Skip to main content

Full text of "Rozprawy"

See other formats


This is a digital copy of a book that was preserved for generations on library shelves before it was carefully scanned by Google as part of a project 
to make the world's books discoverable online. 

It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject 
to copyright or whose legał copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books 
are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge thafs often difficult to discover. 

Marks, notations and other marginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the 
publisher to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to 
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated ąuerying. 

We also ask that you: 

+ Make non- commercial use of the file s We designed Google Book Search for use by individuals, and we reąuest that you use these files for 
personal, non-commercial purposes. 

+ Refrainfrom automated ąuerying Do not send automated ąueries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machinę 
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attribution The Google "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legał Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legał. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
any where in the world. Copyright infringement liability can be ąuite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's Information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discover the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the fuli text of this book on the web 

at http : //books . google . com/| 



Digitized by 



Google 



i 



l^arbarli College Hibrarg 



FROM THB BBąpBST OF 

GEORGE FRANCIS PARKMAN 

(CU8l0fz844) 
OF BOSTON 

A fund of $25,000, ••tibii«h«d in 1909, the Income 
of which \t used 

" For the purchase of books for the Llbrary" 




Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



ROZPRAWY 
i 

SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ 

WYDZIAŁU 

HIST0BTCZN0-FIŁ0Z0FICZN£60 

AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI. 



. Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



ROZPRAWY 

i 

SPRlWOZDAiriA Z POSIEDZEŃ 
WYDZIAŁU 

HISTORYCZNO-FILOZOFIGZNEGO 

Ablemli UiiocMci. 



Tom XVIII. 



w KR*\KOWIE. 

NAKŁADEM AKADEMII. 

w OBUKABNI UKI1¥BB8YTBTU JAGIBLŁOŃSKISGO 
pod Mnądem Ign. Stolcls. 

1886. 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Googlo, 



. TREŚĆ. 

I. Rozprawy. 

Str. 

PisKOSiKSKi Franciszek: O sądach wyższych prawa 

niemieckiego w Polsce wieków średnich. . . 1—68 

Kaspabek Franciszek : Prace instytutu dla prawa na- 
rodów w przedmiocie prawa międzynarodowego 
prywatnego 69 — 144 

FiBRiCH Maurtcy: o przysiędze stanowczej i o prze- 
słuchania stron jako świadków w procesie cy- 
wilnym z uwzględnieniem projektów nowój au- 
stryjackiśj ustawy sądowój 146—274 

Ułanowski Bolesław : Drugi napad Tatarów na Polskę 275 — 325 

II. Sprawozdania. 

A) Posiedzenia Wydziału historyczno-filozoficznego ... in 

B) Posiedzenia Komisyi historycznej v 

C) Posiedzenia Komisyi prawniczśj ix 

D) Posiedzenia Komisyi archeologicznej zxi 

Dodatek: Sprawozdanie o drugim dziale ksiąg Archiwum 

kapituły katedralnej krakowskiej; ks. Ignacego Pol- 
kowskiego XZVIII 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



I. 
ROZPRAWY. 



Digitized by 



Google 



Hi.'. 



Digitized by 



Google 



o sądach wyższych 

prawa niemieckiego vsr Polsce 
wieków średnich, 

przez 

Dra Franciszka Piekosińskiego. 

§. 1. Bezpośredni powód do napisania tój rozprawy. 

W tomie IV Rozpraw i Sprawozdań wydziału historyczno- 
filozoficznego Akademii Umiejętności ogłosił prof. Bobbzyński 
pierwszą część gruntownej swćj pracy „O założeniu sądów 
wyższycłi prawa niemieckiego na zamku krakowskim", w któ- 
rej przedstawił rozwój sądownictwa wedle prawa niemieckiego 
w dawnój Polsce, w epoce poprzedzaj ącój wydanie przywileju 
Kazimirza Wielkiego w przedmiocie ustanowienia sądów 
I7vyż8zych prawa niemieckiego na zamku krakowskim, a za- 
razem rozebrał krytycznie tekst tegoż przywileju i poparł 
nowemi wywodami przypuszczenie Naruszewicjła i Helcla 
co do prawdziwćj daty przywileju, odkładając rzecz o dzia- 
łalnośei sądów wyższycłi na zamku krakowskim do drugiój 
części 8w6j rozprawy. 

Jakkolwiek mimo upływa lat dziewięciu część druga 
m rozprawy nie ukazała się jeszcze, mamy jednak uzasadnioną 
nadzieję, że Szanowny Autor, który tyle trudów poświęcił, 
tak znaczny zapas materyjałów przewertował, aby ro^aśnić 

wyds. uowt T. xyui. 1 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



8 

udzielony sobie przez Helcla wyjątek z wyroku wydanego 
pod r. 1450^ przez rajców sześcin miast wielkopolskich, popie- 
rając objawione przez Bandtkiego zdanie co do istnienia 
osobnego sądu komisarskiego sześciu miast dla Wielkopolski. 

Od czasu rozprawy Roepblla pomnożył się znakomicie 
materyjał dyplomatyczny, przybyły nowe zagadki. Pokazało 
się, ii obok sądów królewskich prawa wyższego niemieckiego 
istniały t akież są dy także wjobrach klasztornych jJbi ^upich . 

Zagadka to prawdziwa w obec wyraźnego brzmienia 
przywileju Kaziniirzowego , który właśnie dlatego wydany 
był za poprzedniem zezwoleniem wszelkiego duchowieństwa, 
iżby sąd wyższy prawa niemieckiego ^sl zamku krakowskim 
mógł zyskać charakter sądu powszechnego. 

Dla rozjaśnienia więc t^j zagadki okazała się potrzeba 
oljolt pracy prof. Bobrzyńskiego, poświęconej wyłącznie sądom 
wyższym prawa niemieckiego na zamka krakowskim, podjęcia 
równocześnie monograficznego opracowania także sądów wyż- 
szych partykularnych tegoż prawa. Dogodną ku temu celowi 
sposobność nastręr*zała ta okoliczność; iż między rękopisami 
przechowanemi w bibliotece jagielońskićj w Krakowie zna- 
chodziła się także ks ięga j ednego z takich yy łaśnje zagadko- 
wych sądów wyższych part ^uTar nych, mianowicie sądu wyż- 
szego przeznaczonego dla posiadłości klasztoru tynieckiego, 
położonych nad rzeką Wisłoka około miasteczka Kołaczyc, 
z siedzibą pierwotną n a zamku Golesz u. 

Rozprawa przeto obsadzie wyższym w gródku goleskim 
rozpocząć miała szereg monografij o sądach wyższych party 
kulamych prawa niemieckiego w Polsce wieków średnich, 
do czego owa księga rękopiśmienna tem bardzićj się nadawała, 
iż poczynając akta swe rokiem 1405 a więc terminem 
niezbyt odległym od przypuszczalnćj daty założenia owego 
sądu 9 dochodziła prawie do połowy wieku XVI, obejmując 
tym sposobem cały wiek XV aż po koniec wieków średnich 
o nas. 



Digitized by 



Google 



Jakoż podpisany autor zabrał się piloie do tój pracy 
monograficzDĆj y pokazało się atoli po dokładnem zbadania 
materyjału w owój księdze zawartego, iż nsateryjał ten daje 
wprawdzie dostateczne wyjaśnienie w przedmiocie składa 
tegoż sądn/jego zakresu działania i stosunku do sądu wyż- 
szego powszechnego na zamku krakowskim, nie wyjaśnia 
wszelako faktu powstania tegoż sądu, i jemu podobnych, dalój 
pierwotnych zawiązków sąJów tych i faz przejściowych, któ- 
regoto przedmiotu również żadno z dzieł prawniczój literatury 
naszój dostatecznie nie opracowało. 

A jednak podając uczonym badaczom monograficzny 
opis sądu wyższego w gródku goleskim, wypadło z rzeczy 
porządku powiadomić choć po krotce czytelnika, j aki był zawia- 
zek sądów wyższych partykularnych prawa n iemieckiego 
w dawnćj Polsce, skąd początek swój wzięły i jaką była ich 
pierwotna organizacyja w epoce poprzedzającćj tę chwilę, 
odkąd księgi pozostałe o organizac}ji i działalności tych są- 
dów dokładne nam dają wyjaśnienie. 

Zniewolony był przeto autor zarządzić w tym kierunku 
poszukiwania wśród bogatych naszych zbiorów dyploma- 
tycznych średniowiecznych, jakicmi się już poszczycić możemy, 
a chociaż rezultat osiągnięty w znacznćj c/ęści wymagania 
autora zadowolnił, okazało się przecież, iż wiadomości z tych 
źródeł zaczerpnięte, przekraczają zasobnością swą znacznie te 
ramy, jakie słowu wstępnemu do drobnćj zresztą , monografii 
o sądzie wyższym w gródku goleskim zakreślić wypadało, 
i że to sjowo wstępne jako osobną rozprawkę piróci ć należy. 

Tak powstała niniejsza praoa, którćj stroną ujemną 
jest właśnie to, iż przeznaczona pierwotnie tylko jako jeden 
ustęp do innćj pracy, nie wyczerpuje dostatecznie przedmiotu 
ani tćż jest z należytą gruntownością napisana. Sądzę jednak 
iż do przebaczenia mi obudwu tych usterek tćm więcćj prawo 
rościć sobie mogę, gdy jak wiadomo, zapas naszych doku- 
mentów średniowiecznych drukiem ogłoszonych, przeniesie 



Digitized by 



Google 



cyfrę dwanastu tysięcy, że zatem samo rozpatrzenie 8ię 
szczegółowe w tym olbrzymim zapasie daleko więcej sto- 
sankowo pochłonęłoby czasu i pracy, niż jój na rozprawę 
o tak szczupłych rozmiarach poświęcić można. 

§ 2. Osadnictwo na prawie niemieckióm w Folsoe wieków 

średnich. 

W dziejach ekonomicznego a po części nawet społe- 
cznego rozwojn Polski wieków średnich jest bezsprzecznie 
jednym z najdonioślejszych czynników zakład anie wsi i miast 
prawem niemieckióm. 

Ohcj zwyczaj na naszą przeszczepiony glebę, sprzyja 
jące to dla siebie znal9zł warunki , więc tH odrazu głębokie 
w średniowierznćm społeczeństwie naszóm zapuścił korzenie, 
zrósł się z potrzebami jego, korzystne dlaA tak pod względem 
materyjałnym jak i społecznym wydając owoce. Wytworzył 
OD w tćm społeczeństwie klasę mieszczańską złożoną z zdol- 
nych rękodzielników i przedsiębiorczych kupców, pośredni- 
czących w handlu między Wschodem a Zachodem , podniósł 
moralnie i materyjalnie wieśniaka, przemieniając go z ubo- 
giego prawie niewolnika w zamożnego i swobodnego kmiecia. 

Jemnto kraj nasz zawdzięcza powstanie handlu i prze- 
mysłu i szybki rozwój rolnictwa w XIV i XV wieku, jemu 
społeczność nasza swój znakomity zmysł kolonizacyjny, a 
w skolonizowaniu Rusi przez I^jlskę czynnik ten najważniejszą 
grał rolę. I jeśli na jakiem polu, to na tem przedewszystkiem 
Polska jako pośredniczka w przeszczepieniu cywilizacyji za- 
chodnićj na Wschód najświctniejszemi poszczycić się może 
rezultatami. 

Lecz w czćm leżała tajemnica, że zakładanie wsi i miast 
prawem niemieckićni; tak popularnćm się stało, że tak ducho- 
wieństwo jako i rycerstwo starało się jakby o wielką łaskę 
o uzyskanie przywileju monarszego na Teuton, w czćm nawet 
przodowali monarchowie przenosząc wsie z prawa polskiego na 



Digitized by 



Google 



6 

niemłeckie lab zakładając nowe wprost na prawie niemieckióm 
na surowym korzenia. 

Tajemnica w tćm polegała, iż wieś na prawie nie mieckićm 
osadzona przy nadzwyczaj prostój swćj i pojedynczej organi- 
zacyji, zaspakajała wszystkie niemal potrzeby tak ladnodci 
wieśniaczej jako tńż dwom i wystarczała sama dla siebie 
jnż prawie zapełnię, ie dalój przynosiła każdema materialne 
korzyści, ktokolwiek z osadnictwem na prawie niemieckićm 
wszedł w związek, a więc w pierwszój linii tak dworowi 
jakotćż wieśniakonl, w drugiój dachowieństwa i monarsze, 
a wreszcie oałema społeczeństwa naszemn. 

Dość zresztą porównać ówczesny stan wsi istniejących 
na prawie polskićm z osadami założonemi na prawie niemiec- 
kićm, aby się i)rzekonać , że jak wieś polska jest rzecby 
można rezultatem pierwotnego instynktowego tylko dzia- 
łania człowieka do utrzymania swego samobytu, bez poczucia 
jakichkolwiek wyższych potrzeb i bez dążenia do zaspokojenia 
takowych, przyeiśnionego nadto mnogością danin i posług 
różnorodnych na rzecz dworu monarszego, bez rachuby i bez 
względu choćby one nawet ruinę tćj jednostki za sobą pocią- 
gnęły, włóczonego po najrozmaitszych sądach wojewodziiiskich, 
kasztelańskich i całćj zgraji różnych poborców i mytników 
w odległe nieraz miejsca, obkładanego tamże przeróżnemi 
karami, których egzekucyja była istnem rozdrapaniem i roz- 
marnowaniem wieśniaczćj fortuny, pociąganego wreszcie do 
tćj w wysokim stopniu dokuczliwćj dziesięciny snopowćj, 
która nie dozwalała wieśniakowi zwieść sprzętu w dogodnćj 
chwili do stodoły, dopóki nie zjawił się dzicsięcinnik i dzie- 
sięciny na polu nie wytyczył, choćby sprzęt cały zgnić miał 
wśród słot i niepogody, tak wieś osadzona na prawie nie- 
mieckićm jest aż do najdrobniejszych szczegółów prostem 
przeciwieństwem tego obrazu: wszystko tam obmyślane, co 
potrzebne, aby nietylko wszelkie uciążliwości od wieśniaka 
odsunąć, nietylko byt mu spokojny zapewnić, ale także zaspo- 



Digitized by 



Google 



1 

koić wszystkie jego potrzeby na miejscu a nawet utrzymać 
go na pewnym stopniu zamożności. 

Zobaczmy w jak prosty sposób len cel umiano osiągnąć. 
Za przykład niech nam posłuży posiadłość rycerska, gdyż 
na nicłi najwybitnićj okazywały się korzystne skutki zasadza- 
nia na prawie niemieckićm. 

Wyobraźmy sobie szmat lasu około 40 włók t. j. 1200 ^'^' " '^^ 
morgów liczący, w nim drewniana chałupa i niewielka ^mo- 
że kilkanaście a najwyżćj kilkadziesiąt morgów obejmująca^ 
polana nprawnćj roli, tyla ile starczą siły d^orskićj czeladzi 
na jćj uprawę , to mnićj więcej przeciętny obraz posiadłości 
szlacheckićj w XIII wieku. Czeladź dworska złożona z za- 
knpnych lub odziedziczonych niewolników, oddaje się uprawie 
roli na rzecz dworu, paszeniu bydła i trzody na paśnikach 
leśnych, na bukwi i żołędzia, tudzież doglądaniu barci. Rybo- 
łóstwo i polowanie uzupełniają rubrykę dworskich dochodów. 
Wieśniak jako osadnik, jctóryby nie był niewolnikiem dworu, 
jest w posiadłościach szlacheckich ówczesnych nader rzadkićm 
zjawiskiem, pochodzącćm z bardzo nielicznych w tym kierunku 
monarszych nadań; swobodny zaś osadnik, garnął się głównie 
do królewszczyzn lub posiadłości kościelnych i klasztornych, 
w których z powodu egzempcyjnych przywileji monarszych 
miał zapewniony byt o wiele znośnicjszy. 

Jakżeż inaczćj wyglądać będzie ta posiadłość szlachecka, 
jeśli się uda rycerzowi uzyskać przywilej od monarchy na 
założenie wsi prawem niemieckićm. Wnet zjawi się zasadżca, 
który podejmie się osadzenia nowej wsi na surowym korzeniu 
i asakupi sobie od dworu odrazu sołtystwo w tćj nowćj osadzie 
za kilkanaście lub kilkadziesiąt grzywien. To pierwszy gotowy 
pieniądz w znaczniejszćj samie, jaki wpływa do pustej dotąd 
kalety szlachcica. Równocześnie zawarty zostaje układ obejmu- 
jący warunki lokacyji, mianowicie ilość łanów przeznaczonych 
pod nową osadę, prawa i obowiązki sołtysa, prawa i obowiązki 
przyszłych osadników, unormowanie sądownictwa oraz sposobu 



Digitized by 



Google 



8 

uiszczania dziesięciny i wysokości onćjże. Układ ten spisany 
zostaje w formie jednostronnego przez dwór wydanego i przy- 
szłemu sołtysowi wręczonego przywileju, który tenże w miarę 
potrzeby dworowi lub włodarzowi dworskiemu okazywać jest 
winien. Potem następuje wymiar łanów przeznaczonych pod 
nową osadę. Sołtys to miernik zarazem, zna się na objętodci 
łanów cay to wielkich czy małych, frankońskich, magdeburskich, 
flamandzkich, szredzkich czy chełmińskich, zna tóż sposób 
mierzenia, bo są w tóm pewne tajemnice: zupełnych nieużytków 
nie wlicza się w rozmiar wcale, a ogólną powierzchnię łanów 
wymierzać trzeba w figurze gieometrycznćj wedle możności 
jak najbardzjćj zbliżonćj do czworoboku lub prostokąta. Po- 
łożenie topograficzne lasu wskaże, czy powierzchnię tę można 
wymierz)ć w jednćj ręce czy tćż w dwóch lub więcćj. Tak 
wymierzona powierzchnia zowie się miarą, jćj granice ścianami, 
las pozostały po za tą miarą, poza ścianami, o ile zostaje 
póżniój pod uprawę wzięty, zowie się przymiarkiem, zaścian- 
kiem, zbytkiem, po łacinie excrescenłiae agronim, residuitateSy 
extremitates, remanenłiacy siiperfluitates , po niemiecku uber- 
schaar, skąd powstały póżniój uasze obszary dworskie, o czćm 
jeszcze słówko niżćj. 

Skoro miara już jest ograniczona, następuje wymiar 
pojedynczych łanów znowu wedle możności jak najregularniej- 
szych, każdy łan przez całą długość lub szerokość miary od 
jednćj ściany do drugićj *). Przypuśćmy, że powierzchnia 
przeznaczona pod nową osadę czyli miara wykazuje trzydzieści 
łanów, to z takowych dwa wolne od wszelakiego czynszu 



') Nie zawsze następował wymiar łanów równocześnie z Wy- 
daniem przywileju lokacyjnego, zdarzało się bowiem dość 
często, iż w przywileju lokacyjnym podano tylko w przy- 
bliżeniu liczbę łanów, jaką lokacyja objąć ma, zostawiając 
wymiar pojedynczych łanów czasowi, w miarę zgłaszających 
się osadników. 



Digitized by 



Google 



stanowią uposażenie sołtysa, dwa idą pod wspólne paświsko 
zwane pospolicie skotnicą lub wygonem; a jeśli kościół istnieje 
lub ma być założony, tedy jeszcze dwa łany wolne od czynszu 
przeznaczone zostają na uposażenie kościoła, reszta pozostała 
26 a względnie 24 łanów to kmiece role czynszowe przezna- 
czone dla przyszłych osadników, o których sprowadzenie sołtys 
się teraz troszczyć będzie. Czynsz z takićj kmiecćj roli czyli 
z łanu, stale na św. Marcin opłacany, wynosi około połowy XIV 
wieku mnićj więcćj 12 do 24 groszy, dziesięcina pieniężna 
z łanu połowę lub nawet "/, czynszu, najczęścićj wiardunekcgyli^ 
12 gr. z łanu, a zwracamy uwagę, że w tćj epoce szło 14 
groszy na czerwony złoty węgierski ^). 

Wszelako nie zaraz po założeniu wsi na prawie nie- 
mieckićm czynsz ten staje się płatnym. Powierzchnia prze- 
znaczona pod nową osadę nie posiada jeszcze aoi skrawka 
uprawionćj ziemi, całą miarę pokrywa las starodrzewny Inb 
przynajmnićj gaj. Trzeba zatćm dać osadnikom czas, iżby 
sobie przedewszystkićm las wykorczowali i w uprawną za- 
mienili rolę. Przypuszczając, iż każdy osadnik zdolen jest 
wykorczować sobie przecięciowo dwa do trzech morgów sta- 
rego lasu w ciągu jednego roku, a gaju nawet więcćj, na- 
dawał dwór osadzie tak zv7ane lata wolnizny od kilkunastu 
do dwudziesta lat, w ciągu których osadnicy wolni byli od 
czynsza i dziesięciny, których oplata dopićro po upływie tych 
lat wolności rozpocząć się miała. 

Oprócz łanów zostaje jeszcze wymierzonych kilka Inb 
kilkanaście tak zwanych zagród czyli ogrodów lub dworzyszcz 



*) Środkiem wsi zazwyczaj prowadzono drogę, wzdhiż którćj 
wyznaczone zostały miejsca na ogrody i dworzyszcza dla 
nowych osadników. Dworzyszcza ;te nie przylegały zaraz 
do drogi, lecz były nieco głębićj wpuszczone, aby rozszerzając 
drogę wytworzyć plac dla przekupniów i rzemieślników 
podczas targów i jarmarków. Zwało się to nawsiem, a do- 
chód z nawsia często przypadał sołtysowi. 
W7di. iloMl T. xviu. 2 



Digitized by 



Google 



ijących każde około 2 morg()w. Przeznaczone one są dlą, 
§Imk6w, i)ricc przede wszy stkiem dlą rzeźników, pieką: 
ewców^ dla karc/marza^ kowala a, nawet, dla ła^iębnik% 
ładnik o ile możności wjszystkie swe potrzeby mógł 
a miejsca zaspokojone. Pierwotny zagrodnik bowiem^ 
jski rzemiedlnik. 

Tawet sądownictwo b^ ło na miejscu. Sołtys wraz z ławą 
I z siedmiu ławników, wybranych z pośród miejscowycłi 
tów, wykonywał sądownictwo wszelakiego rodzaju tak 
e jako tóż karne, z wyjątkiem niewielu ciężkicli spraw, 
•ozstrzygały się ląa sądach wielkich, trzykroć do roku 
CDOŚci włodarza dworskiego odbywanych. Bo sołtys 
iv^nik zarazem, on obeznany jest ze sposobem gajenia 
rwania sądów wedle prawa niemieckiego^ on zną, 
niejsze przepisy tegoż prawa co do obligacyj, zastawów^ 
spadkowego i t. d. on tćż niewątpliwie jest instruktorem 
ych ławników co do przepisów Teutonu, boć trudno 
osadzie, postarać sic^ o księgę prawa i o ludzi piśmien- 
joby w tćj księdze przepis prawa odszukać, odczytać 
mieć potrafili. 

iprócz dwóch łanów wolnych od wszelkićj daniny otrzy- 
jeszcze sołtys jako dalsze uposażenie szósty grosz 
1 z łanów kmiecych, trzeci grosz wszelkich kar i opłat 
'ch, zazwyczaj także czynsze z jatek rzeźnych, stra- 
chlebnych i szewskich, karczem, młynów i sadzawek, 
edy nawet barcie i łowy, w zamian za to winien był 
^ę rozległości osady i stosunkowo chojniejszego uposa- 
wego bądź samojeden, bądź tćż samowtór lub nawet 
ŁCĆ na zdatnym koniu, uzbrojony wedle przepisu przy- 
stawić się na wojnę w miarę potrzeby, towarzyszyć panu 
czyto na sądy, wieca lub sejmy, czy na dwór, wjeszcie 
za posyłkami pauskiemi. 

ddna zagroda czynszowa przeznaczona była dla kar- 
li, którjr wyrabiał piwo; a jeśli w osadzie znałazła hi^ 



Digitized by 



Google 



11 

ft<M»ka, wnet isjawił się i młynans^ który i sadzawkę rybną 
wykopał i jas urządził i .młyn wybudowała aby osada zboże, 
a kariBzmarz słód miał gdzie mleć. Nadto młynarz to mechanik 
w całym tego słowa znaczenin: on w miarę potrzeby poba- 
dnje dwór i budynki gospodarcze dla pana swego, on potrafi 
zrycbtować stoły i ławy i inne potrzebne sprzęty, on nawet 
zna się na opalisadowaniu gródka, na wystawieniu wieżyc 
olironnych i planków. 

I oto obraz wsi na prawie niemieokiem osadzonój. Po 
upływie lat wołnizny w jakżeż odmiennóm położeniu znajdują 
się wszyscy ci, którzy się na przywileju lokacyjnym oparli. 

Więc najprzód dziedzic, który z swój obszernój posia- 
dłości pokrytój starodrzewem krom zaspokojenia niezbędnych 
potrzeb do życia przez chodowie bydła i trzody, żadnych 
zgoła nie ifaiał dochodów, obecnie z pozostałych mu 20 łanów 
czynszowych pobiera rocznie bez żadnych trudów lub przy- 
łożenia się swego 20 do 30 czerwonych złotych w szerokich 
groszach praskich, oprócz dochodów z sądownictwa i innych 
drobniejszych, lecz co ważniejsza to to, że gdy w przywileju 
lokacyjnym zastrzeżonóm jest, iż kmiecie winni dworowi 
k ilka dni dó roka zadarmo w polu pracować , mianowicie 
oprawić pole pod jary wysiew i ozimy, zasiać a w czasie 
żniw zebrać i zwieść do stodół, tedy przybywa dworowi, 
ograniczonemu dotychczas na nieliczną czeladź dworską, rąk 
do ^aćy, poczyna on rozszerzać także swoje gospodarstwo 
dilrorskie czyli folwarczne, kbrczuje owe poza miarą, poza 
śdaną miary pozostałe powierzchnie lasu, owe uberschary, 
bo już tna siły do ich obrobienia i uprawy, i tym sposobem 
powstaje gospodarstwo folwarczne na większą skalę, dzisiejszy 
dworski obszar, którego nazwa właśnie z tych iiberscharów 
początek swćj bierze, podczas gdy miara stale wsią się nazywa. 

Ma tćż dziedzic wszelaką wygodę z sołtysa, który mu 
wszędzie a zwłaszcza na wojnę zbrojno towarzyszy i z mły- 
narte, który mu zastępuje miejsce domowego mechanika. 



Digitized by 



Google 



12 

Z owych 24 wieśniaków, którzy tu przed laty na wieśó 
o świeżćj lokacyji z gołemi prawie rękami przyszli, mamy 
dzisiaj 24 zamożnych kmieci. Kaidy z nich załogę, jaką dostał 
od dwora w bydle i ziarnie na pierwsze zagospodarowanie, 
już dawno dworowi w latach wolnizny zwrócił: obecnie po- 
siada on oprócz wspólnego paświska i wspólnego użytku 
z lasu dworskiego na opał i budulec, łan ziemi uprawnój 
na wyłączną własność, z którego opłaciwszy czynsz dziedzi- 
cowi i dziesięcinę wiardunkową kościołowi a nadto niewielką 
królewszczyznę monarsze, do jakiój wsie na prawie niemieckiem 
założone, były obowiązane, a która przywilejem koszyckim 
z r. 1374 ostatecznie na dwa grosze z łanu określoną 
została, już więcój do żadnych prestacyj nie był pociągany 
krom kilku dni roboczych przez rok dla dworu i dwóch 
obiadów dla włodarza dworskiego podczas wielkich sądów; 
trzeci obiad ciążył już na sołtysie. A jeśli nawet co 
przewinił, nie pociągano go do grodu, nie ciążył go niemiło- 
sierny komornik lub służebnik grodowy, lecz stawał w własnój 
wsi przed swoim sołtysem i ławą złożoną z najbliższych są- 
siadów, a w sądzie tym nikt nie miał interesu gnębić go nad 
słuszność, gdyż tak sołtysowi jako i dziedzicowi zależało na 
tćm, aby wieśniacy bezprawnie uciskani nie uciekali z roli, 
iżby przez to łany nie pustoszały. 

Wreszcie i sołtysa położenie było bardzo ponętne, a to 
nie tylko pod względem materyjalnym lecz nawet pod wzglę- 
dem moralnym. Niewielką on gotówkę przyniół z sobą zaku- 
pując przed laty u dworu sołtystwo istniejące dopićro w na- 
dzieji w pośród puszczy, którą poprzednio wykarczować 
trzeba było. Dziś oprócz dwóch łanów będących własnością 
sołtysa a więc wolnych od czynszu, pobiera on dochód znaczny 
z czterech łanów czynszowych, z zagród, jatek, kramów, 
młyna, sadzawek, kar sądowych i t. d. a dochód ten roczny 
pewnie nie wiele mniejszy, jak cena jaką przed laty za całe soł- 
tystwo zapłacił. O moralnych sukcesach sołtysa niżój powiemy. 



Digitized by 



Google 



13 

Lecz nietylko dla tych^ którzy przy zakładaniu osady 
na prawie niemieckićm, jako bezpośredni działacze występo- 
waK, płynęły obfite korzyści; płynęły one i dla tych, którzy bardzo 
mało Inb nawet nic się do takich lokacyj nie przykładali. 

Mam tn na myśli w pierwszym rzędzie kościół^ który 
przychodził do znacznych dochodów z dziesięcin takich ob- 
szarów, z których dotychczas żadnych dziesięcin nie pobie« 
rał.I rzecz dziwna, że właśnie kościół największe nowym lokaoy- 
jom stawiał trudności, obstając przy żądaniu oddawania dziesię- 
ciny snopowój zamiast małdratowój lub pieniężnój , mimo iż 
dziesięcina snopowa połączona z obowiązkiem wieśniaka cze- 
kania ze sprzętem, dopuki dziesięcinnik nie przyjedzie i dziesię- 
ciny sobie w polu nie wytyczy, i z dalszym obowiązkiem odwie- 
zienia tój dziesięciny dziesięcinnikowi do jego stodół, była 
dla wieśniaka ciężarem niezmiernie uciążliwym, rujnującym 
go nieraz pod względem ekonomicznym, jeśli n. p. czekając 
na dziesięcinnika nie zdążył^ze sprzętem umknąć z pola przed 
słotami. A dodaó należy, iż o ile nam daty przywileji 
wslcazują, dziesięcina pieniężna była czćmś cięższem jak 
dziesięciną, jeśli l)owiem ń. p. przy czynszu po 16 lub 18 gr. 
z łanu, zastrzeżona jest dziesięcina po gr. 12, albo przy czyn- 
szu po 12 gr. z łanu dziesięcina w wysokości gr. 6, to taka 
dziesięcina nie dziesiątą lecz trzecią lab dwie piąte części 
dochodu przedstayria. 

Mimoto kościół upomie obstawał przy dziesięcinie sno- 
powej, więc gdy król Kazimirz Wielki począł na szeroką 
sludę zakładać wsie na prawie niemiecki^ lub przenosić 
wsie z prawa polskiego na niemieckie, przyszło do ostrych 
zatai^w między królem a biskupem krakowskim Bodzantą, 
że król był aż zmuszony dla wywarcia odpowiedniego nacisku 
na biskupa, wydać edykt powszechny zabraniający kmie- 
ciom i osadnikom odstawiania dziesięciny biskupowi lub ko- 
ściidom na własnych wozach, a nawet niektóre dobra 



Digitized by 



Google 



14 

biidrapie mianowicie klacz Rftdłowcrki i TTszewski sekweHirem 
obłożył % 

SMićtjlo się ba ttm, te Bodzanta o tyh jedynie nrtą^ 
piły it seswolił, aby tylko w ziemiach po prawym brzegi 
Wieły położonych, od księstwa f^iwięcimekiego poczynając 
ał po gnmioe Raiii i Węgier z nowjrch osad bralią była 
driaBięcina wiardnnkowa. Zresztą tylko wójtonCi i sołtysom 
z łaii6w wójtowskich i sołtysich i to najwyżej z cztei<eeh 
słnłyć miał przy wilćj aiszezania dziesięciny piemężnij fldiasto 
snopowój '). 

Pa&Btwo z iokacyj na prawie niemieckióm w kilku kie- 
rankacłi znakocnite odnosiło korzyści. Przedewszystkiem pod 
względem ekonomieznym: ogromne powierzchnie leśnych pust- 
kowi preemienaly się w uprawną rolę, nadając ojczyźnie 
nascój coraz bardziój ceclię kraju rolniczego, w miastach po- 
częty się rozwijać handel i przemysł, kwitnąć rękodzieła. 

Pod względem oówiaty lokacyje na prawie niemieckiem 
znamionują wielki postęp i to postę)» ten prawdziwy, któi-y 
się nie ogranicza do indywiduów lub do nielicznćj garsfti 
osób wybranych, lecs- odraza całe klasy społeczne oganiia. 



') 1362 . . Quod licet alias ex guibusdam causis prOhibu* 
crimus et prohiberi mandauerimus kmełhonibus seu ćohnis 
djfocesis CracouiensiSy ne decimas prediales fnAgum Siui- 
rum tam episcopo gnam aliis ąuibusaimąue clericis 
debitas suis curribus conducerenty sictit condućebaniut 
tempofibtts rectroaetis . . . Kod, Kał. kr. I N. 195. 

1334 . . . ąuamuis rillas episcopales ątiosdam scilicet 
RadloWf Yswaniy Bcsadky^ Zauada, PrzedscziczajJodloua^ 
Pasecznaj Nemsyno, in qua hereditate locałe sunł due 
viUe, mddicet Reepmnyk et Rosumberk, CunoU) et Bucaue 
recipi et intromitti de eisdefn nostris officialibus mandas- 
semuSy non causa omninwde retencionis, sed ius seruitutis 
regalis in eisdetn reąuirentes . . . Kod. Kał. kr. 7, N. 198. 

•) Bandtkib, Jus Polonicum p. 164, art» I i UL 



Digitized by 



Google 



15 

W miejsce n6tępaj%cój zwolna klasy wiośmacz^ pier- 
wotnego naszego społeczeństwa, która żadnćj zgpła niezar 
znawszy oświaty i bez jakiójkolwiek nadziei w lepszą przy- 
szłość, uciskana licznemi prestacyjami i posługami publi- 
cznenii lub na rzecz, swych dziedziców, istniała t}'lko niemal. 
o tyle, o ile. ją, zwierzęcy instynkt zachowawszy do utrzy- 
msMUft właanego bytu. przynaglał, powstawała ki sa Ziimo- 
^jch kmieci, która wolna od wszelkich ucisków i udręczeń 
z 9wolK>dną myślą nielylko chętnie oddawała się pracy, któ- 
rćj owoce byt jój przedewszystkiem polepszały, ale nadto. 
powołana do samorządu gminnego, mając c^yto w sądzie ła- 
wniczym roztrząsać i rozstrzygać spory i wymijdywać wyroki 
na zasadzie prawa niemieckiego, czy to w radzie- gminnćj ob- 
myślać środki i wydawać wilkirze w przedmiocie dobra i po- 
rządku publicznego, rozwijała, się umysłowo w najlepszym, 
bo w społecznym kierunku. Nie zaznawała ona wprawdzie 
na^ szkolnych, lecz poznawała naukę społecznego porządku. 

Obok kmieci powstawała z lokacyj na prawie niemie- 
ck;em. inna je«9U)ze wyższa klasa, społeoioia^ Masa wójtów 
i sołtysów. 

Jak w pierwotnym ustroju naszym społecznym pomię- 
dzy wieśniakiem a rycerzem znakowym czyli szlachcicem, 
istniała klasa pośrednia pół szlachty, włodyków, tak przy 
wzrastającem ciągle osadnictwie na prawie niemieckiem, 
w miejsce nbożęjącćj zwolna klasy włodyków i sznkającćj 
sobie, na Rusi lepszćj przyszłości, powstaje klasa sołtysów, 

Sołtys u nas jeśli nie jest przybyszem, to z kmiecia 
bogatego lub z rodu sołtysiego pochodzenie swe bierze: na- 
leżałby przeto do klasy wieśniaczćj. Powołany wszelako z je- 
dnćj strony do wykonywania sądownictwa i utrzymania po- 
rządku publicznego w swojej gminie, z drugićj zaś strony 
do słożby wojennój jako żołnierz należycie wedle przepisu 
przyi^ilejn uzbrojony, stał się w społeczeństwie naszćm bar- 
dzo potytepzną jednostką. Ubogiego włodykę nie stnć było 



Digitized by 



Google 



iadną miarą ani na tak dobrego konia ani na taką zbroję, 
na jaką stać było i do jakićj przywilejem lokacyjnym obo- 
wiązany był zamożny sołtys. 

Ten tóż więc charakter dobrego żołnierza królowie nasi 
ceniąc przedewszystkiem u sołtysów, wynieśli ich odrazu do 
wyższój klasy społepznój, a choć ich nie zrównałi z włody- 
kami; dali im jednak podwójnie tak wysoki pokup za głowę 
Inb ranę, jak był za głowę lub ranę zwyczajnego kmiecia 
nałożony *). Tego przywileju wyższego pokupu za głowę 
i ranę używali także ci kmiecie, którzy w lokaeyjach, gdzie 
sołtys lub wójt z mocy przywileju samowtór lub samotrzeć 
na wyprawę wojenną wyruszyć był obowiązany, sołtysowi 
na tę wyprawę jako żołnierze towarzyszyli (mUes factus de 
cmethane). 

Skoro więc osadnictwo na prawie niemieckióm tak zna- 
komite zarówno dla państwa i kościoła, jak dla dworów, soł- 
tysowi kmieci sprowadzało korzyści, nic dziwnego, iż tak głę- 
bokie w naszćm społeczeństwie zapuściło korzenie, że nawet 
jeszcze w KYIII wieku spotykamy się z nowemi nadaniami 
prawa niemieckiego. 

Pi erwsze _0 8ady nie mieckie na obszarach dawnój Polski 
pochodzą już z drugićj połowy XII wieku. Pojawiają się one 
nąjpierwćj na Szlązku. Już w przywileju fimdacyjnym kla- 
sztoru Cystersów lubiązkiego z r. 1175, wydanym w Grodzisku 



') XCVIL Militi vero fmnoso slachcie bO marcas, scarta- 
bello 30 marcaSf milUi creato de scuUeto vel cmethone 15 
marcas pro capite: item militi slachcie pro vulnere 10 mar- 
cas^ scartabello 5 marcas, sculteto vel cmętonifactis mUilibus 
3 marcas pro vulneribus statuimtis persolvendas. 

L V. Cmeto occidens cmełonem pro poena homicidii ca- 
słellaniae in qua homicidium commissum fueritj vel ei, cui 
ius persuaserit 4 marcas^ consanguineis vero sive amieis 
proximioribus 6 marcas decernimus persokendas. 

Helcel, Starod. pom. I. str. 93, 119. 



Digitized by 



Google 



1? 

przez Bolesława WysokiegO;^ znajduje się wzmianka o Niem- 
cach kolonistach; których książę z pod prawa polskiego wy- 
łącza ^). 

Z ziemi wieluńskiej Tuto niemiec wspomniany jest w do- 
kumencie Monacha patryjarcby jerozolimskiego z r. 1198^ 
jako nadawca klasztorowi miechowskiemu wsi położonej pod 
Budą *). 

W Wielkopolsce Władysław Odonicz nadając w roku 
1210 na synodzie borzykowskim Winemarowi opatowi pfor- 
te&akiemn w opolu przemętskiem różne posiadłości w celu 
założenia tamże klasztoru Cystersów, dozwala mu zarazem 
osadzania wsi Niemcami na prawie niemieckiemu z uchyle- 
niem wszelkiego prawa polskiego ^). 

Na Kujawach książę Ziemiomysł nadaje w r. 1223 
krzyżownikom gwieździstym w Inowrocławiu swobodę wedle 
prawa niemieckiego dla trzech wsi: Marulewy, Batkowo 
i Szropsko ^) ; a w r. 1237 spotykamy już Niemców i na Ma- 
zowszu, mianowicie w Płocku % 

Do Małopolski przybywa znaczniejszy zaciąg Niemców 
II schyłku panowania Leszka Białego. W tym bowiem cza- 
sie ozyskuje Iwo biskup krakowski od Leszka Białego swo- 
body dla Niemców osadzić się mających w kasztelaniach kie- 
leckiej i tarskiej V* 

W latach 1228 i 1230 spotykamy w spółczesnych do- 



*) B&sching: Die Urkunden des Kłosters Leuhus N. L 

*) Kod. Wielkopolski I, N. 34. 

«) Kod. Wielkopolski I, N. 66. 

*) Bzyszcz. Muczk. I, N. 17. ^ 

^) Kod. Mazowiecki N. 11. 

*) 1227. JiberłaUs eł immuniłałes, quas dUectus JUius no- 
bUis uir L. dux polonie super TeiUonicis in terriioriis 
KUciensi et Tarsensi casteUanianm locandis... Kod. kat. 
hrak. /, N. 17. 

W^tU. Uosot T. XTUI. ^ 

Digitized by VjOOQ IC 



18 

kamentach Piotra sołtysa krakowskiego, co dowodzi istnie- 
nia jut w tern mieAde znaczniejszej osady niemieckiej '). 

Wcześnie też, bo jeszcze w pierwszej połowie Xin wie- 
ka ukaanją się osady niemieckie na podgórzu tatrzańskiem. 
Mianowicie otrzymnje w r. 7234 Teodor wojewoda krakow- 
ski od Henryka Brodatego przywilej osadzania Niemców nad 
Dunajcem i jego przypływami w okolicy Nowego targu % 
a w r. 1244 zakłada Bolesław Wstydliwy Podoliniec aa pra- 
wie niemieckiem ^). 

Wszelako dopiero w drugiej połowie XIII wieku stają 
się osady niemieckie w Małopolsce częstszemi. Pierwszą wsią 
osadzoną przez biskupów krakowskich na prawie niemie- 
ckiem są Biesiadki; które w r. 1269 od Pawła bisk. krakow- 
skiego przywilej prawa niemieckiego otrzymały , drugą 6ar- 
lica założona prawem niemieckiem w r. 1274 na wzór mia- 
sta Sk9ly *). 

Snąć jeszcze pod te czasy bardzo znaczny był przy- 
plyw do Mąło£ul8ki Sławian zaodrzański^^ którzy przed 
uciskiem margrabiów brandeburskich i daków saskich siedzi- 
by swe ojczyste o|)U8zczali, skoro w znanych czterech funda- 
mentalnych pr/.ywilejacb swobód i ogzempcyj nadanych bisku- 
pom i kapitale krakowskiej na wiecach oględuwskim, chro- 
berskim, zawichojskim i beszowskim w latach 1252, 1254 
i 1255 nie ma żadnej wzmianki o osadnictwie Niemców lub 
na prawie niemieckiem '^j. 

W XIV atoli wieku, a zwłaszcza za pokojowych rzą- 
dów Kazimirza Wielkiego osadnictwo na prawcie niemieckiem 
szerokiem płynie korytem, w XV zaś wieku już powszechncm 
się staje. • 



') Zbiór dyplomów klasztoru mogilskiego, N. 8 i 11. 

') Rod. Małopolski I, N. 15. 

') Akta grodź. ziem. I, Ń. 1. 

*) Kod. kat krak. I, N. 67 i 76. 

') Kod« kat. krnk. I, N. 35, 41, 42; i 43. 



Digitized by 



Google 



19 

OftftdDiotwo na prawie niemieckiem nie ograniczało się 
na samćio lakladanin wsi Dowych, i owszem wieie wsi istnie- 
jąoych joi od dawna na prawie pois1<iem pr zenosEOno na pra- 
wo ni emieekie . Następowała w takim razie zupełna koma- 
saeTJa jaż wyczynionych grantów i dziedzin i nowy syste- 
matyczny podział na łany. 

Co więcćj, nawet wsie, ktdre nie miały przywileju 
prawa niemieckiego, przyjmowały urządzenia osad na pra* 
wie niemieekiem załoionych, zacłiowując zresztą prawo pol- 
akie. Jnż w statutach Kazimirza Wielkiego czytamy o kmie- 
ciach siedzących na wolniżnie na prawie polskiem 'j. 

Osady zakładane na prawie niemieekiem lub przeno- 
szone na takowe rządziły się bądź wprost prawem magde- 
bnrskiem, bądi pośrednio prawem szredzkiem lub chełmió- 
ddem. W Małopolsce, Wielkopolsce, Sieradzkiem i Łęczyc- 
kiem przeważało prawo szredzkie, na Mazowszu i Kujawach 
prawo cłiełmińskie. 

Wymiar nowćj osady następował w Ms^opolsce na 
łany frankońskie czyli wielkie lub szredzkie czyli nale^ na 
Szląsku i w Wielkopolsce obok łanów wielkich frankońskich 
iataiały łany małe flamandzkie, prawo chełmińskie przepisy- 
wido dla swych osad również łaoy flamandzkie, które póini^ 
włókami ebełmińskiemi zwano. 

§ 3. Sądy wyższo prawa niemi^ckidgo w cgól«. 

Wspomnieliśmy wyż^, iż jurysdykcyję sądową we wsiach 
na prawie niemieekiem osadzonych, sprawował sołtys z ławą, 
złożoną zazwyczaj z siedmiu ławników. 

Nie cały jednak obszar spraw cywilnych i karnych 
pornczany bywał jurysdykcyji sądów ławniczych, nie 
wszystkie też indywidua na prawie niemieekiem osadzone, 



*) Bandi^kie: Ius Polonicum 115. 

/Google 



Digitized by ^ 



20 

jtirysdykcyji tejże ławy podlegały. Sprawy największój wa- 
gi, zwłaszcza ciężkie występki karne, zastrzegał częstokroć 
dwór własD^ jury adykeyj i , co zaś do osób , to jurysdykcyji 
sądów ławniczych podlegali kmiecie i zagrodnicy we wsiach, 
mieszczanie po miastach, lecz nie podlegali J[żj^ sołty si ani 
wójtowie . 

Stosunek sołtysa czy wójta do dworu na prawie leń- 
skiem był oparty. Dwór więc tylko jako lennodawca sołtysa 
czy wójta jako wazala swego sądzić był uprawniony. Przy- 
wileje lokacyjne nie pozostawiają w tćj mierze żadnćj wąt- 
pliwości. Oto stereotypowa formuła określająca jurysdykcyję 
M^ przywilejach lokacyjnych: uwalniamy wieśniaków z pod 
wszelkićj jurysdykcyji wojewodzińskiej , kasztelańskiej i id. 
tak iż wieśniacy tylko przed swym sołtysem, sołtys zaś przed 
nami, zwłaszaza gdyby w wymiarze sprawiedliwości opiesza- 
łym się okazał lub opornym, odpowiadać winien. 

Okazała się więc potrzeba sądów dworskich, raz dla 
rozstrzygania spraw większćj wagi, jurysdykcyji dworu za- 
strzeżonych, powtóre dla wykonywania sądownictwa nad wój- 
tem lub sołtysem. 

Obok tego wytwarzały się jeszcze inne sądy wyższe. 
Jakkolwiek każda wieś na prawie niemieckiem osadzona miała 
swój sąd ławniczy, który wraz z sądem dworskim ostatecznie 
wszystkie sprawy cywilne i karne rozstrzygać był uprawnio- 
nym, to jednak rzadko która wieś była w stanie mieć swoją 
księgę prawa niemieckiego, lub posiadać tak zdolnych ła- 
wników, iżby zawilsze sprawy w duchu tegoż prawa rozstrzy- 
gnąć byli w możuości , tem bardzićj , gdy sam zwód prawa 
rozliczne miał luki, które się dopiero zwolna uzupełniały or- 
tylami sądów ławniczych najcelniejszych miast rządzącycli^ 
się prawem niemieckiem. 

W sprawach więc wątpliwych, gdzie ława nie była 
w możności wydać orzeczenia, udawała się z zapytaniem po 
objaśnienie prawne do innej ławy celniejszćj, złożonej z ła- 



Digitized by 



Google 



21 

wników w prawie biegłych : tam tet zanosiły strony ortyla- 
mi ławy pokrzywdzone , ap elaeyje swe, które również nie były 
niczem innem, jeno zapytaniem, czy apelowany orty! odpo- 
wiada postanowieniom prawa lub jak wedle prawa być po- 
winno *j. 

Te więc dwie potrzeby, mianowicie potrzeba jorysdyk- 
cyji nad sołtysami i wójtami oraz potrzeba dawania wyja- 
śnień w przedmiocie prawa obowiązującego, były źródłem 
powstania ponad sądami ławniczemi sądów wyższych prawa 

niemieckiego, których trzy katejs^osfie rozróżniamy, miano- 

. . ^ ■ - — 

\neie: 

a) sądy leńskie {ludicium feudale, iudicium sctdtetorum, 
lus feudahf lus dictum lenskie), wykonywujące jurysdykcyję 
nad wójtami i sołtysami, 

b) sądy wyższe w właściwem tego słowa znaczeniu (lus 
superiuSy lus supremum) udzielające ławom wyjaśnień pra- 
wnych drogą orty Ii lub rozstrzygające sprawy w drodze ape- 
lacyji, tudzież 

c) sądy komisarskie czyli najwyższe. 

Sądy leńskie i komisarskie w sądach dworskich począ- 
tek swój mają. 

§. 4. Sądy leńskie. 

Prawo leńskie stanowi, iż lennodawca jeśli wazala swe- 
go przed sąd stawić zamierza, z sześciu conajmniej wazali 
i siódmego, któryby oskarżonego lennika pozwał, sąd złożyć 
winien '). 

My najdawniejsze wskazówki składu sądów leńskich 
a nas posiadamy z lat 1282, 1299 i 1337. Mianowicie znaj- 



') W miastach rada miejska dzierżyła władzę ustawodawczą 
w swym ręku : w celniejszycb przeto miastach ława u rady 
miejskiej objaśnień prawnych zasiągała. 

•) Łaski : Cofnntune incliti Polonie Begni jmuHegium, 1506, 
str. 257. 



Digitized by 



Google 



22 

dnjetny w przywileju klasztom staniąteckiego ż r. 12S2 w przed- 
miocie nadania Hartmadowi kapelanowi bocbeńskiemn soł- 
tystwa we wsi Brzeźnicy, którą na prawie szredzkiem zasa- 
dzić miał, postanowienie, iż sołtys ten nie inaczćj sądzony 
byó może, jak przed sądem złożonym z dziewięciu wazali ')• 

Wierzbięty natomiast kasztelana przywilej z r. 1299 
w przedmiocie założenia wsi Zimnodół na prawie niemieo- 
kiem % i Świętosława opata hebdowskiego przy wilcg z r. 13S7 
nadający Kunkowi Kunczonowiczowi sołtystwo we wsi Gnno- 
wie, określają, iż sąd na sołtysa z siedmin wokych sołtysów 
składać się wioien *). 

W dobrach duchownych i rycerskich były te sądy leńskie 
zrazu tylko przygodne, składane od wypadkn do wypadku w mia* 
rę potrzeby. Stałe sądy leńskie mogły i musiały powstać naj- 
wcze6nićj na dworach książęcych : raz, iż książęta w pierwo- 
tnych przywilejach na prawo niemieckie udzielonych, w róż- 
nych wypadkach na dwór książęcy odnosić się rozkazywali % 



*) 1282. Edam et ipsum 'scultełum) in nuUo iudieare per- 
fniłtimttó, nec stws heredeSj nisi fiat de ipso novem 
feodalium presencia medianie. Kod. dypl. Pol. III. N. 58. 

*) 1299, Cmethonesąue nosiri nullas respondebuntf nisi co- 
ram eodem sculłełOf et si guis predictum nostrum scut 
tetum citaueriły coram mdło respondehity nisi corani sep- 
tern liheris sctdtełis. Kod. Małop. I, N. 131. 

*j 1337. Preterea nullus nostrum scuUetum mU ąuoslihet 
suos successores ad alterius ludicij ezamen, ad nostram 
tantummodo presenciam citare debebit aut eciam enocwit*, 
quo sic euocato per nos in nostra Curia per septem eciam 
sctUtetos vicinos ad boe conuocatos ipse iudicabitur et 
sui successores. Kod. kat. krak. I, N. 162. 

*) 1255. Quafncumque vero causam temiinare non pote- 
rintj ad nostram audienciam transmitant, Rzyszcz. 
Muczk. II, N. 64. 

1^268. Ad nos autem non aliter citabuntur, nisi per li- 
teram nostro sigUlo communiłam in catisa iantummodOj 
quam solteius non potcst diffinire. Kod. Tyniecki I, N. 36. 



Digitized by 



Google 



95 

powtóre, iż znaczna liczba dóbr monarszych na prawie nie- 
miei^Mni osadzanych, częstszą składania sądów le&skich na- 
stręczała sposobność, a wreszcie, iż książęta w wielu przy- 
wilejach nawet co do dóbr duchownych i rycerskich dla dworu 
swego prawo sądzenia opieszałego sołtysa sobie zastrzegali. 
Wcześfiie więc i to już najpóźoió} w drugiój połowie XIII 
wieka musiał istnieć najiwnrąfth kRią^ęp ych stały sęAda na- 
d worny pra\ya nięm iec jiego , który z sołtysów dóbr książę- 
cych lub innych wasali sądy leńskie składał. 

Wyraźne wspomnienie takiego sędziego nadwornego 
prawa niemieckiego na dworze Łokietka spotykamy w przy- 
wileju z r. 1306 dla miasta Krakowa, który postanawia, iż 
jeśli sprawa iaka przeciw wójtowi krakowskiemu podniesioną 
będzie, książę sędziego swego do miasta ześle, aby sprawę 
tę wedle prawa niemieckiego osądził '). 

Zwał się ten sędzia nadworny landwójtem (Iudtix pny 
rineialis^ advocaius provinciałis) a najdawniejsi tacy sędzio- 
wie, jakich znamy na dworze krakowskim, są: Wilhelm 
w btach 1317, 1318 i 1321, Gkrasz w r. 1324 i Henkyk 
S^-HKRE w r. 1336 *). 

siedzibą ich był gród krakowski, a sąd sam nosił na 
iwę: prawa niemieckiego w grodzie krakowskim (lus^Th^' 
łotitcum in castro Cr acoyi ensi ). Jaki był jednak skład tego 
sąda łebskiego w pierwszćj połowie Xły wieku, nie jest nam 
wiadome, gdyż nie dochował nam się żaden akt z tej epoki 
przez tenże sąd wydany. Przypuścić jednak można z pe- 
wnśm prawdopodobieństwem*, iż obok sołtysów z dóbr mo- 
narszych znaczny w nim udział brać musieli także rajcy i ła- 
wnicy krakowscy, jako nad innych w prawie niemieckiem 
Ueglejsi. 



') Kod. miasto Krakowa I, N. S. 

*j Kod. dyp. m. Krakowa I| str. XŁ. 



Digitized by VjOOQ IC 



24 

Najdawniejszy dotychczas akt sądu leńskiego krakow* 
skiegOy jaki posiadamy, pochodzi dopiero z początku drugićj 
połowy XIV wieku, mianowicie z r. 1358, *) to' jest z tój 
właśnie chwili, kiedy Kazimirz Wielld za przyzwoleniem 
wszystkich stanów przeprowadzał reorganizacyję onegoż na 
sąd wyższy prawa niemieckiego: skład tego sądu, który je- 
szcze podówczas zatrzymał dawniejszą nazwę prawa niemiec- 
kiego na zamku krakowskim, nosi już widoczne dlady reor- 
ganizacyji w tym kierunku, jaki następnie przywilejem pra- 
wa wyższego z r. 1361 uświęconym został. O czem niżój. 

Drugim z koleji co do dawności byłby sąd leński w gro- 
dz ie sandomirskim . Przywilejem mianowicie z r. 1336 król 
Kazimirz Wielki bacząc ucisk mieszczan sandomirskich tu- 
dzież wieśniaków w opolu sandomirskiem na prawie niemiec- 
kiem osadzonych, którzy częstokroć przed sądy pozamiejsco- 
we a nawet aż do Krakowa pozywani bywali, postanowił, 
iż odtąd tak mieszczanie sandomirscy jakotóż osadnicy nie- 
mieccy powiatu sandomirskiego tylko przed swymi wójtami 
i sołtysami odpo«via'lać mają z jedynem wyłączeniem spraw 
cięższych oraz w wypadkach monarszego pozwu, w których 
to razach sądzeni być mają prawem niemieckiem w grodzie 
sandumirskim pr^ez sandomirskiego wójta i tych, którzy mu 
przydzieleni będą '). 

Nic wprawdzie ten przywilej nie wspomina o wójtach 
i sołtysach, iż równie przed tymże samym sądem w grodzie 
sandomirskim odpowiadać mają, i mogłoby się na chwilę zda- 
wać, iż to jest tylko podniesienie ławy miejskićj sandomir- 
skićj do rzędu sądu wyższego prawa niemieckiego na powiat 
sandomirski; postanowienie atoli, że wójt sandomirski sprawy 
te nie w mieście lecz w grodzie sądzić winien, Diemnićj iż 
mu mają być przydzieleni osobni asesorowie, nie pozwala 



') Kod. Midop. I, N. 253. 
') Kod. Małdp. I, N. 204. 



Digitized by 



Geogl^' 



33 

dtx eommissorias) przez biskapa kigawskiego na powiat woj- 
borski ustanowionym i przyjmuje akta leńskie '). 

Zanim się jednak te trzy sądy leńskie okręgowe po- 
tworayły, składali biskupi kujawscy sądy leńskie przygodne 
tćj wsi, którćj sołtys miał być przed sąd stawiony. Do- 
^nmenta biskupów kujawskich z KIY wieku przeważnie ta- 
kie zawierają postanowienia 'j. 

Co do biskupstwa płockiego istniał zdaje się w XIV 
wieka sąd leński w gródku gorzni eńs kim. Lecz czy to był 
sąd leński stale urzędnjący czy tylko przygodnie zwoływany, 
trudno oznaczyć. Wzmiankę bowiem mamy tylko w jednym 
przywileju Klemensa bisk. płockiego z r. 1339, w którym 
tenże si^sowi z Grążaw w gródku gorznieńskim odpowia- 
dać każe "). 

Szczególny rodzaj składania sądu leńskiego podaje nam 
przywilej Jana Grota biskupa krakowskiego z r. 1331 na soł- 
tystwo w Jaworsku. Postanawia biskup, iż sołtysi nie gdzie- 
indzićj, jeno w Jaworsku przed własnymi ławnikami odpo- 
wiadać winni % Jeśli to nie pochodzi z myłki w przepisy- 
waniu dokumentu, ileże takowy tylko w kopii się dochował, 
to postanowienie podobne wykraczałoby wręcz przeciw pra- 
wa leńskiemu, które wazalowi tylko przed sądem z wazali 
złożonym odpowiadać nakazuje, ławnicy zaś wiejscy nie są 
wazalami dworu lecz poddanymi. 

Podobne postanowienie znajdujemy także w przywileju 
kiq>itały włocławskićj z r. 1437 na sołtystwo w Parkach '^), 
mianowicie, iż gdyby kapitule sołtysa zapozwać wypadło, te- 



^ 



Bysscz. Hucz. II, N. 396. 

Ryatcs. Mncz. N.N. 256, 271, 272, 289, 293, 296, 325 
*) Kod. Mazowiecki N. 62. 
*) Kod. kat krak. II, N. 246. 
') RysBcz. Mucz. II, N, 389. 



Wjdt. iloMf. T. ZTUI. 



Digitized by 



Google 



u 

dy on posadziwszy na swóm miejsca inną zdolną osobę od- 
powiadać winien. Jest ta znowa widocznie rozomiana ława 
miejscowa, którój sołtys przewodniczy, a przed którą jeśli 
dwór na sołtysa żałobę wniesie, sołtys w miejsce swe inn'^ 
odpowiednią osobę jako przewodniczącego ławie posadź, 
a sam przed tąż ławą odpowiadać ma. 

W tćj materyji posiadamy jeszcze, jeden dokament, mi 
nowicie akt z r. 1403, mocą którego Piotr wójt dziedziczna^ 
krośnieński czwartą część tegoż wójtostwa Jakabowi Cirlero- 
wi mieszczaninowi bieckiema w 400 grzywnach groszy pra- 
skich w zastaw daje ^). Przedmiot akta t j. zastaw 
lennego wójtostwa, należałby przed sąd leński, akt zaś ze- 
znany jest przed ławą miejską krośnieńską, której atoli prze- 
wodniczy landwójt a świadknją rajcy. Wiemy, iż w później- 
szych czasach Krosno należido do okręga jarysdykcyjnego 
sąda leńskiego sanockiego, zachodzi więc pytanie, czy ów 
akt z r. 1403 ni^ jest skazówką, iż przed założeniem sąda 
leńskiego w Sanoka ława miejska krośnieńska pod przewo- 
dnictwem landwójta załatmała także sprawy leńskie okręga 
krośnieńskiego. 

§ 5. Sądy wyższe prawa niemieckiego w właściwem tego 
słowa znaczeniu. 

Jeśli sądy leńskie jaż w przepisie prawa leńskiego midy 
swój byt i astrój przewidziany, to sądy wyższe prawa nie- 
mieckiego wywołane jedynie koniecznością objaśnienia prawa 
zwyczajowego, istnienie swoje i organizacyję zwyczajowi 
zawdzięczają. 

W Niemczech można przyjąć za normę, iż osady ma- 
cierzyste wznosiły się zczasem do rzęda sądów wyższych 
względem osad filijalnych, które z macierzy początek swój 



>) Akta grodź. ziem. III, N. 78. 



^Googh 



Digitized by ViiOOV 1^ 



35 

biorąc, do niej tóź w razie potrzeby po objaśnienia prawa 
się odwcdywaly. 

U nas inaczój. Osadnicy Niemcy przychodzili z poza 
gnmic rzeczypospolitój^ rzadko z osady już w kraju istnie- 
jącej, natomiast licznego kontyogensa dla nowych osad na 
prawie niemieckiem dostarczała ludność krajowa, mianowicie 
wieśniacy swobodni, potomkowie dawnych przybyszów, Sło- 
wian zaodrźańskich, często tćż bardzo przenoszono istniejące 
jnż wsie, ludnością polską na prawie polskiem zasadzone, na 
prawo niemieckie. O stosunku przeto filii do macierzy na- 
der rzadko tylko mogła być u nas mowa, choć- może u nas 
bardzićj niż gdzieindziej dawała się uczuć potrzeba zasiąga- 
nia wyjaśnienia w przedmiocie przepisów prawa niemieckiego, 
choćby jnż dla tego, że tak znaczną liczbę nowych osadni- 
ków stanowiła ludność krajowa, zwyczajów prawa niemie- 
ckiego nie świadoma. 

Zresztą i prawa niemieckie, te zwłaszcza, które u nas 
obowiązywały, mianowicie z wierci adło saskie i prawo miej- 
s kie magdebursk ie, nie były jeszcze same rozwinięte w chwili, 
kiedy się u nas pierwsze osady na prawie niemieckiem zja- 
wiają. Jestto właśnie chwila stopniowego tych praw rozwoju. 
Prawa magdeburskie, jakie ławnicy magdeburscy Henrykowi 
Brodatemu w 'początku XIII wieku udzielili, obejmowid:y za- 
ledwie 18 artykułów, zwód praw udzielony przez tychże ła- 
wników Henrykowi HI w r. 1261 dla Wrocławia, obejmuje 
już 79 artykułów, do czego w r. 1295 nadesłali ławnicy mag- 
deburscy dodatkowo artykułów 23, gdy zwód udzielony w r. 
1304 miastu Gorlicom zawiera artykułów 140, ') a księga 
praw złożona przez Eazimirza Wielkiego dla użytku sądu 
wyższego na zamku krakowskim, obejmująca zwierciadło sa- 
skie i prawomiejskie magdeburskie-, liczy już artykułów 502.. 



*) Stenzel: Urkundenbuch mr Geackickte des Ursprungs 
der Stddte etc. N. I, !• , XVI, LVI, XOVI, CV- 



Digitized by 



Google 



36 

Nic więc dziwnego^ ii w obec niedostatecznie jeszcze 
rozwiniętego samego prawa niemieckiego^ a bardziej jeszcze, 
iż nie każdą osadę stać było mieć odpis zwodn artykułów 
tegoż prawa^ musiała się zdarzać dość często u osad młod- 
szych konieczność zasięgania rady u ław osad celniejszych 
i starszych co do przepisu prawa. 

Lecz do którychto osad celniejszych i starszych miały 
się osady młodsze uciekać po objaśnienia prawne? 

Różnorodne w tćj mierze było postępowanie książąt. 
Zrazu książęta wszystkie sprawy prawa niemieckiego na dwór 
swój pociągają, póżnićj już tylko te, którychby wójt lub soł- 
tys rozstrzygnąć nie umieli, a wreszcie wyłączają dla siebie 
jedynie sprawy przeciw wójtom i sołtysom z powodu niedba- 
łego wymiaru sprawiedliwości, w rzadkich tylko wypadkach 
stanowiąc, dokąd po objaśnienia prawne udać się należy '). 

W niektórych wprawdzie wypadkach dawał już sam 
przywilej lokacyjny w tej mierze pewne skazówki, stanowiąc, 
iż nowo założona osada ma się takiem samem prawem nie- 
mieckiem rządzić, na jakiem założoną jest ta lub owa osada 
starsza, jćj za wzór postawiona. I tak n. p. Podolińcowi 
wskazał Bolesław Wstydliwy za wzór prawo niemieckie, ja- 
kiego Kraków i Sandomirz używa, Krakowowi prawo nie- 
mieckie miasta Wrocławia, Opatowcowi znowu prawo niemie- 
ckie używane w Krakowie. Kazimirz książę łęczycki wska- 
zał Sobocie za wzór miasto Brześć, kapituła krakowska wsi 
Garlicy za wzór miasto Skałę, Floryjan bisk. krakowski osa- 
dzie l^ajno za wzór miasto Tarczek i t d. "j. 

Rzecz więc prosta, że te nowo założone osady do ta- 
kich za wzór sobie postawionych miejscowości póżnićj po 



') Ryszcz. Mucz. II, N. 64, 156, — Kod. Tyniecki I, N. 36. 

') Akta grodź, ziems. I, N. 1, — Kod. kat. krak. I, N. 76, 
II, N. 292, — Ryszcz. Mucz. II, N. 44, — Kod. Tynie- 
cki N. 24. 



Digitized by 



Google 



37 

objaśnienia prawne z zapytaniami się odnosiły, i że czasowo 
przynajmniej osady wzorowe zyskały sobie stanowisko sądów 
wyiszych w pewnych okręgach. Nie był to jednak stosunek 
przymusowy, któryby osadę nowo założoną zniewalał nie 
f^^iHieindziój, jeno n osady wzorowój szukać wyjaśnienia prawa. 
Gdzie atoli i takićj skazówki brakło, a przywilej loka- 
cyjny żadnego co do apelacyj postanowienia nie zawierał, 
tam ława w razie potrzeby zasiągała informacyj prawnych 
u innej celniejszćj ławy wedle własnego uznania, uzyskawszy 
atoli poprzód ku temu pozwolenie swego dziedzica czyli dwo- 
ru. Można jednak przypuścić z pewnem podobieństwem do 
prawdy, iż osady z dóbr książęcych bądź na dworze książę- 
cym u sędziego nadwornego prawa niemieckiego lub też 
u celniejszych osad również książęcych szukały prawnych 
objaśnień i podobnież osady w dobrach kościelnych lub kla- 
sztornych '). 



*) Zdaniem Roepella (Roepell 1. c. str. 290 sądowDictwo 
wyższe prawa niemieckiego w Polsce w ten sposób było 
wykonywanem, iż wójtowie znaczniejszych miast byli za- 
razku sędziami wyższymi nad wsiami w okręgu tychże miast 
na prawie niemieckiem osadzonemi, i że z sołtysami tych- 
że wsi trzykroć do roku tak zwane iudidum magnum 
czyli supremum odbywali. Nie możebnćm jest pogodzić 
to przypuszczenie Roepella z przepisami prawa magdebur- 
skiego. Wedle postanowień tego prawa odbywają się sądy 
wielkie czyli bnrgrabskie trzykroć do roku w stałych ter- 
minach, mianowicie w dzień św. Agaty, w dzień św. Jana 
i Pawła i w oktawę św. Marcina, a to pod rygorem, iż je^ 
śli burgrabia w tych dniach sądów swoich nie odbędzie, 
w innych dniach odbywać takowych nie ma prawa. 

I również staDOwi prawo magdeburskie, iż podczas sądów 
burgrabskich sołtys winien pod karą dziesięciu funtów za- 
siąść przy burgrabim i pierwszy wyrok jemu wymyślić. 
W obec tego postanowienia każdy wójt lub sołtys musiał 
w dnie wielkich sądów pozostać we wsi i czekać przybycia 
swego dziedsica lub jego włodarza, aby z nim wspólnie 
wielkie sądy odbyć; o zjazdach przeto sołtysów z landwój- 



Digitized by 



Google 



38 

W takim składzie rzeczy wyłania się w epoce poprze- 
dzająećj przywilej Eazimirza Wielkiego na sąd wyższy w gro- 
dzie krakowskim, zaledwo jedno lab drngie miasto, które sobie 
większe od innych wyrabia znaczenie w przedmiocie udzielania 
prawnych wyjaśnień. Takiem jest przedewszystkiem Inowro- 
cław już przywilejem Władysława Łokietka z r. 1298 dla 
Radziejowa, następnie przywilejem Kazimirza Wielkiego dla 
Bydgoszczy z r. 1346, a nawet jeszcze w sto lat póżniój przy- 
wilejem Kazimirza Jagielończyka z r. 1450 dla miasta Gniew 
kowa jako źródło do zasiągania wyjaśnień prawnych wska- 
zane '). 

Kruszwicę wskazali książęta kujawscy osadzie Skotni- 
ki w r. 1303, Włocławek a względnie Chełmno i Toruń Prze- 
mek kujawski osadzie Solec w r. 1325 '). 

O Poznaniu zaś, iż używał charakteru sądu wyższego, 
istnieje tylko przypuszczenie na podstawie nie dość jasnego 
ustępu przywileju lokacyjnego Przemyśla i Bolesława książąt 
wielkopolskich z r. 1253, w którym postanowiono, iż żaden 
niemiec osadzony w dzierżawach tych książąt poza miastem 
Poznaniem nigdzie indziój praw swych poszukiwać nie ma '). 

Gdy więc instancyje apelacyjne nie były w prawie ści- 
śle określone, a zwyczaj zupełną swobodę w tćj mierze zo- 
stawiał, zdarzało się, iż niektóre znaczniejsze miasta nawet 



tem w tych dniach absolutnie mowy być uie mogło, za- 
ozem tćż i sądy wielkie pewnych miast nie mogły być za- 
razem sądami apelacyjnemi wsi okolicznych. 

To tćż przeglądając akta sądów wyższych prawa nie- 
mieckiego widzimy, iż one podczas sądów wielkich sądów 
swych nie odbywają wcale, gdyż sołtysi nic mogli w dniach 
tych ruszyć się ze swych włości. 

') Ryśzcz. Muczk. I, N. 89, II, N. 496, 591. 

') Rzyszcz. Macz. I, 96, II, 480. 

») Kod. Wielkopolski N. 321. 



Digitized by 



Google 



39 

poza granice kraju d o Magdeburga i Hali po objaśnienia pra- 
wne poselstwa słi^y, 

Temu stanowi rzeczy miał koniec położyć przywilej 
^ aTJmirza Wielkiego, ustanawiający na zamku krakowskim i 
powszechny sąd wyższy prawa niemieckiego dla ci^ej Polski. { 

Co do daty tego przywileju adhuc sub iudice lis est '). 

Oryginał jego zaginął snaó jeszcze w XIV wieku, a kie- 
dy Władysław Jagieło potwierdzał ten przywilej w r. 1421, 
musiał wziąić jego osnowę ex copiis (sumptis ex origtnaltbus ) 
m certis codicibus dictorum iudicum '). Kopię tę posiada- 
my. Pochodzi ona z końca XIV lub najpóżnićj z początku 
Xy wieku i jest oprawiona przy rękopisie zawierającym księ- 
gę prawa niemieckiego, złożoną przez Eazimirza Wielkiego 
do użytku sądu wyższego na zamku krakowskim. Tekst ten 
w mnićj lub więcćj dbałych kopijach służył za podstawę 
wszystkim późniejszym przywilejom i drukom % 



') Poglądy moje krytyczne w przedmiocie daty i tekstu tego 
przywileju, zawarte są w Przeglądzie krytycznym, Ejraków 
1876 str. 211. \ 
*) BoBitzTŃSKi: O założeniu sądów wyższych prawa niemie- 
ckiego na zamku krakowskim, str. 6. 
V BoBBZTŃSKi odróżnia wprawdzie cztery odrębne teksty opie- 
rając się na znacznych odmiankach, jakie w tych tekstach 
dostrzegł. Jeśli atoli zważymy, iż wszystkie te odmianki 
są tylko stylistycznćj natury, zad co do tych ustępów, 
w których najstarsza kopia dowodnie od oryginału odbie- 
gać musi i błędy zawiera, jak co do ustępu z dwiadkami 
i co do ustępu z wyszczególnieniem sołtystw, dziwna mię- 
dzy kopiami zgodność panuje, które błędy te wiernie po- 
wtarzają, tedy mnsimy nznać, iż wszystkie te odmienne 
teksty ostatecznie w owej błędnej najstarszej kopii źródło 
swe maj% mniejszą .zaś lab większą liczbę odmianek na 
karb mniej lub więcej dbałych kopistów dmgiej lub trze- 
ciej ręki położyć należy. 

Ustęp o służbie wojennej sołtysów jest już Jagiełowym 
przydatkiem, stoji bowiem w przeciwieństwie z tern, co król 
Kazimirz jedno zdanie poprzód powiedział. Jeśli bowiem 



Digitized by 



Google 



40 

Data wystawienia przywileju Kazimirzowego jest r. 
1356 nazajutrz po św. Franciszku w Krakowie. Erytj^ezni 
uczeni jak Naruszewicz, Helcel, Bobrztński odrzucają tę d:itę 
niemogąc jój pogodzić z tymi dostojnikami duchownymi i świe- 
ckimi, którzy bądź jako świadkowie, bądź jako tacy w przy- 
wileju są powołani, za których współudziałem ustawa po- 
wyższa przyszła do skutku, a uważając ową datę r. 1356 
jako prostą myłkę, oświadczają się za r. 1365 w przypuszcze- 
niu, iż myłka najsnadnićj z tój daty na rok 1366 powstać 
mogła. I my z tych samych powodów odrzucamy r. 1356 
jako datę wystawienia samego aktu, Uadziemy ją atoli dla 
różnych decydiyących skazówek na r. 1361. 

Ale samem sprostowaniem daty wystamenia przywileju 
nie zostaje jeszcze bynajmnićj załatwioną kwestyja czasu, 
kiedy sąd wyższy prawa niemieckiego na zamku krakow- 
skim założony został, a raczćj kiedy istniejący już tamże sąd 
nadworny prawa niemieckiego odnośnemu uległ przekształ- 
ceniu, tćm bardziój, gdy jak nas sama treść przywileju uczy, 
założenie sądu wyższego na zamku krakowskim nie było wy- 
pływem doraźnego aktu monarszego, lecz rezultatem różno- 
rodnych czynności przygotowawczych i rokowań ze stanami 
rzeczypospolitćj prowadzonych. Król sam oświadcza, iż w celu 
założenia powszechnego sądu wyższego na zamku krakow- 



król Kazimirz w przywileju swoim mówi, iż aby owi soł- 
tysi tern pilnićj do spraw sądu wyższego się przykładali, 
tychże sołtysów i wójta od wszelkich wypraw wojennych 
uwalnia, tedy tenże sam król i w tymże samym przywileju 
nie mógł o jedno zdanie niżój dodać, iż tydi samych soł- 
tysów do powszechnej wyprawy wojennej pociąga, gdyż 
byłoby to skasowaniem tego dobrodziejstwa, jakie tymże 
sołtysom dopićroco nadał. Jeśli zrrsztą żadna kopia tego 
dodatku nie ma prócz przywileju Jagiełowego, tedy rzecz 
jasna, iż dodatek ten dopićro przez Jagiełę przydanym zo- 
stał, który tą restrykcyją Kazimirzowe uwolnienie sołtysów 
w sądzie wyższym zasiadających od służby wojennej zniósł. 



Digitized by 



Google 



25 

wątpić, ii przywilejem z r. 1336 Eazimirz Wielki ustanowił 
w grodzie sandomirskim takiż sam sąd leński, jaki istniał 
w grodzie krakowskim, i że taksamo landwójtem tegoż sądu 
ustanowił wójta sandomirskiego, jak lantwójci grodu krakow- 
skiego bywali także wójtami krakowskimi. 

Najwcześniejszy akt sądu leńskiego sandomirskiego po- 
siadamy z r. 1381. Wskazuje on nam, iż w skład tego są- 
du wchodzili sołtysi z Okaliny, Koprzywnicy, Szawłowic, Ja- 
łowąsa, Daromina, Łukawy, Zawichosta oraz wójt opatowski, 
przewodniczył mu zaś wojewoda i starosta sandomirski z mo- 
cy starościńskiego swego urzędu (regio ac nostro capitanea- 
tus namine) '). 

Trzeci sąd leński książęcy w Małopolsce istniał w gro ; 
dzie sądecki m. Jakkolwiek pozytywną o nim wzmiankę ma- 
my dopióro z r. 1384, przecież początek jego do schyłku 
Xin wieku, a stałe urządzenie do pierwszój połowy wieku 
XIY odnieść wypada. Ziemia sądecka stanowiła wdowią 
w ymowę księżnych lub królowych wdów. Dzierżyła ją pićrw- 
sza w tym cliarakterze Kinga wdowa po Bolesławie Wstydli- 
wym^ potćm Gryfina wdowa po Leszku Czarnym, wreszcie 
Jadwiga wdowa po Łokietku. Osadnictwo podgórza karpa- 
ckiego w ziemi sądeckićj już od Xin wieku dość raźno po- 
stępowało, stąd wcześnićj powstać musiała potrzeba ustano- 
wienia landwójta na dworze książęcym w Sączu i urządzenia 
sądu leńskiego dla ziemi sądeckićj. Nosi tćż ten sąd leński 
i póżniój, kiedy już nie było w Sączu stałćj rezydencyji księ- 
żnych wdów, tytuł sądu leńskiego dworskiego. Królowa Ja- 
dwiga w przywileju z r. 1384 wydanym dla wsi Januszowćj, 
zowie go sądem najwyższym prawa niemieckiego na dworze 
sądeckim *), w akcie wydanym r. 1389 tytułuje się ten sąd : 



1) Kod. M^op. I, N. 356. 

*} 1384. Sydelo vero coram nobis aeu nostro ludicio Theu- 
tufdcoli supremi ludidj curie nostre Sandeeenaie, dum 



Digitized by 



Google 



odale curie regis Polonie in Nova Sandecz^ a na 
gói czasu nosi tytuł ludicii feodalii terre sande- 
feszcze w r. 1464 zwany jest ludicium ecuUeto- 
indeeende *). 

li go w r, 1379 sołtysi z wsi Długołęka, Kiczno, 
Ikowa, Siedlce, Kunina i Fryczowa ')• 
Y i ostatni sąd leński książęcy w Małopolsce sta- 
Y, był w gro^ffzie bieckim . Akta sądu tego prze- 
sircłiiwum krajowem w Krakowie sięgają wstecz 
rai się ten sąd sądem najwyższym prawa nie- 
iemi bieckićj (supremum Iu» Theutonicum terre 
premum ludicium luris promncialie terre Beyezen" 
supremum aeultetorum terre Beyczensie), 
niejszy skład tego sądu, jaki znamy z r. 1383, 
dmiu sołtysów wsi Skołyszyna, Kunowa, Suche- 
lika, Mszanki, Przesieki, Głęboki i Lipinek pod 
rem landwójta Jana mieszczanina bieckiego. 
ranicami Małopolski jeszcze tylko na Rusi spo- 
i sądy leńskie książęce, mianowicie ^ grodzie 
y grodzie lwowskim. Najdawniejszy akt sądu 
lockiego znamy dopićro z r. 1435, składa on się 
i siedmiu ławników, zapewne sołtysów; ^) inny 

enda iusticią negligens fuerit... Kod. dypl. polski III, 

rodź. i ziem. Tom IX; N. 4, gdzie jednak wydaw- 
nie zdołał odczytać bardzo niewyrażnćj pieczęci. Po- 
jednak jój odlew galwanopłastyczny w moim zbio- 
częci polskich średniowiecznych. 
jrpL Polski III, N. 220. 

[ałop. I, N. 346. Roepell w rozprawie: Ueber die 
Itung des Magdeburger Stadrechts im Oebiete des 
olmschen Beichs ostwaerts der Weichsel^ Breslau 
)tr. 291, mylnie ten dokument z datą roku 1389 

icolaus Zeymih iudex, Clemens de Wyelepole, Sta- 

Digitized by VjOOQ IC 



27 

ciekawszy akt tegoż sądu, bo obejmujący przebieg procesn 
między dwoma wójtami krośnieńskimi z apelacyją do sądu 
wyższego na zamka krakowskim^ pochodzi z r. 1461 *). 

Ale obok tego sądu leńskiego prawa niemieckiego istniał 
także w ziemi sanockiej jnż na samym początku Xy wiekU; 
a zatem niewątpliwie z XIY jeszcze wieku pochodzący sąd 
leżaki ziemski; /u« promndale terrigenarum supremum, złożo- 
ny z starosty sanockiego jako najwyższego sędziego i ośmiu 
assesorów ziemian sanockich *). 

Wiadomo nam^ że na Rusi już w Xiy wieku wiele dóbr 
nadanych było rycerstwu prawem lennem^ wszelkie więc trans- 
akeyje co do takich dóbr jak niemniej wszelkie sprawy wy- 
pływające ze stosunku lennego przed sądem leńskim zała< 
twiane byó musiały. 

Że ten sąd leński ziemski sanocki nie był sądem ziem- 
skim zwyczajnym; dowodzi fakt; iż już od drugiój połowy 
XIV wieku i przez cały wiek XV spotykamy osobnych sę- 
dziów i podsędków ziemi sanockiój; w tym zaś sądzie leń- 
skim ani sędzia lub podsędek ani inny dostojnik ziemski 
udziału nie bierzC; prócz starosty sanockiego, który tu wy- 
stępuje w charakterze królewskiego namiestnika. 



nialaus Nyebileez de Proseek, Paulus Lysowski^ Mariinus 
de CroszenkOf Johannes Berkmann, lohannes Groto, Tho- 
mas Polan scabini iuris supremi Theutunici eastri Sano- 
eeneis. Akta grodź, ziems. T. yJII^ N. 62. 

■) Akta grodź, ziems. T. III, N. 118. 

*) 1402.,. Ideirco nos Styborius capitaneus eastri Sanoka 
iudex iuris prorńncialis terrigenarum supremus, PaiMo 
Vngarus de Temesc/tow^ Pakosch de Pakoschowka, Petras- 
sius Wsdowiky dominus de Wsdow^ Nicolaus Czesehyk do- 
minus de Tyrawa minori, Matliyaseh de Boyschcze, Pe- 
traseius de Ghrabownicza, Nieolaus de Tarnawa et Botha 
de Morocliowa heredes. Akta gród. ziems. T. yU, N. 23. 



Digitized by 



Google 



38 

Jakim był s ąd leński w grodzie lwowskim trudno ozDa- 
czyć. Jedyny akt tegoż sądu jaki znamy z r. 1427 '), przed- 
stawia nam starostę lwowskiego i czterech asesorów^ o któ- 
rych nawet nie dowiadujemy się z treści aktu^ czyto byli 
sołtysi czy ziemianie, czy to był sąd leński prawa niemiec- 
kiego czy sąd leński ziemiański. Treść sama aktu wskazy- 
wałaby, iż akt ten przed sądem leńskim prawa niemieckiego 
zeznanym być winien : żyd bowiem Wołczko celnik lwowski, 
sprzedaje Hanuszowi Linkowi sołtystwo w Karczu, Karcz zaś 
należał do wsi Wirbiąża, co do którćjto wsi tenże sam żyd 
Wołczko kilka lat przedtem, mianowicie w r. 1423, od Wła- 
dysława Jagieły przywilej na prawo szredzkie uzyskał *). 

W kilku przywilejach prawa niemieckiego przez Wła- 
dysława Jagiełę dla wsi w ziemi ruskićj położonych, jest 
wspomniany nadworny sędzia prawa niemieckiego {iudex no- 
ster ffenercUis)^ ') lecz gdy nie dodano, że ten sędzia na zam- 
ku lwowskim ma swoją siedzibę, trzeba przypuszczać, ii 
w tych przywilejach nie jest mowa o" landwójcie lwowskim 
stale urzędującym, lecz w ogóle o tćj osobie, którą król pod- 
czas bytności swój w ziemi ruskićj na dwór swój w chara- 
kterze landwójta powoła. 

Bądżcobądż nie musiał się sąd leński w grodzie lwow- 
skim rozwinąć wcale, skoro Władysław III przywilejem swym 
z r. 1444^ dla miasta Lwowa wydanym, nie tenże sąd leński, 
lecz ławg^ miejską lwowska^ do rzędu sądu wyższego prawa 
niemieckiego -dku4ud4} .xie™i ruskićf podniósł. *J."'^ ^ 

Na tćm kończy się szereg sądów leńslich książęcych 
prawa niemieckiego, o których bądź pozytywne mamy do- 
wody, bądź przjrpuścić można z pewnćm prawdopodobień> 



') Akta grodź, i ziems. II, N. 49. 

') Akta grodź, i ziems. II, N. 42. 

*) Akta grodź, i ziems. H, N. 33, 42, 74, VI, 16, 28. 

*) Akta grodź, i ziems. V, N. 106. 



Digitized by 



Google 



39 

stwem, it stale urzędowały. Dla których ziem nie istniał / 
taki sąd leński, tam starosta składał w miarę potrzeby sgd I 
l eżski przygodny . Starosta bowiem był namiestnikiem kró- 
lewskim, i już Wacław król czeski, który piórwszy w Polsce 
starostów jako namiestników monarszych zaprowadził, w przy. 
wilejn z r- 1294 dla klasztoru Cystersów w Mogile wydanym '), 
wskazał urząd starościński jako ten, przed którym sprawy 
z prawa niemieckiego, któreby przed sąd dworski należały, 
rozsądzane być mają. Zasada ta, iż starosta zastępuje mo- 
narchę w sądach nadwornych prawa niemieckiego, jest zre- 
sztą i w późniejszych przywilejach Kazimirza Wielkiego, Wła- 
dysława Opolczyka i Władysława Jagieły z lat 1347, 1362, 
1364, 1368, 1376, 1394, 1397 i t. d. wyraźnie wypowiedziana ■). 

Obok sądów leńskich książęcych poformowały się także 
stałe sądyleńskie dla posi adłości niektórych klasztorów i bi- 
sknpstw . ^ 

Pierwsze tn miejsce zajmuje klasztor Benedyktynów 
w Tyżcn, który dla swoich licznych posiadłości na prawie 
niemieckiem osadzonych, aż dwa sądy leńskie stałe urządził, 
mianowicie jeden w Tyńcu, drugi w gródku goleskim pod 
Kołaczycami. 

Najdawniejsza wzmianka o sądzie leńskim klasztoru ty- 
nieckiego pochodzi już z r. 1349, i zawarta jest w przywi- 
leju Hekrtka opata tynieckiego na prawo niemieckie dla wsi 
Demborzyna ■). Czytamy w tym przywileju postanowienie , 



") 1294. ut nuUus dictos incolas iudicety nisi eorum dominiy 
fratres ordima supradicii, aut inne solum noater capita- 
neuSj cum iidem easent negligentes in iuaticia guertdantibus 
de prefaiia incolia facienda* Zbiór dypl. klaszt. Mogilskie- 
N. 42. 

*) RzyszcK. Muczk. II, N. 279, 305, 562. Akta grodź, i ziems. 
I, N. 10, II, N. 2, VII, N. 12, Kod. M ałop. I, N. 294, Kod. Ty- 
niecki I, N. 117. 

»j Kod. dypl. Tyniecki I, N. 67. 



Digitized by 



Google 



so 

ii Bołtys eoram nostro iudicio promnciali scultetorum odpowia- 
dać ma; trudno wszakże oznaczyć^ czy jest ta rozumiany sąd 
leński stale urzędujący czy tót tylko przygodny, niemnićj 
czy ta wzmianka odnosi się do sądu leńskiego na dworze 
opackim wTyńcu, czy tćż do sądu leńskiego w gródku go- 
leskim, gdyż Demborzyn leżał właśnie w okręgu jurysdyk- 
cyjnym tegoż gródka. 

W przywilejacli wszelako z lat 1386 i 1394 już wyra- 
źnie sąd sołtysów w Tyńcu jest wspomniany '). Najdawniej- 
szy akt tegoż sądu z r. 1431 wymienia siedmiu sołtysów 
jako ławników, mianowicie sołtysów z Radziszowa, Zorzowa, 
Liszek, Skawiny, Prądnika, Bodzanowa i Tyńca z landwój- 
tem Jakubem Ząbkiem na czele, tytuł zaś tegoż sądu jest: 
Najwyższe prawo niemieckie Magdeburskie w Tyńcu {Iu8 
supremum Teutonicum Magdeburgense in Thynyecz) *). 

Sąd leński w gródku goleskim przy Kołaczycach istnie- 
je już dowodnie w r. 1382. W przywileju bowiem z tegoż 
roku wydanym Janowi Cbrząstowi na sołtystwo w Moderów- 
ce, postanawia Jan opat tyniecki, iż sołtys ten tylko na dwo- 
rze opackim w Kołaczycach przed siedmiu sołtysami odpo- 
wiadać winien ')• Księga aktów tegoż sąda, która się po 
dziśdzień dochowała, poczyna się jednak dopićro rokiem 1405. 

Z klasztorów małopolskich jeszcze tylko klasztor Panien 
Norbertanek na Zwierzyńcu szczyci się osobnym dla posia- 



^) 1386..* ita guod sćulteŁus coram nobis et coram iudicio 
nostrorum scultetorum in Tincia respondebit. Kod. Ty- 
niecki I, N. 109. 

1394. aduocatua aułem non alibi nisi coram nobis et 
successoribus nosŁris seu iudicio claustri Ilnieiensis obliga- 
tur respondere et iuri parere. Kod. Tyniecki I, N. 119. 

•) Kod. Tyniecki I. N. 167, Kod. Uniw. krak. II. N. 128. 

*) 1382. damus eidem scułtetoy quod nuUas debet respondere^ 
niai coram nobis aut ctiria nostra in Colaczicze eoram 
septem scultetis iure Teutonico. Kod. Tyniecki N. 108, 245, 
259. 



Digitized by 



Google 



31 

dłości swych sądem leńskim z siedzibą na Zwierzyńcp. Dwa 
akta tegói sądu z lat 1401 i 1402 wskazują, iż w sądzie 
tym zasiadali jako ławnicy sołtysi z Olszanicy, Cłiwacimiecha, 
Troksy, Łanów, Krzciccina, Erzonówki, Woli radziszowskićj, 
Bibie i Braciejówki poręby *). 

Sołtysowie niektórych innych klasztorów małopolskich, 
mianowicie szczyrzyckiego tudzież św. Andrzeja w Krakowie, 
sprawy swe przed sądem leńskim grodu krakowskiego zała- 
twiali, inne wreszcie klasztory mniój uposażone w posiadło- 
ści ziemskie na prawie niemieckiem osadzone, zapewne przygo- 
dnie tylko w miarę potrzeby sądy leńskie składały. 

W posiadłościach biskupstwa krakowskiego jeden tylko 
sąd leński spotykamy, mianowicie w Bodz^tynie dla licznych 
wsi biskupich w okręgach kieleckim, tarskim, iłżeckim i ku- 
nowskim, na prawie niemieckiem osadzonych. Dziwny jest 
atoli najdawniejszy skład tegoż sądu z r. 1390 : wójt bodzę- 
tyński wraz z ośmiu rajcami i ławnikami bodzętyńskimi sta- 
nowią sąd leński *), i bylibyśmy w niepewności, czy nie ma- 
my do czynienia wprost z ławą miejscową bodzętyńską, gdy- 
by sam przedmiot aktu, mianowicie sprzedaż wójtostwa 
w Tarczku i sołtystwa w Leśnój biskupowi krakowskiemu 
nie wskazywała, iż to jest sąd leński w pierwszój fazie swego 
istnienia, i gdybyśmy go w sześć lat póżniój, mianowicie 
w r. 1396 nie widzieli już urządzonego wedle przepisów pra- 
wa leńskiego z sześciu sołtysami jako ławnikami pod nazwą 
luris Superioria. Sołtysi ci pochodzą z wsi Dąbrowój, Psar, 
Wzdołu, Łącznój, Siekierzna, Bronikowic i Woli pod prze- 
wodnictwem wójta bodzętyńskiego '). 

Poza Małopolską, mianowicie na Rusi wspomniany jest 
już w r. 1386 sąd niemiecki na dworze biskupów przemy - 



') Kod. dypl. m. Krakowa I, N. 94 i 101. 

^ Kod. kat krak. U, N. 373. 

'} Kod. kat. krak. II; N. 407, 632. 



Digitized by 



Google 



32 

skicli^*). W przywileju Janusza bisk. przemyskiego z r. 1431 '; 
na wójtostwo radymińskie jest ten sąd bliżćj opisany, jako 
złożony z siedmiu wójtów, a dekret tegoż sądu z r. 1444 
wykazuje, iż w skład onegoż wchodzili sołtysi z Jasionki, 
Równego, Bliznego, Domaradzia, Cergowy i Przesieżnicy pod 
przewodem Grzegorza Wolbrama sołtysa z Brzozowa jako 
landwójta '). 

W posiadłościach biskupstwa kujawskiego spotykamy 
sąd le&ski stale urzędujący w Łagowie oraz ślady sądów 
le&skich odbywanych w Wolborzu i przed starostą w Rac iążu. 

Sąd leuski w Łagowie wspomniany jest już pod r. 138^ 
w przywileju Zbyluta biskupa kujawskiego na prawo szredz- 
kie dla wsi Sędek ^), w którym postanowiono, iż sołtys tejże 
wsi przed wójtami zebranymi w Łagowie odpowiadać winien. 
W r. 1424 wefaodzi w skład tego sądu siedmiu sołtysów, mia- 
nowicie sołtysi Niewskurzowa, Piotrowa, Łagowa, Sadku, 
Woli, Wszacbowa i Olszewnicy z landwójtem Tomkiem Nie- 
wskurzewskim ; przewodniczy zaś sądowi dzierżawca Łagow- 
ski ^). Inny akt tegoż sądu mamy z r. 1441 *). 

W przywileju z r. 1426 wydanym na sołtystwo w Sosnce 
w powiecie radziejowskim, stanowi Jan biskup kujawski, że 
sołtys odpowiadać winien przed dzierżawcą lub starostą ra- 
ciąskim i sędzią, którego biskup w tym celu naznaczy ^). 

W powiecie wojborskim wreszcie spotykamy w r, 1445 
Macieja z Bieswod, który się tytułuje sędzią komisarzem (/u- 



') Akta grodź, i ziems. VIII, N, 15. 

•) Tamże Vm, N. 55. 

') Akta grodź, i ziems. YIII, N. 72. 

^) Rzyszcz. Muczk. II, N. 324. 

*) Kod. dypl. polski III, N. 197. 

•) Ryszcz. Mucz. II, N. 392. 

') Ryszcz. Mucz. II, N. 375. 



Digitized by 



Google 



41 

skim odbywał z duchowieństwem synody, z rycerstwem wie- 
ca, z rajcami, wójtami i sołtysami narady : doniosłej więc dla 
nas jest wagi śledzić za postępem tych jiakowaii, zwłaszcza 
gdy w tym liieranka iLilka ważnych nasuwa się skazówek. 
Rzecz szczególna, iż w tój mierze właśnie owa fałszywa data 
roku 1356 stanowi dla nas punkt wyjścia. 

W r. 1356 mianowicie odbył się jeden z tych prawo- 
dawczych wieców w Wiślicy, na którym powstał zdaniem 
Helcia drugi statut małopolski. Z wiecu tego mamy dato- 
wany jeden przywilej Kazimirzą \yielkiego, który choć słabe 
rzuca światło na jego czynności. Jestto rodzaj listu okólnego 
do urzędników ziemskich i grodzkich małopolskich, w któ- 
rym król na zasadzie produkowanych sobie przez opata kla- 
sztoru mogilskiego przywileji oświadcza, iż wszyscy podda- 
ni tegoż klasztoru wolni są od wszelkićj jurysdykcyji ziem- 
skiój i grodzkiój i tylko przed królem, gdy będą listem jego 
zapozwani, odpowiadać mają, nadto, iż od okazania tego li- 
sta monarszego zakonnicy stosownie do swych przywileji ża- 
dnój opłaty uiszczać nie mają: jakto na walnych wie-; 
cach świeżo w Wiślicy odbywanych, postanowio-l 
nem zostało '). 

Helcel odnosząc ten ostatni ustęp listu Kazimirzowego 
tylko do kwestyji produkowania onegoż władzom i zakazu 
pobierania jakiejkolwiek za odczytanie opłaty, widzi w tćm 
odwołanie się do przepisu §. 18 wydzielonego przez siebie 
statutu m czyli małopolskiego drugiego, który obejmuje zła- 
godzenie i umiarkowanie opłaty pamiętnego '). 

Dość jednak odczytać przepis owego §.18 statutu z r. 
1356 '), aby się przekonać, że uwaga Helcia nie jest trafną, 



^) Zbiór dyplomów klasztoru mogilskiego, N. 72. 

*) Helcel: Starodawne prawa polskiego pomniki, T. II, str. 

IV, nw. 1. 
') Helcel: Starodawne prawa pola. pomniki I, str. 19G. 

Wydi. ftloiof. T. XVUŁ 6 



Digitized by 



Google 



42 



bo ów przepis stoji w prostom przeciwieństwie z listem kró- 
lewskim. Król w liście swym wręcz zabrania pobierania 
jakiejkolwiek opłaty od produkowania onegóż, gdy tjoncza- 
sem §. 18 nietyłko nie nchyla pamiętnego, lecz owszem na- 
daje sankcyję zwyczajowi pobierania onegoż; stawiając je- 
dynie za normę, iż pamiętne to w sprawach znaczniejszych 
nie więcój nad groszy 4, w sprawach drobniejszych nie wic- 
cój nad groszy 2 wynosić ma. Nie mógł więc król mieć 
na myśli ustawy, która coś wręcz przeciwnego postanawia. 
Dodać jeszcze należy, że pamiętne pośrednio tylko od pro- 
dukowania dokumentów pobierane było. Główną bowiem 
cechą tćj opłaty, skąd tóż i nazwę swą wzięła, było, iż sę- 
dziowie mieli pamiętać, co się przed nimi działo, a wzglę- 
dnie w księgę sądową zapisać, ażeby, jeśli póżnićj kiedy 
którakolwiek ze stron będzie miała potrzebę odwołania się 
na fakta jakieś przed sądem przewiedzione lub odbyte, i te- 
go od sędziów drogą wsteczy czyli za laską dopominać się 
będzie, sędziowie w tćj mierze świadectwo złożyć mogli. 
Zdaniem tćż naszem, ów końcowy ostęp listu kazimirzow- 
skiego t. j. powołanie się na uchwały wieca wiślickiego, nie 
odnosi się tylko do zakazu pobierania opłaty od produkowane* 
go dokumentu, lecz do całej treści listu królewskiego a zatćm głó- 
wnie do postanowień co do jurysdykcyji nad poddanymi klaszto- 
ru mogilskiego ^). A w takim razie napróżnobyśmy szukali ja- 
kichkolwiek postanowień do wyjaśnienia tćj kwestyji w sta- 
tucie wiślickim, gdyż takowy obejmuje tylko postanowienia 
w przedmiocie prawa ziemskiego, gdy tymczasem kwestyja 



*) Interpunkcyja w drukowanym tekście dokumentu t. j. prae* 
cinek przed ^velułi^, nie powinna wpływać na uczonych 
badaczy, gbyi wiadomo, że wydawca dyplomataryjasza mo- 
gilskiego używał interpunkcyji nowożytnej i kładł ją tak, 
jak sam treść aktu rozumiał. Tymczasem oryginalny do* 
kument nie zna różnicy między przecinkiem a kropką. 



L 



Digitized by 



Google 



43 

jnrysdykcyji nad poddanymi klasztoru mogilskiego należa- 
ła całkowicie w dziedzinę prawa niemieckiego. 

Już bowiem przywilejami Bolesława Wstydliwego z lat 
1266 i 1278, Leszka Czarnego z lat 1286 i 1288 a głównie 
przywilejem króla Wacława z r. 1294 uzyskał był klasztor 
mogilski dla wszystkich niemal swych posiadłości prawo nie- 
mieckie a wraz z niem także uwolnienie wszystkich swych 
poddanych od wszeUkiój jurysdykc}ji ziemskiój i grodzkiój, 
z zachowaniem jedynie jnrysdykcyji klasztoru, a starońciu- 
skićj czyli nadwornćj tylko w tym jednym wypadku, gdyby 
klasztor w wymiarze sprawiedliwości opieszałym się okazał '). 
Jeśli atoli Eazimirz Wielki zatwierdzając w tój mierze przy- 
wileje swoich poprzedników, nie ogranicza w liście wzmian- 
kowanym z r. 1356 jnrysdykcyji nadwomój nad poddanymi 
klasztom mogilskiego do owego jedynego wypadku opiesza- 
łości klasztoru w wymiarze sprawiedliwości, lecz odpowiadać 
im karze na dworze monarszym, ilekroć pozwem monarszym 
zawezwani zostaną, toć trudno w tem niedopatrzyć tenden- 
cyji króla pociągnienia tych wszystkich trudniejszych spraw, 
którymby ławy miejscowe dla nieświadomości prawa po- 
dołać nie mogły, na dwór monarszy, mianowicie przed or- 
ganizujący się właśnie sąd wyższy prawa niemieckiego. 

Jeśli zresztą jak się niżćj okaże, mamy już z następnych 
zaraz lat dwóch t. j. z r. 1357 i 1358 a zatćm na lat kilka przed 
wystawieniem samegoż przywileju urządzającego sąd wyższy 
na zamka krakowskim, niezbite dowody, iż sąd ten or- 
ganizuje się w tym samym właśnie kierunku, jaki mu na- 
stępnie owym przywilejem przepisanym został, toć cóż wła- 
ściwszego, jak odnieść pierwszą myśl urządzenia sądu wyż- 
szego na zamku krakowskim i pierwsze prawodawcze nada- 
nie formy tćj myśli do tak znakomitego pod względem usta- 



') Zbiór dyplomów klasztoru mogilskiego; N. 42. 

/Google 



Digitized by ^ 



44 

wodawczym faktU; jakim był wiec wiślicki z r. 1356. Na 
tym tót wiecu sądzimy odbywały się pierwsze narady króla 
z rycerstwem co do założyć się mającego sądu wy ższego na 
zamku krakowskim^ do czego król tóm łatwićj aprobatę rycer- 
stwa uzyskał 9 gdy podówczas rycerstwo mało jeszcze po- 
siadało wsi prawem niemieckiem założonych, ostatecznie tót 
chętniój musiał widzieć rycerz, jeżeli jego sołtys udawał się 
po objaśnienia prawne do sądu nadwornego monarszego, jak 
do jakićjś ławy miejskiej lub klasztornćj. Otóż jeśli w tyle- 
kroć wspomnianym liście Kazimirza Wielkiego dla klasztoru 
mogilskiego z r. 1356 widzimy powołanie się króla na uchwa- 
ły wiecu wiślickiego, to z powodów powyżej przytoczonych 
możemy śmiało sądzić, że są tu rozumiane uchwały powzię- 
te w przedmiocie założenia na zamku krakowskim powsze- 
chnego sądu wyższego prawa niemieckiego, przed którymby 
nietylko osadnicy królewczyzn, ale także osadnicy z dóbr 
kościelnych i klasztornych w sprawach ważniejszych odpo- 
wiadać mieli, którejto uchwały ów list królewski byłby już 
tylko prostą konsekwencyją. 

Co się tyczy synodu, na którym król od duchowieństwa 
zezwolenie na utworzenie powszechnego sądu wyższego na 
zamku krakowskim uzyskał, był nim niewątpliwie synod ka- 
liski odbyty w styczniu r. 1357 *). Wielki przywilej swobód 
wydany przez króla wkrótce po tym synodzie, bo już dnia 
1 marca 1357 dla arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, świadczy 
widocznie, iż król w Jarosławie arcybiskupie gnieźnieńskim 
gorącego swych planów zyskał poplecznika, który na syno- 
dzie zamiary monarsze między duchowieństwem przeprowa- 
dzić zdołał. 

Z tego samego roku mamy dowód, iż w sądzie nadwor- 
nym prawa niemieckiego w Krakowie złożoną została księga 
prawa niemieckiego, a w przywileju dla mieszczan Czchowa 



') Kod. Wielkopolski NN. 1349, 1354. 

/Google 



Digitized by ^ 



45 

postanawia król, iż przeciw wyrokom ławników miejscowych 
do tój księgi prawa niemieckiego i do sądu nadwornego kró- 
lewskiego apelować mają V- 

Wreszcie w przywileju z r. 1358. wydanym dla miasta 
Krakowa ■), je st ów sąd nadworny p rawa niemieckiego wy- 
r aźnie nazwany są dem wyższym {maius nostrum iudicium), 
a niewątpić, iż ten wielki przywilej z r. 1358 jest tylko wy- 
pływem rokowań prowadzonych przez króla z rajcami miasta 
Krakowa w celu założenia powszechnego sądu wyższego na 
zamku krakowskim. Miało bowiem miasto Kraków już w przy 
wileju lokacyjnym Bolesława Wstydliwego z r. 1257 zastrzeżo- 
nym, iż książę nie ustanowi nad wójtami miejscowymi żadne- 
go landwójta, lecz gdyby sprawa jakaś ważniejsza powstała, 
natedy książę bądź zejdzie w własnej osobie, bądź wyśle 
z ramienia swego komisarza, i to tylko do roz trzygnienia te 
jednćj sprawy •). 

Rajcy przeto miasta Krakowa zezwalając na apelacyje 
od wyroków ławy miejcowćj do sądu wyższego na zamku 
krakowskim, pozbywali się zawarowanego sobie przez Bole- 
sława Wstydliwego prawa, jest więc widoczna, iż ów wielki 
przywilej nadany im przez Kazimirza Wielkiego r. 1358 jest 
rodzajem rekompenzaty za ich ustępstwo w powyższój sprawie. 

Donioślejszym atoli nad to wszystko dowodem prze- 
kształcania się sądu leńskiego na zamku krakowskim na sąd 
wyższy, jest najdawniejszy akt tegoż sądu, jaki posiadamy 
z r. 1358 % 

Treść sama aktu nie jest wypływem jurysdykcyji sądu 
wyższego jako takiego, nie zawiera on ani rozstrzygnienia 



') Kod. Małop. I, N. 249. 
*) Kod. miasta Krakowa I, N. 32. 
*) Kod. dyp. m. Krakowa I, N. 1. 
') Kod. Hidopolski I, N. 253. 



Digitized by 



Google 



46 

apelaeyji ani wyjaśnienia w przedmiocie obowiązującego pra- 
wa, lecz tylko akt dobrowolnej sprzedaży sołtystwa w Za- 
drożO; a więc akt, który należał przed sąd le^iski. Lecz jak- 
żesz interesującym jest skład tego sądu leńskiego na zamku 
krakowskim, który już w tym roku jest w przywileju mo- 
narszym zwany sądem wyższym. Oto składa go land- 
wójt z siedmiu sołtysami, z których tylko dwaj pochodzą 
z dóbr królewskich, mianowicie sołtysi z Sułoszowy i Prze- 
ginii, dwaj z dóbr klasztoru miechowskiego, t. j. wójt mie- 
chowski i sołtys z Michałowic, jeden z dóbr klasztoru szezy- 
rzyckiego: sołtys głogoczowski, i jedeo z dóbr duchowień- 
stwa świeckiego, sołtys z Bronowie, którejto wsi jeden fol- 
wark należał do kościoła N. Panny Maryji w Krakowie, dru- 
gi do prebendy św. Jerzego na zamku krakowskim. A więc 
na kilka lat przed wydaniem przywileju Kazimirzowskiego 
widzimy sąd nadworny prawa niemieckiego na zamku kra- 
kowskim zorganizowany już w taki spo8'ób, aby mógł być 
sądem powszechnym, to jest, iż w nim nietylko sołtysi z dóbr 
królewskich, ałe także i sołtysi z dóbr klasztornych i kościel- 
nych zasiadają, nad któremi ten sąd ma mieć w myśl |>rzy- 
wileju wyższą jurysdykcyję. 

Jakoż już tenże sam akt z r. 1358 jest dowodem wy- 
konywania jurysdykcyji powszechnćj: dotyczy on dobrowol- 
nćj sprzedaży sołtystwa w Zadrożu, którato wieś należała 
podówczas do klasztoru św. Andrzeja w Krakowie. Akt więc 
winien był być przed sądem leńskim tegoż klasztoru lub na 
dworze ksieni zeznany, gdyby był klasztor do myśli królew- 
skiej nie przystąpił, i w sądzie nadwornym na zamku kra- 
kowskim powszechnego sądu prawa niemieckiego nie uznał. 

Już tćż od roku 1359 przywileje monarsze zowią ów 
sąd nadworny na zamku krakowskim sądem nadwor- 
nym powszechnym {iudicium nosirwn generale), któ- 



Digitized by 



Google 



47 

ryto tytuł i póżnWj mu stale w przywilejach tego rodzaju 
pozostaje O- 

Akt tegoi sądu następujący w porządku chronologi- 
cznym jaki posiadamy z samego początku r. 1363, nowy szcze 
gól nam przedstawia *). Oto sąd nadworny prawa niemie- 
ckiego na zamku krakowskim zmienił swą pie częć , a właści- 
wie tylko godło pieczęci, niezmieniając napisu okólnego. Pie- 
częć, jakiój ten sąd poprzednio używał, przedstawiała orła 
piastowskiego, tak samo jak pieczęć sądu leńskiego sądeckie- 
go, orzeł ten w nowej pieczęci ustąpił miejsca glosiSLjogSL' 
tćj o dwóch koronach, z których druga przewrotnie na szyję 
jest włożona. Ta głowa pozosłała już odtąd nazawsze go- 
dłem sądu wyższego na zamku krakowskim. 

Przypuszczając, iż przywilej króla Kazimirza Wielkiego 
urządzający sąd wyższy prawa niemieckiego na zamku kra< 
kowskim wydany był w roku 1361, to zmianę pieczęci jego 
uważać już należy jako bezpośrednie następstwo urzędowćj I 
ZDniany charakteru dotychczasowego sądu nadwornego czyli ; 
leńskiego na sąd wyższy. 

W kilka lat p otem sąd ten przy jmuje we własnych aktach 
ty tol sądu czyli praw a naj^wyższego niemieckiego na zamku 
krakowskim {lus supremum Teutonicum in castro Graco- 
vien8i) *). 

Jakąkolwiek przyjmiemy datę wystawienia przywileju 
Kazimirza Wielkiego w przedmiocie ustanowienia sądu wyż- 
szego prawa niemieckiego na zamku krakowskim, czy rok 
1365 idąc za zadaniem Naruszewicza, Helcia i Bobrzyńskie- 
go, czy rok 1361 wedle mego przypuszczenia, faktem jest, 



') Rzyszcz. Muezk. III, N. 121 122, 190, 
Akta grodź, i ziems. II, N, 74^ YI, N. 
Kod. Uniwers. krak. U, N. 135. 

*) Kod. Malop. I, N. 265. 

•; Kod. Małop. I, NN. 279, 326, 362. 



Digitized by 



Google 



48 



iż w r. 1366 sąd ten bji już aż do tytułu gotów, godzi się 
więc zapytać, czy król dopiął zamierzoneg o celu . Otóż -co 
do tego celu monarszego, jaki Kazlmirz Wielki zrządzeniem 
sądu wyższego na zamku krakoviskim osiągnąć zamierzał, 
wielka z treści przywileju wątpliwość się budzi. 

Zali się król mianowicie, iż niektóre strony od wyro- 
ków wójtów, sołtysów i ławników apelacyje swe aż do Mag 
debnrga zakładają, gdzie każdy wyrok dziewięciu wiardun- 
kami szerokicłi groszy praskich opłaconym być musi, lecz co 
gorsza, iż niektórzy wójtowie, sołtysi i ławnicy, miasto iżby 
sami wydawali wyroki, zmuszają strony do kupowania sobie 
wyroków u rajców, wójtów i ławników miast niektórych kró- 
lestwa, którym do wydawania wyroków poza granice wła- 
snćj jurysdykcyji żadne nie przysługuje prawo. 

Aby więc temu nadużyciu kres położyć, ustanawia król 
sąd wyższy prawa niemieckiego na zamku krakowskim, zni- 
żając zarazem opłatę od wyroku tegoż sądu na 7 szkojców, 
krom wynagrodzenia pisarza za koszta sporządzenia oduo- 
śnego aktu. 

Gdyby to był istotnie jedyny cel założenia sądu v>yż- 
szego na zamku krakowskim, mianowicie uchylenie apelaoyj 
do Magdeburga lub do innych celniejszych miast^w granicach 
rzeczypospolitej i oszczędzenie stronom owych 9 wiardunków 
za kupno ortylu, tedy musielibyśmy się zapytać, czy cel tak 
drobny zostawał w jakimkolwiek stosunku do sześcioletuich 
prawie trudów i usiłowań monarszych, przedsięwziętych w ce- 
lu doprowadzenia sądu wyższego na zamku krakowskim do 
skutku. 

Wszakże nadużycia te, jeśli króla tak bardzo bolały, 
mógł król co do królewszczyzn uchylić każdej chwili pro- 
stym dekretem okólnym do sołtysów i wójtów w dobrach 
królewskich rozesłanym, nakazującym, iż wszelkie apelacyje 
i zapytania w przedmiocie obowiązującego prawa na dwór 
królewski przesyłać mają. Do tego nie potrzebował król ani 



Digitized by 



Google 



49 

zezwolenia rycerstwa ani duchowieństwa; gdyż akt taki był 
jedynie wypływem władzy monarszój nad wsiami na prawie 
niemieckiem założonemi. Co się zaś tyczy poddanycłi w do- 
bracłi kościelnych i klasztornych^ o tych król nie miał isto- 
tnie żadnego powodu troszczenia się : z dawna już poddani 
ci wyłączeni od wszelkiej zgoła jurysdykcyji ziemskiej i grodz- 
kiej, uwolnieni od wszelkich niemal danin i prestacyj na rzecz 
monarchy, podlegli jedynie jurysdykcyji swych duchownych 
dworów, nie zostawali w żadnym prawie z monarchą stosun- 
ku. Ich los nie potrzebował monarchę tak żywo obchodzić, 
i śmiało mógł król pozostawić własnemu staraniu klasztorów 
i kościołów, by kosztownym apelacyjom swoich poddanych 
skutecznie zabiegali. 

Musimy więc przypuszczać, iż wcale inne^ daleko wa-^ 
żniejsze ceje pragnął osiągać Kazimir z Wielki przez zało- 
ieme sądu wyższego powszechnego na zamku krakowskim, 
jak te, do których w przywileju wyraźnie się przyznaje, jeśli 
je uznał być godnemi kilkoletnich trudów. 

Jakoż domysł leży jak na dłoni. 

Osadnictwo na prawie niemieckiem wytwarzało, jak już \ 
wspomnieliśmy wyżćj, nową klasę społeczną, mianowicie kla- 
sę wójtów i sołtysów. Była to klasa dla społeczeństwa pol- 
skiego w różnych kierunkach bardzo pożyteczna. Kaz dla 
Bwćj inteligencyji, która pewnie wyższą była od inteligencyji 
włodyków lub zubożałej szlachty, już choćby z tytułu znajo- 
mości prawa, które sołtysowi jako przewodniczącemu sądów 
ławniczych obcem być nie mogło; powtóre w kierunku eko- 
nomicznym: sołtysowie jako założyciele nowych osad znali 
się przedewszystkiem na korczoWaniu lasów, na jakości gleby 
i j6j najkorzystniejszćj uprawie; wreszcie w kierunku wojsko- 
wym: sołtys z mocy urzędu swego obowiązany był towarzy- 
szyć panu swemu na każdą wyprawę wojenną na dobrym 
wierzchowcu i dobrze uzbrojony. Dodać jeszcze należy, iż 

Wyda. ttoMt T. XVUI 7 



Digitized by 



Google 



50 



Liego J}oważania u ludu wiejskiego, nad 

wszelaką wykonywali, 
ftysów i wójtów, którzy z mocy prawa 
pod zwierzchnictwem swoich bezpośre- 
zwolna z pod tego ^zwijBrzchnic twaa pod- 
g_gą(lu leń s kiego monarszego, znaczyło 
L monarchy jedne bardzo pożyteczną kla- 
tćm silniejby stała przy boku królewskim, 
Iwornym tarczę i ochronę przeciw może- 
vych lennodawców : dworów, 
my, był niewyjawiony w przywileju cel 
imirz Wielki założeniem sądu wyższego 
na zamku krakowskim osiągnąć pragnął, 
nas akta tegoż sądu uczą, miał on być nie- 
i, lecz także sądem leńskim powszechnym, 
lakże król nie zdołał osiągnąć, 
eliczny zasób aktów wydanych przez sąd 
rakowskim w drugiój połowie XIV wieku^ 
ał, przychodzimy do przekonania, iż z soł- 
aych, którzy jako ławnicy w sądzie tym 
si z dóbr klasztoru brzeskiego nie zasie- 
Łszforu tynieckiego raz tylko jeden- wój- 
)otykamy po raz ostatni r. 1376, najdłu- 
[)ltysi z dóbr klasztoru szczyrzyckiego i 
ik że ostatecznie z jurysdykcyją leńską 
i^ższy krakowski, o ile z tych dochowa- 
lożna, jedynie co do dóbr klasztoru szczy- 
skiego i św. Andrzeja w Krakowie *<. 
króla, a może i opór stawiany przez po- 

które w tern pociąganiu ich [własnych 



^N. 253, 266, 279, 326, 362, II, rękopis. 
11, NN. .537, 553, 559. Kod. Wielicki 



Digitized by 



Google 



51 

Bohysów przed sąd leński królewski musiały widzieć znaczne 
nszcznplenie swej władzy, były powodem, iż ów zamiar kró- 
lewski pożądanego nie osiągnął skutku. 

Wnet tóż widzimy dwa z tych klasztorów, które sołty- 
sów swych do sądu wyższego krakowskiego wysyłać miały, 
mianowicie tyniecki i zwierzyniecki zslkładające dla dóbr 
swych osobne sądy leńskie. 

Ćo wiccćj ! zdaje się, że następcy Kazimirza W. nawet tej 
my6Ii, iżby sąd wyższy krakowski prawa niemieckiego utrzymać 
jako powszechny dla całej Polski, nie pozostali wiernymi. 

Joż w latach 1383 i J384 sądy leńskie w Bieczu i No- 
wym Sączu tytułują się sądai?ii wyższemi (ludidum supre- 
mum) '), podniesione więc zostały te dwa sądy leńskie królew- 
skie do rzędu sądów wyższych w swoich okręgach jurysdyk- 
cyjnych, tak samo późnićj sąd leński sanocki występuje za- 
razem jako sąd wyższy (lus supremum). Za tym przykła- 
dem z góry poszły klasztory i biskupstwa. Klasztor tynie- 
cki podniósł oba swoje sądy leńskie: w Tyńcu i Goleszu do 
rzędu sądów wyższych, toż biskupi przemyscy swój sąd leń- 
ski w Łagowie, biskupi krakowscy w Bodzctynie. Słowem; 
przyjąć można za normę, iż gdzie tylko wytworzył i^ię sąd 
leński stale urzędujący, tam przyjął on z biegiem czasu za-' 
razem charakter sądu wyższego dla swego jurysdykcyjnego \ 
okręgu. 

Ztąd tćż poszło, iż urządzenie tych sądów wyższych, 
skoro w sądach leńskich początek swój biorą, takież samo 
jest jak sądów leńskich : landwójt z siedmiu sołtysami jako 
ławnikami skład tych sądów stanowi. 

Inaczej atoli rzecz się ma w tych wypadkach, jeśli ja- 
kie miasto bądź dro^ą zwyczaju, bądź z mocy książęcego 



*) Sąd leński sandomirski tytułuje siew r. 1381 również są- 
dem wyższym, snąć jeszcze z mocy przywileju Kazimirza 
W, z r. 133C. Kod, Małopolski I, N. 356. 



Digitized by 



Google 



52 

przywileju z jjtała -sohi^ prawo wydawania ortyH w wypad- 
kach wątpliwyi^ jnb^w j|n'awąch_drogą apelacyj i onemnż do 
roztrzygnienia przedstawionych. W takich mieJBCowońciach 
albo ława sama albo przy współudziale rajców Inb tóż sami 
rajcy wydają ortyle, przedstawiając w ten sposób sąd wyższy. 
Udział rajców był w takich razach zazwyczaj bardzo znaczny. 
I nic słnszniejszego : ława bowiem z sołtysem była tylko wła- 
dzą sądowniczą, podczas gdy władza ustawodawcza leżała 
w ręku rajców: komuż więc właściwiój, jeśli nie rajcom^ 
przyznać należało prawo interpretowania ustawy w wypadkach 
wątpliwych tudzież udzielania prawnych wyjaśnień. 

Niewielką tylko znamy liczbę sądów wyższych, które 
powstały poza sądami leńskiemi. 

Z mocy książęcych przywilejów uzyskało przedewszyst- 
kiem miasto I nowłódż prawo wydawania ortyli. Eazimirz 
Wielki w przywileju z r. 1346 zakładając miasto Bydgoszcz 
prawem niemieckiem, wyraźnie stanowi, iż wrazie naganie- 
nia wyroku lawy miejscowój, gdyby i rajcy miejscy podołać 
nie mogli, do rajców miasta Inowlodzia po objaśnienie usta- 
wy udać się należy *). Toż Kazimirz Jagielończyk w przy- 
wileju z r. 1450 dla miasta Gniewkowa powtórzył, odsjtłając 
strony spór wiodące z apelacyją po ortyl do Inowłodzia "). 

Pod r. 1325 uzyskało miasto Włodzisław charakter są- 
du wyższego względem świeżo założonej "osady Solec *). 

Przywilejem z r. 1444 nadał Władysław Warneńczyk 
miastu Lwowu prawo wydawania ortyli na całą ziemię 
ruską *). 

Miasto Fordon (Wyszogród) stanowiło apelacyję samo 
dla siebie. W przywileju z r. 1424 Władysław Jagieło sta- 



? 



Ryszcz. Muez. U, N. 496. 
Tamże N. 591. 
) Tamże N. 480. 
*) Akta grodź, i ziems. V, N. 106. 



Digitized by 



Google 



53 



nowi, iż apelacyja od wyroku ławy tylko przez rajców mia- 
sta rozstrzyganą być ma '). 

Zdaje się, iż takiego samego przywileju używało mia- 
sto Kraków w epoce poprzedzającój ustanowienie sądu wyż- 
szego prawa niemieckiego na zamku krakowskim. W naj- 
dawniejszój mianowicie księdze tegoż miasta znajdujemy pod 
r. 1324 zapiskę, wedle której gdy ława krakowska w pe- 
wnym zawiłym sporze nie wiedziała jak sobie postąpić, ode- 
słała całą sprawę do rajców miasta, a otrzymawszy od raj- 
ców skazówkę, w myśl takowej spór dalej poprowadziła i 
ostatecznie rozsądziła *)* 

Ł awa sandomirska zdobyła sobie drogą zwyczaju po- 
wagę sądu wyższego. Mamy akt z r. 1396, gdzie ława bo- 
dzentyńska a raczćj sąd leński bodzentyński w jednym tru- 
dnym procesie odwołuje się za przyzwoleniem biskupa kra- 
kowskiego do lawy sandomirskićj jako do celniejszego sądu 
(ius łanguam ad excellenciu8) po objaśnienie prawne '). 

Biskupi krakowscy dwa sądy wyższe prawa niemie- 
ckiego dla posiadłości swych ustanowili : jeden w Sław kowie 
dla powiatu sławkowskiego, drugi w B odzen tynie dla powia- 
tów:- kieleckiego, iłżeckiego tudzież kunowskiego *). Ten 
ostatni sąd wyższy w Bodzentynie powstał ze sądu leńskiego, 
a interesującym jest nadzwyczaj skład tego sądu z r. 1396, 
gdy on w charakterze sądu wyższego (m banniło iure Su- 
periori) rozstrzyga spór o sołtystwo w Szerzawach. Wójt 
bodzentyński z czterema rajcami i sześciu sołtysami wsi oko- 
licznych, a każdy sołtys zosobna z dwoma przysięźnikami, 
razem przeto 23 osób stanowią areopag tego sądu wyższego ^). 



') Ryszcz. Mucz. U, N. 664. 

•) lAb. Acłarum N. 706. w Monum. medii aemhisiorica T. IV. 

•) Kod. kai krak. II, N. 407. 

*) Kod. kai krak. II, N. 532, 535. 

') Kod. kat. krak. n, N. 407. 



Digitized by 



Google 



64 

Widzimy z lego, iż istniejące obok powszechnego sąda 
wyższego na zamku krakowskim partykularne s ądy wy ższe 
prawa niemieckiego w trojaki powstawa ły sposób : 

albo ławy miejskie celniejszych miast podnosiły się bądź 
drogą zwyczaju bądź drogą książęcego przywileju do rzędu 
sądów wyższych, 

albo r{ldy miejskie zyskiwały tążsaińą drogą charakter 
sądów wyższych na pewien okrąg jurysdykcyjny, 

albo wreszcie sądy leńskle przełnieniały "się w sądy 
wyższe w własnym jurysdykcyjnym okręgu. 

Zachodzi teraz pytanie, jaki był' stosunek tych sądóW 
wyższych tak między sobą, jako tóż względem sądu wyższe- 
go na zamku krakowskim. 

W tej mierze zbyt szczupłym rozporządzamy materyja- 
łem, z którego zaledwie następne wyprowadzić się dają fakta : 

1. sądy lefiskie są zarazem sądami wyższemi względem 
ław w ich okręgii jurysdykcyjnym położonych, wydają więc 
tym ławom ortyTe; 

2. sądy lefiskie załat\viają wszelkieśprawy leńskie prze- 
ciw wójtom i sołtysom lub sołtysów między sobą w pierW- 
szAj instancyji; 

3. sąd Wyższy 'pilawa niemieckiego na zamku krakow- 
skim jest nietylko sądem wyższym względem ław do 'jego 
okręgu jurysdykcyjnego należących, ale także względem są- 
dów leój^kich, ihimo, iż takowym charakter sądów wyższych 
przysługuje. 

I tak ń p. Rdd wyżssty sanocki odsyła rozpoczęty '|)rzed 
sobą spór wójtów krośnieńskich do Sądii wyższego krakowskie- 
go pro informacione ac decreło ortUegiali ') ; w aktach sąda 
wyższego goleskiego spotykamy ciągłe apelacyje od wyroków 
tegoż sądu do sądu wyższego krakowskiego z iym jeszcze cie- 



1 



') Akta grodź, i ziems. III, N. 118. 



Digitized by 



Google 



65 

kawym dodatkiem, iż niektóre apelacyje od wyroków sądu wj^ż- 
Bzego gfoleskiego idą do sądu wyższego w TyńcU; jakby sąd 
tyniecki nie zostawał z sądem goleskim na stanowisku spól- 
rzędnem lecz wyżsizem; wreszcie 

4. zdaje się, iż także od wyroków sądów wyższych 
par^knlarnycb szły apelacyje do sądu wyższego powszechne- 
go krakowskiego, przynajmtiiój co do Lwowa mamy dowody, 
iż od wyroków rajców lwowskich w charakterze sądu wyż- 
szego wydanych, do Krakowa szły apelacyje '). 

§ 6. Sądy komisarskie. 

Trzecią i ostatnią kategoryję sądów wyższych prawa 
niemieckiego stanowią sądy komisarskie. 

Sąto sądy nad vf orne ostatniój instancyji. 

Nazwa ic^ ztąd pochodzi, iż skład tych sądów nie był 
z góry obmyślany, lecz ilekroć zaszła potrzeba złożenia są- 
du takiego, król, szczególnych komisarzy do tego mianował. 

Jedyny wyjątek w tój mierne stanowi , ss^ Ą komisarsk i 
Bzejifilomiast (ludicium ret/ale sex cwitatum)^ którego orga- 
nizacyja już przywilejem Kazimir^a Wielkiego przy ustano- 
wieniu pow8;zechnego sądu wyżsa^ego na zamku krakowskim 
określoną została '). 

Postanowił mianowicie król, iż gdyby kto od wyroku 
sądu wyższego prawa niemieckiego na zaniku krakowskim 



*) CerDtis Tucholien, Farrago civil%um actionum ad fomiam 
iuTU Maydenburgensisj foL 66 ver, 

') Gdy wyroki sądu komisarskiego sześciu miast należą jeszcze 
do białych kruków w prawniczej literaturze iiaszój, podaję 
przy końcu niniejszćj rozprawy jeden wyrok tegoż sądu 
z r, 1432, wyjęty z ksiąg sądu ławniczego kazimirkiego, 
przechowanych w archiwum akt dawnych miasta Krakowa, 
wraz z poprzedzającemi go ¥ryrokami dwóch niższych in- 
stancyj; mianowicie ławy kazimirskiój tudzież sądu wyższe- 
go prawa niemieckiego na zamku krakowskim. (Obacz do- 
datek N. U). 



Digitized by 



Google 



56 

na dwór królewski apelować chciał, ma uiyskać od króla 
w tym celu komisarzy z pomiędzy rajców następającycb sze- 
ściu miast: Krakowa, Sącza, Bochni, Wieliczki, Eazimirza 
tudzież Ilkusza, po dwóch mianowicie z każdego miasta, któ- 
rzy apelacyję ostatecznie rozstrzygną. 

Przywilejem z r. 1399 zaprowadził Władysław Jagieło 
w składzie tego sądu komisarskiego o tyle zmianę, iż z liczby 
sześciu miast, których rajcy komisarzy dostarczać mieli, wy- 
puścił miasta Kazimirz tudzież Ilkusz, a nadto rozporządził, iż 
sądy te starosta krakowski z delegacyji króle wskićj zwo- 
ływać ma '). 

Jagiełowe ograniczenie liczby miast komisarskich do 
czterech nie utrzymało się: w r. 1421 potwierdził Jagieło 
w całej osnowie przywilej Kazimirza Wielkiego w przedmio- 
cie ustanowienia sądu wyższego na zamku krakowskim *}, 
czem i skład sądu komisarskiego sześciu miast do pierwo- 
tuego stanu przywrócony został. Jakoż używa ten sąd i pó- 
żoićj tytułu „sześciu miast" a Kazimirz tudzież Ilkusz 
dostarczają mu jak dawnićj komisarzy z grona swych rajców 'j. 

Sąd ten nie miał osobnćj własnćj pieczęci, lecz opatry- 
wał wyroki pieczęciami radzieckiemi sześciu miast komisar- 
skich *). 



^) Kod. dypl. m. Krakowa I, N. 91. 

*) BoBRZYŃSKi: 1. c. str, 6. 

»; Kod. dypl. polski III, N. 218. 

*) Dopiero w XVII wieku uzyskał sąd komisarski sześciu miast 
własuą swą pieczęć. Wyobraża ona tarczę herbową rozdzie- 
loną Da sześó pól, w których herby miast Krakowa, Sącza, 
Kazimirza, Bochni, Wieliczki tudzież Ilkusza. A każdy 
herb oznaczouy początkową literą miasta, któremu należy. 
Nad tarczą koroua i mała tarcza z orłem polskim przepa- 
sanym przez piersi literą S, oznaczającą snąć Zygmunta 
III. W otoku napis: sigMum, dominorum. commissario- 
rum, 8€x. civitatum. 



Digitized by 



Google 



b1 

Czy gojio^n^^jai-SZfiAdJŁ^Plląst istniał takżejlla Wiel- 
kg polski? RoEPELŁ Jest tego zdania, i na dowód przytacza 
ustępy z wyroka kompromisarskiego, wydanego przez burmi- 
strzów i rajców sześciu miast wielkopolskich, mianowicie 
Kalisza^ Gniezna, Pyzdr, Eońcian, Pobiedzisk i Kłecka w r. 
1450, w sporze między rajcami miasta Poznania a Wojcie- 
cliem Berlinem mieszczaninem tamecznym ^). 

My ze zdaniem Roepell^)^ narazie z następujących po- 
wodów zgodzić sij nie możąrny. 

Sądy komisarskie w ogóle rozstrzygały spory w trzech 
instancyjaeh, a w każdćj ostatecznie. 

W pierwszój instancyji rozstrzygamy sądy komisarskie 
te sprawy, które wprost jurysdykcyji dworu monarszego pod- 
legały. 

W drugiój instancyji rozstrzygały sądy komisarkie te 
spory, które się toczyły przed sądem wyższym prawa nie- 
mieckiego na zamku krakowskim jako sądem leńskim w pierw- 
szo) instancyji, a drogą apelacyji przeszły na dwór do sądu 
komisarskiego. 

W trzeciój wreszcie instancyji rozstrzygały sądy komi- 
sarskie te sprawy, które się w pierwszój instancyji toczyty 
przed sądami ławniczemi, drogą apelacyji przeszły do sądu 
wyższego krakowskiego i tam w drugiój instancyji rozstrzy- 
gnięte, szły teraz drogą dalszój apelacyji na dwór do sądu 
komisarskiego jako instancyji trzeciej. 

Otóż badając zakres jurysdykcyjny sądu komisarskiego 
sześciu miast na zamku krakowskim, jaki mu przywileje Ka- 
zimirzowski tudzież późniejszy Jagiełów z r. 1399 naznacza- 
ją, widzimy, iż s^ ten może tylko^rozstrzyjgać sprawy w dru- 
giój i w trzeciój instancyji nigdy w pierwszój, niemnićj, iż 
tak jest organicznie z sądem wyższym na zamku krakow- 



*) Boepelł: i. c. str. 287. 

Wj<U. fllosof. T. XTI1JL 



Digitized by 



Google 



skim związany^ że tylko te sprawy drogą apelacyji przed 
sąd komisarski sześciu miast wprowadzone byó mogą^ które 
poprzednio w sądzie wyższym krakowskim rozstrzygnięte 
zost<^y. 

Nawet spór przeciw rajcom miasta Krakowa nie szedł 
przed sąd sześciu miast, lecz przed umyślny sąd komisarski. 

Crdyby zatóm istniał analogiczny sąd komisarski sześciu 
miast dla Wielkopolski, musiałby istnieć także powszechny 
sąd wyższy prawa niemieckiego dla wielkopolskich woje- 
wództw, którego śladu dotychczas nigdzie nie napotkaliśmy, 
trudno tóż przypuścić, iżby się gdzieś choć w kopii nie do- 
chował przywilej monarszy urządzający w ten sposób sądo- 
wnictwo prawa niemieckiego w Wielkopolsce, a tak ważny 
organ bez przywileju monarszego chyba w życie wejść nie 
mógł. 

Wracając do treści owego wyroku kompromisarskiego 
sześciu miast wielkopolskich z r. 1450 '), widzimy przede- 
wszystkiem, iż spór między rajcami miasta Poznania a Woj- 
ciechem Berlinem temuż sądowi przedstawiony, toczy się przed 
tymże sądem dopićro w pićrwszćj instancyji, że nie przyszedł 
przed sąd ów drogą apelacyji, że zatćm sąd ten nie wystę- 
puje wcale jako sąd wyższy, lecz poprostu jako sąd komi- 
sarski pierwszćj instancyji. Gdy zaś przekonaliśmy się wy- 
żćj^ iż sąd komisarski sześciu miast ustanowiony na zamku 
krakowskim, występuje tylko w charakterze sądu wyższego 
drugićj lub trzecićj instancyji, a nigdy jako sąd komisarski 
pierwszćj instancyji, tedy przybywa nam nowy argument do 
porzucenia przypuszczenia, jakoby ow sąd sześciu miast wiel- 
kopolskich był stale urzędującym sądem komisarskim sześciu 



*) Wyrok ten, którego mały tylko ustęp udzielony sobie przez 
Helcla, wydrukował Roepelł, podajemy w całości przy 
końcu niniejszćj rozprawy z kopii po ś. p. Hełcłu pozo- 
stałą). (Obttcz dodatek N. I). 



Digitized by 



Google 



69 

miast dla Wielkopolski na wzór krakowskiego, i musimy go 
nwaiać jako ag^czsl gy sąd komisarski przygodnie tylko dla 
rozstrzygnienia tej jednój sprawy złożony^ przyczem wszakże 
co do składa onegoż sąd sześciu miast krakowski za wzór 
służyć mógł. 

Nie można też pominąć i tej ważnej okoliczności, iż 
wsadzie komisarskim sześcin miast dla Wielkopolski stale nrzą- 
dzonym, rajców miasta Poznania żadną miarą brakowaćby nie 
mogło, gdy opuszczenie icti w sądzie przygodnym bardzo ła- 
two tern się tłumaczy, iż w sporze jako strona interesowana 
występują. 

Nasuwa się teraz pytanie, jaki st osunek zachodził mię- 
dzy res zta sadów wyższych króle ws kich prawa niemiec''iego . 
jak n. p. bieckim, sądeckim i iTS. a sądem ko m isarskim 
sześciu miast, {nianowicie, czy apelacyje od wyroków sądów 
tych mogły iść wprost do sądu komisarskiego sześciu miast, 
czy też tylko pośrednio przez sąd wyższy krakowski. W tej 
mierze żadne z drukowanych źródeł nie daje nam wyjaśnienia. 

Przypuszczać jednak możemy, iż nie, bo gdyby apela- 
cyje od wyroków tych sądów wprost do sądu komisarskiego 
sześciu miast były dozwolone, musiałaby o tern być konie- 
cznie wzmianka w przywileju Władysława Jagiely z r. 1.399, 
tem bardzićj, gdy sądy wyższe w Bieczu i Nowym Sączu już 
po przywileju ka/.imirzowskim powstały. 

Przypuszczenie nasze zdaje się jeszcze potwierdzać fakt, 
iż nawet i z tych spraw, które orfylami sądu wyższego kra- 
kowskiego osądzone zostały, nie wszystkie szły drogą apela- 
cyji do sądu komisarskiego sześciu miast, lecz często wyzna- 
czał dla nich król sąd komisarski przygodny. Tak n. p. kie- 
dy Henryk z Kamieńca wraz z Barbarą żoną Jana z Kro- 
sna zyskali wyrok w sądzie wyższym sanockim przeciw Pio- 
trowi wójtowi krośniećokiemu, zaś tenże Piotr zyskał znowu 
w sądzie wyższym krakowskim wyrok przeciw Janowi z Kro- 
sna mężowi Barbary, strony obie nie szły z apelacyją do są- 



Digitized by 



Google 



i^ 



60 

da komisarskiego szeicia miast; lecz król złożył dla nich r. 
1464 przygodny sąd komisarski z Jana Tęczyńskiego kaszte- 
lana krakowskiego tudzież Jana Bytwiańskiego marszałka 
koronnego i starosty sandomirski^go^ którzy wyrok w osta- 
tniej instancyji wydali a król takowy utwierdził V« 

Oprócz sądu komisarskiego szedciu miast skład innych 
sądów komisarskich nie był wcale U8tawą_ pr zewidziany , był 
więc dowolny i od rozporządzenia królewskiego zawisły. Tak 
n. p. królowa Elżbieta wyznacza w r. 1375 sędziego i pod- 
sędka krakowskich jako komisarzy do roztrzygnienia sporu 
między opatem mogilskim a Marcinem z Opatowa o dom 
w Krakowie, któryto spór przed ławą krakowską rozpoczęty, 
królowa na dwór swój przeciągnęła *); w r. 1401 Jan Tę- 
czy ński kasztelan krakowski rozstrzyga jako komisarz królew- 
ski spór między proboczczem u św. Jadwigi na Stradomiu 
a rajcami miasta Krakowa o brzeg Wisły ') ; do rozstrzygnie- 
nia sporu między mieszanami sądeckimi a bardyjowskimi 
o drogę z Bardyjowa do Krakowa naznaczeni zostali w r. 
1434 komisarzami starosta krakowski, wojewoda krakowski, 
łęczycki i radomski kasztelanowie oraz sędzia ziemski łęczy- 
cki i podsędek ziemski krakowski *)] królowa Zofia wyzna- 
czyła w r. 1446 komisarzami do rozpoznania sporu między raj- 
cami miasta Sanoka a Tomaszem Koncewiczem Jana z Za- 
górzan podstolego i marszałka nadwornego królowej oraz Ja- 
kuba z Morawian kasztelana czchowskiego '^), a Mikołaj Ka- 
mieniecki starosta krakowski podwakroć w latach 1497 i 1500 
rozstrzyga jako komisarz królewski spory między kmieciami 
mogilskimi a opatami tamecznego klasztoru Cystersów i t. p. ^). 



') Akta grodź, i ziems. III, N. 119, 122. 

») Kod. Małopolski I, N- 327. 

') Kod. dyp. m. Krakowa I, N. 99. . 

*) Akta grodź, i ziems. IX, N, 32, 

*) Akta grodź, ziems. IV, N. 84. 



') Zbiór dyplomów klasztoru mogilskiego^ N. 166 i 157. 

/Google 



Digitized by ^ 



61 

Od wyroku sad u ^inisarskiego sześciu raiast dalsza \ 
apg ljM^yja nie była możebną. Wzbronił j6j wyfalńie przy- ' 
wilej Władysława Jagieły z r. 1399 a Kazimirz Jagielończyk 
dekretem z r. 1455 zagroził Qti*atą życia i mienia tym^ któ 
rzyby takowe apelacyje zakładać się ważyli lub sędziów sze- 
ściu miast z tytułu wyroków w tychże sądach wydanych 
pozywali *). 

Restrykcyja ta uUerius non appellandi nie odnosiła się 
atoli do innych sądów komisarskich a zwłaszcza do tych, 
które rozstrzygały spory przyszłe drogą apelacyji z przed 
sądów radzieckich, o których już w przywileju Jagiełowym 
z r. 1399 jest mowa. Postanowił mianowicie Władysław Ja- 
gieło, iż odwołanie się od wyroku rajców miasta Krakowa ma 
iść przed sąd komisarski królewski lecz nie przed sąd sze 
ściu miast. Otóż strona uciążona wyrokiem takiego sądu ko- 
misarskiegO; miała prawo prosić króla o złożenie nowego 
sądn komisarskiego z innych komisarzy, i tak iść mogły ape- 
lacyje do coraz nowego sądu komisarskiego w nieskończo- 
ność, gdy żadna ustawa takich apelacyj nie zabraniała a wła- 
dza monarsza w ustanawianiu sądów komisarskich nie była 
ograniczoną. 

Dopićro przewód procesu krakowskiego zatwierdzony 
rzekomo przez Zyguiuuta I w r. 1544, przyjął za zasadę, że 
jeśli wyrok sądn komisarskiego zgodzi się z apelowanym 
wyrokiem radzieckim, dalsza apelacyja nie będzie dopuszczo- 
ną. W przeciwnym zaś razie wolno stronie wyrokiem ucią- 
żonej żądać powtórnych komisarzy a nawet po raz trzeci 
z tern wszelako zastrzeżeniem, iż jeśli wyrok powtórnego są- 
du komisarskiego zgodzi się z wyrokiem komisarzy poprze- 
dnich Inb radzieckim jako też od wyroku trzeciego sądu ko- 



^) Rzyszcz. Mucz. I, N. 150. Rod. m. Krakowa I, N. 158. 



Digitized by 



Google 



03 

misarfikiego, jakimkolwiekby on był^ dalsza apelacyja nie ma 
miejsca *). 

Ody sądy komisarskie były sądami dworskiemi w ogóle '), 
przeto składanie sądów komisarskich nie było monarszą tylko 
prerogatywą: każdy dziedzic mógł złożyć sąd komisarski 
w sprawie wypływąjącój z osadnictwa na prawie niemieckiem. 

Hamy na to przykłady: W r. 1479 składa klasztor 
tyniecki sąd komisarski przygodny do rozstrzygnienia spora 
mieszczan brzosteckich przeciw Mikołajowi Sąspowskiemn 
wójtowi brzosteckiemu o uciążenia ; w r. 1482 złożył klasztor 
tyniecki inny sąd komisarski przygodny, aby Marcia Giede- 
cki sołtys z' Łapczyc mógł przed tymże sądem sprzedać soł- 
tystwo swe klasztorowi tynieckiemu '). 

Ostatecznie i sądy leńskie były właściwie sądami ko- 
misarskiemi : sołtysowie bowiem nie zasiadali w nich z mocy 
sołtysiego urzędu swego, lecz jedynie z mocy udzielonćj im 
w tym celu przez dwór komisyji. 



*) RzEsiŃsKi: Processus luris Cmlis Cracoviensis a eon- 
sulibus civitait8 a. D. 1544 Sigismundo I regnante coh- 
scriptus. Cracoviae 1840, str. 11, 12. 

') Robię różnicę między „dworski" a „nadworny", ro- 
zumiejąc w pierwszym razie każdy dwór czyto monarszy, 
czy klasztorny lub kościelny, czy też szlachecki, w drugim 
tylko dwór monarszy. 

») Kod. dypl. Tyniecki N. 269, 276. 



Digitized by 



Google 



DODATKI. 

Ł Wyrok B%du komisdrskiego szećciu miast wielkopolskich. 

H50. Nos Magistri Giyiam et Consules civitatum et opi' 
doram infrascriptoram vide1icet Kalissiensis, GoeznensiS; Pisdren- 
sia, KostanensiB; Pobiedziska et Kleczsko Significamus et Reco- 
gnoBcimna per preaentes nniyersis presentlbus et futuris; qaibu8 
ezpedity Qiialiter dam de anno domini M"^ CCOC^ quinqaage8imo 
ad diem et feriam Bextam prozimam antę dominicam Invocavit 
ad civitatem Posnaniensem de mandato et commisso speciali Se- 
renissimi domini nostri graciosissimi Kegis^ Kazhimiri Regis Po- 
lonie conYenissemus ad discernendum judicandiim et fine debito 
terminandam et sentenciandum Causam et gwerram ac controver- 
aias nniYereaB iuter famosos etc. Consules Ciritatis Poznanien- 
818 et cive8 ejusdem ab nna et providiim Ałbertum Berlin civeni 
eciam Poznaniensem ab altera partibus, Ibidem Nos conaedentes 
in pretborio predicte ciyitaŁis faabitis prius cum dictis partibus 
hinciode altercacionibus ad affectacionero dictarum parci um C^on- 
cordavimu8 ipsas partes modo amicabilis concordie pcrpetuis 
temporibns pro omnibus et singulis causis, rebus, gwerris, liti- 
bna, odiis, displicenciis et controversii8 omnibuS; in quibus ipse 
partibus (sic, zamiast partes) sibi mutuo coram nobis cuipam obie- 
ceranty magnis vel paryis, nullis exceptiS; qua8 et dicte partes 
utrimąne adiutorius (?) annorura dudum preteritorum decursibus 
usąne in hodiernum diem habuerant^ omnes illas mortificayimus 
et prcflenti nostra concordla (tdocreto annuUamus et in nihilum 
redigimus temporibus perpetuis obs^rranduro. Qnam conoordiam 



Digitized by 



Google 



64 



decernlmns presentibns predictis inviolabiliter et intacte obser- 
yandam et tenendam peq>etao : Sab vallo per nos yallato Ducen- 
tarum Marcarum, Ita ut que parcium ipsam concordiam in ali- 
quo puocto supra et infra scripto quod absit yiolare auderet^ ta- 
lis pars luet predictum yallum ducentarum marcanimy quanim 
medietas cedet domino Regi, Serenitati Sue pro fisco infiscanda, 
alia yero medietas Nobis ciyibus arbitris secundum yoluntatem 
nostram conyertenda pertinebit. In casa yero qao quod absit 
ipse Albertus Berlin lueret yallum predictum et solyere ipsum 
non preyaleret; tunc pro eo debeSit pati iioc, qaod nos prefati 
Consiliarii Ciyitatum secundum juris formam decernimus. Inpri- 
mis igitur ipse Albertus Berlin sub yallo predicto ducentarum 
marcarum debet et tenetur reponere ad statim in presencia iuris 
omnes litterss Regales salyorum conductuum et alias qua8libet 
adiudicatorias literas, a Serenissimis diye memorie Regibus Po- 
lonie Wladislao antiquo et Wladislao filio suo Ungarie etc.' Re- 
gę et Serenissimo domino nostro graciosissimo Regę Kazhimiro 
habitas et confirmatas cum appensis eorum sigillis pergameneas 
et papireas, Et dominorum Terrestrium literas singulas in facto 
predicte cause extortas et acquisitas, et contra civitatem Pozna- 
niensem et eius ciyes et Incolas reseryataS; quomodolibet in bo- 
diernum diem retentas, nullas penitus excipiendO; nec non omnes 
et singulas alias literas Regales etc. que possent in posterum 
ipso Alberto Berlin in posterum (sic) prodesse, et ciyitati Po- 
znaniensi ac Communitati ipsorum et Incolis aliquo modo obesse: 
qua8 si coram nobis non reponeret et aliquas reseryaret. Nos 
Ciyiiates predicte eodem yigore domini nostri graciosissimi Re- 
gis Polonie Kazhimiri etc. nobis in hac parte commisso^ concesso 
et datO; mortificamus et presenti concordia annullamus et in ni 
cbilum redigimuSy ipsis perpetuum silencium imponendo. Decer- 
nimus eciam et yallo predicto sentenciayimus, qaod ipse Alber- 
tus Berlin pro istis culpis^ in quibus erga civitatem eum reperi- 
mus, debet et tenetur pro principali petere pro offensa, alias 
odprossicz famosos Consules^ adyocatum, Scabinos et Jnratos 
ac ciyitatis Gommunitatem poznaniensis. Et e conyerso Consu- 
les predictiy AdyocatuS; Scablni et lurati etc. habebunt petere 
Albertum Geriin(s) et eum pro próbo et honesto bomine babere et 



Digitized by 



Google 



65 



concire, nec non et paeros ipsius et fratrem germaniim snos et 
omnes eia8 amicos qai sibi in premissis consilia prebuerunt, et 
non debebnnt pneris vel fratri ac amicis predictis suis in a]iqao 
derogare, nec aliqao modo predlctas controversias etc. in perpe- 
tonm reminisci. Decernimus insoper, ut ipse Albertus Gerlin 
ammodo et in perpetuura per se yel per alium^ directe vel indi- 
recta non debebit discordias inter Consulatum; Juratgs vel com- 
munitatem pałam aut occnlte seminare, 8ub prefato vallo ducen- 
tarnm marcamm irremissibiliter sic prout suprascriptum est per> 
soWendarum, et nec antiąiium vel novam Consulatum, Juratos aut 
Commnnitatem verbis derogativi8 obloąui vel impedire sub pre- 
missa pena, sed dedebit commodum cum profectu et honore ci- 
Yitatis ano juramentu quod prestitit jus civile suscipiendo, fide- 
Iłter procnrare toto suo conatu prout homo probus ammodo in 
perpetuum. Item decernimus et decrevimus quod idem Albertua 
Berlin pro istis prescriptis rebus in gravamen Civitati8 non de- 
bebit aliqua8 ammodo et perpetuis temporibus literas conductus 
Segales vel alias qua8libet acquirere sub vallo predicto ducenta- 
rnm marcarum ; et si ipsum contiugeret velle alibi suam querere 
mansionem^ Civitas Poznaniensis non poterit sibi literam sue 
honeate consenrationis denegare , sed dare irrecuse sub simili 
pena. Ipse autem Albertus Berlin pro debitis suis contractis, 
vel sibi per aliquem obligatis, non alias quam in iure civili de- 
bebit contentare (sic) sicut alius ipsorum convicinus, nostro pre- 
aenti decreto et vallo mediante. Item sub eadem pena decemi- 
mns qnod murus, quem Albertus Berlin ultra granicies sue 
domns in circulo propretendit, debet sic intacte perpetuo perma* 
nerę, sine consulatus contradiccione et impedimento. 

