu ich, porobieniu inwentarzy, szczegóło- 
wych obrachunków i t. p., zgoła dokonania wszystkiego, co 
mu szczegółowa instrukcya wskazywała. 

2) Ułożyć projekt do pomienionej instrukcyi w celu 
przedstawienia jej w czasie jak najkrótszym do zatwierdze- 
nia namiestnika. 

3) Stosownie do wniosku namiestnika powołać do 
składu komitetu na jej prezesa Generał-Adjutanta Księcia 
Gorczakowa, a na członków między wielu innymi : Dyrekto- 
ra komunikacyi Lądowej i Wodnej Lewińskiego, budowni- 
czego generalnego Ritschla, urzędników kolei: Rusieckiego, 
Przyrembla i Wysockiego. 

Na zakończenie dodać należy, iż Paszkiewicz czuł nie- 
chęć do przedsiębiorstwa budowy kolei, czemu należy przy- 
pisać lwią część niepowodzeń. Za jego sprawą upadł pro- 
jekt podany do petersburskich sfer ministeryalnych o za- 



Digitized by 



Google 



c 876 > 

ciągnięcie dodatkowej pożyczki złp. 10 milionów. Jego też 
winą był ów zatarg z przemysłowcami angielskimi o wy- 
mienienie akcyj na szyny, co spowodowało wiele kłopotów 
i strat. Przyznanie się następnie wobec generałów i Rady 
Administracyjnej^ iż został on w błąd wprowadzony, oraz 
oświadczenie, że „dyrekcya dopełniła swoicli obowiązków, 
że ceny robót niższe są od najniższych cen w Petersburgu* ^), 
było bardzo po niewczasie. Nie wskrzesiło ono upadłego 
przedsięwzięcia i nie powróciło strat Dyrektorom. Spóźnio- 
ne to uznanie niechaj świadczy jednak o czystości całej spra- 
wy i bezinteresowności pobudek dyrekcyi. 

Potomności pozostają do osądzenia dwie kwestye na- 
stępujące: 

1) Czy Dyrektorowie mogli skończyć podjęte przez 
się dzieło w warunkach, w jakich postawiły ich okoli- 
czności. 

2) Gdyby nawet mogli, to czy wobec zmieniających 
się wciąż warunków powinni byii je kończyć na tych zasa- 
dach i w tym zakresie, jakie przed budową przyjęto. Dwie 
te kwestye dotyczą więcej strony zasadniczej rzeczy, co zaś 
do strony praktycznej, to, jako owoc swych prac. Dyrekto- 
rowie pozostawili plany, kosztorysy, wyrobili pozwolenie, 
sporządzili anszlagi, zawarli kontrakty, w ogóle załatwili 
wszelkie czynności przedwstępne, z których Dyrekcya na- 
stępna korzystała prawie bez zmiany. 

Jako rzecz dotykalną, widoczną dla wszystkich, pozo- 
stawili Dyrektorowie prawie ukończony plan kolei, z które- 
go, chcąc nie chcąc, trzeba było skorzystać w przyszłości. 
A największą chyba zasługą było wyćwiczenie personelu 
roboczego i nadzorczego, które, dzięki opisanym usiłowa- 
niom Dyrekcyi, posiadły mnóstwo praktycznych wskazówek. 
Budowa kolei, jako rzecz wówczas nowa, musiała się zacząć 
od prób, które nauczały — jak robić nic należy. 



*) Listy Tomasza hr. Łubieńskiego. 



Digitized by 



Google 



€ 277 > 

Oddawna^ gdyż prawie od politycznego upadku, panuje 
u nas nieuzasadniony zwyczaj samooplwania. Nieszczę.4cia 
usposobiły nas do niesprawiedliwie krańcowego samokryty- 
cyzmu, który do niedawna jeszcze przybierał rozmiary orgii 
z jej niesmacznym łiumorem. Społeczeństwo nasze jednak 
nie jest gorszem od innycti. Upadku pierwszego przedsię- 
biorstwa budowy kolei Warszawsko-Wiedeńskiej nie należy 
kłaść na karb niedołęztwa polskiego, które najniesłuszniej, 
jako uznany pewnik, nalazło prawo obywatelstwa wśród 
ogółu. 

Praktyczne zastosowanie każdego wynalazku zaczyna 
się od prób — jak robić nie należy — a potwierdzeniem tego 
może być uznana prawda, iż jedna jest tylko prosta droga 
łącząca dwa punkty, krzywycłi zaś, czyniącycłi to samo, 
nieskończona ilość. 

Niedołężna ludzkość zawsze zaczyna od prób, które 
sprowadzają z początku na drogi krzywe. Sprawdzono, że 
nie jesteśmy gorsi od innycłi, mogą służyć cłioćby niepowo- 
dzenia, jakicłi doznały również nieudolne próby przy budo- 
wie kolei Ferdinands-Nordbatin i Lipsko-Drezdeńskiej i wielu 
jeszcze innycłi. 

b) IV strona (Prus czyli kolej z Kowna lub Jurburga do 
Lihawy. 

Jakkolwiek kolej Warszawsko-Wiedeńska miała i ma 
niezaprzeczenie wielkie znaczenie dla stanu gospodarczego 
Królestwa, to jednak miała ona więcej na względzie zaspo- 
kojenie wewnętrznycli jego potrzeb, a przedewszystkiem 
była wynikiem zrozumianej potrzeby taniego wywozu prze- 
tworów górniczycli. Wice-prezes Banku był naczelnikiem 
górnictwa krajowego, naturalną przeto była dążność tego 
człowieka do ułatwienia transportu produktów metalurgi- 
cznycti. 

Połączenie kolei z Wiedniem było ślepym trafem tylko. 
W ctiwili gdy wice-prezes Banku, Henryk tir. Łubieński, za- 
siadał do wytknięcia jej kierunku, nikt jeszcze w Austryi nie 



Digitized by 



Google 



€ 278 » 

myślał o czemś podobnem i owa przypuszczalna dogodność 
połączenia z Adryatykiem^ obiecująca uczynić koszty prze- 
wozu towarów do Tryestu tańszemi niż spław icti Wisłą 
do Gdańska, była bardzo problematyczną, szczególnie przy 
użyciu koni, jako siły pociągowej. Później, przy zastosowa- 
niu maszyn, ożywiając tiandel z Austryą, kolej zrobiła swoje 
i w stronę Prus. Była to bezwątpienia skuteczna kataplazma 
na gorączkę cticiwości Brandeburskiej, gdyż odtąd datuje 
się umiarkowanie pod względem pruskich ceł przewozo- 
wych. Lecz gdyby kolej Warszawsko - Wiedeńska, przy 
ówczesnym stanie techniki, miała na celu jeden tylko ten 
warunek: przeciwdziałania wysokiemu tranzytu pruskie- 
mu, to cel byłby chybiony. Nie wyrwano by przez 
to złego z korzeniem, nie zniszczono by szkodliwości w za- 
rodku. 

Wyżej powiedziane nie ma na celu zmniejszenia zasług 
hr. Łubieńskiego, należy jednak przyznać, iż ideowo donio- 
ślejsze były dwa projekty Steinkellera, które on, w rok nie- 
spełna po przedstawieniu planu przez wice-prezesa, rządo- 
wi zakomunikował. Projekty te dążyły do przezwyciężenia 
lub wyminięcia przeciwności, jakie miały do zwalczenia 
polskie towary, czy to ze względu na niedogodności geogra- 
ficznego położenia Królestwa, czy też wypływające z za- 
leżności politycznej, w jaką je wtrąciła nieubłagana w swej 
konsekwencyi konieczność dziejowa. 

Niedogodność geograficznego położenia Królestwa po- 
legała na tem, że Prusy, wcisnąwszy się z północy wązkiem 
pasmem swoich posiadłości między morze Bałtyckie, objęły 
Polskę jakoby lubieżnem ramieniem. Uścisk ten stał się od 
razu karesem płatnej ladacznicy, gdyż ramię wyciągało się 
namiętnie, ale tylko po zapłatę przy lada poruszeniu. 

Nadzwyczaj wysokie cła wywozowe (importowe), prze- 
wozowe (tranzytowe) pruskie równały się kosztom transpor- 
tu z miejsca pochodzenia do miejsca przeznaczenia, a czasa- 
mi przewyższały je nawet. 



Digitized by 



Google 



€ 279 > 

Dotąd wyminąć przeszkody tej było niepodobna, gdyż 
Wisła stanowiła jedyną łącznię z resztą świata cywilizowa- 
nego. Jej korytem spływały, szukając sobie zbytu na ze- 
wnątrz, owoce pracy mieszkańców Królestwa, przy pomo- 
cy tej też arteryi, zaopatrywało się ono we wszelkie pro- 
dukty, którycłi nie posiadało w swym obrębie. 

Jest to okropny błąd przodków naszych, że od czasów 
unii z Litwą, cały ciężar swej polityki i dążności ekspansy- 
wnycli przeniesiono na Wschód, zamiast, zbierając owoce bi- 
twy Grunwaldzkiej, dotrzeć do morza Bałtyckiego, — natura- 
lnej granicy, której szuka każde państwo. Zasadniczy błąd ten 
jest nieobliczonym w swych następstwach. Jak grzech pier- 
worodny ciąży on na dalszych pokoleniach i jest najpierw- 
szym pono z powodów upadku wielkiego niegdyś państwa. 
Wygrzany na naszem łonie wąż, utuczywszy się krwią Sło- 
wian nadbałtyckich, tylokrotny krzywoprzysięzca na wier- 
ność koronie polskiej, stał się później głównym instygatorem, 
napastnikiem, fałszerzem monety polskiej, a po roku 1815 
chciwym owoców pracy naszej sąsiadem. 

Wywożąc Wisłą do Gdańska cynk i mąkę, Steinkeller 
miał z nim wciąż do czynienia i widział tę chciwą rękę, 
która, nie zadawalając się wysokiemi cłami tranzytowemi, 
łapczywie ściągała z towarów polskich możliwe zyski pod 
rózmaitemi postaciami. Na granicy pruskiej towary wyła- 
dowywano i spławiano je do Gdańska z kosztownemi plom- 
bami, które u kresu podróży odczepiano, aby je następnie 
użyć, a zawsze z dobrym skutkiem do innych polskich pro- 
duktów. Ominięcie tej to właśnie jaskini miał przedewszyst- 
kiem na względzie Steinkeller. Nosząc się z myślą budowy 
kolei, nakreślił jej kierunek z Kowna lub Jurburga do Li- 
bawy. 

Tak więc wedle projektu Steinkellera, towary, przezna- 
czane do handlu z Zachodem, miały spływać Wisłą, holo- 
wać się w górę Narwi i Biebrzą, następnie kanałem Augu- 
stowskim do Niemna. Dalej już z Kowna miały iść koleją. 



Digitized by 



Google 



Długą i uciążliwą byłaby ta droga. Stawiałaby ona towary 
w zależności od pór roku i wysokości wód na rzekacti. 
W każdym bądź razie była zgodną z potrzebą^ a co ważniej* 
sza z środkami społeczeństwa. 

Uzasadniając potrzebę kolei^ St. zaznacza^ iż rozważył 
całą doniosłość rozkwitu do jakiego by doszło Królestwo, 
mając w tym kierunku drogę żelazną, i że po długoletnich 
studyacti teoretycznych, a zwłaszcza praktycznych, poznał 
całą wartość tych przyśpieszonych środków komunikacyj- 
nych, „skutki których ani znać nie podobna, ani uwierzyć". 
Za wzór zaś rozumnej przedsiębiorczości stawia Anglików, 
których ulepszenie komunikacyi kosztowało olbrzymie su- 
my. ,, Naród ten — mówi — jest zjawiskiem w dziejach go- 
spodarczości; zanim osiągnął nieobliczone bogactwa, które 
posiada, wydać musiał dwa miliardy na kanały, dwa na do- 
prowadzenie do porządku portów, miliard na drogi i znaleźć 
musiał jeszcze środki na budowę kolei, które kosztują trzy 
miliardy, a podniosą dobrobyt kraju do potęgi *". 

Dalej przechodzi do Królestwa Polskiego. Wykazuje 
bogactwa kraju, oraz wylicza korzyści, jakie może on osią- 
gnąć z postępu przemysłu. „Kolej — mówi dalej — powinna 
związać Polskę z siecią dróg żelaznych Europy środkowej" 
i stać się dźwignią rozwoju „niezmiernego handlu" Króle- 
stwa. „Kraj ten tak szczęśliwie jest położony : dla tranzyta 
jest w środku handlowym północnej i południowej Europy 
i panuje nad dwoma morzami — Baltyckiem i Adryatyckiem; 
handlowe stosunki Polski liczne, choć uciążliwe dzisiaj — 
dziesięć razy wówczas się zwiększą, gdyż prócz połączenia 
krótkiego i łatwego dla handlu, kraj ten znajduje się w centrze 
handlowym pomiędzy Europą i Rosyą". 

Wyjaśniwszy tym sposobem korzyści, jakie można by 
było osiągnąć dla Królestwa wogóle, przechodzi w końcu 
do projektowanej przezeń drogi żelaznej. 

„Kolej Warszawska z przedłużeniem do Libawy zasłu- 
guje na poparcie rządu. Żadne inne przedsiębiorstwo nie 



Digitized by 



Google 



< 281 > 

będzie tak taniem w stosunku do dobrobytu, jaki na Króle- 
stwo spłynie" *). A dalej już następują prorocze słowa, 
przepowiadające wzrost Warszawy : ,, Warszawa stanie się 
ośrodkiem wielkiego handlu; Polska wzbogaci się na tranzy- 
cie handlu Europejskiego". 

To samo mniej więcej, lecz w innej nieco formie po- 
wtórzył o wiele później wielki inżenier Ferdynand Lesseps, 
który przypuszczalnie nic nie wiedział o proroctwie St. 

Prośba podana do władz Królestwa zyskała uznanie 
tronu ze względu na jej „należyte objaśnienie i usprawiedli- 
wienie". Steinkeller, opierając się na takiem zapewnieniu, 
przedsięwziął kroki ku wykonaniu projektu. 



1) J*avaU d^A depnls longtemps calculć IMmintfnse portee de cette entreprlse; 
J*av«ls mesuri toute l'itendue de prosperito ąne pouyalt falre parcourlr i U Pologne 
un(?) chemln de fer dans cette dlrectlon, je connalsiala la valeur de ces Communica- 
tions nooTcUeSy de ces moyens rapldet que le gOnle d'homme a cries pour domlner 
Tespace et le tempa; Je sayals enfin ąuels r^altats oo pouvalt obtenlr de ces Commu- 
nications accelerOes, r^ultats auxquels on ne peut croire, qu*on ne peut comprendre 
sans en avolr .itudlO les causes par des annto de mMltatlon et d*6tudes non seulement 
thforlques, mals encore et surtout pratlques alnsl que J'eu a^als falt mol — mtoe dans 
toute TEurope et partlcull^rement en Angleterre — ce phenom^ne dans Thlstolre de 
la rlchesse de natlon qul avant d*arrlver < la bauteur de prosperito dont on peut 
i pełne mesurer rOtendue, a dt dOpenser deuz mllllards pour ses canaux, deux mllll- 
ards pour amćUorer ses ports, un mllllard pour ses chaussćes, et trouyer par U le moyen 
de dipenser encore trols mllllards pour se donner des chemlns de fer qui iUveront 
sa prosperito Jusqu'a Tlnconnue. A la tOte de tant d*etabllssements dlvers en Pologne, 
Je sayals mleux que personne quelles ressources offralt ce pays, quel8 progrOs Ton 
pouyalt faire i son Industrie, de quels Otalent susceptible sa rlchesse territorlale et son 
eommerce;.,. * 

Ce cbemln de fer dolt ralller la Pologne au riseau de chemlns de fer de l*£u- 
rope centrale, et en falre blent6t le sl^e d'un Imroense commerce, placO sl heureu- 
sement qa*elle est pour le transit, au centrę du commerce du Nord et au Sud de 
TEurope, et dominant deux mers ; la Baltlque et l*Adrlatlque, dont les rapports deJA sl 
nombreux quolque longs et dlfficlles, dOcupleront du Jour au Jour IndOpendemment d*une 
communlcatlon directe et rapide qul tul sera ouyerte, II se trouyera au centrę de 
cette communlcatlon un point de contacture du grand commerce qui se fera entre 
TEurope centrale et la Russie... Le chemln de fer de Yarsoyle, ayec sa perspectlye 
de prolongatlon Jusqu'a Libau est digne plus que toute entrepise de toute la solll- 
cltude du G-t, aucune autre ne coCltera aussl peu pour offrir autant de garantles de 
prosperito pour le Royaume et d*uti11tO en mOme temps ; Yarsoyle sera le slOge d'un 
grand commerce ; la Pologne 8'enrlchlra du transit du commerce" EuropOen... 



Digitized by 



Google - 



Kupcy miasta Libawy, dowiedziawszy się o decyzyi 
Monarszej^ wyrazili gotowość poniesienia kosztów około 
robót przygotowawczych. Poczyniono kroki ku obraniu 
kierunku drogie zniwelowaniu^ oraz sporządzeniu kosztorysu 
pod zwierzchniem kierownictwem inżeniera PoUiniego, któ- 
remu dodano do pomocy trzech konduktorów drogowych. 
Bank, posiadając zapewnienie kupców Libawskich, wyzna- 
czył na ten cel 4|000 złp. 

Lecz już na samym wstępie napotkano trudności. Gu- 
bernator Wileński nie pozwolił przystąpić do robót przygo- 
towawczych, wymawiając się tern, iż nie posiada upoważnie- 
nia władz odnośnych. Tak samo i z tych samych powodów 
postąpił i gubernator Kurlandzki. Nalegania Steinkellera, 
który przedstawił powyższym władzom urzędowe wyraże- 
nie uznania Monarszego, odniosły ten tylko skutek, że po- 
zwoliły uczynić rekonesans, zabraniając jednak wytykać li- 
nię, niwelować i zdejmować plany. Przechodziły tygodnie 
i miesiące, a gubernatorzy urzędowego pozwolenia nie 
otrzymywali. Projekt tymczasem oddano pod debaty szta- 
bu głównego. Ztąd odesłano go do komisyi projektów i an* 
szlagów w departamencie dróg, komunikacyi i gmachów pu- 
blicznych w Petersburgu. 

Komisya ta wydała o projekcie Steinkellera opinię nie- 
przychylną. 

Kupcy Libawscy, na skutek upadku sprawy, sumy obie- 
canej odmówili. Bank Polski zaś, zaliczka wydaną zapisał 
na rachunek Steinkellera. 

c) W strona (Rosyi czyli kol^ Warszawa « JJiższy J^o- 
wogród. 

Jak już wiadomo z rozdziału I-go (stan ekonomiczny 
Królestwa) omawiającego stosunki handlowe z tem pań- 
stwem pięć warunków nieprzyjaznych składało się na tru- 
dność skutecznego współzawodniczenia towarów polskich 
z rosyjskiemi na rynkach Cesarstwa. 



Digitized by 



Google 



€ 288 > 

1) Taryfa. 

2) Monopol rosyjskich kupców gildyjnych na wyłączne 
prawo nabywania towarów pochodzenia zagranicznego. 

3) Uciążliwe formalności, którym podlegały towary 
polskie przy przekroczeniu granicy rosyjskiej. 

4) Trudności pasportowe. 

6) Odległość rynków rosyjskich i zły stan dróg w Ce- 
sarstwie. 

Z pierwszemi czterema warunkami^ jako nakazanemi 
przez prawo, trzeba sią było chcąc nie chcąc zgodzić. Osta- 
tni usunęła by droga żelazna. Opracowany przez St. pro- 
jekt takiej kolei, jak również i poprzedniej, zyskał uznanie 
władz, które orzekły, iż jest on ^ należycie usprawiedliwio- 
nym". 

Trudno jest dziś rozprawiać o jego szczegółach, gdyż ta 
część idei, którą należało przedstawić rządowi, znajduje się 
albo w dziewiczych jeszcze dla historyi archiwach Banku 
Polskiego, lub też w jednej z instytucyj petersburskich. 
Większość zaś z tych motywów, utajonych przed bacznem 
okiem petersburskiego ministeryum finansów, poszła do gro- 
bu z wielkim projektodawcą. Nie wiadomo nawet przez 
jakie punkty miała kolej przechodzić, dla tego też zachodzi 
trudność rzucenia bladych choćby domysłów, co miał pro- 
jekt na celu. Z ogólnego tylko kierunku można się domy- 
śleć, iż miała ona na względzie handel z Rosyą, o ile pozwa- 
lały na to pozycye taryfy celnej r. 1832. Z krańcowych zaś 
punktów Warszawa-Niższy Nowogród można wywniosko- 
wać, iż Steinkeller miał więcej na celu połączenie Królestwa 
za pomocą tej arteryi z dalekim Wschodem. 

W Niższym Nowogrodzie odbywały się doroczne jar- 
marki, na które zjeżdżali kupcy z całego nieomal Wschodu, 
przywożąc ze sobą towary pożądane w Europie, jak : futra, 
tkaniny z surowego jedwabiu^ misterne wyroby rękodzielni- 
cze Chin, herbatę i t. d. i zakupując wyroby, których ludy 
wschodnie nie posiadały u siebie. 



Digitized by 



Google 



€ 284 > 

Tu też, w celu sprzedaży przedmiotów wielkiego prze- 
mysłu w europejskiem słowa tego znaczeniu^ napływali z ca- 
łego Zachodu, Anglicy, Francuzi, Holendrzy, Niemcy, Szwe- 
dzi i t. d. Aby jednak nie opłacać wysokiego cła rosyjskie- 
go, przyjeżdżano tylko z próbkami wyrobów fabrycznycli 
i przeprowadzano tylko tranzakcye, dostawa zaś towarów 
szła inną drogą, a mianowicie morzem. 

Kolej, którą projektował Stetnkeller, taniością przewozu 
zrównoważyłaby taniość produkcyi odpowiednicłi wyrobów 
zagranicznycli i wprowadziłaby przemysł polski na daleki 
Wschód. Oprócz tego część handlu towarami wscho- 
dniemi z zachodem zogniskowała by się prawdopodobnie 
w czasie między jarmarkami w Warszawie. Lecz w Pe- 
tersburgu, przy rozważaniu warunków mówiących za i prze- 
ciw projektowanej kolei, te ostatnie przeważyły. Wedle 
obliczeń taniość przewozu wyrobów sukienniczych Kró- 
lestwa koleją mogła zrównoważyć wysokość cła nałożonego 
na nie przy przekroczeniu granicy, a fabryki sukien, które 
taryfa szczególnie miała na względzie, mogły znów powstać 
na nogi. 

To też po niejakim czasie Steinkeller otrzymał rezolu- 
cyę ministeryum finansów, orzekającą, że wykonanie tego 
projektu było ,)przedwczesnem^, a projekt ów tułał się je- 
szcze czas jakiś po rozmaitych biurach. Tak naprzykład, po- 
został ślad, iż w r. 1842 kwestya ta raz jeszcze wznowiona 
była przez Paszkiewicza, lecz ministeryum finansów na za- 
sadzie opinii, wydanej przez kupców moskiewskich, znajdo- 
wało go i wtedy jeszcze „przedwczesnym ** do wykonania. 



A teraz spójrzmy na Królestwo z lotu ptaka. Uprzy- 
tomniwszy sobie kierunek budowanej wówczas kolei War- 
szawsko-Wiedeńskiej i projektowanych przez Steinkellera 
Warszawa-Niższy Nowogród i Kowieńsko-Libawskiej, trze- 
ba przyjść do przekonania, że trzy projekty, które jedno- 



Digitized by 



Google 



€ «6 > 



cześnie prawie wyszły z gabinetu dwóch ludzi, pragnących 
dobra kraju, skombinowane były nie bez uprzedniego porozu- 
mienia się. Kolej Warszawsko- Wiedeńska, przechodząc przez 
kraj przemysłowy, miała na celu uprzystępnić wyjście na 
świat szerszy przedmiotów przemysłu polskiego przez do- 
starczanie ich do Warszawy. Ztąd zamierzono je rozwozić 
koleją Warszawa-Niiszy Nowogród na Wschód, na Zacłićid 
zaś, wymijając Prusy, rzekami spławnemi do Kowla lub Jyr- 
burga, i następnie koleją do Libawy. Zrozumiałemi są po- 
wody zabronienia budowy kolei we wschodnim kierunku, 
co zaś do Kowieńsko-Libawskiej, to tajemnicę zakazu tego 
wyświetlają dopiero prusko -rosyjskie stosunki dyploma- 
tyczne. 

Przyjaźń polityczna Prus z Rosyą i odwrotnie datuje 
się od początku szesnast,ego stulecia. Szczerość tęgo uczucia 
nie ulega zaprzeczeniu^ oparte bowiem było ono na potrze- 
bie obrony przed potęgą Rzeczypospolitej Polskiej. Histo- 
rya dyplomacyi obu narodów dowodzi, ii przedmiotem 
ciągłej wymiany myśli między ich rządami była sprawa pol- 
ska. Jaskrawię barwnym szlakiem wije się ona wzdłuż dzie- 
jów kilku stuleci. Jedyny tylko wyjątek stanowi wojna sie- 
dmioletnia, wywołana przez nieporozumienie. Rząd rosyjski 
wyszedł wówczas z błędnej zasady, głoszącej, że „pożądany 
jest silny sprzymierzeniec, lecz słaby sąsiad^. Jeszcze bar- 
dziej zbliżyła oba państwa wojna roku 1830—1831. Zjazd 
w Mtknchengrfltz, łączy Prusy z Rosyą nierozerwalnym wę- 
złem. W tym czasie, kiedy paliły się głowy liberalnych 
Niemców, kiedy lada iskra przerzucona przez zachodnią ba- 
ryerę graniczną mogła wzniecić niestłumiony pożar w sa- 
mych Prusiech, państwo to nietylko, że odegrało drugo- 
rzędną rolę, lecz stało się w stosunku do Rosyi nieomal len- 
nem. Kanclerzowi pruskiemu bardziej chodziło o uznanie 
Cesarza Mikołaja I, niż o względy swego panującego. Stałą 
jednak chmurką, zawsze mącącą czystość pogodnego hory- 
zontu, były sprawy ekonomiczne. 

13 




Digitized by 



Google 



€ 286 > 

Pomijając już czasy^ należące do zamierzchłej przeszło- 
ścią zwróćmy się do okresu, który stanowi początek epoki 
omawianej. Jest nim rok 1813. Zaledwie wojska francuskie 
przekroczyły w swym odwrocie zacliodnią granicę Księstwa 
Warszawskiego, a już król pruski zażądał od Aleksandra I, 
w ctiarakterze wynagrodzenia wojennego, ulg dla towarów 
pruskich przy przejściu ich przez granicę rosyjską. Cesarz 
chętnie zgodził się na to względem Księstwa Warszawskie- 
go, lecz baryery celne rosyjskie pozostały dla handlu prus- 
kiego, jak i dawniej, szczelnie zamknięte. Zabiegi Prus pod- 
czas kongresu Wiedeńskiego osiągnęły pożądany skutek. 
Towary pruskie otrzymały znaczne ulgi, które najfatalniej 
odbijały się na stanie gospodarczym Królestwa Polskiego 
i Cesarstwa. 

