(navigation image)
Home American Libraries | Canadian Libraries | Universal Library | Community Texts | Project Gutenberg | Children's Library | Biodiversity Heritage Library | Additional Collections
Search: Advanced Search
Anonymous User (login or join us)
Upload
See other formats

Full text of "Rozprawy"

This is a digital copy of a book that was preserved for generations on library shelves before it was carefully scanned by Google as part of a project 
to make the world's books discoverable online. 

It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject 
to copyright or whose legał copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books 
are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge that's often difficult to discover. 

Marks, notations and other marginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the 
publisher to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to 
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated ąuerying. 

We also ask that you: 

+ Make non-commercial use of the file s We designed Google Book Search for use by individuals, and we reąuest that you use these files for 
personal, non-commercial purposes. 

+ Refrainfrom automated ąuerying Do not send automated ąueries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machinę 
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attribution The Google "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legał Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legał. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
any where in the world. Copyright infringement liability can be ąuite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's Information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discover the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the fuli text of this book on the web 



at |http : //books . google . com/ 




Jest to cyfrowa wersja książki, która przez pokolenia przechowywana była na bibliotecznych pólkach, zanim została troskliwie zeska- 
nowana przez Google w ramach projektu światowej biblioteki sieciowej. 

Prawa autorskie do niej zdążyły już wygasnąć i książka stalą się częścią powszechnego dziedzictwa. Książka należąca do powszechnego 
dziedzictwa to książka nigdy nie objęta prawami autorskimi lub do której prawa te wygasły. Zaliczenie książki do powszechnego 
dziedzictwa zależy od kraju. Książki należące do powszechnego dziedzictwa to nasze wrota do przeszłości. Stanowią nieoceniony 
dorobek historyczny i kulturowy oraz źródło cennej wiedzy. 

Uwagi, notatki i inne zapisy na marginesach, obecne w oryginalnym wolumenie, znajdują się również w tym pliku - przypominając 
długą podróż tej książki od wydawcy do biblioteki, a wreszcie do Ciebie. 

Zasady użytkowania 

Google szczyci się współpracą z bibliotekami w ramach projektu digitalizacji materiałów będących powszechnym dziedzictwem oraz ich 
upubliczniania. Książki będące takim dziedzictwem stanowią własność publiczną, a my po prostu staramy się je zachować dla przyszłych 
pokoleń. Niemniej jednak, prace takie są kosztowne. W związku z tym, aby nadal móc dostarczać te materiały, podjęliśmy środki, 
takie jak np. ograniczenia techniczne zapobiegające automatyzacji zapytań po to, aby zapobiegać nadużyciom ze strony podmiotów 
komercyjnych. 

Prosimy również o: 

• Wykorzystywanie tych plików jedynie w celach niekomercyjnych 

Google Book Search to usługa przeznaczona dla osób prywatnych, prosimy o korzystanie z tych plików jedynie w niekomercyjnych 
celach prywatnych. 

• Nieautomatyzowanie zapytań 

Prosimy o niewysyłanie zautomatyzowanych zapytań jakiegokolwiek rodzaju do systemu Google. W przypadku prowadzenia 
badań nad tłumaczeniami maszynowymi, optycznym rozpoznawaniem znaków łub innymi dziedzinami, w których przydatny jest 
dostęp do dużych ilości tekstu, prosimy o kontakt z nami. Zachęcamy do korzystania z materiałów będących powszechnym 
dziedzictwem do takich celów. Możemy być w tym pomocni. 

• Zachowywanie przypisań 

Znak wodny "Google w każdym pliku jest niezbędny do informowania o tym projekcie i ułatwiania znajdowania dodatkowych 
materiałów za pośrednictwem Google Book Search. Prosimy go nie usuwać. 

• Przestrzeganie prawa 

W każdym przypadku użytkownik ponosi odpowiedzialność za zgodność swoich działań z prawem. Nie wolno przyjmować, że 
skoro dana książka została uznana za część powszechnego dziedzictwa w Stanach Zjednoczonych, to dzieło to jest w ten sam 
sposób traktowane w innych krajach. Ochrona praw autorskich do danej książki zależy od przepisów poszczególnych krajów, a 
my nie możemy ręczyć, czy dany sposób użytkowania którejkolwiek książki jest dozwolony. Prosimy nie przyjmować, że dostępność 
jakiejkolwiek książki w Google Book Search oznacza, że można jej używać w dowolny sposób, w każdym miejscu świata. Kary za 
naruszenie praw autorskich mogą być bardzo dotkliwe. 

Informacje o usłudze Google Book Search 

Misją Google jest uporządkowanie światowych zasobów informacji, aby stały się powszechnie dostępne i użyteczne. Google Book 
Search ułatwia czytelnikom znajdowanie książek z całego świata, a autorom i wydawcom dotarcie do nowych czytelników. Cały tekst 



tej książki można przeszukiwać w Internecie pod adresem http : //books . google . com/ 



••.';. <. 



vv >fc 









v•*-lT1^"■•;^//i::;i^:i•;"^ 



r> , 



/ ;» 



rryĘ^/ . 



A: 



^<rŁ 3J5 t. ^o. 33 




1Ł?arbarU Collrgr Łifararo 



FftOM TM I. riNO QF 



CHARLES INI I ISTOT 

(Clua Ol 1828) 



ROZPRAWY 

AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI. 



WYDZIAŁ 

FILOLOGICZNY. 

Serya II. Tom XXI. 



Ogólnego zbioru tom trzydziesty szósty. 




W KRAKOWIE. 
NAKŁADEM AKADEMH UMIEJIjrNOŚCL 

SKMJiD GtiÓWMT W KSIfOARMl SPÓŁKI WYDAWNICZIU POLHKfRJ. 

1904. 



L Se-c 375-/. So 3'B: 



V 



;^ 



^\'ho cof. 



'^c:x 



<5^^ 




'6N 'i-i '^łj*^ 
^ 2- V, 



KnUw, ftoi. - biralUral* tróiWm^tW illcidto'<dtlMgó 'W'«*A^«» J.' ittpiiHUtio. 



TREŚĆ. 



1. 8. WINDAKIEWIGZ : Teatr ludowy w dawnej Police 1—881 

2. Ks. Dr. J. FUAŁ£K : Jan Arg/ropol i promocja jego doktorska w Pa- 
dwin w lipca 1444 r. (Pnycijnek do dsiejów bnmanUma wiotkiego 

w XV wiekn) 288—2250 

3. T. 8INKO: De Romanorom Tiro bono 261—800 

4. C. MORAWSKI: Oridiana 801—814 

& L. 8TERNBACU : Nicolai CaUielU Carmina 815-892 

6. A. MIODOŃSKI : Philippi Callimaebi et Oregorii Sanocei carminam 

ineditornm corollariom 828—417 



TEATR LUDOWY W DAWNEJ POLSCE 

PRZEZ 

ST. WINDAKIEWICZA 



ROZDZIAŁ I. 

Powstanie towarzystw aktorskich. 

Teatra w XVI w. — Kompania krakowaka i 8^ Parysa 1542. — Wystawa. — 
hme wiadomości o kompanii krakowskiej. — Kompania częstochowska i Historya 
o Zmartwychwstania Mikołaja 2 Wilkowiecka 1578. — Późniejsze dzieje. — Za- 
leiaoić od czeskich wzorów. — Późniejsze kompanie. — Rękopis Horodecki. — 
Konopczański. — Krasińskich. -^ Jagielloński 3526. 

Teatr polski, przed otwarciem sceny warszawskiej, obejmował 
trzy typy różnych teatrów, w dosyć luźnym związku ze sobą po- 
zostające, jakkolwiek historycznie równie ważne, t. j. teatr ludowy, 
jezuicki i nadworny. Pierwszy, ścióle polski, opierał się o typ teatru 
średniowiecznego i we wszystkich działach ujawnił wiele pierwiastku 
rodzimego — jest to wogóle najstarszy okaz teatru rodzimego; drugi 
łaciński, celom pedagogicznym służący, miał pewną doniosłość w hi- 
storyi stałej sceny przez stworzenie sal teatralnych i spopularyzo- 
wanie użycia skomplikowanej maszyneryi — zresztą z teatru tego 
wyszedł pierwszy komik sceny warszawskiej — Bohomolec; trzeci 
był przystankiem wędrownych trup zagranicznych, utrzymywał w nas 
świadomość współczesnego rozwoju sztuki teatralnej za granicą, a naj- 
znakomitszym jego objawem w dawniejszych czasach było utworze- 
nie stałej opery w Warszawie za Władysława IV, o czem innym 
razem mówiliśmy i). Wszystkie te teatra zaczęły działać w XVI w. 
prawie równorzędnie. Teatr jezuicki zorganizował się w Pułtusku 

>) Teatr Władysława lY. Kraków 1898 i uzupełnienie w fejletonie Czasu 
1895, n. 285. 

Bospnwy Wjcls. fllolog. T. XZXyi. 1 



z 8T. WINDAKIEWICZ 

r. 1571 i do r. 1623 wystawił 34 dramata łacińskie, moralitety, 
akty retoryczne i intennedya — wśród tego 12 sztuk polskich na 
Boże Ciało *); teatr nadworny, po chwilowych sympatyach dla sceny 
ludowej, już r. 1548 zwrócił się ku scenie włoskiej, a przełom ten 
zaznaczył się wcale charakterystycznie w aktach podskarbiego na- 
dwornego Zygmunta Augusta, Stanisława Włoszka. W roku 1546 
19 lipca, za pobytu królewicza w Trokach, notuje Włoszek wydatek 
„Andreae, citharedo domini palatini Trocensis, rusticam lamentatio- 
nem cantati — ex gratia dedi florenum unum Lithuanicum''; w ty- 
dzień potem, także w Trokach „Macziek, servitori Domini Palati- 
nidis Podolie, morionem rusticum agenti — ex gratia florenos 5"; 
wreszcie w Krakowie 3 lutego r. 1548, podczas karnawału, tenże 
Włoszek wypłacił „Italis staphieris, qui cowediam Iłalicam coram 
Sua Maiestate dictarunt — florenos 2" *). Sztafierzy owi nazywali 
się Silyester Italus, Hieronim Italus, Foltim Reger — byli zatru- 
dnieni przy stajniach królowej Bony i oprócz zapewne ostatniego, 
jako Włosi i Neapolitańczycy. próbowali przed królewiczem popisów 
w improwizowanych komedyach delVart€, 

Teatr polski ludowy rozwinął się także w XVI w. i naówczas 
już powołał do życia dme kompanie aktorów narodowych. Pierwszą 
była kompania studentów krakowskich, do której pobudkę 
dały przedstawienia na zamku krakowskim humanistycznych mora- 
itetów, wykonane przez studentów pod przewodnictwem uczonych 
mistrzów naszej Akademii. Roku 1516 wystawili wobec króla 
i królowej sztukę łacińską Ulyssis prudentia in advcrsis; r. zaś 1522 
w lutym sztukę Jana Lochera ze Szwabii p. t. Judicium Paridis de 
porno aureo. Kto zaaranżował pierwsze przedstawienie, niewiadomo; 
obsada ról drugiej sztuki jest znaną. W przedstawieniu tem wzięli 
udział wychowankowie Bursy Jerozolimskiej, przeważnie synowie 
możniej szych rodzin. Parysa grał Mikołaj Kobyleński, Palladę Jerzy 
Latalski, szermierzy z intcrmedyów Jan Szumski i Bartłomiej Zgierski, 
Helenę Stanisław Maik; aranżer widowiska, mistrz Szymon z Łowi- 
cza, przyjął odpowiednią dla siebie rolę Junony'). Przedstawienia 
te podobały się bardzo; zwłaszcza druga sztuka o zalotnym Parysie 
przypadła do polskich gustów i przerobioną została na polski mo- 
ralitet karnawałowy p. t. Sąd Fat-ysa królounca trojańskiego, z którym 

*) X. Załęskt w Bibl. Star. pis. pola. Wójcickiego* VI. 295—347. 
«) Rkp. Kórnicki II. 162 k. 66. 67, 110. 
^ Wiemieweki, Hist. lit. VU. 27, 226. 



TBATR LUDOWY W bAWMKJ POL8CB O 

studenci zaczęli chodzić po mieście. Widocznie sztuka, odegrana na 
dworze, musiała być kilkakroć powtórzoną w mieszkaniach senato- 
rów, a potem st£^a się ulubioną sztuką ludową. 

Sąd Parysa rozpoczyna dzieje teatru ludowego w Polsce. Składa 
się z czterech aktów i dwu intermedyów. W akcie I widzimy Peleusa, 
podejmującego u siebie orszak bogów wielką ucztą. Wśród zabawy 
Discordia rzuca jabłku niezgody między gości i powstaje sprzeczka, 
którą Jowisz przez wezwanie Parysa na sędziego postanawia załatwić. 
W akcie II pojawia się wezwany sędzia; Pallas i Junona próbują 
go pociągnąć ku sobie, ale Parys przysądza jabłko Wenerze za 
obietnicę pozyskania Heleny. Zgniewane boginie wyrzekają na Pa- 
rysa, którego znów Wenus uspokaja, żeby o te groźby nic nie dbał. 
W akcie III Parys przybywa w gościnę do Menelausa i oświadcza 
swe uczucia Helenie, która z początku przyjmuje go z wyniosłością 
uczciwej mężatki, ale potem ulega jego czarowi. Akt IV jest naj- 
ciekawszy. Menelaus żali się przed Agamemnonem na uwiedzenie 
żony i obaj postanawiają ogłosić pospolite ruszenie i Wojskiego 
¥rysyłają do Trojan z wypowiedzeniem wojny. Jak to zwykle bywa 
na scenie średniowiecznej, wojna ta zaraz się zaczyna i wyrażona 
jest przez pojedynek Menelausa z Parysem: 

„Tu Menelaus ma wyniść z swoią czeladzią, czyniąc zgro- 
mienie zbroią a łysknąwszy mieczem, uderzyć ma Parysa: 

O niesbedny człowiecze, z poradą twój}}, 
Przez którąś ty wziąt iinienie z ioni| moją. 
Ten raz ia pomszczę nad tobą krzjwdj mojej, 
Qdj6 tjrm ostrym mieczem zetnę ^łowę twojc. 
A przeto jai, moi miii rycerze, imajcie 
A w ^lazne pęto nog^ ma okajcie. 

Parys broniąc się Menelausowi a upadając zawoła: 

Jezas Marya! bądź przy mnie! 

Już ci sieką ciało moje na mnie. 

Dlatei^ mało, was proszę, poczekajcie 

A wyspowiadać mi sie dajcie. 

Przydź teraz, prze miły lióg, miły kapłanie,. 

Niż ci mi sie mój żywot złamie. 

Tu więc porażony Parys wyniesiony ma być". 

Na tym pojedynku kończy się właściwa sztuka; poczem jeszcze 
raz boginie zalecają publiczności rozmaite programy, stosownie do 
przymiotów, w które je mytologia wyposażyła. 

1* 



4 ST. WINDAKIEWICZ 

Sztuka ta jest interesującą mieszaniną wyobrażeń klasycznych 
z pojęciami średniowiecznemi. Po akcie II mamy intermedyum, 
w którem dwaj „Szyrmirze" Bicius i Bacius „mayą swarzyć się^ 
potrząsnąć Iba a w tymże szyrmuiąc" zgłosić się po wieniec zwy- 
cięski do Wenery. Bardziej zajmujące jest intermedyum po Ill-cim 
akcie, przedstawiaj ące Taniec wieśniaczy^). Trzy baby, t. j . 
Baba piszczkowa, Gordanka i Czuczyna zabierają się do tańca i przy- 
śpiewują w wesołych zwrotkach, na które ^pastyrze społem im od- 
powiedaią". Naj rezolutniej prezentuje się trzecia baba: 

CZUCZYNA. 

Ja pani Csnczyna, aczkolwiek mi sie 'łydasj trzęsą, 

RozproBzcze je w tańcu dzisia. 

Jestem ci barzo godna, 

W wieńca ci barzo cudna. 

Piżmo ode mnie pachnie, 

At m}ch oczu balsam tahnie. 

Będę tańcowała dzisia 6miele, 

Bom nie była w Niedzielę w ko4ciele. 

Sztuka ta posiada prolog, w którym „wszystkich pospolicie 
pomilczeć^ poproszono — i bardzo ciekawy epilog, wypowiedziany 
przez tę samą osobę, co prolog t. j. przez „pirwomówcę". Epilog 
ten świadczy wymownie, iż sztukę o Parysie pospolicie na karnawał 
odgrywano: 

Już panowie mili, ubaczajcie. 

It koniec tey gry teraz macie. 

Baczcie, by6cie tak w Bod ze używali 

A śledzi na post nie zapamiętali. 

Dobrać też iest lwowska szczuka 

Tjm, którym iest dobra nauka. 

A wy mili panowie y panie, 

Nam raczcie uczynić łaskawe obdarzenie. 

Zatym się z wami rosstaiemy 

A was Bogu miłemu poruczamy. 



^) Nawiasowo wspomniemy, że naówczas był u nas znany taniec na pół 
dramatyczny m o reska. Koło Nowegfo Roku 1502 popisywali się chłopi krakowscy 
przed Zygmuntem Starym „plasy z mieczami'*; tegoż roku na karnawał knglarae 
zamaskowani tańczyli przed nim „maruszkę*" (Pawiński, Ateneum 1892. I. 310). 
Był to taniec kosty umowy z mieczami i sztyletami, wyobrażający walkę Hiszpa- 
nów z Maurami i stt^d zwany „moreską". W średnich wiekach powszechnie znany, 
dziś jeszcze bywa tańczony na wyspach morlackieh (Keller, Fastnachtep. No. 14, 
Morischentanze i Die 5st.-uDg. Monarchie in Wort u. Bild XI. Dalmatien, str. 167). 



TEATR LUDOWY W DAWNEJ POI.8CB O 

Sztukę tę, ze względu na technikę, zaliczyć wypada do reper- 
tuaru średniowiecznego; swoją drogą dla poznania polskiego Odro- 
dzenia z czasów młodości Reja może być ciekawą. Sąd Parysa był 
w XVI w. pospolitą sztuką we Włoszech ^); w Niemczech przerobił 
ją na scenę znany poeta Hans Sachs. 

Sąd Parysa wyszedł drukiem w Krakowie r. 1542^). Sądząc 
podług wskazówek, w tera wydaniu zawartych, do przedstawienia 
potrzeba było 14 osób, pominąwszy obsadę intermedyów. Drużynę 
prowadził Prolog-pirwomówca, zapowiadający przedstawienie i zbie- 
rający składkę wśród widzów. Aktorowie musieli chodzić przez ulicę 
w kostyumach^ jak uczestnicy dzisiejszej gry ludowej Herodów — 
między innymi Menelaus szedł w zbh)i i z mieczem w ręku; dzie- 
lili się na trzy grupy: bogów, Trojan i Greków i osób z interme- 
dyów. Do przedstawienia pożądaną była kapela z „bażanów'', t. j. 
puzonów i skrzypie złożona, którą ustawicznie w sztuce zapowiadano, 
jakkolwiek obejść się bez niej było można. Do niezbędnych rekwi- 
zytów należał stół ze stołkami, na których bogowie na uczcie u Pe- 
leusa zasiadali. Plastykę przedstawienia uzupełnić możemy wskazów- 
kami z moralitetu Jurkowskiego, w którym pokrewny personal się 
ukazuje 3). Według Jurkowskiego Parys występował „po włosku albo 
po niemiecku z cytharą", Pallada „z księgami i drzewcem albo mie- 
czem", Wenus „z sercem zapalonem z strzałą", Juno „trzymając 
w ręku złoto", Merkury „skrzydlaty z laską dwiema wrżami okrą- 
żoną". 

Jak długo Sąd Parysa trzymał się na n^pertuarzc studenckim 
i czy wogóle przekroczył rogatki krakowskie — niepodobna odga- 
dnąć. Przecież pewna, że nie był jedyną sztuką w ówczesnym re- 
pertuarze. O drugiej, niestety dziś nieznanej, którejby nadać można 
tytuł Fedryo nadobnie ubrany, wspomina Rej, powiadając wśród głę- 
bokich refleksyi nad marnością świata: 

A prawie ten mamy świat iako komoHya, 

Kiedy się więc abierze nadobnie Fedryo. 
Ali uźrzysz po chwili iiaRzego Fedrya, 

Albo siedzi na piecu, albo barzo bija. 

Rej objaśnia^), że takie komcdye często widywał po winiarniach 

») D»Ancona, Origini del teatro ital.« II. 119, 494. 

*) Staranny przedruk tej sztuki podał H. Łop:icińxki w Pracach iiiol. t. V. 

■) Tragedya o pole. Sciluruaie. W Krak. 1604-. 

*) Wizerunk ed. Ptaszyckiego V. 107—110, II. 621-623. 



6 ST. WINDAKIEWICZ 

i zajazdach — a że go jako majętnego człowieka często karotowano, 
a wstyd mu było dać mało — więc skarży się na zuchwałość akto- 
rów w naprzykrzaniu się gościom w lokalach publicznych: 

Drudzy pnydą w maskarach, draday b komedia. 

To inż też tym dosypać... 
Bo więc iai tam sromota, kiedy kto da mało. 

O istnieniu i działalności kompanii studentów krakowskich 
mamy dokładne wiadomości ze współczesnych aktów urzędowych. 
W wydatkach miejskich krakowskich z r. 1555, pod dniem 9 marca 
czytamy, że rajcy krakowscy, będąc na uczcie na Gródku, widzieli 
przedstawienie komedyi i dali za nie epilogowi, zbierającemu składkę, 
talara i 33 grosze. „Dum domini consules in Grodek convivio essent 
excepti atque comedia ibidem recitaretur, donaverunt talerum grossos 
3372"- Byl» ^ najwyższa zaf^ata, o jakiej zaledwo marzył autor 
późniejszej Komedyi Ryhattowskiej. Podobnież hojnymi okazali się 
ciż rajcy w domu późniejszego swego kolegi Biertułowskiego, gdy 
w r. 1569 zaprosił ich do siebie na wieczerzę i przy tej sposobności 
wystawą jakiejś komedyi uraczył. „Feria IV post dominicam Se- 
xagesiniam data est per dominos consules marca 1 grossi 12 reprae- 
sentantibus comediae certae coram ipsis tura, quando erant in coUa- 
tione apud dominum Biertułowski" *). 

Kompania studentów krakowskich, jak zobaczymy, rozszerzyła 
później swój rejon eksploatacyjny na okolicg. W repertuarze jej 
znajdujemy misteryum, odgrywane w Sławkowie. Była ona daleko 
sławną poza granicami województwa krakowskiego, bo gdy r. 1633 
dworzanie łęczyccy, pod przewodem Piotra Baryki, stroili się do 
przedstawienia głośnego intermedyum Z chiopa król, to przerazili 
się śmiałością swego przedsięwzi^^cia i wygłosili zdanie*): 

Trzebaby ta. jak mniemam studentów krakotcskichf 
Abo komedyantów jakich sławnych włoskich. 

Drugiej kompanii, która się w XVI w. uformowała, możnaby 
nadać nazwę częstochowskiej. Kompania ta pojawiała się pe- 
ryodyeznie „inter festa Paschae et Ascensionis Domini" i wystawiała 
misteryum O ZmarUrychwstanki Pańskim „w kościele abo na cmyn- 
tarzu petita admissione a praesidibus ecclesiarum". Była ona więcej 
wiejską i nosiła charakter na pół kościelny. Przewodniczył jej 

') Piekosiński, Leges et stHtnta civ. Crac. 1. 1027, 1084. 
*) Z chłopa król. 1637. Accessns Myśliwiec Piwowski. 



TBATR LUDOWY W DAWNSJ POLSCE 



„Ewangelista abo Prologi, który przed każdem posunięciem akcyi 
odezytywał odnośny ustęp ewangelii w języku polskim w ten spo- 
sób, że przedstawienie było niejako ilustracyą Pisma św. Pieóni 
śpiewano z brewiarza albo starożytne polskie; Jezus występował 
przybrany w szaty liturgiczne „albę, stułę i kapę** i śpiewał „cum 
cantoribus'^, jak przy celebrze. Wprawdzie czytanie ewangelii i pieśni 
można było opuścić, ale przy wspanialszem przedstawieniu kościelny 
charakter tej kompanii lepiej występował. Sztukę O Zmarit/pychu^sta- 
niu Fańskim można było okazywać w całej rozciągłości albo w skró- 
ceniu „dla prędszego odprawienia historyej**. z czeoro wynika, że 
była dobrze ograną i do rozmaitych okoliczności zastosowaną. 

Wiadomości o kompanii częstochowskiej czerpiemy przeważnie 
z tekstu misteryum, wydanego przez Paulina częstociiowskiego Mi- 
kołaja z Wilkowiecka, dosyć ruchliwego pisarza religijnego z czasów 
Stefana Batorego. Tekst jego nosi napis Hisiorya o chwalonym Zniar^ 
iwydiwstaniu Fańskim i zawiera sześć spraw czyli aktów w 1392 
wierszach ośmiogłoskowych *). Historya zaczyna się od postawienia 
straży u grobu. Do Piłata przychodzą kapłani żydowscy. Annas 
z Kajfaszem, i proszą o asj^^stencyę zbrojną. Piłat każe im siadać 
a potem daje im czterech żołnierzy do rozporządzenia. Uzyskawszy, 
czego chcieli, biskupi idą pieczętować grób. Pieczętowanie odbywa 
się na scenie; poczem widzimy już tylko żołnierzy, odprawiających 
straż. Scena ta jest zabawną. Żołnierze stoją na cztt^ech rogach 
grobu i śpiewają rozmaite hejnały; mówią oni szorstkim językiem 
obozu, w ręku mają prymitywne narz<,dzia obrony i wygrażają 
wszystkim zwolennikom Chrystusa, zwłaszcza kobietom. 

W części wtórej, mającej się odbywać nazajutrz, Magdalena 
z dwiema innemi Maryami i z Joanną Chuzowską zmawiają siv: wczas 
rano, żeby odwiedzić grób Chrystusa. Wszystkie cztery kobiety ukazują 
się z woreczkami pieniędzy i wysypują monetę na dowód, że mają 
za co kupić olejków. Zachowują się one jak bogate mieszczki kra- 
kowskie, potem biorą do ręki koszyki i udają się do apteki. W kramie 
poważny Ruben rozstawia na ladzie „słoiki, bańki, zioła i wódki^, 
nakłada maści i po starej znajomości Mary om olejki za tańsze pie- 
niądze sprzedaje. Mamy tu starodawną scenę misteryum rezurek- 
cyjnego, znaną w literaturze czeskiej p. t. Mariickdł% Marye od- 



^) Przedrak podaliftmy w Bibl. Pis. PoU. wydaw. przez Akad. Umiej. No 85. 
«) Trahlaf w Oas. Će«k. Mas. LXV. atr. 32. 



8 ST. WINDAKIEWICZ 

chodzą i dopiero w części V na scenie się okazują. Tymczasem 
wracamy do grobu i widzimy, jak go kilku aniołów wśród strzałów 
z rusznic „ naprą wny eh na to mołojców*' odkrywa. Scena ta odbywa 
się naturalnie w obecności żołnierzy, którzy dopiero pod odkryciu 
grobu spostrzegają, co się stało i klnąc po włosku, rusku, węgiersku 
i niemiecku, nagle omdlewają i z chrzęstem zbroi na ziemię padają. 
Po chwili się cucą, z nieśmiałością zaglądają do grobu i zawiada- 
miają biskupów o zajściu. Biskupi nie wiedzą co robić, naradzają 
się, wreszcie postanawiają straż przekupić, żeby zmartwychwstanie 
zataić. 

Na tem się akt III kończy. W części IV przenosimy się na 
pierwszą, najniższą kondygnacyę sceny średniowiecznej, o czem niżej 
powiemy. Jezus w albie, stule i kapie, z chorągiewką w ręku, tłucze 
się do bram piekielnych i woła na Lucypera, żeby mu otworzył. 
Lucyper poleca wyjrzeć Cerberusowi, który się na chwilę w drzwiach 
ukazuje, ale ujrzawszy Chrystusa, pospiesznie je zamyka. Lucyper 
z Cerberusem przerażają się o dusze i zaczynają grozić patryarchonL 
Wśród tego Jezus tłucze do bramy a dyabły niespokojnie biegają 
po piekle, brząkając łańcuchami. Wreszcie Jezus wchodzi i ująwszy 
Lucypera „za łańcuch^, każe mu milczeć. Po uciszeniu piekieł, za- 
czyna się wywodzenie dusz błogosławionych przy pomocy archanioła 
Michała. Dusze przedstawione są jako małe dzieci w koszulkach. 
Patryarchowie śpiewają chóralnie kościelne hymny, Chrystus ich 
uspokaja a następnie wysyła jednego z aniołów do Matki Boskiej 
z wiadomością o zmartwychwstaniu. Potem Chrystus opuszcza piekło 
i ukazuje się Maryi i na tem się ten dziwny akt kończy. 

W części V widzimy Marye z olejkami, zbliżające się do grobu. 
Anioł je ostrzega, że nikogo w grobie nie ma i poleca im wrócić 
do Jeruzalem i zwiastować Apostołom nowinę o zmartwychwstaniu. 
Na miejscu zostaje tylko płacząca Marya Magdalena, której ukazuje 
się Chrystus, zdjąwszy poprzednio kapę kościelną i schowawszy 
chorągiew, a „na albę**, jak wyraźnie powiedziano, włożywszy „ogro- 
dnicze odzienie^. Magdalena chce objąć nogi Mistrza, ale ten jej 
nie pozwala i dopiero, gdy tamte Marye wróciły, dał się powitać 
i rozkazał im pójść z wiadomością o widzeniu do Apostołów. Akt 
ten poświęcony jest wyłącznie zjawieniom Chrystusa u grobu — 
więc i Piotra to szczęście spotyka, ale to nowe zjawienie odbywa 
się znów na boku „w jakim przy prawnym na to kącie". 



iBATR LUDOWY W DAWNKJ POLSCE 9 

W części VI uscenizowano zjawienia Chrystusa w kilku póź- 
niejszych dniach po zmartwychstanin. Naprzód więc mamy uczniów, 
idących do Emaus, ubranych y,po pielgrzymsku^. jak powiedziano, 
i trochę z włoska do siebie przemawiających. Scenę tę przerobiono 
w Xvii w. na osobną sztukę, jak o tern niżej powiemy. Chrystus 
z uczniami wchodzi do przydrożnego gościńca, ,,gdzie ma być sto- 
lik nakryty obruskiem^ i błogosławi chleb, który znów „ma być 
na lirząd ponakrawany na kiełka cząstek^. Drugie zjawienie się Chry- 
stusa następuje w wieczerniku, który jest określony w tej sztuce 
znów jako „pewne miejsce*. Wogóle oprócz sceny środkowej, wszel- 
kie przystawki tego misteryum noszą tytuł „pewnego^ tj. oznaczo- 
nego i przygotowanego na to przed przedstawieniem „miejsca". Do 
rekwizytów tego zjawienia należy stolik, rybaiplastr miodu. Trze- 
cie zjawienie dokonywa się dla Tomasza. Chrystus odprawia w tych 
momentach ustawicznie jakieś czynności liturgiczne, błogosławi chleb, 
chucha na Apostołów i mówi z naciskiem, jako prawodawca ko- 
ścielny. Wśród tego naturalnie odbywają się śpiewy, za każdym 
zwrotem akcy i odczytuje się ewangelia — wogóle sztuka ta czyni je- 
szcze wrażenie bardzo kościelnego przedstawienia. Epilogu nie ma, 
tylko bardzo długi prolog, z najdokładniejszem oznaczeniem treści. 
Prolog wygłasza tak długą deklamacyę, że mu autor ustawicznie 
zaleca „przestawać trochę", po cz^^ści naturalnie dla wyrazistości. 

Jak widzimy, jest to już sztuka skomplikowana, której nie 
można było tak na podorędziu wystawić, jak Sad Parysa, Do przed- 
stawienia potrzeba było 35 osób, ale personal można było zredu- 
kować o 14 osób. „Gdzieby nie był dostatek tak wiela person, ob- 
jaśnia nasz autor, tedy z biskupów, z Piłata, ze trzech stróżów 
i z aptekarza mogą być Ojcowie święci, odprawiwszy trzy części 
swoje; a z Philemona może być łotr i zasig z Ojców świętych mogą 
być uczniowie pańscy, odprawiwszy czwartą część swoją". Przed- 
stawienie to wymagało obszernej widowni podzielonej na scenę 
ziemską i piekło. Na ziemi równocześnie jeden róg oznaczał dom 
Piłata, a drugi grób Chrystusa, jeden ulicę, drngi aptekę, jeden wie- 
czernik a drugi drogę do Emaus. Osobny kąt „przyprawny na to" 
t. j. locus paratus, locm deputatus łacińskich misteryów, oznaczał 
pobyt Piotra a znów inny ze stolikiem oberżę w drodze do Emaus. 
Piekło było z drzwiami do widzów, bardzo obszerne, żeby się w niem 
tylu patryarchów pomieściło Niezbędnemi rekwizytami były siedze- 
nia dla Piłata i kapłanów, stół aptekarski i stolik nakryty obru - 



10 ST. WINDAKDEWICZ 

skiem z rozmaitymi przedmiotami jadalnymi. Co do kostiumów, to 
najważniejsze, że Chrystus się trzy razy przebierał; inne są dosyć 
niewymyślne i oprócz może stroju dla żołnierzy, nie wymagały zbyt 
wielkiego zachodu. 

Misteryum to cieszyło się wielką popularnoócią w Polsce. Wy- 
dano je dwakroó w wierszu ośmiogłoskowym, następnie w pierwszej 
połowie XVII w. przerobiono na wiersz jedenastogłoskowy i znów 
drukiem ogłoszono. Obok tego istnieje rękopis jego podobno z XVI 
w. znany pod nazwą rękopisu po ś. p. Tańskim i nowa przeróbka, 
doczepiona do Hisłoryi pasyjnej z Chełmna, także do niedawna w rę- 
kopisie. Z tekstów późniejszych godne pamięci są uwagi sceniczne 
i kostiumowe, które nieco bliżej to widowisko scenie polskiej przy- 
swoiły. Dowiadujemy się z nich, że w późniejszych czasach^) od- 
grywano tę sztukę na podwyższeniu z desek, galęźmi umajonem, 
że przystawki rozmaite były w kształcie osobnych namiotów, przed- 
stawieniu towarzyszyła orkiestra a aktorzy musieli przywozić sn 
wieś miecze, puklerze i zbroje, postarać się o puszki aptekankie, 
palmy i wieńce dla aniołów. Żak ewangielista ubierał się jak Chry- 
stus, w albę i stułę na krzyż przepasaną, używał kapy białej lub 
czerwonej, trzymał w ręku palmę i głowę wieńcem ozdabiał. Ar- 
chanioł Michał występował w szyszaku i z mieczem; dyabeł nosił 
strój niemiecki; peruki robiono ze lnu lub konopi, jak dziś na wsi, 
a Chrystus w ogrodzie ukazywał się „w kapeluszu słomianym**, 
żeby lepiej udać ogrodnika. Gk>dne także uwagi, że z tym właśnie 
tekstem pozwolił sobie żartu kanclerz Małachowski za Augusta III 
i wydał go r. 1757 z złośliwemi a czasem niesmacznemi uwagami, 
żeby dokuczyć Paulinom częstochowskim, którzy tę Hisłorye stale 
wystawiali. 

Takie są dzieje tego misteryum w Polsce — pytanie tylko, 
skąd się ono wzięłn? Misteryum to opiera się o teksty ewangieli- 
czne a w opisie zstąpienia do piekieł o apokryficzne Evangelium 
Nicodemi^). Ale oprócz pierwiastku źródłowego, znajdujemy w nim 
obfitą przymieszkę elementu fantazyjnego, żeby tylko przypomnieć 
sceny z żołnierzami, aptekarzem i dyabłami, których charakter zga- 
dza się zupełnie z pomysłami zagranicznych autorów. Ponieważ zaś 
tekst w ten sposób uformowany, został przez Mikołaja z Wilko- 



') Jusayński, Dykcyonara II. 408—9 i Wójcicki. Teatr starożytny I. 71—73. 
*) Eran^. Nicodemi cpt. 18—26. 



TEATR LUDOWY W DAWNiJ POI^OB 11 

wiecka poprzekładany cytatami Ewangielisty, które się z nim nie 
zawsze zgadzają, więc widocznie, że istniał przedtem, zanim go 
Wilkowiecki do Ewangelii nagiąć spróbował. Mikołaj z Wilko- 
wiecka był tylko wydawcą tekstu a nie autorem; własnością jego 
będzie staranne wydanie, zręczny układ scen i wskazówki techni- 
czne, ale nie sam tekst, który w literaturze polskiej istniał znacznie 
wcześniej i niezależnie od intencyi wydawcy się ukształtował. 

Poszukując źródeł tego starszego tekstu polskiego, zwrócimy 
naprzód uwagę na niedostateczne rymy, które znacznie lepiej brzmią 
w języku czeskim, niż polskim i widocznie drogą prostej transkryp- 
cyi z języka czeskiego powstały n. p. biskupi i skąpi, będzie i lu- 
dzie, książęta i wrota, początkiem i upadkiem, tysit^cy i ciemnicy, 
więcy i piwnicy, drodze i zwadzie, idem i dziadem. Także niektóre 
zwroty tego tekstu są raczej czeskie niż polskie n. p. sławić, sty- 
skowaó, głasać, łżywy, handrykować, a Kristusa już nie t. j. nie ma 
w grobie. Wprawdzie niektóre z tych słów bywają w staropolszczy- 
źnie używane, ale w każdym razie w języku literackim czeskim 
są bardziej zadomowione; dwa zaś z nich. mianowicie „handryko- 
wać^ i „Kristusa już nie w grobie^ tylko czeszczyzną wytłomaezone 
być mogą^). 

Poszlaki powyższe są dla nas wybornym przewodnikiem do 
dalszych poszukiwań. Przerzucając czeskie zabytki, w jednym z rę- 
kopisów klementyńskich w Pradze (17. E. 1) znajdujemy istotnie 
^zy gry rezurekcyjne z XV w., które z naszym tekstem w bliskiej 
styczności pozostają *). Gry te noszą tytuły Ordo trium personarum, 
Ludus pasce i Ludus de restirrectione doniini i mniej więcej cały tekst 
polski pokrywają i to w ten spo8()b, że część 1, 3 i 4 u Wilko- 
wieckiego odpowiada trzem częściom Ltidus de resut^ectiane, część 
2 i 6 u Wilkowieckiego zbliża się do czeskiego Ludiis pasce a część 
5 i drugi kawałek szóstej zdradza pewną zależność od Ordo trium 
personarum. Naturalnie tekst polski pozostaje w rozmaitym stopniu 
pokrewioistwa do owych trzech tekstów czeskich, ale w każdej czę- 
ści znajdują się ustępy, które ich wspólne pochodzenie orzekają. 
Najwybitniejsze zbliżenie zachodzi między częścią czwartą tekstu 
Wilkowieckiego a częścią trzecią Ijudm de resmrrecłume; ostatecz- 
nie zaś o pochodzeniu tekstu polskiego rozstrzyga stosunek pomiędzy 



') Zob. I^owniki Lindego i Jangmana I. 656. 

*) Hanui, Die latein-b^hm. Oiitersp. sir. 47 — 104. 



12 ST. WINDAKIRWICZ 

VI cs^ścią Wilkowieckiego a II częścią Ludus pasee, który też ttt 
przykładowo przytoczymy: 

tMdas Pasce II. Das Spiel der Erscheinung in Emaus \)... 

Finita ea accedit ad eos (Jesus) et dieii rykmutn etc. 

Pfimiete ode mne Uwarysi pozdrayeni, a prosim, po^iezte, 
o iem ndutrite nyni? Smutni jste a smntite se, prosiin, pKmiete mne 
take mezi se, at' ja s rami putuji a zamutku rafieho take politmji. 

Tunc alter peregrinus cdi: 

Miły! VSak i ty putujeS od Jeruzalema, i zda si neyidi^ oSima 
syyma, co se jest stało, neho neni srdce, aby toho nelitoVaIo. 

JB8US dicit: 
Co jest, prosim, tak noveho? pońezte, at ja polituj! toho. 

CŁBOPHAS dicit: 

I ba! o JeziSi Nazaretskem, o tom proroku f>ełikem, kteryżto 
Sloyiek znamenity bifie, boiskym fe5em lidij u&iSe, kterak su ho 
ćidoYska knizata potnpili, a na smrt hroznu odsudili. 

Nam z myśli to nemuie vyjiti, neS ie by on miel Israel vy' 
kupity, a nad to, dnes tfeti den jest tomu, jak su ty meci ucinUi jemn^ 
ted pak z naśich niektere zeny pravily nam divne noviny, że by pfed 
sluncem u hrobu były, nenalezśe Hela andiely dva vidiely. A kdyi 
pramli, jeho zivu byti, z naMch niekteH to chtice zviedieti, k hrobu 
rychle su odeSli a tak, jak pramly zeny, nalezH, 

Tunc Jesus canit etc. 

Stulti et tardi corde ad credendum in omnibus, que locuti 
sunt prophete! Aeua, aeua! 

Dicit rykmum: 

O blazni srdce zpozdileho! i zda ste od prorokuov neslychali 
toho, kterak Kristus musil trpietl a tak do sve slavy pHjity ! Poóna 
od MojźiSe aż do proroka posledniho, chtiel by eh vam vypraviti 
pisma mnoheho, ale, źe jeUie nam daleko jiti a na teto cestie s vami 
se rozluditi. 



*) HanuS 1. c. Btr. 75-76. 



TKATR LUDOWY W DAWNEJ POŁSCB 13 

Alłer peregrinus: 

Nad imly! zuostan s nami I prorime tebe, bychom pak mieli 
zaplatiti od tebe, neho se k veceru bliii a spietlosł k mrainosH se nizi, 
pnojdem race do yonohono domu a pojime. co budeme miti, k tomu. 

Hisłor/a o Zmariwyehwntaniu Kfi/kowieehego Ci. ¥L 

JEZUS*. 
Przyszedłszy do nich po pielgrzymshu. 

Bona Tita, cni kompani! 
1175 Radsi6oie towarzyszowi? 

Co to za rozmoiry madę, 

Które sobie rozprawiacie, 
Do Emaas pielgrzymując, 
Tak smutno sie pokazując? 

KLROPHAS (do Jezusa): 

1180 Bon fradello, sam pałujesz, 

Z Jeruzalem pielgrzymujesz, 

A nie miałby tego wiediiee, 
Albo widy od drugich tłysseó, 
Co sie tam teraz przydało, 
1185 W te dni wielkanocne staio. 

JEZUs: 

Co takiego? Radbych ityisal, 
Powiedzcie, ii będę wiedział. 

LUKAS : 

A toli lobie gadawa, 

Jeden drugiego pytawa 
1190 O Jezusie Nazarańskim, 

O cnym proroku wielkim, 

U Boga, u ludzi sławnym, 

W uciynku i w słowie rooinym, 
Którego biskupi więtszy, 
1195 I książęta naszy starszy 

Na śmierć stracenia wydali 

I w piątek ukrsyiowali. 

KLEOPHAS: 

Mychmy aa iywota jego, 
Bano pewni byli tego, 



14 8T. WINUAKIRWIGZ 

1200 Ii jerozolimskie królestwo 

Miał odkupić przes swe męstwo. 

ŁUKASZ : 

Nie wiem, jui to dziś dzień trzeci 
Jako eie 8t<Uy te rzeczy, 
A to się nie wypełniło, 
1205 Ani o tern słychać było. 

KŁBOPHAS: 

Ba, jesBcse nas pnestrasayły 

Niewiastki, które chodziły, 

Niektóre z bractwa naszego, 
Dzi6 rano do grobu jego; 
1210 A ^y ciała nie nalazły, 

Do nas się zasię wróciły 
I to tylko powiadały, 
Iź dwu aniołów widziały. 

Powiadających prawdziwie 
1215 O tym proroka, iz zyude, 

ŁUKASZ*. 

Więc tei niektórzy z naszych, 
Według powieści niewieścich. 

Jak to skoro usłyszeli, 

Zaraz do grobu bieieli 
1220 / tak wciomastko naleźli, 

Jako od niewi<i8t słyszeli. 

A Bamego nie naleźli. 

1 tak do doum przybiegli. 

jBzus (do Łukasza z Kleophasem): 

O głupi ladzie, szaleni 
1225 I na sercu swoim twardzi 

Ka wierzenia wszystkich rzeczy, 
Które mówili prorocy! 
Aza o tym w pińmie mało, 
Iż tego potrzeba było, 
1230 By to wszytko Christus cierpiai 

I tak sie do chwały swej dostał, 
Matata voce. 
Ale to joż kasztel macie 
£maas, gdzie wy idziecie. 

Ja jeszcze pójdę dalej gdzie^ 
1235 Dotąd, niźli słońce zajdzie. 



TKATR LUDOWY W DAWNBJ POL8CB 15 

KLKOPRAS: 

Ba, miiif panie pielgrajmie, 
Prseósię daiś nie będaieBs w Baymie. 

Prosimy de zostań z nami, 

Z tymi twjmi rosmowami. 
1240 Miło cię nam słnchaó idąc, 

Powiedz nam jeascze co siedząc. 

Wieczór, a gdzieżby zaszedł? 

Dzień łez, jako baczysz, jni zczedi. 

Sjestawienie powyższe jest przekonywające. Ponieważ szcze- 
gółowe wyłuszczenie pokrewieństwa naszego tekstu z ogólno-euro- 
pejskiem rozgałęzieniem misteryum rezurekcyjnego^) musimy po- 
zostawić do specyalnej monografii, więc na razie stwierdzamy tylko, 
że czeskie ordines personarum i ludus z XV w. w Polsce istotnie 
krążyły i że jak w innych działach literatury, tak i w zakresie 
dramatu, czeszczyzna dopomogła naszej do usunięcia łaciny z co- 
dziennego użytku. 

Przez wskazanie tego źródła historya kompanii częstochowskiej, 
podobnie jak krakowskiej, staje się dla nas dopiero zajmującą. Kom- 
panie te rozbudziły życie teatralne w Polsce, a przynajmniej wyprze- 
dziły powstanie innych z obszernym repertuarem typu średniowiecz- 
nego, który nam teraz omówić przyjdzie. Ciekawym faktem jest, 
źe w XVI w. możemy wskazać tylko kompanie, trudniące się przed- 
stawieniem jednej sztuki — kiedy w XVII w. kompanie nasze po- 
siadają już repertuar obliczony na cały rok kalendarzowy i zao- 
patrzony w liczne misterya, moralitety i intermedya. Repertuar ten 
złożony jest w małych, niepozornych książeczkach, studenckim ma- 
czkiem pisanych, o których już mówiliśmy przed kilku laty ') a te- 
raz szczegółowo je rozpatrzymy. Rękopisy podobne pojawiają się 
w Polsce z końcem XVI w. a ustają z początkiem XVin wieku. 
Sztuki w nich zawarte należy skompletować drukami, ukazującymi 
się w handlu księgarskim w ciągu XVII w., na który rozwój teatru 
ludowego przypada. Wydania te, łącznie z rękopisami, o których 
wiadomość zaczerpnęliśmy z drugiej ręki, omówimy w odpowiednich 



*) Np. z agierskiem Yisitatio supulehri i Ludus Jude&rum (Kommer, £r- 
ianer 8piele) albo z wiedeńskiem Osterspieł (Hoffmann, Fundgrnben II). Zresztą 
zob. wyborny artyknł Nehringa w Roczn. To w. Przyj, nank t XV str. 214—223. 

*) Pierwsze kompanie aktorów w Polsce. Kozpr. Wydz. fil. XYni. 



16 Sr. WINDAKIKWICZ 

działach. Tu podamy jeszcze wiadomość o rękopisach, które mieli- 
śmy sposobność dokładnie przestudyować. Jako pamiątki po najwcze- 
śniejszych stowarzyszeniach aktorskich w Polsce, zasługują one na 
szczegółowe wydanie i opracowanie; zanim to jednak nastąpi, nie 
od rzeczy będzie spoufalić się z ich treścią. 

Najdawniejszy z rękopisów, o którym mówić mamy, jest ho- 
rodecki, będący dziś w prywatnem posiadaniu. Pisany z końcem 
XVI w., odnosi się do Krakowa, jak z kilku wzmianek tekstual- 
nych wynika. Należy go nawet uważać za pierwotnie franciszkański 
z tej racy i, że zawiera łacińskie powinszowania na cześć Jana Do- 
nata Caputa a Cupertino, prowincyała i wizytatora Franciszkanów 
polskich z r. 1596. pisane tą samą ręką, co najstarszy pokład sztuk 
teatralnych w tym kodeksie: 

Te eaput et solom merito tatiBBimam dicain, 
Designat clare hoc syllaba prima tai. 
Hoc licet abfaerit, pietaa doctrinaqae solem 
Sarmaticis orin te facit illa capuł. 
Seraphici ta spes. o spes labeatis ouilis, 
Ta magnas Latiae religionis honos. 

W innym wierszyku gratulacyjnym czytamy jeszcze bliższe 
określenie osoby: 

Ta Tirtate taa magnas moderaris habena« 

Caenobiiąae pios candida sceptra geris. 
Cusiodum custos rigilans ta deaiąue pastor, 

Moribas et vita sanctas et imperio*). 

W rękopisie tym znajdujemy 6 sztuk z pierwotnej, francisz- 
kańskiej redakcyi; potem dostał się w ręce szozodraków, którzy 
wpisali tu dwa intermedya i wiele powinszowań na Boże Narodzenie, 
Nowy Rok, Trzech Króli i Wielkanoc. Jednego z tych kolendników 
znamy, bo się podpisał na str. 115: „Ego sum possessor huius libri 
Martinus Antonius Miller SS. A. P.^ Z rękopisu tego korzystał Kra- 
szewski i wydał stąd nieco błędnie Komedyę o niepłodności Anny % 
Kraszewski między innemi oparł determinacyę chronologiczną za- 
bytku na błędnem odczytaniu wyrazu „kąska^ w zdaniu „By ką- 
ska nie je" i powiedział, że tu mowa o Gąsce, błażnie z czasów 
Kochanowskiego. 



') Rkp. Horod. str. 188—189 i 8prawo«d, Kom. hist. satuki. IV. 161. 
') AYędrówki liter. 85—88, Ateoeum 1841. II, 95—123. 



TEATR LUDOWY W DAWN&T POL8CB 17 

Drugim naszym zbiorowym kodeksem teatralnym jest rękopis 
Konopczański, zawierający dziesięć sztuk z r. 1627, a cztery 
z lat 1645 i 1651. Kodeks ten w przeciwieństwie do poprzedniego 
i następnych, odznacza się tem^ że zawiera wyłącznie tylko rzeczy 
teatralne. Jest to najswobodniejszy z dotąd poznanych zbiorków 
sztok ludowych, w którym najtrudniej odkryć ślad zależności autora 
od szkcJy lub klasztoru. Zwracamy także uwagę, że pochodzi z czasu, 
w którym i przez pośrednictwo druków da się stwierdzić żywe tętno 
iycia teatralnego w Polsce. Rękopis ten powstał w Poznaniu, jak 
z trzech wzmianek w rozmaitych intermedyach wynika; pierwotnie 
zaś należał do Bartłomieja Zakrzewskiego, sądząc po glosie pod 
tytułem jednego Prologu pro Uominica Polmarum: 

Nunc si forte co^noscere Tolis, ąais sim. 
Nomen sabtoriptam perloge, certa a eris. 

Barthólomeus Zakrzewska, 

Z rękopisu tego korzystał jego właściciel Konopka i ogłosił kilka 
wierszyków na Niedzielę Kwietną i dzień św. Grzegorza *). 

Trzecim naszym i najbardziej systematycznym rękopisem tea- 
tralnym jest kodeks Krasińskich, pochodzący z początków panowania 
Jana Kazimierza (1648 — 1656). Zawiera on 26 sztuczek dewocyj- 
nych i my stery ów, 2 tragedye ludowe, 2 moralitety i 12 interme- 
dyów, przepisanych seryami z gotowego materyału. Kodeks ten 
pochodzi z pod ręki jednego kopisty i mieści od str. 83 - 96 szereg 
intermedyów, od str. 113 — 167 szereg kompozycyi na Niedzielę 
Kwietną, od str. 175—190 sztuczki na Boże Ciało, od str. 204—236 
drobne dewocye wielkotygodniowe. Układ powyższy nie jest wzo- 
rowy, ale zawsze jest układem i świadczy, iż już naówczas rozkrze- 
wiła się bardzo sztuka teatralna w Polsce, skoro przedsiębiorca 
w maleńkiem miasteczku prowincyonalnem mógł sobie zgromadzić 
odpisy z 40 sztuk. Rękopis ten należał do trupy najbardziej patryo- 
tycznej z dotąd znanych; posiadała ona misieryum o sto, Słanisiateie, 
patronie Królestwa Polskiego i do Jana Kazimierza okazywała wiel- 
kie przywiązanie. Jak z bardzo wielu wskazówek wynika, kodeks 
ten należał do kompanii studentów chełmińskich w Prusiech, która 
dawała przedstawienia nie tylko w Chełmnie ale w okolicznych 
miastach podobnie, jak kompania krakowska. Fakt ten wjmika 
jasno ze wzmianki w widowisku na Boże Ciało, gdzie powiedziano, 

•) Pieśni ludu krak. str. 72—76, 141—143. 

Wjds. fllołoff. T. XZXTI. 9 



18 ST. WINDAKIEWICZ 

iż miasto wyrazu ^ wszystkim^, można wymienić w danem miejscu 
„nomem ciyitatis^, w którem się przedstawienie odbywa ^). Kompania 
ta musiała pozostawać w pewnym związku z niejakim Janem Szul- 
cem, bo do niego odnosi się jeden ze znajdujących się tu Aktów 
gregoryańskich. Streszczenie tego rękopisu podał pierwszy Chomę- 
towski; w najnowszych czasach przedruk pochodzącej stąd Historyi 
Pasyjnej i kilkunastu intermedyów, według odpisu Bobowskiego, 
podał Nehring *). 

Z innych rękopisów teatralnych zwrócimy jeszcze uwagę na 
kodeks Jagielloński 3526, Zawiera on szereg kajecików nauczyciela 
ludowego z końca XVII i początku XVIII w., pisanych 10 lub 12 
rękoma i może być. że dopiero koło r. 1747 w całość połączonych. 
W rękopisie tym znajdujemy dwa cykliczne przedstawienia pasyjne, 
8 rozmaitych sztuk i moralitetów a 10 intermedyów. Pochodzi on 
z czasów, kiedy już ruch wydawniczy w zakresie teatru ludowego 
ustawał a teatra salonowe i amatorskie wśród sfer wyższych nabrały 
wyłącznego znaczenia dla przyszłości naszej sceny Przedstawia on 
nie tylko ostatnie ogniwo w historyi pierwotnej sceny, grającej jeszcze 
naówczas rolę jedynej prawie sceny narodowej, ale zarazem ową 
przejściową fazę, kiedy to nasz teatr pierwotny, średniowieczny, 
zamieniał się stanowczo na teatr ludowy, etnograficzny. Że rękopis 
ten był krakowskim, wynika z podobnych wzmianek, jak w po- 
przednich kodeksach. Właścicielem jego był niegdyś Wawrzyniec 
Stanisław Marszewicz, którego podpis znajdujemy w trzech miejscach. 
Z rękopisu tego nikt dotąd nie korzystał, bo nie tak dawno nabyto 
go od pokątnego antykwarza za dwa reńskie. 

Rękopisy powyższe zawarły przeważną część repertuaru pol- 
skiego ludowego od końca XVI w. do początku XVIII w. Mimo 
różności pochodzenia obejmują one sztuki jednego typu i są wyra- 
zem jednolitego obyczaju polskiego, obowiązującego zarówno w Man 
łopolsce, jak w Prusiech i Wielkopolsce. Rękopisy te są mało 
indywidualne, często zawierają rzeczy wspólne a nawet pewną ilość 
sztuk, odpisanych z druku. Przedstawiają one repertuar sztuk tra- 
dycyjnych, po wielekroć granych i jako własność wspólna przecho- 
dzących z ręki do ręki. W jednym z nich czytamy list studenta 
miejskiego do ojca na wsi, w którym obok życzeń noworocznych, 

•) Rkp. Krasiń. sir. 190. 

') Chometowski, Dzieje teatru pole. str. 84 — 110; Nehring, Archir f. elay. 
Phil. XVIL 87-128. 



TEATR LUDOWY W DAWNEJ POLSCE 19 

spotykamy przyznanie się piszącego, że jest autorem sztuczki na 
dzień Epifanii, równocześnie z listem rodzicom przesłanej ^) Wzmianka 
ta odnosi się do Actus strenae pro die festo Trium Regum i rzaca 
ciekawe światło na to, jak się u nas po wsiach mi ster ya nowszego 
stylu rozprzestrzeniały. Wogóle bowiem autorów naszych kodeksów 
należy uważać przedewszystkiem za kolektorów tt*kstów tradycyj- 
nych, o czem zresztą bliższe zbadanie treści dostatecznie nan prze- 
kona. Jest to wielką zasługą tych skromnych ludzi, źe nam zacho- 
wali od zagłady nasz pierwotny repertuar typu średniowiecznego 
i to im zapewnia wdzięczne wspomnienie w dziejach literatury. 

Teatr ludowy nie rozróżniał dzisiejszych działów sztuki; tkwił 
jeszcze silnie w obyczaju krajowym i najłatwiej rozpatrzyć jego 
objawy, trzymając się kalendarza kościelnego. Jest to rzeczą pocie- 
szającą, że dawny teatr wynikł z obyczaju a nie z teoryi i to naj- 
lepiej świadczy o jego żywotności. Dużo zmieniło si(^' w naszem 
społeczeństwie od średnich wieków, a jak zobaczymy, wspomnienia 
o tym teatrze jeszcze dziś żyją wśród ludu. 



ROZDZIAŁ II. 

Misterya o Boiem Narodzeniu i Trzeoh Królach. 

Zawartość i wystawa. — Officiam Prophetarum i Dialog o Narodzenia Dachnow- 
walde^o 1621. — Historia Natiritatis. — Officiom Pastoram i Dialogtu iu Nati- 
Wtate. — In Nativitati8 festnm. — Uoamowa pas torsów. - Dialogns de Natiritate 
na 26 osób. — Dialogas de Naiiritate z Krosna 1661. — Ofticium triom Magoram 
i Traktat o Zwiastowaniu Żabcsyca 1617. — Dialogas brevis. — Intennediam pro 
festo Triom He;; urn. — Sztuki epiczne. - - Inne teksty. — Wiadomości z XVI 
i XV w. — Jasełka bernardyńskie. — Dzisiejsse Herody i szopki. — Ślady Para- 
deisspiela i Lndus fataaram Virginam. 

Tekstów polskich widowisk na Boże Narodzenie i Trzech Króli 
posiadamy 17, które podzielić można według prymitywnych officyów 
kościelnych na misterya ze sceną zasadniczą proroków, pasterską 
i adoracyi Magów. Officya owe powstały w XI w. i są komórką 
zarodkową wszystkich misteryów zachodnio-europejskich 2). W poU 
skich misteryach pamiątką tego pochodzenia będzie śpiew anioła, 
zjawiającego się pasterzom, który aż do najnowszych czasów powtarza 

') Ekp. KraMiń. str. 203. 

*) Creisenach, Oesch. d. neaeren Dramas I. 57 sqq. 

2* 



20 8T. WIN DA KI KWICZ 

się w niezmienionej postaci ^Gloria in escelsis Deo et in terra paz 
kominibus bonae yoluntatis". Do tych zasadniczych scen, bodących 
udramatyzowaniem opowieści ewangelii kanonicznych, mianowicie 
w scenie Bożego Narodzenia 2-o rozdziału Ewangelii św. Łukasza, 
a w scenie adoracyi Magów 2-o rozdziału Ewangelii św. Mateusza, 
przybyły z biegiem czasu dwie pochodne z apokryficznych Proto- 
evangeUum Jacobi i Evangelium In/antiae ^), a następnie scena liryczna 
Uwielbienia Dzieciątka Jezus, osnuta na kolendach z XVII w.*) 
w ten sposób, że dla misteryów, pojawiających się w polskiej lite- 
raturze, a właściwie w kodeksach z XVII w., możnaby przyjąć 
pięć lub sześć scen zasadniczych, t. j. proroków, zwiastowania aniel- 
skiego, szukania noclegu, pasterskiej, uwielbienia Dzieciątka Jezus 
i adoracyi Magów. Sceny te bywają w rozmaity sposób łączone, 
stosownie do inwencyi autorów i dają pole do popisu albo w kie- 
runku komicznym albo dewocyjnym. 

Misterya o Bożem Narodzeniu i Trzech Królach wystawiano 
u nas w XVII w. albo w kościołach albo po domach. Głównym 
rekwizytem była szopa, do której wejść było można; często się 
jednak bez niej obchodzono. Było to misteryum niewybredne, któ- 
rego główny urok stanowiły chóralne śpiewy. Aktorów mogło być 
pięciu lub więcej, stosownie do ilości pasterzy i ani(»łów. Lubili się 
oni popisywać w scenie szukania noclegu i pasterskiej i czasem 
zabawnych figlów sobie pozwalali. Zresztą o wystawie da się mato 
powiedzieć, bo przy znanych tekstach opuszczano już objaśnienia, 
które z dzisiejszych przedstawień ludowych ') można sobie uzupełnić. 

Najgorzej stosunkowo w polskiej tradycyi przechowała się 
scena Proroków^). Misterya osnute na tym motywie są nieliczne 
i fragmentarycznie przekazane. Dialog o cudoumym Narodzeniu Syna 
Boiego z r. 1621, napisany przez Jana Karola Dachnowskiego, ba- 
kałarza filozofii i pisarza żup olkuskich, zdaje się być najstarszym 
z tej kategoryi. Niestety sztuka ta jest niedostatecznie znaną ^). 
Składa się ona podobno z trzech aktów. W akcie I występuje Bóg 
Ojciec, Anioł Gabryel, Panna Marya, Anna pr(»n>kini, Dawid, Symeon 



*) Protoev. Jacobi cpt. XI, Ev. Infantiae cpt. II. 
*) GrochowBki Wirydaw 1605, Miankowski Rotuły 1612. 
*) Janasiński w Zbiorze wiad. do antr. X. 3. 170. Udaiela 1. c. XIV. 3. 52. 
*) Da M^ril, Origines latines du thćatre modernę itr. 179, de CoaBseinaker, 
Dramei liturgiqne8, Btr. 11, Monę Schauspiele d. Mittolalt, I. 10. 
*) Maciejowski, Piśmiennictwo III. 613—614. 



T1CATR LUDOWY W DAWNKJ POLhCE 21 

i Starzec i prorokują o mającem nastąpić zdarzeniu; pijtem rzecz 
zwraca się do widzów i następuje opowieść o fakcie Narodzenia. 
W akcie II mamy scenę pasterską. Aniołowie zwiastują nowinę 
o narodzeniu Jezusa i wzywają pasterzy do oddania pokłonu w sta- 
jence betlejemskiej. W akcie III, powiada Maciejowski, przedsta- 
wiono ^stosowanie'', t. ). porównanie Ewy z Panną Maryą, którego 
sobie jasno, bez bliższych danych, wyobrazić niepodobna. Wogóle 
streszczenie tej sztuki przez Maciejowskiego, posłużyć może tylko do 
stwierdzenia, że takie misteryum rzeczywiście r. 1621 w druku 
się pojawiło. 

Jak wyglądało misteryum na Boże Narodzenie ze sceną za- 
sadniczą proroków, objaśnia znacznie lepiej hisłotia Natwitatis Jesu 
w rękopisie z pierwszej połowy XVII w.^). Już sam tytuł „Historia" 
wskazuje, że mamy do czynienia z kompozycyą poważniejszą. Nie* 
stety rękopis tego misteryum jest fragmentem. Zaczyna się on 
występem Daemona, który cieszy się z przemożnego panowania 
i wyraża nadzieję, że jeszcze długo będzie królował. Potem wychodzi 
syn jego Peccatum i znów opowiada o swej władzy i obiecuje ra- 
zem z Daemonem wygładzić cały ród człowieczy. Trzecią osobą 
alle^ryczną tej sceny jest Mors, córka Grzechu, która także sze- 
roko o swojem znaczeniu rozpowiada. Po tern przygotowaniu nastę- 
puje prezentacya figur sceny zasadniczej. Na teatrze zjawia się 
szereg patryarchów: Abraham, Jakób, Ezdrasz i Aaron. Abraham 
narzeka na ciężką dolę ludzkości w epoce oczekiwania Zbawiciela 
i prosi Ezdrasza, ażeby mu tekst odnoszący sig do tego faktu przy- 
toczył. Ezdrasz wygłasza po łacinie proroctwo Izajasza, Aaron Da- 
niela, Jakób Jeremiasza, poczem objaśniają się okoliczności, czas 
i miejsce, mającego nastąpić Odkupienia. Niestety w tcm miejscu 
rękopis się urywa, pozostawiając nas w niepewności, jak całość 
wyglądała. Ze słów prologu wnieść można, że przedstawiono istotnie 
„tu na placu wizerunk Narodzenia Pańskiego". Wyborny początek 
każe żałować utraty dalszego ciągu. Z prologu zanotujemy nadto, 
że wyrażono w nim radość z nadejścia Bożego Narodzenia i sztukę 
^^szlachetnym gościom" na kolędę ofiarowano. 

Misterya ze sceną zasadniczą pasterską') zachowały 
się bez porównania lepiej. W tej sery i spotykamy taką obfitość 



*) Kkp. Krasiń. 8tr. 60—64. 

*) Do Mtfril Itr. l^?, De CoaMemaker ttr. 235. 



22 ST. WINDAKIBWTCZ 

pomników, że po wydaniu tekstów będzie można pokusić się o re- 
konstrukcyę pratekstu polskiego. Na pierwszem miejscu wymienimy 
Dialogus in NaHvitaie Christi z pierwszej polowy XVn w.^), skła- 
dający »ię z czterech aktów, prologu i epilogu, jak to już było 
zwyczajem w technice misteryów z XVII w. W akcie I tej sztuki 
Józef wybiera się na popis do Betlejem i trapi się, ozy Matkę Bożą 
może zabrać ze sobą, czy nie. Marya chce mu towarzyszyć, poczem 
oboje w podróż wyruszają. W akcie II mamy szukanie noclegu 
przez podróżnych. Józef i Marya postępują przy śpiewie chóru i pu- 
kają do rozmaitych domów. Pierwszy gospodarz odprawia ich: 

Bo ja słyiByas, tu dsiadów i bab nie nocuję. 
Tylko ślachta, panięta, s kto remi pneataję. 

Drugi odpędza świętych Oblubieńców z fukiem, jako włóczęgów. 
Wtedy Marya radzi Józefowi, żeby się udać do szpitala: 

MAKYA. 

Pomag^a Bóg babuaia, bedsiecie nam radzi? 

HABA. 

Jeśliś mi co przyniosła, pewnie nie sawadzi. 

MARYA. 

PrzynioRtam ci, babaśku. Boga w mjm iywucic, 
O którym to proroctwo było, jako wiecie. 

BARA. 
Mojaśty, nie plećże, nie baw się plotkami, 
Ale raczy powiadaj, co masz mówić z nami. 

Warto zwrócić uwagę, że w powyższym dyalogu baba mówi do 
Maryi ,,ty", a o sobie wyraża się w pluralis maiestaticus. Ostatecznie 
Matka Boska nie mogła nigdzie znaleść przytułku i musiała schronić 
się pod miastem w publicznej szopie, zwanej „Gościńcem**. W akcie 
III przenosi się akcya na pole między pasterzy. Występuje naprzód 
Skowronek, którego towarzysze przy kozach pozostawili i przygry- 
wając sobie na skrzypkach, śpiewa rozmaite góralskie piosnki. 
W tekście podano tylko początkowe słowa tych pieśni, przypomi- 
nające zupełnie dzisiejsze, n. p. 



») Rkp. Konopcz. atr. r>G--66. 



TRATR LUDOWY W DAWNBJ PoLSOB 23 

fielaj bydelko na pnytóg, na pnjlóg, 
Nayeeie sie dali Bóg [dali Bóg]. 

Draga piosnka: 

Pojdęó 18 pod tofienecke, 

l*am iłobie uiiędc, 
Tam et swego bydeteeka 

Z górki patnaó będę 

Po prześpiewaniu tych pieśni. Skowronek zasypia a tymczaseoi 
bydło się rozbiega, towarzysze ze wsi wracają i za niedbałośó go 
strofają. Postać Skowronka jest dosyć sympatycznie nakreśloną 
w tym utworze. Skowronek wychodzi szukać bydła, a znalazłszy 
je i zapędziwszy do obory, wyprawia się do karczmy i towarzyszom 
na przeprosiny ^bańkę gorzałki^ przynosi. Zaczynu się więc uczta, 
gra w karty, bijatyka, po której pasterze kładą się spać i na tern 
się akt kończy. W akcie IV Anioł, nazwany według etymologii 
ludowej Jamniołkiem", budzi pasterzy śpiewem „Gloria in excel- 
sis''. Z początku pasterze nie wiedzą, co to znaczy; potem wybierają 
się powitać Chrystusa i pytają, gdzie i którędy iść należy. Mamy 
tu ulubioną już w poezyi XVI w. sztuczkę z „Echem". Skowron- 
kowi odpowiada „Echo" po polsku, a drugiemu pasterzowi po ła- 
cinie. Przyszedłszy do stajenki, ofiarują pasterze swe dary: boche- 
nek chleba, miód w jaszczyku, koszyczek czerwonych jabłek i ,ySzó- 
Btak na jaglaną kaszę", wogóle wszystko, co mieć mogą najlepszego. 
Składając te prezenta, odprawia każdy po kolei „warancyę", t. j. 
oracyę. poczem wszyscy śpiewają chórem kolędę „Dziecię mały 
Boży Synu", nieznaną jeszcze w XVI w., i z podziękowaniem Matki 
Boskiej i św. Józefa odchodzą. 

Mamy tu misteryum o Bożem Narodzeniu z połowy XVII w., 
nadzwyczaj silnie pojęciami i etymologiami ludowemi przesiąkło. 
W prologu tej sztuki mieści się prośba aktorów „o nieteskliwe 
słuchanie"; w epilogu zaś podziękowanie: 

Uniienie nstmi wasjscj dsiękajeiny 
Za słucbanie; mj tei wam dziś ofiaruj emy 
Za kolede Dsieciątko Nowonarodsone, 
Które tu jeflt przed oczy wasze wystawione. 
Prosiemy, raczcie przyj i^ć, nie mamy więkfze^ 
Dam, ani motemy darować lepzzego. 
Pragniecie większych darów, od tego ^dajcie 
Dzieciątka, nam z laski swej cokolwiek dajcie. 







^tfB' 



^i^j^nl^^ 






. ;dki«t«**' .lopio»**^„\aaD■>- 
G *•■' 




--^ 



„*»* 







TBATR LUDOWY W DAWNIU POLSCK 2SD 

xviii W. i obok dodatku nutowego, obejmuje wyłącznie tylko 
Rozmowf pasterzów przy Narodzeniu Chrystusowym '). W nocy budzi 
się Banek i przeraża, widząc wielką lunę : 

A ipu Bartek, Sjmek, Wojtek, Maciek, Wałek, Tomek, Kaba, Staeliii? 

Oiwiejłe 819 prseeie który 1 was, bo omre od wielkiej etimeha. 

Ono coś takiego, 
Jak ełońce jasnego], 
Świeci na niebie. 

Uałyszawszy ten krzyk, budzi się Wojtek i radzi mu, ieby 
spal spokojnie, lecz powoli sam zaczyna się w sytuacyi oryentowad, 
a zobaczywszy niezwykłe światło, woła także na innych : „gwałtu 
niebo gore**. Przybiegają Maciek i Wałek i pytają: „cóż to? gore? 
kędy?'' — a obaczywszy, że istotnie gore, zabierają się do ucieczki 
Ue obawa porzucenia bydła samopas wstrzymuje ich ; idą więc 
k) „starego Bartosa** na naradę i Stach pyta : 

Cego 01 j anieli, 
Co się bań ilecieli, 
Po nas iadają ? 

Ten Bartosz, to ich wyrocznia i przewodnik w całej grze 
niejszej. Pomiarkowawszy o co chodzi, orzeka, że to Mesyasz się 
wdził. Prędko powstaje decyzya, żeby Go uczcić, tylko nie wie- 
ą, w którą stronę się udać. Jeden Bartosz słyszy wyraźnie śpiew 
liolów. że w Betlejem narodził się Zbawiciel i że tam właśnie 
ść należy. Więc wszyscy postanawiają wyprawić się na miejsce 
kazane i jakieś dary zanieść Jezusowi, tylko im przykro, że nie 
ją ofiarować co godnego. Bartosz ich ufli)okaja i organizuje wy- 
wę; wzywa także parobków, żeby z nimi poszli, ho jako muzy- 
ci przydać się mogą podczas uroczystości. W sztuce tej pcJo- 
) widocznie nacisk na ową muzykę. Bartosz poleca następnie 
jść się wszystkim pasterzom i prędko poprzynosić obiecane 
'; poczem cała kompania idzie do Betlejem. Tu znów Bartos 
tępuje na pierwszy plan i jako najmądrzejszy ma oracyę, spie- 
ki chóralnie przez wszystkich pasterzy : 

Chciej^ ty być oratorem od nas wszystkicli. bo nie amiemj, 

Jakby Go tam witać. 
Ty umies, boA cytae 
Ucył sie w skole. 



*) b. m. r. Ega. w Kibl. Jag. in cymeliis. 



26 BT. WINDAKIBWICZ 

Rzecz całą zakończa pożegnanie Jezusa, podczas którego ma- 
zykanci tną na skrzypkach, basach i dudach. Utwór ten był praw- 
dopodobnie śpiewany od początku do końca, bo jest pisany w zwrotce, 
nienadającej się do deklamacyi. Czyni on wrażenie nie tak sztuki 
ludowej, jak raczej sztuki w stylu ludowym pisanej. 

Obok misteryów skromniejszych na temat officyum paster^ 
skiego, spotykamy w naszych rękopisach także misterya obszer- 
niejsze, które nam możebną okazałość sztuk na Boże Narodzenie 
w obrębie literatury polskiej objaśniają. Za granicą, jak wiadomo, 
odznaczają się scenami pasterskiemi zwłaszcza wyborne Toumdąf 
Mysteries w Anglii ^). U nas te misterya doznały rozszerzenia, 
albo przez dosadne opracowanie tła rodzajowego albo przez wpro- 
wadzenie w obfitej mierze elementu allegorycznego. Najciekawsze 
w tym względzie jest mysteryum bez tytułu i końca, które na- 
zwiemy na razie DicUogus de NatwUate Dominia zawierające na 
osobnej kartce spis wszystkich 26 osób, potrzebnych do przed- 
stawienia ^). W sztuce tej „prologus" opowiada treść i pierwszą osobę 
dyalogu to jest św. Józefa wprowadza; następnie prosi zebranych 
o spokój i wzywa, żeby się z miejsc nie ruszali „Uspokójcie się 
na swych miejscach tu na chwilę" — wreszcie zawiadamia: 

Tylko w krótkim słuchania, prossę nie teakni<-ie, 
W pólg-odziniu i prędsej chcemy lię wyprawić. 

Załatwiwszy się w ten sposób ze swoją rolą, prologus ustę- 
puje głosu Św. Józefowi, który wyrzeka na nędzę i Matce Bożej 
okazuje nieukontentowanie, że jest brzemienną. Po tych słowach 
Józef przechodzi przez scenę „et Maria sequitur a longe", jak ob- 
jaśnia didaskalia. Wtedy pojawia się Anioł i oznajmia mu, że dozna 
wielkiego szczęścia i upomina, żeby nie był tak srogim opiekunem 
dla M. Boskiej. Akt ten zakończa „cantus aliquis^, bliżej nieoznaczony. 

W akcie II mamy podróż św. Oblubieńców na popis do Be- 
tlejem. Św. Józef idzie stękając i ndzywa się do Matki Boskiej: 

Ty mnie Tanno nabarziej frasuj eaz, 

A jai powno godzinę porodzenia czajesz. 

Marya uspokaja go; niebawem zbliżają się do Betlejem i pukać 
zaczynają do karczem. Mamy tu znów tę typiczną scenę podmiej- 



') Juaserand, Lo thćiltre en Angletere 2me iA. str. 93 — 101. 
>) Kkp. Jag. 8526 atr. 143—156 nadto 76 i 78. 



TEATR LUDOWY W DAWNEJ POL8CE 27 

ską, którąśmy jnź powyżej zauważyli i która si^ aż do najnow- 
szych czasów w niernchomej tradycyi ludowej zachowała. Gospo- 
darze odprawiają przybyszów i czynią docinki staremu Józefowi, 
źe ma młodą żon^. Karczmarzami tymi byli jakiś Rusin i Mazur. 
Św. Józef wyrzeka na złość ludzką i wróży już Matce Boskiej, że 
będą nocować na śniegu. W tem zbliżają się do czwartego zajazdu 
i w szopie jakiegoś Polaka znajdują przytułek. Tu rozgościwszy 
się, klękają i modlą się ; Józef zaś wychodzi, żeby, jak powiedziano, 
„zgotować potrzeb do połogu". „Hic abibit, postea cum fasciculo 
foeni adyeniet, interim cantabitur" - i na tem si(^ akt kończy. 

Tekst niniejszy jest uwagi godny z tego wzglądu, że scenę 
porodzenia szczegółowo traktuje podobnie, jak n. p. Edelp5ck 
w Comedie vo9i der freudenreicheti Gdmrt Jesu ChrisH *;. W akcie III 
Marya „zapiszczawszy po dziecińsku", udaje krzyk Nowonarodzo- 
nego i składa Dziecię w jasełkach, a następnie dobroć Bożą wy- 
sławia. Potem Marya wzywa Anioła, żeby także Nowonarodzonemu 
pokłon oddał, co Anioł rzeczywiście czyni i „Gloria in excelsis^ 
wyśpiewuje. Tu akcya odwraca się zupełnie w kierunku mistycz- 
nym. Daemon primus „ex statua Apollinis egressus" biada, że się 
Dziecię urodziło i Anieli na Jego cześć śpiewają. Daemon mówi 
po części po łacinie, a po części po polsku i myśli ze strachu 
uciekać. Wtedy nadbiega jego towarzysz i śmieje się: „Hahaha, 
mój braciszku, o cóż się frasujesz?... błazeneś ty jak baczę^ — lecz 
zobaczywszy Dziecię, także się przeraża i jak mówi didaskalia: 
„Hic aufugient ambo, interim cantus^, znów bliżej nieoznaczony. 

Akt IV obraca się dalej w świecie likcyi. Ukazuje się Veri- 
tas i lamentuje nad złemi czasami. „Hic immediate prodebit Mise- 
ricordia cantando „Laudate dominum omnes gentes^ i wyraża radość 
z Bożego Narodzenia. Schodzą się inne boginie: Pax, Justitia, Cha- 
ritas, Spes, Fides — i wyprawiają się do BetlejenL Przyszedłszy 
do jasiek „cantabnnt quod pium, post cantum salutant Jesum^. 
C ała ta scena trwa dosyć długo, poczem Marya dzigkuje za odwie- 
ziny „ wszystkie rzeką Amen i ukłoniwszy się odeydą^. 

W akcie V wstępujemy napO wrót na grunt tradycyjny. „An- 
geli cantabunt Gloria^, poczem jeden z nich zwiastuje pasterzom 
nowinę o Bożem Narodzeniu i poleca udać się do Betlejem. Paste- 
rze — jest ich pięciu, a niektórzy z sielankowemi nazwiskami, 



') Weinhold, Weinaehtsp. u. Lieder aot Sttddeattohl. sir. 211—214. 



ZO hT. WINDAKIRWICZ 

jak u Szymonowicza: Corydon. Damaeta, Kuba, Stachnik, Jantaa — 
z początku się przerażają i przerażenie swe wypowiadają w sło- 
wach bardzo zbliżonych do dzisiejszych kolend: 

KUBA 

Czy na jawie, czy mi sie we śnie tak manylo. 
Jakoby tn nad nami ćma aniołów była. 

STACHNIK 

Sacseśliwa to była, mój Knba, nowina, 
Któraby to dsiewica porodaiła syna... 

Następnie pasterze pytają się o drogę, a pytania te dosyć 
zabawnie w echu zapytań mieszczą odpowiedzi, jak to już zresztą 
w pierwszem misteryum tej kategoryi zauważyliśmy. Pasterze 
jednak odpowiedzi tych nie mogą zrozumieć i dopiero, gdy Da- 
maeta zaczął pytać po łacinie, pojęli o co chodzi. Ten Damaeta, 
to jakiś mędrzec między nimi podobnie, jak Bartos w poprzedniej 
sztuce: 

Słychałem ci tei często szkolne obiecadło, 

Kiodym na pole iH>dle szkoły ganiał bydło. 

Qni8qnis es, qui clamat, dic, ąnoraam nos tendere iubes? 

ECHO 
Tides. 

Wypytawszy siv tak. wybierają się do Betlejem. „Tu pójdą 
grając, śpiewając nabożnie'^, jak mówi didaskalia, a w momencie 
przybywszy do celu „tu wnidą pięknie do szopy i klikną'' i po- 
cząwszy od Jantjisa witają Dziecię i składają Mu swe dary. Na 
przemowie dru2^ie*2:o pasterza. Starlinika. urywa się tekst. Ze spisu 
osób wiemy, że na końcu występował Epilogus. 

Misteryum to w scenie dyabelskiej i w scenach allegorycz- 
nych wykazuje pewne punkta styczne z sławnem misteryum fran- 
cuskiein Uincaniation et tiathiłf de Nostre Saulver, granem w Rouen 
r. 14741). 

Drugiem misteryum tej kategoryi byłby Dialogus de Nati- 
vitate Domini, wystawiony w Krośnie ^die 2 Januarii 1661 in 
ecclesia parochiali"*). Jest to sztuka, posiadająca pewną artystyczną 
i gwarową wartość, której autorstwo nie przyniosłoby ujmy ani 



*) Creizenach w Germanist. Abbanll. F. Yojfta. Wrocław 1896. aesa, I2 8tr. 7. 
») Kkp Oaaol. 1125 Krfiek F. w Praegi. powsa. 1899. IV. 394—418. 



TRATR LUDOWY W OAWNKJ PC>I,8CR 29 

Zimorowiczowi ani Potockiemu. W akcie I mamy uczczenie Jezusa 
przez Maryę. Józefa i Aniołów. Akt rozpoczyna śpiew Anioła Ga- 
bryela; po pochwale Aniołów następuje znów chóralny „Cantus 
An^elorum". a na zakończenie mamy ponownie objaśnienie: „Tu 
grać będzie Józef abo śpiewać". Godne także uwagi, że św. Józef 
całuje dzieciątko Jezus podobnie, jak w jasełkach bernardyńskich, 
o czem niżej powiemy. Akt II zawiera charakterystyczną scenę 
pasterską, bardzo obszernie i nie bez talentu traktowaną (306 wier- 
szów). Do pasterzy Stańka i Klimka, po podwieczorku, przybywa 
w odwiedziny cała gromada pasterzy z sąsiedniego pastwiska: Kuba, 
Dameta, Menalka,Sieczypiwo M, Cycx>ń, Famuła, Ryczywół, Paliwoda, 
i Giemza — i po gawędce o swoich sprawach kładą się spać. Śpią- 
cych budzi trzykrotny śpiew Anioła, który ich wzjrwa do udania 
się do Betlejem: 

Z ocbotąż do Betleem do niego bieg^ajcie, 
Z weselem ubog^iego abodiy witajcie! 
905 Dajcie chwałę pokorni apokorsonema I 

Niski oddajeitt pokłon sładij Stwórcj swemal 
Znajdsiecie Go na simnie w szopie lei^cego, 
Znajdziecie w podłym żłobie nędinie ałotonego; 
Pieiusskami tam leśy ubogo powity, 
310 Siankiem jako robaczek leij Pan pokryty. 

Wezwanie to wyrozumiał najlepiej Kuba i organizuje wy- 
prawę. Tymczasem pokazuje się, że i Matys z drugiego pastwiska 
miał to samo widzenie; zbierają się więc wszyscy i idą tam, gdzie 
im Anioł wskazał. Akt ten przepleciony jest śpiewem Stańka 
^Rozświeciło się słoneczne promidło", trzykrotnym śpiewem Anioła 
„Chwalą Bogu na wysokości^, trąbieniem Matysa na rogu, kończy 
się zaś pobudką Kuby, kt<Srej wszyscy pasterze chórem wtórzą. 
Godna nwagi, że w misterj^nm tem, dosyć zresztą samoistnem, 
znajdujemy frazesy analogiczne do wymienionej poprzednio Roz- 
mowy pasterzów: 

RYCZYWÓŁ 

138 Ciaaie pański, jakieś piękne widsę Panie 

W białej eakni. jak panna... 

DAMBTA 

159 ł^nebóg bracia! Coś widzę na aiemi dsiwnegro, 

JaanoAć wielką, jakobj jenic^a Boieg^o... 



') ,Tn leij Siecajpiwo** nagrobek pij a niej piwnemn w „Gaja cielonym" 
Gawińskiego. 



30 ST. WINDAKISWICZ 



KUBA 

187 Csemuieś mnie zbudził, mity Ryczywole? 

PoBDałbjm ja był, co to, bom bywał we szkole, 
I spytałbym, czego chce i czym sie ta bawi. 

Wreszcie akt III tej sztuki obejmuje adoracyę pasterzy, po- 
przedzoną wyborną rozmową z Dziadem przydrożnym, którego pa- 
sterze pytają o drogę do Betlejem. Adoracya ta składa się z sze- 
regu powitań, które pasterze kolejno wypowiadają, składając nie- 
zwykle obfite dary: kołdry, całe sztuki płótna, kury, prosięta, 
gołębie. Zwłaszcza Giemza przy prezentacyi swego prosięcia jest 
osobliwie dowcipny. Oprócz artystycznych, misteryum to posiada 
także pewną doniosłość w historyi muzyki, bo podaje nuty do śpiewu 
Gabryela na początku I aktu, do śpiewu Angelusa „Chwała Bogu 
na wysokości^ w scenie 3 aktu II i do pobudki Kuby na końcu 
tego samego aktu. Niestety misteryum to, jak i poprzednie, jest 
fragmentem. 

Trzecią kategoryę misteryów na okres świąt Bożego Naro- 
dzenia stanowią reprezentacye, których treścią zasadniczą jest ado- 
doracya trzech Magów^). Najstarszem z pomiędzy nich jest Traktat 
o Zwiastowa7iiu anielskim Jana Żabczyca, drukowany r. 1617 w Kra- 
kowie i przez drukarza dedykowany biskupowi Szyszkowskiemu *). 
Traktat ten z atrybutem „nowy", pozwala myśleć o starszym, który 
Żabczyc chciał zmienić; także tytuł „traktat" zastanawia, bo jest 
nowym terminem na oznaczenie mysteryów obok „historyi" i „roz- 
mowy". My stery um Żabczyca składa się z trzech aktów bea pro- 
logu i epilogu, to znaczy, że jest literacką przeróbką zwykłego 
mysteryum, do którego w razie przedstawienia potrzeba było doro- 
bić niezbędne naó wczas ogłoszenie o początku i końcu widowiska. 
W akcie I mamy Zwiastowanie Anielskie. Marya prosi Boga, żeby 
Jej pozwolił oglądać niewiastę , która porodzi Zbawiciela. Anioł, 
zwany tu „Angiołem", a więc według etymologii ludowej, zwiastuje 
Jej, że to ona właśnie porodzi Jezusa. Marya odpowiada, że to nie- 
możebne; Angioł tłómaczy, jak się to stanie i wita Ją jako Matkę 
Syna Bożego. Poczem Marya odmawia wierszowaną przeróbkę Mor 
gnijicał, aniołowie Raphael. Gabryel i Michał cześć Jej oddają, 



') Da U6ń\ Btr. 151, 153, de CouRsemaker str. 143, 242. 
') Egzempl. w Bibl. UdIw. warszaw. 



TKATR LUDOWY W DAWNRJ POL8CB 31 

a Marya objaśnia w ośmiu punktach, co za znaczenie będzie miało 
Odkupienie dla ludzkości. 

Akt o Zwiastowaniu w redakcyi Żabczyca jest, jak dotąd, 
unikatem w zasobie polskich misteryów na Boże Narodzenie i Trzech 
Króli. Naturalnie zagranicznym literaturom nie jest on obcy ^). Do 
tematu adoracyi Magów przechodzi Zabczyc dopiero w akcie II. 
Widzimy w nim Heroda, zamyślającego wypowiedzieć wojnę cesa- 
rzowi i uwolnić się od poddaństwa rzymskiego. Mędrzec nadworny, 
Magus, sprzeciwia się temu zamiarowi, wskazując potęgę Rzymian, 
której słabiuchny król żydowski nie podoła. 2^ to jeden z dwo- 
rzan. Gnato, napada na mędrca i Herodowi przytakuje i mądrość, 
bogactwo i potęgę jego wysławia. Ten Gnato Parazyt jest natural- 
nie u Żabczyca reminiscencyą z Terencyusza. Rozpoczyna się ma- 
leńka sprzeczka pomiędzy rozsądnym Magiem, a pochlebnym dwo- 
rzaninem, której Herod kładzie koniec, oświadczając się za Gnato- 
nem i hojnie go obdarzając. Dworzanin odchodzi i ciesząc się 
z swego powodzenia, woła czeladź Herodową, żeby również zbli- 
żyła się do króla i „pod włos mu wygadzając", zasługiwała na 
jego łaskę. Wchodzą dworzanie na pokoje królewskie i śpiewają: 

Panny scseśHwe 
1 zprsyiiiiliwe, 
Biy cetarsa biy 
A do nas wypiy. 

W tem zjawia się poseł od Trzech Królów, oznajmiając, że 
go chcą powitać i na tem się akt niniejszy kończy. 

W akcie III widzimy Trzech Króli: Gaspara. Melchiora i Bal- 
tazara na andyencyi u Heroda. Ciekawa rzecz, że i w tym akcie 
do adoracyi nie dochodzi, czyli że Zabczyc, układając swą sztuk<,', 
pominął z umysłu znane sobie sceny tradycyjnego misteryum. 
Trzej Królowie witają Heroda i życzą mu szczi^ścia i rozszerzenia 
panowania. Herod przyjmuje ich oświadczenia, dziękując bogom 
że ich przysłali. Wtedy zdziwiony Gaspar pyta, o jakich to l)()^ach 
wspomina, a Herod oznajmia, że tylko cesarza rzymskiego za pana 
uznaje. Teraz dopiero Melchior i Baltazar zawiadamiają Heroda, 
że prawdziwy pan właśnie się urodził i świat od ciemności uwolni. 
Herod dziwi się tej wieści i zupełnie jak w dzisiejszych sztukach 
ludowych, zapytuje Maga, czy to prawda. Magus potwierdza istnie- 



*) da Ck>aMamakar ttr. 280, Weinhold ttr. 189. 



32 8T. WINDAKIBWICZ 

nie przepowiedni Sybil i wskazuje niedawne okazanie się trzech 
słońc, jako zapowiedź tego faktu. Ten cały balast erudycyjny po- 
chodzi z Legendy złotej Jakóba de Voragine^) i znany był u nas 
juź w XIV w., jak świadczą Kazania Gnieźnieńskie. Tak dobijamy 
wreszcie do końca audyencyi. Gaspar oznajmia w imieniu Trzech 
Króli, że kierując się cudowną gwiazdą od Wschodu, przybyli do 
Jerozolimy i idą cześć oddać nowemu Panu. Królowie proszą He- 
roda, żeby się do nich przyłączył: 



Radbjm wam pomógł drogi, lecs wielkie zabawy 
Nie dopuszczą, cesarskie j domowe sprawy. 
Jedźcie sami szc/ęAIiwie a co tam dobrego 
Sprawicie — nazad iadi^c nie mijaycie mego 
Dwora — opowiecie mi, rsecay srozmniawsiy. 

Trzej Królowie w odpowiedzi żegnają Heroda i odjeżdżając 
obiecują wstąpić z powrotem. Tak się kończy sztuka Zabczyca. 

Inne misteryum o Trzech Królach, znacznie bliższe tradycyi 
kościelnej, spotykamy w rękopisie niewprawnej ręki z XVII w. 
p. t.: Dialogus breuis pro festo Natimtatis Domini nostń Jesu Ckri- 
sti*). Składa się z trzech aktów i zwykłego prologu i epilogu. 
W akcie I miasto Zwiastowania Zabczyca, mamy zwykłą scenę 
pasterską. Pasterze nazywają się imionami złożonemi i humorysty- 
cznemi, jak w intermedyach, albo dyalogowanych satyrach ludo- 
wych. Dwóch z nich Chleburad i Stoiwąs zasypia w polu, a trzeci 
Dej odbywa straż nad trzodą i wyśpiewuje starożytny hejnał pol- 
ski, który już w Historyi Wilkowieckiego się pojawia. W naszej 
sztuce nie tylko, że zachował się w przypuszczalnej czystości, ale 
co więcej w rymach wykazuje prymitywną formę imperativu, która 
już w mowie XVn w. stawała się rzadką: 

CzClwaj, czUwaj, a nie leiy 
A tych owiec pilno strzeiy, 
Owo jai wilk i lasu bieży. 

Zasypiający pasterze są z tych śpiewów niezadowoleni i wo- 
łają na Deja, żeby swego beczenia zaprzestał. Dej nie zważając 
na to, śpiewa dalej i obchodzi stanowisko. W tem słychać głos 
Aniołów „Gloria", a charakterystyczną wyrzutnią wyrazu „homi- 



') Legr- VI. De Nativitate Domini. 
") Rkp. Jag. 3561 kart 10 in 8-to. 



TEATR LUDOWY W DAWNBJ FOIJ^CR 33 

nibus'' w zdaniu „Et in terra pax bonae yoIantatiH^, właściwą 
zresztą także dzisiejszym tekstom ludowym. Dej przestrasza się i na 
Chlebarada wota y^neiekajwa^. Tymosasem Anioł ich zatrzymuje 
i gdy poklękli, zwiastuje nowinę i do Betlejem iść poleca. Po odej- 
śein Aniołów, pasterze rozprawiają w dosyć realistyczny sposób 
o 8w«n przerażeniu; wreszcie ze wzgl^u na świt zbierają swe 
dary i do Betlejem się udają. Przyszedłszy „tu mogą cokolwiek 
grać abo śpiewać", jak mówi didaskalia, a następnie kolejno dary 
lUadają i Nowonarodzonego o opiekę nad swym statkiem proszą* 
Anioł ich błogosławi, że przybiegli; oni jeszcze raz proszą o przy- 
jęcie darów i miłosierdzie. Misteryum to w scenie pa8t<Tskiej na- 
leży do bujniej rozwiniętych podobnie, jak kilka poprzednich. 

W akcie II narzeka Uerod na {Kjgłoski o nowonarodzonym 
Królu żydowskim, które lud poruszają przeciw niemu i spać mu 
nie dają. Przeklina więc tę niepewność i takie panowanie. Herod 
pojawia się tu jako złośnik, jak w dzisiejszych sztukach ludowych, 
nie zaś jako rozpustnik, jak u Żabczyca. Nadchodzą Trzej Kr<>lo- 
wie: Gaspar, Malcher i Baltazar, jeden ze Wschodu, drugi z Ara* 
bii, a trzeci z Etyopii — oznaczenie, które jest dosyć starożytnym 
rysem w tej kom|)ozyeyi — i pozdrowiwszy Heroda, zapytują, 
gdzie się ten król urodził, do którego wszyscy trzej, nie wiedząc 
o sobie, z darami się wybrali. Herod powiada, że o tern nie wie 
i każe wołać dwu rabinów, z których jeden oświadcza, że żydzi 
rzeczywiście mesyasza oczekują, ale że więcej nie wie. Dopiero gdy 
Malcher wspomniał o gwieździe, wtedy drugi rabin na podstawie 
Izajasza objaśnia, że się to stało w Betlejem. Królowie dziękują, 
Herod ich żegna i prosi, żeby z powrotem do jego zamku wstąpili. 
Grdy zaś odeszli „furiose dicet^. że on przeczuwał tę nowinę i dzie- 
cię narodzone na zagładę przeznacza. Zwracamy uwagy na ten 
szczegół, bo w dawniejszych sztukach żadna więcej rzezi niewinią- 
tek tak wyraźnie nie zapowiada. Akt ten, jak widzimy, jest sto- 
sunkowo dosyć zbliżony do Traktatu Żabczyca. 

Akt III ma bardzo piękny początek. Marya lituje się nad 
Dziecięciem, że tak zimno, a okryć Go czem nie ma i zwraca się 
do Józefa, żeby Jej dał co do przykrycia. Józef mówi, że nic nie ma. 
wreszcie Jej skórka baranią podaje: 

MARIA 

Leito moy kochaneczka, mój Jeaa najftwięUBy. 
A ja z której pocauję stronj mróz Dajcieźszj, 

Wydz. flloloff. T. XXXyi. 3 



34 8T. WINDAKIBWICZ 

Otalę cię tą skórką i będę Bpiewata, 

Byś mi tylko das^czko moja nie plaks^. 

Poczem następuje rzecz ciekawa i dosyć efektowna. Anieli 
zawiadamiają Maryę o zbliżaniu się Trzech Królów i śpiewają pieśń 
pochwalną. Zdaje się, że stanowią oni rodzaj przybocznego orszaku 
Św. Rodziny i wraz z prologiem kierują widowiskiem. Ucichnąwszy 
więc, pozwalają Królom witać Jezusa i składać Mu dary; poczem 
mamy pauzę i Aniołowie ponownie się odzywają. Co się tyczy 
przemów królewskich, to są bez wyrazu; także śpiewy anielskie są 
monotonne; ślicznie tylko dziękuje, odebrawszy dar pierwszy 

MAKYA 

Nie umieć to dsieciiitko praemówić, mój panie, 

Ale ja matka jego sań podaiękowanle 
Ucsynię, a on tobie na UHfsokiem niebie 

Zapład te uczifnno9Ó, gdy weźmie do siebie. 

Po złożeniu darów następuje scenka dosyć zabawna. „Ange- 
lus apparens Regibus" rozkazuje, żeby nie wracali do Jeruzalem. 
Królowie zapytują dlaczego, a gdy im objaśniono, odpowiadają 
kiwając głowami: 

A ktoby się był tpodsiał na Heroda slego, 
By on co slego myślił na Jeziua tego. 

Poczem Trzej Królowie już na odchodnem żegnaią Jezusa 
i Maryę. 

MARYA 

Nioch was Pan Bóg w tej drodie Bacaęftliwie prowadsi. 
Niech o waszym królestwie mądrością radai. 
Jedźcie z Bogiem a dary, któreście oddali, 
Daj Boie, byście niebo za nie oglądali. 

„Tu odejdą^ i na tern si^ ta sztuka kończy. 

Misteryum to posiada wyborny prolog, w którym powiedziano, 
że jak panowie, wyjeżdżający do cudzych krajów, wysyłają przo- 
dem służącego, żeby im gościnę po drodze zamawiał, tak i Trzej 
Królowie wyprawili prologa. iżby ich ochotnie w domu, do którego 
wstąpili, przyjęto. Następnie prolog opowiada w kilku słowach treść 
widowiska, prosi o spokój i zapewnia, iż będą także zabawne epi- 
zody, co jak wiemy, odnosi się do sceny pasterskiej i zachowania 
się Trzech Króli w ostatnim akcie. W epilogu tej sztnki mieści 
się podziękowanie za pilne słuchanie i prośba o zapłatę: 



TKATR LUDOWY W DAWNKJ POLSCE 36 

Wielkąśeie ta pnedwko nun chę^ pokmiali, 
ittA&e ij (0) hUtorji pilno wjiluchali.., 
Pneto mj sa ■łachanie pilno dsiękcjemy, 
Za pracę o cokolwiek WatunoAci proaiemj. 

Misteryam to zachowało się w całości i najlepiej nadaje się 
do stadyów porównawczych. W scenie składania darów przez Ma- 
gów wykazuje pewną analogię z agierskiem Ludus trwm Magorum 
z XV w. *), którą tu przykładowo przytoczymy: 

MARIA dicit acceptU numeribus. 

* • c 

Ir herren, ir tcbult mir willeehomen soin, 

c 

mir and dem lieben cbind meln! 
215 ear oppher hab ich gem enphangen; 

dee lans lat each nicht pelangen, 

ez unl eueh geben Z€ lon 

in dem himel der engl cbron; 

ir suit auch wisten Bicherlieich 
S20 ir wert mit im siczen in seinei ^ater reicb. 

Trzecie misteryum z kategoryi o Trzech Ejrólach p. t IfUer^ 
medium pro fesło Trium Begum z końca XVn w., zawiera naprzód 
wyborne objaśnienie, jak się u nas odbywały przedstawienia sztuk 
na Boże Narodzenie po domach*). Widzimy więc, że w XVn w. 
trudniły się tym procederem zorganizowane kompanie studentów, 
które w czasie od Bożego Narodzenia do Trzech Króli, a prawdo- 
podobnie dłużej, chodziły po domach prywatnych i gdzie je przy- 
jęto i miejsce do przedstawienia dano, tam swe półgodzinne lub 
dłuższe widowisko odprawiały. Intermedyum to jest fragmentem 
widowiska, należącego do drużyny, chodzącej z gwiazdą. Nie ma 
prologu, ale miasto niego wprowadza na samym początku trzy pa- 
cholęta, które wchodzą do chaty i proszą gospodarza o przyjęcie 
zbliżającego się towarzystwa aktorskiego: 

PACHOLĘ (pISRWSZB)? 

Zdars Pan Bóg tema domowi 
I wuelkiema w nim itanowi, 
Aby to wdsięcznie priyjęli, 
Cokolwiek bedaiem mówili. 



*) Kammer, Erlaaer Spiele str. 25. 
*> &kp. Jag. 3526 k. 65 i 77. 

3» 



36 gr. WINDAKIBWICZ 

Prcwsc (Minie poslaohajeie 

A nam ml^sce do spraw dajcie. 

PACHOŁ]^ WTÓRB 

Nie takiei^ wesela śpiewanim zaftjjem, 

Jako gdy ponawiają ftwietne tragedyje. 
Obacayei wnet pned sob^ gospodann panie, 

Tnech pastachów aciessnjch s rosmowami etanie. 
Któnj h^ą obmj&la6 bjt swój na rok nowy, 

Jakoby do przednowia mieli chleb gotowy. 

PACHOLĘ TRZRCIB 

Tnech Królów dsisiaj święto, sowią ten dsień sscsodry, 

Którego sscsodrym bywa Chrse&cianin dobry. 

My tei widsac ostatek osasn wesołego, 

Nie saniechaliftmy sdrowia nawiedzić twojego. 

Jak widzimy, pacholę pierwsze zastępuje prolog, pacholę wtóre 
należy właściwie do drużyny pasterskiej, a trzecie będzie prawdo- 
podobnie giermkiem Trzech Króli, bo w ich imienin przemawia. 
Po tym wstępie ukazuje się Angelus i wzywa pasterzy, którzy się 
zapewne tymczasem na scenie rozłożyli, żeby powstali, bo idą Trzej 
SjtSlowie i gwiazdę przed nimi niosą. Pasterzy jest trzech ze zna- 
Hemi imionami: Bartosz, Staszek i Jantek. Najwcześniej z nich budzi 
się Bartosz i woła, że widzi coś bielejącego się przed sobą — na 
co mu odpowiada 

8TASZBK PASTUCHA 

Ba, i widzę krasne panic, 

Jakby jakie malowanie, 
Dzieciątka nam każe szakać, 
Do Betleja każe biegać. 

Po tej rozmowie pasterze postanawiają dla animuszu co nabo- 
żnego śpiewać; następuje jakaś kłótnia, przychodzi do gorszych 
irfów i docinków i na tern się rękopis urywa, fflótnia owa, 
we fragmencie zachowana, jest zbyt ciekawą, ażeby ją pominąć. 
Prz3^minamy, że w prologu wskazano, że rozmowa odbywa się 
na przednówku i że pasterze trapią się o ciężki zarobek. Otóż na 
tem tle zaczyna Staszek: 

I toó nasza niewola, braciszkowie moi, 

Że sie nas prawie iaden na ftwiecie nie boi. 

Chociaż panów żywiemy nasz^ wierną pracą, 

Przecie oni nad nami jako wrony kraezą. 



TEATR LUDOWY W DAWMKJ POŁ0CR 37 

BartOBB po osęści igadsa się na te wywody, a po części nie; Jan- 
tek saś drwi Bobie z ich kłótni — jijeden srogi jako gęś^ po- 
wiada, drugi z nosem zwieszonym Jako mdłe mułtanki^. Podobnie 
satyryeane usposobienie jest wyjątkowem zjawiskiem u pasterzy 
% misteryów na Boie Narodzenie ; zwykle bowiem , aczkolwiek 
HGTBtcy, są zarazem dobroduszni. Widocznie więc, ie sztuka po- 
wyższa nie była przeznaczoną do odgrywania w domach szlachec- 
kich, ale specyalnie służyła warstwom mieszczańskim lub wiejskim. 
Także z innego względu zasługuje ten fragment na pamięć. 
W misteryum powyższem znajdujemy znamienną mieszaninę wier- 
sza trE3^nastogloskowego i ośmiogłoskowego. Ostatni gatunek jest 
właściwy tylko najdawniejszym misteryom polskim, a zarazem 
wszystkim misteryom zagranicznym z epoki średniowiecznej i rzecz 
■zcz^;ólna, w polskich sztukach na Boże Narodzenie po raz wtóry 
się nie pojawia. Wiersz zaś trzynastogłoskowy datuje się u nas 
iriftściwie od czasów Odrodzenia ^) i występuje szczególnie w sztu- 
kach z XVII w. Fakt ten pozwalałby nam wnosić, że rola paste- 
rza w wierszu ośmiogłoskowym jest starszą częścią niniejszego in^- 
termedyum. a przynajmniej na wzór starszych układaną była. 

Czwartą wreszcie party-' naszych misteryów na Boże Naro- 
dzenie stanowią sztukiepiczne, co nie znaczy, iżby aktorowie 
w nich nie występowali, ale że fakt samego Narodzenia Pańskiego 
albo adoracyi Magów nie jest scenicznie wyrażony, jeno się w opo- 
wieści osób trzecich zamyka. Poprzednio mieliśmy do czynienia 
z misteryami, które- opowieść ewangieliczną mniej lub więcej zrę- 
cznie dramatyzowały — obecnie poznamy sztuki, które treść wła- 
ściwą unieruchomiły, a materyału scenicznego poszukiwały w obok 
leżących pomysłach. Naturalnie logicznie rzecz biorąc, zanik dra- 
matycznej treści jest momentem pochodnym i dla przyszłości da- 
n^o dsiału sztuki groźnym, bo wskazuje rozkład zasadni- 
czego motywu. Przecież przyznać należy, że próby tego rodzaju 
w repertuarze XVII w. są rzadkie i znajdują się właściwie tylko 
w jednym kodeksie i to tu nawet obok innych, któreśmy powyżej 
zanalisowali. Byłaby to więc tradycya lokalna, a nie powszechna. 
Hoże być, że nowość ta powstała z naśladownictwa teatru Jezui- 
tów, którzy nigdy właściwych misteryów na Boże Narodzenie nie 



') Unmj j«dnak pnjktadj także s cemów kndn. n. p. w pieśni Ładjila- 
wa s Gielniów A „JeeuM JadMi pnedst*. 



38 ST WINDAKIBWICZ 

wystawiali, ale n. p. w Krakowie r. 1616 ustawiali jasika z figur- 
kami i odśpiewaniem pieśni wobec nieżywych figurek się zadawał- 
niąli^^; zazwyczaj zaś w teatrach konwiktowych uroczystość tę 
łączyli z Nowym Rokiem i dawali allegoryczne przedstawienia, 
które kończyły się odsłonięciem szopki, jak tego np. łacińskie sztu- 
czki z Kalisza Notms cum anno fiom Apollo z r. 1713 albo I ludu- 
ans in oceano mundi iuoentus z r. 1715 dowodzą'). 

Pierwszą z kolei wśród tych sztuczek nowej kategoryi jest 
Actus de NaiwikUe Jesu^). Wyobraża ona cesarza Oktawiana Au- 
gusta, opowiadającego dworzanom o niezrozumiałem dla siebie zja- 
wisku. Na słońcu miała mu się ukazać prześliczna panna z dzie- 
cięciem na ręku; zapytuje więc kanclerza o objaśnienie tego feno- 
menu. Kanclerz zasięga rady astrologów Ptolemeusza, Thyetona i Ma- 
crona, którzy odnoszą owo zjawisko do cesarza, a dworzanie natu- 
ralnie przyklaskują tak pochlebnej interpretacyi. Szczegóły te 
pochodzą znów z kazań na Boie Narodzenie Jakóba de Vora^ 
ginę, o których wspominaliśmy poprzednio; Francuzi nawet mają 
na ten temat osobne misteryum ^). Wtem wchodzą pasterze trzód 
cesarskich z sielankowemi nazwami Daphnis i Corydon i na pod- 
stawie tego, co sami widzieli, objaśniają, co owe znaki zapowie- 
działy. Tu się sztuka urywa. Korzysta ona widocznie z tego tra- 
.dycyjnego przeciwstawienia mądrości prostaczków i mądrości zaro- 
zumialców, dla której wogóle scena pasterska w misteryach na 
Boże Narodzenie się pojawia; szkoda tylko, że do końca jej nie 
doprowadza. W prologu czytamy dedykacyę od szkoły jakiemuś 
dygnitarzowi, widocznie burmistrzowi, w którego domu została ta 
sztuczka na Nowy Rok odegraną. 

Druga sztuczka z zakresu opowieściowych p. t Actus Kenior 
lis pro die Trium Regum jest nieco szerzej rozbudowana i jak z ty- 
tułu widać, opiera się znów o fakt adoracyi Magów ^). Allegoryezna 
postać Justitii składa w ręce Sapientii rządy świata, bo na niebie 
dzieją się rozmaite dziwy, zapowiadające nowy porządek rzeczy. 
Sapientia nie chce przyjąć zrzeczenia i żąda objawienia powodów 
Wtedy Marszałek wprowadza dwóch znanych nam skądinąd pa- 

') Wielewicki w S8. KR. PP. XIV. 189. 
*) Rkp. Jag. 182 k. 64-68, 164-170. 
») Bkp. Kras. k. 37—42. 
*) de JalloTille, Les mjstires II. 376. 
•) Rkp. Kras. k. 195-199. 



TBATR LUDOWY W DAWNEJ P0L8CB 



39 



Bierzy Kubę i Stacha i ci opowiadają, jak pasąc bydło, zostali zja- 
wiskiem aniełskiem przerażeni, jak ich Anioł do Betlejem posłał 
i jak wreszcie odchodząc, spotkali Trzech Króli, którzy także nad- 
ciągnęli z h(^dem dla Nowonarodzonego. W scenie II tego dyalogu 
pojawiają się posłowie Trzech Królów i siedzącej na tronie Sa- 
pientii dziękują, że panów oświeciła i znaki niebieskie zrozumieć 
im pomogła. Po ich odejścia występuje nowa osobistość allegory- 
ezna Pax i zachęca Jastitię do pozostania na urzędzie; toż samo 
czyni Fama, która Justitii pomoc obiecuje. Wśród wywodów tych 
bogiń, umieszczono życzenia i przepowiednie polityczne, właściwe 
sztuczkom jezuickim na Nowy Rok: 

Chce pokoj, aby Turosyn s Ordjńoami 
Pokoj tnjmali miły s Polakami; 
Chee aby snitscsal y Kozak i&achwaly. 
Który byt wyrwał tyrańskie sapały 
Na naród polski y ponissesoł kraie, 
Odsie siemia mleko, miód obficie daie... 

FAMA 

I ia teł z wami dopomoge enema 
Orłowi Polski nieswycieionemo. 
Poydsie ten orsel męinie y % synami 
Caaimien piąty y s nami córami (s) 
Thronn Boiego nieswycicionego. 
Znieńero Tarczyna, Ordyńca z Kozakiem, 
Który iak niedświeć (s) mmezy pod chodakiem. 

Utwór powyższy zaopatrzony jest prologiem i epilogiem, w któ- 
rym studenci składają „grates^ noworoczne swym dobrodziejom 
z okoliczności święta Trzech Króli. Widocznie więc, że te sztuczki, 
więcej uczone, były przeznaczone do odgrywania wśród warstw 
wyższych — kiedy dawne średniowieczne misterya z humorystycz- 
nemi scenami pasterskiemi, z realistyczną sceną Narodzenia i szu- 
kania gospody wyobrażały w połowie XVII w. gust niższy i szu- 
kać musiały dla siebie bardziej ludowego środowiska. Ciekawem 
jest także, iż do powyższego utworu dołączono nie jeden epilog, 
ale dwa do wyboru, z czego widać, że go nie raz, ale już zwy- 
czajowo w domach obywatelskich odgrywano. Ze zaś w rękopisie 
Krasińskich, obok takiej sztuczki, znajduje się zarazem misteryum 
poprzednich kategoryi, z tego wnioskować wypada, że repertuar 



40 



8T. WINDAKIEWICZ 



kompanii chełmińskiej był przygotowany na wszelkie ewentualno- 
ści i gustom dwojakiej publiczności odpowiadać musiał. 

Trzeci z tych utworów powieściowych nosi tytuł AcHm stre^ 
nae pro die festo Trium Regum i składa się z dwu scen podobnie, 
jak poprzedni. Jest on do niego także pod względem tećhnicsnym 
zbliżony i przeznaczony również do odegrania wśród lepszego towa- 
rzystwa. Nadto zaznaczyć warto, źe ów list syna ze szkół z prze* 
słaniem rodzicom odpisu jednego misteryum na kolendę, właśnie 
do tego utworu się odnosi ^). W scenie I Judas, Joachim i inni 
żydzi przychodzą do św. Jana Chrzciciela na puszczy i zapytają 
go. czem jest. Sw. Jan z początku nie odpowiada, następnie oświad- 
cza, że jest głosem wołającego na puszczy. Posłowie synagogi jero- 
zolimskiej nie rozumieją tych słów i na dalsze pytania, otrzymują 
stanowczą przepowiednie^* o Mesyaszu. W scenie II Fama i Religio 
opowiadają, że były w T^tlejem i widziały cześć, którą Trzej Kró- 
lowie Nowonarodzonemu wyrządzili. Tu się miała właściwa sztuka 
kończyć, ale autor przejęty duchem noworocznych sztuczek jezu- 
ickich, skorzystał podobnie jak poprzedni autor, z podróży bogiń 
do Polski i kazał im w drodze z Palestyny zahaczyć o Konstan- 
tynopol, z którego naturalnie całe zunadrze nowin przyniosły. Do- 
wiadujemy się więc, że sułtan turecki z hanem tatarskim Foedi- 
gragusem gotowali się naó wczas na wyprawę do naszego kraju. 
Boginie jednak obiecują dywersyę Persyi a przytem wydatną po- 
moc Kozaków. Węgrów, Wołochów i Multan. Ta polityka w mi- 
steryach na Boże Narodzenie jest zatiawną i niewątpliwie z nowo- 
roczników jezuickich {)ochodzi. Boginie spodziewają się, że w roku 
przyszłym Mars z lielloną: 

Lanrj zwycięskie da ("asimicrso m, 
Hławnemu zawsze polskiema orłowi. 

Przytem wyrażają nadzieję na orędownictwo Matki lk>skiej i wspo- 
minają współczesne pisemko ulotne*): 

Bo sio też poUka królową nazwała. 
Gdy z MancineUem kapłanem gadała. 

Przypominamy, że utwór powyższy współczesny jest konfe- 
deracyi tyszowieckiej i obronie Częstochowy. Posiada on prolog, 

') Kkp. Kras. str. 199- 20B. 

') O lit. brosz, tego czanu feob. Wypr. naok. do Kzyma. Kraków 1888 atr. 48. 



TBATR LUOOWT W DAWMBJ POL8CK 41 

zwrócony do jakiegoś dygnitarza, obecnego na przedstawieniu, któ- 
rego tytntnje „Wajumońć Dobrodsieiu Panie^ — a r^astępnie epi- 
log z powinszowaniem Nowego Boku. 

Najmniej obszerną z pomiędzy tych noworocznych sztuczek, 
jakkolwiek wcale oryginalną, jest Iniermedium ekudem maieriaej 
mieszczące się w rękopisie Krasińskich tuź po roisteryum poprze- 
dnich kategoryi ^). Może być istotnie, że to jest intermedyum, prze- 
robione z misteryów na Boże Narodzenie. Występuje w niem pod- 
chmielony Rusticus, który wchodzi do ciemnej izby i w sąsiedniej 
stajence spostrzega dziwne światło. Jasność ta naprowadza go na 
myśL że to może Bóg się narodził; litując się więc nad ubóstwem 
Dziecięcia, zwłaszcza że w trzaskący mróz w liche) stajence leży^ 
czeka wyjaśnienia. Nadchodzi puer, naturalnie szkolny, i miasto 
wytłómaczyó wieśniakowi to zjawisko, zagaduje go po łacinie i do 
nieporozumień i przekręconych kalemburów z nim dochodzi. Wresz- 
cie udziela mu wyjaśnienia; poczem Chłop wita Jezusa i jak w na- 
szych kolendach, rozczula się nad Nim, koszulkę i poduszkę przy- 
nieść obiecuje i do swej chaty zaprasza. 

Toby były wszystkie sztuki na Boże Narodzenie i Trzech 
Króli, których treść w danej chwili podać możemy. Oprócz tego 
wspomnieć należy, że Juszyński wymienia dwa nieznane nam 
obecnie misterya z rękopisów XVII wieku, to jest Potrzebę na 
Baie Narodzenie i Dyalog o Epifanii *). Z tych pierwszy zwła- 
szcza zastanawia, bo słowo „ potrzeba*' odpowiadałoby dobrze łaciń- 
skiemu terminowi ,,ordo personarum*^, z którego znaczeniem poprze- 
dniośmy się zapoznali. Nadto wiemy, że w niezbadanym dotąd rę- 
kopisie petersburskim z początku XVIII w. znajduje się Drama de 
Natimiaie Jesu ChrisH, złożone z siedmiu aktów i zaczynające się 
sceną pasterską z satyrycznie przezwanymi pasterzami Maścibrznch, 
Nierobot i Drzemała'). Jak widzimy, zapas naszych sztuk na te 
święta był wcale obfity i w XVII w. obejmował dosyć odmian. 
Trzeba sobie uprzytomnić fakt, że misterya na Boże Narodzenie 
nie są utworami, przeznaczonymi na zaspokojenie momentalnych 
gustów społeczeństwa, ale że to repetuar tradycyjny, przez wiele 
lat z równem przejęciem odgrywany i widywany. Ze względu na 



>) Bkp. KrM. 8tr. 249-250, Nehring w Archir. XVI. 126—127. 

«) Jusyńaki, Dykcjronan U. 404, 405. 

'; MopoaoBi, HcTopia pyccK. rearpa str. 90. 



42 ST. WINDAKIRWICZ 

zewnętrzne kryterya, wszystkie poznane sztuki pochodzą niewątpli- 
we z XVII w. Był to widocznie klasyczny wiek rozkwitu litera- 
tury ludowej, w którym sztuki na Boże Narodzenie i Trzech Króli 
najpowszechniej układano, przepisywano i odgrjwano. Pytanie 
tylko, zkąd się wziął typ tych utworów w Polsce i jakim sposo- 
bem w XVII w. stały się tak powszechnymi i weszły ogólnie w oby- 
czaj krajowy? 

Pytania tego przed wydaniem tekstów i wykazaniem ich filia- 
cyi rozstrzygnąć niepodobna. Na razie więc zbierzemy poszlaki 
wskazujące, że misteryum to było u nas przed XVII w. znane. 
Dowodu zaczerpniemy naprzód z cytatu okolicznościowego i to rzecz 
szczególna z jednego figlika Reja, który może pochodzi z jakiegoś 
zagranicznego zbioru facecyi, ale przez patryarchę polskiej litera- 
tury był wybornie rozumiany i w książce dla bardzo przeciętnego 
ogółu, z okoliczności życia dobrze znanych, został wydobyty i po- 
dany *). Otóż Rej opowiada, że jeden szlachcic był przedmiotem 
żartów na biesiadzie dla swej brzydoty i nie mogąc już znaleść 
innych argumentów na swą obronę: 

Powiedział, iieście sie na tym omylili. 

Bo gdym był w sskole iacakiem a igpry działali, 

Zawidy mię i% Marią pięknie ubierali. 

Mielibyśmy więc tu pozytywny fakt rozumienia w Polsce 
XVI w., co to jest dyalog z Maryjką. bo naturalnie jeśli się mówi 
o piękności Maryi, to się myśli zawsze o misteryum na Boże Na- 
rodzenie a nie na Wielkanoc, co zresztą i jedna ze znanych nam sztuk 
poświadcza, gdzie, jak wiemy, karczmarze żartują sobie ze starego 
Józefa, że ma tak piękną żonę. Szlachcic ów, jak mówiliśmy, był 
bardzo brzydki a zupełnie się tego nie domyślał. Otóż fraszka po- 
wyższa zanługuje na uwagę także z tego względu, że szlachcic ów 
czuł się podniesionym na honorze z zaszczytnej roli w misteryum 
na Boże Narodzenie — okoliczność, którą jeszcze dziś u aktorów 
ludowych stwierdzić możemy. 

Drugą poszlaką, iż misteryum o Bożem Narodzeniu było 
w Polsce znanera przed XVII w., byłoby Ordo personarum ad cur- 
nabulum in Natimtate Domini, znalezione niedawno w jednym z rę- 

*) Zwierainiec Keja 1562 roada. V. Chraanoweki w liozpr. Wyda. fil. XXIII 
nie podaje źródła tej facecyi. 



TEATR LUDOWY W DAWNRJ IMJl^SCfi 48 

kopisów polskich z XV w.*). Rękopis, mieszczący owo „Ordo", 
jest krakowski, należał r. 1436 do nbogiego bakalarza Stanisława 
Szadka, trudniącego się przepisywaniem książek, a jakkolwiek 
w części właśnie, gdzie ów porządek {jerson zapisano, pochodzi 
z Ozech — jednak dowodzi, ie już w pierwszej połowie XV w. 
Polacy posiadali w swych rękach nietylko czeskie „potrzeby czyli 
porządki przedstawień^ na dzień Rezurekcyi, ale także takie same 
porządki czeskie na Boże Narodzenie. „Ordo^ ów, którego natu- 
ralnie nie mamy dotąd prawa uważać za typicznie polski, zawiera 
tylko oznaczenie porządku pieśni łacińskich, mających sii^* ś|)iewać 
przy mszy pasterskiej, o tyle jednak jest ważny, że wśród trzech 
grap osób. biorących udział w przedstawieniu t. j. obok chóru 
i studentów t. j. pueń — wspomina zarazem księży, przedstawia- 
jących Maryę i Józefa i zwie ich „personae circa cunabulum"^. 

Jeśli jednak o istnieniu misteryów polskich na Boże Naro- 
dzenie w XV i XVI w. nie zyskujemy jeszcze z powyższych szcze- 
gółów zupełnej pewności, to co do znajomości jasełek w tym okre- 
sie możemy przytoczyć aż nadto świadectw. Dostarczą nam ich 
kolendy, mieszczące się w tłómaczeniu Bonawentury Żywota Jezu 
Krygta przez Baltazara Opecia i w KanUfczkach franciszkańskich^ 
zachowanych w dwu rękopisach z pierwszej połowy XVI w. t. j. 
puławskim i kórnickim'). Z kolend tych przekonać się możemy, 
że powszechnie w XVI w. wystawiano w naszych kościołach fran- 
ciszkańskich jasełka, które składały się z wielkiej szopki, figur 
Matki Boskiej i Józefa, Jezuska w jasełkach i klęczących wołu 
i osła. Naśladowano w tem zwyczaj św. Franciszka, o czem szcze- 
gółowo opowiada pieśń franciszkańska „Toć jest miejsce święte 
i nabożne^ ze śpiewnika puławskiego. Bliżej te jasika opisują 
liczne kolendy z tego śpiewnika, szczególnie: „Witajże dziecię roz- 
koszne^ „Narodził się nam Zbawiciel^ „O naświętsza Panno Ma- 
rya^ „Ej dzieciątko z Panny czystej^ „Dzisiaj dzień narodzenia 
Zbawiciela naszego^ „Stała nam się dziś nowina'' — ze śpiewnika 
puławskiego (1521); „Witaj, witaj żądający'' „Pódżmy do jasłek 
nowych Jezusa miłego'' „Dziecię światłości wielkiej" „Przywitajmy 
Jezusa'^ — z śpiewnika kórnickiego (1551). 

Z pieśni tych przekonać się można, że naówczas powszech- 



') Rkp. Jag. 8261, Brttekner w Arehir f. siar. Phil. Xyi. 607. 
*y Bobowski, Pieśni katolickie 138 -B26. 



44 8T. WINDAKIBWICZ 

nym zwyczajem było odwiedzanie jasełek na Boże Narodzenie, No- 
wy Rok i Trzech Króli i że nietylko wobec nich kicano i śpie- 
wano, ale że się przyjęły już szczególne zwyczaje, które do dsiś 
dnia przetrwały wśród ludu, szczególnie u Kurpiów^). Jednym 
z tych zwyczajów było kołysanie kolebki Jezusa. O tym zwyczaju 
wspomina wyraźnie kolenda „Witajże dziecię rozkoszne^ (T^Będę 
cię Jezu kołysał''), a następnie kolenda „Pódźmy do jasiek no- 
wych Jezusa miłego^, w której wezwano tylko dzieci i panny do 
kołysania, a starszym polecono „przed obrazek Jezusków jabłuszka 
pokładać^. Działo się to w klasztorze żeńskim koło r. 1551 we- 
dług śpiewnika kórnickiego. Oprócz kołysania panował naówezas 
zwyczaj brania i tulenia Jezusa, co się działo raczej na Trzech 
Króli i wyraźnie o tein wspominają kolendy: „O duszo moja oto 
miłość twoja^ ^^^y sic ^^^ Jezus narodził^ i „Stała się nam dziś 
nowina^. Zwyczaj ten dał powód do powstania osobnych kolend 
w których naśladowano śpiew mamek „ninaj, ninaj, ninaj^, o czem 
świadczą znów pieśni: „Już cię żegnamy o rozkoszne dziecię^, wy- 
raźnie „kołysając dzieciństwo Jezusowe^ na odejściu z kościoła, 
„Czemu płaczesz Jezu" „W jasikach leży" ze śpiewnika puław- 
skiego — jak niemniej wiersz „Nabożne tulenie Nowonarodzonego^, 
przetłómaczony jeszcze przez Baltazara Opecia. Inny zwyczaj naka- 
zywał zamykanie jasełek przed nadejściem wiernych, co znów wspo- 
mina kolenda „Narodził się nam Zbawiciel" w słowach: 

Jaslki zamknione widziemy — 
Aiboftmy jui zamieszkali? 

Kolendy powyższe pochodzą, jak powiedzieliśmy, z lat 1521 
i 1551 i właściwie udowadniałyby tylko, że za czasów Beja oprócz 
misteryów, właściwych kościołom świeckim, istniały także współza- 
wodniczące z niemi jasełka bernardyńskie, około których owinęło się 
nmóstwo naiwnych zwyczajów ludowych. Zwyczaje te jednak były 
dawniejsze. W piśmie niepodejrzanem z XV w. czytamy, że koto 
r. 1470 Bernardyni lwowscy podobne jasełka wystawiali i natural- 
nie lud do podobnych śpiewek, jak powyższe, pobudzali, co wielkie 
zgorszenie w głowach oświeceńszych wywoływało. W tekście, na 
który powołać się możemy, wyraźnie powiedziano: „Obseryantes 
b. Francisci regulam... supeistitiosis caerimoniis populum ad se 

>) Wiała IX. 112— IIH. 



TEATR LUDOWY W DAWNEJ POLSCE 45 

attraheb&nt... praesertim in Natali Ohństi. exponentibn8 illis in ecde- 
flia boyem atqae asinam et praesepis simulachrom cam p«erperio^ ^). 

Zwycsaje te są ciekawym objawem średniowiecznej pobożno- 
iei. Nie trzeba sobie jednak wyobrażać^ żeby były szczególnie pot- 
akimi. Podobne kołysanki, jak u Bernardynów polskich, spotykamy 
w XV w. w misteryach kolonistów niemieckich na Ślązku i W^ 
grzech') a także jeszcze dzisiaj wśród osad wołoskich na Mora- 
wach. W Morawii nawet pasterze nazywają się podobnie, jak 
w Polsce: Macek, Kuba, Barta, Klim - a tu i owdzie śpiewają 
szczeropolskie kolendy, mianowicie „Paśli pasterze woły^ i „Przy- 
bieżeli do Betleem pasterze^ ^). Zwyczaje jasełek bernardyńskich, 
w braku tekstu polskiego z XV w^ stanowią dla nas klucz do 
oznaczenia starożytności tego misteryum w Polsce. Weźmy np. jhA 
uwagę pokładanie jabłuszek w szopce — tu nie trzeba sobie wyo- 
Inrażaó, aby ono było beztreściwą ofiarą wiernych. Jest to raczej 
symbol sceny pasterskiej, dokładnie ludowi znanej, i anticipando 
jej znajomość przypuszcza, czemu zresztą ściśle odpowiada złożenie 
koszyka czerwonych jabłek przez jednego pasterza w pierwszem 
z pomiędzy zanalizowanych poprzednio misteryów. Podobnież koły- 
sanie Jezusa nie było oderwaną zabawą ludową* ale symbolem sceny 
rzeczywistej, kiedy Józef i Mamka skończyli kołysanie Jezusa i do- 
puścili lud do tego nabożeństwa. Tym sposobem dochodzimy wresz- 
cie do orzeczenia, że jeśli nie polskie, to czeskie lub łacińskie mi- 
sterya na Boże Narodzenie były u nas znane w XV w., a kolendy 
w języku ludowym stanowiły poniekąd ich uzupełnienie; jako objaw 
dopuszczenia gminu do liturgicznych obrzędów. Po krytycznem 
wydaniu polskich tekstów będzie można dokładnie oznaczyć szkic 
polakiego officyum na dzień Bożego Narodzenia i Trzech Króli, 
a następnie wprowadzić go w łączność zmisteryami zagranicznemi. 

Dawne misterya o Bożem Narodzeniu, jak powszechnie wia- 
domo, żyją jeszcze dziś w żywej tradycyi ludowej pod nazwą He- 
rodów albo Marszałków. Obejmują one scenę poszukiwania 
noclegu, jak w misteryach naszych z XVII w., dalej scenę paster- 
ską i audyencyi Trzech Króli u Heroda w najrozmaitszych kom- 

^) Vita Gregoril Sanocensis auct. Ph. Callimaeho. Wissniewski Pomniki IV. 
74 Opowiadał mi p. Pagacsewski, ie a Klarjsek krakow. znajdują się nawet 
%iirki jasełkowe z Xiy w. 

*) Weinhold Weinachtsp. str. IIH, Kummer £rUaer Sp. sir. 8. 

') Feifalik, YolksBchansp. ans .Mfthren Btr. 6. 27, S2, 193, 211. 



46 ST. WINDA KIR WICZ 

binacyach i często bywają mieszane z reminiscencyami z dawnych 
intermedyów karnawałowych. Teksty liczne posiadamy z Podgórza 
karpackiego, z Powiśla małopolskiego aż po Lnblin i z Mazowsza — 
najciekawszy stosunkowo pochodzi z Tomaszowa lubelskiego ^). 
Oprócz tego istnieją wśród naszego ludu szopki, wystawiające 
dwie sceny z Herodów, ale pomijające zupełnie scenę poszuki- 
wania noclegu. W szopkach scena pasterska i audyencyi u Heroda, 
przegradzana bywa tańcami i śpiewkami figur charakterystycznych, 
często z operetek zaczerpniętych >). Szopki pcjjawiły się u nas do- 
piero w końcu panowania Augusta II i r. 1738 z kościołów usu- 
nięte zostały ^). Nie należy ich nigdy mieszać z dawnemi jasełkami. 
W uzupełnieniu wiadomości o polskich misteryach na Boże 
Narodzenie i Trzech Króli, podamy jeszcze wzmiankę, żeśmy po- 
siadali także] gry odmiennego typu. które zagranicą w oktawie 
świąt Bożego Narodzenia lub ostatnich dniach adwentu odgrywano. 
A mianowicie w przeróbce na widowisko postne pod dziwnym ty- 
tułem De passione ob amoreni' exilu parentum Jem ChrisH ^) odkry- 
wamy resztkę dawnego misteryum o Adamie, głośnego na caiym 
Zachodzie a w Niemczech pod szczegółową nazwą Dos Paradeis- 
apiel^). Widowisko to w tekście cytowanym składa się z dwu obrazów 
z których pierwszy wyobraża upadek Adama i wypędzenie go z raju. 
Adam chodzi po raju, w tem Serpens zbliża się do niego i do grze> 
chu go namawia. Po skosztowaniu owocu, Adam poczyna się trwo- 
żyć, słychać Vox Dei i wyrok. Wypędzony Adam chciałby się 
wrócić, ale Cherubin broni mu przystępu i dopiero Amor Diyinus 
lituje się nad jego rozpaczą i obiecuje zesłać Odkupiciela. Głośny 
w zagranicznych misteryach proces rajski, z towarzyszeniem 
tylu allegorycznych figur, został w tym tekście już do bardzo 
skromnych kształtów sprowadzony. Nadto u nas do obrazu tego 
doczepiono drugi, pierwotnie tu nienależący, w którym Siedm grze- 

>) Wisła I, II, YI. X ; Zbiór wiadom. do antrop. X, XIU, XiV, Kolbftrir 
Kasowflze lY, Swiętek Lad nadrabaki 92—99, Chomętowski Dtieje teatru 6B— 70. 
Tekst s Tomasiowa zaDotow. p. Zalewskieg^o w Wi61e X. 709—724. 

») Wirfa II, VI— X, Zbiór wiadom. XIY, Kolberga Lud Y, Masowsse I. Zwra- 
camy uwagę na wjbome objaśnienia Anciyca i Wolanowskiego: Kolberg Lud Y. 
210—226, Wisła X. 469—78. 

*) Kitowica, Opis oby ca. poesątek, ssciegóty u Narussewicza, Satyra YIII, 
Mickiewics Pan Tadeusz I. 551 itd. 

«) Bkp. Kras. str. 236-242. 

*) Rotschiid, Le mistire du Yieil Testam. str. LY- LXIII przedm. 



TKATR LUDOWY W DAWNKJ POL80R 47 

chów głównych burzy się przeciw miłosierdziu Bożemu i obiecuje 
pr&ez zemstę zgotować dla przyszłego Odkupiciela narzędzia męki. 
Sztuka ta była istotnie grywaną, bo w prologu czytamy wezwanie 
słuchacza do „patrzenia'^ na przedstawienie. Może lepszy tekst na- 
szego „Paradeisspielu** znajdziemy kiedyó w misteryum Wojciecha 
Sztychowskiego p. t. Śmiertelny upadek natury ludzkiej przez zer- 
wonie jabłka, wystawionem w farze tarnowskiej r. 1709. ale nie- 
stety bliżej nieznanem *). Niegdyś przecież widowisko to było po- 
pularne w Polsce, bo w grze tomaszowskiej, o której co 
dopiero wspomnieliśmy, spotykamy dziś jeszcze utrzymującą się 
scenę kuszenia Ewy i wypędzenia z raju z wiadomością o przy* 
szłem odkupieniu. Widowisko to jednak w tradycyi ludowej zeszło 
już także do skromnych rozmiarów i obejmuje zaledwo cztery osoby 
i chór. przerywający dwukrotnie akcyę*). 

O drugiem misteryum z ostatnich dni przed Bożem Narodze- 
niem bardzo głośnem za granicą i z którem łączy się znana 
anegdota o śmierci landgrafa Turyngii, to jest O pięciu Fannaeh 
(Les yierges 8ages et les yierges folles) 3), możemy obecnie tylko to 
powiedzieć, że u nas rzeczywiście istniało i według Juszyńskiego 
znajdowało się w rękopisie teatralnym, powstałym po roku 1603^). 
Jest to na razie zaledwo notatka, według której by za niem poszu- 
kiwać należało. 



ROZDZIAŁ III. 

Dewocye postne i procesye Niedzieli Kwietnej. 

Charakter dewocji. — Amor divinas ledacit peecatorein. — Obrona 6w. Eleasa- 
rjmaaa 1651. — Dialogos pro Ma^a feria sezta 1724. ~ Theodoraa eam Theo- 
philo. — Naboine opłakiwanie 1651. — Roimowa skałyzdossą. — Inne tjtotj. — 
Procesja Niedzieli Kwietnej. — Rodsaje pnedstawień. — Próbki deklamacji 
polskich. — Trawestacje i apadek. 

Dewocye postne, charakteru ściśle ascetycznego, odgrywano 
u nas zarówno w Post, jak Wielki tydzień. Pochodzenie ich obja- 
śnimy w następnym rozdziale; są one pomnikiem wzmożenia się 

') £streicher Bibliogr. t. IX pod r. 1709. 

*) Wiała X. 711—713. 

') de Coosaemaker atr. 1—10, Creiaenach, Geach. d. neueren Dramaa I. 77. 

*) Djkcjonar* II. 405. 



48 8T. WINDAKIEWICZ 

ocEUĆ religijnych w spotecKeństwie polakiem XVU w. i objawiają 
silny wpływ pojęć klasztornych na życie cywilne. Główną tredcaą 
tych sztnk było rozważanie Męki Pa^kiej i dzieła Odkapienia 
z punktu ascetycznego; typ ich jest mniej więcej jednolity. Toczą 
się prawie zawsze wobec znaku krzyża, który stanowi ich jedyną, 
a bardzo prostą i wzruszającą dekoracyę; obok tego pojawia się 
w nich omal nie stale Grzesznik (Peccator), wyobrażający całą pu- 
bliczność i w strój zbytkowny przyodziany; poczem dla udowo- 
wodnienia tezy wyprowadzane bywają rozmaite figury allegoryczne, 
a często chóry aniołów i dyabłów. Widowiska te dawano tylko 
w kościołach, zdaje się popołudniu tuż przed niei^zporami. Śpiewów 
w nich bywało wiele; przypominają one czasem moralitety średnio- 
wieczne, a czasem oratorya. Obok tragedyi i intermedyów, stano- 
wią najświeższy pokład kompozycyi ludowych w naszych kode- 
ksach. 

Nie rozróżniając czasu, w którym te dewocye ściśle odgry- 
wano, na pierwszera miejscu wymienimy sztuczkę p. t. Amat' diui- 
nu8 sedueU peecatarem a nexu ^). Składa się ona z dwu aktów, pro- 
logu i epilogu, a nadto z jakiegoś widowiska o Judaszu, zapowie- 
dzianego zapewne na dzień następny. W akcie I Amor dininus 
żali się, że tak trudno pozyskać serca ludzkie dla Boga i postana- 
wia w dniu dzisiejszym przywieść choć jednego człowieka do stóp 
krzyża. Nadchodzi Peccator i słysząc te żale, pyta się o przyczynę 
a następnie objaśnia, że choć wie, co krzyż znaczy, jednak dobry 
byt i drobne wady nie pozwalają mu w ślady Chrystusa wstąpić. 
Amor biada nad jego oziębłością, a potem modli się, żeby strzała 
miłości Bożej tę duszę przenikła. W istocie Grzesznik uczuwa nie- 
bawem pragnienie zbliżenia się do krzyża, ale boi się tego dla 
grzechów uczynić. Wtedy Amor powoli namawia go do skruchy 
i doprowadza wreszcie, że Peccator obejmuje krzyż z łkaniem 
i u stóp jego w omdleniu pada. Przemowa jego u krzyża jest wcale 
wymowna. Grzesznik poznaje niejako Chrystusa i z lubością Jego 
Obliczu się przypatruje; następnie uczuwa trwogę, że to on wła- 
śnie okropną mękę dzisiejszą Zbawicielowi zgotował: 

Moje niesscięsne ręce Ciebie bicsowaly, 

M07 (^eoh beseeny Ciebie w twan świętą całował, 

I tela łotrom haało palcem pokasował, 



>) Hkp. Kras. itr. 



TBATK LUDOWY W DAWNEJ POL8CE 49 

Opak ręce krępował, lańcaehom obwodiił, 
Na tromotne lelftenie po alicach wodsil. 

W akde II zjawia się dwu Aniołów, którzy widząc Grze- 
unika a krzyża, radoane pienia za nawrócenie zawodzą. Nadcho- 
dzi niennikiiiony dyabeł i biada, że przez Odkupienie tyle dasz 
potracił; zwłaszcza żal mu Grzesznika, właśnie nawróconego, ale 
pocieaza się przypomnieniem, że dziś ułowił tak poważną zdobycz, 
jak Judasza i że za umęczenie Chrystusa wszyscy żydzi na wieki 
wyklętymi zostali Dyabeł w ferworze nazywa żydów „żółtobrzu- 
ehami". Wtem Anioł się podnosi i ze sceny go przepędza, a pu- 
bliczność do rozpamiętywania Męki Pańskiej wzywa. 

Że utwór powyższy był istotnie grany, dowodzi epilog, w któ- 
rym czytamy takie zwroty, jak „widzieliście^, „f^yszeliście". Je- 
izcze bardziej stanowczo objaśnia tę kwestyę prolog, który powiada, 
ie ze względu na obecny Wielki tydzień „chce co ku zbudowaniu wy- 
stawi<i^ i oznacza nawet czas widowiska i rodzaj publiczności: 

Caekaeie cni atuchacse po pracach nagrody, 
Spodaiewaeie sie pewnie ipoceni ochłody itd. 

Ze rfów powyższych wynikałoby, że przedewszystkiem robotnicy 
i rękodzielnicy na podobne przedstawienia uczęszczali. 

Drugiem takiem allegorycznem widowiskiem była sztuka p. t. 
Obr<ma przeciw imprezie grzechów św. Eleazaryusza hrabie, miana 
w ranach Jezusowych. Jak już z tytułu wnieść można, mamy tu do 
czynienia z kompozycyą trochę innego stylu, wystawioną po raz 
pierwszy przez Jezuitów w kościele lubelskim w Wielki Piątek 
1651 r. a potem grywaną na teatrach ludowych ^). Sztuka ta składa 
się z trzech aktów, dwu prologów, epilogu i chórów i wyprowadza 
mnóstwo postaci allegorycznych na scenę. Odrzuciwszy ten orszak, 
otrzymamy jako treść rodzaj walki duchowej pomiędzy cnotą a wy- 
stępkiem, dosyć naiwnie uscenizowanej. Znanego nam z nowszej 
hagiografii'), św. Eleazaryusza napastują rozmaite pokusy, którym 
Hrabia opędzić się nie może. mimo współdziałania wszystkich ele- 
mentów kosmicznych. Zrozpaczony, błaga o pomoc Anioła Stróża, 
który go do kościoła prowadzi i przysięgę na prawowiemość zło- 
żyć poleca. Princeps inferni z demonami burzy się naturalnie na 



») J.kp. Konopcz. k. 66—79. 
') Skarga, Żjwoty Świętych 25 Września. 
Hotpmwy WydE. fllolof. T. XXXVI. 



50 8T. WINDAKIBWICZ 

Błogosławionego, ale niewiele dokazać może wobec ustawicznej po- 
mocy dobrych duchów, sprzyjających Eleazaryuszowi. W akcie III 
Amor diuinuB prowadzi Hrabiego na Kalwaryę i ukazuje mu głó- 
wniej sze obrazy Męki Pańskiej, które Święty z wielką słodyczą 
ogląda. Mamy tu więc tego samego Grzesznika z poprzedniej sztuki, 
tylko bardziej wyidealizowanego. Hr. Eleazazyusz zatrzymuje się 
dosyć długo na Kalwaryi i przyjmuje podane sobie przez Aniołów 
narzędzia Męki Pańskiej; następnie z famulusami swymi, wśród 
największego rozczulenia, zdejmuje z krzyża Zbawiciela i w gro- 
bie Go na Wielką Sobotę przy śpiewie symfonii polskich i łaciń- 
skich składa. Jak widzimy, z poza tej filigranowej roboty prze- 
świeca wyraźnie kanwa poprzedniej sztuki, choć ją bardzo sil- 
nie akcesoryami zamaskowano. Język tego zabytku jest przesadnie 
kwiecisty, a smak kompozycyi wybornie charakteryzuje czasy 
Morsztyna. 

Najlepszą z pomiędzy tych sztuk i na szczęście w całej roz- 
ciągłości ogłoszoną jest Dialofftis pro Magna feria Sexta, napisany 
„Anno Domini 1724 die 8a Februarii", podobno w Kaliszu ^). Jest 
to kombinacya dewocyi wielkanocnej z moralitetem karnawałowym. 
W akcie I mamy rozmowę figur allegorycznych Misericordii, Do- 
loris, Amoris, Justitiae i Irae w chwili biczowania i krzyżowania 
Chrystusa. Figury te rozważają doniosłość dzieła Odkupienia i nie- 
wdzięczność ludzkości i Angelusa wysyłają na zwiady, chcąc biec 
na Kalwaryę, żeby Ukrzyżowanie przerwać. Akt II jest moralite- 
tem. Z pośród dwu Peccatorów, Mundus przywabia jednego, Staro- 
stę, który „podupadł w tureckiej potrzebie" i chciałby jeszcze zro- 
bić karyerę. Zaraz go otacza liczna służba i podczas postu używać 
poczyna. Wtem zjawia się Mors z kosą i zaczyna niepokoić Pec- 
catora. Ten pełen buty próbuje się z nią sprzeczać, ale Mors uzy- 
skuje dekret od Justitii i ścina mu kark. Potem Anima et Corpus 
biadają nad sobą, aż nadchodzą Daemones i „acceptam Animam 
et Corpus in Infernum proicient". Akt kończy się „Lamentem Du- 
szy grzesznikowej w piekle". O tej części wspomnimy jeszcze wśród 
moralitetów. Wreszcie następuje akt III, nie pozostający z poprze- 
dnim w żadnym związku. Trzech Aniołów całuje krucyfiks i przy 
wtórze muzycznym unosi się nad Męką i dobrocią Chrystusa — 
poczem następuje „Cantus" z wezwaniem do pokuty. Sztuka ta ma 



*) Gomalicki w Wędrowcu 1901 nr. U— 18. 



TBATR LUDOWY W DAWNEJ POf^aCR 51 

prolog ^Auditorze przezacny! daj ucha prosiemy" — i epilog ze sto- 
sownem upomnieniem i podziękowaniem „za słuchanie'^. Warto za- 
uważyć, że monologi Śmierci w akcie II mają pokrewne frazesy 
ze stawnym naszym Dialogus Mortin et Magisłri z XV w. *). 

W ostatniej sztuce tego gatunku p. t. I^-o eodem die Iheo- 
dorus cum TheophUo mamy do czynienia z nieco prostszą kompo- 
zycją ludową 2). Jest to króciutki dyalog dwu osób pod krzyżem, 
z których jedna pyta się: 

Pmebóg, któt to wih! takowy 
Na tej machioie krsyiowej... 

a druga objaśnia, że to Żydzi zabili tak okrutnie swego Boga 
Scenka ta nie jest pozbawiona pewnego dramatycznego efektu, jak- 
kolwiek w retorycznej frazeologii zanadto się rozpływa. 

Oprócz dewocyi przeważnie deklamowanych, mieliśmy także 
w Xlvii w. sztuki podobnej treści, wyłącznie śpiewane i natural- 
nie w zwrotkach lirycznych układane. W jednej z nich z r. 1651 
p. t. Nabożne ran Ukrzyźotaanego Zbawiciela opłakiwanie^) trzech 
Aniołów śpiewa lamenty o okrutnem skatowaniu Chrystusa. Zbliża 
sie Dasza nabożna i z początku tylko z oddali miłości Jezusa dla 
ludzkości się dziwi; potem jednak na wezwanie Aniołów usiada 
pod krzyżem i w cieniu jego wśród odpowiedniego monologu usy- 
pia. Po zaśnięciu, chór sześciu Aniołów śpiewa, jaką ochłodą jest 
krew Chrystusowa i wzywa ludzi do czerpania z tej krynicy łaski. 
W drugim z tych kawałków p. t. Rozmowa skały z duszą zakor 
mieniałą przy Chrystusie ukrzyżowanym*), Dusza słyszy jęki Skały 
nad śmiercią Chrystusa i nie może pojąć tego nadnaturalnego zja- 
wiska. Aniołowie przy pomocy Ek^ha ttomaczą jej, że to Boga za- 
bito, że ona jest przyczyną tylu ran Chrystusowych i wskazują, 
że Skata objawia od niej więcej tkliwości. Wezwanie to odnosi 
skatek i Dusza nietylko sama wzbiera żalem, ale i ludzi upomina 
do rozmyślania nad ofiarą Chrystusa. 

Toby były wszystkie dewocye postne i wielkotygodniowe 
z XVn w., których treść podać możemy. Posiadaliśmy jednak tych 
sztok więcej. Z biegiem czasu widowiska postne stały się tak ulu- 



*) Nehring, Altp.iln. Sprachdenkm&Ier str. 283—293. 

^ Rkp. Kras. Btr. 31—32, takie a Nehringa ArchiT X\ II. 97 w skrócenia. 

■) Rkp. Konop. 79- 80. 

*) 1. c. k. 80—82. 



52 OT. WINDAKIBWICZ 

bionemi, że programy ich drukiem ogłaszać pocsęto. Dla zwiąako 
notujemy kilka tytułów: 1) Źiatosne echo przeszło osiaimej rdkllU^ na 
ChrysUisową wiarę, ułożone przez Floryana Wrzaszowskiego, stu- 
denta Akademii krakowskiej, wystawione w czasie postu w kościele 
Dominikanów krakowskich r. 1681 dnia 1 kwietnia godziny pier- 
wszej po południu; 2) Krzy^ okrutny i nieznośny Mfki Pana Jezusa 
w uzdrowieniu Hierusa paraliżem zło^^onego, wystawiony r. 1701 
w kościele św. Jana przez studentów krakowskich ^podczas solen- 
nego Zbawiciela do Jeruzalem ingresu w Niedzielę Kwietną"; 
3) Prawda niestworzona Zbawiciel Chrystus, zawdzięczająca powsta- 
nie tej samej racy i co poprzednia sztuka^ a wystawiona zaraz 
następnego roku pod protekcyą Józefa Sebastyana Ochockiego *) itd. 

Z przedstawieniami dewocyjnemi na Wielki Post łączyła się 
bardzo blisko uroczystość Niedzieli Kwietnej a nawet, jak wiemy, 
terminem swym nieraz się z niemi krzyżowała. Obchodem tej uro- 
czystości w Polsce sięgamy napowrót w tradycyę sztuki średnio- 
wiecznej. Uroczystość ta zasadzała się na procesyi, mającej wyo- 
brażać tryumfalny wjazd Chrystusa Pana do Jerozolimy, przed speł- 
nieniem dzieła Odkupienia. Według rytuału kościelnego *) procesya 
ta, po pobłogosławieniu przy ołtarzu palm przez kapłana, wycho- 
dziła na cmentarz kościelny i obszedłszy go przy śpiewie odpowie- 
dnich antyfon, wracała. Podczas powrotu dwu lub czterech kanto- 
rów wchodziło napowrót do kościoła i zamykało drzwi i wtedy 
pomiędzy procesya a owymi kantorami odbywała się wymiana 
nowych antyfon. poczem subdyakon uderzał krzyżem procesyjnym 
w drzwi i procesya wchodziła do kościoła, gdzie się zaczynała 
zwykła msza. Procesyę tę zużytkowała dramaturgia ludowa i wcze- 
śnie wprowadziła figurę osiołka do obchodu cmentarnego, a nastę- 
pnie antyfony procesyjne urozmaicała pobożnemi pieśniami w języ- 
kach krajowych. Dziś jeszcze w składach dawnych rekwizytów 
kościelnych w B^rakowskiem można znaleść figurkę osiołka, któ- 
rego niedyś do owych pochodów używano'). 

W najdawniejszych czasach procesya ta, włączona do miste- 
ryum pasyjnego, zasadzała się na powtórzeniu obchodu kościelnego 



*) Estreicher, Testra w Polsce I. 151—2, 157—8, niemniej Bibliografia t. IX 
pod r. 1702. 

•) Missale Romanom Yenetiis 1856 k. 115—116. 

*) Wedlng ustnego świadectwa ś. p. Dyrektora Łaszcskiewicza. 



TSATR LUDOWY W DAWNRJ POLSCE 58 

Z memacznemi zmianami. W najstarszej pasy i niemieckiej z XIII w. ^) 
lasnacBono tylko porządek antyfon: „Jesus venit. Qaam appropin- 
quaret Dominus et ąnum audisset: et paeri prostementes frondes 
et yestes. Paeri Hebraeorum. Item pueri. Item gloria laus''; póź- 
niej obejmowała ńpiew tych samych antyfon i deklamacye w ję- 
zyka krajowym kilku Żydów, wyobrażających pospólstwo, którzy 
witali Chrystusa; słali Mu szaty pod nogi i zarzucali Go gałązkami 
palmowemi'); wreszcie oprócz ,,chorus filiorum^ wprowadzono de- 
klamacye „unias iayenis^, który po prześpiewaniu antyfon wypo- 
wiadał wierszyki zupełnie podobne do naszych '). 

U nas jednak procesya palmowa nigdy nie weszła do inte- 
gralnej całości przedstawienia pasyjnego, ale stanowiła rodzaj sa- 
moistnego prologu do pasyi lub produkowaną bywała zupełnie od- 
dzielnie, jak to zresztą było równocześnie także u Niemców i Wło- 
chów*). Była ona już obchodem popularnym w XVI w. i Rej 
wspomina, że „w Kwietną Niedzielę kto bagniątka nie połknął, 
a dębowego Kristusa do miasta nie doprowadził, to iuż dusznego 
zbawienia nie otrzymał" ^). Pieśń polską procesyjną posiadamy już 
z pierwszej połowy XV w.®); z końcem XVI w. uroczystość ta 
nabrała większego urozmaicenia^ a tekst takiej procesyi przedsta- 
wia się jako zbiór wierszyków do deklamacyi, zaopatrzonych w oso- 
bne prologi i epilogi ^. 

W naszych kodeksach spotykamy te kom pozy cye niesłycha- 
nie często pod rozmaitymi tytułami n. p. d y a 1 o g ó w . e k s k 1 a- 
macyi, prologów lub poprostu procesyi. Z druków i ręko- 
pisów moglibyśmy 20 tekstów wyliczyć. Czytane bez znajomości 
szczegółów procesyjnych, przedstawiają się jako obojętne wierszyki 
okolicznościowe, w których obok ustępów pochwalnych mieszczą 
się prośby, pochodzące od osół) starszych lub dzieci, a czasem na- 



*) Hoffmann, Fundgrnben II. 2i6. 

^ Orein, Alsfelder Passionimpiel str. 79—83. 

*) MUchsack, Egerer Fronleichoamnpiel ntr. 120 — 123. 

*) Wackernagel. Gesch. d. dentsch. Litt.* str. 299; D'Ancona, Origini* 
I. 202. 

*) Poitilla 1567 k. 201. 

") Bobowski, PieAni katol, str. &). 

^) ^Uroesysta Kwietniey Niedziele processya" prsez X. Mat. Bacskowskiego. 
Kraków 1614) deklamowana w Korczynie i Kielcach jesacae w Xyi w. Wójcicki 
Teatr I. 300-309. 



54 8T. WINDAKIRWU^Z 

wet wycieczki satyryczne, skierowane przeciw obyczajom miejsco- 
wym, a także dysydentom i żydom. Dla poznania nastroju tych 
śpiewek, przytoczymy kilka ^): 

SALVB RBX 

Chryste Panie, ia dsiś z twego 
Triamfa tak wspaniałego. 
Weepó) s drngiemi daiatkami. 
Z moiemi towarsysaami 
Weselę się y s radoftci 
Caofem twoiey Wsaechmocno^i. 
B^dź, prossę, na małego 
Łaskaw na riaiecskę twego. 
Zdrowie y dobre ćwicaenie, 
W łasce twoiey pomnoienie. 
Panie, studentowi małemu 
Uaruy dsiś riuice swoiema... 

POST ALU 
Mass tjż to całowiecso swierzcbuwnie pokąsać, 
Jak pana służyć, prsykład drngim dawać. 
Lecs nas niemało niesscaesnego wieku — 
Na co i patrsać nie masz o csłowieku — 
Prsed Panem stoi, csapki ledwie rossy. 
Gadki rad stroi iiŁ wiec bolą uszy 
I ocsy dobrych w to patrzyć nie mogą. 
Gdy odprawują mszą i o6arę drogą, 
Boi się klęknąć na siemię dla suknie. 
By jej nie zmazał; dobry człowiek utnie 
Nieras na szyi, padssy na twarz swoje, 
Nie mówi leżąc „zmaż<' .suknit^ moje**. 
Więcej poważa, co go wewnątrz kole, 
Co go dolego (»). niż futra, sobole. 
Przeto się korsy, daje się na wolą 
Zbawicielowi, chociaj członki bolą... 

WITAY BŁOGOSŁAWIONY 

Do Ciebie wiecsny Jena iestem dziś posłany 

Od Polski y narodów walecsnych obrany. 

Którzy się w Tobie, z wielkich dziełów (s) sakochali 

I takie upominki przez mnie dziś posłali : 



*) Pro Dominica Palmarum Kkp. Kras str. 118—120; Ezclamationes pro 
die Palmarum Kkp. Horod. str. 35—67; Actns triumphalis in Dominica Palma- 
rum. Rkp. Kras. str. 158—167. 



TEATR LUIM>WY W DAWNEJ POI^iCE 55 

Naprzód Orła Białego kladsiem pod Twe nogi. 

Koronę, takie scaeptrnm, a i 7 A polskie progi 

U błogosławi}, aiebyś na Polnkę łaskawy 

B7I, wjrsnawaj%e Śeś Ty Bóg y Bóg ieiit ]>rawj... 

WidaiM o Jean, widiiaa, ii* 8/.wedaia turbaie 

1 na nas atugi Twoie saabie sw§ gotnie. 

Froaiem o Jeau, prosiem nie day stug Twych wiernych 

Nie day w ręce na poftmiech tyrannów nieamiemych. 

8rogi6 Ty był Tatarom ba i Koaakowi, 

Wtocboin y pysznemu Boie, Tnrcaynowi; 

Teraa nadaieic mamy, o nasa Jean drogi, 

Że tesa będaiesa pysanemu* Sawedainowi srogi... 

Prosiemy Cię tedy Jesn, Śebyft dodał siły 

Polakom, by nieprayiaciela oraa poskromieti. 

Błogosław cney Koronie, moy Jesii Barmackt, 

Błogosław nam o Jesu a twoiey ręki Pańskiey. 

Takie są lepsze piosnki tych procesy i; inne bowiem są zwy- 
kle dosyć prymitywne i może być. że dopiero przez śpiew i całą 
dekoracyę procesyjną nabierały nieco gorętazeg<i wyrazu. Nawet wier- 
szyki Na Kwietną Niedzielę Wacł. Potockiego z r. 1672, bez wmyśle- 
nia się w czas i okoliczności, przedstawiają się bardzo blado^). 'Jak z na- 
szych tekstów widać, procesyi tej towarzyszył często chór kościel- 
ny z orkiestrą. Ubierano się na nią odświętnie; figurę osiołka 
na kółkach zarzucano gałązkami wierzbiny z ł)aziami, sośniny, 
a nawet kwiatkami; w uroczystości brat często udział świe- 
tny magistrat — zwłaszcza ostentacyjnie czynił to magistrat 
chełmiński w Prusiech ^). Mamy także dwa drukowane teksty, 
dedykowane przez autorów burmistrzom krakowskiemu i po- 
znańskiemu '). Później jednak te procesye zwyrodniały i stały się 
przedmiotem żartu i śmiechu, zwłaszcza odkąd krytycyzm francu- 
ski zmienił nieco wyobrażenia o zewnętrznych objawach pobożności. 
W XVin w. niejeden wolteryanin polski ostrzył .swój dowcip na 
tym popularnym obchodzie. Z owego też czasu pochodzi trawesta- 
cya kilku wierszyków takiej wiejskiej procesyi *). która cokolwiek- 



*) JovUIitates ed. 1747 str. 4-6. 

*) -Któremu dsisiay chełmieńscy synowie Hozanna kraycaa Patriciasaowie**; 
niiej aaś ^Chełmna ma^strat sławny** Pro dominica Palmaram aotae Kkp. Kras. 
•tr. 146-168. 

*) Proeessia w Niedz. Kwiet. p. Stan. Banici. isa stud. jaris w Coli. Lu- 
brans. Posnań 1622; Proeessia w Nieda. Kwiet. p. Wal. Piątkowskiego. Kraków 
1646. Jasayńaki, Dykcyonara I. 162, Maciejowski Piśmiennictwo 111, 690, 743—743. 

*) Historya o Pańskim Zmartwychwstania 1757 str. 43-4r>. 



56 ST. WIMDAKIBWIGZ 

bądź świadczy^ jak zdziczeć masiał ten obyczaj w późniejszej tra- 
dycyi ludowej: 

STUDENT 

Hic 6st. 

JAN CIFITRA 

Dobra placki prsektad»ne 

I ki6n>ii8j nadaewane.. 

Daj mi Chryste sażjrć ta^o. 

Daj doczekać Awięconego. 

Daj mi przytem i naukę, 

Bjm mitl sawsae chleba aitukę. 

INSZY 8TUDBN1' 

Witam CMę Jesa, pociecha jedjna. 

MACIEK FIOMĄKA 

Witam pokornie maleńka dsiecina. 
Daj B rodzynkami placka święconego 
1 na Wielkanoc zażyć co smacznego. 
Będę Cię chwalił, tek jest dobry Panie, 
Gdy sobie podjem szynki na śniadanie. 

STUDENT 

Hic est. 

PIMP BACIARA 

Oto ja mały iaczek 
Niesę dla Ciebie placek. 
Przyjmij Chryste od małego 
A daj mi proszę co lepszego. 
Daj mi szynkę i kiełbasy, 
Żar sie przykrzy temi czasy. 

STUDENT 

Item. 

FILIP BA CIAŁA 

Widzisz, Panie, mnie pachole. 
Który zawsze siedzę w szkole 
I tablicę dźwigać muszę, 
A suszyć się nie chce z dusze. 
Teraz daji} obarzanki 
I suszone przytym grzanki. 
Lepsza szynka i kołacie. 
Na to serce moje skacze. 



TKATR LUDOWY W DAWMICJ POŁSOS 67 

Trawedtacye te i krytyki odniosły pożądany skutek. R. 1780 
wydano edykt w dyecezyi krakowskiej ^\ a ea nim zapewne w in- 
nych, w którym powiedziano, że „wożenie Pana Jezusa po koteiele 
na odetka, wysadzanie żaczków w Kwietnia Niedzielę do mówie- 
nia wierszyków, prawie zawsze sensu nie mających — wszystkie 
wymienione przydatki do nabożeństwa odtąd się znosząc. 



ROZDZIAŁ IV. 

Dewooye i officya wielkotygodniowe. 

Liment świ^toknjski s XV w. — Piane ttu Mariae M«|[^al6na«. ~ Djalog o Mcea 
pK&akiaj. — Djalog cslowieka s Anioły Pasikowskiej 1612. — Ad ultimam Jęta 
•t Matris ipsins Tale eannen. — Officiam 8epalchri w XVI w. — Dialogas An- 
geloram. — Aetna ad Sepnlehrum. — Offioiom Peregrinorum i Pielgnym Wiel- 
kuoenj Miaskowakiego 1612. — Sententia Pilati i De pasatone Christi. Pro 
fsria lezta Maioria Hebdomadae. — {'okrewieństwo z dewocyami włoskiemi. — 
Bractwo Męki Pańskiej w Krakowie 1594. — W spółiidzial bractw polakich w ros- 
wojn aatnki dramatycsnej. 

Drugą połowę naszych dewocyi stanowią dewocye wielkoty- 
godniowe, pozostające w bliskiej styczności z postnemi. o których 
poprzednio wspomnieliśmy. Jak zobaczymy, allegorya w tych sztucz- 
kach oplatała już tak ściśle element rzeczowy prymitywnych offi- 
cyów, na tle których powstały, że dziś niepodobna wydzielić tego 
pierwiastka bez dokładnego przejrzenia całego działu. 

Stosunkowo najliczniejsze w naszych kodeksach są Plankiy 
trzech Maryi^ opierające się o nabożeństwo dewocyjne. powstałe 
w Xni wieku i zawdzięczające początek szerzącemu się w śre- 
dniowieczu kultowi maryańskiemu ^), My pochlubić sit^* możemy ta- 
tim planktem ściśle dramatycznym z XV w., który był dobrze 
znany autorom naszych pasyi z XVII w. i stanowi komórkę za- 
rodkową późniejszych dewocyi wielkopiątkowych. Zabytek ów jest 
monologiem Matki Boskiej u krzyża i zwany bywa pospolicie La- 
meniem SwiftokrzyBkim dlatego, że się zachował w kodeksie Bene- 
dyktynów świętokrzyskich, wpisany tam razem z kilku koronkami 



•) Wiała VU. 412. 

*) Schdnbach, tjber die Marienklagen. takie Cotissemaker 1. c. str. 285, 
TnihUf, Ć. C. M. 1891, str. 178-197. 



58 8T. WINDA KI KWICZ 

i pieśniami maryjskiemi przez Jędrzeja ze Słupia ^). Jest to bezwąt- 
pienia jedna z najciekawszych prób dramatycznych pierwotnego 
teatra polskiego. Marya stoi pod krzyżem i wzywa wiernych, żeby 
wzięli udział w jej smutku: 

PosKlachaycse bracBs mylą... 
Pożal ay mya eztar> miody 

mówi W początkowych zwrotkach; nast(,'pnie żali się nad stratą Syna, 
Jego upokorzeniami i wyrzuca Gabryelowi, że jej obiecywał tyle 
radości w chwili Zwiastowania; wreszcie rozpacza, że Chrystus nie 
chciał się z Nią podzielić swą Męką i że Mu na krzyżu rozpięte- 
mu, ona „uboga żena^, niczem poinódz nie może. Monolog ów koń- 
czy się trzecim zwrotem Matki Boskiej do zgromadzonych w ko- 
ściele osób, szczegółowo tym razem tycząc się obecnych matek: 

Proezcayess Boga, wy mylye y żadne maezyory, 

By wam nad dzyathkamy nye były thakye tho pozory. 

Monolog ten jest zapewne pochodzenia czeskiego, jak wszy- 
stkie inne prymitywne ofScya, któreśmy dotąd w Polsce napotkali. 
Stosunek jego do źródeł zagranicznych da się w przyszłości w łącz- 
ności z następnymi zabytkami z drobiazgową precyzyą oznaczyć. 
W każdym razie, jeśli ten utwór powstał na tle czeskie, to byłby 
zajmującem uzupełnieniem literatury czeskiej, gdzie dotąd monologu 
Matki Boskiej pod krzyżem nie zdołano wykazać^). W rękopisie 
Jędrzeja ze Słupia odczuwamy liczne braki, zwrotki są jeszcze 
niekształtne, najładniejsza zaś i najbadziej potem znana była piąta: 

Szynku, by eh czy a nyszko myala, 

nyeczocz bych czy wszpoinagala : 

twoya glowka krzywo rysza, tbacz bych ya poŁhparla, 

krew po thobye plynye, thacz bych ya atharla, 

Pyczya Yolaiz^ pyczacz bych czy dala, 

ale nyelaza doszyacz thwego szwyathego czyala. 

Drugim naszym lamentem wielkopiątkowym jest Planctus Ma- 
riae Magdalenae in Parasceve, pochodzący z XVI w.*). Jest to mo- 
nolog Maryi Magdaleny, w którym mieści się opowieść Męki Chry- 
stusa i obietnica zmartwychwstania. Co do tego monologu może być 

*) Maciejowski, Dodatki lU. 122. 

*) KnieBchek w Archiv f. 8lav. Phil. IX. 67. 

*) Kkp. Horod. str. 23—29. 



TEATR LUDOWY W DAW.NRJ FOL8CK 59 

wątpliwość, czy go deklamowano pablicznie. Kwesty^ tę jednak, 
oprócz natoralnie analogii do utworów zagranicznych ^), rozstrzyga 
modlitwa Maryi za Krakowem z prośbą o odwrócenie morowego 
powietrza, która w wierszu nieprzeznaczonym do recytacyi, nie 
miałaby racy i bytu: 

Ty, o mój Jesu, prs«s Twi| śmierś i mękę 
nEjjmij lV6j wierny lud w swą świętą opiekę. 
Frsyjmij i Kraków, n^ą utrapiony 
I niewidaianemi plagami dotkniony. 
Doanal Twyj (s) ręki, widsial saraźliwe 
Powietrse, widsial Twoje etnaly mteiwe, 
Widaial etrasaną ftnii^rć, widaial trupy mnogie, 
Ucsul twe bicse i karanie nrogie. 
Wejrayi łaskawie na jego ciężkości 
A wróć go s progu ostatniej ciemności. 

Żale Magdaleny są obficie zabarwione frazeologią z Trełiów Kocha- 
nowskiego i bardzo prawdopodobnie przez poetę z końca XV w. 
X. Stanisława Grochowskiego ułożone zostały — co zresztą jeszcze 
niżej objaśnimy. 