Et ut hec omnia premissa robur obtineantperpetue firmitatis, 
decernimus presentis nostre concordie tres literas extradi de ver- 
bo ad verbum scriptas. Unam videlicet Civitati Poznaniensi et 
eiu8 civibu8; aliam vero Albero Berlin, reliquam vero Nobis Civi- 
tatibns in perpetuum obsenrandaS; quamlibet literarum predictarum 
8ex sigillis ses premissaram Civltatum appensis sigillis signatas. 

Datum in prethorio Poznaniensi Anno et die quibus supra- 
scriptum per manum Stanislni . . . kolcz (?) 
Z oryginału pożyczonego A. Z. Heielowi przez Józefa Muczkowskiego. 

WydiL ilOMl T. ZYia ^ 



Digitized by 



Google 



66 



II. Wyrok sądn komisarskisgo sześcin miast na zamkn kra- 
kowskim w sporze Teodoryka Weynrioha przeciw Brygan- 

dowi. 

a) Wyrok ławy kazimirskiej. 

1432. Ersam vnd weyzen liben frunde. alz wir wormols an 
ewer worsichtikeyt geschreben haben won eczlicher schaldunge 
ortil wegen alz ir denne dez schelders ortil bestetiget hot, alloy- 
ne ir me yn schrebit vnd yn seczczet yn ewer ortil, denne wir 
an ench geschreben haben vnd wor yns getadinit wirt. 

Zachen sich dirgangen haben wor gehegetim dinge, alz ir 
dem schelder wor ozu gesprochen habit won rechtis wegen, wy 
daz der anclager ym dy briffe legen sal. Nu hot her dy briffo 
geleget vnd froget von rechtis: her richter! Sinthemol mir ans 
oberstem rechte ist ozu gesprochen dy briffe czu legen, al bij 
legę ich dy briffe vnd froge : Sinthemol her denne wor mola won 
mir begerith hot der lewperunge vnd ich ym dy gethon habe 
vnd dy briffe nu geleget habe, Ab her nu der clage nicht ho- 
ren sal Ader waz dy*do recht sey? Der wederzache entwort 
vnd sprach: Her richter! Sinthemol her dy briffe geleget hot, ab 
man dy nicht lezen sal, lich habe ich den briffen gnuk gethan, 
vnd hetthe ich den briffen nicht gniik gethan, Zo welde ich is 
mit ym berichten, daz her nicht ober mich clagen dorfte. Dor 
ober wir eyn ortil aus gesprochen haben: Sinthemol her die 
briffe geleget hot vnd wormols dy lewprunge czwir gehoret hot, 
Zo sal her der clage czu horen won rechtis wegen. Her daz 
vnsir ortil nicht off genomen hot, Sunder schalt daz sprechende 
daz ortil, daz wir dy Sepphen aus gesprochen haben, daz neme 
ich nicht vor eyn recht off vnd schalde daz an daz oberste recht 
vnd bessert daz mit sulchen worten: Sinthemol mir czu gespro- 
chen ist ans oberstem rechte, daz her dy briffe legen sal vnd 
geleget hot, zo sal her dy briffe lossen lezen licht hetthe ich 
den briffen gnuk gethan, Vnd hetthe ich den briffen nicht gnuk 
gethan, Zo welde ich is mit ym berichten, daz her nicht 
derfte off mich clagen. Do methe besser ich meyn ortil ynd 



Digitized by 



Google 



67 

csyhe mich an dez konigis bnch off daz haws ken crakaw. 
dez cza Tnderweyznnge bithe wir, ab ynser ortil besten sal 
ader dez scbelders. gegeben cza Kazraer; an der nechte methe- 
woche wor Palmarum, Noch crist gebort wirczen hundirt Jor vnd 
dornoch yn den XXXIP Jore, vnder Sepphen Segil. 
ffoyt vnd Sepphen der Stat Kazimer. 

b) Wyrok s%du wyższego prawa niemieckiego. 

Theodrichns Weyrich sentenciam snpremi iuris scabinorum 
caBtri cracouiensis non suscepit^ sed appellaait ad ludicium do- 
mini regi8 et wit iam increpare Ibi; vbi habet ius. 

Yoyth vnd Sepphen dez abirstyn gerichtes dewtschis May- 
deburger Rechtes czu Krokaw wff dem hawse. 

Erbem liben fninde. Alz ir won yns seyt begernde euch 
cza ynderweyzen dnrch orteyl, ab ewer Sepphcnortil besten sal 
oder dez Schelders, dor wflF wir eych eyn sulch ortil geben an- 
sprechinde wor eyn recht. Sinthemol daz wormols durch ortil 
dez obirsten gerichtes dewtschis Maydeburger Rechtis geteyl ist, 
daz der an clager syne geczewgnis briffe legen salde wor der 
clage in gehegte bank, vnd her dy geleget hot, nv denne der 
anwarter dy selbe briffe wor der clage bcgert czu horn vnd daz 
zye salden gelezen werden vndri andoworten ais ir vns denne 
schreybity zo sal man zye lezen, ee dy clage gefellit wirt, do- 
methe sal dez Scbelders ortel besten ynd der Sepphen nicbt, won 
rechtis wegen. gegeben cza crakaw yff dem hawse am ostir 
obende wirczenhandirt jor ynd yn dem czew ynd dreysigistem 
Jore, ynder ynsirm Sepphen Sigil koniglichis gerichtis. ynd daz 
ist wor Sepphen Schilliiig. 

c) Wyrok sądu komisarskiego sześciu miast. 

Dytrich Weynrich hot eyn brocht das orteyl der VI stetin, 
das lawt yon worte czu worte alzo : Daz yrteil, das dy scheppin 
cza Kazimir awsgesprochen haben, alzo das brigand czu der 
clage czulioren solde ee wen das dy brifO; dy dytrich weynrich 



Digitized by 



Google 



68 



in geheget ding gelegit hatte, gelcsin wurJiii; das vrteil ist recłit 
ynd sal bundę vnd krafft haben, vnd das orteil; das dy seheppin 
des obirsten rechtis off dem hawse ausgesprochen haben^^as ist 
machtios. von rechtis twegen. 

Lib. 8cab. Casimir. Arch. m. Krakowa N. 132, 
str. 328; 330 i 341. 



- ^.*\AAA/VAA/*- 



fn 



jt 



Digitized by 



Google 



FBACE mSTYTDTD DLA FBAf A NABODOf 

wprzedmiócie prawa międzynarodowego prywatne 

przedstawi- 



I. ^WSTEJP. 

Międzynarodowe prawo prywatne przedstawia zasa 
według ustaw którego państwa ocenionym ma być przy 
dek prawny, który w jakimkolwiekbądż związku pozost 
z zagranicą, czy to w skutek tego, że w ten stosunek we 
dzą endzoziemcy, albo że stosnnek powstał za granicą, a 
za granicą ma być dopełniony. Gzy sędzia w tych przyp 
kach ma stosować wyłącznie prawo swego kraju (lex fo 
czy uwzględnić lub zastosować także prawo zagraniczne i li 
re z kilku możliwych, oto pytania praktyczne i ważne, li 
re nank% pod nazwą prawa prywatnego międzyi 
rodowego, częstokroć także mnićj właściwie pod nas 
kolizyi ustaw i statutów, lub zastosowania ust; 
we względ&ie terytoryalnym ') stara się rozwiąż 
Że w obec dzisiejszych tak rozgałęzionych stosunków oł 
towych, w obec spotęgowanego środkami nowemi komuni 
cyi w sposób niesłychany ruchu osób i przedmiotów po 



') Lehre von dem rdumlichen Herrschaftsgebiete der Red 
normen. 



Digitized by 



Google 



70 



pale graniczne szczególnych państw^ pytania te coraz więk- 
szej nabierają wagi, że w szczególności poznanie odnośnych 
zasad dla Polaków, żyjących pod panowaniem trzech odmien- 
nych systematów prawnych, ma pierwszorzędną doniosłość 
praktyczną — zdaje się być rzeczą, którćj dowodzić i szero- 
ko wywodzić nie potrzeba *). 

Istniałyby dwa radykalne środki, aby te pytania, które 
jak każdemu prawnikowi wiadomo, nastręczają niezwykłe 
trudności, usunąć zupełnie z widowni świata, mianowicie: 

1) zupełne ujednostajenie prawa, albo 

2) postanowienie, że sędzia wyłącznie stosować ma do 
wszelkich przypadków, które jego rozpoznaniu podlegają, tyl- 
ko swoje prawo {lex fori), że wszelkie inne postronne i obce 
prawo dla niego nie istnieje. 

Ani jeden ani drugi sposób nie możemy uznać za wła- 
ściwy. 

Jeżeli w niektórych dziedzinach prawnych, mianowicie 
w prawie handlowćm i wekslowćm, bez narażenia na szwank 
żywotnych, a odrębnych interesów każdego państwa, z po- 
wodu zgodności potrzeb obiegowych, przyjęcie tych samych 
zasad prawnych jest możliwe i w znacznćj części nawet już 
ma miejsce, istnieją mimo to i pozostaną zawsze pewne stro- 
ny życia, jak n. p. prawo rodzinne, spadkowe, prawo rzeczo- 
we co do nieruchomości, w których oględny ustawodawca za- 
wsze w pierwszćj linii będzie musiał się liczyć z duchem 
swego narodu, z jego przeszłością, jeg(? potrzebami obe- 
cnemi , i nigdy nie poświęci żywotnych interesów swo- 
ich własnych i społeczeństwa własnego, aby zaprowadzić 
u siebie jakie prawo li tylko dla tego, że gdzie indzićj takie 
prawo istnieje. Ujednostajenie zupełne prawa, choćby na- 



') Por. przedmowę do polskiego przekładu dzieła Dr. Ba- 
ra: Prawo międzynarodowe prywatne i karne. Warszawa. 
Nakładem redakcyi blbliot. umiejęt. prawnych 1876, str. 4. 



Digitized by 



Google 



71 

wet cywilnego, należy zatóm policzyć do rzędu tych nieprak- 
tycznych marzeń, do których w dziedzinie politycznćj najeży 
idea państwa uniwersalnego '). 

Z drugićj strony także wyłączne panowanie zasady t e- 
cytoryalności prawa a w następstwie tejże panowanie 
wyłączne legis fori byłoby możliwćm tylko w państwach, któ- 
re od reszty świata oddzielają się murem chińskim. Wszyst- 
kie państwa europejskie w imię przyjętej powszechnie zasa- 
dy konieczności stosunków międzynarodowych, uznają i uznać 
muszą zastosowanie w swoich granicach w pewnój mierze 
także prawa obcego, nie mogą ignorować stosunków pra- 
wnych gdzieindzićj powstałych, i nie mogą zaprzeczać im 
uznania i poparcia w obrębię swoich granic. Uznanie prawa 
obcego w pewnych granicach, jest nietylko wypływem grzecz- 
ności międzynarodowćj (comiłas gentium)^ lecz obowiąz- 
kiem międzynarodowym każdego państwa, bez którego 
obieg międzynarodowy byłby wprost niepodobnym "j. 

Zgodności zupełnćj praw i jejnostajności tychże nie 
wymaga wcale interes obiegu międzynarodowego, ale wyma- 
ga tego, ażeby istniały we wszystkich państwach zgodne 
zasady co do pytania, według którego prawa da- 
ny stosunek prawny wszędzie oceni onym będzie. 
Zawiązując stosunek prawny n. p. małżeństwo, albo kontrakt, 
powinienem z góry wiedzieć, że bez względu na to, którego 
państwa sądy ten przypadek oceniać będą, wszędzie jedno 
tylko prawo będzie stanowić podstawę ich orzeczenia. 



') Asser: Droit international prive et droit uniforme {Re- 
vue d. d. int. 1880 sir 1). Westlake: Introduction au 
droit international prwe, b. c, sir, 23, nast. Manoinl: Rap- 
port w Revue tom VII, str. 330—333 i t. d. 

') Por. Bar: 1. c. §, 26, tenże: Internationales Privairecht 
(w floltzendorffa: Encyklopddie der Rechtsmssenschaft 4, 
wyd. 1882) str. 681. 



Digitized by 



Google 



"'«T^'^»l»i 



^pewność w tym względzie jest dla obiega wprost 
Przypuśćmy n. p. że kupiec angielski zawrze 
n krakowskim w Paryżu kontrakt o dostawę zboża 
burga^ i że w razie sporu sądy austryjackie stosować 
tego stosunku prawo austryjackie, sądy Francuzkie 
ie, sądy Angielskie angielskie, a sądy w Hamburgu 
iemieckie ; natenczas powstałyby prawdziwie chaoty - 
sunki w obiegu międzynarodowym. Nie szkodzi tu- 
możliwa różnorodność praw państw różnych, ile mo- 
enienie jednego i tego samego stosunku według praw 
i sprzecznych. Ustalenie zasad wtymwzglę- 
;;odnych jest tedy nieodzowną koniecznością. 
Leli zapytamy w ogólności, jakie prawo mogłoby być 
'ane do tych stosunków, które nazwać chcemy w krót- 
tosunkami międzynarodowe mi prywatne- 
enczas znajdujemy siedm możliwych kombinacyj '): 
prawo kraju, gdzie sprawa jest osądzoną (Ipx fori)y 
prawo kraju, gdzie jedna ze stron mieszka (lex do- 

prawo kraju, w którćm strona ma obywatelstwo (Hol- 
zywa to w sposób nieco barbarzyński lex ligenntme 
lex originis)f 

prawo kraju, gdzie rzecz sporna leży (lex rei si(ae)y 
prawo kraju, gdzie czyn naruszający prawo zaszedł 
delicłi comissi)y 

prawo kraju, gdzie czynność prawna do skutku przy- 
; loci acłus) n. p. kontrakt, testament, wreszcie 
prawo kraju, gdzie uiszczenie (soluŁio) ma nastąpić 
solutionis) *J. 

illand: De Happlicdion de la loi {Revuc de. dr, int, 
I, 1880 8tr. 569). 

viGNV wspomina tylko o 4 raożliwośjiacli przy odszu- 
niu siedziby dla stosunku prawnego^ miejscu zamieszkania 
)b (jak 2), położenia rzeczy (jak 4), przedsięwzięcia dzia- 
lia prawnego (jak 6, 6, 7), i miejscu sądu (jak 1), zaś 
e wspomina o oby watelstwie. System VIII; str. 121. 



Digitized by 



Google 



\ 



73 

Niepodobna pozostawić wyboru między temi moiliwemi 
pra warnie które w takich przypadkach mogłyby być za- 
stosowane^ wyłącznie uznania i dowobiości sędziego, tylko 
ustawodawstwo każdego państwa szczególnego winno 
podać sędziemu normy, według których ma sprawy te rozsą- 
dzać. Takiemu wyraźnemu przepisowi sędzia musi oczywi- 
ście ulegać. 

Przepisy prawne, w tym względzie w różnych państwach 
obowiązujące, nie są jednak wcale wystarczającemi, a wy- 
czerpujące ich zestawienie, ułożone z odpowiedzi na kwesty- 
jonaryjusz Instytutu dla prawa międzynarodowego w r. 1875 
z Anglii, Austryi, Belgii, Holandyi, Prus, Bosyi, Szkocyi, 
Szwecyi, Stanów Zjednoczonych Ameryki i Włoch (Iiev.YlI, 
str. 393 — 416 p. ty t Asseb : Resume des reponses au Ouestionnai- 
redę Mars 1875) wymownym tego jest dowodem, a mianowicie : 

a) przepisy przeważąjącćj ilodci kodeksów są nader la- 
koniczne, jak landrechtu pruskiego (wstęp §§. 23—35) k. cyw. 
austr. (§§. 4^33 — 37,300), k. Nap. (3, 11 — 13), k. cyw. 
król. PoIsIl (art 3, 7, 11 — 15; i nie wyczerpują całego przed- 
miotu, 

fr) nowsze kodeksy są wprawdzie w tym względzie obszer- 
niejsze, mianowicie Zuiychski (§. 2 nast.), saski z r. 1863 
(§§. 6-18) i włoski z r. Ib65 lart, 3, 6—12) ') ale ich za- 
sady są niezgodne z zasadami kodeksów dawniejszych, 
mianowicie kodeksu austryjackiego i kodeksu pruskiego, któ- 
re polegają jeszcze na panującćj w czasie ich wydania, dziś 
porzuconćj teoryi statutów {stoŁuta personalia, realia i mixta ')). 

W obec tego stanu ustawodawstw, sędzia powołany do 
rozpoznania przypadków tego rodzaju, albo musi iść za try- 



') Przytoczone w polskim przekładzie Bara 1. c. str- 83. 

■j Krytykę tćj teoryi podają Sayiony VIII, str. 121— 124 ; 
Bas: 1. c, §. 4 — 15, Umoeb: I, str. 153. nast. a szczegól- 
nie WAcbteb: Arcbiv 24, str. 370 nast. 

WjłM, ilOMl T. ZTUi 10 



Digitized by 



Google 



74 

bem dotychczasowćj praktyki sądowój, jak to rzeczywiście 
dzieje się w Stanach Zjednoczonych Ameryki północnój 
i w Anglii, gdzie jednaka nawiasowo mówiąc, także pewna 
chwiejność w tym przedmiocie się wyjawia, albo szukać opar- 
cia dla swych orzeczeń w teoryi. To t6i n. p. pisarze o pry- 
watnym prawie austryjackićm (jak Unger, Schiffneb) radzą 
sędziemu anstryjackiemu, ażeby w przypadkach, gdzie prze- 
pisy tego prawa nie wystarczają, zaczerpnął światła z uzna- 
nćj teoryi, akceptując mianowicie znaną teoryję Satignyego, 
jednak jakkolwiek uznać należy, że wskutek ciągłych usiło- 
wań teoretycznych, nie zasypiających ani na chwilę, nastą- 
piło pewoe zbliżenie zdań co do rozwią/.ania szczególnych 
pytań, mimo to nawet teoryja daleką jest jeszcze od tego, 
aby podawała nam zgodne i niezachwiane w tym względzie 
zasady. Zdanie, które Sayigny w przedmowie do YIII tomu 
swego znakomitego System des Rómischen Rechtes w r. 18^9 
wypowiedział: „W tym przedmiocie zdania autorów i orze- 
czenia trybunałów przedstawiają najwybitniejsze i najliczniej- 
sze różnice^, jeszcze dziś powtórzyć można. Wystarczy w tym 
względzie wspomnieć, że słynna teoryja Sayignyego *), która 
polega na tćj zasadniczej myśli, że stosunek prawny oceniać 
należy według praw miejsca, do którego tenże według swćj 
istoty należy t. j. gdzie ma swoją siedzibę, która przez 
długi czas łącznie z poglądem Waechtera *) była powszech- 
nie przyjętą i stanowi też w gruncie rzeczy podstawę zna- 
komitego i szczegółowo przeprowadzonego dzieła Bara: das 



^) Krytykę krótką takowej podaje Mancini : Rapport w Revue 
de d. i VII 345. 

') Ueber die ColUsion der Prwałrechłsgcsetze V€rschiedener 
IStaaten (Archiv fur die civilistische Praxis Tom XXIV, 
(1841j8tr. 230— 311,tom XXV, 1—60,151—200, 361— 
419), który zaznaczenia i ducha poszczególnych przepisów 
prawnych wysnuć chce prawidło o ich zastosowaniu we 
wzlędzie terytoryjaliim* 



Digitized by 



Google 



76 

intemałianale PrivQł. u. Słrafrecht 186 2 ^ dziA {trzez nowąteoryję 
włoską, która prawa ojczyste stron (nationcUiłś) za 
główną podstawę także w dziedzinie prawa prywatnego 
mięzynsrodowego nważa i która w ośmiotomowóm dziele 
Laubenta nLe droit cwilintemational prive'^ Bruxelles (1^80-- 
1882) wymowną znalazła obronę, jest w pewnój przynajmniój 
częid saeliwianą '). 

W obec tego niezadawalniającego stanu astawodawstwa, 
praktyki sądowój i teoryi, rzeczywiście nader ważn go pod- 
jął się zadania założony w r. 1873 w Gaadawie Instytut 
dla prawa międzynarodowego (Institut de droit in- 
temational)^ w którego skład wchodzą najznakomitsi prawnicy 
wszystkich narodów cywilizowanych •) jeżeli jako pierwszy 
pnnkt bogatego swego programu, jako jeden z najgłó \ niej- 
szych zbiorowój pracy przedmiotów przyjął „ustalenie pe- 
„wnój ilości prawideł ogólnych co do prawa międzynarodowego 
„prywatnego, które mogłyby być przyjęte w traktatach mię- 
„dzynarodowych, by zapewnić orzeczenia zgodne w przypad- 
„kach kolizyi różnych praw cywilnych i karnych". 

Instytut dla prawa międzynarodowego pojął bardzo dohr/e, 
że w kwestyjach prawa międzynarodowego publicznego, w któ- 
rych interesy wielkiój polityki, pytania bytu i potęgi polity- 
cznćj państw górujące zajmują i zajmować będą stanowisko, na 



') Krytykę szkoły włoskiej zawierają Strisowbu: „Z)/e Ita- 
Uenische Schule des mternaiionalni Prwatsrechłs^ (Ge- 
ricłUsalle 1881 N. 50—^6), Bar: (w Holtzendorifa Rechłs- 
encyklopddie 1882y fitr. 678), a w szczególności dzieła 
Laurenta Brocher Karol w Revue d. d. int. XIII, 1881, 
8tr. 531— 570. Por. tćż Brocher v. Rev. d. d. int. VIII, 
1876, 8tr. 35-59. 

') Zaraz po zawiązaniu tćj instytucyi podałem wiadomość o 
niej w dwóch rozprawach, zamieszczonych w r. 1873 i 1874 
w krakowskim Przeglądzie polskim p. tyt. ,, Usiłowania naj- 
nowsze około reformy prawa międzynarodowego" i -Jeszcze 
ałów kilka o reformie praw. mlędzynarod". 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



N 



77 

Mojćm zadaniem gpecyjalnćm jest obecnie tylko przed- 
stawienie dotychczasowych rezultatów prac Instytutu, w przed- 
miocie międzynarodowego powszechnego prawa 
cywilnego. Sprawozdawcą w tym przedmiocie był z po- 
ezą&n MANcrni, późniejszy minister sprawiedliwości, a dzi- 
siejszy spraw zagranicznych we Włoszech. Na piórwszóm 
pp nkonstytnowaniu się Akademii, w Genewie odbytom zgro- 
madzeniu rocznóm dnia 5 września 1874 uchwalono na za- 
sadzie świetnego referatu Hancinieno (Reyne tom YII p. 329 
— 361) tylko cztery rezolucyje ogólne, przyjęte je- 
d Domyślnie, osnowy następąjącój : V 

/• Instytut uznaje rzeczywisty poh/tek, a dla mekiórych dzie- 
dzin nawet konieczność traktatów międzynarodowych, 
wprowadzafąrych między państwami cywilizowanemi na 
zasadzie wspólnego porozumienia prawidła obowiązujące 
i jednakowe dla prawa międzynarodowego prywatnego, 
według których u^ładze publiczne, a w szczególności sądy 
państw odnośnych miałyby rozstrzygać pytania, odnoszą- 
ce się do osób, dóbr, czynności prawnych, spadków, po- 
Jstfpowania i wyroków zagranicznych. 

IL InsiyhU mniema, źe najlepiej cel ten da się osiągnąć, je- 
idi Instytut sam przygotuje wnioski dosłowne (projets 
iextuels) do takich traktatów, czy to ogólnych^ czy tei 
szczególnych, odnoszących się do niektórych tylko dziedzin, 
a mianowicie do prawa małżeńskiego, spadkowego, do 
wykonania wyroków zagranicznych. Te projekty do 
traktoiów, przez instytut sformułowane, mogłyby służyć 
za podstawę do rokowań urzędowych i do redakcyi osta- 
teczni/^ którąby powierzyć należało konferencyi prawo 



*) Annuaire de VInstiłut de dr. int Gand. I877j I, p. 123; 
Reime VII 1875 1. c , polski przekład Bara str. 94. 



Digitized by 



Google 



cców i ludzi fachowych f wysianych ze strony państwa 
ptkich^ lub przynajmnUj niektórych. W ostałniM 
fpadku zastrzedzhy należało państwom innym motnoU 
niejszego przystąpienia do traktatów zawartych wzglf' 

takich dziedziny gdzie system ten (późniejszego przy- 
owania państw innych) moie byó przyjętym bez me- 
)dności. 

iktaty takie nie powinnyby narzucaó państwom urna- 
}qcym się jednostajnoici zupełndj ich kodeksów i ich 
w ; niemogłyby nawet tego uczynió bez przeszkody dla 
lepu cytoilizacyi. Lecz nie naruszając niezawisłoiei 
iwodawcz^i, fyłóby zadaniem takich traktatów okre^ 

z góni, które z ustawodawstw, mogących między so- 
wejść w koliżyjcy w róinych stosunkach prawnych ma 
zastosowane. Tym sposobem sprzeczności między usta- 
lawstwami państw róinych^ nie dające się częstokroó 
odzie, wpływ niebezpieczny interesów i przesądów na- 
juychf niepetonośó jurysprudencyi i samejie umieję- 
\ci nie mogłyby oddziaływać na takie postanowienia 
etatowe. 

stanie dzisiejszym nauki prawa międzynarodowego 
czyłohy tyle, co posunąć do ostateczności zasadę nie- 
isłości i udzieltwści terytoi-yjalnej państw, gdybyśmy 
stwom przyznawaH rygorystyczne prawo, odmawiania 
fm hezwgl^dnie uznania ich praw cywilnych, tudzież 
uwzględnienia ich z natury płynącćj prawnej zdolno- 

by te prawa wszędzie wykonywać mogli. Ta zdol- 
; istnieje niezawiśle od wszelkich postanotaień trakta- 
ych i wszelkiego warunku wzajemności. Przypuszcze- 
obcych do używania tych praw i zastosowanie ustaw- 
fch do stosunków prawnych, które od nich są zawi- 
I, nie moie lyć wypływem prostćj grzeczności i przyzwo 
ci (comitas gentium)^ lecz uznanie i opieka tych praw 
Hrony państw wszystkich, muszą być uważane jako 



Digitized by 



Google 



79 



obowiązek sprawiedliwości mifdzynarodowśj. Ten obo- 
wiązek UBtaje tylko wtedy j jeżeli prawa cudzoziemca^ lub 
zastosowanie ustaw zagranicznych^ nie dałyby się pogo 
dzić z urządzeniami politycznemi państwa innego (du 
ierritoire regi par Vautre souverainełe)j albo z istniefą" 
eym tamże porządkiem publicznym. 

Szczególnych uchwał, odnoszących się do prawa cywil- 
nego nie powzięto wówczas ^), i dopióro po dłagich bada- 
niach i stadyjach przygotowawczych, mianowicie po zbada- 
niu .stann nstawodawstw krajów różnych, o których była mo- 
wa na posiedzeniach akademii w Hadze 1875, Zurychu 1877 *); 
i w Brukseli 1879 •}, przystąpiono w r. 1880 w Oxfordzie, 
do uchwalenia dalszych części prawa międzynarodowego pry- 
watnego, mianowicie części ważnój i zasadniczój, która się 
odnosi do „stanu cywilnego i zdolności (etat et la capacite 
des personneś) osób^. Jako sprawozdawcy występuje tam 
belgijski profesor Arntz łącznie ze znakomitym angielskim 
prawnikiem Westlake, w bieżącym roku w Monachium 
(1883) mieli przedstawić ci sami sprawozdawcy wnioski co 
do małżeństw i rozwodów, ale niemam jeszcze spra- 



*) Mamcini zformnłował jeszcze dwie szczególne rezolucyje, 
odnoszące się do stanu i zdolności osób, tudzież do uregu- 
lowania spadków, jednak nie poddano ich w Genewie dy- 
sknsyi. Mylne przedstawienie w przekładzie polskim Bara 
na str. 95, 96. tudzież 180 nota 2, w tym względzie spro- 
stować należy 

•) Annnaire 1878 II, str. 31 — 44. Uchwalono sprawę odroczyć 
wskutek ciekawych uwag pisemnych, jakie przedstawił 
Westlake. 

') Przedstawiono wnioski sprawozdawców Amtza i Westlaka 
(Annnaire 1880, 3. et 4. annće I, str. 190 — 201), uchwalono 
jednak dnia 6 wrześ. 1879 odroczyć uchwały do posiedze- 
nia następnego. Wnioski te były jednak podstawą dysku- 
syi i uchwał Oxfordzkich z n 1880. 



Digitized by 



Google 



80 

wozdań z tego posiedzeDia % poprzestać zatóm muszę na 
sprawozdaniu o uchwałach Oxfordzkich z wreśnia 1880: 
Osnowa ich jest następująca: *) 

jjinstytuł wyjawia życzenie^ aby następujące zasady były 
przyjęte w sposób zgodny w ustawach cywilnych wszystlHdi 
narodów i żeby ich zachowanie poręczone było przez traktaty 
międzynarodowe. Traktaty mają zawierać następującą ktau- 
zulę jako dodatek do arł. I: 

jf Państwa obowiązują się nawzajem nie wprowadzać od te- 
go prawidła żadnych wyjątków nowychy bez zezwolenia wszyst- 
kich stron kontraktujących, 

„Państwo- w których w Uj mierze jeszcze istnieją wyjąt- 
ki, unnny jak najprędzij sprowadzić zgodność swego ustawo- 
dawstwa z tą zasadą, 

Art, 1, Obcy, bez względu ną różnicę obywatelstwa {na* 
tionaliti) i religii, używa tych samych praw cywilnych, co oby- 
watela nienaruszając wyjątków w obecnćm ustawodawstwie wy- 
raźnie ustanowionych, 

II, Dzieci prawego łoża mają obywatelstwo ojca, 

III, Dziecię nieślubne ma obywatelstwo ojca, jeżeli to 
ojcowstwo prawnie zostało uznane; w razie przeciwnym oby- 
watelstwo matki, jeżeli macierzyństwo praumie jest uznane, 

IV, Dziecię rodziców nieznanych, albo rodziców niewia- 
domego obywatelstwa, jest obywatelem państwa, w którego gra- 
nicach się urodziło, albo gdzie znalezione zostało, jeżeli jego 
miejsce urodzenia jest nieznane. 



^) Po napisaniu tego artykułu doszło mnie sprawozdanie z po- 
siedzenia Monachijskiego w Reyue d. d. int. 1883, Xy, str. 
599; z którego przekonałem się, że nie powzięto w tym 
przedmiocie żadnych uchwał stanowczych, tylko odroczono 
sprawę do następnego posiedzenia. Rozprawy Monachij- 
skie uwzględniłem jednak w dalszym ciągu pracy niniejszej. 

*) Debaty i uchwały zob. w Annuaire de VIn8titut de droit 
int, V, 1882 str. 41—68, 



Digitized by 



Google 



N, 



81 



F. Przez zaślubienie nabywa kobiiła obywatelstwo męża. 

VL Stan eywUny i zdolność (Letat et la capacite) oso- 
by oceniać naleiy według ustaw państwa^ w którśm j4j oby- 
watelstwo słu&y {auqud eUe appartient parsa nationalitś). 

Jest obywatelstwo osoby nieznane, natenczas rozstrzyga 
ojóf stanie cywUnem i zdolności prawo jej miejsca zamieszkania. 

Istnieją w jednem państude odmienne prawa cywilne, 
natenczas pytania, odnoszące się do stanu i zdolności cudzO' 
eiemca, rozwiązane będą według wewnętrznego prawa tego 
państwa^ do którego cudzoziemiec należy (les ąuestions relatives 
a Vetat et a la capacitś dś Pśtranger seront decidśes selon 
U droit interieur de VEtat auguel ii appartient) '). 

VlL Sukcesyja pod tytułem ogólnym, względem oznacze- 
nia osób powołanych do dziedziczenia (successibles), rozciągło- 
ści ich praw, co do miary lub kwoty części rozporządzalnśj 
albo zachowku i co do wewnętrzni] ważności rozporządzeń 
ostatni^ tooli, podpada pod prawo tego państwa, do którego 
należał zmarły, albo eioentualnie, w przypadkach przewidzia- 
nych w arł. VI, pod prawo jego miejsca zamieszkania, bez 
względu na różnicę dóbr, stanowiących spadek albo miejsce ich 
położenia* 

VIIL Wżadnyin przypadku prawa pańsiwajednego nie bę- 
dą mie€ uznania i skutku w terytorjum państwa drugiego, jeżeli 
takowe sprzeciwiają się prawu publicznemu lub porządkowi 
puUieznemu. 



^ To brzmienie przyjęto według wnioskn sprawozdawców 
(Abntza i Westulke). Myśl tataj wyrażona była przez Pie- 
RANTOMiBOO W ten sposób sformułowaną jjDans le cos ou 
differentes his coexistent dans un meme Źłat, on decidera 
S apres le droit interieur de Vśtranger ąudle est la loi 
civile, gui doił śłre appliąuee de prłfirence {AnntMire 
1882, 62). 



WjdM, ilMoC T. xviii II 



Digitized by 



Google 



II. Ocenienie TŁohwał powziętych. 

Przedstawiwszy treść dotychczasowych uchwał Instytutu 
awa międzynarodowego w przedmiocie uchylenia koli- 
ędzy prawami cywilnemi państw różnych, przystępuje- 

ocenienia tych uchwał. 
Vzedewszystkiem winniśmy na to zwrócić uwagę, że 
rczerpują one bynajmnićj całego przedmiotu, nie mo- 
bie zatćm z tego zdać sprawy, czy dyskusyja dalsza 
)szczególnemi instytucyjami prawa prywatnego, tudzież 
)krewnemi iustytucyjami prawa handlowego, nie spro- 
w uchwalonych dotąd postulatach pewnćj modyfikacyi, 
e wywoła potrzeby uznania pewnych wyjątków. Nie ma- 
razu zupełnego, jakby międzynarodowe prawo prywa- 
)dług postulatów Akademii dla prawa międzynarodow., 
zystkich rozgałęzieniach tego prawa wyglądało, wyma- 
inienie dotychczasowych uchwał tćm większćj oględno- 
iC zaś -niema dotąd po 10-Ietnićj pracy jeszcze uchwał 
a prawie międzynarodowćm pry watnćm, — w tóm zarzu- 
Instytutu niema żadnego, jestto t)'lko dowód pracy 
^nej i dojrzałćj rozwagi, która nie cbce od razu sta- 
udynka gotowego, może na pozór pięknego i wykoń- 
:o, ale nie mającego warunków trwałości, bo nie bio- 

w rachubę stosunków danych i gruntu rzeczywistego *). 
ic trudności przedmiotu jestto jedyna droga, która do 
:)ś rezultatu doprowadzić może. 
. Atoli zasadnicze tutaj przedewszystkiem zachodzi py- 
czyli w ogóle cel, który Instytut dla prawa między- 
iwego pragnie osiągnąć, może być osiągniętym i czy 
Li, któremi do tego celu zmierza, są odpowiednie. Je- 



^or. sprawozdanie Abntza w Annuaire de VInst d. d. int. 
.880, I, str. 194. 



Digitized by 



Google 



83 

ieli od kilka wieków usiłowania naukowe u wszystkich na- 
rodów cywilizowanych istnieją, aby ustalić zasady zgodne 
o prawie międzynarodowóm prywatnóm, jeżeli te usiłowania 
doprowadziły już dotąd do pewnego zbliżenia w poglądach, 
toć trudno przypndcić, aby te nieustanne dążności były tylko 
wypływem zamiłowań czysto teoretycznych. Przeciwnie ma- 
ją one swoje podstawę w nieodzownych potrzebach obiegu, 
który wymaga pewności prawnćj, jako minimalnego warunku 
istnienia i rozwoju, i dlatego to widzimy, że pojawiają się 
owe usiłowania najpićrw tam, gdzie istnienie praw różnoro- 
dnych w jednćm państwie obieg tamowało, mianowicie naj- 
pićrw we Włoszech, póżniój we Francyi i Holandyi^ a na- 
stępnie, przeniesione do obiegu międzynarodowego głównie 
n tych narodów są popierane, które z obcymi utrzymują oży- 
wione stosunki (Anglia, Francyja, Ameryka północna, Wło- 
chy) '). Zgodność zaś zapatrywań, która dotąd w istotnych 
punktach już w części została osiągniętą, czyż nie usprawie- 
dliwia nadzieji, że ona stać się może zupełniejszą i .wszech- 
stronniejszą, jeżeli obieg międzynarodowy, coraz więcćj się 
ożywiający, a takim jest obecny, tego domagać się będzie 
coraz natarczywićj i dotychczasowemi rezultatami zadowol- 
nić się nie może? Cel zatćm, który sobie wytknął Instytut 
prawa międzynarodowego, do możliwych i bardzo pożądanych 
policzyć należy, a przedmiotem dyskusyi mogą być tylko 
środki przedsięwzięte, aby dojść do celu. 

Jeżeli pominiemy niepodobną do przeprowadzenia jedno- 
stajność ustaw wszystkich cywilizowanych krajów, które w ży- 
wszych między sobą pozostają stosunkach, przedstawiają się 
3 możliwe środki do celu prowadzące, mianowicie 

1) dążność do naukowego usunięcia dotychczaso- 
wych sprzeczności w zdaniach i poglądach, ażeby na podsta- 
wie zgodnych opinij prawników wyrobiło się powoli i stopnio- 



^) Bab w BecUsencycl. Holtzendorffa 680. 



Digitized by 



Google 



"9 a gy^^ 



84 

wo potrzebom odpowiednie międzynarodowe prawo zwy- 
czajowe w tym względzie^ tak jak dotąd n. p. zasada^ 
cus regii aełum przez zwyczaj weszła w używanie; 

2) droga nstawodawstwa wewnętrznego każ> 
dego państwa z osobna, wreszcie 

3) droga międzynarodowego porozumienia 
państw i zawieranie międzynarodowych traktatów w przed- 
miocie międzynarodowego prawa prywatnego. 

Instytut uważa tę ostatnią drogę za najodpowiedniejszą 
i w tym względzie naszćm zdaniem ma słuszność. 

Właśnie dziedzioa prawa międzynarodowego prywatne- 
go przedstawia dla ustawodawstwa państwowego wewnętrzne- 
go takie trudności; o które się cała jego potęga rozbija. Pań- 
stwo może niezawodnie wydać takie przepisy, ale zapewnić 
im wykonanie i skutecznego poparcia im udzielić może tylko 
w obrębie własnych granic. Po za temi granicami niema pań- 
stwo władzy, niema tedy żadnćj rękojmi, że stosunki w je- 
dnom państwie uregulowane, także w drugićm będą uznane, 
a o to tutaj właśnie chodzi. Przepisy jednego państwa mo- 
gą być najlepsze i najodpowiedniejsze, cóż to wszystko po- 
może, jeżeli inne państwa inne uświęciły zasady, i w skutek 
tego stosunek prawny, wjednćm państwie ważny, w drugim 
będzie nieważny. Że jednostronne przepisy każdego państwa 
z osobna nie wystarczą, niechaj wyjaśni przykład, który Stri- 
BowEB ') przytacza. Przypuśćmy, że Hamburski sąd ma decy- 
dować o sukcesyi beztestamentowćj Bawarczyka, zamieszkałe- 
go we Włoszech. W Hamburgu, gdzie obowiązuje prawo 
powszechne (gemeines Bechł), niema żadnego przepisu na ten 
przypadek, może być tedy stosowane prawo włoskie, lub 
prawo bawarskie. Prawo włoskie stanowi, że spadek cu- 



^) Die italienische Sekule des internaiionalen Privatrechts 
Oerichissalle 1881 N. 20. 



Digitized by 



Google 



X 



86 



dzoziemca ocenionym byd winien według jego praw ojczy- 
stych, odsyła tedy do prawa bawarskiego^ prawo bawarskie 
(codex Masimilianens) zaś nważa dla uregulowania spadku 
prawo miejsca zamieszkania (lex domidlii) zmarłego za sta- 
nowcze, odsyła zatóm znowu do prawa Włoskiego. Jeżeli te- 
dy jednostronne przepisy państw o prawie międzynarodowóm 
prywatnćm doprowadzają do takich sprzeczności, że przypa- 
dek dany albo żadnemu ustawodawstwu nie ulega, albo że 
poddają ten sam przypadek kilku ustawom, natenczas istnieje 
oczywisty dowód na to, że uregulowanie międzynarodowych 
stosmików prywatnych przekracza sferę możności każdego 
państwa z osobna, że tutaj zatćm droga wzajemnego poro- 
zumienia i zawieranie traktatów międzynarodowych między 
państwami są jedynie skuteczne i praktyczne. Jako środek 
przygotowawczy do zawarcia traktatów międzynarodowych 
może niezawodnie posłużyć dążność do porozumienia nauko- 
wego, ponieważ jednak nauka nie jest źródłem prawa, a na- 
wet zgodna opinia wszystkich uczonych nie zapewnia ich 
zdaniom praktyczno} wykonalności, zresztą uznanie jakiegoś 
prawa zwyczajowego w tym względzie, choćby się nawet ta- 
kowe wyjawiło w praktyce sądowćj państw niektórych, i 
było poparte przez communis opinio doctorum, zawsze napot- 
ka na trudności w zastosowania, szczególnie w państwach, 
które nie dozwalają przystępu prawu zwyczajowemu do dzie- 
dziny prawa prywatnego, jak n. p. austryjackie (§. 10 k. cyw.), 
pozostanie zawarcie traktatów międzynarodowych w tym przed- 
miocie postulatem nieodzownym. Widzimy tćż, że państwa 
pojedyncze zawierają w nowszych czasach coraz więcćj ukła- 
dów międzynarodowych w lym przedmiocie, mianowicie co do 
spadków, małżeństw i t p. i że przyznaję tym umowom pierw- 
szeństwo przed własnemi ustawami. Mianowicie rząd Wło- 
ski okazał się w tym względzie bardzo ruchliwym. Wsku- 
tek ponownych rezolucyj Włoskićj izby deputowanych z r. 
1863 i 1866, uchwalonych na wniosek Manciniego, rząd wło- 



Digitized by 



Google 



86 



ski rozpoczął w r. 1867 rokowania z Francyją, Niemcami, 
Belgią, które mimo tradnońci^ jakie początkowo stawiano we 
Francyi, byłyby doprowadziły do rezultatu, gdyby nie były 
stanęły temu na przeszkodzie późniejsze zawikłania polityczne. 
W r. 1873 znowu włoska izba deputowanych wzywa rząd, 
ażeby dalój popierał rozpoczęte dzieło ^\ a że ta kwestyja 
we Włoszech nie schodzi z porządku dziennego, dowodem te- 
go ta okoliczność, że Mancini, zostawszy ministrem spraw 
zagranicznych, ponownie rokowania z innemi państwami roz- 
począł w r. 1881 ^). 

Najznakomitsi tćż antorowie o naszym przedmiocie, jak 
Sayigny (L c. Vin. str. 30), Laubent »), MASsfe, Brocheb, Es- 
PERSON, FiORE, Rolin-Jaeqxjemyns, Lawbence, Mancini, a z no- 
wszych szczególnie Szwajcar Soldan *) i t. d. przemawiają 
tak dobitnie za potrzebą traktatów międzynarodowych, że przy- 
gotowanie takowych przez prace Instytutu dla prawa między- 
narodowego uważamy za rzecz wielce pożądaną. Nawet pi- 
sarze, którzy, jak Bab *), nie wierzą w skuteczność takich 



') (^e le goiwernemenł voului hien perseverer dans rinitiati- 
ve meritoire^ qu'il avait prise depuis quelques annies, 
de proposer la stipulation de convention, entre V Italie ei 
les autres Żtats paur rendre uniformes et óbligatoireSj dans 
rintereł de leurs peuples, les regles essenłielles du droii 
internałianel priviv, Mancini Rapporłs w Rev, d. d. 
int VII, 1875, str. 342. 

') iDStytut dla prawa międzynarodowego zawetował z tego po- 
wodu dla Mancinlego w Turynie 1882 jednomydlnie uznanie i 
życzenia, aby negocyacyje doprowadziły do skutku. Iłevue 
d. d. int. XIV, 699 (1882). 

') Kończąc swoje 8-tomowe dzieło Droit civil international 
1882 pisze ten autor: ^La diplomatie seul peut łrancher 
le noeud^ Bevue 1882, XIV str. 686. 

*) De Vułilite de conventions internationals en matióre de 
droit international priv^,. Paris 1881 {v. Ilev, Xl V 1882 
p,384). 

') Krit. V. J. Sch. Tom. XV, 1873 str. 21. 



Digitized by 



Google 



X 



87 

traktatów międzynarodowych, któreby szczegółowo cały przed- 
miot o zastosowaniu zagranicznycłi norm prawnych wyczer- 
pująco regulowały, mimo to za takiemi umowami co do szcze- 
gólnych pytań przemawiają. W każdym przypadku jednak, 
jakiemukolwiek zdaniu co do rozciągłości pytań, które mają 
być regulowane w drodze traktatów międzynarodowych, hoł- 
dować będziemy, przyznać musimy, że prace Instytutu dla 
prawa międzynarodowego, przedsięwzięte w sposób wskaza- 
ny w uchwałach ogólnych (ust I, II, III), są wielce użytecz- 
ne, choćby tylko dla tego, że przyczynić się mogą do zbli- 
żenia poglądów naukowych, które zawsze będą pożądanemi, 
nawet gdyby umowy międzynarodowe wcale do skutku nie 
przyszły, i stan dzisiejszy wadliwy i niewystarczający nadal 
nńal pozostać. 

II. Przystępujemy obecnie do ocenienia samych uchwał 
Instytutu dla prawa międzynarodowego, fak de legę Za^a, głó- 
wnie austryjackiego ustawodawstwa, jak delege ferenda. Da- 
dzą się one podzielić na dwie kategoryje : 1) jedne mają tylko 
charakter formalny, jak uchwały co do sposobu zaprowadze- 
nia zgodnych zasad, o których była władnie mowa, dalćj re- 
zolncyja lY wyrażająca zasadę, że stosowanie prawa obcego 
nie jest wypływem prostćj grzeczności między narodowćj, 
lecz obowiązkiem sprawiedliwości międzynarodowój, 2) drugie 
podają materyjalne zasady co do zastosowania praw państw 
różnych do poszczególnych przypadków. Poprzestajemy na 
omówieniu tych ostatnich, bo pierwsze do uwag dalszych nie 
nastręczają powodu. 

Dodtąd uchwalono następujące rezolucyje treści matę- 
ryjalnćj : 

A) Obcy z krajowcem stoi na równi co do używania 
praw cywilnych^ których uznanie jest niezależne od wzaje- 
mności {IV uchwał ogólnych, art. I uchwał Oxfordzkich). 

B) Stan i zdolność osoby ocenioną będzie w pierwszćj 
linii według jćj przynależności państwowćj (praw ojczystych), 
$rL VI« uchwał Ozfordzkicb, 



Digitized by 



Google 



88 

C) Prawo ojczyste zmarłego reguluje spadek pa nim 
bez względu na jakość dóbr spadkowych (art YU uchwał Oxf). 

D) Zasady o niektórych znamionach przynależności pań- 
stwowój (art. II — V ustaw Oxfordzkich) wreszcie 

£) Zasady o wykluczeniu prawa obcego przez wzgląd 
na prawo publiczne i porządek publiczny (art YIII uchwid 
Oxfordzkich; art IV uchwał ogólnych). 

Tym uchwałom kilka uwag poświęcić chcemy : 

A) Używanie praw cywilnycłi ze strony obcych. 

Że obcy bez względu na różnicę krajowości i wyzna- 
nia religijnego ma używać tych samych praw cywilnych^ co 
krajowiec, jest nietylko postulatem międzynarodowym, ale 
zasadą, przez pozytywne prawa państw różnych ^), i trakta- 
ty międzynarodowe uznaną. Uchwalenie tego postulatu było 
jednak koniecznom 

I) przez wzgląd na prawo francuskie mianowicie art 
11 i 13 E. N.; który tćj zasady jako ogólnćj wcale nie uzna- 
je, przeciwnie cudzoziemcowi, jeżeli nie uzyskid pozwolenia 
do zamieszkania we Francyi (art. 13), tylko takie prawa cy- 
wilne przyznaje we Francyi, Jakie są albo będą dozwolone 
„Francuzom przez traktaty z narodem, do którego ten cu- 
„dzomiec należy-. Istnienie tych przepisów dało umiejętno- 
ści francuskiój powód do rozróżnienia praw na droiłs citils 
i droits naturds, a z tych tylko ostatnie miały służyć wszyst- 



K. cyw. aust. §. 33 i traktaty zacytowane w Stubenraucha 
Commentarz. (5. a. b. g. B. wyd. IV. 1884 str. 89. i u PiJtt-. 
ŁiNOBNA : Handbuch des in Oesłerreich- Ungarn gdtenden 
inłemałionalen Privałrechłe$ , 2 wyd. Wiedeń 1878, K. 
włoski art 3, holender, z r. 1838, co do praw w Niemczech 
obowiązujących RoTH System d. deutschen Privatrecht$ 
1880, I. §. 67 str. 386. K. cyw. król. Polskiego art 11 i t d. 



Digitized by 



Google 



\ 



89 

kim ladziom w ogólnością a w szczególności także każdemu 
cudzoziemcowi, podczas gdy pierwsze stanowić mają wyłą- 
czny przywilej Francuzów, dostępny cudzoziemcom tylko pod 
pewnemi warunkami (art U i 13). Pomijając, że to rozró- 
żnienie praw samo przez się nie ma żadnćj zasady, wywoła- 
ła rozmyślna niejasność ustawy, która, mimo przedstawienia 
Trybnnata, nie wyliczyła szczegółowo tycli praw, jakie obcym 
mają być odmówione \), liczne spory w tym kierunku, jakie 
prawa zaliczyć do cywilnych nadanych, a które do natural- 
nych, tak że jeszcze dziś ta sprawa wyjaśnioną zupełnie nie 
jest Słusznie mó«vi w tym względzie Arntz ■ j : „We Fran- 
cyi 1 innych krajach, które się rządzą prawem francuskiem, 
jak n. p. w Belgii, szereg praw szczególnych, wydanych po 
obwieszczeniu K. C, przyznid obcym używanie najważniejszych 
praw cywilnych, których ich kodeks pozbawił, mianowicie 
zdolności dziedziczenia i przyjmowania darowizn między ży- 
jącymi '). Ale nasza zasada nie była ogłoszoną w sposób 
ogóby dla wszystkich praw cywilnych, a kwestyja, jakich 
praw cywilnych używa obcy w krajach, gdzie obowiązuje 
K« C. fr., jest jeszcze dziś przedmiotem wielu sporów. Wy- 
starczy wskazać dla przykładu na to, że istnieje wielka ró- 
żnica zdań co do pytań, czy obcy może być opiekunem swo- 
ich dzieci, czy może przyspasabiać,czy może być przysposo- 
bionym**. Otóż dla krajów, które się rządzą prawem prywa- 
tnćm francuskiem, przyjęcie uchwały Instyt. dla prawa międzn. 
położyłoby tamę sporom smutnym o stanowisku cudzoziem- 
ców, postawiłoby pytanie o zdolności prawn^ cudzoziemców 
jasno, wykluczając ją tylko wtedy, jeżeli wyraźny przepis 

*) Proudhon et Valbttb Traite sur Vetat despersonnes 1848, 

/. str. 169 — 177. 
*) Bappart w Annuaire de VJ. d. d. i 1880 1, str. 195. por. 

także RiYiER w Holtzendorffa Encyklopedyi 651 i Bas 

§. 27. 
'} Art 726 i 912 uchylone zostały we Francy! ust. z 14 

lipca 1819 por. Pbouohon L c. 171, 

Wtda. fioMl T. Tmi la 



Digitized by 



Google 



prawa obowiązującego takiego wyjątku dopuszcza. Wpraw- 
dzie sprawozdawca Instytutu był tego zdania, że zupełne zró- 
wnanie praw krajowców i cudzoziemców we względzie pry- 
watno-prawnym, jest ideałem, do którego dążyć należy, je- 
dnak proklamacyja tej zasady bez zastrzeżenia i bez uwzglę- 
dnienia w^^jątków istniejących jeszcze w prawach państw nie- 
których, utrudniłoby tylko przyjęcie tego artykułu przez 
rządy '). 

2. Nawet dla krajów, które nie rządzą się prawem fran- 
cuskióm, przyjęcie tego artykułu wpowadzałoby tę nowodć, 
że porzuconą tutaj jest zupełnie panująca powszechnie zasa- 
da wzajemności. Wszystkie ustawodawstwa, przyznające 
w zasadzie obcym te same, co krajowcom, prawa cywilne, 
wyjąwszy K. C. włoski art. 3 i holenderski ^), czynią tako- 
we zawisłęmi od formalnój przynajmniej wzajemności i za- 
strzegają sobie odwet na przypadek, gdyby inne ustawodaw- 
stwo obcych od używania pewnych praw wykluczało '). Przy- 
znajemy że dziedzinę prawa prywatnego nie uważamy wcale 
za właściwą do stosowania odwetu międzynarodowego, uwa- 
żamy więc wniosek porzucenia tćj zasady, pomijając, że ta- 
kowa obecnie tylko wyjątkowo ma praktyczne zastosowanie, 
za odpowiedni dc legę fercnda *) i nieszkodliwy ani dla in- 



') Annuaire 1880, I, str. 196; I. c. 1882 str. 42. 

*) Mancini Mapp. *Ók)7 — 3ó8, nazywa zasadę włoską, wyrażo- 
ną w art. 3 C. c. „noble exemple de justice accordee me- 
me a des nations (warcs, qtii ne nous rendenł rieti^, 

') N. p. K. austr. §. 33, Landrecht pr. §. 43 — 45, K. cyw. 
saski §. 20 

*) Także Mommsen w znakomitym artykule : Wie isŁ in dem 
burgerlichen Geselzbuch fur Di^łschland des Verhaltniss 
des inldndischen Eechłs zu dem ausldndischen eu nor- 
miren? (Arch. f. eiv. Fraxis 1878 tom 61, str, 149—202), 
w którym skody fikowany projekt w 19 §§. dla przyszłego 
jednolitego niemieckiego kod. cyw. przedstawia, nie uważa 
zanady wzajemności za potrzebną. 



Digitized by 



Google 



91 

teresów państwa, ani obywateli. Odwet w ogóle sprawie- 
dliwości nie odpowiada, bo dotyka niewinnych; dalćj przy- 
puścić trudno, ażeby w nowszym trybie ustawodawstwa, ogra- 
niczenia obcych w prawach cywilnych były wprowadzane li 
tylko dla tego, aby obcemu państwu wyrządzić przykrość. 
Jeieli takie ograniczenia jeszcze sporadycznie istnieją, lub 
byłyby w przyszłości wprowadzone, można przypuścić, że 
wywołane zostały istotnemi potrzebami tego państwa, a w takim 
razie z pewnością nawet przewidywanie odwetu nie powstrzy- 
ma państwa od zaprowadzenia ograniczeń, które okażą się 
potrzebnemi, ani nie nakłoni tego państwa do uchylenia ogra- 
niczenia istniejącego. Stosowanie odwetu jest tedy środkiem 
prawidłowo niepraktycznym. Francyja zniosła w r. 1819 
ograniczenie zdolności dziedziczenia cudzoziemców wcale nie 
przez wzgląd na odwet, tylko z powodu, że chciała ściągnąć 
obce kapitały do wycieńczonego wojnami kraju '), a Czarno- 
góra mimo zastosowanego w Austryi odwetu dotąd nie do- 
puszcza obcych do posiadania nieruchomości, bo to nie doga- 
dza Jćj żywotnym interesom. 

3. Instytut pragnie nadto, aby w traktatach, które ma- 
ją być zawarte, domieszczono klauzulę, że państwa uma\via- 
jące się przyjmują na siebie obowiązek a) uchylenia istnie- 
jących obecnie w ich ustawodawstwie ograniczeń zdolności 
prawnćj obeycłi, h) tudzież uiewprowadzenia^żadnych nowych 
ograniczeń, bez pMzw(»lenia uszystkjch stron kontraktujących. 



*) PROUDHON et Yalette 1. c. str. 171 : „Oi? pensa, ąiCilfal- 
hiit chercher u atłirer en France les capiłaux eirangers, 
dant la puissance servirait a feconder Vagriculture et 
IHndusirie, et meme a relwer Je cours de fonds publics. 
Mais pour cela U itait nicessaire que len etrangcrs ne 
fussent pas retenus par la craintc de ne pouvoir trans- 
mettre a Inirs parcnts les birns giiHls laisseraieni en 
France^. . 



Digitized by 



Google 



92 

Ta klauzula nie zdaje nam się być odpowiednią. Pojmuje- 
my ie państwo może przyjąć na siebie jeszcze obowiązek 
ad o), lecz aby państwo które miido się wiązać w sposób 
ad h) na przyszłodć i prawo wewnętrznego ustawodawstwa 
do tego stopnia ograniczać^ iż bez zezwolenia obcych państw 
zmian wskazanych przedsięwziądć by nie mogło^ zdaje mi się 
być rzeczą niepodobną i żądaniem przesadnćm. Nawet przy- 
jęcie tćj klauzuli w traktatach, gdyby ona, o czćm wątpię, 
uzyskała gdziekolwiek potwierdzenie ciał parlamentarnych, 
byłaby dla trwałodci tych traktatów szkodliwą, bo zniewa- 
lałaby państwa w razie potrzeby wprowadzenia ograniczeń 
w zdolności prawnćj obcych, a któż może być pewnym, że 
tak nio będzie, do wypowiedzenia lub zerwania całego trak- 
tatu, jeżeliby zachodziła trudność w uzyskaniu zastrzeżonego 
pozwolenia ze strony państw innych. Mojem zdaniem zatćm 
Instytut niepotrzebnie tę klauzulę uchwalił. 

4. Równa zdolność prawna cudzoziemców z krajowcami 
w dziedzinie prawa cywilnego, nie nadaje pierwszym żadnych 
przywilejów w obec krajowców. Jeżeli zatćm krajowcy od uży- 
wania pewnych praw są wykluczeni, natenczas także cudzo- 
ziemcy do używania tych praw w kraju nie będą dopuszcze- 
ni, chociaż w ich ojczyźnie takie ograniczenia nie istnieją. 
Państwo austryjaekie n. p., które nie uznaje zdolności do za- 
warcia małżeństwa, lub do dziedziczenia u osób zakonnych, 
które złożyły śluby uroczyste (§. 63, 538 k. cyw.), nie uzna 
tćj zdolności także u obcych osób zakonnych. Te ogranicze- 
nia zdolności prawnćj w dziedzinie prawa prywatnego nale- 
żą dzisiaj w państwach cywilizowanych <)co do osób fi - 



^) Inaczój rzecz się ma z państwami, stojącemi na odmien- 
nym poziomie cywilizacyi. Państwa europejskie, zawierając 
traktaty z państwami wschodniemi, nie mogą poprzestać 
na umówieniu równego traktowania swych poddanych z pod- 
danymi tych państw, tylko chcąc zapewnić swoim podda- 
nym pewne prawa, muszą takowe szczegółowo określić, tak 



Digitized by 



Google 



93 

zycznych do wyjątków, zawsze jednak sprowadzić mo^^^^ 
ten skutek, ie stanowisko prawne obcych za granicą z ] 
wodn różnorodności ustaw nie będzie takie samo, jak w i 
własnój ojczyźnie *). 

6. Czy zrównanie cndzoziemców z krajowcami odn 
się także do zagranicznych osób prawniczych, w tj 
względzie nie dają nchwały Instytutu wyjaśnienia, prawe 
podobnie myślano albowiem przy powzięciu tych uchwali 
ko o osobach fizycznych, gdyż wzmianka o obywatelstv 
i wyznaniu (art I uchw. Oxf.) tylko do fizycznych osób odi 
sić się tnoże. Pisarze o międzynarodowym prawie pry¥ 
toćm utrzymują, że osoby prawnicze, istniejące w jednóm pt 
stwie, także w państwie innćm jako takie, a zatćm jako pc 
mioty prawne, uznane być winny *). Prawo, istniejące w si 
dzibie osobie prawnćj, rozstrzyga o jćj osobowowości pi 
wnćj, która skutkiem tego wszędzie ma być uznaną. ' 
zdanie ma się samo przez się rozumieć co do miast, gno 
i kościołów, a międzynarodowy obieg wjrmaga tego uznai 
także względem innych osób prawniczych ("Bar). 

Według mego zdania nie można prawideł, obowiązuj 
cych o osobach fizycznych, wprost stosować do osób praw] 
czych. Zdolność prawna osoby fizycznćj płynie z jćj istni 
nia fizycznego, które żadnego uznania państwowego nie p 
trzebuje, jako człowiek jest każdy, a zatćm także cudzozi 
mieć, osobą, osoby prawnicze zaś są sztucznymi podmiotai 
prawa, które wymagają do istnienia uznania państwa, bą< 



że Europejczycy w obec krajowców zyskują nieraz uprz 
wilejowane stanowisko. Por. n. p. traktat Austryi z Chin 
mi z 2 września 1869, 1. 58 d. u. p. z. r. 1872, art. 
12, 13, 38—43. 

') PoB Lehr : Du principe de la reciprociti ou de Vas$ini 
lation auxnationaux (Bev. d. d. int. XIIy 1880 sir. 18C 

■) Bar: §.41; Unoer: I. §. 23 not. 6; Roth: 1. c. I, 286 



Digitized by 



Google 



94 

ogólnego przepisu ustawy, bądź szcsególnego nadania. Byt 
osoby fizycznćj, zwyczajnie niewątpliwy *), jest ściśle zwią- 
zany z jój zdolnością prawną, ii osób prawniczydi zaś odró- 
żnić należy pytanie o icb istnieniu, od pytania o ich zdolno- 
ści prawBÓj. 

Co do istnienia osoby prawniczćj, sędzia przede- 
wszystkiem według praw swego kraju rozpozna, czy zagrar 
niczne osoby prawnicze nie należą do kategoryi niedozwolo- 
nych, w razie twierdzącym odmówi im uznania i opieki sądowój, 
choćby za granicą istniały prawnie "). Tylko dozwolone we- 
dług lex fort osoby prawnicze zagraniczne, uzna sędzia kra- 
jowy a ich istnienie rozpozna według praw tego. kraju, gdzie 
mają siedzibę. Z uznania bytu zagranicznćj osoby prawniczćj, 
nie płynie jeduik wprost jćj zdolność prawna w dziedzinie 
majątkowćj, o którą jedynie w prawie prywatnćm chodzi. 
Zdolność majątkowa osób prawniczych częstokroć z przyczyn 
publicznych ulegało lub ulega ograniczeniu \ być nawet mo- 
że, że państwo osobom prawniczym, które według prawa 
międzynarodowego w ich działalności publicznćj uznać musi, 
n. p. państwom innym, odmówi zdolność nabywania majątku 
w swych granicach z przyczyn politycznych. W takich przy- 
padkach sędzia nie uzna zdolności prawnćj, szczególnie ma- 
jątkowćj, zagranicznych osób prawniczych. W kraju n. p. 
gdzie klasztory są ograniczone albo wykluczone od nabywa- 
nia nieruchomości, także klasztory zagraniczne, których byt 
zaprzeczonym być nie może, będą ograniczone lub wykluczo- 
ne od nabywania nieruchomości. Tylko pod temi zastrzeże- 
niami zdolność prawna dozwolonych według lex fori osób 



*) Wątpliwość może istnieć n. p. w razie domniemanój tylko 
śmierci. Bar §. 40. 

*) Zapis n. p. uczyniony na rzecz zakazanego w kraju towa- 
rzystwa zagranicznego, będzie w tym kraju nieważny. 

') Ustawy amortyzacyjne, pr. Roth 1. c. I, 406. 



Digitized by 



Google 



95 



prawniczych zagranicznych w kraju uznaną być może. Nie- 
podobna zaprzeczyć^ że w nowszych czasach przeważa ten- 
deneyja do dopuszczenia cudzoziemskich osób prawniczych 
D. p. towarzystw akcyjnych, nawet towarzystw zabezpiecze- 
nia, zawsze jednak państwo zastrzega sobie dopełnienia z ich 
strony pewnych warunków *), a zupełne zrównanie z krajo- 
wemi osobami prawniczemi o tyle nie istnieje, że te osoby 
nie mogą się wprost odwoływać do tych przywilejów, które 
n. p. co do przedawnienia i zasiedzenia przyznane są kra- 
jowym korporacyjom lub fundacyjom tćj samćj kategoryi "). 
Instytut dla prawa międzynarodowego w obec wielkich tru- 
dności, jakie jednostajne uregulowanie stanowiska obcych osób 
prawniczych nasuwa, na razie to pytanie pominął. 



B) Stan i zdolność osób. 

Uznanie zdolności prawnćj cudzoziemców jest warun- 
kiem nieodzownym istnienia prawa międzynarodowego pry- 
watnego, gdzie obcy nie jest nawet podmiotem prawnym, 
tam o kolizyi praw niema mowy. Z uznaniem osobowości prawnćj 
cudzoziemców jednak dopićro rozpoczynają się problematy 
prawa międzynarodowego prywatnego. Osoby wchodzą w rofc- 
Uczne stosunki prywatnoprawne w kraju i zagranicą, z kra- 
jowcami i cudzoziemcami, któreż prawo rządzi tcmi roz- 
lieznemi stosunkami? Zanim to pytanie może być roz^trzy- 



') Por. rozporz. ces. z 24 listopada 1865 1. 127 d. u. p. i ustawę 
z 29 marca 1873 i. 42, traktat handlowy z Serbią z 6 
maja li<81 art. II, I. 84 d. u. p. z r, 1882. 

*) UŃOER 1. c. I, 165 twierdzi, że prmlegia fisci nie mają 
zastosowania do państwa zagranicznego, zaś przywileje na 
rzecz kościołów i fundacyj mają znaczenie także do tego 
rodzaju zakładów zagranicznych. Por. Bar (w Holt. Encyk.) 
str. 690, Ve8Que - PthTLiNGBN 1. c. N. 26, 27, Stuben^ 
BAUCB ad §. 38. 



Digitized by 



Google 



aasuwa się inne ogólniejsze, które wraca potom we 
ich szczególnych możliwych stosunkach prywatnopra- 
t. j. pytanie któremu prawu osoba sama przez 
a? Gzy idzie o nabycie własnością lub innych praw 
ychy czy o zobowiązania, czy o zawarcie małżeństwa, 
ine prawa rodzinne, czy o spadek, zawsze wraca to 

czy osoba jest zdolną wejść w te stosunki, czy mo- 
odnie rozrządzać? Od rozwiązania tego pytania za- 

i skuteczność wszystkich stosunków prywatno-pra- 

„Przedmiotem najbliższym i bezpośrednim, mówi 

Sayigny, (System VIII, str. 42^, nad którym przepis 
rozciąga swoje panowanie, jest osoba. A mianowi- 
dewszystkłem osoba w swoim bycie ogólnym, jako 

wszystkich praw (jćj zdolność prawna); następnie 
ba, o ile swobodnćm działaniem w najważniejszych 
kach stosunki prawne wytworzyć może albo do ich 
icnia się przyczynić (jćj zdolność działania). Osoba 
byt swój sztucznie rozszerza. Chce wiadać nad rze- 

udaje się przez to do miejsca, które te rzeczy zaj- 
;atćm do dziedziny prawnćj, która jćj może być obcą... 
)bowiązania chce uzyskać władztwo nad działaniem 
)8ób, albo poddać swe własne działanie woli obcćj. 
i, zawiązując stosunki rodzinne, w odrębne formy by- 
że tym sposobem częścią dobrowolnie, częścią mimo- 
w sposób doniosły wychodzi po za obręb swćj pier- 
jzysto osobistćj sfery prawnćj. Z tych uwag, mówi 
' dalćj, wypływa, że przepis prawny, który w każdym 
3rzypadku ma być zastosowauym, jest przedewszyst- 
;łównie oznaczonym i ograniczonym przez okręg pra- 
lóremu uprawniona osoba podlega; że jednak obok 
różnorodniejsze i najważniejsze modyfikacyje nastąpić 

skutek stosunków, w jakich pozostają częścią pe- 
Dzy, częścią pewne działania albo stosunki życia do 
}kręgów prawnych^. Stosownie do tych uviag oza- 



Digitized by 



Google 



91 

•fetdnioiiychy roftpoczyna Sayiont swoje pomnikowe badania 
o prawie międzynarodowóm prywatnćm od rozwiązania py- 
tana, jakie okolioznoóci stanowią o przynależności osoby do 
pewnego okręgu prawnego, czyli które prawo ma stanowić 
6 praymiotach osoby w ogólności; o jój stanie (Zustand der 
Per$mi on sich)^ a następnie dopiero rozbiera poszczególne sto- 
{N-awne (prawo rzeczowe, obligatoryjne, spadkowe i ro- 
b). Nie było to zresztą żadną nowością, bo i u pisa- 
ny dawniejszych, od Bastołusa począwszy, główną odgry- 
wają rolę statuta persanaliay a z tym rozdziałem o pokre- 
imij treści spotykamy się w ogóle u wszystkich pisarzy bez 
wyjątku, którzy się tylko prawem międzynarodowćm prywa- 
Mm zajmąją, czy to pod nazwą dawną statutów osobistych, 
esy praw stanu (Statusgesetze) '), czy prawnych przymiotów 
OBÓb i ich skutków i t. p. 

l^usznie tóż Instytut dla prawa międzynar. rozpoczął 
gwę pracę o prawie międzynarodowćm prj^watnómódpowzię- 
da uchwał co do stanu osób. Według ustaw jakich ma być 
ocenionjrm stan i zdolność 'osób w ogólności ? to pytanie zo- 
stało w art 6 uchwał Instytutu rozwiązane. Zanim przystą- 
fimy do ocenienia sposobu rozwiązania, przedstawionego przez 
Instytut prawa międzynarodowego, zdać sobie musimy spra- 
wę z tego, co rozumieć należy przez stan osoby, czyli jak 
się Instytut prawa międzynarodowego wyraża, przez etat et 
ęapaidU. Zgodnie z nauką (Sayiony, Wachteb, Bar, Ungeb, 
MoMMSEN, Mancini, Calyo, Lawrence i t. d.) i z językiem 
używanjrm w ustawach (C. c. art. 3 '). L. pr. §. 23 k. cyw. 



V WaohtbB: Archw XXV str. 161 nast. 

') Odnośnie do prawa francuskiego mówi Zachabiae §. 54 
(tłumaczenie Cukbowigza) „Stan jest to zdolność prawna, 
na mocy którćj jednostka drugie względem siebie i sama 
słebłe względem iunych zobowiązywać mofte. (Stan w tćm 
uacsentu jest osobowością człowieka i wyraża to oo capnt 
U Rzymian). Jednak w prawie oyw. wyraz stan używa się 

W>4i. ttosol T. xyuŁ 18 



Digitized by 



Google 



§8 % 

a §. 433. „Fdhigkeit^y kod. saski; §. 7 Reckts-und Hondr 
lungsfdhigkeitf włoski art 6) rozumieć należy przez stan cj- 
wilny osoby, ogół tych przjrmiotów osób, od którycłi zale- 
ży tak ich zdolność prawna, jakotćż ich zdolnodć działania. 
Wszystkie zatćm przymioty osoby, które tylko wpływ na j6j 
zdolność prawną i zdolność działania wywrzeć mogą, takowe 
rozszerzają, zmniejszają lab w zupełności uchylają, jak wiek, 
płeć, nieobecność, wady umysłowe i fizyczne i t. p., niemniój 
stan familijny, czy n.p. kto jest stanu wolnego lub żonatym, 
dziecięciem ślubnćm lub nieślubnćm, stanowią razem wzią- 
wszy stan osoby cywilny 0> czyli jak się k. cyw. austr 
wyraża, prawo osobowe. Jedna tylko co do uchwał 
Instytutu prawa międzynarodowego zachodzić może wątpli- 
wość, czy tenże wart. 6, mówiąc o etat i capacitó des personneSf 
wykluczyć chciał ocenienie stanu familijnego, bo w pierwo- 
tnym wniosku Makciniego była zgodnie z kod. cyw. włosk. 
{Vetiit et la capaciti des personnes et les rapports de familie) w art. 
6. mowa o „itat et capaciti de la Personne^ les Bapports de 



jeszcze w znaczeniu ściślejszćm na oznaczenie ogółu sto- 
sunków między jednostką a familią zachodzących. (Stan 
uważany pod tym względem odpowiada rzymskiemu Stch 
tus familiae. Biorąc stan w znaczeniu scisłćm jakie ma 
tutaj, można sobie także wytłumaczyć, dlaczego ten wyraz 
w ustępie 3 art 3 jest użyty łącznie z wyrazem zdolność 
capaciti). Letat civil des personnes^ mówi Proudhon I, 
str. 105, se compose des simples droits de cite rtsuUants 
de la fixation du domicile ; des rapports de parenti et 
ćCaUiance; des ąualites et de droits que la loi attache 
au sexe, a Vage des personnes et a leur constitution phy- 
siąue et morale ; de la capadte legale et des facidtes re- 
(juises pour parditre et parłiciper valabl&nent aux trans- 
actions sociales. 

*) K. cyw. §. 15. Prawa osobowe wynikają częścią z osobi- 
stych przymiotów i stosunków, częścią zasadzają się na sto- 
sunku familijnym. Por. BAa, §. 42 I u Holtzendorfa str, 689, 



Digitized by 



Google 



99 

RMiUef et les droiłs et les obligałions qui en decoulenł* — albo 
dlatego wypuścił wyraz rapporłs de famMe^ ponieważ fran- 
cuskie ustawodawstwo fart 3) i jurysprudencyja przez itat 
w szczególnoAoi rozumie także stan familijny. Jakkolwiek 
tij wątpliwości na razie bez znajomości dalszych uchwał In- 
stytutu rozwiązać niepodobna^ tyle jest rzeczą pewną, że In- 
stytut nie czyni żadnój różnicy między zdolnością prawną i 
zdolnością dzii^ania (jak Bar, Stobbe) % między samemi 
przymiotami osoby a ich prawnemi skutkami (jak WUchter) \ 
między zdolnością osób ogólną i szczególną (jak Bar) *), tyl- 
ko cały stan osoby poddaje pod panowanie je- 
dnego prawa. O tych stosunkach osobistych, ma w pier- 



') Według Bara tylkt) zdolność działania osoby oceniać nale- 
ży według jój praw ojczystych, zad o zdolności prawnćj 
rozstrzygać ma prawo któremu odnośny stosunek prawny 
zresztą podlega, n. p. o zdolności do nabywania nierucho- 
mości Ux rei situe, o zdolności prawnćj niewolnika prawo 
miejsca, w którćm przebywa fw Holtzendorffa Encykloped. 
str. 689 tudzież w dziele wiekszóm §. 45). 

*) Według teoryi Wachtera pytania, czy ktoś jest małoletnim, 
ionatym, dziecięciem prawćm i t. p., t. j. przymioty osoby 
mają być rozwiązane według lex domicihiy ale pytanie, ja- 
kie skutki prawne te przymioty osobiste wywierają, czy 
n. p. małoletni się ważnie zobowięzywać może, ma ulegać roz- 
poznaniu według Innego prawa, mianowicie lex loci actus. To 
rozróżnienie nie jest nzasadnione, ani w istniejących usta- 
wodawstwach, ani w naturze rzeczy, jak szczególnie Savi- 
ONY YIII 135 nast wykazał, bo przymioty osobiste mają 
tylko w prawie znaczenie, o ile prawne skutki z niemi są 
związane, mianowicie zdolność osobista przez nie jest okre- 
śloną. Prawne skutki przymiotów osobistych z temi przy- 
miotami są tak ściśle związane, że oddzielenie jednych od 
drugich jest wprost bezzasadnćm. To rozróżnienie dopro- 
wadziłoby także w praktyce do wielkich niedogodności, por. 
MoMMSEN Archiy. tom 61 str. 163. 

') Bab (§. 44 i 55) przez szczególną niezdolność rozumie 
przypadki, w których osoby, zresztą do działań prawnych 
zdolne, tylko od przedsięwzięcia pewnych czynności pra- 
wnych są wykluczone. Tutaj należą ograniczenie Scti Ma- 



Digitized by 



Google 



100 

wmij linii roMtrqrga6 prawo kraj«, do którego oaoba jako> 
poddany należy, tak ojńewa pMtnlat kualytiitii prawa bu^ 
dsynarodowegO; za jednomyślną uchwałą je j^o ezłoifik6wv 

Wiadomą jest necz% ie dotychcsas w teoryi niemieo- 
kiAj wręez praeeiwna panowała zasada, mianowioie łe adoł- 
noAć prawna i zdolność duałania osoby ma być ocemoną 
wedłog prawa jćj miejsca zamieszkania (SayioktI. a 
634, Ukgeb, Roth Oit.d..)*. Zamiłowanie do tego dogmate 



eedoniani i Yellejani prawa rzymskiego, a dzisiaj 
gólnia ograniczenia zdolności wekslawćj. Ograniczenia pim« 
wne tego rodzaja według Bara mają charakter ściśle tery- 
toryjalny, a oprócz tego bezpieczeństwo obiegu prawnego 
byłoby zagrożone w wysokim stopnia, gdyby takie przepi- 
sy prawne za granicą, gdzie zwyczajnie nie są znane, by- 
ły uwzględniane. Z tych powodów osoba w tych przy- 
padkach nie może się odwoływać na prawo, któremu zre- 
sztą osobista jćj zdolność ulega. Tego zdania Bara ^zmo- 
dyfikowanego zresztą przez niego samego w e n c y k I. Holtz. 
str. 691) nie podzielamy, bo różnica między ogólną a szcze- 
gólną zdolnością do działania nie jest tak jasną, aby na 
nićj oprzeć można tak doniosły wyjątek, a nawet bez wpro< 
wadzenia takowćj wyjątki w szczególnych przypadkach mo- 
gą być uzasadnione, por. Sationt 1. c. 147 nast. Homh- 
SEN 164. 
V System d. deutschen Privatrexhts tom I, 1880 str. 283: 
Die Rechłs- und HancUungsfdhigkeit einer Person rich- 
tet sich in der Regel nach den Geseteen des Wohnsiti^es 
dersdben. Ais Wohnsitz giU derjenige Ort^ den die Per- 
son mm Mittelpunkte ihres geschdftlichen Yerkehrs ge- 
macht hatf oder der ikr nołhtcendiger Wohnort isP, Uai 
Jemand gUichzeitig mehrere Wohnsitge, so ist das Reeht des 
zuerst besłimmten, Kat er gar keinen WohnsiłZy so isł 
d. Gesete des Ortes der Herhunft entscheidend, MU 
Aenderungdes Wohnsitzes tritt Unterwerfungunłerd.Oe- 
seUe des neuen Wohnsitzes ein. Dies gilt sowohl fur 
Einheimische ais fur Fremde. Einheimische werden da- 
her nach dem fremden EeclU beurtheilł u. Fremde nach 
dem einheimischen Rechty wenn sie in dessen Reehtsge- 
hiei domicUiren. {Dies ist namenłUch von der preus. 
Praxis anerkannt) 



Digitized by 



Google 



101 

jąst Bawet w Anstiyi tak wielkie^ że niefylko wpływa ną, 
iitfefpi:eta(grją iatiuejąeego prawa w 4ucha axiomata „ie miej-^ 
see saiBieszkanią jesi tym węzłem; który osobę łączy z pe- 
wną dziedziną prawną'^ (Scłufiher dst Civ. B. 1877 str. Qi)^ 
mianowicie §. a. 2A. L pyw. o ocenieniu zdolnońci oudzoziAm- 
e6W) leoz, ^ie ustawa^ jak w §. 4 przy ocenieniu zdjohio- 
ifii krąjiowców, wyraźnie prawo ojczyste jako normę rozstrzy- 
gając uznaje a ten przepis żadną sztuką interpretacyjną usu- 
nąć się nie d% z żalem serca zaliczają przepis ten do wy- 
ją&ów pozytywnych;, nie dających się zre8z^ wcale uspra- 
wiedliwić. (Unger; Schiffher 1. c. 69). Mojem zdaniem cały 
ten dogmat i paonjąca w Niemczech doktryna wcale nie jest 
niezachwialną. 

Że ta teoryja przyjęła się u pisarzy niemieckich łatwo, 
sobie wytłumaczyć. Nauka o kolizyi praw powstała albo- 
wiem z nauki o kolizyi statutów, o sprzecznodci różnych 
praw partykularnych jednego i tego samego państwa (praw 
miastowych; zwyczajów, praw krajowych). Czuli to dobrze 
twórcy tćj teoryi; iż istnieją pewne stosunku, tak ściśle 
z^nązane z człowiekiem; że wszędzie mu towarzyszą, jak cień» 
które winny pozostać niezmienne mimo to, że osoba chwi- 
lowo znajduje się w innćm miejscu, rządzonćm prawem od- 
miennćm. Wyrobili tedy naukę o statutach osobistych {Sta- 
hUa in peraonas direcła^ guaegue certam eis gualUatem affigunt^ 
troHBeunt eum pwaonis eatra territorium słatuentium, ut persona 
ubigue sii ufdformis yu$que unus słatiu, jak się wyraża pisarz 
17 wieku Stockmanus, Dednonea brąbantinoH '). Chcąc te 
prawa umiejscowić, nie pozostawało autorom statutowym nic 
innego, jak uwzględnić prawo zamieszkania {lex domicUiijf 
bo rozchodziło się o prawo, w tćm samćm państwie obowią- 
snjące, nie można było zatćm myśleć o innćm prawie miejsco- 



^ BouŁEROis I; 29. 113 ^Lhomme dłant le mSme partout^. 
Bab §. 43. 



Digitized by 



Google 



m 

wóiD, któryby rozstrzygało o tych przymiotach osobistych. W tym 
kształcie przeszła teoryja statutów osobistych takie do Nie- 
miec po recepcyi prawa rzymskiego. Nadto uwzględnić na- 
leży, ie niedostateczne ńrodki komunikacyjne ówczesne pra- 
widłowo tylko ruch osób z pobliskich miejscowości sprowa- 
dzały, ie partykularyzm prawa niedozwalał innej zasady oce- 
nienia, jak tylko według miejsca zamieszkaniai wytłumaczyć 
więc łatwoy dlaczego ta teoryja długi czas panowała, i była 
stosowaną wprost także do nieczęstych zresztą kolizyj praw 
państw różnych ^). W końcu nie były tćż pojęcie i ómado- 
mość obywatelstwa wyrobione, a trudności jakie z jednćj stro- 
ny władza każdego państwa stawiała wychodźstwu swoich 
poddanych, a z dragićj strony państwa i gminy przypuszcze- 
niu obcych do stałego pobytu w ich okręgu, miały ten skn- 
tek, że zwyczajnie doroicilium każdej osoby było w kraju jćj 
państwowo) przynależności. Teoretycy dawniejsi mieli te sto- 
sunki na myśli, jeżeli ocenienie zdolności osobistćj podda- 
wali pod lex damicUii, t. j. tego miejsca, z którą osoba pod 
każdym względem stale była związaną, i nie przypuszczali 
prawdopodobnie , ażeby to miejsce mogło być odmiennćm od 
miejsca przynależności państwowćj % Nic dziwnego tćż, że 
pierwsze nowsze kodyfikcyje miemieckie, jak bawarski ko- 
delks Maximilianfi8{lGSip.2j §. l7) i Landrecht pruski (^§.23^ 
zupełnie na stanowisku utartćm legia domicilii stoją. 



*) Por. MoMMSEN Wie ist in dem biirgerlichen Gesetzbuck 
Jilr Deutschland des Yerhdltniss des inldndischen Jtechts 
zu dem auslUndischen zu normiren? Archiv. filr civiltst. 
Prax. LXI. 1878 str. 154. 

') Że nie istniała prawdopodobnie u autorów 17 i 18 wieku 
świadomość różnicy między lex domicilii a lex originis^ 
wykazuje historyja powstania teoryi statutów osobistych. 
Terytoryjalność prawa była zasadą {Statutum tórritorium 
non egreditur.se non extendit eztra terriiorium statuentia)^ 
wyjątkowo jednak niektóre prawa mają znaczenie także ea^ra 



Digitized by 



Google 



103 

Rzecz się atoli zmieniła, gdy najpierw we Francji pod 
wjrfjwem wielkiej rewolncyi poWstała myśl prawdziwej je- 
dności prawnój wewnątrz państwa , gdy zniknęły różnice 
praw prowincyjonalnych w obec prawa jednego, zniknęły tóż 
różnice osobiste ztąd wynikające w obec jednego wspólnego 
obywatelstwa. Kod. Nap. urzeczywistnił dla Francyi marze- 
nia teoretyków statutów osobistych, aby człowiek pozostał 
wszędzie tym samym, bo jedno prawo zapanowało w całćj 
Francyi. Jeżeli tym sposobem dla prawa materyjalnego 
zamieszkanie straciło swe dawniejsze znaczenie we Francyi, 
spotęgowana idea państwowa ścieśnić pragnęła węzły przy- 
należności państwowćj dla Fraacazów także po za granica- 
mi ojczyzny, utrzjrmać n nich tę świadomość wszędzie, gdzie 
tylko przebywają, roztoczyć opiekę prawną nad swymi pod- 
danemi także, ile możności, w obcych krajach. Tćj dążno- 
ści wyraz daje art. 3. K. N. „Ustawy tyczące się stanu i zdol- 
ności osób rządzą Francuzami, choćby za granicą zamieszka- 
łymi''. Ustawa, mówi Pobtalis, tym sposobem okiem matki 



ierriioriumj a do nich należą właśnie statuta personalia^ 
stanowiące de sola persona ejtŁsgue perpetua capaciłatej 
gualitcUe etc. Tylko persona subdita mogła ulegać sta- 
tutom, stanowiącym ojćj osobie (Bartolus), a ponieważ o tym 
stosunku rozstrzygało wówczas domict7tti9», było Uzdomi- 
cilii owóm prawem wszędzie o zdolności osobistćj rozstrzyga- 
jącem. For /Sat^i^ny, mówi słusznie Siebbnhaar (Commentar 
0. b. G, B. Sachsens I. 34) hot sich Niemand den Zwfifd 
gemacłU, ob d. WohnsiłZy oder die Statsangeho- 
rigkeit ais erUscheidend zu betrachten seiyUnd daher d. 
Eifwersłdndniss in dieser Hinsicht ein zufdlliges^ we- 
nigstens, nicht auf Uarem Bewusstsein und auf Grunden 
beruhendes isf^. W obec tego stann rzeczy, odwoływanie się 
na dawniejszą tooryją prawa powszecłmego, rzekomo zgo- 
dną, jak to Ppapp (i. 107) czyni, nie ma żadnój mocy 
pisekonyw^jącój. Por. także Bab §. 29. 



Digitized by 



Google 



tcmartyBty obywatelowi nawet w najodleglejsze kraje, i prze- 
szkadza mn zarazem, aby przez opuszczenie kraju nie obszedł 
tistaw ojczystych. Co do obcych nie ma w tym względzie 
iryrainego przepisu, ale praktyka sądowa tych samych wzglę- 
dem nich trzyma się zasad. ,, Wyrokując o stanie i zdolnośtS 
cudzoziemca, sądy francuskie winny się trzymać jedynie usta^ 
j^o kraju^, tak przedstawia ZaCHAbiae 1. c. §. 31 obowią^- 
3^ we Prancyi prawo '). 

Tym samym duchem jedności, tą samą tendencyję uchy- 
ickiia wszelkiego partykularyzmu (§. lik. cyw. aust), nace- 
ckowaoe jest ustawodawstwo austrjjackie, mianowicie kodeks 
cywilny. Ze świadomością idzie tedy kodeks cywilny w tym 
względzie nie za landrechtem pruskim, tylko za prawem frati- 
cuskićm. Że nasz §. 4 zupełnie się zgadza z art. 3. K. N. 
nikt nie wątpi, naszóm jednak zdaniem także §. 34. kod. c. 
hiaczćj wytłumaczonym być nie może jak tylko tak, że usta* 
wa w ten sam sposób, jak zdolność krajowca, ocenia zdolność 
cudzoziemca t. j. „w ogóhiości według ustaw, którym cudzo- 
ziemiec jako poddany podlega^. O tćm nie wątpili dawniejsi 
komentatorowie k. cyw. jak Zeiłleb (Lstr. 147) Winiwabteb (II. 
wyd. 1838) Ellinger, dopićro Unger (I. str. 163) wprowadził 
interpretacyję nową, że §. 34 ocenia zdolność cudzoziemców we- 



') Historyja kodyfikacyi art 3 usprawiedliwia tę interpretacyję. 
Pierwotna redakcyja opiewida: La loi ohUge {ndistincte- 
menł tous cet$x qui kabitent le territoire, L'4tr(mger y 
est soumis pour les biens, gtCU y posseie et pour aa 
peraonne pendant sa residenee. Zmieniono tę redakcyję 
ponieważ była za obsaerną w tym względzie, że poddawa- 
ła obcych ustawom francuskim co do ich stanu i zdolności, 
co uważano za niezgodne ze zwyczajami europejskiemi „22 
paraity mówi PR0UDH0N-VALBTtB 1. c. L 35, risuUer de 
cette discussiany que Von itaU disposó a laisser le$ etrat^ 
ger soumis i leur hi personeUe'^ towtefois le aUmce du 
Codę laiaee d ceł igard une certaine latitude & la <2oc- 
trine*^. 



Digitized by 



Google 



^^P" 



106 

dłng praw icli miejcca zamieszkania tak, ie n. p. sąd aostry- 
jacki zdolność prawną i działania Anglika zamieszkałego n. 
p. w Berlinie oceniać ma wedlng prawa praskiego. To zda- 
nie podzielają z nowszycli Eibchstetter, Schiffneb, Randa, 
{Erwerb d. Erbschafi 1867 str. 8), Pfapf-Hopmann Excurse 
(L str. 105 — 107), mnie się jednak zdaje, ie zdanie pierwo- 
tne, za którćm z nowszych oświadczają się Vesque Putt- 
LiNGEN (Handbuch des ost intPr, JB. 1878 str. 67j. Stuben- 
RAUCH {Ccmmentar 188S ad §. 34), Rittner {ost Eherecht 
str. 38 uwaga ^), jest z dachem astawodawstwa aastryjackiego 
zgodniejsze. Stwierdza to zdanie a) najpićrw to, co Pfaff, 
o powstania §. 34 1. c. przytacza. Referat Zeillera na posie- 
dzenia z dnia 1 latego 180S^, opiewa: j^Die Fahigkeit 0u 
RedUsgeschdfłefi muss ntan aus den vaterldndischen GeseUen 
des Handelnden beurieilen^. Przedstawiając wniosek, w isto- 
cie równobrzmiący z §. 34. kod. cywilnego azasadnia go 
w ten sposób: j^Es sei d. Analogie des §. 15 (= 4. a. b. g. 
B.) tt. dem Vólkerrechłe angemessen *). Wir t€ollen, dass 
die personliche rechtliche Fahigkeit unserer Miłburger uberaU 
nach unseren vaterldńdischen Gesetzen ermessen werde; wir 
mussUn also auch das NdnUiche bei Fremden gelten lassen^. 
Mniejszość (trzech) była wprawdzie zdania, że zdolność ca- 
dzoziemców ma być ocenioną wedłag praw aastryjackich, 
większość jednak poszła za Zeillerem i to tylko ustępstwo 
mniejszości aczyniła, że przyznała, iż w wyjątkowych przy- 
padkach dobro państwa mymaga dalćj idącego ograniczenia 
działań cadzoziemca. Z tego tylko powoda, zmieniono 
proponowany tekst Zeillera w ten sposób, że zamiast 
słowa stets przyjęto insgemein (zwyczajnie) i dodano nstęp 
końcowy: Jeżeli w szczególnych przypadkach nstawa inaczćj 



*) Występuje tu ten sam powód, który był stanowczym przy 
obradach nad art. 3. kod. Nap. 

Wjdi. ilMof. T. XV1U 14 

Digitized by VjOOQ IC 



m^ 



)yń^. b) Interpretazjja Unoera potęga głównie M 
yraz IMerian w §. 34 OBoaczać ma nie poddaństwo' 
le^ tylko poddaństwo prywatno prawne, a takowe z»- 
Biiejsoa aamieszkant*. Ale pomijając, źse nigdsie nie 
ny w prawie anstryjackiem, a szczególnie w k. oyw. 
>dstawy, aby wyraz Unierian w innem znaczeniu jak 
oddaństwa politycznego był roznmia&óm, 
e późniejsze przepisy, do tego przedmiotu się odiio- 
urzędowe objaśnienia, zawsze tylko poddaństwo po- 
uwzględniały, mianowicie d. n. z 22 grudnia 1814 
^ str. 1118 o zdolności osobistój cudzoziemców do 

małżeństwa, rozp. m. z 22 listop. 1850: „Zanim 
&rz weźmie udział w zawarciu małżeństwa cudzoziemca) 
przekonać, czyli tenże według ustaw swój ojczyzny 
nym do zawarcia małżeństwa^, postanowienia o ure- 
u spadku po cudzoziemcach w patencie z 9 sierpnia 
208 d. u. p. §§. 22—26 i t. d. % c) Interpretacyja 

którego powaga niemało się zresztą do tego przy- 
źe przepisy kodeksu i za granicą ') mylnie są poj- 

wprowadza niezamierzoną wcale przez autorów ko- 
liewytłumaczoną zresztą sprzeczność między §. 4 a 34. 
rzemawia za nią w końcu także wzmianka o zamie- 
i pochodzeniu, którą w §. 34 znajdujemy, bo jak 
Stubbnrauch (ad §. 34) zauważył, miała tym ąyo- 
yć zwróconą uwaga na te dwie okoliczności, które 
ie (jak wedle §§. 26, 29, 30 k. cyw.) o obywatel- 
sstrzygają "). 



'. RlTTNEU 1. C. 39, V£SQUE PUTTLINOESN 1. C. 58. 

Niemczech, por. Roth I. c. I. str. 284. 
ykatnra sądu najwyższego jest chwiejną, por. Stuben- 
rcH ad §. 34. Nie mogą jednak pominąć uwagi, że au- 
)wte nieraz przytaczają (Hrzeczenia, mające rsekomo stwier- 
6 zapatrywania sądu najwyższego, które w bardzo tylko 
3głym związku z kwestyją sporną pozostają. Tak o. p. 



Digitized by 



Google 



107 

Fó 4^ 4^gre8gn> kiom była kosdeoaią, aby ireM))rawa 
anatiTJaokiegowyśiriedć, akMrmwjrja&oia; te tekowa jeit Kg^e- 
iaą K profioMwawi rezolncyją Insfjinti ^ prawa siiędzy* 
aandawr., wracamy do piaeiatawienia dalaaego rozwoju lurta- 
wadftwgtwa aaropejddego. Praedstawia sif nam iataj tea 
wIMl, ie WMystkie kodeksy nowsze 19. wieka, jeżeli o zdoł- 
neid prawnej zawierają postaoowieiiia^ jak kodeks hołender- 
ski, art6,g '), ZuaTCHSKi(§. 2), Saksoński <§. 7, 8) '), Wło* 
aki <ait. 6), prawo wekslowe (art 84), tę zdolność oceniają 
nie wedtag miejsca zaroieszkaniay tylko według obywatel- 
atwa osoby. 

Doktryna prawa powszechnego o stosowaniu do zdoino- 
fiei prawnćj legis domioiliiy która miała swoje podstawy gió- 
WBie w partykularyzmie prawa , i dlatego tćż jeszcze 
dzift w Niemczech jest rozpowszechnioną, tudziei w niewy- 
robionym pojęciu obywatelstwa, jak z tego rozwoju ustawo- 
dawstwa przekonać się można, jest tedy zachwianą, a dziś de 
Jegfe ferenda przedstawia nam się sprawa tak, źe ocenić na- 
leży, czy przemawiają obok zewnętrznych tylko okoliczności, 
które do powstania teoryi tćj o panowaniu legis domicilii do- 
prowadziły, jakie powody wewnętrzne, któreby zatrzyntanie 
tij zasady albo jćj wprowadzenie, gdzie nie jest uznaną, uspra- 
wiedliwiały, albo .czy przeciwnie, jak nowsze ustawy stano- 
wią^ prawo ojczyste osoby stanowić winno o jej zdolności 
prawnćj i zdolności działania. 



orzeczenis sądu najwyższego z 9 mają 1882 1. 2945 {Ger. 
Ztg. 1882 N. 94 i 95), przytoczone jako dowód, że sąd 
najwyższy uważa miejsce zamieszkania cudzoziemców za 
stanowcze co do ocenienia ich zdolności, zupełnie do tego 
pytania się nie odnosi, tylko rozwiązuje kwestyję właści- 
wości sądów austryjackich względem cudzoziemców za gra- 
nicą zamieszkałych (§. 29 lit. d) normy jurysd.), 

') Por. AssER w Ilevue d. dr. int. I. str. 113. 
*) Por. SisBENHAAR CofTimen/ar 1864 str. SSnast. 



Digitized by 



Google 



108 

Zwolennicy jednńj i dragiój teoryi wałne w obronie 
swoich sprzecznych zdań przytaczają powody: 

Za panowaniem legii domiciUi przemawia a) siedziba 
(miejsce zamieszkania) je3t pnnktem środkowym hytn pra- 
wnego osoby, ustalenie miejsca zamieszkania zawióra zatto 
w sobie tę okoliczność stanowczą, która na cały b3rt prawny 
osobowości wpływ wywiera (Unger I. 165), b) wybór stałe- 
go miejsca zamieszkania oznacza dobitnie, że osoba dobro- 
woloie się poddała pod prawo tego miejsca, c) interes obie- 
ga wymaga, aby istniało znamię łatwe do rozpoznania^ któ< 
remu prawu osoba co do swych stosunków osobistych pod- 
lega, a w tym względzie nastręcza miejsce zamieszkania wię- 
ksze korzyści niż obywatelstwo, którego sprawdzenie jest tru- 
dnom, d) obywatelstwo rozstrzyga przedewszystkiem o sto- 
sunkach publicznych, a nie o stosunkach prywatnych '). 

Tym powodom przeciwstawiają zwolennicy hgts ligean- 
łiae (originis) uwagi następujące: a) także w prawie rzym- 
skiem było domicilum punktem środkowym bytu prawnego 
osoby, a mimo to domiciliumy jak Sayiony wykazał, stanowiło 
tylko o podsądności i obowiązku przyczynienia się do ciężarów 
miejskich, rzeczą zaś jest pewną, że nie było stanowezóm dla 
ocenienia trwałych stosunków prawa osobowego (Bar §. 29). 
b) Domicilium nie nastręcza wcale pewniejszego kryteryjum 
do oceniania nad przynależność państwową. Być może, że 
ktoś niema żadnego miejsca zamieszkania, albo że ma ich 
kilka. Tutaj trudności są także wielkie, a szczegółowe ba- 
dania Whartona Ą treatise on the conflicłs of law *) z prak- 
tyki sądów amerykańskich i angielskich, wykazują najlepićj, 
jak trudną jest częstokroć decyzyja, czy ktoś w pewnćm miej- 
scu mieszka, choć nawet najdokładnićj zbadane będą wszyst- 



') Por. MoMMSEN 1. c. str. 157. 

•) Bar Kńt V. J. Schr. XV tom, str. 17. 



Digitized by 



Google 



109 



Ide faktyonie stoannld, które na tę okolicBtiość wpływ wy- 
wneć mogą, a to tćm bardziój, o ile przy ocenienia, gdzie 
jest 0ti^ dedzibą osoby, nietylko nwzględnió należy sam ze- 
wnętrzny fakt mieszkania w pewnój miejscowości, ale zara- 
zem zamiar wewnętrzny pozostania stale w tóm miejscn. 
Przynajmniej żadną miarą twierdzić nie można, że ocenie* 
nie stałego miejsca zamieszkania osoby jest łatwiejsze, niż 
ocenienie jego przynależności państwowej, szczególnie w no- 
wszych czasach, gdzie wszędzie szczegółowe istnieją przepisy 
o nabycin i ntracie obywatelstwa, c) Chociaż państwo do- 
zwala obcym mieszkać w swoich granicach, mimo to nie mają 
oni tamże nieodwołalnego prawa do pobytu. Jestto uznaną za- 
sadą obecnego prawa międzynarodowego, że państwo obcych 
% granic swoich wydalić może. W obce tego stanu rzeczy 
do prostego faktu mieszkania, które każdćj chwili przez pań- 
stwo może być przerwane, nie można przywięzywać tego zna- 
czenia, iżby od niego miało być zawisłe ocenienie trwałe stosun- 
ków osobistych. Miałobyż dowolne ze strony państwa wy- 
dalenie cudzoziemca, sprowadzać już tćm samćm zmianę jego 
cidego stanu osobistego? Z tych powodów twierdzi Bar 
(§. 30) słusznie, że nie miejsce, gdzie osoba mieszka fakty- 
cznie, ale gdzie ma prawo nieodwołalne do mieszka- 
nia, (co na jedno wychodzi, jak obywatelstwo) może roz- 
strzygać o jćj przymiotach osobistych ')• 

i) Jestto niewątpliwie petitio principii^ jeżeli, jak to Un- 
OER czyni, uważamy miejsce zamieszkania bezwzględnie za 
podstawę i punk śrpdkowy prawniczego bytu. Siedziba jest 
niezawodnie punktem środkowym dla prowadzenia interesów, 
załatwiania spraw, ale czy nam wolno z tego wyprowadzać 



*) W enćykl. Holtzeudorifa (str. 686) Bar nawet wyraźnie 
obywatelstwu przyznaje pierwszeństwo przed miejscem za- 
mieszkania. 



Digitized by 



Google 



m 



wniosek, ie osoba JHi w eałośei tonie w miejsoi 
mSy jest właśnie pytajiiemy które dopióro na bjrć roBwiącane. 
Jeteli osoba ma łnne obywatelstwo, a inne nmtoe 
szkania, natonoKas związaną jest wczbm podwójuymy i ^ 
inie o to ehodzi, kitóremo z nieb przyznać pierwszetetwot 
Nie motna zaś tee:o pytania rozstrzygnąć li tylko ze aiaaiio* 
wiska domniemanej woli osoby, lecz ze stanowiska patetwa 
i interesów obiegu (MoBOiBEif). 

e) Zmiana miejsca zamieszkania zalety od woli oeobyi 
państwo nznajiC prawie powszechnie wolnoprzesiedlBość 
wewnątrz państwa i swobodę mieszkania za graaioą. JeieH 
zaś ktoś przeniósł miejsce zamieszkania za granicę, to nie- 
podobna przyjąć zawsze i przypuszczać, ie się poddał zupeł- 
nie prawu nowego miejsca zamieszkania. Przeciwnie najeżę- 
ścićj zachowa poczucie swćj odrębnćj narodowości, i nwaiać 
się będzie co do swych stosunków osobistych jako pozosta- 
jący nadal pod prawami swego państwa. „Odyby, mówi 
słusznie Manoini '), Anglik, Włoch, lub Francuz, przybywa- 
jąc do kraju innego, był pozbawiony zaraz na granicy wszyst- 
kich tych praw, które z jego obywatelstwa płyną, i przyjąć 
musiał bezwględnie prawa kraju, w którym pragnie się osie- 
dlić, natenczas byłoby to zbyt drogą ceną i przeszkodą osie- 
dlenia się, byłoby to nieuzasadnionćm pozbawieniem cudzo- 
ziemca praw, których wyzbyć się nie chce". Nie moina 
zatćm przypuszczać, że cudzoziemiec, przybywając do kraju 
innego, dobrowolnie we wszystkich stosunkach prawu nowego 
miejsca zamieszkania ze świadomością pragnie się poddać *). 



') Revue VII. str. 351 

») Wywody Strisowera (GeńcłUshaUe 1881 Nr. 24) zsl lex 
domicUii nie przekonały mnie. Cudzoziemiec, który opu- 
szcza kraj, i w innym się osiedli, tylko z początku ucauje 
może nieznaczną zresztą różnicę nowego dla siebie syste- 
matu prawnego, ale w krotce, tak samo jak oswoić się 






Digitized by 



Google 



111 

/). Ze stanowiska państwa nawet takie dobrowolne pod- 
dane mt 000^7, gdyby miało miejsce, nie miałoby znaczenia. 
Włatoie cel przepisów, okreńlającycłi w ogóle zdolność oso- 
by, a szczególnie zdóbaośó jćj działania zmierza do poddania 
t6) osoby pod trwałą opiekę prawa nawet po za granicami 
państwa. Zastosowanie tych przepisów według ich natury 
i przeznaczenia od woli osoby jest niezależne a zatóm także 
od zmiany miejsca zamieszkania, którego wybór od woli 
oseby zależy. Państwo nie może na to pozwolić, aby ma- 



musi z nowemi stosunkami życia, nauczyć się języka, przy- 
jąć obyczaje miejscowe, wżyje się także w porządek pra- 
wny nowego miejsca zamieszkania, do tego stopnia, że sam 
uznałby za rzecz niestosowną gdyby go sądzono według 
jego praw ojczystych, mianowicie wtedy, jeżeliby według 
tych praw był w gorszćm położeniu, niż według praw miej- 
sca zamieszkania. Tym argumentacyjom Strisowera prze- 
ciwstawić można najpierw fakt, że osoba zmieniająca miej- 
sce pobytu, sama częstokroć nie wie, czy się w t^m miej- 
scu osiedli stale, ten zamiar może powstać póżnićj, być za- 
leżnym od powodzenia osoby i stosunków zawiązanych 
w nowym miejscu pobytu. W tym czasie próbnym z pe- 
wnożcią nie można uznać jćj miejsca pobytu za miejsce 
zamieszkamia. Następnie wiemy, że nawet osoby stale za 
granicą mieszkające, zachowują częstokroć ze świadomoócią 
swoje obywatelstwo, zapisując się do metryk konsularnych 
swego państwa, i pod tegoż opieką pozostać pragną. Istnie- 
nie tych t. zw. kolonij cudzoziemców w każdćm państwie, a 
szczególnie w każdćm mieście większóm, dowodzi że zwy- 
czajnie cudzoziemcy, nawet w państwach cywilizowanych 
miesBkający, utrzymują świadomie związek z krajem rodzin- 
nym, spodziewając się ztąd poparcia także w czynnościach 
prywatnoprawnych na zasadzie traktatów handlowych. To 
świadome zatrzymanie obywatelstwa wykazuje, że cudzozie- 
miec tylko o tyle poddał się prawu miejscowemu, ile po- 
rządek publiczny tego wymaga, (por. art. 3. K. N.). Jeżeli 
wreszcie cudzoziemiec nie przywięzuje wartości do swego 
obywatelstwa, jeżeli obywatelstwo to przyniosłoby mit szko- 
dę, natenczas postara się zapewne o naturalizacyją w kraju^ 
w którym mieszka. 



Digitized by 



Google 



112 



n 



łoietni przez przekroczenie granicy, szkodliwe dla siebie 
zawierał umowy; aby mąż opuszczając terytoryjum pań- 
stwa za granicą zapominał o obowiązkacłi względem żony 
i dzieci; albo zawierał tamże małżeństwo, które ustawy knjo- 
we za niedopuszczalne uważają (działanie in fraudem legis) 
g) każde państwo nadto uwzględnić musi także zapatrywa- 
nia prawne, które w tym względzie w innych pannją pań- 
stwach, bo pytanie o ocenieniu zdolności prawnój osoby wcho- 
dzi w zakres prawa międzynarodovs ego. Jeżeli zatćm wszyst- 
kie państwa cywilizowane zdolność prawną krajowców oce- 
niają wedle swoich praw, bez względu na to gdzie się kra- 
jowcy znajdują, wymaga konsekwencyja b}^ uznać tę samą 
zasadę także względem cudzoziemców '). 

h) Zresztą państwo niema wcale żadnego interesu w tóm, 
aby osoby obce, które z nióm trwałym węzłem obywatelstwa 
nie są związane, otoczyć opieką w tych stosunkach, które 
trwale ich stan osobisty i roizinny określają. Jego rzeczą 
tylko patrzyć, ażeby za^^tósowanie praw obcych nie uwłaczało 
bezpieczeństwu obiegu. Ponieważ zaś pogodzenie potrzeb obie- 
gowych z ocenieniem zdolności osób według ich praw ojczy- 
stych, da się przeprowadzić, z tych przeto wszystkich powo- 
dów jesteśmy zgodnie z Mancinim, Mummsenem, Babeh, i prze- 
ważającą ilością pisarzy nieniemieckich zdania, że prawa 
ojczyste co do ocenienia stanu i zdolności osób winny 
mieć pierwszeństwo przed prawami miejsca zamieszka- 
nia. Oświadczamy tym sposobem zgodność z rezolucyją 
uchwaloną przez Instytut prawa międzynarodowego. 



') Z tego stanowiska międzynarodowego broni tój zasady takie 
Hbffter (Yólherrecht 1881 § 38j utrzymiyąc, że takowa 
najlepićj odpowiada samoistności i stałości stosunków piy- 
watno -prawnych tudzież uszanowaniu, jakie należy zacho- 
wać względem państw innych. 



Digitized by 



Google 



113 

Instytut achwalając tę rezolucyją, miał na myśli stosnn- 
ki w państwach cywilizowanych, a nmydlnie nie uwzględniał 
krajów wscłiodnich^ gdzie istniejące kapitulacyje przyznają 
obeym przywilej zakrajowości, a mianowicie osobne sądo- 
wnictwo koosnlarne, z czego liczne powstają zawikłania '). 
Ale nawet w państwach cywilizowanych zasada wypowiedzia- 
na musiała doznać mody fi kac yi z powodu, że 1) nieraz 
obywatelstwo osoby może być nieznane i 2) że w niektórych 
państwach istnieje jeszcze partykularyzm w dziedzinie prawa 
prywatnego. W obu przypadkach zasada prawa ojczystego 
nie wystarcza, w drugim dlatego, że choćbym wiedział, iż A 
jest poddanym n. p. pruskim, albo angielskim, nie wiem, we- 
dług którego z praw dzielnicowych, w tych państwach obo- 
wiązujących oceniać jego przymioty osobiste, czy n. p. we- 
dług Landrechtu, lub obowiązującego w prowincyjach nadreń- 
skich prawa francuskiego, czy poddanego Wielkićj Brytanii 
według praw w Anglii, lub w Szkocyi, lub w Kanadzie, 
albo w Australii, albo w Indyjach wschodnich i t. d. wią- 
żących. 

ad 1). Zgodzono się bez trudności na zasadę posiłkową, 
że w tym przypadku ma rozstrzygać o stanie i zdolności oso- 
by prawo jćj miejsca zamieszkania faktycznego. W dysku- 
ayi podniesiono tylko, że może wprawdzie istnieć trudność 
w ocenieniu, do którego państwa osoba należy, ale że osta- 
tecznie według zasad prawa międzynarodowego każdy czło- 
wiek do jakiegoś państwa należyć musi. (Bluktschu Annu- 
aire. V. 1882 str. 52). 

ad 2). Większe trudności nasuwał wzgląd na partyku- 
laryzm praw w państwach niektórych. Asntz wnosił, aby 



') Por. uwagi Saripołosa z Aten w dyskusyi nad art. 6, tu- 
dzież odpowiedź Rolina-Jaequemyns i przewodniczącego 
w Annuaire tom Y. 1882 str. 49. 

wjdi. tiMoi T. xvm, 15 

Digitized by VjOOQ IC 



rzypadka rozstrzygało o zdolnońci osoby prawo jij 
Eamieszkaoia z urodzenia (lot du domicih d* ort ginę 
iffirentes legislations dmles eadsłent dans le meme iltat)^ 
rm celU; aby stosunki osobiste, które stałym normom 

winny, nie doznawały zmian za każdą zmianą miej- 
eszkania. Podług tego wniosku n. p. Polak, pocłio- 
i królestwa Polskiego, który w granicach Rosyi czę- 
dif^ miejsce zamieszkania, żył przypuśćmy w Dor- 
tstępnie w Petersburgu, potom w Odessie, pod pa- 
n różnycli praw dzielnicowych, miałby określony raz 
se swój stan cywilny, według praw królestwa Pol- 

j. według tamtejszego kod. cyw., a względnie ko- 
p., a Polak, pochodzący z Poznańskiego, według 
itu pruskiego, choćby mieszkał kolejno we wszyst- 
)lnicach pruskich, tak różnorodnym partykularnym 
cywilnym ulegających '). Ten wniosek się jednak 
rmał, zarzucono mianowicie ze strony angielskićj 
KE, Dicey), że zamieszkanie z urodzenia (domicUe 
) byłoby częstokroć narzuconćm wbrew woli obywa- 
j pierwotne miejsce zamieszkania opuścił i z miej- 
hodzenia żadnćj niechce utrzymać łączności. Dlaczegóż 
oddany Wielkićj Brytanii, który pochodzi z Indyj 
eh, na zawsze ulegać tamtejszemu prawu, chociaż 

się oddawna do Londynu ? Ze stanowiska państwa 
go, posiadającego kolonie we wszystkich częściach 
oprócz tego ludność ruchliwą, którćj wolnoprzesiedl- 
:ćm nie jest hamowaną, rzeczywiście przyznać należy, 
d na pierwotne miejsce zamieszkania (z urodzenia) 
^właściwym, a słuszniejszą była poprawka Wbstla- 

nie miejsce pochodzenia, tylko miejsce faktycznego 
anią w tym przypadku było stanowczćm. 



1 spis źródeł praw cywilnych w Prusiech obejmąje u Ro- 
73 stronic {Deutaches Privałrechł L 1880 sir. 53-^125) 



Digitized by 



Google 



115 

WestiiAKE pragnął nadto, aby celem uniknięcia wątpli- 
wotoi co do faktycznego zamieszkania^ w państwach z par- 
tyknlaiysmem prawnym zmiana miejsca zamieszkania wyma 
gala oświadczenia wyraźnego, zapisanego w księgach publi- 
cznych '), jednakowoż nie przyjęto tego wniosku ze względu 
na praktyczne trudności w przeprowadzeniu. Ostatecznie przy- 
jęto wniosek dodatkowy PiERANTONiEGO, sformułowany przez 
Abmtza, aby według wewnętrznego ustawodawstwa kaidego 
państwa, w któróm istnieje kilka dzielnicowych praw cywil- 
nych, oceniać stan i zdolność osób, do tych państw należą- 
cych lust 3. art 6). Instytut oświadczył tym sposobem, że 
pytanie to należy do prawa wewnętrznego każdego państwa, 
te nie można tutaj sformułować żadnćj ogólnćj międzynaro- 
dowćj zasady, i w tym względzie ma słuszność. Cóżby bo- 
¥ńem za skutek mogła mieć zasada, dająca pierwszeństwo 
bądi damicilium originis, bądź zamieszkaniu faktycznemu, 
jeżeli ta zasada w wewnętrznćm ustawodawstwie państwa za- 
granicznego, do którego cudzoziemiec należy i w którćm 
mieszka, nie jest przyjętą? Rozchodzi się o ocenienie 
zdolności Prnsaka, tamże zamieszkałego, n. p. w Austryi, na- 
tenczas Instytut odsyła sędziego do prawa pruskiego, aby to 
pytanie rozwiązał według tego z praw dzielnicowych Praskich 
jakie mu ustawy pruskie wskażą. Postąpiłby sędzia austry- 
jacki inaczćj, chciałby n. p. ocenić zdolność Prusaka według 
damicilium originis, podczas gdy Landrecht pruski daje pierw- 
szeństwo faktycznemu miejscu zamieszkania («(stęp §. 23), 
natenczas niemiałby taki wyrok skutku w Prusiech, i byłby 
częstokroć niewykonalnym. Jak^plwiek jednak Instytut nie- 



*) Pofir hiter les inceriitudes au sujet du domicile, U est 
a disirer, que dans toni Źtat ou ilexiste des legistations, ci- 
vil€8 diffirtnteSj U changementdedomicUe soił assujetti par 
ces legiskUians a la condition d'une declaratian expresse^ 
dumenl enregistrie. 



Digitized by 



Google 



116 



mógł innego rozwiązania tćj nader zawiłój kweBtfri na razie 
wyszukać, jest rzeczą niemnińj pewną, że rezoincyja przyję- 
ta nie wystarczy we wszystkich przypadkach, nie daje mia* 
nowicie skazówki, jak postąpić, jeżeli ustawodawstwo we- 
wnętrzne kraju obcego tego pytania wcale nie rozwiązuje, jak 
n. p. angielskie? Tylko stopniowe usunięcie partykałaryzmu 
może te zawikłania rozwiązać, wówczas bowiem pytanie ad 2) 
nie będzie więcćj praktycznćm. 

* 

Prócz powyższych dwóch zastrzeżeń nie uchwalił Insty- 
tut dotąd żadnych wyraźnych wyjątków od ogółnćj za- 
sady. Takie wyjątki jednak wyprowadzić się dadzą częścią 
z uzDEDĆj równćj zdolności prawnćj krajowców i cudzoziem- 
ców (art I), częścią z ograniczeń, jakim w ogóle ulega za- 
stosowanie prawa obcego (art VIII). Niema więc wątpliwo- 
ści, że także Instytut uznaje następujące wyjątki, które po- 
wszechnie prawie są przyjęte: 

I. Ustawy, uchylające albo ścieśniające zdolność pra- 
wną, mają częstokroć charakter ściśle terytoryjalny, 
tak że tylko w obrębie tego pańntwa, które podobne wydi^o 
przepisy, zastosowane być mogą. Dwa z tego wyprowadzić 
można następstwa: 

Najpićrw, że ustawom takim w kraju odnośnym 
wszyscy bez wyjątku ulegają nawet cudzoziemcy, których 
państwo takich ograniczeń nie zna. W państwie A, które 
n. p. niedopuszcza żydów, lub pewnych zgromadzeń religij- 
nych do nabywania majątku nieruchomego, także cudzoziem- 
cy tćj kategoryi od nabycia nieruchomości wykluczeni będą; 

powtóre, że poddani tego państwa A, w państwie in- 
nćm, które ograniczeń takich nie wprowadziło, nie będą uwa- 
żani za ograniczonych w zdolności prawnćj. Skutki niezdol- 
ności prawnćj niewolników, uznanych za cywilnie zmarłych, 
ograniczenia płynące z różnicy wyznania, zmniejszenia czci 



Digitized by 



Google 



117 

obywatelskiej nie rozciągają eię za granicę państwa A. Usta- 
wy tego rodzaju albowiem mają swoje uzasadnienie iylko 
w społecznych lub politycznych stosunkach pewnego państwa^ 
które państwa inne uważać mogą za nieprawidłowe i do pod- 
trzymywania których n siebie wcale nie mają powodu, jełeli 
inae zasady w swojóm ustawodawstwie uświęciły ^). 



*) Mianowicie równą zdolność prawną cudzoziemców z kra- 
jowcami. Trafne są awagi Assera w tym względzie do art. 
9 kod. Hol. zgodnego z austr. §. 33 k. c. „La desspos^i- 
tion if art 9 esi Tanłiąue hospitalife bałave, misę en 

prineipe Chwrir un asiUy non a ceux qui se sont 

rendus coupables de crimes atroces, wnis d cevx gui 
Vintólerance poUłiąue poursuit sans raisofi; promełłre ju- 
stice. secaurs ei protcction d tous ceux qui nous appor- 
tent leur c^pitaux et leur itidustrie, West-ce pas augmenter 
la prospłritS de VMat, accroitre la force de la nałian 
et consolider Vindependance du royaume (Rev. I. 
117). 

Nawet państwa, które takie ograniozeDia, jak konfiskatę mająt- 
ku i śmierd cywilną znają, skutki tychże tylko do granic kra- 
ju chcą mieć rozciągnięte. W tym duchu postanowiła Ra- 
da administracyjna królestwa Polskiego dnia 28 sierp. (9 
września) 1842 1. 28604 „ie wyrzeczona na wychodźcę kon- 
liskacyja, stosnjąca się jedynie do roajątkn tegoik w króle- 
stwie położonego, nie może mu stać na przeszkodzie do 
dysponowania przez testament na korzyść mieszkańców kró- 
lestwa majątkiem, jaki za grnnieą, czy to przed wyrzecze- 
niem w królestwie śmierci cywilnćj, czy tćż po jćj wyrzecze- 
nia nabył, i że tesłamenta pomienione przez sądy króle- 
stwa, podobnież jak i testamenta przez cudzoziemców za 
granicą sporządzone, uważane być winny ''. Zawadzki: 
Prawo cyw. król. polskiego I. 1860 str. 106. Wbbtlake: 
{Bevue de dr. int. VL 1874, str. ^Oi^ przytacza z praktyki 
angielskićj przypadek, w którym małżeństwo anglika, dot- 
kniętego w Anglii śmiercią cywilną za zbrodnię stanu, za 
granicą ważnie zawarte, uznano także w Anglii za ważne, 
a dzieci w tćm małżeństwie spłodzone, za dzieci prawego 
łoia. 



Digitized by 



Google 



118 

II. Przywileje, przyznane pewnjon klasom osób w kraju, 
n. p. Bzlachcie, nie będą uznane za granicą, gdzie prawo ta- 
kich przywilejów dla tych klas nie zna. 

Te wyjątki nie usprawiedliwiają jednak wcale zdania 
Bara, że ocenienie zdolnoAci prawnój osób innym nlega za- 
sadom niż ocenienie ich zdoInoAci działania, chociaż przy- 
znać należy, że zdolnoAć działania dzisiaj większe ma prak- 
tyczne znaczenie niż zdolność prawna, którćj ograniczenie jest 
tylko wyjątkowe. 

in. Najważniejszćm jednak jest pytanie, jakich wyjąt- 
ków dopuAcić od zasady, że prawo ojczyste stanowi o stanie 
i zdolności osoby, w interesie obiega. Interes obiegu 
główną odgr3'\va rolę w argumentacyjach tych teoretyków, 
którzy dziś jeszcze lex domiciUi w pierwszćj linii uwzglę 
dniają, interes obiega skłania Whartona '), tudzież praktykę 
sądową angielską •) i Ameryki północnćj do ocenienia zdol- 
ności osób albo według lex domiciUi^ albo według Ux loci 
aciuH stosownie do tego, czy jedno lub drugie prawo 



1 



') A Treałise on ihe Cofiflict of laws or prwctio Interna- 
tional law 1 wydanie Pbiladejphia 1872 (omówione szcze- 
gółowo przez Bara kr. V. J. Schr. XV. 1874 str. 1—49, 
szczególnie str. 16 — 25) 2 wyd. 1881 

*) O praktyce angielskićj daje wyjaśnienie Dicey The law 
of Dom u ile Londyn 1879 (Rev. XL 466), Westlakb: 
A Treatisa on Prwate International Law 2 wyd. Lond. 
1H80, niemnićj sprawozdania tego ostatniego w Revue d. 
d, int. VI. 1874, 388 — 403, 612 — 629, VIII. 1876, 
478; X. Itt78, 639, XI1L 1881, 236; XIV. 1882, 286. 
En Angleierre, mówi Westłake 1. c, XIII 435, toutes Us 
fois que Von admet le statut personneU c^est d'apris le 
domicile^ et non d'apres la nationaliti politi- 
que, qo'on ditermino ce statut^. Zarazem jednak skon- 
statować należy, to juryspnidencyja jest chwiąjn^ co do 
ocenienia zdolnoóci małoletnich i kobiót zamężnych, dawniój 
oceniano takowe według lex loci acłus aut contractus^ obe- 
cnie czc6ciój według lex domicilii. 



Digitized by 



Google 



119 

więećj sprzyja ważności czjnnodci prawnćj..^ 
PtiedewBzystkiem na to tutaj awagę zwrócić należy- że prak- 
tyka amerykańska, w tamtejszych stosunkach wprawdzie znaj- 
duje usprawiedliwienie, jednak nie może nam służyć za pod- 
stawę do wypowiedzenia zasady powszechnćj. Do Ameryki, 
przegrodzonej zresztą Oceanem od Europy, napływa ze stare- 
go światu i to z państw wszystkich ludność, która emigruje 
z różnych godzi^^ych i mnićj godziwych przyczyn z Europy 
z zamiarem osiedlenia się stałego w Nowym świecie i po- 
rzucenia dotychczasowego związku państwowego. Tych ko- 
lonistów, a do nich niewątpliwie przeważająca część wychodź- 
ców należy, niemożna nawet uważać już za należących do 
państwa, które opuścili i którego się wyrzekli wyraźnie, za 
stosowaniem tedy do ich stanu i zdolności praw państwa, 
z którego wyemigrowali, nie przemawiają, ważne pr/yczyny. 
Takie osoby raczćj można uważać już za przynależne do 
państw amerykańskich, nawet przed uzyskaną tamże natura- 
lizacyją, jeżeli się uwzględni że w ogóle do pojęcia obywa- 
telstwa {nationalite)y które stanowi podstawę do ocenienia 
stanu i zdolności osób, wcale nie jest wymagane, aby osoba 
była w używaniu calój pełni praw politycznych ^). Jeżeli 
tedy w obec wielkiój ilości napływowćj ludności, o niepe- 
wnćj zresztą częstokroć przynależności państwowćj, w Ame- 
ryce stosowanie Ipx domicilii może być odpowiedniejsze, sto- 
sunki europejskie nadają się lepićj do stosowania legis ori- 
ginis. Nawet praktyka angielska, która domicilium w pierw- 
szćj linii uwzględnia, odnosi się przeważnie do poddanych 
Wielkiój Brytanii, mieszkających w różnych dzielnicach tego 
olbrzymiego państwa, których stan i zdolność oczywiście tyl- 
ko według miejsca zamieszkania może być ocenioną, jeżeli 
ńę jednak rozchodzi o cudzoziemców, przyjmuje częstokroć, 



9 Bab u Hoh&endorffa 1. str. 687, 

/Google 



Digitized by ^ 



120 

że zatrzymali miejsce zamieszkania w kraju rodzinDym, jak 
n. p. co do wychodźców politycznych^ jeżeli nie porzncili za- 
miaru powrócenia, a żądając ścisłego dowodu na to, że zmia- 
na miejsca zamieszkania nastąpiła, bo inaczój domicilium ori- 
ginis jest rozstrzygającym, praktycznie do tego samego re- 
zultatu dochodzi; jak gdyby wychodziła ze założenia, że stan 
i zdolność cudzoziemców według ich praw ojczystych oceniaó 
należy V- Te zapatrywania, niemniój zgoda zupełna obe- 
cnych na posiedzeniu Oxfordzkim znakomitych prawników 
angielskich na rezolucyję przez Instytut uchwaloną, wykazują 
że interes obiegu wcale nie byłby zagrożonym, gdyby także 
w Anglii przychylono się ku przewaźającój na kontynencie 
europejskim praktyce 'j ocenienia zdolności osób wedłng ieh 
praw ojczystych. Interes obiega wymaga niewątpliwie pe- 
wnych wyjątków, ale tych wyjątków nie omijamy wcale przy 
zastosowaniu lex domicilii, jak tego dowodem Landrecht pru- 
ski wstęp §. 35 'j. Niepewność prawna w ogólności powstać 



^) Wbstlakb Rev. XIV. 1882 str. 296 — 299. W jednym 
przypadku nawet orzekli Lordowie w r. 1863, że do zmia- 
ny zamieszkania nie wystarczy przeniesienie siedziby do 
innego kraju, lecz nadto wymagać należy wprawdzie nie 
zupełnćj naturalizacyi w tym kraju, ale przynajmnićj do- 
wodu, że osoba wyrzekła się swojćj dawniejszćj ojczyzny 
{Moorhouse v. Lord, por. Westlake R€V. VI. 1874, 618 
i XIV 1882, 296). 

*) O praktyce francuskićj por. D, F. Rossliirt: Beitrag 
zum inłernationalen Frwatrechłe (Arch, /". civil, Praxis 
1863 tom XLVI. str. 311 -— 334, szczególnie 322 i 330), 
o niemieckiój Mommsbn (L c. tom 61, str. 152 — 156ll, 
Sachs w Revue VL 234, o Belgijskiej Revue tom IV. 
148. 661, VL 275, Vn. 483; o Włoskićj Bevue tom 
VL 260 — 274; o Holenderskiej Bevue XIII. 401; 
XIV. 414. 

') Obcy, który w kraju zawiera umowy odnoszące się do rze- 
czy, tutaj położonych, ocenionym będzie co do swój zdol- 
ności działania według tych praw, które ważności czyn* 
DOici nąjwięcjj sprzyjają. 



Digitized by 



Google 



w 

moie, jeżeli ważność czyDności prawnój będzie zaszczepioną 
na zasadzie prawa^ stronie dragiój nieznanego, o którego 
istnienia nie mogła się łatwo przekonać przy zawarcia czyn- 
ności prawnćj; bez względu na to, czy owe prawo jest pra- 
wem obowiązującćm w kraju ojczystym (l€X originis), lub 
w miejsca zamieszkania (l€X domicilii) strony, która na takie 
prawo się odwołuje. Tutaj przedewszystkićm trzeba będzie 
uczynić różnicę między różnemi rodzajami czynności pra- 
wnych. Jeżeli idzie o zawiązanie stosunków trwałych, 
n. p. o zawarcie małżeństwa, natenczas z natury rzeczy pły- 
nie, że dochodzenie ścisłe zdolności działania osób jest wska- 
zane, i niema żadnego uzasadnionego w interesie obiegu powo- 
du, aby uczynić wyjątek od ogólnćj zasady. Rozchodzi się 
jednak o czynność przemijającego znaczenia n. p. 
o kopno lab sprzedaż rzeczy ruchomycłi, o czynność handlo- 
wą, wówczas niepodobna wymagać dochodzeń o przymiotach 
osobistych kontraktujących. W takich przypadkach codzien- 
nego obiegu przedewszystkiem przypuścić można, że cudzo- 
ziemiec poddid się zupełnie prawu miejscowemu, że także 
jego prawo ojczyste nie mogło mieć zamiaru poddania go 
w takich stosunkach wyłącznie pod swoje panowanie, zwła- 
szcza że tutaj prawo pozostawia zwyczajnie stronom swobo- 
dę nieodzowną, bez którćj obieg byłby wprost niepodobnym 
(jus disposUwum). Wszak w życiu codziennćm tysiączne 
czynności prawne załatwiają małoletni ze zupełnym skutkiem, 
A gdyby księgarz, lub kupiec przyborów piśmiennych każde- 
go studenta, który kupuje książkę, ołówek, librę papieru mu 
siał pytać o metrykę, albo żądać przyzwolenia ojca lub opie- 
kana, zanim towar wyda, natenczas takie ścisłe i pedantyczne 
przestrzeganie niezdolności do działania małoletnich byłoby 
tamą swobodnego ruchu obiegowego. Co więcćj w interesie obie- 
ga nawet w ważniejszych działaniach nieraz państwo swych 
własnych małoletnich i w ogóle niezdolnych do działania nie 
dironi, jeżeli z ich strony zachodzi podstęp i jeżeliby swoje 

Wj4m. ilMal T. XVia 16 



Digitized by 



Google 



lość do działania wyzyskać chcieli na niekorzyńć osób 
. W tym celu stanowi n. p. §. 248 kod. cyw. aostr. 
ttni, który skończywszy lat 20, udaje się w jakiój 
ici za pełnoletniego, staje się odpowiedzialnym za wszel- 
ody, jeżeli druga strona, przed doprowadzeniem do 
interesu, nie była w stanie dowiedzieć się o rzeczy- 
udawania ^). 
e zasady, już w stosunkach między krajowcami uzna- 
ją być analogicznie zastosowane, do stosunków pra- 
w które wchodzą cudzoziemcy. Jeżeli cudzoziemiec, 
%c w stosunki prawne zatai, że jest cudzoziemcem i do* 
astępnie chce się zasłonić prawem ojczystem, które 
olność działania ogranicza, i jeżeli druga strona kon- 
rca działała w dobrćj wierze a przypuścić mogła bez 
)ści ze swój strony, że cudzoziemiec jest do działania 
), natenczas zachodziłaby zła wiara, którćj %adne pra- 
ierać nie może '). W tćj myśli także obowiązujące 
lawstwa, jak austr. §. 35 i 36 k. cyw., prawo wekslo- 
84; kodeks Zurychski §. 2; Saski §. 8 i t. d. wy- 
tanowiły od prawideł obowiązujących względem oce- 
;dolności osób, a Mommsen (1. c. str. 198J następują- 
elkim interesom obiegu odpowiadający wniosek do 
Igo powszechnego kodeksu cywilnego niemieckiego 
iwił jako §. 3 : „O ile idzie o zobowiązanie cudzo- 
t z działania w kraju przedsięwziętego, przyjmu- 
, że jest zdolnym do działania także wtedy, jeżeli 
[ność jest uznaną wedłag postanowień prawa krajowe- 
•ciażby nie była uznaną według prawa zagranicznego, 
8zy jeżeli zobowiązanie zostało przyjęte w obec cu- 
nca, do tego samego państwa należącego, a ten ostatni 



r. także §§. 1308 — 1310 k. cyw. o względnćj odpo- 
sdzialności za szkodę obłąkanych, głapowatych lub dzieci, 
jt u Holtzendorffa 687 i 691. 



Digitized by 



Google 



123 

,,sarazem wiedział, że kontrakti^ący jest jego krajowcem. Co 
,ido zobowiązań z czynów niedozwolonych, których się dopn- 
i^śoił cadzoziemiec w krajn, rozstrzyga wyłącznie prawo kra- 
jowe o warunkach zdolności działania^. 

Instytnt dla prawa międzynarodowego jeszcze dotąd nie 
powziął atanowczyah uchwał co do wyjątków dopuszczalnych 
w isteresie obiegu, jednakie na posiedzeniu monachijskiem 
w r. 1883 była ta rzecz już na porządku dziennym. Miano- 
wicie Bab, zgodnie ze zasadami, które wyznaje i które już 
poprzednio rozwinął a my powyźój streścili, przedstawił czte- 
ly rezolucyje, jak wspólne prawidła dla prawa powszechnego 
ejTwilnego i dla prawa handlowego: 

1. Zdolność osobista także w sprawach handlowych ma 
być ocenioną według praw ojczystych strony. * 

2. Działała jedna ze stron (lub jój spadkobierca) w do- 
brój wierze, w tym przypadku kontrakt (lub akt nabycia) 
będzie ważnym co do zdolności osobistój, jeżeli odpowiada 
prawu miejsca kontraktu (loi du lim du conłrał). 

3. W sprawach handlowych zamiast prawa ojczystego, 
stanowić będzie prawo miejsca zamieszkania o wszystkich 
stosunkach, które mogą być urządzone wedłng swobodnćj 
woli stron. 

4. Dla aktów i kontraktów, pochodzących od zakładów 
handlowych w kraju obcym, prawo miejsca, gdzie zakład 
handlowy istnieje, jest uważane za prawo miejsca zamie- 
szkania. 

Rezolucyje te nie zostały przyjęte i sprawa jest odro- 
czoną do następnego posiedzenia, głównie z powodu, że zna- 
komity znawca prawa handlowego Golds(*hmii>t oświadczył 
ńę przeciw trzem pierw8zym rezolucyjom i przedstawił w ich 
miejscu dwie inne, które z pominięciem prawa ojczystego, 
w sprawach handlowych kładą nacisk na lcx domidlii, albo 



Digitized by 



Google 



m 

lex loci conłractus ') Nie przesądzając uchwałom, które caita- 
tecznie zostaną przyjęte, pozwolimy sobie zwrócić uwagę na 
to, że jakkolwiek postanowienia wyjątkowe w interesie obie- 
gu przeważnie w sprawach handlowych są potrzebne, mimo 
to także w sprawach podlegających prawu powszechnemu 
cywilnemu będą nieraz pożądanemi. Te wyjątkowe postano- 
wienia mianowicie będą koniecznemi w prawie obligatoryj- 
nćm, a może też w prawie konknrsowóm. 

W stanie obecnym prac Instytutu o prawie międzyna- 
rodowym nie jest, naszćm zdaniem, rzeczą praktyczną przed 
przedyskutowaniem tych partyj uchwalać rezolucyje przez 
wzgląd szczególny na stosunki handlowe, wykazać się albo- 
wiem może, że druga i trzecia rezulucyja Bara a względnie 
druga Gk)LD8CHMiDTA będą potrzebnemi takie dla prawa po- 
wszechnego cywilnego, a wówczas oie będzie powodu, żeby 
osobne zajmowały miejsce jako specyjalność dla prawa han- 
dlowego w uchwałach Instytutu. Wykaże się zaś że stosun- 
ki handlowe wymagać będą odmiennych postanowień, naten- 
czas znajdzie się dla irh zaznaczenia miejsce w odnośnych 
partyjach szczególnych. Jesteśmy zatćm tego zdania, aby 
Instytut odroczył powzięcie uchwał co do 2 i 3 rezolucyi 
Bara (a względnie 2 Goldschmiedta), aż do chwili, gdy 
obradować będzie nad stosunkami obligatoryjnemi w ogólno- 
ści. Rezolucyja 4 Bara wymagałaby także poprzedniego roz- 
wiązania pytania o zdolności prawnćj i zdolności działania 
osób prawniczych w ogólności, bo zakład handlowy może 
posiadać tak osoba fizyczna, jakotćż spółka handlowa. Zda- 



') Takowe opiewają według li€vue XV. 18«3 str. 606: 1. La 
eapacite personellff en matiere commercialey est regie par 
la hi du domicile des parties. . 2. Toułefois, le contrat 
sera valabłe ąuant a la copaciłi persondle^ si celle-ci 
exisłe selon la lot du lieu du contrat. 



Digitized by 



Google 



125 

niem naszóm tylko rezoluoyja 1. mogłaby być obecnie już 
pnedmiotem uchwały. 

C) Uregulowanie spadkn. 

Ustawy, które regolnją trwale stan i zdolnośó osób, ma- 
ją szczególne zastosowanie w prawie rodzinnóm i spadkowóm. 
We^ag tego samego prawa, co zdoIno6ć prawna i zdol- 
nośó działania osoby, winny być ocenione także stosnn- 
ki familijne i spadkowe, mówi słnsznie Mumhren (l.c. 154). 
„Tak o prawnych skutkach małżeństwa rozstrzygać powinno 
prawo, któremn małżonek w swych stosunkach osobistych 
podlega, o władzy ojcowskićj prawo, któremn ojciec, o opie- 
ce prawo, któremn pupil podlega, o stosunkach prawa spad- 
kowego ustawodawstwo, któremn ulega spadkodawca w swo- 
ich stosunkach osobistych". 

Instytut dla prawa międzynarodowego nie wypowiedział 
dotąd swoich zapatrywań co do wszystkich tych instytucyj 
prawnych, lecz jedynie co do prawa spadkowego ') i postą- 
pił zupełnie zgodnie z przyjętą zasadą, jeżeli mnsi prawo 
ojczyste spadkodawcy za rozstrzygające o jego spadku, bez 
względu na jakość i położenie dóbr pozostałych (art. 7). 



^) Rezolucyje co do prawa małżeńskiego i rozwodów przed- 
wioue przez Arntza i Westlakb^go na posiedzeniu mona- 
nachijskićm (1883) nie zostały uchwalone, mianowicie od- 
roczono wskutek sprzecznych poglądów uchwałę o wniosku 
AsNTZA osnowy następującćj : „Jeżeli małżeństwo, ważne 
według praw ojczystych jednćj strony, a nieważne według 
praw ojczystych strony drugićj, będzie uznane za niewa- 
żne w kraju ojczystym tćj strony drugićj, natenczas to mał- 
żeństwo ma być uważane wszędzie za nieważne (nie uwła- 
czając skutkom cywilnym małżeństw w dobrćj wierze, ma- 
łrimanium patativufn^). Bev. XV. 1883 str. 699. 



Digitized by 



Google 



126 

Dziedziczenie jest snkcesyją pod tytałem ogólnym (ani- 
wersalną, in universum ju8\ spowodowaną śmiercią pewnij 
osoby. Jego „intota polega na tćm że dziedzic wstępuje 
w majątek spadkowy jako całoAć, wchodzi w ogół stosunków 
majątkowych, których zmarły był podmiotem, o ile takowe 
wskutek śmierci jego nie zgasły^ '). Z tój istoty prawa spad- 
kowego, którą dopióro późniejsze prawodawstwo rzymskie 
w obec rozgałęzionych stosunków obligatoryjnych w interesie 
społecznym uznało (Piętak 1. c. str. 21) i którą przyjęły 
także wszystkie nowsze prawa cywilne na kontynencie euro- 
pejskim \ wypływa, że sprawy spadkowe winny być uregu- 
lowane według jednego tylko prawa. Rozchodzić się może 
tylko o to w dziedzinie prawa międzynarodowego prywatnego, 
czy tćm prawem, od którego ocenienie stosunków, spadkowych 
jest zależne, ma być prawo ostatniego miejsca zamieszkania *) 
spadkodawcy, albo jego prawo ojczyste. Za pierwszą al- 
ternatywą przemawiają Waohter, Sayigny, w ogóle wię- 
kszość pisarzy niemieckich % a z obowiązujących kodeksów 
cywilnych prawo saskie (wstęp §.17), któremu zarzucić mo- 
żna tutaj brak konsekwencyi w obec przyjętćj zasady, że stan 
i zdolność osoby według prawa ojczystego ma być ocenioną 
(§. 7). Z powodów jednak wyhiszczonych już poprzednio 
w rozdziale B), uważamy drugą alternatywę t. j. aby prawo 
ojczyste zmarłego stanowiło prawidłowo o stosunkach spad- 



') Piętak: Prawo spadkowe rzymskie, Lwów 18S2 I. str. 13. 

') Por. Landrecłit pruski część I. tyt. §. 34, 35; tyt. 9 §. 350, 
tyt. 17 § 127 nast.; kod. Nap. 724, 732, 870, k. austr. 
631, 532 i t. d. 

^) Prawo miojsca ostatniego pobytu, jako zupełnie przypad- 
kowego, całkiem tutaj w rachubę wchodzić nie może. 

*) Por. RoTH 1. c. str. 294 „Ftir die Bestimmung der Erbfolge 
in den Nachlass einer Person sind entscheidend die Oe- 
setze des letzten Wohnorłes derselben^. 



Digitized by 



Google 



127 

kowych, za odpowiedniejszą, zwłaszcza te prawo spadkowe 
łącznie z prawem rodzinnótn jest tą dziedziną, w którćj róż- 
nice narodowych poglądów w prawie prywatnćm jeszcze 
tąd są najwybitniejsze, a przypuszczenie Sayignyego, ie 
domicUii odpowiada domniemanćj woli spadkodawcy niety 
jest zupełnie dowolne, ale zarazem tutaj niestanowcze '). ] 
wszą szkoła włoska, na jój czele Mamcini, a z pisarzy i 
mieckich obecnie Bar V i Mommren, stanowczo to ostatnie zda 
popierają, mimo to w prawie pożyty wnćm takowe szczupłe doi 
znalazło nznaniC; mianowicie w prawie Znrychskiem (§. 
i w prawie włoskićm (art. 8) '). Instytut dla prawa międ: 
narodowego swoją uchwałą (art 7 uehw. Oxfordzkich) uśv« 
cił dwie ważne zasady: a) jedność prawa regulującego s| 
dek i b) poddanie spadku pod przepisy prawa ojczyste 
spadkodawcy, które to zasady de legę ferenda w zupełno 
pochwalamy. Do zasady pierwszój skłania się nawet de I 
laia praktyka sądowa pruska, tudzież część pisarzy o pra^ 
francuskićm \ a że takowa jedynie odpowiada potrzeb 



') Bar u Holtzendorffa str. 707. 

'j We większćm swćm dziele Bar (§. 107) częścją lex doi 
eiUh częścią lex rei sitae za stanowcze przy uregulował 
spadku uważał. 

*) Prawo dziedziczenia z ustawy i z testamentu, co się ty( 
porządku dziedziczenia, co do rozciągłości praw spadł 
wych i co do ważności wewuctrznój rozporządzeń woli os 
tnićj, oceniane będzie według praw ojczystych zmarłego, 1 
względu na jakość dóbr i kraj, gdzie takowe się zuajdu 

*) Zachariae tom I. §. 314; Arntz Cours dc dr, civ. 
N, 72y 73; Bertauld Ciusłions prat. et docłr. dn Ci 
Nap. 1867, Dubois (w Journal d. dr. int. privell)j i 
ToniE Charles : De la succession legitime et testament 
re en droit international privej ou du confltt des lois 
diffirenies nationsen matiere de stACcession Paris 18 
{v. Rev. X. 279)y Por. wyrok trybunału w Havre z 
sierpnia 1872 w Journ, d. d, int. pr. 1874, p. 182. 



Digitized by 



Google 



cznyni; wielokrotnie już wykazywano. Zasada przeci- 
ctóra spadek nieruchomy reguluje według lex rei sit(te, 
o pozostałość ruchomą ocenia według prawa miejsca 
zkania (ewentualnie prawa ojczystego spadkodawcy), 
w praktyce sądowćj angielskiój i amerykańskiój i jest 
]ie uznaną w prawodawstwie austryjackióm. Prawo 
ackie (pat z 9 sierpnia 1854) stanowi : 1) spadek po 
ijrm austryjackim co do rucliomego majątku, gdziekol- 
(dź się znajdującego, tudzież co do nierucliomości w An- 
(ołożonych regulowanym hywa według prawa austry- 
!;o (§. 21 1. c). 2) Go do spadku po cudzoziemcacłi, jeżeli 
szczególnych międzynarodowych układów ^), różnić na- 
ajątek ruchomy od nieruchomego. Majątek nieruchomy 
Izoziemcach w Austryi położony we względzie spadko- 
ilega prawu austryjackiemu (§. 22 1. c, §. 300 k. c. 
D. z 22 stycznia 1^12 1. 997 zb. p. s.), majątek zaś 
ly tylko wyjątkowo, jeżeli wszyscy interesowani się 
zgodzą, albo niewiadomo, do którego państwa cudzo- 
c, w Austryi zamieszkały, należał, albo państwo zagra- 
nie zachowuje wzajemności, względnie jego postępo- 
co do pozostałości po austryjackich poddanych jest 
ne. Pomijając te wyjątki pozostawia prawo austryjac- 
Bgulowanie stosunków spadkowych względem ruchomo- 
zmarłych w Austryi cudzoziemcach ich prawu ojczy- 
(§§. 23 — 25 I. c). Te zasady, które w Anglii i 
nyce |.ólnocnćj znajdują prrynajmnićj częściowe uspra- 
^ienie w tćm, że pojęcie dziedziczenia jako sukcesyi 
salnój tamże nie jest wyrobione, w prawie austryjac- 
pozostają w rażącćj sprzeczności ze zasadniczemi po- 



(tarr: Behandlung des Nachlasses der Ausidnder in 
)esłerreich Wien 1873 Ve8Que FDttlinobn L ć. 1878 
tr. 275 — 365 



Digitized by 



Google 



129 

glądami tego ustawodawstwa na stosunki spadkowe. Jeżeli 
spadkodawca pozostawił majątek nieruchomy, w różnych pań- 
stwach położony, prowadzą te zasady do wielkich niedogo- 
dności praktycznych Spory między spadkobiercami, według 
różnych, częstokroć sprzecznych ustaw do spadku powołanymi, 
niemożność słusznego rozkładu ciężarów i długów, masę spad- 
kową obciążających, oto praktyczne następstwa zasad tych, 
przypominających dawniejsze toi territoria^ łoi heredifates, 
i rozrywających niepotrzebnie konieczną jedność spadku. 
Wprawdzie utrzymują nieliczni zwolennicy teoryi, że lex rei 
Slipie ma stanowić bezwględuie o majątku nieruchomym, do 
spadku należącym, jakoby rezolucyja przyjęta przez Instytut 
międzynarodowy, uwłaczała zwierzchnictwu terytoryjalnemu 
państwa, które wszystkie nieruchomości poddaje swemu pra- 
wu, i w tym duchu tćż niektórzy prawnicy angielscy obecni 
na posiedzeniu Oxfordzkim sformułowali przeciw art. 7. za- 
strzeżenie (Trayebs Twiss, J. Lorimbr, T. E. Holland, W. E. 
Haix) *j, sądzimy jednak, że pogląd ten nie wytrzymuje kry- 
tyki. Nie pojmujemy, w czćm mogłoby ubliżyć zwierzchnic- 
twu państwowemu, jeżeli nieruchomość przejdzie na osoby, 
które inne prawo, albo w innym stosunku niż prawo krajo- 
we, do sukcesyi powołuje. Czy po Pawle otrzyma nierucho- 
mość Piotr lub Jan, jest dla państwa zdaje mi się rzeczą zu- 
pełnie obojętną. Państwo niezawodnie wymagać może, ażeby 
GO do sposobu nabycia dóbr nieruchomych, w jego obrębie 
położonych, stosowano się do tych przepisów, które w inte- 
resie publicznym uważa za konieczne, wymagać n. p. może 
wpisu do ksiąg publicznych, jako warunku nabycia praw 
rseezowych, lecz pytanie, kto jest uprawniony m, zwyczajnie 
nie nastręcza żadnego interesu publicznego '). Sądzimy za- 



') Afmuaire de V Insi. 1882 słr. 58. 
*) For. MrrTEBMAiERA : Zeitschr. /. d. Rechłsw. d. Auslandes 
tom 11 8tr. 272. 

