This is a digital copy of a book that was preserved for generations on library shelves before it was carefully scanned by Google as part of a project
to make the world's books discoverable online.
It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject
to copyright or whose legał copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books
are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge that's often difficult to discover.
Marks, notations and other marginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the
publisher to a library and finally to you.
Usage guidelines
Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated ąuerying.
We also ask that you:
+ Make non-commercial use of the file s We designed Google Book Search for use by individuals, and we reąuest that you use these files for
personal, non-commercial purposes.
+ Refrainfrom automated ąuerying Do not send automated ąueries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machinę
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the
use of public domain materials for these purposes and may be able to help.
+ Maintain attribution The Google "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it.
+ Keep it legał Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legał. Do not assume that just
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner
any where in the world. Copyright infringement liability can be ąuite severe.
About Google Book Search
Google's mission is to organize the world's Information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers
discover the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the fuli text of this book on the web
at |http : //books . google . com/
Jest to cyfrowa wersja książki, która przez pokolenia przechowywana była na bibliotecznych pólkach, zanim została troskliwie zeska-
nowana przez Google w ramach projektu światowej biblioteki sieciowej.
Prawa autorskie do niej zdążyły już wygasnąć i książka stalą się częścią powszechnego dziedzictwa. Książka należąca do powszechnego
dziedzictwa to książka nigdy nie objęta prawami autorskimi lub do której prawa te wygasły. Zaliczenie książki do powszechnego
dziedzictwa zależy od kraju. Książki należące do powszechnego dziedzictwa to nasze wrota do przeszłości. Stanowią nieoceniony
dorobek historyczny i kulturowy oraz źródło cennej wiedzy.
Uwagi, notatki i inne zapisy na marginesach, obecne w oryginalnym wolumenie, znajdują się również w tym pliku - przypominając
długą podróż tej książki od wydawcy do biblioteki, a wreszcie do Ciebie.
Zasady użytkowania
Google szczyci się współpracą z bibliotekami w ramach projektu digitalizacji materiałów będących powszechnym dziedzictwem oraz ich
upubliczniania. Książki będące takim dziedzictwem stanowią własność publiczną, a my po prostu staramy się je zachować dla przyszłych
pokoleń. Niemniej jednak, prace takie są kosztowne. W związku z tym, aby nadal móc dostarczać te materiały, podjęliśmy środki,
takie jak np. ograniczenia techniczne zapobiegające automatyzacji zapytań po to, aby zapobiegać nadużyciom ze strony podmiotów
komercyjnych.
Prosimy również o:
• Wykorzystywanie tych plików jedynie w celach niekomercyjnych
Google Book Search to usługa przeznaczona dla osób prywatnych, prosimy o korzystanie z tych plików jedynie w niekomercyjnych
celach prywatnych.
• Nieautomatyzowanie zapytań
Prosimy o niewysyłanie zautomatyzowanych zapytań jakiegokolwiek rodzaju do systemu Google. W przypadku prowadzenia
badań nad tłumaczeniami maszynowymi, optycznym rozpoznawaniem znaków łub innymi dziedzinami, w których przydatny jest
dostęp do dużych ilości tekstu, prosimy o kontakt z nami. Zachęcamy do korzystania z materiałów będących powszechnym
dziedzictwem do takich celów. Możemy być w tym pomocni.
• Zachowywanie przypisań
Znak wodny "Google w każdym pliku jest niezbędny do informowania o tym projekcie i ułatwiania znajdowania dodatkowych
materiałów za pośrednictwem Google Book Search. Prosimy go nie usuwać.
• Przestrzeganie prawa
W każdym przypadku użytkownik ponosi odpowiedzialność za zgodność swoich działań z prawem. Nie wolno przyjmować, że
skoro dana książka została uznana za część powszechnego dziedzictwa w Stanach Zjednoczonych, to dzieło to jest w ten sam
sposób traktowane w innych krajach. Ochrona praw autorskich do danej książki zależy od przepisów poszczególnych krajów, a
my nie możemy ręczyć, czy dany sposób użytkowania którejkolwiek książki jest dozwolony. Prosimy nie przyjmować, że dostępność
jakiejkolwiek książki w Google Book Search oznacza, że można jej używać w dowolny sposób, w każdym miejscu świata. Kary za
naruszenie praw autorskich mogą być bardzo dotkliwe.
Informacje o usłudze Google Book Search
Misją Google jest uporządkowanie światowych zasobów informacji, aby stały się powszechnie dostępne i użyteczne. Google Book
Search ułatwia czytelnikom znajdowanie książek z całego świata, a autorom i wydawcom dotarcie do nowych czytelników. Cały tekst
tej książki można przeszukiwać w Internecie pod adresem http : //books . google . com/
••.';. <.
vv >fc
v•*-lT1^"■•;^//i::;i^:i•;"^
r> ,
/ ;»
rryĘ^/ .
A:
^<rŁ 3J5 t. ^o. 33
1Ł?arbarU Collrgr Łifararo
FftOM TM I. riNO QF
CHARLES INI I ISTOT
(Clua Ol 1828)
ROZPRAWY
AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI.
WYDZIAŁ
FILOLOGICZNY.
Serya II. Tom XXI.
Ogólnego zbioru tom trzydziesty szósty.
W KRAKOWIE.
NAKŁADEM AKADEMH UMIEJIjrNOŚCL
SKMJiD GtiÓWMT W KSIfOARMl SPÓŁKI WYDAWNICZIU POLHKfRJ.
1904.
L Se-c 375-/. So 3'B:
V
;^
^\'ho cof.
'^c:x
<5^^
'6N 'i-i '^łj*^
^ 2- V,
KnUw, ftoi. - biralUral* tróiWm^tW illcidto'<dtlMgó 'W'«*A^«» J.' ittpiiHUtio.
TREŚĆ.
1. 8. WINDAKIEWIGZ : Teatr ludowy w dawnej Police 1—881
2. Ks. Dr. J. FUAŁ£K : Jan Arg/ropol i promocja jego doktorska w Pa-
dwin w lipca 1444 r. (Pnycijnek do dsiejów bnmanUma wiotkiego
w XV wiekn) 288—2250
3. T. 8INKO: De Romanorom Tiro bono 261—800
4. C. MORAWSKI: Oridiana 801—814
& L. 8TERNBACU : Nicolai CaUielU Carmina 815-892
6. A. MIODOŃSKI : Philippi Callimaebi et Oregorii Sanocei carminam
ineditornm corollariom 828—417
TEATR LUDOWY W DAWNEJ POLSCE
PRZEZ
ST. WINDAKIEWICZA
ROZDZIAŁ I.
Powstanie towarzystw aktorskich.
Teatra w XVI w. — Kompania krakowaka i 8^ Parysa 1542. — Wystawa. —
hme wiadomości o kompanii krakowskiej. — Kompania częstochowska i Historya
o Zmartwychwstania Mikołaja 2 Wilkowiecka 1578. — Późniejsze dzieje. — Za-
leiaoić od czeskich wzorów. — Późniejsze kompanie. — Rękopis Horodecki. —
Konopczański. — Krasińskich. -^ Jagielloński 3526.
Teatr polski, przed otwarciem sceny warszawskiej, obejmował
trzy typy różnych teatrów, w dosyć luźnym związku ze sobą po-
zostające, jakkolwiek historycznie równie ważne, t. j. teatr ludowy,
jezuicki i nadworny. Pierwszy, ścióle polski, opierał się o typ teatru
średniowiecznego i we wszystkich działach ujawnił wiele pierwiastku
rodzimego — jest to wogóle najstarszy okaz teatru rodzimego; drugi
łaciński, celom pedagogicznym służący, miał pewną doniosłość w hi-
storyi stałej sceny przez stworzenie sal teatralnych i spopularyzo-
wanie użycia skomplikowanej maszyneryi — zresztą z teatru tego
wyszedł pierwszy komik sceny warszawskiej — Bohomolec; trzeci
był przystankiem wędrownych trup zagranicznych, utrzymywał w nas
świadomość współczesnego rozwoju sztuki teatralnej za granicą, a naj-
znakomitszym jego objawem w dawniejszych czasach było utworze-
nie stałej opery w Warszawie za Władysława IV, o czem innym
razem mówiliśmy i). Wszystkie te teatra zaczęły działać w XVI w.
prawie równorzędnie. Teatr jezuicki zorganizował się w Pułtusku
>) Teatr Władysława lY. Kraków 1898 i uzupełnienie w fejletonie Czasu
1895, n. 285.
Bospnwy Wjcls. fllolog. T. XZXyi. 1
z 8T. WINDAKIEWICZ
r. 1571 i do r. 1623 wystawił 34 dramata łacińskie, moralitety,
akty retoryczne i intennedya — wśród tego 12 sztuk polskich na
Boże Ciało *); teatr nadworny, po chwilowych sympatyach dla sceny
ludowej, już r. 1548 zwrócił się ku scenie włoskiej, a przełom ten
zaznaczył się wcale charakterystycznie w aktach podskarbiego na-
dwornego Zygmunta Augusta, Stanisława Włoszka. W roku 1546
19 lipca, za pobytu królewicza w Trokach, notuje Włoszek wydatek
„Andreae, citharedo domini palatini Trocensis, rusticam lamentatio-
nem cantati — ex gratia dedi florenum unum Lithuanicum''; w ty-
dzień potem, także w Trokach „Macziek, servitori Domini Palati-
nidis Podolie, morionem rusticum agenti — ex gratia florenos 5";
wreszcie w Krakowie 3 lutego r. 1548, podczas karnawału, tenże
Włoszek wypłacił „Italis staphieris, qui cowediam Iłalicam coram
Sua Maiestate dictarunt — florenos 2" *). Sztafierzy owi nazywali
się Silyester Italus, Hieronim Italus, Foltim Reger — byli zatru-
dnieni przy stajniach królowej Bony i oprócz zapewne ostatniego,
jako Włosi i Neapolitańczycy. próbowali przed królewiczem popisów
w improwizowanych komedyach delVart€,
Teatr polski ludowy rozwinął się także w XVI w. i naówczas
już powołał do życia dme kompanie aktorów narodowych. Pierwszą
była kompania studentów krakowskich, do której pobudkę
dały przedstawienia na zamku krakowskim humanistycznych mora-
itetów, wykonane przez studentów pod przewodnictwem uczonych
mistrzów naszej Akademii. Roku 1516 wystawili wobec króla
i królowej sztukę łacińską Ulyssis prudentia in advcrsis; r. zaś 1522
w lutym sztukę Jana Lochera ze Szwabii p. t. Judicium Paridis de
porno aureo. Kto zaaranżował pierwsze przedstawienie, niewiadomo;
obsada ról drugiej sztuki jest znaną. W przedstawieniu tem wzięli
udział wychowankowie Bursy Jerozolimskiej, przeważnie synowie
możniej szych rodzin. Parysa grał Mikołaj Kobyleński, Palladę Jerzy
Latalski, szermierzy z intcrmedyów Jan Szumski i Bartłomiej Zgierski,
Helenę Stanisław Maik; aranżer widowiska, mistrz Szymon z Łowi-
cza, przyjął odpowiednią dla siebie rolę Junony'). Przedstawienia
te podobały się bardzo; zwłaszcza druga sztuka o zalotnym Parysie
przypadła do polskich gustów i przerobioną została na polski mo-
ralitet karnawałowy p. t. Sąd Fat-ysa królounca trojańskiego, z którym
*) X. Załęskt w Bibl. Star. pis. pola. Wójcickiego* VI. 295—347.
«) Rkp. Kórnicki II. 162 k. 66. 67, 110.
^ Wiemieweki, Hist. lit. VU. 27, 226.
TBATR LUDOWY W bAWMKJ POL8CB O
studenci zaczęli chodzić po mieście. Widocznie sztuka, odegrana na
dworze, musiała być kilkakroć powtórzoną w mieszkaniach senato-
rów, a potem st£^a się ulubioną sztuką ludową.
Sąd Parysa rozpoczyna dzieje teatru ludowego w Polsce. Składa
się z czterech aktów i dwu intermedyów. W akcie I widzimy Peleusa,
podejmującego u siebie orszak bogów wielką ucztą. Wśród zabawy
Discordia rzuca jabłku niezgody między gości i powstaje sprzeczka,
którą Jowisz przez wezwanie Parysa na sędziego postanawia załatwić.
W akcie II pojawia się wezwany sędzia; Pallas i Junona próbują
go pociągnąć ku sobie, ale Parys przysądza jabłko Wenerze za
obietnicę pozyskania Heleny. Zgniewane boginie wyrzekają na Pa-
rysa, którego znów Wenus uspokaja, żeby o te groźby nic nie dbał.
W akcie III Parys przybywa w gościnę do Menelausa i oświadcza
swe uczucia Helenie, która z początku przyjmuje go z wyniosłością
uczciwej mężatki, ale potem ulega jego czarowi. Akt IV jest naj-
ciekawszy. Menelaus żali się przed Agamemnonem na uwiedzenie
żony i obaj postanawiają ogłosić pospolite ruszenie i Wojskiego
¥rysyłają do Trojan z wypowiedzeniem wojny. Jak to zwykle bywa
na scenie średniowiecznej, wojna ta zaraz się zaczyna i wyrażona
jest przez pojedynek Menelausa z Parysem:
„Tu Menelaus ma wyniść z swoią czeladzią, czyniąc zgro-
mienie zbroią a łysknąwszy mieczem, uderzyć ma Parysa:
O niesbedny człowiecze, z poradą twój}},
Przez którąś ty wziąt iinienie z ioni| moją.
Ten raz ia pomszczę nad tobą krzjwdj mojej,
Qdj6 tjrm ostrym mieczem zetnę ^łowę twojc.
A przeto jai, moi miii rycerze, imajcie
A w ^lazne pęto nog^ ma okajcie.
Parys broniąc się Menelausowi a upadając zawoła:
Jezas Marya! bądź przy mnie!
Już ci sieką ciało moje na mnie.
Dlatei^ mało, was proszę, poczekajcie
A wyspowiadać mi sie dajcie.
Przydź teraz, prze miły lióg, miły kapłanie,.
Niż ci mi sie mój żywot złamie.
Tu więc porażony Parys wyniesiony ma być".
Na tym pojedynku kończy się właściwa sztuka; poczem jeszcze
raz boginie zalecają publiczności rozmaite programy, stosownie do
przymiotów, w które je mytologia wyposażyła.
1*
4 ST. WINDAKIEWICZ
Sztuka ta jest interesującą mieszaniną wyobrażeń klasycznych
z pojęciami średniowiecznemi. Po akcie II mamy intermedyum,
w którem dwaj „Szyrmirze" Bicius i Bacius „mayą swarzyć się^
potrząsnąć Iba a w tymże szyrmuiąc" zgłosić się po wieniec zwy-
cięski do Wenery. Bardziej zajmujące jest intermedyum po Ill-cim
akcie, przedstawiaj ące Taniec wieśniaczy^). Trzy baby, t. j .
Baba piszczkowa, Gordanka i Czuczyna zabierają się do tańca i przy-
śpiewują w wesołych zwrotkach, na które ^pastyrze społem im od-
powiedaią". Naj rezolutniej prezentuje się trzecia baba:
CZUCZYNA.
Ja pani Csnczyna, aczkolwiek mi sie 'łydasj trzęsą,
RozproBzcze je w tańcu dzisia.
Jestem ci barzo godna,
W wieńca ci barzo cudna.
Piżmo ode mnie pachnie,
At m}ch oczu balsam tahnie.
Będę tańcowała dzisia 6miele,
Bom nie była w Niedzielę w ko4ciele.
Sztuka ta posiada prolog, w którym „wszystkich pospolicie
pomilczeć^ poproszono — i bardzo ciekawy epilog, wypowiedziany
przez tę samą osobę, co prolog t. j. przez „pirwomówcę". Epilog
ten świadczy wymownie, iż sztukę o Parysie pospolicie na karnawał
odgrywano:
Już panowie mili, ubaczajcie.
It koniec tey gry teraz macie.
Baczcie, by6cie tak w Bod ze używali
A śledzi na post nie zapamiętali.
Dobrać też iest lwowska szczuka
Tjm, którym iest dobra nauka.
A wy mili panowie y panie,
Nam raczcie uczynić łaskawe obdarzenie.
Zatym się z wami rosstaiemy
A was Bogu miłemu poruczamy.
^) Nawiasowo wspomniemy, że naówczas był u nas znany taniec na pół
dramatyczny m o reska. Koło Nowegfo Roku 1502 popisywali się chłopi krakowscy
przed Zygmuntem Starym „plasy z mieczami'*; tegoż roku na karnawał knglarae
zamaskowani tańczyli przed nim „maruszkę*" (Pawiński, Ateneum 1892. I. 310).
Był to taniec kosty umowy z mieczami i sztyletami, wyobrażający walkę Hiszpa-
nów z Maurami i stt^d zwany „moreską". W średnich wiekach powszechnie znany,
dziś jeszcze bywa tańczony na wyspach morlackieh (Keller, Fastnachtep. No. 14,
Morischentanze i Die 5st.-uDg. Monarchie in Wort u. Bild XI. Dalmatien, str. 167).
TEATR LUDOWY W DAWNEJ POI.8CB O
Sztukę tę, ze względu na technikę, zaliczyć wypada do reper-
tuaru średniowiecznego; swoją drogą dla poznania polskiego Odro-
dzenia z czasów młodości Reja może być ciekawą. Sąd Parysa był
w XVI w. pospolitą sztuką we Włoszech ^); w Niemczech przerobił
ją na scenę znany poeta Hans Sachs.
Sąd Parysa wyszedł drukiem w Krakowie r. 1542^). Sądząc
podług wskazówek, w tera wydaniu zawartych, do przedstawienia
potrzeba było 14 osób, pominąwszy obsadę intermedyów. Drużynę
prowadził Prolog-pirwomówca, zapowiadający przedstawienie i zbie-
rający składkę wśród widzów. Aktorowie musieli chodzić przez ulicę
w kostyumach^ jak uczestnicy dzisiejszej gry ludowej Herodów —
między innymi Menelaus szedł w zbh)i i z mieczem w ręku; dzie-
lili się na trzy grupy: bogów, Trojan i Greków i osób z interme-
dyów. Do przedstawienia pożądaną była kapela z „bażanów'', t. j.
puzonów i skrzypie złożona, którą ustawicznie w sztuce zapowiadano,
jakkolwiek obejść się bez niej było można. Do niezbędnych rekwi-
zytów należał stół ze stołkami, na których bogowie na uczcie u Pe-
leusa zasiadali. Plastykę przedstawienia uzupełnić możemy wskazów-
kami z moralitetu Jurkowskiego, w którym pokrewny personal się
ukazuje 3). Według Jurkowskiego Parys występował „po włosku albo
po niemiecku z cytharą", Pallada „z księgami i drzewcem albo mie-
czem", Wenus „z sercem zapalonem z strzałą", Juno „trzymając
w ręku złoto", Merkury „skrzydlaty z laską dwiema wrżami okrą-
żoną".
Jak długo Sąd Parysa trzymał się na n^pertuarzc studenckim
i czy wogóle przekroczył rogatki krakowskie — niepodobna odga-
dnąć. Przecież pewna, że nie był jedyną sztuką w ówczesnym re-
pertuarze. O drugiej, niestety dziś nieznanej, którejby nadać można
tytuł Fedryo nadobnie ubrany, wspomina Rej, powiadając wśród głę-
bokich refleksyi nad marnością świata:
A prawie ten mamy świat iako komoHya,
Kiedy się więc abierze nadobnie Fedryo.
Ali uźrzysz po chwili iiaRzego Fedrya,
Albo siedzi na piecu, albo barzo bija.
Rej objaśnia^), że takie komcdye często widywał po winiarniach
») D»Ancona, Origini del teatro ital.« II. 119, 494.
*) Staranny przedruk tej sztuki podał H. Łop:icińxki w Pracach iiiol. t. V.
■) Tragedya o pole. Sciluruaie. W Krak. 1604-.
*) Wizerunk ed. Ptaszyckiego V. 107—110, II. 621-623.
6 ST. WINDAKIEWICZ
i zajazdach — a że go jako majętnego człowieka często karotowano,
a wstyd mu było dać mało — więc skarży się na zuchwałość akto-
rów w naprzykrzaniu się gościom w lokalach publicznych:
Drudzy pnydą w maskarach, draday b komedia.
To inż też tym dosypać...
Bo więc iai tam sromota, kiedy kto da mało.
O istnieniu i działalności kompanii studentów krakowskich
mamy dokładne wiadomości ze współczesnych aktów urzędowych.
W wydatkach miejskich krakowskich z r. 1555, pod dniem 9 marca
czytamy, że rajcy krakowscy, będąc na uczcie na Gródku, widzieli
przedstawienie komedyi i dali za nie epilogowi, zbierającemu składkę,
talara i 33 grosze. „Dum domini consules in Grodek convivio essent
excepti atque comedia ibidem recitaretur, donaverunt talerum grossos
3372"- Byl» ^ najwyższa zaf^ata, o jakiej zaledwo marzył autor
późniejszej Komedyi Ryhattowskiej. Podobnież hojnymi okazali się
ciż rajcy w domu późniejszego swego kolegi Biertułowskiego, gdy
w r. 1569 zaprosił ich do siebie na wieczerzę i przy tej sposobności
wystawą jakiejś komedyi uraczył. „Feria IV post dominicam Se-
xagesiniam data est per dominos consules marca 1 grossi 12 reprae-
sentantibus comediae certae coram ipsis tura, quando erant in coUa-
tione apud dominum Biertułowski" *).
Kompania studentów krakowskich, jak zobaczymy, rozszerzyła
później swój rejon eksploatacyjny na okolicg. W repertuarze jej
znajdujemy misteryum, odgrywane w Sławkowie. Była ona daleko
sławną poza granicami województwa krakowskiego, bo gdy r. 1633
dworzanie łęczyccy, pod przewodem Piotra Baryki, stroili się do
przedstawienia głośnego intermedyum Z chiopa król, to przerazili
się śmiałością swego przedsięwzi^^cia i wygłosili zdanie*):
Trzebaby ta. jak mniemam studentów krakotcskichf
Abo komedyantów jakich sławnych włoskich.
Drugiej kompanii, która się w XVI w. uformowała, możnaby
nadać nazwę częstochowskiej. Kompania ta pojawiała się pe-
ryodyeznie „inter festa Paschae et Ascensionis Domini" i wystawiała
misteryum O ZmarUrychwstanki Pańskim „w kościele abo na cmyn-
tarzu petita admissione a praesidibus ecclesiarum". Była ona więcej
wiejską i nosiła charakter na pół kościelny. Przewodniczył jej
') Piekosiński, Leges et stHtnta civ. Crac. 1. 1027, 1084.
*) Z chłopa król. 1637. Accessns Myśliwiec Piwowski.
TBATR LUDOWY W DAWNSJ POLSCE
„Ewangelista abo Prologi, który przed każdem posunięciem akcyi
odezytywał odnośny ustęp ewangelii w języku polskim w ten spo-
sób, że przedstawienie było niejako ilustracyą Pisma św. Pieóni
śpiewano z brewiarza albo starożytne polskie; Jezus występował
przybrany w szaty liturgiczne „albę, stułę i kapę** i śpiewał „cum
cantoribus'^, jak przy celebrze. Wprawdzie czytanie ewangelii i pieśni
można było opuścić, ale przy wspanialszem przedstawieniu kościelny
charakter tej kompanii lepiej występował. Sztukę O Zmarit/pychu^sta-
niu Fańskim można było okazywać w całej rozciągłości albo w skró-
ceniu „dla prędszego odprawienia historyej**. z czeoro wynika, że
była dobrze ograną i do rozmaitych okoliczności zastosowaną.
Wiadomości o kompanii częstochowskiej czerpiemy przeważnie
z tekstu misteryum, wydanego przez Paulina częstociiowskiego Mi-
kołaja z Wilkowiecka, dosyć ruchliwego pisarza religijnego z czasów
Stefana Batorego. Tekst jego nosi napis Hisiorya o chwalonym Zniar^
iwydiwstaniu Fańskim i zawiera sześć spraw czyli aktów w 1392
wierszach ośmiogłoskowych *). Historya zaczyna się od postawienia
straży u grobu. Do Piłata przychodzą kapłani żydowscy. Annas
z Kajfaszem, i proszą o asj^^stencyę zbrojną. Piłat każe im siadać
a potem daje im czterech żołnierzy do rozporządzenia. Uzyskawszy,
czego chcieli, biskupi idą pieczętować grób. Pieczętowanie odbywa
się na scenie; poczem widzimy już tylko żołnierzy, odprawiających
straż. Scena ta jest zabawną. Żołnierze stoją na cztt^ech rogach
grobu i śpiewają rozmaite hejnały; mówią oni szorstkim językiem
obozu, w ręku mają prymitywne narz<,dzia obrony i wygrażają
wszystkim zwolennikom Chrystusa, zwłaszcza kobietom.
W części wtórej, mającej się odbywać nazajutrz, Magdalena
z dwiema innemi Maryami i z Joanną Chuzowską zmawiają siv: wczas
rano, żeby odwiedzić grób Chrystusa. Wszystkie cztery kobiety ukazują
się z woreczkami pieniędzy i wysypują monetę na dowód, że mają
za co kupić olejków. Zachowują się one jak bogate mieszczki kra-
kowskie, potem biorą do ręki koszyki i udają się do apteki. W kramie
poważny Ruben rozstawia na ladzie „słoiki, bańki, zioła i wódki^,
nakłada maści i po starej znajomości Mary om olejki za tańsze pie-
niądze sprzedaje. Mamy tu starodawną scenę misteryum rezurek-
cyjnego, znaną w literaturze czeskiej p. t. Mariickdł% Marye od-
^) Przedrak podaliftmy w Bibl. Pis. PoU. wydaw. przez Akad. Umiej. No 85.
«) Trahlaf w Oas. Će«k. Mas. LXV. atr. 32.
8 ST. WINDAKIEWICZ
chodzą i dopiero w części V na scenie się okazują. Tymczasem
wracamy do grobu i widzimy, jak go kilku aniołów wśród strzałów
z rusznic „ naprą wny eh na to mołojców*' odkrywa. Scena ta odbywa
się naturalnie w obecności żołnierzy, którzy dopiero pod odkryciu
grobu spostrzegają, co się stało i klnąc po włosku, rusku, węgiersku
i niemiecku, nagle omdlewają i z chrzęstem zbroi na ziemię padają.
Po chwili się cucą, z nieśmiałością zaglądają do grobu i zawiada-
miają biskupów o zajściu. Biskupi nie wiedzą co robić, naradzają
się, wreszcie postanawiają straż przekupić, żeby zmartwychwstanie
zataić.
Na tem się akt III kończy. W części IV przenosimy się na
pierwszą, najniższą kondygnacyę sceny średniowiecznej, o czem niżej
powiemy. Jezus w albie, stule i kapie, z chorągiewką w ręku, tłucze
się do bram piekielnych i woła na Lucypera, żeby mu otworzył.
Lucyper poleca wyjrzeć Cerberusowi, który się na chwilę w drzwiach
ukazuje, ale ujrzawszy Chrystusa, pospiesznie je zamyka. Lucyper
z Cerberusem przerażają się o dusze i zaczynają grozić patryarchonL
Wśród tego Jezus tłucze do bramy a dyabły niespokojnie biegają
po piekle, brząkając łańcuchami. Wreszcie Jezus wchodzi i ująwszy
Lucypera „za łańcuch^, każe mu milczeć. Po uciszeniu piekieł, za-
czyna się wywodzenie dusz błogosławionych przy pomocy archanioła
Michała. Dusze przedstawione są jako małe dzieci w koszulkach.
Patryarchowie śpiewają chóralnie kościelne hymny, Chrystus ich
uspokaja a następnie wysyła jednego z aniołów do Matki Boskiej
z wiadomością o zmartwychwstaniu. Potem Chrystus opuszcza piekło
i ukazuje się Maryi i na tem się ten dziwny akt kończy.
W części V widzimy Marye z olejkami, zbliżające się do grobu.
Anioł je ostrzega, że nikogo w grobie nie ma i poleca im wrócić
do Jeruzalem i zwiastować Apostołom nowinę o zmartwychwstaniu.