Po tych jeszcze dosyó prymitywnych próbach dramatycznych 
w zakresie nabożeństwa wielkopiątkowego, zostajemy już w naszych 
kodeksach szerzej rozbudowane sztuczki, które nam namacalnie 
w granicach naszej literatury tłomaczą, jak z prymitywnych offi- 
cyów kościelnych powstał dramat zachodnio-europejski. Najstarszą 
2 pomiędzy tych sztuk, bo jeszcze z XVI w. pochodzącą, jest kró- 
ciutki w stosunku do późniejszych Dialog o Męce Pańskiej^). Składa 
się on z dwu aktów, prologu i epilogu, w których wezwano wi- 
dzów do uważnego słuchania i wskazano duchowe korzyści, pły- 
nące z współudziału w podobnych widowiskach. W akcie I, jak 
objaśnia didaskalia „sześć aniołów wynidzie mając insignia abo 
raczy znaki Męki Pańskij'^ i opowiada, co Chrystus doznał od tych 
narzędzi. Anieli zwracają się do osób, biorących udział w przed- 
stawieniu i żądają od nich poświadczenia swych opisów. Tak n. p. 
Anioł z oszczepem, opisawszy znaczenie tego narzędzia w Męce, 
zwraca się do obok stojącej Matki Boskiej i zapytuje ją: 



') Wirtb, rHe Oster a. Passionsep. ntr. &6. 
*y kkp. Horod. str. 130-136. 



60 8T. WINDAKISWICZ 

Zalotna Matko, co6 wtenciaa daialala? 
Wsajrttkaś eię prawie laami rospiTwała. 

Anioł znów z krzyżem mówi do św. Jana: 

SUleh praj nim Janie śwtętj, 
Od Syna za Ryn a wsięty. 

Tym sposobem wciągnięto do akcyi wszystkie osoby, obecne na sce- 
nie. Po Aniołach pojawiają się trzy Cnoty i wyrzacają Piłatowi srogi 
dekret, a ludzkości kamienne serce. Jadam grzesznik, który podczas 
całej powyższej deklamacyi stał na scenie, czuje się temi wyrzeka- 
niami dotknięty, a spostrzegłszy, że większa część zarzutów właści- 
wie do niego się odnosiła, popada w żal i prosi o przebaczenie. 
Wtedy osoba, zwana tu dziwnem imieniem ;,Secundum interme- 
dium", wzywa go, żeby ochotnie podjął krzyż Chrystusów i niósł 
go za Zbawicielem. W akcie II rozpoczynają się właściwe lamenty 
Maryi pod krzyżem, które jak wiemy, są początkiem niniejszej gry; 
poczem pojawia się drugi Grzesznik i wskazując na krzyż wedłng 
wyraźnego objaśnienia scenicznego „na krzyż ukazanie ma być" — 
obiecuje poprawę i objaśnia, że jak z drzewa wynikł upadek ludz- 
ki, tak znów na tern drzewie dokonało się Odkupienie. 

Jak widzimy, sztuka ta jest już przesycona elementem alle- 
gorycznym, właściwym także naszym dewocyom postnym. Jest ona 
prawdopodobnie także dziełem X. Grochowskiego, jak Planetu^ Ma- 
riae Magdalenae. bo pojawiają sit* w niej dosłownie całe okresy, 
które ten poeta powtórzył w Żywocie 8u\ Cecylii i w Łzach smutnych 
za Dobrocieskim. 

Najpiękniejszym utworem w tej dziedzinie jest Dialog abo 
rozmowa grzesznego człowieka z anioły Marcina Paszkowskiego, ubo- 
giego literata krakowskiego, wydana w r. 1612 w Krakowie i de- 
dykowana pobożnej pani tutejszej Donacie Barzynie. która może 
być, że nieraz na podobne widowiska łożyła^). Według wyraźnej 
wzmianki na tytule utwór ten odgrywano „przed grobem Chrystusa 
w Wielki Piątek". ,, Jadam grzesznik, jak objaśnia autor, wynidzie 
w kosztownym ubiorze po staroświecku ubrany, jakoby jaki cu- 
dzoziemiec i pocznie poważnie z jakimś podziwieniem" opowiadać, 
że uważa jakiś dziwny rozstrój w naturze i że dziś przed połu- 
dniem wyszedłszy na ulicę, widział pochód na górę kalwaryjską 
i ukrzyżowanie jakiegoś nieznanego człowieka, dla którego uczuł 



') Egsempl. w Bibl. Czartoryskich. 



TBATB LUDOWY W DAWNU POLSCE 61 

htość, Że go tak arogo i nieludzko męczono. Jadamowi chodzi 
o efekt i dokładne uprzytomnienie męki Chrystusowej — więc 
w opisie pochodu głównie Jego osobą się zajmuje i drobiazgowo 
ukrzyżowanie opisuje. Adam chce odchodzić, wtem jak w poprze- 
dniej dewocyi, „Anieli instygujący ze znakami Męki Pańskiej wy- 
nidą'' i objaśniają mu. że to za niego Chrystus tak ciężko poku- 
tował. Aniołowie pokazują Jadamowi wszystkie narzędzia Krzyżo- 
wania i szczegółowo tłomaczą ich użycie, zwracając się do niego, 
źe to on raczej powinien był doznać tych katuszy na krzyżu, od 
oszczepu, powrozów, rózg, biczów, łańcuchów, cierni, obcęgów, gwoź- 
dzi i młotków. W potoku tych zarzutów Jadam traci głowę; roz- 
targniony pyta o to lub owo objaśnienie^ ale otwarcie przyznać się 
do winy nie chce. W opisie Aniołów została reszta Męki Zbawi- 
ciela opowiedzianą i przyznać trzeba, że dosadnie zailustrowaną. 
Anioł z oszczepem mówi, jak Chrystus skonał i jak to Jego śmierć 
stwierdzono; wtedy Anioł z krzyżem, na grób Pański ukazując, 
przy którym widowisko to się odbywa, objawia „Z krzyża zdjęty 
tu leży Syn Boga żywego", który śmierć poniósł dla zbawienia 
ludzkości. „Za tym Panna Naświętsza z Maryą Magdaleną przez 
wszytek czas u grobu klęcząc^ mają po cichu lamentować, a po- 
tym gdy już anieli mowę swą odprawią, trochę żałośniej ". Zaczyna 
się więc część II widowiska. Mary a mówi: 

Wszyscy ci, którsjkolwiek tą drogą mijaj;), 
Niechaj s pilnością taką sprawę uważają: 
Jestli na świecie żaIo6ć równa mej żałopci? 

,Ta powstawszy zacznie głośno narzekać^ i straszny wyraz twarzy 
Chrystusa po męce opisywać. Opis ten grzeszy nieco lubowaniem 
się w okropnościach, jakkolwiek znajduje usprawiedliwienie w ro- 
dzaju nabożności dawnych stuleci. Marya oblicza według Bepelor 
Hones S. Brigiłłae ilość doznanych przez Chrystusa plag i zwraca 
się do Magdaleny, jak gdyby żądając, iżby współczuła Jej smut- 
kowi. Magdalena rozszerza się jeszcze bardziej nad tą bolesną hi- 
storyą i obie poczynają lamentować. Wtedy ukazuje się „Sprawie- 
dliwość z goJym mieczem^ i zwraca się do Adama z wyrzutem, że 
to on winien tej męki. Jadam, który wyobraża każdego grzesznika 
i naprzemian Grzesznikiem bywa zwany, wpada po tern odezwaniu 
w rozpacz i niewiele brakuje, iżby samobójswo popełnił: 



62 8T. WINDAKIBWIOZ 

Winienem, jam jest winien, przykryj mię iałob^ 
NieHECzęsna ziemio, jawny grzech mój mię przywodzi 
O rozpacz, śmierć widoma przed oczyma chodzi. 

Wtedy ukazuje się Miłosierdzie i przedstawia mu, żeby nie roz- 
paczał, bo tylko Judasz, który sobie zadał śmierć bez wiary w mi- 
łosierdzie Boże, zginął na wieki: 

Ale ty nie bądź taki, krwią Pańskiej litości 
Napiątnowawszy serce, zmyj swe nieprawości... 
Odpnści Pan i w liczbę swych wybranych wpisze 
Na proóbę swej Matacbny, której ta gtos słyszę. 

Rzeczywiście do tej „Matki miłosierdzia. Matki utroskanej" zwraca 
się Grzesznik i wyznawszy swój mistyczny współudział w męce 
Syna, prosi o łaskę i przebaczenie. Zamilkł. Wtedy rozbrzmiał się 
chór Aniołów, chwytając tę prośbę człowieczą i wspomagając swym 
współudziałem modlitwę Grzesznika. To delikatne przeniesienie mo- 
dlitwy z ust ludzkich na usta Aniołów i zakończenie całej sztuki, 
nieraz drastycznej, błagalnym śpiewem chóru za istotą, którą nie- 
dawno widokiem tych emblematów męki umęczyli — jest efektem 
cokolwiekbądi niepowszednim. Aniołowie zakończają swą modlitwę 
słowami: 

Daj skruchę Cbrze ścianom wszystkim wieczny Boie, 
A przyj m ich łzy w łaskę — więcej człek nie moie. 

W prologu tej sztuki czytamy wezwanie wiernych, zebranych 
na modlitwę w kościele, do nabożnego słuchania i rozczulenia się 
mającem nastąpić widowiskiem; w epilogu zaś mamy pochwałę do- 
broci Bożej, która zdobywa się na takie ofiary, i objaśnienie wagi 
i znaczenia grobu Chrystusowego dla ludzkości. Wreszcie Epiłogus 
prosi, iżby Bóg sam rozkrzewiał to poczucie po świecie i nadzieją 
zmartwychwstania za trzy dni zakończa. Dla historyi dewocyi sztnka 
ta jest ważną, bo podaje dużo wiadomości o rekwizytach i niejedną 
cenną wskazówkę reżyserską. 

Utwór powyższy był najpopularniejszy wśród wielkopiątko- 
wych. W rękopisach spotykamy niejedną jego przeróbkę; najbliż- 
szym zaś oryginału jest Carmen luguhre ad tumtdum Jesu ChrisH *) 
W sztuce tej kompozycya Paszkowskiego została już podzieloną na 
części; miasto Aniołów wprowadzono boginie, które oprócz emble- 



') Bkp. Kras. str. 221—2 



TRATR LUDOWY W DAWMRJ POL8CK 63 

matów Męki Pańskiej 110^74 pewno oznaki swej godności. Charitas 
ukazuje się „cum cruce in oorona spinea^. „Humilitas cam flagel- 
lis Diidis pcdibus", „Patientia cum torque et rirgis", „Misericordia 
cum columna^. Oprócz tego autor tej przeróbki starał się swój 
utwór zbliżyć jeszcze bardziej ku objektywnym misteryom pasyj- 
nym, pozostawiając w części III, po (odejściu Grzesznika. Matkę 
Boską na scenie, która nastypnio jeszcze dalej rozwodzi się nad 
śmiercią Chrystusa, a potem mdleje i przez Maryc Magdalenę „do 
domku swego do Betanii zostaje odprowadzoną". 

Do zakresu „lamentów wielkopiątkowych^ według analogii 
utworów zagranicznych *) policzyć wypada także dewocyc staroży- 
tnego piętna, osnutą na kilku rozdziałach Zywoiu Jezu Kt-ysła św. Bo- 
nawentury p. t. Ad ułłimum JJomiłd Jem et Motiis ipsius vale car- 
men luffubre ^). W sztuce tej opowiedziano pożegnanie Matki Boskiej 
z Jezusem w Betanii tuż przed udaniem się na obchód Paschy do 
wieczernika jerozolimskiego. Jak na lepsze dzieło sceny ludowej 
przystało, zauważymy w sztuce tej nzczere odczucie sytuacyi psy- 
chologicznej, wyrażone w silnym i prawdziwie m<;8kim języku: 



Synn iedyny. anioUkie kochanie. 

Dokąd sie spioHzysz Żydom na wydanie ? 

JK.HU.S 

Wiesz Matko mita, wiesz z Ducha świętego, 
It mam wypełnić wolą Oyca ni<»ffo. 



Maaz tysii^ Byna, sponobów zbawienia. 
Swoy lad odkupić, z Bogiem ziednoozenia. 

jBsrs 

Ten Matko. Hposób od wieków praeyrzany, 
Przez ten ^iew Boski bodzie ubłagany. 



>) SehOnbach 1. c. str. 63—70. 

*) Bkp. Kras. str. 204—207 i Żifwot P. Jezma w tłom. B. Opecia kt. II 
rozda. 20—23 (Gniezno 1884 str. 210 -215). Zwracamy przytem uwagę na szcze- 
cinie oryginalny artykuł o stosunku misterycSw do literatury ascetycznej u Crei- 
lenaeha, Oesch. d. neaer. Dramas I. 189 — 199, w którym między innemi i na ten 
liczegót zwrócono uwagę. 



64 8T. WDIDAEIBWICK 



MARIA 



Baranka caełij, Sjnaeaka koehanie. 

Nie daj aie wilkom nogim na uarpanM. 

JRSUS 

Matko kochana. Matko olnbiona, 
Laboć ma diusa smaikiem pneraiona, 
Fmyidaie mi iednak dla eiteka miłotó 
Dae iwoiA ciało podrapać do ko^i... 

MARIA 

Moieu sie schronić od riośliwej ręki. 
Jakoś kamiennej naaedt niegdjr męki. 

JESUB 

Uesedlem Matko wprawdaie, lecs bjła prsjCEjna, 
Wtencsas nie przyszła bjła śmierci mej godzina. 

MARIA 
I tak twe ręce goidź przerazi srogi, 
Jesu kochany, o Sjna moj drogi?... 
Postój moj SjDU, pajde j ia z Tobą, 
Pokrjię głowę j twarz ma iałobą. 
Pajdę w ogrodzi ec j na calaari^ 
Niech mie Zjdzi j z Tobą zabiią. 

JKSLS 

Matko moia pozostań, nie iest wola mego, 

Bjś męki cierpiała, Ojca przedwiecznego. 

(Tu tcidocznie następuje pożegnanie), 

MARIA 

O Sjno moj, Sjna, moj Sjnaczku kochanj, 
O niebieska pociecho, ludziom na świat danj. 
Także będziesz Sjnaczka moiego częstował, 
Którj dla ciebie ziemię j niebo sbadował?... 
Anjele Gabrielu, pomóż żalą mego, 
Opłakiwać kochanka pomóż itraconego. 

I rzeczywiście czterech Aniołów zjawia się na scenie i opłakuje 
mękę Chrystusa od wejścia do Ogrojca aż do podniesienia krzyża. 
Poczem zanotowano: ^Canitur In manus tnas commendo spiritum 



IKATR LUDOWY W DAWMKJ 1»(H^CK 65 

meum, Consumatuin est" — czyli, że rzecz tę istotnie oddeklamo- 
wano i przedstawiono w kościele na Wielki Piątek ^). 

Taką jest tradycya ^lamentu wielkopiątkowego" w Polsce. 
Po wydaniu i skompletowaniu tycb zabytków, będzie można zrobić^. 
o nieb interesujące studyum na wzór niemieckiego i naturalnie do- 
kładnie oznaczyć stosunek do tekstów łacińskich i innych w języ- 
kach nowoczesnych. Zresztą powiemy jeszcze o tych zabytkach 
w następnym n)zdziale. 

Sprawa z officyum rezurekcyjnem w Polsce, zwanem także 
Ofjicium Sepulcri. jest nieco mniej pocieszaj ąo>a. Że ono znanem 
bjlo w XVI w., moźnaby się powołać na misteryum Mikołaja 
z Wilkowiecku, który do utworzenia swej sztuki wziął chyba po- 
chop z faktu, że się to officyum w Polsce upowszechniło i szcze- 
gólnie znanem i ulubionem stało. Ale jest także inny sposób udo- 
wodnienia tej okoliczności. Rej mianowicie w zbiorze facecyi, z któ- 
r^ośmy już poprzednio zaczerpnęli dowodu o znajomości sceny 
pasterskiej w Polsce XVI w., podaje znów nową facecyę -), wy- 
bornie spolonizowaną z Hebla, któraby nie miała racyi w zbiorku 
popularnych anegdot, *?dyby się do powszechnie znanych obrzędów 
nie odnosiła. Otóż Rej. zaczerpnąwszy ją ze zbiorku zagranicznego, 
tlomaczy tytuł i treść temi słowy: 

JUTRZNIA NA RRZIIREK(!1Ą. 

KfliAds na reznrekcią iaka nowotnego 
Ybrat miasto anyoła do groba on ego. 
Co nm lie miał osjn^ać — a sam Maria byl. 
Anyoł duna} do lasn y z ornatem sie ekryl. 



') OkoliczDOBciowo wspomnimy tu jeszcze o procesy i wielkopiątkowej, którą 
zaprowadzono w Polsce r. 1611, jak świadczą Uimny o Meee Pańskiej na obchód 
kaiitaryjski X. Orochowskiego. Osoba, wyobrażająca Chrystusa, niosła wielki 
krmjt na barkach i wśród śpiewów zgromadzonego luda prsenosita go z jednego 
ko6cio)a do drogiego, Inb z jakiegoś płaca do kościoła. Hy?o to dramatyczne 
przedstawię nie pochodu na Kalwaryc, które przecież w misteryum słowne się nie 
zamieniło. Dewocye te szanowano bardzo w Polsce, krzyż nosił zazwyczaj jakiś 
dygnitarz i liczne opisy i anegdoty o niej zachowały się w naszych pamiętnikach, 
zwłaszcza z KYIIl w. Obchód ten przedostał się do nas z Jerozolimy, gdzie daiś 
J6sscxe z wielką uroczystością bywa obchodzony. Moszczeiiski w Zbiorze Pam. 
xviii w. t. IX 21—24; Sierpiński, Obraz Lublina sir. 139; OwRiński, Roczniki 
z dziejów Podtatrza str. 48; Pam. relig.-morał. XII. 330—364; Albany, Jerusa- 
lom et les sanctuaires de la Judee str. ICM). 

') Zwierziniec 1562 rozdz. V. Chrzanowski 1. c. 342. 
Rfli^prmwy yijAm. fllelofr. T. XXXTI. 5 



66 BT. WINDAKIBWICZ 

Więc Maria sagląda: ^Y djablass sie podiiał". 
Chłopi saiię mnimali, abj Bogn taiał. 
^ Bodaj cię wsiąl samego*', wszyscy zawołali, 
Tak naboinemi glosy iairzniii odśpiewali, 

Z anegdoty tej można mieć wyobrażenie, jak Rej byl nieprzyjazny 
wszystkim dawnym obrzędom kościelnym. Zdaje się, że reformacyi 
mamy do zawdzięczenia brak wybitnych kodeksów teatru ludowego 
z XVI w. Co do officyum rezurekcyjnego nie można twierdzić, 
iżby dzięki reformacyi zupełnie u nas zaginęło — w każdym ra- 
zie w naszych kodeksach znachodzimy już tylko dewocye. które 
z prymitywnem officyum ^) pozostają w nieco dalszym związku. 
Tak np. Dialogm Angelorum ad Sepulcht-um Dondni, przeznaczony 
do odgrywania „Sabbato Magno resperi aut ipso Paschatc* antę ma- 
tutinum'' *), przedstawia anioła Gabryela, który się zastanawia, jak 
mógł umrzeć Chrystus, który tyle cudów zdziałał. Gabryel oznaj- 
mia, że razem z Rafaelem przybył pilnować grobu Chrystusa; po- 
czem pojawia się anioł Sądu Ostatecznego Uryel i zapytuje, kto 
leży w tyra grobie. Uryel nie może się wydziwić, że Syn Boży 
w ziemskim grobie spoczywa i że śmierci jego potrzeba było dla 
zbawienia ludzkości. Obaj Aniołowie starają mu się wy tłomaczyć figu- 
rami ze Starego Testamentu, że obraza w raju wymagała takiego 
zadosyću czynienia. Te wywody trafiają do przekonania Uryelowi, 
ale zapytuje jeszcze, co myśleć o grobie, w którym Bóg spoczywa. 
Wtedy Aniołowie objaśniają mu, że niebawem nastąpi zmartwych- 
wstanie i wyrażeniem tej nadziei rzecz się kończy. Jest to najsze- 
rzej rozbudowana sztuczka wielkosobotnia, jaką znamy, i ostate- 
cznie najwięcej zbliżona do prymitywnego officyum. Ułożono ją 
w końcu XVI w. a tu i owdzie frazeologią Kochanowskiego za- 
barwiono. 

Inne nasze officya grobowe oddalają się coraz bardziej od za- 
sadniczego typu. Acłus ad Sepułchrum ChrisH Domini ma już mało 
do czynienia z pamiątką zmartwychwstania*). Wyobraża on śpiew 
dwunastu Anicrfów, opłakujących rany Chrystusa i Całujących twarz 
Jego, bok, ręce i nogi. Oprócz tego wspomniećby należało dramat 



>) du M^ril str. 87—107, de Coussemaker str. 21, 178, 258 itd.; sresitą 
Lange, Die latein. Osterfeiern str. 18. 
») Rkp. Horod. str. 15-25. 
■) Rkp. Kras. str. 207—208. 



TBATK LUDOWY W DAWNEJ POI>l(TE 67 

Sepultkrum Jesu Christi i nieznane nam bliżej Threni sepulchrcUes 
super Christo Jesu. O pierwszej z tych sztuk wiemy, że sceny 
Umęczenia przedstawiono w niej za pomocą latarni magicznej* a więc 
^ to była zabawka konwiktowa teatru jezuickiego, — co także z in- 
nych poszlak rękopisu wynika '). Rzeczy te z of&cyum rezurekcyj- 
nem mają już mało wspólności, a pamiątką ich pochodzenia pozo- 
stało tylko wspomnienie grobu, przy którym niegdyś Marye i Anio- 
łowie z zupełnie innym celem się pojawiały. 

Trzecia serya officyów wielkotygodniowych w Polsce t. zw. 
OjJiHum Pereffrinarum albo po prostu emausowe ') |)osindH jeszcze 
oflobliwszą history^^. Że było znanem w XVI w. i to nawet pier- 
wotnie w tekście czeskim, udowodniliśmy w pierwszym rt>zdziale. 
Nagle ślad o niem zanika — aż {)otein w ]M>czątkach XVII w. 
ukazują się trzy broszury drukowano, noszące jednobrzmiące tytuły 
Pidgrzjfm tińelkanocny albo rozmowa podróżnych z Jeruzalem do 
Emaus, które pamięć tego ofiicyum w Polsce odświeżają. Autorami 
ich byli: Dominik Wośnicki (1612). Bartosz Kwaśniewski (1635) — 
a trzeciego co dla nas najważniejsza, znany {)oeta wielkopolski, 
Kasper Miaakowski '). Tekst ostatni jest najłatwiej dostępny, choó 
po prawdzie powiedziawszy, jest najmniej sceniczny. Przedstawia 
on dwu uczniów Chrystusa, Kleofasa i Amaona, idących z Jerozo- 
limy i rozmawiających o wypadkach ostatnich dni. Są oni bardzo 
wylęknieni i niepewni, co się stanie. Wtem spotyka ich jakiś po- 
ważny Pielgrzym i w długiej i bardzo uczonej przemowie przeko- 
nywa, że Syn Człowieczy zmartwychwstanie. Uczniowie proszą, żeby 
z nimi pcjzostal, na co on się zgadza, a następnie nieznacznie znika; 
poczem w dalszym ciągu chór opowiada, jak Chrystus zasiadł do 
posiłku i także zewnętrznymi znakami dał poznać, że już istotnie 
zmartwychwstał. Czy sztuczka ta była grywaną w XVII w., nie 
wiemy; sądząc z misteryów wielkanocnych, należałoby wnioskować, 
że tak. Nadt<j o najpóźniejszym z tych tekstów, t. j. o tekście Kwa- 
śniewskiego, czytamy, że go dedykowano Dorocie Kąckiej, ksieni 
zwierzynieckiej — co mimowoli nasuwa domysł, że pozostawał 
w pewnej łączności z Emausem zwierzynieckim, już w XVI w. 
uchodzącym za szczególność Krakowa. 

*) Mopo30Bi>, HoTopifl pyccK. TeaTpa I. str. 103, 309. 
*) du Mćril str. 117, de CouMemaker str. 195. 

*) Wissniewski, Uist. 1. YJl. 126; Maciejowski, Piśmienn. Ul. 173; Estrei- 
cher, Teatra I. U7. 

•6 



6S 



ST. WINDAKIRWIGZ 



W usupełnieniu naszych wiadomości o officyach wielkotygo- 
dniowych, wspomnimy jesecse o dwu dewocyach na Wielki Czwar- 
tek, które noszą wprawdzie charakter allegoryczny, ale jeden dro- 
bny motyw czerpią z przedstawień pasyjnych ^) i tym sposobem 
stają się surogatem właściwej pasyi. Dewocye te odznaczają się 
ciekawym efektem scenicznym, mianowicie, że na zakończenie gry 
aktorowie odczytują dekret Ukrzyżowania Chrystusa t zw. Senten- 
ia PUati — naturalnie apokryf średniowieczny, który pojawił się 
w druku r. 1474, a potem częściej wydawany bywał*). Teraz je- 
szcze w Kalwaryi Zebrzydowskiej pod Krakowem bywa czyty- 
wany i sprzedawany w kramach w Wielki Czwartek ów wyrok, 
albo jak także mówią przekupnie ^Urtel". W dewocyi De paasione 
Jesu Christi Domini*) Dolor stoi pod krzyżem i zastanawia się, 
kto to być może, co go tak okropnie skatowano. Zjawia się jeden 
Angelus, drugi, trzeci i objaśniają ją szczegółowo, opisując pięć. 
stacyi Jezusa: w ogrojcu, u Annasza, Kajfasza, Heroda i Piłata 
Aniołowie zmuszają Dolor do biadania nad każdą z tych chwil i do 
zastanawiania się nad przebytemi męczarniami i upokorzeniami Chry- 
stusa. Osobliwa rzecz, że te wszystkie sztuki pz^zypuszczają zupełną 
nieświadomość lub obojętność widzów na szczegóły Męki Pań- 
skiej. Dolor poddaje się suggestyi anielskiej, wreszcie odczytuje 
razem z nimi „dekret Ukrzyżowania^, uznaje go za niesłuszny 
i winę wydania przypisuje ludzkości. Rzecz kończy się uniesieniami 
nad dobrocią Bożą i epilogiem, który znów służyć może za dowód, 
że podobne sztuczki istotnie dla celów dewocyjnych w Wielki Ty- 
dzień odgrywano: 

Słyszeliście słuchacze lamentj iałoine, 
Któreśmy tu wydali, gdy męki bolesne 
Boga przypominali — Wam za to słuchanie 
Dzięki wielkie oddaiem... 

Podobną bardzo do poprzedniej, choć bardziej wydelikaconą 
w szczegółach jest sztuczka Pro /eria sexta Maioris Hebdoffiadae^y 
Widzimy w niej Consoientię, czekającą na Peccatora i gdy nad- 



*) Grein, Alsfelder Passionssp. str, 140—141. 
») l/Ancona, Origini" II. 221. 
■) Rkp. Kras. str. 213—221. 
*) 1. c. str. 208-212. 



TEATR LUDOWY W DAWNEJ POKMrR 69 

Bzedł, zapytującą go, gd^ie był i co robii. GrzcHznik odpowiada zu- 
pełnie obojętnie, że był u Kajfasza. Heroda i Piłata i widział tam 
jakiegoś człowieka wiązanego i bitego. Na to CoDScientia zagaduje 
go: jak to nie wiesz, kogcj tam katowano? — i porusza jego ci<^ 
kawośd i każe mu po raz wtóry iść i przyjmtrzyć się Męee (-bry* 
stusowej. Peecator idzie, a widok okropny wzbudza w nim taką 
boleść, że woła mimowoli do sędziów i żołnierzy, żeby Koga nie 
sądzono tak lekkomyślnie i nie biczowano tak niemiłosiernie. To 
nio on, powiada, ale ja raczej powinionom ową śmierć poni(»ść — 
i lamentuje, że go nikt słuchać nic* chce. Wtedy pojawia się Misę- 
ricordia i prowadzi go do Justitii. która zn<'iw ukazuje mu potrzebę 
i korzyści odkupienia; poczem Misericordia wzywa |>ubliezność do 
opłakiwania Męki Chrystusa. W zakończeniu odezwy Misericordii 
czytamy słowa: 

Ale co sie to bowiem, póu/iiny z inirysca tejfo 
Poslachayinj decrctu na Pana niidzefifo... 

puczem dopisek: „Hic decretum It^^^itur quod yidebis superius aut 
inferius** tj. w poprzednie^j sztuce. 

Tak więc wyczerpaliśmy wszystkie nasze officya i dewocje 
wielkotygodniowe i wskazaliśmy ossaturę, na której się (jsadziły. 
Przekonaliśmy się, że pierwotne, zupełnie rzeczowe officya kościelne 
z<38tały w nich tak dalece osnute w przędzę allegoryczną i dewo- 
cyjną, że potrzeba byłe; dopiero oprzeć si^ o starożytne teksty za- 
graniczne, ażeby w nicli tę spodnią zawartość rozeznać. W przy- 
szłości, po zgromadzeniu i wydaniu większej ilości tekstów, będzie 
to można z większą precyzyą uczynić. Ale już nawet w obecnym 
stanie raeczy nietrudno zaznaczyć podobieństwo tych dewocyi z de- 
wocyami postnemi i tym sposobem podwójną część składową tych 
utworów odróżnić. Lamenty, officya rezurekcyjne i emausowe — 
to była nasza średniowieczna tradycya, wspólna naszej literaturze 
z całą literaturą zachodnio-europejską. Ale ów pierwiastek allego- 
ryczny i dewocyjny, to naturalnie późniejsza naleciałość, którą ko- 
niecznie określić należy, ażeby sobie z historyi polskiego teatru 
ludowego, mianowicie w sferze twórczości religijnej, dobrze zdać 
sprawę. 

Badając tę kwesty ę na gruncie porównawczym, znajdujemy 
analogiczne sztuczki tylko we Włoszech i to pod szczególną nazwą 
detoziom albo u/Jizi drammatici, jako wytwór bractw biczowników 



70 



8T. WINDAKIBWICZ 



umbryjskich z XIV w.*). Podobieństwo między dewocjami bractwa 
perndżyjskiego a naszemi zachodzi istotnie wielkie. Teatr wioski, 
jak wiadomo, okazywał od najdawniejszych czasów skłonność do 
rozwoju w kierunku lirycznym a najwcześniejszym objawem tego 
ducha ludowego stały się właśnie nasze dewocye. Obfitują one w kon- 
trasty, sceny wzruszające i patetyczne; Chrystus i Marya są w nich 
osobami z góry uwielbionemi — Aniołowienp. klękają pobożnie przed 
niemi; historya męki i życia Chrystusa bywa w nich dowolnie trak- 
towaną i autorowic wybierają z niej tylko momenta szczególnie 
wzruszające, potrzebne do wywołania zamierzonych nastrojów; w celu 
poruszenia publiczności w kierunku ascetycznym, wprowadzono do 
przedstawień moment biczowania, który i u nas w wielkich pasyach 
bywa eon amore traktowany. Oprócz te^^o. w dewocyach włoskich 
męka bywa także drobiazgowo opowiadaną — Jan, św. Magdalena 
i Najświętsza Panna Marya wskazują rany Chrystusowe; osoby gra- 
jące zwracają się do publicznośei, wzywając ją do współczucia, cza- 
sem wciągając wprost do akcyi; w Devozione de Yenerdi suN^^to 
z Perudżyi św. Jan pokazuje aukni^^ żałobną, którą Matka Boska 
przywdziewa na drogę kalwaryjską; Marya Panna ukazuje znów 
gwoździe z krzyża ludowi i po zdjęciu z krzyża całuje wszystkie 
członki Chrystusowe z nabożeństwem % Podobieństwo więc tych 
utworów byłoby wielkie — są nawet chóry Aniołów, uwielbiające 
Maryc, krzyż i opowiadające publiczności szczegóły Męki Pańskiej. 
Niestety są i dwie różnice, bo najirzód zjibytki włoskie ]x>chodzą 
przewiiznie XIV w., a potem nie zawierają owej figury Jadama 
Grzesznika, wyobniżającej publiczność i łączącej bezpośrednio akcyę 
na scenie z uczuciami przytomnego ludu. Z trudności tej jednak 
wybawia nas tekst widowiska pasyjnego, da warnego corocznie w Wielki 
Piątek w Colosseum przez Bractwo Biczowników rzymskich i po- 
cząwszy od r. 1514 stale w ciągu XVI i XVII w. ogłaszanego. 
JjG rapprezintazwne dcl nosłro Signor Gesh Ctisto Juliusza Datiego*) 
jest objektywnym tekstem pasyjnym, urozmaiconym w kilku mo- 
mentach scenami dewocyjnemi, utworzonemi według tej maniery, 
co nasze. W scenie 6 aktu IV, po ukrzyżowaniu i skonaniu Chry- 
stusa czytamy: „Mo yengono quattro pellegrini echieggono al cava- 

*) Monaci w Riyiata di filol. romanza I. 235—271, II. 29—42. 

*) D'Ancona, Tamie Ił. 1—28. 

•) Palermo, I manoscritti Palatini II. 295. 



TRATK LUDOWY W DAWNEJ POLHOR 71 

liere (oprawcę) chi sia stato crociiiBso; ii cavaliere dice essere stato 
un falso profeta. Ma i pellegrini ai miracoli da lor yeduti^ ricono- 
scono chi siaGeBu, e 8'iDginocchiano alla croce, e pregano devota- 
mente^. Bliższych analogii pomiędzy utworami włoskimi a polskimi 
wykazywać nie będziemy, bo to wogóle na podstawie streszczeń 
aczynić się nie da. To tylko dodamy, że porównywając według no- 
tatek, zauważyliśmy większe pokrewieństwo naszych zabytków z to- 
skańskimi i umbryjskimi, niż abbruzojskimi ^) — rzymskie bowiem 
oprócz owej gry z Colosseum nie są niestety znane. 

Bractwa biczowników, jako instytucye kościelne, powstały u nas 
na wzór włoskich dopiero z końcem XVI w., a pierwszem z nich 
było Bractwo Męki Pańskiej, założone r. 1594 przy kościele 
XX. Franciszkanów krak(jwskich. Otworzywszy statuta tego brac- 
twa*), spostrzegamy, iż starało się bardzo usilnie, żeby oddziałać 
na wyobraźnię członków i ogół społeczeństwa miejskiego w kierunku 
dewocyjnym. Bracia ubierali się w czarne kapy, wdziewali na głowy 
kaptury z otworami na oczy, jak dzisiaj jeszcze w Rzymie i nosili 
na ubraniach godła Męki Pańskiej i trupie główki. Pominąwszy 
inne szczegóły, stowarzyszeni odbywali co piątek w swej kaplicy 
biczowania i statut ich nakazuje, aby w takim razie okna w ka- 
plicy pozamykać i pilnie opatrzyć, ^by żadnej dziury dla wypa- 
trowania obnażonych braci nie było*. Gdy zaś do biczowania przyj- 
dzie, świece pozagaszać a latarnie z obrazem Męki Pańskiej, z We- 
roniką i obrazem Matki Bolesnej wystawić. W piątki wielkopostne, 
a zwłaszcza w Wielki Czwartek i Wielki Piątek bractwa te odby- 
wały biczowania publiczne i uprzytomniały niejako na własnych 
osobach, przy wzruszającej dekoracyi, jedno z najwznioślejszych 
wspomnień Kościoła. 

Jeśli w zwykłych warunkach tego rodzaju ćwiczenia odby- 
wano, to wyobrazić sobie łatwo, na jakie manifestacye pokutne 
zdobywano się w chwilach zwątpienia i przygnębienia ogólnego 
np. po klęsce pożaru, powodzi lub innego nieszczęścia krajowego. 
Przypominamy w tern miejscu ów Planctus Matiae MagSaleńae in 
Para8cefD€j który oddeklamowany został w Krakowie w czasie mo- 
rowego powietrza. Bractwa owe odbywały także liczne procesye 



*) Percopo w Gioraale stor. lett ital. YII^SII, Roadoni Tamto t. II. Mai^ 
lattati w RiYiBta di ftl. rom. IlL 

*) W wyd. Łepkowskiego str. 49, 60, 100. 



72 ST. WINDAKIKWICZ 

i stotut ich powiada „iżby niewadziło. kiedy by bracia na wszyst- 
kie godła i znaki Męki Pańskiej zdobyć się mogli^ żeby wtenczas 
idąc w procesyi i sami tern lepiej rozmyślać mogli i drugim ludziom 
pobudką byli do rozmyślania^ *). Mamy tu więc se^neryę, ulubioną 
w naszych dewocyach, która stąd przedostała się wprost do utwo- 
rów teatralnych. Wreszcie bractwa powyższe odbywały pielgrzymki 
pokutne do Częstochowy, Świętego Krzyża i indziej i statut ich 
wyraźnie przepisuje a roczniki op<jwiadają *), z jakim aparatem tego 
rodzaju wyprawy odbywano. Naturalnie zupełnie podobne praktyki 
spotykamy także u biczowników włoskich''). 

Są jednak jeszcze silniejsze poszlaki^ że dewocye naszi' upo- 
wszechniło Bractwo krakowskie, a mianowicie, że najdawniejsze 
kompozycye w tym gatunku znajdujemy właśnie w kodeksie ho- 
rodeckim. którego proweniencyę z klasztoru XX. Franciszkanów 
w Krakowie już w pierwszym paragraBe okazano*). Nowego do- 
wodu moglibyśmy zaczerpnąć z dziełka ascetycznego p. t. Hiero- 
zolwiska procesya^ wydanego w Krakowie przez X. Stanisława Gro- 
chowskiego i wyraźnie przeznaczonego na użytek biczowników t. ]. 
jak w tytule powiedziano i^gwoli nabożnym ludziom, a mianowicie 
bractwom korapaasyi Zbawiciela". W dziełku tem*) znajdujemy 
pieśni, dosłownie całymi ustępami z naszych dewocyi. a szczegól- 
nie z Dialogu o Męce Pańskiej zaczerpnięte. X. Grochowskiego po^ 
dejrzywaliśmy ustawicznie, że był twórcą kilku dewocyi. Analizu- 
jąc poprzednio dewocye wielkopiątkowe, wskazaliśmy przy kilku 
że był prawdopodobnie ich autorem. Jakoż zbyt śmiałem zapewne 
nie będzie przypuszczenie, jeśli go obok Paszkowskiego za jednego 
z organizatorów widowisk bractwa krakowskiego w latach 1594 
i następnych uznamy. 

Ze bractwa kościelne trudniły się przedstawieniami teatralne- 
mi, to jest rzecz powszechnie znana. Z dziejów polskiego teatru 
możuaby kilka przykładów w tej mierze przytoczyć. Tak n. p. 
Kongregacya Niepokalanego Poczęcia w kościele św. Piotra w Kra- 

') Wyd. Lepko wskie^ str. 99, 

*) Grabowski, Starołytn. bist. pol. I. 156—175. 

■) Mauatinti 1. c. 111. 92. 

*) Opowiadał mi k, p. Łosscikiewics, iewtpalonjm inwentaraa Capatodla 
tegro kościoła • r. 1696 wymieniono «16 kii^ff dramatów", o csem wiadomotó 
nie prsedostala się do Spraw. kom. bist. sstaki IV. 161. 

*) Bełcikowski, ka, St. Grochowski str. 132. Ega. Procesyi w IHbl. Caart. 



TEATR LUDOWY W DAWNSJ P»)I,SCE 73 

kowie wystawiła r. 1671 oratoryum p. t. Wspaniaiosó nieba ziem- 
skiego^ którego program znamy ^); w Bibl. Jagiollońskiej znajdował 
się tekst widowiska z r. 1690 p. t. Śmierć dohra przy pierwszej m- 
trodukeyi Kanj^regacyi nabozeitstwa Dobrej Śmierci, któryby uprzy- 
stępnić należało'). Zresztą mamy także kilka opisów o podobnych 
przedstawieniach po wsiach, które są t(*m ciekawsze, im wogóle 
wiadomości takie są u nas rzadsze. Tak n. p. w Memory ale kościo- 
łów parochiey milowskiey yrayczamkiey pod Żywcem czytamy: „Roku 
1713 dnia 15 sierpnia, w samo święto Wniebowzięcia, nowe brac- 
two Św. Barbary do kościoła milowskiego introdukowano. Po brac- 
kiej mszy istniejące już bractwa św. Anny i Różańcowe w pole 
z kościoła wyszedszy, nowe bractwo w porządku swoim stojące za- 
stały i przywitały. Przy którym to bractwi(», na postumencie zro- 
bionym z tarcic, wieża malowana była, na której św. Barbara z pii- 
pieru oklejona stała. Przeciwko niej było theatrura, we środku 
prawie komjmniey, na którym intermedyum do materyey słu- 
żące odprawowano. Naprzód były persony: Pielgrzym i Anieli dmt. 
zalecający to bractwo i zaciągający pod jego chorągiew dla szczę- 
śliwej śmierci. Poczem brat św. Barbary nastąpiwszy, z bratem 
Św. Anny się przywitał i rozmowę miał osobliwą około kondycyey 
tego bractwa. Znowu potem przybyli ku nim dwa inni bracia, ró- 
żańcowy żywiecki i szkaplerzny rychwałdzki i dziwując się łasce 
Bożej, szczęśliwości farze milowskiej winszowali. Co t<'ż towarzysz 
bractwa Anioła Stróża z Łodygowic nastąpiwszy potwierdził i wza- 
jem przyjąwszy nowego braciszka, na wpisywanie się do Bractwa 
Św. Barbary zezwolili i w kościół je wprowadzić postanowili"^. Tu 
się skończyło przedstawienie, poczem wszystkie bractwa „idąc pro- 
cessionaliter nazad ku kościołowi milowskiemu, tęż wieżę ozdobną 
i wysoką Z Św. Barbarą nieśli i w kościół wśród strzałów z moź- 
dzierzy z wielkim applauzem wprowadzili^ '). 

Jak widzimy, było to widowisko z trzech scen, z których 
draga, popularyzująca cele nowego bractwa, była najescncyonalniej- 
sza. Jak się z tego samego źródła dowiadujemy, podobne przedsta- 
wienie odbyło się także w r. 1725 w Jeleśni, również na Podgórzu 
karpackiem, przy introdukcyi bractwa św. Józefa. Wobec wielkiej 



») Wójcicki, Teatr U. 226-227. 

») Sygrnatora „Teatr 639*». 

*) Zawiliński w „Świecie** krakow. 1891 str. 661. 



74 ST. W1NDAK1 KWICZ 

ilości anafalbetów w ówczesnej Polsce, podobne środki do popula- 
ryzacyi rozmaitych idei kościelnych były wprost niezbędne Zape- 
wne i nasze dewocye wielkotygodniowe innego celu nie mi^y i nie- 
raz po wsiach wśród rozmaitych okoliczności bywały odgrywane. 
Na to nawet moglibyśmy przytoczyć ciekawą wskazówkę, miano- 
wicie że wśród śpiewów wielkotygodniowych z Radomskiego znaj- 
dujemy kilka piosnek, ogólnie tam dziś znanych i śpiewanych, 
które dosłownie z naszych dewocyi wykrojono *). Kwestyę tę nale- 
żałoby jeszcze ściślej zbadać. Jeśli bractwa pasyjne w Polsce de- 
wocye wystawiały — a wszystkie poszlaki ku temu przypuszcze- 
niu wiodą — to z biegiem czasu powinny się wyłonić inwentarze 
potrzebnych do tego ubiorów, którymi we Włoszech fakt ten osta- 
tecznie udowodniono. 



ROZDZIAŁ V. 

Misterya i oykle wielkanocne. 

Wybitne pceny nassjch misteryów. — Urs^dseoie w YalencieDDes 1647. — Pol- 
skie tekstj pasyjne. — Historia Pasaionis chełmińska. — Drama-opera o Umę- 
csenia. — Depositio Jesa Christi. — Misteryum o Zmartwychwstania Waotawa 
Potockieg-o. — Pierwssy cykl polski : Dialogus de Passione i r. 1627. — Dwa- 
dniówka Sławkowska. — Dialojifnjt pro feria ąainta. — Cykl dominikański. — 
Ślad piate^ro cykln. -- Uwaga. — Wiadomotei s XVI i XIV w. — Zapatrywania 
XVIII w. — DzisieJHEe swycsuije lądowe. 

Oprócz officyów i drobnych dewocyi, posiadaliśmy także, jak 
w Niemczech i Francyi. większe misterya i cykle wielkanocne. 
Literatura ta nie jest w Polsce nadmiernie bujną, jak za granicą, 
ale zawsze wcale obfitą i zajmującą. W zabytkach następnych zo- 
baczymy, jak Lamenty pod hrzyzeni rozpleniły się na naszej niwie; 
jak ze sceną Zdjęcia z krzyża i Złożenia do Grobu spojono dewo- 
cye tcfelkopiątkoice i tcielkosobołnie ; nawet dekret Piłata w dwu pa- 
syach ponownie będziemy mogli odczytać. Nasz cykl pasyjny nie 
objął więcej momentów, jak od Narady arcykapłanów do Złożenia 
do Grobu i pod tym względem przypomina raczej skromne i po- 
ważne Pasye tyrolskiej niż bujne pasye nadreńskie, niedopiero 



') Kolberg, Lud XX. str. 97—103 nnm. 28. 30, 4ti). 
*) Wackernell, Die titest. Passionssp. in Tirol. 



TEATR LUDOWY W DAWNEJ POLSCE 75 

fnmcuskie. W jednym tylko z naszych zabytków rozszerzono zapas 
tych momentów o scenę Wieczerzy Pańskiej. Charakterystyczną 
sceną naszych pasyi jest powieszenie się Judasza, jakiej podobną 
znajdajemy w Fasyi ahfeldzkiej z Hessyi '). Naturalnie o pokrewień- 
stwie tekstów dzisiaj jeszcze rozprawiać niepodobna; to tylko wy- 
daje się pownem, że po zbadaniu tych pomników snopy ciekawego 
światła padną na zawartońć prymitywnych ofificyów misteryum pa- 
syjnego w Polsce. 

Wielkie misterya wielkanocne wtajemniczają nas najwięcej 
w scenę średniowieczną. Wystawa tylu scen zbiorowych, złączonych 
z tak epicznym wypadkiem, jak Ukrzyżowanie Chrystusa Pana, 
wymacała osób, przestrzeni i rozmieszczenia. To nadaje sztukom 
wielkanocnym osobny urok, bo pozwala śledzić, jak trudności te 
przezwyciężyła reżyserya średniowieczna. Istniała więc naówczas 
scena nieruchoma o trzech kondygnacyach: przedniej — najniższej 
na piekło. śrt*dniej — najszerszej na ziemię i trzeciej najwyższej 
na niebo, jak nas poucza rysunek, zachowany w rękopisie pasyi 
francuskiej , wystawionej w Yalenciennes w Brabancyi r. 1547 *;. 
Scena właściwa, a więc wyobrażająca ziemię, posiadała po bokach 
rozmaite przystawki — „locus paratus" ^locus deputatus^, a jak 
a nas mówiono „przyprawne miejsca^ — oznaczające miasta, pa- 
łace, sądy, więzienia, mieszkania, które z treści sztuki wynikały; 
w środku znajdowała się scena wspólna, kędy się lud gromadził 
i pochody przesuwały. Zazwyczaj wszystkie osoby, biorące udział 
w przedstawieniu, zasiadały już na początku gry na miejscach i do- 
piero stopniowo, gdy kolej na nie przyszła, wciągane bywały do 
akcyi. Już w dewocyach wielkopiątkowych zauważyliśmy, że wszyst- 
kie osoby danej sztuki przytomnemi były na scenie, choć gra ich 
dopiero w drugiej połowie przedstawienia rozpocząć się miała; mi- 
sterya na Bożi» Narodzenie, mianowicie podróż Maryi z Józefem do 
Betlejem, pozwalały na domysł, że akcya odbywała się na podyum, 
którego jeden koniec wyobrażał Nazaret lub pałac Heroda, a drugi 
mieścił szopę betlejemską i owe trzy rzeczywiste czy fikcyjne kar- 
czmy. Dopiero jednak przez pośrednictwo wielkich misteryów wiel- 
kanocnych skonstatować możemy, że pałac Piłata stał tuż obok 
Kalwaryi, synchedryn tuż obok miejsca powieszenia się Judasza itd. 



*) Orein, Alsfelder PasiioDssp. str. 116. 
*) de JulIeTille, Les mystóres i. 388—389. 



7H ST. WINDAKIKWICZ 

Polskie sztuki wielkanocne dzielą się na jednodniowe i cy- 
kliczne; wśród jednodniowych zaś, o ile dotąd wiadomo, opracowa* 
nie sceniczne znalazły tylko trzy temata, t. j. pasya właściwa, po- 
grzeb Chrystusa i rezurekcya. Z tych pasya wykazuje najwięcej 
tytułów, jakkolwiek tekstów pełnych pozostawiła dosyć mało. Jak 
zobaczymy, pasya zajmuje poważne miejsce w kilku przedstawie- 
niach cyklicznych i dlatego tradycyę tego misteryum nie można 
uznawać za najgorszą, mimo stosunkowo małej ilości dostępnych 
obecnie tekstów. Najdawniejszy z nich byłby Dyalog o Męce Pań- 
skiej Walentego z Kęt z pierwszej połowy XVI w., znany tylko 
z prologu, przytoczonego przez Juszyńskiego, który jednak nie czyni 
wrażenia oryginalnego utworu owego czasu'); najpóźniejszy byłby 
Wizerunek Męki Pańskiej Stanisława Odymalskiego, obejmujący w 7 
aktach historyę biblijną od Abrahama aż do Złożenia do grobu, 
a odegrany „w kościele farnym wielickim" r. 1700, z którego je- 
dnak zachował się tylko program, współcześnie wydany*). W po- 
środku pomiędzy temi datami należałoby umieścić tekst z ręko- 
pisu in folio, znaleziony przez Lindego r. 1799 w Hebdo wie, 
a więc w klasztorze norbertańskim, o którym jednak nic więcej 
powiedzieć nie możemy, jak że był wierszowany *); wreszcie czwarty 
krośnieński z lat 1654 — 1677, również dotąd nie ogłoszony*). 

Wobec tego stanu rzeczy pozostaje nam do studyów tylko 
jeden tekst tego widowiska z połowy XVII w., zapisany w ręko- 
pisie Krasińskich p t. Histańa Passionis Jesu ChtisH^), Widowisko 
to obejmuje trzy akty o Męce Pańskiej w wierszu trzynastogłosko- 
wym, do czego dołączono dodatkowe sceny Złożenia do grobu i re- 
zurekcyi w wierszu ośmiogłoskowyni, widocznie skądinąd zaczer- 
pnięte. Jest to więc raczej szkic szerokiego misteryum ludowego 
a nie tekst pod względem literackim opracowany. W scenie pier- 
wszej aktu I mamy naradę starszych żydowskich nad ujęciem 
Chrystusa i zdradę Judasza; w scenie drugiej Jezus bawi na Gró- 
rze Oliwnej, poczem Angelus podaje Mu kielich goryczy i nastę- 
puje ujęcie; w scenie trzeciej Jezus zostaje stawiony przed Anna- 



») Dykcyonarz 1. 168. 

») Wójcicki. Teatr II 283. 

*) Słownik* 1. 25. 

*) Kkp. Oftsol, 1126 Krćek w Prse^l. Fowas. 1899. lY. 390. 

*) Kkp. Kras. Rtr. 1—22 Nehring w Archir XVII. 88-97. 



TEATR LUDOWT W IMWNBJ POIiJOB 77 

s2em i Kajfaszem, poczem żołnierze biją Go i wsadzają do piwnicy. 
W dotychczasowej akcyi żadna figura nie ]>o8iada rysów wybit- 
niejszych, oprócz może żydów Lamecha i Jorama, którzy w syche- 
drynie wnoszą oskarżenie na Chrystusa i przed Kajfaszem z za- 
ciekłością przeciw Niemu występują. W scenie czwartej spotykamy 
się po raz pierwszy z ulubioną postacią ludową. Judaszem. Mono- 
log jego przed powieszeniem jest wcale energiczny: 

Ach niestetjż! nędznemu ronie d-iih Jndansowi, 
biada, ^rze mej dasiy, nędznemu człekowi. 
Ach biada tjsiac razy. łem przynzedł do tego, 
Zem niesłotznie zaprzedał iydom mistrza twego... 
O! przeklętym łakoiantwem duszo napełniona^ 
ChciwoHcii} nieszczęsnego gronaa zaślepiona. 
\\ ięceyś sobie trzydzieści f^rebrnikuw ważyła, 
Nii twego Stworzyciela; tak cię zaślepiła 
Obłudna miłość, którąś z wierzcha pokazała 
A w sercnś potaiemnie nań zdradę knowała... 
Zgrzeszyłem, ach! zgrzeszyłem, mam się za winnego, 
Zaprzedałem, nieszczęsny, dzisiaj mistrza swego... 
Gdzie się ono podziało nasze społkowanie 
Apostolskie, gdzie mistrza wdzięcznego słuchanie? 
Gdzież moi coilegowie, gdzież apostołowie 
Xiażęta wazystkiey ziemie? Kto mi o nich powie? 

Monolog ten trwa dosyi^. diugo, poczem zrozpaczony Judasz bierze 
powróz do ręki i zarzuca go na pobliskiem drzewie: 

Nieszczęśliwa godzina, bogdajżo mię była 
Pierwey straszna piekielna mara ndawiła, 
Niźli do tego przyszło; wszak mam powróz w ręka, 
Zawadzę nim o gardło i aż do lada sęku. 

oiABOLUS accipii Judam: 

Hahaha, dobra nasza, 

lak z mlekiem kasza. 
A widzisz Lnciperze, com dzisiay sprawił *) 
Za persnasia moia Jadasz się udawił. 

W scenie następnej przenosimy się do domku Matki Boskiej. Ma- 
rya Magdalena i Maria Jacobi pocieszają strapioną Maryę na wieść 
o ujęciu Syna. Wchodzi Jan św. i przynosi nowinę, że Chrystusa 



') Rkp. „zrobił*. 



78 



8T. WINDAKIBWICZ 



zamknięto do piwnicy, wskutek czego Matka Boska wychodzi na 
miasto, żeby się z Nim zobaczyć. 

Akt Ij jak widzimy, posiada trzy sceny, poświęcone Chry- 
stusowi; jest to jedyny akt w tym szkicu nieco systematyczniej 
ułożony. W następnym akcie podziałów na sceny nie spoty- 
kamy już wcale i dosyć prędko przebiegamy historyę wła- 
ściwego Umęczenia aż do przebicia boku przez Longina. Po- 
czątek tego aktu jest bardzo drastyczny. Miles wyciąga Chry- 
stusa z więzienia i woła na Niego, jak na pospolitego zbrodnia- 
rza: „Pódźże, wyspałeś się ty czanioksiężniku ?" — a potem 
prowadzi Oo przed Kajfasza dla skonfrontowania z świadkami. 
Staje Eliud i zadają Chrystusowi pytanie, czy jest Synem Bożym, 
a gdy Jezus przyznaje się do tego zarzutu, Kajfasz skazuje Go na 
śmierć jako bluźniercę i do Piłata po potwierdzenie wyroku od- 
syła. Piłat początkowo nie chce sądzić Chrystusa jako Galilejczyka 
i odsyła Go znów do Heroda. Tu zostaje Chrystus ubrany w szaty 
królewskie i wśród szyderstwa dworzan odstawiony ponownie do 
Piłata. Annas, Eliud i Caiphas znów oskarżają Chrystusa i żądają 
kary śmierci. Piłat jednak nie znajduje winy w Oskarżonym i wy- 
raża przekonanie, że wystarczy Go za owo bluźnierstwo ,,porzon- 
nie" wybić; wreszcie ze względu na Paschę — mogąc wypuścić 
jednego zbrodniarza z więzienia — przedstawia żydom do uwol- 
nienia albo Chrystusa albo rozbójnika Barabasza. Lamech, Joram 
i Aaron wołają „wypuść Barabasza"; Piłat więc każe biczować 
Chrystusa — „et flagellatur", jak dodano w objaśnieniu. Po biczo- 
waniu starosta rzymski ukazuje Chrystusa żydom: „Oto człowiek, 
czego żądacie więcej?" Joram wola: „ukrzyżuj". Zona Piłata prosi 
o uwolnienie, ale „Pilatus manus lauando" wydaje wyrok, który 
zaraz potem Proco publicznie ogłasza. Akcya naszego misterynm 
w tej chwili zupełnie się nie zatrzymuje. Po wyn>ku następuje na- 
tychmiast pochód na Górę kalwaryjską. Miles popędza Chrystusa, 
a gdy Chrystus upadł, przechodzący Simeon pomaga Mu w niesie- 
niu krzyża. Po drodze zjawia się Weronika i jak powiedziano w di- 
daskalii „tergit faciem". Niebawem potem wisi Chrystus na krzyżu 
wśród łotrów i wypowiada ostatnie słowa. Czterech żydów naśmiewa 
•iy z Umierającego, a gdy Jezus pragnie, podają Mu gąbkę z żół- 
cią. Wreszcie Longinus przebija bok Chrystusa i płacze nad swą 
zuchwałością. Poniżej będziemy mieć świadectwa, że w XVI w. 
chłopi odgrywali tę trudną rolę Chrystusa na krzyżu, zresztą z przy- 



TEATtt LUDOWY W DAWNKJ POLmJB 79 

toczonych w poprzednim paragrafie opowiadań o drodze krzyżowej 
wDioflkowaćby należało, że ochotników do tej roli ze względu na 
religijną zasługę nigdy nie brakowało. 

W akcie III tej sztuki jesteśmy w mieszkaniu Maryi, która 
pod wrażeniem wiadomości o Męce Chrystusa kilka wspomnień 
z Je^o dzieciństwu w pami^'ci Swej odświeża: 

Z Tob^ wetipół w NaKareCh ijrlam csaiów wiele. 

Opatrialam w potraebjr, iłem mo^la Twoie, 

Tak iako mi ub<(stwo dopuściło moie. 

Jeźlim ci w caym, Hjna moy, nie dogodsiła, 

Moj to oiedofltatek, ma nędsa sprawiła. 

Co za wdzięczne racs priji:|ć, moj sjnu, odemnie 

A w królestwie swym rajskim niechciey bjć besemnie. 

Pojawia się Angelus i żałuje Matki Bożej w dosyć osobliwy spo- 
sób, że Jej mianowicie Chrystus niczego w t('stamencie nie zapisał 
i Jana św. na opiekuna Jej naznacza. Jan, uznając się niegodnym 
tego zaszczytu, przyjmuje go przecież i wychodzi na ulie.ę, żeby 
się dowiedzieć, co się stało z Chrystusem. Jan jak wiemy z urzą- 
dzeń sceny średniowiecznej, nie potrzebował daleko chodzić; wraca 
więc natychmiast i opowiada, że Chrystus skonał i że wielkie zja- 
wiska przyrody Jego śmierci t<^warzyszyły. Wtody Matka Boska 
wyrzeka na okrucieństwo żydów i opłaku]e Chrystusa w stylu 
Trenów Kochanowskiego, wreszcie dziękuje Bogu za tę lioleść i każe 
się Janowi na pogrzeb prowadzić. Tu, jak wspominaliśmy, kończy 
się wiersz trzynastogłoskowy, a zaczyna się wiersz ośmiogłoskowy. 
W części tej, zaznaczonej jako scena 2 aktu III. mamy złożenie 
do grobu. Nikodem przychodzi do Józefa z Arymathei prosząc go, 
aby mu swogo grobu, kutego w skale, 'odstąpił. Józef zgadza się 
i obaj wychodzą dla dokonania zdjęcia z krzyża. W drodze spo- 
tykają Maryę z Janem św. i obżałowawszy Ją, oznajmiają o celu 
przybycia. Marya dziękuje za uczynność, ale wątpi, czy żydzi po- 
zwolą im dokonać tego dzieła. Pomijając więc żydów, Nikodem 
z Józefem zwracają się wprost do Piłata, a ponieważ to wszystko 
dzieje się na scenie średniowiecznej, więc są natychmiast pod jego 
domem i pytają służby „A iest Jegomość w domu?" Po otrzyma- 
niu pozwolenia, idą dla przygotowania przyborów do zdjęcia z krzyża 
i zostawiają Maryę z Janem na Kalwaryi. Marya się odzywa: 



80 ST. WINI>AK1KW1CZ 

A mj tymcEasem usiądźmy 
Janie y dotąd ta bądźmy, 
At do nas przy bieżą znowu. 

Zaczyna się potem „lament Magdaleny", znany nam już z dro- 
bnych officyów, wreszcie Nikodem z Józefem nadchodzą i tu się 
rękopis tej sztuki urywa. Scenę tę uzupełnimy sobie potem z przed- 
stawień cyklicznych — tu tylko zaznaczymy, że z dalszych kart 
dowiadujemy się jeszcze, iż owo zdjęcie istotnie nastąpiło i że sztuka 
ta kończyła się sceną postawienia straży u grobu, zapożyczoną 
przez autora tego widowiska z Historyi Zmartwychwstania Mikołaja 
z Wilkowiecka. 

Uwag o tej sztuce czynić nie będziemy, bo to w dzisiejszym 
stanie znajomości polskich misteryów jest przed wczesnem.' Dodamy 
tylko, że w XVII w. posiadaliśmy także Drama-opere o Umęczeniu 
Chrystusa ^), utworzoną na podstawie reprodukcyi tekstów dekla- 
macyjnych, między innymi także właśnie poznanego. Libretto jej 
posiadało podobno 15 scen i obejmowało całą Mękę Chrystusa aż 
do złożenia do grobu. Juszyński podaje treśó czterech scen, z któ- 
rychby można zrekonstruować t<^' sztukę w ten sposób, że scena 
1 — 7 obok jakich allegorycznych ustępów, obejmowałaby naradę 
arcykapłanów i pobyt Jezusa na Górze Oliwnej; scena 8—9, jak 
wiemy z Juszyńskiego, zawiera pojmanie i zaparcie się Piotra; 
scena 10 — 11 obejmowała zapewne stawienie przed Kajfaszem, He- 
rodem i Piłatem, policzkowanie i biczowanie; scena 12 przez Ju- 
szyńskiego także podana, mieści ogłoszenie wyroku; secna 13 i 14 
zawierała prawdopodobnie pochód na Kalwaryę. ukrzyżowanie, 
zdjęcie z krzyża, lamenty Maryi i „zgrzytanie zębów Judasza w pie- 
kle", wyraźnie przez Juszyńskiego wspomniane; wreszcie scena 15, 
także u Juszyńskiego przytoczona, opisuje chwilę postawienia straży 
przy grobie, wziętą dosłownii* z Historyi Zmartwychwstania Wilko- 
wieckiego. Według tego schematu sądząc, byłaby ta sztuka bardzo 
podobną do poprzedniej; dziwna zaś rzecz, że scena ostatnia została 
w obu misteryach z tego samego misteryum zapożyczoną. 

Drugie nasze misteryum z zakresu jednodniowych przedsta- 
wień pasyjnych zajmuje się pogrzebem Chrystusa i mogłoby nosić 
tytuł Depositio Jesu Christi'^). W poprzedniej sztuce, jak wiemy, 

') Juazyński, Dykcyonarz II. 406—7. 
») Rkp. Jag. 3526 str. 86-103. 



TBATR LUDOWY W I>AWMBJ HULACE 81 

występuje ten moment jako c2qść całości; podobnież trafia się to 
jeszcze w jednem z misteryów cyklicznych tak, ie tematu tego za 
zupełnie odosobniony uważać nie należy. Jako odrębną całość je- 
dnak spotykamy pogrzeb Chrystusa tylko raz we wspomnianym 
właśnie rękopisie z XVII w.^ w którym nawet żadnego tytułu nie 
położono, ale wprost zapisano prolog: 

£j, kto lię cbrie8ciań«kim imtODtem naijwa. 
Na pog^ob niechaj uw^go Chrjitasa prijbjwa. 
Oto mj wjftawiemj ten akt pogriebowj, 
Proiaę, bądźcie pilnemi krótkiej namej mowy. 

Jest to sztuka szczególna, skombinowana z faktów przedmie* 
towych i allegoryi. jakich wiele w poprzednim paragrafie poznaliśmy. 
W akcie I mamy same żale winowajców, którzy się pod pewnym 
względem do śmierci Chrystusa przyczynili. Naprzód więc Piotr 
wyrzuca sobie, że go „lada kueharczysko podeszło^; potem znów 
Jadas Proditor lamentuje nad swą zdradą i dosyć zabawnie swoją 
przeszłość opisuje: 

A jam co csynił idrajca? jakom ite iprawowal 
Na ■■afarstwie? Nieatetji! tum ci «ie lepiował. 
Kradłem iwiętti jalmnśnę, wiele obracaiąc 
Na fwój ayik a obroku dm^^m umykając. 
Od fta alotycb daieiiiitek a worka odkładałem 
A od dsieiiątek słoty na swą itrone brałem, 
Od słotego triy ^oiae — i pnyssło do tego; - 
Gdy n!e «tało pieniędsy, ie miitrsa twojego 
Prsedałem. 

Czasem jednak żal jego jest wcale wymowny n. p.: 

Niestetyi! jakoi tego ikrupołn poabędę, 
Jako oapokojenia w sumientn nabędę, 
Przydsie mi jui aaginąć w tak cie^^kim kłopocie. 
Nioitetyi mnie, niestetyi!... 

Wtem chłopiec Piłata przerywa mu. żeby się tak nie tłukł pod jego 
domem. Judasz się usuwa, a co się z nim stało, chyba z innych 
misteryów domyślać się należy. W scenie trzeciej wreszcie widzimy 
Piłata, trapiącego się wydaniem niesprawiedliwego wyroku. Czte- 
rech rabinów uspokaja go, tłomacząc, że dobrze zrobił, a jeden 



I) Rkp. Jag. 352B str. 86— lOH. 

RMprawy Wjds. ffloloff. T. XXXVI 



82 tT. WIUDAKAEWICZ 

Z meh kaie sobie podać talmud -^ „Bachor daj talmat, aoeipil 
librum^ — i objaćnia, to owseem zgodnie z pismami żydowaki^mi 
postąpił. Piłat jfdjiak nie chce się jakoń przekonać temi perswa* 
syami, więc rabini, aby go rozerwać, posyłają Icka po wino i mu^ 
zykantów i zaczynają go bawić rozmai temi śpiewkami. „Oanuiit 
omnes", powiada didaskalia i podaje początek dwu współczesnych 
pieśni: 

l^ Itołftnkolija, nieeliaj %tąi mJj*, 
A tj ■!• prsymkiuii wino itd. 
2®. WMote i«ree i wina sie rod»i iid. 

Jak widzimy, scena ta jest naśladowaną z misteryów o Trgech Kró- 
lach^ mianowicie ze sceny o Herodzie. Środek ten pomaga trochę 
Piłatowi. Z resygnacyą więc mówi: „Ej, juici, co się stało, odstać 
się nie może*' — a wtedy rabinowie podnoszą kwestyę, żeby prsed 
nadchodzącym sabatem kazał zdjąć Gialo Ukrzyjkowanego i Icka 
za pozwoleniem Piłata wysyłają do rotmistrza Longina, ieby po* 
szedł na E^alwaryę i połamał kości łotrom. Rabinowie chcąc sobo^ 
wiązać Longina, wyjmują kilka groszy i wręczają je Ickowi. Za- 
czyna się scenka zapełnię ludowa, analogiczna do sceny przeku- 
pienia w Hi4storyi Zmartwychwstania: 

KABIN 

Daj nu to na fonalkę dla aarea dobrago 
A po^i g ge nimum potka ta wifkMtag». 



PUKR 

Ja, ja. 

RAB]N 

Geh fort. 

Niebawem jednak robi się hałas i wpada Longinus z wiadomością 
o doznanym cudzie. Piłat się nieco porusza, ale rabinowie się śmieją 
i obiecują podobne dziwy twomyć. Wtem wchodzi Jćaef z Ary- 
matei i prosi Piłata o pozwolenie pochowania Chrystusa i takowe ne- 
Gzywiśoie otrzymuje. 

Actas II tej sstmki odbywa się na Kalwaryi. Matka Boaka 
z M ag d a len ą „lamentują pod knyiem^, a Jan św. najbardrój ai^ 
roztkliwia w tej chwili. Wśród tych żalów jedynie Marya rozmy- 
śla o pogrzebie Chrystusa i gdy się ktoś z drabiną ku Kalwaryi 



TKATR LUDOWY W DAWMV POUSCB 83 

sbliia, pjTfwi go, żeby jej dopomógł do sdj^ia s krzyża. Byt to 
wlainie Józ«f b Nikodemem, któny tu z pozwoleniem Piłata przy- 
byli. Wizyzcy więe zakładają drabiny i zdejmują Ukrzyżowanego, 
zwraeając zię ustawieanie do pobożnej publioznońoi i zachęcając ją 
do tkrucky zupełnie, jak się to działo w dewocyach wielkopiątko- 
wyck. Scena ta trwa doeyó krótko. Uczeetniey tejże „accipiunt 
enicifizum et deponunt in feretro'', poczem „in progreasu ad ze- 
pnlekrum'^ znów zwracają się do publiezności i wzywają ją do 
współudziału w pogrzebie. Złożywszy wreszcie Ckrystusa w gro- 
bie, wszyscy aktorowie żegnają pogrzebanego identycznym prawie 
dwuwierszem „Lcżże, odpoczywaj, \Tytchnij sobie^ - - i odchodzą. 
Actne m zawiera tylko deklamacye i <piewy czterech anio- 
łów. „Angeli quatuor ąuintantes^, jak mówi objaśnienie, szukają 
grobu Ckrystuaa, a znalazłszy go, upadają i czedó mu oddają. Na- 
stępnie AngeluB 8-us mówi do pierwszego: 

Ty wprzód poc9ai brącitfka, mj pojdai^m s» tobą, 
Wierssami i ipiawitiiiem sg^dsąj^c lie i tpbi^. 

Po kolei więc „ad imitationem Benedicito^ wypowiadają cztero- 
wiersze, wzywając różne elementa do opłakiwania śmierci Cbry- 
stnsa; wypowiedziawszy je „canunt aliqnid'' i tak cztery razy ko- 
lej s«rą powtarzają. Wreszcie jeden z nich — nie powiedziano 
który — odzywa się: 

Pódimj f Md, irdTMy Hm ntreetti. 

Tradno ta ma ł>/ś i anioł bM^ieeyoy 

Od ladskioj ręki, gdy lam Bdf Praedwieeny itd. 

Ta SMlępuje koniec eetoki. Jak widcimy, jeet («a sącaególną mif- 
aaanioą i^MfMuiyeh mistoryów i liryeenyidi dewoeyi, których lieane 
pniytindy poznąjjjrimy w poprzędaim rozdziale. 

1Vweiem p^imAnwwfm przAdetawieniem wielkanooaem w Pol- 
sce, nieriychanie populamem w XVn w., była Hitt^rya o Zmar- 
iwjfckwsłamu Pańskim Mikołaja z Wilkowiecka, o której powiedzie- 
liżmy szerzej, mówiąc o przedstawieniach ludowych w XTI wieku. 
W następnem stuleciu, oprócz tekstów już wspomnianych, wyłoniła 
się oryginalna przeróbka tego tematu^ która stanowi rodzaj osobli- 
wości w naszym zakmpie jakn dbwód, że takAo Basa stawny epik 
Wacław Potocki pracował dla sceny lodowej. Migłeiyum o Zmor- 



84 ST. WIMDAKIBWICZ 

iwychwstaniu Paitskiem jego pióra obejmuje 5 aktów i niewiele różni 
się od innych sztuk ludowych tego okresu, jakkolwiek dosyć sil- 
nie odstępuje od tekstu zasadniczego^). W akcie I mamy trzy 
Marye u grobu t. j. nową przeróbkę ofjicium Septdchri; w akcie 
Il-gim sprawozdanie Longina o zmartwychwstaniu i porzucenie 
srebrników przez Judasza, które Pitat z drwinami przyjmuje; w ak- 
cie III zjawia się Chrystus w wieczerniku; potem następuje narada 
kapłanów, jakby ukryć fakt zmartwychwstania; wreszcie widzimy 
rozpacz dyabłów nad spustoszeniem piekieł. Na zakończenie aktu V 
Śmierć z Żywotem oglądają grób Chrystusa, a pierwsza z nich z nie- 
chęcią odrzuca kosę, że prawo jej zostało złamane. Ten ostatni akt 
zdaje się być najoryginalniejszy, jakkolwiek z poza niego także 
przeziera ossatura ludowej sceny Deacensio ad inferos. Akty te prze- 
platane bywają chórami; w Prologu czytamy prośbę „o pilne słu- 
chanie^, zwróconą do „zacnego słuchaczów katolickich grona^, w epi- 
logu zaś podziękowanie „za słuchanie", jakby misteryum to rze- 
czywiście wystawione zostało. Potocki dedykował swój utwór wo- 
jewodzinie Helenie Lubomirskiej, której także przypisał Pieśni Po- 
kutne, 

Toby były wszystkie nasze misterya wielkanocne jednodniowe. 
Jak widzimy odkrywają nam one dosyć odległe horyzonty na hi- 
storyę misteryów i pozwalają nieco wszechstronniej zapoznać się 
z przeszłością i urządzeniami sceny średniowiecznej. Bliżej jeszcze 
z temi dziejami zaznajomią nas przedstawienia cykliczne, wśród któ- 
rych na pierwszem miejscu wymienimy Dialogus de Pasińotie Do- 
mini NostriJesu ChrisHzT. 1627 *). Misteryum to składa się z trzech 
przedstawień, t. j. z Proces yi na Niedzielę Kwietną, z właściwego 
misteryum pasyjnego i z misteryum o Chrystusie w otchłani, które 
już znamy z paragrafu pierwszego. W tekście, o którym mówimy, 
posiadamy tylko część drugą tego widowiska, a inne uzupełnić so- 
bie musimy na podstawie omówionych dotąd sztuk. Przecież łącz- 
ność tych trzech misteryów wynika jasno z prologu i epilogu czę- 
ści zachowanej, gdzie czytamy: 

Wfsyicy goicie, coicie widzioli prsaz ten csaa niniojssy, 
Co sie na(on)csaf działo, jak w ten dzień dzisiejszy. 



*) Bruckner w Rozpr. Wydz. fil. XXVII. 24—30. 
•) Kkp. Konopcz. k, 12—19. 



TRATK LUIM»WY W ]>AWNEJ y*ilJH)ft 85 

Jftkoimy to widsieli, co^ wixytko czyn ił j 
One rsefse ijrdowiikie, co prsy Pana bjly. 

Tak zaczyna się prolog misteryum pasyjnego, odegranego nastę- 
pnie, kiedy tuż przedtem skończono przedstawienie Procesyi Kwie- 
tnej, której tekst nam zaginął. Co się zai4 tyczy części trzeciej, to 
w epilogu tego samego widowiska czytamy wyraźną za[)Owiedi, 
a mianowicie: 

Której to jego iiieki tu macie pocsaiek. 
Co isersej antyizjcie w przyialy Wielki Pi^^tek, 
Skoro sie do kościoła praede dnim anid;&ioic, 
Co wice a kaaania rjrcblej aroaomieć luośecie... 
Taki lei waio pokażemy anak awycio^twa tego. 
Jako on raczył dobyć s piekła gorijcego. 
Tylko lie na jnŁrznią praede dnitii anidaicio! 

Przekonywamy się więc, źe te sztuki odgrywano w kościołach na 
zamówienie proboszczów, wskutek czego aktorów ie nie żądają w epi- 
logach zapłaty od publiczności, jak to się w misteryach na Boże 
Narodzenie zdarzało; że pozostawały w bliskiej łączności z nabo- 
żeństwami, były illustracyą kazaii i poprzedzały albo następowały 
po odprawieniu zwyczajnych obrządków kościelnych. Są to wiado- 
mości pierwszorzędnej wagi. kt^óre w łączności z wynikami analizy 
Historyi o ZmaHwychwstaniu ukazują także na |x>lskim gruncie 
kościelny początek miRteryów wielkanocnych. 

Co do zachowanej drugiej części niniejszego cyklu, zauważyć 
należy, że nie ma w niej podziału na akty, a najwybitniejszym 
jej momentem jest scena ludowa o Judaszu, znana nam już 
z Historyi Pcissyjnej i Pogrzebu, Sztuka ta zaczyna się zwykłą na- 
radą arcykapłanów nad ujęciem Chrystusa; poczem nadchodzi Ju- 
dasz i zobowiązuje się do ułatwienia Żydom tego przedsięwzif^^cia. 
W akcie przypuszczalnie II znajdujemy sii^* w domu Maryi i tu 
znów pojawia się Judasz i ol)łudnie uspokaja obawy Matki Bo- 
skiej. Wogóle całe to misteryum poświęc^me jest wyłącznie Juda- 
szowi i przedstawia ciekawy objaw jednostronnego porządkowania 
faktów ewangielicznych. Po Judaszu przybywa znów Jan św. i oznaj- 
mia o zdradzie i mającem nastąpić ujęciu. Marya lamentuje i wy- 
rzeka na podstępnego ucznia, ale Jan św. Ją uspokaja i tłomaczy 
konieczność ofiary dla zbawienia ludzkości. Misteryum to jest uło- 
żone na Wielki Czwartek i niektóremu alluzyami łączy się z Poie- 



86 AT. WINDAKIBWIC9I 

ffnaniem Chrystusa z Mai^ą vo Betanii, znaiieni nam i poprzedniego 
paragrafu. W akoie III mamy wreszcie klaśyeSBfią ftMnę z Juda- 
szem. Czując wyrzuty sumienia za ohydne postąpienie, udaje si% 
Judasz do synchedrynu. żeby kapłanom zwrócić pieniądze. Nie- 
przyjęty popada w rozpacz i postanawia się powiesić. Wtedy po- 
jawia się dyabet i podaje mu stryczek i po przyjacielsku go na- 
mawia, żeby coprędzej koniec ze sobą zrobił: 

O JadAssa, oto ja twój brat dawnego }oia. 
Ja na twoja s .yję taras dam powroaa. 
JmU na tym mwlo fnaat, tedye dm^ kuple, 
Alo wiers mi, ii i ćtebie Min duiic wytopie. 
Naści, ncsjń co rychlej, ettk sobie aamyśllf. 
Nie roamyAlaJisc dtdgo, AbjA aic oblStit (s). 

Gdy się Judasz istotnie obwiesza, wybiega cała gromada dyabtów 
i podczas jego agonii śpiewa chóralnie ^Pieńń, którą mu śpiewać 
będą", jak powiedziano w objaśnieniu, zapewne mazurek: 

Ale wieeany panie bracie, jestem ci barao rad. 
Będsiesz se maą miał w piekle kwaAnj obiad. 
Poj odsiewa, panie bracie, do pataca mego. 
Boś mi sie już prawie dostał sa slo^ wlasnegro. 
Bociem Ja tei tu na świecie dtugro aslngowaf, 
Pneto ml też tę prace będsiess w piekle oddawał. 

Na tern się ta sztuka kończy. W prologu czytamy po raz wtóry 
zapewnienie aktorów, że dadzą najpoważniejsze przedstawienie, 
które może poslażyć za ilustracyę do kazań księdza proboszcaui: 

Bo co nam na kąsaniu powiadajj| kapłani. 

To my tet tu to wssystko skutkiem pokaiemy. . 

.ledno pilno słuchajcie, co powiedsieć chcemy. 

W epilogu zaś uprz€»dzono krytyki, które się już r. 1627 co do 
przedstawień pasyjnych wśród publiczności polskiej odzywały: 

Te^to też nie ninimajcie. byśmy to amyślali. 
Bośmy to wssystko a Pisma świętego wybrali. 
PnetoAmy to niby * . w swierciadle pokaaali, 
AbyArio to u siebie pilnie nwaisdi. 
Nie mając te^^ sobie aa jakie błaaeństwa. 
Jak tei więc podcsas i dmdzff szyderstwa. 



*) Hkp. podaje błędną lekcy ę .nie*. 



TBATR LUDOWY W DAWNU POŁ80B 87 

WMak«&ci Pm B^ s ni^bm omm sprftwy wMii, 
A €0 jmtm bu cMci, tjm sif Oa nie bnydu. 
B^ drudzp 9g^dM, jak naoncsas Źydsi, 
Atś my nie wie dbamy, jak0 eie im widgi. 
Dóhtgy a baeftnl będ^ dawkowali. 

Podobną pnestrogfę tnajdujemy takie i) w prologu do 0$kr$pidu 
wiedf&gkiego t r. 1472: 

Das walU wir tun in eeiner ere, 

Das lich tein gedaehtniM mera 

In alion gułen kerzen, 
15 Die da wallen orloiit werden ron imanen. 

Dnó u>er unser danembe epait, 

E« sai KaoM, Hainrieh oder Ott, 

HaiiMl oder £ekehart, 

Oder Nitache mit dem ^oaaan bart; 
80 Anek wirt unn iemant hindarn daran, 

El aa i rraa odef man: 

Enatet jm dafontar ickt, 

Dae welle mr aehten yar ror nieht. 

Znacznie lepiej, niż poprzednie cykliczne przedstawienie, za- 
chowała nam się dwudniówka sławkowska p. t. PasHo Domini No- 
firi Jesu Christi *). Nazywamy ją sławkowską z przyczyny allu- 
syi lokalnych i zwracamy uwagę, że Sławków był miasteczkiem, 
naleźącem do dóbr biskupstwa krakowskiego, i dziś jeszcze prze- 
chowuje dobrą tradycyc sztuk na Ifeże Narodzenie •). W misteryum 
tern znachodzimy cudowną scenę zdjęcia z krzyża i naśladowanie 
l'<mentu 8wifk)krzy$kiego z XV w., którego dosłowne frazesy da- 
^^ się jeszcze w tym tekście odszukać. Okoliczność ta wskazy- 
wałaby także, że Sawków był jakiemś wcale ważnem siedliskiem 
średniowiecznej sztuki teatralnej. Poza tern dwudniówka sławko- 
wska jest raczej doraźnym szkicem widowiska ludowego, przez 
nieznanego artystę na podstawie starszych tekstów ułożonego, a nie 
tekstem do ogłoszenia przeznaczonym. Wynika to jasno z końco- 
wych aktów, z których siódmy zawiera nic innego, jak prolog dru^ 
giego przedstawienia, automatycznie przyczepiony do pierwszego- 



>) Hoftnann, Fandgmben II. 298. 

*) Rkp. Jag. 3596 atr. 40^-65. 

*) CiBaewaki w Zbiorae wiad. do antrop. X. 3. atr. 816—219. 



88 ST. WIKDAKIBWICZ 

Akty drugiego widowiska zaznaczono jako 7, 8, 9 poprzedniego 
a stanowią, jak zobaczymy, prolog i dwa akta następnego. 

W części pierwszej tego przedstawienia znachodzimy także 
dotkliwe braki, mianowicie niedostaje nam prologu, a nadto po- 
czątku I aktu. Gdy się rękopis zaczyna, widzimy zebranie star- 
szych żydowskich w sprawie niebezpiecznego agitatora ludowego 
Chrystusa, jak to mieliśmy już w historyi pasyjnej i w cyklu po- 
przednim. Na tem posiedzeniu zapada uchwała, żeby wezwać na 
naradę przedstawicieli ludu; ci zaś orzekają, iż trzeba pójść do 
starosty z prośbą o ujęcie Chrystusa, resztę zaś pozostawić do za- 
łatwienia senatorom. Jest to więc zupełna kopia polskiego sejmiko- 
wania między senatem a izbą poselską. Gdy lud odszedł, pojawia 
się Judasz i za 30 srebrnych groszy ofiaruje swą pomoc. W na- 
stępnych znów dwu aktach widzimy ujęcie Chrystusa pod Górą 
Oliwną i stawienie Go przed Annaszem i Kajfaszem. Obu tych 
aktów niedostaje nam w rękopisie i tylko jeden z nich możemy 
uzup^nić ze spisu osób, a drugi według treści aktu IV, którego 
początku jeszcze nam brak. Gdy się tekst tej sztuki ponownie za- 
czyna, trzej żołnierze wyśmiewają się z wszechmocy Chrystusa, 
a następnie prowadzą Go do Heroda: 

MILES 1""*. 

Ksiąieta nasso wssjftkie, królu najjaśniojszy, 
Poeło^ swe oddają i wiecsór daiMejsaj 
Sscaęśliwj powiedają... 

Herod dziękuje za pozdrowienia i łaskę książąt przez uznanie jego 
jurysdykcyi, następnie mówi: 

ad Jesum 

A ij na to co mówiis? jako cię udają 

Ze6 jest Bogiom i królom, bIjsejse, powiedają. 

Gdsie jost Twoje królestwo, niechaj wiem od Ciebie 
I dlacsego, jako Bóg, Ty nie siedsisE w niebie? 

Przemowa Heroda jest bardzo energiczna. „Jesus tacet^. Poczem 
Herod każe go przyodziać w suknię królewską, a żołnierz, wyko- 
ny wający rozkaz, tak się odzywa do Chrystusa: 

MILKH 

Ubierajśe lie królo, w tę królewską isatę. 
Za którąbjA a kapca musiał dać aaplatę. 



TBATR LUDUWr W UAWNRJ KOUICB 89 

Matialby^ był postradać diiMiccia t/si^y, 

Odybyi ji| był uprawowi^, a jeśli nie więcej. 

Pódśźa teras jako król do króla drogiego, 

Moie jeeseie eokolwiek da-ó a ikarbo swojego* 

Źolniene prowadzą Chrystusa do starszych i z nimi wreszcie udają 
się na ratusz. 

W akcie V Piłat, zaniepokojony ruchem |K>spólstwa żydow- 
skiego, pyta się Noacha o stan rzeczy, a gdy się dowiedział o uję- 
ciu CSirystusa, powiada, że z tą sprawą, jako niepodpadającą pod 
jego jnrysdykcyę, nie chce mieć do czynienia. Wtem żydzi z Chry- 
stusem nadchodzą i Kajfasz go oskarża. Piłat indaguje Oskarżonego 
a przekonawszy się, że jest niewinny, zamierza Go puścić i tylko 
biczować rozkazuje. Biczowanie to odbywa się na scenie; poczem 
żołnierze stawiają Obwinionego powtórnie przed Piłatem, a ten wzru- 
szony widowiskiem, pokazuje 60 ludowi: 

oto macie cslowieka tak srodse sbitego. 

Od tak haniebnych raseów ledwie co iywego. 

Niechajie wolen b^sie, ja go wolno passcsc, 

inssego na to miejsce na śmieró wam wypiisscsc. 

Mam atocayńeę Barabę dawno joi w więsieniu, 

Ten niech dosyó ucayni wasaemn plemienia. 

Ale żydzi nie zgadzają się na propozycyę starosty i żądają 
wyposzczenia Barabasza, a na zapytanie Piłata, co zrobić z Obwi- 
nionym, wołają: 

Ukrsyiaj go, nkrsyiuj. bo jest godsien tego, 
Bo ten międsy iydami wiele srobił słego. 

Piłat się jeszcze waha. wreszcie „tu miednicę przynoszą, a Piłat się 
umyje* i wydaje dekret, przytoczony tu w całej osnowie, który 
zresztą znamy z drobnych dewocyi wielkanocnych. „Hic milites 
Jesum accipient et coronabunt eum*, znów naturalnie na scenie, 
jak objadnia didaskalia. 

Actus VI, zakończający pierwszy dzień przedstawienia, wyo- 
braża pochód na GkSrę Kalwaryjską. Żołnierze prowadzą Chrystusa, 
dźwigającego krzyż i znęcają się nad Nim po drodze. Za Chrystu- 
sem idzie, jak ze spisu osób wynika, Weronika i zapewne milcząco 
posługę swą wykonywa. Z żołnierzy jeden tylko uczuwa pewną 
btość dla Skazanego i spostrzegłszy Szymona Cyrenejczyka, wzywa 
e^^ hy pomógł Chrystusowi w niesieniu krzyża. Jest to wcale 



90 ST. WIKDAKIIWICS 

Żywa scenka rodzajowa, która zarazem dla topografioznego ozna- 
czenia niniejszego cykin ma zasadnicze znaczenie: 

MiLfiS 
Postój braci*, ik^ idsieti? 

CIRBNBUS 

Ze wii Cserniclkowa. 
Niśsę ksdtora na targ do miaita Sławkowa. 
Mam tek i tro^be ryb«k, jak to na sobota. 

MIŁBS 

PotóAfte to wssystko, snajd^ wnet robota. 

CIRSNKITS 

Kiedy mi to kto porwie, eóś ja będę csynil? 
Boó ja aa to po chleb saedl, abym iie p<lśywil. 

MILKS 

Nie porwie, pódi co prędsy, pomói krayta tego 
Dźwif^ać a nie frasuj »ie o kosnba twego. 

Cyrenejczyk idzie i pomaga (lirysittsowi; poesem cały orszak prze- 
chodzi przez scenę i widocznie znika. Na zakończenie przedstawie- 
nia w pierwszym dniu dano jeszcze śpiew pięcia Aniołów, którzy 
długo lamentują nad rodzajem śmierci Chrystusa i wzywają ludsi, 
żeby rozmyślali nad tą męką i przez to sobie na żywot wieczny 
zasługiwali. Zakończenie to pochodzi, jak wiemy, z dewocyi wiel- 
kotygodniowych. Nasi autorowie misteryów używają tego sposobu 
często dla ułatwienia sobie przedstawienia trudniejszych partyi hi- 
Btoryi pasyjnej. 

Przedstawienie dnia drugiego, albo ostatecznie drugie przód* 
stawienie po przerwie kilkugodzinnej, zaczyna się nowym prologiem: 

8mutn^ bardao nowinę powiedaieć wam mamy. 
Tylko sie aspokojcie o to was prosiemy. 
ailentiam — woła uki^r, 
9yn Bo^ Wsaeehmociiego na ftmieri daiaiig adany, 
Dla sneobów waaego świata jeet nkiaytowany. 
Foiiyjcie Nań na krayta. 

Po prologu „Tu zaśpiewają wiersz ,,Rozmyślajmyt'' — pooaem 
w powolnem tempie przystępujemy do innego i doayó długiego wi- 
dowiska. 



TKATK I^UDOWt W DAWNSJ l>OŁ8CR 91 

Widowiflko to sUada dię s dwu aktów, zacnaezoiiycfa fałszy- 
^ w t^opisie jako akt 8 i 9 popfnedniej sztoki. W skoie I 
^eałe sfęcmie nloŁonym. widzimy Maryę Pannę lamenttijącą pod 
•'•ytem. Św. Jan Ją poi^ietóa. 

BURTA PANNA 

OifŁ mówigft, mlij Janie, ole mam śie fraiowaćr 
^ie ttam plakat, tMira^kać. sl« ttaoi latoeftl^wać? 
KM kiedj na 6wia«i« raial frataaak taki 
I tak dętki, który ból praMhodsi wiaelaki? 
Mając 9yna jednego a Bjoa takiego, 
Międay ajnini ludskiinf najurodxiw9zeyo, 
Wiedaac Go Byn«in Boiym, wldsac mękę Jego — 
Hi* wiMDf fo dalej csjaió dla bolti wielkiego, 
Poiśniwesy nań na hmgiu i poranionego 
A aie mogae ratanka daó joma ładnego — 
Widse głowę, korona cierniową sranieną, 
Kęce, nogi przebite, a twars sesspeoona 
**^proinyini plwocinami — a ja (Shoóbym chciała 
OU-MSÓ tOf lee» nie mogt dofiiać jego ciaia. 
ZUf^^M boleee okmtiia trapi lerce moje, 
\Vidsi)G w takiej cięłkoici pooieczonie swoje. 

Jak widzimy, jest to wyraina przeróbka Lamentu świetokrzyskiegOj 
którego eclia jeszcze poniżej się odezwą. Po Matce Boiej także inne 
Marye wyrażają swój żal, a Marya Magdalena ujmaje się krzyża 
i najbardziej zawodzi. Następnie słychać jeszcze raz głos Matki 
Boskiej i powtórną parafrazę „Skargi" świętokrzyskiej: 

A<!h 1 mój Ajnu najmilsay ! wdiiec^ne ocay Twoje 
Kruia eie eiriefa galałg, pocieeienie moje 
Zalały się krwią ftwiętą. ja doeitfc nie mogt; 
Otrze/ jej i w żadnej ci rac esy nie wspomogę. 
Insse matki s dsiatek swycb pocieeseoie mają, 
li wtenczas, gdy Kie czego od nich napierają. 
Dadzą im Wiec, co niają, a ja biednej wody 
Nie mogia fobie poda/ ezatn twej przygody. 
Nie mogłam ci poełołye w ostatoiej potrzebie. 
Nie mogłam cię ochłodzić i napoić ciebie. 
Piłeś gorzką iółe z octem, ty w pragnienia twoim 
A ja ledwie zoitała żywa w ialn moim. 
1 Wolałabym stokroć amrzeć, niż być żywa, 
idtm tege doeaeki^a kiedy iałoAliwa. 



92 8T. WINDAKIEWICZ 

Wśród tych żalów, w istocie na serdeczną i prawdziwą nutę na- 
strojonych, odzywa się wreszcie głos rozsądku, t. j. Jan św. i po- 
wiada, że należy pomyśleć o pogrzebie. Wszystkie więc niewiasty 
radzą nad tern, aż Marya Jacobi czyni przypuszczenie, że zapewne 
sam Bóg przez kogoś o tern zaradzi, o co też Matka Boska poleca 
Boga prosić. Na tern się akt niniejszy kończy, a aktorowie śpiewać 
mają „Stalą Matka boleściwa^. jak powiedziano w objaśnieniu. 

Akt II wyobraża zdjęcie z krzyża i złożenie Chrystusa do 
grobu, znane nam już z osobnego misteryum. Józef z Arymatei 
i Nikodem postanawiają pochować ciało swego Mistrza i późnym 
wieczorem udają się do starosty z prośbą o pozwolenie. Piłat po- 
zwala, ale posyła naprzód żołnierza Łiongina, żeby się przekonał, 
czy Chrystus rzeczywiście umarł. Jest to klasyczne miejsce do prze- 
konania się, że na scenie średniowiecznej były odrazu poustawiane 
obok siebie wszystkie przystawki dekoracyjne danej sztuki. Żale- 
dwo Longinus wyszedł, już jest pod krzyżem — tymczasem Józef 
z Nikodemem siedzą cicho na ratuszu i razem z Piłatem czekają 
na odpowiedź. Widzimy więc Longinusa na Kalwaryi. śmiejącego 
się z bóstwa i niemocy Chrystusa i dla figlów przebijającego Jego 
bok. Ale o dziwo ! Longinus nlepy dotąd na jedno oko, pociera je 
sobie krwią wyciekła i doznaje cudu. że praeziera. Wzruszony, po- 
rzuca dotychczasowe zajęcie i ucieka z pod krzyża, żeby odtąd 
wieść życie pustelnicze. Gdy odszedł, odzywa się Piłat w pałacu, 
zupełnie jakby go widział, i posyła innego posłańca na Górę Kai- 
waryjską. Gdy ten biegnie, akcya cała za nim się przenosi. Chło- 
piec spotyka pod krzyżem jakiegoś żyda i pyta go o Longinusa. 
Zyd opowiada, co się stało, ale chłopiec mu wierzyć nie chce i do- 
piero gdy się żyd zaklął, biegnie z powrotem do Piłata. Podczas 
tego zaczyna znów Piłat rozmowę ze swymi gośćmi i niecierpliwi 
się na posłańca, że go dotąd nie widać; chłopiec wbiega, wtedy 
wreszcie Piłat pozwala na zdjęcie z krzyża. Tu się kończy rola 
Piłata; razem z Józefem i Nikodemem udajemy się teraz naprawdę 
na Kalwaryę i przytomni będziemy prześlicznej scenie zdjęcia 
z krzyża. Nikodem z Józefem naradzają się naprzód, żeby zabrać 
potrzebne przybory do tego aktu. Scena ta odbywa się w pewnej 
odległości od Kalwaryi, gdzie w danej chwili znajdują się tylko 
trzy Marye z św. Janem, tkwiące tam nieruchomo począwszy od 
końca poprzedniego aktu. Niewiasty te wstępują obecnie po raz 
wtóry do akcyi i widząc z daleka dwu naradzających się ludzi. 



TBATR LUDOWY W DAWNRJ POLHCB 93 

boją się, żeby to nie byli źli Żydzi. Ale Jan św. przyjrzawszy się 
bliżej nieznajomym, uspokaja ich; poczem jui Józef z Nikodemem 
nadchodzą i „klęknąwszy u krzyża^, jak powiedziano w objańnie- 
niu, modlą się pobożnie, a potem witają zgromadzonych i oznaj- 
miają im. z czem przyszli. Zaczyna się więc owa scena zdjęcia 
z krzyża. „Tu drabiny przystawią'^, jak zaleca didaskalia, a Józef 
z ręką na szczeblu jednej drabiny daje dyspozycye Nikodemowi: 

JÓZEF 

Juici ja po tej wnide, wprsód do(^ odbiję, 

A poitawiwBEy wyśej, s reki gołdń wjbijo. 
Podwiazawfts/ ręcinikiem pod pachy to oialo, 

Spo^ciemj go legacbno. Ale slachaj mało: 
Wnidź tj jeno. pnjwiąi go wpoty ka krajżowi, 

Niech lie nie wyciągają ręce ka dołowi, 
Kiedy nogi odejmę, boby lie eiągnęto 

Ciało na dół, a rękom cieikoby saA było. 

MKODYM przytriązatrszy 
Nu. jużeroci przywiązał. C-oi zaft czynić bę'iey 

JÓZKF 

ł'oczekaj trochę, aż pierwej góidź z nóg jego dobęde, 
Po tym wyiej poitąpiiz a z ręka góidź wyjmiesz 

A wyjąwszy, potym go pod pachy podejmieiz. 
A ja ręcznik wezne (s) i tak zpościemy. 

Takie jeno aczynimy, pięknie go zdejmiemy. 

JAK 

Potrzymam ja drabiny, śeby nie kietznęła, 
Zęby flie skoro stąpisz, z tobą nie amknęła. 

Ta następuje niema scena właściwego zdjęcia. „Tn będą dobywać 
gojdzi^, jak czytamy w objaśnieniu, ,, potym będzie mówić 

PANNA MARY A 

Pomalaika, proszę was goćdaie wybijajcie 
I ran ma joi dalej nie rozprzestrzeniajcie. 

Jak widzimy, scena powyższa jest żywo traktowana i odznacza się 
doskonalem podchwyceniem codziennej rozmowy ludzkiej podczas 
Iwrdzo ruchliwego momentu życia. Scena ta trwa jednak dosyć 
l^rótko, poczem widzimy już ciało Chrystusowe na ziemi i znów 



94 ST. WINDAKiRWK!;^ 

pr^ytODiiu jeateimy bard^ wa^ruaującmiu momentowi, gdy Matfc* 
Bo9k«t bierze 0bry3tu^ na ręce i obźałowuje Gk>, a Magdalena w- 
łuje nogi Mistrza, za nią Jan i inne Marye. Lamenty te prserywa 
Józef z Arymatei i z Nikodemem zabierają si^ do pomazania ciała 
maściami, owinięcia w prześcieradła i pochowania. Wtedy Matka 
Boaka zali się w prawdziwie ludowy gposób: 

Już mi cie toras wsipli, o mój synu drogi, 

Joi mi ci o taras wsieli, jui kochanio moje, 
Jał mi wsieli, sjna mój, święte ciato twoje, 

8jna mój jedfrnjl Jednegomei miała. 
Joiem go daiiiifij marnie dosyć ') postradata. 

Wśród tych słów i ikau, obecni namaszczają ciato Chrystusa na 
scenie — ^^^ ?^ będą mazać ^, jak powiedziano — następnie ob- 
wijają je i chowają. Jan przyspiesza rozejście się żałobnego orszaku, 
wszystkie niewiasty żegnają pogrzebanego i odchodzą; ostatnia zaś 
mówi 

PANKA MARTA 

Niech go aby prseie^am jesscze, syna mego, 

1 niechaj go poptacse, padssy na grób jego — 
O syna mój najmilisy, jui się z Tobą iegnam, 

Jai pocŁtchy bei eiebie niech na kwiecie nie mam. 
Jni sie s Totw rosetajc, jai prawie temdiona 
Od be4«6«i nieattiemyeh i erogich swątiona. 

W scenach powyższych powinniśmy (^)bie wyobrazili dobrą grę i mi- 
mikę, a przyznamy, że pewien artystyczny efekt czynić musiały. 
Akt kończy się śpiewem „czasów nieszpornych", z czego widach 
że tę drugą część pod wieczór przedstawiano; poczem już Epilogus 
wygłasza objaśnienie znaczenia Męki Pańskiej dla ludzkości i wzywa 
zi^Mramych do wdzicczBoiici za ogromną łaakę Boią. „SkoAeiała ńę 
zbawienia saansgo dziś sprawa^, powiedziano na rocejśoui się oa&h 
z kościoła. Cykl |K)wyższy został widocznie z dwu znanych nam 
jednodniówek, pasyjnej i pogrzebowej, skombinowany i przedstawia 
stosunkowo doskonały wzór prawdziwie przedmiotowego i szeroko 
epicznego polskiego misteryum pasyjnego. 

Trzeoi ze znanych nam cyklów posiada znów odinieaiud wta^ 
ściwości. Jest to jedyny cykl })ołski. zbudowany paraUelicfluic;, jak 



') W rkp. w/k |>nuisUwi«ajr „marnie daisiaj d^iy^e*". 



TBATR LUDOWY W DAWNSJ POL0CB 96 

wMd muitaryów niemiackich Fasifa heiddbei*»ka. PosiadA on nawet 
j^daą ^prefiguraeyc^ ze Starego Testamento, podobnie jak tamta >); 
iime uś parallele i dewoeye stanowią zajmujący objaw mnemoteeh* 
aiki Indowaj, t. j. akondanaowania miateryów różnego poehodzenia 
okoto głównego tematu teatru ludowego. Obok tego w cyklu trze* 
eim znajdujemy jedyne nam znane w zabytku polskim usceniso- 
wanie „Wieczerzy Pańskiej^ i trzy sceny katowskie, t. j. biczowa- 
nia, ucięcia rąk i powieszenia, które zdradzają osobliwy gust autora 
w lubowaniu się w okropnościach. Cykl ten nosi tytuł Dialogus pro 
feria gumki antę Parasceuęn i zawiera dziesięć aktów, rozdzielonych 
na dwa przedstawienia '). W prologu tegoż podano treść widowiska, 
pnyczem autor zwrócił uwagę, że Judasza chce ze szczególną pla- 
styeanośeią wystawić, i usnął za potrzebne usprawiedliwić się z ro- 
dzaju swej kompozyeyi. Widocznie więc, że to była premiera, a raczej 
innowacya sceniczna, którą należało wytłomaczyć pobożnym słucha- 
czom, przyzwyczajonym do tradycyjnych przedstawień. Wreszcie 
czytamy wezwanie do widzów: 

A gdy^ prodolwwae b^dom tragedją. 
Nie teskliwą darować raei aadientią. 
Będiie to na cie^ó Boga w Trójcy jedynema 
A tobie na pożytek sluchaciowi mema. 

Actus I-us zaczyna się istotnie według zapowiedzi dosyć trafną 
alegoryą, z którą się zresztą spotkamy jeszcze w sztukach na Boże 
(^ato, Izaak dziękuje Bogu, że go takiem szczęściem i tylu bogac- 
twami obdarzył i czując zbliżającą się śmierć, nakazuje Ezawowi 
pójiić na polowanie i przynieść trockę dziczyzny, poccem go ii«dne 
Uggga^awil. ,,Hie abit Esan, laaac aotem obombfabitor et itttroibunt 
Jaeob cum Rabeoa^. Jeat to wcale ważne objaśnienie aoeniecae, bo 
przekonywamy aię, że w seenie tej leżał Izaak na łóikn w jakimś 
osobnym namiocie, poczem zapuszczono caałbnę, żeby Bebeka a Ja* 
kóbem mogła ai^ namówić o podejście ojc*. Proeedem tego używano 
■mMmie także w tnnyek misteryaab, ale nie mamy go nigdzie tak 
wyraźnie caleeanego. Po tej więe ecenie, Rebeka doradsa po cieku 
mł^dazemo aynowi, żeby przyprowadził dwa kożlątka i nbiegł braża. 
Jak(% yię bi>i, aie matka każe mu śpieszyć. „Hii» tbit et ferret 



') MUckMisk, Heidetbeffer Paeeionstp. le. 86—05. 
') Bkę. iuą. a§2« k. Ifi7-19i. 



96 ST. WINDAKUBWICZ 

haedos^, jak dodano, a Rebeka poleca mu ubrać się w suknie brata 
i skórkami koźlemi obwinąć sobie ręce. ^Hic ligabit manus diu et 
cum non poterit dicet^, żeby mu matka zawiązała. To objaśnienie 
^ligabit diu^ jest charakterystyczne ze względu na wyrabiającą się 
mimikę sceniczną w Polsce. Wreszcie matka wręcza mu potrawy 
i mówi: 

REBBCA 

Nu, neftci i potrawy i chleba do tego, 
Pódźie a obadć ojca, by s obłowa twego 
Jadł, i weźmij ftklenice dla posiłku wina, 
Wnet sa pierworodnego będaie cie miał syna. 

Jakób wchodzi do namiotu ojca, Izaak go poniekąd poznaje, ale on 
się zapiera; wtedy dla przekonania się o prawdzie mówi: 

JZAAK 

Podajże mi potrawy swoje, synu miły. 
Zęby sie słabość moja nimi posiliła 
A potym, żebyć dusza ma błogosławiła. 
Hic comedet. 

JAKÓB 
Pij to i wino, ojcae! 



Daj synu mój miły. 
Hic hibeł. 

Poczem udziela mu błogosławieństwa. Nadchodzi Ezaw; ojciec bie- 
rze go za natręta, a dowiedziawszy się o istotnym stanie rzeczy 
odpowiada, że na to już nic poradzić nie może. Ezaw narzeka na 
brata, zwąc go frantem, oszustem, który go już dwakroć oszukał, 
a pierwszy raz z tą soczewicą. 

Actiis II-us przedstawia „Caenam Domini^. Jezus zagaja po- 
siedzenie, mówiąc, że chciał z uczniami spożyć Ostatnią Wieczerzę 
i że jeden z nich Go zdradzi. Odzywa się Piotr, pytając, czy nie 
o nim mowa, ale Jezus mu na to odpowiada, zupełnie jak nauczy- 
ciel do ucznia w szkole: „Piętrze siedź a nie mów nio^. Poozem 
„sex discipuli dicent^, czy nie który z nich? „Jesus autem distii- 
buet panem^ i ustanawia Przenajświętszy Sakrament, polecając apo- 
stołom, ażeby tę czynność naśladowali. Wreszcie rozkazuje Piotrowi 



TRATK LUDOWY W DAWNSJ POL8CR 97 

ttaiąśd do umycia nóg; ten się wzbrania, w końcu przystaje. Wszy- 
to to odbywa się według opisów ewangielicznych. „Hic Jesus 
lotifi pedibus discipulorum , accipiet parainenta^, nie f)owiedziano 
jikie. zapewne ornat i stulę, jak w Historii o ZmarUrychwsłaniu 
Mikotaja z Wilkowiecka; następnie poże^i^nawszy uczniów i |K>dzię- 
^owawszy im za dotychczasowe trudy ^ibit cum tribus discipulis, 
cai obyiabit Maria. quam amplezus dicet^. Jest to wcale tkliwa 
scenka [X)żegnania. którą znamy już z dewocyi wielkoty/^odnio- 
wych: 

jKzi:s 

Moja kochana Matko. ju^. c»a> do wydania 
Przychodzi; Ciebie ie^nnni. za Twoje >t?irania 
Usiekaje. ie^ Mie aawAse w acsciwoHci miała, 
Prsea tnydzieści i trsy lat mile wychowała. 
Nie fraaaj tie i nie placs, bowiem w krótkim czanie 
ObaezysB w tymie ciele Mnie żywego zasip. 

MAKYA 

Synaczku mój kochany, jedyne po<iechy, 
Jat moje weepót z Tobą aetaną uciechy, 
Kiedy mnie jai odchodziBS. Cói bp(l<^ czyniła? 
Cdi ja strapiona pocznę? co bede robiła? 
Nie chodzie synn mity^ lynn Jezn. miłe dziecię; 
Odmień to w in»y tpoBÓb swoje przedsięwzięcie. 

JBZIJH 

Nie moie inaczej być; wola Ojca Mejjpo 
Jest. bym za naród ludzki ucierpiał co złf^go 
I aiebym ich Swoją odkupił krwią drogą. 

MAKYA 

Przynajmniej niechże idzie weRpół Matka b Tobą. 

JBZUS 
Nie może być, o Matko, ja sam już odchodzę. 

Matka Boska niebawem Go puszcza, prosząc, żeby już wielkie Swe 
dzieło spełnił. 

Actas III przedstawia naradę kaplan()vv i rabinów nad uję- 
ciem Chrystusa, od której, jak wiemy, inne nasze misterya pasyjne 
zazwyczaj się zaczynają. Annas i Kajfasz przedstawiają Chrystusa 
jako agitatora ludowego, rabini zaś jako burzyciela religii. Od ra- 

Rotprawj Wydz. flłoIoB. T. ZZZYI. 7 



\)6 



ST. WIND AKIE WiCZ 



binów też wychodzi propozycya ujęcia Go. a w dalszej naradzie wyła- 
nia się wniosek, że najlepiej by było przeprow^adzić całą rzecz przy po- 
mocy kogoś, coby wiedział dokładnie o miejscu pobytu Chrystusa. 
Wchodzi Judasz, przedstawiony tu z humorem jako zły służący, 
widocznie pod wpływrni znanego typu z intermedyów: 

«)ain jest apostoł Judasz, ze dwunastu owych 
Niezboiników albo tet uczniów Jezusowych, 
Który mnie swym knglarstwem przywabił do siebie. 
Obiecując zapłatę kiedyś tedyś w niebie. 
A mnio co tam do nieba! czekajże ty nieba, 
A teraz klep z nim nędzę, nie jadaj i chleba. 
Tylkośniy w Galilejskiej Kanie mieli gody, 
Kaz pić i jość a ternz na każdy dzień głody. 

Kapłani z satysfakcyą słuchają tych wynurzeń — „Ej, braciszku, 
w naszej sieś Cs) znać urodził szkole" powiadają — i propozycyę 
jego z chęcią przyjmują. Judasz prosi o rotę żołnierzy i wychodzi; 
tymczasem Annas posyła chłopca po wojsko, a gdy nadeszło, po- 
wierza nad niem komendę Judaszowi. „Niech sie wam we wszem 
szczęści, idźcież za tym panem" — powiada do Judasza, a ten ko- 
mendę obejmuje i objaśnia żołnierzy, jak się podczas zasadzki za- 
chowywać mają: 

A wy też prędko za mną, nie mieszkając wiele, 
Obłapię mistrza mego, całując go milo. 
Pomnijcież, kiedy na was palcem kiwnę w tyle, 
To go wtenczas w łańcuchy, w powrozy skrępujcie. 

„Hic abibit Judas cum militibus^ a Annas zaprasza zgromadzonych 
do swego mieszkania, żeby przeczekali czas aż do ujęcia Chrystusa. 
Actus IV tego cyklu jest ciekawą sztuczką moralizującą, ana- 
logiczną do Ludus septem Sapientium Ausoniusza ^). „Diogenes exi- 
bit cum dolio et cineribus" i wygadując na świat jako ułudę zmy- 
słów, włazi w beczkę. Niebawem „Democritus exibit ridens, scri- 
bet in dolio et abibit ridens et proiciens sub pedes pecuniam cum 
crumena. dicet^, że świat i pieniądz są głupstwem a jedyną myślą, 
która rozsądnego człowieka zajmować może, jest pamięć o śmierci, 
bmiejąc się „chachacha^, przy napomykaniu ze wzgardą o świecie, 
usiędzie „sedebit^. jak powiedziano. Po Demokrycie „Heraclitus 

*) Klein, Gench. d. Dramas 111. str. 044-646. 



TKATR liUDOWY W DAWNBJ POL8CK 99 

&ens exibit^ i wyrzeka na świat i na tych, co i)owiedzieli, że świat 
m mia) początku i końca mieć nie będzie, czyli, że najlepiej jest 
używać życia. Heraklit też „sedebit ad adyentum Alcibiadis*' i tak 
czekamy, co będzie. Wreszcie wchodzi ów ^Alcibiades dux cum 
magna pompa" i przechwala nic swoj»*m znaczeniem i bogactwem. 
Filozofowie śmieją się z młodzika i odchodzą „hic abibunt omnes 
philosophi*^, H Alcybiades dalej się jeszcze rozzuchwala i w zaro- 
zumiaJości swej wypjwiada zdanie, że jest niezwalczonym księciem 
i że go o zgub^ bogactw nikt nie przyprawi. Wtedy wreszcie uka- 
zuje si^' Sokrates „Socrates exien8 ad haec verł)a" i podaje mu 
kartę geograficzną . „hic ostendat ipsi tabulam *^eograticam et ins- 
picienti dicat", że na tej karcie nie znać Aten, a nawet całej At- 
tyki, a cóż dopiero Alcybiadesa. Na t<*n argument Alcybiades skro- 
mnieje i pyta się filozofa, co robić. Sokrates poleca mu zrzucić 
wspaniałe ubranie, butaw<,' oddać służącemu i zajmować się filozofią. 
„Hic Alcibiades deposita veste. faniulo det illam" i idzie za Sokra- 
tem. a ehór śpiewa: 

Widzicie in«|dr(>Ać. co w ludsitich spraw aj o. 
ŻfO xa nic mają to. cu ^wiat cukruje. 
Jakaż to mądrość? Śmierć mieć na pamięci. 
Nii loh ukręci. 

Na tem się kończy przedstawienie wielkoczwartkowe, poczem Epi- 
logus wyjaśnia powody przerwania widowiska: 

Tiiśm7 jai koniec mowom nassym amyftlili 
Dać i cale u siebie tak pos*tan«^wiIi, 
Abyśmy cię. slachaczn. naszemi mowami 
I tei o Męce Pańskiej gorzkimi słowami 
Już dłaiej z tego miejsca nie wenerowali 
I nasza tragedyą nie zatrzjmowali. 

W dalszym ciągu Epilogus mówi. że żaden czas nie wystarcaa na 
dokładne przemyślenie Męki Chrystusa, poczem zaprasza obecnych 
na jutrzejsze przedstawienie: 

Przetoi dziś pokazaws/.y jego zaprzedanie 

<'d Judasza i na śmierć sromotną wydanie. 

Dragą część Pańskiej teraz zacho wojem Męki 

Na dzień jutrzejszy, którn od ijdowskiej ręki 

Ula nas poniósł Zbawiciel. Zaczyni upraszamy, 

Niech w tym Łask Waszjch wszystkich poboiność aznamy. 

Byście na dzień ja trzej nzy raczyli sie stawić, 

A my was nie zechcemy koniedyją bawić. 

7* 



100 ST. WINDAEIBWICZ 

A teraK Wam dsicki^em za to sgromadsenie, 
Niech wam będzie Jesaea męka za zbawienie. 

Druga połowa tego cyklu nosi osobny i to polski tytuł: Ża- 
łosna tragedya de Passione Ckristi na Piątek Wielki i zawiera 
naprzód prolog, w którym króciutko podano treść i o posłuch i za- 
przestanie szemrania proszono. W akcie I z napisem ,,Impius Bex^, 
mamy historyę św. Jana Damascena. znaną nam także z teatru 
bazyliańskiego w Włodzimierzu^). Cesarz Leon Izauryk, zupinie 
w tej sztuce niewymieniony, postanawia zabawić się wesoło i każe 
sobie wielki bankiet ze śpiewami wyprawić. Muzyka przybywa i gra 
mu jakąś pieśń smutną. Na to król: 

Inisej mi pieśni chłopcj zaśpiewajcie. 

a marszałek poleca krzyczeć ,,wiwat^ na jego cześć. Wtedy nad- 
chodzi Św. Jan Damascen, także w tej sztuce po imieniu niewy- 
mieniony, i jako przedstawiciel całego duchowieństwa upomina go, 
żeby tego życia zaprzestał. Król zgniewany każe kata zawołać i bez 
wielkich ceremonii poleca go ściąć. Następuje jedyna w swoim ro- 
dzaju scena, ucięcia rąk Świętemu w oczach publiczności: 

KAT 

Kleknijie na kolana, jnż tie nie uproeiez. 
Chyba cie Bóg obroni, którego ty prosisz. 

PKOROK 

Jezus. 

KAT 

Dopiero miecz wyjmuje a ty mówisz, ze Już. 

ANOBLUS 
Postój mistrza troszeczkę, proroka Bożego 
Nie ścinaj, a pohamaj miecza twego. 

KAT 

Masze ja rozkazanie czynić pana mego 
I czynić, co mi każe, by co najgorszego. 

MAKSZAł.RK 

A ty choć ręce utnij, jako król rozkazał, 
Byś swoje okrucieństwo tu nad nim pokazał. 

*) Sztuka Tym. Szczurowskiego z r. 1771. Wizer. i roztrz. naok. XVIII. 114—125. 



TRATR LUDOWY W 1>AWNKJ POLSCK 101 



KAT 

Polói rjehlo proroka ręce na Ijm kloca. 
Jak ci ich poacinam, idśźe mi preea % oesu. 
{Tu widoezme tuułępuje ucieds), 

rK<>R(»K 

Och, och, przebóg, dla Boga, tyranie okruinj 
Sprawiłeś mie iebrakiem, kaliką wierutnjin. 
O Boie, pomst j wołam... 

^Pomsta"^ ta bardzo prędko się zjawia i Marszałka przebija. Wy-* 
ehodzi król i widząc ciało swego ulabieńca^ popada w sinnlek 
Wtedy dodatkowo jeszcze pokazuje się anioł i każe bić piomnom. 
„Fulmina eKibunt'^. jak |Hiwiedziano; król pada na kolana, poczam 
gf) śmierć ścina ze słowami: 

Jui godsina wjciekła, pudź Kuba do wójta. 
Lab chtop prosty, lubo król. oba Kie tam bójta. 

Mamy tu w jednym akcie tyle niateryalnych wzruszeń, że chyba 
w teatrze przedszekspirowskim możnuby znalesć cos podobnego. 

W akcie II tej sztuki wracamy już do tematu zasadniczego. 
Nosi on osobny tytuł „Maria. Joannes. Judas" i przedstawia wcale 
oryginalne uzupełnienie tradycyi ewan^ielicznej. Marya u siebie 
w Betanii, w dosyć długim monologu wyraża obawę, że Jezus do 
domu nie wraca, i prosi nieba i słońca, żeby Jej powiedziały, gdzie 
się Syn znajduje, bo wszędzie i w najniebezpieczniejsze miejscii, 
poszłaby Go szukać: 

Choćby i w pośrodku tain by} ijbaldeiiasów dj. 
Żydowskich książ%t i wszystkich KaryBeassów, 
Pójdę tam sama śmiele. wydrę Go im x reki. 

Monolog ten jest wcale wymowny, tylko dziwnie świecki. Nadcho- 
dzi Jadasz i zdumiewa się nad lamentami Matki Boskiej, mówiąc, 
ie właśnie od Syna jest posłany z wiadomością, gdzie się znajduje, 
i żeby Jej tn)chę pieniędzy wręczyć. Są to naturalnie srebrniki 
judaszowe. Matka Boska czuje do nich jakiś wstręt i przyjąć ich 
nie chce. Wtem zbliża się św. Jan z straszną nowiną: 

MARYA 

Ale jaź idziosa ka mnie, uciniu ukochany, 
Synowi najwiemiejizy i upodobany. 
Powiedize mi, gdzieś widział synaczka mojego? 
Co czyni? i co eie taro dzieje koło niego? 
(MUezenie zapetme). 



102 ST. WINDAKIRWICZ 

Nie odpowiedasz Janie? co to aa pnjczyna? 
Gdzieś widiiał, powiedz proszę, dxik mojego syna? 

(Jan widocznie plticze). 
Widzę, że I ty płaczesz, nic nie odpowiadanz. 
A mnie amutnej tak wiele boleści tym zadasz. 
Widy mi przecie co powiedz, chociaż żałosnego, 
Wszystko chętnie ucierpię dla tSynaczka Mego 

Po tern wezwaniu. Jan opowiada o zdradzie Judasza, ujęciu, sądzie 
i biczowaniu. Matka Boska wspomina z goryczą, jak Ją Judasz chciał 
podejść i z Janem św. wybiera się do Jeruzalem, żeby wsporoódz 
Chrystusa i jeśli można, uwolnić Go. 

Jesteśmy u początku aktu III i czytamy tytuł „Actus tertius, 
in quo tota Passio Christi explicatur* — tymczasem dokładnie tego 
w akcie niniejszym nie znajdujemy. Zaczyna się on krótką naradą 
Annasza z Kajfaszem, żeby Chrystusa przed sobotą osądzić, a Kaj- 
fasz mÓ¥ń: 

U muie ten dobry więzień już gospodą stoi, 
Co żywo, to tam z Niego żarty sobie stroi. 
Piędzią Go nie odstąpią, radzi Go pilnują, 
Musi być, że Go wielkim kuglarzem być cznją. 

Wchodzi Judasz i wyrzekając, rzuca kapłanom srebrniki pod nogi. 
Kapłani odebrać ich nie chcą i nagle scena narady się przerywa 
i widowisko zwraca się ku świeżo przybyłej postaci. Judasz w dłuż- 
szym monologu zastanawia się nad swoją sytuacyą, że <:!^o miano- 
wicie wszyscy odpychają i przeklinając dzień swych urodzin i swej 
zdrady, wiesza się. Następuje znana nam scena komiczna: 

JUDASZ 

Joż to próżno, przyjdzie mi na gałęzi wisieć, 
Że wszyscy o pogrzebie moim będą słyszeć. 
(Hic sUfi Daeman murtnurabit in aurem ei funem aubidet). 

DARMON 1 

Przybiegaj jeno prędko, braciszku Wągliku'). 
Obaczysz, jak sie Judasz obiesił na łyku, 
A weź karocę z sobą, bo go zawieziemy 
l>o książęcia naszego, w piekło go wtrąciemy. 



') Tego W})glika spotkamy jeeizoze w Hzture frantowskiej p. t. „Dziewostąb 
dworski*. 



TKATK LUDOWY W DAWNRJ l»0|.8rK 103 



Jak pięknie ^wiaady licsy oeuk Judan^ cnotliwy 
1 on wielki pmjjaciel i iilaga /ycxliwy ! 
Bardso ma pięknie wisieć! A i^zieże^ Rie te^o 
HBeniiesla bracie oczył. \9.ek pięknie jego 
Obieeił? Praysln^yiz sie ksi^iiecin naHzomu. 
Gdy przywiesieRi Jadanza przed oblicze je ma. 

DAKMON 1 

Wsiadaj prędko w karocę piekieł na. Judnbzu. 
Będzieez a uami za^.ywat piokielnejco wczaMi. 

DAKMON 2 

Massę mu przecie zagrać, bo on (godzien tego. 
By g^o po cichu nie wieść do kniiiięcia jego. 
(Tu yo jiOiriozH tło piekła >. 

Po tym epizodzie narada kai)]ańska zaczyna się na nowo. Trwa to 
WBzystko nadzwyczaj krótko. W stu wierszach zostaje Chrystus 
osądzony i ukrzyźowiiny. cała zaś rzecz odbywa Kię tak: Rabino- 
wie nie chcą wziąć napowrót porzuconych przez Judasza pieniędzy, 
a jeden tylko oświadcza . że je bierze* w chwilowe przechowanie. 
Następnie Kajfasz rozkazuje żołnierzom wieść Chrystusa do Piłata. 
Rłat zaś odsyła Go jako Nazarejczyka do Heroda. Na zapytanie 
Heroda. Jezus się nie odzywa i Herod z „niemym'' nie chce mó- 
wić. Stawiają więc pn raz wtóry Chrystusa przed Piłatem, który 
6o poleca w płaszcz i cierniową koronę ubrać, a następnie biczo- 
wać. Biczowanie to odbywa się na scenie i trwa stosunkowo do 
rozciągłości całego ukrzyżowania dłu^j^o. wśród humory stycznycli 
pocinków żołnierzy: 

MI1.RS eundo ad columnam 

A wiesz zdrajco, coft czynił, bieganie, zwodnika, 
Ty allaja, opryfiaku, wierutny złośniku. 

Po chwili Chrystusa zaczynają biczować, a jeden z żc^Jnierzy od- 
zywa się: 

£y, toiem sie zmordował. {>u<iźcie jenu drudzy, 
UobijfMc Hwemu pana... 

ALU duo Łictores 

Nie gadajmy nic bracia, tak Go cicho bijmy 
A jak pif te Ktrzaiikają. to w ontatkn kijmi. 



104 



ST. WINDAKIEWK^Z 



Poczem prowadzą Chrystusa do Piłata; Piłat mówi, że za Swe winy 
został jaź Chrystus dostatecznie ukarany; „cohors^. w obecności 
której widocznie cały ten akt się rozgrywa, woła: ukrzyżuj; Piłat 
chce Chrystusa wypuścić ze względu na świ(^*ta wielkanocne; „co- 
hors" sprzeciwia się temu. a wtedy Piłat umywa ręce. wydaje wy- 
rok, który — co ciekawa — sam na scenie pisze — „hic scri- 
bet" — i wręcza żołnierzom do wykonania. Scena ukrzyżowania 
odbywa się mimicznym sposobem, tuż na miejscu, gdzie dekret fe- 
rowano, a więc* bez ceremonialnego pochodu na Górę kalwaryjską. 
„Hic crucifigent et eleuabunt cum cruce Jesum et abibunt". jak 
powiedziano. Właściwa akcya pasyjna w tem miejscu się kończy. 
Wychodzi Peccator, Amor diuinus. Justitia i Misericordia i odpra- 
wiają zwyczajny akt dewocyjny wielkojiiątkowy. jakich kilka po- 
znaliśmy w poprzednim rozdziale. 

W akcie IV i V mamy dalszy ci?ig pomysłów allegorycznych. 
Naprzód ukazuje sig Fama i ogłasza, że Jezus został właśnie w nie- 
bie ukoronowany i w płaszcz królewski przyodziany. Na to Natura 
wyraża zdziwienie, bo niedawno widziała, co s'\(^ z Chrystusem 
działo, a Aniołowie jej tłomaczą. co to była za koronacya i wyrze- 
kają na Miłość Bożą, że do ukrzyżowania Chrystusa dopuściła. 
Wreszcie ukazuje się i Amor diuinus i zmusza Naturę do uwiel- 
bienia dzieła Odkupienia. W akcie V p. t. ,,Anima in deserto** dwaj 
Strzelcy słyszą j(^*ki Duszy, tułającej się gdzieś po pustyni. Mamy 
tu nadzwyczaj ciekawy fragment gry o Dobrym Pasterzu, Strzelec 
to szatan, owieczka zł)łąkana to Dusza, uciekająca od Dobrego Pa- 
sterza*): 

MUZKLIiiC' 1 

»S?y«zysz pisk kozy dzikiej, pódiiny jeno śmiele. 
Nabij jeno ruśnice. a wsyp prochu wiole. 

Strzelec drugi pi > wstrzymuje towarzysza od spuszczenia cyngla 
i oświadcza, że widzi ,,jakieś dziecię'*. Ale Strzelec pierwszy nic 
nie zważa na te przedstawienia i celuje. Wtem zjawia się Aniot 
i powstrzymuje ich od dalszego polowania. Na scenie pozostaje 
tylko Dusza z Aniołem . która l)oi zbliżyć się do krzyża, zatknię- 



') Paradeiuspiel z Vordernbor«fu w Styryi Akt 11 Weinhoid, Weihnachts- 
Bpiele 8tr. iJH^-HTl. 



TEATR LUDOWY W DAWNEJ POlJBC^ 105 

tegu tu jeszcze w III akcie i przez „Saluatora in cruce^. niewia- 
domo, czy Osobiście przemawiającego, zostaje na wieczne męki 
skazana. 

Actus VI wreszcie przedstawia lamenty 12 Aniołów z przy- 
borami M^'ki Pańskiej nad śmiercią Chrystusa, znane nam z dewo- 
cyi wielkopiątkowych. Ciekawem jest, że jeden z Aniołów, we fra- 
zeologii z Trenów Grochowskiego zapożyczonej, wyraźnie oświad- 
eza, że naszą sztukę istotnie w kościele, kirem obitym, w Wielki 
Piątek odegrano: 

7mus ANOEi.rs crM dbnariis 

A ij koóctele UmeDtem iałoBnjin 
I tym ubiorem pokai czamonoftnjm. 
Że kapłan poległ najwyisiy sromotnie. 
Który cie zdobił ozdoba ochotuie, 
Stargaj talotiny ołtarz obnaiony itd. 

Na zmiana z tą sceną, d(jdanu jeszcze do tej sztuki monolog p. t. 
Pet^-us lamentnns, w ktcSrym Piotr wyrzeka na swe zajmrcie w do- 
mu Kajfasza i wzywa ludzi do wspólnego z nim płaczą. Podobny 
lament czytaliśmy w Depositio Je»u Chństl i rzecz widoczna, że dla ce- 
lów dewocyjnych także podobne lamenta na wzór lamentów wiel- 
kopiątkowych układać u nas poczi^*to. 

Czwartem naszein misteryum cyklicznem jest znany powsze- 
chnie cyki (Umiinikański j rzekomo z r. 1533. o którym wiadomość 
podaje Juszyński 'u że trwał cztery dni i rozpoczynał się Prolo- 
giem na Niedzielę Kwietną, a kończył pogrzebem w środę {łopoła- 
dniu. , Wybierano na to przedstawienie, powiada .luszyński. osobne 
miejsce, budowano osobne teatrum i gotowano się niemal rok cały". 
Sztuka ta obejmowała 108 scen i wyprowadzała na scenę przeszło 
60 osób. Oprócz zwyczajnych uczestników pasyi. znanych nam 
z poprzednich cyklów, brali w niej udział liczni „ciurowie" i ^na- 
śmiewcy^. naturalnie w scenie pochodu na Kalwaryę, a nadto 
osoby allegoryczne: „Concilium, Miłosierdzie. Pokuta. Rozpacz, 
Smutek. Symphonia. Echo, Miłość", widocznie przeznaczone do wy- 



'; Dykcyonarz II. 403—405. 



106 ST. WiNDAKlSWlCZ 

stąpienia po podniesieniu krzyża albo po pogrzebie ^). I zastęp 
zwyczajnych kom parsów „12 Sędziów. 10 Żołnierzy, 6 Rabinów" — 
jest liczniejszy w tej sztuce, niż w dotąd poznanych cyklach. Ju- 
szyński podaje dosyć niepoczesne wyjątki: 

JRSUS dicit ad diseipuloSy tjui dormiunt 

Uczniowie moi, mili jesteście 

Ale citema tak spicie beipiecsnie V 

Nie mogliście ze mną czuwać 

I w ma2ej chwili na modlitwie trwać? 

Nie wieciei, ie w iądoici tego utrapienia 

Dusza moja srodze we wnzem utęsknila? itd. 

ANOEI.US se Uli ostendit cum ci-uce et calice 

Pozdrowion bądź Jezusie, Ojciec lV6j w niebiesiech 
Przyjmie ten pot krwawy, zwiastuje pociechę. 

JRSUS dicit ad Angelum 

O drogi mój Aniele ! przyniosłeś mi zmiłowanie, 
Ho duszne męki przys/ły wielkie na mnie. 

W dalszym ciągu objaśnia Juszyński. że w inisteryum powyższem. 
po wystawieniu Chrystusa w Ogrojcu, następowało znane nam in- 
termedyum o Judaszu, w którem Dyabeł sprzedawał zdrajcy stry- 
czek, radził mu powiesić się. a wieszającemu podrywał stołek i tań- 
cując śpiewał: 

A witajże Judaszu, nasz stary katana ! 
Jak ci to przyszło na to? pocoś zgubił Pana? 
A jużeć zdechł Judaszu? czyli jeszcze żyjesz? 
Jeśliś omdlał, tej smoły trochę Hie napijesz. 

Potem schodzą się inni dyabli i szukają smoły, a jeden z nich 
mówi: 

GoRciniec tu jest proRty na pienne kaduki. 
Na 80(J0 dyabłów, piekielne hajduki. 



') Zdaje sie, ie trzy osobistości „Conoilium, Symphonia, Echo** będą tylk(» 
tytułami i objaśnieniami, a nie aktorami. „Concilium*^ mogłoby być napisem dla 
zapowiedzianej sceny onób ailegorycznych a „Symphonia i Echo** zdaje sie bjć 
raczej objaśnieniem, ie cześć deklamacyi jednej z nich odbywała się z towaray- 
Bieniem „Echa i Symphonii**. Takby wynikało z porównania togo spisu ze sztu- 
kami znanemi. 



TRATK MIBOWY W DAWNKJ POI.8CK 107 

Dwa siecs, miń obo, sakai (?j, aby cle rnnajła 
I droga je do pieklą prosto prowadsila. 

Wśród tej mowy Dyabei spostrzega chłopa i zaczyna smołę Ur- 

g:ować: 

DYABBŁ 
Bracie, co to la pmoła? 

CHŁOP 
Daj kopę za nie. 

DYAHRŁ 

Weśie j^, pódiże sta mni) aż do piekta po nie, 

Pódź a nawiduBB tam rodzinę swoje. 

Jest tam babka, deiadek i wuaczatko twoje. 

Misteryum powyższe przy|)omiDa zupełnie zanalizowane po- 
wyżej sztuki. Że w całości nie pochodzi z XVI w., .świadczy mie- 
szanina wierszów, niemożebna jeszcze w owym czasie. Także wpro- 
wadzenie tylu postaci allegorycznych, jak Miłosierdzie, Pokuta. Roz- 
pacz, Smutek, Miłość, zwłaszcza zaś Symphonii i Echa, wykazy war 
łoby. że to misteryum należy koniecznie przesunąć do wieku XVII. 
Wreszcie i tego faktu pominąć nie możemy, że o odgrywaniu pa- 
syi u Dominikanów krakowskich w XVI w. nie ma dotąd żadnej 
wiadomości, kiedy przeciwnie co do następnecro da się stwierdzić, 
że wtedy istotnie w tym kościele mister y a ludowe ( dorywano, jak 
to zresztą jedna sztuka na Niedzielę Kwietną dowodzi. Naturalnie 
sąd nasz o tej sztnce musi być zawsze połowiczny, skoro rękopisu 
flie znamy. Jeżeli to był rękopis Dominikanów krakowskich, to 
jak wiadomo, już nigdy o nim bliższej wiadomości mieć nie bę- 
dziemy. 

Piątym naszym cyklem byłaby sztuczka* zaznaczona zaledwo 
w epilogu jednej, zupinie fragmentarycznie zachowanej Procesyi 
»« Niedziele Palmową ^). W końcowych słowach tego epilogu czytamy 
zaproszenie uczestników niedzielnego przedstawienia na nową sztukę, 
mającą być odegraną w Wielki Piątek, jak to się zresztą i w in- 
nych cyklach zdarzało: 

Pan nasz. którj dsii triumf odprawował, 
Bedsie na krsyża amieraiąc wołał. 

*J Rkp. Krasiń. str. 279-281. 



108 8T. WIXI>AKI£W1CZ 

Cxema się sami lepiey przypakrsjcie. 

Gdy iego mękę świętn uwaiycie, 

A w Wielki Pi.ątek tu sie nam stawicie. 

Ponieważ fragment powyższy znajdujemy w rękopisie Krasińskich 
więc może być, że w Wielki Piątek myślano przedstawić Historu- 
Passionis Jesu Chństi, którąśmy wśród jednodniówek poznali. Wi- 
dzimy zarazem, że prooesya Niedzieli Palmowej była i w tym wy- 
padku wstępem do przedstawień pasyjnych; od niej najczęściej roz- 
poczynała się ta wielka akcya teatralna, która przez kilka dni pu- 
bliczność wiejską absorbowała. A skoro tak, tu należałoby wnio- 
skować, iż uczestnicy procesyi niedzielnej byli właściwymi aran- 
żerami przedstawień piątkowych; procesya była produkcyą uliczną 
aktorów widowiska pasyjnego i w Polsce wcale zręcznie zastąpiła 
ową prezentacyę uliczną, którą we Francyi przed rozpoczęciem 
każdego misteryum wyprawiano ^) i której ślady do dziś dnia w po- 
chodzie ulicznym personalu cyrkowego się zachowały. 

Przedstiiwienia cykliczne z XVII w. nasuwają nam kilka 
krytycznych uwag. Skoro da się stwierdzić, że już r. 1627 mieliśmy' 
widowiska cykliczne, to logicznie nasuwa się wniosek, że wzrosły 
na tradycyi części składowych. Wziąwszy pod uwagę cykl pier- 
wszy, złożony z procesyi na Niedzielę Kwietną, sceny z Judaszem 
i sceny w Otchłani, wypadałoby uznać, że już dawno te trzy sztuki 
w osobnych przedstawieniach się spopularyzowały. Co do procesyi 
na Niedzielę Kwietną i sceny w Otchłani, to na mocy zachowa- 
nych pomników fakt ów jest oczywistym. A skoro znano te 
dwie sceny, to znano, naturalnie i trzecią, zwłaszcza, że ta osta- 
tnia więcej piętna ludowego posiada, niż obie poprzednie. 

Powtóre. połączywszy ten wynik z wynikiem, otrzymanym 
w rozdziale poprzednim, wypadnie, że w XVI w. znano już praw- 
dopodobnie sześć scen odrębnych z misteryum pasyjnego i rezurek- 
cyjnego, mianowicie procesyi kwietnej, lamentów Maryi, sceny z Ju- 
daszem, w Otchłani, rezurekcyjną i zjawienia się w Emaus. Kiedy 
z tego materyału utworzono pratekst polskiego widowiska pasyj- 
nego, trudno dzisiaj stanowczo orzekać. Ale proces ten musiał aię 
poniekąd dokonywać w dobie powstawania naszych kodeksów i chyba 
jeszcze w całości przed ich ustaleniem się nie skończył. W historyi 
polskich misteryów zastanawia to. że u nas równocześnie istnieją 

M de JulleWUe, Los mjat^res I. H64. 



TKATlł MTDOWY W DAWNEJ H<H.f)CR 109 

cykliezne przedstawienia obok jednodniówek, a obok tych znów 
owe drobniutkie sztuczki, które w ewolucyi teatru zagranicznego 
zajmują takie stanowisko, jakie najniższe organizmy obok naj- 
wyiszyeli. Patrząc na nasze dawne kodeksa teatralne, spostrzega 
się ze zdziwieniem te rudymontarne formy obok utworów, które 
jui kresu ewolucyi dobiegły. Ale w literaturze polskiej, zwłaszcza 
XVI w., przeskoki takie nie są nienaturalne. U nas proces koma- 
sacyi drobnych officyów musiał sit; odbyć raptownie tak. że jeszcze 
o furmach dawniejszych nie zapomniano. cho<* się już ostateczne 
okazały. 

Mimo tylu poszlak co do historyi misteryum pasyjnego w Pol- 
sce, wiadomości nasze o przedstawieniach w XVI i XV w, są bar- 
dzo skromne. Pominąwszy pewną wieóć o istnieniu kompanii, tru- 
dniącej się przedstawianiem Historyi o Zmarttcychwstaniu Mikołaja 
Wilkowieckiego, możemy na teraz przytoczyć zaledwo jeden apof- 
t^mat i to znów tego samego Reja, którego już trzeci raz cytu- 
jemy, a który jak się okazuje ^nigdzie nie jeżdżając** znał prze- 
cież wybornie średniowieczne misterya. Fraszka ta M mówi, że w XVI 
wieku nikomu to dziwnem nie było, gdy patrzył na chłopa wiej- 
skiego, przedstawiającego Chrystusa Ukrzyżowanego w kościele za- 
możnego klasztoru. Były to fakta tak pospolite, że można było 
o nich wśród braci szlachty anegdoty opowiadać: 

Mnissj gdy w Wielki Piątek ig^re sprawowali, 
Chłopa wsgórę nagiego wzgóre (b) wH^rotowali. 

V boka macharsjiie ae krwią powiesili. 

Drugiego by ią przekłół, ftlepo przyprawili. 
Hlasen wtenczas prsybieiy na kesym koniku. 

Porwie włócsxiii|: ^poBtóy ty Alepy pacholikn**. 
Bieży z włócznia do boku. chłop na krzyku* woła 

Y * kopie apostoły — sapetny Nazs F^an* <goła. 

Mamy tu więc ec^ho po jakiemś pr/ednttiwieniu pasyjnem, zupełnie 
naturalnem w oczach Polaka XVI w., a zarazem objaśnienie co do 
sceny przebicia boku Chrystusowego przez ślepego na jedno oko 
I>jnginusa, którego bliżej znamy z Pasyi chełmińskiej i H idoiciska 
(ykUcznego sławkowskiego. 

Jeszcze głąbiej sięgnąć możemy w przeszłość tego misteryum 
w Polsce, dzięki poematowi De vita et moribns cunotarum, który 

^) Zwierziniec 1562 rozdz. V. Chrzanowitki 1. c. 'Mr'6. 



110 8T. WINDAKIBWIOZ 

Świeżo odnaleziono i przyznano Polakowi, mistrzowi Mikołajowi ^). 
Jeśli to oznaczenie niewątpliwe, mielibyśmy wreszcie stanowczy do- 
wódt że już za Władysława Jagiełł}, czy też nawet Kazimiersa 
Wielkiego przedstawiano u nas łacińskie misterya pasyjne, bo mistrz 
nasz biorąc asumpt ze sceny Ujęcia Chrystusa w Ogrojcu, o nadu- 
życiach dworzan ówczesnych powiada: 

j . . arma scarrilia portant, 

Tanąaain latrones et velut histriones, 

Cum gladi%8, fustibua uf Chrisłus sił capUndua, 

Cambncis incedant, semina belli gerunt. 

Dzisiaj w tradycyi ludowej z całego naszego a tak staroży- 
tnego repertuaru wielkanocnego pozostało bardzo mało śladów. Wi- 
dowiska pasyjne nie zakorzeniły się tak silnie wśród ludu, jak mi- 
sterya na Boże Narodzenie, bo przedstawiały trudności techniczne 
większe, zresztą zawsze miały wielu nieprzyjaciół. Słyszeliśmy po- 
lemiki w epilogach; potem mamy wydawnictwo kanclerza Mała- 
chowskiego, uskutecznione w celu ośmieszenia Paulinów częstocho- 
wskich (1757) i nakaz z r. 1780 co do zniesienia Procesyi Kwie- 
tnej w dyecezyi krakowskiej. Ostatnim, który patrzył na widowi- 
ska pasyjne w Polsce*., był generał Kropiński *). Powziął on o nich 
jak najgorsze wyobrażenie i porównywając je z wystawą sztuk fran- 
cuskich, powiedział: 

Gardząca teatrami pobożnoć^ć naddaiadów 

Nie amia2a korzystać z tych pięknych przykładów 

(Kornela, Raayna) 
Wrzały tylko po Rzkołach żaków dialogi : 
Gdzie czart z dłagim ogonem nabawiał ich trwogi, 
Gdzie chcąc uczcić dzień śmierci Zbawiciela świata, 
Grano role Annasza, Heroda, Piłata. 

Wobec tego nieprzyjaznego usposobienia klas wpływowych, 
nic dziwnego, że u nas pamięć o przedstawieniach pasyjnych pra- 
wie zaginęła. Dalekim śladem znajomości sceny z Judaszem będzie 
zwyczaj włóczenia bałwana Judaszowego po ulicach w Wielki Czvrar- 
tek, który jest znany powszechnie po wsiach naszego Powiśla^ 



') Briiekner w llozpr. Wydz. łil. XXm. 
') Sztuka rymotwórcza lY. 



TKATK I.L'IM)WV W DAWNEJ IMH^CK 111 

a zwłaszcza w dawnej Sandoraiewzczyźnie. Niegdyś do sceny p<>- 
wiefizenia Judasza używano istotnie manekina. We frankfurckiej roli 
reżyserskiej z r. 1493 powiedziano: «Hoc dieto Judas ad Suspen- 
dium eat. Sit ymago autem faet^i ad instar Jude. que ad patibulura 
trahatur^ *). Otóż t<»n manekin teatralny utkwił silnie w pamięci 
ludu. W Ropczycach np. dotyclio/as chłopcy przygotowują bałwana 
ze słomy. «i])azyteiro [)ł(5tnem i popołudniu wieszają na drzewie cmen- 
tameni. Po nieszporach odcinają go i na sznurku wloką przez mia- 
sto, bijąc kijami, aż go nie rozszarpią. Widoeznie, że to dawna za- 
bawa poteatralaa. W Brzezinach, także w tamtycli stronach, mamy 
nawet jakieś pozostałoj^ci po dawnej seenit^ w Otchłani. W miej- 
scowości tej bowiem robią Judasza małt*go jak dziecko i w ko- 
szulkę ubierają; nast-pnie trzymają iro w kościele przez Wielką 
Środę i Wielki Czwartek i z nim. jak z żywym aktorem, na 
jednej ławce podczas nabożeństwa siadają. W^ reszcie w Wielki Pią- 
tek przywożM go na taczkach do kościoła i pod chón^m umieszczają 
a \x> jutrzni obw^ożf^ trzy razy za wielkim ołtarzem, a następnie na 
drzewie cmentarneni zawieszają, albo Żydom do sieni, wracając do 
domu wrzucają *). Wprawdzie nie można bezpiecznie twierdzić, żeby 
ze sceny z Judaszem wynikało koniecznie włóczenie bałwana po 
wsi. ale z poznanych mistcryów wiemy, że dyabli przyjeżdżali po 
Judasza najczęściej karocą i jeśli naprawdę publiczność zabawić 
chcieli, to nie raz. ale dwa i trzy razy ze swoją ofiarą po scenie 
iię przejeżdżali. Włóczenie bałwana w Wielki Czwartek przemie- 
niło się w zabawę ludową już za Stanisława Augusta. W jednej 
•iztuce Zabłockiego •'^j Agatka mówi: 

Wartcż bo to piiiioohu, 

Gdy go 9obie wystawiam iak Judafl^a w niiochii, 
Co gu żaki z końciota pcdzą w Wiolki Cswartek. 

Bałwana tego nie należy mieszać z ])h Iwanem na Wniebowstąpie- 
nie, o którym niebawem powiemy. 

Śladem znajomości wśród ludu dawnej sceny Złożenia do Orobu 
będzie znów stawianie rzeczt/wisłej strażi/ przy (rrobach, jak się to 
obecnie dzieje w Krakowie u Bernardynów i u Panny Maryi a także 



*) Fichard, Frankfurter Archi v Ul. 1^8. 

'.) Wierschowski w Zbione wiad. do antrop. X. 3. 68. 

'; Sarmat jzin U. 1. 



112 8T. WIMDAKISWICZ 

tu i owdzie po wsiach i małych miastach. W Topoli królewskiej 
pod Łęczycą stanie na straży jest uważane za zaszczyt, który się 
dostaje w udziale chłopcom wiejskim, wzorowo się prowadzącym, 
z czego wynika, że współudział w grach pasyjnych zawsze miano 
sobie za rodzaj odznaczenia '). Jeszcze więcej zastanawia straż przy 
Grobie w Łasku pod Pabianicami. Odbywają ją mieszczanie, przy- 
odziani w malownicze stroje żołnierzy rzymskich, w pancerze, heł- 
my z pióropuszami i halabardy. Straż prowadzi dowódca z mie- 
czem w płaszczu purpurowym. Nazajutrz asystują oni nawet księ- 
dzu przy nabożeństwie 2). Widocznie to zabytek po grze rezurek- 
cyjnej. 



Rv>ZDZIAŁ YI. 

Zabawy I młsterya na Wniebowstąpienie i Boie Ciało. 

Obchód WniebowstĄpienia w Xy i Xyi w. — Misterya sa«^raniczne. — Kelaeja 
kardjnała Isjdora. — Sztuki na Boie Ciało. — Pro solemnitato Corporis Christi. — 
Actiancnla pro festo Corporis Chriftti. — Inne teksty. — Rozmaite rodzaje wido- 
wisk w Polsce i za granicą. 

O zabawach ludowych na Wniebowstąpienie Pańskie spoty- 
kamy w tradycyi polskiej zadziwiająco wiele i bardzo starożytnych 
wiadomości. Według Sarni cki ego ^j. mieszczanie poznańscy opowia- 
dali sobie, że gdy Władysław Jagiełło r. 1402 był na uroczystości 
Wniebowstąpienia w farze poznańskiej i nagle ujrzał, jak według 
starożytnego zwyczaju, chłopcy figurę Zbawiciela w górę podnosili. 
to miał się zapytać dworzan, co to za obraz tam wyciągają i gdy 
się dowiedział, że Boga, miał polecić, żeby zapalono przed nim je- 
dną świeczkę. Gdy zaś potem ze szczytów tejże świątyni dyabła 
w postaci smoka zrzucano, Władysław nie rozumiejąc całej tej za- 
bawy, miał się znów zapytać o wyjaśnienie, a potem rzekł, żeby 
zapalono przed nim dwie świeczki. Dworzanie zwrócili zdziwione 
oczy na króla, a wtedy Władysław odezwał się po polsku: „służ 
Bogu a dyabła nie gniewaj". Wiadomość ta, zaczerpnięta z trady- 



•) Wisła XI. 224. 

') Biesiada liter. t. 50 str. 266 i 297 z ilustracja. 

') Annales Poionor. Id87 str. 343. 



TEATR LUDOWY W DAWMW POLSCB 113 

cyu tej mniej więcej wartości, co o brodach krzyżackich na Wa- 
welu, świadczy, że Władysław Jagiełło jeszcze w XVI w. był 
przedmiotem humorystycznych anegdot. W każdym razie widzimy, 
źe tylko dzięki anegdocie dowiadujemy się nieco bliżej o zwyczaju 
XV w^ o którym pamięć byłaby inaczej zaginęła. Zwyczaj ów, 
podnoszenia figury Chrystusa w kościele w dzień Wniebowstąpie- 
nia i zrzucania następnie figury dyabła ze szczytu, przechował się 
do XVI w. i Rej pragnąc reformować obyczaj polski w duchu 
kalwińskim opowiada ^), że za jego czasów uważano sobie za reli- 
gijną zasługę, jeśli w dzień Wniebowstąpienia „kto Jezusa lipowego 
powrozem iako złodzyeia do nieba wci;ign«<\ł, a dyabła z góry zrzu- 
cił, a potym z nim po ulicach biegał**. Zapalczywosć Reja w walcie 
ze wszystkimi zwyczajami polskimi, o ile tylko mają związek z ko- 
ściołem, jest powszechnie znaną. Zwracamy jednak uwagę, że o tym 
szczególe etnograficznym przechowała nam się pamięć znów dzięki 
ubocznym względom. Wreszcie i trzecie świadectwo o włóczeniu 
bałwana, wyobrażającego dyabła. po rynku krakowskim, naturalnie 
już po odbyciu owej ceremonii wciągnięcia osoby Chrystusa i zrzu- 
cenia dyabła ze szczytu kościoła Maryackiego, zachow^o nam się 
tylko dzięki awanturze, która z tej zabawy ludowej wynikła. Skarga 
opowiada*), że r. 1592 studenci krakowscy, włócząc wypchanego 
bałwana po ulicach, napadli na świątynię ewangielicką „Bróg^ przy 
nliey św. Jana i zburzyli ją doszczętnie, jak się o tem zresztą 
także z satyry ludowej p. t. Synod ministrów heretyckich dowiadu- 
jemy. Wynikła stąd krwawa bitka, potem pewne naprężenie w sto- 
sunkach wyznaniowych Krakowa, które Skarga broszurą p. t Ł/po- 
mnienie do Ewaftielików myślał uspokoić. 

Opowiedzieliśmy o tej zabawie ludowej dosyć szeroko, żeby 
okazać, jakim to względom zawdzięczamy nasze wiadomości o zwy- 
<*zajach średniowiecznych, a zarazem, ażeby wyrazić zdziwienie, źe 
właśnie ten zwyczaj tak powszechny i ulubiony, nie wydał u nas 
nawet lekkiej próby do stworzenia misteryum. kiedy przeciwnie 
zwyczaj procesyi kwietnej, z natury swej posiadający mniej pier- 
wiastku dramatycznego, tak niespodziany rozwój w zakresie gier 
pobożnych wykazuje. Z misteryów, mających związek z tym dniem, 
f)osiadamy tylko Historye o Zmartu^ch wstaniu Wilkowieckiego, 



*) Postilla 1557 k. 201. 

^) Upomnienie do Ewanielików 1592 Wstęp. 
fUmpnwy Wydx, filolog. T. XXXVI. 



114 8T. WlMDAKiaWICZ 

któri^ podług wyraźnej wzmianki w przedmowie można było od- 
grywać „inter festa Paschae et Ascensionis Domini^. 

Za granicą przeciwnie na dzień Wniebowstąpienia Pańskiego 
powstały osobne misterya. Z Francyi mamy wiadomość o odegra- 
niu takiego misteryum w Lille r. 1416; z Włoch o wystawieniu 
takiegoż misteryum z niesłychanym przepychem r. 1439 w floren- 
ckim kościele Santa Maria del Carmine, wzmiankę tern ciekawszą, 
że wśród uczestników tej uroczystości znajdował się arcybiskup 
kijowski kardynał Izydor; wreszcie Niemcy posiadają nawet cały 
tekst takiego misteryum p. t. Ludus ascensionis z XV w. i). O grze 
florenckiej opowiada towarzysz naszego Izydora, że widać w niej było 
Ojca Niebieskiego wśród chórów anielskich i pożegnanie Chrystusa 
Pana z Maryą i Apostołami. Następnie wykonano Wniebowstąpie- 
nie z wielką sztuką, pozostający na Grórze Oliwnej uczniowie 
z Matką Boską płakalu a Chrystus unosząc się^ błogosławił wszyst- 
kich w kościele. Widzimy na tym przykładzie, jak dosyć prymi- 
tywny zwyczaj polski próbował przybrać artystyczne kształty 
w centrum ówczesnego intellektualnego i artystycznego ruchu. 

Jeśli jednak uroczystość Wniebowstąpienia nie przyniorfa 
polskiej sztuce dramatycznej żadnego owocu, to druga uroczystość, 
w połowie kalendarza między Wniebowstąpieniem a Zielonemi 
Świątkami, mianowicie uroczystość Bożego Ciała wydała dosyć zna- 
czny pokwit sceniczny. Misterya na Boże Ciało są nieco odmienne 
od dotychczas omówionych, odpowiednio do tajemnicy kościelnej, 
w ten dzień wspominanej i dzielą się na dwa rodzaje. Sztuka In 
sa^atissimum festum Corporis Chrisłi *) ma na celu pouczenie i spo- 
pularyzowanie wyobrażeń kościelnych o tem święcie. Uczeń zapy- 
tuje mistrza, jak to jest możebnem, żeby Bóg w chlebie był obe- 
cnym, następnie czy jest rzeczywiście obecnym, czy całą Osobą 
i to w całości albo w częściach, wreszcie czy pożywanie samego 
chleba jest do komunii dostateczne. Mistrz objaśnia każde pytanie 
drobiazgowo, uczeń odpowiada, że rozumie i czuje się umocnionym 
w wierze i za naukę dziękuje. Sztuka ta, co do formy bardzo pry- 
mitywna, mogła powstać z początkiem reakcyi katolickiej, jakkol- 
wiek rękopis jej pochodzi dopiero z połowy XVII w. 



^) de JnUerille, Les mystóres II. 9; D*Aiicoiia, Origini' L 251—253; Monę, 
SchauBpiele I. 254—264. 

») Rkp. Krw. 8tr. 175—178. 



TBATR ŁUDOWT W DAWNBJ POL8CB 115 

Drogie misterynm na to święto p. t Pro SolemnUaU Corpo- 
ris Christt^) jest znów ciekawem przedstawieniem symbolicznem 
nauki Kościoła o sakramencie Ołtarza i dzieli się na cztery obrazy, 
widocznie przy czterech ołtarzach, podczas procesyi na Boże Ciało 
odgrywane. W pierwszym p. t. RebeccL, Jakób dostaje soczewicę na 
śniadanie z uwagą, żeby pomału jadł, bo gorąca. Jakób dmucha 
i je, wtem wchodzi Ezaw zmęczony i prosi też o jedzenie. Jakób 
odstępuje mu połowę swego śniadania pod warunkiem, że się zrze- 
cze praw starszeństwa, co ten bez* namysłu czyni. Potem wystę- 
puje czterech Aniołów na scenę i śpiewa, że to jest obrazem Ho- 
styi i rozmaite pochwały na jej cześć wypowiada. W drugim obra* 
zie, Izaak śmiertelną chorobą złożony, woła Ezawa i każe mu iść 
na Iowy. Ezaw ma mu przygotować co do zjedzenia, a za to otrzyma 
błc^osławieństwo ojcowskie. Scenę tę znamy już z jednego inter- 
medyum parallelicznego w trzecim cyklu pasyjnym. Gdy Ezaw wy- 
szedł, Rebeka przyzywa Jakóba i radzi mu pobiedz prędko po dwa 
tłuste koźlątka i ubiedz brata, a dla niepoznaki obłożyć sobie ręce 
skórą: 

Gdj zgotowaną potrawę priyniesiesi, 
Błogosławieństwo od ojca odnieaiess^ 
Jak skońcsy obiad; bo ini śmierć sa pasem, 
Spiesz się, naniecę ogień tjmcsasem. 

Po chwili rzeczywiście Jakób się zjawia i ową potrawę ojcu po- 
daje i błogosławieństwo za to otrzymuje. Ezaw spóźniwszy się, do- 
stał błogosławieństwo mniejszej wagi. Wszystko to widzi się na 
scenie; poczem czterech Aniołów śpiewa znów objaśnienie, jak wy- 
żej. W trzecim obrazie mamy Samsona. Wchodzą dwaj książęta 
filistyńscy i obiecują Dalili tysiąc talarów, jeśli się dowie, skąd 
Samson swą siłę czerpie. Po ich wyjściu, Dalila przymila się Sam- 
sonowi i zapewnia: 

Nie powiem, afay Samsoneczkn, 

Jeno mi powiedz szczerze, kochaneczkn. 

Samson żartuje sobie z żony i rozmaite sposoby na swe ubezwła- 
dnienie podaje, które Dalila na scenie próbuje. W końcu wyjawia 
jej sekret prawdziwy i zasypia. Dalila woła balwierza i każe męża 



») L c. str. 178-186. 



116 ST WIMDAKIEWICZ 

cichutko ogolić. Nadchodzą Filistynowie i związanego mocarza wy- 
prowadzają. Aniołowie znów śpiewają, jak wyżej. W obrazie czwar- 
tym pokazuje się na scenie allegoryczna postać Triumphus i światu 
wytyka błędy, z których wybrnąć może jedynie dzięki łasce, zło- 
żonej w sakramencie Ołtarza. Mandus przyznaje to wśród west- 
chnień Daemona, poczem Triumphus każe wznieść okrzyk na czeńć 
Najświętszego Sakramentu. Na końcu tego przedstawienia czterech 
Aniołów odśpiewało nową piosnkę i publiczność do adoracyi we- 
zwano. 

Trzecie misteryum na to święto, AcHuncula projesło Corporis 
Chństi, jest zupełnie podobne do poprzedniego, tylko z innych obra- 
zów złożone ^). Widzimy w niem Żydów na pustyni, Eliasza u wdowy 
w Sarepcie, Dawida w namiocie Ahimelecha i króla Joaba u Amazy. 
Najciekawszym z tych obrazów jest pierwszy. Żydzi Adon, JoEue 
i Bether podnoszą bunt przeciw Mojżeszowi, że ich morzy głodem 
i wspominają dawne dobre czasy egipskie: 

Mila rzecs wepomuieó czosnek y ogórki, 
Które nam nasse przynosiły córki, 
Rzodkiew y insze iarzyny z rybami, 
Złowione w róinych ieziorach siatkami. 

W ten sposób lamentując nad życiem pustynnem, udają się do 
Aarona, żeby o ich niedoli powiedział bratu. Zjawia się Mojżesz, 
następnie odzywa się Bóg i pomoc przyrzeka. Po chwili zaczyna 
padać manna, którą Żydzi gromadnie zbierają. W misteryum tem 
podobnie, jak w poprzedniem, występowali Aniołowie i obrazy 
przedstawione objaśniali. W ostatnim przy słowach „Niech twoia 
możność wszytkim dopomoże", przedsiębiorca widowiska zanoto- 
wał „vel nomen ciuitatis ponendum loco wszytkim" — skąd ja- 
snem, że studenci chełmińscy te misterya w rozmaitych miejscach 
odgrywali. 

Misterya te były popularne w Polsce i z biegiem czasu za- 
pewne więcej tekstów się wyłoni. Na razie podajemy wiadomość 
jeszcze o dwu rękopisach, zawierających identyczne pomniki. Je- 
den p. t. Dyalog o Bozein Ciele wspomina Juszyński z rękopisu po 
r. 1603, obejmującego więcej sztuk ludowych, ale treści jego nie 
podaje; drugi, pochodzący z Krosna z lat 1654—1677, zachował 



*) likp. Kra«. «tr. 185—190. 



TKATR LUDOWY W DAWNEI POLSCB 117 

się fragmentarycznie i zawiera tylko dwa obrazy pro Jesło Corpo- 
fis ChrisH przeznaczone na pierwszy i ad secundum ałtare^). 

Jak widzimy w miBteryach powyższych posługiwano się prze- 
ważnie allegoryami ze Starego Testamentu i wszystkie momenta, 
będące w związku z dogmatem, wyzyskiwano. Tym sposobem przez 
święto Bożego Ciała popularyzowano wśród ludu dramatyczne te- 
mata z historyi Patryarchów i Proroków i nie tylko dopełniano 
tej mistycznej edukacyi. którąśmy już w misteryach na Boże Na- 
rodzenie i Wielkanoc zauważyli, ale zarazem przygotowywano ma- 
teryał do misteryów ze Starego Testamentu, o których niebawem 
powiemy. 

Równocześnie obok ludowych istniały także jezuickie sztuki 
na Boże Ciało. Najciekawsze z nich i początkowo zupełnie polskie 
są pułtuskie z lat 1571 — 1623^ może być, że pozostające w pewnym 
związku z ludowemi. ale już naó wczas, o ile ze sprawozdań wnieśó 
można '), zasadniczo różne, mianowicie tem, że obejmują jedną a nie 
cztery allegorye, dzielą się na kilka aktów, jak zwyczajne miste- 
rya o Świętych i kończą się zazwyczaj chórami, jak tragedye sta- 
rożytne. Misterya te wyradzają się niebawem w teatrze jezuickim. 
Sztuczka kaliska z r. 1609 jest trzy aktówką łacińską, podobną 
nieco do naszych dewocyi postnych 3); wreszcie w Wilnie spoty- 
kamy w latach 1584 — 1638 mimiczne i kostyumowe pochody, 
w których z dramatycznego przedstawienia pozostało zaledwo wspo- 
mnienie*). Przywiedliśmy całą tę historyc, ażeby wykazać, że źró- 
dło misteryów ludowych jest nieco odmienne. Jakoż pomijając na- 
śladownictwa z misteryów o Świętych, jak w poprzednich rodza- 
jach, tak i tu możnaby wskazać sztuki analogiczne z repertuaru 
średniowiecznego. Niemieckie misterya z XV i XVI w. składają 
się z kilku stacyi podobnie, jak nasze typu ludowego s) — kiedy 
włoskie są połączone zazwyczaj z pochodami na wozach i zawie- 
'^JĄ jeden obraz dramatyczny, jak znów jezuickie późniejsze *"•)• 



>) JoBsjński. D^kcjonan U. 405 i Hkp. ObsuI. 1125 Krćelc w Priegl. Powss. 
1899. IV. 391. 

*) Zalcaki w Bibl. Star. Pis. Pols. Wójcickiego* VI. 295—347. 

*) Maciejowski, Dodatki str. 255—258. 

«) Kraasewski, Wilno lU. 368—369. 

'') Wilken. GMch. d. geii«tl. Spiele str. 138—145. 

•; D^Ancona, Origini* I. 235-243, 357—362. 



118 8T, WINDAUSWICZ 

KOZDZUŁ VIL 

Misterya o świętych. 

Stoannek do wielkich cyklów biMiJDych. — Sacrifieivm ▲bimliae. — Żywot Josepha 
pnoE Beja 1&45. — Hiatorya o Tobiaaia. — Joachim i Anna. — Misterya o św. 
Janie Chnciciela. — Wiiemnek miłości Botej Solankieg^ 1656. — Dialogiu pro 
festo B. Catharinae. — Trojaka korona Kosińakie^>> 1696. — Dyalog o św. Sta- 
nisławie. — Inne teksty. 

Misterya o Świętych są niejako dopełnieniem i odblaskiem 
bogatego zasobu sztuk religijnych, poświęconych Osobie Chrystusa 
Pana. Gdy treść ewangieliczną, odnoszącą się do życia Chrystusa 
Pana, dostatecznie wyzyskano, rzucono się naturalnym rzeczy bie- 
giem do przerabiania Żywotów Świętych na sztuki teatralne. Mi- 
sterya te można podzielić na d\de grupy, t. j. misterya o Patryar- 
chach Starego Zakonu i Świętych Nowego Zakonu, do czego mo- 
żnaby dołączyć jako osobny dział misterya o Patronach krajowych 
i miejscowych. Grupa pierwsza ma sens w teatrze średniowiecznym 
jako zasób sztuk o prorokach i poprzednikach Chrystusa Pana 
i powstanie swe zawdzięcza Officyum o Prorokach^ właściwemu sztu- 
kom na Boże Narodzenie^), ostateczne zaś zaokrąglenie znalazła 
w wielkiem przedstawieniu, obejmującem historyę całego Starego 
Testamentu; grupa druga czerpie soki żywotne z misteryum o No- 
wym Testamencie i co do osobistości, złączonych z tradycyą o Chry- 
stusie Panu, niewątpliwie początkowo je obejmuje. Tak n. p. Ludus 
de creatiane mundi czyli Pasya chebska zawiera krótką historyę 
Joachima i Anny*), Posila alsfeldzka zupełną historyę św. Jana 
Chrzciciela i Maryi Magdaleny ^) itd. W Polsce produkcya miste- 
ryów o Świętych nie była tak bujną i z jednej myśli syntetycznej 
nie wynikła; u nas tylko dwa misterya o su>, Janie Chrzcicielu i św. 
Katarzynie można uważać za popularne; reszta zawdzięcza początek 
względom ubocznym, chęci uświetnienia dnia Patrona lub głośniej- 
szemu odpustowi. 

Misterya ze Starego Testamentu pojawiają się u nas dopiero 
w dobie Beformacyi, która antagonizując nieco z tradycyą średnio- 
wieczną, pragnęła i w tym kierunku dać wyraz swym humanitar- 



') Bothschild, Le mistire da Yieil Testam. atr. III. priedm. 
*) Milchsack, Egerer Fronleichnamsp. str. <42— 45. 
*) Orein, Alsfelder Panionaap. atr. 14—35, 55, 86. 



TBATB LUDOWY W DAWMBJ POŁ8CS 119 

nym i anty kizu jacy m instynktom. Tak było zrazu w Niem- 
czech^), a w ślad za tern n nas. Naprzód w tej seryi wymienimy 
misterynm trzyaktowe bez tytułu, któreby nazwać można Sacriji- 
cwm Abrahae-), W akcie I Abraham przed udaniem się na spo- 
czynek, udziela napomnień ojcowskich synowi, który ich z wielkiem 
namaszczeniem słucha; poczem Abraham zasypia, a Bóg mu obja- 
wia Swą wolę. W akcie II Abraham z Izaakiem wyprawiają się 
nazajutrz rano na złożenie ofiary a Izaak żegna się z Sarą. Jest to 
może najładniejsza scena tej sztuki: 

Pani matko acieasona, drogie me kochunie, 

Jui idę w dro(^ z ojcem. Niechże ta sottanie 

Pamięć moja pny Tobie. Jedno narsekania 

Nie ciyń iadneg^o prses mie, wiiak prsei roiesakania 

Wrócę ńe i panem ojoem na pociechę twoje. 

Kadse w tjm, proszę przyjąć slaszną proibę moje. 

SARA 

Ach! moje mile dziecię, jakoi to być mofte 
Bez fratanko? Zecknieć eie w ty drodze, nie^ioie. 
Będą Cie nóiki boleć, etradny nieboraczka, 
Uprzykrzyć lie, me dziecię, miły Izaaczka. 

IZAAK 

Niechie sie pana ojca mego wola dzieje, 
W którym ja po Hogu pokładam nadzieje. 

SARA 

Idźłe w dobrą godzinę 



W akcie III mamy wyjście na górę i rozpoczęcie ofiary, którą 
zjawienie Anioła przerywa. 

Że sztuka ta była graną, dowodzi prolog, w którym czytamy 
prośbę do słuchaczów o „pilne słuchanie^; w epilogu zań mieści się 
objaśnienie allegoryi utworu, z czego wynika, że początkowo to 
misteryum było przeznaczone na uroczystość Bożego Ciała. Jak 
z paleograficznych wskazówek, a zresztą z naśladownictwa frazeo- 
logii Kochanowskiego wynika, sztuka ta pochodzi z końca XVI w.; 



>) Tiitmann, Schanap. aos d. XVI Jahrh. ttr. XXyi praedm. 
") Bkp. Horod. etr. 169-184. 



120 8T. WINDAKIBWICZ 

napisania zaś została przez autora misteryum Joachim i Anna. co 
znów zgoda kilku ustępów w obu utworach poświadcza ^). 