W^da. ilMoŁ T. Xntt X7 



Digitized by 



Google 



ISO 

tim, że przyjęcie rezolacji, przez Instytut achwalonój w pra- 
wodawstwach europejskich żadnym nie ulega zarzutom nza- 
sadnionym, a byłoby tóm więcćj pożądanćm, gdyż położyło- 
by tamę licznym zawikłaniom i nieodognodciom praktycznym. 
W Austryi mogłaby nawet pożądana zmiana być zaprowa- 
dzoną bez zmiany kodeksu cywilnego, albowiem §. 300 k. 
oyw. odnosi się niewątpliwie tylko do nieruchomości; jako od- 
osobnionych podmiotów majątkowych ^); zaś §. 22 pat z 9, 
sierpnia 1854 przypuszcza możność odmiennych traktatów 
międzynarodowych '). Rozumie się, że państwo w każdym 
razie może przedsięwziąć odpowiednie zarządzenia, aby za- 
bezpieczyć prawa krajowych wierzycieli, spadkobierców lub 
zapisobierców, i swoje prawa skarbowe (opłaty spadkowe) *), 
jak zaś zresztą spadek po cudzoziemcu będzie uregulowanym, 
w to mieszać się niema powodu. Oprócz tego niezawodnie 
l€x rei sitae będzie miała zastosowanie co do takich nie- 
ruchomości w spadku pozostałych, które oddziehią od 
reszty majątku stanowią całość i nawet przy spadkach 
krajowców szczególnemu prawu dziedziczenia ulegają n. p. 
dobra lenne, powiernictwa familijne (§. 618 k. cyw.); ewen- 
tualnie posiadłości włościańskie. 

Co do uchwał instytutu dwie uwagi jeszcze się nasu- 
wają: a) nie ma w nich wzmianki wyrażnćj o zapisach {le- 
gata). Podzielamy w tym względzie zdanie Mohbisena (Lc 
179) „Chociaż zapisy udzielają tylko prawo do pewnych przed- 
„miotów, winny być jednakże według tego samego prawa. 



^) Por. Umger i. 174 i 202. Przynajranićj podobny przepis 
Landrechtu pruskiego (wstęp §. 32) i Cod. civ. (art 3) 
jest przez niektórych tak tłumaczonym, że nie odnosi się 
do nieruchomości, jeżeli takowe stanowią część składową t. 
z. universitas iuris, jaką jest spadek. 

') „ Wenn nicht durch Staatsvertrdge ein anderes Ueberein' 
kommen getroffen wird^. 

') Por. §§. 137 — 140 ces. pat. z 9 sierp. 1864 1. 208 ds. u. p. 



Digitized by 



Google 



181 

„eo snkeesyja nniwenalna na przypadek śmierci ocenione, 
^ponieważ niczóm innćm nie są jak tylko ograniczeniem snk- 
cesyji nniwersalnój''. Nie niega wątpliwości, że instytut także 
tak samo na rzecz się zapatruje, wspominając o wewnętrznej 
wainoAci rozporządzeń ostatnićj woli (nietylko testamentów). 
h) Snkcesyja wyjątkowo ma być — stanowi art. Vn. 
rozpoznawana wedłng prawa miejsca zamieszkania zmarłegd 
w przypadkach przewidzianych w art. YI. To sformułowanie 
wyjątku odpowiada pierwotnemu brzmiemiu art. YI, według 
wniosku sprawozdawców, kiedy lex domicilii stanowić miała 
tak w przypadku nieznanego poddaństwa osoby, jakotći w przy- 
padku partykularyzmu prawnego w tćm samćm państwie. 
Gdy zaś art. YI. został w redakcyi ostatecznćj zmienionym 
a lex damicflii tylko rozstrzygać ma wówczas, gdy obywatel- 
stwo osoby jest nieznane, należało także stosownie zmienić 
redakeyję wyjątku ustanowionego w art. YII, bo obecne je- 
go brzmienie daje powód do mniemania, że Instytut dla pra- 
wa międzynarodowego także pod l€X domicilii poddaje spad- 
ki cudzoziemców, pochodzących z krajów, gdzie panuje par- 
tykularyzm prawny, zwłaszcza że mówi w liczbie mnogićj 
o przypadkach przewidzianych w art. YI (datis les cas prS- 
vus ci'dessu8 a VarŁ, 6). Dojść by można tym sposobem do 
konsekwencyj zupełnie sprzecznych z zasadniczemi pogląda- 
mi Instytutu. Tak n. p. spadek poddanego pruskiego z Ko- 
lonii, zamieszkałego stale w Wiedniu, miałby być według 
dosłownego brzmienia art. Yll regulowanym według prawa 
anstryjackiego, choć jego obywatelstwo jest znane, ponieważ 
w Pmsiech jeszcze wiele praw partykularnych istnieje. 
Oezywiście Instytut takiego rozwiązania sobie nie życzył, 
ażeby jednak taką interpretacyją wykluczyć, należało wyją- 
tek w ten sposób sformułować „ou auhsidiairement, ątuind le 
dtfufU n*a pas de nałionalił4 connue^ par les lois de son do- 
mieile^. Taka redakcyja wszelkie wątpliwości uchyla. Idzie 
o rozwiązanie jakićj kwestyi spadkowój odnośnie do spadku 



Digitized by 



Google 



132 

po cndzoziemcti; którego obywatelstwo jest znane, natenczaa 
sędzia stosować będzie prawo ojczyste cudzoziemca, które 
mu poda takte skazówki, jakiego z praw partykularnych, 
w ojczyźnie cudzoziemca obowiązujących, ma się trzymać, 
jeżeli za6 obywatelstwo .zmarłego jest nieznane, natenczas 
zastosuje sędzia lex domicilii. 



D) Zasady o niektórych znamionach przynaleiności pań- 
stwowo] (art. n ~ V ust. Oxf.). 

Jeżeli stan i zdolność osób i wszystką co z tćm jest 
w związku, om być ocenione według lex domicilii^ natenczas 
są potrzebne postanowienia na przypadek, gdy osoba albo 
niema wcale miejsca zamieszkania, albo ma ich więcćj, jeże- 
li zaś te stosunki podlegają ocenieniu według prawa ojczy- 
stego, wówczas inne znowu pozostają wątpliwości, wymaga- 
jące rozwiązania, mianowicie a) jeżeli osoba nie ma obywa- 
telstwa w żadnćm państwie albo h) jeżeli ma obywatelstwo 
w kilku państwach. Wprawdzie takie przypadki nie powin- 
ny zachodzić, każdy człowiek powinien należeć do jakiegoś 
państwa, i powinien być obywatelem jednego tylko państwa, 
jednakże z powodu niezgodności ustaw o nabyciu i utracie 
obywatelstwa w państwach różnych mogą się wydarzyć i wy- 
magają koniecznie rozwiązania. A n. p. opuści kraj rodzin- 
ny z zamiarem niepowrócenia i straci tćm samćm obywatel- 
stwo w kraju rodzinnćm, jeżeli zaś równocześnie nie nabył 
obywatelstwa w kraju innym, do którego się przeniósł, nie 
jest obywatelem w państwie żadnem. Małoletni Francuz nie 
może w czasie maloletności zmienić swój przynależności, przy- 
puśćmy jednak że w Niemczech uzyska naturalizacyję, na- 



Digitized by 



Google 



183 

tenczas Francyja nwaźa go ciągle jeszcze za poddanego 
fraBenskiego, Niemcy zaś za poddanego niemieckiego. 

Inatytat dla prawa międzynarodowego swojej opinii 
o tych przypadkach nie objawił, boć przecież przypadku ad 
a) Bie można stawiać znpełnie na równi z przypadkiem w art. 
VI wspomnianym^ jeżeli obywatelstwo osoby jest nieznane, 
natomiast uznał za stosowne podać niektóre znamiona oby^ 
waMstwa (art. II — V ucbw. Oxfordz.j. 

Te postanowienia, polegające na tćj słnsznćj i coraz 
więoćj także w nowszych ustawodawstwach nznanćj zasadzie, 
że pochodzenie, związek krwi, nie zaś miejsce urodzenia sta- 
nowi o obywatelstwie osoby, mogłyby niezawodnie być przez 
wszystkie ustawodawstwa przyjęte M, mojćm zdaniem jednak 
uchwalenie tych postanowień w związku z przepisami o pra- 
wie międzynarodowćm prywatnćm, uważam za niewłaściwe 
z powodów następujących : 



^ Dyskusyi mógłby tylko podlegać art. III co do warunków, 
kiedy nieślubne dziecię ma nabyć obywatelstwo ojca. Że 
uprawnienie {legitimaiio) ten skutek sprowadzić może, 
jest w niektórych ustawach o obywatelstwie (n. p. w nie- 
mieekićj §. 2 i w węgierskićj §. 4.) wyraźnie ustanowione, pod- 
ezaa gdy austryjaekie ustawodawstwo żadnego wyraźnego 
w tym względzie nie zawiera przepisu a kwestyja jest 
sporną, nie wiadomo mi jednak, aby którekolwiek ustawo- 
dawstwo do skonstatowania prawnego (legalement consta- 
łee) ojcowstwa w inny sposób, ten skntek przywiązywało. 
Przypuśćmy że ktoś w krajach, nie wzbraniających poszuki- 
wania ojcowstwa, zostanie n. p. w myśl §. 163 kod. cyw. 
austr. sądownie uznanym za ojca nieślubnego, naten- 
czas pewną jest rzeczą, że ten fakt nie sprowadzi upra- 
wnienia dziecięcia, a wątpić można, czy państwa europej- 
skie by się na to zgodziły, aby takim faktom przyznać 
wpływ na zmianę obywatelstwa dziecięcia nieślubnego. Mo- 
jćm zdaniem instytut byłby właściwićj postąpił, gdyby był 
w art III tylko uprawnionemu dziecięciu małoletniemu przy- 
zni^ obywatelstwo ojca. 



Digitized by 



Google 



1) Według rezolncyi wstępnój do nchwał Oxfordzkich 
być takowe przyjęte do praw cywilnych państw cywi- 
lnych. Jakkolwiek niektóre ustawy cywilne (n. p. k. 
art. 9 nasŁ, kod. anstr. §§. 28 — 32) zawierają prze- 
[) obywatelstwie, mimo to uregulowanie obywatelstwa, 

jest podstawą szeregu praw i obowiązków i skutki 
wywiera we wszystkich dziedzinach prawnych, nie na- 
mi wyłącznie, ani nawet głównie do prawa prywatnego, 
atelstwo nawet we wewnętrznćm ustawodawstwie pań- 
staje się coraz więcćj przedmiotem oddzielnych ustaw '), 
) więc przypuAció, aby państwa skłoniły się do uregn- 
ia odnośnych stosunków, o ile takowe w ogóle w sferę 
ynarodową wchodzą, w sposób dorywczy li tylko przez 
d na kolizyję praw prywatnych. 

2) Uchwalone art. (II — V) nie rozwiązują właśnie 
yj stanowczych dla prawa międzynarodowego pr3rwa- 

nie dają odpowiedzi na to, jak sprzeczności przepisów 
w różnych o nabyciu lub utracie obywatelstwa uchylone 
mają w dziedzinie prawa prywatnego, co stanowiło 
E^ólny przedmiot badań Instytutu. W roku 1877 Insty- 
3czywiście Da szerszą skalę podjął się zadania uchylę- 
jrch kolizyj i sformułował szereg rezolucyj, zgodnych 
itrywaniami Bluntschlego •) „o nabyciu i utracie oby- 
jtwa przez naturalizacyję" (ustęp 4 pod a) do *) •), 
onał się jednak, że tych pytań na razie rozwiązać nie 
i, ponieważ istnieje wielka różnica poglądów w pań- 
b różnych o warunkach i skutkach naturalizacyi, a szcze- 
I ponieważ cały ten przedmiot nietylko tyczy się prawa 



Por. Cogobdan: La fiaiionaliU qu point de vue des rop- 
oorts internati(maux Parts 1879 Annuaire str. 401 nast. 
Revue d. d. int II, 1870 str. 107 nast. 
podanych w Annuaire de Vlnst. d. d. int. II. 1878 str. 35. 



Digitized by 



Google 



135 

prywatnego, lecz także publicznego ^). Uznajemy w zupeł- 
ności te powody, zwłaszcza że w samój rzeczy kolizyje oka- 
sały się głównie w prawie wojskowym, gdy niektóre pań- 
stwa zacz^y powoływać do służby wojskowój swoich podda- 
nych dawniejszych; chociaż nabyli już naturalizacyję w kraju 
obcćm *), w takim razie jednak byłby Instytut właściwiój 
sobie postąpił, gdyby nietylko na razie wypuścił rzecz o na- 
toralizacyi, lecz w ogóle całą sprawę o obywatelstwie pozo- 
stawił odrębnemu zbadaniu. 

Zamiast wyrwanych z całodci większój art. II — Y na- 
szćm zdaniem nawet bez dotknięcia kwestyi o obywatelstwie, 
mógł podać wskazówki co do poruszonych na wstępie wąt- 
pliwości. Nam się rzecz przedstawia w sposób następujący: 

1) Pytanie, czy osoba jest krajowcem lub cudzoziem- 
eem, rozwiąząje sędzia przede wszy stkiem według prawa kra- 
jowego (lex fori), bo przepisy o obywatelstwie są przeważnie 
pnbliczuemi, któremi sędzia bezwzględnie jest związanym. 

2) Jest osoba według l€X fori krajowcem, natenczas bę- 
dzie uznaną za obywatela, choćby takowa według ustaw in- 
nego państwa była uważaną za obywatela państwa innego. 
Jeżeli n. p. w Austryi ma być ocenioną zdolność działania 
natnializowanego Bosyjanina, natenczas sędzia austryjacki 
oceniać t>ędzie takową wedlag prawa austiyjackiego, choćby 
ta osoba w Rosyi jeszcze była uważaną za obywatela ro- 
syjskiego. 

3) Jest osoba według kx fori cudzoziemcem, natenczas 
będsie traktowaną jako cudzoziemiec. Zachodzi wątpliwość, 
do którego z państw obcych cudzoziemiec taki należy, wówczas 



*) A^muaire 1880 L str. 193. 

') Uchylenie tyóh kolizyj dało powód do kilku traktatów mię- 
międsynarodowych między Ameryką północną a Niemcami, 
i Anglią, między Anglią iFrancyją. Por. Cooobdan 1. c. 



Digitized by VjOOQ IC 



me 

jego Btan i zdolność osobisto^ niemnićj stosunki pozostające 
w związku z temi pytaniami, będą ocenione wedłng lex do- 
micilii. 

Według łych wskazówek mojćm zdaniem wszyskie tru- 
dności mogą być uchylone. Stracił n. p. ktoś obywatelstwo 
przez wychodźstwo, natenczas sędzia nie uzna go więcćj za 
krajowca, a jeżeli nie udowodni, że nabył obywatalstwo inne, 
Ir prawo miejsca zamieszkania stanowić będzie o jego przymio- 

^ tach osobistych *). Twierdzi ktoś, iż jest obywatelem fraa- 

r cuskim, a stroua przeciwna zarzuci, że jest poddanym angiel- 

skim, bo się w Anglii urodził, wówczas sędzia, gdyby nie- 
mógł rozwiązać pytania, któremu z tych sprzecznych obywa- 
telstw przy nać pierwszeństwo, najwłaściwićj postąpi, jeżeli 
lex domicilii osoby za podstawę orzeczenia przyjmie, albo 
gdyby nie miała stałój siedziby, prawo miejsca jćj pobytu. 
Pozwalamy sobie na przedstawiony sposób rozwiązania tru- 
dności zwrócić uwagę Instytutu dla prawa międzynarodo- 
wego '). 



') lanego zdania są Moiimsen (1. c. 161) i Bar (§. 30 i i 
Holzendorffa str. 688), którzy utrzymują, że stosunki oso- 
biste osoby we względzie prywatnoprawnym, tak długo we- 
dług prawa dawniejszćj jćj ojczyzny mają być ocenione, jak 
długo ta osoba nie nabyła obywatelstwa innego. 

'; MomMsen (1. c. 201 ), który ze. świadomością omija rozwiązań ie 
pytania, jak postąpić, jeżeli sędzia krajowy jent w wątpliwości, 
do którego z państw obcych zaliczyć obcego, jako rzadkiego(?), 
następujący wniosek dla przyszłego kod. cyw. niem. w §. 
17 przedstawia: „Osoby, które dotychczasowe obywatel- 
stwo utraciły a jeszcze innego obywatelstwa nie nabyły, 
w tym czasie pod względem swych praw cywilnych uzna- 
ne będą za poddane państwa, do którego dotąd naleiidy. 
Zresztą osoby, które nie należą do żadnego państwa, albo 
przynajmniój nie do państw biorących udział w między- 
narodowych stosunkach (jako przykład przytacza M. mu- 
rzynów w Europie) oceniane będą co do tych praw, dla 



Digitized by 



Google 



13? 



E) Przyesyny f^klncząjące bezwzględnie zastosowanie 
prawa oboego. 

Nawet najrozleglejsze uznanie stosunków prawnych, 
w państwie obcćm powstałych, doprowadzić musi do pe* 
wnych wyjątków, w których zastosowanie prawa obcego jest 
niedopuszczalne. Przeważające względy dobra publicznego 
mogą uznanie prawa obcego w obrębie państwa innego wprost 
wykluczać a w takich przypadkach sędziowie i władze pu- 
bliczne tego państwa nie będą mogły stosować prawa obcego. 
Nikt o tćm nie wątpi, że każde państwo ma prawo takie 
wyjątki ustanowić, w tym względzie powszechna panuje zgoda. 
Trudność tylko zachodzi w dokładnćm, trafnćm i wyczerpu- 
jącym określeniu tych wyjątków, i w rzeczy samćj ani w usta- 
wodawstwach ani w teoryi takowe nie zostały dotąd w spo- 
sób, uchylając wszelką wątpliwość, określone. Kod. Nap. sta- 
nowi w art 3 „że ustawy policyi i bezpieczeństwa obowią- 
zują wszystkich w kraju mieszkających^ a art. 6 „nie można 
przez prywatne umowy ubliżać ustawom tyczącym się po- 
rządku publicznego i dobrych obyczajów". Jeżeli z tych 
przepisów wyprowadzić chcemy wniosek, że w krajach rzą- 
dzących się prawem francuskićm obce prawo nie będzie za- 
stosowanćm, gdyby było w sprzeczności z porządkiem pu- 
blicznym i dobremi obyczajami, natenczas można przeciw tym 
wyjątkom podnieść zarzut, że są niedokładne i pozostawiają 
dowolnemu ocenienie zakres tego co należy do porządku pu- 
blicznego i dobrych obyczajów, tak samo jak przeciw podo- 
bnym przepisom kod. cyw. włoskiego art. 12 V* 



których obywatelstwo jest stanowcze, według praw tego 
państwa, w okręgu którego mieszkają, albo jeżeli nie mają 
Btałój siedziby, gdzie przebywają". 
*) W żadnym przypadku akty i wyroki kraju obcego, rozpo- 
rsądzenia i umowy prywatne nie mogą mieć skutku, jeżeli 

W^ AoMl Y. XVUi 18 



Digitized by 



Google 



fSlW 



W teoryi Sayigny (VIII §. 349) wyjątki od zastosowa- 
prawa obcego sprowadził do dwóch kategoryj: 

a) ostawy, które mają ściśle pozytywny, przymusowy 
akter musi sędzia krajowy bezwzględnie zastosować. Do 
Lategoryi nie należą wszystkie bezwzględnie obowiązu- 

przepisy (jus cogens) *), tylko te, które mają swoje uza- 
iienie po za abstrakcyjną dziedziną prawa prywatnego 
Ira rationem inris) i polegają albo na względach ety- 
ch (n. p. wykluczenie wlelożeństwa), albo zawdzięczają 

byt względem dobra publicznego {publica ułilitas) bądź 
olitycznym, bądź policyjnym, bądź ekonomicznym (n. p. 
łączenie pewnych klas od posiadania dóbr nieruchomych). 

b) Instytucyj prawnych państwa obcego, w kraju niezna- 
[, sędzia krajowy nieuzna (n. p. niewoli, śmierci cywilnćj). 
edoakowoż także to sformułowanie wyjątków jest niedo- 
ne, jaż kilkakrotnie v^ykazano, n. p. Bar §. 33, Mommsen 
. 194 nast). Przedewszystkiem możnaby na podstawie 

wyjątków doprowadzić do zbytecznego ograniczenia w za- 
rwaniu prawa obcego, ponieważ przy każdym przepisie 
względnie obowiązującym możnaby wykazać, że względy 
a publicznego dały powód do jego wydania. Oprócz 

te wyjątki niewątpliwie za daleko się posuwają. Prawo 
yjackie n. p. niezna ani wielożeństwa, ani niewoli, i uwa- 
5 stosunki za niedopuszczalne z przyczyn etycznych. Czy 
JO powodu, ponieważ te instytucyje podpadają pod oba 
^tki powyższe, sędzia austryjacki zawsze będzie mógł te 
mki ignorować? Czy będzie mógł uznać poddanego tu- 



sprzeciwiąją się ustawom zasadniczym królestwa, odnoszą- 
cym się do osób, dóbr lub czynności, albo ustawom, który 
w pewnym względzie odnoszą się do porządku publicznego 
i dobrych obyczajów, 
jak przepisy o małoletnosci. 



Digitized by 



Google 



Id9 



reckiego za dziócię nieprawego łoża, litylko^ tego powoda, 
te pochodzi ze związku poligamicznego, w Tnrcyi uznanego? 
Czy będzie mó^ł ignorować niewoli, jeżeli n. p. ocenić ma 
przypadek w którym ktoś twierdzi, że w krajn obcym, gdzie 
niewola jeszcze jest znaną, za pośrednictwem swego niewol- 
nika nabył wladność? Słusznie tedy Bar i Mommsen forma* 
łnją te wyjątki inaczćj, mianowicie: „Sędzia nie może pra- 
„wa obcego zastosować: jeżeli to zastosowanie doprowadzi- 
„łoby do reznltata, który wedłog prawa krajowego musi być 
uważanym za niemoralny.^ Tę zasadę uważamy za odpo- 
wiednią, wolelibyśmy tylko zamiast „niemoralny" wyraz „pra- 
wnie niedozwolony^ ^),. bo sędzią nie może dopomagać do 
nrzeczywistnienia stosunku, który jego prawo krajowe za nie- 
dozwolony uznaje, jednak każdy przyzna, że i ta formuła 
jest zbyt ogólną i całćj bogatćj treści życia niewyczerpuje. 
Dziwić się tylko można ostrćj krytyce Bara przeciw szkole 
włoskićj i Laurentowi '), którzy tę samą myśl zasadniczą 
w innych tylko słowach wyrażają, mianowicie, że obcy nie może 
wykonywać praw prywatnych w kraju innym, jeżeliby tako- 
we tamtejszym stosunkom publicznym się sprzeciwiały. Je- 
żeli Bar twierdzi, że wobec tak postawionćj kwestyi zasada 
główna (O prawidłowym zastosowaniu prawa ojczystego) staje 
się miękką jak wosk, a wyjątek rozciągliwym jak kauczuk, 
to można by ten sam zarzut podnieść przeciw jego poglądo- 
wi, gdył ocenienie tego co prawo krajowe uważa za niemo- 
ralne lab niedopuszczalne bardzo rozległo pole dla interpre- 
taeyi rozszerzającćj otwiera. 



*) nie wszystkie bowiem ustawy zakazowe, które w kraju 
hiizwzględnie maszą być zastosowane, mają związek z mo- 
ralnością lab niemoralnością n. p. zaJcaz nabywania niera- 
chomości przez zgromadzenia zakonne, tylko płyną z in- 
nych poglądów publicznych. 

») U Holtzendorffa 1. c. str. 679. 



Digitized by 



Google 



140 

Słas^ne takie są awagi^ które poczynił Westłake pfrze- 
ciw art 8 (według pierwotnego wniosku 3) ucliwał Instytu* 
tu '): ;, Jakie ustawy albo zwyczaje kraju stanowią ten po- 
rzą<tek publiczny, którego nie wolno naruszać? Te pytanła 
mogą sprowadzić wielkie trutłności, a wątpię czy znajdzie 
się dyplomata, któryby był skłonoym do podpisania tntktattr, 
pozostawiającego te pytania nierozwiązane.^ W wewnętrz- 
nćm ustawodawstwie państwo może albo poprzestać na wy- 
powiedzeniu zasad ogólnych, jak kontynentalne kodeksy, albo 
Kfiikać w szczegóły, jak parlament angielski w swoiob aktach. 
„Inaczćj rzecz się ma, gdy państwo zawiera traktat Prze- 
zorność wymaga, aby nie przyrzekało zachowania prawideł, 
których znaczenie, z powodu zbyt ogóinikowćj redakcyi, mo- 
że być spornćm^. Dyplomata angielski niemógłby przed- 
stawić parlamentowi do przyjęcia prawideł, które tak są 
niezgodne ze ścisłą stylizacyją ustaw angielskich. ,yOdpo- 
wiedział by zapewne: Jeżeli uasze ustawodawstwo ma nled% 
zmianie na zasadzie porozumienia międzynarodowego, niech- 
że przynajmnićj rząd przedkładając parlamentowi wniosek 
do ustawy będzie w możności dać zapewnienie parlamentowi^ 
że postanowienia odnośnćj ustawy rzeczywiście polegają na 
wzajemnćj zgodności zdań. Przypuszczając jednak nawet że 
dyplomacyja nie podniesie tych wątpliwości, które przewiduję, 
zapytać się god/i, czy Instytut spełni dzieło użyteczne, dą- 
żąc do przyjęcia prawideł, które nie przyczynią się wcale do 
ujednostajnienia jurjsprudencyi w krajach różnych". 

Jeżeli Instytut mimo te uwagi zamienił wniosek pier- 
wotny w uchwałę, jaką mamy przed sobą w art. 8 i na którą 
się także póżnićj Westlake zgodził, jestto dowodem, że inna 
ściślejsza stylizacyją była tutaj niemożliwą. Trzeba tutaj, jak 
to czyni kod. saski (§. 19) i Mommsen (1. c. 196, 202) dla 



*) Annuaire II. 1878 str. 38. 



Digitized by 



Google 



141 

pnyadego kodeksu cywibego niemieckiego wiiosi % poprze- 
ibM u wypowiedzenia ogólnój zasady, a przeprowaHizenie 
tikowAj w 8Zczeg<Uadi pozostawić nauce i praktyce sądowńj. 
StaB sędziowBkiy posiadióący wykształcenie nietylko cywili- 
•tyeflie, nie wszechstronnie prawnicze, obejnrDJąoe także pr»^ 
wo pibliczne, a przytóm doświadczenie, zaczerpnięte źe iy- 
eia praktycznego, niezawodnie potrafi ocenić, które ustawy 
•bee^ b^ch^ w takićj sprzeczności z prawem i z porzi^dkiem 
p o Wieziiyui y w kraju istniejącym, że ich zastosowanie będzie 
wykłiezone. Gdzie zad na takie wykształcenie i usposobie- 
ftie u sęd^ów łiezyć niemożna, tam nie pomogą nawet naj- 
ćiclkMjńąne i as^ręećj w szczegóły wnikające przepisy 



ni. Zakończenie. 

ZbłfżaiBfy się do końca naszćj rozprawy, która omawia 
tylko początek prac Instytutu dla prawa międzynarodowego 
w sprawie tak żywotnćj, jaką Jest uregulowanie stosunków 
nnędiynairodowych prywatnych. Że przez podjęcie tć} wła- 
iate pffacy umiejętność prawa międzynarodowego prywatne- 
go skatecznego doznała poparcia, nie potrzebujemy zdaje się 
toCa^ jeszcze raz powtarzać, a dotychczasowy rezultat tako- 
wej zadowofaiić może każdego bezstronnego badacza. Jak 
powszechnie wiadomo, należy idea narodowości dzisiaj do 
mpfMi świat poruszających. Wewnątrz państw, obejmujących 
kilka narodowości; niemnićj w stosunkach zewnętrznych od- 



*) Ausldndisehe Gesetze sind nicht cmisutoendeny wenn de- 
reń Anwendtmg durch inldndische Gesetze nach der Yor- 
aekrifl oder nach dtm Zwecken derselben ausgeschlossen 
isi. Ten wniosek zgodny i §. 19 kod. saskiego, jest na- 
wet jeszcze więc^ ogólnikowym, niż art. 8. uchwał Ozf. 



Digitized by 



Google 



142 

grywa ona rolę ważną. Nowa ruchliwa szkoła włoska npa- 
trnje w idei narodowej jedyną trwałą podstawę prawa mię* 
dzynarodowego. He w tój idei prawdy, a ile przesady, nie 
naszą rzeczą tutaj ro/.bierać '); clicemy tylko skonstatować, 
że każdy potężny ruch - umysłowy, a jest nim niezawodnie 
ten, który pod hasłem narodowości się rozwija, wyjawia swo- 
je skutki w odległych częstokroć dziedzinach pracy ludzkiój, 
które żadnego na pozór z nim niemają związku. Faktem jest, ię 
idea narodowości wniknęła także do dziedziny prawa pry- 
watnego, a mianowicie do dziedziny prawa międzynarodo- 
wego prywatnego, w nićj opatrywano pierwszą kardynalną 
zasadę, która jak nić czerwona wyprowadzić nas miała z cha- 
osu sprzecznych zdań, rozwiązać zagmatwane problematy. 
Przeciw temu nowemu prądowi powstała jednak zarazem 
silna reakeyja. Powstała obawa, że myśl narodowości na 
pozór tak postępowa, w dziedzinie obiegu prywatnego spro- 
wadzi jeszcze większe zacofanie. Jeżeli każdy człowiek ze 
swojćm prawem narodowćm tak ściśle jest związany, że ta- 
kowe wszędzie mu towarzyszy, natenczas cofniemy się na 
stanowisko średniowiecznych praw osobistych, w epokę leges 
barbarorum, gdzie niepewność prawna była wielką, bo, jak 
mówi biskup Agobard, „często się zdarzało że zeszło się pięć 
osób razem, z których każda podlegała prawu innemu", co- 
fnienjy się na stanowisko ludów wschodnich, praw indyjskich 
i niahometańskich, które o terytoryjalności prawa nie mają 
wyobrażenia *). Czyż mamy znowu interes obiegu ratować 
przez średniowieczną professio iuris ? Tak w spokojnćj dzie- 



'). Por. Bulmeeincq: PraxiSy Theorie u. Cod. des Yolker- 

rechłs Ib 74 str. 63 — 70. 
*) Por. Holland: De Vapplication de la loi Rev. 1880, 

str. 668. 



Digitized by 



Google 



143 



dżinie prawa prywatnego odbiły się fale potężnych nasz wiek 
rozrywających walk narodowych. Instytut dla prawa mię- 
dzynarodowego z całą świadomością rzeczy rozwiązał pyta- 
nie sporne i to w sposób^ który obawy przeciwników nowój 
teoryi uśmierzyć może, a z drugiój strony dalekim jest od 
przesady jednostroonie wypowiedziano) zasady narodowości. 
Określił dokładnie punkt sporny miaoowicie, że nie o naro- 
dowość w potocznćm znaczeniu tutaj chodzić może, tylko o 
przynależność państwową *), którćj pierwszeństwo przed 
miejscem zamieszkania przyznać można śmiało bez cofnięcia 
wstecz rozwoju prawnego i bez narażenia na szwank intere- 
sów uzasadnionych obiegu międzynarodowego. W debatach 
nad zapadłemi uchwałami wypowiadano wprawdzie nieraz 
poglądy, które przecenienie idei narodowćj w sobie mieściły 
(n. p. Pierantoni), Instytut jednak zachował rozsądną miarę 
a to zapewni jego pracom trwałą naukową wartość, zwła- 
szcza iż takowe wyrównania sprzecznych poglądów nie szu- 
kają w wypowiadaniu abstrakcyjnych myśli, tyll^o w kon- 
kretnych ukształceniach życia praktycznego, w których nie- 
ma miejsca dla odpychającćj i szorstkićj jednostronności. 
Czas, w którym uchwały zapadłe wejdą w praktyczne wy- 
konanie, może być jeszcze bardzo odległym, zawsze jednak 
prawdziwy interes naukowy towarzyszyć będzie dalszym 
pracom Instytutu. Jego posiedzenie Oxfordzkie z r. 1880 
zdobyło sobie rozgłos przez kodyfikacyją podręcznika dla 
prawa wojennego, przez uchwalenie prawideł o wydawaniu 
przestępców, nie mniejszem jest znaczenie tego posiedzenia 



') Nationaliłe u pisarzy francuskich i włoskich ma znaczę* 
nie obywatelstwa państwowego. W państwach o jednolitćj 
narodowości rzeczywiście między obywatelstwem państwo- 
wym a narodowością niema sprzeczności. 



Digitized by 



Google 



144 



dlą prawa międzynarodowego prywatnego z powoda powzię- 
cia ncbwał zasadniczych, które czyteluilcom podaliśmy w na- 
dziei; te może obudzą n nas żywszy interes dla prac ze 
wszech miar zasłużonego instytutu. 



Pisałem w styczniu 1884 r. 



Digitized by 



Google 



o PRZYSIĘDZE STANOWCZEJ 

i o prjsesłuchaniu stron jako świadków w procesie cywilnym 

z uwzględnianiem projektów nowej austryjackiij 

ustawy sądowój ^). 

Napisał 



I>r. ]|f auryoy FlerloJb. 

Docent Ujłiwenytoto Jagiellodsklago. 



WSTĘP. 

Jeszcze pół wieku nie upłynęło od czasu, gdy przesłu- 
chanie stron jako świadków zaprowadzono jako środek dowo- 
dowy w sądach hrabskicli w Anglii (Counły. Court AcL 9 et 
10. Fiei. c. 95, 26 Sierpnia 1846 r.), a już znaleźli się liczni 
zwolennicy tego środka dowodowego pomiędzy processuali- 
stami. W Anglii przekonano się wkrótce o doskonałości po- 
wyższego środka dowodowego tak, że zaprowadzono go 



') Z nader obfita literatory, odnofizącój się do przysięgi w pro- 
cesie cywilnym^ pozwalam sobie przytoczyć następujące dzieła 
i rozprawy: 

Strippisłmamn : Der Gerichiseid; Tom I Der chrisłliche 
Eii^ Caasd. 1855] Tom II Die Etdesauschiebung Cassel. 
1856; Tom Ul Die noihwendigen etc. Eide. Cassel. 1857. 
foHmKUtAHs: Der GUubenseid. Marburg i Lipsk r. 1863. 
Oósghsł; Der Eid nach seinem Priwsipy Begriff und 

Wjda. ttoMl T. Zmi 29 



Digitized by 



Google 



146 

póżnićj (Stat. 14 et 15 Vict c. 99) także w postępowaniu 
przed sądami wyższymi z wyjątkiem sporów, wynikłych z po- 
wodu cudzołoztwa lub z powodu złamania zaręczyn. W mo- 
wie będący środek dowodowy jest także używany w pro- 
cesie państw północnćj Ameryki, wreszcie został on zapro- 
wadzonym u nas w postępowaniu w sprawach drobiazgowych, 
a nowy austryjacki projekt ustawy sądowćj z r. 1881 dla 



Gebrauch. Berlin 1837. FCobr v. Rechtborn: Der Be- 
toeis dur eh Eide im Zivilproze$se. Wien^ 1865. Rbnaud: 
Zur Lehre vom Glaubenseide w Archw f. civU. Prax. 
T. XLIII. Lippmann: Ueber den normirten Eid. Berlin, 
1874. Dor. August Balasits: O przysiędze stanowczój 
z dodatkiem „o ile wiem i pamiętam** Lwów, 1875. Dor. 
Priłipp Harras Rittbr von Harrasowsky: Die Parteten- 
vern€hfnung und der Parieieneid nach dem gegenwdrii- 
gen Stande der Cimlprocessgesetegebung. Wien, 1S76. 
RizT : Der Beweis durch Haupteid. Ołaser : Oegenwari 
und Zukunft des Haupłeides {Gerichtszeitung z r. 1865 
i 1866) i Die Lehre vom Haupteid im Entumrfe der Ci- 
v%lproces8ordnung. (Gerichtseeitung z r. 1867) obie roz- 
prawy wydrukowane obecnie w „Beitrdge 0ur Reform des 
osterreichischen Civilprocesses. Wien^ 1883\ Nadto: 
Wbtzełł: System des ordentlichen GivilprocesseSy 3 wyd* 
z r. 1878. §§. 26 — 28. Renaud: Lehrbueh des gemet- 
nen deutschen Civilprocessrechts. II wyd. z r, 1873, §§. 
127 — 142. Endemann: Dos deutche Civilproccssreckt. 
Heidelberg 1868. §§. 200 — 207. Bater: Yortrdge Ober 
den deutschen gemeinen ordentlichen CivilprocesSy wyd. 
IX. §§. 261 — 275. Martin: Yorlesungen Ober die 
Theorie des deutschen gemeinen biirg. Processes. Leipgig^ 
1855. §. 129. Schmid: Handbuch des gemeinen deutschen 
CivUprocesses. §§. 158 — 170. Osterłoh: Lehrbuóh 
des gem. deut. ord, Civilprocesses. §§. 143 — 148. Mar- 
tin; Lehrbuch des gem. deut. biirg. Processes. 13 wyd. 
§§. 224 — 232. G5nner: Handbuch des deut. gemein. 
Processes XLVni do LI. Endemann: Die Beweislehre 
des Cimlprocesses. Heidelberg, 1860j str. 438 i nast; 
Łanobnbece: Die BeweisfUJirung in bUrgerlichen Bechts- 
streiiigkeitenf str. 728 i nast. 



Digitized by 



Google 



147 

krajów reprezentowanych w Badzie państwa przyjął przesłu- 
chanie stron jako świadków w poczet środków dowodowych 
zamiast przysięgi stanowczój. 

Jest przeto na czasie zastanowić się bliićj nad istotą 
i pożytecznością powyższego środka dowodowego i porównać 
go z przysięgą stanowczą, aby módz orzec, czy jego zapro- 
wadzenie w nowćj ustawie sądowćj jest pożądane. Zapro- 
wadzając ten środek dowodowy, zrywamy z tradycyją, od- 
rzucamy środek dowodowy w Europie wszędzie od wieków 
używany, a stawiamy w jego miejsce nowy, nie będąc może 
dostatecznie przeświadczeni o jego użyteczności. Licznych 
zwolenników, jakich znalazło przesłuchanie stron jako świad- 
ków, zawdzięcza może ten środek dowodowy nie tak swym 
wewnętrznym zaletom, jak raczćj temu, że środek dowodowy 
przysięgi stanowczćj we formie używanćj w dawniejszych 
ustawach sądowych ma liczne wady i niedogodności. Chcąc 
uniknąć tych wad, wybrano przesłuchanie stron jako 
świadków, chociaż nie jest niepodobieństwem uchylić braki, 
jakie znajdują się w postanowieniach prawnych obowiązu- 
jących ustaw sądowych o przysiędze stanowczćj bez odrzu- 
cenia zarazem istoty, na którćj polega przysięga stanowcza, 
którćj użyteczność stwierdziło kilkuwiekowe doświadczenie. 

Wady przysięgi stanowczćj są powszechnie znane, a są 
one tak liczne i tak dotkliwe, że oznaczono je w Niemczech 
wyrazami: „Noihstand des Eidesrechtes.^ Zikk ^) nie może 
znaleść dość ostrych słów na określenie przysięgi stanowczej 
we formie obecnie używanćj. Mówi on o przysiędze (str. 521), 
ie jest dla jednych niejako kluczem, aby wniknąć do 



^ Zink: Ueber die Ermittlung des 8achverhaltes im fran- 
gosischen CwUprocesse. T. I. To samo Bar : Recki und 
Beweis str. 129. 



Digitized by 



Google 



148 

zatwardziałego samiema, dla innych Arodkiem pnjniasii, aby 
wymtiBić przyznanie rzeczy najskrytszych ; bezradności wszyst- 
kich przychodzi przysięga w pomoc jak dobroczynną wrMka, 
którój silna ręka posiada moc zdjęcia zasłony z ukry- 
wania i fałszu^ z oszustwa i podstępu. Dalój wyrais się 
o przysiędze stano wczój, że jest rozpływającym się mglistym 
obrazem bez rdzenia i siły (str. 538), te podupadła do rz^u 
zwykłych sztuczek dla pieniactwa i sfctuki procesowania siCi 
£e jest pustym tłuczkiem na orzechy^ którf wolska się me- 
ohanicznid do formułek sztywnych wyroków (st^. 537)i' 

Byłoby wprawdzie rzeczą nader pożądaną, abj aftyei^> 
pi^ysięgi w ogóle w procesie cy wilhym jak ni^bardziój ogra- 
niczyó; przeprowadzenie jednak tego ograniczenia a wzgl^ 
dnie ci^kowite usunięcie przysięgi napotyka na nie dające się 
ptawie pokonać trudności dlatego, że używane w naszych* 
ustawach sądowych środki dowodowe^ jakoto: świadkowie^ 
znawcy, dokumenty, oględziny sądowe nie wystarczają w prtae- 
ważnćj liczbie przypadków ^). Nie wszystkie interesa pra- 
wne zawiera się przy świadkach, nie na wszystkie wystawia 
się dokumenty, a znawcy i oględziny sądowe dadzą się za- 
stosować tylko w nielicznych przypadkach. 

Chcąc przeto uniknąć tego następstwa, aby w większńj 
liczbie procesów wydanie sprawiedliwego wyroku z powodu 
braku dowodów nie było po prostu niemożliwe ')| jest rzeczą 



^) FtłGER: Der Beweis dureh Eide^ str. 2. Bar: Recki u. 
BeweiSy str. 127. Langenbeck: 1. c. str. 733. Sohmitt: 
w Verh. d. 8. d. Juristentages T. I, str. 44. 

') Ciekawy sposób, w jaki sobie dawni Rzymianie radzili 
w procesach, w których zbywało na dowodach podaje Gel- 
lius (Nocłes atłicae, XI F. 2.) według M. Catona „ita 
essć moribus majorum traditum obs€rvatufnque*.. ui si 
quod inłer duos actum e^ł neąue tabuliś, neque tMibus 
planum fieri possit^ tum apud judieemy qui de ea reco- 
gnoseerein uter ex iis v%r mełior esset ąuaereretur : e<, 9i 



Digitized by 



Google 



149 

koBieeziią ożyć w celaeh dowodu zeznań przeciwnika i wła- 
snych zeznań. 

Zeznania jednój ze stron spór wiodących, uczynione na 
korzyść dmgiój; stanowią przyznanie i uwalniają przeciwnika 
od dowodu. Zeznania jednak jednój ze stron spór wiodących, 
uczynione na własną korzyść, nie stanowią wcale dowodu. 
Jeśli przeto i takie zeznania mają mieó znaczenie w proce- 
sie, musi przystąpić do nich jeszcze inna okoliczność, która 
sędziego byłaby w stanie przekonać o ich prawdziwości. Tą 
to właśnie okolicznością jest przysięga *J, t.j. powołanie Boga 
na świadka prawdziwości swych zeznań. Przysięga była i 
jest używaną w najrozmaitszy sposób za środek dowodowy, 
w procesie cywilnym. Na dowód tego dość przejrzeć dzieło 
Habrasowskiego y^Die Parteienvemehmung und der Parieien- 
ńi^^i abjr się przekonać, że pod tym względem, co kraj, to 
inny obyezaj. 

Ponsędzy rozmaitemi konstmkcyjami przysięgi stron 
w proeesie oywilnym dadzą się jednak o'dróżnić dwie od-^ 
mienne, od siebie charakterystycznie odróżniające się formy, t; ji 
przysięga stanowcza i przesłuchanie stron jako świadków. 

Użycie przysięgi stanowczćj w procesie starano się o ile 
można ograniczyć. I tak był dowód z przysięgi stanowozćj, 
w powszechnym procesie cywilnym niemieckim wykluczony 
w zupełności, łub ograniczony do i^ewnych lylko przypad- 
ków, a to : ze względów publicznego dobra, w sporach mał- 
żeńskich (Strippelmann 1. c. T. II. str. 104.) i w sporach 
o cjcowstwo (ibid* str. lOD); z procesualnych względów zaś, 
jeśli fakt mający być dowiedzionym przez przysięgę, lub jego 
przeeiwie&siwo jest JHż- udowodnione innjrmi środkami dowo- 



pares essenty seu boni parUt^r seu mdlij tum illiy unde 
pataty credereiur, ac seeimtum eumjtdicaretur, 
') Gnoss: Die Beweisłheorie im canonischen Process, II 
Theil str. 64. Mabtin: Yorlesungen. T. IL §. 189. 



Digitized by 



Google 



ymi (ibid. p. 1 13); jeśli przysięgą mają być udowodnione 
a tworzące akt prawny, który tylko dokumentem pnbli- 
fm udow odnionym być może (ibid. p. 125), wreszcie byl 
'^ód z przysięgi wykluczooy lub ograniczony w niektó- 
li procesach szczególnych. 

I w uaszćm ustawodawstwie przebija się dążność do 
aniczenia o ile możności przysięgi, a w sprawach o unie- 
tnienie małżeństwa i o rozwód, o ile rozchodzi się o do- 
I okoliczności w §. 99 i 115 kod. cyw. wymienionych, 
13 d. n. z 23 Sierpnia 1819 r. Nr. 1595 zb.u. s.) i w po- 
lowaniu prowizoryalnem (§. 14 ces. rozp. z 27. Pażdż. 
9 r. Nr. 12 Dz. u. p.) jest dowód z przysięgi całkiem, w spo- 
i syndylialnych zaś (§. 16 ust. z 12 Lipca 1872 r. Nr. 
D. u. p.) częściowo wykluczony. 

Z zagraniczuych ustaw zasługuje pod tym względem na 
sególniejszą uwagę ustawa sądowa rosyjska z 20 Listop. 
4r., która nie zna ani przysięgi stanowczćj, ani przęsłu- 
nią stron jako świadków i dopuszcza tylko dowodu zprzy- 
;i, na którą się strony dobrowolnie zgodziły '). 

Zaprzeczeniem zasady ograniczenia dowodu z przysięgi 
n w procesie cywilnym jest dopuszczenie przesłuchania 
n jako świadków. Ten sposób konstrukcyi przysięgi 
rocesie cywilnym jest prawie niczem nieograniczonem do- 
uczeniem dowodu z przysięgi stron w procesie, wyjąwszy 
iem nieliczne ograniczenia wynikające stąd, że się stronę 
kża za świadka we własnćj sprawie, (np. §. 414 proj. austr.) 
dopuszczalność tego dowodu zawisłą prawie wyłącznie 
uznania sędziego. 

Oprócz przysięgi można użyć w procesie jeszcze innego 
saju pressyi na przeciwnika w tym celu, aby go żmu- 
do przyznania. Takim środkiem może być konfrontacyja 
n, lub zadawanie pytań przez sędziego w tym celu, aby 



) Harrassowsky 1. c str. 102. Dor. Kabat: O dowodach, 
str. 164. §§. 115—118 i 485—499 ust sąd. ross. 



Digitized by 



Google 



161 

się od strony dowiedzieć prawdy. Tutaj jest już sama stro- 
na przedmiotem badania przez sędziego na wzór procesu in- 
kwizycyjnego. Przesłuchanie przeciwnika w sporze na wnio- 
sek strony jest zaprowadzone w niektórych ustawodawstwach; 
a w procesie francuskim utworzyła się z niego osobna insty- 
tacyja procesnalna. 

Przysięga stanowcza; przesłuchanie stron przez sędziego 
z urzędu lub na wniosek przeciwnika i przesłuchanie stron 
jako świadków stoją więc ze sobą w ścisłym związku^ wszyst- 
kie te ins^rtucyje mają bowiem na celu użycie zeznań własnych 
stron za zasadę dowodową w procesie cywilnym, lub uwol- 
nienie strony od dowodu. Te trzy instytucyje procesualne 
oznpełniają się, a nawet zastępują się czasem wzajemnie. 
Musimy więc w naszój pracy omówić je po kolei o tyle, o ile 
to jest potrzebnem dla ocenienia postanowień projektu no- 
wćj ustawy sądowćj o przesłuchaniu stron jako świadków. 



§• 1- 

O przysiędze sŁaaowozój. 

Rzecz o przysiędze stanowczćj musimy rozpocząć od 
procesu rzymskiego, albowiem nauka o przysiędze stanowczćj 
(wskazanćj) opiera się na prawie rzymskiem. 

Podział postępowania sądowego rzymskiego na postępo- 
wanie injure i in judicio wywarł wpływ także na instytucyje 
przysięgi w procesie rzymskim. Przysięga, ofiarowana injure, ró- 
żniła się od przysięgi, ofiarowanćj in judicio. Juramenłum injure 
ddatum wskazywano przeciwnikowi na treść intentio formuł- 
ki, a więc na istnienie samego stosunku prawnego. Przeci- 
wnik, któremu przysięgę in jurę wskazywano, musiał ją przy- 
jąć lub odkażać; 

Aiłpraetor: eum, a quo jusjurandum pełetur sohere aut 
jurare cogam, (Ł 34 §. 6 D. de jur. XIL 2). 



Digitized by 



Google 



152 



Z drngićj jednak strony stawał się przeciwnik, któiy 
przysięgę przyjął i złożył, sędzią we własnćj sprawie ^), przy- 
sięgał bowiem zwykle nie na prawdziwo66 jakiegoś faktu, 
lecz na był samego spornego stosunku prawnego *). Dlatego 
UŁ zastępowała przysięga, złożona m jurę, wyrok *). 

Jusjurandum rei judicałae tńcem obtinet non immerito, 
quum ipse ąuis judictm adver8arium suum de causa sua fe- 
cerit deferendo ei jusjurandum. {I, 1. pr. D. ąuar. rer. ad. 
(U- 5). 

Przeciwnik mnsii^ wprawdzie przysięgę wskazaną so- 
bie in jurę przyjąć lub odkażać, (juramentum necessariutn) 
pomimo tego przymusu nie traci jednak przysięga wskazana 
in jurę charakteru umownego ^), deferent zdaje się ł>owiem 
na swego przeciwnilut, a ten ma możność przyjęcia przysiek 
lub jćj odkażania. Dlatego mówi Paulus: Jusjurandum 
speciem transactionis continet majoremąue hahei aucłaritatem, 
quam res judicała^ Q. 2 D. de jur. {12. 2). 

Zasadniczo różniła się od tćj przysięgi przysięga wska- 
zana w postępowaniu in judicio. Przedmiotem jćj były fakta, 
a złożenie jćj nie zastępowało wyroku; przysięga ta była 
środkiem dowodowym *). I tę przysięgę musii^ delat przy- 



M Zhocebmakn: Olaubenseid str. 6. 

") Sayigny: System. VII, str. 60. 

•) Sayigny: System. YIŁ str. 66. Bethmann HoUu:eg. Ci- 
vilpr. n Btr. 679. 

*) Keller: Rom. CwUpr. VI wyd. str. B22. fiAYiGHTt Sy- 
stem. VII str. 65. 

') Keller 1. c. str. 332. Sayignt: VII. 81. Bethmakn Holi- 
weg. Cmlpr. II str. 601 i 583. Endemann : Beweislehre 
str. 446. Ciekawy przykład przysięgi wskasasój m fU^ 
dieto podaje Suetopius de clar. Ehetor. Cap. VL 



Digitized by 



Google 



153 

jąć lab odkażać % mógł ją jednak nałożyć także sędzią ja- 
ko przysięgę aznpełniającą (juramentum judiciale) *J. 

Prawo rzymskie znało także przysięgę pozasądową, któ- 
rą mogła jedna strona drugićj wskazać. Delat nie mógł je- 
dnak być zmuszonym do przyjęcia lub odkażania tćj przy- 
sięgi ; jćj przyjęcie lub odkażanie a względnie nieprzyjęcie 
oferty przysięgi zależało wyłącznie od jego woli. Złożenie 
wszakże tćj przysięgi miało ten sam skutek^ jak złożenie 
przysięgi wskazanćj in jurę '). 

Już w powyższycli zasadach, na którycłi opiera się przy- 
sięga stanowcza w procesie rzymskim, przebiją się troista 
lUitora naszćj pjTiysięgi stanowczćj : religijna *), umowna , 
i proeessualna. 

Jako wezwanie Boga na świadka ^) zawićra przysięga 
pierwiastki religijne; przy ojBarpwaniu przysięgi przeciwni- 
kowi przebija się pierwiastek umowny przysięgi; wreszcie 
jako środek do przekonania sędziego o prawdziwości faktów, 
pr^wiedzionycb przez strony na uzasadnienie swych praw, 
jeat przysięga środkiem dowodowym, a tem samem ma w so- 
liie pierwiastki prawno-procesualnę. 

Stroną religijną przysięgi q^e będziemy się bliżćj zaj- 
mować, albowiem różnorodność wyznania wywiera tylko wpływ 
ną formę *) złożenia przysięgi, a nie na jćj istotę prawną, 



') Różne pod tym względem zapatrywania przytacza Langen- 

BBCK L c. str. 739. 
*) Sayiont: System. YII str. 82. 
^ Zthtutirmamn; 1. c str. 5. 
*) Cicero de officiis. IIL 29. „Esł enim jusjurandum affir- 

matio religiosa. Quod autem affirmate^ quasi Deo teste 

promiseris, id łenendum esł'^. 
*) n Rzymian można było przysięgać na różne przedmioty, 

ob. 8aviqny vii str. 48, nota a). Strippblmann 1. c. Ilstr. 6. 
*) Stbippełmann : 1. c. II str. 447. Wetzełł: 1. c. str. 256. 

Renaud: Civilpr. p. 364. a szczególnićj Strippełmann ł. 

e. I atr. 292 i naat. i Habbasowbky 1. c. str. 321. 

Wjrdic ilMol T. XVIU. 20 



Digitized by 



Google 



'^mm 



w wyznań zaś, którym wedhg ich zasad religij- 
wolno składać przysięgi, zastępuje obecnie prawie 
uroczyste zapewnienie zeznania prawdy^) miejsce 

niejszą dla processnalisty jest strona nmowna przy- 
siek jćj zdolność służenia za środek dowodowy, 
tórzy autorowie, jak n. p. Rizy *) i Sayigny •) twier- 
zysięga stanowcza jest Ii tylko środkiem dowodo- 
ihodząc z zapatrywania, że umowna istota dawnćj 
przysięgi znikła w nowoczesnych ustawach. Tak 
) jest. Pierwiastek umowny przysięgi przebija się 
ofiarowania przysięgi przeciwnikowi. Ofiarowanie 
i wolnćj dyspozycyi stron. Siła dowodowa przy- 
^ na woli deferenta *). „Ofiarowanie przysięgi jest 
fania a zarazem aktem przymusu^; aktem zaufa- 
iem przez ofiarowanie oddaje się deferent na łaskę 
^ę przeciwnika, czyniąc zwycięstwo zawisłem od 
ń przeciwnika; aktem przymusu, albowiem prze- 
asi przysięgę przyjąć lub odkażać, lub tći ulżyć 
nieniu przez udowodnienie przeciwieństwa tego, co 
miało być stwierdzone. 

owanie, względnie odkażanie przysięgi jest więc 
nćj dyspozycyi stron, którego dopuszczalność nie 



ASsowsKT 1, c. str. .301 i 324. Wetzełł 1. c. str. 256, d. 

10 Stycznia 1816 Nr. 1201. Zb. u. s. 

Betoeis durch den Haupteid etc. §. 7. 

m. VII. str. 86; ogranicza jednak swe zapatrywanie 

p. 90. 

i: Yortrdge aher die Beichs-Cwilprocessordnung %tt. 
i nast. Sayiont: YU str. 54 i 56, ob. także Łan- 
bgk: Betceis/uhrung^ str. 743 i nast 



n 



Digitized by 



Google 



165 

może i nie powinna być zawisłą od wiarogodności stron spór 
wiodąeyclL Ten akt processualny składa się z wskazania 
praysiogi i jój przyjęcia ^). Pierwiastek nmowny; przebijają- 
cy się tak silnie w przysiędze w procesie rzymskim^ dotrwał 
ai do naszych czasów i jest jedną z największych zalet przy- 
sięgi stanowczćj. 

Z drngiój jednak strony nie trzeba spnścić z uwagi dm- 
giój natory przysięgi stanowczój^ t. j. że przysięga stanowcza 
jest nie tylko aktem wolnój dyspozycyi stron, lecz tdkie środ- 
kiem dowodowym *). Z tój dmgiój natnry przysięgi stano- 
wezójy tndzież z powodn jój świętości wynikły różnorodne 
ograniczenia dopuszczalności przysięgi stanowczćj bądź ze 
względu na osobiste przymioty stron spór wiodących, bądź 
ze względn na wiadomość stron o fakcie, mającym być stwier- 
dzonym przysięgą, bądź wreszcie w tym kierunku, że przy- 
sięgę uważano tylko za środek dowodowy posiłkowy, t. j. 
środek, który dopiero wtedy dopuszczonym być może, gdy 
inne środki dowodowe, ofiarowane przez strony, nie wystar- 
czają. 

Zasady, na których polega przysięga stanowcza, są więc 
nader proste i racyonalne. Dowodzący ofiaruje przysięgę 
swemu przeciwnikowi, który ją może przyjąć lub odkażać. 
Przez to traci przysięga cechę przysięgi własnćj i nabićra 
w przekonaniu sędziego większćj mocy dowodowćj. 

Ta tak prosta zasada natrafia jednak w zastosowaniu 
na liczne, czasem prawie nieprzezwyciężalne trudności, które 
tak przyciemniły zalety przysięgi stano wczćj, iż wielu pro- 
eessualistów życzy sobie jćj usunięcia z liczby środków do- 



*) Stbipfelicann : L c. u str. 37 i nast. wykazuje, że prze- 
ciw wskazaniu przysięgi dadzą się podnieść ze stanowiska 
moralnego i religijnego uzasadnione zarzuty. 

*) Btbippełmamn: 1, c. II str. 45. Konsekwencyje powyższćj po- 
dwójnćj natury przysięgi stanowćzój rozbiera Endemamn. 
Beweislehre str. 476 i nast 



Digitized by 



Google 



I w istocie wytworzyła się z biegietn Gziiida t pt(h 
i, na których polegała przysięga staiiowcfta w {Ifo- 
Inym rzymskim, instytncyja proCł^sualna nader da- 
sztuczna. 

dżmy w krótkości szereg powodów tych zażaleń, 
;ereg tmdności, na jakie natrafia się przy zastoso- 
rsięgi Stanowczój : 

^ wyż podnieśliśmy y że przysięga stanowcza ma 
wną i wybitny charakter środtui dowodowego. Na- 
nmownćj strony przysięgi jest, że przysi^ Bta- 
aściwie tylko wtedy dopuszczoną być winba^ gdy 
r spór wiodące mają możność jój złożenia. Pod 
warunkiem jest możliwem dobrowolne przyjęcie 
względnie jój odkażanie, co właśnie nadaje przy- 
rakter umowny. Uważając znów przysięgę stano- 
rodek dowodowy, musimy dojść do wyniku, że 
tylko wtedy moc dowodu przypisać można, gdy 
jąca przysięgać, pojmuje ważność przysięgi {judi- 
urante) i posiada dokładną wiadomość o fakoi^^ 
m przedmiot przysięgi. Cóż wfęc ma nę stać, 
ze stron spór wiodących nie wie o fakcie, który 
rzysięgą stwierdzonym ? W tym przypadku jest 
ledzący o tym fakcie, zmuszouym {przysięgę odkażać, 
tś, nie wiedząc o fakcie mającym być udowodnionym^ 
a zdać się w zupełności na łaskę lub ni^askę prze- 
ie mogąc przysięgi złożyć na przypadek j6j odka- 

tyka średniowieczna pomagała sobie w tym pttj- 
ez dopuszczenie t, z. przysięgi mniemania (jura- 
edulitatisj Olaubenseid), Przysięgi tój bife znało 
makie % Wiadomość delata o fakcie, który ma 
)rzedmiot przysięgi, nie była w procesie rzymskim 

brmann: i. c. str. 9. 



Digitized by 



Google 



■łw 



167 

warankiem Jdj dopaszczitlnbAci; delat mógł bowiem o tym 
ĆEiketo dowiedzieć się ee źródeł wiarogodnych, chociażby o nim 
nie miał wiadomości z własnego spostrzeżenia '). Zupełna 
nieświadomość ^delata o fakcie, stanowiącym przedmiot przy- 
sięgi, mogła być dla delati& tylko powodem do reknzacyi przy- 
sięgi, a tern samem powodem niedopaszczenia jćj przez sę- 
dziego ■). (Pauli R. S, II. 1. §. 4, L 34 pr. D. de jur. (12. 2.) 
1. 4. pr. D. de in litem jur. (12. 3), 1. U. §. 2, 1. 12, 13. 
D. de ad. rer. amoL (25. 2\ Przysięgi mnieaania nie znali 
tćż prawnicy średniowieczni włoscy (Wetzel. str. 260 not. 
38), ani prawo kanoniczne *), lecz zaprowadziła ją dopićro 
i rozpowszechniła romanizująca głossa do zwierciadła saskie- 
go. Przysięga mniemania powstała wskutek kombinacyi nie- 
mieddćj przysięgi niewiadomości z romańsko-kanonicznem 
jwramenium creduUtatts \ 

Przeszłoby to granice naszego zadania przedstawić po- 
wstanie i rozwój przysięgi mniemania. Bzecz ta jest do- 
kładnie (^racowaną w lylekrotnie powołanem dziele Zimmer- 
MANNA. Tyte tylko podnieść musimy, że przysięga ta roz- 
powszechniła się wkrótce po całych Niemczech pomimo licz- 
nych zarzutów podnoszonych przez prawników, opierających 
się na prawie rzymskiem. Tylko pod tym względem nie 
było w praktyce zgody, eży przysięga mniemania, ma być 
złożoną w formie twierdzącćj, pozytyWnćj, czy tćż w formie 
przeczącćj, t j. alI>o ),mniemam, że nie'' {glaube, dass nichf), 
albo tdż „nie mniemani że'' {g^be nichtj dass). Bóżnica ta, 
wydi^^lca się na pierwszy rznt oka prostą grą wyrazów, ma 
głębste psychełogiezne znaczenie. Co się jednak t^czy istdty 



^) ZimgERMAwu ; L e. str. 27. 
') „ 1. c. str. 35 i oast. 

•) Oboss: Beweislheorie 11 str. 249. 
*) ZTMMKRMAWiy 1. c str. 422. 



Digitized by 



Google 



168 

przysięgi mniemania, to zapatrywania prawników były pod 
tym względem prawie zawsze podzielone. Jaż sama nazwa 
j^der Glaubenseid^ nasuwa liczne wątpliwości; w słowie nGlau- 
ben^ pomieścić się bowiem dadzą wszelkie stopnie przeko- 
nania strony o prawdziwości jakiegoś faktn^ poczynając od 
przeświadczenia, opartego na gruntownój wiedzy, a kończąc 
na prostem podmiotowem mniemania, iż fakt jakiś jest praw- 
dziwy. Podmiotowe przekonanie strony gra też przy pny- 
przysiędze mniemania nader wielką rolę, a różne sposoby 
nkładania roty przysięgi mniemania '), mające na celn zmu- 
szenie strony do sumiennego przekonania się o prawdziwo- 
ści faktu, stanowiącego przedmiot przysięgi, nie są w stanie 
osłabić wpływu, jaki na moc dowodową przysięgi mniema- 
nia wywiera indywidualność strony, mającćj składać przy- 
sięgę. 

Im większą wagę kłaść będziemy w przysiędze na pier- 
wiastek umowny, tćm łatwićj dopuścić musimy przysięgę 
mniemania, jeśli jednak zważać będziemy w przysiędze li tylko 
na jćj przymiot środka dowodowego, musimy przysiędze mnie- 
mania przypisać tylko słabą moc dowodową. Jeśli bowiem ofiani- 
jący przysięgę przeciwnikowi zgadza się na to, iż przeciwnik ma 
złożyć przysięgę w razie jćj przyjęcia z dodatkiem wiedzy i pa- 
mięci, natenczas sędzia nie mą powodu odmawiać takićj, na 
dobrowolnćj umowie stron polegąjącćj przysiędze, mocy do- 
wodu. Jeśli jednak nie będziemy zważać na pierwiastek 
umowny w przysiędze, lecz będziemy ją uważać li tylko za 
uroczyste potwierdzenie prawdziwości jakiegoś &ktu, naten- 
czas nie będziemy mogli przypisać wielkićj wagi zaprzysię- 
żonemu zeznaniu strony, które będzie miało za przedmiot 
fakt, nieznany stronie z własnego spostrzeżenia. 

Najrozmaitsze mogą zachodzić przypadki, w których 
strona zmuszona byćby mogła do złożenia przysięgi na iSftkta 



^) Zimmbumawn ; 1. o. str. 444 sąn. 



Digitized by 



Google 



159 

nie znane j6j z własnego spostrzeżenia. Przysięga mniema- 
nia ma więc w procesie cywilnym szerokie zastosowanie We 
wszystkich tych przypadkach nie stwierdza strona przysięgą 
swój świadomości o prawdziwości faktu^ stanowiącego przed- 
miot przysięgi, lecz tylko swe przeświadczenie o prawdziwo- 
ści tegoż faktn, oparte na innych podmiotowych powodach^). 
Przeciw mocy dowodowćj przysięgi mniemania dadzą się więc 
liczne i uzasadnione podnieść zarznty. Przysięga ta jest tóż 
jednym z głównych punktów oparcia dla przeciwników przy- 
sięgi stanowczój <). 

Nauka prawników średniowiecznych dozwalała delato- 
m w niektórych przypadkach złożyć zamiast przysięgi mnie- 
mania przysięgę nieświadomości (juratnentum de ignorantia). 
Jednak tak pod względem istoty tój przysięgi, a w szczegól- 
ności pod względem jój ścisłego odróżnienia od przysięgi 
mniemania^ jakotóż pod względem warunków dopuszczalno- 
ści tój przysięgi- nie było pomiędzy processualistami zgody '). 

Jeśli deferent wskazuje delatowi przysięgę na fakta, nie 
znane sobie z własnego spostrzeżenia % natenczas możnaby 
z ważnych powodów uznać tę przysięgę za nieodkazalną, co 
jednak zawsze połączone jest z przykrością dla delata i sprze- 
ciwia się umownój istocie przysięgi stanowczój. 

n) Dalsza trudność zachodzi, jeśli jedna ze stron spór 
wiodących jest niezdolną do złożenia przysięgi bądź z powo- 
du młodocianego wieku, bądź tóż z powodu wad umysłowych^ 
a nie ma zastępcy prawnego tychże osób, który byłby w sta- 



') Wetzełłł : 1. c. str. 259. Srippełmann : I. c. II str. 61 — 

80 i oast 
") Bak, w Verh. 8 Jurist T. I str. 47. 
*) Stbotełmann: 1. c. II str. 93. Zimmermann 1. c. str 351. 

Bałasits: 1. c. str. 39. 
*) Stbifpeucakm: 1. c. II. str. 289 i nast 



Digitized by 



Google 



160 

nie fakt odnośny stwierdzić swą przysięgą zwłasnój wiedzy ^). 
I w tvm przypadka traci przysięga stanowcza swą dwostron- 
nodó, albowiem przysięgę jedna tylko ze stron złożyć może. 
Zachodzi więc wątpliwość, czy w takim razie przysięgę w ogó- 
le dopuścić można. Jeśli ta przeszkoda zachodzi tylko po 
stronie deferenta, natenczas przysięga staje się przysięgą nie- 
odkazalną i w zasadzie nie można zaprzeczyć jćj dopnszozal- 
ności. Inaczćj się rzecz ma, jeśli delat jest niezdolnym do 
złożenia przysięgi. Wtedy przysięga stanowcza jest niedo- 
pnszczaloą, albowiem delat nie miałby możności przyjęcia 
przysięgi, lecz musiałby ją odkażać, przez co stałaby się 
przysięga przysięgą własną deferenta. 

III) Jeszcze większe trudności nasuwają się, jeśli jedną 
ze stron spór wiodących jest osoba prawnicza, lub spółka, 
lub też jeśli w sporze biorą udział spólnicy sporu '). 

A. Przysięgę złożyć może w ogóle tylko osoba fizyczna, 
osoba prawniczą jest więc już z natury swćj niezdolną do 
składania przysiąg. Gdy jednak środek dowodowy przysięgi 
głównój jest w pr^ocesie cywilnym niezbędnym, a osoby pra- 
wnicze działają na zewnątrz przez osoby fizyczne, pr^to do- 
puszczano już od dawien dawna te osoby fizyczne 4o płoże- 
nia przysięgi w zastępstme i ze skutkiem dla o§o]^ pra- 
wniczćj •). 

Na pierwszy rzut oka zdawidoby się, iż powyższa pro- 
sta zasada jest w stanie i)9uną<i wszę}kif tru4QQŚc\| które 



^) Abnołd: Ueher Eidesleistung durch 8teUvertreter §. 30, 
53. Renaud: Lehrbuch^ str. 373. 

*) Bar; Recht und Beweis str. 135. 

') W procesie kanonicznym składali zastępcy uorganizowa- 
nych korporacyj przysięgę zamiast korporacyi „nomine 
suo et in animas conventuum eorundefn vel majoris et sa 
nioris partia ipsorum^. (r. 2. de test. et attest in VI\ 
H. 10). Oboss: Beweistlheorie II. str. 260. 



Digitized by 



Google 



161 

i3^S4 ^9 nasunąć przy dopuszezenin osób prawniczych do 
przysi$gŁ Tak jednak nie jest^ albowiem trudności powsta- 
ją z powoda różnorodności osób prawniczych, stowarzyszeń 
i epiUekf które mogą być podmiotami prawnymi, a tóm sa- 
mom i różnorodności sposobów ich zastępowania. Inaczój 
przedstawi się kwestyja, kto ma być dopuszczonym do zło- 
żenia przysięgi w imieniu kofporacyi, inaczój w imieniu fun- 
dacyi lub Skarbu państwa, inaczćj wreszcie imieniem spółki 
haadlowój jawnćj, komandytowój lub akcyjnój ^) i t, d. Bó- 
inie też na powyższą kwestyję zapatrują się tak teoretycy, 
jakotćż praktycy *). Trudność i różność zapatrywań wzma- 
ga się, jeśli czynności osób prawniczych bywają załatwiane 
przez ogół członków, wchodzących w skład osoby prawniczo], 
lob gdy zastępstwo osoby prawniczćj jest poruczone colle- 
giam osób. 

Przez uchwałę, powziętą większością głosów, może wpraw- 
dzie korporacy a lub Collegium objawić swą wolę przyjęcia lub 
odkażania wskazanćj sobie przysięgi, przez taką uchwałę nie da 
aę jednak stworzyć w łonie korporacyi lub w Collegium 
przeświadczenie o prawdziwości faktu, mającego być stwier- 
dzonym przysięgą, i moralnego obowiązku zeznania prawdy *). 



*) Kbtszner: Handelsgeseijsiuch j str. 108. Yoioteł: Die 
Leistung des Schiedseides durch die offene Handelsge- 
sdUchaftj w Centralorgan (V. 344). Ehidbicann: Hand- 
buch d.deut. Handds- See- und Wechselrechtes.T.Latr. 
578 i nast 

*) STRiPfSŁicANK : U str. 831 i nast Akmołd: U^er Eides- 
leistung durch Stelherłrełer im Cmlprocesse. 1843. 
YnBascK: BeŁrachlungen uber die Anwendung des Be- 
UfeismiUels der, Eidesddałion und der richterlichen TJr- 
iheUe auf jttristische Personen etc 1848. Endbmamm: 
Beweislehrej str. 553 i nast. Renaud : Lehrbuchy str. 375. 

*) Wjbtzbłł: i. c str. 267. 



widn. fiflfoi T. zmi 



Digitized by 



Google 



162 

To przeświadczenie jest możliwe tylko n poszczególnych osób 
fizycznych; zachodzi więc znów pytanie, którzy członkowie, i ilu 
z nich ma być dopuszczonych do złożenia przysięgi imieniem 
osoby prawniczo) V ? Rozstrzygającą przy wyborze tychie osób 



^) Kwestyja ta była już spomąpomiędzy glosatoramu Hasmsł: 
Dissensiofies dominorum p. 317. jyDifferunt in ead. L. 
rC. 2, 59, 2.) §. Hoc etiam in f. (§. 5.) super Ulo ffer- 
bo:^ „Idonea ete.^ Ex hoc verbo dicunt Ouidam, quod 
major pars vel idoneior debet jurare in catisa universi' 
tatis, et hoc probant per praedictam §. et ita sentit P. 
{Placentinus), Ego (Hugolinus) dico, ąuod universitaiis 
praesidem jurare sufficit, universitate praesente vel parte 
majore vel ideneiore, quae praeest in iudicio, ut D. ad 
Municipalem (50, L) L. Municipes {IŁ) et D. de Gon- 
ditionibus et demonstrationibus (35, Ij L.) Municipibus 
(97). Py (Pillius) idem didt ątwd Azo. Nam sufficU 
eos jurare, per ąuos universitas defenditur, vel eiiam ma- 
jorem partem universitatis^ et hoc etiąm videtur veUe do- 
minus Al. (Albericus). Nam ąuomodo major pars untVer- 
sitatis jurabit, ąuum per se consentire non possit, ut- D. 
de Libertis univćrsitatum (38, 3.) L. 1. et. D. de Dolo 
(4, 3, L,) Si ex dolo (15) ? Imo unus de universitate 
unam eliget sententiam^ alius aliam. Vnde dico] quod 
non ipsa universitas, id est, ipsi homines de universiia- 
te vel major pars ipsorum ita segregatim non jurabit^ 
sed ąuibus caussa universitatis commissa est, sa^aramen- 
tum praestabunt, ut D. de Conditiontbus et demonsir. 
(35, 1.) L. Municipibus {97.) et guod ibi diciłur, guod 
major pars vel tota debet jurare, id est major pars eon- 
sulum vel omnes consules debent jurare, vel nobiliores 
vel ditiores ex eis, ut C. de Praediis decurionum {10, 
313). L. 2. Nam guod umversitas vel major pars, vel 
Uli, qui a majore parte universitatis eUcti sunt, fadunł, 
perinde est, ac si tota universit<is faceret, ut D. Quod 
cujus. univ. {3, 4.) L. 2. et L. seąuentibus. Sed guid, 
si isti consules nunc confessi fuerunt, universitati obest? 
Respondent; idem erit, ąuod Supra (§. 68) in tutore et 
curatore dictum est. Plac. (Placentinus) dicit contrarium'' 
scilicet guod omnes de universitate vel major pars de- 
beat jurare, et hoc per Legem istam. Nec obstał, guod 



Digitized by 



Google 



163 

okolicmością będzie ich świadomość o fakcie^ który ma sta- 
nowić przedmiot przysięgi. Jeśli jednak jest kilka osób upra- 
wnionych do złożenia przysięgi i posiadających tę świado- 
mość^ zachodzi dalsze pytanie, czy wszystkie te osoby mają 
słołyć przysięgę; czy tylko niektóre, a w ostatnim przypadku, 
komu shiży wybór osób mających złożyć przysięgę imieniem 
osoby prawniczo), czy deferentowi, czy też delatowi, i czy 
pnedwnikowi strony obierającćj wolno przeciw wybranym 
podnosić zarzuty i jakie? Każde z tych zapatrywań znala- 
ńo swych obrońców, i za każdem z nich dadzą się przyto- 
czyć dostateczne powody, które jednak osłabić można prze- 
eiwnemi argumentami równćj prawie siły ^) tak, że ostate- 
cznie najlepszem prawie wyjściem byłoby pozostawić ocenie- 
nie tćj kwestyi uznaniu sędziego, opartemu na dokładnćm 
rozważenia wszystkich okoliczności, zachodzących w danym 
przypadka. 

B. JśBzcze większe wątpliwości nasuwają się przy spól- 
nikach sporu, albowiem na rozwiązanie pytania, czy wszyscy 
gpólnicy sporu, czy tćź tylko niektórzy mają być dopuszcze- 
ni do dożenia przysięgi, wywiera wpływ nie tylko istota pra- 
wna stosunku prawa materyalnego, będącego przedmiotem 
sporo, lecz także okoliczność, jak się dane ustawodawstwo, 
względnie teoryja i praktyka zapatruje na istotę uczestnic- 
twa sporu, a wiadomo, jak różne pod tym względem istnieją 
zapatrywania. Do tego przyłącza się jeszcze jedna wątpli- 
wość> a mianowicie, jak sobie postąpić, gdy z pomiędzy kil- 
ku spólników- sporu jedni przysięgę przyjmą, drudzy ją od- 

ka^>)• 



dieiłuTy guod consenłire non possunty nam bene consen- 

tire possunt, ut. D. ąuod metus caussa (^, 2, L.)^. 
*) Stbippełkahn : 1. c U sth 264 i nast. Abnołd: 1. c. §. 

17 i nast Endemamn: Beweislehrey str. 560, 
*) Lanob2«bbck: BeweisfUhrung^ str. 751 i nast Emdemann: 

BeweMdire^ str. 661. 



Digitized by 



Google 



164 

Przy przysiędze spólników sporo należy więc oiróaniA 
dwa pytania, t. j. kwestyję przyjęcia i odkażania pnysi^ 
od kwestyi, kto przysięgę stanowczą ma złożyć ^). 

Zwróćmy najpiórw naszą uwagę na pytanie, w jaki spo* 
sób rozstrzygnąć kwestyję wskazania, względnie przyjęcia 
i odkażania przysięgi. Trzy sposoby rozwiązania tego pyta- 
nia są według Olasera możliwe: 

* 1) Sozstrzyga większość głosów. Je&U większości aie 
m;G^ nie należy uważać pr/^ysięgi za przyjętą, lecz za odka- 
zai^. 

2) Sędzia rozstrzyga, czy ze względu na q>rzecziie 
oświadczenia ^)óloików sporu należy nważać przysięgę la 
przyjętą lub odkażaną. Przy rozstrzygnieniu tego pytania 
powinien się sędzia najpićrw zastanowić nad tćm, czy nie- 
która ze spólników nie ofiarowali innych dowodów, naten- 
czas należy te dowody najpićrw dopuścić. Gdyby takieh 
dowodów żadna ze stron spór wiodących nie ofiarow^a, na- 
tenczas winien sędzia zastanowić się nad tćm, czy ze względu 
na przytoczone przez strony powody uchylenia się od przy- 
sięgi można przypuścić, iż złożenie przysięgi przez innych 
spólników dostarczy wymaganego ustawą dowodu; wreszcie 

3) wychodzą niektórzy z tego zapatrywania, że pytanie 
wskazania, przyjęcia i odkażania przysięgi przez spólników 
sporu łączy się z pytaniem, kto z nich ma przysięgę złożyć. 

Na tę ostatnią kwestyję można się znów różnie zapa- 
trywać. 

I tak: 

1) niektórzy są tego zdania, że spólnicy sporu mogą 
się umówić, którzy z nich mają złożyć przysięgę w imieniu 
wszystkich a więc z tym samym skutkiem, jak gdyby wszy- 



') Ołaser: Gesammelte Schriften str. 121 i nasi 



Digitized by 



Google 



166 

scy byK przysięgli *) lub, że przysięgać powiuni cł spólnity, 
kt6ny o fakcie, mającym być stwierdzonym przysięgą, wie- 
dzą K własnego spostrzeżenia. Niektóre ustawy i niektórzy 
Mrterowie są tego zdania, że jeśli przedmiotem sporu jest 
stosimek prawny niepodzielny, wystarczy nawet przysięga 
jednego spólnika '). 

2) Inni są znów zdania, że wszyscy spólnicy spom mają 
przysięgać, dopuszczając tylko wyjątek co do zobowiązań 
soKdarnyefa yrzględnie korrealnycb, przy którycb złożenie 
inysięgi przez jednego spólnika na fakta, mające wpływ 
na istnienie całego stosunku prawnego, może mieć skutek 
dla wszystkich spólników. . 

Powyższe zdanie nie da się jednak przeprowadzić do 
ostatecznych konsekwencyj a szczególnićj, jeśli się zważy, że 
we^ng obecnego stanu minki jest uczestnictwo spom Ii tylko 
formalnem połączenicim kilku procesów dla łącznego prowa- 
dzenia sporu. Zdarzyć się przeto łatwo może, iż stosunek 
prawny^ t>cdący przedmiotem sporu jest podzielny tak, że 
wyrok może różnie wypaść dla każdego spólnika spo^ 
W takim przypadku byłoby niesprawiedliwością czynić pra- 
wa jednego spólnilia zawisłemi od przysięgi drugiego, od 
jego łaski lub niełaski. Chcąc przeto tćj niesprawiedliwości 
oniknąć, należy o ile można kwestyją dopuszczalności przy- 
sięgi, jćj wskazania i odkażana oceniać odrębnie ze względu 
na każdego spólnika '). Jeśli zaś wydanie odrębnego orze- 
czenia co do każdego spólnika sporu jest niemożliwe, naten- 
czas nie pozostawiłoby nic innego, jak już w razie odkażania 
przysięgi przez jednego ze spólników uważać przysięgę za 
odkażaną przez wszystkich spólników. Po stronie delata nie 



*) Strippblmann : I. c. II. str. 198. 

*) Abnold : 1. c. §. 76. 

'y n ^* ^* §' '^'^* Stbippełmann: 1. ć. DL str. 195. 



Digitized by 



Google 



166 

jest to koniecznością, spólnicy spora wskazujący przysięgę 
mogą wskazać jednego Inb kilka z pomiędzy siebie, którzy 
przysięgę w razie jój odkażania będą mieli złożyd, albowiem 
podobne postępowanie nie sprzeciwia się ani nmownćj nata- 
rze przysięgi, ani tćż istocie przysięgi jako środka dowodo- 
wego. 

Sóżne inne wątpliwości, które się przy ocenienia po- 
wyższych pytań nasanąć mogą, rozbiera Głaser (OesammeUe 
Schrifłen str. 129 i nast), uwzględniając także niektóre prze* 
pisy prawa materyalnego i dochodzi wreszcie do wnioska, że 
rozróżnić należy: 

A. Przypadki, w których wyrok wypaść może dla każ- 
dego spólnika spora odmiennie. W tych przypadkach nale- 
ży kwestyję dopnszczalności przysięgi oceniać względem każ- 
dego spólnika sporu zosobna tak, jjik gdyby on tylko był 
przysięgę wskazid, względnie przyj- lab odkazić. Od tój 
zasady przyjąć należy jednak dwa wyjątki: 

a) kilku spólników sporu może przysięgę w ten sposób 
wskazać, iż wymienią zarazem jednego z pomiędzy siebie, 
który przysięgę złożyć ma w razie jćj odkażania; 

b) jeśli przedmiotem dowodu jest czynność indywidu- 
alna jednego ze spólników, wywierająca skutki prawne dla 
wszystkich, natenczas wystarcza przysięga tego sp^nika i zło- 
żenie jćj wywićra skutki dla wszystkich. 

B) Przypadki, w których dla wszystkich spólników spo- 
ru tylko jedno wspólne orzeczenie wydane być może. W tych 
przypadkach mogą wprawdzie spólnicy, wskazujący przysięgę, 
wymienić z pomiędzy siebie kilku lub jednego, który na 
przypadek odkażania przysięgi będzie ją miał wykonać za- 
miast wszystkich, Inaczćj jednak rzecz się ma ze spólnikami 
sporu, którym przysięgą wskazano, ci będą musieli wszyscy 
przysięgę przyjąć, i złożyć, albowiem w razie nie przyjęcia 
przez jednego z nich przysięgi będzie ona musiała być uwa- 
żaną za odkażaną, a niezłożenie przysięgi przez jednego 



Digitized by 



Google 



167 

s nich będsie musiało pociągnąć dla wszystkich przegraną 
spora. 

Te same wątpliwońci; które omówiliśmy powyiój ze 
względu na uczestnictwo spora- nasuwają się^ gdy do sporu 
przystępuje ktoś jako interwenienta a wygrana sporu ma być 
uczynioną zawisłą od przysięgi interwenienta. Szczególnićj 
wątpliwą jest tutaj kwestyja, czy przysięga, którą deferent 
wskazał stronie głównćj^ może być wykonaną skutecznie przez 
iutenrenienta nawet wbrew woli deferenta. Rozstrzygnienie 
t^ kwestyi zawisło przeważnie od stosunku prawa matery- 
jalnego, będącego przedmiotem sporu. 

m. Wskazanie przysięgi przeciwnikowi jest dla niego 
torturą duchową, zmusza go bowiem, albo do przyjęcia a 
w dalszjrm następstwie i złożenia przysięgi^ albo tóż do jćj 
odkażania i oddania tćm samćm wygranćj sporu w ręce de- 
ferenta. Ta tortura duchowa jest tak przykrą, iż nie raz stro- 
na mająca skrapolatne sumienie woli przysięgę odkażać, niż 
złożyć ją, chociaż jest przekonaną o prawdziwości swych 
twierdzeń* Deferent niesumienny może z łatwością skorzy- 
stać z tych skrupułów swego przeciwnika i wygrać tym spo- 
Bobem spór, który może w innym razie byłby wypadł na 
jogo niekorzyść. Skrupuły delata wzrastać mogą jeszcze 
bardziej, jeśli przysięga ma być przez niego złożoną na facta 
aliena. 

Podobne skrupuły może mieć jednak i deferent przy 
wskazaniu przysięgi. I on musi się nad tćm zastanowić, 
czy oddać sprawę przez wskazanie przysięgi w ręce prze- 
ciwuilui *) i musi przypuszczać ewentualność, że w razie 



^ QuintiUanu8f De orai. insL V. 6. 4. i 6. Af is qui de- 
fertf aliogui agere modesłe videtur, cum liłis adv€r8arium 
judieem faciaU et eum cujus cogniłio est^ onere liberat, 
qui profeeto dlieno jurejurando starta ąuam suo mavult 
ę 8ed nobis adolescenłibus seniares in agendo 



Digitized by 



Google 



1«8 

odkąswia bfdssie on sam musiał przysięgę wykonać. 

Wątpliwości; powstające przy wskazaniu, przyjęcia i od- 
każania przysięgi; są więc zwykle po oba stronach; a iródło 
ich leży bądź w świętości przysięgi, bądź w wzajemnój nieu- 
fności stron. 

Łatwo również zdarzyć się może, że jedna strona wskaie 
drogićj przysięgę li dla szykany i dla dokuczenia. 

IV, Jedną z najważniejszych wad postanowień naszych 
ustaw sądowych o przysiędze stanowczćj jest, te prawie 
wszystkie dopuszczają przysięgę stanowczą wyrokiem wa- 
runkowym '). W takim wyroku musi być nąjpićrw dokła- 
dnie zformułowaną rota przysięgi w sposób wykluczający 
wszelką wątpUwość, a następnie muszą być określone do- 
kładnie skutki połączone ze złożeoiem i niezłożeniem przy- 
sięgi. Jedno i drugie jest połączone z licznemi trudnościami. 

Ułożenie roty przysięgi w ten sposób, aby obejmowała 
tylko fuktA stanowcze, jasno i dobitnie określone, należy 
do najtrudniejszych zadań sędziego. Nieraz jedno fałszywe 
słowO; może nie konieczuie potrzebne, uniemożliwia stronie 
złożenia przysięgi i jest powodem przegrania sporu. Co da- 
Mj, przedmiotem przysięgi mogą być tylko fakta, nie zań 
pojem prawne lub podmiotowe zapatrywanie strony '). Ta 
nowa nasuwają się trudności. Ścisłe odróżnienie pojęć pra- 
wnych od faktów jest prawie niepodobne, wszak większość 



facti praecipere sold^ant, ne unąuamjusjurandum dffer- 
rmtM^: sicid neąue optio judicis adversąria essei per- 
miłtendd .... 

') Sayigny: System. VII str. 90 not. 1) twierdzi, że tego 
zwyczaju bynajmnićj zalecać nic można. W Hessyi dopu- 
szczano przysięgę rezolucyą. Strippelmann : 1. c. II str. 
3/8. T4t forma dopuszczenia przysięgi pochodzi z prawa 
rzf łaskiego, i. 11. C. de smL et interło", (VII. 45). 

') Lippmann: Ueher den normirten Eid. Berlm 1874 str. 35 
i nii9t Stbippkłmann : 1. c. II. str. 145 i nast. Głaser: 
GesummtUe Schriften str. 141. Wach: fortrdge str. 170, 



Digitized by 



Google 



169 



słów prawniczych jest również używaną w życiu codziennem, 
i znaczenie ich jest powszechnie znane^ jak n. p. pożyczka, 
kupno i sprzedaże najeni; posag i w. i. Użycie takich wy- 
razów w rocie przysięgi jest możliwC; a nawet konieczne; 
albowiem starając się opisać odnośne pojęcia prawne w inny 
sposób; raczój zaciemniłoby się rotę przysięgi. Jakżeż je- 
dnak tmdne znalezienie granicy, po za którą w powyższym 
kieronkn postąpió nie można? Jakżeż trudno sędziemu na- 
brać prsekonania; czy strona zrozumiała w sposób należyty 
znaczenie użytych przez niego w rocie wyrazów prawniczych. 

Równe trudności nasuwają się przy oznaczeniu dokła- 
dnem w wyroku skutków złożenia, względnie niezlożenia 
przysięgi. Jeśli przysięga jest dopuszczoną na kilka faktów, 
natenczas staje się ułożenie należyte wyroku prawdziwą ła- 
migłówką. 

Dalszą niekorayśoią warunkowego wyroku jest, że stro- 
na mająca złożyć przysięgę może się z wyroku przekonać do- 
kładnie o skntk^ich, połączonych ;e złożeniem, względnie nie- 
ałożeniem przysięgi. Stroną jest więc w stanie dokładnie 
przekonać się o korzyściach, względnie stratach ze złożenia 
przysięgi przez nią lub przez przeciwnika wynikających, co 
stać się może dla nićj łatwo powodem krzywoprzysięstwa, 
jeśli obawa straty majątkowćj przezwycięży jćj moralne skru- 
puły *). 

V. Gdybyśmy nawet pominęli okoliczność, że przy- 
sięga, jako akt religijny tylko u człowieka sumiennego , 
wierząoeigo w Boga i w życie przyszłe może mieć znaczenie '), 
że więo wiarogodność tego środka dowodowego zawisła wła- 
ściwie od okoliczności, których sędzia nie może prawie nigdy 



O Wach: Forłrage str. 173. 

") Zihk: Ermittlung des 8achv&rhaltes. T. I. str. 525. 



Wjds. filAMf. T. xvnŁ 



Digitized by 



Google 



170 



sprawdzić ')> uderzyć musi każdego liczny szereg wątpliwo- 
ści; nasuwających się przy zastosowania tego środka dowo- 
dowego, w szczególności; jeśli zważymy, że oprócz powyż 
w krótkości omówionych ważniejszych kontrowerzyi, istnieje 
jeszcze tak w praktyce, jakotćż w teoryi spory zastęp in- 
nych wątpliwych i spornych pytań, odnoszących się do przy- 
sięgi stanowczćj. I tak pytanie, czy i pod jakimi waronka- 
mi jest dopaszczahia przysięga marnotrawców, głuchych, nie- 
mych, ghichoniemych '), krydataryuszów^ czy może być wska- 
zaną przysięga nieobecnym ') , tudzież osobom skazanym 
jnż za krzywoprzysięstwo *). Do wątpliwych mateiyj 
należy dalćj stosunek, w jakim pozostaje ofiarowanie przy- 
sięgi do innych środków dowodowych, ofiarowanych przez 
iednę ze stron spór wiodących, a w szczególności, czy de- 
ferent może na fakt, udowodnić się mający, ofiarować przy- 
sięgę i inne środki dowodowe, czy tćż ofiarowanie przysięgi 
wyklucza inne środki dowodowe i odwrotnie '^). 

Powodem powstania tćj kontrowerzyi była dwoista na- 
tura przysięgi. Jedni uważając, ją za środek do zawarcia 
ugody mniemali, że sprzecznćm byłoby z istotą ugody dopu- 



*) Glasbb: Beiirdge zur Lehre vom Beweise im Strafpro- 
cesse str. 218. 

') Abnołd : L c. str. 50 i nast. 

^) ibid. §. 59 i nast 

*) Obtlopp: Eidesunfdhigkeił Meineidiger w Archiv f. 
civ. Prax. N. F. VIIB. Strippelmank : 1. c. II str. 192, 
Renaud: Civilprocess. str. 380. Wetzell: 1. c. str. 257. 
Martin; Lehrbuch, 13. wyd. str. 470. Bab; w Yerh. 
8 Jurisł. T. L str. 23. Langenbeok: Beweisfuhrung, 
str. 761. Endemann: Betoeislehre, str. 488. 

*) Stbippelmann : 1. c. II str. 346 i nast. Sayigny; System. 
VII. str. 89. Wetzell: 1. c. str. 286. Ostebloh: Civil' 
process I. str. 390. Renaud: Lehrbuch str. 395, a szcze- 
gólniój rozprawa Mittełsładta y,In wie weit soli eine 
€ventu€lle Eidesdelation gestatłetwerden?^w Yerhandlun- 
gen des achlen deułchen Jurisłentages. 






Digitized by 



Google 



171 

sczczać dowód na sporne fakta ; dradzy^ zwracając znów uwa- 
gę na to^ że przysięga jest środkiem dowodowym i to ze 
względa na sędziego tylko posiłkowym, dopuszczali kumu- 
lacyi jćj z innymi drodkami dowodowymi, wychodząc z za- 
patrywania, że jedynie i wyłącznie zależy od woli dowo- 
dzącego, jakich środków dowodowych i w jakim porządka 
chce nżyć. Za tem ostatniem zdaniem oświadczyła się wię- 
kszość prawników i ósmy niemiecki Juristentag ^). 

Te same pytania nasuwają się po stronie delata, a mia- 
nowicie, czy delat może tylko wskazaną sobie przysięgę przy- 
jąć lub odkażać, lub tćż może także tymczasowo uwolnić 
się od tego obowiązku przez udowodnienie innymi środkami 
dowodowymi przeciwieńtwa faktu, stanowiącego przedmiot 
dowodu z przysięgi i to w toku sporu, przy oświadczeniu się 
na przysięgę przez t. z. dowód ku ulżeniu sumienia {Gewis- 
sensvertr€tung durch Beweis) "). Wreszcie spomem jest, czy 
i pod jakimi warunkami może przeciwnik strony, dopuszczor 
nćjdo złożenia przysięgi, zapobiedz złożeniu przysięgi nawet 
po wyroku przez t. z. probałio pro eviłando perjurio *). 

W końcu wspomnieć jeszcze należy o spornych pyta- 
niach, nasuwających się przy rozwiązaniu kwestyi, czy, a w da- 
nym razie, w których przypadkach można uważać przysięgę 
niezłożoną za złożoną. Chodzi tutaj w szczególności o okre- 
ślenie skutków prawnych, jakie wy wićra śmierć strony przed 



O Ferhandlungen. T. n str. 317. 

•) Wetzbll: L c. str. 288. Renaud: l.c. str. 391. Mutheb; 
Die Oem8sensvertretung im gemeinen deutschen RecłUe 
Erlangen 1860] Nissen: Die Gewis8ensvertretung im 
gemeiiien deutschen ProcesBrechłe, Leipeig 1861; Bołoia- 
No : Ueber die Zulassung der Gewissensvertr€tung in der 
neuen Frocessgesetggebung w Archiv f, civ. Praxis. K I\ 
T. YII str. 135. Stbippełmakn: II, 304. Łanoembbok: Be- 
weisfahrung^ Bir. 813; Endemann: Beweislehref sir. 515. 

•) Wbtzbłl: L c. str. 292. 



Digitized by 



Google 



172 

złoienietn praez nią przysięgi na dowód z pra/sięgi *). Wiel«, 

szczególniej z dawniejszych prawników uznawało w tym m* 

zie przysięgę za złożoną, wycłiodząc z zapatrywania^ te nmie- 

rający nie chciałby ściągnąć na siebie kar wiecznych przea 

zczenie krzywoprzysięstwa. Przypuszczenie to jest je- 

mylne, bo nikt nie może przewidzieć dnia i godziny 

imierci, a chociażby nawet wiedział, że nadchodzi chwila 

mierci, to trudno przypuścić, że właśnie praed śmiercią 

I o procesie, w którym ofiarował przysięgę. 

Przechodząc teraz do omówienia postanowień ważniej- 

ustaw sądowych nowoczesnych, o ile dotyczącą istoty 

ęgi stanowczćj, zaczniemy od ustawodawstwa aostry- 

go: 

I. Zbytecznćm byłoby przedstawiać szczegółowo poata- 
nia naszych ustaw sądowych o przysiędze stron, są to 
m rzeczy znane *). Poprzestać możemy tutaj na stwier- 
i faktu, iż i postanowienia naszych ustaw sądowych 
i^siędze mieszczą w sobie te same wady i niedokładno, 
tóre wyż omówiliśmy. Wady te są tóm dotkliwsze, te 
Eiwach sądowych austryjackich nie są rozstrzygnięte 



Strippelmann : II str. 388. Wbtzell: 1. c. str. 259. Bar: 
¥ Verh. d. 8 Jurisł. T. I, str. 23. Endemann: Beweis- 
ehre str. 626. Renaud: Lehrhuch^ str. 371. 
EIizy: Der Beweis durch den Haupteid im oesterr. Ci- 
ńlproces, Wien 1837. Heimerl: Beiłrag zur Erldute- 
rung des §. 205 d. allg. Ger. {Themis^ n. F. L 101 — 
tli), Prockner: Beiłrag zur Lehre des Haupłeidee (Ju- 
nst, X. 275 — 293); Wboschawer: Eriduterung des §.279 
ier tvesłg. oder §. 206 d. Jos. Ger. uber den Baupt- 
nd ; Pratobevera: Ueher das Beweismiłtel des Eides im 
7esterr. Chilpr. (Małerialien. V. 134—270) ; FCger v. 
Bechtborn : Der Beweis durch Eide im Civilprocesse. 
Wien, 1865; Dr. August Bałasits: O przysiędze z do- 
latkicm o ile wiem i pamiętam. Dr. Maurycy Kabat : O do- 
Kredach w procesie cywilnym, str. 161 i nast 



Digitized by 



Google 



173 

uiektóm 8 kotitrowdrsyl wy& omó«vioDych) a sDaczonie uie- 
których postano wiei ttstawy jest wątpliwe. Nie moina się 
tit dziwić, że w praktyce sądowój nie ma pod wieloma wzglę- 
dami utartych zasad* I tak^ n. p.: 

a). Znaczenie dodatku «o ile wiem i pamiętam'' (§. 279 
usi sąd. gal. §. 206 powsz. u. s.) jest dotąd sporne. Jedni 
uważają przysięgę z dodatkiem ^o ile wiem i pamiętam^ za 
przysięgę wiedzy, inni za przysięgę niewiadomości, inni znów 
za przysięgę nmiemania, inni wreszcie za przysięgę, którą 
przysięgający stwierdza, że nie jest przekonany o prawdzi- 
woftci {NicMglaubenseid) '). Zimmermann (1. e. str. 371) uwa* 
ża przysięgę ustaw sądowych austryjackich z dodatkiem wie- 
dzy i pamięci za ptzysięgę niewiadomości i twierdzi, te ze 
wszystkich form, jakie wskazanie przysięgi przyjęło w Niem- 
czech po recepcyi praw obcych, zbliża się ustawa anstryjac- 
ka najbardziej do prawa rzymskiego. Tak samo zapatruje się na 
tę przysięgę Bab *) i prof. Balasits '). Już podczas obrad nad 
powszechną nstawą sądową spierano się nad dopuszczalnością 
dodatku „o ile wiem i pamiętam^', a w szczególnoAci był spór 
pomiędzy komisyą kompilacyjną, układającą projekt do usta- 
stawy, i depntaeyą ustanowioną do wydania opinii o proje- 
kcie (Harrassowsky str. 290). Depntacyja była tego zdania, 
że dodatek powyższy jest niedopuszczalnym, wychodziła bo- 
wiem z zapatrywania, że przysięga jest środkiem zawarcia 
ngody. Eomisyja kompilacyjną zaś wychodziła z zapatrywa- 



^) Rizy: str. 138. Pratobeybra: str. 169 i nasi 210. Wa- 
on£r: w swem czasopiśmie 1829 I. str. 86, U. str. 325. 
Weoscheider: Erlduterungen des §, 279 W. oder 206 
d. Jos. Q. O. CAKNSTBiif: Łehrbuch, T. II, str. 412 i 
inni. 

•) W Yerhandlungen des VIII deuischen Juriśtentages 
str. 51. 

') O przysiędze stanowczej z dodatkiem „o ile wiem i pa- 
miętam^. 



Digitized by 



Google 



174 

nia, że dodatek „o ile wiem i pamiętam^, jest konieoznym, 
dlatego, aby nie zmnszać delata^ mającego zaprzysiądz fada 
aliena^Ao odkażania przysięgi. 

Według słusznego zdania Cannsteina i Dr. Kabata *), 
które tóż i w praktyce przeważa '), nie jest przysięga z do- 
datkiem „o ile wiem i pamiętam^ ani przysięgą wiedzy, ani 
tćż przysięgą niewiadomości, leCz przysięgą mniemania, czyli 
raczćj przysięgą przekonania (Ueberzeugungseid). Delat, skła- 
dający przysięgę z dodatkiem wiedzy i pamięci, stwierdza swą 
przysięgą, że przekonał się i nabrał przeświadczenia o prisiw- 
dziwości faktów, stanowiących przedmiot dowodu z przysię- 
gi. Przysięgę z powyższym dodatkiem ma w zasadzie skła- 
dać delat, bez względu na to, czy przysięga na własne lub 
cudze fakta '). 

b) Powód do wątpliwości w praktyce daje także 
przypadek, gdy delat nie posiada żadnój wiadomo&d 
o fakcie, który ma być stwierdzonym przysięgą. Autorowie, 
którzy uważają przysięgę z dodatkiem wiedzy i pamięci za 
przysięgę niewiadomości , dopuszczają przysięgi i na fakta 
delatowi całkiem nie znane *), Autorowie zaś, którzy uwa- 
żają powyższą przysięgę za przysięgę mniemania, względnie 
za przysięgę przekonania °), twierdzą, że w tym przypadku 
jest przysięga w ogóle niedopuszczalną, albowiem delat nie 



*) Lehrbuch. T. II, str. 417. Dr. Kabat: O dowodacłi, 

str, 181. 
*J Ob. zestawienie orzeczeń Trybunału Nąjw. w wydaniu 6el- 

lera do §. 206 ust. sąd. 
') Cannstein: Lehrbuch. T. II, str. 332 i 415. Dr. Kabat: 

1. c. str. 176. 
^) Dr. Bałasits: O przys. z dodat. „o ile wiem i pamiętam" 

str. 46. Nippel: Erldułerung d. ąllg. G. O. T. I, 

str. 535. 
') Rizy: L c. str. 78. Por. także rozpr. Larchbra w Ge- 

richtshaUe z r. 1884 Nr. 4, 5 i 6. Dr. Kabat : O dowo- 
dach, str. 190. 



Digitized by 



Google 



175 

ma możności jój przyjęcia. Zdanie to podziela obecnie 
także Trybunał Najwyższy z tćm jednak ograniczeniem, że 
przysięga tylko wtedy ma być niedopuszczalną, gdydelatnie- 
tylko nic nie wie o fakcie, który ma być stwierdzonym przy- 
sięg% lecz także nie jest w stanie zasięgnąć o nim wiado- 
mości *). W przeciwnym bowiem razie mógłby złożyć przy- 
sięgę z dodatkiem „o ile wiem i pamiętam^. Trudności na- 
suwa tataj ocenienie pytania, w jaki sposób delat ma wy- 
kazać, że o faktach, na które mu przysięgę wskazano, nie 
ma i nie mógł zasiągnąć wiadomości. 

RiZT ') mniema, że jest rzeczą deferenta, jeśli delat za- 
przecza, jakoby o fakcie będącym przedmiotem dowodu z przy- 
sięgi udsl wiadomość, udowodnić, że delat ma o nim wiado- 
mość. Takie rozwiązanie tego pytania nie ma jednak popar- 
cia w przepisach ustawy, a niektóre dawniejsze orzeczenia 
Trybunału Najwyższego ') wychodzą słusznie z tego zapatry- 
wania, że proste twierdzenie delata, iż o fakcie będącym 
przedmiotem dowodu z przysięgi nie ma wiadomości, bynaj- 
maićj nie uwahiia go od obowiązku złożenia przysięgi, albo- 
wiem w przeciwnym razie mógłby delat z łatwością uniemo- 
iliwić zastosowanie środka dowodowego przysięgi głównej, 
delat winien więc swą nieświadomość uprawdopodobnić. Zre- 
sztą jest jndykatnra Najwyższego Trybunału ^) w tćj zawiłćj 
materyi ') chwiejną. 

c) Liczne również wątpliwości powstają w praktyce, gdy 
się rozchodzi o wskazanie przysięgi osobom małoletnim, zo- 



V Ob. zestawienie orzecz. N. T. w wydaniu ust. sąd. Gel- 

LEBk przy §. 207 powsz. ust. sąd. 
') Rizt: Haupłeidj str. 81. 
T Orz. w Zb. GL U. W. Nr. 402 i 1076. 
*) Ob. zestawienie orzeczeń w Glasera kleine Schriflen str. 

109 do 115. 
') Ob. doskonały wywód Glasera o tym przedmiocie, Jcleine 

Schriftenf str. 145 i nast. 



Digitized by 



Google 



cym pod knratelą, kry datary uszom, kuratorom, zarząd- 
mas, gminom, Skarbowi i t. d., lub o złożenie przysięgi 
: te osoby, a względnie ich prawnych zastępców, albo- 
i pytania te w ustawach sądowych wyraźnie nie są roz- 
gnięte. Najwięcćj trudności nasuwa się jednak w prak- 

gdy chodzi o przysięgę spólników sporu, albowiem 
ra nie zawićra o tym przedmiocie żadnych postanowień ^). 
o tylko zdanie jest powszechnie przyjęte t. j. że przy- 

wskazana wyrokiem kilku spóhiikom spora, tylko wtedy 
a być uważaną za przyjętą, gdy ją przyjęli wszysey 
iicy, w przeciwnym razie należy ją uważać za odkażaną. 

N. T. z 12 Stycznia 1869 r. Nr. 706 G. U. W.) Ck) 
ań tyczy reszty pytań tutaj się nasuwających i skutków 
nia przysięgi przez jednego lub kilku uczestników sporo, 
ikiyka i teoryja rozróżnia słusznie, ezy stosunek prawny 
rzedmiot sporu jest podzielny, lub niepodzielny. Wpierw- 

razie należy kwestyję wskazania, odkażania^ przyjęcia 
v7ykonania przysięgi ocenić oddzielnie ze względu na 
Bgo uczestnika sporu, w drugim zaś razie, w którym wy- 
¥obec wszystkich musi być jednolitym, może być w da- 
przypadku dostateczna przysięga nawet jednego z ncz^ 
ów sporu*). Trudne jest jednak zastosowanie tych za- 
w praktyce, a stąd różnorodność orzeczeń sądów. 
Ustawy sądowe obecnie obowiąziyące dają więc doM 
dów do reformy nauki o przysiędze w prooesie cywil- 
Dlatego starały się projekty nowych ustaw sądowych 
gdzy innemi także szczególnićj o zreformowanie posta- 
)ń o przysiędze. 



') Ob. Nippel: objaśnienia do §. 203, powsz, u. 8. 
Rizy: Haupieidy §§. 11 do 15; i zestawienie odnpśnych 
przeczeń Tryb. Najw, w wydaniu Oellera ust sąd. do § 207 
i 209 p. u. 8., wreszcie znakomite opracowanie r^czy o 
przysiędze w wyż powołanem dziele Dr. Kabata i Oląsęsa: 
Gesantmelte Schriftevy str. 117 i nast. 
Dr. Kabat ; O dowodach, str. 207. Inaczej Cannstedi U, 345 



Digitized by 



Google 



• 177 

Projekt z r. 1858^ idąc w tćj mierze przeważnie z& 
ustawą aądpwą węgierską z 3 Maja 1852 r. (§§. 233 do 280) . 
zawiera w rozdziale o dowodzie z przysięgi już liczne nowe 
podtanowienia. I tak stanowi §. 265, że przysięga jest nie- 
dopsBzczalną, jeśli: 

1) osoba^ maj^» złożyć przysięgę, nie skończyła jeszcze 
lat 14 w czasiC; w którym wydarzył się fakt, mający stano- 
wić przedmiot dowodu z przysięgi; 

2) osoba mając złożyć przysięgę nie jest w stanie z po- 
wodu wad cielesnych, lub umysłowych, lub z powodu oko- 
liczności, zachodzących w danym przypadku, potwierdzić 
tego, GO ma być przedmiotem dowodu z przysięgi, z własnćj 
wiedzy i z własnego przekonania. Dalćj 

3) osoba, która została uznaną winną zbrodni oszustwa 
lub zbrodni pochodzącćj z chciwości zysku, nie może być 
dc^ttszcaoną do złożenia przysięgi uzupełniającćj lab sza- 
cnakowój, jeśli przeciwnik powyższy zarzut w sporze po- 
dniesie, 

4) osobom, których miejsce pobytu jest niewiadome, nie 
może być przysięga wskazaną, 

§. 266 stanowi dalćj, że pozostawia się uznaniu sędzie- 
go, czy można dopuścić przysięgę strony przez nią ofiaro- 
waaą, jeśli taż osoba : 

a) skończyła wprawdzie w czasie, w którym wydarzył 
się przypadek, mający być stwierdzonym przysięgą, już lat 
14, lecz nie skończyła jeszcze 18 lat życia, 

b) została uznaną winną jakićjkolwiek zbrodni, lub 

e) występku, lub przekroczenia pochodzącego z chciwo- 
wości zysku, 

d) popadła w upadłość, lub 

e) pozostaje pod kuratelą z powodu marnotrawstwa. 

O praysiędze osób trzecich zamiast przysięgi stron spór 
wiodących zawićra projekt z r. 1858 w §. 268 następujące 
postanowienie: 

Wjdfl. fimot T. ZTDŁ 28 



Digitized by 



Google 



178 • 

„Na okoliczności, które nie są wiadome samój strome 
spór wiodącćj, lecz osobie trzedój, w którój prawa strona 
wstąpiła, łub przez któro j czynności została zobowiązaną^ 
a w szczególności jój pełnomocnikowi, cedentowi lub ewikto- 
nowi, lab tóż w razie prowadzenia spora przeciw ręczycielo- 
wi, są wiadome dłałnikowi głównema z własnej wiedzy, 
może byó dopuszczoną także przysięga tych trzecicli osób 
wedłag aznania sąda^. §. 269 dopaszcza pod lymi samymi 
warankami do przysięgi prokaratorów, bachlialterów i slagi 
handlowe w sporach zakłada handlowego, a §. 270 stanowi, 
że opiekonowie, ojcowie i kuratorowie mogą byó doposzcze- 
ni do przysięgi na fakta, znane im z własnego spostrzeżenia, 
w sprawach ich pupilów, małoletnich dzieci i osób pod kura- 
telą zostających, jeśli te osoby nie są w stanie same złożyć 
przysięgi. 

Wreszcie stanowi §. 271, o przysiędze spólników spora 
i osób prawniczych, że osoba wskazująca przysi^ię spólnikom 
sporu, gminie, stowarzyszeniu, lub innym prawniczym osobom 
winna wskazać osobę, która w ich imieniu ma złożyć przy- 
sięgę, sąd zaś winien rozstrzygnąć, kto ma złożyć przysięgę, 
według zachodzących okoliczności w ten sposób, aby bez po- 
trzeby nie mnożyć liczby przysiąg, i aby tylko tym przysię- 
gę natożyć lub zastrzedz, którzy mogą ją dożyć z własnćj 
wiedzy. 

Ck) się tyczy przysięgi stanowozćj, zawiera projekt dwa 
ważne postanowienia, a mianowicie : 

a) że wskazanie przysięgi przeciwnikowi na fietkta, o któ- 
rych on nie może posiadać wiadomości z własnój wiedzy, jest 
niedopuszczalne. Jeśli jednak przysięga jest wskazaną na 
czynności prawozlewoy, lub na czynności osób, przez których 
czynności delat został zobowiązanym, natenczas przysięga 
delata jest dopuszczalną, a on winien ją dożyć w rotę, że 
pomimo sumiennych poszukiwań nie nabrd przekonania, że 
i t.d. (§.292); tudzież 



1 



Digitized by 



Google 



179 

b) te delat musi w ciąga spora oświadczyć, czy przy- 
sięgę przyjmuje lob odkaziye; gdyż inaczćj przysięga będzie 
uwałaną za milcząco przyjętą (§. 297^. 

Projekt z r. 1862 zawićra prawie te same postanowie- 
nia o przysiędze stanowczój, co projekt z r. 1858 z małemi 
tylko modyfikaoyjami. 

Obrady nad projektem z r. 1862 wstrzymano jednak, 
s powoda toczących się wówczas w Hannowerze obrad nad 
wspólną procedurą sądową dla wszystkich państw rzeszy 
niemieckiój. Projekty tój komisyi służyły tóż za podstawę 
późniejszych prac nad reformą procesu cywilnego w Austryi, 
a w szczególności projektu z r. 1867. 

Postanowienia projektu z r. 1867 o przysiędze (§§. 423 
i nast) zbliżają się jednak po większój części do postano- 
wień projektu z r. 1858 i z r. 1862. 

Ważne są postanowienia: 

§. 428 i 429, iż jeśli przysięga ma być złożoną przez 
spólników sporu, którzy ze względu na przedmiot sporu po- 
zostają w spólności prawnćj, lub tóż są z tego samego pra- 
wnego lub faktycznego powodu uprawnieni lub zobowiązani, 
natenczas ma sąd orzec, czy wszystkim, lub któremu z nich 
ma być przysięga mnożoną ze skutkiem dla wszystkich, je- 
śli jednak przysięga, w powyższych przypadkach złożyć się 
mająca, dotyczy czynności lub spostrzeżeń jednego tylko, lub 
kilku zastępców lub spólników, natenczas winna być przy- 
sięga im nałożona, zważać jednak należy na to, aby bez 
potrzeby przysiąg nie mnożyć. Dalój : 

postanowienie §. 429 ust 2, iż jeśli przysięga została 
nałożoną kilku zastępcom lub spólnikom sporu, natenczas 
należy nwazać przysięgę za niewykonaną już wtedy, gdy 
jedna z tych osób przysięgi nie złoży; wreszcie postanowie- 
nie §. 433, że obowiązany do złożenia przysięgi może nawet 
po sądowćm ustaleniu roty przysięgi oświadczyć swą goto- 
wość do złożenia przysięgi nmićj obszemćj {beschrankter), 



Digitized by 



Google 



180 



jeśli cofa poprzedoie twierdzeaia^ lub robi ustępsiwft na rzecz 
przeciwnika. W tym przypadku może łądać odpowiednia 
zmiany roty przysięgi. Jeśli sąd przychyli się do tój prośby, 
iczas winien poprzedni wyrok znieść i wydać nowy. 
Projekt z r. 1867 zawićra dokbidniejsze postanowienia 
zysiędze stanowczćj niż projekt z r. 1858. 
I tak stanowi §. 446, że wskazanie przysięgi jest nie- 
szczalne : 

1) na fakta, których przeciwieństwo uważa sąd za odo- 
lione, 

2) celem prowadzenia odwodu^ jeśli dowód i odwód 
}y za przedmiot te same fakta^ 

3) na fakta; o których delat nie może mieć wiadomo- 
i wreszcie 

4) na fakta, których udowodnienie mogłoby narazić de^ 
na niebezpieczeństwo dochodzenia karnego. 

Sąd może jednak niedopuścić wskazania przysięgi na- 
po jćj przyjęciu, względnie odkażaniu, jeśli z przepro- 
;Qnego dowodu za pomocą innych środków dowodo- 
i okazuje się, iż fakt, mający być zaprzysiężonym, jest 
[nie nieprawdopodobny (§. 451). 

Według §. 448 uważa się stronę, która w toku spora 
oświadczy, czy przysięgę sobie wskazaną, przyjmuje lub 
żuje, jako odmawiającą złożenia przysięgi. 

Wskazania przysięgi po jćj przyjęciu lub odkażaniu 
nożna odwołać. Również jest nieodwolalnem przyjęcie 
lięgi lub jćj odkażanie (§. 455). 

Strona, która przyjęła przysięgę sobie wskazaną, musi 

zasadzie złożyć bez wszelkiego dodatku. Od uznania 
ego zależy dopuścić z ważnych powodów, a mianowicie, 
przysięga nie ma za przed miot własnych czynności, lub 
rzężeń strony, przysięgę w rotę: „że strona nie nabrała 
:onania, iż^ 



Digitized by 



Google 



181 

To sanie prawie poataaowieiiia zawierał jaż t. z. 
Referenłen Enłwurf z r. 1866 z tą zmianą, ii wskazanie 
przysięgi na fakta delatowi nieznane nie było.wyklnczonem 
(§. 446). 

Komisyja, wybrana przez Badę państwa do obradowa- 
nia nad powyż8Z3rm projektem rządowym, poczyniła w swem 
d(^ładiićm i obszemóm sprawozdania z dnia 17 Grudnia 1869 r. 
nieliczne zmiany w rozdziale, zawierającym postanowienia 
o przysiędze, wspomniała jednak jaż we wstępie do swego 
sprawozdania o przesłuchaniu stron jako świadków, jako 
o środku dowodowym, używanym w Anglii i Ameryce pół- 
nocBĆj z dobrym skutkiem (str. 37). 

Nowy projekt rządowy ustawy sądowój {neuerliche Be- 
gierungM)orlage\ przedłożony Radzie państwa w r. 1870, przy- 
jął niektóre z popraw-, proponowanych przez powyższą ko- 
misyję Bady państwa, nie różni się jednak zresztą w rozdziale 
o przysiędze od projektn z r. 18671 

Późniejszy projekt rządowy, przedłożony Radzie pań- 
stwa w r. 1876 tudzież najnowszy, przedłożony w dniu 28 
Kwietnia r. 1881, nie zna .już przysięgi stanowczćj ; oł)a (e 
projekty przyjęły bowiem zamiast przysięgi stanowczo] prze- 
sfaicbanie stron jako świadków, o któróm późnićj będzie mowa. 

II. W nowój ustawie sądowój niemieckiój obowiązującój 
od I-go Października 1879 r. zatrzymano przysięgę stanowczą 
jako środek dowodowy z ważnemi jednak modyfikacyjami 
tak, że postanowienia ustawy sądowój niemieckiój różnią się 
znacznie od postanowień dawniejszego procesu pospolitego 
niemieekiego. 

Postanowienia tój ustawy, któremi chciano usunąć wyż 
przytoczone braki i wady przysięgi stanowczćj, są następujące : 

1) PrzyiEiięga jest dopuszczalną li tylko na fakta, bęiłą- 
ce czynnościami przeciwnika, jego prawozlewców lub zastęp- 
ców, lub tćż MLta, które były przedmiotem spostrzeżenia 
tych osób (§. 410). 



Digitized by 



Google 



182 

Odkażanie przysięgi jest tylko pod tymi samymi wa- 
jrankami możliwe. Odkażanie jest niemóiliwe^ jeśli przed- 
miotem przysięgi są własne czynności lab spostrzeżenia de- 
lata tak^ że tylko on byłby w stanie złożyć przysięgę na 
iwdziwość (§. 413J. Przysięga może być wskazaną, wzglę- 
ie odkażaną tylko stronie spór wiodącój^ a nie osobie trze- 
j. Wskazanie lab odkażanie przysięgi interwenientowi jest 
ko możliwem^ jeśli interwenient winien być nważanym za 
sestnika spora (§. 66 i 414). Sąd może jednak postano- 
i, że powyższe ograniczenia dopnszczenia przysięgi nie 
ją wejść w zastosowanie, jeśli strony zgadzają się wzglę- 
n przysięgi, mającój być dopaszczoną, a przedmiotem przy- 
gi są fakta (§. 415). 

2) Delat masi oświadczyć, czy wskazaną sobie przy- 
gę przyjmtge lab odkazaje i to nawet ¥^dy, gdyby po- 
>sił zarzaty przeciw dopaszczalności przysięgi. Zanieclia- 
t powyższego oświadczenia lab niedozwolone odkażanie 
;ysięgi, bez warankowego przyjęcia jćj, ma ten skatek, iż 
at bywa aważanym za odmawiającego złożenia przysięgi 
417;. Tenskatek następtge jednak dopićro wtedy, gdy 
at przez sąd do oświadczenia się będzie wezwany (§. 420). 
sez wskazanie, przyjęcie lab odkażanie przysięgi nie jest 
Inak wyklaczoną możność nżycia innych środków dowo- 
wjch przez jedne ze stron spór wiodących, a jeśli strona 
^e tych środków dowodowych, natenczas należy aważać 
ysięgę jako wskazaną tylko na przypadek niendania się 
voda z tych środków dowodowych (§. 418). Jeśli ofiaro- 
no inne środki dowodowe, nie jest delat obowiązanym 
ićrw oświadczyć, czy przysięgę przyjmaje lab odkaziye, 
)óki deferent po przeprowadzenia dowoda nie powtórzy 
irowania przysięgi (§. 419). Wskazanie, pf^yjęcie i od- 
danie przysięgi jest nieodwołalne, wyjąwszy jeśli osoba, 
jąca złożyć przysięgę, zostanie prawomocnie skazaną za 
yślne naraszenie obowiązka zaprzysiężenia prawdy (u^^en 



Digitized by 



Google 



183 

icissefUlicher Yerlełgung der Eidespflichł) (§. 422 i 423)^ lub, 
gdy przeciwnik ofiarował inne środki dowodowe na fakta/ 
stanowiące przedmiot dowodu z przysięgi. 

3j Na fiikta, będące czynnościami osoby mającój złożyć 
przysięgę lub będące przedmiotem jćj spostrzeżenia^ składa 
się przysięgę w rotę: „że fakt jest prawdziwy lub niepraw- 
dziwy^. Jeśli jednak przeciwnik osoby, mającćj złożyć przy- 
si^;ę, twierdzi, że taki fakt nastąpił lub nienastąpił, a nie 
moina przypuścić, że delat będzie wstanie złożyć przysięgę 
na prawdziwość lub nieprawdziwość tego faktu, natenczas 
może sąd na wniosek strony dozwolić, aby przysięga była 
złożoną w rotę: „że składający przysięgę po starannem zba- 
danio i wywiedzeniu się doszedł do przekonania, iż fakt jest 
prawdziwy, względnie nieprawdziwy". 

Na wszelkie inne fakta składa się przysięgę w rotę : 
^ie składający przysięgę po sumiennem zbadaniu i wywie- 
dzenin się nabnd, względnie nie nabrał przekonania, iż fakt 
jest prawdziwy (§1 424). 

4). Przysięgę dopuszcza się w zasadzie wyrokiem sta- 
nowczym warunkowym, a złożenie przysięgi następuje do- 
piero po prawomocności wyroku. (§. 425). Od tćj zasady 
istnieją jednak następujące wyjątki: 

a) jeśli strony zgadzają się pomiędzy sobą tak wzglę- 
dem stanowczości, jakotćż względem roty przysięgi; 

b) jeśli przysięga ma służyć dla rozstrzygnienia sporu 
ubocznego; 

c) jeśli orzeczenie sędziego względem poszczególnych 
środków zaczepki lub obrony zawisło od złożenia przysięgi 
(§•426); 

d) w sporach z dokumentu lub wexlu (Urhunden und 
Weekselprogess) (§. 558) 

W tych przypadkach może bowiem sędzia, a wczwar- 
^ musi, dopuścić przysięgę rezolucyą (Beweisbeschlusa), 
w trzecim z nich zaś także wyrokiem warunkowym przed- 



Digitized by 



Google 



184 

stanowczym (ZunschenurtheU). W tym ostatnim przypadku 
następuje złożenie przysięgi dopićro wtedy, gdy przy roz- 
strzygnięcia sporu orzeczonem będzie wyrokiem wanmkowyiii 
stanowczym, że złożenie tćj przysięgi jest jeszcze rozstrzy- 
gające. 

W wyroku warunkowym musi być oznaczoną rota przy- 
sięgi tudzież skutki złożenia względnie niezłożenia przysięgi 
tak dokładnie, jak tego stan sprawy dozwala. Po złożenia 
przysięgi musi być jednak wydanym jeszcze wyrok ostate- 
czny bezwarunkowy, w którym Sąd orzeka, czy nastąpiły skut- 
ki, w wyroku warunkowym określone (§. 427^. 
* 5^ Złożenie przysięgi dostarcza zupełnego dowodu na 
fakta, będące przedmiotem przysięgi. Ten sam skutek ma 
uwolnienie od złożenia przysięgi przez przeciwnika. Odmó- 
wienie złożenia przysięgi ma ten skutek, że przeciwień- 
stwo tego, co miało być stwierdzone przysięgą, będzie uwa- 
żane za udowodnione (§. 428 i 429). Jećli obowiązany do 
złożenia przysięgi nie stanie na audyencyi, wyznaczonćj do 
złożenia przysięgi, natenczas należy na wniosek przeciwnika 
orzec wyrokiem zaocznym, że przysięga ma być uważaną za 
niezłożoną (verweigert) (§. 430). 

6) Obowiązany do złożenia przysięgi, który poprzednie 
swe twierdzenia odwołcge, lub wpierw zaprzeozane fakta 
przyznaje, może oświadczyć gotowość złożenia przysięgi 
w rotę bardzićj ograniczoną (heschrdnkterer) nawet wtedy, 
gdy przysięgę dopuszczono już wyrokiem warunkowym. Ró- 
wnież można poprawić niestanowcze okoliczności objęte rotą 
przysięgi (§. 431). 

7). Jeśli obowiązany do złożenia przysięgi umrze, lub 
jeśli stanie się niezdolnym do złożenia przysięgi, lub tćż gdy 
przestanie być ustawowym zastępcą strony, natenczas mogą 
obie strony wykonać te wszystkie prawa ze względu na pro- 
wadzenie dowodu, jakie im służyły przed wskazaniem przy- 
sięgi, a jeśli przysięga została już dopuszczoną wyrokiem 



Digitized by 



Google 



185 

warankowym, satenczas wyrok się znosi i wydaje się inny 
wyrok w sprawie samój (§. 438). 

8) Trodną kwestyję złożenia przysięgi przez spólników 
spora w przypadka, gdy stosnnek prawny, będący przedmio- 
tem spom, nie da się odrębnie ustalić ze względu na każdego 
ze spólników, (§. 58) rozwiązuje §. 434 ust. w sposób na- 
stępujący : 

,,Przy8ięga na fakt, który ma wpływ na stosnnek pra- 
wny, mogący być ustalonym wobec wszystkich spólników 
sporu tylko w jeden spoiny sposób, (einheiilich fesimstellen" 
des Bechtsverhdltniss), musi być wszystkim spólnikom wska- 
zaną lub odkażaną, chyba że wskazanie, względnie odkaża- 
nie przysięgi jest wobec niektórych z pomiędzy spólników 
niedopuszczalnem. W każdym razie potrzebnćm jest tak do 
wskazania, jakotóż do odkażania przysięgi przez spólników 
6p<Hii jednomyślne oświadczę uie wszystkich. 

Względem przyjęcia winni się oświadczyć tylko ci spól- 
nicy sporu, którym przysięga została wskazaną. 

Jeśli jeden lub kilku ze spólników odmówi złożenia 
przysięgi, którą mają złożyć wszyscy hb niektórzy z nieb, 
lob tćż, jeśli przysięga, którą ma złożyć część spólników, nie 
będzie przez nich złożoną, lub tćż ma być uważaną za od- 
mówioną, natenczas orzeka sąd według snego uznania, czy 
twierdzenie, które miało być udowodnione przez wskazanie 
przysięgi, ma być za prawdziwe uważane. Jeśli niektórzy 
spóhucy oświadczą, iż nie złożą przysięgi, natenczas nie na- 
leży zarządzać złożenia przysięgi przez innych spólników, 
jeśli sąd uważa tę przysięgę za niestanowczą. 

9) Jeśli jedna ze stron nie jest zdolną do prowadzenia 
procesów, natenczas może być pr/.ysięga wskazaną, wzglę- 
dnie odkażaną tylko jćj prawnemu zastępcy i to o tyle, o ileby 
sama strona, gdyby proces sama prowadziła, lub tćż zastępca, 
gd)fby sam był struną, musiid przysięgę dopuścić. 

WjćM. Vh9t4. T. zvm. 24 



Digitized by 



Google 



186 

Małoletnim^ którzy jnż skończyli 16 rok życia, i marno- 
trawcom może być przysięga wskazaną lub odkażaną na fakta 
będące ich czynnościami, lub tćż które były przedmiotem ich 
spostrzeżenia, o ile to sąd uzna na wniosek przeciwnika za 
stosowne i dopuszczalne (§. 435). 

Jeśli jest kilku ustawowych zastępców, należy zastoso- 
wać analogicznie postanowienia o przysiędze spólników spo- 
ru ; jeśli jednak przysięga dotyczy czynności własnych, lub 
spostrzeżeń niektórych tylko, lub jednego ze zastępców, na- 
tenczas reszta nie jest obowiązaną do składania tćj przysięgi 
(§. 436). 

10) Jeśli wynik rozprawy i dowodów nie wystarcza, 
aby uzasadnić przekonanie sądu o prawdziwości lub niepraw- 
dziwości faktu, mającego być dowiedzionym, natenczas może 
sąd na fakt sporny jednćj lub drugićj stronie nałożyć przy- 
sięgę t. z. sędziowską {richterlicher Eidjy do którćj mają 
również zastosowanie wyż omówione zasady (§. 437 i nast). 

III. Przedstawić jeszcze muszę postanowienia ustaw fran- 
cuskich o przysiędze, albowiem w nich przebija się szczegół- 
nićj jasno pierwiastek umowny przysięgi stano wczćj. 

Kodex cywilny francuski (art. 1357 — 1369) i kodex 
postępowania (art 120 i 121)* zawierają dość niedokładne 
postanowienia o przysiędze. 

Przysięga może być nałożoną w jakimkolwiek stanie 
sprawy jednćj ze stron spór wiodących. Sąd może jednak 
zarządzić adcytacyę trzecićj osoby, aby taż złożyła przysię- 
gę na fakt sporny n p. jeśli cesyonarynsz zapozwie dłużnika, 
a ten chce wskazać przysięgę cedującemu na fakt zapłaty, 
która nastąpiła przed cessyą ') 



^) Schlink: Commenłar iJtbcr die franzosische Cwilprocess- 
ordnung. Coblbnz; 1843. T. U. str. 259. 



Digitized by 



Google 



187 

Według art 1359 i 1362 kod. cyw. może być przysięga 
wskazaną i odkażaną tylko na czynność własną strony (fait 
perssonel). Z tego jednak nie wynika, abj juramentum creduli- 
ioŁis było wykluczone n. p. w przypadku ; gdy spadkobierca 
ma przysięgać na czynności spadkodawcy (art. 2^75 k. c. i 189 
k. h.) «). 

Według zdania Schlinka (II, 260) jest przysięga rodza- 
jem przyznania sądowego, od którego różni się tylko pod 
względem formy i tćm, że na krzywoprzysięstwo jest kara na- 
łożona. Co się jednak tyczy skutków przysięgi, to takowe są 
te same, co skutki przyznania sądowego, i dlatego nie 
można przysięgi dzielić, tak jak nie można dzielić przyznania. 
Dlatego nie zależy wyłącznie od woli deferenta, na co 
przeciwnik ma przysięgać, przeciwnie delatowi wolno rpbić 
takie dodatki i dodawać takie warunki, jakie uważa za sto- 
sowne. Wynika to z istoty przysięgi. Art. 1364 k. c. uwa- 
ża I>owiem przysięgę za kontrakt dwustronnie obowiązujący, 
gdyż wymaga wskazania i przyjęcia, dlatego tćż musi delat 
mieć wszelką swobodę co do sposobu, w jaki chce* przysięgę 
złożyć. 

ScHLiNK (1. c. Str. 261) wymienia następujące przy- 
padki, w których dowód z przysięgi jest niedopuszczalny: 

1) w sporach o długi z gry i zakładu (art. 1965 k. c), 
ailK>wiem wierzytelności z tego tytułu pochodzące nie mogą 
być dochodzone w drodze spora; 

2) przy przedawnieniu, z wyjątkiem przypadków omó- 
wionych w art. 2275 k. c. i na fakt uznania długu przeda- 
wnionego ; 

3) w przypadkach, w których ustawa wymaga do wa- 
żnońd umowy pewnćj oznaczonćj formy, jak n. p. przy mał - 
żeństwach, adopcyach, darowiznach, testamentach, wexlach 
i t p., albowiem odnośna czynność prawna jest tak długo 
nieważna, dopóki nie będzie zawartą w przepisano) formie; 



') Sgołink: Lc str. 260. Zink: ErmiUlung I, str. 543. 

/Google 



Digitized by ^ 



^!i^ 



i czyny karygodue, bo nie można nikoma wska- 
ysięgi na jego własną hańbę. Ta należy jeszcze 

e można wskazać przysięgi osobom prawniczym, 
one już z natury rzeczy są niezdolne do składania 
Zastępcy osoby prawniczćj mogą być tylko prze- 
a podane przez przeciwnika pytania ^) (art. 336 

nęga może być dopuszczoną li tylko na fakta sta- 

)ór rozstrzygające; to nie przeszkadza jednak do- 

przysięgi na pnnkta incydentalne ; lub na fakta 

; przyjęcie przysięgi wskazanćj lub odkazanój za- 
rony spór wiodące umowę ; że będą się trzymać 
rzysięgą będzie stwierdzone. Z tego Y^ika: 
I tylko osoby, mogące wolno rozporządzać przed- 
[)rU; mogą przysięgę wskazać; przyjąć; lub odkażać; 

strona, która przysięgę wskazała lub odkażała, 
cofnąć swego oświadczenia, jeśli strona przeciwna 
a już gotowość złożenia przysięgi, 

po złożeniu przysięgi, jest każdy środek dowo- 
opuszczalny, który miałby na celu wykazać fałszy- 
dęgi •). 

mo bezwarunkowego przyjęcia przysięgi, można ją 
żyć z modyfikacyjami, co nast^ić może tylko po 
liu przeciwnika '). 



1. c. I, str. 545. 

ncourł. Cours de codę civiL T. II. str. 190. Zdtk: 
L str. 547. 

hol: ił 268. 



Digitized by 



Google 



189 



Każda przysięga winna być do puszczoną wyrokiem, któ- 
ry masi podać okoliczności; na które ma być przysięga zlo- 
ioną (art 120 kod. proc.) Przed wydaniem takiego wyroku 
moBi jednak odbyć się pomiędzy stronami rozprawa co do 
dopnszczalnó&ci i przyjęcia przysięgi. Ustawa nie zawićra 
wyraźnych postanowień^ jak ma brzmieć wyrok dopuszcza- 
jący przysięgę, a w szczególności, czy to ma być tylko wy- 
rok przedstanowczy, czy też stanowczy wyrażający zarazem 
skutki, połączone ze złożeniem, względnie niezłożeniem przy- 
sięgi. We Francy! trzymają się tćj ostatnićj formy, podczas 
gdy w reńskich prowincyjach trzymano się pierwszćj formy '). 
Jeśli strona nie stanie na audyencyi, wyznaczonćj do złoże- 
nia przysięgi, może przeciwnik żądać wydania wyroku za- 
ocznego tćj treści, że strona ma być uważaną za odmawia- 
jącą złożenia przysięgi. Przeciw temu wyrokowi służy stro- 
nie środek prawny oppozycyi *). 

Fakta, które mają być udowodnione przysięgą, musi 
strona wyraźnie potwierdzić lob zaprzeczyć, nie można skła- 
dać przysięgi w ten sposób, że przysięgający nie przypomina 
sobie, czy te fakta nastąpiły lub nienastąpiły. 

Po złożeniu przysięgi zapada wyrok w sprawie samćj, 
od którego, o ile opiera się tylko na przysiędze, apellować 
nie można. 

W myśl art 1366 kod. cyw. stanowi przysięga dowód 
tylko pomiędzy stronami spór wiodąoemi, ich spadkobiercami 
i prawonabywcami. 

Artykuł ten wyjaśnia dalój powyższe postanowienie 



w ten sposób, że: 



*) Schuhk: IL 271. 

') ScHŁiKK : I. c. str. 275. Przeciwne zapatrywanie przytacza 
Zdik: ErmMung. J. str. 543 not 14. 



Digitized by 



Google 



190 

a) przysięga, wskazana dłużnikowi przez wierzyciela 
solidarnego, uwalnia dłużnika tylko co do części przypada- 
jącój na tego wierzyciela; 

b) przysięga wskazana dłużnikowi głównemu wywićra 
skutek i na ręczycieli ; 

c) przysięga wskazana dłużnikowi solidarnemu uwalnia 
także jego współdłużników ; 

dj przysięga ręczyciela uwalnia także dłużnika głó- 
wnego; 

e) skutki pod c) i d) wymienione następują jednak tyl- 
ko wtedy, jeśli przysięgę wskazano na fakt, wykazujący 
istnienie samój wierzytelności, a nie na fakt solidarności lub 
poręczenia. 

Ustawa mówi tylko o liberation, dlatego nie ma odmó- 
wienie przysięgi przez powyższe osoby wpływu na solidar- 
nych współdłużników, ręczyciela i dłużnika głównego V- 

Oprócz przysięgi stanowczćj {setinent decisoire) zna usta 
wa francuska jeszcze przysięgę nałożoną przez sędziego ') 
{scrment defere d'office). 

Art. 1366 kod. cyw. zna dwa rodzaje tój przysięgi: 

1) przysięgę rozstrzygającą sprawę samą i 

2) przysięgę, celem oznaczenia ilości skazania, 

W obu przypadkach nakłada sędzia przysięgę z urzędu. 
Dwa warunki dopuszczenia przysięgi uzupełniająco) 
wymienia art. 1367. kod. cyw., a mianowicie : 

a) fakta pozwu lub obrony nie mogą być już całkiem 
udowodnione i 

b) nie może zbywać zupełnie na dowodach. 

Różnice zachodzące pomiędzy przysięgą stanowczą i 
przysięgą uzupełniającą są następujące: 



») Schlink: n. str. 266. 

») W tłomacz. Rzesińskiego : nP^yaięga wyznaczona z urzędu* 



Digitized by 



Google 



191 

1) przy8icg;a uzupełniająca nie może być odkażaną, 

2) przysięga uzupełniająca stron nie wiąże, dlatego mogą 
założyć od wyroku dopuszczającego tę przysięgę środek pra- 
wny apellacyi, restytucyi lub ka^sacyi, 

3) przy przysiędze uznpełniającćj muszą już istnieć inne 
dowody. 

Sędzia apellacyjny może wyrok zmienić pomimo złoże- 
nia przysięgi uzupełniającój w pierwszćj instancyi. Wyrok, 
dopuszczający przysięgę uzupełniającą, może odwołać nawet 
sędzia, który tę przysięgę dopuścił, jeśli przed złożeniem 
przysięgi dostarczone będą dowody, z których mylność wy- 
roku się okazuje. (Schlink I. c. str. 268). 

Dowód fi^szywości przysięgi uzupełoiającćj nie jest wy- 
kluczony. 

W ko:ńcu dodać należy, że przysięga należy do środków 
dowodowych we Francyi najrzadzićj używanych. I tak n. p. 
doposzczono w r. 1873 tylko 439 przysiąg stanowczych i 112 
uzupełniających. Liczba wyroków na przysięgę wynosi tylko 
V,7o wszystkich spraw załatwionych *j. 

Przeszłoby to ramy naszego zadania, gdybyśmy chcieli 
przedstawić także, w jaki sposób i ustawodawstwa innych 
państw normują rzecz o przysiędze. Wspomnieć tylko na- 
leży, że niektóre ustawodawstwa nie znają nawet przy przy- 
siędze stanowczćj roty przysięgi, lecz dozwalają zamiast za- 
przysiężenia roty przesłuchania przysięgającego pod przy- 
sięgą. Tak n. p. odbiera się przysięgę stanowczą w Szko- 
cyi (Habrasowskt str. 45) w ten sposób, że deferent prze 
słachuje delata na audyencyi, wyznaczonćj do złożenia przy- 
sięgi. Podczas tćj audyencyi może delat także sam dawać 
wyjaśnienia, a sędzia prowadzący rozprawę może z urzędu 
zadawać pytania, które wydają mu się być potrzebne do wy- 



') Babbassowskt : I* c. str* 1 3. Fon także Zink : I e. L str. 548, 

/Google 



Digitized by ^ 



192 



.^, 



jaśnienia stanu rzeczy. Sąd moie nawet zarządzić powtór- 
ne przesłuchanie; jeśli uwaia je za potrzebne do wyjaśnienia 
stanu rzeczy. 

W ten sam sposób odbiorą się przysięga w Szwajcaiyi 
przed sądem związkowym (Habbassowskt str. 146^ i w nie- 
których kantonach; jak n. p. w Genewie (L c. 148). 



§.2. 

O przesłaclianiu stron w sporze. 

Z istoty stosunku cywilno prawnego wynika^ ie strony 
prawami swemi cywilnemi mogą dowolnie rozrządzać. Dal- 
szem następstwem tćj zasady jest; że i w sporach; których 
przedmiotem są prawa cywilne stron, służą im te same prawa 
wolnćj dyspozycyi przedmiotem sporu. W tćm prawie są one 
tylko o tyle wiązane, o ile jest to koniecznom dla uporządko- 
wanego toku procesu ; i o ile wykonywaniu tego prawa nie 
sprzeciwiają się prawa przeciwnika. 

Strony mają zupełną wolność w popieraniu procesu. 
Rozpoczęcie procesu, jego przygotowanie i dalsze prowadze- 
nie w granicach ustawą dozwolonych zawisło wyłącznie od 
woli strou; o ile się rozchodzi o prawa, któremi strony wolno 
rozrządzać mogą '). 

Aby spór mógł się toczyć koniecznom jest współdzia- 
łanie stron przed sądem. Przez zawarcie stosunku proceso- 
wego '), który powstaje przez wytoczenie pozwu przez po- 



^) Maxime des freien Processbetriebs der Parłeien, Cank- 
stein: Dis rationellen Orundlagen des Civilprocess€S, 
str. 173. 

') Na oznaczenie niemieckiego wyrazu „ProcessrechtsterhdU" 
niss^ nie utworzył się jeszcze odpowiedni polski wyraz. Uiy- 
w^m na oznaczenie tego pojęcia wyrazu „stosunek proce- 
sowa''. BOlow: Die Lehrevonden Processemreden. 



Digitized by 



Google 



193 

woda, przei przyjęcie go przez sędziego i przez wdanie się 
w spór przez pozwanego, oświadczają strony nietylko, że 
chcą, aby stosunek prawny, który pomiędzy niemi istnieje^ 
był rozstrzygnięty w drodze procesu, lecz przyjmują także • 
na siebie obowiązek współdziałania w tym celU; aby umożli- 
wić wydanie wyroku. 

Strony są we własnym interesie obowiązane dostarczyć 
sądowi tego materyałU; który jest koniecznym dla wyjaśnie- 
nia stanu rzeczy i rozstrzygnienia sporu. 

Łąeząc ten obowiązek stron z dwoma powyższemi zasa- 
dami, dojść musimy do wyniku, że sędzia nie ma w zasadzie 
prawa domagać się od stron, aby swe twierdzenia udowodniły, 
strony mogą na uzasadnienie swych twierdzeń przytoczyć tyle 
faktów i tyle dowodów, ile im się podoba, z drngićj jednak 
strony może sędzia żądać, aby przytoczone przez strony fakta 
były należycie wyjaśnione, i aby powołane przez nie środki 
dowodowe były należycie użyte. 

Z tego się okazuje, że sędzia nie może wprawdzie stron 
nważać za środki do uzyskania dowodu, może on jednak przez 
zadawanie stosownych pytań dążyć do wyświecenia stanu 
rzeczy. 

Przesłuchanie stron przez sędziego w procesie jest tćż 
jednym z najważniejszych środków wyświecenia sprawy, 
i gdzie tylko ustne postępowanie istnieje, było i jest prakty- 
kowane M- 

Zachodzi jednak pytanie, czy i stronom służy prawo 
zadawać sobie wzajemnie pytania w sporze, w celu wymu- 
szenia przyznania i uwolnienia się w ten sposób od dowodu ') 



*) Bar: Recht und Beweis słr. 146. 

*) HrrTEBiiAisR : Dos Fragereeht der Parieien im burgerli" 

chen Yerfahren. Archiv f. civil. P'rax, Tum XXXIX, 

str. 21%. 



Wjds. ttosot T. zvin. 



Digitized by 



Google 



194 

Na tę oatatnią kwestyję różnie się zapatrywały ustawodaw- 
stwa i różne tćż instytucyje procesualne powstały z biegiem 

czasu, których celem było wymuszenie od przeciwnika przy- 
znania '). 

Już prawo rzymskie zna t. z. inŁerrogatianes in jurę *) 
dla uchronienia powoda przed niekorzyściami pluspetitioms. 
W przypadkach, w których dochodzenie praw powoda było 
zawisłem od ziszczenia się pewnych warunków w osobie po- 
zwanego, o których powód nie mógł mieć dokładnój wiado- 
mości, dozwalał mu pretor zapytać się pozwanego o wyja- 
śnienie tych okoliczności, n. p. jeśli się rozchodziło o dług 
spadkowcy, o wyjaśnienie, w jakićj części pozwany dziedzi- 
czy, lub przy acłio de pauperie^ czy jest właścicielem zwie- 
rzęcia, które wyrządziło szkodę i t p. 

Pozwany był w takim razie obowiązany odpowiedzieć 
prawdę, albowiem, jeśli całkiem nie odpowiedział, przyjmo- 
wano za prawdę ewentualność dla niego najniekorzystniejszą, 
.jeśli tylko była prawdopodobną, a jeśli odpowiedział nie- 
prawdę na niekorzyść powoda, przyjmowano za prawdę to, 
eo powód twierdził. 

Pozwany mógł prosić o zwłokę do odpowiedzi, a jeśli 
się bez swćj winy omylił, mógł później swą odpowiedź spro- 
stować. 

Proces kanoniczny ') poleca stronom, aby cały matery- 
jał procesowy rozłożyły na t. z. positionesy i aby po złożeniu 
juramenti calumniae odpowiedziały sobie na wzajemne post- 
łiones lub interrogationes. Strona mogła nawet żądać, cho- 
ciażby sama nie postawiła positiones^ aby jćj przeciwnik 



') Postanowienia różnych ustaw sądowych są przedstawione 
w powyższćj rozprawie Mitterhaiera i w dziele Habbas- 
sowsKiBGo: „IHe Parteienvernehmung eic.^. 

■) Keller: Civilproces3, VI wyd. str. 269. Beth. Hollweo: 
II, 550. 

'; Zimmerhann: 1. c. str. 166. i nast. Orosb: Beweisiheorie 
h str. 38; 71 i nast. i IL str. 213. 



Digitized by 



Google 



195 

był prze^ebany pod pr/ysięgą ^). Bówniei i sędzia może 
zadawać stronom pytania w kaidem stadyum procesU; na 
które strony maszą odpowiedzieć pod przysięgą. Niestawien- 
nictwo na terminie; wyznaczonym do odpowiadzi na positio- 
nes^ uważano za przyznanie (G. 2 in VP de confessis {2. 9). 
Wetzell str. 630.). 

W szczególniejszy sposób arządzonem jest jednak prze- 
iłachanie pTzecivniika w procesie w ustawodawstwie francn- 
skiem. Ordonnance z r. 1667 *) dozwala stronom^ zgodoie 
z ówczesną praktyką^ dać się wzajemnie przesłuchać na sta- 
nowcze fakta^ które muszą być ułożone w formie artykułów. 
Przesłuchanie może nastąpić w każdym stanie procesu przed 
sędzią procesowym^ lub przed sędzią przez niego delegowa- 
nym, jeśli to tylko nastąpić może bez przewleczenia sprawy. 