Po dziesięcioletniem zastosowaniu rosyjsko-pruska ta- 
ryfa celna okazała się dla Rosyi rujnującą. Kankrin po- 
mimo to, iż nie skończył się jeszcze termin zawarte- 
go traktatu, wprowadził na komorach obostrzenia, a na- 
stępnie zmusił Prusy do przyjęcia takich warunków, jakie 
uważał dla Rosyi za dogodne. Prusy w większym jeszcze 
stosunku podniosły cła od zboża rosyjskiego. Zaczął się 
okres olbrzymiej kontrabandy, którą rząd pruski nieurzędo- 
wnić popierał. Statystyka notuje po kilka, a nawet kilka- 
naście ofiar miesięcznie w personelu straży pogranicznej, 
strzegącej pruskiej rubieży. Na krótkim pasie granicznym 
od Jurburga do Memla wzmocniono straż graniczną cztere- 
ma batalionami piechoty. Przemytnictwo na razie ucichło, 
lecz wkrótce wzmogło się i doszło do niebywałych rozmia- 
rów. Przemytnicy pruscy staczali z wojskiem rosyjskiem 
formalne bitwy. To samo się działo na granicy polskiej. 
Interpelowane w tej sprawie władze pruskie tłomaczyły po- 
dobne objawy: 1) że gdyby pograniczni mieszkańcy Rosyi 
i Królestwa nie potrzebowali przemycanego towaru, nie by- 
łoby i przemytników ; 2) że kontrabandzistom pomagają sa- 
me rosyjskie władze graniczne; 3) że rząd pruski nie jest 



Digitized by 



Google 



€ «7 > 

obowiązany do ochrony interesów materyalnych obcego 
mocarstwa z uszczerbkiem swoich poddanych. 

W skutek braku zboża Prusy częstokroć przymierały 
głodem, ale cło od ziemiopłodów rosyjskich i polskich szło 
wciąż w górę. 

Szczególnie na tej wojnie celnej traciło Królestwo. Je- 
dynemi drogami do Bahyku były Wisła i Niemen^ a kończy- 
ny ich znajdowały się w obrębie Prus. Tranzyto pruskie, 
w miarę obostrzania stosunków rosło z roku na rok. 

W takiem napięciu dotrwały stosunki te do czasu, kiedy 
projekt St., dotyczący budowy kolei od Niemna do Libawy, 
zaczęto roztrząsać w centralnych biurach petersburskich, t. j. 
do początku r. 1840. Zainteresowane w tej kwestyi rządzą- 
ce sfery pruskie, dowiedziawszy się, iż rząd rosyjski nosi się 
z zamiarem pozwolenia na budowę rzeczonej kolei, a nawet 
daje na nią gwarancyę, uderzyły na alarm. Baron Meyer- 
dorf, rosyjski poseł przy dworze berlińskim ze smutkiem do- 
nosi swemu gabinetowi pod datą 20 Lutego r. 1840, iż opi- 
nia publiczna w Prusach jest silnie z tego powodu podnie- 
cona. W Berlinie wszyscy byli zdania, iż z chwilą dopro- 
wadzenia do skutku tego przedsięwzięcia handel pruski ze 
Wschodem zupełnie upadnie i dla tego też powzięto posta- 
nowienie nie notowania obligacyj kolei na giełdzie berliń- 
skiej. Osobiście poseł był zdania, że nie należało by za ce- 
nę korzyści czysto materyalnych zrzekać się interesów po- 
litycznych olbrzymiej doniosłości. 

Rząd Cesarstwa Rosyjskiego wyraził zdumienie, jak na- 
wet przyjść mogło do głowy gabinetowi berlińskiemu zamiar 
wzbronienia notowania na giełdzie obligacyj projektowanej 
drogi w razie nawet, gdyby zaszła potrzeba zaciągnięcia po- 
życzki w Prusach. Dalej wice- kanclerz tłomaczy, że budo- 
wa rzeczonej kolei jest wynikiem konieczności posiadania 
drogi łączącej bezpośrednio Królestwo Polskie z Bałtykiem, 
w celu wyminięcia Prus, które nałożyły nieumiarkowanie 
wysokie cło przewozowe, uniemożliwiając przejście polskich 



Digitized by 



Google 



towarów przez to państwo. Rząd pruski — tak kończył hr. 
Nesselorode swą depeszę^ datowaną 6 Marca r. 1840— mo- 
cen jest wprawdzie zabronić notowania rosyjskich papierów 
wartościowych na giełdzie Berlińskiej, ale co powie cała 
Europa, gdy ujrzy, że sprzymierzone „Mocarstwa zacho- 
wawcze (conservatees)** wszczęły otwartą walkę z powodu 
kwestyj handlowych. 

Na tem prof. Martens urywa niezwykle ciekawą wy- 
mianę myśli między dwoma rządami zaprzyjainionemi. Czy- 
ni tylko w końcu uwagę, że osłabianie wiary mocarstw za- 
chodniej Europy (Anglii i Francyi, które stanowiły oddzielną 
i wrogą grupę względem Rosyi, Austryi i Prus) w trwałość 
przymierza konstelacyi politycznej mocarstw Wschodu nie 
leżało w interesach ani Rosyi, ani też Prus. Mikołaj I, we- 
dle zdania uczonego rosyjskiego, był zawsze gotów skorzy- 
stać z każdej sposobności, aby załatwić z Prusami polu- 
bownie stosunki handlowe, jeżeli na tem nie miał tylko 
ucierpieć handel i przemysł rosyjski *). 



^) Au reste le gouverDemeiit russe ił'avalt pu beaoln du tout d'avoir recours 
i des repressaUles pour provoquer eo Pnisse des fortes spprehenslons au sujet de Taye- 
nlr du commerce de ce pays avec la Russie. Tout incsure sagę, prisc par le gouve- 
rement russe en vu du dćveloppement de IMndćpendance du commerce et de IHndu- 
strle russe, Jetalt Talarme dans la soc16ł6 prussienne Interessie A cette questlon. 
Cest ainsl qu'au commencement de Tann^e 1840, ropinlon publlque de la Prusse 
fut Ylolemment surexcltće par la nouvelle, que le gouvernement russe ayalt eon- 
sentl i la constructlon d'un chemln de fer depuls le Nl6men Jusqu'd Llbau et 
qu'll avalt m6me accordć sa garantle i cette entreprlse. De Ta vis de tous les 
Prusslens, — ćcrWait de Berlin le Baron Meyendorff, le 8 (20) fevrler 1840, — cette 
llgne tuera compUtement le commerce de la Prusse orlentale et c'est pourquol on 
a dćjd prls d Berlin la rćsolutlon de ne pas cóter i la Bourse les obligatlons du 
chemln de fer en questlon. Le mlnlstre de Russie ćtalt tr^s affllgć de cette mesure, 
et h son avls, en prenant en consld6ratlon des intćrćts polltlques de haute Im- 
portance, 11 hih bon de ne pas attacher tant de prU d des avantages purement ma- 
tirlels. 

Le gouvernement imperial exprlma T^tonnement qu'll ressentalt en apprenant 
que le Cabinet de Berlin se proposalt de prohlber d la Bourse de cette vllle la cóte 
des obligatlons du chemln de fer projet6 dans le cas ou l'on auralt eu besoln de eon- 
clure un emprunt k Berlin. La constructlon de cette llgne est exlgće par la necesslt^ 
Impćrleuse d*ouvrlr une vole dlrecte vers la mer Baltlque auz prodults du Royaume 
de Pologne, afin qu'lls pulssent ćvUer le terrltolre prusslen, maintenant que les d roi ta 



Digitized by 



Google 



Jakoż była to chwila przełomowa. Znajdując się wciąż 
pod grozą utraty rynków polskich, a co ważniejsza olbrzy- 
mich dochodów^ które skarb pruski pobierał z towarów Kró- 
lestwa, przeznaczonych na tranzyto^ gabinet berliński oka-* 
zał się o wiele skłonniejszym do ustępstw. W chęci pod- 
trzymania tych samych' dobrych stosunków z Prusami roz- 
poczęto układy, które dały w wyniku nowy traktat podpisa- 
ny 2 Lipca r. 1842. 

Obowiązywał on rząd Królestwa do uczynienia wielu 
ustępstw żądaniom gabinetu berlińskiego, a mianowicie: 

1) Znosił pograniczne komory konsumcyjne i po- 
większał ilość komór celnych pierwszej i drugiej klasy. 

2) Mieszkańcy pograniczni Prus mogli swobodnie prze- 
chodzić granicę Królestwa, przedstawiając władzom kordo- 
nowym przepustki (półpaski) wydawane przez komisarzy 
obwodowych. Rzeczone dowody legitymacyjne wydawano 
bezpłatnie i na zwyczajnym papierze. 

3) Opłaty celne z towarów, które przeznaczano na 
jarmarki, odbywające się w pasie granicznym, składały się 
na komorach w depozycie. W razie niesprzedania towaru 
komory obowiązane były do zwrotu cła przez cały czas 
trwania jarmarku i w ciągu całej doby po nim. 

4) Zobowiązano się do zmniejszenia opłat celnych we* 
dle sporządzonego spisu towarów, które mogły być przezna- 



de transit Inpos^ par la Pmsse, rendent prc8qii'liiipo88lble le passage en transit des 
marchandlses pas ce demler pays. ,11 est yral — dlsalt le comte Nesselrode en ter- 
mlnant sa dćplcbe du 6 mars 1840 — que le goayernement pmsslen a l^alement le 
drolt de prohlber la cdte des yaleurs nisses h la Bourse de Berlin, mals que dlra 
toote TEarope, ąuand elle yerra que l'alllance „des Pulssances conseryatrices" se ma- 
nifeste par ane lutte oiiverte dans le domalne de leurs opiratlons commerciales recl- 
proques ?" 

II est eTldent qa'll n^ftalt ni dans Tlnt^rM de la Russie, ni dans celul de la 
Pmsse d'4branler la oonylctlon des Etats de TEurope en la solldlti de leur alllance 
et de leur amltl4, nne fois que la polltlqtte de ces deiuc pulssances avait pr^lsement 
pour base cette alllance et cette amitli. 

AussI, TEmpereur Nicolas I kalt-11 pr^t k profiter de toute occaslon pour arrl- 
▼er k une entente ayec la Prusse sar les rapports comnierclaux, poarru qtt'on n'exlge 
pas de Ittl, qii*ll sacrifie les IntMto l^ux dii commerce et de llndostrle russes. 



Digitized by 



Google 



€ 890 > 

czone na jarmarki. Do szeregu przedmiotów tych powinien 
należeć bursztyn, jako produkt czysto pruski. 

5) Art 16 traktatu głosił, że towary pruskie nie powin- 
ny być obciążone cłami wyższemi od takich samych, przy- 
chodzących z innych państw, pod warunkiem jednak, aby 
pruskie władze celne traktowały towary polskie narówni 
z innemi. Artykuł ten nie miał znaczenia dla Królestwa, 
gdyż Prusy nie potrzebowały zniżać swoich ceł. Królestwo 
zaś, ze względu na niedogodność swego położenia geogra- 
ficznego, musiało nabywać pruskie towary; berlińskie bowiem 
ministeryum finansów posiadało groźną broń w ręku — tran- 
żyto, które podwyższano w miarę potrzeby, aby towary, 
pochodzące z innych państw, były na rynkach polskich za- 
wsze droższemi od pruskich. Wobec zaś wysokiego tran- 
zyta pruskiego krzywdzącym był art. 15 traktatu. Tranzyto 
towarów przez Królestwo pozostawało i nadal bezpłatnem, 
jak to obowiązywał art. 19 konwencyi r. 1825. 

Art. 18 zmniejszał opłaty z podróżnych na rzecz komu- 
nikacyj Królestwa: wyruszających nie dalej jak o trzy mile 
od granicy w 74 z pobieranych zwykle i w połowie z tych, 
których kresem podróży była stolica Królestwa. 

Na zasadzie art. 19 zniesione były w Królestwie pobo- 
ry za zbiórki leśne od szyprów, pruskich poddanych *). 



') 12) L'ftdinlDlstratlon du Royaume consent k rtorganlser son systćme de 
douanes, en supprlciant les douanes des consommations et en ćlabllssant en consł- 
quence le long de la front l^re, des douanes de premierę et de seconde dasse en nom- 
bre suffisant (conforme aux derni&res contreproposltlons pnisslennes). 

13) „Dans le cas oii ce nonibre se trouveraU 6tre InsufBsant, le Gouvernement 
du Royaume seralt pr6t k s*entendre sur une augmentatlon des polnts des passages. 

b) Les habltants llmltrophes pourront Ilbrement passei* et repasser la frontRre 
tant par douanes que par les polnts de passage, sauf les restrlctlon, de police et de 
douanes Indispensables. 

A cet effet les commlssalres d*arrondlsseroent seront autorls^ k d^Uvrer des 
cartes de Ugittlmatlon yalables pour trols jours, gratis et sur papier ordlualre (ci»n- 
ccsslon nouvelle), conforme k la proposltlon prussienne. 

6) Le Gouvemement ruase est pr^t k s'entendre avec celul de Prusse sur 
l'^tabllssement des jours de marchb k des endrolts rnpprocbis de la frontlire. Les 
drolta de douane payis k l'entrie des marchandises qul auront M apport^ aux mar- 



Digitized by 



Google 



« m » 



Dawszy takie ulgi, gabinet perersburski oczekiwał na re- 
wanż. Nastąpiło to dnia 3 Marca r. 1843. W odpowiedzi 



chi* seront restitute dans ]e cas od ces marchandlses ne seralent pas ^endues. A cet 
effet, ces droltt resteralent depos^ k la douane pendant tonte la dur^ du marchi et 
un joar de plus (concession nouvel]e conforme k la proposlUon prusslenne). 

On 8'entendra avec le Goavernement prussien sur la spiclfication des marchan- 
dlses qu'll conviendralt d*admettre amc march^ (nouTelle). 

6) Dlmlnutlon des drolts de dottane poar les artlcles spfcifiis dans le tableau 
qal se trouye annexi au § 6 du projet d*arrangement 

A cette concession seralt ajout^ une nonve]le reductlon des drolts sur Tambre 
Jaune prodult essentlellement prussien (nouvelle). 

En Pologne, ce sont les oommlsalres d'arrondlssement qul dillTreront les car- 
tes des legltlmatlon. 

14) Les proprl^talres dont les possesslons sont coup^ par la frontl^re, seront 
tralt^ relatWement A ces possesslons d'apr^ les prlndpes les plus ]lbiraux. 

Ces proprlkalres mUtes, leurs doiDestlques et les habitants auront le drolt de 
passer et repasser avec leurs Instruments aratoires, leurs bestlaux, leurs outlls de la 
possession ausl coup^ par la frontl^re dans I'autre, sans ^ard k la dlffirence de souve- 
raineti, de transporter de mkmt d'un endrolt k Tautre leurs molssons, toutes les pro- 
ductlons du sol, leurs b^tlaux et tous les prodults de leur fabrlcatlon, sans avolr f'e 
passeport et moyennant des simples cartes de legltlmatlon, yalables au moins poar 
un an sans emplchement, sans redevance et sans payer de drolt quelconque. 

Cette faveur est reatrelnte toutefols aux productions naturelles ou Industrlelles 
dans le terrltolre aussl coupi par la llgne de d^marcatlon. 

De mtme elle ne s^itend qu*aux terres appartenantes au mtme proprl^talre 
dans 1'tepace diterminć d*un mllle de qalnze au degrć de part et d'autre, et qul auralt 
M coupe par la llgne de frontl^re. 

II est entendu, que les barrl^res k doubles clefs, dont Tune entre les malns du 
douanler, Tauire chez le propritalres mlxte, ne sauralent ttre envlsagfes comme un 
empfchement. 

Chaque retard de la part du douanler h qul une des clefs des barrl^res se trottve 
confiie sera en^lsag^ comme ycKatlon, et donnera lleu k des porsultes contrę le doua- 
nler, pr^yarlcateur. Le gouvemement du Royaume s*engage k augmenter le nombre 
des douanlers, de manierę k ce qu'll y en alt tojours un de prisent k la barrUre de- 
puls le lever Jus7u'au coucher du solell. 

16) Le transit par le Royaume de Pologne sera malntenu llbre de tout drolt 
tel que Ta stlpuli Tart 19 de la conventlon de 1825 (§ 3 du projet d'arrangement 
pour la Pologne). 

IC) Les prodults de la Prusse ne seront pas plus fortement Imposte dans le 
Royaume, qne les prodults de mtoe naturę, provenant d'anti*e pays, TEmpIre de 
Russie excepte, blen entendu que la Prusse obseryera le mtoe prlnclpe k 1'śgard du 
Royaume de Pologne (§ 4 du projet d*arrangement pour la Pologne). 

En consłquence de ce prlnclpe la surtaxe sur le sucre rafflni, yenant de Prusse 
sera supprlmće. ^ 

Toutefols, ne seront pas censis deroger k ce prlnclpe les arrangements exlstants 
ayec CracoYle, ni le d^-^yement accordi aux Tlns d'Autrlche et de Hongrie (§ 4 du 
pro|et d^arraBgement pour la Pologne). 



Digitized by 



Google 



< 898 > 



zwolniono w Prusach od ceł przewozowych rosyjskie zboże 
spławiane Wisłą i (Bugiem. P^olskie zaś towary traktowane 
były po dawnemu. 



2 B O L U O A. 



Oddawna^ bo od początku świata^ rzeki są pierwszemi 
drogami^ pierwszemi arteryami komunikacyjnemi z których^ 
ze względu na łatwość ich opanowania korzystała ludzkość. 
Są one nadto najkrótszemi łącznikami z wszechświatowym 
gościńcem — morzem. W kierunku spławnych rzek rozsze- 
rzały się państwa, a rozwój umysłowy i kulturalny ich 
mieszkańców w wysokim stopniu zależał od zdolności prze- 
wozowej i kierunku przerzynających je naturalnych dróg 
kom unikacy jny eh. 

Współrzędnie z rozwojem życia państwowego w Polsce 
widać usiłowania około urządzenia niezależnego bytu gospo- 



17) L'AdmlDlstraUon du Royaume fera drolt a toute plalDte et reclamatlon 
concernant des vexatIon et des abus de la paj-t des autorIŁćs des douanes polonalses 
(comme au § 10). 

18) L'adiniDUtratlOD du Royaume vlent de rćduire let drolts de communlca- 
tloD, percus sur les chaussies en tout qu'll concernent les voyageurs qul ne s'iloIgnent 
pas au delA d'uDe distance de troUs mlUes de la frontlere ou ne se rendent dlrecte- 
ment qu'aux chef-lleu du gouyernement Dans le premier cas, le drolt te trouve r^ 
dult k la quotlt6 du taux prlmltlf, fix6e par le tarlf de 1838, dans les second k la moltlć. 
L'admInlstratlon adroettra le taux percu en Prusse sur les chemins de la mime catć- 
gorle qul exl8tent dans le Royaume. 

Les drolts de communlcatlon pei-cus sur les fleuves et 1^ canaux teront suppri- 
mi% le 1/18 teptembre 1842. 

19) Les drolts de flottage seront abolls dans Ic Royaume de Pologne, en fa- 
veur de la naylgatlon des sujets prussleos. 

Paerhoff le 2 JuUlet 1842. NH 825, tome VIII tralti avec Alemagne 1826—1888. 

aD'autre part U ćtalt Impossible au gouyernement prusslen de ne pas rćpondre 
a Tacte du Julllet 1842 par des Immunitćs quelconques en faveur du commerce russe. 
En eflfet, par une dispositlon prise le 3 mars 1843, le drolts de transit k payer par 
le bl^ russes, transportćs par la Ylstule ou le Nlćmen, furent abalss^ ]usqu'au chiffre 
fixć par la conventlon de commeice du 27 fóvrler 1825. Cest ainsi qu'Il fut falt 
drolt k Tune des ^Igences les plus Impćrleuses du gouyernement Imperial. 



Digitized by 



Google 



darczego. Zdrowy rozsądek naszych praojców wskazał, 
iż osią zbiorowego życia społeczeństwa powinna być Wisła, 
która za pomocą dopływów łączyła wszystkie niemal pro- 
wincye państwa. Lecz była to rzeka niezwykle trudna do 
poskromienia. Otaczające ją lasy, utrzymujące wilgoć, do- 
starczyły wód w obfitości i powiększyły jej szerokość i głę- 
bokość. Płynąc pośród nizin, często zmieniała ona koryto. 
Odwieczne drzewa zwalały się w jej głębie i zanieczyszczały 
dńo; brzegi miała błotniste i niedostępne. Cały szereg poko- 
leń odszedł do wieczności zanim pozostawił Wisłę taką, ja- 
ką ją obecnie widzimy. Trzeba było wyciąć lasy, aby dać 
możność wiatrom osuszenia pól ; wydobyć sterczące z dna 
pnie drzew i ująć wreszcie krnąbrną rzekę w stałe koryto. 

Z zanikiem w narodzie trzeźwej myśli politycznej prze- 
stał się on niepokoić sprawami gospodarczemi pierwszo- 
rzędnej wagi. 

Opamiętanie przyszło po szeregu ciosów. Pierwsze 
usiłowania, dążące do rozumnego zużytkowania wód Wisły, 
przypadają dopiero na okres Królestwa Kongresowego. 

Z akt ,,0 soli^ dowiadujemy się, iż spław Wisłą do 
Gdańska wszystkiego, co Królestwo posiadało do zbycia, jak 
również łiolowanie towarów od Bałtyku w górę rzeki, odby- 
wało się do r. 1826 statkami niemieckiemi. Dopiero w tym 
roku ks. Drucki-Lubecki, pragnąc położyć tamę odpływowi 
pieniędzy do Prus, postanowił pobudować flotyllę rzeczną 
środkami wyłącznie krajowemi. 

Z początku zamierzono uskutecznić to kosztem rządu. 
Lecz minister przewidywał snąć w tem jakieś niedogodno- 
ści, gdyż pod datą 24 Czerwca r. 1825 widzimy go zawie- 
rającym w tym samym przedmiocie kontrakt z Steinkelle- 
rem i Wolickim. Przedsiębiorcy podejmowali się dopełnić 
zobowiązania rządu w ciągu dwócłi zaraz lat następnycłi, 
urządz&jąc na rzekach spławnycłi Królestwa, flotyllę ze 100 
statków płaskicłi (o plaskiem dnie), berlinkami zwanych, tu- 
dzież statku parowego, przeznaczonego do holowania. 



Digitized by 



Google 



Spółka trwała rok niespełna, gdyż już pod datą 31 Mar- 
ca lata następnego w podaniu na imię Namiestnika Kró- 
lestwa wymienieni przedsiębiorcy proszą o podzielenie mię- 
dzy nimi wziętych na się zobowiązań w sposób następujący: 
St. prosił o powierzenie mu dostawy soli i wyrobów górni- 
czych, jako wypełnienie kontraktu dawniejszego, też wspól- 
nie z Wolickim zawartego, ten zaś ostatni brał na się odpo- 
wiedzialność za urządzenie prawidłowej żeglugi na rzekach. 

Ks. Zajączek adnotacyą z tego dnia i roku postanowił 
wstrzymać się z wydaniem decyzyi, ai do powrotu z Pe- 
tersburga ministra Przychodów i Skarbu '). Lecz prośbę 
przesłano do Rady Administracyjnej po uprzedniem snąć po- 
rozumieniu się przemysłowców z ks. Druckim-Lubeckim, 
który, wezwany dnia 30 Marca do Petersburga w celu za- 
warcia układów handlowych z Rosyą na nowe trzechlecie, 
w dniu otrzymania prośby przedsiębiorców przez Radę 
Administracyjną, był już w drodze do stolicy Cesarstwa. 
Miarą zaś tego, jak minister był nadzwyczajnie skrupulatnym 
w pełnieniu swych obowiązków i dbałym o dobro kraju, 
może służyć okoliczność, iż przypomniawszy sobie w Puł- 
tusku dopiero o prośbie przemysłowców, listownie zawia- 
domił Radę Administracyjną o zgodzie na treść podania pod 
dwoma jednak warunkami : 1) aby zastrzeżona w kontrakcie 
solidarna odpowiedzialność rozwiązana była z d. 3 Maja r. 
1826 i 2) złożenia przez Wolickiego nowej kaucyi w su- 
mie złp. 50 tysięcy. 



') Adnotacyą głosiła, co następuje: 

a) St. wykonał wszelkie warunki rzeczonego kontraktu, ściągające się do tran- 
sportu soli tudzlei wszelkicli wyrobów 1 płodów górniczycli. 

b) P. Wolickl za^, aby dopełnił warunków tegoi kontranktu, tyczących się 
zaprowadzenia flotylli złożonej ze stu statków płaskich i jednego parowego, zakupie- 
nia od rządu zakładu beiilnek rządowych w Rybakach pod Wyszogrodem 1 wybudo- 
wania zakładów górniczych w Kunowie, Rudzie 1 Brodach, a następnie aby zastrze- 
lona Art. 28 wyŁej cytowanego kontraktu solidarna odpowiedzialność co do powyŁ- 
szych punktów — zniesiona została. 

Zawiesza się decyzya w tym przedmiocie do powrotu p. Lubeckiego. 



Digitized by 



Google 



c 286 > 

Lecz o ile St. z całą ścisłością dopełnił wziątego na się 
zobowiązania, o tyle znów przedsiębiorstwo Wolickiego nie 
szło jakoś w myśl podpisanego kontraktu. W czasie wojny 
r. 1830 widzimy tylko statek parowy i 51 łodzi żaglowycłi 
różnego typu zamiast 100, żądanych w umowie, a i te w r. 
1881 podczas przeprawy wojsk rosyjskich przez Wisłę uległy 
zupełnemu zniszczeniu wraz z przygotowanym materyałem 
na budowę pozostałej ilości 49. 

Po wojnie firma „Wolicki** odbudowała 61 wtopionych 
statków, a następnie, podając jako powód upadek handlu 
w okresie popowstaniowym, wskazała na bezużyteczność 
dalszych wysiłków w tym kierunku, które, oprócz jej ruiny 
materyalnej, żadnej korzyści nie obiecywały. Prośbę swą 
o zwolnienie z zobowiązań poparła rzeczona firma ofiarą 
statku parowego dla górnictwa, które, po odnowieniu dwóch 
maszyn parowych, otrzymało zań złp. 33,000. Rząd Kró- 
lestwa, udobruchany tym darem, a głównie mając na wzglę- 
dzie okoliczność, iż, po zasekwesterowaniu majątku Wo- 
lickiego, sam byłby zmuszony wejść w jego zobowiązania, 
od takowych rzeczoną firmę zwolnił. 

Tak stały rzeczy do r. 1857, w którym do współki z firmą 
„Wolicki'' przystępuje Pusławski. Chodziło tu o transport soli 
Bugiem i Narwią. Rzekami temi, mającemi koryto płytsze od 
Wisły, niepodobna było uskuteczniać spławów berlinkami, 
które do głębokości ostatniej były dostosowane. Niedogodno- 
ści tej miały zaradzić łodzie żaglowe (krypy), na pobudowa- 
nie których Bank Polski zaliczył Pusławskiemu złp. 100 tys. 