Na miejscu zostaje tylko płacząca Marya Magdalena, której ukazuje
się Chrystus, zdjąwszy poprzednio kapę kościelną i schowawszy
chorągiew, a „na albę**, jak wyraźnie powiedziano, włożywszy „ogro-
dnicze odzienie^. Magdalena chce objąć nogi Mistrza, ale ten jej
nie pozwala i dopiero, gdy tamte Marye wróciły, dał się powitać
i rozkazał im pójść z wiadomością o widzeniu do Apostołów. Akt
ten poświęcony jest wyłącznie zjawieniom Chrystusa u grobu —
więc i Piotra to szczęście spotyka, ale to nowe zjawienie odbywa
się znów na boku „w jakim przy prawnym na to kącie".
iBATR LUDOWY W DAWNKJ POLSCE 9
W części VI uscenizowano zjawienia Chrystusa w kilku póź-
niejszych dniach po zmartwychstanin. Naprzód więc mamy uczniów,
idących do Emaus, ubranych y,po pielgrzymsku^. jak powiedziano,
i trochę z włoska do siebie przemawiających. Scenę tę przerobiono
w Xvii w. na osobną sztukę, jak o tern niżej powiemy. Chrystus
z uczniami wchodzi do przydrożnego gościńca, ,,gdzie ma być sto-
lik nakryty obruskiem^ i błogosławi chleb, który znów „ma być
na lirząd ponakrawany na kiełka cząstek^. Drugie zjawienie się Chry-
stusa następuje w wieczerniku, który jest określony w tej sztuce
znów jako „pewne miejsce*. Wogóle oprócz sceny środkowej, wszel-
kie przystawki tego misteryum noszą tytuł „pewnego^ tj. oznaczo-
nego i przygotowanego na to przed przedstawieniem „miejsca". Do
rekwizytów tego zjawienia należy stolik, rybaiplastr miodu. Trze-
cie zjawienie dokonywa się dla Tomasza. Chrystus odprawia w tych
momentach ustawicznie jakieś czynności liturgiczne, błogosławi chleb,
chucha na Apostołów i mówi z naciskiem, jako prawodawca ko-
ścielny. Wśród tego naturalnie odbywają się śpiewy, za każdym
zwrotem akcy i odczytuje się ewangelia — wogóle sztuka ta czyni je-
szcze wrażenie bardzo kościelnego przedstawienia. Epilogu nie ma,
tylko bardzo długi prolog, z najdokładniejszem oznaczeniem treści.
Prolog wygłasza tak długą deklamacyę, że mu autor ustawicznie
zaleca „przestawać trochę", po cz^^ści naturalnie dla wyrazistości.
Jak widzimy, jest to już sztuka skomplikowana, której nie
można było tak na podorędziu wystawić, jak Sad Parysa, Do przed-
stawienia potrzeba było 35 osób, ale personal można było zredu-
kować o 14 osób. „Gdzieby nie był dostatek tak wiela person, ob-
jaśnia nasz autor, tedy z biskupów, z Piłata, ze trzech stróżów
i z aptekarza mogą być Ojcowie święci, odprawiwszy trzy części
swoje; a z Philemona może być łotr i zasig z Ojców świętych mogą
być uczniowie pańscy, odprawiwszy czwartą część swoją". Przed-
stawienie to wymagało obszernej widowni podzielonej na scenę
ziemską i piekło. Na ziemi równocześnie jeden róg oznaczał dom
Piłata, a drugi grób Chrystusa, jeden ulicę, drngi aptekę, jeden wie-
czernik a drugi drogę do Emaus. Osobny kąt „przyprawny na to"
t. j. locus paratus, locm deputatus łacińskich misteryów, oznaczał
pobyt Piotra a znów inny ze stolikiem oberżę w drodze do Emaus.
Piekło było z drzwiami do widzów, bardzo obszerne, żeby się w niem
tylu patryarchów pomieściło Niezbędnemi rekwizytami były siedze-
nia dla Piłata i kapłanów, stół aptekarski i stolik nakryty obru -
10 ST. WINDAKDEWICZ
skiem z rozmaitymi przedmiotami jadalnymi. Co do kostiumów, to
najważniejsze, że Chrystus się trzy razy przebierał; inne są dosyć
niewymyślne i oprócz może stroju dla żołnierzy, nie wymagały zbyt
wielkiego zachodu.
Misteryum to cieszyło się wielką popularnoócią w Polsce. Wy-
dano je dwakroó w wierszu ośmiogłoskowym, następnie w pierwszej
połowie XVII w. przerobiono na wiersz jedenastogłoskowy i znów
drukiem ogłoszono. Obok tego istnieje rękopis jego podobno z XVI
w. znany pod nazwą rękopisu po ś. p. Tańskim i nowa przeróbka,
doczepiona do Hisłoryi pasyjnej z Chełmna, także do niedawna w rę-
kopisie. Z tekstów późniejszych godne pamięci są uwagi sceniczne
i kostiumowe, które nieco bliżej to widowisko scenie polskiej przy-
swoiły. Dowiadujemy się z nich, że w późniejszych czasach^) od-
grywano tę sztukę na podwyższeniu z desek, galęźmi umajonem,
że przystawki rozmaite były w kształcie osobnych namiotów, przed-
stawieniu towarzyszyła orkiestra a aktorzy musieli przywozić sn
wieś miecze, puklerze i zbroje, postarać się o puszki aptekankie,
palmy i wieńce dla aniołów. Żak ewangielista ubierał się jak Chry-
stus, w albę i stułę na krzyż przepasaną, używał kapy białej lub
czerwonej, trzymał w ręku palmę i głowę wieńcem ozdabiał. Ar-
chanioł Michał występował w szyszaku i z mieczem; dyabeł nosił
strój niemiecki; peruki robiono ze lnu lub konopi, jak dziś na wsi,
a Chrystus w ogrodzie ukazywał się „w kapeluszu słomianym**,
żeby lepiej udać ogrodnika. Gk>dne także uwagi, że z tym właśnie
tekstem pozwolił sobie żartu kanclerz Małachowski za Augusta III
i wydał go r. 1757 z złośliwemi a czasem niesmacznemi uwagami,
żeby dokuczyć Paulinom częstochowskim, którzy tę Hisłorye stale
wystawiali.
Takie są dzieje tego misteryum w Polsce — pytanie tylko,
skąd się ono wzięłn? Misteryum to opiera się o teksty ewangieli-
czne a w opisie zstąpienia do piekieł o apokryficzne Evangelium
Nicodemi^). Ale oprócz pierwiastku źródłowego, znajdujemy w nim
obfitą przymieszkę elementu fantazyjnego, żeby tylko przypomnieć
sceny z żołnierzami, aptekarzem i dyabłami, których charakter zga-
dza się zupełnie z pomysłami zagranicznych autorów. Ponieważ zaś
tekst w ten sposób uformowany, został przez Mikołaja z Wilko-
') Jusayński, Dykcyonara II. 408—9 i Wójcicki. Teatr starożytny I. 71—73.
*) Eran^. Nicodemi cpt. 18—26.
TEATR LUDOWY W DAWNiJ POI^OB 11
wiecka poprzekładany cytatami Ewangielisty, które się z nim nie
zawsze zgadzają, więc widocznie, że istniał przedtem, zanim go
Wilkowiecki do Ewangelii nagiąć spróbował. Mikołaj z Wilko-
wiecka był tylko wydawcą tekstu a nie autorem; własnością jego
będzie staranne wydanie, zręczny układ scen i wskazówki techni-
czne, ale nie sam tekst, który w literaturze polskiej istniał znacznie
wcześniej i niezależnie od intencyi wydawcy się ukształtował.
Poszukując źródeł tego starszego tekstu polskiego, zwrócimy
naprzód uwagę na niedostateczne rymy, które znacznie lepiej brzmią
w języku czeskim, niż polskim i widocznie drogą prostej transkryp-
cyi z języka czeskiego powstały n. p. biskupi i skąpi, będzie i lu-
dzie, książęta i wrota, początkiem i upadkiem, tysit^cy i ciemnicy,
więcy i piwnicy, drodze i zwadzie, idem i dziadem. Także niektóre
zwroty tego tekstu są raczej czeskie niż polskie n. p. sławić, sty-
skowaó, głasać, łżywy, handrykować, a Kristusa już nie t. j. nie ma
w grobie. Wprawdzie niektóre z tych słów bywają w staropolszczy-
źnie używane, ale w każdym razie w języku literackim czeskim
są bardziej zadomowione; dwa zaś z nich. mianowicie „handryko-
wać^ i „Kristusa już nie w grobie^ tylko czeszczyzną wytłomaezone
być mogą^).
Poszlaki powyższe są dla nas wybornym przewodnikiem do
dalszych poszukiwań. Przerzucając czeskie zabytki, w jednym z rę-
kopisów klementyńskich w Pradze (17. E. 1) znajdujemy istotnie
^zy gry rezurekcyjne z XV w., które z naszym tekstem w bliskiej
styczności pozostają *). Gry te noszą tytuły Ordo trium personarum,
Ludus pasce i Ludus de restirrectione doniini i mniej więcej cały tekst
polski pokrywają i to w ten spo8()b, że część 1, 3 i 4 u Wilko-
wieckiego odpowiada trzem częściom Ltidus de resut^ectiane, część
2 i 6 u Wilkowieckiego zbliża się do czeskiego Ludiis pasce a część
5 i drugi kawałek szóstej zdradza pewną zależność od Ordo trium
personarum. Naturalnie tekst polski pozostaje w rozmaitym stopniu
pokrewioistwa do owych trzech tekstów czeskich, ale w każdej czę-
ści znajdują się ustępy, które ich wspólne pochodzenie orzekają.
Najwybitniejsze zbliżenie zachodzi między częścią czwartą tekstu
Wilkowieckiego a częścią trzecią Ijudm de resmrrecłume; ostatecz-
nie zaś o pochodzeniu tekstu polskiego rozstrzyga stosunek pomiędzy
') Zob. I^owniki Lindego i Jangmana I. 656.
*) Hanui, Die latein-b^hm. Oiitersp. sir. 47 — 104.
12 ST. WINDAKIRWICZ
VI cs^ścią Wilkowieckiego a II częścią Ludus pasee, który też ttt
przykładowo przytoczymy:
tMdas Pasce II. Das Spiel der Erscheinung in Emaus \)...
Finita ea accedit ad eos (Jesus) et dieii rykmutn etc.
Pfimiete ode mne Uwarysi pozdrayeni, a prosim, po^iezte,
o iem ndutrite nyni? Smutni jste a smntite se, prosiin, pKmiete mne
take mezi se, at' ja s rami putuji a zamutku rafieho take politmji.
Tunc alter peregrinus cdi:
Miły! VSak i ty putujeS od Jeruzalema, i zda si neyidi^ oSima
syyma, co se jest stało, neho neni srdce, aby toho nelitoVaIo.
JB8US dicit:
Co jest, prosim, tak noveho? pońezte, at ja polituj! toho.
CŁBOPHAS dicit:
I ba! o JeziSi Nazaretskem, o tom proroku f>ełikem, kteryżto
Sloyiek znamenity bifie, boiskym fe5em lidij u&iSe, kterak su ho
ćidoYska knizata potnpili, a na smrt hroznu odsudili.
Nam z myśli to nemuie vyjiti, neS ie by on miel Israel vy'
kupity, a nad to, dnes tfeti den jest tomu, jak su ty meci ucinUi jemn^
ted pak z naśich niektere zeny pravily nam divne noviny, że by pfed
sluncem u hrobu były, nenalezśe Hela andiely dva vidiely. A kdyi
pramli, jeho zivu byti, z naMch niekteH to chtice zviedieti, k hrobu
rychle su odeSli a tak, jak pramly zeny, nalezH,
Tunc Jesus canit etc.
Stulti et tardi corde ad credendum in omnibus, que locuti
sunt prophete! Aeua, aeua!
Dicit rykmum:
O blazni srdce zpozdileho! i zda ste od prorokuov neslychali
toho, kterak Kristus musil trpietl a tak do sve slavy pHjity ! Poóna
od MojźiSe aż do proroka posledniho, chtiel by eh vam vypraviti
pisma mnoheho, ale, źe jeUie nam daleko jiti a na teto cestie s vami
se rozluditi.
*) HanuS 1. c. Btr. 75-76.
TKATR LUDOWY W DAWNEJ POŁSCB 13
Alłer peregrinus:
Nad imly! zuostan s nami I prorime tebe, bychom pak mieli
zaplatiti od tebe, neho se k veceru bliii a spietlosł k mrainosH se nizi,
pnojdem race do yonohono domu a pojime. co budeme miti, k tomu.
Hisłor/a o Zmariwyehwntaniu Kfi/kowieehego Ci. ¥L
JEZUS*.
Przyszedłszy do nich po pielgrzymshu.
Bona Tita, cni kompani!
1175 Radsi6oie towarzyszowi?
Co to za rozmoiry madę,
Które sobie rozprawiacie,
Do Emaas pielgrzymując,
Tak smutno sie pokazując?
KLROPHAS (do Jezusa):
1180 Bon fradello, sam pałujesz,
Z Jeruzalem pielgrzymujesz,
A nie miałby tego wiediiee,
Albo widy od drugich tłysseó,
Co sie tam teraz przydało,
1185 W te dni wielkanocne staio.
JEZUs:
Co takiego? Radbych ityisal,
Powiedzcie, ii będę wiedział.
LUKAS :
A toli lobie gadawa,
Jeden drugiego pytawa
1190 O Jezusie Nazarańskim,
O cnym proroku wielkim,
U Boga, u ludzi sławnym,
W uciynku i w słowie rooinym,
Którego biskupi więtszy,
1195 I książęta naszy starszy
Na śmierć stracenia wydali
I w piątek ukrsyiowali.
KLEOPHAS:
Mychmy aa iywota jego,
Bano pewni byli tego,
14 8T. WINUAKIRWIGZ
1200 Ii jerozolimskie królestwo
Miał odkupić przes swe męstwo.
ŁUKASZ :
Nie wiem, jui to dziś dzień trzeci
Jako eie 8t<Uy te rzeczy,
A to się nie wypełniło,
1205 Ani o tern słychać było.
KŁBOPHAS:
Ba, jesBcse nas pnestrasayły
Niewiastki, które chodziły,
Niektóre z bractwa naszego,
Dzi6 rano do grobu jego;
1210 A ^y ciała nie nalazły,
Do nas się zasię wróciły
I to tylko powiadały,
Iź dwu aniołów widziały.
Powiadających prawdziwie
1215 O tym proroka, iz zyude,
ŁUKASZ*.
Więc tei niektórzy z naszych,
Według powieści niewieścich.
Jak to skoro usłyszeli,
Zaraz do grobu bieieli
1220 / tak wciomastko naleźli,
Jako od niewi<i8t słyszeli.
A Bamego nie naleźli.
1 tak do doum przybiegli.
jBzus (do Łukasza z Kleophasem):
O głupi ladzie, szaleni
1225 I na sercu swoim twardzi
Ka wierzenia wszystkich rzeczy,
Które mówili prorocy!
Aza o tym w pińmie mało,
Iż tego potrzeba było,
1230 By to wszytko Christus cierpiai
I tak sie do chwały swej dostał,
Matata voce.
Ale to joż kasztel macie
£maas, gdzie wy idziecie.
Ja jeszcze pójdę dalej gdzie^
1235 Dotąd, niźli słońce zajdzie.
TKATR LUDOWY W DAWNBJ POL8CB 15
KLKOPRAS:
Ba, miiif panie pielgrajmie,
Prseósię daiś nie będaieBs w Baymie.
Prosimy de zostań z nami,
Z tymi twjmi rosmowami.
1240 Miło cię nam słnchaó idąc,
Powiedz nam jeascze co siedząc.
Wieczór, a gdzieżby zaszedł?
Dzień łez, jako baczysz, jni zczedi.
Sjestawienie powyższe jest przekonywające. Ponieważ szcze-
gółowe wyłuszczenie pokrewieństwa naszego tekstu z ogólno-euro-
pejskiem rozgałęzieniem misteryum rezurekcyjnego^) musimy po-
zostawić do specyalnej monografii, więc na razie stwierdzamy tylko,
że czeskie ordines personarum i ludus z XV w. w Polsce istotnie
krążyły i że jak w innych działach literatury, tak i w zakresie
dramatu, czeszczyzna dopomogła naszej do usunięcia łaciny z co-
dziennego użytku.
Przez wskazanie tego źródła historya kompanii częstochowskiej,
podobnie jak krakowskiej, staje się dla nas dopiero zajmującą. Kom-
panie te rozbudziły życie teatralne w Polsce, a przynajmniej wyprze-
dziły powstanie innych z obszernym repertuarem typu średniowiecz-
nego, który nam teraz omówić przyjdzie. Ciekawym faktem jest,
źe w XVI w. możemy wskazać tylko kompanie, trudniące się przed-
stawieniem jednej sztuki — kiedy w XVII w. kompanie nasze po-
siadają już repertuar obliczony na cały rok kalendarzowy i zao-
patrzony w liczne misterya, moralitety i intermedya. Repertuar ten
złożony jest w małych, niepozornych książeczkach, studenckim ma-
czkiem pisanych, o których już mówiliśmy przed kilku laty ') a te-
raz szczegółowo je rozpatrzymy. Rękopisy podobne pojawiają się
w Polsce z końcem XVI w. a ustają z początkiem XVin wieku.
Sztuki w nich zawarte należy skompletować drukami, ukazującymi
się w handlu księgarskim w ciągu XVII w., na który rozwój teatru
ludowego przypada. Wydania te, łącznie z rękopisami, o których
wiadomość zaczerpnęliśmy z drugiej ręki, omówimy w odpowiednich
*) Np. z agierskiem Yisitatio supulehri i Ludus Jude&rum (Kommer, £r-
ianer 8piele) albo z wiedeńskiem Osterspieł (Hoffmann, Fundgrnben II). Zresztą
zob. wyborny artyknł Nehringa w Roczn. To w. Przyj, nank t XV str. 214—223.
*) Pierwsze kompanie aktorów w Polsce. Kozpr. Wydz. fil. XYni.
16 Sr. WINDAKIKWICZ
działach. Tu podamy jeszcze wiadomość o rękopisach, które mieli-
śmy sposobność dokładnie przestudyować. Jako pamiątki po najwcze-
śniejszych stowarzyszeniach aktorskich w Polsce, zasługują one na
szczegółowe wydanie i opracowanie; zanim to jednak nastąpi, nie
od rzeczy będzie spoufalić się z ich treścią.
Najdawniejszy z rękopisów, o którym mówić mamy, jest ho-
rodecki, będący dziś w prywatnem posiadaniu. Pisany z końcem
XVI w., odnosi się do Krakowa, jak z kilku wzmianek tekstual-
nych wynika. Należy go nawet uważać za pierwotnie franciszkański
z tej racy i, że zawiera łacińskie powinszowania na cześć Jana Do-
nata Caputa a Cupertino, prowincyała i wizytatora Franciszkanów
polskich z r. 1596. pisane tą samą ręką, co najstarszy pokład sztuk
teatralnych w tym kodeksie:
Te eaput et solom merito tatiBBimam dicain,
Designat clare hoc syllaba prima tai.
Hoc licet abfaerit, pietaa doctrinaqae solem
Sarmaticis orin te facit illa capuł.
Seraphici ta spes. o spes labeatis ouilis,
Ta magnas Latiae religionis honos.
W innym wierszyku gratulacyjnym czytamy jeszcze bliższe
określenie osoby:
Ta Tirtate taa magnas moderaris habena«
Caenobiiąae pios candida sceptra geris.
Cusiodum custos rigilans ta deaiąue pastor,
Moribas et vita sanctas et imperio*).
W rękopisie tym znajdujemy 6 sztuk z pierwotnej, francisz-
kańskiej redakcyi; potem dostał się w ręce szozodraków, którzy
wpisali tu dwa intermedya i wiele powinszowań na Boże Narodzenie,
Nowy Rok, Trzech Króli i Wielkanoc. Jednego z tych kolendników
znamy, bo się podpisał na str. 115: „Ego sum possessor huius libri
Martinus Antonius Miller SS. A. P.^ Z rękopisu tego korzystał Kra-
szewski i wydał stąd nieco błędnie Komedyę o niepłodności Anny %
Kraszewski między innemi oparł determinacyę chronologiczną za-
bytku na błędnem odczytaniu wyrazu „kąska^ w zdaniu „By ką-
ska nie je" i powiedział, że tu mowa o Gąsce, błażnie z czasów
Kochanowskiego.
') Rkp. Horod. str. 188—189 i 8prawo«d, Kom. hist. satuki. IV. 161.
') AYędrówki liter. 85—88, Ateoeum 1841. II, 95—123.
TEATR LUDOWY W DAWN&T POL8CB 17
Drugim naszym zbiorowym kodeksem teatralnym jest rękopis
Konopczański, zawierający dziesięć sztuk z r. 1627, a cztery
z lat 1645 i 1651. Kodeks ten w przeciwieństwie do poprzedniego
i następnych, odznacza się tem^ że zawiera wyłącznie tylko rzeczy
teatralne. Jest to najswobodniejszy z dotąd poznanych zbiorków
sztok ludowych, w którym najtrudniej odkryć ślad zależności autora
od szkcJy lub klasztoru. Zwracamy także uwagę, że pochodzi z czasu,
w którym i przez pośrednictwo druków da się stwierdzić żywe tętno
iycia teatralnego w Polsce. Rękopis ten powstał w Poznaniu, jak
z trzech wzmianek w rozmaitych intermedyach wynika; pierwotnie
zaś należał do Bartłomieja Zakrzewskiego, sądząc po glosie pod
tytułem jednego Prologu pro Uominica Polmarum:
Nunc si forte co^noscere Tolis, ąais sim.
Nomen sabtoriptam perloge, certa a eris.
Barthólomeus Zakrzewska,
Z rękopisu tego korzystał jego właściciel Konopka i ogłosił kilka
wierszyków na Niedzielę Kwietną i dzień św. Grzegorza *).
Trzecim naszym i najbardziej systematycznym rękopisem tea-
tralnym jest kodeks Krasińskich, pochodzący z początków panowania
Jana Kazimierza (1648 — 1656). Zawiera on 26 sztuczek dewocyj-
nych i my stery ów, 2 tragedye ludowe, 2 moralitety i 12 interme-
dyów, przepisanych seryami z gotowego materyału. Kodeks ten
pochodzi z pod ręki jednego kopisty i mieści od str. 83 - 96 szereg
intermedyów, od str. 113 — 167 szereg kompozycyi na Niedzielę
Kwietną, od str. 175—190 sztuczki na Boże Ciało, od str. 204—236
drobne dewocye wielkotygodniowe. Układ powyższy nie jest wzo-
rowy, ale zawsze jest układem i świadczy, iż już naówczas rozkrze-
wiła się bardzo sztuka teatralna w Polsce, skoro przedsiębiorca
w maleńkiem miasteczku prowincyonalnem mógł sobie zgromadzić
odpisy z 40 sztuk. Rękopis ten należał do trupy najbardziej patryo-
tycznej z dotąd znanych; posiadała ona misieryum o sto, Słanisiateie,
patronie Królestwa Polskiego i do Jana Kazimierza okazywała wiel-
kie przywiązanie. Jak z bardzo wielu wskazówek wynika, kodeks
ten należał do kompanii studentów chełmińskich w Prusiech, która
dawała przedstawienia nie tylko w Chełmnie ale w okolicznych
miastach podobnie, jak kompania krakowska. Fakt ten wjmika
jasno ze wzmianki w widowisku na Boże Ciało, gdzie powiedziano,
•) Pieśni ludu krak. str. 72—76, 141—143.
Wjds. fllołoff. T. XZXTI. 9
18 ST. WINDAKIEWICZ
iż miasto wyrazu ^ wszystkim^, można wymienić w danem miejscu
„nomem ciyitatis^, w którem się przedstawienie odbywa ^). Kompania
ta musiała pozostawać w pewnym związku z niejakim Janem Szul-
cem, bo do niego odnosi się jeden ze znajdujących się tu Aktów
gregoryańskich. Streszczenie tego rękopisu podał pierwszy Chomę-
towski; w najnowszych czasach przedruk pochodzącej stąd Historyi
Pasyjnej i kilkunastu intermedyów, według odpisu Bobowskiego,
podał Nehring *).
Z innych rękopisów teatralnych zwrócimy jeszcze uwagę na
kodeks Jagielloński 3526, Zawiera on szereg kajecików nauczyciela
ludowego z końca XVII i początku XVIII w., pisanych 10 lub 12
rękoma i może być. że dopiero koło r. 1747 w całość połączonych.
W rękopisie tym znajdujemy dwa cykliczne przedstawienia pasyjne,
8 rozmaitych sztuk i moralitetów a 10 intermedyów. Pochodzi on
z czasów, kiedy już ruch wydawniczy w zakresie teatru ludowego
ustawał a teatra salonowe i amatorskie wśród sfer wyższych nabrały
wyłącznego znaczenia dla przyszłości naszej sceny Przedstawia on
nie tylko ostatnie ogniwo w historyi pierwotnej sceny, grającej jeszcze
naówczas rolę jedynej prawie sceny narodowej, ale zarazem ową
przejściową fazę, kiedy to nasz teatr pierwotny, średniowieczny,
zamieniał się stanowczo na teatr ludowy, etnograficzny. Że rękopis
ten był krakowskim, wynika z podobnych wzmianek, jak w po-
przednich kodeksach. Właścicielem jego był niegdyś Wawrzyniec
Stanisław Marszewicz, którego podpis znajdujemy w trzech miejscach.
Z rękopisu tego nikt dotąd nie korzystał, bo nie tak dawno nabyto
go od pokątnego antykwarza za dwa reńskie.
Rękopisy powyższe zawarły przeważną część repertuaru pol-
skiego ludowego od końca XVI w. do początku XVIII w. Mimo
różności pochodzenia obejmują one sztuki jednego typu i są wyra-
zem jednolitego obyczaju polskiego, obowiązującego zarówno w Man
łopolsce, jak w Prusiech i Wielkopolsce. Rękopisy te są mało
indywidualne, często zawierają rzeczy wspólne a nawet pewną ilość
sztuk, odpisanych z druku. Przedstawiają one repertuar sztuk tra-
dycyjnych, po wielekroć granych i jako własność wspólna przecho-
dzących z ręki do ręki. W jednym z nich czytamy list studenta
miejskiego do ojca na wsi, w którym obok życzeń noworocznych,
•) Rkp. Krasiń. sir. 190.
') Chometowski, Dzieje teatru pole. str. 84 — 110; Nehring, Archir f. elay.
Phil. XVIL 87-128.
TEATR LUDOWY W DAWNEJ POLSCE 19
spotykamy przyznanie się piszącego, że jest autorem sztuczki na
dzień Epifanii, równocześnie z listem rodzicom przesłanej ^) Wzmianka
ta odnosi się do Actus strenae pro die festo Trium Regum i rzaca
ciekawe światło na to, jak się u nas po wsiach mi ster ya nowszego
stylu rozprzestrzeniały. Wogóle bowiem autorów naszych kodeksów
należy uważać przedewszystkiem za kolektorów tt*kstów tradycyj-
nych, o czem zresztą bliższe zbadanie treści dostatecznie nan prze-
kona. Jest to wielką zasługą tych skromnych ludzi, źe nam zacho-
wali od zagłady nasz pierwotny repertuar typu średniowiecznego
i to im zapewnia wdzięczne wspomnienie w dziejach literatury.
Teatr ludowy nie rozróżniał dzisiejszych działów sztuki; tkwił
jeszcze silnie w obyczaju krajowym i najłatwiej rozpatrzyć jego
objawy, trzymając się kalendarza kościelnego. Jest to rzeczą pocie-
szającą, że dawny teatr wynikł z obyczaju a nie z teoryi i to naj-
lepiej świadczy o jego żywotności. Dużo zmieniło si(^' w naszem
społeczeństwie od średnich wieków, a jak zobaczymy, wspomnienia
o tym teatrze jeszcze dziś żyją wśród ludu.
ROZDZIAŁ II.
Misterya o Boiem Narodzeniu i Trzeoh Królach.
Zawartość i wystawa. — Officiam Prophetarum i Dialog o Narodzenia Dachnow-
walde^o 1621. — Historia Natiritatis. — Officiom Pastoram i Dialogtu iu Nati-
Wtate. — In Nativitati8 festnm. — Uoamowa pas torsów. - Dialogns de Natiritate
na 26 osób. — Dialogas de Naiiritate z Krosna 1661. — Ofticium triom Magoram
i Traktat o Zwiastowaniu Żabcsyca 1617. — Dialogas brevis. — Intennediam pro
festo Triom He;; urn. — Sztuki epiczne. - - Inne teksty. — Wiadomości z XVI
i XV w. — Jasełka bernardyńskie. — Dzisiejsse Herody i szopki. — Ślady Para-
deisspiela i Lndus fataaram Virginam.