Je61i sędzia zarządzi przesłuchaniei natenczas doręcza 
się przeciwnikowi odpis pytań, na które ma odpowiedzieć. 

Przesłuchanie odbywa się w nieobecności strony, która 
żądała przesłuchania i rozpoczyna się od odel^rania przysięgi od 
przeciwnika mającego być przesłuchanym, który musi się sta- 
wić osobiście bez adwokata. Sędzia przesłuchujący może 
z urzędu zadawać stronie nowe pytania. 

Jeśli strona, mająca być przesłuchaną, nie staje lub 
odmawia odpowiedzi, natenczas należy uważać twierdzenia, 
na które ma odpowiedzieć za prawdziwe. 

Pomimo ostrćj krytyki jakiej doznała powyższa instytu- 
cyja procesualna ') przyjęto ją także do kodexu postępowa- 
nia sądowego z r. 1806. 



') Świadkiem tego dawnego zwyczaju jest Pillius; Summa 
de ordine judiciorum Pars Ilj §. 11. wydanie Beromanna 
str. 31. 

') Hasrassowsky : I. o. str. 1 i nast. 

*) Habbassowskt : 1. c. str. 3. Mittermaibr: I. c. str. 289. 



Digitized by 



Google 



196 



PostaDOwienia kc»dexu postępowania^ odnoszące «ię do 
tozój instjtircyi procesaaliiój (ait. 324 i naat.), są nastę- 
b: 

Każdej ze stron spór wiodących wolno żądać, aby jij 
iwnik był przesłuchany na fakta stanowcze, o iłe się 
uskutecznić bez przewleczenia sprawy. 
Żądający przesłuchania przeciwnika, musi przedłożyć 
ń pismo zawierające pytania, które mają być zadaae 
iwnikowi, sąd biada ex offieio, czy przedłożone pytania 
anowcze i rozstrzyga, czy interrocalorium dozwolić 
)dmówić, bez poprzedniego przesłuchania przedwni- 

Przed przesłudianiem doręcza się przeciwnikowi podaaie 
|cego i wyrok dozwalający przesłuchania, niemnićj nchwa- 
zaaozająca komisarza, mającego przedsięwziąńć prze- 
tnie. Od tego wyroku służy przeciwnikowi 6rodek pra- 
tipellacyi, który ma moc wstrzymującą. Ten sam śro- 
prawny służy proszącemu, jeśli przesłucłiania odmó- 
». W drngićj instaancyi odbywa się rozprawa kontrady- 
3zna pomiędzy stronami '). 

Komisarza, mającego przedsięwziąść przesłuchanie, mia- 
(inrezydent, a je6łi miejsce zamieszkania przeciwnika jest 
\g od siedziby sądu, natenczas może prezydent wezwać 
osłuchanie prezydeiita sądu miejsca zamiesziŁania przeoi- 
i, lab sędziego pokoju jego okręgu. 
O przesłuchanie można prosić i podczas postępowania 
igićj instancyi. 

Pomiędzy przesłuchaniem i doręczeniem wyroku musi 
)ć co najmniój 24 godzin. (Art. 329). 



(niektóre sądy odmiennćj trzymają się praktyki, ol). Sghłimk : 
1. c. II. str. 248. 
Schłink: 1. c. IL str. 248. 



Digitized by 



Google 



* 197 

Jeśli {n^eciwnik ca ^yraaczon^ atidyenryi nie stanie, 
natenczas należjr odrótoić, czy swą nieobecność jest w staaie 
uspokwiedliwić lab nie. W pierwszym przypadkn wyznacza 
si{ nową attdyencyę. (Art. 332, kod. fiost.). 

Jefli zaś strena nie usprawiedliwi swego niestawien- 
nictwa, lab tći stanąwszy, wzbrania się odpowiedzieć, na- 
tencsas spisuje się w tdj mierze sumaryczny protokół, i fakta 
w infterrogatarmm podane, będą mogły być uważane za spraw- 
dzone. Ustawa (Art. 330) nie łączy więc z niestawiennic- 
twem skutków przyznania, sąd nie musi faktów przytoczo- 
nymi przez proszącego o przesłudianie uważać za prawdziwe; 
zaleiy to od uznania sądu. 

W myśl art 333 i 334 musi strona stawić się na audy- 
jeiicyi) wyenaczonćj do przesłuchania, osobiście i bez adwo- 
kata. Na zawarte w interrogatarium pytania winna odpo- 
wiedzieć stanowczo i zwięźle, bez pdiwarzy lub wyrazów 
krzywdzących przeciwnika, i bez pomocy jakichś pism. 

To samo odnosi się do pytań, zadawanycłi przez sę- 
dziego. Przesłuchanie odbywa się w nieobecności proszącego. 

Po skończeniu przesłuchania odczytuje się spisany ze 
streną protokół i wzywa się ją do oświadczenia, czy zawarte 
w prcftokele odpowiedzi są zgodne z prawdą i czy przy nich 
obstaje. Po ceem podpisuje protokół strona, komisarz i pisarz. 

4Strona, chcąca zrobić użytek z zapytań, winna je ka- 
zać wręczyć przedwmkowi ; zapytania nie mogą jednak być 
przedmiotem pism z jednćj łub dmgićj strony. Proszącemu 
o l^rzesłuchanłe wolno także ciekiem nie robić użytku z od- 
powiedzi 

I&stytocjfja przeiAuchania prsflcciwnika, nie znaflazła we 
Francyi zwolenników. Przeciwnie ostro ją krytykowano '), 



') Schumk: 1. c 8tr. 445. ELutRAssowsKy : l.'c. str. 6. Bab: 
Itechł und BeweU, str. 148, 



Digitized by 



Google 



198 

twierdząc, ie instytucyja ta jest czędciój dla sramienia prze- 
słuchanego szkodliwszą, niź dla proszącego pożyteczną. Po- 
wodem powyższćj krytyki są bądź liczne kontrowerzye istnie- 
jące tak w teoryi, jak w praktyce, co do poszczególnych 
pytań, nasuwających się przy zastosowania powyższych po- 
stanowień, bądź w tćm, że jedni aatorowie uważają przeshi* 
chanie powyższe za środek do wymuszenia przyznań u prze- 
ciwnika, drudzy zaś tylko za środek dla wyjaśnienia staną 
rzeczy. 

Dlatego tóż używają bardzo rzadko w praktyce powyż- 
szego przesłuchania, a to tćm bardzićj, iż zastępuje je i tak 
w zupełności prawo przysłagające sędziemu zarządzenia kał- 
dój chwili osobistego stawienia się stron V* Art. 428 proc. 
stanowi, że Trybunał handlowy będzie mógł we wszystkich 
przypadkach nakazać nawet z urzędu^ aby strony wysłucha- 
ne były osobiście na audyencyi, albo w izbie sądowój, a je- 
śli zajdzie prawna przeszkoda wyznaczyć jednego z sędziów, 
albo nawet sędziego pokoju dla ich przesłuchania. 

Przesłuchanie stron przez sąd orzekający zna tóż usta- 
wa sądowa niemiecka, stanowiąc w §. 132, że sąd może za- 
rządzić osobiste stawienie się strony przed sądem, celem wy- 
jaśnienia stanu rzeczy '). §§, 127 i nast. zawierają zaś po- 
stanowienia, w jaki sposób sąd ma wpływać na strony, aby 
sprawa podczas ustnćj rozprawy była należycie wyjaśnioną. 

Projekty austryjackie nie jednako zapatrywi^ się na 
istotę prawną przesłuchania stron w sporze. 

Referenten Entwurf z r. 1 866 (§§. 126 — 137) nadaje 
sądowi nietylko obszerne prawo wypytywania stron, w celu 
wyjaśnienia sprawy, lecz nadto dozwala sądowi, jeśli to nwa- 



>) Sohłik: 1. c. str. 238. Harrassowski : I. o. str. 7. Art 

119 kod. post. 
*) Ob. Materialien zu den Rechłsjustizgesetaen , herausgc- 

geben von C. Hahn, str. 564 i nast. 



Digitized by 



Google 



199 

ia za stosowne, zawezwać stronę osobiście do sądu, w celn 
zadawania jćj pytań. Jedli strona nie odpowie na zadane 
sobie pytanie, lab nie stanowczo, należy rzecz uważać tak, 
jak gdyby odpowiedź była wypadła w sposób korzystniejszy 
dla przeciwnika. Ten przepis należy stosować także wtedy, 
jedli strona zawezwana do sądu w celu zadawania jćj pytań 
nie staje bez dostatecznych powodów, a pytanie, które miało 
być stronie zadane, udzielono jćj już wpierw na pidmie. 

Podobne postanowienia zawićra projekt rządowy z r. 
1867, (§§. 131—139) a §. 135 zawićra identyczne postano- 
wienie z §. 136 powyższego projektu, iż jeśli strona, którćj 
mają być zadawane pytania, nie może stanąć na rozprawie 
z powodu zachodzącój przeszkody, lub tćż stawienie się jćj 
byłoby połączone z szczególnemi trudnościami z powodu da- 
lekiego miejsca zamieszkania, natenczas można poruczyć jćj 
przesłuclianie jednemu z członków sądu procesowego lub 
sądowi jćj miejsca zamieszkania. W tym przypadka winno być 
pytanie, zadać się mające stronie, zamieszczone w uchwale są- 
dowćj i udzielone stronie przy wezwaniu na piśmie ; sędzia 
pytający się może jednak zadawać i inne|;p3rtania, które 
uważa za potrzebne do uzupełnienia lub wyjaśnienia odpo- 
wiedzi, którą strona dbła. 

We wszystkich przypadkach należy wezwać także stro- 
nę przeciwną na audyencyją wyznaczoną celem przesłuchania 
strony. 

Dokładnićj niż t. z. Beferenttntwurf określa pro- 
jekt z r. 1867 skutki połączone z odmówieniem odpo- 
wiedzi, lub z niedokładną odpowiedzią stanowiącw §. 136, 
iź^ jeśli strona nie odpowie na zadane sobie pytanie, 
lub nie w sposób stanowczy, a to bez podania uzasadnio- 
nych powodów, natenczas należy uważać rzecz tak, jak 
gdyby odpowiedź wypadła bjła w sposób korzystniejszy 
dla przeciwnika, a o nastąpieniu tego skutku należy orzec 
osobną nchwałą, chyba że natyclmiiast zapadnie orzeczenie 
w sprawie samćj, lub tćż rezolucyja dopuszczająca dowód* 



Digitized by 



Google 



200 

Te 8&me skutki następiiją na wniosek pneeiwnika^ je&łi 
strona zawezwana celem osobistego przesłuchania nie stąye 
bez podania dostatecznych powodów, a pytanie zadać się 
mające udzielono jćj już wpierw na piimie; strona mesta- 
wająea może jednak prosić o przywrócenie do pierwotnego 
stanu. > 

Projekt z r. 1870 zawićra te same postanowienia w §§. 
134—137 z małą zmianą w §. 136. 

Ten sposób przesłuchania strony zbliża się do przęsłu- 
cliania na wniosek przeciwnika, używanego w nstawie fraa- 
cuskićj, jest jednak bardzićj przykry dla strony przesłuclia 
nćj z powodu kategorycznego określenia skutków, pirfąezo- 
nych z odmówieniem odpowiedzi, względnie z niestanowezą 
odpowiedzią. 

Inaczćj zapatruje się na tę rzecz projekt z r. 1876 (§§. 
207—209 i 213— 214>. Ten projekt nie dozwakk zawezwa- 
nia strony przed sąd^ w celu zadawania jćj pytań. Pobadki 
projektu wychodzą z zapatrywania, że zmuszanie stron do 
osobistego stawienia się w przypuszczeniu, że dadzą się na- 
kłonić do przyznania, lab że będzie można przez zadawanie 
pytań stronom wybadać prawdę nawet wbrew ich woli, nie 
odpowiada zasadom postępowania sądowego. Oel powyższy 
da się tylko osiągnąć w poetępowantn dowodowem. 

Celem przeduchania stron w toku rozprawy jest według 
tego projektu, aby sędzia mógł przekonać się, jaką jest wła- 
ściwa treść tego, co strony w sporze twierdziły. 

Tego słusznego zapatrywania trzyma się także projekt 
z r. 1881, który zawiera w §§. 213 i 2U właściwe postano- 
wienia o prawie przewodniczącego i członków Trybuni^ 
zadawania stronom pytań, tudzież o prawie stron do wziye- 
mnego pytania się. 

Nasze obecnie obowiązujące ustawodawstwo dozwala 
przesłuchania stron przez sędziego w postępowania natpóm, 



Digitized by 



Google 



201 

snmaiyczneiD, w sprawach małżeńskich; w postępowaniu pro- 
wizoiyjalnem i drobiazgowem '). 

Przesłachania strony na wniosek przeciwnika nie zna 
ani nstawa sądowa niemiecka^ ani nasz projekt, ani nasze 
obecnie obowiązujące ustawodawstwo, i w ogóle jest ta in- 
st]rtucyja znaną prawie wyłącznie w ustawodawstwie francu- 
akiem i w ustawodawstwach pokrewnych. 

Przesłuchanie strony na wniosek przeciwnika nie da się 
tćł ani ze stanowiska praktycznego, ani ze stanowiska teo. 
retycznego usprawiedliwić. 

Przesłuchanie może mieć dwojaki cel: albo wyjaśnienia 
sprawy, albo tói wymuszenia przyznania. Cel wyjadnienia 
stanu sprawy jest ze stanowiska teoretycznego dopuszczalny, 
lecz do tego celu można dojść już przez przesłuchanie strony 
przez sędziego, nie potrzebując licznych formalności, z jakie- 
mi połączone jest przesłuchanie przeciwnika w procesie fran- 
caskim. 

Cel wymuszenia przyznania nie da się osiągnąć przez 
przesłnclianie przeciwnika, albowiem niemożna go przymusić 
do zeznania prawdy. Słusznie wprawdzie twierdzi Mitter- 
icAiER '), iż moralną podstawą, na którćj opierać się ma pro- 
ces cywilny, winien być obowiązek stron do zeznawania praw- 
dy przed sądetn. Każda ustawa sądowa musi wychodzić ze 
zidotenia^ że strony są obowiązane zeznawać przed sądem 
prawdę '), obowiązek ten nie da się jednak wymusić. Środ- 



') §- 20 powsz. ust sąd. §. 21 ust sąd. gal. §. 8 dekr. 
nadw. z 24 Października 1845 r. Nr. 906. Zb. u. s. §. 2 
d. n. z 23 Sierpnia 1819 r. Nr. 1595. Zb. u. s. §. 6 ces. 
post z 27 Pażdzier. 1849 r. Nr. 12. Dz. u. p. §. 20 
ust z 27 Kwietnia 1873 r. Nr. 66 Dz. u. p. 

*) Arehiv. 1. c. str. 296. 

') §. 131. proj. austr. z r. 1867, §. 132 proj. z r. 1870, 
§. 208 proj. z r. 1876 i §. 208 proj. z r. 1881 stono- 
wią, że strony winny fakta, uzasadniające ich żądanie, przed- 
stawić zgodnie z prawdą, 
wjds. iiflMCi T. zvnŁ 26 



Digitized by 



Google 



202 

kami, które mogłyby stroaę nakłonić do zeznawania, mogły- 
by być kary porządkowe, przysięga, i fikcyja przyznania 
na przypadek odmówienia zeznania. Środki te są jednak 
niedostateczne. Kary porządkowe i fikcyja przyznania mo- 
głyby tylko nakłonić stronę do zeznawania, lecz nigdy nie- 
mogłyby jej przymusić do zeznawania prawdy. 

Przymuszanie zaś przeciwnika do zeznawania pod przy- 
sięgą jest przesłachaniem strony jako świadka, o którćm po- 
niżćj będzie mowa. Takie przesłuchanie byłoby najprzy- 
krzejszą torturą duchową, ktorćj strona musiałaby się pod* 
dać na wniosek przeciwnika, Strona przesłuchana musiałaby 
wbrew wszelkim zasadom procesu o ciężarze dowodu dostar- 
czać przeciwnikowi w sporze dowodów z swych własnych 
zaprzysiężonych zeznań. Takiemu przesłuchaniu nie można pod- 
dawać strony, albowiem sprzeciwiałoby się to zasadzie swo- 
bodnćj rozprawy stron przed sądem, i istocie stosunku procesowe- 
go, wktórym strony winny wprawdzie umożliwić sobie wzaje- 
mnie prowadzenie sporu, lecz żadna nie jest obowiązaną uła- 
twiać przeciwnikowi prowadzenia sporu przez dostarczanie 
mu dowodów, lub przez uwolnienie go od obowiązku dowo- 
dzenia. 

Tym samym zasadom procesu cywilnego sprzeciwia się 
także przesłuchanie strony bez przysięgi na witiosek przeci- 
wnika, a nadto nie doprowadza do pożądanego celu, albo- 
wiem strona, nie będąc niczem zmuszoną do zeznawania 
prawdy, znajdzie z łatwością na każde pytanie wymijającą 
odpowiedź, z którćj strona prosząca o przesłuchanie żadnćj 
nie będzie mieć korzyści. 

Jedynie właściwćm jest więc tylko przesłuchanie stron 
w sporze przez sędziego, które używane umiejętnie niejako 
środek inkwizycyi, lecz jako środek do wyjaśnienia sprawy % 
może doprowadzić do najlepszych rezultatów. 
l 

') Wach: Yortrdge str. 64. 



Digitized by 



Google 



203 



§.3. 

O przesłnchanin stron jako świadków. 

Na całkiem odmiennych zasadach od instytucyj proces- 
saalnych, które dotąd poznaliśmy, polega przesłuchanie stron 
jako świadków. 

Wedłng naszych zapatrywań , różni się świadek zasa- 
dniczo od strony. Strona prowadzi spór, jest jego podmio- 
tem , świadek jest środkiem dowodowym, osobą różną od stro- 
ny spór wiodąećj, a jeśli jego zeznania mają zasługiwać na 
wiarę, musi on nie być w sporze interesowanym *). Z dru- 
gićj strony nie mają wedłag zasad naszego procesn zeznania 
strony, wypowiedziane na jćj korzyść, dla dowodn znaczenia. 

Inaczćj się zapatruje na tę rzecz ustawodawstwo an- 
gielskie, dozwalając stronom zeznawać we własnćj sprawie 
w charakterze świadka. Instytucyja przesłuchania stron jako 
świadków nie jest jednak znaną dawnemu ustawodawstwu 
angielskiemu, lecz zaprowadzoną została dopićro w bieżącćm 
stuleciu. Gdy więc ta instytucyja zawdzięcza swój początek 
AngKi, musimy się nieco zastanowić nad odnośnemi postano- 
wieniami ustaw angielskich !). 

Prawo angielskie nie zna przysięgi stanowczćj. Przy- 
sięga jest jednak używaną w procesie, lecz w formie ciekiem 
odrębnój, tylko ustawodawstwu angielskiemu właściwćj, a mia- 
nowicie : 

1) Strona, mająca prowadzić dowód, może wystawić pi- 
semne świadectwo na fakta potrzebujące dowodu i takowe 
zapnysiądz. Jest to t. z. affidaviL Affidawit jest aktem 



V Wetzełł: str. 206. 

*) Przedstawienie instytucyl przesłuchania stron jako świad- 
ków w Anglii i Ameryce opiera się na wyż cytowanem 
dziele Harrassowskiego str. 28 i nast 



Digitized by 



Google 



204 

nłożouym zwykle przez adwo^cuta a przez stroaę zaprzysię- 
żonym. Na jego nłoienie nie ma ani sąd^ ani przeciwnik 
w sporze żadnego wpływn. W affidayit należy podać fakta 
potrzebne do uzasadnienia żądania w odrębnych ustępach. 
Jeśli w affidayit chodzi o fakta znane wystawcy tego dokn- 
menta z własnego spostrzeżenia, natenczas mnsi być w niem 
poświadczona prawdziwość tychże faktów. Jeśli zaś fakta 
w affidayit podane nie są znane wystawcy z własnego spo- 
strzeżenia, natenczas winien podać źródła swój wiadoBioiei 
a nadto zapewnić, że o prawdziwości tychże faktów jest 
przeświadczony. 

Affidayit podpisuje wystawca i zaprzysięga przed or- 
ganem upoważnionym do odbierania tego rodzaju przysiąg, 
który działa jako komisarz sądowy. Ten fnakcyonaryusz 
nie wdaje się jednak w ocenienie treści affidayit, lecz odbiera 
tylko przysięgę i poświadcza odbiór na samćm affidayit, któ- 
re strona póżoićj do odnośnego podania sądowego jako śro- 
dek dowodowy dołącza. 

Affidayit jest potrzebne we wszystkich przypadkach, 
w których sąd ma coś rozstrzygnąć lub zarządzić ł>ez prze- 
słuchania przeciwnika. Jeśli przeciwnik żąda zmiany takićj 
uchwały sądowćj, winien faktyczne podstawy swego żądania 
również przez affidayit udowodnić. 

W postępowaniu przed sądami słuszności {court of eąmitjf) 
dopuszczano affidayit także w postępowaniu spomem jako 
środek dowodowy faktycznych twierdzeń stron, co ma obe-* 
cnie zastosowanie także w postępowaniu przed najwyższym 
Trybunałem, który powstał wskutek połączenia sądów du- 
szności z sądami prawa powszechnego. W postępowaniu 
przed Trybunałem najwyższym pozostawionem jest uznaniu 
sędziego, czy jakiś fakt może być udowodniony przez affi- 
dayit, a nadto może przeciwnik strony prowadBąo^ij dowód 
żądać, aby wystawca affidayit był przesłuchany w sposób 
krzyżowy. 



Digitized by 



Google 



205 

Jeszcae bardziój rozpowszechnione jest używanie affi- 
dayit6w w sporach prostych^ w których się rozchodzi o wie 
rzytelno6ei pieniężne, pochodzące z tytała obligatoryjnego. 
W tego rodzaju sporach może sędzia skazać przeciwnika, 
jeśli powód udowodni przez affidayit tytuł swój wierzytelno- 
ści a zarazem zapewni, że wedhig jego wiedzy niema pozwa- 
ny powoda bronienia się, i to nawet pomimo oświadczenia 
przeciwnika, iż wdaje się w spór, chyba, że pozwany prze- 
kona sędadego również przez affidayit, lub w inny sposób, że 
ma duszny powód bronienia się. 

2) Prawo angielskie dozwala dalój przesłuchania prze- 
ciwnika pod przysięgą na żądanie strony. W szczególności 
mógł powód w sporach należących do zakresu działania są- 
dów słuszności żądać, aby przeciwnik na ułożone przez po- 
woda pytania odpowiedział pod przysięgą przed organem 
do tego upoważnionym. W dawnych czasach mógł przeci- 
wnik odmawiający odpowiedzi być do tego zmuszonym are- 
sztem, póżnićj jednak wyrobiło się w praktyce zapatrywanie, 
że odmówienie odpowiedzi znaczy tyle, co przyznanie. 

Przeciwnik odpowiadał na powyższe pytania, przedkła- 
dając wyznaczonemu do przesłuchania organowi odpowiedź 
gotową na piśmie, którą następnie zaprzysięgał. 

W sądach słuszności można było wywrzeć jeszcze wię- 
kssKj przymus na przeciwnika. 

Strona, która chciała się bronić w sporze, była obo- 
wiązaną* zeznać wszystko pod przysięgą, co o faktach przy- 
toczonych dla uzasadnienia roszczeń pozwu wie, myśli, lub 
mniema, tudzież wydać wszystkie dokumenty odnoszące się 
do roszczeń pozwu. 

Póżnićj dozwolono także w postępowaniu przed sądami 
prawa pospolitego stronom zadawać sobie pytania co do istnie- 
nia dokumentów, na które przeciwnik musi^d pod przysięgą 
odpowiadać. Tak pytania, jakotćż pisemna odpowiedź mu- 
9<ą być poparte przess affidayit. 



Digitized by 



Google 



1 



206 

3) Powyższe dwa sposoby używania przysięgi w pro- 
cesie były jaż używane w dawniejszćm prawie angielskiem, 
a gdy w przytoczonych postanowieniach przebija się dążność 
uważania zeznań strony złożonych pod przysięgą na równi 
z zeznaniami ńwiadka^ przeto było już ułatwione przejście 
do formalnego przesłuchania strony jako świadka. 

Pierwszy początek tój instytucyi znajdujemy w sądach 
duchownych i w sądach admiralicyi, które trzymając się pra- 
wa rzymskiego i kanonicznego nie mogły uważać dowodu 
z jednego świadka za dowód zupełny. Otóż dła uzupełnie- 
nia tego niezupełnego dowodu, przesłuchiwały te sądy stronę, 
która ofiarowała niezupełny dowód, pod przysięgą jako 
świadka. To przesłuchanie zastępowało miejsce przysięgi 
uzupełniającój. • 

Prawnicy angielscy występowali przeciw tój praktyce 
twierdząc, że nikt nie może składać świadectwa we własnćj 
sprawie. Tćj ostatnićj zasady trzymało się ustawodawstwo 
angielskie nawet wtedy, gdy zniesiono ustawy określające, 
kto jako świadek może być/ przesłuchany, i gdy dopuszczano 
nawet takich świadków, którzy z wyniku sporu spodziewali 
się korzyści lab szkody. 

Od tych postanowień było już łatwe przejście do prze- 
słuchania stron jako świadków. I w istocie zaprowadzono 
ten środek dowodowy w postępowaniu przed sądami hrab- 
skiemi ustawą o ściąganiu drobnych długów {9 et 10. Yid. 
cap. 93 et 83) '). W tćm postępowaniu wolno było każdćj 
stronie żądać, aby albo sama była przesłuchaną pod przy- 
sięgą albo jćj przeciwnik. 

Wreszcie w r. 1851 przyjęto zasadę, że strony są zdol- 
ne do składania świadectwa we własnój sprawie, i że pod- 



*) Ob. ROttimann: Der engJische Cwil-Prore^is, str. 242. 
§. 83. 



Digitized by 



Google 



207 

legają przymusowi składania świadectwa ( Z^ z 15. Vict.cap, 99). 

Istniejące wówczas ograniczenia tćj zasady zniesiono 
póioićj tak, że obecnie stoją strony pod względem zdolno- 
ści Awiadczenia i pod względem prawa odmówienia świadec- 
twa na równi z innymi świadkami. 

Przesłuchanie stron jako świadków zaprowadzono w Szko- 
cyi ustawą z 9 Maja 1853 r. (2^. Vict. cap. 20), nie zniesiono 
jednak tą ustawą używanój w Szkocyi przysięgi stanowczój. 

W Stanach zjednoczonych północnej Ameryki, a w szcze- 
gólności w Nowym Yorku jest tak przedkładanie affidayit, 
jakoteż przesłuchanie stron jako świadków w używaniu. 

Każda strona, która dołącza do swoich pism proceso- 
wych affidayit zmusza przez to swego przeciwnika do przed- 
kładania również takiego affidayit przy swoich pismach. Ko- 
missyja układająca projekt procedury wychodziła nawet z za- 
patrywania, że jest rzeczą bezwzględnie niedopuszczalną, aby 
strona w procesie coś twierdziła, czego nie mogłaby zaprzy- 
siądz. 

Obecnie obowiązująca w Nowym Yorku ustawa sądo- 
wa uważa przesłuclianie stron jako świadków za środek do- 
wodowy odrębny od dowodu ze świadków. 

Każda strona, a jeśli występują spólnicy sporu, może 
każdy spólnik żądać, aby przeciwnik był przesłuchany pod 
przysięgą jako świadek. Jeśli kilku spólników sporu pozo- 
staje do siebie w takim stosunku, iż są od siebie niezawiśli 
pod względem swego prawnego położenia, natenczas może 
każdy z nich żądać przesłuchania innych spólników. 

Dowód z przesłuchania siebie samej jako świadka mo- 
że ofiarować tylko ta strona, która była już sama przesłu- 
chaną na wniosek przeciwnika jako świadek, lub tćż którćj 
spólnik w ten sam sposób był przesłuchany. 

Zresztą stoją strony pod względem cytacyi, prawa od- 
mówienia świadectwa, przesłuchania, i ocenienia wiarogodno- 
śei zeznań na równi z innymi świadkami. 



Digitized by 



Google 



208 

Odmówienie składania świadectwa ma ten skatek^ ie 
oświadczenia strony, mającćj być przesłuchaną jako świadek, 
złożone w pismach procesowych w przedmiocie faktów, ma- 
jących być przedmiotem przesłuchania, wykreślają się z tych- 
że pism, a nadto nakłada się na stronę stosowna kara. 

Postanowienia o przesłachania stron jako świadków 
bywają stosowane tatLże do przesłuchania osób, które nie 
będąc stroną, są w sporze bezpośrednio interesowane. 



Instytucyja przesłuchania stron jako świadków znalazła 
w Niemczech licznych zwolenników i przeciwników. 

Pierwszy pisał o tćj instytncyi Mittermaier (w Archir. 
f. cml. Praxis T. 35j str. 137 i nast) i oświadczył, iż cho- 
ciaż przesłuchanie stron jako świadków ma zdaniem prawai- 
ków i praktyków angielskich wielkie zalety i w Anglii było 
błogiem w swych skutkach, to jednak nie może on zalecić 
wprowadzenia tćj instytucyi w Niemczech. Na poparcie swe- 
go zdania przytacza 9 powędów, które odnoszą się przewa- 
żnie do ustawodawstwa angielskiego. 

Do zwolenników przesłuchania stron jako świadków na- 
leży: Głaser (w dwóch wyż powołanych rozprawach: „Ge- 
genwart und Zukunft des Haupłeides i Die Lehre vcm Haupt- 
dd im Enłwurfe der ChUprocessordnung)^ Bab (w diiele: 
Rechł und Beweis im Zivilprocesse^ w Outachten des achien 
deutsehen Jurisłentages ^ wreszcie w Zeitschrift fur das 
Privał und off. Eechł der Oegenwart Tom IV. str. 610), 
Gannstein (GruncUagenj str. 45, not 8; Lehrbuch, 11^ 
408), Habrassowskt (1. c. str. 358), Łippmank (w dEieł- 
ku jyUeber den normirien Eid. Berlin, 1874 r.^ Dr. Au- 
gust Bałasits '), nieznajomy autor dzieła p«t: f^Studim 



^) O dowodzie z wysłachania stron jako świadków. (Prawnik 
z r. 1874 Nr. 1, 2, 3, 21, 23, i 25). 



Digitized by 



Google 



209 

Reform des oeslerreichisrhen Chilprocesses^ y (str. 27 i nast.) 
polemizaje z komisjją; układającą projekt do ustawy sądo- 
wćj niemieckićj i iuni. 

Do przeciwników naszćj instytucyi zaś należy Oster- 
ŁOH {GuiadUen uber den norddeułschen Eniwurfj str. 117). 
ScHMrrr {Outachten des 8 dęułschen JurisientageSy str. 39). 
Wach (KrUische Yinteljahesschnłł, T. XIV sir. 365 i nast. 
i Vorirdg€%\x. 162). HEUSLEBfZ>/e Orundlagen des Brweisrechtes 
w Archiv. f. civ. Prax. T. 62, str. 303) i Wendt (Beweis und 
BeweismUiel, tamże T. 63, str. 270). 

W drodze ustawodawczćj zaprowadzonćm zostało prze- 
slnclianie stron jako świadków w Austryi w postępowaniu 
w sprawach drobiazgowych ustawą z d. 27 Kwietnia 1873 r. 
Pobudki tćj ustawy wskazują na wielkie braki przysięgi sta- 
nowczój i wyrażają przekonanie, że wszystkie te braki będą 
uannięte przez zaprowadzenie przesłuchania stron jako świad- 
kóWy zarazem zbijają zarzuty, podj^oszone w teoryi przeciw- 
ko przesłuchaniu stron jako świadków. W izbie deputowa- 
nych nie było nad zaprowadzeniem przesłuchania stron jako 
świadków debaty. Sprawozdawca Dr. Demel wspomniał tyl- 
ko, ii ten nowy środek dowodowy jest już zaprowadzony 
w ZtlriebUy w Anglii i w Ameryce północnój, że tamtejsi 
praktycy instytucyę powyższą bardzo chwalą, że wreszcie 
taż instytucyja przyczynia się do wykrycia prawdy matery- 
jalnójy poczem zalecił zaprowadzenie tego środka dowodowe- 
go w postępowaniu drobiazgowem. Izba przyjęła tćż §§. 53 
do 65 ustawy o postępowaniu w sprawach drobiazgowych 
wedłag wniosku sprawozdawcy. 

W projekcie z r. 1876 jest również przesłuchanie stron 
jako świadk<)w przyjęte zamiast przysięgi stanowczćj ') (§§. 
Ul do 420). Pobudki do tych §§ fów są krótkie; odwołują 



^) Odnośne postanowienia omówił Bar w Zeitschrift /. d. 
Priv. u. o/f. Recht d. Oegenwart T. IV str. 610 i nast. 

Wyda. ilu0ft T. ZYITL 27 



Digitized by 



Google 



210 



lo pobudek ustavvy o postępowaniu w sprawach drobiaz- 
^ch i podnoszą, że doświadczenia, które przez ten krótki 
ńąs^ czasu zrobiono w postępowaniu w sprawach dro- 
gowych, są tego rodzaju, iż z znpełnóm zaspokojeniem 
la się oświadczyć za zatrzymaniem .przesłuchania stron 
świadków w procesie cywilnym, tak że nie ma potrzeby 
acać do przysięgi stanowczój. Motywa rozbierają tylko 
igółowiój przypadek przesłuchania pod przysięgą zastęp- 
osób prawniczych i spólników sporu. 
Projekt z r. 1881 jest poprawnera i uzupełnionem wy- 
)m projektu z r. 1876 i zawiera o przesłuchaniu stron 
świadków w §§. 413 do 423 te same postano wienia, co 
kt z r. 1876 z małemi poprawkami. Również i pobudki 

same, jakie zawiera projekt z r. 1876 z tą różnicą, iż 
^iają bliżój postanowienia zawarte w §§. 417 i 423 
ktu, z których pierwsze rozwiązuje pytanie, która ze 

ma być w zasadzie pierwsza przesłuchana pod przy- 
, drugie zaś określa wpływ śmierci strony, ofiarującćj 
d z przesłuchania siebie jako świadka, na ten dowód, 
śmierć przed przesłuchaniem nastąpiła. 
Jednćm słowem pobudki projektów z r. 1876 i 1881 
ają za pewnika iż przesłuchanie stron jako świadków 
edynym właściwym sposobem użycia przysięgi stron jako 
a dowodowego w procesie. 
Inaczćj się rzecz miała w Niemczech. 
Już niemiecki Juristentag postanowił na swćm ósmćm 
,niu, po nader wyczerpującćj dyskusyi, 16 głosami prze- 
[3, iż nie można zalecić zaprowadzenia przesłuchania 



oświadczając się za zaprowadzeniem przesłuchania stron 
jako świadków. Przeciw tój instytucyi oświadczył się zaś 
autor artykułu p. t.: „Bemerkungen mm Entwurfe der 
oesłerreichischen Civilprocessordnung^ w Zetisch, f. No* 
tariat u. freiwillige Gerichłsbarkeił in Oesłerreich z r, 
1879 Nr. 15—17. 



Digitized by 



Google 



211 



stron jako świadków *). Przeciw przesłuchaDia stron jako 
świadków oświadczyła się tóż północno-niemiecka komisyja 
dla nłożenia projektn nstawy sądowój. Toż samo czynią po- 
budki nowćj niemieckiój ustawy sądowój '). 

Podczas obrad komissyi niemieckiój Kady państwa nad 
projektem ustawy sądowój, uczynił deputowany Reichens- 
PESGER wniosek; aby zamiast przysięgi stanowczój przyjąć 
do ustawy przesłuclianie stron jako świadków. Za tym wnio- 
skiem oświadczył się jednak tyiko MarquabdseN; a przeciw- 
ko wnioskowi byli Steuckmann, Bahr, Schwarze, Amsberg, 
Hauser i Gneist. Wniosek Reichenpergera upadł tćź w ko- 
inissyiy albowiem tylko siedm głosów było za nim, reszta 
komissyi przeciw niemu '). 

Zastanówmy się teraz nad zaletami i wadami przesłu- 
chania stron jako świadków w porównaniu z przysięgą sta- 
nowczą: 

I). Jako pierwszą zaletę przesłuchania stron jako świad- 
ków podnoszą wszyscy, iż unika się przez zaprowadzenie 
tćj instytncyi wszystkich trudności, które się nasuwają przy 
przysiędze stanowczój *). Nie ulega kwestyi, iż przez prze- 
słuchanie stron jako świadków upraszcza się rzecz o przysię- 
dze stron, i że unika się tym sposobem wielu wad przysięgi 
stano wczój. 

Przedewszystkićm odpada wyrok warunkowy i rota 
przysięgi, co jest jedną z największych zalet przesłuchania 
stron jako świadków. Sędzia jest w stanie wypytać się stro- 
nę o źródło wiedzy, może przekonać się, czy strona rzecz 



^) Yerhandlungen des achten deutschen Juristentages. T. IL 

8tr. 316. 
*) wydanie Hahna str. 330. 
*) wydanie Hahna str. 652 i nast. 

*) Bar : w Yerhandl. d. 8. d. Juristentages. T. 1. str. 33 . 
• Ołaseb: kleine Schriften str. 134 — 160 i nast 



Digitized by 



Google 




212 



całą nalciycto pojmuje, zwrócić jćj uwa^ na okoliczności 
stano wc^iC; a co Dajwainiejfisa: ustaje tfudaość ułoAeuia roty 
przysięgły ustaje w^tpli^ość, o ile w rocie zamieAcić teożUft 
słowa, mające prawnicze znaczenie; i sędzia nie potrzebaje 
czynić swego orzeczenia zawisłem od oI^olieznoAci , mającój 
dopićro nastąpić; lecz wydaje wyrok bezwarunkowy po thsL- 
danin całćj sprawy. 

Rota przysięgi ma tę jedyną zaletę, iż są w nićj joA 
sformułowane fakta stanowcze; które strona ma przysięgą 
stwierdzić. W ten sposób ułatwia sędzia stronie skupienie 
uwagi na okoliczności stanowczC; i każe jćj się tem samem 
zastanowić; czy z czysteni sumieniem może na nie przysi^fę 
złożj^ć. Eto miał często sposobność słuchania świadków, 
mógł się przekonać; jak rzadko znajdzie się osoba, która 
jest w stanie zwięźle i jasno opowiedzieć to^ co ma zeenli- 
wać; ile trudu kosztuje czasem sędziego zauim jest w stanie 
wydostać ze świadka prawdę; i zanim jest w stanie zebrać 
jego opowiadania w jedną całość. Te same trudności nasu- 
nąć się muszą przy przesłuchaniu stron jako świadków i to 
jeszcze w wyższym stopniu, albowiem świadek zeznaje na 
fakta dla niego zwykle obojętne; strona zaś zeznaje we wła* 
snej sprawiC; a chociaż przy przesłuchaniu nie wie jeszcse 
z pewnością, (jak to ma miejsce przy wyroku warunkowym), 
jakie skutki będzie miało złożenie przez nią, lub nie złoże- 
nie świadectwa; to jednak nie trudno ich się domyśleć może ; 
co więks^U; właśnie nieświadomość skutków może pobudzić 
stronę do tem większćj bojażni i ostrożności w swych zezna- 
niach i łatwo stać się może dla nićj powodem zatajenia lub 
przekręcenia prawdy. 

Z tych kilku uwag okazuje się, jak ważnem jest zada- 
nie sędziego przy przesłuchaniu stron jako świadkóW; i że 
nie bez podstawy jest obawa tych prawaikó^; którzy mnie- 
mają, że przy przesłuchaniu stron jako świadków łatwićj 



Digitized by 



Google 



213 

nioic być popeiniou^ni krzy>voprzy8ic4wo uiż przy przysię- 
dze «tatK)Wt!KĆj '). 

Dalszą zaletą przeelachania stron jako świadków jest, 
ie nmka się przysięgi mniemaDia (iuramentum crcduUtaiis). 
Czernie jest w istocie ta przysięga ? Nie jest ona przysięgą 
niewiadomościy złożoną na facia alieiMy bo taka przysięga nie 
mogłaby mieć w procesie żadnego znaczenia, Z tego^ że 
strona o czemd nie wie> czego z własnego spostrzeżenia wie- 
dzieć nie mogła, nie można jeszcze żadnych wyprowadzać 
wniosków. Fakt, mający być zaprzysiężonym, mógł poniimo 
to nastąpić, chociaż strona o nim nie wie. 

Przysięga mniemania nie jest więc niczćm innem, jak 
tylko zaprzysiężonym przez stronę wnioskiem, wyprowadzo- 
nym ptzez nią z różnych jćj wiadomych okoliczności, które 
wzbudziły w niój przekonanie, że fakt jakiś nastąpił lub nie 
nastąpił. Strona staje się przy przysiędze mniemania nieja- 
ko sędzią we własnćj sprawie '), ona sama czyni wnioski na 
podetamie faktów przez nią stwierdzonych. Sędzia nie może 
zbadać, w jaki sposób strona doszła do przekonania o praw- 
dziwości Inb nieprawdziwości faktu, mającego być zaprzysię- 
żonym, lecz musi poprzestać na jćj przysiędze. O wiele więc 
lepsią jest rzeczą, jeśli strona ppda sędziemu pod przysięgą 
te okoliczności, z których wnosi o prawdziwości lub niepraw- 
dziwości jakiegoś faktu, i da sędziemu tćm samćm możność 



*) MiTTjfiBMAiER ; W Arch. /. civ. Prax. Tom. 35. str. 139. 
Przeciwnego zdania są: Bar Verh, 8 Juristen, T. I, str. 
34 i Rechi u. Betceis str. 152. Głaser: kleiue Schrift. 
str. 170. 

'; Mylnie twierdzi Lippmanm „Uebrr den normirłen Eid^ 
str. 10, jakoby strona przy przysiędze stanowczćj była sę- 
dzią we własnćj sprawie, strona stwierdza bowiem przysię- 
gą tylko prawdziwość , względnie nieprawdziwość jakiegoś 
faktu stanowczego, od którego udowodnienia zawisł wynik 

• sporu. 



Digitized by 



Goosle 



214 



osądzenia, czy dowód ze zbiega opowiedzianych przez nią 
okoliczności się udał Inb nie ndał *j. Dla strony skmpala- 
tnćj będzie bardziój pożądanym, jedli zrzuci w ten sposób 
ze siebie odpowiedzialność za wnioski, przez siebie wypro- 
wadzone, a stronę nieskmpulatna można poddać w ten spo- 
sób ścislćj kontroli. 

I tutaj jednak okazuje się, jak tmdnćm jest zadanie 
sęriziego przy przesłuchania stron jako świadków. 

Inne wątpliwości, nasuwające się przy przysiędze sta- 
uowczćj, nasuwają się także przy przesłuchaniu stron jako 
świadków. I przy przesłuchaniu nasuwają się kwestjjerczy 
przesłuchać pod przysięgą wszystkich spólników spora, czy 
tylko niektórych, czy wszystkich zastępców osoby prawniczej, 
czy tylko niektórych, jakie skutki pociąga za sobą złożenie, 
względnie niezłożeoie przysięgi przez jednego spólnika na 
prawa drugich i t. d. Projekt z r. 1881 pozostawia rozwią- 
zanie wszystkich tych kwestyi uznaniu sędziego (§§. 415 i 
416). I przy przesłuchania stron jako świadków nasuwa się 
pytanie, czy przesłuchać osobę pod opieką zostającą, czy jój 
prawnego zastępcę, czy krydataryusza, czy też zarządcę ma- 
sy. Projekt z r. 1881 (§. 415J i ustawa o postępowania 
w prawach drobiazgowych (§. 64) pozostawia rozwiązanie 
i tćj kwest} i uznaniu sędziego. Rozwiązanie takie jest bez- 
sprzecznie najłatwiejsze, sądzę jednak, że trudności powyż- 
sze można ominąć także przy przysiędze stanowczćj przez 
właściwe postanowienia ustawowe, n. p. te, które zawiera 
ustawa sądowa niemiecKa. Dopiero co przytoczone wątpli- 
wości nie mogłyby więc żądną miarą być dostatecznym powo- 
dem do odrzucenia przysięgi stanowczćj. 

Co się tyczy wreszcie przymusu psychologicznego, któ- 
ry jest tak przykrym dla obu stron przy przysiędze stanow- 



') Bab: Bechł u. Beweis, str. 153 . 

/Google 



Digitized by ^ 



215 

czej, to przymus ten jest równie przykrjm przy przesłucba- 
nin stron jako świadków. Stronie skrupalatnój i snmieunćj jest 
równie nieprzyjemnie składać przysięgę stanowezą, jak być 
przesłachaną jako świadek we własnćj sprawie^ a dla strony 
niesnmiennćj jest ta okoliczność obojętną. Rzekłbym nawet, 
że ten przymus jest przy przesłuchaniu strony jako świadka 
przykrzejszym, mi przy przysiędze stanowczćj ; strona bywa 
bowiem examinowaną przez sędziego we własnćj sprawie 
i musi ciągle walczyć pomięizy interesem własnym i obo- 
wiązkiem zeznania^ prawdy, interes własny nakazuje jćj być 
ostrożną i wyrachowaną w odpowiedziach, a obowiązek ze- 
znawania prawdy każe jćj wyjawić rzeczywisty i zupełny 
stan rzeczy, ba nawet świadczyć przeciw sobie. 

II). Jako zaletę przesłuchania stron jako świadków przy- 
taczają, że jedynie to przesłuchanie da się pogodzić z wolną 
teoryją dowodową '>• Okoliczność ta jest prawdziwą. Przy 
przysiędze stanowczćj jest wolność sędziego w uznaniu mocy 
dowodu wykluczoną. Fakt zaprzysiężony musi sędzia uznać 
za prawdziwy, chociażby się to sprzeciwiało jego przekona- 
niu. Inaczćj się rzecz ma przy przesłuchaniu stron jako 
świadków. Ponieważ strona gra przy' tem przesłuchaniu rolę 
świadka, przeto tćż zależy w zupełności od uznania sędziego, 
jaką moc dowodu przypisze zeznaniom strony. 

Zwrócić jednak należy uwagę na to, iż wolna teoryja 
dowodowa nie da się przeprowadzić, w procesie cywilnym 
w ten sam sposób, jak w procesie karnym. 

W procesie cywilu} m jest koniecznem pewne ograni- 
czenie wolnćj teoryi dowodowćj, albowiem tego wymaga 
bespieczeństwo obrotu. Strony, zawierające jakąś czynność 
prawną, muszą mieć w ustawie wskazany sposób, w jaki będą 



*) Gu^ser: Ueine Schrifien str. 134. Bar: Yerh. 8 Juri- 
Sten. T. I, str. 31. 



Digitized by 



Google 



216 

mogły sobie zapewnić dowód na przypadek moUiwepo 
spora w ten sposób, aby nie być zawisłem! od uznania sę- 
dziego. Gdyby strony nie midy tego środka, bj loby bespie- 
czeństwo obrotu narażone. Dlatego tćż uznawały i uznają 
ustawy sądowe zawsze pewne ograniczenia wolnćj teoryi 
dowodowój w procesie cywilnym, a w szczególności pod wzglę- 
dem dowodu z dokumentów i dowodu z przysięgi. 

Pierwsze ograniczenie jest konieczne, drugie, chociaż 
nie konieczne, to jednak nie szkodliwe, a co najmniój nie 
jest koniecznom następstwem wolnój teoryi dowodowój, od- 
rzucenie środka dowodowego przysięgi stanowczój. 

Również i zasada ustności nie pociąga za sobą konie- 
cznie usunięcia przysięgi stanowczój, czego najlepszym do- 
wodem jest procedura sądowa francuska i niemiecka, które 
chociaż ułożone na zasadzie ustności, przecież znają przysię- 
gę stanowczą jako środek dowodowy. I nasze projekty usta- 
wy sądowój z r. 186*2 i 1867 nie znają jeszcze przesłuchania 
stron jako świadków, chociaż polegają na tój zasadzie. 

Zasada ustności pociąga za sobą tylko zmianę zewaę- 
trznój formy czynuoścl procesualnych, a nie ma wpływa aa 
teoryę dowód iwą, chociaż przyznać trzeba, że zasada astno- 
ści przyczynia się niezmiernie do wyjaśnienia rzeczywistego 
stanu rzeczy. 

Czy zaś przesłuchanie stron jako świadków przyoaynia 
się tak dalece do wykrycia prawdy materyjalnój, jak to niektó- 
rzy procesualiści twierdzą i czy pod tj m względem stoi w isfo- 
cie wyżćj od przysięgi stanowczój^ o tem pomówimy póżniój. 
Tutaj tyle tylko wsponmieć muszę, że gdyby w procesie 
cywilnym było właściwćm dąż^ć do prawdy snateryjal- 
nćj I), to przesłuchaniu stron jako świadków odpowiada 
łoby temu celowi bezsprzecznie więcój, niż przysięga stanow- 



') Wach: Yorłrdge, str. 148 i nast. 



Digitized by 



Google 



217 

csa w formie dawnićj nżywanój, przez stosowne reformy 
przysięgi stanowezćj dałoby się jednak i pod tym względem 
podnieńć jćj znaczenie. 

III). Oprócz tych , już z istoty rzeczy Wynikających 
zalet przesłuchania stron jako świadków, podnoszą jeszcze 
zwolennicy tój instytucyi, że ł historyczne powody prze- 
mawiają za jćj zaprowadzeniem. Nieznajomy antor dziełka, 
p. t „Studien sur Reform des oesterr. Civilprocesses^ 
(Innsbruck 1883} twierdzi mianowicie (str. 29), że przesłu- 
chanie stron jako świadków odpowiada pojęciu przysięgi 
w starogermańskim procesie. Przeszłoby to ramy naszego 
sadania, gdybyśmy chcieli zastanawiać się bliżój nad istotą 
przysięgi w starogermańskim procesie, dość jednak wspomnieć, 
że zasady tego procesu wyparte zostały przez proces romań- 
ski, którego zasady przez wieki w Niemczech stosowane, wy- 
tworzyły powszechny proces iiiemiecki. Przysięga główna 
przyjętą tćż została wraz z procesem romańskim w całych 
Niemczech, a zasady dawnego procesu niemieckiego poszły 
w zapomnienie. Gdyby więc nawet w przysiędze procesu 
fltarogermańskiego można w istocie znaleść jakieś podobień- 
stwo do przesłuchania stron jako świadków, i gdyby z tego 
powodu wprowadzono zasady tego procesu o przysiędze do 
nowego procesu w zmodyfikowano] formie przesłuchania stron 
jako świadków, to zerwanoby z historycznym rozwojem. 
Przesłuchanie stron jako świadków nieodpowiada obecnie nie- 
mieckiemu poczuciu prawnemu, jak słusznie podnoszą moty- 
wa niemieckiój ustawy sądowój. (IIahn, str. 330). Natural- 
ny rozwój prawa nie polega na gwałtownem przywracaniu 
przestarzałych pojęć, lecz na racyonalnćj zmianie tego, co 
istnieje. 

Napróżno szuka również Bar *) w procesie cywilnym 
rzymskim siadów przesłuchania stron jako świadków. Już 



') Verh. 8 Jurist. T. I, str. 15. 

Wj<U. fil'woŁ T. XV Ul. 28 



Digitized by 



Google 



218 

prędzój możnaby znaleść w juramenłum de veritaie dicenda ') 
procesu kanonicznego i w przysiędze uzupełniającej pewne 
podobieństwo do przesłuchania stron jako świadków. 

Przejdźmy obecnie do omówienia wad przesłucłiania 
stron jako świadków. 

Trzy główne zarzuty można podnieść przeciw tćj in- 
stytucyi : 

A). Przesłuchanie stron jako świadków sprzeciwia się 
zasadzie swobodnój rozprawy stron. Już wyż podnieśliśmy, że 
sędzia ma prawo żądać należytego wyjaśnienia stunu sprawy, 
że on ma prawo żądać od stron, aby mu dostarczyły mate- 
ryjału potrzebnego do wydania sprawiedliwego wyroku, sę- 
dzia nie ma jednak prawa żądać od stron przytoczenia fak- 
tów i dowodów, których one same dobrowolnie nie przyto- 
czyły '), a w siczególności nie ma prawa uważać stron za 
przedmiot dochodzenia prawdy '). Zasada inkwizycyjna jest 
w procesie cywilnym wykluczoną i z jego istotą sprzeczną. 
Nikt nie może być zmuszonym do świadczenia w swćj wła- 
snćj sprawie, a tem mnićj do świadczenia pfzeciw sobie. 

Tym jedynie zdrowym zasadom procesu cywilnego 
sprzeciwia się przesłuchanie stron jako świadków. Przy tćm 
przesłuchaniu bada sędzia stronę, zadając jćj pytania, dążą- 
ce już nie do wyjaśnienia stanu rzeczy, lecz do wybadania 
prawdy % Sędzia inkwiruje stronę pod grozą prawa kar- 



^) Zimmermank: Glaubenseid^ str. 174 i nast. 

■) Cannstein: Grundlagenj str. 197. 

•) Wach: Yortrdge^ str. 163. 

*) Zbyt optymistycznie zapatruje się na tę kwestyją I^pphank: 
JJeber den normfrten Eid. str. 52 i nast. 

Przykłady przesłuchania stron jako świadk(^w w proce- 
sie cywilnym angielskim podaje Torrent w rozprawie „ Von 
der eidlichen Yernehmung der Parteien in dem engli- 
sch**n Civil'Process bei den Common Law Courts^ Kri- 
tische Zeitschrift fur Rechtswissenschaft und Gesetzge* 
bung des Auslandes, Tom 28, str. 266. 



Digitized by 



Google 



219 

nego. Strona mnsi zeznawać we własnćj sprawie, a nawet 
przeciw sobie. Możnaby wprawdzie przeciw temu zarzucić, 
że w myśl §. 421 projektu z r. 1881 nie może strona być 
zmuszoną do zeznawania. §. ten zawiera jednak z dmgićj 
strony postanowienie, że sędzia ma ocenić wedłng §. 298, 
t j. według swego uznania, jaki wpływ na kwestyję do- 
wodu ma podobne odmówienie świadectwa *). Strona więc, 
chcąc uniknąć tego niekorzystnego wpływu na spór, jest nie- 
jako zmuszoną do zeznawania. Jest to tćm przykrzejsze, 
gdyż dopaszczenie przesłuchania strony jako świadka nie 
sawisło tylko od jćj woli, lecz może być również zarządzo- 
nem przez sąd z urzędu. (§. 413 projektu). Sędzia może 
więc zarządzić przesłuchanie strony pod przysięgą i wbrew 
jćj woli. 



^) Według §. 381 projektu może świadek odmówić odpowie- 
dzi: 

1) na pytania, których odpowiedź mogłaby przynieść 
hańbę lub niebespieczeństwo dochodzenia karnego małżon- 
kowi świadka, lub tćż osobie, z którą on w prostćj linii 
lub w pobocznćj do drugiego stopnia jest spokrewniony 
lub spowinowacony, lub z którą jest połączony przez 
adopcyję, 

2) na pytania, których odpowiedź pociągłaby dla świad- 
ka lub osób wyż wymienionych bezpośrednią stratę mająt- 
kową, 

3) na pytania, odnoszące się do faktów , względem któ- 
rych świadek nie mógłby udzielić wyjaśnień bez narnsze- 
nia ciążącego na nim z zawodu obowiązku zachowania ta- 
jemnicy, jeśli od tego obowiązku nie został uwolniony. 

Wedłng §. 421 może strona przesłuchana jako świadek 
odmówić odpowiedzi tylko z powodów, wymienionych w §. 
381 pod 1) i 3), sędzia może jednak również według swo- 
bodnego uznania osądzić, jaki wpływ na kwestyję dowodu 
wywiera takie odmówienie odpowiedzi. 

Odmówienia odpowiedzi z powodu wymienionego w §. 381 
pod 2) nie można uważać za usprawiedliwione. 



Digitized by 



Google 



220 

Wskutek tego, z istotą procesu cywilnego sprzecznego 
stanowiska; które strona zajmuje przy jój przesłuchanio 
jako świadka I ma sędzia o wiele większy wpływ na 
strony, mi przy zwykłem przesłuchaniu bez przysięgi. 
Strona słuchana pod przysięgą musi zeznawać prawdę, sę- 
dzia przesłuchąjąc ją musi więc przez zadawanie pytań sta- 
rać się nakłaniać ją do zeznania prawdy. Z drugićj jednak 
strony zależy od jego uznania ocenić^ czy jćj zeznania za* 
sługąją na wiarę. Sędzia może więc przy przesłuchaniu naj- 
rozmaitsze zająć stanowisko. Sędzia, mający wątpliwoAci, 
będzie mógł swe badanie nczynić dla strony nieznośnemi bę- 
dzie bowiem wymagał od strony dobitnych i jasnych zeznafr. 
Strona trwożliwa w przykrćm będzie się znajdować położenia, 
bo nie będzie w stanie uczynić zadość wymaganiom sędziego, 
a jćj zeznania, choć może najprawdziwsze, lecz wypowiedzia- 
ne lękliwie i w sposób niepewny, nie będą w stanie przeko^ 
nać sędziego. Z drugićj strony, strona obeznana z formami 
procesu, mająca częścićj do czynienia ze sądami, umiejąca 
swą sprawę dobrze przedstawić, łatwićj będzie w stanie prze- 
konać sędziego o prawdziwości iswych zeznań, chociażby ta- 
kowe nie odpowiadały rzeczywistemu stanowi rzeczy. Je- 
dnćm słowem zachowanie się stron przed sądem, ich duchowe 
przymioty i zdolności mogą sędziego przy przesłuchaniu ich 
jako świadków łatwo w błąd wprowadzić. Sędzia musiałby 
znać charakter strony i jćj indywidualne przymioty i wady, 
aby módz z sumiennością ocenić wiarogodność jój zeznań, 
złożonych we własnćj sprawie. 

B). Wbrew istocie prawnćj procesu cywilnego identy- 
fikuje instytuoyja przesłuchania stron jako świadków stronę 
ze świadkiem. Strony są podmiotami stosunku procesowego, 
powstającego pomiędzy niemi i sądem, spór toczy się o ich 
prawa. One są bezpośrednio w sporze interesowane. Stro- 
ny mogą rozrządzać swemi prawami, będącemi przedmiotem 
sporu, one są obowiązane umożliwić sobie wzajemnie wyda- 






Digitized by 



Google 



. 221 

nie wyroku^ ale do czegoś więcój nie jest strona obowiązaną^ 
a w szczególności nie jest obowiązaną do świadczenia. 

Świadek jest według teraźniejszych pojęć procesualnych 
osobą w sporze nie interesowaną; od osób spór wiodących 
toiną, a nawet większy Inb mniejszy stopień interesu w wy- 
niku sporu czyni świadka mniój lub więcój wiarogodnym. 
WecUug naszych pojęć procesualnych nie może więc strona 
być zarazem świadkiem i stroną we własnym sporze. 

Jest to w istocie wielkim postulatem żądać od strony, 
aby się wzniesła tak ponad swe własne interesa, zapomniała 
taky że to jój sprawa jest przedmiotem sporu, iżby z wszel- 
ką bezinteresownością zeznawała w cłiarakterze świadka 
w przedmiotach ją może aż nadto blisko obchodzących Słu- 
sznie nazywa Głaseb ^) gorliwość strony pobudzoną intere- 
sem własnym „najniebespieczniejszym nieprzyjacielem praw- 
dy**. To samo stosuje się i do procesu cywilnego. Jakżeż 
wielki wpływ może mieć indywidualne zapatrywanie strony 
na pojmowanie faktów, będących przedmiotem jćj zeznań. 
Wszak nieraz możemy się spotkać, szczególnićj u ludzi mnićj 
wykształconych, z tak mocnćm przeświadczeniem o słuszności 
swych praw, iż są w stanie wmówić w siebie nastąpienie 
jakiegoś faktu, który wcale nie nastąpił. 

Lecz i u ludzi wykształconych, jak często spotkać się 
można z fołszywem pojmowaniem własnćj sprawy. Dość 
wspomnieć o przypadku, w którym po dłuższych naradach 
przyszła do skutku ustna umowa pomiędzy stronami. Jeśli 
a powodu takiój umowy póżnićj spór powstanie, to prawie 
na pewne twierdzić można, że jćj treść przedstawi każ- 
da strona inaczćj, i że nie jedno, co było tylko projektem, 
ofertą , będzie uważane przez jedną ze stron za treść umowy. 



O Lehrbuch des Strafprocesses T. I. sir. 9. 



Digitized by 



Google 



222 

Komaż tutaj dać wiarę? Jakież trudnóm będzie zadanie 
sędziego przy wybadania rzeczywistego staną rzeczy. 
[ W myśl §. 419 projekta winien sędzia przed przęsła- 

^ chaniem strony jako świadka oznajmić jćj^ iż będzie miała 

t zeznawać w tym charakterze. A więc tych kilka słów : „hę- 

^ dziesz teraz zeznawać w charakterze świadka^ inąją^ jak 

\ gdyby różdżką czarodziejską, przemienić stronę w świadka, 

[ mają wytrzeć z nićj pobndki osobiste i wynieść ją na sta- 

] nowisko bezstronności? Jest to wielkie żądanie, a to tćm 

bardzićj^ jeśli się zważy, że strona może właśnie dopióro 
{' chwilę przedtćm przemawiała do sędziego w obronie swych 

'> praw, że może chcąc go o słaszności swych roszczeń przeko- 

nać, przedstawiła historyją powstania swych roszczeń w zbyt 
jaskrawych kolorach tak, że się minęła z prawdą. Ta stro- 
na ma obecnie zeznawać jako świadek, pod przysięgą, po- 
mna skutków prawa karnego, ma odwołać to, co powiedzii^ 
i przyznać się sędziemu, że dopiero przed chwilą kłamała. 
Podobne postąpienie wymaga rzeczywiście zaparcia się sa- 
mego siebie, wymaga silniejszego charakteru niż się go zwy- 
kle spodziewać można. Niebespieczeństwo krzywoprzysię- 
stwa jest tutaj wielkie, a środki ostrożności podane w §§. 
419 i 420 projektu i w §§. 60, 61 i 62 post. drób. nie za- 
wsze może okażą się skutecznemi ^). 



^) §§. 419 i 420 proj. brzmią, jak następuje: 

§. 419. Fałszywe zeznanie strony jako świadka należy 
uważać za fałszywe świadectwo złożone przed sądem. Stro- 
nie należy przed przesłuchaniem jćj jako świadka wyraźnie 
ozuajmió, że będzie miała zeznawać w charakterze świadka. 
Przed tćm oznajmieniem można stronę tymczasem przesłu- 
chać w celu wyjaśnienia. Do wyjaśnień i zeznań strony, 
które nastąpiły przed powyższem oznajmieniem, nie stosują 
się postanowienia prawa karnego o ofiarowaniu się do krzy- 
woprzysięstwa lub fałszywego świadectwa. Okoliczność, że 
to oznajmienie nastąpiło przed przesłuchaniem strony, na- 
leży uwidocznić w protokole. 



Digitized by 



Google 






223 

Następstwem tego, że strona ma być aważaną za świad- 
ka jest, że powody, wyklnczające świadka od świadczenia 
lab dla których świadek tylko bez odebrania przysięgi prze- 
sfaichany byó może, wykluczają także stronę od świadczenia 
we własnćj sprawie (§. 414, 370, 3S7 proj.) *). Pomiędzy 
tymi powodami znajduje się także skazanie za krzywoprzy- 
sięstwo, a następstwem tego postanowienia . jest, że strona, 
która raz krzy woprzysięgła, staje się, że tak powiem, wyję- 
tą z pod prawa. Jest ona zupełnie bezbronną wobec niesn- 
miennego przeciwnika. Jako powód, nie mając innych środ- 
ków dowodowych, nie może skarżyć, bo nie może być prze- 
słnchaną jako świadek. Jako pozwany, jest ona bezbronną 
wobec napadów przeciwnika, zdaną w zapełności na jego 



§. 420. Od strony należy odebrać przysięgę przed jój 
przesłuchaniem. Odebranie przysięgi nie ma miejsca, jeśli 
obie strony na to się zgadzają. 

Jeśli się przesłuchuje stronę po przesłuchaniu jćj przeci- 
wnika, można odłożyć odebranie od nićj przysięgi aż do 
ukończenia przesłuchania. Jeśli jćj zeznania nie wydają 
się być prawdopodobnemi, nie należy od nićj odbieiać 
przysięgi. 
') Według §. 370 proj. nie mogą być przesłuchani jako świad- 
kowie : 

1) duchowni względem tego, co im powierzono na 
spowiedzi lub w ogóle pod warunkiem zachowania ducho- 
wnćj tajemnicy, 

2) urzędnicy państwowi, gdyby przez swe zeznania na- 
ruszyli ciążący na nich obowiązek zachowania tajemnicy 
nrzędowćj, chyba że zostali uwolnieni od tego obowiązku 
przez swych przełożonych, 

S) osoby, które w czasie, gdy mają zeznawać, nie są w sta- 
nie podać prawdy z powoda stanu swego ciała lub umysłu. 

Wedłag §. 387 proj. nie można odebrać przysięgi od 
świadków, którzy w czasie ich przesłuchania nie skończyli 
jeszcze 14 lat życia, tudzież którzy już raz byli skazani 
za krzywoprzysięstwo lab fałszywe zeznanie. Tacy świad- 
kowie mogą być tylko przesłuchani bez odebrania od nich 
przysięgi 



Digitized by 



Google 



224 

łaskę lub niełaskę, może być zrabowaną przez niego jego 
własną przysięgą Zasada więc, ie skazanie za czyn kary- 
godny nie pociąga za sobą utraty lub ograniczenia zdolności 
do działania na poln prawa cywilnego, doznaje tataj dotkli- 
wego ograniczenia. Przypadek, zaczerpany z tycia prakty- 
cznego, łatwo to wyjaśni. Osoby A i B żyły przez dłaiszy 
czas w zgodzie i zawiórały ze sobą różne czynności prawne. 
Po kilku latach powstały pomiędzy A i B niesnaski, które 
zpowodowały zerwanie wzajemnych stosunków. A był juł 
wpiórw karany za krzywoprzysięstwo, B zaś należy do tycli, 
którzy nie wahają się zaprzysiądz nieprawdę, gdy chodzi 
o zysk. Otóż B wytacza przeciw A cały szereg sporów dro- 
biazgowych o pretensyje urojone. A zaprzecza ich należno- 
ści przy rozprawie, lecz bezskutecznie, bo B, produkując kon- 
testacyję kamą osoby A, uniemożliwia jój przesłuchanie pod 
przysięgą, a sam korzystając z tój okoliczności stwierdza przy- 
sięgą własną fakta, które mu są korzystne, nie dbając o to, 
że są nieprawdziwe, bo świętość przysięgi jest dla niego 
niczem, a prawa karnego się nie boi, bo wie, że A nie jest 
w stanie wykazać mu krzywoprzysięstwa, gdyż stosunki, za- 
chodzące pomiędzy A i B, są tylko im znane, a dokumentów 
na ich dowód nie wystawiano. A jest więc bezbronny i B 
może go śmiało rabować swą przysięgą. 

C). Pytaniem, które sobie każda ustawa, zaprowadza* 
jąca przesłuchanie stron jako świadków, zadać musi, jest, 
która ze stron spór wiodących ma być pierwsza przesłuchaną, 
czy ta, na którćj ciąży ciężar dowodu, czy tćż jćj przeciwnik ? 

Na to pytanie odpowiada projekt z r. 1881 w §.417 
i ust. o post drób. w §. 55, że strona, na którćj ciąży we- 
dług uznania sędziego obowiązek dowodu, ma być w zasa- 
dzie pierwsza przesłuchaną '). Jeśli jednak ta strona nie 



') Wyjątki od tćj zasady podają §§. 342 i 346 proj. We- 
dług §. 342 może sędzia zarządzić na wniosek strony. 



Digitized by 



Google 



225 



może być przeslachaną z powodów przytoczonych w §, 414, 
natenczas może sąd dowód z przesłachania stron całkiem 
wykluczyć lab tćż zarządzić przesłuchanie przeciwnika. Sąd 
może nawet w każdym innjm przypadku polecić, aby prze- 
ciwnik był wpierw przesłuchanym, jeśli uważa to za stoso- 
wne do wykrycia prawdy. Po przesłuchaniu strony może jćj 
przeciwnik, jeśli jego przesłuchanie w myśl §. 414 nie jest 
wykluczone, żądać, aby również jako świadek był przesłu- 
chany. Sąd może na wniosek lub z urzędu zarządzić prze- 
słuchanie przeciwnika i wtedy, gdy jedna ze stron odmówi 
świadectwa, lub tćż, gdy uzna, że jćj zeznania nie dostarczają 
dostatecznego dowodu (§§. 417 i 418 proj.). 

W tych postanowieniach projektu widzimy zupełne zer- 
wanie z dotychc^asowćm ustawodawstwem. Wskazania przy- 
sięgi nie ma. W miejsce wskazania i odkażania wstępuje 
przysięga własna strony, kryjąca się pod formą przesłucha- 
nia w charakterze świadka. Że przysięga własna strony nie 
ma według naszych pojęć o procesie znaczenia, tego dowo- 
dzić nie potrzebuję. Przysięga nabićra według naszych po- 
jęć mocy dowodu dopićro przez wskazanie względnie odkaża- 
nie. Przysięga własna strony jest w naszjm procesie tylko 
w wyjątkowych przypadkach środkiem dowodowym, n. p. jako 
prsywęga szacunkowa lub uzupełniająca. 



prowadzącej dowód, przesłuchanie przeciwnika jako świad- 
ka, jeżeli tenże zaprzecza posiadanie dokumentu potrzebne- 
go w procesie, a eąd jeet zdania, że przeciwnik jest obo- 
wiązany do jego okazania. Przeciwnik bywa słuchanym 
w tym celu, aby wybadać, czy dokument posiada lub wie, 
gdzie się znajduje, lub czy nie ukrył lub zniszczył doku- 
mentu w tym celu, aby go przeciwnik nie mógł użyć. 

Pod tymi samymi warunkami może być przesłuchaną ja- 
ko świadek osoba trzecia pozwana o wydanie dokumentu 
w innym sporze potrzebnego, (§. 346). 

Wjds. ilMol T. ZTUi 29 

Digitized by VjOOQ IC 



226 

ZróiYDOwaieniem wskazanła. i odkażania ma być 
przy przesłachaniu stron jako świadków postanowienie, iż 
i przeciwnik strony przesłuchano) może żądać przesłuchania. 
Cóż jednak ma sędzia począć, gdy obie strony co innego 
zeznają? ') Jest to jeden z najboleśniejszych punktów, który 
zwolennicy przesłuchania stron jako świadków tylko z nie- 
chęcią omawiają, pocieszając się tćm, że bardzo rzadko, a ra- 
czćj prawie nigdy nie zdarzy się przypadek, aby strony 
zaprzysięgły fakta sprzeczne ';. Możliwość jednak nie jest 
wykluczona, a jedynym ratunkiem w takim przypadka ma 
być wolne uznanie sędziego. 

Trudność jednak będzie tutaj niemała, bo prawie za- 
wsze będzie się miało do czynienia z krzywoprzysięstwem 
jednćj ze stron. Oczywiście, jeśli jedna strona będzie prze- 
słuchana nar fakta pozwu, druga na fakta obrony, nie będzie 
pomiędzy niemi sprzeczności, lecz jeśli każda z nich zezna, 
co do tych samych faktów, co innego, to trudno przypuszczać, 
że zaszła pomyłka jednćj ze stron. Po czemże sędzia pozna, 
która z nich mówi prawdę, kiedy każda ze stron potwier- 
dziła swe zeznania przysięgą. 

Inne zarzuty czynione przesłuchaniu stron jako świad- 
ków są bez znaczenia. 

I tak twierdzą niektórzy, iż zaprowadzenie przesłacha- 
nia stron jako świadków będzie dla stron dlatego bardzo 
uciążliwćm, że prawie w każdym sporze będą musiały strony 
stawać osobiście przed sądem. Okoliczność ta ma podrzędne 
znaczenie, albowiem i do złożenia przysięgi stanowczćj mu- 
siałyby strony stanąć osobiście. 



*) Mylne są wywody Lippmanna {TJeher den normirlen Eid. 
str. 54 i nast.), oparte na tóm, że i przy przesłuchania 
świadków przychodzą czasem sprzeczne zeznania przysięgą 
stwierdzone. Polegają one na pomieszaniu zeznań świadka 
z zeznaniami strony. ' 

•) Bar : Rcchi und Bcueis, str. 151, Verh. 8 Jurist. str. 
34. Głaser: ki, Schrift. str. 170. 



Digitized by 



Google 



227 



Niektórzy twierdzą znów, że wskntek zaprowadzenia 
przesłnebania stron jako świadków utraci na znaczeniu 8tan 
adwokacki ^), albowiem, jeśli sędzia będzie mógł wybadać 
prawdę ze stron, nie będzie patrzał już na wywody adwoka- 
tów. Tak jednak nie jest. Sumienny i uczciwy adwokat 
zawsze chętnie przez sąd słuchanym będzie, a przytaczając 
tylko to, co jest zgodne z prawdą i co jest do rzeczy po- 
trzebne, nie będzie się potrzebował obawiać, aby strona, za- 
przeczając i odwołując jego twierdzenia, skompromitowała go 
przed sądem. 



§• 4- 
Bozbiór krytyczny i wnioski. 

Z powyższego wywodu okazuje się, że tak przysięga 
stanowcza, jakotćż przesłuchanie stron jako świadków mają 
wady i zalety. 

60 się tyczy naszego ustawodawstwa, to nie można go 
brać za dowód na poparcie ani jednćj, ani drugićj instytucji, 
albowiem postanowienia obowiązujących ustaw sądowych są, 
jak już wyżój powiedzieliśmy, o ile dotyczą przysięgi stanów- 
czćj niedokładne i dlatego w zastosowaniu trudne, a z dru- 
gićj strony nie mamy jeszcze dostatecznych materyjałów do 
oeeoienia, czy przesłuchanie stron jako świadków w postę- 
powaniu w sprawach drobiazgowych doprowadziło do pożą- 
danych rezultatów. Wykazy statystyczne wykazujące, ile w każ- 
dym roku było sporów drobiazgowych, w ilu przypadkach 
przesłuchano jedne, a w ilu obie strony jako świadków, nie 
dają nam podstawy do ocenienia dobroci tćj iustytucyi. Je- 



') Yerhandlungen des ackten deuUchen Juristeniages. T, IL 
str. 805. 



Digitized by 



Google 



228 

dynym sposobem zebrania pod tym względem doświadczeń 
"^yJby, gdyby sędziowie drobiazgowi catój monarchii złożyli 
umotywowane sprawozdania w tym przedmiocie, a to tóm 
bardziej, że z powodu ograniczenia środków prawnych Sądy 
krajowe wyższe mają bardzo rzadko, a Trybunał najwyższy 
nie ma nigdy sposobności wejrzeć w działalność sądów dla 
spraw drobiazgowych. Doświadczenia pod tym względem 
w Anglii poczynione nie mogą być dla nas miarą, albowiem 
stosunki są tam całkiem odmienne. W Anglii wytworzyła 
się, jak wyż widzieliśmy, instytucyja przesłuchania stron jako 
świadków na historycznćj podstawie, u nas jest zaprowadze- 
nie tćj instytucyi zerwaniem z historyczną tradycyją. Słu- 
sznie tćż podniesiono w komisyi parlamentu niemieckiego, 
obradującćj nad projektem nowćj ustawy sądowćj, że w An- 
glii są zadowoleni z zaprowadzenia przesłuchania stron jako 
świadków, bo tam nie było całkiem przysięgi stanowczćj '). 

Kierując się przeto powyższymi wywoHami sądzę, że 
najwłaściwszym sposobem zreformowania przysięgi stron w pro- 
cesie cywilnym byłoby nie usunięcie przysięgi stanowczćj, 
lecz tylko usunięcie jćj wad przez właściwe połączenie zalet 
przesłuchania stron jako świadków z zaletami przysięgi sta- 
nowczćj. Zatrzymując wskazanie i odkażanie przysięgi, na- 
leży usunąć przysięgę mniemania i wyrok warunkowy, tu- 
dzież zmodyfikować niezmienność roty przysięgi ; przesłucha- 
niu stron jako świadków należy zaś odebrać naturę inkwi- 
zycyjną i charakter przysięgi własnćj strony. 

Sądzę mianowicie, że dowód z przysięgi powinienby 
opierać się na następujących zasadach: 

1 ) Dowód z przysięgi stanowczćj jest dopuszczalny fylko 
na fakta, które są własnemi czynnościami lub przedmiotem 
spostrzeżenia przeciwnika strony dowód prowadzącćj. Ofia- 



') Hahn str. 666. 



Digitized by 



Google 



229 

rowante tego dowodu następuje przez wskazanie przysięgi 
przeciwnikowi. 

2) Odkażanie przysięgi stanowezćj jest tylko pod tymi 
samymi warunkami możliwe. 

3). Przysięga stanowcza dopuszcza się rezolucyją, w któ- 
rćj winny być w formie roty przysięgi dokładnie podane 
fakta^ na które przysięga się dopuszcza. 

4) Strona jest obowiązaną oświadczyć, czy wskazaną 
sobie przysięgę przyjmuje lub odkazuje, gdyż inaczćj będzie 
uważanym fakt, mający być udowodnionym przysięgą, za 
prawdziwy. 

5) Strona winna w zasadzie zaprzysiądz rotę w rezolu- 
cyi podaną ; strona, mająca złożyć przysięgę , może prosić 
o zmianę roty przysięgi, co nastąpić może tylko po przesłu- 
chaniu przeciwnika, chyba że zmiana dotyczy okoliczności 
niestanowczych, lub żądanie zmiany odnosi się tylko do po- 
prawienia oczywistćj omyłki. 

6) Dowód z przesłuchania stron jako świadków jest 
dopuszczalny tylko: 

a) jeśli delat, zamiast złożenia przysięgi na rotę w re- 
zolucyi podaną, prosi, aby go przesłuchano na fakta w rocie 
podane jako świadka; 

b) na fakfa, będące czynnościami właśnemi lub przed- 
miotem spostrzeżenia zastępców lub. prawozlewców delata. 

Po przesłuchaniu delata, może deferent żądać, aby i on 
był przesłuchanym. Dopuszczenie deferenta do przesłuchania 
zawisło od uznania sędziego. 

Delat może w przypadku pod a) zastrzedz sobie, aby 
na przypadek przesłuchania deferenta mógł być powtórnie 
przesłuchany. 

Ofiarowanie dowodu z przesłuchania stron w przypadku 
pod b) następuje przez wskazanie przysięgi przeciwnikowi 
strony dowód prowadzącćj na fakta, mające być udowodnio- 
ne. Przeciwnik winien oświadczyć, czy chce być najpićrw 



Digitized by 



Google 




230 



przesłucbanyin y lab odkażać przysięgę defercDtowi, lab 
Ićź zastrzedz sobie przesłaohanie po przesłachaniu deferenta. 
Jeśli delat nie wnosi oświadczenia, należy nwatać go za 
zrzekającego się dowoda z przesłachania siebie jako świadka. 
Zeznania strony przesłachanćj pod przysięgą wpisują 
się do protokóła, który strona podpisaje. 

7) Przysięga stanowcza złożona przez stronę na rotę 
w rezolacyi podaną stanowi dowód zupełny. 

Uwolnienie od złożenia przysięgi stanowczej przez prze- 
ciwnika ma ten sam skutek, jak złożenie przysięgi. 

Odmówienie złożenia przysięgi stanowczój ma ten skutek, 
że przeciwieństwo faktu, mającego być zaprzysiężonym, bę- 
dzie uważane za udowodnione. 

Jaką moc dowoda przypisać należy przesłuchania strony 
w formie dla świadków przepisanój, pozostawia się swobo- 
dnemu uznaniu sędziego. 

8) Niestawienie się na audyencyi, wyznaczonćj do zło- 
żenia przysięgi stanowczćj uważa się za odmówienie złoże- 
nia przysięgi. Niestawiennictwo strony, mającćj być przesłu- 
chaną jako świadek, na audyencyi w tym celu wyznaczonćj 
należy uważać za zrzeczenie się strony dowodu z przesłuchania 
siebie jako świadka. Tylko, gdy przysięga stanowcza wska- 
zana delatowi jest z powodów pod 2) wymienionych nieod- 
kazalną, a delat prosi, aby go jako świadka przesłuchano, na- 
leży uważać niestawiennictwo delata na audyencyi wyznaczo- 
nćj do przesłuchania, za odmówienie złożenia przysięgi sta- 
nowczćj. Stronie wolno jednak żądać restytacyi. 

9} Sąd może, jeśli zdaniem jego dowód przez jedne ze 
stron przeprowadzony nie jest dostateczny, nałożyć nawet 
z urzędu przysięgę uzupełniającą jednćj ze stron lub przesłu- 
chać ją dla uzupełnienia dowodu jako świadka, jeśli zacho- 
dzą powyższe warunki. Do tćj przysięgi należy stosować 
również powyższe postanowienia. 



Digitized by 



Google 



231 

10) Po zloieniu przysięgi staoowczój, względnie uznaniu 
jćj za niezłożoną następuje wj^danie wyroku stanowczego. 

11) Zawarcie ugody przez strony pod warunkiem zło- 
żenia przez jedne z nich przysięgi jest dopuszczalne w każ- 
dem Btadyum procesu. 

Przez powyższe zmiany w postanowieniach procesu cy- 
wilnego o przysiędze stron możnaby uniknąć wad przysięgi 
stanowczój i przesłuchania stron jako świadków, zachowując 
ich zalety. Następujący wywód ma za cel umotywować i roz- 
winąć wyż podane zasady: 

Ł Zadaniem procesu cywilnego nie może być i nie jest 
zbadanie prawdy materyjalnćj. Zasada inkwizycyjna nie od- 
powiada istocie procesu cywilnego i prawno-prywatnćj natu- 
rze stosunku prawnegO; będącego jego przedmiotem. 

Wola stron rozstrzyga o rozpoczęciu i dalszćm prowa- 
dzenia procesu. Wola stron ma wpływ stanowczy i na do- 
wód T0| co strona w sporze przyzna, nie potrzebuje dowodu 
i uchodzi za prawdziwe, chociażby nie odpowiadało rzeczywi- 
stemu stanowi rzeczy i chociażby nawet sędzia z własnego 
spostrzeżenia wiedział, że jest nieprawdą. 

Z tego nie wypływa jednak, aby przy wyborze środ- 
ków dowodowych nie była rozstrzygającą okoliczność, który 
s pomiędzy nich jest bardzićj zdolnym do wykrycia prawdy 
materyjalnćj. Dopóki panuje zgoda pomiędzy stronami co 
do istnienia lub nieistnienia jakiegoś fakta, tak długo sędzia 
nie może badać, czy twierdzenia stron są zgodne z prawdą. 
Z chwilą jednak, w którćj jedna strona zaprzecza twierdze- 
niom dmgićj i zmusza ją tćm samćm do dowodzenia, musi 
sędzia począć badać, którćj strony twierdzenia są prawdziwe. 
On ocenia środki dowodowe, które strona przytoczyła na udo- 
wodnienie swych twierdzeń, a przy dopuszczeniu tych środ- 
ków dowodowych będzie się kierował zasadą, aby wybrać 
środek, któryjest najzdolniejszym do wykrycia rzeczywistego 
stanu rzeczy. W szeregu środków dowodowych zajmuje przy- 



Digitized by 



Google 



232 



sięga stron tak z nitary rzeczy^ jakotóż z mocy zgodnj^cb 
postanowień wszystkich ustaw sądowych miejsce ostatnie. Gdy 
już wszystkie inne środki do^ odowe nie są w stanie przekonać 
sędziego, przychodzi kolej na przysięgę stron. 

Lecz i od tój zasady zachodzi wyjątek. Jeśli strony 
zawierają ugodę, czyniąc jej skuteczność zawisłą od złożenia 
przysięgi przez jedne z nich, natenczas musi sędzia dopuścić 
zgodnie z zasadą wolnćj dyspozycyi stron zawarcie takićj 
ugody, chociażby istniały inne środki dowodowe oprócz przy- 
sięgi. W tym przypadku przebija się najsilnićj umowny cha- 
rakter przysięgi, a niektórzy prawnicy chcą nawet ograniczyć 
jćj u*ycic tylko do tego przypa.dku. 

Przy użyciu przysięgi w innych przypadkach przebija 
się bardzićj charakter przysięgi jako środka dowodowego. 
Lecz, czyż przysięga stanowcza jest środkiem dowodowym? 
Na to pytanie odpowiedzieliśmy w pierwszćj części naszój 
pracy twierdząco. Zadajemy jednak sobie to pytanie powtór- 
nie, albowiem są niektórzy antorowie, którzy odmawiają przy- 
siędze charakteru środka dowodowego. 

Endemann {Beweislehrej str. 438; Arch, f. civ. Prax. 
tom 43, str. 349) wystąpił przeciw temu, jakoby przysięga 
stanowcza była środkiem dowodowym, i twierdził, że zastę- 
puje tylko miejsce dowodu {Bewiissurrogai). Caknstein 
{Grundlagen, str. 46, Not. 8, Lehrbuch, II, 406) jest tego zda- 
nia, że przy przysiędze jest strona środkiem dowodowym, a 
zasadą dowodową świadectwo strony, zeznano pod ołM>wiąK- 
kiem wyjawienia prawdy. Zabespieczeniem obowiązku do 
zeznania prawdy jest świętość przysięgi, tudzież skutki ta 
grożone w prawie karnćm na krzywoprzysięstwo i fałszywe 
świalectwo. Przy przysiędze stanowczćj podnosi siłę dowo* 
dową przysięgi jćj wskazanie i odkażanie. Heusłer ' zaś 
{Arch. /'. civ. Prax. T. 6^, str. 225, 309) zalicza przysięgę 
do środków dowodowych. Twierdzi on mianowicie, że istnie- 
ją tylko trzy środki dowodowe^ t j. osoby (świadkowie), rae- 



Digitized by 



Google 



233 

czy (doknmeDty) i forma (przysięga). Tym trzem środkom 
dowodowym odpowiadają trzy zasady dowodowe, t. j. te oko- 
liczBości; które czynią z osoby świadka, z rzeczy dokument, 
z formy przysięgę, a więc własne spostrzeżenie trzecich osób, 
nwidoczntenie zdania dowodowego na rzeczy i obciążenie 
sumienia osoby przysięgającej. „Strona mówi do sędziego 
mniój więcój tak: ja ci ofiaruję jako zasadę dowodu, że świad- 
kowie A i B sami widzieli to, co ma być dowiedzione, lub 
że to jest w sposób wiarogodny spisane, albo tóż że jA moje 
zbawienie poświęcam jako zapewnienie prawdy ; te trzy za- 
sady dowodu możesz poznać za pomocą odnośnych środkótf 
dowodowych: świadków, dokmiientu, pr^rysięgi; ptzez prze- 
słuchanie świadków, przejrzenie dokumentu, odebr^ltiie przy- 
sięgi możesz sobie zapewnić zasadę dowodu". Zdaniem 
IteirsŁERA nie może być mowy o wołnćj teoryi dowodowćj 
przy przysiędze stron. Sprzeciwiałoby się to istocie przysięgi, 
gdyby ocenienie jćj skutków pozostawiono uznaniu sędziego. 

Wendt wreszcie (Archiir. f. civ Prax. T. 63, str. 270 
i iMwt) jest tego zdania, że przysfęgat stanowcza nie dostar- 
cza dowodu i nie działa jako środek dowodowy, łecz zastę- 
puje tylko miejsce dowodu (Bewcissurrognt), 

Wedhig zdania Wendta zrzeka się prowadzący dowód 
przez wskazanie przysięgi właściwego dowodu, skoro wywo- 
hije na swą szkodę przysięgę strony przeciwnćj. Strona 
chwyta się przysięgi stanowczćj- nie w celu dowodu, lecz dla 
zastąpienia dowodu z powodu braku innych Środków dowo- 
dowych (str. 270;. Przysięga nie jieist środkiem dowodowym, 
poinewaź celem jćj nie jest działać na przekonanie sędziego ; 
przy przysiędze jest niemożliwe ocenienie wyniku dowodu 
(Str. 272). 

Bozumowanie Wendta jest jednak mylne. Przysięga 
stanowcza jest, jak słusznie twierdzi Heusłer, środkiem do- 
wodowym. Celem wskazania przysięgi jest dostarczenie do- 
wodu, a nie zastąpienie dowodu. Deferent nie zrzeka się 

wjds. ftiMot T. lYui. do 



Digitized by 



Google 



234 

dowoda, wskazując przysięgę przeciwnikowi swemu. On stara 
się tylko, w braku innych dowodów, zmusić delata do zezna- 
nia prawdy. Zeznanie prawdy jest celem wskazania przy- 
sięgi i w ogóle dowolu z przysięgi. Jeśli deferent wkaznje 
przysięgę, to liczy wprawdzie na to, że przeciwnik nie złoży 
przysięgi, liczy jednak na to dlatego, bo jest przekonany, że 
delat nie zaprzysięgnie nieprawdy. Złożenie lub niezłożenie 
przysięgi nie zawisło od dowolności delata, lecz od prawdzi- 
wości twierdzeń deferenta. Delat, który składa fałszywą 
przysięgę narusza świętość jćj i naraża się na skutki prawa 
karnego. 

Strona, składająca przysięgę, przysięga dlatego, że to, 
co jest przedmiotem dowodu z pr^ysięgi jest prawdziwe^ stro- 
na dostarcza więc zasady dowodu. 

Pierwiastek umowny, przebijający się przy wskazaniu 
przy«ięgi przeciwnikowi, nie robi z przysięgi czegoś, co tyl- 
ko dowód zastępuje. Strona, wskazując przysięgę w prze- 
konaniu o prawdziwości swych twierdzeń, chce tylko swe 
sumienie uwolnić od złożenia przysięgi a obciążyć pr/^ysięgą 
sumienie przeciwnika. To zaufanie strony w prawdziwość 
swych twierdzeń i w sumienność przeciwnika, że zbawienia 
swego przez krzywoprzysięstwo nie będzie chciał narazić, 
nadaje właśnie przysiędze stano- czćj tę bezwzględną moc 
dowodu, wobec którćj już nie ma miejsca dla uznania sę- 
dziego. Słusznie twierdzi Heusleh, że istota przysięgi sta- 
no wczćj nie zgadza się z wolną teoryją dowodową. Pi zez 
to nie traci wszakże przysięga cechy środka dowodo- 
wego. Wszak i przy ustawowćj teoryi dowodowej mówimy 
o środkach dowodowych. Że przysięga stanowcza jest środ- 
kiem dowodowym a nie strona przysięgająca, okazuje się 
stąd, iż sędzia musi przyjąć za prawdę to, co przysięgą zo- 
stało stwierdzone, bez względu na wiarogodność strony. 

Właśnie jednak dlatego, że przysięga stanowcza ma tak 
wysoką moc dowodową, trzeba otoczyć dopuszczalność tego 



\ 



Digitized by 



Google 



235 

środka dowodowego takiemi ostrożnośeiami, aby można mieć 
przekonanie^ iż strona miała sposobnodć dowiedzenia się 
o prawdzie, a nie stwierdza przysięgą tylko swego podmio- 
towego zapatrywań ia. Sędzia nie może przy przysiędze sta- 
nowczćj badać wi arogodności zeznań strony; nstawa jednak 
winna dopuszczać dowód ten tam tylko, gdzie można przy- 
puszczać, iż zeznania strony będą wiarogodne. Mówiąc więc 
o dopuszczalności dowodu z przysięgi stanowczćj, musimy 
zwrócić uwagę na okoliczności, mogące wpłynąć na wiarogo- 
dność zeznań stron, nie dlatego, jakoby wiarogoduość strony 
mogła wpłynąć -na moc dowodu z przysięgi, lecz dlatego, 
aby wykluczyć dowód z przysięgi w przypadkach, w których, 
przypaszczaćby można, że zeznania strony mogłyby z powo- 
du zachodzących okoliczności nie być wian godne. 

Inaczćj się rzecz ma przy przesłuchaniu stron jako świad- 
ków. Tutaj jest strona środkiem dowodowym, a przysięga 
tylko środkiem zabespieczającym obowiązek strony do wyja- 
wienia prawdy. Sędziemu należy więc pozostawić możność 
ocenienia wiarogodności zeznań stron według swego swobo- 
dnego, regułami dowodowemi nie krępowanego uznania. 

Jeśli przebiegniemy w myśli wyż omówione wątpliwości 
teoretyczne i postanowienia nowszych ustaw sądowych o przy- 
siędze stanowczćj, dojdziemy do przekonania, że tak dla pro- 
cesualistów, jak dla powyższych ustaw była dążność do wy- 
krycia prawdy myślą przewodnią przy rozwiązaniu trudności, 
nasuwających się w nauce o przysiędze stanowczćj. Ta dążność 
była powodem ograniczenia wskazania przysięgi stanowczćj do 
własnych czynności delata i faktów, będących przedmiotem 
jego spostrzeżenia. Zaprzysiężone zeznanie strony może 
w istocie mieć tylk^ wtedy dla sędziego moc przekonywu- 
jącą, gdy przedmiotem tych zeznań są własne czynności stro- 
ny lub fakta, które swymi zmysłami spostrzegła. 

Jeśli przedmiotem przysięgi są inne fakta, nie może 
zeznanie strony zasługiwać w równój mierze na wiarę, albo- 



Digitized by 



Google 



236 

wiem stopień wiarogodności zezaań strony względem faktów, 
którycb swymi zmysłami nie dostrzegła, zawisł nie od wia- 
rogodności samćj strony, lecz od wiarogodnońci źródeł, z któ- 
rych strona swe wiadomości czerpie, przysięga strony oie 
może zaś tym źródłom nadać wyższego stopnia wiarogodności. 
, Dlatego przysięga mniemania, którój przedmiotem są tego 
rodzaja fakta jest środkiem dowodowym wątpliwój wartości* 
Jak już wyż podniosłem nie jest przysięga mniemania w no- 
wszycli ustawach (pomijając historyczny rozwój tój przysięgi 
i różne, do liistoryi należące zapatrywania na j6j istotę) włar 
ściwie niczem innćm, jak zaprzysiężonym wąioskiem, wypro- 
wadzonym przez stronę z faktów jćj znanych na prawdziwość 
innych faktów. Strona, nie będąc w stanie złożyć przysięgi 
na fakta będące przedmiotem przysięgi, przysięga tylko, że 
po sumiennćm zbadania stanu rzeczy i po dokładnćm prze- 
szukaniu doszła lub nie doszła do przekonania, iż fakt jakid 
jest lub nie jest prawdziwym. Przy tej przysiędze grają więc 
największą rolę podmiotowe przymioty strony, a mianowicie 
jćj zdolność zbadania rzeczy i sumienność, z jaką rzecz bada. 
Co dla jednćj strony było sumiennćm zbadaniem, to dla in- 
nćj będzie może zaledwo powodem do przypuszczenia praw- 
dy, a nie dopićro podstawą dla złożenia przysięgi. Stopień 
staranności, którego strona dołożyła przy zbadania rzeczy- 
wistego stanu rzeczy, usuwa się jednak przy przysiędze mnie- 
mania z pod ocenienia sędziego, a strona, zaprzysięgąjąc 
wynik swych badań, wkracza w atrybucyje sędziego. Rzeczą 
bowiem sędziego jest wyprowadzać wnioski z faktów udowo- 
dnionych na prawdziwość innych faktów. 

Przedmiotem dowodu z przysięgi stanowczćj mogą więc 
być tylko fakta, będące własnemi czynnościami lub przedmio- 
tem spostrzeżenia strony, mającój składać przysięgę, jak [du- 
sznie stanowi art. 1359 kod. cyw. franc. 

Każda strona może bez obciążenia swego sumienia na 
swe własne czynności i na fakta, które swemi zmysłami spo- 



Digitized by 



Google 



237 

strzegła składaiS przysięgę- Jeśli przysięgać nie obce, może 
przynęgę odkażać. 

W pierwszćj części rozprawy podniosłem, że przez wska- 
sanie przysięgi wywiera się przymus psychologiczny na prze- 
ciwnika w sporze. O takim przymusie nie można jednak 
mówićy gdy przysięga jest wskazana na własne czynności 
delata, Inb na fakta, które były przedmiotem jego spostrze- 
ienia. Na takie fakta może każdy nawet najskrnpnlatniejszy 
dożyć przysięgę, a jeśli jćj składać nie chce, to albo ma 
w ogóle wstręt do przysięgania, albo tćż jest przeświadczony 
o prawdziwości twierdzeń deferenta i dlatego nie może przy- 
sięgać. 

Na powyższe fakta jest przysięga stanowcza nadto je- 
dynym właściwym sposobem użycia dowodu z przysięgi. Przez 
wskazanie jćj przeciwnikowi traci bowiem przysięga chara- 
kter przysięgi własnćj, i staje się przez to środkiem dowo- 
dowym, który jedynie naszym pojęciom o przysiędze odpo- 
wiada, a przeciwko jćj mocy dowodowćj nie można podnieść 
uzasadnionych zarzutów. Świętość przysięgi i bespieczeństwo 
prawne wymagają niezbędnie, aby fakta, które strona wła- 
snymi zmysłami spostrzegła i przysięgą przez przeciwnika 
wakazaną lub odkażaną stwierdzi, uchodziły w sporze za 
adowodnione. 

Przy prowadzeniu dowodu z przysięgi mogą się nastę- 
pujące wydarzyć przypadki: 

a) Fakt, będący przedmiotem dowodu, jest albo czyn- 
nością wspólną obu stron, albo przedmiotem spostrzeżenia obu 
stron. Gdybyśmy chcieli przesłuchać obie strony jako świad- 
ków na fakt tego rodzaju, moglibyśmy, kierując się swobo- 
dną teoryją dowodową, przesłuchać jedne lub drugą stronę, 
zeznania bowiem tak jednćj, jak drugićj strony musiałyby 
dla sędziego mieć równą moc przekonywującą ze względu 
na to, że fakt tego rodzaju, będący przedmiotem dowodu, 
musi być oba stronom zarówno dobrze znany. Gdyby po 



Digitized by 



Google 



238 

przesłachaniu jednój strony żądał jój przeciwnik w myśl §. 
418 projektu, aby również był przesłuchany, i gdyby zezna- 
nia jego były sprzeczne z zeznaniami strony wpiórw przesłu- 
chanej, natenczas sędzia znalazłby się w istocie w przykrćm 
położeniu, gdyż mielibyśmy do czynienia z oczy wistćm krzy- 
woprzysięstwem jednaj ze stron. Dowód z przesłuchania nie 
miałby w tym przypadku właściwie żadnego znaczenia. Je- 
dynym sposobem wyjścia z tych trudności jest właśnie za- 
trzymanie w tym przypadku przysięgi stanowczój. Z powodu 
umownćj cechy tój przysięgi może być tylko jedna strona 
dopuszczoną do jćj złożenia, przez co omija się trudności, 
powstające przy dowodzie z przesłuchania stron, gdy strony 
sprzeczne fakta zaprzysięgną. 

h) Fakt stanowiący przedmiot dowodu jest czynnością 
własną delata lub znany mu jest z własnego spostrzeżenia, 
deferent nie ma jednak o nim wiadomości z własnego spo- 
strzeżenia. W tym przypadku jest wskazanie przysięgi mo- 
żliwe, niemożliwe jednak jćj odkażanie z powodów już wyż 
omówionych '). 



*) I praktyczne względy przemawiają w tym przypadku za za- 
zatrzymaniem dowodu z przysięgi stanowczćj, n. p. : Po- 
zwany o zapłacenie sumy pieniężno) broni się tćm, że su- 
mę o którą spór się toczy, zapłacił do rąk osoby A, peł- 
nomocnika powoda. Pozwany posiada kwit, lecz nie jest 
w stanie wykazać, że osoba, którćj zapłacił była pełnomo- 
cnikiem powoda, osoby tćj zad nie może powołać na świad- 
ka, bo już umarła. Jedynym dowodem na to, że A był 
pełnomocnikiem powoda, jest dowód z przysięgi, nieodka- 
zalnie powodowi wskazanćj, albowiem pozwany nie ma wia- 
domości o udzieleniu przez powoda pełmocnictwa osobie A. 
Według projektu, który nie zna przymusu do zeznawania 
pod przysięgą (§. 421), byłby pozwany w tym przypad- 
ku pozbawiony dowodu, nie mógłby bowiem zmusić po- 
woda do zeznania, czy A był jego pełnomocnikiem. Wska- 
zując mu zaś przysięgę nieodkazahią, może fakt udzielenia 
pełnomocnictwa udowodnić* 



I 



>, Google 



Digitized by V3ULJV |P 



239 



c) Fakty stanowiący przedmiot dowoda^ jest czynnością 
własną deferenta lub jest mu znany z własnego spostrzeże- 
nia, delat jednak nie ma o nim wiadomości z własnego do- 
świadczenia. Jeśli fakt ten jest czynnością własn^i zastępcy 
lab prawozlewcy delata lab był przedmiotem spostrzeżenia 
tycłi osób, natenczas jest możliwćm wskazanie przysięgi, de- 
lat jednak może być na fakta dowodzone przysięgą przesłacha- 
ny tylko jako świadek. Jeśli zaś fakt, mający być udowodnio- 
ny przysięgą, nie ma powyższych przymiotów, natenczas przy- 
sięga jest wogóle niedopus czalną, albowiem delat musiałby 
ją odkażać, a przysięga zmieniłaby się w przysięgę wł&sną 
deferenta, a więc w przysięgę niedopuszczalną. 

W tym przypadku traci wprawdzie deferent środek do 
wodo>vy, którego nie straciłby przy przesłuchaniu stron jako 
świadków, zadaniem procesu nie jest jednak wyszukanie na 
każdy fakt środka dowodowego. Utratę tego środka musi 
znieść deferent, jak każdy inny przypadek, wydarzający się 
w jego majątku. Ta okoliczność nie może jednak być po- 
wodem dopuszczenia w procesie tak niebespiecznego środka 
dowodowego, jakim jest przysięga własna strony. Rzeczą 
jest strony zabespieczyć się już wpierw przed skutkami bra- 
ku dowodu przez wczesne pastaranie się o inne środki do 
wodowe. 

Projekt z r. 1881 dozwala przesłuchać stronę pod przy- 
sięgą na fakta jćj wiadome bez różnicy, czy druga strona 
ma o nich również wiadomość. Jest to niewłaściwe. Także 
przesłuchanie stron pod przysięgą musi mieć pewne granice. 
Jeśli defereot będzie przesłuchany ua fakta, nie będące ani 
czynnościami wlasnemi delata, ani przedmiotem jego spostrze- 
żenia, ani tćż czynnościami własnemi ■ lub przedmiotem spo- 
strzeżenia zastępców lub prawozlcwców delata, natenczas jest 
delat wobec deferenta bezbronnym. Ma on wprawdzie prawo 
żądać, aby i jego przesłuchano pod przysięgą (§. 418), cóż 
ma jednak z tego prawa przyjdzie, kiedy nie ma wiadomości 



Digitized by 



Google 



240 

o faktach, które deferent swą przysięgą stwierdził, musi więc 
poprzestać na zeznaniach deferentR, chociażby one były nie- 
prawdziwe. Szczcgólniój dotkliwe następstwa mogą z tego 
powoda powstać w sporach excyndyjnych i w ogóle w spo- 
rach o prawa rzeczowe, w których często zdarzyć się mogą 
przypadki, że jedna strona o faktach, przytoczonych przez 
drugą stronę, nie będzie mieć wiadonodci. 

Przeciw powyższym wywodom możaaby podnieść zarzst, 
że trudną nnder rzeczą jest zbadać, czy delat ma wiadomo- 
ści o fakcie, stanowiącym przedmiot dowodu. Jmi wyż po- 
dniosłem trudności, które się tu nasuwają. Któż ma wyka- 
zać, że delat ma wiadomość o fakcie, na który ma wakasa- 
no przysięgą, czy deferent ma wykazać wiadomość, czy tóż 
delat, chcąc się uchylić od składania przysięgi, swą niewia- 
domość. Trudności te nasuwają się właściwie lylko- wtedy, 
gdy przysięgę dopuszcza się wyrokiem warunkowym. Czy- 
niąc wyrok zawisłym od złożenia przysięgi, jest rzecsą ko- 
nieczaą przekonać się wpićrw o dofMiszczalności pniysięgi; 
przed dopuszczeniem dowodu z przysięgi wyrokiem' musiałby 
więc sędzia przekonać się, czy delat ma o fiikcie, będąoyn 
przedmiotem dowodu, wiadomość. Fakt,^ że ktoś; ma o oaemś 
wiadomość, jako stan wewnętrzny, da się tylko ndoi^eed^id 
ze zbiegu okoliczności. Należy więc udowodnić takie okoli- 
czności, wśród których dany fakt miał się wydarzyć, z któ- 
rych według zasad logiki wnosić należy, iż delat, znajdujący 
się wśród nich, musii^ także dostrzedz swymi zmysłami fakl, 
o który chodzi. Gdybyśmy nałożyli na defereuta dowód, że 
delat ma wiadomość o fakcie, na który dowód z przysięgi 
ofiarowano, natenczas żądalibyśmy od niego w wielu pny*- 
padkach właściwie dowodu dwóch rzeczy, t. j. : istnienia teg# 
faktu i wiadomości o nim delata. Udowodnienie jednak tych 
dwóch okoliczności uczyniłoby najczęścićji zbędnym dowód 
z przysięgi, albowiem fakt, mający być dowiedzionym, prsy- 
sięga, byłby już przez deferenta w inny sposób dowiedziony. 



Digitized by 



Google 



241 

Kie moie ta więc bjó mowy o obowiązka dostarczania óci- 
Błęgo dowoda, lecz tylko o uprawdopodobnieniu. 

Gdybyśmy nałożyli na delata dowód nieświadomością 
tQ rzec;K byłaby łatwiejszą, deląt bowiem mógłby jnż z natu- 
ry rzeczy łfttwićj wykazać ze zbiegu okolicznoi^ci swą nie- 
świadomość a tćm samom i mędopuszczalność przysięgi lub 
tćł nliyć swemu sumieniu pn^ęz dowód przeciwieństwa za 
piWigieą iwych środków dowodowych. 

Dopuszczanie dowód z prj»ysi%i rezoluoyją> uprftszoza 
się rzecz* Kie potrzeba tątąj wykazywać tak ściśle dopu- 
szczalności przysięgi, j^k przy dopuszczeniu przysięgi wyro- 
kMfiy iiłbowiem, gdyby nawet (lowód ten okazał się przy 
zł(4ei4u przysięgi z powoda nieświadomo^i delata niedopu- 
sąązato}^ to nie wywarłoby Xo opływu szkodliwego na sąm 
proces. Dowód z przyąięgi mo^ąby zastąpić jeszcze innym 
dowodem, Dppuązcząjąc zaA przysięgę wyrokiem warunko- 
wym na fakt nie^^any delatowi, woźna delata narazić na 
pm^lf^e ą^oru, albowiem csfyifi się wygranie sporu zawi- 
słem od 9pe^f nia warunku, którego wykonanie nie mo^e 
nastąpić z przyczyn od delata niezawi^ycb. 

Trudnoi^], nasuwające się przy rozwiązaniu niniejszćj 
kweatyi, maleją jeszcze, jeśli się ogranicza dopuszczalność 
przysięgi itaoowczćj tylko do faktów, będących czynnościami 
włiuniemi l\ib przedmiotem spostra^eżenia delata. 

J^ dęfąreut twierdzi, j;e fakt jakiś jest czynnością 
in^UBiią debta^ natenczas jut tćm samćm twierdzi, że delat 
ma wiadomość o tym fakcie, a gdy każdy przypuścić musi, 
że ^ez^owdek pr^jf Iłowych zmydącb mą świadomość o swych 
wtfMgrcb czynnościadi, przeto nie m^ wątpliwości, iż przy- 
sięga na tąkie £ąkMi jest dopuszczalna. 

Inaczćj się rzecz przedstawia, jeśli deferent twierdzi, 
że delat był tylko świadkiem faktu, będącego przedmiotem 
dowodu z przysięgi, a delat temu przeczy. Tu mógłby się 



/Google 



Digitized by ^ 



242 

w istocie delat nie mający madomości, którema naiożonoby 
przysięgę; znajdować w przykrćm położenia; musiałby bo- 
wiem przysięgę odkażać lab jćj całkiem nie składać. Tm- 
dno6ci te dają się jednak łatwo asanąć; jeśli się pozostawi 
delatowi możność upraszania ; aby był przesłacłiany jako 
świadek zamiast zaprzysiężenia roty ("wyż pod 6). Delat 
może przy przesłachania podać fakta^ z których jego nie- 
świadomość wynika lab nawet zaprzysiądz swą nieświado- 
mość i udaremnić tym sposobem dowód z przysięgi. Defe- 
rent ma zaś jeszcze zawsze sposobność zastąpienia tego do- 
wodu w dalszym ciągu rozprawy innym dowodem. 

n. Na fakta; będące czynnościami prawozlewców lab 
zastępców strony, lub będące przedmiotem ich spostrzeżenia, 
a których strona nie zna z własnego spostrzeżenia, może być 
strona przesłuchaną jako świadek (punkt 6). 

Tego rodzaju faktów nie może strona zaprzysiądz z wła- 
snćj wiedzy, pomimo to winien być dowód z przysięgi na 
te fakta dopuszczonym, albowiem dotyczą one osób, przez 
których czynności strona może nabyć prawa lub stać się zo- 
bowiązaną. Strona powinna więc starać się o to, aby się 
dowiedzieć o powyższych faktach, i ma tćż zwykle sposo- 
bność wywiedzieć się o ich prawdziwości, względnie niepraw- 
dziwości '). Zamiast jednak, (jak to ma miejsce przy przy- 
siędze mniemania), zaprzysiądz, że po sumiennćm zbadania 
rzeczy doszła lub nie doszła do przekonania o prawdziwości 
danego faktu, jest rzeczą właściwszą, aby strona podała pod 
przysięgą sędziemu okoliczności, na których opiera swą wia« 
domość o czynnościach swych zastępców lub prawozlewców. 
Wyjątek stanowi oczywiście przypadek, gdy strome są te 
fakta znane z własnego spostrzeżenia, albowiem w tym razie 



1 



') Ob. pobudki do ustaw sąd. niemieckich^ wydanie Hahha 
str. 231. 



Digitized by 



Google 



243 

byłaby przysięga stanowcza dopuszczalną. Tym sposobem 
ma sędzia możność ocenić według swego swobodnego uzna- 
nia, czy okoliCznońci; które strona pod przysięgą zeznała^ 
przekonały go o prawdziwości faktów, będących przedmiotem 
dowoda. Jest to właściwie dowód ze zbiegu okoliczności; 
przeprowadzony na podstawie faktów, których prawdziwość 
przez stronę została stwierdzona przysięgą. Strona podaje 
pod przysięgą okoliczności, znane jćj z własnego spostrzeże- 
nia, z których wnosi o istnieniu lub nieistnieniu faktów, bę- 
dących czynnościami lub przedmiotem spostrzeżenia jćj pra- 
wozlewców lub zastępców. 

Przesłuchanie stron jako świadków zastępuje w ten 
sposób miejsce przysięgi mniemania, której wady już wyż 
wykazaliśmy ^), 

Deferent, chcący prowadzić dowód z przysięgi na po- 
wyższe fakta, wskazuje na nie przysięgę delatowi, który mo- 
że ją przyjąć lub odkażać, lub zastrzedz sobie przesłuchanie 
po deferencie. Przez wskazanie przysięgi delatowi, czyli ra- 
czój przez zawezwanie go, aby pod przysięgą zeznał, co wie 
o faktach, przywiedzionych przez delatata, nie przerzuca de- 
ferent na delata ciężaru dowodu. On daje mu tylko sposo- 
bność zeznawania pod przysięgą, a tćm samćm sposobność bro- 
nienia się. Od obowiązku zeznawania może delat uwolnić 
się przez odkażanie przysięgi, czyli raczćj przez proste 
oświadczenie, że zeznawać nie chce, a z tego oświadczenia 
nie wolno będzie sędziemu żadnych wysnuwać wniosków, jak 
to D. p. ma miejsce przy przesłuchaniu stron jako świadków 
wedłng §. 421 proj. 

Jeśli delat przysięgę przyjmuje, natenczas przesłuchuje 
się go, jak świadka. Deferentowi służy jednak prawo żądać. 



') Mówiąc o przysiędze mniemania nie mam na myśli naszych 
ustaw sądowych, według których delat i na własne czyn- 
ności składa przysięgę z dodatkiem wiedzy i pamięci. 



Digitized by 



Google 



244 

aby po przesłuchania delata i on był przeslircfaatfym pod 
przysięgą. Je&ii jQż z zeznań dełata okazi^ się iiieprś;vr 
dziwośó twierdzeń deferenta, natenczas sędzia niedo|>iiiifii 
deferenta do przesłnchania. W przeciwnym taś razie nie 
stoi nic na przeszkodzie przeciw dopuszczeniu tego przeałn^ 
chania. Przez to, że delat najpićrw ma sposobnoAć zezna* 
wania, odbiera się przysiędze deferenta charakter przysi^ 
własnój; a zaprzysiężenia sprzecznych faktów nie należy 
się obawiać, albowiem przedmiotem przesłerchanta będą 
zwykle fakta różne, które strony przytoczą na wykazanie 
prawdziwości faktów, stanowiących prcednriot dowodn. 

Ze względu na to, że stanowisko oba stroti w sporze 
winno być równe, musiałby deferent w niniejszym przypadku 
i na własne czynności być tylko przesłuchanym jako knui- 
dek, n. p. powód wynosi skargę przeciw dzićdzieowi swego 
dłużnika o zwrot pożyczono] spadkodawcy sumy w kwoeie 
1000 złr. w. a. i wskazuje na fakt powzięcia pożyczki dzie- 
dzicowi przysięgę. Dziedzic może mieć sposobność przeko- 
nać się z papierów, pozostałych po zmarłym, lub w inny spo- 
sób, czy twierdzenia powoda są prawdziwe. Jeśli nn\ńttzt 
przekonania o ich nieprawdziwości, itiott przyjąć pnyaięgę 
i prosić, aby co do faktów w pozwie przytoczonych był prze- 
słuchany jako świadek. Jeśli dziedzic będzie w stanie podać 
pod przysięgą takie fakta, z których sędzia nabierze praekc- 
nania, iż twierdzenia powoda są nieprawdziwe, natenczas nie 
dopuści powoda do zeznawania pod przysięgą. Jeśli zaś 
dziedzicowi dowód się nie uda, natenczas może być deferent 
przesłuchany pod przysięgą, a sędzia przez zadawanie stoso- 
wnych pytań i przez porównanie zeznań deferenta z zezna- 
niami dziedzica będzie w stanie nabrać przekonania o praw- 
dziwości przytoczonych przez niego twierdzeń. 

Dopuszczając w ten sposób i przy przesłuchania stron 
jako świadków wskazania i odkażania przysięgi, odbiera się 



Digitized by 



Google 



246 

przeałuehania naforę inkwizycjjną , jaką ma w projekcie 
m r. 188L 

Chcąc idcTócić dowolność sędziego przy rozstrzyganiu 
pytnia, która ze s^o ma być wpićrw przesłuchaną pod 
przyaęgą, nadać przesłuchaniu charakter przesłuchania stro- 
ny pod przysięgą, i osłabić charakter świadka we własnćj 
8pTa¥ńey jaki ma strona przy przesłuchaniu, jest rzeczą niezbę- 
dną nadać i przesłuchaniu stron jako świadków cechę umowną 
przysięgi stanowczćj; stanowiąc, ie i dowód przez przesłu- 
chanie można ofiarować tylko przez wskazanie przysięgi prze- 
ciwnikowi na fakta, mające być dowiedzione. Strona dowo- 
dząca nie może wpićrw żądać, aby sama' była przesłuchana, 
dopóki jój przeciwnik nie będzie przesłuchany, albo nie od- 
każę jćj przysięgi. Delat musi mieć przed przesłuchaniem 
deferenta sposobność zeznawania pod przysięgą względem 
fakióWj stanowiących przedmiot dowodu, inaczćj byłby on 
bezbronnym wobec przysięgi deferenta. Przysięga stron w spo- 
ize i przedncłianie stron jako świadków powinno być dopu- 
caczone tylko pod takimi warunkami, żeby strony mogły 
prawdziwość swych zeznań wzajemnie kontrolować ^). Jeśli 



') Projekt z r. 1881 wyklucza w §. 414 od dowodu z prze- 
słuchania stron jako świadków : 

a) osoby, które w myśl §. 370 proj. (ob. wyż str. 223 
nota 1), nie mogą być słuchane w charakterze świadka, 

b) osoby, które jako świadkowie mogą być przesłuchane 
tylko bez odebrania od nich przysięgi (§. 387), 

c) jeśli sąd nabierze przekonania^ że osoba, mająca być 
przesłncłianą, nie ma wiadomości o fakcie, będącym przed- 
miotem dowodu z przesłuchania. 

Wobec tych postanowień będzie można w bardzo wielu 
■porach przesłuchać tylko jedne stronę, a przeciwnik nie 
będzie mógł korzystać z przy^ugnjącego mu prawa upra- 
szania również o przesłuchanie. Jeśli się zważy, że według 
projektu i z natury rzeczy jest przesłuchanie stron jako 
świadków środkiem dowodowym pomocniczym, który dopićro 



Digitized by 



Google 



246 

przesłuchanie delata dlatego jest niemożliwe, iż tenie jest 
niezdolnym do składania przysiąg, natenczas winien być do- 
wód z przesłuchania stron całkiem wykluczony. 

III. Jedną z największych wad przysięgi stanowczej 
w obecnie używanój formie jest rota przysięgi. O trudności 
jćj ułożenia i o skutkach złego ułożenia roty mówiliśmy 
już poprzednio, wspomnieliśmy jednak także o dobrych stro- 
nach roty przysięgi. Trudności powyższe chciano ominąć 
przez to, że dawano stronom większy lub mniejszy udziid 
w ułożeniu roty przysięgi. I tak żądano od deferenta, aby 
przedłożył projekt roty, przeciw któremu mógł delat podno- 
sić zarzuty, lub tćż wyznaczano termin, celem przesłuchania 
strou co do roty, ułożonćj przez sędziep;o '). Pomimo udzis^ 



wtedy może być dopuszczony, gdy inne środki dowodowe 
nie wystarczają — zdarzy się bardzo często, że jedna strona 
będzie wobec zaprzysiężonych zeznań drugićj strony bez- 
bronną, a niesumienny przeciwnik, wiedząc o tćm, że dm- 
giój stronie zbywa na dowodach, i że w procesie karnym 
dowód przeciw niemu nie udałby się, będzie mógł z tego 
skorzystać. Czy w takich przypadkach wystarczy wolna 
teoryja dowodowa? Czy można tu pozostawić wszystko 
uznaniu sędziego? C§. 417 proj.) Sądzę, że w takich przy- 
padkach powinno być przesłuchanie stron jako świadków 
już z mocy ustawy ograniczone Inb całkiem wykluczone. 
^) W szczególniejszy sposób usuwa dawniejsza ustawa sądo- 
wa bawarska trudności, powstające przy ułożeniu roty przy- 
sięgi. W wyroku dopuszczającym dowód z przysięgi for- 
mułuje sędzia rotę przysięgi tylko prowizorycznie. CScHxrrT : 
Der bayerische Civilprocess. Bamberg. 1870. Tom II, str. 
262). Ostateczne zformułowanie roty następuje dopićro 
na audyency i, wyznaczonćj do odebrania przysięgi. (Schmitt : 
I. c. str. 271). Na tćj audyency i musi strona, mająca zło- 
żyć przysięgę, opowiedzieć dokładnie cały stan rzeczy, lu- 
ki opowiadania uzupełnić i t. d. Na podstawie tego opo- 
wiadania układa sędzia ostatecznie rotę i odbiera od stro- 
ny przysięgę. Strona może oświadczyć, że chce złożyć 
przysięgę na rotę mnićj obszerną, co należy dopuścić. 



Digitized by 



Google 



247 

stron przy ułożeniu roty przysięgi jest jednak sędzia zawsze 
tym organem, który o treści roty i o jój formie rozstrzyga. 
Zważywszy bowićm, że przysięga może być dopuszczoną 
tylko na fakta stanowcze, tudzież zważywszy, że w razie 
sporu między stronami pod względem treści roty musi sędzia 
spór ten rozstrzygnąć, łatwo pojąć, że powyższy udział stron 
może być często bez znaczenia, i że ostatecznie zapatrywa- 
nie sędziego rozstrzygnie. 

Z drugićj strony trzeba jednak mieć na uwadze, że nie 
jest znów rzeczą niemożliwą idożyć dobrze rotę przysięgi, 
szczególnićjy gdy chodzi o stosunki prawne mnićj zawikłane. 
Dobrze ułożona rota przysięgi ma zaś wiele zalet. Przede- 
wszystkiem sędzia, układając rotę, wybiera z materyjału 
procesowego tylko te fakta, które nie są jeszcze udowodnio- 
ne i są stanowcze, co przyczynia się do ograniczenia liczby 
faktów, które strona ma przysięgą stwierdzić. Przy przesłu- 
clianiu zaś strony może bardzo łatwo sędzia zapytać się stro- 
ny o rzeczy obojętne i przez to nadużyć przysięgi. Dla strony 
ma rota przysięgi, jak już wyż podnieśliśmy, tę zaletę, 
że podaje stronie w formie poprawnćj i zasadom prawa od- 
powiadającćj fakta, które ma przysięgą stwierdzić. Stro- 
na może się zastanowić, czy może przysięgę na fakta w rocie 
zawarte złożyć, gdy tymczasem przy przesłuchaniu przystępuje 
strona nieprzygotowana do złożenia przysięgi, nie wiedząc, 
o eo pytaną ł)ędzie. 



Zmiana roty na korzy£ć strony przysięgającej jest niedo' 
zwolona. Za zgodą obu stron może być rota dowolnie 
zmienioną. Jeśli jedna ze stron przytacza na audyencyi, 
przeznaczonćj do odebrania przysięgi, nowe środki dowo- 
dowe, które czynią zbytecznćm odebranie przysięgi, Inb. 
jeśli strona, mająca złożyć przysięgę, przedstawia stan 
rzeczy w tak odmienny sposób, iż odebranie przysięgi na 
rotę pierwotną jest niemożliwe, natenczas wydaje sędzia 
na podstawie zmienionego stanu rzeczy nowe orzeczenie. 



Digitized by 



Google 



248 

J)latego jest rzeczą poiądaną, aby nawet przj dowo- 
dzie z przesłachania stron jako świadków przedatawS sfdzia 
w rezolucyi dopaszczającój ten dowód dokładnie &kta, po- 
trzebujące dowoda^ na które strona ma być przesłuchaną. 
Strona przystępując do złożenia przysięgnie powinna ?ri6dBieć, 
co będzie stanowić przedmiot dowodu; ona ootnai mieć spo- 
8obxio6ć ^astanowieiua się nad wałnoAeią pr^os^hąnia pod 
przysięgą i nad tóm, czy z czystóm jiooiieoiem mote ze* 
znawać. 

W tych przypadkach, w których strofa ma składać 
przysięgę na fakta, będące jój własnemi ozynnodoiami , kib 
też faktami; które swymi własnymi jsmysłami spostraei^s 
wanna strona zaprzysiądz w zasadzie cotę nło&mą przez lęilzie- 
go (punkt 6). 

Wedtag powyższego wniosku nua^oby to aiicśseai gijhy 
delaty łub deferent w razie odkażania, pntyaięgi miał aUadać 
przysięgę na i&kta, będące jego własnemi csyaaośoiuni teb 
przedmiotem jego spostrzeżenia. Deferent i^jący, ał)y 
go przesfaichano po przesłuchaniu delata jiakp iiriiidka, nie 
mógłby zaprzysiądz roty, lecz musiałby równiei poddaó pię 
przesłucluiiaiU; (diociaiby przedmiotem dosodn ibyły fiUste 
znane mu z własnego spostrzetenia lub jego własne (»^mio- 
ńci. Zaprzysiężenie roty jest możliwe tylko pr^y pn^siędae 
stanowczćj. Jedli więc w myśl powyższych wniosków ta 
przysięga jest wykluczoną, należy wyłącznie 4opiiteió pime- 
słuchania stron i nie można dozwolió jednój stronie zaprzy- 
siężenia roty. 

Cóż jednak ma się stać, gdy rota jest niedokładnie 
ułożona, gdy zawiera fakta mylnie przedstawione htb dodat- 
ki niepotrzebne tak, że strona jój w tój formie zaprzysiąda 
nie może. Ustawa sądowa niemiecka (§. 431^ dozwala w tym 
przypadku poprawienia niestanowczyoh okoliczności w rocie 
przysięgi, również może strona^ która odwołuje swe poprze- 



Digitized by 



Google 



249 

dnie twierdzcDia Inb przyznaje fakta wpićrw zaprzeczane, 
złożyć przysięgę na rotę moiój obszerną. Nie ulega wątpli- 
wością iż, to postanowienie pomoże w wieln przypadkach. 
Nie jest ono jednak w stanie pomódz^ gdy fakta stanowcze są 
w rocie mylnie^ niezgodnie z rzeczywistym stanem rzeczy przed- 
stawione, lab gdy okoliczności prawdziwe są tak pomieszane 
z nieprawdziwemi; że ich rozdzielić nie moźna^ a wyrok wa- 
runkowy, którym przysięgę dopaszczono stał się jaż prawo- 
mocnym *)• 

Tym wszystkim tmdnościom zapobiedz można po naj- 
większej części; jeśli się przysięgę dopuści rezolueyją a nie 
wyrokiem warunkowym. Bezolucyja dopuszczająca dowód 
(Beweisbeschluss) nie może nigdy stać się prawomocną, sę- 
dzia może jąkażdój chwili zmienić; sędzia mógłby więc ró- 
wnież zmienić na wniosek strony rotę przysięgi, o ile to da 
się pogodzić z twierdzeniami deferenta. Jeśli jednak sędzia 
nie chce przychylić się do prośby delata o zmianę roty, na- 
tenczas będzie mógł delat prosić, aby zamiast zaprzysiężenia 
roty był przesłuchany pod przysięgą na fakta w rocie po- 
dane. W ten sposób unika się ostatecznie wszelkich trudno- 
ści, połączonych z niezmiennością roty przysięgi. 

Bota przysięgi jest charakterystyczną cechą przysięgi 
stanowczćj. Cecha umowua przysięgi wymaga, aby tylko te 
fakta były przedmiotem dowodu, na które deferent przysięgą 
wskaziJ. Sędzia z tych faktów wybićra te, które są stanow- 
cze, i zamieszcza w rocie przysięgi. Przy układaniu roty 
przysięgi musi się więc sędzia trzymać ściśle twierdzeń de- 
ferenta. Dlatego winna być wszelka zmiana roty przysięgi 



^) Może to bardzo łatwo nastąpić wtedy, gdy adwokat mylnie 
przedstawi stan rzeczy na podstawie niedokładnśj in- 
stmkcyi. 



Wjds. flMol T. ZYUl 32 



Digitized by 



Google 



250 

za zgodą przeciwnika możliwa ^). Na audyencyi, wyznacsc- 
nej do odebrania przysięgi, winny być obie strony obecne, 
i wolno im czynić wnioski względem zmiany roty, które sę- 
dzia rozstrzyga po przesłucbanin przeciwnika. Gdyby prze- 
ciwnik nie zgodził się na zmianę roty, nateoc/.as zmiana tyl- 
ko wtedy byłaby możliwą, gdyby odnosiła się do okoliczno- 
6ci niestanowczych, lub gdyby żądano tylko poprawienia omył- 
ki lab wreszcie, gdyby strona poprzednie swe twierdzenia 
odwoływała, lub wpierw zaprzeczano fakta przyznawała. Sę- 
dzia ustala ostatecznie rotę po przesłuchaniu stron i w tę 
rotę winna strona złożyć przysięgę. Gdyby delat tćj roty 
zaprzysiądz nie mógł, natenczas musiałby albo przysięgę od- 
każać, albo odmówić złożenia przysięgi, albo prosić, aby go 
na fakta w rocie podane przesłuchano jako świadka. W tym 
przypadku należy jednak dozwolić i przeciwnikowi, aby na 
fakta w rocie podane był przesłuchany, jeśli sędzia uzna to 
za stosowne. Postępowanie używane vf Szkocyi przy przy- 
siędze stanowczćj, gdzie delat bywa przesłuchany na fakta, 
będące przedmiotem dowodu, sprzeciwia się umownćj stronie 
przysięgi stanowczćj. 

Z umownćj natury przysięgi stanowczćj wypływa nie- 
tylko, że wskutek wskazania i przyjęcia, względnie odkaża- 
zania przysięgi jedna tylko strona przysięga, i przysięga tćj 
strony ma zupełną moc dowodu, lecz także to, że przedmio- 
tem przysięgi mogą być tylko fakta, na które deferent ofia- 
rował dowód z przysięgi. Te fakła muszą więc być sfor- 
mułowane stosownie do twierdzeń deferenta i stanowić w tćj 
formie przedmiot przysięgi. Przy przesłuchaniu jest niepo- 
dobnćm, aby strona nie poczyniła do swych oświadczeń do- 



*) W bardzo pouczający sposób przedstawia Bomhard (Die 
CwilrechłspUege in der hayerischen Pfalz, Mllnchen, 1861, 
str. 47 i nast.) postępowanie tamtejszych sądów przy usta- 
leniu roty przysięgi i odebraniu przysięgi od strony. 



Digitized by 



Google 



251 

datków, do których się wskazanie przysięgi nie odnosiło. 
Dlatego konieczną jest rota przy przysiędze stanowczój. Trze- 
ba jednak dopudcić wszelkie możliwe jćj zmiany, o ile tylko 
z prawami stron dadzą się pogodzić. 

Pomimo dowolności w zmianie roty przysięgi; jaką pro- 
ponuję, może przecież zajść trudność w przypadku, gdy delat 
nie przypomina sobie faktów, które stanowią przedmiot do- 
woda z przysięgi, chociaż te fakta są jego własnemi czyn- 
nościami lub przedmiotem jego spostrzeżenia. 

Pamięć nie jest u wszystkich ludzi jednaką. Jedni są 
w stanie pamiętać długo i zachować otrzymane wrażenie 
wiernie w pamięci. Inni mają pamięć słabszą, dawniejsze 
wrażenia zacierają się w ich pamięci z powodu nawa- 
la nowych wrażeń, aż wreszcie nikną zupełnie. Cóż do- 
piero powiedzieć o ludziach, którzy w swem życiu zawierają 
całe szeregi czynności prawnych, jak n. p. kupcy hurtowni. 
Od takich ludzi jest prawie niepodobieństwem wymagać, aby 
wszystkie szczegóły, odnoszące się do jakić} czynności pra- 
wnćj, zachowali długie lata w swój pamięci. Świadek może 
zeznać pod przysięgą, iż chociaż był obecnym przy jakimś 
fakcie, przecież nie pamięta go sobie; strona musi w pro- 
cesie oświadczyć się stanowczo względem faktów, przez prze- 
ciwnika przytoczonych, chociażby już długie lata minęły od 
(zasu, w którym się wydarzyły. Od strony wymagamy silniej - 
szćj pamięci, albowiem w sporze chodzi o fakta, odnoszące się 
do interesów prawnych, których ona jest podmiotem. Dłużniko- 
wi, który pożyczył, nie wolno nie pamiętać, że pożyczył, 
a jeśli rzeczywiście pamięć mu osłabła, to niechaj przysięgę 
sobie wskazitną odkażę. Jeśli więc strona przysięgę sobie 
wskazaną przyjmie, to tćm samćm oświadcza, iż dobrze so- 
bie pamięta, jak się rzecz miała, musi więc złożyć przysięgę. 
yf przeciwnym razie niech ją odkażę, lecz wj mawiać się 
brakiem pamięci nie może. 



Digitized by 



Google 



252 

Inaczój się rzecz ma, jeśli strona wskutek choroby lab 
z innych powodów pamięć całkiem straci, lub stanie się nie- 
zdolną do składania przysiąg. W takim przypadka jest przy- 
sięga z powodu braku wiadomodci delata albo całkiem nie- 
dopuszczalną, albo tóż możnaby wskazać przysięgę jćj pra- 
wnemu zastępcy, jeśli w danym przypadku zachodzą warunki 
dopuszczalności takićj przysięgi. 

Mogą jednak zajść przecież przypadki, w których by- 
łoby prawie niepodobieństwem żądać od strony, aby swą 
przysięgą stwierdziła prawdziwość faktów, zamieszczonycli 
w rocie przysięgi. Ocenienie tego, czy zachodzą w danym 
przypadku okoliczności, które osłabiły jćj pamięć, należy po- 
zostawić stronie. Ona sama najlepićj oceni, czy przysi^ę 
na prawdziwość złożyć może. Jeśli przysięgi takićj złożyć 
nie może, natenczas wolno stronie prosić, aby ją przesłucłia- 
no pod przysięgą na fakta w rocie podane. Przy przesła- 
chaniu może podać fakta jćj wiadome, o ile je sobie pamięta, 
a sędzia będzie jnógł ocenić według swego uznania, na jaką 
wiarę zasługują zeznania strony. 

I tataj zastępuje więc przesłuchanie strony jako świad 
ka przysięgę mniemania. (§. 42 i ust. sąd. niem.)- 

Według wyż przytoczonych zasad (punkt 6 a) służy 
tylko delatowi prawo prosić, aby zamiast zaprzysiężenia roty 
był przesłuchany na fakta, w nićj podane, jako świadek. 
Deferentowi, któremu przysięgę odkażano, nie służy to pra- 
wo, albowiem sprzeciwiałoby się to umownćj naturze przy- 
sięgi stano wczćj. Deferent, wsł^aznjąc przysięgę przeciwni- 
kowi, podaje zarazem fakta, mające stanowić przedmiot do- 
wodu z przysięgi, on rozstrzyga więc o treści roty przysięgi, 
którą tćż, jak wyż podnieśliśmy, ułożyć należy zgodnie z twier- 
dzeniami deferenta. Wskazanie przysięgi jest ofertą, aby 
odnośny fakt w braku innych dowodów był udowodniony 
przysięgą stanowczą. Delat może tę ofertę przyjąć lub pro- 
sić, aby go na fakta w rocie podane przepchano jako świad- 



Digitized by 



Google 



?53 

ka. Przyjęcie oferty następuje albo przez przyjęcie przysięgi 
i złożenie jćj na rotę w rezolucyi podaną, albo tćż przez 
odkażanie przysięgi. I przez odkażanie oświadcza delat, 
iŁ chce, aby fakt odnodny był udowodniony przysięgą sta 
fiowczą, deferenty który sam tę propozycyję uczynił, nie ma 
więc prawa po jój przyjęciu przez delata odwoływać jój 
i prosić^ aby jego jako świadka przesłuchano. Zresztą dla 
deferenta nie ma tak wielkiego niębespieczeństwa w niezmien- 
ności roty, jak dla delata, bo wskazujący przysięgę rozstrzy- 
ga o treści roty przysięgi, dostarczając do niój materyjalu 
faktycznego. Dla niego wystarczy więc w zupełności posta- 
nowienie §. 431 ust sąd. niem. o możliwości poprawienia 
roty. 

Według zasady wyż pod 4) podanćj winna strona, któ- 
r6j przysięgę stanowczą wskazano, oświadczyć, czy -ją przyj- 
muje lub odkazaje, gdyż inaczćj będzie uważanym fakt, ma- 
jący być udowodniony przysięgą, za prawdziwy (§. 417 ust. 
sąd. niem.}. Delat może oświadczenie powyższe wnieść już 
w toku sporu. Najwłaściwszą cłiwilą dla tego oświadczenia 
jest jednak audyencya, wyznaczona do złożenia przysięgi; 
w tćj chwili zna już delat brzmienie roty przysięgi, a więc 
wie ostatecznie, co ma być przysięgą stwierdzone*, na tćj 
andyencyi najłatwićj będzie dla niego powziąść postanowie- 
nie, czy może przysięgę złożyć, czy ma ją odkażać, lub tćż 
prosić, aby go na fakta w rocie podane przesłuchano 
jako świadka Przez wniesienie tego oświadczenia dopićro 
na andyencyi, wyznaczonćj do złożenia przysięgi, unika się 
także trudności, które powstają, gdy oprócz dowodu z przy- 
sięgi ofiarowano jeszcze inne środki dowodowe. (§. 419 ust. 
sąd niem.). Przysięga jest środkiem dowodowym posiłkowym, 
który dopićro wtedy dopuszczonym być winien, gdy strony 
innych dowodów nie ofiarowały, lub gdy wynik tych dowo- 
dów jest niedostateczny. Sędzia, dopuszczając dowód z przy- 
sięgi rezoluoyją, orzeka więc tern samćm; że wynik innych 



Digitized by 



Google 



254 

dowodów jest niedostateczny, i wtedy dopióro powstaje 
właściwie dla delata obowiązek oświadczyć się na ofiarowa- 
nie przysięgi przez deferenta. 

lY. Według powyższycli wniosków jest przesłuchanie 
stron jako świadków dopuszczalne w dwóch przypadkach : 

a) jeśli przedmiotem dowodu z przysięgi są fakta, bę- 
dące czynnościami lub przedmiotem spostrzeżenia prawozlew- 
ców lub zastępców delata i 

b) gdy delat, któremu wskazano przysięgę stanowczą, 
żąda, aby zamiast zaprzysiężenia ruty przesłuchano go jako 
świadka. 

W pierwszym przypadku zastępuje przesłuchanie stron 
jako świadków miejsce przysięgi mniemania. Pomimo licz- 
nych wad, jakie ma przesłuchanie stron jako świadków, są 
te wady przecież bez porównania mniejsze, niż zarznty, które 
podnieść można przeciw przysiędze mniemania, i dlatego tćż 
wiono miejsce tćj przysięgi zająć przesłuchanie stron jako 
świadków. 

W drugim przypadku prosi delat dobrowolnie, aby go 
jako świadka przesłuchano, nie ma więc powodu nie dopu- 
szczać przesłuchania, a to tćm bardzićj, że i deferent, wska- 
zując delatowi przysięgę, powołuje się na jego świadectwo. 

W obu przypadkach nie ma przesłuchanie natury inkwi- 
zycyjnćj. W pierwszym z nich powołuje deferent delata na 
świadka czynności i spostrzeżeń jego prawozlewców i zastęp- 
ców. Delat może zeznawać, lecz nie musi. Również i od- 
mówienie składania świadectwa nie pociąga dla delata dal- 
szych niekorzyści, jak utratę prawa składania świadectwa 
w swój własnój sprawie. Delat ma prawo zeznawania, nie 
ciąży jednak na nim żaden obowiązek świadczenia. Sędzia 
nic może wyprowadzać z odmówienia świadczenia żadnych 
dla delata niekorzystnych wniosków. Jeśli jednak delat nie 
korzysta ze swego prawa świadczenia, może deferent zezna- 
wać. Deferentowi służy również prawo prosić o przesłacba- 



Digitized by 



Google 



265 

nie i po przesłuchaniu delata, albowiem strony muszą równo 
mieć prawa w procesie. Sędzia może jednak niedopu- 
ścić deferenta do świadczenia, jeśli go zeznania delata już 
przekonały. 

W drugim przypadku zmieniają strony dobrowolnie przy- 
sięgę stanowczą na przesłnchanie w cba*'akterze świudków. 
I tutaj więc o inkwizycyjnój naturze przesłuchania mowy być 
nie może. Delatowi, któremu wskazano przysięgę ; wolno 
powiedzieć: „ja nie chcę zaprzysiądz roty, lecz chcę, aby 
mnie przesłuchano jako świadka^. On zeznaje więc dobro- 
wolnie, a deferent może jego zeznania przez swoje zeznania 
uzupełnić. Tylko, gdy przysięga wskazana delatowi jest 
z przyczyn w punkcie 2) wymienionych nieodkazaką, a de- 
lat żąda prze^uchania, musi stanowczo oświadczyć się pod 
przysięgą na fakta stanowiące przedmiot dowoda, albowiem 
w jM^eciwnym razie byłby uważany za przyzaającego. Wy- 
nika to z nieodkazalności przysięgi. 

Zeznania strony przesluchanój pod przysięgą winny być 
do protokółu rozprawy wpisane i przez stronę podpisane. 
Uważam to za konieczne z trzech względów: 

1) Dla świętości przysięgi jest rzeczą konieczną, aby to, 
co strona wypowie pod przysięgą, było njęte we formę pise- 
mną. Przyczynia się to bardzo do ścisłego, i jasnego okre- 
ślenia &któw, stanowiących przedmiot dowodu, a strona ma 
aż do wpisania jćj zeznań do protokółu sposobność do na- 
mysłu i poi»'awienia się. 

2) W przypadkach krzywoprzysięstwa jest ułatwionym 
dowód treści zeznań strony. 

3) W przypadkach odwołania się do wyższćj instancyi, 
może sędzia wyższy przekonać się o treści zeznań strony 
wprost z prołokółu- 

Projekt z r. 1881 stanowi, jak wyż widzieliśmy, że w za 
sadsie winna być ta strona najjHćrw przesłuchana, na którćj 
spoczywa ciężar dowodu, nadaje on jednak sędziemu zarazem 



Digitized by 



Google 



wielką dowolnodó tak w dopuszczeniu dowodu z przesłucha- 
nia, jakotćż w oznaczeniu porządku^ w którym strony mają 
byó przesłuchane. §. 413 proj. stanowi, że sędzia może na 
wniosek strony lub z urzędu dopuścić dbwód z przesłuchania 
^ stron jako świadków, jeśli jakiś fakt nie został udowodniony 
innymi, przez stronę ofiarowanymi środkami dowodowymi 
lub przez przeprowadzenie dowodu z urzędu. Słusznie uwa- 
ża projekt przesłuchanie stron jako świadków za środek do- 
wodowy posiłkowy. Sędzia nie powinien jednak mieć prawa* 
dopuszczania tego dowodu z urzędu, wyjąwszy przjrpadki, 
w których obecnie mogłaby być dopuszczoną przysięga uzu- 
pełniająca. W innych przypadkach powinien być sędzia 
wiązanym wnioskami stron. Takićj władzy przy dopuszcze- 
niu i przeprowadzeniu dowodu z przesłuchania, jak sędzia 
austryjacki według projektu, nie ma ani sędzia angielski, ani 
sędzia amerykański (por. Haurassowskt4. c. str. 363.) i wła- 
śnie w tćm leży inkwizycyjna natura tego środka dowodo- 
wego. W dopuszczeniu zaś strony dowodzącćj w zasadzie 
najpićrw do przesłachania, leży niebespieczeństwo tego środ- 
ka dowodowego dla przeciwnika. Stronom należy dać wię- 
kszą swobodę przy przeprowadzeniu dowodu z przesłuchania. 
Strona winna najpićrw powołać swego przeciwnika na świad- 
ka, potćm dopićro może sama prosić o przesłuchanie. Jćj 
własne świadectwo zajmuje ostatnie miejsce w szeregu środ- 
ków dowodowych. 

Dla uzupełnienia innych środków dowodowych, które 
sędzia uzna za niedostateczne jest konieczną przysięga uzu- 
pełniająca, którą sędzia bądź na rotę, bądź w formie prze- 
słuchania dopuścić może według tego, jakie fakta stanowią 
przedmiot dowodu. 

y. Odwołując się do wywodów zawartycłi już w po- 
przednich częściach niniejszćj rozprawy, należy rozwiązać 
jeszcze kilka spornych pytań, które poruszyUśmy w części, 
omawiającćj rzecz o przysiędze stanowczćj. 



Digitized by 



Google 



"^TW 



257 

Szczególniejsze trudności nasuwają się przy zastosowa- 
mn przysięgi stanowczćj, jeśli jedną ze stron spór wiodących 
są spólnicy spom, osoby prawnicze, małoletni, osoby pod 
kuratelą zostające i krydytaryusze. Trudności te pochodzą 
z dwoistĆj natury przysięgi stanowczo): umownój i środka 
dowodowego. Jak już na wstępie wykazałem, jest ofiarowa- 
nie przysięgi i jój odkażanie aktem wolnój dyspozycyi stro- 
ny *). Ofiarować i tnlkazać może więc tylko strona, mogąca 
przedmiotem sporu wolno rozrządzać. Pytanie zaś, kto może 
przysięgę złożyć, ocenić należy te stanowiska środka dowo- 
dorwego, trzeba więc zważać laa zdolność strony do składa- 
nia przysięgi i na jćj wiadomość o fakcie, mającym stanowić 
przedmiot dowodu z przysięgi. 

Stąd wynika, że jeśh' strona nie może wolno rozrządzać 
8Wym majątkiem, nateuei^as może tylko jćj prawny zastępca 
przysięgę ofiarować lub odkażać, jeśli zaś chodzi o rozstrzy- 
gnienie pytania, czy przysięgę ma złożyć zastępca, czy tćź 
zastąpiony, jeśli tenże wogóle zdolnym jest do składania przy- 
tiąg, należy zwrócić ilwagę na to, którćj z fych dwóch osób 
według ogóbych zasad o dopuszczalności przysięgi będzie 
mogła być przysięga wskazaną, względnie odkażaną. Jeśli 
wice n. p. delat jest małoletni, lecz zdolny do składania 
przysiąg, a fakt, mający stanowić przedmiot dowodu, nie jest 
aai jego własną czynnością, ani przedmiotem spostrzeżenia 
jego, ani czynnością lub przedmiotem spostrzeżenia jego 
zastępcy, natenczas wskazanie przysięgi jest w ogóle nie- 
dopuszczalne; jeśli zaś te warunki zachodzą albo po stro- 
nie delata, albo po stronie jego zastępcy, natenczas ten z nich, 
w osobie którego się te warunki ziściły, będzie dopuszczo- 
nym do przysięgi. Tę zasadę przyjęła ustawa sądowa nie- 
miecka w §. 435 stanowiąc, że jeśli strona nie jest zdolną 
do prowadzenia procesów, natenczas można wskazać lub od- 



') Casnstein: LchrJmehy II, 413. 

Wjdi. ilMal T. XVUŁ ^ 



Digitized by 



Google 



ŚŚ8 

kazać przysięgę tylko jćj prawnemu zastępcy i tylko o tyle, 
o ile osoba zastąpiona, gdyby proces osobiście prowadziła, 
lub zastępca, gdyby sam był stroną, mnsiał przysięgę dopu- 
ścić. Małoletnim zaś, którzy ukończyli 16 rok ^ycia, lub 
marnotrawcom można wskazać względnie odkażać przysięgę 
na fakta będące ich czynnościami, lab tćż, które były przed- 
miotem ich spostrzeżenia, jeśli sąd nzna to za stosowne na 
wniosek przeciwnika, po rozważeniu zachodzących okoliczno- 
ści. Również i projekt anstryjacki z r. 1881 stanowi w §. 
415 ust. 3, że jeśli stroną w procesie jest osoba pozostająca 
pod opieką, natenczas może sąd według swobodnego uznania 
zarządzić przesłuchanie strony, lub jćj zastępcy, lub tćż obu 
To samo ma zastosowanie, jeśli stroną jest masa upadkowa 
(§. 415 ust. 4). 

Rzecz o przysiędze spólników sporu omówiliśn^y jaż 
obszernićj w pierwszćj części i podaliśmy odnośne postano- 
wienia ustawy sądowćj niemieckićj (§. 434). 

Jeśli stosunek prawny, będący przedmiotem sporu, jest 
tego rodzaju, iż ze względu na każdego spólnika sporu da 
się w sposób odrębny ustalić, natenczas należy tćż i kwestyję 
wskazania i odkażania przysięgi rozstrzygnąć odrębnie ze 
względu na każdego spólnika zosobna. Trudności zachodzą 
tylko, gdy stosunek prawny nie da się w ten sposób ocenić. 

Zgodnie z zasadą wyż wypowiedzianą, że wskazanie przy- 
sięgi i jćj odkażanie jest aktem wolnćj dyspozycyi strony, 
stanowi ustawa sądowa niemiecka, że jeśli fakt, mający być 
udowodnionym przysięgą, ma wpływ na stosunek prawny, 
który może być w obec wszystkich spólników tylko w jeden 
i ten sam sposób ustalony, natenczas musi być przysięga 
wskazaną, względnie od kazaną wszystkim spólnikom sporu, 
chyba że względem niektór ych z nich jest wkazanie lub od- 
każanie niedopuszczalne. W każdym razie potrzeba do wska- 
zania lub odkażania przysięgi jednomyślności spólników, co 
do przyjęcia winni oświadczyć się tylko ci spólnicy sporu 



Digitized by 



Google 



którym przysięgę wskazano, a więc tylko ci, którym przy- 
sięga według ogólnych zasad (§. 410) wskazaną, względnie 
odkażaną być mote. 

Kwestyję, kiedy stosunek prawny, będący przedmiotem 
spom, da się ustalić tylko w sposób jednolity wobec wszyst- 
kich spólników, należy ocenić według przepisów prawa ma- 
teryjalnego i w tem polega właśnie trudnońć w zastosowaniu 
powyższego postanowienia '). 

Postanowienie §. 434 należy także stosować, jeśli jest 
kilkn zastępców osoby prawniczćj, (§. 436) ') z tą różnicą, 
że jeśli przysięga dotyczy faktów lub spostrzeżeń jednego, 
lub kilku zastępców, natenczas inni przysięgi składać nie po- 
trzebują. 

Projekt z r. 1881 pozostawia ocenieniu sędziego, któ- 
rzy z kilku zastępców osoby prawniczćj lub pod opieką zo- 
stającćj, względnie którzy ze spólników sporu mają być pod 
przysięgą przesłuchani. (§. 414 ust. 5 i §. 416). 