O Abrahamie posiadamy jeszcze jedno misteryum ludowe pt. 
Abraham i Sarcu dramat polski w 5 sprawach, z prologiem zaczy- 
nającym się od słów „Rzeczy tylko bt^^dą święte*'. Dramat ten znajduje 
się wjednym z rękopisów petersburskich^)^ ale treść jego nie jest bli- 
żej znaną. We Francy i misteryum o Abrahamie i Izaaku bywało 
często grywane w latach 1505—1557 i stanowiło część wielkiego 
misteryum o Starym Testamencie*); we Włoszech opracowano ten 
temat w XV w. i misteryum to cieszyło się wielkiem powodze- 
niem*); Niemcy wreszcie posiadają najwięcej sztuk o Abrahamie, 
najstarszą Zieglera z Augsburga z r. 1544^). 

Drugą bardzo popularną postacią Starego Testamentu w lite- 
raturze polskiej byt Józef Patryarcha. Był on pierwszą próbą trak- 
towania na scenie religijnej intrygi miłosnej i stąd bardzo pocią- 
gający dla autorów XVI w.^). Przypominamy pi<źkny dramat Szy- 
monowicza. kilka programów szkól akademickich z XVIII wieku, 
tłomaczenia Załuskiego i Minasowicza, ażeby dać pojęcie, jak ta 
postać wyobraźnię polską zajęła. Misteryum o tym patryarsze we- 
dług typu ściśle średniowiecznego posiadamy tylko jedno. Jest to, 
jak wiadomo, utwór Reja p. t. Żywot Josepha sina Jakobowego roz- 
dzielony w rozmowach person i wydany w Krakowie r. 1545. „Ży- 
wot Josepha*^ zawiera 13 spraw, a właściwie cztery większe i nie- 
równomierne obrazy dramatyczne, połączone jednością osoby, jak 
to jest rzeczą powszechną w misteryach. W części I mamy sprze- 



^) Żeby odrazu kwestyc wpływów i autorstwa załatwić, porównać naloij 
frazesy jednobrzmiące w oba misteryach : „Fraszka wszystko na świecie, frmaska 
są klinoty, Kiedy kto w sobie nie ma bogomyślnej cnoty** Abrah. ftr. 170. Joaeh. 
str. 80; „I przez sen, nie wiem czemuś się tak często porywał. Czego ty juko 
iywo nigdy nie ezyniwał** i dalsze dwa wiersse Abrah. 17H, Joaeb. 81; ,, Wszyst- 
kie ruszenia twych stóp pilniem przestrzegała ** Abr. 177, Joacb. 81. Zwrotów na- 
śladowanych z Kochanowskiego wiele n. p. „A bądź mąż męiem, na przypadki 
wszelakie, To gmnt niieó jedną myśl i serce jednakie" Joacb. str. 84 i Pieśni II. 
9; „O przeważna mądrości, wszechmogący Boże, I któż sie sprawom Twoim wy- 
dziwować może" Abrab. 188 i Psalm VIII itd. 

^ Kkp. Peters. Polsk. XIV. O. 13 kart. 22 wedł. katal. Lachowiczit. 

*) Kothscbild 1. c. I. str. XXyiI przedm. 

*) D*Ancona, Rappresentazioni sacre I. 41 — 59. 

*) Goedeke Ornndrisi 299—337. 

•) Weilen, Der Łgypt. Joseph. Wiedeń 1887. 



TBATK LUDOWY W DAWMSJ POŁ0OB 121 

danie Józefa przez braci Izmaelitom, a w niej tę sławną scenę „smę- 
tnego narzekania Racheli^ nad pokrwawionemi szatami syna, która 
ongi tak bardzo podobała si^^ Kochanowskiemu ^); także Józef z re- 
zygnacją modlący się w więzienia egipskiem. należy do lepszych 
momentów tej części (spr. 1. 2j. Część II przedstawia romans Pu- 
tyfary, za surowo według naszych pojęć traktowany, ale nieźle 
urozmaicony występem kilku burleskowych osobistości. Achiza, 
pierwsza subretka na scenie polskiej, przymilająca się pani i prze- 
mawiająca do jej złych instynktów; następnie parobek Magon. mo- 
ralizujący przy zamiataniu sieni i podsłuchujący z ciekawością roz- 
mowy państwa — to są postacie z niewątpliwym komizmem nie 
tak przez Beja, jak przez jego pierwowzór przedstawione. Achiza 
próbuje zwabić Józefa do pani i zaczyna z nim dyalog od udanej 
trr>Bki o jego zdrowie i potrzeby przewietrzenia ubrań, znajdują- 
cych się pod pieczą szatnego: 

Hej, hej, Józef, trzeba mi was, 
Bedąć i ty reg^eatra wcza«. 
Bo wBzjtko siedzisz nad nimi. 
Jakoż cię nie teszno z nimi? 
Pódżcie sam do sklepu mało, 
Bano jakoB odwilfailo. 
Dobrzeby tych szat poraszyć, 
A nie wadzi ich przesuszyć. 

JÓZKt' 

Co sie wam to zwidziało teraz i z szatami? 

Mam ja inszych spraw dosyć, saszcie je tam sami. 

Oto tam macie klacze, szrag^ i wieszadła. 

ACHIZA 

Nie pój dęć ja do skrzyń bez was. 
A cóŁ sobie tym zamieszkasz, 
Ii ukażesz, gdzie co leiy? 

W części ni Józef zostaje namiestnikiem Faraona (spr. 4. 5). Część 
ta jest podobnie, jak pierwsza, mniej zajmująca; poczem następuje 
poznanie braci i sprowadzenie Jakóba do Egiptu i na tern się rzecz 
kończy (spr. 6—12). Część ostatnia obfituje w trafne sytuacye psy- 
chologiczne. Józef wybiera się na powitanie ojca i mówi do brata: 



>) Kochanowski Elegiaram lib. III. 13. 



122 6T. WINDAKIEWICZ 

Usiadaj se mną wnet na wóz, bieimy praeciw jemu, 
A acsyńmj ma pocxciwo46 jako ejea awama. 
<Mś 9«dMe mój ataraszek, bądź pochwalon Boie, 
Serce się traesie z radoeci, ledwie wytrwać moie. 

JAKÓB 

o witajże, moje dsuecie, zdawna pożądliwe, 
Pana Bogo cześć i chwaZa, ii cie widzę iywe. 
Oczj płaczą, złów nie stawa od wielkiej radości, 
Jako mię mój Pan pocieszył dziś w mojej starości. 

Żywot Josepha jest swobodną przeróbką dramatu humanisty 
niderlandzkiego Korneliusza Crocusa p. t. Comoedia sacra ad tih^ 
lus Josepha o czem zresztą mamy dwie specyalne rozprawy, które 
stosunek Reja do oryginałów szczegółowo wyłuszczyły *). Zwła- 
szcza w części m uczuwa się najsilniej zależność od tekstu łaciń- 
skiego, kiedy tamte przedstawiają raczej samoistną pracę Beja. 
Sztuka ta z tego wzglądu jest ciekawą, że mimo oparcia o wzór 
z czasów Odrodzenia, przybrała napowrót pod piórem Reja formę 
misteryum. Powiew nowego czasu czuć się daje tylko w maksy- 
mach moralnych, stale wygłaszanych przez Józefa: 

Pomni, ie ta twa młodość, co cię to unosi, 
Jako siano zielone nschnie, gdy je skosi. 
Wszytko z czasem ustanie katdemu człowieku. 
Jedno sława poczciwa — ta mu trwa do wieku. 

Bo ty małe krotofile a krótkie rozkoszy, 

Żaden się z nas nie obaczy, gdy to czas rozpłoszy. 

Nie byłby świat, ani iywot, ale jakieś gody, 
Gdyby na nas nie miały przyść nigdy przygody. 

Abowiem to są cnoty upominki wieczne, 
Mieć oczy przeźroczyste a serce przespieczne. 

A piękne to więzienie jest poczciwej duszy, 
Kiedy krewkiego ciała niecnota nie ruszy. 

Aoz to cirpie niewinnie, cosiękolwiek broi. 
Lecz na smętne przygody dobra myśl przystoi. 

Zaż nie wiecie, ie trudno przeciw wodzie pływać? 
Snadź nalepie j w przygodzie myśli swej uźywae, 
Bo na rzecz przymuszoną jui lekarstwa nie masz, 
Ciesz się kaidy ciym motesz, a myśli nic nie strasz. 



>) Bmclinalski w Muzeum 1886 str. 548 i 605. Nebring w ArchiT f. zUt. 
Phil. IX. a9i~443. 



TB4TR LUDOWY W DAWNEJ POL8CB 123 

ZabsAj te, wygłaszane pnewaAnie w odpowiedzi na miłosne oświad- 
czenia Pntyfary, są naturalnie w danej sytuacji nie mm woyao«; 
mimo to dobrze ilustrują czas przełomu od etyki średniowiecznej 
do etyki klasycznej i humanitarnej, która nastgpnie miaia się stać 
podstawą iHiwocBesnogo dramatu. 

Co do tego misteryum może być pytanie, czy do naszego re- 
pertuaru liczyć się powinno. Ale wątpliwość tę rozstrzyga fakt, ^ 
zostało ułożone na scenę misteryów, bo obejmuje przedstawienie 
eałego życiorysu i nie uznaje różnicy czasu i miejsca. Tak n. p. 
Ruben odbywa podróż z Palestyny do Egiptu, podobnie jak św. 
Józef w misteryach na Boże Narodzenie, podczas wygłaszania kil- 
knnastowierszowego monologu. Kwestyę, czy misteryum to grywano, 
możnaby rozstrzygnąć raczej dowcipną, niż prawdziwą kombina- 
cją. Trzycieski mianowicie^) wyliczając lepsze dzieła Reja. wspo- 
mina: „Pisał też żywot i sprawy Józefa, żydowskiego patryarchy, 
cudnemi i ozdobnemi słowy, który też ludzie barzo radzi widzieli^. 
Znaczenie tego zwrotu stanie nam się wyraźne, gdy porównamy, 
00 Trzycieski mówi o innych dziełach poety. Otóż w tym samym 
ustępie Trzycieski podaje, że jego dyalogi polityczne były bardzo 
na czasie, że Psalmy ludzie „barzo radzi czytali i śpiewali^ a Ży- 
wot Josepha ani czytali ani śpiewali, tylko właśnie widzieli. W każ- 
dym razie, jeśli sobie wyobrazimy, że Żywot Josepha był gry wany, 
toby należało powiedzieć, że w stanie rękopiśmiennym miał prolog 
i epilog a „argumenta^ do czytelnika dopiero w wydaniu książko- 
wem otrzymał. 

Trzeciem misteryum z życiorysów Starego Testamentu byłaby 
bistorya o Tobiaszu. Wspomniany właśnie Trzycieski, opisując 
dzieła znanego kaznodziei z czasów Batorego, księdza Marcina 
Białobrzeskiego, podaje, jakoby wśród nich znajdowały się także '): 

Nec tamen et rythmia conseripta poemata desimt, 
IJt Tobiae et JM dratnata sacra doeont. 

Sztuki te jednak nie są znane, a z cytatu tego ocenić niepodobna, 
czy były istotnie polskie i czy je kiedykolwiek odgrywano. Zna- 
cznie więcej wiemy o innem misteryum tej samej treści p. t. Hi- 
siorya o Harem i miodem Tobiaszu, wydanem w Gdańsku r. 1693. 



') Żjwot i iprawj poeaciwego Mlacheiea 1667. 

*) Paprocki, Horby rycantwa poli. ed. Tnrowakiefo atr. S84. 



124 8T. WIKDAKIBWIGZ 

Misteryum to zawiera trzy akty. z których I wystawia klęskę As- 
Syryjczyków pod Jeruzalem i zamordowanie Sennaheryba przez 
synów, a więc niejako tło historyczne. Akt II wyobraża oślepnię- 
cie starego Tobiasza i podróż młodego w towarzystwie Anioła; 
wreszcie Ill-ci, urozmaicony scenami dyabelskiemi, wyprowadza 
dosyć znaczną ilość osób: Raguela z żoną jego Eduą, Sarę z słu- 
żącą Delidą i t p. Wydawca tego misteryum, znaczony inicyałami 
M. P. donosi, że Hisiorye o Tobiaszu odgrywali już przed kilku 
laty studenci gdańscy wobec publiczności, miłującej język polski, 
i że sztuka ta tak dalece się podobała, że go proszono o publika- 
cyę tekstu y. Do hi story i wydań misteryów typu średniowiecznego 
jest to fakt wcale ważny, że dana sztuka musiała rzeczywisty suk- 
ces otrzymać, zanim się zdobyto na jej ogłoszenie. 

Więcej misteryów o postaciach Starego Testamentu typu ści- 
śle ludowego nie posiadamy. Pomijamy z umysłu dramat Odrodze- 
nia Jeftes Buchanana, przyswojony naszej literaturze przez Zawio- 
kiego (1587). jak niemniej tragedye łacińskie z repertuaru jezuic- 
kiego w Pułtusku. 

Zasób naszych misteryów z Nowego Testamentu jest nieco 
obfitszy i może być, że się gruntuje na trochę lepszej tradycyi, niż 
serya poprzednia. Chronologicznie rzecz biorąc, wspomnimy na- 
przód o misteryum z XVI w. p. t. Joachim i Anna albo komedya 
o niepłodności Anny śił\ z Joachimem mfżem jej^). Jest to utwór 
pięcioaktowy z prologiem i epilogiem. W akcie I Joachim i Anna 
p^ni smutku, rozmawiają o swej bezdzietności. W akcie II Joa^ 
chim wyjeżdża potajemnie z domu i zostawia żonę, która w jego 
nieobecności, podobnie jak Putyfara u Reja, zabawia się ze służącą 
Bascanią i dworzaninem Sarxem. Ten „Sarx aulicus" jest najcier 
kawszą postacią sztuki. Pokazuje się on ni stąd ni zowąd, jak Pal- 
cinella włoski, miesza się w akcyę, zabawia gości rozmaitymi żar- 
tami, a następnie znika. Chodził on w jakimś dziwacznym stroju 
i zawdziewał czapkę długą, którą określa jako „kapicę^. Bascanią 
przezywa go „dudkiem, błaznem, pędziwiatrem". Anna znów „na- 
śmiewcą" i określa jego rolę temi słowy: 



■) Bolte, Das Daniinger Theater str. 138. 

*) Rkp. Horod str. 78—114 wyd. Kranaewskiego w „Ateneam* 1841. II. 
95-123. 



TKATK LUDOWY W DAWNEI POL8CB 125 

A ty co ta ma«s dsialae? PnyssedłeB sspaskować? 
Znamy cię pędaiwiatrae, waijstko ehcosi biancować... 
Wsiak ja mówię, ie t j z nas maas wybierać wzory. 

Sarx żartuje z hardości i ukrytej kokieteryi Bascanii. wskutek 
czego ta radzi mu wstąpić do Bernardynów: 

SAKX 

io prawda, nie miesakaji^, wstąpię w zakon pański, 
Bede przystojnie cho««al ten orzijd kapłański. 

BA8CANIA 

Ho! pewnyś mil Niik sie ty na ten stan poświecisz, 
Nie jednego ty jeszcze na kwiecie wykręcisz. 
Dotąd ty jeszcze będziesz tym kwiatem dadkowal, 
Abyś co szalbierstwem swem na kim wymachlowat. 
Ni dwa kęay to tobie uaśmiać sie z kaidego, 
A tei żadnej z nas nie rzeczesz słowa dobrego. 

Sarx był dosyć uszczypliwy i pozwalał sobie dosyć surowych żar- 
tów ze swych interlokutorów. Bascania chcąc mu przerwać wylew 
dobrego humoru na obcy rachunek, oświadcza: 

Nie żartoj. oto lepiej dogadzaj młodości 
A trafnemi iartami zabawiajmy gokeu 

z czego wynika, że obowiązkiem Sanca było zabawiać publiczność, 
obecną na przedstawieniu. 

W akcie III i IV powraca ta sztuka do poważnego nastroju. 
Arcykapłan Izafar przyjmuje przed kościołem jerozolimskim ofiary. 
„Tu. jak powiada didaskalia, żydowskie sztuki, t. j. modły, mają 
być wyrażone jak najgrzeczni i śpiewać mają, tu kadzidło palić, 
kurzyć, barany niech wrzeszczą, żydowie ,,amin. amin" niechaj 
krzyczą". Wszyscy biorą udział w tej uroczystości oprócz Joachima, 
który jako od Boga upośledzony, został przez arcykapłana od skła- 
dania ofiar wyłączony. W akcie V strapiony Joachim błądzi po po- 
lach i zachodzi między pasterzy. Jest to dosyć poetyczna scena, 
naśladowana widocznie z misteryów na Boże Narodzenie: 

BARDKJ 

Hej. panowie, słuchajcie, kto tam z ony strony 
Dybie na coś do owiec przez kilka zagony? 



126 8T. WIMOAUBWICZ 

MIZOOŁA 

KióŁhj tu taki misł pnjtó do nas nielftwiadomj ? 

BARDRJ 

Jnici tak jest^ nie darmoć idsie ta w te stron j. 
(Woła), 

DYGUDKJ ^) 

Katai wołasz! Lepiejbyft co rychli tam bieżał 
I zaskocsjl mu b łasa, iebj nie abieiat. 

MIZOOŁA 

O itj ducha! trafiss tu wnet do nas na godj, 
Nie tu zbierają w polu przy owcach jagody. 

DYOUDEJ 

Kto6ci świadomy, baczę, bo rąozo skoczyli 
Parobcy i za no^ wnet go obłapili. 
Płaci, gospodarz idzie. Ten jest. Jui go znamy. 
Nie darmo on tu przyszedł, coś nowego mamy. 
Witajcie, panie mity. Twej Miłości radzi. 

Po scenie tej następuje zjawienie anielskie, powrót Joachima do 
domu, radość itd. W prologu czytamy prośbę o zwrócenie uwagi 
na „pilność person^ t. j. na grę aktorów; w epilogu zaś oznajmie- 
nie, skierowane do „bogobojnego gminu", z którego wynika, że 
misteryum to odgrywano w dzień imienia św. Patronki (26 lipca): 

Hystoria przykładna te mieycie w pamięci. 

Którą po wszystkim świecie dzień dsisieyszy święci. 

Sztuczka ta, z wielu względów ciekawa, opiera się na apokryficznej 
legendzie o św. Annie, wydanej po łacinie r. 1501 *), a po polska 
w r. 1577 w tłomaczeniu znanego nam autora Mikołaja z Wilko- 
wiecka. Misteryum o św. Annie jest rzadkie w literaturze; Włosi 
posiadają tylko jeden tekst w rękopisie z XVI w.'). Tem więcej 
oryginalności należałoby przyznać naszemu autorowi, widocznie Po- 
lakowi, a spoufalonemu dosyć z techniką i nowszymi kierunkami 
w układzie misteryów. 

*) nDyfiT^dej" jest nazwą jednego dziada w ^Thragedyi żebraczej^ % 1552 
roku. 

*) Nisard, Uist des lirres popalaires* II. 256. 
^ D*Ancona, Origini' I. 394. 



TRATR ŁUDOWT W DAWHBJ POŁflOB 127 

Przystępujemy obecnie do rozpatrzenia najpopularniejszego 
u Bas misteryum. t. j. Sdecia iw, Jana Chrzciciela. Wspomina je 
już Skarga, jako sztukę powszechnie znaną w XVI w. Słowa jego 
o szczególe technicznym, publicznie powiedziane, każą się istotnie 
domyślać wielkiej populamońci tego misteryum w Polsce. „Jako gdy 
ścięcie św. Jana okazuią: żywemu człowieku misę pod szyię przy- 
prawuią: a on umarłym się pokaźnie, a w rzeczy samey żywym iest 
y zdrowym" *). Niestety tekstu tego nie znamy. Drugą przeróbką 
tego tematu byłaby Tragedia aJbo wizerunk śmierci prześwietego 
Jana Chrzciciela, napisana przez Jakóba Gawattowicza, bakałarza 
nauk wyzwolonych, a składająca się z pięciu aktów i dwu ruskich 
intermedyów. Sztukc^' tę „odprawo wano w Kamionce na jarmark, 
przypadający na dzień Św. Jana Chrzciciela r. p. 1619** i równo- 
cześnie wydano. Niestety druk ten jest białym krukiem i dotych- 
czas niedostępny szerszym kołom *). Trzecim wreszcie tekstem tego 
misteryum byłby rękopis, wspomniany przez Juszyńskiego •), w któ- 
rym miała się znajdować starożytna Pieśń Herodyady pląsającej^ 
szkoda istotnie, że nie przytoczona przez sprawozdawcę. Juszyński 
mówi, źe w rękopisie, z którego korzystał, podano tę sztukę jako 
„stara- i objaśnia, jakoby r. 1518 u Dominikanów krakowskich 
odegraną została. Dominikanie istotnie wystawiali misterya, ale 
V Xvii w., wskutek czego oznaczenie tego rękopisu z pewną nie- 
ufnością przyjmujemy. 

Wobec takiego stanu rzeczy, poprzestać musimy na naszki- 
cowaniu przypuszczalnego układu tego misteryum na podstawie 
programu widowiska, danego w r. 1700 przez studentów świętojań- 
skich w Krakowie, na imieniny widocznie ich dobroczyńcy ks. Jana 
Polnarowskiego. plebana kościeleckiego. Widowisko to nosi tytuł 
Depozyt łask i miłości Boskiej św. Jan Chrzciciel i pod bombasty- 
czną osłoną zawiera właściwie dramat średniowieczny w wielkiej 
czystości zachowany ^). W akcie 1 Matka Boska nawiedza św. Elż- 
bietę, a Św. Jan opuszcza dom rodzicielski i udaje się na pustynię, 
gdzie go Anieli nawiedzają. Akt Il-gi przedstawia dalszy żywot 
Św. Jana na puszczy. W akcie III pojawia się św. Jan na dworze 



') Skarga, Kaiania o Siedmi Sakram. XIX w wjd. krak. 1872 atr. 177. 
*) Kiescicaji CTapraa 1883. XU. atr. 652. 
*) Jussjńaki, Dykcjonarz I** pnedm. 
*) Wójcicki, Teatr atoro«. II. 275-282. 



128 8T. WINDAKIEWICZ 

Heroda i gromi go za rozpustne życie, wskatek czego z podnszcze- 
nia Herodyady zostaje uwięziony. W akcie IV mamy wielkie przy- 
jęcie u Heroda. „Przy ochocie pańskiej brzmią galardy"; Hero- 
dyada tańczy i ogólnie się podoba, a zachwycony król obiecuje 
spełnić wszystkie jej życzenia. Z porady matki Herodyada żąda 
głowy Św. Jana; poczem scena przenosi się do więzienia, gdzie wi- 
dzimy &w, Jana wśród uczniów, czekającego z radością na męczeń- 
stwo. W scenie siódmej tego aktu następuje owo przez Skargę opi- 
sane „traiczne spectaculum. kiedy niewinnemu na okropnym klocu ^) 
ucinają głowę". Wreszcie w akcie ostatnim, podczas dalszej uczty 
u Heroda, służba wnosi półmisek z głową św. Jana, a goście wszyscy 
na ten widok od stołu uciekają. 

Z treści powyższej niepodobna sobie wyrobić dokładnego po- 
jęcia o sztuce, ale na razie musi nam wystarczyć. We Francy i wi- 
dowisko to znane było od r. 1462^ a w Chaumont, miejscu odpu- 
stowem z kościołem św. Jana Chrzciciela, grane bywało na cześć 
tego Świętego aż do r. 1663 *); z Włoch mamy o niem kilku wia- 
domości, począwszy od roku 1473 aż do najnowszych czasów*); 
w Niemczech zaś pojawiło się kilka osobnych sztuk na ten temat 
dopiero w XVI w., a pierwsza w Szwajcaryi r. 1549*). U nas 
także misteryum to miało przetrwać w późne czasy. Skoro na sce- 
nie ludowej o niem zapomniano, odżyło w postaci nieco zmienio- 
nej na scenie jezuickiej. W jednym z rękopisów petersburskich 
z początku XVIII w. znajduje się Adiis in decollatione S. Johan- 
nis Baptistaej w którym występuje krew św. Jana, uskarżająca się 
na Heroda: 

Owom ja krew niewinna niewinnego Jana, 
Prze/. srogoAć Herodową niewinnie prselana... 
Skarię przed tobn tedy na teg-o tyrana. 

Morozów podaje, że sztuka ta jest jezuicką^). Ważniejszą w tym 
kierunku jest wiadomość, że widowisko to dawano jeszcze na po- 
czątku XIX w. w teatrze jezuickim w Połocku: „Tam to jeszcze 

^) Wójcicki podaje lekcye ^okropuym placu**, co poprawić moina albo na 
ypublicsnyin placu**, albo na wersye, która przyjęliśmy. 
'^ de Jullevillc, Les mysteres II. 80—82. 
») D'Ancona, Origini- I. 288, II. 215. 
*) Goedeke. Grundrisz str. 30;5. 
*j Mopo30Bi,, llcTopiH pyc<K Tcaipa I. 53. 



TBATR LUDOWY W DAWNEJ POL8CS 129 

praed niedawnemi czasy, powiada bezimienny sprawozdawca ^), mo- 
żna było widzieć w przedstawieniu Ścięcia św. Jana . jak leżący 
dlngo student z zakrytą głową, udający tułów św. Jana, zasnął 
i chrapać począł, a rozweselona głowa drugiego ucznia opodal z de- 
sek wytknięta i udająca głowę tego męczennika, głośno śmiać się 
poczęta^. Bezimienny dodaje, że widowisko owo odbywało się przy 
końcu roku szkolnego, a więc mniej więcej na uroczystość św. Jana 
Chrzciciela (24 czerwca). 

Trzecią wreszcie bohaterką z Nowego Testamentu dawnej 
sceny ludowej była św. Marya Magdalena. I co do tekstu tego 
misteryum w Polsce jesteśmy w tem niekorzystnem położeniu, że 
się posłużyć możemy tylko programem widowiska, danego w Wie- 
liczce 22 lipca 1656 r. przez Jana Wawrzyńca Solarskiego, nau- 
czyciela miejskiego p. t. Wi^serunek dobrotliwej miłości Boskiej w iy- 
vx>cie iw, Maryi Magdaleny reprezentowany, Misteryum to zawierało 
pięć aktów i obejmowało podobnie, jak inne sztuki w tym gatunku, 
całą historyę Świętej. Według Wójcickiego*) godnemi uwagi sce- 
nami w tem misteryum było zaproszenie Chrystusa na obiad przez 
Szymona Faryzeusza, nagana dana Maryi Magdalenie przez Juda- 
sza za koszt olejków na pomazanie nóg Chrystusowych, wreszcie 
lamenty tej Świętej pod krzyżem, mające niewątpliwie styczność 
z lamentami wielkopiątkowymi, o których poprzednio mówiliśmy. 
Więcej śladów tego misteryum w Polsce na razie ukazać nie mo- 
żemy, z czego widać, że było chyba mniej popularne i stanowczo 
z trądy cy i misteryum pasyjnego się nie oddzieliło. Inaczej było za 
granicą, szczególnie we Włoszech i w Anglii, gdzie temat ten był 
nlobiony i wydał misterya często w ciągu XVT w. grywane i dru- 
kowane *). 

Ze sztuk o Patronach szczegółowych, na pierwszem miejscu 
wymienimy misteryum o św. Katarzynie, które dostało się na scenę 
lądową dzięki licznym stosunkom studentów z ludnością wiejską. 
Św. Katarzyna była patronką szkolną, cieszącą się wielką czcią 
wśród młodzieży epoki średniowiecznej. Uroczystość jej obchodzili 



') Wiser. i roztrsąB. naok. P. N. TYL 181. 
•) Wójcicki, Teatr U. 238-339. 

') D*Ancoiia, Rapprezentaaioni I. 255, 391; Jaaaerand, Le th^itre •n An- 
glcterre itr. 48, 87. 

K ic an y Wjdz. flioloff. T. ZXXyi. 9 



130 ST. WINDA KLE WIGZ 

studenci ^\ przebierając się w dziwaczne stroje i obierając sobie 
króla, którego z wielką pompą do kościoła na przygotowany tron 
prowadzono. Wobec tego nie będzie zapewne dziwnem powstanie 
osobnego niisteryum o św. Katarzynie, które jeszcze do ostatnich 
czasów zachowało wyraźny ślad powstania w epiloga, upominają- 
cym młodzież do pilności i dobrych obyczajów. Misteryum tego 
możemy wymienić kilka tekstów. Pierwszym będzie tekst przez 
Juszyńskiego ogólnikowo wspomniany*); drugim jest program wie- 
licki znanego nam już Solarskiego p. t. Abrys statecznej derpluDO- 
ści w żywocie św. Katarzyny aktem publicznym wystawiony ^), trzecim 
wreszcie Dialogus pro festo S. CathaHnae mrginis et martyris, uło- 
żony czy przepisany przez Filipa Markiewicza w r. 1747 *). Ten 
ostatni jako pełny nadaje się najlepiej do recenzyi. Składa się on 
z 6 aktów, didaskalie posiada łacińskie i przedstawia dziwną mie- 
szaninę wiersza ośmiogłoskowego i trzynastogłoskowego, jak Żywot 
Josepha przez Reja. W akcie I cesarz Maxentius wypowiada chęć 
złożenia publicznej ofiary bogom i na radę Senatorów poleca ogło- 
sić, żeby wszyscy poddani zbiegli się do Aleksandry! na tę uro- 
czystość. W akcie II odprawia się owa ofiara, przyczem okazuje 
się, że Chrześcianie udziału w niej brać nie chcą. Oznajmia to ce- 
sarzowi Marszałek, który łącznie z owymi Senatorami z pierwszego 

^) Kraszewski podaje, ie uroCEystość ta odbywała się w szkołach Jezuitów 
wileńskich aż do r. 1684, przypuszczalnie chyba na podstawie tradycyi praedje- 
zoickiej. Drogą taki} nroczysto&cią byty Gregoryanki, obchodzone na dzień 6w. 
Grzegorza ; wreszcie Orzechowski wspomina, śe takiego samego króla żaków obie- 
rano w Przemyskiem koło r. 1664 na dzień 6w. Gawła. W rękop. chełmińskim 
znajdnjemy dwie sztuczki p. t. Actu8 Oregofiani, odnoszące się do tej aroesy- 
stolftci. W pierwszej Prorex z przeszłego roku zagaja dyalog; pocaem Marszalek 
udziela głosu rozmaitym Cnotom stanu nczniowskiego, a Cancellarias Regni kon- 
kluduje za obiorem Sapientii na przyszłorocznego króla. W drogiej — czterech 
Senatorów wygłasza zachętę o potrzebie wykształcenia; poczem Prorex wzywa do 
elekcyi, po^^elstwa przedstawiają kandydatów ale Senatorowie ich nie przyjmują 
i ucznia miejscowego Jana Szulca królem o^aszają. Studentowi owemo wsayacy 
winszują elekcyi i wieniec laurowy wręczają. Wspomnienie Gregołów dziń jesscae 
żyje w Przemyskiem; na Morawach istnieją nawet sztoki lodowe na ten temat. 
łOcp. Kras. str, 33—37, 191—195; Orzechowski, Dyalog ok. Egzekocyi ed. Turo- 
wski str. 15; Kraszewski, Wilno III. 369; Cisek w Zbiorze wiad. do antrop. XIII 
3. 66; Feifalik, Yolksschaosp. aos Mfthren str. 166, 168. 

*) Joszyński, Dykcyonarz II. 405. 

') Wójcicki, Teatr II. 239—245. 

*) Rkp. Jag. 3526 k. 130-142. 



TEATR LUDOWY W DAWNBJ POŁ8CI 131 

aktn stanowi tradycyjny orszak nietylko Mazencyusza ale zarazem 
każdorocznego króla studentów. Jeśli się nie mylimy, byłaby to 
wskazówka, ]ak z rozszerzenia zwyczaju szkolnego powstało powoli 
misteryum ludowe. Spostrzeżenie to potwierdza dalsza treść, bo gdy 
iw, Katarzyna na scenie się pojawia i przed cesarzem wyznanie 
wiary składa, natenczas monarcha rzymski poleca jej odbyć dys- 
putę o Bóstwie Chrystusowem i św. Trójcy z uczonymi: 

DOCTOR PRIMUS. 

LecB ponieważ twą mowę ponieknd pojmaję. 

Pneto tobie tyllogiKm taki proponuję: 
Formo sic argumentum: Bóg nie ma pocsi|tka ani końca, 
ale twój Chryitas ma pocai|tek i koniec — ergo Bogiem 
bye nie moie. 

Ze twój Chryatas ma pocaątek i koniec, próbo lie miaore 
propoeitione : ma pocsątek z narodienia, koniec i Amierci, 
ergo Bogiem hj6 nie moie, gdyi pocujtek ma i koniec, 
nt ottendi. 

(!ATHARINA 

Difltingao minorem propoaitionem : ma początek z crio- 
wieeseństwa, concedo ma pocaątek wedlag Bóstwa swe- 
go, racją daję, gdjŁ on albowiem a Bogiem i Dachem 
Św. pried wieki królował i królowaó będaie. 

Katarzyna przekonywa doktorów o swej racyi i dostaje się za to 
do więzienia, doktorowie zaś zostają skazani przez cesarza na spa- 
lenie: 

Boakazujemj wam, byioie tych mistrzów pobrali, 
A do miasta pod ratusz przed sobą pognali. 
Ogień dobry nałożyć z suchych drzew bukowych 
A do tego przymięszaó i smolnych sosnowych. 
Wspak im ręce powiązać, nic na to nie dbajcie. 
Choć się będą prosili, w ogień powrzucajcie. 

W akcie Ul iw, Katarzyna nawraca stróża więziennego Porfiriusa 
i przyjmuje wizytę cesarzowej, która się także nawróciła na wieść 
o zwycięstwie jej w dyspucie z doktorami. W akcie IV następuje 
egzekacya Porfiriusa, który razem z żołnierzami wypowiedział po- 
słuszeństwo cesarzowi. Egzekncya owa jest ważnym ustępem w dzie- 
jach naszego teatru, bo w niej występuje jako pomocnik kata G-rozy 
błazen sceny ludowej „Czechaczek^: 



132 8T. WINDAKIBWICZ 

OliOZA 
Roanmieni, żeć się da snąć porsąmnie (b) Csochaczek, 
Bo on jui w tjm rBemielftle nie jeit jako iacsak. 
Kiedy on po swojemn weźmie wjigrać kogo, 
Radbj mu się odkupił, gdyby *) miat czym, drogo. 

P0RFIRIU« 
O mój miły Czechacskn, a mój miły bracie. 

CZBCHACZRK 

Czemui mnie bratem sowiego a nie mówisz kacie ? 
Ponobyi chciał, iebym ci zwolnił stryczka tego. 
Nie zwolnię, hok na świecie nie był nic dobrego. 
Cierpca ty tylko przyłói. Porfiry niebożę, 
Albo sobie zaśpiewaj, azać co pomoże. 

W akcie V mamy dalszą egzekucję św. Katarzyny. Scena ta zdra- 
dza najlepiej rabasznośd nastroju, panującego w tern spóźnionem 
nieco co do czasu misteryum. Cesarz każe św. Katarzynie „leb 
uciąć"; jeden z katów żartuje sobie z Świętej, na co mu ta odpo- 
wiada zupełnie stylem Putyfary u Reja: „Nie szczekaj lada czego, 
ty niezbożny kacie". Modlitwę św. Katarzyny przerywają oprawcy 
słowami: 

Pókiż będziesz mruczała? będziemy cię czekać? 
Dla niej będziem zębami na tym zimnie szczękać? 
Podnieś się, wyciągnij szyję, prosto głowę trzymaj. 
A ty mi podaj miecza albo j% tam ścinaj. 

W akcie VI odbywa się wreszcie pogrzeb św. Męczenniczki przez 
Aniołów Michała, Rafała, Gabryela i Uryela na górze Synaj, któ- 
rzy się tu chyba z dewocyi wielkosobotnich pojawili. Misteryum 
to było urozmaicone intermedyami „Aulicy, Błaznowie, Dziad, Żyd, 
Pedagoga", które niżej poznamy. W prologu prosi przedsiębiorca 
widowiska „o pilne słuchanie" i zaprzestanie „wszelkiego szemra- 
nia"; w epilogu zaś. żeby się „nie lenili do puszeczki z groszem^. 
GWy teraz tekst ten z programem wielickim porównamy, to 
przekonamy się, że widowiska te były prawie identyczne, jakkol- 
wiek tu rzecz na 6 a tam na 9 aktów rozdzielono. Różnicę stanowi 
dodanie większego aparatu scenicznego w sztuce wielickiej, jako 
to Aniołów, dyabłów, gołębicy, piorunów itd. Poza tem układ tekst 

*) Kkp. przoz pomyłkę podaje lekcję „^y*. 



TSATR LUDOWY W DAWNSJ P0L8CB 



133 



wielickiego wydaje się nawet młodszym od tekstu Markiewicza, 
jakkolwiek 80 lat wcześniej został przedstawiony. Mielibyśmy tu 
więc ponowną wskazówkę, która się nieraz w recenzyi sztuk ludo- 
wych przydać może. t j. że przez odrzucenie balastu sceniczne^^o 
wyłuBzczyć można z późnego stosunkowo programu przypuszczalny 
szkic starszego tekstu. 

Misteryum o św. Katarzynie cieszyło się wielkiem powodze- 
niem we Francyi i Niemczech w ciągu XIV i XV w. Należy ono 
do najstarszych w seryi misteryów o Świętych *). W Niemczech 
zachował się Ludua de S, Caiharina z XIV w., który nie jest prze- 
cież do naszego podobny '). Gdy fakta te zestawimy z ilością teks- 
tów, w Polsce zachowanych, wypadnie zawsze temu misteryum 
przyznać piętno starożytną a w każdym razie uznać je za najpo- 
pularniejsze obok misteryum na cześć św. Jana Chrzciciela. 

Jako drugie misteryum o patronach lokalnych, wymienimy 
sztukę o Św. Jerzym, patronie pruskim. We Francyi ') i Włoszech *) 
odegrano ją kilka razy w czasie festynów rycerskich z początkiem 
XV w.; w Niemczech zachował się z owego wieku cały tekst tego 
widowiska ^). U nas powołać się możemy tylko na program Trojaka 
korona św. Jerzemu, ułożony przez Kazimierza Kosińskiego, probo- 
szcza w Brodnicy w Prusiech i tamże w kościele dnia 4 maja 
1696 r. „przez scenę prezentowany" *). Widowisko to obejmowało 
26 scen bez podziału na akty; występowały w niem allegoryezne 
postacie Oienius Prus, Korona Polska — a obok tego św. Woj- 
ciech, Bolesław Chrobry itd. Wójcicki podaje wyjątek z programu 
sceny 20. który uważa za treść sztuki: 

Świeci Aniołowie prowincją pmiką wisjtajj^ 
W poboinych tentencyach lekanduja, 
Trojmką koronę Łw. Jenema do nieba ezpedjjują, 
Sk^ wesoło w niebie intonują. 

Program ten był wierszowany, co u nas się często zdarzało, i za- 
wiera! treść, która z faktyczną legendą, a więc i z zagranicznemi 

') de Jallerille, Les mystóres U. 629. 
.. *) Wilken, Geech. d. geistl. Spiele str. 160. 
*) de JnlleTilie 1. c. II. 10, 644. 
«) D*Anoona, Origini* U. 278. 
*) Keller, Fastnacktapiele nr. 126. 
•) Wójcicki. Temtr. sUroi. II. 246-247. 



134 



8T. WINDAKIEWICZ 



misteryami, niewiele miata związka. Podobnież jednak zdarzało się 
w późniejszych czasach, mianowicie w XVII w., także we Fran- 
cji i taki n. p. dyalog marsylski o Maryi Magdalenie z r. 1605 
albo sztuka o św. Janie Chrzciciela z Chaumont, o której wyżej 
wspominaliśmy, nie posiadały już wielu punktów stycznych z wła- 
ściwą legendą^). 

Trzeciem wreszcie misteryura tej kategoryi i z naszego pun- 
ktu widzenia zapewne najciekawszem, będzie Dialog o iw, Słanisich 
taie^ patronie Królestwa Polskiego^). Misteryum to nie ma tytułu 
w rękopisie i składa się z trzech aktów w sześciu scenach. Akt I 
wyobraża ucztę, jak w misteryum o Janie Chrzcicielu lub w Trak- 
tacie Żabczyca. Bolesław, powróciwszy z wyprawy wojennej, chciałby 
się zabawić, wtem wchodzi św. Stanisław i wyrzuca mu jego roz- 
wiozłość. Król słucha tych upomnień spokojnie, ale gdy się Biskup 
oddalił, rozkazuje Marszałkowi zwołać naradę senatu, na której 
staje projekt pozwania św. Stanisława o wieś zakupioną od Piotro- 
winy. W akcie II odbywa się posiedzenie trybunału, zupełnie z pol- 
skich stosunków XVII wieku skopiowane. Bolesław je zagaja. Mar- 
szałek sprawę wywołuje, pozew odczytuje po łacinie, Piotrowscy 
wnoszą skargę, biskup zostaje wezwany do okazania dowodów, po- 
czem zapada werdykt, który ma być do ksiąg trybunalskich wpi- 
sany. Po wyroku św. Stanisław udaje się na modlitwę i wywołuje 
cień zmarłego Piotrowiny. W akcie III św. Stanisław stawia już 
swojego świadka, którego pojawienie się nie wywiera głębszego 
wpływu na otoczenie. Dopiero po wyjściu św. Stanisława, Bolesław 
oznajmia: 

Ja iakom żyw postrachów więkssych nie saiywat. 
Chociam w woiennych sprawach niebezpiecznych bywat. 

Niebawem po tej scenie wpada dworzanin i oznajmia, że Biskup 
rzucił na króla klątwę. Akcya toczy się błyskawicznie. Nowina 
wprawia Bolesława we wściekłość, wysyła więc swych dworzan, 
żeby pobiegli na Skałkę i Biskupa na szablach roznieśli. Tych je- 
dnak powstrzymuje jakaś moc niewidoma od wykonania rozkasn, 
wskutek czego wybiega wreszcie sam król i zamian swój uskute- 
cznia. Zabicie jednak św. Stanisława nie odbywa się wobec wi- 



') de JulleTiUle, 1. c. II. 533. 
•) Rkp, Krasiń. str. 45-69. 



TEATR LUDOWY W DAWNBJ POLBCB 135 

dzów. W ostatniej chwili pojawia się Anioł i jak w dewocyacn 
pasyjnych, wśród płaczu i narzekań opowiada o zbrodniczym czy- 
nie Bolesława. W epilogu mieści się podziękowanie gościom, „któ- 
rzy swą bytnością ten akt ozdobili^. Sztukę tę grano popołudniu, 
a o zmroku zakończono. Na marginesie naszego rękopisu czytamy 
późniejsze wskazówki reżyserskie: „Marszałek wychodzi" „Odey- 
dzie Stanisław^ — a po scenie pierwszej aktu I zanotowano, żeby 
ta odegrać „intermedium". 

Sztuka ta napisaną jest systemem nieco nowszym, który w na- 
stępnym rozdziale objaśnimy. Tu dodamy jeszcze^ że o św. Stani- 
sławie posiadamy także sztukę jezuicką p. t. Krótkie opisanie cJc- 
tiey o męczeństwie św. Stanisława^ ułożoną przez Ignacego Brodow- 
skiego i w Lublinie podczas kadencyi sądów trybunalskich r. 1638 
wystawioną^). Sztuka ta jednak nie ma związku z naszą, zresztą 
jest łacińską. Tak więc nasze inisteryum może być uważane za 
pierwsze, które ten temat poruszyło i dało mimowolną wskazówkę 
późniejszym dramaturgom do bliższego opracowania zawartej w niem 
treści. 

To są wszystkie misterya o Świętych, o których możemy po- 
dać obszerniejszą wiadomość. Z obowiązku krytycznego zwracamy 
^^*g§? *® mogło ich być nieco więcej, na dowód czego przyto- 
czymy jeszcze tytuły dwu sztuk, któreby należało powoli z ukry- 
cia wydobyć: 1) Jutrzełika na pociechę narodowi ludzkiemu Mary a, 
grana od arcybr. Virg. Mariae, ded. bachmagistr. żupp wielickich 
1700; 2) De S, Cantio Doctore Alnme Acad, Crac. in yigilia Nativ. 
Dom. 1677 *). O tem ostatniem jednak nie mamy wieści, czy było 
polskie czy łacińskie. W każdym razie na podstawie naszego prze- 
glądu stwierdzić wypadnie, że tradycya misteryów o Świętych 
przedstawia się w Polsce znacznie skromniej , niżby na podstawie 
ilości cyklów pasyjnych i misteryów na Boże Narodzenie spodzie- 
wać się należało. Widocznie warunki do rozwoju sztuki ludowej 
w tym kierunku były u nas mniej korzystno. 

') Wójcicki, Te«tr star. II. Ul -153. 

*) Bibliografia Estreichera t. XI pod datą i Krćek w Przegl. ł*ow8s. 1899. 
IV. 391. 



136 8T. WINDAKISWICZ 

ROZDZIAŁ YIII. 

Tragedye ludowe. 

Wpływ Odrodsenim nm sztakę ludową. — Wątpliwotei co do odbywania. — Tm- 
gedya Sofrona Sobastjana Łecayczanina 1560. — Historia de roge Danao. — 
Dialogu Admetas Rez. — Historia de rege Tamo. — Wsmianki polskich pisanów 

o rolach królewskich. 

Jakkolwiek w paragrafie tym odbiegniemy bardzo od zakreaa 
dotychczasowych tematów, lecz właśnie teraz dla związku wspo- 
mnieć nam wypada o tragedyach ludowych. Sztuki te przedstawiają 
dla etnografa i literata zastanawiający produkt dawnego teatru lu- 
dowego. Kiedy w XVI w. w najwyższych sferach naszego społe- 
czeństwa zapanowała kultura Odrodzenia, a Kochanowski, Zawicki, 
Ciekliński, Górnicki. Szymonowicz szukali w sztuce klasycznej od- 
powiednich wzorów dla nowszej sceny — wtedy także wśród ludu 
pojawiło się pewne zaciekawienie dla ogólnego ruchu intelektual- 
nego i na teatr ludowy przedostały się temata. z motywów staroży- 
tnych zaczerpnięte. Wzmianki o świecie klasycznym można czasem 
spotkać w misteryach na Boże Narodzenie; także w moralitetach, 
jak zobaczymy, posługiwano się nieraz dla celów dydaktycznych 
etykietą klasyczną — przecież najpełniej wystudyować można kla- 
sycyzm ludowy w sztukach tragicznych, osnutych wprost na mito- 
logicznych podaniach Greków. Ten nowy gatunek odbija ciekawie 
na tle sztuk ściśle kościelnego repertuaru. Pokazuje się, że scenie 
ludowej XVI i XVII w. poczęły już legendy Świętych poniekąd 
nie wystarczać, że w dążności do przerobienia swego repertuaru na 
zupełnie świecki, chwyciła się nowych źródeł i wykazała pewną 
żywotność do stworzenia swojskiego teatru. 

Pominąwszy nowość treści, tragedye ludowe wnoszą takie na 
scenę studyum ciekawych sytuacyi psychologicznych. Dawnej sce- 
nie ludowej można było zarzucić, że nie starała się wniknąć głę- 
biej w tajniki duszy ludzkiej. Oprócz figury Matki Boskiej, wszy- 
stkie figury dawnego repertuaru są właściwie grubo ciosanemi 
i mało indywidualnemi postaciami. W tragedyach ludowych stan 
rzeczy się zmienia. Pierwszy raz naówczas teatr polski stawia so- 
bie nieco głębsze zagadnienia moralne, pierwszy raz zaczyna za- 
znaczać choć z grubsza wartość charakterów dramatycznydi i usi- 
łuje wyrazić potęgę miłości i zdobyć się na okrzyki istotnego holu 



TBATR LUDOWY W DAWNBJ POLSCE 137 

i rozpaczy. W ślad za tymi momentami pojawia się także w tych 
sztttkadb miększy dyalog i piękne rozmowy stychiczne. Jest to wi- 
doczny wpływ poznania dzieł Eurypidesa, choćby przez pośredni- 
ctwo Seneki. Pokazoje się więc, że praca Kochanowskiego, Szymo* 
nowicza, GkSmickiego nie była nawet dla sceny ludowej bezowocną 
i że dzięki im zjawiło się na tej scenie pojęcie nowej tragiczno- 
ści i odpowiednie ku temu środki ekspresywne. 

W zasobie, którym rozporządzamy, znajdujemy tylko cztery 
sztuki tego typu i to bardzo fragmentarycznie zachowane. Każdej 
niedostaje jakiegoś ustępu i czytając je, mamy czasem wrażenie, 
że to tylko szkice sztuk teatralnych, następnie niezużytkowanych. 
Wątpliwość tę jednak usuwa fakt, iż sztuki te znajdują się wśród 
innych stokrotnie granych i zapisane zostały w kodeksach, w które 
tylko rzeczy teatralne wpisywano. Zresztą dla ostatecznej rękojmi 
można zestawić prolog jednej tragedyi, a epilog drugiej i zyska 
się dostateczną pewność, że sztuki te rzeczywiście wystawiano. 

Największą wątpliwość co do tego faktu budzi w nas naj- 
starsza z tych sztuk i to jedyna drukowana z pośród tragedyi lu- 
dowych. O sztuce tej dochodzą nas zaledwo głuche wieści. Ma ona 
być utworem Sebastyana Łęczycanina z r. 1550 i nosić tytuł Tra- 
giedya Sof rana. Ze sprawozdań, któremi rozporządzamy '), wyni- 
kałoby, że sztuka ta jest kombinacyą komedyi elegijnej łacińskiej 
z wczesnego średniowiecza p. t. Pamphylus de Amore% której rę- 
kopisy spotykamy już w Polsce w połowie XV w.'*) i nowelli Boo- 
caccia o Tankredzie i Ghismandzie, kt()rą później także Hieronim 
Morsztyn w kierunku epicznym zużytkował^). Oprócz tego Seba- 
styan Łęczyczanin w utworzeniu swej dziwnej sztuki powodował 
się głuchemi reminiscencyami z komedyi Terencyusza, mianowicie 
zapożyczył od niego wiele nazw osób, którym jednak ich klasy- 
czne, właściwe im rysy dowolnie poodmieniał. Według sprawozda- 
nia Osińskiego, treścią* tej tragedyi jest miłość Pamfila ku Filidzie 
którą Pamfil przy pomocy służącego Gety i czarownica Sofrony 
do domu swego sprowadza. Pamfil pojawia się w tej sztuce, jak 



') Csacld, o lit. i pol. prawach ed. 1800. I. 12, U. 51, 98; Osińiki, Życie 
Csacki«go atr. 368. 

*) aoetta, BeitrSge i. Utteratargench. I. atr. 88—93. 
•J Brtckner w Koapr. Wyda. fil. XVI. 97-107. 
*) Decameron IV. 1. 



138 ST. WINDAKIEWIGZ 

bohater komiczny, w otoczeniu znacznej ilości służby, Parmeniona, 
Strofila, którzy rozmaite projekta panu podają co do pozyskania 
Filidy, aż staje na zdaniu Gety, żeby się posłużyć czarami. We- 
dług drugiego sprawozdawcy o tej aitnoe, t. j. Obnekiego, moment 
porozumienia się Pamfila z Sofroną ma być ciekawą kartą do hi- 
storyi obyczaju i zabobonu w Polsce. Jest tam mowa o sprowa- 
dzaniu kochanków przez powietrze, o trunkach miłosnych, zwanych 
filtrami i tym podobnych szczegółach, o których dziś mniej dokła- 
dną wiadomość z Peregryncuyi dziadowskiej czerpiemy. W pierwszej 
połowie sztuka powyższa jest widocznie komiczną, w drugiej zaś 
staje się wysoce tragiczną, bo Antyfon, ojciec Filidy. głęboko odczu- 
wszy zniewagę, wyrządzoną mu przez Pamfila, rozkazuje córkę 
rzucić na pożarcie lwu, a kochanka jej zabić i wydrzeć mu serce. 
Wprawdzie mężna Filida potrafiła się przed lwem obronić, ale uj- 
rzawszy serce zamordowanego Pamfila, które jej okrutny o]ciec 
oddał, wpadła w rozpacz i przebiła się w monologu: 

IJbacs Boie krewkoi^ci ciała megfo 
Joici idę z ciała tego... 

O tragedyi tej więcej powiedzieć nie możemy, bo nie wiemy, gdzie 
się znajduje unikat jej. niegdyś w Porycku przechowywany. 

Bardziej zajmującemi, niż ta najstarsza i dosyć nieudała kom- 
pozycya ludowa, są tragedye zachowane w rękopisach, z których 
już tyle misteryów zaczerpnęliśmy. Na pierwszem miejscu wśród 
nich wymienimy tragedye trzyaktową p. t. Historia de rege Danao ^) 
Przedstawia ona podanie greckie o jednej z 50 Danaid, która wie- 
dziona istotną miłością, wbrew rozkazowi ojca, uratowała życie 
swemu mężowi, pochodzącemu z familii znienawidzonej przez Da- 
nausa i stąd na zagładę skazanej. W akcie I Hypermnestra, w rę- 
kopisie fałszywie nazwana Hyppometrą, otrzymawszy od ojca ów 
nakaz, pragnie sobie życie odebrać. Wtem wpadają panny z jej 
fraucymeru Euippe, Hiale i Helena i z przerażeniem pytają o przy- 
czynę rozpaczy. Hypermnestra opowiada, iż ojciec rozkazał poza- 
bijać wszystkim siostrom swych mężów i że wszystkie to uczyniły 
ale ona takiemu rozkazowi posłuszną być nie może. „Tu sie chce 
przebić a Euippe ią uchwyci^, jak powiada didaskalia. Panny z frau- 
cymeru radzą jej, żeby także p(jszła za przykładem sióstr; Hyper- 



*) Kkp. Kras. atr. 291—300. 



TBATR UmOWr w DAWNRJ FOLttGB 139 

mnestra jednak namowę ich ze wstrętem (lipyfiha i rozkazawszy 
stnżbie wyjść, w dłuższym monologu przy łożu śpiącego LywMi- 
ssa, stacza ze sobą ostateczną walkę, czy męża zamordować, czy 
nie. Żałujemy, że z tego monologu możemy podać tylko zasadni- 
cze słowa: 

Powiedzcie, ieftii tt uszna człeka niewinnego 
Ojcowskim roakazaniem zgładzić z świata tego? 

Wreszcie Hypermnestra decyduje się nie zabijać męża i budzi go, 
żeby czemprędzej z Argos uciekał. Porozumiawszy się co do sytn- 
cyi „oboie obłapią się społecznie'^, jak objaśnia didaskalia, i Lyn- 
ceu8 ucieka, przyrzekając oblubienicy prędką pomoc. 

W akcie II widzimy Danansa. któremu „famuli" jego Cli- 
thas. Athanas i Procheon opowiadają, że liczyli ciała pobitych Aegy- 
ptydów i że wśród nich Lyneeusa doszukać si^ nie mogą. Danaus 
poleca im po raz wtóry przeliczyć te ciała, a gdy się przekonał, 
że to prawda, każe Procheonowi pobiedz po córkę i w łańcuchach 
ją przystawić. Procheon udaje się do Hypermnestry. która przeczu- 
wając katastrofę, przyjmuje rozkaz ojca z poddaniem. Scena trze- 
cia tego aktu przedstawia drugiego służącego Clitasa. który znów 
pobiegł do senatu i zawiadomił senatorów Protheonosa, Athlitesa, 
Austomona i Plenippusa, że mają się zebrać na sąd i osądzić na 
śmierć Hypermnestrę. Niebawem wchodzi i Danaus i oznajmia im 
to samo, objaśniając przytem, że miał brata Aegypta i swe córki 
wydał za jego synów, iżby tem łatwiej ów ród wygubić. Jedna 
przecież córka nie usłuchała jego rozkazu i swemu mężowi ucieczkę 
ułatwiła. Senatorowie zgadzają się na to, że rozkazy króla powinny 
być wykonywane i że przekroczenie ich jest sprawą kryminalną, 
ale gdy Danaus wydaje wyrok śmierci na córkę, oświadczają, że 
to wyrok za okrutny i proszą go, aby się zbytnią srogością wobec 
córki nie unosił. Danaus upiera si(^' przy swem zdaniu i zgniewany 
wychodzi z senatu, gdzie pozostali wyrzekają na krwawe instyn- 
kta króla i salę opuszczają z bojaźni. żeby ich Danaus nie pod- 
słuchał. 

W akcie III „Hypermnestra in carcere" wspomina wesołe 
dni swojego ślubu i ze smutkiem spogląda na więzienie i bliski 
swój kres. Myśli także o siostrach, za jaką cenę zdobyły bezpie- 
czeństwo i piękny czyn własny dodaje jej pewnego hartu. Bardzo 
słabo i pobieżnie, ale ostatecznie wcale wyraźnie naszkicowano te 



140 ST. WINU AKIE WICZ 

przejócia duchowe u Hypermnestry. W końcu nie chcąc ginąć z rąk 
obcych „tu mieczem uderzy w się a pacholę vchwyci iey", natu- 
ralnie miecz, jak mówi didaskalia. To pacholę zjawia się tu jak 
detis ex machina i oznajmia, że Lynceus z pomocą jej przj^bywa 
i miecz jej z rąk zabiera. Hypermnestra nie może na razie zrozu- 
mieć zmiany swej sytuacyi, szuka jeszcze miecza, wreszcie oprzy- 
tomniawszy cieszy się, że Lynceus wraca. Tymczasem i Danaus 
nadchodzi i chcąc raz ze wszystkiem skończyć, każe córkę na plac 
egzekucyi prowadzić. Wtedy zjawia się Lynceus i w słodkich sło- 
wach zapewnia Hypermnestrę o miłości i rychłe wybawienie zapo- 
wiada. Jakoż gdy Danaus zbliżył się i chciał przyspieszyć pochód 
żałobnego orszaku, Lynceus przebił go tym samym mieczem, któ- 
rym sam miał być zgładzony. 

Sztuce tej brak w rękopisie prologu i tytułu, któryśmy drogą 
analogii do następnej sztuki uzupełnili. Za to zachował się epilog 
z cennemi objaśnieniami. Kończąc to przedstawienie, aktorowie 
oświadczają: 

Wieczór nadchodei a wstaie zona 
A nasze kończyć ka^ tragedie. 

Tragedya ta napisaną została prawdopodobnie przez tego samego 
autora, co misłeryum o św. Stanisławie^ o czem trochę niżej po- 
wiemy. 

Jeszcze bardziej zajmującą, niż poprzednia sztuka, jest Diato- 
gus Admetus Rex^ składająca się z 5 aktów i dwu niewykończo- 
nych chórów 1). Tragedya ta ma dziwny początek. Powstała ona 
z dowcipnego spożytkowania fragmentu tłomaczefiia Alcesty Eury- 
pidesa przez Kochanowskiego, następnie Dialogu panienki z snuer- 
da Miaskowskiego '), wreszcie z naśladownictwa kilkunastu PiesM 
i Trenów Kochanowskiego, stosownych do sytuacyi. Pod względem 
formalnym byłby to typiczny centan^ t. j. zlepek obcej frazeologii 
na wyrażenie nowych myśli. W akcie I Admetus chlubi się awo- 
jem szczęściem zupełnie, jak król Herod; słucha go Blandiloąuus 
i Veriloquus i jeden go przed zmianą fortuny przestrzega, a dm^i 
w ufności w szczęśliwą gwiazdę utrzymuje. Takich doradców spo- 



') Kkp. Jag. 3526 k. 19-29 i Sprawozd. z Pos. Ak. Um. I Wyda. filoK 
1891 ttr. 4/0. 

■) Rytmy wyd. Kymarkiewicza II. 147. 



TBATR LUDOWY W UAWNBJ POLSCE 141 

tykamy powszechnie w tragedyach włoskich XVI w.^) Admetus 
cieszy się przedewszystkiem pożyciem ze swą żoną. Słowa jego 
o dobrej żonie pochodzą ze znanej pieśni Kochanowskiego. Akt ten 
kończy się krótkim śpiewem chóru, jak w tragedyach klasycznych. 

Akt II jest jeszcze krótszy, niż poprzedni. Admetus powalony 
nagłą chorobą na łoże, narzeka na zmianę fortuny. Blandiloąuus 
radzi mu, żeby się nie trwożył i możebnością wyzdrowienia go pf>- 
ciesza; Veriloquax zaś nakłania go, żeby chorobę za przestrogę 
bogów przyjął. Admetus wreszcie zwraca się do Apollina z prośbą, 
żeby go uzdrowił, co ten rzeczywiście przyrzeka. W akcie tym 
mamy znów liczne reminiscencye z dzieł Kochanowskiego. 

Akt III wyobraża niebo, siedzibę Apollina. Bożkowi żal Ad- 
metusa i woła Merkurego, żeby sprowadził Parki. Stawione przed 
nim, nie chcą przedłużyć życia Admetowi, aż dopiero po długich 
ociąganiach się godzą się. żeby Admet żyw pozostał, jeśli ktoś inny 
za niego umrzeć się podejmie. 

W akcie IV widzimy znów Admetusa na łożu boleści, żalą- 
cego się gorzko na bliski kres życia: 

Okratnj mnie ból trapi, ciało mi trochlejo 

W aro utka, a serce w ciężkiej tęsknicy nissc^eje. 

Ochłody nic nie csuję, ni fol^ri w chorobie, 

Śmierć mi w ocsach tkwi, wsijtka moja mjk\ w g^robie. 

Lepiej aie btfło nigdy na ten ftwiat nie rodzić^ 

Nit teraa z cieiką biedą s żywota wychodzić. 

Przykro umrzeć, kto skarby, kto ma przyj acioty. 

Kto wlo^i, kto Bwe wczasy, kto wesołe stoły. 

Ja wszytkiego odbieię. ja kochana żonę 

Zostawię, a sam nie wiem, w którą pójdę stronę. 

W nieznajomy kraj pójdę, miedzy nieszczęMiwe 

Cienie, dokąd mnie Cha7'on przez błota teskliwe 

Przeniesie i napoi swym niepewnym zdrojem, 

Abym namni nie wiedział o frasunku swoim. 

O pratco hrzyufdif peine, o znikomych cieni 

Sroga, nieubłagana, nieużyta ksieni, 

W monologu tym słyszymy wyraźnie echa Trmów Kochanowskiego 
i przekonywamy się nawiasowo, czem był Kochanowski dla da- 
wnej poezyi polskiej. Król udaje się do ojca. matki, brata i sio- 
stry i prosi ich o ofiarę życia. Wszyscy odmawiają, oprócz Alcesty, 



') Klein, Das iul. Drama II. 391. 



142 



ST. WINDAKIRWICZ 



która z radością przyjmuje to wezwanie, bo bez męża nawet źyóby 
nie mogła. W scenie tej mamy znów liczne reminiscencye z Ko- 
chanowskiego; tu i owdzie dyalogi bywają dosyć żywe i zbliżają 
się do rzeczywistości; ustęp jednak żądań Admeta i odmowy wszy- 
stkich członków rodziny, jest bardzo mało patetyczny. 

W akcie V Alcesta żegna się z życiem i świateni w mono- 
logu dosyć silnym i na Trenach Kochanowskiego wzorowanym. 
Apollo jej żałuje i krążąc koło domu. spotyka Śmierć z kosą. Na- 
stępuje stychiczna rozmowa pomiędzy Appolinem a Śmiercią, prze- 
robiona z ułamku tłomaczenia Alcesły przez Kochanowskiego. Apollo 
chciałby u Śmierci utargować życie dla Alcesty, ale ta zbywa jego 
prośbę i wreszcie wchodzi do komnaty królowej: 

ALCieSTlS 
Dokąd g'otuje8z te swą ostra kosę! 

MO KB 

Tam, gdne dopiero twój kwiat pije rosę. 

ALC^ErtTiR 

Podtniess ^o młodo, jesicie nie na dobie. 

MOKS 

Takiego wonność nawdaięcaniejssa w grobie. 

ALCKSTIS 
W j trwaj, ai bialj kłos na sagon oie kladaie. 

3fORS 

Dotó i sielonjch upada po gradsie. 

AT-CESTJS 
Nie męstwo dob/ć na młodego broni. 

MOKS 

Praeetepstwo irwić, kogo sam Bóg gonL 

AL.cicsns 
Sabtelne jeszcae do rany me koecL 

MORS 

Ale dach iartko hiekj a takich wtoecL 



TBATR LUDOWr W DAWMBJ POLSCE 143 

Po tej rozmowie, żywcem z Dudogu panienki z mdetcui Miaskow- 
akiego przejętej, Śmierć ucina głowę Alceście i na tern się sztuka 
kończy. 

Do tragedyi tej dodawano intermedya. jak w jednem miej- 
sca zaznaczono. Epilogu i końcowego obóru w naszym rękopisie 
nie dostaje; za to jest prolog z wezwaniem „zacnych słuchaczów*^, 
ieby tej sztuki „łaskawie słuchali^ i z obietnicą, że przedstawienie 
krotko potrwa: 

My wam tu sicierej miłoici wystawieni 
Prsyklad, s którym aię króciatko tprawiem. 

Dodać nie zawadzi, że Niemcy posiadają także tragedyę ludową 
o Admetusie z r. 1 724, tylko na innem zawikłaniu opartą, p. t. 
Ikr beirogene Ehemann *). 

Ostatnią tragedyą ludową, niestety wskutek rozerwania ręko- 
pisu bardzo fragmentarycznie zachowaną, jest Historia de rege Ta- 
mo, t. j. o nieznanym nam bliżej królu, dla którego widocznie zby- 
tnie przywiązanie do syna stało się tragicznym ciosem. W rękopi- 
sie. 2 którego czerpiemy *), posiadamy zaledwo początek tej sztuki. 
Tamus cieszy się ze swego syna, że taki piękny, rozumny i tyle 
mu pociechy przynosi. Stojący obok „famuli", jak u króla Adme- 
tosa, przytakują mu i winszują, za co on robi jednego z nich sta- 
rostą, a innym konie rozdaje; wreszcie każe syna zawołać, żeby 
się nim ucieszyć. „Filius" wchodzi i wita ojca... tu się jednak rę- 
kopis naszej sztuki urywa. 

Sztuki powyższe przedstawiają prawdziwie ludową mieszaninę 
klasycyzmu z modernizmem, od której zresztą Kr)chanowBki i wszyscy 
auton)wie dawniejsi nie umieli się uchronić. Okucie w kajdany 
i prowadzenie na plac egzekucyi Hypermnestry, postacie doradców 
Veriloquusa i Blandiloąuusa, a wreszcie ta śmierć z kosą w Adme- 
tusie odpowiadają raczej nowszym stosunkom, niż wyobrażeniom 
klasycznym. Oprócz tego te posiedzenia i zwoływania senatu, ten 
fraucymer w Argos, to rozdawanie służbie podarunków za pochle- 
bne słówko, to są znów czysto polskie reminiscencye, których zresztą 
wielką obfitość można było zauważyć także w misteryach o Świę- 
tych. Badając te sztuki, widzimy, jacy to autorowie i na podsta- 
wie jakich wzorów je obrabiali. W Histofńa de Rege Danao mamy 

») Weiss, Wiener Haopt a. StaaUactionen str. Ih—ll. 
') Kkp. Krasiń. k. 301 czyli ostotnia. 



144 8T. WINDAKIKWICS 

nawet ten sam uUad, co w Dyalogu o św. Stanisławie^ t. j. po dwie 
paralelne sceny na akt, uzupełniające się wzajemnie i przeznaczone 
na natychmiastowe objaśnienie zmienionej poprzednio sytuaeyi. 
Sztuki te układał prawdopodobnie ten sam autor i kierując się wi- 
docznie nowszym smakiem, wybierał tylko z innej dziedziny te- 
mata i sposobem antytetycznym do rozwiązania je prowadził. Oprócz 
więc treści, zyskał on z poznania klasycyzmu tyle, że przestał jak 
Rej i autorowie Passyi przedstawiać historycznie rozwój całej le- 
gendy i przeciągać skrupulatnie wszystkie jej zwoje przez scenę. 
Czyśmy więcej takich sztuk nie posiadali i kto je odgrywał, 
to pytania, nad któremi warto się zastanowić. U autorów XVI 
i X Vn w.: Skargi, Petrycego, Pocieja, Staro wolskiego czytamy czę- 
ste wzmianki o odgrywaniu przez studentów i rzemieślników ról 
królewskich, które w takiem przeciwieństwie do ich ubóstwa po- 
zostawały, że to mimowolną uwagę spektatorów zwracało. Milczący 
zresztą o innych objawach życia teatralnego autorowie, o tym szcze- 
góle właśnie często wspominają. Roku 1579 powiada Skarga: „Ży- 
wot ten jest jako komedya, w której suffleta królem, a skoro po 
komedyi sufHeta zostanie suffleta" ^). Pociej wspomina: „Żaki ko- 
medyjne w drogich szatach króle lub książęta przedstawiają, lecz 
gdy im szaty zdejmą, po staremu jako żako wie od okna do okna 
biegając starą piosnkę „pauperibus" wołając). Staro wolski wreszcie 
pod r. 1648 zapisuje: „Gdy maszkarę twarzy królewskiej ') wło- 
żysz na szewca albo na żaka, zda on się szwiec albo żak królem, 
alić skoro ją z nich złożysz, szwiec i żak po staremu przy swojej 
kondycyi zostaje". Ze Staro wolskiego przytem dowiadujemy się nie 
tylko, że owe sztuki w maszkarach odpowiednich odgrywano, ale 
nawet, że się naó wczas budzić u nas poczęła pewnego rodzaju kry- 
tyka teatralna. W dalszym bowiem ciągu u tegoż autora czytamy, 
że „kiedy w komedyach królewskiej osoby nie umiała która per- 
sona dobrze trafić i mowy i postawy królewskiej wyrazić, to się 
jedni z tego śmiali, a drudzy się na to gniewali"*). Wreszcie bio- 



') Żywoty ŚŚ. Obrok z 15 marca. 

•) Pociej, Antirrisis r. 1600. 

') Moie nie saszkodsi ta dodać, ie istnieje szcse^owa Taoca maszkar tce- 
neckieh, sprzedawanych w Krakowie r. 1609, kt<Srą sporządzili rzeczoznawey ów* 
cześni w tej dziedzinie, t. j. starsi cecba malarskiec^o. Grabowski, Staroi. wiad. 
o Krak. str. 273. 

*) Starowolski, Reformacya obyczajów rozdz. XV i XX. 



TEATR LUDOWY W DAWNBJ POLSCK 145 

riyc inny cytat, znów z Petrycego, wnioskowałby wypadało, że na- 
(Swczas nawet obywatelstwo poważne brało się czasem do przed- 
stawiania podobnych sztuk i że zachodziły czasem w tych amator- 
skich kołach wątpliwości, gdy wyżej postawionemu obywatelowi 
przychodziło grać mniej zaszczytną rolę, niż uboższemu. Petrycy 
bowiem powiada: „Jeśli w komediey abo w maszkarach, królowi 
j marszałkowi, który rządzi, koronę na sobie nosi abo laskę, po- 
słuszni iesteśmy, choó będzie czasem podła osoba, zaprawdę więcey 
przystoi słuchać urzędu" *). Wynikałoby więc z tych cytat, że na- 
ówczas najczęściej odgrywano takie sztuki, w których królowie ko- 
niecznie występowali i że to nawet dla powodzenia sztuki było 
niezbędnem, żeby się w niej król z świetnym dworem i marszał- 
kami ukazywał. Pytanie tylko, czy się nie mylimy i czy tych tra- 
gicznych królów nie należałoby raczej poszukiwać w misteryach, 
gdzie także królowie się ukazywali, jak Faraon, Herod, Maxentius, 
Bolesław Śmiały itp.? Sądzimy jednaka że tych cytat niepodobna 
zastosować do misteryów, bo trudno sobie wyobrazić, ażeby ktoś, 
patrząc na sztukę o św. Janie Chrzcicielu, zachował w pamięci 
tylko wspomnienie o Herodzie. Owe ogólnikowe wzmianki należy 
odnieść prawdopodobniej do takich królów, jak Antyfon, Admetus, 
Tam as i Danaus i tem poprzeć przypuszczenie, że sztuk takich 
mogło być więcej. Zresztą nie sprzeciwiamy się, żeby te cytaty 
odnieść nawet do tragedyi jezuickich, choć zupełnie ściśle i tam 
one nie przystają, jak to za innym razem objaśnimy. 



KOZDZIAŁ IX. 

Moralitety karnawałowe. 

Charakteryitjka i rodzaje. — 0e qaatuor noTiMimis 1646. — Roimowa datse 
E ciałem. — ]>e peccatore et gratia diTma. — Pamięć ftmierci Tuliizkowtkiego 
1573. — Mnndiu et religiosas. — Actus de diTite et Laiaro. — O syna marno- 
trawnym. — Tragedya o Scilarnsie Jurkowskiego 1604. — Bfiętopnst 1622. — 
Djalog mięsopniitny. — Gryiidsban Sarkała. — Intermediom Bachus. — Dialo- . 
giu pro Bacchanalibos. — Bacchos orbis dominns 1644. — Baohanalia w Xyi 
wieka. — Bekasy ludowe. — Komedya krótka. 

Z moralitetami, jakkolwiek ich pojawienie się nie sięga poza 
wiek XVT, wstępujemy napo wrót w trądy cyę średniowiecznych upo- 

>) Polityki Arystotelesowej ks. YIII (1605). 
BM^mwy Wyda. flU»l»c. T. XZZyi. 10 



146 ST. WINDAKIEWKJZ 

dobań w teatrze polskim. Są to sztuki osobliwe tendencyi dydak- 
tycznej, złożone z samych personifikacyi i figur allegorycznych, 
w których morał i obyczaj średniowieczny dziwnie wyraźnie się 
odzwierciedlił^). Przedostały się one na naszą scenę razem z oby- 
czajem zachodnim, w epoce żywszych stosunków z Francyą i Wło- 
chami i obok dewocyi są pierwszym owocem wpływu teatru romań- 
skiego na Polskę. 

Moralitety dzielą się na pouczające o celach życia, paraboli- 
czne i bachiczne, a do tych działów moźnaby jeszcze dołączyć 
sztuki, oparte na fabule ze świata klasycznego. Poruszają one za- 
gadnienia szerokie z zakresu filozofii życia i religii i dlatego biorą 
nieraz w posiadanie całą scenę średniowieczną z jej trzema kondy- 
gnacyami i obok pasyi najdosadniej jej zastosowanie wyjaśniają. 

Wśród moralitetów pouczających wymienimy naprzód sztukę 
z r. 1645 De guałuor noińssimisj noszącą w rękopisie fałszywy ty- 
tuł dodatkowy „De passione Christi Domini^ ^). Składa się ona 
z czterech aktów, prologu i epilogu, jak misterya. Akt I wyobraża 
Theophila, rozmyślającego pod krzyżem o śmierci Chrystusa Pana 
i serdecznie współczującego boleści Zbawiciela. Brat jego Philates, 
oddany światowym rozkoszom, nie odczuwa żadnego współczucia 
dla Chrystusa i lamentom brata się dziwi. Niebawem nadchodzi 
Śmierć i ścina Philatesa. Ten w rozpaczy woła: ,,Xiędza prze Bóg 
co rychley, będę się spowiadał^ — ale na pokutę już zapóźno. 
Przybywa dyabeł i wśród radosnych chichotów zabiera go do pie- 
kła. W akcie II przedstawiono sąd duszy Philatesa. Przed Jndi- 
cium stoi „dusza Philatesa". a obok niej z jednej strony Angelus 
Custos „z szalami i księgami" w r<fku, a z drugiej znów dyabeł 
z „księgą grzechów". Księgi te ważą na scenie, poczem Judiciam 
konkluduje na wyrok potępiający. Misericordia wstawia się za grze- 
sznikiem a „Justitia z mieczem" domaga się sprawiedliwości, w imi^ 
której wreszcie Judicium za potępieniem decyduje. „Dusza Phila- 
tesa lamentuje", usłyszawszy ten wyrok. Wychodzi dyabeł a „uchwy- 
ciwszy dusze zruci do piekła a drugie persony znidą za theatrum^, 
jak mówi didaskalia. Dyabeł zostaje sam na scenie i znów męki 
piekielne opisuje, a na zakończenie „wskoczy do piekła". W ak- 



') Zobacz treściwy artykuł Creisenacha w Gesch. d. neueren Dramaa I. 
458-484. 

») Kkp. Konop. k. 42-46. 



TBATR LUDOWY W DAWNBJ P0I.8CB 147 

eie III odbywa się drugi sąd, ale znów nad duszą poczciwego 
Theophila. Judicium i Juntitia przepuszczają go naturalnie bardzo 
łatwo przez swe instancye, poczem Angelus Custos opisuje mu roz- 
kosze rajskie i prowadzi do nieba, gdzie między innymi obiecuje 
mu |)okazać zapewne patronów autora, t. j. iw. Wawrzyńca, św. Ka- 
tarzynę. Św. Stephana. św. Piotra i Pawła i innych. „Tu poidą in 
glońam coelestem" — widocznie przedstawioną na scenie — „et 
angeli 8ex witać go będą^. Ci aniołowie są podzieleni na dwa chóry 
(partes) i każdy z nich kolejno wypowiada czterowierszowe powi- 
tanie na cześć przybywającej duszy bło^^osławionej. Theophilus 
dziękuje. W akcie IV schodzą się dusze obu braci i opowiadają 
sobie o rozkoszach lub przykrościach, których doznają. „Dusza 
Pbilatesa wynid2.ie z piekła z ubiory podartymi y czarnemi w kai- 
danach y w łańcuchu", jak objaśnia didaskalia. Philates przeklina 
całe swoje życie, żałuje, że przed śmiercią nie udało mu się wy- 
spowiadać: 

Tilko bjrło powiedzieć grsechj pned kapłaneiiL, 
Pewnie hjm był królował s tjm niebieskim Panem. 

Wreszcie prosi Theophila o |)omoc. Al(» Theophil oznajmia, że mu 
teraz nic poradzić nie może. „Tu Theophilus odyńdzie a Philates 
przystąpi nad piekło i lamentować będzie". Lament powtórny po- 
tępieńca trwa chwilę, poczem znów „diabeł z piekła wyskoczy" 
i zaciągnie tam Pbilatesa. Sztuka kończy się trzecim lamentem po- 
tępionego, ale już w piekle, przyczem dla efektu Philates „za każ- 
demi wierszami ma stękać i ięczeć". 

W prologu tego moralitetu podano treść i wezwano „cnych 
irfuchaczy" do łaskawego słuchania i nierozmawiania podczas przed- 
stawienia: „A gdy rzecz przyprowadzę z sobą nie gadajcie" — 
w epilogu zaś mieści się krótkie rozmyślanie męki Chrystusa, któ- 
ry „dziś swe naświętsze rozciąga ręce" — poczem główny aktor 
poleca obecnym, żeby upadli na kolana i za jego przykładem tnsy 
razy bili się w piersi. To znaczy, że sztukę tę odegrano w ko- 
ściele. W literaturze francuskiej znajdujemy pokrewne utwory np. 
Mystere de hien adnisS et mai advisi (1396-1475), MaralUźde F konwie 
jusie et de fhomme mondain przez Szymona Bougoina (1508); zre- 
sztą temat ten ludowej literaturze francuskiej i dziś nie jest obcym i). 



>) ParfAit, Hist. da tMAtre II. 102-129, Iii. 112—124. 

1 * 



148 



ST. WINDAKIKWICZ 



Podobną kwesty c, jak powyższą, znajdujemy w moralitecie 
z pierwszej połowy XVII w., któremuby można nadać tytuł Rozmowa 
dusze z cidieni. Przedstawia on rozwiozłe życie młodzieńca, który 
wśród rozpusty umiera a po śmierci wyrzuca ciału swe grzechy. 
Była to niegdyś sztuka trzyaktowa, która obecnie w rękopisie za- 
czyna się od ostatniej sceny aktu II ^). Famulus namawia Florensa, 
żeby sobie użył podczas bieżącego karnawału. Do jego namów przy- 
łącza się głos dyabła i nad Florensem zwycięstwo odnoszą. Fłorens 
bawi się w najlepsze. ,,Hic bibent, saltabunt^, jak mówi didaskalia. 
Mamy tu rozwinięte nieco bliżej okoliczności życia znanego nam 
Philatesa z poprzedniego moralitetu. Anioł napomina rozbawionych^ 
żeby się pomiarkowali, ale dyabeł perswaduje im, żeby oto wcale 
nie dbali. „Hic etiam saltabunt", dodaje didaskalia. W scenie 
drugiej aktu III Florens jest już chory i stęka na łóżku. Wszystko 
to dzieje się bez najmniejszego motywowania. Poczem „Florens sur- 
git e lecto, vociferabit et ista dicens aperietur infemus". W osta- 
tniej scenie tego aktu Florens jest już umarły. Ciało jego leży nie- 
ruchomie i tu zaczyna się moment sztuki najefektowniejszy. Anima 
Florensa przychodzi do ciała i czyni mu gorzkie wyrzuty, kiedy 
Corpus się usprawiedliwia i nawzajem na wymówki się zdobywa. 
Nie trwa to długo. Niebawem dyabli się zjawiają i zabierają potQ- 
pieńca, który ze słowami „Yae, vae, vae mihi aetemitas^ znika 
ze sceny. 

W moralitecie tym wyrażono mniej więcej ten sam morał, co 
w poprzednim, tylko innemi środkami i scenami. Sztukę tę grywano 
na karnawał a po każdym akcie dodawano chorus i- intermedyum, 
jak to w rękopisie zaznaczono. Ważnym jest epilog tego utworu, 
bo zawiera kilka nieobojętnych szczegółów dla historyi dawnej sceny: 

Na pociechę Waszmo4ci tośmy odprawili. 
Nie wiem, jeźli źle, jeśli dobrześmy mówili. 
Wgzakeśmy nie starali jak nalepiej sprawić, 
Tą akcyą Waszmości jak nalepiej zabawić. 
Nie dlatego, żebyśmy Bsakali jakiego 
Pożytku z tego, wszakże nie odrzuciem niczego. 
Gdyż nietylko staranie ale i koszt na to 
Musieliśmy nakładać, nie wyrzekam na to. 
Ale dlategośmy to wszystko udziałali, 
Żebyśmy tu bodących urokreowali, 



») Rkp. Konopcz. k. 2—6. 



TEATR LUDOWY W DAWNEJ P<»L8CB 149 

Odyi nwi te dni do tego Bame pobudioja 
A nam teś do wesela okasji) dają. 

Drugi moralitet tej samej treści, co powyższy, znajdaje się 
w jednym z rękopisów petersburskich z początku XVIII w. Po 
krótkim prologu o zaśnięciu młodzieńca, pojawia się w nim Śmierć 
z kosą. siekierą, strzałami i łukiem i przechwala się swą władzą, 
której nawet Herkules, Aleksander, Hannibal i Matuzalem ulegli. 
Nadchodzi butny rycerz i wszczyna z nią kłótnię, która się koń- 
czy jego śmiercią; poczein już odbywa się cała akcya poza światem, 
jak w poprzedniej sztuce. Dusza rycerza wyrzuca ciału jego grze- 
chy, ciało chce pokutować^, ale dusza mówi, że już nie czas i smuci 
się, że za te grzechy pójdzie na wieczne potępienie. W epilogu zdaje 
się. budzi się młodzian i do pokuty póki czas i pamięci śmierci 
zachęca. Sztuka ta nosi tytuł, jakiśiiiy dali poprzedniemu utworowi, 
Rozmowa dusze z ciałem *), a wynika z niej, że Hozmotca sama była 
dla obu tekstem zasadniczym, do które^^o rozmaite antecedencye 
autorowie moralitetów dorabiali. W tem mniemaniu utrzymuje nas 
także akt II dewocyi postnej pt. Dialogus pro Mcu^na fena 8exta, 
u którym mówiliśmy poprzednio. Jakoż Hozmowj/ te były istotnie 
w swym czasie bardzo popularne w Polsce i mamy trzy drukowane 
opracowania tego tematu z początku XVII w., mianowicie przez 
Walentego Bartoszewskiego z Wilna (1609), Wojciecha Wielogór- 
skiego. pisarza Akademii krakowskiej (1616), i Bezimiennego (1634)'). 
Materyału do tych rozmów dostarczyła powiastka średniowieczna 
yim Phiłiberti de contentione animae et cotyorifi, przypisywana fał- 
szywie Św. Bernardowi a dająca się odprowadzić aż do Talmudu. 
W literaturze dramatycznej zagranicznej moralitet ów był bardzo 
pospolitym. Francuzi p)siadali już tekst tego widowiska z końcem 
XV w.*). Włosi w połowie XVI w.*); w Niemczech opracował go 
Hans Sachs. 

Temat o tym samym chorym człowieku, ale już z pomyślnym 
końcem, przedstawia trzecia sztuka polska z końca XVII w., któ- 
rejby można nadać tytuł De Peccatore et Gratin divina *). Zawiera 
ona pięć krótkich aktów, wyjątkowo ważnych w historyi teatru 

*) Mo|>o3 B-B 1. c. Htr 300. 

*) Maciejowski, Piśmiennictwo 111. 144, 551, 57'^. 

') Yiollet-I^uc. Ancien th^fttre franc. III. 325—336. 

*) D^Ancona, Origfini* 1. 551. *) Kkp. Jag. 3o26 k. 1-10. 



150 ST. WINDAKIEWICZ 

polskiego, a nadto zajmujący prolog i epilog. W akcie I pokazuje 
się Peccator, rozkosznik bezbożny „pulchre yestitus**. i trapi aię, że 
doznaje nieokreślonych niepokojów wewnętrznych. Ściga go Ultio 
diyina i za popełnione grzechy zamierza ukarać. Ale S. Stanislaas 
Episcopus Cracoyiensis, jako patron miejscowy, wstawia się za Kra- 
kowianinem i kaźń Boża zostaje zawieszoną. Jest U) jedyny ślad 
miraklu w języku polskim. W akcie II Grzesznik, świadomy już 
swych przewinień, rozpacza i doznaje pociechy od Anioła. W akcie 
III Mundus et Daemon chcą go napowrót opanować, ale Grzesznik 
broni się od ich natarczywości i wsparcia od Anioła w tej walce 
doznaje. W akcie IV toczy się dalsza walka, poczem w akcie V 
Medicus bada chorego, widocznie leżącego już na łóżku i przeko- 
nywa się, że mu właściwie lekarstwa cielesnego nie potrzeba. To 
słyszy Anioł i wskazuje Grzesznikowi sakrament Ołtarza i apostrofą 
na cześć doI)roci Bożej sztuka się kończy. Jak widzimy, sztuka ta 
mogłaby się równie dobrze nazwać moralitetem o Najświętszym 
Sakramencie, jak znów poprzednie byłyby właściwie moralitetami 
o Sakramencie Pokuty. 

W moralitecie tym na początku aktu IV mieści się epizody- 
czna scena komiczna, w którą bohater sztuki się miesza. Jest to 
rodzaj intermedyum, splecionego z właściwą sztuką dla urozmaicenia 
jej dydaktycznej treści t. zw. inframesso. o którem szerzej powiemy 
w następnym j)aragrafie. Chłop z kosturem w ręku, prowadząc głu- 
piego synka, przechodzi koło domu Peccatora i widząc jego boga- 
ctwo, zagapią się przed bramą. Szedł widocznie z jakimś interesem. 
Famulus drwi sobie z prostoduszności chłopa, w czem mu mimo- 
woli głupi synalek dopomaga. Ojciec złości się na syna, w tern wy- 
chodzi ów Grzesznik i uskarża się na swe frasunki, na które mu 
chłop lekarza z V aktu przysłać obiecuje. 

Także dla prologu godną uwagi jest ta sztuka. Za{X)wiada nani 
ona jakąś nieznaną bliżej grę O niedzielnych sprawach Jiditisza i po- 
hoinym iywocie Theodozyusza a następnie jej nie podaje. Widocznie 
że prologi dawnych sztuk zaczęto już do nowszych utworów przy- 
czepiać, wskutek czego autor bardzo słusznie zaleca : 

Je^li przy sprawie naszej do końca będziecie, 
Jak sie rzecz toczyć będzie, lepiej zrozumiecie. 

Podobny moralitet, jak powyższy, znajdujemy w literaturze francu- 
skiej pt. MoraHU de Vh(minie picheur z r. 1481 i MoraliU de Mun- 



TSATR LUDOWY W I>AWNRJ POI^OR 151 

dus Caro Daenwnia z r. 1505 ^). Pokrewny temat traktuje także 
sławna MorcdUy of Kv€ry man czyli o Homulusie albo Hecastime ■), 
znana w Polsce już w polowie XVI w. *). 

Pomysłowość ówczesna na punkcie obawy o życic pozagro- 
bowe była niewyczerpaną. Tę samą treść o Pamięci śmierci, ale znów 
z innego punktu widzenia, chwyta czwarty z kolei moralitet polski, 
pióra baki^arza strzelneńskiego. Sebastyana Tuliscoyiusa z lat 
1570 — 1573 *). Pamięć Śmierci w przebraniu za posła przybywa do 
siedziby cnót: Mądrości. Powściągliwości, Stałości i Sprawiedliwości, 
i opowiedziawszy im. czyim jest posłem i że pan jej niedaleko, opi- 
suje, jak wygląda piekło. Opis ten czyni takie wrażenie na obe- 
cnych, że postanawiają jeszcze skrupulatniej strzec swego ciała. Po 
wyjściu tego posła, przybywa drugi wesoły, zwie się Miłość Żywota 
Wiecznego, i znów niebo opisuje. Ten drugi opis, jakkolwiek licho 
wierszowany, czyni znów bardzo przyjemne wrażenie na zgroma- 
dzonych. Poseł wychodzi, puczem czytamy naukę moralną: 

Nie ineba pi6 ani tańcować, 

Ani blainie ni próżnować, 
Ale czujnjni potreeba być, 

A Boga się Bawłdj modlić. 

Czy ta sztuka była kiedykolwiek graną, niewiadomo. Znajduje się 
w podręczniku nauczyciela małomiasteczkowego, posiada prolog i epi- 
log a właściwie przemowę „pierwszą i ostatnią^ i do przedstawienia 
wydaje się wcale odpowiednią. 

Zakończenie tej seryi moralitetów a zarazem ich essencyonalną 
filozofię, mieści piąta z kolei sztuka, którą nazwiemy Mundus et 
ReHgiosw. Pochodzi ona z połowy XVII w. a składa się tylko z je- 
dnego aktu i konkluzyi. ^) Mundus trapi się okrutnie, że jeden z jego 
synów poświęcił się życiu zakonnemu. Żona jego Yoluptas, syn drugi 
Philocosmus, córka Lucretia i wierny służący Cyprianus, pocieszają 
pana i ojca. Ale Mundus, nie mogąc znieść tej hańby, postanawia 
się zabić: 



*) Parfait III. 88-92, 106-111. 

*) TiUmann, Scbaaspiele I. XXVIII^XXXIII priedm. 

*) Benis w Archi w. do dsiej. lit. YII. 10, 24 itd. 

«) Rkp. Jag. 8318 k. 53-56. 

*) Rkp. Kras. atr. 81-83. 



152 



ST. WINDAKISWICZ 



MUNDUS 



Już me dłiatki Daymilsse, żyć sobie nie tasic, 
Ale iednak wiediie6 macie, ii pewnie umrseć muszę. 
Bo nademną żałość, gniew górę wsieła 
Tak, te w serca żałosnjm swój miecs utopiła. 
Bogu was tu poruczam. O nieszczęsne skały, 
Któreście syna mego k^ sobie przykowały 
Tak mocno, \Ł dla niego swoy iywot pokładam! 
Boże! Tobie swi} żałość ciężką opowiedam. 
O przeklęta marności I coś syna moiego 
Zwabiła tak nikczemnie do kochania swego! 
Juże teraz, iuż odbierz duszę z mego ciała, 
Śmierci sroga, kiedy tak Boska wola chciała. 
[Tu 8%e zabiie], 

YOLUPTAS 

A CÓŻ czynisz, móy luężu, sam zabiia»z siebie? 
A ia żona z dziatkami co pocznę bez ciebie? 
Jeśliż też to przystało tey osobie twoiey 
Tak słabą mieć cierpliwość w dolegliwości swoiey! 
Jeszczeby mnie to nie tak niewiastę szpeciło, 
Gdyż dla dziatek każdej matce umrzeć miło. 
Ale mię ty uprzedził, zayrzałeś mi tego, 
Bym cię mogła zastąpić za syna moiego. 
Niestetyż synu miły, coś miłego oyca 
Upornie przyprowadził do smutnego końca. 

PHILOCOSMUS 

Moia matuchno droga, nie frasuy się więcej, 
Ale stąd pana oyca każmy wziąć co prędzey. 
Napiszemy do braciszka, każdy swoią ręką, 
Niech sie nas użałujo, nie dręczy tą męką. 

Rzeczywiście wszyscy piszą pośpiesznie na scenie te listy i wysy- 
łają Cyprianusa, żeby owego zakonnika odnalazł i do domu sprowadził. 
Na tern się właściwy dyalog kończy, poczem w Conclusio dwaj 
Aniołowie rozprawiają, jak to trudno w sobie żądzę świata pokonad, 
i zwycięskiego Religiosusa wieńczą koroną męstwa, wygłaszając 
przytem łacińską formułkę. Religiosus upada na kolana i dziękuje 
Bogu, że go uchronił od pokus obłudnego świata i chytrych namów 
białogłowskich i na swego sługę przyjąć raczył. 

Moralitet powyższy, czysto klasztornego początku, znany był 



TEATR LODOWY W DAWNRJ FOl.St^R 153 

we Włoszech już w XV w. i nosi tytuł Di uho monaco che andd 
a iemzio di Dio. ^) 

Drugą seryę naszych moralitetów stanowią uscenizowane pa- 
rabole ewangieliczne. Sztuk tej kategoryi mamy mało. Actus de di- 
vUe d Lazaro z połowy XVII w., jest czteroaktówką, nieco frag- 
mentarycznie zachowaną. Brak jej prologu i epilogu. ^) W akcie I 
stary Bogacz przechwala się swym majątkiem, wtem słyszy głos 
z nieba, przestrzegający go o bliskim końcu. Bogacz jednak nie 
aważa na przestrogę i ktiże przygotować wielki bankiet, w czasie 
któr^ nadchodzi Łazarz i zostaje od stołu odpędzony. Następuje 
ów wystawny bankiet, goście chwalą wino i potrawy, wtedy znów 
zbliża się do stołu dwu dziadów i zostają także z niczem odpra- 
wieni. Uczta kończy się przy dźwiękach muzyki, przyczem ku- 
charz zostaje hojnie wynagrodzony a goście zaproszeni do zwiedze- 
nia pałacu. W akcie II Bogacz już choruje i okazuje pewien nie- 
pokój o swą duszę; Nuntiua i Anioł zachwalają mu niebo i uczynki 
miłosierne polecają, ale Bogacz nie daje im wiary i wysyła swego 
Famulusa, żeby mu sprowadził lepszych doradców. W akcie III 
pojawia się nowy Nuntius i donosi, że majętni dostają się najczę- 
ściej do piekła; poczem Bogacz żąda, żeby mu to piekło opisano, 
co też Nuntius istotnie czyni. Ale Bogacz jeszcze teraz nie dowierza 
i z lubością pcjdczas opowiadania zabawia się pieniędzmi; aż w akcie 
IV pojawia się Daemon i zapewne do piekła go zabiera. 

Drugie opracowanie tego tematu pt Tragcdya o bogaczu i Łch 
zarzu z Pisma św. wyjęta i nowo wierszem opisana, znajduje się 
w rękopisie gdańskim z r. 1643. Jest ona przez bezimiennego au- 
tora dedykowaną senatowi gdańskiemu z datą 22 stycznia ale nie- 
stety bliżej nieznaną.^) Moralitet o Bogaczu i Łazarzu należał do 
ulubionych sztuk niemieckich; w XVI w. spotykamy ośm opraco- 
wań tego tematu *). We Francyi był (m mniej znany, ale wcześniej 
grywany (Lia vie et Thistoire du maulvais riche)*); w Czechach zaś 
opracował ten temat Paweł Kyrmezersky r. 1566 •). W Polsce mu- 



>) Palermo, I manoBcritti Palatini II. 337-352. 

*) Bkp. Kras. str. 252—259. 

*) Briickner w Archir f. a. Ph. XIII. 406. 

*) Ooedeke, Orandriss § 146 str. 299— .^H)6. 

») Yiollet-Ledac Ul. 267—299. 

*) Jangmann, IJist. lit. ceiik4* str. 141. 



154 ST. WINDAKIEWICZ 

sial byd dosyd popularny, skoro ztąd widocznie przedostał się do 
wertepu ukraińskiego^). 

Drugi moralitet paraboliczny O synu marnotrawnym nie za- 
chował nam się właściwie w żadnym autentycznym tekście, niemniej 
istnienie jego w repertuarze ludowym przypuszczaćby należało. 
W inwentarzach księgarni krakowskiej z r. 1547 i lwowskiej z r. 
1592 spotykamy wśród nieznanych dziś druków komedye Acolasłi 
czyli o Synu marnotrawnym, która byłn przeróbką głośnej pod tym 
tytułem komedyi łacińskiej Gnapheusa^). Drugi ślad istnienia tego 
tekstu można upatrywać w tytule przeróbki komedyi Piotra Baryki 
w jednym z rękopisów petersburskich z początku XVIII w., gdzie 
sztuka ta nosi podwójny napis Drama de filio prodigo et metamor- 
phosis rustici in regem''). Wreszcie w programie widowiska aka- 
demików krakowskich pt. Natura łapsa jyer figuram prodigi filii, 
danego w r. 1713. należałoby się domyślać trzeciego śladu tej sztuki 
na scenie ludowej *). Niepodobna przypuścić, iżby sztuka, tak popu- 
larna w ciągu XVI w. we Francyi, Włoszech, Niemczech a nawet 
w Czechach^), na sceny polską była się wcale nie przedostała. 

Trzecia kategorya naszych moralitetów, na temata klasyczne, 
zachowała nam się wyłącznie w drukach, jeśli pominiemy sztucsdcę 
o Mędrcach i Alcybiadesie z trzeciego cyklu pasjjnego. Należy tu 
naprzód opracowanie głijśnej opowieści z Heroid pt. Sad Parysa kra- 
loudca trojańskiego, o którym mówiliśmy w pierwszym paragrafie. 
Następnie wymienić należy obszerną kompozycyę Jana Jurkowskiego 
bakałarza pilzneńskiego pt. Tragedya o polskim Sciłut^usie, którą 
ogłoszono drukiem w Krakowie r 1604 i dedykowano Janowi Tę- 
czyńskiemu ^). Składa się ona z czterech części, prologu, epilogu 
i trzech intermedyów. W części I Scylurus polski wita synów, po- 
wracających po dłuższej niebytności do domu i ciesząc się. że ich 
jeszcze przed śmiercią oglądać może, każe sobie opowiadać, co po- 
rabiali poza domem. Herkules mówi, że był na kresach, walczył 



O Ateneam 1843. lii. 60—68. 

») Benis 1. c. 8, 17 i WisKniewski, Hist. lit. VII. str. VIII. 

3) Briickner w Archiv XIII. 405. 

*) Bibl. jŁg. „Teatr 883. " 

^) P&rfait III. 139—144; D^Ancona, Kapprez. I. H57-389; Goadeke 1. c. 
•tr. 299-837; Menćik, Koipr. c. Akad. 3. IV. 54, 60, 64. 

^ Egmempl. w Bibl. Csartor.; stresicz. Nehringa w Zeitsob. f. Tergl. Ldtt. 
N. F. XII. Btr. 153—8. 



TBATK LUDOWY W DAWNIEJ POI-8CE 155 

Z Tarkami i Tatarami, że wraca ranny i że życie obozowe wcale 
mu się podobało. Ojciec go chwali: 

Za ró^ne miej te blisny. 
Coś dla miłej zniósł Ojciyanj. 

Parys opowiada, że byl we Włoszech. Francyi i Niemczech, wyu- 
czył się pięknych manier i pyszne smakołyki jadał. Ojciec boleje 
nad nim i wyrzuca mu stratę pieniędzy. Wreszcie Dyogenes wy- 
znaje, że bawił w szkołach i dużo pracował, że przyzwyczaił się 
do książek, życia spokojnego. Ojciec daje mu pochwałę, poczem 
wszystkim synom udziela błogosławieństwa i umiera. Po ńmierci 
Scylurusa pojawia się Anioł i Dyabeł i walczą o jego duszę: 

DYABRł. 

A witajio bracie, 
Mamci cie na tacie. 
Sjnaś tj miał łotra 
A imigrosaa kmutra. 
Tyk na ko&ciół ciskał 
A sseel^ś ściskał. 

ANI<»Ł 

Nie twa siła na niem, 
Wolny Boskiem sdaniem. 
Bo dwa sjny dobre 
Ma w swej cnocie sacsodre. 
[Th Anioł podniesie Scylurusa] 
Preci kłamco, warchole, 
Pódź tj miedsj króle. 

Odtąd zaczynają się sceny, poświęcone każdemu synowi z oso- 
bna. W części m Herkules duma, co ma zrobić po śmierci ojco- 
wskiej. Ukazuje mu się Rozkosz i przedstawia przykrości wojen- 
nego rzemiosła; potem powstaje Cnota i objaśnia, że w każdej przy- 
jemności znajdzie się jad na dnie. Herkules przechyla się ku cnocie, 
za co mu bogini sławę i spokój sumienia obiecuje. 

Część III poświęcona jest Parysowi. Ukazuje się Merkury 
i oznajmia mu, że z rozkazu bogów będzie mógł wybrać między 
Junoną, Palladą i Wenerą. Parys słucha ich przedstawień i wybiera 
Wenerę. Wtedy pojawia się przyszły przewodnik jego zabaw, typi- 



156 ST. WINDAKIEWICZ 

czny błazen polski Wielkichwał, którego pamięć dziś jeszcze źyj« 
w pieśni „Jechał Maciek do Warsęgi na helekcyją" ^), i tak się zaleca: 

Jaro cny dsiedsic z kowadła jest bargandyjskiego, 
Schowałem sie prsy swomi a króla duńskiego. 
Jestem sławny z rodzaj a, mam ciotkę w Strynglii 
I świokre nad fraucymorem kozackiem w Anglii. 
Brat jest przedniem stangretem janczarskiego króla, 
Podle drogi powozi wóz tam z jedn okolą. 
Stryjów pasierb w masztarni carza moskiewskiego 
Cadzi wilki, niedźwiedzie kocbanin przedniego. 
Juści ociec nie barzo był slachcicem jasnym, 
Lecz ja jestem z własnych cnót kartygrałem własnym. 
Mam tei klinot bogaty w herbowym napisie, 
Trzy kale drią śniegowe na lodowej misie. 
Te w psiem polu, a zaś hełm z choin w czarnym lesie 
Wznosi piec tysiąc liszek '), kaida g^ke niesie. 
Dostałem go na wojnie przy tuzie dzwonkowym. 
Znacznem miał pojedynki w wojsku iołędziowym, 
Raz wraz goniąc na ostre ze trzema zezami, 
Wojskom dudków pogromił z złotemi kuczmami. 
Miałem gotowy tryumf, trzy sosnowe pióra, 
Łańcuch z wieńcem konopneni, lecz mir z tym pokora. 
Ja kawaler, na ocet w korzyść wleję sześci, 
Krajczemem ztąd wołyńskim a rżnę snop najczęści. 
Gonię nieźle z kopija po największym piecu, 
Łucznie strzelam do gęby, gdy drop na mym piecu. 
Ja zawodnik tak rączy, wprzód nie dam żadnemu, 
A więc ciasno jest w bitwie do drzwi leniwemu. 

Dzięki Wielkiemuch wałowi Parys zapoznaje się z Heleną i wraca 
na scenę. Widzimy zalecanki, taniec^ zabawę, aż pokazują się dyabli 
i to rzecz szczególna z rzemiosłem ilisackiem i grą w kostki grun- 
townie obznajomieni — i zabierają Parysa do piekła: 

KOSTRUBAN (z wtoslem) 

Smaczniku Parysie, moich szwagrów flisie. 
Wsiadaj do rodziny, wyzuj się z tej gliny. 
Dulibanie, sługo, a gdzieś był tak długo? 

DULI BAN (z maznicą) 
Tamci Kostrubanie, siedziałem w Istwanie. 
Tam z maźniczką kwapił, by sie Parys napił. 



«) Kolberg, Lud VI nr. 365, Mazowsze 111 nr. 426, IV. nr. 387. 
') W druku lekcya „lisów**. 



TBATR LUDOWY W DAWNKJ l*OL8GS 167 

MĘDRRiJi (z ko$tkami) 
Ha ha ha, nucmj kości, kto go s nas wyohtoiei? 

K08TKUBAN 

Zef, kwater, mój to brator 

mruBAN 
Zes, cjnek, mój to synek. 

MĘDKRLA 

A dobre zesj, ja go weimę w więsy. 
Kapcie go tobie a mnie: dobre szoldrj z ramion, 
Pnyfuchy też s bif^drsyńców a kiełbasy a inamion. 
Dosyć sadła i okrasą plackom Cerberowi, 
Dobne tą skórą obić patac Platonowi. 

K08TKIJBAN 

I>obrxeć mi mity Mędrela, dam ci żydów dwa wiertela. 

DITLIBAN 

Noi, ru bakier. 

MĘIiRELA 
Kn stywbok. 

K08TRUBAM 

Ru wsayscy rurami. 

DIŁIBAN 

Wasta, bakier, gapiowie. 

MĘDRBŁA 

Wara, stymbork, franci. 

WSZYSCY (śpiewając porwą go) 

Bądś wesot Parysie, 
Jak wilk w kirysie. 
Dobrzeć będzie w piekle, 
Priy gotowym cieple. 

Część IV tej sztuki poświęcono Dyogenesowi, który widocznie 
jest ideałem samego autora. Dyogenes wyrzeka na współczesny stan 
moralny Polski, że tak mało jest ludzi cnotliwych, wszyscy gonią 
za złotem i blichtrem i powszechna powolność dla błędów panuje. 



158 ST. WINDAKl KWICZ 

Wtedy okazuje się Aleksander Wielki i chce filozofa obdarzać, aleDyo- 
genes wymawia się od majątków. Na tern się ta dziwna sztuka kończy. 

Ze sztuka ta była istotnie graną i to prawdopodobnie na dwo- 
rze albo przynajmniej w obecności Jana Tęczyńskiego, któremu jest 
dedykowaną, świadczy prolog i epilog. W prologu bowiem czytamy 
takie frazesy ^Ochotną myśl Panowie pokażcie, prosimy^ T^P^y* 
bądźcie nam umysłem, którzyście obecni osobą swą^ ,,na8ze sztuki 
wywiedziemy kroci uchno^ i t. p. W epilogu zaś mieszczą się takie 
wezwania: ,,Łaskę tym wizerunkom pokażcie, prosimy" „Widzie- 
liście" „Wiecie" i t. d. 

Moralitet ten ma także pewną wartość w historyi kostyumów 
naszego teatru. Obok Hutoryi Wilkowieckiego i Rozmowy Paszko- 
wskiego zawiera on najwięcej szczegółów w tej kwestyi. W para- 
grafie pierwszym podaliśmy opis ubiorów kilku osób tej sztuki; tu 
dołączymy jeszcze: „Herkules ma być we lwie albo w lamparcie", 
„Dyogenes w szacie księskiej z książkami" „Śmierć w koronie" 
„Rozkosz strojnie ubrana, w jednej ręce świece trzymając a w dru- 
giej miecz albo puinał" „Cnota popn)stu ubrana, chędogo, w jednej 
ręce kotew a w drugiej wieniec trzymając". Najwspanialej miała 
wyglądać Sława. Bogini ta miała „mieć skrzydła czarne i białe 
i wiele piór tyle oczu, w prawej ręce wieniec zielony, w lewej knot 
zapalony trzymając albo dwie trąbie". 

Podobną sztukę, jak Scylunis, znajdujemy w repertuarze mo- 
ralitetów francuskich pt MoralUi des En/ans de Maintefituit ^) 

Czwarty dział polskich moralitetów stanowią sztuki bachicsne, 
grywane w ostatnie dnie karnawału t. zw. Ostatki. Stosunkowo po- 
siadamy ich bardzo wiele w naszym repertuarze. Naprzód wymie- 
nimy druk Mifsopmł albo tragicomoedm na dni mięsopusłne, grywany 
już dawniej i bardzo popularny, jak czytamy w przedmowie, ale 
wydany dopiero r. 1622*). Składa się on z pięciu aktów a właści- 
wie spraw. W sprawie I wchodzi Kostyra do karczmy i każe sobie 
dać piwa. Niebawem zjawia się główny przedstawiciel zabawy Ła- 
pikufel, którego zasadą jest „wszystkiego grunt aquayita" i w^ita 
towarzysza : 

Witaj, moj dobry druhu, dobrse się sprawujesz, 
Ze grossa w mięsopusty nigdy nie ibalujesa. 
8iądź, siądź, zabawiemy się. 

») VioUet-Leduc ill. 1-86. 

*) Bibl. Star. Pis. Pol. Wójcickiego « VI. 349-409. 



TEATR KUDOWY W DAWNEJ I»OlJ«*E 159 

Zaledwie usiedli, przybywa Sofista tj. wyznawca wzglgdnej trze- 
źwońci i odtąd zaczyna się błaznowanie na wielką skalę. Łapikufel 
powiada, że jest geometrą, bo nogami świat mierzy albo znów świat 
jego grzbiot kijami; Kostyra oznajmia, że je At astrologiem, bo bada 
beczki i konwie i częste zaćmienia w nich odkrywa; Sofista zań 
popisaje się gramatyką i jest najmniej zajmującą figurą tego aktu. 

W sprawie II zajeżdża w tryumfie Bachus, ciągniony przez 
satyry, jak w naszych zabawach ludowych. Wita go Sofista jako 
uczony; poczem Bachus wydaje rozkaz obliczenia kufli, które bie- 
żącej nocy mają być wychylone. Zebrani zaczynają z kredą w ręku 
obliczać, ile kufli na każdego przypadnie^ a obliczenie to jest dosyć 
ciekawym rysem ówczesnych zwyczajów przy piciu, Bachus zgadza 
się na przedstawiony rachunek i idąc w odwiedziny do innych to- 
warzystw, zostawia im Sylena na przewodnika Pozostali zaczynają 
śpiewy. „Tu będą śpiewać a kiiżdy swą" piosnkę, jak powiada di- 
daskalia: Kostyra „Ja chudy pachołek'^; Łapikufel ^Hoj kozaczejku 
paneż mój"; Sophista „Mięsopusty zapusty"; Marsyasz „Wakiery 
podolski"; Satyr „W plęsy abo hajduka". Z pomiędzy tych pio- 
snek, tylko dwie są dziś w całości znane tj. „Mięsopusty zapusty" 
i ^Hoj kozaczejku paneż mój" *). Po skończeniu tych śpiewów, po- 
zwala autor popisać się każdemu aktorowi znanemi sobie sztuczkami 
i dowcipami. „Naostatek co kto b(;dzie umiał wyprawi*", jak wy- 
raźnie napisano. 

W sprawie III dosięga zabawa swego szczytu. Obecni omal 
z radości się nie biją. Wychodzi karczmarz i żali się na stan ka- 
walerski, następnie zjawia się pielgrzym i opowiada banialuki z Pan- 
tagraela*) a zebrani zgniewani jego bezczelnością, wyrzucają go za 
drzwi. Epizody te dodano zapewne, żeby dać poznać wnętrze ów- 
czesnej karczmy. 

W sprawie IV mamy już tylko z pijanymi do czynienia. Ła- 
pikufel wyrasta na protagonistę sztuki. Pił on ponad rachunek, ze 
szkodą swych towarzyszów, i rozpoczyna monolog, który jest ro- 
dzajem arcydzieła realizmu ludowego: 



M Zob. Jana x Wjchołówki. Kiermasz wieftniacki w Zarysach domowych 
Wójcickiego IV. str. 158 — 174 i niiej o Uswonowskim. 

') Kabelais, La vie de Gargantua et de Pantagruel IV. 55 Comment en 
haolte mer, Pantagrael, ouit direrses paroles desgelees. 



160 ST. WINDAKIEWICZ 

Oho! dałem mu się znać, ie też w konwi mało. 

Dla dro^ch, co seohcą pić, na dnie cos zostało. 

Oj tak! Oj ...bre! Na^ci tei, do...bre, ohoć niewiele... 

Pójdę — Gdzie się podzieli moi przjjaciele? 

Cóż jest? (Tu 3%e toczy) Co mi się dzieje? Ocij mi zaćmiło 

I wszystkie zmysły we mnio nagle odmieniło. 

Z jednego dwaj sie czynią, z członków dymy idą, 

Mózg się roi, zmysł iadon ninacz się nie przyda. 

(Sztuki pijaństwa) 
Kęka sobą nie władnie, ani stnBymać ciała 
Nogi mogą! Odzież wżdy się moc moja podziała? 
Lecz spróbuję, jak wiele kroków mogę zmierzyć ? 
Nu ! Nuże dalej ! Nogi, źle wam wierzyć. 

(Zatoczt/irszy się aiędzie) 
A jest co jeszcze w konwi? Nu, nog^ co drwicie? 
Stójcie mocno! Nuż jeno! Bo się obalicie. 

(Tu sie obali) 
Dzierż, dzierż! Ziemia się trzęsie! Dzierż! Świat idzie kołem 
Dzierż! Trzymaj, trzymaj! 

Towarzysze, widząc Łapikufia w tym stanie, postanawiają się nim 
zabawić i wynoszą go za oponę do przebrania. 

W sprawie ostatniej istotnie Łapikufel. przebrany za Satyra, 
nie może się poznać. Karczmarz chce go zamknąć do obory. Scena 
ta, gdy go razem z synem łapią, a Łapikufel im się wyrywa, jeat 
wyborną. Nie mogąc sobie z nimi dać rady, woia o pomoc; wtedy 
przybiegają dyabli. ale Łapikufel wydostaje się także z ich rąk 
i ucieka ze sceny. 

Że sztuka ta była grywaną, dowodzi naturalnie oprócz zape- 
wnień autora, prolog, w którym przedsiębiorca widowiska wita spe- 
ktatorów: „Służba moja Waszmościom łaskawi Panowie" — a na- 
stępnie przedstawiając aktorów, obiecuje, że „będą dokazywać tu 
sztuk rozmaitych", co jak wiemy, w pełnej mierze nastąpiło. 

Podobnych sztuk znajdujemy wiele w naszych rękopisach. 
Najbardziej zbliżoną do poprzedniej jest sztuczka fragmentarycznie 
zachowana z końca XVII w., której by można nadać tytuł Dyalog 
miesopustny o Bachusie^), Bachus ze swymi towarzyszami Moczy- 
gębskim i zapewne Kuflewskim, zasiadają do uczty kamawaton^ej. 
Bachus wzywa wszystkich ochotnych do swego stołu na gorzałkę 
i dworskie piwo, skąd oznaczyć można mniej więcej, w jakich ka- 
łach ta sztuka powstała. Pojawia się naprzód jeden Góral, potem 

*) Rkp. Jag. 3526 k. 79-82. 



TEATR LUDOWY W DAWNSJ POLSCB 161 

^ wreszcie Amicus i wszyscy wnoszą puhar na zdrowie go- 
spodarza, przyczem jak powiedziano ,,yiyat grać będą^. Wtem Ba- 
chus spostrzega nowego gościa : 

Goi sie to sa ftraizjdlo do naa ano wiecie, 
Niewidane i dziwne snaki triyma w ręce? 

Jest to Poenitentia, która wszystkich gości wzywa do opamiętania. 
Bachas się z niej śmieje: 

Będzie cias pokutować, jak się seatanejemy. 
Teras póki^my młodsi, świata saiyjemy. 

Poenitentia wychodzi, wzywając kary Bożej na zatwardziałych grze- 
szników. Po przerwie zaczyna się napowrót zabawa: 

GÓRAL 1-MUS 

Mo&ci panie Bachusie, nie słuchaj ty te^po, 
Lepiej sobie kai sagra6 tanecka którego. 
(Grać będą) 

I-Mus zaśpiewa góral 

Oj, niedaleko Stępna Środa miasta, 

Cói już csynió będziemy? 
Bo od kisiela i kwaśnego ciasta 

Kisski swe pokurczemy. 

GÓRAL 2-DUS 

Kisiel jak kisiel, gorsza na nas idzie 

Ma nadobna ciotuchna. 
Nie ujrzy mie już w tej dzisiejszej bidzie, 

Jako widzę i z uchna^). 

(Fugient ambo) 

MORS 

A co to tu za gody i coza wesele? 
Jako widsę, iże tu ludzi bardzo wiele. 
Tańcują i hulają przez tak czas niemały, 
Muzyka gra, jakby ich nie kosztowały 
Strony. Tyś to Bachusie, wielki bankietniku, 
Już twoje zdrowie teraz na krótkim rzemyku. 



'} Tak w rkp. sapewne miasto „okna**. 
KMpnwy Wyds. fllolof. T. XXXyi. ^^ 



162 gT. WlNDAKISWlCZ 

BACHUS 

Panuehno, zląkłem się wm, jakom was obaczjt, 
Dlateg^o, iż nic nie mam, czjmbjm was uracsjł. 
Bom to teraz przez ten czas wszytko popriepijat. 

Mors odpowiada^ że te grzeczDostki już nie na czasie; Bachus chce 
się spowiadać; Śmierć mu tłomaczy, że to niepotrzebne, bo już du- 
szę dyablom zaprzedał i „zetnie go". Wtedy wpadają dwaj Dae- 
moni i na taczkach wśród drwin i śmiechów Bachusa zabierają: 

Ha ha ha, jai ci teraz ostatni raz ziewnął, 
Oddając się do piekła, lewą nogą kiwnął. 
Witajie przyjaciela, do nas poiadany, 
Bachusie, bankietniku wielce ukochany! 
Wypijałeś na świecie okrutne óklenice, 
Stawiałeś przed twym ścierwem z gorzałką donice. 
Ha ha ha ha, brznchaczu, wielce się cieszymy, 
Kiedy sie dzisiaj w piekle z sobą obaczemy. 

Trzecia sztuka tej kategoryi nosi tytuł Chyzidzbofi Sarkała 
Łapikufeł Ksiądz Anioł Dy obli i jest zakwalifikowana w rękopisie 
jako intermedyum *). Nie ma ona także podziału na akty a za Ba- 
chusa podstawiono w niej wesołą figurę znanego nam Łapiknfla. 
Gryzidzban z Moczygębą zasiadają w karczmie na ławie i oczeku- 
jąc Łapikufla, narzekają na zgagę i niestrawność. Wchodzi Łapikufeł: 

C> czera to rada. Panowie, 
Potężni gryzidzbanowie? 
Moczygębą czemu suszy? 
Czemu nie daje pić duszy? 

Mówią mu, że gospodarz wyszedł i zaczynają o nowinach miejskich 
rozprawiać. Gryzidzban opowiada o jednym pijanicy, o którym 
ksiądz na kazaniu wspominał, że go dyabli w karczmie w obecności 
wielu osób porwali. Na to Łapikufeł: 

Miły stary bajko, nie baj, 
O duszy mi nie wspominaj. 
Kadniej sobie zaśpiewajmy, 
Dobrej myśli dodawajmy. 
Nie jest teraz czas kazania. 
Picia, skakania, śpiewania. 



») Rkp. Jag. 3526 k. 34-37. 



TBATR LUDOWY W DAWNEJ POLfJCB 163 

Teras je§t czas miętopaiity, 
Zwłasacia w tjdsueń ten tłufty. 

Propozycyę Łapikufla przyjmują towarzysze i zaczynają śpiewać. 
„Cantabunt interea", mówi didaskalia ale nie podaje eo. Wpada 
Ksiądz i zaczyna ich dosyć rubasznie gromić: 

Bójcie sie Bo^a. bójcie, boć was jeszcze skarie, 

Machlerae. pijauicy, ualbierze, kuglarze! 

Do kościoła raz w tydzień zaledwie aafrawszy, 

Jako psy wychodzicie, pacierza niechawssy. 

A w karczmie dzień w dzień haczec i pić do północy, 

Ledwie drii^emu ze łba nie wylazą oczy. 

Łapikufel radzi Księdzu, żeby się wynosił; Ksiądz odchodzi wśród 
pogróżek. Wtedy nawiązuje się nanowo przerwana rozmowa, Łapi- 
kufel rozpuszcza język, zaczyna drwić z Br)ga, duszy, nieba, piekła 
i raju i oświadcza: 

Prawdę mówił niekiedy on Epikarens 

I ja tei tak powiedam, ie brzach jest mój Dens. 

Obecni gorszą się temi bluźnierstwami, nawet Gryzidzban mityguje 
przyjaciela i dowodzi, że dusza jest w człowieku ukryta „jak złoto 
w skórzanym rzemieniu^. Ale Łapikufel śmieje się z nich i oznaj- 
mia, że każdemu duszę sprzeda, co mu za nią cokolwiek da. Na te 
słowa pojawia się „Diabeł stary z workiem pieniędzy^ i przedsta- 
wia, że wszystko kupuje i drogo płaci. Łapikufel odpowiada, żeby 
sobie z wielkim targiem dał spokój i tylko baryłkę dobrego wina 
zafundował. Następuje pijatyka. Wśród tego wychodzi drugi Dyabeł 
i cieszy się z nabytku, kiedy znów „smętny" Anioł boleje nad upad- 
kiem Łapikufla i gromi Dyabła za jego nadzwyczajną radość. 
Dyabeł odpowiada, że człowieka przecież do niczego nie przymusza, 
że swobodnie może wybierać, z kim chce mieć do czynienia, z dya- 
biem czy z Aniołami, że zresztą ze zwycięstwa wolno się każdemu 
cieszyć. 

ANIOŁ 

Jnż idi, bo cię znam ziółko, żeś pokrzywka, 
Waruj, być ze łba nie spadła ta g^rzywka. 
Bok ją nastroił, jako smocze skrzydło, 
Sprośne straszydło. 



164 ST. WINDAKIKWIGZ 

DYABRŁ 

Wiem pewnie, że mnie nie zjess i z nogami, 
Tak i ja ciebie obalę cepami. 
Jak skoro mnie tj tym językiem liźniesz, 
O ziemię gwizdniesz. 

Następuje katastrofa. Dyabeł żąda sprzedanej duszy. Łapikufel nie 
odmawia, byleby ją wziął. Dyabeł rzeczywiście nie mogąc samej 
duszy zabrać, bierze ją razem z ciałem. Wtedy Łapikufel woła 
w niebogłosy ^rata sąsiadkowie rata", ale towarzysze z przestrachem 
uciekają i pozostawiają swego kompana na łup dyabłom, którzy g ) 
wśród zgiełku zabierają: 



3-^ius 



DIABOLUS 



O wytchnieć wina baryłki, 
Kiedyć damy wrzącej siarki, 
Albo tronku smolanego 
Abo gąszczu dziegcianego. 

Strofka powyższa przypomina mowę Cerberusa w Historyi o Zmar- 
twychwstaniu Wilkowieckiego. 

Moralitet bachiczny o Gryzidzbanie i Łapikujlu godny jest 
uwagi jako zręczne uscenizowanie ludowej powiastki szwabskiej 
z XVI w., którą na przestrogę „niepomiernym moczygębom" podał 
nasz ruchliwy i pełen animuszu moralista ks. Wereszczyński *). 
Według tej powieści, ośmiu młodzieńców ze sfery mieszczańskiej 
przyszło do karczmy na grę i pohulankę w niedzielę mięsopustną 
podczas kazania. Gospodarz nie chciał im dać gorzałki i sam po- 
szedł do kościoła, także jeden z tych młodzieńców reflektował to- 
warzyszy, żeby podczas kazania nie siedzieli w karczmie. Wszystko 
to jednak nie pomogło i młodzi ludzie zasiedli do pijatyki. Wtedy 
pojawił się między nimi jakiś nieznajomy człowiek i zaczął pobu- 
dzać ich ochotę i do nich przy pijać. Był to dyabeł, o czem ci mło- 
dzieńcy nie wiedzieli, ale którego ów ósmy towarzysz po grubych 
włosach i wołowych nogach rozeznał. Gdy skończyli pić, niezna- 
jomy zażądał zapłaty a potem im głowy poukręcał i po karczmie 
rozrzucił. Całą tę scenę widział tylko ów ósmy, który podczas orgii 
skrył się pod piecem a potem opowiadał, co się stało i jak jego 



*) Goniec pewny niepomiernym moczygębom ed. TurowB. atr. 17 — 19. 



TKATR LimoWY W DAWNEJ POLSCE 165 

towarzyszom ogień w ustach pałał. Także ów nabożny karczmarz 
i inni ladzie, co się na krzyk mordowanych zbie«;Ii, opowiadali to 
samo i tak się ta powiastka po świecie rozniosła. 

Czwarty moralitet tej kategoryi, zbliżony do poprzedniego 
zarówno nastrojem, jak formą tytułu, ma napis Intermedium Bachus 
Słudzy dwa Śmierć Synów dwa Żona Dyabli dwa. Znajduje się on 
w rękopisie studenta krośnieńskiego z XVII w. i byłby ciekawy 
przez przeniesienie sceny bachicznej z karczmy do mieszkania prj- 
watnego. Niestety bliżej go nie znamy i tylko ogólnikowe sprawo- 
zdanie o nim podać możemy *). Zawiera on także figurę Bachusa, 
który z przyczyny nocy popielcowej pozw łla służbie pić i tańczyć. 
Nadchodzi śmierć i gdy nikt za Bachusa umrzeć nie chce, musi 
sam bożek położyć głowę i tylko prosi o zr(^*czne ścięcie. 

Piąta sztuczka tej kategoryi p. t. Dlalogus pro Bacchattalibus 
jest wcale oryginalną trzyaktówką z końca XVII w.^). W akcie I 
Mięsopust ucztuje, hula i tańczy do upadłego z przyjaciółmi Żar- 
łokiem i Potokiem, poczem wybierają siy na dalsz;^ hulankę do 
białejgłowy. Postać Micaopusta pojęta niby typ mityczny wyobra- 
źni ludowej: 

Jam to jest mięsopustem, mięiiem tylko iyjc;. 
Nie robię nic, tylko jem i potężnie piję... 
Ja mięsem, w mięsie chodzę, a miętia pas i i^ukuia. 
Wszystko prawie z mięsa mam. 

W akcie II dalsza hulanka. Potok przybywając na nią. powiada: 
„u Grzesieńki piłem na Kleparzu''. W akcie III pojawia się Post, 
postać wysuszona czyli „skwara", jak mówią przytomni „z chorą- 
gwią żałobliwą" i przepłasza kompanię. „Idźcież precz, mówi, z za- 
pastnymi swymi biesiadami^ -- na co jej tamci odpowiadają: 
„Podźwa do Niemców i do Szwedów podźwa". „więcey się do Pol- 
fikiey, do nich nie wróciemy**. Cytaty powyższe pozwalają zakwa- 
lifikować ten utwór jako krakowski z czasów Jana Kazimierza 
albo z pierwszych lat panowania Augusta II. 

Ostatnie, znane nam widowisko bachiezne, nosi tytuł Bacchus 
orbis dominus ipsis Bacchafialiorum fesłls comice deductus^). Jest to 
druk warszawski z r. 1644, mieszczący szkic polski i łaciński 

*) Brfickner w Archiy. f. siar. Phil. XIII 408. 
*) Kkp. Jag. 3526 k. 10-12. 
*) Ega. w Bibl. Jag. 



166 ST. WINDAKIEWICZ 

czteroaktowej sztuki, z prologiem i epilogiem. Mamy w nim histo- 
ryk bożka karnawałowego od urodzenia do śmierci. W akcie I 
przedstawiono dzieciństwo Bachusa i podano o nim szereg anegdot 
jak n. p. że Bachus, otrzymawszy od Jowisza pozwolenie na wy- 
bór zajęcia, wybrał sobie opiekę nad gronem winnem; że idąc do 
szkoły, zabrał flaszkę wina miasto kałamarza, a potem uraziwszy 
się o ławkę, nie mógł się ukoić, aż po wypiciu trzech kieliszków. 
W akcie II Bachus jest już na uniwersytecie, chodzi po gospodach 
i najczęściej kuflem się bawi; wreszcie sprawia bankiet, na który 
broń swą i suknie zastawia. W akcie III Bachus po wielkich tru- 
dach zostaje profesorem i traduje nauki picia. W akcie IV cho- 
ruje, medyków słuchać nie chce i miasto recepty lekarskiej każe 
sobie przykładać „plastr z lagru winnego". Powoduje się on na- 
tenczas tylko radami zaufanego Węgrzyna, który mu [)olecił dzien- 
nie pić cztery beczki wina. Wreszcie sprawiwszy sobie wielki ban- 
kiet wśród zwady zaproszonych Senatorów, zostaje czopem od 
beczki zabity. Przed śmiercią zapisuje rozmaite napoje rozmaitym 
narodom i w słodzinach przy dźwięku śklenic zostaje pochowany. 

Interesującym jest epilog tego widowiska, bo w nim wystę- 
puje Post. jako następca Bachusa, i nowe ustawy, tyczące się tego 
okresu czasu, jak gdyby z polecenia konsystorza ogłasza. 

Sztuki nasze bachiozne pochodzą wyłącznie z XVII w.; je- 
dnak ślad istnienia ich w poprzcdniem stuleciu moźnaby łatwo 
udowodnić. W mało znanej kotnedyi o Lyzydzle w stan małzeiiski 
wstępujący przez Adama Paxillusa t.j. Kołka z Brześcia (Kraków 
1597 '), przedstawiono w trzecim akcie zabawę karnawałową, w któ- 
rej przyjmują udział Dybidzban ^) i Liziczop Bachusowie, a wi^ 
te same postacie, któreśmy co dopiero w sztukach z XVII w. po- 
znali. Drugi dowód znajomości podobnych zabaw możnaby upatry- 
wać w dyalogu iacińskim o Bdchusie Marcina Lwowczyka, danym 
w teatrze pułtuskim r. 1579^). Dawniej jednak zabawy bacbicsne 
w Polsce nosiły nieco inny charakter. W zakazie synodu gnieźnień- 
skiego z r. 1520*) powiedziano, że naówczas wśród księży prowin- 
cyi gnieźnieńskiej upowszechniły się zabawy, w których odbywało 



*) Przyłęcki w Dzienoika liter. 1852 str. 231—2. 

*) Dybidsbanów jako typ spotykamy joi w satyrze Bielskiego „Kosmowa 
nowych proroków" z r. 1587 wiersz 790. 

*) Zaleski w Bibl. Star. Pis. Pol.» VI. 305. 
*) Statata nova prov. Gnef^n. Crac. 1528. 



TEATR LUDOWY W DAWNBJ POLHCK 167 

sif luuiladownictwo ubiorów i nabożeństw koócielnych (ludi, quibu0 
yestinm et actuum ritus ecclesiastici et religionis fit repraesentatio). 
Moie byó, ie to był pogrzeb karnawała, trochę podobny do po- 
grzeba Bachusa w sztukach z XVII w., i że niektóre wiersze ba* 
chiczne Krzyckiego i owej wesołej kompanii Bibonum n. p. J7ym- 
nu8 frtUrum ganeae in junere CoribuH, prosa in landem vini, Eneo- 
nmm ceremńae^) są echem tych obchodów. 

Za granicą istniały naturalnie liczne sztuki bachiczne w XVI 
wieku i do naszych bardzo podobne. We Francyi spotykamy już 
r. 1507 MoralUi de la cotidampnation du bafi^uet Mikołaja de la 
Chesnaye. potem kilka innych*^); we Włoszech r. 1554 Bappregen- 
tamne di Canłosdale e deUa (/uaresitna ^); Czesi także posiadają 
Tragedyę Masopusta przez Mikołaja Daóickiego, zbliżoną do na- 
szych *). 

Zwyczaje karnawałowe musiały się szczególnie podobać na- 
szemu ludowi i do dziś dnia zachowały się w jego pamięci. Dziń 
jeszcze w Krakowskiem i Lubelskiem pojawiają si^^ po wsiach pod- 
czas karnawału kompanie chłopców, nazywających si^* jak w XVI 
w. bachusamialbobekusami. W Krakowskiem nie odgry- 
wają już żadnej sztuki, tylko urządzają rodzaj krzykliwej maska- 
rady wiejskiej; natomiast w Lubelskiem ubierają jeszcze tradycyj- 
nego Bachusa, dając mu do ręki kwartę na kiju i sadzając go na 
beczce, którą na sankach ciągną i do bogatszych gospodarzy z nią 
zajeżdżają ^). W tej postaci zwyczaj ów ustalił się już z końcem 
XVIII w. i odnośnie do Mogiły pod Krakowem wspomina go Bo- 
gusławski*): 

Ubierc nie, jak zwjcMJ u nat, la Bachnssa 
I na beeaea pnjjadę do was (do karcsmj). 

Jak widzimy, sztuczki bachiczne dałyby się łatwo odesłać do 
XVI w. Podobnieżby uczynić można z moralitetami, opartymi na 
kweatyach katechizmowych, na podstawie Pamięci śmierci Tuliszkow- 
skiego. Dziwna rzecz jednak, że pozytywnych wiadomości o odgpry- 



>) Morawski, Crieii Garm. 2S1, 260, 262. 

*) Parfait Ul. 124—132. 

*) D^AncoBa, Origini* I. 698—546. 

*) Mtti^ik, Roapr. e. Akad. 8. IV. 79. 

S Kolberg, Lad V. 263, Xyi. 113; Zbiór wiadom. XIV. 3. 63—7. 

*) Krakowiaki i Górale IIL ic. 9. 



168 



ST. WINDAKIRWICZ 



waniu sztuk dydaktycznych, w pewnem oznaczonem miejscu i cza- 
sie, tak nam nie dostaje. Jedną, o odegraniu Sądu Parysa przed 
dworem po łacinie r. 1522, przytoczyliśmy wyżej. Drugą czytamy 
w zbiorze anegdot z r. 1650 p. t. Komedy a krótka a pewna ^). „Pan 
Gomoliński, podaje owo źródło, maiąc na dworze swoim sługę, który 
był y żakiem y dworzaninem dobrym, prosił go, aby na mięsopust 
co uciesznego. to iest komedyikę iaką wyprawił. Obiecał sługa 
panu gwoli pomyśli ć, o to jedno prosi, aby mu do tego aktu na- 
znaczył osoby, któreby on sobie obrał. A on też dwóch sobie z to- 
warzystwa naysposobnieyszych przybrawszy, iednego uczynił Anio- 
łem, a sam został Dworzaninem. Kiedy miało przyiśó do sprawy, 
spodziewaiąc się czego dobrego, y mieysce im dali y milczenie 
z wielką chęcią słuchania uczynili. Gdy tedy persony stanęły, tak 
komedyą poczęły: 

Ja, iak wszyscy widzicie, iesŁem Anyoł z nieba, 
Wiec mię całować młodych* koniecznie potrzeba. 

fłWORZANlN 

Witay Anyele z nieba z tak śliczną nroda, 
Dyabeł całaie* pannę stara, a ia młoda. 

Y tak przypadszy do młodey, która mu się podobała, poszedł z nią 
w taniec, a koraedyey uczynił koniec". 



ROZDZIAŁ X. 

Intermedya. 

Powstanie intermedyów. — Intermedya polskie z XVI w. — Intermedya Jurkow- 
skiego 1604. — Accessasy. — Stosanek do włoskiej commedia delParte. — Wy- 
stawa. — Typy zagraniczne: Lekarz-szarlatan. — Rycera-fanfaron. — Zły śn- 
iący. — Cadaoziemiec ośmieszony. — Intermedya anegdotyczne : Komedya o Wawraka 
1612. — Skoczylas 16H3. — Tyndams cursor. — Intermedya treści moralnej : 
Starzec z Śmiercią. — Rasticns incnsat Adam. — Intermedya btaseńakie a Po- 
anania: Bigos upity. — Trzey stryszy i balwierz. — Prior est ąaercas. — Inter- 
medya ze sfery dworskiej z Chełmna : Knfiowski. — Karołapski. — Inne interme- 
dya chełmińskie. — Intermedya dworskie z druków. — Monologi. — Z chłopa 
król Baryki 1633 i historya tej farsy w Polsce. 

Intermedya powstały z rozwojem sceny ludowej dla urozmai- 
cenia przedstawień poważnych. Jeśli po czem, to po nich poznać 

') Trsypntycki, Co nowego abo dwór 1650. 



TKATU LITDOWY W DAWNRJ ]»OLS(K 109 

można z góry, że nasze kodeksa pochodzą z czasów p<)źnego Odro- 
dzenia. Intermedya były pierwotnie kompozycyami liryczneini. dolą- 
czaoemi do przedstawień jako chór po skończeniu aktu. Jako takie 
znajdajemy je w komedyach włoskich z pierwszej połowy XVI w. 
n. p. w MadragoU Machiayellego i 11 Sełiriffiale C<*cchiego ^} i la- 
kierni też utrzymały się jeszcze później, ale wyłącznie na teatrze 
operowym *). W teatrze deklamacyjnym podstawiono niebawem pod 
starą nazwę nową treść, która istniała dawniej w przedstawieniach 
poważnych pod formą dowolnej improwizacyi figur, należących do 
akcyi, a potem oddzieliła si<^ od dramatu i przybrała techniczną 
nazwę inframessów t j. scen komicznych, doczepianych do przed- 
stawień poważnych w stosownych wedłu<^ oceny autora miejscach. 
We Włoszech in/ramessi pojawiają si^ w sztukach z polowy XVI 
w^ mianowicie w Commedia d^adulałore, pozostającej w rękopisie^ 
i w misteryum 6'. Onofrio Castellaniego^j; u nas przykład infra- 
fnemi mieliśmy w moralitecie De peccałore et Gratia divina. Wresz- 
cie w ostatniej ćwierci XVI w. zjawiają się prawdziwe interme- 
dya komiczne we Włoszech w komedyi p. t. Seconda i to w tej 
formie, w jakiej się u nas w XVII w. ustaliły i st^J upowszech- 
niają się następnie po całej Europie^). 

Intermedya znane już były w Polsce w XVI w. ale długo 
nie miały jeszcze zdecydowanego charakteru. Tak n. p. w Sądzie 
Parysa z r. 1542 znachodzimy dwa intermedya. ale jedno z nich 
jest muzyczne w połączeniu z tańcem kostiumowym, a drugie j(*st 
rodzajem cyrkowego popisu dwu szermierzy. Na scenie jezuickiej 
w Pułtusku pojawiają się intermedya r. 1579 ale sądząc ze spra- 
wozdań, są jeszcze blade, niezabawne i moralizujące i to natural- 
nie w nudnem znaczeniu tego słowa. Tak np. jedno z nich O kle- 
sze woźnicy i balwierzu^ dodane do łacińskiej komedyi o Euklionie, 
miało przedstawiać złe obyczaje służących, żeby naturalnie od nich 
odstraszyć*). Werwę komiczną uzyskuje intermedyum polskie do- 
piero pod wpływem włoskim i ogólnego podniesienia się cywiliza- 
cyjnego nastroju za czasów Odrodzenia. W znanym nam już mo- 



Klein, Gesch. d. iul. Dramaii I. 439, 682-4. 

') Windakiewicz. Teatr Wlad. IV. 43. 

*) Palermo, I manofieritti Palat. II. 435. 582. 

«) Palermo 1. c. 587. 

O Zaleski w Bibl. Stor. Pis. Pol.* VI. 313. 



1 70 ST. WINDAKIRWICZ 

ralitecie Jurkowskiego Opolskim Sct/lumsie (i&OA) znajdujemy tnj 
intermedya, nie bardzo zdecydowane pod względem faktury, ale 
już naprawdę komiczne i życiem tętniące. Intermedium Orcsnfko- 
wski i iona przedstawia szlachcica na lichej wiosce, który zanied- 
buje dzieci, gospodarstwa a na polowanie wybiera się strojno w prze- 
konaniu, że mu to wiele powagi dodaje. Jest to satyra na wy- 
myślne stroje, wadę współczesnej kultury polskiej, którą równo- 
cześnie ostro karcił Piotr Zbylitowski '). Zona zapytuje Orczj-kow- 
skiego przy wyjeździe z domu: „Mileńki, gdzie się twa mość tak 
bierze" i prosi go, żeby jej także rozmaite kosztowne ubrania po- 
sprawiał, bo inaczej nie będzie mogła żyć z sąsiadkami. Drugie 
intermedyum Jurkowskiego p. t. Orczykowski i student przedstawia 
znów tego samego obywatela, jak w mieście najmuje nauczyciela 
domowego dla dzieci. Ale umawiający się nie mogą przyjść do 
zgody, bo Student stawia przesadne żądania, a Orczykowski nie 
chce nauczycielowi nawet tyle obiec/ać, co się za konia tureckiego 
płaci. Dobra jest w lem intermedyum uwaga, gdy Student uspra- 
wiedliwiając wysokość honoraryum. żali się przed Orczykowskim, 
że w służbie utraci wolność. Ten mu odpowiada: 

Jedlic o wolność idzie, tyć (s) nic nie naraszę, 
Wolny bór, ptaków słachać, tym ciesz w troskach dusze. 
Wolno głaszca ułapić, zwierz też w lesie swieżr. 
Wolno sie w rzece kąpać i przesypiać w wieży, 
Wolno chodaić piechotą, gdy nie będzie koni. 

Jurkowski miał pewną rudymentaruą zdolność komiczną; znał 
także gwarę hultajską i umiał jej w stosownej porze użyć. W trze- 
ciem intermedyum p. t. Matys z Ktosiem idą z stypy wyobraża po- 
wrót do domu podchmielonych chłopów, którzy kradną po drodze 
z pola, co się trafi, aż ich dziedzic przepłasza: 

MATYS 

Ktosiu^ zwalmy dziś co s grzędy, 
Odzie co leży, ty gl^ź wszędy. 

Dokładną świadomość techniczną, co to jest intermedyum, 
znajdujemy dopiero, jeśli o drukowane zabytki chodzi, w sztuce 
Piotra Baryki Z chłopa król (1637). W tym czasie intermedyum 



') Pnygana strojom bialogtowakim. 



TEATR LUDOWY W UAWNRJ POLSCE 171 

i CO do treści i co do formy już się zupełnie wykształciło i było 
uważane za luźne intermezzo treści komicznej, i to przeważnie 
charakterystycznej, któremi urozmaicano bez różnicy sztuki powa- 
żne i wesołe. Między innemi naówczas także rozwinęła się osobna 
forma intermedyum wstępnego t. z w. Accessus ad comoediam, w któ- 
rem miasto afiszu drukowanego podawano publiczności ogłoszenie 
co do treści widowiska. Przedstawienie sztuki Baryki zaczyna się 
od wejścia na scenę Myśliwca, który dziwi się, widząc izbę stołową 
we dworze obitą kobiercami: 

A to co? cóż to widae? eói to tu dsiś będsie? 
Iż to izbę obito kobiercami wszędzie ? 
Płaci nam. nasz Jegomość bankiet jaki sprawi, 
Abo któr^ z fraucymeru w małżeński stan wprawi... 
Lepiej się przecie spytać pachołka które^^o... 
Ono widzę naprzeciw pana Piwowskieg-o... 
Słyszycie, panie Piwowski, cóż to dzift będzie, 
Zo tt> izbę stołową ozdobiono wszędzie ? 

Piwowski objaśnia, że służba dworska wyprawia dziś komedyę, 
podaje treść jej i zapewnia, że dworzanie dobrze wywiążą się 
ze swych ról, jakkolwiek nie należą do „kom))anii studentów kra- 
kowskich" ani do okładu opery Władysławowskiej. 

W naszych kodeksHch znajdujemy także kilka podobnych 
„accessusów**. W fragmencie bez początku, któremu możnaby dać 
tytuł Pochłebiarski i Czciwiarski *). wchodzi na scenę dwu służących 
próżniaków i blagierów, którzy tylko pochlebstwem i przesadną 
uniżonością utrzymywali swój kredyt na dworach. Pochlebiarski 
wygłasza zasadę, że „to mądr}% który sobie pochlebstwem poradzi" 
a Czciwiarski zaleca dewizę „Wszak to swojska cichuchno leśd 
wszędzie". Dworzanie ci, przedstawiwszy się widzom, obserwują 
zupełnie, jak w „accessusie" Baryki, przygotowania w sali i za- 
znajamiają nas z treścią zaginionej dworskiej komedyi p. t. Ara- 
8tus i Dryktm: 

POCHLEBIARSKI 

Ale ta sie co dzieje? 

CZCIWIARSKI 

Dworska komedja. 
Ta sie nasz dwór z swoimi konsztami (s) awija. 



») Rkp. Konop. k. 7-8. 



172 ST. WINDAKIEWICZ 

Wnet ta wejdzie stary Arantas słaźałj, 

Nariekająo, ie prace nagrody nie miały. 

Takie Dryktus, ii w rowie przesłużyli lata. 

Temu a&ły koniec radzi służby swej atiata. 

Wtym ma żal, co w złym zdrowiu precz kazał wychodzić. 

Bijać go będzie wołał, ktoć ta każe chodzie. 

Inny „accessus" w naszych kodeksach nosi tytuł Żak Chłop 
Dworak ^) i przedstawia Mazura, który przyszedł się przypatrzyć 
studenckiej komedyi, ale ze spotkanym Studentem porozumieć się 
nie może. Oburzony lekceważeniem, wygaduje na szkołę; wtedy 
Student zwoływa kolegów i ci wyrzucają go za drzwi. Chłop krzy- 
czy z urąganiem: 

. . . . z smycy pies a dobry człek z iaka 
Nigdy nie bodzie, iako y z dworaka... 

i słowami temi obraża nadto obecnego na przedstawieniu Dwo- 
rzanina i jeszcze gorzej na swej opryskliwości wychodzi. Intenne- 
dyum to, znacznie dowcipniej przeprowadzone, znane było także na 
scenie jezuickiej grodzieńskiej (1650) i kroźańskiej (1677*). 

Intermedya nasze, jak zobaczymy, wykazują wiele punktów 
stycznych z farsą zachodnio-europejską z czasów średniowiecznych,* 
a zwłaszcza z farsą improwizowanej komedyi delP arie. Pomysło- 
wości, charakterystyki głębszej w nich mało, za to dużo figur go- 
towych i częsta improwizacya. Autorowie naszych intermedyów 
uprawiają eon amore monolog i wprowadzają figury, które same 
objaśniają swoją rolę publiczności. Ważną stroną tych sztuk jest 
ubiór, przy prawne peruki. Często kostyum i ucharakteryzowanie 
stanowią treść intermedyum. Występujące osoby lubią nań zwra- 
cać uwagę i przebierać się nieraz, nawet na scenie. Oprócz tego 
mimika gra wielką rulę w naszych sztuczkach. Widzimy w nich 
najczęściej używanie ruchów gwałtownych, wpadania na scenę 
i ucieczki, targanie za włosy, zdzieranie ubrań itp. Nie ma prawie 
intermedyum, w któremby nie było bitki. Wszystko to czyni je podo- 
bnemi do farsy włoskiej deir arte^). Nasze intermedya są tylko 
skromniejsze co do faktury, wyprowadzając najczęściej tylko dwie 
osoby na scenę i pomijając prawie zupełnie temata erotyczne; za 

') Rkp. Kras. str. 85—86, Nehring w Archir XVII. 101 — 102. 

») BrtickDer w Archiv XIII. 222, ^1. 

^) Bartoli, Scenari inediti str. X— XII i XCII przedm. 



TEATR LUDOWY W DAWNBJ POL8CS 173 

to znów tern wyłącznie) zasadzają efekt komiczny na gestach po- 
spolitych, psikusach ulicznych i konceptach językowych, wynika- 
jących z kalemburów, przekręcania stów, gromadzenia nieprawdo- 
podobnych kontrastów i przenośni drastycznych. Autorowie naszych 
intermedyów nie liczyli wcale na domyślną publiczność. Figury, 
wprowadzone przez nich, popisują się na scenie niezgrabnem je- 
dzeniem, mrużeniem oczu, spijają gorzkie lekarstwa, żeby się zaj- 
mująco skrzywić, dają się golić, fryzować, robić sobie okłady na 
ciele, wyrywać zęby, a nawet urządzać ze sobą humorystyczne 
pogrzeby. 

Surowość tych środków usprawiedliwia poniekąd to. że inter- 
medya nasze mają przeważnie karnawałowy, a więc niejako uliczny 
początek i choć po największej części występują jako gatunek pod- 
rzędny, jednak z góry okazują tendencyę do samoistnego rozwoju. 
Twierdzenie to łatwo udowodnić na podstawie treści, zresztą wiele 
z nich pojawia się wprost jako dodatek do karnawałowych mora- 
litetów, skąd dopiero powoli przechodzą do przedstawień powa- 
żnych. Pod tym względem najzabawniejszy jest monolog kar- 
nawałowy Dziad, dodawany do misteryum z Listopada. Posiadamy 
także intermedya trójscenowe, a nawet z osobnymi epilogami. 
Wszystko to dowodzi, że choć na podstawie etymologii przypisu- 
jemy intermedyom rolę uboczną w dawnym teatrze, jednak ich 
autorowie traktowali je zawsze jako dział odrębny i pewną nieza- 
leżność temu gatunkowi zapewnić usiłowali. 

O rekwizytach, potrzebnych do intermedyów, istnieje mało 
wiadomości. Jedynie Bat/ki kozackie z Kost y rem i kołnierzem z XVIII 
wieku dostarczają pewnych wskazówek. V W sztuce tej Kozak uka- 
zuje się w kożuchu, za pasem ma rożek a w ręku buławę ze słomy; 
druga osobistość ukazuje się w siermiędze, z wielkim szabałtasem 
i kostkami drewnianemi w ręku ; Dudka ma dudę pod pachą, wiel- 
kie wąsy i brodę strzyżoną. Najciekawszy jest Żyd. Według obja- 
śnień reżyserskich miał on się ubrać zwyczajnie po żydowsku, 
z berlidkiem na głowie i kijem w ręku, ale miał „korobku nosit 
za plecyma z kramom^, następnie „lulkę, cybuk, puszkę z taba- 
koia, tiutiuniu szmatok. korynia na nitku"; kram zaś jego miała 
tworzyć „odna onuczka czernaia a druha zełenaja, szmatków ko- 



') Knssewski, Wędrówki liter. 1839 str. 83-85. 



174 8T. WINUAKIEWICZ 

żuBznych albo jakohożkolwiek futra powizanych dwi kapki y ze 
try szmatki suknianyje czerwonyje y inszyie". 

Intermedya nasze można podzielić na charakterystyczne i ane- 
gdotyczne. W pierwszych forsę stanowi monolog charakterystyczny; 
drugie zaś można uważać za zawiązek komedyi, opartej na akcyi 
i intrydze. Są także intermedya z tendencyą moralizatorską a więc 
dające niby przedsmak komedyi z tezą — czyli że w intermedyach, 
choć to jeszcze tak prymitywna forma sztuki, można spostrzedz 
dalekie zarysy wszystkich późniejszych rodzajów komedyi. To na- 
daje im naturalnie pewną wartość historyczną i dlatego pomijać ich 
w historyi teatru niepodobna. 

W licznej masie naszych interraedyów, po rozdzieleniu ich na 
kategorye, wysuwa się na pierwszy plan wśród postaci, pochodzących 
z repertuaru ogólno-europejskiego. figura lekarza-szarlatana. Spotkali- 
śmy ją już w moralitecie De peccatore et gratia dimna; jest ona ulu- 
biona intermedyom niemieckim karnawałowym *j. farsie angielskiej -) 
a także włoskiej commedui deirarte^). U nas lekarz pojawia się 
zawsze obok chłopa, wyobrażony jako szarlatan wędrowny, dopn- 
szczający się na pacyentach rozmaitych nadużyć. Najdawniejsza 
z tych sztuk Apoticarius Judaem Kmticus^) przedstawia szarlatana 
z Gdańska, który żydowi zaleca w dyalekcie żydowsko-polskim roz- 
maite lekarstwa a ostatecznie wtyka mu w nos jakiś proszek* z któ- 
rego żyd strasznie kicha. Wtedy pojawia się chłop i prosi go o le- 
karstwo na dychawicę, ale doktor prawi mu niedorzeczności, na 
które chłc»p odpowiada : 

Za poradę dziękuje, mój panie dokrowie, 
Sobie i dychawicsnej tak aczynie krowie. 

Tego samego lekarza ulicznego spotykamy także w intermedyum 
Alchemista Wojtal Mattis'^). Alchemista, którego chłopi, jak wyżej 
„dokrów niesćhlust^ nazywają, opisuje swoje ubranie i zachwala 
na ulicy lekarstwa. Dwaj ohlopi idą doń na poradę, jeden na gar- 
dło a drugi na inną słabość. Alchemista bierze pierwszego, naciera 
go, robi mu okłady a potem każe mu zamknąć oczy i z ubiorem 

>) KeUer, Fastnachtspiele nr. 6. 48. b2. 85. 98, 101. 120. 

') Jasserand 1. c. Btr. 157. 

*) Bartoli 1. c. 8tr. XII i CXXII przedm. 

«) Kkp. Konop. k. 3. 

») Brilckner w Archiv XIII. 410. 



TKATR MTDOWy W DAWNEJ POLSCE 175 

i pieniędzmi chłopa ucieka. Intermedyum to kończy się ciekawym 
epilogiem: 

Mnie wielce moi łaskawi Panowie, 
Coście tu teraz bjH przj tej mowie, 

Kaczcie nas czym obdarować, 

Kilka ortów nie żałować, 

W skarby tego nie włoiemy, 

Ledwo piwo zapłacimy. 
Za pilne wysłuchanie nizko dziękujemy, 
O wybaczenie wielce Waszmościów prosiemy. 

Trzecie intermedyum o doktorze Ruaticus i doktor wyobraża 
go już jako osiadłego obywatela i cudzoziemca, skoro go w pludry 
ubrano ^). W intermedyum tem widzimy chłopa, chorego z urojenia, 
gdy wychodzi z domu i rozpytuje się przechodniów o lekarza. Wy- 
rzeka on na brak opieki i zrozumienia w domu a równocześnie 
gniewa się na żonę, że się z nim kolka: 

Wymyśla mi potrawy, których ja nie jadam. 
Pij dziadku małmazykę (s) z pigułkowym prochem 
A jedz lekie (s) potrawy, kap u steczkę z grochem. 
A ja tei jako głapi napiłem sie tego. 
Ledwiem się już wycharkał nieboraczek z tego. 

Wreszcie chłop dobija do mieszkania lekarza i radzi się na ból 
gardła i trudność w mówieniu. Doktor tytułuje go panie, każe sia- 
dać i daie mu do wypicia gorzką miksturę. Ale chłop gorzkiego 
napoju pić nie chce, więc lekarz widząc, że ma z urojoną słabością 
do czynienia, każe mu usta otworzyć i wyrywa mu zęba. Chłop 
odzyskuje głos i ucieka krzycząc: 

A, idź precz, bo cie kijem ochwacę pludraku. 
Dałeś ty głowie mojej dziś dobrego smaku. 

Intermedya o lekarzach i cyrulikach musiały być niegdyś bardzo 
popularne w Polsce, skoro pamięć o nich dochowała się dotąd na 
scenie ludowej. Znajdujemy je zarówno w Herodach, jak tekstach 
szopkowych; najlepiej może przedstawiają się w tekście z Grybowa 
i Radomia'). 



') Rkp. Jag. 3526 k. 84—85. 

») Zbiór wiad. do antr. X. 3. 179, Wisła VIII. 



176 



ST. WIMDAKISWIGZ 



Drugim typem, wspólnym naszemu teatrowi z teatrem zagra- 
nicznym, jest postać rycerza-fanfarona. Jest to U CapUano Spavento 
włoskiej commedia delVarte% h Franc Archier de Baignolet teatru 
francuskiego ^\ Thersyłes farsy angielskiej ^), a pochodzi, jak wia- 
domo, jeszcze z teatru klasycznego. U nas pojawia się naprzód w sa- 
tyrze ludowej z końca XVI w. pt. Vyyprawa Albertusa tm wojne^ 
o której niżej powiemy, i przetrwać miała aż do najnowszych cza- 
sów, jak świadczy fredrowski Papkin, Na teatrze ludowym poja- 
wiła się jednak początkowo w nieco innej postaci, bo naprzód jako 
satyra na tchórzostwo Niemców, a potem jako satyra na zawa- 
lidrogów elekcyjnych — w obu zaś wypadkach na tle przeróbki 
jakiejś stosownej anegdoty. 

Górnicki opowiada, że jakiś kupiec wenecki chciał się zmie- 
nić w rycerza i niewiedząc, jak to zrobić, poprosił przyjaciela o spis 
rzeczy potrzebnych rycerzowi i według tego spisu chciał się ko- 
niecznie ubrać *). Anegdotę tę przerobiono na intermedyum pt. Słu- 
żałł/ rozmaitego chleba spróbowawszy do Niemca na woyne przj/idzie *) 
i odniesiono do jakiegoś polskiego miasteczka pod Toruniem, naj- 
prawdopodobniej Chełmna. Na scenie ukazuje się Służały. który uciekł 
ze służby, bo go strofowano, i sprzedawszy liberyę, nowej posady 
poszukuje. O poprzedniej kondycyi opowiada, że przez gapienie się 
zawsze tłukł szklanki, że mało kiedy mógł co dobrego z talerza 
chwycić, że go do roboty napędzano itd. Bardzo charakterystyczne 
są słowa, które zarazem datę powstania naszej sztuczki określają: 

Teras ludzie skapieli, nie wiem, co się dEieie, 
Rychlej teraz zapłacze, niźli się rozśmieie. 
Kozacy ich strwożyli, my niedbamy na to, 
U nas niemasz Kozaków, będą Szwedzi za to. 

Gdy tak rezonuje, zbliża się do niego Niemiec, który się wybiera 
na służbę w wojsku polski em. Służący nasz wita go uniżenie i prze- 
czuwając w nim swego bohatera, wychwala jego siłę, odwagę i wre- 
szcie zostaje przezeń do służby przyjęty. Niemiec, który dotąd umiał 
tylko piwo ściągać i pod pierzyną się wygrzewać, słucha z zado- 



») Bartoli 1. c. str. XIX-XX, Uli— LV pr^edm. 

*) Ylollet-Leduc U. 326—337. 

') Jusserand str. 172—179. 

^) Dworzanin ks. II, takie w zbiórka Trzyprztyckie^o „Co nowego* 

^) Rkp. Kras. 172—176, Nehring w Archiv XVII. 116—119. 



TKATR LUDOWY W DAWNEJ P0Ł8GS 177 

woleniem, jak mu nowy służący wmawia rozmaite czyny rycerskie, 
tytaloje rotmistrzem, hetmanem i w końcu doprowadza do prze- 
świadczenia, że to on istotnie wybił niegdyś dziurę w murze Smo- 
leńska i byłby zmusił miasto do poddania, gdyby wszyscy za nim 
w dziurę ową byli weszli. Rozferworowawszy się więc na dobre, 
chce obecnie czemprędzej za rycerza się przebrać. Ma on od szwa- 
gra z Torunia spis rzeczy, potrzebnych rycerzowi, i wdziewa po 
kolei rozmaite części rynsztunku stosownie do tego, jak w spisie 
są podane. Naprzód więc wsadza sobie na głowę czapkę, potem ka- 
bat, w końcu ostrogi na pończochy, bo tak w spisie zanotowano. 
Z piątym punktem jednak nie może sobie dać rady. W spisie umie- 
szczono po ostrogach buty, więc koniecznie próbuje teraz buty wło- 
żyć, a gdy mu noga wejść nie chce, każe sobie cholewy rozciąć 
i powrózkiem dopiero na nogach je związać. Służały ciągle ze zdzi- 
wieniem przyjmuje jego rycerskie pomysły i uznaje go za pra- 
wdziwego hetmana. Niemiec rozzuchwalony wola coraz więcej służby — 
wtem dziecko z boku zaczyna tłuc w pęcherz „y z łuczkiem do 
niego mierzyć a bohater nasz tak się przeraża, że ucieka ze sceny 
i służącego na lodzie pozostawia. 

Z facecyi Poggia o Genueńczyku, kłócącym się o herb „Ca- 
put bovis" z jakimś Francuzem *), powstało intermedyum Odrzycki 
Nahfński Mario, należące do czasu królów elekcyjnych '). Interme- 
dyum to jest trójscenowe. W scenie I Nażyński oburzony, że go 
do elektorów nie zaliczono i żtf dlatego królem nie może być obrany, 
wyrzeka na wolność szlachecką i swoją biedę : 

Ojczyste prawa w kmieciach — astawy na kolka, 

Wsacdj Eimno, jako mówią, chadema pachołka. 

Króla wedle awycsajo dzik obierać mają, 

Senat i urzędnicy na to eię zjeżdżają, 

Dziezięó ich jest przedniej ezy eh, co chcą byó królami, 

Nikt nie śmie wetować, tylko oni sami. 

Choć to dobrze prawami nam obwarowano, 

By żadnego szlachcica nie npoftledzano. 

Pajęczyną są prawa, łatwo się spadają, 

Kiedy obrońcy swego mężnego nie mają. 

I ja mógłbym być królem, kiedyby wiedzieli, 

Na familiej dawno6ć respektować chcieli. 



') Faoetiamm liber. 

•) Ekp. Jag. 3526 k. 12-14. 

Bospnwy Wyds. filolog. T. XXXVI. ^2 



178 ST. WINDAKIBWICZ 

Dom mój się ^ chełpi*', herb to bano dawnj 
I w obcych narodach, w cudzych krajach sławny. 
Pierwej, niż Adam stwonon, ta była na świecie, 
Jam sam niemal ólachcicem, a insi coś kmiecie. 
Frasłka dzisia ślachectwo, gdzie nie masz pieniędzy. 
Panom panięctwa daj^, a nędie zaś nędzy. 
Przecie jednak, wyznawam, to okrutnie mnie boli, 
Ze mi sie jako zawsze nic nie wiedzie gwoli. 
Między elektorami miejsca mi nie dano 
A prawie jak śmieciuchem jakim pogardzano. 
Dogadam sie swej krzywdy przecie czasu swego, 
Nie potkał nigdy despekt domu tak zacnego. 

Żalów tych słucha na uboczu Morio i Odrzycki i drwią so- 
bie z biedy i szlachectwa Nażyńskiego; wreszcie się z nim zapo- 
znają i w rozmowie schodzą powoli na tę kwestyę. Odrzycki do- 
wiaduje się, że Nażyński ma taki sam herb, jak on, a nie chcąc 
temu wierzyć, żąda stwierdzenia rycerskości za pomocą pojedynku. 
Dobry jest w tej scenie Morio, bo kiedy usłyszał o pojedynku 
z niecierpliwością woła: 

Naczynia przebóg szukać pobieię wielkiego. 
Nie będzie tu bez krwie rozlania jakiego. 

Scena II jak na owe czasy, jest dosyć komiczną. Odrzycki 
uczuwa strach przed pojedynkiem, a wreszcie decyduje się wdziać 
zbroję. Ale że zbroi nigdy nie nosił, więc nie wie, jak ją włożyć. 
Przysługę wielką wyświadcza mu Morio, który kiedyś służył u zna- 
komitego harcerza i teraz wśród humorystycznych uwag uzbraja 
pana. W scenie HI nadchodzi Nażyński i już się ma odbyć poje- 
dynek. Przeciwnicy jednak są tchórzami i układają jakieś bardzo 
oględne warunki, a potem gadu gadu, zaczynają o przyczynie spot- 
kania mówić. Przyczyną tą jest sprawa wspólnego herbu Głowa, 
ale pokazuje się, że herb G^owa jest dwojaki i że jeden z zapa, 
śników ma za herb wołową głowę, a drugi krowią. Wobec tego 
wyjaśnienia powód do walki niknie i obaj nieprzyjaciele idą zapić 
zgodę do gospody. Xa zakończenie Morio czyni ironiczną uwagę 
jak to w przyszłości Odrzycki przechwalać się będzie swoim prze- 
sławnym pojedynkiem o szlachectwo. 

Trzecim typem, przejt^^tym przez nasz teatr ludowy s reper- 
tuaru zagranicznego, jest ix)stać złośliwego służącego. Jest to Ped- 



TEATB LUDOWY W DAWNEJ POLSCE 179 

rolino włoskiej komedyi deli' arte ^)5 le Scapin teatru molierowskiego. 
Stoźącego tego spotykamy w Polsce w uciesze Fiś Cnotka i Wy- 
^zamiany, ogłoszonej z zbiorku p. t Uciechy lepsze y poiytecznieysze 
aniżeli z Bachusem y Wenerą *). Zbiorek ów podpisał kryptonim 
P. H. P. W., który jest zarazem autorem epigramatów p. t. Ohjad 
postny^). Otóż w uciesze FU Cnotka i Wyszumiany widzimy dwu 
służących Fisia i Golca, czekających na przybycie trzeciego. Wpada 
Cnotka, wyrzekając na gadatliwość towarzyszów, dzięki której pan 
jego Wyszumiany do^nedział się, że to on obił go w łóżku, gdy 
był nietrzeźwy. Za ten figiel Wyszumiany kazał go rozciągnąć na 
ławie i porządnie oćwiczyć: 

Bito, aż mnie pYakałj s piecem smatne ściany. 
Co się wam ada, iakom się prosił nieboraczek? 
Jak żjwo — tak nie prosi pięknie w sskole iacaek. 
Z dobrą kolasc w sobie chrósta braosowe^^o 
Mam 7 z cebralkę wody ae źródła zimnego. 
Bo gdym krzyknął, że mdleię, to mnie polewano 
Y tak więc po śmigorscie w niwecz umacsano. 

Cnotka postanawia się za to zemścić i zostawiwszy swych towa- 
rzyszy, odchodzi. Tymczasem Fiń dla lepszej charakterystyki ów- 
czesnej służby opowiada znów o swoich figlach. Powieść jego jest 
wybornym opisem zachowania się pijanych ludzie w które obfituje 
nasz teatr ludowy. Scena odbywała się w domu, gdy pan Fisia 
wrócił nietrzeźwy do domu i chciał się położyć spać: 

Potem mnie pocznie wołać: ,, Fisia 1 chłopcze I ** woła — 
Jam stołki, skrzynie, zydle postawiał do koła — 
,,A idziesz Fisia?'* woła, „Fisia 1 idziesz do mnie?** 
— „Śpi waszeć mo6ci panie, nic tam teraz po mnie**. 
On się porwie na moy głos, nie służ^ ma nogi. 
Brzęk o ziemię iak dłagi, wziijł raz nie abogi 
W bok o skrzynię. Ozwę się za6 z kąta inszego, 
Bęc o piec, otrącił łbem kafla narożnego. 
Mnie ómieszno a on coraz do mnie się poprawia, 
A coraz, to bach na łeb, sen sobie naprawia. 
Krzyknę: „Śpi dobrodzieia, nie tłacz się piiany — 
A to tam iest kobierzec na ziemi posłany **. 
Skoczy na głos, a iam się wymknął ma pod rękę. 



») Bartoli, 1. c. XXV— XXVU, LVI-LVII przedm. 
*) Kraków 1655. Odpis z draka w Bibl. Krasiń. 
*) Bentkowski, Hist. lit. I. 591. 



12* 



180 IT. WIMDAKIBWICZ 

On wznftk na ijdel upadł. Niestotaiąo rzekę: 
,Cóź tp waszeci po tern ttoc się nadaremnie?*' 
On ciónie na mnie stołkiem, lecz bardzo foremnie, 
Bo z onego zamacha obmcił (s) się w koło 
Y o komin tak bardzo uderzył się w czoło, 
By była nie czupryna, iuiby po niem było. 
Padł na ziemię y to go wnet potem u&piło. 

Po tej powieści powraóa Cnotka i donosi o swej zemście. Choć może 
nie miał czasn na wykonanie wszystkich czynności, jednak „ucie- 
cha^ niniejsza przyjmuje ten konwenans. Jest to wiadomość o zło- 
śliwym pogrzebie, który zobaczymy rzeczywiście na scenie w in- 
nem intermedyum: 

Zastawszy iak bestyą piianego pana, 
Ubrałem go iak trupa. Szedszy do plebana. 
Prosiłem go o requiem y o dozwolenie 
Grobu murowanego, także o dzwonienie 
Kantora y na pogrzeb o krzyż uprosiłem, 
Na co wszystko czerwonych dziesięć odliczyłem. 
Kopę czterem grabarzom, by go prędko nieóli, 
Trumnę też czyiąś wziąłem, zapłaciwszy cie41i. 
Wszytko z pańskiey szkatuły. Byli i dziadowie. 
Cztery 6 wiece żywiczne nie&li tesz (s) chłopkowie. 
Grabarze przenaięci, słońca nie czekaiąc, 
Porwali go iak czarci, nic nie spoczywu^c. 
Włożyli w grób, grubsztynem oięszkim przywalili. 

Dokazawszy tej sztuki, Cnotka widzi, że nie ma co robić w Pol- 
sce i razem z Golcem, który też nie jest zadowolonym ze swego 
pana, ucieka na Ukrainę, żeby wstąpić w szeregi kozaków kreso- 
wych. Niebawem i Pan Wyszumiany, uwolniwszy się jakimś cu- 
downym sposobem z grobowca, ukazuje się na scenie i ziejąc zło- 
ścią na Cnotkę, objaśnia, czemu go tak nie lubił: 

Zlokć wyrządzić, porznąć suknię, broń zepsowaó, 
Kalcedony od strzelby wykręcić, nóż schować 
A nigdy go nie wrócić, po ziazdaoh rokować. 
Szaleć, drugich potrącać, pana z panem zwadzić, 
Zkłamać, ukrańć, w karty grać, z woźnicami radzić 
O wszelakich niecnotach, to chłopcom zwyczayna. 