Tekstów polskich widowisk na Boże Narodzenie i Trzech Króli
posiadamy 17, które podzielić można według prymitywnych officyów
kościelnych na misterya ze sceną zasadniczą proroków, pasterską
i adoracyi Magów. Officya owe powstały w XI w. i są komórką
zarodkową wszystkich misteryów zachodnio-europejskich 2). W poU
skich misteryach pamiątką tego pochodzenia będzie śpiew anioła,
zjawiającego się pasterzom, który aż do najnowszych czasów powtarza
') Ekp. KraMiń. str. 203.
*) Creisenach, Oesch. d. neaeren Dramas I. 57 sqq.
2*
20 8T. WIN DA KI KWICZ
się w niezmienionej postaci ^Gloria in escelsis Deo et in terra paz
kominibus bonae yoluntatis". Do tych zasadniczych scen, bodących
udramatyzowaniem opowieści ewangelii kanonicznych, mianowicie
w scenie Bożego Narodzenia 2-o rozdziału Ewangelii św. Łukasza,
a w scenie adoracyi Magów 2-o rozdziału Ewangelii św. Mateusza,
przybyły z biegiem czasu dwie pochodne z apokryficznych Proto-
evangeUum Jacobi i Evangelium In/antiae ^), a następnie scena liryczna
Uwielbienia Dzieciątka Jezus, osnuta na kolendach z XVII w.*)
w ten sposób, że dla misteryów, pojawiających się w polskiej lite-
raturze, a właściwie w kodeksach z XVII w., możnaby przyjąć
pięć lub sześć scen zasadniczych, t. j. proroków, zwiastowania aniel-
skiego, szukania noclegu, pasterskiej, uwielbienia Dzieciątka Jezus
i adoracyi Magów. Sceny te bywają w rozmaity sposób łączone,
stosownie do inwencyi autorów i dają pole do popisu albo w kie-
runku komicznym albo dewocyjnym.
Misterya o Bożem Narodzeniu i Trzech Królach wystawiano
u nas w XVII w. albo w kościołach albo po domach. Głównym
rekwizytem była szopa, do której wejść było można; często się
jednak bez niej obchodzono. Było to misteryum niewybredne, któ-
rego główny urok stanowiły chóralne śpiewy. Aktorów mogło być
pięciu lub więcej, stosownie do ilości pasterzy i ani(»łów. Lubili się
oni popisywać w scenie szukania noclegu i pasterskiej i czasem
zabawnych figlów sobie pozwalali. Zresztą o wystawie da się mato
powiedzieć, bo przy znanych tekstach opuszczano już objaśnienia,
które z dzisiejszych przedstawień ludowych ') można sobie uzupełnić.
Najgorzej stosunkowo w polskiej tradycyi przechowała się
scena Proroków^). Misterya osnute na tym motywie są nieliczne
i fragmentarycznie przekazane. Dialog o cudoumym Narodzeniu Syna
Boiego z r. 1621, napisany przez Jana Karola Dachnowskiego, ba-
kałarza filozofii i pisarza żup olkuskich, zdaje się być najstarszym
z tej kategoryi. Niestety sztuka ta jest niedostatecznie znaną ^).
Składa się ona podobno z trzech aktów. W akcie I występuje Bóg
Ojciec, Anioł Gabryel, Panna Marya, Anna pr(»n>kini, Dawid, Symeon
*) Protoev. Jacobi cpt. XI, Ev. Infantiae cpt. II.
*) GrochowBki Wirydaw 1605, Miankowski Rotuły 1612.
*) Janasiński w Zbiorze wiad. do antr. X. 3. 170. Udaiela 1. c. XIV. 3. 52.
*) Da M^ril, Origines latines du thćatre modernę itr. 179, de CoaBseinaker,
Dramei liturgiqne8, Btr. 11, Monę Schauspiele d. Mittolalt, I. 10.
*) Maciejowski, Piśmiennictwo III. 613—614.
T1CATR LUDOWY W DAWNKJ POLhCE 21
i Starzec i prorokują o mającem nastąpić zdarzeniu; pijtem rzecz
zwraca się do widzów i następuje opowieść o fakcie Narodzenia.
W akcie II mamy scenę pasterską. Aniołowie zwiastują nowinę
o narodzeniu Jezusa i wzywają pasterzy do oddania pokłonu w sta-
jence betlejemskiej. W akcie III, powiada Maciejowski, przedsta-
wiono ^stosowanie'', t. ). porównanie Ewy z Panną Maryą, którego
sobie jasno, bez bliższych danych, wyobrazić niepodobna. Wogóle
streszczenie tej sztuki przez Maciejowskiego, posłużyć może tylko do
stwierdzenia, że takie misteryum rzeczywiście r. 1621 w druku
się pojawiło.
Jak wyglądało misteryum na Boże Narodzenie ze sceną za-
sadniczą proroków, objaśnia znacznie lepiej hisłotia Natwitatis Jesu
w rękopisie z pierwszej połowy XVII w.^). Już sam tytuł „Historia"
wskazuje, że mamy do czynienia z kompozycyą poważniejszą. Nie*
stety rękopis tego misteryum jest fragmentem. Zaczyna się on
występem Daemona, który cieszy się z przemożnego panowania
i wyraża nadzieję, że jeszcze długo będzie królował. Potem wychodzi
syn jego Peccatum i znów opowiada o swej władzy i obiecuje ra-
zem z Daemonem wygładzić cały ród człowieczy. Trzecią osobą
alle^ryczną tej sceny jest Mors, córka Grzechu, która także sze-
roko o swojem znaczeniu rozpowiada. Po tern przygotowaniu nastę-
puje prezentacya figur sceny zasadniczej. Na teatrze zjawia się
szereg patryarchów: Abraham, Jakób, Ezdrasz i Aaron. Abraham
narzeka na ciężką dolę ludzkości w epoce oczekiwania Zbawiciela
i prosi Ezdrasza, ażeby mu tekst odnoszący sig do tego faktu przy-
toczył. Ezdrasz wygłasza po łacinie proroctwo Izajasza, Aaron Da-
niela, Jakób Jeremiasza, poczem objaśniają się okoliczności, czas
i miejsce, mającego nastąpić Odkupienia. Niestety w tcm miejscu
rękopis się urywa, pozostawiając nas w niepewności, jak całość
wyglądała. Ze słów prologu wnieść można, że przedstawiono istotnie
„tu na placu wizerunk Narodzenia Pańskiego". Wyborny początek
każe żałować utraty dalszego ciągu. Z prologu zanotujemy nadto,
że wyrażono w nim radość z nadejścia Bożego Narodzenia i sztukę
^^szlachetnym gościom" na kolędę ofiarowano.
Misterya ze sceną zasadniczą pasterską') zachowały
się bez porównania lepiej. W tej sery i spotykamy taką obfitość
*) Kkp. Krasiń. 8tr. 60—64.
*) Do Mtfril Itr. l^?, De CoaMemaker ttr. 235.
22 ST. WINDAKIBWTCZ
pomników, że po wydaniu tekstów będzie można pokusić się o re-
konstrukcyę pratekstu polskiego. Na pierwszem miejscu wymienimy
Dialogus in NaHvitaie Christi z pierwszej polowy XVn w.^), skła-
dający »ię z czterech aktów, prologu i epilogu, jak to już było
zwyczajem w technice misteryów z XVII w. W akcie I tej sztuki
Józef wybiera się na popis do Betlejem i trapi się, ozy Matkę Bożą
może zabrać ze sobą, czy nie. Marya chce mu towarzyszyć, poczem
oboje w podróż wyruszają. W akcie II mamy szukanie noclegu
przez podróżnych. Józef i Marya postępują przy śpiewie chóru i pu-
kają do rozmaitych domów. Pierwszy gospodarz odprawia ich:
Bo ja słyiByas, tu dsiadów i bab nie nocuję.
Tylko ślachta, panięta, s kto remi pneataję.
Drugi odpędza świętych Oblubieńców z fukiem, jako włóczęgów.
Wtedy Marya radzi Józefowi, żeby się udać do szpitala:
MAKYA.
Pomag^a Bóg babuaia, bedsiecie nam radzi?
HABA.
Jeśliś mi co przyniosła, pewnie nie sawadzi.
MARYA.
PrzynioRtam ci, babaśku. Boga w mjm iywucic,
O którym to proroctwo było, jako wiecie.
BARA.
Mojaśty, nie plećże, nie baw się plotkami,
Ale raczy powiadaj, co masz mówić z nami.
Warto zwrócić uwagę, że w powyższym dyalogu baba mówi do
Maryi ,,ty", a o sobie wyraża się w pluralis maiestaticus. Ostatecznie
Matka Boska nie mogła nigdzie znaleść przytułku i musiała schronić
się pod miastem w publicznej szopie, zwanej „Gościńcem**. W akcie
III przenosi się akcya na pole między pasterzy. Występuje naprzód
Skowronek, którego towarzysze przy kozach pozostawili i przygry-
wając sobie na skrzypkach, śpiewa rozmaite góralskie piosnki.
W tekście podano tylko początkowe słowa tych pieśni, przypomi-
nające zupełnie dzisiejsze, n. p.
») Rkp. Konopcz. atr. r>G--66.
TRATR LUDOWY W DAWNBJ PoLSOB 23
fielaj bydelko na pnytóg, na pnjlóg,
Nayeeie sie dali Bóg [dali Bóg].
Draga piosnka:
Pojdęó 18 pod tofienecke,
l*am iłobie uiiędc,
Tam et swego bydeteeka
Z górki patnaó będę
Po prześpiewaniu tych pieśni. Skowronek zasypia a tymczaseoi
bydło się rozbiega, towarzysze ze wsi wracają i za niedbałośó go
strofają. Postać Skowronka jest dosyć sympatycznie nakreśloną
w tym utworze. Skowronek wychodzi szukać bydła, a znalazłszy
je i zapędziwszy do obory, wyprawia się do karczmy i towarzyszom
na przeprosiny ^bańkę gorzałki^ przynosi. Zaczynu się więc uczta,
gra w karty, bijatyka, po której pasterze kładą się spać i na tern
się akt kończy. W akcie IV Anioł, nazwany według etymologii
ludowej Jamniołkiem", budzi pasterzy śpiewem „Gloria in excel-
sis''. Z początku pasterze nie wiedzą, co to znaczy; potem wybierają
się powitać Chrystusa i pytają, gdzie i którędy iść należy. Mamy
tu ulubioną już w poezyi XVI w. sztuczkę z „Echem". Skowron-
kowi odpowiada „Echo" po polsku, a drugiemu pasterzowi po ła-
cinie. Przyszedłszy do stajenki, ofiarują pasterze swe dary: boche-
nek chleba, miód w jaszczyku, koszyczek czerwonych jabłek i ,ySzó-
Btak na jaglaną kaszę", wogóle wszystko, co mieć mogą najlepszego.
Składając te prezenta, odprawia każdy po kolei „warancyę", t. j.
oracyę. poczem wszyscy śpiewają chórem kolędę „Dziecię mały
Boży Synu", nieznaną jeszcze w XVI w., i z podziękowaniem Matki
Boskiej i św. Józefa odchodzą.
Mamy tu misteryum o Bożem Narodzeniu z połowy XVII w.,
nadzwyczaj silnie pojęciami i etymologiami ludowemi przesiąkło.
W prologu tej sztuki mieści się prośba aktorów „o nieteskliwe
słuchanie"; w epilogu zaś podziękowanie:
Uniienie nstmi wasjscj dsiękajeiny
Za słucbanie; mj tei wam dziś ofiaruj emy
Za kolede Dsieciątko Nowonarodsone,
Które tu jeflt przed oczy wasze wystawione.
Prosiemy, raczcie przyj i^ć, nie mamy więkfze^
Dam, ani motemy darować lepzzego.
Pragniecie większych darów, od tego ^dajcie
Dzieciątka, nam z laski swej cokolwiek dajcie.
^tfB'
^i^j^nl^^
. ;dki«t«**' .lopio»**^„\aaD■>-
G *•■'
--^
„*»*
TBATR LUDOWY W DAWNIU POLSCK 2SD
xviii W. i obok dodatku nutowego, obejmuje wyłącznie tylko
Rozmowf pasterzów przy Narodzeniu Chrystusowym '). W nocy budzi
się Banek i przeraża, widząc wielką lunę :
A ipu Bartek, Sjmek, Wojtek, Maciek, Wałek, Tomek, Kaba, Staeliii?
Oiwiejłe 819 prseeie który 1 was, bo omre od wielkiej etimeha.
Ono coś takiego,
Jak ełońce jasnego],
Świeci na niebie.
Uałyszawszy ten krzyk, budzi się Wojtek i radzi mu, ieby
spal spokojnie, lecz powoli sam zaczyna się w sytuacyi oryentowad,
a zobaczywszy niezwykłe światło, woła także na innych : „gwałtu
niebo gore**. Przybiegają Maciek i Wałek i pytają: „cóż to? gore?
kędy?'' — a obaczywszy, że istotnie gore, zabierają się do ucieczki
Ue obawa porzucenia bydła samopas wstrzymuje ich ; idą więc
k) „starego Bartosa** na naradę i Stach pyta :
Cego 01 j anieli,
Co się bań ilecieli,
Po nas iadają ?
Ten Bartosz, to ich wyrocznia i przewodnik w całej grze
niejszej. Pomiarkowawszy o co chodzi, orzeka, że to Mesyasz się
wdził. Prędko powstaje decyzya, żeby Go uczcić, tylko nie wie-
ą, w którą stronę się udać. Jeden Bartosz słyszy wyraźnie śpiew
liolów. że w Betlejem narodził się Zbawiciel i że tam właśnie
ść należy. Więc wszyscy postanawiają wyprawić się na miejsce
kazane i jakieś dary zanieść Jezusowi, tylko im przykro, że nie
ją ofiarować co godnego. Bartosz ich ufli)okaja i organizuje wy-
wę; wzywa także parobków, żeby z nimi poszli, ho jako muzy-
ci przydać się mogą podczas uroczystości. W sztuce tej pcJo-
) widocznie nacisk na ową muzykę. Bartosz poleca następnie
jść się wszystkim pasterzom i prędko poprzynosić obiecane
'; poczem cała kompania idzie do Betlejem. Tu znów Bartos
tępuje na pierwszy plan i jako najmądrzejszy ma oracyę, spie-
ki chóralnie przez wszystkich pasterzy :
Chciej^ ty być oratorem od nas wszystkicli. bo nie amiemj,
Jakby Go tam witać.
Ty umies, boA cytae
Ucył sie w skole.
*) b. m. r. Ega. w Kibl. Jag. in cymeliis.
26 BT. WINDAKIBWICZ
Rzecz całą zakończa pożegnanie Jezusa, podczas którego ma-
zykanci tną na skrzypkach, basach i dudach. Utwór ten był praw-
dopodobnie śpiewany od początku do końca, bo jest pisany w zwrotce,
nienadającej się do deklamacyi. Czyni on wrażenie nie tak sztuki
ludowej, jak raczej sztuki w stylu ludowym pisanej.
Obok misteryów skromniejszych na temat officyum paster^
skiego, spotykamy w naszych rękopisach także misterya obszer-
niejsze, które nam możebną okazałość sztuk na Boże Narodzenie
w obrębie literatury polskiej objaśniają. Za granicą, jak wiadomo,
odznaczają się scenami pasterskiemi zwłaszcza wyborne Toumdąf
Mysteries w Anglii ^). U nas te misterya doznały rozszerzenia,
albo przez dosadne opracowanie tła rodzajowego albo przez wpro-
wadzenie w obfitej mierze elementu allegorycznego. Najciekawsze
w tym względzie jest mysteryum bez tytułu i końca, które na-
zwiemy na razie DicUogus de NatwUate Dominia zawierające na
osobnej kartce spis wszystkich 26 osób, potrzebnych do przed-
stawienia ^). W sztuce tej „prologus" opowiada treść i pierwszą osobę
dyalogu to jest św. Józefa wprowadza; następnie prosi zebranych
o spokój i wzywa, żeby się z miejsc nie ruszali „Uspokójcie się
na swych miejscach tu na chwilę" — wreszcie zawiadamia:
Tylko w krótkim słuchania, prossę nie teakni<-ie,
W pólg-odziniu i prędsej chcemy lię wyprawić.
Załatwiwszy się w ten sposób ze swoją rolą, prologus ustę-
puje głosu Św. Józefowi, który wyrzeka na nędzę i Matce Bożej
okazuje nieukontentowanie, że jest brzemienną. Po tych słowach
Józef przechodzi przez scenę „et Maria sequitur a longe", jak ob-
jaśnia didaskalia. Wtedy pojawia się Anioł i oznajmia mu, że dozna
wielkiego szczęścia i upomina, żeby nie był tak srogim opiekunem
dla M. Boskiej. Akt ten zakończa „cantus aliquis^, bliżej nieoznaczony.
W akcie II mamy podróż św. Oblubieńców na popis do Be-
tlejem. Św. Józef idzie stękając i ndzywa się do Matki Boskiej:
Ty mnie Tanno nabarziej frasuj eaz,
A jai powno godzinę porodzenia czajesz.
Marya uspokaja go; niebawem zbliżają się do Betlejem i pukać
zaczynają do karczem. Mamy tu znów tę typiczną scenę podmiej-
') Juaserand, Lo thćiltre en Angletere 2me iA. str. 93 — 101.
>) Kkp. Jag. 8526 atr. 143—156 nadto 76 i 78.
TEATR LUDOWY W DAWNEJ POL8CE 27
ską, którąśmy jnź powyżej zauważyli i która si^ aż do najnow-
szych czasów w niernchomej tradycyi ludowej zachowała. Gospo-
darze odprawiają przybyszów i czynią docinki staremu Józefowi,
źe ma młodą żon^. Karczmarzami tymi byli jakiś Rusin i Mazur.
Św. Józef wyrzeka na złość ludzką i wróży już Matce Boskiej, że
będą nocować na śniegu. W tem zbliżają się do czwartego zajazdu
i w szopie jakiegoś Polaka znajdują przytułek. Tu rozgościwszy
się, klękają i modlą się ; Józef zaś wychodzi, żeby, jak powiedziano,
„zgotować potrzeb do połogu". „Hic abibit, postea cum fasciculo
foeni adyeniet, interim cantabitur" - i na tem si(^ akt kończy.
Tekst niniejszy jest uwagi godny z tego wzglądu, że scenę
porodzenia szczegółowo traktuje podobnie, jak n. p. Edelp5ck
w Comedie vo9i der freudenreicheti Gdmrt Jesu ChrisH *;. W akcie III
Marya „zapiszczawszy po dziecińsku", udaje krzyk Nowonarodzo-
nego i składa Dziecię w jasełkach, a następnie dobroć Bożą wy-
sławia. Potem Marya wzywa Anioła, żeby także Nowonarodzonemu
pokłon oddał, co Anioł rzeczywiście czyni i „Gloria in excelsis^
wyśpiewuje. Tu akcya odwraca się zupełnie w kierunku mistycz-
nym. Daemon primus „ex statua Apollinis egressus" biada, że się
Dziecię urodziło i Anieli na Jego cześć śpiewają. Daemon mówi
po części po łacinie, a po części po polsku i myśli ze strachu
uciekać. Wtedy nadbiega jego towarzysz i śmieje się: „Hahaha,
mój braciszku, o cóż się frasujesz?... błazeneś ty jak baczę^ — lecz
zobaczywszy Dziecię, także się przeraża i jak mówi didaskalia:
„Hic aufugient ambo, interim cantus^, znów bliżej nieoznaczony.
Akt IV obraca się dalej w świecie likcyi. Ukazuje się Veri-
tas i lamentuje nad złemi czasami. „Hic immediate prodebit Mise-
ricordia cantando „Laudate dominum omnes gentes^ i wyraża radość
z Bożego Narodzenia. Schodzą się inne boginie: Pax, Justitia, Cha-
ritas, Spes, Fides — i wyprawiają się do BetlejenL Przyszedłszy
do jasiek „cantabnnt quod pium, post cantum salutant Jesum^.
C ała ta scena trwa dosyć długo, poczem Marya dzigkuje za odwie-
ziny „ wszystkie rzeką Amen i ukłoniwszy się odeydą^.
W akcie V wstępujemy napO wrót na grunt tradycyjny. „An-
geli cantabunt Gloria^, poczem jeden z nich zwiastuje pasterzom
nowinę o Bożem Narodzeniu i poleca udać się do Betlejem. Paste-
rze — jest ich pięciu, a niektórzy z sielankowemi nazwiskami,
') Weinhold, Weinaehtsp. u. Lieder aot Sttddeattohl. sir. 211—214.
ZO hT. WINDAKIRWICZ
jak u Szymonowicza: Corydon. Damaeta, Kuba, Stachnik, Jantaa —
z początku się przerażają i przerażenie swe wypowiadają w sło-
wach bardzo zbliżonych do dzisiejszych kolend:
KUBA
Czy na jawie, czy mi sie we śnie tak manylo.
Jakoby tn nad nami ćma aniołów była.
STACHNIK
Sacseśliwa to była, mój Knba, nowina,
Któraby to dsiewica porodaiła syna...
Następnie pasterze pytają się o drogę, a pytania te dosyć
zabawnie w echu zapytań mieszczą odpowiedzi, jak to już zresztą
w pierwszem misteryum tej kategoryi zauważyliśmy. Pasterze
jednak odpowiedzi tych nie mogą zrozumieć i dopiero, gdy Da-
maeta zaczął pytać po łacinie, pojęli o co chodzi. Ten Damaeta,
to jakiś mędrzec między nimi podobnie, jak Bartos w poprzedniej
sztuce:
Słychałem ci tei często szkolne obiecadło,
Kiodym na pole iH>dle szkoły ganiał bydło.
Qni8qnis es, qui clamat, dic, ąnoraam nos tendere iubes?
ECHO
Tides.
Wypytawszy siv tak. wybierają się do Betlejem. „Tu pójdą
grając, śpiewając nabożnie'^, jak mówi didaskalia, a w momencie
przybywszy do celu „tu wnidą pięknie do szopy i klikną'' i po-
cząwszy od Jantjisa witają Dziecię i składają Mu swe dary. Na
przemowie dru2^ie*2:o pasterza. Starlinika. urywa się tekst. Ze spisu
osób wiemy, że na końcu występował Epilogus.
Misteryum to w scenie dyabelskiej i w scenach allegorycz-
nych wykazuje pewne punkta styczne z sławnem misteryum fran-
cuskiein Uincaniation et tiathiłf de Nostre Saulver, granem w Rouen
r. 14741).
Drugiem misteryum tej kategoryi byłby Dialogus de Nati-
vitate Domini, wystawiony w Krośnie ^die 2 Januarii 1661 in
ecclesia parochiali"*). Jest to sztuka, posiadająca pewną artystyczną
i gwarową wartość, której autorstwo nie przyniosłoby ujmy ani
*) Creizenach w Germanist. Abbanll. F. Yojfta. Wrocław 1896. aesa, I2 8tr. 7.
») Kkp Oaaol. 1125 Krfiek F. w Praegi. powsa. 1899. IV. 394—418.
TRATR LUDOWY W OAWNKJ PC>I,8CR 29
Zimorowiczowi ani Potockiemu. W akcie I mamy uczczenie Jezusa
przez Maryę. Józefa i Aniołów. Akt rozpoczyna śpiew Anioła Ga-
bryela; po pochwale Aniołów następuje znów chóralny „Cantus
An^elorum". a na zakończenie mamy ponownie objaśnienie: „Tu
grać będzie Józef abo śpiewać". Godne także uwagi, że św. Józef
całuje dzieciątko Jezus podobnie, jak w jasełkach bernardyńskich,
o czem niżej powiemy. Akt II zawiera charakterystyczną scenę
pasterską, bardzo obszernie i nie bez talentu traktowaną (306 wier-
szów). Do pasterzy Stańka i Klimka, po podwieczorku, przybywa
w odwiedziny cała gromada pasterzy z sąsiedniego pastwiska: Kuba,
Dameta, Menalka,Sieczypiwo M, Cycx>ń, Famuła, Ryczywół, Paliwoda,
i Giemza — i po gawędce o swoich sprawach kładą się spać. Śpią-
cych budzi trzykrotny śpiew Anioła, który ich wzjrwa do udania
się do Betlejem:
Z ocbotąż do Betleem do niego bieg^ajcie,
Z weselem ubog^iego abodiy witajcie!
905 Dajcie chwałę pokorni apokorsonema I
Niski oddajeitt pokłon sładij Stwórcj swemal
Znajdsiecie Go na simnie w szopie lei^cego,
Znajdziecie w podłym żłobie nędinie ałotonego;
Pieiusskami tam leśy ubogo powity,
310 Siankiem jako robaczek leij Pan pokryty.
Wezwanie to wyrozumiał najlepiej Kuba i organizuje wy-
prawę. Tymczasem pokazuje się, że i Matys z drugiego pastwiska
miał to samo widzenie; zbierają się więc wszyscy i idą tam, gdzie
im Anioł wskazał. Akt ten przepleciony jest śpiewem Stańka
^Rozświeciło się słoneczne promidło", trzykrotnym śpiewem Anioła
„Chwalą Bogu na wysokości^, trąbieniem Matysa na rogu, kończy
się zaś pobudką Kuby, kt<Srej wszyscy pasterze chórem wtórzą.
Godna nwagi, że w misterj^nm tem, dosyć zresztą samoistnem,
znajdujemy frazesy analogiczne do wymienionej poprzednio Roz-
mowy pasterzów:
RYCZYWÓŁ
138 Ciaaie pański, jakieś piękne widsę Panie
W białej eakni. jak panna...
DAMBTA
159 ł^nebóg bracia! Coś widzę na aiemi dsiwnegro,
JaanoAć wielką, jakobj jenic^a Boieg^o...
') ,Tn leij Siecajpiwo** nagrobek pij a niej piwnemn w „Gaja cielonym"
Gawińskiego.
30 ST. WINDAKISWICZ
KUBA
187 Csemuieś mnie zbudził, mity Ryczywole?
PoBDałbjm ja był, co to, bom bywał we szkole,
I spytałbym, czego chce i czym sie ta bawi.
Wreszcie akt III tej sztuki obejmuje adoracyę pasterzy, po-
przedzoną wyborną rozmową z Dziadem przydrożnym, którego pa-
sterze pytają o drogę do Betlejem. Adoracya ta składa się z sze-
regu powitań, które pasterze kolejno wypowiadają, składając nie-
zwykle obfite dary: kołdry, całe sztuki płótna, kury, prosięta,
gołębie. Zwłaszcza Giemza przy prezentacyi swego prosięcia jest
osobliwie dowcipny. Oprócz artystycznych, misteryum to posiada
także pewną doniosłość w historyi muzyki, bo podaje nuty do śpiewu
Gabryela na początku I aktu, do śpiewu Angelusa „Chwała Bogu
na wysokości^ w scenie 3 aktu II i do pobudki Kuby na końcu
tego samego aktu. Niestety misteryum to, jak i poprzednie, jest
fragmentem.
Trzecią kategoryę misteryów na okres świąt Bożego Naro-
dzenia stanowią reprezentacye, których treścią zasadniczą jest ado-
doracya trzech Magów^). Najstarszem z pomiędzy nich jest Traktat
o Zwiastowa7iiu anielskim Jana Żabczyca, drukowany r. 1617 w Kra-
kowie i przez drukarza dedykowany biskupowi Szyszkowskiemu *).
Traktat ten z atrybutem „nowy", pozwala myśleć o starszym, który
Żabczyc chciał zmienić; także tytuł „traktat" zastanawia, bo jest
nowym terminem na oznaczenie mysteryów obok „historyi" i „roz-
mowy". My stery um Żabczyca składa się z trzech aktów bea pro-
logu i epilogu, to znaczy, że jest literacką przeróbką zwykłego
mysteryum, do którego w razie przedstawienia potrzeba było doro-
bić niezbędne naó wczas ogłoszenie o początku i końcu widowiska.
W akcie I mamy Zwiastowanie Anielskie. Marya prosi Boga, żeby
Jej pozwolił oglądać niewiastę , która porodzi Zbawiciela. Anioł,
zwany tu „Angiołem", a więc według etymologii ludowej, zwiastuje
Jej, że to ona właśnie porodzi Jezusa. Marya odpowiada, że to nie-
możebne; Angioł tłómaczy, jak się to stanie i wita Ją jako Matkę
Syna Bożego. Poczem Marya odmawia wierszowaną przeróbkę Mor
gnijicał, aniołowie Raphael. Gabryel i Michał cześć Jej oddają,
') Da U6ń\ Btr. 151, 153, de CouRsemaker str. 143, 242.
') Egzempl. w Bibl. UdIw. warszaw.
TKATR LUDOWY W DAWNRJ POL8CB 31
a Marya objaśnia w ośmiu punktach, co za znaczenie będzie miało
Odkupienie dla ludzkości.