Lecz już w roku 1841 Pusławski zrzeka się tego interesu 
na rzecz Wolickiego. Tym sposobem firma „Wolicki* zo- 
staje znów posiadaczem całej flotylli rzecznej w Królestwie, 
ale dla tego chyba tylko, aby w roku zaraz następnym zbyć 
ją Steinkellerowi. Data więc (r. 1842) obala fakt w tem 
oświetleniu, jak je chce widzieć Jenike, który twierdzi, iż 
statki od St. „w latach 1836 i 1837 przeszły pod administra- 
cyę, a później na własność Banku Polskiego^. 



Digitized by 



Google 



c 896 > 

Na statki te poprzedni dwaj właściciele zaciągnęli 
w Banku pożyczkę w wysokości złp. 180 tys. Podług obli- 
czeń senat. Morawskiego warte one były znacznie mniej. 
St. zaś nabył je za olbrzymią sumę 252 tys. złp. wedle oce- 
ny uczynionej zaocznie, w porównaniu z widzlanemi, 56 
z nich bowiem było wówczas w drodze. 

Z ogólnej liczby 80 nabytych statków było: 25 berlinek, 
40 łodzi żaglowych, 7 łyżw ze starym inwentarzem i 8 z no- 
wym. Łyżwy były lekkiej budowy, ze słabego materyału 
(świerk) i nie odpowiadały celowi ich nabycia. 26 z tych 
statków, nie kwalilSkujących się do użycia, sprzedano; 
dwa z nich wkrótce po nabyciu zatonęły podczas burzy. 
Z pozostałej tedy liczby 59 — 16 przeznaczono na sprzedaż, 
11 do reparacyi. Nadających się więc do użycia pozostało 
32 tylko. 

Niezrozumiała jest w całej tej sprawie okoliczność, dla 
czego mianowicie statki, które nie były warte nawet złp. 
180 tys. oceniono na sumę jeszcze wyższą. Powodów, zdaje 
się, należało by szukać w okresie czasu, a właściwiej w ogól- 
nym stanie interesów St. Było to, jak się już rzekło, w r. 
1842. W roku tym dług przemysłowca dochodził do maxi- 
muiu, a bezpowrotne straty, poniesione w przedsiębiorstwie 
kolei Warszawsko -Wiedeńskiej poczyniły olbrzymie rysy 
we wznoszonym przezeń gmachu. Dach trzymał się jeszcze 
ale lada chwila groził zawaleniem. Bank zaś prowadził ra- 
chunki doskonale, i jak się później przekonamy, przemyśli- 
wał już wtedy nad sposobami wyjścia z krytycznego poło- 
żenia. Obadwaj więc wiedzieli o istotnym stanie rzeczy 
i w chwilach sporów — chwilach krytycznych, spozierali so- 
bie znacząco w oczy. W owych już czasach, co Bank 
chciał, to robił, a St. milcząco musiał w myśl jego działać 
przeciwko swej woli i przekonaniu czasami. Najoczywiściej 
zachodziły tu jakieś kombinacye kupieckie, czy też zobowią- 
zania, wynikłe z zaległych rachunków między Wolickim lub 
St. z jednej strony, a Bankiem z drugiej. 



Digitized by 



Google 



« J97 > 

Jest jeszcze jedno przypuszczenie, mające rechy wiaro- 
godności, a mianowicie: W roku następnym kończyły się 
kontrakty St. z rządem o dostawę soli, firma zaś ^Wolicki", 
jako posiadacz jedynej w Królestwie flotylli, była najpo- 
ważniejszym współzawodnikiem na licytacyi o rzeczoną do- 
stawę. St. oprócz tego, ie dążył do tak uprawianej obecnie 
niezależności w łiandlu i przemyśle, miał na celu, przez ku- 
pienie statków, pozbycia się niebezpiecznego współzawodni- 
ka, a suma 727) tys. nadwyżki dana była może w nadziei 
odzyskania w przyszłości na dostawie. 

Kwestyę tę mogłyby wyświetlić archiwa Banku, lecz 
nie pozbyły się one jeszcze dotąd puszku dziewiczości. 

Że sprzedaż była fikcyjną, to zdaje się nie ulegać wątpli- 
wości, gdyż Bank pozostawił przy sobie „posiadanie statków 
prawem zastawu do czasu odebrania z dochodu frachtowe- 
go waluty z procentem 6 od sta.** Kontrolę i kierunek intere- 
sem powierzono wydziałowi Banku „przedsiębiorstwa soli", 
dozór zaś i zarząd na miejscu ekspedytorowi soli rządowej 
w Nowym Dorze. Miał on wspierać St. swem doświadcze- 
niem co do użycia statków. 

Są ślady, że St. żądał, aby cały oddział tego przedsię- 
biorstwa był przeniesiony z Banku Polskiego do jego kanto- 
ru, lecz wice-prezes oparł się żądaniu. Przyjęto natomiast 
za zasadę, nic bez St. nie postanawiać. Kontrakty o przy- 
wiezienie towarów prywatnych, sprzedaż, przebudowanie, 
reparacya statków, kupno żagli, gwoździ, lin, kotwic, najem 
lokalu na stacyę statków za wiedzą tylko i pośrednictwem 
St. miały być czynione. Jednem słowem, część finansową 
utrzymał w swem ręku Bank, oddając kierownictwo techni- 
czne całego interesu St. 

Skutki energicznej pracy przemysłowca nie dały długo 
czekać na siebie. W rok po nabyciu spuszczono na wodę 
27 łodzi żaglowych. 11 w tym samym czasie poddano grun- 
townej przeróbce, nie mówiąc już o nabyciu nowego inwen- 
tarza dla starych, lecz zdatnych do użycia statków. Zabiegi 



Digitized by 



Google 



« 906 > 

więc St sprawiły^ ie w n 1843 zamiast starej zniszczonej, 
widzimy już nową flotyllę^ składającą się wprawdzie nie z 80 
jak dawniej^ tylko z 70 statków, lecz zupełnie zdatnych do 
użytku. Oprócz tego czytamy w dziele St. A. Kempnera *), 
iż Steinkeller puścił w rucli dwa statki wykończone w An- 
glii, które miały podwójne znaczenie : służyły do tiolowania 
i do przewożenia pasażerów na Bielany, a Tomasz łir. Łu- 
bieński w jednym z swycłi listów mówi, iż ^nie brały (one) 
więcej jak 14 cali wody^. Jakoż znajdujemy potwierdzenie 
tego w spisie inwentarza, sporządzonym w roku 1846. W tym 
samym spisie wymieniono „statek transportowy żelazny do 
użycia przy statku parowym złożony w Gdańsku wartości 
480 funt. sterl." 

Statek ten miał za zadanie zastąpić tak zwane galary^ 
t. j. statki drewniane, budowane z desek, które- nie posiada- 
jąc ani steru, ani żagli, nie mogły płynąć w górę Wisły 
i skutkiem tego służyły na jedną tylko podróż do Gdańska, 
gdzie po odbytym kursie sprzedawano je za bezcen, na opał. 
Podobny sposób spławu niszczył lasy. To też St., clicąc za- 
pobiedz barbarzyńskiemu rabunkowi jednego z naturalnycłi 
bogactw kraju, sprowadził wspomniany statek transporto- 
wy, który brał mniej wody niż zwyczajne, a będąc nadto 
krytym, ochraniał towar od zepsucia, silna zaś budowa jego 
dawała nadto większą rękojmię przeciw rozbiciu i zatopie- 
niu ; mógł być wreszcie holowany przez statki parowe. Pró- 
ba ta jednak nie znalazła dotąd naśladownictwa. Obecnie 
zapomniano o niej nawet, a tępienie starodrzewu idzie da- 
wnym utartym już szlakiem, pomimo wrzekomo racyonal- 
nych gospodarstw i ochrony leśnej. 



Już pierwszy sejm Królestwa Kongresowego (r. 1818) 
dopominał się o jaknajśpieszniejsze przystąpienie do regula- 



„Badania 1 szkice ekonomiczne*. 



Digitized by 



Google 



c V9 > 

cyi Wisły, która wylewami rok rocznie olbrzymie szkody 
okolicznym mieszkańcom wyrządzała; lecz aby nie były to 
prace dorywcze, aby nie miały cłiarakteru palliaty wów — 
żądano sporządzenia ogólnego systematycznego planu robót, 
z wymienieniem czasu i miejsca rozpoczęcia icti i wykoń- 
czenia. Roboty, o które sejm się dopominał, miały na celu 
uregulowanie koryta rzek i kanałów ku ułatwieniu icłi spła* 
wności jako też przedsięwzięcie środków ku zabezpieczeniu 
pól od wylewów. 

Głos sejmu pozostał dotąd głosem wołającego na pu- 
szczy. Za lat czternaście będziemy mieli możność obchodzić 
stulecie wezwania po raz pierwszy publicznie do czynu tak 
niezbędnego a użytecznego. Od tego czasu nurty rzeki po- 
żarły setkę przynajmniej wsi i setki tysięcy mórg najurodzaj- 
niejszej gleby w kraju, a jednak pomimo to albo mało, albo 
prawie nic na tem polu nie uczyniono. 

Bez ścisłych danych nie można przesądzać kwestyi. Nie 
będzie atoli grzechem rzucić nieśmiałe przypuszczenie, iż 
ogół strat w ciągu ubiegłego odtąd czasu, przewyższa za- 
pewne koszty, jakie poniesionoby na uregulowanie niesfor- 
nej rzeki. 

Panuje dotąd nieuzasadnione przekonanie, że „Wi- 
sła jednemu odbiera, a drugiemu daje, ogół więc nic na tem 
nie traci*. Po bliższem jednak zbadaniu rzeczy zdanie to 
należałoby zmienić w sposób następujący : odbiera ona je- 
dnemu ziemię urodzajną — drugiemu daje piaski. Aby zaś 
powyższego zdania nie uważać za gołosłowne na niczem 
nie oparte twierdzenie, przytoczę tu jeden przykład długo- 
letniej obserwacyi. 

Niegdyś, bardzo już dawno, mieszkając pod Gołębiem 
lecz z przeciwnej strony Wisły, kiedy autor niniejszej pracy 
dziecięcem uchem słuchał pierwszych lekcyi historyi ojczy- 
stej, mówiono mu, że na tamtym brzegu Czarnecki pobił 
Szwedów. Całokształtu dramatu dziejowego w dziecięcej 
wyobraźni dopełniły legendy ludowe o pokutujących du- 



Digitized by 



Google 



€ 800 » 

szach najeźdców. Ze wszystkich kwestyj, jakie zwykle tra- 
pią dziecięcą głową, usiłującą rozwiązać zawikłane zagadnie- 
nia życiowe, najdłużej męczyła go jedna : dla czego Szwedzi, 
mając swoją własną ziemię, chcieli zagarnąć naszą i za to tu 
teraz muszą pokutować ? Czas wypełnił tę lukę wiedzy 1 teraz 
już rozumie. Chcąc jednak choć raz w życiu ujrzeć męczone 
za ich chciwość dusze, wybiegał on często nad rzekę o roz- 
maitych porach dnia i nocy, ale zawsze, o ile tylko można 
było dojrzeć brzeg przeciwny, widział tylko bezmiernie wiel- 
ki obszar piasków z tamtej strony. Odwiedzając w kilkana- 
ście lat później miejsca rodzinne, stał długo nad brzegiem 
rzeki w zamiarze przekonania się, co oddała Wisła Gołębio- 
wi, zabrawszy z tej strony najurodzajniejszą ziemię. A oto 
ogólna suma wrażeń : ze starego wału ochronnego nie pozo- 
stało śladu nawet. Później usypano podobny inny, lecz i ten 
pożarła wściekła rzeka. Wzh<yszono właśnie nową grobel- 
kę. Spojrzenie na brzeg przeciwny pf*zekonało, że te same 
piaski, jak były, tak pozostały, tylko jeszcze większe i jeszcze 
smutniejsze, niż dawniej. Wiatr wzbijał kłęby kurzawy, 
a w fantastycznych, nieokreślonych ich konturach teraz do< 
piero dostrzegalnym się stawał szalejący w piekielnym tańcu 
korowód złych duchów tej ziemi. 

Przyszła regulacya Wisły składać się będzie z dwóch 
prac : 

1) z pogłębienia i ustalenia koryta; 

2) z ujęcia w wały ochronne od wylewów. 

W ciężkiej epoce działalności St. nie było czasu, ani 
środków na uskutecznienie robót w tak wielkim zakresie, 
jak tego wymagała konieczność, trzeba było bowiem rato- 
wać z ogólnej powodzi to, co było jeszcze do wyniesienia, 
a wszystko, co wówczas już przedsięwzięto w tym kierunku, 
St. jedynie zawdzięczyć należy. 

W r. 1841 widzimy go kierującym robotami w celu 
zwrócenia głównego koryta pod nadbrzeże kamienne na 
Solcu. Płytkość wody w tern miejscu, zwłaszcza w porze 



Digitized by 



Google 



c ioi > 

letniej przeszkadzała statkom dobijać do brzegu. Okoliczność 
powyższa była przyczyną, ii St. prosił magistrat miasta War- 
szawy o zaradzenie złemu. Na skutek prośby przemysłowca 
postanowiono ubić nową tamę na lewym brzegu Wisły, na- 
przeciwko ulicy Czerniakowskiej, a na prawym przedłużyć 
dawną od strony Saskiej Kępy, oddając wykonanie robót 
projektodawcy. 

Z zapoczątkowania też St. powstało obwałowanie części 
brzegów Wisły. Miało ono na celu zabezpieczenie od wy- 
lewów zakładów młyna parowego, a przez to samo i sąsie* 
dniej z niemi części miasta. 



14 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



OKRES III. 

PRZYCZYNY UPADKU STEINKELLERU 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



^ ^ 



® ^ 



51) 




M, 



.nóstwo niegdyś obiegało i dotąd jeszcze istnieje przy- 
puszczeń, tłomaczących upadek St. Miłośnicy plotek budu- 
arowycłiy upatrując wszędzie i we wszystkiem jako źródło 
wszelkicłi przyczyn kobietę, wskazują Lolę Montez, słyn- 
ną wówczas awanturnicę, która w istocie była powo- 
dem wielu nieszczęść, a między innemi rewolucyt w Ba- 
waryi. Inni znów wymieniali nazwisko jednego z proku- 
rentów St. Żadnej z tych wersyj potwierdzić stanowczo nie 
można. 

Wszystkie te pogłoski, wzięte razem , lub każda od- 
dzielnie, mogą być prawdą, lub też jej częścią, t. j. jedną 
z tajemnic upadku przemysłowca, albo wreszcie prawdopo- 
dobieństwem, które, choć się nie zdarzyło, zgodne było z du- 
chem czasu, charakterem osób działających i okolicznościa- 
mi. To tylko nie ulega wątpliwości, że sprawa upadku St. 
jest w ścisłej łączni ze sprawą bankructwa fabryki Żyrardo- 



Digitized by 



Google 



€ MO > 

wskiej, która, pomimo pomocy Banku^ zmuszona była ogłosić 
upadłość wskutek nieprzyjaznycli warunków celnycłi. Bank 
wspierał ją zaliczeniami^ lecz ten sam Bank, wychodząc ze 
starej zasady, ie dobro kraju jest jednocześnie jego dobrem, 
wspierał swą radą i pomocą nietylko fabrykę Żyrardowską, 
ale każda z gałęzi przemysłu krajowego doznawała w rów- 
nej mierze jego pieczołowitości. 

Władze Banku wiedziały, że z chwilą, gdy handel ustanie, 
zniknie przemysł i że w kraju, w którym rolnictwo jest odda- 
wna w upadku, instytucya tego rodzaju będzie zbyteczna. Ze 
wszystkich więc sił popierały każdą dążność, która przy- 
czyniała się do podniesienia stanu gospodarczego kraju. Histo- 
rya Banku powiada, iż na jednych przedsiębiorstwach on tra* 
cił, na innych zyskiwał, lecz ogólnie, nawet w tak niepoda- 
tnym, jak omawiany, okresie, nie narażał rządu na straty, 
a wobec wierzycieli uiszczał się z należnej im prowizyi. Wy- 
płacalność jego w ciągu całego istnienia ani razu nie była 
zachwianą. 

Po ogłoszeniu upadłości Żyrardowa znaleziono kary- 
godny fakt, że wice-prezes Banku posiadał w tym interesie 
kilka akcyj. Prezesa i wice-prezesa oddano pod sąd. Osta- 
tniemu skonfiskowano olbrzymie dobra Lul^artów, Irena 
i t. d., resztę deficytu pokryła siostra Łubieńskiego i Schol- 
tze, który pomimo, że był wówczas za emigracyjnym paspor- 
tem w Berlinie i ręka sprawiedliwości nie mogła go dosię- 
gnąć, wniósł jednak znaczną sumę, aby zmniejszyć karę, 
oczekującą prezesów. Pomimo to jednak odebrano mu 
emeryturę i skazano na wygnanie. 

Ścisłe stosunki Banku ze St. dawały uzasadniony ponie- 
kąd powód do podejrzeń, lecz cokolwiekbądź działo się mię- 
dzy przemysłowcem a instytucya, stanowiło dotąd tajemni- 
cę. Wspólne rachunki wobec ogromu interesów były za 
trudne do sprawdzenia. Jedne z przedsiębiorstw St. ^), 



1) Było ich a 28. 



Digitized by 



Google 



wznosiły się i zyskiwały na wartości — inne znów padały, 
w skutek czego traciły na cenie. Bank wiedział tylko, iż 
ogół długów wraz z procentami przewyższa nieco wartość 
majątku St. Ten ostatni zaś był przekonany, że pomimo 
wielkich strat, poniesionych w ostatnich czasach, po ścisłym 
obrachunku i zlikwidowaniu wszystkiego, powinien jeszcze 
otrzymać niewielką sumę. Każdy z nich liczył tak, jak mu 
wskazywał własny interes, a w skutek tego obadwaj przy- 
chodzili do rozmaitych rezultatów. Pomimo to jednak Bank 
był spokojny, gdyż handel cynkiem, dzięki zdolnościom St., 
przynosił wciąż nadspodziewanie wielkie korzyści górnictwu 
i przemysłowcowi, pomimo olbrzymich strat, jakie dała 
w wyniku budowa kolei Warszawsko- Wiedeńskiej. Zanosiło 
się na to, że cała sprawa będzie załatwiona polubownie. 
Dług, jaki ciążył na górnictwie z lat dawnych, nieprędko 
jeszcze mógł być zaspokojony. Władze więc bankowe ocze- 
kiwały ze spokojem końca, sądząc, że, nim górnictwo uiści 
się z należności, St. zdąży uregulować rachunki. 

Tymczasem zaszedł wypadek, którego nikt nie oczeki- 
wał w Królestwie i który był największą niespodzianką dla 
Banku i Steinkellera. Tym piorunem z pogodnego nieba 
był ukaz o przyłączeniu Wydziału Górnictwa do Komisyi 
Przychodów i Skarbu. Porządek postępowania spraw, wy- 
magających sankcyi Najwyższej, chciał, aby były przedsta- 
wiane przez władze Królestwa. Tymczasem archiwa b. 
Rady Administracyjnej nie posiadają takiego dokumentu, — 
sprawa więc musiała być załatwioną w Petersburgu przez 
kogoś osobiście. 

Brak danych każe jednak pominąć uboczne, choć może 
najważniejsze w całej sprawie wpływy i wziąć za punkt 
wyjścia ukaz. 

Skutkiem jego był szereg rozporządzeń Dyrektora Głó- 
wnego Przychodów i Skarbu, dążących do ścisłego wyko- 
nania tego prawa. Między innemi Dyrektor rozkazywał 
Wydziałowi Górnictwa, aby porozumiał się z Bankiem 



Digitized by 



Google 



< 806 > 

W sprawie uregulowania handlu cynkiem. Senator zazna- 
czył przytem^ ii posiada dokładne wiadomości o znacznej 
różnicy między ceną^ pobieraną za centnar od St., a targową. 

„Tym więc sposobem — kończył swą odezwę Morawski 
— po rozwiązaniu dwudziestoletniego kontraktu, St. zwolnio- 
ny został od wszelkich ciężarów i niezasłużenie zbiera zyski^. 

Co zaś do kopalni Olkuskich^ to Dyrektor nie spo- 
dziewał się, aby prace, podjęte ku ich osuszeniu, a pochłania- 
jące znaczne fundusze skarbowe^ wydały plon pożądany. 

W poglądach swych senator znalazł zupełne współczu- 
cie w Zarządzie Wydziału Górniczego, który w odpowie- 
dzi donosił Dyrektorowi, że kontrakt, zawarty w r. 1840 
z St. ó komisową sprzedaż cynku, miał nie dobro Górnictwa 
na celu, lecz jedynie interes przedsiębiorcy, i że Bank chciał 
dać przez to możność St. zapłacenia należności odeń przy- 
padających. Górnictwo więc, mając mały zysk z wyso- 
kich stosunkowo cen, było przez to pokrzywdzone. Nie dość 
na tem ; mogło ono być narażone na straty, gdyby koszta 
produkcyi podniosły się nad złp. 28, czego prędko należało 
się spodziewać, z powodu zmniejszającej się procentowości 
galmanów, wzrastających kosztów osuszania kopalni i dro- 
żyzny zwózki galmanu. Wydział Górnictwa potwierdził 
wreszcie zdanie Dyrektora, że i podług niego, osuszenie ko- 
palni Olkuskich nie przedstawia nadziei pomyślnego wyniku. 
W końcu zażądał dochodu na rzecz swoją po złp. 5 od 
każdego sprzedanego centnara i usunięcia od sprzedaży St., 
znajdując udział jego „w tej rzeczy szkodliwym^. 

Tego rodzaju .unisono^ wydziału Górnictwa z Komisy ą 
Skarbu trwało w ciągu całej pertraktacyi. 

Dyrektor Skarbu, komunikując Bankowi przytoczoną 
tu w streszczeniu odezwę Wydziału Górnictwa dodał, że ten 
ostatni ,,nie ma obowiązku przykładać się do opłacania dłu- 
gów, przez St. zaciągniętych'^, zażądał przeto , aby Bank 
obmyślił sposoby do pogodzenia interesu swego z interesem 
Górnictwo. 



Digitized by 



Google 



< ao9 > 

Tym więc sposobem owoce pracy St* miał zbierać teraz 
Skarb. 

Bank w odpowiedzi wykazał dochód roczny Wydziału 
Górnictwa ze sprzedaży cynku na złp. 100,953, co też po- 
parł szczegółowym rachunkiem; Doniósł przytem^ że, jeżeli 
Su odnosi w interesie korzyści, to ma prawo do nich ze 
względu na wyświadczone Górnictwu usługi przez podnie- 
sienie cen cynku i ^upowszechnione onego użycie," Przy- 
toczywszy zaś artykuł umowy, na zasadzie którego rozwią- 
zanie może nastąpić tylko na skutek niedopełnienia przez 
St. zobowiązań, lub też strat dla Górnictwa, dodała że nie 
widzi możności rozwiązania kontraktu, ponieważ żaden 
z punktów rzeczonych nie jest naruszony. Na tej zasa- 
dzie sądził Bank, że pozostawienie interesu tego w dotych- 
czasowym stanie „godzi obie strony*. 

Co zaś do zarzutu, uczynionego przez Dyrektora Skar- 
bu, że St. płaci swoje zaległości kosztem Górnictwa, to Bank 
odparł go znaną już historyą młyna parowego. Opierając 
się na zobowiązaniach , zaciągniętych przez Bank wzglę- 
dem Su^ poczuwał się on do długu wdzięczności względem 
przeinysłowca. Wynagrodzić go miał zamiar za tę usługę 
przez kontrakty, zawarte w r. 1836 i 1836. Ponieważ zaś 
ostatni z nich wadliwie był spisany i Rada Administracyjna 
nie uwzględniła zastrzeżonego w nim powrócenia do kon- 
traktu roku 1835, poczucie zatem sprawiedliwości nakazy- 
wało to uczynić, zawierając umowę roku 1840. Uzasa- 
dniając w końcu powody udziału Steinkellera w sprzedaży 
cynkii, dodawał, że musiał się posiłkować znajomością rze- 
czy jakiegoś zdolnego przemysłowca. Odmówiwszy zaś St., 
zmieniłby tylko osobę, gdyż nikt bezinteresownie w tak tru- 
dnych warunkach (odpowiedzialności materyalne), praco- 
waćby nie chciał ^). 



') Nadmienić pnytem nalety. \t plnl w ten sam spos6b Nlepokojczyckl, 
który, ta starego jesicze zartądo będąc Jednym s dyrektorÓT# Banku, w większości 
wypadków stal SAr opozycyl w kwestyl dawania zalicz^ St. 



Digitized by 



Google^ 



< 810 > 

Spory między Dyrektorem Skarbu i Bankiem Polskim 
trwały do 23 Listopada r. 1843, w którym to dniu Fahr- 
man wydał rozporządzenie, aby zawiesić kontrakt z r. 1840, 
jako niezatwierdzony przez Radę Administracyjną Królestwa. 
Lecz rozporządzenia tego w czyn nie wprowadzono z po- 
wodów niewiadomycłi. 

Sprawę wznowiono dopiero w początkacłi r. 1846, kie- 
dy tekę Komi.yi Skarbu objął senator Morawski, Rozpa- 
trzywszy się w całej sytuacyi, doniósł on Radzie Admini- 
stracyjnej d. 9 Lutego r. 1845, iż sprawa posiada pewne ozna- 
ki, które każą się domyślać powainycłi zawikłań, a może je 
wyświetlić tylko „rozbiór wszelkicłi stosunków pieniężnycti 
St. z Bankiem Polskim". Prosił więc o decyzyę i instrukcyę 
co do dalszego postępowania względem Banku i przemysło- 
wca, oraz wznowił kwesty ę zawieszenia kontraktu z r. 1840, 
jako przez rząd niezatwierdzonego. 

Rada Administracyjna rozkazała poczynić kroki ku roz- 
poznaniu sprawy, orzekła przytem, że gdyby pełniący obo- 
wiązki Dyrektora Skarbu uznał za potrzebne poruczyć roz- 
biór stosunków St. z Bankiem osobnej Komisyi, to mocen 
jest uczynić w tym celu oddzielne przedstawienie. W obawie 
zaś o kredyt cynku, ;, który mógłby postradać z powodu wstrzy- 
mania go na łiandel zewnętrzny", poleciła, aby z produkcyą 
roku bieżącego postąpiono w sposób dotycłiczasowy pod 
ścisłą kontrolą pełniącego obowiązki Dyrektora Głównego. 

Odtąd zaczęło się sondowanie racliunków St. z Bankiem. 
Ostatni ze skrupulatnością wykazywał w obszernem swem 
sprawozdaniu pocłiodzenie zaliczeń, icłi wysokość i dla każ- 
dego z nicti poszczególnie rękojmię na odpowiedniej nieru- 
cłiomości lub też przedsiębiorstwie St. Lecz Morawskiemu 
ten sposób obliczenia nie zupełnie trafiał do przekonania, to 
też wszystkie poszczególne pozycye sprowadził do jednego 
racłiunku. Suma wskazała, iż ogół zaliczeń, wydanycłi St. wraz 
z odsetkami prostemi i składanemi, wynosił rs. 1,696,154 
kop. 77, świadectwa zaś depozytowe wraz z takiemiż pro- 



Digitized by 



Google 



< 811 > 

centami uczyniły sumę rs. 100^249 kop, 60V|. Poczcm przy- 
stąpiono do oszacowania mienia przemysłowca. Oddzielne 
przedsiębiorstwa, nierucłiomości lub sumy, na których za- 
bezpieczały się odpowiednie zaliczenia Banku, Morawski roz- 
klasyfikował na: pewne, warunkowe, wątpliwe i nieobja- 
śnione lub nieprzedstawiające bezpieczeństwa. 