Postanowienie to odpowiada istocie przesłuchania stron 
jako świadków i swobodnćj teoryi dowodowej i jest lepszem 
niż postanowienie §. 64 ust. o post. w spr. drób., który uwa- 
ża zastępców gmin, stowarzyszeń, towarzystw i innych tego 
rodzaju osób zbiorowych nie za reprezentantów strony, lecz 
dozwala tylko, aby jako świadkowie, a nie w charakterze stro- 
ny byli przesłuchani. 



*) Wach: Kritische YierfeIjahresschrifL Tom XIV, str. 344 
i nast. Struckmank unc2 Kocu: die Civilprocessordnung 
f. d, deut. Reich, przy §§. 434 i 59. Dor. Warmuth : 
„Fon der Słreitgenossenschaft nach derdeutschen CwiU 
procesordnnng^ w Zeitschrifł f. d. Cmlproc. T. I, str. 497. 

*j Schmidt: „Ueber den Einfluss der hesonderen Bestimmun- 
gen des §. 436 der deutschen Cmlprocessordnung auf 
die Erledigung von Eiden beim Yorhandensein mehre- 
rer geseizliclier Yertreier einer nicht processfdhigen Par- 
tei^ w Zeitschrift f. deutsch. Civilproces8. z r. 1880. 



Digitized by 



Google 



260 

Trudności, powstające przy unonDOwania przjai^i 
spólników sporu, pochodzą, jak to już kUkakrotnie wspomnie- 
liśmy, stąd, że z jednój strony trzeba zapewnić spólników 
sporu niezawisłość od innych spólników w prowadzenia pro- 
cesu, z drugićj zań strony mogą się wydarzyć przypadki, 
w których sporny stosunek prawQy jest tego rodzaju, iż ^1- 
ko w jeden i ten sam sposób wobec wszystkich spólników 
ustalonym być może tak, że dowód % pr^^sięgi, ofiarowany 
choćby przez jednego ze spólników na fakta tworze ten 
stosunek prawny, będzie musiał stanowić wobec wszystkich 
spólników dowód zupełny. Z zasady niezawisłości wynika, 
iż każdy spólnik powinien mieć możność wskazania, przyję- 
cia i odkażania przysięgi, nie będąc pod tym względem wiąza- 
nym przez innych spólników sporu. Dlatego należy kwestyje 
tutaj się nasuwające ocenić oddzielnie ze względu na każdego 
spólnika, o ile to tylko da się uskutecznić, bez uzyskania 
sprzecznych wyroków ze względu na poszczególnych spólników. 

Gdyby zaś wskutek tego odrębnego traktowania przy- 
siąg spólników zachodziła obawa, że będą stwierdzone przy- 
sięgą fakta sprzeczne, natenczas jest rzeczą niezbędną, aby 
spólnicy sporu wnieśli na ofiarowaną sobie przysięgę jedno 
wspólne oświadczenie, t. j. albo przysięgę przyjęli albo ją 
odkażali. Przez wskazanie, względnie odkażanie przysięgi 
rozrzą Jza się samym przedmiotem sporu, albowiem oddaje 
się roztrzygnienie sporu w ręce przeciwnika, który przez 
złożenie przysięgi może spór rozstrzygnąć na naszą nieko- 
rzyść. Nie można więc poddawać mniejszości spólników 
przy wskazaniu, względnie odkażaniu przysięgi uchwale wię- 
kszości, bo wskutek łącznego prowadzenia sporu nie powstaje 
pomiędzy spólnikami sporu taki stosunek, z powodu którego 
mogłaby uchwała większości wiązać mniejszość. Do wska- 
zania i odkażania przysięgi trzeba więc, jak słasznie stano- 
wi ustawa sądowa niemiecka, jednomyślności. (§. 434 a. s.). 
Co do przyjęcia przysięgi mają się zaś oświadczyć tylko ci 



Digitized by 



Google 



. 261 

Bp^nicy, którzy według ogólnych zasad o przysiędze mogą 
ją w danym przypadka złożyć. Jeńli niektórzy z nich od- 
mówią złożenia; natenczas rozstrzygać ma nznanie sędziego, 
ezy &kt odnośny ma być uważany za udowodniony. Dopu- 
szczając przysięgę stanowczą li tylko na czynnońci własne 
i q[)ostrzeżenia delata uprości się ta rzecz jeszcze bardzićj. 
Grdyby zaszedł przypadek, iż niektórzy spólnicy mogliby być 
fylko przesłuchani jako świadkowie, inni zaś mogliby złożyć 
przysięgę stanowczą, natenczas mogliby być dopuszczeni do 
przysięgi tylko spólnicy, mogący złożyć przysięgę stanowczą, 
alłiowiem stwierdziliby swą przysięgą swe własne czynności 
lab spostrzeżenia. Gdyby zaś z pomiędzy spólników, dopu- 
szczonych do złożenia przysięgi stano wczćj im wskazanćj, 
jedni oświadczyli, że chcą zaprzysiądz rotę, drudzy zaś, że 
chcą być przesłuchani jako świadkowie na fakta w rocie 
podwe, natenczas musiałby sędzia rozstrzygnąć według swe- 
go uznania, czy odebrać przysięgę tylko od tych, którzy chcą 
ją złpżyć na rotę przez niego ułożoną, czy tćż zarządzić prze- 
sinclianie wszystkich dopuszczonych do złożenia przysięgi 
stanowczo) jako świadków. Dopuszczenie niektórych do zło- 
żenia przysięgi stanowczćj, niektórych zaś do przesłuchania 
byłoby niemożliwe, albowiem przysięga stanowcza wyklucza 
uznanie sędziego. Jeśli sędzia postanowił, aby spólnicy byli 
tylko przesłuchani jako świadkowie, lub tćż jeśli według po- 
wyższych zasad jest w ogóle tylko ich przesłuchanie jako 
śwtiadków dopuszczalne, natenczas rozstrzyga uznanie sędzię- 
go, czy mają być wszyscy, lub tylko niektórzy z nich prze- 
słuchani. 

b). Jak wyż wspomnieliśmy istniały w procesie pospo- 
litym niemieckim najrozmaitsze spory o to, czy jest dopu- 
szezalny dowód z przysięgi, jeśli delat był już karany za 
krzywoprzysięstwo. Niektórzy twierdzą, że przysięgi nie 
można wskazywać osobie, która już była karaną za krzywo- 
przysięstwo; inni są zdania^ że wskazanie jest dopuszczalne 



Digitized by 



Google 



262 

pomimo krzywoprzysięstwa delata, inni znów sądzą, że delat, 
który był karany za krzywoprzysięstwo mnsi przysięgę sobie 
wskazaną odkażać lub ulżyć swemu sumieniu przez {prowa- 
dzenie dowodu przeciwieństwa, inni wreszcie zabraniają krzy- 
woprzysięscy nawet wskazać przysięgę przeciwnikowi dla 
tego, że przysięga mogłaby mu być odkażaną przez przeci- 
wnika. 

Moc dowodowa przysięgi w ogóle leży w przypuszcze- 
niu, że przysięgający, powołując Boga na świadka, zeznaje 
szczerą i zupełną prawdę. Kto raz naruszył obowiązek ze- 
znawania prawdy pod przysięgą, nie zasługuje joż na wiarę 
i nie powinienby w zasadzie być dopuszczanym ' więcćj do 
przysięgi. Wskazanie przysięgi krzywoprzysiężcy przedsta- 
wia się z tego stanowiska jako wywołanie ponownego 
krzywoprzysięstwa. Z drugićj jednak strony zważyć należy, 
że kto raz złożył fałszywą przysięgę, nie koniecznie musi tę 
zbrodnię powtórzyć, jego wiarogodność jest wprawdzie za- 
chwiana, lecz nie jest wykluczoną możliwość poprawy, i nie 
ma jakićjś presumcyi, jakoby krzywoprzysięzca od chwili 
popełnienia tćj zbrodni miał zawsze kłamać. Nadto jest 
wskazanie przysięgi aktem dobrowolnym deferenta; jeśli on 
wie o krzywoprzysięstwie delata, a pomimo to wskazuje mu 
przysięgę i oddaje przez to los sprawy w jego ręce, to nie 
ma powodu nie dopuszczać złożenia przysięgi dobrowolnie 
ofiarowanćj. 

Dlatego jest jedynie właściwćm stanowisko, które zaj- 
muje przy rozwiązaniu powyższego pytania ustawa sądowa 
niemiecka (§§. 422, 423 i 432), dozwalając przeciwnikowi 
osoby, mającćj składać przysięgę, odwołać wskazanie, wzglę- 
dnie odkażanie przysięgi, jeśli osoba, mająca składać przysi^ 
gę, została prawomocnie skazaną za krzywoprzysięstwo, lub 
tćż, jeśli przeciwnik uprawdopodobni, iż o skazaniu dowie- 
dział się dopićro f)o wskazaniu, względnie odkażaniu przy- 
się^ń. 



Digitized by 



Google 



263 

Projekt austr. z r. 1881 (§. 414 i 387; stanowi, że stro- 
na, która już raz została skazaną za krzywoprzysięstwo lab 
za £Ahzywe świadectwo, nie może być przesłuchaną jako świa- 
dek. Jakie stąd wynikają skutki, już wyż podniosłem ^). 
Strona nie może być identyfikowaną ze świadkiem i dlatego 
trzeba dopuścić ją do przysięgi, chociaż popełniła krzywo- 
przysięstwo, przeciwnikowi należy jednak pozostawić wolność 
odwołać wskazanie, względnie odkażanie przysięgi stano- 
wczo), lub powołanie przeciwnika na świadka, jeśli obawia 
się że krzywoprzysięzca ponownie krzywoprzysięgnie. 

e). Jeśli strona, mająca składać przysięgę, umrze przed 
doieniem przysięgi, natenczas uważali niektórzy procesuali- 
ści, tudzież dawna praktyka sądowa, jak to już wyż wspo- 
mnieliśmy, przysięgę za złożoną. To samo stanowisko zaj- 
mują i nasze obecnie obowiązujące ustawy sądowe. (§. 307 
u. 8. zach. gal. §. 233 po w. u. s. d. n. z 5-go Marca 1796 r., 
Nr. 222 Zb. u. s., d. n. z 26 Kwietnia 1792 r. Ner. 10 
Zb. u. 8.). 

Przjrtaczane za tćm zapatrywaniem powody nie dadzą 
się utrzymać. Pomiędzy ofiarowaniem przysięgi a jćj złoże- 
niem istnieje wielka różnica; kto przysięgę ofiarował, nie ko- 



') O przjrpadkn praktycznym przytoczonym na stronie 224, 
dowiedziałem się od zastępcy prawnego, któremu się 
klient jego (osoba A) skazany za krzywoprzysięstwo uża- 
lał, że wobec przeciwnika swego B jest bezbronnym. Gdy- 
by nawet opowiadania klienta nie były prawdziwe, to je- 
dnak przypadek powyższy w każdym razie łatwo przytra; 
fić się może. Jakżeż trudne jest w takim przypadku poło- 
żenie sędziego. Przed nim stoi jako powód osoba, w któ- 
rćj wiarogodność nie ma powodu powątpiewać; jako po- 
zwany, osoba karana już za krzywoprzysięstwo; którćj z nich 
ma wierzyć, wszak do sumienia ich wniknąć nie może ; 
kierując się swobodną teoryją dowodową będzie musiał dać 
wiarę powodowi, choć tenże w rzeczywistości nie zeznaje 
prawdy* 



Digitized by 



Google 



264 

niecznie musi ją złożyć. Cóż jednak ma się staó, jełeli wy- 
rok zapadł na przysięgę^ a złożenie przysięgi z powodn fimierti 
strony nastąpić nie może^ a więc nie może się ziścić wara- 
nek, od którego zawisła skuteczność wyroku? We właśdwy 
sposób rozwiązuje tę kwestyję niemiecka ustawa nąionz, 
(§. 433) stanowiąc, że w takim razie wyrok się znosi, a stro 
ny mogą w procesie wykonać te prawa, które im riużyły 
przed wskazaniem przysięgi, o ile się odnoszą do prowadze- 
nia dowodu. Rzecz ta upraszcza się jeszcze, dopuszczając 
dowód z przysięgi rezolncyją, albowiem rezolucyja dopuszcza- 
jąca dowód może być każdćj chwili zmienioną. 

Projekt austr. z r. 18S1 stanowi w tćj mierztt W §. 423, 
że jeśli strona oświadczyła, iż prawdziwość faktów, mąją^ 
cych być dowiedzionymi, chce potwierdzić pod pttjmęgĄ, 
a przesłuchanie jćj nie może nastąpić z powodu j(j śmierci, 
natenczas ma sędzia ocenić według swego swotK>dnegO uzna- 
nia, czy te fakta mają być uważane za udowodnione hib 
nieudowodnione. Przytoczone postanowienie nie da się uta- 
sadnić, albowiem sędzia nie może przewidzieć, czy przy prze- 
słuchaniu strona zeznawałaby w ten sam sposób, jak w zło- 
żonćm przez nią oświadczeniu, a nadto daje projekt w tfttn 
postanowieniu sędziemu daleko idącą władzę uważać fsikta za 
udowodnione na podstawie prostych przypuszczeń. 

Ofiarowanie się strony do przesłuchana nie mole ni- 
gdy zastąpić samego przesłuchania, dlatego nie powinno po- 
dobne oświadczenie strony mieć w procesie znaczenia. 

YL Najważniejszą trudnością, która się nasuwa przy 
zastosowaniu powyższych zasad, jest dopuszczenie dowodu 
z przysięgi stanowczćj rezolucyją, a nie jak dotąd wyrokiem 
stanowczym warunkowym. 

Rezolucyją dopuszczająca dowód z przysięgi podawać 
winna przy przysiędze stanowczej rotę przysięgi, a przy prze- 
słuchaniu stron jako świadków fakta, mające być {Hraedmio- 
tem przesłuchania. W obu przypadkach winna nadto zawierać 



Digitized by 



Google 



266 

wynutezenie andyeooyi do odebrania przysięgi lub przesłn- 
cłuuiia stron jako świadków. Jeśli strony są podczas roz- 
prawy obecne, natenczas moinaby natychmiast przystąpić do 
odebrania przysięgi, względnie do przesłnehania stron jako 
świadków. 

Przysięga winna być dopnszezoną U tylko na fakta sta- 
noweie, na które intego nie ma dowodn. Ocenienie, które 
&kta są stanowcze, jest tylko mośliwćoi po przeprowadzeniu 
edego spora. Dlatego dopuszcza się przysięgę obecnie wy- 
rokiem, wspólnie z fozstrzygnientem sprawy samój, a chcąc 
ominąć składanie niepotrzebnych przysiąg, odbićra się przy- 
stęgę od strony dopićro po prawomocności wyroku, t. j. 
w ckwiM, gdy już jest rzeczą niewadliwą, że przysięga jest 
mezbędnie potrzebną dla rozstrzygnienia sporu- Dlatego 
dopuszczano dawnie n nas nawet dowód ze świadków wy* 
r<4Eiem stanowczym warunkowym, (§ 139 powsz. ust. sąd.) 
a przecież z biegiem czasn odstąpiono od tćj zasady, (d. n. 
z 89 Czerwca 1885 r. Nr. 42 Zb. nsl. sąd. , wychodząc 
z zapatrywania, że jest rzeczą niewłaściwą czynić orzeczenie 
sędziego zawisłem od nastąpienia lub nienastąpienia innych 
okoliczności niepewnych. Postąpmy w tym kierunku jeszcze 
krok dalój i dopuśćmy także przysięgę rezolucyją ^). W ten 
sposób nnilca się wyroku warunkowego i umożliwia się sę- 
dzieimi wydanie wyrokn na podstawie zupełnie ukończonego 
pMt^M>wanta dowodowego ').• Wszak jnż ustawa sądowa nie- 
DMcka odstąpiła od formalizmu naszego wyroku warun- 
kowego o tyle, iż połeea sędziemu wymienić w wyroku ewen- 



^ W komisyi obradojącój nad projektem ustawy sądowćj nie- 
mtecidćj uczynił Schwabzs wniosek, aby przysięgę dopu- 
szczane rezota^rją, a nie wyrokiem warankowyra. (Hahn 
L s. str, 661 i nast.). Nad tym przedmiote n wywiązała uę 
żywa dyskusya, lecz wniosek upadł. 

*) W procesie kanonicznym dopuszczał sędzia przysięgę rezo- 
Inc]^ Oaoss: Beweiaiheorky II, str. 272. 
Wjds. iiAMŁ T. Tna. ^ 



Digitized by 



Google 



26d 

tnałnoAci wynikające ze zhiznieL, względnie niezłoienia przy- 
sięgi tylko o tyle, o ile tego dozwala stan sprawy i poleca 
wydanie wyroku drugiego po złożeniu przysięgi, w którym 
sędzia orzeka, czy skutki w wyroku warunkowym określone 
nastąpiły. Również i procedura francuska nie nakazuje, aby 
w wyroku, dopuszczającym, przysięgę, były wymienione skut- 
ki jój złożenia, względnie niezłożenia i poleca wydanie po- 
nownego wyroku po złożeniu przysięgi. 

Wreszcie przy przesłuchaniu stron jako świadków jest 
wydanie wyroku warunkowego w ogóle niemożliwe ; przesłu- 
chanie musi nastąpić przed wydaniem wyroku. 

Zresztą nie chodzi tutaj o formę orzeczenia sądowegu, 
jakiem się dopuszcza dowód z przysięgi stanowczój, albowiem 
ostatecznie wychodzi na jedno, czy przysięgę dopuszcza się 
wyrokiem warunkowym z następnym wyrokiem stanowczym, 
czy tóż rezolucyją, a potom wydaje się wyrok stanowczy. 
Istota prawna przysięgi nie zmienia się przez to, a sposób 
postępowania upraszcza się, dopuszczając przysięgę rezo- 
lucyją. 

Chodzi jednak o środki prawne. Rezolucyją dopuszcza- 
jąca dowód [Bei€e'ksverfugufig §. 320 proj. z r. 1881, Bęweis- 
beschluss §. 324 ust. niem.) jest prostom zarządzeniem sądu 
w toku postępowania i od tego zarządzenia nie ma osobnego 
środka prawnego. (§, 544 proj. austr. §. 530 ust niem.). 
Tymczasem wyrok warunkowy jest wyrokiem ostatecznym, 
służą więc przeciw niemu środki prawne, które można zało- 
żyć przeciw wyrokom ostatecznym, a odebranie przysi^ 
następuje dopićro po prawomocności wyroku. 

Przy obecnym stanie ustawodawstwa miałaby ta kwe- 
styja bezsprzecznie wielkie znaczenie, a to z powodu licznych 
wątpliwości, nasuwających się przy dopuszczaniu dowodu 
z przysięgi i z powodu dopuszczalności przysięgi mniemania. 
W obecnym stanie rzeczy można często słyszeć zdanie, że 
wygranie sporu zależy właściwie od tego, która strona bę- 



I 



Digitized by 



Google 



267 

dzie dopuszczoną do przysięgi, bo kaJbda jest gotową do jój 
złożenia. 

Ograniczając jednak w powyższy sposób dopuszczalność 
przysięgi stanowczej i zaprowadzając zamiast przysięgi Mnie- 
mania przesłuchanie strony, zmniejsza się także znaczenie 
pytania, czy od orzeczcDia sądowego, dopuszczającego dowód 
z przysięgi, ma być dopuszczalnym środek prawny. Zresztą 
o takim środku prawnym, który z powodów wyż przytoczo- 
nycłi musiałby być indentycznym ze środkiem prawnym do- 
puszczalnym przeciw wyrokom ostatecznym, może być w ogóle 
mowa tylko przy przysiędze stano wczćj. Pr/y przesłuchaniu 
stron jako świadków o takim środku prawnym mowy być 
nie może, bo przesłuchanie ma sędziemu dopićro dostarczyć 
materyjału do wyroku. 

Dalszymi powodami, w skutek których znaczenie pra- 
ktyczne powyższćj kwestyi się zmniejsza jest ustność postę- 
powania i wolna teoryja dowodowa. 

Przy ustnćm postępowaniu jest rzeczą niemożliwą przed- 
łożyć sądowi wyższemu ten sam materyjał procesowy, jaki 
miał sędzia pićrwszy, dlatego są przy ocenieniu dopuszczal- 
ności środków prawnych możliwe tylko dwie drogi: albo do- 
puścić powtórzenie rozprawy przed sądem wyższym w gra- 
nicach apellacyi, dopuszczając zarazem wprowadzenia nowych 
faktów i dowodów w postępowaniu apellacyjnem, albo tćż 
dopuścić tylko środki prawne z powodu kwestyj prawnych 
i z powodu nieważności '). Przy pierwszym systemie środ- 
ków prawnych, którego się trzyma ustawa sądowa francu- 
ska *} i niemiecka i który jedynie odpowiada wymogom 
ustnego postępowania ') jest w istocie kwestyja, czy od orze- 



*) Menoer: Ziildssigkeił neuen łhatsdchl. Yorhringens in 

den hóheren Instanzen, str. 13. 
•) Pchlink: 1. c. III, str. 385. 
^) Wach: Yurtrdge. str. 1S2 i nast. Cannstein: Grandlagen 

str. 105 i nast. Przeciwnego zdania broni Bab. {ZeiUchr* 



Digitized by 



Google 



268 



ozenia doposseząj^oe^o przysięgę, ma alniyć środek praway, 
czyli innemi słowy, czy dowód z przysięgi stanowcsćj ma 
być dc^uszozonym wyrokiem waronkowym lab rezolteyją, 
ważnćm pytaniem, albowiem przy tym ąystemie środków pra- 
wnych winien i sąd wytozy^ przed którym rozprawa powtór- 
nie się odbywa, mieó sposobność orzekania o stanoweioici 
faktów, mająeyeb być przedmiotem przysięgi i o potrzebie 
dowodu z przysięgi; przez złośenie pr^rsięgi mt nksa^ in- 
siaocyi odebrałoby się sędziema wyissemil możność oeeaic- 
nia jćj dopnszezalności. 

Jeśli jednak przyjmiemy drngi system środków pra- 
wnych, którego się trzyma w zaajadzie przy środkaek pia- 
wnych od wyroków sądów kokgialnyeb nasz projekt z r. 
1881 traci powyższa kwestyja swe znaczenie. Skoro bowiem 
sąd wyższy nie naioże jnż powtórnie oceniać wynika postępo- 
wania dowodowego, nie można także pozostawiać jego oce- 
nienia kwestyi, czy przysięga ze wz^^ędn na #ynik poste- 
powaoia dowodowego była potrzebną hib nie. 

Sąd wyższy mógłby w takim stanie rzeczy Ii tylko 
orzekać o tćm, czy fakta« będące przedmiotem dowoda z priy- 
sięgi, są stanowcze lab nie, albowiem stoi to w śekłym lwiąt- 
ka z rozwiązaniem kwestyi prawnej. Sąd wyższy mógłby 
więc albo orzec, że fakt zaprzysiężony był lab nie był sta- 
nowczym, jeśli był stanowczym natenczas byłby i tak musiał 
być zaprzysiężonym, jeśli zaś sąd wyższy uznałby ten fakt za 
niestanowczy, to przysięga złożona z pierwszćj instaneyi byłałiy 
wprawdzie bez znaczenia^ lecz nieszkodliwa. Profanacyi przy- 
sięgi nie ma się co obawiać z tego powoda, bo przecież i oł>e- 
cnie składają często świadkowie przysięgę bez potrzeby^ gdy 
późnićj się okaże, że dowód z ich zeznań był niestanowczy. 






f. d. Privał'Und o/fenłl Recht der GegenwarL Tom PT, 
8tr. 620 i nast.) i Memoeb 1. c. str. 119 i nast 



Digitized by 



Google 



269 

Z il^agi jednaka H w6dłag wyż poMawionych zasad 
jest dowód z przysi^ alanowczój ograniczony i uproszczony, 
z nwagi dakz^, ie przysięgf mniemania ma zastąpić prze- 
rittcbanie strony, z uwagi wreszcie, że nawet przy składania 
przysięgi aa czynności lub spostrzeżenia własne strony może 
dehU tąSMf aby zamiast zaprzysiężenia roty był przesłucha- 
ny aa fakta w rocie podane, sądzę, że dopuszczenie przy- 
sięgi re^lucyją jest niózbędne bez względu na to, czy przyj- 
mieaiy jeden lub drugi system ftrodków prawnydi. 

Sędsia pierwizój instaneyi, chcąc wydać wyrok dokła- 
dny, musi zlmdać w sposób wyczerpujący stan faktyczny 
iprtmj i mum znać wynik |»rzeprowadzenia dowodów. Czy- 
nić wyrok zawisłym od nastąpienia, względnie nienastąpienia 
jaki^ okolicxDoćci uwłacza powadzi wyroku i wygląda ra- 
csćj na prói)ę bystrotei umysłu sędziego, niż na orzeczenie 
stanowcze, spór kończące. Czę^ po takim wyroku warun- 
kowyat zaczyna się dopióro na nowo spór, gdy powstaną wąt- 
pHwoiei przy wykonaniu, względnie niewykonaniu przysięgi. 

Bozbierąjąc ewentnalnoići, mogące zajść przy dopuszcze- 
niu dówodn z przysięgi stenowczćj, możemy rozróżnić nastę- 
|Nqąef przypadki, które mogłyby dać powód do wniesienia 
środka prawnego: 

a) sędzia dopuści dowód na fakt niestanowczy, 

b) sędzia nie dopuści dowodu z przysięgi z przyczyn 
pioeesowydi, ałbo z powodu tego, że zdaniem jego fakt, 
który ma byt udowodniony przysięgą, jest niestanowczy, 

e) sędzila dopuści do^ przysięgi stronę niewłaściwą, 

d) sędzia dopuści ^i^ysięgę, cbociaż według wyniku 
innych dowodów przysięga była niepotrzebną. 

W przypadku ad a) jest wprawdzie złożenie przysięgi 
zbyteente, lecz dla sprawy nieszkodliwe. 

W prqrpadku pod b) ihoże druga iuRtancyja, jeśli fakt, 
msjąey być udowodnionym przysięgą, uważa za stanowczy, 
dopuścić ten dowód w postępowania apeltacyjnóm, o ile w dru- 



Digitized by 



Google 



270 

giój instancyi (tak jak w ustawie sądowćj niemieckićj i we- 
dług projektu z r. 1881 przy odwołaniu się od wyroków 
sądów powiatowych) jest możliwe przeprowadzenie dowodów. 
Jeśli zaś, jak według projektu austryjackiego z r. 1881 dru- 
ga instancyja, rozstrzygając rewizyję założoną od wyroku 
sądu kollegialnego, jest wiązana w zasadzie wynikiem postę- 
powania dowodowego przeprowadzonego w pierwszój instan- 
cyi (§. 525j, natenczas musiałby pomimo to sąd apełlacyjny 
w przypadku ad b) znieść wyrok sądu pierwszego i odesłać 
sprawę celem wydania ponownego wyroku do pierwszój in- 
stancyi, (§. 527 proj.) albowiem niemógłby wydać sam wy- 
roku bez przeprowadzenia dowodu na fakta, będące wedłufr 
jego zapatrywania prawnego stanowczymi. To samo musia- 
łoby nastąpić, gdyby sędzia pierwszy nie dopuścił dowodu 
z przysięgi stanowczćj z powodów processualnych, zdaniem 
sądu apellacyjnego nieuzasadnioDycL. 

Przypadek ad c) mógłby się tylko wtedy wydarzyć, 
gdyby sąd pierwszćj instancyi mylnie się zapatrywał na cię- 
żar dowodu, albowiem od rozwiązania pytania, na kim spo- 
czywa ciężar dowodu, zawisło rozstrzygnienie pytania, która 
strona ma przysięgę wskazać. Ograniczając jednak przy- 
sięgę stanowczą tylko do faktów będących własuemi czynno- 
ściami strony i do okoliczności, które sama swymi zmysłami 
spostrzegła, tudzież ze względu na to, że przy obecnym sta- 
nie nauki prawa są wątpliwości co do ciężaru dowodu nie 
tak częste, a tćm samćm byłyby przypadki, w których sę- 
dzia nałożyłby przysięgę na osobę niewłaściwą dość rzadkie, 
nie należy przypuszczać, aby z wykluczenia środka prawnego 
od rezolucyi dopuszczaj ącćj przysięgę stanowczą mogły wy- 
niknąć szkody dla wymiaru sprawiedliwości. 

Wydarzyć się może wreszcie przypadek (ad d),.że sąd 
pierwszćj instancyi dopuści dowód z przysięgi na fakta, które 
mogłyby być udowodnione za pomocą innych, przez strony 
zaofiarowanych środków dowodowych, lub zostały już udo- 



Digitized by 



Google 



271 

wodnione przez inne środki dowodowe, wychodząc z mylne- 
go zapatrywania, że dowód z tych środków dowodowych 
jest niedopuszczalny, względnie, że się nie udał. Przy swo- 
bodoój teoryi dowodowej, tudzież przy systemie środków do- 
wodowych, przyjętym w nowszych ustawach sądowych, mu- 
siałyby jednak te przypadki należeć do rzadkości, a przy 
ograniczeniu przysięgi stanowczój do własnych czynności lub 
spostrzeżeń strony, trudno przypuścić, aby stąd miała wyni- 
knąć dla sprawy samćj jaka szkoda. 

Zresztą o ponownćm rozstrzyganiu kwestyi, czy przy- 
sięga stanowcza ze względu, na wynik innych dowodów była 
potrzebną, może być tylko mowa, jeżeli w drugićj instancyi 
jest możliwe powtórne ocenienie kwestyi faktycznćj. 

VII. Dowód z przysięgi stanowczćj jest dowodem zupeł- 
nym; sędzia musi fakt przysięgą udowodniony uważać za 
prawdziwy; swobodne uznanie sędziego jest wykluczone. Do- 
wód z przysięgi stanowczćj stanowi więc wyjątek od zasady 
swobodnćj teoryi dowodowćj. Już wyż wspomnieliśmy je- 
dnak, że w procesie cywilnym nie da się swobodna teóryja 
dowodowa w ten sam sposób do ostatecznych konsekwencyj 
przeprowadzić, -jak w procesie karnym. Muszą być dopu- 
szczone pewne wyjątki ze względu na bespieczeństwo obrotu, 
a do tych wyjątków zaliczyć możemy także dowód z przy- 
sięgi stanowczćj. Wyłom, który w ten sposób zrobimy w swo- 
bodnćj teoryi dowodowćj jest przy powyższćm ograniczeniu 
przysięgi stanowczćj tak nieznaczny, że niekorzyści, które 
mogłyby się stąd wywiązać, nie mogą iść nawet w porówna- 
nie z niekorzyściami, które powstać mogą z nieograniczone- 
go niczem zaprowadzenia przesłuchania stron jako świadków. 
Jak z jednćj strony jest swobodna teoryja dowodowa jedyną 
gwarancyją sprawiedliwego wyroku, tak z drugićj strony są 
niezbędne pewne jćj ograniczenia w procesie cywilnym, al- 
bowiem w przeciwnym razie mogłaby ta teoryja stać się 
nawet szkodliwą. 



Digitized by 



Google 



272 

VIII. §. 421 proj. stanowi, ie nie można Btotować śród* 
ków przymusowych, aby przynaglić stronę, która oui hji 
przesłuchaną jako świadek do stawienia się lab do zeznar 
wania. Wpływ okoliczności, że strona nie staje na aodyeo* 
cyi, wyznaczonój do przesłnchania, lub odmawia odpowiedsi 
na wszystkie lab poszczególne pytania bez podania nzaaa- 
dnionych powodów, winien sędzia ocenić według swego swo- 
bodnego uznania (§. 298j. 

Przymuszanie strony do zeznawania sprzeeiwiafeby się 
w wysokim stopnia zasadzie swobodnój rozprawy stron. Je- 
śli jednak x)hcemy w zupełnpści iiczynić zadość wymagaMom 
tćj zasady, musimy pójść o krok dalćj niż projekt i powie- 
dzieć, że stronie wolno ciAiem odmówić zeznawania, a sę- 
dziemu nie będzie wolno z jćj niestawiennictwa lab zupełnego 
odmówienia świadczenia wyprowadzać wniosków dla ni<j 
niekorzystnych ze względu na wynik dowodów. Inaezój 
się rzecz ma, jeśli strona zeznaje, a na niektóre pytania aie 
odpowiada lub daje wymijającą odpowićdi. Jfaki skutek ma 
takie postępowanie strony na wynik dowodu, należy pozo- 
stawić swobodnemu uznaniu sędziego, albowiem jego rzeczą 
jest ocenić wynik dowodu z przesłuchania strony. Pr^ oce- 
nieniu tego wyniku należy zaś brać zeznania strony jako 
całość i nie można wyrywać poszczegiUnydi j^ odpowiedzi. 



Streszczając wyniki powyższych wywodów, dochodzimy 
do rezultatu, że użycie przysięgi stron w procesie eywilnynpi 
w celach dowodu jest niezbędne. Przysięga zajmuje lednafc 
w szeregu środków dowodowych miejsce ostatnie. Je^t to 
środek ostateczny, który zastosować motna tylko tam, fdsie 
nie ma lub nie ofiarowano innych środków dowodowychp Jfot 
z natury swćj ma dowód z przysięgi stroik w jakiójkoJlwieli 
formie różne wady: ma je przysięga stanowcza, bm^ ja i^ 



Digitized by 



Google 



273 

wnież przesłuchanie stron jako świadków. Z drugiój jednak 
strony ma tak przysięga stanowcza, jakotćż przesłuchanie 
stron swe zalety. Należy więc połączyć ze sobą te dwie 
instytacyje procesnalne w ten sposób, aby zachowując ic}i 
zalety, aniknąć choć w części ich wad. Do tego celu zmie- 
rzają powyższe wnioski. Tak przy przysiędze stanowczój, 
jak przy przesłuchaniu stron jako świadków nie można uczy- 
nić zadość wszystkim teoretycznym zasadom nowszego pro- 
cesu cywilnego. Przysięga stanowcza wyklucza swobodną 
teoiyję dowodową, przesłuchanie stron jako świadków sprze- 
ciwia się zasadzie swobodnćj rozprawy stron. W ogóle nie 
można przy unormowaniu dowodu z przysięgi starać się za- 
stosować dciśle do wymagań teoryi, lecz trzeba raczćj trzymać 
się względów praktycznych. 

Częściowe zaprowadzenie dowodu z przesłuchania stron 
jako świadków i połączenie lego dowodu z przysięgą stano- 
wczą miałoby ze względów polityki ustawodawczćj jeszcze 
to znaczenie, że przejście z jednćj formy dowodu do drugićj 
byłoby łagodniejsze, a nadto pozostawiając delatowi możność 
przemiany dowodu z przysięgi stanowczćj na dowód zprzc- 
słucbania^ możnaby się przekonać, o ile przesłuchanie stron 
jako świadków odpowiada naszemu poczuciu prawnemu. Do- 
pićro po doświadczeniach w ten sposób zrobionych możnaby 
ostatecznie orzec, czy możnaby całkowicie porzucić dowód 
z przysięgi stanowczćj. Wprawdzie jest u nas dowód z prze- 
słuchania stron jako świadków ') zaprowadzony już w postę- 
powania w sprawach drobiazgowych, sprawy drobiazgowe 



^) Literatura prawnicza austryjacka oświadczyła się przy- 
chylnie za tym dowodem. Ob. oprócz wyż powołanych 
dzieł i rozpraw także Mengera: Zuldssigkcit etc. str. 
134 i nast. i rozprawkę Dra. Alojzego Sentza: „Eine 
Kontr overse des ósterreichischen Bagatelherfahrens^ 
Oerichtshalle z r. 1874 Nr. 100 i 101- Czasem tylko 
podniesie się glos obawy przed reformą procesu n. p. w Ju- 
ristische Bldtter z r. 1877 Nr. 11. 

WjdB, ttofol. T. ZYIU, 86 



Digitized by 



Google 



274 

stanowią jednak tylko małą stosunkowo częńć ogółu spraw 
cywilnych. Doświadczenia więc w tóm postępowaniu zebrane — 
choćby nawet korzystne — nie mogłyby jeszcze rozstrzygać 
o dobroci powyższćj instytucyi. Pomimo zaprowadzenia prze- 
słuchania stron jako świadków w postępowaniu w sprawach 
drobiazgowych będzie zaprowadzenie go we wszystkich spra- 
wach zawsze reformą głęboko sięgającą, zwłaszcza jeśli zwa- 
żymy, że tak nasz stan sędziowski, jakotóż stan adwokacki 
jest przyzwyczajony do ścisłój ustawowój teoryi dowodowój, 
a przesłuchanie stron jako świadków jest najdalój idącym 
wynikiem swobodnćj teoryi dowodowój. 






♦cS:«ee>- 



Digitized by 



Google 



Drugi napad Tatarów na Polskę. 

Przedstawił 

Bolesław Ulanowski. 

W wieku Xni doznawały dzielnice Piastowskie wielo- 
krotnych napadów i spustoszeń bądź od Litwy i Jadźwingdw, 
bądź od Tatarów. 

Podjazdy Litewskie, chociaż wydarzały się prawdopo- 
dobnie doić często y częściej niewątpliwie niż znajdujemy 
ich ślady w szczupłych naszych rocznikach , niebyły nigdy 
tak groźne jak wtargnięcia Tatarów, podejmowane na bardzo 
szeroką skalę i wyrządzające niezmierne szkody dla i tak 
nie zbyt bogatego, a pod względem ekonomicznym ledwie 
rozwijającego się kraju. 

Z Litwą był polski wojownik oswojony; nie biło mu 
sźybdej serce, gdy wyruszał na walkę z nadniemeńskim 
gościem, lub gdy ścigał uchodzącego z łupem niemiłego a na- 
trętnego przybysza. Udawało mu się nieraz zdobycz odzyskać, 
łupieżcę pogromić i wrócić z chwałą do rodzinnćj zagrody. 

Z Tatarem nauczyło 'doświadczenie, że wszelki opór 
na otwartćm polu zupełnie był daremny. Miał Henryk Pobożny 
nie nu^e zastępy walcząc z poganem pod Lignicą, liczniejsze 
o wiele hufce zgromadził Bela nad rzćką Sajo chcąc Batu- 
Chanowi zagrodzić drogę na zachód, — obaj przecież zostali 
zwyciężeni, a głowa pierwszego zatknięta na tatarskićj dzi- 
dzie, srogićm napełniła przerażeniem i z murów broniących 
się rycerzy chrześcijańskich. 



Digitized by 



Google 



276 

Ani król Wałcaw, ani syn cesarski Konrad ani austry- 
jacki książę Fryderyk nie ważyli się pójAć za przykładem 
Henryka i Beli. Pocieszano się wprawdzie na dworze cćsar- 
skim twierdząc, ie niemieckićj to broni obawa skłoniła pogan 
do odwrotn, ale nikt z współczesnych w takie tihunaczenie 
rzeczy nie wierzył i wolał w Opatrzności i łasce boskićj 
npatrywaó ocalenie od dalszego rozpostarcia się na zachód 
klęsk i mordów tatarskich. 

Urok pewien y urok grozy i postrachu otacz^ azyatye- 
kich najeźdźców. Wierzono mocno, że wss^stko jest im mo- 
żebne, że gdy tylko zechcą, dotrą do zachodnich krańców 
Enropy. W obec strasznego od płomieni i posoki czerwono 
zabarwionego tła, na którem wyobraźnia ludzka uprzytomniała 
sobie żywo chwile pobytu Tatarów w kraju rodzinnym, blaUy 
inne przeraźliwe widoki, malały przedmioty dawniejszego 
postrachu; zapominano, że obok Tatarów istnieją jeszcze 
i inni łupieżcy, że gdy najstraszniejsi ustąpią, pozostaną owi 
bliżsi, nie tak potężni ale prawie równie dokuczliwi poganie 
Litewscy. 

Napady Litewskie ograniczały się przeważnie do Ma- 
zowsza i ziemi Lubelskiój, ztąd egoizm partykularny nie 
dozwalał przypisywać im włańciwej wagi i znaczenia. 
Mieszkaniec Wielkopolski lub Śląska wiedział dobrze, że nie 
dosięgną go zagony Litewskie, i zadowolony z własnego 
bezpieczeństwa mało się troszczył nieszczęściem Mazowsza- 
nina, lub poddanych księcia Krakowskiego. 

Lecz Tatar, choć wszystkiego nie zniszczył, choć sto- 
sunkowo mniejszą tylko nawiedził część Polski, mógł wszakże 
w każdćj chwili zapomnienie swe strasznie powetować; cze- 
kano go tćż wszędzie, drżano przed nim przez lata całe i lat 
dziesiątki i co chwila nowego straszniejszego od poprzednich 
spodziewano się wkroczenia. 

Na Węgrzech i w Polsce z bojażliwą słuchano cieka- 
wością dalekich o przeklętym poganie wieści, lada pogłoska 
najmniejszy poszept o ruchach wojsk tatarskich był przed- 
miotem żywćj korespondencyi między królami, książętami 
i papieżem, duchownymi i świeckimi dygnitarzami; wywoływał 



Digitized by 



Google 



277 

zabiegi i praygotowaHia obronne , a zwłaszcza utrzymywał 
nastrój ogólny w niezwykłym stopnia natężenia i niepokoju. 
Bela IV nie wacha się pisaó w liście do papieża , że wydał 
dwie córki za książąt ruskich a trzecią za księcia polskiego 
jedynie w celu otrzymywania rychłych o Tatarach wiadomością 
cfaoć bolało go niezmiernie wynikające z nierównych związków 
małżeńskich poniżenie majestatu królewskiego '). Jest to 
oczywista przesada niezgodna z istotnym stanem rzeczy, 
ale dążność odnaszania wszystkiego do grozy tatarskiój, 
łączenia z nią wszystkich stosunków i czynności wskazuje 
dosadnie, że głównym przedmiotem myśli i trosk ówczesnych 
ludzi byli poganie, że na każdym kroku liczono się z nimi, 
lub przynajmniój wyzyskiwano powszechną o nich i o gro- 
żącem od nich niebezpieczeństwie mniemanie. 

Trzeba czytać wszystkie tak liczne i w treść bogate 
dokumenty węgierskie z tćj epoki, aby się przekonać jak często 
wspominaną w nich bywa nazwa Tatarów. Cała organizacyjna 
i ekonomiczna praca w najbliższych po najeździe latach 
kilkudziesięciu poświęcona jest naprawieniu zrządzonych 
spustoszeń, zagojeniu zadanych ran ; cały szereg przywilejów 
i aktów królewskich świadczy, jaki brał w pracy tćj udział 
sam Bela. W chwilach powszechnćj niedoli, gdy nikt 
a tembardzićj król i jego rodzina nie byli pewni życia, gdy 
żadne miasto, żadna twierdza dostatecznego nie dawały przed, 
wrogiem bezpieczeństwa, najłatwićj występowały na jaw 
i żywym jaśniały blaskiem dowody wierności i poświęcenia 
dla panującego, szczególnićj się okazywały cennnemi usługi 
z przelewem krwi oddawane, a cidkiem już jest naturalnem, 



^ „Nos yero ad id, quod potuimus reccurrentes, propter bonum 
Christianitafis maiestatem regiam humiliando dnas filias 
noBtras duobus dncibns Ruthenorum, et tertiam Duci Poloniae 
tradidimus in usores, ut per ipsos, et amicos nostros alios, 
qui sunt ex parte orientis, sciremus noya, que multum 
latent, de Tartaris, ut sic eorundem conatibus et fraudulentis 
ingeniis utcunąue commodius resistere yaleamus." List 
Beli do InnoccDtego IV z r. 1254. Fejbb IV 2 p. 220. 



Digitized by 



Google 



278 



gdy w następstwie król zasłużonych nagradza i dla przykłada 
i pamięci potomków^ każe pisarzowi doknmenta wszystkie 
czyny bohatera z jak największą wyszczególnić doUadnością. 

Niewątpliwie był napad Tatarów z r, 1241 wymierzony 
głównie przeciwko Węgrom, Polska tylko mimochodem niejako 
zostało powodzią mongolską dotknięta i daleko mniejsze od 
państwa Beli poniosła zniszczenia; odbija się to bardzo 
dokładnie w współczesnych doknmentach polskich^ w których 
darmobyńmy szukali tych tak licznych i ciekawych wzmianek 
o Tatarach zdobiących materyjał dyplomatyczny węgierski. 
Lecz gdy natomiast prawie że nie ma historyograficznych 
zapisek węgierskich o napadzie Tatarów, wspominają o fym 
wypadku wszystkie roczniki polskie i chociaż nie tak obszernie, 
jakbyśmy sobie tego życzyli, to zawsze nie trudno wyrozumieć 
z ich przedstawienia rzeczy, jak silnie odbiła się powszechna 
klęska na społeczeństwie polskiem, jak wielkie i trwałe 
wywołała na niem wrażenie. 

Nie da się tćż w żaden sposób pomyśleć aby w na- 
stępnych latach mógł kiedykolwiek wydarzyć się jaki pomniej- 
szy napad ze strony Tatarów, o którymby ze skwapliwością 
nie wspomniały nasze roczniki, a choćbyśmy wreszcie przy- 
puścili tę zgoła niemożliwą ewentualność, to w braku polskich 
źródeł, zachowałyby nam wiadomość o podobnym wypadku 
pomniki ruskie a przedewszystkiem kronika wołyńska, nąj- 
ceaniejsze do historyi napadów tatarskich źródło. 

Względy te tak są przekonywujące, że niemożebnem 
by się wydawało przyjęcie większćj liczby napadów tatarskich 
na Polskę za panowania Bolesława Wstydliwego, niż je 
wymieniają zapiski rocznikarskie ; tymczasem rzecz się ma 
inaczćj i kilku historyków, których milczeniem niepodobna 
pominąć, odmienne w tćj mierze objawili zapatrywania, 

BóPELL *) między innemi przypuszcza, że poganie na- 
wiedzili między r. 1242 i 1259 kilkakrotnie Małopolskę 



') Geschichte Polens p. 625. 



Digitized by 



Google 



279 



i na poparcie swego zdania powołuje się na niedrukowaną 
dotąd a jemu ze zbiorów hr. Raczyńskiego znaną bnllę 
Aleksandra lY z 5 Stycznia 1256 r. w którćj uwalnia papież 
biskupa i kapitułę knikowską od opłat na rzecz swych le- 
gatów ze względu na ubóstwo, w jakióm z powodu spustoszeń 
pogańskicłi znajduje się dyecezya krakowska, jakotćż na 
dokument Bolesława Wstydliwego z 2 Marca 1257 r. ^) wspo- 
minający grozę tatarską w następujących słowach: „Cum 
enim temperę mało permittente Deo , peccatisq[ue nostris 
eiigentibus Tartari terras nobis subiectas mucrone crudeli 
depopulati fuissent, terramque subito et inopinate debriassent 
proflayio sanguinis Christianie demumque preeunte auctore 
omnia deperiisse yiderentur, nobis morę principali ac magni- 
ficencia omnibus graciosum reddentibus . . . . ac ob id conse- 
qnenter ad notabilem inopiam fuissemus deuoluti 

Wolff '), korzystając z Róppella i ślepo za nim idąc, 
nie wiedzieć na jakiój podstawie odnosi rzekomy napad na 
ziemię Krakowską i Sandomirską do r. 1254, a zdaje się 
że za Wolffem poszedł Ewald ') w trzecim zeszycie swego 
dzieła o zawojowaniu Pruss przez Niemców, całkiem zresztą 
niewłaściwie cytując przy tój sposobności bullę Innocentego 
IV z 19 Maja 1254 r. *) wystosowaną do duchowieństwa 
Inflanckiego i Estońskiego. 

Interpretacya Róppella jest zupełnie błędną, bo żadnój 
nie może ulegać wątpliwości, że w obu cytowanych przezeń 
dokumentach nie o innym mowa jest napadzie Tatarów jak 
o pierwszym. Nie przeszkadza temu rozumieniu bynajmniój 



*) Fbjbr IV 2 p. 443 — 446. Rópell mylnie rozwiązuje datę 

dnia tego dokumentu ^\1 Nonas Marcii*^ (2 Marca) na 

10 Marca. 
*) Oescłiichte der Mongolen p. 392. 
') Geschichte der Eroberung Preussens durch die Deutschen 

m p. 119 Halle 1884. 
*) Voigt Cod. Dipl. Prus. I. p. 94 Nr. 97. — Bunge Livland. 

Drkundenbuch. L col. 350.; Perlbach Preuss. Regesten 

Nr. 463. 



Digitized by 



Google 



280 

przeciąg c/asa kilkunastoletni oddzielający chwilę ich wysta- 
wienia od wspomnianego w nich wypadku i wystarezy 
uważne porównanie z podobnemi wzmiankami w współczesnych 
dokumentach węgierskich; aby się przekonać o słuszności 
naszego zdania. 

Tak gdy np. wyraża się Bela w dokumencie z r. 1254*): 
„Proinde ad uniuersorum tam presencinm quam posteronim 
notitiam harum serie yolumus penrenire, quod cum uniyersae 
regni ecclesiae ex generali subustione Tartarieae nationis adeo 
periissent; ut pene penitus desolatae et plures eamm suppe- 
ditatae resurgere in iuribus spiritualium et temporalinm; qnibas 
aliąuando gauisae fuerant; non yalerent, nos circa Albensem 
Ecclesiam..., lub w akcie z roku następnego (1255) *) „ Cnm 
igitur nos post yastitatem, quam culpis exigentibns regDO 
Hungarie inuexit feritas Tartarorum, reformacioni, reparadoni, 
solidacioni et corroboracioni ipsius regni ex debito sollicitu- 
dinis regie efficaciter curassemus apponere manus nostru; 
inter alia castra defensioni regni congrua in monte Pestiensi 
castrum quoddam exstrui fecimus^ refertum multitudine faomi- 
num numerosa...., albo nareszcie gdy tenże sam panujący 
mówi w przywileju z r. 1258 ') : „ Proinde uniuersis praesen- 
tibus et futuris tenore praesentium declaramus, quod cum pecca- 
tis exigentibus coeli dominus^ in cuius manu sunt omnia 
iura regnonmi; flagellare permisisset per Tartaros populum 
Christiannm et regnum nostrum eiusdem Tartarieae perseen- 
cionis saeyitia crudeliter et immaniter saeyiente, fuisset suis 
regnicolis aliis miserrime interemtis, aliis in eaptiyitatem ad- 

ductis, depopulatum et panter desolatum , to nikomu na 

myśl nie przychodzi wnosić że w r. 1254^ 1255 lub 1258 nawie- 
dzali Tatarzy państwo Węgierskie; tak samo i w obecnym 
przypadku mieli niewątpliwie zarówno Aleksander lY w bulU 
z r. 1256 jak książę krakowski w dokumencie z r. 1257 
jedynie napad z r. 1241 na jnyśli. 



') Fejer. IV. 2. 231. 
') ibidem, p. 321. 
^ ibidem, p. 456. 



Digitized by VjOOQ IC 



281 

Co się za6 tjczy bulli z 19 Maja 1254 r., przytoczonój 
przez Ewalda ; to nie ma ona nie wspólnego z przedmiotem, 
z którym łąezy ją niemiecki historyk , albowiem wspomina 
w niój tylko papież, że doszły do jego aszów wieńci, jakoby 
Tatarzy zamierzali nawiedzić Inflanty, Estonię i Prasy i po- 
leca tamtejszemu dochowieństwu przygotowanie przeciwko 
poganom wyprawy krzyźowój. (Sanę non absąue cordis an- 
lietate percepimus, quod saeyissimi Tartari.. terras Liyoniae, 
Estoniae, Prusciae ac alias... oecupare ac destrnere moliuntur, 
per apostolica scriptą mandamus, quatinas contra Tartaros 
Yorbum erucis.. praedicetisj.*. 

Te kilka uwag wystarczy do usunięcia wprowadzonego 
przez BoPEŁŁA nieporozumienia, nie na tym jednak tylko punkcie 
zachodzi trudność. Ważnićjszą jest o wiele okoliczność, iż 
roczniki polski a na ich podstawie Długosz wspominają tak 
pod n 1259 jak i 126 o napadach Tatarów , wskutek czego 
przyjmują Ropełl a za nim oczywiście i "Wolff, że w obu 
tych latach osobno wkraczali poganie do Małopolski. 

Ponieważ odmiennego pod tym względem jesteśmy zdar 
oia i rozposządzamy nadto obszerniejszym niż wymienieni 
historycy materyałem źródłowym, postanowiliśmy kwestyę tę 
kiytycznie objaśnić i w tym celu poświęcamy pierwszy roz- 
dział naszdj pracy omówieniu źródeł, w drugim przedstawimy 
sam przebieg napadu i towarzyszące mu okoliczności. 



-♦-*»V^^aK^-<- 



Wy^. filoKof. T, XVin. 



Digitized by 



Google 



282 



I. 

Bozbiór krytyczny źródeł. 

Do wypadków, którymi mamy się zająć, plyn^ tak 
historyograficzne jak i dyplomatyczne źródła bardzo stosun- 
kowo obficie; przejdziemy je obecnie po kolei w celu kry- 
tycznego zestawienia ich wiadomości i uzyskania, o ile to 
możebne, jak najściślej chronologicznie określonych danych 
do naszego przedstawienia. 

Zaczniemy od źródeł najbliższych t j. krajowych. 
W roczniku kapitulrsym ^) wspomniany jest napad Tatarów 
na MalopoIsEęnpod r. 1 2^ w następujących słowach: „Eodem 
anno (1259) Thartari barbarica rabie serientes fraude infi- 
delitate virulenta, que quamquam ceteris barbaris sit inolita 
hiis precipue est innata, propensius prepotentes et tamquam 
scTire bellua semper prompta terram Sandomirie ingressi 
sua truculencia inhumana, que nec sexui con8vevit parcere 
nec etati, que nec prece nec precio valet nec servieio ad 
misericordiam inclinari, hcmines nęci addunt, sanctuaria Do- 
mini igne cremant, totam terram depopulantur. Castmm 
Sandomirie magis calliditate doli quam robore yi«inm rapinnt, 
quo plurimis occisis paucos residuos captiyantes Cracoyiam sont 
ingressi^ ubi bomines plurimos occiderunt, plurimos etiam capti- 
vos secum cum preda maxima ad propria remeantes illesi abdu- 
xerunt. Et hii Sandomirie et Cracovie proyinciis cedes, 
dampna et excidia grayiora prioribus Thartaris infiixeront" 

Pod r. 1257 czytamy na camym końcu: „Eodem anno 
pridie kalendas Febraarii lana quarta infra horam primam 
factus est terre motus." Wiadomość ta tylko przez omyłkę 
na tym miejscu została zapisaną a należy właściwie do r. 
' 1269, w którym istotnie na dzień 31 Stycznia wypada „luna 
quarta", podczas gdy w r. 1257 na ten sam dzień wypada 
„luna duodecima." Sprostowanie to, jak zobaczymy w na- 
stępstwie, nie jest dla przedmiotu naszego bez znaczenia. 



») Mon. Pol. Hist. II p. 806. 



Digitized by 



Google 



283 

« 

innych bowiem kilka roczników . bądź o obydwu tych wy- 
padkach pod jednym wspomina rokiem, bądź oznaczenie 
chronologiczne jednego czyni zaleźnem od daty drugiego. 

Rocznik krakowski krótki ') pod tą samą datą zY^ęzlejszy 
zdarzeniu temu poświęca ustęp. 

1259. Tartari subiugatis Bersabenis, LitwaniS; Ruthenis 
et aliis gentibus„ Sandomirz castrum capiunt, et multis Christi- 
anis occisis alios abducunt, similiter autem Cracoyiam yenientes 
occiderunt plurimos et serritutis oompede reliquos ad sua 
deyehenteS; manciparunt. 

W Roczniku Małopolskim wspomniany jest napad Tatarów 
w kodeksie Szamotulskim ') pod r. 1259 : Eodem anno Tar- 
tari derastayerunt terram Cracoyie et Sandomirie et h}(^. fuit 
s e^cnnd ns adyentus, in quo occiderunt et abduxerunt 



infinita hominum millia et castrum Sandomiriease ceperunt;^ 
w kodeksie zad Kuropatnickim ') pod r. następnymi „Tartari 
a ltera yjce intra nt Poloniam et Sandomiriam expugnant} 
nbi occiderunt infinitam multitudinem." W obu rękopismach 
znajdująca się wzmianka , że zapisany napad jest drugim 
z kolei, wskakuje, iż mimo różnicy dat, w obu o jednprm 
i tym samym mowa jest wypadku. Zauważamy tu dodatkowo 
że chronologia rocznika Małopolskiego zwłaszcza w kodeksie 
kuropatnickim nie jest bez zarzutu i . że pominąwszy już 
trzęsienie ziemi z roku 1259 mylnie w obu rękopismach 
wpisane o dwa lata zawcześnie, niejedna jeszcze chronolo- 
giczna usterka dałaby się W nim wykazać. 

Rocznik Traski *) powtarza pod r. 1259 dosłownie 
wiadomość roczijika Małopolskiego według Szamotulskiego 
kodeksu, a trzęsienie ziemi wspomina pod r. 1258. 

Rocznik Krakowski ') umieszcza napad Tatarów aż 



') Mon. Pok tfist. II p. 806. 

•) M. P. H. Ul p. 171. 

•) ibidem p. 170. 

*) M. P. H. II p. 839. 

') ibidem. W roczniku tym pod tąź błędną datą umieBzczoną 
jest *i wiadomość o wyprawie książąt Krakowskiego i Wiel- 
kopolskiego przeciwko Kazimierzowi Łęczyckiemu. 



Digitized by 



Google 



284 

w r. 1261, (Eodem anno Tfaartari deyastayerant Cracoyiam), 
ale w roczniku tym i śmierć Przemysława Wielkopolskiego 
i arcybiskupa Gnieźnieńskiego Pełki o rok póżniój jest 
wspomniana ; tak, ie chronologią jego za wzorową uważać 
nie możemy. Na uwagę zasługuje w roczniku tym ¥riadomość 
o trzęsieniu ziemi wciągnięta pod r. 1257 z taką datą dnia: 
„2 kal. Februarii terre motus factus est in die Giri et 
JohanniSy feria 8exta^ t j. 31 Stycznia w Piątek. Ponieważ 
w r. 1257 31 Stycznia wypadał na Środę (feria quarta) na 
Piątek zań dopiero w r. 1259 , przeto w okoliczności tćj 
nowy zyskujemy dowód, że wszyscy niemal rocznikarze 
nasi w zapisaniu tego wypadku się pomylili. 

Rocznik Sędziwoja ^) (Thartari secnndo intrant Poloniam 
0t Sandomiriam ciyitatem expugnant Eodem anno penitentea 
nudi yenerunt se flagellantes) powtarza tylko pod tą aamą 
datą (1260) wiadomość rocznika Małopolskiego zawartą w ko- 
deksie kuropatoickim. 

Rocznik Miechowski "), wspominający o napadzie Ta- 
tarów pod r. 1259 w krótkich wyrazach: „Eodem anno 
Thartari yastayerunt Cracoyiam et Sandomiria capta est,^ 
tem się od innych odznacza, że i trzęsienie ziemi pod tymże 
wzmiankuje rokiem. 

W Roczniku Krasińskich ') znajdujemy pod r* 1260 in- 
teresującą notatkę: „Anoo Domini 1260 Thartari depredantnr 
Sendomiriam, Cracoyiam usque Bithom, per duos mensea 
depopulamnt auxilio ducum Russie^i zawierającą ol>ce innym 
rocznikom szczegóły. 

Rocznik Świętokrzyski *) rozszerza zapiskę rocznika * 
krakowskiego krótkiego w sposób następujący: 

„Anno domini 1259 Tłiartari subiugatis BersabeiSy 
Lithwanis, Ruthenis et aliis gentibus castrum Sandomiriense 
capinnt sub Petro capitaneo et herede de Crampa, ubi 



') ibidem p. 878. 
•) M. Pol. Hist. II p. 882. 
») M. Pol. Hist m p. 133. 
*) ibidem p. 73. 



Digitized by 



Google 



285 



potoit se bene defendere, defendit, et postea treagas pacis 
cnpiens cnm eis isire^ exiYit ad eornm testoria promittens 
eis dare tributa. Ipsi rero yidentes enm detinueront cnm 
fratre ano Sbigneo et castrnm yiolenter intrayerant et in 
illo mnltitndineni ChristiaDornm interfecerant, alios rero de- 
tinneniiit ac fngientes ad ecclesiam sanete Harie^ in ecclesia 
iDYenientes similiter interfecerant, alios yero captiyos abda- 
leinnt Dax yero Boleslaos Syradiam eonfugit cam aliis 
Dobilibus. 

Anno domini eodem nt anpra, eadem yia similiter Cra- 
coyiam yenientea castmm et ciyitatem expngnare non yalentes 
recessemnt crematis ecclesiis et plaribos interfectis^ qao8 
inyenire potnenint, et alios detentos abdnxemnt in Thartariam. 

W rocznikn tym nadto przechowała się bnlla Bonifacego 
Yin z 11 Listopada 1296 ^) nadająca kościołowi p. Maryi 
w Sandomierzu znaczne odpusty, dla nas z tego powodu 
ciekawa^ że w nićj obszernie wspomniany jest napad Tatarów 
i jako data zdobycia Sandomierza podany dzień 2 Lutego 
1260 r.«). 

Najważniójszy z niój ustęp brzmi: „. . . • Bodzantha 
decanus Sandomiriensis ecclesie cum socio suo, nomine 
Adall>ert0y qui dicebat, se esse canonicum eiusdem ecclesie 
Dobia lacrymose snpplicayerunt et dixerunt; quod yenientes 
impii pagani; ąuos dicebant esse Thartaros, qui terram Sando- 
nuriensem subintrantes, et castrum Sandomiriense subyertentes, 
multimodam ibi multitudinem Christianorum occiderunt, quorum 
non erat numerus, et quorum sanguis defluebat U8que ad 
floyium, qni yocatur Wysla. Hoc facto intrayerunt ecclesiam 



O Także w Rippolliego Bollarium Praedici^t. II. 45; Pottbast 
Regesta Pontif. Rom. II p. 1954 N. 24423, także Kodeks. 
Dypl. Małopolski p. 153. 

*) W III tomie M. P. H. jakotćż w kod. Dypl. Małop. podany 
jest rok 1259, ale wydawcy nie mieli Ripołłiboo pod ręką 
i tekst swój opierają na późniejszych odpisach. Naruszewicz 
zaś, który wprost czerpał z Rippolliego, ma r. 1260. Ed. 
Lipg. T. VII p. 165 uwaga 3. 



Digitized by 



Google 



.280 

sancte Marie, qae ibi facta et constructa erat in booorem 
yirginis gloriosa, ipsam incenderaDt, protinus igitur ibidem 
et multos Christianos cremayerunt, et multas reliqaias s^ncto- 
rum qae ibi aderant, disperserant et ornamenta ecciesie 
prediete asportayerant, et hoc factam esse dixeraiit in 
festo pnrifiGatioois beatissime Marie sub anno domini 
1260. Predicti pagani die te rei a recesserunt." 

Nareszcie wypada nam przytoczyć kronikę Wielko- 
polską '), która ze wszystkich polskich źródeł dragi napad 
Tatarów najobszemićj i najdokładnój przedstawia, podając 
jako datę wkroczenia pogan do Polski koniec Listopada 
(antę festam sancti Andreae apostoli) r. 1259. 

W kronice tój barwnie opisane jest zdradzieckie zdo- 
bycie grodu Sandomirskiego i zaznaczony jest wyraźnie 
współudział książąt ruskich przy tój okoliczności. 

Na tóm kończy się szereg najbliższych źródeł historyo- 
graficznych do naszego przedmiotu, przechodzimy do dalszych 
znaczeniem i obfitością wiadomości nie pośledniejszych. 

Z roczników Śląskich jeden rocznik wrocławski dawny ') 
i rocznik Magistratu Wrocławskiego wspominają o napadzie 
Tatarów w sposób zupełnie niemal identyczny. 

^Anno domini 1259 terre motus fuit magnus 2 kalen- 
das Februarii. Seąuenti yero anno Thartari Sandomiriam, 
Cracoyiam et adiacentes proyincias inyaserunt et multa millia 
hominum occiderunt." 

Zapiska ta ma pod względem chronologicznym niezademą 
wagę, albowiem czerpiemy z niój dowód, iż pisarz rocznika 
z samowiedzą umieścił wiadomość o wtargnięciu Tatarów 
pod r. 1260. wspomniawszy o trzęsieniu ziemi pod właściwą 
co do dnia i roku datą. 

W roczniku Henryka Heimburgpkiego •) te same trzęsienie 
zapisane jest również pod r. 1259 ale z datą dnia 21 Stycznia. 



') Mon. Pol. Hist. II p. 586 rozdział 130. 

«) M. Pol. Hist. in p. 682. 

') Mon. Ger. Hist. XVH p. 714. 



Digitized by 



Google 



287 

Pochodzi to może najpewniej z tego względu, iż trzęsienie 
na Morawach wydarzyć się mogło o 2 dni wczednićj niż 
na Slązkn i w Polsce; w każdym zaś razie uprawnieni 
jesteśmy z wszelką twierdzić pewnością , że zjawisko to 
istotnie nastąpiło w r. 1259. 

Z roczników obcych wspomina „Continuatio Łamba- 
censis" *j najście Tatarów pod r. 1259: „Tartari &racoyiensem 
proTinciam vastaverunt," a również i „Annales s. Budberti 
Salisburgensis *) : „Exercitu8 Thartarorum Poloniam yastayit" 
Tenże sam rocznik jednak podaje pod rokiem następnym 
wiadomość wymagającą objaśnienia: 

„Anno 1260. Duces Poloniae et fratres domus Teuto'- 
nicormn cum auxilio aliorum, quorum Deus corda tetigerat, 
congressi cum Tbartaris in Polonia ipsos yicerunt**. 

Wiadomość ta jest wprost mylną i nieprawdziwą i po- 
lega na nieporozumieniu wynikłem z pomieszania przez pisarza 
Toe7nika Prusaków, Litwinów i Jadżwingów z Tatarami. 
Mylną zaś jest nietylko pod tym względem, ale i co do 
wynika wspomnianćj bitwy. Nie potrzebujemy w celu jćj 
sprostowania sięgać aż do źródeł pruskich wystarczy przy- 
toczyć zapiskę z innego niemieckiego rocznika „Gontinnatio 
8ancrueensis secunda" *) nazywającego przeciwników zakonu 
wpiawdzie także Tatarami ale co do rezultatu zapasów lepićj 
poinformowanego : 

„Anno 1260. Hoc anno Tartari multa mała fecerunt in 
Prnzia, cnntra quos congregati snnt fratres de domo Teuto- 
nicomm et in die sancte Margarethe (13 Julii) simul pugnan- 
tibus occisi sunt fratres de domo Teutonicorum plures quam 
eentnm et de familia eorum plures ; sed tamen laudabiliter 
oecisi, quia Thartari cesserunt." 

Oczywiście, że nie o innym mowa tu wypadku, jak 
o poniesionćj przez zakon dnia 13 Lipca 1260 roku klęsce 



*) M. G. fl. IX p. 560. 
') ibidem p. 7J4. 
") ibidem p. G44. 



Digitized by 



Google 



288 

pod Dtirben ^), którą w niepojęty dla nas sposób przedstawia 
pisarz rocznika Salzburgskiego jako zwycięztwo chrzeńcian. 

Na samym ostatka przytaczamy ta kronikę Wołyńską *), 
którój przedstawienie najbardziój jest szczegółowe i całkiem 
nowycli dostarcza nam danych. Barwną opomeść niskiego 
latopisa podalibyśmy chętnie w całój rozciągłości, ale w tój 
mierze uprzedził jaż nas Professor Łaszczkiewicz, który w II 
Zeszycie II Tomu Sprawozdań komisyi do badania historyi 
sztaki w Polsce opisując kościół św. Jakuba w Sandomierza 
na str. 32 dotyczący ustęp tak w ruskim tekście jak w prze- 
kładzie polskim w całości umieścił. 

Kronika Wołyńska nie będąc opatrzona datami lat 
nie może nam pod względem ustalenia chronologii napada 
Tatarów być bardzo pomocną, podnosimy tylko tę okoliczność 
iż według jój opowieści przebyli Tatarzy , ciągnąc z ziemi 
Lubelskiój na zachód, Wisłę w bród pod samym Sandomierzem. 

W kronice Wołyńskiój nie znajdujemy całkowitego 
obrazu napadu Tatarów i oprócz zdobycia Sandomierza, 
wspomniana w niój jest takie tylko bytność pogan w Lu- 
blinie i Zawichoście jakotćż zniszczenie klasztoru na Łysćj 
Górze; za to oblężenie Sandomierza przedstawione jest tak 
dokładnie i plastycznie, że wydaje się jakby jedynie dla 
opisania tego wypadku nadmieniał w ogóle latopisiec o wkro- 
czeniu Tatarów do Polski '). 



^) EwALP (Gesch. der Eroberung Preussens III p. 142) sze- 
roko o wypadkach tych rozprawiając nie zwrócił uwagi na 
przytoczone przez nas zapiski roczników anstryjackich, 
które przecież w bardzo charakterystyczny sposób dają 
nam miarę interesowania się w Niemczech sprawami zakonu 
krzyżackiego i dokładności z jaką przybywały wieści z kra- 
iny pruskićj. 

*) Połnoje Sobranje Russkich Ljetopisjej II. p. 199, 200. 

*) Zauważamy, że według bulli Bonifacego VIII odstąpili 
Tatarzy od Sandomierza na trzeci dzień po jego zajędn 
zgodnie z tą wiadomością donosi kronika Wołyńska: Wy- 
gnanym że im iz goroda i posadisza je Tatarowje na bo- 
łonji wozlje Wisły, i siedosza dwa dni na bołonji, toże 



Digitized by 



Google 



289 



Bozpatrując się w treści wyszczególnionych źródeł 
przychodzimy do następujących ogólnych wniosków: 

1) W każdem z nich mowa* jest o jednypi tylko na- 
padzie będącym względnie do napadu z r. 1241 drugim 
z rzędu. 

1) W niektórych rocznikach zapisany jest ten napad 
pod r. 1259, w innych pod rokiem następnym. 

3) Różnica ta, jeżeli nie we wszystkich to przynajmniej 
w kilku (Bocznik Wrocławski, Rocznik Krasińskich), nie 
może być wytłómaczoną pomyłką pisarza rocznika, gdyi 
da się wykazać, że tenże chciał istotnie tę a nie inną przy 
danćj zapisce umieścić datę. 

4) Tak źródła podające jako datę drugiego napadn 
Tatarów rok 1259, jak odnoszące go do roku następnego 
na równą zasługują wiarogodność. 

W obec tych ogólnych wniosków dwojaka narzuca się 
ewentualność co do chronologii omawianych przez nas wy- 
padków: albo były dwa napady jeden w r. 1259 drugi 
w r. 1260; albo tćż był tylko jeden napad, ale ten da się 
umieścić w obu wymienionych latach, przeciągnąwszy się 
z jednego roku na drugi. 

Za pierwszą ewentualnością nic nie przemaw ia, .owszem 
możemy ją ze względów poprzednio już wyluszczonych zu- 
pełnie pominąć, postaramy się natomiast sprawdzić o ile 
znajduje druga w źródłach uzasadnienie. 

Kronika Wielkopolska, która przekazała nam kHka 
bliższych i szczegółowszych dat z historyi roku 1259 każe 
poganom wkraczać w posiadłości Bolesława Wstydliwego 
przed Św. Andrzejem t j. w końcu Lisjiopada; — według 
rocznika Krasińskich mieli Tatarzy zabawić w Małopolsce 
przez dwa miesiące, co przyjąwszy musimy stwierdzić ich 
obecność w kraju jeszcze w Styczniu i*. 1260; według bplli 






K 



. ^ V 



poczasza izbiwatija wsie, mużesk poł i żensk, i nie osta 
ot nich ni odin że. Potom że pojdoeza ko Łyścu gorodu. 

Wyds. fiosol T. Xym 37 



Digitized by 



Google 



290 

Bonifacego YUI zdobytym został Sandomirz 2 Lutego 1260, 
co oczywiście zgadza się dostatecznie z poprze^iemi ozna- 
czeniami i wypadałoby chyba poprawić wiadomość rocznika 
Krasińskich o tyle, że ifie 2 ale 3 miesiące przynajmnićj 
gościli Tatarzy w ziemi Sandomirskićj i Krakowskićj *). 

Na przeszkodzie takiemn rozumienin stoi na pozór za- 
znaczony już poprzednio przez nas szczegół z kroniki Wo- 
łyńskiój, według którój przebyli Tatarzy Wisłę w bród. 
Wiarogodności tego szczegółu nie myślimy bynajmnićj podawać 
w wątpliwość^ ale zauważamy z drugićj strony, że podobnego 
rodzaju przeprawa w końcu Listopada lub początku Grudnia 
dokonana przez choćby tak wielką rzekę jak Wisła nie 
należy przy zmienności naszego klimatu do faktów całkiem 
niemożliwych. 

Zresztą zgadza się przedstawienie rzeczy w kronice 
Wołyńskićj jak najzupełoićj z datami zaczerpniętemi ze źródeł 
polskick Dowiadujemy się z nićj bowiem, że wódz Tatarów 
Buronda nie zaraz po dostaniu się na lewy brzeg Wisły 
zaczął oblegać Sandomierz, lecz że pewien przeciąg czasu 
obrócił na łupienie kraju. Tak w polskich źródłach jak 
' w opowieści kronikarza ruskiego występuje zdobycie Sando- 
mierza jako środkowy i najważniejszy wypadek z całćj 
wyprawy, po którym według kroniki Wołyńskićj zajęli 
Tatarzy jeszcze tylko Łysą Górę i zaraz przystąpili do odwrotu. 

Wydawałoby się na pozór dziwnćm, że tak dobrze 
poinformowane źródło jak kronika Wołyńska, nie wspomina 
o nawiedzeniu przez Tatarów Krakowa i Bytomia, gdy przecież 
wiemy z polskich roczników jak najpewnićj, że na zdobyciu 
Sandomierza i Łysćj Góry poganie wcale nie poprzestali. 

Przyczyna tego milczenia spoczywa zapewne w nastę- 
pującćj okoliczności. Autor, jak tego dowodzi barwność 
i szczegółowość opowiadania, albo sam znajdował się pod 
Sandomierzem z posiłkowymi hufcami książąt ruskich, albo 



') Także i kronika wielkopolska wspomina o dość długim 
pobycie Tatarów w Małopolsce: „Plurimis diebus in Cra- 
coyiensi et Sandomiriensi terris esistentes. • • »^ 



Digitized by 



Google 



291 

dowiedział się o wszystkich wspomnianych przez siebie 
szczegółach od świadka naocznego pozostającego jeszcze pod 
wrażeniem niedawno widzianych wypadków. 

Otóż najprędzój nie uczestniczyły już wojska raskie 
w dalszćj wyprawie na zachód, lecz użyte zostały do oblegania 
Łysćj Góry, a sami tylko Tatarzy dotarli na swych chyżych 
komach pod mury Krakowa i jeszcze dalój. Jeżeli rzeczy 
istotnie taki wzięły obrót, to bardzo zrozumiałą jest częściowa 
niedokładność kroniki Wolyńskiój, a okoliczność ta czyni 
zarazem przechowaną w nićj opowieść szczególnićj dla nas 
cenną dowodząc przekonywująco, że latopis ruski to tylko 
w tym wypadku wciągnął do swego historycznego dzieła, 
na co sam patrzał, lub o czem od zupełnie wiarogodnych 
i dobrze z przebiegiem rzeczy obznajomionych dowiedział 
się świadków. 

Wskazówki, które czerpiemy z dokumentów potwierdzają 
chronologiczne dane przechowane w źródłach historyogra- 
flcznych. 

Bolesław Wstydliwy wystawia 11 Kwietnia *), 3 ■), 
i 7 *) Maja 1269 r. przywileje w Krakowie, poczem dopiero 
aż 13 Kwietnia 1260 *) widzimy go znowu w stolicy Mało- 
polski. Lato r. 1259 zeszło mu na wspólnych z księciem 
Wielkopolskim przygotowaniach do wyprawy na ziemię Łę- 
czycką, w jesieni nastąpiła sama wyprawa, w zimie zaś 
mnsiid Bolesław uchodzić przed Tatarami i dopiero z ich 
ustąpieniem t j. zapewne nie prędzój jak w Marcu r. 1260 
powrócił do swoich posiadłości. 

Doknmenty papiezłde jeszcze bardzićj utwierdzają nas 
w zapatrywanii) naszcm na chronologiję drugiego napadu 
pogan na Polskę, bo wspomniany jest w nich ten wypadek 



*) Kod. Dypl. Kat Krak. I p. 76 Nr. LX. 

*) Kod. Dypl. Małop. p. 65 Nr. LIIL 

^ Nakielski Miechovia p. 180. 

*) MiechoYla p. 182; — Bartoszewicz Kod. Dypl. Polski 

in p. 79. 



Digitized by 



Google 



292 

dopiero w Sierpnin r. 1260^ a to z jednój strony w dwóch 
bullach wydanych dla klarysek Zawichostskich ^) a z dmgiój 
w wainćm bardzo piśmie ') wystosowanem do Mistrza i braci 
zakonu Krzyżackiego, zawierającem następujące wyrazy: 
„Ex parte siqnidem yenerabilium fratrum nostrornm... Archi- 
episcopi Gnezoensis et SufFraganeorum necnon et nobilium 
yirorum Ducum terre Polonie littere nobis exhibite contine- 
bant, quod nuper Thartari fines eiusdem terre yiolenter 
aggressi nonnuUas yillas eiusdem terre funditus destmentes, 
habitatores ipsarum preter illos, qno8 secum abduxere captiyos 
nuUi parcendo 8exui etati yel ritni in ore gladii miserabiliter 
posuerunt, quod animum nostrum eo grayius yulnerat, qao 
id in maiorem totius christianitatis iniuriam noscitur redundare, 
yerum quia sicut in eisdem continebatar litteris predicti 
Thartari in concepti furoris proposito persistentes , eandem 
terram adhuc durioribus insultibus impugnare proponunt, spem 
suam pro eo quod Deo permittente de pluribus triumpharunt 
Regnis et Regibus, ad cunctorum christianorum exitium 
prorogantes." 

Ubolewać wypada, że nie dochowały się lub nie zostały 
wykryte — ani wspomniane w bulli papiezkićj listy książąt 
i duchowieństwa polskiego, donoszące o napadzie Tatarów, 
ani bezpośrednia na nie odpowiedź papiezka, która jak wnosić 
możemy z zawartćj w przytoczonym ustępie wzmianki : i . 
„nuper Thartari fines terre yiolenter aggressi . . ." ni e o wiele I • 
wcześniejszą nosiła datę niż bulla z 10 Sierpnia 1260 r. 

Ze wszystkich atoli dokumentów najwięcćj zawiera 
szczegółów i wiadomości do drugiego wkroczenia pogan do 
Polski list pewnego opata Cystersów do opata klasztoru 
Welehradzkiego znany początkowo tylko ze streszczenia w Re- 
gestach Śląskich Grttnhagena ') a następnie wydrukowany 



*) Kod. Dypl. Małopol. p. 66 Nr. LIV, LV. bulle Aleksandra 

IV z 6 i 13 Sierpnia 1260. 
•) Voigt Cod. Dipl. Praa. I p. 131 bulla Aleksandra IV z 10 

Sierpnia 1260. 
•j Cod DipL Sil. Vn 2, 81 Nr. 1023. 



Digitized by 



Google 



293 

ze znajdującego się w Korneaburga ' rękopisu z w. XIII; 
a właściwie z późniejszej z tegoż kopii, przez Wattenbacha 
w II Tomie Neues Archiv flir aeltere Deutsche Geschichte 
p. 626. Ze względu na jego ważność podajemy go w całój 
rozciągłości. 

„Reyerendo Patri ac Domino, Domino N. abbati in 
Welgrady frater R. dictas abbas in Qyda ^) salutem et debite 
reyerencie famulatum. 

Quoniam cum essem apud yos, animos multorum yidi 
tarbatoB propter metum Thartarorum, ne super hoc nlterius 
torbemini, paucis yerbis scribo yobis, que facta sunt in ducatu 
Gracoyiensi et Sandomiriensi. Sciat dilectio yestra terram 
Sandomirie esse consumptam et Gracoyiensem proyinciam 
usqne ad interoicionem esse depopulatam , nec est in supra- 
dietis proyinciis qui per latebras eyaserit, nisi qui confagerunt 
ad presidia, deserentes lacos antequam Thartari inciperunt 
perlustrare silnas et montium summitates et condensa nemora. 
Clanstra etiam ordinis nostri yidelicet Coppoyeniciam, Andreow, 
Wancozh, Syleoy, Claram tumbam, Ludemyr leserunt supra 
modum, occidentes monachos/conyersos mactantes. De qui- 
bns occisis non possumus plene scire numemm, summa ta- 
men occisomm; de qua nobis constat, surgit usqne ad quin- 
quaginta personas ordinis nostri. Tanta yero cede facta, 
quanta non est aadita U8que ad diem lianc, recessemnt 
in Rusciam, equi8, iumentis, pecoribns, pecudibusque 
abductis, et quod magis dolendum est, yirgines pueros*, 
mulieres spcciosas ac nobiles sine numero deduxerunt. Hac 
perlecta littera rogo yos, quatenus si potestis facere, ut 
eam frater Dominicus nuncius Morimundi yideat, dignemini 
proeurare. Nos yero si quid postea de impetu geutilium 
sciremns yos certos reddere non omittemns. Yale. Hec 
anno ab incamatione domini M. GC.LIX sunt facta. 



*) Griinhagen domy&la się w tój miejscowości ślązkiego „Randen^ 
w którem istotnie znachodził się klasztor cystersów, przy- 
puszczenie to jednak dla tego nie jest bez zarzutu, że 
pierwszy znany opat z Rauden zowie się Piotr i występuje 
dopiero w r. 1263. 



Digitized by 



Google 



294 

Zanim zastanowimy się nad treścią interesnjącego tego 
listU; musimy najsamprzód zauważyć; że w tój postaci w jakićj 
go posiadamy^ t. j. w kopii umieszczonej w rękopisie z w. 
XIII, jest on zupełnie niedatowany. Za datę nie może ucho- 
dzić pochodzący widocznie od przepisywacza dodatek umiesz- 
czony na końcu listu, a mający dla nas jedynie taką wartość 
jak np. zapiska znajdująca się również pod r. 1259 w Continuatio 
Lambacensis: „Thartari &racoyiensem proyinciam deyasta- 
yerunf W oryginale nie miało zapewne pismo opata cystersów 
żadnego chronologicznego oznaczenia, które zresztą potrzebne 
nie było, bo w Welehradzie wiedziano dobrze, kiedy Tata- 
rzy do Polski wkroczyli, a jedynie wyczekiwano na szcze- 
gółowe wiadomości, dotyczące zwłaszcza strat jakie poniosły 
klasztory Cystersów w Polsce. Pisarz rękopismu przepisując 
z oryginału niedatowane to sprawozdanie, dodał od siebie 
datę, którą może zaczerpnął z „Continuatio Lambacenssis'' 
lub z innćj jakićj znanćj mu zapiski. Okoliczność ta nie 
zmniejsza dla nas ani trochę wartości przytoczonego listu 
tembardzićj, że możemy pr awie na pewno twierdzić, że był 
pisany w Marcu lub najpóźnićj Kwietniu r. 1260. do owcze- 
go opata w Welihradzie Mikołaja '). Podane zaś w spra- 
wozdaniu tem wiadomości nie dla tego tylko uważać możemy 
za zupełnie wiarogodne, ze zawarte są one w półurzędowym 
niejako raporcie mającym dojść do wiadomości opata Mori- 
mundzkiego, ale także ponieważ znajdują potwierdzenie 
w współczesnych dokumentach polsłdch. 

Tak czytamy w wystawionym w Osieku d. 10 Września 
1262 *; przywileju Bolesława Wstydliwego dla Cystersów 
Eoprzy wnickich : „Proinde noyerit etas tam presens, quam 
postera, quia cum claustrum de Koprzywnica nuper sit tota- 
liter a paganis Thartaris deyastatum, nec aliter adicere possit 
ut resurgat, nisi proborum yirorum consilio et auxilio sub- 



') Co do imienia opata Welihradzkiego por. dokument z 15 

Sierpnia 1261 w Emlera, Regesta Bohemiae II p. 122. 
'; Kod. Dypl. Małopol. p. 76 Nr. LX. 



Digitized by 



Google 



295 

lenetor^. . . następnie w innym dla tegoż kiasztorn wydanym 
doknmencie ^) z 8 Gradnia 1268 : „. . . Nos Boleslans. . . notnm 
facimaSy qaod... monasterio de Gopriunica. . . libertatem et 
immanitatem huiusmodi donayimus; cum igituripsum cenobiom 
cum yilla forensi adiacente et aliis pertinentiis ad ipsum 
clanstnim contingentibus per Thartaros miserabiliter et flebi- 
liter oecnlto Dei auxilio sit penitas adnnilatam et ignis con- 
suDptione infarillatum ex imo cordis tali ealamitati compa- 
cientes et condolentes^ iam pridem priyilegium contulimus, 
qao ipse locns et sibi subiecta queant in rebus et colonis 
aliąuantisper nostro beneficio releyiari.'' 

Udzielając w Maju r. 1260 ') obszernych nadań dla 
Cystersów w. Wąchocku wspomina książę krakowski ^ że : . 
„non sine cordis magno dolore merentes desolationem mo- 
nasterii de Wąchocko Cisterciensis ordinis; per Thartaros 
iactam... priyilegia, libertates, immunitates, possesiones et 
eonun beneficia, que per nostros progenitores, yidelicet ducem 
Casimirum et patrem nostrum ducem Lesconem et etiam per 
nos et alias nobiles terre et ąuosąue fideles eidem sunt ecclesie 
coUata ad instar priomm priyilegiorum in preśenti instrumento, 
prout potoimus in memoria habere, scripto commendare et 
singala distinguere et subnotare demandayimus^. Widocznie 
zatem zaginęły przy zniszczeniu klasztoru ^ najdawniejsze 
Wąchockie przywileje^ i dokument Bolesława miał je wszystkie 
zastąpić; zauważamy dodatkowo, że jestto pierws za wzmian ka 
o drugim napadzie Tatarów przechowana w źródłach dyplo - 
matyczny chjpolgkich. 

Koprzywnica i Wąchock najbardziój niewątpliwie ucier- 
pisdy od pogan, ztąd w wydanych dla nich dokumentach 
tak wyraźnie wspomniane są, jako przyczyna nowych 
darowizn, poniesione od dziczy Tatarskićj szkody, ale 
w ogólncm odszkodowaniu miały udział i inne konwenty 
Cysterskie, które według listu opata z Kudy dotknięte 



') Kod. Dypl. Małopol. p. 93 Nr. LXXVn. 
*) Kod. Dypl. Kat. Krak. I p. 78 Nr. LXL 



Digitized by 



Google 



296 

zostały powodzią tatarską; tak otrzymują Cystersi Szczyrzyczcy 
i Mogilscy w r. 1264 i 1266 znaczne nadania od bisknpa 
krakowskiego Prandoty *), rychlój jeszcze bo 18 Marca 1263 *) 
roku obdarowid Bolesław klasztor Jędrzejowski nadaniem 
Skaryszewa a mnichom Salejowskim potwierdził dawne ich 
przez Kazimierza Sprawiedliwego i Leszka Białego nadane 
przywileje •). 

Nie przesadza przytem antor listu bynajmnićj, tak jas- 
krawo opisując doznane przez księztwa Krakowskie i Sando- 
mirskie klęski i mówiąc ; że o takich mordach i rabunkach 
nikt^ jeszcze nie miał tam wyobrażenia; bo w tern zgadza 
się tylko ze źródłami bistoryograficznemi a przedewszystkiem 
z rocznikiem kapitulnym, który wprost twierdzi , że drngi 
napad Tatarów o wiele sroższym był od pierwszego. 

List opata z Budy wzbogaca zatem w sposób bardzo 
pożądany zasób faktycznych naszych wiadomości o dmgiem 
najściu pogan do Małopolski, ale jako niedatowany nie może 
nam dostarczyć żadnych chronologicznych wskazówek. 

W ten sposób załatwilibyśmy się z kwestyą chronolo- 
giczną drugiego napadu Tatarów a zarazem wykazali dowodnie 
że raz pod r. 1259, to znowu pod rokiem następnym wspo- 
minane w rocznikach krajowych i obcych wtargnięcia pogan 
do Polski dlatego tylko pod rozmaitemi pojawiają się datami 
że Tatarzy wkroczywszy przy końcu r. 1269 do ziemi San- 
I domirskiój opuścili ją dopiero w pierwszych miesiącach r. 
! 1260. Jedni zatem rocznikarze zapisując wiadomość o po- 
^ ; wtómćj bytności pogan w Małopolsce mieli przedewszystkiem 
; \ rok ich przybycia na uwadze, drudzy rok, w którym dostał 

\' 

^) Patrz Dokumenty Prandoty z 12 Maja 1264 dla Szcsyrzycz 

w Kod. Dypl. Małopol. p. 84 Nr. LXVII; dla Mogiły w Kod. 

Dypl. Mogił. p. 21 i 23 Nr. XXVIU i XXIX z 14 Maja 

1266, 
•) Kod. Dypl. Małop. p. 78 Nr. LXI, 
•) Rzyszczewski i Muczkowski Kod. Dypl. Polski I p. 86 Nr. L. 

Poknment wydany w Krakowie d. 30 Września 1262 r. 



Digitized by 



Google 



297 

się Sandomirz w ręce Tatarów a nieszczęńliwi jego obrońcy 
tak strasznego doznali losa. 

Bocznik Wrocławski mający Śląsk w pierwszój linii na 
widoku, lub pisarz rocznika Krasińskich wspominający o za- 
pędzenia się Tatarów aż do Bytomia jedynie nawet tylko 
mogli rok 1260 przy odpowiedniój nmieńcić zapisce, nie dega 
bowiem wątpliwości, ze w tym dopiero roku dotarli poganie 
tak daleko na zachód. 

Dwie inne jeszcze kwestye nasuwają się przy zesta- 
wianiu wzmianek zaczerpniętych z pomników historyogra- 
fieznych i właściwego wymagają objaśnienia : najpierw opo- ^ 
wieść rocznika Świętokrzyskiego a powtóre różnica jaka 
zachodzi między kroniką Wielkopolską a kroniką Wołyńską 
w przedstawieniu okoliczności towarzyszących zdobyciu 
Sandomierza. 

Bocznik Świętokrzyski dwie ma zupełnie oryginalne 
gdzieindziej nie zapisane wiadomości : o udziale Piotra Eręp- 
skiego i brata jego Zbigniewa w obronie Sandomierza 
i o ucieczce Bolesława Wstydliwego :do Sieradza. 

Pierwsza z nich już tćm samom wzbudza podejrzenie, 
ic ów Piotr Erępski] występuje w roczniku Świętokrzyskim 
jako capitaneus, a jak wiemy, godność ta nie była 
jeszcze w owym czasie znaną w hierarchii urzędniczćj księztw 
Piastowskich. Zresztą ani w tym, ani w jakimkolwiek bądź 
imiym charakterze nie spotykamy żadnego Piotra „herodem 
de CSrampa^ pomiędzy świadkami na tak stosunkowo licznych 
dokumentach Bolesława Wstydliwego, niemnićj obcą cam jest 
postać brata jego Zbigniewa. 

Przytoczymy tu nasuwającą się dla pozornego swego i 
prawdopodobieństwa hypotezę co do osoby Piotra, aby wy- 
kazać zarazem jćj omylność. 

Pomiędzy dygnitarzami pojawiającymi się na przywile- 
jach Bolesława Wstydliwego spotykamy w r. 1258 ') także 

') Dokument z r. 1258 w Eod. Dypl. Małop. p. P3 N. LI. 
również dokument z 11 Czerwca 1258 r. w Kod. Dypl, 
Kat Krak. L p. 78. N. LYIIL 

WtOi, Utmot T. XTm. W ' 



Digitized by 



Google 



298 

kasztelana Lnbekkiego Piotra. Z dokumentu za& księeia 
Krakowskiego z 30 Maja 1254 r. ^) wydanym w Korczynie 
dla klasztoru Zwierzynieckiego dowiadujemy się, że istniała 
w ziemi Lnbelskiój wieś Krampa (. . . Skoniszin, Yetmagora 
dicta in terra Lnblinensi cum adiacentibus hereditatibus id 
est cum Krampa...), możnaby zatem wnosić, że w roczniku 
zaszła tylko pomyłka, że zamiast „capitaneus^ należy 
czytać „castellanus** a bohaterskim obrońcą Sandomierza 
był Piotr kasztelan Lubelski. 

Przeciwko temu przypuszczeniu przemawia jednak żC: 

1) W ziemi Sandomirskićj wsi z nazwą Krępa jest 
aż kilka, które wszystkie to samo mogłyby rościć prawo do 
bliższego stosunku z owym zagadkowym Piotrem, co i Krępa 
Lubelska; 

2) W chwili kiedy Tatarzy podstąpili pod Sandomierz 
nie był już Piotr kasztelanem Lubelskim, w godności tij 
zastąpił go Warsz ') i, ponieważ nie widzimy go na żadnem 
wyższem dostojeństwie, prawdopodobnie juz nie żył. 

W obec tych uwag nie możemy upatrywać w opowieści 
I rocznika Świętokrzyskiego nic innego, jak przechowanie 
i ży wćj rodowćj tradycyi, w ktdrćj trudno już ocenić co prawdą 
\ jest, a co upiększeniem i późniejszym dodatkiem. 

Nie mniejszą sprawia nam trudność drugi szczegół 
przechowany w roczniku Śynętokrzyskim o schro nieniu się^ 
Bolesława Krakowskiego przed Tataranii do Sieradza. Samo 
w Bol)ie nie jest to 'wcale nlemożebnem lub nieprawdo- 
podobnćm, a może nawet dałoby się w tćj okoliczności upa- 
trywać pewien związek z bezpośrednio przed ukazaniem się 
pogan w Małopolsce dokonanćj wyprawie książąt Krakow- 
skiego i Wielkopolskiego przeciwko Kazimierzowi Łęczyc- 
kiemu. Z drugićj jednak strony wypada zauważyć, że świa- 
dectwo rocznika Świętokrzyskiego, nie wystarcza, aby fakt 
ten uznać jako całkiem pewny i niezachwiany. 



') Kod. Dypl. Kat Krak. L p. 53. 

') Nakielski Miechowa p. 180. Dokument Bolesława Wstydli- 
wego z 7 Maja 1259 n 



Digitized by 



Google 



299 

Większej doniosłości jest pewna sprzeczność^ która za- \ 
chodsi między przedstawieniem zdobycia Sandomierza według j 
kroniki Wielkopolskiój i kroniki Wołyńskićj. 

Polskie źródło tak rzecz tę opisuje: Książęta Ruscy, 
Wasylko brat Daniły i synowie tegoż Lew i Roman ^) widząc 
że się zbytnio przewleka oblężenie grodu Sandomirskiego, 
poradzili zdradziecko mieszkańcom otoczonego miasta , aby 
za cenę życia wydali Tatarom zamek i dostatki swoje. 
Sandomierzanie usłuchali na swe nieszczęście chytrój rady, 
łecz skoro ufni w obietnicę książąt ruskich i pogan wyszli 
bezbronni z po za murów zostali natychmiast w znacznój 



^) Kronika Wielkopolska niewątpliwie mylnie czyni Romana Dani- 
łowicza wzpółnczestnikiem zdobycia Sandomierza, książę ten 
bowiem został roku poprzedniego zabity przez Litwinów 
(Połnoje Sobranje Ruskich Ljetopisjej*!! p. 197J, a z kroniki 
Wołyńskiój możnaby jedynie wnosić na obecność w obozie 
Tatarskim Wasylka i synowca jego Lwa Daniłowicza. (Por. 
także Szaraniewicz, Istorja Oalicko - Wołodimirskoj Rusi 
p. 100). 

Pod innym jeszcze względem różnią się oba źródła: 
według kroniki Wołyńskiój wymordowali Tatarzy c:^ą 
ludność Sandomirską, tak, że nikt zgoła przy życiu nie 
miał pozostać; według kroniki Wielkopolskićj. natomiast 
mieliby poganie uprowadzić część Sandomierzan mianowicie 
młodzieńców i kobiety w niewolę. Zdaje mi się, że niktby 
w tym wypadku nie odmówił latopisowi ruskiemu bezwzglę- 
dnego pierwszeństwa, gdyby rocznik kapitulny nie potwier- 
dzał wiadomości źródła polskiego. Lecz i tak prawdopo- 
dobniejszem jest, że Tatarzy , rozjątrzeni mężną obroną 
załogi, żadnemu z Sandomierzan nie darowali życia, licząc 
zresztą na l>ogaty jeszcze łup w ludziach w dalszym ciągu 
swojój wyprawy. Dodać nadto musimy, że i z bulli Boni- 
facego VIII nabiera się przekonania o znpełnem wytępieniu 
przez pogan ludności Sandomirskićj ; a zwracamy i na to 
jeszcze uwagę, że i po zdobyciu Łysćj Góry mieli sobie 
Tatarzy podobnie jak w Sandomierzu z mieszkańcami po- 
stąpić Widocznie więc było to u nich zwyczajem karcić 
w ten sposób ludność miast, przy których obleganiu na zna-, 
czniejszy napotkali opór. 



Digitized by 



Google 



w 



300 

części wymordowani, tak, że Wisła krwią indzką się zabar- 
wiła; — kobiety za6, dziewczęta i młodzieńców uprowadzili 
Tatarzy w niewolę. 

Latopisiec Raski stwierdza w zasadzie opowieść kroniki 
Wołyńskiej co do strony faktycznój, bo donosi jaknajwyrałnićj 
iż mieszkańcy Sandomierza wyszli dobrowolnie z zasła- 
niających ich obwarowań, a sposób, w jaki opisnje to wyjście, 
świadczy dowodnie, że wychodzili z zamiarem i nadzieją 
przebłagania dziczy pogańskiój i otrzymania w nagrodę swój 
uległości, bezpieczeństwa życia. O roli, jaką przypisuje kronika 
Wielkopolska książętom Rnskim nie tylko, że latopia Wo- 
łyński nie wspomina ani słowem, ale stara się nawet podać 
jako przyczynę rozpaczliwego krokn Sandomierzan pożar 
kościoła, którego drewniany dach nagle zapłonął. 

Ponieważ rocznik kapitalny również donosi, że „castrom 
Sandomirie magis calliditate doli qnam robore yirinm (Thar- 
tari cepernnt)^, nie mamy powoda odrzucać przedstawienia 
kroniki Wielkopolskićj , którą milcząco potwierdza i sama 
kronika Wołyńska. Trudno żądać od Rusina, brzydzącego 
się jak najbardzićj pogaństwem, zdradzającym niejednokrotnie 
niekłamaną sympatyę dla pobratymczych Polaków, aby głośno 
wyznawał, że ruscy to właśnie książęta przyczynili się do 
upadku dzielnie broniącćj się chrześcijańskićj twierdzy i uła- 
twili poganom zbeszczeszczenie świątyni Pańskićj. 

Po osiągnięciu tych wyników moglibyśmy już przejść 
do głównego naszego zadania t. j. do przedstawienia samego 
napadu w całój jego rozciągłości. Ze względu jednak na 
poszanowanie, jakie winniśmy Długoszowi, zastanowimy się 
chwilę nad sposobem^ w jaki złożył on poświęcony ziymują- 
cym nas obecnie wypadkom ustęp swycb dziejów. 

Jest to u nas ogólnie przyjęte odmawiać Długoszowi 
zmysłu krytycznego, i sądzić, że w kompilowaniu i zesta- 
wianiu przystępnych mu wiadomości źródłowych, histoiyczne 
jego uczucie na żadne nie natrafiało wątpliwości. 

Mniemam, że rzecz się ma przeci?niie, choć nie chcę 
przez to twierdzić, aby sama świadomość istnienia pewnych 



Digitized by 



Google 



301 

kontrowers w dawniejszych historTOgraficznych pomnikach 
miida Długosza nakłonić do pokuszenia się o ich rozwikłanie. 

Przedstawienie jego drugiego napadu Tatarów jest^ 
dla mnie przynajmniej niewątpliwym dowodem, że Długosz 
nie umiejąc sobie wprawdzie poradzić z nasuwającemi mu 
się trudnościami chciał przecież^, chociażby sztucznie szkopuł 
ominąć i z niepewności wycofać się na wszelki sposób z ho- 
norem. Znane mu przy tćj sposobności były wszystkie przy- 
toczone przez nas poprzednio źródła polskie prócz rocznika 
Wrocławskiego, a możebnem jest, że korzystał tćż i z kilku 
nieprzystępnych już dla nas zapisek. Eorzysti^ tćż jeszcze 
z jednego, znanego nam wprawdzie pomnika, którego jednak 
starannie wystrzegliśmy się w tym wypadku spożytkować, 
ponieważ to co w nim powiedziana jest o Tatarach odnosi 
się do trzeciego ich wkroczenia do Polski z końca r. 1287. 
Hnićj ostrożny nazywa tćż Długosz mylnie wodzów Tatarskicb 
Nogajem i Telebugą, którzy dopiero za Leszka Czarnego 
nawiedzili ziemię Krakowską i Sandomirską, a to mu bynąjmniój 
nie przeszkadza spożytkować zapiskę ^) kalendarza krakow- 
skiego raz jeszcze, ale już w sposób właściwy, przy spisaniu 
wypadków z roku 1287. Zresztą trzyma się Długosz dość 
śdśle swyeh źródeł a mianowicie w ustępie z r. 1259 kroniki 
Wielkopolskićj , rocznika kapitulnego i Świętokrzyskiego, 
tego jednak z pewną odmianą, bo nie każe Bolesławowi 
uciekać do Sieradza, lecz prowadzi go wraz z żoną na Węgry, 
nie umiemy rozstrzygnąć czy słusznie. Milczenie dokumentów 
węgierskich, w których możnaby oczekiwać jakiegokolwiek 
śladu bytności Bolesława z drugiej strony Karpat, przema- 
wiałoby raczćj za wiadomością rocznika Świętokrzyskiego. 

Pomijam tu drobne usterki Długosza nazywającego 
kasztelana Krakowskiego w r. 1259 Klemensem zamiast 
Adamem, lub korzystającego jak najnlekrytycznićj ze znanćj 
mu z rocznika Świętokrzyskiego bulli papieża Bonifacego, 
którą złudzony mylną datą przypisuje Aleksandrom lY, bo 



') Mon. Pol. Hiat. II p. 940, 

/Google 



Digitized by ^ 



] 



302 



te są w jego dziejach na porzi^dku dziennym, a stwierdzam 
tylko y ie z własnój kombinacyi oznacza Długosz w tym 
pierwszym ustępie o Tatarach czas ich pobytu w Polsce na 
miesięcy trzy, wspomniawszy poprzednio za kroniką MTiel- 
kopolską, ie wkroczyli do księstwa Bolesława Wstydliwego 
koło Św. Andrzeja. Kronika mówi, że przed św. Andrzejem, 
Długosz, że po 30 Listopada, ale to zapewne nieuwagą jego 
tylko spowodowana różnica. W każdym razie spisując pod 
r. 1259 cały napad aż do odwrotu pogan przekroczył już 
Długosz granicę tego roku i sięgnął w następny. Tymczasem 
pod rokiem 1260 znowu czytamy o najdciu Tatarów i po* 
nownóm przez nich zdobyciu Sandomierza. Bolesław uchodzi 
do Węgier, Prandota cłironi się do Raciborza, poganie niszczą 
klasztory Klarysek w Zawichońcie i Benedyktynów na Łysćj 
Górze, zapędzają się pod Bytom i po dwumiesięoznem plą- 
drowaniu z łupem i jeńcami powracają, zkąd przyszli. 
Widooznein jest aż nadto, że to rocznik Krasińskich, że 
wzmiankowane bulle dla mniszek Zawichostskioh i może 
nieznane nam dokumenty Benedyktynów z Łysij Góry, 
a mieszczące analogiczną wzmiankę o grozie Tatarskiój 
w zastosowaniu do klasztoru Łysogórskiego, posłużyły Długo- 
szowi za źródło do skreślenia drugiego tego ustępu. 

A więc zdawałoby się, rzecz całkiem jasna. Długosz 
utrzymuje, że tak w r. 1259 jak w r. 1260 wkraczali Tatarzy 
do Polski, za pierwszym razem bawili 3 miesiące, za drugim 
2, a Sandomierz był za każdym najściem pogan głównym 
przedmiotem ich dzikości i spustoszeń. 

Po bliższem zastanowieniu się jednak musimy trochę 
zmodyfikować pierwsze nasze wrażenie. 

Tatarzy mieli zabawić za pierwzym razem 3 miesiące, 
z tych miesiąc tylko przypada na rok 1259, a 2 na rok 
następny, czy to przypadkiem nie te dwa miesiące po- 
bytu ich w r. 1260 opisuje ustęp pod tymże umieszczony 
rokiem tylko częściowo w skróceniu, częściowo z podaniem 
nowych szczegółów należących według Długosza stanowczo 
już do r. 1260. Zdaje mi się, że nikt wątpliwości tćj za- 
sadniczo nie zdoła rozstrzygnąć z tćj prostćj przyczyny. 



Digitized by 



Google 



303 

ie w mowie będące ostępy ałożył Długosz z umysłu tak, 
aby nie można na pewno wywnioskować, jakie było jego 
w tym wypadku istotne zapatrywanie. 

Znalazłszy napad Tatarów zapisany w rocznikach pod 
dwoma różnemi datami, nie odważył się Długosz twierdzić 
wprost, ze mimo tego raz tylko w tym czasie wtargnęli Ta- 
tarzy do Małopolski; — choć w gruncie wydawało mu się to przy- 
puszczenie najbardzićj do prawdy zbliżonem, wolał przecież 
chwycić się drogi wymijającćj i tak swe opowiadanie sfor- 
mułował i rozdzielił, że z równą słusznością uprawnieni 
jesteśmy jedne i drugą przyjąć ewentualność. Że przytem działał 
Długosz z rozmysłem dowodzi między innemi najsilniój pomi- 
nięcie daty zdobycia Sandomierza znanćj mu z przechowaućj 
w roczniku Świętokrzyskim bulli papiezkićj. 

Jeżeli podobna niestanowczość nie może być poczytaną 
liistorykowi za zaletę, to w tym wypadku dowodzi ona 
przynajmnićj, że dalekim był Długosz przy korzystaniu ze 
swych źródeł od bezmyślnego kompilowania, jakie mu niejeden 
zbyt pochopnie przypisuje 



-HiS^seiS^- 



Digitized by 



Google 



804 

U. 

Frzobiog dmgiogo napadu Tatarów na Polska. 

Gdyby Tatarzy po wielkim napadzie z r. 1241 byli 
powrócili do Aiyi, zachowałaby się bez wątpienia na wieczne 
czasy pamięć ich pobyta w Europie, ich spustoszeń i mordów, 
ałe obawa przed nimi wkrótce by ustąpiła, i groźny najezdca 
poszedłby niebawem do rzędu legendarnych postaci , które 
w dzieciach jedynie strach wzbudzają. 

Poganie jednak nie tylko, że nie pomyśleli o powrocie 
do swoich wschodnich siedzib ale niedwuznaczny okazali 
zamiar utwierdzenia się w zajętych krajach ruskich, zkąd 
mogli w każdój chwili z większą daleko, niż za pierwszym 
razem, łatwością wkroczyć bądź dó Węgier, bądź do Polski, 
bądź nawet do Prus i Litwy. 

Równocześnie groźnego nabyła rozgłosu nazwa Tatarów 
w ziemi Świętćj. Zdawało się, ze niema Chrześcijaństwo 
straszniejszego od nich wroga, zachodziła nie całkiem płonna 
obawa ujrzenia tatarskich jeźdźców we Włoszech lub Francyi, 
w niczem nie widziano zapory zdolnój wstrzymać zWyeięzki 
ich pochód. 

Ustawicznie dochodziły do Stolicy świętćj z rozmaitych 
świata okolic zatrważające wieści, zewsząd domagano się 
pomocy i obrony w Rzymie, z goryczą wypominano papieżom 
brak współczucia dla niedoli krajów chrześcyańskioh , gro- 
żono nawet wejść w bliskie z póganem związki, byle zapewnić 
sobie bezpieczeństwo jutra. 

Jakąż więc tak skuteczną rozporządzać mógł bronią 
papież, że królowie i książęta liczący zbrojnych swych na 
tysiące nie poprzestając na własnćj działalności, żądali aby 
najwyższa władza duchowna zajęła się uorganizowaniem 
obrony. 

Broń to była niestety bardzo już zużyta, potężna w w. 
XI, silna jeszcze niezmiernie w wieku następnym, odmawiała 
już posłuszeństwa w połowie w. Xin. 



Digitized by 



Google 



305 

Wyprawy krzyiowe stanowczo »ię ju* przeżyły, nawet 
w stosanka do ziemi Świętej; boć wyjątkowy zapał Ludwika 
Świętego daje nam w ewem odosobnienia najlepszy dowód 
jak mało był przez współczesnych podzielany; cóż mówić 
dopiero o próbaoh dokonywanych w tym kiemnkn we wschod- 
nich krajach Enropy, a więc przedewszystkiem na Węgrzech | 
w Polsce i Bnsi, gdzie nie było rycerstwa, ustroją feudalnego, I 
gdsie poświęcanie si ę dla idei liyło rz eczą po nieką d nieznaną, / 

Zdawałoby się, że bezpośrednio grożące od Tatarów 
nielieaiHeezeństwo powinno było przekonać mieszkańców wscho- 
dnićj Europy o użyteoznośd wspólnćj, pod znamieniem krzyża 
podjętćj wyprawy, ale temu n a prz eszkodzi e ste l przede- 
wszystkiem podział Polski i Rusi na drobne księztwa, który 
przy ciągłych waśniach i rozterkach między panującymi nie 
doswahił myśleć o zjednoczonćj akeyi. 

Nie na wiele przydawały się zachęty papieży, któnsy 
ołńe^wati uczestnikom wymierzonych przeciwko Litewskim 
lab Tatarskim poganom krzyżowych wypraw, te same do- 
brodziejstwa i odpusty, co udającym się osobiście na obronę 
Grobu Chrystusa. Miała stolica święte szczegóhiiejszy jeszcze 
powód opiekowania się krajami nad i za Wisłą położonymi, 
łK> tam usadowił się zakon krzyżacki mający właśnie za za- 
diuiie walkę % pogaństwem i rozszerzanie wiary chrześcijańskićj, 
a klęskę zakonu lub całkowite jego zniszczenie uważanoby 
w Rzymie jako straszny, trudny na razie do powetowania 
cios najistotniejszym zadany kościoła interesom. 

Niemnićj zależało papieżom na trwałem przyłączeniu 
kaiąiąt ruskich do obrządku rzymskiego, na ścieśnieniu węzłów 
łączących Daniłę ze stolicą świętą i zachodnią cywilizacyą, 
na utrzymaniu Mendoga przy wierze chrześcijańskićj, a to 
.wszystko groziło niechybnym upadkiem i rozprzężeniem, 
gdyby się interwencya kościoła nie okazała skuteczną w obro- 
nie od Tatarów, nie przekonała świeżo nawróconych, że 
w Rzymie spoczywa niechybne od wszystkich niebezpie- 
ezeństw ocalenie, że stemtąd przychodzi w każdym wypadku 
akuteczna pomoc. 

WydB. Skaol T. ZTUI. 39 

Digitized by VjOOQ IC 



308^ 

Już w r. 1253 pisi^ Daniło do Inocentego IV, że Tatarzy 
gotąją się za powtórnem wkroczeniem zniszczyć do reszty to, 
co ocalało od poprzednich spn8fx)8zeń. Od Ruskiego króla 
pochodząca wiadomość nie mogła się wydawać podejrzaną, 
wywołi^ tćż niemsde w Rzymie wrażenie i nakłoniła pa- 
pieża do energicznego wystąpienia. 

14 Maja 1253 roku ^) rozesłane zostały liczne egzempla- 
rze bnlli papiezkićj do dnchowieństwa Czeskiego i Moraw- 
skiego; do biskupów Pomorskich, Polskich i Ruskich. W nie- 
zwykle podniosłych choć trzeźwych zarazem i prostych wy- 
razach wyłuszcza papież swoje zapatrywanie na środki, jakich 
należy się chwycić, by zabezpieczyć się od grożącćj klęski, 
i równocześnie donosi, że polecił opatowi z Mezano, by gło- 
sił krzyżową przeciwko Tatarom wyprawę. 

Bardzo słusznie napominał papież, aby nie usypiano 
się złudnem bezpieczeństwem, dokąd znajdują się poganie u wrót 
chrżeściaństwa , aby zawczasu podjęto obronne przygoto- 
wania "). 



') Thbinbr Yetera Mon. Pol. I. p. 61 Nr. 107. 

*) „Yerum licet ipsorum recessus ab illatis molestiis Yobis 
aliąuod intervallum temporis indulserit respirandi, quou8qne 
tamen in eiusdem ianuis christianitatis habentur, tamąuam 
ad vos aditus deinceps eis non pateat reyertendi, non 
debetis imaginariam yobis securitatem promittere 
ex qua possit yobis graye minę dispendium de facili pro- 
yenire. Sanę nuper Carissimo in Chriati filio nostro Regę 
Roście iliustri, quem loci yicinitas suomm secretorum ple- 
rnmque reddit participem, per iitteras suas accepimus 
referente, prefatos Tbartaros fore paratos ad delendas 
reliquia8, qna8 diyina benignitas in plerisqQe locis propter 
fnge presidium ab ipsorum clementer manibns liberayit, et. 
ipsius ylcinia christianitatis yesano spiritu, nisi deus eis 
restiterit, conculcando, propter quod ne tam infelicis pro- 
posili preconceptnm sortiatur effectum, ne feralis impetus 
in multorum debachetnr excidium obsistentium robore non 
represBUS, interest yestra precipue, qai prioribus 
ipsoram incursibus estis expositi,8ic disponl, quod 
per yos eorum conatibus, ne cenricosa ipsorum amplias 
icyalescat snperbia irretunsa^ acie yiriliter resistatur"* 



Digitized by 



Google 



307 

Wymowne słowa Innocentego lY pozostały jednak bez 
ważniejszego skutka, a ponieważ zawarte w liście Daniły 
wie&ci na razie się nie sprawdziły, nie wzięła poruszona 
przez papieża sprawa właściwego obrotu. 

W roku następnym rozeszła się] znowu pogłoska i od- 
biła sif echem aż Rzymie, że Tatarzy zamierzają nawiedzić 
Inflanty, Estonię i Prusy a Innocenty nakaztye ') tamtejszemu 
dneliowieństwu zająć się natychmiast zaciąganiem wierąych 
pod znamię krzyża. 

W najbliższych potem latach zajęli uwagę tak papieża 
jak zakonu i książąt polskich inni poganie, przeciwke którym 
wypadło przedewszystkiem energiczną skierować działalność. 
Mamy ne myśli Litwinów, Prussaków i Jadżwingów, podjętą 
przeciwko nim wyprawę Ottokara Czeskiego ') , następne 
wkroczenie ich do posiadłości zakonu, współdziałanie mino- 
ryty Bartłomieja z Czech w przygotowaniu nowćj krucyaty, 
do którćj należeć miał i Kazimierz Łęczycki •), erekcya 
osobnego biskupstwa w Łukowie % rozliczne układy papiezkie 
to z zakonem to z książętami Polskimi ') przedsiębrane 
zawsze ze względu na sąsiednich pogan, wszystko czynności 
pośredni tylko mające związek ze wskazówkami podanemi 
przez Innocentego IV w bulli z 14 Maja 1253 r. 



>) YoigL Cod. Dipl. Prus. I p. 94 N. XCVn. 

*) Lorenz. Deutsche Oesch. im XIII und XIV Jahrh. I. p. 

128—^137; Palacky, Dejiny Narodu Ceskeho II 1. p. 

24—27; Dudik. Gesch. Mahrens V. 417—420; Ewald 

Gesch. der Erober. Prenssens dnrch die Deutschen III p. 

11—24. 
*) Bulla Aleksandra IV z 5 Stycznia 1257 r. Theineb. Vet. 

Mon. Pol. I p. 72 N. 142; Emler Reg. Boh. p. 49 

N. 128. 
^) Bulle Innocentego IV z 13 Lipca 1254. Theiner I p. 57 

N. 119; i Aleksandra rv z 1 Lutego 1257, ihidem p. 72 

N. 143. 
^) Por. np. bulle papiezkie z 15 Lipca 1256 Theoier I. p. 

71 Nr. 139; z 5 Stycznia 1257 ibidem p. 71 Nr. 141; z 26 

Lipca 1257 ibidem p. 73, Nr. 146. 



Digitized by 



Google 



308 

Bo tóż inny już mąż sasiadał aa stolicy Pioirowej. 
Aleksandrowi IV nie brakło aa dobrych chędach) ale nie 
roKomial on położenia na wschodzie Europy tak dolinEB jak 
jego poprzednik i zamiast bez przerwy przedstawiać ksiąiętom 
polskim i zakonowi, a w dalszij linii królom czeskiemu i 
węgierskiemu, że głównem polem wspólnego działania jest 
przygotowanie się do odparcia przyszłego najazdu Tatarów, 
on tak długo zwlekał z rozwinięciem stanowczój w tym kie- 
runku akcyi; że Tatarzy zdążyli rok po roku, raz na Litwę 
raz na Polskę strasznego dokonać najicia mysmii^szego 
nigdzie nie znajdując oporu. Dziwnego tćż doznajesąy nczacia 
ci^tająC' bullę z 15 Lipca 1258 roku '), w którćj nakasi^e 
Aleksander IV, głoszącym krucyatę przeciw Tatarom, Minoiytom 
i Dominikanom nie czynić tego z ujmą i na szkodę podołmąj 
na rzecz Prus i Inflant przygotowywanćj wypra?^, gdy się 
zwłaszcza równoczeńnie zważy, że buUa ta dostała się na 
miejsce przeznaczenia w chwili, gdy Tatarzy grassowidi na 
Litwie, lub gdy zbliżanie się ich nie uleg^ najmniqgz^ 
już wątpliwości. 

Dopóki wodzem znajdigącycb się na Busi Tatarów był 
Kuremsa, dotąd nietylko, ze o nowym napadzie nie było 
mowy, ale nawet utrzymywali się książęta ruscy w pewn^ 
od pogan niezależnoici *). Ze zmianą wodza uległa postać 
rzeczy zupełnemu przeobrażeniu *). 



') ,|Nos itaque. . per apostoUca scripta . . mandamus, ^atinos 
predteationeui cmcis, quam pro snbsidio eorundem fratmm 
et aliornm infidelinui de predictis liyonia et Pmseia per 
quo8dam Priores et ministros ac fratres ordinutti veito)rum 
olim sub certa forma mandayimus, pretezta predioationiSy 
qae aoctoritate nostra Yobis de noYO contra Tliartaros est 
commissa impedire nullatenus presumatis. .. Voigt. Cod. 
DipL Prus I p. 117 N. OXVm. 

') „Daniło że djerżasze ratj s Kuremsoju, i nikoli że nie 
bojasja Kuremsje: nie bje bo mógł zła jemu stworiti 
nikohdaże Kuremsa, doń^eże pridje Buranda so siłoju we- 
likoja''. Pofaioje Sobranje II p. 197. 

') Nie dotykamy stosunków tatarskich szczegółowo, bobyżmy 



Digitized by 



Google 



309 

Boronda potizebowd Aiuałymi ezynami pnymrócić przy- 
gasły mrok Tatartw, mnsiał odnowieniem dawi^ch gpnstoszeń 
i neai asprawiedlimć zaofimie, jakie ma okazid chan Berke, 
zyskać 8<ri)ie bezwzględną wierność i oddanie swych hnfców 
dostarosąiąc im sposobnoici wzbogacenia się obfitymi łnpami. 

Nie tracił tćłczaso, — i a niemałą trwogą njrzid Daniio 
pewnego dnia przed soł>ą posłów Borondy z taUem posłaniem: 
„Wymszam na Łdtwę, jeżeli jesteś mi q>rzymiereeAoera pójdź 
le mną.^ 

Daniłę zastąpił przy Borondzie brał jego Wasylko, 
i Tatarzy mszyli na Litwę i Jadftwingów. To stało się 
w końca r. 12S8| w pierwszych miesiącah roko następnego 
był Bnronda jaż z powrotem na Bnsi. 

Daniło snowa starannie anikał spotkania się z wodzem 
Tatarów, i tylko Wasylko ze synowcem swoim Lwem Dani- 
łowiczrai stawili się na wezwanie Bnrondy w obozie Tatar- 
skim. Ja)L srogie znosili książęta niscy Dpokorzenia, jak 
bezwzględnie mnsieli zaznaczyć «woją uległość w obec dzi- 
kiego zwycięzcy y malowniczo opistge kronika Wołyńska. 
T^lko wybiegiem zdołał Wasylko achronić jeden z Daniłowych 
grodów od znpełnego zniszczenia , wybiegiem, który gdyby 
został wykryty, drogo by ma przyszło opłacić. Daniło do- 
wiedziawszy się, ie nieol)eeiiość jego w wielkie Barondę 
wprawiła rozjątrzenie, oszedł do Polski, a i ta nie czując 
ńę doić lieapieeznym lyeUo przeniósł się do Węgier. 

Jaż zbliżała się szybkim krokiem zima, w tym roka 
niezwykle łagodna, Listopad już się kończył, gdy syty do- 
wodów posłaszeństwa książąt raskich zapowiedział Buronda 
swym wojskom, że zawiedzie ich do krąja w którym starsi 
szyków jego wojownicy zakosztowali jaż chleba i krwi polskićj 
Zapowiedział wszechwładny wódz i Wasylce i Lwowi, że 
mają mu towarzyszyć jako wierni sprzymierzeńcy, jako 
współnczestniey przyszlćj wyprawy. 



nic więcćj nie mogli o nich powiedzieć jak to co podaje 
Hajoier PuRosTAŁŁ. (Oesch. der Gold. Hordę), po którym 
nikt fachowy nie opracował historyi Tatarów w całości. 



Digitized by 



Google 



310 

Ziemia Lubelska stała otworem, Łablin pierwszym celem 
był pogan. Smatno zwiastował się Święty Andrzćj nieszczęsnym 
mieszkańcom. Zamiast ze sknpionem nabożeństwem ol>cho- 
dzid ostatnie tygodnie przed Narodzeniem Pańskiem, zamiast 
w dobrze zasłużonym odpoczynku zimowym zaczerpnąć no- 
wych sił do wiosennćj roku przyszłego pracy, trzeba było 
chronić się po borach i bagnach, z jednój do drngićj ucie- 
kać przed chyżo ścigającym Tatarem kryjówki. 

Z Lublina podążyli poganie do Zawichostu, zkąd prawdo- 
podobnie, zatrwożone pierwszą wieścią o ich zbliżaniu się, 
ąciekły niedawno osadzone tam mniszki reguły św. Klary, 
liczące w. swym gronie książęcą siostrę Salomee. 

Wisła mimo pory zimowćj nie było pokryta lodem, co 
przy zmiennym u nas klimacie nie należy do rzadkości, 
i poganie mogli, wynalazłszy sobie bród, przebyć ją z łat- 
wością na przyzwyczajonych do podobnych przepraw ru- 
makach. 

Małopolska miała niebawem przedstawiać przerażający od 
zniszczą i zniszczenia widok. O stawienia oporu, o walce 
nikt nie myślał. Nie żeby brakło mężnych między książętami 
polskimi, nie żeby polskie szyki bojowe dzielnością się nie 
odznaczały, ale co mogła kilku lub w najlepszym razie 
kilkunastotysięczna garstka przeciw kilkakrotnie liczniejszym 
Tatarom. 

Nie trzeba przedewszystkiem winić z tego powodu ani 
Bolesława Wstydliwego, ani księcia Wielkopolskiego. Jeżeli 
kto to oni przedstawiali dodatni żywioł wśród ówczesnych 
Piastów. Ich związek i przymierze, skierowane przeciw 
każdemu naruszającemu wewnętrzny spokój, jedyną dawid 
gwarancyą, że drobni książęta nie strawią swych sił we 
wzajemnych bezskutecznych zapasach. Nie trzeba wierzyć, 
że przed samem wkroczeniem pogan ukończona wyprawa 
na ziemię Łęczycką uniemożliwiła podjęcie z najeźdźcą walki 
Nie jest również prawdopodobnem,aby wezwanie Kazimierza ') 



*) Podejrzenie to wyraża Długosz ^ad hanc yastationem Ka- 
zimirus Cuyaviae Pax Thartaros insimuiatus est induzisse"; 
ed« Pbzeździecki. II p. 377. 



Digitized by 



Google 



311 

Kiyawskiego do ściągnięcia grozy Tatarskićj się przyczyniło. 
Gdy nie przysyła do skntkn ogólna koalicya, gdy nie miialj pod 
godłem krzyża wspólnie z poganem walczyć i czeskie ; 
i węgierskie, i zakonne i wszystkich książąt polskich zastępy 
to nic zgoła innego nie pozostawało księcin Krakowskiemu 
do czynienia, jak cierpliwie przeczekać nawałę , chroniąc 
o ile możności cenniejsze od dostatków życia swych poddanych 
przed niechybną, w razie zmierzenia się na otwąrtem poln, 
zagładą. 

Byłe w Małopolsce jeszcze podostatkiem gęsto zarosłych 
lasów i ciemnych dąbrów, ale bezpieczniejsze niż w gęstwi- 
nach schronienie znajdowała ludność w grodach książęcych 
lub warownych klasztorach, w których z za okopów i palisad 
skntecznie można było odeprzeć pokuszenia wroga. Jedynem 
hadem w obec zbliżającego się Tatara było nawoływanie: 
do spiesznćj ucieczki, innego i książę nie mógł dać przykłada 
jak zamknięcie śię w silnym grodzie, lub schronienie się do 
wolnego od napastników kraju. Zdaje się, że Bolesław 
w Sieradzu postanowił przeczekać, rychło li poganie przy- 
stąpią do odwrotn; w Sieradzu, który od kilku prawdopo- 
dobnie już miesięcy nie do Kazimierza, ale do syna jego 
Leszka należał. Z Sieradza było zresztą bardzo już blisko 
do Wielkopolski, dokąd zamierzał niewątpliwie Bolesław się 
udać w razie dalszego posuwania się pogan. 

Nie był tćż obecny napad Tatarów żadną dla księcia 
Krakowskiego niespodzianką. Jeszcze w r. 1258 ^) doszła 



. • . ^protestamur tenore presencium declarantes . . • • quod 
Yenerabilis Episcopus CracoYiensis capitulmn et clerus 
snns, ad nostram humilem peticionem homines suos tam 
liberos, qnam ascripticios. dujerunt nobis nunc conce^endos 
ad opus municionum nunc edificandarum, in castro yide- 
licet Cracoyie*et Castro Sandomirie, prosaiuacione 
tam der i, quam populi terre a facie cladis exicialis, 
quam Deus a popolo suo auertat, que nobis eproximo 
inminere yeraclter nunciata payorem omnibus in- 
cuttit et horrorem. . . " Dołiument Bolesława Wstydliwego 



Digitized by 



Google 



312 

go Bmutna wiei&ć z Rusi, że lada chwila powiniea aif spo- 
dziewać pr^bycia pogan, i odtąd głównem j^go staraniom 
było wzmacnianie grodów, zwłaszcza w Krakowie i Sando- 
mierzn, aby l>ezbronnćj ludności odpowiednie przygotować 
sełnronienia. Można tćż przyjąć a pewnością, że nczyniono 
w Mi^opolsee wszystko, co tylko dla biemćj obrony było 
niezbędnem; jeżeli zaś skutek nie wszędzie odpowieddał 
przedsięwziętym przygotowaniom, ta winę tego nie można 
przypisywać na zadeu sposób księciu Elrakowskiemn. 

Koło Zawichostu podzielili się Tatarzy na dwa główne 
oddziały. Jeden miał pozostać pod Sandomierzem, aby 
zdobyć miasto i gród; drugiego przeznaczeniem było spłą- 
drowanie kraju w kierunku północnym a zwłaszcza złnpienie 
gęsto po M^opolsce rozsianych a w dobra ziemskie łiojnie 
zaopatrzonych Uasztorów. Książęta Buscy mieli wejść w skład 
oddziału oblegającego Sandomierz. 

Powtórzyły się soeny, które z czasów pierwszągo sapadn 
Tatarów tak żywo przedstayna kanonik WaradyAski Boger. 
Na wielką skale urządzone polowanie na ludzką zwierzynę, 
przy którem myśliwi z nieustającą gorliwością śledzą i wy* 
najdąją ukrytego gdzie, w nieprzystępnym na pozór pustkowiu, 



z 11 Czerwca 1258 r. Kod. Dypl. Kat Krak. I p. 73 
N. LVin. 

Aby zaznaczyć różnicę w zachowaniu się w obec napadów 
Tatarskich a Litewskich przytaczamy tu ustęp z równo- 
czesnego niemal z poprze^im bo o dw|i dni tylko wyda- 
nego póżniśj dokumentu Bolesława (ibidem N. LDC) w któ- 
rym następujące czytamy postanowienie na wypadek nagłego 
wkroczenia Litwy: „Hoc dumtaxat excepto, quod tempore 
incursus subiti Litwanorum de Kylciensi et Tarsi- 
ensi csstellaniis, episcopus bomines suos ad expedicionem 
prout in quodam alio nostro privilegio distinnmus, mittere 
teneatur." — W obec Litwinów zatem było w Midopolsce 
regułą zbrojnie występować w razie napaści, w obec Ta- 
tarów unikać o ile możności ich razów, nigdzie im czoła 
nie stawiając 



Digitized by 



Google 



313 

drżącego zbiega ; 9k jedna juł chyba ćmierć zdolna je^ca z icb 
srogieb rąk wyswobodzić. 

W zapale nie oszczędzają oni ani domostw ani ebudoby, 
czego nie mogą zabrać, palą i niszczą. To tóż zdaleka jni 
oznajmiły jaskrawe łuny, zdaleka obwieściły krzyki pędzo- 
nych jak stado owiec mieszkańc&w pobliskich wiosek, drżą- 
cymi przerażenia CystefBomWąchoekim, że dni ich już policzone, 
że w gorącćj jedynie modlitwie czerpać powinni siły do 
mężnego spotkania się z poganem. Jedna jeszcze chwila 
a korytarze klasztoru napełni rozpasana tłnszcza, zaleje kościół 
dobieize się do spichrzów i stodół, roztworzy siłą- obory 
a zaspokoiwszy głód i pragnienie poszuka po najciemniejszych 
zakątkach ukrytych mnichów, i wywarłszy na bezbronnych 
bezprzykładną swą srogość podpali siedzibę sług bożych 
i niesem niezaspokojoną żądzę mordów pospieszy przenieść 
na inną znowu widownię. 

Zaledwie rodeszła się żałosna wieść o smutnym losie 
Wąchoeka, gdy ujrzał Sulejów pod swymi murami Tatarów. 
Przybywali oni szerząc zniszczenie w dalekich zagonach 
i zdawało się, fee niebawem przedstawiać będą i Łęczycka 
i Enjawska ziemia podobny co Małopolska widok. Przewi- 
dywanie na szczęście zawiodło, od Sulejowa zwróciła się 
dzicz Tatarska na południe, by połączyć się z nadciągającymi 
z pod Sandomierza hufcami. 

Nie darmo dał książę Krakowski pilną baczność obwa- 
rowaniu Sandomirskiego grodu; poganie bowiem postanowili 
wainy ten punkt obronny koniecznie zdobyć i z wielką 
zaczęli oblegać go usilnością. Sami w ten rodzaj wojowania 
niewprawni korzystali z doświadczenia ruskich posiłkowych 
zastępów^ zadawalniając się na razie zasypywać chmurą 
strzał pojawiających się na wale oblężonych. 

W Sandomierzu był nietylko gród warownym, i miasto 
otaczała długa linia obronna, którą oblegający wróg 
obwiódł ze swojćj strony dłuższym jeszcze zagrodzeniem , czy 
ostrokołem, aby mieć samemu ochronę od pocisków Sando- 
mierzan. Po tych przedwstępnych przygotowaniach, które 

Wjdi. fi««« f. T. XVIIL 40 



Digitized by 



Google 



3l4 

wyinagały co najmniój kilka a może i kilkanaócic doi pracy, 
zaczęły czynnymi być tarany. Prze? cztery doby tłukły wo- 
jenne maszyny bez przerwy dniem i nocą w obwarowania 
Sandomirskie; nikt z za nieb wyglądnąó nie mógł dla gęsto 
sypiących się ustawicznie strzał tatarskich; o naprawie wy- 
łomów nie mogło być mowy. 

Czwartego dnia zaczęli już oblegający gotować się do 
szturmu i przystawiać drabii^. Dwóch Tatarów wdarło się 
na nich z chorągwią do miasta i poczęli spłoszoną i od stra- 
chu nieprzytomną ludność siec i kłóć na wszystkie strony. 
Rozpaczą zdjęty uderzył jakiś ledwo uzbrojony chudopachołek 
na jednego z napastników i trupem go położył, sam jednak 
przez zabiegającego mu z tyłu Tatara został przebitym. 

Wkrótce ujrzano pogan w większćj ilości za miejskiemi 
zagrodzeniami, a ludność przerażona ich obecnością w mieście 
w dzikim popłochu zaczęła cisnąć się do grodu. Głęł)oki 
rów oddzielał zamek Sandomirski od miasta, wazki zwodzony 
most dostarczał jedynego doń wnijścia. W ślepem przera- 
żeniu tłoczyć się poczęli Sandomierzanie przez ów mostek a nie 
mogąc się na nim pomieścić, jak snopy padali zeń do rowu 
po brzegi go wypełniając. Do tego przyłączył się poiar 
drewnianego dachu kościoła i słomą pokrytych namiotów 
nadając rozpaczliwemu położeniu jeszcze większą dla buclia 
jących płomieni grozę. 

Była to chwila straszliwa, zdawało się, że nastał koniec 
świata; i 'ludność i załoga zupełnie straciły głowę. Można 
się jeszcze było bronić z grodu, ale wielki napływ ludzi 
kazał obawiać się rychłego wyczerpania żywności, ale ogólne 
zwątpienie osłabiało zapał i chęć do dalszego oporu. Wów- 
czas to chytrą przesłali książęta ruscy Sandomierzanom radę, 
aby się poddali, a zwycięzca oceniając ich uległość puści ich 
wolno z życiem. Usłuchali podstępnych słów nieszczęśni 
oblężeni i natychmiast zaczęli się przygotowywać do opuBZ- 
czenia grodu. 

Choć uspakajająco brzmiały obietnice Wasylki i Lwa, 
choś i Tatarzy zobowiązali się je uszanować, nikt z Sando- 
mierzan nie wierzył bezwzględnie w zmiłowanie pogan. Gdy 



Digitized by 



Google 



315 

nadmiar nieszczęścia przywali kogo swym ogromem, a wszelka 
nadzieja jest już zwątpi^ema serca nieprzystępną^ to nabywa 
się często tak silnego na wszystko zobojętnienia, że jedna tylko 
myśl w mozga nartuje, jedna jeszcze troska zajmuje nieskoń- 
czenie znużony umysł: doczekać się czemphędzój rozstrzy- 
gnienia, przyspieszyć go choćby z narażeniem się na gorsze jezcze 
oiebezpieczeństwOy— rozsądek ustępuje przed głosem niepewne- 
go jakiegoi przeczucia, które idącego za niem najczęścićj za- 
wiedzie. Sandomierzanie postanowili pod wpływem rozpaczy, 
jaka ich ogarnęła, wyjść bez broni z po za swych obwarowań, 
oddać się na łaskę lub niełaskę zwycięzcy. 

Wzruszający widok przedstawia! ciasny obręb grodu, 
gdy rozpoczęły się przygotowania do niezwykłego, iście po- 
grzeł>owego pochodu. Wszyscy kapłanie, wszyscy mnis 
przystąpili do spełniania duchownych swych obowiązków. 
KbżAj chciał przed stanowczym krokiem pogodzić się z wła- 
snem sumieniem i bliźnim, pragnął przyjąć ciało i krew 
Pańską, może po raz ostatni. 

Ludzie wszelkiego stanu i wieku, mężczyźni i kobiety 
sfównani wszyscy w obec stanowczego przejścia cisną się 
do kościoła wyspowiadać się z grzechów i kapłańskie otrzy- 
mać odpuszczenie. Ledwie starczyło duchowieństwa by 
wszystkich zadowolnić. 

Wydobyto krzyże, świąteczne przywdziano szaty i pochód 
wyruszył z grodu wśród ogólnego płaczu i przejmujących 
jęków. Dzieci na rękach służebnych poprzedzi^ rodziców, 
w oelu ułagodzenia widokiem swćj bezbronności srogich serc 
tatarsluch. 

Chwila oczekiwania nie była długa- choć czekającym 
wydała się wiecznością. Tatarzy rzucili się jak wściekłe 
wilki na nieszczęsnych. Dwa dni wyczekiwali skazani pod 
golem nieł>em spebienia wyroku, nikt z nich nie doczekał 
się końca trzeciego. 

I ogołocone z obrońców obwarowania grodu i wspaniała 
z białego ciosowego kamienia na cześć Przenajświętszej 
Panny zbudowana świątynia uległa zniszczeniu. Ostatni ten 



Digitized by 



Google 



316 



akt krwawego dramatn rozegrał się w sam dsień Oc^yszcee- 
Bia Panny Maryi, Ł j. 2 Lutego 1260 roku *). 

Wasylko i Lew patrząc się na przdew lyle iorwi 
chrześeijańskićj, Da znęcanie się pogan nad pobratymczym 
Lachem, ncznli pewno ciężką zgryzotę na myńl, tt oni to 
głównie dopomogli Tatarom do zdobycia Sandomierza, « radą 
swą w straszny mieszkańców błąd wprowadzili. Może jednak 
nie należy sądzić icłi zbyt snrowo. Nasnwa się bowiem 
pytanie, czy nie działali przypadkiem książęta Roscy tylko 
jako łrierne narzędzie Bnrondy, może jedynie pod <gro4bą 
ntraty własnego życia zniżyli się do nikesemnój roli, jaką 
przeznaczył im wódz Tatarów. 

Łatwo ^roznmieć, jakie wywołida wrażenie wiadomoić 
o losie Sandomierza. Serce samierało w każdem, odAeołi 
się tamował na samo przypaszczenie , że z kolei rzeczy po- 
dobnie obejdą się poganie i z innymi Małopolski grodami. 
Przewidywania nie zawiodły, poganie dostarczyli aowydi 
niesłychanego okrócieństwa dowodów. 

Zniszczywszy gród Sandomirski mógł pierwszy oddział 
Tatarów bezpieczDie posunąć się na zachód. Mniejsza jego 
część wraz z posiłkami Bnskimi mszyła kn Łysój Górze 



') Uwzględni czytelnik, jeżeli idąc zi kroniką Wołyńską w opi- 
sie oblężenia Sandomierza popełnilidmy usterki, któiyoh 
uniknąć by można tylko po dokonaniu specyalnych stodyów 
nad używanym podówczas na Rusi i w Polsce sposobie 
budowania i oblegania twierdz. 

') Dłuoosz podaje w liber beneficiorum III p. 456 nigdzie 
ind<.iśj nie zapisaną wiadomość o zniszczeniu i spalenia 
kościoła ów. Jakuba w Sandomierzu i o wymordowanin 
w nim przez Tatarów 46 braci z zakonu Dominikanów: 
„Item notandum quod monasterium sancti Jacobi tempore 
insultus Ihartarorum, aliguoties fuit desolatum et exu8tum 
et quadraginta sex fratres ordinis Salye Regina decantantes 
a Thartaris pro uno tempore et una die occisi, locnsgue 
illo sanguine fratrum et aliorum fidelium celebris est et 
sacratus''. 



Digitized by 



Google 



317 

i obiegła warofmjr Benedyktów klasztor. OUęłonie zakoń- 
czyło się równie krWawym epilogiem jak pod Saadomirzem- 
Taraay zniszczyły wkrótce niezbyt silne obwarowania Łyso- 
górskie, Tatarzy stali się panami groda. Lndność w pień 
wycięto, piękny kościół kamienny nległ zniszczeniu. 

Łysagóra ostatnim była panktem, pod którym Wasylko 
i Lew Daniłowicz skntecznój udzielili Tatarom pomocy przy 
zdobywanio Małpolskich grodów. Dalsze spustoszenia należy 
prawdopodobnie położyć na karb samych już Tatarów. 

Draga ozęść armii oblężniezój wprost z pod Sandomierza 
uderzyła na pobliski klasztor Cystersów w Koprzywnioy. 
Czego Awiadkiem był Wąebock to z zdwojoną grozą powtó- 
rzyło się w Koprzywnicy. Wymordowawszy mnichów i bra- 
ciszków, złupiwszy do szczętu dostatki wydali Tatarzy od- 
chodząc i klasztor i przyległe wioski na pastwę płomieni. 
Nielepiej obeszli się poganie z Jędrzejowem, z dawną Bożo- 
grobców siedzibą w Miechowie ^), zbliżając się szybkim 
krokiem ku Krakowowi. Gród Krakowski był na szczęście 
z wielką obwarowany starannością. Nie mając zresztą ze 
sobą doświadczonych w obleganiu twierdz Rusinów nie po- 
kusili się nawet Tatarzy przystąpić do szturmu Krakowskiego 
grodu. Za to ucierpiało miasto niezmiernie od ich srogości 
Wzniecone przez nich pożary coiszczyły wiele kościołów 



') Niemamy wprawdzie w współczesnych dokumentach śladu 
zniszczenia samego klasztoru Miechowskiego, choć fakt ten 
bardzo jest prawdopodobny, znajdujemy natomiast wzmiankę 
o srogiem spustoszeniu dóbr Bożograbców Miechowskich 
w dokumencie Bolesława Wstydliwego z 15 Maja 1264 
(Nakieldci, Miech^yfa p. 196), z którego następujące ob- 
chodzą nas wyrazy: „. .. Nos Boleslaus dei gratis dux 
GracoTie et Sandomirie cognoscendo per iteratam stragem 
Thartaromm locum Skarzeschoyiae Fratrum Ordinis sancti 
Sepulchri depopulatnm; et incolis ac proyentibus dictorum 
Fratrum, totaliter yiduatum, de ąuibus beneficia charitatis 
omnibus adyenientibus solebant abunde et hilariter admini- 
strari, concessimus . . locum eundem in iure teutonico .... 
Goilocandnm . . .*^ 



Digitized by 



Google 



318 

i zabudowań miejskich^ znaczna część mieszkańców poszła 
zakosztować niewoli tatarskićj. 

Pod Krakowem zastał jai Bnrondia dragi oddział Tatarów 
któryśmy pozostawili w Sulejowie. Droga, którą przybywał 
z północy z oba stron widoczną była od zgliszcz i spustoszeń. 
Z pod Krakowa zapuścili się poganie aż po za granice Ma- 
łopolski do Bytomia a nie zapomnieli tćż nawiedzić Cystersów 
Mogilbkich i Szczyrzyckich, rozprzestrzeniając tem samem 
swe zagony aż w podgórze karpackie. Po kilkumiesięcznym 
pobycie przystąpił nareszcie straszny gość ze zwykłą sobie 
szybkością do odwrotu, wiele bardzo uprowadzając ze sobą 
łupu, daleko więcćj jeszcze dokonawszy zniszczenia na 
miejscu. 

Nie mało żyło jeszcze ludzi, którzy w dojrzałym wieka 
świadkami byli pierwszego napadu Tatarów na Polskę. Żywo 
jeszcze pamiętano przed 19 laty zadane przez pogan rany. 
Wspomnienie strasznego dnia bitwy pod Lignicą niezatarcie 
i boleśnie tkwiło w sercu ludności, nie jedna rodzina nie- 
przestała do tój jeszcze pory opłakiwać zabitych lub aprowa- 
dzonych wówczas do niewoli swych członków. Wszyscy 
jednak oglądnąwszy się po ustąpieniu wroga, ojcowie i matki 
szukając swych dzieci, dzieci napróżno wypatngąc w opusto- 
szloch wioskach rodzicielskiego domomostwa, każda niemal 
rodzina wyczekując daremnie powrotu ojca lub brata, opła- 
kując porwanie siostry lub córki, każdy klasztor zapisując 
do miejscowego nekrologu smutnym szeregiem imiona dawnych 
swych mieszkańców, wszyspy tego samego doznawali uczucia, 
iż w skutkach swych był nhftnny napiii^ n wipjf groŻP^'q«gy 
od^pjopizednifigfi. Niewielu tylko miejsc, które zupełnemu 
uległy zniszczeniu dochowały się nazwy. Z licznych po Ma- 
łopolsce rozsianych klasztorów o ośmiu tylko dowiadujemy 
się z współczesnych źródeł, że dotknięte zostały okrutną 
ręką napastnika. O ile więcćj doznało ich w rzeczywistości 
równego lub sroższego jeszcze losu. Nie było komu liczyć 
spalonych do szczętu wiosek, nie policzono tćż uprowadzo- 
nych^ w dalekie wschodu okolice ludzi, ale jeżeli samych 



Digitized by 



Google 



319 

Cystersów poniosło według wiarogodnego sprawozdania 
przeszło 50 męczeńską śmierć z ręki pogana^ to z łatwością 
wystawić sobie możemy jak znaczną musiała być ogólna 
liczba wymordowano] w Miiłopolsce ludności. 

Ciężkie Bolesława Wstydliwego czekało zadanie: po 
raz wtóry zaprowdzać srodze w Mi^opolsce , naruszony po- 
rządek i ład ekonomiczny. Gdyby przynąjmniój mógł liczyć 
na niezachwiany nadal pokój. — Nie ponowili już wprawdzie 
Tatarzy za jego rządów wkroczenia do Sandomirsldćj i Kra- 
kowskićj ziemi, ale inne wypadki odrywały w najbliższych 
latach niejednokrotnie księcia od pokojowych zatrudnień 
i zmuszały go chwytać za or^i. 

Oceniając w krótkości doniosłość drugiego wkroczenia 
Tatarów do Małopolski możemy bez przesady twierdzić; że 
jest ona zbliżoną do tój , jaką w stosunku do Węgier miał 
pierwszy ich napad; jeżeli w Małopolsce krócćj bawili poganie 
niż inr państwie Arpadów, to tylko z powodu mniójszćj jćj 
teiytoryalnćj rozciągłości; okrucieństwo ich i spustoszenia 
jednćj w obu krajach dosięgły miary. 

Za^ granicami Folskj^ tak w najbliższych, w bezpośred- 
niem z nią będących sąsiedztwie, ł^rajach, jak w państwach 
zachodnich wywołi^ drugi napad Tatarów bezporównania już 
mni gjsze wrażeni e niż. pierwsze ukazanie się ich w Europie. 
Ledwo dwa roczniki Austryackie wspomniały o ponownych 
spustoszeniach pogańskich dokonanych na ziemi polskićj; 
zresztą pomijają ten wypadek tak czeskie jak memieckie 
tak francuskie i włoskie jak angielskie historyograficzne po- 
mniki w zupełności. 

Przyczyna tego milczenia w dwóch spoczywa oko- 
licznościach. Od r. 1241 tak ciągle straszono Tatarami, tak 
wiele rozprawiano o nich zacząwszy od wielkiego soboru 
w Lugdunie, aż do zwoływanych we wszystkich niemal kra- 
jach synodów partykularnych, że był to już zużyty po trochę 
temat, nie nadający się >bynajmnićj do wzbudzenia ogólnego 
w szerszych kołach zajęcia. Nie, żeby przestano się już 
obawiać Tatarów. Niewątpliwie wywoływaia nazwa ich nie- 
miłą jeszcze trwogę/ ale w uczuciu bojaźnl następuje 



Digitized by 



Google 



320 

jak w każOeoi innom stopaiowe po pewnym csoftie zoboj^tmefiio 
zwłasMUt jeteli przedmiot postnielra % opowiadana tylko 
jest zoany i zbyt aoajdoje się daleko, aby, Jak się to d^ło 
w Polsce lab na Węgrzech, ustawiczne i niewątpliwe postępków 
jego tyeząoe się wieści utrzymywały hidnoM w dągUj oba- 
wie i uepewnośoi. 

Z drugiej strony było powtórne najśeie Talarów lok^lnyin 
cz ysto wypadk ififli, i to nie tylko w stosonku do Enropy, 
ale nawet w odniesienia i do samój Polaki. Gdyby z pod 
Bytomia posunęli się byli Tatarzy śmiałym marszem kn Pradze, 
lab tóż zagłębili się na jakie mil 50 do wnętrza Niemiec, 
wówczas pewno jednym by się były odezwdy Jękieiki Wszystlue 
niemieckie roczniki, wówczas jednem echem zawtórowaliby 
im i francuscy i włoscy i angielscy dzieje spisujący mnisi. 
Dragi napad Tatarów przeszedłby tem samem do liczby 
pierwszorzędnych, świat cały obchodz^ych wydarzeń; w tych 
zaś rozmiarach, w jakich się w istocie utrzymri , pozostałby 
całkiem może nawet aa zachodzie nie postrzeżony, gdyby 
nie działalność) jaką rozwinął papiet na wiadomość o smutnym 
losie Krakowskićj i Sandomirskićj ziemi. 

O wypadkach z r. 1258 jako t&t z roku następnego, 
bardzo póśne dopiero otrzymał Aleksander IV wiadomości. 
W bulli z 17 Grudnia 1259 r. ') nakazuje tylko zakonowi, 
aby przystąpił koalicyi mającćj na celu obronę Prus przed 
Tatarami i nadmienia, że kilku książąt okazało gotowość 



^) Dodać tu możemy jeszcze, że i w wielkićj rymowanćj kro- 
nice Anstryackićj Ottokara (Pez. Script Reram Austriac. 
III p. 92) poświęca autor kilka wierszy przedstawienia 
drugiego napadu Tatarów na Polskę, ale same błędne tylko po- 
daje wiadomości, w bliskim będące stosunku z przyto- 
czoną przez nas poprzednio zapiską z rocznika Salzburg- 
skiego. 