Akt o Zwiastowaniu w redakcyi Żabczyca jest, jak dotąd,
unikatem w zasobie polskich misteryów na Boże Narodzenie i Trzech
Króli. Naturalnie zagranicznym literaturom nie jest on obcy ^). Do
tematu adoracyi Magów przechodzi Zabczyc dopiero w akcie II.
Widzimy w nim Heroda, zamyślającego wypowiedzieć wojnę cesa-
rzowi i uwolnić się od poddaństwa rzymskiego. Mędrzec nadworny,
Magus, sprzeciwia się temu zamiarowi, wskazując potęgę Rzymian,
której słabiuchny król żydowski nie podoła. 2^ to jeden z dwo-
rzan. Gnato, napada na mędrca i Herodowi przytakuje i mądrość,
bogactwo i potęgę jego wysławia. Ten Gnato Parazyt jest natural-
nie u Żabczyca reminiscencyą z Terencyusza. Rozpoczyna się ma-
leńka sprzeczka pomiędzy rozsądnym Magiem, a pochlebnym dwo-
rzaninem, której Herod kładzie koniec, oświadczając się za Gnato-
nem i hojnie go obdarzając. Dworzanin odchodzi i ciesząc się
z swego powodzenia, woła czeladź Herodową, żeby również zbli-
żyła się do króla i „pod włos mu wygadzając", zasługiwała na
jego łaskę. Wchodzą dworzanie na pokoje królewskie i śpiewają:
Panny scseśHwe
1 zprsyiiiiliwe,
Biy cetarsa biy
A do nas wypiy.
W tem zjawia się poseł od Trzech Królów, oznajmiając, że
go chcą powitać i na tem się akt niniejszy kończy.
W akcie III widzimy Trzech Króli: Gaspara. Melchiora i Bal-
tazara na andyencyi u Heroda. Ciekawa rzecz, że i w tym akcie
do adoracyi nie dochodzi, czyli że Zabczyc, układając swą sztuk<,',
pominął z umysłu znane sobie sceny tradycyjnego misteryum.
Trzej Królowie witają Heroda i życzą mu szczi^ścia i rozszerzenia
panowania. Herod przyjmuje ich oświadczenia, dziękując bogom
że ich przysłali. Wtedy zdziwiony Gaspar pyta, o jakich to l)()^ach
wspomina, a Herod oznajmia, że tylko cesarza rzymskiego za pana
uznaje. Teraz dopiero Melchior i Baltazar zawiadamiają Heroda,
że prawdziwy pan właśnie się urodził i świat od ciemności uwolni.
Herod dziwi się tej wieści i zupełnie jak w dzisiejszych sztukach
ludowych, zapytuje Maga, czy to prawda. Magus potwierdza istnie-
*) da Ck>aMamakar ttr. 280, Weinhold ttr. 189.
32 8T. WINDAKIBWICZ
nie przepowiedni Sybil i wskazuje niedawne okazanie się trzech
słońc, jako zapowiedź tego faktu. Ten cały balast erudycyjny po-
chodzi z Legendy złotej Jakóba de Voragine^) i znany był u nas
juź w XIV w., jak świadczą Kazania Gnieźnieńskie. Tak dobijamy
wreszcie do końca audyencyi. Gaspar oznajmia w imieniu Trzech
Króli, że kierując się cudowną gwiazdą od Wschodu, przybyli do
Jerozolimy i idą cześć oddać nowemu Panu. Królowie proszą He-
roda, żeby się do nich przyłączył:
Radbjm wam pomógł drogi, lecs wielkie zabawy
Nie dopuszczą, cesarskie j domowe sprawy.
Jedźcie sami szc/ęAIiwie a co tam dobrego
Sprawicie — nazad iadi^c nie mijaycie mego
Dwora — opowiecie mi, rsecay srozmniawsiy.
Trzej Królowie w odpowiedzi żegnają Heroda i odjeżdżając
obiecują wstąpić z powrotem. Tak się kończy sztuka Zabczyca.
Inne misteryum o Trzech Królach, znacznie bliższe tradycyi
kościelnej, spotykamy w rękopisie niewprawnej ręki z XVII w.
p. t.: Dialogus breuis pro festo Natimtatis Domini nostń Jesu Ckri-
sti*). Składa się z trzech aktów i zwykłego prologu i epilogu.
W akcie I miasto Zwiastowania Zabczyca, mamy zwykłą scenę
pasterską. Pasterze nazywają się imionami złożonemi i humorysty-
cznemi, jak w intermedyach, albo dyalogowanych satyrach ludo-
wych. Dwóch z nich Chleburad i Stoiwąs zasypia w polu, a trzeci
Dej odbywa straż nad trzodą i wyśpiewuje starożytny hejnał pol-
ski, który już w Historyi Wilkowieckiego się pojawia. W naszej
sztuce nie tylko, że zachował się w przypuszczalnej czystości, ale
co więcej w rymach wykazuje prymitywną formę imperativu, która
już w mowie XVn w. stawała się rzadką:
CzClwaj, czUwaj, a nie leiy
A tych owiec pilno strzeiy,
Owo jai wilk i lasu bieży.
Zasypiający pasterze są z tych śpiewów niezadowoleni i wo-
łają na Deja, żeby swego beczenia zaprzestał. Dej nie zważając
na to, śpiewa dalej i obchodzi stanowisko. W tem słychać głos
Aniołów „Gloria", a charakterystyczną wyrzutnią wyrazu „homi-
') Legr- VI. De Nativitate Domini.
") Rkp. Jag. 3561 kart 10 in 8-to.
TEATR LUDOWY W DAWNBJ FOIJ^CR 33
nibus'' w zdaniu „Et in terra pax bonae yoIantatiH^, właściwą
zresztą także dzisiejszym tekstom ludowym. Dej przestrasza się i na
Chlebarada wota y^neiekajwa^. Tymosasem Anioł ich zatrzymuje
i gdy poklękli, zwiastuje nowinę i do Betlejem iść poleca. Po odej-
śein Aniołów, pasterze rozprawiają w dosyć realistyczny sposób
o 8w«n przerażeniu; wreszcie ze wzgl^u na świt zbierają swe
dary i do Betlejem się udają. Przyszedłszy „tu mogą cokolwiek
grać abo śpiewać", jak mówi didaskalia, a następnie kolejno dary
lUadają i Nowonarodzonego o opiekę nad swym statkiem proszą*
Anioł ich błogosławi, że przybiegli; oni jeszcze raz proszą o przy-
jęcie darów i miłosierdzie. Misteryum to w scenie pa8t<Tskiej na-
leży do bujniej rozwiniętych podobnie, jak kilka poprzednich.
W akcie II narzeka Uerod na {Kjgłoski o nowonarodzonym
Królu żydowskim, które lud poruszają przeciw niemu i spać mu
nie dają. Przeklina więc tę niepewność i takie panowanie. Herod
pojawia się tu jako złośnik, jak w dzisiejszych sztukach ludowych,
nie zaś jako rozpustnik, jak u Żabczyca. Nadchodzą Trzej Kr<>lo-
wie: Gaspar, Malcher i Baltazar, jeden ze Wschodu, drugi z Ara*
bii, a trzeci z Etyopii — oznaczenie, które jest dosyć starożytnym
rysem w tej kom|)ozyeyi — i pozdrowiwszy Heroda, zapytują,
gdzie się ten król urodził, do którego wszyscy trzej, nie wiedząc
o sobie, z darami się wybrali. Herod powiada, że o tern nie wie
i każe wołać dwu rabinów, z których jeden oświadcza, że żydzi
rzeczywiście mesyasza oczekują, ale że więcej nie wie. Dopiero gdy
Malcher wspomniał o gwieździe, wtedy drugi rabin na podstawie
Izajasza objaśnia, że się to stało w Betlejem. Królowie dziękują,
Herod ich żegna i prosi, żeby z powrotem do jego zamku wstąpili.
Grdy zaś odeszli „furiose dicet^. że on przeczuwał tę nowinę i dzie-
cię narodzone na zagładę przeznacza. Zwracamy uwagy na ten
szczegół, bo w dawniejszych sztukach żadna więcej rzezi niewinią-
tek tak wyraźnie nie zapowiada. Akt ten, jak widzimy, jest sto-
sunkowo dosyć zbliżony do Traktatu Żabczyca.
Akt III ma bardzo piękny początek. Marya lituje się nad
Dziecięciem, że tak zimno, a okryć Go czem nie ma i zwraca się
do Józefa, żeby Jej dał co do przykrycia. Józef mówi, że nic nie ma.
wreszcie Jej skórka baranią podaje:
MARIA
Leito moy kochaneczka, mój Jeaa najftwięUBy.
A ja z której pocauję stronj mróz Dajcieźszj,
Wydz. flloloff. T. XXXyi. 3
34 8T. WINDAKIBWICZ
Otalę cię tą skórką i będę Bpiewata,
Byś mi tylko das^czko moja nie plaks^.
Poczem następuje rzecz ciekawa i dosyć efektowna. Anieli
zawiadamiają Maryę o zbliżaniu się Trzech Królów i śpiewają pieśń
pochwalną. Zdaje się, że stanowią oni rodzaj przybocznego orszaku
Św. Rodziny i wraz z prologiem kierują widowiskiem. Ucichnąwszy
więc, pozwalają Królom witać Jezusa i składać Mu dary; poczem
mamy pauzę i Aniołowie ponownie się odzywają. Co się tyczy
przemów królewskich, to są bez wyrazu; także śpiewy anielskie są
monotonne; ślicznie tylko dziękuje, odebrawszy dar pierwszy
MAKYA
Nie umieć to dsieciiitko praemówić, mój panie,
Ale ja matka jego sań podaiękowanle
Ucsynię, a on tobie na UHfsokiem niebie
Zapład te uczifnno9Ó, gdy weźmie do siebie.
Po złożeniu darów następuje scenka dosyć zabawna. „Ange-
lus apparens Regibus" rozkazuje, żeby nie wracali do Jeruzalem.
Królowie zapytują dlaczego, a gdy im objaśniono, odpowiadają
kiwając głowami:
A ktoby się był tpodsiał na Heroda slego,
By on co slego myślił na Jeziua tego.
Poczem Trzej Królowie już na odchodnem żegnaią Jezusa
i Maryę.
MARYA
Nioch was Pan Bóg w tej drodie Bacaęftliwie prowadsi.
Niech o waszym królestwie mądrością radai.
Jedźcie z Bogiem a dary, któreście oddali,
Daj Boie, byście niebo za nie oglądali.
„Tu odejdą^ i na tern si^ ta sztuka kończy.
Misteryum to posiada wyborny prolog, w którym powiedziano,
że jak panowie, wyjeżdżający do cudzych krajów, wysyłają przo-
dem służącego, żeby im gościnę po drodze zamawiał, tak i Trzej
Królowie wyprawili prologa. iżby ich ochotnie w domu, do którego
wstąpili, przyjęto. Następnie prolog opowiada w kilku słowach treść
widowiska, prosi o spokój i zapewnia, iż będą także zabawne epi-
zody, co jak wiemy, odnosi się do sceny pasterskiej i zachowania
się Trzech Króli w ostatnim akcie. W epilogu tej sztnki mieści
się podziękowanie za pilne słuchanie i prośba o zapłatę:
TKATR LUDOWY W DAWNKJ POLSCE 36
Wielkąśeie ta pnedwko nun chę^ pokmiali,
ittA&e ij (0) hUtorji pilno wjiluchali..,
Pneto mj sa ■łachanie pilno dsiękcjemy,
Za pracę o cokolwiek WatunoAci proaiemj.
Misteryam to zachowało się w całości i najlepiej nadaje się
do stadyów porównawczych. W scenie składania darów przez Ma-
gów wykazuje pewną analogię z agierskiem Ludus trwm Magorum
z XV w. *), którą tu przykładowo przytoczymy:
MARIA dicit acceptU numeribus.
* • c
Ir herren, ir tcbult mir willeehomen soin,
c
mir and dem lieben cbind meln!
215 ear oppher hab ich gem enphangen;
dee lans lat each nicht pelangen,
ez unl eueh geben Z€ lon
in dem himel der engl cbron;
ir suit auch wisten Bicherlieich
S20 ir wert mit im siczen in seinei ^ater reicb.
Trzecie misteryum z kategoryi o Trzech Ejrólach p. t IfUer^
medium pro fesło Trium Begum z końca XVn w., zawiera naprzód
wyborne objaśnienie, jak się u nas odbywały przedstawienia sztuk
na Boże Narodzenie po domach*). Widzimy więc, że w XVn w.
trudniły się tym procederem zorganizowane kompanie studentów,
które w czasie od Bożego Narodzenia do Trzech Króli, a prawdo-
podobnie dłużej, chodziły po domach prywatnych i gdzie je przy-
jęto i miejsce do przedstawienia dano, tam swe półgodzinne lub
dłuższe widowisko odprawiały. Intermedyum to jest fragmentem
widowiska, należącego do drużyny, chodzącej z gwiazdą. Nie ma
prologu, ale miasto niego wprowadza na samym początku trzy pa-
cholęta, które wchodzą do chaty i proszą gospodarza o przyjęcie
zbliżającego się towarzystwa aktorskiego:
PACHOLĘ (pISRWSZB)?
Zdars Pan Bóg tema domowi
I wuelkiema w nim itanowi,
Aby to wdsięcznie priyjęli,
Cokolwiek bedaiem mówili.
*) Kammer, Erlaaer Spiele str. 25.
*> &kp. Jag. 3526 k. 65 i 77.
3»
36 gr. WINDAKIBWICZ
Prcwsc (Minie poslaohajeie
A nam ml^sce do spraw dajcie.
PACHOŁ]^ WTÓRB
Nie takiei^ wesela śpiewanim zaftjjem,
Jako gdy ponawiają ftwietne tragedyje.
Obacayei wnet pned sob^ gospodann panie,
Tnech pastachów aciessnjch s rosmowami etanie.
Któnj h^ą obmj&la6 bjt swój na rok nowy,
Jakoby do przednowia mieli chleb gotowy.
PACHOLĘ TRZRCIB
Tnech Królów dsisiaj święto, sowią ten dsień sscsodry,
Którego sscsodrym bywa Chrse&cianin dobry.
My tei widsac ostatek osasn wesołego,
Nie saniechaliftmy sdrowia nawiedzić twojego.
Jak widzimy, pacholę pierwsze zastępuje prolog, pacholę wtóre
należy właściwie do drużyny pasterskiej, a trzecie będzie prawdo-
podobnie giermkiem Trzech Króli, bo w ich imienin przemawia.
Po tym wstępie ukazuje się Angelus i wzywa pasterzy, którzy się
zapewne tymczasem na scenie rozłożyli, żeby powstali, bo idą Trzej
SjtSlowie i gwiazdę przed nimi niosą. Pasterzy jest trzech ze zna-
Hemi imionami: Bartosz, Staszek i Jantek. Najwcześniej z nich budzi
się Bartosz i woła, że widzi coś bielejącego się przed sobą — na
co mu odpowiada
8TASZBK PASTUCHA
Ba, i widzę krasne panic,
Jakby jakie malowanie,
Dzieciątka nam każe szakać,
Do Betleja każe biegać.
Po tej rozmowie pasterze postanawiają dla animuszu co nabo-
żnego śpiewać; następuje jakaś kłótnia, przychodzi do gorszych
irfów i docinków i na tern się rękopis urywa, fflótnia owa,
we fragmencie zachowana, jest zbyt ciekawą, ażeby ją pominąć.
Prz3^minamy, że w prologu wskazano, że rozmowa odbywa się
na przednówku i że pasterze trapią się o ciężki zarobek. Otóż na
tem tle zaczyna Staszek:
I toó nasza niewola, braciszkowie moi,
Że sie nas prawie iaden na ftwiecie nie boi.
Chociaż panów żywiemy nasz^ wierną pracą,
Przecie oni nad nami jako wrony kraezą.
TEATR LUDOWY W DAWMKJ POŁ0CR 37
BartOBB po osęści igadsa się na te wywody, a po części nie; Jan-
tek saś drwi Bobie z ich kłótni — jijeden srogi jako gęś^ po-
wiada, drugi z nosem zwieszonym Jako mdłe mułtanki^. Podobnie
satyryeane usposobienie jest wyjątkowem zjawiskiem u pasterzy
% misteryów na Boie Narodzenie ; zwykle bowiem , aczkolwiek
HGTBtcy, są zarazem dobroduszni. Widocznie więc, ie sztuka po-
wyższa nie była przeznaczoną do odgrywania w domach szlachec-
kich, ale specyalnie służyła warstwom mieszczańskim lub wiejskim.
Także z innego względu zasługuje ten fragment na pamięć.
W misteryum powyższem znajdujemy znamienną mieszaninę wier-
sza trE3^nastogloskowego i ośmiogłoskowego. Ostatni gatunek jest
właściwy tylko najdawniejszym misteryom polskim, a zarazem
wszystkim misteryom zagranicznym z epoki średniowiecznej i rzecz
■zcz^;ólna, w polskich sztukach na Boże Narodzenie po raz wtóry
się nie pojawia. Wiersz zaś trzynastogłoskowy datuje się u nas
iriftściwie od czasów Odrodzenia ^) i występuje szczególnie w sztu-
kach z XVII w. Fakt ten pozwalałby nam wnosić, że rola paste-
rza w wierszu ośmiogłoskowym jest starszą częścią niniejszego in^-
termedyum. a przynajmniej na wzór starszych układaną była.
Czwartą wreszcie party-' naszych misteryów na Boże Naro-
dzenie stanowią sztukiepiczne, co nie znaczy, iżby aktorowie
w nich nie występowali, ale że fakt samego Narodzenia Pańskiego
albo adoracyi Magów nie jest scenicznie wyrażony, jeno się w opo-
wieści osób trzecich zamyka. Poprzednio mieliśmy do czynienia
z misteryami, które- opowieść ewangieliczną mniej lub więcej zrę-
cznie dramatyzowały — obecnie poznamy sztuki, które treść wła-
ściwą unieruchomiły, a materyału scenicznego poszukiwały w obok
leżących pomysłach. Naturalnie logicznie rzecz biorąc, zanik dra-
matycznej treści jest momentem pochodnym i dla przyszłości da-
n^o dsiału sztuki groźnym, bo wskazuje rozkład zasadni-
czego motywu. Przecież przyznać należy, że próby tego rodzaju
w repertuarze XVII w. są rzadkie i znajdują się właściwie tylko
w jednym kodeksie i to tu nawet obok innych, któreśmy powyżej
zanalisowali. Byłaby to więc tradycya lokalna, a nie powszechna.
Hoże być, że nowość ta powstała z naśladownictwa teatru Jezui-
tów, którzy nigdy właściwych misteryów na Boże Narodzenie nie
') Unmj j«dnak pnjktadj także s cemów kndn. n. p. w pieśni Ładjila-
wa s Gielniów A „JeeuM JadMi pnedst*.
38 ST WINDAKIBWICZ
wystawiali, ale n. p. w Krakowie r. 1616 ustawiali jasika z figur-
kami i odśpiewaniem pieśni wobec nieżywych figurek się zadawał-
niąli^^; zazwyczaj zaś w teatrach konwiktowych uroczystość tę
łączyli z Nowym Rokiem i dawali allegoryczne przedstawienia,
które kończyły się odsłonięciem szopki, jak tego np. łacińskie sztu-
czki z Kalisza Notms cum anno fiom Apollo z r. 1713 albo I ludu-
ans in oceano mundi iuoentus z r. 1715 dowodzą').
Pierwszą z kolei wśród tych sztuczek nowej kategoryi jest
Actus de NaiwikUe Jesu^). Wyobraża ona cesarza Oktawiana Au-
gusta, opowiadającego dworzanom o niezrozumiałem dla siebie zja-
wisku. Na słońcu miała mu się ukazać prześliczna panna z dzie-
cięciem na ręku; zapytuje więc kanclerza o objaśnienie tego feno-
menu. Kanclerz zasięga rady astrologów Ptolemeusza, Thyetona i Ma-
crona, którzy odnoszą owo zjawisko do cesarza, a dworzanie natu-
ralnie przyklaskują tak pochlebnej interpretacyi. Szczegóły te
pochodzą znów z kazań na Boie Narodzenie Jakóba de Vora^
ginę, o których wspominaliśmy poprzednio; Francuzi nawet mają
na ten temat osobne misteryum ^). Wtem wchodzą pasterze trzód
cesarskich z sielankowemi nazwami Daphnis i Corydon i na pod-
stawie tego, co sami widzieli, objaśniają, co owe znaki zapowie-
działy. Tu się sztuka urywa. Korzysta ona widocznie z tego tra-
.dycyjnego przeciwstawienia mądrości prostaczków i mądrości zaro-
zumialców, dla której wogóle scena pasterska w misteryach na
Boże Narodzenie się pojawia; szkoda tylko, że do końca jej nie
doprowadza. W prologu czytamy dedykacyę od szkoły jakiemuś
dygnitarzowi, widocznie burmistrzowi, w którego domu została ta
sztuczka na Nowy Rok odegraną.
Druga sztuczka z zakresu opowieściowych p. t Actus Kenior
lis pro die Trium Regum jest nieco szerzej rozbudowana i jak z ty-
tułu widać, opiera się znów o fakt adoracyi Magów ^). Allegoryezna
postać Justitii składa w ręce Sapientii rządy świata, bo na niebie
dzieją się rozmaite dziwy, zapowiadające nowy porządek rzeczy.
Sapientia nie chce przyjąć zrzeczenia i żąda objawienia powodów
Wtedy Marszałek wprowadza dwóch znanych nam skądinąd pa-
') Wielewicki w S8. KR. PP. XIV. 189.
*) Rkp. Jag. 182 k. 64-68, 164-170.
») Bkp. Kras. k. 37—42.
*) de JalloTille, Les mjstires II. 376.
•) Rkp. Kras. k. 195-199.
TBATR LUDOWY W DAWNEJ P0L8CB
39
Bierzy Kubę i Stacha i ci opowiadają, jak pasąc bydło, zostali zja-
wiskiem aniełskiem przerażeni, jak ich Anioł do Betlejem posłał
i jak wreszcie odchodząc, spotkali Trzech Króli, którzy także nad-
ciągnęli z h(^dem dla Nowonarodzonego. W scenie II tego dyalogu
pojawiają się posłowie Trzech Królów i siedzącej na tronie Sa-
pientii dziękują, że panów oświeciła i znaki niebieskie zrozumieć
im pomogła. Po ich odejścia występuje nowa osobistość allegory-
ezna Pax i zachęca Jastitię do pozostania na urzędzie; toż samo
czyni Fama, która Justitii pomoc obiecuje. Wśród wywodów tych
bogiń, umieszczono życzenia i przepowiednie polityczne, właściwe
sztuczkom jezuickim na Nowy Rok:
Chce pokoj, aby Turosyn s Ordjńoami
Pokoj tnjmali miły s Polakami;
Chee aby snitscsal y Kozak i&achwaly.
Który byt wyrwał tyrańskie sapały
Na naród polski y ponissesoł kraie,
Odsie siemia mleko, miód obficie daie...
FAMA
I ia teł z wami dopomoge enema
Orłowi Polski nieswycieionemo.
Poydsie ten orsel męinie y % synami
Caaimien piąty y s nami córami (s)
Thronn Boiego nieswycicionego.
Znieńero Tarczyna, Ordyńca z Kozakiem,
Który iak niedświeć (s) mmezy pod chodakiem.
Utwór powyższy zaopatrzony jest prologiem i epilogiem, w któ-
rym studenci składają „grates^ noworoczne swym dobrodziejom
z okoliczności święta Trzech Króli. Widocznie więc, że te sztuczki,
więcej uczone, były przeznaczone do odgrywania wśród warstw
wyższych — kiedy dawne średniowieczne misterya z humorystycz-
nemi scenami pasterskiemi, z realistyczną sceną Narodzenia i szu-
kania gospody wyobrażały w połowie XVII w. gust niższy i szu-
kać musiały dla siebie bardziej ludowego środowiska. Ciekawem
jest także, iż do powyższego utworu dołączono nie jeden epilog,
ale dwa do wyboru, z czego widać, że go nie raz, ale już zwy-
czajowo w domach obywatelskich odgrywano. Ze zaś w rękopisie
Krasińskich, obok takiej sztuczki, znajduje się zarazem misteryum
poprzednich kategoryi, z tego wnioskować wypada, że repertuar
40
8T. WINDAKIEWICZ
kompanii chełmińskiej był przygotowany na wszelkie ewentualno-
ści i gustom dwojakiej publiczności odpowiadać musiał.
Trzeci z tych utworów powieściowych nosi tytuł AcHm stre^
nae pro die festo Trium Regum i składa się z dwu scen podobnie,
jak poprzedni. Jest on do niego także pod względem tećhnicsnym
zbliżony i przeznaczony również do odegrania wśród lepszego towa-
rzystwa. Nadto zaznaczyć warto, źe ów list syna ze szkół z prze*
słaniem rodzicom odpisu jednego misteryum na kolendę, właśnie
do tego utworu się odnosi ^). W scenie I Judas, Joachim i inni
żydzi przychodzą do św. Jana Chrzciciela na puszczy i zapytają
go. czem jest. Sw. Jan z początku nie odpowiada, następnie oświad-
cza, że jest głosem wołającego na puszczy. Posłowie synagogi jero-
zolimskiej nie rozumieją tych słów i na dalsze pytania, otrzymują
stanowczą przepowiednie^* o Mesyaszu. W scenie II Fama i Religio
opowiadają, że były w T^tlejem i widziały cześć, którą Trzej Kró-
lowie Nowonarodzonemu wyrządzili. Tu się miała właściwa sztuka
kończyć, ale autor przejęty duchem noworocznych sztuczek jezu-
ickich, skorzystał podobnie jak poprzedni autor, z podróży bogiń
do Polski i kazał im w drodze z Palestyny zahaczyć o Konstan-
tynopol, z którego naturalnie całe zunadrze nowin przyniosły. Do-
wiadujemy się więc, że sułtan turecki z hanem tatarskim Foedi-
gragusem gotowali się naó wczas na wyprawę do naszego kraju.
Boginie jednak obiecują dywersyę Persyi a przytem wydatną po-
moc Kozaków. Węgrów, Wołochów i Multan. Ta polityka w mi-
steryach na Boże Narodzenie jest zatiawną i niewątpliwie z nowo-
roczników jezuickich {)ochodzi. Boginie spodziewają się, że w roku
przyszłym Mars z lielloną:
Lanrj zwycięskie da ("asimicrso m,
Hławnemu zawsze polskiema orłowi.
Przytem wyrażają nadzieję na orędownictwo Matki lk>skiej i wspo-
minają współczesne pisemko ulotne*):
Bo sio też poUka królową nazwała.
Gdy z MancineUem kapłanem gadała.
Przypominamy, że utwór powyższy współczesny jest konfe-
deracyi tyszowieckiej i obronie Częstochowy. Posiada on prolog,
') Kkp. Kras. str. 199- 20B.
') O lit. brosz, tego czanu feob. Wypr. naok. do Kzyma. Kraków 1888 atr. 48.
TBATR LUOOWT W DAWMBJ POL8CK 41
zwrócony do jakiegoś dygnitarza, obecnego na przedstawieniu, któ-
rego tytntnje „Wajumońć Dobrodsieiu Panie^ — a r^astępnie epi-
log z powinszowaniem Nowego Boku.
Najmniej obszerną z pomiędzy tych noworocznych sztuczek,
jakkolwiek wcale oryginalną, jest Iniermedium ekudem maieriaej
mieszczące się w rękopisie Krasińskich tuź po roisteryum poprze-
dnich kategoryi ^). Może być istotnie, że to jest intermedyum, prze-
robione z misteryów na Boże Narodzenie. Występuje w niem pod-
chmielony Rusticus, który wchodzi do ciemnej izby i w sąsiedniej
stajence spostrzega dziwne światło. Jasność ta naprowadza go na
myśL że to może Bóg się narodził; litując się więc nad ubóstwem
Dziecięcia, zwłaszcza że w trzaskący mróz w liche) stajence leży^
czeka wyjaśnienia. Nadchodzi puer, naturalnie szkolny, i miasto
wytłómaczyó wieśniakowi to zjawisko, zagaduje go po łacinie i do
nieporozumień i przekręconych kalemburów z nim dochodzi. Wresz-
cie udziela mu wyjaśnienia; poczem Chłop wita Jezusa i jak w na-
szych kolendach, rozczula się nad Nim, koszulkę i poduszkę przy-
nieść obiecuje i do swej chaty zaprasza.