Ogół sum pewnych podług 

obliczeń wynosił rs. 377,360 kop. 68 

„ warunkowych „ 36,109 „ — 

„ wątpliwych . „ 816,258 , 8 
nieobjaśnionych lub nieprzed* 

stawiających zabezpieczenia . „ 609,324 « 30 7t 

Razem rs. 1,238,051 kop. 247, O 



>) RODZAJ FUNDUSZU 



Pewne 




w tai 



Na dobrach Koslesłowy . 

^ f, NIedzDÓrs . . 

^ „ Kałuszyn . . 
Stal w składsle B. bodąca 
Naletyto4ć ta tamy w W. 
Dom po Elchmilllerze . . 
Dom przy ulicy Trębackiej 
Dobra ZarkI s zakładem fabrycz. 
Walcownia w Londynie 
Aetlra 1 zapasy walcowni 
U Johna Bahl Adm. Wal 
Zapasy cynku w Z. Od. 
Młyn parowy z 8 spichrz. 1 fab. kar. 
Olejarnia oraz wszelkie przyległoścl 

Karety, kuryerki 

Actlva AdmlnlsŁracyl, Mapa pap. 
Wartość znąjdającago sl^ w młynie 

drs. wok. owsa, łyta, pszenicy 
W zarządzie kolei telsznej . . 

Łodzie łaglowe 

W papierach publicznych . . . 
Przyrzeczona St. darowizna samy 

procentowej 

Polisa asekuracyjna .... 
Cegielnia w Pomiechówku 
Dochody roczne 

Ogółem 



5J60 

4.869 

7.116 

881 

818 

21.810 

75.000 

58.5U 



177 J^ 



18.278 
17.700 



5'/, 



70 



21 



Warunk. 



85.108 



Wątpliwe. 



69.941 
155.000 



70,618 
11,136 

8|960 



85 



91 
887, 



NIeobjaAn. 



7,149 
98,758 

60.820 



8.415 
82.481 



47.401 
47.820 
20,416 



12,225 



18,902 
72.000 
80,000 



85 
ii 



29 

87 



»■" 



827, 



Digitized by 



Google - 



€ 812 > 

Zastanawiając się następnie nad rzeczywistą wartością 
każdej z tych liczb szczegółowo, Morawski kończy swą rela- 
cyę temi słowy : i, Ale dopuszczając najlepszy dla St. przy- 
padek, 1. 1, uważając chociażby na moment wszystkie wy- 
kazane fundusze za rękojmię pewną, co nie jest prawdopo- 
dobnem, bo wymienione przy ocenieniu szczegóły przeko- 
nywają, że wiele funduszów jest idealnych, to i w tym przy- 
padku po porównaniu tych funduszów w ilości 

rs. 1,238,051 kop. 247, 
z ogółem zaliczeń . . . . „ 1,696,154 ^ 77 
okaże się brak zabezpieczenia 

w sumie rs. 458,103 kop. 52 V> *) 

zawsze oprócz kaucyi, nie ma- 
jących także żadnego po- 
krycia ^ 100,249 ^ 607, 



z tego okazuje sit, Łe fkindutze Stelnkellera Bankowi odstąpione tylko co do 

sumy n. 877,360 kop. 86 

przedstawiają pewniejszą rękojmie. 

Ogól zaś zaliczeń oprócz kaucyi wynosił . . . . rs. 1.660,164 kok. 77 

Zachodzi róinlca o sumc rs. 1,318,793 kop. 91 

która tylko w funduszach warunkowych, wątpliwych, nleobjaŚnlonych lub nie przed- 
stawiających bezpieczeństwa ma swoje oparcie. 

Przypuszczając ie fundusz warunkowy rs. 36,108 z kaucyi solnej bidzie mógł 
być ułyty na pokrycie zaliczeń Bankowych, ie z ogółu funduszów wątpliwych, po- 
lowa zaś z funduszów nleobjalnlonych 1 nie stanowiących teraz r^ojml trzecia cz«ść 
zrealizowaną zostanie w takim razie do ogółu funduszów w rubryce 1-eJ wykazanych 

rs. 377,360 kop. 86 
Przybyły kwoty: 

Z rubryki drugiej „ 36.108 , — 

, trzeciej , 168.129 , 4 

czwartej , 169,774 , 76*/, 

Wartość zabezpieczenia wyniosłaby , 704,372 , 667, 

W porównaniu z ogółem zaliczeń , 1,696.164 „ 77 

Brakowałoby zabezpieczenia na 936,782 , 107, 

') O Ile ogół z!i liczeń liczony był nieprawnie, %dyt ze składaneml odsetkami, 
o tyle oszacowanie przedsiębiorstw 1 nieruchomości czyniono dowolnie nie przez rze- 
czoznawców, lecz przez pojedynczych urzędników Komlsyl Skarbu wysłanych z ra- 
mienia Marwsklego. Otrzymana w skutek tego olbrzymia rótnica prawie pół miliona 
rubli przeszła nawet oczekiwania Banku, którego Jako zalnter<:sowaneg^ nie moŁna 
posądzić o skłonność do czynienia nieuzasadnionych ustęps>:w na rzecz St. 



Digitized by 



Google 



« 813 > 

Suma ta jui jest zanadto wysoką, aieby nieuchronny 
upadek jej nie miał zwrócić na siebie uwagi władzy zwierz- 
chniej i nie wskazywał potrzeby poznania ibliiej powo- 
dów, :które Bank Polski do tak znakomitej masy zaliczeń 
Steinkellerowi udzielonych doprowadzić mogły^. 

Referatu tego Morawski dokonał w ciągu kilku mięsie 
cy, wraz z historyczncm wyjaśnieniem: początku przy c^n, 
wielkości długów i stopniowego ich wzrostu. Jest^to olbr^sy- 
mia relacya, a właściwie akt oskarżenia o 500 Jblisko stroni- 
cach ścisłego pisma, skierowany przeciwko Bankowi J St. 
Taluego ogromu pracy i w. tak krótkim czasie mógł tylko 
dokonać dawny pedant-urządnik. 

Oświedliwszy w ciągu historyi zaliczeń dwa opoinrie* 
dziane wypadki zatargu z Bankiem z najgorszej, bo •nieomal 
zbrodniczej strony. Dyrektor Skarbu kończy swą relacy^ 
w sposób następujący: Co do mnie, to^ nie mogąc, naucMony 
przeszłością, ufać działaniom i zapewnieniom Sł., obawiam si^ 
mośe i nie bezzasadnie, że wszelka pomoc j jaka dlfl wspierania 
jego przedstffffzi^ ze strony (Banku jest lub bidzie udzielona^ 
pomnażać będzie tylko korzyści nierzetelnego dłużnika i zwi^ 
kszaćjego, jak przypuszczać należy, utajone fundusze ^), iskarb 
zaś i Bank Polski przyprawiać o nowe szkody, zwłaszcza 
przy pobłażliwych dążnościach zachowania krajowi uży^ 
tecznego przedsiębiorcy i nie narażania go na jalkąkolwiek 
kompromitacyę. 

„Lepiej wiadome straty znieść, aniżeli na nowe sią na- 
razić.*^ 

Z kart relacyi powstaje smutny obraz gorliwości ówcze- 
snego męża stanu. Dla chleba, przeciwko swemu, być mo- 
że nawet, przekonaniu musiał nastawać na zgubę człowieka, 
któremu senator i nie odmawia zresztą użyteczności dla kra- 
ju. Lecz relacya ta była stanowczo za długa. Rada czytała 



O Wyodrębnione w tekście wyraiy są podkreślone ołówkiem 1 w relacji 
I opttnone kllkomn wyknyknlkaml. 



Digitized by 



Google 



< 814 > 

Z niej ustępy podkreślone ołówkiem, — te zaś mówiły prze- 
ciwko St. Było to spełnienie prokuratorskiego obowiązku 
przez bezwzględnego stróża Skarbu. 

Tylko Rada Administracyjna^ a właściwie jej prezes 
miał wówczas prawo być sprawiedliwym. 

Morawski, jako wytrawny prawnik — biurałista, bądź co 
bądź wysokich zdolnością o czem świadczy między innemi 
relacya, powinien był wiedzieć naprzykład^ ii pobieranie 
procentu od procentu było przez prawo wzbronione nietylko 
w stosunku instytucyi rządowej do osób prywatnych, lecz 
nawet w stosunkach tych ostatnich między sobą. Gorli- 
wość jego nadzwyczajna kazała mu jednak prawo to prze- 
oczyć. Przeoczył on również i z tych samych powodów 
okoliczność, że cegielnia Pomiechowska była zastawiona 
w Banku z terminowem prawem odkupu. Termin przeszedł 
i cegielnia nie była wykupioną, prawo więc nakazywało 
uważać ją, jako własność Banku. 

Minęła potrzeba posiadania zakładu, traci więc on swą 
dawną wartość, gdyż nie może dać prowizyi od kapitału 
wyłożonego. Suma wisi w rachunkach Banku, jako sporna, 
a właściwie niezdecydowana, niewiadomo bowiem, co z nią 
począć. St. ma prawo za sobą, lecz sam to rozumie, że nie 
ma słuszności, jako początkodawca i powód upadku. Prze- 
ciwnie, Bank ma słuszność, lecz nie ma prawa za sobą. 
Wskutek draźliwości sprawy pozostawiono ją w zawiesze- 
niu, oczekując lepszych czasów dla St., który by nie zawa- 
hał się przyjąć strat na siebie. Pomimo jednak litery prawa, 
mówiącego na korzyść przemysłowca urzędowe sumienie 
Morawskiego nakazało mu zapisać sumę rzeczoną na ciężar 
St. i policzyć od niej odsetki składane. 

W historyi sprzedaży młyna parowego sam on wspo- 
mina^ iż St. z należności zań przypadającej ma się uiścić, nie 
płacąc procentów, lecz w końcu pamięć go zawodzi i liczy 
odsetki znów składane. Zapomina również, pomimo kilka- 
krotnych przypomnień Banku, że wzięte od Banku obligacye 



Digitized by 



Google 



€ 315 > 

cząstkowe, po upadku domu handlowego L^Adam, miały 
w owym czasie kurs daleko niższy od nominalnego, lecz nie 
robiąc sobie z tem skrupułów, liczy ilość sztuk papierów 
wartościowych i mnoży na wartość nominalną. 

Bank na zakłady przemysłowe udzielał zaliczeń na b%, 
od pożyczek zaś wydawanych na spekulacye handlowe po 
S%, bezgraniczna jednak dbałość o dobro skarbu kazała se- 
natorowi policzyć ogólnie prowizyę składaną po 6 od sta. 

Bank wielu przedsiębiorstwami i zakładami St. sam za- 
rządzał, składając świadectwa kaucyjne w papierach pro- 
centowych uprzedzał odnośne osoby lub instytucye, ii pa<^ 
piery są jego własnością. Morawski jednak w pieczołowi- 
tości swej o dobro skarbu, komisowe od świadectw doliczył 
do ogólnej sumy za czas nawet administracyi Banku. 

Wszystko to razem stanowiło poważną sumę, która by 
znacznie zmniejszyła dług St. a przez to samo usunęła powód 
do wykrzykników pełnych zgrozy za rzekome nadużycie. 

Lecz co drażliwe sumienie Morawskiego, jako stróża 
„wspólnego już odtąd skarbu*, umyślnie przeholowało, aby 
dowieść swej bezwzględnej katonowskiej cnoty, to w Radzie 
Administracyjnej przyjęto za najlepszą monetę i wzięto za 
podstawę do dalszych działań. 

Z drugiej znów strony słuszność każe przyznać, że inte- 
resy St. były oddawna w stanie, pozostawiającym wiele do 
życzenia. Powodem był cały szereg niepowodzeń, które 
rozpoczął upadek domu handlowego L'Adam i olbrzymie 
straty, poniesione na handlu cynkiem, zawarcie z Bankiem 
niedogodnego kontraktu o cynk w n 1886, uchylenie się 
odeń wspólników i straty poniesione podczas budowy kolei. 

Gdyby graficznie wykreślić stan majątkowy interesów 
St. to podziałka, przypadająca nd rok 1841, zawierała by 
w sobie punkt kulminacyjny krzywej, wyobrażającej poglądo- 
wo wzrost długów. W Czerwcu tego właśnie roku ogłoszo- 
no upadłość domu handlowego Steiner w Wiedniu. St. był 
wówczas w Hamburgu. Jego prokurenci donieśli Bankowi, 



Digitized by 



Google 



< 916 > 

ieipotrzebują złp. 120 tys. na zapłacenia K^eksli, mogących 
wrócić z protestem. £ank oświadczyła że Q3tatm.raz jeszcze 
cłice przemysłowcowi przyjść z pomocą^ l^cz pod warun- 
kiem^ aby się poddał kurateli, któraby mu .nie pozwalała 
dalszycli zaciągać długów. St. przyjął warunek^ podzięko- 
wał za udzieloną już pomoc^ oświadczył atoli^ i^ tną do za- 
spokojenia inoe jeszcze passiwa^ na ogólną suipę złp. 400 
tys., przyczem załączył szczegółowy icli wykaz, prosząc 
o jaknajśpieszniejsze wyasygnowanie kwoty. lyCłicę być 
wszystko iwinien Bankowi— pisał w swym liście — całe moje 
ocalenie i przyszłe istnienie. Poświęciwszy cały syvrój ma- 
jątek w najczystszych, najszlachetniejszych zfttniftrach, cier- 
pię niezasłużenie.^ W końcu zaklinał Bank, aby dłużej nie 
pozostawiał go w tak okropnem położeniu. 

Wtedy właśnie Bank zaczął przemyśliwać nad sposo- 
bami, jeżeli nieodzyskania, to przynajmniej należytego za- 
bezpieczenia wydanych St. zaliczeń. Na żądanie władz ban- 
kowych w przedmiocie urządzenia kurateli, obrońca tej in- 
stytucyi wypracował trzy projekty. 

W pierwszym z nich zaproponował, ąby Maksymilian 
Soldenhof, urzędnik Banku, zawarł z St. spółkę z prawem 
podpisywania wszelkich zobowiązań. W drugim dogadzał, 
aby spisać ze St. umowę, w której by tenże wszystkie długi 
swoje przyznał, dane zastawy, kaucye, cessye, weksle za- 
twierdził, a przytem oddał pod kontrolę Banku cały swój te- 
raźniejszy i przyszły majątek ruchomy i nieruchomy, znaj- 
dujący się w kraju i za granicą. Trzeci projekt zawierał pro- 
pozycyę zrzeczenia się majątku na rzecz wierzycieli, czy^i, 
ogłoszenie upadłości St. 

Bank, .rozważywszy ,każdy z trzech prpjęktó^^z osobna, 
znalazł pierwszy z nich niedogodnym pod względeni osobi- 
stej pozycyi Soldęnhofa, przy wejściu bo,więm w spółkę ł^aa- 
dlową z Steinkellerem stawał się on odpowiedzialnym ma- 
jątkowo i osobiście za długi teraźniejsze i przyszłe. -Gdyby 
się więc odważył nawet przystąpić do współki» — narażać 



Digitized by 



Google 



t 911 * 

by go nie wypadało na wszelkie możliwe skutki tego po* 
święcenia^ ')• Ostatni zaś projekt, jakkolwiek najbardziej 
zgodny z prawem i przedstawiający największe bezpieczeń*- 
stwo dla Banku, zanadto dotykał osoby St., którego zdol- 
ności niewątpliwie mogły się jeszcze przydać krajowi. Ogło- 
szenie przytem jego upadłości wywołałoby nieobliczone 
następstwa w zakresie ogólnego stanu ekonomicznego kraju 
skutkiem bankructw innycłi firm, czego należało się w tycłi 
krytycznycłi czasach bezwarunkowo spodziewać. 

Z tycli powodów zatrzymano się dłużej nad projektem 
drugim. Lecz władze bankowe nie zgodziły się na zasady 
pojedynczych jego artykułów. Łubieński poprawił je w ińyil 
większości, poczem projekt przybrał formę, która da się 
streścić temi mniej więcej słowy : St. miał się uznać dłużnym 
Bankowi ze wszystkich rachunków na ogólną sum4 złp. 
7,782,479, wyszczególnioną w oddzielnym wykazie z pro- 
centami od 1 Września r. 1841. W celu zabezpieczenia tej 
sumy kontrola Banku rozciągać się miała nietylko do zakła- 
dów przemysłowych St., jak dotąd, lecz i do wszelkich ru- 
chomości jak : mebli, sreber, kosztowności, zapasów i inwen- 
tarzy, słowem wszystkiego, co można było uważać za jego 
własność tak w domu w Warszawie, jako też w młynie pa- 
rowym, w fabryce karet w Żarkach i we wszystkich innych 
zakładach i majętnościach. Jeden z artykułów zastrzega St. 
dożywotnie prawa posiadania tych rzeczy i wykupienia do 
lat pięciu. 

Dla ściślejszej kontroli Bank żądał od St, aby ten dał 
pełnomocnictwo jego urzędnikowi do zarządzania majątkiem. 
O przyjęciu prokurenta publiczność miała być powiadomio- 
ną przez cyrkularze. 

Bez wiedzy i pozwolenia prokurenta Banku St. żadnej 
czynności nie mógł przedsięwziąć. Gdyby przepisu nie za- 
chował — utrącał prawo do dalszej względności Banku, który 



1) Slowa decyzyl Banku. 

15 



Digitized by 



Google 



€ 818 > 

W takim razie mocen byłby „z osoby i majątku poszukiwać 
swojej satysfakcyi.^ Rezultaty narad z prokurentem, od- 
śnie zaspokojenia weksli^ których termin płatności upływał, 
miały być protokularnie komunikowane Bankowi. 

Prokurent składać miał co pół miesiąca raporty o po- 
stępie i sposobie prowadzenia interesów. 

Kasa domu łiandlowego taki tylko fundusz mogła za- 
trzymywać^ jaki na bieżące wydatki mógł być potrzebny. 
Wszystkie inne miały być przelewane do Banku. 

Nowe spekulacye mógł St. przedsiębrać tylko za po- 
zwoleniem Banku^ który w razie uznania istotnej icli potrze- 
by miał udzielać zaliczeń^ a za to otrzymywać cały zysk, 
osiągnięty z interesu. 

Na utrzymanie domu i rodziny St. miał pobierać rocznie 
złp. 40 tys. W powyższą sumę włączone zostało już i wy- 
nagrodzenie^ kontraktem cynkowym z r. 1840 zapewnione. 
Bank zobowiązał się zaspokoić wszystkie weksle St., 
ciągnione na dom Steiner^ a protestowane z powodu ogło- 
szenia upadłości ostatniego. 

Warunki^ jak widzimy^ były nadzwyczajnie trudne^ 
i wyprowadziły z równowagi nawet tak spokojnego i po- 
wściągliwego^ jak St. człowieka. To też w odpowiedzi swej 
odmówił sporządzenia na rzecz Banku żądanych wykazów. 
yyNie jestem jeszcze tak bezwładny — głosił jeden z ustępów 
odpowiedzi St. — ażebym ciągłe dla Banku robił ustępstwa^ 
gdyż układ znieważyłby obie strony. Nigdy nie zezwolę na 
zmianę firmy domu mego i zawiadomienie o tem publiczno- 
ści przez cyrkularze, gdyż przez to splamiłbym pamięć ojca 
mego". 

Kontrolę jednak Banku przyjął St. w osobie Solden- 
hofa. Lecz anioł ów opiekuńczy schwytany był przezeń 
wkrótce na jakiejś malwersacyi skutkiem czego władze ban- 
kowe widziały się zmuszone kontrolera swego odwołać^ 
a zawstydzone tak niefortunnym wyborem, innego już nie 
naznaczyły. 



Digitized by 



Google 



< 819 > 

Tymczasem w Maju r. 1842 Rada Administracyjna roz- 
wiązała Towarzystwo akcyjne budowy kolei Warszawsko- 
Wiedeńskiej, a co zatem idzie i St. został zwolniony od po- 
noszenia olbrzymieli strat, które obciążały jego „actiwa*. 
Interesy zaczęły się powoli poprawiać. Widać to z cyfr, 
które Bank w raporcie swym do Rady Administracyjnej na 
skutek relacyi Morawskiego pomieścił. 

Stosunek braku zabezpieczenia do ogólnego długu był 

w roku 1842 jak 32 do 100 

1843 „ 29,3 ^ 100 

nr, 1844 „ 29,28 „ 100 

Wyłączając zaś z rachunku zaliczeń pozycyę cegielni Pomie- 
cliowskiej, którą Bank uważał zasadnie przez St. zakwestyo- 
nowaną, stosunek braku zabezpieczenia wyrażał się w licz- 
bach: w roku 1842 jak 27,9 do 100 

1843 „ 24,9 ^ 100 

p ri 1844 , 23,0 „ 100. 

Opierając się na tych danych, bronił się Bank wobec 
zarzutów Morawskiego, dowodami : 1) że długi St. zbiorowo 
wzięte, jakkolwiek nieznacznie, — zmniejszają się przecież, 
a skutkiem tego zwiększa się odpowiednio i ich zabezpiecze- 
nie; 2) że Bank utrzymywał dotąd tak wolne stosunki z St. 
dlatego, że mając względem ostatniego pewne moralne zobo- 
wiązania, zaciągnięte przy sprzedaży młyna parowego, zamie- 
rzał teraz passywa pokryć wpływami cynkowemi, które po- 
większyły się, tylko dzięki znajomości rzeczy, zdolnościom 
i pracy przemysłowca. Dotąd Bank zniewolony był część 
wpływów obracać na zaspokojenie długu Hnrmana, teraz zaś 
od chwili, gdy go już spłacono, skutki kontraktu cynkowego 
silniej odbijać się będą w powiększającym się stosunku za- 
bezpieczeń względem długów — „także, zdaniem Banku, 
musiała nastąpić chwila, w której te ostatnie zostaną pokry- 
te, a im później ogłoszona będzie upadłość St., tem mniejszą 
będzie strata Banku^; 3) że przy rozbiorze stosunków należy 
mieć wzgląd na ich źródło, okoliczności czasu i osób, które 



Digitized by 



Google 



« sao > 

na te stosunki wpływały. Taki zaś rozbiór^ jak mniemał 
Bank^ powinien był doprowadzić do przekonania^ ie St. jest 
jednym z tycli przedsiębiorców, który zawsze dobro kraju, 
lecz nie cel osobistych zysków miał na widoku^) i 3) że choć* 
by z tego powodu rząd, a mianowicie Bank, ma obowiązek 
wspierania St., gdyż „gwałtowne zerwanie stosunków z nim 
sprowadziłoby ważniejsze straty dla Banku, aniżeli te, które 
z cyfr rachunkowych przewidywać się dają^. 

Sądził wreszcie Bank, ie z czasem zaliczenia dane St., 
przy opłacie bieżących procentów, znajdą zabezpieczenie 
w zupełności, o ile zasady tych stosunków, tak jak one 
wówczas istniały, rząd zechce uszanować. To też wnosił 
projekt, aby nietylko interes cynkowy, lecz wszystkie inte- 
resy prowadzone z przemysłowcem, pozostawić w stanie 
dotychczasowym i wspierać St. za przykładem lat ubiegłych, 
zaliczeniami pod ścisłą kontrolą Banku. 

Tak wielostronnie oświetlona kwestya podległa rozpa- 
trzeniu Rady Administracyjnej, która do szczegółowego zba- 
dania rachunków St. z Bankiem wyznaczyła Komisyę pod 
prezydencyą senatora Dymitrjewa. W skład Komisyi mieli 
wejść członkowie: referendarz stanu Brzeziński i podsekre- 
tarz stanu przy Radzie Administracyjnej Petrow, lecz Brze- 
ziński pełnił wówczas obowiązki prokuratora w znanej już 
sprawie byłych prezesów. 

Tymczasem zaszły okoliczności, które wstrzymały na 
lat kilka bieg przytoczonych tu wypadków. 

Skończył się proces, zaczęły się w całej Europie wrze- 
nia, które wstrząsnęły dotychczasowemi podstawami ustro- 
jów państwowych. Rewolucya w Paryżu i powstanie na 
Węgrzech odbiło się dalekiem echem w Niemczech, Wło- 
szech, Hiszpanii i innych. Większa część wojsk rosyjskich 



') Przypominamy na tern miejscu, li tak pisał ten sam Nlepokojczyckl, który 
w większości wypadków na sesyach Banka przy dawnym zarządzie stal w opozycyl 
do projektów St. 



Digitized by 



Google 



€ 8S1 » 

wytnaszerowała pod dowództwem Paskiewicza z Królestwa 
do Węgier. Tym sposobem stało się zadość żądaniu Banku, 
gdyż pozostawiono przez sześć lat sprawę St. sposobem pró- 
by, w stanie dotychczasowym. Lecz w ciągu tych sześciu 
lat właśnie. Morawski postanowił dowieść, iż odpowiada 
najzupełniej zaufaniu władz, które postawiły go na straży 
dochodów skarbu wspólnego. 

Sześć lat zwłoki, uzyskane wskutek wymienionych przy- 
czyn, stanowią właśnie okres trzeci działalności St. pod ku- 
ratelą wszystkich prawie władz Królestwa. Jest to okres 
najcięższy, gdyż pomimo niezmiernie trudnych warunków 
ekonomicznych całej Europy, wywołanych kataklizmami 
politycznemi, wszystko, cokolwiekbądź St. chciał przedsię- 
wziąć, podlegało kontroli nietylko Banku, jak dawniej, lecz 
dyrektora Skarbu Królestwa, kontrolera generalnego komi* 
syi umorzenia długu państwowego, dyrektora Sprawiedli- 
wości. Najdrobniejsze nawet przedsięwzięcie musiało być 
oświetlonem z punktu widzenia każdej z tych władz zoso- 
bna, poczem dopiero odsyłano je do zatwierdzenia Rady 
Administracyjnej. 

Pomimo jednak takich nawet trudności, żelazny tenczło- 
wiek zrobił jeszcze bardzo wiele. Jeżeli w poprzednich okre- 
sach działalność St. miała jeszcze jakiekolwiek pozory wła- 
snych korzyści, to teraz każdy czyn jego świeci bezintereso- 
wną miłością dla kraju i upodobaniem do fachu. W dzia- 
łalności tego okresu widać zaparcie się siebie. Jeżeli bo- 
wiem przedtem przyświecał mu coraz bledszy wprawdzie 
promień nadziei wyrwania się z sieci wypadków, nieprzy- 
jaznych okoliczności, złej woli, to teraz ostatni promień na- 
dziei zapadł w bezbrzeżną otchłań. Jakkolwiek pogoda, 
oczekiwanego z niecierpliwością lepszego jutra, zapowiadała 
się pomyślm'e, to już dla innych lecz nie dla niego. On stał 
jeszcze na pokładzie ukochanego okrętu, który się powoli 
zanurzał w topieli, lecz stał z obowiązku, oddając ostatnie 
rozporządzenia ratującej się załodze. 