Balię tę podaje mylnie Yoigt. Cod. Dipl. Prus. I Nr. p. 121 
pod r. 1258; poprawia go Potthast Reg. Pont. Rom. II 
^r. 17729. 



^ 



Digitized by 



Google 



321 

współdziałania w tym kierunku z krzyżakami; Polska ule 
jest ani słówkiem wspomnianą w piśmie papiezkiem. 

W najbliższój potem do tego samego przedmiotu odno- 
szącej się bulli z 15 Stycznia 1260 r. ^) nadaje papież zako- 
nowi wszystkie ziemie ruskie, które zajmują obecnie Tatarzy, 
a z ealij treści tego pisma wynika, że układane było w nie- 
świadomości współczesnych wypadków w Polsce. 

To samo da się powiedzieć o bullacli z 21 Marca 
1260 r. '), w których zarządza papież, aby iLrzyżowa prze- 
ciwko Tatarom wyprawa odbyła się pod wodzą mistrza 
krzyżackiego. Mimowoli prawie nasuwa się podejrzenie^ 
czy zakon nie wprowadzał w swych relacyach umyślnie 
w t>łąd stolicę apostolską przedstawiając jój w bardzo jaskra- 
wych barwach grożące jemu i Prnssom niebezpieczeństwo od 
Tatarów^ w rzeczy samój atoli pragnąc użyć, pod tym pozo- 
rem zebrane siły, w walkach swych z Litwinami. 

Dopiero w końcu Lipca lub nawet początku Sierpnia 
nadeszły do Rzymu listy od biskupów i książąt polskich 
z opisem przebytych przez Małopolskę klęsk i spustoszeń. 
Mocno poruszyła papieża smutna opowieść tembardzićj, że 
nie zwykli byli książęta Polscy tak często się uskarżać, jak 
Krzyżacy lub Bela lY, i rzadko kiedy tylko udawali się do 
papieża z prośbą o pomoc. Chciał teraz Aleksander IV wy- 
nagrodzić Polsce chwilowe zaniedbanie i zarządzić środki, 
któreby ją mogły ochronić na przyszłość od nowych przedsię- 
wzięć ze strony pogan. 

Zwraca się*) więc najprzód do Krzyżaków jako najbliższych 
i z urzędu niejako walczących z pogaństwem, przedstawia 
un w wymownych wyrazach, że Polski nieszczęście ich sa- 
mych pośrednio dotyka, i nakazuje w razie nowego napadu 
ze wszystkich sH przyczynić się do skutecznćj od Tatarów 
obrony *). 



') BuNOE LiyUnd. Urkundenb. I Nr. 345 col. 440, 

•) VoiOT. Cod. Dipl. Prus. I Nr. 126, 127, 

VoiOT. Cod. Dipl. Prus. I Nr. 130 bulla z 10 Sierp, 1260. 
„Uniyersitatem restram rogamas, monemus . • • districte 
precipiendo mandantes , ąaatinus considerato prudenter, quod 

W7ds. filoi t T ZYjlI. 41 



? 



Digitized by 



Google 



322 

Zamiarem papieża było nkonstytaowanie stałego związku 
między kilku najbliższymi władzcami w tym jedynie celu, 
aby w razie pojawienia się Tatarów już bez poprzednich 
dłuższego zwykle czasu wymagających przygotowywań była 
obrona raz na zawsze zorganizowaną. 

Możebncm jest^ że wystąpili przy tój sposobności z ini- 
cyatywą w Rzymie książęta Polscy, podając papieżowi pewne 
punkty pod rozwagę, tak listownie jak za pośrednictwem 
osobnego poselstwa. 

Zależno tu przedewszystkiem na zyskaniu współudziału 
dwóch książąt, którzy już raz okazali gotowość walczenia 
z pogaństwem : margrabiego Brandeburgskiego , i cze- 
skiego króla Ottokara. Do nich to wyseła Aleksander IV 
9 Września 1260 r. *), jednobrzmiące niemal bulle, prosząc 
aby nietylko nie przeszkadzali głoszeniu w swych państwach 
wyprawy krzyżowój, ale by nawet w razie nowego wkrocze- 
nia pogan objęli dowództwo nad zjednoczoną armią. Wzmianka 
że jestto właśnie życzeniem samych książąt ') polskich miała 
przychylnie usposobić adressatów dla wprowadzanego w ży- 
cie planu* 



yestra res agitur paries cum proximus ardet, 
uirium yestrarum extrema conflantes habitatoribus terre pre- 
dicte contra eosdem Tartaros, si de cetero terram ipsam 
inuaserint . . . potenter ac yińliter asaistatis." 

*) VoiGT. Cod- Dipl. Prus. I Nr. 131; Bunoe Livlfind. Urkun- 
denb. I Nr. 345 col. L. 51 zamieszczają bullę przeznaczoną dla 
margrabiego Brandenburg., fragment exemplarza wystosowa- 
nego do Ottokara II znajdujemy w Lukasa DaMrida Preuss. 
Chronik IV 30. 

') „Postmodum vero nos ad precum instantiam, quas dilecti 
filii nobiles viri duces Polonie pro te habendo in Capi- 
t a n e u m exercitu8 christiani contra ferinam seyitiam 
Thartarorum, nobis per suas speciales litteras et nundos 
direxerunt ad tuam precipue generosam potentiam et famo- 
sam strenuitatem respectum habentes, tibi nostras affeccione 
plenas misimus litteras continentes, ut nosiro seu potius 



Digitized by 



Google 



828 

BówDoeześnie otrzymali wszyscy arcybiskupi Niemieccy 
w tym samym duchu zredagowaną instrukcyę % a jedno- 
brzmiący okólnik *) miał obwieścić życzenia papiezkie całe- 
mu ołurześciańskiemu duchowieństwu. 

Wszystkie te zarządzenia pozostały jednak bez żadnój 
praktycznej doniosłości. Tatarzy zrobiwszy swoje w porze 
dla siebie najdogodniejszej nie myśleli wcale wystawiać się 
na mołliwą porażkę podejmując nowy napad w chwili ogól- 
nego na siebie oburzenia ; zresztą nie należało to do ich zwy- 
czajów rok po roku te same nawiedzać kraje, złupione zwy- 
kle do szczętu za pierwszą ich bytnością. To tćż ci, którzy 
w r. 1260 lub początku następnego przystąpili do krzyżowćj 
przeciwko Tatarom wyprawy, mogli być zupełnio pewni, 
ie zapałn swego nie będą mieli sposobności okazać w obec 
wroga, zyskując zupełnie darmo przyobiecane w bullach 
papiezkich odpusty. 

Korzyść odnieśli jedni tylko Krzyżacy, ponieważ na 
ich to zapewne prośby i przedstawienia polecił papież bisku- 
pom Kujawskiemu i Chełmińskiemu, aby skoro się przekonają, 
ie żadne już od Tatarów nie grozi niebezpieczeństwo, 
nakłonili zgromadzonych krzyżowców do pospieszenia z po- 
mocą zakonowi. Za to mieli równe uzyskać dobrodziejstwa 
duchowne, jak gdyby z samym się ścierali Tatarem '). 

Nie poprzestał wszakże na tern jeszcze papież. Boze- 
sławszy w kilkunastu exemplarzach wspomnianą bullę z 9 
Września 1260 roku postanowił poruszyć sprawę Tatarów 
w sposób jak najszerszy i zainteresować nią nietylko bez- 
pośrednio lubuajbliżćj ich napadami dotkniętych, ale wszystkich 
potężniejszych monarchów katolickich, całą cbrześciańską 
społeczność. 



divino beneplacito te coaptans crucis assumpto signacnlo 
christianorum exercitum ad prelium instmes et bellatorum 
ades, quandocunque Thartarorum ipsorum pestis ingruerit, 
dirigas et informas^. 

*) BuNOE. LiylSnd. Urkundenb. I Nr. 357 col. 454. 

^ ibidem Nr. 356 col 454. 

^ Bttnob LiyUnd. Urkundenb. I Nr. 360 col. 458 Bulla z 8 
Kwietnia 1261 r. 



Digitized by 



Google 



m 

w tój myśli wygotował Aleksander IV nową bullę, 
którą 17 Listopada 1260 r. przesłał do Anglii Edwardowi ') 
synowi Henryka III i arcybiskupowi z Canterbury ■), do 
Francyi Ludwikowi świętemu ') i kilku arcybiskupom ^)f do 
Niemiec arcybiskupowi Mogunckiemu Wernerowi ^). Seassn- 
mując w jaskrawych wyrazach, szkody jakie poniósł kościół 
i państwa chrześciańskie od Tatarów, zaklina papież monar- 
chów i dachowieństwo , aby zastanowili się nad sposoł^em 
zaradzenia złema i przedłotyli iuu wyniki swych narad przed 
d. 6 Lipca 1261 r. Polska wymieniona jest w piśmie papiezkiem 
jako obok Węgier najbardziój na razy pogan wystawione 
państwo. 

Rozkaz i nalegania Aleksandra IV nie przeszły bez 
skutku, bo istotnie zastanawiano się w pierwszój połowie 
r. 1261 na zgromadzeniach świeckich i synodach duchownych 
tak we Francyi ') jak w Niemczech *) nad wskazanym przez 
bullę z 17 Grudoia przedmiotem, ale skończyło się tói 



*) Rymer. Foedera Regum Angliae. T. I pars. II p. 60. 

przedrukowana także -w Pejera Cod. Dipl. Hung. VII 1. 
p. 314 — 319. 

*) Rerum Brittanic. Seript. — Annales Monastici Vol. I p. 
459 — 499; przytoczona w całój rozciągłości ale bez daty 
w „Annales monasterii de Bnrton*'. 

•) Baerwald. Baumgartenberger Formelbuch. Fontes Rer. 
Austriac. II. XXV p. 442 Nr. 39, — tylko w regeście. 

^) Bullę przesłaną do arcybiskupa w Bordeauz znajdąjemy 
w Martene i Durand. Vetemm Seript. Ampłiss. GoUectio 
VII col. 168, ale mamy skądinąd ślady, ie i inni arcybi- 
skupi francuscy podobne otrzymali pisma. 

^) Mon. Boica XXIX b. 168. 

®) Dochowały się postanowienia zebranego w t3rm celu synodu 
w ^ordeaus. Martene i Durand. Ampliss. Goli. VII colL 
170 a równocześnie obradowano nad tym samym przed- 
miotem na Synodzie archidyecezyalnym w Rouen. cf. £ yi- 
sitacionibus Odonis Rigaudi archiepiscopi Rothomageosis*. 
Recueil des Historiens. XXI p. 584. Synod w Rouen odbył 
się 6 Kwietnia 1261 r. 

*) Chronicon Sampetrinum Erfurtense pod r. 1261. Mencken 
Seript. Rer. Germ. m col. 268. 



Digitized by 



Google 



326 



wszystko na teoretycznych H tylko postanowieniach i wnioskach 
tembardzićj , ie nastąpił nowy wypadek ^ który w oczach 
ogółu znacznie obniżył nagło6ć papiezkiego przedłożenia. 

Tatarzy zostali 3 Wrzednia 1260 w ziemi Świętój na 
głowę pokonani przez Sułtana Eotuza^ a szybko rozpowszech- 
niona w Europie wieść o ich klęsce niezmiernie się przyczy- 
niła do osłabienia towarzyszącego tak strasznemu nie?dyś 
iperogowi uroku, dowodząc niezbicie, że i on niezwyciężonym 
lynąjmniój nie jesŁ Okoliczność tę podniesiono w odpowie- 
dziach na bullę papiezk% która w bardzo niestosownej zatem 
ełiwili poruszyła sprawę pozbawioną już w oczach wielu 
jakićjkolwiek cechy aktualności. Może jeden tylko Ludwik 
Święty poważnićj na rzecz się zapatrywał, bo wiemy, że na 
zwobnem na święta Wielkanocne 1261 r. zgromadzeniu za- 
bronił rycerstwu francuzkiemu przez dwa lata brać udziału 
w turniejach a natomiast polecił ćwiczyć się w strzelaniu 
s łuków jako najbardzićj przydatnćm w walce z poganem, 
ale i on o zabezpieczeniu państw Wschodnio-Europejskich 
i Polski nie myślał, mając oczy zwrócone jedynie na ziemię 
ftwiętą, pragnąc tylko nąjgoręcćj wyrwać Grób Chrystusa 
z rąk niewiernych, i zadaniu temu ci^e swe poświęcając życie. 
Polska nie zyskała na interwencyi papiezkićj ani trochę 
i jak pierwćj tak i na przyszłość na siebie jedną mogła 
tylko liczyć w razie nowego wkroczenia Tatarów. 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



II. 

SPRAWOZDANIA 

Z POSIEDZEŃ WYDZIAŁU 

i Eomisyj wydzu^owych. 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



A. Posiedzenia Wydziału historyczno-fllozoficznego. 

Posiedieida i dzda 10 i U Łlpea 1884 r. 
Przewodniczący: Dyrektor Dr. Udalryk Hbyzmann. 

Przedewszystkićm wspomniał przewodniczący zasługi zmar- 
łych członków Wydziała^ mianowicie Dra Ziełonackieoo dawniej 
dyrektora i Dra Bojarskieck) sekretarza Wydziału, oddając hołd 
ich pamięci, którą obecni uczcili przez powstanie. 

Następnie przystąpił hr. Wojciech Dzieduszycki do odczy- 
tania swój rozprawy. pod tytułem: ,,Rla8yczna geografija 
ziem Polskich". Prelegent rozbiera krytycznie tekst Herodota, 
Cezara, Pomponinsza Meli, Strabona, Pliniusza, Tacyta i Ptole- 
meusza, o ile się tyczy geografii północnój Europy. Przyznaje 
Herodotowi, Cezarowi, Strabonowi i Tacytowi charakter zupełnie 
prawie wiarogodnych źródeł, przeciwnie widzi w Meli, Pliniuszu 
i Ptolomeoszn niekrytycznych kompilatorów, których należy uży- 
wać z największą ostrożnością. Wbrew rozpowszechniono] u nas 
opinii mniema prelegent, że ludy scytyjskie Herodota nie mie- 
szki^ głębićj, jak na Podolu i Ukrainie, i że póżniójsi autorowie 
wspominają je tylko z przyzwyczajenia i niekrytycznej erudycyi 
w czasie, w którym już inne ludy ich miejsca zajęły. W Bory- 
stenesie starożytnych widzi Inguł, nie dolny Dniepr, a tę rzekę 
poznaje w Oerrosie i konstatuje, że ze wszystkich pisarzy sta- 
rożytnych Hcrodot najdalój jeszcze rozpoznał Ukrainę. Wiadomości 
póżniójszych tyczyły się samego tylko wybrzeża czarnomorskiego, 
o dalszych stronach dochodziły ich tylko mnićj więcćj wiarogo- 
dne wieści. Prelegent uznaje wbrew mniemaniu Szafarzyka, że 
Lugiowie byli czysto germańskim ludem, różni się natomiast 
od pisarzy niemieckich, osadzając Lugiów i Wandylów nie nad 

W741. siosd T. zvm 42 



Digitized by 



Google 



IV 

Wisłą, ale na lewym brzegu Odry i stanowiąc granicę C^er- 
manii i Sarmacyi wzdłuż Odry a nie Wisły. Ogranicza przy- 
tóm geograficzne wiadomości starożytaycłi do właściwego pasma 
Karpat; biegu Dniestru i wybrzeża bałtyckiego po Puck, przeczy 
głębszój znajomości ziem polskich n starożytnych, a przyznaje 
im tylko znajomość nieco dalszych ale zawsze pogranicznych 
narodów. Uznaje obecność litewskich, czudzkich i celtyckich In- 
dów na przestrzeni dawnój Polski, uwaia jednak Słowian za 
odwiecznych mieszkańców porzecza Wisły i północnych stoków 
Karpat. Zdaniem prelegenta Erydan Herodotowy był pierwotnie 
Wisłą, góry ryfejskie były Karpatami, Hyperborejczycy Wene- 
dami. Gdy prawdziwe nazwy Karpat, Wisły i Wenedów dosdy 
uszu starożytnych, przeniesiono ich blady samowtór pod biegun 
północny, niechcąc się zrzec przyjemności wymieniania dawnych 
nazw i popisywania się erudycyją. Analiza podań Ptolomenazo- 
wych doprowadziła prelegenta do tego, że zwątpił o możności 
oznaczenia położenia miejscowości pojedynczych, za pomocą tych 
podań co do stopni szerokości i długości. Takie postępowanie 
doprowadziłoby na południu do najdziwniejszych błędów w kra- 
jach dobrze Ptolemeuszowi znanych; tóm niebezpieczniójszóm 
byłoby na północy, gdzie Herodot okolic wcale nie znał. Ptolo- 
meusz powiększył nad miarę rozmiar tych okolic, które znał 
dobrze, a więc Czech, Słowaczyzny i pobrzeża dniestrowego, 
niżu ukrainnego i krain nadazowskich. Pasy kilkomilowe poroz- 
szerzał na kilka stopni i przeto nadał sobie pozór, jakoby znał 
całą przestrzeń Barmac3ri. Miasta przez niego pooznaczane na 
mapie, należy się jedynie szukać w ważkich pasmach przez niego 
wymienionych, góry zaś i ludy są po największój części u niego 
dziełem wyobraźni albo mniój krytyczno] erudycyi, mieszcsącój 
obok siebie dawno zaginione i współczesne ludy. 

W dyskusyi nad tym przedmiotem zabierali głos pp« Sa- 
dowski, Czerny, Kłuoztcki. 



Digit]zed by 



Google 



PoiladMfiii adaiaiitrMyJat i inU 10 UiiopaiA 1881 r. 
Zaatępca przewodniczącego: Dr. Zołł. 

Uchwalono ogłosić drakiem w publikacyjach Wydziału roz- 
prawy hr. Wojciecha Dziedusztckibgo o klasycznej geografii 
ziem polskich i Dra Władtbława Abrahama o justycyjaryjuszach 
w Polsce w Xiy i XV wieku; następnie zatwierdzono zaprosze- 
nie pp. loNACBOO ZBOROwsEiEao prezydenta c. k. sądu krajo- 
wego krakowskiego i Macieja Cztszczana c. k. radcy sądu wyż- 
szego oraz kierownika sądu krajowego oddziału karnego , na 
członków Eomisyi prawniczej, zaś ks. Stanisława Kujota pro- 
fesora coUeginm Mariańnm w Pelplinie i Alfreda Parczewskiego 
adwokata w Kaliszu na członków Komisyi historyczno). 



B. Posiedzenia Eomisyi Mstorycznój. 

Posiedzenie z dnia 12 Kaja 1884 r. 
Przewodniczący: hr. Stanisław Tarnowski. 

Dr. PiEKOsiŃSKi oznajmia imieniem nieobecnego ciiwiluwo 
Dra Zakrzewskiego^ iż przygotowanie rękopisu do drugiego tomu 
Korespondencyj kardynała Hozyjusza o tyle już postąpiło; że 
drak rozpoczętym być może. Tom ten obejmie akta od r. 1550 
do 1560, a gdyby się materyjał z tćj epoki na tom jeden zbyt 
obfitym okazał, przynajmniśj akta po rok 1558, to jest aż do 
wyjazdu Hozyjusza do Rzymu. Przeważna czędć aktów druko- 
waną będzie tylko w regestach. Uchwalono rozpocząć druk tój 
publikacyi. 

Następnie przedstawia Dr. Piekosiński, iż do dalszego tomu 
Archiwum Komisyi historyczno] złożone są następujące materyjały: 

1. zapiski herbowe średniowieczne z ksiąg sądowych wo- 
jewództwa sandomirskiego , zebrane przez p. Karola Potkań- 
anaocy 



Digitized by 



Google 



VI 



2. porządek prawa bartnego dla starostwa łomźyńaki^o 
z r. 1616, w opracowaniu Prof. Ad. Ant. Kryńskiego, 

3. wykaz arcybiskupów^ biskupów tudzież dostojników i 
urzędników dwieckich z lat 1434 do 1444 zestawiony przez Dra 
Saturnina Kwiatkowskiego, 

4. wreszcie zamierza Dr. Zakrzewski przygotować do tego 
tomu protokoły synodów protestanckich małopolskich z lat 1550 
do 1560, z których wyjątki ogłosił Lubowicz w dodatku do 
historyi reformacyi w Polsce. Uchwalono rozpocząć diuk t£j pu- 
blikacyi powyższemi materyjałami. 

Dr. Seredyński wnosi, aby do tego tomu Archiwum prze- 
kazać także allias p ols ki'', obejmujący pamiętniki z początku 
XVIII wieku, którego część pićrwsza jest do druku przepisana, 
części zaś drugićj w rękopisie Komisyi historycznćj użyczonym 
brak. Uchwalono uprosić pp. Kluczyckiego i Seredyńskibgo, 
iżby rozpatrzywszy się w tym rękopisie, zdali o nim sprawę Ko- 
misyi na najbliższćm posiedzeniu. 

Następnie odczytał Dr. Lewicki sprawozdanie o aktach 
i rękopisach użyczonych niegdyś Komisji historycznej przez ś. p. 
Stanisława Krzyżanowskiego z biblljoteki jego w Czerpo- 
wodach na Ukrainie. Są to przeważnie dokumenta i akta doty- 
czące rzeczy ruskich. Dr. Lewicki zwraca uwagę na rękopis oliej- 
mujący pobór wojskowy litewski z r. 1628, który również w Ar- 
chiwum Komisyi ogłoszonym byćby powinien. Gdy jednak rę- 
kopis ten jest tylko kopią, a nadto brak w nim wedle zdania 
sprawozdawcy przyiiajmnićj jednćj karty, przeto uchwalono, iżby 
Dr. Lewicki poczynił poszukiwania za autentykiem tego poboru 
w celu uzupełnienia brakującego tekstu i przygotowania ręko- 
pisu do druku. Druk wykonany byłby kirylicą. 

Wreszcie podaje Dr. Lewicki wiadomość o oryginalnych 
dokumentach przechowanych w Archiwum XX. Czartoryskich, 
któreby w dalszym tomie Codicis episłolaris saec. XV zamie- 
szczone być miały i wnosi o obmyślenie środków celem przygo- 
towania odpisów tych dokumentów. Komisyja ze względu, iż ks. 
Władysław Czartoryski zamierza wydać własnym kosztem dokn- 
menta w swćm archiwum przechowane, uchwaliła na wniosek 
Dr. BoBRZYŃSKiEGO pozostawić księciu ogłoszenie tych dokumen- 



Digitized by 



Google 



ióWf natomiast skierować poszukiwania za materyjałami do dal- 
szego tomu kodeksn listów XV wiekn do innych archiwów i rę- 
kopisów po biblijotekach przechowanych. 

Wreszcie uchwalono zaprosić na członków Eomisyi ks. 
Stanisława Kujota w Pelplinie i Alfreda Parczewskiego 
adwokata w Kaliszn. 



Posledienle i dnia U Łlpea 1884 r. 
Przewodniczący: hr. Stanisław Tarnowski. 

Ks. kanonik J. Polkowski odczytuje obnzerne „Sprawozda- 
nie o archiwnm kapituły krakowskićj" obejmująceni 720 wolumi- 
nów, których szczegółowy katalog zamierza ułożyć dla ogłoszenia go 
w publikacyjach Komisyi. Ze względu jednak, iż ułożenie ta- 
kiego katalogu i druk jego dłuższego jeszcze wymsgać będą 
czasu, a byłoby rzeczą nader pożądaną, aby dokładniejsza wia- 
domość o bogatćj treści tego archiwum mogła wcześnićj stać się 
dostępną uczonym badaczom, uchwalono na wniosek Dr. Serk- 
DTŃSKiEGO, iżby tak ło sprawozdanie jako tćż inne podobne dru- 
kować jako dodatki do sprawozdań z posiedzeń' komisyjnych 
w rozprawach i sprawozdaniach Wydziału. (Obacz to sprawo- 
zdanie w dodatku przy końcu tomu). 

Zdając sprawę z postępu wydawnictw, Dr Piekosiński 
oznajmia, ie kodeksu praw i przywilejów miasta Krakowa z XVI 
wieku wydrukowano już form dziesięć. Dr. Zakrzewski, że dru- 
giego tomu korespondencyi Hoztjusza wydrukowano form 6, 
Br. Lewicki zawiadamia o krokach przygotowawczych do ko- 
deksu listów z XV wieku, zaś #Bekretarz, iż druk archiwum Ra- 
dziwiłłowskieoo zbliża się ku końcowi. Przy tćj sposobności 
Dr. Piekosiński przypomina wydawnictwo „Cracoyia sacra", co 
do którego podjęte były dawnićj prace przygotowawcze, obecnie 
od dłuższego czasu przerwane. 



Digitized by 



Google 



vxst 



Fotiedimile i daU 6 OrtidaU 1884 r. 
Przewodniczący: hr. Stanisław Tarnowski. 

Zd&jąc sprawę z postępu rozpoczętych wydawnictw Dn 
PiEKOsmsKi oznajmia, iż kodeksu praw i przywilejów miasta 
Krakowa z XVI wiekn wydrukowano już form 60, a do końca 
rokn będzie irh 68 , cały za6 tom obejmie 130 do 140 form, 
a dla obfitości materyjału nie będzie mógł sięgnąć do koAca 
wieku Xyi, lecz tylko do r. 1586; tom ten będzie ukończony 
w połowie roku przyszłego. 

Dr. Zakrzewski oznajmia, ii z drugiego tomu korespon- 
dencyi Hoztjusza wydrukowano już form 23, do końca roku 
będzie ich około 30; cały zań tom, który obejmie około 100 do 
120 form druku, będzie mógł być gotowym dopiero w roku 188€« 

Dr. Lewicki oznajmia o postępie prac przygotowawczych 
do drugiego tomu Codids episłólaris saec. XV i o zebranych 
już materyjałach ; donosząc o porozumieniu się z Drem Prochaska 
we Lwowie, który posiada materyjał zebrany w archiwach ro- 
syjskich, zapytuje o możliwy udział Dra Prochaski w tem wy- 
dawnictwie, zapytuje również co do regestowania aktów i listów 
z Xy wieku, już drukowanych. Na wniosek Dra Bobrztńskiego 
uchwalono upoważnić Dra Lewickiego do przybrania sobie do 
współudziału w wydawnictwie Dra Prochaski, oraz do podjęcia 
pracy regestowania dokumentćw z XV wieku już drukowanych, 
któreto regrsta znajdą miejsce w jednym z następnych tomów 
Codids epistolaris. 

Dr. August Sokołowski oznajmia, iż już od kilku miesięcy 
wydawnictwo Archiwum Radziwiłłowskiego jest ukończone i roz- 
chodzi się tylko o ustalenie tytułu i przedmowy, co do których 
porozumienie z nakładcą jest w^ku. 

Sekretarz Komisyi referuje, iż druk Archiwum Komisyi już 

rozpoczęty wydaniem porządku prawa bartnego z r. 1616, który 

^ obejmąje 5 form druku, inne materyjaly do tego tomu prseznar 

czone jeszcze nie są gotowe do druku. Dr. Ułamowski wdobi, 

aby pomieścić w tym tomie wypisy z najdawnićjszych ksiąg kon- 



Digitized by 



Google 



tt 



zatarnycli miasta Lublina fndziei opisy i wypisy kopijaryjuszów 
dottiDikaAakich w Krakowie^ w których znajduje się opis głó- 
wnej szkoły dominikańskiej w Krakowie. Uchwalono drukować 
konznlaryja lubelskie w Archiwum Komisyi historyczno], zaś wy- 
pisy diHnimkańskie odesłać do Archiwum Komisyi literackiój, 
gdzie właściwsze dla nich znajdzie się miejsce. 

Następnie w skutek wniosku Dr. BoBRZYŃSKiEaOy iżby za- 
wczasu obmyśleć przyszłe nowe wydawnictwa, porusza przewo- 
dniczący myśl, czy nienależałoby przedsięwziąść jakićj publika- 
cyi na rok 1886, jako trzechsetletnią rocznicę śmierci Stefana 
Batorego. Dr. August Sokołowski podnosi sprawę wydawnictwa 
dyjaryjuBzów sejmowych, Dr. Smolka zaznacza, iż w archiwum 
miasta Gdańska znajduje się obfity zasób relacyj posłów miej- 
skich o sejmach pruskibh i koronnych. Po dłuższćj dyskusyi, 
w którćj zabierali głos (oprócz wymienionych już) pp. ks. Ka- 
linka, BoBBZTŃSKi,- Seredyński i Zakrzbwski , uchwalono, aby 
na następnćj sesyi przedstawić w tym względzie wnioski dosta- 
tecznie sformułowane. Postanowiono również zastanowić się nad 
poruszonym już w ogólnym planie wydawnictw projektem, czy 
nienależałoby Komisyi gromadzić zbioru aktów i pism dyploma- 
tycznych z ostatnich trzech wieków historyi polskićj i polecono 
pp. BoBBZTŃSKiEMu, Smołoe i ZAKRZEWSKIEMU opracowauie od- 
powiedniego projektu. 



G. Posiedzenia Eomisyi prawniczój. 

Fosiedienie % dnia 29 Swietnia 188i r. 
Przewodniczący: Prof. Dr. Zoll. 

Po przyjęciu protokołów z dwóch ostatnich posiedzeń za- 
stanawiano się przedewszystkićm w skutek wezwania Prezesa 
Akademii nad odpowiednióm przetłumaczeniem na język polski 
niemieckiego wyrazu „anfechten^ w ustawie z dnia 16 Marca 
1884 Nr. 36 Dż. pr. p. użytego. Zdania były podzielone: dzie- 
więć ^osów oświadczyło się za wyrazem ^zaprze czy ć**y 



Digitized by 



Google 



siedm za wyrazem „wstruszyć^, tyleż za wyrazem „zac2e« 
pić'', dwa głosy za wyrazem „sprzeciwić się", po jednym 
głosie za wyrazami „ucbylić, zwalczyć, zachwiać, nas ta* 
wać na ważność**. Wszyscy obecni zaś oświadczyli się prze* 
ciw wyrazowi „zaskarżyć^, który do oddania myśli zawartój 
w pojęciu „anfechten^ jest zbyt ogóloym. 

Nadtępnie odczytuje Dr. Dargun referat o mchu ustawo- 
dawczym celem zabezpieczenia robotników w razie przypadków 
nieszczęśliwych. Sprawozdawca przedstawia zabezpieczenie robo- 
tników na wypadek nieszczęść, którym przy zajęciach przemy- 
słowych szczególnie w fabrykach tak często ulegają i które 
sprowadzają ich śmierć albo zupełną lub częściową nieudolność 
do dalszego zarobkowania, lub tćż przynajmnićj dłużej trwająoą 
chorobę, jako jedno z istotnych zadań ustawodawczych, zmierza- 
jących do rozwiązania tnk zwanćj kwestyi społecznćj. Wykazawszy 
niedostateczność obowiązujących ustaw o odpowiedzialności prsed- 
siębiorców za uszkodzenia, jakie obowiązują wyłącznie co do 
koleji żelaznych w Austryi (ustawa z d. 5 Marca 1869 1. 27 
Dż. pr. p.) a w Niemczech także co do innych przedsiębiorstw 
(Ilaftpflichtgesetz z d. 7 Czerwca 1871), przedstawia referent 
porównawczo zasady, na których nieucbwalone dotąd projekty 
niemieckiego rządu związkowego z lat 1881, 1882 i 1884 o za- 
bezpieczeniu robotników, tudzież projekt austryjacki w tym samym 
przedmiocie radzie państwa dnia 4 Grudnia 1883 przedłożony, 
polegają. 

W dyskusyi nad tym przedmiotem zabierali głos Dr. Mi- 
chalski, Dr. Leo, Dr. Bochenek, Dr. Zoll, Dr. Kłecztkski 
i Dr. Machałski, którzy wszyscy uznają konieczność zabezpie- 
czenia robotników. Dr. Machałski wyświecał ogólne ekonomiczne 
przyczyny dzisiejszego ruchu społecznego i wykazywał, że przed- 
sięwzięte w Niemczech reformy ustawodawcze mające na celu 
wszechstronne polepszenie bytu stanu robotniczego, bynajmniej 
nie zasługują na przezwisko socyjalizmu państwowego, tylko są 
do przywrócenia społecznego pokoju konieczne. Dr. Leo poddaje 
projekt austryjacki szczegółowćj krytyce. Różnica zdań wyja- 
wiła się co do pytania, czy państwie funduszami publicznymi do 
zabezpieczenia robotników ma się przyczynić. Przeciw stałćj 



Digitized by 



Google 



sabwencyi państwowej na cele zabezpieczenia robotników prze* 
mawia Dr. Bochenek, a do tego zdania przyłączają aię Dr. 
Ea.BC2nrŃSKi i Dr. Leo, który utrzymi^e, że państwo winno tylko 
na początek adzielić sabwencyi i przyjąć na siebie rękojmię, że 
zabezpieczone kwoty rzeczywiście będą wypłacone. Za stałą 
subwencyją państwa oświadczają się Dr. Maohałski, Dr. Zoll, 
i Dr. Markiewicz. Dalszą dyskusyję odroczono do posiedzenia 
następnego. 



Potłedzenie i dnia 14 Kaja 1881 r. 
Przewodniczący: Dr. Zoll. 

W dalszym ciąga dyskusji nad astawodawstwem w cela 
zabezpieczenia robotników od przypadków nieszczęśliwych, za- 
bierają g^łos pp. Louis, Kasparbk, Bochenek, ^eo, Wilkosz 
Ferdynand, i Daeoun. P. Louis sądzi, że przymusowe zabezpie- 
czanie robotników nie prowadzi do celu, przeciwnie lepiójby było 
pozostawić tę sprawę dobrowolnym stowarzyszeniom, jakie istnieją 
po różnych krajach, mianowicie we Francyi. PP. Leo i Wilkosz 
objawiają zdanie, że zamiast wprowadzania przymusowego za- 
bezpieczania robotników, należałoby uczynić próbę z rozszerze- 
niem odpowiedzialności przedsiębiorców za wszelkie uszkodzenia 
i wypadki nieszczęśliwe, które dotknęły osoby w przedsiębior- 
stwie zajęte. PP. Bochenek, Easparek i Daboun przeciwnie 
biorą w obronę przymus asekuracyjny, wykazując, że na dobro- 
wolną i prywatną asekuracyję spuścić się niemożna, już to z po- 
wodu, że bardzo mała tylko cząstka robotników ma dostateczny 
zarobek, aby się mogła ubezpieczyć w zakładach prywatnych, 
reszta zaś stałaby się w razie nieszczęśliwych wypadków cię- 
żarem dobroczynności publfcznćj, już z powodu, że towarzystwa 
prywatne nie nastręczają rękojmi, iż zobowiązaniom swym zadość 
uczynią. Również oświadczają się ciż sami przeciw rozszerzeniu 
odpowiedzialności przedsiębiorców za uszkodzenia i przypadki 
niessczęśliwe, zwracając uwagę na niekorzystne doświadczenia zro- 
bione w Niemczech z ustawą z dnia 7 Czerwca 1871. Przepro- 

Wjd». Uutof T. ZYIIL 48 



Digitized by 



Google 



ta 

wadsenie tij odpowiedzialno6ci wymaga w katdym fazid t>l'oceBtt 
sądowego, w którym udowodnić należy winę przedsiębiorcy Inb 
jego zastępcy. Robotnik częstokroć nie jest w stanie ndowodnić, 
te nieszczęśliwy przypadek, który go dotknął, powstał z winy 
przedsiębiorcy, i może być skutkiem tego nawet z słuszną pre- 
tensyją oddalonym, nadto nie ma czasu ani środków dostate- 
cznych, aby zazwyczaj długo trwający proces przeprowadzić, 
a gdyby nawet sprawę wygrał, nie może być pewnym, czy przy- 
znane wynagrodzenie otrzyma , zwłaszcza jeżeli przypadek nie- 
szczęśliwy dotknął równocześnie wielką ilość robotników, a wy- 
nagrodzenie z tego powodu jest tak wielkie, że przedsiębiorca 
nie jest w stanie takowego zaj^acić. Przymusowe ubezpieczenie 
przy udziale wszystkich przemysłowców i robotników w insty- 
tucyjach publicznych, uchyla wszystkie te niedogodności, a roz- 
kładając ciężar na wielką ilość osób, gromadzi przy odpowie- 
dnićj organizacyi i dobrym zarządzie Amdusze wystarczające, 
które bez narażenia na ruinę ekonomiczną poszczególnych przed- 
siębiorstw, wszystkim zobowiązaniom mogą zadość uczynić. 

Z porządku dziennego Dr. Fierich Maubtct przedstawia 
potrzebę zajęcia się wydawnictwem słowników prawniczych pol- 
skich. Według zdania referenta potrzebne są dwa słowniki: je- 
den obejmujący wszystkie wyrazy w pomnikach prawnych pol- 
skich aż po koniec XVIII wieku zawarte, drugi zaś słownik 
prawniczy niemiecko-polski wyrazów obecnie w nauce, ustawach 
i praktyce używanych, który byłby poprawnem i uzupełnionem 
wydaniem słownika, staraniem Akademii Umiejętności w r. 1874 
wydanego. W dyskusyi nad tym przedmiotem zabierali głos 
pp. PiEKOSiŃSEi, Zoll i Schmidt, z których ostatni zwrócił na 
to uwagę, że w zawodach praktycznych przydałby się bardzo 
także słownik polsko-niemiecki wyrazów prawniczych. Komisyja 
celem ułożenia programu prac słownikowych i obmyślenia spo- 
sobu przeprowadzenia takowych, wybrała na wniosek referenta 
komitet ściślejszy, w którego skład weszli pp. Fiekosiński, Bo- 
BBZYŃSKi, Louis, Schmidt, Fiebich Maubtct i Ułakowski. Ko- 
mitet ten ma szczegółowo opracowane wnioski przedłożyć Eomisyi 
celem powzięcia uchwały. 

Digitized by VjOOQ IC 



Tan 



PoiiolieBle I dnia 30 Oserwoa 1884 r. 

Przewodniczący; Prof. Dr. Zoll. 

Dr. Ułanowssi zdaje sprawę z wydawnictw dawnych za- 
pisek 8%dowyohy roztrząsając róine metody dotąd nżywanc; jak 
ZTOifuirrA Hbłcła, Lubohibskiboo i Pawińskiego i jest tego 
zdania, aby najdawniejsze zapiski ogłaszać w całości z jak naj- 
większą Acislością i dokładnodcią. Dr. Bobrztński obawia s^ę, 
aby ta metoda nie doprowadziła do przesadnej drobiazgowości, 
czego się tńm bardziej strzedz należy- gdy mamy przed sobą 
jeszcze ogromny materyjał dotąd c^kiem nietknięty i niebadany, 
mianowicie wiek XVI i XYII^ a zwłaszcza akta trybunałów 
piotrkowskiego i lubelskiego. Radzi więc unikać jednostronności 
w publikacyjach najważniejszych. Pp. Fierich i Dargum przema- 
wiają za zastosowaniem skróceń przy wydawnictwach, czemu 
Dr. BoBBZTŃSKi jest przeciwny, bo drobna oszczędność papieru 
i druku, jaka się zyskuje używaniem skróceń, drogo bywa oku- 
pioną me¥rygodą wielką dla czytelnika w używaniu druków, 
gdzie nad rozwiązaniem skróceń trzeba sobie głowę łamać. 



Posiedsenie i dnia 31 Paidilsmłka 1881 r. 

Przewodniczący: Prof. Dr. Zoll. 

Przedewszystkiem uczcił przewodniczący Dr. Zoll w go- 
rących słowach pamięć pięciu zmarłych członków Komisyi, mia- 
nowicie: prezydenta Jakbua Antoniewicza, profesora Dra Bo- 
JABSKIBGO Aleksandra, radcy nadwornego BonoŃSKiEao Fran- 
cuzka, senatora Konstantego Hoszowskiego i hr. Henryka 
WoDziCKiBGO. Obecni przez powstanie oddali cześć pamięci zmar- 
łydi członków. Na wniosek Dra Kasparka uchwalono jedno- 
myślnie zaprosić na członków Komisyi pp. prezydentów sądo- 
wych Ignacego Zborowskiego i Macieja Cztszczana. Następnie 
idw. Dr4 Ferdynand Wilkosz odczytuje: „Uwagi nad różno- 



Digitized by 



Google 



XIT 



Acią oraeczeA Trybunałn Najwyższego w przyznawania odsetek 
od snm hipotecznych w razie przymusowśj sprzedały nieracfao* 
mo&ci,^ następującej treści: 

Zgodność orzeczeń sądowych w kwestyjach zasadniczych 
prawa materyjalnego lub formalnego ma wielkie znaczenie w życia 
prawnem narodów, ona rozświćca ciemne przepisy astawy, wy- 
rabia zanfanie w sprawiedliwość sądów i sprowadza pewność 
stosnków prawnych. Orzeczenia sądowe wydawane w sprawaeh 
poiyezek, w szczególności zaś przy rozdziale ceny knpna pomię- 
dzy wierzycieli w razie prz3rmasowćj sprzedaży nierachomości, 
oddziaływają wprost na stosunki ekonomiczne kraju i na kredyt 

Władze austryjackie od dawna uznawały doniosłe dla spo- 
łeczeństwa znaczenie orzeczeń sądowych wogóle, a dla osiągnię- 
cia zgodności takowych zaprowadzono przy Trybunale Najwyż- 
szym na mocy Najwyższego postanowienia^ z 3 Października 1854 
nową księgę prejudykatów. Urządzenie takićj księgi prejndykatów 
okazało się jednak niedostatecznćm i dlatego w r. 1872 zapro- 
wadzono dwie księgi do wpisywania zasadniczych wyroków 
a mianowicie repertoryjum wyroków (Spruchreperiorium) 
i sentencyjonarz (Judicałenhuch). Decyzyja w ten ostatni wpi- 
sana staje się obowiązującą dla wszystkich senatów aż do nchy- 
lenia jćj, które tylko na mocy uchwały pełnego Trybnnała na- 
stąpić może. Zdawałoby się, że urządzenia te sprowadzą zgodność 
orzeczeń sądowych przynajmniej w rzeczach tak prostych, jak 
są sprawy pożyczek i sprawy przyznania procentów w razie 
przymusowćj sprzedaży nieruchomości ; atoli inaczćj się stało. 

Do r. 1871 trzymały się sądy z małemi wyjątkami tćj 
zasady, iż w razie , gdy wierzyciel uzyskany przeciw dłużnikowi 
wyrok w drodze egzekucyi na nieruchomości zaintabulował, a przy 
rozdziale ceny kupna ciągłość egzekucyi wykazał, przyznawały 
mu z ceny kupna wszelki procent zaległy bez ograniczenia co 
do czasu. 

Po ogłoszeniu nowćj ustawy hipotecznćj z dnia 25 Lipca 
1871 r. 1. 95 Dż. p. p. orzeczenia sądów pod tym względem 
były różne. To spowodowało Tr>bunał Najwyższy, iż pod dniem 
8 Kwietnia 1873 r. 1. 3302 powziął zasadniczą uchwałę, umie- 
szczoną pod Nr. 47 w repertorium orzeczeń tćj osnowy: 



Digitized by 



Google 



xf 



^W rasie, gdy dła od«etek intabulowanego kapttałn zahi* 
poiAowane jest e^sekneyjne prawo zastawu, nmieszezeniii tako* 
wjeh pny rosdsiale ceny knpna nie stoi na przeszkodzie, gdyby 
one nawet były dawniójsze niż trzechletnie, ani przepis §. 33 nst 
konk. z dnia 25 Grudnia 1867, ani przepis §. 17 ust. bip. 
z dnia 25 Lipca 1871 r."* 

Mimo tój uchwały sądy i tak różnij trzymały się prsktyki. 

Powołane tutaj orzeczenie Trybunału Najwyższego, niwe- 
czące tak radykalnie prawo wierzyciela do pobierania procentów 
od swćj wierzytelności, jest ze wszech miar całkiem bezzasadne. 

Wedle §. 914. k. c. w połączeniu z §. 6 k. c. umowy 
wimiy być tłumaczone wedle objawionśj tamże woli stron. Przy 
umowie o pożyczkę, dłużnik zaciągający pożyczkę hipoteczną 
zobowiązuje dę ł)ez względu na możliwą przedaż nieruchomości 
piadć procenta tak długo, dopóki dług zapłaconym nie zostanie. 

Wierayciel ma zatśm na mocy umowy z dłużnikiem za- 
wartej prawo żądania zapłaty procentów aż do dnia zwrotu kapi- 
tału, a nie istnieje nigdzie przepis ustawniczy, któryby sędziemu 
nadawid prawo znoszenia samowładnie praw umowami dozwolonemi 
nabytych, jeżeli te prawa na mocy przepisu ustawy wskutek 
przedawnienia i t. d. nie zgasły, czego oczywiście o prawie po- 
bierania procentów przed zapłatą kapitału twierdzić nie można. 

Przepisy §. 17 ust hip. i §. 33 ust. konk. nie odejmują 
wierzycielowi prawa do powzięcia procentów za czas od dnia 
li^ptacyi dalij bieżących, najprzód bowiem §§. te nie zawićrają 
ani jedaego słowa, z któregoby o zamiarze ustawodawcy uregu- 
lowania tćj kwesty! w drodze ustawodawczej wnioskować można, 
nastanie traktują one tylko o zaległościach procentowych, nie 
zaś o procentach bieżących, a procenta od dnia licytacyi przy- 
padające są procentami bieżącemi, nie zaległemi. Tutaj wierzyciel 
nic uczynić nie może do przyspieszenia uzyskania zapłaty tych 
bieią<syeh procentów, gdyż wypłata zależy wyłącznie tylko od 
tego, jak prędko sąd cenę kupna między wierzycieli rozdzieli. 

§§. 17 ust hip. i 33 ust. konk. powtarzają jedynie prze- 
pis §. 1480 k. c. — §. 17 ust. hip. odnosi się tylko do pierw- 
szeństwa hipotecznego zaległości procentowych, zaś §. 33 ust 
konk. ustanawia otwarcie konlnirsu jako chwilę, od którćj czas 



Digitized by 



Google 



XVI 

prsedawnienla procentów §em 1480 k. e. określony licsyó nalepy. 
Jeżeliby zaft §. 83 net konk. w całój rozcifgłoftci analogicznie 
przy przedaży niemchomodci stosować należało, to przemawui 
on wprost przeciw zapatrywaniu Najwyższego Trybunału, któreś 
stosąląc ten §. widocznie pominął zupełnie ustęp drugi. W ustę- 
pie drugim tego §. wyraźnie jest powiedzianym: „iż procenta 
w ciągu konkursu (czyli od dnia otwarcia konkursu aż do dnia 
zapłaty) bieżące mają równe pierwszeństwo z kapitałem**. Jeżeliby 
więc analogicznie dzień licytacyi na równi stawiać należało 
z dniem otwarcia konkursu, w takim razie procenta od wiersy* 
telności hipoteoznćj od dnia licytacyi aż do dnia zapłaty bieżące 
nietylko się wierzycielowi należą, lecz mają równe pierwszeń- 
stwo z kapitałem. 

Dalsza podstawa orzeczenia, iż z chwilą przedaży nierucho- 
możci prawo zastawu dla wierzytelności hipotecznćj gaśnie, jest 
zdaniem niedającćm się usprawiedliwić, gdyż wszelkie odnożne 
przepisy ustaw przeciw niemu przemawiają. 

Uchwałę umieszczoną w repertorium orzeczeń pod Nr 47, 
zmienił nieco Trybunał Najwyższy w orzeczeniu swćm z dnia 
18 Listodada 1879 r. 1. 11398, zapisanćm do sentencyjonarza 
pod 1. 106, postanawiając zasadę: Jeżeli dla odsetek zaintabu- 
lowanego kapitału egzekucyjne prawo zastawu jest wpisane, na- 
tenczas przyznaniu takowych przy rozdziale ceny kupna, gdyby 
nawet rozchodziło się o odsetki zalegające nad trzy lata od dnia 
nabycia realności, §. 33 ust. konk. i §. ,17 ust hip. na prze- 
szkodzie nie stoją; wszelako takie zal^łości procentowe, gdyby 
nawet prawo zastawu dla nich per numerum lub per juxła ka- 
pitału zaintabulowanćm było, przekazane być mogą z ceny kupna 
tylko w porządku hipotecznym, w którym prawo zastawu dla 
nich uzyskanćm zostało^. 

1 tćj jednak zasady nie trzymał się Trybunał Najwyższy, 
albowiem w licznych orzeczeniach, jak np. z dnia 22 Grudnia 
1880 r. 1. 13059 i 19 Lipca 1881 r. 1. 8156 przyznii odsetki 
tylko za 3 lata wstecz od dnia licytacyi bez względu na egze- 
kucyjną intabulacyję odsetek. 

Lecz nie dosyć na tćm, albowiem w uchwale z dnia 27 
Marca 1884 r. 1. 3324 przyznał wierzycielom odsetki tylko za 
3 lata wstecz od dnia licytacyi , odmawiając zupełnie procentów 



Digitized by 



Google 



od &ia lieytacjrt ai do dnia zapłaty bieżących. Wierzyciel pro* 
wadzący egzekncyę^ który egzekucyjne prawo zastawu dla od- 
setek z pierwszeństwem hipotecznym bezpośrednio po kapitale 
uzyski- ntracił niepowrotnie procenta od swego kapitału za ląt 
praesido 5, gdyż realność sprzedaną została 16 Maja 1879 r. 
ą asygnacyją pieniędzy nastąpiła dopióro w Październiku 1884 r. 

W chwili licytacyi nie następuje zapłatą długu ^ a jakkol- 
wiek stosownie do przyjętej mąnipulącyi wierzytelności na cenę 
kopna na nieruchomości ubezpieczoną, przenoszone bywają, to 
jednak przeniesienie to nie równa się zgaśnięciu prawa zastawu, 
gdyi cena kupna zaintabulowaną jest na nieruchomości, a wie- 
rzytelność hipotecuna względnie skrypt dłużny do nićj odnoszący 
się, wykreślonym zostaje z ksiąg hipotecznych dopićro po wypła- 
ceniu wierzytelności z ceny kupna i wystawieniu przez wierzy- 
ciela deklaracyi ekstabulacyjnćj. 

W tćj więc dopićro chwili, nie zaś w chwili licytacyi, 
gaśnie prawo zastawu dla wierzytelności w myśl §. 469 k. c. 

Sądzi więc prelegent, że wobec tego, co powyżćj wypo- 
wiedział, żadnćj nie ulega wątpliwości, iż w mowie będące orze- 
czenie Trybunidu Najwyższego ze stanowiska obowiązujących 
nstaw usprawiedliwić się nie da« 

Nie wchodząc w kwestyję, za jaki czas procenta przy przy- 
musowych przedażach nieruchomości przyznawane być mają, jest 
prelegent zdania, iż sama różność orzeczeń trybunałów w tym 
względzie, a tćm więcćj zasada przyjęta w ostatnićm urzeczeniu 
Najwyższego Trybunału, muszą jak najniekorzystnićj oddziałać 
tak na kredyt prywatny jak i na działalność instytucyj kredy- 
towydi. Ejredyt prywatny z czasem nie będzie brał udziału w po- 
życzkach hipotecznych, instytucyje kredytowe czynności swoich 
sawieazać nie mogą, i z tćj właśnie przyczyny zagraża im jeszcze 
większe niebezpieczeństwo. Instytucyje te unikając utraty pro- 
centów, muszą sobie zapewnić wypłatę procentów od dnia licy- 
tacyi bieżących, za pomocą kanćyi w tym celu na nierucho- 
mości nbezpieczonćj ; jeżeliby jednak Trybunid Najwyższy poste- 
powid konsekwentnie wedle powyższćj zasady, „że wierzycielowi 
hipoecznemu od dnia licytacyi nie należy się procent," w takim 
rasie uważałby ustanowienie kancyi jako irodek do obąjteią 



Digitized by 



Google 



xvm 



ustawy^ i mimo tego mógłby ittstytacyjóm przyznania pirocentóir 
od dnia licytacyi biet%cycb odmówić. 

Szkody pieniężne, jakieby ztąd dla zakładów kredytowych 
wynikły, byłyby bardzo znaczne, jeżeli się zważy, że od dnia 
licytacyi aż do dnia wypłaty wierzytelnożci mija niekiedy kilkm 
lat, i że niejeden zakład kredytowy musiałby zawiesić wskutek 
tego czynności swoje. 

Kwestyja ta jest tak wielkiój doniosłoóci, łż rozwiązać ją 
może z korzyścią dla kredytu, jedynie ustawodawca przez wy- 
danie osobnćj ustawy. 

Dlatego kończąc uwagi swoje, uważa prelegent za pożyte- 
czne przyjęcie następnćj rezolucyi: 

„Komisyja prawnicza Akademii Umiejętności wypowiada 
zdanie, iż różność orzeczeń Trybunału Najwyższego w przyzna- 
waniu odsetek w razie przymusowćj sprzedaży nieruchomożcl, 
szkodliwie oddziaływa na rozwój kredytu liipoteczaego, i byłoby 
pożądanćm, aby kwestyja ta niewątpliwie w drodze nstwodawcaćj 
ustaloną została^. 

Po bardzo ożywiónćj dyskusyi, Komisyja prawnicza Aka- 
demii Umiejętności zdanie powyższe jednomyślnie przyjęła. 

Mianowicie brali w dyskusyi udział prócz sprawozdawcy 
pp. Zoll, Zatorski,. Bobrzyński, Fierioh MAURYcnr, który zwró- 
cił uwagę na §. 929 projektn nowćj procedury cywilnćj, Dr. 
Machałski, Lbo, Louis i Dr. Kasparek. Ostatni uwydatnił, łe 
Komisyja jako grono czysto naukowe, nie może wyst^ić z ini- 
cyjatywą do praktycznój reformy ustawodawczćj , byłoby jedna- 
kowoż rzeczą pożądaną, żeby Izby adwokackie i Towarzystwa 
kredytowe wniosły petycyję do Rady państwa o uregulowanie 
sprawy tćj w drodze ustawodawczćj, bo sprawa jest naglącą, 
a trudno czekać aż do reformy cidiego procesu cywilnego, która 
nie tak prędko jeszcze nastąpi. 

Wreszcie na wniosek Dra Kasparka wybrano do Korni- 
syi mającćj wziąść pod rozwagę urządzenie zjazdu prawników, 
pp. BoBRZTŃSKisoo, Kasparka i Wilkosza Ferdynanda. 



Digitized by 



Google 



2tt 



FoBMienle i dnia 25 Listopada 188i r. 
Przewodniczący: Prof. Dr Zoll. 

Dr Kasparek odczytuje rozprawę „o zastępstwie mniejszo- 
ńci w reprezentacyjacb Indowycb.*' Jakkolwiek jest rzeczą słuszną, 
aieby w reprezentacyi ludowćj wszystkie stronnictwa były zastą- 
pione i objawiać mogły swoje poglądy, mimo to sądzi prelegent, 
ie dotychczas przedstawiane sztuczne sposoby, aby z zasady za- 
pewnić mniejszości zastępstwo w reprezentacyi ludowćj, nie do- 
prowadzają do pożądanych rezultatów i mogłyby przeciwnie nawet 
niedogodności dzisiejszego systematu wyborczego spotęgować. Pre- 
legent mniema, że organiczny system wyborczy, który uwzglę- 
dnia kraje, a oprócz tego różne grupy wyborców, daleko sku- 
tecznićj zapewnić może mniejszości zastępstwo odpowiednie, niż 
wszystkie dotychczas przez Haeczo, Milla, Nayiłła, szwaj- 
carskich reformistów i innych przedstawione wnioski reformy, 
W ożywionćj dyskusyi nad tym przedmiotem, w którćj rozbie- 
rano także inne wady dzisiejszego parlamentaryzmu, brali udział 
prócz sprawozdawcy pp. Daroun, Jakubowski Faustyn, Kłe- 
czTŃSKi, Kbzthuski, Leo, Wilkosz i Zoll. 



Posiedzenie z dnia 31 Ghradnla 188i r. 
Przewodniczący: Prof. Dr. Zoll. 

Seloretarz Dr. Kasparek zdał sprawę z całorocznój dzia- 
łalności Komisyi prawniczćj. Eomisyja w myśl uchwały, zapa- 
dłćj na posiedzeniu dnia 22 Orudnia 1883, odbywała co miesiąc 
w ciągu roku posiedzenia wyjąwszy w Lipcu, tak, że odbyło się 
razem posiedzeń 9 w roku 1884. Na posiedzeniach przy żywym 
i licznym udziale członków odczytano i przedyskutowano 5 roz- 
praw, odnoszących się do żywotnych spraw ustawodawczych, 

Wjdt. filosof. T. XVIII. 4^ 



Digitized by 



Google 



XX 



które orzeosywistnity dfinoAci KomiByi do atnymania ł%csno6ci 
z współczesnym ruchem naukowym i prawodawczym. 

Obok tego nie nstawała działalnośó] Komisyi wy dawni- 
czejy mianowicie wydid Dr. Ułamowsei ze „Starodawnych 
prawa polskiego pomników' tomn Vn zeszyt nŁ In- 
soriptiones clenodialea, równiei tom VIII zawierający 
najdawniejsze księgi sądowe krakowskie, częAó ^ 
od r. 1374 do 1390 według planu przedyskutowanego na po* 
siedzeniu Acidlójszego komitetu dnia 17 Lutego 1884. Dr. Zbi- 
gniew Kniaziołuoki ukończył takie indeks do IX tomu Yola- 
min ów legum, tak że ten tom, zawierający iródła prawa pol- 
skiego z ostatnich lat niezawudości Polski, niel>awem wyjdzia 
z druku. 

Co do prac słownikowych prawniczych polskich, 
podniesiono na posiedzeniu dnia 14 Maja 1884 r. potrzebę wy- 
dawnictwa trzech słowników: a) jednego wszystkich wyrazów 
prawniczych, znajdujących się w źródłach dawnego prawa pol- 
skiego do końca XVIII wieku; b) drugiego niemiecko-polskiego 
wyrazów obecnie w prawie używanych; e) a trzeciego polsko- 
niemieckiego wyrazów prawniczych. Wypracowaniem planu wy- 
dawnictwa słownika zajmiige się osobna komisyja, w której skbd 
wchodzą Dr. Febkosiński, H. Bobbztński, Łoins, Schmidt, Ę^oa- 
BiCH Maurtoy i Ułanowskl 

Zajmowano się oprócz tego na kilku posiedzeniach spra- 
wami terminologii prawniczej, mianowicie doborem od- 
powiednich wyrazów polskich do terminów technicznych używa- 
nych w nowych ustawach, wreszcie poruszono sprawę urządzenia 
wiecu prawników polskicłL 

Powyższe prace wykazują dodatni i pomyślny rozwój Ko- 
misyi prawniczej. Go do stosunku Komisyi prawniczej do Aka- 
demii Umiejętności, a w szczególności do Wydziahi historyczno- 
filozoficznego, zaznacza sprawozdanie, że Komiayja starała się 
według sił i możności, aby byó żywotnym i użytecznym oiga- 
ganem Akademii. „Trzymamy się ściśle zakresu, w § 9. Btatata 
akademickiego Komisyjom Akademii nadanego, który stanowji, te 
Komisyje istnieją dla nadania silniejszego popędu 
niektórym zadaniom i kierunkom naukowym z za- 



Digitized by 



Google 



zxz 



kresu odpowiedniego przeznaczenia każdego Wy- 
działu. To przeznaczenie dozwala nam rozbierać pytania^ które 
z powoda swej teolmicznej^ ńciśle prawniczej natnry nie kwali- 
fikują rię do omawiania w szerszem gronie Indzi nie fachowych 
i omawiać swobodnie przedmioty, które nie przychodzą do nas 
w formie wykończonych rozpraw naukowych; sposobnych do 
lunieszczeA w wydawnictwach Akademii^ które jednak mają wlel* 
kie znaczenie praktyczne. Utrzymujemy tym sposobem w umie- 
jętnościach prawnych tak pożądany związek teoryi z praktyką, 
a że nasze prace także po za granicami Polski znalazły uzna- 
nie, t^o dowodem korespondencyja o wykładzie Dra Wilkosza 
w przedmiocie przyznawania odsetek od kapitałów zaintabnlowa- 
nych, w wiedeńskich ,,Juristische Bifttter** i wzmianka 
o rozprawie Dra Kaspabka z dziedziny prawa międzynarodowe- 
go prywatnego w czasopiśmie Orllnhuta i w Bulmerincqna „V()l- 
kerrecht^ (1884). Nie pozostaje zatem nic innego, jak wy- 
trwać i popierać dalej rozpoczęte prace**. Sprawozdanie powyżej 
w streszczeniu podane przyjęto do wiadomości. 

Po dokonaniu wyboru przewodniczącego na rok 1885, 
który jednomyślnie padł na dotychczasowego przewodniczącego 
Dra Zolla, zamknięto posiedzenie. 



D. Posiedzenia Eomisyi arclieologiczn6j. 

Fosisdisnio i dnia 29 Swlstnia 1884 r. 
Przewodniczący: Dr. Łefkowsbi. 

Dr. KoPBSNiCKi zdaje sprawę z pracy p. Neumanna z Ki- 
jowa ,,0 zwierciadłach metalowych**, wyjaśniając zara- 
zem, ii na ostatniem posiedzeniu Eomisyi antropologicznej przed- 
stawiono tegoż sprawozdanie o wykopaliskach z dwóch kurha- 
nów w Żydowcach w skwirskim powiecie, że w kilka dni pó- 
źnie} otrzymano od p. Nbumanna osobną pracę nad krążkiem, 
Irtóry po porównaniu go z 10 okazami w uniwersytecie kijow- 
skim znąjdigącemi się^ uważa za zwierciadło. Z tych wszystkich 



Digitized by 



Google 



xxn 



okazów, jako te^ i z tych, które wykopał Kibalczyk na cmen- 
tarzyska Aksindyńskiem, dochodzi do wniosku, ie metalowe 
zwierciadła dzielą się na dwa typy, jedne z rękojeściami, dmgie 
krążkowate, odwrotna ich strona jest gładka, na dwóch okasach 
odpadła patyna i odkryła połysk; zastanawia się dalej nad ich 
użyciem, odrzucając przypuszczenie, jakoby one stanowić mogły 
umbo od tarczy. Go się tyczy materyjału, konstatuje, Łe większe 
są z brązu, zaś mnieijsze, kaukaskie, cypryjskie z kompozycyi, 
którą nazywa potiną. Dla porównania złożył p. Uioński część 
zwierciadła z nader twardego z silnym połyskiem metalu, po- 
chodzącego z wykopalisk dobytych nad brzegami Dunaju na 
Węgrzech. Dr. Kopermicki zaproponował zbadanie składników 
tego metalu, gdyż znajduje widoczną różnicę od pierwszych. Ko- 
misyja uchwala ogłoszenie drukiem pracy p. Nbumanma. 

Członek Kirkob zdaje sprawę z wycieczki archeologicznej 
na Podole i Pokucie w r. 1883 odbytej. Badid cmentarzyska 
ciałopalne w okolicy Zaleszczyk w Mohyłkach, w pobliżu Dnie- 
stru i Seretu, i złożył wykopaliska brązowe i żelazne z tego 
cmentarzyska, nadto wykopaliska z Berdykowiec i Dżwiniacza. Ba* 
dał zabytek pogański, prawdopodobnie ołtarz pogański ofiarny 
w lesie Taryn nad Seretem, należącym do majętności Dnplisk, 
wreszcie cmentarzyska płytowe w Grodku nad Dniestarem. Na- 
stępnie w północnej stronie Podola w okolicy Zbaraża wspólnie 
z p. KuKAWSKiM zbadał cmentarzyska płytowe na Babiej górze, 
skąd jak również z Noryniec złożył wykopaliska, opowiedział 
o posągach Did i Baba w Zambińcach pod Zbarażem. Złożył 
dary przez pp. Eehłberoera, Oreka, Boskosza, Wiśnibwbkib- 
GO, Pawłikiewicza i OpoŁSKiEao ofiarowane. Podał wiadomość 
o poszukiwaniach Szczcsmeoc hr. Koziebrodzkiego, w końcu wspom* 
niał o zjeździe archeologicznym w Haliczu, w którym uczestniczył, 
i wykazał znaczenie horodyszcza w Eryłosie pod Haliczem. 

Poczem ks. kanonik Polkowski czytał pierwszą część roz- 
prawy o grobie i trumnach św. Stanisława na Wawelu. W pracy 
tej, opartej przeważnie na źródłach archiwalnych, wykazał pre- 
legent, iż pierwotny grób św. Stanisława od przeniesienia dała 
jego ze Skałki, to jest od r. 1088, aż do kanonizacyi jego do 
r. 1254 był tam, gdzie dzisiejsza kaplica Wazów, że odtąd po- 



Digitized by 



Google 



mu 



Eostaje stale na tóm miejscu, gdzie dziś jest. Prelegent opisał 
tryptyk srebrny^ jaki kiedyó zdobił grób świętego i dyptyk, 
jaki sprawił i ofiarował do groba Zygmant L Następnie odczy- 
tał szczegóły dotyczące kaplicy wystawionej ex voło kosztem 
Marcina Szyszkowskiego, biskupa Krakowskiego w r. 1629. Dla 
spóinionśj pory ezęść drugą rozprawy odroczono do przyszłego 
posiedzenia Komisyi. 

Wreszcie przystąpiono do wyboru przewodniczącego Komisyi 
na rok bieżący i wybrano przewodniczącym Prof. Dr. Łspkowskiego. 



Fosisdsenio i dnia 17 i 18 Cierwoa 1884 r. 
Przewodniczący: Dr. Łepkowski. 

Ks. Polkowski streściwszy wykład swój z ostatniego po- 
siedzenia o trumnie św. Stanisława dla wiadomości nowoprzy- 
byłych, opowiada dalej o trumnach tegoż świętego: o pierwszój 
fimdaeyi św. Kunegundy, dmgiój królewny Elżbiety, trzeciój 
sprawionej przez króla Zygmunta III, ważącej grzywien 1714, 
oddanój do katedry przez króla Władysława IV w roku 1634 
a zabranój przez Szwedów w r. 1657, nakoniec o czwartój dziś 
będącój, sprawionój w połowie kosztem biskupa Gębickiego a 
w p<^owie kapituły. Mówiąc o zabraniu przez Szwedów trunmy 
fandacyi Zygmunta III, szczegółowo opisał straty, jakie poniosła 
katedra przez szwedzki rabunek. Pracę tę, jako będącą w ści- 
riym związku z histoiyją sztuki, uchwalono ogłosió drukiem 
w sprawozdaniach Komisyi dla historyi sztuki. 

CSzłonek Kibkob czyta protokół z posiedzenia sekcyi wy- 
kopalisk, które się odbyło dnia 18 Maja b. r. Została tam prze- 
dewszystkiem podniesioną kwestyja wydawnictwa wykazu zabyt- 
ków na ziemiach polskich, zastanawiano się nad cdym przebie- 
giem tej publikacyi poczynając od przyjęcia programu dnia 10 
Października 1873 r. aż do wydania pierwszego zeszytu pod 
redakcyją p. J. N. Sadowskiboo. Obecnie są już przygotowane 
wykazy z porzeczy Niemna, Wilii, zacbodniój Dżwiny, Dniestru, 
nieco z Dniepru, w koAcu Wisły i Odry. Wszakże wykazy te 



Digitized by 



Google 



XXIV 



okasały się niekompletne i nieprzedatawiające całości; tak np. 
z porzecza Wiały mamy znaczny zasób wykazów przez pp. Sa- 
dowskiego i Umińskiboo sporządzonych; ale prżewałnie doMj 
Wisły, tak że '/s przypada na samą dolną Wisłę, a zaledwie 
Yg na (łalicyję, a jeszcze mniej na drednią Wisłę z Narwą; Ba- 
giem; Wieprzem; Pilicą i Bznrą. P. Eirkor zbadał porzeeze Dnie- 
stm na przestrzeni od Beremian ai do Okopów św. Trójcy, 
tenże pasiada wykazy z kilka dorzeczy Dniestra, lecz idąc w górę 
od Zaleszczyk porzeeze Dniestra zapełnię jest nieznane. Liczono 
na materyjały po ś. p. Podczaszyńsklm pozostałe; dziś własno- 
ścią Akademii będącC; lecz i te porzecza Wisły uznp^ić nie- 
zdolne. P. Radzimiński oświadczył gotowość dostarczenia mate- 
ryjałów z Rasi poładniowój, zaś p. Ziemicgki pńyrzekł złożyć 
kartki wykazów z przedmiotów znajdającycłi się w gabinecie 
nniwersyteckini; oraz porobić wyciągi z katalogn wystawy z r. 
1858; a także z prac o Inflantach i litewskich zabytkach. Na 
tćm działalność sekcyi stanęła. Zważywszy jednak; że tak bo- 
gate materyji^ dotychczas nagromadzone; pozostają dotąd nie* 
spożytkowane, zważywszy że dalsze ozapełnianie porzecza Wisły 
jest na razie niemożliwem; przewodniczący sekcyi Kibkob posta- 
wił wniosek wrócić do początkowego założenia sekcyi; a miano- 
wicie przystąpić do wydania wykaza zabytków podłóg alfkbetO; 
biorąc za podstawę miejscowości zawierające zabytki z dodaniem 
alfabetycznych skorowidzów zabytkóW; wykopalisk i antofów cy* 
towanych w dziele. Pp. UmińskI; ZiEioęcKi i ks. Polkowski go- 
dzą się w zasadzie z tym wnioskiem; zaś prof. Łepkowbki 
oświadcza, iż życzyćby sobie należido wydania wykazn zabytków 
Icartkami; tak, żeby każda kartka zawierała jedne tylko miej- 
scowość, co dałoby możność pracownikom grupowania ieh po- 
dłóg życzenia i potrzeby. Uchwalono przeto kwestyję tę oddać 
pod rozstrzygnienie Komisyi archeolog^cznćj. 

Następnie podniesiono kwestyję tegorocznych wycieczek 
archeologicznych. P. Kibkob zamierza odąć Bię w okolice Kro- 
sna i Grybowa w Oalicyi zachodniój, a nadto jeśli czas pozwołi, 
w okolice naddniestrzaóskie na granicę Besarabii i gabemii po- 
dolskićj; p. Ziemięcki zaś zamierza udać się do Halicza, dla 
prowadzenia dalój rozpoczętych joż badaA w Kryłosie oraz w io- 



Digitized by 



Google 



xrT 



nych okolicach Halicza. Wr69zcie przewodniczący sekcyi wspo- 
mniał o jednym z poprzednich wniosków, mianowicie o kwestyi 
ustalenia terminologii archeologicznej. Sekcyja wykopalisk nwaia 
za konieczne, ażeby archeologowie nasi porozumieli się z sobą 
i zgodzili się na jedhostajną terminologię, rezultat zaś ich nchwał 
oddać pod ogólną dysknsyję Komisyi archeologicznój i języko- 
wi w cela uzyskania aprobaty. 

Po odczytaniu protokółu zabierają głos: łir. Wojoiegh 
DzoEDUBZTOKi W sprawic wycieczek do Halicza i prezes Majeb 
co do publikacyi zabytków, niezgadzając się na drukowanie ta- 
kowych kartkami. Uchwidy nie powzięto. 

Następnie p. ZraKugogT zAti sprawę z wycieczki archeolo- 
giczni w jesieni r. z. odbyta do Halicza, Kryłosa i Podhorzec. 
W Kryłosie gdzie się znajduje silnie obwarowane naturą i sztu- 
ką grodzisko, upatnye p. ZisMięcKi pierwotną osadę samego 
Halicza, a okazałą mogiłę w pośrodku grodziska wznoszącą się, 
uwaśa za Hałczyną mohyłę, o którćj szeroko wspominają kro- 
niki i podania ruskie. Po roskopaniu mogiła okazała się kopcem 
ręką ludzką usypanym, lecz bez śladów szczątków ludzkich. 
Następnie okazi^ p. ZiEmęcKi zabytki archeologiczne i czaszki 
ludzkie w mogiłach podhoreckich wykopane. 

Hr. Wojciech Dzibdubztcki odczytał obszerną relacyję ze 
swych badań przedsięwziętych w jaskiniach jezupolskich, miano- 
wicie w jaskiniach na Bqjnem. Najpierw opisiye podania wią- 
żące się z temi jaskiniami, a potem same jaskinie o ile dotąd 
zostały zbadane. Jezupol nad Dniestrem za Bystrzycą nazywał 
się niegdyś Czesebisy, a przeciwległy Maiyjampol Czartopolem. 
Podanie twierdzi, że Czesebisy leżały dawnicgszemi wielu po 
tamtćj stronie Bystrzycyi gdzie jest góra leśna Bujne. Był to mona- 
styr mnichów esy tit zamek królewski, który się zapadł w czasie 
oblężenia przez Buniaka. Na miejscu monastyru sterczy dziś 
tylko akałzy w noc Iwana otwiera się i widać w nićj biesiadu- 
jąi^ch rycerzy, Irtórzy zmartwychwstaną i stoczą ostatni bój 
z Buniakiem przed końcem świata. Z monastyru wychodzi cza- 
sem połoz, wąż ogromny o ludzkićj głowie, czasem wylatuje 
skrzydlata żmija, czasem znów wychodzi pies czarny a najczę- 
śeićj znahor Wołod, duch, który z hukiem wszystkie zwierzęta 



Digitized by 



Google 



lxvi 



sprowadza. Na górze Bąjne znalazł sprawozdawca w r. 1877 
dożo narzędzi krzemiennych, poczędci na posadzkach ceglanych 
w kształcie półksiężyca, na szczycie cmentarz ciałopalny z tegoi 
okresn. W jednój jaskini były dwie płyty obrobione, na jednćj 
z nich postacie dwóch smoków. W r. 1883 sprawozdawca roz- 
począł poszukiwania w jaskiniach, w znacznej części rozszerzo- 
nych i wygładzonych ręką ludzką. Jaskinie te leżą jedna nad 
drugą. Dolna pozostaje w stanie naturalnym, u jój wejścia po- 
stać żmii. Ta jaskinia ziemią zapełniona. Druga jaskinia wydaje 
się całkiem sztuczną, powyżój skała gładka i na niój łeb. Trze- 
cia jaskinia opodal będąca, o wiele większa, sklepienie ma na- 
turalne a ściany wygładzone. Wewnątrz znajduje się olbrzymićj 
wielkości łeb, zdaje się byka. Do tego wykładu przedstawia 
hr. DziEDUSZTGKi rysunki starannie wykonane przez p« Maka- 
rewicza. 

Po otwarciu dyskusyi przez przewodniczącego, p. Osowski 
zabrał głos zwracając przedewszystkiem uwagę Eomisyi na przed- 
mioty znalezione w jaskini i wnosi, że wykopaliska te pochodzą 
z wierzchnio] warstwy, zarazem znąjdiye godnem zastanowienia, 
że przedstawione skorupy grube są z wierzchu czerwone, zaś 
środek mają czarny, z czego wnosi, iż naczynia, z których po- 
chodzą, były słabo wypalone. Dr. Piekosi]ński zastanawia się 
nad nazwą Czesebisy i znajduje, że nazwa ta jako miejscowość 
nie jest dawną i nie przechodzi wstecz XII wieku, a wskazując 
wiekami powstawanie nazw wsi i osad naprzód na lechickich 
ziemiach potćm na Rusi, stara się to twierdzenie usprawiedliwić. 
W nazwie biesy upatruje pochodzenie skandynawskie, a jakkol- 
wiek nazwy te nie wpływają na wyjaśnienie epoki jaskini, to 
jednak historyja o biesach zdaje się być póżnićj dorobioną. Hr. 
Dziedusztoki oznajmia, iż co do nazw miejscowości i stosun- 
ków Rusi jest nieco odmiennego zapatrywania od p. Piekosim- 
SKiEOo. W skutek tego wywiązała się obszerna dyskusyja pro- 
wadzona przez pp. Sadowskiego, Sokołowskieoo, Piekosińskie- 
Q0 i sprawozdawcę. P. Sadowski zastanawia się nad myślą pod- 
niesioną przez sprawozdawcę, że u nas w okolicach od dróg od- 
ległych mogą się znajdować zabytki do niebardzo dawnych epok 
się odnoszące, chociaż zabytki te są identyczne z wykopaliskami 



Digitized by 



Google 



przedhistorycznemi; dlatego pragnąc dojść do reznltata^ Uadsie 
nacisk na potrzebę dalszych badań w tych jaskiniach^ pewnym 
jest bowiem; ii w głębi ich znajdą się przedmioty z przedchrze- 
ściańskich czasów. 

Prof. Sokołowski przeglądając rysunki przez sprawozdawcę 
komisyi złożone, zastanawia się nad wypowiedzianem zdaniem 
eo do upatrywanych w różnych formacyjach pewnych kształtów 
i postaci, zastanawia się mianowicie nad tóm, czyli te są -wyro- 
bem ręki ludzkiój, czyli tćż utw.orem natury i tłumaczy, iż czło- 
wiek w pierwotnóm poczuciu sztuki usiłuje zwykle nadawać swym po- 
staciom charakter symetryczny, stara się naśladować podobień- 
stwo, tymczasem z rysunków tych widzi, że to są wyobrażenia 
przedmiotów przypominających węża, byka, — lecz że to są 
tylko szkice, z których dopiero człowiek mógł- sobie cod two- 
rzyć. W formacyjach wapienia bardzo często się coś podobnego 
sdarza, przytacza wiele miejscowości, mianowicie około Tuman, 
gdzie oglądid ci^e formacyje stalaktyków i stalagmitów, które 
robiły nąjzupełniejsze wrażenie rycerzy, bydła itd. były one je- 
dnak tylko, dziełem natury. 

Hr. DziEDUszYCKi zwraca uwagę, że w jaskiniach tych są 
powierzchnie gładkie i chropawe, a nadto jest tam wiele ścian 
stykających się pod kątem prostym, że są widocznie rozszerzone 
i gładzone ręką ludzką. Co do figur n. p. żmii, byka, bab, po- 
wą^iewa^ iżby to natura zaznaczyła w nich jak najdokładnićj 
oezy, usta i t. p. Ostatecznie rozstrzygnąć może tę kwestyję 
geolog. Całe porzecze Dniestrą pełne jest takich utworów. 

Członek Kibkor przytacza przy tćj sposobności, iż na Po- 
dola znalazł 11 bab, a ani jedna nie miała istotnego podobień- 
stwa do postaci ludzkiej, chociaż u ludu zwą się babami i w wiel- 
kidm znajdują się poszanowaniu, a lud zeskrobanego z nich 
piasku używa na lekL 

P. Osowski wraca jeszcze do kwestyi postawionćj przez 
prof. SoKOŁOwsKiEOO, czyli owe utwory w jaskiniach są dzie- 
łem łódzkiem, czyli tćż prostą igraszką natury ; rozwiązanie tego 
pytania uważa za bardzo ważne, a jakkolwiek rysunki mogą 
być bardzo starannie wykonane, to jednak niezdolne rzeczy wy- 
jaśnić. Jedynie badania na miejscu do stanowczego rezultatu do- 

Wjrds. fiosoŁ T. XYRL i5 



Digitized by 



Google 



xxlnfi 

prowadzić mogą. Nakonieo co do twierdzenfaii jakoby pnbpy 
w sprawozdania wzmiankowane mogły powstać w skutek kata- 
klizmów, 8%dzi; że połap ten tylko ręką ludzką mógł być wy- 
gładzony, poprawiony, 

P. Sokołowski obstaje przy swojem twierdzeniu, godzi się 
jednak z dalszemi badaniami na miejscu, co i sprawozdawca 
gorąco popiera. ^ 

Po zamknięciu dyskusyi komisyja uchwala odesłać spra- 
wozdanie do zarządu z zaleceniem publikacyi przy dołączeniu 
planu topograficznego i rysunków w oynkografii. 



DODATEK. 

Sprawozdanie 

o drugim dziale ksiąg Archiwom kapituły katedralna 
krakowskiój 

odczytał na posiedzeniu Komisyi hist d 10 Czerwca 1884 
Ks. Ignact Polkowski. 

Zdając sprawę o właóciwych księgach archiwalnych kapi- 
tuły katedralno) krakowskiej zaznaczam przedewszystkienii źe 
księgi te w liczbie 720 rozpadają się na wiele poddzii^ów, które 
dla łatwiejszego w nich rozpatrzenia się tak uporządkowałem: 

Na czele stawiam metrykę kapitulną, zatytułowaną w inwen- 
tarzu: Acta Actorum, zaczynającą się od roku 1438^ prowa- 
dzoną bez przerwy aż do dni dzisiaj szych, a ol>ejmującą w ogóle 
Yoluminów 38. Po dyplomatach najważniejsze to księgi, w któ* 
lych chronologicznie zapisywano posiedzenia kapitulnci a w nich 
wszystkie sprawy, które dotyczyły koScioła katedralnegO| bi- 
skupstwa, majątku tak biskupiego jak i kapituły, installacyi, 
czynności i dmierci biskupów, prałatów i kanoników; jedyne 



Digitized by 



Google 



ZZIX 



zapełne wiadomości, jaki ndaiał brali csłonkowie kapitały w sy- 
nodach prowincyonalnych i dyecezalnych^ w sprawach rzeczy- 
pospolitóji w zleceniach Stolicy Apostolskiój i biskapich. W XV 
wieku metryka ta pisana jest nadzwyczaj treściwie, każda sprawa 
jak nąjkrócój opisana i przedstawiona w głównych tylko zary- 
sach; w ZVI wieku posiedzenia kapituły odbywają się prawie 
co tydzień, a sprawy na nich traktowane, coraz obszemiój są 
redagowane. W KYII wieku co do szczegółów są akta najbo- 
gatsze^ za to w XVin joż prawie same tylko protokolarne za- 
piski, — dopiero przy końcn tego stulecia od roku 1760 wszy- 
stko, co się dzieje w kapitule, opisane jest obszernie, szczegó- 
łowo, dokładnie. 

Publikacya tych ksiąg, jeśliby kiedy przyszła na nie kolej, 
stałby się powinna w ten sposób: Trzy najdawniejsze księgi od 
roku 1438 do 1500, należałoby wydać in eztenso; byłby to 
tom publikacyj akademickich, niezawierający więcej jak 40 ar- 
kuszy druku. Jakiój byłaby doniosłości publikacya taka to jedno 
zaznaczę, że dałaby nam obraz żywotny kościoła w Polsce w naj- 
bardziej interesi^jącij epoce XVI wieku. Regestrowaó tych aktów 
nie można, gdyż one właściwie za regestra tylko uważać trzeba, 
i dlatego wydać tylko dosłownie. Następne Tolumina należałoby 
regestrować chronologicznie i przedmiotowo albo na wzór wy- 
daąych podobnych aktów kapituły wrocławskićj Eastnera, w któ- 
rych cliroBoIogicznie spisana jest treść ważniejszych posiedzeń 
b^itulnych; albo jeśliby ta metoda nie wydawała się ściśle 
naukową, proponowałbym inną a mianowicie przedmiotową, a to 
wtea sposób, że regestrowałoby się przedewszystkiem przćz wcosy- 
sikie lata do oznaćzonćj epoki, zapiski historyczne, dotyczące 
koronacyi królów, pogrzebów ich i wszelkiego udziału w uro- 
czystościach kościelnych lub ważnych zdarzeniach historycznych. 
Dalej zapiski odnoszące się do sejmów, synodów, statiUów ka- 
pitobych; do dóbr biskupich i kapitulnych, do promocyi człon- 
ków kapituły, do kwestyj społecznych i do osób wybitniejsze 
ząjmiyących stanowisko w społeczeństwie; do kościoła katedral- 
nego w tem, coby się tyczyło fabryki jego i darów tu składanych, 
sdarzeń, mających ścisły związek z dzicgami katedry i z hi- 
Btoryą jej. Z takiój pracy i takiego wydawnictwa, któreby 



Digitized by 



Google 



zzz 



na Ute trzeba rozłożyó, byłby ogrom nieznanego a wielce cie- 
kawego materyału. 

Do tego działa należy jeszcze 40 Toluminów, brolioniw 
tychże aktów przeważnie z XVn wiekn z pewnelni jednakże 
Inkami, które gdyby ktod regestował kiedyś Acta actomm, kol- 
lacyonowaó powinien rzeczone bruliony, niejeden raz bowiem na- 
trafiłem w nich na zapiski t>ardzo ciekawe a nie mieszczące si; 
w odpisanych na czysto aktach z zaznaczeniem, że na mocy 
uchwały akt ten opuszczono, lub t^ zgoła nie zaznaczono dla 
jakićj przyczyny takowy nie został przepisany. 

Dział drugi Księgi archiwalne, tych ogółem jest vo- 
luminów 39, a obejmują w sobie transumpte przywilejów i dy- 
plomatów rozdzielonych na przedmioty a mianowicie: 

dwanaście Toluminów kopiaryuszów sporządzonych za cza- 
sów biskupa Trzebickiego a obejmigących transumpte dyploma- 
tów, znajdujących się wówczas w archiwum kapituły, rozłożonych 
przedmiotemi na piętnaście działów; o tych księgach wspomina 
Dr PiEKosiŃSKi w przedmowach do kodexa dyplomatycznego tak 
w pierwszym jak i w drugim tomie, — ja dodam to tylko, że 
do drugiój części katalogu Archiwum kapituły wchodzi suma- 
ryczny i treściwy opis tych ksiąg z zaznaczeniem, jakie w nich 
znachodzą się transumpte dyplomatów; 

5 ksiąg kopiaryuszów korespondencyj kapituły z monar- 
chami, senatorami, biskupami, kapitułami w sprawach politya- 
nych i kościelnych, prowadzonych przeważnie a nawet wyłącznie 
w XVI wieku; 

instrukcye dawane delegatom kapitulnym do Stoliqr Apo- 
stolskiój, do króla, do arcybiskupa, biskupów, Icapituł, do nnn- 
cyuszów papieskich, na synody, sejmy, sejmiki i zjazdy; relacye 
z poselstw sprawowanych, które stanowią bogaty niezmiernie 
materyał kościelny i polityczny do XVI wieku a niekiedy i da- 
wniejszych sięgający czasów. Gały ten wcale dotąd niebadany 
materyał, obejmiyący z górą tysiąc dokumentów, jest już prze- 
zemnie zregestrowany z podaniem treści dokumentu i wcgdzie 
w drugą część katologn archiwum kapituły. 

Dalej mamy 39 ksiąg do tego działu należących, a obej- 
migących oryginały albo notaryalne transumpte najrozmaitszych 



Digitized by 



Google 



UZI 

aktów, liattfWi zapisów, a mianowicie fundacje, nposaienia, 
erekoye kościołów od 1410 roku, — listy apostolskie i korespon- 
dencje rzymskie, transakcye, akta kupna i sprzedaży, zapisy 
i zamiany dóbr rozmaitych, biskupick i kapitulnych od r. 1402; 
manifesta, protesta, pretensye i relacye w sprawitch majątkowych 
kapituły od XVI wieku; zapozwy, dekreta, wyroki i akta gra- 
niczne dóbr kapitulnych i biskupich od t. 1410, — landa - 
i uchwały od Xyi wieku. Jedna teka i siedm voluminów ory- 
ginalnych listów pisanych do kapituły , przez królów, prymasów, ■ 
biskupów, nuncyuszów i wszystkie znakomitodci od XV wieku )i 
zacząwszy aż po koniec XVIII stulecia. W tych siedmiu yoIu- ' 
minach mieści się 1800 oryginalnych listów prywatnych, pisa- 
nych przeważnie do kapituły lub do członków tejże, w przed- 
miotach i sprawach nieraz bardzo interestyących , nieznanych 
a obznajmiających nas z stosunkami ludzi do ludzi czędcią na- 
tury prywatnćj, czę&cią publicznśj politycznego znaczenia. Pry- 
watne relacye z sejmów przez deputatów z kapituły wysłanych, 
pisane nieraz dzień po dniu, albo wiadomoóci od biskupów kra- 
kowskich zaczerpnięte z pierwszego źródła od dworu, monarchów, 
posłów zagranicznych, wszystko to wielkiój wagi materyał a in- 
teres historyczny dziejowy. W tece luźnych listów z XIV i XV 
stulecia jest 30, z tych 10 weszło do Godex Epistolaris 
saeculi XV, 20 pozostaje do dyspozycyi, z XVI wieku jest 
listów oryginalnych 316. 

Trzy księgi instytucyi prałatów i kanoników od r. 1582 
do 1800 i dwie księgi testamentów z XVI i XVII stulecia. Aby 
wiedzieć co się mieóci w tych 39 księgach, mam każdy yoIu- 
men zregestrowany, ile tylko być może bez żadnych opuszczeń, 
szczegółowo, ale zarazem jak najtreściwićj ; regestr ten też 
wdiodzi do katalogu. 

Ksiąg wizyt kościołów biskupich w całój dyecezyi krakow- 
skićj jest 68, z tych najstarsza i najciekawsza księga jest wizyta 
biskupa Padniewskiego (z r. 1565 — 1570). Umiejętnie opracowana 
ta księga i wydana w znacznych i znaczących excerptach dałaby 
bardzo ciekawy materyał historyczny, polityczny i religijny do 
ważttćj n nas epoki. Najobszerniejsza zaś jest biskupa Radzi- 
wiłła, odbywana przeważnie przez Krzysztofa KażmirskiegOi pro* 



DigJtized by 



Google 



xxzn 



boszcsa tarnowskiegfo, z ramienia księcia bisknpa. Tćj wizyty 
pasterskiej jest voluminów 17, wizyta trwała lat 3 i obejmuje 
koócioły całój dyecezyi krakowskiej. Porządek wizytowanego 
kościoła tak jest opisany: Miejscowość, tytnł kościoła, zazna- 
czenie czy konsekrowany lub nie, kiedy wystawiony, drewniany 
czy murowany. Patronat a zarazem dziedzictwo wsi do kogo 
należy, dalój stan wewnętrzny kościoła i zewnętrzny, cmentarza, 
dzwonnicy, kaplic, filii, spis argenteryi i aparatów kościelnych, 
bielizny, ksiąg liturgicznych, biblioteki parafialnój, wymienienie 
przywilejów kościelnych i proboszczowskich. Opisano następnie 
uposażenie beneficyatów, szkoły, szpitali, bractw, — skrupulatnie 
zamieszczano spis wsi, należących do parafii z częstem wymie- 
nieniem do kogo należą. Go do osób, zapisywano nazwisko be- 
neficyata, kiedy był święcony i przez kogo, kiedy instytuowany, 
czy ma brewiarz rzymski i czy umie z niego odmawiać pacierze 
kapłańskie, czy ma rytuał rzymski do mszy św. i ceremonii| 
examinowano czy zna teologią aby mógł słuchać spowiedzi Św., 
czy miewa kazania, katechizmy i jakich używa do pomocy auto- 
rów. Jaki jest stan moralny parafian i w ogóle jak duchowień- 
stwo spełnia obowiązki swe, pod przysięgą badano poważnych 
parafian. Z tak bogatym materyałem ktoś kiedyś obliczyć się 
powinien. W ostatnich czasach z wizyty tćj, albo raczćj z kom- 
pendyum zebranego w jedną księgę, treść sporządził X. Bukow- 
ski w dziele swćm „Dzieje Reformacyi w Polsce*', dał po polsku 
wyciąg wizytowanych kościołów z zaznaczeniem patronatu ko- 
ścioła, który nazwał nadawstwem i ze szczególnćm zwróceniem 
uwagi ua sprofanowane kościoły, co było bardzo słuszne, bo to 
odnosiło się do pracy jego. Lecz treść sama, przytoczona prze- 
zemnie, jaka się znajduje w księgach tych wizyt, pokazige, 
że trzebaby jeszcze zwrócić uwagę i na inne rzeczy tu zamie- 
szczone, a mianowicie dotyczące oświaty, a więc na szkoły tu 
opisywane, na wykształcenie duchownych samych, na zanoto- 
wane tu dokumenta parafiahie i na biblioteki — i na osoby wy- 
bitniejsze w społeczeństwie zajmujące stanowiska a wspominane 
w tych księgach. Z ksiąg tych, w których opisano do tysiąca 
kościołów, możnaby ciekawe ułożyć tabelki — n. p. ile było ko- 
ściołów murowanych a ile drewnianych — ile było patronatu 



Digitized by 



Google 



xzxni 

królewskiego, duchownego, prywatnegOi ile było szkół, szpitali; 
zakładów dobroczynnych i filantropijnych i t. d. 

Beszta yolnminów wizyt pasterskich z XVn i XVIII wieliu 
zawiera ogrom materyału kościelnego o stanie dyecezyi krakow- 
akiój. Do katalogu naszego każdy Yolumen szczegółowo mamy 
jui opisany; w opisie, by nie zwiększać druku, zapisane są wi- 
zytowane kościoły i same tylko najważniejsze skazówki dla przy- 
szłych badaczy tych wizyt, w których jedyny mieści się materyał 
historyczny do stanu całćj dyecezyi krakowskiej i do historycz- 
nego jij opisu. Tu nadmienić muszę, że pośrednie i późniejsze 
księgi wizyt pasterskich w liczbie 60 Toluminów znąjdiyą się 
w Archiwum biskupiem w konsystorzu i jedne drugiemi uzupeł- 
niiyą się znakomicie. Umiejętne spożytkowanie ogromu materyału 
zawartego w tych księgach wizyt, daćby mogło znakomite dzieło 
historyczne: Kościoły dawnćj dyecezyi krakowskiój. 

Przed 25-ciu laty Józef Łukaszewicz, czerpiąc przeważnie 
materyał z trzech tylko wizyt biskupich, Strzałkowskiego z 1639, 
Zalaszowskiego z 1696 i Eierskiego z 1738 wydał pożyteczne dzieło: 
Krótki opis historyczny kościołów paroehialnyoh 
dawnćj dyecezyi Poznańskiój w trzech tomach. Obecnie 
taki ogrom materyału mając pod ręką możnaby znakomitą opra- 
cować księgę. Przed paru dniami, spotkidemsię z niearchi walnym rę- 
kopisem z XVI wieku ciekawym wielce a odnoszącym się do osobiście 
odbywanych wizyt pasterskich kardynała biskupa krakowskiego Je- 
rzego Radziwiłła. Rękopis ten, to oryginalny raptularz kapelana 
jego, w którym mieszczą się bardzo cenne zapiski a mia- 
nowicie: przemowy biskupa kardynała przy wizytowaniu kościo- 
łów i klasztorów, zwłaszcza żeńskich, szczegółowe badania i in- 
kwizy^e stanu ich i wielkiej doniosłości postanowienia na przy- 
szłość, tak zwane Reformationes. 

Archiwum dóbr Pabijanickich należących do kapi- 
tidy katedralnój krakowskićj przez lat 600, składa się z 75 
Yolnminów i mnogich luźnych aictów; w tych najprzód znajdują 
się księgi wizyt i rewizyj dóbr rzeczonych, prowadzonych syste- 
matycznie od roku 1496 aż do ich utraty w r. 1796, a więc 
przez całych lat 300, — regestra dochodów rocznych z tychże dóbr 



Digitized by 



Google 



od roku 1539 i samaryasse tychże, kontrakta dsierźawDey rt- 
chnnki administracjjne i ekonomicsne. 

Do katalogu mego wchodzi opia tego archiwam azczegółowo 
kaidij księgi, nczyniłem to dla tego, iż sądzę, że poznanie t^;o 
działa przedstawi badaczom dokładny obraz administracyjny dóbr 
rzeczonych pod względem majątkowym i ekonomicznjrm, pod 
względem żrtfdeł dochodów i ich ciągłego przyrostu, pod wzglę- 
dem wydatków wpływających na dobrobyt majątku i mieszkań- 
ców jego, pod względem ceny zboża, inwentarzy, robocizny 
i najróżnorodniejszych produktów przez trzy stulecia. W roku 
1496 dobra te miały dwa miasta, 34 wsie i 10 folwarków dwor- 
skich. Kmiecie z 384 łanów, danych im w czynsz, płacili 294 
marek rocznie i pańszczyznę robili do 10 folwarków dworskich. 
W epoce, w którój rząd pruski dobra te zasekwestrował kapitale, 
były dwa miasta, 51 wsi kmiecych i 20 folwarków dworskich; 
powstały one przez przykupno z oszczędności sąsiednich wsi 
i wypracowania nieużytków na urodzajne niwy. Z ostatni^o 
roku 1795 ogólny dochód wynosił 181151 złp. 18 gr. 

W archiwum pabianickiem między dekawszemi Icsięgami 
znajdują się dwa volumina| jeden księga zwana mons pietatis, 
z którój dowiadujemy się, że kapituła w dobrach awoich usta- 
nowiła bank pobożny dla włodcian swoich, wypożyczając im 
rocznie około 40.000 złp. bez procentu, ale tylko na potrzeby 
gospodarcze, na kupno inwentarzy, a pożyczkę gwarantowi^ 
wieś cała i pilnowała tak solidarnie dłużników swych wsi, że 
nigdy straty nie było, — a druga to akta sądów z końca XVI 
wieku, które przy wizycie dóbr sprawowali dla swych poddanych 
delegowani kapituły. 

Nie wielki ten volumen, bo tylko z ośmiu złożony arkuszy, 
cały pisany po polsku, mam odpisany dosłownie. Jedliby kwali- 
fikował się do materyału prawa polskiego, dużyó nim jestem 
gotów. 

Regestra perceptorum et expositorum Capituli 
ab anno 1513 ad annnm 1796, ksiąg tych jest 148 a w nich 
latami spisywane są szczegółowo wszystkie dochody wpływające 
do Proknratoryi kapituły i wydatki tak z funduszów, które wy- 
łącznie szły na uposażenie członków kapituły z rozmaitych ty- 



Digitized by 



Google 



xxxv 



tałów jak i X tych fonduązdw, które zostawały pod opieką tylko 
kapitały, lecz wpływały do jój kasy i z jój kasy wypłacane 
były. 

Z ksiąg tych, o przeróżnych rzeczach fundaszowych do- 
wiedzieć się można, a mianowicie kiedy powstawały, kiedy upa- 
dały dochody jakie, Inb na inne przemieniane bywały i dla 
jakich celów. 

Uzupełnienia do tych regestrów dają księgi szczegółowych 
fondoszów, zostających pod opieką kapitały, — każdy taki Ain- 
dasz miał osobną księgę, w którą corocznie zapisywano dochody 
z fiiadnszu należnego 1 wydatki roczne; — ksiąg tych jest 98 
a zawierają ważny materyał, dotyczący nposażenia kleru kate- 
dralnego, instytucyj dobroczynnych, fabryki kościoła, zakrystyi, 
służby koócielnój i t d. 

Do tego samego działu należy jeszcze 30 Yoluminów ksiąg 
zwanych Regestra praesentiarum; w księgach tych od 
roku 1524 do 1824 zapisywano obecność prałatów i kanoników 
na nabożeństwach kapitulnych i przypadające im za to tygo- 
dniowe wynagrodzenie. W wydatkach, oprócz tćj tygodniowej 
wypłaty za odprawiane nabożeństwa, mieściły się wydatki na 
wino do mszy św. i na światło w kościele; roczny sumaryusz 
wydatków na te dwie pozycye od roku 1524 do ir50 w prze- 
cięciu wynosił 150 marek; za tę sumę kupowano rocznie 20 
beczek wina do mszy św. płacąc beczkę po 8 marki i . jednym 
groszu i do dwóch tysięcy fantów wosku na świece do kościoła ; 
funt płacono w przecięciu po 2 grosze. Aby mieć jakieś widoczne 
porównanie waloru pieniędzy i dochodów z wydatkami wówczas, 
dodaję, że każdy z prałatów i kanoników, który pilnie bywał 
na nabożeństwach katedralnych, otrzymywał w przecięcia 6 ma- 
rek i dwa grosze miesięcznie, to jest jak raz tyle co kosztowały 
wówczas dwie beczki wina, — a na rok tyle co płacono za 24 
beczek wina to jest 72 marek groszy 24. Redukując teraz ceny 
dzisiejsze z ówczesnemi, a licząc beczkę wina sto reńskich, wy- 
padłoby że suma jaką wówczas odbierali w cenie z kasy kapi- 
tulnej tyle wynosiła co 2400 złotych reńskich. 

W dziale Inwentarzy i Rewizyj dóbr biskupich jest ksiąg 
32; tn zwracam uwagę na niektóre przynajmniój księgi: 

Wjds. 6kn»f. T. XT1II, 46 



Digitized by 



Google 



xxxn 

Najstarszą ta nie^elką książeczką jest sumarynsz dóbr 
biskupstwa krakowskiego spisany w roku 1536 przez X. Kiko- 
łaja Miłkowskiego, dedykowany przy ingresie biskupowi Latal- 
skiemu. W tym sumaryuszu każdy klucz dóbr biskupich szcze- 
gółowo jest opisany z wyliczeniem dochodów z każdego klucza. 
Po nieodżałowanćj stracie księgi Długoszowój, w którój na wzór 
Liber Beneficiorum spisane było uposażenie biskupstwa 
krakowskiego w r. 1440, suroaryusz ten jest najstarszym i nader 
ważnym materyałem, a mam podejrzenie, że jest wyolągiea 
z pracy Długosza. Dalój idą: 

Dwie wielkie księgi lustracyj dóbr biskupich, jedna a r. 
1645 o 500 kartach in folio; zawiera wyczerpujący opis dóbr 
biskupich we wszystkich kluczach pod względem historycznym, 
sytuacyjnym i ekonomicznym. Księga dochodów biskapich i wy- 
datków z r. 1683 in folio str. 800 pod względem ekonomicznym 
i administracyjnym przedstawia wielkićj wartodci materyał; skm- 
pulatnodó z jaką prowadzono rachunki, źródła najrozmaitszych 
dochodów nietylko ze zboża ale a fabryk różnych, sposoby 
zbycia produktów, ceny najdrobniejsze i szczegółowe wszystkiego 
co sprzedawano lub kupowano, wyborny z ow^ epoki dają obraz^ 
rządów majątkowych ; kopalnie srebra, ołowiu, glejty, żelaia, — 
huty żelazne i szklanne, hamernie, papiernie, fabryki płócien, 
pszczelnictwo, rybołóstwo, ogrodnictwo, zwierzyńce, spław zboia 
na własnych statkach do Gdańska, bogaty dla specyalisty aa- 
wierają materyał, całkiem nietknięty dotąd. W tym dakle 
wspomnieć należy o księgach podobnych, odnoszących się do 
księstwa Siewierskiego, między któremi znajduje się jeden dosy^ 
ważny rękopis, zawierający kollekcyę aktów historycanydi d« 
tego księstwa odnoszących się. Szczegółowszy opis tego manu- 
skryptu wyjęty z przygotowanego katalogu tak brzmi: 

Status et conditio Ducatus Seyeriensis Oppi- 
dorum, Villarum, Terrigenarum, Incolarum etc ex 
originalibus pargameaeis descriptarnm per me 
Stanislaum Kaniecki piebanum in Ghroszczobrod 
Anno Dni 1630. MS. papierowy in folio kart 42, pismo je- 
dnego pisarza z małemi dodatkami późniejszej ręki, zawiera: 



Digitized by 



Google 



xzxvu 

TraiiBUmpia aktów^ tyczących się knpna księstwa Siewier- 
akiego. Akta, tyczące się granic księstwa^ odpisane z autenty- 
ków. Snma kroniki Siewierskiój. Somarynsz wolnodci; swobody, 
pmw a przywilejów szlachcie Siewierskićj nadanych. Formuły 
pozwów księstwa Siewierskiego. De Consaetndinibns et 
obserTationibns dncatns Seyeriensis. Praejudicata iż 
dachowni księstwa Siewierskiego w grodzie sądzić się mają. 
Lanfrid albo konstituoye księstwa Siewierskiego 
odr. 1552. De ducatn Severiae Chronicon. Ostatnie 
karty są moono zetlałe i uszkodzone w górze. 

Oprócz aktów dyplomatycznych^ tyczących się kupna księ- 
stwa siewierskiegOi inne dokumenta i wiadomości pomieszczone 
tOy nigdzie dotąd publikowane nie były. 



W dkiale inwentarzy i rewizyj dóbr kapitulnych^ liczącym 
▼eluminów 58, najstarsza książka wizyt dóbr kapitulnych a zwła- 
ascaa wai preetimonialnych jest z roku 1523; po niej idą liczne 
aieregł w latach następnych odby wanyoh wizyt ai po czasy ostatnie. 
W aktaob tych szczegółowo opisany jest stan każdój wsi kapi- 
tainti i kaidego domu kapitulnego i potrzeby ich. 

Dniga księga w tym dziale z roku 1558; w nićj są naj- 
pnM spisane i opisane domy kapitulne, a potem i wsie presti- 
aMMHnłae, jakie w rzeezonym roku posiadali prałaci i kanonicy, 
do któryoh to opisów w późniejszych czasach przydawano wy- 
ełągi s metryki kapitulnój, to jest prawa następstwa innych pra- 
hMw i kaBOttików aż do końca XVI stulecia. W innój podobnej 
kaiędie jest kontynnacya aktów podobnój treści to jest praw 
następstwa kanoników w kamienicach i wsiach prestimonialnych. 
Ciekawe te materyały zostawiają jednakże wiele do życzenia i uzu- 
pełnienia a tego powodu, iż lata całe upływały a w księdze tój 
nie nie zamieaieaano. 



Digitized by 



Google 



XXXVIII 

Te inwentarze tak dóbr biskupich jak i kapitalnych bo- 
gate przedstawiają źródła nietylko do poznania stann majątko- 
wego dóbr biskupich i kapitulnych, ale do przekonania się, jak 
pod względem ekonomicznym i administracyjnym dobrami temi 
rządzili duchowni, przed wieki i przez wieki. 



Sprawiedliwy na beneficya duchowne rozdział podatku zwa- 
nego ówiętopietrzem y a potem podatku nadzwyczajnego na po- 
trzeby krajowe, który mieniono kontrybucyą, wywoływał od 
dawna potrzebę szacunku wszystkich beneficyów duchownych 
w Polsce. Jakoż nie mało mamy dowodów, że szacunki takie 
egzystowidy oddawna, a dosyć tu wspomnieć Lubuską księgę 
i Liber beneficiorum Długosza z r. 1470; między później- 
szemi bardzo ważne zajmuje miejsce księga spisana dla całćj 
dyecezyi krakowskiój w roku 1529, a zwana Liber retaxa- 
tionum. Księga ta powstała w skutek uchwały synodu prowin- 
cyonalnego łęczyckiego w roku 1527. Duchowieństwo polskie 
dla zaradzenia potrzebom krajowym zgodziło się na rzeczonym 
synodzie płacić z każdego respectiye beneficyum pewną ogólnie 
ustanowioną taxę czyli procent od dochodów rocznych, a to ty- 
tulem dobrowolnćj kontrybucyi; więc żeby sprawiedliwa 
stopa tego procentu zachowaną była, gdy szacunek beneficyów 
duchownych, spisany przed 50-ciu laty przez Długosza, uważano 
za niedostateczny, zgodzono się na sporządzenie nowego, którym 
objęte byłyby wszystkie beneficya duchowne całćj obszemćj 
dyecezyi krakowskićj. Jakoż wkrótce po odbytym synodzie wy- 
znaczeni delegaci z kapituły, taksatorowie i komisarze biskupi 
jeżdżąc po całćj obszernćj dyecezyi, spisywali szczegółowo pod 
przysięgą uposażenie każdego beneficyum i beneficyata i tym spo- 
sobem powstała cenna księga dla dyecezyi krakowskićj zwana 
Liber retaxationum beneficiorum de anno 1529, aktora 
odtąd służyła jako prawna podstawa do szacunku beneficyów, 
a co za tern idzie, do ściągania stosownego podatku od docho- 



Digitized by 



Google 



XXZIX 

dów, w danym razie czy to dwiętopietrza czy to koDtrybncyi 
nakazanój. A była to księga takiój powagi i takiego prawnego 
znaczenia nawet w późniejszych czasach^ że tam, gdzie przy 
beneficynm nie było aktn erekcyjnego; albo aktu uposatenifl, 
w razie sporów Jakich; wystarczał szacunek wyciągnięty z księgi 
rseczonij. Otóż tój księgi oryginał znajduje się dotąd w Archi- 
wum kapituły katedralnćj a ob^'muje szacunek zaprzysiężony 
każdego beneficyum w całój dyecezyi krakowskiój, wynoszący 
na 1414 ł>eneficyów duchownych taxę całkowitą 37.605 marek 
i osobno jeszcze taxę biskupstwa krakowskiego 8.751 marek. 
Dochody spisane w tśj księdze te przedewszystkiem zaznaczano, 
na pieniądze je redukując: censuS; census perpetuuS; 
censas reemptionaliS; decimac; decimae manipu- 
lares; mensalia; missalia; columbatio; canapalia, 
oprawne; obiedne, rękawiczne, z oznaczeniem miejsco- 
wości zkąd; dla kogo i ile przypada zapłacić rocznie na utrzy- 
manie beneficyata. Rozpatrując się uważnie w tój księdze znaj- 
dujemy rzecz w sobie całą, kompletną, przyczynek do geografii 
Polski znacznego obszaru kraju, dnżój wartości materyał ekono- 
miczny i administracyjny z samego początku XVI wieku, bardzo 
ważny materyał finansowy, a mianowicie stosunek pieniędzy do 
zboża i produktów, różnice miar co do ciał sypkich w różnych 
miejscowościach i stosunek ich do miary państwowej dotąd nie- 
zbadane stanowczo, tu wyczerpująco zebrane — i nakoniec do- 
kładny wykaz miast, wsi i osad w dawnej dyecezyi krakowskiój 
parafiami spisany. Materyał ten połączony z cennym bardzo 
materyałem, jaki się znajduje w Liber beneficiorum Dłu- 
gosza i w podobnśj księdze Jana de Lasco, stanowi wspaniałą całość 
źródłowych materyałów majątkowych duchowieństwa w Polsce 
na początku XVI stulecia. 

Inne pomijając, jeden mały zaznaczę szczegół, a miano- 
wicie terminologię odnoszącą się do miar sypkich, z jakiemi na 
każdćj karcie księgi tśj spotkać się można: maldraty, me- 
trety, modii, coreti, ćwiertnie, korce, korczyki, i to 
według najrozmaitszych miar, tak, że oniemal każde miasto ma 
ta swoją miarę. Stosunek teraz miary partykulamćj n. p. Ra* 



Digitized by 



Google 



Xli 



domskiój, Opoczyńskiej^ Bocbeńikiój, Jasiełskiśj, Pilinreński^J 
i t. d. do miary paAstwowćj, fte tak powiem, do miary Kraków- 
skićj, jest tu międsy sob% bardzo odmiemy; mimo to zbadać 
go moibna dokładnie przez porównanie szacnaka jedaćj ł tćj 
samój miary a oen% zboia tam zwłaszeaa, gdzie' wyrafaiie ozna- 
czono stosunek np. nonaginta metretae avenae menso^ 
rae Sandeoenaia juxta yero memnram CraeovieB» 
sem 120, z czego się okazuje, ii różnica miary Saadecld^ od 
Krakowskiej była jak 8 da 4, to jest, ie 8 ońary Sandeekie 
dawały 4 Krakowskie; a na pieniądz^ jak 16 do 12, t. j. ie 
kiedy w Sączu za miarę zboża żyta i owsa płacono 16 gr. na 
miarę Saodecką, to w Krakowie za miarę Krakowską 12 tylka 
groszy. Dalój różnic tych dojść możemy iCiżle z szacnnkn ałtoża 
przez jednych i tych samych taksatorów dochodów beneflcyata* 
Korzec u nich zboża to jest korzec żyta i korzee owsa wedle 
miary Krakowskićj wynosi zawsze groszy 12, wedle miary Pil- 
znieńskićj zawsze 15 groszy, wedle miary Sandeekićj zawsze 11^ 
groszy i t d., ztąd oczywisty dowód nierównodei miar, któiy 
z księgi tćj dokładnie zbadany być może; szczegół to wałny 
do żcisłego rozamienia tak często spotykanych w dokumentachv 
przywilejach i dyplomatach wspominanych miar zboża; wyjaśai 
dokładnie stosunek miary państwowój do miar partyknlaraych,. 
a ułożona tabelka ewaluacyjna uchroni od mozolnych w danych 
razach poszukiwań i niedokładnych często rezultatów. Gdyby 
więc kiedy znalazł się fandnsz na wydanie tćj księgi, a uważam 
ją za niezmiernie ^ażny materyał, obliczyłem, że przygotowanie 
do druku rękopisu zabrałoby pół roku pracy, a druku wydawnictw 
akademickich byłoby textu arkuszy 36, 



Regestrów kontrybucyi duchownćj od r. 1513 do 1643 jest 
ksiąg 10; do roku 1529 opłacano kontrybucyę według dawn^ 
tazy beneficyów jaką mamy zamieszczoną w Liber benefi^ 
ciorum Długosza, w latach następnych według księgi Beta- 



Digitized by 



Google 



tht 



zalio Beneficiomm de anno 1629. Kootrybuoye pobierane 
bywaty od waayatidcb beneficyatdw^ praewatnie tia potrzeby kra- 
jowe, a raa tylko była nakazana nadzwyczajna kontrybncya 
pnea biaknpa Bernarda Maciejowskiego w r. 1602 na semina- 
rynm. Stopa pobieranej kontrybucyi regulowała się do taxy 
dodiodów, — i tak w roku np. 1618 od jednćj marki dochodu 
pobierano jeden wiardunek, w r. 1626 od marki 16 groszy^ 
a wifo czwartą caęśó dochodu; w r. 1661 od marki po 24 
groszcb Kontrybucya nakazana przez biskupa Maciejowskiego na 
seminarynm wynosiła od marki 2 grosze. 

Regestra te ciekawy dają materyał histo/yczny z rozmaitych 
względów, a najprzód w różnych latach podają imienny spis 
kościołów i beneficyów całój dyecezyi krakowskiój. Szacunek 
kaidego beneficyum z lat pierwszych zgodny z Liber benefi- 
ciomm Długosza, z następnych z Liber retazationum 
z r. 1629. Eollektorowie zbierający kontrybucyę najskrupulatniój 
notiyą należności zapłaconej kontrybucyi, imiennie wypisując 
kto zapłacił takową, lub notując ściśle dla czego nie zapłacono; 
ta więc mamy z przeróżnych lat całe szeregi nazwisk beneficya- 
tdw, pri^tów, kanoników, proboszczów, wikaryuszów, rektorów 
szkół, obowiązanych lub nieobowiązanych do płacenia kontry- 
bncyi; tu mamy ciekawe zapiski, dlaczego z tego lub owego 
beneficyum nie zapłacono kontrybucyi, więc zapisano, że kościół 
był sprofanowany przez tego a tego, w tym a tym roku, a to 
tak rzetelnie, że nie ma rzetelniejszego źródła dla dyecezyi kra- 
kowskiej w tym przedmiocie. Z materyału tego dotąd nikt nie 
korzystał, a i do dziejów reformacyi w Polsce dla poznajomienia 
aię^ w którym roku imiennie który kościół sprofanowany był, 
nutteryał to arcyciekawy. Dalćj spotykamy się tu z rejestrem 
rektorów szkół parafialnych po wsiach z roku 1613 w całćj 
dyecezyi Krakowskiej; materyał to znowu dotyczący oświaty 
w Polsce niewyzyskany dotąd. W katalogu moim każda księga, 
o któr^ mówimy, odpowiednio opisana t>ędzie. 



Digitized by 



Google 



ILU 



Regestrów zbieranego świętopietrza dwa są Yolamina, jeden 
z roku 1624 i 1525 ogólnikowy z różnych dyecezyj w Polsce, 
dmgi Regestrnm generale coUectoriae denarii 8. 
Petri per totam dioeceaim Gracoviensem incipiendo 
ab anno 1531 nsąue ad annum 1537. Suma składanego 
rocznie świętopietrza z dyecezyi krakowskiój wynosiła około 
400 marek; z niektórych lat ciekawe s% zapiski, na co obra- 
cano te dochody, zostające pod dyspozycyą biskupa Piotra To- 
mickiego, głównego koUektora świętopietrza na całą Polskę. 



Statutów kapitulnych jest Yoluminów 14, szczegółową o nich 
wiadomość podałem w przedmowie do wydanych obecnie statntów 
nakładem zmarłego prałata Teligi. 

Z inwentarzy skarbca katedralnego^ których jest Yoluminów 
12, najważniejszy jest z roku 1563. W inwentarzu tym jest 
opis skarbca katedralnego i całego ogromnego bogactwa, którem 
się szczycił kościół katedralny, tak dokładny, tak szczegółowy, 
z jakim póżniój spotkaó się nie można, a najcenniejsze klejnoty 
tego skarbca, które oddawna stracone zostidy, zrabowane przez 
nieprzyjaciół i w tyglu stopione, tu są tak dokładnie opisane, 
że podług tego opisu każdy niemal przedmiot odrysowaó, odma- 
lowaćby niejako można. Na inwentarz ten nikt z historyografów 
katedry nie zwrócił dotąd uwagi; we wstępie do skarbca illu- 
strowanego uczyniłem o nim po raz pierwszy stosowną wzmiankę, 
a ponieważ dla historyi sztuki w Polsce wydał mi się niezmiernie 
ważnym zabytkiem, mam go przeto odpisany i przygotowany do 
druku. Oryginał liczy kart 180 in folio. Druku nie byłoby nad 
arkuszy 15, potrzeba tylko uzupełnić notami i regestrami. 



Libri privilegiornm i summaryusze tychże, których jest 
razem 27 yoluminów, niektóre znane są z opisów Dra Piskosiń- 
BKiEoo, jakie umieszczał o nich w przedmowach do obu tomów 



^Googh 



Digitized by ViiOOV 1^ 



XLi:i 



kodexa kapitulnego ; dodam tylko tO; źe one mieszczą doknmenta 
i przywileje w wielkiój liczbie takie, których oryginały zaginęły 
snpełnie, a niektóre ważniejsze są po kilka razy powtórzone 
w kilku naraz Tołuminacb. * 



W dziale miscellaneów mieszczą się Libriordinando* 
rum z Xyi wieku arcbidyakona Krasińskiego, Libr i fnnc- 
tionum episcopalium biskupów sufraganów krakowskich, 
Łiiber ezcomunicationum ab anno 1508 ad 1538, 
Liiber memorabilium Yicecustodis Catbedraiis z po- 
czątku XYI w., Liber fundationis Alumnatus Poloni 
in Urbe kanonika Grodzickiego. Summaryusz archiwum 
Kieleckiego spisany z rozkazu biskupa Sołtyka nader interesu- 
jący. Acta episcopatns Luceoriensis z XVI wieku. Acta 
Ecclesiae Parochiałis Piotrayiensis, Inyentarium 
Archiepiscopatus Gnesnensis post obitum Wydżga, 
Inwentarz opactwa Tynieckiego z r. 1739, Regestra osepów od- 
dawanych z opactw Wielkorządcy zamku krakowskiego od r. 
1578 do 1616, — szczegółowy bardzo inwentarz pozostałości p. 
biskupie Gamracie, Akta do konfederacyi Barskićj, Akta do życia 
i sprawy biskupa Sołtyka, — wielce interesujące a mało znane, 
i wiele innych, co szczegółowo już mam opisane. 

Na zakończenie słowo o dwóch fragmentach rękopiómien- 
nych: pierwszy zawiera urywkowe zeszyty formularzy kancela- 
ryjnych z Xiy i Xy wieku ; z tych dwa zeszyty, liczące kart 20 
a zawierające formularze z kancelaryi biskupa krakowskiego 
Piotra Wysza, najrozmaitszej są tredci i formy; przywileje, dys- 
pensy, wyroki, sentencye, gracye biskupie, statuta i t. d., w tych 
przy siedmiu tylko zaznaczone są lata, rok 1400, 1401 i 1403, 
przy 19 dokumentach oznaczono miejscowości zkąd datowano 
pnywilej, a mianowicie: z Krakowa 16, z Nowego Sącza 2, 
z Wiślicy 1. Pismo wyraźne, ręka dwóch lub trzech pisarzy. 

Trzy inne zeszyty o 36 kartach liczą różnych formularzy 
148, daty dwie tylko oznaczone, rok 1394 i rok 1423; z pol- 

Wyd». filoEof. T. XVIII. 47 



Digitized by 



Google 



XLIV 



Bkioh kancelarjj jeden jest Jana Grota biskupa krakowskiego, 
jeden Zygmunta Korybutowicza niedoszłego króla czeskiego, trzy 
z Poznania, Gniezna, Krakowa, 20 z Pragi, 16 z Biecza, inne 
niewiadomo do jakićj odnoszą się kanCelaryi a treści są najroz- 
maitszej; a najprzód: proSby do ojca ś. o rozmaite gracye 
i przywileje, prośby i listy protekcyonalne do kardynałów, bi- 
skupów, dygnitarzy duchownych, — przywileje, nadania, daro- 
wizny od biskupów, opatów, — zapisy od osób prywatnych, ła- 
wników, rajców, obywateli miejskich i t. d. 

Luźny zeszyt o 10 kartach obejmuje 38 najróżnorodniej- 
szych formularzy i przywilejów z kancelaryi króla Kazimierza 
Jagiellończyka, — daty nigdzie nie oznaczono. 

Na tego rodzaju formularze kancelaryjne już to nie jeden 
raz zwracano uwagę, że wspomnę tu Palackiego, Grimma i Wat- 
tenbacha. Ostatni w Codex diplomaticus Silesiae tom Y 
1862 publikował jak wiadomo formularz kanonika Arnolda de 
Proczano zebrany dla kancelaryi biskupa Wrocławskiego Nan- 
kera w roku 1378 a obejmujący już nie powiem formularzy ale 
dokumentów 340, w których bardzo wiele nas obchodzących. 
Otóż sądzę, że i ten szczupły zbiorek znaleźć może miejsce swe 
w Co(Iex epistolaris saeculi XV. 

Drugi fragment to proces biskupa Wrocławskiego Nankera 
prowadzony w Awinionie przed stolicą apostolską między archi- 
dyakonem Opolskim Mikołajem s. Andrzeja z Nissy a bisku- 
pem Nankerem. Sprawę prowadzili prokuratorowie jednój i dru- 
gićj strony, spór tyczył się pewnych przywilejów i dochodów 
archidyakana Opolskiego, które przez biskupa zakwestyonowane 
były. ,W aktach tych procesowych, które się ciągną od miesiąca 
lutego 1337 do luźego 1340 r., prokuratorowie jednój i drugiój 
strony ogromnie działali na zwłokę, dylacya szła po dylac3i, 
odkładanie dla braku świadków lub dokumentów nieraz na mie- 
siące całe, procedura sądowa, nadzwyczaj lakoniczna. Co naj- 
ciekawsze w procesie to dowody i dokumenta, które prokurato- 
rowie stron obydwóch przedkładają sędziom apostolskim ; dowody 
czytano, wyciągano z nich treść a czasem i ustępy dotyczące 
akcyi całćj. Rozsądzenia procesu nie ma a sprawa skądinąd 



Digitized by 



Google 



"^r^ 



XLV 



całkiem nieznana, zdaje się, ie przerwaną została śmiercią bi- 
skupa. Akta są zdefektowane a nadewszystko część znaczna zetlała 
od wilgoci; kart in folio minori 35, pismo wyraźne. Dla nas 
może ma ten tylko interes, że Nanker był przedtem biskupem 
krakowskim i piękną pamięć po sobie zostawił w katedrze kra- 
kowskićj. 

Ten jest pobieżny szkic archiwum kapitulnego części dru- 
giej, katalogowaniem którćj obecnie zajęty jestem. 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



ROZPRAWY 

I 

SPRAWOZDANIA Z POSIEDZEŃ 

WYDZIAŁU 

HISTORYCZNO-FILOZOFICZNEGO 
AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI. 



TOM XDL 

(Z 14 mapami antografowanemi). 



-^'^h^- 



W KRAKOWIE. 

NAKŁADEM AKADEMII. 

w DRUKARNI UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO 

pod zan%dem Anatola Maryjana Kosterkiewiesa. 

1887. 



Digitized by 



GoogM 



Digitized by 



Google 



POSIEDZEŃ 

FICZNEGO 
^OŚCI. 



Digitized by 



Google 



Digitized by VjOOQ IC 



I. 

:praw^y. 



Digitized by 



Google 



'y^^^w^F^mm^m 



Digitized by 



Google 



TR 



I. Ro 



Abraham Władysław: O Ju8ty< 
w XIV i XV wieku . . 

Kasparek Franciszek : O Radzii 
w monarchii konstytucyjn 

Hr. DziEDUszTCKi Wojciech: Wi 
o geografii ziem polskich 



II. Spri 



A) Posiedzenia Wy(lzi«łu hist 

B) Posiedzenia Komisyi histc 

C) Posiedzenia Komisyi praw 



Digitized by 



Google 



■ •"łr 



Digitized by 



Google 



o JTISTTOYJARTJTISZAOH W POLSCE 

w XIV i XV wieku. 

NapiMd 

Dr. Władysław Abraham. 



w iródłach średniowiecznego prawa polskiego spoty- 
kamy dość często urzędnika noszącego nazwę czy tytuł: 
iusticiarius albo imticionarius. 

Nazwą tą oznaczano w ówczesnój łacinie w ogólności 
nrzędnikóWy posiadających władzę sądowniczą, bez względu 
na ich stanowisko w hierarchii urzędniczćj i bez względu 
na rodzaj ich władzy, i większy lub mniejszy zakres działania. 

Dopióro chcąc oznaczyć urzędnika ściśle określonego, 
dodawano do słowa iusticiarius jakieś bliższe określenie, 
i tak w Anglii sędziowie najwyżsi nazywali się iusiidarii 
capitalesj podczas gdy iusłiciarii itinerantes et er ran- 
i es byli zwyczajnymi sędziami, którzy objeżdżali kraj cały 
i wymierzali w pićrwszćj instancyi sprawiedliwość w spra- 
wach cywilnych i karnych % w Niemczech zaś istnieli iusti- 
darii curiae iniperialiSf którzy w zastępstwie cesarza prze- 



*) Du Cange, Glossarium. Paryż, 1844. 

Wyds. filosof. T. ZIX. 



Digitized by 



Google 



wodniczyli sądowi nadwornemu. *) I w źródłach prawa kano- 
nicznego w Polsce nie przywiązjrwano do nazwy iusticiarius 
żadnego szczególnego znaczenia '); gdy tymczasem w aktach 
i dokumentach przez władzę świecką wystawianych i spisy- 
wanych (i to nietylko w Polsce, ale także i w Czechach) 
nazwa ta miała stałe i szczególne znaczenie. Oznaczano nią 
bowiem zawsze tylko pewnego urzędnika z ściśle określoną 
władzą i z określonym zakresem działania, a zwanego po 
polsku oprawcą "). Wprawdzie urzędnik ten nosi czasami 
także i inne nazwy, jak maleficorum iudeocy reformator^ ope- 
rariuB i procurator castri *), nazwy te jednak pojawiają się 
bardzo rzadko, a oprawca prawie zawsze pod nazwą łaciń- 
ską imticiariua występuje, dla tego więc na wstępie chodzi 
nam o ustalenie znaczenia tój nazwy. 



*) Otto Frankłik: Z)e iustieiariis euriae imperialis, Wro- 
cław, 1860. 

*) Statuta Mikołaja Trąby z r. 1420. Starodawne Prawa Pol- 
skiego Pomniki. T. IV, p. 234 i 254. 

') r. 1357. jtliberamus ab impełicionibus iuaticiariorum, 
qui opravce dicuntur vulgariter*^. Kodeks dyplom. Wiel- 
kop. T. III, Nr. 1364. Opłata na rzecz justycyjaryjuszy 
składana także zwała się oprawna. (Przywilej Władysława 
Jagiełły z r. 1388, ibid. Nr. 1873). 

*)* Nazwy: reformator, operaritts^ są tylko tłamacEanien 
słowa oprawca, nazwa iudex maleficorum znąjdtge się 
w Statucie Kaźmierza Wielkiego, a pod nazwą procurator 
castri lub samo procurator występuje oprawca w aktach 
łęczyckich. Że procurcttor castri Landcienaie jest oprawcą, 
dowodzi jedna zapiska w tych aktach, nazywająca togoż 
procuratora castri j^iustitiarius^ . Przemawia nadto za tern 
tożsamość kompetencyi oprawcy krakowskiego z procura- 
torem castri w Łęczycy. Ponieważ jednak równocześnie 
w aktach łęczyckich występują najrozmaitsi urzędnicy pro- 
curatora, jużto wielkorządcy królewscy, jużto sędisiowie 
grodzcy, dla tego niechcąc zbłądzić, i nie brać jakiegoś 
innego procuratora za oprawcę, zużytkowaliśmy w niniej- 
Bzćj pracy jedynie te zapiski, które odnoszą się do procu- 
ratora castri, wyraźnie justycyjaryjuszem nazwanego. Był 
to niejaki Jaszko Czirchowski. 



Digitized by 



Google 



Na istnienie urzędu jugtycyjaryjuszy w Polsce zwracali 
już dawniój uczeni nasi uwagę. Wspomina o nich już Macie- 
JowsKi; wjniienia ich i Hubę w swem ^Prawie polski em 
w XIV wieku" *) jako sędziów karnych, Szujski ■) zaś wy- 
liczając urzędy w Polsce średniowiecznej przytacza i opraw- 
ców jako urząd wyjątkowy, posiadający przedewszystkióm 
sądownictwo nad złodziejami i rozbójnikami. Wszystkie te 
jednak szczupłe wzmianki opićrające się prawie wyłącznie 
na jednćj wzmiance w statutach Kaźmierza W. i na trzech 
przywilejach Władysława Jagiełły z r. 1386, 1388 i 1430, 
są zbyt ogólne i niedokładne, tak że trudno z niemi polemi- 
zować. Dla tego nie wdając się w ich krytykę i pozostawia- 
jąc je na uboczu, zastanowić się bliżćj musimy nad bypotezą 
Maciejowskiego i Hubego, dotyczącą czasu i sposobu po- 
wstania tego urzędu w Polsce. Obaj ci uczeni bowiem wy- 
wodzą go wprost z Czech i przypisują ustanowienie i zapro- 
wadzenie go w Polsce królowi Wacławowi. Jakie względy 
skłoniły tych uczonych do postawienia takiego twierdzenia, 
nie wiemy, gdyż zdania swego niczćm nie motywują, zdaje 
się jednak, iż głównym tego powodem była ta okoliczność, 
że równocześnie w Czechach istniał urząd poprawców, a więc 
już na pićrwszy rzut oka nazwą do oprawców bardzo zbli- • 
żony. Wprawdzie samo podobieństwo nazwy jest bardzo sła- 
bym dowodem, jednakowoż hypoteza ta ma za sobą wielkie 
prawdopodobieństwo i jest wiele względów, które za jćj traf- 
nością przemawiają. 

Za bypotezą tą przemawiają głównie trzy względy, i to 
naprzód ta okoliczność, że poprawców spotykamy w Cze- 
chach z podobną władzą i kompetencyją jaką posiadali w Pol- 
sce oprawcy, nawet o wiele wcześnićj, następnie to, że Wa- 
cław czeski zajmował się w Polsce urządzeniem i uporząd- 
kowoiniem kraju, w obec czego mógł i oprawców wprowadzić, 
a wreszcie wskazują na obce i narzucone pochodzenie tyohże 



>) p. 20, 143 i 161. 

■) Historyi Polskićj ksiąg XII. Warszawa, 1880, p. 51. 



Digitized by 



Google 



dabze losy tego urzęda w Polsce. Wypada nam tylko te 
trzy względy bliżćj uzasadnić i nmotywować. 

W źródłach naszego średniowieczDego .prawa spotyka- 
my oprawców po raz piórwszy w r. 1326. *) Przed tym 
rokiem nie posiadamy najmniejszego śladu istnienia ich w Pol- 
sce. Wprawdzie w jednym dyplomacie z r. 1255 ') spotyka- 
my między opłatami^ które wsi do klasztoru Cystersów 
w Szczyrcu należące uiszczały , wymienioną także opłatę 
„oprawczowe^ jakoby na rzecz oprawcy składaną *)| coby 
wskazywać mogło^ że oprawcy u nas już w w. XTTT istnieli, 
to jednak, gdy uczony wydawca kodeksu nudopolskiego 
wykazały że dyplomat ten jest Msyfikatem wieku XIV, przeto 
w rachubę go wciągać nie możemy, owszem przemawii^by 
on tylko za naszćm przypuszczeniem, a z drugiój strony był- 
by jeden dowód więcćj, że jest sfałszowanym. W obec tego 
można z wszelkiem prawdopodobieństwem przyjąć, że przed 
panowaniem Wacława oprawców w Polsce . nie było. W Cze- 
chach natomiast już w drugićj połowie wieku Xin istnieje 
urząd „poprawców", po łacinie także „iusHciarii^ lub ^iusH- 
donarii^ zwanych, władza zaś i kompetencyja tychże była 
do władzy polskich oprawców nader zbliżoną. Oprawca pol- 
ski był w w. Xiy, jak to już z góry celem porównania za- 
znaczyć musimy, urzędnikiem posiadającym zarazem władzę 
policyi bezpieczeństwa (jeśli nam wolno użyć dzisiejszego 
wyrazu) i władzę sędziego karnego % Podobną władzę po- 
siadali i poprawcy czescy. 



^) Statuta arcybiskupa Janisława: Starodawne Pr. P. Pom. 
T. I, p. 399. Na Szlązku istnieją iustitiarii w r. 1328. 
Codex dipL SzUde. T. L Urkunden des Klastera Czar- 
nowdnz. Nr. 31. 

Cod. diplom. Min. Pol. ed. Dr. Piekosiński, Nr. 42. 
o jakiśj wspomina dopióro przywilej Piotrkowski Włady- 
sława Jagiełły z r. 1388. 

*) Dokładna paralela między władzą oprawców a poprawców 
przeprowadzić się nie da, gdyż władzę oprawców możemy 
jedynie określić taką, jaką była w drugićj połowie w. XIV. 
Jeśli więc nawet oprawcy powstali z czeskich poprawców. 



^ 



Digitized by 



Google 



Rozwój tój instytncyi w Czechach, tadżież wyposażenie 
poprawców obszerną władzą , przypisują historycy czescy 
Ottokarowi II. Palackt w swój historyi Czech opowiadając 
o reformach tego króla w kierunku sądownictwa i admini- 
stracyi przedsięwziętych, kładzie nacisk na tę okoliczność, 
że Ottokarowi chodziło głównie o uszczuplenie władzy kaszte- 
lanów i sądów ziemskich {dis Ouden). Kasztelanowie bowiem 
w Czechach skupiając w swem ręku całą władzę wyko- 
nawczą i wojskową, w czasie walk dynastycznych brali czyn- 
ny udzi^ w polityce, stając po stronie tego lub owego księ- 
cia. W nagrodę za wyświadczone usługi otrzymywali od 
zwycięzcy, jeśli go wspićrali, wielkie dobra, wskutek czego 
rośli coraz bardziój w potęgę, tak że starali się władzę ka- 
sztelańską uczynić dziedziczną w swych rodzinach. Temu 
wzrostowi władzy kasztelanów chciał właśnie przeszkodzić 
Ottokar, i w tym celu w miejsce wielkich burgrabstw pod- 
ległych dawnym kasztelanom, potworzył liczne mniejsze bur- 
grabstwa ') i oddał je ludziom bez znaczenia i nmićj znako- 
mitego rodu. Wszystkie zaś te mniejsze burgrabstwa poddał 
bezpośrednio pod władzę burgrabiego Pragskiego. Wskutek 
tego zmniejszyła się oczywiście władza dawnych kasztelanów, 
a władza królewska wzmocniła, lecz powstało natomiast inne 
złe, a mianowicie to, że nowo utworzeni burgrabiowie wsku- 
tek szczui^ćj władzy byli zbyt słabi, aby skutecznie czuwać 
nad porządkiem publicznym. Dla tego Ottokar niechcąc, aby 
na tem cierpiał wymiar sprawiedliwości, ustanowił urząd po- 
prawców (Rechtspjleger)^ który miał właśnie czuwać nad po- 
rządkiem i bezpieczeństwem publicznćm. Gdy zaś król nada- 
wał urząd poprawcy tylko ludziom znanym z prawości, więc 
zaczęła się o niego ubiegać i najwyższa szlachta, a wskutek 
tego urząd sam zyskiwał na znaczeniu. Tyle mówi Palacky 



to władza ich pićrwotna przez cały ciąg panowania Wła- 
dysława Łokietka i Kaźmierza odrębnie zupełnie i nieza- 
wiśle od Czech się rozwijała; pozostała więc jedynie tylko 
w głównych zarysach podobną do władzy poprawców. 
') podobne do późniejszych starostw grodowych w Polsce. 



Digitized by 



Google 



6 

o powstania orzęda poprawców; JiBBCBji V mś .nie wdając 
się w jego genezę, skroiła wprost (jakkolwiek bardzo ogól- 
nie) ich władzę i zakres działania, rozróżniając nadto pod- 
ległycli poprawcom niższycli ui^ędników, a mianowicie kon- 
sulów ziemskich, czyli ławników ziemskich. Władza popraw- 
ców i konsulów była jednakowa, zachodziła jednak między 
nimi ta różnica, że urząd poprawców nadawano tylko wyso- 
kiej szlachcie, urząd konsulów tylko niższój, wskutek czego 
tóż władza tych ostatnich nie rozciągała się na osoby wyż- 
szego stanu szlacheckiego. Poprawców w każdój ziemi było 
po dwóch, póżniój po trzech, konsulów więcój, zdąje się 
siedmiu, a tak jednych jak i drugich mianował bezpońrednio 
król. Nazwiska zamianowanych ogłaszano po całym krajn, 
a głównym ich obowiązkiem było utrzymywanie listy wyję- 
tych z pod prawa zbrodniarzy (psance), chwytanie takowyełi 
a zarazem wymierzanie na nich natychmiastowej dorażnój 
sprawiedliwości. Nadto ścigali poprawcy wszystkich rabusiów 
(zhubce), gwałcicieli niewiast, tudzież osoby przechowujące 
złoczyńców łub kupujące i przyjmujące rzeczy ze zbro&i 
pochodzące {valkami anebo lapkovanim branych)^ do nich tóż 
należał sąd nad dziewczętami idącemi za mąż bez zezwole- 
nia rodziców i prawnych zastępców. Lecz władza poprawców 
i konsulów nie była ograniczoną tylko na sprawy karne. 
Owszem posiadali oni znaczny udzisJ w rozstrzyganiu spraw 
cywilnych, przed nimi bowiem należało robić dział ^mdkowy, 
a oprócz tego powierzano im często jako sędziom polubow- 
nym rozsądzanie spraw prawao-prywatnych. Oni wreszcie 
byli opiekunami wdów i sierót, a świadectwo ich było zu- 
pełnie wiarogodnem i wykluczało wszelkie odwody. Nadto 
miał poprawca obowiązek starać się o potrzeby wojskowe 
w czasie wojny "). Czy i jakie opłaty za pełnienie swych 



') Sloyenskó Pr4vo y Cechach a na MorśvS v Praze 1872. 
Doba treti. Stoleti ctrndcte, p. 167 i n. 

') Podajemy tu z Iirecka także i przysięgę, jaką poprawcy 
po zamianowaniu składali, w niój bowiem jest władza ich 
określon<^ w streszczeniu. Słowa przysicjgi przepisywała 



Digitized by 



Google 



obowiązków pobićrali niewiadomo ; Jibecek podaje tylko, ie 
w nagrodę wolno im było trzymać po krajn karczmy. 

Z okreilonój ta kompetencyi widać, że arząd popraw- 
ców muBi^ być bardzo pożytecznym i przyczyniał się znacz- 
nie do utrzymania porządku publicznego w Czechach i na 
Morawie. Nadto urząd ten jako od króla bezpośrednio za- 
wisły był doBkonałem i skutecznem narzędziem przeciwko 
maNkontenton niezadowolonym z rządu łub z istniejącego 
stanu rzeczy w kraju. Dla tego tćż miano w Czechach po- 
prawców w wielkiem poważanin, a Jibecek cytuje na dowód 
tego słowa niejakiego Czoibora z Cihburka, który ubole- 
Wi^ąe nad ich zniesieniem mówi, że gdy istnieli, i sądy miały 
mniij do czynienia, i ludzie się prędzój godzili, i łatwićj 
było o ^irawiedliwość. 

Na analogią stosunków czeskich z polskimi niejedno- 
krotnie już nasi historycy zwracali uwagę. I ł)ardzo słusznie, 
aiudogija ta da się do pewnego stopnia wykazać, jakkolwiek 
8 drugi- strony trzeba przyznać, że Czechy w średnich wie- 
kach prawie na każdym kroku o kilkadziesiąt lat nas wy- 
przedzały. Gdy Ottokar II przywrócił ład w kraju, gdy już 
waliu w Czechach dawno przebrzmiały, u nas właśnie na 
dobre toczyły się ciągłe waśnie między książętami dzielni- 
cowymi, których to waśni jedynym owocem było spustosze- 
nie i zubożenie kraju. Te ustawiczne wojny, a nadto jeszcze 
i napady nieprzyjaciół z zewnątrz, jak np. Tatarów, pocią- 
gnęły za sobą nadto jeszcze inne nie mnićj smutne następ- 
stwa. Odciągając bowiem znaczną część ludzi wolnych a mnićj 
zamożnych od pracy, rozpraszając ludność wieśniaczą i po- 
zbawiając tysiące rodzin całego mienia, stworzyć musiały 
klasę ludności, która podczas wojny żyła jedynie z łapów 



Majestas Carolina. {Jirecek Codex luris Boh, II. 2,) 
w ten sposób: „Se in timore Dei et ad honorem et glo- 
riam regie maieetatis Bohemie statumgue pacificum et 
tranąuiltum devotorum Jidelium dicti regni, in deereto 
sibi officio fideliter cuicunąue ab8que peraonarum acce* 
ptaiione ministrare lusiicie complementum^. 



Digitized by 



Google „ 



8 

a w czasie pokojn odwykła od zajęć łycia codziennego, bez 
środków do ntrzymania, nie widziaia innój drogi, jak tylko 
kradzieżą i rozbojem się trudniąc, w sposób łatwy do ma- 
jątku dochodzić, lub przynajmnićj jako tako z dnia na dzień 
życie prowadzić. Klasa ta rekrutowała się nie tylko ze stanu 
szlacheckiego, a raczćj rycerskiego, ale także i z ludzi nie- 
wolnych, którzy korzystając z ogólnych zamieszek zbiegali 
swym panom, a następnie wolności swćj jak nąjgorzćj uży- 
wali. Źródła tćż nasze dziejowe z wieku XIII i Xiy świad- 
czą wymownie w jak opłakanym stanie znajdowała się wów- 
czas Polska. Główną widownią napadów rozbójniczych był 
Szląsk i Wielkopolska, tu bowiem ludność była zamożniejszą, 
tu naprzód powstawały miasta i osady niemieckie, tu więc 
była i nadzieja zdobyczy większą. I tak pisarz Annalium 
Silesiacorum ^) chwaląc czyny Henryka Brodatego za niepo- 
spolitą mu poczytiye zasługę, że j^maleficos.... exterminavit^, 
że zaś potrzeba było w tym kierunku energicznie działać, 
świadczy wymownie kronika klasztoru Cystersów w Henry- 
kowie '), która nam przekazała do wiadomości nazwiska kilku- 
nastu ówczesnych głośnych rozbójników i złodziei, i to tak 
z pośród szlachty, jak i z pośród ludzi niższego stanu. Z po- 
wodu braku bezpieczeństwa publicznego zawarły tćż miasta 
wielkopolskie (Poznań, Kalisz, Gniezno, Pyzdry) w r. 1302 
związek „rałtone reprimendi malefacłores^^ a to korzystając 
z przywileju, jaki im na to udzielił Władysław Łoidetek 
w r. 1299 '). Widzimy więc, że ten brak wszelkiego porządku 
i bezpieczeństwa głośny wywołał protest ze strony społe- 
czeństwa, a głównie ze strony dopićro rozwijających się mias^ 
i to musiało skłonić książąt więcćj dbałych o dobro podda- 
nych do przedsięwzięcia energicznych środków w celu ukró- 
cenia wybujałćj swawoli. Dla tego tćż już Przemysław, a za 
nim Łokietek chcieli odstraszyć zbrodniarzy zagrożeniem 



') Monumenła Poloniae. T, III, p. 677. 

') Liber fundationis clatuttri B. Mariae V. in Heinrichów. 

Stenzel, r. 1854. p. 15, 72, 77, 85, 111, 
•) Kodeks dypl. Wielkop. Nr. 820. 



Digitized by 



Google 



sarowych kar, jako to : kary śmierci przez powieszenie; łama- 
nie kołem, Inb spalenie, tudzież kary okaleczenia, piętnowa- 
nia, wygnania i konfiskaty majątku' ^). Odmiennie jednak, jak 
sądzimy, postąpił sobie Wacław. Objąwszy bowiem rządy 
Małopolski, a następnie także Wielkopolski, i widząc co się 
tutaj działo, prz} pomnieć sobie musiał podobny zupełnie stan 
wewnętrzny Czech w połowie XIir' wieku. Zarazem jako 
świadek reform, przez ojca w Czechach przedsięwziętych ^ 
wiedzieć musiał, jakich środków chwycić się należało, w ćeln 
zaprowadzenia porządku, tćm bardziej, że miał do czynienia 
ż krajem podobnie jak Czechy urządzonym, z krajem, gdzie 
przyczyny złego, jak wojny bratobójcze'! mieszanie się urzę- 
dników do waśni politycznych, były zupełnie takie same jak 
w Czechach, gdzie wreszcie brak było silnego, dobrze zorga- 
nizowanego i należytą egzekutywą zaopatrzonego sądowni- 
ctwa, któreby zarazem nie rodziło obawy, że swój władzy 
nadużyje. Mając to wszystko na uwadze, a nie wglądając 
glębićj w stosunki i potrzeby miejscowe, tudzież odrębność 
ńiftTodową, sądził Wacław, że zaprowadzając w Polsce insty- 
tucyje czeskie, w Czechach należycie ftinkcyjonujące, osiągnie 
cel zamierzony, i w kraju, którego rządy odzierżył, zapro- 
wadzi lad, a zarazem przez nowo ustanowionych urzędników 
w posiadaniu kraju się upewni. Sądzimy więc, że to wszy- 
stko spowodowało Wa(^ława naprzód do zaprowadzenia w Pol- 
sce starostów, co jest ogólnie dotąd przyjętą hypotezą, a na- 
stępnie poprawców, których z polska oprawcami nazwano. 



^) Przemysław II w przywileju dla klasztoru w Lubiniu w r. 
12^6 wydanym (kod. dypl. Wielkop. T. II, Nr. 744) do- 
zwala rozbójników i złodziei wieszać, ścinać, świętok)*adz- 
ców kołem łamać, fałszerzy palić, karać utratą ręki lub 
nogi ; a zupełnie podobne ius głddii nadaje Łokietek mia- 
stom Wielkopolskim (Pyzdly,' Gnieztto, Kalisz, Poznafi) 
wwyżSj cytowanym przywileju z r. 1299. Kościół nadto 
okładał ich karą klątwy. {Constitułiones Jacobi archiep. 
Onezn. ex an. 1285 cap. 27 y 8t Pr. Pol. Pom. I, p. 386 
i Statuta fratris Gentuis in eoncilio Posoniensi a. 1309^ 
ibid. p. 394, cap, 6. 

Wjds. fiiosof. T. 1IX. 2 



Digitized by 



Google 



10 

UsUmowieoie tego drogiego nrzędn jest tern prawdopodobniej- 
sze^ że starostowie byli pierwotnie naczelnikami całych pro- 
wincyj jako zastępcy i namiestnicy królewscy^ w obec czego 
potrzebnym był oprócz tychże drngi jeszcze urzędnik niższy^ 
któryby mógł skutecznie cznwać nad porządkiem publicznym, 
a zarazem trzymać na wodzy knowania malkontentów poli- 
tycznych. Ńajbardziój do tego nadającym się urzędnikiem 
mógł być czeski poprawca, i dla tego tćż sądzimy, że polski 
oprawca z niego swój początek wywodzi. Hypotezę tę po- 
piórają także dalsze losy tego urzędu w Polsce i objawy 
jego istnieniu towarzyszące. Zaprowadzenie urzędu popraw- 
ców w Czechach podkopało, jak to wyżćj powiedzieliśmy, 
władzę i jurysdykcyją kasztelanów (żupanów), a podobne 
zupełnie zjawisko spotykamy i w Polsce. Począwszy bowiem 
od czasów Wacława, a na długo jeszcze przed powstaniem 
starostów grodowych, jurysdykcyją kasztelańska upada, 
i coraz bardzićj traci na znaczeniu. Część dawnćj władzy 
kasztelanów, szczególnie w sprawach karnych, posiadają za 
czasów Kaźmierza W. oprawcy, a następnie tak władza je- 
dnych jak i drugich na starostów grodowych przechodzi. 
Jak więc w Czechach ustanowienie urzędu poprawców miało 
zaradzić złemu, które powstało z powodu uszczuplenia wła- 
dzy kasztelanów, tak samo* i w Polsce zaprowadzenie 
urzędu oprawców mogło i zdaje się miało ten sam cel. 

To są względy, które, o ile nam się zdaje, dość wy- 
mownie świadczą o obcem pochodzeniu urzędu oprawców, 
a z drugićj strony każą się domyślać, że urząd ten w końcu 
Xin lub w początku XIV w. przez Wacława w tćj formie 
i z tym samym zakresem działania, jak urząd czeskich po- 
prawców, w Polsce ustanowionym został. 