Toby były wszystkie sztuki na Boże Narodzenie i Trzech
Króli, których treść w danej chwili podać możemy. Oprócz tego
wspomnieć należy, że Juszyński wymienia dwa nieznane nam
obecnie misterya z rękopisów XVII wieku, to jest Potrzebę na
Baie Narodzenie i Dyalog o Epifanii *). Z tych pierwszy zwła-
szcza zastanawia, bo słowo „ potrzeba*' odpowiadałoby dobrze łaciń-
skiemu terminowi ,,ordo personarum*^, z którego znaczeniem poprze-
dniośmy się zapoznali. Nadto wiemy, że w niezbadanym dotąd rę-
kopisie petersburskim z początku XVIII w. znajduje się Drama de
Natimiaie Jesu ChrisH, złożone z siedmiu aktów i zaczynające się
sceną pasterską z satyrycznie przezwanymi pasterzami Maścibrznch,
Nierobot i Drzemała'). Jak widzimy, zapas naszych sztuk na te
święta był wcale obfity i w XVII w. obejmował dosyć odmian.
Trzeba sobie uprzytomnić fakt, że misterya na Boże Narodzenie
nie są utworami, przeznaczonymi na zaspokojenie momentalnych
gustów społeczeństwa, ale że to repetuar tradycyjny, przez wiele
lat z równem przejęciem odgrywany i widywany. Ze względu na
>) Bkp. KrM. 8tr. 249-250, Nehring w Archir. XVI. 126—127.
«) Jusyńaki, Dykcjronan U. 404, 405.
'; MopoaoBi, HcTopia pyccK. rearpa str. 90.
42 ST. WINDAKIRWICZ
zewnętrzne kryterya, wszystkie poznane sztuki pochodzą niewątpli-
we z XVII w. Był to widocznie klasyczny wiek rozkwitu litera-
tury ludowej, w którym sztuki na Boże Narodzenie i Trzech Króli
najpowszechniej układano, przepisywano i odgrjwano. Pytanie
tylko, zkąd się wziął typ tych utworów w Polsce i jakim sposo-
bem w XVII w. stały się tak powszechnymi i weszły ogólnie w oby-
czaj krajowy?
Pytania tego przed wydaniem tekstów i wykazaniem ich filia-
cyi rozstrzygnąć niepodobna. Na razie więc zbierzemy poszlaki
wskazujące, że misteryum to było u nas przed XVII w. znane.
Dowodu zaczerpniemy naprzód z cytatu okolicznościowego i to rzecz
szczególna z jednego figlika Reja, który może pochodzi z jakiegoś
zagranicznego zbioru facecyi, ale przez patryarchę polskiej litera-
tury był wybornie rozumiany i w książce dla bardzo przeciętnego
ogółu, z okoliczności życia dobrze znanych, został wydobyty i po-
dany *). Otóż Rej opowiada, że jeden szlachcic był przedmiotem
żartów na biesiadzie dla swej brzydoty i nie mogąc już znaleść
innych argumentów na swą obronę:
Powiedział, iieście sie na tym omylili.
Bo gdym był w sskole iacakiem a igpry działali,
Zawidy mię i% Marią pięknie ubierali.
Mielibyśmy więc tu pozytywny fakt rozumienia w Polsce
XVI w., co to jest dyalog z Maryjką. bo naturalnie jeśli się mówi
o piękności Maryi, to się myśli zawsze o misteryum na Boże Na-
rodzenie a nie na Wielkanoc, co zresztą i jedna ze znanych nam sztuk
poświadcza, gdzie, jak wiemy, karczmarze żartują sobie ze starego
Józefa, że ma tak piękną żonę. Szlachcic ów, jak mówiliśmy, był
bardzo brzydki a zupełnie się tego nie domyślał. Otóż fraszka po-
wyższa zanługuje na uwagę także z tego względu, że szlachcic ów
czuł się podniesionym na honorze z zaszczytnej roli w misteryum
na Boże Narodzenie — okoliczność, którą jeszcze dziś u aktorów
ludowych stwierdzić możemy.
Drugą poszlaką, iż misteryum o Bożem Narodzeniu było
w Polsce znanera przed XVII w., byłoby Ordo personarum ad cur-
nabulum in Natimtate Domini, znalezione niedawno w jednym z rę-
*) Zwierainiec Keja 1562 roada. V. Chraanoweki w liozpr. Wyda. fil. XXIII
nie podaje źródła tej facecyi.
TEATR LUDOWY W DAWNRJ IMJl^SCfi 48
kopisów polskich z XV w.*). Rękopis, mieszczący owo „Ordo",
jest krakowski, należał r. 1436 do nbogiego bakalarza Stanisława
Szadka, trudniącego się przepisywaniem książek, a jakkolwiek
w części właśnie, gdzie ów porządek {jerson zapisano, pochodzi
z Ozech — jednak dowodzi, ie już w pierwszej połowie XV w.
Polacy posiadali w swych rękach nietylko czeskie „potrzeby czyli
porządki przedstawień^ na dzień Rezurekcyi, ale także takie same
porządki czeskie na Boże Narodzenie. „Ordo^ ów, którego natu-
ralnie nie mamy dotąd prawa uważać za typicznie polski, zawiera
tylko oznaczenie porządku pieśni łacińskich, mających sii^* ś|)iewać
przy mszy pasterskiej, o tyle jednak jest ważny, że wśród trzech
grap osób. biorących udział w przedstawieniu t. j. obok chóru
i studentów t. j. pueń — wspomina zarazem księży, przedstawia-
jących Maryę i Józefa i zwie ich „personae circa cunabulum"^.
Jeśli jednak o istnieniu misteryów polskich na Boże Naro-
dzenie w XV i XVI w. nie zyskujemy jeszcze z powyższych szcze-
gółów zupełnej pewności, to co do znajomości jasełek w tym okre-
sie możemy przytoczyć aż nadto świadectw. Dostarczą nam ich
kolendy, mieszczące się w tłómaczeniu Bonawentury Żywota Jezu
Krygta przez Baltazara Opecia i w KanUfczkach franciszkańskich^
zachowanych w dwu rękopisach z pierwszej połowy XVI w. t. j.
puławskim i kórnickim'). Z kolend tych przekonać się możemy,
że powszechnie w XVI w. wystawiano w naszych kościołach fran-
ciszkańskich jasełka, które składały się z wielkiej szopki, figur
Matki Boskiej i Józefa, Jezuska w jasełkach i klęczących wołu
i osła. Naśladowano w tem zwyczaj św. Franciszka, o czem szcze-
gółowo opowiada pieśń franciszkańska „Toć jest miejsce święte
i nabożne^ ze śpiewnika puławskiego. Bliżej te jasika opisują
liczne kolendy z tego śpiewnika, szczególnie: „Witajże dziecię roz-
koszne^ „Narodził się nam Zbawiciel^ „O naświętsza Panno Ma-
rya^ „Ej dzieciątko z Panny czystej^ „Dzisiaj dzień narodzenia
Zbawiciela naszego^ „Stała nam się dziś nowina'' — ze śpiewnika
puławskiego (1521); „Witaj, witaj żądający'' „Pódżmy do jasłek
nowych Jezusa miłego'' „Dziecię światłości wielkiej" „Przywitajmy
Jezusa'^ — z śpiewnika kórnickiego (1551).
Z pieśni tych przekonać się można, że naówczas powszech-
') Rkp. Jag. 8261, Brttekner w Arehir f. siar. Phil. Xyi. 607.
*y Bobowski, Pieśni katolickie 138 -B26.
44 8T. WINDAKIBWICZ
nym zwyczajem było odwiedzanie jasełek na Boże Narodzenie, No-
wy Rok i Trzech Króli i że nietylko wobec nich kicano i śpie-
wano, ale że się przyjęły już szczególne zwyczaje, które do dsiś
dnia przetrwały wśród ludu, szczególnie u Kurpiów^). Jednym
z tych zwyczajów było kołysanie kolebki Jezusa. O tym zwyczaju
wspomina wyraźnie kolenda „Witajże dziecię rozkoszne^ (T^Będę
cię Jezu kołysał''), a następnie kolenda „Pódźmy do jasiek no-
wych Jezusa miłego^, w której wezwano tylko dzieci i panny do
kołysania, a starszym polecono „przed obrazek Jezusków jabłuszka
pokładać^. Działo się to w klasztorze żeńskim koło r. 1551 we-
dług śpiewnika kórnickiego. Oprócz kołysania panował naówezas
zwyczaj brania i tulenia Jezusa, co się działo raczej na Trzech
Króli i wyraźnie o tein wspominają kolendy: „O duszo moja oto
miłość twoja^ ^^^y sic ^^^ Jezus narodził^ i „Stała się nam dziś
nowina^. Zwyczaj ten dał powód do powstania osobnych kolend
w których naśladowano śpiew mamek „ninaj, ninaj, ninaj^, o czem
świadczą znów pieśni: „Już cię żegnamy o rozkoszne dziecię^, wy-
raźnie „kołysając dzieciństwo Jezusowe^ na odejściu z kościoła,
„Czemu płaczesz Jezu" „W jasikach leży" ze śpiewnika puław-
skiego — jak niemniej wiersz „Nabożne tulenie Nowonarodzonego^,
przetłómaczony jeszcze przez Baltazara Opecia. Inny zwyczaj naka-
zywał zamykanie jasełek przed nadejściem wiernych, co znów wspo-
mina kolenda „Narodził się nam Zbawiciel" w słowach:
Jaslki zamknione widziemy —
Aiboftmy jui zamieszkali?
Kolendy powyższe pochodzą, jak powiedzieliśmy, z lat 1521
i 1551 i właściwie udowadniałyby tylko, że za czasów Beja oprócz
misteryów, właściwych kościołom świeckim, istniały także współza-
wodniczące z niemi jasełka bernardyńskie, około których owinęło się
nmóstwo naiwnych zwyczajów ludowych. Zwyczaje te jednak były
dawniejsze. W piśmie niepodejrzanem z XV w. czytamy, że koto
r. 1470 Bernardyni lwowscy podobne jasełka wystawiali i natural-
nie lud do podobnych śpiewek, jak powyższe, pobudzali, co wielkie
zgorszenie w głowach oświeceńszych wywoływało. W tekście, na
który powołać się możemy, wyraźnie powiedziano: „Obseryantes
b. Francisci regulam... supeistitiosis caerimoniis populum ad se
>) Wiała IX. 112— IIH.
TEATR LUDOWY W DAWNEJ POLSCE 45
attraheb&nt... praesertim in Natali Ohństi. exponentibn8 illis in ecde-
flia boyem atqae asinam et praesepis simulachrom cam p«erperio^ ^).
Zwycsaje te są ciekawym objawem średniowiecznej pobożno-
iei. Nie trzeba sobie jednak wyobrażać^ żeby były szczególnie pot-
akimi. Podobne kołysanki, jak u Bernardynów polskich, spotykamy
w XV w. w misteryach kolonistów niemieckich na Ślązku i W^
grzech') a także jeszcze dzisiaj wśród osad wołoskich na Mora-
wach. W Morawii nawet pasterze nazywają się podobnie, jak
w Polsce: Macek, Kuba, Barta, Klim - a tu i owdzie śpiewają
szczeropolskie kolendy, mianowicie „Paśli pasterze woły^ i „Przy-
bieżeli do Betleem pasterze^ ^). Zwyczaje jasełek bernardyńskich,
w braku tekstu polskiego z XV w^ stanowią dla nas klucz do
oznaczenia starożytności tego misteryum w Polsce. Weźmy np. jhA
uwagę pokładanie jabłuszek w szopce — tu nie trzeba sobie wyo-
Inrażaó, aby ono było beztreściwą ofiarą wiernych. Jest to raczej
symbol sceny pasterskiej, dokładnie ludowi znanej, i anticipando
jej znajomość przypuszcza, czemu zresztą ściśle odpowiada złożenie
koszyka czerwonych jabłek przez jednego pasterza w pierwszem
z pomiędzy zanalizowanych poprzednio misteryów. Podobnież koły-
sanie Jezusa nie było oderwaną zabawą ludową* ale symbolem sceny
rzeczywistej, kiedy Józef i Mamka skończyli kołysanie Jezusa i do-
puścili lud do tego nabożeństwa. Tym sposobem dochodzimy wresz-
cie do orzeczenia, że jeśli nie polskie, to czeskie lub łacińskie mi-
sterya na Boże Narodzenie były u nas znane w XV w., a kolendy
w języku ludowym stanowiły poniekąd ich uzupełnienie; jako objaw
dopuszczenia gminu do liturgicznych obrzędów. Po krytycznem
wydaniu polskich tekstów będzie można dokładnie oznaczyć szkic
polakiego officyum na dzień Bożego Narodzenia i Trzech Króli,
a następnie wprowadzić go w łączność zmisteryami zagranicznemi.
Dawne misterya o Bożem Narodzeniu, jak powszechnie wia-
domo, żyją jeszcze dziś w żywej tradycyi ludowej pod nazwą He-
rodów albo Marszałków. Obejmują one scenę poszukiwania
noclegu, jak w misteryach naszych z XVII w., dalej scenę paster-
ską i audyencyi Trzech Króli u Heroda w najrozmaitszych kom-
^) Vita Gregoril Sanocensis auct. Ph. Callimaeho. Wissniewski Pomniki IV.
74 Opowiadał mi p. Pagacsewski, ie a Klarjsek krakow. znajdują się nawet
%iirki jasełkowe z Xiy w.
*) Weinhold Weinachtsp. str. IIH, Kummer £rUaer Sp. sir. 8.
') Feifalik, YolksBchansp. ans .Mfthren Btr. 6. 27, S2, 193, 211.
46 ST. WINDA KIR WICZ
binacyach i często bywają mieszane z reminiscencyami z dawnych
intermedyów karnawałowych. Teksty liczne posiadamy z Podgórza
karpackiego, z Powiśla małopolskiego aż po Lnblin i z Mazowsza —
najciekawszy stosunkowo pochodzi z Tomaszowa lubelskiego ^).
Oprócz tego istnieją wśród naszego ludu szopki, wystawiające
dwie sceny z Herodów, ale pomijające zupełnie scenę poszuki-
wania noclegu. W szopkach scena pasterska i audyencyi u Heroda,
przegradzana bywa tańcami i śpiewkami figur charakterystycznych,
często z operetek zaczerpniętych >). Szopki pcjjawiły się u nas do-
piero w końcu panowania Augusta II i r. 1738 z kościołów usu-
nięte zostały ^). Nie należy ich nigdy mieszać z dawnemi jasełkami.
W uzupełnieniu wiadomości o polskich misteryach na Boże
Narodzenie i Trzech Króli, podamy jeszcze wzmiankę, żeśmy po-
siadali także] gry odmiennego typu. które zagranicą w oktawie
świąt Bożego Narodzenia lub ostatnich dniach adwentu odgrywano.
A mianowicie w przeróbce na widowisko postne pod dziwnym ty-
tułem De passione ob amoreni' exilu parentum Jem ChrisH ^) odkry-
wamy resztkę dawnego misteryum o Adamie, głośnego na caiym
Zachodzie a w Niemczech pod szczegółową nazwą Dos Paradeis-
apiel^). Widowisko to w tekście cytowanym składa się z dwu obrazów
z których pierwszy wyobraża upadek Adama i wypędzenie go z raju.
Adam chodzi po raju, w tem Serpens zbliża się do niego i do grze>
chu go namawia. Po skosztowaniu owocu, Adam poczyna się trwo-
żyć, słychać Vox Dei i wyrok. Wypędzony Adam chciałby się
wrócić, ale Cherubin broni mu przystępu i dopiero Amor Diyinus
lituje się nad jego rozpaczą i obiecuje zesłać Odkupiciela. Głośny
w zagranicznych misteryach proces rajski, z towarzyszeniem
tylu allegorycznych figur, został w tym tekście już do bardzo
skromnych kształtów sprowadzony. Nadto u nas do obrazu tego
doczepiono drugi, pierwotnie tu nienależący, w którym Siedm grze-
>) Wisła I, II, YI. X ; Zbiór wiadom. do antrop. X, XIU, XiV, Kolbftrir
Kasowflze lY, Swiętek Lad nadrabaki 92—99, Chomętowski Dtieje teatru 6B— 70.
Tekst s Tomasiowa zaDotow. p. Zalewskieg^o w Wi61e X. 709—724.
») Wirfa II, VI— X, Zbiór wiadom. XIY, Kolberga Lud Y, Masowsse I. Zwra-
camy uwagę na wjbome objaśnienia Anciyca i Wolanowskiego: Kolberg Lud Y.
210—226, Wisła X. 469—78.
*) Kitowica, Opis oby ca. poesątek, ssciegóty u Narussewicza, Satyra YIII,
Mickiewics Pan Tadeusz I. 551 itd.
«) Bkp. Kras. str. 236-242.
*) Rotschiid, Le mistire du Yieil Testam. str. LY- LXIII przedm.
TKATR LUDOWY W DAWNKJ POL80R 47
chów głównych burzy się przeciw miłosierdziu Bożemu i obiecuje
pr&ez zemstę zgotować dla przyszłego Odkupiciela narzędzia męki.
Sztuka ta była istotnie grywaną, bo w prologu czytamy wezwanie
słuchacza do „patrzenia'^ na przedstawienie. Może lepszy tekst na-
szego „Paradeisspielu** znajdziemy kiedyó w misteryum Wojciecha
Sztychowskiego p. t. Śmiertelny upadek natury ludzkiej przez zer-
wonie jabłka, wystawionem w farze tarnowskiej r. 1709. ale nie-
stety bliżej nieznanem *). Niegdyś przecież widowisko to było po-
pularne w Polsce, bo w grze tomaszowskiej, o której co
dopiero wspomnieliśmy, spotykamy dziś jeszcze utrzymującą się
scenę kuszenia Ewy i wypędzenia z raju z wiadomością o przy*
szłem odkupieniu. Widowisko to jednak w tradycyi ludowej zeszło
już także do skromnych rozmiarów i obejmuje zaledwo cztery osoby
i chór. przerywający dwukrotnie akcyę*).
O drugiem misteryum z ostatnich dni przed Bożem Narodze-
niem bardzo głośnem za granicą i z którem łączy się znana
anegdota o śmierci landgrafa Turyngii, to jest O pięciu Fannaeh
(Les yierges 8ages et les yierges folles) 3), możemy obecnie tylko to
powiedzieć, że u nas rzeczywiście istniało i według Juszyńskiego
znajdowało się w rękopisie teatralnym, powstałym po roku 1603^).
Jest to na razie zaledwo notatka, według której by za niem poszu-
kiwać należało.
ROZDZIAŁ III.
Dewocye postne i procesye Niedzieli Kwietnej.
Charakter dewocji. — Amor divinas ledacit peecatorein. — Obrona 6w. Eleasa-
rjmaaa 1651. — Dialogos pro Ma^a feria sezta 1724. ~ Theodoraa eam Theo-
philo. — Naboine opłakiwanie 1651. — Roimowa skałyzdossą. — Inne tjtotj. —
Procesja Niedzieli Kwietnej. — Rodsaje pnedstawień. — Próbki deklamacji
polskich. — Trawestacje i apadek.
Dewocye postne, charakteru ściśle ascetycznego, odgrywano
u nas zarówno w Post, jak Wielki tydzień. Pochodzenie ich obja-
śnimy w następnym rozdziale; są one pomnikiem wzmożenia się
') £streicher Bibliogr. t. IX pod r. 1709.
*) Wiała X. 711—713.
') de Coosaemaker atr. 1—10, Creiaenach, Geach. d. neueren Dramaa I. 77.
*) Djkcjonar* II. 405.
48 8T. WINDAKIEWICZ
ocEUĆ religijnych w spotecKeństwie polakiem XVU w. i objawiają
silny wpływ pojęć klasztornych na życie cywilne. Główną tredcaą
tych sztnk było rozważanie Męki Pa^kiej i dzieła Odkapienia
z punktu ascetycznego; typ ich jest mniej więcej jednolity. Toczą
się prawie zawsze wobec znaku krzyża, który stanowi ich jedyną,
a bardzo prostą i wzruszającą dekoracyę; obok tego pojawia się
w nich omal nie stale Grzesznik (Peccator), wyobrażający całą pu-
bliczność i w strój zbytkowny przyodziany; poczem dla udowo-
wodnienia tezy wyprowadzane bywają rozmaite figury allegoryczne,
a często chóry aniołów i dyabłów. Widowiska te dawano tylko
w kościołach, zdaje się popołudniu tuż przed niei^zporami. Śpiewów
w nich bywało wiele; przypominają one czasem moralitety średnio-
wieczne, a czasem oratorya. Obok tragedyi i intermedyów, stano-
wią najświeższy pokład kompozycyi ludowych w naszych kode-
ksach.
Nie rozróżniając czasu, w którym te dewocye ściśle odgry-
wano, na pierwszera miejscu wymienimy sztuczkę p. t. Amat' diui-
nu8 sedueU peecatarem a nexu ^). Składa się ona z dwu aktów, pro-
logu i epilogu, a nadto z jakiegoś widowiska o Judaszu, zapowie-
dzianego zapewne na dzień następny. W akcie I Amor dininus
żali się, że tak trudno pozyskać serca ludzkie dla Boga i postana-
wia w dniu dzisiejszym przywieść choć jednego człowieka do stóp
krzyża. Nadchodzi Peccator i słysząc te żale, pyta się o przyczynę
a następnie objaśnia, że choć wie, co krzyż znaczy, jednak dobry
byt i drobne wady nie pozwalają mu w ślady Chrystusa wstąpić.
Amor biada nad jego oziębłością, a potem modli się, żeby strzała
miłości Bożej tę duszę przenikła. W istocie Grzesznik uczuwa nie-
bawem pragnienie zbliżenia się do krzyża, ale boi się tego dla
grzechów uczynić. Wtedy Amor powoli namawia go do skruchy
i doprowadza wreszcie, że Peccator obejmuje krzyż z łkaniem
i u stóp jego w omdleniu pada. Przemowa jego u krzyża jest wcale
wymowna. Grzesznik poznaje niejako Chrystusa i z lubością Jego
Obliczu się przypatruje; następnie uczuwa trwogę, że to on wła-
śnie okropną mękę dzisiejszą Zbawicielowi zgotował:
Moje niesscięsne ręce Ciebie bicsowaly,
M07 (^eoh beseeny Ciebie w twan świętą całował,
I tela łotrom haało palcem pokasował,
>) Hkp. Kras. itr.
TBATK LUDOWY W DAWNEJ POL8CE 49
Opak ręce krępował, lańcaehom obwodiił,
Na tromotne lelftenie po alicach wodsil.
W akde II zjawia się dwu Aniołów, którzy widząc Grze-
unika a krzyża, radoane pienia za nawrócenie zawodzą. Nadcho-
dzi niennikiiiony dyabeł i biada, że przez Odkupienie tyle dasz
potracił; zwłaszcza żal mu Grzesznika, właśnie nawróconego, ale
pocieaza się przypomnieniem, że dziś ułowił tak poważną zdobycz,
jak Judasza i że za umęczenie Chrystusa wszyscy żydzi na wieki
wyklętymi zostali Dyabeł w ferworze nazywa żydów „żółtobrzu-
ehami". Wtem Anioł się podnosi i ze sceny go przepędza, a pu-
bliczność do rozpamiętywania Męki Pańskiej wzywa.
Że utwór powyższy był istotnie grany, dowodzi epilog, w któ-
rym czytamy takie zwroty, jak „widzieliście^, „f^yszeliście". Je-
izcze bardziej stanowczo objaśnia tę kwestyę prolog, który powiada,
ie ze względu na obecny Wielki tydzień „chce co ku zbudowaniu wy-
stawi<i^ i oznacza nawet czas widowiska i rodzaj publiczności:
Caekaeie cni atuchacse po pracach nagrody,
Spodaiewaeie sie pewnie ipoceni ochłody itd.
Ze rfów powyższych wynikałoby, że przedewszystkiem robotnicy
i rękodzielnicy na podobne przedstawienia uczęszczali.
Drugiem takiem allegorycznem widowiskiem była sztuka p. t.
Obr<ma przeciw imprezie grzechów św. Eleazaryusza hrabie, miana
w ranach Jezusowych. Jak już z tytułu wnieść można, mamy tu do
czynienia z kompozycyą trochę innego stylu, wystawioną po raz
pierwszy przez Jezuitów w kościele lubelskim w Wielki Piątek
1651 r. a potem grywaną na teatrach ludowych ^). Sztuka ta składa
się z trzech aktów, dwu prologów, epilogu i chórów i wyprowadza
mnóstwo postaci allegorycznych na scenę. Odrzuciwszy ten orszak,
otrzymamy jako treść rodzaj walki duchowej pomiędzy cnotą a wy-
stępkiem, dosyć naiwnie uscenizowanej. Znanego nam z nowszej
hagiografii'), św. Eleazaryusza napastują rozmaite pokusy, którym
Hrabia opędzić się nie może. mimo współdziałania wszystkich ele-
mentów kosmicznych. Zrozpaczony, błaga o pomoc Anioła Stróża,
który go do kościoła prowadzi i przysięgę na prawowiemość zło-
żyć poleca. Princeps inferni z demonami burzy się naturalnie na
») J.kp. Konopcz. k. 66—79.
') Skarga, Żjwoty Świętych 25 Września.
Hotpmwy WydE. fllolof. T. XXXVI.
50 8T. WINDAKIBWICZ
Błogosławionego, ale niewiele dokazać może wobec ustawicznej po-
mocy dobrych duchów, sprzyjających Eleazaryuszowi. W akcie III
Amor diuinuB prowadzi Hrabiego na Kalwaryę i ukazuje mu głó-
wniej sze obrazy Męki Pańskiej, które Święty z wielką słodyczą
ogląda. Mamy tu więc tego samego Grzesznika z poprzedniej sztuki,
tylko bardziej wyidealizowanego. Hr. Eleazazyusz zatrzymuje się
dosyć długo na Kalwaryi i przyjmuje podane sobie przez Aniołów
narzędzia Męki Pańskiej; następnie z famulusami swymi, wśród
największego rozczulenia, zdejmuje z krzyża Zbawiciela i w gro-
bie Go na Wielką Sobotę przy śpiewie symfonii polskich i łaciń-
skich składa. Jak widzimy, z poza tej filigranowej roboty prze-
świeca wyraźnie kanwa poprzedniej sztuki, choć ją bardzo sil-
nie akcesoryami zamaskowano. Język tego zabytku jest przesadnie
kwiecisty, a smak kompozycyi wybornie charakteryzuje czasy
Morsztyna.
Najlepszą z pomiędzy tych sztuk i na szczęście w całej roz-
ciągłości ogłoszoną jest Dialofftis pro Magna feria Sexta, napisany
„Anno Domini 1724 die 8a Februarii", podobno w Kaliszu ^). Jest
to kombinacya dewocyi wielkanocnej z moralitetem karnawałowym.
W akcie I mamy rozmowę figur allegorycznych Misericordii, Do-
loris, Amoris, Justitiae i Irae w chwili biczowania i krzyżowania
Chrystusa. Figury te rozważają doniosłość dzieła Odkupienia i nie-
wdzięczność ludzkości i Angelusa wysyłają na zwiady, chcąc biec
na Kalwaryę, żeby Ukrzyżowanie przerwać. Akt II jest moralite-
tem. Z pośród dwu Peccatorów, Mundus przywabia jednego, Staro-
stę, który „podupadł w tureckiej potrzebie" i chciałby jeszcze zro-
bić karyerę. Zaraz go otacza liczna służba i podczas postu używać
poczyna. Wtem zjawia się Mors z kosą i zaczyna niepokoić Pec-
catora. Ten pełen buty próbuje się z nią sprzeczać, ale Mors uzy-
skuje dekret od Justitii i ścina mu kark. Potem Anima et Corpus
biadają nad sobą, aż nadchodzą Daemones i „acceptam Animam
et Corpus in Infernum proicient". Akt kończy się „Lamentem Du-
szy grzesznikowej w piekle". O tej części wspomnimy jeszcze wśród
moralitetów. Wreszcie następuje akt III, nie pozostający z poprze-
dnim w żadnym związku. Trzech Aniołów całuje krucyfiks i przy
wtórze muzycznym unosi się nad Męką i dobrocią Chrystusa —
poczem następuje „Cantus" z wezwaniem do pokuty. Sztuka ta ma
*) Gomalicki w Wędrowcu 1901 nr. U— 18.
TBATR LUDOWY W DAWNEJ POf^aCR 51
prolog ^Auditorze przezacny! daj ucha prosiemy" — i epilog ze sto-
sownem upomnieniem i podziękowaniem „za słuchanie'^. Warto za-
uważyć, że monologi Śmierci w akcie II mają pokrewne frazesy
ze stawnym naszym Dialogus Mortin et Magisłri z XV w. *).