Bywali jednak i gorsi; tacy n. p. co prowadząc pijanego pana, na- 
umyślnie szli koło rynsztoku; co rozbierając panów, szczypali ich 
po nogach i przy ściąganiu rękawów, ręce wykręcali; ba! na^^^et 



TEATR ŁCDOWT W DAWNBJ P0Ł8GS 181 

tacy, eo żonom donosili o pokątnych miłostkach mężów. Wypowie- 
dziawszy cały swój gniew, Wysznmiany każe gonić Cnotkę i za 
schwytanie wyznacza 200 złotych nagrody; niestety od nowego 
słażącego Chlebeckiego, dowiaduje się, że Cnotka już daleko i że 
go funnani, jadący z prochem do Kijowa, poza Kaniowem widzieli. 

Uciecha Fiś Cnotka Wyszumiany składa się z kilku moty* 
wów. Jeden z nich o poufałości złośliwych służących z panami, 
lubiącymi się zapijać, opracowanym został w nieznanem nam bliżej 
intermedyum z czasów saskich^) i przedostał się do gry Herodów 
grybowskich "). 

Czwartym typem, wspólnym naszemu teatrowi ludowemu z re- 
pertuarem ogólno - europej skim , jest postać sąsiada - cudzoziemca, 
w niekorzystnem świetle dzięki antagonizmowi narodowemu przed- 
stawiona. Spotykamy ją wśród wcześniejszych fars karnawałowych 
włoskich p. t. Farza del Franzoso alogiato a Yosiaria del Lombardo '). 
U nas zauważyliśmy ją już raz w intermedyum o Niemcu toruń- 
skim, wybierającym się do wojska polskiego. Jest to dosyć dawny 
typ imaginacyi polskiej i pierwej był znany w improwizacyi to- 
warzyskiej, zanim się na scenie ludowej pojawił. W rozprawie 
nad obyczajami dworzan, Górnicki zalicza do rozrywek dwor- 
skich także konterfetowanie wad i charakterów ludzkich i wy- 
mienia sławnego dworzanina, który wybornie udawał Niemca 
silącego się na mówienie po polsku. Mógł to być naturalnie mono- 
log albo dyalog, w którym łamana polszczyzna odgrywała główną 
rolę. Słowa jego brzmią: „Do tegoż też przyłącza się baczne kon- 
terfetowanie a pokazowanie czyich obyczajów abo przyrodzonych 
niedostatków. Jako pan Gabryel nasz Grabowiecki w tym jest oso- 
bny, bo kiedy Niemca Polakiem czyni, trudno ma być co trefniej- 
szego, zwłaszcza, iż on w tym zachowuje uczciwość przystojną 
ślachcicowi, a jeśli co tak troszkę przyswobodniejszym powie, tedy 
w to pięknie ugodzi, iż sie niczyje uszy nie obrażą" *). Ta odwie- 
czna i widocznie ulubiona farsa spożytkowaną została w interme- 
dyum z czasów Wojny trzydziestoletniej p. t. Leezman z woyny 
cesarskiey przyiachawszy kiełbasą sie uzdrowił^). Widzimy w niem 



^) Brackner w Archiy Xin. 410. 
*) Janasiński w Zbione wiad. do antr. X. 3. 182. 

") Giorgio Alione, Commedie e farsę nei dialetti. Milano 1865. str. 327 — 353. 
*) Dwonanin ks. II. 

•) Bkp. Kraa. 168—169, Nehring w Archir XVU. 111-113 pod łmienio- 
njm tyt . 



182 ST. WINDAKISWICZ 

chłopa niemieckiego bez kapelusza, drżącego ze strachu i wygadu- 
jącego na Szwedów i Wojnę trzydziestoletnią. Mówi on łamaną 
polszczyzną, podstawiając wszędzie f za w, t za d, k za g i uży- 
wając źle przypadków i liczby. Spotyka go polski dworzanin i pyta. 
co porabia. Niemiec jeść woła, a Polak myśląc, że chory, każe mu 
poduszki przynieść i talerze gorące na serce przykładać. Niemiec 
zgadza się na talerze, ale prosi, żeby pod nie obrus podłożyć i przy- 
kryć je kiełbasą. Na rozkaz Polaka chłopiec przynosi kiełbasę, 
którą Lędzman chce do ust włożyć a przytomni mu na dół ścią- 
gają. Wtedy Niemiec nie mogąc sobie dać rady z kiełbasą, żąda 
słoniny lub pieczeni i także otrzymuje, ale pod warunkiem, że się 
położy na poduszkach i da sobie na piersiach postawić. Uskutecz- 
niwszy ten figiel, dworzanie uciekają, poczem wypada kucharz i goni 
Niemca, jakoby mu pieczeń ukradł. 

Drugą seryę naszych intermedyów stanowią utwory anegdo- 
tycznego początku. Anegdotą, jak wiemy, posługuje się wiele inter- 
medyów, ale to nie znaczy, żeby właściwy koncept na treści ane- 
gdotycznej zasadzało. Tu należy przedewszystkiem anegdota o nai- 
wnym chłopie, próbującym syna oddać do szkoły. Motyw ten jest 
właściwym średniowiecznej farsie francuskiej ^); u nas zaś najwcze- 
śniej, jednak widocznie z małą dozą komizmu, pojawił się na sce- 
nie jezuickiej w Pułtusku r. 1579 *). Na scenie ludowej spotykamy 
go nieco pó ^niej w wybomem opracowaniu p. t. Intermedium breve '). 
Chłop Wyrwa, wyjechawszy z furką drzewa do miasta, zabiera 
syna Wawrzka, żeby go oddać do szkoły. Stanąwszy w mieście, 
zostawia furę na ulicy i pyta się o szkolę, syn zaś idzie za nim, 
niosąc pod pachą gąsiora dla bakałarza i zajadając chleb z serem. 
Wyrwa pyta się naprzód żaka, potem lokata o bakałarza, przekrę- 
cając ustawicznie to słowo na kałamarz albo bakularz. Żak i lokat 
śmieją się z niego, mimo to dociera do nauczyciela i pięknie się 
kłaniając i zachwalając, oddaje syna do szkoły. Wyrwa, prosty 
człowiek, zdradza się na każdym kroku z niewiadomością i chciałby, 
żeby syn jego odrazu był uznany za najlepszego ucznia i „mój 
też koszt nie był omylony". Był on niegdyś przez tydzień w szkole 
„u Żegrzułków^ t. j. brał udział w uroczystości na św. Grzegorza 



O Yiollet-Lediic H. 360—372 Farce de Pernet, draga U. 373—387. 
*) Załuski w Bibl. Star. Pis. Pol.* Yl. 305. 
») Rkp. Jag. 3526 k. 37-39. 



TBATR LUDOWY W DAWNSJ POLSCE 183 

ale wypędzony niebawem, nie miał już ze szkołą bliższej styczno- 
ści. Uroczystość ta jednak uczyniła na nim takie wrażenie, że te- 
raz pragnąłby widzieć syna jak najprędzej jej uczestnikiem, a na- 
stępnie także królem żaków: 

Widiicie i oioba samA godna tego, 

Bo jest twarzy i zwrostu (s) dobrse pocesnego, 

Nogi do samej liemie, suknia pękaciachna. 

Że chady? — ba! i matka tak była chudsiachna. 

Umie tei na kobyłę wsiątó o twojej mocy. 

Bakałarz przyjmuje syna — Wyrwa idzie na targ — i zaczyna 
się odrazu nauka. Naprzód bakałarz poleca Wawrzkowi umyć so- 
bie nogi, ale gdy chłopiec uczynić tego nie chce i oznajmia, że 
w domu matka myła mu nogi, zostaje wyciągnięty na ławie i po- 
rządnie obity. Wyrwa prosił bardzo, żeby mu syna nie katowano — 
więc wróciwszy z targu, zabiera go do domu i równocześnie żąda 
zwrotu ofiarowanego gąsiora. Ale bakałarz zbywa go żartem a chłop 
zapomina języka w ustach i odchodzi z niczem, wyrzekając na wy- 
kręty miejskie: „Idź Wawrzku po kobyłę, spieszwa sie do domu^ — 
to ostatnie jego słowa. 

Intermedyum to cieszyło się dosyć znaczną sławą w Polsce 
i r. 1612 zostało drukiem ogłoszone p. t. Komedya o Watorzku do 
szkoły i ze szkoły ^). Nadto w naszych rękopisach znajdujemy dru- 
gie intermedyum p. t. Pcier Magister et Fiłiu8^\ w którem opra- 
cowano ten sam temat z drobnemi zmianami. W intermedyum tem 
syn chłopa zwie się Wojtek i do szk<U zostaje oddany jako doro- 
sły chłopak. Przyczyną ukarania go przez nauczyciela jest brak 
przytomności w odpowiedziach; poczem ojciec ratuje go z obawy 
o zdrowie, a magister ucieka z bo jaźni, żeby mu chłop nie dał pa- 
miętnego. Znamienną jest rzeczą, że intermedyum to, mianowicie 
w postaci pierwszej, dodawano do misteryum o Mv. Katarzynie^ pa- 
tronce studenckiej, i tym sposobem jeszcze wyraźniej szkolny po- 
czątek owej sztuki zaznaczano. 

Drugiem głośnem intermedyum naszego teatru ludowego, za- 
wdzięczającem swe powstanie anegdocie, jest sztuczka o włóczędze 
leśnym Skoczylasiej sprzedającym Żydowi w lesie kij na obronę 



') £g2. w Bibl. Ak. Umiej, w Petersburg, BrtLckner w Archiy XIIL 444. 
*) Rkp. Horod. 116-121. 



184 ST. ¥nNDAKlBWIGZ 

przed złodziejami. Jest to intermedyum niebardzo mądre, ale naj- 
popularniejsze ze wszystkich. Temat ten pojawia się prawdopodo- 
bnie po raz pierwszy w satyrze ludowej Hayduk Miklusz odmienia 
ort u Żyda % ale właściwy kształt nadal mu dopiero Piotr Baryka, 
autor sławnej farsy Z chłopa król (1637). W opracowaniu tern 
zmienia się ort na kij a scenę całą przeniesiono na drogę pod ja- 
kimś borem. Rusin wałęsający się po lasach a jak Żyd potem mówi 
„borowy kozak^, wychodzi z lasu i narzeka na swą biedę: 7,Cho- 
rałku, piwca, miodcu nie masz za szczo pity^. Wtem widzi prze- 
chodzącego Żyda i chce go ubić, ale spostrzegłszy, że ubogi, po- 
stanawia mu tylko swój kostur sprzedać. Dosyć śmieszna jest po- 
chwała tego osobliwego kija: 

. . . . takiego nie masi, l>o ten aie z raja, 
Bzcso chleba nie majet ani w mieeskn horossów 

Lisicko pro6, to on da oras desiat trzosów. 
Do tego majet jesEcze insze większe cnoty. 

Kto nie choczet robity, kaie do roboty, 
Dodaje sil, zdorowia, krypkosty Kozakom, 

Zenkom wiery a rozoma w szkole dyakonL 

Żyd nic nie chce dać, pyta się, poco mu kija, skoro ich tyle w le- 
sie, a chłop nie mogąc sobie z nim dać rady, bije go, poczem Żyd 
oddaje mu swój trzos, a Skoczylas z tryumfem mówi „I kij mój 
i mich mój". 

Sztuczkę tę, oprócz u Baryki, spotykamy w dwu naszych rę- 
kopisach^), a w jednym z nich objaśnienie, że ją dodawano do 
misteryum o św. Katarzynie. Potem przeszła na scenę jezuicką. 
W rękopisie grodzieńskim z r. 1651 nosi tytuł Aułicus Judaeo nen- 
dit baculum i jest trochę zmieniona. Dworzanin, utrzymujący się 
pałką, sprzedaje ją Żydowi, przymusiwszy go do kupna, a potem 
wraca się, bo mu znów potrzebna i wymusza powtórny okup. Dragą 
przeróbkę tegoż intermedyum p. t. Bttsticus et Judaeus znajdujemy 
w innym rękopisie petersburskim z drugiej połowy XVin w. ^). 
Według tej wersyi, wychodzi chłop podpity z karczmy i śpiewa 
wrzaskliwie, ale obaczywszy, że jest na teatrze, przeprasza pabli- 



*) 1622, Wiszniewski. Hist. lit. VII. 172. 

*) Rkp. Kras. 86-87 i Rkp. Jag. 3526 k. 66. 

») Brttckner w Archiv XIII. 403, 411. 



TBATR ŁDOOWT W DAWNIEJ POŁ80B 185 

czność: „Perebaczcie mości panowie, ot muzyk jak worona, pod- 
piwszy sobie u żyda Leyzera. krzyczyć sobie iducy dorohoju". 
Nadbiega żydek i chcąc sobie zażartować z chłopa, prosi go, żeby 
jeszcze śpiewał. Chłop się zgadza, tylko żąda zapłaty, a potem 
śpiewa przekleństwa na żyda i jego rodzinę. Żyd mówi, żeby prze- 
stał, on się zgadza, ale za powtórną opłatą. Wreszcie Żyd zagląda 
ma w koszyk, chłop się też nie sprzeciwia, ale wyjąwszy z ko- 
szyka pistolet zmusza go do trzeciej opłaty. Naturalnie w inter- 
medyum tem nie pozostało wiele z pierwotnej treści; w każdym 
razie motyw o Rusinie, przebieglej szym od Żyda, pozostał nie- 



Trzeciem naszem intermedyum anegdotycznego początku jest 
TyndaruB cursor^ pochodzące z czasów elekcyjnych podobnie, jak 
intermedyum Odrzycki Naiyński Morio *). Jest ono trójscenowe 
także i wyobraża posłańca publicznego Tyndara, niosącego gołębie 
do jakiegoś pana. Opowiada on, że wczoraj zdarzyło mu się zanieść 
list do jednego z elektorów, który go wybornie przyjął, bo trafił 
na ucztę na cześć nowego króla. Tyndarus chwali się, jakie to wy- 
borne potrawy jadł i spodziewa się, że podczas elekcyi dorobi się 
grosza; może uda mu się zebrać kilka czerwieńców, za które kupi 
naprzód owcę, potem krowę, konia i tak dojdzie do majątku. Pe- 
łen więc nadziei biegnie z owymi gołębiami. Wtem spotyka na- 
przód astrologa, a potem paupra miejskiego, którzy sobie z niego 
drwią. Tyndarus zagapią się, gołąb wymyka mu się z ręki i jego 
nadzieje unosi. Po tak wybomem załatwieniu komisu, kursor od- 
daje tylko list o gołębiach, za który naturalnie dostaje kijem i na 
tem się ta sztuka kończy. Intermedyum to opiera się widocznie na 
jakiejś ulubionej w Polsce anegdocie o służących, którzy albo gu- 
bią albo zjadają przesyłane sobie przez panów podarunki. W kil- 
kadziesiąt lat spotykamy się z jej przeróbką na scenie jezuickiej 
w Kaliszu, gdzie wyobrażono, że służący odnosił do kogoś figi, 
zjadł je po drodze i oddawszy próżny koszyk z listem podobnie 
jak Tyndarus nagrodzony został*). Intermedyum to znane było na 
scenie francuskiej średniowiecznej, naturalnie w trochę innem oto- 
czeniu *). 

Wśród intermedyów anegdotycznego początku, oprócz roz- 

*) Kkp. Jag. 3526 k. U— 16. 

*) Rkp. Jag. 182 k. 353-356. 

") YloUet-Łedac I. 328—350 Farce de Gaillerme. 



186 OT. WINDAKnCWIOZ 

śmieszających, znajdziemy także poważniejsze. Mają one pouczyć 
i przedstawić jakąś ciekawszą prawdę z zakresa filozofii ludowej 
i jak wspominaliśmy, są rudymentarnym zarysem późniejszej ko- 
medyi z tezą. Najciekawszą sztuczką w tym rodzaju jest interme- 
dyum Starzec z Śmiercią *), osnute na bajce starożytnej *). Jest to 
jedyne intermedyum w naszych rękopisach, ułożone w starożytnym 
wierszu ośmiogłoskowym, rymowane w łudzący sposób po rejowsku 
i zaopatrzone w szczegółowe objaśnienia sceniczne. „Starzec przy- 
szedszy w pół izby drwa położy", które co dopiero na opalenie zi- 
mnej izby w olszynce urąbał i wyrzeka na swą nędzę i zgrzybia- 
łość, prosząc Boga o rychłą śmierć: 

Tu sie każdy choiej nanczyć, 
Bozama swego pomszyć. 
Tak s nędzą staroóc przychodzi 
I na 00 człeka przywodzi. 
Umiałem też kiedy6 kroczyć 
A teraz nie umiem chodzić, 
Coby do żywności było 
A szczęściu mema slożyło. 
Wszystko złe ten wiek przynosi, 
Frasnnek a siwe włosy. 
Gdyby tak szczęście sprawiło. 
Mą młodość pierwszą wrćciło, 
Wiedziałbym, jak nią szafować 
I umiałbym jej szanować 
Lecz że nie wczas... 

Wywołana, zjawia się Śmierć i radzi gotować się do skonu. „Sta- 
rzec przeląkszy sie ma odpowiedzieć": 

Bo nie 6niłoć mi sie o tym, 
Będzie te^o czas na potym. 

/'Ma ją głctshae), 
Osłyszałaś sie to duszko, 
Odloż jeszcze to kosisko... 
Kadczy pomóż tych drew nosić, 
Wszak teraz źle w polu kosić. 



») Rkp. Jag. 3526 k. HO-33. 

*) Aesopi fab. „Senex et mors**. Podobne sztuczki, jakkolwiek nieco obszer- 
niejsze, znajdujemy także w literaturze niemieckiej np. 8eb. Wild, £ine scbOne 
Tragedj anss dem Esopo gezogen, vom dem Doctor mit dem £sel. Augsburg 1566 
(Tittiiiann, Schaasp. aas dem XA I Jahrh. I. 201 — 245). 



TBATR LUDOWY W DAWKBJ POŁ8CI 187 



Amirró 



A! jat figlami naraźaBi, 
Żem sie oatjssała wmawiaaz, 
KaAesa mi na pola kosić, 
Umiesz tjoh fortelów dosyć. 

Wtedy Starzec, chcąc się wymknąć Śmierci, prosi ją, żeby mu po- 
zwoliła odmówić „Ojcze nasz". Śmierć się zgadza, a on tylko pier- 
wsze dowo wypowiada, obiecując drugie dopiero za rok wymówić. 
Oszukana Śmierć ustępuje pozornie, Starzec z ochotą drwa podej- 
muje, żeby je do domu zanieść — wtem spotyka chłopca, który 
się z niego śmieje, że „Ojczenasza" nie umie zmówić. Starzec do- 
tknięty, prędko go odmawia na scenie, w tem Śmierć wyskoczy: 

A aaś tak panie figlarza. 
Dawny matacza, kaglarza. 
Bozamiałe4, t%k mie joi zbył, 
Gdyft pacien na ozaa rozdzielił. 
Ale tradna ze mną rada. 
We mte przyszła pierwsza zdrada. 
Sie ara deloditar arto, 
Sztaka na sztnkę Alberte. 

Starzec rad nierad gotuje się teraz na śmierć: 

Jai baczę, ie każdy człowiek 
Ma ptakom przyrówny wiek. 
Chodzi, łazi, to tam sam 
A ftmiere za nim dybie z kosam. 

Poczem obróciwszy się „do ludzi", radzi, żeby na śmierć pamiętali. 
Drugie nasze intermedyum tendencyine nosi tytuł Rusticm 
inemai parentem Adam ^) i jest uscenizowaną anegdotą średniowie- 
czną o pustelniku, gorszącym się pochopnością Adama do grzechu, 
a potem wystawionym na próbę cierpliwości. Anegdotą tą posługuje 
się już w swych kazaniach Jakób de Vitry *); zużytkowała też ją 
na swój sposób farsa francuska Un chaudrwmier, wktcrej małżon- 
kowie wystawiają się na próbę cierpliwości i dają kotlarzowi dużo 
zabawnych prób ze sobą robić — mąż n. p. pozwala sobie wsa- 



') Rkp. Jag. 3626 k. 66-71. 

■) Brilckner w Bibl. Warsz. 1892. I. 462. 



188 8T. WDTDAJLIBWIOZ 

dzid na głowę kocioł i poczernić się do golenia i dopiero gdy ko- 
tlarz jego żonę chce nściskać, przerywa milczenie i przegrywa*). 
W polskiej farsie widzimy prostego chłopa, wyrzekającego na swą 
biedę i bezowocną robotę. Żona, dzieci jeść krzyczą, a ta nie ma 
im co dać i w naiwności swej wini Adama, że w raja zgrzeszy) 
i na takie trądy Indzkość naraził. „Czy ma to tradno było słuchać 
bez godzinę** — zapytuje: 

Wyssałem na kazaniu niekiedy od księdza, 

Żeby sie nas nie była iadna jęta nędza. 
Na piecnby sie było d^yteczko rodziło, 

Piwo na dębie teraz co6by sie nie pięło. 
Pańszczyzny tedybyśmy byli nie robili, 

Tylko do karczmy dzień w dzień na piwo chodzili. 
Chleb biały toby byli nie tylko panowie 

Sami jadali ale i my też chłopkowie. 
Pić, je6ć, kto co chciał, bez piniędzy miano, 

Czegoft nie zjadł, do domn to nieść rozkazano. 
O pieczonkę wieprzową nie tradnoby było — 

Ej! jakiejby sie było rozkoszy zażyło I 
Nie starzałby sie był człek, zawszeby był młody, 

Patrzcie, do jakiej nas ten Adam przywiódł szkody! 
By było nawet Jewie wszystkie zęby wybić... 

Słyszy to Anioł i dla przekonania go, że to nie tak łatwo 
oprzeć się pokusie, poddaje go siedmiu próbom, sześciu milczenia 
a jednej nieruszania się, które chłopu po kolei się nie udają i po 
każdej prosi Anioła, żeby mu jeszcze raz pozwolił spróbować. 

Pierwsza próba taka: Wychodzi dyabeł za chłopa przebrany 
i obchodzi naszego Rusticusa, który wstrzymać się nie może, żeby 
mu nie powiedzieć, czemu mruczy; 2) Dyabeł za chłopa przebrany, 
nalewa wodę do beczki bez czopa, a chłop wstrzymać się nie może, 
żeby mu nie powiedzieć, żeby czop zatkał; 3) Dyabeł za Niemca 
przebrany, chce korek świdrem z flaszy wyciągnąć, a chłop wstrzy- 
mać się nie może, żeby mu nie pokazać, jak się to robi; 4) Dya- 
beł łapie w pudło światło, żeby oświecić izbę w chacie, którą co 
dopiero zbudował — a chłop nie może się wstrzymać, żeby nie 
powiedzieć, że trzeba wybić okna — ta anegdota pochodzi z nie- 
mieckiego Schildbiirgera *); 5) Dyabeł jako chłop wychodzi z flaszką 

*) Yiollet-Lednc U. 105—114. 

■) ▼. d. Hagen, Narrenbuch str. 61. Kap. 10 „Wie die Schildbttrger rath- 
schlngeu das Licht in ihr HathhaiiB zn tragen". 



TEATR LUDOWY W DAWKOJ P0Ł8CB 189 

wódki i przepija do chłopa — a ten nie może się wstrzymać, żeby 
poczęstunku nie przyjął; 6) Wychodzi dyabeł za chłopa przebrany 
i każe synowi nakłaść sobie niesłychanie wiele drzewa na plecy — 
a chłop nie może się wstrzymać, żeby go nie przestrzec, że się 
oberwać może. 

Siódma próba nieruszania się: 

To. to, Jaaiele drogi, to mi hylo zadać, 
Bo to łacniej ssa, niili nic a nie nie g^adać. 
Oto ja joż wypełnię, a saras ta noble 
Usiadsiy, akladę tie oto tam pnj tobie. 
A żebym nic nie widział, tedj sobie oczy 
Zasłonię, tebj ciemno bjło, jak w północ j. 

Zjawia się dyabeł, żeby wyciąć trawę w miejscu, gdzie chłop leży: 

RU8TIGUS elevcUo capUe dicet 

Ale cóż czynisz, bracie moje^city drogi? 
Bójte mi uciąć nogi! Bo mi Janioł kaaał 
Właśnie, ba, jakoi widzisz, ażebym tn leiał. 
Ejiet nie brój I co czynisz? bo jak przyjdzie Janioł... 

Anicrf przychodzi, ale na to, żeby chłopa wykazać, że żadnego przy- 
rzeczenia nie dotrzymał, i pouczyć, żeby na przyszłość na Adama 
już nie wyrzekał. 

To samo intermedyum pt. Chłop- Anioł i Dyaboł znajdujemy 
także wśród notatek ucznia krośnieńskiego, z których już wyżej 
przywiedliśmy jedno o lekarzu-szarlatanie. Sądząc według streszcze- 
nia, jest ono prawie identyczne z poprzedniem. W teatrze jezuickim 
doznała ta krotochwila, jak zresztą wszystkie sztuki przejęte z re- 
pertuaru ludowego, dosyć sztucznej zmiany. W intermedyum z Mści- 
sJawia, dodawanem do łacińskiego mysteryum o Danielu, pojawia się 
miasto Anioła dworzanin i biadającemu chłopu oznajmia, że przez 
Mścisław przejeżdżać będzie nowy Adam, który go do raju zabierze* 
Ucieszony Rusin funduje dworzaninowi kwartę wódki i prosi o po- 
lecenie, które dworzanin przyrzeka, jeśli chłop potrafi przez kwa- 
drans milczeć^). 

Oprócz intermedyów przytoczonych, właściwych wszystkim 
kodeksom teatru ludowego, natrafiamy w niektórych rękopisach 



O Brftckner w ArchiT XUI. 408-9. 



190 ST. WINDAKISWICŻ 

warstwy sztuk drobnych, które albo wskazują osobliwe stosunki 
kulturalne, w jakich repertuar danego kodeksu powstał, albo prze- 
chowują bezimiennie płody jakiegoś nieco wybitniejszego talentu 
komicznego. I tak np. Rękopis konopczański, z któregośmy zaczer- 
pnęli tyle ciekawych moralitetów a który jak zobaczymy należał 
do kompanii poznańskiej, zawiera kilka ciekawych intermedyów 
frantowsko-błazeńskich, które są pamiątką bujnego życia ulicznego 
w Poznaniu za czasów Zygmunt^i III. Jedno z nich pt Bigos upity 
odszedł od siebie *) przedstawia pogrzeb i zmartwychwstanie na scenie 
znacznie lepiej, niż to było w intermedyum Fis Cnotla Wyszumayiy. 
Pogrzeb na scenie, to zabawka, którą lubiło średniowiecze a jeszcze 
dzisiaj lubią dzieci i która w farsie francuskiej również nieraz 
przedstawianą była^) Ulicznik jakiś czy błazen, Bigos, wychodzi 
zupełnie nieprzytomny „z piwnice na wronieckiej ulicy" i nie może 
sobie zdać sprawy, co się z nim stało. Jest to jeden z tych pysznych 
monologów pijackich, w które obfituje nasz teatr pierwotny: 

Otóż mass, niegonej ci mię prawcie csestowali, 

Boday dyabli na takiej aezeie pnebjwali. 

Dobre zdrowie watsmoeć, waazmo&ei dobre zdrowie, 

W brzoeh piwo a roznma co dalej mniej w głowie. 

Podpiwszy, z^^abilem się i szukać sie mnsze, 

Zgoła nie wiem, gdziem podział i ciało i dusze. 

Biedaż mnie! gdzież sie znajdę? przecie blisko tego 

Miejsca gdziekolwiek jestem, albo wiec owego. 

Ta? nie ta! jest? niemasz! taśmyć blisko pili! — 

Boday na takiej uczcie czarci sami byli. 

Pij, pi), alić upity odszedszy od siebie, 

Zgub^em sie, że nie wiem, czym w piekle, czy w niebie. 

I gdzieżem sie wżdy podział? Otóż masz kłopocie. 

Czyli mie kto okradszy utopił w błocie? 

Aboć mie już bies porwij? Otóż, jak co złego, 

Śmieją sie, coby mieli szukać zgubionego. 

Ba! lepiej byście pewnie teraz udziidali. 

Byście mie kiedykolwiek wszyscy poszukali. 

Będeli miedzy wami szukał, trzęść was musze 

Którego, aż wypuści zatrzymaną duszę. 

A toż masz! Więc sie zawołam, aza sie ozowię. 



») Kkp. Konop. str. 1, 8-11. 

*) De mortuo riTo ad sepulcrum dedncto, Poggio Facetiar. liber; Farce de 
la resnrrection de Jenin Landorfe, L*aTOcai qui se croit mort YioUet-Leduc II. 
21-34; de JulleWUe, Kćpertoire du theatre comiąue Nr. 257. 



TICATR LUDOWY W DAWNSJ POLSCE 191 

Widyć prsynaj raniej iwoj właray g^oe posnam i mowę: 
„Bigoi, Bigos, Bigos! Bigosko, Bigoskat . . . 

Wśród te^o posznkiwania, spotyka go drugi błazen uliczny Kapinos, 
który się żegna na jego widok i chce przed nim uciekać, jak przed 
marą. To samo czynią inni ulicznicy, Dzidzi i Gwizdarski, którzy 
tak zaklinają się i żegnają wobec Bigosa. że on wreszcie uwierzył 
w swoją śmierć i zgodził się, żeby go pochowali. Na to tylko cze- 
kali ci błaźni i wśród lamentów pogrzebowych zabrali się do zdjęcia 
z Bigosa naprzód czapki, delii a potem innych części ubrania, aż ro- 
zebrawszy go do koszuli, uciekli przed nim pod pozorem, że go 
czaó rzodkwią. Bigos dzwoniąc zębami, zostaje na scenie. Nadchodzi 
Śmierć i chce go ściąć, ale w tej krytycznej chwili dopomaga Bi- 
gosowi jego logika błazcńska. Faktem pochowania przez towarzyszy 
wykręca się napastnicy od powtórnego skonu i na dobre otrze- 
źwiwszy się, idzie szukać swych kompanów. Istotnie udało mu się 
Dzidzia zdybać, więc obdziera go z ubrania i uciekając woła: 

Tui mil 8xtnka sa tstakę. Tak jeden drogiego 
Na 6wiecie lapi. Wtsjscj nie mają nic swego. 

Intermedyum to, jak się zdaje, dodawano do moralitetu Rozmowa 
dusze z ciałem. 

Intermedyum Trzey słryszy i balwierz^) jest podobnego na- 
strtju. Jest ono również poznańskie i ciekawe przez to, że miaste- 
czko Kiszków Bguruje w niem już jako jedno z centrów humory- 
styki wielkopolskiej *). Wyobraża ono dwu prawdziwych frantów, 
£girusa i Cyryliusa, którzy dla zabawy udają, że niegdyś byli dzia- 
dami i dzięki długim brodom i łatanym sukniom dobrze się mieli: 
nagle ich ktoś ogolił i przebrał za frantów, wskutek czego nie wie- 
dzą, co począć. Mówią oni językiem błazeńskim, siląc się na kon- 
cepta i kumulowaoiie w mowie najrozmaitszych nieprawdopodobieństw: 

Biadaszkoi mnie, biadasskn, ach mój miłj Boże, 
Toć chndego derbii%a nikt jaż nie wspomoże. 
Dotąd udawałem sie za starego dziada, 
Aleć joż w swąd poszła wszytka moja rada. 
Niezbędni zbójcy, coc mi wyrzj^dzili, 
Nieznalazssy nic a mnie, brodę mi onnęli. 



>) Kkp. Konop. k. 35-39. 

*) Powiastka o „Kiszkowskim zegarku" Franc. Morawskiego. 



192 



8T. WINDAKUBWICZ 



I jetscse wygoliwssj, za me stare tatj, 

Dali mi te frantowshie na moje ^e ssaty. 

I tak próżno mam żebrać, bo mnie jak młodego 

Każdyby mie (s) za łeb wypchnął s doma swego. 

Jest to po części satyra na dziadów; nasi dwaj stryszy amieją 
także kilka dziadowskich pieśni. Gdy się tak żalą, nadchodzi praw- 
dziwy dziad Giras i radzi im iść do Kiszkowa po nową brodę. 
Itinerariam, jakie im podaje, na Bnin i Swarzędz, jest czysto sowiz- 
drzalskie. W drodze spotyka ich balwierz i odradza iść dalej, ofia- 
rowując zarazem pomoc im na miejsca na porost brody. Franci 
dają się namówić. Balwierz ich mydli, potem poleca im wziąć się 
za brody i liczyć do 40-sta. Ale zgoda tak dłaga była dla Egi- 
rasa i Oyriliusa niemożebną; zanim się doliczyli, pierwej się po- 
bili — i na tem się ta sztuka kończy. 

Trzecie intermedyum błazeńskie z Poznania nosi tytuł Prior 
esł quercu8 i przeprowadza nas w jeszcze ciekawsze stosunki miej- 
scowe^). Pokazuje się w niem prawdziwy błazen „Morio** i dla 
żartu utrzymuje, że jest ni mniej ni więcej, tylko rzeczywistym 
dębem. Bellius i Cibius, do których to mówi. gniewają się. że takie 
niedorzeczności prawi, ale ostatecznie zgadzają się na to, że jest 
dębem i poczynają z niego gałęzie rwać, t. j. poprostu bić go. Nad- 
chodzi druga para klownów, Damon i Petrus, i ci widząc tak pię- 
kne drzewo, udają snycerzów i chcieliby z Moriona jaką piękną 
figurę zrobić. Pytają się więc Moriona, na co dałby się przerobić, 
a że Morio nie chciał być człowiekiem, a nie myśli zostać zwie- 
rzęciem, więc wybiera postać anioła. Ale tej znów Damon i Petrus 
nadać mu nie chcą, bo kto chce być aniołem, musi być naprzód 
człowiekiem, wskutek czego Morio zgadza się wreszcie, żeby go 
przerobili na człowieka, ale z wielkim brzuchem i ogromnem gar- 
dłem. Zaczyna się więc robota, wśród bicia zapewne i posztnrki- 
wania, w końcu już Morio kontent z siebie, wybiera się z towa- 
rzyszami na hulankę. Jest to jedyne, czysto cyrkowe intermedyum, 
na niedorzecznych ruchach i klownowskich gestach oparte, jakie 
wśród zabytków dawnego teatru ludowego dotychczas się wy- 
{oniło. 

Rękopis Krasińskich, t. j. właściwie chełmiński przedstawia 
nieco odmienne stosunki. Zachował nam on pamięć o zapomnia- 



^) Bkp. Konop. Btr. 39—41. 



TSATR LUDOWY W DAWMSJ POŁ80B 193 

nym talenciku komedyopisarskim tej prowincyi, który wzorował 
się widocznie na współczesnej satyrze i z satysfakcyą obrabiał sto- 
sunki, panujące na dworach pańskich. Jest on twórcą dwu typów 
komicznych teatra ludowego czysto dworskich, t. j. KufUnoskiego 
i KuTolapskiego. Co do Euflowskiego, to był on potomkiem w pro- 
stej linii Dybidzbanów satyry ludowej i Łapikuflów z naszych 
sztuk bachicznych. Postać jego wynurzyła się naprzód w półświe- 
tle w wyobraźni ks. Wereszczyńskiego ^) a przytomną już była sa- 
tyrykom z r. 1611, jak świadczy frazes „Kuflowski nam przyja- 
ciel, zwłaszcza kto rad pija^'). Następne czasy wypracowały ją 
szczegółowo i dodały do niej rys ch^pliwości szlacheckiej i zao- 
patrzyły w świetną genealogię. Euflowski jest synem Dzbańskie- 
go, hrabino na Wątorach i jako takiego wspomina^) go Eo- 
ehowski: 

, . H^perbolikl, baeres w Nieuianowie, 
Marchio % Jancaaryohj, oomet de W^torj, 

Baro de Ooltrych, kędy dwie ebałap tny dwory. 

Jak wiadomo, figura stała się niebawem przysłowiową i w XIX w 
powtórnie na scenę wprowadzoną została^). 

Otóż w intermedyum bezimiennego Chełnmianina p. tyt Kur 
ftewdd Mo€ztfg^ki% pochodzącem jak wiadomo z połowy XVII 
wieku, występuje Euflowski w podwójnej roli chełpliwca i opoja 
i odrazu przedstawia nam się w przysłowiowej okazałości: 

Na Biedaukowie iestem panem j daiedzioem, 
Mam maiętność Nędsanów, mam drogie miasteczko, 
Licłiociee ie sowii|, ta6 to niedaleczko. 
Zaccnym ia familiiey, sacznych przodków wielu, 
Bom przodki swe polewki| oblał na wesela. 
Ociec moy byt pan Dzbański, comes de Wątory, 
Gdaie ieden tylko kmiotek a trzy wielkie dwory — 
Lecz przerwać na chwileczkę mowę sobie moszę, 
Pnydę, zayrzę w konewkę, ochłodzę swą duszę, 
Boć ogień iakiś wielki czuię w swoim ciele — 
Heyl błazeństwo 1 w konewce piwa iuż niewiele. 



') Goniec pewny 1585. 
*) Synod ministrów beret. 1611. 
*) Kocbowsld, Epigram, ks. II. 

*) Syrokomla, Comes de Wątory jeden kmieó trzy dwory. 
* Rkp. Krasiń. 91—95, Nehring w Archir XVn. 106—110. 
Eaiynwy Wyds. ffiolog. T. XXXVI. 13 



194 BT. WINDAKIEWIGZ 

Prsecie pić, póki staie; niech w ocs/ chłód idsie, 
Niechaj mi widy ten zap>iat ladaiak nie zeńdzie. 
Pic! pić! panie Kaflewski ! Tylko twego zjrsku ! 
Zlewaj po cnotliwemn, lej śmiele po pysku, 
Nachylaj, póki co masz ! Srogie apalenie 
Cierpię, chodem mało iad, przecie m%m pragnienie. 

Euflewski długo tak przemawia a nikt ma nie odpowiada. To go 
irytuje, powstaje z ławy i chce bić wszystkich w karczmie. Po 
chwili się uspokaja i znów wraca do opisywania swoich dostatków; 
wreszcie wydobywa z zanadrza kawał sera holenderskiego i chce 
go sprzedawać. Naturalnie sera owego nikt nie chce kupić, Kafle- 
wski go chowa, obiecując sobie jutro na rynku przekupkom 
ch^mińskim go sprzedać. Ta okoliczność umiejscowią nam tekst 
niniejszej krotochwili. Wtem nadchodzi Moczygębski ogromnie stra- 
piony, źe zapust tegoroczny będzie trwał tylko ośm tygodni i że 
nie będzie miał czasu na cały rok się najeść. Moczygębski opo- 
wiada swój sen cudowny w guście marzeń Pantagruela i Merlina, 
które w Polsce upowszechnił pierwszy Orzelski ^). Moczygębskiemu 
wydawało się, źe był na sutym bankiecie, źe mu się gęba jak 
torba rozwarła, gdy ujrzał tyle pysznie zastawionych półmisków, 
że półmiski te zaczęły płynąć ku jego gębie, wreszcie jak kry, 
zatrzymały się u zębów a po chwili gębę mu rozdarły i wszystkie 
do żołądka wpadły. Moczygębski począł krzyczeć; kowal z rozpa- 
lonemi obcęgami przybiega i nuż mu dobywać tych piUmisków. 
Pali go, wyrywają mu język, wtem się budzi i z radością spo- 
strzega, że mu się wprawdzie nic nie stało, ale źe niestety jego 
żołądek pozostał próżny. Opowiedziawszy to, wita się z Kufle wskim 
a po chwili zasiadają do gry w kostki; jeden do drugiego swe 
odzienie przegrywa, poczem bić się poczynają. Tego Moczygębskiego 
spotykamy jeszcze raz w intermedyum fragmentarycznie zachowa- 
nem, któremu możnaby nadać tytuł SzumielAski Moczygębski^). 
Wyobraża ono dwu birbantów, którym się wydaje, że pogubili 
głowy. W zachowanym fragmencie Szumiełebski, na wychodnem 
z karczmy, żąda od Moczygębskiego zwrotu tej części korpusu, 
ale domyśleć się niepodobna, z jakich powodów. Warto zauważyć, 



*) Onelski, Macaronea I, Kegestr. Rieczjposp. Babin. nr. 52. 
") Rkp. Konop. k. 12. 



TSATR LUDOWy W DAWNSJ P0L80R 195 

żrt podobne pochwały pijaństwa, jak u KuHewskiego, nie były obce 
także średniowiecznema teatrowi francuskiemu ^). 

Drugim typem, z lubością modelowanym przez Bezimiennego, 
jest Kuroiapski^ którego spotykamy naprzód w intermedyum Chu- 
(kusz i Małoco ^). Chudeusz narzeka na biedę^ pociesza się jednak, 
że pochodzi z rycerskiej rodziny Kurołapskich, której członkowie 
ginęli wysoko. Opowiada on o sobie mniej więcej tak, jak Wiel- 
kiehwał Jurkowskiego, że mianowicie był pustelnikiem „na Śleziń- 
skim bora^, a potem służył u Brodnicy, gdzie miał śliczną libery^ 
i przedziwnego rumaka, którego jednak stracił. Odtąd poczęło mu 
się źle powodzić. Spotyka go Maloco i nie mogąc się od niego ni- 
czego dowiedzieć^ bierze go za czuprynę: 

Hej daprinać to bracie, iako ogon krowi, 
Pnygodzi się do dratew którema ssewcowi. 

Intermedyum to dodawano dawniej do misteryum na Boże Naro- 
dzenie. W rękopisie mieści się tuż po sztuce In solenine Natimtatis 
fatum i nosi tytuł dodatkowy „aliud intermedium". 

Tego samego Kurołapskiego przedstawia Bezimienny w innem 
intermedyum p. t. Kurołapski Ołender^)^ w którem objaśnia bliżej 
działalność Kurołapskiego, od której wziął nazwę. Widzimy go 
więc na Żuławach gdańskich wśród Holendrów. Kurołapski wy- 
ehodzi na scenę zgłodniały i żąda od gospodarza czego do zjedze- 
nia, opowiadając wśród tego, jak szukał żywności po Holendrach, 
szołdry od chłopów kijem wymuszał, ale ostatecznie obity został, 
gdy skradł jednemu gospodarzowi kurę. Holender wita gościa 
i pyta o nazwisko. Kurołapski poznaje w nim jednego z chłopów, 
który go obił i odtąd się z nim porozumieć nie mi)że, bo Holen- 
der mówi jakiemś zepsutem narzeczem, z czego wynikają rozmaite 
nieporozumienia. Ostatecznie się rozchodzą. Intermedyum to nie 
miałoby wielkiego sensu, gdyby nie przypuścić, że przedstawiało 
typy lokalne i że aktorzy występowali w niem w kostyumach do- 
brze znanych i improwizowali na temat naznaczony. 

Wreszcie tegoż samego Kurołapskiego spotykamy jeszcze raz 



*) Scrmon joyenx de bien boyre. Viollet-Ledac II. 6 — 20. 
*) Kkp. Kras. 250-261, Nehring w Arcbiv XVU 127—128. 
■) Rkp. Kras. 90-91, Nehring 1. c. 105—106. 

13* 



196 8T. WINDAKIBWIOZ 

W intermedyump. i, Darmoałrawski KurołapsH^). Wyobraża ono dwu 
dworzan, którzy się witają z tern większą attencyą, im ubożej wy- 
glądają. Darmostrawski podobnie, jak Moczygębski, opowiada o kra- 
jach pantagraelicznych, z których wraca, gdzie woły pieczone z wi- 
delcami wbitymi chodzą po łąkach, gdzie dachy kryte kołaczami 
a domy odgradzane kiełbasami. Kurołapski dziwi się, że przybysz 
z tak bogatych krajów tak ubogo wygląda. Darmostrawski tłoma- 
czy mu, że na bieżące potrzeby musiał się trochę z garderoby wy- 
sprzedać. Towarzysze drwinkują z siebie nawzajem, aż ostatecznie 
przypadają sobie do serca i obiecują dobrze używać w bieżącym 
karnawale na koszt pana Swowolskiego, u którego Kurołapski służy. 
Postać Darmostrawskiego, rodzonego brata Kurołapskiego, znamą 
była Opalińskiemu i wspomina go pod nazwą Darmochleba *). 

Oprócz tych dwu typów, stosunki panujące na dworach pol- 
skich w połowie XVII w., dostarczyły Bezimiennemu materyału 
do kilka innych intermedyów. W sztuce pt. Stary dworzanin myśli 
iakoby sie poiyuńó miały w starym giermaku się cieszyć) widzimy 
dworzanina podeszłego wleciech, śmiejącego się z gorzką ironią ze 
swojej biedy i z swego ubrania, któreby się nadawało chyba do 
udawania dziada na pogrzebach. Zdaje się, że własna nieporadność 
doprowadziła go do tego stanu; rozpacz go bierze i ochota, żeby na 
gościńcu, na którym się znajduje, napadać na ludzi. Grosza pra- 
gnie, jak kania deszczu, i dałby się nawet ukamienować, ale na- 
turalnie talarami. Ostatecznie postanawia się butnie trzymać i w tern 
usposobieniu spotyka go dwóch służących. Żąda on od nich, żeby 
się wobec niego, jak wobec pana, zachowywali; ci zaś widząc jego 
wytartą suknię, żartują sobie z dworzanina i czynią domysły, że 
jest albo kościelnym albo kominiarzem albo wreszcie kucharzem 
i szczegółowo jego ubiór oglądają. Szlachcic słucha ich uwag po- 
części zły a poczęści zadowolony, że go tak ludzie wenerują. Zja- 
wiają się inni przechodnie i podobnie mniej więcej względem niego się 
zachowują; poczem dworzanin zwraca się du publiczności i żąda, 
żeby się w nim zakochała, skoro go wszyscy taką estymą otaczają. 
W intermedyum tem trafia się dosyć kalemburów, które błaźni do 
naszych sztuk wprowadzili jeszcze w XVII w. Przechodnie pytają 



O Hkp. Kras. 87->88, Nehrin^ 1. c. 103—104. 

*) „Na Błagi nie do nałogi y na posługacze wBselkiey condicyej* Sat. UL 4. 

■) Rkp. Kras. 169—172, Nehring 1. c. 113—116. 



TEATR LUDOWT W DAWNKI POLSGB 197 

się dworzanina o dom i przodków a on odpowiada, że jego dom 
nie miał przodków i dlatego się obalił. Na zapytanie, z jakiego kraju 
pochodzi, mówi, że go nigdy nie krajano; gdy mu zarzucono, że 
dodknje, odparł, że nigdy dud nie kował itp. O tych kalemburach 
możnaby uczynić ciekawe studyum na podstawie pomników teatru 
ludowego a przekonalibyśmy się, że wynalazcą kalembum nie był 
dopiero Zimowski, jak sobie zazwyczaj wyobrażamy. 

Weselszem od poprzedniego jest intermedyum Niewartski i Przy- 
kmdurdd, niestety w kodeksie naszym niedokończone ^). Przedstawia 
ono rzadki na scenie ludowej typ zakochanych chłopców, marzą- 
cych ustawicznie o pannach. Niewartski opowiada, że czas ucieka 
i korzystać z niego należy: 

DbU wBBjscy sażywamy, % kto będsie potym, 
W śmiertelnym kalendarsu nie wyciytass o tym. 
Wiem, iie tak stoi w Indzkim Kalepinie, 
Nie kaidy będsie doma, co dsiś ieat w gościnie. 

Niewartski chciałby się zabawić i panny przychodzą mu do głowy: 

Hey! w pannie mile ciepło, tak wi^ powiadała 
Któny sie na elonecanym dobne biega maią... 
Hey motoycy, niettetyi, od gtowy do stopy 
Wesystek ttróy bialogtowski iest węda na ohiopy. 

Nadchodzi Przyjemdurski i zapoznaje się z Niewartskim: 

PRZTJSMDURSKI 
Ale iako cię mam awae, abym się poinali? 

MIBWABTSKI 
Niewartski, tak mi panny to priezwisko dały. 
A ciebie iako iowii|? 

PRZYJBMDURSKI 
Jam jest Prsyiemdarski. 

MIBWABTSKI 
Miękkili też a panny, ciy tneba podosaki? 

Poczem obaj zaczynają rozprawiać o całusach i uściskach dziewcząt 
i kilka staropolskich konceptów na ten temat sobie pozwalają. In- 

') Bkp. Kras. 95-96, Nehring L c. 110—111. 



198 ST. WINDAKIBWICZ 

termedyum to, jak wspominaliśmy, jest niedokończone ale niegdyś 
miało dalszy ciąg w zaginionej części kodeksu, na którą pisarz tego 
zbiorku kilkakroć się powoływa, a także przy przerwie niniejszego 
intermedyum, kładąc ostrzeżenie w słowach „Videatur S", zapewne 
„supra", przyczem nakreślił puszystą strzałkę, za którą dzisiaj pró- 
żno gonić. 

Najmniej udatnem z pośród tych intermedyów Bezimiennego 
ze sfer dworskich jest Acttuf intermedu ^) a właściwie Actus AtUico- 
rum, które jest poczęści parafrazą satyry ludowej Jana Łopeskiego 
pt. Rozmowa Janasa z Szymonem^ Przedstawia ono rozmowę dwu 
pokiereszowanych dworzan, którzy tłomaczą, dlaczego się obdarci 
publiczności przedstawiają. Pierwszy klnąc po węgiersku, opowiada, 
że niegdyś był w szkole, ale że mu się nudziło i koledzy go prze- 
zywali, więc uciekł. Chciał iść do kuśnierza ale tu majster bił ciągle 
żonę, więc poszedł do cieśli. Chcąc nowemu panu dobrze się przed- 
stawić, spytał go odrazu o robotę, choć korciła go smaczna mar- 
chew w ogrodzie. Ale tu mu się także nieszczęściło, drzewo go przy 
robocie przytłukło, więc znów zmienił swój zawód i udał się do 
kołodzieja. Tu jednak było mu jeszcze gorzej. Odrazu kazano mu 
„piastę wiercieć" a jeść nie dawano. Majster obaczywszy jego le- 
nistwo, obił go porządnie. Ucieka więc z tej twardej szkoły życia 
i zaczyna po wsiach chłopów okradać. Spostrzegł młockarza, jak 
nowiutką suknię zawiesił w stodole. Odwołuje go więc od roboty 
a tymczasem kradnie suknię. Ale chłop poszedł za nim w pogoń, 
wpadł do rowu i cepami został pobity. Po tej przygodzie przedstawia 
się publiczności, nie wspominając, że opowieść swą czerpie z satyry 
Łopeskiego. Nadchodzi drugi towarzysz, podobnej przeszłości, i du- 
bluje właściwie rolę swego poprzednika i na tem się to intermedyum 
kończy. Warto zanotować, że prawdopodobnie było ono dodawane do 
moralitetu o Bogaczu i Łazarza. 

Sferami dworskiemi zajmował się także Kryptonim P. H. P. 
W., autor Objadu postnego i uciechy Fiś Cnotka Wyszumiany. W Ucie- 
sze drugiej jego pomysłu ®) mamy wcale zajmujący obrazek z izby 
czeladnej. Syn gospodarski ma przyjechać z Kalisza z kilku kole- 
gami na wakacye, wskutek czego Pan każe wołać „myśliwca, pi- 



») Rkp. Kraa. 83-85, Nehring 1. c. 99—101. 
*) Krak. 1633. £gz. w Bibl. Ak. Urn. w Krak. 
*) Uciechj lepsse. Kraków 1665. 



TBATR LUDOWY W DAWNBJ P0Ł8CB 199 

wnicznego, kacharza, włodarza i spiżame^o^, żeby się przygotowali 
na przyjazd paniczów. Wszyscy przyrzekają rozkaz pański sp^nić, 
tylko kucharz maruda oświadcza, że jest chory i zostaje złajany. 
Po wyjściu pana wypowiada dopiero swe żale a długi opis jego 
utrapień jest ciekawem objaśnieniem, w jaki sposób ówczesny tryb 
życia pańskiego odbijał się na kuchni. Dysponowano więc przedzi- 
wne potrawy, których nikt zgotować nie umiał; kucharzowi nie 
dawano czasu na zgotowanie i półsurowe jedzenie zabierano na stół: 

Pan wTseucsy, pani sapa, iako w piekle w domu, 
Jeden pose2 sa dm^m na łbie ntjrkaią, 
Wtcyscj s tą legacją: „Niecbay ie&ć dawaią*. 
Dla Bog^a! ieszcse ssafan nie wjdal wszystkiego, 
Drew niemass .... 

AŁ w pacien biei^ dragi s pokoin górnego: 
,, Kazała dawaó Jeymo&ć*. 

W dodatku trzymano całą masę znanych nam z poprzedniego in- 
termedyum „Darmostrawskich", którzy kręcili się tylko koło kuchni 
i co im pod rękę wpadło, kradli: 

A rwą a irą, lak wpadną do kachniey b poranka, 
Tylko się im oganiay, iak psom bes przestanka. 
Przyidzie chłopiec, do ognia zaieżdia zdaleka, 
W rzeczy zmarzł, grzać się przyszedł, obłapia erfowieka. 
Pochlebnie, iak się mam pyta, choó nietrzeba. 
Porwawszy wender z knchnie, nie czekaiąc chleba. 

Wreszcie nie szanowano służby i skąpiono jej wszystkiego. Kucharz 
narzeka, że się do dworu dostał i oświadcza, że wolałby w domu 
pastuchem pozostać. Wtem wbiega chłopiec z regestrem na obiad 
a regestr ten znów jest komiczną dyspozycyą potraw, jakie zresztą 
i w innych literaturach spotykamy. Kucharz ma zgotować „pieczeń 
gómią z starego pulpitu, potrząśd klawisami y responsoryami", da- 
lej „tablicę duszoną, włożyć do niey parę skrzydeł gęsich y kredy 
kawalec" itd. 

Ostatnie intermedyum ze sfer dworskich nosi tytuł Panna 
Chłop Szlachcic^). Jest to jedyne intermedyum, w którem wypro- 
wadzono na scenę płeć żeńską. Występuje w niem stara preten- 
syonalna panna, żyjąca na respekcie w jakimś dworze, do której 



>) HisŁ o Zmartwychwst. Pańsk. wyd. z r. 1757 str. 43—46. 



200 ST. WINDAKISWIOZ 

podczas spaceru zbliża się wędrowny cUop i narzuca się jej z swoją 
miłością : 

PANNA 

Acb smatne me godsiny i ciętkitt wicsiema, 
Żjję prawie na 6wiecie, niesnaiąc kochania. 
Mówili, ite pny dworaeh najwięcej miłości, 
Lecs i tam w sercacb ludakioh nie tak bano go6ci. 
Nawet w lamym małteńfltwie częste odmienności, 
Hałasy i kłopoty, różne nieagodno6ci. 
Mnie joft pnyjdaie cnej damie, w gęste odejtó lasy, 
Odyi kochania nie osnam w teraźniejsae czasy. 

OHliOP 

Gotem ja mo^ia damo, a coz lamentnjes 
I dokąd tak smatna, jako awien wendmjes? 
A ja tez za6 wendmję w brandeborską stronę, 
Podi ze mną, mo6cia damo, wezmę dę za zonę. 

PANNA 

Lepsió by mi się trafili będący przy dworze, 
A od ciebie, grondalo, mam byó w dyshonorze? 

CHŁOP 

Zaó to lepsi dworacy, jak my prości chłopi ? 
Wsak wy o nich gadacie, ze z nich wielkie czopy, 
Kiedy się nie omi^ zgiąó albo ofertowaó, 
Za rąckę pomacywaó i w gąbkę calowaó. 

Od tych napastliwych grzeczności ratuje pannę przechodzący Szla- 
chcic, który chłopa kijem odpędza i za ten rycerski czyn niespo- 
dzianie sercem wdzięcznej damy zostaje obdarzony. Intermedynm 
to ogłoszono z końcem panowania Augusta m przy znanem nam 
wydaniu Historyi Zmarttoychtostania Mikołaja Wilkowieckiego, moie 
na dowód, jak dawna sztuka teatralna była niedorzeczną. 

Osobnym rodzajem intermedyów były monologi, ulubione zwła- 
szcza na teatrze francuskim^). My takich pomników możemy wy- 
liczyć trzy. Najwcześniejszy jest Monolog ciury obozowego^. W utwo- 
rze tym sługa dworski opisuje bardzo barwnie swoje wspomnienia 
obozowe 1 żali się, że będąc z panem na wojnie, musiał ciągle czy- 
ścić konia, pracować ciężko a mało jeść dostawał. Zna on dobrze 



^) de JnlleyUle, B^pertoire nr. 2U~263. 
<) Baiyka, Z chłopa król 1637. 



TSATR LUDOWY W DAWNSJ V0Ł80B 201 

Życie pod namiotami i charakteryzuje sposób zabawy obozowej roz- 
maitych rodzajów wojska, mianowicie, że huzarzy labią się bawić 
od ucha do ucha, n kozaka zabawą nazywa się pijaństwo a haj- 
ducy umieją tylko krańć. Jeili słowa jego są prawdziwe, to sytoa- 
cya tych ciurów była czasem okropną. Huzar upiwszy się, bawił 
się kosztem swego sługi i czasem kazał mu tak barbarzyńskie figle 
wyprawiać, że chyba tylko Imci panu Paskowi mógł zaimponować: 

Skaes mu pnei golą icablę, tnynuij iióitak w palcach, 

A on ci ich urjrwa kulą po kawalcaoh. 

Więc JMicse jako tako, kiedy trijmaai w r^e, 

Ale kiedj nad gIow%, to lię równa męce... 

Drogi kaie caaprjnę podnieść wagórę lobie. 

To itame • bandoletem proeto prseciw tobie 

I tak itnela do dębie... 

Drugi nasz monolog nosi tytuł Intennedtfum Dziad ^): 

O nieeicacena etaroAci, jak cię dlniej cieka^, 
Ifoiię n^mj na biedę iwi} cawsie naraeka6. 
Tak mnie etaroić ekrajwila i choroby adjęły, 
Że chociaś nic nie robię, nie itaje mi lilj. 
ELaiael nędinego diiadka wygnać i domu masi, 
Wiatry ftnieftne, zła chwila nierai ci2eka dnii. 

Dziad narzeka na psy, kucharki, panów: 

Chociaś to i lapnety, wisędzie po olicy 

Pachną kisski, piecionki, dniia we mnie kwiczy. 

Nie ma dziś św. Marcinów, coby się z dziadem płaszczem podzielili, 
wszyscy skąpią, choć to nie dziwota, bo takie kontrybucye na 
wojsko: 

Owo ig<^a, ie bieda, widzimy to lami. 

Gdy(by) citek groiza nie miał na dtngach którego 

Muiialby cilek i zkapać... 

Przecież powlecze się dalej, widzi przechodniów, spróbuje — i od- 
chodzi. Monolog ten był dodawany do misteryum o św. Katarzynie. 
Trzeci nasz monolog p. t Iniermedyum Dworzanin jest wła- 
ściwie powinszowaniem kolendnem aktora w przebraniu za dworza- 
nina*). Jest to zabytek zupełnie samoistny, pozostający w luźnym 

>) Bkp. Jag. 8626 k. 88-84. 
*) Rkp. Horod. Itr. 123-124. 



202 8T. WINDARIEWICZ 

Stosunku do sceny, ale za to tern ciekawszy jako pamiątka roz- 
woju sztuki deklamacyjnej w Polsce: 

Ja w dom, a asie s doma. wielkie pomaga Bóg ! 
A kto mi z was Die iy czy, bodaj naloma? nóg. 
Wieczór dobry a wszytkim niechaj mięły będzie, 
Tak stojącym, siedzącym, jako gdzie kto siędzie. 
Szczęi^cia, zdrowia dobrego na ten to Kok Nowy 
Daj Bose, by Waszmościom kaidemn byt zdrowy. 

Niechajże będzie ciszy, nie trzeba ta gadaó. 
Będę cudowne rzeczy przed wami powiadać. 
Dziatki ciszy, proszę was, bo ja ta swym obacbem 
Pisnę kogo, ślabaję, będzie gaz za achem. 
Przynamni wtenczas ciszy, kiedy gości macie, 
Kiedy więc odejdziemy, to sie nagadacie. 

Jai ciszy, chwała Boga, Waszmościom dziękuję 
A ja wam tei cokolwiek nowego daroję. 
Tylko proszę dzieweczki, byście sie nie śmiały, 
Byście kogo na sie w czym nie rozgniewały. 
Wamci to niebożęta najwięcej potrzeba, 
Wy nierady dajecie, ale da Bóg z nieba. 

Byłem tu po kolendzie, szczodrak mi ta dali. 
Bodajie zań królestwo Boie otrzymali. 
Ja tei oddam dar za dar, tylko mnie słuchajcie, 
A namniejsze słóweczko pilnie uwaiajcie. 

Siedm stanów jest na świecie, kaidy upatruję, 
Według których cokolwiek kaidemu daruję: 
Małżeńskiemu to daję, by w zgodzie mieszkali, 
Chcąli, by sie po śmierci do nieba dostali. 
Wdowom za podarunek co mam daó takiego? 
Każda męża obieraj według stanu swego. 

Tu sie trochę zatrzymam. Młodzieńcy słuchajcie, 
Tylko mi dac nagrody za to nie żałujcie. 
Nauczę was, co to jest phisiognomija... 

Tu się rękopis urywa, podając jeszcze trzy wiersze, nie dające już 
dobrego sensu. 

Dla zaokrąglenia naszych wiadomości o intermedyach pol- 
skich, wspomnimy tu jeszcze o naj obszerniej szem i które na na- 
szym gruncie dostąpiło godności samodzielnej sztuki, to jest o in- 
termedyum Z chłopa król Piotra Baryki ^). Intermedyum to ma aneg- 

*) Egz. w Bibl. Akad. Um. 



TBATR LUDOWY W DAWNKJ POL8CB 203 

dotyczny początek *) i przedostało się na scenę polską z teatru an- 
gielskiego, dzięki pośrednictwu trup konicdyantów angielskich, które 
bawiły w Polsce w latach 1616. 1628 i później *). U Szekspira in- 
termedyum to stanowi accessus do Ugłaskania Sekutnicy^) i wyo- 
braża feudalnego dziedzica angielskiego, który w powrocie z polo- 
wania spotkał biednego rzemieślnika Szlaja w stanie niepoczytal- 
nym i przeniósłszy go na swój zamek, przebrał dla zabawy za 
lorda. W przeróbce Baryki „accessus^ ten został z prawdziwym 
talentem uproszczony, zaokrąglony i w polskie stosunki przenie- 
siony. Baryka przedstawia Sołtysa, który przybył do obozu ze sta- 
cyą i trochę sobie podchmieliwszy, zasnął. Wchodzi Rotmistrz z to- 
warzystwem zamiast owego Dziedzica i wśród zabawy wesołej 
postanawia przebrać Sołtysa za króla. Akt II jest najzabawniejszy 
i zawiera właściwą scenę komiczną, podobnie zresztą, jak u Szeks- 
pira. Sołtys się budzi, zdaje mu się, że jest w kościele albo na 
jarmarku, że jego krzesło jest konfesyonałem, a strój ornatem. Naj- 
bardziej podobają mu się buty: 

A to co? nogi6 to lą, czj t6lXi6 radlice? 
Bom, jak śjw, nóg nigdy nie miał b jajecznice. 
Nie moje to lą nogi — pewniem je gdsie zgabit, 
Abo mi je kto okradł, abo też obłapił. 
Jeno tego nie pomnie. £j wróó, kto cnotliwy, 
Abo podrsać, jeśliś był wziął na jakie dziwy. 
Ba, muBię lię troszeczkę dla próby przechodzić. 
Jeśli moje, to wiedzą, jako zemną chodzie. 
Jeśli cndze, to zemną nie postąpią kęsa, 
Byś im dawał i gomółką i chleba i mięsa. 
Mojeć, moje jak widzę I A to mi je gliną 
Ktoś pomazał? 

Wreszcie przychodzi do przekonania, że j(»8t królem i decyduje 
się zwołać dworzan i zasiąść do bankietu. Ci dworzanie, to natu- 
ralnie przebrani żołnierze, kanclerz — to Rotmistrz. Bankiet przy- 
nosi dużo niespodzianek; potem nadchodzi pora audyencyi i znów 

') Sam Baryka podaje, że argument „ podobny ** znajdnje się w „Facecyach 
polskich* (1624), zresztą anegdotę tę przytacza joi Wereszczyński (Goniec pewny 
ed. Torów. str. 26'-28); autor znów przeróbki na teatr jezuicki cytuje jako swe 
iródło .Utopię Patnz Jacobi Bidermani^ Kkp. Jag. 182 k. 377. 

*) Meissner, Die engl. Komoedianten str. 62—65, Bolte Das Danziger The- 
ater str. 63. 

') Biegeleisen, Dzieła Szekspira YI. 3H0— 336. 



204 8T. WINDAKIEWICZ 

mamy wesołe żarty z naiwności Sołtysa. Poseł zaporozki przynosi 
powitanie od Kozaków i składa podarunki. Eanclerz-Botmistrz od- 
powiada. Ta audyencya została wybornie przez Barykę podstawiona 
na miejsce improwizowanego przedstawienia teatralnego, które Dzie- 
dzic dla Szlaja urządził. Niestety wśród darów kozackich znajdo- 
wała się baryłka wódki, która królowi przypadła zbytecznie do 
smaku i koniec jego panowaniu położyła. 

Akt III odbywa się nazajutrz. Sołtys się budzi i widzi, że 
już nie jest królem. Opis minionej rozkoszy, kiedy jadł, pił i nic 
nie robił, jest bardzo żywy. Najbardziej żal mu ubrania : 

Wsijtekem lie tak iwiecil, jak laranna aona. 
Brama bjla a csapki s nadobnej tcbóna, 
Na niej wieziiec se slota, koto niego iicseble, 
Wierę mi lię, dalibóg*, nie lada co beble. 
Snkmanj miękkie, jak meob, a lekkie, jak pióra 
I bodaj nie cieplej iie, niż barania ikóra. 

Pod tern wrażeniem zaczyna wołać dworzan, którzy się przed nim 
zjawiają ale już go nie uznają za króla. Następuje nowa serya nie- 
spodzianek, aż chłop znajduje się poza obozem i żali, że się pobratał 
z żołnierzami i późno do domu wróci. Aktu tego a raczej sceny 
zupełnie brak u Szekspira. 

Intermedyum to, napisane prawdziwie pięknym językienoi, stało 
się niesłychanie popularne w Polsce. Wystawione na dworze zamo- 
żnego obywatela sieradzkiego, może stolnika Alberta Łubieńskiego ^) 
w ostatni wtorek karnawałowy 1633 r., jeszcze w rękopisie musiało 
się rozejść po Polsce. Niebawem w Gdańsku pojawia się nieznana 
dziś przeróbka Tragikomedya o pijanym, który mniemał ii jest kró- 
lem, podpisana literami J. G., jak się domyślają Gawińskiego ^ Ta 
przeróbka ma swoją historyę, bo ją skonfiskowano i grać w Gdań- 
sku zabroniono '). Inną przeróbkę tej sztuki spotykamy w rękopisie 
petersburskim z początku XVJLLl w.^). Potem dla sceny jezuickiej 
ułożył ją ks. Prusiecki i wystawił w Kaliszu r. 1724 pt Bustici 
^rii in Regem mutatio, wprowadziwszy do niej kilka zręcznych 



^) w oryginale inąjdąjemy tylko udcywlj A. Ł., pod które według Nieeie- 
cktego podłożyebj moina naiwitko Łabiei^skiego. 
*) Bentkowski, Hist lit I. 511. 
') Holte 1. c Itr. 66. 
«) Bruckner w ArekiT Xni. 405. 



TEATR LUDOWY W DAWMKI POŁBCB 205 

zmian, z których najgłówniejsza jest ta, że nie rotmistrz, ale pra- 
wdziwy król urządził sobie ów figiel z pijanym Grzelą*). Innym 
tekstem teatru jezuickiego jest sztuczka kowieńska z r. mniej wię- 
cej 1730 pt. Ludu8 foriunoe, w której wprowadzano wieśniaków 
białoruskich z piosnkami i dosadnymi monologami'). Wreszcie 
o sztuce tej spotykamy relacyę, że ją służba jakiegoś magnata li- 
tewskiego za Augusta III na uczczenie imienin swego pana przed- 
stawiła. Było to w czerwcu na św. Antoniego, opowiada pamiętni- 
karz, „w somsiedzkiej odrynie osobliwe zrobiono teatrum. Beczki 
i nie paliły się wokoło, że jakobyś we dnie przechadzał się tam- 
tędy. Tam za przybyciem naszym zaczęto udawać komedye, jakoby 
w pewnem mieście pijanica sadził, ie królem był. A tak gładko ten 
towarzysz pijanego udawał, że się wszyscy za boki brali. Jam się 
też uśmiał, bo komedya była co się zowie i do rzeczy. Potem uka- 
z^a się cyfra w kwiaty i wstęgi przystrojona i wyszła osoba w bieli 
z włosem utrefionym i zaczną oracyę panegiryczną na cześć domu 
i wręczyła solenizantowi koperdyment odpowiedni. Wreszcie ukazał 
się Delfin wśród morza i wypłynąwszy na środek, wymierzył łukiem 
na solenizanta i pod nogi strzałę z cukru mu rzucił^. Przedstawienie 
to zakończyło się kantatą, ułożoną przez kapelana, i strzałami z mo- 
ździerzy »). 

Sztuka ta, tak powszechnie w dawnej Polsce znana^ pozosta- 
wiła pewne ślady także w nowoczesnym dramacie. Ów Grabiec 
w Balladynie albo znów ów malarz przebrany przez Jouńalskiego za 
króla, to są jeszcze dosyć żywe reminiscencye tej staropolskiej farsy 
i to nawet reminiscencye z przedstawień amatorskich, nie książkowe, 
bo Fredro wyraźnie powiada „Widziałem podobną komedyę" *). 

Niestety o autorze tego intermedyum posiadamy zanadto skromne 
wiadomości, oprzeć się mogące jedynie na wnioskach z pierwszego 
wydania jego sztuki. Był on szlachcicem, bo się z chłopów naśmiewa. 
Przed obraniem dworskiej karyery, trudnił się żołnierką i brał udział 
w wyprawach Koniecpolskiego w r. 1629 do Prus i na Tatary. 
Ztąd wybornie zna żywot wojskowy i ruszczy znę chętnie miesza 
do swego języka. Potem przystał do dworu zamożnego obywatela 



«) Rkp. Jag. 182 k. 377-884. 
*) Hopo30B% 1. O. ftr. 65. 
*) Wiier. nauk. N. P. XyU. 144. 
^) Fan Jowialski Akt I ic. 3. 



206 



8T. WIMDAKIEWIGZ 



W Sieradzkiem, może jak wspomnieliśmy, Alberta Łubieńskiego, 
i na jego życzenie swą komedyę r. 1633 uloźyJ. W cztery lata pó- 
źniej, kiedy swe dzieło ogłaszał drukiem, bawił jeszcze na tym 
dworze. Odtąd jednak znika nam z oczu. Lubił on panny z frau- 
cymeru swego pana, bo się do nich mizdrzy. Scenę współczesną 
znał dobrze i nieraz przypatrywał sig przedstawieniom studentów 
krakowskich i opery władysławowskiej. Na farsie jego znać wpływ 
polskich moralitetów bachicznych a z układu wynika, że sztuka 
ta nie mogła być pierwszym i jedynym jego płodem. 



ROZDZIAŁ XI. 

O błaznach i frantach. 

Blaźni w średnich wiekach — Franci w Xyi w. — Frantowe prawa 1547 — 
Oatonki frantów — Błazeńskie role w misterjach — Scena Jodaeaowa — Mi- 
mika błazeńska w teatrze — Franci literaci: Kaszota 1558 — Jan Dzwonowitki 
i jego repertaar 1620 — Intermedynm Rozmowa szlachcica i karczmarzem — 
Franci weselni — Komedye weselne — Maciek Pochlebca 1617 — Dziewosłąb — 

ł>anci la granicą. 

Sztuki dotąd wymienione przedstawiali przeważnie amatorzy, 
członkowie bractw^ najczęściej wolontaryusze-studenci a w każdym 
razie osoby, które zawód aktorski uważały za uboczne zajęcie. Ale 
równocześnie obok aktorów-amatorów istnieli u nas komicy zawo- 
dowi, którzy dopiero z biegiem czasu zapoznali się ze sztuką tea- 
tralną a potem sami stali się autorami dzieł dramatycznych t. j. 
błażni. Jest to starodawna w Polsce kasta śmieszków ulicznych 
i nadwornych, o których spotykamy liczne wzmianki w rozporzą- 
dzeniach kościelnych i miejskich z KIII, XIV i XV w. ^) W ak- 
tach nazywano ich naówczas żonglerami, szpilmanami, aktorami wę- 
drownymi i mimikami. Najciekawsza z tych wzmianek powiada, że 
szpilmani niemieccy chodzili po Krakowie w XV w. z powinszo- 
waniami „zu den Weinachten adir Obirsten Tag«n" ^\ z czego wy- 
nika, że nasz Monolog Dworzanina z powinszowaniem noworocznem 
był echem tego starożytnego zwyczaju. Akta wymieniają nazwiska 



M Zakrzewski, Kod. Wlkp. Nr. 487, 1061; Statuta syn. Calist. Lib. III tit. 
De Tita et honest. clericor. Ulanowski w Arch. kom. hist. V, 430—3. 
>) Piekosiński, Cod. dipl. Crac. Nr. 334, § 74. 



TSATB LUDOWY W DAWNEJ POLSC8 207 

kilku żonglerów, mianowicie Jurka, obywatela wielkopolskiego 
z XIII w., i Rafała Taraszka Rusina w służbie żupnika krakow- 
skiego w połowie XV w. i). Do tych imion dołączymy Maćka, słu- 
żącego wojewodzica podolskiego, który jak wiemy, udawał błazna 
wiejskiego r. 1546 przed Zygmuntem Augustem. 

Zbierać nazwiska wszystkich błaznów polskich i charaktery- 
zować ich żartów, gestów, mimów i właściwej im inteligencyi, nie 
bierny. Nam wystarczy wiadomość, że kasta ta zakwitła bujnie 
w XVI w. i że odcień błaznów, najbardziej ludowy i swobodny tj. 
franci, zawiązał się naówczas w rodzaj stowarzyszenia zawodowego. 
O powadze frantów w XVI w. świadczy to, że kiedy syn jednego 
z nich zapisał się na uniwersytet w Krakowie, to go wymieniono 
z godnością ojca „Johannes Jacobi franti Cracomensis solvit 8 gros- 
S08"*). Statuta tego cechu pt. FranUnoe prawa ogłoszono jwż r, 1547 
a następnie powtórzono r. 1592*). My jednak tych wydań nie znamy 
i dopiero na podstawie trzeciej przeróbki z r. 1620 wyrobić sobie 
możemy pojęcie, co zawierały *), Otóż wydanie to obejmuje naprzód 
List wolny i przyunlej frantowskiego cechu, utworzony na podobień- 
stwo przywilejów cechowych i określający, kto do tego stowarzy- 
szenia wstępować powinien: 

Kam to Łneba spokojnych, sabawnych, neiesznych, 
Wesołych, arodiiwych a do tego ^miessnych. 
Byśmy się aciessyli, zwłaszcza przy robocie, 
Kat myśli o pieni^zach abo i o złocie. 

Każdy cechowy powinien mieć konsens ^aby mu nie zadano, iżeś 
nie cechowy**: 

Ukazawszy przywilej, a zwłaszcza przy dworze, 
Już bezpiecznie figlować i frantować moie. 

Następują przepisy, jak się taki komedyant powinien zachowywać: 
„Błaznuj jak chcesz" ale „naprzód patrz na osobę i w czyjemeś 

^) Kod. Wlkp. Nr. 180; Grabowski, Skarbniczka str. 202. 

*) Chmiel, Albam stadiosorum III. 38. 

*) Beais w Arch. do dziej. lit. VII. 32; Wiszniewski, Hist. lit. VU. str. 
Vai przedm. 

^) iśtatat Jana Dzwonowskiego to jest artykuły prawne, jako sądzić łotry 
i kuglarze jawne b. m. r. 



208 ST. WIMDAKIKWIOZ 

domu^, jfZ pana swego nie błaznuj^, „z panien możesz przeszydzać, 
gdy pani nie widzi^, ^z księżą trzeba ostrożnie^: 

A jeśli przeciw tobie równego postawią. 
Sitakami z nim narabiaj a ci się niech bawią. 

Ustęp powyższy jest ważny do poznania genezy intermedyów 
i objaśnia szczególnie intermedya błazeńskie z Poznania: Bigos upUy 
odszedł od siebie, Prior est guercus itd. Pokazuje się więc, że inter- 
medya nasze spoczywały częściowo na improwizacyi błazeńskiej, co 
poświadcza także Hieronim Morsztyn w opisie krotochwili ^) : 

Krotochwila nie skąpa jeit ciasn tiafarka, 
Ta ani godziny liczy, ani ma zegarka . . . 
W oba rękach wesoły śmiech sobie pokazaje, 
Tym, koma rada w doma, tak hojnie częstaje, 
Że się jedni za boki wstrząśnione chwytają 
A dradzy się jaż dobrze nie porozpakają. 
Tam iart, brat jej rodzony, pilen powinności 
Swej, trefnemi zabawia rozmowami gości. 
Pankmcy i z Czetkaezkiem jakoi tei tam weszli, 
Dwaj się niepospolici szpaozkarzowie zeszli. 
Ale przecie nie stoją obadwa za jaje, 
Jeśli im wymyślnego Walka nie dostaje. 

Jakie role grywali najczęściej Pankracy i Wałek, nie będziemy 
hypotez stawiać; przypominamy tylko, że Czechaczka w roli cierp- 
kiego i zapamiętałego pomocnika kata Grozy, jako egzekutora spra- 
wiedliwości, w Dialogus pro fesło s. Całharinae, jużeśmy istotnie 
napotkali. 

Druga część Statutu Dzwonowskiego zawiera Konshftueye nowe 
generałowe krótko zebrane prędko wydane^ utworzone znów nakształt 
artykułów sejmowych lub hetmańskich. Część ta obejmuje 20 ar- 
tykułów przeważnie w czworowierszach, objaśniających jeszcze bli- 
żej, jak się ma frant zachować w romaitych okolicznościach swego 
zawodu i wydrwiwać przywary ludzkie. Wreszcie część ostatnia 
tych przepisów nosi tytuł Kryminały główne i mieści burleskowe 
usprawiedliwienie łotrostw, za które statut polski groził kryminałem. 
Jest to poradnik dowcipu, oparty na logice szelmowskiej, że jeśli kto 
kradnie, to właściwie dobrze robi; jeśli komu żonę porwie, to go 



*) Hier. Morsztyn, Światowa rozkosz. Panna IX. 



TlBAtR ŁUDOWT W DAWNBJ POŁSCJB 209 

od kłopotu awolnił itd. Zdaje się, że to zapas facecyi, o których 
autor opowiada w przedmowie do „Ewiczelnika^: 

Pneto kiedjć lic pnyd^ labawić w gospodsie, 
Kaś lobie konew piwa praynietó ka <H*hlodaie, 
JeAli w iabie goTĄCo, liądiie lobie w sieni, 
Potjm tjeh konstjtaeji dobjwtsy • kietiaiii, 
Ciytoj dla towarsjitwa. 

Że to byli zawodowi komedyanci, świadczy także ustęp : 

Bówno jedno saeiądimy, Mośeiwi Panowie, 
Bcdiie wtsjitko, oo ebeeeie, gwoli waiaej głowie. 
Wiem, fte trseba sabawić waa jak małe daieci. 
Niech tei mnie abj cawarta kolejka^) dolecL 
JeAli nie, to prajnąjmniej kontentigeie grotaem. 

Frantów było kilka gatunków stosownie do inteligencyi i śro- 
dowiska, w którem się obracali. Najgorsi byli frantowie jarmarczni 
i do nich odnoszą się używane jeszcze dziś zwroty przysłowioWe 
ffZ głupia frant^ i „trafił frant na franta". Gatunek ten opisuje >) 
Potocki: 

Widaąe frant, ie eic Indaie daiwią lada eaemn, 
Uoskaaat na jarmarku obwołać wośnemn. 
Że takiego na etajniej konia chowa. 
Co ma w tym miejicn ogon, gdaie miała bj6 gtowa. 
Chce kto widaieć: Odm$ nowa taytiawiana Imda, 
Fr9y9zM3zy o dńewiątąjf tzógtah na to uda, 
Nasajutn, gdy się abiegli rdini Indaie • oba 
Stron miasta, knglara konia aa ogon n tfobn 
UwiąiawMj, laóttaki wybiera, jak myto. 
Katóy idaie, plnnąweiy — « bodaj ci^ labito* — 
Lecą ie nikt lam nie chciał być miany aa prostaka. 
Żeby drugich nie praeetnegt, odiali nóetaka. 

Profil frantów, i to w nieco korzystniejszem świetle, przecho- 
wały nam intermedya współczesne. W jednem z nich, jezuickiem, 
widzimy franta bosego na jarmarku, który każe się chłopu na ba- 
rach obnosió wśród straganów pod pozorem, że ma sobie kupió buty 
safianowe, w których niebawem pójdzie na ucztę królewską b). Dru- 

^) Wyraa .kolejka" podstawiliftmy tylko dla wyraaistości na miejeee sepen- 
tego fraaesa „mnie od waa*. 

*) Potocki, JowiaUtety ed. 1747 itr. 142. 

*) BrOekner w Archir Xm. 411. 
■Mpnnrr Wyds. Sloloc. T. XXXyi. 14 



210 srr. wiNDAKntwicz 

giego — o Egiriusie i Cyriliusie, udających unieszczęśliwionych 
dziadów w „frantowskich szatach^ i bijących się podczas przypra- 
wiania brcwly przez wędrownego balwierza — nie będziemy szcze- 
gółowo streszczać, bośmy codopiero o niem szeroko wśród interme- 
dyów mówili. 

Żywioł ten, tak bujny i podatny do celów teatralnych, zużyt- 
kowała sztuka misteryów i moralitetów, mianowicie w dobie, kiedy 
opuszczając świątynie, przeszła do izb świeckich i na ulice i coraz 
większą skłonność okazywała ku sekularyzacyi i przejęciu się upo- 
dobaniami otaczającego ją społeczeństwa. Już przy samej wystawie 
misteryów spotykamy błaznów czasem. Przypominamy w tern miej- 
scu facecyę Reja, w której błazen chcąc zabawić publiczność, wyr- 
wał włócznię z rąk ślepego i niezgrabnego Longinusa i przebił bok 
aktora, reprezentującego Chrystusa na krzyżu. Przyczepiać się oni 
musieli nieraz do kompanii studenckich i przyjmować rolę służby 
teatralnej, bo dziś jeszcze w Herodach mazowieckich posługują się 
aktorzy właśnie takimi „kuglarzami^ ^). 

O ich roli jednak w kompaniach aktorskich świadczą najle- 
piej teksty misteryów i moralitetów. Występują oni tam najczęściej 
w rolach komicznych, pozostawionych interpretacyi dosadnej i to 
nigdy w rolach pierwszoplanowych, ale ubocznych : dyabłów i po- 
spolitych służących. Z rolami temi była ściśle połączona hierarchia 
aktorska. Za granicą błaźni uczynili populamemi zwłaszcza sceny 
dyabelskie w pasyach, które nawet technicznie rozróżniono na grandę 
i petiłe diahlerie ^). W Polsce dyabłów spotykamy: w Hisłoryi o Zmar- 
ttaychwsłaniu Wilkowieckiego, w Diahffits de NaUmtate Dominia w mo- 
ralitecie De ątiatiior nomssimis a zwłaszcza często w sztukach ba- 
chicznych. Są oni tam złośliwi, niesforni, arroganccy, mają zmysł 
do satyry, biegają po scenie, wypadają całą zgrają, brząkają łań- 
cuchami, skaczą, potrącają osobistości główne i wśród szyderstw, 
obelg i przezwisk porywają hulaków i na taczkach wiozą do pie- 
kła. Są to wszystko sceny uliczne, w groteskowy sposób ujęte. Go- 
dni uwagi są oni zwłaszcza w moralitecie Jurkowskiego Polski Sd- 
lurus, gdzie pojawiają się z godłami flisacki emi, tłuką w maźnicę, 
grają w kostki i wybornie językiem flisów się posługują. 



') Kolberg, llasowsse Y. 69. 

^ de Jalleyille, Lee mystórei I. 271—274; Wirth, Die Oster a. Passionap. 
186-201. 



TEATR LUDOWY W DAWNSJ POLBOB 211 

Najbardziej jednak odznaczają się nasi dyabli-błaźni w scenie 
Judaszowej. Jest to rodzaj grandę diablerie polskiego teatru. Kiedy 
w Btosonku do Chrystusa Pana, Aniołów a nawet ludzi zachowują 
się z pewnym respektem, to wobec Judasza, serdecznego przyjaciela 
Bwego, występują z całą otwartością. W scenie powieszenia z uni> 
żonością podają mu stryczek i przyjaźnie ośmielają go do tego czynu 
a potem wyśpiewują mu mazurki, dziwią się jego wdziękom i z mu- 
zyką do karocy piekielnej wsadzają. W scenie tej karykaturują 
nawet scenę Ukrzyżowania, bo zmyślają, że Judasz pragnie i ku- 
pują mu za życia smoły od przejeżdżającego smolarza. Takimi mia- 
nowicie widzimy ich: w I akcie Histaryi Passionis z rękopisu Kra- 
sińskich; w cyklu pierwszym Dialogm de Fassione Domini nostri 
Jem ChrisH z r. 1627 (dzień 2); w cyklu trzecim Dialogus fro fe- 
na quinia antę Parasceven akt III dzień 2; wreszcie w Cyklu Do- 
fnmkańskim, przytoczonym przez Juszyńskiegn. Naturalnie są to 
wszystko sceny egzekucyjne, do których nieraz błaznów używano, 
gdy innego osobnika do tej czynnciści nie można było znaleść. 

Szlachetniejszą nieco rolę, choć i tu nie do pozazdroszczenia, 
pełnią oni w misteryach o Świętych, gdzie przyjmują obowiązki 
niższej służby do zamiatania pokojów i noszenia naczyń. Oprócz 
Czeehaczka w roli pomocnika kata Grozy w misteryum o św. Ka- 
tarzynie, spotykamy błazna jako parobka na dworze Faraona w mi- 
steryum o Józefie patryarsze, moralizującego przy zamiataniu sieni 
i z ciekawością podsłuchującego rozmowy państwa. Naj swobodniej 
w polskich zabytkach występuje on jako Sarx Aulicus^ służący św. 
Joachima, ubrany w prawdziwą błazeńską „kapicę", szpaczkujący, 
zbierający z innych „wzorki^ i z rzemiosła „trefnemi żartami^ za- 
bawiający gości. Jeśliby chodziło o styl jego dowcipów, to możeby 
należało wskazać manierę WielkiegochwcUa, służącego Parysa, umie- 
jącego się przechwalać swymi czynami, drwinkującego z siebie, 
mającego w zanadrzu pełno słownych dowcipów, kalemburów i wła- 
dającego bardzo biegle jędrnym brukowym językiem polskim. 

Używani tak bardzo na scenie, błażni wnieśli na nią powoli 
swoje kunszta zawodowe^ mianowicie, sądzilibyśmy, mimikę i im- 
prowizacyę. W misteryach naszych, pierwotnie kościelnego początku, 
ten duch swobody, pochodzący z zupełnie innych sfer życia, jest 
widoczny. Improwizacyę nawet mamy wyraźnie zaznaczoną w kilku 
rolach błazeńskich wymienionych poprzednio sztuk; najwyraźniej 
może w Tragedyi o Mięsopuście^ gdzie drużynie Łapikufla polecono 

\4t^ 



212 8T. WIMDAKIEWIOZ 

Śpiewać rozmaite piosnki ^nakoniec co kto będzie umiał wyprawi'', 
jak napisano w didaskalii. W sztuce owej wspomniano nawet, że 
naó wczas istniały już na naszej scenie gotowe, konwencyonalne 
gęsta i ruchy aktorskie, bo w objaśnieniach do roli Łapikufla, w chwili 
najgorętszej, podano uwagę, że aktor ma w tem miejscu wyprawić 
„sztuki pijaństwa^. „Sztuk" takich, które się u nas samorodnie ¥ry- 
tworzyły a pewne pokrewieństwo wykazują z l^izzi komedyi wło- 
skiej deWarte, musiało być więcej i z biegiem czasu przy pilnem 
badaniu intermedyów zdołamy je zapewne rozróżnić i nazwać. 

Współudział błaznów w misteryach i moralitetach wywari po- 
myślny wpływ także na nich samych i powoli przeciągnął ich do 
zajęcia się sztuką i literaturą. W XVI w. wogóle można zauważyć 
podniesienie się poziomu inteligencyi wśród błaznów. Najwcześniej- 
szym błaznem-literatem polskim był Raszoia. Utwór jego pt. Wier- 
sze franta Kaszoty znajdujemy w podręczniku sądowym Groickiego 
z r. 1558 ^). Jest to polecenie książki, wydanej przez pisarza sądu 
magdeburskiego w Krakowie, w którem błazen podaje wcale roz- 
sądne, jakkolwiek proste uwagi o korzyściach, jakie ludność mie^ 
szczańska z tego dzieła odniesie. Pod względem treści wierszyk ten 
nie różni się od zwyczajnych poleceń i dedykacyi współczesnych 
ale ton jego jest inny, wyrażenia brukowe, dobitne, impertynenckie, 
na jakie tylko figura, ciągle po ulicach się włócząca, ośmielić się 
może. Początek zwrócony do adwokatów, jest taki: 

A prawda, panie Szczekała, iie noiem krzywisz, 

Zda mi sye, że twym machlerstwem nie tak iye pożywisz... 

Wobec tej surowej postaci, postęp wielki okazuje drugi frant- 
literat Jan Dzwonowski, tytułujący się humorystycznie generałem 
pilźnieńskim podobnie, jak Jurkowski bakałarzem pilźnieńskim, dla- 
tego, że w Pilźnie na odpustach n aj roj niej koczowniczy żywioł lir- 
ników, frantów, kuglarzów i wydrwigroszów ludowych się groma- 
dził^). Dzwonowski obracał się przeważnie w Krakowskiem i na 
Rusi Czerwonej, po dworach tej bogatej i dobrze zagospodarowanej 
szlachty podkarpackiej. Talent miał uwagi godny, dużo żywości, 
rzewności i błyskotliwego dowcipu. On pierwszy odważył się na 



*) Artyk. prawa magdeb. Bart. Groickiego 1668. 

*) Peregrynacya dziadowska Jannariasa Sowisralinsa r. p. 1614. Krasae- 
wski, Pomniki do hist. obycs. str. 57^103. 



TBATR LUDOWY W DAWNEJ POL8CB 213 

kompozycje w zakresie dramatycznym i jest autorem Rozmowy 
sdaeheica z karczmarzem^ intermedyum osnutego na tle rokoszu Ze- 
brzydowskiego, który nazywa „niepospolitem ruszeniem albo gęsią 
wojną" ^). 

Rozmowa szlachcica z karczmarzem należy do kategoryi tych 
oryginalnych, z życia polskiego wziętych intermedyów, jakich przy- 
kład mieliśmy już w sztuczkach Jurkowskiego o Orczykowskim. 
Treść tego utworu jest dosyć skromna. Szlachcic zajeżdża do kar- 
czmy i żąda owsa dla swego konia; karczmarz tłomaczy, że dać 
nie może i opisuje pospolite ruszenie, które przez wieś przecią- 
gnęło. Karczmarz był ogromnie oburzony na szkody, które poniósł, 
^'® gdy Szlachcic zasiadł z nim do kufelka, powoli się ułagodził. 
Brak akcyi w tej sztuce wynagradza Dzwonowski werwą i barw- 
nością. Mianowicie zajmujący jest opis furażerki i psot ciurów obo- 
zowych, szczególnie ustęp, gdzie spotykamy wirtuozowskie nagro- 
madzenie dwuznaczników na temat słowa „ruszyć^, właściwe bła- 
zeńskiemu językowi: 

Ba, władnie naruizeme, mój laikawj panie. 
RuazaUó nas jak dyabli, nieitety mnie na nie. 
Bodaj aie nie był ruszył śaden w naeiej demi, 
Bo skoro lie ruszyli, bieda bjta i nimi. 
Kiedjbj moje gąski teras imartwychwatalj, 
Wiersę, o tjm ruszeniu iebj powiedziały. 
One moje kokosski, które dały gardła, 
Wielka tego gromada w nassej wsi umarła. 
Nnź, co było w komorze legnmin potrosse 
Ruszenie naruszyło, ba i stare^'grosse. 
Bo nadrsewiej wybrali po cstery pobory, 
A potym joi garnęli i bydło s obory. 
Nie wiem, co tam swojował wołem abo krowia, 
A prseeię to ruszeniem pospolitem zową. 
Jedlic tei to, oo B gumna wssytko wykruszyli. 
Bodaj sie tak do śmierci z miejsca nie ruszyli. 

Drugi utwór Dzwonowskiego stanowi ulubioną frantom paro- 
dyę. Oni zdaje się ten rodzaj spopularyzowali w Polsce. Sejmu 
icalnego domotcego artyktUów sześć jest zbiorkiem ustaw sejmowych, 
które wydają mężowie przeciw żonom, chcąc żeby im i ich domo- 

*) Wyd. w broBBurse ,» Sejmu walnego domów, artyki^ów sześ6l625''. Egz. 
w BibL Czartoryskich. Wiszniewski podaje wiadom. o wyd. z r. 1621. Hist. lit. 
VIIL 95. 



214 9r. WINDAKIBWIGZ 

wej rzeczy pospolitej najlepiej się powodziło. Jest to szereg niemo- 
żliwych do spełnienia nakazów a właściwie satyra na niedołęstwo 
mężczyzn, którem już Bielski i inni satyrycy polscy się zajmo- 
wali^). Artykuł 1 zawiera uchwałę, żeby każdy dobrze się najadł 
i napił i biedzie swej zaradził; artykuł 2 odnosi się do zaopatrze- 
nia domu w wiktuały; trzeci mieńci postanowienia względem ion; 
czwarty zwrócony jest przeciw dziewczętom i płci pięknej wogóle; 
piąty objaśnia, jak najtaniej dom zaopatrzyć; szósty wreszcie mówi 
o wygodzie i interesach rzemieślników. 

Do repertuaru Dzwonowskiego należało także śpiewanie pie- 
śni. Ile on ich mógł znać, nie będziemy się domyślać. W zbiorku, 
z którego korzystamy, znajduje się Konterfekt cudoumy Kozaka 
Płachty Ukraińca z r. 1Q20^ który jest po części pochwałą a po 
części ośmieszeniem przewag tego kozaka w Turcyi. Wiersz ten 
wygłasza niby sam Płachta^ poczem mieści się śliczna duma j^o 
o kochance, znana także, jak wiemy, kompanijce Łapikufla w Tra- 
gedyi o Mięsopuście: 

— Hoj kozaciejko, paneż mój, 
Dalekże majess domek swój? 

— Prj bereźj, piy Dnnaja, 
Tam ja swoja chyża maja. 

List seleny, 
Ozdebfenj 
Krasnym świtem, 
Hostym listem — 
To dom mój, 
To pokój, 
Kalina. 

Dzwonowski jest najbardziej ruchliwym pisarzem z pośród fran- 
tów. Zawód swój cenił wysoko i jak komicy nowocześni, z wewnętrz- 
nej potrzeby zajmował się szerzeniem pism humorystycznych w du- 
sznej atmosferze, w której żył Skarga, Szymonowicz, Miaskowski: 

Ile teraz frasanków? Z każdej miary dosyć. 
Jakimkolwiek sposobem trzeba żarty wnosić. 
A to ja jako stary, bacząc te kłopoty, 
Zebrałem dla aciecby wierszyki oto ty... 



^) Bielski, Sejm niewieści 1586 ; Jeżowski, Gonsaltacya matron koron- 
nych 1639. 



TBATR LUDOWY W DAWMBJ POŁ80S 215 

H prawdsieć widsę, sekpial &wiat, trieba go poprawić : 

Kędy p2acsą, tam cieiEjć; kędj Bmutno, bawić; 

A kedj nię weselą, woBolić się z nimi — 

Niechaj będaie dobra myśl w nasiej polskiej liemi! 

Pisma jego miały poknp, drukarze dawali ma nakład. Na za- 
kończenie zawodu zebrał lepsze kawałki i wydał, chcąc, żeby pa- 
miątka po nim pozostała: 

Csjmecb świata saświecil, niech to gore jaśnie. 
Niedawno się wsnieciło, niedługo sagaśnie. 
Nie oddaję jednema, daruję to wszjtkiem, 
Staw/ sa to nie pragnę, wolę co i poiytkiem... 
Jiii teft gtowa nie moja, wiek sie na dół schjlit. 
Boję sie, bym po chwili pacierza nie zmjUI. 

Frantowie pojawiali się w Polsce szczególnie podczas wesel 
i dziewosłębów. Były to uroczystości, które im największe żniwo 
przynosiły i z których z dawna mieli prawo korzystać. Wilkirze 
krakowskie z XIV i XV w. wspominają, że w weselach patrycyu- 
szów przyjmowali liczny udział i ograniczają ich liczbę naprzód 
do ośmiu, a potem do czterech osób z zastrzeżeniem, żeby im jrfa- 
cono najwięcej po ćwierć grzywny od wesela *). Najmowanie bła- 
znów dla uświetnienia wesel było rzeczą tak naturalną w Polsce, 
ie jeszcze Zygmunt III w r. 1592 sprowadził trzech komedyantów 
włoskich do Krakowa na wesele swe z Anną Austryaczką *). Co 
się możnym podobało, to przeszło następnie w obyczaj ludu. W Lu- 
belskiem dziś jeszcze tańczy przed państwem młodymi jeden drużba 
z choinką, obwieszoną świeczkami, dzwonkami i wiankami i gra 
przez całe wesele rolę błazna i tą choinką wywija •). 

Czem frantowie gości naówczas bawili, to dla nas najciekaw- 
sza sprawa. W drugiej połowie XVTI w. pojawiając się na wese- 
lach, składali epigramata, które na talerzach swatom podawali: 

Pieśni krótko pisane, nakryte talersmi, 
Pnede swaty nieowssem teskliwe podano. 
Które cicho a uciechą niemałą csytano. 

Gawiński podaje okolicznościowo dziesięć takich dowcipów, które 



') Piekosiński, Cod. dipl. Grac. nr. 21. 

*) Bolte, Das Danziger Theater str. 24 pnyp. 

^ Kolberg, Lud XVI. 144. 



216 8T. WIMDAKIBWICZ 

po prawdzie powiedziawszy, wielkim humorem się nie odznaczają ^).. 
Ale na podanie tych kilku epigramatów niktby firantów na cały 
wieczór nie najmował. W programie ich musiało być więcej pun- 
któw, mających na celu rozśmieszenie gości, z przyczyny czego ich 
z taką ochotą na wesela wzywano. 

Z trudności tej wybrniemy poniekąd, jeśli zwrócimy uwagę, 
że Judicium Paridis w tekście łacińskim, jak się zdaje, a na pe- 
wno już Odprawa posłów greckich Kochanowskiego były właściwie 
sztukami, przeznaczonemi na uświetnienie wesel dworskich. Tej 
okoliczności zawdzięcza powstanie niejedna farsa zagraniczna'). 
Otóż i u nas ze zwyczaju tego skorzystała fantazya autorów ludo- 
wych i już r. 1597 pojawiła się komedya weselna p. t Komedya 
o Lyzydzie w stan małienski wstępujący, ułożona przez Adama Pa- 
zillusa z Brześcia na uświetnienie ślubu siostrzenicy jego chlebo- 
dawców Czernych: 

Który oidobió ia teś omytlilem pewnie, 

Che%c wuyitkie podweselió, bj mogło bjć trefiiie. 

O komedyi tej rozprawiać nie będziemy, bo ściśle do repertuaru 
frantowskiego nie należy; zresztą jest niedostatecznie znaną*). Zdaje 
się, że treścią jej było sprowadzenie dla lizydy narzecson^o 
w osobie młodego Democilla, dzięki praktykom Ostromądra. Ko- 
medya ta zawierała cztery akta i wyprowadzała na widownię wiele 
osób, między innemi starostę Arasusa, który udał się po pomoc do 
Ostromądra — i Philona ojca Democilla, który synowi po powrocie 
z dalszej podróży na związek z Lizydą pozwoliŁ Jeśli się nie my- 
limy, byłaby to przeróbka drugiej z kolei komedyi elegijnej w lite- 
raturze polskiej — nie tej jednak, o której poprzednio mówiliśmy, 
a która nosi tytuł Pamphilus Ołisceria Birria^). O innych kom- 
parsach tej sztuki wspomnieliśmy przygodnie wśród moralitetów 
bachicznych. Posiada ona epilog, dowodzący, że była przeznaczoną 
do grania, bo aktorzy odzywają się w końcu do gości weselnych: 

T mj takśe proamij spotecanie. 
Ofiarnie poehigi swe wdaicemie. 



') GawłńBki, Sielanki ed. 1668 Siei. m. 
*) Greiienach, Geech. d. neaeren Dramme L 488. 
*) Prajt^eld w Dńennikn Uter. 1868 >tr. 831—8. 
«) CloetU, Beitrii^ itr. 88—84. 



TBATR LUDOWY W DAWNW POŁBCB 217 

Abj WMsmoi^ nAjwi^eeJ chcieli dft^, 
Za tjm wiiyiej b^diiemj dsi^kowa^. 

Wiadomości te są dla nas pożądane do objaśnienia figury 
trzeciego firanta-literata t. j. Maćka PoehlAcy, W jednym z utwo- 
rów sportretował on swą ulubioną rolę. Jest on tam niby z głupia 
frantem, raz udaje bardzo poważnego i bardzo mądrze rozprawia, 
to snów jest wesc^ym, niedosłyszy i bez względu na odpowiedzi 
dragieh przeprowadza swe dowcipy z uporem i spokojem rutyno- 
wanego Uazna: 

POOHŁKBCA 

Ja, iś lie chado csiąjc, rychlej taoi pnjttanc, 
Kędj wi^eej okrągłych, nii cnotjr lattonc. 

ICARSZAŁSK 

Mjlifi lic nieboracskti, argoment to slabjr, 
Halo, cobj go nie igadly i Mpitalne babj. 
Cnota, dsielnoś6 i godnoftó, te na wieki iljną, 
A pieniądae la caaeem, miaeta i wii giną. 

POOHŁSBCA 

Dyabelie ml po chudej, kiedym ja tam chndj. 
Będuem chodai6 la lobą, nastroiwisy dndj. 

Maciek Pochlebca jest autorem satyry dyalogowanej z roku 
1617 p. t. Zwrócenie Małyasza z Podola i na tym utworze podpisał 
się wyraźnie swem przybranem nazwiskiem ^). Jest to jedno z naj- 
lepiej jeszcze udanych naśladownictw sławnej satyry ludowej 
AJberłus z wojny^ w którem Maciek Pochlebca podaje żywe opisy 
foraiowania konfederatów i wyprowadza na widownię z humorem 
skreśloną sylwetę Matyasza, syna ministra kalwińskiego. Ten Ma- 
tyasz równie jak Albertus, wziął udział niezaszczytny w fikcyjnej 
wyprawie wojennej a powróciwszy, zachowywał się dosyć krną- 
brnie wobec pobożnego ojca i wyłudził od niego pieniądze na wspa- 
niałe wyekwipowanie się na konkurenta. 

Drugim utworem Maćka Pochlebcy jest moralitet karnawa- 
łowy Dńewosląb dworski miceopustny ticieszny, wydany mniej wię- 
cej w tym samym czasie, co satyra*). Jest to nowa przeróbka 

O Joałyńeki, Dykejonan U. 466. 

*) Bibl. Star. Pii. Poii. Wójcickiego* Y. 26S— 807; recensya a Słowackiego 
Ve^ DtieU m. 142-145. 



218 



ST WINDAKIEWIGZ 



Pamphilusa, z którym imaginacya naszego Indu rozstać się nie 
mogła, ale nie w pierwotnej czystości, tylko kontaminowana remi- 
niscencyami z moralitetów kontrastowych i bachicznych, jak to 
niebawem zobaczymy. Kontaminacya ta jest nawet zaznaczona róż- 
nicą stóp wierszowych, bo pierwsza połowa tej sztuki została uło- 
żoną w wierszu trzynastozgłoskowym, a druga w wierszu ośmiozgło- 
skowym, podobnie zresztą, jak Histofia Passionis z rękopisu Kra- 
sińskich, a po części Żyt€oł Josepha przez Reja. W sprawie I tej 
sztuki młody panicz Pamfilus, zamierzywszy wybrać się za granicę 
przyjmuje do służby wielu darmozjadów, którzy nic nie robią, 
tylko błaznują. Tak n. p. jeden z doradców Pamfilusa powiada: 
„Panie mój, słuchaj ty mojej płochej rady**, a chciał powiedzieć 
„mojej dobrej rady"; Marszałek zaś oświadcza: 

Tak jest, ie się nie wadzi tam i sam przejeździć, 
Bo jeśli nie pomoże, mało będzie wadzić. 

Najmniej udał się Galant. Pokazując się po raz pierwszy na sce- 
nie, odzywa się po części do Pamfila, a po części do widzów „Po- 
magabóg Waszmościom Mościwi Panowie". Miał on być ważną 
figurą w tej sztuce, bo oznajmia: „Każdy wesoło buja, kto przy 
mnie usiędzie" i pana swego chciał swatać, ale potem mało się 
miesza w akcyę i rychło znika. 

W sprawie II Pamfil nagle zmienia swój zamiar i postana- 
wia się ożenić na miejscu. Po jego wyjściu służba gra w karty 
a potem się czubi, aż na scenie pozostaje tylko woźnica Gemba, 
bardzo podobny do Magona Rejowskiego, który wyrzeka, że na 
dworach mają powodzenie tylko zausznicy i pochlebcy: 

Naylepiey się ci miewaią, 

Co benbenka podbiiaią. 
Chociaż im nie zawsze wierzą, 

Ba i grzbiet im czasem zmierza: 
Ale przecie laskę miewa, 

Który cicho piosnkę 6piewa. 

Stosunki te znamy po części z intermedyów. 

W sprawie III następuje rzeczywiście wyjazd Pamfila w kon- 
kury. Akt ten jest pozostawiony w całości swobodnej interpretacyi 
aktorów. Podobnie jak w scenaryuszach komedyi włoskiej ddParłe^ 
pominięto także tu tekst dyalogu i zamieszczono następną wska- 



TBATR LUDOWY W DAWNBJ POŁ8CB 219 

zówkę: „Tu pójdą do pana a będą go namawiać, aby jechał w za- 
loty do bliskiej panny i pojadą. Tam będą pić^ skakać, tańcować, 
zaloty stroić, biesiadować a potem do domu odjadą^. W tekście 
podano tylko początek narady Pamfila z dworzanami, po której 
panicz orzeka: 

Jedźmy tedy snowu kędy, 

Bedąć młodym radli wszędy. 
Wiem ia iedn^ aacn^ wdowę 

Niedaleko, ma gotowe 
Pienii|iki i wiosek litka, 

Ktemo panienecaek kilka 
Grsecsnych, wstydliwych, nadobnych 

I w obycsajach oidobnych. 
Starsza jest eoi poważnego. 

Nie possydsi s stano swego. 
I mlodssać rostropna będzie, 

Ody w zacnym doma asiędzie. 
Bo prawa woiewodzina. 

Wszystkie ktemo postawy ma. 
Juś tam wszystko po ssnorowi. 

Nieźle się nia ktoś obłowi. 

Tu się kończy Pamfilus a zaczyna moralitet. W sprawie IV 
widzimy nagle Pamfilosa w łóżku. Do chorego przybywa Śmierć 
z dyaWami Wąglikiem i Smółką*), z których jeden okazuje mu 
cyrograf na jego duszę. Pamfil każe ich wyrzucić za drzwi i za- 
czyna się bitka z dyabłami, którzy zwyciężają służbę Pamfila i wy- 
pędziwszy ją, sami z nieborakiem pozostają. Wreszcie w sprawie 
ostatniej przybywa Wiara z Aniołem i zaczyna się sprzeczka z dya- 
błami o Pamfila, zupełnie w podobnym guście, jak w moralitecie 
(fryziddHm Sarkała Łapikufeł. Potem następuje nowa bitka, już 
trzecia z kolei w tej sztuce. Pobici dyabli mają dla zabawienia 
widzów, jak poleca didaskalia „skoczyć do siebie, pobić się, wyje- 
chać na sobie za zaponę i drugimi dziurami znowu wniść". Pamfil 
zostaje uratowany i postanawia odtąd począć życie ascetyczne. Naj- 
gorzej na zwycięstwie Wiary wychodzi Śmierć, bo dyabli zgnie- 
wani tłuką ją tak, że bez zmysłów na ziemię pada. Wezwany Do- 



') Ten Smółka, czyli Asmodeosz, jest specyalisti| do kuszenia amantów. 
Borawski, Sejm piekielny 1607. 



220 8T. ¥nNDAKlKWICZ 

ktor przyprowadza ją jednak do przytomności i jako cenny naby- 
tek zabiera do siebie: 

Massę 1% wziąć do Udebki, 

GdEie mam wiEjstkie swe recepty, 
Żebym i% lepiey opatnyt 

I co potneba roEwaiyt. 
Pódiźe sam, pani swatowa. 

Sztuka ta była grywaną. Na początku mówią aktorowie: 

Prosimy pamiy, panowie, 
Wdówki, młodsieniaszkowie, 
Zgota ktoby chciał słuchać. 
Chciejcie nam wolne ucho dać. 

Na końcu zaś oświadczają, że się spodziewają dobrej kolekty: 

Gdyś za takie ćwiczenie 
Godzi się podziękować, 
Ba, wierc i darować. 

Sztukę tę można uważać za moralitet karnawałowy. Szczegó- 
łowe jej przeznaczenie określono w tytule: 

Dziewostąb tym to ksi^^Jcom imię dano, 
By przy tej sprawie dziewkę zrękowano. 

Jako dzieło frantowskie cechują ją liczne improwizacye, styl bła- 
zeński, wprowadzenie scen dyabelskich; pierwiastkami tymi jest 
ona przesycona bardziej , niż którakolwiek inna sztuka ludowa. 
A teraz druga kwestya. Na tytule autor jej Maciek Pochlebca się 
nie podpisał. Ale jeśli w satyrze dyalogowanej Zwrócenie Makosza 
z Podola do imienia swego dodał tytuł, jak sądził, głośny Pochlebca, to 
pochodziło to chyba od roli, którą gdzieindziej utworzył, jak to zresztą 
było modą włoskich komików ddP arie. Że zaś takiej roli w in- 
nej sztuce współczesnej nie znajdujemy, nie pozostaje nam nic in- 
nego, jak zidentyfikować autora satyry z autorem moralitetu. 

Frantowie kwitli w ciągu Xyi i XVII w., potem znikają. 
Opaliński jeszcze wspomina z uznaniem^) błazna Szretera: 



M Satyry II. 7 przyczem na marginesie przy nazwiska Szretera potoftono 
pnypisek: «Staną tacy za błaznów*. 



TBATR ŁUBOWT W DAWMSJ POŁSOB 221 

Hoj BoAe, oóft proisę 

Moie bjdź trefniejBiego 1 Nie tnebs Ssretarów 
Dla adeohy. Btanie mi kaftdy la takiego 
Ciekawiec albo natręt... 

Widocznie, że niepowodzenia krajowe, wojny szwedzkie, przyczy- 
niły się do zaniknięcia tej warstwy staropolskich śmieszków uli- 
cznych. Częśó frantów rozprószyła się nawet po świecie. R. 1655 
pojawiło się dwu polskich linoskoków i niedźwiedników w Pradze; 
r. 1657 polski komedyant w towarzystwie pięciu cudzoziemskich 
w Monachium; r. 1674 komedyanci polscy „Polakker" aż w Ber- 
gen w Norwegii^). Jeśli ci komedyanci deklamacyą i mimiką się 
trudnili, to byli naturalnie frantami, bo innych komików narodo- 
wych z owego czasu nie znamy. 



ROZDZIAŁ XU. 

Sztuki rybałtów. 

Klua r7bałt4Sw. — Satyra lodowa 1590—1629. — Rybalt Wojtaazek 1632. — 
Łopeiki 1633. — Komedia BybaZtowika 1615. — Bachanalla 1640. — Komedya 
soltjia E klechą 1646. 

Obok aktorów-ainatorów i frantów niepodobna przepomnieó 
w tej rozprawie rybałtów. Niestety w rozdziale tym nie możemy 
podać wiele nowego, bo wiadomości o sztukach czerpiemy przewa- 
żnie z drugiej ręki — przecież żeby określić, co z literatury ry- 
bałtowskiej do teatru należy, zbierzemy tu ogólnikowo potrzebne 
nam wiadomości. 

Rybałci — była to dosyć liczna na swój czas klasa nauczy- 
cieli ludowych, którym wskutek nagle zmienionych stosunków za- 
brakło dostatecznej ilości posad. Nauczycielstwo ludowe, w XV w. 
klasa dosyć wybitna, poważna i zamożna, zostało zagrożone w swych 
posadach w następnym wieku, dzięki zniszczeniu wielu parafii przez 
Beformacyę i otwarciu wielu szkół konwiktowych. Oparta jednak 
o dobrą tradycyę, mając za sobą pewną słuszność, warstwa ta sko- 
rzystała z ducha publicystycznego, właściwego temu wiekowi i sama 
bez protektorów i obrońców zdc^ała zwrócić na siebie ogólną uwagę. 



') Bolto 1. c. Itr. 66 priTp. 



222 ST. WINBAKIEWICZ 

Za początek literatury rybaltowskiej uważać należy satyry 
Wyprawa Alberłusa na wojnę (1590) i Albertus z wojny (1596*). 
Wspominaliśmy o nich wyżej. Ojczyzną ich jest Kleparz. krakow- 
ski'). Chodziło w nich o udowodnienie, jak niedorzecznym jest 
pobór ogólny, uchwalony na wojnę turecką w r. 1590. Naówczas 
kazano płacić pogłówne nawet kuglarzom i muzykantom wędro- 
wnym. „Skomroszy, dudarze, skrzypkowie, piszczkowie i co sie 
jedno graniem bawią — po 6 groszy", powiedziano w konstytucji 
sejmowej •). W satyrze Wyprawa Ałberitisa na wojnę przedstawiono 
z tryskającym humorem, jak proboszcz wiejski prowadzi swego 
kościelnego na tandetę krakowską na Mały Rynek i kupuje mu 
konia i nieprzydatne kawałki uzbrojenia na wyprawę wojenną; 
w Albertusie z wojny przedstawiono znów, co skorzystał ów ko- 
ścielny na wyprawie, jak się z bakałarzami bawił i nauczył fura- 
źowania od służby obozowej. Są to karykatury tak surowe, ale 
zarazem tak barwnie, dowcipnie i jędrnie napisane, że dzisiaj je- 
szcze niepodobna ich bez śmiechu czytać. 

Efekt tych satyr był wielki. Pominąwszy znaczną ilość wy- 
dań aż do końca XVII w.*), pojawiły się zaraz naśladownictwa 
tych utworów n. p. Wyprawa ministra na wojnę (1601), Wyprawa 
żydowska (1606), potem znów WcUna wyprawa ministrów do Wo- 
łoch itd.; zresztą wiemy, że także jeden z frantów podobną satyrę 
pisał. Gdy się temat ów wyczerpał, rybałci zaczęli rozprawiać o so- 
bie. Tu już bezpośrednio na upadek swego stanu narzekają i przed- 
stawiają właściwie, o co im chodziło. Tak n. p. w Synodzie klechów 
podgórskich z r. 1607 opisano ucisk służby kościelnej przez pro- 
boszczów, na który gorzko żalą się rybałci, zwołani na osobny sy- 
nod łacińskim okólnikiem i uchwalający potem po polsku dosyć 
ciekawe statuta w obronie swego stanu; w Drugiej rozmowie Gre- 
goriasa z Bartosem z r. 1629 — pierwszej nie znamy — mamy 
znów żale rybałtów w stylu makaronicznym na trudność znalezie- 
nia lekcyi w Krakowie. Gregorias jest klechą u fary Kaźmierskiej, 
a Bartos był klechą w Rudawie i chciałby się gdzieś w Krakowie 



') EgE. w Bibl. Ak. Urn., Ereistą w Pomnikach do hist objem. Kraaaew- 
•kiego str. 11—56. 

*) Sakolna mizerya 1633. 

*) Bielski J., DitlsEy ciąg kroniki ed. SobieBECzsńaki str. 128, 133. 

*) Wyprawy 7 wydań a ^ Albertusa. 



TBATE LUDOWY W DAWNSJ POŁ80B 223 

uwiesić ^). Jeszcze śmielszym obrońcą tego stanu był rybałt Woj- 
taszek. Bezolat, cięte pióro, duch nieposkromiony, utworzył on z przy- 
gód swego życia dwie dyalogowane satyry, w których z niemałą 
siłą i przekonaniem nędzę swego stanu odmalował. W Ryhatde 
starym (1632) opowiedział, jak przybywszy z Wielkopolski, nie 
mógł docisnąć się do żadnego miejsca w Krakowie i skrytykował 
zazdrość brużdżących mu kantorów i bakałarzy •); w Szkolnej Mi- 
zeryi znów") dopowiedział reszty swych przygód, jak wypędzony 
przez plebana z pod Słomnik, wędrował przez Czaple, Kraków, 
wszędzie z nędzą bezdenną swych kolegów się spotykał i znalazł 
wreszcie przytułek w Wieliczce. 

W rybałcie Wojtaszku poznajemy energicznego i zapamięta- 
łego, choć może zbyt jednostronnego obrońcę nauczycielstwa ludo- 
wego. Jakiem ono było naówczas rzeczywiście, skreślił nam do- 
piero Jan Łopeski z pod Babiej Góry, który w swojej satyrze, 
już także przy intermedyach wspomnianej *), mniej korzystny obraz 
tych stosunków pozostawił. Jest to raczej krytyka zawadyackiej 
młodzieży, która w poszukiwaniu łatwej karyery przerzuca się od 
zawodu do zawodu, a zamiłowania do żadnego zajęcia nie posiada — 
ale wśród tej opowieści spotykamy charakterystykę stanu nauczy- 
cielskiego mniej pochlebną a prawdziwszą, niż u Wojtaszka, n. p. 
taki rysunek kantora Ourdoły: • 

ikodem był ode Pachowa, mniaZ grać na brzucha, 

Rad chodEił w farbowanym baranim koincha. 

Pa2ka olssowa w ręku a kijec sa pasem. 

To kiedy więc do karczmy przyszedł zagrać czasem 

A pnytym jesscae sobie w mycskę wlał tybury, 

To ryknął ras do dołu, dragi raz do góry 

Aie sie ludsie iegnali od takiego beku. 

Nie była to więc warstwa tak bardzo cywilizowana, ażeby o jej 
pozycyę socyalną długie boje toczyć. Łopeski opisuje naukę u ta- 
kiego mistrza: 

A takci mnie przyjął, dał mi stare boty 

I począł mnie niedługo uczyć śpiewać z noty. 



>) Wiszniewski, Hist. Ht. VII. 154, 164. 

*) Wiszniewski 1. e. 168; Maciejowski, Polska I. 360. 

'> 1633. Ega. w Bibl. Ak. Urn. 

^) Bozmowa Janasa, w której się radzi Szymona, także z r. 1633. 



224 8T. WINDAKUtWlOZ 

Potjm do klswikorda jąt mnie saprawowft^. 
Kmial mi amieć napnód oktawy pnejmować, 
Aś potym pokąsał mi taniec grać o Hance, 
Który nie tak byl tradny, jak ów o Zuzanee. 
Bo lie nmie koło niego nabił ai do woli, 
Że mię jeaseae dotychcaae grabie t i głowa boli. 

Otóż rybałci z biegiem czasu zwrócili się także do teatra. 
Sami tkwiąc silnie w satyrze ludowej, mieli ten trafny instynkt, 
żeby w utworach swych zaczepić o współczesność i aktualność. 
Wprawdzie obok intermedyów Jurkowskiego i Dzwonowskiego, nie 
była to tak niespodziana nowość, ale zawsze stanowcze wprowa- 
dzenie aktualności do sztuki, która dotąd żyła przeważnie rutyną 
i tradycyą, to krok śmiały, który im zapewnił pewne imię w hi- 
storyi teatru komicznego w Polsce. Gdyby teatr rybałtowski był 
się naówczas normalnie i fachowo rozwinął, możeby nas wcześniej 
był doprowadził do prawdziwej oryginalności. Tak zaś wydawszy 
nadzwyczaj skromną ilość pomników i to zdaje się zawsze techni- 
cznie niedokształconych; oparty o efemeryczną warstwę ludności, 
której gustów nikt więcej nie podzielał — pozostał tylko pamiątką, 
że naszemu teatrowi nigdy na zmyśle oryentacyjnym nie zbywało. 

Najwcześniejszy z dotąd znanych utworów rybałtowskich p. t 
Komedia RyhaHowska z r. 1615 odznacza się odrazu temi zaletami ^). 
Treścią tej sztuki jest wypłoszenie furażującego konfederata z chaty 
zamożnego wieśniaka przez magistra z żakami. Konfederatów ta- 
kich było naówczas mnóstwo, scena taka mogła się zdarzyć. Oprócz 
tego rzecz ta ma być pełna ruchu i naprawdę komiczna, jakkol- 
wiek komizm ten nie jest innego gatunku, jak w znanych nam 
intermedyach. Sądząc według streszczeń Kraszewskiego, zabawną 
musi być scena, gdy zgłodniali nauczyciele idą na kwestę i cieszą 
się bardzo, widząc dobrze zagospodarowane obejście chłopskie. Tym- 
czasem Małgorzata przyjmuje ich niechętnie i nawet gospodarz pa- 
trzy na nich z niedowierzaniem, aż nagle sytuacya kwestarzy się 
zmienia, gdy gospodarstwo spostrzegają przez okno oddział furażują- 
cyeh konfederatów. Wyborną także musi być scena^ gdy Albertus 
przybiega z odsieczą magistrowi do owej chaty i widzi znajomego 



') Krasiewski, Wędrówki liter. str. 81~8S, Orędown. naak. 1842 itr. 8SS 
— 243; Maciejowski, Piim. PoU. UL 88. Oiygina! inajdi^e dc podobno w Bibl. 
Kórnickiej. 



TBATR LUDOWY W DAWNBJ POLSCE 225 

sobie konfederata rozciągniętego na ławie przez studentów. W ko* 
scielnym odżywają wspomnienia rycerskie, łamie ręce z rozpaczą 
i naturalnie do poniżenia dawnego towarzysza broni nie dopuszcza. 
Zalnjemy, że o tym utworze szerzej mówić nie możemy. 2^wiera 
on sporo objaśnień co do kostiumów. „Elecba i kantor ukazywał 
się w giermaku, Albertus po starożołniersku w jakiejś katance, 
gospodyni po wiejsku z motowidłem w ręku. konfederat strojno, 
piómo, szabelno^ itd. Ważnym jest prolog i epilog tej sztuki, szcze- 
góhie ostatni, bo pozwala wglądnąć omal nie w życie codzienne 
aktorów: 

Spraw&, którąftcie nljneli 
1 ocBjmaśeie widsieli, 
Jeśli wat co uciesiyła, 
Godna by chwalona była. 

Jednak by wskutek tej chęci, 

Wassee był a nas w pamięci, 

Kioć kaidy s swojej ochoty 

Talar lub caerwony sloty. 
A my sarai po tej pracy. 
Konfederat, da lad i ftacy, 
Gospodars, baba i tona. 
Siadłszy w okrąg stołu doma, 

Wina kilka garncy wsiąwssy, 

Was wszystkich nie praepomniawszy. 

Życa%c wam idrowia dobrego, 

Podaiękujem a daru tego. Amen. 

Inicyatywa, dana przez autora Komedyi Bybałtowskiej^ wy- 
warła pewien wpływ na piszących rybałtów. Niebawem ukazała się 
dwuaktówka p. t. K<nnedyaAU>ertti8Botmi8trZj\LtóTVije&tniozem innem 
jak ndramatyzowaniem epizodów, znanych nam już z satyry. Przed- 
stawia ona Albertusa, dowodzącego rotą żaków. Akt II ma być za- 
bawny, gdy z obozu swego w Łagowie Albertus wysyła podjazd 
do klasztoru Świętokrzyskiego, każe malować beczkę i kufel na 
chorągwi i opowiada przygody swego życia. 

Obok tych utworów, nawskróś oryginalnych, znajdujemy wśród 
zabytków sztuki rybałtowskiej także dwie sceny sądowe, które zdają 
się byó naśladownictwem norymberskich Fastnachłspielów ^). W je- 
dnej z nich p. t. Dyalog Guilarze^ widocznie dwuscenowej, odbywa 



') Keller, Fastnachtsp. nr. 8, 10, 24, 27, 29 itd. 

Rwprmwy Wyd*. fllolof. T. XXJLYX. 15 



226 8T. WINDAKIBWIGZ 

się sąd nad csarownicą, którą Starosta skazał na pławienie, a przy- 
tomny Bakałarz od wyroku ochronił rozmaitymi argumentami z Pi- 
sma Św. Guślarkę tę widziano poprzednio, jak odżegnywała cUopa 
Fraczka od gorączki i formę jej zaklęć podano. W drugiej z tych 
sztuk p. t Komedya Pielgrzym i Pątnica Burmistrz i Ławnik ska- 
zują Pątnicę na chłostę cielesną i trzy dni kuny kościelnej za to, 
że sprzedawała fałszywe świętości. Sceny podobne znajdujemy takie 
wśród fars zagranicznych^). 

Trzy powyższe utwory znalazł Juszyński w zbiorku rękopi- 
śmiennym, któremu nadał tytuł Bachanalia czyli Dycdogi z inter- 
medyami w iedno opus zebrane r. 1640 *). Na tytuł ten możnaby się 
zgodzić i przyjąć go nawet za oryginalny; tylko dodatek „repre- 
zentowane na teatrach szkolnych^ — wydaje nam się bez dowo- 
dów niemożebny i dla tego na razie go z przytocznika usuwamy. 

Teatr rybałtowski nie kwitł długo. Pod r. 1646 spotykamy 
ostatnią sztukę tej kategoryi i to może najsłabszą pt Komedia szot- 
tysa z klechą^). Jest to dwuaktówka, znów poniekąd o tradycyę 
scen sądowych oparta. Klecha pokłócił się z Sołtysem i idzie na 
skargę do dziedzica. Sc^tys powiedział, że ma Pana Boga po swej 
woli, raj w domu i że jego prosię mądrzejsze od Klechy. O to 
oskarża nauczyciel Sołtysa a Pan słucha jego wywodów ze zdzi- 
wieniem — aż gdy mu Sołtys wyttomaczył, że się zgadza z wolą 
Bożą i stąd ma Boga po swej woli, że rodziców we czci chowa 
i stąd według obietnicy biblijnej ma prawdziwy raj w domu, że 
wreszcie co do prosiątka zauważył, że ono pije tylko, kiedy mu 
potrzeba, a Klecha ciągle pijany chodzi — wtedy Pan przyznał mu 
słuszność i na poczekaniu zrobił go nauczycieiem w swojej szkole 
a Klechę do roboty w polu zapędził. Ale w akcie H Scltjs nie 
może sobie dać rady z nauką i udaje się do Doktora po lekar- 
stwo. Doktor przepisuje mu rozmaite maści, wreszcie poleca: 

A ktema dobra necz jest csęsto ciochrać głowę, 
DobędzioBs konceptów swych, naprawiwsEj mowę. 

Lekarstw tych miał Sołtys sposobność niespodzianie podczas po- 
wrotu do domu skosztować. Zdarzyło mu się, że się pobił z Klechą, 

>) Farce d'un Pardonneur, Viollet-Leduc U 60—63. 

") Djrkcyonarł U. 391—394. 

•) W Krak. 1646. Egx. w Bibl. Ak. Um. 



TRATR LUDOWY W DAWNEJ POŁSOB 



227 



chłopcem od Doktora, a nawet z samym Doktorem; zrozpaczony 
więc wpada do szkoły i porzuciwszy książki, powiada: 

Ot6i iDa9s, co6 sie chciało, Bołtjsie muemy. 
Sskolc nieukiem n^ie jest kłopot beimiernjr. 
Ja radsc kaidemo, cho^ sie nie kmyśH dzieje, 
Lab Biczeftcie krzywo patrzj, lob sie też i śmieje, 
Przedsię sie trzymaj swego, dać Bóg, jeśli dać ma. 

Sztuka ta widocznie napisaną została w obronie nauczyciel- 
stwa ludowego. Dodano do niej intermedyum p. t. Klecha Pan 
Siuga^ dosyć niedołężnie skomponowane, choć w gruncie rzeczy 
nie tak bez dowcipu, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Nai- 
wny dziedzic Pędziwiatrowski, herbu Guz z Wilczą Podkową, my- 
śli że jest mądrzejszym od Klechy, bo kilka syllogizmów umie 
rozwiązać. Wtedy Dyogenes bierze na ambit i taką śliczną tyradę 
wobec niego wypowiada, że Pędziwiatrowski uznaje się jego ucz- 
niem i byłby nim pozostał na zawsze, gdyby nie nadszedł Służący, 
wobec którego żyłka pańska napowrót się w nim obudziła. 



Słowniczek rzadszych wyrazów. 



bagni^iko 53 bazia, pączek. 

bakalarz 182 bakałarz. 

bzDdolet aOl pistolet. 

baian 5 paaon. 

beblie 204 belkotae. 

biadaoku mnie 191 bieda mi. 

biankować 125 z wlosk. bielić. 

biedrzjDce 157 biodra. 

brama 204 bordinra. 

eebralka 179 konewka. 

cierpieć 132 kwas. 

endzić 156 czyścić konie. 

cynek 157 z wtozk. pi^ pnj grze 

w koziki, 
derbizz 191 derwisz, nbogi. 
dokrćw 174 doktor, 
dndkować 125, 197 błaznować, 
danąć 65 aciec. 



giermak 225 aokmana. 

glądać 170 patrzyć. 

grabsztyn 180 z niem. kamień grobowj. 

gwizdnąć 164 aderzyć. 

handrykować 11 z czeak. handryczyć aią. 

igra 42 zabawa, dramat. 

za jąje 208 za nic. 

jamniotek 23, janioł 189, jenioł 29 anioł. 

kalcedon 180 kamień drogi. 

kaiepin 197 atownik Calepina. 

kaaztel 14 z tac. zamek. 

kaUż 126 do licha. 

kawalec 199, 201 kawałek. 

kąt przyprawny 9 locos paratoa, locnz 

depatataa. 
kęsy 109 koay. 
kijec 223 kij. 
koperdyment 205 nakrycie. 



228 



8T. WINDAKIBWICZ 



kotew 158 kotwica. 

kozak borowy 184 rosbóJDik leśny. 

koiab 90 kosz ptaszy. 

kaczma 156 czapka tatarska. 

kana 226 obręcz katowska. 

kwater 157 z lać. cztery przy grze 

w kostki, 
kwiczelnik 209 za czytelnik, 
łącznie 156 trafnie, 
macharzyna 109 pęcherz, 
machlerz 163, machlerstwo 212 oszusta 

oszustwo, 
madora 58 matka, 
marnszka 4t saltns Manras, moreska. 
naj drzewiej 213 najrychlej, 
niestotać 180 narzekać, 
niezbędny 3, 191 pla«rawy. 
ninacz 160 na nic. 

ochwacić 175 ochwat sprowadzić, obić. 
odryna 205 szopa, 
odialić 209 odżałować, 
ofertować się 200 ofiarować się. 
okrągły 217 domyślne dnkat. 
ort 175, 184 pieniądz, ćwierć talara, 
pątować 13 pielgrzymować, 
piasta 198 osada kola. 
pienny 106 pieniacki. 
pirwomowca 4 prolog, 
płaci 126, 171 zapewne, 
poszydzić 219 wstyd przynieść, 
promidło 29 promień, 
przysacha 157 wędlina, 
radlica 203 ielazo u radła. 
rn bakier, ra stywbork 157 komenda 

flisacka. 
skomroBza 222 przedsiębiorca maryo- 

netek. 
skwara 165 parszywiec, 
smacznik 156 grymaśnik. 
sprawa 36, 120, 158, 218 akt. 
stacya 203 podatek w natnrze dla 

wojska, 
stradny 119 zgubiony. 



shorcyt 91 zgrzybiały dziad. 

stymbork, stywbork 157 z niem. barta 
okrętowa. 

styskować 11 utyskiwać. 

snffleta 144 pomocnik organisty. 

w swąd pójść 191 w niwecz się obrocie. 

swomia 156 sfora. 

szabattas 173 z niem. torbka, kiesseń. 

szczekuła 212 mówca wygadany. 

szczodrak 202 kolenda noworoczna. 

Szczuka 4 szczupak. 

po sznurowi 219 sznurem, w porządka. 

szołdra 157 szynka. 

szpaczkarz 208, szpaczkować i szpasko- 
wać 125 z niem. żartowniś, iartowić. 

tahnąć 4 z czesk. ciągnąć. 

teskliwy 141, 215 nudny, znudzony. 

teszno 12 L tęskno. 

ubaczyć 138 przebaczyć. 

warancya 23 z łać. oracya. 

wciórnastko 14 wszystko. 

wender 199 domyślne zrobić, uciec 

wierteł 157 ćwierć. 

wssrotować 109 na ssrot, na sawank 
narazić. 

wycharkać się 175 wydobyć się z cho- 
roby. 

wyigrać 132 wyśmiać. 

wymachlować 125 wycyganić. 

wytchnąć czego 164 odniechcieć się 
czego.. 

zapona 219 zasłona teatralna. 

zawodnik 156 współzawodnik. 

zecknąć 119 obmierzić sobie. 

zes 157 z łać. sześć przy grze w kostki. 

zgromienie 3 huk, hałas. 

zwalić 170 ułamać, zabrać. 

zwidzieć się komu 121 przywidzieć się 

komu. 
Żegrzułki 182 Gregoryanki. 

żena 58 z czesk. kobieta. 

imigrosz 155 skąpiec. 

Zybura 223 podła gorzałka, Inim. 



--^3E>- 



TBATR LUDOWY W DAWNEJ POLSCE 229 



TREŚĆ. 



8tr. 

BOZDZUŁ I. Powstanie towariyitw aktorskich 1 

Teatra w XVI w. — Kompania krakowska i S%d Parjsa 1542. — In- 
ne wiadomości o kompanii krakowskiej. — Kompania częstochow- 
ska i Historya o Zmartwychwstaniu Mikołaja e Wilkowiecka 1578. — 
Póiniejsse d sieje. — Zaleino&ć od cieskich waorów. — Pdźniejsze 
kompanie. — fiękopis Horodecki. — Konopcaański. — Krasińskich. — 
Jagielloński 3526. 

BOZDZIAŁ II. Misterya o Boźem Narodzeniu i Tnech Królach .... 19 
Zawarto^ i wystawa. — Officiam Prophetarom i Dialog o Narodzenia 
Dachnowskiego 1621. — Historia Natiritatis. — Officiam Pastorom 
i Dialog^B in Natiritate. — In Natiritatis festum. — Kosmowa pa- 
Bterzów. — Dialogas de Natiritate na 26 osób. — Dialogas de Nati- 
Titate z Krosna 1661. — Ofiiciam triam Magoram i Traktat o Zwia- 
Btowanio Żabczyca 1617. — Dialogas breris. — Intermedium pro festo 
trium Kegum. — Sztuki epiczne. — Inne teksty. — Wiadomości z Xyi 
i XV w. — Jasełka bernardyńskie. — Dzisiejsze Herody i szopki. — 
Siady Paradeisspielu i Ludus fatuarum Virginum. 

BOZDZIAŁ Ul. Dewocye postoe i procesye Niedzieli Kwietnej .... 47 
Charakter dewocyi. — Amor dirinns sedncit peccatorem. — Obrona 
Św. Eleazarynsza 1651. — Dialogns pro Magna feria sezta 1724. — 
Theodorus cum Theophilo. — Naboine opłakiwanie 1651. — Bozmowa 
»kały z duszą. — Inne tytuły. — Procesya Niedzieli Kwietnej. — 
Rodzaje przedstawień. -^ Próbki deklamacyi polskich. — Trawestacye 
i upadek. 

HOZDZIAŁ IV. Dewocye i officya wielkotygodniowe ........ 57 

Lament świętokrzyski z XV w. — Planctus Mariae Magdalenae. — 
Dialog o Męce Pańskiej. — Dialog człowieka z anioły Paszkowskiego 
1612. — Ad ultimum Jesu et Matris ipsius rale carmen. — Officium 
Sepalcbri w XVI w. — Dialogus Angelorum. — Actus ad Sepul- 
chrum. — Officium Peregrinorum i Pielgrzym wielkanocny Miaskow- 
ikiego 1612. — Sententia Pilati i De passione Cbristi. — Pro feria 
sezta Maioris hebdomadae. — Pokrewieństwo z dewocyami włoskie- 
mi. ~ Bractwo Męki Pańskiej w Krakowie 1594. — Udział bractw 
polskich w rozwoju sztuki dramatycznej. 

BOZDZUŁ V. Misterya i cykle wielkanocne 74 

Wybitne sceny naszych misteryów. — Urządzenie w Valenciennes 
1547. — Polskie teksty pasyjne. — Historia Passionis chełmińska. — 
Drarozropera o Umęczeniu. — Depositio Jesu Cbristi. — Misteryum 
o Zmartwychwstaniu Wacława Potockiego. — Pierwszy cykl polski: 
Dialogus de Passione z r. 1627. — Dwudniówka sławkowska. — Dia- 
lugus pro feria ąuinta. — Cykl dominikański. — Ślad piątego cyklu. — 
Uwaga. — Wiadomości z XVI i XIV w. — Zapatrywania XVIII w.— 
Dzisiejsze zwyczaje ludowe. 



230 8T. WINDAKIBWICZ 



ROZDZIAŁ VI. Zabfiwj i misterya na Wniebowstąpienie i Bofte Ciało 112 

Obchód Wniebowstąpienia w XV i XVI w. — Misterya lagranicsne. — 
Belacya kardynała laydora. — Sstnki na Boie Ciało. — Pro solemni- 
tatę Corporis Christi. — Actiuncala pro festo Corporis Christi. — Inne 
teksty. — Roimaite rodsaje widowisk w Polsce i za granicą. 

ROZDZIAŁ VU. Misterya o Świętych 118 

Stosunek do wielkich cyklów biblijnych. — Sacrificium Abrahae. — 
Żywot Josepha pnes Reja 1645. — Historya o Tobiassn. — Joachim 
i Anna. — Misterya o 6w. Janie Chncicielo. — Wiseronek miłości 
Boiej Solarskiego 1656. — Dialogus pro festo s. Catharinae. — Tro- 
jaka korona Kosińskiego 1696. — Dyalog o św. Stanisławie. — Inne 
teksty. 

ROZDZIAŁ VIII. Tragedye ludowe 136 

Wpływ Odrodsenia na sztukę ludową. — Wątpliwości co do odgrywa- 
nia. — Tragedya Sofrona Sebastyana Łęcsycaanina 1550. — Historia 
de rege Danao. — Dialogus Admetus Rex. — Historia de rege Ta- 
mo. — Wzmianki polskich pisarzów o rolach królewskich. 

ROZDZUŁ IX. Moralitety karnawałowe 145 

Charakterystyka i rodzaje. — De ąuatnor norissimis 1645. — Rob- 
mowa dusze z ciałem. — De peccatore et gratia dirina. — Pamięć 
śmierci Tuliszkowskiego 1573. — Mundus et religiosus. — Actns de 
dirite et Lazaro. — O synu marnotrawnym. — Tragedya o Scylurusie 
Jurkowskiego 1604. — Mięsopust 1622. — Dyalog mięsopustny. — 
Gryzidzban Sarkała. — Intermedium Bachus. — Dialogus pro Baccha- 
nalibus. — Bacchus orbis dominus 1644. — Bachanalia w XVI w. - 
Bekusy ludowe. — Komedya krótka 1650. 

ROZDZIAŁ X. Intermedya 168 

Powstanie intermedyów. — Intermedya polskie XVI w. — Intermedya 
Jurkowskiego 1604. — Accessusy. — Stosunek do włoskiej commedia 
deirarte. — Wystawa. — Typy zagraniczne : Lekarz-szarlatan. — Ry- 
cerz-fanfaron. — Zły słuiący. — Cudzoziemiec ośmieszony. — Inter- 
medya anegdotyczne: Komedya o Wawrzku 1612. — Skoczylas 1633. — 
Tyndarus cursor. — Intermedya treści moralnej : Starzec z śmiercią. — 
Ru8ticu8 incusat Adam. — Intermedya błazeńskie z Poznania: Bigos 
upity. — Trzey stryszy i balwierz. — Prior est ąuercus. — Interme- 
dya z sfery dworskiej z Chełmna: Knflowski. — Kurołapski. — Inne 
intermedya chełmińskie. — Intermedya dworskie z druków. — Mono- 
logi. — Z chłopa król Baryki 1633 i historya tej farsy w Polsce. 

ROZDZUŁ XL O błaznach i frantach 206 

Błaźni w średnich wiekach. — Franci w XVI w. -- Frantowe prawa 
1547. — Oatunki frantów. — Błazeńskie role w miwteryach. — Scena 
Judaszowa. — Mimika błazeńska w teatrze. — Franci literaci: Ka- 
szo ta 1558. — Jan Dz wonowski i jego repertuar 1620. — Intermedynm 
Rozmowa szlachcica z karczmarzem. — Franci weselni. — Komedy e 
weselne. — Maciek Pochlebca 1617. — Dziewosłąb. — Franci za gra- 
nicą. 



TBATR LUDOWY W DAWNBJ POŁSCB 231 

fłlr. 

ROZDZIAŁ Xn. Sitaki rybattów 221 

KlMa rybaltów. — Satyra ludowa 1590—1629. — Rybatt Wojtasaek 
1632. — Łopeski 1633. — Komedia Rybattowska 1615. — Bachana- 
lia 1640. — Komedya Sołtysa s Klechą 1646. 

»X)WN1GZ£K nadisych wyrai^w 227 



— K3E>- 



JAN AROYROPUL 

i promocya jego doktorska w Padwie w lipcu 1444 r. 

Przyczynek do dziejów humanizmu włoskiego w XV wieku. 

Podał 

X. Dr. Jan Fijałek. 

Ze szczególniejszem upodobaniem zwracają się Niemcy wńród 
rozbudzonych dzisiaj studyów bizantyjsko-hellenistycznych do tych 
Greków, żyjących w czasach soboru florenckiego, którzy byli wro- 
gami Łacinników ^); daleko zań mniej wiemy, nieraz nawet nic nie 
umiemy powiedzieć o tych Bizantyńcach szlachetnych, którzy są 
nam bliżsi i drożsi, bo żyli i działali na Zachodzie jako przodo- 
wnicy i koryfeusze Odrodzenia nauk humanistycznych. Wystarczy 
w tej mierze zaznaczyć, że nie tylko Izydor kijowski, najprzesa- 
dniej chwalony przez historyków unii florenckiej, ale także sam 
jej twórca po stronie greckiej Bessaryon nie ma jeszcze dotąd go- 
dnej siebie monografii. Do spełnienia powyższego dezyderatu, o ile 
się nie mylimy, zdają się zdążać niektórzy uczeni francuscy. Po 
E. Legrand'zie wysuwa się na czoło tego kierunku F. Vigouroux. 
który na kongresie archeologów chrześcijańskich, odbytym prsed 
rokiem w Rzymie, doniosły postawił wniosek tej treści mianowi- 
cie, aby badania w zakresie hellenizmu we Włoszech w wiekach 
średnich ująć w stałą organizacyę *). Wspomnijmy tutaj od razu. 



^) Mam na myhli rozprawy Draeseko'go, 6elzer*a, a po caęBci takśe dhr- 
hard*a. 

*) Attenta eridenti ac tomma atilitate historiam helleniimi mediaeralis in 
Italia, docamentis instractam, edendi nostri Conyentas est in Yotis, at in aingnlis 
Italiae oppidis, monasteriis etc, in qaibD8 hniusmodi monumenta ac docamenta 
tupersant, per idoneos Tiros, eonundem monomentorum eatalogi, teztua, photo^ra- 
ficae imafpneB, historicae illnstrationeB in lacem prodeant; ez qaibaa omnibas 



JAM AROYROPUŁ 233 

źe także u Das w Krakowie, w owych już czasach, uniwersytet 
Jagielloński, w okresie swoim bazylejskim, począł — jak się zdaje — 
oprawiać studyum języka greckiego. Są tego ólady, nieliczne 
wprawdzie, ale są, i to dość wyraźne; będzie o nich wzmianka, 
może joż wkrótce, na innem miejscu. 



Obecnie pragnę podać zwięzłą wiadomość biograficzną z przy- 
datkiem kilku uwag ogólnych i szczegółów nieznanych o autorze 
sławnego powiedzenia: Graeda iran9volavU in Italiam, Wdzięczna 
pamięć nieco późniejszych grecystów w Rzymie, np. Aleksandra 
z Krety około 1500 r., stawiała tego męża bardzo wysoko, kładła 
go tuż obok Plethona i ucznia jego Bessaryona ^). Jeśli zaś mamy 
wierzyć panegiryście Jowiusowi. to ksiądz gramatyk Teodor Gazes 
(Gaza) z Tessaloniki, którego współcześni mieli za najlepszego tło- 
macza Arystotelesa, wrzucił do ognia swoje przekłady, kiedy się 
pojawiły nowe z pod pióra jego rodaka i przyjaciela*). Był nim 
ksiądz Jan Emmanuelowy Argyropul z Konstantynopola. Grek ten. 
syn Manuela Argyropulos. był unitą, a jako taki, na podobieństwo 
wielu swoich współziomków, autorem traktatu teologicznego o pocho- 
dzeniu Ducha Św.; wygotował go z woli księcia Łukasza Dukaras 
na podstawie dzieł ojców łacińskich, według myśli dekretu unii 
florenckiej '). Przeprowadzał to dzieło unii w Konstantynopolu wy- 
słany tamże przez papieża Mikołaja V kardynał Izydor kijowski 
i wtedy to (z r. 1452 na 1453), tuż przed zajęciem stolicy grec- 



tandem praedict* historia instrui possit. Zob. Conventu8 alter de archeologia ehri- 
9iiana Romae habendua, Commentariua autheniieus. Zen. 5 z 18 maja 1900 p. 
^. Śmiemy zwrócić awage pp. filologiSw na treić tego poizjtn, w kuSrjm po- 
dano pnebieg i resaltat Bjaatda. 

*) Legrand Ćmile, Bibliographie Hellśniąae on description raitonnće 
des ourrages pabliee en grec par des Grecs auz XVe et XVIe siacie (Paris, Le- 
roax 1885) T. I p. CL i p. 9 n. 1. 

*) Elogia doctornm Tirorom aathore Paalo Joyio No^ocomense, epitcopo 
Noeerino. £d. antwerpska z r. 1557 (w bibl. Ossol. 29685), p. 60. Jowius podat 
pierwnj biografię Argjropnla. 

*) Wjdał go AllatioB L., Oraecia orthod. I, 400—418; przedr. Mignę 
fG. T. CL VIII, 992 — 1008. Nie wiele tei więcej umie powiedzieć o nim Hur- 
ter S. J., aczkolwiek cytnje Qnerina, Tiraboschiego i Zenona (Nomenclator lit- 
t«f. T. IV, 850); zob. Krumbacher, jak niżej str. 121. 



234 X. DR. JAM FIJAŁKK 

kiej przez Turków, nasz Jan Argyropul wraz ze swym uczniem- 
rodakiem, Michałem Apostolos, stanąwszy na ezele mniejszości uni- 
ckiej w Bwojem mieście rodzinnem, odegrał w niem pewną rolę po- 
lityczną. Opiewa ją Włoch Ubertino Pusculo z Brescyi, zamieszkały 
podtenczas na Perze: 

Geminam se diyidit omnifl 

infeliz popalas 

Carns Masis et Palladia arte 

insi^niB plures docuit, dictisąue retorsit 

esse pioB papneqae fidem seryare deoque, 

Argjropolas ea tunc tempestate Joannes; 

hunc seqa]tiir tanto di^aa doctore Mickael 

Byzantinus, erat cog^omen Apostolas illi '). 
Przywiodło się ten szczegół, albowiem jeszcze w najnowszych 
i najlepszych wzmiankach biograficznych o Argyropulu u Klette'go 
i Voigt'a uważa się pobyt jego ówczesny w Konstantynopolu za 
przypuszczalny *). Mniejsza o to, czy Argyropul dopiero po upadku 
Konstantynopola, jak się oddawna przyjmuje powszechnie'), czy 
też już przedtem pożegnał na zawsze swoją ojczyzDę. Za przy- 
kładem tylu swoich ziomków uszedł do Włoch, gdzie się schronił 
pod opiekuńcze skrzydła Franciszka Filelfa, starego swego przyja- 
ciela w Medy olanie, który mu miał doradzać, by szukał szczęścia 
na dworze króla francuskiego. Niewiadomo, czy był w Paryżu. 
Ale to jest pewnem, że osiadł gdzieindziej. 



') Legrand 1. c. I p. LIX i LXVII. 7. 

*) £s scheint i t. d., zob. Klette Theod. Dr., Beitrftge sar Geschichte a. 
Litteratar der italienisehen GelehrtenrenaisBance. Posajt III (Greiswald, Abel 
1890): Die griechiBchen Briefe des FranciskaB Philelphas. List Filelfa do Jana 
Argyropula s Medjolanii 13 kwietnia 1441 r. na str. 115; biographica o Argy- 
ropniu na str. 72 — 78. ELlette nie wyzyskał należycie ani Legranda (w t. I i IL 
patrz według indeksu) ani Tiraboschiego, (którego niiej przywodzę). 

Świeża książka Monnier*a nie przynosi nic nowego do naszego przedmiotn: 
P. M o n n i e r, Le Quattrocento. Essai sur Thistoire litt^raire du XV sićde italien. 
Paris, Perrin 1901 w 2 t. Sad o niej w Heme d^histoire ecclćsiastiąue (zeszyt II 
z r. 1901 p. 361—8) wypadł może za surowo. 

*) Od czasów Jowiusa (zob. wyżej przyp.)t A potem Vo8B*a, zob. Disser- 
tazioni Vo8siane T. II. 211. Zdanie to podaje także współczesny Argyropalowi 
Vespasiano Fiorentino zwany da Bisticci w klasycznem dziele : Vite di 
aomini illnstri del sec. XV w edycyi Ang. Mai*a Spicileginm Romanum T. I 
(Romae 1839), 426. Nie przywiązuje jednak do tego zdania zbyt wielkiej wagi, 
bo już współcześni o wszystkich Grekach, osiadłych we Włoszech, nawet jeaacze 
przed upadkiem Konstantynopola, tak sie wyrażali, jakoby dopiero po tym termi- 
nie przybyli na Zachód. 



JAN AROTROPLX 235 

Jui 4 lutego 1456 doktor filozofii Argyropul rozpoczął w stu- 
dyam florenckiem wykłady pierwszydi kmąg etyki Aiystoteleso* 
wej i tak olbfzymi zyska) tutaj poklask słuchaczy, iż wezwany 
początkowo tylko na dwa lata, uległ proóbom pryoratu studyum 
uniwersyteckiego i pozostał nadal stale we Florencyi, oczywiście 
z podwyższoną pensyą, jak na owe czasy bardzo wysoką, bo 
w sumie 400 florenów rocznie. W uroczej stolicy toskańskiej prze- 
był lat piętnaście. Najświetniejszy to okres jego działalności ^). Pe- 
rypatetyk znamienity i wsławiony przedewszystkiem jako tłomacz 
Arystotelesa na język łaciński, Jan Argyropul obejmował równą 
miłością także Platona, trzymając się zdała od współczesnej swoich 
rodaków i przyjaciół polemiki. Wydane niedawno przez K. MuU- 
nera wstępne lekcye pierwszych wykładów florenckich Argyropula 
o księgach Arystotelesa z r. 1456 — 1465, a mianowicie o filozofii 
moralnej (Libri Ethicorum), naturalnej (Physicorum) i t. d.*) uspra- 
wiedliwiają, o ile sądzić można, w zupełności to wzięcie, jakiem 
się cieszył między współczesnymi nasz ksiądz Jan Argyropul. po- 
dobno „najzdolniejszy z Greków między Łacinnikami*^ ^), ale też 
zarazem, jak na prawdziwego Greka i humanistę, a przytem ucz- 
nia Filelfa przystało, w ciągłej biedzie zostający. W gronie ucz- 
niów jego znajdował się wybrany kwiat młodzieży florenckiej, 
z arystokracyi miejscowej i obcej — świadczy o tem z dumą lecz 
może nie bez przesady współczesny księgarz-biograf florencki^). 



') Pnedstawia ją doskonale Yoigt Oeorg, Die Wiederbelebang des clas- 
■iflchen Alterthnms w Ul ed. M. Lehnerdt^a (Berlin, Keimer 1893) T. I, 367— 
370. W dodatka pablikacyi Legrand*a Cent-diz lettres greąaes de Francois 
Filelf (Paris, Leroax 1892 w Pablications de Tćcole des langaes orientales TiTan- 
tes. Illesórie, roi. XII) znajdują się llstj ArgTropala. Niemieliśmj jednak w ręku 
tego wydawnictwa, jak i wieln innych tataj na]e^cych (zob. Krnmbacher^a 
6e«cli. d. byzant. Uit, ed. 2 str. 121, 122 i 603). 

*) Miillner Karl Dr., Reden a. Briefe itallenischer Hnmanisten. Ein Bei- 
trag zor Gesehichte der Pftdagogik des HamanismaB (Wien, H5lder 1899), 
str. 3 — 57: Praefationes Johannis ArgTropnli, dam Florentiae doceret philoso- 
phiam z kod. Riccard. 120, o którym zob. niecytowanego przez MtlUnera Klette^go 
m,75. 

*) Yoigt-Lehnerdt 1. c. I, 369, który w charakterystyce Argyropnla 
trzyma sie zanadto Jowiosa. 

*) Wspomniany powyiej Yespasiano t. zw. da Bisticci 1. c. p. 294 
w ^wocie Jana Pannoniosa: tntti i sna scolari ch*erano ii fiori di Firenie. Zob. 
tntaj passim żywoty Medyceaszów, Palli Stroni, braci Acciajnolich i innych, 
przytoczonych w tekście Florentczyków. 



236 X. DR. JAN FIJAŁEK 

A więc kształcili się u Argyropula obydwaj Medycensze Piotr 
i Wawrzyniec ze swym już wtedy przyjacielem Pallą Strozzi, 
z którego ojcem, przebywającym niegdy za sprawą Kaźmy na wy- 
gnaniu w Padwie, Argyropul pozuał się tamże jeszcze przed lat 
dziesiątkiem. Ulubionymi uczniami jego byli obydwaj bracia Ne- 
reusze, Piotr i Donato, synowie Donata Acciajuoli, nie tylko w uni- 
wersytecie, ale i w domu mistrza słuchając pilnie wszystkich wy- 
kładów jego o filozofii Arystotelesa i często z nim dysputując. Czy- 
nił to osobliwie Donato przez całych lat dwanaście, jeśli nie dłu- 
żej; chwalone przez Jowiusa komentarze Donata Acciajuoli do ksiąg 
moralnych Arystotelesa oraz najlepszy — z licznych podówczas — 
przekład żywotów Plutarcha przez tegoż Donata dokonany *), wy- 
szły ze szkoły Argyropula. Już wygnaniec grecki nie mógł narze- 
kać na ojczyznę Dantego, Florencya nie była mu parvi niaUr 
aworis] dobrodziejów znalazł w niej wielu. Miał o nim pieczę tro- 
skliwą starożytny ród Nereuszów; szczególniejszą przyjaźnią — prócz 
powyższych — darzył go młodszy Franco Sacchetti, w którego 
domu zgromadzali się wszyscy znamienitsi literaci i uczeni, na 
pierwszem miejscu nasz messer Oioyanni, nie sam ale ze wszyst- 
kimi swoimi uczniami lub przynajmniej z większą ich częścią. 
Często też wzajem Sacchetti nawiedzał Argyropula, doraźne zaw- 
sze przynosząc mu wsparcie mimo, iż corocznie dawał mu hojną 
w zbożu i winie ordynaryą. „Tacy to są ci, których nazywano 
liberali (objaśnia Wespazyan Florentczyk), wspierają oni ludzi go- 
dnych, jak np. księdza Jana" *). Z wybitniejszych uczniów jego 
w tym jak mniemam okresie florenckim a później przyjaciół, go- 
dzi się przywieść Alamanna syna Cino Rinuccini, który doskonałą 
znajomość języka greckiego zawdzięczał również naszemu Argyro- 
pulowi; Beroald rozkoszował się w przekładach Rinucciniego i nie- 
które z nich wydał, np. Filostratowy żywot Apolloniusza z Tyany •). 
Także obcy przybysze, wstępując do Florencyi w owym czasie, 
głównie dla zakupna książek, obok Poggia, jej kanclerza z ostrym 
językiem, pragnęli widzieć i słyszeć drugą jej podtenczas gwiazdę 
literacką, Jana Argyropula „somtno Jilosojo. męża w naukach grec- 



^) JoviaB w elogiam Donata Acciajola ed. 1. c. p. 87. 
*) Yespasiano Fiorentino ib. p. 6H1. Poniiazj cytat ^Bommo filosofo 
itd.- p. 437. 

') Zen o, DiBsert. Yobb. II, 199 i nBtp. 



JAN AROTKOPUL 237 

kich i łacińskich najuczeńszego^. Posłyszał też o nim błąkający 
się z musu po uniwersytetach włoskich Jan książę Worcester (John 
Tiptoftj Earl of Worcester), który chcąc się przekonać, czy fama 
stugębna nie za wiele prawi o księdzu Janie, przyszedł raz niepo- 
znany na ranną lekcyę Argyropula i wysłuchał jej do końca z wiel- 
kiem zadowoleniem (1456)^). Inaczej aniżeli ten Anglik postąpił 
sobie Słowianin Jan „Węgrem" zwany (Janos Pannonius), najlep- 
szy XV w. poeta łaciński, szkoły Gwarina największa chluba a nie 
najmniejsza Węgier ówczesnych ozdoba. Kiedy już miał ostatecznie 
wyjechać z Włoch do Węgier na wezwanie swego wuja Jana Wi- 
teź ze Sredny, prymasa ostrzychońskiego, obrał drogę z Ferrary 
przez Florencyę i do niej zboczył około 1458 r. Uczynił to nie- 
wątpliwie z polecenia swego arcybiskupa, by porobić bogate za- 
kupna co najcenniejszych rękopisów, w których się prymas kochał 
szalenie i bezpośrednie zarazem nawiązać stosunki z rządzącym 
i uczonym światem Florencyi na rzecz marzonej przez prymasa 
szkoły uniwersyteckiej w Budzie. To są owe liczne względy *), dla 
których piękny a zdolny młodzian — w dwa lata już potem bi- 
skup Pięciukościołów — zatrzymał się w mieście Medycenszów. 
Najpierw poszedł do Argyropula i odwiedził go we własnem mie- 
szkaniu, gdzie zebrana młodzież dostojna oczekiwała rozpoczęcia 
zwykłej, codziennej lekcyi, w owym dniu wykładu logiki. Po przy- 
witaniu się i dłuższej rozmowie z mistrzem Janem, któremu czy- 
nił „mołte raccoglienze" ^ poprosił go, ażeby się mógł zostać na wy- 
kładzie w tym dniu logiki a w następnym przyjść na godzinę filo- 
zofii. Wykłady Argyropula bardzo się Pannoniusowi spodobały; za- 
pewne i to mu się też podobało, że wszystka młodzież mistrza Jana 
towarzyszyła mu przez cały czas pobytu we Florencyi. Posłyszymy 
zaraz, jak się potem nasz Grek starał wyzyskać te odwiedziny mło- 
dego z Węgier dostojnika. — Niekiedy sam profesor witał pierw- 



') YeKpaBiano 1. c. p. 525. 

") U Wespazjana Florentczyka rsecz o Janie Pannoniassa 1. c. p. 294 nro 
2. a na atr. 286 8qq. o Janie Witeź, arcjbiskopie ostrzychońskim ; obie biografie 
przedmkowal Eag. Abel, Analecta ad histońam renascentiam in Hungaria lit- 
teranim zpectantia. Badapestini 1880, p. '12\ Bqq. Oba prałatów koftciola węgier- 
skiego pisarz florencki zowie Słowianami : schiavo, di nazione Bchiayo. Uttep do- 
tyczący opiewa : Bioztrzeniec prymasa areya deziderato di yenire a Firenze in- 
nanzi cłie aodesze in Ungaria per moUi rispetti, e massime per yedere messer 
CrioTanni Argiropoli, Cosimo de* Medici, mezser Poggio itd. 



238 X. DR JAN FIJAŁBK 

8zy gości, zajeżdżających do Florencji, oczywiście możnych i du- 
chownych. Dowiedziawszy się raz np. o przybycia niejakiego 
Narcyza, biskupa mileteńskiego, rodem z Katalonii, który uchodził 
za wielkiego filozofa i teologa^ natychmiast złożył mu wizytę u św. 
Jakóba in campo Corbolino i długą z nim toczył dysputę naukową^ 
przedewszystkiem o ideach platońskich. Niezawodnie tak było. jak 
o tern chwalca-biograf florencki opowiada^) lecz snadnie godzi się 
z tem nasz domysł, iż Argyropul w tym wypadku jak i w wieln 
innych, o których nie doszła nas pamięd, miał głównie na oku cel 
wcale inny, ściśle prozaiczny: troskę więcej o chleb powszedni ani- 
żeli o pokarm naukowy. Wszak Ferrarczyk Ludwik Carbone w swo- 
jej mowie pogrzebowej nad trumną Gwarina w owych latach, wy- 
sławiając jego szkołę i liczną rzeszę jej uczniów, zwłaszcza żyją- 
cych, taki nagle zwrot w niej uczynił do swoich rodaków, kiedy 
kończył chwalbę o wspomnianym powyżej księciu Janie Anglika: 
Bawi on tu od lat kilku na ziemi naszej i zbiera księgi po bibUo- 
tekach, a teraz uczy się w Padwie, ' zażywając gościny weneckiej. 
Pan to mój najłaskawszy, śmiem i mogę go tak nazywać. Pragnie 
on mnie zabrać z sobą do Anglii — i pewnie zaraz z nim pojadę, 
jeśli tylko Ferrarczycy okażą mi się niewdzięczni*). 

Ostatni — rzymski — okres naszego Greka humanisty jest 
już mniej znany. Argyropul w ciągu 1471 r. porzucił studyum 
i z łaski Wawrzyńca Wielkiego (1466 r.) obywatelstwo florenckie. 
Sprzykrzył mu się dłuższy żywot najednem miejscu; ciągłem na- 
tręctwem wyczerpał cierpliwość hojnych swoich dobrodziejów; za- 
wiść rywalów zrobiła także swoje: kazała mu szukać innych pro- 
tektorów i innej stolicy, choćby za granicą. Stosunków miał dosyć 
i bądź sam. bądź przez Filelfa zabezpieczyć sobie pragnął starość 
spokojną. Nie ze wszystkiem mu się to udało. I tak kiedy jeszcze 
zostawał na katedrze uniwersyteckiej we Florencyi, otrzymał za- 
proszenie od Macieja Korwina, króla węgierskiego, aby przybył do 
jego państwa, gdzie zaszczytne zajmie miejsce (9. IV. 1471) •). Za- 



») L. c. p. 308. 

*) £d. K. Mii 11 ner 1. c. p. 98: Yellet enim t. j. Joannet Anglieos, imo 
angelicas, nescio qua bona de ingenio meo opinione permotos me secam in An- 
gliam dacere, cni certę libens parebo, ii nonc in me faerint FerrarienMe ia- 
grati. 

*) Perrenit ad nos fama Johannis Argjropili doctoris et eqQitia ezimii, 
qoem ad nostram maiestatem acceraere decrerimos, ot apad nos pro sois daris- 



JAN AKCiYROPUL 239 

warta przed laty znajomość z poetą-biskupem, Janem z Czesmicy, 
miała teraz wydać swój owoc, tern bardziej, iż Argyropul ze swo- 
jej strony nie zaniedbał nic, aby ją stale podtrzymać; jak 
wszyscy inni humaniści tak i on użył wypróbowanego na to środka: 
jedno z dzieł swoich, a mianowicie przekład ksiąg Arystoteleso- 
wych ^Z>e coe/o'' poświęcił Janowi Witeź, prymasowi Węgier^). 
Przeniesienie się na dwór węgierski zdawało się już być tylko 
kwestyą czasu. Sprawa była zupełnie ubitą. Wtem jak grom z ja- 
snego nieba spada z Węgier wiadomość o równoczesnej niemal 
śmierci obu biskupów-humanistów (1472 r.), którzy krótko przed- 
tem stracili wszelką łaskę u króla Macieja. Tragiczny ich koniec 
był zwycięstwem wpływu niemieckiego w Węgrzech, następcą Wi- 
tezia na stolicy ostrzy chońskiej został zacięty wróg jego, Niemiec 
Jan Beckensloer, biskup erlauski. Prymas-kardynał Jan ze Średny, 
przyjaciel naszego Mikołaja Lasockiego i wspólny ich wychowanek 
Pannonius opłacili śmiercią swoje z Polską stosunki. Na domiar 
nieszczęścia Argyropula zmarł w tym samym czasie (1472 r.) kardy- 
nał Bessaryon, zarówno jego jak i wszystkich Greków-unitów we 
Włoszech czuły opiekun. Był to cios nowy, tem dotkliwszy, iż na- 
sfcipił rychło po stracie ukochanego syna Bartłomieja, którego Argyro- 
pul był oddał na służbę do tegoż kardynała nicejskiego *). Wreszcie 
odnalazł swoją gwiazdę. Za czasów papieża Sykstusa IV znajdujemy 
Argyropula w Rzymie. Wiedzą o tem wszyscy jego biografowie, 
ale niemal każdy przytacza inną wersyę przybycia jego do stolicy 
papieskiej. Zdaniem Jowiusa przygnała go do miasta wiecznego 
zaraza panująca w Toskanii. Tiraboschi domyśla się, iż to Bessa- 
ryon sprawi}, że Argyropul zasiadł na katedrze języka greckiego 
w uniwersytecie rzymskim. Voigt zbywa te czasy i losy Argyro- 
pula pobieżnie. Sam tylko Pastor, ubocznie zresztą, o naszym Greku 



ńmiB rirtatibaa locum obtineat honoratom. Przeto prosimy wae, abyście go pa- 
ścili — piflse król Maciej ae Znoymy 9. lY. 1471 priori bas liber tatis et yezilli- 
fero iostitiae popali Florentini, ed. V. Fraknói, M&tyas Kir&Iy Lerelei I. (Ba- 
dapest 1893), 256 nr. 182. 

^) Abel, Anaiecta p. 170—2, gdzie przedmowa i^rgyropala dedykacyjna. 

*) Wiadomość o tem w listach Jakóba Ammanati, kardynała pawijskiego, 
vysyska2 jaż opat Q. Tiraboschi w nieśmiertelnej swojej historyi literatary 
ułotkiej ed. florenckiej z r. 1807 T. VI Parte I, 347. 



240 X. DR. JAN FIJAŁSK 

prawiąc, na właściwej znajduje się drodze^). Do Rzymu powołał 
Argyropula rywal Medyceuszów, papież Sykstus IV (1472 — 1484). 
Sprawie tej należy poświęcić kilka uwag, wiąże się ona bowiem 
ściśle z pierwszymi latami pobytu Argyropula we Włoszech, które 
są dotychczas najmniej znane. 

Przedewszystkiem trzeba położyć wielki znak zapytania na 
same początki karyery szkolno-nauczycielskiej Argyropula w Kon- 
stantynopolu. Wolno przypuszczać, ale też można równocześnie 
przeczyć, że się Franciszek Filelf zaznajomił z Argyropulem jnż 
za swego pobytu w stolicy greckiej, a więc przed jesienią 1427 
roku ^). W każdym razie musiał go znać osobiście w niespełna 
piętnaście lat później, kiedy mu oddał tamże na wychowanie i na- 
ukę w języku greckim swego syna Giammaria, urodzonego z Gre- 
czynki Teodory, córki swojego w Konstantynopolu mistrza, Jana 
Chryzolorasa ^). I uczniów też swoich słał Filelf do szkoły grama- 
tyka Argyropula w Bizancyum. np. Piotra Perleone (Parlione^. 
późniejszego w Medyolanie, Genui i Rimini grecystę, a następnie 
(od 1458 r.) nauczyciela retoryki w Wenecyi*). Z listu Filelfa do 
niego, (pisany w Medyolanie 13 kwietnia 1441 r.), dowiadujemy 
się, iż wymowny i uczony mąż ArgyropuL już ksiądz podówczas, 
był lekkoduchem i dziwakiem. „Lecz ty bądź mądrym — napo- 
mina Filelf swego ulubieńca — i zachowaj się roztropnie; ucz się 
od niego literatury a nie obyczajów" *). W kilka tygodni później, 
listem żałobnym z ostatniego maja z wieścią o śmierci swojej żony — 

») Geschichte der P&pste T. II (od. s r. i889), 569 -70. Cytowanych przez 
aatora dzieł Miintz'a nie ma we Lwowie. 

') T. j. prsed lO. X. 1427, w którym to dnin wyl^ował w Wenecyi, wra- 
cając ze Wschodu (zob. Zeno, Hosmini i Yoigt w biogratiach Filelfa). 