Digitized by 



Google 



< 822 > 

Jedne tylko odsetki od obliczonego w taki sposób długu 
wynosiły rocznie ra. 84,807 kop. 74. Gdyby zaś przeznaczyć 
na jego umorzenie po 2% rocznie t. j. rozłożyć wypłatę kapi- 
tału na lat 50^ to należało by przeznaczyć rocznie rs. 33,923 
kop. 10, czyli, że wszystkie razem przedsiębiorstwa St. po- 
winny były przynosić czystego docłiodu rs. 118,731 kop. 83. 
Jeżeli zaś przedstawiały one ogólną wartość tó. 1,237,232 
kop. 88, to czystego zysku powinny były dawać nie mniej, 
jak 109i. 

Tymczasem okoliczności i warunki, omawianego okre- 
su były o wiele gorsze, niż w okresach poprzednich. Wszyst- 
kie prawie przedsiębiorstwa St., na skutek wymienionych 
już przyczyn, przynosiły daleko mniejsze korzyści, niż dotąd, 
a jego zakłady przemysłowe z postępem techniki wymagały 
wciąż nowych nakładów. 

W końcu okresu poprzedniego widzieliśmy, że dosta- 
wa soli, przestała być już tym niezawodnym źródłem 
zysków, co dawniej. Pomór bydła, nieurodzaj i inne klęski, 
które na przełomie okresów kraj nawiedziły, wpłynęły nie- 
korzystnie na spodziewane dochody z tego przedsiębiorstwa 
w omawianym czasie. Przed ogłoszeniem licytacyi na r. 
1847 Bank, wnosząc podanie za St. o pozostawienie go przy 
dostawie, zwraca uwagę rządu na tę okoliczność, jak również 
na to, iż dostawa na skutek swej krótkotrwałości, z powodu 
oczekiwanego otwarcia kolei i zmian przewidywanych 
w sposobie opodatkowania ludności Królestwa, nie może 
przyciągnąć na licytacyę solidnych przedsiębiorców; że 
skutki dotkliwych klęsk roku 1845 dotąd dają się odczuwać; że 
w tych warunkach jeden tylko St., mając odpowiednią ilość 
statków żaglowych i gotowe szopy na tymczasowe składy, 
nie potrzebując w dodatku wykładać na to nowych kapita- 
łów, może poprzestać na dotychczasowych cenach. Wnio- 
sek swój popierał Bank, przemawiając do rozsądku Rady, że 
korzyści z tego interesu nadal będą wpływały na pokrycie 
zaliczeń udzielonych przezeń Steinkellerowi. Wszelki więc 



Digitized by 



Google 



dochód z tego źródła będzie dochodem Skarbu przez odzy* 
skanie mniej pewnych jego aktywów. Gdyby za^ przed- 
siębiorstwo dostawy soli było mu odebrane, to widziałby 
się zmuszonym odprzedać i statki żaglowe, zarówno, jak 
i tymczasowe składy solne, następstwem zaś tego byłyby 
niepowetowane straty znów ze szkodą rządu. .^Doświadcze- 
nie zresztą nauczyło — donosił Bank w końcu — ie jeden 
tylko St. może być istotnym do tego interesu konkurentem, 
a inni współzawodnicy w takiem położeniu rzeczy więcej 
udani, jak istotni, spekulują jedynie na uboczu z pojawienia 
się do licytacyi. Licytacya więc mogłaby przeciwne ocze- 
kiwanym wywrzeć skutki ''^ 

Jako rezultat tego przedstawienia Banku, Rada rożka 
zała dyrektorowi Skarbu przedłużyć umowę do r. 1860. Si 
zobowiązał się dostawiać sól austryacką i ciechocińską kol 
ją, wodą i na osiach ryczałtowo po kop. 3^4 od centnar 
wagi berlińskiej ^). 

W r. 1850 zjawiają się Pusłowski i Fejnkind jako współ- 
zawodnicy St. o dostawę soli. Przedstawili oni swe oferty 
z zastrzeżeniem, że gdyby warunki w nich wyłuszczone wy- 
dały się rządowi niezadawalniającemi, to proszą o zarzą- 
dzenie licytacyi. Lecz warunki, jakie dawał St., okazały się 
dla rządu najdogodniejszemi, — on też utrzymał się przy 
dostawie ■). 

W przewidywaniu dowozu soli koleją i cena statków 
iaglcwych spadła do połowy. 

Ze sprawozdania kontrolera generalnego, który osobi- 
ście w r. 1862 jeździł do Żarek w celu ich oceny, wy wnio- 
kować można, iż znajdowały się one w zupełnym upadku. 




O 126 Aiot. 

*) Nalełjr przy tej sposobnoki zanotować następujące dane: 

Pad aoll konwencyjnej w owych czasach wraz z dostawą kosztował 

kop. 20 
Sprzedano go za4 po rs. 1 , 28Vfl 



Rząd zyskiwał na pudzie rs. 1 kop. 8Vt 



Digitized by 



Google - 



< ni > 

Po przejściu Wydziału Górnictwa do Komisyi Przycho- 
dów i Skarbu fabryka maszyn i warsztaty mechaniczne wsku- 
tek braku poparcia przez Bank przestały mieć racyę bytu 
i upadły. Do upadku przyczynił się w większej może części 
brak kapitału obrotowego w ręku przemysłowca. Podczas, 
gdy za lat poprzednich w fabryce maszyn pracowało do 
200 robotników, to w czasie zwiedzania Żarek przez kon- 
trolera było ich tylko 15. Ponieważ zaś zakłady takie 
wtedy tylko posiadają wartość, gdy odpowiadają swemu 
przeznaczeniu, to jest przynoszą odpowiedni dochód od 
włożonego w nie kapitału, przeto — ze zmniejszeniem się 
produkcyi obniżyła się i wartość fabryki do połowy pier- 
wotnego szacunku ^). 

Machiny i narzędzia, bezużytecznie wówczas leżące, 
kontroler generalny proponował odprzedać kolei Warszaw- 
sko- Wiedeńskiej, czemu sprzeciwił się przedsiębiorczy umysł 
St., znajdując niezwłocznie korzystniejsze dla nich zastoso- 
wanie w założonej przez siebie w Łodzi na współkę z nie- 
jakifn Lichtensteinem przędzalni bawełny o sile 15,000 
wrzecion. Przędzą swej fabrykacyi zasilał łódzkie fabryki 
wyrobów bawełnianych, nader szybko wówczas powstające 
na gruzach fabryk bawełnianych. 

Dochód z poczt z uruchomieniem kolei, — jak notuje 
Ludwik Jenike — znacznie się zmniejszył. 

Najwięcej zaś w owych czasach dawał korzyści tak 
zwany Młyn parowy. Właściwie nie był to już wyłącznie 
młyn, lecz olbrzymi zakład przemysłowy, znany w Warsza- 
wie pod tą nazwą. 

W tym właśnie okresie podniesiono w Prusach cło prze- 
wozowe od mąki, idącej z Królestwa ku Bałtykowi. Młyn 
musiał ograniczyć podaż do miejscowego popytu. Wskutek 
niskich cen mąki rachunki zakładu w r. 1846 wykazały stra- 
ty w wysokości rs. 22,404. Trzeba było budynki i kotły wy- 



1) Rs. 123,486. 



Digitized by 



Google 



zyskać w innym kierunku. To też St. w roku zaraz nastę- 
pnym, zwrócił się do Banku z prośbą o wydanie pożyczki 
na sprowadzenie maszyny do rżnięcia fornierów, maszyny 
do mielenia gipsu i kory drzewnej. Wydatek wraz z kosz- 
tami sprowadzenia miał wynosić rs. 69,149 kop. 44. 

Bank pożyczki odmówił. Wobec tego trudno było li- 
czyć na poparcie innycłi instytucyi. Same pertraktacye mię- 
dzy niemi zabrałyby około roku czasu, w ciągu którego młyn 
straciłby drugie 22 tys. Sprawa więc nie cierpiała zwłoki. 
Należało przedsięwziąć coś stanowczego. 

Kuratela rządu była ogłoszona, lecz St., dzięki nieposzla- 
kowanej swej uczciwości w stosunkacłi z osobami pry watne- 
mi, nie stracił zaufania sfer finansowycłi w kraju i za grani- 
cą. Porozumiawszy się z, Wrocławskim domem łiandlowym 
Rufer, ułożył się z nim o przysłanie rzeczonych maszyn do 
Warszawy. W celu zaś odzyskania należności doradził mu 
natomiast, aby wszedł na swobodną łiypotekę młyna, którą 
Bank przeoczył był zająć. 

Że Bank lub przynajmniej urzędnik, dozorujący młyna 
należał do zmowy, to zdaje się nie ulegać wątpliwości, gdyż 
przed czujnem jego okiem nie podobna było by ukryć pod- 
stępu w ciągu półtora roku. Dopiero kiedy maszyny dały 
dobre rezultaty wypadkowi nadano rozgłos i doniesiono 
o nim dyrektorowi Skarbu. 

Morawski dowiedziawszy się o tern, wołał o pomstę za 
samowolę St., prosząc Radę o pozwolenie rozpoczęcia kro- 
krów do ścigania winnego na mieniu i osobie. 

Na skutek, tych żądań dyrektora wyznaczono komisyę 
z biegłych z kontrolerem generalnym na czele. Młyn tym- 
czasem po sprowadzeniu maszyn, zamiast strat, jak to miało 
miejsce w roku zeszłym, dał w pierwszym już roku czystego 
zysku rs, 18,878, pomimo to, iż maszyny działały rok nie- 
spełna, a w następnym (1848) księgi wykazały czysty do- 
chód 24 tys. t. j. 9% od nominalnej wartości zakładu. 



Digitized by 



Google 



< 825 > 

Komisya orzekła, ie Rufer wobec pierwszeństwa Banku 
nie powinien by w prawdzie swej sumy uzyskać. St. zaś 
mógł by być na drodze sądowej wywłaszczonym. Lecz 
przy administracyi Banku, młyn nie dał by korzyści, jaką 
obiecywał podczas zarządu zakładem zainteresowanego wła- 
ściciela. Fakt zaś uczynienia długu może być usprawiedli- 
wionym dobremi chęciami upożytecznienia zakładu w sto- 
sunku do jego pierwotnej wartości. 

Czyn/wobec którego stoimy, dowodzi, że St. umiał 
cłicieć i nakazać poszanowanie swej woli, że woli tej, która 
pochodziła z głębokiego przeświadczenia o potrzebach kraju, 
nie mógł się oprzeć ani dyrektor Skarbu, ani Rada Admini- 
stracyjna w całym jej składzie ^). 

Ciekawą w tej sprawie jest jeszcze opinia dana przez 
Wyczechowskiego, dyrektora głównego Komisyi Rządowej 
Sprawiedliwości, który, w myśl kontrolera generalnego, wy- 
cieczkom Morawskiego i innych daje następującą odprawę : 
„Gdyby spór zachodził między stronami pry watnemi, gdzie 
jedna, albo dla odwrócenia szkody, albo też w nadziei zysku, 
korzysta z uchybień strony przeciwnej i wybiegami, oparte- 
mi na formalnościach, żądanie swoje popiera, było by to wy- 
padkiem codziennie w sądach zdarzającym się. Lecz tu cho- 
dzi rzecz z Bankiem, z instytucyą, której istnienie polega 
całkiem na dobrej wierze i słuszności, tu zachodzi spór z in- 
stytucyą, będącą pod zawiadywaniem rządu, którego go- 
dność dopuszczać nie może, aby ktokolwiek prywatny z jego 
winy krzywdę mógł ponieść**. 

Lecz tą zasadą powodowano się już coraz rzadziej, 
uważano ją za zło nieuniknione, z którem godzić się ponie- 
kąd było potrzeba. Wychowywało się już nowe pokolenie 



>) Dilwnym tl« wydaje opisany fakt w lestawtenlu i tą wnekomą bierno- 
ścią St., w Jaką go ubiera względem siebie Tomass hr. Łubieński w liście pod datą 
8 Marca r. 1842 : .St. jeidził za tem do Berlina 1 Hamburga, a teras posyłam go do 
Petersburga **. 



Digitized by 



Google 



c 927 > 

6 wiele podatniejsze i wróżące^ jeżeli nie lepszą^ to odmien- 
ną przyszłość. Na czele jego stał Morawski. 

W r. 1849 St. sprowadził do olejarni dwie prasy liy- 
dra uliczne. Bank zezwolił na icłi ustawienie w młynie; za- 
strzegał się jednak, ie wrazie^ gdyby St. nie mógł uiścić się 
z długu, — Rufer, który maszyny do Warszawy sprowadził, 
zabierze z powrotem w stanie, w jakim je znajdzie, bez ia- 
dnej pretensyi do Banku lub majątku St. Doświadczenie je- 
dnak wkrótce pokazało użyteczność wynalazku. Korzec 
rzepaku, wygniecionego nowemi prasami, dawał o 4 funty 
oleju więcej niż sposobem poprzedniego wytłaczania. Co 
zaś do zysków, to rzecz tak się przedstawiała : rzepak po- 
drożał, a ceny oleju nie podniosły się^ zakład jednak zyski- 
wał rs. 2,300 rocznego dochodu więcej niż lat poprzednich, 
prasy zaś z procentami kosztowały tylko około rs. 6,000. Ra- 
da Administracyjna, nauczona poprzedniem doświadcze- 
niem, wydatek ten przyjęła. Jeden z motywów uchwały 
głosił: 9,gdyż w ciągu dwóch lat zyski powracały koszty". 

Ze wszystkich zakładów, objętych ogólnem mianem 
Młyna Parowego, jeden jeszcze tylko tartak nie był na wy- 
sokości swego przeznaczenia. St., który śledził za postępem 
techniki ówczesnej, postanowił sprowadzić piły Borsiga. 
Wraz z frachtem miały one kosztować rs. 6,000. Czasy były 
nieco wolniejsze — namiestnik wraz z wojskiem był na woj- 
nie węgierskiej. Rada Administracyjna wyznaczyła biegłych 
w celu sprawdzenia użyteczności tej inowacyi. O pomyśle 
St. Komisya złożyła następującą relacyę: „Nowy ten system 
pił, dziesięcioramiennemi zwanych, dozwala cały kloc drze- 
wa przerzynać, z czego znakomite ułatwienie pod względem 
pracy i czasu wynika, bo w tym razie nie masz potrzeby 
użycia koniecznej dziś pomocy ludzi do cofania założonego 
kloca, aby powtórnemu i następnym cięciom piły pojedyn- 
czo działającej ihógł być poddany. Kiedy więc obecnie 
dziewięć razy tyle czasu potrzeba, aby kloc na deski zamie- 
nić^ przy zamierzonem urządzeniu na raz to dokonać będzie 



Digitized by 



Google 



< SM > 

podobna. Gdy oprócz tego wskutku obecnego urządzenia 
kotłów parowych, trociny które dotąd tartak zalegały 
i o uprzątnienie którycłi starać się musiano, uiytemi są te- 
raz jako paliwo pod kotłami parowymi i w miarę rozszerzę- 
nia produkcyi tartaka, taniością desek spowodowanej, zna- 
komita oszczędność w kosztach kupna drzewa nastąpić musi. 
4 piły dają dziennie 28 korcy. Z 22 w dwóch ramach otrzy- 
mało by się 154 korce, a że według robionych doświadczeń 
45 korcy trocin wyrównywa małemu o 108 stopach kub. 
sążniowi drzewa, wart jest przeto korzec trocin kop. 6Vt> 
a 154 — rs. 10 kop. Tym sposobem opędzono by blisko % 
potrzeby zwyczajnego opałowego drzewa, czyli rocznie 
oszczędzonoby rs. 24 tys., oprócz obladrów i wierzchołków, 
które stanowią również materyał do opalania potrzebny^. 

Oszczędność na paliwie przez użycie wyrzucanych do- 
tąd trocin była tylko wstępem do przedsięwzięcia daleko 
szerszego. Na zasadzie przedstawienia rzeczoznawców St. 
przedstawił Radzie Administracyjnej prośbę o sprowadzenie 
maszyny parowej o sile 120 koni systemu Wolfa, wykazując 
niedostateczność dotychczasowej o sile 60 koni, niskiego 
ciśnienia, a zatem niezaspa kajającej tych potrzeb, jakich za- 
kład ze względu na znaczenie rozszerzenia wymagał. Dele- 
gowani biegli, po zbadaniu rzeczy na miejscu, dodali, iż młyn 
ze względu na swój stan ówczesny, z fundamentami pory- 
sowanemi, wspartemi na drewnianych belkach, które były 
zniszczone przez wilgoć, koniecznie potrzebowały grunto* 
wnego odnowienia. Reparacya starej maszyny przeciągnęła 
by się około sześciu miesięcy ze znaczną stratą czasu, gdyż 
wszystkie maszyny stały by nieczynne. Delegowani radzili 
chwycić się projektu St., wykazując, że proponowana prze- 
zeń maszyna z kotłami tubularnymi nada ruch wszystkiemu 
jednocześnie, że praca jej jest większą o 2% raza od dawnej; 
że zyska się 187o oszczędności na paliwie, co wyniesie rs. 
2,500 rocznie; że wreszcie może być ustawioną w innem 
miejscu, a dawna przez ten czas mogłaby działać. Bieg więc 



Digitized by 



Google 



zakładu wstrzymany by był nie więcej jak na 2 miesiące. 
Koszty wraz ze sprowadzeniem i ustawieniem obliczono na 
rs. 62,250. 

Wszystkie te atoli wysiłki były pracą Danaid — nale- 
waniem próżni. Młyn i bez kosztownych inowacyi przecią- 
żony był nad swą wartość długiem hypotecznym. Ulepsze- 
nia, wprowadzone przez St., dług ten powiększyły, a usiło- 
wania umorzenia go docliodami, jakkolwiek i wielkiemi, mo- 
gły dać rezultaty w dalekiej tylko przyszłości. 

Jednocześnie z zakończeniem tego przedsięwzięcia po* 
wrócił do Warszawy książę namiestnik. Należało oczekiwać 
epilogu. 

Przejdźmy tymczasem do opowiadania dalszej liistoryi 
liandlu cynkiem. Przedewszystkiem należy omówić dzieje 
walcowni, która^ jako zakład przetwarzający surowy cynk 
na blachę, była prawie niezależną od cen cynku, na rynkach 
europejskich. 

Walcownia w Londynie przy ulicy Wenlock Road City 
Road była zakładem, nie mającym sobie w owych czasach 
równego, gdyż wszystek prawie cynk, który chciano na bla- 
chę zamienić, zwracano do niej. Od czasu gdy skutkiem 
postanowienia parlamentu angielskiego zniesiono cło wcho- 
dowe od cynku, — sądzono, że walcownia upadnie; tymcza- 
sem wbrew przewidywaniom, dostosowała się ona do nowych 
warunków i przetrwała kryzys. Zakład ten wytrzymał prawie 
jednocześnie i konkurencyę Prus, które chciały posiadać 
walcownię u siebie, lecz krótkotrwałą jego wegetacyę przy- 
płaciły stratami. Zakład ten przynosił Bankowi stałego do- 
chodu rs. 12 tys. rocznie i pomimo rozkazów Rady Admi- 
nistracyjnej, a nawet wyraźnej woli Cesarza, pozostała w rę- 
ku tej instytucyi aż do r. 1866. Przed rokiem 1846 nomi- 
nalnym jego posiadaczem, jak się to już rzekło, był dom han- 
dlowy Harmann, dla tego, że wedle praw angielskich, cu- 
dzoziemiec nie mógł być dłużej po nad lat 2 posiadaczem 
nieruchomości w Wielkiej Brytanii i to jeszcze pod warun- 



Digitized by 



Google - 



< 380 > 

kiem jeżeli był poddanym państwa zaprzyjaźnionego. Po- 
stanowienie parlamentu obowiązywało go w takim razie 
do stałego zamieszkiwania w Anglii. Po upadku domu Har- 
rnann^ Bank przelał jego prawa na dom Rotłischildów. 
Administratorem walcowni po Joli'nie Bali do r. 1866 t. j., 
aż do odprzedania zakładu Rothschildowi był Ludwik Le- 
mański, ułaskawiony emigrant, a szwagier St. 

Handel cynkiem prowadzony umiejętną ręką naszego 
przemysłowca szedł z początku dawne m tempem i przynosił 
znaczne korzyści. Lecz dochody te Morawski umiał upo- 
żytecznić tak, jak on to rozumiał. Obciążył on przede- 
wszystkiem każdy wstępujący w rozporządzenie St. centnar 
cynku pewną kwotą: 1) idącą na umorzenie kapitału, zatra- 
conego na nieudatne próby osuszenia kopalni Olkuskicti, i 2) 
na odkrycie kopalni węgla. Węgiel był potrzebniejszy hutom 
żelaznym, lecz tt, z powodu bankructwa Kaniora, zawiesiły 
czynność. Odkrycie jednak kopalni węglowych trwało we- 
dle dawnego rozporządzenia, a wszystkie koszty ponosiły 
teraz huty cynkowe. 

Obadwa wymienione wydatki czyniły koszty produkcyi 
każdego wychodzącego ze składu centnara o 31 kop. wię- 
kszemi w porównaniu do lat zeszłych. Oprócz tego koszty 
administracyi zachodniego okręgu górniczego z powodu 
zamknięcia hut żelaznych Dąbrowskich spadły na ten sam 
cynk, co wynosiło znów kop. 40 więcej od centnara w po- 
równaniu do lat poprzednich, t. j. okresu, w którym wydatki 
na ten cel kopalnie galmanu ponosiły wspólnie z kopalniami 
rudy żelaznej. 

W r. 1850 spaliły się huty cynkowe i kopalnie węgla 
w Bendzinie. Wydatki na ich restauracyę zamiast na Wy* 
dział Górniczy, jako właściciela, spadły na St. Tylko spłatę 
kosztów rozłożono mu na lat 10. 

Zapasy galmanu i glinki ogniotrwałej, jako też cynk, nie 
sprzedany, a zatem pozostający na składach, Morawski do- 
myślił się obciążyć procentem, jak od zaciągniętej pożyczki. 



Digitized by 



Google 



« 881 > 

Zmusił wreszcie St. do poniesienia wydatku na popra- 
wę dróg górniczych. Pomimo to wszystko jednak interesy 
St. przybierały obrót bardzo pomyślny. Przekonywa o tem 
raport kontrolera generalnego komisyi umorzenia długu pań- 
stwowego, który donosi o tem jak następuje: .Ten jest dzi- 
siejszy stan głównycli zakładów St. jak powiedziano wyżej 
w pomyślność od r. 1842 wzrasta jacy cłi, która tak dalece 
jest widoczną, ie gdy z końcem r. 1842 na dług od niego 
w kapitale należny nie dostawało zabezpieczenia dla rs. 825 
tys. to z końcem r« 1848 t. j. epoką dopełnionego oszacowa- 
nia głównych jego aktywów rękojmie przewyższały dług 
w kapitale o rs, 170 tys. 

Lecz przyszły czasy gorsze. Technikę dobywania cynku 
po roku 1848 widzimy w zmienionych znacznie warunkach. 
Na Szlązku zamiast galmanu zaczęto używać ^ blendy^, znaj- 
^dowanej w obfitości na brzegach Renu. Wyrzucana dotąd, 
jako bezużyteczna, okazała się bogatszą w cynk od galmanu. 
Dawała ona nadto przy wytapianiu „kwas siarczany i gletę^. 
Ze sprzedaży tych przetworów chemicznych otrzymano do- 
chód, który pokrywał koszty wytopu cynku. Bank, przewi- 
dując z tego powodu upadek krajowych kopalni, domagał 
się koniecznie ponownych prób osuszenia podziemi Olku- 
skich^ jako bogatszych w galmany. Lecz we wszystkich 
przełożeniach, czynionych w tym celu, Morawski widział 
tylko zamiar uszczuplenia dochodów rządu. 

Łatwość dobywania blendy w Niemczech była powo- 
dem niebywałej dotąd konkurencyi Szlązkiego cynku. Metal 
ten we Wrocławiu płacono po 4V5 talara, a w hutach, pol- 
skich rs. 2 kop. 487, za centnar, wtedy, gdy koszty produ* 
kcyi wraz z ciężarami, jakie ponosił St. na każdym centnarze 
wynosiły rs. 4 kop. 28. Za taką też cenę St. odpowiadał 
jako poręczający komisant. 



Digitized by 



Google 



< 88S » 

W r. 1852 dobiegały do końca prace Komisy! pod pre- 
zydencyą senatora Dymitrjewa, które dały następujące re- 
zultaty: W końcu roku 1844 bilans domu St. przedstawiał 
się w sposób następujący : 

Dług w kapitale rs. 1,057,720 kop. 28 V2 

„ ^ procentach . . . ^ 627,362 „ 33 7, 

Razem . rs. 1,685,082 kop. 62 
W końcu roku 1849: 

Dług w kapitale rs. 1,395,152 kop. 507^ 

„ „ procentacli . . . ^ 1,179,368 „ 47^ 

Razem . rs. 2^571,520 kop. 55 
Długi więc w ciągu lat pięciu powiększyły się : 

W kapitale rs. 334,432 kop. 22 

W procentacli ^ 552,005 „ 71 

Razem . rs. 886,437 kop. 93 
Prezydujący przytoczywszy te wyliczenia orzekł w koń- 
cu, iż jedynem wyjściem w tej kwestyi może być tylko zli- 
kwidowanie interesów St. 

Dodać jednakże należy, iż do przytoczonycłi tu rezulta- 
tów Komisya doszła, rachując także, jak i Morawski, — po- 
dwójną kredką. Czasy były ciężkie. Masę funduszów pań- 
stwowych pochłonęły dwie wojny: bezskuteczna obrona 
Konstantynopola przed napaścią Mćhomed Alego i kampa- 
nia Węgierska. Rosya, w skutek zatargu z całą Europą, była 
w przededniu większej jeszcze wojny ^). 

Dla formy niezbędną była w tej sprawie opinia kontro* 
lera generalnego. Zebrała się pod jego prezydencyą inna 
Komisya. W skład jej weszli urzędnicy Banku i komisyi 
umorzenia długu państwowego. Ta po szczegółowem obli- 
czeniu znalazła, że St. po zlikwidowaniu interesów, powi- 
nien otrzymać jeszcze rs. 133,870 kop. 65. Do opinii Komi- 
syi przyłączył swe zdanie i jej prezes. 



*) Krymskiej kampanii. 