W ostatniej sztuce tego gatunku p. t. I^-o eodem die Iheo-
dorus cum TheophUo mamy do czynienia z nieco prostszą kompo-
zycją ludową 2). Jest to króciutki dyalog dwu osób pod krzyżem,
z których jedna pyta się:
Pmebóg, któt to wih! takowy
Na tej machioie krsyiowej...
a druga objaśnia, że to Żydzi zabili tak okrutnie swego Boga
Scenka ta nie jest pozbawiona pewnego dramatycznego efektu, jak-
kolwiek w retorycznej frazeologii zanadto się rozpływa.
Oprócz dewocyi przeważnie deklamowanych, mieliśmy także
w Xlvii w. sztuki podobnej treści, wyłącznie śpiewane i natural-
nie w zwrotkach lirycznych układane. W jednej z nich z r. 1651
p. t. Nabożne ran Ukrzyźotaanego Zbawiciela opłakiwanie^) trzech
Aniołów śpiewa lamenty o okrutnem skatowaniu Chrystusa. Zbliża
sie Dasza nabożna i z początku tylko z oddali miłości Jezusa dla
ludzkości się dziwi; potem jednak na wezwanie Aniołów usiada
pod krzyżem i w cieniu jego wśród odpowiedniego monologu usy-
pia. Po zaśnięciu, chór sześciu Aniołów śpiewa, jaką ochłodą jest
krew Chrystusowa i wzywa ludzi do czerpania z tej krynicy łaski.
W drugim z tych kawałków p. t. Rozmowa skały z duszą zakor
mieniałą przy Chrystusie ukrzyżowanym*), Dusza słyszy jęki Skały
nad śmiercią Chrystusa i nie może pojąć tego nadnaturalnego zja-
wiska. Aniołowie przy pomocy Ek^ha ttomaczą jej, że to Boga za-
bito, że ona jest przyczyną tylu ran Chrystusowych i wskazują,
że Skata objawia od niej więcej tkliwości. Wezwanie to odnosi
skatek i Dusza nietylko sama wzbiera żalem, ale i ludzi upomina
do rozmyślania nad ofiarą Chrystusa.
Toby były wszystkie dewocye postne i wielkotygodniowe
z XVn w., których treść podać możemy. Posiadaliśmy jednak tych
sztok więcej. Z biegiem czasu widowiska postne stały się tak ulu-
*) Nehring, Altp.iln. Sprachdenkm&Ier str. 283—293.
^ Rkp. Kras. Btr. 31—32, takie a Nehringa ArchiT X\ II. 97 w skrócenia.
■) Rkp. Konop. 79- 80.
*) 1. c. k. 80—82.
52 OT. WINDAKIBWICZ
bionemi, że programy ich drukiem ogłaszać pocsęto. Dla zwiąako
notujemy kilka tytułów: 1) Źiatosne echo przeszło osiaimej rdkllU^ na
ChrysUisową wiarę, ułożone przez Floryana Wrzaszowskiego, stu-
denta Akademii krakowskiej, wystawione w czasie postu w kościele
Dominikanów krakowskich r. 1681 dnia 1 kwietnia godziny pier-
wszej po południu; 2) Krzy^ okrutny i nieznośny Mfki Pana Jezusa
w uzdrowieniu Hierusa paraliżem zło^^onego, wystawiony r. 1701
w kościele św. Jana przez studentów krakowskich ^podczas solen-
nego Zbawiciela do Jeruzalem ingresu w Niedzielę Kwietną";
3) Prawda niestworzona Zbawiciel Chrystus, zawdzięczająca powsta-
nie tej samej racy i co poprzednia sztuka^ a wystawiona zaraz
następnego roku pod protekcyą Józefa Sebastyana Ochockiego *) itd.
Z przedstawieniami dewocyjnemi na Wielki Post łączyła się
bardzo blisko uroczystość Niedzieli Kwietnej a nawet, jak wiemy,
terminem swym nieraz się z niemi krzyżowała. Obchodem tej uro-
czystości w Polsce sięgamy napowrót w tradycyę sztuki średnio-
wiecznej. Uroczystość ta zasadzała się na procesyi, mającej wyo-
brażać tryumfalny wjazd Chrystusa Pana do Jerozolimy, przed speł-
nieniem dzieła Odkupienia. Według rytuału kościelnego *) procesya
ta, po pobłogosławieniu przy ołtarzu palm przez kapłana, wycho-
dziła na cmentarz kościelny i obszedłszy go przy śpiewie odpowie-
dnich antyfon, wracała. Podczas powrotu dwu lub czterech kanto-
rów wchodziło napowrót do kościoła i zamykało drzwi i wtedy
pomiędzy procesya a owymi kantorami odbywała się wymiana
nowych antyfon. poczem subdyakon uderzał krzyżem procesyjnym
w drzwi i procesya wchodziła do kościoła, gdzie się zaczynała
zwykła msza. Procesyę tę zużytkowała dramaturgia ludowa i wcze-
śnie wprowadziła figurę osiołka do obchodu cmentarnego, a nastę-
pnie antyfony procesyjne urozmaicała pobożnemi pieśniami w języ-
kach krajowych. Dziś jeszcze w składach dawnych rekwizytów
kościelnych w B^rakowskiem można znaleść figurkę osiołka, któ-
rego niedyś do owych pochodów używano').
W najdawniejszych czasach procesya ta, włączona do miste-
ryum pasyjnego, zasadzała się na powtórzeniu obchodu kościelnego
*) Estreicher, Testra w Polsce I. 151—2, 157—8, niemniej Bibliografia t. IX
pod r. 1702.
•) Missale Romanom Yenetiis 1856 k. 115—116.
*) Wedlng ustnego świadectwa ś. p. Dyrektora Łaszcskiewicza.
TSATR LUDOWY W DAWNRJ POLSCE 58
Z memacznemi zmianami. W najstarszej pasy i niemieckiej z XIII w. ^)
lasnacBono tylko porządek antyfon: „Jesus venit. Qaam appropin-
quaret Dominus et ąnum audisset: et paeri prostementes frondes
et yestes. Paeri Hebraeorum. Item pueri. Item gloria laus''; póź-
niej obejmowała ńpiew tych samych antyfon i deklamacye w ję-
zyka krajowym kilku Żydów, wyobrażających pospólstwo, którzy
witali Chrystusa; słali Mu szaty pod nogi i zarzucali Go gałązkami
palmowemi'); wreszcie oprócz ,,chorus filiorum^ wprowadzono de-
klamacye „unias iayenis^, który po prześpiewaniu antyfon wypo-
wiadał wierszyki zupełnie podobne do naszych ').
U nas jednak procesya palmowa nigdy nie weszła do inte-
gralnej całości przedstawienia pasyjnego, ale stanowiła rodzaj sa-
moistnego prologu do pasyi lub produkowaną bywała zupełnie od-
dzielnie, jak to zresztą było równocześnie także u Niemców i Wło-
chów*). Była ona już obchodem popularnym w XVI w. i Rej
wspomina, że „w Kwietną Niedzielę kto bagniątka nie połknął,
a dębowego Kristusa do miasta nie doprowadził, to iuż dusznego
zbawienia nie otrzymał" ^). Pieśń polską procesyjną posiadamy już
z pierwszej połowy XV w.®); z końcem XVI w. uroczystość ta
nabrała większego urozmaicenia^ a tekst takiej procesyi przedsta-
wia się jako zbiór wierszyków do deklamacyi, zaopatrzonych w oso-
bne prologi i epilogi ^.
W naszych kodeksach spotykamy te kom pozy cye niesłycha-
nie często pod rozmaitymi tytułami n. p. d y a 1 o g ó w . e k s k 1 a-
macyi, prologów lub poprostu procesyi. Z druków i ręko-
pisów moglibyśmy 20 tekstów wyliczyć. Czytane bez znajomości
szczegółów procesyjnych, przedstawiają się jako obojętne wierszyki
okolicznościowe, w których obok ustępów pochwalnych mieszczą
się prośby, pochodzące od osół) starszych lub dzieci, a czasem na-
*) Hoffmann, Fundgrnben II. 2i6.
^ Orein, Alsfelder Passionimpiel str. 79—83.
*) MUchsack, Egerer Fronleichoamnpiel ntr. 120 — 123.
*) Wackernagel. Gesch. d. dentsch. Litt.* str. 299; D'Ancona, Origini*
I. 202.
*) Poitilla 1567 k. 201.
") Bobowski, PieAni katol, str. &).
^) ^Uroesysta Kwietniey Niedziele processya" prsez X. Mat. Bacskowskiego.
Kraków 1614) deklamowana w Korczynie i Kielcach jesacae w Xyi w. Wójcicki
Teatr I. 300-309.
54 8T. WINDAKIRWU^Z
wet wycieczki satyryczne, skierowane przeciw obyczajom miejsco-
wym, a także dysydentom i żydom. Dla poznania nastroju tych
śpiewek, przytoczymy kilka ^):
SALVB RBX
Chryste Panie, ia dsiś z twego
Triamfa tak wspaniałego.
Weepó) s drngiemi daiatkami.
Z moiemi towarsysaami
Weselę się y s radoftci
Caofem twoiey Wsaechmocno^i.
B^dź, prossę, na małego
Łaskaw na riaiecskę twego.
Zdrowie y dobre ćwicaenie,
W łasce twoiey pomnoienie.
Panie, studentowi małemu
Uaruy dsiś riuice swoiema...
POST ALU
Mass tjż to całowiecso swierzcbuwnie pokąsać,
Jak pana służyć, prsykład drngim dawać.
Lecs nas niemało niesscaesnego wieku —
Na co i patrsać nie masz o csłowieku —
Prsed Panem stoi, csapki ledwie rossy.
Gadki rad stroi iiŁ wiec bolą uszy
I ocsy dobrych w to patrzyć nie mogą.
Gdy odprawują mszą i o6arę drogą,
Boi się klęknąć na siemię dla suknie.
By jej nie zmazał; dobry człowiek utnie
Nieras na szyi, padssy na twarz swoje,
Nie mówi leżąc „zmaż<' .suknit^ moje**.
Więcej poważa, co go wewnątrz kole,
Co go dolego (»). niż futra, sobole.
Przeto się korsy, daje się na wolą
Zbawicielowi, chociaj członki bolą...
WITAY BŁOGOSŁAWIONY
Do Ciebie wiecsny Jena iestem dziś posłany
Od Polski y narodów walecsnych obrany.
Którzy się w Tobie, z wielkich dziełów (s) sakochali
I takie upominki przez mnie dziś posłali :
*) Pro Dominica Palmarum Kkp. Kras str. 118—120; Ezclamationes pro
die Palmarum Kkp. Horod. str. 35—67; Actns triumphalis in Dominica Palma-
rum. Rkp. Kras. str. 158—167.
TEATR LUIM>WY W DAWNEJ POI^iCE 55
Naprzód Orła Białego kladsiem pod Twe nogi.
Koronę, takie scaeptrnm, a i 7 A polskie progi
U błogosławi}, aiebyś na Polnkę łaskawy
B7I, wjrsnawaj%e Śeś Ty Bóg y Bóg ieiit ]>rawj...
WidaiM o Jean, widiiaa, ii* 8/.wedaia turbaie
1 na nas atugi Twoie saabie sw§ gotnie.
Froaiem o Jeau, prosiem nie day stug Twych wiernych
Nie day w ręce na poftmiech tyrannów nieamiemych.
8rogi6 Ty był Tatarom ba i Koaakowi,
Wtocboin y pysznemu Boie, Tnrcaynowi;
Teraa nadaieic mamy, o nasa Jean drogi,
Że tesa będaiesa pysanemu* Sawedainowi srogi...
Prosiemy Cię tedy Jesn, Śebyft dodał siły
Polakom, by nieprayiaciela oraa poskromieti.
Błogosław cney Koronie, moy Jesii Barmackt,
Błogosław nam o Jesu a twoiey ręki Pańskiey.
Takie są lepsze piosnki tych procesy i; inne bowiem są zwy-
kle dosyć prymitywne i może być. że dopiero przez śpiew i całą
dekoracyę procesyjną nabierały nieco gorętazeg<i wyrazu. Nawet wier-
szyki Na Kwietną Niedzielę Wacł. Potockiego z r. 1672, bez wmyśle-
nia się w czas i okoliczności, przedstawiają się bardzo blado^). 'Jak z na-
szych tekstów widać, procesyi tej towarzyszył często chór kościel-
ny z orkiestrą. Ubierano się na nią odświętnie; figurę osiołka
na kółkach zarzucano gałązkami wierzbiny z ł)aziami, sośniny,
a nawet kwiatkami; w uroczystości brat często udział świe-
tny magistrat — zwłaszcza ostentacyjnie czynił to magistrat
chełmiński w Prusiech ^). Mamy także dwa drukowane teksty,
dedykowane przez autorów burmistrzom krakowskiemu i po-
znańskiemu '). Później jednak te procesye zwyrodniały i stały się
przedmiotem żartu i śmiechu, zwłaszcza odkąd krytycyzm francu-
ski zmienił nieco wyobrażenia o zewnętrznych objawach pobożności.
W XVin w. niejeden wolteryanin polski ostrzył .swój dowcip na
tym popularnym obchodzie. Z owego też czasu pochodzi trawesta-
cya kilku wierszyków takiej wiejskiej procesyi *). która cokolwiek-
*) JovUIitates ed. 1747 str. 4-6.
*) -Któremu dsisiay chełmieńscy synowie Hozanna kraycaa Patriciasaowie**;
niiej aaś ^Chełmna ma^strat sławny** Pro dominica Palmaram aotae Kkp. Kras.
•tr. 146-168.
*) Proeessia w Niedz. Kwiet. p. Stan. Banici. isa stud. jaris w Coli. Lu-
brans. Posnań 1622; Proeessia w Nieda. Kwiet. p. Wal. Piątkowskiego. Kraków
1646. Jasayńaki, Dykcyonara I. 162, Maciejowski Piśmiennictwo 111, 690, 743—743.
*) Historya o Pańskim Zmartwychwstania 1757 str. 43-4r>.
56 ST. WIMDAKIBWIGZ
bądź świadczy^ jak zdziczeć masiał ten obyczaj w późniejszej tra-
dycyi ludowej:
STUDENT
Hic 6st.
JAN CIFITRA
Dobra placki prsektad»ne
I ki6n>ii8j nadaewane..
Daj mi Chryste sażjrć ta^o.
Daj doczekać Awięconego.
Daj mi przytem i naukę,
Bjm mitl sawsae chleba aitukę.
INSZY 8TUDBN1'
Witam CMę Jesa, pociecha jedjna.
MACIEK FIOMĄKA
Witam pokornie maleńka dsiecina.
Daj B rodzynkami placka święconego
1 na Wielkanoc zażyć co smacznego.
Będę Cię chwalił, tek jest dobry Panie,
Gdy sobie podjem szynki na śniadanie.
STUDENT
Hic est.
PIMP BACIARA
Oto ja mały iaczek
Niesę dla Ciebie placek.
Przyjmij Chryste od małego
A daj mi proszę co lepszego.
Daj mi szynkę i kiełbasy,
Żar sie przykrzy temi czasy.
STUDENT
Item.
FILIP BA CIAŁA
Widzisz, Panie, mnie pachole.
Który zawsze siedzę w szkole
I tablicę dźwigać muszę,
A suszyć się nie chce z dusze.
Teraz daji} obarzanki
I suszone przytym grzanki.
Lepsza szynka i kołacie.
Na to serce moje skacze.
TKATR LUDOWY W DAWMICJ POŁSOS 67
Trawedtacye te i krytyki odniosły pożądany skutek. R. 1780
wydano edykt w dyecezyi krakowskiej ^\ a ea nim zapewne w in-
nych, w którym powiedziano, że „wożenie Pana Jezusa po koteiele
na odetka, wysadzanie żaczków w Kwietnia Niedzielę do mówie-
nia wierszyków, prawie zawsze sensu nie mających — wszystkie
wymienione przydatki do nabożeństwa odtąd się znosząc.
ROZDZIAŁ IV.
Dewooye i officya wielkotygodniowe.
Liment świ^toknjski s XV w. — Piane ttu Mariae M«|[^al6na«. ~ Djalog o Mcea
pK&akiaj. — Djalog cslowieka s Anioły Pasikowskiej 1612. — Ad ultimam Jęta
•t Matris ipsins Tale eannen. — Officiam 8epalchri w XVI w. — Dialogas An-
geloram. — Aetna ad Sepnlehrum. — Offioiom Peregrinorum i Pielgnym Wiel-
kuoenj Miaskowakiego 1612. — Sententia Pilati i De pasatone Christi. Pro
fsria lezta Maioria Hebdomadae. — {'okrewieństwo z dewocyami włoskiemi. —
Bractwo Męki Pańskiej w Krakowie 1594. — W spółiidzial bractw polakich w ros-
wojn aatnki dramatycsnej.
Drugą połowę naszych dewocyi stanowią dewocye wielkoty-
godniowe, pozostające w bliskiej styczności z postnemi. o których
poprzednio wspomnieliśmy. Jak zobaczymy, allegorya w tych sztucz-
kach oplatała już tak ściśle element rzeczowy prymitywnych offi-
cyów, na tle których powstały, że dziś niepodobna wydzielić tego
pierwiastka bez dokładnego przejrzenia całego działu.
Stosunkowo najliczniejsze w naszych kodeksach są Plankiy
trzech Maryi^ opierające się o nabożeństwo dewocyjne. powstałe
w Xni wieku i zawdzięczające początek szerzącemu się w śre-
dniowieczu kultowi maryańskiemu ^), My pochlubić sit^* możemy ta-
tim planktem ściśle dramatycznym z XV w., który był dobrze
znany autorom naszych pasyi z XVII w. i stanowi komórkę za-
rodkową późniejszych dewocyi wielkopiątkowych. Zabytek ów jest
monologiem Matki Boskiej u krzyża i zwany bywa pospolicie La-
meniem SwiftokrzyBkim dlatego, że się zachował w kodeksie Bene-
dyktynów świętokrzyskich, wpisany tam razem z kilku koronkami
•) Wiała VU. 412.
*) Schdnbach, tjber die Marienklagen. takie Cotissemaker 1. c. str. 285,
TnihUf, Ć. C. M. 1891, str. 178-197.
58 8T. WINDA KI KWICZ
i pieśniami maryjskiemi przez Jędrzeja ze Słupia ^). Jest to bezwąt-
pienia jedna z najciekawszych prób dramatycznych pierwotnego
teatra polskiego. Marya stoi pod krzyżem i wzywa wiernych, żeby
wzięli udział w jej smutku:
PosKlachaycse bracBs mylą...
Pożal ay mya eztar> miody
mówi W początkowych zwrotkach; nast(,'pnie żali się nad stratą Syna,
Jego upokorzeniami i wyrzuca Gabryelowi, że jej obiecywał tyle
radości w chwili Zwiastowania; wreszcie rozpacza, że Chrystus nie
chciał się z Nią podzielić swą Męką i że Mu na krzyżu rozpięte-
mu, ona „uboga żena^, niczem poinódz nie może. Monolog ów koń-
czy się trzecim zwrotem Matki Boskiej do zgromadzonych w ko-
ściele osób, szczegółowo tym razem tycząc się obecnych matek:
Proezcayess Boga, wy mylye y żadne maezyory,
By wam nad dzyathkamy nye były thakye tho pozory.
Monolog ten jest zapewne pochodzenia czeskiego, jak wszy-
stkie inne prymitywne ofScya, któreśmy dotąd w Polsce napotkali.
Stosunek jego do źródeł zagranicznych da się w przyszłości w łącz-
ności z następnymi zabytkami z drobiazgową precyzyą oznaczyć.
W każdym razie, jeśli ten utwór powstał na tle czeskie, to byłby
zajmującem uzupełnieniem literatury czeskiej, gdzie dotąd monologu
Matki Boskiej pod krzyżem nie zdołano wykazać^). W rękopisie
Jędrzeja ze Słupia odczuwamy liczne braki, zwrotki są jeszcze
niekształtne, najładniejsza zaś i najbadziej potem znana była piąta:
Szynku, by eh czy a nyszko myala,
nyeczocz bych czy wszpoinagala :
twoya glowka krzywo rysza, tbacz bych ya poŁhparla,
krew po thobye plynye, thacz bych ya atharla,
Pyczya Yolaiz^ pyczacz bych czy dala,
ale nyelaza doszyacz thwego szwyathego czyala.
Drugim naszym lamentem wielkopiątkowym jest Planctus Ma-
riae Magdalenae in Parasceve, pochodzący z XVI w.*). Jest to mo-
nolog Maryi Magdaleny, w którym mieści się opowieść Męki Chry-
stusa i obietnica zmartwychwstania. Co do tego monologu może być
*) Maciejowski, Dodatki lU. 122.
*) KnieBchek w Archiv f. 8lav. Phil. IX. 67.
*) Kkp. Horod. str. 23—29.
TEATR LUDOWY W DAW.NRJ FOL8CK 59
wątpliwość, czy go deklamowano pablicznie. Kwesty^ tę jednak,
oprócz natoralnie analogii do utworów zagranicznych ^), rozstrzyga
modlitwa Maryi za Krakowem z prośbą o odwrócenie morowego
powietrza, która w wierszu nieprzeznaczonym do recytacyi, nie
miałaby racy i bytu:
Ty, o mój Jesu, prs«s Twi| śmierś i mękę
nEjjmij lV6j wierny lud w swą świętą opiekę.
Frsyjmij i Kraków, n^ą utrapiony
I niewidaianemi plagami dotkniony.
Doanal Twyj (s) ręki, widsial saraźliwe
Powietrse, widsial Twoje etnaly mteiwe,
Widaial etrasaną ftnii^rć, widaial trupy mnogie,
Ucsul twe bicse i karanie nrogie.
Wejrayi łaskawie na jego ciężkości
A wróć go s progu ostatniej ciemności.
Żale Magdaleny są obficie zabarwione frazeologią z Trełiów Kocha-
nowskiego i bardzo prawdopodobnie przez poetę z końca XV w.
X. Stanisława Grochowskiego ułożone zostały — co zresztą jeszcze
niżej objaśnimy.
Po tych jeszcze dosyó prymitywnych próbach dramatycznych
w zakresie nabożeństwa wielkopiątkowego, zostajemy już w naszych
kodeksach szerzej rozbudowane sztuczki, które nam namacalnie
w granicach naszej literatury tłomaczą, jak z prymitywnych offi-
cyów kościelnych powstał dramat zachodnio-europejski. Najstarszą
2 pomiędzy tych sztuk, bo jeszcze z XVI w. pochodzącą, jest kró-
ciutki w stosunku do późniejszych Dialog o Męce Pańskiej^). Składa
się on z dwu aktów, prologu i epilogu, w których wezwano wi-
dzów do uważnego słuchania i wskazano duchowe korzyści, pły-
nące z współudziału w podobnych widowiskach. W akcie I, jak
objaśnia didaskalia „sześć aniołów wynidzie mając insignia abo
raczy znaki Męki Pańskij'^ i opowiada, co Chrystus doznał od tych
narzędzi. Anieli zwracają się do osób, biorących udział w przed-
stawieniu i żądają od nich poświadczenia swych opisów. Tak n. p.
Anioł z oszczepem, opisawszy znaczenie tego narzędzia w Męce,
zwraca się do obok stojącej Matki Boskiej i zapytuje ją:
') Wirtb, rHe Oster a. Passionsep. ntr. &6.
*y kkp. Horod. str. 130-136.
60 8T. WINDAKISWICZ
Zalotna Matko, co6 wtenciaa daialala?
Wsajrttkaś eię prawie laami rospiTwała.
Anioł znów z krzyżem mówi do św. Jana:
SUleh praj nim Janie śwtętj,
Od Syna za Ryn a wsięty.
Tym sposobem wciągnięto do akcyi wszystkie osoby, obecne na sce-
nie. Po Aniołach pojawiają się trzy Cnoty i wyrzacają Piłatowi srogi
dekret, a ludzkości kamienne serce. Jadam grzesznik, który podczas
całej powyższej deklamacyi stał na scenie, czuje się temi wyrzeka-
niami dotknięty, a spostrzegłszy, że większa część zarzutów właści-
wie do niego się odnosiła, popada w żal i prosi o przebaczenie.
Wtedy osoba, zwana tu dziwnem imieniem ;,Secundum interme-
dium", wzywa go, żeby ochotnie podjął krzyż Chrystusów i niósł
go za Zbawicielem. W akcie II rozpoczynają się właściwe lamenty
Maryi pod krzyżem, które jak wiemy, są początkiem niniejszej gry;
poczem pojawia się drugi Grzesznik i wskazując na krzyż wedłng
wyraźnego objaśnienia scenicznego „na krzyż ukazanie ma być" —
obiecuje poprawę i objaśnia, że jak z drzewa wynikł upadek ludz-
ki, tak znów na tern drzewie dokonało się Odkupienie.
Jak widzimy, sztuka ta jest już przesycona elementem alle-
gorycznym, właściwym także naszym dewocyom postnym. Jest ona
prawdopodobnie także dziełem X. Grochowskiego, jak Planetu^ Ma-
riae Magdalenae. bo pojawiają sit* w niej dosłownie całe okresy,
które ten poeta powtórzył w Żywocie 8u\ Cecylii i w Łzach smutnych
za Dobrocieskim.
Najpiękniejszym utworem w tej dziedzinie jest Dialog abo
rozmowa grzesznego człowieka z anioły Marcina Paszkowskiego, ubo-
giego literata krakowskiego, wydana w r. 1612 w Krakowie i de-
dykowana pobożnej pani tutejszej Donacie Barzynie. która może
być, że nieraz na podobne widowiska łożyła^). Według wyraźnej
wzmianki na tytule utwór ten odgrywano „przed grobem Chrystusa
w Wielki Piątek". ,, Jadam grzesznik, jak objaśnia autor, wynidzie
w kosztownym ubiorze po staroświecku ubrany, jakoby jaki cu-
dzoziemiec i pocznie poważnie z jakimś podziwieniem" opowiadać,
że uważa jakiś dziwny rozstrój w naturze i że dziś przed połu-
dniem wyszedłszy na ulicę, widział pochód na górę kalwaryjską
i ukrzyżowanie jakiegoś nieznanego człowieka, dla którego uczuł
') Egsempl. w Bibl. Czartoryskich.
TBATB LUDOWY W DAWNU POLSCE 61
htość, Że go tak arogo i nieludzko męczono. Jadamowi chodzi
o efekt i dokładne uprzytomnienie męki Chrystusowej — więc
w opisie pochodu głównie Jego osobą się zajmuje i drobiazgowo
ukrzyżowanie opisuje. Adam chce odchodzić, wtem jak w poprze-
dniej dewocyi, „Anieli instygujący ze znakami Męki Pańskiej wy-
nidą'' i objaśniają mu. że to za niego Chrystus tak ciężko poku-
tował. Aniołowie pokazują Jadamowi wszystkie narzędzia Krzyżo-
wania i szczegółowo tłomaczą ich użycie, zwracając się do niego,
źe to on raczej powinien był doznać tych katuszy na krzyżu, od
oszczepu, powrozów, rózg, biczów, łańcuchów, cierni, obcęgów, gwoź-
dzi i młotków. W potoku tych zarzutów Jadam traci głowę; roz-
targniony pyta o to lub owo objaśnienie^ ale otwarcie przyznać się
do winy nie chce. W opisie Aniołów została reszta Męki Zbawi-
ciela opowiedzianą i przyznać trzeba, że dosadnie zailustrowaną.
Anioł z oszczepem mówi, jak Chrystus skonał i jak to Jego śmierć
stwierdzono; wtedy Anioł z krzyżem, na grób Pański ukazując,
przy którym widowisko to się odbywa, objawia „Z krzyża zdjęty
tu leży Syn Boga żywego", który śmierć poniósł dla zbawienia
ludzkości. „Za tym Panna Naświętsza z Maryą Magdaleną przez
wszytek czas u grobu klęcząc^ mają po cichu lamentować, a po-
tym gdy już anieli mowę swą odprawią, trochę żałośniej ". Zaczyna
się więc część II widowiska. Mary a mówi:
Wszyscy ci, którsjkolwiek tą drogą mijaj;),
Niechaj s pilnością taką sprawę uważają:
Jestli na świecie żaIo6ć równa mej żałopci?