') Uczył się a niego Filelf wraz a Bessaryonem, mówi sam o tern w liście 
do kardynała w 1448 r. (zob. listy Filelfa pod tym r.). 

*) Yoigt-Lehnerdt 1. c. passim, głównie II, 558—9. Inny był medvk 
Petrus Leonias ze Spoleto. także w jeżyka greckim biegły, którego sławi Jo Ti as 
ed, ant w. 1557 p. 75. 

*) Litteratara tibi ex eo comparanda est, non mores... Solet enim qiiando- 
qae rir i^te non minus levitatis morositatisąae prae se ferro quam disciplinae. 
Tylko ten ras jeden odkrywa Filelf wady swego przyjaciela, zresatą zawsae — 
przynajmniej w wydanych dotąd listach — obsypuje go homanistycsnym pochwały 
frazesem. Niestety nie mamy pod ręką najlepszej edycyi listów Filelfia a r. 1502, 
lecz inne z XV i XVI w. w egzemplarzach bibl. Ossol. np. pod nrem 12330. 
Z tego samego dnia list jego grecki do Argyropula a Klette^go B«ifcrl^ UL 
115 (jak wviej str. 234 w przyp. 2); zob. Voigt 1. c I, 368 i U, 116. 



JAK ARGTROPCJŁ 241 

wzywa Filelf Oiammaria, by wracał Datychmiaat z Konstantyno- 
pola. ^Szkoda każdej chwili — pisze ojciec do syna — na te tam 
twoje Btudya; niedoić, żeś się niczego nie nauczył, ale nawet za- 
pomniałeś to wszystko, coś nmiał'^ ^). Tak też się stało. Filelf młod* 
8zy, który później, jak wiemy, nie zrobił ojcu wstydu, zaraz do 
Włoch powrócił. Równocześnie, w tym samym jeszcze roku, zja- 
wia się we Włoszech także nasz ksiądz Jan Argyropul. Oczywisty 
stąd wniosek, iż przybył razem z Giammario Filelfem. Na tę oko- 
liczność nie zwrócono jeszcze uwagi, chociaż było wiadomem, iż 
w tym czasie (1441 r.) Argyropul z Konstantynopola przepisuje 
w Padwie rękopisy dla Palli Strozzi'ego z Florencyi, swego dobro- 
dzieja, który będąc wypędzony przez Medyceuszów czas kilkule- 
tnia wygnania spędzał na naukach w mieście uniwersyteckiem 
rzeczypospolitej weneckiej*). Światłego przybysza z Bizancyum 
wziął sobie Palla di Nofri za nauczyciela domowego do języka 
i literatury greckiej. Obaj czytali wspólnie księgi Arystotelesa, 
które potem Argyropul objaśniał szlachetnemu wygnańcowi; Palla 
Strozzi oddał się teraz całkiem filozofii Stagiryty, na ulicy wi- 
dziano go tylko w towarzystwie greckiego mentora. 

2^pytaó się tutaj należy, co skłoniło Argyropula, iż do Włoch 
przyjechał? Czy opuścił ojczyznę dla miłości Filelfa, lub tylko dla 
t^o, aby mu syna odwieść? Z pewnością nie. Argyropula z nad 
Bosforu przywiodła na Zachód ta sama groza położenia Wschodu 
greckiego, która już od dłuższego czasu rozbijała najtwardszą, jaką 
dzieje znają ścianę, dzielącą od wieków dwa kościoły, dwa światy, 
dwie cywilizacye i zdawała się wreszcie łagodzić nienawiść jak 
śmierć mocną między Zachodem łacińskim a ortodoksyą bizantyj- 
ską. Od wieku IX t. j. od czasu, w którym obok Focyusza żyli 
przecież pierwsi twórcy unii kościelnej (apostołowie Słowian), nie 
było takiego zbliżenia się na polu religijnem i kulturalnem między 
rzymską połową chrześcijaństwa na Zachodzie a grecką jej częścią 
na Wschodzie, jak teraz w w. XV, kiedy półksiężyc Mahometa 
podchodził już pod same bramy Konstantynopola. W obręczy na- 
tarcia islamu na chrześcijaństwo w Europie, pod młotem jego ude- 
rzeń coraz szybszych i silniejszych na kulturę grecko-rzymską 



') List do Bjna Marynsia tamie w Epistolare Filelfa pod tym rokiem. 

*) Yoigt 1. o. I, 368 prijp. 2 sa Legrand*em (1. c. I p. U), kiÓTj 
pierwasj podał waiiu) tę wiadomość, 
aosprmwy Wjrds. filolog. T. XXZVI. 16 



242 X. DR. JAN FIJAŁRK 

zroikił się humanizm włoski, wytrysnęły skry odrodzenia nauki 
i literatury klasycznej. Wszakież przechowały się one acz w for- 
mie skostniałej w społeczeństwie i państwie wschodnio^rzymskiem; 
Grecy średniowieczni mienili się być dziedzicami Bzymian staro- 
żytnych, spadkobiercami ich myśli politycznej, praw i roszczeń, 
byli zaś przy tem niewątpliwie stróżami skarbów literatury swojej 
zarówno pogańskiej jak chrześcijańskiej. Podobnie się stało na Za- 
chodzie, gdzie przedewszystkiem Kościół w swoich ogniskach cy- 
wilizacyjnych: w szkołach katedralnych i po klasztorach regały 
benedyktyńskiej pielęgnował troskliwie pomniki nietylko patrysty- 
cznej ale i starorzymskiej literatury, zwłaszcza we wczesnem śre- 
dniowieczu. Wspólne niebezpieczeństwo ze strony rosnącej coraz 
bardziej nawisy tureckiej w wiekach następnych, samą siłą tego 
faktu zbliżyło do siebie rozdzielone ludy, z jednego pnia wiary 
Chrystusowej i kultury grecko-rzymskiej wyrosłe. Konieczność to 
zatem polityczna a bynajmniej nie wzgląd religijny lub w szcze- 
gólności przeświadczenie o potrzebie jedności kościelnej nakazy- 
wały Grekom prawowiernym zwrócić się do znienawidzonych Fran- 
ków z papiestwem na czele, do obrzydłego sobie Zachodu. W ślad 
i w następstwie tego kroku zawiązywały się zwolna i mimo przerw 
wszelkich ożywiały i zacieśniały zobopólne stosunki literackie i to- 
warzyskie. Jak doniosłą i powiedzieć trzeba pierwszorzędną w tej 
mierze rolę odegrała ówczesna pani morza, Wenecya, nie tutaj 
miejsce przedstawiać. Wystarczyło ją tylko zaznaczyć, aby zrozu- 
mieć naczelny jej zrazu, potem Medyolanu, Florencyi, Rzymu i Nea- 
polu zawsze przedni udzif^ w humanistycznym Włoch pochodzie, 
we wskrzeszeniu i krzewieniu języka i pism autorów grecko-rzym- 
skiej starożytności. Winę swoją w dziejach niewątpliwą a bez- 
mierną za zajęcie Konstantynopola w XIII stuleciu opłaciła We- 
necya stokrotnie, wynagradzając ją hojnie pod koniec czasów śre- 
dniowiecznych. Położona na pograniczu dwóch światów stała się 
dla nich obu emporyum nietylko handlowem, ale także kultural- 
nem; przez Wenecyę prowadziły wszystkie drogi i szły nici wsze- 
lakich stosunków między Konstantynopolem i Wschodem greckim 
a Włochami i wogóle Zachodem rzymskim. Kiedy się z przyczyn 
wskazanych zetknęły już z sobą dwa te światy i dwie cywiliza- 
cye tak między sobą różne, niepodobne do siebie, a przecież sobie 
pokrewne i ze sobą tak nierozdzielne, najpierw w mieście Wene- 
cyi i w jej dziedzinach włoskich, pojawiają się ze stron obu przed- 



JAK AKOTROPUŁ 243 

stawieiele nowego kierunku oświaty i wiedzy; tutaj też na przeło- 
mie w. XIV/XV Łacinnicy i Grecy rozpalają zgodnie wspólnemi 
siiami wielką nauki pochodnię, która dla rozwoju i pracy umysłu 
ladzkiego nieznane przedtem wskazywała drogi. Jedni drugich za- 
czynają poznawać z bUska, na własnej ich ziemi: Włosi przez We- 
necyę spieszą do Konstantynopola, aby u źródła pić mądrość gre- 
cką; wzajem Grecy przełamują siebie, uchylają wreszcie wzgardę 
odwieczną z języka i zwyczaju łaciństwa i o dziwo! ku jego po- 
znaniu dążą ze Wschodu przez tę samą Wenecyę do Włoch, do 
ich miast uniwersyteckich i dworów książęcych. Ruch ten obu- 
stronny, jak jeszcze raz należy podnieść z naciskiem, nie przy- 
szedłby wcale do skutku, gdyby nie było u jednych (Greków) 
wielkiego wołania o pomoc Zachodu przeciwko Turkom, a u dru- 
gich (Łacinników) ciągłych zabiegów o unię religijno-kościelną na 
Wschodzie. Tem też wyjaśniamy sobie to zjawisko, że humaniści 
greccy stają się unitami, włoscy zaś najgłośniejszą grają przeciw 
Tarkom pobudkę. 

Teraz przeto już się dziwić nie będziemy, widząc nagle Ar- 
gyropula w Padwie. Nasz ksiądz Jan, porzucając swoją szkołę 
w Konstantynopolu na rzecz studyów łacińskich we Włoszech, szedł 
w tem za przykładem wielu swoich rodaków. Wyprzedził go nieco 
przedtem kolega w zawodzie, nadmieniony już wyżej Teodor Gaza, 
który jak się zdaje, wstąpił na ziemię włoską z orszakiem ducho- 
wnych, na sobór ferrarski przybyłych; później powędrował do Lom- 
bardyi, aby za poparciem Filelfa znaleść kawałek chleba jako nau- 
czyciel uniwersytecki lub domowy. Biedaczysko nie znalazł go 
jednak i to z dwóch przyczyn, raz iż był wielce nieporadny, a po- 
wtóre — jak i Bessaryon początkowo — nie umiał się rozmówić 
z Łacinnikami. Obrał sobie tedy jedynie mądrą drogę do dalszej 
karyery: poszedł na naukę języka łacińskiego do najlepszej wów- 
czas szkoły we Włoszech, do przezacnego Wiktoryna z Feltre (pod 
Wenecyą) w Mantui. W trzy lata potem posiadł już wszystkie taj- 
niki mowy Cycerona i Kwintyliana ^). Argyropulowi poszczęściło 
się od razu. Nie potrzebował się tułać od miasta do miasta. Ledwie 
wychylił się za miasto św. Marka po przyje^.dzie z Bizancyum, już 



*) JoYias w elog>iach ed. cit. p. 67: Yictorino Feltrense ma^istro nsas, 
asqae adeo copioie et dilig^enter latinas literas didlcit, at longe omniam latinis- 
sune icńberet. Zob. także oczywiście Voigt*a ib. U, 144. 

16. 



244 X. DR. JAN FIJAŁBK 

W Padwie —jak wiemy — znalazł sobie „pana** w osobie Strozzi'ego. 
I ksiądz Jan nie tylko nauczał dragich, ale i sam począł się uczyć, 
miał przecież uniwersytet na miejscu. Studyum padewskiego od 
czasów Kaspra Barzizzy nie opromieniała wprawdzie żadna gwia- 
zda humanistyczna, ale trudno jej było szukać Argyropulowi o chło- 
dzie i głodzie. Pozostać więc musiał na miejscu. Jak się dalej 
zdaje, także co do znajomości języka łacińskiego Argyropul zna- 
lazł się w lepszem położeniu, aniżeli Gaza Tessaloniczanin. Musiał 
jej już spory zasób przywieść z sobą ze stolicy bizantyjskiej, je- 
żeli zaraz w latach następnych piastuje z woli kolegów godność 
rektora w uniwersytecie artystów (od 13 października 1443 r.) ^), 
Z historyków uniwersytetu padewskiego było prócz tego wiadomo, 
iż jeszcze w ciągu 1444 r. nasz ksiądz Jan, gramatyk bizantyjski, 
pozostawał na naukach w Padwie, a więc tyle lat, co i X. Teodor 
Gaza u Rambaldoni'ego w Mantui. Akta tegoż uniwersytetu, znaj- 
dujące się jeszcze dotychczas w archiwum konsystorskiem miej- 
scowego ordynaryatu, tę o Argyropolu czynią wzmiankę w owym 
(1444) roku: Vir specłabUis et peritissimus artium ac philosophioe 
magister schołaris Johannes Argyroptdus ConstantinopolUanus ^). Oka- 
zuje się zatem, iż nasz Argyropul był już wtedy mistrzem nauk 
wyzwolonych i filozofii. Ale czy dopiero w Padwie uzyskał ten 
stopień akademicki, czy też nazwano go mistrzem ze względu na 
urząd nauczycielski, który dzierżył poprzednio w swojej ojczyźnie, 
a tutaj w uniwersytecie padewskim artystów był tylko uczniem — 
scholarem (scholaris)? O tem nic dotąd nie wiedziano. Już z góry 



*) J»c Faociolati Faeti gjmnuii Patarini (PatoTii 1757). Paw II, 82 
(posornie pod r. 1442) i w indeksie (pod r. 1443). Uwaina lektora Faoeiolati*e^o 
na Btr. 82 t II pnekonjwa, iż AigTropal w jeiieni 1443 aotti^ wybrana rekto> 
rem, jak sam antor sasnacajt w indeksie. Tylko nagłówek owego astępa ma rok 
1448: MCCCCXLII. YIL kal. jol. Henricas Stenkanwel de Willa Winni rector, 
qui proximo inennte januario — a więc 1443 r. — medieae facaltatis laaream 
eepit.. Mensibos reliąuis nsąae ad octobrem... pro rectore e^t Nicolans de 8. So- 
phia... tandemąoe obtalit se looo dignns Joannes Argjropolas Constantino- 
poliUnos rectorąne factus est III id. eias tj. octobris 1443, mends. — Tjrmcsa- 
sem póini^si historjcj, polegając na dacie r. 1442, wyraionej w nagłówku Fac- 
eiolati*ego, kładli także rektorat padewski Argyropala w owjm rokn. Tak np. 
ucij^nił : 

*) O. Tiraboschi. Storia delia letteratnra italiana 1. et ed. cit. p. S44. 
Hist.- jk ten i w, XyiII podał rsoci o Argyropula dotjchcsas najobssemiejss) 
1. c. Btr. 343-349. 



JAH AROTKOPUL 245 

jednak należało przypuszczać, że wobec praktyki ściśle podówczas 
przestrzeganej w tej mierze, przedewszystkiem w urzędowych ak- 
tach nniwersyteckich, przydany Argyropulowi tytuł mistrza artium 
i filozofii może tylko oznaczać doktora uniwersyteckiego, czyli sto- 
pień akademicki przez akt promocyi uniwersyteckiej uzyskany. 
Tak też było. 

Poszukując przed kilku laty w Padwie materyałów do histo- 
ryi uczącej się tamże naszej młodzieży w w. XV, w jednej z ksiąg 
dawnego koUegium artystów (filozofów) i medyków studyum pa- 
dewskiego, znalazłem zapisek promocyi naszego ks. Jana Argyro- 
pala. Znałem go wówczas tylko z imienia, o ile czyni o nim wzmiankę 
wyborny podręcznik historyi kościelnej F. X. Krausa, mimo to 
wciągnąłem do swoich materyałów akt promocyi naszego humani- 
sty greckiego w całkowitym niemal odpisie, który jak się pokazało 
następnie, nie jest jeszcze znany. 
Oto brzmienie jego: 

Super fado łempioHui examinis vid. dni Mgri JTotuinnis AV' 
złroiJalo UnwersUaHs 8colarium (Arłisłafum eł Medicorum BecUh 
ris) 1444. Dnus M. Johannes Arziropulo de Comtanłinopoli, łunc 
wńver9UaHs dnorum scolarium Artisłarum et Medicorum Rector, fuU 
tempUUus et approbatus in artibue ^)... eub promotoribue per eum no- 
minatis tfid. 

dno M^ Stephano de Doetoribus 

„ „ Sigismundo de Polcaetris 

„ „ Antonio de RoxelliB 

„ „ Bartolomeo de Sancta Sophia juniore 
omnibus presentibus. Fuerunt domini doctores in dieto examine in nu- 
mero Xliii mdd. maior pars collegii. 

Ezamen et conuentus in artibus focti priuatim Mgri Joluin.^ 
nisArgiropulode Constantlnopoll MUlesUno u\\^\jja9m\^ In- 
dictione YII* die XVI^ mensis May coram Be*^ in christo patre et 
domino Petro Donato dei et apostolice Sedis gratia episcopi Paduani 
ftdt eraminatus dictus Magister,... in quo guidem ezamine fuerunt 
domini doctores XV1I1I — 28. VII.... tam licenciatus, ut supra pa- 
leta in temptatiuo examine. Cui dedit insignia doctoratus dnus Mag. 



*) Wjnm ten później wpieano, mieJBce tutaj wytarte, lapewne praei po- 
mjlkę notarynM aapiial pierwotnie: „medieiDir*' 



246 X. DR. JiLV FIJAŁEK 

Barłolamus de sancta Sophia iunior nomine aiiorum promotorutn et 
erat tunc Yice-Bector pro iUo octu dominm Mag, Benedidus Garlu de 
Taruiso artium doctor^). 

Z powyższego aktu okazuje się, iż Argyropal, przyjętym pod- 
ówczas w uniwersytetacli włoskich zwyczajem, jako rektor schola- 
rów uniwersytetu artystów-filozofów i medyków w Padwie (1443/4), 
uzyskał najwyższy bo doktorski stopień naukowy w tymże uni- 
wersytecie, a mianowicie licencyatem po odbytym egzaminie został 
16 maja, doktorem zaś 28 lipca 1444 r.'). Nie można przytem wąt- 
pić, iż Argyropul dla tego sięgnął po biret doktorski w uniwersy- 
tecie włoskim, aby módz prędzej czy później zasiąść na katedrse 
uniwersyteckiej czy to w Padwie czy też da Bóg w innem stu- 
dyum generalnem we Włoszech. Zanim to nastąpiło, pozostając je- 
szcze w Padwie, już jako magister promowany był obecnym pr«y 
promocyi doktorskiej Franciszka dalia Royere, brata natenczas za- 
konu Minorytów, później Sykstusa IV (w tym samym r. 1444)*). 
Również i tej promocyi padewskiej największego w w. XV Mino- 
ryty nie zna czy też nie chce uwzględnić cała nowsza historyo- 
grafia^), chociaż ją oddawna źródła włoskie podały, przedewszyst- 
kiem anonimowy autor żywota tego papieża, a zarazem uczeń na- 
szego Argyropula ^). I cóż stąd dalej? Mniemam, iż stwierdzone 



^) Archivio antico delWnitersita di Padava. Acta Collegii Artistarom Nro 
S09 fol. CVniv. et CIX. 

') Objaśnienia rzeczowe np. conyentns, priratim oraz niektórych osób w tym 
akcie wystepigących znajdzie czytelnik w dziele „Polonia apnd Italos scholastiea 
saec. XV". 

') PrzynoBi tę wiadomość Papadop oli, Historia gymnasii patayini T. II, 
179, któremu wyjątkowo tntaj można i trzeba zawierzyć, podaje bowiem tekst 
źródłowy z ksiąg aniwers. padew., powyiej w tekście przez nas przytoczony: Vir 

spectabilis Constantinopolitanus (zob. wyżej na str. 24A); cfr. takie Tira- 

b os chi 1. c. p. 344. 

*) Czytaj L. Pastora pomienioną wyżej historyc papiestwa T. II, 406 — 7, 
pilnie cala literatura uwzględniona i nowe źródła podane. 

*) Ed. L. Muratori w Ser. rer. Ital. T. III Pars II p. 1054: Sykst IV 
jeszcze jako frate Francesco na studyach zostający Papiam primo, mox Bono- 
niam proficiscitur philosophiae ac tbeologpiae causa... Demum Pa ta vii phil. ac 
theol. gradus suscepit, et publice legit ipse multa et acute disputavit. Tanta au- 
tem fama permoti Itali principes... hominem publico salario conduxere. Publice 
enim Patarii, Bononiae, Papiae, Senis, Floren tiae, Perusii legit... Tantum autem 
his in locis legendo profecit, ut nemo fere doctus in Italia sit, qni non hoius au- 
di tor fuerit. Testatur hoc praeceptcr meus Johannes Jr^yropulm. 



JAN AROYBOPUL 247 

tutaj po raz pierwszy i ponad wszelką wątpliwoió tak bliskie i da- 
wne stosanki osobiste między tymi uczonymi, filozofem-humanistą 
greoko-łaeińskim a teologiem włoskim Minorytą-papieżem, nie jedną 
necs mogą objaśnić. Tak np. moina jnż teraz rozumieć szcze- 
gólniejszą ową łaskę, którą Sykstus IV papiei darzył księdza Argy- 
ropnia; powołanie tegoż z Florenoyi do Rzymu ułatwiła, a częścio- 
wo także spowodowała dawna między dwoma mistrzami znajomość 
koleżeńska, na ławie uniwersyteckiej w Padwie zawarta. Inaczej 
postąpił sobie krótko przedtem u nas w Polsce jeden z arcybisku- 
pów wobec swojego dawnego kolegi; wyniesiony na pierwszą w kraju 
stolieę zerwał z nim wszelkie stosunki^). Tymczasem nemezis hi- 
storyczna tak ziządziła, iż mama osobistość Sprowskiego, który nic 
godnego nie zdziałał, poszła słusznie w zapomnienie, Jakób zaś 
z Sienna żyje dotąd na kartach dziejów naszych kościelnych i w hi- 
storyi naszej kultury. 

Dla zaokrąglenia wspomnień niniejszych o losach ostatecznych 
w Rzymie Argyropula należy dodać, że mimo protekcyi papieskiej, 
uznania wspcttczesnych i objęcia katedry języka i literatury grec- 
kiej w Sapienzy, nie były one wcale wesołe. Z natury wrażliwy 
a kapryśny i wiele potrzebujący — zdaniem Jowiusa podobno w je- 
dzeniu i piciu nieumiarkowany *) — obarczony przytem familią, już 
w młodych latach doznał gorzkiego zawodu w swojej ojczyźnie; 
miał ją przecież nawiedzić po odbytych w Padwie studyach łaciń- 
skich *). I w Rzymie niejedną przebył chwilę przykrą, z przyczyn 
nam dzisiaj nieznanych dokładnie, zapewne jednak także z winy 
własnej. Dość, że już około 1475 r. w taką popadł nędzę, iż był 
zmuszony sprzedawać swoje książki; aby miał za co kupić sobie 
chleba, by z głodu nie umarł. Co prawda, nie można brać na wagę 
złota tego świadectwa, które nam w tej sprawie daje inny Grek 
z koła przyjaciół Bessaryona i uczeń Argyropula ni^dy w Kon- 
stantjnnopolu, Konstanty Laskarys, albowiem świadek to stronniczy, 
za swe niepowodzenia między Łacinnikami nienawiścią do Rzymu 
i wszystkich spraw jego ziejący^). Jednakowoż nie najlepsza mu- 

^) Z lista anonimowego w kod. Jagiell. 1961. 

*) Świadectwo to JoTinsa: Yini et eibi aeqne ariduB et capaz et malto 
abdomine yentrieosns. 

") Zob. Legrand 1. c. I p. LXXI i wyiej str. 241 pnyp. 2. 

^Yoigt-Lehnerdt IL 1^—7 daje charakterystykę tego Laskaryta 
gramatyka, rzecs o stoiunka jego do Argyropala saanacaa Legrand 1. c. I p. 
LXXXI i Monnier 1. c. II, 18 i pnyp. 2. 



248 X. DR. JAM FJJAŁEK 

siała być wtedy dola naszego mistrza greckiego, jeśli się głoino 
odgrażał Włochom, że ich porzaci i przyjmie chociaż jedno z licz- 
nych zaproszeń, jakie otrzymał od królów i książąt zagranicznych, 
po cichu zaś składał ręce przed najstarszym i najlepszym swoim 
wśród Włochów przyjacielem Filelfem, także wówczas w uniwer- 
sytecie rzymskim profesorem i błagał go: Przyjaciela ratnj, dopo- 
móż, rób co możesz. Echem tych lub podobnych zaklęć Argyro- 
pula, wyrazem położenia jego w owej chwili jest zdaniem naazem 
list włoski Franciszka Filelfa, wysłany z Rzymu do Wawrzyńca 
Medyceusza w sprawie przyjaciela (1. VI. 1475). „Muszę niestety 
donieść — orędował sprytnie Filelf — że najsławniejszy i najwy- 
mowniejszy filozof, mąż wszystkiemi cnotami i mądrością wszelką 
jaśniejący, nasz messer Jan Argiropulo już stąd odjeżdża i wy- 
rusza niezadługo poza granice Włoch, albowiem świetne od róż- 
nych królów dostał „inyiamenti^. Nie sądzę, byśmy mieli stracić 
takiego człowieka, zwłaszcza tego męża, który jest prawdziwym 
feniksem. Namawiałem go jak mogłem i umiałem, by zechciał po- 
zostać we Florencyi. Wiecie dobrze, jakie on ma znaczenie i jak 
drogim był zawsze wielkiemu waszemu dziadkowi (Kuźmie) i wiel- 
kiemu także ojcu waszemu (Piotrowi), a i o was nigdy inaczej nie 
mówi che d'uno 9piriło dwmo^ ^). Niewiadomo nam, czy Wawrzyniec 
Medyceusz dał posłuch temu wołaniu Filelfa i starał się zawezwać 
ponownie Argyropula do Florencyi „dla swej korzyści, dla honoru 
miasta i chwały Włoch całych^ (jak Filelf przedkładał). Ale to 
jest pewnem, że pismo Filelfa pod adresem Medyceusza trafiło do 
miejsca swego przeznaczenia, osiągnęło cel swój zupełnie. 

Argyropulowi powodzi się odtąd w Rzymie jak najlepiej. Ma 
sławę rozgłośną i wielu przyjaciół bogatych; uczniowie z całej Eu- 
ropy siedzą u stóp jego, o chleb powszedni już się wcale nie tro- 
szczy, chociaż go codziennie przejada. Ma i humor na stare lata: 
przyjaciołom bogatszym zapisuje swoje długi niemałe. Znacznie 
młodszy od Filelfa i niemal rówieśnik papieża Syksta IV przeżył 
ich obu, ale nie wiele. Umarł w Rzymie na febrę jesienną z nie- 
strawności żc^ądka, objadłszy się wielkim melonem w późnym 



*) List ten Filelfa wyd. Rosmini w swojej o nim biografii T. II, 389— 
90 nr. LXI; zob. tamie p. 380. 



JAM ASaYBOPUL 249 

wieka (1486-Btym rokn czy tei może jeszcze później około 1489 
roku) 1). 

W licznym poczcie uczniów jego w tym ostatnim rzymskim 
okresie najznamienitszymi byli bezsprzecznie: Angelo Poliziano 
i w r. 1482 Jan Beuchlin z wielu Niemcami *). Jeden ze starszych jego 
aezniów jeszcze ze szkoły w Konstantynopolu, JanLaskarys, pięknym 
napisem grobowym uczcił pamięć i zasługę swego rodaka i mistrza, ten 
ostatni przedewszystkiem okres rzymski mając przed oczyma. Po- 
dajemy go>) w szacie łacińskiej, danej mu dla użytku uczniów 
przez innego Laskarysa, niejakiego Maj orana: 

Hoe ArgyropjloB, patria procal, al ta sophlae 

Uogmata qui colnit, eonditar ia tnmalo: 
Dal patrU haic nomen, saernm dat Roma Bepnlchrnm. 

Nescio ąnaa potlor hoic faerit patria: 
Ilia genus nomenqae dedit, Terom incljta Roma 

Xatrivit, coloit, perpetuoąne tenet. 



Uczyniliśmy we wstępie niniejszego studyum wzmiankę także 
o naszej ojczyźnie, nią też zakończyć nam się je godzi. Również 
bowiem i naszych, spieszących do światła nauki, Rzym naówczas 
karmił i trzymał (nieraz także pochował). Zasługują oni na osobne 
wspomnienie, na innem tedy miejscu rzecz się o nich uczyni. Tu- 
taj imiona ich tylko kładziemy, zaznaczając, iż w tym czasie rzym- 
skim Filelfa oraz Argyropula byli bezpośrednimi uczniami: Sakran, 
Lubrański i Ursyn, wszyscy Janowie. A o ilu nie wiemy i wie- 
dzieć o nich nie będziemy. Pozostały jednak po nich świadki wy- 
mowne z niemych ksiąg jeszcze dotąd wołające: Argyropuli sum. 
Wśród skarbów inkunabułów w bibliotece Jagiellońskiej przecho- 



') JoTiuB powiada, iż nmierając miał rok 70-tjrł wydaje lic to nam tro- 
chę za mało, jeśli joż w r. 14eiO hjl Tir, mężem; agoda jednak jeśli omart 
krótko prsed U90 r., o csem nTir aboschiego 1. e. p. 848. Data 1486 roka 
przjjęta jest powsaechnie. — Obojętną jest wzmianka o naazjm Argjropnlu jako 
jednej z osób, zaleconych dowcipem i nank^ przebywających w pałaca Wawrz. 
Medycensza — w dziele W. Roseoe o Leonie X, zob. Nowy Pamiętnik warszaw- 
ski z gradnia 1805 T. XX, 252. 

«) Pastor 1. c. U, 569-70. 

*) Za JoTinsem. 



250 X. DB. JAM FIJAŁSK 

wnją aię także wydania współczesne pism ArystotelesarArgyropala. 
już wówczas przez naszych, nie później nabyte^). Biblioteka Za- 
łuskiego zawierała niegdy a może jeszcze chowa dotychczas (wPe- 
terborga) w przepysznych kodeksach z końca XV wieku, a więc 
współczesnych, przekłady tegoż Jana Argyropula dzieł i listów św 
Bazylego wraz z libaninszem ^), przekłady, o których biografowie 
naszego księdza Jana nie wspominają. Gdyby się znalazły, nie za- 
zdrościlibyśmy Laurencyanie medycejskich jej rękopisów Arystote- 
lesa w przekładzie Argyropula '). Powie kto jednak: kodeksy te 
nasze nie są, względnie nie były nasze, gdzież dowód, ie je 
z Włoch przywieziono do nas współcześnie? jak wiele innych, tak 
i te biskup Załuski mógł nabyć za granicą. Przyznaję, że tak być 
mogło, mimo to wartość ich nie byłaby mniejsza. Z dmgiej wresz- 
cie strony pozostaje fakt niczem niezaprzeczony, że obok istnieją- 
cych dotąd inkunabułów Jagiellońskich współcześni nasi humani- 
ści posiadali pisma Argyropula. Miał je przedewszystkiem naj- 
znamienitszy polski uczeń jego: biskup Jan Lubrański^). 



*) Ciyt. Wifltockiego Inkanabi^j p. 37, w bibliotece Jagiell. pod Krem 
614 i 2340. Edycja ta wenecka z r. 1496 fol. i zapiskiem w Nrze 614: «47 
groMis comparatns 1501 ** jest o Haina pod Nrem 166B. Bdyojj póśmejsaydi, po 
r. 1601, nie nwiględniaroy tutaj ; mogą tię one jednak snąjdoirae w naa^jch bi- 
bliotekach. 

') Ja no z ki, Specimen catalogi codd. mas. bibl. Zalascianae (1752 r.) p. 
124—5: Nr. CCCCXXIX. S. Baailii coBariensiB episcopi opnscnlom de mondo 0ex 
diebna condito. Joannę ArgyrapUo inierprete. Nr. CCCCXXX. 8. Basilii episcopi 
et Libanii sophiste epistolas amebeas [oontinet]. lllo eodem Argyropilo interpret«. 
Oba kodeksy pisane elegantissime, pochodzenia więc wtoskiogo. 

*) Zob. o nich £ng. Mttn t s*a Historia de l*art pendant la renaiss. T. I (1889), 
700 i 701 z reprodukcja ozdobnej karty wstępnej i tekstem dedykacji zwrócone, 
do Piotra Medyceusza. 

*) W inwentarzu klasycznej jego dla humanizmu polskiego biblioteki czy- 
tamy: Libri Argioptti (Acta capit. Poznań, ed. Ulanowski, Monnm. med. aev. 
histor. T. XIII, 220. Prócz wielu, wielu innych jest tutaj : „Petronins arbiter*"). 



--«cS^ 



De Romanorum viro bono. 

Scriptit 

T- Sin ko. 



Lans illa P. Ciomelii Scipionis, filii Barbati, ąnem Bomano- 
mm consensn bonomm optimam faisse yiram^) elogii eios aaetor 
praedieat, senatOB eonsalto, ąuo P. Scipio Nasiea yir optimas indi- 
eatuB est, reete illastratiir'). Qiio elarioB tameii eins laudis yis et 
ratio patefiat, audienda snnt Oatonis*) yerba haeo dioentis: „Maiores 
no8tri et yimm bonnm qaom laadabant, ita laadabant, bonum agrico- 
lam bonnmąne oolonam: ampliasime laadari ezistimabatur, qai ita laa- 
dabatnr^. ex agricolis et yiri fortissimi et milites strenniaBimi gignon- 
tor^ minimegne małe cogitantes snnt, ani in eo atudio occnpati snnt''. 
lam ai agiieolae landes neglegimna, ąnippe qaae libelli addnetae 
amt propoaito^), ^^^ saltem yerbia allatis docemar, apnd priaooa 
Bomanos viri boni titalum maximo fniaae honori. Qai yir bonus 
qaid aibi yelit) gnibnaąne exomataB sit Tirtatifans, immo quid eias 
oommemorato nomine andientis oboreretiir animo, explicare atnde- 
bimua. 

In a]itiqiutatia tenebraa lucern Feati^ affert ieatimonium, qui 
Iiaec tradit: „Sanates dicti aunt, qui aupra infraque Romam habi- 



«) £L00. Scip. carm. epigr. 6: honc oino ploirome ooteationt B<omaiii> 
daonoro optomo faiae riro. — Ad fonnalam ^bonoram optimat* ▼. G. Landgraf, de 
fig. etym., Aeta aem. Srlang. II 6^ eam nota; atcf. infra (p. XX) Senecae forma- 
Um .Tiromm optimas*. 

*) ab S. WoelfSino in Aetit aaad. Monac 1892 p. 211 fqq; ad toitimonia 
p. 112 allato addendnt eit YJSLU 2, 3, 1. 

*) agr. praef. 2. 

*) ob eandam canaam profenintar a Plinio, nat. 26, 9. 

*) p. 624 Thewrewk de Ponor. 



252 T. 8INK0 

tayerant, qaod nomen his fuit, qaia cum defecissent a Bomanis, 
breyi post redierant in amicitiam, ąuasi sanata mente... itaqae in 
XII cautam est, at idem inna esset SanatibuB, qaod Forctibas 
id est bonis ^) et qni nanqnam defecemnt". QQod testimoniam ad ea 
facit tempora illustranda, qaibas Romanorum maiores sediboB in 
Latio ezpugnatis, ut yictores et domini a yictis et sabditis se ipsos 
secemebat fortiam et bonornm nomine assnmpto. Et cam ea aetate 
corporis robnr fortem faceret aflFerretque yictoriam, nihil mirom 
est, si fortis idem atqae yalidus appellabatur'). Yictores agros inter 
se partiti sant, qui ab iis bonorum duxernnt appellationem '); iidem- 
qne legibus nondum conscriptis et ins publice dicebant et lites 
óomponebant^); post obitam antem ut manes colebantur^) a saper- 
stitibus, qai ntpote benigni i. e. bonis prognati^ patrnm posside- 
bant et yirtutem et auctoritatem honoresqae ^). 



*) ^. PAYL. FEST. p. 73, 10 horctum et foretum pro bono dicebant — 
et NON. 462 bonns et fortis et aptus dici potest. 

*) PAYL. FEST. p. 59, 26 forctea, frngi et bonns aire yalidos. 

*) Idem p. 22, 3 bona, id eet sabstantia romm, dicta eont, qaod digna 
sint bonie. 

*) T. intn p. 

*) PAYL. FEST. p. 180 mannoa in carminibos Saliaribos Aelioi Stilo ń- 
gnificare ait bonoa... et inferi di Hanea pro boni dieantar a aapplieiter eoe renę- 
rantibna. ef, CIC. legg. 2, 22 bonoe lato datoe diroa habento; aomptom in illoa 
laetamqne minonnto. Md. 27 lex... indieat onmiom qoidem aaimoa immortalii 
eaae, aed fortinm bononunąne dirinoa. Lael. ammii leditnm in caelnm paterę, 
optimoąne et inatiasimo cniąne ezpeditiaaimum. Babir. 29 Tirorom bonomm men- 
tea divinae mihi atqne aetemae ridentnr eaae. 

^ PAYL. FEST. p. 24, 5 benignna... eat... compoaitom ez bono et gi- 
gnendo. 

^ Haeo est omnia nobilitatis origo et hiatoria: Sio apnd Oraecoa inde ab 
Homero erfa^) boni bello sont, i. e. fortea ; eidemąne iam ab Homero nobiiea no- 
bilinm filii appelantnr (U. 21, 109. Od 4, 611) et nt diTites paaperibns opponnn- 
tnr (11. 13, 664. Od, 15, 884). Qais aotem ignorat optimates illos Theognidis, illoa 
^o^Xo^ xa\ ayotM^ xx\ xaXoU;, qaoram plena snnt eins carmina: sic etiam Thn- 
eydides (8, 48) hoMk itorp^^ SiJsM^t opponit, et haec bonomm notio apnd Ariato- 
pbanem, alios poetaa, qai antę Platonem rizemnt, praeralet. Primus Soerates ad 
animi indolem et mores illnd rettnlit adiectiTnm, qnem Xenophon et Plato seeati 
annt — Qaod apnd Graecoa iam aaeenlo lY a. Cbr. n. rim ac ralorem perdidit, 
id Tizit Bomae etiam aaeenlo I a. Ghr. n. Sed nnlla in hae re qnaerenda est 
Graeeonim imitatio, cum ^boni* notio pro enltna hnmani et drilia oondicione 
neceesitate qaadam Interna permntationes pateretnr. ^ De antiqni8 Germania nar- 
rat Caeaar (Gall. 8, 82, 3)* «qai homm qnid acerbiańme emdelissimeqno faceret, 



DS ROMAMORUM YIRO BONO 253 

Quarnm rerum memoria cum iam tempomm eyanaisaet inin- 
na minimeąue in hominam yiyeret conacientia, aeryata eat tamen 
in Bermonis formulis ąuibusdam et in yitae pablicae priyaiaeqae 
coDsaetudinibas. Eas priscae aetatis reliąuiaa, ąnaa hodie yiri docti 
Britannomm ezemplam secati „suryiyalB^ yocant, in ezamen tra- 
here lioeat: Initium ab ea capimas elocntione, in qaa „bonna" mi- 
litis deaignat yirtutem: CATO frg. or. 5, 2 p. 39 lord maiorea 
seorsnm atqne diyersam pretdam parayere bonia atque strennis 
(^ miliHbus). Id. frg. hiat p. 54 Peter. quin popali et boni et atrenni 
sient. SALL. Ing. 67, 2 iiutta boni maliqae, strenui et imbellea 
inolti obtrancari. Sed iam Salluatios sine fortitadinia cogitatione 
nsurpat eam formulam: Cat. 20, 7 strenui boni, nobiles atąue igno- 
biles yolgus faimns. CIC. epiat 8, 9, 4 bonom et atrenanm adn- 
lescentem. ŁIY. 4, 3, 16 yir fortis ac Btrenuns, pace beIloqne bo- 
nus, cf. SEN. epiat 22. 7. 

Freąaentina adiungitnr „bono^ fortis, et praecipne ita, ut 
pristinae notionis nnllum fere appareat yeatiginm: etiamsi „fortis^ 
omitteretnr, aenaus nuUam faceret iacturam yel perpeteretnr debili- 
tationem: CIC. S. Roso. 139 nobiles nisi yigilantea et boni et for- 
tes et misericordes ernnt Yerr 4, 63 adolescens et bonus et for- 
tis. ibitL 188 yiros bonos, fortis et innocentis. 4, 162 bonom fortem 
que (Yerrem). 5, 82 yiris fortibus et bonis ciyibns. leg. agr. 2, 14 
boni et fortea consules. Rabir. 3. bonorum et fortium ciyium. Catil. 
2, 20 ciyium... optimorum et fortissimorum yirorum. Sulla 11. for- 
tissimi yiri atque optimi oonsulis. 82 meliores, fortiores, conatan- 
tłorea eonsularis. sen. 3 fortissimo atque optimo yiro. 7 fortissimi 



ii ot nr eft'eiTu optimos habebatar**. Qaaa toU hae ditpatatio&e d«inoD»trsatar te- 
idmoniii ez mnltiA ■criptoriboi aUatii, ea iam Fr. Nietiche dirinando perspezit 
in libro, eni inscripsit: ,|Zar Genealogie der Morał*. Qaae ibi philologos, qai qaam- 
(puun philoeophaa faetoi ett, antiąnomm nondam oblitue est icriptonim, dupntavit 
p. 7. iq. et 18., ea libentiMime bic adponerem, niei ad ipemn fontem relegando totnm 
opoflcolom commendatum esae Tellem. Ea tantnmmodo ezscribo, qaae ad Timm bo- 
nom Bomanorun illnatrandom pertinent (p. 9.): «Daf lateiniaebe bonoe glanbe 
ich ale den ,Krieger* aonlegen lu dftrfen: Toransgetit, daaa ich mit Beeht bo- 
nus anf ein alterea dnonns BurtLckfllhre (yergleiche bellom = daeUam : daen-lam, 
worin mir jenea dnonos erhalten acheint). Bonna aomit ala Mann dea Zwiatea, der 
£atiweinng (dno), ala Kriegamann : man aiebt, waa im alten Rom an einem Mannę 
winę Oate anamachte**. — Einadem libri p. 37 adn. ezpoacitor hiatoria qoae- 
dnm adiectiyi „bonna*, aliomm, qnae ad morea aeatimandoa deaignandoaqne nanr- 
pantnr. 



254 T. SIMKO 

atąue optimi <yiri>, tribani plebis. dom. 82 de optimis ao forib- 
siinis ciyibas. 125 yir omnium fortissimas atqQe optimus. Sest 
1 bonom et fortem ciyem. ibid. fortissimis atąne optimis ciyibas. 
9 homines... fortissimi atqae optimi viri. 12 fortissimo atqiie optimo 
(CaUme). 39 optimi et fortissimi ciyes. 67 optimi ac fortissimi yiri. 
76 fratrem meum, yirum optimum < ac> fortissimum^). 87 bono- 
mm et fortiam ciyium. Cael. 14 fortis yiros et bonos. proy. cons. 
39 a fortissimo yiro atqae optimo... consule. Balb. 18 yiria bonis 
atque fortibus. 22 fortissimam atqae optimom qoemqoe. Piso. 4 ado- 
lescentis bonos et fortis. 25 fortissimorom yirorom, optimorom ei- 
yiom. 42 boni yiri fortesąoe. Milo. 4 fortis et bonos oiyes ibid. de 
bonis et fortibos yiris. 105 optimom et sapientisaimom et fortis- 
simum qoemqoe. Phil. 3, 4 fortissimos yiros optimo8qae ciyis. 
7 ciyi optimo et fortissimo. 10 fortissimos yiros ciyiBqoe optimos. 
38 optimorom et fortissimorom yirorom. 4, 6 fortissimorom yiro- 
rom, fidelissimorom ciyiom atqae optimorom. 10, 10 optimorom et 
fortissimorom ciyiom. ef. 14, 34 de or. 2, 187 imperator fortis ac 
bonus, epist 3, 11, 3 bonorom et fortiom ciyiom. 5, 7, 3 fortissi- 
mis atqoe optimis yiris. 19, 1 omnes fortes ac boni yiri. 11, 7, 2 
fortissimos yiros ciyisqoe optimos. 12, 2, 3 optimos et fortissimus 
ciyis. 12, 4, 1 popolo... nihil fortios, nihil melios. 12, 11, 1 (Ccam) yiri 
fortes optimique ciyes. 13, 77, 2 yirom bonom et fortem, ad BruŁ 
1, 4, 3 {Bruti) yir optime atqoe fortissime. rep. 1, 9 bonis et forti- 
bos. legg. 2; 27 fortiom bonoromqoe. fin 3, 11 bonos yiros, for- 
tes, iostos. diy. 2, 3 yir bonos... et fortis. off. 3, 31 sapientem, bo- 
nom, fortem yirom. HOR. epist. 1, 9, 13 fortem... bonumąue. LIY. 
22, 59, 11 bonis ac fortibos militibos. QVINT. deol. 345 p. 363, 
19 yiro forti... bono ciye. LAMPR. Hel. 8, 4 yir fortissimiis, opti- 
mos, grayissimos, seyerissimos. 

Ez eis, qoae allata sont, ezemplis elocet yirom fortem eon- 
dem esse ac bonom, ot si qoando de yiro forti qaid dictom inyenia- 
mos, id certę ad yirom bonom referre possimos. Qoem nalla re 
etiam a yiro honesto (i. honore praedito) differre ot credamus, hae 
respiciendae sont nobis formolae, in qoibus sanę honestos pristina 
notione „honore praediti" caret: CIO. Qoint. 24 yir bonus et cum 
primis honestos. S. Rosc. 24 yiri optimi atqoe honestissimi. Verr. 



^) quae rerba iniasto ab editoribna oncia includi docent ea, qaae attolimui 
p. XXX ezempla. 



DB ROMANORUM TIRO BOlfO 255 

% 133 yiros bonos et honestos. 2, 128 hominitm honeitonim (-issi- 
morom eodd.) et yiraram bononim. 4, 56 lir bcmas atqae honestas. 
4, 109 hominis faoneslisflimi atąue optimi Tiri. 4, 183 Tiris bonis 
atąue honeskiB. 6, 157 optimonim sooioram honestissimornmąne ci- 
yium. Claent. 198 yiii optimi et honestisaimi. Babir. 27 bonestissi- 
mis yiris aiqae optiiniB oi^ibas. CatiL 1, 21 honestissimi atqae op- 
timi yiri. bar. resp. 56 optimis ciyibuB atqae houastissimis yiriB. 
PhiL 8, 16 innocentes, bonesti, boni. 14, 8 optimi yiri honeatiasi- 
miqiie homines. epiat 12, 26, 21 yir bonas et honestas. 13, 7, 5 
viios optimoB hcnninesąae honestiasimoa ^). 

Tertia formuła, in qiia Yocabula non solnm idem fere signi- 
ficantia, sed etiam allitterationia omamento commendata yetustas 
eonaociayerat, memoriam eorum seryayit temporam, in ąnibus tan- 
tommodo boni, qao8 dirimas, bona possedenmt ideoqne beati (i. di- 
Tites) appellabantar: CIC. Piso. 42 nudores tantam yirtntis yim esse 
Toliienmt; ut non posaet esse umqnam yir bonus non beatus. ef. fin. 
3, 76. Sest 98 sanis et bonis et beatis. rep. 1, 32 nec meliores... 
nee beatiores. Tuso. 4, 84 boni et beati yolumus esse. 5, 35 bonos 
beatos. Lael. 59 optumus beatissimusąue comitatus. OATYLL. 37, 14 
boni beatique. 

Etiam „bonus et benignus" iis eonsociata sunt temporibus, 
ąuibuB nemo nisi bono genere natus bonus i. nobilis erat: TER. 
Phonn. 767 dum niminm dici nos bonos studemus et benignos. 
HOK sat 1, 2, 51 bonus atque benignus. FIRM. math. 1, 2, 2 bo- 
nos benignos ac modestos. WLQ. II Macch. 15, 12 yirum bonum et 
bentgnum (av)poc xaXdv xal ayocdoy). 

Sed cum haec, quae allata sunt ezempla, benignum largi et 
libeialis notione praebeant, aliis demonstrandum est argumentis bo- 
num eundem esse ao bono genere natum. lam primum hoc magni 
est momenti, quod genus excellens quoddam „boni^ designatur at- 
tributo: PLAYT. AuL 213 genere prognatum — bono. ef, Epid. 
107. 170. Merc. 969 qui bono sunt genere nati, < si > sunt inge- 
nio mało suapte culpa genere sapiunt (cap-eocU.^, genus ingenio 
improbant Pera. 645. TE& Phorm. 115 illam oiyem esse Atticam 
bonis bonam prognatam. — Quod hominibus genus idem est, animali- 
bus semen: YARBO rust, 2, 2, 4 in pńmis yidendum, ut boni seminis 



<) oaittiiDiu locos, qoibn« „bonom et honettnm** poiitmn eit ad reddendam 
PUtooMiiim 7o xaXbv tacfoA&t, 



256 T. UNKO 

pecuB habeas c/. 2, 4, 4. 5, 4 6, 2. 8, 3. 9, 5. 3, 7, 10. Sed et ipń 
scriptores indioant bonos eis yiros esse nobili loco natos: CATO fi^. 
or. 9, p. 41 bonis; bono genere gnatis r/. ibid. p. 42. RHET. Her. 3, 7, 
13 ąuibuB maioribas natus sit: si bono genere... si homili genere. 
CIC. Flacc. 18 adulescens bonns, honesto loco natus. HOR. oarm. 
4, 4, 29 fortes creantur fortibas et bonia (ayocdol ł^ dcya^Y). RYTIL. 
rhet 1, 16 bonus vir, grandis natu. 

Ex aliis formulis nominanda est ^bonns et gra^is^ apnd Ci- 
oeronem ^) et Qaintiliannm *) et ^bonns et iostas^ ^. Etenim haec 
Yooabnla iam prisca consociata esse antiąnitate, qaae nondom iudi- 
eta noyisset pablica, ea docemnr aactoritate, qua semper fraebatur 
vir bonus in litibus iudicandis: CATO agr. 144, 3 si quid redem- 
ptoiis opera domino damni datum erit, resolyito: id yiri boni arbi- 
tratu dedueetur. c/. 114, 2. 145, 3. 148, 1 in triduo proxumo vin 
boni arbitratu degustato (pinum), 149, 2 si quid emptor aut pasto- 
res aut peeus emptoris domino damni dederit Tin boni arbitratn 
resolyat si quid dominus aut familia aut peeus emptori damni de- 
derit, viri boni arbitratu resolyetur. HOR epist. 1, 16, 40 8qq.: 
Yir bonus est quis? — „qui consulta patrnm, qai leges iaraqae 
seryat, quo multae magnaeque secantur iudice lites, quo res spon- 
sore et quo canaae teste tenentur^. Itaque apud iuris consultoa „yir 
bonns^ est terminus technicus ad yirum integerrimae fidei designan- 
dum: PAYL. dig. 3, 3, 77 omnis, qui defenditur, boni yiri arbitratu 
defendendus est AFRIC. dig. 3, 3, 78 et ideo non potest yideri boni 
yiri arbitratu litem defendere is, qui actorem frustrando efficiat, ne 
ad exitum controyersia deducatur. ef. SCAEY. dig. 33, 1, 13, 1 et 2. 
Et ertabant formnlae qua6dam in iure publice dicendo, quae erant 
obsenrandae, si aotio yalere debuit: YŁP. dig. 40, 5, 46, 3 fidei 
commissa libertas ita potest dari... si arbitrium illi (heredi) ąnm 
yiro bono dedit, non dubitabimus, quin libertas debeatur: nam et 
eam libertatem deberi placuit: ,,8i tibi yidebitur, pęto manumit- 
tas^: ita enim hoc aocipiendum ,,si tibi quasi yiro bono yidebitur*^. 
cr\ Idem 32, 11, 8, PAVL. dig. 38, 1, 20, 1. Immo viri boni nomen 
tantam habuit in iudiciis auctoritalenu ut pro sacramento et yadi- 



>) Flaec &a. Icff . 3. 39. dir. 3. 79. Tom. 8, 69. 

»> intt. 11. 3. 1S4. 

«) Cia PU, 35. np. 3. 1& l«e^. 1. 41. fia. 2, 71. LmL 13. off. 1, 20. 2. 
•4:2; ~ iMMi fkcit huc «Ih>quid et fteqaiuB*, inde a TertAtio tntfoemtimamnm. 



DB ROIIANOSUM YIRO BONO 257 

monio steterit: Itaque M. Latatios Oataliui cam sponsionem cum 
aduersario fecit, formuła asus est: „ni yir bonus esset^ ^). Dolo 
ab indiee in ea causa adbibito enarrato, addit Yalerius Mazimns*): 
^CTun ea res ($e. viri boni Hhdus) innnmerabilibus laudibus contine- 
retur^. Ad quod testimonium si Catonis yerba') in memoriam re- 
Yocayerimus et Ciceronis addideiimus sententiam*), facile adduce- 
mos, ut credamuB yiri boni appellationem summam laudem conti- 
nnisse, immo nltimam perfectionis humanae normam ac regulam 
designasse. Non cuiuslibet tamen hominis absolutissimnm ezemplar 
yir bonus fuit, sed a cire Romano seiungi non potuit. Quod ut 
tota demonstrabitur narratione, ita ex duobus elucet testimoniis, 
qaibu8 pro Tiro bono ciyis positus est Romanus et homo Romanus: 
dC. Brut 6 „non enim tam praeclarum est scire Latine, quam 
tarpe nescire, neque tam id mihi oratoris boni, quam ciyis Romani 
proprium yidetur^. PLIN. epist 4, 32, 2 „homo Romanus et bonus 
eiyis^. Yiri boni appellationem in yitae cotidianae usu fuisse, Sene- 
cae docemur testimonio ^), qui haec tradidit: „sic illum amicum 
Yocasti, quomodo omnes candidatos „bonos yiros^ dicimus, quomodo 
obyios, si nomen non succurit ,dominos' salutamus^. Quibus yerbis 
optime illustratur comicorum consuetudo, apud quos seryi „bonos 
Tiros** per ironiam sodales salutant*): PLAYT. Capt 954 age tu 
illnc procede, bonę yir, lepidum mancupium meum. Cas. 724 cesso 
magnifice patricieque amicirier atque ita ero meo ire adyorsum. 
(poHcuam amiehis rediU, aUoguUur eum camenms): Bonę yir, salyel — 
iateor. Curc. 610 quid agis bonę yir? — audio (u concedo, me bo- 
ttum mrum esse), Persa 778 o bonę yir salyeto, et tu bona liberta. 
Pseud. 1145 sed tu, bonę yir, flagitare saepe clamore in foro. TER. 
Andr. 616 ehodum, bonę yir, quid ais? 846 O salye, bonę yir! 
Eon. 850 bonę yir, Dore, salye! Adel. 556 quid ais, bonę yir?.., — 
quid, malum, „bonę yir'' mihi narras. 961 o noster Demea, edepol 
yir bonus. 



») CIC off. 3, 77. VAL. MAX. 7, 2, 4 cf. L1V. 26, 50, 7. 27, 34, 13. 

•)1. 1. 

•) p. 251. 

^) Q. Roic 18 nonne... totienB hone et Tirom bonnm esse dizisti est hono- 
lii csma appelasti. off. 3, 82 riri boni splendorem nomen. 

») epiit. 3, 2. 

*) Idem acnmen inest Bacchi yerbis apnd Aristophanem (Kan. 179), qai 
Xan thi^m semim alloqnitnr: ^pr^^rbc tf xa\ YCwaSac. 

S«s|kraw7 Wyds. flloloff. T. XXZyi. 17 



^8 T. SINKO 

lam in eo samus, ut cum omn^a fere viri boni synonyma 
cognoYerimus, si pro bono fortis^ strenuus, grayis, iustus, honeatua 
inveniatur, minime qain de yiro bono agatur dubitemus. QQae cam 
ita sint, in Barbati lande ^)^ quae breyi tempore post elogium supra 
laudatum composita est^), formuła ^ forda vir sapiensque^ yirum 
bonum esse designatum accipimus. Sed facile animadyertitur sa- 
pientis commemc^ratione prisci Romani imaginem noya quadam li- 
nea, immo noyo colore exornari, qui cum eis conyeniat temporibua, 
quibus Graecorum doctrina feroces yictorum animi iam manaue- 
facti sint. Et hoc est eius itineris initium, quo yir bonus progre- 
diens Senecae philoaopbi temporibus hominis litterati partea et per- 
sonani adeptus est: „magno impendio temporum, magna alienarnm 
aurium molestia laudatio haec constat „o hominem litteratum*^! 
simus hoc titulo rusticiore contenti: „o yirum bonum"! 3) Liberae 
rei publicae temporibus quamquam yir bonus minime rus redolebat 
tamen libenter sapientis appellationem titulo suo addebat. Itaąue 
saepe legimus de yiro forti sapientique ^), saepius etiam de bono 
et sapienti: SALL. orat Fhil. 9, 1 quae pessumi et stultisaimi de- 
creyere, ea bonis et sapientibus faciunda sunt. CIC. Rabir. 29 op- 
timi et sapienti ssimi cuiu3que animus. sen. 9 ex sapientissimo ho- 
minę atque optimo ciyi et yiro. Sest. 137 a bonis yiria sapientibus. 
Piso 33 bono yiro et sapienti. epist. 4, 7, 2 sapientem et bonum 
ciyem. rep. 2, 51 bonus et sapiens. Tusc. 5, 54 sapiens et bonus 
yir. 5, 109 boni sapientesque. Tim. 32 sapientissimna atque Opti- 
mus, nat. deor. 2. 34 bonus sapien8que. off. 3, 50 sapiens et bonus 
yir. HOR. epist, 1, 7, 2 yir bonus et sapiens cf. I, 16. 73. 

In yiri boni titulo cum omnia iam enumerayerimus attributa, non 
ab re erit eos adponere locos, quibus omnia yel płurima comprehen- 
duntur: CIC. Piane. 9 decem soli esaent in ciyitate yiri boni, aapien- 
tes, iusti. grayes. Milo 105 optimum et sapientissimum et fortissi- 
mum quemque elegit. epist. 13, 3 honestua, grayis, plenua ofBeii, 
bonus piane yir. Par. 19 bonus yir et sapiens et fortis. fin. 3, 11 bo- 
nos yiros, fortes. iustos, moderatos. off. 3, 31 ad sapientem, bonum. 



») CAEM. epłgr. 7. 

«) W5l£flin 1. 1. p. 195. 

») epist. 88, 38. 

*) CIC. Map. 20. mio 96. HOK. epist 2, 1, 50. YOPISC. Carin. 18, ^. 
PRI6C. gramm. 17, 150. 



DE ROMANOBUM VIRO BONO 259 

fortem yirom. ŁAMPR. Hel. 16, 4 yir fortisBimus, optimus, graTis- 
simas, seyerissimus. 

Hoo modo postąaam formalas, ąuibua sapiens viro bono eon- 
sociatur, eognoyimns, illae, ande profecti samns, revertimar, scili- 
cet ad eloginm Barbati. Lans eins, ntpote yiri fortis sapientisąne 
etiain ?ecando exprimitnr yerscu qao legimas: ,,qaoia8 forma yir- 
tntei parisama fuit". Sapientia fortitudini addita est, cum caltus hu- 
manitatisque progressu qaodam homines esperti sant sapientiam 
yiriboB, etsi melior non esset, tamen esse parem: qnod ut fieret, 
ezeraplaria Graeca non erant necessaria. Aliter res sese babuit in 
forma, immo formositate yiri extollenda, qoae yirtuti responderet 
Nam Komani ut minime eorporis excellebant pnlchritudine, ita eam 
Be perfecto quidem atque absoluto yiro adscribebant: CIO. off. 1. 
130 „cum autem pulchritndinis duo genera sint, qaorum in altero 
Tenustas sit, in altero dignitas, yennstatem muliebrem dncere de- 
bemus, dignitatem yirilem^. Contra Oraeci et admirabantar pnero- 
rmn et yiroram formositatem et in formnla xx\6c ^dyac^ fingenda 
primom de eorporis cogitabant yenustate, tom de palchritndine 
animi, dam Plato atramqne ad animnm rettnlit sed ita, ut ne cor- 
pug qiiidem formosum contemneret. Et minime dubitandum est, 
ąmsi elogii auctor eam Graecorum ezpresserit irirmulam, cum for- 
mam yirtuti parem praedicayerit lam faac ratione, quod adieotiya 
Graeca substantiyis a Romano cirenmscribuntur auctore, docemur 
istam formniam minime tum Romae tritara fuisse. Quae res etiam 
Eonii firmatnr testimonio, qui alio modo Graecanicam landem red* 
derę temptayit, cum scripsit^): „optima cum pulchris animis Ro- 
mana iayentus^. Aliud experimentum Planti exhibet circumscriptio 
eiasdem locutionis. Qui ut rem a Romanis alienam dariorem face- 
ret sic scripsit*): parentes curant łiberos^ 

et at in nsom boni et in epeciem 
poplo eint sibiąne, 

nbi ad yersiculnm explendum proposuimus "): 

et at in nsum boni et < honesti ut > in Bpeeiem, 
coUatis Ciceronis et Apulei similibus sententiis. Sed ne haec quidem 
yersio 3caXoO Kzyadou per bonum et honestum Romanis placuit Et 



1) ann. 3 fr. 21. 

») Most 123. 

■) Wiener Studien 23 (1901). 1 p. 172—174. 

17^ 



260 T. 81NE0 

cum Platonie sententia: wiy Sy) tó ayadov xxXóvi) inde a Cicerone 
redderetar his yerbis „nisi quod honestam est, nallum est aliad 
bonum" *), viri absoluti ac perfecti imago iam propriam eamqne Ro- 
manam habuit speciem: yirum bonum. Qui nisi ex8titis8et, fortasse 
post Yarronem*) etiam alii de viro forti et formoso scripsifisent^ 
qaae formuła etiam alliterationis commendaretnr et yincalo et or- 
namento. QQae cam ita essent, Romani scriptores etiam tum, cmn 
Graecorum exprimebant sententiam, yirum bonum ponebant pro 
formoso illo et forti: dC. de or. 1, 204 quibos enim id persuasom 
esset, ut nihil mallent esse se, quam bonos yiros, iis reliquam faci- 
lem esse doctrinam aid}at Socrałes. off. 3, 77 huic. yiro bono, quein 
Fimbria etiam, non modo Socrates noyerat, nullo modo yideri po- 
test quicquam esse utile, quod non honestum sit APYŁ. Socr. 23, 
175 at enim bonis artibus doctus et adprime est eruditus et, quaii- 
tum licet homini, sapiens et boni consultus; tandem aliquando 
ipsum yirum < bonum >*) laudas. — Ex iis, quae allata sont, 
exemplis yidemus absoluti et perfecti hominis imaginem Romanam 
semper retinuisse speciem; quod yas quomodo Graeca impletum sit 
doctrina, mox yidebimus. Et iis demum temporibus, quo Romano- 
rum yir bonus ab alio hominis perfecti exemplari eodemqne ex 
Oriente yeniente ut cederet, cogebatur, Graecus avY)p xzXóc 7Lirfx9ic 
simili Latina redditus est formuła, scilicet per „yirum bonum et op- 
timum^. Cuius rei antequam proferemus exempla, demonstrandum 
est nobis primum bonum ad pulchri notionem exprimendam usur- 
pari, tum optimum eundem esse ac bonum (aY>dóc). lam si in Ennii 
yersu^) „scarus hic capitur magnusąue bonu6que^ alterum adiecti- 
yum non ad speciem, sed ad saporem referendum est, ▼ix est, cur 
cum Woelfflino ^) negemus bonum iam a Terentio ad pulohrum de- 
signandum poni: Qui cum yirginem forma bonam^) esse praedicat 



») Tim. 87 C. c/. e. g. Phaed. 76 D. rep. VI 605 B. Cody. 201 C. 

*) fin, 6, 79 c/ 4, tó. 46. 48. 54, 68. 78. 3, 27. 29. 39. 50. 68. 76. Tosc. 
2, 61. 4, 62. 5, 18. 21. HS. 43. 44. 45. off. 3, 11. 35. APYL. Piat 2, 19. 

') nat. Men. 245 B. sapiens solut rex, solne rhetor, eolna formoeus /ortis 
a«qane. c/. Lnc rit. auct. 20. La. Di. 7, 121. 

*) addidi. non in Tirilitate enim inmma posita est rirtns, sed in sapientia^ 
qaod Tiri boni est attribntom. 

^) Hednph. 1. 

•) ArchiT. IX 11 sqq. 

') Andr. 119. 42S. 



DB BOMANORUM YIRO BONO 261 

idem designare yult, atque cum de forma honesta^) yel honesta et 
liberali') loqaitar, scilicet yirginem eam speciem prae se ferre, quae 
filia yiri boni et honesti et liberalis digna sit Qtti asas adiectiyi 
bonus postea freąaentior est: HOR sat. 2, 7, 52 ne ditior ant for- 
mae melioris meiat eodem. PROP. 2, 18, 32 idcirco caerala forma 
bona est 0V. Amor. 3, 2, 27 inyida yestis eras, qnae tam bona 
crura tegebas. 3, 4, 46 haec melior specie corporis, illa sapit 3, 
U, 42 non facit ad mores tam bona forma*) malos. ars. 3, 398 
frnctus abest facies cum bona teste caret met 8, 678 super omnia 
ynitus accessere boni. 10, 563 nec dicere posses lande pedum for- 
maene bono praestantior esset. PLIN. nat 24, 166 Hermesias ab 
eodem (Democriło) yocatur ad liberos generandos pulchros bonos- 
qae«)... ita fieri excellentes animi et formae bonis. cf, 26, 19 apud 
eondem Democritnm inyenitur compositto medicamenti, qno pulchri 
bonique*) et fortunati gignantur liberi. WLG. gen. 1, 31 et erant 
valde bona (xai tóou x«X« Xiav). GLOSS. IV 539, 51 bonus a ye- 
nnstate corporis creditur dictus. II 337, 46 xaXóc ef. III 13. 35. 
86, 45 saepius^). „Optimum^ iam inde a Terentio pro positiyo poni 
demonstrayit Woelfflinus ^: immo yidebimns apud Ciceronem yirum 
optimam minorem continere landem quam yirum bonnm^). 

His praemissis facile adducimur, ut credamus xxXóv xxyx^y 
per „bonum et optimum^ reddi potuisse. Et reyera redditum essc, iam 
primom docet eins usns exemplum: Apuleius narrat a Platone enm 
sapientem „optimum nominari ac bonnm ac prudentem^ cuius eon- 
siiia cum factis rectissimis congruant: Quis nescit Platonicum sa- 
pientem esse £v$pa xxXdv xdYx^v? Sed et alterum babemus exem- 
plum, cni Graecum opponere possumus exemplar: WLG. Tob. 7, 7 



>) Eon. 132. 290. 

') Andr. 122. Eoa. 473. ef. Plaot Epid. 4H forma lepida ac liberali (cum 
aiUteratiane), idem Mil. 967. Persa 130. 

*) ef, PR« 'B. vita Pen. formae polchrae. 

*) cf. ACTA lad, saec. Beptim. COHP. VI 32328, 3 bonę pulch<er> Apollo. 

*) iam credere aliqait poteit in Graeco exemplari faiese xaXo\ xzya^(. sod 
boc nnllo modo de feta, ne de iafantibas qaidem asąaam asarpabatar: iayenoa 
dtmam et Tiri xaX(A xxyaM fiebant. Itaqae Plinii adnotatio tantammodo ad pal- 
ehram ipeciem et bonam liberoram indolem referenda eit, adiectira aatem pro 
•jaonTmifl habenda. 

'; alia potterionmi temporum ezempla profert \V5lffiia 1. I. ArchiW (IX, 11). 

') Lat. et rom. Comparation p. 58. 

•) T. infra. 



262 T. 81NK0 

quia boni et optimi viri filiuB es (ó toO xxXo'j xiyadoO av&p«!ncou 
uló;)^). Nunc scimufi, quid sibi yelit illa monstraosa conianctio po- 
sitiyi cam saperlatiyo, quam Woelfflinus geminationis nomine orna- 
tam Africorum scriptorum propriam ease voluit*) Et re vera ubus 
hic ab iis initiom cepit scriptoribus, qai saecalo II p. Obr. n. in 
Africa vixerunt: APVL. met 8, 9 boni... et optimi conaules. TERT- 
ady. Marc. 1, 6 deum... tantnmmodo bonnm atqae optimum esse. 
2, 2 auctorem bonum et optimum. 4, 36 deus optimus et ultro bo- 
nus, ad. Hem. 2 bonum et optimum. 

Sed cum ita haec consociata sint adiectiya, ut bonus pulchri, 
optimus boni yice fangatur, superlatiyus non pertinet ad illum po- 
sitiyum, qui diyersam yim habet et notionem et ab coniunctione 
eorum geminationis remoyendum est nomen. Qnis enim xaXóv xsb- 
yaOoY sub geminationis attrahet definitionem ? Bestat, ut explicemuB 
quare Tertulianus Deo illam attribuerit landem. lam constat Christi 
personam eis depictam esse a Christianis coloribus, ąni ad sapien- 
tem perfectum absoIutumque formandum a Stoicorum adbiberentar 
sectatoribus^): Itaque nihil mirum est si TertuUianus hominis per- 
fecti respiciens exemplar dixit Deum solum esse bonum et optimum, 
non hominem. Scriptores Africos secutus est Hieronymus, cum eius 
aetate sermo ecclesiae plurima iam exhiberet Africitatis, quae yoca- 
tur, exempla. Sed ut erat yir elegantiis linguae Latinae imbutus, 
reddidit uno loco Greecum av$pa xxXóy x9cy2^v Latina formuła, 
quae et alliteratione et aetate commendabatur: WLG. II Maoch. 
15, 12 Oniam... yirum bonum et benignum (avSpa xaXóv xxYa^v). 
Elx eis, quae adhuc disputata sunt, apparet optimis litterarum Bo- 
manarum auctoribus yersionem yel imitationem Graecorum av&p6c 
xa>.oO xaY%doO alienam fuisse, cum iam inde ab antiquissirois tem- 
poribus yir bonus absoluti ac perfecti hominis Bomani esset exem- 
plar. Fieri tamen non potuit, ut annis labentibus et Graeca doctrina 
de Romanorum ferocibus animis triumphante yir bonus hac cultus 
humani ciyilisque mutata conditione intactus esset Ea Graecorum 
doctrina quomodo yiri boni permutayerit faciem, cum alienis ye- 
stibus ciyem omaret Bomanum; et quantum id noyum hominis 



p. 852. 



1) cf. ladith. 12, 14. Lae. 8, 15 et ▼. Ph. Thielmann, PfaUologat 42 (1^84 

') Gemioation im Latein, Miinchner Sitiungtber. 1882, I p. 476. 
^ ▼. Land^af. 1. I. p. 59. 



DB ROMANORUM YIRO BONO 



2&S 



perfecti exemplar a vulgi recesserit opinione, mox yidebimus, sin- 
galis Bcriptoribus inde ab Ennio temporam ordine recensendis. 
Qao in itinere faciendo diutius nobis commorandom erit in Ci- 
ceronis, Senecae philosophi, QQintiIiaiii scriptis, cum unnsquisqa6 
eorum alium ac diversum formayerit exemplar viri doetrinae atque 
optimarnm artiam stadiis eraditi. 

Rara sant antę Catonem yiri boni apnd scriptores Romanos 
yestigia: Ennius bonorum cognonime eo^ viros fortes et patriae 
amantes ornat, qui ne post maximos quidem labores novis obiecti 
aeramnis franguntur ^); eosdem Accius hominibuH regno iniquis in- 
fideliba8qne opponit*). Qui vir rei publicae totus deditus etiam 
Plauto notns est qui eum sic descripsit*): 

nam pnblicae rei cansa quicomqne id fscit 
magis ąutan sui ąaesti, aninias indaci potest, 
eam esse ełvem et fidelem et bonau:. 

Eam innocentiam, qna vir bonus diicitur, ut omnia faciat aliorum 
gratia, nihil ipsins causa, apud omnes inreniemus scriptores, ut et 
yeritatis studium*), quo vir bonus inter omnes excellit. Sunt haec 
autem proprietates ingenii, quibuscum homines nascuntur^) ita, ut 
ex Yoltu bonus cognoscatur •). Sed non omnes, qui bono prognati 
sunt genere, eadem ipsa re boni sunt: Capt 956 fui ego bellus, 
lepidus: bonus vir nunquam neque frugi bonae''). True. 41 atque 
es benignus potius quam frugi bonae. — Qui se virum bonum esse 
profitetur, ad officia quaedam praestanda obligatur: Curc. 521 quando 
vir bonus es, responde. quod rogo. Poen. 1389®) quando boni estis, 
ut bonos faeere addecet, faciatis, vestro subyeniatis supplici. — Sed 
iam Plauti temporibus unusqui8que civis diyitiis poUens et veste 
splendida omatus, fueritne patricio an plebeio genere natus, vir bo- 



^) ann. '^ frg. 21 noenn dećet maeiare bonoSf qiu facto labore [e] nixi mi- 
litiae (-am eodd,) peperere. 

*) maiti iiiiqni atqae infideles regao, paaci boai (^beniroli CIC. off. 3, 
U) tant. 

») Perw 67. 

^) Persa &45 haec erit bono genere nata : nil scit nisi Teroin loqtii ef, TER. 
Adel. 463. 

•) Poen. 301. 

*) Anlal. 719 tibi credere certnmst, nam ei^e bonom ox (et eodd) roMn 
cognosco. 

') ef. Cnrc. 521. 

*) deest. in A. 



264 T. 8]NK0 

nii8 Yulgo appellabatar, quam consuetadinem et Plautus nonnun- 
qiiam obseryayit: Cas. 724 cesso magnifice patńcieąae amicińer 
atque ita ero meo ire adyorsum? — Bonę vir, salye! — Fateor. 
Gapt 583 est miseroram (t. pauperum), maleyolentes sint atque in- 
yideant bonis. Curc. 475 in foro infimo boni hominea ^) atque ditea 
ambulant Men. 573 uti ąuiąae sant optumi, mazume morem habent 
hnnc: clientes sibi omnes yolunt esse mnltos, bonine an mali sint, 
id haud quaeritant. — Qaae rerum atqae aestimationis permntatio *), 
non effagit Sallastium, qai ita descripsit' eam diyitom transfonna- 
tionem in bonos'): pańci potentes... dominationes affectabant.. bo- 
nique et mali ciyes appellati non ob merita in rem pnblicam omni- 
bus pariter corruptis, sed uti qnisque locnpletissimns et ininria ya- 
lidior, quia praesentia defend ebat, pro bono ducebatur. De his 
„praesentium defensoribus^ postea dispntabimus: hic addimus, qaod 
ne maximus qnidem landator eorum. nimimm Cicero, ignorayit multos 
praeter diyitias nnlla alia yel corporis yel animi bona possidere: 
Att 8, 1, 3 subeam potius cum iis, qui dicnntur esse boni, qiiam 
yidear a <yiris>^) bonis dissentire: etsi propediem yideo bonorum, 
id est lautorum et locupletinm. rep. 1, 51 homines ignoratione 
yirtntis... opulentos homines et copiosos, tum (et alu) genere nobili na- 
tos esse optimos putant ibid nec nlla deformior est species ciyita- 
tis, quam illa, in qua upulentissimi optimi putantnr. off. 2, 27 bona 
in foro yenderet et bonorum yirorum et locupletinm et certę ciyinm. 
Quae notio postea ita praeyaluit ut Clandins in oratione de iure 
honorum Gallis danda habita a. 48 p. Chr. n. dizerit^): ^^Caesar 
omnem florem ubique coloniarum ac municipiomnu bonomm scili- 
cet yirorum et locupletinm in hac curia esse yoluit^; magistratus 
autom municipales titulo illam addiderint appellationem et eam 
suspensioni^ nota in scribendo cspresserint ^) „gloriosam esse rela- 
tionem BB. W. QQ. coUegii n(o8tri)"5 quod ezplicator: bonorum 
yirorum — quinquennalium coUegii. Etiam gnunmaticis is nsns non 



M Clii non Teninnt in m«ntem illi ^meliorM* (,coi Iepue^*}« qaofl nostra 
Ub« in omnibas ornalt tmIiUb Tidet * 

*) Tinw^rtung der Werte SUtzsekt^ 
"^ hhu U 12, 

*) »ic $upplevi pro < omnibus >« at iia, qni boni eue dicuntnr, Tiri ren 
boni opponantur, 

^ ihisL Xl :>7i8 ^Si*atin,>, a. 2o0 p. Chr. nX 3l). 



DB ROMANORUM VIRO ROMO 

fait ignotus. Itaque Pseudo-AsconiaB haec adnotayit ad Ciceronis 
Verrinam (2, 1): „yetaste bonos pro magnis, honestos pro dmtibus 
posuit^ eademqae doctńna imbatus scriba quidam Ciceronis yerba^): 
„bonis yirifi perturbatis^ ezplicayit per „locupletes^, qaae adnota- 
tio postea in teztum recepta est, dam nostrae aetatis editores eam 
at interpolationem uncis indaserunt. Sed haec diyitiarinn potentia 
posterioribns demum temporibns yimm bonum obruit Nobis ad eam 
reyertendam est aetatem, qua prisca yiri boni imago nondam palluit 
iieqQe dam Graecis infecta est coloribus: 

lam primum ex Terentio') compeńmns boni et benigni titu- 
lam blande aares liominum titillasse. qai ut hoc blandimento dele- 
nirentur, etiam indignissimis largirentur bcneficia. Etiam Lucilii yir 
bonus, qnamquam Horatianom, immo Stoicum ,,iu8tam et tenacem 
propositi yiram" in memoriam reyocat nondum Graecoram agit 
sapientem; nam ^in bonis porro est yiris, si irati seu cni propitii 
sunt, ut diutius eadem una maneant in sententia*"). Yiri boni au- 
tem eins aetate iam certam ac definitam fuisse personam, docet li- 
bri I frg. 9 ,,nnnc yersa mani ad noctem, festo atque profesto {{ totus 
item panter populus plebesque patresque {| iactare indu foro se omnes, 
decedere nusqnam; |j ani se atque eidem studio omnes dedere et arti |{ 
verba dare ut caute possint, pugnare dolose, || blanditia certare, bo- 
nnmsimularcyirum se, {| insidias facere, ut si hostes sint omnibus 
omnes^. Alia est quaestio, num Catoni, quem a Graecis saepenumero 
suas sumpsisse sententias demonstrayit doctissimus Sternbacbius ^), 
obyersatum sit antę oculos Graeci cuiusdam philosophi, immo rhe- 
toris dictum, cum scripserit: „orator est, Marce fili. yir bonus, di- 
eendi peritus^. Ad banc sententiam illustrandam, quae posterioribus 
ita adamata fuit ut etiam Isidorus Seyillensis ^) aliam non noyerit 
oiatoris definitionem, affertur semper illud „rem tene, yerba sequen- 
tor*'^), dicitarque ex Catonis iudicio artem dicendi non fuisse Ro- 
mano perdiscedam, cui yerba ipsa e corde fluerent^). Sed non re- 

>) rep. 1, 31. 

•) Phonn. 767. 

»} Mt 812. 

*) Cato der altere u. doesen Yerh&lt&iu ta den Oriechen (Anieiger der Kra- 
Uner Akad. Tom. 9. Dec. 1898). 

*) KH£T. Lat. min. p. 607. 

^ frg. 15. p. bO Jord. 

*) PLVT. Cato mai. c. 12 ti f ijaata to 3i 3Xov ou^dat toI; [jLiv *EXXłł«v 
abso ysAiw, Tot^ 2< 'Pci>{xa{o(; dffb xap8ia; c^pt^d^ai. 



266 T. SIMKO 

spiciunt yiri docti, anod Catonis ille libellus ad Marcam filiom 
dcriptns borreum qxioddain encyclopaedeuticum erat et qaod m 
bonus non solum rhetorices, sed etiani medicinae, s^ri coltarae, 
rei militaris, iuris ciyilis, ceterarum artinm et disciplinaram peritas 
praedicabatur. Nobis gnidem praeter oratoria et agricoiae ^) defini- 
tionem reliquas tempornm eripnit iniąnitas, sed minime dubitanduro 
est, quin eodem modo miles et ioris eonsnltas ut yiri boni landa- 
rentur. Quae cum ita sint, concedendom est patris praeceptis le- 
gendis Marcum iustitutum esse, ut yir bonus fieret; hunc autem 
per se ipsum omnes illas artes et doctrinas possedisse. Quis est 
autem eiusmodi yir bonus, optimis artibus ornatus, quae omnibus 
yitae publicae et priyatae rationibus utiles, immo necessariae sunt, 
nisi Graecorum ille avi]p ?coXitixó; yel aoq9Óc, quem et sophistae et Isocra- 
tes omnis educationis et institutionis suae finem posuerunt?*) Cato, 
cum irrisisset Socratem, qui moribus corrumpendis et legibns eyer- 
tendis rem publicam administrare doceret, et Isoeratem, apud quem 
discipuli senescerent in causis orandis ^), ipse Graecorum doctrinam 
superyacaneam facere conatus est Romanis praeceptis conscriptis. 
Cuius rei occasio fortasse cum senatus consulto cohaeret, qiio phi- 
losophi et rhetores ex Italia ezpulsi sunt^): Quod illi Graeca insti- 
tutione Romanae iuyentuti se tradituros esse promittebant, idem 
Catonis libellus Latine, immo Romanę docebat Nihilominus nt finis 
eius ad Graecorum formatus est ezemplum, ita res ipsa nibil aliud 
continebat, nisi Graecam doctrinam ad Romanorum usum accom- 
modatam. In aliis libellis Catonis yir bonus aliam prae se ferebat 
speeiem. scilicet hominis nobili genere nati et erga rem publicam 
optime meriti: Nam ex Plutarcho comperimus eum contra homines, 
qui se hominem noyum reprebenderent, raaiorum yirtutes laudasse 
et patrem yirum bonum et fortem praedicasse et proayum, qui pio- 
pter animum bello fortem (Si' av$paY3(^zv) praemiis a populo omatus es- 



') 'cg- 6 P* 79 < colonas > Tir bonus <est>... colond,! peritas, caiat 
ferramenta splendent. 

') Arnim, Dio von Prasa I p. 6 — 18. qaQm aecatat L. Rodermacher (Rh. 
Mas. 54, 1899 p. 269 Bqq.) Catonis ▼irom bonam ad dv8pbc roaitcxou exempl&r fictum 
es«6 contendit. Qaam ob rem frastra enm impu^^abat Fr. ScbOU (Rb. Maa. 57, 
1902 p. 812 i»qq.\ 

*) PŁYT. 1. 1. c. 23. nam haec sentenUa commodissime ia prooemio prae- 
oeptorum ad Marcom filiom oollocatar. 

*) a. 161. a. Chr. n. y. SVJiT. rhet. 1. GELL. noct. 15, 11. 



DK RO)UKORUM VJRO BOKO 267 

set^). Eodem modo filium Batu maiorem saepe a patre yirum bo- 
nam appellatum esse^). — Ab boc nihil differant Yarronis yiri 
boni, qai nihil „habent antiqaiu8 salute communi^ '); qai suum offi- 
ciam patant „legibus parere, deos colere, in patellam dare (u%póv 
TtfioL;^*), „non małe dicere, pędem in focnm non imponere. sacrifi- 
cari^ &). Sed qnae fuerit yiri boni ultimis. rei publicae temporibuB 
et yita et species, clarissime perspicitur ex scriptis Ciceronis. In 
coins yerbis recensendis discemendas est is yir bonus, de qao Ci- 
cero in orationibus et epistulis loquitiir, ab eo, qQem sibi in accip- 
ńĘj qnae ad rhetoricam et philosophiam spectant, mente praeforma- 
vii Praesagiisse ei animus yidetur yirum bonum, cuius yita et mo- 
res artissimiB cohaererent yineulis oum liberae rei puhlicae institu- 
tionibus, cum re publica moriturum esse: itł\que qua8i funebrem 
eius landationem breyisaime antę mortem conscriptam posteritati 
reliquit. Quae quali8 sit, speetemus! 

Antę omnia tamen Sallustii yerba de yiris, qui ;,quia praesentia 
defendebant^ pro bonis ducebantur^ ^) in memoriam nobis reyocanda 
Bont eiu8demque scriptoris descriptio eorum antę oculos ponenda, 
qm praesentia eyertere student '): „nam semper in ciyitate, qaibufl 
opes nnliae sutt, boBk iBYident, malos eKtołlsat, ycitera odere, noya 
exoptant, odio suarum rerum mutari omnia student, turba atque 
seditionibus sine cara aluntur, quoniam egestas facile habetur sine 
damno". His igitur miseris i. e pauperibus et egenis, his „prayis 
et improbis'' ^) opponuntur beati possidentes, praesentium conserya- 
toies, optimatum fautores. Quae appellatio non est a Cicerone primo 

*) PLVT. o. 1. c. 1. a&Toc tkv(t xatvb; tiyait «po; «&/,^v xxi 8ó53tv, Łoyoi; tk 
«poy^vtov 3tai Aprroi; i:a.[Lizakato^, ibid, Tfiiv ti rpo-y^ywy iaLr:(hzaatv aYva>OTii)v yi^owi^cu 
^o»roii>vau-:b^óKflb<ovxa\ Toy ira-c/psi Map xov, loc aya^by av8pa xa\ 0-rpa':iii>':ixbv 
(tirum bonum et foriśmj inaiv^y xal KaTci>va Tbv npóiaosKw dipiattuoy ;coXXaxi; tu/Cw 
^i9i tai tUto. i:oXc(xiaTa( liznou^ Jv (lócyaic a7;o^Xóv':a t^v iipi^y a^co^a^ćt; źx SyJuloo hi 
enSpaysdtay. 

*) ibid, e. 2i xa\ (jLCuyijTai |ay auToS {ac, too izpga^wń^ou \JioVj 7:oXXśxi{ h tolc 
pf^Wi o Rócriaiy u>^ dtydpbc aya^oS yc^oydio^. 

"} NON. 425, 32 «. o. uiticns. 

*) Menipp. frg, 265. 

*) ^id. frg. 266 e/. HOR. epist. 1, 16, 40 ani consulta patram qai leges 
iora^ae serrat. 

•) hiBt, 1, 12. 

O Catil. 37, 3. c/. CIC. 8e«t. 99. 

*) ef, Graecorom xaxouc xa\ 7covijpovc xa\ B«Xouc et eos, qai nostra aetate 
,8ociml-demokrat«ii*' appellantar. 



268 T. 8l2fKO 

inyenta, cum iam ab Ennio patriae amantea bonos appellari yidisse- 
mas et legissemas apud Plaatnm de bonis ciyibus, qui omnia m 
publicae causa facerent; apud Catonem de bonis, „qni mimme.M 
małe cogitantes^ essent; apud Yarronem de piis deorum cultoribus 
ac legum obseryatoribus. Siiniii modo auctor rhetorices ad Heren- 
nium scriptae locntus eat de yiria bonis, qui cum Caepione Satar- 
ninum impugnabant ^). Oicero pro partium et factionum condicione, 
quae illis turbnlentissimis rei publicae temporibus celeriter mota- 
bantur, iam hos iam illos bonorum omayit attributo: Inde ab anno 
63 omnes, qui senatus auctoritatem defenderunt contra Catilinae 
coniuratores, bonorum conprehenduntur nomine; postea Clodii et Pi- 
sonis Vatiniique sic appellantur adyersarii; bello ciyili inter Cae- 
sarem et Pompeium coorto boni sunt ei, qni cum Pompeio et se- 
natus et rei publicae protegunt auctoritatem contra unius domina- 
tionem; Caesare interfecto') Antonii sic appellantur oppugnatores'). 
In ea tamen et rerum et hominum mutatione haeo una semper 
erat formuła eorum, qui se bonos esse profitebantur^): ,,quod est 
praestantissimum maximeque optabile onmibus sanis et bonis et be- 
atis, cum dignitate otium. hoc qui yolunt, onuiea optumates, qui 
efficiunt, summi yiri et conseryatores oiyitatis putantur.^ bnius 
autem otiosae dignitatis haec fundamenta sunt... religiones, auspi- 
cia, potestates magistratuum, senatus auctoritas, leges, mos maiorum, 
iudicia, iuris dieto, fides, proyinciae, socii, imperii laus, res milita- 
ris, aerarium. harum rerum tot atque tantarnm esse defensorem et 
patronum magni animi est magni ingenii magnaeque constantiae". 
Quod ad formam eius appellationis pertinet, hoc est adnotan- 
dum contra yirorum doctorum opiniones, qui hanc rem transeundo 
tetigerunt ^): Yiiorum bonorum laudatio cum semper ad totom per- 
tineat ordinem^), semper numero ponitur plurali; ubi singularem 



*) 1, 12, 21 cf. 4, 13, 19. 47, CO. 

') qnem „omnos boni" interfeceront y. infra. 

*) in orationibut, qaae antę Ciceronis habitae snnt consnlatnm, et in eis, 
qaae Caeiarianarnm comprehendnntnr nomine, nolla inyenitor homm i^bonorom*^ 
mentio. 

«) »e8t 98. 

*) Scholtie, Yerachmelaong des lat. Adieetiv8 mit folgendem Sabstantir 
p. 8. Dietrich, QaaeBtt. gramm. p. 18, 4. KCLhner, Aosf. Oramm. der lat. Sprache, 
U p. 1(>70. 

") Att. 7, 7, 5 ^nam Bingalares sunt boni yiri, yernm in diesenńombas o r- 



DB ROMANORUM YIRO BONO 269 

legimus, alia inest yiri boni notio. Yocabolorum ordo nuUam habet 
yim ad notionem eKprimendam ita, at promiscae de bonie yiris et 
viris bonis legamna. Si numero singulari pir b<mus saepinB legitur 
qaam bonus vir, ratio eias asns qaaerenda est in yocabnlo mono- 
syllabo, qaod inyite ponitar in calce. Saepe sabstantiyam omittitur, 
saepiofi, cum senatuB et equites nominantar^ partes eornm formala 
„atque omnea boni^ comprehendantur; sine senatus commemora- 
tione locatio „boni omnes^ freąaentior est Qaa8 res ita se ha- 
bere his docemnr esemplis: Catil. 2, 19 magnos animos esse 
in bonis yiris, magnam concordiam. SuUa 1 boni yiri lenitatem 
meam^. agnoscerent. Flacc. 57 cnm est forum... plenum opti- 
morum yirorum et ciyiam. sen. 34 bonos... yiros lugere malui 
meas fortunas, qaam suis desperare. dom. 8 cum yiri boni (sicl)^) 
nonnulli putarint, tuto se in senatu esse non posse. 15 Ciceronia 
adyentn fore yilitatem boni yiri dictitabant. 54 qui <in> con- 
yentu yirorum bonorum (!) yerba de salute mea fecerant 55 haec 
foriosa yis yaesani tribuni blebis (Clodii) facile superari frangique 
potuit yirorum bonorum (!)... yirtute. 82 de optimis ao fortissimis 
ciyibus. bar. resp. 56 nam id quidem multis saepe optimis ciyibus 
atque honestissimis yiris accidit. Sest. 1 Clodii soctos fortissimis 
atqae optimis ciyibus perioulum moliri. 2 (de eisdem) per optimos 
riros optimis ciyibus periculum inferre conantur. 39 quod... a me 
optimi et fortissimi ciyes flagitabant 44 si... in foro cum multis 
bonis yiris concidissem. 84 nondum res ipsa ad eiusmodi praesidia 
Tiros bonos (I) compellebat 87 Milo agebat esemplo bonorum ac 
fortium ciyium. 93 quotus quisque inyenietur tanta yirtute yir, qui 
optimam quamque causam rei publicae amplectatur, qui bonis yiris 
deaenriat? 105 qui... adyersabantur {sc. popularibus, tU Oracchis^ 
SaUirmnó), grayes et magni homines habebantur; sed yalebant in 
senatu multum, apud bonos yiros plurimum, multitudini iucundi 
non erant 114 magistratus quidam popularis bonis yiris semper 
probatus. Und. (de eodem) aedilitatem petiyit cum bonis yiris et ho- 
minibus primiś, sed non praestantissimis opibus et gratia... nec quic^ 



dinet bonoram et genera qaaerenda snuf. perperam editores post 9trf sapplent 
wAH: Bcntentia est haec: ningalaris appelari potest yit boDOs; maiti, qni in re 
pnbliea ordinem qaendain efficiunt, boni sont tantamznodo, non boni Tiri. 

*) bane rooabalonim ordinem semper signo exclamaiionis nncis inelaso ma- 
aifestnm faciemus. 



270 T. 8INK0 

quam illis oomitiis, qaod boni viri yelient, nisi repulsam talit. 
Yidetis igitur popalam ipsatiu at ita dicam, iam non esse popula- 
rem. Vatin. 40 ąaibas eam (Miłonem) verbis laudare et boni viri 
et boni cives consaerant. Cael. 77 conseryate igitur rei publicae... 
civem bonaram artium, bonarum partium, bonorum yirorum. Piso 
33 cum... yiri boni (!) lapidibus e forro pellerentur. Piane. 1 tum 
multos et bonos viros eius {Plancii) honori viderem esse fantores. 
68 boni viri et cives. 89 qaem {Q. Metellum) constat inyitissimis 
yiris bonis (!) cessisse. Rabir. 3 est etiam bonorum et fortium ci- 
vium... intercludere omnis seditionum vias. 37 quid de ilHs hone- 
stissimis viris atque optimis... civibus dicemus? Milo 4. studia erga 
fortis et bonos ciyes. 21 neque bonis yiris legendis id adaeąui po- 
tuisset. 94 me bonis yiris dedL Pbil. 1, 30 mihi etiam... gratias 
boni yiri agebant. 3, 4 fortissimos yiros optimosque ciyis iugulari 
iusserit. 3. 10 fortissimos yiros ciyi8que optimos tnicidayit. 10, 10 
exterae nationes a prima ora Graeciae usque ad Aegyptum opti- 
morum et fortissimorum ciyium imperiis et praesidiis tenentnr. 14, 
8 quos optimos yiros honestissimosque homines... crudelissimis ezem- 
plis interemit. 14, 34 gloriae munus optimis et fortissimis ciyibus mo- 
nimenti honore persolyitur. c/. epist. 1. 9, 14. 15. 2, 8, 2. 3, 11, 3. 
4, 4, 1. 5, 21, 1 yirorum et ciyium bonorum (ideniordo: 10,21,4. 
15, 7, 3. 9, 1. Att 4, 1, 3. 10, 2. 12, 3. 13, 16. 15, 20, 2), 6, 5. 
2. 6, 11. 10, 9, 2. 12, 2. 12, 5, 1. 23, 1. 25, 3. 13, 11, 3. 22, 2. 
Att. 1, 13, 3. 16; 9. 20, 3 meos bonos yiros, illos quos significas, 
et eam, quam mihi dicis obtigisse £TC(^pTav^), non modo numquam de- 
seram, sed etiam, si ab illa deserar, tamen in mea pristina senten- 
tia permanebo cf. 7, 7, 7. 9, 1, 3 audio enim bonis yiris, qui et 
nunc et saepe antea magno praesidio rei publicae foerunt, hanc cun- 
otationem nostram non probari. 9, 7, 6. 13, 4. 19, 1. 3 boni ciyes, 
amantes patriae. 40, 1 itane nuntiat Brutus illum {Caeaarem) ad bo- 
nos yiros! Brut. 6 si yiyeret Q. Hortensius, cetera fortasse deside- 
raret una cum reliquis bonis et fortibus ciyibus. 

Saepe omittitur substantiyum, sed maxima ex parte ita, ut 
boni improbis perditisque ciyibus opponantur: Catil. 1, 23 concita 
perditos ciyes, secerne te a bonis. 33 homines bonorum inimicos; 
hostis patriae. 2, 10 Catilinae socii eructant sermonibus suis caedem 
bonorum atque urbis ineendia. 3, 27. Sulla 10 ratio rei publicae..., 



>) ▼. Earip. fr. 723, 1 cum adn. Nauckii (p. 588),. 



DE ROMANORUII VIRO BONO 271 

stadiom retinendae Tolnntatis bonorum. 28 me, qaem boni constan- 
tem semper ezistimassent, eundem ne improbi quidem cnidelem 
dicerent 41 inimicus otii, bonorum hostia. 71 Autronium in malis (re- 
bus) pngnare contra bonos, non rei publicae cedere. 79 manite oom- 
monem arcem bonorum {se. 8enaium\ obstruite perfugia improbornm. 
103 multo acriorem improbornm interdum memońam esse aentio, 
qaam bonorum. sen. 12 cnm innumerabilis multitudo bonorum de Capi- 
tolio snpplez ad enm (Pisanem) sordidata yenisset. 18 yacuo non 
modo a bonis, sed etiam a liberis... foro. 27 contra rem publicam 
8alntemque bonorum concordiamąue ciyium. 29 improbos auctoritate 
saa compresserit, bonos excitarit Quir. 11 ąuerellas senatua, luctum 
bonorum... pertulerunt. dom. 5 ne cum improbis boni ferro dimi- 
caret 6 cnm seryos tuos (i. Clodii) a te iam pridem ad bonorum 
caedem paratos cum illa... consceleratorum ac perditomm manu 
armatoa in Capitolium tecum yenisse constabat. 16 fiagitabar bo- 
norum expostulatione, improbornm conyicia sustinere non poteram. 
66. 87 ab improbis espulsus... et per bonos restitutus. 92 tantum 
łiomines impios ex yetere illa coniuratione inustum nefariis menti- 
łms bonorum odium tenebant. 95. 101. bar. resp. 41 ut dolerent 
boni non illa tanta ornamenta (sc. C Oracchi) ad meliorem men- 
tem yolnntatemque esse conyersa. 60 bonorum animus ad nutum no- 
stri (i, senaiorii) ordinis espeditus iam non erit ciyem, qui se pro 
patriae salute opponat inyidiae, frustra posthac requiretis. Sest. 5 di- 
cam... de incredibili amore (SesUi) in bonos, de studio conseryan- 
dae salutis commnnis atqne otii. 33. 35. 43 yicissent improbos boni, 
fortes inertis. 46 alii yetere odio bonorum incitarentur. 47. 52. 
numquam ianL.. quisquam improbus consilio et auxilio bonorum se 
oppugnare rem publicam dicet 66 haec gemebant boni, sperabant 
improbi 86. 100 audaces homines et perditi... contra rem pnblicam 
iadtantur; boni... tardiores sunt. 103 (oracchi nitebantnr contra op- 
tumates... repugnabant boni. 130. 133. 140 qui senatus consilium, 
ąui anctoritatem bonorunu qui instituta maiorum neglexemnt et 
imperitae ant concitatae multitudini iucnndi esse yoluerunt, omnes 
fere rei publicae paenas ant praesenti morte, aut turpi exsilio de- 
penderunt Cael. 14 CaHlinae /amiliarikUis crimen eet Cadio com- 
nrnne cum multis et cum quibu8dam etiam bonis. Piso 43 quod 
accidere nemini potest nisi nocenti... bonorum odium, nota inusta 
senatus. 45. Piane. 87 a seryis atque a seryorum ducibus cae- 
dem fieri senatus et bonorum. 88 yinci... improbos a bonis fateor 



272 



T. SINKO 



fuisse praedarum. 89. Milo 5. Milo semper pro bonis contra im- 
probos senserat. 12 qaae quidem si potentia (Oiceranis) est ap- 
pellanda potius ąuam,.. non nnlla apud bonos gratia, appelle- 
tur ita sanę, dummodo ea nos atamur pro salute bonomm contra 
amentiam perditorum. 21 res publica nos coniunxit cum bonis. 88 
94 Phil. 1, 37. 5, 6. agitur utrum M. Antonio facultas detur op- 
primendae rei publicae, caedis faciendae bonorum. 49 cum respec- 
tum ad senatum et ad bonos non haberet 6, 11. 7. 5 litłeras descri- 
bondas... des improbis civibus, eorum augeas animos, bonorum spem 
virtutemque debilites...? 7, 18. 8, 16 ^salyi sint improbi, scelerati, 
impii; deleantur innocentes, honesti, boni, tota res publica^. 10, 7. 
13, 47 hae vero quae sunt partes, cum alteris senatus auctoritas, 
populi Romani libertas, rei publicae salus proposita sit, alteris cae- 
des bonorum, urbis Italiaeque partitio? 14, 18 si ad me bonorum 
concursum fieri yidebis, ad te improbos invitabis. cf. epist 1, 9, 
13. 21. 2, 6, 3. 6, 6, 6. 9, 2. 7, 2, 2. 8, 4, 2. 9, 20, 3. 10, 13, 2. 
27, 2. neque senatui neque populo nec cuiquam bono probatur. 12, 
6, 2. 15, 19, 2. Att. 1, 12, 1. 13, 3. 14, 1. 16, 3. 5. 8. 11. apud 
bonos iidem sumus, quos reliquisti, apud sordem urbis et faeeem 
multo melius. 19, 8. propter infirmitatem bonorum, iniquitatem ma- 
leyolorum, odium in me improborum. 2, 19, 4. 21, 3. 3, 20, 3. 23, 
5. 4, 3, 2 Clodius Ciceronis domum comburi tussU magna querella 
et gemitu non dicam bonorum, qui nescio an <n>ulli sint, sed 
piane hominum omnium. 4, 8; 3. 7, 3, 2. 5, 4. 7, 5 nam quod scri- 
bis mirificam expectationem esse mei neque tamen quemquam bo- 
norum aut satis bonorum^) dubitare quid facturus (sensurus M.) 
sim; ego quos tu bonos <yiros> esse dicas, non intellego: ipse 
nuUos noyi, sed ita, si ordines bonorum quaerimus. nam singulares 
sunt boni yiri, yerum in dissensionibus ordines bonorum et genera 
quaerenda sunt. 7, 20, 2. 23, 1. 8, 3, 4. 11, 7. 9, 1, 4. 6, 4. 10, 
1, 4. 11, 7, 3. 14, 6, 2. 20, 4. Brut. 1, 13, 1. 

Si bonorum ordo non tam improbis opponitur, quam cum se- 
natu equitibusque coniungitur omniumque patriae amantium consen- 
sus extollitur, comprehenditur nomine onmium bonorum vel bono- 
rum omnium: Cat. 1, 1 nihiJ (łe) timor populi, nihil concursus bo- 



^) at satis bonos uncis qnadratis porperam editoros incliuenint, ita to- 
tam locnm infeliciter tractaverunt. non „bonos** enim Attici Cicero, atpote sibi 
ignotos, admiratur, sed bonos Tiros (hoc est enim supplendnm) additque singularea 
homioes tantammodo bonos viros esse posse, cum ordines ez „bonis** constont. 



DB ROMANOHUM TIBO BONO 878 

Bomm omniniB, aiłiil hic mimitiinimuft habendi fienaftat Iocub, sfliil 
honiiB {sc senatofwm) om Toltasgne fliorerniit? 1, 6 Bi te iam, 0»- 
tiłina, oooopreheoEiiIi, m interfici iuasero, credo, erit rereiidiuii miłii, 
Be BOB poiias hoe osunes boni seriBS a me ąnarn qaisquaiii crade* 
liiiB Skctnm eiee dicat 88 pollieeor... tantam in ro^is (senahribu^^ 
fon aaistaritBtam, tantam in eąuilibns Bomanis Tirtutem, tantam in 
onmibBa hcmm coDaenMonem. 4, 88 MZcim ego yeatro (ac ienatus) bono- 
ramąne omninin auzilio facile propBkari poese eonfido. Mnr. 50 ąnibiM 
rabiM qiii iamar bonie omnibus inieolus sit ąnantaąae deaperatio rei 
pnblioae. 58. 81. £iiHa 9. 15 nt inindcns esee amplissimis ordinibna, 
inieekas botiis omnibae, hostis patriae yideretnr. 89 si ea tifai regia 
ndentar, qnod onmes boni omninm generom atąue ordinum suam 
salutem emn mea coniungunt, consolare te, qnod omninm mentes 
imprdborara mifai nni maJóme snnt infensae et adyersae. 81 pa^ 
tribus eonscriptis et bonia ommibns parni. 31. 35 nt eripiam 4» 
ec łmproboram enbita gratia et reconoiliam bosiis omnibus. Flace. 
3 iadioatnid de oiritatis statu, de commnni salute, de spe bono^ 
ram omainm. 5 inimki nostri ac bonorum omnium. 85. 108 quae 
tibi (Fhum) tum gratiae sunt a me aetae, quae ab senatu, quae 
a bonie cnfluboal 108. 105 tantus amor (Flaecl) in bonos omnea, 
tsstom in nm pttblicam studium, aan. 18. 17 senatum atque omnia 
bonos. Qnir. 1 quod odium scelerati homines et audaces in rem 
pabHcam et in omnea bonos coneeptum. 88 cum senatus equitea- 
<que> Bomani flere pro me... Tetarentur..., cum omnes boni non 
reeuBflorent 18 bac auctoritate senatus, tanta consensione Italiae, 
tanto studio bonorum omnium. dom. 5 quem (Ciceronem) a senatu, 
qaem a bonis omnibus, quem a cuncta Italia desideratum. 9. 86 
lugeote senatu, maerentibus bonis omnibus, totius Italiae precibua 
fepudiatis, oppressa captaque re publica. 56 nostri equite8 Bomani... 
senatus... denique omnes boni. 63. 76. 94 ez auctoritate senatus 
eonsansu bonorum omnium. 96. 114 auctoritatem senatus, iudicium 
bonorum omnium. 188 senatus atque omnes boni. 137. har. resp. 4 
vester (L senaJtm) atque omnium bonorum dolor. 5 non me magia 
YioIaTit (ClodUus) quam senatum, quam equiteB Bomanos, quam Ita- 
liam cuuctam. 7. 88 senatus equitesque Bomani et omnes boni. 45 
petita est auetoritas yestra {senatus)^ grayltas amplissimorum ordinum, 
eonsensio bonorum omnium, totus denique ciyitatis status. Sest. 1 
uno aspectu intueri potestie eos, qui cum senatu, cum bonis omni- 
bus rem publicam adflictam excitarint. 11. 17 hostes bonorum 

lUspnwj Wyds. filolog. T. XXXVI. 18 



274 T. SIMKO 

omnium, qui ad delendum senatum, adfligendnm eąuestrem ordinem, 
eztinguenda omnia iura atque institnta maiomm. 21 omnes boni 
semper nobilitati fayemus, et quia utile est rei publicae nobiles ho- 
mines esse dignos maioribus suis, et ąuia yalet apud nos clarormn 
hominum et bene de re publica meritoram memoria etiam mortu* 
orum. 24 hic tum senatus sollicitus..^ eąuites Romani escitati, Italia 
cuncta permota, omnes deniqne omnium generum atqne ordinum 
oiyes... flagitabatur ab iis cotidie cum ąnerellis bonoram omnium, 
tam etiam precibus senatus, ut meam (Ciceranis) causam snscipe- 
rent. 26 eąuites Romani et omnes boni. 27 pro nno cive {Cicerotie) 
et bonos omnis priyato consensu et nniyersum senatnm publico 
consilio mutasse yestem. 29 una cum senatu et cum bonis onmibns. 
36 tanto studio senatus, consensu tam incredibili bonorum omnium, 
tam parato < populo >, tota deniąue Italia ad omnem oontentionem 
expedita. 38 meam causam senatus pałam, eąuester ordo acerrime, 
cuncta Italia publice, omnes boni proprie enixeque susceperant. 49 
me a senatu populoąue Romano tanto onmium bonorum studio non 
restituto. 53. 70. 98. proy. cons. 11 Gabinium hostem senatus, ini- 
micissimum ordinis equestris bonorumque onmium. 43 metus caedis 
bonis omnibus. Cael. 59 bonis omnibus atque uniyersae ciyitatL 
Piso 4 senatum et bonos omnes. 16 ClodU socUs meum corpus 
atque onmium bonorum yitam obicere yoluistis. 21 sublato senatu, 
pulsis e foro bonis omnibus. Piano. 86 eonaiUes a senatu, a re pu- 
blica, a bonis omnibus defecerant. 95 ex... incendio legum, iuris, 
senatus, bonorum onmium. Milo 30 nihil dico, quid res publica 
consecuta sit, nihil, quid yos {sc. iudices ordims eqtie8tri8\ nihil, 
qui omnes boni. 41. Phil. 2, 29 etenim omnes boni, ąuantum in 
ipsis fuit Oaesarem occiderunt; aliis consiliumu aliis animus, aliis 
occasio defuit yoluntus nemini. 3, 30 Antonius omnibus bonis... inimi- 
cus cf. 5, 42. 7, 7 Ciceroni pax, praesertim ciyilis, qaamquam omnibus 
bonis, tamen in primis fuit optabilis. 8, 11. 12, 23 YenUdius rei pu- 
blicae bonisque onmibus tam aperte est factus inimicus. 13, 21 Anto- 
nim agros diyexerat ciyium optimorum, hostis taeterrimus onmibus bo- 
nis cruoes ac tormenta minitatur. c/. epist 1, 9, 10. 12. 13. 5, 2, 8. 21, 
2. 9, 14, 7 seyeritas popularis... cum bonis omnibus, tum infimo caique 
gratissima. 10, 6, 3. 8, 3. 18, 1. 22, 3. 12, 4, 7 senatus et optimi 
cuiu8que ofBciis. 12, 4 15, 3. 25, 5. 13, 4, 4. 15, 11, 2. 16, 12. 
Att 1, 14, 6. 3, 10, 2. 7, 9, 3. 8, 2, 3. 10, 16, 3. 14, 10, 1. IŁ 
17a, 7 popularis... et cum bonis omnibus. Brut. 1, 3, 3. 



DB ROMANORUM YIRO BONO 275 

Viri boni cam genus ąuoddam et ordinem efBciant ciyium 
senatoi et rei pablicae fayentium, non solam ii, qui Bomae degunt, 
eo omantur titulo, sed etiam extemi, proyinciales, sooii: Verr. 6, 
157 Sicilia plena optimorum sociorum honestissimorumqae ciyium. 
Phil. 3, 38 Galliam citeriorem optimorum et fortissimorum yirorum 
amicissimorumąue ciyium atque optimorum. Att. 11, 7, 3 multos 
enim yiros bonos in Africam yenisse audio et scio fuisse an- 
tea. — Qnem sociorum titulum iam longe antę Ciceronem publica 
aactoritate fiornisse yerbis Liyii docemur: „yirum bonum egregium- 
qae socium Hieronem esse^ ^). „yiros bonos sociosąue et amicos eos 
appellari" «). 

Nonnunquam ipsi Ciceroni, qui pristinae laudis yiri boni 
nondum oblitus est, dubitationes ąuaedam in animo oboriebantur 
de dignitate ac praestantia eorum, qui propter senatus fayorem boni 
appellandi erant ita, ut bonornm appellationem cautelis quibuBdam 
ac finibus circumscriberet: epist. 16, 2, 2 mirus in yos erat furor 
non solum improbis, sed etiam iis, qui boni habentur, ut pugnare 
cnperent me damante nihil esse bello ciyili miserius. Att. 2, 16, 2 
eorum hominum, qui appellantur bonL 2, 19, 4 nostrum illum consu- 
larem exercitum bonorum omnium, etiam satis bonorum'). cf, 7, 7, 
5. 8, 1, 3 subeam potius cum iis, qui dicuntur esse boni, quam 
yidear a bonis < omnibus > dissentire. 9, 2 a, 3 non sunt enim 
certę, ut appellantur, boni. cf. 14, 10, 1. 

Quod yir bonorum optimus olim scripsit: f^fro pałria quis 
bonus dubitet mortem oppetere*^ *\ id in ipso eyenit. Ab iis autem, 
qui ruinae rei publicae superstites erant, haeo Caesaris yerba pro 
praecepto et norma yitae babebantur: „quid yiro bono et quieto et 
bono ciyi magis conyenit, quam abesse a ciyilibus controyersiis ^. 
Qoae cum ita sint, nihil mirum est, si apud ceteros auctores, qui re 
publica etiam tum stante res gestas describebant, horum bonorum 
mentiones raro inyeniuntur ^), apud poetas aetatis Augusteae piane 



O 22, 37, 10. «) 20, 19, 7. 

*) Satia boni ei eue Tidentor, qai com non totii animis tenatai ac rei pa- 
blieao farerent, minos certi «rant toeii. 

*) ClC. off. 1, 67 ef. SALIi. Catil. 83, 4 libertatein, quam nemo bonos 
nui eDm aninis amittit. 

•) apud CIC. epiit. 10, 8 b, 2. ef. 4, 7, 2. 

') łllRT. GaU. 8, 22, 2 resiatente senatu, omnibus bonis repognantiboa. 
8ALU Cat. 3:i, 2. 48, 4. ług. 85, 40. 48. orat. Phil. 9. 13. 15. hostis omniam 

18» 



276 Ł aiKKo 

desuńt. \jt Cicero Ć&esEHś pepefcit auribtis bono)*aiii pa^tes silen- 
tio pra^tól^gt^ssilB, itn 'illi |k)€la'e iiugiiśti knimiini łie dttełf&et^t 
%aV(gbant. tmp^aidirbm tófai^difibUś, ątilbus libćrk fes pt^bllbiei ih 
^hetół^hih łaUdabatur Se^bolis, tibi etiadi 'tyfanhórum Ulebattifr, imiho 
feotóbatur odium, etiJEim itle yir bonus liberae M publice ś, rbetó- 
Wbts ih bkekfti ektbllebatur: QVI!N1?. ded. ^(5 1 p. Tl, 8 ąuoli ^c. 
tjfratihi ósores) bóndis ciyes (śśse ćónstaBtt Ź73 p. 11^ eos, quos 
ocUtitn r^ |)ul)lic&e, śpbB praedae, amor bostiś in liańc ^erit p^tó- 
dition^hi? qtiod... ńullo Uioilb apu^ quemquam bónornm yirófdft 
póti^st Vi^dri si&ira §3d p. 2^3, 'SO ita huńć litb tcUki^uaih bońifs 
ciyis, ita tamquam liberator huius ciyitatis honorabitur? ^45 p. 
SiSl, t iii łile óptiihusbiyls, sit egregie cle riśpublica itaeriths. tUd. p. 
363 pfehiitur 'tyi^ahłiide ciyita^ nosira; coiliclie grayia atqueliidigDa 
■fiatimur: opiis 6Łt aliquo viib ifoifti, opus est aliquo bbho ciVc, 
bJ)us'Sśt^liberatóre tantoriiih hialoruin"" ^), Ad huhclplietdrum uśiim 
proiime acitedit ^Tacitus, "oiirus „bóiii* senatus paHibus 'feivent, cón- 
^a Tlliius dóminatiotiem taciti obhituhtuif: liist, 2, 7 ópHmus qui8que 
Maóre rei pulilicae. 2, &3 Humilliino 'ćuique creidulus, bdnos Ińetuehs 
trepidabat. '4, 43 cum glist^eret certamen, 'hihc ihulti boziique, inde 
^duci et yUlidi pertińacibus odiiś 'tendefent, consumptus per disr- 
cofdialh dies. 4, 60'6aebiuB Mtosa... iam tuhc optimo cuique dntio- 
sus. ann. 3, 44 óptiiniis 'quisque rei publidae cara maerebat 16^ ^6 
etiam bonos mętu sequi. — *EŁ cum iTraianus dóminatioms póiitus 
etiam śenatUm ad regńandum acciyisset, hóya quaedam res publica 
revivis'cere yiśa est ita, ut qui optime prifacipi seńriret, is etiriret 
ciyis Optimus haberetui*: PlAJS. pan. 3, 18, 1 rei publioae hómiile 
prihcipi gratias agerem. qtiód ego in senatu cuin ad ratiónem et 
loci et temporis ex inóre fecissem, bono ciyi conyenientissimum 
ćredidi eadem illa spatiosius et uberius yolumine amplecti. i&u2.* 4, 
15, 3. 22, 2 conimendabat actionem, quod tamquam homo Romanus 
et bonus ciyis in negótio suo maturę et grayiter loquebatur. 5, 7, 
3 eandem rem publicam ut ciyis optimus diligas. 

Hoc modo unam yiri boni speeiem, quae ad rem -publicam 



bonorum. PS-SALL. in Tali. 5. NEP. Att. 22, 4 Atłieus moriuus elatna est.. 
comitantibuB ozn&ibas bonis, maxinia ynlgi freąaentia. Thras. 2, 4 uam iam [tum] 
illis temporibas fortias boiii pro libertate łoąaebantar, qaam pagnabant. — Qaod 
ab Horatio praedicatur Yiri boni exeznpllkr, id ad rem publicam minime pertinat. 
V. infra. 

n ef 294 p. 167, 8. 318 p. 231, 14. H33 p. Sil, 10. ibid. p. 312, 24. 



DB BOlfANORUBC YIRO BONO 277 

pąiclj^ejj, cum cocnpyęsimus, redeun^tijp est ^pbis ^ Ciceronem, ^t 
8^temji8| ąuinaii^ atii bpi^ines, praeter optynątiim fautp^res, yirorum 
Worąm. oi^ęiitiir titąlp. Initiuiii. facin^us, ab ąduleącęiafil^asi ql^ 
prppt^r gQnu3 ągre^um ęt diyitias. bpn^ appęllantyr: Yerr. 3, 66 
Sei^Iii Centuripini, ppttimi nobilisąumiątie adulesoonti^ teitin^pniam 
• ą^distis, 4^159 M.^tellji... $Iii)8... aduleącę^s l^o^as ac pudens, Clue^t. 156 
T. Aocinąfy. adulęepens boi)iiB et (jisęrtuą. Murei). 54 adulescęnti inge«- 
niP0Q et boąo, Sęr. Sulpitip-Flącę, X8« L. Ilaccuąy ądu)cscen9 bonuą, 
Łpiiesto loco natu/i, ^lĘf^rtoa. Qael. 10 quainquą^ multi boni ądulespen- 
te9 ilU hocr^ii i^^^uaip (CatUifMę) 8tudaę]:unt. 6;! ?. Liomio. prndęntj 
acjolescenti et bono. Piso 4 egp adulescei^tis bonos.ęt fortis... cooptiorum 
ratione priyayi. epi^t 8) 9, 4 M« Ferid^um... bppuią et strenui^m ajju- 
leccęnten^. — Ciuamodi ądulę^centea habent apud Flauti^m ęt Teręn.- 
ńnjay appella^nem optumorutp yel ^^ingeąip bopo^: Pl^ĄYT. Mil. 99 
erat eraa Atbęnis mibi aduleacenc optuipus.. cf. Most. 21. TEK Ad. 
722. fero alia. flagitia ad te ingentia bpQ.i {irati.) lUiua a4.ulQ9Qentis. 
AB.dr. 466. bo^nm ingeąjum nąi^aa adi^leccentis. — Qui boni ądulp- 
scentes appellabąntur, ei maximą e^ parte tantummodo belli e^ lepidi 
erajBt: PLĄYT. Capt. 956 „fui ego bellus, lepicius: bonua yir nunąuam 
iieque frugi bonąe". Eidemq^ae iam tum Catonis temporibus ordinem 
qiieądam ut nosti^a „iuyentus aurea^ efficiebant et a censoye illo seye- 
rissimp in carmine de mpribus reprehensi sunl;: GELL. 11^ 2 elegans 
homo non dicebatur cum laude, sęd id fere yerbum ad ą<ctatem M. 
Catonis yitU, non ]^^4i8 fuit. est nainque hoc animadyertere cum in 
qaibu8daoi aliis, tum in libro Catoni^^ qui insoriptus eat „carmei> de m,o- 
riboB^ ^). ^axima autem florebai;it auetoritate in rebus, quae ad elegan- 
tiam ingenii. ęt mores lepidos spectant, ujticiis liberae rei publicae 
temporibus^ cum ut tenęri illi yate^; cantores Eu^bo^onis, et in arte 
poętica et in yita. priyatą publicaquę^ noyą moliębantur. De ęis nar- 
rat Oatullusy ęum dici(;. „banc (Ciodiam) boni beątique omnęs ama- 
tią.... tu praeter omnęs... Egnati, opąca quem bonum facit l^arba et 
ifim Hiberą defrięatu,s urina.'' '). l^artialis cum i^sio^e describit suąę 
a^^ą ^bęllum. hpminęm^'); sęci iani Nonii temporibus elegantia 
tąntmnogipdo ad ingepium ajrtibuf et dpctrina excultum referębatur ^). 
SąępisfLgiaę ei, c^ui a Cicerone d^fęnduntur ęt quprum tecti- 
fooji^ ąfferuntur, bonorum ornantur laudę sęcundum prąeceptum: 

>) cf, NON. 465 Aleg^aatia... a Yeteribits atiain ritio datar. 

•) 37, 14 aqq. •> 3, 63. 

^ L L alegantea... ut coneaedina ab elagantia ingenii. 



278 T. STNKO 

„argumento etiam firmo, ąuia tamen saepe falsum est, posse recte 
non credi, viro bono et firmo sine vitio iudicis non posse non 
credi" ^): Quinct. 66 Alfenus... viros bonos complures advocat 67 
cuius rei condicionisąue tabellas obsignayerunt viri boni complures. 
S. Roso. 23 T, Roscius, vir optimus. 24 Sex. Roscii, viri optimi 
atque honestissimi. cf. 104 109. Q. Rosc. 17 Q. Saseium populus 
Romanus meiiorem yirum, qaam histrionem esse arbitrator. ef. 18. 
19. Verr. 2, 28 cum tabulae virorum bonorum proferrentur. 128. 
4, 31 conferrent viri boni capita. 4, 56 Polemarchus... vir bonuB 
atque bonestus. 109 Mnasistrati, hominis honestissimi atque optimi 
viri testimonium... audistis. 146 nihil putas valere in iudiciis... vi- 
rorum bonorum testimonia. 166. 183 ex his scribis... viris bonis 
atque honestis, percontamini 188. 5, 55. Font. 34 magistratibus... 
conyictis yirorum bonorum testimoniis. Caecin. 3. 6. 71 non num- 
quam honesto ac probabili nomine bono viro [iudici] error obici 
solet Cłuent 47. 77 qui... yirum optimum et hominem pudentissimum 
pecunia oppressum esse arbitrarentur. 78. 87. 124 bonum yirum 
fuisse Oppianicum, hominem integrum. 136. 168. 198 Cn. Tudicii 
senatoris, yiri optimi et honestissimi. leg. agr. 3, 13 nam socer hn- 
ius (RuUi) yir multum bonus est; neque ego nunc de illius boni- 
tatę, sed de generi impudentia disputo. Muren. 14 prope inimico- 
rum confessione yirum bonum atque integrum hominem defendi- 
mus. 53. Flacc. 52 quae si ciyitas {Asia) per yiros honos grayi8que 
homines querellas ad nos detulisset. 73. 86. 98 innocens et bonus 
yir... absolus est, A. Thermus. Sest. 9 eidem homines... fortissimi 
atque optimi yiri... testimonio declarant. Cael. 63 quinam isti yiri 
boni testes huius manifesto deprehensi yeneni dicerentur. Balb. 7 
Pompeius si yirum bonum {Balbum) praemio adfedsset. Piane. 1 
cum... tam multos et bonos yiros eius honori yiderem esse fauto- 
res. Scaur. 18 nitere testibus, non dico bonis yiris ac probatis, noti sint 
modo. Rab. Post. 48 ut huic optimo yiro, quo nemo melior umquam 
fuit, nomen equitis... Romani... ne eripiatis. Milo 4 si umqaam de 
bonis et fortibus yiris... potestas [yobis] iudicandi fuit. 21. Marceli. 
20 noli igitur in consenrandis bonis yiris defatigari. Ligar. 36 ut 
tu<i> eum {Ligarium) studiosum et bonum yirum iudicares. 

Ciceronis adyersarii cum eodem modo clientes suos bonos yi- 



^) part. or. 117. ef. qaae snpra de aactoritate riń boni in iadiciis obser- 
Tata diBpotayimu«. 



DB ROMANORUM VIRO BONO 279 

ros praediearent, demonstrandnm erat titulam laadabilem iniuste 
ab eis adscisci. Quod in oratione pro Qaixictio habita maxime est mani- 
festom: P. Qninctii adyersaritts, Sex. Naeyius a defensore suo, Q. Hor- 
tensio, yir bonus, ut mos erat, appelatna est. Itaque iam prima ad- 
yersarii mentione facta ^) Cicero Naeyinm per irrisionem yirum bo- 
nom appellat, sed non ita institutum, ut inra societatis, quam cum 
QQinetio inierit, et of&cia certi patris familias, id est hominis inte- 
gerimae fidei, nosse possit; nam hominem facetum yocem in quae- 
stom contnlisse libertateqne ad impunitatem procacitatis usum esse. 
FoBtea') fidem eius malam deridens, yirum optimum eum nominat, 
caiuB yerbis ad yirorum bonorum exemplum fictis Quinctiu8 cre- 
diderit et sperayerit eum facta quoque illorum imitatorum esse. Et 
cmn iternm*) yiri optimi appellationem protulisset, addit: „yereor, 
ne se dtsrideri putet^ quod iterum iam dico optimus^ obicitque^) 
eom non facere, quod faciant yiri optimi, cum ayaritiae plenus 
propinquum non adiuyet et cum temere poscat, ut alterius bona 
proscribantnr^): nam yiros bonos timide et pedetemptim istuc de- 
Bcendere, yi ac necessitate coactos, inyitos, multis yadimoniis deser- 
tis, saepe illusos ac destitutos. „Quid ad haec Naeyius ?>) ridet sci- 
licet nostram amentiam, qui in yita sua rationem summi officii de- 
sideremos et instituta yirorum bonorum requiramus. Quid mihi, 
inąnit, cum ista [summa] sanctimonia ac diligentia? yiderint, in- 
ąiiit, ista officia yiri boni!^ Hoc modo Naeyius postquam titulum 
illum honorificum ipse a se amoyere coactus est, in epilogo'') eis 
adnumeratur, „qui relicta yirorum bonorum disciplina... quaestum... 
86(]iii maluerunt atque etiam... cum audacia perfidiaque yixerunt^« 
Simili ratione Q. Roscii adyersarius, Fannins Chaerea cum Cicero- 
ms diente ridicule comparatur^) et idcirco capite et superciliis 
semper esse rasis declaratur, ne ullum pilum yiri boni habere di- 
eatnr. Etiam in Staieno, duentii adyersario irridetur') ficta recon- 
ciliatio „et persona yiri boni suscepta''. His yerbis docemur, id 
quod Bupra yidimus, et reos et testes iudicibus persuadere studuisse 
se yiros bonos esse ita, ut yiri boni persona eodem modo frequens 
et usitata in iudiciis fuerit, sicuti in comoediis patrui obiurgantisy 
similia. 

Erat etiam alia occasio yiri boni in causis agendis laudandi, 



«) Qaiiict U. ^ 16. «) 1«. *) 88. ») 51. 
^ 66. ») 94. •) Q. Koc». 2. •) Cluent. 101. 



280 T. lino 

MUcet cum ornatus qaidam ao ołarus Tir, Bammis bonodbas fon-* 
etas, ut amicas yel fautor rei nominabatur. De qaa re loeus est 
soUemnis in oratione pro Q. Roscio comoodo habita^): ^nonne, ąuo* 
feiescumąue in causa in nomen buius {C. Haonis) incidisti, todens 
bunc et yirum bonum esse dixisti et honoris causa appellasti? quod 
nemo nisi aut honestissimo aut amicissimo facere consueyit^. cf, 
Quinot. 24 L. Albius, Sez. filius Quirina, yir bonus et cum pńmis 
hcmestuB. div. Caec. 56 guaestori Oaeeilio, yiro optimo et homini 
aeąuissimo. Cluent 198 On. Tudioii senatoris, yiri optimi et bonę- 
stissimi. Catil. 1, 31 illi eguites Bomani, honestissimi atque optimi 
yiri. Sulla 11 patris tui {Targtuite) fortissimi yiri atque optimi eon- 
Bulis. sen. 3 referente L. Ninnio, fortissimo atque optimo yiro {(f. 
dom. 1 25). 5 cum Q. MetcUi, nobilisaimi hominis atque optimi yiri 
summa dignitas... rei publioae subyenisset. 9 audieram ex sapien- 
tissimo homine atque optimo ciyi et yiro, Q. Catulo. bar. resp. \b 
yobis (e. P. LentuU) et Q. MeieUo)... referentibus, o post bominum 
memoriam fortissimi atque optimi consules. Sest 67 mentem optimi 
ac fortissimi yiri (Pompei), 76 fratrem meum, yirum optimum <ac> 
fortissimum ^). proy. cons. 39 monemur a fortissimo yiro atque optimo 
post bominum momoriam consule (C. Caesare). Balb. 50 Cn. Pom- 
peius... P. Caesium... yirum bonum... nonne oiyitate donayit? Piso 
34 P. Lentnli. praestantissimi yiri atque optimi oonsulis. 35 de... 
Q. Metelli sententia, quem mecum... res publica... yirtute optimi ac 
lustissimi yiri sapientiaąue coniunxit Piane. 19 buius omatissimi 
atque optimi yiri, Cn. Saturnini, patrem. Bab. Post. 13 optimo et 
praestantissimo consule, Cn. Pompeio. Milo 44 te, Q. PetiU, appeUo, 
optimum et fortissimum ciyem. 74 P. Yarium, fortissimum atque 
optimum ciyem. 105 yestram yirtutem (iudices), iustitiam, fidem... is 
maxime probabit, qui in iudicibus legendis optimum et sapientissi- 
mum et fortissimum quemque elegit. Phil. 2* 95 per legatos^ yiros 
bonos. 3, 7 duce L. Egnatuleio... ciyi optimo et fortissimo. 6, 1 causa 
fortissimis optimisque consulibus... de re publica... referendi fuit 
7, 5 C. Pansa, fortissimus consul atque optimua. ibid, 6 {de eodem) non 
modo consulem (eum) esse dico, sed etiam memoria mea praeslan- 
tisimum atque optimum consulem. 11, 21 Hirtio et Pansa^ consuli- 
bus optimis et fortissimis. 



*) Q. Bose. 18. 

^ qaae laas fratris perperam ab editoribus ancU ąaadrAtis indasa est. 



DB ROMAlfORU¥ YIUO BONO 281 

Ut ii) oKąliombiiB yirŁ anctoritote et honoriboa prueatantoft 
konoritt CATiaa appellantor, ita m epiatulis amici eique fiuniliarea, 
qai amioia commendantur, bonoram Yiropuił cognonime omantar. 
i^iiem movGUi etiam postoa in uau fuiase, docent Qaiiitiliaiu yerba^): 
,Qgo tamcA seoundum oommunem loqaendi consuetadinem 
sa^ dud dicamqae perfectum oratoreni easa Ciceronem, ut amicos 
«t boBOfl yiroB et prudeatisfiiinoft (-tea Gert9) didznus ▼ulgo*': GIC. 
epist 2, 14 M. Fadio, viro optimo et homine doctissimo. 8, 9, 5 gra- 
to8 et bonoa yiros tibi obligańa. 9, 24 3 cum yiria bonia, iuoun- 
dią amantibaa tui, yivaa. X2,, 2, 3 L. Caeaar^ optimua et fortiaaimua 
oi?ia. 12, 6, 1 C. Titio Strabone, yiro bono et optime de re publica 
aentieiŁte. 12, 11> 1 (CASS.) d$ Murco ęt CrUpo: viri fortea optiinique 
<U¥ea. 12, 26, 1 Q. Turius... yir bonua et boneatua. ISu 1, 2 PhaedrWj 
qai Bobia, eam poeri eaaemoa.^ yalde ut philoaopbua, poatea tamen 
utyir bonua et suayis et officioaua proba<ba>tur. 13, 7, 5. 13, 18 L» 
Oastronius Paetua, longe princeps uŁunieipii Luoenaia, eat boneatUB, 
grayis, plenua o£Bcii, bonua piane Tir et cum yirtutibua, tum etiam 
fortuna, ai quid hoc ad rem pectinet» ornat u a. 13, 19, 3 Lyaonem, quem 
ego virum optimum g^atia8imumque cognoyi. 13, 21, 11 li. Aemiliua 
AYianua... yir cum bonua tum perhumanua. 13, 13, 25 commendo Hor 
gesarehun Larisoeum gratum hominem et yirum bonum. 13, 29, 8. 30, 
1. 31, &1 eommonio F. Meaaienum.. yirum bonum c/. 53, 1. 55, 
8. 77, 2. Att 1, 3 Trebatii, boni viri et ciyia (o/. 10, 11, 4). 1, 19, 
11 Caaainiua bic, eui dedi litteraa, yalde... bonua borna et non le* 
w. 1, 20, 7 L. Papiriua Faetua vir bonus amatorque noater. 2, 1, 4 
i&łełlus eat oonsul fiXón%T^t; et, ut aemper iudicayi, natura bonua. 
^', 4, 2 Dionyainm.^ miai ad te; quem quidem cognoyi cum doetum... 
tam aane pleouin officii, aindioanm etiam meae laudia, frugi borni* 
i|em aoiie <ut> libertinum laudare yidear, piane yirum 
be^nam. 7^ 7, 1 Dionyaiua, yir c^tumua^ ut mibi quoque eat per- 
speeCna^ el doctiaaumua. 

Eodem modo amiei mortui a Ciee«one laudantur: epist 16. 
18^ 3 Q. lAguriuB... moituua eat, bonua bomo et nobia ainiciia. Att. 
4^ 6, 1 LetUiUum yirum bonum et magnum hominem et in aumma 
niągaitndine animi mnlta bumanitate temperatum perdidimua. — Sed 
et ae ipsum Cicero yirum bonum appellat, utpote amicum gratum, 
fidum et officioaum: epiat. 2, 6, 4 ai me memorem, ai gratum, ai 



*) insi. 12, 1, 19. 



282 T. sDoco 

bonum yiram... esistimare potes. 3, 10, 7 si me yirnm bonnm, si 
dignum eis stndiis eaque doctrina, cui me a pueritia dedi, ń satis 
magni animi, non minimi consilii, in maximi8 rebus perspectom 
babes, nihil in me non modo perfidiosum et insidiosum et fallax 
in amicitia, sed ne humile ąuidem ac ieianum debes agnoscere. 15, 
21, 5 non modo yirum bonum me existimabi8, yemm etiam a me 
amari plurimum iudicabis. Att. 9, lla, 3 ut tuo beneficio bonus 
yir, gratus, pius deniąue esse in maximi benefioii memoria possim. — 
Neque pepercerunt amici hoc titulo, cum ad eum scribebant: „CScero, 
vir optime atque fortisBime!" ^). Parciores erant inimici, quorum Sal- 
luBtius actione contra Catilinam commemorata. „optimum consulem^ 
eum nominayit') lam supra yidimus summos magistratus, qui ho- 
noris causa appellarentur, yiros optimos ac fortissimos praedicatos 
esse a Cicerone. Itaque Sallustii laude nunime contentus scripsit 
yir bonus consuląue fortissimus ad Atticum >): „hic autem se etiam 
tribuere multum mi putat, quod scripseńt ,optimum consulemS 
Quis enim ieiunius disdt inimicus?^ 

Epistularum formulis, quibus familiares amicis commendantur, 
ad eam ducimur quaestionem solyendam, quaenam yiri boni in ami- 
citia partes fuerint? lam in oratione pro Murena habita Cicero affir- 
mayit amicorum copiam bonis yiris et beneficis deesse non solere^); 
posteriore autem tempore totum libellum de hac scripsit materia, 
nempe Laelium. Cuius dissertationis summa in eo est, quod yera 
amicitia nisi inter bonos yiros esse non possit^); nam bonos tan- 
tummodo quasi propinquitate coniunctos atque natura a bonis yiris 
in amicitiam adscisci; quos cum semel delegissent, multa eos de 
suis commodis detrahere, quibus amici potius quam ipsi frnantur ^]. 
Praeter eam amicitiae innocentiam aliae quoque yitae cotidianae 
yirtutes in yiro bono laudantur. Quarum nonnullas cum iam in 
Sex. Naeyio, Quinctii adyersario, deesse yiderimus, ceterae conside- 
randae sunt: Sex. Bose. 116 recte... maiores eum, qui sodum fefel- 
lisset, in yirorum bonorum numero non putarunt haberi oportere. 
Sulla 6 quia in ceteris causis etiam nocentis — yiri boni deseren- 
dos esse non putant epist. 7, 12, 2 cum omnia tua causa facias. 
non ciyium? ubi porro illa erit formuła fi ducia e; „ut inter bo- 



») Cato in CIC. epUt 1, 4, 3. ^ Catil. 43. ») 12, 21, 1 (a. 45). 
*) Mar. 70. *) Lael. 42. 60. 82. •) ibid. 57. 65. 



DE ROIIANORUM YIRO BONO 283 

nos bene agier oportet^ qms enim est <Yir bonuB>^) qui facit ni- 
hil nisi Bua causa? Att. 7, 2, 4 Lueius et Patron cum omnia ad 
se referant, < numąuam > quicquam alterius causa fieri putent et, 
cnm ea re bonum virum oportere esse dicant ne malum habeat, 
non quo id natura rectum sit, non intellegant, se de callido ho- 
minę Ioqui, non de bono yiro. off. 3, 55 non viri boni hoe 
genus est, yersuti potius, obscuri, astuti, fallacis, malitiosi, callidi, 
yeteratoris, yafri. legg. 1, 49 ut... qui8que maxume ad suum com- 
modnm refert, quaecumque agit ita minime est yir bonus. fin. 3, 
64 yir bonus... utilitati omnium plus quanL.. suae consulit — Qui 
ąuaestum faciebat impurum, qui litteras ab amico acceptas in medium 
proferebat, ut amico noceret, qui coIIoquia priyata subauscultabat, 
de quibuB apud praetorem indicium deferret, is ne hilum quidem 
yiri boni in se habuit: Verr. 4, 188 nihil quod antę fuerit in eon- 
snetudine bonorum, nunc in istius facto reprehenditur '). Phil. 2, 7 
ąnis enim umquam, qui paulum modo bonorum consuetudinem nos- 
set, litteras ad se ab amico missas in medium protulit CVRIVS 
in CIC. epist 7, 29, 1 „noli hanc epistulam Attico ostendere: sine 
enm errare et putare me yimm bonum esse nec solere duo parie- 
tes de eadem fidelia dealbare^. Cui ex his exemplis nondum mani- 
festom est yirum bonum etiam ea yirtute exornari oportuisse, qua 
Britannorum excellat ,,gentleman^, Italorum, ,,galantuomo^, is 
Irnnc legat locum ironiae plenum*): ,,multi etiam in res odiosas im- 
pmdentes inciderunt, ut Staieno nuper accidit, qui ea locutus est 
bonis yiris subauscultantibus pariete interposita, quibu8 patefactis 
in iudiciumque prolatis ille rei capitalis iure damnatus est^. — 
Einsdem generis ei yiri boni erant, qualem supra Sex. Naeyium 
yimm optimum cognoyimus. Adiungimus alia exempla huius iro- 
niae: Sex. Bose. 104 (de L. Chrysogono, quem sectorem et ricor 
riam appeUcant): Quid? tu, yir optume, ecquid habes, quod dicas? 
ff. 109. Verr. 4, 162 (de Verris JUio, posłjuam eum „in furis atque 
diyisoris disciplina educatum^ conviciatus est): quem ego... quamois 
bonum fortemque facile paterer eyadere. 4^ 51 (de Verre eiusjue 
reeuperatoribus „turpissimo flagitiosis8imoque comitatu^): confer- 
rent yiri boni capita, de ćomissatione loquerentur inter se ao de 



>) T. Wieoar Stadieo, 26 (1893), p. 158. 
*) agitnr de pecnnia contra lei^es aecepta. 
*) Top. 76. 



994 T. aiNKo 

nuiIiercfUsy si qua& a pcaetore abeuntia posaeat d^preb^ncbpą; res 
agi yideretur. dom 107 (de Clodio) fundsta... rogątio^^. sw, yir bo- 
nim dominum se ul meia boiiia essę yoluiaspt. 

Qul se recte bonos appellant, nuUam patiui^uj; eoptuTOpliąro.; 
Verr. 4, 95 babat enim gueudam aculeupi contiuoielia, qaem pati 
pudentes ac yiri boni difficilime poasunt % epiat 6, 6, Xl boni viri 
et boni civea nulla ignominia notatl iny. %\ 84 emąmodi iniuria, 
ut non modo yiro bono, yerom omnino bomini libero yideatur xu)n 
fttisse toleranda. — Eominum de yiro bojxo opinio cum apeculum 
quoddam esset yirtutis, yeraa yice yiri boni opiiuo d^ aligoo de 
bona aut mała fama decernebat: fin. 3, 57 (CamecuiiA 9Hepessarum 
de bona fama nenłenHa): esse... bominis iogenui. et Uh^aliter eda- 
cati yelle bene audire a parentibus, a propinąuis, a bonis etiam yi- 
ris ^). Sest 137 baec est una yia... et laudui et dignitatia et bonoris 
a bonis yiris sapientibua et bene natura constitutia budari et diligL 
Phil. 5, 5 nihil est illi {sc. Octammo) bonorum yirorum iudicio 
optatius, nihil yera gloria dulcius. 

Ab hoc, quem in yita cotidiana agentem deacripsit Cicero ń- 
rum bonum, transimus ad eom, ąuem sibi mente fizudt quasi abso- 
lutum qaoddam et perfectum hominis es:emplar. <^ua in re tractanda 
duae distinguendae sunt partes: al tera, qua de yiro bono eodemque 
oratore agitur; altera, qua yir bonus perfecti aapienJtis induit per* 
sonam. Et ut ad priorem accedamus, initium capimua ab ea Anto- 
nii oratione*), qua Mnesarchii cuiusdam pbilosopbii Stoici opijodo 
de oratore laudatur: ^Mnesarchus hos, quo8 nos oratores yocaremu3, 
nihil esse dicebat niai quosdam operarioa lingua celeri et e^^citata; 
oratorem autem, nisi qui sapiens esset*)^ ease neminem, atque 
ipsam eloquentiam, quod e^^ bene dicendi scientia conataret, unam 
quandam esse yirtutem et, qui unam yirtutem haberet, oimus ha- 
berę ea8que esse inter se aequalia et paris; ita, ą^ ^asel eloquena, 
eum yirtutes omnes habere atque esse sapient^m''. Cul spinoaae et 
ezili rationi opposuit Cicero aliam, quam Fhilodemo debori Acade^ 
mico philosopho demonatrayit primus lohanjoea de Arpim^)^ Ęt Ci- 
ceronia oratorem aapientem esse oportet, id ea omni doctrina hu- 



^) ef, FLOR. ], 1, 7 in ■anatam caedibus, in plebcm Terbaribai, ib omait 
■operbia, qnae cnidelitate grayior e4t bonis, |^aMaVlB- 
•) ef. de or. 2, 349. ") ibi4. 1, 83. 
■) 8tt [i,4voc h oofoc fiiiwp. *) Dio Yon Prasa I 91—112. 



DB ROMAMOttUU tJRO BONO '285 

ibaadtateąire ll&btttum neqti6 a philosopia aYerBnm: nam et ipsam 
CSo^rónem „oratorem non et, rhetortim offidnis, tted ex Ati&AwńnJb 
Bpatiis ^l^tisse^^). ItaqKe himc 'hominem omnibus ai^buB escnltam^) 
a^OtottiB łllb Viro 1)ótio dicehdi perito nulla alia re diflbrre, msi 
śte^ailtia (jtiadałn ac lepiditate facile 'p^rspicitur: Etenim Cicero 
ąnoątie OffCtdrdm a vito bono sdcerni non vnlt: de or. S, 85 „arth 
tomu non fioltttn hottabor ut elaboret {ic. ad ftulnmos pefrenir^ 
gradtis śi pbBsłt), tted etiaih si Vłr qiioque bonus mihi yidebitulr 
esse, obdls($rabo. t)lilttikn egpo in e&cellente o^tore et eodem bono 
tfro-pono 6ŚŚB (AHamenti nnłireysae ćiritati**. Qui vir bonua łnstr- 
ttL€h3b 'fit et perbnadendo "), non inre ciyili neąne lej^bns, ąnafe 
yiitatibtiB ^r^emia mt snppłicia yitłłs propotannt; et qni hnnc finem 
habł^t disc^ndi, nt vilr bonna 'fiat, oi rśliqnam facilem esBe doctri- 
nam*^}. Qitem qnłB aBdecntns est finem, genete qnodam s^hien- 
tiiCntói 6t genćre Y^rbomm, adhibita etiam actione leni faeilitat8que 
dilfnifictodi ^fiScit, nt probtts, nt bene moTatns, tłt tir bonus esstd 
vidśatur «). 

8ed etiam sine philosopiae idtudio yłros bonos fieri Tnlgtn 
ćredebitt alio&que Tiros bonos alióś pnideńtos appellabat *). Immo 
hónnullis, qni boni Yiri babebantur, philoBophiae nomen erat inyl- 
stmi^. Qnatn opinidnem Cicero in Itbello de ófBciis ad Marcum 
iŚlintn sttripto pemiciem denotavit ^), cum asseren^t płiilosophia effiei 
virnm bonom etforletto*), et „omnibns demnm virtntibns instmctos 
i^t drnatos Yećte sapientis et Yiros bonos dici^ ^^). lam ex hac sen- 
tentia elncćt Łnnc vifnm bonum Stoicómm esse sapientem. lleqtre 
koc c^lavft Cicero, cnm illum <jo9Óv per bonum virum et sapientetn 
et fortćm reddidit ") enmqne migeram effse posse negavłt *•) et me- 
licJrem esse eo nullum affirtnayit *•). Pro słngulari singulomm ope- 
rum fine Yariae viri boni e^toUnntnr yirtntes: Ttaqne in libris de 
re publica et de legibus iustitia yiri boni praedicatar: rep. 3, 18 
quaero..^ si iusti hominis et si boni est viri parere legibus. ibid. 
natura... yiros bonos eam iustitiam Bequi, quae sit, non eam, quae 



») or. 12. 

*) de or. 1, 6, 20 mea qaidem sententia nemo eese poterit omni laade 
enmaUtiiB orator, nisi erit omniam rerom mugnarnm atqae artiom scientiam eon- 
seeutoB. 

») de or. 1, 247. *) ibid, 204. ») ibid. 2, 184. ef. 2, 21. 192. 321. 

«) off. 2, 27. ^ ibid, 2, 1. *) off. H, 62 •) div. 8, 2. 

»•) Tmc. 6, 28. »») parad. 19. »») ibid, »•) parad. 21. 



286 T. SIMKO 

putetur? esse enim boc boni yiri et iusti. 26 negant... sapientem 
idcircum yirum bonum esse, quod eum... iustitia delectat, sed quod 
vacua mętu, cura, sollicitudine, periculo vita bonorum vironim est. 
27- legg. 1, 21. 41. 48 onmes viri boni ipsam aequitatem et ius 
ipsum amant. off. 1, 20. 31: incidunt saepe tempora^., qaae ma- 
xime yidentur digna esse iusto homine eoqiie, quem yirum bonum 
dicimus. 2, 33 iustis autem et fidis hominibus, id est bonis yim, 
ita fides habetur, ut nuUa sit in iis fraudis iniuriaeque suspicio. — 
Inde a libello de finibus bonorum et malorum uberius laudatur ille 
absolutus ac perfectus Stoicorum philosophus, yiri boni nomine or- 
natus, quem ;,non posse reperiri" ipse Cicero concedit *). Non yult is 
quidem existimari bonus yir, si non sit, mayult esse, ut non putetur; ') 
eiusque yita omnibus partibus plus habet semper boni, quam mali ') 
ita, ut nemo, nisi bonus yir beatus sit^). Itaque ne regem qaidem 
Persarum beatum praedicaret Cicero, si ignoraret, quam esset do- 
ctus, quam yir bonus*). Pleni sunt libri de officiis eius yiri lau- 
dum, cum id, quod omnibus ad imitandum propronatur hominis 
perfecti exemplar, yiri boni comprehendatur nomine: Praedic&t Ci- 
cero yirum bonum iustitia ductum beneficia reddere^), fidem ser- 
yare'') ipsoque honesto, nunquam eo, quod utile est, commoyeri*); 
nec ut emat melius nec ut yendat, simulare quicquam aut dissimu- 
lare^); prodesse quibus possit, nocere nemini^^^); numquam mentiri 
emolumenti causa, nunquam praeripere, fallere^^). 

Stoicorum doctrina cum yitae consuetudini repugnaret, in qua 
memoria yirorum, qui paene non inspexerunt Graecorum pbiloso- 
phiam, utpote bonorum coleretur, Cicero, ut semper patrii moris 
erat amator, yirtutem illam „yerborum magnificentia^ aeatimatam ^^) 
nomenque eius „et inyidiosum et obscurum" i*) remoyit et C. Fa- 
bricium, M'. Curium, Ti. Coruncanium, quos sapientes maiores prae- 



») fin. 2, 69. •) fin. 2, 71. •) ibid. 5, 93. 

*) ib. 8, 64. cf. 76. Tasc. 5, 14. 25. 28. B5. 

») Tnąc 6, 56. ef. 47. 48. 

•) off. 1, 48. O %b, 2, 33. ») ib. 3, 17. 18. 38. 77. 

•) ib. 3, 61. »^ ib. 8, 64. 76. ") ib. 3, 81. 89. 92. 

**) Lael. 21. lam ▼irtutem ez consnetndine ritae sermoniBąne nostii intar- 
pretemnr, nec eam, nt ąnidam docti, yerboram magnificentia metiamar ▼irosąue 
bonoB eos, qni habantnr, nameremas... his commanis yita contenta est; eoa aatem 
x>nłittamn8, qni onmino nunąnam raperiuntur. 

»•) ibid. 



DE ROMANOKCJM YIBO BONO 287 

dicabanty yiros bonos appellarit ^). In eodem numero ponebat Fau- 
I08, Gatonea, Gallos, Scipiones, Philos'). Eum autem, qui specie et 
moribus perfectum Stoicorum affectabat exemplnm, M. Catonem, 
aeąnalem suum, lepide irrisit'). 

Cum Cicerone mortuus est is yir bonus, qui olim inter pri- 
8C0S Latii natuB ezpugnatores cum liberae rei publicae institutio- 
nibns artissimis coniunctus erat yinculis et usque ad ruinam eius 
aliqaid ex pristina retinuit natura. Qui post eum in scenam prodit, 
in Stoicorum ita praeparatus est of&cina, ut praeter grayitatem et 
seyeritatem quandam animi, immo superbiam^ nihil Romani serra- 
yerit ingenii. Quae cum ita sint, nuUo modo cum Nietzscheo Chri- 
stianis adscribemus pristini Romanorum et Ariorum yiri boni ex- 
itam, sed concedemus Stoicorum hoc fuisse crimen seu meritum; 
neqae tamen obliyiscemur eius doctrinae auctores ex Oriente ye- 
nisse. lam Publilius Syrus contra yulgarem pugnat bonorum i. e. 
nobilium et locupletium appellationem, cum dicit: ,,yirum bonum 
natura, non ordo facit'^ ^). Praedicat is quidem yirum bonum ne- 
scire facere iniuriam^), ne in morte quidem aliquem fallere*), cito 
irasci desinere ^), onmibus aeque bonum esse ^), multorum calamitate 
mori '): talis yir antequam inyeniatur, multa esse temptanda ^^). Non 
diyersa est Horatii de yiro bono opinio: Noyit is quidem eos, qui 
officiis quibusdam erga ciyitatem et ciyea ac deos praestandis bo- 
norum yindicabant appellationem ^^) et qui munificentia ac largitione 
eondem expetebant titulum bonorum ac benignorum ^'). Sed suspi- 
cabatur illum bonum ciyem pelle tantummodo decora esse specio- 
sum, introrsum turpitudinem continere ^^). Horatii amicus, yir yere 
bonus, specie ac forma minime splendet^^): 

iracundioT esk paullo, minoi aptos acatia 

naribas horom hominom, rideri pouit, eo qaod 

rasticias toaso toga defloit et małe lazoe 

in pede calceue haeret, at est bonus, nt melior yir 

non alins qai8qaam, at tibi amicas, at ingeniam ingens 

incalto latet hoc sab oorpore. 

Corpus incultum cum yiro bono conyenit: incultus animus nuUo 
modo. Itaque yir bonus idem est ac doctrina institutus, sapiens pru- 



») ibid. 18. •) ib. 21. ») Mnren. 63. 64. *) V 14. 
■) Y 22. •) B 41. ') B 81. •) B 48. •) M 48. ") M 63. 
»») epist. 1, 16, 40 sqq. »») sat. 1, 2, 51 c/. TER. Phorm. 767. 
»•) epist. 1, 6, 44. »*) sat. 1, 3, 82. 



'388 T. słKiko 

densątie: ^epist. 1, IB, 82 nempe vir bonus et prudens dici delectot 
ego. ars. 445 Tir bontis et prndens yersus teprehendes inertis. — 
Et cum negari iieqtieat fortes cireari fortibiifi et bonis *), tamen hoc 
est semper antę oculos habendum'): 

dootrina ted ▼im promoret insitam 
r»ctiqae cnltas pectora roborant: 
liUeattiąiiB dd^DCBre mOYds 
iadMsoraitt bebe nala tettlpae. 

Qui ita indtitutus est, omnia facit amicornm causa*], Aun- 
quam utile praefert honesto*), nullisąue terretur minis ac tormen- 
tis*'). Kimis spinosam illam et subtilem Stoicorum doctrinam, qui 
dicebant sapientem esse et siitorem bonum et solum formosum ^ 
regem irridebat quidem poeta-); tamen ipse tacitus „silyas intet 
reptabat salubris^ secumąue tractabat quidquid dignum sapiente 
'bonoque^. Ad quem locum Porphyrio advotavłt Horatium cogitare 
BÓlere de oSScio yiri boni atque exempla yltae singulorum sibi 
proponentem quaerere, quid ipse sequi imitarique debeat*); idem- 
que irećte yidit yiri Romani, quem sibi Horatius mente &nxerit, 
laudes e Stoicorum hortulis deriyatas esse^). Sunt autem haec^*): 

iastam et tenaoam propotiti ▼iram 
non eiyiom ardof prara inbentiom, 
non Tóltna instantis tyranni 
nMnto 'ąnaitt solida . . . 
ii fraotos iaiabatar orbit 
lAipa^idom foriiuit ruinao. 

Hunc Tirum bonum hominis yires «B?eed«re et personam quaii-' 
dam esse heroicam, ipse testatur HGiratius, cum PoUueem, Hercu- 
lem, Bacchum, Quirinum exemplorum loco proponit — Aliis Au- 
gusteae aetatis poetis yir bonus nimium liberam redolebat rem pu- 
blicam ita, ut eum silentio oppresserint. Et cum postea Stoicorum 
sectatores etiam nova peffecti hominis assumpta specie tyranno- 
rum, immo principum exstiterint osores, mentiones yiri boni antę 
Senecam philosophum rarissimae sunt: Yitruyio bonus idem 



») carm. 4, 4, ^9 *) ibid, 33 «qq. «) opUt. 1. 9, 13. 
*) carm. 4, 9, 40. ») epist. 1. 16, 73. 

•) iat. 1, H, 125 ef. epist. 1, 1, 107. LVCIL. 1173 CIC. Mur. 61. Acad. 
2, 136. fin. 4, 74. parad. 6. 6. 

') epiBt. 1. 4, 5. ') ad sat. 1, 4, 133. ef. ad eput. 1, 12, 84. 

'O ad carm. 3, 3. ^•) carm. 1. ef. SEN. Thy. 348. 364. Ag. 698. 698. 



DR BOMAMORDM YIBO BONO 289 

est ac fide dignus: arclL 6. praef. 6: „ipsi autem artificea non era- 
diebant nisi aucs liberoa ant cognatoa et eos viro8 bonoa institn- 
ebant, ąnibna tantamm remm fidei pecnniae sine dnbitatione per- 
mitterentnr". Seneca pater rerocat in memoriam Catonia illnm ora- 
torem enndemqne yimm bonnm^); Yellcins noyit Yeterem quen- 
dam, dnomm consularium et sacerdotum patrem, yimm in tantum 
bonum, in quantum humana simplicitaa intellegi potest'). Seneca 
demum omnia, quaecumque Stoici ipsorum aapienti adscribebant, 
de Tiro bono narrayit. Ex Romanorum consuetudine retinuit tan* 
tommodo titulos et adloeutiones. Itaque ad Lucilium aemper scripait: 
^Lucili, Tirorum optime^ *). Eodem modo Liberałem allocutus est: „yir 
optime liberalis^ *) et „Łdberalia, yirorum optime^ *). Et cum amici 
memorantur ^), aiye qui etiamtum yiyebant siye mortui erant, opti- 
moram laude omantur: nat. 2, 13 Balbillua, yirorum optimus. dial. 
11, 2, 4 ayonculum indulgentissimum, optimum ac fortissimum yi- 
mm. 11, 17, 4 yirorum optimua, pater meus. epist 30, 1 Bassum 
Aafidium, yimm optimum yidi. 62, 1 Demetrium, yirorum optimum. — 
Non fugit philoBophum in yita cotidiana eos bonos haberi, qui ma- 
gnas poBsiderent diyitias et qui nobili nati essent loco: ben. 4, 31, 
2 Tegnet hi, quia yir bonus quidam <ante> proayus eorum fuit 
qiii animum supra fortunam gessit, qui in dissensione ciyili, quo- 
niam ita expediebat rei publicae, yinci quam yincere maluit. ibid. 
32, 2 sint hi reges, quia maiores eorum boni fuerunt, quia pro 
Buiuno imperio habuemnt iustitiam, abstinentiam, quia non repu- 
blicam sibi, sed se rei publicae dicayerunt — Indignatur tamen, quod 
bomines computentur, quanti yiri sint boni ^), et cum in animo totam 
posuerit aestimationem ^ ne eos quidem bonos appellat, qui propter 
maionun fortissima facta etiam regum possederint omamenta *). Vi- 
ram bonum enim ipsa facit yirtus ^% quae non accipitur a natura, sed 
studio impetratur ^^). Et is demum yir bonus appellari potest, qui perfe- 
etns est, absolutus, quem malum facere nuUa yis, nuUa necessitas 
poBsit ^^: non deminutione enim efficitur malorum, sed yacatione ^b). 



') eontr. 1 praeŁ 9. c/. 2, 5, 18. *) 2, 48, 4. 

*) epist 1 praef. 1. 8 praet 1. 4 pi^aef. 1. 6. 1, 1. 32, 1. 13, 16. 48, 4. 71, 
«. 82, 8. 89, 18. 

*) ben. 1, 1, 1. *) ben. 6, 1, 1. *) v. tapra p. 281 8q. 
') ben. 4, 1, 2. ef. epist. 74. 24. ») ib. 4, 10, 6. 
") ib. 31, 2. 82, 2. ><0 «P»^ 74, 24. ^^) 90, 44. ef. 88, 2. 
>«) 34, 3. »•) 85, 6. <jf. ben. 6, 12, 4. 

*«*ipr»wy Wyds. filolog. T. XXZyi. 19 



290 T. SIMKO 

Itaque sl aaimnni' epiiu iiobis lioerel iBspioere,. polołienimam et 
saBOtisBimaia at ejc magni£ioo pliuudqqae folgentem yideremiis^ fii^ 
diom, „łuno iuatiti% illiae &»rtitad|ne, łuno temperantia prudentiap 
qao luooEOtibiis/^ ^). Qai. ajunius. r^te deo . oomparatnr 'X Gum boni 
yiri non solnm aiąiciti% aad etiam neceraitudine el similitudine 
Qiun deifr ooniuncti sjnty a quibaa tempo]?a tantom differast*). El 
cum absoluta et perfecta yiTtus- bonum ef&ciat isąne demnm esodĘDr 
plar boni posuerit yiri,.qai „UjSąue ad sapientiam^ Yixeiit^), omnea, 
qai hoc digni sont nomine, pares sunt: nam differentiae aetatis^ cor* 
poris, fortunae nibil ad bonitatom ipaam pertinent^. Ut qiiae bona 
Tolgo dnoontnr, illi n,uUa.swU bona*), ita qaae bcinines pro malis 
habent, is nuUa putat mała''). Diąlogoram primo, cni de proyiden^ 
tia inscripsi^ aolyit Seneca. eam qąaeationem^ quare multa bonu 
yirig mała accidant^ si proyidontiot mundus regątur % ostendendo bono 
wo malii accidere nihil posse, cum, oontrarią. non mjaceantur*) 
quae eum tangant adyeraa, ea occaaionea esae ad roborandam vir* 
tutem; quibua tamq]ią439^. filii a patrib.us, aut discipuli a praecepto- 
ribus exerceantur ^^). łtaque minime admirandum esae, ai 7,qQa& 
agellos pe^simi cuiuaqjae trauBiieset optimorum yirorum aegetem 
grando percusaerit" "), et ai „bonorum esdtus mali sint" ^•). In hac 
rerum- yarietate bpni yiri esae praebere ae fatQ^>). — Aliia dialogia 
latiuB fuaiu0que deacribuntur yiri boni yirlutea: Iracundia, ne in ma* 
loa. quidem, aliena eat aJt) eo^^); et ne alii quidem animi affectua. 
etiam boni^ ut miaericoidia ^^), eum perturbant ita, ut offioia aua 
ezaequatur inconfuaua, intr^dua ^*) nulliaque ab eia deterreatur mi- 



») epitt. 116, 8. •) 41, 2. 

*) dial. 1, 1, 5. ef, epiet. 78, 12 eolebat Seztias dioere loTem pląs dod 
poMe^ ąaam bonom Timm; plara ląppiter habet, qoąe prae«tet hominibsi, feA 
iuter daoB bonoa non mŁ melior, qai locupletior. ib, 13. 

*) epiat. 93, 8. *) 66, 34. ef. 21. 22. 24. •) dial. 6, 83, 4. 

O dial. 1, 5, 5. «) 1, 1. ») 1, 2, 1. 

»•) 1, 1, 6. 2, 4, 6. 3, 1; 4, 2. 4. 11. 6, 6. »') ben. 2, 28, 8. 4, 28, 3. 

^') dial. 9, 16, 1 laadatar Socratis mors, Ratilii eziliom, Pompei ei Ci«»- 
roniB nez, Catonit yolontariae ositoa (pro repablieai). c/. 1, 6, 8. 

*") dial. 1, 6, 8. 4. ") dial 3, 18^ 14. 16. 4, 12, 12. 5, 8, 6. 

*') dem. 2, 5, 1 dementiam manauetadinemąae omnet boni Titi praesta^ 
bnnt, mlsericordiam aatem Titabimt: est enim yitiom posilli animi. — Coi non renit 
in mentem NietiBcheanam illod: „Seid hart i". 

»•) dial. 3, 12, 2. 



DK ROMAUORUlt VlRO BONO 291 

nis^). Etiamsr mors oppetenda sit pro honesto, vir bonus scit sibf 
yiTendnm esse, non ąuamdin inyet, sed ąuamdin oporteat'). Of&- 
cia ista yel ad totam pertinent oiyitatem*) yel ad singalos ciyes, 
qiionun „alium re, alitun fide, alium gratia, alinm consilio, alinm 
piUeoeptis salnbribas^ adinyat *), Qnae beneficia dat, ąuia ,,non po- 
test non facere, qnod facit; non enim erit bonus, nisi fecerit" ^). 
Neąue spectat, cui benefieium largiatur, sed gratis et ingratis aeque 
opem ferl *) neque eam nmąuam reddendatń repetit ^). Non contem- 
nit is quidem secundam opinionem, quae olaritas eius est*^) et ut 
ipse unius yiri boni etiam taóita laude est contentus*}, ita alios 
landat**); sed etiamsi boni yiri famam perdiderit i*), non perdidit 
bonitatem ipsam, dummodo conscientiam non perderet^'). Quam- 
qtiam et ab aliis boni yiri praedicamur et prudentes et sancti^*), 
et ipsi confitemur nos nihil indecorum nec bono nec viro fecisse **), 
nnnąuam obliyiscendum est nobis hunc yirum bonum „secundae 
BOtoe esse^: „nam ille alter fortasse tamquam Phoenix semel anno 
ąuingentesimo nascitur^ ^>) in exemplar ^*). Et cum semel natus 
esfiet, ut Zeno, Chrysippus, „maiora agit, quam si duceret exereitus, 
gereret honores, leges ferret: quas non uni ciyitati, sed toti humano 
generi fert per easque futura saecula ordinat nec apud paucos con- 
tionatur sed apud omnis omnium gentium homines, quique sunt, qui<- 
que ^-unt^ ^^). Ex quibus yiris „aliquis nobis deligendus est ac sem- 
per antę oculos habendus, ut sic tamquam illo spectante yiyamus et 
omnia tamquam illo yidente faciamus** ^•). Sub his auspiciis, „yelle 
fieri bonum ^ magna est pars bonitatis ^'). 

Is quem descripsimus Seneeae, immo Stoicorum, hominis per- 
feeli exemplar non multis differt rebus a Christianorum homine 
saneto cuius yice, ut patronus in oaelo, fungitur: differentiae autem 
sunt hae: superbia yiri antiqui et — laboris horror: „sordido se 



') epist. 66, 21 stet illic licet camifttx, itet tortor atqae ignii, peneTerabit, 
nec qiiid pasranu sed qold faotnros sit, aspiciet. ef. 76, 18. 97, 3. 

O epiit. 104, 3. ef. ben. 6, 2, 2- 

*) ben. 6, 37, 3. dial. 6, 16, 8 Gracch! magnl erant riri, sed bonorum ti- 
tnlnm repadiaTenmt. epist. 95, 72 Cato „per coios nltimom ae foitissimom val- 
ma libettas emisit animam* et bonos rir et magmis. 

*) ben, 1, 2, Ł •) %b. 6, 21, 2. •) 4, 26. 5, 13, 2. O B, 20, 6. 7. 

•) epUt 102, a •) 102, 11. 12. •") ibid. IŁ »*) 91, 20. 

*•) 81, 20. »•) 69, 11. >*) nat. 4 praef. 16. »*) epist 42, 1. 

*•) dial. 1, 6, 2. »0 *• 8» 6. *. ") «P"t- lii 8- 26, 5. »•) 34, 3. 

19* 



292 T. 8INK0 

ac contumelioso labore non conteret nec in negotiis erit negotii 
causa^ yir bonus ^). Sed sanctos snos, qm se ipsicnm deis compa- 
rabant, yulgus neqae colebat, immo contemnebat, dicens: ^antiąua... 
sapientia nihil aliud quam facienda ac yitanda praecepit, et tonc 
longe meliores erant yiri: postąuam docti prodierunt, boni desunt 
simples enim illa et aperta yirtas in obscuram et soUertem sden- 
tiam yersa est docemurąue disputare non yiyere^ '). Et cum yideret 
ab eis sanctibus ea, quae ad yitae communis conferrentur usum, ne- 
glecta esse, bonorum appellationi eundem attribuit saporem qaen- 
dam alienum atque Graeci yocabulo euifiyfi : Itaque Trimalohio cum 
se ipsum increpat atque incusat, quod dote magna contempta pau- 
perem Fortunatam duxerit uxorem, dicit: ego dum bonatus ago et 
nolo yideri leyis^). „Bonatus ago^ significat: „ago ut yir bonus et 
nobilis^ reddique potest optime Gtermanico „nobel^, qua in dictione 
contemptio quaedam inest hominis a yitae communis usu alienissimi. 
Noyit eum etiam Martialis et putat amicum suum Fabianum, qui 
fuerit „yir bonus et pauper linguaque et pectore yerus^ in urbe 
nullum yiyendi modum inyenire posse, cum ibi dolus ac yersutia 
quaestum parent^), yir bonus autem semper decipiatur ^). De ho- 
mine eiusmodi yulgus cum contemptim iudicaret. Martialis opinio- 
nem eius optime complexus est yersiculo: „semper homo bonus tiro 
est" ®). An et „hominem" pro „yiro" ex yulgi sumsperit ore, incer- 
tum est: hoc tamen constat illum „bonum hominem" in yulgi sem- 
per manisse notitia et hodie quoque apud Franco-Gallos yiyere, 
nimirum ut „bonhomme", qui a Graecanico illo eui^dsi nihil differat 
Stoicorum sapientem illum ad yitae consuetudinem et nsum 
adducere, ut omnibus eius conditionibus non solum par esset, sed 
etiam antę omnes excelleret -- Quintiliani erat propositum. C3uius 
yir bonus filiua est quidam oratoris Ciceroniani, qui morę sophi- 
starum Graecorum eius aetatis philosophi agit partes^. Et 
quae Cicero in libris rhetoricis perfecto oratori, in eis, qaae ad 
philosophiam spectant, yiro attribuit bono, ea a Quintiliano in nnum 
conferuntur institutionis exemplar. Itaque po8tquam declarayit per- 
fectum oratorem in primis esse yirum bonum oportere ®), mox •) yi- 



') epiBt. 22, 7. *) epist. 95, 13. *) PETRON. sat. 74. cf. Eos, IX (1903) p. 3 8q. 

*) MART. 4, 6, 1. ef. 3, 38, 14. *) 12, 61, 2. •) ibid. 

O Amim. 1. 1. p. 112-114. 

«) in«t. 1, 2, 3. 16. 83. 1, 9 prooem. 17. 43. 3, 7, 25. 12, 1, 1. S. 

•) 2, 21, 12. 