Digitized by 



Google 



< 888 > 

W obszernej swej relacyi wskazywał on na widocznie 
polep$zający się stan interesów przemysłowca, zwracał uwa- 
gę na moralne zobowiązania Banku, a tem samem i rządu 
względem St., zaciągnięte przy kupnie młyna parowego; 
ostrzegał, ie drogą tylko prawną Bank może wejść w posia- 
danie majątku, który przez czas trwania procesu wiele straci 
na swej wartości; wskazywał, ie wiele z pretensyi St. jest 
uzasadnionych z punktu widzenia słuszności i prawa ; usiło- 
wał przekonać Radę, ie ta wiele jui z tycłi pretensyj uwzglę- 
dniła, a ewentualnie nadała im przez to samo cechę prawa; 
ie wychodząc z tej właśnie zasady, on, kontroler generalny, 
obliczył taką właśnie sumę naleiną St. po likwidacyi jego 
interesów; ie wreszcie naleiy go pozostawić przy własności 
ze względów choćby na «uiyteczność jego zakładów^ ^). 



1) Zaliczenia Banku od sawląsania atotunków ze St po koniec r. 1860 wy- 
nosiły podług załączonego tu wykazu rs. 17,791,829 kop. 70 

gdy na racliunek te] nalełnoścl wpłynęło w iymte 
czasie podług powybzego wykazu , 16,693,247 , 35 



Pozostaje zatem St winien w samym kapitale . rs. 1,198,582 kop. 35 

Potrącając od tego wartość świadectw depozyto- 
wy cli na kaucyę dla przedsięwzięć St. Wystawiony cli, które 
właściwego długu nie stanowią, albowiem kaucye te nie 
są narałone na odpowiedzialność z powodu, ie słuią dla 
takich przedmiotów, które zostają pod bezpośrednim 
nadzorem i kontrolą samego Banku , 76,714 • 75 

Wynosi dług w kapitale rs. 1.121,867, 60 kop. — 

Dodawszy do tej sumy prowlzyę, po koniec r. 1850 
obliczoną, która podług wykazu tu dołączonego składa się 
z prowlzyl prostej rs. 883,764 kop. 21 

^ składanej ..... 421,133 , 3Vs 
s komisu , 39,501 . 32 

Łącznie , 1.344.388 , 56Vs 

Wogóle wierzytelność Banku na St. w końcu r. 
1850 zalegająca wynosi „ 2,466,266 » 167, 

I takowa wykazaną Jest w księgach Bapku na 26 oddzielnych rachunkach 
Wyszczególnionych w oddzielnym a tu załączonym wykazie. 

W rzędzie długów St. napotykają się dwie pozycye, które nie noszą na sobie 
eechy zwyczajnego zaliczenia, Jako to: 

a) List kredytowy. 

b) Samowolna sprzedał cynku. 

16 



Digitized by 



Google 



< 884 > 



Lecz większości Rady chodziło o coś wręcz przeciwne- 
go temu^ czego żądał kontroler generalny. Zamierzano 



Jakiekolwiek atoli mogły być Jego przeciwko temu rachunkowi sanuty, to tu 
w tem miejscu nadmienić naleły, łe stosownie do wniosków tak samych asystują- 
cych tej czynności członków Banku, Jako teŁ członków umorzenia z wydziału sądo- 
wego, niektóre pozycye mogły by być przedmiotem zmoderowania na drodze prawa. 
Jako teŁ uwzględnienia słuszności a mianowicie: 

a) W drodze prawa: 

1) Prowlzya od prowizyl z samej zasady prawa rs. 421,138 kop. 3Vi 

2) Kapitał 1 prowlzya na rachunek cegielni Po- 
mlechowsklej notowane, z powodu, łe lubo St. cegielnię 
spi-zedał Bankowi z prawem odkupu, przecleł gdy z pra- 
wa tego nie korzystał, latem strata wynika tak na sa- 
mej wartości przedmiotu Jak 1 na ubytkowaniu, nie mo- 
ie być regulowaną do sprzedawcy, lecz do nabywcy 

t. J. do Banku w kapitale „ 73,618 , i6V| 

w prowizyl , 64,»77 , 84V, 

8) Rółnlca z policzonych Stelnkellerowl obllga- 
cyj cząstkowych aŁpari a kursem wówczas notowanym, 
łącznie z prowlzya na zasadzie nie wyliczania waluty t. J. 

w kapitale 18,600 , — 

w prowizyl , 18,020 , — 

4) Prowlzya od szacunku młyna parowego z po- 
wodu, łe opłata rat była kontraktem bez procentu za- 
strzełona, a zatem procenta tylko od daty połani, a uchy- 
bione raty liczone być mogły j, 74,866 , 40Vs 

Łącznie rs. 681,162 kop. 46 

h) W drodze słuszności: 

1) Nadpłacony przez St szacunek młyna paro- 
wego nad wartość w r. 1836 taksą do llcytacyl wska- 
zaną rs. 199,288 kop. 487, 

2} Róinlca pomiędzy 6-ym 1 6-ym procentem 
z powodu, ie Bank zwykle od potyczek na zakłady 
przemysłowe prowlzya 5% oblicza, a zaliczenie Steln- 
kellerowl udzielone, właśnie do kategoryl potyczek na 
zakłady przemysłowe nalełą 21,302 ^ ^1 

8) Komisy od świadectw depozytowych na kau- 
cye do róŁnych przedsiębiorstw wystawionych, s powo- 
du, Łe sam Bank administrował teml zakładami, a zatem 
na iadne risico przez przedsiębiorcę nie był wystawiony , 89,601 , 82 

Eącznie rs! 260.092 kop. 21Vfl 

Obydwie zatem te kategorye uczyniłyby w sumie rs. 966,264 , 66*/, 

A łe długi z końcem r. 1860 wykazane .... 466,266 , 16V, 

Przeto na przypadek zmoderowania powyłszych 
dwóch kategoryl dług St. wynosiłby tak w kapitale Jak 

w procencie . , 1,610,011 , 60 



Digitized by 



Google 



otworzyć granicę^ lecz dawna obawa przed żywotnością 
przemysłu polskiego tkwiła w tradycyach centralnycli biur 



t. J. w kapltnlc rs. 880.860 kop. 65 

w procencie , 679,650 „ 86 

Preses komisy! umorzeu la, podziel Mjąc opinię członków Banku komlsjrl umorze- 
nia długu państwowego, popiera takową swym wnioskiem, raz ze względu na poło- 
żenie dłutnika, drugi raz dla oczyszczenia inwentarza z aktywów ntepodobnycli do 
zrenllzowanla. z tem nadmienieniem, Łe środki do dopełnienia takiego zmoderowania 
znajdują się bez uszczuplenia uposażenia Banku. 

Co 00 sUaków Itaglawych. 

Wartość 87 statków łn głowy cli 1 naleiącycłi do nlcli narzędzi, według sporzą- 
dzonej taksy Jakkolwiek podana na rs. 46,265 kop. 42Vs, w razie Jednak nleutrzyma- 
nla się St przy entrepryzle transportu soli, nie dawałaby dostatecznej dla Banku rę- 
kojmi I dlatego wypadało by zniłyć Ją tu do połowy t. J. rs. 28,127 kop. 71. 

Odnosząc przeto powyłsze uwagi do cyfry ogólnej zabezpieczenia długów 
Stelnkellera rs. 1,899.214 kop. 86 

Potrącając znlłoną wartość 
na budowlach fabrycznycli . . rs. 61,742 kop. 78 
Na statkach taglowych . . . . rs. 28,127 „ 71'/^ „ 84,870 , 49'/, 

Wartość aktywów wynosić będzie . . . rs. 814,844 kop. 86Vfl 

A w tym stanie rzeczy nie pokrywałby długów 

St. w kaplUle I 2!J rs . 2,466,266 kop. 16'/, 

Brakuje ubezpieczenia rs. 1,161,921 kop. 80 

Gdyby zaś, Jak wyłej w punkcie 2-lm się nadmie- 
niło, z długów St. miała być w drodze prawa I słuszno- 
ści potrącona suma rs. 966,264 kop. 66Vs 

A nadto Jeszcze poręczona za Braci Łubieńskich 
na młynie parowym zahlpotekowana kwota . . . . rs. 64J^7 „ 68Vs 

Z powodu, Łe Jełellby St. za młyn parowy obo- 
wiązany był zapłacić taki tylko szacunek, za Jaki re- 
alność ta Bankowi na llcytacyl przysądzona została, to 
suma poręczona za Braćmi Łubieńskimi hypotekl młyna 
obcląiać by nie mogła, a tem samem, w wykazie aktywów 
zmniejszać by szacunku Jego nie powinna, przez co war- 
tość młyna parowego, podana w wykazie aktywów rs. 
246,462 kop. 81Vf powiększała by się do 800,000, któ- 
ry to szacunek nie zdaje się być przesadzonym. Jak sko- 
ro zakład utrzyma się w utyciu na cel właściwy 1 zao- 
patrywanym będzie, Jak dotąd, dostatecznym Icapltałem 
obrotowym. 

Tym sposobem było by wogóle do potrącenia . ^ 1,010,792 « 86 

I w tym razie aktywa St. nie pokryłyby długów 
Jego w kapitale 1 w prowizyl JuŁ tylko o ^ 141,129 , 46 

Gdył brakowało ubezpieczeń ^ 1,161,921 „ 46 

Po zmoderowaniu , 1.010,129 „ 46 

Ra. 141,129 kop. 46 



Digitized by 



Google 



886 



petersburskich. Zamiar otworzenia granicy jest też w ścisłej 
łączni z rozporządzeniami^ dotyczącemi ograniczenia kredy- 
tów Banku. Wtedy też zdecydowano o przyszłości tej in- 
stytucyi. Istnieniu jej naznaczono kres^ który przypadał na 



Nie wchodząc w rozbiór pretensyj jakie moŁe mleć St. z całego Interesu cyn- 
kowego. Prezes Komisy 1 Umorzenia długu państwowego ogranicza się tu Jedynie na 
wykazaniu reklamacyl Jego względem zmienionej zasady przez wydział górniczy pizy 
obractiunkach cynkowych, a z uwagi, ie Bank popiera w tej mierze łądanle St. 1 de- 
cyzya Rady administracyjnej z d. 4 Lipca niektóre punkt a tej reklamacyl Jut na przy- 
szłość uwzględnia, — prezes komlsyl wspólnie z członkami Jest zdania, łe to uwzglę- 
dnienie w drodze słuszności rozciągaćby się powinno 1 za lata przeszłe od r. 1843. 

Reklamacya St. z obrachunku cynkowego redukuje się do następujących pun- 
któw: 

a) Że wydział Górniczy obcląia cynk zbyt wlelkleml kosztami admlnlstracyl 
ogólnej okręgowej po kop. 40 na kaŁdym centn. 

h) Że przeciwko kontraktowi obcląia Stelnkellera procent od wartości cynku 
w hutach z roku na rok pozostających, których St. na sprzedał Jeszcze nie odebrał* 
Jako teł od zapasu galmanów i glinki ogniotrwałej. 

e) Że z powodu zaniechania osuszenia kopalń Olkuskich, niewłaściwie dolicza 
do kosztów produkcyl cynku 8)[ na umorzenie wyłoionego w epoce admlnlstracyl 
Banku kapitału. 

d) Że z powodu zamknięcia hut ielaznych w okręgu Zachodnim, dla których 
Jedynie rozszerzenie 1 odkrywka kopalni węgla kamiennego przedsięwziętą 1 wykonaną 
była, niesłusznie obciąża cynk SjK na umorzenie kapitału, na toż rozszerzenie kopalni 
wyłoionego. 

e) Że gdy cynk coraz Jest droŁszy, on nie powinien ponosić' żadnego wy- 
datku na drogi górnicze. 

f) Że podwyższona zapłata robotnikowi w hutach cynkowych. Jako przez 
niego od r. 1843 nie żądana, dotykać go nie powinna. 

g) Że wydatki na restauracyę spalonych hut cynkowych ponieść by całkowi- 
cie powinien Wydział Górniczy, jako rzeczy właściciel, a w najgorszym razie rozkład 
tych kosztów na produkcyach cynku zamiast na lat 10 powinlenby być rozłożony na 
lat 30. 

Według przybliżonego w Banku obrachowania, przy uwzględnieniu powyższych 

okoliczności, różnica z obrachunku po koniec r. 1860 mogłaby uczynić na korzyść St. 

około rs. 275000, które. Jeśliby potrącone były z długów Jego, cyfra tychże zostałaby 

zredukowana do sumy . , rs. 1,235,011 kop. 50 t. j. 

w kapitale , 655,860 « 65 

w prowlzyi , 679,650 , 86 

1 w tym przypadku nletylko by już nie zabrakło aktywów na zabezpieczenie, ale 

owszem wysokość przewyższyłaby długi o rs. 133,870 kop. 55 

Gdyż brakowałoby ubezpieczenia ,, 141,129 , 45 

Przejmując pretensyę z obrachunku , 275,000 ^ — 

Okaże się przewyżka zabezpieczona nad cyfrę długu Jak wyżej. 



Digitized by 



Google 



< 887 » 

ostateczny termin wypłacenia 150 milionowej pożyczki obli- 
gacyj cząstkowych. 

Co do sprawy St., to uchwała Rady Administracyjnej 
zapadła 28 Listopada r. 1851 następującej treści: 

1) „Przerwać niezwłocznie wszelkie stosunki z St. i nie 
udzielać mu żadnych kredytów na jakiebądź nowe przedsię- 
wzięcia lub rozszerzenia dawnych. Co się zaś tycze przed- 
sięwzięć istniejących — utrzymać w biegu z takowych tylko 
młyn parowy i fabrykę powozów, o ile takowa jest w zwią- 
zku z przyjętym przez St. obowiązkiem utrzymania karet 
pocztowych. 

2) Rozciągnąć najściślejszą kontrolę nad majątkiem St. 
i użyć innych praw, Bankowi służących, dyrektorowi zaś 
Głównemu Przychodów i Skarbu polecić rozciągnąć szcze- 
gólny nadzór nad urządzić się mającą kontrolą. 

8) Wystawić na drodze przymusowej wywłaszczenie 
nieruchomości dotąd St. własnością będące, na których wie- 
rzytelności Banku hypotecznie są ubezpieczone. 

4} Żądać w drodze sądowej zasądzenia od St. należy- 
tości, co do których Bank tytułów egzekucyjnych nie posia- 
da if po ustanowieniu ogólnej wysokości długu, zająć się jak 
najśpieszniej jego realizacyą. 

5) Polecić przedsięwzięcie kroków, jakie za stosowne 
uznane będą celem rozwiązania kontraktu o sprzedaż komi- 
sową cynku przez Bank ze St. w r. 1840 zawartego**. 

Z dalszego przebiegu sprawy widać, iż najwięcej prze- 
straszały St. artykuły 3 i 4 rozporządzenia Rady, które żą- 
dały zasądzenia w drodze prawnej całego jego majątku Ban- 
kowi. Domagały się one bowiem, aby ta jego praca całego 
życia, owoc dobrej woli, który on |,w najszczerszych zamia- 
rach nieszczęśliwemu krajowi niósł w ofierze^ ^)| poszły te- 
raz na marne. Intiemi słowy, punkty rzeczone skazywały 
zakłady przemysłowca na czas długiego procesu, na urzędo- 



Slowa podania Stj 



Digitized by 



Google 



€ 888 > 

wą opiekę płatnych syndyków, którzy dla własnych swych 
widoków korzystaliby z wszelkich formalności, aby sprawę 
jak najdłużej przeciągnąć. Tymczasem wszystko to potrze- 
bowało pielęgnacyi i bacznego oka właściciela, a nie ocięża- 
łego kierunku rządowych instytucyj na współkę z ludźmi, 
których własny interes więcej obchodziła niż dobro kraju. To 
też pomimo, iż na drodze sądowej St. uzyskałby owe przy- 
znane mu przez kontrolera generalnego 133 tys., nie skusił 
się jednak niemi, lecz tegoż dnia, w którym otrzymał zawia- 
domienie o postanowieniu Rady Administracyjnej, zgłosił się 
do biura Komisyi Skarbu i oznajmił Morawskiemu, że pra- 
gnie uregulować wszystko dobrowolnie, oddając Bankowi 
cały swój majątek. 

W tym właśnie akcie odźwierciadła się czysta, jak łza, 
pełna zaparcia się siebie, dusza wielkiego człowieka. Fakt 
ten, jako ostatni końcowy efekt wielkiego dramatu, — żywe 
świadectwo szlachetnej bezinteresowności, rzuca jaskrawe 
światło na całą przeszłość i przekonywa o istotnej tendencyi 
nawet tych jego czynów, które wydawały się być skazami. 
Proces bowiem, sądząc ze wszystkich danych, które prze- 
mawiały za nim, wygrałby napewno, lecz jego zakłady przez 
czas trwania postępowania sądowego uległyby zniszczeniu. 

Morawski przyjął ofiarę St., żądał atoli, aby dał dekla- 
racyę, że mienia swego nigdzie więcej nie posiada i za to 
bierze na się prawną odpowiedzialność. Lecz St. nie dał się 
do tego nakłonić, wyłuszczając powody w kilku punktach. 
Nie przeczył, że posiadał w Galicy i dom i majątek ziemski, 
lecz to wystarczyć mu zaledwie miało do zaspokojenia osób 
trzecich, względem których miał „pewne zobowiązania^. 
Oświadczał wreszcie, że kończąc w ten sposób z Bankiem, 
chce .stanąć na równi z innymi ludźmi, wziąć się do pracy 
i nie pozostawać na całe życie w obawie nieprzyjemności 
i szykan, na jakie przez niechętnych^ mógłby być narażony. 

Bank znalazł te powody „słusznymi i odpowiadającymi 
położeniu rzeczy". Nie mogąc się na drodze procesu spo- 



Digitized by 



Google 



dziewać lepszych dla siebie wynikóWi wyraził zdanie, ie bez 
względu na odmowę St. dania wymaganej przez dyrektora 
Skarbu deklaracyi, należy przystąpić do układu. 

Jakoż następnego dnia Bank zaczął wchodzić w posia- 
danie majątku St. 

Nadzwyczajnie znaczącem jest w całe) sprawie zacho- 
wanie się Wy Czechowskiego, dyrektora głównego Sprawie- 
dliwości. Jak bronił on St. i wrocławski dom Rufer, oskar- 
żonych przez Morawskiego o nieprawne zajęcie hypoteki 
młyna parowego za sprowadzone doń maszyny, tak też usi- 
łuje on bronić przemysłowca i w danym razie. Nie czyni 
tego wyraźnie, lecz ucieka się do znanych mu wybiegów 
prawnych, aby sprawę z drogi administracyjnej sprowadzić 
na drogę sądową i tu roztrzygnąć na zasadzie prawa i słu- 
szności. 

Artykuł 4 Postanowienia Rady Administracyjnej, które- 
go się tak obawiał St., jest bezwątpienia jego dziełem. 

Dowiedziawszy się, iż rzecz ta, pomimo — artykułu 4-go 
postanowienia Rady, pozostała zakończoną polubownie, dy- 
rektor Sprawiedliwości widzi w tem, jakoby przestępstwo 
przemysłowca, który wrzekomą zgodą i poddaniem się loso- 
wi chce pokryć podstępne bankructwo. To też powtórnie 
już żąda, aby sprawę poddano obradom prawnym. Lecz 
opiera się temu jego żądaniu większość Rady, Morawski, 
a głównie St., który pomimo słuszności swej sprawy nie 
chciał sądu. 

Po objęcia już przez Bank całego mienia St., występuje 
z pretensyami jeszcze brat jego, Rudolf Steinkeller, żądając 
zwrotu 10 tys. rubli, jakoby umieszczonych przezeń w fa- 
bryce powozów. Żądanie było bezzasadne i umotywowane 
nadzwyczajnie naiwnie, lecz i to daje powód Wyczecho- 
wskiemu wystąpienia w krańcowo namiętnej replice, żąda- 
jącej bezwarunkowego skierowania całej sprawy na drogę 
sądową. Pomimo widocznych strat, jakie by bezwątpienia 
Bank przy tem poniósł, zachowuje się on biernie. Rada 



Digitized by 



Google - 



€ SM > 

chwiejnie, gdyż nie widać w aktach jej protokułu z tego po- 
wodu. Tylko Morawski odpiera nadzwyczajnie zjadliwie, 
bo ai do nieprzyzwoitości replikę Wyczechowskiego. 

Później nieco do Komisyi Przychodów i Skarbu wnosi 
pretensye generałowa Hauke, siostra St., o rs. 40 tys., zapi- 
sanych na hypotece Żarek. To daje, po raz już czwarty, 
powód dyrektorowi Sprawiedliwości do wystąpienia w cha- 
rakterze obrońcy cudzej własności, żądającego ogłoszenia 
likwidacyi interesów przemysłowca. Było to uczynione 
w nadziei, że może się jeszcze ktoś zjawi ze słusznemi pre- 
tensyami i da powód do rozpoczęcia procesu. Lecz nikt 
więcej skargi nie wniósł — wszyscy byli zaspokojeni, gene- 
rałowa wkrótce swą sumę odzyskała. 

W tym właśnie czasie, kiedy roztrząsano w Radzie spra- 
wę St., pani Lubowidzka, żona byłego prezesa Banku, poda- 
ła prośbę na imię Cesarza Mikołaja I o skrócenie, w drodze 
łaski, z powodu stanu zdrowia męża, obowiązkowego poby- 
tu jego na wygnaniu. Prośbę zwrócono do namiestnika, po- 
zostawiając ostateczną decyzyę jego uznaniu. 

Rezolucya była odmowną ze względu na tożsamość 
przestępstwa Lubowidzkiego w sprawie St. Tym więc spo- 
sobem zbiegły się raz jeszcze losy tych dwóch łudzi. Działo 
się to na krótko przed otworzeniem granicy między Kró- 
lestem i Cesarstwem. Doczekali się więc ci pracownicy 
lepszych czasów w chwili właśnie, gdy stargani nieszczę- 
ściami zmuszeni byli ustąpić miejsca młodszemu pokoleniu. 

Oni swoje zrobili. 

Mając mnóstwo danych, bierze w końcu ochota oświe- 
tlenia wydatniejszych rysów wielkiego obywatela — prze- 
mysłowca, uwypuklenia tej postaci w perspektywie dziejów 
i na tle epoki. Uczynienie tego nie przedstawia już tych 
trudności, co za życia St. lub wkrótce po jego śmierci. Dziś, 
widząc skutki, łatwiej już ocenić doniosłość wielkich jego 
czynów. Z oddalenia nadto więcej niż połowy wieku ła- 
twiej odnaleść punkt widzenia, skąd ogarnąć już można tak 



Digitized by 



Google 



c 841 > 

samą postać^ jak również zdać sobie sprawę z roli, która St. 
przypadła w dziejach naszych. 

Pierwszy rozbiór Rzeczypospolitej był tym właśnie cio- 
sem, który oddziałał otrzeźwiająco na pokolenie ówczesne. 
Zadał on kłam wielu fałszywym pewnikom, które najniesłu* 
szniej zyskały prawo obywatelstwa wśród najszerszego ogó- 
łu. Brzydziło się ono dotąd łokciem i miarką i uważało „ród 
kramarzy za najnędzniejsze plemię ze wszystkich plemion^. 
Rozejrzawszy się w około, spostrzegło niebawem, iż jednem 
z najważniejszych niedomagań była zależność ekonomiczna 
od pfacowitszych i bardziej przedsiębiorczych narodów. 
Niewolś gospodarcza, pochodząca z przesądów ogółu i we- 
wnętrznych urządzeń kraju uwydatniła się jeszcze bardziej 
na tle następnych wypadków, jako skutku pierwszego rozbio- 
ru. Społeczeństwo, które jakkolwiek słabą, to jednak zacho- 
wało dotąd pewną łącznię z morzem, zostało odeń nagle od- 
dzielonem pasem przyłączonych do dawnych jego posiadło- 
ści. Cena ziemiopłodów, które stanowiły jedyny przedmiot 
wywozu, spadła nagle o wysokość cła pobieranego na gra- 
nicy. Cios wydawał się tern boleśniejszym, iż głównie do- 
tykał obywateli ziemskich, którzy byli klasą rządzącą w kra- 
ju. W trzynaście lat później dała śię też we znaki i zależność 
ekonomiczna od Austryi, która posiadłszy Bochnią i Wie- 
liczkę, podniosła znacznie cenę na sól. 

To też już w owych czasach powstała spóźniona wpra- 
wdzie myśl wznowienia starego szlaku handlowego między 
morzami Bahyckiem a Czarnetn. Przystąpiono niezwłocznie 
do wykonania projektu Staszyca — kopania kanałów: Augu- 
stowskiego, Ogińskiego, Berezyńskicgo i Królewskiego. Ty- 
żónhauz, mihistfer Skarbu, wraz t innymi ludźmi dobrej woli, 
czyni pierwsze kroki ku uprzemysłowieniu Rzeczypospolitej. 
Dążenie ło wzmaga się wkrótce, potęguje i staje nieomal ży- 
wiołem, przetrwało niesumienną gospodarkę pruską, prze- 
iliośto burze i tlibpOgody następnej epoki Księstwa Warsza- 
wskiego. 



Digitized by 



Google 



€ 843 > 

Warunki, w jakie zostało postawione Królestwo Kongre- 
sowe, były nawet gorsze jeszcze niż za Rzeczypospolitej po 
pierwszym jej rozbiorze. 

W tych czasach widzimy już nowe zastępy pracowni- 
ków około podniesienia stanu gospodarczego kraju. 

U steru nawy państwowej stanął ks. Zajączek, weteran 
legionów epoki Napoleońskiej. Stary żołnierz nie zna się, 
jak wskazują liczne dane, na sprawach gospodarczych kraju 
lecz instynktem wyczuwa jego potrzeby i interesuje się nie- 
mi. Liczne dokumenty Rady Administracyjnej opatrzone są 
jego inicyałami, kreślonemi drżącą ręką. Ostrożny starzec 
nic jednak nie przedsiębrał na własne ryzyko bez rady do* 
świadczonych swych pomocników, których miał w mini- 
strze Przychodów i Skarbu ks. Druckim-Lubeckim i sekreta- 
rzu Rady Administracyjnej generale Kosseckim. 

Usiłowano wyczerpany na skutek wojen kraj zaludnić, 
a zatarte w nim przez prusaków ślady przemysłu wznowić. 

Olbrzymie sumy wydane i liczne foliały praw i rozpo- 
rządzeń administracyjnych, które miały na celu rozwój prze- 
mysłu i dobro klas produkcyjnych, świadczą o pieczołowito- 
ści, jaką je otaczano. 

Po tej epoce nastaje inna — pełna prób. Lecz były rząd 
zdołał już przygotować godnych siebie zastępców w wła- 
dzach Banku Polskiego i szczupłym lecz zwartym zastępie 
ludzi prywatnych, którzy podtrzymali tradycye i dążności 
okresu poprzedniego. 

Na czele ich staje Steinkeller. 

Zadanie było tem trudniejsze, że nowy rząd Królestwa 
na zasadzie postanowienia Rady Administracyjnej zaprzestał 
udzielać zapomóg przemysłowcom, a niezwykle nieprzyja- 
zne stosunki fiskalne na wszystkich granicach stawiały kraj 
w nader niedogodnem położeniu. Do tego wszystkiego do- 
dać trzeba, iż w chwili właśnie tak krytycznej cały świat cy- 
wilizowany przechodził od rękodzieł do przemysłu wielkie- 
go, wspomaganego przez kapitały i posiłkującego się maszy- 



Digitized by 



Google 



< 843 > 

nami parowemi. Królestwo nie posiadało ani dostatecznej 
ilości ludzi fachowych, ani kapitałów. St. nie zraia się je- 
dnakże przeciwnościami. 