,Ta powstawszy zacznie głośno narzekać^ i straszny wyraz twarzy
Chrystusa po męce opisywać. Opis ten grzeszy nieco lubowaniem
się w okropnościach, jakkolwiek znajduje usprawiedliwienie w ro-
dzaju nabożności dawnych stuleci. Marya oblicza według Bepelor
Hones S. Brigiłłae ilość doznanych przez Chrystusa plag i zwraca
się do Magdaleny, jak gdyby żądając, iżby współczuła Jej smut-
kowi. Magdalena rozszerza się jeszcze bardziej nad tą bolesną hi-
storyą i obie poczynają lamentować. Wtedy ukazuje się „Sprawie-
dliwość z goJym mieczem^ i zwraca się do Adama z wyrzutem, że
to on winien tej męki. Jadam, który wyobraża każdego grzesznika
i naprzemian Grzesznikiem bywa zwany, wpada po tern odezwaniu
w rozpacz i niewiele brakuje, iżby samobójswo popełnił:
62 8T. WINDAKIBWIOZ
Winienem, jam jest winien, przykryj mię iałob^
NieHECzęsna ziemio, jawny grzech mój mię przywodzi
O rozpacz, śmierć widoma przed oczyma chodzi.
Wtedy ukazuje się Miłosierdzie i przedstawia mu, żeby nie roz-
paczał, bo tylko Judasz, który sobie zadał śmierć bez wiary w mi-
łosierdzie Boże, zginął na wieki:
Ale ty nie bądź taki, krwią Pańskiej litości
Napiątnowawszy serce, zmyj swe nieprawości...
Odpnści Pan i w liczbę swych wybranych wpisze
Na proóbę swej Matacbny, której ta gtos słyszę.
Rzeczywiście do tej „Matki miłosierdzia. Matki utroskanej" zwraca
się Grzesznik i wyznawszy swój mistyczny współudział w męce
Syna, prosi o łaskę i przebaczenie. Zamilkł. Wtedy rozbrzmiał się
chór Aniołów, chwytając tę prośbę człowieczą i wspomagając swym
współudziałem modlitwę Grzesznika. To delikatne przeniesienie mo-
dlitwy z ust ludzkich na usta Aniołów i zakończenie całej sztuki,
nieraz drastycznej, błagalnym śpiewem chóru za istotą, którą nie-
dawno widokiem tych emblematów męki umęczyli — jest efektem
cokolwiekbądi niepowszednim. Aniołowie zakończają swą modlitwę
słowami:
Daj skruchę Cbrze ścianom wszystkim wieczny Boie,
A przyj m ich łzy w łaskę — więcej człek nie moie.
W prologu tej sztuki czytamy wezwanie wiernych, zebranych
na modlitwę w kościele, do nabożnego słuchania i rozczulenia się
mającem nastąpić widowiskiem; w epilogu zaś mamy pochwałę do-
broci Bożej, która zdobywa się na takie ofiary, i objaśnienie wagi
i znaczenia grobu Chrystusowego dla ludzkości. Wreszcie Epiłogus
prosi, iżby Bóg sam rozkrzewiał to poczucie po świecie i nadzieją
zmartwychwstania za trzy dni zakończa. Dla historyi dewocyi sztnka
ta jest ważną, bo podaje dużo wiadomości o rekwizytach i niejedną
cenną wskazówkę reżyserską.
Utwór powyższy był najpopularniejszy wśród wielkopiątko-
wych. W rękopisach spotykamy niejedną jego przeróbkę; najbliż-
szym zaś oryginału jest Carmen luguhre ad tumtdum Jesu ChrisH *)
W sztuce tej kompozycya Paszkowskiego została już podzieloną na
części; miasto Aniołów wprowadzono boginie, które oprócz emble-
') Bkp. Kras. str. 221—2
TRATR LUDOWY W DAWMRJ POL8CK 63
matów Męki Pańskiej 110^74 pewno oznaki swej godności. Charitas
ukazuje się „cum cruce in oorona spinea^. „Humilitas cam flagel-
lis Diidis pcdibus", „Patientia cum torque et rirgis", „Misericordia
cum columna^. Oprócz tego autor tej przeróbki starał się swój
utwór zbliżyć jeszcze bardziej ku objektywnym misteryom pasyj-
nym, pozostawiając w części III, po (odejściu Grzesznika. Matkę
Boską na scenie, która nastypnio jeszcze dalej rozwodzi się nad
śmiercią Chrystusa, a potem mdleje i przez Maryc Magdalenę „do
domku swego do Betanii zostaje odprowadzoną".
Do zakresu „lamentów wielkopiątkowych^ według analogii
utworów zagranicznych *) policzyć wypada także dewocyc staroży-
tnego piętna, osnutą na kilku rozdziałach Zywoiu Jezu Kt-ysła św. Bo-
nawentury p. t. Ad ułłimum JJomiłd Jem et Motiis ipsius vale car-
men luffubre ^). W sztuce tej opowiedziano pożegnanie Matki Boskiej
z Jezusem w Betanii tuż przed udaniem się na obchód Paschy do
wieczernika jerozolimskiego. Jak na lepsze dzieło sceny ludowej
przystało, zauważymy w sztuce tej nzczere odczucie sytuacyi psy-
chologicznej, wyrażone w silnym i prawdziwie m<;8kim języku:
Synn iedyny. anioUkie kochanie.
Dokąd sie spioHzysz Żydom na wydanie ?
JK.HU.S
Wiesz Matko mita, wiesz z Ducha świętego,
It mam wypełnić wolą Oyca ni<»ffo.
Maaz tysii^ Byna, sponobów zbawienia.
Swoy lad odkupić, z Bogiem ziednoozenia.
jBsrs
Ten Matko. Hposób od wieków praeyrzany,
Przez ten ^iew Boski bodzie ubłagany.
>) SehOnbach 1. c. str. 63—70.
*) Bkp. Kras. str. 204—207 i Żifwot P. Jezma w tłom. B. Opecia kt. II
rozda. 20—23 (Gniezno 1884 str. 210 -215). Zwracamy przytem uwagę na szcze-
cinie oryginalny artykuł o stosunku misterycSw do literatury ascetycznej u Crei-
lenaeha, Oesch. d. neaer. Dramas I. 189 — 199, w którym między innemi i na ten
liczegót zwrócono uwagę.
64 8T. WDIDAEIBWICK
MARIA
Baranka caełij, Sjnaeaka koehanie.
Nie daj aie wilkom nogim na uarpanM.
JRSUS
Matko kochana. Matko olnbiona,
Laboć ma diusa smaikiem pneraiona,
Fmyidaie mi iednak dla eiteka miłotó
Dae iwoiA ciało podrapać do ko^i...
MARIA
Moieu sie schronić od riośliwej ręki.
Jakoś kamiennej naaedt niegdjr męki.
JESUB
Uesedlem Matko wprawdaie, lecs bjła prsjCEjna,
Wtencsas nie przyszła bjła śmierci mej godzina.
MARIA
I tak twe ręce goidź przerazi srogi,
Jesu kochany, o Sjna moj drogi?...
Postój moj SjDU, pajde j ia z Tobą,
Pokrjię głowę j twarz ma iałobą.
Pajdę w ogrodzi ec j na calaari^
Niech mie Zjdzi j z Tobą zabiią.
JKSLS
Matko moia pozostań, nie iest wola mego,
Bjś męki cierpiała, Ojca przedwiecznego.
(Tu tcidocznie następuje pożegnanie),
MARIA
O Sjno moj, Sjna, moj Sjnaczku kochanj,
O niebieska pociecho, ludziom na świat danj.
Także będziesz Sjnaczka moiego częstował,
Którj dla ciebie ziemię j niebo sbadował?...
Anjele Gabrielu, pomóż żalą mego,
Opłakiwać kochanka pomóż itraconego.
I rzeczywiście czterech Aniołów zjawia się na scenie i opłakuje
mękę Chrystusa od wejścia do Ogrojca aż do podniesienia krzyża.
Poczem zanotowano: ^Canitur In manus tnas commendo spiritum
IKATR LUDOWY W DAWMKJ 1»(H^CK 65
meum, Consumatuin est" — czyli, że rzecz tę istotnie oddeklamo-
wano i przedstawiono w kościele na Wielki Piątek ^).
Taką jest tradycya ^lamentu wielkopiątkowego" w Polsce.
Po wydaniu i skompletowaniu tycb zabytków, będzie można zrobić^.
o nieb interesujące studyum na wzór niemieckiego i naturalnie do-
kładnie oznaczyć stosunek do tekstów łacińskich i innych w języ-
kach nowoczesnych. Zresztą powiemy jeszcze o tych zabytkach
w następnym n)zdziale.
Sprawa z officyum rezurekcyjnem w Polsce, zwanem także
Ofjicium Sepulcri. jest nieco mniej pocieszaj ąo>a. Że ono znanem
bjlo w XVI w., moźnaby się powołać na misteryum Mikołaja
z Wilkowiecku, który do utworzenia swej sztuki wziął chyba po-
chop z faktu, że się to officyum w Polsce upowszechniło i szcze-
gólnie znanem i ulubionem stało. Ale jest także inny sposób udo-
wodnienia tej okoliczności. Rej mianowicie w zbiorze facecyi, z któ-
r^ośmy już poprzednio zaczerpnęli dowodu o znajomości sceny
pasterskiej w Polsce XVI w., podaje znów nową facecyę -), wy-
bornie spolonizowaną z Hebla, któraby nie miała racyi w zbiorku
popularnych anegdot, *?dyby się do powszechnie znanych obrzędów
nie odnosiła. Otóż Rej. zaczerpnąwszy ją ze zbiorku zagranicznego,
tlomaczy tytuł i treść temi słowy:
JUTRZNIA NA RRZIIREK(!1Ą.
KfliAds na reznrekcią iaka nowotnego
Ybrat miasto anyoła do groba on ego.
Co nm lie miał osjn^ać — a sam Maria byl.
Anyoł duna} do lasn y z ornatem sie ekryl.
') OkoliczDOBciowo wspomnimy tu jeszcze o procesy i wielkopiątkowej, którą
zaprowadzono w Polsce r. 1611, jak świadczą Uimny o Meee Pańskiej na obchód
kaiitaryjski X. Orochowskiego. Osoba, wyobrażająca Chrystusa, niosła wielki
krmjt na barkach i wśród śpiewów zgromadzonego luda prsenosita go z jednego
ko6cio)a do drogiego, Inb z jakiegoś płaca do kościoła. Hy?o to dramatyczne
przedstawię nie pochodu na Kalwaryc, które przecież w misteryum słowne się nie
zamieniło. Dewocye te szanowano bardzo w Polsce, krzyż nosił zazwyczaj jakiś
dygnitarz i liczne opisy i anegdoty o niej zachowały się w naszych pamiętnikach,
zwłaszcza z KYIIl w. Obchód ten przedostał się do nas z Jerozolimy, gdzie daiś
J6sscxe z wielką uroczystością bywa obchodzony. Moszczeiiski w Zbiorze Pam.
xviii w. t. IX 21—24; Sierpiński, Obraz Lublina sir. 139; OwRiński, Roczniki
z dziejów Podtatrza str. 48; Pam. relig.-morał. XII. 330—364; Albany, Jerusa-
lom et les sanctuaires de la Judee str. ICM).
') Zwierziniec 1562 rozdz. V. Chrzanowski 1. c. 342.
Rfli^prmwy yijAm. fllelofr. T. XXXTI. 5
66 BT. WINDAKIBWICZ
Więc Maria sagląda: ^Y djablass sie podiiał".
Chłopi saiię mnimali, abj Bogn taiał.
^ Bodaj cię wsiąl samego*', wszyscy zawołali,
Tak naboinemi glosy iairzniii odśpiewali,
Z anegdoty tej można mieć wyobrażenie, jak Rej byl nieprzyjazny
wszystkim dawnym obrzędom kościelnym. Zdaje się, że reformacyi
mamy do zawdzięczenia brak wybitnych kodeksów teatru ludowego
z XVI w. Co do officyum rezurekcyjnego nie można twierdzić,
iżby dzięki reformacyi zupełnie u nas zaginęło — w każdym ra-
zie w naszych kodeksach znachodzimy już tylko dewocye. które
z prymitywnem officyum ^) pozostają w nieco dalszym związku.
Tak np. Dialogm Angelorum ad Sepulcht-um Dondni, przeznaczony
do odgrywania „Sabbato Magno resperi aut ipso Paschatc* antę ma-
tutinum'' *), przedstawia anioła Gabryela, który się zastanawia, jak
mógł umrzeć Chrystus, który tyle cudów zdziałał. Gabryel oznaj-
mia, że razem z Rafaelem przybył pilnować grobu Chrystusa; po-
czem pojawia się anioł Sądu Ostatecznego Uryel i zapytuje, kto
leży w tyra grobie. Uryel nie może się wydziwić, że Syn Boży
w ziemskim grobie spoczywa i że śmierci jego potrzeba było dla
zbawienia ludzkości. Obaj Aniołowie starają mu się wy tłomaczyć figu-
rami ze Starego Testamentu, że obraza w raju wymagała takiego
zadosyću czynienia. Te wywody trafiają do przekonania Uryelowi,
ale zapytuje jeszcze, co myśleć o grobie, w którym Bóg spoczywa.
Wtedy Aniołowie objaśniają mu, że niebawem nastąpi zmartwych-
wstanie i wyrażeniem tej nadziei rzecz się kończy. Jest to najsze-
rzej rozbudowana sztuczka wielkosobotnia, jaką znamy, i ostate-
cznie najwięcej zbliżona do prymitywnego officyum. Ułożono ją
w końcu XVI w. a tu i owdzie frazeologią Kochanowskiego za-
barwiono.
Inne nasze officya grobowe oddalają się coraz bardziej od za-
sadniczego typu. Acłus ad Sepułchrum ChrisH Domini ma już mało
do czynienia z pamiątką zmartwychwstania*). Wyobraża on śpiew
dwunastu Anicrfów, opłakujących rany Chrystusa i Całujących twarz
Jego, bok, ręce i nogi. Oprócz tego wspomniećby należało dramat
>) du M^ril str. 87—107, de Coussemaker str. 21, 178, 258 itd.; sresitą
Lange, Die latein. Osterfeiern str. 18.
») Rkp. Horod. str. 15-25.
■) Rkp. Kras. str. 207—208.
TBATK LUDOWY W DAWNEJ POI>l(TE 67
Sepultkrum Jesu Christi i nieznane nam bliżej Threni sepulchrcUes
super Christo Jesu. O pierwszej z tych sztuk wiemy, że sceny
Umęczenia przedstawiono w niej za pomocą latarni magicznej* a więc
^ to była zabawka konwiktowa teatru jezuickiego, — co także z in-
nych poszlak rękopisu wynika '). Rzeczy te z of&cyum rezurekcyj-
nem mają już mało wspólności, a pamiątką ich pochodzenia pozo-
stało tylko wspomnienie grobu, przy którym niegdyś Marye i Anio-
łowie z zupełnie innym celem się pojawiały.
Trzecia serya officyów wielkotygodniowych w Polsce t. zw.
OjJiHum Pereffrinarum albo po prostu emausowe ') |)osindH jeszcze
oflobliwszą history^^. Że było znanem w XVI w. i to nawet pier-
wotnie w tekście czeskim, udowodniliśmy w pierwszym rt>zdziale.
Nagle ślad o niem zanika — aż {)otein w ]M>czątkach XVII w.
ukazują się trzy broszury drukowano, noszące jednobrzmiące tytuły
Pidgrzjfm tińelkanocny albo rozmowa podróżnych z Jeruzalem do
Emaus, które pamięć tego ofiicyum w Polsce odświeżają. Autorami
ich byli: Dominik Wośnicki (1612). Bartosz Kwaśniewski (1635) —
a trzeciego co dla nas najważniejsza, znany {)oeta wielkopolski,
Kasper Miaakowski '). Tekst ostatni jest najłatwiej dostępny, choó
po prawdzie powiedziawszy, jest najmniej sceniczny. Przedstawia
on dwu uczniów Chrystusa, Kleofasa i Amaona, idących z Jerozo-
limy i rozmawiających o wypadkach ostatnich dni. Są oni bardzo
wylęknieni i niepewni, co się stanie. Wtem spotyka ich jakiś po-
ważny Pielgrzym i w długiej i bardzo uczonej przemowie przeko-
nywa, że Syn Człowieczy zmartwychwstanie. Uczniowie proszą, żeby
z nimi pcjzostal, na co on się zgadza, a następnie nieznacznie znika;
poczem w dalszym ciągu chór opowiada, jak Chrystus zasiadł do
posiłku i także zewnętrznymi znakami dał poznać, że już istotnie
zmartwychwstał. Czy sztuczka ta była grywaną w XVII w., nie
wiemy; sądząc z misteryów wielkanocnych, należałoby wnioskować,
że tak. Nadt<j o najpóźniejszym z tych tekstów, t. j. o tekście Kwa-
śniewskiego, czytamy, że go dedykowano Dorocie Kąckiej, ksieni
zwierzynieckiej — co mimowoli nasuwa domysł, że pozostawał
w pewnej łączności z Emausem zwierzynieckim, już w XVI w.
uchodzącym za szczególność Krakowa.
*) Mopo30Bi>, HoTopifl pyccK. TeaTpa I. str. 103, 309.
*) du Mćril str. 117, de CouMemaker str. 195.
*) Wissniewski, Uist. 1. YJl. 126; Maciejowski, Piśmienn. Ul. 173; Estrei-
cher, Teatra I. U7.
•6
6S
ST. WINDAKIRWIGZ
W usupełnieniu naszych wiadomości o officyach wielkotygo-
dniowych, wspomnimy jesecse o dwu dewocyach na Wielki Czwar-
tek, które noszą wprawdzie charakter allegoryczny, ale jeden dro-
bny motyw czerpią z przedstawień pasyjnych ^) i tym sposobem
stają się surogatem właściwej pasyi. Dewocye te odznaczają się
ciekawym efektem scenicznym, mianowicie, że na zakończenie gry
aktorowie odczytują dekret Ukrzyżowania Chrystusa t zw. Senten-
ia PUati — naturalnie apokryf średniowieczny, który pojawił się
w druku r. 1474, a potem częściej wydawany bywał*). Teraz je-
szcze w Kalwaryi Zebrzydowskiej pod Krakowem bywa czyty-
wany i sprzedawany w kramach w Wielki Czwartek ów wyrok,
albo jak także mówią przekupnie ^Urtel". W dewocyi De paasione
Jesu Christi Domini*) Dolor stoi pod krzyżem i zastanawia się,
kto to być może, co go tak okropnie skatowano. Zjawia się jeden
Angelus, drugi, trzeci i objaśniają ją szczegółowo, opisując pięć.
stacyi Jezusa: w ogrojcu, u Annasza, Kajfasza, Heroda i Piłata
Aniołowie zmuszają Dolor do biadania nad każdą z tych chwil i do
zastanawiania się nad przebytemi męczarniami i upokorzeniami Chry-
stusa. Osobliwa rzecz, że te wszystkie sztuki pz^zypuszczają zupełną
nieświadomość lub obojętność widzów na szczegóły Męki Pań-
skiej. Dolor poddaje się suggestyi anielskiej, wreszcie odczytuje
razem z nimi „dekret Ukrzyżowania^, uznaje go za niesłuszny
i winę wydania przypisuje ludzkości. Rzecz kończy się uniesieniami
nad dobrocią Bożą i epilogiem, który znów służyć może za dowód,
że podobne sztuczki istotnie dla celów dewocyjnych w Wielki Ty-
dzień odgrywano:
Słyszeliście słuchacze lamentj iałoine,
Któreśmy tu wydali, gdy męki bolesne
Boga przypominali — Wam za to słuchanie
Dzięki wielkie oddaiem...
Podobną bardzo do poprzedniej, choć bardziej wydelikaconą
w szczegółach jest sztuczka Pro /eria sexta Maioris Hebdoffiadae^y
Widzimy w niej Consoientię, czekającą na Peccatora i gdy nad-
*) Grein, Alsfelder Passionssp. str, 140—141.
») l/Ancona, Origini" II. 221.
■) Rkp. Kras. str. 213—221.
*) 1. c. str. 208-212.
TEATR LUDOWY W DAWNEJ POKMrR 69
Bzedł, zapytującą go, gd^ie był i co robii. GrzcHznik odpowiada zu-
pełnie obojętnie, że był u Kajfasza. Heroda i Piłata i widział tam
jakiegoś człowieka wiązanego i bitego. Na to CoDScientia zagaduje
go: jak to nie wiesz, kogcj tam katowano? — i porusza jego ci<^
kawośd i każe mu po raz wtóry iść i przyjmtrzyć się Męee (-bry*
stusowej. Peecator idzie, a widok okropny wzbudza w nim taką
boleść, że woła mimowoli do sędziów i żołnierzy, żeby Koga nie
sądzono tak lekkomyślnie i nie biczowano tak niemiłosiernie. To
nio on, powiada, ale ja raczej powinionom ową śmierć poni(»ść —
i lamentuje, że go nikt słuchać nic* chce. Wtedy pojawia się Misę-
ricordia i prowadzi go do Justitii. która zn<'iw ukazuje mu potrzebę
i korzyści odkupienia; poczem Misericordia wzywa |>ubliezność do
opłakiwania Męki Chrystusa. W zakończeniu odezwy Misericordii
czytamy słowa:
Ale co sie to bowiem, póu/iiny z inirysca tejfo
Poslachayinj decrctu na Pana niidzefifo...
puczem dopisek: „Hic decretum It^^^itur quod yidebis superius aut
inferius** tj. w poprzednie^j sztuce.
Tak więc wyczerpaliśmy wszystkie nasze officya i dewocje
wielkotygodniowe i wskazaliśmy ossaturę, na której się (jsadziły.
Przekonaliśmy się, że pierwotne, zupełnie rzeczowe officya kościelne
z<38tały w nich tak dalece osnute w przędzę allegoryczną i dewo-
cyjną, że potrzeba byłe; dopiero oprzeć si^ o starożytne teksty za-
graniczne, ażeby w nicli tę spodnią zawartość rozeznać. W przy-
szłości, po zgromadzeniu i wydaniu większej ilości tekstów, będzie
to można z większą precyzyą uczynić. Ale już nawet w obecnym
stanie raeczy nietrudno zaznaczyć podobieństwo tych dewocyi z de-
wocyami postnemi i tym sposobem podwójną część składową tych
utworów odróżnić. Lamenty, officya rezurekcyjne i emausowe —
to była nasza średniowieczna tradycya, wspólna naszej literaturze
z całą literaturą zachodnio-europejską. Ale ów pierwiastek allego-
ryczny i dewocyjny, to naturalnie późniejsza naleciałość, którą ko-
niecznie określić należy, ażeby sobie z historyi polskiego teatru
ludowego, mianowicie w sferze twórczości religijnej, dobrze zdać
sprawę.
Badając tę kwesty ę na gruncie porównawczym, znajdujemy
analogiczne sztuczki tylko we Włoszech i to pod szczególną nazwą
detoziom albo u/Jizi drammatici, jako wytwór bractw biczowników
70
8T. WINDAKIBWICZ
umbryjskich z XIV w.*). Podobieństwo między dewocjami bractwa
perndżyjskiego a naszemi zachodzi istotnie wielkie. Teatr wioski,
jak wiadomo, okazywał od najdawniejszych czasów skłonność do
rozwoju w kierunku lirycznym a najwcześniejszym objawem tego
ducha ludowego stały się właśnie nasze dewocye. Obfitują one w kon-
trasty, sceny wzruszające i patetyczne; Chrystus i Marya są w nich
osobami z góry uwielbionemi — Aniołowienp. klękają pobożnie przed
niemi; historya męki i życia Chrystusa bywa w nich dowolnie trak-
towaną i autorowic wybierają z niej tylko momenta szczególnie
wzruszające, potrzebne do wywołania zamierzonych nastrojów; w celu
poruszenia publiczności w kierunku ascetycznym, wprowadzono do
przedstawień moment biczowania, który i u nas w wielkich pasyach
bywa eon amore traktowany. Oprócz te^^o. w dewocyach włoskich
męka bywa także drobiazgowo opowiadaną — Jan, św. Magdalena
i Najświętsza Panna Marya wskazują rany Chrystusowe; osoby gra-
jące zwracają się do publicznośei, wzywając ją do współczucia, cza-
sem wciągając wprost do akcyi; w Devozione de Yenerdi suN^^to
z Perudżyi św. Jan pokazuje aukni^^ żałobną, którą Matka Boska
przywdziewa na drogę kalwaryjską; Marya Panna ukazuje znów
gwoździe z krzyża ludowi i po zdjęciu z krzyża całuje wszystkie
członki Chrystusowe z nabożeństwem % Podobieństwo więc tych
utworów byłoby wielkie — są nawet chóry Aniołów, uwielbiające
Maryc, krzyż i opowiadające publiczności szczegóły Męki Pańskiej.
Niestety są i dwie różnice, bo najirzód zjibytki włoskie ]x>chodzą
przewiiznie XIV w., a potem nie zawierają owej figury Jadama
Grzesznika, wyobniżającej publiczność i łączącej bezpośrednio akcyę
na scenie z uczuciami przytomnego ludu. Z trudności tej jednak
wybawia nas tekst widowiska pasyjnego, da warnego corocznie w Wielki
Piątek w Colosseum przez Bractwo Biczowników rzymskich i po-
cząwszy od r. 1514 stale w ciągu XVI i XVII w. ogłaszanego.
JjG rapprezintazwne dcl nosłro Signor Gesh Ctisto Juliusza Datiego*)
jest objektywnym tekstem pasyjnym, urozmaiconym w kilku mo-
mentach scenami dewocyjnemi, utworzonemi według tej maniery,
co nasze. W scenie 6 aktu IV, po ukrzyżowaniu i skonaniu Chry-
stusa czytamy: „Mo yengono quattro pellegrini echieggono al cava-
*) Monaci w Riyiata di filol. romanza I. 235—271, II. 29—42.
*) D'Ancona, Tamie Ił. 1—28.
•) Palermo, I manoscritti Palatini II. 295.
TRATK LUDOWY W DAWNEJ POLHOR 71
liere (oprawcę) chi sia stato crociiiBso; ii cavaliere dice essere stato
un falso profeta. Ma i pellegrini ai miracoli da lor yeduti^ ricono-
scono chi siaGeBu, e 8'iDginocchiano alla croce, e pregano devota-
mente^. Bliższych analogii pomiędzy utworami włoskimi a polskimi
wykazywać nie będziemy, bo to wogóle na podstawie streszczeń
aczynić się nie da. To tylko dodamy, że porównywając według no-
tatek, zauważyliśmy większe pokrewieństwo naszych zabytków z to-
skańskimi i umbryjskimi, niż abbruzojskimi ^) — rzymskie bowiem
oprócz owej gry z Colosseum nie są niestety znane.
Bractwa biczowników, jako instytucye kościelne, powstały u nas
na wzór włoskich dopiero z końcem XVI w., a pierwszem z nich
było Bractwo Męki Pańskiej, założone r. 1594 przy kościele
XX. Franciszkanów krak(jwskich. Otworzywszy statuta tego brac-
twa*), spostrzegamy, iż starało się bardzo usilnie, żeby oddziałać
na wyobraźnię członków i ogół społeczeństwa miejskiego w kierunku
dewocyjnym. Bracia ubierali się w czarne kapy, wdziewali na głowy
kaptury z otworami na oczy, jak dzisiaj jeszcze w Rzymie i nosili
na ubraniach godła Męki Pańskiej i trupie główki. Pominąwszy
inne szczegóły, stowarzyszeni odbywali co piątek w swej kaplicy
biczowania i statut ich nakazuje, aby w takim razie okna w ka-
plicy pozamykać i pilnie opatrzyć, ^by żadnej dziury dla wypa-
trowania obnażonych braci nie było*. Gdy zaś do biczowania przyj-
dzie, świece pozagaszać a latarnie z obrazem Męki Pańskiej, z We-
roniką i obrazem Matki Bolesnej wystawić. W piątki wielkopostne,
a zwłaszcza w Wielki Czwartek i Wielki Piątek bractwa te odby-
wały biczowania publiczne i uprzytomniały niejako na własnych
osobach, przy wzruszającej dekoracyi, jedno z najwznioślejszych
wspomnień Kościoła.
Jeśli w zwykłych warunkach tego rodzaju ćwiczenia odby-
wano, to wyobrazić sobie łatwo, na jakie manifestacye pokutne
zdobywano się w chwilach zwątpienia i przygnębienia ogólnego
np. po klęsce pożaru, powodzi lub innego nieszczęścia krajowego.
Przypominamy w tern miejscu ów Planctus Matiae MagSaleńae in
Para8cefD€j który oddeklamowany został w Krakowie w czasie mo-
rowego powietrza. Bractwa owe odbywały także liczne procesye
*) Percopo w Gioraale stor. lett ital. YII^SII, Roadoni Tamto t. II. Mai^
lattati w RiYiBta di ftl. rom. IlL
*) W wyd. Łepkowskiego str. 49, 60, 100.