DR ROMAKORUM YIRO BONO 293 

mm bonnm eandem ac philosophnm esse afBrmat, et ąuae philoso- 
phi de bono, utili, iusto disserant, ea oratoria officia yindicat: nam 
rhetorieem non de aliis agere rebus, sed de yirtute, immo ipsam 
esse yirtntem i). — Nos tumroodo ea respiciemns, qnae ad yiri boni 
imaginem depingendam pertinent: Ad quod exemplar hominis') 
perfecte sapientis delineandum se coloribus nti, ąui philosophorum 
contineantur libris, ipse scriptor fatetnr, cam tamen contendit ra- 
tionem rectae honestaeąne yitae iure vereqtie ad artem oratoriam 
pertinere '). Ut Stoicns yir bonus omnibus is animi imbutus est vir- 
tatibus^), et ut yere sapiens^) ne utile ąnidem, nisi quod honestum 
est, appetit*); non tamen rigidam illam exercet Stoicorum yirtu- 
tern ^, sed humanitate, faciUtate moderatione, beneyolentia excellit^), 
et si opus sit, etiam mendacium dicat') et causam, quae primo ob- 
tnta non sit yera, suscipiat ^^), et quamyis inyitus etiam reos fa- 
ciat^^). Quibus rationibus ut satisfaciat, rhetorices discit praecepta 
et artes^*); sed summum studium in eis pouit, quibus formantur 
mores**). — In potentia yiri boni laudanda obliyiscitur QuintiHanus 
temporum, quibns yiyit, et ex sophistarum illorum Atbeniensium 
et bocratis morę **) yirtutem ciyilem (7ro^mxT)v dtpm^v) institutionis 
oratoriae finem faeit *^, quem qui assecutus est et yir yere ciyilis 
(xv))p Tcokwwic) factus, publicarum et priyatarum rerum administra- 
tioni accomodatus, regere consiliis urbes, fundare legibus, emendare 
indiciis potest**^: „non enim forensem quandam instituimus operam 
nec mercennariam yocem neque, ut asperioribus yerbis parcamus, 
non inutilem sanę litium adyocatum, quem denique causidicum 
yulgo yocant... sed maioribus... eluoebit, cum regenda senatus eon- 
silia et popularis error ad meliora ducendus *^; in iudiciis, consiliis, 
contionibus, senatu, in omni dcnique of&cio boni dyis (tco^itikoO 
hiifdc) finem... faciet" ^^). 



») 2, 20. 

*) sic pro Tir 12, 1, 9, fie iom CIC. epift. 16, 18, 3 A. Ligurins... mortoas 
Mt, bonas homo et nobii amiciis. ad Q. tr, 3, 3, 4 Paeoni rhetoris, hominis Talde 
ezerdtati et bonL 

•) 1 prooem 10. *) 1 proo«m, 9. 12, 2, 7. 11, 11. •) 6, 10, 82. 

"^^6,2. ») 12, 1,88. ») 11,1,42. 

») 12, 1, 88. *•) 12, 1, 83. ") 12, 7, 1. 

'») 2, 17, 48. 12, 1, 44. «•) 12, 2. 

") Andm 1. 1. p. 8—17. ") 1 prooem. 10. 

*•) 2, 16, 19. »') 12, 1, 6. »•) 12, 11, 1. 



T. 81NKU 

Et qaamquam haec in viAa pnblica adrnwatrancla antę Trar 
ani tempora minime con^picua et manifesta erant^ nihilominuB 
oredebat Q<^intiliaixus rem publicam a viri8 bonis adminiatraiidam 
esse, si mundus regeretur proyidentia ^). Qiiod Flatonia somniiun 
peleberrimum ') duo yiri Bomani yernm esse yiderunt, immo se ipsos 
in illo ex8equendo yersari opinabantur: Caecilios Plinioa Secondas 
et Fronto. Ille praedicat ^) Traiąaji tempońbuB prodesse bonoa esse: 
bis bonores, bis sacerdotia, bis proyincias ofiferri; bos principia ami- 
citia et iudicio florere, cum priorum principum temporibus boni 
otio ac situ obstrusi et ąuasi sepulti non nisi deUtionibus et peri- 
culis in lueem ac diem proferrentur^). Quibus bonis ne genus qai- 
dem nobiie defuisse, docent Plinii yerba^): quia sit aliąuanto me- 
lius bonestorum hominum liberos quam e plebe in curiam ad- 
mitti*^). — Ut Cicero et Seneca, ita Flinius fan^ilia^es et amicos 
in epistulis yiros bonos appellat: 1, 5, 5 sententia Meti Modesti, 
optimi yiri. 2, 1 Julii Seryiani, optimi yiri tuique amantissimi 3, 9, 
36 protexi yiros optimos eosdemqu^ gratissimos. 6« 10, 1 ipse mihi 
locus optimi iilius et maximi yiri {sc. Rufi Yerginii) desiderium 
pon sine dolore renoyayit. 7, 6, 2 Nigrinum, optimum yirum. 7, 7, 
1 est enim mibi periucundum, quod yiri optimi mibique amicissimi 
{sc, Priscus ei Satumimus) adeo cobaesistis, ut inyicem yos obligari 
putetis. 7, 8, 2 perge, ut coepisti, yirumque optipium quam iami- 
liarissime dilige. 7, 11, 4 cum... Minfcio Justo, optimo yiro. 9, 9, 
3 non obstabat illi (Qimt%ano\ quominu8 yir optimus yideretur, 
quod erat optimus filius (sc. patris pessifni)- 9, 22, 1 Fausennus 
Pa%Ut49 est yir optimus, bonestissimus, nostri amantissimus. DOMTT. 
ad Terentium Maximinum ep. Trai. 58, Q Arcbippiim philosophum, 
bonum yirun^ et professioni suae etiam moribus^ respondentem, 
commendatum habeas yelim. 

Et totum id litterarum commercium, quod Plinius cum Tra- 
iano babuit ea innitebatur opinione a yiris bonis i. e. philosopbis 
optime rem publicam adpiinistrari. Quae persuasio etiam Frontonis 
gbcąecayit oculos, cum litteris ad M. Aurelinoi mittendis p}iiloso- 



*) 12, 2,21. 

*) Rep. y p. 473 D. epist. 7 p. 626 B. t. Stęn^bach Onom. Yat. Wieoer 
Stod. XI, 1889, n. 443 cam adn. 

») pan. 44, 78. *) ibid. 45. *) Trai. epist. 79. •) Trai. epUt 79, 3. 

^) lic Rittershas. ef, APYL. Piat. 2, 21 (cnius... coniilia oam faotia rectii- 
■imif congraont), maioribus codd. 



DB ROMAMCNUm TIRO BONO 295 

fifam imperalorein a viro Terę bono iartiloAam atgne ^aoaikinii, 
in Te pnblioa regenda adioTari .pata^t Et ttt dkoipukiB — Flalonis 
tomiiiam ie phiłoBopho fegnante ^eiiam śeeit ^), ila pneoąptoii viri 
bom titnloB non est denegandns. Qnein ei iam antiqniia ąnidam 
inbnit grammatiens, qni epistalae eins, q«a Titam saam et mores 
enarraTit, haec in margine appoBoit: „Yirnm bonom qaalem etee 
oportel^. In ea epńtala, onm vir bonus, qnalis in vita esset coti- 
dianą et ąoalis a philosophis 6Xposceretar, eztremaln faciem osten- 
daty graTissimae eias sententiae prop(»iendae nobis ▼identmr: Post- 
ąnam propter nepotem amissndi qae8ti» est, y^bonos viroe luctn, ad- 
fioi, malos re famiKari ineolnmi frni^ ') declarat se morte abreptaih 
eaelnm eonsalntaturnm esse, et qnae sibi consoins sit, protestaturam. 
Simt autem haec"): Niłdl in longo vitae meae spalio a me admis- 
sum, quod dedecori aut probro aut flagitio foret^): nnllum in ae- 
tate a^nnda ayaram, nullvm perfidum facinns memn ezstitisse; 
6(mtraque multa liberaliter, multa amice. multa fideliter, multa cofn- 
slanter'), saepe etiam cum perieulo oapitis consulta*). Cum Iratre 
optimo conoordissime risi..^ honores, -quos ipee adeptos sum num- 
quam inprobis rationibus ooneupivi. Animo potius quam corpori 
eurando operam dedi. Studia ^oel^nae rei famillari meae praetułi^). 
Pauperem me quam ope ou4usquam adiutum, postremo egere quam 
possere manluiCl)^ Sumptu numquam prodigo ftii'), quaestu intern 
dum neeessario. Yernm dixi sedulo, verum audiyi libenter^^^). Po- 
tius duzi neglegi quam blaadiri, taoere quam fing^ infrequens 

^) posteriora ladoola ridenint Jnlianam AposUUun et Libaniam; Frideri- 
€am n Bonitiomm regem et Vo1taireum. 

^ p. 2S3, 11 Kab. tf. ««!!?. ben. 2, 28, S. 4, 28, 8. 

') p. 286, 6 •ąą. 

*) N#n oblitai Mt Oonto eoram, faae SenMsa dhdt (aat. 4 pnef. 14 eą^}: 
Cum' capŁeria bene laadaii— ipte te landa. dic... nibil indecorom neo bono nec 
▼iro feci. 

') SEN. 1. 1. 18 Adice... ioTietam mnneribnt animom elt in tanto aTiu^itiae 
eertamine nanąaam eappotitam manom lacro. 

*) ea pericala cum in Tita deessent, legebantnr tamen apnd Seneoam 1. 1. 
16 perienUe meia maior, paratnii ire in ea, qnae minabantnr. ibid, 17 ridebam... 
tonnenta, Tidebam ignee. 

^ SEN. 1. 1. 14 liberalibne me itadiie tradidi, qaamqnam paapertaa alia 
•oaderet. 

") Id. 1. 1. 16 non manibne nlUne iapplex pependi. 

*) Id, 1. 1. 18 Tictni panimoniam. 

^•) €f. 0. g. SEN. epUt. 29, 1. 89, 19. 



296 T. SINKO 

amicus esse, qaam freguens adsentator ^). Pauca petdi, non panea 
merni. Quod cniąne potni, pro copia oommodayi. Merentibas promp- 
tins, immerentibns andaoins opem tnli. Neque me parnm gratos 
ąaispiam repertns segniorem effecit ad benefioia qnaecamqne po»- 
sem prompta impertienda. Neqne ego nnąnam ingratis offensior 
fui«). 

Hoc modo homo Romanns yitam snam caelo narrayit, hoc 
modo peccata, immo yirtntes suas est confessus. Et ut Pharisaens 
ille^) ad testament! praecepta yitam snam esaminayit, ita hic cnm 
Stoicae philosophiae praeceptis eam composoit. Qni yir snperbia 
nsąne ad caelnm elatns qno animo noyam acoeperit doctrinam hn- 
militatis mox yidebimns, postąuam apnd Apnleinm noynm qnod- 
dam idąne ultimnm yiii boni cognoyerimus genas et speciem, sci- 
licet philosophum Platonicnm. Nam nt omnes fere eina aetatis 
rhetores, ąuos posteriorum sophistarum nomine comprehendimoa, 
ita Apnleins Platonici philosophi landem appetebat. Quo factnm est 
nt in libellis, qnos de Platone scripsit et de Socrate, enm nomina- 
yerit yirnm bonnm, qui apud Platonem esset perfecte sapiens: Plato 
enim ,,enndem sapientem optimnm nominat ac bonnm {iyx9iv xal 
)caX6v i. xaXdv TLzyciH'^) ao prndentem recte arbitratnr, cuins aane 
consilia cum factis rectissimis congrnnnt et cni principia profecta 
snnt a iusti ratione, ad hoc sapientem et fortissimnm dicit esse, 
nt qni yigore mentis ad omnia perpetienda sit paratns^^). Talem 
yirnm fuisse Socratem, facile conceditnr: „at enim bonis artibos 
doctus et adprime est emditus et qnantnm licet homini^ sapiens 
et boni consultns; tandem aliquando ipsum yirum <bonnm> ^) 
landas, hoc enim nec a patre hereditarinm est, nec a casu pendn- 
lum, nec a suffragio annicnlnm, nec a corpore cadncnm, nec ab 
aetate mntabile*^ ^). (^ni „yir animo perfecte bonns.^^ tam hominibns 
ceteris antecellit, qnam ipse a diis immortalibns distat, qnibn8 est 
simillimus et gratissimus" ^. 



^) 8£K. nat. 4 pnief. 15 nallam Terbom mihi, qaod non salra bona oon- 
aeientia procederet, ezcnisnm ett. 

*) Id. benef. 1, 2, 4 4, 26. 5, 18, 2. *) YULG. Loc. 18, 1139. 

*) Piat. 2. 21 rf. 7, 19. 

') T. snpra p. 260, adn. 4 

•) Socr. 28, 17B. 

^ 8ocr. 20, 167. ef. Plato 2, 20 et GNOM. Vindob. editam a F. lEKtachelio 
(Prooem. Bonnenie, f emettr. Ubem. 1889/40) o( ff»c»$tu(jLfvot x^9ov ^f^pouOT tSm 
a}C3i3«hci)v, S9ov ^ol tuiv avdp(uiebiv. t. aupra p. 290, adn. 2. 3. 



DK BOMAKORUM V1R0 BONO 297 

Nec in reliqais sciiptis yir bonus Apnieio ignotas est: Nar- 
rat is ąuidem de mało homine, qui boni yiń fama gloriatnr ^) et 
pistorem qnendam, a quo asinua emptus est bonum alioquin yirnm 
et adprime modestam appellat ^; et ipse boni yiri titulnm arripit '). 
Qaem titnlum ea aetate eis adamatum fniase ciribaa Bomanis, qtti 
deis patriis fide senrata noyam Christianorum contemnerent doctri- 
nam, testantor yerba TertuUiani ^): „quo morę (sc, inepto) etiam 
nobis obkere soletis: Bonus yir Łucius Titius, tantum quod Chri- 
atianns; item alius: ego miror C. Seium grayem yirum, factum Chri- 
stianum^. nemini subyenit, ne ideo bonus qui8 et prudens, quia 
Christianus aut ideo Ohristianus, quia prudens et bonus... alii, quos 
retro antę hoc nomen yagos, yiles improbos norant, emendatos re- 
pente mirantur, et tamen mirari quam aB8eqni yolunt; alii tanta 
obstinatione eertilnt. ut cum suis utilitatibus depugnent, qua8 de 
eommeroio istius nominis capere possunt^. — Quae cum ita essent 
et ciyis Bomanus idemque yir bonus Christiano homini apponere- 
tor, nihil mirum est, quod a Christianis yiri boni titulus repndia* 
tQ8 est, in cuius locum in hac yita saccessit homo bonus ^), in 
eaelo beatus") et sanctus. Contra pagani, qui yocabantur, quam 
diu floruerunt, yirorum bonorum titulum arripiebant: Itaque legi- 
mns in inscriptione quadam Sentinensi, a. 260 p. Chr. n. inseulpta 
de bonis yiris qui Collegium quinquennalium municipii effioiebant ^. 
Nee minus scriptores historiae Augustae et Ammianus eum com- 
memorant: LAMPR HeL 16, 4 remoyit et Ulpiannm iuris consul-^ 
tun ut bonum yirum. 8, 4 ex luzuriosissimo extitisse yir fortissi- 
mus, Optimus, grayissimus diceretur. TBEBELL. Comm. 1, 5 Com- 
modum Marcus et suis praeceptis et magnorum atque optimorum 
Tirorum emdire conatus est Gal. 14, 2 Claudius... yir omnium 
Optimus. FIBM. math. 1, 2, 8 frustra habes, o bonę yir (aUoquUur 
MmorHum ad opus dedicavU) AMM. 15, 2, 4 impugnabat.., eum 



O met. 7, 2. «) ibid. 0, Ł •) apol. 06. *) nat. 1, 4t. 

') Bfloheler, earm. epigr. 74 abei eontinenlnr mm hominit boni, miseri- 
eoidii, amantis. panperia. e<mfUUum ad exmnplar C^rUHanarum insenpłionum 
cf> OreUi 4657. Alia inicriptioniim ezempla, ąnae plurima sant, alio loco pro- 
ponentnr. 

*) ąni conaideraTerit totam riam a riro bono et beato, ani primam bono 
graere natu eit et locnples, poatea lepidna et elegant, nunc homilii, paoper et 
uoetai, ii eoncedet et roeabnla — habere soa fata. 

*) OOBP. Zł 6648. 



298 T. 81NK0 

Constantium) per fictae benignitatis inlecefaras oollegam et yiram 
fortem propalam saepe appellans. — Ek qao esemplo yidimiu eandon 
formulam, qaae Scipionk Barbati et Oatonis tempcrtboB snnunam 
jDontineret laudem, etiam tum saecolo IV post Ohr. n. ezennte apad 
Bomanorum deorum cultores priatmam vim retinaissa Sed Anunia- 
nns ultimas est Bomanomm scriptoram, goi vinim fortem norai- 
nayit. Nam breyi tempore post eam et ultima deomm Antiqiioram 
templa diruta sunt et altimi eorum cultores dissipati^ Qiiae autem 
olim a Oioerone ad Maream filiam Bcńpta sani; de GfiGciiB prae- 
cepta, ąuibns yir bonus inatitueretur, ea munc Ambrosius ad norae 
dootrinae acoommodayit usum. Quae Łominis Bomani ratutes cum 
ea congruebant, eae etiam Bomanorum commendabantur yerbia. 
Solum nomen yiri boni odiosum erait Tnm demum aaecolo V p. 
Ohr. n. ezeunte ausus est Sidonius Apollinsris^ Aryemomm epis- 
oopus, antiqni yiri boni laudes ad hominem tranaferre Ckristiannin, 
quem ut pontificatus candidatnm commendare yoluit ^). Sed ne is 
quidem hac occasione oblata inyidiosum iUod protulit nomen, qnod 
ut eyitaret, finsdt noyam quoddam ac monstruosnm substantiyiui 
^bonoyiratum^. Laus illa cum esimium in littoris Latinis yiri boni 
exhibeat esemplum idque ad Ohristi adaptatsm doctdnam, appo- 
nere eam liceat: ,,yir est namqae^ ni fallor, totioa popnlaiitatis alie- 
nus; gratiam non captat omninm, sed bonomm') non indiscreta 
familiaritate yilescens sed ezaminata sodalitate pratiosas^) et a b ono 
yiratn aemulis suis magis prodesso capiens qaam placere, seyeris 
patribus comparandus, qm iuyenum filiorom non tam cogitat yota 
quam commoda^); in adyersis constans in dabiis fidna in pros- 
peris modestuB, in habita 6implex in sermone commonis^; in oon- 
tabemio aequalis in oonailio praeeelleas; amieitias probataa enixe 
espetit constanter retinet perenniter aenrat ^), inimicitias 
indictas honeste exerceat tarde ciedk ooleriter liepo- 



O epiflt 7, 9 (contio) 22. 

') V, qaae Mopr^ p. 284 e Ciceronu scriptit profenuLtor de bononun laade 
0t qf, SEN. «piit. 102, 12. 

*) V. p. 282 adn. 4 Bqq. 

«) SEN. di«l. 1, 1, 6 et impn p. 290 adn. 10 nąą. 

') /. SEN aat. 4 prmef. 15 et qaa» aapra p. 295 de Frontouii diepntaTiaai 
proprU laade. 



DB R01CANQ9gM YIBO BONO S99 

nit; maadme ambittidiis, ^aia miainie ambitioBOB, non stndet suscipoFe 
tteeidoftinm, sed mereri. — Qiiod fragmentam si nobis sine anc- 
toiiB nomine in eodioe gnodam irelere solom Benratnm esset, fa- 
cile pataremiM de cIto agi Romano, qai saoerdotiam qaoddam ap- 
peret; et eiadem tententiis, ąnibns Seneoa et Fnmto ipsornm 
ouyrraywant tyitam, a Stoioorumąnodam eum landari aectatore: nam 
€ CSttistianae dootrinae praeeeptis, qnibu8 oaritas, fanmilitaa, miae- 
ricordia commendentor, nnlla in eo apparere yeatigia 

Annis et saecalifl labentibus^ cum iam omne eyanaisset sae- 
enlare et odinm et nomen, YergiliuB autem nt omnis sapientiae ac 
doctrinac fons coleretur, ficti sant circa Caroli Magni aetatem illi 
„P. Yergilii Maronis de institutione yiri boni yerans,^ qai nunc 
in Ausonii carminnm appendice leguntur^). Senecae illud prae- 
ceptum: „ipse te lauda^ ') mutatum est in hoc: ,,ipse te iudica^ ita, 
nt pro antiqua laudatione, immo gloriatione, ipsius confeasionem 
legamus. Qna in re Pythagorioa aurea praecepta (xp^£ ^) Stoi- 
caram sententiarum ocupaase locum et carmini nuAaYopix5jc iicoffiatioc 
nomen dedisse, maxime dignum est memoratn. Neque hoc neglen- 
dnm poBteriore aetate saepe einsmodi condita esse carmina ad yi- 
nim bonum et de yiro bono scripta, quonim unum exemplum pro- 
fert Ł. Stembaohius'), alterum de monacho, qui yiri boni titulo 
minime oontentus angelus esse yellet, olim me legisse memini. 
Sic firma erat yiri boni etiam apud Cbristianos, qui Bomanis 
instituti erant litteris doctrinaque imbuti, memoria: Apparet ea qui- 
dem etiam in glossis, aeyo medio compositis, in quibus legimus: 
yir fortis ^pcdc. Nec ulla potuit melior inyeniri appelatio ad ho- 
minem designandum, qui summum perfectionis assecutus gradum 
ceteris mortalibus pro exemplo fuit 

Nam omnes omnium terrarum ac temporum homines deside- 
rio yiri cuiusdam tenentur, qui quamquam ut ipsi homo sit, tamen 
homanae naturae dignitatem ita ingenio et moribus efferat, ut glo- 
ria immortali et caeli consortio dignus sit Quod desiderium sae- 
culo p. Chr. n. XIX duos procreayit libros pulcherrimos: Emer- 
•oni „Bepresentatiye Men" et Carlylei „On Heroes, Heroyorship 



O GL0S8 m 474. 

^ in G. Sehenklii oditione c. XXX cum adnott. ▼. sapra p. 57 adn. 8. 

^ 6fki mxu, filol. Tol. Vn p. 6. 



300 T. BINKO 

and the Heroic in Historyk. lam qni ea, qtiae de Romanoram yiro 
bono adhtic narrata snnt, attento prosecntas est animo, nnlla alia 
Latina appellatione ea hominam ornare poteat ezemplaria, ąuarn 
yiroram bonorum titulo. Eodemqae nomine designandus est edam 
NietzBchei yir ille, qai hominis ezcessit gradnm et ad quem Gae- 
saris conyeniunt verba haec: „qui horam qnid acerbissime crade- 
li88imeqae fecerat, is et yir et ciyis optimus habebatar^. (Gall. 3 
32, 3). 



OVIDIANA 

scmpsiT 

CASIMIRUS MORAWSKI. 



„Hoo habent scholasticonim stadia: leyiter taota deleotant, con- 
trectata et propias admota fastidio sunt^. Qaicumqae in rhetoram 
decIamationibuB aeatimandis, peryestigandis aIiquod temporis con- 
sumpserit, is profecto his yerbis acerrimi homm lusnam censoris, 
Senecae patris subscribere non dabitabit. Quamyis yero ipse qaoqne 
iam aliąuotiens in hunc campnm descendissem, placuit nihilomi- 
nuB stadia illa denao resumere, quia ditissima materia maltifarias 
Bnppeditat qaaeBtiones et qaodammodo carceram yice fangitar, a qai- 
bas in yasta poesis Romanse spatia longinqai escarsas institai qae- 
ant, tam ea qaoqae de caasa, qaod in dissertationibas qaas adhac 
pablici iaris feceram, eam poetam, qui inter Latinae Masae alamnos 
mazimaB rhetor exstitit fere neglexi qaantamqae lads ex eias car- 
minibas ad rationem qaae inter scholas rhetoram et litteras Ro- 
manas aeyi imperatorom intercederet, illastrandam redandaret non- 
dnm omni ex parte demonstratam neqae penitas exca8sam est 

Qaa qaidem in re tractanda non deerant qai yiam common- 
strent et percommoda sabministrare possint adminicala. Nam et non 
minore sagacitate qaam eraditione praeditus yir Fridericas Leo 
cum in praefatione tragoediaram Senecae editioni praemissa, tam 
in breyiascola de Statii silyis (Gk>ttingae 1893) dissertatione pro in- 
signi sai iadicii sabtilitate obseryationes qaasdam optimae fragis 
Bive adambrayit siye comprobayit exemplis allatis; et Nordenias 
in celebri operę, cui Die antike Eunstprosa inscriptam est, 



302 GA8IM1RU8 MORAWSKI. 

licet in transcursa (II, 891), ąuaestionem totam paucis yerbis strin- 
sjt et definiyit Praeterea qai proprium libellom declamationibas 
rhetorum dedicayit, Henricus Bomecąne (Les dśclamations 
et les dóciamateurs Lille 1902), malta in historia hornm sta- 
dioroin inseruit-, qaae ad singulorom scriptomm ingenia et artem 
melins cognoscenda conferrent Ut yero alios hic praetermittam, 
extremo loco nominandiiin esse censui yirain doctum, de stadiis 
Oyidianis promoyendis optime meritum qai in poeta Snlmonensi ez- 
plicando diutins iam yersattir; Bhwaldiam* me in animo habere 
imnsąuisgtie haram rerum peritus statim diyinabit Qui et in pro- 
grammate Gothano (a. 1892) egregie de rhetorica Oyidii arte et indole 
disputayit et editionem alterius partis Metamorphoseon (1898) adno- 
tationibus quae buc facerent instruzit, deniąue in commentario 
quo quartam et decimam epistulam Oyidii explicare conatus est 
(Gotha 1900) multa congessit, quibu8 quantopere illius aeyi poetae 
legibus disciplinae rhetoricae sese in poematibus componendis ad- 
strinzissent edoceremur. 

Nam post Marsii egregiam de quarta edoga Yergilii disputa* 
tionem, post Nordenii studia in librum sestum Aeneidos illustrandum 
collata, post Erollii tractatum, quo compositionem carminis cui Gon- 
latio ad Liyiam inscribitur admodum accurate enudeayit, similea 
curas Ehwaldius epistulae quam laudayi Oyidianae admoyit, unde 
pateret, non tam Apollinis quam potius scholae afflatui carmen hoc 
deberi ^). 

Eyenit igitur, ut ex his laboribus et studiis yera poetae Sal- 
monensis imago qui nunquam inanibus scholae ampuUis yaledizit^ 
magis magisque emergeret. Quodque iam Seneca pater statuerat id 
multis exemplis confirmatum qua8i in tabella copiosissima luce illu- 
strata nobis hodie eshibetor multisque obseryationibus congestis 
patuit quantopere testa poetae seryasset illum odorem quo semel 
est imbuta in rhetorum et declamatoram umbraculis. 

II. 
Etenim iam Seneca nos monuerat, auditorem Arellii Fusci, 
admiratorem Porcii Latronis qui inter declamatores eius aeyi qaasi 
principatum quendam in scholis esercuerunt, multa- rhetorum com- 



^) Etiam in libollo Kicardi Bttrger: De Oridi carminom amat. inrentione 
et arte (Gaelferbyti 1901) qaaedam InTenlmtu non apemenda. 



OYUDJANA. SOS 

menta in carmina sua tramitalisBe idemąae yerba qaae in Metamor^ 
phoseon L "KlILy 121 leg^rentur^ Latronia deolaanationi deberi ob« 
aeryaTeiat. Ałiam todo Latronia argatiam da fiioe qiiaa exagitata 
ignes redderet (c£ Sen. GontroT. 2, 2^ 8) acholaatiói ąnasi can&en 
didicenint et Oyidins adeo ea delectattiB eat, ut param Latconia 
famae se proyisurum fnisse opinaretor niai compluribus carminam 
locis magistri inyeiitiaiiculam inculcasset yel potiuB infersisset Ha- 
bemns igitnr horam yerboram imitationem Am. 1, 2, 11. Ex P. 1, 
1, 71; 1, 5, 5; Trist 5. 12, 2 et 21. „Omnibus bia locis sententiam 
Latrcmis inde a pnerili institatione retentam Oyidius asorpayit^ ^). 
Atąne dnm eundem sensum itemm itemmąue repetit aliisąae ex- 
ornat yerbis, nihil aliud egit qaam scbolae disciplinam secntus pa- 
raphrasibus indulsit ') qaae ideo instituebantor, nt discipulis ansara 
darent „certaminis circa eosdem sensas^ et occasionem praeberent 
qaodammodo sese ipsos saperandi. Similes yero rhetomm delicias, 
ąuae in carminibns Oyidii altins latent, alii expiscati sunt Nam 
ąnae in Metam. 6, 169 legimns: 

CoBstitit atąne ocalos eircnmtnlit alta inperbos 
et in libro 15, 674: 

Constitit atqae oculot circomtalit igne mieantef 
ea prorsuB congraunt cum Latronianae dedamationis yerbis (Controy. 
1, 3, 1): constitit et oircnmlatis in freqaentiam ocalis...'). 

Attamen recte qais qnae8tionem moyere possit et rem in da- 
biom yocare, qnisnam in hac rhetorum et poetae concertatione alie- 
nis plamis sese exornayerit; etenim cum Oyidium multa scholarum 
lenocinia carminibus suis adspersisse notum sit, tum ex altera parte 
poetam permulta qnae rhetoribus placerent praebuisse scbolae non 
minus constat, tamquam si aere alieno contracto debita ilico sol- 
vere yoluisset Itaque de P. Yinicio rhetore Seneca tradidit (C!on- 
troT. 10, 4, 25) argutias Oyidii memoria esse tenendas eum eon- 
tendisse „ad fingendas similes sententias^. Alius porro declamator 
Alfius Florus, studiosus poetarum lector, cum filii furentis et mem- 
bra Bua lacerantis causam ageret, plausus captaturns auditorii hanc 
sententiolam excudit: ipse sui et alimentum erat et damnum... 



^) Cf. £hwald : Ad hiitoriam carmin. OYidianonim . . . symbola , Oothae 
f p. 16. 
*) Cf. Leo: De Siatii silriB, Gottingae 1892 p. 9. 
*) Cf. Bomecąue: Lei d^amationt et les dćclamateon, Lille 1902 p. 116. 



304 CASIMIBUS M0RAW8KI. 

quae ex Ovidii libro Metam. 8, 877 flasisse yidetur. Obserrayerat 
eam similitadinem iam rhetor Cestins et simul conąaeatus est qaod 
poeta „hoo saacalum amatoriis non artibtis tantum sed senteDtus 
impleyerit^. Similis deniąue sors eyenit yerbis Oyidianis, qaae le- 
guntur in Fastis 2, 101: 

Qaid tibi cam gladio? dabiam rege naWta pnppem; 

nempe habuisse ea in mente rhetorem ignotum, qai in CJontroY. 6, 
5 eadem interrogatione (ąnid tibi cum gladio?) in adyersarium in* 
yectus est, rectissime statuit Aemiliua Thomas (Cf. Philol. Snpple- 
mentb. 8, (1900) p. 259). — Quamobrem dubitari non potest, quiii 
schola non minores fructus ex carminibus Oyidii decerpserit ąuBm 
quo8 ipse poeta perceperit ex rhetorum commercio et disciplina. 



III. 

Quo tamen eonspectu proposito tota haec quaestio nondum est 
profligata; yideamus igitur alios locoa Oyidianos, qui rhetorum offi- 
cinae admoneant. — Myrrhae infamem et scelestum amorem narra- 
turus poeta yeniam petit auditorum, quod res tam putidas et spor- 
cas sit explicaturuB et hac exclamatione yela dat suae indignationi 
Met 10, 306: 

gentibas IsraańiB et nostro gratulor orbi, 
gratnlor haic terrae qaod abeit regioniboB illif 
qnae tantum genoere nefas. 

Quae yerba proxime accedunt ad rhetoricorum fetuum indolem. 
Nam in particulis declamationum in quibu6 similes erumpunt affeo- 
tus talia legimus Controy. 9, 2, 4: gratulor sorti tuae, proyincia. 
quod... et 10, 4, 9: gratulor tibi, Roma, quod in conditores tuos 
homo non incidit. 

Nnsquam yero apud Oyidium rhetorieae disciplinae studium et 
amor ita sunt conspicua, quam in Metamorphoseon libro tertio et 
decimo, cuius initio posuit poeta amplam Armorum iudicii descrip- 
tionem, quamquam fabuła illa tenai admodum filo cum ipsius ope- 
ris argumento cohaerebat, eo yidelicet consilio ut in materia a de- 
clamatoribuB prae ceteris trita et exculcata etiam sui ingenii peri- 
culum faceret et „quid facundia posset" (13. 383) luculento pro- 
baret exemplo. Scholastica igitur prorsus controyersia inserta est 
hic ab Oyidio, in qua tractanda homerici heroes omnia scholasti- 



OTIBIANA. 305 

córom ezhibuemnt artificia et imiyerBa exhaa8erant myrothecia ^). 
De qQariiiii orationam dispoflitione cam optime disputasset Ehwal- 
dinB in Metamorphoseon commentario, imprimis pp. 227 et Bqq., 
ad eiuB obsenrationes cnńosos relego lectores. Ipse yero ad aliąaot 
dnmt&zat Tersus notulas apponam, qno rhetoricae hains particulae 
proprietates noyis illastrentur argumentis. Qui igitnr prior in cer- 
tamen descendit, Aiax cansam snam defensunis superbiaąue elatuB 
haec inter alia profert 18, 95: 

Qaodii rera licet mihi dicere, qaaeritar istis 

Qaftm mihi maior honoi coniiinctaqae gloria nostra eit 

Atqae Aiax armia, non Aiaoi arma petantnr. 

Notanda est hic imprimis figara antimetaboles ') qaam in de- 
lieiis habnisse Ovidiam et declamatio eius a Seneca tradita (Oon- 
troY. 2, 2, 9: et axori yirom et iixorem yiro diligere concedes) et 
similis in Heroid. 14, 106 locns: 

Ta tibi doz comiti, ta comes ipea daci 

satis 8iiperqae demonstrant. Ex scholicis yero ezercitationibns fln- 
nsse argutias Aiacis recte conieceris, si comparabis ea qnae in 
Controy. Sen. 4, 4 rhetor nescio qai ezcudit: nterque quod alteri 
deerat commodayimns: ille yiro arma, ego armis yirum. Atque lasns 
einsmodi qnantopere rhetorum anditoribns semper faerint accepti 
ez aliis qnoque declamationam locis manifesto apparet. Cf. Controy. 
1, 3, 2: cam contra poenam causa tnta non fuerit, contra cansam 
tata poena sit; 9^ 5, 16: quo8 perdidisti non qaaeri8, quem qnaeris, 
non perdidisti: 10, 5, 11: propter homines Promethens distortus, 
propter Promethea homines ne torseris. — Qnoque magis qni8qne scrip- 
tor disciplinae rhetorum erat addictus, eo ayidius arripiebat tales 
sermonis calamistros, ut e. g. Yalerius Masdmus, ex qao haec ex- 
scripsimus exempla: 3, 2, 14: qnanto potior esset dignitas sine yita 
ąnam yita sine dignitate (Cf. Sen. dial. 2, 3, 3 neqne enim Cato 
post libertatem yixit nec libertas post Catonem); 4, 4, 9 pauperque 
in diyite quam diyes in paupere imperio yersari malebat; 7, 6, 6: 
Non Catoni praetura sed praeturae Cato negatus est Nemo yero 



^) Naper monnit Nordenios in nberrimo 8exti libri Aeneidos commentario 
p. 262, OTidiom rine dabio aliąuotiens reitigia prettisse fabnlae Accianae, cni 
Armoram iodicinm inicriptom erat. 

*) Cf. qnae de hac fignra monnit Ehwaldins : Ad bitt. canninnm Ot. p. 16. 

B«ipnw7 Wjds. flloloff. T. XXZyi. 80 



306 CA8IMIBU8 MOIUW8KI. 

aeque intemperanter huiusmodi argatus abusas est qaam Plinius Mi~ 
nor in eo libello ąuem omnibus blandimentis dedamatorum iiutru- 
xit; nam in panegyńco Traiani usque ad satietatem talia inferantor. 
Cf. 10: Tibi terras, te terris reliąuit; 29: litońbus marę, litora mari 
reddidit; 31: nos Aegypto passe et nobis Aegyptum carere non 
posae; 60 non se ut priyatis sed ut priyatos sibi pares faoeret; 61: 
non consulatus hominibus isdenu sed idem homines conaulatibua 
reddebantor. 

Sed reyertamnr ad Ovidium. Aiacis igitur orationi hanc v. 
390 apposuit poeta clausulam, quam sine dubio ingenti plausu ex- 
ceperunt eiusmodi lautitiarum amatores: 

Ne qoiiquam Aiacem pouit soperare niai Aiax. 

Etenim eiusdem indolis figmenta habemus in Suas. 7, 8: ille 
yerus est Cicero quem proscribi Antonius non putat nisi a Cice- 
rone posse; apnd Yalerium Maximum 5, 3, 4: qui talem Ciceronis 
casum satis digne deplorare possit alins Cicero non ezstat; ibid. 2. 
10, 6 ipse Marius eos a conseryando Mario absterrere posset Gete- 
rum in aliis quoque Oyidianis carminibus eiusmodi lusus non de- 
Buut, ut Her. 6. 151: Medeae Medea forem et Trist 2, 230: 

Bellaąue pro magno Caesare Caesar agit. 

Ita quldem saepius Oyidium, ubi tumorem sectatus sententias 
pjTotulit argutas et affectato acomine insignes, yestigiis insistere de- 
damatorum recte statuemus. Eam certę prae se ferunt indolem yerba 
Pytbagorae, quibus in Metam. 15, 88 homines came ferina sedantes 
sua ieiunia perstrinxit. Nam indignatio Oyidiana, quae in hos yer- 
sus erupit 

Hoa ąuantam scelns est in Tiscera Tiscera condi 
Cong>oetoqae ayidum pingoetcere corpore eorpas 
Alteriasąue animantom animantis vivere leto 

profecto et bilem et stomachum moyisset Senecae qui in praefa- 
tione 10-mi libri Controyersiarum Musae rhetori yitio yertit, quod 
„omnia usque ad ultimum tumorem perduceret, ut non extra sani- 
tatem sed extra naturam essent^. Is nempe declamator cum aliis 
ineptiis tum eo Senecam offendit, quod de subids mortibus disse- 
rens talia est ausus: „quidquid piscium natat, qttidquid ferarum 
discurrit, nostris sepelimus yentribus. Quaere nunc cur subito mori- 



OYIDIAMA. 307 

amor: mortibus yiirimaa''. Nihil tamen indignatio delicatioris pa- 
lati cessońs contra talium inyentiuncalaram yitalitatem profecerat; 
si qnidem et Manilius angues Africae monstra „mortis pastu yi- 
Tentia^ 4, 664 nuncupayit et ex yersu Petronii qai in Troiae ha- 
łosi (y. 50) enarrat quomodo serpentes filiomm membris satiati Lao- 
eoontem ipsum y,iam morte pasti^ inyaserint, satis superąne elueet 
etiam Neronie aeyo yerba illa titillasae aurea auditomm. 

Ib singulis porro yocabulis osurpandis semper yiguit rhetoricae 
scholae auctoritas. Quod igitur Oyidias audaoius yocabulum cri mi- 
nia adinngere personis non dubitayit, inde est explicandam et ex- 
cusationem habet. Cf. Her. 9, 53: 

Una. reeeni erimen, teferetnr adultera aobif 

et Tristia 4, 9, 26: 

.... crimen potteritads erig. 

Łeg^na enim sunilia in rhetomm Controyersiis 2, 4, 1: puer, crimen 
meun et 9, 1, 4: iacebat erimen ingratae ciyilatia. Etiam Pro* 
pertiua non abatiilnit hac dicendi ratione non aolum 3, 24, 2: 

Miserere paelUe 
Tam formoea taum mortaa crimen erit, 

aed etiam 4, 18, 15: 

crimen et illa fait (icfl. MjTTtL)^). 

In Łueani porro poema et Senecae dialogos et tragoedłas u na cum 
aliia seholae floscnlia etiam haec locutio delata est. Cf. Lnc. 5, 59: 

Ptolomaee, pador crimenąne deorom. 

Sen, dial. 6, 12, 6 qnomm crimen erat Snlla tam felix; Sen. Oed 
896: saeculi crimen yagor; Med. 941 scelns est Jason genitor. 



*) Qni qQidem poeta etiam allis locii in colore oniYerso ot conformation 
eonntiatonuu veiti{^ia rhetomm preseit; nam yerba eins 4, 7, 64 in epicedio Paeti 
poflita 

Paetna ut ocoideret, tot coiere mała 

in oenteiir rs^ocsni ConeHI Hlipaai argotiam, qaam m dedamalioiie de Cieeronii 
protoHt eztremii fatii: nt Cicero periret, tot parricidia facta aant '[('^^a** ^y 7)* 

20* 



308 



CASIUIBUS MORAWSKI. 



IV. 



Attamen his minutiis relictis aliam locutionem, quae apnd 
scriptores eius aevi freąuentius apparet, accuratius perseąui operae 
pretium esse yisum est. Sollemne erat rhetoribus a recto orationis 
tramite degressis per ambages et inyolacra qaaedam eloąui, ea ri- 
delicet yerborum ratione qaae medium ąuendam locum teneret inter 
significationem et silentium. Qui quidem dicendi mos suspicionibus 
iaculandis admodum erat accommodatus aut affectibus ąuibusdam ez- 
primendis, ąuos accuratius definire et difficilius fuisset et fortasse 
minus disertum; nempe adumbrabatur hoc modo contemptus, metas 
aut dolor auditoribusque yastus relinąuebatur campus ad supplenda^ 
augenda ea quae orator siye scriptor indicayit potius quam uberio- 
ribus yerbis persecutus est Totas controyersias „quibu8 inter silen- 
tium et significationem medio temperamento opus esset^ commemo- 
rayit Seneca pater (Controy. 2, 1, 33), breyi post (ibid. 34) declama- 
tionum mentionem fecit „quae snspiciose dicendae erant^ ^), Seneca 
yero filius, qui in opusculis suis multa rhetoricae doctrinae frusta 
exhibet, in epistula 114, 1 eandem perstrinxit materiam, scilicet sen- 
tentias suspiciosas ,,quibus plus intellegendum es^et quam audien- 
dum^. Ad hunc igitur rbetorum morem inter alia egregie faciebat 
usus locutionis „n es ci o qui^, quae propterea multis locis in de- 
clamationibus a Seneca congestis deprehenditur. Cf. Suas. 5, 1 ne- 
scio quomodo languet animus; controy. 1, 1, 19 moyet nescio qui& 
iste misericordiam meam; 1, 2, 18 nescio quis yenit; 1, 7, 8 peperit 
mihi nescio quae prodigia; 1, 7, 8 habebat nescio quam uxorem; 
1, 8, 2 (1, 8, 9) pro te nescio quid lez timet; 2, 2, 3 nescio quid 
yideris fortius promittere; 2, 5, 2 suspicatns est nescio quid istum... 
cogitare; 7, 1, 6 nescio qua perturbatione tenebrae offunduntar ocu- 
lis; 10, 1, 6 nescio quomodo miseram esse inter miserias iuyat; 10, 
1, 12 timeo nescio quem illum; 10, 1, 12 alius nescio qui8 percnssor; 
10, 4, 3 nescio qua tabe consumpta. 

Quod si post declamationes excu8sas carmina Oyidiana in- 
spectabimus, {requentia eiusdem locutionis primo statim obtuta nos 
admonebit, unde pendeat poeta undeque sumpserit carminum snorum 
apparatum. Attamen in primis Oyidii operibus parcius eius modi 
yerba usurpata sunt; nam ex libris amorum tria tantummodo exempla 



^) Cf. de his eontroYeniif figaratis nunc Penudorfiom in Leiptiger Sto- 
dien 1902. 



OYIDIAMA. 309 

adnotare contigit 2, 5, 68; 2, 9, 28; 3, 4, 28; 6x Remediis amoris 
nniun (y. 776) ^). At in epistaliii gaibus Heroidum nomen impositom 
est, saepius iam ea locutio recarrit; qaod qaidem in canninibus ad 
snafloriarum indolem proadme accedentibas guaeąne omnibus acatent 
seholae nugalibns et fncis minime est mimm. Qmbas in ezemplis 
afferendis ai nullnm diacrimen faciam inter epistalas qaae sine ulla 
dabitatione Oyidio tribnuntor et eas quae suspiciones et offensas 
hominum recentioram moverant ne parum accurate agere yidear, 
neqaaqiiam eztimesco; etenim qaamvi8 daos qu]s di8tinxerit haram 
epistalarnm anctorea, nemo profecto negabit, aniyersas eiusdem in- 
dolia et scbolae esse fetus. 
Her. II, 26: 

Netoio ąoem sensi corde tepenta denm. 

12, 212: 

Nescio ąnid c«rte meni mea maias a^t. 

13, 63: 

Heeton netcio qamn timeo.... 
15, 109: 

Cam mihi neceio qiuB ^fagUnt taa gttadia** dixit. 

17, 184: 

Neicio ąno tardor sed tamen Ipta meta. 

Nesoio ąno tellos me tenet ipia modo. 

Neieio qaid yiiae inni mihi dulce ąneri. 

Otia neecio qiia paellce captui agii. 
Neado qaae pandom frigora pectni habet. 

Poitmodo neicio qaa Tenifie yolabile malom. 

') Si qiiidem in Arte amatoria et in Fastis qaoqae einsmodi locutionei 
pronms denmt, id cnm didactico honim carminam argamento tom eo ezplicatar qaod 
in pladdiore expositione rerbomm qiiae affeetos qao8dam scribentis sea loqaenti8 
prodnnt nnllns erat mai. 



17, 


226: 


18, 


82: 


19, 


102: 


19, 


192: 


20, 


209: 



310 



CASIMIRUS MORAWSKI. 



Eadem locutio in Metamorphoseon libris his locig iayenitar i, 
461; 3, 467; 5, 597; 7, 12; 7, 39; 7, 62; 7, 839; «, 467; 9, 309; 
9, 492; 11, 716; 12, 616; 13, 844 

Quod vero rara fit in libellis qui ex Tomitano essilio Robuub 
Bunt nuBsi, id cum reliqiiis homm opasculoram proprietatibflB co- 
haerei; vid€tar nempe poeta arbis solo relicto multa amisiwe ex 
■olito earmintim eulta. Ipse quidem penitas sibi conscins erat, ąaaor 
topere ex pristino fastigio esset delapsns, dum de ▼arietatis defeeta 
qui iectorea offendere poterat, ide&tidem coiiqueritiir; libris nimimm 
priyatus eiat, quo6 poetae Bomani in carminibus pangendis aeeet- 
sariam esse patabant supellectilem. Nam et Catnllus dum Yeronae 
commoratar ntpote his adminiculis destitntus ad carmina compo- 
nenda minus se esse idoneum contendit rogantique sese exca8at 
amico (68, 33), neque minus Martialis ingenue professus est poetam 
bibliothecis carentem proficere non posse (Praef. Xn) '). Eundem 
porro morem egregie illustrat locus satirae Horatianae (2, 3) ubi 
Damasippus culpat poetam quod in yillula abditus parom scribat, 
quamvi8 multos scriptores „comites eduierit**. — Urbe porro re- 
licta etiam urbanitas deseruit Oyidium; deerant ciyitatis ora et 
aures quibus pleraque dabat, desiderabantur argutiarum of&cinae 
et receptacula, quae poetam olim circumsonuerant nervosqne eius 
Musae largiri yidebantur. Si denique eius carmina in exBilio scripta 
yenustate carent et solito decore, id etiun inde explicari potest qaod 
exsulem grayibus soUicitudinibus afflictum circa verba minus esse 
soUicitum necesse erat, praesertim ubi maxima rerum momenta 
yersabantur. Bectissime enim Seneca Dial,. 12, 3 haec obseryayit: 
omnis magnitudo doloris modum excedentis necesse est delectam 
yerborum eripiat. Itaque evenit Oyidio ut „mulier formosa supeme" 
in praeficam desineret, quae iterum iterumque easdem queieilas re- 
petendo augebat aegritudinem poetae minuebatque pondns et aacto- 
ritatem eius yerborum. Ac nos profecto antiquum splendorem rhe- 
toricum non ita desideraremus, si locum eius aiiae occupassent 
yirtutes. Attamen negari non potest, Musam Oyidii exsulis senilem 
factam esse, garrulam et elumbem. 

Cum ig^tur alia scholae omamenta his carminibus quae pan- 
periore yena fiuxerunt, parciore manu sint adspersa, non est mi- 



«) Cf. Peter, Der Brief !n der rOm. Litteratur (1901) p. 187; eimdwn Rhe- 
torik und Poesie im klass. Altertham: Jahrb. f. klasa. Alterthnm 1898, I. p. 651. 



on DIANA. 



311 



ram qaod etiam illa locutio. qaam modo fusias tractayimus. raro 
a poeta intrudatur, ut Trist. 1, 6, 13; 3, 3, 8. Ex P. 2, 8, 22; 3, 
2, 62; 3, 5, 42; 3, 9, 2. 

Sententiae vero ita Gonformatae empbasis sunt ezempla, de 
qiia Qaiiitilianu8 uberrime diaseniit Nam et 8, 3, 83 haec scripsit: 
„Amplior ▼irtus est emphasis, altiorem praebens intellectam qaam 
qaem verba per se ipsa declarant; eius dnae sunt species: altera 
ąuae plus significat quam dicit altera qaae etiam id quod non di- 
cit''. Et postea de emphasi in trąctatn de figuris (9, 2, 65) copio- 
sissime egit, quia res quae in freqi2entissimo usu esset, ampliorem 
expo8itionem esJgere yidebatur. „Huic (emphasi) — ait — vel eon- 
finis vel eadem est qua nunc ntimor plurimum. lam enim ad id 
gentis quod et frequentis8imam est et exspectari maxime credo ve- 
niendam est, in quo per quandam suspicionem quod non dicimus 
accipi volQmu8. non utique contrarium ut in eip<i>ve(a, sed aliud^) 

latens et auditori qua8i inveniendum. Quod iam fere solum sche- 

ma a nostris voeatur et unde controver8iae figuratae dicuntur". 
Usurpabatur igitur baec empbasis, ubi materia et causa moderatio- 
nem quandam ezigebat cum declamatores contra tyrannos tela ora- 
tionis dirigentes, ut a periculo caverent, per ambages qua8dam tec- 
tius loquerentur. Sed erat usus quoque pauUo diversus „qui venus- 
tatis modo gratia adbibetur et ipsa novitate ac varietate magis 
quam si elatio sit recta delectat" (9, 2, 66). Cni quidem scopo lo- 
cutio tortuosa, in qua illud nescio qui inserebatur praecipue in- 
Berviebat De auditorum vero sensibus, qui aut ambigua aut suspi- 
dosa orationis interpretarentur, rectissime idem Quintilianu8 admo- 
nuit (9, 2, 71): sic enim fiet, ut iudex quaerat illud nescio quid 
ipse quod fortasse non crederet, si audiret et ei quod a se inven- 
tum existimat credat*). 

Quo affectato dicendi genere pariter atque bomines primi post 
Christum saeculi nimium quantum delectatae sunt „mulierculae lit- 
teratae'^ quas egregius fabularum scriptor Molierus in comoedia, festi- 
▼itatis plena traduxit et irrisit Etiam bic ratio quaedam dicendi, qua 
rersificator tumidus sensum suum parum accurate expressit, ut in eo 
interpretando auditorum animi longius evagari possent, excitat ad- 
mirantium feminarum plausus et acclamationes. Itaque ea cui pri- 



*) Keseio an altiat Bcribendum sit. 

*) Cfl Ehett gr. III, 199 : £(&9aat( Joii X^( Sc* 6)Covotac au$ivou9a to ^Xou{ir^v. 



312 0A8IH1RUS MORAWSKI. 

mae partes eyenerunt, Philaminta his yerbis celebrat stolidam yatem 
eiusąue ineptias: 

Ce qaoi qii*oo die en dit beaueoap plus qii*il ne lemble 
Je ne sais pas poar moi, ii chacun me ressemble 
Mail j^entends li dessoas nn million de moU. 

Cui coryphaeae dum diyinabunda exsultat adstipulator Bac- 
charum comicarum et eraditulamm choras, eodein prorsus modo 
quo rhetomm alumni magistrorum bella commenta proseąuebantar ^). 

OyidiuB igitur elationi rectae hanc obliquam saepiusąue susr- 
piciosam multis locis praetulit^). Restat ut quam yiam et ratioDem 
in locutione hac siye adhibenda siye yitanda alii poetae Augustei 
aeyi secuti sint yideamus. Apud Tibullum igitur tria tantummodo 
inyeni exempla: 1, 5, 75 (nescio quid furtiyus amor parat); 1, 6, 
6 (nescio quem taeita callida noete foyet); 1, 6, 55 (nescio quas 
dixit mea Delia poenas). Aliquanto iam plura excerpsi ex Propertii 
elegiis: 1, 11, 7; 3, 20, 32; 3, 27, 3; 3, 27, 14; 3, 32, 66; 4, 23, 
13. Apud Yergilium unum inyeni locum buc pertinentem in Greor- 
gicis 4, 55: 

.... nescio qna dalcedine captae 
et alterum in Aeneide 2, 735: 

Hic mihi nescio qaod trepido małe nomen amicom 
Confasam eripnit mentem. 

Alibi yero ubi sine dubio yerborum quam tantopere adamayit 
coniunctionem posuisset Oyidius, simplici yocabulo aliquis eon- 



^) Qni inter poetas g^allicos sommas ampallaram amator ezstitii, Yictor Ungo 
saepius utitor Terbis param determinatis, qaae licentiam lectori praebent renun 
angendamm et eztra omnes terminos e^agandi. Notandos est Areqaens apad eom 
asns rerbomm: qaelqaecho8e de grand. Cf. etiam Lanson, Histoire de la lit- 
tdratore francaise (1902) p. 1041: Y. Hago fait ane dćpense onrieaae des adjeetift 
emphatiqaes a sens ind^termin^: ćtrange, horrible, effrayant, sombre... C*est on 
mojen d*agrandir la rćalit^ 

') Oridiani sermonis imitator Seneca filias haec in tragoediis eiosdem 
asas habet exempla: Herc. far. 1154 (pa^eo nescio qaid mihi), Thj. 266 (nescio 
qaid animas maias tamet), Phaedr. 1028 (nescio qaid onerato fina graris noda 
portat), Oed. 338 (pndet deos nescio qaid); 9ifi (grandę nescio qaid parat). Med. 
925. Herc. Oet. 79; 749; 756. 



OTIDIANA. 313 

tentas fuit Maro. Cf. Aen. 2, 48: aat aliquis latet error; 9, 186 aat 
pognam aut aliquid iamdadam inyadere magnum^). 



Qiiae ąuidein Ricardus Heinze in egregio operę cniYirgils 
epische Technik inscriptam est, p. 422 de Yergilii arte rhe- 
torica oceasione data protalit, ea ex diligentisBima poetae aestima- 
tione fliixerant. Etenim Yergiliam longe abhorrentem ab Oridii ra- 
tione, ąui tamguam institor eloąaentiae ambitiosus omnia scholae 
lenoeinia paterę et prostare passas est, artem snam celayit et eomm 
assensus est iodicio, qui partem esse eloąaentiae pntarent eloąnen- 
tiam abscondere. Cum alii tamen tum ipse Heinzius rectissime ob- 
senrayit, aliąuotiens etiam in Yergilii carminibus rhetomm ampuUaa 
in propatnlo ezhiberi et manifestius deprehendi posse. Imprimis qai- 
dem in oratione Sinonis, qaae in libro Il-do Aeneidos inserta est, nt- 
pote in causa simnlata, rhetoricae artis stadium et aucupimn saepius 
est conspicaam, praesertim in illa apostrophe qaa ezplorator grae- 
cns Troiam alloqaitar y. 160: 

Ta modo promiMii mtaoM lenrataąiie senres 
TroSa fidem. 

Eiusmodi yerborum lusus et oonsociationes rhetores in deliciis 
babuerunt; simile enim exemplum habemus in Sen. controy. 4, 2: 
Apparet non esse propitio^ deos sacerdoti quem ne seryati quidem 
seryant Eadem porro figura inyenitar in graeca Artemonis deda- 
matione controy. 7, 1, 26: :ró5c <7*a7ceXiHTev outcd; deico^udtt;. Oyidius 
denique in describendo ramo, qui yitae Meleagri pignus absconde- 
batar, simili flosculo est usus Metam. 8, 459: 

Serratuąae taoi, iayenii, senrarerat annot. 

Ceterom lusas hic yerborum, qui consociatis participio passiyo 
eam yerbo finito et actiyo eiusdem stirpis aut saltem significationis 



^) Horatius qai MiiBaB laoi aportiuimis ot lacidiMlmis yerbii ennnliare 
■olelMt, Yidetar huioB modi emphasin detreotane; nam qaae in satira nona pri- 
om tibris legantor r. 2 : nescio qnid medium nngaram, t. 10 : dicere nesoio ąnid 
poero, T. 67: certo nescio qaid Moreto relle loqiii te — cottidiani ennt et per 
himinm repentis nermonis exempla, emphaii prorsai oarentii. 



314 GASIMIRUS MORAWSKI. 

coDstabat, innumeria locis apud rhetores eommque assedaa depre- 
hendi potest. Etiam apud Yergilium in oratione lunonis q«a in Tro- 
ianoB est inyecta 7, 295 indignatio deae talia auriam delenimenta 
non spreyit. Legimus ibi: 

Nam ineensa cremarit 
Troia Tiros? 

Qaem ad locum illustrandum, ne in ipsa calce huios diaser- 
tatianculae snperyacanea exemploram farragine lectorem obraaniaB 
snfficiat ez C!ontroy. Sen. 9, 6^ 18 haec attaliase: inyenit ąacmodo 
damnata accnsaret, moriens occideret, torta torqaeret. — ^cnti natura, 
ita ars qaoque, qaa iuyeniles animi olim delectati Bunt, qaamyiB limar 
tius proyectioris aetads iudicium respueńt schdae cincinnoB, „tamai 
aBqae recorret"; et in medio aeqaore recordabantur poetae pisciafte 
et eonun declamatorum qao8 ingeniosus cenaor antiquitatia gaber- 
natores in pisoina nuncnpayit 



->-<et>- 



Nicolai Calliclis 

Carmina 

edldlt 

Leo Sternbach. 



Sab OallieliB nomiae a. 1586 epigrammata ąuinąue innotue- 
ront in Theodori Prodromi editione Basileensi (B)^) quatern. ^ f. 
4^—5', a. 1768 alia qiunque eiasdem auctoris poemata A. M. Ban- 
diiuoB ex codice LaurentiaBO Piat. XXXII n. 33 (bombyc. in A% 
s. XIV, nobig L) f. 217' protrazit*). Uberiores yero frages duo co- 
diees Marciani suppeditant: 524 (chartac. in 4^, s. XIV, JIO f* 
97' -103^ et 498 (chartac. in 16*, s. XrV, F) f. SSC— 382', 
atpote qai yiginti duo carmina adiciant. Operae igitur pretium 
Tidetor noyam editionem ita adomare, ut sylloge integra in lucern 
prodeat. 

Qaodsi fontiam anctoritas ezpenditur, inprimia lemmatam diffe- 
Tentia premenda est, Biqaidem in BMV nudum Calliclis nomen com- 



*) CjtI Theodori Prodromi epigrammata at retastiiBimai 
ita piisaima, ąaibus omnia utriasąiie teitamenti eapita fell- 
ciiiime eomprehendontar: cum aliis nonnullis, qiiae Indez rersa 
Pftgella lingillatim explieat (Baaileae apad loannem Bebellam). Libelll 
s^tor eet Hieronjmas Gontiiu. 

*) Catalogai eodd. mss. bibliothecae Medieeae Laurentia- 
BO* ToL II p. 192—194. Bandinii eonteztom ezpreiiit £. Cougnj, Anthol. Gr- 
IKdoi Append. (1890) U 771. 772. 778 p. 222 iq. et IV 106. 107 p. 419 sq. 



316 LXO 8TBBMBA0H 

paret L et praenomen (NtxóXxoc) et dignitatem (ó {t&taxxXoc x&i 
wTf&>ł) Buppeditat. Neo tamen dubitari poieit, quin eadem persona 
in censuiu yeniat: duo enim corpasculi Laarentiani membra (n. YIH 
et X collectionis nostrae) etiam M approbat, tum carminom ąno- 
randam oommanione BMV inter ae iagontar. Nunc yero ad nostri 
anotoris yersus bonorificam Gregorii Corinthii ^) et Josephi (Rhacen- 
dytae)') iadioium spectare Byzantinae artis et intelligentiae norma 
considerata pro oerto affirmare possamiiB, chronologicid autem indi- 
ciis eramiuatis, quae quidem ex ipsius poetae reliąuiis petita in 
AIexii I Ciomneni (1081—1118) et Joannis II Commeni (1118—1143) 
tempora cadant, eo adducimur, ut nostri Calliclis memoriam apnd 
Annam Comnenam et Theophylactum Bulgarum seryari statuamns. 
lUa Aleziad. XV 11 yoL II p. 374, 21 8qq (Bonn.) Nicolaum Galii' 
ciem inter tres arcbiatros memórat*), qui Alezium I Comnenum 
mortifero morbo affectum curabant inBignemque artis peritiam prae- 
dicat, quoniam sez mensibus antę imperatore in morbum delapso 
unus Callicles lentum periculum instare cognoverit^); Theophylactaa 



^) Cf. G. Dacange ad Ann. Comnen. roi. II p. 701 (Bonn). 
') Khet Gr. roi. III (1834) p. 562, 6 Bąą. Wais. (cf. etiam Bekkari Anecd. 
Gr. Tol. III p. 1082, 36 aqq.): to piyroc jvjhi(jL]{(jLaoi ^p^i^^ xoo{iit |Ałv (AaXXBv ts 

oSv xa\ ta loLiLfUa ^oyoypaofa ti{ ^0Tiv lupu^oc, Ci)Xouo^ ooc xa\ to lv^U|U|ur«óv h 
m^x^' cx.iic óip/ytuicoy tov I]co{8i)V, vio>-c^pou; tov KaXX(xXijv, tov IltM^o^^P^^P^t^^ ^ 
sT t(; icou totoSto;. De opaieali anctore cf. M. Tren, der Philoioph Joseph, B/sant 
Zeittchr. yoI. Ylil, 1899, p. 34 Bqq. 

') Tp^ {uv ')fap j^aecy ol xopufatoi toiv letTpóW, S Tt 6icipfuł)c NikAmk & KeA>i- 
K^fjc xa( Tic fnpoc Mr/^ft^X & navxtx<vłjC> ^x y^you; t)jv bnaw^doot Xa)^(av xa\ ó . . . . 
.... Xtpo; Mr/a^X h hxo[daic, 

*) Ibid. p. 366, 22 ■qq. o( |Aiv o5v icoXXo\ tu>v IsipóM oM mnUw» SXkK '^ 
łn»cejio\Uyrtt ^1v aicitX^v Jvit5^- 6 Be -ft KcXXtxX^c Ncx^oc (o^tioel yap iEpo<irfOpeur») 
{jL&ynę ^v ^(^v ićÓy a;cnniTa{ci>v xaxćav xa\ irsotf 9^i cXcYt, (&jj luW &tp«av 6icox.«Api)oatv x*\ 
aXXi}v dta9;op8u6|avov dl^i|^iov tov xivSuvov lĄ x&(i.vovii ajctpY&oocto * xSv motokn oux 
tTx,0(Atv, S -R (&v)B* ]^^uX^^. OuBńc .(jiv ouv ti]wxafha icX9^ toG KBXX»Xtfoc Uk iivwv 
xa^afoiciiv xtv(ootv TcpoiTt^JiiiiTO' tauSk ykp iTb>^ lo oć5(ia ToSro Xa(iP&¥Bv xft^ap«ov, 
«XXa 7cavTa7caoiv a<pj{ivB^oc j{v 9Cpoc toc ^paptifloioicooiac, ^icip tA iźktiouc xa\ paXXoiv o 
nBVir/^vłj; Mtx,ft^X ovyxp(<^(Łivoc );avTsX(5^ antfSpft t^Jy xa^Kpocv* i B^ ft KaXXcxX7,; 
ToT! (aAXovtoc aTOX>9>p<voc ImfcdYł^jMiuctóf aOiotę cXr^ o>c *)^ |Ałv ićiW mpwiy ^ uXii 
a^i|i^VT) npbc tov Ćo|jlov ^Waxi](|« xa\ xbv xpax.i)Xov' ilcaudtc Bk (i^ dta xftdapo{(i>v KfycoMwi 
tlę ti Tb>v 9:pMToupY(iłV {JLOpicoy ł| xa\ auT))v i^y xepBiav l)Ct^tuoaaB avtaTOV ij)v pXa^i}v 
diap-)f&OfT«*. 



NICOLAI OALUOUB OABMINA 3 1 7 

goattaor eidem epistulas misit n. XXXVIII, XXXIX, LVI, LVn 
Henn. (Patrol. Or. yol. OXXVI p. 440 8q. et 473 8qq. Mignę) ^), 
ez ąaibus Calliclem gratia mnltom potuisse comperimas; cni noti- 
tiae optime carminom argnmenta conveniant^ qaippe qnae nuacimam 
partem ad łamiliam imperatoriam yel personaa affinitatis yincnlis 
cam domu principali conianctas pertineant. Qain etiam personae 
nonnullae et in Theophylacti epistolis et in Oalliclis carminibas 
pcciuTunt *). 

Qaod nono proponitur poesis Callicleae eorpasculnm, triginta 
dnobus poematis constat: n. I— V ex B recepi, VI — X obtalit L '), 
XI— XXX ex M^), XXXI et XXXn ez V accesserant In texta 
constitnendo ad BL adiumenta ąaaedam ex M petere potui*), ad 
BM yarias lectionea nonnumquam V praestitit*); alia insnper appa- 
ratas critici adminicnla suppetere adnotatio nostra ad I, m, IV, 
V, VII, X, XIII docet. G-enuinae autem Calliclis memoriae poema 
pseadepigraphum (n. XXXin) 8abiunxi, a. 1889 sub Theodori Pro- 
dromi nomine a Br. Eeiliu ^ in lucern editnm: nostri poetae nomen 



O Arehiatri dignitatem inicripiio epUtnlaa ZZZYIU p. 440 D ftpioicit 
Oftieni libros e Callielis bibUoiheca eommodare mit Theophylactas n. LYII p. 
476 BC. 

') Cf. qaM adnotari md YI, XIX, XXUL. 

*) Bandinius codieem satif negUgentar ezeaaiit, imde praetar loeot in ad- 
Dotatione czitica oommemoratot haad lares lectioniuii diłcrepantiaa exi0tant a. gr. 
VI lam. suptou — KaXXtx>ico;, 3 i(A9Rxpo« ^dyoc tamqiiam tapalari alloąniom, 9 ^Xł- 
v&9xt (^Xujoav eorr. Gongnj), 37 tai ot, VIX lem. xupiou, 10 mjrariKa|itv (icg3cióxa|itfv 
corr. Coagnj), IX 3 ^(Ci) d* iwCk^ (ez qaa tcriptiira Congnj ^Kd V Sv iXMv 
«xtricaTit). Alios erroret adiecit Coognj t. e. VI 29 xal t(c ^v; Uyt tamqnam 
bMpitu rerba, 30 interrogaadi eignom post f^YOUc, Yll lem« *Av^woS, YIII 

*) Codida lectionae propter aoripinram eranidam, qaod praecipne de f. 97' ra- 
iet, hand raro dnbias eeee semel moneo; iiipplemeiita laconanimf qaa8 Ule eodi- 
ds habitu procreayity nncia obliqiili indicantar neqae alio ligno otoe lom, qQo- 
UMcanMiae propter chartam anoeam (e. gr. XIY 8, XXII 7, XXY 8, XXYI1I 18, 
XXX lam.) M eonteztom non integrum praebet. 

*) M Tiginti qQinqiie carmina continet hoo ordine digeeta: XI, XII, XIII, 

nr, V, xiY, Ym, X, XY, xyi, xvn, xYm, xix, xx, xxi, xxii, xxui, xxiy, 
xxv, xxvi, i, xxYn, xxyiii, xxix, xxx. 

•) Y oeto poemata aflfert: lY, Y, XXXI, H, XXI, XIX, XXXn, XXIY. 
*) Die lionatteyclen der b^aantiniiehea Knnet in epatgriechiseher Literatur, 
Wiaoer Stadien roi. XI p. 110—116. 



318 ŁBO SrBRNBACH 

affert oodez Mardaims OL XI n. 31 (bombyc. in 4^, mter a. 1282 
et 1328 exarataB) f. 80', attamen rationea metńcae ^) CalUcli ream 
abii&di«andoB esse aperte ostendunt'). 



') Praetar XI 20 wiax6c, $^<ncocva, ob; X&ipi)( *l«Mhrvi)c, nbi UoKotHL TocabiiU 
■oLlemnis rim habet, apad CalUolem in caeanra ■ein]qainaria rocis accentos nom- 
qaam in tertiam {^radmn syllabaram recedit ; qnod artis praeceptom (ef. J. H3- 
borg, ein Accentgeseti der bjEantinischen Jambographen, Bysant. Zeitocbr. roi. TH, 
1898, p. 361 et P. Maas, der bjiantinisebe ZwOlCsiiber, ibid. toI. XII, 190S, p. 29^ 
Bqq.) traditam seriptoram (ef. Maas p. 319 sq.) firmat I 5 eU m^\i^ zk utaSi 'c&vo^ 
Ti)pou(iivi), XI 11 hkxm fMvo« Tif ^X^90v o^tcS Tftę y^tdouc, XIX 4t tou ooS Tttp 2o{iU 
a(«j«Xb>vo« Ipr&Tat, XXXII 24 'Izolia i^ xa\ Ta tr,; *Pa>|jiT); icOac, nostrae aattm 
emendatłoni ^riam mnnit XXII 29 tevbv y>P Jo~iv (pro -)faf Itry)* 9v tt xal )ccv^ 
Wo(, XXVni 7xal nXaxavioTO( (pro icriptara idatcniOTOC) xftt mnsptTnM ^^ 
(hephtbemimeriB agnosceada est XII 3S 'Iumwijs ooi toS-cr Ke(Łvi)vó;, A^ XX 12 
*Iii)^tyvi)( aoi TduTa, scop^i^pac xXaSos, XXyi 6 xip}cvbv ^^ i«xi 8£poy Aobft Mn^ 
18 avt* £(i^puou (M>t nalSa 3MYxaXov S({ou, tom XXII 2 V&r xł^ x£kw» 7Cpć5xov hMf 
{jivov, XXVIII 57 i^XdE(&iucv oIk napdi^vov Wocv). Ex eontrario carminis XXXni 
anctor praeter 29 cv^ ykp im xaxo/u(i£B; tiXr|, nbi yhę i<ni facile reponi poteit, 
haee proparozjtoni ezempla in eadem trimetri sede admisit f3 ^^y.SiBoiju^ Xkxo- 
^ujiiflic axo<, 26 xa\ ta; aXciivac ^fAfopóS tu>v Spa^ffŁaniiy, 33 xa\ yap luiwoTpoc ^Xiu 
icfltporptf^cCi 49 f^c 'rijY opoupay ^opiJTTcd xal oTa^pfu. 70 ispbc w/^Tij-ne vcxpeicoibv lĄ 
4^iC, 71 rX^v tou; Ttpoyra; X0i\ ywatKa; xa\ veou;, 73 ^ou Y^(i.ovTiK ^potp{iaxoopYoS i?^ 
S$pa;, qnibaa vertoa in codico Marciano omissas adinngendns eit : 12 ^»; (lij "(łi^rt 
o(ł>{i&Tiiiv Xu{iT} "si^oi, Quae contentionis ramma instam rim aMeqmtar, ai poenia alli- 
mam 73 yeraibas conatare, e germania Callielia earminibna (I -'XXXII aine Xn 
Ł 6. 10, XXX 73. 75) rerana 822 in iadicii diacrimen ven!re repntareria. 

*) Si proaodiae rationem habemna, aimillimia rei adeo gemellia ezenpllB 
pTobari poteat menanra : a) dptnrfyr) 19, xAi{9ti}V 30, x5xo)^u|&{bc 29, xfo8Xf{ 54, {aaXś- 
X«; 36, Jcprf<Jov 46, fa^pav(8«c 10; — Cr«(ac 64; — TcOpbc 35, 7C0p«Ł^ 17; — b) «p«- 
Toir 66; — exdXfp«iiv 38, xlvd£cv 41, xpl^; 25. KipSUwf 56, (^fft^oec 10), (ijii 18; — 
2Xi) 29; ^u 70, neqae it(S<itv 39 et cd^oW 80 a Callidia arte yidentnr abbonrere, 
qni aimiliter in CAfi^ IV 1), jjiySy VI 1, XXV 9, y^vOv VI 26 (« Earipid. H. 
1214) ajllabaa finalea conaona detenninataa prodncat (adde: A<t XXIII 10 cl. sSr* 
XXX 19), tam omni anspieione -flpśyou; 51 vaeat, cnm eandem Toeabnli adlerania 
menanram vr^^{a^^ XIV 10 praeatet, aed magnopere dnbito, nam menanrae n^ 68 
certa (ef. ad XXXU 1) Callielia ezempla [IatXai0X6YQ; VI 6, OfaXflSBX^yiip XXni 11, 
2oX0(uavTo; XXVII 11 patrocinari poaaint. Normae Callieleae adreraatnr liftri Mar- 
ciani conteztna 19 ffoi Tłv x^p'^ov t${ $pciejcvr) euXX^Yto et 27 dIpTou t* i[HtijOJu sSn 
^0Twv Ta; xap8£et;, attamen acriptorae ritinm alii codicea coarginmt 



NICOLAI CAWilCffiW OLKMUTA 819 



xupft( Ed8oxIac. 

xGd ^pocxuvo09x adW incdc3v Ti]v sixdv« 
się dbradć&v aiT«& ot >i|iiva 9ddeaou, 
& <juv 9u2[uy()> Ti xal tśkyoic Ti)pou|xćvi). 
*E^ Eu}ox(a; Tx(iTx, irapfupoc xX^}ou. 

U. El( t6 xaX&v góXov t& xoa|iY]dłv dic& Tf)c 8t9Ro(vif)c. 

OO TaijToc 2pu|A^c o(Jii xpav(ou t^icoc, 
iv olc tTcArpi toOto tó ^uXov 7raX«i, 
aXX* lon Xid^p«>Toc ^ /puffoOc tóko;, 
aydit Si Xcuxdv «vdo; bt, Tćiv (iapydcpcuy. 
5 TouToi; fureuct ai, ^uXov 2^(in]f6pov, 
Aouxo>v ó X«(i:m^p, ig ^9C9łXI; Eipi]v>], 
xocp7rov Y^^v Tpuyćikja Tip^ a(i>T))p(av. 

UL Ele xiv XpKax6v )(fS|id|Aftvov fticl CńXoo Kai z^hrpiAza. 

Zi]TOuax T7]v 07]v j^v, dcYvi vup>9is, 
»sl <^Xdif^ay iroO vi[at( xal icoO (Aivttc 



Admototio eritloa: I) B 1 (to« K^nuO^ouc <n{xM dc x«v xxX.); hAb«t M Si 
1 100^ lą. (obi lemma almiiMKto iu oblitnm eil, ni riz dignotoi poMit) 1 1 'w* 
SM(a|MRB] Ma|ii|Mwi li; of. lem. II, XU, XXIII (alitar XŁy, XVI) 1 1 E&)o«(s^ 
Tiamii B 1 1 1 iae. f . 101' M 1 1 [2 iui\ 5 m^^ tt •didit Doeugiiu ad Ann. ComaM. 
v«L n p. 701 eontra editiooU BuilaenBis fidem, ex ąna ooiitextiim łMneiaM eea- 
•ondni Mt ef. ad II 8. 4; ez B flozit praeterea eodex Athona Qr. 186, ■. XyiU^ 
abi n. .14 legantar (Lambros, Catalog^e of the Greek mannscripto on moaat Atboa 
▼•Ł I, Caatakrig. ISSa^p. 20): to5 KaXXcxX^ouc oti^oc tlę tov xAXbv — Tk^tm^ ef. com- 
SMBtelio neetra *de leaaae Piello\ £oi roi. IX (1908) p. 9 n. 3]. 

H} B 2; repatftt Y 4 f. 380* 1 1 c{« — dtanoliT^] %k *»« ^tioy ratupe^ Y 1 1 
1 ei 'pbAw] l/iaS8a Y 1 1 [8 iotl Dneangiai 1. e.] 1 1 4 funiStt oi Y [fwmMm m Da- 
easfina] 1 1 8 Aousm^ (oxmr B 1 1 7 y^uĄł Y. 

III) B 5; m oodioe Aikoo Qr. 4809. s. XIII, f. 70r earaMn extai# doeal 
Łambrot, Catal. roi. II (1900) p. 68, qal tantammodo ioscriptiontm : ttc i^ 9ta<^ 



320 



ŁSO 8TBBMBACH 



tfHO^ ł^uTTYciTTOYrra T^ Tp({cv$p(qc* 
^ ictuxi] Ta SćvSpa^ xuir«purao; xal xi2poc' 
«1 at! yXuxuv tóv u:cvov uTrwC;, aXX' 6|iii)c 
9^i9oc; Tcpóc avT(X7]^v ayaonjdt fAOc. 

IV. Elę t6v &yłov re<&pYtov dv >£ux^ Xl%if vyKta9iyzoL. 

riat; 'A^paatJi. ó [lopru; o&ro; łx X(^v* 
wXi)v et Tl (rxpxóc eT;^ev 7]pu^pa>[jievov, 
i;^tOVci^ TOUTO, Xtuxóv ©jpźdij, 
[McpTuptKoE; l$p<3oiv ix:rcirXu(avov. 

V. Elę t6v adxóv. 

O&dćyei yiiafywN eic ixaTtiv iq 7CŹTpx, 
ou (rri/uy, afl'Xi)T;^v Se, t<5v j^poooOy oro^j^w 
[Xli] Ti]v Aeppia)v ei^ev :^ TrĆTpa $p6aov, 
$1* ^c ó pidepTu; tx.^\jdc dveTpdtfi]; 



p(i>oiv apponit; sine lemmate yerias reearront in eodice Laorentiaiio Piat T n. 
10, s. XXV, f. 177'', obi epigramma praemittitor ttJc oo«ci>t&ti]« icopftipoYCwtjTOu tak 
Ko(jiv>iVf)c KUpoc "Awy^c xaioapi<90i]C> tlę '^o^t Xp(9Tbv || 8 (jioT) fACoijpiPpfą] (U90|aorj(t^p<ą 
Laur.; cf. ad XXJ[II 1 1 1 5 :nux?i B 1 1 xuJcapuaaoc B 1 1 6 y)iuxuv xov Gkvov] yXwuv 
tiffvov {jiv Lanr., lod cf. ad XXiy 16. 

IV) B 4; exhibent M 4 f . 97'' et Yl f. 880^, inter Mannelis PhilM epi- 
grammata carmen irrepiit in corpascnlo Florentino (Piat. XXXII n. 19) H»ad 
£. Milleram vol. I (Parli 1855) p. 210 n. XXXIV, abi n. Y editionie noitrae ad- 
haesit; eadem ridetor esie ratio In eodice Uierosoljrmitano 415, t. XIV, f. 42 
(apad A. Papadopalom-Cerameam, 'lcpoaeXufx(-nxłj pcpXio^xY} roi. U, Petrop. 1894, 
p. 531) II dc — lUJKuMyTa] il; Tbv ayioy Tutipyto^t V, cle tbv lv tfj |JLOvi| tSrt Marfy^ywr 
XcXaxo(Łi)(itfvov lx \i^w> Xtuxou &-]ftov FicópYtoy Phil., di iby Se^toy tŁCYaJLofM^Tiipa Feu^ftow 
T04&P01 Hieros. 1 1 1 ^ppaoc(jL M Phil. Hieros. (ande primom renam Papadopoloi- 
Cerameas protalit), qaae loriptora in codioibus eaepias occonit jj 2 ti] t^ BV 1 1 
4 uSp£Sacv B. 

Y) B 5; praebent M 5 f. 97^ et V 2 f. 880^ tą., cam lY praetar Phil. eon- 
iongere ridetor Hieros. 1 1 sl; Tbv autbv] Iiipot M || 1 ^łm (ńne littera initiali) 
Y, f^Yil falso edidit O. Wemedorfios in poemate de S. Theodoro 284 (Msaoelii 
Philae earmioa, Lipsiae 1768, p. 42) 9^vtf Yccu^ty tk łxftiitfv, cTk TP&?«« | tev OMra^ 
Tt xa\ x^uaoCv oviti>( oto^uy, obi dictionis eimilitodo haod fortoita deprehwidStar 
(locotionis foni est £vangr. Loc. VIII 8) 1 1 lxaTbv Y || 2 inc. f. 880^ Y 1 1 iS^hfĄ^ 
^ Phil.; et ad XXIV 15 1 1 8 *AipfA(av BM 1 1 4 &'] af' PhiL 



NICOLAI GAŁŁICUS OARMINA S21 

VI. 'EmTÓfiptot la|ipot. Ti TCpóccoTta* C4voc xal tótipoc. 

Z. ]VUyxv Ópć5 ot, TU|i.^c. T. Mi] irXav£i, ^ivt* 

Tpurool (itivovaiv lvSov. <?. Eiid xxi Tivc{. 

T. M-J^mjp^ waTJjp xxi 'rtxvov. iS. "£(A.?6ixpo; X6yoc, 

rśvo; TÓ jtTjrpdc olov; T. 'Ex Aouxfflv, ^śve 
5 S, Ojc TijY c6^aTT)v 'Awav; T. AuttjY ooi Xsy<i). 

iS. Nfltt xxi TÓ 7rxTpó; cpiJ^. T. nxkxiok6yQc, 

S, rscópyiOY (<peOl) tóv at^9T6v (toi ^^yei;. 

Et;ceiv Łjui tóv ?cxl&c; T. Twu; (fcOl) Sxxpii9ic;. 

.^. ''Ap' i^Xtć5axv «Ix^ TJi XP^^ xó|iwi)v; 
10 T. XpvKJTjv. 1^. 'ExujxxtoOto wpó; tóv auxeva; 

T. Nxl tć;^ Zcfupco irxpxveQvn 7coXXductc. 

iS. 'Emjfyo; 7ffXy 7cacxv ópdTjv Ti]v Tpi)^x. 

T. ^v yycjS; Ta Xoiwa. S. 4>pdtl[6 wpó; toO xeŁ|Jtivou! 

TÓ pXć[i.ixa TOUTOu ?c6tev; T. 'Cię t6Cov $óva^ 
IB .^. yEw^TjTTe Tcpo; Ta cTŚpvx; T. Nal t>]v xap$(av. 

^. Mi] inxpóv ^v TÓ TpxCf|Ax; 7. rXuxa2^ov, ^ivc. 

S. Tó XP^K^ TouT<j> 7votbv; T. '09&aX(i.oO ^póooc, 

cbc YiXa >eux<;, ł^e:wftpoc w; póSov. 

S*. Ilpi;^; TÓ >.eTwov. T, npó<j)re; łCii)Yoi>(A£vc«). 
20 2!. Ta peWpa toóto) wfi>; l^^^'^ "^^ >óyou; 

T. 'Qc 5|^^po; 7]{u;, &;?cfp aidp(x Spó<roc. 

S. rioTaTCÓc T,v Ta aTŚpvx; T. £i&>]poi};, ^ve. 

S. *OkoXoc ^v tAc x*^P*^» ^* Ap^otoc /XoOxx;, 



YI) L J; (tou oofioT&TOU Si$a9xaXou T(uv laTpcay xupou NixoXaou lOt! KaXtxXtfa>c 
ixraJ{iPcot xtX., nbi pro KaXix>ia>c m. pr. KavixX/(o; dederat) 1 1 ^voc (Q ot lup-^oc (t) 

I 3 

eosip«ndiis ( et -rSia discerDUntar 1 1 5 cpiję m. pr., ^łjc m. sec. L 1 1 6 itatpbc] 

R^cpóc L (taeite eorr. Band.) || 17 toutu) m. pr. L {! 20 'ou L, qao scriptarae 
eompsndio aeqae toutou (Band ) ac toOio) sig^ificari potest ; de datiro cf. 17 1 1 21 
a^^pŁa] ^p^ia legisse yidetar Nicetas Eagenianns I 141 to ai^pvov aXX7}v cT/^cy 
op^piav $p^aov, cni carmen nostrum non ignotnm faisso hinc conficitnr, qnod 
alUe qaoqae analogiae in yicinia excitati yersas (cf. praeterea V 19 oi^ tU cap 
«XpfoaT!c 3p^p(«v 8p4aov) reperiuntnr cf. 9 8q. et Nicet. I 136 5 p^atpuyo; /puoEioc 
(cl. VI 219 p^oTpuyoY ^^tiorra), 14 et Nicet. I 145 toł xuxXoei8Ji TÓCa Ta to>v 3®pu(ł>v | 
4; T<5Cov ^v •Epwto; ifxeyappivou (cl. IV 195), 18 et Nicet. I 123 '/.ei^T], TMtpetac ICe- 
py^po; »'k P^v (cl. 147 eoixev (ó; epiiCs ya^a xal (5(5oa, — accedat IV 190). Adde 26 et 
Nicet. III 60 ounco y^wy louAoc óice^coypa^ei. Nicetam Calliclis imitatorem etiam ad 
1X1 22 demonstrari cf. inanper qaae dizi ad VII 1 Bqq. et XXVIII 78 || 

Rotprawy Wyda. filolog. T. XXXVI. 21 



322 LEO 8TBRKBACU 

(ó; 'Av$p6vuoc £k\oc ^ K<i>v9TavTtvoc. 
25 ^, Et; av$poc oŁtoc ^>^ lvTeX^ XP^^^> 
T. 'lou^oc o5w(i> Tijv y£vuv i^(i>ypafei. 
.?. n<5c ^v api<r76u; xal Tupó Ti); i^Xi)c(ac;; 

^. 'HSij voć5 TÓv TToda. r. Kol t(c ^v; Xt(zl 
30 ^. Se^ocrroc 'Av{p6vtxo; ix Aoux(5v yŚYDu;. 

r. AuTÓv \irfzi; txetvov. E. 'Qi drffnLSi rpÓTwą; 

r. 'Ex ouY^wwnjc. E, 'AcuxTa (yeO!) tac ttj; yóoou. 

Ml) xal Tcpó warpóc oŁtoc ^Xdev si; Tacov; 

T. Nol xal wpó [Aijrpóc, aXXi xfld vffi cuJ^óyou. 
36 ^. OŁXTpóv \iyzt^ ró wpfiyiia • 7rXijv crcóJ^oiyró [aoi 

Y^v Tcpoćcdy ct>c xXijpov etcSeSeY{iivoi. 

T. Kai <rf, Civ8, fl-pijyoOYTa v€xpouc too; cCXouc 

xxTŁ#uvai TÓ 0eTbv st; 9<iyn]p(xv. 

VII. EJc xiv tAcov toO oepaoroO |Jiaxap(xoi) xi>pou 'Av8pov£xou. 

'nixpóv TdĆ9oc x£c* ci Si xocl TĆxvou Taoo^ 
{łxXoOv tó xaxóv* ei Se xal ^c>]<rroO t£Xvou, 
xXet6v TÓ $eivóv* ei S' opurTĆci); 7caXiv, 
1^ oiijA^opa TTup* ei Se vu|ji9(ou viou, 



24 AvSpo^oc — ^ L II 25 t{(] ^; Ł; eodem modo iraditam memoriAm conezi 33, 
XXII 14f. 18 (bis), XXX 108, ex contrario U pro tU reposni XIV 4 et XXXII 16; 
iU necessario reąoiritar Y 1, YU 15, XII 19, Xm 3, XYI 9. 25, XXII 28, XXYII 
17, XXY1II 23. 99. 113, XXXU 44, sed etiam illic adhibetur, abi proiodiae ratio 
formam h non respait cf. I 4, Yl 36. 38, YII 14. 15, YIII 6, XII 28. 29, Xia 
4. 7, XIY 3. 15, XV 6, XVI 12. 16. 32, XIX U, XXI 17, XXII 68. 73, XXVI 
1, XXVII 9, XXYIII 11. 38. 100. 112, XXX 107. 121, x5cXII 33. 40 || 80 \y^ 
vtxoc L 1 1 33 cU] ^« L; cf. ad 25 || 36 yi^y icpa^cov ró; xXiipov c{c$cSr{^voc fin ter- 
ram bonoram, ut in hereditatem, accepti*) prare in p)c npatiąoi ot xa. 
(2(S. matare yalt Ck>agny p. 285 interpretatione addita: *ex bonis (mitibnft 
dominia) illi qiii terrae hereditatem sascepere'; beatomm sedem (qaaa 
eodem modo Tcpo^coy jq yocatur VII 15, XI 16, XXII 58, XXX 126) at poat mor- 
tem Bortiantnr (xXr|po( lora XI 14, XXXII 45 cf. etiam xX7)pou/Ia XII 32; heredi- 
Utis notio comparet VII 7. 9, XVI 30 bis. 35) honpes optat 1 1 37 xa\ as L. 

YII) L 2; offert codex Gottinfi^nBis philol. 29, s. XIII, f. 137>', cnios ooUa- 
tioneni ab £. Liscone factam F. Leo bamanissime mecom commnniearit I et( 

Vov -> *Av8pov{xou] (m^oi tou KaUi (»KaXXtxX^o«cf.ad XXXIU lem.) || 1— 5 tamąaam 



NICOLAI CALIJ0ŁI8 GABMINA 383 



(i^ 7caTpixóv Tl xtS}(ax xal xXi}pov i^iy^^' 

i](ilv Xt?r«l»v TÓv dpf}vov OK xXf}pov viov. 

10 ncic(i>xa|Aiv mAc xp5[Aa, x^)u mxp(xc, 
iau9a(ACv orpóc irdćvTX* irav^* ig(ii7v x6vic' 
xai ^iQ<ixo|av Ti (ut2[ov* deXX' i]|ii!c iix^ 
ooi <iu|J4Ji<voOvTac t)]v (Aaxpav 9rapotx(acv, 
(lid* l^v (aTaoToc(>](Uv d; t6icov /^ótjc, 

15 CK irpoiciiy yijy, ci; avai|A>^5jc uJcop. 



Gregorii Nasianieni epignunmm mfl ^«v&tou fiXoufi^vwv cirenmfamntar Patrol. Or. 
▼ol. XXXyiI p. 789 A: iRxpov ta^o^ iwę* Sv tt xal T^t^ou irffoc, | &«XoOv to %a»&f 
d S* icMnawo (1. aptoi^«A<) 96&Xtv, | ^ aujŁfopa itSp- tl tt vufj,^ou Wou, { ^ xaf^ 
l^piik "nn ycwi)T6p<i>v, nec dabitandnm, qiiin antiąniorit po«tM Mniontiam Callicles 
qiusi s^nmii ąnoddam sola yersibna praemiserit, ąoapropter snpplementmii : i2 tt 
ut 'jipjfnwi i^vou, I xXitov to tev^ potias Oregorio rettitaendam, qaam nostri aa« 
ctoris ingenio vindicandiim esse pnto; enndem loram anaphoricnm GallieleB XXII 
29 iqq. imitatione ezpretiit; facit hae otiam Nieetas Eagenianas lY 110 aąą. 
^vw» k6^ jcok ' Sv tt xal ffiko\i\UYrfi, \ Zaźkwji^ to ditv6v * t{ tt xa\ TMOfi^ W«(, | tpc3cXouv 
TÓ x^vTpov' li tt xa\ xdfXXou« yiiut, j ::Xitov to 8civdv* tl tt icpoc yofioy (p^pn, | icSp ffv^ 
suTJjy p^ouTot tj^y xafd£civ, attaman Nieetas non GallicUs TMtigiis instititie eenien- 
dat est (ef ad YI 21 et XXI 22), qnamqaam loeationes &jcXoCv to te>^v et nkHw 
to 2itw)v ex Callide aMimalari poMont (XXII 80 et YU 3), sed alind Gregorii 
Naaanaeni epigranuna «ipl nd^u in nsnm sanm conTortit, qnod mendie inqaina- 
tiuD ez Niceta prietinam formam reenperat (p. 788 A): teiM>v ftó^ mc' Sv tt xal 
cc^MjfifMu, { ^idouy to 8ctvdv* %l tt xal x6paf (sic) Wo;, | tpcicXoOv to Wvtpov' c{ tt xa\ 
uaXou( -fCIAdW (sic), I xXiCov to xoixdv * tl tt )cpoc Ya{xov (p^p«, | icup rvdov aOtłjv pdoxf toi 
tjjy xap8ioiv 1 1 7 H^7vv] Wov Gotting. ez 9, nnde causa perspicitnr, car 8 8q. omittat 

8 ^^X(i>v Ł, qaae toz nihili est; cf. loannes Geometra apud Cramerum Anecd. 
Parii. Toi. lY p. 803, 21 kĄaac U (Aoixpa>v ix x6r(i>v mnaufjiyoc (panlo aliter p, 
304, 6 xlŁ{AaŁ tt vfxpiK tbjiy xtf]cciiv )Cf9sau{A^voc, nbi saltem {laotpćÓy pro vtxpoc corrigen- 
dom est), Theodoms Prodromns apod Boissonadom Anecd. Not. p. 377 ▼. 167 ct^ 
>v xa^o$i|ooa< ^x |jLaxpou x6j:o\t, apnd K Millerom, Recaeil des historiens des 
croisMles. Historiens grece vol. II (Par. 1881) p. 281 C ▼. BO xa\ xatv |«xpov ĄMjiijooY 
^x -rwy |jLaxpu)v oou 7c5v(ł>v ;| 9 Xoi«u>v L; corr. Congnj 1 1 tbv L, sed twv m. pr. 

10 :ajciaxa(uv mac L, miUM»LK^ ti Gotting. 1 1 13 xatocx{av] 7socpotx{av L, qaae lectio 
eo addoeit, at inter 13 et 14 yeranm (StaSpafŁOiioi); t^c xAt(o 7uipo(x{a(?) ezcidisse sta- 
taam cf. XI 16 Bqq. 8oc 3:pa^b>v y^|V x«l tdJcov owtijpwtc, | 8bc iWYy«vi) jjloi tJjv 
'ESc{i xatotx(cev (similiter XXiI 73) | 8taBpa{&ouai)c xffi xaT(o ;capoix{a; cl. I. C. Suicero 
Thesaar. lilccles. roi. U (Amstelod. 1682) p. 597. 

21* 



824 ŁBO 8TBRMBACH 

Vin. Elę T)?)v elx6va t)?)v Icrtafjiyyjy iiz&wta xoO xAfou. 
cTCXdry^v<av i|«i5v t(J TŹatvov 4pw«yev ^lou, 

(TOI TQ TZT^ifm V0v WapŁOTcS 7r9Cpd'^C]). 

TouTC{> yevoCf ra wivTX, ccSc, a<i>T7]p(oc, 
& 'ESźpi Tpu^ijc x^p(ov ^ X^^^ Tonoc 

xal 2[(3v uSa>p }corl KÓajAOc eic ^Ibv y^^^- 
'H ToO wedÓYTo; TaOr* (A^'n]p go£, xópiQ, 
TÓv aov TU7rov xoapOc3c, xÓ9(te toO yŹYOu;. 

IX. Etę T)?)v xp^v 6lx6va t]!)v oc6xXt{jtśvY]v źv xif> Tdtpcp. 

Tó Tiję łjiiję pXa(m)(«c yocorpó; ^1x^1^ 

TÓV xX((VOV AvSpÓviXOV aT(ikl}TOV fJLĆvttV, 

^J^Tj S' ł7re>.^tv -rijy TO|i.T)v wpó tou x^g(^u* 
brfil & Tolc <J0l; dbcaTa^T^irroi; Xóyoi; 
5 divaTOc ł;śxo^ev acopo;, A-óye, 

xxi Tafo; auTÓv auYxpoTeT 7vocp' eX7r($0L 
&i}<nv ouTp«v T^ xui)<rAa))c iij[oio 
xatt toOtov ft); 8So9(i.ov dfvdoc ?rpoc&}^ou. 

X. Elę łT4pav. 

ILxl ^ćSv iycd os, {AopTuę, hckoirow axe:n]v, 
^eipó; Si Tiję affi Xfld dav<ii>v iSpx^^>]v* 



VIII) X 5; ezhibet M 7 f . 97^, nbi propter aliad carminis praeoedentii 
ar^mentum (M 6 -« n. Xiy editionis noitrae) lemma yerbis : toC n^^rou xupo3 
1lv8pov{xou augetar | j 2 on^orp^yćóy L 1 1 t^xvov] xtvTpov M | { 3 isap^^] nocpd^ M ; 
cf. XI 19 a£{iv}| iCAp^YE cl. ni 1 a-p/k yuji^is ' ' 7 TOoórco;] ^vtfvto; M, qna cum 
•criptara conferri potest XXI 24, at cf. YII 8 cU. XXV 21, XXIX 8 1 1 -oazi 
jjir[T7jp ao\] scripsi: Tauia txr[T7jp aoe M, xaSr« aat (iijtyjp L | , 8 xbv ow luiwy] t«v ool 
T^j7ov L; Deiparae imago (cf. lem. tU "^C* c^KÓya) designatar. 

IX) L 4 W x,pu<rijv L (tacite corr. Band.) 1 1 itixXijAi^vijy] mk^uhr^if L inepte 
(*in aoream, cuae vocata eat, imaginem in sepalcro* yertit Gougnj) \ S 
a(ł>po;] malim acopoy 1 1 6 ouYKpoTśt] oupipar^? 

X) L 5; exhibet M 8 f. 97^ 8q., tam sine lemmate inter Theodori Prodromt 
carmina f. 110^ (w) i g?c £":^pav] f?c Wpav ^ofołę s{xóya M (nbi n. VIII praemitti- 
tur) ; 2 X6ip45 8c L (/Kpbc 8ł tacite Band.) ; cf. ad XXVIII 27 | i tóp«C(Ł{i?jv] i&Ci- 



NICOLAI CALŁ1CU8 CARHINA 8S5 

mxpouc, amjYeZę, •|ruyri3cou; óXo<jTaTa;* 
du ^oG voó; (Aou ccimeC; Ti)v Xu)rvtav. 
(jLapTupixoT<; aY^^v ł9T0|X(i>{jLivoc. 

XI. Elę xiv 7t47cXov TÓv xpe}JLaa'9'śvTa 7iap3c *Ia)dłvvoi) oe^aoroO toO 
jipPavxT]voO się Tif^y ónepaYfay 6sox6xov Tłf^ 'OoYjyi^ptay. 

*E[iLauTJv aikó; Jć&pOY, dbyyi^, <Jol cźpw, 
ou {(3pa [Aixpde, XP^^^ ^^^ Tcopfupay 
iv TolB; xX6voic y^P ^*^ ^ikoLtę Tal; łx Tu;^r,c 
s6pouv G€ |3eT'8'pov t&pov dTapx;(x;, 
& E&pov S' dtvŁxi]TÓv 9C f»dpaaxov v69(i>v, 
dbra^^ay^Y KaTslSoy łv rat; cpovTfai* 
^i]c ćpov TTopć^^ec, afdovov yCkioc' 
xil^&uc XP^voc' <juv5J'ja; 6X^(0) y£vei, 
^uo^ 7cXaTavcj), t^ Pa<JiXea>; '^X'ii 
10 SXov 9catTeo3c(a(7xc ij|i2v t4v ^tov. 

A^Vtt fdÓYOC ^* ^XaOOV OCUTOO TKC Yv«douc' 

^uTnl ii <Ti;>* róvTpt^|;ov auToO t4; (jlu^oc* 
ayoiyź p)t ri fnrXay3^va toO PaeiŁ^icoc* 
<a>j^oivi(y(iLa Xx(ii7cpóv, xXYjpov óXp£<ou> ^tou 
16 Só< xal Tixva ^pdć^ue }cai ^(ii^< TC^iroc, 
^ 7rp«<a>v Y^v x%l TtiiroY <rci>Ti]p(a;, 

^Ła^pa;AOu<n]; t^c xaTco 7vapoix(a;. 
*Ap^mjvóc ca TaOra, crept.v7] icxp^śve, 
20 moTÓc, S^oivx, 00; XaTpTi]; *Ic«)awT];. 



P2v Ł (nudę falau Coof^ji conieetara 2xW(o(Aa( flaxit p. 440) 1 1 4 ^o<rtit0tc Ł 
(ł^oTcenoi Uicite Band.) { | 5 om. L | { oxc6aoa{(] malim <Txt6&att$, at 3 oxopm^, O 
9uTt^ 1 1 8 ^9to(icu(if voc] laToXc<7{iivoc Mm. 

XI) in II l<&YviIao(M II 6 8Spov$*]f3povM;ef. adXXXIIl \\ Tspoypotias 
ez eoniectara, qaam secniidam litteraram reatig^a reposai ; malui antem Epov scri- 
berę ąnam 2ptt>v, ąaoniam Ula fonna poetae eiasdem fere aetatii ati malant (cf. 
Constaatiniu lianaaset Chroń. 554, Tfeetzes Chil. 1 147, Theodorus Prodromns Pa- 
trol. Or. Tol. CXXXin p. 1114f B, Rhodanth. 1 110, II 460, VII 7) atqae adeo in 
oralione soluta nsi snnt Theodoras Prodromns Patrol. Or. p. 1114 B, 1172 A, 
1286 B et Nieetas Acominatos p. 162, 26 et 382, U (Bonn.) \\ 11 ti; propter 
CMtoram relictnm (cf. p. 316 n. 1) pronominis indefiniti notionem praebet. 



326 LBO STBRNBACH 

Xn. Etę vffł elx6va toO Scorjjpoc Tifjv xoojnQS«iaav icap4 loO 
PaaŁXśa>c xal dvax8d«Taav t^ {i^y^ xoO navxo)cpdxopog. 

Toc Tć3v vó[Mi)v exetdev <w>Xaxx; • 

eycb S' tw* aXXov )jLa;r((i^v fd^oc yv69ov 

ŁvT80^ 8ÓCIV 

& eupov ydp £XXo Se5pov* ou vóp(.ou xXaxac, 

ypa^v St ToO <Tu>7C0u. 

MevoOv ys jcal tó ^cSsoy łv ^^pol^ fćpca, 

$ŁSa<TXO(Jix( ik <fep>eŁv, 

8v ^e M(i)9^;, ix Se T(i3v ÓTtaduAv, 

10 8v effie X <a8>pa; •HX{a;, 

8v 'Hax(ac elSev d£vdpacxa pXi7ba>v. 



XII) Jf 2 II 2 expeoUtar: ^xćE^ Uffipu jśkiauk^ led im M potŁlxst^ litte- 
rme 8 yestigiA ridentar eztare, quae coniecturam Beixvvet sa^^nmt simnląae lxć^ 
in hC.^ matandmn esse saadent; Callides enim spondenm in ąaarto pede pionas 
deolinat, qaae norma nottrai emendationes Xiy 16 oóSnp pro ouijjp (cf. XIX 3. 
14f), XXII 49 tou pro t6, XXyiI 3 ^X(xov pro 3n)Xtxov ratas effieit Nominis proprii 
eieaiatiouem habet XXyi 14 "Awt) otpaarij, Ko|jlvi]vo>v ^'^t^; xXaBcii, enizam v0ro 
Btodiam ipondei ritandi plares loci patefacinnt, ąaibas ^ pro xa\ aBurpatom me- 
triea, non logica ratio ezplicat: II 3 aXX* san XiMoTp<i>To; ^ XFuoo5c zóm^^ YUI 5 
*£S^jL Tpufijc x«i>piov )| x^^ '^^'coc (*^ ▼• 6 TuH C«>>v i>$(op xa\ x^o(ioc ei; Mov y^o* 
cf. XI 16 Bbc icpo^wY Yijy xa\ -eóicoy ouTTipCsc, XIX 7 xa\ Cć:>v liScop 8o; xa\ t^^o* 
XXoi}9Ópov, XXX 126 xa\ icpo^tnY yf^y xa\ -c^icoy y^oij^dpoy), XIV 6 xd{i7») 8k X0c\ iov 
Ppo(ix.oy i) tJJY flbcpfSa, xyi 45 pLopifapoy )| (etiam secundi pedis stmctnra partlealtm 
ftai aspematnr; cf. ad ad XIV 4) xpuo{ov )| oiOL^ky Xi^v, XX 3 xtSpou lupco/.K 
&|k>c ii (cf. xa\ XU 80, XXVI 7, XXX 104) x^Bpou 3cX^ov, XXX 16 ooS lĄ Xt^ 
xpuptfvi:o; ?) xoc(jL(i)pivou, XXXII 26 <ivv Bpcvnouą B&pi« )| KaXaPp(B |{ 3 fp^ d' M ' 
ezpoctator hnins fere modi trimetor : ł^łwi^ aXXi)v Uac^óta StoC B^ocv 1 1 8 SdUnopoi 
St M; cf. ad XXVI 22 || 10 de sapplemento nostro cf. I<XX Heg. III 18, 12 tai 
(uxa TO icCp wa^ otSpft« Xt^c || 11 pX^ictiAv] fOJnw M; de re cf. LXX Jesai. VI 
5 8qq. Toy ^otXEa xuptoy Sa^aoi^ t&oy TbC; ^fd«X(i.ól( JMU xal dbaaiaXi) icpó; lU ł« 
tbiy Dcpa^, xa\ ^ Tf{ x.«p( Hyijn Avj^paxa, &y Tij Xoipi$t eXa^ a}:b tou ^ntoLmfiiuM xai 
l^to ToS ax6\Łr:6i |jlou, nnde coniectora Sy9paxa >ixioy (»comedenB cf. Meineke, 
Fragm. Comio. Gr. toI. III p. 76) se offert (cf. etiam Thoodoms Prodromoa apad 
£. Millerom, Recaeil yoL II p. 544 D r. 1 tq. xłc aXXo; Sy Y^yocio yuy *Haxtx;, ' av 
t|»<ii|jL(otic ay^xa Xapl; mjpiyri), sed mensnram ft(^ax8 (de oy^poocac oogitari neąoit) 
Callidi propter XVIII 4 lotę )^tiXsof oou $cXi(uy K^ttgti^-sai impatare non aadeo, 
nbi ^cusTty corrigere malni; nihil aatem Tocabnla libera fta (XXX 117) et sc 



NICOLAI CAŁU0ŁI8 OARMINA 387 

*Av a>pa(^<i) XpVKricj) tJ]v ttxńva, 

iv \xiKicf\rł(a ii ToC; ?C9CvtVTi(uocc X(dotc, 
16 TZfocxj6fijjijrv6c ot X(dov cux Ł)(m 9£kia' 

OK owS<Ti]v Tt(A«& iz Toly dbcpoiy X(dov, 

cSk Ipiiropoc xT(3(jLai 9t x69)A0v jAspydcpoi;, 

TÓv T(ac6v Ts xał xaXóv |AapY^('n)v, 

dtf* o& T^ 7c£v tfeOpoY etę rjxX>]p(9cv, 
20 XP^^ XP^vooc xxi oxijirrpa x«l xXnvdv ^rifo;. 

*Av Ilspoucóc Tic łCuXaxTo(i} x*j(i>v, 

iv Sxudtx>] irxp{aXt;, &v OrTf; Xuxoc, 

av na(ove; ^«&<nv, av d^po^ Adexi]c, 

dpauoov, iuvaTŚ, dX«<JOv ocutoO toc Yv«doo;* 
25 Ta TŚxv« n^pei, x>.ijjiŁa porpuijcópoy, 

XntJL«5vo; avOi], Xcuxa x<o>iXdeS(ov xp(v«* 

2^an)v |iLxxp«v ^, łv Ss t{ xp(ot( TÓrt 

ou^uyCay xpxdcliffaev tic ^.i]v (Uxv, 

j||v dAvaToc )ccrXtv etę |xipi] Suo, 
80 iQa(TO(Aov Xtircil>v (U xxi vcx(>óv 7rXiov, 

fyoMoy aurdę xu^, ol; ot$xc Tpóicot;, 

Souę TJjy *E{i|Ji C}ro(vu7(AX xxi xXi]pov}^txv. 

'IciMĆwi]; oot txOtx Koav7]vóc, Aóye, 

ó ivoffupo^Xde9r))'roc AOoóvci>v ava;. 

Xin. Elę tt!)v axaóp(oatv xoO Kopteo i^jia)v 'IyjooO XptaroO xal 
toO dYfot) n^pot), 

1*4^ AeoicÓT)) (uv ^v ol iróSeę xaT(i> 
Traupoupivcp <rrxupoxnv óp#(xv 7rdtXat- 
ł^ oOpxvoO yif ^Xdev etę tjuiSIc xxt(i>, 



(XXX 42) prodactft probant 1 1 12 xj^] Tbv M 1 1 16 XJ^ X(^v M; ef. XVI 62 
& 9MvtKi a(Ł<pci{v St Ttfbr eaifocv X{^, qaa phrMi Ohristoa signifioator (»X£^ h 
nf^ywoc XX 9; ef. Boieer t. ▼. oocpopmaloc toI. I p. 172 9ą, et s. t. 11^ toL 
n p. 842 tą.) 1 1 17 x'cu(Aai ot || 24 autoli] aui£w non eet necessarimn (aliter XXII 
87 iBc-Twy f^ovoUvTa>v ^pdiSc ffapfiyouf (AiSXac); yerba dXaoov otóioS lac pm^uc 
neomint XI 11 1 1 89 ioc. f. 97^ M. 

XIII) M 3; poit n. YII ezhibet codex Oottingeniie f. 137r cam inecriptione 
toS Mrni^ipBiŁaUf qaae ad tria Chriitopbori Mitylenaei carmina Ulic aabinncta (n. 
32. 87. 88 Boeehi) pertinet; inter Tbeodori Frodromi carmina Tersoa nostri le- 



328 ŁIK> 6TSRNBACH 

eic oupocvoOc yiip dym łx ySję tov 



XIV. Elę Tiv XpioTiv xoa|jLY]9ivTa Tcapi toO xopoO 'Ioaaxfou 8i3t 
)(pi>ooO xal X£^v. 

ToO ooO iródou TÓy x6xxov iyOTrapeyri |iuoi 

auTÓc TeX<g(>f6pi]aov cic S^pov (Uya 

?m]vć5v łc ava7c«u|x« )cai X9cp7róv 3i&u, 
& dTTOtby ecuToc xffl TCoAtC; xal ouX^eK' 

xa(A7n]v Si xxi tóv ^poO}^ov ^ TJ]v axpiSx 

2ui)xc |i.9Wfav <óc iyxviriav fOoiv* 

fuTOfd6j:oc Y^ i^^ ^ Kjcpirofdópoc * 

KOCI rac icvoac Se toc iv«vT(occ Xu<dv 
10 Ppdć^euooy 7|jjLTy ^ xaX7]y yi]ye|iiay 

^ TJjy Zefuj^ou TryeOaoy aTap2^(xy* 

ouTcA yap av tó SiySpoy e5xgtpirov (liyoi, 

ły <;oi SucSpay Ti]y TiyaxTpŁxy 2[d&i]y. 

'ETnj^oc iQ[iLtv sUyrpoy iy t{ xapSiqe 
15 TÓ ffciKrrucóy dou f(XTpoy cię cr<i)Ti]p(ay * 

Ti^pTjaoy auTÓj <;ć5Tep, ipLTceirapptiyoy, 

YXuxavov iQ{xTy toO yoóc TJjy mx:(ay. 



gantur Patrol. Gr. roi. CXXXm p. 1124 A (cf. ibid. p. 1019 A) 1 1 cle - Wipou] 
iic Toy ayioy n^Tpov Ootting., tlę Toy a^toy IItfTpov oiftupou(ityov Prodr. 1 1 7 il; o6pa- 
voy yoip ttXxsv a^Toy h $p6{io; Prodr., fortMM ractias cf. 3 1 1 etian Ootting. sepiem, 
non octo ▼ersibos constare propter errorem Goilelmi Me/eri (Yeraeiehnis d«r Hm. 
im preuMischen Staate roi. I 1, Berol. 1893, p. 9) moneo. 

XIV) M 6 W 2 htaitapiYsa (loc M, qaae scriptnra yersom proparojytono tar- 
minatam mvehit, tolerabilem XXy 9 'I<oivyi)c (ocul) toy|jiYav XX^Ciov et XXX 78 
^pijyci xpu^vta loO Y^youc toy 4SXioy propter nomen propriom et ▼ocabolom sollemne, 
qaamquam altero loco apte ^(^pov poeta scribere poterat of. XXII 14 ^9xpa)^ji- 
yoy KttT^idoy tU "cby ^ucfópoy, 18 cl; Toy yoijT^y, się TOy iffiju foK^poy, XXy 36 £y«xis 
ic»8a xa\ Toy aicX<oc ^c^oy. De accentn in paroxytonon ▼ocabolom reiecto ef. 
Kaehner-Blaas, aoBf. Grammat. toI. 1 1 (Hannov. 1890) p. 341; eodem modo habea 
XXU 20 laci&ni oe, XXX 78 SXk6 it, XXXU 12 Tr^^yra t^s, tom in trimetri elao- 
sala T^ Tindicator XXVIII 66 | j 4 h] *k M (cf. ad VI 25) contra metri legee: 
in seoando yenas pede epondeot tantommodo nominiboc propriie effeotoe yenia eat 



NICOLAI CAŁŁIGU8 OARMIMA 



XV. Elę lic ferci ouv68ouc toO XptotoO |jiźoov totaji4vou. 

Tj]v Icpijro) Tft/icoy dcTreorepow 
(jdćX7nY^i 9xX7c((TavTC{ Upet; xu)cX(]>, 
KocdciK *Iii]<roOc ftl7»v ó <TTpx'n]YeT)i)c ' 
ip* oO;^l ToOco cu|A^Xov toO Scurtpou; 

5 TJ]v leptxcó> Toc (jLuoaaac otlpiacKf 
^TTToOoiy ei; yijy Upc% aXXoc v^ 
?uveu[i«T(xaE; (jaX7ny$iv Tj^oOyrgę xuxX«j>, 

XVI. Elę Tif^y 08ox6xov xoojn70«loav Twcpi xoO poot^icoc. 

E& xal GOftoc oLcoc, dyyi], TUYX^>'CKy 

aXV OUTÓC OU XOO{M& 9t TO^ ilTTOC OTuXoic* 

apx^ yif dc 001 9TuXoc ó ^^vo; tóscoc* 
OU du(MCTa o^ay^yra o6c 3c6o(ioc, xóp>]' 

6 TCKoOcra xal yop dOp.x tóv 0eoCi Aó^oy 
avetXe; &?rav ^0|jix tou mKXai vćpou. 
OuTcdc oofbc ottcov auTÓc os Ypdlfo), 
fpoyć5v os fuXaxTi)px tou scpdĆTOu; oXou. 
'^Q icolby oucoY e&pov, et; 8v izok^Joac 

10 Oicorp^^ci), xav xaO(Aa xav ^u^oc fddćo^ 

3t&v 8{APpoc 6)(\% , 

nc dv f uY(!>v ^c;|Jt.(^voc aŁd'pixv f}^ct> 

xal xau(jiaT0c f^syoyro; , 

«u:ov ik XQd xp«TiJpa ffuyxexpa|iiiyov, 
16 i|ijol yXuxuv, 7nxpóv Se toI; ivavT(oic' 

xal x(vofi£v xu<j;avTe; ei; piocv :7Ó<nv. 

'Eyo) (jiv auTÓ; c<iv tó dzOjtot, 7rap&^ve, 



dignu cf. 'A(>pavrvivoc XI 19, 'App<xvTV}vą XXyi 10, *Iu>&wi}c Xii 38, XX 12, XtV 
9, qnibiti loda fortasM mensara *Ap^rri}vó«, 'Ap^vr^¥u), 'lwit^<i in eensam yantt cf. 
«d XXy 6 II 9 >cvo<£« 8c M; cl ad XXyi 22 Ij 16 oćuTtp] ocodjp (p. oomp.) M; 
et ad XU 2. 

XV) Jf P II 3 t7ftiv] LXX Josaa cap. VI || 8 hŁaypd^] ^c^kfw. M; cf. 
XXIX 8 et ad XVI 26. 

XVI) M 10 w fixw]7ULiU w 1 oiiibK] liTci>{ sine littera initiali M ; cetenim 
malim <j&dw, ąnemadmodum 54, XIV 12, XXV 21. 34 iegitor; antę Yocalee oijKo< ne- 
eeMariom eat XVI 65, XXXII 16 i | 11 et 13 in M Tarana manoi proponnntnr || 



330 



ŁBO 8TBBNBACH 



XX7)V Xpai?7QcX^ <7U(JL7CX9a $uqA8vi}c fuoic, 

80 xiv Tol; KpoTafotę f^yoc ayptOY fipei, 
|jŁedó^xov ixpof oOaa riję $&c>]c ?ró[i,«. 
*£vT€0d6v iQ|jitV eufAapij toc toO &p6[jLou' 
TckiUfoT; ^ipccffci, 7r£<;av ix ^adou; avcd, 
^ouyou; T9(iceivol;, xfiv 6poc &7)p(AĆvov, 

26 SideoTpofoy wav ei; óSóv Xs(«v rpńcEt; 
xgd Tzobł (DLokióy so)(t^c dciueuduvstc. 
Mi] ci x:oupeT Aa^lS ó ^a^pioypa^f o; 
(bc uirepaomcTi^y re T(&v ^x^Xe(i>v 
xxi xaTafiiYi{; (t)propa>iiivov TÓ:n)v; 

80 *^W & TzxxfC^ yCkfipt xal x>i^poo cuXaC, — 
i[ibol Y^P o^^TćJS TraTpiKJ] ?rałXxi o^eoic 
av5j(j/ev ei; cri toO pfou rac aYxupx; 
xal yjfiaiM ^i7rXouv e&pov łv (ro(, 7capMvs, 

TÓ 9(iKmxÓV TS xxi TÓ T^C ł^OU<j{xC 

86 9ÓXxTTĆ (iŁoi TÓv xXąpov ^ xal TTpOCTCfl-ei, 
Ppdć^ooY auTcJi Tou; iTK^ampouc Spouc, 
AldiOTWEc Topasl; TB xai ytJy *Aj5pxPa)Vj 
BxxTpiavi]v xxi £oO<rx, tc£9xv DepciSo, 
TÓ ax^jwTpov u^[k)u [iaXXov x0t<3v Tfiv xźSpci)v, 

^ ToOro 7rXaTUvxtc 0:rsp avxSevSpxSx;, 
xal ou<JxidĆ9fii Touc oXou; 07n]xóou; 
cl); wXxTivou ra f(tXkx nnffi :roXuxXdć^, 
(b; xl Sx<Te?xt xxi axidć2[ou7Xi va:rxi. 
'AXX* 8 wpoeT7uov, (rrape, piTe, Xu;rvia, 

*6 (AapYxpov tJ xP^"^^ ^ (rTtX^JHv Xidcdv 

C«)C aU|xPoX0V (AŹV, XXXX (iLT) xó<Tpiov Sś^^ou" 

?jv yxp xxdtópxl9ev xc7co:o; tóxoc, 
ou xxXXuveŁ (jLipyxpoc 9| xx^o; XCdou, 



26 zpiiw^] tp^ffocę M; cf. ai:exMm<i 26 cl. t. 1. ad Xy 8 1 1 27 AJtS M sollemm 
ptarae eompendio; aliter XXX 91. De re cf. Psalm. XXX 3 (cl. Xya 8) rcvol» |aoł 
lU Bebv 6:cepaonioTł^v xa\ cU o7xov xaTa9UYY]c toO ou>a«e{ pis, initio aotem cmr- 
minia inest imitatio Prov. IX 1 są. f} aooia cJnc^BopLijoty ŁoJtrĄ ohun (ef. ▼. X) «at\ 
6}ci(puae otAouc hna (2)' eo^^t Ta Ssutt,; ^eu^ia (4), ixtfpaatv tl; xpftT%Mi tov fairci^ 
o7vov (14) II 37 ino. f . 98v M 1 1 39 ^j^ou] C^ou M; cf. XXX 7 (activam roeia for- 
mam commendat etiam Psalm. XXXyi 36 clBov -bv aoc^^ 63apw|«J{&tvov Mtl ca 
vov OK Ta; xtf8pouc TolS Ai^oyou. 



NICOLAI OAŁŁICŁIS CARMINA 331 

60 6 T(puo( 7fllp xal xaXóc (AopyacpCTi}; 

6 9uvSiTi]^ ap.folV Se T6tv dćxpo(v X{do; 

fac ooO Xflt^v Tęp&ckr^iuML ouv&7 Tac fóoftę* 

o&Tco €Mv TSxoO<T9ev QiQx xod YP^?^) 

XVn. Elę xb nooiidoy 8o9^v Tcopi xf)c TwpęapOYSwi^ou xop&; 
£ó8ox(ac x(p 7caxpl os^c, x^ poetka i^|jiAv t$ iyfjff. 

AstpU5voc 'Iv$€5v ^ )pu(iu3voc *A|Spi^(av 
^ti>ov TÓ ToO ^paTijpo; i^tift^^ijfLyfł, 
Ijf^^ ti xo<j}Aióaaffa toOto xvxX(>frev 
£vaxTi iraTpl 90%Tpa }upvć5 toO Tixvou, 
6 Tot Tljc 'AcppLcl>v YXuxep(ÓTtpa $pó<TOu. 
'E^ Eu$ox(9Cc TaOro, Tcopfupocę xXa&u. 

xvni. Elę Ti oótó. 



Xpu9oOc ó xpxTi^p, 8v xpaTtIi;, auToxpaTop, 
xal xa7cupóv Te Tajfa xa'y;^^2[«iv Ij^w 
itXi]v aXX' ixe7ftev <Tu<TTxXel{ /X(i>p^ pivei, 
Totę }^eŁXe9( oou S£iXiu)v TrpocsyYtaai * 
7rp6<jj^ec Pa'JiXeu, <iq>Xovc3v ^epei ^uXov 
xod trocpaStbOOu X^P^'' ^ xpaTi]p 7^^. 



XYII) M 11 W ^ finia rignom (:^) in M non eomparet, sed XyUI at no- 
rom epigramnuh nota + designatnr; ceterum yerba: ^ E08oxioic laO-cet, ^cop^tipoic 
sloSou eodem modo eannen daadant 1 6 cf. iniaper XX 1 2 *Io>avvi]< ooc lauia, Tcop- 
^ipan xX<i8o( ell. yni 7, XI 19, XU 33. 

XyiII) M 12 II t^c TO a^To adieci cf. Y lem. 1 1 1 aOTOKpoEtop] aOtoxpG^T«i>p M 
cf. XXX 120 &0U1 iCKVcoxp^Top tu/^łi< j(jL}ctfvou, nbi rocatiTi formam metri ratio 
confirmat, cl. adnotatione ad XXVI 1 || 4 x*^^ legendnm rideinr x*^^^ 
ef. ad XII 11 II 5 snpplAmento nostro nihil hiatas obstat, ąnoniam lu hominibnt 
illioa setatii in eonsonam ezibat cf. Hercher ad Erot. Script. Or. yoI. II (1859j 
p. XIX ; locntio ^vSiv ^ov flozit oz Apocal. II 7 (cf. praoterea IiXX Genes. II 9) 
3(&ow o^tią ffori&t hi xotS }:Skw xS|< (cinic, 8 iaicv lv tii> icapaBsCoco, qaem locam Calli- 
dos etUun I 1, II 5, XXn 52 antę ocnlot habnit. 



332 ŁBO STTHBNBACH 

XIX. Elę xóv XptOTÓv toT(ifievov i%\ t^ tdwpcp óc fet 7ipogimo\> 
d|ji90xćpa)v ToO ts X(r(0%ixo\} xal t?Jc oofipfoo oóroO xopac 
EipT^vY]c iieric |iovaxŁXoO o/T^jiaToc laTapiv(ov, 

xal xo(r[ux6v ir£v u^ ixXeX(Hic6Tac 

ToD (ToG yop i9|JLev a[A?c£A(3voc ipydcTat, 

5 [U3cp<iv xa(AdvTec iv TĆ^ei t^ iq(itipac. 
n>ijv aót^c iQ[jLrv «vTi toO S>]vap(ou 

Mtl 2^ć&v &Sa>p &d; %xl tó9cov X^^f ^^ ' 

Kpauyij Se wscrdę audię ftv yźvoiTÓ Tic, 

S>]XoO(7a TÓv yXuxuv as vu[iŁ9(ov fd^aai, 
10 axXewTov Yj|i,tv Ti]v xaXijv S(8ou d6p«v 

xal Xa[iŁwaSi)9opo0vTac lvSov el;S^ou' 

Xa(Awac yap i^|J!JV cć5c Pfuoucra xal ^^^^ 

<ie(JLvol (iŁovx<jTal xoci (xovi] <iePao{it.£a • 

avTl (STokTffi Xź, crfirep, A^Cac ydt|jLOu 
16 TÓ ToO ^tTćSyo; 7rpocXaPoO waXiv (Jt,ćXav 

xal <|;u)^ixć5v Xeuxavov ix (jLeXa<jjjLaT(i>v 

lv$uaov i^(a£c a{Af cov <;ci>T)]pbu, 

Tiję (riję Tpaic^Tjc Tcpoc^apoO SxtTU|i.6v«c, 

XX. Elę x^v '0873YT^Tpiav. 

<I>uTÓv jAC puxp(iv 7rpocXotpoCkra TcaTpó^, 
9d6vou wviyźv, 7cdćvayve, Tpa)re(atc Paroic, 
xćSpou TTop&j^ec u<j;oc ^ xe$pou irXeov, 
xiSpouc xaTa^Xe^a<;a t«; toO Ai^ayou, 

6 Tpówou; ppaxiovac Te touc ł7n]p[j!.evouc • 

ex aoO Si 'KkxT\j^tX(s\y iq|JLfflv Tot; xXa$OK 
eupsę axia(7pLÓv T)Suv 0(191 ToTi; xXdćSoK. 



XIX) M 13; recarrit Y 6 f . 381' ! | np<Ku:cou] 3^09>2i3citfv Y 1 1 4 a(Ł3CiXc&voc 
Y 1 1 Epyociai Y 1 1 8 xpaupi Y 1 1 av] ?lv M; cf. ad XXX 98. 99 1 1 9 ipii^^Mia nunc Si, 
abi 8 eTanoit || U Xa|jLXot8^9opouvta( Y 1 1 16 <{rtixtxbv Y || 17 inc. f. 99*- IŁ 

XX) Jf ii II 6 ^ćovJ ofKpU II 7 E3pc(] dnbitanter scripai: iSpe M; cf. Xt 
10 SXov xftTtoxiaaa( ^uCy toy p{ov. 



NICOLAI 0AŁŁICŁ18 OARMINA 3S3 



ix (Aopyd^pioy ortfAtida Xat(i.7cp«&v, TcofidŚYC 
Icddhno]; ooi TaChroe, Tropfupoc xXaSoc, 



XXI. Elę xiv Td^poy xoO EaiJtaTYjpoO Xoyo8^oo. 

ACdot icXaxivTec XP^<!> ^^'^ (Aapydepot; 
łx ToO Tafou f euyoŁTC, ^eDye 7c£v ińickWy 
8 xaTcnopfup(iKrev alpia Tcopfupac* 
T$ xeŁp(iv(p Y^p xó(j[Ji.oc ćpL?cvouc ol \6rfoi 
^ xal 2[(5vTŁ TOirpiy, aXXa xal ts^x^* 
xoa(X(3v yap aurouc avTexoa|it.s;7TO xXiov* 
£[iLTrvouc Si KÓerpjo; xXXoc ElipiQV7] 'jrdćXŁv, 
y^ au2[uyelv Xa)^oC<7x, Aoux(5v ó ^kiioc, 
|uXsvSuToCkra, t^ xóvei x£9up[iivij 

10 xal Saxpu<i>v XouoiK;a XouTpol; tóv Ta^v 
xal Tdv Xidov xpaToCkja xal 'kxko\kji ooi* 
At cd, os^aGri! 9oO xpu^ivTo; iv Tdłf()> 
i^ySipt ivivAouc SćvSpov iv Bu^^ayrA, 
i]veYxe xocp7PÓv, aXXa xocpi7dv inxp(ac' 

Ift ó Pa(jiXei; s^aye toO xap:roCf wXlov, 
Ifocysy 1^ auyxXi)Toc Aucćywy 5Xkj, 
19 (TuvoSoc |A8Tia)rcv, ^X0'sv ek xópov' 
P«Pai, t£ touto; xai cay6vTci>v pLup(ciiv 
łu.01 t6 SivSpov 7rX9jp£c Eupidi] 7raXtv 



XXI) Jbf i5; habet etiam V 5 f . 880^ Bq. 1 1 loo Koiia-ciipou XoyoMtou] tou 
fuxaptou ({Aaxap{tou in eiiudem g^neris argmnonto leg^tor YU lem.; cf. BoUsonade 
ad Nicei Engen. p. 14 Bqq.) rpti^opiou xa\ XoYoMtou xo9 Ka(uixv)pou Y, abi praeno- 
men Fpijyopiou in ipso carmine non traditam magni momenti est; praeterea reote 
XZl anto XIX collocat Y 1 1 i (topyópotc] (Aapyapc}) Y, cni scriptarae favet XY1 45 
(U(p7apov 1^ -^uoiOY (cl. 48), at cf. XII 12 av copafCco ^puodo t))v t{xóva et 17 tu( £{Anopo« 
xtćó(ia{ of xó<i{ŁOv |jLapY«poi; cli. II 4, XX 11, XXY1 7 | [ 2 9€ir)fotte Y 1 1 6 to wp\v Y; 

cf. xxviii 60 xavvv II 7 Sł] & Y | j 8 ouCuyźiv] ouC^v M; cf. XXin 11 | ! 9 |i£Xev5oTouaa] 
ł«Xw&iTouo« Y; cf. XIX 1 1 1 xdvł| Y 1 1 18 ^v*twe Y 1 1 14 fyt^ Y 1 1 16 8Xu>c in M 



334 ŁBO STBRNBAGH 

20 iyw fKYoDfioci Tijv 8Xt]v euxap7ctav' 
auv5j^ 7rćvdet 7ućvdoc ipyjixjU>^ yća>; 
Tcp wupl wup wpocij^a, t^ f^oyi c^dyot, 
ócTot; iraTpdc auv5j^a ttoi^c óorća, 
:rat^6; ?cdlXai dav6vToc 7|ya7nj[JLŹvou, 

25 8v cl]^o[jLSv 9(3c iX7n&)( Ti}c Oorćpoc* 
Tdv <róv Mi^ai]X <juv$po(ix)v &$<i)xa ooi, 
Aouxćl^v KajMcnjpćSy ts ?rdcYxaXov xXdl{ov* 
%al auv$pa(U&rde tov [iAxp<3y (^eO puM !) if^ua^ * 
xX'i]v deXXat (jLaxpóv ou XeXei^pLaŁ ;^póvoy, 

80 xxi (juy{pa[xoO(i.aŁ ToTę i;Aol 7rodou(AĆyoic 
xal Twcoi xoiyó; el; yeyi^crtTaŁ Tacoc. 

XXII. Elę T)?)v Aox8tavifjv (&c inb xoO dv8pic air?)?. 

*Ep.oy ^ov, Tpoy^ et d^ydĆTOu ^(foc, 
vOy 'ri]y 3tAXuxa wpcSroy ixSeSu(Jićyoy 
xal wp<5Toy aupjy iqXfoi> &Ssy|xiyoy 
xal TCsayjMc wixp6y, ou Tpuy^ <7S pi^ddcy 



librarias dederat, sed ipse errorem correzit || 20 mav (ex Yoce nncopickw) inc C 
381r y 1 1 21 a(>xft{ov y 1 1 22 icpo;7,ia] Tcpocijt^ y, at cf. Aristophanee fr. 463^ 8 
(Kock) iiA nup 8^ Ttup eoc/^* fixe(v aytoY, — OenomauB Anth. Pal. IX 749, 8 (aj^ 
nup\ ffSp ^nayt, Libanias yoI. ly p. 683 (Reiske) nup ln&Yt(v mt^ loan&M Ge- 
ometra apad Crameram Anecd. Paris. toI. ly p. H20, 22 tl 3:up\ icup ^scaystc pp^ 
{juoy, Theodorns Prodromas Patrol. Gr. vol. CXXXIII p. 1288 A "^fl H^ o2v narpwiaCa 
{&^ icup\ TcSp ŹTEa^fiiy $oxA, inprimis ▼ero hac manifesta Nieetae Eogeniani in&i- 
tatio facit yi 48 nOp h 7cup\ tcpoc^^ac, lv okoyi yX&xa, abi 9upo(r^(|«tc ex coniectiiTii 
BoriptaroB erat Boissonade Anecd. Gr. yoI. y p. 293. Etiam alia CallicliB camii&A 
a Niceta lectitata esBO plores congraentiae docent: yi et yjl in contentioniA 
iadiciam snpra (ad yi 21) YocaTi, nnnc cf. XXII 26 BXyoc, oisvatY(fcÓc dOi*.^^, 
0[i.ppo( Saxpu(i)V et Nicet. IX 234 fUTa aTEvaY|A<<)V xa\ \ux* 0|jLPpou Saacpuci>v cL YI 40 
pLCTOŁ Tbv opi^pov T(ov ToaouTb>v 8axpu(ov, — XXTI 45 ^ 9ao{i&TcDV nafCouoiY fj(xa^ ^^octc 
et Nicet. y 25 ^ 9a9{xoEtb>v EfjLopftotę l|j.7:a{|^Etv d>^st cl. yi 309 9| osTpLatwY jgkO^b^ |as 
}cavio>; ^|j.<p&oet, — XXy 29 EYytaoy, TBs » Nicet. II 264, — XXyin 57 iMJi^tMu^ 
ola 3cap^vov vsav et Nicet. I 85 TatiTTjY l^aX&{i.Euov &ct:tp nap^vov. Accedant loci non- 
nalli, ąaibas concentuB in casa positoB agnosci potest e. gr. XXII 3 ^ ^tft^poc 
'/puaa ^otXixćr>v daxpu(uv et Nicet. II 25 ^p7jva>v xaTfiaTaXaTC8 pd^pa Soixpu<iiv (cf. Vux 
70 ^aivouoa d^pJoi ^Ei^a 9CoXXfi>v doocputjy et TheodoruB Prodromus Rhod. fil 488 
fi^ve 7nxpa (Sćt^pa ^sptjuoy 8axpu(i)v) — XXyiII 34 ( = XXX 48) xai x«vbv oO$lv» Nicet. 
yn 326, — XXXn 29 ą Kausayoy JiSp et Nicet. y 159 xa\ «a|icaTov Kup. Adde 
quae dixi ad XXyni 78 j | T^j tĄ y ! | 27 Ka(xaTr,pbv y. 



NICX>ŁA1 CALU0ŁI8 CABMIMA 835 

5 iffpu Ti)v £cav^xv łv t^ xocp2(qc. 
'Q vuY|Mcl w)tov dfcXyoc; aTpuroc wdvoc 
łicoctS^rau |jiev iQ|jti<pa>c <if*> ^(AŚp^C, 
1^^ Si vuxTÓc xxi Tapax(iii]v oux l^ct. 
JfvSpou 7fXiio^ xaTiZ^ łxTtT;xi](AĆvov 
10 xal criCwy uypdv c2Sov łx t&v T[Ai(](A^Ta>v, — 
[jii] Sxxputi xxi it^fCL xal xXa{ctv diXfi, 

xod {A^>ov ł^ 8pin]xo; łxxpcaic vćou 

łoTpa{i{Aivov xocTc{^v eic t^ f<i>;f6pov 
15 xdbuil&ev £>xov XP^f^ Po^f^jf i(i.iuupou. 

"Opm]^ łycid ae (iŁf}Xov łxxpc|xic f ćpoiy, 

aXX' łorpafiję tó {tijXov, kazzoifrfi 8Xt] 

CK TÓv v(n]TÓv, eic Tdv i^Suv ^co^fópoy 

xxxcT&cv cIX^xc xp£S(Jt.a Pxf»5j^ iyMou, 
80 ijjii x\jŁioy XŁ?roOagc Tdv \%j(6Y7i ot' 

iMfi fcO, Ti ^P^'^^ ;a.>)Xov łx7P«idv xdcTa> 

TÓ SfvSpov i)2tx^a; się o):xc X^^* 

'AyS^pa^ wpiv ifktyU }>* ZP^^ c9tvXdvijv, 

afvdpa^ Si vOv Tefpo1< (U $pu|jLou Ti ^uXov* 
^5 (Si^t)ftc eupocdev (U, xivSuvoc, 7;((voc, 

ikyocj 9T8vxY|Jicię, ^X(^ic, ^^poę Sxxpu<i>v, 

A€ivóv Y^ łorCy' av ii xal 9revdij vćoc, 
30 StirXoOv TÓ X8tv6v* ftv Si auJ^uyoy vlav, 
1^ au(i.fopa icOp* &v Si Xat|xxpav ix yĆYOu; 
£XXoc xtpauv6ę* iv Si crcDfpoyeerrdcTijy, 
Ta (rrćpvx xaŁ tA a:rXxYX^* au(5piQYVuadi (aoł. 

^ VUXT8p(V(i)V 9Xa|JLXT<i)V xacvoX^ŁCi)v I 

{(rn]xac, uTęyolft, Trpocrpl^s^Cj aworpi^sK? 
xXQCŁeŁc, Y«Xą;' (xtj TaOra 77Xocvć5u.at puiT>]v; 
3wd 2[^c juiy oO ^voOax xal C^; iwujrwę, 

9XlyKC Si TT)V dcXT?VX Tł]V TOO 9COC9ÓpOU, 



XXII) ir itf II 6S>M II Sine. f. 99^ M || 14 et 18 tU]h M; cf. ad VI , 

25 . 26 i^Spoo^ M 1 1 27 (dy^ M; ef. ad XXX 117 j | 20 yap l<n{v] ^(Scp źaitv M; cf^ j 

p. 318 n. 1 II 38 iyMŹ^^bK] Mr^in M (adyerbio iwu^/uc etiam Nicetas Eagenianai I 



886 UBO 8TBRKBACH 

^Q T(5v xa^' i^|iifc SucTuxdv 9imy\jJcxia^l 

£;^(i> (Tt (17] 7vaepoOaav, i^Tpć^eK^ (aźyci;, 
dt^yS, yeXdX (t( toOto;) x*^?**^» &*xpu«v 

46 ^H 9xo{AdcT<i»v ?neŁ^ouoiv iffjStę k\i^AffSK 

xal vu^ axiac ?rX«TTOU(ra }cai xtvouc Tunouc, 
łycb Sł (fcOl) mxpaCov kp&(ci> jać^ł, 
Ł)(m (7}uav scal 9X9(i.a scscl xoOfov twov, 
ou S' iKfuyoCkra ?cav t^ KXoiud(AAva; icć^, 

60 'Hdo^ TcoTOiAOiic Tou; xoiTe^i]poe(Ji(iiyouc, 
<rxiav davaTOu xaŁ x9exci)a8(iK TÓ7rov, 
(TXŁav i)(tic viiv, aXXa 'rou ^coijc ^u\ou, 
ćj^eic TCOTopLou; eupóouc, atifSpóouc, 
oux i; 'E$ź[i TĆffincpa; i|Spui]xÓTac, 

56 (I>ei<T(óv, reciiy, TCypijr* xai toy Ewcpdbnjy, 
aXX' ouc Ppuei 16 xveO|i.a, :n]X(xouc, S90i»c; 
yijv avTl yi}c łceOps;, dtXAa 7rpotź«v, 
eic f)v iCKToCkia^ Xa;A7rxSi]f6po; vća, 
<>>( &v &u7cvt<7^tox xpxuyxl; iwu^^oic 

^ Sć^ig p(iv aOTÓv tov 08ov xacl vu;jt.f (ov 
xai auvSićXdigc Ti]v Wpow ttjc ?raoT«^ 
xai aup(,p(£Tdća}^ot; tć&v oceT TeXou(iiva)v 
cbc SaŁTU(jLo>v irpiTcouaa t^ ^(a> ya|iA>* 
wXi)v aXXi xa(ix»l t<5v xpiT)]v xal vu(ifŁOv 

66 4^iXeoO xai -raue tijv xaTCi) J^i^i^y, 

IpLfpaTrl jjioi wSy <yuxo9avTOuvTa)v GTÓfia, 
to; tć5v 9dovouvTcov dpauc TbapL^ayouc (iuXocc, 

Ptou 7rXaTu<5jjLÓv, eupo(OTĆpxv tujtijy, 
70 J^«jjv pLaxpav xod wibv żv yi^poc tśXoc* 
<rraći]u.ev 0(190) Se^tol tou Asottótou, 
Xa^o((iev a(ifci> $ó^av ivd£e9TĆpxv 
xai Ti]v 'E<ii}ji. <j;^o£T]|ifiv eic xaToixCav. 



n 818 ntitnr) 1 1 49 to] tou M contra metri legea cf. ad Xn 8 ' ; 60 *IM«|jl] 
?i ^ofji M; et LXX Psalm. LXXIII 15 ou ^pava; tcotoiiouc 'tW^i (Unc etimm v. 
49 potias KXau^(JL(5voc, qnam xXau^(ovoc scribere malni cf. LXX Jnd. II 1, &) 

xaxcCTjpa|x*^rfvooc M 1 1 68 inc. f. 100' M. 



NIOOLAI CAIJJOLIS CAKMIMA 337 

XXIII. EJc TT^v 8Jxóva To3 Soyrfjpoc ti?)v KoaiATjS-elaay uapdt tfjc 
oePaOT?)c HupSę "Awirjc tfjc Aoi>xa(vT]c. 

ać&v 7caY%dćX(Dv ;aov{5v ts xal xoiTX(T]jiaT(i)v 
łiccencÓTCOuy av(Ddcv i^eTy rac rpf^u;. 

^ TOK <R>ti ^eoupyoH; ć(A7rXocxtTiTa Suctuołc- 
łf cOpov ouv C^ToChra xxi :rovoupivi] 
ftcav$ptxdv (itóp^aiua Tiję affi cUóvoc' 

xxip<)c yop i^pwtc £i/cv aypioc tót«. 
•O nXi]v 6ikX 'Ava^ "Away (U <iuv 'A^c^tco 
TćjJ auJ[uYoOvTi na^oio^óyca ax£:coK 
Ko(AV9]voSouxa xX9t$ov ix Aoux«&v yiyouc. 

XXIV. Elę Tifjv £v T(p n(xXazl(p 88ut4pav 7capot>a£av. 

aaX:?tY^ dvzaTO(ji.oCH7ą 7cS[v Tdt^u <Tz6^UL 
xai 2^<oowoioOv TwsOoa to'j; T8dvT]x6Ta; 
XctTOupYłxfflv Te 7rveup.aT0)v y^<:i>.ta>Se; 
& xai 7C,5o;xuvoyvTCi)v ayY^^***^ p.upiaXec 
Sij^oOoi, Xpi<rrś. <57)v eXeu9iv Etjj^aTTjy 

XXin) if 27 II 1 <|»uxo<'(^<'^ft] non mntari cf. I. Hilberg, Wiener Studien 
▼ol. Vni (18S6) p. 806 et qQae ipsi ibid. vol. XXV (190H) p. 30 monoi (ad Pwlli 
carmen in Sabbait. 163) || 3 lBć(v] ?oaiv M cf. 4 || 12 Ko(iV7}voSouxą xX&2ov] dnbi- 

tantet scripsi: xo(jlvtjvo$oox«c (aed 8ooxa; llnea transfixit librariai additamen- 

tam odosom significatnniB) a* M; pro xXaSov eodem inre ^Xo;, :cp^(jLvov, jrcóp^oy, 
tam ^Xa<r:dv, ^XX^y, wz6v, bi penthemiroeris itatoitur (cf. ad XXIY 15), conici potest; 
£x propter XXI 8 AouxćÓv 6 yCka^oc (cl. 27) et locntionem nop^upa; xXadoc I 6, Xy]I 6, 
XX 12 (cl. XXVI 14 Ko(xv7jvwv pfCiic xXa8«o) nollam difficultatem habet cf. Theodo- 
nu ProdromuB apud £. Millerom. Becneil roi. II p. 752 C ▼. 253 ii av^ou( 
^psopo^^u^ 3copoupavdd)rpou( (qnae vox Lexici8 accedat!) xAa8o; cli. p. 764 D ▼. 
10 TLoi ZG^ ix ^i^rfi Aoux(x^( l^|8p<i>{iCvov xXa8ov et Annnaire de Tassociation po ar 
rencooragement des ćtudes Grecąaes toI. XVII, Paris. 188H, p. 40 v. 12 
Tun xXa$oc ip^źarrflac ix paatX^coc, — tum Becneil p. 291 C ▼. 139 «7cb as,3aT:oxpQt- 
7opo< ^0^1^ cu8aipLov lOJZt, p. 753 A y. 547 ou youv h xXaBoc 6 xXctvb; d;cb nopodpa^ 
xAiŁcoUy Annnaire p. 36 ▼. 9 xbv ano 8^vdpou 7:opoupav^ouc (loi xXa8ov. 

XXIV) If iS; T. 1-3 exhibotV8 f. 382' || 1 ^or^oty^nat V || pipXoi om. 
M. sed racno apatio lacnna indicatnr cf. ad XXX 73. 75 || 2 901X70^ V 1 1 ava- 

Roiprawj Wyds. filolog. T. XXXVI. 22 



338 ŁKO 8TSRNBACH 

9pixTÓc xpiTTj; ivTaOd« )tal Pijfiwc ^evov, 
7cayKÓ<j|jLiov T<J p^[i.a scal 0eó; )cpCvei, 
wec Ka-niyopou^y od Trpa^cic p(,6vxŁ, 
10 Tiva>v xaT>]yopoOai rwy iir7ocucÓT(i)v. 
'EvTe0^v auTÓc $ei^t(3 cou TJjy Sucif]v, 
vepp<5v iTa<rTa, xapSu&v ^uyooraTa* 

al al I woTa(i.A; toO Twpóc pte (7uy)r£ei, 
ló (jxo)XTf)$ xu7uvoc son (AOi, d]c ó<rrlwv. 

'Oytwc ;ca7uvóc t<x axi}wTpa, ;^ou; >] wop^upa, 
wfi; cfXpo; ouSlv, xóp.:roc łori tó (TtI^o^' 
iv <ruu9XeY^ (jum ToupyoY, e^w 2^TQ|xt«v, 
9Ci>di^ooaai ^ć, irXi]v Sia f^oy^ [Jiioi];. 
20 TaOra xpiTal <ncowouvTfic fiuduvo«idź pi.oi 
)cal Xi};i;Aa xal 77pó;ci»TOv ixTpćiroŁodi [aoł 
Ta 2[uya auYn^poOyrec loa Tł}? Sbci);* 
'iv O) jjtiTpco xpiveTTs, Kptdi^oeadć [jloł* 

0eoO TÓ ^^ua TOUTO, X3ti 7CIOT8Ut£0V. 

26 Tpity ToaaOra :?pocXaXć5 ts )mcI ypi^ 
KopLVT;vóc 'AX£^toc, Auo6v(i)v ava$. 



XXV. Elę TÓ )(puooOv xoupoóxXetov. 

'O /piHJOc i^aat^x£ Tdv TraXat Tucoy, 
i^€i>paf^ci>v oIxov, dXXa $a3cpu(t>v, 



aloijioora Y | ', 8 P\ua M, sed p ez o factnm est { | 15 C9xi {jlo\] metii caosa tcripai : 
eon (jLOi M; propter accentam in antepaenaltima positom eaesara post auJcvoc ad« 
mitti neqait (cf. p. 318 n. 1), itaąae hephŁhemimeris agnoscenda est; forma Ła^ 
in cenBam non Tenit, cam CallicliB ari metrica (cf. P. Maas, Bjiant. Zeitschr. yoL 
Xn, 1903, p. 291. 313 sqq.) in hac Tersui sede sjUabam accenta notatam refor- 
midet; recte igitur tradita lectio lerrata est XII 16 (•>( owS^Tijy itfjiu 8t toiv abcpoev 
X{^ov, Xyi 15 Juol •>fhwj)f, 7cixp^v $£ To1( źvavr(o(c, 52 b awSfiTi); ofŁcoty Be 7oEv Aicpoey 
X(^o;, XXV 33 axia txóvov xaxć(vo( loii xa\ tujcoc, XXyn 6 tC ^jpuoopApYopcu St toS 
xp&Touc oi^cEt, nec sine ratione scriptorae rarietatem repudiayi III 6 al at! ^XinŁuv 
tSicvoy jjikv 6:cvolc, iXk* Sficoc et V 2 ou aTa)c^uv, adXT]t)|v 8rf, toy xpuaouv otar/w. Cme- 
sara semiqainaria approbanda est XX 7 cSpe; ox(a9{jLOv f|Suv ajji^l xo{c xAiido(; cf. in- 
saper ad XXIII 12 | { 24 pf^ia] Erang. Matth. Vn 2 (sire Lac YI 38). 

XXV) M 19 W 1 TU9ov] scripsi : t0^v M ; eodem modo XXyiI 23 H ^X£^v 
(non ^Aipov) in Torsus fine tradit cf. insaper oupcY^ XXX 108. Nimirom Ikti) X*^^P« 
Tłjp6tv tJ^y KofoCÓToyoy wc £U7ix.oy, eJ SuyaToy 3co(r:oT£ (losephus in Walsii Rhet. Gr. ▼ol. 



NIOOŁAl CAŁUCUB CARMIMA 339 

opSoucn icMhoc x^icov, avaxToc S6(A0Vy 

3cal xp(va xXaud(JŁOuc xal OTevaY(AOuc va(3xiaouc. 
TCc Se 0Tgvde^st xod 7vxXiy xXa(si Tivac; 

WflcŁ; w TCX&VTX, OC07C<>T7)< Tdv X«<«WÓT>1JV, 

10 9civ9oc Se Tep:cvóv xal X^^^ ^TuyyijY ^^ircoi, 

vuuSvTx Toy TexóvTK xaŁ TedyipcÓToc* 

(upCCerai (4iv, Trpdc Se t(3v ^p!jvov fSćscei, 

Ti]v KeXTŁx^y pifc6ray a<nc(Sa ^^^rret 

xal o{Mxpa X^^/ '^ X^P^ ^^ '^ T^^y 
16 (uycy t6 icwfic iciyOoc et>du; «(x^Xuyct* 

xuyć&y u^ayi^^ o&SaujoO mcpŁOTpuoy, 



m p. 560, 4i tą.) CftUiclM Tolnit; tantammodo in nominibas propriis eireamflexam 
reliąoi (AoSmic YI 83, RSpoc XXX 86, R(ov9T9gEV^(vo« YI 24), ąuaa ąoidem perinda ae 
pedi Mcoiido (cf. ad Xiy 4) et ąnarto (cf. ad XII 2) etiain Mnarii elaiuiila« spon- 
denm incolcare poeaint cf. EJl^yii U 6, — Bop^itCiK XXX 10, 'Ioh&wik XI 20, Iwćwi) 
XXVI 10. Sanę tpondaieae clausnlae ■peciem praebent etiam appalladra : yiyou X 7, 
iXlvi) XXVIII 28, xfHvtt XXiy 8, Xuxvtiiiv XXyiI 7, |Aapyapiti)c Xyi 60, (iaf>Tap{Ti)v 
XU 18, &icX{xa(c XXX 66, 7ctviiv XXX 84, Tfxv£tyiv XXIX 11, — kr*^ ^^^ S^i fioopOow 
lxx 28, daxfMion« YI 8, otuXocc Xyi 2, attamen rocalet i, u iUie prodeunt, ąoaa 
apad Calliclem in rocam introitn et in mediis roeabnlit dichronae sont. Comipta 
▼ero ett scriptnra vapxiaaou( XXy 6, enm in hae Tenna sede terminas aoUemnit 
initam ezcosationem non afferat, neqae dnbitari potaet, qnin ¥dip3((aou; restitnendnm 
•it, qaa forma Lezicographis ignota nti sunt Theodoma Prodromae apad £. MiUenim, 
Becaeil toL II p. 766 C ▼. 66 (bis) et Nicetaa Eogenianoe lY 127. 287. 248; adde 
qiiae ad XXX 117 obserrata ennt || 6 xpi>a] xpiva M, ted xp{vat idem XXYIII 102 
offert, nbi pari ratione trochaens eradit, ac aimiliter acntas aemper aerratnr, 
ąaotieaeamąne tenorem legitimum rocaliam dichronamm (cf. ad ▼. 1) a, i, u pro- 
dactio Tidetnr in diaceptationem yocare cf. 'A(AaSpu&ac XXYiIl 69, iffav XYI 
6, lp> XXYU 16, Bópc; XXXII 26, ^n XYI 44, XXyi 12, fika YI 18, ^Xtf<Jov 
XI 11, Xn 24, xXflE8oy XXIU 12, xoc>aaa« XXYni 93, icavioxpiTop XXX 120, fni^w 
y 2, tA^ IX 6, x«x« ^^^11 2i '^^i XXYIII 67, x^ ^^UI 6; — aicay»Ć5c; 

xxYiii 84, poXf^ xxyn 14, ^rr'^ ^^^ ^3, fse xxy 29, x{^ov XII 16, voIf^^ 

xxx 60, xpwrfov XVI 46, x«ptov Vni 6; - t^ópa XXY1U 97 1 1 11 inc. f. 100^ M 
,12 ;:po<i8E ez morę librariomm M cf. XXVIII 9 || 14 '/(^^ 8< M. Eztra cae- 
raras, qaae aaepina accentna ąnaeationem Bolrant (cf. p. 818 n. 1 et qaae ad 
XX I Y 15 animadrerti), rui gwarem acribendi rationem ma tarę nolai ; eandem trimetri 
locam eocliticae rocea haad raro occapant ((le XX lY 14, XXXII 41, ictp ez coni. 
XXX 108, aoo XXiy 11, doi XXX 3. 111, <ji XXn 4. 42, te XX1Y 26, XXIX 7, 
VĄ XXX 116 cf. insuper tl^u XXX 31), nec tamen particalae Sk ezemplam deest: 

22« 



340 LEO STERNBACH 

IIepab)v Ss vsupac 7]pe[jLTf)<yev ó ktuttoc. 
ToO yap Tpotcatouj^ouvToc 5vto; 'oukźti 

OUTCi) TCXTpÓ^ TSIÓTTOC SpyWY ol TUTTOl 

TU7C01' a6vov '^oxoO<n texvci) SecTcÓTj, 

7cóva)v Se ;c€vTpoic toO vo6; vsvuy[JLevou 

(óc ataa pel Xa/.poov ix T(5v Tpau(^aT<l)v " 
25 (yuvSa)tpuv auT(3 xal tóv ijXtov pXi7rcó • 

xav yap y(yavTCK fiJ7/v euTÓyou Spó}AOv, 

xłv ?ca<ytv ^v J^a)7n>pov iy^-epiidu pCou, • 

xai Tł]v Ce^v 7rap7)x8 vOv xai Touc SpójAOi^ * 

eyyi<j0V; tóe, t7]v d\i^etxv (xaS"5* 
30 6pć5v yap aiiTÓv tov xpu^źvTa c<i);yócov, 

TÓv apeT(3v axTtet Xa(X7rpóv tj xTfaei, 

,axiav [JLÓvT]v ypa<pivTa xal ^iXóv TU7rov, 
,,<JXta-.(AÓvojł xaxeTvoc wri xaŁ tutto;. .7 . : 

OuTo xaTe<Tx(a<jsv -fikiorjc Suo, * 

35 ^'avbcxTa TtoftSa xal tóv d:rX(i5; «>ci);cópov, 

• ^ *AXeCtax'}) xpó^tc, ilj^fou , Su(ti4. 

•., . :: ^/ "* ■/.' . *' ■ \/': "...'' " > 

• *••• • ' TW^? Tiapźc T^c ospaoT^c ?w>pątg "Awrjc, rfjc ouC^YW 

• ToO ae^aoToD.* 'Itodćwou toO •'AppavTir]voO. 

. K«iv<5; yevou du xÓ(T[jloc etę ai, 7rap&źve' ' 
j^pudcjS Staypayo) de xal tJ Tropcupą* 
auri) (TexuT7]v eOx.Xe(oc Xajx:wpuv6 [jLOt, 
^ y^ łv :rop9'jp« ^^poMidfiwa ^^copoS XP^^^9 ' 

. 5 Tep7cvóv yap e<yTi S(5pov eixci>v eixóvo;* 

aa(!M)l. ^epoÓGTj tóv wo^u^piKTOY 7re7cXov, • • 

t6v {jLapyipoi; (JTi^^orra xai \i^ic :rXeov, ' ' 



XXViri3 iC*^iijLoici)V [xAa«vav. ^K*5ł tou tóótcoo. Nullnia vero acmpalain accentaon 
cononrsiiB in 'ąnattuor seriarii ayllabia (YHi, IX, X, Xl) movet cf. VI 29. H2, IX 3, 
XXI 22, XXIII 4i, XXVlir 39, XXIX 15, XXX 23. 1 15, XXXII 11. 32 ;i 34 
ofiTtł)] Yocis restig^iaiń M sant adiQoduiii obscura. 

XXVI) 'MiO 1 1 1 ;:ap^v6j ścripsi: Wp^vo; M; cf. XI 19, XVI 17. 23, XX 
11 (simili oomiptela laborant XIV 16 et XV1[I 1) ! | 2 8(aYpa<pci>] SfesYpa^ct M; ef. 



10 



NICOLAI CALLICŁI8 CAKMINA 341 

'ApPav'njvcii, vo<joOvti vOv, 'loaaw^ 
9X^ouciv, tóou, TwpeToO XxOpoi ^^óyc;* 

iv ya^t pt* Tcaiśd/ec 2af5puov ^epciy, 

15 5dc jiwi 3caTi$e7v tóv tóxov TC^e^^opoY, 

Suc{pa(xoó<7^ ToO x*ieiv toc r^pipoc, 

TT)v iw8a(i.ii]voOczv, i(xJj^wU7J^ÓpOV 

avT* łu^puou (AOi Tcai^z :rayxx>ov ^i^ou, 

1^ ai>\Xa^oO<ja t{jv ifjLijv (jci}Ti(jpixv * 
20 ^iajj£ovac xal <rrćpva xai toO; SaxTuXo»j; ^ , 

T<5 Gu^óyci) )raA5Cfiue, j3di<J0v fcv (ti/^ai;, 

e^ ai(xaTCi)v Se toutov e^aipo'jpivjj 

T(J fJa<nXer c'jXaTTe Twrrov oijUinjY 

%ai dpxOe 77etpaa{ji0'jc Te %xl ^x>.i]v ^(ou. 

XXVII. Elę zby tA^oy rfjc 8earto{vY]c. 

Tiać5;i^ cl)^ vua.C/<ovx <y.aivov> tÓv TacoY • 
vu(jL^ 0EoO yap i^& 'AeiTat yv>]<Tia, 

6-9 aot] |xou? II 11 Aaupct] in Xa^pot matare nolai || 16 Ta; fja^pac] malim: r}jv 
r^jipay (alia est rerbi $t«dpa|xćl[v constructio XI liS) j I 22 at;iar(Dv dc M, qiia Bcri- 
ptnra pentbemimeriB ezdaditnr cf. p. 3:8 n. 1; haad raro ąuintam senarii s^la.- 
bam enclitiea monosyliaba ezplet ([xou X 6, XXX 3. 58, [loi X 3, Xl 17, XXiy 
18, XXVI 9. 18, XXVIU 62, XXXI ^, XXXII 42, [U XXIV 14, XXXII 12, nu>; 
VII 10, XIII 6, oou XIV 15, XVin Ł xxvii 16, ooi XI 19, XII 33, XVI 3, XX 
12, XXII 42, XXX 39, « VI 1, X 1, XII 16, XXII 16, XXVIII 101, ti XII 18, 
XVI 34, XVUl 2, XXIV 4, tic Xłl 21, XXIX 17, ti VII 7), neque allam per sd 
dabitationem caesnra semisepconaria inicit, sed noTam riam citra necessitatem 
inirredi non ridetiir tutom esae: eandem ouclinin M affert XII 8 et XrV 9, ubi 
cae>a£a semiąDinaria controyersiam non decem.it, attamen trita ratio in M loDge 
taepiiw obseryatar: ac nostro quidem loco geinellus opponi potest XVI 49 aUyfia- 
;tov 5ł TauTa Tuy/fl^a Xuat(, tnm XIX 14 avT\ crToXf,; Be, oiSiEp, aCia; fśj^ou, ubi cae- 
sara et poit qaintam et post septimam syllabam apte convenit, nec non XXVIII 
1 Tu^ flapysoGU 8ł ffp<ova; al Ba/z/ai nŹAat, contra XII 8 et XIV 9 prodennt 
XX 10, XXIV 19, XXVIII 17. 32. 56, XXX 27. 115 (cl. XIII 6) et XII 14, 
XXVIII 45. 

XXVU) M 22 w 1 xatvbv (sire potloa xai 90t) litterarum yestigia yideutor 
aigulficare, qaae nisi obstarent, equidem T6v3e re«crlberem | j ^ toSs M || 3 7)Xixov] 



342 LEO STSRNBACH 

i-jfffsi Ss xócrp;x>v o1ov, il]Xtxov^ ?vóaov; 
TÓv wopcupouy j^tT<5va t^c aXoupyCSoc 
5 a(TX7]TixoS; lSpć&oiv i|iPe^apL[i(ivov, 

T^^ )^uoo{JiapYÓp<i) %t ToO xpaT0uc or^fci 
ł^ apcTdSv wT^YVUffi Xa(A?rpóv ^uj^yittjy* 
TÓ [A^ypuŁ xaŁvov, to; Xóo <jxipFTOU)^£ac 
tiC £v oirv9j^sv* (i> xaXi]c onzkyfrAsL^l 

10 a)c SuvaT6v, pircio^^CY, iSou, tć5v Suo. 
Mi] cre TcpocT^rsy y| £o^|jlć3vto; Xupx, 
piXatvav eivxi xal xaXJ]v xal xo^(av, 
ł^ a(x^tt>v |xćXaivay, łx Si toO TpÓTCou 
Policę dfifil<jxv d<rrpx7n]^6Xou; ; 

15 TaOr* dfpa xaŁ xaTer$ev, iSpd^aró oou 
ó ^ouji^euc oou xal 0edc xal vuaf b>; 
xal Tcl5v Ta[JŁSŁa)v £vSov eici^vcYxi 98. 
Ba^i, TX|iLefix ^cola; ^a^aC, 7n]X(xa; 
^crt^c ixeldev, aXXa Tnjyafatę X^^^? 

20 TpucTj; ixcT^, 7rXi)v aci(5pdou Ppucnę. 
IlÓTi^e oou Tot Tixva, ooO 7rfvdo\>c X^*^ 
aujy«SvTa xal Sł^vtx xai 2^ijToOvTa os, 
xoupi2^e Tot Tpu^o^'!^*) yauYOu tó dX£Pov, 
avoiy^ oou toc a7cXaYX^* **^ '^ ^^ waX*i 

26 xai Tijv Q\frr^ pLi}Tpuci]v ddX^v SiSou 

XXVra. Elę Ti ^So. 

1 oO IlapYaaou Sź 9cp(i5vxc ai Bdxxau Trasaci 
xaTelx^^ cocjrep otxov ^ xaiv7]v wó\iv 



eorrexi: 3ct]X£xov M metro inTito cf. ad XII 2 (similiter poeta format rariat XJLI1 
56 ^£xouc, Sooik) i i 4 aXou(>YiSoc M { | 5 tBpMoi M com biatn, qai contra Calliclis 
artem pagnat (aliter XyiII 5; cf. lY 4 {lapiupuccjtę tSpó><Rv lx9nnXu(i;^v cl. X 8) , 
11^ £oXo(jii>vToC X<5pa] of. Cant. Cantic. I 5 (jiXatv& e!pK lyw xk\ xaXiJ. 

XXVIII) M23; ez nostro codice tamqaam anonjmi poetae carmen edidit ^W 
Regrel, Commentationea Nikitinianae (Petrop. 1901) p. S61 eąą., qoi ▼erscis 
ad Theodorom Prodromnm aactorem referendot eete coniecit 1 1 tlę la ^tf&i] mptior 
foret inscriptio: eU to cap cf. 37 8q. xa<]p(u o£ Xo(icbv toIc ^(loTc T/piCMv Xó~ 
yot( I cap, owtpyby cSpov c{{ \6i^w ykcK^t dl. 9. 81. 28. 36. 47. 51. 69. 99; rosaram 
in transcorsn fit mentio 84. 102 || 1 S^] coniectnra dłj non eat opoi || oI B&x^eal 
o{ p3x)^«( non recte enotarit, ot B&K^ot perperam scripsit Reg., qm omnino pmmuBi 



NICOLAI CALLICU8 CARMINA 343 

B xal Tatv X'P^^'^ '^'^ Wpaov cac axij7rrpov c<pwv 
c3Sov Se ireOxxi toOJ^s tou; Ł7:coSpó[xou; 
3cal TrXaTav(aTot 3cai xu:rap(TTa>v Y^voc, 
3cael Pocx}^ixóy asctpTć&yroc auroO :ToXXdi:xic 
Tov Ilaipyaady %xx€Cyt^ łx (tu^v £xp, 
10 %ai xuxvoc a>Sa; et^SY ivduaTĆpa; 

ToO IluMou 9^a9«vT(K etc Ae^fou; Tta^iy* 
xal ydep (udiHjdtl; Txt; óS(xxl; TcSy dv^iu)v, 

yi As^^ŁKTj ?vpo&3re[ji\}/cv eu;^epć5; TrŚTpa, 
IB cudu; p(£\(uSó; ^v iauToO ^e^Tuoy* 

xat foivixec xal SivSpa Trpóc tcJ( Ał,3xv(j) 

(ó A£^«voc Si Ti}c naXai^vłj; o^ioc) 

•^vdouv Si' 'Aoripnjy ye Tł)v £iSo)v(a<v>, 

x&v [JLT] :rocpijv (jta^iora xatpo; avM(iiv. 
20 'Op3ć;, ^uTOupYi T(3v Xo7txć3v avMu)v, 

irćl^ X2l deol; iocpo; iq ^dćpic fi^i]; 



Mearatam codieU M im«giiieiii adombrat [nonnnlla tacito corrigit (cf. 27. 63. 89. 
91. 92. 96), alia prav6 codioi attribnit, ąaae pariim ipse emendat, sicoti 9 isopma- 
0^, 62 axxpoSpov, 76 xax(ac, 81 i^ . . . . tv, 90 (3C7caXtxtpu^vo(c (cf. etiam 110, abi 
^^7ov in Idytiiy mntandnm esse oenset), partim in renaam contexta relinąait, ni 
12 •t H2 JoiMttc, 43 t6icov, 49 iOdwx^^ 56 trnipTi)^ pro oiXiJvi)c, 66 to Iwottoy pro 
xov ISXcov, 76 6pąE (eąnidem ^( legi), 102 xf>1vai (cf. ad XXV 6), 116 vtxi)fópo(c 
fadde 3, nbi adtot; nalla lectionis raiietate aabiancta praebet)] 1 1 8 a6xa1c] offert 
M, Md oc« (p. comp.) m. aec. syllabae ot; snpencripsit || 6 cT^y] correri: t!x.ov 
M; cf. XXX 10 tacUOU* aOiłjy Bop^ijc, XXXU 10 (y^you; >4drRi>v oxu)avov ź»^pb»axoviaE 
(u) -fjj 4>pAi7tx4 xaT<t8fv || 7 icXaTav{atoc] icXaT&y(OTot M, sed proparozytonon metri 
legM non patiantar cf. p. 318 n. 1 ; de forma icXa7aviTCo; cf. Etjni. Blagn. p. 807, 
7 eąą. Ihoi (A^YTocyt TcapoCiSyouoi, X^YOvtt( tW &3Coxop(aitxbv to 0X.^(ia, xadu>; j(aXa{A{oxo{ 
xa\ ic^py^oko^ aYvooSyrf{, Srt, i2 ^v 6icoxop(OTixtfv, e&t $(a tou x h^^w^ (qood yitinin 
Callidea scriptnra iuaX icXa'cavo( n eritare potait ; forma ffXatavo( idem atitnr XI 9, 
Xyi 4:2, — cetemm cf. Nicetas Eagenianas I 79 xaćl xu}capirco( xa\ 3cXaTxvoc xa1 Spv>i<) 
'I 16 xal Bfy^pa] ecripei: ta S^v8pa M cf. LXX Psalm. XCI 13 BUoto; ok 9<S{v(( ay- 
^liott, te>c 4 it^^; 4 jv tą At^Wf) )cXi;duv^9tTai, ande praeter alioi haasit Manael 
Philaa XLIII 26 8qq. p. 48 tq. Martini (Manuelit Philae carmina inedita, 
Neapol! 1900) 6i^xo{łoc yeip xa1( tifialc Mkyi&^yoc { uffkp Ai^oydu x^8pov, % Fpacpł) ^'t^» ' 
im; «paxt^occ m}^ có; ^1w( Pp^«< (Libani eedroa noster commemorat XX 4) 1 1 18 
yf] correzi: n M; -fc eandem rerius aedem occupat praeterea XXX 14. 85 || 



344 LRO STBRNBAGH 

TÓv 'Ea;jt.xvouiQX, TÓv d^dcYd-jitoTCOY Aoyov, 
25 wap^^ay iqulTv {;.uaTiJcoiT£;ot ^óyoi 

Tpecoyra Touc TC6ivoivTxc 'Efipatou; :riXai 
&wa^ Te XXI Si; y-xi Tośco^/ry. tcXou(>iw; ' 
aXV ^v 6 yópTOc Totę louSaioi; */-X£vij 

30 xal Ti]v dcfJjy ś^e^ye t^ xaTajc>t<7et 

Kai Ti]v opa^y.y au^c o*/- Toiy 7p<i>jA«T0łv, 
d<i^piQTeo); Si txI; ó8;xaT; Ć7rexpiTei 
xxi 7cxyTo8x7r)jv el/ev */) Tpo^Tj X*»^^^ 
xal xaiyóy oOSey tou; 0£oj Śxłtu(jióvx; 

36 Xat/.7rp<uc aptcTxv x{jl^I tw X.^ó>j; tótto) 

£xpOC XUTOrc ©XlSp'JVOVTO; TÓV TÓTTOy. 