Jednakowoż są i względy przemawiające przeciw temu 
przypuszczeniu. Dawni historycy nasi, jak Lelewel *), przy- 
pisywali wszystkie doniosłe reformy na polu administracyi, 
ustawodawstwa i sądownictwa Władysławowi Łokietkowi. 



') Polska wieków średnich. Poznań, 1851, T. III, p. 297. 

/Google 



Digitized by ^ 



11 



Nowsi jednakowoż historycy, jak Helcel.'), Szujski *;, Bo- 
BRZYŃSKi '), a głównie Caro *), odparli skutecznie to zdanie 
i wykazali; że Łokietek jak najmnićj ustawodawstwem i refor- 
mami administracyjnemi się zajmował. Pozostały jednak dwa 
fakta świadczące w każdym razie o pewnćj działalności 
Łokietka na polach powyższych, a oba te fakta odnosić się 
właśnie mogą pośrednio do naszego przedmiotu. 

Łokietek bowiem w czasie, gdy miasta Wielkopolskie 
zawićri^y ze sobą związki w celu ukrócenia zbrodni, nad^ 
im w r. 1299 ') nietylko prawo karania zbrodniarzy śmiercią, 
ale nadto postanowił, aby i inne miasta w dzierżawach jego 
się znajdujące, posiadały swoich urzędników tak zwanych 
„prolocutorea^, którzyby posiadali „omnem auctoritatein agendi 
contra omne8 malefactores et poenam infligendi secundum exi' 
genciam meriti cuiiislibet malefactorU^^ a więc urzędników 
posiadających w głównych zarysach władzę podobną do wła- 
dzy czeskich poprawców. Gdy nadto weźmiemy na uwagę, 
że oprawca polski w Łęczycy nazywa się procurator castri, 
a słowa procurator i prołocutor w średniowiecznój łacinie 
są prawie jednoznaczne, przeto moglibyśmy sądzić, że ów 
prołocutor jest właśnie oprawcą, a tem samem, że skoro opraw- 
ców w Polsce w w. XIII nie było, to mógł ich Łokietek a nie 
Wacław ustanowić. Ponieważ jednak brak wszelkich źró- 
dłowych wskazówek, któreby nam genezę i istotę urzędu 
prolocutora bliżćj objaśniały, przeto z tego jednego faktu 
nie możemy, o ile nam się zdaje, wyciągać jakichś stanow- 
czych wniosków na samoistność tćj innowacyi Łokietka, 
tćm bardziój, że nic nie stoi na przeszkodzie przyjęciu hypo- 
tezy, że owi prolocutores i łęczyccy procuratores byli właśnie 
wiemem naśladowaniem ustanowionych przez Wacława w Mało- 
polsce oprawców, i że następnie, gdy Wacław objął rządy 



') Starodawne Prawa Polskiego Pomniki. T. I. 
*) Historyi Polskićj ksiąg 12. 
") Dzieje polskie w zarysie. (Warszawa, r. 1881). 
^ Ge8chichte Folena. Ootha, 1863, T. II, p. 593 I 
*) Kod. dypi. Wielkop. U, Nr. 820. 



Digitized by 



Google 



12 

w Wielkopolsce, z tymi zupełnie w jeden urząd ń^ zlali. 
Fakt więc ustanowienia prolocutorów nie osłabia, zdaje nam 
siC; powodów przemawiających za czeskiem pochodzeniem 
oprawców. 

Podobnie tćż nie osłabia ich zdaniem naszem fakt drugi, 
który się już w końcu panowania Łokietka wydarzył, a mia- 
nowicie zaprowadzenie w Polsce iukwizycyi *). Możnaby 
bowiem sądzić, że urząd oprawców na wzór inkwizytorów 
ustanowionym został, lub że powód do powstania tego urzędu 
dał przepis Innocentego III *), wedle którego biskupi obo- 
wiązani byli w dyecezyjach ustanowić osoby „quae per toium 
annum simpliciter eł de piano ahsąue ulla iurisdicłione, sol- 
licite inve8łigentf quae correctione et reformatione sunt digną^. 
Za przypuszczeniem takiem jednak nic zresztą nie przema- 
wia i jakkolwiek prawdą jest, że przepisy prawa kanonicz- 
nego wywarły wielki wpływ na polski średniowieczny proces 
ka]4ly, to zdaje nam się, że o wiele łatwićj i trafnićj jest 
przypuścić^ że prawo kanoniczne przez zmodyfikowanie pojęć 
prawa karnego o prywatnym charakterze przestępstw przy- 
gotowało jedynie grunt do powstania takich urzędów jak 
poprawcy i oprawcy, aniżeli żeby ustawy kanoniczne wprost 
i bezpośrednio spowodowały niezależnie powstanie tych 
dwóch tak do siebie podobnych urzędów w dwóch różnyct 
krajach. Mógłby wreszcie ktoś jeszcze wywodzić oprawców 
z instytucyi sądów t. z. Sendgeinchte, powstałych wskutek 
wpływu kościoła na sądownictwo świeckie ^); ponieważ je- 
dnak przypuszczenia takie zaprowadziłyby nas za daleko, 
a z drugićj strony brak nam wszelkićj podstawy w źródłach 
prawa kanonicznego w Polsce do wyrobienia sobie jakiego- 
kolwiek o tem zdania, przeto wszystkie te hypotezy pomija- 



*) Theiner: Monumenta Poloniae hut J. Nr. 220 i 221, 
wedle BzoYii Annales ecclesie a, a. 1327 miała inkwizy- 
cyja w Polsce w r. 1327 zostać zaprowadzoną. 

25, X. V. 1. 
Dove: Untersuchung ilber die Sendgerichłe. ZeiUchrift 
filr deutaches Recht. t]X. p. 321. 



•) Dc 



Digitized by 



Google 



13 

iny, utr/.ymując, jak na teraz, hypoleżę, przez MACiEJOwsKiEod 
I ]SuB£GO postawioną; o poćfiodzenin ćżeskićm oprawców. . 

Jak jednak pocbodzenie nrzęda jaśtycyjaryjuszdw da się 
i wszeikiem prawdopodobieństwem oznaczyć; to przeciwnie 
z brakn źródeł żadną miarą oznaczyć nie można, czy wpro- 
wadzeni w Polsce przez Wacława oprawcy mieli zupełnie, 
czy tćż tylko w głównych zarysach taką samą władzę jak 
poprawcy w Czechach. Podobnie niemoźliwem jest do stwier- 
dzenia, jak sobie postąpił Władysław Łokietek, czy ich wła- 
dzę uszczuplił, czy zwiększył, Inb tćż zmodyfikował. Faktem 
jest tylko to, że nrzędo tego, tak samo jak i urzęda staro- 
stów nie zniósł, oba te urzędy bowiem panowanie jego prze; 
trwały. Zresztą fakt zaprowadzenia przez liiego prolokiitorów 
każe się spodziewać, że utrzymanie urzędu oprawców leżeć 
musiało także w interesie jego władzy. 

Za czasów dopićro Kaźmierza W. liczniejsze o justycy^ 
jaryjoszaeh w Polsce spotykamy wzmianki. Zależeć bowiem 
także na ich utrzymaniu musiało królowi, o którym mówi 
z wdzięcznością Jaśko z Czarnkowa '}, że „quicunque lółro- 
cinia 8ive furta faciebant, quantumcunqu€ fuerant nobiles, 
ipsos mandahat decollain, suhmergi et famę mortificari^ . Za 
Kaźmierza W. tćż rzeczywiście urząd oprawców nietylko isf; 
niał; ale nadto posiadał znaczenie i władzę taką, jak nigdy 
potem. Jak się zaś w obec oprawców zachowali następcy 
Kaźmierza, Ludwik i Jadwiga, także określić z braku źródeł 
nie możemy. Natomiast od wstąpienia na tron Władysława 
Jagiełły można już z pewnością oznaczyć i śledzić tak losy 
tego urzędu jak i istotę, rozwój lub upadek jego władzy, 
a to tćm lepićj, że do źródeł dyplomatycznych przybywa 
nadto źródło w tćj kwestyi najwięcćj mówiące i najważniej- 
sze, t j. akta sądowe. 

Otóż, gdy w r. 1386 Władysław Jagiełło wraz z ręką 
Jadwigi obejmował tron Polski, wydał zarazem dnia 18 Lu- 
tego w Krakowie przywilej rozwijający dalćj swobody nadane 
przywilejem koszyckim. W przywileju tym znajdujemy tćż 

') Mbnum, PoL hist. 11^ p. 623, cap. 3. 

Digitized by VjOOQ IC 



u 

powtórzone prawie wszystkie pankta przywileju koszyckiego, 
ale nadto jest tam także i jeden nowy dodatek odnoszący 
się właśnie do naszój kwestyi, a obejmnjący kategoryczne 
zniesienie oprawców w słowach „tura quoqus iusticiarioi^um 
et %p808 iwHciarioa in regno Polonie cum suia o/Jiciis omnino 
deponimus et tenore presencium penittts amovemu8^ ^), Przy- 
wilej ten nosi na sobie tak samo jak i przywilej koszycki 
widoczne cechy akta wdzięczności za wyświadczone usługi, 
a zarazem akta ustępstwa z praw monarszych na korzyść 
szlachty. Jako taki obejmuje tóż najważniejsze ówczesne 
prawa i postalata. Szlachcie zatóm musiało bardzo wiele za- 
leżeć na zniesieniu urzędu oprawców, skoro zniesienie to 
w tym przywileju zamieszczonćm zostało. Z dmgićj jednak 
strony Jagiełło nie myślał naprawdę zadosyćuczynić temu 
żądaniu. W rok bowiem po tem uroczystem zniesieniu, t. j. 
r. 1387 spotykamy oprawcę występującego w charakterze 
urzędowym przed księgami ziemskiemi krakowskiemi 'j, 
a w tym samym także roku wprowadza Jagiełło urząd ten 
na Litwie *). Co więcćj, w roku następnym 1388 w nowym 
przywileju w Piotrkowie wydanym (zatwierdzającym dawniej- 
sze przywileje, jako to koszycki i wyżćj wspomniany z r. 
1386) opuszczono zupełnie postanowienie dotyczące zniesienia 
urzędu oprawców, a natomiast wstawiono słowa „ceterum 8% 
in aliąuą terra regni no8tri itŁ8tieiarium aligutm communicato 
baronum no8trorum con8ilio con8tituere no8 contingat, item 
iu8ticiariu8 etc. etc, poczćm następuje mnićj więcćj dokładne 
określenie kompetencyi i praw justycyjaryjuszów ustanowić 
się mających. Prawa te jednak i władza szczególnićj sądo- 
wnicza przywilejem tym właśnie znacznie uszczuploną została. 
Z tego widzimy, że jak z jednćj strony szlachcie zależało 
na zniesieniu tego urzędu, tak z drugićj strony zależido także 



'} Bandtkib: IliS Polonicumy p. 189 i Kod. Wielkop. III, 

N. 1843 
■) St. Pr. Pol. Pom. VIII, N. 4368 „coram iuetitiario accu- 

8avtt^ r. 1387. 
^) DziAŁTŃSKi: Statut Litewski, wyd. z r. 1841, p. 1. 



Digitized by 



Google 



16 

i królowi wielo na jego utrzymaniu, jeśli nie w całćj pełni 
praw i władzy, to przynajmniej z władzą uszczuploną. Jakie 
zaś przyczyny skłaniały szlachtę do żądania zniesienia urzędu 
oprawców, i co spowodowało Jagiełłę do wprowadzenia ich 
na Litwie, a następnie znowu w Polsce, ocenić będziemy 
mogli dopióro wtedy, jeśli poznamy, jaką była władza 
i organizacyja justycyjaryjuszów przed r. 1386 i na jakich 
opićrała się podstawach prawnych. 



IŁ 

Zanim jednak przystąpimy do skreślenia władzy i orga- 
nizaci^i urzędu oprawców, zwrócić musimy uwagę na sposób 
wyzyskiwania źródeł. Najwięcćj bowiem źródeł i to najwię- 
cćj mówiących posiadamy dopiero z czasów po r. 1386, 
a więc po pierwszem zniesieniu urzędu oprawców. Nasuwa 
się więc samo przez się pytanie, o ile ze źródeł tych może- 
my wyciągać wnioski na kompetencyją i organizacyja urzędu 
oprawców przed r. 1386. W tym celu wziąwszy na uwagę 
okoliczność, że justycyjaryjusze pomimo kategorycznego znie- 
sienia w r. 1386 istnieją bez przerwy w r. 1387 i przed 
aktami w charakterze urzędowym występują, tudzież okolicz- 
ność, że przy ponownem zaprowadzeniu tego urzędu w r. 
1388 ^) ograniczono jedynie ich władzę sądowniczą, nie- 
zmieniając istoty samego urzędu, ani reszty władzy, sądzi- 
my, że zaznaczając tylko w odpowiednich miejscach to 
ograniczenie, możemy źródła z epoki po roku 1388 traktować 
równorzędnie z wcześnićjszemi, i wyciągać z nich wnioski 
o władzy oprawców z przed r. 1388. 



^) Przywilej ten bowiem określa tylko władzę justycyjaryjusza 
w sposób ujemny, stanowiąc jakie prawa mu nie przysłu- 
gują- 



Digitized by 



Google 



16 



§. I. prgącUącyja ^rząń^ qBrąy«c^)Hf. 

Mówiąc o wprowadzenia oprawców i¥ Polsce, wyraża- 
li6my się ogólnie, nie wdając się wcale w rozstrzygnięcie 
kwestyi czy urząd ten we wszystkich, c^y tjlko w niektó- 
rych dzielnicach Polski istniał. Kwestyja ta tóż rzeczywiście 
jak na teraz stanowczo rozstrzygniętą być nie może, gdyż 
brak nam dotąd prawie zupełnie dostępu do najważniójszych 
źródeł prawa naszego z końca Xiy. i z XV wieku, t j. do 
aktów sądowych. Wydane są jedynie akta Krakowskie z w. 
XIV w komplecie, z wieku XV tylko co najważniejsze, 
z aktów mazowieckich bardzo mała cz^tka, wy4rukowane 
są zaś, lecz jeszcze niewydane akta Łęczyckie, Qrłows)Lie 
i Brzezińskie z końca XIV i początku ^V wieku. 0^^^ na 
podstawie tych źródeł uwzględniając nadto ustawy z w. X|V 
i XV, dyplomata współczesne, tudzież wszystkie akta ory- 
ginalne "w Krakowskiem Archiwum krajowem się znaj4ujące, 
sądzimy, że urzą^ opravsców istniał w całój Polsce z wyjąt- 
kiem Mazowsza. (Go się zaś |;yczy ziem Buskich, nie możemy 
się oświadczyć ani za, ani przeciw istnieniu tamże opraw- 
ców, gdyż z aktów sądowych tych ziem zupełnie prawie 
korzystać nie mogliśmy). Do postawienia zaś t^go twierdzenia 
upoważnia nas w pierwszym rzędzie charakter us);aw, w któ- 
rycłi wzmianki o oprawcach się znajdują. Ustawy te bowiem 
a mianowicie Statut Wiślicki powszędiny z r. 1368, wy^^j 
wzmiankowane przywileje Władysława Jagiełły, t. j. Krakow- 
ski z r. 1386 i Piotrkowski z r. 1388, tudzież przywilej 
Jedlneński są ustawami dla calćj Polski wydanemi, co więc 
ustawy te o oprawcach stanowią, odnosi się wedle wszel- 
kiego prawdopodobieństwa do całego państwa, gdyż w razie 
przeciwnym prawodawca znosząc lub ustanawiając urząd 
oprawców byłby ich charakter jako urzędników partykular- 
nych tylko w Małopolsce lub Wielkopolsce istniejących za- 



Digitized by 



Google 



17 

znaczył ^). Tymczasem wyrażają się ooe zupełnie ogólnie^ 
a nawet słowa przywileja z r. 1388: „m* in aliąua terra 
regni nosłri .... iusticiarium aliquem consłituere nos contingat^y 
wprost za zdaniem naszem przemawiają. Nadto popierają to 
przypuszczenie i akta sądowe, tudzież przywileje prywatne, 
spotykamy bowiem oprawcę w aktacłi Łęczyckicli i Krakow- 
skich tak powiatu Krakowskiego, jak i powiatów : Proszow- 
skiego, Księskiego, Lelowskiego i Czchowskiego. Oprócz tego 
zaś w przywileju z r. 1357 przez Kaźmierza W. na rzecz 
arcybiskupstwa Onieżnieńskiego wydanym, wyraźne jest po- 
stanowienie, « że justycyjaryjusz królewski ludzi w dobrach 
arcybiskupstwa osiadłych sądzić nie ma prawa. Ztąd można 
wnosić, że przed wydaniem przywileju dobra arcybiskupstwa 
przeważnie w Wielkopolsce położone władzy justycyjaryjusza 
królewskiego w Wielkopolsce istniejącego podlegały. Gkly 
więc istnienie urzędu oprawców da się nietylko w wojewódz- 
twie Krakowskiem, lecz także w Łęczycy i Wielkopolsce wy- 
kazać, przeto zdaje się nieulegać wątpliwości, że urząd ten 
i w innych województwach i ziemiach Małopolski i Wielko- 
polski istniał. Zachodzi obecnie tylko pytanie, ilu ich było, 
czy jeden dla ciUego państwa lub województwa, czy tćź wię- 
cćj. W tym względzie opiórając się na słowach przywileju 



^) Wprawdzie niektórzy historycy nasi, w szczególności Szuj- 
ski (Hist. Pol. ks. XII, p. 109) wyrazili pr:^ekonanie, źe 
przywilej Władysława Jagiełły z r. 1386, w którym znie- 
siono urząd oprawców, został tylko dla Małopolski wydany, 
a przywilej z r. 1388, w którym wyrażono możliwość wpro- 
wadzenia napowrót tego urzędu, tylko do Wielkopolski się 
odnosi, my jednakowoż sądzimy, że przywileje te są za- 
równo dla obu tych dzielnic wydane i do całego państwa 
się odnoszą, a zdanie to opićramy na tćm, że oba przy- 
wileje w miejscu, w którćm jest mowa o obsadzeniu urzę- 
dów krajowcami, zgodnie się wyrażają, że urzędy i godno- 
ści „terre Cracomensis terrigene Cracovimsij Sandomi- 
riensia Sandomiriensi et sic de singulis terris tegni 
Polonie^ nadawane będą. Sądzimy więc, że ostatnie te 
słowa dostatecznie ogólny charakter tych przywilejów okre- 
ślają« 

W7<!s. ttoiof. T. lxx, 3 



.v/ 



ji. 



Digitized by 



Goo^o: 



18 

Piotrkowskiego z r. 1388: „8iinaliqua terra regninostri .,,. 
iusłiciarium tdiąnem consłiiuere nos eontingat^, uwzględniając 
nadto postanowienie przywileju litewskiego z r. 1387, gdzie 
wyraźnie jest mowa o ustanowieniu jednego justyeyjaryjusza 
w każdej ziemi, a wreszcie tę okoliczno&ć, że równocześnie 
spotykamy innego justyeyjaryjusza w województwie Blrakow- 
skiem noszącego tytuł msticiarius terrcte Craoovien8isy a innego 
W Łęczyckiem, w obu zaś województwach, w Krakowskiem 
zaś aż po rok 1486 nigdy dwóch justycyjaryjuszów w tym 
samym czasie nie występiye, lecz zawsze jeden, po którego 
śmierci lub ustąpieniu dopićro inna osoba jako justycyja- 
ryjusz urzęduje, sądzimy, że tak w wieku XIV jak i XV 
w każdej ziemi czyli dzielnicy ') był osobny justycyjaryjusz 
i to tylko jeden. 

Jak wiadomo, w Polsce średniowiecznój znajdowali się 
w każdój ziemi urzędnicy ziemscy i urzędnicy ściśle królew- 
sCy przez króla mianowani, od niego ślepo zawiśli i w jego 
imieniu władzę sprawujący. Do takich urzędników królew- 
skich należał także i justycyjaryjusz. Świadczą o tem słowa 
przywileju dla arcy biskupstwa Gnieźnieńskiego wydanego: 
j^iustitiarius noster^y tudzież przywileje litewski t r. 1387 
i Piotrkowski z r. 1388. W pierwszym ustanawia król urząd 
oprawców na Litwie razem z urzędem kasztelana i sędzie- 
go ziemskiego, których mianowanie do niego należało; 
w drugim zaś zastrzega sobie w Polsce wyraźnie j^communi- 
cdto baronum consiłio^ prawo ustanowienia, a więc zdaje się 
i mianowania justyeyjaryjusza. Nadto w aktach grodzkich 
Krakowskich znajduje się zapiska pod r. 1419 '), w którćj 
oprawca odracza termin sądowy z tego powodu, że ^est in 
negociis domini regis alias furrs fugał^^ z czego oka- 
zuje się, że oprawca sprawował swój urząd jako negotium 
domini regis, a więc niejako z polecenia króla i . w jego 
imieniu. Wszystko to razem wskazywałoby zjednój stronyna 



') ZDaczenie wyrazu terra w średniowiecznych źródłach pol- 
skich, patrz BoBRZYŃSKi: Dzieje. I, p. 304 i n. 
*) Ifiscr. Castri Crac. I, p. 104. 



Digitized by 



Google 



19 

bezpośredni atoBunek oprawców do króla i bezpośrednią od 
tegoż . zawisłość y z dragićj zaś na zupełną zresztą samo- 
isi^ośó tego nrzęda, a to tóm bardziej, że nie posiadamy 
żadnćj wzmianki z przed r. 1388, któraby nam wskazywała, 
że jnstycyjaryjusz nie od króla, tylko od jakiegoś innego 
wyżpzego urzędnika był zależnym lub takowemu podlegał. 
Przemawiałoby za tem i pochodzenie urzędu jnstycyjaryju- 
szów z Czech| a wreszcie statut Kaźmierza W. który na- 
zywając oprawcę iudex maUficorum i przeciwstawiając go 
innym urzędnikom, jak sędziom ziemskim, starostom, kaszte- 
lanom, icłi sędziom i służebnikom, wskazuje na samoistność 
i odrębność urzędu oprawcy. Na podstawie więc tego wszy- 
stkiego powziąć musimy przekonanie, że oprawca był urzę- 
dnikiem królewskim, jedynie królowi odpowiedzialnym i ża- 
dnemu z. urzędników nie podporządkowanym, ale tylko w wieku 
Xiy przed n 1388. Źródła bowiem z wieku KY przemawiają 
za pewną zawisłością oprawców od starostów, a zarazem za 
upadkiem znaczenia tego urzędu. Wprawdzie oprawcy w po- 
czątkach w. Xy są wszyscy nóbiUs ^), czasami noszą nawet 
tytuł dominua '), jednakowoż równocześnie znachodzimy 
w aktach tego samego oprawcę, nazwanego ministerialiSy co 
wskazuje na jego podrzędny charakter \ a w r. 1430 i póż- 
nićj. oprawcy już po większćj części jako familiares domini 
capiianei występują. W aktach łęczyckich zaś oprawca już 
w. r. 1399 jako urzędnik grodzki starościński występiye f>, 
a nadto tytuł jego procurator castri każe się w nim domy- 



^) W wieku Xiy byli nadto i heredes^ jak świadczy zapiska 

sądu ziemskiego Krakows. z r. 1381. (St. Pr. Pol. Pom. 

T. VJII. Nr. 628). Crzistko condam iu8iitiariu8 heres de 

Chechel, 
■) 8t P. P. P. T. n. N. 1657, tudzież Inseir. Castri Grac. 

I, p. 91, dominus Nicolaus Oniaiński iustitiariua terre 

Cracwiensis, 
') Inacr. Castri Grac. I, p. 77, r. 1419 „Nicolai4S Onisiń 

ski ministerialis^ . 
') Akta łięczyckie, Ł N. 4675. ^Jaszco iustitiariua in hac 

parte domini capitanei^. 



Digitized by 



Google 



20 

siać nrzędnika grodzkiego. Ten upadek znaczenia i nieza- 
wisłości orzęda oprawców da się jednak dość łatwo wytiu- 
maczyć. W wiekn XIV bowiem starostowie występowali po- 
czątkowo jako namiestnicy i zastępcy królewscy, bardzo więc 
jest prawdopodobnym^ że jako tacy w zastępstwie króla byli 
zmerzcłmiczą władzą oprawców. Ody zaś w charakterze tych 
namiestników królewskich skupili w końcu XIV wieku w ręku 
swoim znaczną część sądownictwa karnegO; przeto tćż oprawcy^ 
posiadający również pewien zakres władzy sądowniczej w spra- 
wach karnych, w coraz większą od starostów popadali zawi- 
słość. Zawisłość ta i podrzędność oprawców jeszcze bardzićj 
musiała się uwydatnić w obec tego, że w chwili, gdy sądo- 
wnicza władza starostów wzrasta, równocześnie władza sądo- 
wnicza oprawców przywilejem z r. 1388 zostaje ograniczoną. 
Dla tego tćż sądzimy, że w w. XV zapewne już starostowie 
byli bezpośrednimi zwierzchnikami oprawców, i że może na- 
wet do nich należało i mianowanie justycyjaryjuszów; prze- 
mawia zaś za tern nadto i ta okoliczność, że urząd oprawcy 
już nawet przed r. 1386 nie był dożywotnim, lecz tylko cza- 
sowym *), a w początkach w. XV oprawcy bardzo szybko 
jak zobaczymy z załączonój poniżćj tabeli, zmieniali się 
w urzędzie. Jeśli więc w całćj Polsce justycyjaryjusze nie- 
byli dożywotnimi urzędnikami, to w takim razie król, nie 
znając tak dokładnie wszystkich osób godnych zaufania w po- 
szczególnćj ziemi, miałby nie małą trudność w ciągłem obsa- 
dzaniu tego urzędu; o wiele więc byłoby naturalniejszem, 
gdyby mianowanie lub przynajmniój proponowanie na urząd 
oprawców pozostawił poszczególnym starostom, lepićj z^ sto- 
sunkami miejscowymi óbznajomionym. Na jak długo jednak 
byli oprawcy mianowani, trudno bardzo oznaczyć, gdyż nie- 
podobna ułożyć dokładnćj tabeli, wykazującćj w którym roku 
kto był oprawcą. Udało nam się jedynie z aktów krakow- 
skich z końca XIV i z XV wieku ułożyć tabelę następującą: 



') St. P. P. P. VIII. N. 628, r. 1381 „Crzistco condam 



Digitized by 



Google 



21 



W r 


. 1376 był 


oprawcą 


\ Czader *) 


j) 


1377—1380 , 


» 


? 


ff 


1381 


» 


Crzisiko de Chechel condam 
iustUiarius *) 


n 


1382-1384 „ 


» 


? 


» 


1386 % 


» 


Ymram *) 


n 


1386-1400 „ 


t) 


? 


n 


1401 % 


» 


ZyncZram *) 


9 


1402-1407 „ 


n 


? 


n 


1408 % 


» 


NicólauB Rogalecz *) (dc Tł^o- 


n 


1409-1411 , 


» 


? 


n 


1412 V, 


» 


Johannes Crzebki *) 


B 


14lft-1417 „ 


n 


? 


n 


1418»/.-7..» 


s 


Fm&ram ') 


9 


1418 «•/.. , 


t» 


Nicoląus de Kniechin *) aZta5 
Gnisiński 


» 


1419 


1) 


n 


9 


1420 do "/, , 


n 


n 


» 


1421 »/.-»•/., 


» 


Nieolaua Mruk (de Moluesa) •) 


» 


1422 


n 


? 


* n 


1423 


» 


Nieolaua Mruk ") 


Sf 


1424 


» 


n 


B 


1426 do 'V, „ 


B 


» 


9 


1426 % 


• 


Szeatrzeneezf (niewiadomo czy 
był oprawcą krakowskim) ") 



•) 8t P. P. P. Vra. N. 67. 

») St P. P. P. VIIL N. 628. 

*) SŁ P. P. P. VIIL N. 3554. 

*) AOa łerr. Crae. HI. p.-226. N. 2. 

») Terr. Czehov. I. p. 206. 

•) Terr. Czehov. II. p. 46. 

') Iiuer. Castri Crac. I, p. 31. 

^ ibid. p. 56. 

*) ibid. p. 573. 

'•) ibid. n, p. 272. 

") ibid. n, p. 398. 



Digitized by 



Google 



22 



r. 


1426 V, 


był 


oprawcą 


J^icoZaiw Afrofc ») 


n 


1427—1428 


7i 


n 


? 


ff 


1429 •/.-"/, 


» 


» 


Zeezech Bahaky *) 


n 


1430 "/„ 


» 


n 


Stanitlaus Gdy*) 


n 


1431 do V« 


7) 


n 


StanislauB de Kampe ') 


y> 


1431 "/, 


n 


n 


Petrus Lyaa ») 


n 


1432 "A-"/, 


1 » 


ii 


» 


n 


1432 "/, 


» 


fi 


Stanislatu *) ■ 


f) 


1433 


» 


Ti 


Słanislaus Manschowaley ') 


n 


1434 "/,-"/..„ 


» 


Nicolaus Mrvk *) 


n 


1436 "/, 


n 


» 


Mruk 


7) 


1436—1440 


Ti 


Tt 


? 


n 


1441 "A. 


n 


Ti 


Franczco ') 


n 


1442-1447 


J) 


» 


? 


n 


1448 V, 


fi 


Ti 


Johcmnea Jaitikowaki '<*) 


n 


1449—1460 


n 


Ti 


? 


n 


1461 


n 


n 


Nieolaitt de Zwerzinecz ") 


n 


1462—1466 


n 


» 


? 


n 


1466 "A. 


ti 


Ti 


PeZca ") 


n 


1457—1480 


n 


» 


? 


9f 


1481 


n 


» 


<re« /ro<re» de ") 


» 


1481—1600 


n 


» 


? 



Z tabeli tój jednak trudno jakiekolwiek pozytywne wy- 
ciągnąć wnioski. Gdy nadto jeszcze weźmiemy pod uwagę. 



*) ibid. p. 696. 

") ibid. III, p. 228 i 229. 

') ibid. IV; p. 149. 

*) ibid. IV, p. 206. 

^) ibid. p. 380. 

•) ibid. p. 767. 

') ibid. p. 1000. 

•) ibid. V, p. 134. 

«) St. P. P. P. U, N. 3031. 

^^) ibid. N. 3361. 

'») ibid. N. 3476. 

") ibid. N. 3581. 

") ibid. N. 4259. 



Digitized by 



Google 



23 

że w Łęczycy niejaki Jaszko Czirchowski jest justycyjaryju- 
szem przez przeciąg lat 12, t. j. od r. 1388 do r. 1400, to 
zadame nasze aby oznaczyć dokładnie czas urzędowania 
oprawców będzie prawie nie do rozwiązania. Wprawdzie jak 
z powyższćj tabeli się okazuje, przeciąg czasu urzędowania 
niektórych justyoyjaryjuszy zgadza się ze sobą prawie zupeł- 
nie, gdyż np. Mikołaj z Knyszyna, Stanisław Goły, Piotr Lis 
i Stanisław Manszowski urzędowali po lat dwa, zato jednak 
Mikołaj Mruk był oprawcą naprzód przez lat cztery, a może 
i sześó^ a następnie po latach ośmiu, znowu zdaje się przez 
lat dwa. Żaden zaś z nich nie utracił urzędu wskutek swój 
śmierci, wszyscy bowiem występują w aktach sądowych z lat 
późniejszych za urzędowania innych oprawców z dodatkiem 
eondam iusticianarius lub bez tegoż jako ludzie prywatni 
w sprawach prywatnych czysto osobistych. Ponieważ jak wy- 
kazaliśmy, w każdój ziemi był tylko jeden oprawca, przeto 
w obec tego możemy jedynie to z pewnem prawdopodobień- 
stwem stwierdzić, że czas urzędowania oprawców nie był stale 
oznaczony lub ustawami określony, lecz że był lub mógł być 
różnym w każdym poszczególnym przypadku, a to stosownie 
do woli osoby przełożonej, a więc za czasów Kaźmierza W. 
króla a następnie starosty; prawidłowo zaś wynosił lat dwa 
(nie była jednak wykluczoną możliwość, że jedna i ta sama 
osoba mogła być oprawcą i przez lat sześć, a może nawet 
i przez lat więcćj, jak w Łęczycy). Niepodobna nadto ozna- 
czyć, czy oprawców w w. XV wybićrano z pośród niższych 
urzędników lub sług grodu, czy tćż z pośród „camerant łer- 
restres^y jakby się tego pośrednio z wielu wzmianek w źró- 
dłach domyślać można, tyle tylko pewnóm jest, że każdy 
z oprawców, jak już zresztą wyżćj wspomniano był nobilis^ 
w każdym jednak razie pochodził ze szlachty drobnćj, może 
zaściankowój. 

Dla dopełnienia wreszcie rysu organizacyi urzędu 

oprawców dodać musimy, że oprawca nie posiadał wcale 

stałego miejsca urzędowania, lecz objeżdżał terytorjjum wła- 

;dzy swej podległe w celu wykonywania urzędu. Świadczy 



Digitized by 



Google 



I 



24 

o tern przyf^ilej dla arcybiskapstwa Goieżnienskiego z r. 
1357, gdzie król wkłada na ustanowić się mającego oprawcę 
arcybiskupiego obowiązek „ut bona eccleaie diligenter vintei^f 
wyiój cytowana zapiska z aktów grodzkich Krakowskich z r. 
1419, w którćj justycyjaryjnsz Krakowski odracza w Krako- 
wie termin z tego powodu, że „est in negodis domini regig 
alias fures fugat^j a wreszcie fakt, że justycyjaryjusz Kra- 
kowski występuje w charakterze urzędowym nietylko przed 
sądem w Krakowie, ale także w Czchowie '), a o ile sądzić 
możemy z ogólnych wzmianek w Książu, Proszowicach i Le- 
lowie, powiaty te bowiem jako do ziemi Krakowskiej nale- 
żące nie miały osobnego justycyjaryjusza, jeśli więc przed 
ich sądem występuje oprawca, to zapewne ^terre Cracovien8i8 
iuMtitiarius^. Nadto jeszcze o ile wnioskować możemy z przy- 
wileju z r. 1386 znoszącego oprawców ^cum auis officiis^, 
tudzież z aktów sądowych, w których do6ć często spotykać 
się dają familiares iustiłiarii, oprawca posiadał i swoje offi- 
cium^ to jest kancellaryją, z którćj nawet pisma wychodziły '), 
a nadto swoich podwładnych jjamiliares*^^ którzy w spra- 
wach egzekucyi w jego imieniu działali i występywali *), 
Zdaje się także, że oprawcy przed ich zniesieniem w r. 1386 
pobierali od chłopów jakieś podatki i opłaty, zwane oprawne, 
i zapewne mieli prawo do utrzymania podczas objazdu tery- 



*) r. 1408 Terr. Czchov, I, p. 206: Nicolaus Rogalecz lUsH- 
ciarius Cracomensis, to samo ibid. II, p. 46: Johannes 
Crzebki. 

') Jedna zapiska sądowa krakowska poleca stronie odracza- 
jącój termin przynieść liłteram iustitiarii (8. P. P. P. 
VIII. N. 3664); chodzi tu o litteram pro 7naiori] w aktach 
łęczyckich (ll N. 4763) r. 1393 biorą strony wstecz do 
oprawcy, być więc bardzo może, że tenże nawet księgi 
spraw przez siebie załatwianych prowadził. 

•) r. 1432 Inser. Castr. Crac. IV, p. 688. Nobilis J. 8. actor 
contra Johannem Ma80vitam familiarem iusticionarii 
Crac. pro eo quia venit violenter ad domum ipsins.., 
violenter et non servato iure terrestri ipsum fig no- 
rauit et existen8 in pignoracione jamtdum 
ipsius percussit.... 



Digitized by 



Google 



25 



toryjum. Przywilej bowiem z r, 1388 btanowi, że nowo usta- 
nowić się mający urząd oprawcy „recipiendi guartas vel ąuam- 
cunąue exactionem^ seu excogitatam pecuniam que oprawne 
dicitur super kmethones nullam habehit facvlłaŁtm^, Pomimo 
tego zakazu jednakże jeszcze w r. 1464 zabrania Kaźmierz 
Jagiellończyk oprawcom domagać się od ludzi opactwa na 
Łysej Górze ^stationes et procurałiones^ *), a także równo- 
cześnie z tym przywilejem Długosz w swym Liber Benefi- 
ciorum wspomina między opłatami, jakie niektóre wsie na 
rzecz klasztorów płacić mają, także i opłatę „oprawne^^ 
albo „oprawczoue" *). W.docznie panujący, przy wilejem jakimś, 
przekazał kościołowi te opłaty, lecz nazwa ich pozostała. 
Nie możemy jednak wcale oznaczyć, jakićj natury opłaty te 
były, i jak były wysokie; wedle Długosza sądząc były 
różne, i tak w Koby łanach wynosiły IV denarios, w Opat. 
kowicach ter in anno per medium grossumy w Januszkowi, 
cach nnum fertonem, w Kiczoi i Zagorzynie wnam siliffi- 
nisj duas avene mensuraSj wreszcie w Zawadce znowu IV 
grossos. ' 

Nadto, jak to się okazuje z przywileju z r. 1388^ 
miał oprawca prawo zagrabienia połowy majątku schwyta- 
nego i na śmierć osądzonego złodzieja, resztę zaś majątku 
winien był żonie i dzieciom straconego pozostawić „medieta- 
łem bonorum pro se redpiat, aliam vero medietatem pro furis 
uaore vel ipsius ptieńs aut affinibus relinguat^. 

Wreszcie wspomnieć jeszcze musimy, że król rzadko 
kiedy wyjmował dobra prywatne z pod władzy oprawcy; 
posiadamy bowiem ż czasu od r. 1300 do 1500 tylko trzy 
takie przywileje, jeden t} lekroć wspomniany dla arcybiskup- 
stwa Gnieźnieńskiego z r. 1357, drugi dla rodziny Toporczy- 



*) Cod. Dipl. Fol. III, r. 1464. 

■) Długosz 1. c. I, pag. 7 i 8 wieś Kobylany ; III, p«g. 187 
i 194 wieś Opatkowiee klasztorowi w Tyńcu; pag. 204 
Jannszkowice klasztorowi w Tyńcu; pag. 282 Łazy, p. 284 
Gorzków p. 286 — 288 Zakrzów, Zakrzowiec, Złomiróg, 
Zagórze i Ochmanów klasztorowi w Staniątkach; p. 348 
Kicznia, Zawadka i Zagorzyn klasztorowi żeńskiemu w Sączu. 

Wyd». filoTOf. T. XIX. 4 



Digitized by 



Google 



2fi 



ków z r. 136G % wreszcie trzeci, o wiele późniejszy, wytój 
wspomniany z r. 146 i dla opactwa na Łysej Górze wydany. 
Powód do wydania tego ostatniego przywileju stanowić za- 
pewne musiał jakiń przywilej wcześniejszy, gdyż w tekście 
jego powołuje się opat z Łysój Góry na to, że włościom 
klasztoru już dawniój exemcyja z pod władzy oprawców 
przysługiwała. 



•".^'* --.A. 



§. 2. Władza oprawców. 



Każdy obznajomiony dokładnie z źródłami średniowiecz* 
nego prawa polskiego musi nabrać przekonania, że kompe- 
tencyja istniejących wówczas w Polsce urzędów nie była ani 
ściśle oznaczoną, ani tćż odgraniczoną należycie. Władza 
ustawodawcza bowiem nie określała wtedy jeszcze zakresu 
d/idania poszczególnych urzędników, a urzędy dopiero się 
ustalijy j sprecyjalizowały, nabierając charakteru jużto urzę- 
dów dworskich i ściśle królewskich, jużto ziemskich, i speł- 
niając władzę swą jedynie na podstawie ogólnego polecenia 
władzy rządowćj, tłomacząc w kwestyjach wątpliwych wedle 
swego indywidualnego zapatrywania swą kompetencyją. 
W obec tego powstawać musiały częste między urzędnikami 
posiadającymi władzę sądowniczą kolizyje, tóm bardzićj, ie 
wymiar sprawiedliwości należał i do samego króla, i do woje- 
wodów, kasztelanów, sędziów ziemskich, starostów, a wreszcie 
i do sędziów patrymonialnych, których władza znowu okre- 
ślaną była »a2;czególnymi, nieraz bardzo różnymi przywilejami, 
w których król albo cs^ą władzę sądowniczą na sąd patry- 
monialny zlewał, albo wyjmował i zastrzegał wyłącznie sobie, 
lub tćż swoim urzędnikom niektóre sprawy do rozsądzenia. 
Dla tego .tćż kreśląc kompetencyją jakiegokolwiek urzędu, 
posiadającego władzę sądowniczą, trudno jest oznaczyć szcze- 
gółowo, co wyłącznie do jego zakresu należało, a co było 
wspólnem jemu z innymi urzędnikami. Trudność ta jest 



•) Cod. dipl. Min. Pol Nr. 288. 

/Google 



Digitized by ^ 



27 

tćtn większą, że dotychczas nie zbadano jeszcze kompetencji 
żadnego z urzędników w Polsce średniowiecznej, a brak 
jakiejkolwiek pracy na tern polu utrodnia niezmiernie na- 
sze zadanie, aby oznaczyć kompetencyją oprawcy, który 
także był pod pewnym względem urzędnikiem sędziowskim. 
Z drugiój jednak strony przyznać musimy, że pomimo tych 
trudności, władza oprawców da się dość szczegółowo ozna- 
czyć, a to dzięki temu, że urząd ich, iż się tak wyrazimy, 
odstawał od całego systemu sądownictwa polskiego w XIV 
wieku ; dość jasno tedy uwydatniają się różnice między wła- 
dzą oprawców a władzą innych urzędników. 

Zaznaczyć jednak jeszcze musimy, że jakkolwiek istnie- 
nie urzędu oprawców we wszystkich prawie ziemiach Polski 
stwierdziliśmy, tradno nam będzie skreślić władzę ich ogól- 
nie, t. j. dla całćj Polski. Jak wiadomo bowiem, w ustroju 
sądownictwa poszczególnych ziem Polskich nietylko w wie- 
kach średnich, ale i póżnićj zachodziły pewne mnićj lub wię- 
cćj znaczne . różnice, zachodzić więc mogły takie różnice 
także i w organizacyi władzy oprawców ziem poszczególnych. 
Aby jednak różnice te należycie oznaczyć* i wykazać, po- 
trzebaby dokładnie zbadać wszystkie akta sądowe poszcze- 
gólnych ziem, co w obecnym stanie wydawnictwa źródeł jest 
niemożliwem. My zaś do pracy niniejszćj w całćj pełni mo- 
gliśmy jedynie liorzystać z oryginalnych aktów województwa 
Krakowskiego; dla tego to, co tu o władzy oprawców po- 
wiemy, stosować się będzie przedewszystkiem do oprawców 
w Małopolsce, o tyle zaś tylko może się stosować także i do 
oprawców innych ziem Polski, o ile wnioski z ustaw dla 
całćj Polski wydanych wyprowadzić będziemy mogli. 

Wspomnieliśmy już wyżćj, że Maciejowski, Hubę 
i Szujski uważają oprawcę za sędziego w sprawach karnych. 
Zaznaczyć z góry musimy, że jakkolwiek zdanie to pod 
pewnym względem jest uzasadnionem, to obejmuje tylko 
jedne, i to mnićj charakterystyczną stronę władzy oprawców, 
nadto zaś samo wymaga jeszcze stwierdzenia i bliższego 
określenia. 



Digitized by 



Google 



28 

Źródła nstawodawcze z wiekn XIV zbyt lakonicznie 
okróćlają władzę justycyjaryjuszów. Wyrażają się bowiem 
zwykle tylko albo „iustitiarius debitum eoceątmt iusticie^ *), 
albo „corrigat iusticia medianie^ '), albo też jak statut 
Kaźmierza W. zowią go „iudex malefieorum^. O ile dwa 
pierwsze wyrażenia wskazywałyby więcej na władzę 
wykonawczą aniżeli sądowniczą oprawcy, o tyle znowu słowa 
statutu, każą nam w oprawcy widzieć rzeczywiście sędziego 
karnego a to tóm bardzićj, że statut zamieszcza oprawcę 
w rzędzie urzędników posiadających prawo ciążenia za kary 
sądowe przez siebie nałożone ,,pro poenis iadicialibus per 
eos latis^. Urzędnik zaś nazwany „iudex^ i mający prawo na- 
kładać kary, musiał wedle wszelkiego prawdopodobieństwa 
posiadać władzę sądowniczą. Że zaś takową oprawca rzeczy- 
wiście posiadał, dowodzą: przywilej z r. 1388, dozwalający 
mu sądzić, a nawet śmiercią karać złodziei; dalćj przywilej 
Kaźmierza W. z r. 1366, na rzecz rodziny Toporczyków 
wydany, gdzie król zabrania sędziom, podsędkom, wojewo- 
dom, kasztelanom tudzież iustycyjaryuszom sądzić ludzi 
poddanych rodzinie Toporczyków, a wreszcie zapiski sądowe 
które aż po rok 1418 wspominają o sądzie justycyaryusza, 
wyrażając się w ten sposób: „N. N. traxit se ad iudicium 
itistttiarii^ *) ] — „T. et S. de P. hahent terminum carom 
N. jR. iustitiario Cracoviensi^ *) — „eZ". de G. próbavit iusłi- 
tiam suam coram oprawcza J. C. " *) — „ Ymbram itisłitia- 
rius recognmit quia J. de P. iudicavit • ) *' . Nadto jeszcze 
jedna zapiska sądu w Proszowicach z r. 1385 wyraża się: 
„S. de 8, cum S, de S. terminum tercium hahent et idem S, 
de S. lUteram Ymrami iustitiarii habet ponere^. Z formy 
i treści tćj zapiski wynika, że chodzi tu o litteram pro ma- 
iori, że więc oprawc/a, wydając taką litteram, sam jakieś sądy 



*) Przywilej Litewski z r. 1387. 

') Przywilej dla arcyblskupstwa Gnieźnieńskiego z r. 1387. 

^) R. 1379. 8t. P. P. P. VIII. Nr. 601. 

*) R. 1408. Acta terr, Czchów. I. p. 206. 

*) R. 1412. ibid. II. p. 46. 

•) R. 1418. Inscr. Castri Crac. 1. p. 61. 



Digitized by 



Google 



29 

odprawiać musiał. Wobec tych dowodów' zdaje się, że wła- 
dza sądownicza oprawców nie powinna podlegać iadnćj wątpli- 
wości. Chodzi więc tylko teraz o oznaczenie spraw, które 
jnstycyjaryjnsz mógł sądzić, tndziei o oznaczenie osób, które 
jego władzy sądowniczćj podlegały. Co się tyczy pierws£ego 
pytania, o ile ono dotyczy czasu przed zniesieniem oprawców 
w r. 1386, to na nie odpowiedzi wyczerpnjącćj wprost dać 
nie możemy, dopiero z zestawienia przywileju dla arcybi- 
skupstwa Gnieźnieńskiego z źródłami z czasu po r. 1386 
możemy jakied mnićj lub więcćj pewne wyciągnąć wnioski. 
Władzę sądowniczą oprawców po r. 1388 wyraźnie określa 
przywilćj piotrkowski stanowiąc że: „iustitiaritis nullam 
habebił factdtatem ąnempiam iudicandi vel sententiandi prae- 
terąuam furem cum rebus furtivis notorie deprehensum, vel 
in foris publice proclamałum et proscriptum, ąuem^ iustitie 
debiłum exequendo, poena capiłis plectere valeat^ '). Z tego oka- 
zuje się, że skoro przywilej ten był wydany po zniesienia 
urzędu oprawców w r. 1386, przeto słowa jego tak rozumieć 
należy, że przed r. 1386 posiadali oprawcy władzę sądo- 
wniczą obszerniejszą, która jednakowoż przywilejem z r. 1388 
ograniczoną została tylko do sądzenia złodziei na gorącym 
uczynku schwytanych, lub publicznie wywołanych i z pod 
prawa wyjętych. Wprawdzie możnaby jeszcze tłómaczyć myśl 
tego postanowienia w ten sposób, że prawodawca nie chciał 
władzy oprawców ograniczać, lecz tjiko władzę, jaką przed 
r. 1386 posiadali, jasno określić i w ustawie sformułować 
w tym celu, aby nie dać powodu do nadużyć lub wkroczenia 
w kompetencyją innych urzędów. Tłómaczeniu jednak takiemu 
sprzeciwiają się inne wzmianki w źródłach, z których wido- 
cznćm jest, że przed forum justycyjaryjusza przed r. 1386, 
oprócz wyrażonych w powyższym przywileju, wiele jeszcze 
innych spraw należało. Przywilej bowiem dla arcybiskupstwa 
Gnieźnieńskiego dozwala oprawcy* arcybiskupa, którego 



*) Wedle wersyi BANDTKiEao Jm Polonicum p. 193 zamiast 
plectere V€UecU ieai jjpunire debef^ tekst jednak w kodeksie 
Wielkopolskim jest poprawniejszy. 



\ 



Digitized by 



Google 



30 

w miejsce królewskiego ustanawia, pobierać od skazanych 
sądownie (iudieiaiiter condemnatos) przestępców, kary y^furti 
sanguinis et homicidii'^. Z tego wnosimy, że przed wydaniem 
tego przywileju, kary te pobierał justycyjaryjosz królewski. 
Gdy zaś wedle prawa w Polsce w w.. XIII i XIV obowią- 
zującego, kary pieniężne za przestępstwa przypadały z reguły 
częściowo panojącemu, częściowo urzędnikowi sprawiedliwość 
wymierzającemu % tudzież poszkodowanemu, przeto oprawca 
był wedle wszelkiego prawdopodobieństwa tym urzędnikiem, 
który w sprawach o kradzieże, zranienia i zabójstwa, jako 
iud€X maleficorum sprawiedliwość wymierzał. Wniosków 
tych nie osłabiają w niczćm zapiski sądowe, chociaż z drugićj 
strony przyznać musimy, że ich nie popićrają, co zresztą jest 
bardzo naturalnćm w obec tego, iż oprawca wskutek przy- 
wileju z r. 1388 miał bardzo małą władzę sądowniczą. 
Jedna tylko zapiska sądu Krakowskiego z r. 1387 *) : „J. de 
C. cum et de ibid. hdbet terminum pro wAneńhus et coram 
iustUmrio accusavit^ mogłaby stwierdzać wniosek że oprawca 
sądził zranienia, gdybyśmy słowa jćj w ten sposób pojmo- 
wali, że jedna strona drugą właśnie pro vulneribus przed justy- 
cyjaryjuszem zaskarżyła, co wykluczonćm nie jest 

Inne zaś zapiski sądowe, pomimo że mówią o sądzie 
justycyjaryjusza, nie podają nigdy treści toczącćj się przed 
tym sądem sprawy. Cokolwiek więcćj światła rzuca na kwe- 
styją zakresu sądowniczćj władzy oprawcy jeszcze jedna za- 
piska sądu grodzkiego w Łęczycy z r. 1393 *). 

Sprawa toczyła się między młynarzem a złotnikiem 
w Łęczycy o najście domu, gwałt i zranienie. Pozwany 
zasłaniał się, że odpowiadał już za te przestępstwa 
przed sędzią C^irchowskim i Molskim. W celu stwier- 
dzenia tego zarzutu wzięto wstecz do Gzirchowskiego, a ten 



*) Statut Każmierzowski 8t. P. P. P. I. Zwód zupełny c. 23. 
92. 93. 94 i 97. co się zaś tyczy wieku XUI. Hubę 
Prawo Polskie w w. XIII p. 157* 
8L P. P- P. VIII. Nr. 4368. 
Akta Łęczyckie II. Nr. 4763* 



? 



Digitized by 



Google 



31 



CziFchowski był właśnie wówczas jostycyjaryjuszem w Łę- 
czycy. Z tego więc wnosićby wypadało, że sprawy o gwałty, 
gwałtowne najścia domu i zranienia przytóm powstałe, nale- 
żały przed forum justycyjaryjusza. Ponieważ zapiska ta da- 
tuje się już z czasu po r. 1388, a więc z czasu, w którym 
justycyjaryjusz wedle ustawy tylko nad złodziejami sądowni- 
ctwo posiadał, przeto moglibyśmy przypuścić, że oprawcy na 
mocy zwyczaju sądzili jeszcze po r. 1388 sprawy, które 
przed tymże rokiem przed icli sąd należały. 

Wniosek ten jednak potrzebuje jeszcze stwierdzenia 
którego niestety inne zapiski nam nie dostarczają. Reasu- 
mując więc te wszystkie wnioski, moglibyśmy postawić twier- 
dzenie, że przed r. 1388 przed sąd oprawcy oprócz lu^adzieży, 
należały także zranienia, zabójstwa, tudzież spraw}' o gwał- 
towne napady lub najścia domu. Chodziłoby więc jeszcze 
tylko o oznaczenie osób jurysdykcyi oprawcy podległych. 
Przywilej dla arcybiskupstwa Gnieżuieńskiego wyjmuje z pod 
władzy oprawcy: y^inhabitantes bona sedesie*^, a wyżćj* cyto- 
wany przywilej dla Toporczyków: „eorum cmethonea et sewi- 
tores"^. Nadto przywilej z r. 1388 zabrania justycyjaryjuszom 
wybierać jakiekolwiek opłaty od kmieci, a więc z tego wszy- 
stkiego wnosić wypada, że chłopi wszyscy, i to w dobrach 
prywatnych osiedli (szczególnym przywilejem nie wyjętych) 
władzy sądowniczej justycyjaryjusza podlegali. Lecz zdaje się, 
że i szlachta przed forum justycyjaryjusza w charakterze 
pozwanych stawała. Wszystkie bowiem prawie wcześniejsze 
zapiski przytoczone przez nas wyżćj na ndowodnienie, że 
justycyjaryjusz posiadał władzę sądowniczą, wyjęte są z ksiąg 
sądu ziemskiego, a więc tylko dla szlachty właściwego, nadto 
zaś same nazwiska stron, jak : Jaszko de Czudzinouicze, Misko 
de Czudzinouieze^ Jaszko de Gromnik, Thomco et Stanislaus 
de Poramha przemawiają za tem, że osoby te były szlachtą, 
i to osiadłą, tćm bardzićj, iż często póżnićj w charakterze 
pozwanych przed sądem ziemskim stawają. Prawo polskie 
zaś rządziło się ściśle zasadą: „actor seąuitur forum rev', 
A więc doszliśmy do wniosków, że w wieku XIV przed r. 



Digitized by 



Google 



32 

1388 joBtycyjaryjosz posiadał władzę sądowniczą w przy- 
padkacłi kradzieży/ zabójstwa^ zranienia i gwałtów, a to tak 
nad szlachtą; jak i nie szlachtą. Wnioski te jednak sprzeciwiają 
się w znacznćj części i nstawom z XIV wieku, i ówczesnym 
stosDnkom faktycznym, a to tak pod względem spraw, jak 
i pod względem osób władzy sądowniczej oprawcy podle- 
głych. Jak bowiem świadczą statuta Kaźmierza W., tadziei 
współczesne źródła dyplomatyczne, fankcyjonował jako sąd 
karny dla chłopów podówczas sąd kasztelański lub patry- 
monialny. Statuta te bowiem w kilku miejscach, w przypad- 
kach kradzieży i zabójstwa między chłopami, wyraźnie o są- 
downictwie kasztelana wspominają, a nadto zabraniają kaszte- 
lanom w przypadkach zabójstwa przypadkowego sprawy po- 
ruszać lub z urzędu dochodzić ^). Dla szlachty zaś sądem 
właściwym w przypadkach zabójstwa, zranienia, a nawet kra- 
dzieży był sąd ziemski *), a to tćm bardzićj, że przestępstwa 
te za prywatne były poczytywane. Za czasów Jaśka z Czarn- 
kowa ^), i wedle jego słów pilnowanie porządku publicznego 
i ściganie rabusiów i złodziei należy do starostów, a w obec 
tego rzeczywiście nie byłoby zupełnie miejsca dla sądownictwa 
oprawców, i powyżćj przez nas wyprowadzone wnioski nie 
miałyby źadnćj realnćj podstawy. Wprawdzie sądzićbyśmy 
mogli, że oprawca sądził jako sędzia kasztelański lub staro- 
ściński, wniosek taki jednak sprzeciwiałby się temu wszyst- 
kiemu, co przemawia za samoistuem stanowiskiem oprawcy 
jako sędziego, sprzeciwiałby się oadto brzmieniu przywileju 
Piotrkowskiego z r. 1388. Gdy bowiem przywilej ten ogra- 
niczając władzę oprawców, pozostawia im przecież samoistny 
sąd nad złodziejami na gorącym uczynku schwytanymi, lub 
publicznie wywołanymi, a nawet dozwala im takich zbro- 
dniarzy śmiercią karać, przeto trudno przypuścić, aby oprawcy 
przed r. 1388, jako sędziowie grodu, władzę swą wykonywali. 



') Helcel: St. P. P. P., I, zwód zupełny, c. 12, 14, 56 i inne. 
*) Akta ziemskie, począwszy od r. 1375 są najlepszym tego 

dowodem. 
*) Mon. Pol. HisL II, p. 721 cap. 61- 



Digitized by 



Google 



33 

Jeśli więc oprawca w tych j^rz^padkąch był sędzią samoist- 
nym, to oczywista ipasiąl być także samoistnym sądząc za- 
bójców i ^ałtoiicników. Należy więc szukać innego sposobu 
pogodzenia przytoczonych .sprzeczności. Na czas panowania 
Kaźmierza W. przypada chwilą, y^ którćj sądownictwo kaszte- 
lańskie upada. I rzeczywiście na podstawie statutów "Kaźmie- 
rza W. sądząC; mało stQsun]iLpwo 9praw karnych należy przed 
sąd kasztelański. Frzedewszystkiem ,zaś nie można oznącz^yć, 
kto właściwie w«tym czasje ^ądziłJ)rze.8t^iStwa, które, weszły 
póżnićj ly s^ład ^starościńskich: „^atuor arHculi*^, sformu- 
łowanych po raz pierwszy w Stabitąęh Wartskicb z r. 1423 
Nie sądzili jeszcze w ty(;h przj^padkąch starostowie, gdyż 
jeszcze sędziami w pprawacn karpych nie byli. Nie sądzili 
ich tóż kaszteIano)yie, ^dyż źródła pie podają nam ani 
jednego j^rzypadkn, w ,którymby .kąsztęlap podobną sprawę 
^dzil. Zresztą sprawy takie,. o ile wnosić ^nożemy, i w ^ieku 
XIII pod osądzenie kasztelanów nie należały, jak to Hubę 
w swem prawie wieku XIV (str. 190) dowiódł, (na co się 
zupełnie godzimy) twierdząc zarazem^ ^^e sprawy te, a mia- 
nowicie gwałty, spolia inmis, violencie, przed trybunał samego 
księcia należały. Gdy zaś panujący w w. XIV skupili w ręku 
swym rządy wszystkich prawic dzielnic Polski, przeto trudno 
im było zapewne w sprawach tych dość częstych sądy spra^ 
wować; dla tego tćż właśnie przypuszczam jr, że sprawy te 
w XIV wieku przedewszystkiem przed sąd oprawcy jako 
^iudicis maleficorum^ należały. Tak bowiem zgwałcenia^ 
najścia domu, rozboje na drogach publicznych i podpalenia 
były właśnie za największe ^malejicia*^ poczytywane. Zresztą 
i w aktach .sądowycb; a mianowicie w wyżćj zacytowanćj 
zapisfce sądu grodzkiego w ,Łęczyqy z r. 1393 mamy wido- 
czny dowód, że oprawca sądził sprawę o jeden z tych arty- 
kułów, t j. o najście domu; gdy nadto zważymy, że pod 
ogólnem wyrażeniem przywileju z r. 1388, iż oprawca może 
sądzić furem proclamattim publice, nie należy poczytywać 
złodzieja w pojęciu dzisiejszego prawa karnego, lecz także 
i rozbójnika, furtum bowiem obejmuje w sobie także i poję- 

Wjds. filosof. T. XIX. ^ 



Digitized by 



Google 



34 

da takiCi jak rapina^ lątrocinium i spolium, przeto i drngi 
z quatuor artictUi mógłby przed sąd oprawcy należeć. Gdy 
zaś przy takich rozbojach bez zabójstwa lub zranienia się 
zapewne nie obeszło, przeto zrozumiałem jest także postano- 
wienie przywileju dla arcybiskupstwa Gnieźnieńskiego z r. 
1357, dozwalające oprawcy pobierać kary sanguinis et homi- 
cidiu Łącząc zaś wnioski te z przepisami przywileju Piotrkow- 
skiego, dozwalającego oprawcom sądzić tylko złodziei na gorą- 
cym uczynku, a raczćj w posiadaniu rzeczy z kradzieży pocho- 
dzących „notorie"^ (dowodnie) schwytanych, lub publicznie 
wywołanych, a więc przestępców, z którymi długich proce- 
sów przeprowadzać nie było potrzeba, pójdziemy krok dalćj 
stawiając twierdzenie, że przed sąd oprawcy należały nadto 
sprawy o wszystkie przestępstwa, jeśli pi*ze8tępcą był pro- 
acriptuB lub schwytany na gorącym uczynku, alho kogo glos 
publiczny za przestępcę podawał, (słówko notorie zdaje mi 
się na to wskazuje) a zarazem, że sąd ten oprawcy musiał 
być bardzo sumarycznym, a nawet doraźnym i nie wymagał 
zapewne formalnego oskarżenia, do zasądzenia zaś przestępcy 
wystarczała już sama notoriełas facti lub clamor puhlicus. 
Świadczy o tern także przywilej Władysława Łokietka z r. 
1299, ustanawiający dla miast Wielkopolskich „prolocutof^es^ 
polecając tymże: „inauper vołumu8 etmąndamua et statuimuSf 
quod ubicunąue elamor super guemlibet malefaeiorem 
fueritf eiindem detineatis ... et si in quacunque civitate vel 
villą aliąuis malefacŁor proscribetury sit proscriptus per 
totum dominium nostnim, et talis ubicunąue capietur, utatur 
iure suo^. Ostatnie te słowa, zdaje się, świadczą wyraźnie 
o sądzie doraźnym prolokutora. Że zaś ci prolocutares są zu- 
pełnie do oprawców podobnymi urzędnikami a nawet z nimi 
identycznymi, wykazaliśmy już wyźćj. 

Wnioski te wszystkie tu wyprowadzone są tćm prawdo- 
podobniejsze, że dadzą się bardzo dobrze pogodzić z faktem 
późniejszym, iż w wieku XV, a nawet jeszcze w końcu 
wieku XIV we wszystkich prawie tych sprawach był już wła- 
ściwym sąd starościński. Gdy bowiem w r. 1386 zniesiono 



Digitized by 



Google 



35 

stanowczo nrząd oprawców, jurysdykcyja ich łatwo przejść 
mogła na silny urząd starostów, którzy pomimo ponownego 
sprowadzenia oprawców, nabytej władzy jnż nie utracili. Nie 
tak zań łatwo moglibyśmy wytłómaczyć wzrost ten jurys- 
dykcyi starościńskiej, gdybyśmy ją chcieli bezpośrednio od 
jurysdykcyi kasztelanów wywodzić, podobnćj bowiem ustawy 
jak przywilej z r. 1386, a do władzy kasztelańskiej się od- 
noszącćj nie było; w ogóle nawet, ile o władzy sądowni- 
czćj kasztelańskićj w Xiy wieku sądzić możemy, była ona 
mniejszą o wiele od władzy starostów, ci więc władzy swój 
od kasztelanów w spadku nabyć nie mogli. Sądzimy więc 
że ją nabyli od oprawców. Streszczając tedy, co dotąd o władzy 
sądowniczćj oprawcy powiedzieliśmy, formułujemy wnioski 
wyprowadzone w ten sposób : 

1. Że oprawca za rządów Kaźmierza W. był sędzią 
w sprawach o przestępstwa niebezpieczne dla ogółu i dla 
porządku publicznego, jako to w sprawach o rozboje, najścia 
domu, gwałty połączone z zabójstwem lub zranieniem, pod- 
palenia, tudzież w sprawach o przestępstwa cięższe prywat- 
nćj natury, jako to kradzieże, ale tylko wtedy, jeśli złoczyńcę 
notorycznie schwytano z licem, t j. z rzeczami z przestępstwa 
pochodzącćmi, lub jeśli zbrodniarz był publice proscriptus 
et proclamatus. 

2. Źe władza ta po roku 1388 zostiUa ograniczoną tylko 
do sądzenia powyżćj, na końcu umieszczonych wypadków. 

Wyraziliśmy nadto na podstawie przywileju Władysła- 
wa Łokietka z r. 1299 przekonanie, że sądy justycyjaryju- 
sza były doraźne i nie wymagające przeprowadzania dłuż- 
szego procesu. Twierdzenia tego wprost ze źródeł dla braku 
jakićjkolwiek wzmianki dowieść nie jesteśmy w stanie. Że 
jednakowoż twierdzenie to jest słusznćm, okaże się najlepićj, 
jeśli się zastanowimy nad drugą stroną władzy justycyjary- 
jusza, tudzież nad pojęciami prawnćmi, na jakich się w ogóle 
władza oprawcy opićrać mogła i rzeczywiście opićrała. 

Jak wykazaliśmy, począwszy od wstąpienia na tron 
Władysława Jagiełły, znaczenie justycyjaryjaszów coraz bar- 
dziój upadałoi a wraz ze wzrostem władzy sądowniczćj sta- 



Digitized by 



Google 



36 

rodcińskiój upadała też ztipełoie, i tak jaż bardzo ograni- 
czona władza sądownicza oprawców. Pomimo tego jednak 
zachowali oni jeszcze swój dawny charakter stróżów bezpie- 
czeństwa publicznego i czuwali rzeczyvviście nad zachowa- 
niem porządku w państwie , jednak już nie jako sędzio- 
wie kami, lecz raczój jako policyja grodu i jako oskarży- 
ciele publiczni. Prawie wszystkie zapiski Jakie z aktów Kra- 
kowskich i Łęczyckich do władzy oprawców się odnoszących, 
zużytkować moglibyśmy, wykazują nam jak najdokładniój 
ten wyłączny już w wieku XV, dwoisty charakter urzędu 
oprawców. Podwójna ta władza jako urzędnika, że się tak 
wyrazimy policyi bezpieczeństwa, i jako oskarżyciela publi- 
cznego, da się nawet bardzo dokładnie wyróżnić, styka się 
zresztą ze sobą ciągle, a nawet władza oskarżycielska jest 
następstwem władzy policyjnój. Ta ostatnia zaś, pozostała 
oprawcom, jak sądzimy, z epoki przed r. 1388, była za- 
pewne związaną ściśle z władzą sądowniczą, oprawca bowiem 
schwytawszy zbrodniarza, zaraz go sądził — w Xy wieku 
zaś nie posiadająt^ już takićj władcy sądowniczo), musiał go 
stawić przed sąd właściwy i tu dopićro jako oskarżyciel 
przeciw niemu występował. 

Chcąc określić szczegółowo, jak się ta władza opraw- 
ców w XV wieku objawiała, i jak daleko sięgała, musimy 
się wrócić na chwilę do tego, co przy organizacyi urzędu 
oprawców mówiliśmy. 

Zwróciliśmy tam bowiem na podstawie przywileju dla 
arcyb. Gnieźnieńskiego z r. 1357 uwagę na to, że oprawca 
miał obowiązek objeżdżać terytoryjum swćj władzy podległe, 
i podczas tego objazdu, jak się ów przywilej wyraża, mie- 
szkańców „ah excessibm retfahere et ipsos corrigere iustitia 
medianie^. O ile słowo corrigere odnosić się zdaje do władzy 
sądowniczćj oprawcy, o tyle retrahere wskazuje na jego 
władzę prewencyjną, zapobiegawczą, a więc jednćm słowem 
policyjną. Władzę tę stwierdza tćż tylekroć wspomniana 
zapiska sądu grodzkiego z r. 1419 ^), w którćj czytamy, że 



') Inscr. Castri Crdc. I. p. 104. 



Digitized by 



Google 



37 

ynniyeyjBryjuBz jest nieobecny w sądzie z tego powoda 
„qma esł in negocio domini regis aUas furesftigat^. Oprawca 
więc objeżdżał terytoryjum, dowiadywał się o przestępstwach, 
słticbał skarg osób poszkodowanych lab donosicieli, i każdego 
spotkanego przestępcę więził i przed sądem stawiał. Dowodzą 
nam tej władzy oprawcy także i inne zapiski sądowe z któ- 
rych najważniejsze przytaczamy. I tak pod r. 1385 w księdze 
sądn ziemskiego Krakowskiego czytamy ') : 5. de S. arestavit 
Mcciaum et Budcanem cum itistitiario , Uistitiarius dixił 
ipsis: peniatis ad iudicium (o co ta chodziło nie wiadomo). 
Pod r. 1391 V w iLsiędze sąda grodzkiego Łęczyckiego jest 
nawet bardzo ciekawa zapiska wykazająca, że oprawcę ¥mma 
była dda ladność w wykonywania tego nrzędo wspierać. 
Podajemy ją w całości: ,^Iłem nfUani de SegrSy ąuodfurem 
a Circhowski procuratare (castri) reciperunł non ligatum suh 
equo et ipsum non ligatum usgne in CovaXe deduxerunt et 
ipsum presewtammus in stubam davigeriSy et clamger cum 
uxore in domo non erat, et unus iwvenis famulus clavigeri 
fuit in eadem stuba et eundem famulum misimus ad vicinos, 
id convenirent furem ad detinendum, primo secundo tertio et 
ąuarto missus^ et ipsi mcini non venerunt et ąuod non t;ene- 
runt idem fur fugam dedit. Responderunt viUani de Covale' 
vic0ey guod presentes in domo non fuimus, dum adductus 
fuity hoc possumus probare^. Że do oprawcy ze skargą na 
zbrodniarza trzeba było się adać, świadczy znown zapiska 
sądu grodzkiego z r. 1425 ') w słowach : j^irwdpaverai coram.,, 
iustitiario dieto Szestrzenecz^. Schwytanego zbrodniarza albo 
odstawiał oprawca do więzienia ^), albo też za porl^zeniem 



M S. P. P. P. Vm. N. 3246. 

•) n. N. 3602. 

*) Ins<^. Castr. Grac, II. p. 398. 

*) R. 1433. /w5cr. Castr. Crac. IV. p. 400. JB, de M. 
Stanislaum Manschowsky iusticionarium ad recogno- 
scendum quia .... ipsum detinuit et ad turrim im- 
posuit. 



Digitized by 



Google 



38 

na wolność wypuszczał '), poręczający jednak musiał się 
zobowiązać^ że przystawi przestępcę na każde żądanie. Zara- 
zem zabierał rzeczy z kradzieży pochodzące ^), robiąc zape- 
wne rewizyją, i w ogóle przeprowadzał pewien rodzaj 
śledztwa uprzedniego, mającego wyświecić rzeczywisty stan 
rzeczy, zanim sprawa przejdzie przed sąd właściwy. O ta- 
kićm uprzednićm postępowaniu przed oprawcą, wyraźnie na- 
wet wspomina zapiska Krakowskiego grodzkiego sądu z r. 
1431 *), mówiąc „super quo (eąuo furato) sufficienter docuił 
iiisticiario Cracouiensi et postea coram mre domini Capitanei^^ 
i postanawiając „ątwd eundem equum Jassek recipiaty quia 
de ipso docuit per vicinoSy ąiiia suus esł eąims^. Widocznie 
więc jest tu mowa o dwojakićm postępowaniu, raz przed 
oprawcą, drugi raz przed sądem starościńskim, a nadto ma- 
my tu jeszcze ten ciekawy szczegół, że dowód własności 
skradzionego konia był prowadzony przez świadków sąsia- 
dów. O istnieniu wreszcie takiego uprzedniego śledztwa, 
przekonać nas muszą zapiski wykazujące, że oprawca nie 
tylko więził, ale i wypuszczał na wolność schwytanych *), 



*) Akta Łęczyckie I. N. 4674 r. 1399 „cwm Jaszek Czir- 
akowski (iustic.) D, de S.filium S. infurticinio detinuis- 
set.., 8. filium suum predictum statuere cum eguis et 
hellisła ablatis.. . ." — p. Ibid. 1. N. 3604 r. 1391. — Ibid. 
N. 3606 r. 1391. — Inscr. Castri Grac. I. p. 9l r. 1419 
strona przysięga że ^non fideiussit statuere J. O. coram 
Nicolao Knischinski opprawcza in Cracovia super 
X marcis. 

■) Term. terr. m Lelów lib. II. p. 290. r. 1425: „eąuum 
cum seUa per iustitiarium receptis apud kmetonem de 
Malin cum ipsum detinuit. — Inscr. Castr. Grac. IV. 

p. 300. r. 1431 „nobilis P. de L. fideiussit sub 

pena vadii LX m. cum eąuo.. cum gladio, magno cvi- 
teUo pharetra, cum ąuibus ipsum itisticiarius. rapuit". 

*) Inscr. Castr. Crac. IV. p. 364. 

*) Inscr. Castr. Crac. I. p. 77. r. 1419. „Yeniens J. de 
W. contra Mcolaum Grnischiński (oprawca) diooił quod 
paratus sum nobUibus docere quod predictus Nicolaus 
Knischinski kmeitiwnem Martinum thabernatorem de K. 
liberum emisisseł et vanum dimisit. 



Digitized by 



Google 



3d 

tnasiał się więc z pewnością przekonać o niewinności obwi- 
nionegO) a przekonania takiego mdgłdopićro nabrać^ zbadawszy 
wszystkie okoliczności czynU; słowem przeprowadziwszy ja- 
kieś dochodzenie śledcze. Gdy się zaś przekonała że podej- 
rzenie jest uzasadnione; natenczas zapozywał, a raczćj wzy- 
wał obwinionego przed sąd właściwy, polecając ma stawić 
się do rozprawy, lub tćż przystawia! go wprost do sądu *). 
W sądzie zaś na wyznaczonym do rozprawy terminie^ mogły 
zajść dwie ewentualności, a mianowicie, albo stawał sam 
poszkodowany przestępstwem i sam sprawy swćj dochodził *), 
albo tćż rolę oskarżyciela brał na siebie oprawca, i jeśli 
poszkodowany istniał, stawiał go jako świadka"), jeśli 
zaś poszkodowanego nie było, sam przeciw obwinionemu 



') Wyżćj cytowana zapiska z r. 1385 (St P. P. P. VIII. N. 
1385. Act terr. Crac). y^Arestavit N. et B, cum iustidariOj 
iustidarius dixitipsis : veniatisad iudidum^ r.. 1408 (Acta 
terr. Csschov. I. p. 206) j^et si idem Nicolaus (Bogalec 
iustitiarius Crac(yv.) citaret predictos ad iudicium ter- 
restre in Czchov respondere tenentur'* — 1421 (Inscr. 
Castri Crac. I. p. 513). P. M. de K. a^tor cum J. S. 
et Jf ... habent terminum... in causa ista quia Mruk 
iustici(marit4S dictis kmetonibus (sic) fecerit stare caram 
domino capitaneo — 1423. (Inscr. Castr. Crac. II. p. 98). 
J. P. J. A. A. D. kmetones de S. prouł iustidarius 
Mruk ipsis mandaverat parere pro brok(?) violenta ad 
instanciam J... eodstentes partes tamąuam citate astiłe- 
runt terminum super J. etc. 

") Świadczą o tćm zacytowane dwie ostatnie zapiski w po- 
przednim przypiskn. W obu tych sprawach rola oprawcy 
kończyła się z wezwaniem obwinionego przed sąd. Czasami 
powód stawiał nadto oprawcę przeciw obwinionemu jako 
świadka. R. 1431. (Inscr. Castri Crac. IV. p. 378). N. de 
statuet iusticionarium Cracoviensem ad recognoscendum. 

■) R. 1418. (Inscr. Castr. Crac. I. p. 15). Kniszynski 
(oprawca) dehet statuere P. civem de H.... qui inculpavit 
P. de L. quia sihi eąuum subtraxit — r, 1419 (ibid. p. 
100). Nicolaus Knisiński actor cum J. olim de W. habent 
terminum et idem. Nicolaus debet statuere homines 
contra dictum J. qui in furto eum inculpabunt. 



Digitized by 



Google 



40 

występował ')• >W ostiUoim więc przypadku 4o wjytoozema 
procesa ^jnpąt^^pcjy me potrzeba było oprawcy, ^by ^ii 
^legittimus ąctor^ go prsed mm obwinił; ,wy^reza ta z^ 
pewne proątu denuncyjaeyjit lab notoryesaa pogłoska. <Dowo- 
dem na to są wa^ystkie sprawy ^ jakie oprawca wytaczał 
o furticinia, spoUa^ (przestępstwa w ogóle pie oznaczonej ,lccz 
kilkakrotnie popełpione), iufĄaHesta vita, aeroafio /urum^ ta 
bowiem zwyJ^le ąie było, oziiaozoo^c, lab ^wia^m^go poszko- 
dowanego; przestępstwa ifi były niebezpieczne dla pg(!iłaj 
ta więc oprawca ^sam jajko stróż jK>riKą4ku .pablic^ęgp ipi;^. 
ciw złoczy^y jBkargę zanosił 4 sprawę .pqpi|órął. Był ąa więc 
rzeczywistym osk^r^oielem piiblicznym^ jednakowoż;, o Ue 
sądzić możemy^ nie występował sam we wławóm inuenin, 
lecz w imienia nrzęda grodzkiego, jako zastępca grodn pro- 
curałor castriy a tóm samom niejako z ramienia starosty do 
którego przedewszy^tkióm w końca XIV i w XV wieka 
czawanie nad porządkiem pabiicznym w zienu, w .miejsce 
oprawcy z w. XIV, należało. Dowodem na to, oprócz nazwy 
procurator castri są także wsz>stkie zapiski ]) bardzo liczne 
w aktach Łęczyckich, wyrażające się stereotypowo: j^Testes 
ducił N. N. erga castrum et Czirchawshi (właśnie procara- 



') R. 1388. (Acta Łam. I. N. 766). J. ąffieialis Lanc. 
recognwit ąuod St. W. stetit terminum ąucduor... . super 
Janconem Cjsirchowski (oprawca) pro ąuodom furUdnio 
et eqt40S per ipsum furatis. — r. 1401. ,{A<da tcrr. Grac. 
IIL p. 226. N. 2). P. de C. innocendam suam de furti- 
cinio super ąuo per Zyndramum opprawcmm de ęutbus- 
dam eąuis fwratis fuit acci^satus per sex testes yioneos 
coram d. Johanne castellano fCrac. cmpurgaivit et fur- 
ticinium huiusmodi — iure evadt. — 1418. {Jnscr. Castr. 
Crac. I. p. 23). P. de O... se de prima <mlpa furticinii 
sibi iniuncta per iusticiarium se proprio iuramento in 
nostro iudicio emendavit et se expurgavit iweta ritum 
terrestrefn. — T. .1423 (ibid, II. p. 163). Testes N.de P. 
contra Mruk iusticiarium. Rot}ia: S, m. d. a. et s. c. ąuia 
N. de P, cmit istum pannmn riri^um Torunie pro ąuo 
ipsum iustidaritis inctdpavit — i wiele innych. 

') Acta Lanc. I. N. 4835. 6012. 4906. — II. 3942. 3816. 
3903. 8904. 3906. 3926. 



Digitized by 



Google 



41 

tor castri) lab contra dominum capUaneum et Cmchowshiy quia 
non foverał fures nec furattAS est^ i t. p. Nadto wyrażenie 
zapiski z r. 1399 ') : Jaszco Czirckowsh iustiłiarius in hac 
parte domini capitanei*^ tudzież zapiski sądu Krakowskiego 
grodzkiego z r. 1431 *) : Petrtis Liss iustitionarius Cracomen- 
sis aćtor contra dominam Beatam advo€atissam de Greboto 
pro eOj quia fures proscriptos et notabiles in domo sua fovet, 
quam idem iustitiaritis ad mandatum domini Capitanei citamt^ 
przypuszczenie nasze, zdaje mi się, dostatecznie popierają. 
Wobec tego więc, że oprawca występując jako oskarżyciel 
przed sądem, był zastępcą grodu i jako taki przed sądem 
grodzkim ze stroną przeciwną stawał, sędzia z oskarży- 
cielem łączyli się razem w jednćm pojęciu prawnóm, jakkol- 
wiek byli osobami odrębnćmi. 

Postępowanie, jakie się przed sądem grodzkim lub tóż 
ziemskim wskutek oskarżenia oprawcy wywiązywało, było 
różne w miarę tego, czy poszkodowany stawał, czy tóż go 
nie było. Jedli poszkodowany stawał, w takim razie, jak tego 
nasze liczne zapiski sądowe dowodzą, obowiązany był sto- 
sownie do postanowień statutu Kaźmierza W. albo dowodzić 
winy oskarżonemu, albo tćż pozwolić mu się uniewinnić "). 
We wszystkich zaś przypadkach, gdzie jako oskarżyciel 
oprawca sam występuje, a więc gdzie poszkodowanego lub 
właściwego oskarżyciela nie ma, nie przeprowadza on dowodu 
winy, lecz oskarżenie jego jest pewnego rodzaju diffamatio, 
infamatiOy wobec którćj obwiniony przysięgą własną *) lub 
z pomocnikami ^) oczyścić się był obowiązany. 

*) Acta Lanc. I. 4676. 

*) Inscr. Castri Crac. IV. p. 380. 

") Helcbl S. P. P. P. i. Zwód zupełny c. 28. 36. 72. 78. 

*) Inscr. Castr. Crac. I. p. 23. r. 1418. P. de G. in ter- 
mino sibi peremptorie assignato se de prima culpa fur- 
ticinii sibi iniuncta per iustitiarium se proprio iuramento 
in nostro itidiclo emendavit et se €xpurgavit iuzta ritum 
terrestrem. 

') Term. terr. Crac. III. p. 226. r. 1401. P. de C. innocen- 
dam suam de furtidnio super quo per Zyndramum 
opprawczam fuit accusatus per sex testes ydoneos... com- 

WyAs. filosot T. ZIX. Q 



Digitized by 



Google 



42 

Oprawca dowodził tylko wtedy fakta skargi, jeśli się 
sprawa toczyła o to, że ktoó zobowiązał się przez poręczenie 
przystawić przestępcę, lecz go nie przystawił '). Oprawca też 
w razie jeśli pozwany się uniewinnił, nie płacił mu żadnćj 
kary za kalumnią, gdyż jego rola wraz z oskarżeniem się 
kończyła, jakkolwiek z drugićj strony mamy ślady, że był 
obowiązanym tak jak zwykły oskarżyciel być obecnym pod- 
czas procesu, a to pod groźbą kontumacyi, która za sobą 
pociągała uwolnienie zupełne obwinionego od oskarżenia *). 
Gdy zaś stanąć nie mógł, musiał termin na podstawie przy- 
czyn prawnie uznanych odraczać, jak n. p. z powodu ne- 
gotii regcUis lub z powodu sprawy pro tnaiori '), i nie mamy 
tćż nigdzie śladu, ażeby jako oskarżyciel publiczny miał 
jakiekolwiek przywileje. Jaką wreszcie rolę miał po wyroku 
uwalniającym lub skazującym obwinionego, nie wiadomo; 
zdaje się, że w razie skazania musiał pobierać jakieś kary % 

purgcmt. — Inscr, Castri Crcic. I. p. 87. r. 1419. Nobi- 
les N. de O., A. de O., 8. de ibid. sunt itĄStificoH coram 
nobiSy pro eo, quod dominus Nicolaus Gnischinsiy iasti" 
tiariiis terre Cracoviensi8 ipsis ascripserat quod JV. 
furaretur et ątĄod A, et St in beUo non ezistereht 

*) Akta Łęczyckie L N. 3018. r. 1393. — Testis Janconis 
Czircłmoshi (oprawca) eontra Bogusiaum de JancouHP. 
Bota: Sicut B. fdeiussit Hrem publicum ad statuendum^ 
cum non statuet tenetur a tndrcas. 

•) Ibid. I. N. 765. r. 1388. J. offiddlis Lancie... ręcogno- 
vit, guod St. W. stetit terminos ąuatuor super Jaszco- 
nem Cńrchowski pro ąuodam furtidnio et eąuos per 
ipsum furatos. 

•) R. 1419. Inscr. Castr. Grac. I. p. 112. Prorogatwr ter- 
minus N. G. ifistitiario actoriy ąuia pro maiori liobet co- 
ram vicecapitaneo Sandeczensi. Sprawa niewiAdoma. — 
Ibid. p. 104 j sprawa o wypuszczenie stu złodziei ; 
oprawca odracza z powodu j^ąuia est in negotOs domini 
regis"^. 

*) Przywilej z r. 1388. Połowę majątku złodzieja mógł sobie 
zatrzymać, resztę zaś jego żonie i dzieciom pozostawić. 
Ponieważ jednak przywilej ten mówi tylko o władzy sądo- 
wniczćj oprawcy, przeto nie wiadomo, czy prawo oprawcy 
zabrania połowy majątku złodzieja, wtedy także mogło być 
zastósowanćn); ^dy oprawca nie sądził, lecz tylko oskarżał. 



Digitized by 



Google 



43 

i może miał wpływ na egzekncyją wyroku ')• Oprócz tego 
i na pytanie, w jakich sprawacli oprawca jako oskarżyciel 
występowała wyczerpująco odpowiedzieć nie możemy. Z aktów 
Łęczyckicli i Krakowskich zebraliśmy z czasu od r. 1375 
do r. 1433; 31 zapisek; w których oprawca występował. Ze 
spraw tam toczących się, jest o furtum 11; o furticinium 7; 
calumnia (zapewne furti) 3; dimissio furis 3; spoUum in 
viis 2; homiciditmi 1, vulnera aperta 1, viólentia 1; servatio 
furum 1; a nadto jeszcze jedna o tO; że obowiązani do służby 
wojskowój; na wojnę się nie stawili '). Oprawca w tój ostat- 
nio) sprawie zaskarżył winnych przed sąd grodzki. Wobec 
tego więc widzimy; że do oprawcy należała policyja we 
wszystkich przestępstwach większych; i to tak przeciwko 
mieniu, jakotćż życiu; oprawca tóż we wszystkich tych 
.sprawach jako oskarżyciel publiczny występował. Co się zaś 
tyczy osób, jakie oprawca przed sąd mógł pozywać; to w po- 
wyższych zapiskach występuje w charakterze pozwanych 20 
szlachty; 18 hnethones, 1 scultetm, 7 mieszczan; reszta zaś 
niewiadomo do jakiój należała warstwy społeczno). Ze szlachty 
tćj niektórzy jak n. p. Pdca de KamcoWy Jasko de Gromnika 
Przibek de Gnoyniky heredes de OchonynOf Petrus de iMCziczey 
są niewątpliwie szlachtą osiadłą, a pozwani o kradzieże. 
Co się zaś tyczy chłopóW; to ci po większćj części pochodzili 
z dóbr prywatnych jak ze Swoszowic, Mirzawy, Tropi- 
szowd; Tampoczoła; i ci za wszystkie wyżćj wymienione 
przestępstwa przed sądem gr. odpowiadają. Z jakićj przy- 
czyny zaś mieszczanie jako przez oprawcę oskarżeni przed 
sądem starościńskim odpowiadają, jak n. p. advocatus et eon- 
sules de WoynicZj oppidanus de Bochnya, Barthek de Cle- 
parZy nie wiadomo ; gdyż w zapiskach odnośnych nie ma 
zanotowano) sprawy o jaką chodzi. W dwóch wypadkach 
pozwani są cives de Stradoma i JS. advocatus de Spitdlska 
Wola o „dimissio furis^. 



*) Wyrażenia: „corrigat^y ^debiłum exequat iustitie*^. 

*) R. 1419. Inscr. Castri Crac. I. p. 87, „pro eo ąuod... 

iusłitiańus illis asmpseratj ąuod N.furardbwt et ąuod A. 

a 8. in bello non existerent. 



Digitized by 



Google 



44 

W końcu wreszcie wspomnieć masimy, że nie znaleźliśmy 
żadnego śladu^ aby oprawcy wywićrali jakikolwiek wpływ, 
lub posiadali jakikolwiek zakres działania w sprawach prawno- 
prywatnych. 



§. 3. Uwagi ogólne o władzy oprawców. 

Taką więc była w ogólności władza oprawców, a tak 
sama organizacyja tój władzy, jak i pojęcia prawne na któ- 
rych się opiórała, a wreszcie co najważniejsza, sposób ści- 
gania i dochodzenia przestępstw przez oprawców, były czómś 
zupehie nowóm i wcześniejszemu prawu polskiemu zupełnie 
nieznanem. 

W wieku Xin ściganie przestępstwa i oskarżanie prze- 
stępcy przed sądem, należało jedynie do osoby, przestępstwem 
poszkodowanój. Jakkolwiek już rozróżniano przestępstwa 
mniejsze i większe (caiisae maiores, matąficia, enormes exceS' 
susjf to pomimo tego przestępstwa nie dotyczące państwa 
lub spraw książęcych, były ciągle jeszcze za ściśle prywatne 
uważane. Dla tego tćż właśnie pozostawiano zupełnie woli 
poszkodowanego, czy chce przestępstwa dochodzić, czy nie; 
co najwyżćj mogli to w przypadku zabójstwa za niego uczy- 
nić jego krewni lub jak w jednóm miejscu czytamy amid ^) 
(pod którymi zapewne tylko bliższych powinowatych lub 
nawet i krewnych rozumiano), te bowiem osoby w miejsce 
poszkodowanego, gdy ten był zabity, otrzymywali karę za 
zabicie, a więc w sprawie były interesowane. Łączyło się to 
bowiem ściśle ze sobą, że ten tylko mógł pozywać o prze- 



*) Mon. Pól. Hist. III. p. 503, ^^accedentes igiłur amci 
occisi principem sunł conąuesti... contra occisorem 
iusłUiam posłulantes*^. {Chronicon prindpum Poloniae^ 
r. 1296). 



Digitized by VjOOQ1^ 



45 

stępstwoy który za to mógł i miał prawo domagać się sto- 
sowućj nawiązki. W myśl tój zasady postępował także i pa- 
nujący; on bowiem przez swych urzędników występował 
przeciw przestępcy wtedy, gdy albo państwo *), które się 
z nim identy&kowało, albo jego prawa, jak np. prawo bicia 
monety '), lub prawo polowania i t. p. zostały naruszone. 
Zasada ta, że tylko poszkodowany skarżyć przestępcę 
może, tak dalece nie dopuszczała wyjątków, że nawet np. 
schwytanie złodzieja z licem nie wystarczało do wytoczenia 
procesu o kradzież z urzędu, lecz potrzeba do tego było 
skargi formalnćj. Tego bowiem żąda, zdaje mi się *), księga 
praw zwyczajowych, mówiąc w art XI: Jeśli koń lub inna 
rzecz u kogoś licowaną będzie, a ten, który licuje skarży, 
iż mu skradzioną zosti^a, sędzia licowanemu każe odpowia- 
dać^. Również, o ile się nam zdaje, nie uzasadniało postępo- 
wania z urzędu schwytanie zbrodniarza na gorącym uczynku *) 
i dostawienie do sądu, albowiem słowa tćjże samćj księgi 
praw, dotyczące tćj kwestyi, zupełnie inne mają znaczenie. 
Czytamy tam bowiem w art YIII: , Gdy kto zabitym zosta- 
nie we wsi lub przy wsi, a włościanie zbójcę ułapią i wy- 
dadzą panu lub sędziemu, tedy nie poniosą żadnćj szkody^; 



*) Sion. Pol Hist n, p. 803, 816, 877 i Hblcbl: 8t. P. 
P. P. n. 8t. 27: Księga praw zwyczajowych, art. XXIII: 
Jeśli pozwany o zdradę główną walczy... gdy sam panu- 
jący komuś zadaje winę o jakąś zbrodnię". 

») RzYszcz. et MuczK. Cod. Dipl. Fol. II. N. 94, r. 1268: 
sed 81 ąuis inventu8 fuerit falsam habens monełham per 
scoltetum lod iUius causa iudieabitur ad ąuerelam 
nostri nuncii^. 

*) Hubb: Prawo Pobkie w XIII wieku, p. 242 rozumuje ina- 
czćj sądząc, że w tym przypadku schwytanie przy licu 
stanowiło dostateczny powód do wytoczenia postępowania 
przeciw schwytanemu. Ponieważ jednak księga praw wy- 
raźnie mówi, „że sędzia wtedy licowanemu każe odpowia- 
dać, jeśli ten, który lici\je, skarży", sądzimy, że sąd w tym 
przypadku jedynie wskutek skargi poszkodowanego wystę- 
pować mógł. 

*) Inacz^ HoBE ibid. 



Digitized by 



Google 



46 

postanowienie to ma jedynie ten cel^ że przepisuje opolu co 
ma czynić, aby się uwolnić od zapłacenia za głowę zabitego, 
jeóliby się krewni o to upominali i skarżyli, a nie można 
wcale wnioskować z tego, jakoby sędzia przystawionego za- 
bójcę odrazU; nie czekając skargi właściwego 08karżyciela> 
sądził. Podobny zupełnie cel mają tćż i poprzednie postano- 
wienia tego samego artykułu tćj księgi, a mianowicie : ,geśU 
kogo zamordują na polu lub na drodze, tedy ten, co go po* 
chowa, zapłacić ma za jego głowę, a panu jego wynagrodzić 
50 grzywien" i dalćj: „wieś, do którćj ślad (złoczyńcy) 
z okrzykiem doszedł, dalćj w ślad gonić nie chcąca, zapłaci 
za głowę''. W obu tych przypadkach, jak sądzimy, zapłata 
za głowę dopiero wtedy nastąpić miida, jeśli pan zabitego 
lub krewni o zabicie jego skargę przed sąd zanieśli. Są 
jednak dwie wzmianki w źródłach, któreby przemawiały za 
pewnego rodzaju dochodzeniem z urzędu. Wzmianka jedna 
w kodeksie dyplomatycznym Małopolskim w przywileju z r. 
1277 ') na rzecz klasztoru w Koprzywnicy wydanym, opiewa : 
„eoneedimus ectam dietis fratribus^ quod dum lU aligua, dissen- 
sio vd enormitas quali8cunque in mcinia id est in opole ml- 
larum diełe ahbacie factą fuerit ab hominibus exłranei8 et 
non ab hominibus dictorum fratrum, quod pro tali facto ab 
alienis perpetrato, castrum sive iudex eastri homines dietarum 
villarum nequeant iudicare nec poenam aliquam extorqueref 
9naa*m6 in talibus fąctis^ ubi actoreś sunt eamerąrii 
eastrenses sive idem iudex eastri**. Z wzmianki tćj 
możnaby wnosić, (a nawet wnosi to Hubę), że były sprawy, 
w których komornicy grodu lub sędzia grodzki z urzędu jako 
oskarżyciel przeciw opolu, czy to całemu, jak chce Hubę, ozy 
tćż pojedynczym włościanom mógł występować. Nam się 
jednak zdaje, że zapiska ta zabrania tymże osobom sądzić 
właśnie ich sprawy prywatne, w których osobą skarżącą, 
jednem słowem oskarżycielem prywatnym, czyli osobą po- 
szkodowaną są właśnie ci komornicy i ów sędzia grodzki. 
Słowo bowiem „actores^ nie oznacza, zdaje się, oskarżyciela 



*) N. 93. 



Digitized by 



Google 



47 

publicznego. Draga wzmianka znajdnje się w księdze fnnda- 
cyjnój klasztorn HemykowskiegO) a dotyczy wypadku^ w któ- 
lym niejaki Jasco „iłerało spoliis et latrodniis insistens capłus 
e$i et ludicio presentatus plexus est sententia eapitali^. Tu 
rzeczywiócie można wnosić, że książę, a raczój sąd bez wła- 
ściwego powoda owego Jaśka na śmierć skazaŁ Zważywszy 
jednak z drngićj strony, że wzmianka ta pochodzi z r. 1302, 
tadzież, że rzecz miała się na Szląsku, który od półtora 
wieka odrębnie od reszty Polski prawo swe kształcił i roz- 
wijał, pomijamy tę wzmiankę ; zaznaczamy jednak, że jaż 
w tym czasie istnieli w Polsce ustanowieni przez Łokietka 
proloeutores, a również zdaje się i przez Wacława już usta- 
nowieni oprawcy, których właśnie obowiązkiem było publicos 
et prodamałos latronea epoliatores et furee^ chwytać, a na- 
wet sądy nad nimi natychmiast przeprowadzać. (Że te wła- 
dze w Polsce zapewne obowiązek swój należycie, a może 
nawet za nadto gorliwie sprawowały, dowodzić się zdają 
statuta Kaźmierza W., dotyczące ^profugos^ i biorące tako- 
wych poniekąd w opiekę przeciw bezwzględnemu postępo- 
waniu). 

Jak w dawnem prawie oskarżyciela publicznego nie 
było, tak samo nie było i władzy, ani organu, któryby prze- 
stępcę śledzU, a wyśledzonego przed sądem stawiał. Obo- 
wiązek t€n spoczywał w zupełności na poszkodowanym, tu- 
dzież na osadzie lub opolu, w którego obrębie zbrodnia po- 
pełnioną została, i które tćż, jeśli przestępcy nie goniło, było 
obowiązane do zwrotu szkody, ewentualnie zapłacenia kary 
poszkodowanemu. Łepićj od źródeł dyplomatycznych i bar- 
dzićj wyczerpująco przedstawia ten obowiązek opoli księga 
praw z XIII w., postanawiając w art YIII „że kto zabitym 
zostanie we wsi lub przy wsi, a włościanie zal>ójcę ułapią..., 
tedy nie poniosą żadnćj szkody. Podobnież, jeżeli zabitym 
kto zostanie przy wsi, a włościanie schwytać nie mogąc za- 
bójcy, gonią w ślad jego z krzykiem do innój wsi, tedy nie 
ponoszą szkody ; lecz wieś musi dalćj ścigać w ślad zabójcę 
do innćj wsi; i tymże sposobem każda wieś gonić ma śla- 



Digitized by 



Google 



48 

dem z jednój wsi do dragiój^ aż póki nie zostanie schwyta- 
Dym ten, który krzywdę popełnił. Wieś; do którćj 61ad 
z okrzykiem doszedł, daiój w ślad gonić nie clicąca, zapłaci 
za głowę. Tym samym sposobem goni się w ślad za łupieżcą 
lub złodziejem, od opola do opola, ode wsi do wsi". Ta tni- 
dność schwytania zbrodniarza wskutek braku osobnój władzy 
musiała zarazem doprowadzić do podobnych domniemań pra- 
wnych ^), jak n. p. ie jeśli kogo zamordują na polu lub na 
drodze, tedy ten, kto go pochowa, lub ten, który utopionego 
bez zezwolenia sądu z wody wyciągnie, zapłacić mają za 
jego głowę, czyli inuemi słowy uważani będą za morderców. 
Te wszystkie przepisy były zanadto uciążliwemi dla ludności 
i dlatego z postępem czasu zmianie uledz musiały. I rzeczy- 
wiście panujący coraz bardziój już w XTTT wieku zwalniali 
opola pojedynczo od takiego ścigania, czyli „śladu", na czćm 
znowu z drugićj strony oczywista także i złoczyńcy zyski- 
wali. Obowiązek ten jednak wraz z wszystkiemi zasadami 
o oskarżycielu i ściganiu przestępstwa istniał jeszcze i w XIV 
w., a nawet znalazł swój wyraz w statutach Kaźmierza W., 
który kodyfikując prawo zwyczajowe istniejące dawnićj, 
kodyfikował je tak, jakiem było, nie dając w niem prawie 
wcale wyrazu ideom nowym, w państwie i w organizacyi 
niektórych urzędów już przyjętym, czy to w Wielkopolsce, 
czy tćż w Mi^opolsce. 

gonieniu wsi za złodziejem wspomina jeszcze statut 
w przypadku kradzieży, (c. 48 zwodu zupełnego) również 
i w kwestyi oskarżania stoi na stanowisku dawnego prawa. 
Zabrania bowiem sędziom zapozywać kogokolwiek „sine h- 
gittimo actore^ i nie stanowi nigdzie ani wprost, ani ubocz- 
nie, ażeby ktokolwiek mógł być z urzędu pozwany. 

Jednakowoż z postanowień statutów przebijają gdzie- 
niegdzie pojęcia nowe, zmierzające do uwolnienia prawa 
i procesu z pod przygniatającego go formalizmu. 

1 tak w c. 57 jest ślad, że w niektórych przypadkach 
zabójstwa, z wyjątkiem śmierci przypadkowćj mogła kaszte- 



*) Księga Praw c. VII i X. 

/Google 



Digitized by ^ 



49 

lania „cueałionem mavere^f o ile sądzić możemy, z nrzędui 
następnie w razie crinUnis recentia (c. 20) nie potrzeba 
było trzymać się przepisu, że pozywać można tylko przez 
woźnego, a schwytanie na gorącym nczynka (c. 126), Inb 
tći zła albo dobra sława, jakićj dotychczas oskarżony nży- 
waif wpływała znacznie na to, na którćj stronie spoczywał cię- 
żar dowodu. Gdy bowiem używał dobrćj sławy, natenczas wedle 
c. 28 mógł się oskarżony o gwałty przysięgą własną od za- 
rzutu oczyścić '), jeńli powód swego twierdzenia nie udo- 
wodnił. Zarazem z tego postanowienia wypływa, że sądowi 
nie wystarczało do uwolnienia od zarzutu to, że skarżący 
swego oskarżenia nie dowiódł, owszem, że pomimo tego zarzut 
ten tak długo ciążył na pozwanym, jak <Uugo tenże przy- 
sięgi oczyszczającćj nie złożył. To samo, jak widzieliśmy 
wyżćj, zachodziło w przypadku, gdy oprawca kogoś oskarżał; 
wtedy bowiem obwiniony, jeśli oprawca nie przystawił do 
sądu j^omtn^m, qui eum in furto inculpare JMuerat^j był 
dopuszczany do przysięgi oczyszczającćj. Jak więc z tego 
wszystkiego widzimy, o ile rozprawa przeprowadzona wsku- 
tek oskarżenia oprawcy stosowała się do postanowień prawa 
pisanego, o tyle znów władza chwytania i więzienia obwi- 
nionych przez justycyjaryjusza na skutek denuncyjacyi, lub po- 
głoski notorycznćj, również rodzaj śledztwa uprzedniego, jakie 
tenże przeprowadzał, a wreszcie występowanie w roli oskarży- 
ciela było z prawem tćm zupełnie niezgodne, nie mogło tćż 
się z niego wcale wywodzić, ani tćż z niego powstać. Jest 
tu więc widoczny wpływ obcy. 

Wprawdzie wywiedliśmy początek urzędu oprawców 
z Czech, lecz nie możemy twierdzić, ażeby zasady, na któ- 



') O takiem badaniu sławy świadczy także jedna zapiska 
sądu Brzeskiego z r. 1399, przytoczona przez Hubeoo, 
(Prawo polskie w XIV wieku, p. 174): „extunc tudex fecit 
indagare alios*^, aby się dowiedzieć, „utrum UU homo 
bene est consewattis inter homines et uŁrum unquain fur- 
tidnium eolvit aut eeiam culpa sibi pro ipso 
impin^febaturf extunc rescM^ guod est homo bonue^ 
tunc ad%udic<m eibi $oU iuram$ntum preetarc^f 

W74i. ttofoi % 1VL 7 



Digitized by 



Google 



60 

rych się władza policyjna i oBkariycielska (w przeeiwsta- 
wieDin do sądowniczej) oprawców w Polsce opierała, 
z Czech wła6nie i z czeskiego prawa zaczerpnięte zostały. 
O ile bowiem na podstawie źródeł czeskich sądzić możemy^ 
poprawca czeski z naszym oprawcą jedynie tylko pod wzglę- 
dem władzy sądowniczój porównanym być może; o władzy 
oskarżycielskićj poprawcy znikąd dowiedzieć się nie mo- 
gliśmy. Zresztą jest to bardzo natnralnem. Władzę oskar* 
życielską posiadał oprawca polski dopiero wtedy, gdy jnź 
władzę sądowniczą w znacznćj czędci ntracił, a stsdo się to 
po npływie blisko sta lat od panowania Wacława, a więc 
i domniemanego zaprowadzenia w Polsce oprawców. Nic więc 
dziwnego, te nrzędy te w końcn XIV wieka jaż znacznie 
się pomiędzy sobą różniły. Otdj jednak ta władza policyjno- 
oskarżycielska ani się na podstawie prawa polskiego nie 
rozwinęła, ani tćż z Czech się wywieść nie da, przeto na^ 
suwa się samo przez się pytanie, skąd powstała i jakie po- 
jęcia prawne na jćj początek wpłynęły. O ile sądzić możemy, 
władza ta oprawców rozwinęła się na tle prawa i procesu 
kanonicznego. 

Jaż bowiem w Xin wieka objawia się bardzo silnie 
Wpływ prawa kanonicznego w Polsce, do czego się zapewne 
przyczyniły w znacznćj części liczne synody prowincyjonalne 
i dyecezyjalne w tym czasie odprawiane ^). Pominąwszy jaż 
sądy boże, tadzież cały system dowodu, a raczćj odwodn 
z przysięgi oczyszczającćj, (identyczny z systemem panoją- 
cym podówczas w Earopie, a powstałym z połączenia się 
postępowania prawa germańskiego z kanonicznćm) '), zwró- 
cić musimy uwagę na pojMrienie się w procesie polskim 
kanonicznćj litis conłestątio i instytacyi zastępstwa*). To 
dowodzi nam, że nawet w saczegółach widocznym jest wpływ 



*) Hbłcbl: S<l P. P. P. T. I, pag. 331—341 i Hbtzmank: 

St P. P. P. T. IV. 
") MUnchen, Dos kanonische Gerickte-wr/^Arm p. 462, 

Purgations-und lnfamation8-f>erfakren. 
') Hube: Pi«wo polskie w XIII w* p. 84 i n. 



Digitized by 



Google 



61 

prftwa kanonlctnego na prawo polskie. Najwięcój jednak 
objawił si^ wpłjw ten na pojęcia prawa karnego. Z wyjąt- 
kiem przestępstw przeciwko panqąeemQ i państwa, wszys^ie 
inne przestępstwa uważane były za prywatne, a państwo 
o tyle tylko w przypadku przestępstw takich występowido, 
o ile zostido do tego przez osobę poszkodowaną wezwane. 
Kościół zaś pierwszy wprowadził pojęcie przestępstw cięż- 
szych jjcausae criminales'^, okładając jedne z nich exkoma- 
niką, a zastrzegając rozgrzeszenie drugich wyższym dostojni- 
kom kościelnym, jak np. biskupom. Dowody na to mieszczą 
się w uchwałach synodów Polskich ; i tak na synodzie Łęczy- 
ckim w r. 1286 ") wyrzeezono w c. 27 karę klątwy na porywa- 
jących ludzi, tak samo jak przedtóm już wedle słów tój 
uchwały podlegali klątwie „puftZtci viarum predonea seu pira- 
tae^. Nadto w c. 34 postanowiono, aby żydzi rzeczy skradzio- 
ne, chociażby je kupili, zwracali poprzednim właścicielom. 
Wreszcie na synodzie Krakowskim z r. 1320 ') (Suduta Nan- 
hurt Eptscopi) oznaczono cały szereg przestępstw, od których 
tylko biskup mógł rozgrzeszać. Są tam wyliczone rozmyślne 
zabójstwa t^facto^ cotmlio, precepłOj eonaensu, exhortati(yne^ 
[^wodowane i spełnione, przestępstwa przeciwko naturze, 
zgwałcenia, podpalenia, fałszerstwa, wreszcie środki na yjamosi 
latronesj qui in itineribus insidianiur et spoliant^ ; wszystkie 
te zbrodnie pociągały za sobą „excommumcationem maiorem^. 
W obec tego trudno przypuścić, ażeby i prawo świeckie prze* 
dwko tym przestępstwom nie występowało i wyjątkowych 
ustaw przeciwko nim nie ustanowiło. Jednym ze środków 
przedsięwziętych w celu ukrócenia zbrodni było, jak widzie- 
liśmy, zaprowadzenie urzędu prolokutorów przez Władysława 
Łokietka i oprawców przez Wacława *), a jak urzędy te po- 
wstanie swoje zawdzięczają wyobrażeniom prawa kanonicz- 
nego o przestępstwach, tak tóż i w pełnieniu swoich obo- 
wiązków na wzorach prawa kanonicznego się opierały. Gdy 



^ 8Ł P. P. P. L p. 386. 
St P. P. P. IV. p. 29. 
podobnych do archidyjakońów. 



? 



Digitized by 



Google 



52 

bowiem władza sądownicza oprawców, jak widzieliśmy wyż^j, 
rozciągi^a się przedewszysikiem na przestępstwa niebez-* 
pieczne dla ogółu, a to po większój częńci wtedy, gdy zbro- 
dniarz był notorycznie z rzeczami ze zbrodni pochodzącemi 
schwytanym, Inb publicznie za zbrodniarza ogłoszonym i wy- 
wołanym, przeto nie musiało być obcem prawu polskiemu 
postępowanie, jakie w takich przypadkach koiciół z tego 
rodzaju zbrodniarzami przeprowadzał. Kościół za wpływem 
prawa rzymskiego *)j stosował do przestępców takich po- 
stępowanie krótkie, tak zwane denuncyjacyjne , w zbro- 
dniach zaś notorycznych, nie potrzebujących dowodu, po- 
stępowanie „in notoriis^. Oba te rodzaje postępowania były 
znane i prawn kanonicznemu w Polsce, czego wymownym 
dowodem jest §. 14 Statutów synodalnych arcybiskupa Jani- 
sława z r. 1326 *), wspominający o rzuceniu klątwy ^pro 
manifestia et notariis eauaia^. Gdy zaś prawo polskie roz- 
różniało także przestępstwa notoryczne i uczynek gorący, 
przeto sądzimy, że właśnie za wpływem prawa kanonicznego 
postępowanie przed oprawcą, który w tych przypadkach sąd 
sprawował, było podobne do postępowania in nołoriia i de- 
nuncyjacyjnego, stosownie do tego, czy zbrodnia była noto- 
ryczną, czy nie. Że sąd oprawcy musiid być bardzo szybkim 
i sumarycznym, dowodziliśmy już przy omawianiu władzy 
oprawcy, tutaj więc zaznaczamy, że postępowanie przed tym 
sądem, o ile nam się zdaje, na wzorach prawa kanonicz- 
nego się opierało. W XIV wieku jednak w kościele coraz 
bardziój był w używaniu nowy proces, od Innocentego m 
początek swój wywodzący, t. j. proces inkwizycyjny, jako 
właściwy sposób postępon^ania w przypadku cięższych zbro- 



*) c. 13 in f. D. de off. pross. i. 18. Congruit bono et 
gram Praesidi curare^ ut pcLcata atque ąuieta provineia 
sity guam regit, guod non difficile obtinebit^ si eoUicite 
agat, ut macie hominibus promncia careaU eoegue eon- 
guiratyi nam et sacrilegoe, latrones, plagia- 
rioe, fures conguirere debet*.* receptoresgue 
eoTum coercere^. 

•) 8Ł P. P. P. ^ p. 401. 



Digitized by 



Google 



63 

dni. Do rozpoczęcia takiego procesu potrzeba było naprzód 
t. z. tnfcmatio, t. j. rozpowszechnionego przekonania, Inb po- 
głoski (elamor) o tem, że kłoś jakieś przestępstwo popełnił, 
tadzież insynuacja, (rodzaj „denunHationis'^) doniesienia *)• 
Wskutek tego rodzaju infamacyi rozpoczynano postępowanie 
z urzędu, które miało na celu przedewszystkiem wykryć, czy 
w istocie cięiki występek popełniony został, i czy rze- 
czywiście istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że 
ktoś stał się winnym tego przestępstwa. Była to tak zwana 
inguisitio generaliSf niejako rodzaj śledztwa uprzedniego *), 
po którem dopióro następywało właściwe postępowanie, „in- 
guinHo spedalis^, co było znowu rodzajem postawienia ob- 
winionego w stan oskarżenia. W procesie tym nie było 
żadnój JiHs conUstatio^y właściwój procesowi akuzacyj- 
nemu *), przeprowadzenie zaś dowodu było podobne do prze- 
prowadzania dowodu w procesie cywilnjrm. Sędzia udzielał 
obwinionemu punkta oskarżenia, ^capitula inęuisitionis^y 
i wzywał go do odpowiedzi nie tylko jako sędzia, ale i jako 
oskarżyciel; obwiniony był obowiązany do odpowiedzi, tu- 
dzież do przedstawienia odwodu, przy którym znów cały system 
przysięgi oczyszczającój był w zupełności przyjętym. Główne 
te zasady procesu inkwizycyjnego dadzą się w całości od- 
naleść w postępowaniu oprawcy, tudzież sądu grodzkiego 
przeciw przestępcy. I tak jnż Władysław Łokietek poleca 
ustanowionym prolokutorom, ażeby „ąuod uUcunąue elamor 



^) c. 31, X de simonia F. 3: ^et inąuintianem debet da- 

fnoea irmnuatio praevenire Tunc enim elamor 

peroenit ad praelatum^ quum per publicam famam auł 
ineinuationem frequenłem euhditorum ńłn re/erunłur ex- 
eesauSf et tunc debet descendere et mdere, id eet mittere 
et inquireref utrum clamoris qui venit verita8 
eomitetur^y tudzież c. 17 ^ X. h. t i c. 24, X h. ł. 

*) MUnchen^ I c. p. 488. 

•) c. 5, §. 5, X ut lite non contestata II. 6: „sunt et alH 
eeuue simUiter epecialesL in guibus ahsgue litis contesUk' 
tione legitime posaunt testes produci^ uty quundo ercee- 
mvm inguisitio... imminet fawnda^. 



Digitized by 



Google 



64 

auper ąnemlihd malefaeiarem fuerił, eundem detinsałii^j 
a pozofitawienie przez Władysława Jag;iełłę oprawcom vida- 
dzy sądowniczej aad notoiTCznyini riodziejaimi taddet wy- 
stępowanie oprawcy jako oskarżyciela w przypadkacli, gdy 
ktoś „ifihofieite^ żyje, lab fj^res favet^f wskazige na to, ie 
oprawca przedewszystkiem był obowiązany badać ^fcmam et 
damorem pabUcum^y czyli przeprowadzać właśnie tę „tn/ama- 
ho". Wykazaliśmy tćż jaż wyżćj, że oprawca przeprowadzał 
rodzaj śledztwa wstępnego z obwinionym, t j. nstalał wia« 
domość o tern, że ikkt zbrodniczy rzeczywiście spełnionym 
został *): mamy więc drogi moment postępowania inkwizycyj- 
negOy t j. ^inąuinUo generalis^. Ale i ^nąumiio spedaUi^ 
była także zachowaną. Wspomnieliśmy bowiem przy władzy 
oskarżycielskićj oprawcy, że on występował w roli oid^arży- 
ciela jako ^procurator castri^f zastępca grodn, z runienia 
starosty; wobec tego więc, gdy proces się toczył praed są- 
dem grodzkim, osoba oskarżyciela i sędziego była ta samo, 
co było charakterystyczną cechą procesn inkwizycyjnega 
Wreszcie dodać mnsimy, że i p(yBt^)owanie oczyszczające 
było w procesie przed aądem grodzkim w zupełności przj- 
jętem; sędzia bowiem chcąc mieć podmiotowe przekonanie 
o niewinności obwinionego wprost temuż przysięgę oczy- 
szczającą nakładał. Jako dowód na ten rodzaj inkwizyeyj- 
nego postępowania, przytaczamy wprawdzie późniejszą, ale 
nie mniój ciekawą zapiskę sądu grodzkiego z r. 1450 *)• 
„Prout J. Z. de W. B. fusrat inculpałiM •) coram nobiSj 
quod quandam mulierem mduam in Gruszów cum suis sociiB 
cremaret, et deinde per lusticionarium nostrum captu9 fuit^ 
et in turri Castri Craeotnensis repoHtus; tandem tum nuU 
lu8 fuit, qui contra eundem agerat alias foldrowal byy 



') W zacytowanej wyżćj zapisce badał, czy rzeczy, o które 
chodziło, były rzeczywiście Bkradzionemi, stwierdzał więc, 
nie szukając jeszcze przestępcy, że fakt kradzieży zaszedł. 

«) Hbloel: St P. P. P. II, N. 3435. 

*) infamatio. 



Digitized by 



Google 



65 

$%bi dedimuB ewpurgationem ex inventione iudi- 

cii noatri meitercius iurando Et nos vi8a sua 

expurgatione pronunctammus ipsum expurgatum^ . W obec 
tego wszystkiego jesteśmy przekonani, że proces polski 
karny w końca Xiy iXVwiekn zupełnie był prze- 
siąknięty zasadami prawa i procesu kanoniczne- 
go, i że stosownie do tego i instytucyja opraw- 
ców posiadająca rodzimy słowiański, bo czeski piermastek, 
uformowaną została*). Zdaje mi się zaś zbytecznem 
dowodzić, że w Polsce inkwizycyjny proces między ducho- 
wieństwem był znany i obowiązywał. Aby jednak i tój kwe- 
sty! ł>ez udowodnienia nie pozostawić, powołuję się na 
dwa miejsca ze Statutów Mikc^ja- Trąby z r. 1420 '), do- 
tyczące postępowania przeciw heretykom, a dowodzące, że 
nietyiko proces inkwizycyjny, ałe i instytucyja inkwizytorów 
w Polsce istniała. 



IIŁ 

Poznawszy organizacyją i władzę oprawców, tudzież 
zasady, na jakich się ich władza opierza, łatwo potrafimy 
rozwiązać pytanie, co z jednćj strony było powodem, że 
szlachta tak usilnie domagiUa się zniesienia urzędu tego, 
a 00 z drugićj znowu strony powodowało Władysława Ja- 
giełłę, że starał się, w jakich granicach to się dało, urząd 
ten na Litwie i napowrót w Polsce wprowadzić. 

(^rócz WBtrętnój dla szlachty władzy oprawcy, który 
iMógł uwięzić i przed sąd powołać^ dotkliwem bardzo było 



^*) Swoją dpoffą bardzo być może, że prawo kanoniczne już 
w Czechach na instytucyja poprawców wpływ wywierało^ 
i że oprawcy, już od początku swego istnienia w Polsce^ 
na zasadach i wyobrażeniach prawa kanonicznego się 
opierali. 

f) St R P. P. IV. p. 241 i 242. Tit Bmedia contra Ae- 
reMoof. 



Digitized by 



Google 



>r4 « 



66 

i to, że oprawca posiadał władzę takie nad chłopami; wdzie* 
rał się więc w zakres sądownictwa patrymonialnego, a nad- 
to uwięziwszy chłopa^ co gorsza, spowodowawszy skaza- 
nie go na śmierć, znaczną tern samem szkodę wyrządzał 
pann wsi, z którćj chłop pochodził. Dodając wreszcie i tę 
okoliczność; że o ile sądzić możemy, oprawcy pobierali od 
chłopów jakieś stałe opłaty ^exactione8^, tudzież mieli prawo do* 
magać się utrzymania podczas wizytacyi, dalej przypościwszyi 
że i częstokroć władzy swej nadużywali, pojmiemy łatwo, 
że wszystko to wystarczyć musiało, ażeby szlachta znie* 
sienie urzędu oprawców włożyła między swe najgorętsze desi- 
derata. Jak widzieliśmy, pierwsze usiłowanie zniesienia w r. 
1386 należytego celu nie osiągnęło, gdyż król przywilejem 
z r. 1388 stworzył sobie możność ponownego zaprowadze- 
nia urzędu oprawców; widział bowiem dobre strony tćj 
instytucyi, widział w utrzymaniu oprawców rękojmię utrzy- 
mania porządku w państwie. Na mocy tćż przywileju z r. 
1388, który zresztą zabrania już justycyjaryjuszom pobierać 
opłatę od chłopów, istnieli oni dalćj, zajmiyąc jednak pod- 
rzędniejsze stanowisko funkcyjonaryjuszów grodu. Lecz i to 
nie zadowoliło szlachty, władza oprawców jeszcze im się 
za wielką wydawała. Czekali więc znowu na jakąkolwiek 
stosowną chwilę, ażeby ponownie wymódz na królu zniesie- 
nie nienawistnego urzędu. Chwila taka nadarzyła się rzeczy- 
wiście, gdy zgrzybiały Władysław Jagiełło chciał synom 
swoim zapewuić następstwo tronu w Polsce, okupując względy 
szlachty ponowńemi przywilejami. Jak wiadomo, wydany 
wtedy został sławny przywilej Jedlneński z r. 1431 — 1433 , jid 
raz na sejmie w Brześciu w r. 1426 szablami szlachty roz- 
siekany, a między postanowieniami tego przywileju czytamy 
także postanowienie czyniące zadość życzeniom szlachty, 
znoszące zupełnie urząd oprawców w słowach: ,fliem spon- 
demuSf quod in nulla terra totius regni Polonie lustiŁiarium 
constituere volumu8 vel quotnodolibet eurrogare^. Zdawałoby 
się więc w obec tego, że od r. 1433 urząd ten zupdnie 
upadnie i więcćj na widowni występywać nie będzie. Lecz 



Digitized by 



Google 



61 

inaczej się stało. Król przyrzekł, lecz zdaje się nie nuał za- 
miaru dotrzymać. Oprawców bowiem występąjącycłi w urzę- 
dowym cłiarakterze, tak jak przed r. 1433, ts^ i po tymże 
roku spotykamy w księgach sądn grodzkiego, przynąjmniój 
krakowskiego; a jeśli może znaczenie ich coraz więcój npads^o, 
to władza była zapełnię taką, jak i przed r. 1433. Byli za- 
wsze szlachtą. Chwytali tak jak przedtem zbrodniarzy ^), po- 
woływali ich przed sąd i oskarżali '), mieli swych woźnych, 
i to szlachtę *), do ciążenia, przeprowadzali rodzaj śledztwa 
uprzedniego, a może nawet i rodzaj sądn *), a wreszcie pil- 
nowalia ażeby sąd patrymonialny należycie sprawiedliwość 
wymierzał *). Zdaje się jednak, że jnż coraz rzadzićj w roli 



*) r. 1444. Inscr. Cast. Crac. 8t. P. P. P. n, N. 3204: 
Nobilis 8, prout sua familia inculpata fuit pro fwrti- 
dnio per quendam mercatricem de £f. et capta per iusti- 
tionarium et incarcerata... fdeiussit eom de carcere. 

■) r. 1433 "Vj^. Imcr. Castr. Crac. IV, p. 1005: 8. de 8. 
astiHt terminum perempt super Manszowskij iustitia- 
rium pro crimine furticiniiy quod idem iusłitiarim super 
ipsum diocerat r. 1458. Inscr. Castr. Crac. XX, p. 52: 
Ń. de T. kmeto prout fuit pro furticinio in turrim 
impositus per iusHcionarium^ quia non est super eo iure 
eontictus, propterhóc sex' testium et proprio iuramento 
suam innocentiam expurgavit. 

•) r. 1441. 8t P. P, P. U, N. 3031 : Johannes famUiaris 
Franezkonis iustidonarii condempnavit. . . consules et 
civit€ttem de 8cala pro vulnere cruento nobili N. iidem 
lugerunt penam LXX, quia repereusserunt 
pi g nor a; widocznie bójka tu z powoda ciążenia po- 
wstała. 

•) r. 1451. 8t. P. P. P. n, N. 3476: Veniens nobilis Nico- 
laua de 8werzinecz iusticionarius terre Crac. recognomt, 
mad dum culpam dederat StanisUto Cz. de C. pro 
furticinio: tandem 8t coram eodem iusticionario expur' 
gatiLS est cum testibtu sex vicinis suis, qui iurarunt ad 
sanctam erucem, quod idem Stąnislaus non fuit fur^ 
nec estf nec taus est furticiniisj nec fures con^rvaviL 

*) r. 1463. Si P. P. P. U, N. 3528: Remisimus J. et 8. 
kmetones ad ius hereditąrium domini N. abbatis de Csi- 
rńcz,,., pro schind, wdneracione et concussione vie.... 

Wj4». ttoflot T. zix. 8 



Digitized by 



Google 



oskarżyciela występowali, i ie władza ich tylko do chło- 
pów i ^gołoty^ się ograniczała. Że nadto objeżdżając ziemię 
domagali się od włościan utrzymania, świadczy wyżój powo- 
łany przywilej Kaźmierza Jagiellończyka z r. 1464 dla kla- 
sztoru na Łysej Górze wydany, w którym król na skargę 
opata „quod ministerialee alias oprawcze in terris eonstituH 
mllas ipsorum vi8itantf ab eisdem et eorum cmetonibua et in- 
colis stationes et procurationes expettint, eoscue ad gravamen 
non modicum ad inquirendoe freąueMer causas irracionabiles 
ad castra., citant et fatigari procurani**, surowo zabrania 
tymże oprawcom „guatentis prefatum abbatem,. et convenius... 
eiusąue cmetones, homines,.. incolas et., subditos msitarej itcdi- 
carsj citare, et procurationes extorquere nulla racione presu- 
matis,.... si qui vero cmethones et subditi abbatis*..: mde* 
bantur esse infames aut in aliquo vicio eriminałi su- 
spectiy ipsos et aliguem totatiter de aliquo crimine infamatumf 
procuratori et tenutario bonorum eorundem denuneietis et 
accusetis puniendum''. Jak więc z tego widzimy, posiadali 
oprawcy, chociaż jako woźni grodu w r. 1464 zupełną swą 
dawną władzę policyjtą. Ostatni raz spotykamy wzmiankę 
w aktach grodzkich Krakowskich o oprawcy w r. 1481 *), 
i od tego czasu urzędnik tego rodzaju znika zupełnie, a na- 
zwisko jego polskie idzie w pogardę. Zasada jednak, na ja- 
kiej się teu urząd opierał, zasada dochodzenia z urzędu 
przestępstw prywatnych, lecz niebezpiecznych dla porządku 
publicznego, przetrwała oprawców, w XVI wieku bowiem spo- 
tykamy w sądzie grodzkim lak zwanego instygatora nofficii 
castrensis^, który występuje w sprawach o podobne prze- 
stępstwa jako oskarżyciel z urzędu, jakkolwiek często naraża 
się na zarzut strony przeciwnój '), że nie jest właściwym 



et ibidem iusticiarius debet descendere et inciera ius ibi- 
dem in hereditate 8. 

') a D. Fol. ni, r. 1464. 

') Insc. Castr. Crac. XXX, p. 510: „n istum legami vd 
taxavit hoc iusticiarius fecit alitu oprawcza. 

*) Acta Cnminalia Officii Coitr. r. 1699—1617. 8ex. U* 



Digitized by 



Google 



powodem^ że więc sprawa nielegalnie się prowadzi. Gzy ów 
inrtigatar officii easirenm powstał z oprawcy, czy tóż była 
to nowa zupełnie instytacyja, trudno na razie rozstrzygnąć; 
zdaje się jednak, że jeśli nie był on następcą oprawcy, to 
w kaidym razie był do niego bardzo, pod względem władnie 
swój władzy oskarżycielskiój, podobny. 

Przeszliśmy więc w ten sposób dzieje nrzędn, który 
gdyby był ściślćj trocbę określony, mógłby jako władza po- 
licyjna w Polsce nietylko przetrwać dłngie wieki, ale nadto 
przyczynić się znakomicie do powściągnięcia żywiołów anar- 
cliicznych i niespokojnych. Urząd ten jednak npadł, a obo- 
wiązki jego jakkolwiek przeszły na starostów i nrząd grodzki, 
posdy z uszczerbkiem dla porządku prawnego w zapo- 
mnienie. 



Digitized by 



Google 



o RADZIE STANU 
i jćj znaczeniu w monarchii konstytucyjnej. 



Napisał 

Dr. Franciszek Kasparek. 



Źródła: Francy a konst. z •% 1876 art. 4; uat z "/^ 1872 
i z "/, 1879; Holandya konst. art. 71, 72, ust z "%, 
1861 i z '^e 13B1^ Lnxembiirg k. art 76; Alzaoya 
i Lotaryngia konst z */» 1879 art. 9, 10; Węgry 
lirt III, nst z r. 1848 §. 19; Genewa konst tyt VIL 
a. 75—93; Portugalia: konst a. 107—112 ust z 7^ 
1846 reguł, z >7, 1846 dekr. z 7^ 1870; Dania: k. art. 
15, 16; Szwecya: k. art 4—13, 25, 26, 28, 33, 34, 
36, 38, 39, 41, 42, 93, 105—107; Norwegia: k. a. 12, 
13, 15, 20—22, 27—30, 39; akt unii Szwecyi i Norwegii 
4—7; Rumunia: k. a. 131; Serbia: k. art 90 — 92; 
Brazylia: ust z »7„ 1841; Prusy rozp. z "/, 1817, 
"/, 1852; "/, 1884; Bawaryja: k. tyt X, §. 5; Sa- 
ksonia: k. a. 41; Wirtembergia: k. a. 54— 61, ust 
z V, 1876. 

Literatura; Małchus Organismus der Behórdm I, 1823, §. 14; 
BtJLAu: JDie Behdrden in Staał und Gemeinde^ 1836, 



Digitized by 



Google 



61 



rtr. 153; Stein: Veru>altung3tehre 1869, I, 177—197; 
Okeist: Engl Yerwalłungsreeht, I, §. 21, S2, 87, i% 
n, §.44—75; Gnbibt: art. 8taaUr(Uh w fi«citetea?tcon 
HoUzendarfa; Bluntbchli: 8taai3reeht^ II, 260—264; 
P6zl: art Staatarath (w 8t. W. B. Bluntschlbgo, tom 
IX) ; Braghełłi : Organiemus und Campetenz der ohersUn 
Yenoaltungalehdrden in den europ. Staałen (Jąhrhueh f. 
Oesetzkunde. Wien, 1862, str. 166); Sailer: Der pretit- 
eisehe Słaateratli und setne Eeaktwierung. Berlin Deub- 
ner 1884; Hook: Der dałerr. Staatsrath. Eine geechicht" 
liche Studie, Wien, 1879; Ancoc: Le eaneeil S (tat mant 
et depuis 1789^ ses transformatumay ees łravaux et «m' 
pereonnel. Etude hisłorigue et bihliographigue 1876; 
Batbib: TraitS theorigue et pratigue de droU puhlie 
etadmin. 1885, tom III; Błock: Diettonnaire de la polu 
tigue V. ConseU cf Etat; DucKoog: Coure de droit 
adminietratif. I. 1881, str. 66—89; Hetucan: Rys histo- 
ryesDy Rady Stanu. (Biblijoteka Warasawska, 1864, T. I, 
82); Okołbki: Prawo adrnkistracyjne, i I, 1880, §. 14; 
Siaaierath der preueeieche und eeine Wiederberufung 
V. einem Oetpreueeen. Leipzig, 1885. 



I Uwagi wstępne. 

w ntworzenin instytncyj prawnych i politycznycli nie 
wyjawia duch ludzki tój twórczości, jaką napotykamy w dzie- 
dzinie przyrody; lecz poslagnje sic pewną tylko, niezbyt 
wielką ilością form, które jako typowe postacie z małemi 
tylko odmianami wracają w różnych epokach dziejowych 
i u rółnych Indów. Wśród tych instytncyj niepoślednie w pań- 
stwach monarchicznych zajmuje miejsce rada przyboczna 
panującego, z którą tenże roztrząsa najważniejsze sprawy 
państwa, zanim przystąpi do powzięcia postanowienia. Spo- 
tykamy się z taką radą w najdawniejszych nam znanych 
ustrojach państwowych, tak samo jak w państwach współ- 
czesnych. 



Digitized by 



Google 



62 

Najdawniejszy ngtrój państw Greckich znanjrm nam jest 
z piedni Homera, które powstały między 10. a 7. stnieciem 
przed nar. Chr. Ustrój państwa jest monarchiczny, ale jeżeli 
nawet w niebie wszechwładny Zens zwołnje bogów na na- 
rady, albo odstępiye od swoich zamjrsłów, skoro Herę mn 
oznajmi, te nie wsz3r8cy bogowie z niemi się zgadzają '), to 
tómbardziój książęta ziemscy nie mogą się obejść bez rady 
i współndziałn najznakomitszych obywateli we wszystkich 
ważniejszych akcjrjach państwowych. Piedni Homera dają 
nam wcale dokładny obraz charakteru, składn i zakresu dzia- 
łania tych rad królewskich M. Naczelnicy rodów znakomitych 
tworzą radę królewską (/?ouXi^) i nazywają się z tego powoda 
pouXT}9Ópoi, 3ouXeuTa{. także yi^o^ntę^ niekiedy il^Y^opec i (ii3dv- 
Tsc. W tój radzie załatwiają się najważniejsze sprawy poli* 
tyczne, a król występnje tylko jako pierwszy pomiędzy rów- 
nymi. Zwyczajna forma obrady na tem polega, że król 
zaprasza swoich doradców do wspólnój biesiady, wyprzedzo- 
nej ofiarą na czeftć Bogów, przy którój rozprawiają o spra- 
wach publicznych. Ta forma obrad w podwójnym względzie, 
mówi ScHOEMANN, jcst sposobną nastroić obradujących przez 
wspólność biesiady i czci Bożćj do zgodnego i uprzejmego 
traktowania spraw, i dlatego widzimy tćż póżnićj w pań- 
stwach greckich, że nakazane są uczty wspólne gron urzę- 
dniczych i rad. Co się tyczy zakresu działania tój daw- 
nćj rady królewskićj, występuje ona w czasie wojny, bierze 
udział przy postanowieniach o pokoju lub wojnie, przy za- 
warciu traktatów, przy ofiarach publicznych, w sądownictwie 
(Stx(X(77;6Aot), i w ogóle niema żadnćj sfery działalności kró- 
lewskiej, od którćjby była wykluczoną. 

Jeżeli co do pieśni Homerowych może powstać wątpli- 
wość, o ile instytucyje polityczne tam opisane odpowiadały 
rzeczywistości, a o ile udział w ich skreśleniu miała wyo- 



? 



Homer: II. IV. 29; XVI. 443, XXn. 181. 
Fanta Dr. ^dolf: Der Staat in der Iliae und Odyesee. 
Innsbruck, 1882, str. 70--86. Schómanm: Orieehische 
AlterihUmer 1855, str. 24. 



Digitized by 



Google 



68 

brainiat poety, już pozytywną wiadomość mamy z Abtsto- 
TELESA i Płutabcha O radach (•^epowńa, f^iikĄ) w pań- 
stwach Greckich, jak w Koryncie, £lis, Enidos, Epidanrus, 
Marsalia, w Krecie, a szczególnie w Szparcie. W osta- 
tniem państwie królowie w wykonywaniu swojój władzy byli 
ograniczeni współudziałem gerontów, którym Lykurg dał 
urządzenie stałe. Według ustawodawstwa Lykurga liczba 
gerontów wynosiła 28. Wybierało ich dożywotnie zgroma- 
dzenie ludowe z pośród obywateli, przyDajmniój 60 lat liczą- 
cych. Do zakresu dzis^ania geruzyi należało obradowanie 
nad ważnemi sprawami politycznemi, a jeżeli sprawy te miidy 
być wniesione na zgromadzenie ludowe, geruzya nchwalaU 
wniosek, który lud mógł przyjąć lub odrzucić. Dalćj była 
geruzya sądem stanu, wyrokującego w sprawach karnych, 
pociągających za sobą karę śmierci, lub pozbawienie czci 
obywatelskićj, niemnićj pociągała do odpowiedzialności kró- 
lów, w czćm póżnićj udział brali eforowie. O formie obrad 
geruzyi Szpartańskićj zresztą nic nie wiemy ^). Rady te kró- 
lewskie póżnićj w państwach greckich po upadku królów 
były najwyższą władzą rządową i kierowały państwem. Po- 
zostały na czele państwa, jako kolegialne władze rządowe, 
w ten sam sposób, jak w dzisiejszych mniejszych rzeczach- 
pospolitych widzimy ciała zbiorowe na czele państw '). 

Zwróćmy się teraz ku starodawnemu Rzymowi z epoki 
królewskićj, a spotkamy się z inst3rtneyjami, mającemi na 
celu umiarkowanie władzy królewskićj. Król, jakkolwiek po- 
siada nieograniczone imperium, liczyć się musi z wpływo- 
wóm duchowieństwem, (augures, pontificesj fetialea) ze zgro- 
madzeniem Indowem {comitia curiata) i ze senatem, (consUmm 
puhlicum^ Senatus) który wprawdzie jest radą przez samego 
panującego obraną, ale zawsze korporacyją wpływową, bo 
obejmuje najpotężniejszych naczelników rodów (^entes) *). 



^ Sohómann: 1. c. 230—234. 

') W Genewie nosi n. p. ciało rządzące dziś nazwę rady 

stanu {^Comeil cT śtat). 
*} Bbuns; Oeschichte und QuMen d. rUmmhm BeelU9 



Digitized by 



Google 



A gdy po długich wiekach rzeczypospolitój znowa forma 
monarchiczna rządów w osobie wszechwładnych imperatorów 
w Rzymie się pojawiła, z wszystkich urządzeń rzeczypospo- 
litćj najdłużój senat zatrzymał znaczenie, bo gdy lud już 
wcześnie utracił wszelki wpływ na ustawodawstwo ^), stają 
się senatus conmlta trwi^ą formą ustawodawstwa przez czas 
dłuższy. Wprawdzie senat staje się także zawisłym od wpływu 
imperatorów, bo cesarz mianuje i usuwa senatorów, a senat 
nie śmie się sprzeciwiać stanowczój woli, przez imperatora 
we wniosku (oratió) objawionój; mimo to jeszcze cesarze 
Teodozyusz i Yalentinian, a nawet Justinian oświadczają, 
że nie wydadzą żadnój ustawy bez przesłuchania i zgody 
Senatu; tak że jedynie senat jeszcze stanowi jaką taką za- 
porę samoii^oli imperatorów, którzy zresztą póżniój, wydając 
ustawy, częstokroć Senat zupełnie pomijają '). Ponieważ Se- 
nat zawsze jeszcze był zgromadzeniem licznem, zajęło jego 
miejsce w wieli; przypadkach utworzone przez Augusta Cbn- 
gUium principisj właściwa Bada Stanu, celem obradowania 
nad ważniejszemi administracyjnemi urządzeniami. Był to po- 
czątkovvo wydzis^ Senatu, złożony z 20 senatorów, {Consi- 
liarii Auguati) który przygotowywał sprawy na pełne obrady 
Senatu. Fóźnićj imperatorowie sprawy ważniejsze {arcana 
imperii) wyłącznie z pominięciem senatu tój Badzie przed- 
kładali. W skład tćjże wchodzili późnićj nietylko Senatoro- 
wie, ale także i inni, przez imperatora powoływani członko- 
wie, rycerze i prawnicy. Za rządów Hadryjana przeszła cała 
ustawodawcza i sądowa działalność Senatu na Conrilium 
principia *j. Miejsce tego cmsilium principia zajęło w ostat- 
nich czasach rzymskich consiatorium principia^ zwane także, 
o ile miało zakres sądowy, auditorium principia ^). W tych 



w EncykL Holz. L 85; Eumtze: Curstta cL rdm. Bechta. 

1879, str. 33. 
^) za TyberyjuBza, o którym mówi Tacyt: „comitia e campo 

ad patrea tranatidit^. 
') Bbuns: L c. 101, 111. 
') Kuntze: 1. c. 177. 
Y Kuktzb: i c. 662. 



Digitized by 



Google 



6^ 

ins^rtacyjach widzimy tedy wyrobione wszystkie atrybncyje 
późniejszych Bad Stanu państw innych. 

Także n szczepów germańskich, spotykamy się ze 
zjawiskiem, że zwierzchnik radzi się swojój drnżyny w waż- 
niejszych sprawach. Początkowo królowie mieli tylko 
znaczenie honorowe, i byli ograniczeni przez stanowiące 
o wszystkich ważniejszych sprawach zgromadzenia ludowe ')• 
W epoce drugiójy po wędrówce narodów, wzmogła się znacz- 
nie władza królewska, a w miarę jak zgromadzenia ludowe 
swe znaczenie dawniejsze tracą, zyskuje na powadze otocze- 
nie króla. Król obraduje ze znakomitymi obywatelami, bez 
względu na to, czy byli jego urzędnikami, lub nie. Na dwo- 
rze jego była służba, którą powoływał także do obrad poli- 
tycznych, i którćj używał według swego upodobania '). 
Z ustroju Wizygotów podaje Dahn ') bliższe szczegóły o tćm 
pcdaiium regis. Palatyni stanowią otoczenie królewskie i tym 
sposobem już wpływ stanowczy na kierownictwo państwa 
wywierają. Z ich grona wybiera król od czasów Rekareda 
świeckich członków do sejmów, przez co zyskają wpływ na 
ustawodawstwo i kierownictwo polityczne państwa. Wyżsi 
palatyni nie mają wcale prawa do udziału w sejmach, król 
z pośród nich wybiera takich, do których ma szczególne za- 
ufanie. Źródła wspominają o osobnych zgromadzeniach świec- 
kich i duchownych panów w pałacu królewskim pod prze- 
wodnictwem króla (obok soborów i zgromadzeń wyborczych) 
celem sądzenia spraw, pubUkacyi ustaw, lub wydawania 
przepisów prawnych {cum omni palałino officio ^). Z państwa 
Franków wiemy, że król z panami naradza się narokach 
dworskich, które odbywały się przy sposobności uroczystości 



*) Tactius: Germania „Nec regihus infinita aut libera po- 

tetdae^. 
■) Wilhelm Sickel: Oeschichte der deutschen Słaat8verfas' 

sung bis zur Begrilndung des constitut Staats, I, 1879, 

str. 56 i oast 
■) die Kanige der Oermanen. VI, 1871, str. 149. 
*) Dabn: 1. c. 555. 

Wyds. filoiof. T. XXX. 9 



Digitized by 



Google 



66 

dworskich Przegląd wojska odbywał się w marca i maju. 
Wówczas zawiadamiano lad zgromadzony o ważniejszych 
postanowieniach, nieraz żądano jego akklamacyi. Jestto je- 
dyne wspomnienie dawniejszego stanowiska zgromadzenia 
ludowego *). 

W późniejszych czasach w Niemczech ze zwyczaju kró- 
lów przywoływania panów możnych do narad nad sprawami 
publicznemi, wyrobiło się prawne ograniczenie władzy kró- 
lewskićj. Z obowiązku bowiem lennego, stawienia się u króla 
na rokach dworskich (Hoffolge) wytworzyło się prawo stano- 
we (Reichsstandschaft), Rada królewska zdobyła sobie prawo 
do powzięcia uchwał stanowczych, urządzenie rady począt- 
kowo czysto administracyjne przemieniło się na zasadę kon- 
stytucyjną ; z rady królewskićj powstał sejm. Tym sposobem 
zdobyli sobie elektorowie, książęta i panowie prawo do ucze- 
stniczenia w sejmie, póżnićj także miasta. 

Gdy powstało w lerytoryjach niemieckich zwierzchni- 
ctwo krajowe, książęta tak samo jak królowie odbywali z pa- 
nami na rokach dworskich narady o sprawach krajowych. 
Z tych narad rozwinęły się mianowicie od 14 wieku, sku- 
tkiem połączeń rycerstwa i miast celem przestrzegania swo- 
bód krajowych, w poszczególnych terrytoryjach urządzenia 
stanowe '). 

Pierwotny ustrój Polski przedstawia nam silnie roz- 
winiętą władzę monarszą, tak, że na dworze panującego sku- 
piało się całe życie narodu, mimo to spotykamy także tutaj 
obok całój hierarchii urzędników dworskich „na dworze Bo- 
lesława Chrobrego radę przyboczną, z dwunastu jego oso- 
bistych przyjaciół złożoną, z którymi ustawicznie przebywał 
i w ważnych kwestyjach ich zdania zasięgał" •). 

Nie. chcemy tych przykładów rozszerzać nad miarę po- 
trzeby. Post w skrzętnie zebranćm dziele: ^Bausteine fUr 



') Brunner: Oeschichłe und Quellen des deutscken RechU 

(w encykl. Holtzekdorfpa 4 wyd. 1882) str. 2 1 2. 
■) Brunner: 1. c. 234, 235. 
•) BoBRZYŃSKi: Dzieje Polski. 1879, str. 80. 



Digitized by 



Google 



67 

eine alłgenieine Rechtswissenschaft auf vergleichend ethno- 
logischer Basis*' II, 1881, str. 135 — 142 zestawił szereg 
faktów z dziejów różnych, najdzikszych nawet szczepów, 
które dobitnie wykazują, że wszędzie, czy to najstarsi, czy 
wójtowie gmin, czy nrzędnicy dworscy lub państwowi, albo 
duchowni, albo członkowie domu książęcego otaczają panu- 
jącego, i tworzą jego radę przyboczną w najważniejszych 
sprawach politycznych. Gdzie władza królewska zupełnie jest 
wyrobioną, tam zależy od woli panującego, czy wnioski swo- 
jój rady przybocznej uwzględni lub takowe odrzuci; gdzie 
zaś władza królewska jest słabą, tam ta rada jest nader 
, wpływowym czynnikiem, która nieraz nawet ma prawo panu- 
jącego pozbawić tronu. Stanowisko i skład tćj rady zależą 
zresztą od historycznego rozwoju, i narodowych właściwości 
każdego państwa. Słusznie tedy autor ten zaznacza w dziele: 
jjDie Orundlagen des Rechts wid die Grundzilge seiner Enł- 
wicklungsgeschickte^ Oldenburg, 1884, str. 136 jako objaw 
powszechno-dziejowy, „że istnieje najwyższa rada państwa, 
złożona z najznakomitszych dygnitarzy, która w monarchicz- 
nćj formie rządowój stanowi przyboczną radę królewską, 
w innych formach rządowych zaś jest właściwćm kolegium 
rządzącóm". 

Wytłumaczenie tego zjawiska, że wszędzie u ludów na 
różnych stopniach cywilizacyi stojących spotykamy się z przy- 
boczną radą panującego, nie jest zbyt trudne. Bardzo trafnie 
wyjaśnił przyczyny istnienia Rady Stanu Wilhelm Lamoignon 
w mowie do Ludwika XIV: „Człowiek nie może sam dźwi- 
gać ciężaru panowania. Jakkolwiek rozległą może być jego 
intelligencyja, zawsze poglądy jego są ciaśnićjsze niż jego 
władza, a potęga jego umysłu nie odpowiada potędze jego 
państwa. Tylko Bóg może ogarnąć bezpośrednio wzrokiem 
swoim wszystko, co utrzymuje swoją potęgą. Panujący po- 
trzebiyą innych, którym mogą powierzyć część spraw, jakie 
inaczćj mogłyby ich poniżyć swoją poziomością, albo ich 
przygnieść swoim ciężarem. Potrzeba, aby wypożyczyli oczy, 
uszy i ręce, jeżeli chcą widzieć wszystkie działania, usłyszeć 



Digitized by 



Google 



68 

wszystkie prośby, zadosyć nczynić wszystkim potrzebom 
swoich poddanych. Potrzeba, aby wyszukali pośród nich osoby 
zdolne do pomocy przy pracach, i ażeby przelali na swoje 
ministerstwo część spraw, które sprowadzają pomyślność 
w ich państwie". 

Jeżeli w państwach, których przykłady przytoczyliśmy, 
instytncyja rady przybocznćj panującego niema charakteru 
organicznego, a jćj atrybucyje są niepewne i chwiejne, mia- 
nowicie częstokroć stosunek tćj rady do wyiszćj izby repre- 
zentacyi stanowćj nie dość jasno da się określić i częstokroć 
nawet z izbą wyższą się schodzi, Bada Stanu staje się 
instytucyją stałą i organiczną od okresu, kiedy władza kró- 
lewska się wzmacnia, zakres działania państwa wzrasta i po- 
myśleć należy o organizacyi urzędów — a zatćm od końca 
wieków średnich. Wszędzie powstaje tutaj Kada panującego, 
jako władza najwyższa pod najrozmaitszemi nazwami, jako 
privy council, conseil de roi, Geheimrathy Hofrathf Słaąisrath^ 
i rozwija się odtąd aż do czasów najnowszych. Cesarz nie- 
miecki n. p. naradzał się, jak inni książęta ze znakomitymi 
panami i prawnikami, gromadzącymi się pod przewodnictwem 
wicekanclerza, tak w sprawach odnoszących się do cesar- 
stwa, jak niemnićj do krajów dziedzicznych. Maksymilian 
urządził w miejsce takićj rady przygodnćj w r. 1501 stałą 
cesarską radę nadworną (Hofrath), która mu miała na piśmie 
przedstawiać opinie. Po kilku zmianach Ferdynand I w re- 
gulaminie z r. 1559 stosunek w ten sposób urządził, że spra- 
wy cesarstwa niemieckiego oddzielił od spraw krajów dzie- 
dzicznych, i tylko sprawy państwowe przekazał radzie na- 
dworoćj {Reichshofrath). Ta państwowa rada nadworna miała 
podwójne znaczenie, jako rada przyboczna w sprawach pań- 
stwowych, i jako sąd, zastępujący cesarza w sprawach sądo- 
wych. Oprócz tego miał cesarz swoje radę tajną, którćj 
opinii zasięgał tak w sprawach krajów dziedzicznych, jak 
niemnićj w sprawach cesarstwa. Wprawdzie kapitulacyje wy- 
borcze nie sprzyjały wpływowi Rady tajnćj, jednak nie mogły 
Cesarzowi zabronić zasięgania opinii przed wydaniem decy- 



Digitized by 



Google 



69 

zyi. Podobnie w terytoiyjach jeszcze w 15 wieka pod prze- 
wodnictwem kanclerza odbywały się narady z radcami za- 
ufanymi^ którzy albo byli urzędnikami stałymi i płatnymi, 
zwyczajnie także doktorami praw, albo z rycerstwa powoła- 
nymi na kilka tygodni. Z tych rad utworzono w 16 stuleciu 
stałe kolegium, zwane HofraOij Kanzlsi albo Regierung. Sku- 
tkiem tego niektóre sprawy zostały zastrzeżone panującemu, 
który takowe załatwili z najzaufańszymi doradcami. Tak 
powstało nowe stałe kolegium — rada tajna *). 