Spróbujmy przebiedz myślą liczne przedsiębiorstwa, 
które St. w ciągu swej działalności prowadził. Każde z nich 
wymagało umiejętności prowadzenia, ciągłych badań i śle- 
dzenia za postępem techniki w najdrobniejszych jej szczegó- 
łach. 

Jeżeli teraz przypomnimy sobie projekty St. omawiające 
przeprowadzenie kolei na Wschód do Niższego-Nowogrodu 
i Kowieńsko-Libawskiej, to przekonamy się, iż genialny 
umysł przemysłowca posiadał dwa rzadko chodzące ze so- 
bą w parze przymioty, Z równą łatwością ogarniał cało- 
kształt potrzeb kraju, jak również był zdolny do najdrobiaz- 
gowszego badania szczegółów 

Podczas gdy bowiem synteza polega na wrodzonej lo- 
tności myśli, — analiza wymaga nieustannej mrówczej pra- 
cy. Pomimo, iż zdolność do uogólnień tego człowieka spo- 
tyka się na każdym niemal kroku, pracowitość jednak jest 
stałą cechą jego charakteru. Podania rodzinne mówią, iż 
był on tylko gościem w domu, cały zaś czas spędzał albo 
w podróży za granicą, gdzie z upodobaniem oddawał się 
wielostronnym studyom, lub też zużywał go na zwiedzanie 
przedsiębiorstw, rozrzuconych po całem Królestwie. 

Tak niezwykła ruchliwość czerpie źródło w olbrzymiej 
energii. Zaznacza się ona aż nadto błyskotliwie w wielu ra- 
zach i była kilkakrotnie w ciągu tej pracy podkreślana, jako 
jeden z najwydatniejszych rysów charakteru przemysłowca. 

Najwyrazistszym atoli rysem, uwypuklającym tę postać 
na tle stosunków ówczesnych, jest siła woli. Ten nadmiar 
ognia czyni zeń jakąś żywiołową istotę, przejętą swem po- 
słannictwem, przeświadczoną o użyteczności swej pracy. 
Ta moc, którą obdarzone są tylko wyższe wyjątkowe jedno- 
stki^ sprowadza go, jak niejednokrotnie mogliśmy się prze- 
konać, na krawędź przepaści. W ciągu tej pracy wymienio- 



Digitized by 



Google 



< M4 > 

no kilka wypadków, które omal, że nie były powodem osa- 
dzenia St. na ławie oskarżonych. Tylko wewnętrzne prze- 
świadczenie władz ówczesnych o niewątpliwej użyteczności 
przemysłowca, wyrywa go za każdym razem z otchłani, do 
której popychał go temperament. Taki tylko zasób sity 
woli do współki z energią, płodnością myśli i wytrwałością 
w pracy był w stanie wydać mnóstwo czynów doniosłych 
owocnych dla kraju. 

Ludwik Jenike, mówiąc o powodach upadku St., poda- 
je za główny z nich brak równowagi między płodnością 
myśli i wytrwałością w wykonaniu. St., wedle zdania rze- 
czonego pisarza, rozpoczęte przez się dzieło wkrótce porzu- 
cał i chwytał się innego. Nie można nie przyznać słuszno- 
ści auiorowi w sprawiedliwem zanotowaniu faktu; St. po- 
siadał większe kwalifikacyena ministra Skarbu, rozporządza- 
jącego środkami państwa, niż na przemysłowca, posiadają- 
cego prywatne fundusze, które były za szczupłe w stosunku 
do ogromu interesów przezeń prowadzonych. Lecz Jenike 
żył w epoce za nadto bliskiej chronologicznie, aby mógł 
objąć całość stosunków. Nieznanym mu był najwidoczniej 
fakt pierwszego upadku St., a mianowicie, że padając, chwy- 
cił on rękę pomocy, podaną przez Bank Polski, a usiłowa- 
niom wydźwignięcia się na powierzchnię kraj i potomność 
zawdzięczają lwią część pracy, o której wypełnia opowia- 
danie treść dwóch okresów następnych. Pierwszy więc 
upadek, a nie brak wytrwałości jest powodem gorączkowych, 
nerwowych walk z trudnemi okolicznościami, oplątującemi 
tytana przemysłu polskiego. 

Najtrudniejszem atoli jest zdanie sobie sprawy z pobu- 
dek, jakiemi się St. powodował, czyniąc tak wiele d!a kraju. 
Jedni zechcą w nim widzieć pelikana karmiącego dzieci swą 
krwią. Ci na potwierdzenie swych przypuszczeń mieć bę- 
dą wiele danych. O dobrej woli tego człowieka świadczy 
wiele czynów, które dowodzą prawdziwej bezinteresowno- 
ści* L. Jenike daje o nim świadectwo, że jakkolwiek posił- 



Digitized by 



Google 



< 845 > 

kował się w swych przedsiębiorstwach cudzoziemcami, czy- 
nił to jednak z musu w braku uzdolnionych ludzi w kraju. 
Pomagał młodzieży polskiej i wielu wyprowadził na poży- 
tecznych członków społeczeństwa. Brał udział w rozda- 
wnictwie tak zwanej ^zupy rumfordzkiej*^ dla biednych klas 
ludności miśsta Warszawy. W Warszawie i Żarkach przy 
młynach parowych urządził piekarnie, które dostarczały ta- 
niego i dobrego pieczywa, a przez to obniżały wysokie ceny, 
windowane sztucznie przez piekarzy. W Żarkach wybudo- 
wał kościół i wyposażył go własnym kosztem. Między ża- 
reckiemi zakładami przemysłowemi a koszarami biegały bez- 
płatnie ku wygodzie robotników i ich żon pojazdy. Odsetki, 
wnoszone na szkołę górnictwa też są dowodem, niezwykle 
obywatelskiego serca St. 

Inni znów upatrywać w nim będą przemysłowca z krwi 
i kości, który własny tylko interes miał na względzie. I tym 
trudno będzie stanowczo zaprzeczyć. 

Znajdą się i tacy, którzy pogodzą pierwszych z drugimi 
twierdząc, iż dobrze zrozumiany własny interes zawsze mo- 
żna pogodzić z użytecznością dla społeczeństwa i ci prawdo- 
podobnie będą mieć najwięcej słuszności, lecz tylko co do 
początku działalności St. Z postępem akcyi, kiedy wybrnię- 
cie z krytycznego położenia stawało się już coraz bardziej 
niepodobnem, — w duszy tego człowieka odbywał się jakiś 
powolny przewrót na korzyść ofiarności połączonej z zacię- 
tym uporem w wykonaniu dla kraju swych genialnych pro- 
jektów. Zaciętością właśnie można sobie wytłomaczyć 
tych kilka faktów w życiu St., którym senator Morawski usi- 
łował nadać w swej relacyi cechę przestępstw. 

Trudno je wprawdzie postawić w jednym szeregu z ka- 
tonowskiemi cnotami, ale są one prędzej wynikiem nieprzy- 
jaznych okolicznościi niż niedomagań charakteru przemy- 
słowca. Epigonowie narodu, który swego czasu nie miał 
dobrych dyplomatów, musieli kłamać. Niewolnik kłamie 
więcej, niż człowiek wolny. W końcu zaznaczyć należy, że 



Digitized by 



Google 



c 346 > 

CO do wewnętrznych pobudek, jakiemi powodował się 
w swej działalności St., to niepodobna icłi podawać jako 
pewniki, lecz przypuszczenia tylko. Dokąd kwesty a ta nie 
będzie dokładnie wyjaśnioną na zasadzie listów lub doku* 
mentów prywatnych, dotąd St. pozostanie w dziejach sfin- 
ksem. To jedno można jeszcze tylko dodać, ie jakkolwiek 
w życiu jego są pewne cienie, to jednak jest i mnóstwo nie- 
zaprzeczonych zasług, i gdyby nawet patrzeć nań oczyma 
cen Morawskiego, to niepodobna przejść po nad niemi do 
porządku dziennego, wypowiedziawszy o ich wykonawcy 
„De mortuis aut bene aut nihil"*. 

Co do upadku St. to był on nieuniknionym. Przygląda- 
jący się z oddalenia wieku mrówczej pracy ludzi ówcze- 
snych doznaje wrażenia, że czołgają się oni po krawędzi 
przepaści, — każdy ich krok nieostrożny mógł być powodem 
nieuchronnej ruiny. I St. runął, niosąc bowiem na swych 
barkach ciężar za wielki, jako następstwo smutnych dziejów 
swego społeczeństwa, spotykał przeciwności, które przewi- 
dzieć i obrachować było trudno. 

Współcześnie ze St. około podniesienia gospodarstw 
rolnych pracował Andrzej hr. Zamojski. Mikołaj Berg 
w swych zapiskach opowiada o każdym z tych działaczy 
zosobna. Pozostały ślady, że obadwaj usiłowali zaszczepić 
na niwie ojczystej kierunek intensywności gospodarstw rol- 
nych i każdy z nich był ośrodkiem pewnej grupy ziemian. 
Czy jednak dwaj ci wybitni ludzie porozumiewali się ze so- 
bą — nic nie wiadomo. Pracę ich podniosło Towarzystwo 
Rolnicze, którego hr. Andrzej był prezesem. Przedsiębior- 
stwa zaś przemysłowe St., jak się to już wyżej rzekło, objął 
Bank Polski i prowadził ze zmiennem szczęściem ale zawsze 
z pożytkiem dla kraju. Budowę kolei Warszawsko- Wie- 
deńskiej podjęło po St. akcyjne towarzystwo, w którem 
pierwszorzędną rolę odegrał Kronenberg. Maszyny z prze- 
mysłowych zakładów przeszły do warsztatów mechani- 
cznych kolei Warszawsko- Wiedeńskiej, w części zaś rozku- 



Digitized by 



Google 



€ 347 » 



pili jć prywatni przedsiębiorcy. Dłużej od innych istniała 
założona przez St. w Żarkach przędzalnia bawełny, która 
przyczyniła się znacznie do wzrostu miasta Łodzi. 



W roku 1863 St. przeniósł się z rodziną do Krakowa. 
Podania rodzinne mówią, iż podczas zamieszkiwania w tem 
mieście był on milczącym. Co się działo pod tą obojętną, 
lodowatą powłoką, jakie uczucia targały wielką niegdyś, 
a wówczas zmiażdżoną już duszą — trudno jest dziś coś o tem 
powiedzieć. 

Umarł St. 11 Marca 1854 r. zapomniany przez społe- 
czeństwo, dla którego poświęcił całe swe pracowite życie. 
W sześć lat dopiero po jego śmierci przypomiał o jego wiel- 
kich zasługach Ludwik Jenike. 



Digitized by 



Google 



STAN EKONOMICZNY KRÓLESTWA 

przed otwarciem granicy rosyjslciej. 



W, 



krotce, po zamknięciu granicy, gdyż jui w r. 1882, 
w petersburskich sferach ministeryalnych poruszono kwe- 
styę ponownego jej otworzenia. Powodem do tego by- 
ło przypomnienie władz Królestwa, ie granica miała być 
otwartą po trzech latach istnienia taryfy. W petersburskich 
kołach ministeryalnych panował rozłam zdań co do losów 
Królestwa. Podczas, gdy Kankrin był zwolennikiem ceł 
protekcyjnych, mających na względzie podniesienie przemy- 
słu rosyjskiego i ekspansyina zewnątrz, — mi nisteryum spraw 
wewnętrznych było zdania, iż należy skasować granicę mię- 
dzy Cesarstwem i Królestwem w celach prędszego zespole- 
nia drugiego z pierwszem. Zdanie ministra finansów prze- 
ważyło — taryfa r. 1832 pozostała dłużej, niż to z początku 
zamierzano* Z wynikłej z tego powodu korespondencyi 
najbardziej interesującą jest opinia władz Królestwa, która 
znajduje się poniżej „in eztenso*^ ^). 



^) Powodem do niej była prośba, podana przez właścicieli fabryki płócien 
I wyrobów lnianych pod firmą Girard et C-o. Nosząc s1q z zamiarem zastosowania 
własnycli wynalazków, prosiła ona Rząd o ulgi dla tego rodzaju przemysłu. Dy- 



Digitized by 



Google 



8tt 



Nie potrzeba się chyba bardzo wczytywać w treść tych 
dokumentów urzędowych, aby zdać sobie sprawę z pobu- 



rektor główny Komlsyl Rządowe] Spraw Wewnętrznych, Duchownych I Oświecenia 
publicznego, radca tajny Golowin, do którego wniesiono rzeczoną proibc w urzędo- 
wej odezwie swe] cdn. 8 Lipca 1835 r. do Komisyi Rządowej Przychodów i Skarbu, 
mówiąc o historycznym rozwoju przemysłu lnianego w Królestwie, twierdził 11 upadł 
on w skutek wojny 1831 r. Jako powód tego widzi on okoliczność, łe Rząd rosyjski 
zamknął granicę polską w obawie pr^d przemytnictwem, aby „nie cierpiał na niem 
przemysł rosyjski". Tymczasem statystyczne dane, zebrane z roku 1833 twierdzą, IŁ 
przywieziono z Prus do Królestwa: 

Płótna 56,000 funtów. 

Drelichu i cwellchu .... 82,000 ^ 

Innych wyrobów lnianych . 10,000 „ 

Razem . 96,000 funtów. 

Statystyczne zaś dane z tegot samego roku, mówią, 11 z Rosyi do Królestwa 
przewieziono rozmaitego rodzaju fabrykatów płóciennych 480,000 funtów. 

Królestwo samo posiada 2,000 warsztatów, które corocznie wyrabiają do 
4,000,000 łokci. 

Obecnie Girard urządził mechaniczne przędzalnie, które po podróły swej ule- 
pszył według wymagaó techniki współczesnej. ,Nle uczuwa się tam braku foluszu 
blelników 1 walców*. Len oprócz tego rośnie w Królestwie w znacznej ilości, do- 
wodem czego mołe słulyó okoliczność, 11 w r. 1883 z jednego województwa Augu- 
stowskiego wywieziono 65,000 korcy siemienia lnianego. 

Mając to wszystko na względzie wraz z ogólną tendencyą wzniesienia się prze- 
mysłu lnianego, ale tylko w granicach potrzeb kraju, gdyl wszystkie przytoczone tu 
cyfry są zatem, 11 wznieść on się nie mole tak, aby al miał zagralać tego rodzaju 
przemysłowi rosyjskiemu, słuszną byłoby rzeczą, aby wspomniane fabrykaty były 
traktowane i na równi na obu komorach zjednoczonego państwa, t. j. aby były oclone 
Jcf^nakowo. 

A gdyby, zawdzięczając wspomnianym ulepszeniom, niektóre z fabryk polskich 
wzniosły się, to, w potrzebie większego pop]rtu i nlechcąc opłacać dość wysokiego 
cła przy przekroczeniu granicy rosyjskiej, przeniosłyby się do Cesarstwa. 

Taką była treść referatu Komlsyl Spraw Wewnętrznych I t. d. Wszelkie tego 
rodzaju sprawy opracowane w rzeczonej Komlsyl, dotyczące stosunków handlowych, 
przedstawiała Komlsya Rządowa Przychodów I Skarbu odnośnym mlnlsteryum rosyj- 
skim przez ministra Sekretarza Stanu. Posłuchajmy więc, co mówi o tern przy spo- 
sobności radca tajny Fuhrman, prosząc o zniesienie wymienionych w taryfie eelnej za- 
kazów wywozu przedmiotów przemysłu polskiego: „Królestwo Polskie, mając Jul 
wzbroniony wywóz towarów bawełnianych do Cesarstwa 1 ścieśniony mocno Wyso- 
kiem cłem wywóz sukna, potrzebując nadto wiele wyprowadzić do Cesarstwa goto- 
wizny za bydło, lniane 1 bawełniane towary, w bilansie handlowym z Cesarstwem 
stoi bardzo niekorzystnie, bo, wziąwszy za przykład rok 1834, ponlewal sprowadzono 

z Rosyi do Królestwa towarów za złp. 23,081,d30 gr, 6 

a wyprowadzono tylko do Rosyi „ 7,813,930 „ 29 

s< tn handlu tutejszego jest nilszy o .... „ 15,767,399 „ 77. 

17 . 



Digitized by 



Google 



< 860 i 



dek, jakiemi powodowali się ludzie, postawieni u steru od- 
dzielnych gałęzi administracyjnych Królestwa^ poruszając 



1824 


4.849.808 


1826 


5,836,(S24 


1826 


7.144.824 


1827 


8.179JS82 


1828 


8.088.299 


1829 


9.886,831 


1830 


8,061.836 


1882 


4.667.464 


1833 


2,919,460 


1884 


2,798.808 



Prsedstąwiona w tern oświetleniu rzecs podległa snąć rozpatnenlu Cesarskiego 
inlnister3ram finansów, gdyi otrzymaną odpowledi stamtąd, streszcza znów w urzędo- 
wej odezwie ten sam Gołowln, mówiąc: ipMlnlsteryum finansów Cesarstwa w odezwie 
swej uwaia za stosowne pozostawić wzbronienie przywozu do Rosyi wyrobów lnianych 
z Królestwa z wyjątkiem płótna z opłatą cła po 40 kop. od funta, na tej zasadzie, Ił ja- 
koby ta gałąi przemysłu zaczyna się dopiero w Rosyi rozwijać i byłaby bardzo kie- 
Śnioną przywozem przedmiotów tego rodzaju z Królestwa. 

Nowe przepisy dla handlu z Królestwem ukazem z d. 11 Listopada ustanowio- 
ne, — wprowadzone były w egzekucyę od r. 1882. Od tego czasu wszystkie korzy- 
ści handlu ciągnęła Rosy a, jak o tern świadczą następujące statystyczne dane: 
Przywóz towarów do Rosyi: Wywóz towarów x Rosyi: 

rok 1824 4,349.308 2,946,888 

8J$97,881 

6.007.449 

6,846,207 

6,614.764 

7,816,288 

8,968.028 

11.946,888 

18,486.904 

10,666.440. 

Takie rezultaty przy widocznym upadku fabryk i przemysłu w Królestwie za- 
sługują, zdaniem mojem. aleby rząd zwrócił uwagę 1 przyszedł x pomocą przemyto- 
wi Królestwa, którego dochody są jui nlerozdslelne od dochodów Cesarstwa, albo- 
wiem sam tylko przemysł, . stanowiący główne iródło bogactwa tego kraju, mołe po- 
dać sposobność utrzymania oddzielnej admlnistracyl i wnoszenia odpowiedniej sumy 
do kasy państwa. 

Podczas gdy handel 1 przemysł rosyjski postępuje olbrzymim krokiem, takowe 
w Królestwie chylą się najwid<>czniej ku upadkowi. Ścieśniane stosunki handlowe 
zdziałały 1 to jeszcze, Łe Królestwo, wyzbywszy się wielu fabrykantów, których zna- 
czna część przeszła do Cesarstwa, nie przedstawia ładnych korzyści dla cudzoziemców, 
tiudnlących się przemysłem w Królestwie. 

Wielu z ostatnich, znajdując się w prsykrem połoŁenlu. z powodu wprowadze- 
nia między krajami ośclenneml związku celnego, zwróciło było swą uwagę na są- 
siednią Polskę 1 miało zamiar przenieść się ze swoim majątkiem 1 fabryką, lecz, do- 
wiedziawszy się o stosunkach handlowych pomiędzy Królestwem I Cesarstwem, od- 
stąpiło od swego zamiaru. Fabrykant papieru, wełnianych 1 półwełnlanych wyrobów 
z Berlina, Szyldknecht, przybywszy tu z całym swym fabrycznjrm zakładem i dowie- 
dziawszy się o stanie rzeczy, udał się z powrotem do Prus. 

Nie sądzę, aby współubieganie się przemysłu lnianego mogło przeszkodzić ta- 
kowemu rosyjskiemu i aieby ustanowienie cła po 40 kop. od funta pierwszych mogło 
wyi'ównać cłu od płócien rosyjskich, stanowiącemu 1 grosz od funta. Nie mołna nie 
dostrzedz przytem, Łe podług istniejącej taryfy w Rosyi, niektóre zagraniczne wyroby 
lniane 1 konopne pozwolono przywozić do Rosyi wtenczas, gdy przywóz tychłe sa- 



Digitized by 



Google 



tak "wainą kwestyę. Nacierają oni na rząd Cesarstwa, w celu 
wyjednania dia kraju jakichkolwiek* ulg, gdyi potrzebował 
tego koniecznie roczny bilans państwa, który przed rokiem 
1831 pokazywał znaczne saldo, po objęciu zaś steru przez nich 
dochód tak zmalał z powodu zaniku przemysłu, stanowiące- 
go ^główne źródło bogactwa tego kraju ^, ie z jego upadkiem, 
rząd został w niemożności « utrzymania oddzielnej admini- 
stracyi i wnoszenia odpowiedniej sumy do kasy państwa^. 

Takie świadectwa dają ludzie, których niewątpliwa 
szczerość nie zaznaczyła się chęcią szkodzenia przemysłowi 
rosyjskiemu na korzyść polskiego. Lecz tak mówią i urzę- 
dnicy, którzy, dotykając się codziennie własnemi rękami 
rzeczy, widzieli konieczną potrzebę przewietrzenia zatkanej 
zewsząd zbiorowej siedziby ludzkiej. 

Petersburskie jednak sfery rządzące zasięgały w tej kwe- 
sty! opinii moskiewskich kół przemysłowych, a stamtąd, ze 
zrozumiałych zresztą powodów, przychodziła wciąż odpo- 
wiedź odmowna. Korespondencya tu przytoczona była 
pierwszym krokiem ku poczynieniu pewnych ulg w taryfach. 
Jakkolwiek na razie nie miała ona pożądanego skutku, lecz 
posłużyła za podstawę do dalszych obrad. 

Przytoczone w niej liczbowe dane przez skojarzenie po- 
jęć przypominają dzieło prof. Janżułła ^). Pomimo jego 
krótkiego, ugodowego zakończenia, zdaje się ono przez cały 
ciąg nawoływać : «Caveant consules^l wobec nadciągającej 
chmury przemysłu polskiego i domagać się taryf różni- 
czkowych. 



mych wyrobów z Królestwa Polskiego ma być zabroniony. Takie są: lniane, kono- 
pne, bielona I nieblelona prz^za, nici kręcone bielone I nleblelone 1 farbowane za 
opłatą cla po gr. 20 od funta, batyst, lino, kamertuch po rs. 2 kop. 26 od contra po 
rs. 2 od funta. 

Łatwo sle przytem przekonać, Jakie pierwszeństwo ma pod tym względem Ro- 
sya nad Polską. Dla jednej tylko Istniejącej w kraju przędzalni len kupuje się w Ro- 
syl. Surowy materyal 1 robotnicy w ostatniej są daleko taAsl. sposoby zniewalające 
klasę nltszą daleko łatwiejsze, nawet I lud, trudniący elę przemysłem daleko więcej 
przedsiębiorczy. 

O Przemysł fabryczny w Królestwie Polakiem. 



Digitized by 



Google 



« t62 > 

Uczony ten przedstawił publiczności rosyjskiej okres 
przedpowstaniowy w okropnem oświetleniu. Odczytując 
jego dzieło^ otrzymuje się wrażenie^ ie taryfy r. 1819 były 
powodem olbrzymich strat materyalnych Rosyi na korzyść 
mieszkańców Królestwa. 

Tymczasem^ po ściślejszem nieco zbadaniu rzeczy, po* 
siłkując się tym samym niewielkim szeregiem liczb ^), można 
przyjść do przekonania, ii ogólna przewaga handlu polskie- 
go nad rosyjskim za cały okres przekraczała zaledwie kwotę 
10 mil. rs., które śmiało można położyć na karb handlu ze 
Wschodem. 

Uwydatniwszy krzywdy społeczeństwa rosyjskiego 
z okresu przedpowstaniowego i poparłszy je luźnem zesta- 
wieniem cyfr, prof. Janżułł pobieżnie tylko traktuje okres 
po r. 1831. Zaznacza w nim wprawdzie istnienie taryfy, 
lecz pomijając jej szczegóły i skutki, przechodzi do porządku 
dziennego. Tak naprzykład zamilczą o tak ważnym szcze- 
góle, że ogólną przewagę przemysłu polskiego z lat przedpo- 
wstaniowy eh taryfy z r. 1832 kazały wynagrodzić na rzecz 
społeczeństwa rosyjskiego w jednym tylko r. 1833 (przewa- 
ga handlu rosyjskiego nad polskim wyraża się sumą rs. 
10,516,444) i że saldo odtąd stale, aż do otworzenia granicy, 
jest po stronie rosyjskiej; w r. 1832 czyni ono poważną 
już cyfrę rs. 378,429 w r. zaś 1834 rs. 7,857,637, co razem 
wynosi pokaźną sumę 15,000,000 rs. oprócz lat dalszych, 
o których będzie jeszcze mowa. 

Zestawiając liczby dowozu z cyframi wywozu daje się 
zauważyć, iż przewaga pierwszych nad drugiemi: 

W roku 1832 jest prawie o 3 razy większą 
fi 1833 „ I, » 5 • » 

„ 1834 „ , jf 8 » ly 



>) Znajdują się w końcu korespondencyl miedzy Komisjami nądoweml : Spraw 
wewnętrznych z jednej strony, a Skarbu z drugiej. 



Digitized by 



Google 



« 868 y 

Były to widać oszczędności z lat dawnych, a nie wstrzy- 
mywane teraz niczem, wypływały za granicę Królestwa. 

Idąc dalej za biegiem lat, w wymownej gwarze cyfr 
spostrzegamy nowe już objawy, a mianowicie, ie i dowóz 
towarów pocłiodzenia rosyjskiego, który w ciągu pierwszego 
trzecłilecia szedł w tak wartkiem tempie, zaczyna się zmniej- 
szać. Jest to wynikiem dwóch przyczyn: 1) braku kapita- 
łów w Królestwie, 2) odwrotnego działania taryf celnych. 
Brak kapitałów widać nietylko w zmniejszeniu się dowozu 
towarów rosyjskich, ale i w wysokiej stopie procentowej 
Banku Polskiego — 5, a czasami 6 od sta, (wówczas, gdy 
w Anglii zadawalano się 2 do 3%) w szerzącej się wówczas 
lichwie i w upadłościach mnóstwa firm handlowych i prze- 
mysłowych, które, zależąc od taryf celnych przedewszyst- 
kiem, ruinę też swą zawdzięczają rzeczonemu brakowi. 
W skomplikowanej zresztą maszynie gospodarczej tak się 
splatają ze sobą powody ze skutkami, ii poszukując, pierw- 
szych, przychodzi się do drugich. 

Jest to częstokroć to samo, co poszukiwanie początku 
koła jako doskonałej całości — idąc za biegiem krzywej do- 
chodzi się do punktu wyjścia. 