Kaycb ae Xoi7wóv toU; eu-oTę TŹpTTwy >.óyoi; 
ćap ouyepyóy £upov etę Xóyou x^j'^^ ' 

TO uLey va3 arc^wr criSa^oy T^i toj Xóvo'j 
tli ' ł ł t 

40 xal Tcay to <7£uyoy xxi to ouwotr; ye;Aoy 
ol orol )row7)y:^<io'Jciy źy^eoi t:otoi, 
u; ipsT^; Sojreloy SyTs; cyS-sou, 
x«l Tol; X6yotc Sa)ffour7ty e'j«jd'e*/i5 tó*/ov 
7CxyepL!Sipi9sT; Sct/-vu*rre; ł>: Twy -pr.Yy.żTwv 

*ó TÓ fJLeiStcoy óe xal ^'.'.ix.£yuuL£yoy 



liŁteram v (in £(5ciiv{av) absoissam repoaoit Reg. |{ 2S Xei}ićuva;] Xt{U>«; M; corr. 
Reg,; cf. ad XXXU 1 1 1 23 inc. f. 101^ M j | 27 aTca^ t\ U, ac timUiter XXIX 8 
Xpoiav -A ezhibetur (sed XXX 100 TT,pfi x£), XXX 60 ^ą ik (pro iii). Sin© rariotata 
in eadem trimetri sede legnntur yt XII 7, f^c XX 1, ot XVI 8, XXII 43, XXVIII 37, 
nec diTersa accentaam ratio in iadicii discrimen yenit, cum XXIX 8 '/poioy xt lupw. 
xa\ xaXa>; Siaypa^et et XXyUI 37 xaya> ot Xo(;cbv toi; Sfiot; T^pinuy Xóyoc; Qaque ad 
■jllabam octaTam, XXX 60 |^oa zi^ oU-cpćo;, ou Awet -ra toS icś^uc et XX 1 cpu^cdw |ac 
(Mxpbv 7;po(Xapouoa na-cp6^cv asqae ad caesaram Bemiąuinariam eosdem sonos offarant. 
£x contrario X 2 '/.^P*^^ ^^ "^t^ ^fi *^ ^ava>v e$pa{a{jLi]v L y.etpóc 8e praabet, sed eneliain 
ipse non agnoscit IX 4 iizit 6i Tót( ooi; axaTaXvj9r;oi( ^óyos;, licet gemella tenoram 
atructora aaqne ad caesarani compareat; M noqae X 2 eacliticam particolae na- 
taram probat neqne XXVIII 75 ho}ixc hi 6p^C tcou; noO 8i Atjiibę ^ pia, nbi aaqa« 
ad BjUabam seztam accentus conspirant, neąue rero alibi tertiae eenarii syllabae 
formara (i imputat cf. II 4, XI 12, XII 6, XIV 6, XVI 14, XVII 3, XIX 8, XX 
6. XXI 7, XXII 8. 24. 39. 47, XXIV 17, XXV 10. 23, XXVII 3, XXVIII 6. 60. 
70. 82, XXX 79. 88. 96 1 1 Tp^3>ovTa] Reg.: Tpe;pov M (non tpctpoyiai, qaod Reg. 



NICOLAI CALŁICU8 GARMINA 345 

2apoc 7^(jlTv łvcTaXx^oiKn (^j^óooi, 
U7vep (Jti^Ł YXu3ca^ov ixxc;^u|Acvou, 

50 j TrijY xccaXi]v *Axca>v ^Ła^s8;^8Ł 

Tdv (tpaTix6v Te wciywya {ipi^*** 

t%fvfffi -/jiftTfic od xxkcd i^^óooi 

xal Tiję 'Aep(juóv eiaiv łyyufttv Spóoou. 

Tou; oOp«vouc Ti< eiSe Trply dŁya^TĆpou;, 
ó5 TÓ Tiję asXi^; cśyyo; ł9X(X(JLa;^Ci, 

TÓv ^Xtov Sc T<3v yeoć&y iq m»xvdTJ)c 

idaXauLci»cv olx irxp^£vov vi«y* 

U7CÓ <TXŁav i^(3asv TjoeS; adXi(i>;, 

ftO TavQv Se wijyai fjLupCoi 9xe;'f ópoi 

l^ oupavoO fiXu?^ouffiv i^dovov Te^a;. 

Tóv *E«Trc€póv aoi x«l Tov *AfXToOpov ^/.ÓTrei, 

<yxÓ7rei TÓv 12pi(i>vX; tóv K6va JiAeT^e 

xai t6v Bo<ót)]v iSe auv t(3 Leipico * 
65 ywTÓ; cźpoudi :rivTX Xa|Jt.Tpa; ^zutoSz;' 

Tł]v ''ApxTOv audi; xal Ta; Il^eiaSac tŚe 

xal Ta; TaSa;, aoTipa; 9a6;^ópou;* 

eTsro) to pxŁ?^ov yti^ZA^/rfi i^aepa; 

łapiY)] vu; :rXeiov £x<TTiXjiet aiXa;. 

Tyjv yijv Se ti; xaTea;^e vjv aTo^ta; 

fil) yiÓYcuy TÓ wX^do; o>; a;^do; fźpei; 

jii) w^TJ^; 0};.fipajv, [jlt] '/ji\x^x Tr^Tj^aia: 

xpu[;.ó; {jLaxpav a:rijXdev, av£|ACi)v jjtai. 

IloO vjv Tuap* Y|jaTv l/yo; apyt^JTOu Nótou; 

Bo(5pa; Se 0pą^ tcoO; ttoO Sc At^o; tj {iwc; 

Tt5v Eupov oux i^jpov, apY^^ Kaixia;, 



70 



enoUiriŁ) || 48 £xxrxu|iivoij edidi: lxxr/o|jivot M 1 1 49 swioyro;] icripsi: 3W^ovtic M 
&4 6vpavou; Tic] tcńpsi : oipavoi>; it; M, quae lectio (Bive potius oupavol>c -\; cf. ad 
Xl 11) łiand tp«menda, bI caesaram seiniqainariam agnoscimaa (cf. p. 318 n. 1), 
matUis ctM Tidetnr, si hepthemimeriB stataitor (cf. ad XXIV 15); certę particola 
iadefinita {^ « wac, huLQZo^\ non interrogatira ut v. 70 (cf. 60 ":avuv 8i) in cen- 
sum renit U 59 V*^«»^ M (et Reg.) | 68 xuva M i| 71 |x^] oi? || 72 
jjL — jjtj|] eipectatur: kou — jcou cf. 74-. 75 j ; 74 apY^arou] opYsaroo (cf. Ho- 
meras II. 11, 306 et 21, 334 apYcatao Nótoto) reicribere noli (ipy^tou N4tou 



346 LEO STKRMBACH 

*0(jLT]poc 8v wpoeT7rev euxpa^ wa^ai* 
i^u^epov |jtiv tó 7CTepóv tć5v ópyćcoy, 

TU^oOdiy ot TiTTiysę ap-ci toI; xXxSo(c, 
7(.ij\x\, Si X«XayoCknv a|jif i toE; wóoic, 
xpi2[ou<7i f dĆTTai xal 9TŹvoum TpuyÓYe;, 

86 Tolc iJ;iTTotxol(; tó c^eypLa K^ayyfiiSEC w4^v, 
XaX(aTepov (JŁev Tal; %op(óvocic tó oró^Jia 
xai xaXŁiv xoXX(i^tv al ^eXiS6vec* 
ć^^oey ijiM^ Y| xaXi] xb)(ixo$ia 
Coudoc avuu.vi^aa<7a Tac ai]Sóva; 

90 l7ncaXexTpu6vac te tou; iv IlepoiSi, 

Tac |i(iv XaXoOvTa 2^ć5a xal 2^a»(;av f ó(nv, 
Touc S' iv TciTT^oic [/.ólKiotk xaTecnnY[jtivou;. 
Tt; J^wypa^eT xotXaSa; ^ ?reSiaSa; 
ipudpóv av^ pLtyvuo>v t^ wopcópcj:, 

96 ^avdtj^ xepavvu; t7)v cu<yiv toO |jLł]X^vou, 



apnd Tłetsam Alleg. U. XI 108 p. 152 Boiison. tire XI 141 p. 97 Matrasf. 
Tocem ipfŁToc, non icr(i-n^ innnere Tidetar) || 78 tOxpaii] Od. 2, 421 «bipn| 
Zćfupoy, MiX^vr* jnil o2vo3ca :cóvtov, abi scripturae rarietatem c^icpai] at te i t a tn r 
Eaitathias p. 1452, 51 [Homeram iptnr, non Callidem ezpreiiit Nieetas Es- 
genianus YIll 110 fq. i!^ Zsfupoc vSv yevoi(xi]V, natp^ye, | ouS*t6xpaic pAtamoB 
ffpoc}cWovta [U proinde ac Theodoms ProdromaB apnd £. BCilleram, Annuaire toI. Xyil 
p. 56t. 9& S'6uxpa^c Ztffupoc aniiznwti^. — Simili ratione carendam, ne locotioiiM 
Callicleae XP^^ )cXaTavi{> (Xl 9) imitationem apnd Kicetam III 88 toutou nap' ox^a>c 
XP%" yjP'^*^ xXaT&vou et YI 64 XP^^ ^^^ (^- xaX^ 7cXaTav€ rideamoB : Nicetao onim 
aeqae atąne aliiB acriptoribns aeyi Byiantini (cf. Boiasonade ad Anecd. Nor. p. 
382 n. 2) narrationcnlam de aarea Xerxi8 plątano notam faisee patet ez III 85 
8q. oud6v Kcioc adiijv iawł lv napa^au | ^ Scp&K^ nkofM^oc ^ ^puXXou(jivi). Praeterea 
gigantia nomen in sole designando et Callides (XXy 25 Bq.) et Nicetaa (II 2 xai 
TOO yiyaYToc xal ccpauYoiJę ĄXtou, IV 9 "cw -ply ÓJCiXWv Tbv ^ifOYM cci>c9dpov) e oom- 
mnni Sanctae Scriptorae fonte (Psalm. XyiII 6 ay^^^^^*^^ ^^ 'PT^S $pec|junv iXw 
•l>Tou) hansisBe cenaendi annt] 1 1 85 inc. f. 102' M | { 88 ^ xa).^ x(a(uiiSioL] £oo9oc 
(r7caXcxTpwuv apnd Arietophanem At. 800, Pac. 1177, San. 932, nbi Aeachjlei loei 
(fir. 134 Naack.) parodia agnoscenda est; Insdniae epitheton eat (ou^ At. 676, 
procal dnbio ez Aeschylo Agam. 114S desamptum, sicnti etiam phrasia yłwoc Coo- 
^ At. 214. 744 e tragoedia (Earipidea Hel. 1111) manarit 1 1 89 avu(Avi!iaoa (aic) 
M { I 91 iao(iSv M; cf. XXy 12 1 1 92 to;;^ B' M, aed XXU 4 ou B* (adde ez Y 



NICOLAI CALLICU8 CARMINI^ 347 

Xsuxol; dXoupY^; xoxxivoi; :raXŁv (jLiXav; 

^etp 1Q 0toO, ?cXi]v ci; IcLfoc Yjpi^pay. 
100 *AXV & 7rfltpsTpflE7n]|A«v ti; ji^^pou; X6you;. 

&f oh Tpuyć^iJLcy xp(vx, xal (iL£XXov ^oc, 
vouv cuYcvij xal "ki^w cufpaSe9tipxv, 

105 TULkS^ ajiĄjŁai xal Tpuf(5 pórpw ^iyou* 

ó Xci)TÓc iv ool xal fayóyrcc ol vioi 

(iivouoiv łv 9ol TiS.y f»(Xov XtXot7r6T8C' 

łx T(5v Xóyciiv ys^^ (^ ^^ Xóyoi; Tpi^cic 

xaŁ 07cacpyavoti ^óyocę \u xal Xouck Xóyoi;. 
110 *kW u XÓYou ^o^^efoy if^t(/u)rci>(itivov, 

affir(iis\M Xap.irp<iv i]xpi^(i)jitivou ^(ou, 

d[yx^ov i^\iSjc ci; TiXoc Ta>v łXm^v, 

Tńv(i)00v iQ{i/Zc eic ivcv^6T0uc 7róvouc, 

p(^<iMOV iQui[c łv TÓnOK X^^^V^^) 

116 OTÓ(A<i>OOV iq(Alv TOO XoYi<T!JtJO0 t6 ^IfOC, 

OK ^ 9 avd^pKv iv toyotę vixi]fópoi, 
łx oi5v iróvcdv fayśyrec aomSuj^pot. 

XXIX. Elę xóv 2|iupvalbv £xcp4oavxa t6v xcX8un^aflcvta Dtóv toD 

Twip noXuyvwT6v TC xai npa^iT^Xi]v 
ix ^i](AaT€i>v ^yapo; cóc ix /pci)(xaTfi)v 
Tdv TCOLiia Tdv ?rcoóvTx, xauve ^cjypdt^c* 
oeudtc Toy aySpiavTX (njvTCTpŁ(/.(Aivov 
5 XflC(JLicpc5( ayopOot; cbc noXuxXciTo; vioc. 
'Q doeupue xatvóvl aX>' ó TCj^yiTiję ax*'P' 
icXt)v ^upoxTuwcT, wXi)v ^iti tc xai yWęci 
^iiv TC xipvdi xai xxkQc &aypa9ci' 



XXIII 21 TO a*, 26 iic 5*. EUarn in arsi primi pedit M ffu> $' exhibet XII 3, ted 
Vn 8 xi8biv a* Ł) 1 1 96 «iXoupYic M 1 1 [UXayi] [UXa^ M; oorr. Reg. 

XXIX) If ;M II 6 & M (at XXII 6) |; 8 fjpoih zk M; cf. ad XXVIII 27. 



348 



ŁKO 8TBUNBACH 



10 



xiv |iiv ^liffi 7;p^(i>7cx xxi <iris>łx ^>i;7Siv, 

ij^ei; Tov av$pa toOtov aXXov Tejrvt'n]v 
uicip noXuxXetT6v ts xaŁ tóv OeiSCay, 

ax(MC(mxóv yśpoYTo, 7cpfi<jfiuTJ]v vfov, 
ia3^vov <jcpiY<T)VTa, <rre(5pov Y]<rdsvii]{JLĆvov, 
16 8U8XTCxóv vo<ToOvTa, xat Tl TÓ 7rXćov; 
a^^eip fccaTÓy^Eipoc ouroc łv XÓYOic, 
Bptapecóc Ti; aXXo;, e5Tovo; ^uoic. 

XXX. Ol TOtp6vx8c ax£xot 6Yta(vovToc rC toO 6so3 /^P'^^ "^^^ 
KpataioG xal &ylo\} i^juoy a5d^vxou xal ^aaiAĆcoc loKfcwou 
7cop(pupoYevvi5xou toD Ko(av7]vo0 dYŚvovxo xaxat £vtoXt^^v 
źxe(vou (&c ^Til Tcp tdcpcp <aó>T<oO> yp^W^^P^^^^ 

'H waveuTu;rT]C xal :w7.vo\Six 7wóXi;, 

TÓ |JLSv TTpo ooO, TO S* oiWo Tć5v cwY ix w6vcijv, 

Tcji paffi^fiT (ijOu :rio;Xa>(o <JOi xeiu.śva)* 

\j\k xpaTaie, Tixvov 6*^c«)c itjyj/ic 
5 xai Se^ia ppoyTtoTa, ^JX'/io>ł «pX£Y<i)v, 

2X8d-pe n8p<Jć5v. (r^TjTTTS {iiai!iiapoxTÓve, 

•^Yfitp*^! uAco^rię u.e xat pciiciijY veav 

ł|AOi 7tpo;^4«; olx YM TcapLj vsa* 

iXoiKWt; auTÓ; t7]v fiaciO^etoy tÓ)^ijv 
10 BuJ^ou poxt;* xaT6iSsv xuttjv Bopfiu2[ifj; ' 

Sij^a ':rTepc5v eppióe T7)v cc»xtpav tóts 

xai ToE; iu.oic o — w ffpocjX8veiv ocoi;, 

Touc couc xaTai8eGO'Ei<7a (xójrOou; ipLTpipou;' 

aXXa TTTepó^eTai ye xal Gsxipav Xa^i 
15 xai zQy ^pó[X(i)v icóaiTo tć5v 7waXip^óXo)v, 

oou Tćj^ Xida) xpu^evTOC 7| xoi^u.b)uivoii. 

RXeiv6 aTpxTT]Yi, ^aciXeO crs^ijcópe! 

PouX^; piv ^p^fi?. dcXXa xxTa {ixp^ap<ov, 



XXX) if J25 II 2 inc. f. 102^ M jj 10 Bop^i^] metri ratio haadąomąamiii 
formam Bz^^wn^ rapoacit cf. ad XXy 2; noatram praeter Codiniim de ori^. CF. 
p. 4, 19 (Bonn.) comprobat Theodonu ProdromoB apad £. ^Uernm, Hecaeil irol. 
II p. 229 A ▼. 419 Sjcou Bop^J^T); xa\ BvCi)C auycxp^tt, ande etiam floiniDii Bu^yic 



NICOLAI CALLJCŁI8 CARMINA 349 



xal TÓ^ov eTX)C€c, iX>i xaT* łvavTŁti)v^ 

cbc |xi) Siaf7caJ^otvTO roi; łv4vTioic 
lv fecSpopiau; xal [jLaXXov a^pocjrepaic* 
Sxuda< ^leo^rzc. iTpo:coO jcal tou; Firac, 
nepa<3v Kep«uvo; ^afl«, Tra^n pap[iapoic 

:?pek woyrac elye; 87cXa, Pou^yj*; ijuTcópeic, 
icpóc davaTOv Xż xal Ta daviTO'j ^(cr^ • " * 
a9paxT0c ^adx' tojto 7:6i^ ou SaKpu^ai;' ' 
£e xai Tcó^Et; dpii)voOciv at tt^^ 'Actac 

50 xai (a5Xaov fltOTć5v ai tlolt E'jpci:n;v 8Xxt, 
xaYa) cuv aOrai;' )tal yap ety.t )cal Tco^tc*' 
ei $i <7Tevdt^(i> [i.aXXov, ei xX&ui) 7rXźóv^ 
dtTnj^ec ouSev (^7JTp^/•1Jv cep<ł)"'<iye«v. 
TexoO<j;i TYjY <Tijv e0xXe£'rraT7]v' 9'i<nv. 

36 TC <jw *av6vTi pactXet (juvda^e6v; 
^ t{ Tupoc i^pliiy apTi Ka^Y^ffTeoY ; * 
avdoOai |Xoi 'Ta*&vSpa tóG ^ó^ou xu3ŁXci)* 
dćpci)(AaTi^ov ivdo; ^ (rri^oy (xupóu* * 
(S\Ayji^oacd «joi tojto xal xxdaYŁ<Jó), 

40 xai 001 (jLfiver to jrpT^jMt tóv 7tavTa j^vov' 
ael yap avd«7 xal (jixpx<j'/óv 'oux ejrei- 
T£; <je fjwir/t tóv :roTa[jLov łv X£^ci) 
xal Tey^eci); aweTp;e Tiję J^onjcpópoo 
Tiję wopfupa; Ta'8ev^p'a'xuxXo) tóO Xidou 

46 ioTćiyTa xai Xt'|t3vTa •r^; irpiv ixaaSo;; 

au;rpi(i5<7i [iev '^ij twItsc, tt]v Xi^v S* 6Xt]V 
7X61) wuxa^eL xal jiLeveL ;^Xo7]pópoc' 
xal xaivóv ooSiv, ei yXoA2[ei xal X£do^* 
TijY i^ *Aepp.aiv ivSov eupT^cretc X£dov** 

60 ii Aipi; ŻYTÓc. al voTiSe; syyud-ey* 
ó paTtXet5cj i] Só^a t^c łf;.^; Tixi'5 
Oa^at, 'Sixpa Turra^tc tIj TeXouaśv7] !)* 
ó pa<TtXeu; (lou, to'j^ XoxaYou; oO j^X£T:et;, 
oujf^ OTCXa ,xal rJjy Jtctcoy, qu,tou; cyaifći/ou^, 



men aliondd non eog^itiim firmatar ||/12 ląctinam^mdicaTi |{ 87 av^oi3m {a.ot M 
,^ 42 o«] proptcr menanram al neacio an ci reponendum ait cf. xa\ o€ VI 37, [t^ 



350 



LSO 8TERNBACH 



65 ou Tijv ffu;^vi]v fi'kxffx tt]v tc3v Auaóvii>v, 
ró touc dbtovT{^ovTac, oO Touc ÓTcWra;, 
dXX' i]pe[u;t;* t( toOto; xu3cXód>ev ii oou 
oOx euTu/i]c d(aaoc axpoa(jLaT(DV 

ou^i ?vpoo]vi]C ł[it.^Xi] d-ea|i»aTo)v * 
60 poSi Tic oixTS€5c, ou Xu£t Ta Tou Tridouc- 
SaxpujSpoe^ t6 ?cćvdoc co; X^^^^ rpć^et' 
ou SacKpuei, auvś(i3^«v auTÓv «yx6v7j* 
xeipc( 7vXo;^AOu;, 5vu^t t>]v ć[t)/iv ^ćei* 
aSexTOc 1Q Xćaiva tć3v pLei^iyiJLaTcaY, 

66 TQ oufiLcopa 7WCVTotbv dtpvelTai (Airpoy 
xa2 }^auvov ou$ev oiSe ?ra[j(.faYoc Xóxoc* 
al od I Tiv ovTa wayra Tcain SeawÓTTjy 
iccY^uiJLey ij^n] ^ayre; ixXeXoi7uÓTa ' 
TTCydtTTe XP^^ H*^^*? Tcopcupa; Tńcvoc, 

70 TOU TwtTpi; ixxo7cźvTa, cuToO 7cayxaXou' 
Td auyysYŻę Trav i^ ł^arepou ptipouc 
^piQvei )cpupivTa toO fiyouc tov t]Xiov 



76 



ó OTpaTuÓTJjc TÓv (TTpaTJjyoy oO p^iww 



i»7VCi>xÓTec TOxpa^ov ix Xu7njc nó^fo.' 
atiróc yXuxaa|jLoc ^dda Ti)c a<j/ivdtec. 
OuTOi (jiv ouv dp')i]vou(nv aXXoc dcXXó tł, 
xdYcS> Si TW^dw <ru(jL^pdv >]You(xivii] 

80 xQc2 Touc TCOvoOvTac Tri&v ?raXai Pa9tXici)v 
xal Touc direipou; Tć&y pidej^i]; 7aXaiO{iLdT(i)v 
x«l Touc £(A0tYe SóvTac euxXdj tuj^tjy 
xacl Touc xaTaia;^uvavTa; iq{mv tó xpdTo; 
xocvi]v davdĆTOu ciXoTT]<yiav w(veiv. 

86 Kai £ap&cvd7raXóc ye dyi^encei xai KOpo;, 
ou.^ Pa9tXeb;, ?rXi]v ivavTiou ^lou, 
ó (xiv Tpucdiy, 6 X* aXXoc a^io; xp«T0uc* 
dr^OKSi; Si xaŁ (tj, tć&v Si 9ć5v d^Xeuu.dT(i>v 



fk xyi 27, XXyU ll 1 1 60 poa t{c M cf. «d XXym 27 1 1 64 inc. f. 103^ M | : 
72 fiXiov] f<i>co^pov? et ad XIV 2 jj 78 et 75 ezddisfe oodicis habltoa dooat, abi 
bini Tenus singulit lineii continenttir ; scilicet post 72 et 74 lacanae racac apatio 
signifioaotor cf. eUam Xyi 11. 13, XXiy 1 et t. 122. 124 infra \\ 79 ^ociitM)] 



NICOLAI CAŁLIOŁIS CARUINA 351 



Ti woYTa (uorde • touc ii ^oiicouc oii >iYOt>, 
90 («K p^i] xaTaYfafo((iLŁ t« dX(^xvTde (U. 
noi{jLi]v KpaTou, Jo^iS avTucpii; vic, 
xaTi]«9xXb<i) Toc ^po; tĆ)^ ?coł(jlvi(i>, 
Ti]^^4avo^ dptyYi*, toc viac :cóXei;- 
X<ovTac, apxTouc, 7r5v tó ^ap^opoY Ytvoc 
9d dcvelXec ^ ^tctXe; i^ iumziaia' 

xYcov Si Ttmo :rpoc vo(Aa; f cpe^^feuc 
TTjY focp^ACUcóSi] :7£agcv £fXfYc; xóav* 
otv {{Aiwć-g Zżfofoc dfŁfl t^ xX6t), 
av ^XP^^ ^it>f a^doYOY TcJ^ 770i[xv(a> 
100 TJ)p^ Tt toOto oup.7rav ou ^Xx^ 9wXx^, 
aXX' ao7CiSi]9Opo0cx (iLa;^i(i/>c ^XaY^ 
T«;^va<ipidtTa>v afflv txOt« xarp:n>i xai 7r6voi 

Td Si dX(^v [iLaXXóv (u xal Sdbcvov 7rXiov- 
106 ToO iroipLv(ou xaT' abtpov cOdt)voo(iivou 

9CY^ 6 TE0CpL1]V xxi ^Y^V Ti]V U9T^V' 

otJMCi, [uriaryfi ci; Tdv 6^0 7C0Ł(iivX; 
st; Tov 7roXu&pi;ji[txTOv, o&ircp i^ ^p^Y^ 
icaYx69UŁ0v auv^$ev iYeXxp3^(xv 

110 Touno 7rpoc9jX^ apTi <juv t^ aJ^iyią^ 
i^ aup{MTtox< xau ^u 001 xxi orifou;. 
'Apvc; XoYtxol iroŁpLivi ^(duj^po), 
xaYa> [xed* u(J(^v ^Xdov, i^ xXc(vi] 7róXi;, 
9xvcS(7x moTÓc a^pi ToO TXfou 9iXoc ' 

115 ifjri^iflfLM Si xxi (Jisvć5 xpó tć&v TXffi)v 

0T1^Xł) (Siy&<JX xxi aXlX TIC ^ TUTCOC; 

05, (ti TÓ <TuvftXt^v yit ToO irxdouc ?*P^? 
u:7cpXxXi^<T<o Tć5v i(u5v |5xaiXici>v, 



comzi: ^T<>«liiviiv M || 91 Aa^S M; cf. ad Xyi 27 ; ' 98 et 99 h] ^ M, ąame 
form» •tiani XIX 8 in M (Sv Y) recorrit cf. tamen YI 13, XII 12. U. 21. 22 
(bi«). 23 (bil), XXII 29. 30. 31. 32, XXIV 18, XXV 26, XXVIII 19 el. kSy I 2, 
rVI 10 (bu). 11. 20, XXV 26. 27, XXIX 9 1 1 104 (iaUov (u M | i 108 cle] k M; 
ef. «d YI 25 i I oSicep] oS M, led anam sjllabam deiiderari metrom ostendit 1 1 117 
ou. !&«] cf. Nicetaa Eogenianiu V 75 są. ou, \m -c^v 6i[acv, | oC ou, (jia T^y *EpwToc 
w^p aJCoupYŁgy cl. II 7H sq. poPat, {ta Tijy 'EpcuToc 6]cXoico(t9iv, ' 9(u fsu, }ia to; Xd[pi- 
•aai^ 1 1 ow^^i^oy fu] care ouv^).ip^v fu Callicli yindices, ąaippe qai in nominibaa 
Appellatiris Tocales a, t, u positionis folcro destitatai pro diehronii haboiue (cf. 



352 



LBO STBRNBACH 



120 axoue :ravToxpaTop eOj^Yj; e(jL:wóvoo' 
ouc :rpiv wvij<j/3c; cię p.tav ai»}jLt{Ai^txv, 
łv Tot; Tcpodópoic —o ayn toO wy, 
olc xal *xvoCknv oO &a<jwfijc tIjy xóviv, 
xoiv}]v wapa<7)j<!)v TTjv5e iri)v 

125 TOUTOK łxeT ^ipi^eu^oy iTapaCtav 

xal irpae(i>v yijy xxi tóttoy x^o^?^po^- 

XXXI. Elę Tptx<£v87]Xov. 

Avtoctpov f(i^ TpuToofeyYoO^ oucix;, 
9«&c Tptooo^YY^ 9flaSpuvov ttjy i(nrćpav 
łx TpKyooceyyoOc :cpocJ5f;jou t^ Xo;^vł3c; 
xxi Xapi:cpuv6v pioi tou ^tou ri]v i(n7epxv. 

XXXII. Eic x6v zóufoy ToYspfou tou oepaoroO. 

TÓ^Tj cpovoOaa, Xij(x.jxa SocafivoxTÓvov, 



ad XXV i. 6) ac sjllabae natara loDgae Bonsam paene amisisse pntandaa sit; 
hine dXf^ov non solnm seztum (XXyiI 23), sed etiam locnndam (XXX 104) pędem 
ocenpat, nnde 9iki^ XXII 26 ita seryandnm esse iadicari, nt acccntoa acatos 
Tocalem positione produotam signifieet. łiinc memoriam \u,'>f[LaL XXyiI 8 et yjpi^tui 
XII 20, Xyi 33 intactam reliqai, n^ąue ^/oc pro ^oc in pede ąuinto XVI 10 
reponcre rolni, neqne Tero formae otÓaoc Xyi 3 emeDdatricem munom admo^ere 
ansns sam (ard^oc^ Xyi 2 legitnr cf. praetorca F. Kuhn, aymbolao ad doctri- 
nae icsp\ $i)(^p<$viuv historiam pertinentes, Bresłaner philol. Abhandl. ▼oK 
yi, fasc. III, 1892, p. 80), forta^se etiam XXX 117 tradita lectio Łi-ftę aerranda 
erat, eienti apod Theodomm Prodromum Khod. ly 369 ^r^ac in pede primo reliqait 
Hercher || int^uc] scripsi: ^^ouc M j| 122 lacanosns (cf. ad 73. 75) Toraas hoc 
fere modo apte snppleri potost: źv toIc ::pod'upo!{<ovTat{> ap-n tou <;c^Xou> ,i 124 
inc. f. 103^ M II rersom maacam praebot M; ezcidisse Tidetar: xstoixułv. 

XXXI) r 5 1 1 2 9at5p'Jvov] ©ai8p'Jvtov y (o contrario xpaTuvov pro Kpa^ni^cjy 
XXXII 41). 

XXXII) r 7 II inc. f. 381^ y j' 1 xóa-oc] correri: x6soc y proaodima le^ 
riolata, qaae Tocalem o in mediis yocabulis producŁam nominibna p ropnia (cf. p. 
318 G. 2) incladit, in appellatiris non patitar; q;iod artis praescriptam Calliclem 
impulit, ut formas aarooTi^opouaa XXX i<M. ,3oTpvT,yópov XII 25, Xa4JLSx8r,9Ópoc XXII 
58, XoL|i7cacT)90pouvTac XIX 11, CtcT,cópov XXXn I-i, «r:toijo<Spo; XXXII 30» OTt»r,«p<5sc 



2<I00ŁA1 CA.1XX0ŁI8 gabuika ibS 



10 



Tdv yip Tpo;r9uou^oOvT9r 7rpĆ9dcv bcw4Tijv 
ó {^cdypifoc (TKidey (u xal tuitoy YP^T^* 
nXi)v (Trijdi, wXi)v dbcoue ^lOfŁwadtk, C<v«, 
oxific >aXiołv, aXXa lutl tó^cou ^óyoy* 
Y^uc >8ńvTCiiv (ncu[Avov łx^p(il>(ncovTde fic 

|ii^p X' uno<rrp<&93cax tj yij Ta CCcł) 
&9cikv ayci> (te WjKe Tdv Tij^d^d^ ftt, 
)cixvOaa Tol; ópt5oiv cb; łv mj(ii^Xocc 
<X7cdepYavx xguva xal ^pćfoc ^tfi]f6pov* 

15 |ia<rrdv (wcyiję xaT^<y;^ov, IjSjJócow ya^- 
OuTci>c Łc oy^poc ^Xdov, ivda xal fdóooc 
^ £9n]7ruuv ^ £xaOpoc ^ KaT^oc v<o;, 
iinipiv6Xouv, Łrwcro^f, aXX* 6Xac ?R$Xttc, 
9pQcxTouc [ta^ijrac a^poi^u; idp6ouv 

20 xal ToCidtp^^ac xxi 9aXaYY«« ixXóvouv 
TÓ S' łx xac[AaTCi>v S(^c oux ĆTpu^e [a* 
Touc łx [iLa}^i]c Y^P ^^X^^ (^p<5Tac Spóaov. 
£<i)pcvT6c oiSt TotOra <iuv Ncx:vóXsł, 
1iraXŁa iri xal xi Tffi 'Pcipnjc :ctXxc* 

^ (iK S* oiwc łx^P^ '^*^ *F^ OTpacTJjYwt; 
Guv Bp<vTSOiC{> Bdćptę ^ KQcXaPpbc, 
x^ć5(ftev i^pLsS; tuxXić5c tóv A6p(av, 
lXXvpt6£; 8óCxvTc; ł^ epY€Ov tótz 
^ ica{AfaYov wOp ^ x€pauvtot 9X6Ye;. 

30 'AXX' 6 xpaTaióc, eucre^iję flrTe97j'fópoc, 
Ko(jLvii]vo; 'AXź;u)c, Auo6vci)v ava$, 



XXX 17 adliiberet, rooam ^iiPpoiiftfpow fingeret XXVI 17, nobls praettna Miipta* 
mB t5pev 3* pro iSpoy XI o imponiit (of. Xyi 14 iSpov 8k xa\ xpatijpft ouYXtxpa|Atf« 
wf) •» iii rarietato (aoQ(uo«K&pp(a Ul 3 (L) aettimaada rectam ratłonem sabmini- 
itraTit. Ad aaadem nonnam s dirigi per ra patet, ąnaproptar XXViII 22 Regelti 
\tytavgc pro Xi(&tfvac in textani recipero non dabitsri, etiamii primo 
^nfii^la^ Xiy 10 opponi potest || 4 «&di Y || 16 Ig] iZg Y; cl. ad YI 25 || 
17 ZiMSpoc i| KflbXoc] oKa^poc ^ xdt:;Xoc Y; cf. Platorehiii Yit. Cicer. I 2 p. 861 O 
IffrcH yBKtuaĄuyog slfffiv, otg ayioYdZTac tov Ri)Uptiiva tuv Saoijpwy xak uSiy Ret^any 
Mf^t^MW cKoU&u II 21 )4t»v (sic) Y II 27 ff'p(&(uvY || *ABp(av] *Avdp<av Y, qaa0 
icriptiirae ratio neecio ntnim Calłicli an librario attribiienda ilt cf. *Av5piavoc pro 
Mmpnmj Wjte. ffioloff. T. XXXVI. 23 



354 ŁSO STSRMBAOH 

jrpuooOy iWk^joą e&pov, ^Xdov gią %Xeo;, 
tĄ tcSv <ie^aGTdv a^ovi wpocfiypicijY 

36 )tal x^$oc źtr/OY ix pLeTXp(7tou yevou; 

xat Texva ;^pu(i5, yXuxuv a(i.7CĆXou p6Tpuv, 
xal Ta; ł[i.ac fivTei3^v avSpayad-ix; 
KeXTol ^ć5oiv %al :rap(oTpiOŁ £xtjdxŁ 
xal Tixva nep<;ć5v, avTixpuc cóvou TŹxva, 

40 3tai wóćv |jL£{in5vóc £*vo; ei; yijy AOcóvci>v. 
AXX' ó xpaTtlv<ov łv iLi/jxic [U AeiTTOTiję, 
6 Sucaevo>v p.oi 9uXa irpó; f uyi]v TpĆ7r<i)v, 
xai Sai;AÓv(i)v Ta cOXa Tcpóc cuyT]v TpETTOtę 
xai ToO xxXoO vu|JLf (ovo; lvXov eicdcyoi; 

45 xad tIjy 'E^euL a)^oivMjjjLa xxi x^i]pov YĆpLOic. 

XXXIII. MT]vd)v TiaptOTco tźłc lvepye(ac ozt/pic. 

MdfZŁOc. 

'Eyu> orpaimjyoi*; wpo; 7cavowXiav ayo) 
Ci^Ti] TE dT^yco xai vsoupyo) wpó; (J!.ix*^ 
xai yijv CivTi]v Ti^at tc3 CToaTcJ ytXi)v. 



X8piavbc (Boissonade ad Anecd. Gr. toI. V p. 397. 400) ,ł 36 xva (ex Toca -ohcn) 
inc f. 382r V |j ylwĄ^ V; cf. v. 1. ad II 7 '' 41 xpaTuvov V || 42 f^^y V 
43 •uXX« V 1 1 cu-pjy V. 

XXIII) In poomate recensendo hunc mihi finem propoiai, at libri llAreimiii 
(£; cf. p. 318), gnoad fieri poBset, memoria referretnr, qai reniis sab Calliclis nomine 
Tenditat : nberior est Keilii apparatos criticus, ad qaem relegasae aafficit; Keilii Tero 
eonteztam aire e codicibus petitam (K) 8ive coniectaris nizam (k) cam nostro com- 
ponere placnit. Ceterum codicis £ scriptaras param accurate in Keilii aaiun a Ł. 
Cohnio ezcassas esso moneo cf. ad 5. 12. IL 16. 40. 56. 67. 69 [praeterea 7 ica^Sat 

proferty 8 (łóyoc, 27 ^tunin^ćowy pro £{ini:cXb>v ićav, 43 7cav omitti falso tradit, 53 ^tu^toc 
yop pro ^u(ŁaTia|iou le^ non aniuiadrertit] 1 1 Lemmati £ aactoris nomen tot> KacXXExXtfoc 
praemittit, nontoS KaXXcxX8ou;, qaemadmodnm Keilias habet: nec meliot KaXXi]c>ioiic 
pro KaXXixX^oc ex coniectnra scripseront A. Papadopnlns-Ceramena in Hieroa. (ad 
lY: tou KaXXcxX^oc antę th -- itajA^ot) et A. Reifferscheidins apud Annam Gooananain 
Xy 11 Yol. n p. 367, 7 Bonn. (sito toI. H p. 306, 4 ed. Teabner.), siąoidam genitiTi 
formam KaXXtx>ioc posterioris Oraecitatis usas confirmat cf. e. gr. Theodoraa Pro> 
dromnB Bbod. I 163. 270. 319. 356 'Av8poxWoc, I 123. 128. 602, U 183, m 73. 
92. 294. 361. 412. 442. 444. 453. 471. 527, VI 186. 257. 322. 396. 469, VII 67. 
86. 94. 108. 327. 466. 473. 482, Ylli 185. 275. 299. H99. 438. 1X41. 60. &5. 144. 



NI0OŁA.I OAŁŁIOUS OAKMIMA 355 

TpOf1]V YXu3UrXVy 0lv0V CU(Ó&1] ^OYU. 



361. 369. 454 AooixXioc, IX 426 'E^Ta^wOio^ II 23. 66. 111. 113. 463. 484 Stp«. 

vo%kiQc, BmU igitar RftXXcxX^oc ezhibent M ad XI (toC KflEXXix>io« post inicripdo- 

nem dc — *0a9rri(Tp(av), V ad IV et XXI (tcC^m toO KaXX{xXioc aate lemmatom 

rarba), Atbons 4309 ad III (tou KaXXtxXio( antę Terba %k t9^v oxaupa>«tv), neqaa 

aliter (KaXXcx>iou( Meyer) codicis Gottingensia oompendiam (ad YII) aolTendom. 

MM daxi. [Toif RaXXix>iouc B (cf. ad I) etiam in opucalorum indice ąaatern. a 

t 2^ offert, abi haee legantar : toS KaAXix>iouc a-cf/^oi tk 'cbv xaXbv otoupoY (n. 1) 

wit Xpeoibv xp«{uc(isvov ^sd a&tdu (n. 3); qaae Terba repetit eodez YindobonensSi 

Theol. 6r. 249, s. XVIy abi f. 79^—80'' indicu ezemplam ex libro impresio de- 

■criptam occorrit; ad I inicriptio tou KaXXtxX^ouc oxiyi» tlę — *Avvi)c in codieem 

Athoam 136 tranaiit. In Ł (ad Yl) KawKUtac in KaXtxXtfttic m. aec. mutant, qaae 

genitiTi forma hic illie in codicibas deprehenditor cf. e. gr. <*IJp>ocx>ittic apad 

Chriitopborom Mitylenaenm 143, ubi *HpaxX^oc Uocchiiu p. 86 emendabat ; aimili- 

ter apnd Annam Gomneoam YI 11 roi. I p. 812, 6 Bonn. *HpaxX^(i>$ eztat, cni 

■eriptorae non Schopeni commentnm 'H^nCkiwę sabstitnendum est cum Beifferscheidio 

(toI. i p. 214, 24 ed. Teubn), aed codicis F lectio *BpayOJoc, — Triayilaba geni- 

tin forma KaUcK^YJ legitur apnd Annam XY 11 toI. II p. 367, 20 Bonn. (cf. toC 

^(UfKuy^ Tol. II p. 103, 12, raCą p. 310, 20, TaytP? p. 83, 7, Tci)7pc3Mp|ią p. 94, 19, 

X«Xr^ roi. I p. 323, 11 cli. BoaptCij. Bouffij, 'ii^K*^! ZdjiJCij, "l^rfitT^ri, 'loań^ij, 'Icuw, 

0X11, ^^^y^'^^t KopMCi), KA-C9tva-pcif}, Kou^t), Kujsspoudi], Ac^uvi], Ma^ydcyi), Mapixv), Mapxioi)- 

MaoKs^Ai}, NtóyrCłj, Toyrfpij, Taicspi^, Ta7pavł], TCivxCiXouX7i, TCtJCoopAij, Tootouoij, nec 

idissimilie eet ratio, qaa dnplez genitivi forma adbibetnr roi. I p. 400 

15 x^xov xna xaXou{Uvov xou As^ouyij ot p. 403, 14 xś-cii>^ev tou Xfyopivou AfPouv(ou), 

lapotAoGc (non XapixXcuc) metri gratia fabricari aasns est Nicetas Eogenianas 

YII 29, qai alibi (hjpoth. 1, I 221. 228. 262. 263. 283. 284. 297. 309. 323, 

III 392, V 65. 89. 182. 244. 255. 262, YI 132. 201. 224. 289, YH 27. 80^ 

YIII 72. 290. 317) XaptxX^oc (cf. insnper 'Hpaix>io; Y 322) ezhibet] 1 1 lemma metro 

inclasnm ad ipsam auctorem Tidetur redire; similiter trimetro carminis argomen- 

timi denantiant loannes Geometra apnd Cramernm, Anecd. Paris. roi. lY p. 326, 

17 Issuof* ^pyeU i^YivfiaraTCł>v lunot (cf. praeterea Metaphr. Cant. p. 362, 6 sq.; 

357, 19; 359, 10; 360, 16; 361, 7; 364, 11; 365, 2. 18, qaiba8 duo rersns adion- 

gendi snnt a Cramero in adaotatione non sine mendis editi: p. 363 ad Cant. II:; 

^p^(fcou ac9ĆXcv ypa^Ycoc c58^ Mwoćcoc et p. 354 ad Cant. III: 'Awi)(, 2ot{jLou^X (A^ł^póc, 

tuyapi^da) et Miehael Piellas a nobis pnblici iaris factns, Ceskć moseam filologick^ 

▼ol. YI (Pragae 1900) p. 314 <rc{x.ouc Mi^sJj^ zf^ xaXf| ^Kups Kkiuma, ubi etiam poetae 

aomen poateritati commendatur. Ceterum praeter D (Yatic. Gr. 932) a Keilio colla- 

tam, nbi Tbeodoro Prodromo carmen assignatar, lemmate nostro poema inchoant 

fiodioes Athoi 3701 (s. XV), 3768 (s. XY1), 3808 (s. XYI), 3891 (s. XYI), qm 

{TlieodoraiD) Ptoeboprodromum auctorem agnoscunt 1 1 5 xiX«{cd] K : x«Xfikov E 1 1 

2d* 



3^ IJK) arSRNBACH 

'Apvac mxtv(i> 9Vpoc PpoTć3v ^cwSatoisty, 
Xotpav ^pa^eud) t>); £yćpcc<i)c tcXbov' 

'P6Sov Si^p, X8t?ro^u(j.(ac obcoc, 
xpCvoti T8 Tep7cv6v avdoc etę ^[Ai]Siav 
IB xal T^c X^^1^ '"1^ P'^*^ iSpa(xv cuw 
oO ScT ii Tpcóyay xoiXia( Te kol tcóSoc' 
rbcToun 3^ yap f^^pK, ^uupcóSif yJikWy 

'EY<i> Si X^^P^^ T SpeTcdĆY^ auX^ca, 
20 < j^6pTaa[Aa Koiydy wavTl tĄ xti}V(5v yevei> , 
xal Touc yecopYouc eurpem^w wpo; Wpoc* 
PpoToOc %OLpoLiy& xp<i)Ł Xx[jL^aveŁV SSoip* 
xal Y^P X^^^ |^źXaŁvoc :rxvT<ov au^aveiy 
<Y&w<5aK SeiYoc, ccopiaTO^^pouc vóaouc>. 

25 2(too depi^w xal xpŁdi}c Touc aaTdt;^u; 
xal T(x; £Xci>v«c k\LfOfQ to^y SpaY|i>9ĆTCi>v 
oprou Te m[X7rXć5 tćW ^poT(&v toc xap$(acc' 



XA»* !itjipav] K, qoi de £ nihU monet | { 7 icav^?*£ 1 1 8 to] toG K 1 1 Tpnc^ "cpo^ 
K [ I <ptfp(o] malim : ^pwy 1 1 fi^YOtcJ oiXok K, melias ot videtar cf. <40. 4!S (muiiia 
recie (A^voc | x«P^v ppapcuwt* ooniecit Keilias) || 18 add. K (ac ■imiliter S^, om. 
Scf. 18. 30.42; rersam magU aeąaabilitas membroram q«am momis eommenda^ 
q«i T«l eiecttft rerbis loC ^ci^ouoac m«1 |uXaYX^'*u ^^ (▼• 11) ■anas ^rit eH BB. 
60 II 14 tk B (neglerit K: ef. 16. 69) | j 15 ^] ^pw K, fortasM raetimi et, ad 
40 1 1 16 -d E (nihil K; cf. 14) || 17 ffupcuSi) x^^H ^P»^ X^^ perpmram k (ąui 
18 ad ooniectnram ćC oS cogitnr) || 19 &] K: Tbv £; cf. 37 cl. p. 818a. 2 ({ £0 
add. K, om. S || 28 icehmuy] K»ntoc K, attamen p^vSf* cz t. 22 wibintailigM<l — ^ 
•tt II 84 add. K, om. £; cf. ad 12 || 87 ts ia\LKlS>] icripsi (cf. p. 318 n. 8) ez. 



NICOLAI CUkŁŁlOŁIS CARMIMA 857 



"ktfta ii feuysty Tdv óiccopdy Tdv xópov* 
30 )| xal f9(oiv 8lu>de xax(m]v fipctv. 

xal ?c5<n toI; ^^^uoi X?^^ oiTiocę' 
SęTCsp xaTaide( :rdl[<jav opSijy ti]v x^^; 
dfcxT<ov Si ToO roifzałhd fuzkAyMę, 

'Cyo) Se xetp(i> ^rpuo; tć5v a(iL:viX<Dv, 

olvov Tz6cvł i]&<rrov el; apxV ^'^^' 
^ xal Tolc 9tXoO«iv ixoo*fSy >3(yci) yaXx, 
(dc &v xxvoXtł fxaTp6c i^^pa; 7Xeov, 
o&rep xuvaY/ou; ei;xYouciv iv ^tct>. 



A (Viadobon. Or. hist. 94), t* c(inucX(5 £, tf nXi2pu K (forma :ci(jlicXy)(u ocearrit 56, 
at efl LXX Sirach JUCIY 25 h Ri{i.icXb>v dtc 0si9byv oo^fay, qaem locam reipicere 
Tidetar Hetjchii glossa: }R<fi>nX£>v* ffXi)pdiv) || 80 Mcvy&p Jott (cf. p. 318 n. 1) 
xaE3<oxołi^ SX9}] 9f/|«c ydip iv^ loti tbiv Ivto<iMci>v K | | 88 >ipli«^] K, /pfto^ E; 
cf. 52 II 85 Atzwl] seriptura atTTtt auetorem, non librariom corriget [Cetenim Pi- 
udae Tomim Hexaem. 96H A{iva(ov ó^ TcOp (e Keilii emendatione pro AltiodoPł 
«acxip cf. 1505 et 1793, ubi eodem modo icSp et (pXb^ conianipntor) xa\ xaT&^^uTov 
f^djot Theodoro Prodromo obTorsatam esse miniu recte Keiliai p. 107 itatnit, 
neqoe reliąnofl conecntns a Keilio indagatoi agnosco; melins p. 108 Lodani locni 
TlTAjpodopod. 88 iq. d(>«t9i tpXoYfŁ(av aapMa icup9eoXou;avov, | iicdta xpY)X^ {UTcbc AtrMitou 
XDpb« uaimnlator, sed commane potius proTerbinm, etiam apad scriptores Latinot 
obriom (cf. A. Otto, die 6pricbw5rter and iprichwOrtlichen Redeniarten der fiO- 
mer, L. 1890, p. 7 iq.), poeta ridetar expressisse, qaod apnd Theodorom Prodro- 
mnm recnrrit Patrol Gr. roi. CXXX1II p. 1342 A nol Rup A{ivatov ZexiX£)v ^{9911 'ri^ 
d^otfoConr] I j 86 |iaX&x»c] K, ^oL^dtioic £, qnam icriptoram lermoni Byiantino tribdi 
poaae ealidiu indieat K; fortasse forma (JioXdx,ii (pro (utX&/^f)) lectionli Yarletatam 
ptoertL^t. (Conitroetienis xpdff§9^i tt, de qaa K p. 108 egit, exemplam pradbei 
Umial PtiilM CXiri 8 p. 146 Martini: 4«x4 ^^^ ^M -^ <^ti)p(aiT) |] 40 
is^of^ S (non adnotat K) || 41 xcvdbv] xtv6of K rectioi | j 48 it»tSrf^fsvi\ nor^^if^ 
K; tom ^u(«>Txoc leetior eit (cf. etiam edwatYK^)* ^^ plnntli ttomaro cf. 84. 54 



358 ŁKO 8TRBNBACH 

*OpveK (itiv oLif& xxi veoatTć5v irav yevo{, 
<rrpou&ć3v $i |i.ixp<i&v ldvoc icfi :cpo;fepco 
^ aXXouc T8 7uoXXou; iXxua> ?rx($(i>v (ipóp^oi;* 
xal TCpoTpeTTco tó ?cpaaov i<;dfeiv o{Xoic, 
2Sea{Jix 7rxvT<Dv euTrpeTrec tć&v ppcdpdĆToiy, 
8 xal TLOiboiloii 7n](A0vac Ti); xotX(a;. 

Noifificioc. 

Fiję 'ri]v £fOupav ł^opurrco xal OTcepo) 
60 ^Tou (nrópov YXvxMrrov łv txI; xoiXdt9iv* 
Ł)((bi xaXou9ac etę oicopac tocc Ytpxvouc, 
prpijG^i Si XouTpot; ?vavTeX«5ę dcTcorpi^cci)* 
ToO peu|xxToc ydcp Tpo;cvoCK7iv airćac 
xal Tg xefaX^ ?7XYxdbcou; afSpco^rta;. 

66 0i]pa^ ^aycdou;, aypi«v eOcoxtav, 

xal Ti]v iopTV]v Tfiy ys^^^^^^^ źj^co, 
iJTię p.eytaT7], toO 6exvO-pca7uou Aóyou' 
xkI ppć&p.x (jiv 7r£v Sx<{aX(5( fayely X^(d, 
60 7LpAy.f^yfł ii ceuyew ttjy |A£Xdey7oXov [ijóvi|v. 



cli. 48. 53 { I 45 ica{Bcov ?p^/.occ] ncBćoy Pp<S/.oic k falso (r. 1. ic^Swy ppdxoc;, sAunr 
ppd}^ftv, infioPpdx,oc(. 7:c8opp<$x.co, reBcó poo^ ) ; scilicet aacapinm inier paeromm de- 
lectaipenta nomeratnr | { 46 inc. f. 80^ £ 1 1 rpa9ov £ (et K), Kfkaw recte alii 
Keilii codieei cf. ad XXy 6 1 1 47 lu^rpeicic] ćxicpf?clc k citra necenitatain et 
Kaehner-Gerth, ansf. Gramm. yoI. II 1 (1898) p. 339 (414, 6b || 49 oKicm pco 
o36K{pci> alinnde non innotuit; trimetri claosalam forma oRiipccy elfieil in Theodori 
Prodromi cannine s^ Y^poYia \a^ruL Wav ^(wótiiui apud £. Millerom, Annnaire toL 
XVII p. 58 ▼. 3 II 51 xaXouo««] memorata digna eit oodidi B (Yatie. Gr. 578) 
leetio aakwhobi cf. Wiener Stadien roi. VIII (1886) p. 840 eą. || cl; oaoopac T<tc 
ytp&vou«] Toc Y^P^^ *^ oicópoy K, qaae leetio mensoram ^tp^cyotię tollii, at eC pw 
318 n. 2 II 58 ^t6^jKzoc yiic] ^cu|Mtxia|jiou K, sed yup neoeaeariimł eal cf. 89 elL 17. 
23 II 56 Zadx9C £ (non memorat K) 1 1 60 90^] add. K, om. £ 1 1 61 x&XMfeJ 
xaX&M^ K; noitrae formae exempia lappeditat Dncangiui Gloeaar. toL I p. 547; 



KIOOLAI CAŁŁI0U8 OARMINA 359 



'IawovdcMc. 

TltShoc iyoiym xal xaXavSa $eŁ3Cvu<i> 
xpc(ikv TS ^o(pou flpć5a^v i^Sćay vś(Mi» 
xal ?rfiv TJ Trpo; opc^tv av^pcd:rcd fćpcu, 
Ł^dOc Xt7rcdSetc ^ifiac tc xal TpiY^oc- 
fó 2v y ai (a6vov ^uXaTTe łcS; p(5aiv MXayv, 
'tóy axpaTOv C7rav oivov ei; «px>jv ew. 

XópTaCe Tc&i %xi :trvc, [ai) fsiSou xópou' 
łycb yctp Qcl(ji.a xai toc vsOpa mjY^ucD 
(ii^i] TC vapx(i> %xi (JLrraXXaTTCi> ^ uatv 

wXijv Touc yipovTx; xfld yuyaT^a; xat viouc 
<jtOTXx 7Cp<}c iadtaatv oO icoitTv dśX<D 
ioO Y^iAoyra faouaKOupyoO t9)c uSpac. 



adde Christophoram Mitylenaeom 124, 10 Kocchi j; 62 ifiw*] ifiila^ K; {^Ssa^ le- 
ptnr apod Oneam p. 57, 7 Bonn., ^&cc in rita Barlaam et loasaph (BoUsonada, 
Anaed. Gr. roi. lY) p. 23, 23 et p. 110, 12 (abi ifiiai in testom recipiendam eiee 
indieaTit editor); ef. praeterea Kaehner-Blaee roi. 1 1 p. 44» n. 12 1 1 68 ay^pcuTscfi] 
cv9p(&xocc K 1 1 65 (pulatre nsc ^9iv] reete Gedeonie eodez (J) praebel, TuTarct 3uv 
^uoiy £>, fuXaCov tijp<x>ai^ K ; de o^Skrrn ^ntg ef. 67 cU. 5. 10 1 1 67 X<^'^'^*] ^' 
ijpttCt E eontra metii legea; xopti(«v idem significat ac /,op'c&Cio^ (^io^at*) ef. 
Sophoelee, Greek Lezieon e. t. (piane similii est intransitiTa rocis xtXcti((v nodo 
apad Nicandmm Ther. 635, abi Scboliastes p. 50, 28 8q. Keil. haec adnotat: 
Xi^^n»oooi tt Jlyow Tpt^oyrau j<i^ovisc ?! X9tl ^9diou<nv) 1 1 rUn] idn E (non conomemorat 
K), foiiasae reete ef. ad XXX 117 1 1 }<Cvt, ^lĄ cifóoo x^u] iSw — (ijj ^idou — x^pov 
K, eoiiie oogitationem aeseqai non potstim; contrariam locntioni \tĄ ^tidou x6pou 
lentontiam t. 28 locntione cctź^UY toy xdpov (cf. Manael Palaeologoe Dialog, com 
Mohainetano prooem. § 1 Patrol. Gr. roi. CLTI p. 129 C tbv xópev, **^ oTóv n^ 
dtofoipfy, apnd Boissonadom, Anecd. Nor. p. 2iO, 25 tov xdpov suhrtwc JxccuEovioa) 
poeta 6xpreesit 1 1 60 xi £ (non adnotayit K) | j 70 vcxf o9:ocbv] v«ponoićÓv K mi- 
nne reete 1 1 72 Jo^ocv] ionaoty K ; formam in^lamę rindieat Ensebioa Alezandri- 
aoe 8eim. IX Patrol. Gr. toI. IiXXXyi 1 p. 364 A (rerbom ćoMl^iw nondnm in 
Lezies teeeptom eappeditat Joannee Phoeae apud E. liillerom, Becueil toI. I, 
1875, p. 582 C) II 78 nade saepeit K, caine sententiam eąnidem próbo. 



|)80 LKo ffnBBiąiAOH 

A p p e n d i X. 



I. 

Ad Eudociam, tertiam Alexii I Commeni filiam, yersos refe- 
rendi snnt, qaae etiam XVII et XVin indacitar. IJostram epi- 
gramma eam libeńs non caruisse docet (5), de marito (ibid.) haec 
habet loannes Zonaras XVin 22, 29 toI. III p. 739, 13 Bqq. Bonn. 
T^ S* Eu^ox(cx Tov ToO 'laoiTOu K<ovffTavTtvou TcalSa <nivćCs^^* tę Ą ^ 
«uvcuv(i> ou;^ <i>c Paat>ici>c face^pip) ^ifot^zpl^ dcXX* fac toO xp6(TTt)voc ^huDjbl 
TauT^ xal irpo^e^epero, xxi t^ ^cn/nklar^ ii 'x\uv^Łac irpopuxpoux€i xal 
icsy^ep^ ^TTsp abTć{^ Trpoco/^iaaoa t^jy duyaT^pa vo«ió^«0av «u8i>c anoxcćpei 
xoil Toy loc(jŁTi]v dire>auvci tć5v p«n>.eui)v. ESditioniB Basileensis tiCriptara 
*Avvi]; pro £uSoxiac decepŁos falsam interpretationem protnlit Da- 
cane^uB (cf. praeterea Krnmbacher, Geschichte d. bysant Litter. 
*p. 744): spectat iyxóX7riov, sacris vivificae crncis reli- 
qaii8 adornatum, qnod Anna ab Endocia sorore, qnae 
in monasterium secesserat divulsa a marito, dono 
acceperat. Ipsam enim Eudociam donatricem fuisae Terba ł^ 
EAjioxUc TacCkrot, TPopyupac x>iSou (6) eyincunt. quae qaidem XVII 8 
eodem sensu recurrunt. 

II. 

Irenę Ducaena Alexii I Comneni est axor, Eadooiae (cf. ad I) 
inater, Annae Ducaenae (cf. ad VI — X) soror. 

m. 

Annae Comnenae carmen, cui nostrum in Laur. subiungitnr, 
occasione oblata in lacem edere placet: 

*Q ff(5; avap)fov 5vt« tJjv cu<nv, Aóye, 
ó ^(i>Ypafo; Ypa9£Łv (TE ?oXaq& :rxiS(ov 
xftl Ti]v xaT(i> ^|x:n]^iv ł{&f aŁvo>v &(Jix 
?vpóc Ti]v avci> :rsaxa (xe auv Tpófico §>ii»(v, 
& iyci) Si 9p(TTCi> [xi] «Mvoiiaa ^poc^Xćimv! 
*Q W(3c dćpfi^Tcop ow, avap;^oc ti)v fuaiv, 
(&9di]< dcirdĆTcop łv XP<^voic tow; iff;^aTOK! 
Koci ou TO SitXouv ix7reirXii]Y[iivoc tÓxou 



NIOOUJ CAŁŁraŁU OABMINA 361 

Codicis lectiones mutayi hasce: (5 7rpd;P>rmv m. pr.) {| 8 )c«( 
mj II i;c7ccicXT5Y!^vou Ij 9 |at] Xł || iiariasi^ \\ 10 (iciCei yip (cf. ad 
Callicl. XXIV 15). 

IV. V. 

Vera yidetar insoriptio (Phil.), quae S. Gtoorgii atatuam mar- 
ffioream in monasterio Manganorum positam describi significat; in 
qiio aedificio enarrando multas est Michael Psellas Histor. (ed. C. 
Sathas, Lond. 1899) p. 171, 25—173, 18 cf. insuper Dacangiua, 
Gonstantinopolis Christiana (Faris. 1680) IV 43 yoI. II 
p. 124 Bq. Einadem martyris imago praeterea carm. X innai yidetur 
(cf. IV 4 et X 8), quamqaam alios ąnoąue Sanctoa (Demetrinm 
Myroblyten, Proeopium Caeaarienaem, Theodorum Stratelatam, The- 
odiMum Tironem) yiri militares colebant cf. Gtear ad Oodin. p. 285 
flq. Bonn. 

VI— X. 

Si temporum ordinem in digerendia corpnscali Oallidei mem- 
bris sylloges auctor obsenraaaet, VI post VII — X coUocare debait, 
ąDoniam VI ad commnne parentum et filii aepnlcrnni pertinet, car* 
minibDa VII — X poeta praemataram filii obitam ita proseąnitur, at 
VII ntrioaąue parentia ąnerelam fingat, Vin et IX matrem anper- 
atitem indacat. Pater eat Georgiua Palaeologaa (VI 6 aq.), qai impe- 
rante Alesio I Gomneno peritiaaimnm dnoem ae praeatitit (cf. Ni* 
cephorua Bryennius rV 36 p. 162, 11 aq. Bonn. Tayi^aTip^^iję c^v 
{[ticetpÓTaToc X7l xaTa yj^9L xal yv(^i)v ycwolbę, Anna Comnena IV 
1 voL I p. 188, 11 8qq. yenTilJo^ cl)v 4vijp xal (jTpamjytjtijY Tat<yxv ł^ij- 
^^^^ (i.up(Ouc ii iro>i[JU)uc OLytaiwsiiuyoc xaTa Ti]v £<d xal vŁxii]Ti]; avx- 
^X^)7 ^Atei' Anna Dacaena (VI 4 Bq.) eat, imperatricia (cf. ad II) 
aoror, filioa Andronicua nnncnpatur (VI 30. IX 2 dl. VIII lem. 
in M), fac ilouxć&v yĆYOuc (VI 30) ob nobilina matria genas (cf. ad 
XXni), qQod etiam comparationem cnm praeclaria illiua familiae 
aaełoribua auggerit (VI 23 aq.; cf. Psellua Hiator. p. 229, 8 8qq. 
ac yop Touc Aouxac ix£ivou; to ytfoc dtyifeps, touc 'Av$pov(xouc fijpLi x«i 
*ou; Kcuv(itxvt{vqu;, iv ?coX&c ^óyoc iv Tot; t<Sv loTOpT)a«vT«v ypifu^uLtn Tij; 
ti x3Lvi Yvcaui]v 4xpip2(«c tmH t^; xxrŁ j^etjpa YswaciónjTo;, p. 234, 8 
aqq. tó (tiv dcv<a YĆvoc 8oov ei; ?rpoicainBOuc a^póv ts x«l c5^9a(AOv xxi 



362 ŁSO STSBinUGH 

ó 'Av$:óvucoc e)C€rvo( xzł ó K(t>vaTxvTlVo; xxi 6 nxvdiQpto;, Anna Comnena 
III 3 vol 1 p. 145, 1 sq. to yćvoc tceciP^stcto;, eic 'AvXoov6coo; (xeivouc 
ATU, KciiyTTarriYOu; tou; Aouxx; avapipoucx t7]v toO yć^^C <TSipav, Zonaras 
XVIII 8. 12 vol. III p. 675, 18 Bqq. o6to; ó Paai^eCk; ijuya [iiv «; irci xf»- 
YÓvot; TOK :cźXxi t^ T(5v AouxSv x6xXii](xivotc bnaywia^, tS *AvSpovtxci> &i]^zS)] 
X3d Tco nxvdii]pŁ(i> XXI im TOÓTOt; Tf3 Ka)v<rrxvT(v^). laYenis fortissimi (VI 
25 8qq. cl. VII 3) nollam mentionem rerum gestamm seriptores ini- 
ciont, memoriam fortasse sigillum seryat apud G. Sehlnmbergenim, 
Sigillographie de Tempire Byzantin (Paris. 1884) p. 653: Ao5xxv 
<;c^(7Tov 'AvSsóvixóv (jie (ncĆTcotę, ubi etiam sebasti dignitas (cf. VI 30, 
VII lem.. VIII lem. in M) congmit. Ek)dem nominis inaigni parentes 
qaoqae omatos esse poeta docet (VI 5. 7), qaare non sine yerisi- 
militudinis specie patris sigillum agnoscas o. I. p. 685: of pzyi; reo>p- 
yiou (js^KOToO ToO naXaŁoX6you, nec tamen propter pansebasti titnlam 
Ducangii opinio (Familiae Byzantinae, Paris. 1680, p. 230) 
probabilitatc caret, Georgio nostro Theophylacti epistulam LXX 
Meurs. (Patrol. Gr. vol. CXXVI) p. 489 B. C missam esse (cf.in- 
super XXXIII Meurs. p. 432 Bq.) iudicantis; eodem enim modo 
Theophylactus alios sebastos alloqaitur, scilicet Constantinum Com- 
nenum, ducem Beroeae (p. 480 D. 481 C) eiasque fratrem loannem, 
dncem Dyrrhachii (p. 513 D, 516 D, 517 A. B), loannem Dacam 
(p. 309 B, 312 A. B siye 509 C, 512 B, ubi epistula praye repe 
titur), Gregorium Pacurianum (p. 333 A. C, 369 C, 409 A). Ao- 
c.edit, quod ipsa Anna ab imperatrice Irena irav<TĆ,3xoTG; <>s^9T^ 
nominatur in typico monastcrii Tffi u7vepxyŁx; 0eoTÓxou t^c Kc^^ouc- 
Tcoaćw;; (Acta et diplomata Graeca medii aeyi ed. Miklosich et 
Mtiller vol. V, Vindob. 1887, p. 327 8qq.) cap. 71 p. 376. 33. 

XI. 
Sebłisti loannis Arbanteni nomen n. XXVI redit, quod carmen 
etiau) tempore posterius esse inde colligo, quod XI Arbantenns 
peplum Deiparae Hodegetriae (cf. Ducangius, CP. Christian. IV 
24 Yol. II p. 88 sqq., S. D. Byzantios, ii Rci>voTavnvou;coXic yoI. I, Athen. 
1890, p. 184 Bqq.) offerens inter alia optata prolem ezpetit^ cer- 
tam impetrandi spem nondum nactus (15 xxi TĆxva Ppa^sua xxi 
J^cinjc wXaT0C = 8ó; cf. XIV 10 PpaP8uaov YKi.Tv ^ xxXi]v yijYEpiawj 
XVI 36 ppdtPeuffOv auTcJ tou; mkxvtipOMC 8pou<, XXVI 8 TJ]v dbcoipr 
^pi^z^jt m>aTX^c^pxv, XXX 125 sq. TOtjroi; łxci |3pdcp€uaov am- 



NICOLAI OAUAGUB CABMINA 363 

px;ixv xai irpaćci»v yiJY xai tówov y^koiff^f^^y — aliter XII 25 Ta T8xva 
Ti^pciX XXVI eiuB iixor simili dono Deiparam Hodegetriam iam 
grayida proseąuitur, felicem partem esoptans (13 8qq.). — loannem 
Arbantenum in alEnitatem imperatoris perTenisse XI 9 aq. satis 
dilacide narratur, rationem distinctum de uzore testimonium XXVI 
14 'AwY) 9«^a9T^, Kot;.vi]v(5v pi^iję xXi&i> explanat, unde eo addacimur, 
Qt yiri memoriam actis synodi Constantinopolitanae a. 1 166 babitae 
eontineri stataamaB, ąnae ąnidem praeaentiam tradunt toO T^r^atr 
^ooTOu os^oToG xai y^^^poD toO ^%QtkUic y)(4^v toO dyiou xusoO *Icoźyvoi» 
'Ap^ynvoO apud Nicetam Acominatum Patrol. 6r. yoI. CXL p. 253 
B. Nihil enim impedit, ąaominus a. 1166 loannem nostram, aetate 
proyectam, in vita faisse ponatar, praesertim ni regis mentionem 
XI 13 et XXVI 23 ad loannem II Comnenum pertinere sumamus. 
Utiąae falso Manuelis I Comneni (1143 — 1180) genernm Angeli 
Maii yeraio inculcat, quandoquidem Manuelis filiam Mariam Rainerio 
Montiferratenai napsiBse, alteram infantem de vita migrasse conatat; 
nimirum yocabulo YX(^p6< affinis notio, haud rara apud scripto- 
res Byzantinos (ef. Dncangina ad Ann. Comnen. yoI. II p. 473, 
Olossar. med. et inf. Graecit. yol. I p. 236), subiecta est, cuius ai- 
gnificationis immemor Mains praeterea trea imperatoris generos in* 
vexit hanc indicis particulam loannis Arbanteni nomini praemissam 
Latino sermone interpretatus: toO 7cxv(;e{iacTou Ge3x(rroO xal y%a^^po\i 
Tof> xpaT9uoO xal iyiou lijpjy ^a(nXea>; x'j^soO Iomcwou toO RavTaxouJ^TjvoO, 
Tofj 7xv9c^aoT0i» cs^oToO 3c«l y^f^f^p^^ '^'^ ^zoi^eoK i^u.(5v ToO a. bu 
xi^j KcdvaTxvT{vou ToO Aouxx, ToO wavce^icTou aefiooroO jcal y«(t^pou 
Tou icpaTstoO xai dbytou i^pLć5v ^aai^eo); jcupoO 'Icoaijf toO Bpu€wioi>. Quo 
indiculo aliquatenu8 ad ąuaestionem instituendam ' uti pussumus, 
ąoonam affinitatis gradu imperatoris domum Arbantenus contigerit, 
si ipsam percensendi rationem ad affinitatis gradus accommodatam 
esse repntabimns. lam yero loannes Cantacnzenus uzorem duxit 
Mariam, filiam Andronici Comneni sebaatocratoris, qui filius fuerat 
secondua loannis II Oomneni, unde Manueli non gener fuit, quem- 
admodnm yo^p^ praeterea p. 177 C et 236 D yertitur, sed e7;*ave- 
4^ yzo^pócy sicuti Synopsis Sathae ((uaauiivixi] ^i^^iod^Ki], yol. VII, 
Venet 1894) p. 289, 18 tradit; (^uyycvi]c eiusdem imperatoris parum 
definite appellatur a loanne Cinnamo III 9 p. 109, 22 sq. Bonn.). 
Constantinus Dueas, qui eodem modo in actis synodi p. 236 D 
affertor, procul dnbio non diyersus est ab illo, qui secnndum Cinna- 
mom VI 6 p. 268, 7 Px<nXi(i>c źyif]{A<v a^eX9iS7]v, neque alias, opinor, 



364 LEO STBBKBAOH 

nuptiaB Theodori Prodromi epithalamium celebrat Patrol. Gr. voL 
OXXXin p. 1352 Bqq., abi diserte loatmis II Comneni neptim 
Dueae matrimonio datam esse narratur (p. 1353 A): 7ca>sv guyIjI^ 
się txOtóv a|xf(ii> xi dsta Yivi], | tó Ro(i.vi2v«5v tmA ri Aoincfi5v etę yifw 
xoŁy<Dv(av, | xXaSo; cbpaToę Ko[Jivi]vć5v 70Jo^<a Aouxci&v a^poeico. Utonmąiie 
res se habet^ falsam esse Latinam translatioiiem teztas Cinnamei 
patet, qiiae 'ex sorore neptim* Mannelis Ck>mneni inrehat, cum re- 
Tera 'fratris filia* yel etiąm 'aororis filia', propter matemam origi- 
nem (cf. ad XXIII) Comnenae nomen nacta, in oensum yeniat. 
Qai Constantinum Ducam afBnitatis grada excipit losephus Brjen- 
nius ex mea ąuidem sententia non diyersiiB est a dnoe apud Ginn&- 
mum V 13 p. 238, 11 et V 17 p. 271, 11 commemorato eiuademque 
viri meraoriam senrare yidetur traditio (apud E. Milleram, Recneil 
Yol. n p. 461 C), qnae inter obsides a. 1190 ab Isaaoio Angelo 
datos Uri en ni i ('Bryennii* corr. Miller) loseph filiom enumerat; 
qao autem modo imperatoris affinis factus sit, non liquet: cer- 
tum est non designari Manuelis Comneni eonsobrinum, qao cogna- 
tionis yinculo Annae Comnenae et Nicepbori Bryennii filii yel ne- 
potes cum imperatore coniuncti erant, sed yirum ałfinitate Comne- 
nos complexum, qua ratione losephus Bryennius Manuelem perinde 
contingere potuit ac Nicepborus Bryennius, quem yajjL^y b: ithl- 
fi^^ ^7.^XeT yzy6yon:x affert Cinnamus V 4 p. 210, 17. losej^o igitar 
Bryennio aut exaequatur aut cedit affinitatis gradu noster loannes 
Arbantenus, ad quem pertinere yidentur sigiUa duo a Scblumber- 
gero edita, qui minus recte Arabanteni nomen ineulcat (Sigillogra- 
phie p. 619): oępayic *Iwavvou to-j *AppxvTJ)voO et *I<aivvijv ue tov 'Ap- 
PavTi)vóv (JK^i;. 

XIL 

Donum monasterio Pantocratoris (cf. Ducangius CP. Christ 
IV 3 yol. II p. 80 sq., Byzantios KII yol. I p. 554 Bqq.) oblatom 
loannes II Comnenus (y. 33 sq.) ez espedittone apportasse dicitur 
(3 sq.); ac simile tropaeum in enarranda expeditione, quam a. 1138 
contra Sezerinos imperator suscepit, commemorat Cinnamus I 8 p. 
20, 9 sqq. xo(jł(J[ovt«i youv aurffl (a«y^^« K*^ XP%*'"^ wpocgrjUTgti X4 x« 
OTocupó;, i;aC(n6v Ti XP^fMe X9cl ^0C9iXe0<n Sć&pov avTde^ŁOv * >(0oc ^v y^jyir 
TTfi lAtyźOoi*; |jl4v bcxvć$c ij^ow, łc <rTaupiyjdv ii ^iaXs^ct>d€ic (vox in Le- 
ricis desideratori) <TXii(A2 6X(yov rffi cuouc^ łv tĄ >ot^eueoAai oicoSc- 



NIOOŁAI CAŁŁIGŁIIi OABMIMA 366 

3T3trri?«)c, Tpiww 84 oTcj) Xl) £xpocxii]voC; eic X^^^ ^X*e, gnam traditio- 
nem auget et 6Xoniat Nicetas Aeominatas p. 40, 20 8qq. (ąnem 
ezceq)flit Synopsis Sathae p. 202, 29 sqq. nec non Ephraemias y. 
3923 sqq.; addatnr Nicetae scholiastes poetions apud E. Milleram, 
Becueil yoL II p. 175) oO%oGv łx tćW TEoXiopxou(AŚv<K>v topx \iirfxkomftiA 
xo(U9a(uvoc, xal x%\jfvx Hi tikiffi Tipta^fcor^KC tuy oL^aoiSY, xat tincouc 
tjKzuX^^ oiytyci;; jcotl vi^agcTx £)]pixa iiaciikz^^irccL XP^4 '^^^ Tpairc2^«v 
2^u>MxTov, TCffi & TOUTci>v 9Taupóv cię X*^P^ Sc^di{avoc, xiY^caXćv Tt XP%'>^ 
AM ;cvi!^ T^ d^^Cy ^u^yCt^ Xid(!> xsxoX«apivov, iv 4>9np ociiTO^pua^ i^ tś^yi] 
^uczYS Ypa(A(JuiTa się xaXXo; ^X6vctxov toO dciou cUao(«.att>; xoti d9^X- 
(idy xTe)rvć5c TpufiQv, XueŁ Ti]v 7roXiopxtav, 'riję irp6c *AvTióxet9ev ad/«|Uvo;* 
ś(pz9)cov 8i ol xaTa Tb l^Cep Sapaxt3vol :raXai irori tou; irpoy^^ «uTdv 
be Ta^v 7rpo^vexd2vTa>v Scóp<ov t(J^ Px(nXcT ^puxTi]Tx ox87^ t6v ix XŁdoo 
flbcRYu^ou; OTaupdv xat tijv iroXuTeX7i xal oww ixirXij^ai Tpiiw2[«v, t^vixx 
'Pa);Mcvdv elXov Tdv A(OYivi]v (scil. a. 1071), Ti)v auToxpaTopa T<i>(xa(ci)v xpxV 
Xop^ovra, ti]v re ^aGiXecov ixeŁVou axi]vi]v i9xuXcuaxv xxi toO x^?^^3^ xexpx* 
TijpińTEc Tz ivóvTa 8ieŁXovTo. Yerum enim yeio apad Callidem loannes 
Ołuristnm non e marmore (cf. Miller, Recneil yol. II p. 162 cl. Cal- 
liele IV lem. iv Xtux4i X(^) sculptum, sed pictnm o£ferre yidetnr, 
(perinde atqne in Theodori Prodromi carmine, quod Miller ad Philen 
vq1. n, 1857, p. 354 8q. edidit), nisi potias texta Christi imago in- 
teUigitor (cf. Nicetas Acominatns p. 26, 8 8qq. ouSi t« toO XpiaTo(> 
xad Tuv ayuiiY dbrijv ixcird«v e(X3ui;AXTa, óiróaa loroupycci) X'^ ix(irXoK 
stcTuró<ncTO, X xal e2pi]xev xv ti; <(j(.\J^x, oux ivu9xvTde, nbi eztrema 
Tezba e Theocrito XV 83 expressa esse moneo). Certins indicium 
chronologicum ez y. 29 8qq. peti potest, nnde donnm ab imperatore 
iam post mortem Irenae nxoris (cf. ad XXVII et XXX) positum esse 
eloeet, qaam qnidem a. 1126 accidisse Gnnamus I 6 p. 14, 6 testatur. 

XIV. 

fkjuidem non dubito, qQin imperatoris propinqnnm yersus 
spectent, nolla tamen nota Isaacii personam insigniri concedo. luye- 
018 indidam nescio an yersns 3 suppeditet; ez qno effici cogiqae 
potest, non Alexii I Comneni fratrem natu maiorem (Docangius, 
FanaL Byzant p. 174), sed loannis II Comneni fratrem (ibid. p. 
189) yel filinm (ibid. p. 183) a Callide significari. 



366 LBO 8TBRNBACH 

XVI. 

De Alexio I Comneno cogitań non posse inde seąnitnr, qaod 
imperator hereditate sibi imperium obyenisse declarat (30 sq. 35); 
itaqne eius snccessor designatur, cni etiam optata bene conyeniant 
quae yersibuB 36—38 continentnr: loanni enim fortuna aliąua ex 
parte respondit, cum et Tarsum cepieset et Persas aliąuoties bu- 
perasset. Quae rerum condicio eo ducit, ut cogitationem de Manu- 
elis I Comneni temporibus omnino abiciamus, simuląue carmen non 
ita multo post Alexii mortem compositum esse statuamus, cum iam 
anno 1119 loannem prospere contra Persas bellasse constet (cf. 
Cinnamus I 2 p. 5, 15 sqq., Nicetas Acominatas p. 17, 18 sqq.. 
Synopsis Sathae p. 190, 16 sqq.. Ephraemius v. 3781 8qq.). 

XVII. XVIII. 

De Eudocia ad I diximu8; nostra epigrammata Alexio edam- 
tum vivo (antę a. 1118) conscripta esse eluc^t Idem de I propter 
lasitae mentionem valet, quoniam in typico t9)c Ke;(ftpiT(i>|jLevi]c (cf. 
p. 362 supra) Eudocia patre nondum amisso (cf. cap. 1 p. 332, 
30 sq. et 71 p. 375, 4) !i.ovxxt] vocatur cap. 3 p. 334, 19. Ceterura 
sororem, cum Alexio morienti assideret (cf. Anna Comnena XV 11 
Yol. II p. 375, 16 sq.), mariti morte iam yiduatam esse hand 
obscure Alexiadi8 auctor innuit vol. II p. 380, 16 sqq. źĘ &v is 
7) TpiTJj Tć5v łu.(iJv d&e>f(5v elj^^fi^ a[jL>>9(a)v xxTaXX';Q>(i)v Tfi xy.ip(3 xai 
T^ wpotypiaTt ^njpeCac xal 77deXai xaxoTc ó(jLŁXi^<7aQra, <;>a>^0<yx 
7| ^zmKic a|i.ciźvvuTo. Cf praeterea ad XX, XXIX, XXXI. 

XIX. 

Cf. ad XXI. 

XX. 

Etiam hoc carmen (cf. ad XVn 8q.) Alexio regnante compo- 
situm esse e v. 12 8q. coUigo; nihil autem sententiae nostrae oflS- 
cit, quod loannes patre vivo Pa(jiXeu; vocatur, ut qui nomine illo 
honoris causa iam a, 1091 ornatus sit (cf J. Seger, Byz&ntini' 
sche Historiker des zehnten und elften Jahrhunderts, I. Nikephoros 
Bryennios, Monachii 1888. p. 128 cl. Synopsi Sathae p. 187, 13 sqq.). 



KIOOŁAI OALUCUK OARMINA 367 

Artiiłs temporum terminos liberoram mentio (6 sq.) circumscribit, quae 
antę 1106 (cf. Anna Comnena XII 4 voL II p. 149, 16 sqq.) fieri 
non potaity firmissimum yero temporis definiendi fundamentum po- 
ematis initiom sappeditat, qao dolosa consilia ab Irena, Alezii axore. 
eontra legitimnm saccessionis ordinem concocta manifesto signifi- 
eantnr; fallacias enim iilas in altimos Alexii annos cadere tradit 
Zonarw XVIII 24, 17 8qq. voL III p. 747, 12 8qq. cf. insuper 
Nicetas Acominatos p. 8, 9 sqq., ex qao Synopsis Sathae p. 187, 
19 8qq. pendet. 

XXI. 

Oamateri, cuius morti Irenę (7) uxor e Ducaram familia (8) 
illacrimatnr, memoriam CSallicIes altero carmine iterat (XIX), quod 
iam Irena mortua communis coniugum sepulcri rationem ducit. 
Gr^rii praenomen ad XXI codicis V inscriptio seryat, logothetae 
dignitatem ntriasque carminis lemmata commcmorant (cf. practerea 
XXI 4 8qq.), honorifica sebasti appellatio XXI 12 traditur. Qnae 
emn ita sint, tntam rationem seqnimur, si ad nostrnm Camateram 
Nicetae Aoominati yerba redire iudicamus p. 13. 21 sqq. ?;ape^eu;^dii] 
S' k uoTspoy TouTcoŁ (scil. Gregorio Taronitae) )tai tic rpujyósioc STipo^, 
« KmuLTTff&c ii ŁidyCkyfnę' 6 S' avT]p o&to; fiXXóyijjLOc piiv, tó ii yźvoc oux 
MfCKifi ou^' ŁiAkvv &j^if\yf0Cy T€xS ^ocdi^s? $e 7rpocXi]<pdel; AXe^ćcu xaŁ 
'wB; 0:R>Ypape{JLaT6ix>(Jtivot; KscTa^eysl; Ta; iTrap^ta; afi^eTcoraTO x«x toO 
TKffOTw o6}Wjc TauTouc 7rXoGTOv Tidat^(t>a<7(ov ^duv Tioiadyi xaTa xijSo; 
^oiXet ^jvxfdijvaŁ * ouxoOv xal 7cpoc7rXaxelc (tiS Tt5v ix€(vou cuyyevciiv Xo- 
♦sTiję Tft)v 0expĆT<i)v TpoOpź^^TjTO, qnibuscum conferenda est gemella 
relatio in Synopsi Sathae p. 188, 21 sqq. t;(yTepov Si — ó KauLaTijpd; 
rp7;yóp«)c, 8; xai tw Pam^cT 'A>£^icą TCpoce^TjC^, xal xaTi xi)So; at? Toiv 
fctstvou <juyyevt5v et; xi)^; (e Niceta sna mutuatas auctor procul du- 
bio 7:pnc7ckxAdc pro et; xt5So; scripsit; Nicetae autem verba prave 
intellexit W. Regelius, Fontes rerum Byzantinarum, vol. I 
fiwc. L Petropoli 1893, p. IX 1. 4 sq.) (Juyt^c^ xal "koyo^tTffi TtSv (te- 
xs€TCdv TeTi(j«)TO, TCj5 TapwyiTj <5uvTaTTeTzi wpó; T>]v Tć5v Sr|{iióa{ci)v Sioixii;mv. 
Summa igitnr dignitatis incrementa per loannem II Comnenum Ca- 
materus assecutus est neque alius rex yoce Pa(nXeu; XXI 15 deno- 
tatur, siquidem iam a. 1093 ab Alexio inter scribas assumptum esse 
Camaterum diserte Anna Comnena IX 8 yol. I p. 452, 1 sqq. te- 
statur; munera sub Alexio administrata recenset Theophylactus 



368 i;bo stbembach 

Bulgarus Epist LXXI Meure. (Patrol. Gr. yoL CXXVI) p. 492 A 

(st ^e 'n]XixoÓTOuc 8uepYeT6D[jLSv, il^>.Cxov auTÓv oi tó ts toO ^oyodfroo x^- 
(MC TĆdeuce ToO Trdc^ai ^acoi^tf <juveSpcuovTOc %Qd tó toO igpuiT ou np c pf) ^ 
óf (pbceov ToO dtel toI; aOrojcpderopmy ui:coYpoe(A(AarTetjovTO<, x«l (iilXc<rra viiv 6ou» 
xal oo^Tepoc ó auToxpaT(dp xal i[Ł(aXć<rrepo; , Scre XGd tgć ts A^k 
XQU TOuc XÓYouc auToupY6?v), qui dnas praeterea epistnlas nostro misit 
VI Meurs. p. 368 są. et XXX Lam. p. 549 8qq. (nec tamen Xn 
Vat. p. 325 8qq. et XXIII Lam. p. 537 sqq., ubi Camateropnli no- 
men e XV Meurs. p. 384 sq. reponendum est cf. V. Va8iljevBkij^ 
Źarnal ministerstya narodnago prosyjeśćenija, vol. CCIV, Petrop. 
1879, p. 327); sebsCsti gradum fortasse sab loanne adeptam con- 
firmat Theodori Prodromi |jLov€p$ia eic tóv (ie^aaTÓv xal ^oyoOrnjy 
xupov FpTjyópwY Tdv Ra|xain5póv (cf. Patrol. Gr. vol. CXXXIII p. 1059). 
Antę Gregoriam obiisse Michaelem Camateram, optimae spei filium^ 
e Calliole XXI 26 discimns; quem iuvenem alibi commemorari 
eqaidem non memini. Videlieet alium spectat Michaelis Italici epi- 
stoła apud Cramerum, Anecd. Oxon. vol. III (1836) p. 174 8qq. a; 
TOv KafiaTTjpÓY xup8v Mi^ai^^, tov toO Kupou 'Pta^Jc^M (1. Tcd(AXvoO cum 
M. Treuio, Michael Italikos, Byzant. Zeitschr. vol. rV, 1895, p. 10) 
utóv, qno loco Bomani (scil. Camateri) filium denotari propter Treuii 
haesitationem premo, cuins adnotationi (p. 11): ein Mitglied derselben 
(scil. Camaterorum familiae) mit dem Vornamen Michael ist mir ffir 
diese Zeit sonst nicht yorgekommen' testimoninm opponere possum 
Nicetae Acominati Patrol. Gr. vol. CXL p. 180 A ex actis synodi 
anno 1156 contra Soterichum habitae: toO jji€yiXou fc«^v«rTaTow icp«- 
TOKOupocTiapoc xal im tc5v ^ei^ccay xupoO Mi^aij^ toO KofJucTijpou, abi 
fortasse Italici discipnlus prodit, in adolescentia altioribns stndiis 
artibnsqiie deditos, postea ad yitam militarem conversiis. 

XXIL 

Doceana, mnlier nobili genere nata (31), non din post nnptias 
(30 cl. 13) in florę aetatis (2) ex8tincta, fllia esse ridetur Theodon 
Doceani, qui'aJ(eX9i$oac Isaacii I Comneni (1057—1059) appelłatar 
a loanne ScyUtza p. 648, 2 sq. Bonn., Alexii I Comneni frater 
amitinns a Nicephoro Bryennio II 25 p. 92, 8 sqq. et Anna Com- 
nena I 3 yol. I p. 22, 11 sqq. Ad eundem pertinet Michaelis PselU 
epistoła 170 (Sathas, (AeoQcui>vix7] ^pXiodi^9cii), yol. V, 1876) p. 432 8qq. 
Toi K^e^ ToC ^a<n>i<i>c (scil. Isaacii Oomneni) missa. Theodori pater^ 



NICOLAI CALŁIGŁI8 CARMIMA 369 

Doceanae nostrae aws, fortasse fait Michael DoceaniiB, Georgii 
Haniacae saccessor in Italia (Cedrenas vol. U p. 545, 17 8q. Bonn.), 
qui circa annnm 1050 a Constantino IX Monomacho contra Patzi- 
nacas missus occubuit siye in acie occisus (Cedrenas yol. II p. 
601, 15) siye in captiyitate trucidatus (Michael Attaliates p. 84 
16 Bqq. Bonn.). 

xxm. 

De personie, qaas poema nostcum spectat, propter ycrsus al- 
timi faabitam certa sententia ferri non potest: y. 10 są. Anna, 
Alezii Palaeologi axor, prodit, qaae se et maritum Christi tatelae 
eommendat. Qaodsi ad carminis inscriptionem et yerba respectam 
habemas, Annae et familia (Ao'j%atva lem., ix Aouk€3v yiwrjc 12) et, 
dignitas (ae^aor)) lem.) cognoscantar, mariti yel praenomen dabita- 
tioni obnoxiam fit propter memoriam de Georgio Palaeologo, qui et ipse 
Annam Dacaenam in matrimoniam duxerat (cf. p. 361 sq.) Sed con- 
ieetaram primo obtata ezpeditam Nicctae Acominati rclatio labę- 
factat, qaae pansebastum sebastam (cf. p. 362) Alexiam Palaeologam 
synodis a. 1156 (cf. p. 368) et 1166 (cf. p. 363) interfaisse prodit 
Patrol. Gr. vol. CXL p. 177 D et 253 C. Ac titulo qaidem yir 
persona ac dignitate conspicaas signifieatar, qaalem yero locum 
Alexio8 in anla obtinuerit, hinc colligere possumns, qaod utrobiqae 
antę pansebastam sebastam (eparchum p. 177 D, magnum dranga- 
rium p. 253 C, nnde falsam esse elucet E. Milleri sententiam, epar- 
cbi dignitatem tempore posteriorem faisse statuentis: Recaeil yol. 
II p. 349 D) Andronicum Camaterum nominatur, qui materno ge- 
nere Dacaram familiam complesus (cf. *AvSpov()cou toO Aouxa xal Kocp-a- 
-njpoG apad Joannem Tzetzam Epist. 101 p. 90, 15 8q. Pressel.) co- 
gnatione cum Manuele I Comneno coniunctus erat teste Cinnamo V 
4 p. 210, 18 sqq. łv olc xal *AvXs6vixoc t^v ó Ka|JLaTłjp6c, 8; Tijv e7rapxov 
TÓre (scilicet a. 1161; perperam Regelins, Font. rer. Byzantin. I 1 
p. IX 1. 6: anno 1161 eparcba declaratus esł et sebastus) 
8i€l?rev dtpxiv, av)jp «6acTdrj)Ti piy a^iw*e(c, CuYY^^T^ ^^ Pa(nXeT 
XCI KuTÓc cSv. Quae ratio probabilitatem iudicio nostro yidetur eon- 
cOiare, non modo uxorem Alexii Palaeologi ad Ducarum domum 
pertinoisse, sed ipsum quoque cognatione imperatoris familiam con- 
tigisse; itaque non sine iusta causa codicis yestigiis insistens epithe- 
ton Ko(&vi]vo3oOxac ad Alexiam Palaeologam rettuli. Quo quidem yo- 
eabalo matris prosapia innuitur, qaae genus a Comnenis et Ducis 

B«,»W7 TTydi. fllolof. T. XXXyi. 24 



370 ŁBO STEBMaACH 

duziBBBc censenda est Quae8tio sanę difiScilis de Alescii matre exi- 
stit, ąuoniam praeter amplam Alesii I Comneni et Irenae Dacaa- 
nae progeniem etiam suboles denotari potest, qiiAm AdiiaaiiB Com- 
nenuB, Alexii frater, et Zo^ Dacaena edideijuni, ex qao eoniugio 
unarn certę filiam proyenisse docet Tłieophylactua Balgaras Epist. 
XXIV Meurs. (Patrol. Gr. voL CXXVI) p. 405 B ó waveuyev&rwtTic 
aou Yaajłpóc, to Tffi ayadode^eto; lpvoc, to 4v Ta% xoiXaai t^ vOv t(Sv 
xax(;5v o\i(5po(ac xptvov, to iv Ta% toytoc 3tviJ^ou<ixic dcxdev^; pó8ov, :^ 
deó^weuoToc Sytuc ^u;^i^. Quae generi praedicatio si Aleadi Palaeologi 
patrem designat, res nihil habet negotii; in aummam yero di£Ecul- 
tatem iDCurrimnB, si Alesii I Conmem stirps denotatur, eom tan- 
tammodo progeneri, ąuorum memoria satis obBCura est, in ceoBam 
yeniant; imperatoris enim generos fuisse Nicephorom BryeaniaiB, 
Nicepbomm Catacalonem, Constantini Jasitae filiam, Constantinum 
Angelura aliunde sciinns. Progeneń autem non minus filiarum qaam 
filiorum generi esse potuerunt, quandoqaidem etiam neptes ex fi- 
liabus propter maternam originem ad genuB GcHaomenoducicam p^^ 
tinent Nec mirum yeterrima Ducarum nobilitate y^ Comnenorum 
domum regnatricem gloriań cf. Theodorus Prodromas PatroL 6r. 
yol. CXXXni p. 1400 A Xtlo piv ouv ijaTTjy <nĄitT{a 'PcdfJLflCŁOi^ i^^^- 
Xoi; 3txAÓv avT«uYa^ovTot, tó fiwv (xixpciS ?vpÓTcpov to Ko(łvi)v6v, to y siidw 
^apa -TÓSac i%£Łvou to Aoo;axóv, oi^L^fiA eOru;^!] xal 9c«pi9xy§| xxi xo<s|ux.^ 
apsT^; o«jx ava^ta • x^Ta &c:ctp h, au(xctt)vCac auv«X>jXu*eTi)v di lv im^ 
f%vÓTepov xaŁ >.acu.iupÓT£pov, toDto ^ij to Koav^vo^u3eixóv (ubi estrema 
y()X Lexica ditat perinde ao Ko(iv)]vo&>u]ca;). Hino non modo Joannes, 
Alexii et Irenae filiuB, Kd^vi]vóc, AoOxoc; appeUatur C, J. Gr. n. 
8722 y. 3 (cf. praeterea Theodorus Prodromus Patrol. Gr. yoL 
CXXXni p. 1396 B 3p7nj; KojAvi)v«iv. eO*aXijc AowtiSy xUBoc et p. 
1393 A. ubi Joannes peraonatua induoitur de ae pcaedicana: ILo|i^ 
yTQv6dev yop Ł\Łf\j>f X3d Aouxó*sv), Anna filia yerbia Ko(i.vijvoS«viUSv U 
Yevou^ notatur in sigillo apud Scblumbergerum, Mólanges d' archó- 
ologie Byzantine, yol. I, Paris. 1895, p. 267, aed etiam Manuelem, 
Joannis filium, epitheto KopLv>}vo«io(ixac ornat Georgiua Corcyraeud 
apad A. Mustoxydem, delie cose Corcireai, yoL I, Corcyrae 1848, 
Append. p. IV L 32, KopLvi]vóv, AoOxay yocat ibid. p. XLI) Alesum, 
Alexii et Irenae nepotem e filia Maria, Nicepbori Catacalonis axore, 
Tfaeodorua Prodromus allooutione Aouxfi^v ^X«<m koi l^i/LYt^yC^, 'AXi^ 
vu[A(p{s pro8equitur o. 1. p- 1077 A. Aliia inauper comogiia affi- 
nitatis coniunotionem inter Gomnenoa et Ducaa tunc esiatere po- 



NICOLAI 0AŁŁI0Ł19 OABMINA 371 

toisse qiłi8 est gui neget? Utique nitra a. 1120 — 1125 egredi non 
licet in matnmonii tempore definiendo, e qao Alexiii8 Palaeologus 
Coranenodaoaa naści potnerit^ siąaidem Calliclem Joanni II Com- 
neDO (t 1143) snperstitem fuiase a reri aimilitndine prorsna abhorret 

XXIV. 

Cc^itationes expiimantar, qaae Alezii I Oomneni (26; adde 
16 8q.) animum in contemplanda palatii imagine aubeant; ąuod 
c&rminis argumentum opinionem saggerit^ picturam ab imperatore 
comparatam esse. Notabilia autem eat ipsa imaginis deacriptio, qua 
secundum Cbristi adyentnm (lem. et y. 6) non sine aollerti ingenio 
(cf. F. X. Erans, Bealencyklopftdie der ohristlichen Alterthttmer 
Tol. n, FribDrgi Br. 1886, p. 985 8qq. s. y. Weltgerichtabilder) 
repraesentari edocemnr; contendi potest alia nltimi iudicii imago. 
quam yerbis illnatrat Leo Bardales apud Oongnynm Anthol. Append, 
m 418 p. 358 cf. praeterea Manuel Philes yoL I p. 353 n. 176. 
177; p. 436 n. 237; II p. 278 n. 19 (Miller). Maximu8 Planudea 
Epiat LXXm p. 93 I. 36 Bqq. (Treu). 

XXV. 
AIexii I Comneni mors, quae die XV menais Auguati a. 1118 
eyedit, a Joannę filio comploratur (cf. 1. 36); ao maerorem recen- 
tem esse carminiB habitua aperte declarat, unde Galliolis yeraus non 
multo post supremum Alexii diem conaeriptos ease apparet Lemna 
illustrat Anna Comnena XV 11 yol. U p. 377^ 15 sqq. xou {UTttrrfj- 
(Wf«v TÓv auTGixpńTOpa TL^iWTętffi <t% T^> pipo; STtpoy ToO wevTopó- 
you oixi^(jLaToc, t? wow y* <fy>^ 4X«udepwiTtpov avaiwfU9xvTa Ufct 
'c^ yjeKKobo^uTLę av8vrpct7v. Scilicet palatii (of. 4 avocxToc $Ó|aov) pars 
qiiiaque oontignationibus insignis intelligitur, quam iv8VTa)cou^uxX£tov 
▼oeat Clonstantinus Porphyrogenitus de caerim. II 15 yol. I p. 598, 5, 
ivcrp»eou^ux^ov Theophanes Continuatus p. 335, 9 8q. cf. A. G. Pas- 
patesy T«Ł Bu^aynya dev^)tTopae (Athćn. 1885) p. 312 8q. 

XXVI. 
Cf. ad XL 

XXVIL 
Imperatrieis obitum poematia componendi ansam dediase in 
oealos cadit nec difficilis eat aoourata peraonae deaignatio. Omni- 
bua enim in utraqae parte caloulis poaitis dubitari non potest, quin 

24* 



372 LBO 8TEENBACH 

imperatoris Alexii coniiix extra discrimen iudicii sit^ etiamsi primo 
aspectu yestitus monachici mentio (2. 5. 12. 13) opinionem de Irena 
Ducaena commendat, utpote quae yiduata in monasteriam recesserit. 
Nimiram liberoram orbitas ita commemoratur (21 8qq.), Qt tantum 
de panrulis agi pateat, quae ratio in Alexii nxorem non cadit, qaia 
circa annum 1066 nata (cf. Anna C!omnena m 2 yoI. I p. 137, 2) 
non solum antę Alexii exce8snm omnes filios maritoB, filias omnes 
nuptas yidit (cf. typicum cap. 71 p. 375, 8 sqq. Miklosich-Mtlller 
et ąueny ad n. I p. 360 de Eudociae viro adnotata sunt) aviaeque no- 
men iactare potait (cf. ibid. prooem. p. 329, 15 Bq. tj (ATjrpi*^ pw>u (r/i- 
ati xal yJkiioEi T7]v ar^Tpoai^pa Trpoc^cuĆYi] xal 7raTpo(i.i^Tepa, unde toz 
7raTpoj/.i^p Lexicis accedit, nisi waTpojAi^pa reponendum est), sed 
etiam plures yiduitatis annos transegit, Nicephoro Catacaloni (non 
Bryennio, sicnti La Porte du Theil Patrol. Gr. vol. CXXXIII p. 1069 
statuit) genero et Irenae (nomen offert typicum cap. 71 p. 376, 7) An- 
dronici filii coniugi (La Porte du Theil 1. c), Eudociae filiae (La Porte 
du Theil ibid., typicum cap. 79 p. 382, 28 et cap. 80 p. 386, 22) et 
Andronico filio (cf. La Porte du Theil p. 1068 sq. cl. p. 1056 sqq.; 
falso Se2:er p. 24 Ducangium Famil. Byzant. p. 176 secutus anno 
1116 Andronicum in proelio cecidisse statuit) superstes. Optima 
autem pusillorum liberorum commemoratio cum Irenae Hungarae 
morte conyenit, quae Joanni II Gomneno nupta inter annum 1106, 
quo geminam stirpem enixa cst, et 1126, quo yitam reliquit, quat- 
tuor (non tres, quemadmodum post Ducangium Famil. Byzant p. 
180 sq. tradit Miller, Recueil yol. II p. 184 sq.; cf. Theodorus Pro- 
dromus Patrol. Gr. yol. CXXXIII p. 1395 B et 1396 B) filias to- 
tidemque filios peperit, quorum ultimus Manuel yix quartum aetatis 
annum egressus matre orbatus est. Accedit quod carmen ferale, quo 
Callicles commenticiam Joannis II Comneni mortem non multo post 
Irenae obitum (cf p. 376 sq. infra) prosecutus est (XXX), haud dissi- 
mili modo liberorum fortunam commiseratur y. 43 sqq. Monadiae 
autem yestitus ne tenuissimum quidem scrupulum iniciet si aetate 
Byzantina consuetudinem increbruisse reputayeris, ut mortui habitu 
monachico sepelirentur yel in sepulcris repraesentarentur; quae qni- 
dem ratio apud Calliclem in Gregorii Ciimateri et Irenae Ducaenae 
monumento perspicua est (XIX), de Irenae nostrae humatione ex- 
pressis yerbis confirmatur a Theodoro Prodromo Patrol. Gr. yol. 
CXXXIII p. 1396 B. C TŹ>oc Xt;coCHia tó otI^;, TJjy ?uop9*jpav, | tó ^uc- 
<jivov TCÓpTnjpia, T>]v aXou;.ytóa, | t<3 tć3v pE.ovaaTd^v iv$iSutfxou.ai 



NICOLAI 0ACŁICŁI8 CARIONA 373 

paxoc, ande Irenam Joannis II Comneni morte (f 1143) vidaatam 
in monasterii solitudinem se recepisae falsissime condosit La Porte 
da Theil (ibid. p. 1066 A). 

XXIX. 

Smymaeum a Callide collandatuin non diyersam essc e The- 
odoro Smyrnaeo, qai sub Alexio I Comneno theologiae (cf. A. De- 
metracopolns, ó^ó^o^oc 'EWi^ Lipsiae 1872, p. 13) et philosophiae 
(ef. Erambacher, Geschichte d. byzant. Litteratar 'p. 430) doctrina 
melarait. Timario docet a C. B. Haseo editus (Notices et Extrait8 
des manascritfl de la bibliotb^ue impćriale, yol. IX 2, Paris. 1813, 
p. 164—246), ubi cap. 23 p. 208, 16 są. (t(J ccSjwt fc;T;p*pam) t^ dcp- 
djKTiSt xxi fOfTj^rfł iyóyLe^oc ł$i]u.7]Y6peŁ wx:« t<^ ^adi^et xfld x>tviQGii]c br' 
«Yx&vo: ifsdu) et 24 p. 208, 32 8qq. (evTrjd«v ouv jaoi waaa 19 Tiję 
opd^ŁTi^ aiTia x«l tiA Tćliy Sx^TÓX(av ^tdtópiaTa, tc5v 9XcY(ucTtXb)V wepiT- 
T(i»axTCi>v a<prjVOUjASva)v TSpl Tac ap[JLoy(xc xocł XŁdou|xćvci)v OTcpc&c, a^ &v 
i^-pjSćyec harfv^6iisvxi ti^v te ^uxi5v xxi tó a6>u,a xaTeTpuxov xxvTo3dr/ 
eTzXxiffcópei (Jioi to 0(!)fA^ %al a<idevic t^v) definite corporis infirmitafi 
expoiiitar, quam poema nostrum obscnre (Y]<Tdevrj|xćvov 14, vo<ro jyTx 15) 
et ambigue {iyj/^ 6. 16) signifieat. Extra omnem igitur dnbitationis 
aleam posittim est indiciam de Smyrnaeo, cui epistalam officii et 
amoris plenam misit Theophylactus Bulgaras Epist. XXI Lam. 
(Patrol. Gr. yol. CXXVI) p. 536 B— D (= n. XVI Meurs. p. 385 
aą., ubi inscriptio tc^ 2^upvxiCfi in tc5 'AY3cupxCci> deprayata Lamium eon- 
text08 editi immemorem fecit), qaoniam primis yerbis articularis 
morbi espressa mentio continetur: {/.'i) xal t7]v YXi^Txv ćire^r^di) (me- 
lias p. 385 C hct^yfiyfi) 6 0096; irpóeSpo;; (mip^tu tć&v vOv xaŁpa>v, ot 
T^ TO^iyfa xxi v\c4ttx; XEa|x«iv StSóown! Accedit qiiod eidem Smyr- 
naeo familiaritatem cam Nicolao Callicle intercessisse ipse Theophy- 
lactns Epiat. LYII Meurs. p. 476 C testificatur; sapientiae autem 
magisterium, quod Theophylactus p. 536 C. D praedicat, non solum 
Epist LIX Meurs. p. 477 C {&; xxi toO 9iXo(rofcit)TaTou xxi 7cxv$e^iou 
2[Aupvauou fifA^ eivxi (TUY^eyiję) respicitur, sed etiam Meursii rationem 
fdlcit, qui in lemmate epistnlae XL (p. 441 B — D) r^ w:xxtj^ t&v 
f«XoGÓfoyv, Tcji 'Au.upv2(ci> scripturam 'A(Aupvxuo in £{i.upvxut> mutandam 
esse yidit, hoc tamen nomine falsus, quod Smymae episcopum de- 
signari arbitratus est; maximum yero momentum ad persuadendum 
acta synodi Constantinopolitanae, anno 1086 habitae (cf. M. J. Gedeon, 



374 LEO fimSRMBACH 

naTpŁ«px^xol mv(X2(ec, Constantinopoli 1890, p. S39), afterant a B. 
Montefalconio, Biblioth. Coislin. (Paris. 1715) p. 102 sqq. pnblieata, 
utpote quae Theodorum Smymaeum dignitate irp<im)irsoi^pou (cf. Theo- 
phylactus p. 536 B ó oofóc TrpóeSpoc) xal Otuztou tć5v ^ ŁXo<TÓf<i)v auctam 
prodDcant p. 1 04, 24 sq. cf. insuper Timario cap. 23 p. 207, 26 8qq. xzm 
T^; <j)^oX^c łcoiTYjde wap* ł(xoC, tóv <j09t<JTtx<5v iv BuJ[avTi« ^p6vov 
%t67:ovTi et 39 p. 229, 17 8qq. xdtxfi;Ivoc a7;:avTx i^yiy&ro xspi aifToO, 
cóc S;/.upvxtoc (iiev icTi to yĆYOc, Tpa^ei; ^e iv Bu2[ffVT(c|> xai tóv <rofi«T»- 
xóv ^p6vov 6xei(;c XaP(i»v ^aptuptac iv^X7}0S tA ^x9tXcis xal \isfir 
\yic Yj^so)^ TiM-iję xod yopTjyift; Trapa t<;;>v Pa<nXśa>v. Qaod8i Theodorim 
Smyrnaeum Joanni Italo successorem datiim ease conaideramna, qiti 
anno 1082 (cf. F. Cfaalandon, Essai sur le regne d' Alexi8 1*^0001* 
A^ne, Paris. 1900, p. 312 sqq.) liypati' (cf. Ducangias ad Ann. 
Comnen. vol. II p. 530) munere priyatus est, ecphrasin, qiiae CW- 
liclem tanta admiratione imbuit, Alexio I Comneno regnante pro- 
nnnciatam ease efficitur, qiiamvis Smymaeum tunc iam proyectiore 
aetate fuisse yerba dx[xaTnx6v yifoyTZ, :rpe<7{5ÓT)]v veov (13) approbeni 
Protostratoris yero dignitatem illis temporibua sustinaiase consUt 
Michaelem Ducam, imperatricis Irenae Dncaenae fratarem; qai pro- 
tostratoris appellatione iam in enarrandis rebus anni 1083 signifr- 
catur ab Anna Gomnena V 7 yoI I p. 254, 16, ineunte anno 1086 gra- 
dum illu certo habuit. 8iquidem in actis synodi a Montefalconio editis 
(p. 103, 44 sq.) eius nomini titulus ccpx<iTo< xał irptoTOcrpaTwp aserip- 
tu3 est. Micfaaelis filium praematura morte absumptum eqnidem apud 
Theophylactnm Epist. LXXI Meurs. p. 492 B agnosco: iTccidóaijY 
TOl; BapSapicÓTatę irra^e^Yai T<iv ^avGĆ^a<rrov olóv toO :rp(i>T09TpdlTOfOC. t^ 
Te d[X>a 7raTp(!)^ovTa xai tJ}v Trp6c touc ^óyouc ^ifled€<nv, toł iua TTouSuci, 
quae quidem memoria (cf. insuper XXXin Meura. p. 432 D tm 
To(vuv, a>c im)d6|xełHc, tc3 tou 7uxv<re^9T0u aOdćvTOu T)(xci5v fA^ ^ ?tepl t^ 
Bap$aptov dp;(i) vuv dvcTĆ^) eertnm et definitnm Constantini Dacae 
nomen snppeditat, ad qaem duae epistulae a Theophylaeto missae 
sunt: LXni et LXIV Meurs. p. 480 8q. ef. LXni p. 481 A if 
ouv ipć5 GOI T7]v xpe(av ^ aŁ<T)(uvo(ui]v d[v, ti «i tou BapSspCou ApfAoaTi)v 
i7n9TRVTa ^ppdypLocoŁY, e)r(i>v auróc iv Tćji Bap)ap(co X^p'^^i ^P^ '^ dvTiXfl(- 
Pćff^ai TouTou cpt>.av^p(i)77ÓTspov $»Ye(pai(u; p. 481 B xa( yt &C;ov fam- 
^iv, có; xal waTp<^ov piv xXiJpov ix*^ł *^'^ XPT^^ '^P^^ '^^ Apx«wfaxMW» 
Guv$ia^sctv, iroXXa7rXa9Mi> Si T«tłTi)v auróc icsrrohjKOc, fva ooi xal Be6c, 4 
X«piC>) fo« if^oł X^^!l' ''vo\\aicXao(<id Ti)^ Tcarpcj^gcc ^^ i7Pi^pajkg9{, 
LXIV p. 481 O cWóircc Sn xad SicmpinKÓc a& xal ic^ t«^ toD 6coS 



NIOOŁAl OAŁŁTOŁIS CARMINA «S75 

Wfi^ eOA«^, &TC oiyLW rodSra 7rxTpcó2^a>v. Nec miram ad Constantini 
Tirtntein flln^lMuidam patris exemplmn in comparationem prodire, 
m M ichaetifl characterisniUB apad Annam Oomnenam V 7 yoI. I p. 
163, 15 flqq. repntatur: dv)}p hd ęporf^ti Sia^Poi]uivoc, &pK Se xal pL£- 
yit^ oci&(xaToc J^iafepcuy ró tć5v t^ xaijx>0, a^X« koi t«&v in&icoTe /eys- 
vi](jufvfdv, (Ma^oc Y«p e7;^iv łic«vT«c tT>C»c óp«5vtz{ Tdv dfyfipa), 9uvcSslv & 
Ti ui>.Xov x«i f€i>:fi9xi to iveoTÓc xal xaTonrpi^a<7dxi SciyÓTocTÓc re xod 
aicops^^^oc. Utul ea% lemmatis ratio in Calliclis carmine boc mo- 
menti facit ut jHrotoBtratorem filio snperstitem fuisse statuamus; 
Ifiehaelem vero antę Alesium I Comnenum fato peifanctum esse 
daeet imperatricis Irenae typicam cap. 71 p. 375, 3 są. rtktiffthtiSiof 
T« p.vi]pLÓmivat toO xp«t{Trou jjlou Pa«iXec*c xt>poO A^e^iou toO Kou.vir]voO, 
X9cft^ l)v łv vu/ip«v łxSii]iAiQ«t) et p. 376, 23 8qq. p(.r^vl iawouapu* 
*' 'rs^t<T^«d9«v Ti (iivł);jLÓ<jov« tou ?repi;cod'i^u a»>ra8e>cou ttjc ^a^n- 
>f(ac ttou «ai wjMtrrodrtpłTopoc xupoO Miyjsaik toO JoOxz. Vix igitur in 
oensam yenit Nicephorus, 6 x9fi ^tnki^ aScXf($oCŃ;, ab Anna Com- 
nena XV 1 to). II p. 329, 8 commemoratus, qaem Dncangius Fa- 
mil. Byzant p. 165 Micbaelis protostratoris filium fuisse opinatar: 
etenim bnias fkcinus forte in annum 1116 cadit ac praeterea Ni- 
c^phorns idrens proelio esoessit (ibid. 4 sqq. vtoc <!)v Aal iraJ; [^ayo; 
fsf9jlii^<aiv wv6i Te 'KfoeK^tip^yĄMi t^; ^rapaTdb^scdc xai Tiva( auv auTcJ^ 
i^loiiKTX(xevoc 'Apeoc u;cx<J7cwyTac xal «up.^>.axclc toU xaT atiroO 7ffdT$pov 
i(pi[>par|XÓ9i wX'^^tTeT«i |xcv T7)vixaOT« x«Ta toO y^^^ %Xt^ttii Si Tdv 
w«unrvT« xaTa tó OT<pvov &« toO SópotTOc* ó ii wapajrp5|p.« tdO ftcirou 
xzTtvej^^lc dtO(i)voc lxeiTO* ToChro oi o^adsv ^apjiapoi ^ea<7ajAevoi Ta |i.€- 
Toć^peya Tolc 'PcDfiLaiotę wapxuTbca S:Sóa(nv. 'O Si ^acŁ^eu; iptCTW tóv ve- 
aviav aicoAa^y ^cdi) tó 7rxpxoTtxa xai [f^yóikinc toOtoy iTatv£7ac wpó; tó 
4h>o|ili^Xiov ^Xauve). Accedit quod verbis 6 Tiję ^aot^iSo; deSeX^tSoO; 
aeqtio inre Joannis Docae vel Annae Ducaenae filius designari po* 
tatt; optime autem coniecturste de Annae Ducaenae et Georgii Pa- 
laeologi (cf. p. 361 sq. supra) filio praeter ayi paterni nomen NiX7]- 
fipo; snffragatur sigillum a Scblumbergero editum, Sigillograpbie 
p. 685: yfoif&y ^pdtyuiua xal x(ipoc NiKuj^pou | ^tjxa (;e^a<7ToO naXat- 
oSLóyou «ćp(d. — Hoc addo, in corporis aegroti descriptione mani- 
festam orationis dictae notam inesse, quae Calliclis audientis, non 
legentis animnm retinuerit; Hec paryum adiumentum ad actionis 
imaginem effingendam Timarionis loci praestant: cap. 23 p. 207, 11 
8qq. dcvi)p i;n[i.i^K]c, Xciixdc Ti}v Tp(/.a, tó a^p-a xaTe7xXi]xci>c (cf. i9)^vóv 
apad Callicletn V. 14), yjx,ol&b; Se iXX(i»; xal <TT(d[xuX(ac (isoTtię xal xó 



374 MSO fimSRNBACH 

IlaTpioep^ucol mvoa£^, Constantinopoli 1890, p. S39), afferant a B. 
Montefalconio, Biblioth. Goi&lin. (Paris. 1715) p. 102 sqq. pubUeate, 
utpote quae Theodorum Smymaeum dignitate irp<«)T07rcoi^pou (cf. Theo- 
phylactus p. 536 B ó oofó; TcpóeSpoc) xal utuztou tć5v f tXo<TÓfKi)v auctum 
prodDcant p. 104, 24 sq. cf. insuper Timario cap. 23 p.207, 26 8qq. xxm 
T^; <j^o>5jc ł90iTi;<je wap' ł(xoC, tóv <T09i9Tt%6v łv Bu^avTCci> *p6vov 
%t5?;ovTi et 39 p. 229, 17 sqq. x«xtIvoc awayra iS^y^ro wtpi adroG, 
(óc S;Aupvxtbc (iiiv icTi to yĆYOc, Tpx9el; hi iv Bu2[ffVT(c|> xai t6v oo^i^Tt- 
x6v ^póvov 6xeT<;c ^a^biy ^apiupiac iv^X7}0S tA ^9iXas xod \urfi' 
Xi]c Yj^uó^ TiM.^ xal xop7]y4ff; Trapa <r<i;>v Poem>ś(i>v. Quod8i Theodoram 
Smyrnaeam Joanni Italo successorem datum esse conaideramas, qiti 
anno 1082 (cf. F. Chalandon, Essai sur le regne d' Ałesia I^^Com- 
A^ne, Paris. 1900, p. 312 sqq.) liypati' (cf. Dacangius ad Ann. 
Comnen. yol. II p. 530) munere priyatna est, ecphrasin, qnae Gąl- 
liclem tanta admiratione imboit, Alexio I Comneno regnante pro- 
nunciatam esse efficitnr, qiiamvi8 Smyrnaeam tunc iam proyectiore 
aetate fuisse yerba ix|jio&mxov yćpOYTK, ^upe^fSu-njY veov (13) approbent. 
ProtoBtratoris yero dignitatem illis temporibna anstinniase constal 
Michaelem Dncam, imperatricis Irenae Ducaenae fratrem; qai pro- 
tostratoris appellatione iam in enarrandis rebus anni 1083 signifr- 
catur ab Anna Gomnena V 7 yol I p. 254, 16, ineunte anno 1086 gra- 
dum illu certo habuit siquidem in actis synodi a Montefalconio editis 
(p. 103, 44 sq.) eius nomini titulus ce^zdro^ xal icpc^rocrpaĆTup aserip- 
tu3 est. Michaelis filium praematura morte absumptum equidem apud 
Theophylactum Epist LXXI Meurs. p. 492 B agnosco: i^mdóaijy 
Tot; BapSocpicÓTat; ł^rotf e^vai Tdv 7CxvGĆ^a<rrov ulóv toO ;rp<dTO«TpaTopoc. tA 
TC iXKx w«Tpą)J[ovT« xai Tijy 7cp6c touc ^óyouc Xtadwiv, Ti huk 'KmHoui, 
quae quidem memoria (cf. insuper XXXin Meura. p. 432 D tm 
Toivuv, cIk łwu^ófudo, TCJJ ToO w«v<re^dTou aOdćvTou ^ÓH*^^ ^ 1 ^^ '^ 
Bap$ap(ov if)(ii vOv avsTĆdii]) certum et definitum Constantini Daeae 
nomen suppeditat ad quem duae epistulae a Theophylaeto missae 
sunt: LXni et LXIV Meurs. p. 480 sq. cf. LXm p. 481 A if 
oijv £pć& CM Ti]v xpeiav ^ «t<T)(uvo^i2v d[v, ei «i toO B«pSxp(Ou Ap(AOtfTi)v 
łm qT x vTa iępayjjŁa^Jw, gyo>v ocuróc łv ti3 Bxp)ap(co X^p^i '^P^ '^ «vti>«- 
^«^t TouTou ftX«vd^pii)7cÓTspov ^i€Ycbxi|u ; p. 481 B xa( yt &C;ov ftiw* 
9iv, ck>; X9tl :raeTpc5ov (av xXi)pov ćx^ '^^ KFI^^^ ^'^ '^^ d^X^*"^^'^'^"^ 
auvSix^cciv, iroX>anrXa9Mi> Si t«uti]v cutóc icticohpui;, fvx <ioc xod Bećc, ^ 
^spi^Y) fc<x ipu)l X°¥^1B' mk'kaac\x<db^ r^ mTp&T^ ^^ i^/^EJkuog, 
LXIV p. 481 O iiSmęj Sn xod Sunptmdc oi xal mpc tń loO OnG 



MICX>ŁAI 0AŁŁ1CUS CARMIKA 875 

9qpi^ cuA«^i^ £t« ofŁftt ts^TK ir«TpfaCci*v. Nee miram ad Constantini 
Tiittttem łUiifltraiidam patris ezemplum in comparationem prodire, 
m Hicłiaeiis eharacterismus apnd Annam Oomnenam V 7 yoI. I p. 
C6S, 15 6qq. repntatar: M^f M fpoYi^ei &ia^Poi]uivoc, <opa ik xxi {U- 
yifttt o«d(AttToc ilt«f^v o>j Tc3v T^ koijmO, aX>« x«ł t«&v iróicoTC .eys- 
vij(Aivi«v, (^dluL^oc Y«p e7x*^ iicsorneę touc óp«5vtzc Tdv d[v^), mjvtSstv & 
Toaćli>ov X9ri fKi>:fi99ci to htaróc xou xxTonrpi^a9dxi ^yótoctć^ tc )ud 
flnnipa(uX>o(. Utut est, lemmatis ratio in CallicHs carmine boc mo- 
menti facit ut protoBtratorem filio snperstitem fuisse stataamus; 
Miehaelem vero antę Al6xium I Comnenum fato peifunctum esse 
doeet imperatricia Irenae typicam cap. 71 p. 375, 8 aą. TeXt(9d(i)tfxv 

Tfl^ yt.V1]pLÓGUV« T09 XpJtt(<rVOU (AOU ^Z^Xic«C XU200 A^e^ioU TOG KO{AV1I]VOO, 

xxft^ l)v iv TiuipftY fcc^ii]u.iQ«t) et p. 376, 23 8qq. iitfn ixwouap((^ 
(►' Te>eur9a)9«v ri (iivł)jAÓ<5uv* toO wepiTCO^i^u a'>r3cXe>cou ttJc ^a^n- 
\śaa; uou 9tal ?cp<i»T09tpiTopoc xupoO MiyjoAfk roO JoOxx. Vix igitur in 
oe&snm yenit Nicephorus, 6 tiję ^mli^ i^f^ft^oOc, ab Anna Com- 
nena XV 1 to). II p. 329, 8 commemoratns, qaem Dncangius Fa- 
nil. Byzant p. 165 Micbaelis protostratoris filium fuisse opinatar: 
etenim bninft fkcinns forte in annum 1116 cadit ac praetorea Ni- 
cepborns idrens proelio e^oessit (ibid. 4 Bqq. veoc wy xal icpd; [^i/ac 
<if«XdlCci>v aut6c Te irpoe3cSsSpA;Ai^xci t^; TcafaTde^scdc tmI tiyoc aOv aOtcJ^ 
i^Xau(;x(ii£voc 'Apeoc u^pz^maToec xal 9U(A^>.axclc Tot; xxt sOtoO ;7p^cpov 
i^patjx6<ji irX'^jTTeT«i |Ałv T7)vi)mc0tx x«Ta toO y6viio;, jc^t^ttu Se tóm 
ff«i(WfvT« xaTa tó OT<pvov Xi« toG ^«toc- ó ii 7C«p«)rp5j(iL« toG T^cicou 
xzTeve)r^-? aca>voc 2xeiT0' toGto ol o^a^ev jłap^apoi ^eoaiueyoi Ta (le- 
Toćppeya toIc 'PojfiiaioŁC ;rapxoT(sca ^t^ównY. 'O ii ^aci^ełj; ipt<TTŚx tov ve- 
avwv a:coAa^v ij^jdi) TÓ wxpxoTixx xai (AeyK^co; toGtov łTXivi7Xc -rpo; r6 
^XofLip<xw ^Xxuve). Accedit qiiod yerbis 6 Ti)c px9iXi&; dt^e^^ptJoO; 
AeqTio inre Joannis Ducae vel Annae Ducaenae filius designari po- 
t«it; optime autem coniecturae de Annae Ducaenae et Georgii Pa- 
iaeologi (cf. p. 361 sq. Bnpra) filio praeter ayi paterni nomen NiKt}- 
fipoc Bnffragatar aigillum a Scblambergero editum, Bigillographie 
p. 686: yiOif&^ ts^^yuMo. xal xGpo( Nucij^pou | ^óxace^x9TaG nxXxt' 
dkóyw* fepid. — Hoc addo, in eorporis aegroti deBcriptione mani- 
fSestam orationiB dictae notam inesse, qnae CallicliB audientis, non 
legentis animnm retiniierit; nec panmm adinmentam ad actionia 
imaginem eifingendam Timarionis leci praestant: cap. 23 p. 207, 1 1 
8qq. Mjf fan{Ai^K]c, Itwuic t^jy TpC/a, Td 9^x TMrtayCkTpua^ (cf. 'ujyy(^ 
apad Oalliclem ▼. 14), X^?^ ^^ iXXif^ xax ^copAj^iac yutirtię xxi t4 



378 T.1EO STBItNBAOH 

11) res bene gessit (cf. 1 x6{łi6oc ł^ [TnraijiAircoY ol. 6), liberos (36) 
ex Adela, Roberti Frisii, Flandriae comitis (4x pterap^u yiwj; 35), 
Alexio dediti (cf. H. Hagenmejrer, der Brief des Eaisen AleriosI 
Eomnenos an den Grafen Robert I Ton Flaadem, Bysaat Zeitodir. 
vol. VI, 1897, p. 1 sqq.), snstulit, anao 1111 e vita cessit. Alinude non 
inaotnerunt, ąuae de Rogerio Alesii asseetatore Callicłes v. 33 ftqq. ex- 
hibet; Bebasti digoitatem (34; de looutione cf. Anna II 7 toI. I p. 118, 
11 zi xJTÓc jJLev -opi Tiję fjxpxx^^ ÓLTcirtfi elę touc UTrspij^dćyouc a$ov«c 
«vap:c«^oiTo, Nicephorus Bryenniua Praef. p. 6, 8 8q. 8v ttoćytec ixóvTsc 
etę Touc rCję ^a^^riac ayi^y^Y^^ iCova;) etiam BoSmniłdaB, Eogwii 
frater, anno 1108 pace cum Alesio oonciliatA adeptns est (cf. Aona 
XIV 1 vol. lip. 248, «), attamen inter 1108 et 1111 anłla occaao 
erat (cf. Chalandon, Essai p. 253 sqq.) militandi adyersus Oeltao, 
Scythas, Persas aliosqiie imperii Romani hostes (38 8qq.), qaoa tern- 
porę superiore (inter 1091 et 1108) armia perBecutnm ease Alexi«m 
constat. Quae cum ita sint, Rogerium iam antę annam 1108 in 
Alexii partes transiisse et imperatorie gratiam sibi oollegiese edo- 
oemur; quod iudicium ad fidem pronius apparebit, si Annae rda- 
tionem . respiciemus, Gidum, Rogerii fratrem, iam anno 1084 ab 
Alexio temptatum esse, ut a patre descisceret (VI 5 yol. I p. 282, 
6 sqq. 8v y.xl ó ^aci^suc *AXl^ioc ^ćXa)v toO 7rxTpó; aTuocTTJtJai, dbcoorrf- 
'koLc \i^f,OL wepl xT^Xouc ocuTcJ łSiQXcd9Cv, u770CXÓp£vo; x«l TiaT]v Si«9£poy<?av 
xxi )rp7];j.x(7a)v Sócw Sx^iXt) " ó Se TouTcoY d%oóaxc cwe^ero, tóv Se Xvfw 
Tecoc e?xev x7r6pj$7]Tov), qaam defectionem postea eyenisae certam est 
(of. Chalandon, Essai p. 92. 182. 203), quamquam anno 1108 iii 
Bo^mundi castris Gidus yersabatur testante Anna Xni 4 vol. II 
p. 196, 14 et 199, 3 (cf. insuper Xin 6 p. 200, 1 8qq. et 203, 19 8qq^ 
cap. 9 p. 221, 15 et 222, 1, cap. 10 p. 223, 24). Jnstam praeterea 
causam, ud ad Alexii societatem se applicaret, Roberti Guiscardi 
mors. quae die XVII mensis Julii a. 1085 accidit, Rogerio parare 
potuit, quippe qui summa rerum ad minorem fratrem BoSmnndom 
delata aetatis priyilegio sibi ducatum yindicaturus esset. Alios igitur 
eiusdem aetatis Rogerios (forma 'Poyepi]; apud Annam soUemnis est; 
alibi praeterea nominis formae 'Pox<pio;, 'PcosupiDę, TouaUpio; comparent 
cf Chalandon, la diplomatique des Normands de Sicile et de V Italie 
móridionale, Mólanges d' archćologie et d'hi8toire vol. XX, Paria. 
1900, p. 167) circumspectare nihil opus est neque qQidqnani |Nro- 
demnt, si in oonspeotum yenerint: ac primo quidem loeo nominaii- 
dus est Rogerius, qai anno 1081 Alexii partibus se adiiinxit (Anna. 



MGOLAI CAŁUCUS CARMINA 379 

I 16 vol. I p. 73, 12 Bqq.)} frater illius Rauli, quem ad Nicepho- 
nim ni Botoniatam sub finem iinperii legatum miserat Robertus 
Guiscardus (Anna ibid. p. 71, 10 8qq.; cf. Chalandon, Essai p. 64 n. 2); 
a qao Rogerio non diyersus est RogeriuB Fraucus Alexii stadiosissimus, 
de qiio conferenda est Anna XIII 4 yol. U p. 195, 15 8q. (tć5v ł?n^vć&v 
U ooToc 4>p«yyaiv), 9 p. 217, 12 8q. (tóv fct' 4vXpeia ir«p(5cXuTov <l>pay- 
yw 'PoyEpT(]v), p. 221, 21 (tóy Opiyyoy 'Poyipyfł). tum Rogerius, ó toO 
Txxou3rćpTOi», cuias nomen anno 1108 foederis tabellis subscriptum 
extat apud Annam Xin 12 vol. II p. 246, 8, neque alium 'Rotge- 
rum, filiam Dagoberti' siraul cum fratre *RaduIpho' (= 'PxouX) anno 
1096 ad Godofredum legavit Alexiu8, rogans, ut a praeda 
regni sui et yastatione cessaret exercitu8, ut capti- 
vo8, quos petebat, sine dilationc redderet (Albertus 
Aqnen8i8 Histor. II 9: Recueil des historiens des croisades. Histo- 
riens occidentaux vol. IV, 1879, p. 305 C). — Alius est Rogerius, 
Ricardi filius, anno 1119 mortuus, qui post Tancredum pro Bo^- 
mando II, principe Antiochcnsi, impubere et absente, ciyitatem ad- 
ministrayit inde ab anno 1112 (Miller, Recueil yol. II p. 137 sq.X 
ad quem Rogerium Alexiu8 paulo antę mortem legatum de contra- 
bendis affinitatis yineulis misit (Miller ibid. p. 139 sq.). Tertius est 
Bogerius, Roberti Guiscardi frater, Sieiliae comes, qui anno 1101 
yitam reliquit, denique ad Alexii tcmpora referri potcst aliqua ex 
parte huius Rogerii filius et successor, Rogerius H, inde ab anno 
1129 Sieiliae rex, anno 1154 defrinetus. 

xxxni. 

Yersus falso sub Nicolai Galliclis nomine traditi quae8tionem 
moyere possunt, num codicnm memoria omnes poetae nostri fetus 
eonseryarit; quodsi in Josepbi (Rhacendytae) synopsi (cf. p. 316 
n. 2 supra; de auetore post Treuium egit N. Terzaghi, sulla com- 
posizione deir enoidopedia del filosofo Giuseppe, Studi italiani di 
filologia classica yol. X, Florentiae 1902, p. 121 sqq.) Oalliclem cum 
Ftochoprodromo, yersificatore impigro et indefesso, ooniungi repu- 
tamas, magis eo inclinat animus, ut plura carmina intercidisse ar- 
bitremor. Quo iure Nicolaus Callicles in melodorum indicem apud 
J. B. Pitram, Hymnographie de Tegliie greoque, Romae 1867, p. 
GLV receptuB sit, diiudicare nequeo. 



380 LEO 8TBRNBACB 



E X O r d i a. 



'Av£<rr8pov ę&c Tpiaoo^eyyoOc ouotac 31. 
'Eyo) (jTpaTTjYouc wpóc w«vowX£av ayo) 33. 
Ei xal (JOi>tac oIxoc, ayyi^, Tuy)^avcic 16. 
'Ex ToO C'jXou Tpuyoi « ttjy ^(di^y, Aóyc 1. 
'E|y.auTÓv auTÓ; Sć&poy, ayviQ, ad fćpo) 11. 
'E(jLov (So&OY, Tpuy^ az dxvdĆTOu ^£fo; 22. 
Zr/ToO<jx Tijy <ri]v 6<j/iv, ayve vu|jLqpte 3. 
'H ?caveuTux7]; xal iravoX^ia 77ÓXt; 30. 
@póvoŁ TE^erre;, i^avoiyel<yai p(pXot 24. 
Rai J^ć5v lyci <ie, pwćpTuę, iwXoÓTOuv ffX8in)v 10. 
Kaivó; yevoO ou xÓ(T[i.oc eic 9e, 77ocp^eve 26. 
Aeiu()5vo; 'Iv$(3v ^ ^pu{Ju;&voc *A(Spi^ci>v 17. 
AtdoŁ :7XaxivTs; XP^^ ^^^ (^^PY^^P^ ^^< 
M<yxv ópć5 GS, TujiPfi. Ml) 7c>Lav€5, C£ve 6. 
MeXev$uTO*jvT£{ avTi }^pu9c3v a;x9(<x>v 19. 
Mwoiję xaXu(pdsic, aXX« TcjJ fteup yvÓ9<o 12. 
Ntx2i, pt.ax^' ^^'^ xópL7ro; kc, l7n7aa[AaT(i>y 32. 
Ou TKJTa $pu(ju^ ouXż x;:avfou tóttoc 2. 
'O XpiMTÓ; ź;x95jxe t(5v :nćXxi tu^oy 25. 
rial^ 'A^pocapi ó piapTuę o&ro< łx >.(dcov 4. 
nixpóv "zięo^ wo;' ci 84 xai tócyou Tico; 7. 

2Taj^UV Tzi^Sl T(ATJ^ŹVTX Xal PÓTpuV YÓGO) 8. 

Ttjy 'Upi)r^ TCi^iwY a7rs(rrepouv 15. 

TifM&(Uv cl); yi»|jL9o)va <xaiv<Jv>Tdv riffo^ 27. 

Tou; [lapyaooG 8e ?7pć5vac al BdcK^ai irdćXai 28. 
TćJ AancÓT^ ptiv ^Gav ol ^e; xaTci) 13. 
Twip lloXuyva)Trfv ts xal FIpa^iTŚ^ijy 29. 
O^dbm ye(«>pyetv ei; ćxaT6v :q ?rĆTpa 5. 
4>ut6v pt£ [uyf.pi^ł 7rpo;Xoc^C9a :caTpódev 20. 
Xpucoii; ó xpaT;^p, 8v KpaTCli;, auTOxpdĆTop 18. 
HKuj^wy yecopyi xal owoptO GcoTijpCa; 14. 
'CloxXgj xXeiyć, ^Ini^oGcórra yu|j(.f{e 23. 



NICOLAI CAŁŁIOLIS CAKMINA 



381 



Index nominum. 



A«D(iv XXVIII 60 (cf. Psalm. 
CXXXII 2 OK [AtSpov łm KSfa- 
lifi TÓ xaTa^Tvov fcri 7ca)yci)va, 
Tw TCa)Y(i>vx TÓv 'Aap<iiv) 

'ABfaaiJL tcx% (= Isaac) IV 1. 

kSfbui XXXII 27 [cf. V. 1. ad Pau- 
san. Vin 54, 3. Apud Annam 
Gomoenam (ed. Bonn.) praeter 
'ASp£«; vol. II p. 173, 11, *AXpfoo 
n p. 172, 10 et 239, 2, 'AXp{av 
n p. 238, 19 etiam ó *ASptav- 
To; w)VTo; occurrit I p. 318, 18, 
unde adiectiyi forma 'ASaavn- 
xo; yindicatnr in codicibns tra- 
dita I p. 10, 7; 75, 21; 410, 
13 (cf. Reifferscheidius in ed. 
Teubner. vol. I p. 8, 2; 54. 7, 
Hp. 18, 23), II p. 5, 10; 171, 
12; 173, 6; 174, 20; formam 
i^fiacrwui codex Coislinianas 
II p. 298, 18 oflfert]. 

'Asfj«iv V 3, XVII 4, XXVIII 53, 
XXX 49 (ef. Psalm. CXXXII 
3 (bc Spó^o; 'Aep{JLc!)v i^ xaTa^ai- 
vouGa łwl TO 8pij ^my). 

Aiy^TOoi XXX 25. 

A»twcec XVI 37. 

AłTvatev itOp XXXIII 35 [paulo 
aliter Enstathius Opusc. p. 199, 
94 8q. Tafel. uwep xpxTijpa^ Ait- 
vafcu; TÓ ToO du(jboO Twp fcc^u^jśty 
T^X£, p. 328, 6 8q. o&re wxpev- 
wróSwre TOv T^c oo^ixc xpair^pa, 
Wp Xi tdy AŁTV2(bVy coc av tk 
cJjTj, wpo;e$8CÓ^fic, — Philes vol. 
I p. 165 V. 490 Miller j;^Xou 
^wv orriKpu; AiTvatov pp6p.ov, 
p- 417 V. 66 cb; «; \iix^ óEv- 
Twpuc AiTvxia ^<<Jic (cli. vol. II 
p. 219 V. 33 et p. 227 v. 22), 



XLIV 18 8q. p. 52 Martini 
|a5^Xov ii TT]v devTucpu; AiTvxi«v 
Ceciy I Kxl Tijv a7n]vi) t5jc *px- 
rón]To; 9X6yx]. 

*A>e^ia)cóc cf. s. v. Koavi)voi. 

*A>i5io; cf. Ko(i.vi]voC, nK^oio^óyot. 

''Avx; (= Christus) XXIII 10 cf. 
Ae^irÓTi];, Kupioc, nx|A^xai>euc, 
navToxpdcT<Dp. 

'AvS:óyixoc cf. AoOxxi. 

*Awx cf. AoOxxi, Ko{i.vijvo(. 

'AiceXXi); XXIX 10 [cum Lysippo 
componitur perinde ac rraxi- 
teles cnm Polygnoto v. 1, nn- 
de Praxitelem pictoribus, Apel- 
lem sculptoribus adnumeratnm 
esse probatar, quae artis anti- 
qaae ignorantia haudqnaqaam 
mirayidetur, si gemellas illias 
aevi ineptias contendimas cf. 
Psellus Hist. p. 33, 14 8qq. Sath. 
xal T<av X(dci>v ol |jiiv a7ceaj^(^ovTO, 
ol Se aiw^€OVTO, ol Si wpó; yXupa; 
fcTope'iovTO, xxi ol toutwy 4pyaTXi 
(ACTO T<5v Tcepl <I>£iS(av xxi Ho- 
XuYvci)Tov xxi Z e O ^ i V <njv>]pt- 
^uoOyro, Theodoms Prodromus 
Epist. III Patrol. Gr. voL 
CXXXin p. 1248 A oux ojtw 
Mupci>v ty%hLOT(mtif ou^ outw 
4[^słS(xc lYpx^ev, oO/, o&TOK 
'Ap)riT£XTj; (pro llp^^tTikrfi?) iXi- 
ijMy Nicepnoras Basilaces (cf. 
Kmmbacber, Gesch. d. byzant 
Litter. *p. 475) ab E. Millero 
editus, Mdanges Orientaux (Pa- 
ris. 1883) p. 259, 11 ei Si xxi 
ai] ^AictWffi xii ioTiY ^ xxi Tl px- 
CtTi^Tjc ó 2^a>YPoc9<«^v, Nice- 
tas Engenianns I 102 Bqq. ol S' 



382 



LKO STBRNBACU 



av$pŁavTec ipo^y epya Oa- 
Siouj xai Zeó^iSoc 7róvi][xa %xl 
Ilpa^iTĆ^ou;, I ay$p(5v apiOTCi)v et; 
ayaX{AaToupyiav. Hinc opuB mu- 
8ivum Apelli tribait Manuel 
Melissenus (cf. Jahreshefte d. 
Osterr. archttol. Instit. voL V, 
1902, Beil. p. 79 są.), hinc Tze- 
tKae Bpist 95 p. 86, 2 Press, 
yerba Tdv ?»cpoix2P«vov XP^^^ 
AuGiTPTTOc piv iC<i^Ypo^f i)^^ 
exciderunt, qaem errorem ipse 
adnotatione : ł^cDypoćfijae * avTi 
Tou yfłiptsonoifrppti' ó Auoiw- 
TTOC Y^P ^^p^^cyronotó;, ou ^coypa- 
foc correxit;, hinc aevo Byzanti- 
no assignandom esse oanonem 
perspicitur, ąuem 'Excerpta 
Yaticana* n. 223 (Rozprawy, 
vol. XX, 1893) D. 193 offenint: 
2^(i>Ypacoi opurroi' ZeO^ic, Ilappaotoc, 
Aucfiwtfoc ó AXeŁiv&pou, ne- 
qae refragabor, si qui8 ab Anna 
Comnena III 2 vol. I p. 140, 
10 sqq. oux A7ceXX^c, oO <!>«- 

TOiouTÓy 7C0T8 w«pT^Y*Y*^ aya^fła 
Apellem inter statuarios rela- 
tum esse iudioayerit, qua ra- 
tione etiam apud Suidam yoI. 
lip. 42, 7 Bq. Bernh. s. v. 
aYx>)xaT03rofto( * Toure^n ^^eipoup- 

Ki' ouT(H dbcpt^^' AuoiTnco;. 
oXuxXeiTo$, OeiSi«( in oodices 
deterioris notae A?reXX^ inter 
Au9Ł?ncoc et Ilo^iisc^eiTo; se in- 
sinuavit cf. voL II 2 p. 1762. 
Sanę Praxiteli8 pictoris memo- 
riam seryat Plinins H. N. 
XXXV 122, neqae testimonia 
de Apelle siye potins Apella 
(Pansanias VI 1, 6; 2, 5, Pli- 
nius XXXIV 86; cf. etiam C. 
Robert, Hermes vol. XXXV, 
1900, p. 1 95) et Zeiudde wvem- 
tius Zeuziade (Plinius XX2;iV 



51) sculptoribns desant, sed 
minoram gentinm artifices lo- 
cis snpra laudatis in censnm 
non yenire manifestom est]. 

'kicpOCkioc XXXIII lem. 

Ap^ayrr^YÓc 'I(i>dcvvifK ffe^oaróc XI 
lem. 19 8q., XXVI lem. 10. 

"ApKTo; XXVin 66. 

•ApKToOpoc XXVIII 62. 

•A(5(5apfi; XVI 37, XVn 1. 

A<jta XXX 28. 

'A(yTapTi) XXVIII 18. 

AuYoiKjToc XXXni lem. 

A5oovcc XXI 16, XXX 55, XXXn 
31. 40. 

B«cTpiav^ XVI 38. 

Bixx« xxvm 1. 

Bipi; (alibi etiam Bapi^ occurrit) 
XXXn 26. 

^^a^yfi XXX 10 [alii foimam 
JBocp^uoi]; adhibent, Nicephoro 
Bop^uooou pro B9c:vÓGoou e co- 
dioe reddidit G« de Boor p. 
14, 2; 18, 18; 26, 8, neo du- 
bitandnm, quin leotio B2pu^u<T- 
<rou apad Sttidam s; ▼. 'Hpa- 
iCkaoc vol. I 2 p. 882, 7 sq. 
Bernh. eodem modo ooiri^ 
genda sit^ qaidqQid dicat By- 
zantios KIŁ yoL I p. 611 
n. 1; Bap^u<n]c praebet Scho- 
liastes ad Dfionyńi Byzantii 
Anaplnm Bospori p. 38 n. 30 
Wescher., sed in contezta |k 
12, 1 Bap^^u<n|c habee; alia cor- 
rnptela apud Theophanem Om- 
tinuatQmpj340, 14 Bonn. prodit]. 

BoAJac XXVni 75 cf. «p4:l 

BoSri); XXVni 64. 

BpevTtoov XXXII 26. 

Bpióptcik; XXIX 17. 

(Bpuiwtoi of. p. 364). 

B^arrfę (= Bi^ivTiov) XXI 13 cf. 
TcifŁi) via. 

m^yf; XXX 10. 



NICOLAI CAŁUOUB GABUINA 



383 



Tahz CiiXAkfaivx C. J. Gr. u. 8716 
L 3; cf. p. 377), Rogerii mater, 
Ngnificator XXXII 11 8qq. (A- 
lias Dommia formas sappeditat 
Ducangios ad Ann. Comn. toL 
II p. 430; de yirili mnlieriB 
animo cf. Anna I 15 voL I p. 
71,1 8q. xal yop jcai atirij ^uve^ 
GT^iTEue x& dćyopl 'xxi XP^I^ V 
^ yino] co^spóy, brei^dcY i^oTęki" 
ffziTo, IV 6 p. 210, 12 naUoc 
iWri 3tav |jLij *Adi^vij cum Du- 
cangii adnotatione vol. II p. 
506 8q. et 548). 

Thffi Wxoc XII 22, Terai XXX 23. 

rtóv XXn 56 (cf. Genes. II 11 
sqq., ubi quattuor paradisi flu- 
mina ennmerantar: 4>i(Tb^v, Te- 
dy, TiypK, E&f>pxT));. Formam 
Ttm agnoacit Constantinus Ma- 
nassea Cbron. 219^ alii acripto- 
res Focudy yel ri(](i>y praebent cf. 
Albert! ad Heaycb. yoI. I p. 
793 oL. Boiaaonado ad Anecd. 
6r. voL I p. 402 n. 3; apud 
Philonem Judaeum Leg. alleg. 
I 1 9 aqq. omnea libń Fecby of- 
ferunt praeter M, cuiua acńp- 
turam Tmliy L. Cohniua ex- 
presMt voi. I p. 77, 9; 78, 22. 

Faupyioc (Dioapolitanus) IV lem., 
V lem. [aimiliter de S. Geor- 
gio loquitur Theodorua Prodro- 
mua apud E. Milleram, Re- 
cueU vol. II p. 746 O v. 749 
Bqq. ^ 'xo\} KOI yeo; A^poafA i; 
ipyuy x;rsf>aydi}(' | łsc yap aiof- 
hdbw xal irsTp<i>y %xl cu auv^xc 
Ttxvx I xal Touc uTco^o/euoyroc 
(qaae yox inLexicia deaiderar 
torl) się d9vo(Spu>Yocc iveTpxc { 

yufv esc Xid(i>y cf. edam p. 361]; 

— aliua cf. ll*XaioXdYOi. 
rujxip$oc cf. 'Pojiwęsproc. 
FpijYópioc cf. Ka(jLXTq30t. 



Afltfitó (ó łaXu^YP<i?o;) XVI 27, — 
Aa^ió yio; (de Joannę II Oom- 
neno) XXX 91. 

Mxffi Xn 23. 

Aaxi!4^ XXXIII lem. 

2UXiii»i] ińroit XXVm 14. 

ieX?ot XXVin 11. 

AtoTcónnę (-= Chriatoa) Xni 1, 
XXII 71, XXXII 41 ; cf. "Ay*^ 
kOptoc, [laa^xaiXfiuc. n^yroKo^.- 

TCOp. 

Aióyuooc XXVni 3. 

AoxeiayiQ XXU lem. (eius familia 
p. 368 Bq.). 

Aouxai: AoOsco; Ay$p<Syixoc VI 23, 
— (be Aoujufty Yiyouc) Ay^p&yuco; 
aePx<rroc (filiua Georgii Palaeo- 
logi et Annae Ducaenae) VI 
30 cli. VII lem. et IX 2, — 
Kcoy^rayTTyo; VI 23 (aliua p. 
363 aq.), — Mij^ai)X ó wptoTo^rrpa- 
Tcop XXIX lem. eiuBque fihua 
KaiytfTayrTyoc ibid. et 3 (cf. p. 374 
są.), — (Aoujuoy KafiLaTTjpcoy Te 
'Ki-pULkoi xXa&;) Mix3ctqX (filiua 
Gregorii Camateri et Irenae 
Dttcaenae) XXI 26 aq., (Nix>]- 
fópoc cf. naXguoXoYOi); — Aouxai- 
yai (łx Aouxo^y, Aouxt&y ó xXa&>c, 
xXa$oc ex Aouxu>y yŁyoij^): Ayya 
ffefiflWTTj (uxor Georgii Palaeo- 
logi) VI 4 8q., — alia (uxor 
Alexii Palaeologi) XXIII lem. 
10. 12, — Eipwvij (uxor Alexii I 
Gomneni: >) oeoiroiya II lem., 
Aoox«ty ó Xaaimóp 6; cf. p. 372), 
II 6, — alia (uxor Gregorii 
Camateri) XIX lem.. XXI 7 
aq. — (Alii Ducae p. 370 8q. 375 
cf. etiam KouiywyoSoOxac). [Gete- 
rum Aouxac et Ko(Ayi}yo^oCixscc ad 
codicia L fidem (cf. VI 27) 
aeripai , quamquam accentua 
acuti ratio probabilior eat]. 

'EOpatoi XXVra 26; cf. 1ouXaloi. 
'E^i^ Vin 5, XI 17, XII 32, 



384 



LBO OTEBNBACU 



XXII 54. 73, XXXII 45 

['ESifi. ^=. Tpuci^ cf. Alberti ad 
Hesych. b. v. vo1. I p. 1082, 
unde verba 'ESept Tpuc^; ytń^^N 
VIII 5 disiungi non posse ap- 
paret; 'E^ept. e Tpu^iję pendet 
perinde ac XXX 103 xal ^si- 
poc epya xai voó; ^poYTi^TjjLaTcoy ge- 
nitiyuB voo; ad ^povTi'j{i.xTCi)v per- 
tinet cf. Theodorus Prodromus 
apud Millerum, Recueil yoI. 
II p. 571 B TpucYjy SiSoOaa riję 
'Edi{i. (Aupofipó-njY (unde vox fiu- 
po^pOnjc Lcxicis accedat 8łve 
potias (iLupoj^puTię, siąnidem Mil- 
leri emendationem [iLupo^puTiv 
amplectendam esse censeo) cl. 
Constantino Manassa Chroń. 
4761 4x T^; Tpucij; tć5v t^c 'ESejii. 
i^T^yays $sv^pe(ł>v. Simplicius pa- 
radisus moao Tffi 'Eóeji. to )rco- 
p(ov (Joannes Geometra apud 
Crameruni, Anecd. Paris. voL 
IV p. 276, 4, Michael Psellus 
Carm. de Ścleraena 369, The- 
odorus Prodromus, Recueil vol. 
II p. 547 C V. 15 cl. Manassa 
Chroń. 213 xal tó )caXXiSevXpov 
*E8eu. £7cóin!^e jr^pf^^) niodo tt^; 
Tpu^^c Tr5 jrwpioy (Geometra ibid. 
p. 271, 30, Theodorus Prodro- 
mus Patrol. Gr. vol. CXXXIII 
p. 1105 B, Manasses Chroń. 
344, Theodorus Hyrtacenus a- 
pud Boissonadum, Anecd. Gr. 
vol. in p. 31, 7 8q.; translate 
Psellus Seler. 15) appellatur]. 

EipT^TTj (Hungara) Joannis II Com- 
neuiconiux significatur XXVII 
cli. XII 29 8qq. et XXX 110 
są., 119 8qq. (cf. p. 372 sq.); — 
alia cf. AouKfti. 

'E[iL(i.avoinńX (= Christus; cf. intpp. 
ad Evang. Matth. 1 23) XXVm 
24 [hinc nomine /pwrrojc^TjTci- 
YUfiLo^ Lexicographis ignoto, Ma- 
nuelem I Comnenum designat 



Theodorus Prodromus, Becaeil 
vol. II p. 592 O cf. ibid. p. 
221 D V. 219 8q. ró X' ^c Ma- 

V0U7)X ^pŁCTOfUfiLTJTOC CÓ<JIC, | X P ' ^'^" 

€dvu[i.oOGa irxpa auXX3e^7jv |jlizv 
cl. p. 291 B V. 122 xai xT^Topot 
)rpŁffTÓxXTjTov aXXov ÓUOAO- 
yeT as]. 

"Brropo; XXVin 62. 

EJx I 2. 

EuSoxCa cf. Kop.vi]voi. 

Eipo; XXVm 76. 

Bjpciinj XXX 30. 

BjypiTT; XXII 55 (cf. ad Fcciy). 

Zś9upo; VI 11, XIV 11, xxvin 

77 (epithet. eu)cpa^(; 78), XXX 
98. 

'Hdiu. XXII 50 [cf. Zonaras Le- 
xic. vol. I p. 980, 10 sqq. 
Tittm. *Hda(ji • ovo{jLa tóttou ^»- 
<rr(, ^źyerai aljwt ^ v6toc ipjjLT)- 
veueTai* ei; vótov yip t^ louSziz; 
ó 1opSivr^c x£7Tai' Jcóctjttoc Si ev 
ap^aw^oyta (scil. VIII 7, 3, ubi 
*HTav praebet Niese vol. U p. 
217, 12 ed. mai.) \t^t\ yjiafioy 

Stva( Tl OCTSÓ SuO ^OlVlCi)V 'IcpoTO- 
Xuaci)v, 8 xxXetTai (Jtiv 'H^ao, wat- 
paóetGoi; koi v2(JLi:T(i>v em(^iz(; 
e<7Tiv Ź7nTepwźoTaTov, 6 xaTa ©£oO 
(;.otpT)v (1. |jL7jviv cum codice Pa- 
risino apud Gratianum de S. 
Bavono, Miscellan. Obsenr. vol. 
IX, Amstelod. 1738, p. 151) 
łm ToO 'P(i)u.xtAoO ^rifMhri tpo- 
'kiy.orj, Similiter Psalmographi 
dictum (SweD ev toI: 'kx\xviXc (jiX- 
Tijpiotę xeiasvov źv Tioi T(5v vźtóv 
OK aTeptvóii]Tov feco; o{wc iv«ypici5* 
&ó 3cai TŁve; vou.^oiH7t iccpirrź 
Tivx xai dcvaTóSexTX £v TatE; Pra- 
yaH; yeypiipdzi) Epiphanio dia- 
cono explanat Isidorus Pelu- 
siota Epist. II 66 Patrol. Gr. 
vol. LXXVm p. 509]. 
WM XII 10. 



NICOLAI CAŁŁIGŁI8 CARMIKA 



385 



•H<ra(a; Xn U. 

0eoc (= Deus) XVI 5 (0eoO Aó- 
yoc = ChriBtus). XXVIII 99, 
XXX lem. et 25 (cf. to 0eI6v 
VI 38); (= Christua) XVI 
54, XXII 60, XXIV 8. 24. 
34, XXVII 2. 16 (cf. deroc yi- 
aoc XXII 63, ^exv$j>ixov [LÓffua- 
y.7. XXIII 7, ^av*pci)iuoc A.óyo< 
XXVIII 24, XXXIII 58); — 
(= *Aw5Ucov) XXVm 13. 

©eoTÓKoc (= Mopta) XI lem. (tq 
uirEpayia fc)fi(iTÓxo; t| 'OSKjY^JTpia 
cf. 8. V. Ra>v<jTavTivo6:to^i;X X. VI 
lem. (cf. TexoO<wt tw 0eoO Aó- 
Yov XVI 5, 0£Óv Texo'>7a 54, 
Xtdov TÓv axpÓYCi)vov ij SeSey^yi] 
XX 9, T cuXXa3oOaa Ti]v ctcott]- 
piav XXVI 19). 

0p«f.; (Boreae epitheton) XXVin 
75. 

1awou(^oc XXXIII lem. 

'IzciTiję (non Constantinas, quem- 
admodum Ducangius Fam. 
Byzant p. 178 et Miller, Be- 
eueil Yol. II p. 431 A tradant, 
sed Constantini filius cf. p. 360), 
maritus Eudociae Comnenae 
(cf. 8. Y. Ko|jiv7]voQ, una cum libe- 
ria significatur I 5; addep. 366. 

Icfij^ci XV 1; translate (= al 
(iAj<;apai cdpifj&c) ibid. 5. 

'Ii^oO; (ó oTpaTJjyrnjc) XV 3. 
„ v€oc (= Christua) XV 8 
cf. ad XpwT6c. 

lVAupto£ XXXII 28. 

1v8ot XVII 1. 

louJalbt XXVni 28 cf. Eppaloi. 

1ouXioc XXXIII lem. 

lowio; XXXIII lem. 

(Iiadbc cf. 'Appaa(Ji wal;). 

%aiixi% cf. Kop7]voL 

1txX(x xxxii 24 

'Icaiwij; cf. Ap^avT>]vóc, Ko(ivi]voi. 

Rotprawy Wyds. filolog. T. ZJCIYI. 



Kou^cCa; XXVIII 76. 
Ra^ajijiia XXXII 26. 
KxXX(x>ća; ^ KaXXMX<ouc (et si- 

milia) p. 354 8q., KaXXuc>.^ ge- 

nit. p. 355. 
Ka{i.a"njpot: rpr^yópw; ^oyo^fiTłj;, oi- 

^aoTÓ; XIX lem., XXI lem. 

12, eius filius Mi^a^^ XXI 26 
(Ao'j*/.(ov K7.|jLaT)(]p(Jjv Te :uiyxxXoc 
xXaSo; ibid. 27); de uxore cf. 
8. V. Ao'j/.ai ('Av&póvwto;, Gre- 
gorii fortasse filius, p. 369, 
M\yocri\ a Michaele. Gregorii 
filio, diyeraus p. 368). 

KiTXo; XXXII 17. 

KC^TIKT] TLGldę XXV 13. 

KtkToi XXXII 38. 

KX«uOłJiwv XXII 49. 

RojAwjyoi: 'AXś^io; imperator XVII 
lem. (Pajacu;). 4 (ava;), XVm 
1 (auTox.paTCi)p). 5 (^aoi^eu;), XX 

13, XXIV 26, XXV 9. 19 (ó 
Tpo7rxiou)((ov) 30. (9<i)c^ópo;). 36 
(W\ XXXI (cf. p. 377), 
XXXII 32; eiu8 uxor cf. s. v. 
AoOxai; liberi, generi, nepotea, 
cf. p. 370. 372. [Mors 'A^e^iajcij 
)c:u^t; XXV 36; adiectivi for- 
ma *AXc^ia3cixó; apud Theodo- 
rum Prodromum Patrol. Gr. 
voL CXXXIII p. 1400 B vi- 
tiosa est, sed praeter 'AX€^iaxóc 
etiam *AX«;ucóc in ccnsum yc- 
Yenit, sicuti EuXaXixó; ex EuXa- 
Xioc formaYit Theodorus Pro- 
dromus apud Millerum, Annu- 
aire yoI. XVII p. 33 y. 7], — 
'kaajcio; Alexii frater, filius, ne- 
pos (cf. p. 365) XIV lem., - - 
IcoawTjc imperator, Alexii filius 

XI 9 et 13 (fJafjaeu; cf. p. 363), 

XII lem. et 13 (paaiXsuc). 33 8q., 
XVI lem. [ę^oLfji-ktiK cf. p. 366), 
XX 12 8q., XXI 15 (Paai^óc 
cf. p. 367), XXV 3 (fiowiXixa 
X(4xpja). 9. 18 {-fffi ó ^ecntórrfi). 
22 (SeroÓTi);). 35 (ava;), XXVI 

26 



386 



LKO STBRinftAOH 



23 ([i3c^A£'i: cf. p. 863). XXX 
lem. (et passim: aut>£vT>}; xal 
pacn^fiO; lem., ^x<n\vj; 3. 17. 35. 
51. 53. 118. Sfic^rÓTT]; 68, toO 
Yivoi>c ^Ato; 72; adde s. v. Aa- 
Jitó); eius uxor cf. s. v. Eb-ńyi). 
liberi (cf. p. 372) XII 25, XXVII 
21 sq., XXX 44 sqq. 69 sq.; — 
Ko[Avi]vaC: 'Avv3t ce^iocm^ (iixor 
Joannis Arbaiiteni) XXVI lem. 
14 (Koavr^vć5v fil^rfi >cXaSo; 14 cf. 
XI 9 sq.), EiSo.tta (Alexii I 
Comnciii iSlia, Jasitae uxor) I 
lem. 6, XVII lem. 6, XVin. 
(Comnenorum familia cf. p. 
363 sq. et 370 sq.). 
Ko{xvr^vośo0.tac (cf. p. 369 sqq. cl. 
p. 363) Alexius Palaeologus 
(cf. s. V. UoLkoLiokŁyoi) XXIII 
12. [De accentu cf. s. v. AoOx,ai. 
Etiam apud Nicolaum (Hy- 
druntinum) a Roccbio post 
Christophori Mitylenaei poe- 
mata editum Carm. II 46 p. 
65 equidem in codice Cryptensi 
Koavr^voSoCI;c3cv, non Koav7]voSou- 
;tav, uti editor exhibet, ref)peri]. 

RoUpOÓxXeiOV cf. K(i>VCTXVTtVOWoXŁC. 
KupWC cf. Xpi(7T0C. 

KOpo; XXX 85. 
R'io)v XXVIII 63. 
KcovaTXVTivoc cf. AoO^oct. '1xt(t7Jc. 
Ra)V(yTavTtvoÓ7:oXt; cf Bu^avTt;, *Pcó- 

Monasteria: t(ov MaYYavcov (scil. 
S. Georgii in Manganis cf. p. 
361) IV lem. (Pbil.), - ttjc 
'0X>3yr^Tptx; (cf. p. 362) XI lem. 
(ttj; ÓTTcpaytac 0eoTÓxoi» t^c 'O- 
OTjyr^Tpiac), XX lem., XXVI 
lem., -- ToCi nxvToxpiTopo; (cf. 
p. 364) Xn lem. 
Palatia: tó j^piKJoOy KoupouxX£tov 
(= TÓ nevTz>coufiorJ5tXetov (cf. p. 
371) XXV lem., — tó DaU- 
Tiov (= TO f/.iya Ila^aTioy cf. By- 
ząntios, KII vol. I p. 188 Bqq.) 



XXIV lem.. — T^ nop^:at, do- 
mus, in qua imperatrices partum 
edebant (cf. Paspates, xi Bu- 
^avTiva ivaxTopa p. 310 8qq., 
A. van Millingen, Byzantine 
Constantinople, Londinii 1899, 
p. 109 sqq.; significatiir locu- 
tionibns: wop^upoyErnjTTjc I lem.. 
XVII lem., XXX lem., iropyu- 
po^WanjTo; XII 34, :ropp4pz; 
iśvSpov XXX 44, TTop^upo; xXa- 
Soc I 6. XVII 6. XX 12, trop- 
f6p7Ą TEJtYOY XXX 69 (cf. Da- 
e^angius ad Ann. Comn vol. II 
p. 417 et Glossar. vol. I p. 
1206 8q.). 

A£^xvo; XX 4. XXVIII 16. 17. 

\ą xxvm 75. 

Aóyo; (= Christus cf. s. v. **^ó;) I 
1, IX 5, XII 33, XVI 5. 
XXVni 24, XXXIII 58. 

AłiytTwTroc XXIX 10. 

!\layyxvx cf. Koiv<TTavnvouw)Xir. 

iMtóo; XXXIII lem. 

M«p{a (cf. Weow^o;) signifioatur 
rocabulis: iyv^ XI 1, XVI 1. 
8l«jT05va XI 20, xópTj Vin 7, 
XVI 4, 7rxo*źvac XVI 17. 33, 
XX U, XXVI 1, 7civ«yvo; irap- 
d€vo; VIII 3, ffeayJj ^xpOćvoc 
XI 19, tum symnolis quiba6- 
dam yeluti: ^iroc XVI 44, 

ÓL7L7.TÓi(f)Xz'/.'70C fiaTOC XXVI 12 

(propter Exod. HI 2 Bqq.; cf. 
Suicer, Thes. Eccl. s. v. fiaToc 
vol. I p. 672), Xuxv{x XVI 44 
(propter Exod. XXV 31), oo- 
(pbc oUo; XVI 1. 7 (propter 
Prov. IX 1), <rriixvoc XVI 44 
(propter Exod. XVI 33; cf. 
Paulus Epist. ad Hebr. IX 4), 
xa^ióv ^puofoy XVI 51 (prop- 
ter Exod. XXV 10); adde XVI 
27 8qq. cum adnotatione nootni 
cl. itAa\u ToO yivouc VIII 8. 



NICOLAI CAU4GUH GARMINA 



387 



Mdćpno; XXXIII lem. 
MiY9n]X cf. AoOxgttf UwATfipoL 
Maw^ XII 1 (cf. Exod. XXIV 

12 8qq.). 9 (cf. Exod. XXXIII 

23). 

Neiw>Xi; XXXII 23. 

Noe|i0ptoc XXXni lem. 

NÓTOc (epithet ipY£<mjc) XXVIII 

74 
INófAcai AfjLaSsutóe; XXVIII 59. 

OJijyijTpia cf. KcovaTavTivou7PoXi;. 
'OxTci}łpio; XXXni lem. 
^Ofi^poc XXVin 78. 

riaioYg; XU 23. 

WoikzuAoyoi: 'Ax£;io;. Auuae Du- 
eaenae (cf. g. v. JoOs&ai) mari- 
tas, XXIII 10 sq. (Ko|jiv7]vo- 
&Ojta< 12? cf. p. 369 8qq.), — 
Pecópyioc ce^xTrd;, maritus An- 
uae Dacaeuae (cf. s. v. ioO- 
xai), Andronici Ducae (cf. ibid.) 
pater VI 6 8q., (fortasso etiam 
Nicephori Ducae Palaeologi cf. 
p. 375). 

nxkxuTTivri XXVIII 17. 

Ilgt/.iTtoy cf. Ka>v<TToevTivou7oXt(. 

n«ap»;iX«i; (= Christus) XII 13 
cf. 'Av«^, Atowómf}?, Kópio;, nav- 
TOxpqĆTa)j:. 

risytOK^^dcTCDp (« ChristuB) XXX 
120 cf. ad Ilaj^Jotoi^eu;, — Tt)0 
navTOKpxTops; (jloyi^ cf. s. ▼. 
lLcDVGTayTivoÓ9coXb;. 

riapfaTfttH xiJve; XXV 16, I^udat 
XXXII 28. 

Ilapycutóc XXVni 1. 9. 

nśp<i« XXV 16, XXX 6, n£?<T<av 

Ti3(va (dtvTwtpu; f<jyov Ti]iva) 
XXXII 39. 

UifąiMę xiJCi>v XII 21. 

119^ XVI 38, XXVm 60. 
TUrfoc (Apo6to}as) SUI lem. (ó 
*yiO(j) 6. 

n^uMitcc xxvin 66. 

rio^uyyiaToc XXIX 1. 



noXux^To; XXIX 5. 12. 

nopovpx cf. R(tfvaTxvTivoó:;oXŁ;. 
npa;tT£X>K XXIX 1 cf. ad ' AwcUi};. 

n^.% XXVIII 13. 

ritidto; (= Aw9aXwv) XXVIII 11. 

'PoyepŁo; (de nominis forma cf. 
p. 378) iie^a^jTÓ; XXXII lem., 
filius Roberti Guiscardi (cf. 
9) et Gaitae (cf. 11 Hqq.)i n^>- 
bilis malieris Adelae (forma 
'ASeAa<7ix vix recte suppletur C 
J. Gr. n. 8723, 6 sq., 'Hala 
occurrit in actis apud Łotlia- 
mm de Heinemann, Norman* 
nische HerzogH- und Koniga- 
urkunden ans Uuteritalien und 
Sicilien, Tubin«rae 1899, p. 19 
sqq.) maritus (35), pro^i^enie non 
carens (36); cf. p. 377 8q. et 
L. A. Muratori, Rerum italie. 
scriptores vol. V (Mediol. 
1724) p. 597 B (siye Gau- 
fredus Malat<»rra Histor. Si- 
cul. IV 20) porro dux Ro- 
gerius uxorem habenH 
praeclarae nobilitatis, 
neptem yidelicet eorura 
regis Philippi, filiam 
Flandrensium marchio- 
nis Roberti. quenł P^ri- 
sium appellabant, A da- 
łam nomine, de qua du- 
arum sobolum pater e- 
xistebat (Rogerii alii eiuH- 
dem fere aetatis p. 378 sq.). 