Im więcój w ciągu 17. i 18. wieku znaczenie urządzeń 
reprezentacyjnych upadało, a rozwielmożył się absolutyzm 
t z. państwa policyjnego, tćm więcój wpływ rad stanu sta- 
wał się doniosłym, a żadne ważniejsze zarządzenie publiczne 
z owych czasów nie było wydane, zanim w radzie stanu 
nie było przedyskutowane. Tym sposobem zajęły rady stanu 
poniekąd miejsce gasnącój reprezentacyi ludowój, z tą wsze- 
lako ważną zmianą, że gdy uchwały reprezentacyi ludowój 
były dla panującego stanowczemi, rada stanu miała tylko 
charakter informacyjny i doradczy. 

konstytucyjne rządy w obec tój instytucyi zachowały 
się tozmaicie. W przeważającój ilości państw Badę Stanu 
zatrzymano i tylko stosownie do organizacyi państw zrefor- 
mowano, w innych przynajmnićj możność ustanowienia Bady 
Stanu panującemu pozostawiono (jsik w Saksonii w §. 41 
konst), w innych takową pominięto (jak w Belgii), w innych 
wreszcie (jak w Austryi ust. z "/^ 1868 1. 60 i t. p., w He- 
syi ust. z *y^ 1875) takową po zaprowadzeniu rządów kon- 
stytucyjnych zniesiono. 

O państw obecnych mają Badę Stanu : Bawaryja, Alza- 
cyja i Lotaryngia, Francyja, Holandyja, Luksemburg, Prusy, 
Saksonia, Szwecyja i Norwegija, Bosyja, Portugalia, Dania, 
Serbia, Brazylia i Wirtembergia. 

Najdokładniój w samój konstytucyi państwa jest sta- 
nowisko Bady Stanu określone w Szwecyi, największą 
doniosłość dla państwa ma zaś Bada Stanu we Francy i. 



') Walter: Deutsche RechUgeschichte. 1857. L §. 344 i 365. 

/Google 



Digitized by ^ 



70 



gdzie przetrwała wszystkie barze konstytucyJDe i zmiany 
form rządowych. 

W Austryi rządy konstytucyjne -nie sprzyjały Badzie 
Stann. We Węgrzech nie przyszło wcale do skutku utwo- 
rzenie Rady Stanu, przewidziane w art III §. 19 ustaw z r. 
1848, w Austryi, istniejąca od wieków i kilkakrotnie refor- 
mowana Bada Stanu wprawdzie pat. ces. z *7t ^^^^ ^' ^ 
dz. p. p. była stosownie do potrzeb konstytucyjnych bardzo 
odpowiednio zorganizowaną i statut dla nićj został ogłoszo- 
nym, jednakże wnet przeciw nićj powstała oppozycyja^ a już 
podczas obrad nad konstytucyją grudniową z r. 1867, a mia- 
nowicie nad ustawą zasadniczą o trybunale państwowym, 
uchwaliła izba deputowanych Bady Państwa dnia 8 paździer- 
nika 1867 rezolncyją osnowy następującój : Wzywa się rząd, 
aby niezwłocznie wniósł projekt do ustawy, znoszącćj ces. 
pat. z 'V, 1861 o Badzie Stanu i statucie dla tćjże. Sprawo- 
zdawca Dr. Kremer uzasadniał tę rezolucyję w sposób na- 
stępujący: „Według statutu z '7t ^^^^ ^^ BAdsL Stanu radą 
swą wspierać cesarza i ministerstwo, i dawać opinie o pro- 
jektach do ustaw, rozporządzeniach i w sprawach innych. Za- 
kres działania Bady Stanu w rozstrzyganiu sporów o wła- 
ściwość i w sprawach spornych prawa publicznego miał być 
określonym ustawą osobną. W pierwszym względzie wię- 
kszość Bady Państwa na każdćj z poprzednich sesyj uznała 
niezgodność obecnego stanowiska i urządzenia Bady Stanu 
z rozwojem konstytucyjnego życia politycznego, i to zdanie 
objawiła stanowczo w następującój rezolucyi: 

Zważywszy, iż obecne stanowisko i urządzenie Bady 
Stanu może tćjże nadać wpływ szkodliwy na rozwój życia 
konstytucyjnego, wzywa się rząd, aby aż do posiedzenia naj- 
bliższego przedłożył projekt do ustawy o reorganizacyi rady 
stanu w tym duchu, aby takowa odpowiadała zasadzie od- 
powiedzialności ministrów i swobodnemu rozwojowi życia 
konstytucyjnego. 

Ówczesne wywody sprawozdawcy i obrady w izbie 
deputowanych dostatecznie wykazały, że stanowisko nieod- 
powiedziahiych doradców korony między nią a odpowiedział- 



Digitized by 



Google 



71 

nćm ministerstwem uważano za absolutnie niepodobne, i że 
pojmowano reorganizacyję R. St. tylko w tój myśli, aby 
takowa nabyła znaczenia jako trybunał do rozstrzygania spo- 
rów o właściwość i innych spraw spornych z dziedziny 
prawa publicznego. 

Ówczesny minister Stanu sam na 49. posiedzeniu izby 
deputowanych z *7ii 1863 przypuścił, że R. St. może stać 
się zbyteczną, w miarę jak zostanie przeprowadzoną konsty- 
tucyja we wszystkich częściach państwa, a mianowicie wła- 
dza ustawodawcza dozna przeobrażenia. 

Jeżeli rząd ówczesny uznał możność zniesienia R. St 
w przyszłości, rząd obecny jak się zdaje, już faktycznie jest 
przekonanym, że R. St. w swćj działalności doradczćj nie- 
tylko nie przysporzyłaby korzyści, lecz przeciwnie wywarłaby 
wpływ szkodliwy na szybkie ułożenie projektów ustawo- 
dawczych. 

W rzeczy samćj dziś, gdy istnieje ustawa o odpowie- 
dzialności ministrów, i w krajach austryjackich przez rewizyję 
konstytucyi lutowój rozpocząć się ma prawdziwe życie kon- 
stytucyjne, nikt nie może ^ lęcój wątpić, że stanowisko R. St 
jako nieodpowiedzialnego doradcy korony stało się niemo- 
żliwe, nawet wprost niezgodne z konstytucyją. 

Lecz także w innym względzie, w którymby jeszcze 
R. St mogła dojść do znaczenia, stała się ona dziś zbyteczną, 
ponieważ jćj domniemany zakres działania w sporach o wła- 
ściwość i w sporach z tytułu prawa publicznego przeszedł 
na trybunał państwowy**. 

Rezolucyję tę poparł jeszcze dep. Schindleb argumen- 
tami, wcale do rzeczy nie należącemi, a wreszcie dowcipami 
wątpliwćj wartości. Porównywrf Radę Państwa ze zegarem, 
mianowicie izbę Panów ze skazówką godzinową, a izbę depu- 
towanych ze skazówką minutową, R. Stanu zaś ze zegarem, 
któremu brakują obie skazówki: j^Fllr eine solche Maschine 
haben wir in Oesterreich kein GM und keine Ltist^ ^)» 



') Stenogr. Protoc. d. Ahgeordnetenhmises IV Session. Wien^ 
1869, I Bd. 776—778. 



Digitized by 



Google 



72 

Skutkiem tćj rezolucyi przedłożyło ministerstwo Auers- 
perga Karola jaż na posiedzeniu dnia 27 lutego 1868 okla- 
skami powitany projekt do ustawy o zniesieniu R. S. Przy 
pierwszćm czytaniu dnia V, 1868 prezydent ministrów oświad- 
czył, że rząd nie uznaje nawet potrzeby uzasadnienia tego 
wnioskU; po czćm przekazano projekt komisyi konstytucyjnej. 
Drugie czytanie miało miejsce dnia '*/, 1868. Sprawozdawca 
Schindler nie zadał sobie wiele pracy, by zniesienie R. S. 
uzasadnić. Kilkoma uwagami zbył całą sprawę, mówiąc, że 
przez zmianę konstytucyi wykazała się niemożność dalszego 
istnienia R. S., która była urządzona dla całego państwa; 
że zatćm nietrzeba tracić wiele słów, lecz powitać ustawę 
znoszącą R. S. z radością, jako rzecz odpowiadającą tak po- 
litycznemu położeniu, jakotćż potrzebom politycznym krajów, 
w Radzie Państwa reprezentowanych. Wniosek ten bez dysku, 
syi w drugiem i trzeciem czytaniu został przyjętym '). Rów- 
nież szybko uporano się z wnioskiem do ustawy, znoszącćj 
R. S. w izbie panów. Wniesiony tamże "/s 1868, przyjętym 
zosti^ dnia 29 kwietnia 1868 w drugiem i trzeciem czytaniu. 
Sprawozdawca Pepitz powtórzył tylko w skróceniu bardzo 
krótkie wywody referenta izby niższćj, utrzymując, że dalsze 
trwanie R. S. tak jak ona była ustanowioną w art II pa- 
tentu lutowego z r. 1861, nie odpowiada zmienionym stosun- 
kom konstytucyjnym i nie da się pogodzić z ustanowionemi 
dla obu połów monarchii odrębnemi ministerstwami '). 

Co najwięcój uderza, je^t owe grobowe milczenie ze 
strouy znakomitych członków R. S., jak Lichtenfelsa, Hocka^ 
którzy w Izbie Panów nie podnieśli głosu w obronie insty- 
tucyi na śmierć skazanćj. 

Skutkiem tćż tak wszechstronnćj zgody i Rządu, i obu 
izb Rady Państwa, zosti^a ustawą z dnia "/« 1868 1. 60 dz. 
p. p. Rada Stanu zniesioną. 



O 1. c. m Bd. 2176. 

*) Stenographische Berichu: Herrenhaus 38 Sitzung der 4, 

Session v. "/^ 1868^ str. 767. 



Digitized by 



Google 



73 



Odtąd niema w Aastryi Bady Stanu; v/ innych zaś 
państwach niemieckich także bardzo mało słychać było 
o istniejących tamże Radach Stanu. Czytamy nawet jeszcze 
w dziele o niemieckióm prawie politycznym, w r. 1878 przez 
Jerzego Meyera napisanem (str. 263 uw. 4), jakoby pruska 
Rada Stanu od r. 1848 faktycznie przestała istnieć. 

Tymczasem w najnowszych czasach mnożą się właśnie 
w Niemczech, a mianowicie w Prnsiech 8>mptomaty, wyka- 
zujące dążność utworzenia obok ciał reprezentacyjnych jakie- 
goś organu doradczego, jak utworzenie rady gospodarczćj, 
a w Prusiech król. rozp. z *V^ 1884 ') odnawia i uzupełnia, 
pod przewodnictwem następcy tronu, ową Radę Stanu, którą 
przyzwyczajono się uważać za nieżywotny i gasnący za- 
bytek absolutyzmu. 

Zachodzi więc pytanie, czy to powołanie do życia Rady 
Stanu jest może tylko symptomatem reakcyi, albo czy głębsze 
powody, wyjawiające pewne wady rządów parlamentarnych 
i ministeryjaln} eh, skłoniły do odnowienia tćj zapomnianćj 
instytucyi? Pytanie to w obec najnowszych objawów w Pru- 
siech nabrało aktualnego interesu, a rozbiór takowego tćm 
większą także dla nas ma doniosłość praktyczną, o ile we 
wielu względach w Austryi idą za przykładem Prus. 



H. Rada Stanu w monarchiach nieograniczonych. 

Nikt o tćm nie wątpi, że Rady Stanu w monarchiach 
nieograniczonych są wielce pożyteczną instytucyją, wyksztid- 
ciiy się one nawet jako organiczne urządzenie państwowe 
za rządów monarchii absolutnćj. 

We Francy i reguluje szereg ordonansów od r. 1413 
—1738 zakres rady stanu. Z początku istniała tamże przy- 
boczna Rada Królewska dla wszystkich spraw sądowych 
i administracyjnych, póżnićj jednak oddzielono sądownictwo 



^) Deutacher Reichsameigisr und kUn. preusa. StaaUameiger 
von % 1884. N. 141. 

Yfjdz. filosof. T ZIX. 10 



Digitized by 



Google 



74 



od administracyi ; dla spraw sądowych powstały parlamenty, 
dla innych spraw wyłącznie panującemu zastrzeżonych Rada 
Stanu, zwana początkowo Parhir au roty póżnićj Comeil d* 
Źtatf Conseil du Roi^ a zebranie pełne Grand ConseiL Do 
zakresu działania tćj Rady, którćj przewodniczył król, a w jego 
zastępstwie kanclerz, należały wszystkie sprawy, które do. 
tykały interesu publicznego. Policyja, środki finansowe, środki 
komunikacyjne, potrzeby armii i marynarki, codzienne sprawy 
polityczne, które wymagały szybszój decyzyi, aniżeli na to 
pozwalał powolny bieg spraw sądowych, i które musiały być 
rozpatrywane ze stanowiska' wyższego i rozleglejszego, niż 
go może dać widok ściśle prawniczy; wszystkie te sprawy 
należały do R. St, w którćj skład musiały tćż wchodzić 
osoby należące do wszystkich gałęzi służby administracyjnćj 
zewnętrznćj i wewnętrznćj Franoyi. R. St. przygotowywała 
ustawy i rozporządzenia, interpretowi^a przepisy prawne, za- 
łatwiała spory o właściwość i spory skarbowe, była nawet 
sądem kassacyjnym od orzeczeń parlamentu. Ten ogrom spraw 
należących do atrybucyi R. S. wymagał pewnego podziału 
rady na szczególne oddziały. Ordonanse z r. 1644 i 1657} 
niemnićj edykt z '/^ 1687 uskuteczniły ten podział i uregu- 
lowały zakres działania R. S., która w tym stanie z mi^emi 
tylko zmianami pozostała do r. 1789. 

Rada Stanu podzielona była na 5 wydziałów: a) Con- 
seil d* Etat, w ściślejszem słowa tego znaczeniu, zwany także 
Conseil cT en hauł^ albo Conseil des affaires itrangires zaj- 
mował się sprawami zewnętrznemi, b) Conseil des diphches 
zajmował się sprawami administracyi wewnętrznćj, c) Conseil 
royales de finanses sprawami skarbowemi, d) Conseil du com- 
merce sprawami handlowemi, wreszcie e) Conseil dis partiea 
albo prive zajmował się sprawami sądowemi królowi zastrze- 
żonemi (la justice r(tenue)y kassaeyją wyroków sądowych, 
wykonaniem ed^^któw i t. d. Ordonanse z r. 1737 i 1738 
regulowały bliżćj postępowanie R. S. 

Chcąc określić działalność R. S. za czasów dawnego 
królestwa we Francyi, znaczyłoby tyle, co napisać historyję 



Digitized by 



Google 



76 

wewnętrznej adniinistracyi Francnskićj z owych czasów, bo 
nie było ważniejszój i głośniejszej sprawy, któraby była 
przyszła do skutku bez jój udziału ').,Najznakomit:$ze nazwi- 
ska, jak : Colbert, Yiłleroy, Seguieb, d' Aguesseau spo- 
strzegamy między jćj członkami, a co szczególnie uderzają- 
cym jest zjawiskiem, Ludwik XIV, ów autokrata najczystszój 
krwi, który siebie identyfikował z państwem (f Etat c' esł 
wwn), wysoce cenił usługi R. S. Przedkładając jój "/g 1665 
plan reorganizacyi całego ustawodawstwa, wyrzekł pamiętne 
słowa: „że używać będzie pomocy tój instytucyi podczas 
całego swego panowania^. To tćż czytamy na wszystkich 
ważniejszych aktach i ustawach Ludwika XIV: „d ces cau- 
868 de V avi8 de notre conseil et de notre certaine science, 
pleine pumanse et autoritd royale etc''... Na jednym tylko 
akcie z r. 1685, odwołującym edykt Nantejski, nie czytamy 
dodatku: „de r avi8 de notre coiiseil^ ^ król zatóm postąpił 
samowładnie i nie zasięgnął opinii swojój rady, która może 
byłaby tego kroku niedopuściła. 

Tak wykazała R. S. za rządów królewskich we Fran- 
cyi swoją żywotność i użyteczność '). 

Podobnie angielskie Privy Council jest starą instytucyją 
Rady Erólewskićj. Gneist przedstav\ia nam w krótkich za- 
rysach rozwój i znaczenie tćj instytucyi •). „W Anglii poja- 
wia się R. S. najpierw jako: „coneilium continuum^ w stóleciu 
po wydaniu ustawy j^magna Charta^. Monarchia była w walce 
z klasami posiadającemi zniewoloną zorganizować z najwyż- 
szych urzędników korony władzę stałą, ażeby ze systematu 
rządów osobistych dojść do prawidłowego i stałego załatwie- 



V Tacquevilłe mówi o tćj radzie stanu, że ona była ^tout 
Łl la foU cour supremę de justice, tribuntU supremę 
administratif f conseil du gouv^imem€nt^ qui discute et 
propose la plupart des lois, Jixe et repartit V impot, 
etablit les regles generales, qui doivent diriger les agents 
du gouvernetnent^ . 

*) Błock: Diet. de la poL i Diet. de I' adm, franc. art. 
Conseil' d' Elat. Aucoc: La conseil cf dtat 1876. 

*) art StaaUrath w Iiechtslexicon Hołtzendobffa. 



Digitized by 



Google 



76 

nia czyuności państwowych. W czasie panowania Edwarda 
I. II. i in. (1272—1377) zyskuje rada stałą inicyjatywę we 
wielkiem ustawodawstwie. Na posiedzeniach, w których biorą 
także udział znakomici duchowni i świeccy panowie, wydaje 
ta korporacyja, jako Magnum Conailium albo Parlamentum 
owe zasadnicze ustawy, które jeszcze dzi6 stanowią podstawę 
konstytucyi angielskiój, podczas gdy Izba niższa zajmuje 
jeszcze stanowisko podrzędne. Jeszcze raz w póżniejszćj 
epoce reformacyi, nabywa Bada Królewska jako nPrivy Coun- 
cii** inicyjatywę w ustawodawstwie, ona rozrządza nadzwy- 
czajnemi prawami rządowemi i karnemi, które do przepro- 
wadzenia reformacyi były konieczne. 

Privy Council dochodzi do kulminacyjnego punktu swego 
znaczenia w epoce Tudorów, a obok niego parlament zdaje 
się tracić swoją moralną samodzielność. W następnym wieku 
jednak zwalcza dynastya Sztaartów razem z Priry Council 
ustrój parlamentarny w ogóle, dąży do obalenia ustawodaw- 
stwa przez rozporządzenia, do zwalczenia stanowego prawa 
podatkowego i miejscowego samorządu przez jurysdykcyję 
administracyjną R S. W walce tój zwycięża parlament, 
a pokonane królestwo musi zrzec się sądownictwa admini- 
stracyjnego R. S. (Izby gwieżdzistćj) i nadużywanych praw 
nadzwyczajnych. Zakres działania R. S. odtąd się rozdziela. 
Sądownictwo administracyjne przechodzi na lokalne organy 
samorządu pod kontrolą sądów państwowych, inicyatywa zaś 
do ustaw i zarządzeń rządowych przypada mniejszemu wy- 
działowi R. S. (gabinetowi. Radzie ministrów), który już ist- 
niał za Sztuartów, a odtąd staje się dźwignią rządów parla- 
mentarnych. Ministrowie wykonywują swoją władzę jeszcze 
dziś jako członkowie rady stanu, któi7m powierzono szcze- 
gólne departamenty i pozostają zwyczajnie dożywotnimi człon- 
kami Prwy Council, które liczy do 200 członków. Rzadko, 
i tylko do aktów ceremonialnych zwołują wszystkich członków 
R, S., do zwykłych czynności rządowych zwołują tylko człon- 
ków każdoczesnego ministerstwa. Rozporządzenia wydane 
przez panującego po przesłuchaniu R. S. (Ordres in Council) 



Digitized by 



Google 



77 



w samćj rzeczy są tylko nchwałami jR. ministrów. Główne 
czynności S. S. należą obecnie częścią do rady ministi-ów, 
częścią do parlamentu, częścią do trybunałów państwowych, 
częścią do władz samorządu. Tylko w sprawach kolonialnych 
i kościelnych zachował Privy Council resztki swojćj jnrys- 
dykcyi* *). 

Do tćj ogólnój charakterystyki dzisiejszćj Rady Stanu 
w Anglii; która ma tytuł: „Her Majeaiy^s Most Honorable 
Pnvy CauncU^, dodać musimy kilka uwag. 

Co do zakresu działania różnić należy zakres 
ustawodawczy; rządowy i sądowy Rady Stanu. 

1) Fnnkcyja ustawodawcza R. S., dzisiaj przez ściślej- 
szy jćj wydział (gabinet) spełniana, polega na udziale w wy- 
dawaniu rozporządzeń królewskich {ordera in council)^ ogła- 
szanych w formie proklamacyj i ordonansów. Zakres tych 
rozporządzeń jest w obec ustawodawstwa parlamentarnego 
szczupły, jednakże ma jeszcze wielkie znaczenie w sprawach 
zagranicznych; wojskowych i komunikacyjnych (n. p. co do 
zakazów wywozu pewnych towarów), niemnićj co do ustawo- 
dawstwa dla tych kolonij, które nie mają własnego ciała 
prawodawczego. Zresztą może król z Radą Stanu wydać 
tylko rozporządzenie wykonawcze powołane lub zastrzeżone 
w ustawach. 

2) Funkcyje sądowe R. S. po zniesieniu Izby gwiaź- 
dzistej za Karola I. (16 cap. lOj są bardzo ograniczone, zacho- 
wały się jednak ślady tychże. Najpierw ma Privtf Council 
prawo zarządzenia dochodzeń przy przestępstwach przeciw 
rządowi i przekazywania tychże sądom zwyczajnym. To prawo 
dziś spoczywa, jednakże w sprawach wielkiój wagi może być 
ustanowiona komisya śledcza królewska, jak przy badaniu cho- 
roby umysłowćj Jerzego III, w przypadkach nielegalDych mał- 



') Por. Gneist; Das engliache Yerwaltungsrecht der Oegen- 
fcart in Yergleickung mit dem Deutschen Terwaltungs- 
syeteme. 3 Aufl. 1 Bd. 1883, str. 187—208. Homebsham 
Cox : Die Staatseinrichtungen. Englands^ ilibers. v. Kt^HNB. 
Berlin, 1867, str. 197—230, 432—438, 676—686. 



Digitized by 



Google 



78 

żeu8tiv w rodzinie królewskićj. Po wtóre ma jeszcze Pr. c 
sądownictwo w sprawach międzynarodowych zaborczych, 
w sprawach kolonialnych i Indyj wschodnich, jest najwyższą 
instancyją nad sądami dnchownemi; i ma wpływ, jeżeli idzie 
o nznanie kogod za chorego na nmyśle. 

3) Fnnkcyje rządowe sknpiły się wprawdzie w Ba- 
dzie ministrów (w gabinecie), utrzymał się jednak udział 
JPrtt^ CwneU w sprawach, mających trwałe znaczenie dla 
familii królewskićj i państwa, w ogóle w takich aktach pań- 
stwowych, których wpływ sięga po za byt chwilowego mini- 
sterstwa. Ważne wydarzenia w rodzinie królewskiój, jak mał- 
żeństwa, zezwolenia na związki małżeńskie bywają ogłoszone 
na pełnóm posiedzeniu Priw/ Council. Przy zmianie panują- 
cego zgromadza się B. S., wydaje proklamacyją podpisaną 
przez wszystkich na posiedzeniu obecnych członków, roz- 
kazi\je lordowi kanclerzowi przytwierdzenie wielkiój pieczęci, 
proklamuje nowego panującego, odnawia przysięgę urzędową 
i poddańczą, poczóm nowy panujący na uroczystem posie- 
dzeniu daje zapewnienie o intencyi dobrych rządów, i pod- 
pisuje przysięgę wymaganą* Jeżeli się zmienia ministerstwo, 
ustępujący ministrowie składają na posiedzeniu R. S. pieczę- 
cie rządowe w ręce panującego, poczóm wstępują członkowie 
nowego gabinetu, odbierają od królowój pieczęcie, złożywszy 
poprzednio, jeżeli nie należeli do R. S., przysięgę jako człon- 
kowie tój Rady. Postanowienia królewskie o zwołaniu, od- 
roczeniu i zamknięciu parlamentu ogłoszone bywają w nąj- 
uroczystszój formie uchwały R. S. Szeryfowie angielscy 
corocznie bywają stanowczo mianowani na posiedzeniu R. S. 
Król nadaje niektóre koncessyje na podstawie uchwiJ:y R. S., 
mianowicie prawo miejskie według Municipal Corporation 
Acł z T. 1838, może także przywileje przeciw przedrukowi 
nadać zagranicznym artystom i literatom, z zastrzeżeniem 
wzajemności, i t. d. 

I w tym uszczuplonym zakresie bardzo rzadko przed- 
miot przychodzi pod obrady rady pełnój, któryby poprzednio 
nie był uchwalonym na Radzie ministrów lub w specyalnyeh 
oddziałach R. S. 



Digitized by 



Google 



79 

l^kie wydziały (commitŁeea) R. S. są albo przemijające 
albo Btałe. Utworzenie komitetów przemijających polega na 
przywileju królewskim zbadania urzędowego różnych stosun- 
ków w państwie i w kościele. Właśnie w nowszych czasach 
utworzenie takich komisyj badawczych (Commisrions of In- 
quiry) jest bardzo częste^ celem przygotowania różnych reform 
i projektów ostawodawczych. W r. 1880 koszta tych komi- 
tetów wynosiły 41.411 fnt szt, które były ustanowione dla 
reformy uniwersytetów, ustawodawstwa kolejowego, i t. d. 

Ważniejszemi są wydziały stałe, które stały się prawie 
osobnemi urzędami. Tataj należą: 1) urząd handlowy, 
2) EducaHon Department, które dwa wydziały sti^y się samo- 
istnemi departamentami ministeryjalnemi, i 3) oddział sądowy 
(ludicial Committee of the Privy Council), załatwiający wszyst- 
kie fnnkcyje sądowe R. S. i spory sądowe panującemu za- 
strzeżone, jako sąd szczególny. 

Członkiem R. S. może być każdy obywatel angiel- 
ski z urodzenia, naturalizowani zaś tylko wówczas, jeżeli 
natnralizacyja nastąpiła przez akt parlamentu. Członków R. 8. 
mianuje król bez żadnych formalności, po złożeniu przysięgi 
stają się oni Privy Councillors na czas życia panującego, 
który ich mianował, tenże może ich jednak uwolnić od urzędo, 
jeżeli to uzna za stosowne. Mimo tego postanowienia jest 
według zwyczaju urząd Radcy Stanu dożywotnim, bo jak- 
kolwiek formalnie ich godność gaśnie w 6 miesięcy po śmierci 
panującego^ nowy panujący zwyczajnie zatwierdza dawnych 
członków R. S. Wykreślenie zaś z listy jest aktem bardzo 
rzadkim. Zasady, jakich się trzymają przy powołaniu Rad- 
ców Stanu są następujące. W Radzie Stanu mają zasiadać 
oI>ecni ministrowie, niemnićj urzędnicy niżsi, piastujący urząd 
ważny, oprócz tego znakomici członkowie parlamentu. 

Zasiadają tedy w R. S. członkowie gabinetu każdo- 
czesnego, oprócz tego także dawniejsi ministrowie, szefowie 
departamentów niektórych wyższych urzędów, którzy nie na- 
leżą do rady ministrów, jak wicekanclerze, prezydenci sądów, 
sędziowie sądu admiralicyi i sądu ducłiownego, niektórzy 
sędziowie., ^fydent izby niższćj, niektórzy posłowie dyplo- 



Digitized by 



Google 



80 

matyczni, jenerałowie, gaberoatorowie wielkich kolonii^ pod- 
sekretarze stanu. 

Z członków izby lordów zasiadają w R. S. zwyczajni 
arcybiskupi z Canterbury i Jork, biskup Londyński, zasłużeni 
członkowie izby lordów aż do sfer najwyższych, t j. człon- 
ków pełnoletnich domu królewskiego. Lista członków obej- 
muje około 200 nazwisk, a Gneist mówi o składzie R S.: 
„ Wie in frUheren Jąhrhunderten verkdrpert $ich im Frivy 
CouncU die Yereinigung von Besitz und Amt^ insbesondere 
auch von Oberhaus und Unterhaua, in einer gemeinaamen 
Ehrenstellung fUr den Jjienst des Staatee^ (1. c. 192). 

Podobne stosunki wyrobiły się także w krajach Nie- 
mieckich, a w szczególności w Prusiech i w Austryi. 

W Prusiech aż do początku 17 wieku była admini- 
stracyja bardzo prostą. Elektorowie posługiwali się w miarę 
potrzeby Radą, złożoną częścią z rycerstwa, częścią z praw- 
ników stanu mieszczańskiego. Pierwsze miejsce w hierarchii 
radców zajmował kanclerz, który w zwyczajnych czynno- 
ściach rzadko kiedy zasięgał opinii innych radców. Zakres 
R. S. zresztą nie był dokładnie określonym, każdy Radca 
mógł mieszkać gdzie mu się podobidio i tylko mii^ obowią- 
zek stawienia się na wezwanie elektora i przyjmowania zle- 
ceń do objeżdżania kraju. Większego znaczenia nabierała 
R. S. w przypadkach, gdy elektora nie było w kraju, wów- 
czas bowiem pod przewodnictwem namiestnika obejmowała 
rządy. Rada Stanu w czasie kilkakrotnych zastępstw panąją- 
cego tak ważne państwu oddała usługi, że elektor Joachim 
Fryderyk postanowił urządzić z nićj stałe i najwyższe kole- 
gium rządowe, co nastąpiło rozp. z "/,, 1604. Dnia 5 stycz- 
nia 160d rozpoczęła ta instytucyja swoją działalność. „Korzy- 
ści, jakie sprowadziło zaprowadzenie najwyższój władzy pań- 
stwowćj dla całćj administracyi, były bardzo wielkie; jćj 
zawdzięczają Prusy początek owój jednolitćj administracyi, 
którą się jeszcze dziś to państwo odznacza^. Wadą urządze- 
nia pierwotnego R. S. była ta okoliczność, że nie było sto- 
sownego w nićj podziału pracy, w nićj bowiem wszyscy 



Digitized by 



Google 



81 

wszystkiem się zajmowali. Z tego powoda już następny ele- 
ktor Jan Zygmunt utworzył kilka specyjalnych departamentów. 

Największe znaczenie miała B. S. w wieka 17| późnićj 
gdy Prusy stały się królestwem, wpływ R. S. stał się mniej- 
szym, zwłaszcza, ie dla niektórych gałęzi administracyi, 
które dawniój załatwiano przy udziale R. S., utworzono wła- 
dze osobne. Z końcem 18. wieku należały do zakresu dzia- 
łania B. S. sprawy dyscyplinarne urzędników administracyj- 
nych^ opinie o wnioskach do ustaw i sprawy^ W których 
król zażądał przesłuchania £. S. Cały punkt ciężkości rzą- 
dów jednak przeniesiony został do departamentów miuistery- 
jalnych, a R. S. tylko podrzędne zajmuje stanowisko. 

Gdy po klęskach Napoleońskich w r. 1806 zaczęto my- 
śleć o daleko sięgających reforibach administracyjnych^ zwró- 
cili tak Altenstein, jak Hardenberg i Stein uWagę na 
wadliwą organizacyję władz centralnych. Dwa memoryjiiły 
Steina z "Z* 1806: „Darstdlung der felderhaften Organi- 
satlon des Oąbinets^ i zawierający cały plin organizacyjny: 
^Bericht Uber die oberste Leitung der OeechUfti'^ z "/„ 1807 
stanowiły podstawę późniejszego urządzenia państwa. Stein 
opierał się na tój zasadzie, że panujący W przyszłości utrzy- 
nrjrwaó winien ścisłą i bezpośrednią łączność z osobami, 
które stoją na czele administracyi. Uwydatnił potrzebę R. S;, 
która miała królowi ułatwić czynnośei rządowe i być dla nich 
bardzo korzystną. Oprócz tego opracował Stein wniosek orga- 
nizaeyi najwyższych władz państwowych dnia "/j^, 1808. 
W tym elaboracie rozumi Stein przez R. S. ogół wsfcys&icb 
ministrów i radców tajnych, uważa ją jako władzę najwyż- 
saą^ bezpośrednio pod okiem królewskićm działającą; Roz- 
porządzeniem z '7|j 1808 król wnioski Steina potwierdził 
i zorganizowi^ w myśl tych wniosków R. S. 

To rozporządzenie jednak z powodu ówczesnych zawi- 
kłań politycznych nic było wykonane, wydano tylko obwiesz- 
czenie t '7,, 1808, na czele którego czytamy: „Najwyżsty 
ogóhiy kierunek całćj administracyi państwowćj łączy śię 
w R. S. pod naszym bezpośrednim nadzorem. Bliższe posta- 
nowienie o organizacyi R. S. zastrzegamy sobie na póżnićj". 

Wydł. filoTOf. T. XIX. 11 



Digitized by 



Google 



«2 

Organizacyja zapowiedziana R. S. nastąpiła rzeczywiście król. 
rozp. z '7,^ 1810. Nie była ona władzą wykonawczą, dojój 
zakresu należały sprawy ustawodawcze; normy ustroju i admi- 
nistracyiy sprawy zagraniczne, nie wyłączając umów między- 
narodowych i aliansów, wszystkie te sprawy ogólniejszego 
interesu, względem których między poszczególnymi mini- 
strami istnieje różnica zdań, badanie sprawozdań rocznych 
o stanie administracyi w poszczególnych gf^ęziach służby pu- 
bliczno). Także to rozporządzenie nie weszło w wykonanie, 
bo niepewne stosunki zagraniczne nie dozwalały na przeprowa- 
dzenie daleko sięgających reform, poprzestano więc na za- 
mianowaniu kanclerza państwa (Hardenberga). 

Dopiero po ukończeniu wojen Napoleońdkich przystą- 
piono do utworzenia R. 8., która na zasadzie rozp. król. 
z *7s 1^^*^ ^^^^ ^' o^Ai'<^ 1817 rozpoczęła swoją działal- 
ność. Według tego postanowienia jest R. S. najwyższym 
organem doradczym panującego ; ustanawia zasady dla admi- 
nistracyi, jednakże nie zajmuje się administracyją wyko- 
nawczą. Do jój zakresu należą obrady nad ustawami, normami 
konstytucyjnemi i administracyjnemi, ewentualnie nad zmia- 
nand tychże; obraduje ona nad ogólnemi zarządzeniami admi- 
nistracyjnemi, do których ministerstwa nie są upoważnione, 
tak że wszelkie wnioski odnoszące się do zmiany, zniesienia 
lub autentycznego ttumaczenia ustaw i urządzeń, przed san- 
kcyją królewską, muszą przyjść pod obrady R. S. 

Członkami R. S., która obradowała pod przewodnictwem 
króla lub ustanowionego przez tegoż prezydenta, byli ksią- 
żęta domu królewskiego, liczący więcćj niż lat 18, prezydent 
ministrów, ministrowie, marszi^kowie polni, sekretarze stanu, 
prezydent trybunału najwyższego, najwyższćj izby obrachun- 
kowćj, referent nadworny spraw wojskowych, jenerałowie 
komenderujący i prezydenci starsi, jeżeli byli w Berlinie 
obecni, wreszcie urzędnicy, których król jako godnych za- 
ufania powołał do R. S. Ci wszyscy członkowie stanowili 
pełne posiedzenie, jeżeli ich było najmnićj 15. Celem przy- 
gotowania spraw na pełne posiedzenie była R S. podzielona 
na oddziały, których skład król co roku oznaczał. 



Digitized by 



Google 



83 

Tak utworzona R. S. doznała ważnćj zmiany przez 
rozp. król. z 6 stycznia 1848, które zniosło przepis, że wszyst- 
kie ustawy tylko z# pośrednictwem R. S. mają być królowi 
do sankcyi przedkładane, i że spory o zakres działania po- 
szczególnych ministerstw należą do R. S. Oprócz tego zaszła 
ta ważna zmiana, że oprócz pełnego zgromadzenia i stałych 
oddziałów, wprowadzono także ściślejsze zgromadzenie, któ- 
remu prawidłowo miały być przedkładane wnioski do ustaw. 
Przez to postanowienie znaczenie R. S. upadło ; jednakże to 
upośledzenie nie trwało długo, bo już rozp. z 'Vi 1852 zo- 
stała R. S., którój posiedzenia przez poruszenia rewolucyjne 
r. 1848 doznały przerwy, znowu przywróconą, a 4. lipca 1854 
nastąpiło ponowne jćj otwarcie. Posiedzenie to o tyle jest pa- 
miętnóm, że na nióm wprowadzono najpierw do grona R. S. 
dzisiejszego następcę tronu niemieckiego, niemnićj księcia 
Bismarka (wówczas tajnego radcę legacyjnego). Posiedzenie 
to w prasie berlińskićj bardzo chłodno było powitane, więcćj 
znaczącym jest artykuł, który o nióm napisała wówczas po- 
wszechna „Gazeta Augsburska^. „Odkąd Prusy mają kon- 
stytucyję, dopiero okazige się rzeczywista potrzeba R. S. 
Ministerstwo i izby bardzo mało okazują zdolności do sfor- 
mułowania ustaw, a przyczyny tego zjawiska w tćm szukać 
należy, że polityczne stanowisko obu tych czynników ma 
wpływ przeważający na układanie ustaw. U członków R. S. 
takie względy uboczne daleko mniejszy wpływ wywierają, 
i w tćm upatrują rękojmię skuteczniejszego rozwoju ustawo- 
dawczo} działalności państwa. Z wyboru nowych członków 
R. S. można być zadowolonym. Są to po największćj części 
ludzie inteligentni i stałego charakteru, nie hołdujący skraj- 
nym kierunkom politycznym. Erasomówstwo nie rozwinie się 
w tćm towarzystwie praktycznćm, a mowy przepełnione ideo- 
logią muszą poszukać miejsca gdzieindzićj". 

Według rozp. z 'y,^ 1854 opinie R. S., zanim dosta- 
wały się do panującego, miały być komunikowane minister- 
stwu, które takowe panigącemu z odpowiedniemi wnioskami 
przedkładało. 



Digitized by 



Google 



84 

Regtytacyja B. S. w r. 1854 dała powód do debat par 
lamęntarnych w komisyi badietowńj sejmu pruskiego^ która 
7i 1866 wstrzymała uchwałę nad odDoteą pozycyją wydat- 
ków wzywając rząd, aby przedłożył memoryał, tak iżby można 
było sobie zdać sprawę, czyli odnowienie R. S. zgadza się 
z konstytucyją. Rząd w memoryale z Vi 1865 uzasadnił po- 
trzebę R. S. tą uwagą, że doświadczenia lat ostatnich wylm- 
Toiy koniecznoió poddania ważniejszych projektów ustawo- 
dawczych, zanim takowe do izb zostaną wniesione, wstępnym 
badaniomi czyli zgadzają się z inneml ustawami krajowemi 
Do takiego badania jest R. S. złożona z mężów stanu, do- 
ńwiadczonycb w różnych gałęziach administracyi, szczególnie 
uzdolnioną. Zaprowadzenie konstytucyi z r. 1861 wpłynęło 
tylko o tyle na stanowisko R. 8., że takowa nie może byó 
obecnie ostatnią instancyją doradczą w sprawach ustawoda?^ 
czych; mimo to jednak może ona w przys^ości badaniem 
projektów do ustaw i yrydawaniem opinii w innych ważnycłi 
sprawach oddać królowi i krajowi ważne uringL Jak i^emOi- 
ry^ wykazywał dalój^ odnowienie R. S. nie wymagało ze- 
zwolenia izb^ ponieważ R. S. był^ ustawą wprowadzoną, 
a ta ustawa nie zosti^ zniesioną. Zresztą R. S. w żadn^ 
nie pozostaje sprzeczności z konątytucyją, bo jój opinie ani 
nie mają wpływu stanowczego na uchwały parlamentem ani 
na postanowienia ministrów. 

Większość komisyi budżetowój przychylna się dnia 20 
stycznia 1865 do zapatrywań rządu i stwierdziła dosłownie: 
„ćUe Erfahrungen der letzten Jahre haben daa BediŁrfnias eu 
eimr U7nfa$»6uderm Yorberathung^ der GeseŁzentwUrfe , ah 
ihnen im hetnfffendmk BesAortrMiniaten^io za Theil werden k^nne, 
aU&rwdTta sehr fuhlbąr gemackt^, W debatach parlamentar- 
nych prawie wszyscy mówcy za R. S. się oświadczyli. Tylko 
jeden mówca (Ktihne) uważał istniejącą R. S. za niezgodną 
z konstytucyją i pragnął tylko jćj zmiany; uznał jednak, że 
R. 8. jest inatytucyją bardzo dobrą, skutecznym środkiem 
przeciw ministeryjalnćj jednostronności i przewadze biuro- 
kracyi. Komisarz rządowy Costenoble uwydatnił ważność 
R. S. przez zbadanie^ czy projekty ustawodawcze są zgodne 



Digitized by 



Google 



85 

z powflzechnóm ustawodawstwem i b ^cmstytucyją. Wage- 
ner wykazywał zgodHodć B. S. z konstytneyją, bo król nie 
jest przez konstytaoyję ograniozonym w zasięganiu rady od 
kogcJEołwiekbądż. Znkkomity znawca nrządzeń administra- 
cyjnych Yincke nznając potrzebę R S. ganił tylko j6j 
obecny skład osobisty, mianowioiCy że nie weszli do jdj grona 
członkowie oppozycyi. Tak samo stanął w obronie R S. 
Betbmąnn-Hollweg. Skutkiem tych ciekawyeh obrad 
przjjęto odnośną pozycyję bndżeta. Mimo to jednak od r. 
1854 tylko kilka razy R. S. zwołano i jćj znaczenie poli- 
tyczne upadło; dopiero w r. 1884 ją odnowiono i wzmoc- 
niono przybraniem nowych cdonków pod przewodsictwem 
nąa^pcy tronu. W dniu 11. marca 1H85 awdano pł^ium R. 
S. i oddano jó| do opinii waine wnioski iistawodawcac, mia- 
nowicie wflzys&ie projekty podatku giełdowego '). 

Sailer, z którego monografii podane powyżej daty 
czerpiemy, utrzymuje, ie W aktach' R. S. złożone są nięprz^ 
brane skarby do historyi adminisłraoyi i ustawodawstwa 
Pruskiego, „mianowicie w przedmiocie zaprowadzenia pru- 
skiego Landreoktu w sóinych prowincyjach, rozwoju spraw 
zabezpieczenia, zawiązania związku dowego^ ustawodawstwa 
cłowego i podatkowego, ozdynacyi miejskiój i gminnój, ure- 
gulowania stosunku ko&cioła katoUcddego do państwa, usta- 
wodawstwa o ochronie włąsaośei artyslycznój i literackiej, 
ustawodawstwa karnego^ m^eńskiego i t. d. Czytając opinie 
R. & podziwiać należy bogactwo praktycznego doświadcze- 
nia i głęboką znajomość ustaw, jąka tryska z każdćj karty^ ^* 

Wspomnieliśmy jui, że w Austryi jeszcze Maksymi- 
lian Ł, a póinićj Ferdynand I. utworzyli radę przyboczftą^ 
z którą się naradzali w najważniejszych sprawach politycz- 
nych i administracyjnych. Tą rada tajna była bardzo waż- 



*) „Czas" Nr. 68 z "/s 1884. Według depeszy z "/, 1885 
przyjęła R. 8. większością 20 głosów na 30 głosujących 
w zasadzie odsetkowy podatek giełdowy. 

') Der preUBMche StaaisraŁk und bwm BecJUioirung. 
2 Aufi. 1884. Berlin. Deubner. 



Digitized by 



Google 



86 

Dym urzędem wspólnym, za pomocą którego można było 
pewną jednolitość zasad rządowych w obec różnorodności 
urządzeń prowincyonalnych wprowadzić. Ważna zmiana w or- 
ganizacyi Rady tajnćj zaszła pod panowaniem Leopolda L 
Ilość członków Bady wzrosła do 364, tak liczne kole* 
gium zaś nie mogło w komplecie obradować o sprawach 
wspólnych. Cesarz ustanowił tedy z radców tajnych osobne 
komisyC; albo zw(dywał w szczególnych ważnych przypad- 
kach najznakomitszych tylko członków na konferencyje^ 
z czego wyrobiła się stała instytucyja ministrów konferencyj- 
nych; którzy stanowili poniekąd radę ministrów ^). 

Większego znaczenia, niż ta Rada tajna, nabrała nowo 
utworzona w r. 1760 Rada Stanu za czasów Maryi Teresy. 
Wśród wielu ważnych reform administracyjnych, które cesa- 
rzowa zaprowadziła, należido utworzenie R, S. do najważ- 
niejszych. „Oczekuję, mówi cesarzowa, z wielkiem upragnie- 
niem początku tćj nowćj R. S. jako zbawienia moich krajów 
dziedzicznych, jako uspokojenia mego sumienia^. Celem R. S. 
było przeprowadzenie większój jedności w urządzeniach admi- 
nistracyjnych krajów niemieckich i czeskich, i zgodności za- 
sad rządowych w rozmaitych władzach centralnych. R. S. 
jako koUegium doradcze miała składać się z sześciu człon- 
ków; trzech ze stanu panów z tytułem ministrów stann, 
a trzech ze stanu rycerstwa i uczonych z tytułem Radców Stanu. 
Wszyscy, wyjąwszy kanclerza państwa, nie mogli piastować 
innego publicznego urzędu. Obradom tego grona podlegały 
wszystkie sprawy cesarzowćj przedkładane. R. S. wygoto- 
wywała najwyższe postanowienia, czuwała nad ich wykona- 
niem, miała zwracać uwagę na wady dostrzeżone, przestrze- 
gać spraw religijnych bez przesadnćj gorliwości, czuwać nad 
sprawiedliwością, porządkiem publicznym i kredytem pań- 
stwowym, czynić wnioski celem podniesienia rolnictwa, prze- 
mysłu i handlu, wreszcie ustanawiać stałe zasady administra- 



*) Hubek: Oeachichte der dsterreichiscJten Yerwaitungsorga- 
niaation bis zum Ausgange des 18, Jahrhunderts, Inns- 
bruck, 1884, Btr. 16. 



Digitized by 



Google 



87 

cyi. Nie było gałęzi życia publicznego, w którójby R. S. nie 
wydawała opinii, nie było kraju, któryby był wyjętym z pod 
jój działalności. Także sprawy Węgier, Lombardyi i Belgii, 
wówczas do Austryi należącój, były przedmiotem jój obrad. 
Byłato we właśclwćm słowa tego znaczeniu władza wspólna 
dla całego państwa. (Hubeb 1. c. 30). 

Przęsło sto lat przetrwała ta instytucyja — i słusznie 
mówi jój historyk Karol Hock ^) w przedQU>wie (str. 2), że 
wszystko, co od utworzenia R. S. w dziedzinie ustawodaw- 
stwa lub administracyi wewnętrznój dobrego lub złego 
w Austryi zostało dokonane, z małemi wyjątkami, było osta- 
tecznie przedmiotem obrad w R. S. „Akty R. S. zawierają 
powody za i przeciw, i ostateczne pobudki cesarskich posta- 
nowień, dają one częstokroć piękny obraz stosunków dcisłych 
i szlachetnych między panującymi a ich zaufanymi dorad- 
cami, składają świadectwo o sumienności i troskliwości cesa- 
rzy, o poczuciu obowiązku, znajomości rzeczy, wolnomyśl- 
ności i odwadze Radców^. 

Od czasu, gdy Galicy a przeszła pod panowanie Au- 
stryi, stanowiły także częstokroć sprawy nasz kraj obchodzące, 
przedmiot obrad w gronie R. S. W dziele Hocka następu- 
jące tćj działalności napotykamy ślady. Cesarz Józef U, na- 
tura na wskroś autokratyczna, bezwzględnie dążył do prze- 
łamania i tak już gasnącćj powagi stanów. Już w r. 1781 
chciał cesarz zcentralizować administracyę i sądownictwo 
w ten sposób, że władze rządowe miały się połączyć z de- 
legatami stanów w jedno cii^o urzędowe z zakresem sądo- 
wym i administracyjnym. Na skutek oppozycyi R. S. cesarz 
odroczył tę reformę zabójczą dla ustroju prowincyonalnego, 
ale ograniczył czas trwania mandatu delegatów stanowych 
i zarządził ich przywoływanie do gremialnych* obrad władz 
rządowych. To zarządzenie nie miało zastosowania do Węgier, 



') Der oesterreichische Słaałsrath. Eine geschichtUche Stu- 
die. Wien^ 1868. Po śmierci Hocka dokończył dzieło roz- 
poczęte w r. 1879 profesBor Orapecki Herm. Ign. Bns- 

PEBMANN. 



Digitized by 



Google 



88 

Siedmiogroda i Galicyi, cesarz utrzymywał albowiem, fte 
stany galicyjsl^e są zbyt nową instytncyją ^). Cesara rozpo- 
rządził w Intym n 1782 kanclerzowi naj wyższemu, aby jeszcze 
przed zwołaniem Stanów Oalicyjskich ukończył prawne ure- 
gulowanie pańszczyzny. To jednakowoż do skutku nie przy- 
szło, albowiem cesarz na przedstawienie stanów galicyjskich 
w r. 1785 zezwolił na odroczenie tćj sprawy aż do ukoń- 
czenia prac urbarialnych. W ogóle Stany Oali^rjsttid jedyAie 
wńród innych cieszyły się względami cesarza, ich przedstaw 
wienia uwzględnić jak n. p. wniosek z listopada 1788, ab/ 
wykluczyć żydów od dtoierżawy propinacyi '), miały one taikże 
w Radzie Stanu gorliwego obrońcę w osobie źndnego nauczy- 
ciela prawa Martiniego. Dopóki ten mąż był ezłobkiem 
B. S. sprzeciwili się wszelkim uszczupleniem pritw stiuio- 
wych, póżniój zyskał Sobie dopiero wpływ skrajny ki^rdnek 
absolutystjczny, reprezentowany przez Eger a i iBdenczy*- 
ego. Z tego dla instytucyi stanowćj niekorzystnego prądu 
skorzystał ówczesny namiestnik, hr. Brigido i przedstawił 
cesarzowi w r. 1786 wniosek wiceprezesa gaUcyjskie^ gu- 
berninm Margelika, ażeby znieść w Oałicyi osobąy wydsid 
stanowy. Ten wniosek nie był poddany obradom B. 8., otearz 



^) Wlaiciwie urządzanie stanów salicyl, oparte na patencie 
Maryi Teresy z *y^j 1776 nie Weszło jesacźfe w wykonłt-- 
nie. Pierwsze zgromadżetile statiów mMa miejsdlś ^y^ 178& 
w katedrze LwowskićJ. Komisarz cesarski hr. Brigid^ od- 
czytał wówczas po polsku mowę, na którą arcybiskup 
Lwowski rit. lat odpowiedzii^. Hock, 167. 

') Nie udało się jednak ani hr. OssoliflBkiemU; ani stanom 
galicyjskim powstrzymać wykonaniit newegó ^atćntti o po- 
datku gruntowym z r. 1789. Stany ttfiOj ó^HtMuAlt |Ah 
tentu i utworzenia kumisyi regulacyjna dla Otfłieyi, ałożonśj 
z galicyjskich właścicieli ziemskich. Kancelaryja nadworea 
tym wnioskom była przychylną, cesarz jednak za radą 
Eg era wyraził kancelaryi nadwornej niezadowolenie. „Es ist 
veruninderlichj napisał "/e 1789, dass die Eamlei durch 
die dera OesohUfte nichł hotden Referenten zu einem 
Bolchen Vor8chlage hot kUnnen angeleitet werden", . 



Digitized by 



Google 



89 

jednak postanowił wstrzymać roswiązanie wydziału ai do 
najbliższego sejma, tymczasem zaś nie obsadzać posad w wy- 
dziale opróżnionych. W rok póżnićj (t j. w r. 1787) ponowił 
hr. Brigido wniosek swćj z pewną modyfikacyją^ miano- 
wicie przedstawiły aby nie łączyć wydziału stanowego z urzę- 
dem gubernialnym, jak to się stało w innych prowincyjach, 
tylko utworzyć dla każdego obwodu osobny wydzi^^ (radę 
obwodową) złożony z 3 członków szlachty. Gdyby ten wnio- 
aek nie był przyjętym, prosił gubernator o pozwolenie, aby 
go mógł przedstawić do przedyskutowania ankiecie mężów 
zanfaniai zwołanych z całego kraju. I ten wniosek nie zosti^ 
uwzględnionym, a tćm samćm byt wydziału stanowego urar 
towanym, podczas gdy inne prowincyje straciły osobne wy- 
dzii^ i wysćłały tylko delegatów stałych do namiestnictwa. 
To tóż wydział stanowy wnosi w r. 1788 przedstawienia 
przeciw ograniczeniu prawa propinacyjnego. 

Znakomite usługi oddała B. S. przy wprowadzenia 
nowego, na owe czasy w samćj rzeczy postępowego procesu 
cywilnego. Sąd najwyższy (die oherste Justiłzstelle) wszel- 
kiemi siłami opierał się wprowadzeniu procedury nowój, 
mimo to energiczne przedstawienia B. S. miały ten skutek, 
że postępowanie sądowe w innych prowincyjach wcześniój, 
a w Galicy i w r. 1784 zostało wprowadzone. 

Wpływ stanowszy wywarła B. S. na uregulowanie spraw 
żydowskicłL Wprawdzie cesarz w r, 1782 wbrew opinii 
M artiniego i Goblera postanowił zatrzymać dla żydów 
wydalenie z kraju jako karę, z tego powodu, że nie myśli 
wcale wspierać żydowskich żebraków, ale przy uregulowaniu 
stosunków żydowskich wywarła B. S. wpływ stanowczy, 
mianowicie na patent z '7» 1789, który, ogłoszony począt- 
kowo dla Galicyi, nabył póżnićj mocy obowiązującćj w in- 
nych prowincyjach. Nieraz wpływ B. S. powstrzymał rady- 
kalne środki przeciw żydom. Tak n. p. w r. 1786 Namie- 
stnictwo galicyjskie przedstawiło konieczność wyrzucenia 
żydów ze śródmieścia we Lwowie i zburzenia ich domów. 
Cesarz już zgodził się na ten wniosek i tylko jednomyślna 

WjdM. filosof. T. &IX. 12 



Digitized by 



Google 



90 



remonstracTJa R. S. nakłoniła go do sprawiedliwszego postę- 
powania *). 

Wiadomą jest rzeczą, jak gwałtownie i bezwzględnie 
cesarz Józef II występował przeciw klasztorom. Szcze- 
gólnie karmelici bosi w Galicji Aciągnęli jego gniew, zarzu- 
cano im albowiem, że nie przestrzegają rozporządzeń rządo- 
wych, ntrzymują związki z klasztorami zagranicznemi, ukry- 
wają majątek i niezgodą dają powód do zgorszenia, wreszcie 
wykryło się przeciw przeorowi klasztoru w Wiśniczu, że w r. 
1782 srogiem obchodzeniem się spowodował śmierć jednego 
z mnichów. Zdania, co z przeorem zrobić, były podzielone; 
cesarz chciał go z kraju wydalić^ na przedstawienie zaś 
R. S. zgodził się na to, aby przeciw przeorowi winnemu roz- 
począć dochodzenie karne. Gdy jednak skargi przeciw kar- 
melitom bosym się ponowiły, zarządził cesarz, wbrew opinii 
Martini'ego, Hatzfelda i Eaunitza postanowieniem 
z '7, 1783 wydalenia wszystkich winnych mnichów z kraju 
bez pensyi (wyjąwszy jednego klasztoru) i zagroził wszyst- 
kim karmelitom, którzyby się niespokojnie zachowywali, 
losem podobnym. 

Radę Stanu widzimy tćź czynną przy obradach nad 
urządzeniem szkół, mianowicie uniwersytetów, które miały 
być zredukowane do trzech ; jeden we Wiedniu, drugi w Pra- 
dze, trzeci w Galicyi. 

Ważne były obrady R. S. w sprawie podniesienia prze- 
mysłu. System prohibicyjny pozbawił niektóre gałęzie prze- 
mysłu odbytu zagranicznego i wycofał kapitały oł>ce z obiegu. 
Aby grożącemu upadkowi przemysłu zapobiedz, dopomagano 
przemysłowcom już od czasów Maryi Teresy subwencyjami 
państwowemi. Cesarz Józef II z początku nie był przychyl- 
nym subwencyom, a prezydent izby obrachunkowćj hr. Karol 
Zinzendorf popierał go w tćm, utrzymując, że według 
jego czterdziestoletniego doświadczenia, władze państwowe 
nie mają kwalifikacyi odpowiednićj, by rozpoznać i ocenić 



*) Stóoer : Darstellung der gesełzUchen Yerfassung der ga- 
liziachen Judensehaft Lwów, 1833. 



Digitized by 



Google 



91 

należycie podania o subwencyje. (My jednakowoż czesko- 
anstryjacka kancelaryja nadworna, odwołując się na wiekowe 
doświadcKenie, gorąco za systematem subweacyjonowania 
przemysłu się njęła i wygotowała nawet plan zupełny, jakie 
gałęzie przemysłu w poszczególnych krajach mają być wzię- 
te w opiekę, wywiązała się nad tym przedmiotem nader cie- 
kawa dyskusyja w Radzie Stanu, która doprowaddła do te- 
go rezultatu, że uznano w obec zaprowadzonego systematu 
prohibicyjnego, subwencyje państwowe dla przemysłowców 
za pożyteczne. Niektóre zasiłki dostały się także do Galicyi. 
Gdy z relacyi kaacelaryi narodowój z 'Yio 1786 dowiedzia- 
no się, że z Galicyi od r. 1779— 1783 wywieziono 4832 cen- 
tnarów przędzy Ini&nćj a galicyjskie gubernium oświadczyło, 
iż z powodu ucisku poddanych ze strony dominiów i żydów 
nie przerobiono tój ilości na tkaniny, cesarz postanowił pod- 
nieść przemysł tkacki w Galicyi w ten sposób, że 10 tkaczy 
osiedlił z Rumburga w Samborze. Dano im subwencyje 
w kwocie 8700 złr. i utrzymywano ich kosztem rządowym, 
wypłacając im tygodniowo po 40 złr. Gdy powstała wątpli- 
wość, czy ten tygodniowy zasiłek mabyódalćj wypłacanym, 
cesarz na wniosek R. S. polecił dalszą wypłatę. W skutek 
tego rzeczywiście przemysł tkacki w Samborze się zaszczepił. 
Do niedawna także jedna ulica nazyws^a się tamże ulicą tkacką, 
a miejsce nad młynówką, gdzie blichowano płótna, nazywa 
się do dnia dzisiejszego Blichem. Wyrabiano w Samborze 
płótna a mianowicie dobrą bieliznę stołową, z moich lat 
dziecinnych pamiętim, że w domu moich rodziców używano 
tych wyrobów tkaczy Samborskich. Że dziś ta gałęź prze- 
mysłu w Samborze zupełnie wygasła, przypisać należy tćj 
okoliczności, że póżnićj nikt nie przyszedł w pomoc biednym 
tkaczom, którzy nie mogąc wytrzymać konkurencyi przemy- 
słu fabrycznego, musieli zaniechać dalszćj produkcyi. Wsparto 
także kilkakrotnemi subwencyjami fabrykanta sukna Liszkę- 
go w Jarosławiu. 

Jeżeli te zarządzenia były dla naszego kraju zbawienne, 
szkodliwym był zakaz wywozu zboża z Węgier i Galicyi 



Digitized by 



Google 



92 

w r. 1783^ który R. S. pochwaliła, a cesarz nie nsunął mimo 
przedstawienia z GałicTi, Gzeeh i Węgier. 

Zebrałem tych kilka dat, kraj nasz obcliodzącycb, z książ- 
ki HocKA nie tylko dla tego aby zwrócić na nie nwagę 
przyszłego historyka administracyi galicyjskiej pod rządem 
attstryjaekim, ale także dla tego aby wykazać wpływ R &. 
nawet podczas autokratycznych rządów Józefa II. ,,PowaiiU 
on, mówi Biedermann (1. c. 694), Radców Stann jak recen- 
zentów swoich pomysłów, a jakkolwiek ich opozycyja rzadko 
kiedy go nakłaniała do porzacenia raz obranćj drogi, mimo 
to zajmowała jego żywy nmysł i ułatwiała mu ciężar rzą- 
dzenia. Niedbał jednak Józef drugi o wrażenie, jakie spra- 
wi jego stosunek do R. S. między ludem. Więcćj tę okoli- 
czność uwzględniał Leopold II, który właśnie zasięgając 
opiniję Rady Stanu chciiU rozproszyć uprzedzenie, jakoby 
jemu, jako dotychczasowemu wielkiemu księciu toskańskiemu 
stosunki Anstryi nie były znane. Szukał i znacliodził w ol^- 
Gowauiu z członkami R. S. oświecenia i pociechy, bez których 
w ciężkich chwilach mógłby był zwątpić o ratunku państwa.'' 

Następca jego Franciszek I nie bardzo był przychylnym 
R. S. Wydano wprawdzie nową instrukcyję dla t^że "/^^^ 
1792, która stanowi, że najgłówniejszym obowiązkiem ka- 
żdego członka R. S. jest wyjawieuie opinii bez względu na 
kogokolwiekbądż. Do jćj zakresu miały należeć wnioski do 
ulepszeń we wszystkich dziedzinach życia publicznego a za- 
razem wyraźnie postanowiono, że do R. S. należą sprawy niemie- 
ckich i węgierskich krajów koronnych; cesarz jednakże uległ 
wpływowi najwyższego kanclerza hr. Leopolda Kolowrata 
i zniósł dnia '7, 1801 Radę Stanu, ustanawiając w jćj miejsce 
jako najwyższą władzę rządową ministerstwo państwo- 
we i konferencyjne (Staata nnd Conferenz-Minisłerium) 
podzielone na 3 departamenty, spraw wewnętrznych (kanclerz), 
spraw wojskowych (arc. Karol), spraw wewnętrznych (hr. 
Leopold Eolowrat), które było najwyższą władzą rewizyjną 
dla wszystkich spraw państwowych. Ministerstwo to miało 
odbywać konferencyje pod przewodnictwem Cesarza, ale ten 
sposób załatwiania spraw nie dogadzał cesarzowi. Dnia 7 gru- 
dnia 1809 cesarz Radę Stanu odnowił ze zmniejszonym zakre- 



Digitized by 



Google 



93 

sem działaoia, i swoje postanowienie w r. 1814 powtórzył 
(statut z ^Vjj 1814). Odtąd istniały dwie władze najwyższe. 
Bada Stanu i Rada konferencyjna (niinisteryjalna). 
Głównym zadaniem R. S. miało być nadzorowanie całój admi- 
nistracyi. Była w tym celu podzieloną na 4 sekcye ogólnój 
administracyi wewnętrznój ; skarbowości; wojskowości; spraw 
ustawodawczych i sądownictwa. Do spraw zewnętrznych nie 
rozciągała się kontrola R. S. Wskutek tój organizacyi wyro- 
dziła się R. S. w instytncyję policyjną, która czuwała nad 
urzędnikami. -Śledzono urzędników, przyjmowano i badano 
denunoyacye, i ta czynność przeważnie zajmowała R. S. 
Oprócz tego panował biurokratyczny i nader ociężały tok 
czynności, a cesarz był zadowolonym, jeżeli sprawy przeszły 
dziesięciokrotną, albo przynajmnićj pięciokrotoą rewizyję. 

Pod panowaniem Ferdynanda I. rada stanu zacho- 
wała dawniejsze stanowisko, jednak straciła na znaczeniu, 
przez wpływ konferencyi państwowćj (Staata und Conferenz- 
Mini8terium)y która złożona z 4 tylko członków wcisnęła się 
między panującego a R S. Według instrukcyi z r. 1836 jest 
B. S. bezpośrednią przyboczną radą panującego dla wszyst- 
kich spraw, w których panujący zapyta ją o opinię. Niema 
ona władzy wykonawczćj. Jćj uchwały miały tylko charakter 
opinii, którą cesarz według swego uznania mógł zmienić, 
odrzucić, albo przyjąć. Dnia 20 września 1842 nowa instruk- 
cya dla Rady Stanu została wydaną, która pisemne załatwia- 
nie spraw zaprowadziła znowu, a ustne obrady ograniczyła. 
W ten sposób R. 1^., podzielona na odpowiednie sekcye, 
urzędowała do r. 1848, aż cesarskiem pismem odręcznem 
z V^ 1848 jako instytucyja zbyteczna i z konstytucyjną formą 
rządową niezgodna, została zniesioną. 

Jako rada paniyącego, z atrybucyą od niego wyłącznie 
zależną, nie była Rada Stanu austryjacka organem konsty- 
tucyjnym do obradowania nad wnioskami ustawodawczemi, 
albo povvszechnie obowiązującemi rozporządzeniami monarchy, 
jak Bawarska B. S. z r. 1817, ani tćż nie rozstrzygała spo- 
rów o właściwość, ani tćż *me miała jak francuski Conseil 
d' Etat prawa do rozstrzygania zażaleń przeciw rozstrzygnie- 



Digitized by 



Google 



94 

niom władz administracyJDycb, mimo to jednak wywierała na 
tok spraw publicznych wpływ ważny. 

Uchylenie tój instytncyi w r. 1848 nie dłngo trwało; 
już bowiem konstytucyja oktrojowana z 7» 1849 w §. 96—98 
przewidywała utworzenie Rady Stanu pod nazwą Rady Pań- 
stwa (Rńchsrath): „Przy boku korony i władzy wykonaw- 
czej ustanowioną będzie Rada państwa, któfa ma mieć wpływ 
doradczy na wszystkie sprawy, w których władza wykonaw- 
cza jój opinii zażąda^. W myśl tych postanowień konstytu- 
cyjnych ogłosił cesarz pat. z *74 l^^l statut dla R. P. 
Wspierać ona miała cesarza i jego ministerstwo wiadomością, 
rozwagą i doświadczeniem swoich członków, ażeby ustawy 
odznaczały się wytrawną dojrzałością i jednolitością zasad 
kierujących. R. P. składała się z prezydenta, radców i cza- 
sowych uczestników. Mianując Radców cesarz uwzględnić 
miał wszystkie części państwa. P. P. była przesłuchiwaną 
we wszystkich sprawach ustawodawczych. Oprócz tego cesarz 
» mógł zasięgnąć zdania R. P. także w innych sprawach. Ini- 
cyatywa do ustaw nie była jćj przyznaną. Gdyby jednak 
przy sposobności obrad nad przedmiotem jakim, dostrzegła 
luki albo niewłaściwości w istniejącćm ustawodawstwie^ miała 
w opinii swćj na te wady zwrócić uwagę monarchy. 

Niebawem miała ta R. P. zająć miejsce reprezentacyi 
ludowćj, trzy pisma odręczne albowiem z 20 sierpnia 1851 
dały wyraz dobitny przekonaniu sfer najwyższych, że kon- 
stytucya przeprowadzić się nie da. Zmieniono statut dla R P. 
w tym duchu, że odtąd miała ona być wyłącznie Radą ko- 
rony (nie także ministerstwa), oprócz tego polecono prezyden- 
towi ministrów i R P., aby wzięli pod dojrzałą rozwagę 
„byt i możność przeprowadzenia konstytucyi z */$ 1849*. 
Opinia o konstytucyi nie musiała wypaść korzystnie, bo pa- 
tentem z dnia "/,, 1851 1. 2 d. p. p. z r. 1862 zniesiono 
konstytucyję i wrócono do rządów absolutnych. 

W tćj nowćj erze absolutyzmu do r. 1860 bierze R. P. 
udział w najważniejszych pracach ustawodawczych, bo wszę- 
dzie czytamy w ogłoszeniu ust^: „po przesłuchaniu naszćj 
Rady Państwa"; czasy jednak te do zbyt świeżćj należą 



Digitized by 



Google 



95 

przeszłości, abyśmy mogli z aktami w rękn ndział R. P. 
w tych reformach, które wówczas były przedsięwzięte, i z któ- 
rych niektóre, jak jprzeprowadzenie indemnizacyi, ogromnój 
były doniosłości, wykaz)'wać. 

Gdy po nieszczęśliwój wojnie z r. 1859 nagląca po- 
trzeba zmiany systematn rządowego się wykazała, mniemano, 
że przez wzmocnienie Rady Państwa delegatami z różnych 
prowincyj i rozszerzenie działalności tójże, mianowicie przy- 
znanie tójże stanowczego wpływa przy uchwalania podat- 
ków i opłat, nawoływaniom opinii pablicznój stanie się za- 
dość. Ces. pat. z 7, 1860 zaprowadzono wzmocnioną Radę 
Państwa; ale wiadomo, że skutkiem opinii tój korporacyi 
wrócono dyplomem z "7io 1860 na tory konstytucyjne, a Rada 
Państwa przestała być wyłącznie Radą Stanu, tylko miała 
być istotną reprezentacyą całego państwa. Skutkiem tego 
rozwiązał Cesarz patentem z '7s ^^^^ równocześnie z ogło- 
szeniem nowćj konstytacyi dawniejszą Radę Państwa, i za- 
rządził utworzenie Rady Stanu, która szczególnie w spra- 
wach ustawodawczych miała wydawać opinie, a oprócz tego 
w przyszłości miała otrzymać w drodze ustawy wpływ przy 
rozstrzyganiu sporów o właściwość i spraw spornych z ty- 
tułu prawa publicznego. Że ta R. S. w r. 1868 zostiUa znie- 
sioną, już na wstępie przedstawiliśmy. 

W końcu wspomnieć należy oR.S. wRosyi iw Kró- 
lestwie Polskiem. 

W Rosy i instytncyja odpowiadająca R. S. nazywa się 
Radą Państwa. Składa się z ministrów, którzy do nićj 
należą z urzędu, i z członków przez cesarza mianowanycłi, 
i dzieli się na cztery departamenty: 1) departament praw, 
2) wojny, 3) spraw cywihiych i duchownych, i 4) ekonomii. 
Sprawy przychodzące od ministrów zwyczajnie najpierw są 
rozpoznawane i przygotowywane w departamentach, następ- 
nie zaś idą pod rozpoznanie ogólnego zgromadzenia R. Pa- 
stwa. Zakres jćj jest głównie prawodawczym, dlatego rozbiera 
Rada P. wszystkie projekty do praw. Oprócz tego ma R. P* 
pewne atrybucye wykonawbze i administracyjne, nawet są- 
dowe, jak udziid w wypowiedzeniu wojny, bada budżet wy- 



Digitized by 



Google 



96 

datków i przychodów, udziela kredyty w ciągu roku, obra- 
duje o pozbyciu własności państwowo] na rzecz osób prywa- 
tnych; rozpoznaje statuty towarzystw niektórych| wprowadza 
śledztwo przeciw ministrom i jenerał-gubernatorom, i t d. '). 

W Królestwie Polskióm jeszcze za Księstwa 
Warszawskiego ustanowiono w r. 1807 Radę Stanu z obszer- 
nemi, także sądowemi atrybucyami. Dekret z '*/• ^^^^ J4 
uorganizował. W konstytucyi z r. 1815 (art. 63 i nast.) była 
R. S. zatrzymaną, a jój organizacyję i zakres określały post. 
z V,, 1815 i % 1816. Po r. 1830 uległa R S. przekształ- 
ceniu na mocy statutu organicznego z r. 1832 i organizacyi 
z '7,, 1832. Po utworzeniu w Radzie Państwa w Peters- 
burgu Departamentu do spraw Królestwa Polskiego, zniesiono 
Radę Stanu ukazem z 18 września 1841, a przywrócono ją 
dopiero w r. 1861 (ukaz z ^%t niarca 1861, i z 24 maja, 
5 czerwca 1861), Atrybuoye tój R. S. odbywającój swe czyn- 
ności częścią w wydziałach (4), częścią w składzie sądzącym, 
częścią w ogólnóm zebraniu, były rozległe. 

Do wydziału prawodawczego należało przygotowanie 
wszystkiego, co miało za przedmiot prawo, ustawę lub orga- 
nizacyję. Do wydziału spornego należało przygotowanie pisem- 
nój instrukcyi, tudzież relacyi w sprawach i sporach ulega- 
jących rozpoznaniu składu sądzącego. Wydział skarbowo- 
administracyjny rozpoznawał wszystkie przedmioty tyczące 
się finansów i kontroli. Wreszcie wydział próśb i zażaleń 
rozpatrywał prośby i skargi na nadużycia urzędników, lub 
naruszenie przez nich ustaw, i przygotowywał je pod roz- 
poznanie zgromadzenia ogólnego. 

Rada Stanu w składzie sądzącym rozpatrywała spory 
o właściwości, spory administrucyjne, z ustawy celnój. Oprócz 
tego sądziła urzędników. 

Do zakresu ogólnego zebrania należały: 1) projekty 
ustawodawcze, 2) roczny budżet wydatków i przychodów, 

3) badania sprawozdań z różnych gałęzi administracyi, 

4) przedstawienia Rad gnbemialnych i miasta Warszawy co 



^) Okolski: Prawo admin. 1880, tom I, str. 81. 



/Googlf 



Digitized by ViiOOV 1^ 



97 

do potrzeb, 5) prośby i skargi aa nadużycia urzędników^ 
6) opinie w sprawach przez Cesarza lub Namiestnika poru- 
czonych. Rada Stteu istniała z tym zakresem, oczywidcio 
na wzór francuski ułożonym, do roku 186/. Ukazem z dnia 
*7, 1867 została zniesioną *). 

Przedstawiwszy działalność Rady Stanu w państwach 
absolutnych, nie możemy wątpić o jój zł>awiennćj działalności. 
Nawet monarchowie usposobienia najwięcćj autokratycznego, 
jak Ludwik Xiy, Józef II, Napoleon I uznają jój zalety. 
Ludwik Xiy za pomocą R. S. dokonywa najważniejszych 
reform ustawodawczych, Józef II. chętnie odwołuje się do 
niój, a Napoleon L, który Radę Stanu nazwał trafnie: „sa 
ptnsSe en deliberation^j jak ministrów : „9a pensie en execn- 
tion"", bardzo pochlebną jój poświęcił wzmiankę w pamiętni- 
kach spisanych na wyspie św. Heleny: ^Rada Stanu sUa- 
d^a się w ogóln('ści z mężów doświadczonych i wykształ- 
conych, nieposzlakowanój sławy a tęgich robotników. Cesan 
wzywał Radców stanu także z osobna do wszystkiego i nie 
bez korzyści, ale w cał( ści byli oni dla niego radą rze- 
czywistą. Tam przygotowywano ustawy, redagowano de- 
krety cesarskie i rozporządzenia, tam badano i poprawiano 
projekty ministrów. R. S. rozstrzygała w najwjższój instan- 
cyi w sprawach administracyjnych. Tu badano zażalenia prze- 
ciw ministrom, nawet odwołania „a imperaiore małe inf armato 
ad imp, melius informandum. Tak stała się R. S. prawdziwą 
ucieczką dla spraw i osób, które przez wysoką powagę 
czuły się jiokrzywdzonemi. A kto uczestniczył w jój posie- 
dzeniach, ten wió, z jaką gorliwością tam sprawy obywateli 
były bronione**. 

in. Rada Stanu w monarchiacłi konstytucyjnych. 

Czy Rada Stanu w monarchiach konstytucyjnych jest 
potrzebną, jest kwestyą sporną. Słyszeliśmy, że w Austryi 



') Okolski 1. c. Hetlman August: Rys historyczny R. 8. od 
r. 1807 aż dotąd (Bibl. Warsz. 1864, I. 82— lOO). 

Wyds. filosf. T XIX. 13 



Digitized by 



Google 



98 

Rada Stanu jako instytucyja rzekomo niezgodna z życiem 
kongtytncyjnćm, w r. 1868 została zniesioną, a w literaturze, 
odzywają się także odosobnione głosy, że R. S. w państwach 
konstytucyjnych jest zbyteczną. Wprawdzie najznakomitsi 
publicyści i prawnicy, mianowicie francuzcy, a z niemieckich : 
MoHL, Bluntschli, Pozl, Stein Wawrzyniec, Gneist, 
Feantz Konstanty, Eósler, Malchus, Esshayek ') przema- 
wiają wymownie za użytecznością R. S. także w państwach 
konstytucyjnych, ale zapisać musimy także niechętny tćj in- 
stytucyi wywód byłego profesora lipskiego Fryderyka Bu- 
LAU^A. Wywody te łącznie z argumentami, jakie przytoczono 
przy sposobności zniesienia R. S. w Austryi, posłużą nam 
do 7orientowania się nad zarzutami, które podnoszono prze- 
ciw R. S. BuLAU *) rzecz przedstawia w ten sposób : „Rada 
Stanu w państwach z reprezentacyją ludową nie zdaje się 
być konieczną, nie dlatego, jakoby przy istnieniu reprezen- 
tacyi ludowćj wszelkie inne obrady nad ważnemi ustawami 
były zupełnie niepotrzebne, tylko dlatego, iż reprezentacyje 
ludowe taki wpływ moralny wywierają na ministerstwa, iż 
ministerstwa same są zniewolone wnioski do ustaw przed- 
kładać izbom już po dojrzalszćj rozwadze i dyskusyi wstęp- 
nćj. Ponieważ ministrowie za wszystko sami są odpowie- 
dzialnymi i nie mogą się zasłonić zezwoleniem R. S., a za- 
tćm R. S. nigdy stanowczego prawa sobie rościć nie może, 
/daje się, że jćj działalność także tutaj nie dopuszcza wiel- 
kiego rozszerzenia. Rozszerzenie działalności R. S. nie byłoby 
tćż całkiem zgodne z ideą odpowiedzialności ministrów, 
i zdaje się. że się nie mylę sądząc, iż właściwa powaga, 
jaką w Wirtembergii nadają Radzie tajnćj, była niekorzystną 
dla życia konstytucyjnego. Ministrowie muszą to, co mają 
czynić, jasno poznać i być w stanie obronić. Oni jedynie 
mogą mieć pogląd zupełny na konieczność pewnych zarżą- 



*; Gnmdhhre der Gesetze des iStaates, I. 1865 , str. 

173 i nast. 
') JHe Behorden in Słaał mid Gemeinde, Leipzig, 1836, 

str. 155. 



Digitized by 



Google 



99 

dzeń, a wmieszanie się osób trzecicb prowad/i częstokroć 
tvIko do zamącenia poglądów i wyradza brak stanowczości. 
Narady o szczegółach należą do każdego departamentu 
z osobna ; sprawy ogólnćj doniosłodei zad do rady ministrów. 
Rada Stanu zdaje się być zbyteczną i może nawet być szko- 
dliwą, jeżeli ministrowie nie posiadają dosyć energii, by wy- 
żćj cenić w razie potrzeby swoje przekonanie^ aniżeli swoją 
posadę. Gdzie o to idzie, ażeby uiatować zarządzenie, któ- 
rego konieczność minister uznaje, przed mimowolnćm nie- 
bezpieczeństwem skrzywienia i ubezwladnienia pr-zez dodatki 
i ograniczenia, tam minister musi posiadać tyle hartu duszy; 
aby złożyć swoją tekę, jeżeli plan obmyślony przez niego 
nie może być w zupełności przeprowadzonym. Ostrożność za 
daleko posunięta, wątpliwości wypływające z bojażni, są czę- 
stokroć objawami u władz donidozych. Ale należałoby co- 
dziennie powtarzać, że połowiczne środki są gorszemi od 
żadnych. Sąd o sędziowskićj funkcyi R. S. zależy w ogóle 
od zdania, jakie mamy wyrobione o sądownictwie admini- 
stracyjnćm". 

Oto zdanie dość oględnie i z pewnemi zastrzeżeniami 
wypowiedziane przez Bulaua. Spotykamy się z temi samemi, 
więcćj stanowczo wyrażonemi zarzutami przy sposobności 
obrad nad zniesieniem R. S. w Austryi, musimy zatćm te 
zarzuty obecnie zbadać, z tćm jednak zastrzeżeniem, że zwró- 
cimy tutaj wyłącznie uwagę na doradczą czynność Rady 
Stanu przy uchwalaniu ustaw i wydawaniu ogólnych rozpo- 
rządzeń, jako prawidłową, a pominiemy na razie jćj funkcye 
sądowe. 

Zarzuty przeciw R. S. w jćj działalności doradczćj dadzą 
się do dwóch kategoryi sprowadzić. 

1) że Rada Stanu jest niezgodną z konstytucyją, a mia- 
nowicie z konstytucyjną odpowiedzialnością ministrów, i może 
być dla rozwoju, a nawet bytu konstytucyi niebezpieczną, 

2) że jest w obec istnienia parlamentu niepotrzebną. 
Mniejszćj wagi są zarzuty, że R. S. sprowadza zwłokę 

w uchwaleniu ważnych ustaw, że wreszcie w Austryi nie 
mogła ona istnieć jako władza ze zakresem na całe państwo. 



Digitized by 



Google 



100 

gdy w r. 1867 nchwalono przyznać Węgrom ustawodawczą 
i administracyjną samodzielnodć Co się tyczy tych ostatnich 
zarzutów, każdy ptzyzna, jak małćj one są wagi, gdyż nstawy 
nowe zwyczajnie nie wymagają tak wielkiego pośpiechn, aby 
poddanie ich pod obrady S. S. miało być z niebezpieczeń- 
stwem dla państwa połączone. Wolimy nstawy, po dłuższych 
wstępnych obradach wydane, a rzeczywiście dobre, aniżeli 
ustawy, przepędzone tylko przez szybkie obrady niefacho- 
wego parlamentu, które częstokroć w praktyce okazują się 
sprzecznemi i niewykonalnemi, i ledwie zaprowadzone, muszą 
być łatane i poprawiane przez liczne nowele. Zresztą do- 
świadczenie parlamentarne aż nadto oświeca, że parlamen- 
tarne obrady bynajmnićj nie przyczyniają się do przyśpie- 
szenia nieraz bardzo pożądanych i koniecznych reform. Za- 
miast wielu przykładów wykazuje w Austryi wlokąca się od 
początku ery konstytucyjnćj aż do dni dzisiejszych bez naj- 
mniejszego dodatniego rezultatu reforma procesu cywilnego, 
którćj końca nawet przewidzieć niepodobna, że parlament do 
przyspieszenia pracy ustawodawczćj wcale się nie przyczy- 
nia, co jest rzeczą tćm smutniejszą, o ile wady obecnego 
procesu aż nadto są znane i szkodliwe. 

Nie chcemy się tćż zatrzymywać nad argumentem tylko 
z austryjackich stosunków zaczerpniętym, że S S. nie może 
w obec zaprowadzonego w r. 1867 dualizmu istnieć jako 
władza ze zakresem, rozciągającym się na całe państwo, ten 
argument mógłby tylko wykazać konieczność reorganizacyi 
B. S. w r. 1861 utworzono), i ograniczenia jćj kompetencyi 
do krajów reprezentowanych w Radzie Państwa, nigdy zaś 
nie był wystarczającym powodem do zniesienia tćj instytucyi. 

Ważniejszym byłby zarzut, że istnienie R. S. jest dla 
życia konstytucyjnego niebezpieczne; gdyby ten zarzut 
tylko był w samćj rzeczy uzasadnionym. Już sam fakt, że 
we wielu państwach konstytucyjnych, jak we Francy i, 
Bawaryi, Saksonii, Wirtembergii, w Prusiech, 
w Szwecyi i Norwegii, w Danii iHolandyi istnieje 
R. S., a nigdy nie słyszeliśmy, aby ze strony tćj instytucyi 
powstał jakiś zamach przeciw konstytucyi, jest dowodem nie- 



Digitized by 



Google 



101 

zbitym, że R. S. wcale dla bytu konstytucyi nie jest niebez- 
pieczną. Nie pojmujemy tćź wcale, w ozćmby R. S. mogła 
konstytncyi ubliżyć, a w szczególnońci odpowiedzialności par- 
lamentarnój ministerstwa. Wszak R. S. zawsze bywała tylko 
organem doradczym, nigdy rozkazującym. Jak panujący nie 
jest obowiązanym przychylić się do opinii R. S, tak same 
minister nie jest związanym zdaniem tćj korporacyi, i zawsze 
popierać będzie tylko takie zarządzenia, które sam uzna za 
stosowne i za które przyjąć może na siebie odpowiedzialność 
zupełną. I bez Rady Stanu minister znajduje się częstokroć 
w położeniu trudnćm między wolą monarchy a żądaniami 
parlamentu, i musi, będąc w sprzeczności z jednym lub dru- 
gim czynnikiem decydującym, albo zmienić swoje zdanie, 
albo ustąpić. Rada Stanu z pewnością położenia jego nie 
uczyni trudniejszem, a gdybyśmy li tylko dbali o ułatwienie 
stanowiska ministrów, moglibyśmy z tćm samem prawem 
wystąpić przeciw reprezentacyjom ludowym, które z pewno- 
ścią nieraz większe ministrom czynią trudności, niżli Rada 
Stanu kiedykolwiek wywołała, a nawet przeciw monarchii. Nic 
słuszniejszego jak żądać od ministrów charakteru i stałości 
w przedsięwzięciach, które uznają za stosowne, ale tych przy- 
miotów koniecznych potrzeba w każdćm państwie, bez względu 
czy jest w nićm Rada Stanu, lub jćj niema. Nie pojmujemy 
zresztą, w czćmby R. S. mogła krępować ministra w prze- 
prowadzeniu powziętych zamiarów, zwłaszcza, jeżeli ona ma 
tylko głos doradczy, i jeżeli jćj opinie, jak to w Prusiech 
jest postanowione rozp. z 'Y,, 1854, zanim przedłożone będą 
monarsze, udzielone być mają ministerstwu, aby takowe miało 
sposobność wyjawienia swego zdania i bronienia swoich po- 
glądów. 

Jeżeli zaś kto mniema, że stanowisko R. S. dlatego 
jest niezgodne z konstytucyją, że jćj członkowie są nieodpo- 
wiedzialni, a cały ciężar odpowiedzialności spada na mini- 
strów, natenczas ten sam argument możnaby użyć przeciw 
nieodpowiedzialnemu monarsze. Nieodpowiedzialność Radców 
Stanu nie jest zresztą istotną cechą Rady Stanu, przeciwnie 



Digitized by 



Google 



102 

mamy wcale odpowiednio funkcyjonującą R. S. w Szwecyi, 
której wszyscy członkowie są odpowiedzialni. 

Konstytncya Szwedzka stanowi (art. 4. nasi), ie król 
wyjąwszy sprawy zagraniczae wojskowe, we wszystkich in- 
nych musi zasięgnąć opinii B. S., do którćj król powołaje 
mężów zdolnych doświadczonych i nieposzlakowanych, naro- 
dowości Szwedzkiój i wyznania ewangelickiego. R. 8. składa 
się z 10 członków, z pośród których król mianuje jednego 
ministrem stanu i pierwszym członkiem R. S. Siedmiu człon- 
ków R. S. mają osobne departamenty (spraw zagranicznych, 
sprawiedliwości, wojny, marynarki, spraw wewnętrznych, 
skarbu i spraw wyznaniowych), 3 jest bez teki. W obec tój 
R, S. ma Sejm (Riksdag) prawa następujące: Wydział kon- 
stytucyjny Sejmu ma prawo na posiedzeniu zwyczajnóm za- 
żądać protokołów R. S. z wyjątkiem tych, które się odnoszą 
do spraw zagranicznych i wojskowych — o tyle, o ile te pro- 
tokóły się tyczą faktów publicznie znanych i przez wydział 
konstytucyjny wskazanych (art. 105 r. 1866). 

Jeżeli komitet, przeglądając protokóły Rady Stanu, doj- 
dzie do przekonania, że członek R. S, inny referent przy- 
padkowy, albo funkcyonaryusz, który udzielił rady królowi 
w sprawach komendy wojskowćj — oczywiście działał prze- 
ciw konstytucyi, lub ustawom powszechnym, że doradzał jój 
naruszenie, że omieszkał uc/ynić przedstawienie przeciw ta- 
kiemu naruszeniu, albo że je wywołał lub popierał, zata- 
jając umyślnie pewne wyjaśnienia, albo że sprawozdawca 
nie odmówił swojćj kontrasygnaty w przypadku przewidzia- 
nym w art 38 konstytucyi *) — wówczas wydział konstytu- 
cyjny może polecić prokuratorowi Sejmowemu, aby wniósł 
oskarżenie przed sądem najwyższym (106). Jeżeli komitet 
konstytucyjny sprawdzi, że członkowie R. S. albo niektórzy 
z nich, dając swoje opinię, nie mieli na względzie prawdzi- 
wych interesów królestwa, albo że który ze sprawozdawców 
nie okazał się być bezstronnym, gorliwym i dość czynnym 



*) Tenże wymaga kontrasygnaty wszystkich aktów rządo- 
wych panującego. 



Digitized by 



Google 



103 

na tćm stanowisku zaufania, może komitet zdaó z tego sprawę 
Sejmowi. Sejm może uchwalić adres do króla, aby winny 
był usuniętym z grona R. S. (107). 

Możnaby wprawdzie zarzucić, że Szwedzka R. S. jest 
właściwie radą ministrów tylko, ale odpowiedzialność, którą 
tutaj przedstawiliśmy według postanowienia konst. Szwedz- 
kićj nie odnosi się tylko do Radców Stanu, lecz do innych 
także doradców królewskich, którzy w sprawach publicznych 
dali kólowie radę nieprawną albo szkodliwą, a w Portu- 
galii członkowie właściwćj Rady Stanu są odpowiedziabymi. 
Z tego wywodu mogliśmy powziąść przekonanie, że Rada 
Stanu dla konstytucyi a w szczególności dla odpowiedzial- 
nych mioisirów nie jest szkodliwą. Stwierdza to zdanie także 
Ernest Meier, którego poglądy, jakkolwiek szczególnie do 
Prus zastosowane, mają ogólne znaczenie : „Trudno dopatrzyć 
się. jakie niebezpieczeństwo powstaćby mogło ze współ- 
udziału R. S. w ustawodawstwie, skoro głos doradczy da- 
wnych stanów prowicyj< nalnych i połączonego Sejmu, zmie- 
nił się na głos stanowczy izby panów i deputowanych. Do- 
radcza władza, może niewątpliwie być w sprzeczności z innćm 
ciałem doradzćm, ale konflikt jćj jest niemożliwy z ciałem decy- 
dującćm. Chyba żeby się obawiano upośledzenia Sejmu wsku- 
tek gruntowności w obradach R. S., ale takowe niebyłoby 
tak złem, jak obniżenie powagi parlamentu na skutek uchwa- 
lania ustaw wadliwych. Tataj jednak nie rozchodzi się o py- 
tanie etykiety, tylko o świadczenia dobre, dla pożytku kraju. 
Nikt o tćm nie myśli, aby przez odnowienie R. S. sprowa- 
dzić inny rozdział władzy między koroną i obiema izbami 
sejmowemi na polu ustawodawczćm. Przy tćm należałoby 
zbadać, czy Rada Stanu miałaby wydawać opinię tylko 
przed przedłożeniem wniosku do ustaw izbom, albo coby 
byio pożądanćm, także jeszcze, bądź przed ostateczną uchwałą 
izb, albo przed sankcyją królewską. Także odpowiedzialność 
ministrów niedoznaje żadnćj ujmy, jeżeli się zważy, że już 
według rozp. z 'Y^, 1854 Rada Stanu nie znosi się bezpo- 
średnio z królem, tylko za pośrednictwem ministerstwa^. 



Digitized by 



Google 



104 

Również ważnym jak sŁkodliwośó, byłby t^n argamcnt 
przeciw R. S., że ona wobec parlamentu jest instytncyą w pań- 
stwach konstytucyjnych niepotrzebną. Także i z tym argu- 
mentem zgodzić się nie możemy. Z praktyki ciał parlamen- 
tarnych wykazuje się, że takowe liie są wcale idealnym 
organem ustawodawczym, i że wiele ustaw wskutek nieoglę- 
dnych poprawek wychodzi z obrad parlamentarnyt h w gor- 
szćj znacznie postaci, aniżeli był pierwotny projekt Panu- 
jący jest czasem zniewolony, jeżeli owe t. z. poprawki nie 
odnoszą się do istotnych rzeczy, dać sankcyę uchwale par- 
lamentu, by nie opóźnić nieraz bardzo pożądanćj reformy. 
I ztąd to bierze się ów szereg wielki ustaw złych, niezu- 
pełnych i sprzecznych, które z fabryki parlamentarnćj wy- 
chodzą. Dobroć każdćj ustawy zależy a) od należycie przy- 
gotowanego projektu, i b) od dyskussyi nad nim oględnie 
i ze znajomością rzeczy przeprowadzono). Jakżeż się dzid 
praktykuje w obu tych względach? Tylko bardzo oględne 
rządy, i to do większych tylko dzieł ustawodawczych, jak 
Niemiecki do przygowania projektu. powszechnćj ustawy cy- 
wilnćj, ustanawiają osobne komisye ustawodawcze, zwyczaj- 
nie zaś wypracowuje projekt referent ministeryjalny; a za- 
tćm jedna osoba. Minister, jeżeli nie jest przypadkowo fa- 
chowym znawcą tćj gałęzi ustawodawczćj — jakim np. bjł 
były minister Głaseb co do procesu karnego, może wskazać 
tylko ogólne poglądy, zasady, na których projekt ma być 
opartym, by zaś wpłynąć na techniczną stronę projektu, co jest 
rzeczą właśnie wielkićj wagi, niema ani znajomości rzeczy, 
ani dosyć czasu, zbyt go bowiem absorbują sprawy bieżącćj 
polityki, aby mógł się wdawać w szczegółową i drobiazgową 
ocenę projektu. Jeżeli projekt tylko w ogólności jego inten- 
cyjom odpowiada, wnosi go na Radę ministrów, gdzie znowu, 
jeżeli się ogólnćmu politycznemu kierunkowi nie sprzeci- 
wia, bez fachowego ocenienia przechodzi, i bywa wniesio- 
nym do izb parlamentarnych jako wniosek rządowy. Takie 
postępowanie nie jest rękojmią trafności projektu rządowego. 
Mogłoby jednak powstać mniemanie, że zamiast Rady Stann 
tworzyć należy w każdym przypadku ważniejszym osobne 



Digitized by 



Google 



105 

komisyje ustawodawcze. Mnie się zdaje, że ten sposób nieza- 
stąpiłbj R. S. Takie komisyje byłyby tylko dorywcze i spo- 
radyczne, a złożone ze samych lodzi fachowych, np. do uło- 
żenia projektu kodeksu cywilnego ze samych cywilistów, 
nie byłyby w stanie uobecnić sobie związku, w jakim pozo- 
staje projektowana ustawa z duchem i przepisami całego 
ustawodawstwa, i łatwo wypadłby projekt jednostronnie w du- 
chu jednćj tylko specyalności ustawodawczej. W tym wzglę- 
dzie tylko stała korporacya, jaką jest B. S., złożona z mę- 
żów, znających wszechstronnie państwo i jego potrzeby, 
a mających stanowisko wyniosłe ponad chwilową walkę 
stronnictw, może potrzebie dobrych i gruntownych projektów 
ustawodawczych zadosyć uczynić. Gdyby istniała Rada Stanu, 
wtedy ministrowie nie mieliby wcale mniejszćj inicyjatywy 
niż dotąd w pracach ustawodawczych, ale gdy ich rzeczą 
byłoby głównie nadawanie popędu do prac ustawodawczych, 
i wskazanie głównych zasad, R. S. byłaby \vłaściwą insty- 
tucyją do wypracowania projektów ustawodawczych. Mini- 
strowie badaliby wówczas ustawy tylko ze stanowiska poli- 
tycznego»pod względem ich zgodnodci z ich poglądami poli- 
tycznemi, techniczną stronę zaś projektu ustawodawczego 
mogliby ze spokojem oddać pod rozwagę R. S. 

Projekt ustawy wchodzi do izby i tutaj zwyczajnie 
bywa przekazany komisyom, celem wstępnych obrad i przy- 
gotowania materyału pod obrady pełnćj izby. Jeżeli w ko- 
misyjach przy należytym ich składzie jeszcze projekt spotkać 
się może z fachowćm opracowaniem i ze znajomodcią rzeczy, 
to w pełnćj izbie łatwo może uledz zmianie wcale niewła- 
ńciwćj. Większość zwyczajnie, jeżeli nie idzie o sprawę ogól- 
nego politycznego interesu, na rzeczy się nie zna, nierozu- 
mie doniosłości poprawek, i idzie bądź za skazo wkami przy- 
wódców, bądź za porywem chwili, na czćm cierpi całość. 
Starano się wprawdzie temu zapobićdz przez osobny regu- 
lamin do traktowania ustaw obszernych, jak np. w ustawie 
austr. z '7, 1867 1. 104 dz. np., jednakże i to traktowanie 
nie może gruntownie zaradzić wszystkim niedogodnościom, 
albowiem komisyje parlamentarne w ciąga sesyi tak są rozry- 

Wyds. filoiof. T. XIX. 14 



Digitized by 



Google 



106 

wane i obarczone innemi pracami parlamentarnemi, a na- 
miętnodci polityczne nieraz do tego stopnia są poroszone^ że 
o spokojno] i bezstronno) pracy, jakiój wymaga nstawo- 
dawstwoy nawet mowy nićma. 

Tylko R. S. mote te niedogodności nsnnąó. Wówczas 
bowiem każda uchwała parlamentu przed sankcyą przycho- 
dziłaby raz jeszcze pod uchwałę R. S., któraby ją badała ze 
stanowiska fachowego i łatwo byłyby tym sposobem usunięte 
usterki, które przemienione w ustawę, dotkliwie w praktyce 
dałyby się uczuć. Ministrowie badaliby znowu stronę polityczną 
uchwalonego projektu, R. S. techniczną, a w takim razie 
tylko dojrzałe i rozważne dzieło ustawodawcze zyskałoby sank- 
cyję monarszą i moc obowiązującą dla obywateli. 

Że te uwagi o wadliwości zwyczajnego ustawodawstwa 
parlamentarnego bynajmniój nie są wymysłem teoretycznym, 
ale mają faktyczną podstawę, stwierdzają liczne fakty ze- 
brane z krajów różnych. Co do Prus odwołujemy się na 
wywody prof. Eruesta Meiera (w Schmollera: JahrbuchfUr Oe- 
sełzgebtmgy Yerwaltung und Yolkmdrtshnft im Deutscken Reich 
1883 str. 1021—1024, „Uber den prettsaischen Słaatarąik und 
die Frage seiner, Reactivirvng^). „Pytanie czy zachodzi potrzeba 
lepszego przygotowania ustaw, musi byó bezwzględnie potwier- 
dzone, przynąjmniój o ile uwzględnimy formalną stronę naszych 
ustaw". Z szeregu tych licznych przypadków, w którydi przy 
sposobności obrad trybunału najwyższego administracyjnego 
przekonano się o oczywistój niedokładności w redakcyi nowych 
ustaw, przytacza Meier jednen jaskrawy z ustawy o liniach 
regulacyjnych przy nowych budowach z 77*1875. Gdy samo 
brzmienie §. 12 ustawy tój nie dało wyjaśnienia, jak je ro- 
zumieć należy, chciano się rozpatrzyć w materyjalach usta- 
wodawczych. Te jednak dały prawdziwie zdumiewający obraz 
wad dzisiejszego trybu uchwalania ustaw, i tych trudności, 
z jakiemi sądownictwo administracyjne ma do walczenia, jeżeli 
z oświadczeń mówców szczególnych informować się pragnie 
o znaczeniu ustawy. Ponieważ ta ustawa w izbie panów 
wcale w komisyi nic byia traktowaną, także w plenum nad 
tćm §. się niezastanowiono, w sprawozdaniu zaś komisyjnym 



Digitized by 



Google 



107 

izby deputowanych iadoe zdauie Htanowczo nie było wypo- 
wiedziaoe, członkowie trybunału administracyjnego posta- 
nowili zapytać członków komietyi parlamentarnej o zdanie. 
I cóż się wykazało? Oto z dwóch członków komisyi par- 
lameotarnćj każdy innego był zdania. „Zresztą na ostatniem 
posiedzeniu SejmOi mówi M., dwaj znakomici posłowie uznali 
potrzebę lepszego przygotowania ustaw, mianowicie był Gneist 
przy sposobności obmd nad reformą admistracyjną tego zdania, 
że wnioski tój doniosłości powinny były być przygotowane 
przez komisyę znawców, Windhobst przy debatach nad radą 
ekonomiczną powiedział w r. 1883: „Jestem tego zdania, że 
jeżeli rząd w ogóle myśli o tóm, usłucliać rad przygoto- 
wawczych obok izb sejmowych, nie pozostaje nic innego, 
jako odnowió B. S. zgodnie ze stosunkami obecnćmi, i osią- 
gnąć tym sposobem to, co zamierza przez radę gospodarczą, 
t j. radę znawców. Za odnowieniem Ji. S. przytoczył 
bym tylko jedne okoliczność, mianowicie że nam byłyby 
wówczas przedkładane, lepićj redagowane i przygotowane 
ustawy^. 

Zdanie to stwierdza także Mili, którego przecież nikt nie 
zechce uważać jako przeciwnika rządów parlamentarnych. 
Oto jego uwagi : 

„Ale jestto również prawdą, chociaż powoli i dopiero 
od nie dawna zyskującą uznanie, że liczne zgromadzenie 
zarówno jest niezdolnóm do prac bezpośrednio prawodawczych, 
jak do administracyjnych. Tworzenie praw jest pracą, wy- 
magającą więcćj niż którakolwiek inna umysłów nietylko 
doświadczonych i wytrawnych, ale zarazem usposobionych 
do tćj pracy zapomocą długich i pracowitych studjów. Ten 
jeden powód, gdyby innych nie było, wystarczyłby na prze- 
konanie, że zadaniu tworzenia praw może dobrze odpowie- 
dzieć tylko komitet z bardzo małćj liczby osób złożony. 
Równie przemawiającym do przekonania jest ten powód, że 
każdy paragraf prawny tworzyć należy z jak najdokładniej- 
szą i nąjbaczniejszą uwagą na wpływ jaki on wywrze na 
wszystkie inne paragrafy, i że każde nowe prawo powinno 
być tak tworzone, aby się mogło zlać w jedne ci^ość 



Digitized by 



Google 



108 

z prawami dawniój istniejącemi. Niepodobna aby warunkom 
tym jakokolwiek stało się zadosyó, jeżeli prawa jedoo po 
drągiem uchwalane będą w zgromadzenia z różnych żywio- 
łów złożonóm. Niestosowność tworzenia praw w ten sposób 
uderzałaby każdego, gdyby prawa nasze, tak pod względem 
formy jako i ducha, nie były takim chaosem, że już nic 
zdaje się nie zdoła powiększyć ich zamętu i sprzeczności. Je- 
dnak, przy takim nawet sposobie postępowania, nieudolność 
naszego mechanizmu prawodawczego do dopięcia zamierzone- 
go celu z każdym rokiem coraz mocnićj daje się uczuć 
w praktyce. 

„Procedura z b i 1 1 a m i zabiera tyle czasu, że parlament nie 
może żadnego z nich uchwalić, chyba że przedmiot jego jest 
pojedynczy i ograniczony. Ale niech kto wniesie bill 
traktujący o całości jakiego przedmiotu (a niepodobna przecież 
orzekać coś o przedmiocie, nie mając przytomnćj w umyśle 
jego całości), bill ten wlec się będzie od sesyi do sesyi, je- 
dynie dla tego, że niema czasu nim się zająć. Wszystko 
jedno, czy bill będzie zredagowany przez powagę uważaną 
za najkompetentniejszą i opatrzoną we wszystkie źródła i in- 
formacye ; czy. będzie przygotowany przez komisyą wybraną 
do tego ze względu na głęboką znajomość przedmiotu, nad 
którego studyowaniem i stosowaniem do praktyki lata całe 
spędziła .;. bill nie przejdzie, bo izba niższa nie zechce 
zrzec się szacownego przywileju obrabiania go ciężkiemi 
swemi rękami. 

„Od niedawna przyjęto zwyczaj odsyłania dowłaściwćj 
komisyi każdego billu, który przy drugiem czytaniu zostanie 
przyjęty. Ale przekonano się, że i to niewiele zdoła oszczędzić 
czasu; albowiem gdy potem zawsze cała izba zawiązana 
w komitet rozstrzyga o billu, opinie i urojenia prywatne 
bezsilne w obec światła komisyi, usiłują po staremu wygrać 
sprawę przed trybunałem niewiadomości. Ten zwyczaj przy- 
jęła głównie izba lordów, którćj członkowie mnićj są chciwi 
mieszania się we wszystko i mnićj zazdrośni o znaczenie 
osobistych swoich głosów aniżeli członkowie izby gmin. A gdy 
bill o licznych paragrafach zdoła wreszcie przejść przez 



Digitized by 



Google 



109 

szczegółową dysknsyc, jakże odmalować stan w jakim wy- 
chodzi z rąk komitetu! Zapomniano o paragrafach konie- 
cznych ze względu na inne; powkładano inne niepodobne do 
wiary, aby zadosyć uczynić prywatnemu interesowi albo 
urojeniom jeduego z członków, który grozi opóźnieniem billu; 
na wniosek jakiegoś półmędrka, który zna przedmiot tylko 
powierzchownie, wsunięto artykuły prowadzące do następstw, 
których nie przewidział w pierwszćj chwili ani członek, który 
bili wnosił, ani ci co go popierali, i na następnćj sesyi 
trzeba do niego dodawać poprawkę, zapobiegającą złym jego 
skutkom. Złe to pochodzi ztąd, że przedstawienie i obrona 
billu rzadko dzieje się przez usta osoby, którćj on jest 
dziełem i która prawdopodobnie nie zasiada w parlamencie. 
Obrona billu poraczona zwykle bywa ministrowi lub człon- 
kowi parlamentu, który nie jest tego billu autorem, któ- 
rego kto inny musi zaopatrywać we wszystkie dowody, wy- 
jąwszy te, które same z siebie w oczy wpadają, który nie 
zna całćj doniosłości przedmiotu, ani najlepszych na jego 
poparcie motywów, i który zupełnie jest niezdolny odpowie- 
dzieć na nieprzewidziane zarzuty. Można zaradzić temu 
złemu co się tyczy billów rządowych, i zaradzono mu 
w niektótych konstytucyach reprezentacyjnych, dozwalając 
aby rząd był reprezentowany w obu izbach przez osoby po- 
siadające jego zaufanie i mające prawo zabierania głosu, 
nie mając prawa głosowania. 

„Gdyby ta większość izby gmin, większość aż dotąd 
znaczna, która nie wnosi nigdy poprawek i nie zabiera głosu, 
zechciała nadal nie zostawiać kierunku wszystkich spraw 
tym, którzy wnoszą poprawki i przemawiają; gdyby ze- 
chciała przypomnieć sobie, że na prawodawcę trzeba innych 
zdolności oprócz zdolności łatwego mówienia i jednania so- 
bie głosów wyborców, i że zdolności takie można znaleść 
byleby ich tylko poszukać, przyszłąby niebawem do uzna- 
nia, że zarówno w przedmiocie prawodawstwa jak i admi- 
nistracyi jedynćm zajęciem do jakiego zgromadzenie repre- 
zentacyjne jest zdolnćm, jest nie załatwianie prac tych oso- 
Uście, ale dopilnowanie, aby były załatwiane, decydowanie 



Digitized by 



Google 



110 

koma to załatwianie ich ma być powierzonym, a po lob do- 
konania, przyznanie lab odmówienie im narodowej sankcyi. 
Katdy rząd zastosowany do wyiszego stopnia cywilizaeyi 
powinienby mieć pomiędzy zasadniczemi swemi ftywiołatni 
osobne ciało, którego członkowie nie przev(yższaliby w lioi* 
bie członków gabinetu, a którego wy łącznom zadaniem by- 
łoby układanie praw. Gdyby prawa nasze aosti^ przej- 
rzane i poprawione, co tót zapewne wkrótce przyjdzie do 
skutku, komisy a kodyfikacyjna któraby tego dokoni^ po* 
winnaby być nieustającą, czuwać nad swojćm dziełem, zapo- 
biegać jego zepsuciu i zaprowadzać w niem wszelkie id«- 
pszenia, jakie się okażą potrzebnemi. Komisya taka nie po- 
siadałaby naturalnie władzy stanowienia pmw; przedsta- 
wiałaby ona tylko żywioł inteligeneyi, a parlament przed- 
stawiałby żywioł woli. Żadne rozporządzenie nie stawałoby 
się prawem, dopókiby nie otrzymało wyrażnćj sankcyi parla- 
mentu a parlament albo izba lordów posiadałyby władzę nietylko 
odrzucenia b i 1 1 u, ale i odesłania go do komisyi dla zbadania go 
i poprawienia. Każda z izb miałaby także pole do używaaia 
swego prawa inicyatywy, wskazując komisyi przedmioty do 
nowych ustaw. Naturalnie komisyi niewolnoby było odno- 
wić wypracowania ustawy, którćjby kraj żądał. Jak skoro 
obie izby zgodnie dałyby instrukcye do przygotowania billu 
zmierzającego do pewnego szczególnego celu, komisarze ma* 
sieliby zadosyć uczynić tym instrnkcyom, chyba żeby wo« 
leli podać się do dymisyi. Jednak akoroby operat zo- 
stał wygotowanym przez komisyą, parlament nie mógłby 
w nim nic zmieniać, tylko albo przyjąć bill, albo go od- 
rzucić, albo wreszcie gdyby się mu w pewnćj czędci nie po- 
podobał, odesłać go jeszcze raz do komisyi d!a zbadania^ 

„Komisarze ci byliby mianowani przez koronę, ale .tylko 
na pewien oznaczony czas (dajmy na to 5 lat), chyba żeby 
obie izby zażądały ich . odwołania, bądżto z powodu osobi- 
tego ich sprawowania się, bądź w razie gdyby odmówili wy- 
gotowania billu odpowiednio do żądania parlamentu. Po 
upływie 6ciu lat jeden z członków winienby wystąpić z ko- 
misyi, chyba żeby był na nowo mianowany; byłby to wy- 



Digitized by 



Google 



111 

godny sposób pozbywania się członków, któryby się oka- 
acali nieodpowiednimi swemu stanowisku, i odmładzania krwi 
w żyłach komisyi. 

,,Potrzeba podobnój rstroinoici dawała się czuć nawef 
w Atenach, gdzie za czasów największój świetności, zgroma- 
dzenie ludowe mogło wprawdzie uchwalać tak zwane pse- 
phismtfy które po większćj części były poprostu przepisami 
policyjnemi, ale właściwe prawa układało i w razie potrzeby 
zmieniało osobne ciało, zwane Nomothetae (prawodawcze), 
które miało takie obowiązek rewidowania całego zbioru 
praw i baczenia na to, aby się takowe między sobą zga- 
dzały. W konstytncyi aDgielskićj trudno jest bardzo zaprowa- 
dzić jakąkolwiek zmianę tak co do treści jak i co do formy ; 
stosunkowo jednak nie tak wielki panuje wstręt do nowych 
urządzeń, jeieli takowe podsuną się pod dawne formy i tra- 
dycye; zdaje mi się więc, ie możnaby konstytueyą naszą 
zbogacić tym tak cennym nabytkiem za pośrednictwem izby 
lordów i panujących w nićj zwyczajów. Eomisya do przygo- 
towywania billów nie byłaby tak dalece nowością tam, 
gdzie tyle innych komisyj istnieje. Ze względu na \\ielką 
wagę i godność prz} wiązaną do tego stanowiska, każdy 
członek komisyi mógłby być mianowany parem dożywotnim, 
jeżeliby tylko komisya ta nie była złożona ze swego urzę- 
dowania na żądanie parlamentu. Ten sam zdrowy rozsądek, 
który sprawowanie urzędu sędziowskiego w izbie panów, 
w praktyce powierza wyłąc7nie lordom prawnikom sprawiłby 
prawdopodobnie, żeby prawodawcom z profesyi poruczono 
redakcyją praw, z wyjątkiem kwestyj dotyczących zasad 
i interesów politycznych. Stałoby się tćż zapewne, że bille 
wnoszone przez izbę wyższą również przez tych prawodaw- 
ców byłyby przygotowywane, że rząd powierzyłby im także 
przygotowywanie wszystkich swoich billów, i że wreszcie 
członkowie izby niższćj przekonaliby się, że to daleko bę- 
dzie dla nich wygodniój i korzystnićj, jeżeli bille ich będą 
tylko przyjęte przez izbę do wiadomości a następnie ode- 
słane do komisyi , aniżeli żeby je mieli, jak dotąd, sami 
odrazu wnosić przed izbę. Bo naturalnie izbie wolnoby było 



Digitized by 



Google 



112 

przesłać komisy! do zbadania nietylko pomysł jakiś ogólny, 
ale wszelką propozycyą szczegółową ^ a nawet projekt do 
billn in exten80y gdyby który członek izby czuł się do 
przygotowania go w ten sposób uzdolnionym. I ł»ez wątpie- 
nia izba odsyłałaby wszystkie takie, projekty do komisyi, 
chociażby tylko jako materyjały, i z powodu pożytecznych 
natrąceń^ jakich one mogą dostarczyć. Przesyłałaby również 
komisyi wszelkie poprawki i zarzuty uczynione na piśmie 
przez członków izby przeciw pracom komisarzy. 

„Zwyczaj zmieniania billów przez komitet całćj izby 
nie zostałby zniesiony formalnie^ ale wyszedłby z użycia. 
Nie zrzeklibyśmy się tego prawa — zamknęlibyśmy je tylko 
w tym arsenale^ gdzie spoczywa już veto królewskie^ prawo 
olmawiania sybsydiów i inne przestarzałe narzędzia wojny 
politycznćj, których nikt nie ma ochoty używać, ale których 
wyrzekać się nie można, z obawy, żebyśmy ich znowu 
kiedyś, w jakićjś nadzwyczajnćj okoliczności nie potrzebo- 
wali. W ten sposób prawodaw8tvro uznaneby zostało za 
sprawę wymagającą wielkićj biegłości, wielkićj wprawy 
i specyalnych studiów, gdy tymczasem narodowi pozostałaby 
nienaruszona jedna z najważniejszych jego swobód, mocą 
którćj nie może być rządzonym jaktylko prawami przyjętemi 
przez reprezentantów przezeń wybranych. Swoboda ta na- 
brałaby owszem większego jeszcze znaczenia, boby została 
uwolnioną od licznych usterków, wypływających ze żle po- 
jętego sprawowania władzy prawodawczćj ')". 

Co do pozytywnćj swćj strony projekt Milla niezawodnie 
mógłby uledz temu zarzutowi, że zanadto ścieśnia prawo wno- 
szenia poprawek i nieraz bill byłby en bloc^ odrzuconym, bo 
drobny i podrzędny jakiś przepis w nim większości się nie 
podoba — ale sama myśl jest trafna. Nie trzeba mojćm zda- 
niem tworzyć nowego organu nomotetów, bo mamy go- 
towy w tćj mierze wzór w instytucyi Rady Stanu. Jeżeli 
zważymy, że cała kodyfikacyja Napoleońska, niezawodnie 



*) MiLL. O rządzie reprezentacyjnym tłum. Czernicki 186S 
Btr. 75—80. 



Digitized by 



Google 



113 

jedna z najlepszych była dokonaną pod przeważnym wpły- 
wem znakomitój R. S., jeżeli dalćj uwzględnimy, że znakomita 
kodyfikacyja, którą odznacza się w ogóle Francya, w znacznój 
częćci zawdzięcza swój byt tamtćjszój B. S,, która prze- 
trwała tyle zmian i form rządowych i dynastyj, jeżeli dalój 
weźmiemy na uwagę anstryjackie dawniójsze nstawodawstwOi 
jak kodeks cywilny i kamy, w których uchwalaniu Rada 
Stanu miała udział stanowczy, to łatwo się przekonamy, że 
Bada Stanu do dobrego ustawodawstwa jest instytuoyą 
niezbędną. 

Ale nietylko w ustawodawstwie Bada Stanu ważne 
może oddać usługi, lecz także w innych sprawach z usta- 
wodawstwem w związku będących, mianowicie : a) przy wy- 
dawaniu ustaw prowizorycznych, b) ogólnych rozporządzeń 
szczególnie takich , które wchodzą w zakres kilku mini- 
sterstw. Tutaj Bada Stanu zastępuje poniekąd reprezentacyję 
ludową, przestrzegać może zgodnodci tych zarządzeń z ustawą 
i z całodcią ustawodawodawstwa, chronić od nadużycia tych 
nadzwyczajnych środków, jakiemi rząd rozporządza przez 
możność] wydania, tak zwanych ustaw prowizorycznych albo 
z konieczności. 

Oprócz wpływu doradczego na sprawy ustawodawcze, 
ma Bada Stanu także w niektórych państwach^ niektóre 
czynności administracyjne i rządowe. 

Niechaj nam tutaj za wskazówkę posłuży zakres B. S. 
Francuskiej, które ma za sobą najświetniejsze tradycyje 
i uznaną powszechnie powagę. Przebieg krótki jćj rozwoju 
od czasów rewolucyi francuskićj był następującym. 

Bewolucya francuska razem z innemi instytucyjami 
zniosła także dawną radę królewską. Dopiero konstytucyja 
konsularna z 22 frimaire roku Vni ("/j, 1799) i rozporzą- 
dzenie konsularne z 5 nwSse tego samego roku (a więc 1800) 
znowu Badę Stanu do życia powołały. Wśród wielkich reform 
Napoleońskich była Bada Stanu jednym z najświetniejszych 
jego pomysłów, nietylko co do tra&ego określenia jćj za- 
kresu działania, ale zarazem co do doboru osób do jćj grona. 

Wjds. filosof. T. XIX. 15 

Digitized by VjOOQ IC 



114 

Wszystko co się odznaczało we Francji talentem administra- 
cyjnym, rozległemi wiadomościami prawniczemi, bystrością 
poglądów politycznych, zdolnością redagowania nstaw zna- 
lado w tym znakomitćm ciele miejsce '). „Będąc pomocnicą 
władzy wykonawczej, przygotowując przeważną część jćj 
aktów administracyjnych, załatwiając spory administracyjne, 
redagując pod powagę pierwszego konsola wszystkie nstawy, 
broniąc ich przed władzą prawodawczą, dodając do nich po- 
trzebne wykonawcze przepisy, a nawet interpretując auten- 
tycznie nstawy, Rada Stanu roku VIII okryła się sławą nie- 
spożytą przez dokonanie ogromnćj kodyfikacyi ustaw fran- 
cuskich, przez redakcyę wielkich ustaw organizacyi admini- 
stracyjnój, kościehićj i sądowój Francyi^ '). 

Po restauracyi świetność R S. ustała, a karty konsty- 
tucyjne z r. 1814 i 1830 o nićj nie wspominają. Istniała 
wprawdzie dalćj B. S. na mocy nowćj organizacyi z '7a ^^^^ 
ale z uszczuplonym znacznie zakresem działania. Nie odgiy- 
waia ona wówczas żadnćj roli politycznćj, i była tylko uży- 
waną do zaopiniowania projektów ustawodawczych. Ust z '*/? 
1845 powoływ^a R. S. do badania tycłi projektów ustawo- 
dawczych, które jój rząd udzieli. Dopiero konstytucyja repu- 
blikańska z Vii ^848 przywróciła jćj w znacznćj części 
dawniejszy zakres działania. Napoleon m podniósł B. S. 
prawie do tego samego znaczenia, jakie miała za czasów 
Napoleona I. Była ona zarówno ciałem polifycznćm, jak radą 
administracyjną. Art. 3 konst z r. 1862 stanowi, że Cesarz 
rządzi za pośrednictwem B. S., Senatu i cida prawodaw- 



^) GoRMENiN słusznie mówi: „Le conseil d* Etai ełait alors 
le sUge du gouvernement, la seule parole de la France^ 
le flambeau des loU et V dme de U Empereur, Tam roz- 
wijał Napoleon nieraz swe jenialne pomysły, załatwiające 
najtrudniejsze zagadnienia ustawodawcze, i cieszył się szcze- 
gólnie, jeżeli pokonał znakomitego dyslektyka Treilharda ; 
j^il disait familiirement ąu^une victoire remportśe 8ur 
Treilhard lui coutait plus de peine que le gain cT un 
bataille^. Por. Aucoc 1. c. 96. 

«) DucROcg Dr. ad. I, 69.^ 



Digitized by 



Google 



115 

czego. W dziedzinie nstawodawczćj było zadaniem Rady Stanu 
1) przygotowywać redakcyję projektów do ustaw, i 2) bronić 
kh w dysknsyi przed ciałem prawodawczym. Ponieważ mini- 
strowie początkowo nie mieli prawa brania udziału w dęba- 
lacli ciała prawodawczego, jedynie członkowie R. S. bronili 
projektów do nstaw w ciele prawodawczćm. R. S. odgrywała 
tntaj rolę przeważającą, bo żadna poprawka nie mogła być 
poddaną dysknsyi, zanim R. S. jćj nie przyjęła (dekr. z 7s 
1867). Nawet gdy ministrowie na zasadzie dekr. z '7i 1867 
uzyskali przystęp do ciała prawodawczego, zatrzymała R. S. 
wpływ przeważający w dyskussyjach ustawodawczych, bo 
ministrom tylko na zasadzie specyjalnego rzadko tylko udzie- 
lanego zezwolenia panującego, wolno było brać udział w de- 
batach ustawodawczych. 

W sprawach admin. miała R. S. tylko wpływ doradczy. 

W spornych sprawach admin. Rada Stanu dawała tylko 
opinie {avis), które stawały się dopiero prawomocnemi przez 
potwierdzenie Cesarza, ale nie było przykładu, aby Cesarz 
takićj opinii kiedykolwiek odmówił przyzwolenia '). 

Obecna organizacyja R. S. polega na ust organicznćj 
z "Ys 1872, usL o organizacyi władz publicznych z *7, 1875 
art 4; usL z V, 1874, z '7, 1876 i z '7, 1879, i na dekre- 
cie zawierającym regulamin obrad R. S. z 78 1879. 

Skład R. S. Rada Stanu składa się z przewodniczą- 
cego, którym jest minister sprawiedliwości, który jednak nie 
może przewodniczyć, jeżeli R. S. rozstrzyga spory adm., 
z wiceprezydenta; z 32 radców zwyczajnych (en 8ervice or- 
dinaire)j z 18 radców nadzwyczajnych (conseilleurs en 8ervi€e 
extraard%naire) wydelegowanych z pośród wysokich urzędni- 
ków czynnych, które przynoszą do obrad R. S. wiadomości 
praktyczne z różnych gałęzi administracyi, jakie nabyli 
w urzędowaniu; z 30 referentów (mditres de recUetśs), któ- 
rzy fylko mają głos stanowczy w sprawach przez nich 
reformowanych i z 36 audytorów (12 pierwszćj a 24 dru- 



') Batbib: TraUS de droit public, et adm* II wyd. III^ 
1885| 8tr. 252. 



Digitized by 



Google 



116 

gićj klasy); i ze sekretarza jeneralDego. Ministrowie mają 
na zgromadzeniach ogólnych głos stanowczy w sprawach, 
odnoszących się do ich departamentu, minister sprawiedliwo- 
ści zawsze, jeżeli przewodniczy całemu zgromadzeniu lub 
w sekcyi. 

Podział R. S. i sposób obradowania. R. S. za- 
łatwia spory albo na zgromadzeniu ogólnćm, albo na posie- 
dzeniach sekcyjnych, albo w sekcyi dla spraw spornych. 

Art. 7. regulaminu z "/s 1879 wylicza wyczerpująco te 
sprawy, które mają być załatwione na zgromadzeniu ogólnćm. 

Bada Stanu jest podzieloną na 5 sekcyj: 1) sekcyja 
prawodawcza, sprawiedliwodci i spraw zagranicznych, 2) se- 
kcyja spraw spornych {du contentieux)y 3) sekcyja spraw 
wewnętrznych, wychowania publicznego, wyznań i sztuk pię- 
knych, 4) sekcyja robót publicznych, rohiictwa, handlu i ko- 
lonij, 6) sekcyja skarbowa, poczt i telegrafów, spraw woj- 
skowych i marynarki. Pierwsze dwie sekcyje są ustanowione 
w drodze ustawodawczćj. Każda sekcyja składa się z 5 rad- 
ców, tylko sekcyja spraw spornych z 6. 

W sprawach spornych podwójne obrady mają miejsce; 
a) w stadyjum instrukcyi procesu posiedzenia samćj sekcyi 
przy drzwiach zamkniętych, b) rozstrzyganie zaś sporów od- 
bywa się na publicznćm posiedzeniu, a wówczas biorą także 
udział radcy z innych sekcyj w liczbie 8, Ł j. po dwóch 
z każdój sekcyi. 

Zakres R. S. określa zasadniczo art. 8 i 9 ust z '7^ 
1872: „R. S. daje opinie: 1) o projektach ustawodawczych, 
które wychodzą z inicyatywy izb, i które takowe jój do 
opinii udzielą, 2) o projektach ustawodawczych rządowych, 
jój dekretem do zbadania przesłanych, 3) o projektach do 
rozporządzeń, przygotowanych przez rząd, które jój będą do 
rozpatrzenia udzielone, w ogóle zaś o wszystkich sprawach, 
które jćj poleci prezydent rzeczypospolitój albo ministrowie. 
Musi być zapytaną o zdanie co do regulaminów administra- 
cyi publicznćj i co do dekretów w formie regulaminów admi- 
nistracyjnych wydać się mających. Wykonywa zresztą aż do 
dalszego odmiennego postanowienia wszystkie te attrybucyje, 



Digitized by 



Google 



117 



które dawniejszej R. S. były przekazane UBtawą, lub rozpo- 
rządzeniem^ i które nie zostały zniesione. Rząd może prze- 
znaczyć Radców Stanu do obrony projektów nstawodaw- 
ezycby które stanowiły przedmiot obrad R. S., przed zgro- 
madzeniem narodowem (art. 8). 

Rada Stanu rozstrzyga niezawiśle (souverainemenł) re- 
kursy w sprawach spornych administracyjnych i zaialenia 
nieważności, wniesione z tytułu przekroczenia władzy przez 
organy administracyjne (art. 9). 

Te postanowienia zdają nam się być ze wszech miar 
odpowiedniemi. Rozróżniają one słusznie dwie atrybucyje 
w zakresie działania, jeden doradczy, drugi stanowczo de- 
cydujący. 

W całym zakresie ustawodawstwa i administracyi ma 
R. S. tylko głos doradczy. Francuska organizacyja admini- 
stracyjna przeprowadziła 6ci6Ie tę zasadę, że administracyjna 
czynność składa się z narad i działania (agir et conseiller) 
i postawiła na wszystkich szczeblach hierarcliii urzędowćj 
obok władz wykonawczych, organy doradcze. Otóż taką naj- 
wyższą Radą administracyjną przy Rządzie centralnym jest 
R. S. Jćj skład, doświadczenie i rozległy pogląd na sprawy 
państwowe, niezamącony namiętnością stronniczą, czyni ją 
organem, do tćj czynności szczególnie uzdolnionym. Z natury 
rzeczy płynie, że w tym charakterze niema żadnćj władzy 
wykonawczćj, udziela tylko rad i opinij. Samoistnie zaś sta- 
nowi R. S. w sprawach spornych administracyjnych. Tutaj 
występuje ona jako najwyższy trybunał administracyjny, i naj- 
wyższa nawet władza administracyjna, jak ministrowie, do 
jćj wyroków muszą się stosować. Rzeczpospolita przywróciła 
R. S. charakter sądu, wydaje ona wyroki, nie jak za cesar- 
stwa drugiego, tylko opinije, wymagające jeszcze potwier- 
dzenia cesarskiego. Wpływ ministrów jest usuniętym, l)o- mi- 
nister sprawiedliwości na posiedzeniach sekcyi spraw spor- 
nych nie przewodniczy; skład sądu tego jest także nader 
odpowiednim, bo prócz zwykłych członków sekcyi wchodzą 
także do obrad stanowczych radcy innych sekcyj, którzy 
dają rękojmie, że w rozstrzyganiu spraw spornyeh admini- 



Digitized by 



Google 



118 

Btracyjnych wymagania administracyi publicznćj będą nale- 
życie uwzględnione^ a obok tego postępowanie proste i jawne, 
wysoka powaga i nieza^^isłodć sędziów dają dostateczną 
r^ojmię, że w tym wysokim trybunale każdy pokrzywdzony 
znajdzie sprawiedliwodć. Jeżeli dziś prawo administracyjne 
francuskie co do jasności i przezroczystości zasad i co do 
wyrobienia subtelnego strony prawnój stoi najwyżój wśród 
wszystkich współczesnych, nie ulega najmniejszej wątpliwo- 
ści, że jurysprudencyja wiekowa B. S. przyczyniła się w zna- 
cznćj części do tego świetnego stanu prawa administracyj- 
nego. Uznają te zalety nawet chętnie bezstronni pisarze nie- 
mieccy, jak Stein, Jonas ^) i Ernest Meieb w znakomitym 
artykule o administracyi i prawie admin. zamieszczonóm 
u HoLTZENDORFFA : Enct/Jd. d. Reehtswissenschafty 4t wyd. 
1882, str. 1171 i nasi O ile zaś B. S. była czynną, wyka- 
zują sprawozdania z jój działalności, z których podług Duc- 
bocq'a kilka ciekawszych dat wyjmujemy. Wyszło 6 spra- 
wozdań obejmujących obraz czynności B. S. od r, 1830—1877. 
Ostatnie obejmuje pięciolecie od r. 1872—1877. W tym czaso- 
kresie badano 432 projektów do ustaw; 139.058 dekretów, 
albo wniosków w sprawach admin.; badano spraw spornych 
admin. 7016, a wydano orzeczeń 6.646. Bocznie w przecię- 
ciu załatwiono spraw 29.200 (wobec 20.400 okresu 1861—1865). 
Jeżeli porównamy te rezultaty z wypadkami naszego sądo- 
wnictwa adm. w Austryi, działalność B. S. francuskiój co do 
liczb samych przedstawia się świetnie, w Austryi albowiem 
załatwił trybunał państwa od r. 1869 — 1884 ogółem spraw 
269 w przecięciu rocznóm zatóm mniój niż 20, trybunał adm. 
zaś od r. 1876 — 1885 w 8V, latach 2348, czyli rocznie po 
276. Minister francuski przedkładając sprawozdanie powyż- 
sze podniósł okoliczność, że liczba członków B. S. nieodpo- 
wiada wielkości pracy przedsięwziętćj (to też w r. 1879 zo- 
stała podwyższoną) i zakończył słowy, „że tćm bardzićj wy- 
razić należy uznanie dla tak świetnych rezultatów". 



^) Studien aua dem Gebiete des f ram. CivilrechU und CivU- 
processrechU. Berlin^ 1878, 



Digitized by 



Google 



119 

W jednym zaś względzie został zakres dzałania dzisiej- 
szej R. S. francaskiój nszczaplonym, mianowicie nie załatwia 
obecnie więcej sporów o właściwość. Utworzono w tjm cela 
we Francyi ust. z "/s 1^72 osobny sąd {Tribunal des eon- 
fiicts), który składa się pod przewodnictwem ministra spra- 
wiedliwości z 3 członków R. S.^ z 3 członków trybunału 
kassacyjnego^ dalój z 2 innych członków i assydentów uzu- 
pełniających, których jak niemniój wiceprezydenta członko- 
wie trybuni^u sami wybierają. 

O zakresie dziidania innych obecnie istniejących Rad 
Stanu, podajemy następujące szczegóły: 

Bawarska Rada Stanu według rozporządzenia ^7^ 
1825 jest częścią organem doradczym, częścią władzą roz- 
strzygającą. W pierwszym względzie niektóre sprawy już 
w konstytutyi przekazane są Radzie Stanu mianowicie: 

1) wszystkie sprawy ustawodawcze a mianowicie wnio- 
ski rządowe przed wniesieniem tychże do Sejmu, jak nie- 
mnićj po zapadłój uchwale izb przed sankcyją, projekty do 
ustaw zaś, uchwalone z inicyjatywy parlamentamój, tylko 
przed sankcyą. 

2) ogólny budżet państwa, który ma być wniesionym 
do izb'. 

3) zażalenia izb z powodu naruszenia konstytucyi lub 
praw konstytucyjnych, jeżeli w tym względzie zachodzi wąt- 
pliwość i jeżeli takowe nie należą do kompetencyi sądu naj- 
wyższego. 

4) udzielanie indygenatu przez króla. 

Do spraw, w których R. S. może być przesłuchaną 
należą: ważne przeszkody w wykonaniu ustaw, jeżeli władze 
najwyższe sprzeczne objawiają zdania, spory o właściwość 
między ministerstwami; organizacyja władz i zakładów pu- 
blicznych, ogóhie zarządzenie i rozporządzenie administra- 
cyjne; zażalenia przeciw ministrom, jeżeli król zasięgnie 
zdania R. S., czyli zażalenie jksi uzasadnione i jak je usu- 
nąć; sprawozdania roczne ministrów i inne ważne sprawy 
na żądanie króla. 



Digitized by 



Google 



120 

Rada Staną jako władza rozstrzygająca, miiUa dawnićj 
obszerny zakres działania, załatwiając reknrsy w ważnych 
sprawach administracyjnych, obecnie na skutek utworzenia 
trybunału administracyjnego (ust. Ys 1878) ten zakres dzia- 
łami B. B. doznał ważnćj zmiany i wiele spraw przeszło 
pod juryzdykcyę trybunałów administracyjnych ^). Także 
u Wirtemberskiój Bady tajnój różnić należy zakres do- 
radczy od zakresu rozstrzygającego. 

Zakres doradczy odnosi się: 

a) do wszystkich spraw, które król Badzie tajnój do 
zaopiniowania udzieli. 

b) według artykułu 7 ust. konst. z y, 1876 daje Bada 
opinię o wszystkich wnioskach zmierzających do zmiany 
konstytucyi krajowój, ustaw konstytucyjnych krajowych i kon- 
stytacyi związkowój; dalój o prawidłach, które mę odnoszą 
do stosunków ogólnych państwa do stowarzyszeń religijnych; 
dalój o wnioskach w szczególnie ważnych zmianach miano- 
wicie ustawodawstwa i rozporządzeń ogólnych. 

W obu tych przypadkach przychodzi sprawa do Bady 
tajnój dopiero po uchwaleniu wniosków przez ministerstwo; 
opinia Bady tajnój obecnie na skutek ust z y^ 1876 za po- 
średnictwem ministerstwa dochodzi do wiadomości króla, tak 
że ministerstwo może wyrazić swoje zapatrywanie na opinię 
Bady tajnój. To odnosi się także, jak się to zresztą samo 
przez się rozumie, do wniosków, które po uchwaleniu sprawy 
przez Sejm, mają być ostatecznie królowi przedstawione, 
O przesłuchaniu Bady tajnój niema obecnie wzmianki w ogło- 
szeniu ustaw i rozporządzeń. 

c) Bada Sejmu bywa przesłuchaną w sprawach o usu- 
nięcie lub przeniesienie na niższy urząd duchownych ewan- 
gielickich przełożonych albo innych urzędników gmin i kor- 
poracyj urzędowych (konst §§. 47, 59 1. 2). 

Jako rozstrzygająca i decydująca władza Bada tajna: 



*) Por. także rozp. 7^ 1879 o Radzie Stanu. Sarwey 
dcu dffenłliche Recht und die Yerwalłungsgerichłsbarkeit 1880 
Btr. 278. VoGEL das Staatsrecht des Kł>nigr. Bąiern 1882, § 32. 



Digitized by 



Google 



121 

a) stauowi w sprawach wywłaszczenie o konieczno&ci 
odstąpienia przymusowego na cele ogólne państwowe t kor- 
poracyjne (konst §. 30). 

l>) gdyby król nie był wyznania ewangielickiego^ ma 
wykonywanie rządów kościelnych, w kościele protestanckim 
oddać Radzie tajnćj. 

c) Rada tajna łącznie z rejentem stara się jako Rada 
opiekuńczą o wychowanie małoletniego króla (k. §. 16), zwołać 
ma celem ustanowienia nadzwyczajnćj rejencyi agnatów 
(k. §. 13) i tworzy według artykułu 66 prawa domowego 
razem z członkami' domu królewskiego Radę familijną w spra- 
wach osobistych książąt królewskich ^). 

O Radzie Stanu dla Alzacyi i Lotaryngii mówi 
Łeoki '): Do urządzeń państwa Francuskiego, którego pie- 
czy powierzoną jest ciągłość ustawodawstwa, jedność admi- 
nistracyi i jćj zgodność z ustawami należy przedewszyst- 
kiem Conseil d'Etaty któremu ustawodawstwo francuskie we 
wszystkich dziedzinach życia państwowego zapewnia udział 
stanowczy. Brak tćj instytucyi musiał pociągnąć skutki smu- 
tne dla Alzacyi i Lotaryngii, ponieważ nie można było 
myśleć o instytucyi, która w znacznćj części czerpie siłę 
swę z tradycyi; brak ten szczególnie był dotkliwym w są- 
downictwie administracyjnćm zwłaszcza, że nowe ustawy 
admim'stracyjne nie wypełnisz braków powstałych dosta- 
tecznie i sprowadziły wadliwe stosunki prawne. Utworzenie 
Rady Stanu, która zastąpić miała w znacznćj części Conseil 
d'Źtat, przez ustawę z 7? 18*^9 uważać zatćm należy za 
myśl szczęśliwą. Współudział R. S. w niektórych sprawach jest 
koniecznym — w innych zależy to od postanowienia namie- 
stnika. Koniecznie musi być Rada Stanu przesłuchaną o pro- 
jektach ustawodawczych i ogólnych rozporządzeniach wy- 
konawczych. Nie ulega wąpliwości, mówią motywa do ustawy, 
że wszecłistronne i gruntowne rozważenie wniosków rządo- 



*) Gaupp das StacUsrecht des Kdnigreicha WUrtemberg 
1884 str. 82. 

') Słaatsrecht v(m Elsdsa-Lothringen 1883 str. 245. 

W71IS. fiłosof. T. XIX. 16 



Digitized by 



Google 



122 

wycb, które mają być przedstawione reprezentacji Indowćj, 
więcój jest zabezpieczone , jeżeli przygotowanie tychże nie 
jest pozostawione szczególnym wydziałom ministeryjalnym, 
tylko te wstępne obrady powierzone są grono, w którćm łączy 
się znajomość ustaw i spraw, pogląd trafny na potrzeby 
krajn i stanowisko osobiste zabezpieczone ile możności wobec 
walk stronniczych. Pierwsza myśl i pierwszy wniosek zwy- 
czajnie należeć będą do odnośnego ministra fachowego; 
konieczne badanie zaś, czy pomysł ustawodawczy jest traf- 
nym i użytecznym, czy takowy zgadza się z dotychczaso- 
wóm ustawodawstwćm, jakby nowa ustawa oddziaływała 
na inne sprawy, wreszcie czyli została sformułowaną w spo- 
sób wyrażający dokładnie zamiar prawodawcy, te badania 
sięgają po za zakres pojedynczego ministerstwa. Jakkolwiek 
ustawa wymaga przedłożenia wszelkich wniosków do ustaw 
i rozporządzeń ogólnych Kadzie Stanu, mimo to zaniechanie 
tegoż nie wpływa na ważność ustaw i rozporządzeń. 

Oprócz tego namiestnik ma prawo przekazać Badzie 
Stanu do zaopiniowania także sprawy inne. Wreszcie sta* 
nowi §. 9, że Badzie Stanu przez ustawodawstwo krajowe 
może być przekazaną funkcyja decydująca, a skutkiem tego 
mogłaby się stać najwyższym sądem administracyjnym. 

W Hol and y i według arL 71 i 72 konstytacyi, nie- 
mnićj ust z 'Y,, 1861 i z '% 1881 Badzie Stanu muszą 
być udzielone do opinii wszystkie wnioski rządowe, które 
stanom jeneralnym mają być przedłożone , niemnićj wszyst- 
kie zarządzenia ogólne administracyi wewnętrznćj królestwa, 
jego koloDij i posiadłości w innych częściach świata. W oro- 
szeniu ustaw i rozporządzeń należy wspomnieć o przesłu- 
chaniu Bady stanu. Bada stanu musi być także przesłuchaną 
co do wszystkich rekursów zmierzających do unieważnie- 
nia aktów władz administracyjnych. Król zresztą może za- 
sięgnąć opinii Bady Stanu we wszystkich sprawach, jeżeli 
uzna to za stosowne. Król sam rozstrzyga i o każdćj decy- 
zyi swojćj zawiadamia B. S. 

W Luksenburgu według aft. 76 konstytucyi istnieje 
C>bok rządu Bada S. powołana do obradowania nad wnioskami 



Digitiźed by VjOOQ IC 



123 

do ofltaw i poprawkami^ które mogą być tataj postawione, 
do załatwienia Bporów administracyjnych i do wydawania 
opinii we wszystkich sprawach, jój przekazanych przez pa- 
nnjącego albo przez nstawy. Organizacyę R. S. i sposób wy- 
konywanie czynności określa ustawa (obecnie z '7i 1866). 

W Portugalii według art 107—112 konst., niemniój 
ustawy z '/^ 1845, regulaminu z '7^ 1845 i dekretu z Ye 
1870 Sada Stann ma być przesłuchaną we wszystkich spra- 
wach ważnych i zarządzeniach ogólnych administracyi pu- 
blicznćji w szczególności przy wypowiadaniu wojny, zawar- 
ciu pokoju, rokowaniach z państwami zagranicznemi i we 
wszystkich przypadkach, gdzie król zamierza wykonać jedne 
z atrybueyj władzy pośredniczącój (pouvoir moderaieur\ wy- 
liczonych w art 74 wyjąwszy §. 5. Art 74 konstytucyi tutaj 
powołany opiewa: Król wykonywa władzę pośredniczącą §. 1. 
mianując parów bez ograniczenia co do liczby ; §. 2 zwołując 
kortezy na posiedzenie nadzwyczajne, jeżeli dobro królestwa 
tego wymaga; §. 3 sankcyonując dekrety i rezolncye kor- 
tezów, by im nadać moc ustawy; §. 4. odraczając lub za- 
mykając posiedzenia kortezów i rozwiązując izilę deputowa- 
nych w przypadkach, gdzie tego wymaga bezpieczeństwo 
państwa z obowiązkiem zwołania niezwłocznie nowćj izby; 
§. 5. miannjąc i odwołując swobodnie ministrów ; §. 6. za- 
wieszając sędziów w urzędowaniu w przypadkach przewi- 
dzianych art. 121 konst; §. 7. odpuszczając lob zmniejsza* 
jąc kary, wyrokiem sądowym nałożone; §. 8. dozwalając 
amnestyi w przypadkach naglących i jeżeli za tćm przemawia 
ludzkość lub wzgląd na dobro państwa. Wszystkie te sprawy 
wyjąwszy nominacyę i dymisyę ministrów mają być poddane 
pod deliberacyę R. S. 

W Danii stanowią art 15 i 16 konstytucyi z r. 1849 
i 1866: „Zebranie ministrów tworzy Radę Stanu, w którćj 
także zasiada następca tronu, jeżeli jest pełnoletnim. Król 
w niej przewodniczy, wyjąwszy przypadki przewidziane 
w art 7 i 8 (Te przypadki odnoszą się do złożenia przy- 
sięgi przez króla na piśmie przy objęciu władzy^ i do tym- 
czasowych zarządzeń, jeżeli król jest małoletnim, nieobecnym 



Digitized by 



Google 



124 

lab ohorym). Wszystkie ustawy i ważne zarządzenia rzą- 
dowe są przedmiotem obrad Rady Stanu. Jeżeli król nie 
może odbyć Rady Stanu^ może polecić traktowanie spraw 
Radzie ministrów. Ta Rada składa się z wszystkich mini- 
strów pod przewodnictwem prezesa, przez króla przeznaczo- 
nego. Każdy minister wyraża swoje zdanie , które w proto- 
kóle ma być uwidocznione a uchwała zapada większością 
głosów. Prezes Rady przedkłada królowi protokół obrad, 
podpisany przez obecnych ministrów. Od króla zależy, czy 
chce dać aprobatę bezpośrednio wnioskom Rady ministrów, 
lub polecić przedstawienie sobie sprawy w Radzie Stanu^. 
Z tych postanowień wykazuje się, że podobnie jak w Szwe- 
cyi i Norwegii, jest Duńska Rada Stanu. Radą ministrów 
i tćm się od zwyczajnćj R. ministrów różni, iż w nićj za- 
siada następca tronu — a przewodniczy sam król. 

Norwegska R. S. składa się według art. 12 konst. 
zmodyfikowanego ust. z 7e ^^'^^ ^ ^ ministrów i najmnićj 7 
innych członków, których król mianuje z pośród obywateli 
Norwegskich najmnićj 30 lat liczących. W nadzwyczajnych 
przypadkacłP mogą być także inni obywatele, wyjąwszy 
członków Stortingu, powołani do Rady Stanu. Rada Stanu 
jest kolegium rządzące, które pod nieobecność króla, pod 
przewodnictwem wicekróla lub ministra stanu rządzi w Nor- 
wegii, podczas gdy jeden minister stanu i 2 członków R. S- 
bawią przy królu w Szwecyi. Żadna sprawa nie może być 
załatwioną bez przesłuchania R. S. w Norwegii. Radcy Stanu 
mogą być przez Odelsthing pociągnięci do odpowiedzialności 
przed najwyższym sądem (art. 30,86). We wszystkich spra- 
wach wspólnych ze Szwecyą mają Radcy Stanu norwegscy 
przy boku króla będący, głos stanowczy w Szwedzkićj Ra- 
dzie Stanu (art. 38). Jeżeli król umrze i pozostawi mało- 
letniego następcę tronu, wówczas składa się rząd prowizo- 
ryczny z 10 członków Norwegskiej i Szwedzkiej Rady Stanu. 
Ta połączona Rada Stanu ma swoją siedzibę w Sztokholmie 
(art. 6 i 7 unii Szwecyi i Norwegii), 

Bardzo dokładnie w artykule 90-tym konstytucyi z roku 
1869 jest określonym zakres działania Rady Stanu w Ser- 



Digitized by 



Google 



125 

bil. Mianowicie ma ona zadanie ustawodawcze przygo- 
towywania i badania projektów astawodawczyeb i rozporzą- 
dzeńy sądzi spory administracyjne i spory o właściwość mię- 
dzy władzami admistracyjnemi, ma ważne prawa skarbowe 
i bierze ndział przy udzielania naturalizacyi^ zezwala na po- 
zbycie dóbr nieruchomycb departamentów, powiatów i gmin, 
na wywłaszczenie nieruchomości dla użytku publicznego. 



Po tym poglądzie na zakres działania Rady Stanu 
w państwach różnych konstytucyjnych możemy obecnie, prze- 
konawszy się, że B. S., jako organ doradczy w sprawach 
ustawodawczych także w monarchiach konstytucyjnych jest 
wielce użyteczną, rozwiązać pjrtanie, o ile jćj zakres roz- 
ciągnąćby należało także do spraw innych? Rozróżniamy 
w tym względzie sprawy administracyjne od sądowych. 

I. Że Rada Stanu, skoro raz istnieje, mogłaby bez tru- 
dności wydawać opinie także w innych sprawach natury 
politycznćj i administracyjnćj, nie może ulegać uzasadnionćj 
wątpliwości. Wszak panujący częstokroć potrzebuje takićj 
Rady także poza obrębem chwilowych ministrów. Przypuśćmy 
że ministerstwo się chwieje, że należy politykę państwa 
wprowadzić na nowe tory, że idzie o wskazanie tego nowego 
kierunku, tudzież osób, któreby takowy przeprowadzić mo- 
gły, że idzie o zbadanie kwestyi, czy rozwiązać izby lub 
dać dymisyją ministerstwu, we wszystkich tych kwestyach 
czasowi ministrowie bez niezwykłćj abnegacyi, ze swój strony 
rzadko kiedy będą bezstronnymi doradcami. Tutaj R. S. 
może państwu oddać bardzo ważne polityczne usługi. Ale 
także w kwestyach mniejszćj doniosłości, jak w sprawie 
traktatów międzynarodowych, stosunku państwa do kościoła, 
polityki kolejowćj, społecznćj i skarbowćj, może głos R. S. 
z korzyścią być słuchanym. Wreszcie ważnćm jest to mi- 
mowolne z toku czynności nasuwające się czuwanie nad 
czynnościami ministrów, którtf R. S. ze skutkiem wykony- 



Digitized by 



Google 



126 

wać może. „Ma to, mówi słasznie Bluntschli \ częścią dla 
monarchy wielkie znaczenie praktjczne^ częścią stanowi dla 
obywateli ważną rękojmię ich praw i interesów, jeżeli istnieje 
wysoka władza, złożona z mężów stann, przed którą także 
ministrowie zdawać muszą sprawę i odpowiadać na zaftalenia 
przeciw nim wniesione. Niektóre niedogodności , któreby ła- 
two njść mogły uwadze lub być zatajone, wychodzą tutaj 
na jaw i mogą być usunięte bez narażenia na niebezpie- 
czeństwo powagi publicznćj i tutaj może być danym popęd 
do niejednych ulepszeń w przyszłości^'. Wszystkie te spr