Na ten brak kapitałów w kraju wpłynęły zresztą oko- 
liczności, w jakich się on znajdował od czasu rozbiorów ai do 
r. 1814. W ciągu następnych lat 16, pomimo sprzyjających 
warunków, {nie mógł się zupełnie jeszcze podnieść z gru- 
zów, spowodowanych kataklizmami dziejowemi, a co za 
tem, jak cień za rzeczą idzie, i ekonomicznemi. Reszty do- 
konało bezpowr(/tne wyciekanie kapitałów po za granicę 
Królestwa po r. 1831* 

Wkrótce tei okazał się ich brak zupełny. Drobni po- 
siadacze gotowizny i ludzie ostrożni, wobec niepewnych 
czasów^ śpieszyli umieszczać swoje oszczędności w Banku 
Polskim. On tei jeden stał się wkrótce posiadaczem zna- 
czniejszej części gotowizny Królestwa. 



Digitized by 



Google 



< 864 > 

Powodując się więcej obowiązkami, nakazanemi przez 
uczucia obywatelskie, a nie instrukcyami pisanemi, które 
uczyniłyby zeń mało ruchliwą masę, zdziałał Bank Polski 
wiele, za wiele nawet, jak na instytucyę rządową. Ale, przy- 
cliodząc z pomocą przemysłowi swojskiemu, był on jedno* 
cześnie odpowiedzialnym wobec rządu za wszelkie ryzyka, 
które mogłyby go narazić na straty, z drugiej zaś strony od- 
powiadał wobec swych depozytorów, którzy w prawie byli 
wymagać jak największych dochodów. 

Brak kapitałów w Królestwie i w Rosyi podtrzymywał 
wysoką stopę procentową, i gdyby ją Bank chciał obniżyć 
przeszły by one do Cesarstwa, gdzie stopa ta była jeszcze 
wyższą, 

H. Radziszewski, mówiąc o nieszczęśliwym końcu bu- 
dowy kolei Warszawsko- Wiedeńskiej, czyni wyrzuty społe- 
czeństwu ówczesnemu, iż „nie rozumiało (ono) dostatecznie 
działalności pionera przemysłu, wstrzymywało się od anga- 
żowania kapitałów w jego wielkie przedsiębiorstwa^. 

Oskarżenie to jednak nie posiada wszystkich cech słu* 
szności. 

Fluktuacya kapitałów na podobieństwo przypływu i od- 
pływu morza podlega pewnym niezmiennym prawom i za- 
sadom. Swobodny kapitał szuka przedewszystkiem pewno- 
ści, a następnie o ile można i największego dochodu. I jedno 
1 drugie dawał Bank Polski, — słusznie też w jego ręku ogni- 
skowały się kapitały Królestwa. Czy podobną rękojmię przy 
ówczesnych warunkach dawały zakłady St.? Stworzyły je 
wprawdzie energia i geniusz przemysłowca, ale podtrzymy- 
wała tylko dobra wola Banku. 

Przechodzimy następnie do wyjaśnień drugiej przyczy- 
ny — zmniejszania się dowozu do Królestwa towarów rosyj- 
skiego pochodzenia, a mianowicie: odwrotnego działania 
taryf celnych. Każdy medal ma swą odwrotną stronę. 
Strzelec, godząc w cel, sam otrzymuje jednocześnie uderze- 
nie w ramię. Tak też było i z taryfą. Po trzech latach do- 



Digitized by 



Google 



c 806 > 

brych rezultatów zaczyna ona coraz bardziej zawodzić. Do- 
wóz towarów pochodzenia rosyjskiego, przekraczających 
wspólną granicę, zmniejsza się powoli. Z rs. 13.5 mil. w r. 
1833 spadł w r. 1884 do 1.9, a dopiero »w r. 1847 wzmaga 
się cokolwiek^ ^), nie mówiąc już o wywozie z Królestwa, 
który np. w r. 1834 wynosił zaledwie 2.9 mil. a w r. 1840 
867 tys., podniósł się zaś dopiero w r. 1847 na V/^ 
mil. *). Z chaosu powodów tego objawu, nie dość zresztą 
przejrzyście wypowiedzianych w dokumentach, da się wy- 
łowić poniżej idące. 

Do kosztów przewozu obciążających towary rosyjskie 
przybyło jeszcze cło, — jakkolwiek nie wysokie, aby nie słu- 
żyło za ochronę dla fabrykatów Królestwa, było ono jednak 
tem źdźbłem słomy na grzbiecie wielbłąda, którego ten 
unieść już nie jest w stanie. Królestwo, o ile nie posiadało 
fabryk własnych, o tyle zaczęło posiłkować się towarami 
„tajnie^ t. j. sposobem przemycania, sprowadzanemi z za- 
granicy i „jawnie^ sprzedawanemi. Pod ochroną też ceł, 
zaczęły przy czynnym współudziale Banku wznosić się za- 
kłady przemysłowe w granicach Królestwa i zaspakajać nie- 
zbędne potrzeby jego mieszkańców. 

Objawy te zaniepokoiły przedewszystkiem przemysłow- 
ców rosyjskich wyrobów bawełnianych i jedwabniczych, 
którym z utratą stałych dotąd rynków zbytu, zaczął się usu- 
wać grunt pod nogami. To też jak rosyjscy właściciele fa- 
bryk sukienniczych skarżyli się przed powstaniem na to, że 
granica stoi otworem, tak ci znów w okresie omawianym 
wnosili skargi na brak zbytu w Królestwie z powodu za- 
mknięcia granicy. 

Hr. Kankrin, czyniąc zadość ich prośbom, a bardziej 
jeszcze zaniepokojony okolicznością zmniejszania się docho- 
dów „niestałych^ pobieranych z opłaty cła, ża pośrednictwem 



<) St. A. Kcmpner ,|B«daiiU I Szkice ekonomlcgne*. 
*) Tamłe. 



Digitized by 



Google 



€ 866 > 

ministra sekretarza stanu, zapytuje władze Królestwa 
,czy nie można by urządzić składu w Warszawie dla towa* 
rów rosyjskicłi w celu protegowania rosyjskiego przemysłu 
i liandlu i pobierania cła nie na granicy, lecz w Warszawie 
przy wyjściu towarów ze składu^. Fułirmann w obszernem 
objaśnieniu wyłuszcza zasady, na jakicli zostawiają się to- 
wary na składacłi Banku Polskiego, wskazuje drogę do tego, 
radząc, aby jeden z finansistów rosyjskich lub umocowana 
do tego osoba zapisała się do liczby kupców remisowycti 
Królestwa i złożyła kaucyę łiypoteczną w papierach pu- 
blicznych, lub w gotowiinie tak wielką, jak wielki kredyt 
cła stowarzyszeni uważać będą dla siebie za potrzebny. 
, Większych zaś dobrodziejstw nad te, jakie służą poddanym 
tutejszym, niepodobna by przyznać fabrykantom rosyjskim^, 
tłomaczy się w końcu swej odezwy dyrektor Skarbu Kró- 
lestwa Polskiego. 

Ta jednak forma pomocy nie przypadła widać do gustu 
przemysłowcom rosyjskim, którzy spodziewali się znaleść 
większe ulgi. Po kilku też bezowocnych kołataniach do 
swego ministeryum finansów, a tego ostatniego do władz 
Królestwa zaprzestali wreszcie domagać się większych 
praw. 

Co zaś do skutków taryfy, jakie wyczuwał budżet państw 
obu, to dochód roczny z ceł pobieranych na wspólnej gra- 
nicy wynosił rs. 66,700, na utrzymanie zaś służby celnej 
skarb wydawał podług etatów rs. 181 tys. Ochrona więc 
rosyjskiego przemysłu kosztowała rząd, jak widzimy, dosyć 
drogo. Nadto upadek przemysłu w Królestwie zabijał i siłę 
jego podatkową. Od czasu więc, kiedy rząd dostrzegł smu- 
tne te dla siebie objawy, — zaczyna doszukiwać się po- 
wodów i czyni kroki ku zniesieniu linii granicznej. Pierwsze 
usiłowania, uczynione w tej mierze, przypadają na r. 1837. 
Lecz spotkały się one z gorącym protestem moskiewskich 
przemysłowców sukienniczych z ministrem Kankrinem na 
czele. Sprawa znów przycichła aż do r. 1842, w którym Pas- 



Digitized by 



Google 



kiewicz poruszył ją w osobnym memoryale z powodu pro- 
jektu budowy kolei żelaznej do Rosyi. 

Pomimo jednak bardzo uspakajających doniesień na- 
miestnika^ ii przemysł polski upadł i powstać już nie moie, 
oraz zapewnień, że silny przemysł rosyjski zyskałby tylko 
na tem przez otwarcie dlań rynków polskich, Kankrin i tym 
razem jeszcze wziął górę. Z korespondencyi, przeprowa- 
dzonej z tego powodu, widać, iż ponownie odwołano się do 
opinii kupców rosyjskich. Na memoryale namiestnika wła- 
snoręczna adnotacya cesarza głosi: „Lepiej zaczekać na od- 
powiedź Moskiewskiego generał-gubernatora, któremu pole- 
cono zasięgnąć zdania przemysłowców moskiewskich co do 
budowy kolei". Lecz stamtąd, jak zwykle, przyszła odpo- 
wiedź — odmowna. 

Rok dopiero 1846 zapowiada zwrot na korzyść otwarcia 
granicy. Zasiągnięto znów opinii przemysłowców moskie- 
wskicli. Ci, przewidując, iż z otwarciem granicy wysunie 
się z ich rąk monopol ze wszystkiemi jego korzyściami, znów 
wywołują dawne duchy kontrabandy przez polską granicę, 
„gdzie lud jest do niej nadzwyczajnie skłonny". 

Kankrin nadto w szczegółowej adnotacyi przestrzegał 
przed rewolucyjnemi ideami, które po otwarciu granicy, 
będą mogły swobodnie z Polski przechodzić do Cesarstwa 
i demoralizująco działać na lud rosyjski w stosunku do władz 
i istniejącego porządku rzeczy. 

' Lecz tym już razem Mikołaj I nie zgodził się ze swoim 
ministrem. Pozostawił jednak nadal rzeczy tak, jak tego 
życzył sobie Kankrin. Przeważyły szalę ku otwarciu grani- 
cy inne korzyści, jakich spodziewano się ze zniesienia od- 
rębności Królestwa i stopniowego wprowadzenia form rzą- 
du, jakie posiadało Cesarstwo. 

W tym też celu wysłano z Petersburga urzędnika do 
szczególnych poruczeń przy ministeryum finansów i rozka- 
zano mu przyjrzeć się wszystkiemu zbliska. Ten, po po- 



Digitized by 



Google 



< 868 > 

wrocie w wyczerpującej relacyi oświadczyła ii wszystkie 
obawy są przesadzone, że taryfa zrobiła już swoje, ie prze- 
mysł Królestwa jest w stadyum zupełnego zaniku i nie bę- 
dzie mógł sprostać rosyjskiemu wobec widocznej jego 
przewagi. 

Z niezmiernie ciekawej tej korespondencyi urzędowej 
widać między innemi ciążenie ekonomiczne zacliodnicti 
prowincyi Cesarstwa ku Królestwu. Potwierdza to i Pas- 
kiewicz, omawiając w jednym z memoryałów potrzeby kra- 
jUy prosi on o otworzenie granicy dla polskicłi wyrobów 
płóciennycłi. ^Nie sądzę — twierdzi — aby rosyjskie fabryki 
płócienne były w stanie nastarczyć potrzebom całego Cesar- 
stwa, wiadomo bowiem, ii gubernie zacłiodnie potrzebują 
tego rodzaju fabrykatów i tutaj to właśnie mógłby się zna- 
leść zbyt na polskie wyroby lniane bez szkody dla wyrobów 
rosyjskicłi tegoż samego rodzaju^. To samo się dzieje z to- 
warami żelaznemi, szklanemi, papierem, które ze względu 
na bliskość i łatwość komunikacyi (szosy), a z tego powodu 
i taniość przewozu znajdują sobie stałe rynki zbytu w guber- 
niach zacliodnich. 



A teraz uczyńmy przegląd poszczególnych gałęzi gospo- 
darki krajowej końca epoki Steinkellerowskiej. 

Rolnictwo w czasach owych wobec zalewu ziemiopło- 
dami, przychodzącemi ze Wschodu, wyzbywa się powoli 
starego systemu gospodarowania, przybiera zaś natomiast 
charakter coraz bardziej intensywny. W tem tylko widząc 
swój ratunek, zaczyna ono przy pomocy Banku Polskiego 
zaopatrywać się w maszyny rolnicze, pochodzące z miejsco* 
wych fabryk i sporządzane z krajowego żelaza; używać 
gipsu tartego, jako materyału amelioracyjnego dla pól i łąk, 
guana jako nawozu, oraz zaprowadzać bydło zarodowe. 
W tym też właśm'e czasie daje się zauważyć zwrot gospo- 



Digitized by 



Google 



« ted » 

darstw rolnych ku uprzemysłowieniu w najszerszem tego 
słowa znaczeniu^ więc zaczynają się gdzieniegdzie ukazy- 
wać gorzelnie, cukrownie, browary, zjawiają się tu i owdzie 
dystylarnie, a w bliskości miast — cegielnie. 

Główną podporą jego istnienia, jak w okresie poprzed- 
nim, jest liodowla owiec. Dzięki wzorowemu porządkowi, 
zaprowadzonemu skutkiem postanowienia Namiestnika Kró- 
lestwa w r. 1822 odnośnie dostawy wełny na jarmarki, 
łiandel tym towarem przetrwał okres krytyczny. Wełna 
znajduje sobie początkowo zbyt w fabrykacti sukienniczycłi 
rosyjskicłi; lecz jednocześnie ze wzrostem w Cesarstwie 
przemysłu sukienniczego i rolnictwo rosyjskie zaczyna się 
zajmować hodowlą owiec. Mając zbyt na miejscu, łatwo 
wypiera polską wełnę z granic Cesarstwa, skutkiem czego 
ostatnia zaczyna zaspakajać rynki zagraniczne, a następnie 
Królestwa, gdyż z 200,000 pudów wełny wyprodukowa- 
nej w r. 1847, połowę musiano wywieźć do Prus i Saksonii: 
a 12 tys. do Cesarstwa, resztę zaś przerobiono w fabrykach 
Królestwa. I ten rodzaj uprzemysłowienia rolnictwa kraj 
zawdzięcza Bankowi. 

Urządził on składy wełny w Warszawie i Kaliszu i da- 
wał na zastaw jej pożyczki do połowy wartości, brał zaś 
prowizyi od sumy pożyczonej Vt^ Qd miesiąc, a za skład 
w ciągu pierwszych trzech miesięcy po 6 kop., w ciągu na- 
stępnych po 27i kop. od centnara. Oprócz tego posiadają- 
cy wełnę swą na składach płacili ^/i^% do dyrekcyi ubezpie- 
czeń. 

Przy ogólnym niezadawalającym stanie ekonomicznym 
Królestwa składy przynosiły wielkie ulgi krajowi całemu. 
Z jednej strony rolnik, otrzymawszy pożyczka mógł zaspo- 
koić pierwsze niezbędne wydatki i nie troszczył się o swój 
towar, który za niewielką opłatą mógł wyczekiwać dogod- 
nej pory zbytu, z innej znów przemysłowiec nie potrzebował 
zaopatrywać się w znaczną ilość towaru na jarmarkach, 
a nie szukając daleko potrzebnego mu . surowego produktu 



Digitized by 



Google 



« MO > 

mógł go nabywać w składach Banku w każdym czasie. Ku- 
piec zaś, nabywszy towar, mógł znów otrzymać nań z Banku 
pożyczkę^ spłacić przemysłowca^ a następnie częściowo, 
w miarę zbytu wziętej części, wykupować zastawioną. 
Tym sposobem wciąż świeży grosz, wypuszczany z Banku, 
obiegał kraj i znów doń powracał, aby wkrótce być wypusz- 
czonym w tym samym celu i z tym samym dobroczynnym 
skutkiem. 

Przecliodząc następnie do przemysłu fabrycznego wi- 
dzimy, iż część pozostałycłi z pogromu fabryk sukienniczych 
dla braku zbytu, zmuszone były przeistoczyć się w fabryki 
bawełniane. Około r. 1845 istniały już dwie przędzalnie : 
w Łodzi o 7,872 wrzecionach, na których wyrabiano 
186 tys. funtów przędzy i w Ozorkowie o 6,336 wrzecionach 
i 212 Vf tys. funtów rocznej produkcyi. 

Oprócz tego w r. 1861 warsztaty mechaniczne w Żar- 
kach zostały zamienione w przędzalnię bawełny o 6 tys. 
wrzecion. 

Warsztatów, fabrykujących wyroby bawełniane. Króle- 
stwo w roku pobytu Samojłowa, posiadało 10,146 

Rzemieślników, zatrudnionych w tych 
fabrykach 17,034*) 

Bawełny i przędzy zużyto funtów . . 2,371,547 



*) z tego wyrobiono chustek sztuk 481,029 

Kortu, rypsu, deoilkatouu. dymy 1 póhncrynosu : . łokci 1,276,070 

MuiilDu i tkauin przezroczystych , 946»919 

Perkalu , 4.066.622 

Bagdadu, nanklnu I plóclenka ^ 7,777.620 

Wyrobów, przerabianych deseniowych , 835,940 

Różnych tkanin ^ 8,174,149 

Tasiemek sztuk 863,710 

V/yrobów dzianych lokcl 122,014 

czyli sztuk 3,802 

Tkanin drukowanych lokcl 37,618 

, farbowanych ^ 42.133 

Bielizny stołowej ntuk W79 



Digitized by 



Google 



< 801 » 

Poniewai zaś ludność Królestwa wynosiła dusz 
4,456,228, własne zatem fabryki dostarczały zaledwie Vf fun- 
ta wyrobów bawełnianycłi na osobę. Droższe gatunki spro-^ 
wadzano z Rosyi lub z zagranicy. 

Warsztatów wyrobów lnianych i konopnych było 120. 
Użyto konopi i lnu funt. 630,003, (W liczbę nie wchodzą 
płótna włościańskie domowej roboty). ^) 

Była to zatem ilość niewystarczająca, na każdego bo- 
wiem mieszkańca produkowano około Ys funta, resztę spro- 
wadzano z Rosyi. 

Fabryk wyrobów jedwabnych Królestwo posiadało 
dwie z „bardzo słabą zresztą tendencyą na rozwój tego ro- 
dzaju przemysłu**. •) 

Co do ilości fabryk papieru, jakie Królestwo posiadało, 
ścisłych danych podać nie można. Określenie « kilka**, któ- 
re często powtarza się w referatach urzędowych, jest 
wprost niewystarczającem. Najwięcej zaś przed otwarciem 
wspólnej granicy między Królestwem a Cesarstwem niepo- 
koiła ówczesne rosyjskie sfery kupieckie fabryka w Je- 
ziornej, która wysyłała wyroby swoje aż do środka Rosyi, 
bez względu na wielki stosunek wagi do wartości towaru, 
przy nadzwyczaj wówczas złym stanie dróg w Cesarstwie. 

I fabryki sukien, pomimo czasowego kryzysu, wywoła- 
nego taryfą z r. 1832, zdążyły przystosować się do nowych 
warunków. Około r. 1850 widzimy tę gałęź przemysłu 
Królestwa w stanie następującym : 



') Wyrobiono płótna: weby funt. 8^ 

, 9 konopnego , 694J^ 

Ordynaryjnego łaglowego 1 drelichu , lj(20,40ft 

Drukowanego „ 22,520 

Farbowanego , 109,842 

Wyrobów dtitnych ^ 4.349 

Tasiemek , 29,933 

Blellsny stołowej , 122,609 

Rolnych wyrobów , 350,705 

t) z memoryału Pasklewicsa. 



Digitized by 



Google — 



^ M2 > 

Warsztatów czynnych 8,224 

Rzemieślników zatrudnionych w fabry- 
'kach 10,742 

Użyto wełny surowej .... funtów 4,761,600 *) 

Ogółem na każdego mieszkańca Królestwa przypadało 
1 funt wyrobów wełnianych. 

Większą zaś produkcyę sukna cienkiego w stosunku 
do ilości mieszkańców Królestwa tłomaczy się nader przy- 
jaznemi warunkami, jakie Królestwo dawało temu przemy- 
słowi: tańszym i pracowitszym robotnikiem, mniejszą ilo- 
ścią świąt w Polsce niż w Rosyi, lepszem rozgatunkowaniem 
wełny i t. p., tak, iż pomimo uciążliwego cła, jakie na gra- 
nicy rosyjskiej opłacać należało, ^^ ogólnej ilości towarów 
znajdowało zbyt w Cesarstwie. Fabryki zaś rosyjskie prze- 
rabiające wełnę, nabywaną w południowych guberniach 
Cesarstwa, gdzie była ona pomieszana (runo z matek, jagniąt, 
z nóg i owiec padłych) nie mogły pod tym względem współ- 
zawodniczyć z polskiemi. 

Lecz za to produkcya średnich i niższych gatunków 
w Rosyi wzrastała, zawdzięczając taniości wełny rosyjskiej 
i szerokiemu zbytowi na wschodzie, który rosyjskie fabryki 
po r. 1831 oddziedziczyły po polskich. Co zaś do produk- 
cyi średnich i niższych gatunków, wyrabianych w Króle- 
stwie, to ilość ich nie przekraczała potrzeb kraju. 

O przemyśle metalurgicznym St. A. Kempner *) mówi 
Bank w krótkim czasie powiększył ilość pieców wielkich 
o kilkanaście: sześć zbudował w Hucie Bankowej, trzy 
w Starachowicach, dwa w Niwce, dwa w Blachowni, jeden 
w Pradłach, jeden w Rejowcu. Fabrykę stali założył w Be- 



z której wyrobiono sukna cienkiego 8,060 posUwów 

. , . średniego 23,860 . 

, grubego 40,640 

Rółnych innych wyrobów funtów 942,636 

szalów 1 chustek sttuk 23,406 

Badania i Szkice ekonomicine. 



Digitized by 



Google 



rezowie, odlewnię w Parczewie; warsztaty mechaniczne 
w Białogoniu, Bobrze i Suchedniowie; huty cynkowe 
w Niemcach, ^) Niwce i Dąbrowie ; kopalnie węgla w Dą- 
browie i t p. i t. p. 

Bank wskrzesił wtedy wiele zakładów górniczych z cza- 
sów Stanisławowskich i zwiększył ogólną wydajność ko- 
palni. Podczas gdy w poprzednim okresie górnictwo po- 
trzebowało pomocy rządowej w kwocie złp. 400 tys. rocz- 
nie, Bank już osiągał z tej gospodarki korzyści. Był on jesz- 
cze właścicielem fabryki żelaza w Ostrowcu, walcowni 
w Irenie. 

Jest to mniej więcej wszystko; a wzięte razem z zakła- 
dami St., stanowi powainą całość ekonomiczną Królestwa. 
Jeżeli dorobek ten porównamy z nabytkiem okresu poprzed- 
niego, to przekonamy się, iż pomimo nadzwyczajnie nie- 
przyjaznych warunków, społeczeństwo, prowadzone przez 
Bank i ludzi pełnych poświęcenia, nietylko że przechowało 
przemysł z okresu poprzedniego, lecz uwarstwiło go nawet 
nowymi pokładami przekazując jako spuściznę następnym 
pot^oleniom. Było to ziarno rzucone na wdzięczną rolę, 
lecz, okryte jeszcze zimnym całunem ciężkich nad wyraz 
okoliczności, wegetowało w oczekiwaniu przyjażniejszego 
jutra. 



Na ostateczne otwarcie granicy, jak się to już rzekło, 
wpłynęło doniesienie urzędnika do szczegóhiych poruczeń 
przy ministeryum finansów Cesarstwa, którego wysłano 
w celu dokładnego zbadania stosunków. Doniósł on, że 
przemysł Królestwa jest w upadku i nie może się podnieść 
wskutek braku kapitałów ^których w Królestwie niema 
i być nie może**. Chodziło jeszcze tylko o Bank, gdyż ten 



' ') Istniała Jeszcze za ks. Drucklego Lubecklego, lecz była bezczynną z powodu 
kryzysu. 



Digitized by 



Google 



< 864 > 

swą nadzwyczajnie energiczną działalnością zapełniał całe 
Królestwo i przeszkadzał przemysłowi rosyjskiemu. To też 
Samojłow był zdania, iż zmniejszy się o wiele wpływ jego 
.jeżeli zmieniony będzie system pożyczek, udzielanycti prze- 
zeń na zakłady przemysłowe." *) 

Podług zdania urzędnika rosyjskiego łioroskop zapowia- 
dał przyszłość nieobiecującą dla Królestwa, tembardziej iż 
,w ciągu tycti lat piętnastu rosyjski przemysł zmężniał, gdy 
tymczasem Królestwa do tego stopnia cierpiał zastój, iż cała 
suma jego produkcyi rocznej wraz z górnictwem i fabryką ma- 
szyn w r. 1846 nie dochodziła 12 miljonów. ^) Tu widocznem 
jest iż 5 mil. konsumentów Królestwa więcej ma znaczenia dla 
Cesarstwa, które może im udzielić część swej olbrzymiej 
produkcyi, niż 54 miliony spożywców Cesarstwo dla Kró- 
lestwa, które z wyjątkiem sukiennictwa jedynie, nie jest 
wstanie zadość uczynić nawet wewnętrznej swej potrzebie. ') 

Należy przyznać, iż sprawozdanie Samojłowa posiada 
wszelkie cectiy wszechstronnej znajomości rzeczy i niezwy- 
kłej spostrzegawczości. Widząc jednak skutki otworzenia 
granicy, łatwo wskazać i pewną lukę w jego referacie. Nie 
zauważył on mianowicie tej okoliczności, że, jakkolwiek ka- 
pitałóWy jak słusznie doniósł on swemu rządowi, Królestwo 
nie miało, lecz posiadało za to mnóstwo chętnych rąk do 
pracy, kapitał zaś, przy bardziej sprzyjających warunkach, 
sam je odnalazł. 

KONIEC 



1) Podkreślamy wyrazy Samojłowa, tak Jak one są podkreślone w referacie 
autonu 

*) Rok 1846 był Istotnie fatalnym dla Królestwa, gdyt ludność Jego miała dwa 
poprzednie lata głodu 1 moru bydła ze wszelklemi następstwami. Po bankructwie 
Koniara przemysł ielazny przecliodził clęłkl kryzys. Huty były zamknięte. Cynk 
szlązkl po zastosowaniu do Jego wyrobu blendy, zamiast galmanu robił polskiemu 
współzawodnictwo. Cena Jego na rynkach nie pokrywała kosztów dobywania. Fa- 
bryka zaś maszyn St. po przejściu Wydziału Górnictwa do Komtsyl Skarbu stała bez- 
czynna. 

') Z referatu Samojłowa. 



Digitized by 



Google 



SPIS RZECZY. 



Str« 

Wizerunek Steinkellera — 

Przedmowa IV 

Pomnik Steinkellera — 

Piotr Steinkeller, przemysłowiec polski, przez Henryka 

Radziszewskiego 3 

Monografia Piotra Steinkellera, streścił z akt J. Kindelski 93 

Karykatura 151 

Jlerb dominium Żarki 188 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



This presenration photocopy 

was madę and hand bound at BookLab, Inc. 

in compliance with copyright law. The paper, 

Weyerhaeuser Cougar Opaque Natural, 

meets thie requirement8 of ANSI/NISO 

Z39.48-1992 (Permanence of Paper). 



(OO) 
Austin 1994 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google