'PoaxipToc ('Poui;.{i:pTo; C. J. Gr. 
n. 8716 1. 3) ricncapSo; (cf. p. 
377), Rojrerii pater, significa- 
tur XXXII 9) Calliclis cha- 
racterismum vel Anna Com- 
nena, quamviB non yacua ab 
obtrectatione et maleyolentia 
morum vitia exaggeret I 10 
vol. I p. 40, 9 8qq. et 50, 
14 8qq., VI 7 p. 294, 8 sq., 
confirmare cogitur VI 7 vol. 
I p. 294, 19 8qq. ró yip 

25» 



388 



ŁKO STBRNBACH 



Ta 7roXepu3ca 7uspiSe^tov xal tó 

TOO CpOVT^(AaTOC tópKŁOV 7CaVTEC 

i(raai* xal yap ou tć5v pa^uoc, 
aX^a 3C«i tc3v Xiocv SucKoXci>c xaT- 
ayci)vi!^o|j{ivci>v ^v ó avT^p, iv tocE; 
^TTatę p.aXXóv ^aj5p'a>eG)Tepoc cxi- 
voj;^voc cli. ibid, p. 293, 18 8qq., 
I 10 p. 50, 19 sqq., VI 5 p. 
281, U sqq.]. 

'PouL-ipTo; (ó 4>XivTpac xo;iLinc An- 
na Comnena YII 6 vol. I p. 
355, 11, ó *l>XavTpac cap. 7 p. 
360. 20, VIII 3 p. 395. 6, XI 
6 vol. n p. 101, 7), Bogerii 
socer (cf. p. 378), significatur 
XXXII 35. 

'Pcipii] XXXII 24, 'PńjjLTj vśa 
(= Constantinopolis) XXX 8. 

S«p&aviiraXoc XXX 85. 
leCptoc XXVIII 64. 
SeTCTEUL^pio; XXXIII lem. 
2iSa)v£a 'AcrisTYj XXVUI 18. 
S/^aOpoc XXXII 17. 

S^CTJTUŁCOy XXXII 17. 

2xudaiXXX23, XXXII 38 (epi- 
thet. nxpŁGTpiot). 

1x0^1X7] Tzi^^zkic XII 22. 

£aupvaTb; WeóSwpo; XXIX lem. 
' (cf. p. 373 8qq.). 

So^ojjitoy XXVII 11. 

SoOda XVI 38. 

IcopeyTÓ; XXXII 23. [Apud Ste- 
phanum Byzantiam p. 532, 6 
s. V. noX>evTÓc Meinekii conie- 
cturam SufJperró; pro 2i«)jSSVT(5c 
(SaipeyToc libri) adiectivi lorma 
£Q)pevTtvoc (Suj5psvTtvoc corrigebat 
Meinekius) 1. 8 refellere videtur, 
qaam confirmat Michael Aco- 
minatus vol. II p. 236, 30 
Lampr.]. 

ScoTT^p (= Christus; cf. orwTłjptat 
XXVI 19) XXn lem., XIV 
16, XIX 3. U, XXni lem. 
(12?). 



Topasl; XVI 37. 

Tlypfi XXII 55 f^tYP^ in Oal- 

liclis fonte legitnr cf. s. v. 

rtóv]. 

Taiec XXVIII 67. 

tpeSpouapio; XXXIII lem. 

4>ei8ix; XXIX 12. 

4>eicwv XXII 55 cf. ad Fecóy [For- 
ma <l>£wjc5)v occurrit Vet Testam. 
Sirach. XXIV 23, tum aliis 
locie, quos affert Alberti ad 
Hesych. s. v. raypjc vol. I p. 
788 ; accedant Oonstantinos 
Manasses Chroń. 219; Saidas 
8. V. rauiv et 4>et(iciv, Zonaras 
Lexic. 8. V. <tHifftay/]. 

^poi-ffuą y9i XXXII 10. 

Xpt<xToc III lem., XIV lem., XV 
lenL, XIX lem., XXIV 6, ó 

KÓpŁOC l^|X.ci5v 1y]<7O0c (cf. 8. V.) 

XpicTÓ; XIII lem. significatur 
Yocabulis paen^euc XXVn 16 
(cf. nx(xPa9iX€u;), SuyatTÓ; XII 
24, tam locutionibas: iJ/u^Sy 
yccijpyó; (cf. Evang. Joann. XV 
1) Kai (nropeO; orwTYjpia; XIV 1, 
^óyou Soxewv (cf. Suicer, The- 
sanr. Ecel. vol. I p. 960) łw|«- 
X(i>ptivov XXX 110, veppav łTot- 
on^c, 3cap^u5v ^rjyoariryjic XXIV 
12 (cf. Apocal. II 23 ex Psalm. 
Vn 10 cli. Jerem. XI 20, XVn 
10, XX 12). 2:o>^ 1 1 (cf. Evang. 
Joann. XI 25, XIV 6), «0p 
XVI 5 (propter Isaaci typum 
cf. Snicer s. v. Xourró; vol. II 
p. 1554 8q.), xpiT^; XXn 64, 
XXIV 8 (cf. Act. Apost X 42), 
X(doc ó dbtpdycoYo; XX 9, ó cw- 
SźTTjc (ipLCoiy) Totv axpotv Wd<K 
Xli 16 (nbi adnotatio nostra 
conferenda est) et XVI 52, 6 ti- 
(uó; T« xod xaXóc (tgcpyafCn]; XVI 
18. 50 (propter Evang. Matth. 



NIOOŁAl 0ALUCU8 CARMINA 



389 



Xm 45 sq.), wfiLfKo; m 1 
(aYvóc), XIX 9 (Y^^Jtu;), XXII 
60. 64, XXIII 1 (a>paXb;. xXsc- 
v6c, 'IruyroaoKmjc) XXVn 16 (cf. 
Evang.*Matth. XXV 1 8qq.), 
;u>ov S^coijpópOY II 5, TO '(,0)^ 
;uXov XXII 62, iQ$ov<5v ^uXov 
XVIII 5 (cum obseryatione 
nostra; adde Apocal XXII 2. 
14. 19j, ó uv|/oO TCoipL-^Y XXX 107, 
xoc(jŁi]v ^<i>-)i]fópo; 112 (cf. Evang. 



Joann. X 11. 14 cli. Eyang. 
Matth. XXVI 31 = Marc. XIV 
27, Paul. Epist. ad Hebr. Xm 
20, Petr. Epist. I 2, 25), <y<ppa- 
ywraa (cf. Suicer vol. II p. 
1198 80.) Xaa7rpov :nxpiP<i>|iivou 
{Sfou XXX 111; et. insuper 

0eó;, Aóyo;, HayTOKpiTcop, £(i>Ti^p. 

12p£a>v XXVm 63. 



Index Yocabulorum notabilium. 



Asterisco signayi vocabula qnae in Stephani Thcsauro Didotiano 
turo in S. A. Cumanudis (auyayaiyi] >ć!;ea>y a^<JxupuTT(i)v. Athenis 
1883)^ E. A. Sopboclis (Greek Lexicon of tbe Roman and Byzantine 
periods, Lipaiae 1888). H. Herwerdeni (Lexicon Graeoum sup- 
pletorium et dialecticum, Lugduni Batavorum 1902) aucta- 

riis desiderantur. 



**A^pÓT)To; (= non perturba- 
tu8) XXXII 19 (cf. ibid. et 
XII 23 ^poeTv s» perturba- 
re ad exemplum Eyangelii 
Matth. XXIV 6). 

««pta (ópfrpia?) SpÓTOc VI 21. 

x5«v TcSv (re^x(7T(ov XXXn 34 (cf. 
p. 378). 

flfpyrroc (Noti epitheton) ad XXVIII 
74. 

•iffiaSin^opeTY (pro a^m^^opstY of. 
ad XXXU 1) XXX 101. 

BdĆToi ©^voo XX 2 (cui 8criptu- 
lae Philes LVI 10 p. 71 Mar- 
tini Tocę ToO yśvou; :cap?j>^e X6v- 
Tcctoeic piTO'j; et translatus vo- 
C18 axav&a U8U8 aegre patro- 
cinantur; legendum omnino: 
fdóvou Tryiyiy, iciy^y^t, Tpa^itoi; 
Yvdćdoi;, quemadmodum XI 
11 habes: Sdbcyet 9d6vo; ti;* 



dXa(jov auToO Ta; ywido\jc cl. 

XXII 67 Tac Ta>V 9^V0UVT€i>V 

^paOe TrauLędcYou; [y.u^ac. Simi- 
liter Psellus carm. in Sabbait. 
153 )tai Toli; ó^oCkn toO ©Wvoo 
^e,3p(i>uive, adde interpretes ad 
Horat Carm. IV 3, 16. Ce- 
terum phrasi8 Tpa/sta yvadoc 
apud Aeachylum Prom. 726 
recurrit). 
Ppx^eueŁv p. 362 8q. (cf. etiam 
XXXIII 9 cl. Haseo. Not. 
et Extr. vol. IX 2 p. 178 n. 2). 

TafA^pó; (- affinia) p. 363 (cf. 

Boissonade, Anecd. O-r. vol. V 

p. 117). 
YCy«C (de sole) ad XXVIII 78. 
Yv&do; cf. pi-rot. 

XXVII 16 adn. 



300 



ubo 8r^pul^Ą0lI 



^$iaXx^eueiv p. S64. 
*ftv;uevoKTńvo; XXXII 3. 

Ek — 4« ad VI 26. 

iK po^t dc(pu:7vo0v, i|p£[jLeTv, xxt>euSav, 
wauscditi ad Vii 8 (ef. Ktihner- 
Gertb, ansf. Gramm. voI. II 1 
p. 400 § 421, 2 n. 2). 

*butds (?) XU 2 (cf. adn. crit; 
ix£r^ev exhibet Callicles XVIII 
3. XXVII 19. 20 eodemąue 
modo >cixer^£v XXII 15. 19. 
'Eacel^e agnoscit Joaunes Geo- 
metra apud Cramerum, Auccd. 
Paris. vol. IV p. 327. b xal 

aóvo;, ubi lectioni ixell>ev me- 
trum non obstat cf. insuper 
ź:ci>ds carm. de Panteleem. 175. 
Ez Joannę Tzetza Thesaurus 
formarum ^^^, żytsO^e, i^ti^t, 
icoi^s, ó(^£ oxempla profert, qui- 
buB praeter o:wŁ<7^e assimulari 
possunt •Su^iJLÓfte Alleg. II. 
VIII 167 Boiss. et *7uxT5ot>ei6^8 
Epist. XV p. 17, 14' Press., 
tum ♦ EvdeSe pro ev8^lvXe AUeg. 
XV 180. 202). 
*fatjpo^av XXXni 40 [łxpo9«rv 
Oallielea praebet XVI 21, po- 
9ilV XXXII 16. Formam expo- 
c5v e praeceptis salubribus 
(Asclepiadis - Dioscoridis) 67 
excitat Keilius. Wiener Stu- 
dien vol. XI p. 103, mihi prae- 
terea haec testimunia suppe- 
tunt: Psellus apud Satham, ^ur 
<jattcdv. fiifiAio^. vol. V p. 179, 6 
(etiam 1. 22 i-Apoo^iaom vocem 
ixpoz^v significat nec minus p. 
178, 28 fccpo^iffai, ubi £xpo^^';ou 
latet; cf. p. 181, 13 i^ropjJo^^c), 
Tzetzesapud Matrangara. Aneed. 
Gr. vol. II p. 621 V. 72, The- 
odorus Prodromus Rhod.III 24, 
(V 433 fccpo^^wc;), VIII 247, 
idem auctor a Millero editus. 



Annuaire vol. XVII p. 46 v. 8]. 

*4fAPj5u'/j9Ó.io; XXVI 17 (cf. ad 
XXXII 1; Łexiois adiongi 
potest praeterea *ijJL3pwraÓ9o;, 
qua vooc usus est Theodorus 
Prodromus Rhod. IV 193). 

*£weaaT5vouaa (%śpx) XXVI 17. 

jipoY = £p(i)Ta ad XI 7 (apud 
Psellum Hist. p. 116. 6 codi- 
cis memoriam śpo; in £pa»c mu- 
tavit Satbas). 

*to^aCeiv (et te^ta^i;) ad XXXIII 
72. 

eij30(5«v = £&pov XXn 25 (cf. The- 
odorus Prodromus apnd Mille- 
rum. Recueil vol. II p. 310 A 
V. 291, p. 531 D V. 16, p. 758 
D V. 161). 

^H pro xoLi (metri causa) ad XII 2. 
)]$£a (= r^^&x} et similia ad 
XXXni 62. 

Ra( cf. Ł 

x(iX«vJ3t XXXIII 61 cum adn. 

xXaSo; ix yeyou; et similia ad 

XXIII 12. 
x\^j;oc (xXTjpouyi-/) VI 36 adn. 
(*lCoavi}vo^Oxa; et *RoavijvoSo»jxi- 

xóc cf. p. 370 cl. p. 386 s. v ). 
xópov ofiuyeiY et similia ad XXXIII 

67.' 
xpiSzvcic XXXII 2 (e coniectura 

G. Hermannns Tocabulum £- 

picuro p. 48, 2 Usen. restituit). 

AiTpT,c (= XdĆTpb( cf. XaTp«uTi^; 
XIX 19) XI 20 [quam formam 
Graecitati posterioris aeyi ab- 
iudicatam (cf. TbeBaur. voI. V 
p. 132 cl. Bernhardyo ad Suid. 
Tol. II 1 p. 509 Bq.) confirmat 
Joannes Geometra apnd Ora- 
merum, Anecd. Paris. ▼oL IV 
p. 355, 22 xptvc7 <^ap;> outouc 
Kupioc xod ToS; XdcTpacc, poeta 
apud Boisionadnni, Anecd. 6r. 



KIO'»LAI CALLIOL18 CARMINA 



S»l 



Yol. II p. 69 eyw :r:<ł; Sp^(lov 
Tou; 0eoO Aarpac ayco, Joan- 
nes GrasBUs ineditus in ood. 
Vatic. Gr. 1276 f. 36^ XiTp ac 
p'j9ato Tpiź^ (je^z<7u.Ła;, unde 
omni anspicione carere ^arpiję 
in epigrammate apudCongnyura 
AnthoL III 417, 4 p 368 et 
XaTpi)v in sigillo apud Schlum- 
bergerum, Sigillographie p. 18 
efficitur]. 
^i;5iv (= edere) ad XII 11. 

XXIV 21 (propter LXX Deu- 
teron. X 17 ó;tic o'j ^xv|jLa2^ 

}(S&pov). 

•Mupopptin; cf. s. V. *EXś«.. 

*Nip«OT; (= vipKw<ioc) XXV 6 
cnm adn. 

Soudó; iu Comoedia ad XXVII 
88. 

*'0^e6)rpi>aoc XXVI lem. [Compo- 
sitionis ratio eadem est in ó^eó- 
^coc, ttbi o^ójła^c expectatur; 
de sensu cf. ▼. 2 XP^^*? ^'*" 
Y,iac£i c€ xal t^ wop^upcjc et 
4 £v Tpopcupą ^rpu^d-eTtra 
7Xwp«j5 )(pii<7ici) (similiter XI 2 
ypiifsioy xal TTopcópay), ita- 
qae d^')rpł>TOc idem significat 
ac *wop'pupó/pu<Jo:, quae vox 
Lexicographis iguota e Theo- 
doro Prodromo affertur a Mil- 
lero, Recueil vol. II p 528 A, 
8ive /piwo;wóp9upo; apud Metho- 
dium I 19 (Eos vol. IV, Le- 
opoli 1898, p. 151), quae adieo- 
tivi notio nova est; cf. iusuper 
?cof upo)(p\xTÓ{iLŁXTO^ apud Joannem 
Damascenum Patrol. Gr. vol. 
XCVI p. 693 O. Faeit huc Ge- 
orgias Pachymeres V 17 vol. 



I p. 885, 3 Bonn. r^y t^ U- 
xXt)««; łvSi>T{jv łx ypuJTowa- 
9Touó^s(a( neąue aiia ratione 
invicom sibi respondent ó^uXr>- 
xo; (Pachymeres IV 39 vol. I 
p. 322, 1 et PB.-Phile8 roL II 
p. 407. 20, quod carmen a Jo- 
annę Phacrasa compositum esse 
docet codex Athons 3701 n. 
49 yol. I p. 353 Lampr.) et 
Xcoxoicóp<pupo; (Nicetas Eugenia- 
nus I 121)]. 
o&Tw — ouTwę ad XVI 7. 

•navfaflpi% XXVin 44. 

:rayci|^9To; et (jz^kumę p. 862 [Si- 
militer de eadem persona The- 
odorus ProdromuB habet tóv 
irav<7g^x<rT0v oO to9oOtov drćą 
et Tc3v ToO orfika dToO x7.(Af&u- 
<TavTwv óu!.u.aTwv Patrol. Gr. yoI. 
CXXXm p. 1423 A et B cf. 
etiam Schlumberger, Sigillo- 
graphie p. 581 (r ótade des 
sccaus nous montrera que les 
deux dignites ponyaient ótre 
confiśrćcs k un seul et m@me 
titulaire) et Kmmbacher, Mi- 
chael Glykas (Sitzungsber. d. 
bayer. Akad., philos.-philol. u. 
hist. CL 1894. fasc. III) p. 
440 sq.].' 

łC3tpoŁ)CŁa (= vi ta) ad VII 13. 

•wapTverv (pro 7r3tpx7rverv) VI 11. 

•7cxTwO{i.T^Ti()p (pro TraTpojAi^Twp) p. 
372. 

TtiTTTeiy (^ a7rod>n5«7'/-eiv) ad Vin 7. 

7rXaTavt/rroc ( pro 7rXaTivi<TTo;) 
XXVIII 7 cum adn. 

7cXaTxvo; ypimi (XI 9) ad XXVm 
78. 

♦wopcupayO-ó^pou; ad XXIII 12. 

TCoaźwy yi) VI 36 adn. (cf. Theo- 
dorus Prodromus apud Mille- 
rum, Recueil vol. II p. 290 D 
V. 99 aXXi xal 7rxpi Ta; xOXdc 
ixeiyxc tć5v wpaiwy). 



392 



ŁBO 8TKŁMBACH 



wpóoyec (pro ^ccóco/e;) VI 19 et 
XVin 5 (cf. Schol. ad Paul. 
Silentiar. Therm. Pyth. 12 p. 
146 Boisson. to w^ićij^c; &a Xuo 
aa óęgikt y^iftr3^xi' ItusI Se xa- 
xócwvov £YŹveTo o&Ta>c. a:roPaXXei 
TÓ Sv ^ Cl. Anecd. Bacbmanni 
vol II p. 369, 24 8q. ganv 8x8 
xxi 'ATTixoi j^(iivTxi auT^ &' eu- 
fa)v{av, <!>; iv T(3 Xe(5póv>]<;o; xai 
T<J icpódj^ec. Aliter Herodianus 
vol. II p. 574, 2 0qq.; cf. prae- 
terea Lobeckius Paralip. p. 17). 

7rfo;o)7rov cf. XTj(iL(xa. 

TTupl TTup wpocaysŁy et similia (a- 
yeiY, ŻTrayety) ad XXI 22. 

^^aOTÓc cf. ?7aV9Ć^X<7T0C. 

•cwźpsiy (= <J7C€Ćpfiiv) XXXIII 
49 (?). 

TpźceodaC Tt ad XXXm 36. 

*Tpixav8')(]Xov XXXI lem. (= TpiG- 
ooceYT*!? Xu)^via 3; cf. TCoXuxav- 
X7)Xov, qua de voce post Du- 
cangium Glossar. vol. I p. 572 
egit Schlumberger, Mólanges 
d' archeologie byzantine, vol. 
I p. 175 sqq.). 



•TwoXo)^eueŁv cf. s. v. recipyw);. 

6^0v — u'}o'ja^t ad XVI 39 
(nisi Sanctae Scńptorae locus 
obstaret, nulla de u^j dabita- 
tio foret; simili modo Callicles 
promiscue Sia(nrav XXX 23. 
123 et $txcnu2<;»xŁ XXX 95, 
:roverv XXX 80 et wovEujłxi 
XXIII 6 usurpat cf. etiam i- 
jiLac^xi XXVIII 105, xxTX(j?i- 
Xi^e(T^xi XXX 92, in^ywo^ 
93, TooTToCkidai XXX 23). 

♦OuTocWfo; (xai xap7roc^po;) XIV 
8 [anno 1889 idem Tocabulum 
procusit A. Laspopulus cf. S. 
A. Cumanudes, dUYaywYi) yśw 
Xe^ea>v utó roły Xoyui)v 7cXaff^- 
(Jć5v dtTfó ^; aX<óas<i>; (Ji£yj)i Tflv 
xad* iq[jlSc xpóvcov, vol. II, Athen. 
1900, p. 1093]. 

XopTa?[£iv =• )^opTiJ^ead«i ad XXXIII 
67. 

*Xpt'7T0xXT]Tcl)VU(l.0C cf. 8. T. 'Ej4[«t- 

voin^X. 
*Xpu<TopiapY«po; XXVII 6 (habet 
etiam Theodorus Studites Pa- 
trol. Gr. vol. XC1X p. 1809 D). 



->-^a^ 



ERRATA. 



p. 317 n. 2 legę: XXI (pro XIX), — p. 329 Oarm. XV 
5 legę: ptudopa;, — p. 326** 15 legę: procudit 



Philippi Callimachi et Gregorii Sanocei 

carminum ineditoruip coroUarium. 

Kecenfmt 

Adam Miodoński. 
Praefatio. 

Cum nnper Callimachi libellum de yita et moribus Gregorii 
Sanocei recenserem ^), fidelissimum amicorum consilium secutus id 
potissimum egi, ut ąaorum hoc interesset yerba ftcńptoris castigata 
et perpolita in promptu baberent. Nnnc mibi est in animo ad ąaas*- 
dam partes narrationis illustrandas aliquot carmina in medium pro- 
ferre. Unum est Gregorii, reliqua composuit Callimachus. Quae po- 
ematia partim ab amicitia et familiaritate Italo cum archiepiscopo 
intercedente traxerunt originem, alia Callimachi affectus curasąue 
et delicias, postquam amore captus est, depingunt. 

Inerat Gregorio praeter ingenium et yim persuadendi tanta 
facilitas, tanta humanitas et suayitas, ut profugum poetam non so- 
Inm cum fide defenderet^ sed etiam leniter et benigne acciperet 
Non erat homo restrictae frontis, quare fieri potuit, ut quamquam 
bilem seyeriorum ciyium commoyebat saepiua cónyiyio adhibuerit 
Fanniam Callimachi „solatiolom*'; quin etiam epigrammata contra 
eandem puellam ^per lusnm iocumque^ conteKuisae perhibetur (Yita 



>) Philippi IlaooacGoni Callimaobi Tita et moree Gregorii Banooei Arehie- 
piicopi Leopolieańs. Baeeiunut Adam t^tephanoi Miodońiki. CracoYiae 1900. 



394 ADAM MIODOŃSKI 

Greg. 34. 53). Eaque ipsa consuetudo elucet ex yersibus Pbalaeciis: 
^Dicebam: iocuB est, amare fingit" sąu.. qaibus Callimachus yenuste 
Gregorium alloquitur et patrem omnium leporum scite appellat. Scrip- 
tum est hoc carmen fortasse a. 1474. quod enim mentionem de 
segetibus pagis et oppidis ingenti absumptis incendio iniectam in- 
yenimus, recte mihi H. Zeissberg ^j inde conieere yidetur, poetam 
cogitasse de improyisa irruptione Thartarorum a. 1474 facta, quo 
anno terras Podoliae et Russiae ferro flaminaque peryastatas esse 
oppres8umque archiepiscopum Leopoliensem in arce sua dicta Da- 
nayow yix se ab simili clade defendisse memoriae tradit loannes 
Długosz 2). Atque yir, qui tanto studio Marti deditus forti excelluit 
animo (Vita Greg. 28), non dubitat alias ioculariter queri se canni- 
nibns „dominam mulcere" non posse, cui Callimachus ita respondet, 
ut, id quod moris erat antiquis poetis elegiacis, non Musas sibi 
propitias neget, sed feminas accuset, quae munere potius et aoru 
quam blando yatis eloqui(^ famaque apud posteros parta gaudeant 
Elegos, qui inter se argumento excipiuntur, uno qiiasi yinculo argu- 
tiarum comprebendi satis perspicitur, nisi quod disticba Gregoni 
(ut cum Quintiliano dicam) absintbii multum et facetiae eins, sicuti 
caelum, quo ipse fruebatur, asperiorem habent indolem. Quod apud 
eundem legitur distichon: 

YersibaB Aodub dominam mulcere laboro, 
Ut Yoniat TOtis obseąaiosa meis — 

laudo propter adiectiyum ob8equio8U85 quod semel*) occurrit apud 
Plautum, Capt. 418 <Tu> mihi ob8equiosus semper fuisti (cf. 
Lindsay ad h. 1.), nam alterum exemplum a Forcellinio ex Firmico 
Materno allatum (mathes. 2, 12 diyinos etiam et obsequio8os homi- 
neB = ed. Basil. 1533) in recentissima editione Kroili et Skutschii 
(Lips. 1897) frustra quaeritur. Itaque etiamsi eo, quod extat in ca- 
pite qninto, testimonio Oallimachi certo eyinceretur *), Gregorium 



1) Die polnJBche Geschichtschreibnng des Mlttelalters. Łeipsig 1873, p. 39B. 

>) Historia Polonica XIII 516 (ed. Lipsiensis) » XII G06-609 (ed. Graeo- 
•yiensis). 

*) Bem mihi confirmayit Th. Sinko, qm Mooachii gtMM lezici latini inhiat 

*) Inter annos 1436 et 1438 de^^bat Gregorias in Italia, ut curam ecelesiis 
in Wielieika prope CracoTiam constitntae ab Eugenio lY impetraret. Oom iUie 



PHIIilPPI GALLIMACBI ET ORBGORII SANOCKI CARMIKUM 395 

„nonnallas Planti comoedias^ legisse et „ad illarum imitationenfi 
noyam comoediam scribere^ coepisse. tamen vix crcderem. ex Cap- 
tivomm fabuła yocabulum obseąuiosuB arreptum fuisse, cum tantum 
abait, ut 8uffixum osuh in posterioriH aetatis Hermone debilitatum 
ease iudieemus, ut saepe apud medii aeyi auctores hoc modo deri- 
yata eaque ncya adiectiva ipsorum arbitrio formata inveniri constet 
(6. Landgraf. Archiy. lexic. lat. XII 457). Est autem in diploma- 
tibuB et adyerbium obseąuiose et substantiyum obHeąuiositas, ut ex 
glossario E. Brinckmeieri elucet (GloHsar. diplomat, Hamburg u. 
Gotha 1855, tom. II s. y. = Du Cange. GIosh. a. v.), eademque 
aetate in epistularum subscriptionibuH yocem obseąuiosissimus in 
QSQ fuisse recte monuit I. H. 8chmalz, Antibarb. II 8. y. obneąuentia. 
BognpbaluB. qui saec. XIII Annales Polouiae confecerat, adi. obse- 
qaio8U8 semel adhibuit: „afBuebat obseąuioso affatu undique pńn- 
cipam remotissimorum sublimitaH'^ (^ Monum. Polon, historica, II 
p. 526. 19) *). Quapropter et Petrarcam, cuius scripta nobis aliquot 
sappeditarunt exempla, qnamquam comoedias Plauti crebro ayide^ 
qae regustayit '), satis magna cum probabilitate usum huius adiectiyi 
potius ingenio suo. quippc qui mira dicendi copia et facultate prae- 
dituB fuerit. quam ipsi fabularum lectioni debere concesserim. Prae- 
sto mihi sunt haec: Africae lib. IX (p. 369. 6 ed. Basil. 1541) co- 
luisse patronnm , Scipiadam fertur, vitam obsequi()8UB in omnem; 
Epist. poet. lib. III 1 (p. 520. 13 ed. Basil. 1541) obsequiosa soror 
(Phoebi) yelut aemula fratris; Epist. pros. de reb. fam. 21 A (ed. 
Venet. 1503) ob8equiosuB seryus; de remed. utriusque fort. I 31 p. 



tanc temporis animoi littcratorum fabnlae Plaatinae qaani maxiine caperent, noa 
abett loapicio Sanoeeam eomoediaa Planti nou Cracoviae id est antę iter in Ita- 
liam faetnm, nt Callimachui autatnat, sed in Italia demnm cognoscore potoisaa. 
V. Casim. Morawski, Histor. Uniw. Jagiell. I 313 8q. .'^i reapse in hoc stadiom 
adeo incnbait, nt ipse uovain fabolam componere institaeret, arrideat opinio Gail. 
Creiaenaehi (Geach. d. neueren Dramas I 571 Bq.), Gregoriam tarpia dicta et pro- 
eacei fabellas sedulo eYitantem comoediam sono orationis decoro honestaąne speoie 
eonapicaam fecisse. 

*) YineentiosKadlabekeandem rem his verbi8 ezpressit: ^affavebat andiąne 
(Hesconi) remotiasimomm principom sublimitus*' (Mon. Pol. hist. II 378, 5). 

*) Petr. epiat. 81 ^^. Petrarcbae ad Sooratem sanm ex Planti comoediia 
iompta occasiona serrorom nialignitatem detestantis epistoła**. Ibid. A: «Nnper 
dom fngiendi faatidii et relaxandi animi gratia lepidissimas fabellas apnd Plaatoiii 
legaram «— » mirom dieto quot ibi eleg«ntes nugas inTonerim". 



006 ADAM lU0D0ft8&I 

180 ((mL Bernaift 1515) obseąmosam illad fidumąue animAl («c. 
eąuud); ibid. I 65 p. 228 nsorem . . . obseąuiosatn plam fidam; Histor. 
lal. OAesar. (ed. Schneider, Lipsiae 1827) cap. 23, 8 si in me fniBaet 
ob«eqiiio6Q8; ibid: 20, 55 erga imperatorem nostram Pompeiam . . 
obtfeąuiosi faimus et constantea. Si quiB dioat substantitnim Plaati- 
litim faroifer aut locationem lassom, miserrumum reddere (Oapt 
50S. 822) recoTare in memoriam naom Gregorii, qni Gabrielem q)i- 
BCopam fnrciferum appełlarit^) et ,mitem reddere* in carmine, de 
qtio agitnr, posuit, haec nihil Talent, nam conyicium forcifer non 
tinuB Plaatus'), phraain mitem reddere Cicero exhibet. 

Neqne Gregorius solnm lepide sermocinari, sed etiam benignum 
se praebere consueyerat, ąuotiescumąae ei cum peregrinis erat com- 
merciam. In Callimacham „nnllnm pietatis hamanitatisąne officiam" 
omittebat atąne adeo „praeyeniebat in plerisąne cogitationes*' eius 
(Yita Greg. 38. 34). Hanc igitur animi yoluntatem testatnr epigramina 
de ąuadam Maronilia, quae archiepiscopi beneficio nuptias adepta 
est Oallimachns gratias agit, insnisa tamen utitur ratione in eon- 
ferenda miaericordia Dei cum liberalitate Gregorii. 

Quae olim Oyidius de Aesaco, Priami filio, cecinerat: 

Oderat hic arbes, nitidaąue remotus ab aala 
Secretos moDtes et iuambitiosa colebat 
Rara, nec Iliacos coetus nisi rarus adibat — 

(Metam. Xl 764 scu,) 

oadunt fere omnia in archiepiscopum Leopoliensem. Is enim pro- 
grediente aetate cum magis magisque rebus publicis abstineret^ in 
yilla Dunayow Leopoli proxima se continebat accedebatque »Leo- 
polim, prout magnarum sollemnitatum ratio exegi8set aut caerimo- 
niae" (Vita Greg. 29). Hue spectat Callimachi „Eyocatio ez mre 
in ciyitatem pro Natali Christi ad Gregorium Sanoceum^. Carmen 
mira iocunditate facile ad se allicit eoque suayitatem auget qnod 



1) Zeitschr. d. yor. f. Gesch. a. Altert. Schlesiena X p. S78 Tu ne Aigam 
ftafaa re^Manm honc et pietatem { In ritium rertat, forcifer, ore tao. 

*) Cf. G. Hoffmann, SchimpfwSrter d. Oriech. n. ROmer (Borl. 1893) p. 1% 
abi t>rolata habes escmpla ex Plaato, Terentio, Horatio, Suetonio, Pliuio eec., 
Apolaio et Cieeron«. ({oibiis addo Beztnm Amareitim (taee. Xł), Bem. lY 845 («d. 
IfiiiltioA, Lipę. 1866) et Petrarcatn, Belog. VI p. 40, 6 (ed. Baeil. 1641); AfHt 
Vm p. 806, 8. 



PRILIPPl CAJLUMAGHl KT ORSOOBII flANOGBI GAKMINUM 397 

simpliei ratione veritatisque colore Natalem Christi effingit. De tem- 
porę si ąuaeras, pnto eąnidem, qaamquam in sententia non perse- 
Tero. scriptnm esse a. 1471, nam ex Tersu 65 ^te Masa tai Yocat 
eece Philippi^ licet colligere, usum familiaritatis, qua uterque con- 
ianctns erat, inultum creyisse amicitiamqae longius nitra initia 
necessitudinis a. 1470 facta progressam esse. Qai hoc negabit, eli- 
gat necesse est annnm 1470. qaoniam Callimachns inennte anno 
1472 Gracoriam migravit 

Ubi po8tquam a rege Cańimiro gratiam iniit fiiios eius lohan- 
nem Albertum et Alexandrum latinis litteris instrnere, panlo mos 
amplissima legationum mnnia obire coepit. Neque tamen, qui yelnt 
alterias yitae initium orsus est, yarietatem yoluptatis contemnebat 
Itaąne iternm castra Cnpidinis ingressus amore Dmsillam qaandam 
pro8equi sustinuit atque Sbigneum de Oleśnica, episcopum Yladisla- 
yjensem, isti mnliercnlae morem gestnrnm eodem exemplo, qao Gre- 
gorias Fanniae gessisset, confidenter sperabat. Haec enim dicit Calli- 
machns in epistula yitae Gregorii praemissa: „quod Fanniella fuit 
in exilio meo, id nunc est Drnsilla in seryitute^ ^). Quamquam si- 
lentio non praetereo. Callimachum ea uti ardoris excu8atione, nt in 
elegia „Ad Cnpidinem^ inscripta fateatur et praecepto illo „Nosce 
te'' et instantibus noyae militiae tormentis commotum din se lucta- 
tom esse feryidam animi naturam compescere. 

lam yero, qnae apud Callimachum deprohendimus yestigia ve- 
terum poetarnm maxime Catnlli, Horatii, Oyidii, Propertii et Mar- 
tialis, in adnotationibns potissima quaeque digesta habes. Non te- 
mere tamen insistebat yestigiis antiquis neque. si a paucis loeis 
discesseris, totns in illis haesit. Scilicet in carmine „Ad Capidinem^ 
non modo passim et sententias et singulas locutiones priscorum 
aactornm imitatione expressit, ycrnm etiam suam inyentionem ratio- 
nemqne effingendi quominn8 praestaret non omisit. 



^) Serritate affeotam se aifc (yallimaehas, qnando offioia regi praeaUbat; 
uiliom referri ad aetatem apod Oregoriom aotaoi liąoet. Cf. H. Zeiss berg, Die 
pola. €kBch. d. M. p. 384 et ^uae Callimachas, cum Oracoriae dogerot, ad Fan- 
idam Mripsit (eod. Vat. 6166 fol. 4B recto): 

£t modo tiostrornm repetit mens tempiis amortua, 

Ponit ot anto ocolos gaudia ąoanta tuli, 
Utąne moi potni loTiter tolerare labores 
Ezilii et roodica laetns in arbo fni. 



398 ADAM MIODOŃSKI 

II. 

Ceterum ut yersus Callimachi rectius diiudicentur, non super- 
sedeo de codicibus^) dicere, et tantum quidem, quantum angustus 
diyulgatorum carminum ambitus postulare yidetur. Libri manu 
scripti; quibus in constituendo yerborum contextu usus sum, omnes 
sunt miscellanei: 

Coclex (Florentinus) Laurentianus bibliothecae Gaddianae, plut. 
89 Nr. 73, chartaceus in ąuarto minore. seriptus circa a. 1473 
manu Nicolai U^olini „in insula et civitate Chyi" (nobis A). Constat 
foliis 67; folia 47 — 52 continent „Callimachi Experientis carmina*'. 
humore ita laesa, ut tituli rubro colore scripti vix legi possint. Ct 
H. Zeissberg, Die poln. Gesch. 358; Arcliiv f. Ssterr. Gesch. (Wien 
1877) tom. 55 p. 42 sq 

Sub finem yitae Gregorii Sanocei ipse Callimachus nonnaila 
carmina in unum collegit et ad consanguineum Ainolphum Thedal- 
dum *) misit (vide H. Zeissberg. Die poln. Gesch. 393). Hine duxit 
originem: 

Codex Vaticanus Nr. 5156 (B) membranaceus in quarto min. 
saeculo XV exeunte exaratus; fol. 1 — 50 Philippi Callimachi ad 
Fanniam Swentocham Elegiarum libellus. Cum hoc libro cohaeret: 

Codex chartaceus bibl. regalis Parmensis Nr. 327 (olim signa- 
tus H. H. Vni 34) saec. XVI seriptus (C); fol. 1—36 Fannietam 
Callimachi. In fronte codicis extat effigies Callimachi calamo deli- 
neata, cui subscribitur: „Progenitus Thusco sanguine Callimachus.'^ 
Sequitur brevis poetae vita enarrata saec. XVin a bibliothecario 
Parmensi P. M. P(aciandi): „De Callimachi Experientis Fannieto 
commentariolum". Uterque codex (BC) exhibet epistulam Callimachi 
ad Thedaldum datam. 

Cum tempore procedente numerus carminum cresceret^ factum 
est. ut multa manibus „scholasticorum" versarentur sine ordine ac 
fere incerto auctore. Cui incommodo ingeniosus Callimachi discipa- 
lus Mathias Drzewicki auctore B. Galio ladrensi (Dalmatino) oocur- 



^) Quoiiiain codicen Florentinos inspieere noD potai, a4sqaie8cendiuii ent in 
eolladonibos, ąaas mihi Stanislaas Windakiewica atondas liberaliter eoncettit. 
Codicei yatieanam 5156, Vat. 2H69, Barberinam et Parmensem ipae Roiiia« 

•ZCttMl. 

*) De nomine conf. L. Foarnier, Łes Florentins en Polegnę, Lyon 1894 
p. 212 8q. 



PHILIPPI GAŁŁIMACHI BT ORBOOKII SANOCBI CARMINUM 399 

rere animum iiidaxit^). Statuit itaqae Tironis exeinplo, ^ quo ple- 
raqae Ciceronis sui scripta collecta sant et posteris tradita legenda\ 
amatorias elegias colligere et emendare nec non, ut propositum ex- 
seąaeretur, a Callimacho ipso adinyari Tołuit (.^ui cum a. 1491 post 
Hungaricam principia lohannis Alberti expeditionem otium apad 
Petrum de Bnyno episcopnm YladisIayienBem in Cuiayia nanctus 
esset facile Dreuitio arte sua Bubvenire potuit. Quo pacto — ait 
Callimachns — agam me retro et repuerascam, ut eum animum 
simul et cogitationes induam, quae fuerunt mihi, quando talia per- 
scripsi. Experiar, quantum possim. a me ipso propter te (de Dre- 
vitio dicit) extorquere, quando et Galio nostro yidetur fore, ut nu- 
gae iUae inter poetica nostri temporis tolerentur. Ita non ,,multi8 
sanę interlapsis septimanis post'' repetitis curis orta est noya sylloge 
emendata et in ordinem digesta, quam Dreyitius ^lUustri et Magni- 
fico Laurentio filio Petri Francisci de Medicis nobili Florentino" 
dedicayit splendidissima epistula adiuncta (circa a. 1491 — 2; cf. H. 
Zeissberg, 1. 1. 396). Hanc rationem recensorum poematorum refert: 

Codex Vaticanu8 membr. Nr. 2869 (D), saec. XVI (?) scriptus 
in quarto. Fol. 1 — 4 continetur epistula Dreuitii; Beqnitur usque ad 
fol. 92 „P. Callimachi Experienti8 elegiarum libellus''. 

Post obitum Callimacbi magnam eius carminum et epistularum 
copiam consanguineus amicusque Laotantius Thedaldus ipse suo 
chirographo mandayit 

Codici chartaceo (E) scripto saec. XV exeunte. Asseryatur 
Romae in bibliotheca Barberina Nr. 1731 (XXX. 104). Foliis 1—93 
insunt poemata Callimachi, fol. 94 — 138 epistulae Thedaldi, foL 
141 — 150 Callimachi Homilia super euang. de 8 beatitudinibus (H. 
Zeissberg, Die poln. G. 400; Arch. f. 5st. Gesch. 55, 45). Proxime 
ad hunc librum accedit eundemque praebet ordinem carminum Cal- 
limachi 

Codex chart. Laurentianus bibl. Gadd. Nr. 43, plut. 91 super. 
(F), scriptus in quarto min. saec. XV „yaria manu sed parum ca- 
Btigate^. Cionstat fol. 142, fol. 54—139 Callimacbi poetae clarissimi 
carmina. 

Quae cum ita sint, inprimis illud refert, quam yirtutem attri* 
bnamns codici D, qui ab ipso Callimacho emendata carmina am-r 



>) Cm. Morawski, Hist. Uniw. Jaf^eil. H 144—145 et U. Zeisaberg, Die 
polu. Geech. 395 są. 



400 



AD4M MIODOŃSKI 



pleetitur. Qaanti aestimanda est haee altera editio? Qua in ąoaih 
ptione ea est nostra ratio, ut inter se eomparentnr retractata alegia 
Ad Oapidinem et einadem genuina forma in cod. A seryata. Ocnlii 
legentium subicio, qaae mihi yisa sunt graWoris momenti: 



cod. A 

Yers. 9 Non mihi divitiae non 
tern pora laeta ąnieare 

11—12 Saere, Inboranti qoid 
iangis pondera eollo | Non ti- 
bi sat quod erat fors ini- 
mica mihi? 

1<4 Saccnlus id yacnns et 
toga lassa (sic) vetat. 

36 — 36 Car modo contentas ge- 
lidii tritisąue lacernis j 
£xopto caltas ambitiosns opes? 



cod. D 
Non aniiiitts yacaas n. i, 1. q. 



Saere sqq. i Qqod sin« te torq«a( 
Tix tolerabile onas 



P ab Ile a aed vacuo res yetat esie 
mihi. 

Car modo inornatus popaloqae colon- 
bas aeqaus | Caltior ac dispar en- 
nibas ire paro? 



Ita correxit quinqiiagenariuB homo, cum „inter bonos Sarma- 
tas^ opibu8 afflaebat et negotiis publicis distentns erat. Qaid ergo? 
ntram puduit poetam profiteri profectnm esae in Polonia ab exi- 
gais initiis, an repente oblitus est, in antiąuis erotopaegniis, ąuoram 
ingenio se applicuerat, neqne togas tritas neqae sacculum plenum 
aranearum reticeri? Praeterea ubi memoriam panpertatis deleyit 
yim orationis non auxit: yers. 9 Non animus yacuus squ., qaae 
Terba propter fere eandem iteratam notionem velut languorem 
arguunt. 

Yers. 15 — 16 „BnadeBque puellae | Cam forma repetam sin- 
gula f acta meac" optime dicitur de factis hoc est de vitae ratione 
et forma describendis. ut infra v. 45 — 46 „facies ... et mores* et 
apud eundem Callimachum in epistula ad Thedaldum: Scriberem 
tibi multa de forma et moribus ipsius (sc. Fanniae) in cod. B 
fol. 2 yerso. Idem. Ad Aulum Bassum 43 sq. Nec dubito antiqua8 
nostraBque anteire puellas | Cum dicam mores efiigiemqae 
meae (cod. B fol. 5^. Cf. etiam V. Hoelzeri) p. 30—31. Quae in 
cod. D tradita sunt: „s. p. cum forma laudes evigilare meae*. 
oontinent quidem poeticum yocabulum eyigilandi de conficiendis 



*) Yolkmar HoeUer: De poasi amatoria a oomieis aUticas ezcnUa, ab ele- 
giacis imitatione ezpressa. Diss. Marpar^ C. 1901. 



PHIŁIPPl OAMJMACHI KT ORBOORII 8AXOCRI CARMINDM 401 

libris usurpatum ^), sed ambiguam reddunt sententiam, incertum enim, 
atnun poeta comunxerit puellae cum forma meae' (= p. formosae m.) 
an jCum forma* sensu 'formose* rettulerit ad verbum ,evigilare'. 

V. 20 „Et bellum ferii s tempus in omne carenB**. Metro 
accomodetur ablat. ferHs, si per synaeresin legamus feris, quam 
contractionem inacriptiones et poetarum firmat auctoritas: e. g. 
iiuptis = nuptiis CIL. II 1963. Verg. Aen. V 269 taenis = taeniis. 
Cf. Sommer, Handb. d. lat. Laut- und Formenl. p. 361 et L. Muelleri 
De re metr. poet. lat. 'ed. p. 300 8qu. Sed rectius conicies jferiis* 
correpta prima syllaba effieere anapaestum, quia Callimachus in 
prima editione elegiarum saepiuB eadem licentia quantitatem muta- 
vit: 1) mllitare pro militare: Ad Aul. Bassum 19 Ardor inest menti 
tecum militare, Cupido (in cod B fol. 4t); postea correxit ipse ,Ardor 
inest menti tecum gerere arma, Cupido* (cod. D fol. 6'). 2) fatlga- 
tus pro fatigatus: Ad Glauc. Enet 5 Nam cum fortuna dudum fa^ 
tigatua iniqua (cod. B fol. 5'); N. c. f. d. vexatU8 i. (cod. D fol. 6^). 
3) dgtur pro detur: De coron. 48 Phoebe, licet toti lux detur inde 
polo (cod. B fol. 7'); cod. D fol. 9'': Phoebe, licet caeli luceat inde 
decus. ŁfCCtione cod. D ,et bellum nuUa condicione yacans' poetis 
adamata locutio ,tempu8 in omne' submota est. 

Ver8. 50 ,Iurabat prae me noUe tenere Iovem' deaumptum ex 
Catullo 72, 2 (dicebas) jLesbia, nec prae me velle tenere Jovem*. 
Similiter CatuU. 70, 2. Odd. Heroid. 4, 36. Cf. Prop. U 34 18. 
Quod dictum erat efBcacissime, infregit cod. D: Aoniis fuerat digna 
placere yiris. 

Yers. 53 ,0 quale8 mihi mente dies noctesque parari | Con- 
cipio'. Non secus querebatur Callimachus in elegia „Ad Fanniam^ 
(cod. D fol. 38^): Heu sine te quales patior, mea Fannia, noctes | 
Heu quale8 cogor nunc tolerare dies. Ibid. fol. 40^: Haec ego siye 
dies instet seu tempora noctis | Non intermissa, Fannia, voce queror. 
Cf. TibuU. III 6, 53-54 (H 4, 11). V. Ant. Zingerle, Oyidius I 
p. 91 et Hoelzer, 1. c. 48. In cod D traditur: O mihi qua8 iterum 
turbas gemitusque parari | Concipio. 



^) OTid. Trist. I 1, 108 Qaos (libros) Btadium conctos erigilaTit idem; ars 
tmaL n 285 rigilatiim carmen. Cf. Ciris 46 Accipe dona meo moltam yigilata 
labor«. His adde, qaae adiiotavit Paalas Brandt in commentario ad art. amat. H 
285 (»P. Oridi Nasonis De arte amatoria Ubri tres. £rkl&rt Ton P. B., Leipsig 1902). 
Mmt^nwj WydB. tloior- T. XXZyi. 26 



4U2 ADAM MIODOŃSKI 

Non praetermittendum in ano cod. A scriptum esse ^porrigis 
ora' 5, ubi reliqui .porrigis era* offerunt. In ceteris qnoque sua stat 
aućtoritate cod. A, qui solus faabeat: 4 immemor; 12 non tibi; 15 
iubes; 18 abnegat; 25 vigilnmque greges; 62 tui . . . precor. Quod 
vero łegimus ,Silvia, Silviola' pro Tannia, Fanniola' v. 7 et 48. 
sicut V. 33 Asterie (=Hor. carm. 3, 7, 1) pro ,Phryne', ambigitur 
utrum yariandi causa ab ipso Callimacho positum sit, an datum ab 
Ugolino. Itaque in re dubia memoriam reIiquorum libromm prae- 
ferre malui. 

lam yidemuB, Callimachum baud attentissima cara recensuisse, 
quae yiginti antę annis mente concepta in litteras tradiderat. Neąue 
ei contigit elegiam iuyenili ardore retractare, immo eam yiam in- 
gressus est, ut denuo admota manu languidius nonnuUa procedereBt. 
Cum autem nostra intersit scire eas condiciones rationeBque tempo- 
rum, quibu8 auctor impulsus sit, magisque delectet poetae calor 
quam fatigatum ingenium, in edenda elegia „Ad Cupidinem'' apar- 
tibus codicis A standum existimo. Ex bis apparet codices B et F. 
qai cum libro A plurifariam congruant, in genuina forma Callima- 
chi yerborum restituenda neglegi nefas esse. Nec tamen, ubi nos 
cod. A deficiat, temere hos duces sequendos ideo putayi, quia atrum- 
que librum modo menda, modo adulterina additamenta ex studio 
explicandi yel suo modo mutandi siye corrigendi orta pristinisqiie 
yerbis substituta inquinaverunt. 



I. 



Ad Gregoriam Sanocenm. 

Dicebam: iocus est, amare fingit, 
Nec yeris tepet ignibus Diones 
Gregorius, pater omnium leporum, 



I. Carmen ext»t in cod. D fol. 76'— 76^; E fol. 70^ ; F fol. lU (nr. 104) 
Ad Gre^orium Sanocenm] cf. Praefat. p. 2. H. Zeissberg, Die poln. Geach. p. 397 
■q. Peryerse in8crip»it cod. E: Ad Sbignenm episcopum j | 3 Gregorini] trisjlla- 
bum pooitnr i in consonantem yersa, nt in hendecasyllabo Catnlliano 65, 10 Ca- 
merinm mihi, pesaimae pnellae ; Gregorns D ; Sbiguen^ £ { | pater omniam lepo- 
rnm] CatnU. 21, 1 Anreli, pater esnritionnm. Callimachns, ad Pomponiam Lmetnm 



PHIUPPI OAŁŁIMACHI ET ORBGORn 8ANO0XI OARMINUM 403 

Sed ladit calamo liccntioso 
5 Et curas simulat leyes, oupitque 

Commenta Yeneris iocatione 

Mayortis stimulos leyare yeros. 

Sed cum te prope et hinc et inde circum 

Turres, moenia, castra, ciyitates, 
10 Arces, oppida bellicasque moles 

Et pagos Begetesqae yillulamm 

In flammas abiisse nuntietor, 

Et tantum undique saeyientis ignis, 

Quantum non patrias agens quadriga8 
i5 PrognatuB Clymene excitas8e fertur: 

Kon solum modicis inustulatum 

Flammia et placido tepere amore 

Credam, sed rapidi quod ignis usąuam 

In terris fuerat simul coactum, 
20 In te yiribus aestuare cunctis, 

Aut incendiyomo inclitas camino 

Tyrrheni ac Siculi insulas profundi 

Hue omnes Yenerem tulisse, et in te 

IncluBos Steropem Pjracmonemque 
26 Cum claudo Yeneris yiro deorum 

Irato fabricare tela regi, 

Per quae tot simul excitantur ignes. 



1: Pomponi, pater eroditionam (cod. D fol. 67'') |{ 4 lodit caUmo 1.] Idem dixit 
Callimftehas de Yersibns amatoriis, qaoa Romae confecerat : Nagas illepidai inepta- 
Iaiqae, { Qaae scripsi calamo licentioso (ad Pomponiam Łaet. 7 Bq.) || 15 pro- 
guŁiTu Clymene] Phęton (aFhaothon) EF, duaboi lyllabia pronnntiandum, in qaa 
re pro7ocare potes ad yarronem Atacinam et Maniliam (L. Maeller, De re metr. 
*ed. p. 312). Momen hoc librarius ezplicandl causa inseroisse Tidetar {| ercitasae 
fertor (fertnr in ood. D in ras. 2 m.)J creditur eicitasse ąaondam £F 1 1 16 innstn- 
latam] idem atqae ostalatom roi inostam; rerbnm abest leiicis 1 1 18 8qq. Calli- 
maclms, nisi me fallit, in his, qaae 8eqauntar, pendet ex Oridio, Metam. XIII 
367-- 9, ubi Cjdopis qaerela profertar: «Uror enim, Iae8a9qae eraestuat acrias 
igoit I Cumqae suis videor translatam riribas Aetnam | Pectore ferre meo* 1 1 
20 eztuare cod. D | { 21 incendiromo] rox novlcia formata ad similitadinem 
adiectiri ignlTomas 1 1 24 Steropem Pyracmonemqae] cf. Yerg. Aen. YIII 425. 
Orid. Kast. lY 288 1 1 26 irato] ineo £. 

26» 



404 ADAM MIODOŃSKI 

II. 

Ad Gregorium Saiioceum. 

Quid quereris, numero nequeas qaod yerba ligare, 

Qiiodque tibi nuUus carminis usns adest? 
Gratia blandiloquis tanqaam foret uUa poetis, 
Nec potiuB diyes quilibet esse yelit 
6 Praeteriere diu felicia tempera, quando 
Carior argento candida fama fuit. 
Tunc erat ingeninm doctas coluisse per artes 

Utile et Aoniae tendere fila lyrae; 
Froderat et yati teneras laadare puellas, 
10 Yersibus atque illas nobilitare suis. 

Tempore sed nostro laudari nuUa laborat, 
NuUa est, quae fieri carmine nota yelit. 
Qttaelibet aurata mayult sub yeste nitere, 
Quam se Yergilii promeruisse tnbam, 
16 Et modo gemmato yiyens spectetur in auro, 
Pro nihilo famam post monumenta pntat 
Ipse deus yatum diyino concinat ore: 
Phoebus spemetur, si modo pauper erit. 



II. Codiceg: D fol. 76^— 76r; E fol. 69^; F fol. 123 (Nr. 102) 1 1 Ad Gregorinm 
Sanoceum] Ad Sbigneam epitcopam E { | 1 yerba lig^are] Inconditam locationem ab 
ipso Oregorio in oarmine, qaod deperiit, adhibitam Callimaebam, cai baec iocal- 
care nolo, repetere conicio { | 3 Bqq. Ne sint fastidio, sapprlmere libet Terba pri- 
scornm poetarnm auri famem ezsecrantia. Qaae ZiDgerle, OWdias I 87 congessit, 
facile aageri postant (vid. y. Hoelzer, De pocsi amat. p. 70) | [ 8 poetat D 1. m.. 
corr. 2 m. 1 1 7 Bqq. Cf. Oyid. Amor. III 8, 8 Ingenium qaoDdain faerat pretiosioB 
aaro, { At nanc barbariast grandia, babere nibil { | 8 Cum baic aententiae et ten- 
dendi et tangendi Yocabulam conveniaŁ (c. g. Petrarca, rer. memor. I 8 B. «si 
aaino lyram tangam**), non poasnm expedire, atram ait genuinnm. Recepi in textam 
lectionem codicis D (tendere; tangere £), qui memoria magia sincera et integra 
praestat { | 14 Yergilii] Si nomen affert nobiliaaimi Komanornm poetaa, quem 
Homero proximum credebant antiqai, poeain in nnireraam intellegit Cf. P. Brandt, 
ad Orid. art. amat. III 337—338 (Append. 240) 1 1 16 poat monnmenta] dicitar 
„poat fonoB, poat fata, poat cinerea, poat buata**, aimilia ; ', 17 8q. Cf. Orid. art 
amat. n 279 8q. Ipae licet yeniaa Mnsia comitatna, Homere, I 8i nihil attnleria, ibis, 
Homere, foraa; id. Amor. 1 8, 61. TibuU. II 4;, 13 Nec proaunt elegi nec caifminiB aaetar 



PHIL1PPI OAŁLIMACHI BT GaSOORII SAHOCffll OARMINUlf 405 

Oum, dare qaae posaiB, dederit fortuna tuumque 
20 iDgenium, frustra carmen inane onpis. 

Yestibaa atąue aaro dominam, non yersibus, oma: 

Moneribua facilem se dabit illa tuis. 
Quod si forte yelit potius per carmina nomen, 
Femineaąue yacat pectus ayaritia: 
^ Da mibi diyitias, ego tot cantare paciscor 
Carmina, quod surdis auribus esse yolet. 

m. 

Gregorins Sanocens ad Callimachnni. 

Diyitias poscis, reddas at carmine Burdam, 
Qiiam cupio patulis auribus atque animo! 



ApoUo tąą. 1 1 19 tiiaqae £F |; 20 ingeniam] rirtus qaid £F i{ 26 qood] fangi- 
tv manere, ,at* consecatiri. Cam eoniancttTo apad iarisperitam Soxtam Pompo- 
niom (fi iMo. p. Ch.) ad S. 30, 12, 3 rolantai ergo facit, qaod in tett-^mento 
icriptam raleat. Cf. Goił. Kalb, Boms luristen (Lipa. 1890) p. 30. Callimach. ViU 
Orag. 21 eztr. : sic de rita . . . Ioqaebatar, qaod facile libi ipsis poaient polliceri. 
Om indicatiTo e. g. apad Mamert. Claadian. (Schmals, Lat. Synt. § 291), qai 
unia poaterios mimm qaAntam percrebrait i ta tamen, at promiacoe et ,qood* et 
,nV adliiberentar. Conf. MoDom. Polon. hiat. II p. 477, 23 proaecuti in tantam, 
qQod perrenenint; 504f, 9. 572, 8. 6ł8, 13; aic qaod perierunt p. 925, 7; adeo 
anod reddidit 813, 8 pasaim. Callimach. : Hiator. reram geat. (Monum. Polon. hiat. 
VI) p. 24, 2 aq. tanta moderatione regnarit, qaod maluerant (pro qao nonnalli 
■cripaerant ^at maluerint*'); ibid. p. 74 tanto conaenaa, qaod haboit (rar. leet. 
,nt habaeńt''). Id. Yita Sbign. card. (Monom. Pol. Yl) p. 233 extr. tantum ya- 
loit, qaod habebatar; p. 251 (cap. 21 in.) eo aaqae affieiebator, quod nanqaam 
dubitarit. 

IIL Ct cod. D fol. 76^; £ fol. 70'; F fol. 123 (nr. 103) | > Oregoriaa Sanoceua 
ad Callimachom] ita acripai, qaoniam argumentam haiaa epigrammatis cam aupe- 
ńore artiaaime conaociatum aperte poatalat, ot Oregoriaa, ad qaem illa data sint, 
Ittc reapondeat ; De eodem D ; Sbigneus ep^aa ad Callimacam £F | { 8 patalia au- 
ziboa] Idem Gregoriua, epitaph. Ylad. la^^ll. t. 7 patalaa aarea (apad loannem 
Blogoaa, Hiat Pol. ad a. 1434 ed. Lipa.; cod. lohaDnis de Slupcaa Xy aaec. fol. 
129^ et alii Ubri prąebent ,pata]o^ Yide A. Brttckneram „Średn. poea. laciń. 
w Polace* (aeor. impr.) p. 32. Yeraam miaere acriptam et Th. Sinko (£oa VI 243 
»<łaa&ta tamen patalaa tratectą udyenit ad aarea*^) et ego («Q. t. p. traiecta ad 
ąftiąa era^ aaraa^, cf. ed. Lipa.: „Q. t. p. traiecta meaa renit aarea") peraanare 
eonabamor, 8e4 vereor, ne omendando plaa iaato tribuatur ipai aactori, qai epita- 
plMum i^endoiaa confecerit. In eodem epitaphio t. 97 patalae (laadea). Cf. Horat. 



406 ADAM MIODOŃ^^Kl 

Qnid mihi Tersicalis opus est doctaque Tlialia, 
Aaricnlas dominae rumpere si cnpiam: 
6 Id melius gratis possent aestate cicadae, 
Aut etiam ranae, garrula turba, dare. 
Yersibus Aoniis dominam mulcere laboro, 

Ut yeniat yotis obsequiosa meis. 
Hoc mihi si dederis, si mitem carmine reddes: 
10 Accipe, iam dicam, diyitiasąue dabo. 

IV. 
Ad Gregoriam Sanocenni. 

Vota Deus nec prima tamen nec semper adimplet, 

Et precibus iustis saepe minora dedit: 
Praecurris dando sed tu poscenda solesąue 



epist. II 2, 105 1 1 8 Thalia] scribitar etiam Thaloa ap. Orid. art am. I 264. Terg. 
ecl. 6, 2 (cf. P. Brandt, Orld. art. am. p. 205; Georg^es, Lex. d. lat. Wf. 8. r.) |, 
4 rumpere] daadere £. Yerbnm receptnm ez Yergilio, Geor^. III 828 et eanto 
ąaeralae mmpent arbosta cicadae (eCopa 27) petitam esse reri simile || 6 aestate 
cicadae] Talem hexametri clausulam in scaenam prodnxerat Lacretins, a Locretio 
didicit Oridins, ars amat. I 271. Cf. Zing^erle, Ovidia8 II p. 32 1 1 6 garrala turba} 
Contra episcopnm Agriensem ita ezorsus est dicere Greg^orias : Garrula liogna taoa 
(Yita Greg. praef. V yerso, adn. 1). Qaod hic de ranis loąaacibas, prolatam est a 
Lnpnlo Bodmanenpi de dialecticis, qui inter yerba consenescerent : ^Oaemąae (sc 
Aesticampianam) sophistaram garrala tarba times** (C. Morawski, Hist Uniw. 
Jflgiell. II 204). ETolras etiam Antibarbarom s. r. garruins { | 7 molcere laboro] 
Kadem ratione ponant in fine versas: Hor. ep. I 3, 2 sciro laboro; I 20, 16 ser- 
rare laboret; sat. I 1, 112 snperare laboret; cf. ars p. 168. 192. 4H5. Orid. art 
amat. I 35 reperire labora; metam. 13, 285 ferre laboro; 13, 809 retinere labores 
Persias 2, 17 scire laboro. Statins, Si lv. I 5, 10 ne namerare labora. Silins Ital., 
Punic. XII 203 revocare laborat; XIII 617, XVII 357. Cf. Petrarc. AfHc. YH p. 
302, 19 reperire laborat { | 8 nt reniut 8q.] « nt se praebeat obMąaentem. Yid. 
Propert. I 15, 4 Ta tamen in nostro lenta timore Tenis, qaiba8 poeta de Q^thia 
conąueritnr, qaae se nimis duram praestet, qaam nihil amantts dolor tangat |l 
obBeqaio8as] cf. Praef. p. 2 || 10 Fortaase in memoriam reTocare licet, qaod 
apnd Martialem Tascus Maecenas Yergilio dioit: YIII 56, 11 Aocipe diTidaa et 
yatnm mazimus esto. 

ly. Carmen legitnr in cod. D fol. 84*'— 84^ ; £ fol. 79^ ; F foL 182 (nr. 136) 1 1 
Ad Gregorinm Sanoceam] Ad Gregoriam Archiepam £ 1 1 8 praerSnis in dando E 
(adyersas metram). Dicit poeta Gregoriam solitam osse dare beneficia antę qaam 
rogaretar, qaa de significatione yerbi ,praecarrere' politiori Ciceronis et Gaesaiii 



PHIUPPI CALLIMACHI BT GUfcOORll ?ANOCRI CARMINUM 407 

Optatis ctiam commodiora dare. 
Nuberet ut grato yolai Maronilla marito, 

Fecisti ut saliris legibus id fieret 
Sed, qtto tota mihi reddatur gratia facti, 

Sponte datum, nalla soUicitante prece. 



Eyocatio ex rare in ciyitatem pro Natali Christi ad 

Gregorium Sanocenm^ Łeopoliensem Archiepiscopnm 

Reyerendissimam. 

Ecce iterum nati redeunt sollemnia Christi 
Luxque salutaria miindo praedictaqu6 priscis 



familiarisiima Tido Antibarbaram b. v. praayenire. Uniemąae yeniet in 
mentem Senecam polcherrim« do hac re disf eruiiso : De benef. U 1 sq., quod Tel 
ideo moneo, qaia sentantlas philosophi apad Yincentiom Kadłubek repetitaa 
inTonimos (Cliron. Polon. II 16 » Mon. Pol. Ii p. 289). Cf. H. Zeistberg^, Yine. 
Kadłabek u. seine Chronik Polens (1869) p. 122 Bq. ; | 5 et gmio £ 1 1 Maronilla] 
Tocali o compta, of. Martial. I 10, 1 Petit Oemellns naptias MarSnillae j | 6 fe- 
cisti at] focisti £, qaod etii ab nna dicendi non abhorret et bene post Tersum 
qaiDtam itoratio coniunctionii ,ut^ tollator, tamen qnia et pro proximo Terbo 
,fieret* idem liber dedit ,licoat^ fides testimonii Talde immintiltnr \ \ 7 qaod tota] 
eodiees \ \ 8 spoote datum] himiliter landayit Galliiuachus Der»Uam de fiitwiani 
Palatinum SandomirienBem in oplatała a. l^Tl Bcripta, r, 27 8q. ^Sponto Bolee 
edam crebro Bticcurrere lapBia Et qni non ausus poscere, sennit opem (ed. BoBtel, 
Prsewodn. nank. i liter. Xy (1887) p. 662). Qaae Tero initio epigrammatia effa- 
tiyit divina proridentia cum Gregorii largitate comparata ąuantam diatant ab opi- 
nione et rorecandia Petrarcae! Cf. vit. Bolit. 14. 7 p. 67, 1 Bqq.: „Yidet ille 
(Deiu) igitar nos. auditqae prias otiam qaam loquainar «-^ Praerenit 
vota noBtra et affcctus anticiput <-^ preees noatraa ezaadit anteqaam so- 
aent... Cf. Psalm. 58, 11 Dcub mens: miBericordia eins praeveniet me. 

Y.UsaBanmcodicibDs: B fol. 49^ -50^ ; C fol. Se"" — S?' i; Plena insćriptio 
serrata eat in libris |{ H. Zeissberg, Die poln. Oesch. p. 395: ^Im ttbrigen enth&lt 
das Gediebt eineu recht gelnagenon Yorancb, in einfachen Ziig^n die beilige 
Chriatnacht za achildorn, der an gowisse Bilder der aititalieniBchen Maler erinncrt**. 
^^ praeterea non dubiom mihi yidetur, qain scriptoris animo in singulis caeri- 
moniae qnaedam obyersatao sint potiBsimom ISancto Francisco aactore ita insti- 
totae^ nt imaguncalarom ope Nataliciam Christi Mjsteriam popalo in ecciesia 
repraesentaretar. Qaam consaetudinem non aolam in It^tlia inraluisBO constat. £iaa- 
dem rei in Polonia per^algatae docamentam yetnatissimam (pertinet enim ad Xiy 
aaec) etiamnunc Cracoyiae in monasterio ^ancti Andreao cemere lioet. Cf. Jal. 
Pagacaewaki, Jasełka krakowskie (^Kocanik krakowski 1902) p. 94 96 8qq. Morem 



408 ADAM MIODOŃSKI 



VatibuB et denis pariter promissa Sibyllis. 
Ipse mihi infantis videor sub imagine paryi 
Algentem spectare Deum, dttraque iacentem 
Stramineae praesepe casae, cui sedolus adstat 
Bos asinusque simul, ąuantosąue in pectore seryaat 
Munere diyino, tantos adflare calores 
Nituntur puero, gratesąue ex8olvere vitae 
Acceptae properant yitalis flatibus aurae. 
Iłlinc maesta sedet genetrix queritarque pusillum, 
Utpote tunc natum, vel viii iiivolvere panno 
Filiolum non posse suum^ palmasque rigentes 
Mollit et in corpus lacrimat 8aevire tenellum. 



10 



aDxio et religiose tenaisse „Obsenrantos beati FranciRci* ipse Callimachas in Yita 
Greg. 43 eztr. commemorat { | 1 iteram redeunt] Cnm in abondante dicendi g^ners 
adrerbinm ,]teram^ piane sit snperTacaneam, yelut apad Propert. ,i teram redire' 
II 18. 12. 38, 1 (cf. RothBtein, ad Prop. I 18, 5 primum repetam), rerba baec 
non socanda instare soUemnia significant, sed a(>propinqnantem natalem dicm, ąui 
ąnotannis celebratar, designant. Callimacho in memoria faisae Ula Propertii, II 33. 
1 ,Tristia iam redeunt iterum PoUemnia nobis* non est qaod negem || 3 ratibos 
i. e. prophetif ; cf. 8ext. Amarc, Serm. I iS& cnnctornm cecinere oraenla vatam 
(de Cbristo); II 120 yates Ueliseas; I5o5rexatqae propbeta (Darid) | denis » de- 
cem; cf. Draeger, Hist. Hynt. 'ed. § 58. Vide 8extam Aroarcinm, III 2SŁ pasto 
vnlgari denis nos pasee diebns (== Daniel. I 12 tenta nos... diebus decem.; I 14 
diobus decem) j | Sibjliis] Cf. praef. in Sibyllina oracala p. 2, 31—32 (apnd I. 
Geffcken'ium, Die Oraenla Sibyllina, bearb. von I. G., Lipsiae 1902): St?uU« 
TOivuv, loa 7CoXXol EYpat(«v, yty6wsvł hł ^tao^potę )rp6vot( xa\ tónot; xbv ap{^bv dExa (cf. 
Bchol. ad Piat. Phaedr. 244 B et Lactant. diy. inst. I cap. 6; Petrarca, de otio 
relig. I p. 49—53; rer. memor. IV 3, 1). In eodem prologo (p. 2, 32-50) ename- 
rantar haec nomina Sibyllaram : prima Chaldaea siTe Persioa, qaae Tocatar proprio 
nomine Sambetha, secnnda Łibyssa, tertia Delpbica, qaarta Italica (Eiiandri ma- 
ter), qainta Erythraea, Bexta Sarnia sive Phyto, septima Comaoa, qaae nuncapatar 
Amaltbea rei Eropbila, nonnullis dicta Taraxandra (Yergilias Aen. VI H6 Cu- 
maeam Deipboben nominat, Glanci filiam), octava Hellespontia, nona Phrygia, 
decima Tiburtina. Inter qaas Erytbraea (sicut fama ferebat) OTidenita multa de 
Christo Taticinata est eldemqae carmen adsoribebator, qno nobilis illa acrostichis 
Cbrlstnm significans continetar : 'It^gou^ Xp£iaTb( Bcou YTo; Scoiijp (Orać. SibjII. YIII 
217 — 250). „Si primas litteras inngas, erit ^/,<^^;, id est piscis, in qQO nomine my- 
stice intellegitnr Christns, eo qaod in hains mortalitatis abysso relnt in aąnarnm 
profauditate yiyns, boc est sine peecato, esse potnerit" Aognst. de cir. d. 18, 23. 
ł^ilinm Dei praenuntiabant etiam hi rersns SibyUiui: I 324. II 34. III 46. VI, 
1—20. VII 6S— 75 II 5 daroque BC |{ 7 Bos asinu8qae] Isai. 1, 3 cognovit bos 
possessorem saum, et asinus praesepe domini soi 1 1 8 colores B 1 1 18 paleasqae] 



PHIŁIPPI OAŁŁIMACHI 8T ORBOORU 8ANOOBI OARMINUM 409' 

15 Inde seneK tremulus procul aspicit et timet illnm 
Łaedere, si tangat, cum iam se morte propinqua 
Sentiat algentem rigeatąue a frigore brumae. 
Non tamen aetherio faciem detorquet ab ore, 
Nec aatis aspectu Batiat sua lumina saero: 

^ Tanta est in paryo genitoris gratia nato. 

Hinc duce tergemini procumbunt sidere reges, 
Sordidaąne aurata verraiit fenilia Teste. 
Donaque gemmatis reaeratis lancibus orant 
Accipiat non digna Deo, sed ąualia posaunt 

26 Munere mortales offerre; et ad oscula pronus 
FlectituT illonim senior pedibu8qae labellum 
AdmoYet incanum seniumąne relinquit in illis. 
Ezsnltant pecoris magno clamore magistri, 
Rnsticulisąne modis rerum mundiąue parentem 

90 Adyentasse canunt pacemque tulisse per orbem; 
Nec dubitant tanto praesenti numine saeyos 
Posse lupos yiolare gregem, tenero8qae yagari 
Permitttmt fetus nullo custode per herbas. 
Tu tamen aprici captns dulcedine ruris 

35 LentuB abes, neque te reyocat moderamen oyilis. 



I 21 Tide euangr. Matthaei 2, 10. 11 '. \ 28 reaerantis B, reserantes C < j 

88 eunltant] Callim. Yita Oreg. 43 extr. ,,8i libet, paitores et ove8 circum ex- 

foJtantM addite* (in Natali Cbristt) { I 20 notis] codicef \ 80 adTentaise ^ ad- 

Teaitse, cf. L H. Schmala, Lat Stiliat. § 35 | 31 — 82 Nec... posse lapos rio- 

lare gregem] Apte comparare potes propbetioam illud łBaiae: LupuB et agnas 

paseentor sirnol (65, 2ó). Orać. Sibyll. III 788 "^fil Xiixoc it xat cLpve( iv oupe<nv afAfAcy* 

edorsBt I jj^p-zw, Tuuc^tikiic t* ^pt90tc opA ^axYJaoviat (e Isai. H, 6). Neqae alienam 

este arbitror, ąuae Horatias de Faunalibas narrat, hic proponere. Nonis enim De- 

eembribnB, eam in Italia quidam agricolae Faono pecori fmgibasąae fayenti sa- 

emm calebrarent (t. Roscber, Lezik. d. gr. a. rdm. Myth. I 14:58 « Wissowa, 

Balig. o. KnltoB d. B5m. p. 173 (Monach. 1902)), omnia sic fuisse seoara ait, at 

etiam lapi errarent inter agnos tntos (carm. III 18, 13). Primo obtatu band absi- 

nile ridetiir, qaod yergilini in ąuarta ecloga fatoram rernm felicitatem depingens 

eogitatione praecipiebat : nec magnos roetnent armenta ieones (v. 22) V. F. Mars. 

Yirgils Tierte Ekloge (Nene Jahrb. f. d. klass. Altert. I (1898) p. 114. 123. Ue- 

tBn tamen Yergilins dirisae censendas eet: armenta non metnent Ieones. nam 

praHer serpentes et venenam omnes etiam ferae bestiae occident. Cf. S. 8adhaas: 

Jahrhimdertfeier in Bom n. messianische Weissag. (Kbein. Mas. 1901) p. 4^—48 

II 36 Łentoe abes] Oridianum est: Heroid. 5, 23 At tu lentns abes; ib. 1, 66; 

rem. am. 243. 774. Aliter [Orid.] epist. 18, 70 Gur totiens a me, lente morator, 



410 ADAM MIODOŃSKI 

Ant tibi commissi gregis instanranda yoluptas. 
Ule ąuidem laetus tam sanctae lucis honores 
Apparat et yertit totas ad gandia mentes, 
Si tamen ipse sinas: Qaid enim pastore remoto 

M Laetificum posset gregis exercere tumnltns? 
lam Ratis aspectn sacro, pater optime, yilla 
Exomata tao est; sat te tenuere yolentem 
Urbe procul gelidi coUes yallesąue yirentes, 
Dum passim florebat ager, dum ąuaelibet nmbra 

^ Nobilis arbor erat; placidis dmn dulce ąuietes 
In ripis fluyialis aquae properantis ab antro 
Muscoso captare fuit; dum fleyit hirundo 
Et soror Ismarii scelus exitiale ty ranni; 
Dum Charites iunctis manibus lusere per arya 

60 Inque sacris lucis Dryades duxere choreas. 

Sed iam bruma riget, glacies iam gramina condit 
Sithoniaeąue niyes; iam nuUa est gratia campis, 
lam furor arctoi boreae fontana repressit 
Murmura et ex onmi decussit stipite frondes. 

55 Omnia iam simili sąualent horrore geluque: 
Ignibus et tecto moderandum; rursus ad urbem 
Te yocat aurati donec per comua tauri 
Phoebus agat currus, Zephyrusąue remulceat hortos^ 
nxori8que tuae tellurem dotibus ornet. 

60 Hoc tua, crede, salus poscit caelique procella 
Immodica et minimis iam nunc yiolabilis aetas. 
Te gregis affectat fervor. te Yirginis almae 
Sancta puerperia, et nostrae iux diya salutis 
Natalisque Dei — ac si tantis iungere causis 

65 Parya licet — te Musa tui vocat ecce Philippi. 



abes ? 1 1 45 ,qoiete8* ex ,qnieti8' corr. B 1 1 46 aquae properantis] Hor. art. p. 
17 II 48 Tide Oyid. Amor. IX 6, 7 1 1 62 Sithoniaeąae dItob] similiter in capUe 
YersuB posnit yerg^illuSf ed. 10, 66 || 59 sne] codices. Non irridicnlo ozorem di- 
cit Tillam Donayow, cni Gregorins nt aboUae suae Cjnican qnidam apod Martia- 
lem tanqaam conferraminatnii adhaerebat; cf. Martial. 4, 53, 5 Cerea qQem nndi 
tegit axor abolla grabati. Nec diyerga ratione ipae Gregorias qaotiens Leopoli r»- 
licta illac pergebat „so ad filiam saam properare** fatebator (Yita Grog. 29 in. ■ i 
65 parra] fama G. 



PHILIPPI OALLIMACHI RT GRROORH SANoCEI CARMINUM 411 

VI. 
Ad Cnpidiiieni. 

Qaod bene cognosci inbeat sibi quenique, Cupido, 
Scriptum Phoebea carmen in aede fuit 

Inde ego iam dudnm monitus tua castra reliqui 
Et nequeo sortis immemor esse meae. 

Qmd, fallax, iteram blando me cernis ocello 
Tectaąue iocundo porrigis ora cibo? 



YI. Elegia ^Ad Cupidinem'' extat ia cod. A fol. 6U - bS' ; D foi. 43^ - 44v ; 
£ fol. 68' — 69'; F fol. 121 (nr. 101) i| Ad Capidinem DE; Yersus ad quandain 
paelJain cains amore non modice Texabatar A ! | Finitimnm est argumentum primi 
eanniniB libri qaarti łloratiani, neqae nlontio lepeliatar Tennsta Fetraroao epi- 
■tiila ad Laeliam de reliąuile iaTenilinm cnrarum I 7 p. 416, 18 tq. (ed. Basil.) : 
Deiieram, iam tempna erat, tamen omnia riinium j Ck>ntrahit arma doleni aora- 
Uqae tela Capido { { 1 Similiter scripsit Tetrarca, epist. li 3 p. 444, 8— 9 sed 
me milii noecere tantom j iassit Apolliiiei celobriii Bentoatia templi. — Ut dicta 
▼etenun ćffua, napa 8*ara; \LYfkv a^^Y philof^ophorum sectae yarie interprctando 
explanabant (I. Mikolnjcsak, De septem sapient. fabol., Diss. Yratisl. 1902, p. 26), 
ita et illad celeberrimam yvć5^ oomzó^ Delphico templo inscriptom non solnm 
Apollinem conealturos monebat, ut diligenter quae rellont considerarent, Red etiam 
ingeniom sapientium ad homiuum nataram intnendam acnebat. Cic. Tuic. I 22, 
52 Hanc habet rim praeceptnm Apollinig, qao monet, nt se qaisqae noscat. Cum 
igitnr, noice te, dicit, hoc dicit, noace animum tanm (ibid. Y 26, 70). Solemnie cst 
fonnula latina ,No8ce te' rei ,Te noice' (Seneca, dial. YI 11, 2; epist. 94, 28); 
ef. Cicero, de fin. 3, 22, 73 Qaaeqne snnt yetora praecepta sapientium, qQi inbent 
tempori <parcere et legibu8> parere et R€rqni deum et se noscere et nihil nimig 
(W. H. Koscher, Weiteres Ob. d. Bedent. den £ su Delphi (Pbilolog. 1901 p. 81 
ftdn. 1; 94. 96 adn. 26)). lu eadom re exprimenda haud infreqaen8 oat composł- 
tam cognoscere. CalUmachiis iroitatns est Ovidinm, ars amat. II 499 sq. Est nbi 
diyeriam fama eelebraia per orbem { Littera, cognosci quae sibi qaenjque inbet 
(y. P. Brandt ad b. 1.). Sext. Amarcius, Serm. II 437 Qaam fe]ix esses si te co- 
gnoscere yelles (cf. Xenoph. In^t. Cyr. 7. 2, 20 osu^oy yryf^focmia^ł cuda{(Mx>v, Kpotoc, 
xcpa9m). Petrarea, de otio rei. II p. 137 (ed. Bem. 1604) O felices, si yos Ipsos 
et bona ^estra cognoscitis. Parum yidetur yalnisse, quod pro -pKo^ oa'^T^v snbsti- 
tatnm <iauxóv To^ ex Stobaei Florilegio 3, 80 attolit W. U. Boecher (Philolog. XIII 
11900) p. 34). Cf. Petrarea, de yera sap. dial. I p. 147 (ed. Bern. 1604) si te 
aetcieris, similis eris yiro aedificanti absque fondamento l{ 4 immemor, qnod ex- 
hibet A, adamatnm poetis (L. Qaicherat, Thesanr. poet. 1. lat 8. y.); adde o. g. 
Hor. carm. I 1, 26. 15, 30. II 18, 19. non memor D£F , | 6 Tectaque i. p. ora 
(era D£F) A, i. e. subdola, mendacia. In animo poeUe haesit Tiball. 1 6, 1 sq. 
Semp«r, nt indacar, blandos offers mihi yoltuR, { post tamen es misero tristis et 



412 ADAM MIODOllSKI 

Non mea sors, ąualis fuerat, cum Fannia totis 

In triyiis per me fabuła nota fuit. 
Non mihi diyitiae, non tempora laeta ąuiesye, 
10 A quibus exoriens postmodo crescat amor. 
Saeve, laborant! quid iungis pondera coUo! 

Non tibi sat, quod erat sors inimica mibi? 
Ecce iubes leyibus traducam tempora curis: 
Sacculus id vacuus et toga trita vetat. 
15 Tu minimum dormire iubes suadesąue puellae 



Mper, Amor. Cf. Horat. Sat II 5, 104 roltum oelare | { 7 qaaii8 faerat] eadem 
ąoalis £; cf. Horat carai. lY 1, 3 Bq. Non sam ąaalis eram bonaa | sab regno 
Ginarae 1 1 BiWia A 1 1 8 Faisse hoo propriom sermonis amatorii, at qiii in ore 
m\gi essent in fabalam conyersi dicerentar, nihil attinet eiemplis probare. Cf. A. 
ZAtigtTle, OńdioB 1 p. 24. 26. 99 et P. Brandt ad Orid. art. amat. I 630. £z 
commani fonte antiquo deprompsit hanc locntionem etiam Petrarca: 46 reoMd. 
ntr. fort. I dial. 69 paęc, 239 dumqne le digito signari Ynlgiąne fabalam fiari do- 
lent (amantes); de cont. mand. III p. 139 (ed. Bem. 1604) Pndeat ergo senem 
amatorem dici, pndeat esse tam din Talgi fabalam (>= Orid. amor. I 9, 4 tarpe 
seniliB amor); opist. poet. 111 27 p. 565, 11 są. santqae illa pndori, \ fabola qaod 
popalo faerim digitoqae notatas {| 9 animoe Yacaos pro mihi diTitiaa D || 10 
ezortas D 1 1 postmodo crescat] conforeatur D 1 1 1 1 Saore] cf. Orid. amor. I 1, 5 
Qni8 tibi, saere pner, dodit hoc in carmina inris? Ita saepins Tocator Amor, cl 
S. Kleemann, Do libri tertii carminibas qnae Tibulii nomine circomferontor (Ar- 
gentor. 1876) p. 50 | { laborantis £ l| 18 Qaod sine te torqaet tIz tolerabile oiiiis 
B ; noctibus (non tibi A) sat quod erat fors inimica mihi AEF. Commodias restitoi 
potest ,8ors', qaa roce plerttmqne indicatar condicionem remmqae statam homi- 
nibas non caan fortnito, sed ipsorom- opera et consilio renisse. Cf. Horat sat 1 
1, 1—2 et Kroll, De Q. Aarelii Sjmmachi stad. graec. et lat (Breslaa 1891) p. 
57 adn. 1 | { 13 leribus tradacam tempora caris] Prop. I 14, 10 sea facili totaai 
dncit amore diem (ef. M. Rothstein ad h. I.). Petrarca, eclog. II p. 20, 9 aat 
longam dnlci tradacet carmine noctem; idem epist poet II 14 p. 491, 4 Tidoam 
longa tradncere morte senectam; de cont mand. I p. 37 aetatem in laboribos et 
in paapertate tradacere. Cf. Hor. epist I 18, 97 ; | 14 Pablica aed ▼. r. t. osse 
mihi D. Edidi, qaae eztant in reliqais libris, nisi qaod codici A miro casa leckio 
toga lassa (st laza) obtrnsa est Yid. CataU. 13, 7—8 nam toi Catalli | pleaoi 
saccalas est aranearom. Martial. lii 36, 9 Hoc merai, Fabianę, toga tritaqae 
meaque; Xli 72, 4 sed tritae praemia certa togae. A sensa huins loei abhoiret 
,toga laxa* id est małe astricta et remissa, hac enim calamistrati et cineinnatoli 
amasii se amiciebant, nt speciose incedendo malieres ad se pellicerent Cf. TibaU. 
I 6, 40. U 3, 78 (61) || 15 iabes („capis'' offemnt ceteri) retinoi emn cod. A, 
qQamqaam idem yerbam bis praeoessit (t. 1. 13), proprie enim rolantas deoroia 
▼isąae Amoris hoc modo significatnr (Tibull. I 6, 30 iussit Amor, item II 3, 8&. 
SB; Horat. carm. 1 19, 2 iabet me Semelae paer). Cf. Y. Hoelser, De poesi amat 



PHIŁIPPI OAŁUlfACRI BT ORICGOkll SANOCKI OARMINUM 413 

Cam forma repetam singula facta meae: 
At labor inBomneB noctes tranBire dinmas 
Abnegat et plena membra qaiete foyet 
Quid nisi militia eat tenerae seryire puellae 
^ Et bellnm feriis tempas in omne carens! 
Inyigilat miserumgne latns per limina torgnet 

Et patitur longae frigora noctis amans; 
Excabat antę fores dominae nocturnaqiie miscet 
Proelia, riyales inscius usąne pati; 
25 Et catulos Yigilumque greges cantosąne maritos 



p. 9. 12 I ; 16 repetam t. facta (pieta F) meae AEF; landes eri^lare meae D { | 
18 abnegat A, non sinit reliąai. Sigoificationem rerbi retandi indait ,abnegare* 
ftpnd Martian. Cap. 9, 303 nefas . . . eerte litare penitna abnegatom. Morem anti- 
qaoraai tecotoa Cali i machną Tocem in capi te Yerans collocaTit. Cf. Archir. lat. lex. 
IV 57^ Bq. (a Tbe»aor. lingnae lat. I col. 111). Eidem legi obtemperarit Pe- 
trarea, epiet. I 7 p. 417 Abnegat ingeminana bellnm mimmque relatn eąą 1 1 19 
Militia offieinm non remotnm esse a condicione amantia pennnltie testimoniis 
efficitar. Kem nberrime ezpoeutt OWdius in elegia nona libri primi Amorom 
(^Militat omnia amann, et hnbet ana castra Copido*) invenitqQe annm aaaectato* 
rem Callimachnm: (Orid.) r. 5 8q. animoa in milite forti (ad Capid. 27 iaia docent 
fortea); 7 8q. Perrigilant ara bo ^^-^ nie forea dominae aerrat (ad Cnp. 21 InTigi- 
Ut; 23 excnbat antę forea dominae; cf. Orid. amor. 111 11, 12 exenbai... anie 
domom); 15 rei milea rei amana et frigora noctia (perferet) (ad Cnp. 22 Et pa* 
titor longae frigora noctis amana); 18 in rirale ocnloa alter . . . tenet (ad Cnp. 24 
riralea inacina nsqne pati); 19 hic durae limen amicae obaidet (ad Cap. 21 latus 
per limina torqnet); 25 aaepe maritornm aomnia ntnntur amantea (ad Cap. 25 
caatoaąoe maritoa fallit); 27 aq. cnatodam tranaire manna TigilomqQe eater^aa | 
Militia et miaeri aemper amantia opną (ad Cnp. 25 et 20); 40 notior... fabnla 
nnlla fnit (ad Cap. 8 fabnla nota fnit); 45 noetarnaqne bella goreniem (ad Cnp. 
23 noetarnaqne miace proelia). Cf. Zingerie, Oridina 1 p. 90 et P. Brandt ad Orid. 
art. amat. II 233 ; I qnidni£ |l tenerae pneHae] cf. II 9. TiboU. 13, 63. 10,64. 
3, 63 I > aeryire pnellae] in fiise rerana etiam Orid. Amor. II 17, 1 (Propert. XII 
15, 21) II 20 £t (ant £F) bellnm feriia tempoa in omne carena AEF; et bellnm 
nnlla condicione racana D. Cf. Ovid. Amor. I 9, 28. Aliter Terentina, Enn. 59 Bqq. 
In amore haec omnia inannt Titia: ininriae | Snapicionea, inimidtiae, indntiae | 
Bellnm, pax roranm = Horat. Bat. II 3, 267 |I 21 per limina] Martial. XII 18, 4 
Dom per limina te potentiornm { 8udatrix toga rentilat; cf. Hor. carm. III 10, 
19—20 1 1 23 8q. Praeter OTld. Amor. I 9, 45 conf. Yergil. Aen. XI 736 At non 
in Yenerem aegnea noctamaqne bella. ,ProeIła miaeent* (miace, aimilia) in exitn 
▼erans spnd Lncretinm, Yergilinm, Oridinm (Zingerie, Orid. I 80). Accedat TiboU. 
I 3, 64 adaidoe proelia miaeet Amor — et illod Petrareae com priacipiboa ani 
aeri cavillantia: de rita aolit. II 4, 6 pag. 197 (ed Bem. 1515) Noatri aotem 
principei «--» ad noctoma bella promptiasimi, imbellea ad reHqaa || 26 Et eatn- 



414 ADAM MlODOlftfiKI 

Fallit, in amplexus cam volet ire suae. 
Ista decent fortes, quos nuUa pericula tangunt, 
At mea sors ąaamyis paryula quaeqae timet 
Quid tibi cum trepidis, qaos noctis terreat umbra 
30 Et leviter frondes discolor aura movens? 

Parce, precor, nam me fugiens fortuna relinquit 

Indignum castris militiaque tua. 
Sed cur plus aequo Phryne formosa yideri 
Incipit estque illi cura placere mibi? 
S6 Cur modo contentus gelidis triti8que lacernis 
Exopto cultas ambitiosus opes? 
Cur nequeo impatiens solitis incumbere rebus, 

Ac operę in medio languida dextra cadit? 
Cur fit, ut apposita crescant fastidia mensa 
40 Invi8usque meo torpeat ore cibus? 

Cur modo grata mihi fugio consortia, quare 



loB Tigilamąne ocalos (gpregas A) A£ ; custodea rigiles^ao canes D. Catalns ( = ea- 
m») lensa daminutiro ąnieieente e. g. Orid. rem. am. 201 nanc leporem pronnm 
catalo sectare sagaci (a^sagaces canes* apad Bymmacham, cf. Kroll pag. 56). 
Petrarea, de rit. solit II 3, 10 p. 170 immanes ursos <-^ qaaBi domestieoi catolos 
caitigaret || Wgilumąae (Bcostodnm) greges = rigilamąae caterrai OWd. Amor. 
I 9, 27. Prop. III 8, 13 castodnm gregibas circa sea etipat euntem \\ 26 cf. 
Orid. ars amat. III 732 in ampiezns uxor itara viri; [Orid.] epist. 15, 86 Ibit 
in ampiezns pnlchior illa tnos; ibid. 16, 94 Yelle snb ampiezns ire pnella tnos. 
Papin. Stat., Siły. I 1, 97 Ibit in ampiezns natns fraterqne patorqae | { 27 fortet] 
O^id. Amor. I 6, 12 (risit) Gnpido | et leviter ,fies tn qnoqne fortis* ait ; conf . ibid. 
I 9, 5. 46. ars aroat. II 234 1 1 28 Docta malis aetas sed mea qnaeqne timet D ' ; 
29 trepido qnem D. Cf. OWd. Amor. I 6, 9 sq. At quondam nootem Bimnlacraqne 
yana timebam; | Mirabar tenebris qniBqni8 itnma erat; cf. M. BotłiBtein ad Pro- 
pert. II 34, 19 Bq. { | 81 nam mea F, iam me D | { fngientia tempora reddnnt 
D 1 1 83 Sed cnr Bqq.] Pari pacto mentis affectam infleetit Horat. carm. IV 1, 33 
Sed cur, hen, Lignrine, cnr sqq. 1 1 pląs solito D . 1 1 Ph/me D£F, correzit taeite 
H. ZeisBberg, Die poln. Gesch. 398; Asterie A |{ 86— 86 Gar modo inomatas po> 
paloqne coloribns aeqnaB | cnltior ac dispar omnibns ire paro D {| 86 gelidii 
tritł8que lacernis] Martial. YII 92, 7 Esse qiieror geiidaiqae mihi tritaBqae laeer- 
nas; III 38, 9 gelidis quicanque lacernis sunt ibi; VI 50, 2 gelida sordidns in 
tognla. Pers. 1, 54 trita donare lacerna 1 1 87 car neqaeo impatiens] impatiens 
neqaeo AE 1 1 40 torpeat] insolentins dictom de cibo ; tepeat £. Yide qnae dizit 
A. Kiesę ad Catnll. 50, 9 nt nec me miserum cibas inyaret. [OWd.] epist 15« 226 
Crescit et inWto lentns in ore cibus { | 41 sq. Amantinm aernmnas tristitian&ąae 
animi, qnae yelnt ^unibra pestilentisaima yirtutom semina et ingeniomm fnietas 
enecat*, depingit Horat. carm. iV, 1, 29—36, fosins Petrarca in libro de eon. 



PBILIPPI OALL.IlfAOHI ST ORBGORII 8AN00BI OARMIMUM 415 

Gratior in solis nuno mihi yiia locis? 
Car medios agitant suspiria fortia somnos? 

Dormito: ex ocuUb cur fluit unda meis? 
^ Qaid sibi Tult totiens facies landata puellae 

Et mores et quae nonnisi noitset amans? 
Principium yeteris video noscoąue doloris: 

Sic ego Fanniolae captus amore fui. 
Ula sed aeternae contenta cupidine famae 
&0 lurabat prae me nolle tenere Iovem! 
O ąuałes mihi mente dies noctesąue parari 

Concipio, et yitae taedia ąuanta meae! 
Non mihi iam somnos, non cura relinquet ocellos, 

Spes erit ardoris sedula alumna moi. 



tempta mundi, dial. Iii p. 116, nbi Aagaitinam colloąaentom indach. Hnac locom 
a Callimacho lectam este non affirmo, qaamW8 sio gula inter se congruere Wde- 
antar. Memorat poeta laareatns et Homericam Bellerophontem (U. 6, 201 sq., 
qaae rerba latine Tertit Cic. Tasc. III 25, 63), cni erranti per campos Aleios ho- 
minom^ae ora fagienti similem ait, qQi amore eorreptae sit 1 1 42 nunc] cum £ | { 
43 agitant i. e. tarbant ąnamąnam de somno hoc scilicet seasa adhibitnm apnd 
aiitiquoB non deprehendi, ezcnsari tanien pos^e Tideo collato Propertli loco III 8, 
27 aOdi ego, qaos nQnquam pangant sospiria somnos", qai similem liccntiam 
prae se fert (cf. M. Kothstein ad h. 1.). Memoriam codicis A ,rampant* ex inter- 
pretamento ortam suspicor { | 44 dormito ex (et A) ocalis cur flait AEF ; et fnr- 
tim ex ocnlis labitur D. I^ocos parallelos significare satis sit, o. g. Hor. carra. I 
13, 6. IV 1, 33 sq, Ovid. Trist. I 3, 4. IV 1, 98, pofltquam Callimachom nollnm 
ennntiatom totam in snnm nsnm conrertisse, sed ex frostis hinc et iliinc arreptts 
noTam formam conflarisse appamit || 45 totiens facies A, faoies totiens ceteri 
1 1 48 BilWolae A 1 1 amore fui] amore prins £ | { 50 iurabat] attamen iam ipse 
Jappiter concessisse dicebatar, nt amantes insiurandam (a^poSioioY 8pxov) neglege- 
rent. Cf. Tibnll. I 4, 21 sqq. Orid. art. amat. I 633 (TJde P. Brandtinm ad h. 1.) 
|! prae me correxi ex per me; pro pentametro recepto legimos in cod D: Aoniis 
fuerat digna placere Tiris ; | Post hnnc Yersnm sequitar ia cod. D annm distichon. 
qQod in reliqais libris deest: Inter aTaritiae mores sed temporis hnins | Vix spe- 
rare licet dissimile ingenium {| 51 O mihi qaa8 iternm tarbas gemitnsqae parari 
D 1 , 52 ritae taedia] Cf. Łygdam. [apad Tiball.] III 2, 7 sq. Titaeqae fateri tot 
mała perpessae taedia nata meae. SubstantiTom hoc desideratnr in dissertatione 
Pauli Maas: Stndien zum poetischen Plnral bei den RÓmern (Archir. lex. lat. XII 
479 sqq.). Saepias occnrrit pluralis non spreto singnlari apnd Petrarcam: taedia 
▼itae £pi8t. II 15; de rem. n. f. II 98; taedinm ritae: de rem. n. f. II 98 p. 
626 i I 53 versum ligatione (aeagmate) insignem mntnatus est Caliimachas a Pro- 
pertio I 5, 11 Non tibi iam somnos, non illa (pnella) relinquet ocellos 1 1 54 se- 
dnla om. E; pentameter Ita in cod. Dcommntatus est: Spesqne erit tanto se* 



416 ADAM MIODOŃSKI 

66 En mea condicio, doro miserabilis hosti: 

Hinc fortuna grayis, hinc grayis nrget amor. 
Fortunae ratio suadet parere, sed ardor, 

Ut reor, in nobis imperiosus erit; 
Atque iterum tua castra seąuar, pharetrate Cnpido: 
60 Militis ergo tui sit tibi cura, precor. 

vn. 

Ad Musas. 

Drusillam modo civicam canamus, 
O Musae, o Yeneres Cupidinesque! 
lam dudnm satis et super, magisque 
Quam sat et super, omnium per aures 
5 Nomen rusticulae insonat decorque 



dala alumniL mało || 56 pro „hinc — hinc** traditar in cod. D »qiiam — tam* , 
69 taa castra 8eqaar] limiii sensa translato Propert. 11 10, 19 haec ego castra 
•eąnar : yates taa castra canendo | Magnns oro 1 1 pharetrate Cnpido] in ezitn na- 
merornm nt OWd. Amor. U 5. 1 1 1 60 militis ergo tai sit tibi cura precor A; nulitis 
ergo precor sit t. c. tai ceteri. Yerbi precandi sedem in extremnm reranm rarins 
transferebant Te teres, sed ne optimi qaidem poetae hanc coUooationem dedignati sunt, 
velati O^id. ex Pont. I 9, 6. 111 2, 2. IV 8, 10 (nbiąae ,precorS cf. Horat carm. 
lY 1, 2); ,precamar': Ovid. ex Pont. II 9, 83. Metam. 5, 516. Petrarca, Eclog. 
II p. 18 ▼. 12 ; Afric. VII p. 285, 13. 

VIL Codices: D fol. 77; E fol. 71^; F fol. 125 (nr. 106) i i 1 Nomina non 
rera ,DrasUla* hoc yersu et ^Phryne* in fina carminis eandem feminam deaignanl i . 
2 o Yeneres Capidinesąae = CatuU. 3, 1; Martial. 9, 11, 9. 11, 13, 6. Yide qaae 
scripsit A. Biese ad Catalli yersam. Callimach. Ad Pompon. Laetnin 10 są.: 
Aetatem teneram decent Camenae | Molles ac Yeneres Cnpidinesąae (cod. D foL 
67 Terso) || 3 satis et saper] antiąuis freąaentissimam erat ,sati8 saperąue*, cf. 
Catall. 7, 2 1 1 5 rasticulae] Animo poetae, postąaam Cracoriam perrenit, non re- 
pente Fannia excidit, gaadionunąae memoria ita in yisceribns haerebat, nt aegra 
mente paellam absentem respieeret eiosąue desiderio aestaans alias profiteretar: 

Parcite tob capti Wtae citIUs amore, 
Elsticala oblector simplicitate magia, 

Nec, si forte Telim, possim contemnere Ti Has, 

Cam mea iam dudam rara pueila colat (in eleg. ad Fanniam 
Swentocham, cod. B fol. 44 Terso). Fanniam mox rari in praedio Danabiano (Da- 
nayow) napsisse, ex nonnallis oodicibas, si propiores essent rero, colligere liceret, 
in ąuibus palchrom Caliimachi carmen naptiale hnnc titalam habet: „Spithala- 



PHIŁIPPI GAŁI.1MACHI XT OKIBOORII aANOOSI OARMINUM 417 

Fannillae in triyiis et angiportis. 

Per conyiyia, balnea, officinaB 

Atque omnes operantium tabemas. 

Et ąaantuin Dryadum Oreadamque quantam 
10 Nympharumąae aąuiloniis in oris 

Fontes, flumina, prata, rura, montes 

Et silyas colit, inyidet suamąue 

Cum Fannia cupit altemare sortem, 

Ac se Mercurialibus Bubinde 
15 Maynlt et lepidis yiris placere, 

Quam Faunis Satyrisqiie capricraris. 

Sed quantani citharae architectus Arcas 

Caelesti fide musicaque yincit 

Hamanos modulos: decore tantum 
20 Yincit Fanniolam decora Phryne. 



miam Fanniae ac Masei Danubiani (Danabiensis)''. i j 6 in triTiis et angiportii] 

Catnll. 58, 4 in qaadriTiia et angiportis j 10 aąailonicis] codiees || 18 Fancia 

D, Sanna S. „Fannia** diayliabon, conf. Oregorini, ad I ▼. 3 ;9| alterare] codiees | 

14 Merenrialibns Tiris i. e. poetis, cf. Uorat. carm. U 17, 2 (I 10, 6) || 16 ca- 

pricrnria] Quaeritar, atram legendom sit ,capricnirii8* (cf. aeąaicrorias apad Mart. 

Capellam), anod contraotione eztremamm ▼ocalinm abire potait in ,caprlcruris' , 

nde „oonabis'' = connbiis yergil. Aon. III 136; (Archiv. lat. lezie. XIII 433); 

an Btataenda forma adiectiTi „oaprioraras'*, caius al terom membmm alias 

soffiii ope a crore originem traxerit ita, ot ioros in compositis perioros, inioros 

a loro deriTatoro est (Fr. Stola, Hist. Gram. d. lat. Spr. p. 413 § &0, 4U § 51). 

Ni mirom Callimachi, qnem etiamtom hilaris Mosarnm choros comitabator, relot 

luzorians ingeniom nora lingoae germina poUulare ansom est praeoipue in elegiis 

amatoriis et epigrammatis, ąuae colligere aliqoando icyabit Molieres appellarit 

Dasicortas yel nasiiongas, ąolbns nasi erant deeurtati sire longi, in qoo genere 

ne Catullos qaidem sibi magia indalgebat (43, 1 nec minirao puella naso). Cf. 

cod D fol. 88^ „In Tertallłam". Poetam denique osom esse forma „capricroraf-ae**, 

eo minoe probabile est, qaod crora » eros, qoam speoiem neoterici ex monomen- 

toram tenebris eroeront, nora ipsios aero in notitiam Tenerit dobito. Cf. Georges, 

Łexlk. d. lat. Wortform. s. ▼. | { 1 7 et qaantom £ | { Arcas » Meroorios. Statios, 

8ilT. II 7, 6 Tocalis citharae reporter Arcas (Thesaor. 1. lat. II col. 439) || 18 

mosica] eodd. { | 20 Phyrne] codd., corr. Zeissberg. Cf. Callim. ad Joannom Ostro- 

rogom 11 — 16 (cod. D fol. 45^): Nec Uozaoa adeo doleat cessasse paromper, | 

Qoam redisse soam gaodeat ad citharam. | lila, obi Fanniolae Lachesis troncaWt 

amoree { £t Phryne alterios nopta norella foit, ' Lomina sidereis ocolis mea ce- 

pit, et inde { Accessit nomeris tertia eora meis. 



->--<3^J> 



Htftpnwy Wydz. filolog, T. XXXyi. 27 



ROZPRAWY 

AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI. 

WYDZIAŁ 

FILOLOGICZNY. 



Serya II. Tom XXII. 



Ogólnego zbiorą tom trzydziesty siódmy. 




W KRAKOWIE 

NAKŁADEM AKADEMD UMIEJĘTNOŚCI 

SKŁAD GŁÓWNY W KSIĘGARNI SPÓŁKI WYDAWNICZEJ POLSKIEJ 

1903. 



Kraków, 1908. — DnikarnU Unlwerajtatu Jagi^Uo&skieKO pod un^em J. FIlipowikitfo. 



TREŚĆ. 



Strona 

1. KoEKKLi Hkck: Szymon Ssymonowicz (Simon Simonides) jego śywot 
i dsieła. 

Csęść druga 1-256 

C^ietó trsecia 267—338 

Dodatki H39-376 

2. Casimibus Morawski: Catiilliana et Ciceroniana 377—395 



SZYMON SZYMONOWICZ 

(SIMON SIMONIDES). 
JEGO ŻYWOT I DZIEŁA 

Napisał 
DR. KORNELI HECK. 

CZEŚĆ DRUGA. 



IV. 

(r. 1594—1604). 

Mniej Hsa prodnktywnońć — Zaginione utwory — Zamojski zatrudnia po- 
etę — Projekt napiftania gramatyki łacińskiej — Założenie drakami i kolegiaty 
w Zamościa — Wyprawa Zamojskiego na Wołoszczyznę — Zamierzone Epini- 
cyon — Śmierć mistrza Szymona — Sprawy materyalne — Przyjazd Jerzego 
Dousy — Zaginiony poemat — „Potrójny** (MeklińKkiego i wiersz poety na 
niego — Objęcie (*zernięcina w dzierżawę i przesiedlenie się do Zamościa — 
Zamojski jako filolog i humanista — Akademia zamojrtka i jej pierwsi profeso- 
rowie: Stamigel, Niediwiecki, Stefanowicz, Burski, Jaworowski, Convallius, Bo- 
dzęcki, Turski i Szymon Birkowski — In nuptiut Pett-i Firlei — Druga wypra- 
wa Zamojskiego na Wołoszczyznę — Dwa wydania poematu: PhUaenon arae — 
Thomae Zamoscio ode I — Nowy biskup cliełmski i Ode Georgio Zamoscio — 
Tomasz Zamojski rozpoczyna naukę — Przesiedlenie się do Czernięcina i budowa 
dworku — Powtórne zmniejszenie się działalności literackiej — Wyprawa Za- 
mojskiego do Inflant — Hercules Prodiceus - Kok 1604 -- Wiersze na Con- 
Muiiones dioeeaesanae i Dialectica Ciceronis — Praec filologiczne — KzekoDiy 
komentarz do filozofii Arystotelesa — Zamierzone wydanie dzieła Aktuaryusza — 
Oraiio 8. Epiphanii — llerennii enarrafio in Metaphynica, 

Za rokiem 1593 minął najbardziej twórczy okres w życiu Szy- 
monowi cza, — wśród dostatków, względnego spokoju i wrażeń, 
niejednokrotnie dość silnych, ale przecież nie przełomowych. Śmierć 

Rołprawy Wyds. filolog. 1. XXXVII. 1 



KORNELI HRCK 



matki staruszki, brata Andrzeja i Sokołowskiego, tudzież choroba 
pracą i wiekiem steranego ojca odrywały z pewnością poetę na 
czas dłuższy lub krótszy od ulubionych Muz i książek, ale nie 
przygniatały go jeszcze całym ciężarem najrozmaitszych interesów 
i nie pozbawiały chwil wytchnienia i rodzinnego zakątka, do któ- 
rego nawykł od dzieciństwa. Stosunek z Zamojskim, jakkolwiek 
już dość zażyły i serdeczny, nie pochłaniał go całkowicie, ale 
owszem dodawał podniety do pracy, służył ku odświeżeniu myśli 
i dostarczał przyjemnego punktu oparcia i zadowolenia. Poeta ko- 
rzystał z uprzejmych zaproszeń i jeździł od czasu do czasu do Za- 
mościa, gdzie spotykał się z ludźmi sfer wpływowych i zaznaja- 
miał dokładniej z zagadnieniami bieżącej chwili. Kie brakło także 
rozmów o kwestyacb literackich. Przedewszystkiem kanclerz siim, 
ilekrotnie ujrzał się w domu i „jako tako łeb sobie z sejmowych 
kłótni wyspokoił", z młodzieńczą niemal energią wracał do lektury 
klasyków i utworów współczesnych, sprowadzał rękopisy i wyda- 
nia autorów greckich i łacińskich i), szukał zadowolenia i rozer- 
wania się w tem, co go od młodości zajmowało. Przy boku jego 
przebywali dwaj nieodstępni sekretarze: znany nam już Maciej 
Piskorzewski i twórca „Potrójnego" Piotr Ciekliński; nierzadko 
też zjawiali się inni dostojnicy świeccy i duchowni, między któ- 
rymi bywali i tacy, co chętnie nie stronili od ludzi światłych, 
choćby niższej „kondycyi". Wśród takiego otoczenia, mimo prze- 
działu, jaki istniał zawsze między kanclerzem a świeżo nobilito- 
wanym poetą, pobyt w Zamościu wnosił pożądaną odmianę w spj- 
kojny i dość jednostajny żywot Szymonowicza. Kiedy zaś miał już 
dosyć życia dworskiego, wtedy powracał do Lwowa, do zacisza 
domowego, gdzie również nie brakło arcybiskupa Solikowskiego 
i jakiś czas przynajmniej Ursyna, Burskiego, Dreznera, Szymona 
i Fabiana Birkowskiego i innych mniej znanych. Dodajmy do tegu 
możność pobytu w ładnie położonych Brzuchowicach , dodajmy 



*) Oprócz ustępów w korespondencji wydanej praez Rielowttkiegt) (1. c.) 
za»}ugujo na uwa^c lint Zamojskieg-o do ^k>kołow8kieg-o na k. 63 rękopisu bibl. 
Jagiellońskiej 1. 41: Reverende domine, arnice honorande, S. P.! Opus habeo 
bibliiH et Xeuophonte (Jraeris; rogo D. V-ram per suum aiiąuem conqaisitos ad 
mo mittat; pretium Brzozorius numerabit. Puto ex hoc ipso, quae vita mea hic 
sit, conicere. Abundo sanę otio idque totum in litteris ponere nunc cogito. Hene 
Taleat. Datuin Zamoftci die XVI. mensis Junii anno Domini 1589. DominationiB 
Yestrac amicus. 



SZYMON 8ZYMONOW1CZ 



częstą sposobność zniesienia się z Krakowem, z Sokołowskim, Re- 
szką i Schoneusem, a zrozumiemy z łatwoticią. że lata 15H7 — 
1593, kiedyto Szymonowicz zaledwie wyszedł z wieku młodzień- 
czego, przedstawiały niemal najpomyślniejszy zbieg okoliczności, 
w jakich mógł znaleść się poeta. Wynikiem ich była też w isto- 
cie, jak poznaliśmy w rozdzielę poprzednim, dośó spora liczba utwo- 
rów, przeważnie niewielkich, ale stosunkowo najbardziej natchnio- 
nych i najlepiej pod względem formy wykończonych. Wszystkie 
one pozostają w ścisłej łączności z wypadkami bieżącymi. Odkąd 
bowiem Zamojski umiał zaprząc Szymonowicza do swego rydwanu, 
()dtąd Muza poety stała się zupełnie zawisłą od bieżącej chwili, uderza- 
jąc w akordy przedewszystkiem na cześć lub w obronie mecenasa. 
Jeślibyśmy na tę produkcyą, powstałą w najprzyjaźniejszych 
dla poety chwilach, patrzyli z dzisiejszego punktu widzenia, nie 
byłaby pewnie imponującą. Zważyć jednak należy, że humaniści 
tworzyli wśród innych warunków, niż obecnie tworzą autorowie. 
Narzucona forma i obcy język krępowały zawsze ich wyobraźnię 
i nie dozwalały szybszego i śmielszego lotu. Wyjąwszy niewiele 
utworów wszystko musiało stosować się do wzorów starożytnych 
i wyczekiwać odpowiedniej chwili, do którejby nagiąć można prze- 
kazaną formę. Zresztą poznane już przez nas i ocenione poematy 
nie wyczerpują jeszcze rozmiarów produkcyi, na jaką zdobył się 
Szymonowicz. Obok nich istniały jeszcze inne, znane tylko najbliż- 
szemu kółku znajomych. Co chwila doczytać się możemy, że poeta 
bywał często dla nich niedobrym ojczymem, że nie troszczył się 
o ich wydrukowanie i pozwalał, jak się sam kilkakrotnie wyraża, 
by na dnie pełnej skrzyni spoczywały i w rzeczywistości „molom 
na pastwę" służyły. „Stare papiery przeglądając", pisze Szymono- 
wicz do Tomasza Zamojskiego ^), „napadłem na odę do niebo- 
szczyka pana pisaną, — jeszcze to było przed Rejwtią. Którą WM 
memu MPanu posyłam, przynamnie aby świadectwem była, jakom 
ja jest dawnym sługą cnego domu WM mego MPana. Wojna ture- 
cka wtenczas się trzęsła; są pamiętnicy, którzy o trwodze tamtej 
będą umieli sprawę dać". Jest to więc jakiś poemat, przypadający 
na czas między r. 1590 a 1592, między Elinopeanem a Repołia. 



*) W liAcie z 31 marca r. 1613; ob. Hielowski 1 c. 150. O samym, druko- 
wanym Elinopeanie niepodobna tu niyAleć ze względu na słowa: Stare papiery 
przeglądając. 

1* 



KORNELI HBCK 



Obecnie nic więcej o nim nie wiemy. Ciekliński *). Średziński^) 
i Scholz 8j oskarżają wyraźnie Szymonowicza o zbyteczną skromność 
i ukrywanie poematów, które dla pigknej formy i treści powinnyby 
ukazać się drukiem. Choćbyśmy też, jak przy Divu8 Stanislaus. 
wyrażeń podobnych nie mieli brać dosłownie, choćby nawet ukry- 
wał się pod nimi sam poeta i nas w istocie nieraz mistyfikował, 
to przecież zbyt częste są to wypadki, byśmy nie mieli dawać im 
żadnej wiary. Przecież Tomasz Seghetus otrzymał całą seryę mło- 
dzieńczych poematów (iuveniHa) do wydania*), przecież Rudomicz 
wyraźnie pownada^), że o wiele mniej utworów polskich i łaciń- 
skich Szymonowicza ujrzało światło dzienne, niż ich spoczywa zam- 
kniętych w skrzyni Kaspra Scholza. Z zatraeonemi, z tytułu zna- 
nemi dziełami 'sp<jtkamy się i w następnych rozdziałach. Szymo- 
nowicz wydawał tylko to, co uważał sam za naj dojrzalsze, co wy- 
dać był zmuszony skutkiem rozległych stosunków z osobami wpły- 
wowemi. Ten lub ów poemat może się jeszcze odnajdzie. — inne 
zdaje się przepadły i utonęły w niepamięci. 

Jeśli zatem wszystko powyższe weźmiemy pod rozwagę, to 
produkcya opowiedzianego właśnie okresu nie okaże się. nam nie- 
znaczną. Pozyska też ona tem charakterystyczniej sze oświetlenie, 
gdy ją porównamy z okresem zaraz następnym, kiedy zaledwie 
to lub owo dziełko wyszło z pod pióra poety. Przypuścić bowiem 
niepodobna, aby Szymonowi cz w jakimś okresie życia miał zna- 
cznie większe upodobanie do ukrywania dzieł własnych, niż w in- 
nym, drugim. Owszem przeciwnie stosunek utworów wydanych 
do drukiem nie ogłoszonych musiał mniej więcej być zawsze jedna- 
kim, czyli innemi słowy liczba dzieł potomności przekazanych musi 
nas przecież dośi^ dobrze powiadamiać o większej lub mniejszej dzia- 
łalności pisarskiej poety. — a ta właśnie liczba poświadcza wyraź- 

*) w przedmowie do Horcales Prodiceus. 

■) Ob. przedmowę do Imag^lnes. 

') Por. i>rz('diiiowc do Manen Barbarae de Tarnów. 

*) Hielowski 1. c. 151. 

*) L. c. str. 25: Simon Simonide?* Bendoński, vir doctissimus. 4uam pluri- 
inis seriptis snis in omni genere seientiamm, prosa ac lig'ata, Graiae, I-atiai . 
ner non rernaeulae ling-uae eleg-antiseima facundia repletis, toto orbi notissimus: 
ex <|iioriim niimero mnlto paiieiora publicam iam iutueutiir lucern, quani ąuae di- 
gnisinie eandem intneri parata, adhuc cistis bibliothecae Solcorianae, ex sorore 
illiiia nepotis, ineliisa, non sine spe vitae suae ad ritam ingfenii mortaliuni nti- 
liesima re<iuiet»cunt. 



SZYMON »ZYM()>I(»WICZ 



nie, Że po okresie stosunkowo najruchliwszym nastąpiły lata zna- 
cznego osłabienia energii* Cóż i kto był tego powodem? Zamojski 
niewątpliwie. 

Jak długo poeta mieszkał we Lwowie, jak długo ni(» służba, 
ale życzliwa wymiana myśli wiązała ich z sobą, tak długo os(»bi- 
stość kanclerza była tylko podnietą dla natchnienia poety. Kiedy 
jednak Zamojski zapotrzebował pomocy Szymonowicza i użył go 
jako narzędzia do urzeczywistnienia własnej idei, wtedy odebrał 
mu swobodę ruchów i przywaliwszy ogromem zajęć pozbawił ko- 
niecznego spokoju i możności skupienia się w sobie. I znowu jakby 
Nemezys jakaś zawisła nad ręką tego statysty-literata. Dzieło, nad 
którem obaj wspólnie pracowali nie przyniosło jM)żytku społeczeń- 
stwu polskiemu, a poecie na jakiś czas przynajmniej wytrąciło 
pióro z ręki i pchnęło w wir zajęć, których wzorem Skaligera po- 
stanowił był unikać. 

Już wkrótce po bliższem poznaniu się z Szymonowiczem sta- 
rał się Zamojski nakłonić go do napisania gramatyki łacińskiej. 
Byłto pomysł ze strony kanclerza bardzo nieszczęśliwy, nie liczący 
się zupełnie z usposobieniem pooty-artysty. Gdyby go był Szymo- 
nowicz chciał istotnie wykonać, musiałby był mimo nabyte wia- 
domości przedsięwziąć jeszcze niemałe studya i zagłębić się w pra- 
cy, ściśle naukowej, zdolnej mu odebrać wszelki polot myśli, tak 
potrzebny do tworzenia dzieł poetycznych. Nalegania musiały l)yć 
dość natarczywe, skon) poeta nie mógł się im oprzeć i czuł się 
zniewolonym przystać na żądanie. Mimo jednak dane przyrzecze- 
nie umysł jego nie chciał się nakłonić do spisywania reguł gra- 
matycznych. Usprawiedliwia się więc poetA przed hetmanem ^\ że 
do pracy dotychczas się nie zabrał. — a czynić to musi w roku, 
w którym ukazał się natchniony Elinopean, jeden z najlepszych 
otworów poety! Szczęściem dla Szymonowicza koniec roku 1589 
przyniósł najazd tatarski i groźbę nawały tureckiej. — umysły 
wszystkich zwróciły się w stronę gi"anicy południowej, nowa aure- 
•>la otoczyła skronie Zamojskiego, a poeta mógł pójść za popęd«^m 
własnych uczuć i stworzyć nie gramatykę ale podniosły poemat. 

Aelinopaenn zapobiegł z pewnością niechęci, jeśli jaką żywił 
Zamojski z powodu niedotrzymania obietnicy, tern bardziej, że losy 



str. 159 



M W liAfic datowanym z Jarosławia 16 sierpnia 1589. Oh. Hielowski 1. c. 



KOKNBLI HEOK 



przyjazne nastręczyły Szy mono wieżowi sposobności do wydobycia 
się z trochę niemiłego położenia. Wprawdzie dwuletnia przerwa 
w działalności literackiej poety, która charakteryzuje r. 1590 i 1591. 
jest dość znamienną i może być, że mimo wszystko Szymonowicz 
zabrał się był do pracy nad gramatyką łacińską^ lecz niewątpUwie 
na czas niedługie skoro, jak mówiliśmy poprzednio, na ówczesne 
lata przypada prawdopodobnie zamiar napisania Joela, przypadają 
i głębsze studya nad sielanką starożytną. W opracowaniu grama- 
tyki łacińskiej wyręczył Szymonowicza człowiek, który znalazł się 
tymczasem szczęśliwie. Był nim, jak wiemy, serdeczny towarzysz 
Szymonowicza, nauczyciel kolonii lwowskiej, mąż pełen energii 
i niezmordowanej pracowitości. Jemu to, nie aspirującemu wcale 
do laurów poetycznych, podsunął Szymonowicz myśl. rzuconą przez 
Zamojskiego, a on chwycił się jej skwapliwie i przy pomocy druku 
stworzył dzieło, nn owe czasy niepospolite w literaturze naszej. 
W tym więc przynajmniej wypadku inicyatywa Zamojskiego od- 
niosła i skutek pożądany i na szczęście nie zepchnęła poety na drogę 
niewłaściwą. Nie tak już pomyślny obrót wzięły polecenia, jakiemi 
hetman-mecenas obarczyć miał wnet powtórnie swego protegowane <(o. 
Zamojski, przestawszy byó powiernikiem myśli królewskich, 
skierował energię w inną stronę i zajął się przede wszy stkiem mia- 
stem Zamościem, w którem teraz coraz częściej i coraz dłużej |)o- 
czął przebywać. Zamość miał wystrzelić ponad inne polskie miej- 
scowości i stać się godną siedzibą nowego magnackiego rodu. kt(>- 
rego właściwym twórcą kanclerz sam dopiero został. Już więc 
przed r. 1590 rozpoczął budowę wspaniałego kościoła^) i umyślił 
zeń stworzyć dostatnio uposażoną kolegiatę. Wnet później, zwłaszcza 
odkąd czwarte z kolei małżeństwo otworzyło nadzieję na upragnio- 
nego potomka, zapnignął mieć w Zamościu drukarnię, jaką Her- 
bu ii; posiadał w Dobromilu a Radzi wił w Nieświeżu, i postanowił 
kn^ować scholam cimleni na wzór takiej, jaką widział u Jana Stur- 
ma -) w Strasburgu. Myśl sama. nader szczęśliwa i przynosząca 
zaszczyt obywatelskiemu poczuciu kanclerza, wymagała do urze- 
czywistnienia pomocy doświadczonego doradcy. Któż zaś lepiej 
nadawał się na niego, jak nie Szymonowicz, który Francyę i Belgię 



') Por. list kanclerza do Sokołowskiejfo z 6 stycznia 1690 r. w rcko|ii<i«* 
bihl. Ja^iell. Nr. 41 k. 72. 

*; Kr. 1507 uni. 1589. 



SZYMON BZYMONOWICZ 7 

zwiedził i przypatrzył się dobrze zagranicznemu ruchowi naukor 
wemu? On więc teraz na prośbę Zamojskiego nie szczędzi ustnych 
i pisemnych wskazówek i w r. 1593 i 1594 jeździ do Krakowa, 
aby stamtąd sprowadzić drukarzy i zdolnych, znajomych mu nau- 
czycieli ^). Zamojski chciałby mieć nawet Szymonowicza tuż pod 
bokiem i zdaje się już wtedy proponował mu objęcie Czernięcina^) 
w dzierżawę. Sprawa na razie rozbiła się skutkiem 'protestu sędzi- 
wego mistrza Szymona, który syna nie chciał puścić od siebie. 
Szyinonowicz wyjeżdża więc tylko często ze Lwowa i donosi co 
chwila kanclerzowi o swoich zabiegach i rokowaniach z przeróż- 
oeiui osobami. Drukarnia zamojska rozpoczęła też czynność już 
w r. 1594 wydrukowaniem dwu gramatyk łacińskich Donata i Au- 
gustyna Aureliusza, przeznaczonych dla przyszłych uczniów nowo 
powstającej szkoły. Sama szkoła miała być również otwartą w marcn 
tegoż 1594 roku. Budynków jednakże nie można było ukończyć na 
czas; choć więc już pod zimę nadążyli do Zamościa umówieni profe- 
sorowie, otwarcie nastąpiło prawdopodobnie dopiero z wiosną 1595 
roku^). Zadowolenie hetmana musiało być niemałem, gdyż właśnie 
w kwietniu r. 1594 narodził mu się tyle upragniony syn, który 
miał już kształcić się w szkole, według wskazówek kanclerza urzą- 
dzonłvj i pod jego najwyższem kierownictwem zostającej. Pozostaw- 
my jednak na razie drukarnię i szkołę swemu losowi i zwróćmy 
się jeszcze ku innym wypadkom, na dalszy żywot Szymonowicza 
blanowczy wpływ mającym. 

Wśród krzątania się koło spraw, poruczonych poecie przez 
Zamfijskiego, nadszedł w kwietniu 1594 r. list obszerny od Reszki 
z Nrapolu^) z usilną namową, by Szymonowicz wybrał si^^ jak 
najspieszniej w podróż do Włoch. Poseł Zygmunta III pragnął wi- 
docznie gorąco ujrzeć poetę w Rzymie, bo w rozwlekły i mimo 

') Wiele z tej korespondencji r. 1693, 1594 i 1595 wydał Bielowski. l'or. 
także lYzyborowski 1. c. 151. 

*j Por. list do Zamojskiego z 11 czerwca 1694 u Bielowskiego ). c. 120. 

^ Tak przynajmniej z watnych powodów siedzą ks. Wadowski i J. K. 
Kochanowski, najnowsi historycy akademii zamojskiej. Barski przeciwnie w przed- 
mowie do Dialectiea Ciceronis, wystosowanej do Tomasza Zamojskiego pisze wy- 
raźnie: Te in lucern sascepto, lacem academicam bonarnm litterarum in hac urbe 
a se condita excitavit (sc. loaones Zamojski). Hoc tna causa praecipue fecit; na- 
talem ctcnim haius academiae cum tuo natali coniunzit.... Niewiadomo jednak, 
czT Hurski ma tu na myśli czynności przygotowawcze czy samo otwarcie szkoły. 

*) List datowany 1. kwietnia 1694 r. Ob. Bielowski 1. c. str. 120—126. 



KORNBLI HBCK 



Żartobliwego tonu dość naiwny sposób rozpisał się o zupełnem 
bezpieczeństwie w podróży i o korzyściach pobytu w Italii. Pogo- 
dne niebo włoskie, stolica najwyższych zwierzchników kościoła ka- 
tolickiego, tudzież miejscowości sławne wspomnieniami z epoki od- 
rodzenia i dawnej kultury starożytnej nęciły niewątpliwie Szymo- 
nowicza ; pójść jednak za głosem serca właśnie podówczas nie było 
danem poecie; on przecież nawet Czernięcina z powodu choroby ojca 
nie mógł wtedy objąć w dzierżawę, a cóż dopiero puszczać się w tak 
daleką i długą podróż! Pozostał więc w kraju i Włoch już nigdy 
nie obaczył, — pozostał, aby być świadkiem wypadków, które prze- 
szły nad jego głową. 

W sierpniu r. 1594 zawitał znowu do Lwowa gość groźny 
i straszliwy, nieubłagana zaraza, szerząca naokół śmierć i zniszcze- 
nie. Prawie pięć miesięcy gościła wśród murów miejskich; stary 
mistrz Szymon przetrwał ją jednak na przekór młodszym od siebie, 
krórych liczba niemała zginęła podówczas. Poeta nasz nie odstąpił 
prawdopodobnie sędziwego ojca i wierszykiem: 

Mors non disianKit, qao8 sociarit amor 

pożegnał zakochaną parę mieszczańską: Włocha Michała i Rusinkę 
Pelagią, co w dziewięć dni po sobie legli w jednym i tym samym 
grobowcu *). 

Równocześnie z zarazą przewaliła się inna klęska przez nie- 
szczęsną prowincyę ezerwonoruską. Tatarzy, odwieczny wróg kul- 
tury i mienia polskiego, podrażnieni ponownymi napadami Koza- 
ków, wyczekiwali tylko sposobnej chwili, aby wpaść znowu w gra- 
nice Rzplitej. Wstrzymywała ich od tego czujność hetmana, rozpo- 
rządzającego wprawdzie bardzo nieliczną ale dobrze wyćwiczoną 
siłą zbrojną, wstrzymywała jakiś czas sama Portii. u której kan- 
clerz przez posłów domagał się natarczywie, by Tatarom rozbójni- 
czych napadów raz na zawsze wzbroniła*). Wielki wezyr dał na- 

*) Ob. Zimorowicza LeopoliR triplex 1. c. str. 151. 

*) Opis mój najazdu Tatarów opieram na rclacyi samego ZaniojskiejfO 
w nlotnej broszurze: I)c transitu Tartaroram per Pocutiam anni 1594 epistoła 
ad... Cynthium... cardiunlem Aldobrandinum ab Joannę de Zamoscio... misi^a. Cra- 
coviae 1594 k. ni. 10. Hroszura miała na celu przygotować opinią publicsaa do 
podjęcia wielkiej wyprawy na Tatarów. W opowiadaniu o dalszych losach wojny 
polegam płównie na ks. Józefa Sasa: Wyprawa Zamojskiego na Mołdawię (Prze- 
glijd Powszechny t. LVI z r, 1897 str. 74—89), tudziei monogratii Nowi>dwor- 
skie^o 1. c. 



SZYMON 8ZYMONOW1CZ 



wet takie przyrzeczenie; kiedy jednak Kozacy świeżo kilka turę- 
ekich wsi spalili a na Węgrzech w r. 1594 wybucUa nowa wojna 
z cesarzem, wówczas sułtan wezwał hana tatarskiego, by ruszył 
jak najspieszniej na Siedmiogród i Węgry. Hetman dowiedziawszy 
się o tem, obawiał się słusznie, by przy tej sposobności i prowin- 
cje polskie nie ucierpiały. Powcrfał więc szlachtę pod broń, wezwał 
roty magnatów do siebie i obsadził prz(»dewszystkiem granicę po- 
dolską i przejścia na Bohu i Dniestrze. Tatarzy w istocie zebrali 
aię w wielkiej liczbie i rozpuściwszy pogłoskę, że idą wprost przez 
kraj Wołochów na Węgry, przebyli Dzikie pola, przeprawili się 
przez Dniestr i Prut i znaleźli się w Mołdawii. Tu zmienili nagle 
kierunek drogi, poszli na północ, wpadli nu rtdsłonięte Pokucie, 
spalili Halicz i Kałusz i zniszczyli ogniem i mieczem całą ziemię 
podkarpacką, nie oszczędzając przedewszystkiem posiadłości obu 
hetmanów: Zamojskiego i Żółkiewskiegc^. Zamojski, choć główne 
siły Polaków stały daleko na wschód, z rotami, jakie miał przy 
sobie, puścił się w pogoń za nimi. Nie dosiągł ich jednakże. Ta- 
tarzy z nadzwyczajną szybkością dokonali dzieła zniszczenia i ro- 
biąc czasem 9 mil dziennie przedarli się przez Beskid na Węgry. 
Ta nowa klęska poruszyła hetmana do żywego *) i samą k(j- 
niecznością faktów poddała mu myśl. pielęgnowaną niegdyś przez 
Stefana Batorego, zgniecenia drapieżnego przeciwnika w jego wła- 
snem gnieździe. Trzeba przede wszystkiem, pisał kanclerz do króla, 
znieść wroga, który nad nami jak miecz katowski wisi, ciągle grozi, 
domy pali, żony i dzieci w niewolę zabiera. Na podbój Krymu ru- 
szył najpierw Mikołaj Jazłowiecki „przełożony" Kozaków. Wyprawa 
jednak nie udała się, bo Kozacy, przeświadczeni o niedostateczno- 
ści sił własnych, poczęli opuszczać wodza i Jazłowiecki musiał 
z niczem do domu powrócić. Zawiodło także i pospolite ruszenie, 
które hetman zwołał; szlachta na wojnę zbierała się tak opieszale 
i nielicznie, że z podobnem wojskiem niepodobna było zdziałać 
nic pożytecznego. Wówczas Zamojski powziął postanowienie: zdą- 
żać stopniowo i wytrwale do podbicia Krymu i najpierw zhoł- 
dować Mołdawię i Multany. ażeby odciąć Tatarom posiłki, któ- 
reby im lądem mógł przysłać ich zwierzchnik, sułtan turecki. Oko- 
liczności zdawały się sprzyjać zamiarom kanclerza'^). 

*) l*or. tamże k. 2: Qaae (sc. rcs), ąuem aliis doloreiii afferat, nescio, inihi 
eerte ritam acerbam facit. 

'^) Por. zwłaszcza co mówi Nowodwornki 1. c. str. 68 nstp. 



10 KOUNRLI HKCK 

Stefan Batory, wyruszając w r 1576 do Polski, przelał rządy 
Siedmiogrodu na stryja, Krzysztofa Batorego z Somlyó. Ten rządził 
księstwem tylko lat pięć, podczas których powołał do Siedmiogrodu 
Jezuitów i powierzył im nadzór nad wychowaniem syna Zygmunta, 
przez stany na zastępcę tronu już wtedy ogłoszonego. Małoletni 
Zygmunt po śmierci ojca w r. 1581 został też nadal pod przemo- 
żnym wpływem Jezuitów i był przez całe życie powolnem narzę- 
dziem w ręku dyplomacyi austryackiej. 

Hospodarem mołdawskim był podówczas Aron. a na tron mul- 
tański czyli dzisiejszej właściwej Wołoszczyzny wstąpił w r. 1593 
drogą kupna Michał VI Waleczny, uważany przez historyków ru- 
muńskich za jednego z najdzielniejszych książąt. Ambitny i śmiały, 
chciał się wyzwolić z pod zbyt wielkiej zależności od Turcyi, 
zwłaszcza że przy wstąpieniu na tron musiaj się zadłużyć w Stam- 
bule na 400.000 dukatów, a wierzyciele skutkiem tego zagarnęli 
wszystkie dochody hospodarstwa. Sposobność nadarzyła się wnet, 
bo właśnie na te lata przypadły zabiegi papieża Klemensa VIII 
o utworzenie ligi państw chrześcijańskich przeciw Turkom. 

Wskutek agitacyi wysłańców papieskich najpierw hospodar 
mołdawski Aron w sierpniu r. 1594 przystąpił do związku z Zy- 
gmuntem Batorym i uznał jego zwierzchnictwo nad sobą. W trzy 
miesiące później (5. listopada) poddał się Batoremu Michał Wale- 
czny, poczem Zygmunt, jako książę trzech zjednoczonych krajów, 
połączył się w styczniu r. 1595 z cesarzem przeciw Turkom i po- 
ślubił Maryę Krystynę, córkę styryjskiego księcia Karola, wuja 
cesarza Rudolfa II. 

Między związkowymi jednak nie było wielkiej jedności. Moł- 
dawski Aron wkrótce po przystąpieniu do związku począł się chwiać 
w wierności do cesarza i wymawiał się od złożenia uroczystego 
hołdu Zygmuntowi, który myślał tylko o tern. aby rzekomo w imie- 
niu Rudolfa podnieść jak najwyżej własną władzę i znaczenie wo- 
bec obydwu hospodarów. Nie ścierpiał też Batory dwulicowej roli 
sojusznika i wkrótce pozbawił go rządów, a namiestnikiem swym 
w Mołdawii mianował Stefana Rozwana, zupełnie uległego sobie. 

Chytrzej i zręczniej postępował Michał multański. Potrzebu- 
jąc pomocy Siedmiogrodu i cesarza nie protestuje na razie przeciw 
ograniczeniu władzy swojej, lecz występuje do otwartej walki 
z Turkami, zadając im klęskę za klęską. Zdobył twierdzę naddu- 
najską Giurgiu (Dżurdżewo), wyciął znaczny oddział, wysłany dla 



.SZYMON RZYMONOWIOZ 11 

ujęcia jego, pobił beglerbeja Grecyi, Hassana paszę, i wyparł go 
z Multan, poczem w marcu r. 1595 przeszedł nawet Dunaj i spu- 
stoszył Bułgaryą aż po Bałkan. 

Austrya wiedziała dobrze, że to wszystko musi wywołać nie- 
chybną zemstę ze strony Porty Otomańskiej. Oglądała się więc na 
wszystkie strony za sprzymierzeńcami i usiłowała Rzplitę wciągnąć 
również do wspólnej walki. Na sejmie r. 1595 posłowie cesarscy 
przedstawili projekt ligi z cesarzem, lecz przewrotność Austryi. pod- 
burzającej ciągle Kozaków i mającej jedynie własną korzyść na 
celu, tak dalece widniała z każdego kroku, że projektowana liga nie 
doszła do skutku. Natomiast na wniosek kanclerza wybrano osobną 
koniisyą, która po dłuższem wahaniu się uchwaliła urządzić z pierw- 
szą wiosną r. 1596 ogólną wyprawę na Tatarów. Tymczasem zaś 
Zamojski ruszył 12 lipca z wojskiem zaci«,'żnem ku Dniestrowi, 
aby bronić granic od najazdu dziczy tatarskiej i przeszkodzić jej 
w ewentualnej przeprawie prsez rzekę. Tu w obozie nastręczyła 
mu się sposobność wmieszania się w sprawy wołoskie wbrew uchwale 
senatu, obawiającego się na państwo ściągnąć nawałę turecką. 

Sułtan Mohamet III, objąwszy właśnie dopieroco rządy w r. 
1595, wysłał dla ukarania buntowników stutysięczną armi^ pod 
Sinanem paszą, który też niebawem przeprawił się przez Dunaj 
i wtargnął do Multan. Rozwan zawezwał wówczas na pomoc Za- 
mojskiego, ale ten z obawy przed Turcyą poradził mu tylko, aby 
schronił się do Siedmiogrodu. Natomiast Michał Waleczny wyru- 
szył na spotkanie o wiele liczniejszego wroga i 13 sierpnia 1595 
pod wsią Galugareni odniósł nad nim świetne, prawdziwie bohater- 
skie zwycięstwo. Sinan pasza stracił mnóstwo żołnierzy i sztandar 
proroka i omal sam nie postradał życia. Mimoto Michał musiał 
ustąpić do Siedmiogrodu, bo zbyt mało miał ludzi w porównaniu 
du armii nieprzyjacielskiej. Wódz turecki nie ścigał go, ale wzmo- 
cniwszy Tergowist 4.000 załogi, poszedł do Bukaresztu i tu czekał 
na pomoc hana tatarskiego Kazi-Gereja. Michał tymczasem, połą- 
czywszy się z wojskiem księcia Batorego i zbiegłego z Mołda- 
wii Rozwana, powrócił do Multan, zdobył Tergowist 8. października 
i ruszył na Bukareszt. Sinan pasza nie doczekawszy się Tatarów, 
począł spiesznie uchodzić do Dżurdźewa. Tam podczas przeprawy 
przez Dunaj dopędził go Michał, kulami armatniemi zdruzgotał 
most i wielu Turków bądź wyciął jeszcze na brzegu multańskim, 
bądź zatopił w rzece. 



12 



KOUNELI HRCK 



Zamojski tymczasem, zanim jeszcze Turcy ulegli w otwartym 
boju. nic chcąc dopuścić, aby w razie klęski Michała McJdawia 
także dostała się w ręce potężnego sąsiada, wbrew pierwotnema 
zamiarowi zdecydował się na krok stanowczy. Rozpuściwszy oto 
pogłoskę, że chodzi mu tylko o Tatarów, zbierających się właśnie 
pod Oczakowem. przekroczył 27. sierpnia Dniestr i stauął wnet 
obozem pod Jassami. Wołosi powitali go jako zbawcę, ponieważ 
z jednej strony groziło im jeszcze wtedy jarzmo tureckie, a z dru- 
giej nie życzyli sobie wcale dalszych rządów Rozwana, który do- 
puszczał się na nich srogich okrucieństw. Zamojski uczynił też za- 
dość ich prośbie i na tronie hospodarskim osadził Jeremiasza Mo- 
hiłę wdzięcznego Polakom za przytułek, jakiego pierwej był do- 
znał, i spokrewnionego z magnackiemi rodzinami polskiemi. Nowy 
kra,] przyłączono do Rzpltej nie na warunkach podboju, lecz zu- 
pełnej równości. Mohiła uznał się za hołdownika króla polskiego, 
Wołosi mogli nabywać dobra ziemskie w Polsce a naodwrót Polacy 
na Mołdawii. Obrządkowi greckiemu przyznano zupełną wolnf»ść, 
lecz i katolikom pozwolono budować kościoły w ponownie sh(4di>- 
wanym kraju. 

Turcy zajęci w innej stronie i osłabieni wojną z księciem 
Michałem przyjęli milczeniem fakt dokonany. Natomiast Tatarzy 
w liczbie 40.000 ruszyli na MtJdawię. Hetmłin, mając tylko 7.000 
żołnierzy, obrał doskonałe stanowisko w załomie rzeki Prutu na 
równinach Cecory i obóz otoczył wałem i basztami. Chan tatarski 
popróbował szturmu (19. października) do okopów polskich, ale od- 
party ze stratą rozpoczął układy, uznał Mohiłę za hospodara i po- 
wrócił do Krymu. Zamojski również, dokonawszy tego co zamie- 
rzył, część wojska zostawił załogą w Multanach a z resztą ruszył 
z powrotem do Polski. Po jego odejściu wpadł jeszcze do Mołda- 
wii dawniejszy jej hospodar Rozwan. ale pobity z kretesem 12. gru- 
dnia niedaleko Suczawy przez załogę polską dostał się sam do 
niewoli i skończył życie na palu. 

Tak więc odważne przedsięwzięcie Zamojskiego zakończyło 
się nadspodziewanie świetnie i pomyślnie. Polacy jednak nie rozu- 
mieli czy nie chcieli zrozumieć doniosłości czynu, którego hetman 
dokonał. Nieprzyjaciele Zamojskiego krzyczeli, że wystawił Rzpltę 
na groźne niebezpieczeństwo ze strony Turcyi i burzyli szlachtę 
przeciw kanclerzowi. Inaczej zapatrywali się na to mieszczanie 
lwowscy. Z bijącem sercem wyczekiwali rezultatu wyprawy i z ust 



8ZYM0N SZYNONOWICZ ]i^ 

do U8t podawali sobie przesadne wieści o odniesionych tryumfach. 
Nic dziwnego! dla kupców lwowskich shoJdowanie Mołdawii i za- 
słonięcie handlu przed łupiestwem Tatarów było przecież wypad- 
kiem niemałej doniosłości. Nawet „przekupki'^ interesowały się wy- 
prawą i opowiadały sobie dziwy o zwycięstwach i karności wojska 
pilskiego. 

Oczywiście i Szymonowi oz również nie mógł pozostać obo- 
jętnym. Zaklina też i prosi ^) towarzysza wyprawy, Samuela Knuta^ 
by „nie ustawał w częstem posyłaniu nadobnych listów swoich", 
i „i^otując się na jakie głośne ej)inicia^ nosi z sobą ^zawsze w kie- 
szeni Pindara swego", którego „był dawno w kąt zarzucił". Przy- 
znanie się to ważne i charakterystyczne dla naszego poety-huma- 
misty. Natchnienie ma na zawołanie! a formę gotową, przez kla- 
syka greckiego wytworzoną, — oczekuje tylko wieści o jakimś 
głośnym tryumfie, by napełnić ją treścią pochwalną dla uwielbia- 
negtj. bohatera-mecenasa. Nie przyszło jednak na razie do tego mimo 
zwycięstwa pod Cecora. Obłożna choroba opadła poetę tak, że nawet 
własnoręcznie nie mógł napisać listu w sprawie Tomasza Dreznera, 
kt^ry za jakieś nieznane nam sprawki i historye dostał się był do 
wi(;zienia i utratą mienia całego miał winę odpokutować. 

Do zdrowia prawdopodobnie dość szybko wrócił Szymono- 
wicz. ale dla jego ojca nadszedł już kres żywota*). Stary mistrz 
Szymon zeszedł z tego świata z końcem r. 1590. zostawi wszj^ {po- 
tomstwu w dziedzictwie niemały, własną pracą zarobiony majątek 
i rozległe stosunki w mieście. (Jo ten wypadek miał za znaczenie 
dla poety i jak go odrazu przytłoczył ogromem najrozmaitszych 
spraw, zrozumiemy z łatwością jeżeli weźmiemy pod uwagę i ówcze- 
sne nader skomplikowane formalności sądowe i tę okoliczność, 
że Szymcmowicz sam jeden z całego rodzeństwa utrzymał się był 
przy życiu, Nietylko bowiem starszy brat Andrzej, jak wspomnie- 
liśmy poprzednio, ale także wszystkie trzy siostry. Dorota. Anna 
i Krystyna, po krótkim żywocie jeszcze przed ojcem przeniosły się 
do wieczności 'j. Trzeba więc było teraz zaniechać wszelkiej myśli 

*) Ob. Hielowflki 1. c. str. 126. Tekst asupełniony przez Hrzyborowskio^o 
I- <-• .Htr. U2. 

') Por. moje Szyuionowiciann str. 15 i listy do Knuta ^Hielowski 1. c. str. 
126 nstp.) z 1 i 24 września 1595 r., w których nie ma jeszcze najmniejszej 
wzmianki o śmierci ojca. 

*) Por. wyciągi Paulegpo (rkps. Ossol. 2220) i Bielowski 1. o. str. 202. 



14 K(»KNBU HRCK 

O „epinicyach" i zająć się spisywaniem nudnych inwentarzy, spro- 
wadzeniem komisyi iuriąfidelium i ustanowieniem opiekunów dla 
małoletnich potomków ^) brata i sióstr. Rzetelny, zgodny, uczciwy 
charakter Szymonowicza i jego niemal niemiecki zmysł gospodar- 
czy okazał się tu w całej pełni. Już w roku następnym 1596 przy- 
szedł do skutku układ między poetą a ustanowionymi opiekunami 
małoletnich i nastąpił podział majątku nieruchomego na cztery ró- 
wne części między Szymonowicza i dzieci Andrzeja, Doroty i Kry- 
styny, gdyż trzecia siostra Anna, zamężna za Rindfleischem z Wro- 
cławia, umarła była bezdzietnie. Poeta otrzymał kamienicę w rj-nku 
i ogród za furtą jezuicką, dziesięcioro zaś dzieci zmarłego rodzeń- 
stwa, reprezentujących trzech spadkobierców, posiadło trzy inne 
kamienice wraz z kilkoma realnościami na przedmieściu. Biblioteka 
zapewne cała dostała się w udzielę Szymonowiczowi; o sklepie nie 
ma mowy; prawdopodobnie jeszcze sam mistrz Szymon zlikwidł>- 
wał go po śmierci starszego syna, Andrzeja. Gotówką i ruchoniu- 
ściami podzielono się niewątpliwie także, skoro później jedna ze 
siostrzenic, Katarzyna Smidtowa kwituje Szymonowicza z otrzyma- 
nia należnej jej części ^). 

Z dojściem do skutku układu o dział majątku nie skończyła 
się jeszcze wcale sprawa dziedzictwa. Trzeba było teraz wprowa- 
dzić wszystkich w faktyczny stan posiadania, trzeba było jeszcze 
nie raz jawić się przed sądem ławniczym lub radzieckim. Wta- 
jemniczeni w ówczesne akta naszych zarządów miejskich przyznają 
mi racyą bez wahania. Obok tego nasuwały się jeszcze tysiączne 
inne drobne kwesty e w sprawie pokierowania losem małoletnich 
spadkobierców, którzy teraz w 38-letnim poecie widzieli jedyną 
żyjącą głowę całego rodu. Jedna tylko Katarzyna, córka Andrzeja, 
była już zamężną za lekarzem i rajcą lwowskim, Stanisławem Dy- 
bowieckim. Drugą Katarzynę, córkę Krystyny Scholz, wydaje Szy- 
monowicz za mąż zdaje się w r. 1598; wszyscy inni siostrzeńcy 
i bratankowie i wszystkie inne siostrzenice i bratanice potrzebo- 
wały jeszcze ustawicznych wskazówek i ciągłej opieki i udawały 
się niewątpliwie co chwila po radę do żyjącego wuja i stryja. Choć 
więc dusza Szymonowicza rwała się już ze Lwowa do Zamościa 



^) Obacz tablice genealog! cznf^ przy koiicu części l-ssej niniejszej mo- 
nogratii. 

') Hielowski 1. c. str. 203. 



SZYMON SZYMONOWI CZ 15 

i Czernięcina ^), gdzie spodziewał się i spokój znaleść i postarzeć 
wśród stndyów i ksiąg, to przecież nie dało się to tak łatwo usku- 
tecznić. Cały rok 1597 i 1598 przebywa jeszcze we Lwowie, wy- 
jeżdżając tylko od czasu do czasu to do młodego Ad. Hier. Sie- 
niawskiego do Brzeżan. U) do Zamościa, do kanclerza i akademi- 
ków. Zamojskiemu służy, czem może, to książkami, to pośredni- 
ctwem w rozmaitych sprawach; z sekretarzami i dworzanami kan- 
clerza, Samuelem Knutem. Ambrożym Wydzierzewskim i Piotrem 
Cieklińskim utrzymuje żywe stosunki i stara się im przypodobać. 
Nie zapomina także o bracie ciotecznym Adamie Burskim, Ursy- 
nie i Tomaszu Dreznerze, pośrednicząc często między nimi a kan- 
clerzem. 

Najmilszym i najprzyjemniejszym z tego czasu wypadkiem 
dla poety było przybycie do Lwowa młodego Jerzego Dousy, syna 
Jana Dousy Starszego, głośnego humanisty i kuratora uniwersytetu 
w Leodyum (1545 — 1604). Była to rodzina, że tak rzekę, filologi- 
czna. Trzej synowie, Jan, Jerzy i Franciszek*), odziedziczyli po ojcu 
zamiłowanie do nauk, ale umierali młodo, jeden po drugim w dość 
krótkich odstępach czasu. Najstarszy Jan (ur. 1571) rozstał się 
z tym światem właśnie w r. 1597, w którym młodszy jego brat 
Jerzy puścił się przez Polskę w drogę do Konstantynopola na po- 
szukiwania za rękopisami greckimi*). W Polsce odwiedził Zamoj- 
skiego, z którym jego ojca łączyły stosunki pewnej znajomości, 
i zawitał do Lwowa, wprost do Szymonowicza, znanego mu z poe- 
matów łacińskich. Poeta, uważając to sobie za zaszczyt, był mu 
rad z całej duszy i gościł, jak mógł i umiał w swoim domu. Miody 
Dousa zachwycał się łaskawością Szymonowicza i wdzięcznym był 
mu szczególnie za poznanie go z jakimś inteligentnym Ormiani- 
nem, świadomym języków wschodnich*). Kiedy też w czerwcu 



*) Por. Bzcsególnie listy do Jerzego Doasy, przedrukowane także przez Hic- 
low«kiego 1. c. str. 129 i 130. 

*) Jedynie czwarty syn „Didericna** nie poświęcił sie, o ile wiem, naace. 

') Dotycząca korei^pondencya między Zamojskim i Szymonowiczem a I)onz:| 
ojcem i synami Jerzym i Dyderykiem znajduje się u Bielowskiego I. c str. 
129 natp. Kallenbacha 1. c. 49 nstp. i w Poematia anrea z r. 1619 str. 2 nstp., 
tkąd kilka listów przedrakowałem w Dodatkach do niniejszej pracy. 

*) Tak nalety rozamieć owe listy, przytoczone w wyjątkach przez Piotra 
Bayle w Dykcyonarzu str. 148, a stamtąd przez Dariniego str. 44 nstp. Że Ormia- 
ninem tym nie móg} być Mądrowicz, jak chce Konarski 1. c, mówiłem jai po- 
przednio. Ormian, znających języki wschodnie, było wówczas dość wielu we Lwowie. 



16 KORNKLl HKCK 

Lwów opuszczał, udając się w dalszą drogę do Konstantynopola, dat 
mu poeta list polecający do Melecego, patryarchy prawosJawnego, 
i zaopatrzy! nawet w „doświadczonego" sługę *). Wybór nie oka- 
zał się jednak trafnym, gdyż sługa ów mimo poleceń otrzymanych 
nie zdołał się powstrzymać od nadużycia trunków i chwilowego 
pana swego nabawił tylko kłopotów w podróży. 

Dousa pisze jeszcze do Szymonowicza z Konstantynopola. 
z dworu posła angielskiego, pod kt«)rego opiekę się oddał, a poeta 
odpowiada mu nader życzliwie i serdecznie, wywnętrzając się na- 
wet z zamiarów na przyszłość. Donosi | mianowicie, że kapi- 
tały ulokował u Zamojskiego, że Lwów opuści, jak tylko sprawy 
swoje i krewnych całkowicie uporządkuje, i dołącza prośbę, by 
ewentualnie na jego koszt zakupione rękopisy wręczył Ciekliń- 
skiemu, który właśnie podówczas znajdował się również w Caro- 
grodzie, przy boku posła polskiego, Jana Feliksa Herburta. 

Z całej tej korespondencyi prócz starania o ręk<»pisy, o któ- 
rem nnm jeszcze niżej mówić wypadnie, ważne są przedewszystkicm 
dwa szczegóły charakterystyczne: znajomość poety z patryarchą 
carogrodzkim i uznanie zagranicy dla utworów Szymonowicza, do- 
wodzące, że już wówczas sława poety dotarła daleko poza obręb 
Rzpltej. Melecego poznać mógł Szymonowicz chyba tylko we Lwo- 
wie, może w orszaku patryarchów Joachima i Jeremiasza, kiedy ci, 
jak zaznaczyliśmy poprzednio *^), zawitali do Polski celem uporządko- 
wania spraw Kościoła ruskiego. Znajomość z Dousą Starszym, jak 
poznać z korespondencyi, nie datuje się z czasów pobytu poety 
we Francyi i Belgii. Źródłem jej wyłącznie tylko rozgłos poematów 
Szymonowicza. Młody też Jerzy Dousa chw^ali przede wszystkiem 
Aelinopaean, Castus loseph i Joel propheła, ojciec, może z rozmysłu, 
opuszcza Casłus loseph i obok Elinopeanu i parafrazy Joela podnosi 
jeszcze Odae Fiudaricae. Ponieważ Elinopean równocześnie wymie- 
niono, a Dimis Stafiislaus nie ujrzał jeszcze prasy drukarskiej, przeto 
wyrażenie: Odae Pind. mogłoby z pomiędzy poznanych już przez nas 
utworów odnosić się tylko do Naenia funebris lub do całkiem od- 
rębnego, zaginionego poematu. Sądzę jednakże, że Dousa używając 



^) w Poematia aurea nazwisko slag^i zastąpiono trzema gwiazdkami: \\\t>- 
lowski, choć list przedrukował z t«j edjcyi, napisał niewłaściwie: Ta orypinal 
uszkodzony. 

«) Ob. część I. str. 24- (209) i 119 (304). 



SZYMON SZYMONOWirZ 17 

tych słów miał jedynie na myśli całość produkcyi poetycznej Szy- 
raonowicza, której główną, najbardziej znamienną cechą było wła- 
śnie naśladowanie poezyi Pindaru. Ono mu przecież zjednało przy- 
domek: Findanis Latinus i przysporzyło rozgłosu zagranicą. 

Wśród podobnych stosunków nie było wiele czasu na jakąś in- 
tensywniejszą produkcyę literacką. Zupełnie jednak odłogiem nie 
leżała Muza Szymonowicza. Z końcem lipca 1597 za j)ośrednictwem 
Samuela Knuta przesyła on Zamojskiemu jakiś nieznany nam dzisiaj 
|)oemat ^). Sądząc z opisanych powyżej okoliczności i usilnej prośby 
poety do Knuta. by mu nie omieszkał d(mieść. z jakiem „obliczem*^ 
przyjmie go i przeczyta Zamojski, musimy przyjść do przekonania. 
że było to prawdopodobnie zapowiedziane na niedługi czas przed- 
tem epinicjon o tryumfach hetmana na Wołoszczyźnie. Poeta do- 
ti-zymał przecież przyrzeczenia, chociaż dość późno i może nie w ta- 
kiej formie i nie takich rozmiarach, jakby był sobie życzył. Czuł 
też zapewne sam autor, że wśród najrozmaitszych ówczesnych pro- 
zaicznych zajęć zabrakło mu odpowiedniej siły natchnienia, gdyż 
nie spieszył się z wydaniem p)ematu i pozwolił mu utonąć w za- 
])omnienia fali. 

W tymże roku 1597 pojawia się w druku „Potrójny 
z Plauta Piotra Cieklińskiego^-) i to jeszcze prawdopodo- 
bnie przed wyjazdem autora z końcem czerwca do Konstanty- 
nopola. Utwór należy do niewielu naszych prób dramatycznych 
z końcem XVI wieku i dlatego słusznie doczekał się pewnego 
rozgłosu *). 

Piotr Ciekliński, niezamożny szlachcic z bieckiego, rówieśnik 

\) Hielowski 1. c. IHO. 

') W ZaiiioAcia. w drukarni akademii. Marcin ł-ięski r. 1607 k. ni. 4 str. 91 
Drzeworyt na karcie tytułowej, przedstawiający rycerza na konin, pędzącego po- 
nad wzg-órza i miasto i trzymająceg-o w lewej ręce tarczę, na której widnieje 
herb Jelitów, je»t to znane godło drukarni zamojskiej. Na odwrotnej stronie przy- 
wilej królewski, datowany z Warszawy 8 czerwca 1597 r. 

^) W nowszych czasach wydał ją najpierw dr. Jan Wolfram (Komedya 
l^lanta Poznań -1873 str. 379—483), a następnie po raz drugi nader starannie Jan 
»'zuł»ek w Bibliotece Pisarzów Polickich jako tomik XVI. (Kraków 1891). P. Czu- 
bek podał toż pierwszy dokładniejsze wiadomości o życiu Cieklińskiego, głównie 
ua poilstawie aktów przechowanych w krakowskiem archiwum grodzkiem, i obja- 
śnił trafnie charakterystyczny, pełen starodawnych form i zwrotów język utworu. 
\atomiast próba oceny literackiej i polemika z Wolframem zawiera niejedno, na 
eo sgodziebyśmy się nie mogli. 

liozpramy Wydz. fllołojf T. XXXVII. 2 



18 KORNELI fiECK 

Szyrnonnwicza (ur. r. 1558). dostał się wcześnie do kancelaryi Jana 
Zamojskiego i zdołał sobie wnet zaskarbić laskę i szacunek he- 
tmana. Jeździ też z polecenia kanclerza w sprawach Rzplitej dc* 
Szwecyi (1587), WJoch (1594) i Konstantynopola (1597) i aż di 
ożenienia się (w r. 1598) przebywa niemal stale na dworze Zamoj- 
skiego, jako jego przyboczny sekretarz. Kanclerz ceni w nim inte- 
ligencyą i obrotność, Szymon o wicz zaś niezwykłe zamiłowanie do 
nauk. Pisze tylko po polsku; [)rodukcya jego literacka niewielka, 
ale dość znamienna. Oprócz nieznanych mi hymnów na święta 
Bogarodzicy i prawdopodcjbnie nigdy nie wydanego poematu na 
uczczenie zaślubin Marka Sobieskiego, a więc utworów, powszech- 
nych w ówczesnej literaturze, mamy jeszcze dwa inne, treścią 
i formą o wiele ważniejsze. Pierwszym z nich to: ^Ziemia W(J«>- 
ska'^ ^), ujt^ta w form(^ niby bajki politycznej o losach Wołoszczy- 
zny i wyprawy Zamojskiego z r. 1595; wiersz niezgrabny, polotu 
poetycznego nader mało. ale genre, jak na ówczesne czasy, zawsze 
dość niepospolit}'. Drugim to nasz „Potrójny z Plauta", dramat 
nietylko nader zajmujący z powodu wielkiej liczby zwrotów, prze- 
jętych żywcem z mowy potocznej, ale także wielce charaktery- 
styczny dla ocenienia ówczesnej naszej kultury. 

Potrójny powstał na kilkanaście lat przed wydaniem, jeszcze 
za panowania Stefinia Batorego -); będzie to więc jeden z tych nie- 
licznych objawów, jakie wywołało pojawienie się „Odprawy posluw 
greckich^. Zamojski i jego kółko bliższych znajomych, na literatu- 
rze klasycznej wykształconych, byli wybitnymi zwolennikami kie- 



') Znajduje 8ic w rokopisio Zakładu Ossolińskich Nr. 197 str. 51 - 53, skąd 
wydałem ją świeżo w książce xbiorowej poświęconej prof. Ludwikowi Cwiklińskienm 
i w osobnej nadbitce: Z literackiej działalności Piotra Cieklińskieg'o. Lwów 1902 
Kilkakrotnie Mołdawię nazwałem tam mylnie Multanami, choć, jak wiadomo, na- 
zwę tę nadawano dzisiejszej właściwej Wołoszczy^nie. Uszła też była podówciaa 
mojej uwag'i przytoczona przezemnie powyżej rozprawka ks. Józefa Sasa; stad pewna 
tam niedokładność w przedittawieniu i datach, którą starałem się usunąć w ana- 
logicznych ustępach (ob. wyżej) niniejszego dzieła. 

'•) „Król się teraz na Moskwę bierze** (w. 1117); o clekcyi Zygmunta lU 
ani wzmianki, natomiast są aluzyc do niedawnego obioru Henryka (w. I.l32ł 
i „obietnic płonych Monluka" (w. 1.14:2 nstp.); „skarbek** służy w wojsku „Gwiia" 
(w. 1472 nstp.) i chce również, aby syn jego „ze szkoły do Gwiia jechał dla ćwi- 
czenia i przypatrywania się dziełu rycerskiemu"; oczywiście owym „Gwiaem* może 
być tylko (iuise Henryk 1 książę Lotaryngii, syn* Franciszka Guise (1519— 1563 . 
slawne}^o wodza w walce z cesarzom Karolem V i przewódcy katolików franca- 



KZYMON SZYMi»N«»WICZ 19 

ranku, zainaugurowanego przez Jana Kochanowskiego, usiłując ro- 
dzimym, swojskim zawiązkom dramatu nadać piętno bardziej arty- 
styczne i nagiąć je do formy szlachetniejszej, starożytnej. Że tak 
hy)o a nie inaczej, dowodzą między innemi wierszyki dedykacyjne 
Jana Ostruroga, Szczęsnego (Feliksa) Herburta, Szymonowicza i An- 
drzeja Sredzińskiego, jakie zwyczajem ówczesnym znalazły się przed 
właściwym tekstem Potrójnego. Średziński wypowiada to nawet 
wprost, bez ogródki w wierszach wystosowanych do dawnych i te- 
raźniejszych komików polskich: 

Którzy zamydlił uprawy w tref nie wyprawiwszy, 

Na jeden dzień wiela I»t dzieje zf^romadziwnzy. 

O rzeczy i podania ich kształtne niedbając, 

Osób i zapędów serc wyrazu chybiając, 

Własnych i»łów, gładkiej mowy i w żarciccli wdziccznoAci, 

Do mowy pospolitej wierszów podobnoAci 

Nie patrząc, pisali Acie: pisma w ogień dajcie, 

Ani się komikami więcej przezywajcie! 

Tej w język nasz podanej aprobuj, kto chce, pztnki, 

Z Stagiry i z Wenazy dwóch mistrzów naaki. 

A więc w kąt, z nieudolnym, pełnym rubasznych żartów, swoj- 
skim dyalogiem! Kto chce dramat stworzyć, ten musi się zastoso- 
wać do przepisów Arystotelesa, musi się nagiąć do zasad, podanych, 
w De arte poełica Horacego! Byl to oczywiście wielki krok naprzód, 
któremu, jak mówiliśmy, nietylko Kochanowski ale i Szymonowicz 
dał już odpowiedni wyraz dramatem: Caatus loseph. Dla ludzi ta- 
kiego zapatrywania Potrójny był miłym i pożądanym objawem. 
Sie kto inny zatem, lecz prawdopodobnie Zamojski i jego otoczenie 
spłynęli na Cieklińskiego, że utwór wydobył wreszcie z ukrycia 
i światu polskiemu okazał. 

Najnowsi wydawcy Potrójnego zastanawiają się nad tem nie 
bez racy i. czy utwór jest przeróbką czy tłómaczeniem Plautowego 
Trhmmmus, i skłaniają się wreszcie ku drugiemu zdaniu; historycy 
literatury niemal bez zastrzeżenia uważają go za przekład, a prze- 

skich. K^iąie Henryk ur. r. 1550 wstąpił w Alady ojca i był równiei znakomitym 
dowódcą i zapamiętałym przeciwnikiem Hugenotów, z którymi walczył bez ustanku. 
Zamordowany został 23 grudnia 1588 r. na rozkaz króla Henryka lU, którego 
M opanował i jakiś czas trzymał jakby zamkniętego w Luwrze. Niesłusznie za- 
tem twierdzi p. Czubek, że dramat ))ow8tał dopiero w r. 1594 lub 1596, choć data 
Wolframa (r. 1576) jest niewąt]>Iiwio również za wczesną ze względu na wiek 
Cieklińskiego. 



20 KORNELI HKCK 

cież tak nie jest stanowczo! Srautnebyśmy wnioski wysnuć musieli 
o artystycznym zmyśle i humanistycznem wykształceniu takiego 
Zamojskiego, Szymonowicza i innych, którzy utwór pochwalili, gdy- 
byto przekład był w istocie. Ciekliński nietylko wsunął 586 nowych 
wierszy, a w innych niemal wszystkich nie troszczył się z zasady 
o słowa oryginału, odtwarzając jedynie wolno myśl tam znalezioną, 
ale także akcyę przeniósł do Lwowa i w czasy Stefana Batorego. 
z osób działających poczynił polskich szlachciców, urzędników rzym- 
skich mianował starostami i wojewodami, Ateny, Grecyą, Seleucyą 
zmienił na Paryż, Francyą i Anglią, wiele zwrotów szczerorzym- 
skich zastąpił obrazami z prywatnego i politycznego życia Polaków 
i powtłaczał niedwuznaczne zdania o zbytku mieszczan i szlachty, 
o szkolnictwie (Turnebus, Karpentaryus!), o Włoszech. Francyi. 
Gdańsku. Moskwie, Wołoszech i toczących się wojnach z Hugeno 
tami! A w^ięc nie jest to przekład choćby „w duchu i pojęciu wieku 
XVI-go". Ciekliński nawet nie próbował oddać zmieniającego się 
co chwila rytmu oryginału, ale wszystko ubrał w nierymowany trzy- 
nastozgłoskowy wiersz, zbliżony bardzo do prozy; on bowiem w isto- 
cie nie chciał tłómaczyć tylko przerabiać! To dają do zrozumienia 
wiersze dedykacyjne, u wstępu zamieszczone, to powiedział sam 
autor, umieściwszy w tytule Potrójny z Plauta Piotra Cieklińskiego, 
a nie np. Potrójny niegdyś przez Plauta łacińskim językiem światu 
pokazany, a teraz polskim wierszem przez. . . odnowiony lub ina- 
czej, choćby zwięźlej ale zawsze podobnie. Potrójny jest więc prze- 
róbką, i to przeróbką tendencyjną, w której autorowi, jak sam 
u wstępu i inni za nim poświadczają, chodziło przedewszystkiem 
o poprawę obyczajów czyli o motyw, który Gosławskiemu również 
przedewszystkiem przyświecał, gdy właśnie w tymże roku ir>97 
wydawał nieudolny przekład Szymonowicza Casłus loseph. 

Oceniając teraz utwór jako przeróbkę, nie możemy powiedzieć, 
by Ciekliński wywiązał się szczęśliwie z zadania. Wprawdzie wybór 
wzoru był trafnym. b(j Tńnummus należy rzeczywiście do najlep- 
szych dzieł rzymskiego dramaturga, wprawdzie tendencya ustępów 
oryginalnie pomyślanych zacna i uczciwa a wykształcenie autora 
widocznie głębsze i rozleglej sze niż Gosławskiego, skoro niema tu 
owej gminnej rubaszności, jaka znamionuje przedewszystkiem prze- 
kład CaMus loscph, ale równocześnie brak też isti^tnych w^arunkow 
na pisarza dramatycznego, brak fantazyi. dowcipu i jakiegoś choćby 
trochę znaczniejszego polotu myśli. Różnica w uzdolnieniu poety- 



8ZYMON SZYMONOWICZ 21 

cznein miedzy Cieklińskim a Kochanowskim i Szymonowiezem wi- 
dnieje jak na dłoni. Kochanowski oprócz pewnych reminiscencyj 
przejął tylko formy i fi^buię ze starożytnych pisarzy, a zresztą temat 
rozszerzył i oprac<iwał samodzielnie. Szymonowicz nawet w tej części 
dramatu, którą uważaeby można za przekład z Eurypidesa, odrzucał 
to. co wydawało mu się niezgodnem z nowem ujęciem tematu, 
i wprowadzał zmiany, wedlu*^ jt*go przekonania lepiej do pt>jęć 
ehrzeicijańskicb i całości c»brazu stosujące się. Ciekliński przeciwnie 
z ogólnej liczby 1.189 wierszy oryginału opubcił zaledwie 25, a re- 
sztę oddał wprawdzie po swojemu, ale zawsze oddał tylk