72 ST. WINDAKIKWICZ
i stotut ich powiada „iżby niewadziło. kiedy by bracia na wszyst-
kie godła i znaki Męki Pańskiej zdobyć się mogli^ żeby wtenczas
idąc w procesyi i sami tern lepiej rozmyślać mogli i drugim ludziom
pobudką byli do rozmyślania^ *). Mamy tu więc se^neryę, ulubioną
w naszych dewocyach, która stąd przedostała się wprost do utwo-
rów teatralnych. Wreszcie bractwa powyższe odbywały pielgrzymki
pokutne do Częstochowy, Świętego Krzyża i indziej i statut ich
wyraźnie przepisuje a roczniki op<jwiadają *), z jakim aparatem tego
rodzaju wyprawy odbywano. Naturalnie zupełnie podobne praktyki
spotykamy także u biczowników włoskich'').
Są jednak jeszcze silniejsze poszlaki^ że dewocye naszi' upo-
wszechniło Bractwo krakowskie, a mianowicie, że najdawniejsze
kompozycye w tym gatunku znajdujemy właśnie w kodeksie ho-
rodeckim. którego proweniencyę z klasztoru XX. Franciszkanów
w Krakowie już w pierwszym paragraBe okazano*). Nowego do-
wodu moglibyśmy zaczerpnąć z dziełka ascetycznego p. t. Hiero-
zolwiska procesya^ wydanego w Krakowie przez X. Stanisława Gro-
chowskiego i wyraźnie przeznaczonego na użytek biczowników t. ].
jak w tytule powiedziano i^gwoli nabożnym ludziom, a mianowicie
bractwom korapaasyi Zbawiciela". W dziełku tem*) znajdujemy
pieśni, dosłownie całymi ustępami z naszych dewocyi. a szczegól-
nie z Dialogu o Męce Pańskiej zaczerpnięte. X. Grochowskiego po^
dejrzywaliśmy ustawicznie, że był twórcą kilku dewocyi. Analizu-
jąc poprzednio dewocye wielkopiątkowe, wskazaliśmy przy kilku
że był prawdopodobnie ich autorem. Jakoż zbyt śmiałem zapewne
nie będzie przypuszczenie, jeśli go obok Paszkowskiego za jednego
z organizatorów widowisk bractwa krakowskiego w latach 1594
i następnych uznamy.
Ze bractwa kościelne trudniły się przedstawieniami teatralne-
mi, to jest rzecz powszechnie znana. Z dziejów polskiego teatru
możuaby kilka przykładów w tej mierze przytoczyć. Tak n. p.
Kongregacya Niepokalanego Poczęcia w kościele św. Piotra w Kra-
') Wyd. Lepko wskie^ str. 99,
*) Grabowski, Starołytn. bist. pol. I. 156—175.
■) Mauatinti 1. c. 111. 92.
*) Opowiadał mi k, p. Łosscikiewics, iewtpalonjm inwentaraa Capatodla
tegro kościoła • r. 1696 wymieniono «16 kii^ff dramatów", o csem wiadomotó
nie prsedostala się do Spraw. kom. bist. sstaki IV. 161.
*) Bełcikowski, ka, St. Grochowski str. 132. Ega. Procesyi w IHbl. Caart.
TEATR LUDOWY W DAWNSJ P»)I,SCE 73
kowie wystawiła r. 1671 oratoryum p. t. Wspaniaiosó nieba ziem-
skiego^ którego program znamy ^); w Bibl. Jagiollońskiej znajdował
się tekst widowiska z r. 1690 p. t. Śmierć dohra przy pierwszej m-
trodukeyi Kanj^regacyi nabozeitstwa Dobrej Śmierci, któryby uprzy-
stępnić należało'). Zresztą mamy także kilka opisów o podobnych
przedstawieniach po wsiach, które są t(*m ciekawsze, im wogóle
wiadomości takie są u nas rzadsze. Tak n. p. w Memory ale kościo-
łów parochiey milowskiey yrayczamkiey pod Żywcem czytamy: „Roku
1713 dnia 15 sierpnia, w samo święto Wniebowzięcia, nowe brac-
two Św. Barbary do kościoła milowskiego introdukowano. Po brac-
kiej mszy istniejące już bractwa św. Anny i Różańcowe w pole
z kościoła wyszedszy, nowe bractwo w porządku swoim stojące za-
stały i przywitały. Przy którym to bractwi(», na postumencie zro-
bionym z tarcic, wieża malowana była, na której św. Barbara z pii-
pieru oklejona stała. Przeciwko niej było theatrura, we środku
prawie komjmniey, na którym intermedyum do materyey słu-
żące odprawowano. Naprzód były persony: Pielgrzym i Anieli dmt.
zalecający to bractwo i zaciągający pod jego chorągiew dla szczę-
śliwej śmierci. Poczem brat św. Barbary nastąpiwszy, z bratem
Św. Anny się przywitał i rozmowę miał osobliwą około kondycyey
tego bractwa. Znowu potem przybyli ku nim dwa inni bracia, ró-
żańcowy żywiecki i szkaplerzny rychwałdzki i dziwując się łasce
Bożej, szczęśliwości farze milowskiej winszowali. Co t<'ż towarzysz
bractwa Anioła Stróża z Łodygowic nastąpiwszy potwierdził i wza-
jem przyjąwszy nowego braciszka, na wpisywanie się do Bractwa
Św. Barbary zezwolili i w kościół je wprowadzić postanowili"^. Tu
się skończyło przedstawienie, poczem wszystkie bractwa „idąc pro-
cessionaliter nazad ku kościołowi milowskiemu, tęż wieżę ozdobną
i wysoką Z Św. Barbarą nieśli i w kościół wśród strzałów z moź-
dzierzy z wielkim applauzem wprowadzili^ ').
Jak widzimy, było to widowisko z trzech scen, z których
draga, popularyzująca cele nowego bractwa, była najescncyonalniej-
sza. Jak się z tego samego źródła dowiadujemy, podobne przedsta-
wienie odbyło się także w r. 1725 w Jeleśni, również na Podgórzu
karpackiem, przy introdukcyi bractwa św. Józefa. Wobec wielkiej
») Wójcicki, Teatr U. 226-227.
») Sygrnatora „Teatr 639*».
*) Zawiliński w „Świecie** krakow. 1891 str. 661.
74 ST. W1NDAK1 KWICZ
ilości anafalbetów w ówczesnej Polsce, podobne środki do popula-
ryzacyi rozmaitych idei kościelnych były wprost niezbędne Zape-
wne i nasze dewocye wielkotygodniowe innego celu nie mi^y i nie-
raz po wsiach wśród rozmaitych okoliczności bywały odgrywane.
Na to nawet moglibyśmy przytoczyć ciekawą wskazówkę, miano-
wicie że wśród śpiewów wielkotygodniowych z Radomskiego znaj-
dujemy kilka piosnek, ogólnie tam dziś znanych i śpiewanych,
które dosłownie z naszych dewocyi wykrojono *). Kwestyę tę nale-
żałoby jeszcze ściślej zbadać. Jeśli bractwa pasyjne w Polsce de-
wocye wystawiały — a wszystkie poszlaki ku temu przypuszcze-
niu wiodą — to z biegiem czasu powinny się wyłonić inwentarze
potrzebnych do tego ubiorów, którymi we Włoszech fakt ten osta-
tecznie udowodniono.
ROZDZIAŁ V.
Misterya i oykle wielkanocne.
Wybitne pceny nassjch misteryów. — Urs^dseoie w YalencieDDes 1647. — Pol-
skie tekstj pasyjne. — Historia Pasaionis chełmińska. — Drama-opera o Umę-
csenia. — Depositio Jesa Christi. — Misteryum o Zmartwychwstania Waotawa
Potockieg-o. — Pierwssy cykl polski : Dialogus de Passione i r. 1627. — Dwa-
dniówka Sławkowska. — Dialojifnjt pro feria ąainta. — Cykl dominikański. —
Ślad piate^ro cykln. -- Uwaga. — Wiadomotei s XVI i XIV w. — Zapatrywania
XVIII w. — DzisieJHEe swycsuije lądowe.
Oprócz officyów i drobnych dewocyi, posiadaliśmy także, jak
w Niemczech i Francyi. większe misterya i cykle wielkanocne.
Literatura ta nie jest w Polsce nadmiernie bujną, jak za granicą,
ale zawsze wcale obfitą i zajmującą. W zabytkach następnych zo-
baczymy, jak Lamenty pod hrzyzeni rozpleniły się na naszej niwie;
jak ze sceną Zdjęcia z krzyża i Złożenia do Grobu spojono dewo-
cye tcfelkopiątkoice i tcielkosobołnie ; nawet dekret Piłata w dwu pa-
syach ponownie będziemy mogli odczytać. Nasz cykl pasyjny nie
objął więcej momentów, jak od Narady arcykapłanów do Złożenia
do Grobu i pod tym względem przypomina raczej skromne i po-
ważne Pasye tyrolskiej niż bujne pasye nadreńskie, niedopiero
') Kolberg, Lud XX. str. 97—103 nnm. 28. 30, 4ti).
*) Wackernell, Die titest. Passionssp. in Tirol.
TEATR LUDOWY W DAWNEJ POLSCE 75
fnmcuskie. W jednym tylko z naszych zabytków rozszerzono zapas
tych momentów o scenę Wieczerzy Pańskiej. Charakterystyczną
sceną naszych pasyi jest powieszenie się Judasza, jakiej podobną
znajdajemy w Fasyi ahfeldzkiej z Hessyi '). Naturalnie o pokrewień-
stwie tekstów dzisiaj jeszcze rozprawiać niepodobna; to tylko wy-
daje się pownem, że po zbadaniu tych pomników snopy ciekawego
światła padną na zawartońć prymitywnych ofificyów misteryum pa-
syjnego w Polsce.
Wielkie misterya wielkanocne wtajemniczają nas najwięcej
w scenę średniowieczną. Wystawa tylu scen zbiorowych, złączonych
z tak epicznym wypadkiem, jak Ukrzyżowanie Chrystusa Pana,
wymacała osób, przestrzeni i rozmieszczenia. To nadaje sztukom
wielkanocnym osobny urok, bo pozwala śledzić, jak trudności te
przezwyciężyła reżyserya średniowieczna. Istniała więc naówczas
scena nieruchoma o trzech kondygnacyach: przedniej — najniższej
na piekło. śrt*dniej — najszerszej na ziemię i trzeciej najwyższej
na niebo, jak nas poucza rysunek, zachowany w rękopisie pasyi
francuskiej , wystawionej w Yalenciennes w Brabancyi r. 1547 *;.
Scena właściwa, a więc wyobrażająca ziemię, posiadała po bokach
rozmaite przystawki — „locus paratus" ^locus deputatus^, a jak
a nas mówiono „przyprawne miejsca^ — oznaczające miasta, pa-
łace, sądy, więzienia, mieszkania, które z treści sztuki wynikały;
w środku znajdowała się scena wspólna, kędy się lud gromadził
i pochody przesuwały. Zazwyczaj wszystkie osoby, biorące udział
w przedstawieniu, zasiadały już na początku gry na miejscach i do-
piero stopniowo, gdy kolej na nie przyszła, wciągane bywały do
akcyi. Już w dewocyach wielkopiątkowych zauważyliśmy, że wszyst-
kie osoby danej sztuki przytomnemi były na scenie, choć gra ich
dopiero w drugiej połowie przedstawienia rozpocząć się miała; mi-
sterya na Bożi» Narodzenie, mianowicie podróż Maryi z Józefem do
Betlejem, pozwalały na domysł, że akcya odbywała się na podyum,
którego jeden koniec wyobrażał Nazaret lub pałac Heroda, a drugi
mieścił szopę betlejemską i owe trzy rzeczywiste czy fikcyjne kar-
czmy. Dopiero jednak przez pośrednictwo wielkich misteryów wiel-
kanocnych skonstatować możemy, że pałac Piłata stał tuż obok
Kalwaryi, synchedryn tuż obok miejsca powieszenia się Judasza itd.
*) Orein, Alsfelder PasiioDssp. str. 116.
*) de JulIeTille, Les mystóres i. 388—389.
7H ST. WINDAKIKWICZ
Polskie sztuki wielkanocne dzielą się na jednodniowe i cy-
kliczne; wśród jednodniowych zaś, o ile dotąd wiadomo, opracowa*
nie sceniczne znalazły tylko trzy temata, t. j. pasya właściwa, po-
grzeb Chrystusa i rezurekcya. Z tych pasya wykazuje najwięcej
tytułów, jakkolwiek tekstów pełnych pozostawiła dosyć mało. Jak
zobaczymy, pasya zajmuje poważne miejsce w kilku przedstawie-
niach cyklicznych i dlatego tradycyę tego misteryum nie można
uznawać za najgorszą, mimo stosunkowo małej ilości dostępnych
obecnie tekstów. Najdawniejszy z nich byłby Dyalog o Męce Pań-
skiej Walentego z Kęt z pierwszej połowy XVI w., znany tylko
z prologu, przytoczonego przez Juszyńskiego, który jednak nie czyni
wrażenia oryginalnego utworu owego czasu'); najpóźniejszy byłby
Wizerunek Męki Pańskiej Stanisława Odymalskiego, obejmujący w 7
aktach historyę biblijną od Abrahama aż do Złożenia do grobu,
a odegrany „w kościele farnym wielickim" r. 1700, z którego je-
dnak zachował się tylko program, współcześnie wydany*). W po-
środku pomiędzy temi datami należałoby umieścić tekst z ręko-
pisu in folio, znaleziony przez Lindego r. 1799 w Hebdo wie,
a więc w klasztorze norbertańskim, o którym jednak nic więcej
powiedzieć nie możemy, jak że był wierszowany *); wreszcie czwarty
krośnieński z lat 1654 — 1677, również dotąd nie ogłoszony*).
Wobec tego stanu rzeczy pozostaje nam do studyów tylko
jeden tekst tego widowiska z połowy XVII w., zapisany w ręko-
pisie Krasińskich p t. Histańa Passionis Jesu ChtisH^), Widowisko
to obejmuje trzy akty o Męce Pańskiej w wierszu trzynastogłosko-
wym, do czego dołączono dodatkowe sceny Złożenia do grobu i re-
zurekcyi w wierszu ośmiogłoskowyni, widocznie skądinąd zaczer-
pnięte. Jest to więc raczej szkic szerokiego misteryum ludowego
a nie tekst pod względem literackim opracowany. W scenie pier-
wszej aktu I mamy naradę starszych żydowskich nad ujęciem
Chrystusa i zdradę Judasza; w scenie drugiej Jezus bawi na Gró-
rze Oliwnej, poczem Angelus podaje Mu kielich goryczy i nastę-
puje ujęcie; w scenie trzeciej Jezus zostaje stawiony przed Anna-
») Dykcyonarz 1. 168.
») Wójcicki. Teatr II 283.
*) Słownik* 1. 25.
*) Kkp. Oftsol, 1126 Krćek w Prse^l. Fowas. 1899. lY. 390.
*) Kkp. Kras. Rtr. 1—22 Nehring w Archir XVII. 88-97.
TEATR LUDOWT W IMWNBJ POIiJOB 77
s2em i Kajfaszem, poczem żołnierze biją Go i wsadzają do piwnicy.
W dotychczasowej akcyi żadna figura nie ]>o8iada rysów wybit-
niejszych, oprócz może żydów Lamecha i Jorama, którzy w syche-
drynie wnoszą oskarżenie na Chrystusa i przed Kajfaszem z za-
ciekłością przeciw Niemu występują. W scenie czwartej spotykamy
się po raz pierwszy z ulubioną postacią ludową. Judaszem. Mono-
log jego przed powieszeniem jest wcale energiczny:
Ach niestetjż! nędznemu ronie d-iih Jndansowi,
biada, ^rze mej dasiy, nędznemu człekowi.
Ach biada tjsiac razy. łem przynzedł do tego,
Zem niesłotznie zaprzedał iydom mistrza twego...
O! przeklętym łakoiantwem duszo napełniona^
ChciwoHcii} nieszczęsnego gronaa zaślepiona.
\\ ięceyś sobie trzydzieści f^rebrnikuw ważyła,
Nii twego Stworzyciela; tak cię zaślepiła
Obłudna miłość, którąś z wierzcha pokazała
A w sercnś potaiemnie nań zdradę knowała...
Zgrzeszyłem, ach! zgrzeszyłem, mam się za winnego,
Zaprzedałem, nieszczęsny, dzisiaj mistrza swego...
Gdzie się ono podziało nasze społkowanie
Apostolskie, gdzie mistrza wdzięcznego słuchanie?
Gdzież moi coilegowie, gdzież apostołowie
Xiażęta wazystkiey ziemie? Kto mi o nich powie?
Monolog ten trwa dosyi^. diugo, poczem zrozpaczony Judasz bierze
powróz do ręki i zarzuca go na pobliskiem drzewie:
Nieszczęśliwa godzina, bogdajżo mię była
Pierwey straszna piekielna mara ndawiła,
Niźli do tego przyszło; wszak mam powróz w ręka,
Zawadzę nim o gardło i aż do lada sęku.
oiABOLUS accipii Judam:
Hahaha, dobra nasza,
lak z mlekiem kasza.
A widzisz Lnciperze, com dzisiay sprawił *)
Za persnasia moia Jadasz się udawił.
W scenie następnej przenosimy się do domku Matki Boskiej. Ma-
rya Magdalena i Maria Jacobi pocieszają strapioną Maryę na wieść
o ujęciu Syna. Wchodzi Jan św. i przynosi nowinę, że Chrystusa
') Rkp. „zrobił*.
78
8T. WINDAKIBWICZ
zamknięto do piwnicy, wskutek czego Matka Boska wychodzi na
miasto, żeby się z Nim zobaczyć.
Akt Ij jak widzimy, posiada trzy sceny, poświęcone Chry-
stusowi; jest to jedyny akt w tym szkicu nieco systematyczniej
ułożony. W następnym akcie podziałów na sceny nie spoty-
kamy już wcale i dosyć prędko przebiegamy historyę wła-
ściwego Umęczenia aż do przebicia boku przez Longina. Po-
czątek tego aktu jest bardzo drastyczny. Miles wyciąga Chry-
stusa z więzienia i woła na Niego, jak na pospolitego zbrodnia-
rza: „Pódźże, wyspałeś się ty czanioksiężniku ?" — a potem
prowadzi Oo przed Kajfasza dla skonfrontowania z świadkami.
Staje Eliud i zadają Chrystusowi pytanie, czy jest Synem Bożym,
a gdy Jezus przyznaje się do tego zarzutu, Kajfasz skazuje Go na
śmierć jako bluźniercę i do Piłata po potwierdzenie wyroku od-
syła. Piłat początkowo nie chce sądzić Chrystusa jako Galilejczyka
i odsyła Go znów do Heroda. Tu zostaje Chrystus ubrany w szaty
królewskie i wśród szyderstwa dworzan odstawiony ponownie do
Piłata. Annas, Eliud i Caiphas znów oskarżają Chrystusa i żądają
kary śmierci. Piłat jednak nie znajduje winy w Oskarżonym i wy-
raża przekonanie, że wystarczy Go za owo bluźnierstwo ,,porzon-
nie" wybić; wreszcie ze względu na Paschę — mogąc wypuścić
jednego zbrodniarza z więzienia — przedstawia żydom do uwol-
nienia albo Chrystusa albo rozbójnika Barabasza. Lamech, Joram
i Aaron wołają „wypuść Barabasza"; Piłat więc każe biczować
Chrystusa — „et flagellatur", jak dodano w objaśnieniu. Po biczo-
waniu starosta rzymski ukazuje Chrystusa żydom: „Oto człowiek,
czego żądacie więcej?" Joram wola: „ukrzyżuj". Zona Piłata prosi
o uwolnienie, ale „Pilatus manus lauando" wydaje wyrok, który
zaraz potem Proco publicznie ogłasza. Akcya naszego misterynm
w tej chwili zupełnie się nie zatrzymuje. Po wyn>ku następuje na-
tychmiast pochód na Górę kalwaryjską. Miles popędza Chrystusa,
a gdy Chrystus upadł, przechodzący Simeon pomaga Mu w niesie-
niu krzyża. Po drodze zjawia się Weronika i jak powiedziano w di-
daskalii „tergit faciem". Niebawem potem wisi Chrystus na krzyżu
wśród łotrów i wypowiada ostatnie słowa. Czterech żydów naśmiewa
•iy z Umierającego, a gdy Jezus pragnie, podają Mu gąbkę z żół-
cią. Wreszcie Longinus przebija bok Chrystusa i płacze nad swą
zuchwałością. Poniżej będziemy mieć świadectwa, że w XVI w.
chłopi odgrywali tę trudną rolę Chrystusa na krzyżu, zresztą z przy-
TEATtt LUDOWY W DAWNKJ POLmJB 79
toczonych w poprzednim paragrafie opowiadań o drodze krzyżowej
wDioflkowaćby należało, że ochotników do tej roli ze względu na
religijną zasługę nigdy nie brakowało.
W akcie III tej sztuki jesteśmy w mieszkaniu Maryi, która
pod wrażeniem wiadomości o Męce Chrystusa kilka wspomnień
z Je^o dzieciństwu w pami^'ci Swej odświeża:
Z Tob^ wetipół w NaKareCh ijrlam csaiów wiele.
Opatrialam w potraebjr, iłem mo^la Twoie,
Tak iako mi ub<(stwo dopuściło moie.
Jeźlim ci w caym, Hjna moy, nie dogodsiła,
Moj to oiedofltatek, ma nędsa sprawiła.
Co za wdzięczne racs priji:|ć, moj sjnu, odemnie
A w królestwie swym rajskim niechciey bjć besemnie.
Pojawia się Angelus i żałuje Matki Bożej w dosyć osobliwy spo-
sób, że Jej mianowicie Chrystus niczego w t('stamencie nie zapisał
i Jana św. na opiekuna Jej naznacza. Jan, uznając się niegodnym
tego zaszczytu, przyjmuje go przecież i wychodzi na ulie.ę, żeby
się dowiedzieć, co się stało z Chrystusem. Jan jak wiemy z urzą-
dzeń sceny średniowiecznej, nie potrzebował daleko chodzić; wraca
więc natychmiast i opowiada, że Chrystus skonał i że wielkie zja-
wiska przyrody Jego śmierci t<^warzyszyły. Wtody Matka Boska
wyrzeka na okrucieństwo żydów i opłaku]e Chrystusa w stylu
Trenów Kochanowskiego, wreszcie dziękuje Bogu za tę lioleść i każe
się Janowi na pogrzeb prowadzić. Tu, jak wspominaliśmy, kończy
się wiersz trzynastogłoskowy, a zaczyna się wiersz ośmiogłoskowy.
W części tej, zaznaczonej jako scena 2 aktu III. mamy złożenie
do grobu. Nikodem przychodzi do Józefa z Arymathei prosząc go,
aby mu swogo grobu, kutego w skale, 'odstąpił. Józef zgadza się
i obaj wychodzą dla dokonania zdjęcia z krzyża. W drodze spo-
tykają Maryę z Janem św. i obżałowawszy Ją, oznajmiają o celu
przybycia. Marya dziękuje za uczynność, ale wątpi, czy żydzi po-
zwolą im dokonać tego dzieła. Pomijając więc żydów, Nikodem
z Józefem zwracają się wprost do Piłata, a ponieważ to wszystko
dzieje się na scenie średniowiecznej, więc są natychmiast pod jego
domem i pytają służby „A iest Jegomość w domu?" Po otrzyma-
niu pozwolenia, idą dla przygotowania przyborów do zdjęcia z krzyża
i zostawiają Maryę z Janem na Kalwaryi. Marya się odzywa:
80 ST. WINI>AK1KW1CZ
A mj tymcEasem usiądźmy
Janie y dotąd ta bądźmy,
At do nas przy bieżą znowu.
Zaczyna się potem „lament Magdaleny", znany nam już z dro-
bnych officyów, wreszcie Nikodem z Józefem nadchodzą i tu się
rękopis tej sztuki urywa. Scenę tę uzupełnimy sobie potem z przed-
stawień cyklicznych — tu tylko zaznaczymy, że z dalszych kart
dowiadujemy się jeszcze, iż owo zdjęcie istotnie nastąpiło i że sztuka
ta kończyła się sceną postawienia straży u grobu, zapożyczoną
przez autora tego widowiska z Historyi Zmartwychwstania Mikołaja
z Wilkowiecka.
Uwag o tej sztuce czynić nie będziemy, bo to w dzisiejszym
stanie znajomości polskich misteryów jest przed wczesnem.' Dodamy
tylko, że w XVII w. posiadaliśmy także Drama-opere o Umęczeniu
Chrystusa ^), utworzoną na podstawie reprodukcyi tekstów dekla-
macyjnych, między innymi także właśnie poznanego. Libretto jej
posiadało podobno 15 scen i obejmowało całą Mękę Chrystusa aż
do złożenia do grobu. Juszyński podaje treśó czterech scen, z któ-
rychby można zrekonstruować t<^' sztukę w ten sposób, że scena
1 — 7 obok jakich allegorycznych ustępów, obejmowałaby naradę
arcykapłanów i pobyt Jezusa na Górze Oliwnej; scena 8—9, jak
wiemy z Juszyńskiego, zawiera pojmanie i zaparcie się Piotra;
scena 10 — 11 obejmowała zapewne stawienie przed Kajfaszem, He-
rodem i Piłatem, policzkowanie i biczowanie; scena 12 przez Ju-
szyńskiego także podana, mieści ogłoszenie wyroku; secna 13 i 14
zawierała prawdopodobnie pochód na Kalwaryę. ukrzyżowanie,
zdjęcie z krzyża, lamenty Maryi i „zgrzytanie zębów Judasza w pie-
kle", wyraźnie przez Juszyńskiego wspomniane; wreszcie scena 15,
także u Juszyńskiego przytoczona, opisuje chwilę postawienia straży
przy grobie, wziętą dosłownii* z Historyi Zmartwychwstania Wilko-
wieckiego. Według tego schematu sądząc, byłaby ta sztuka bardzo
podobną do poprzedniej; dziwna zaś rzecz, że scena ostatnia została
w obu misteryach z tego samego misteryum zapożyczoną.
Drugie nasze misteryum z zakresu jednodniowych przedsta-
wień pasyjnych zajmuje się pogrzebem Chrystusa i mogłoby nosić
tytuł Depositio Jesu Christi'^). W poprzedniej sztuce, jak wiemy,
') Juazyński, Dykcyonarz II. 406—7.
») Rkp. Jag. 3526 str. 86-103.
TBATR LUDOWY W I>AWMBJ HULACE 81
występuje ten moment jako c2qść całości; podobnież trafia się to
jeszcze w jednem z misteryów cyklicznych tak, ie tematu tego za
zupełnie odosobniony uważać nie należy. Jako odrębną całość je-
dnak spotykamy pogrzeb Chrystusa tylko raz we wspomnianym
właśnie rękopisie z XVII w.^ w którym nawet żadnego tytułu nie
położono, ale wprost zapisano prolog:
£j, kto lię cbrie8ciań«kim imtODtem naijwa.
Na pog^ob niechaj uw^go Chrjitasa prijbjwa.
Oto mj wjftawiemj ten akt pogriebowj,
Proiaę, bądźcie pilnemi krótkiej namej mowy.
Jest to sztuka szczególna, skombinowana z faktów przedmie*
towych i allegoryi. jakich wiele w poprzednim paragrafie poznaliśmy.
W akcie I mamy same żale winowajców, którzy się pod pewnym
względem do śmierci Chrystusa przyczynili. Naprzód więc Piotr
wyrzuca sobie, że go „lada kueharczysko podeszło^; potem znów
Jadas Proditor lamentuje nad swą zdradą i dosyć zabawnie swoją
przeszłość opisuje:
A jam co csynił idrajca? jakom ite iprawowal
Na ■■afarstwie? Nieatetji! tum ci «ie lepiował.
Kradłem iwiętti jalmnśnę, wiele obracaiąc
Na fwój ayik a obroku dm^^m umykając.
Od fta alotycb daieiiiitek a worka odkładałem
A od dsieiiątek słoty na swą itrone brałem,
Od słotego triy ^oiae — i pnyssło do tego; -
Gdy n!e «tało pieniędsy, ie miitrsa twojego
Prsedałem.
Czasem jednak żal jego jest wcale wymowny n. p.:
Niestetyi! jakoi tego ikrupołn poabędę,
Jako oapokojenia w sumientn nabędę,
Przydsie mi jui aaginąć w tak cie^^kim kłopocie.
Nioitetyi mnie, niestetyi!...
Wtem chłopiec Piłata przerywa mu. żeby się tak nie tłukł pod jego
domem. Judasz się usuwa, a co się z nim stało, chyba z innych
misteryów domyślać się należy. W scenie trzeciej wreszcie widzimy
Piłata, trapiącego się wydaniem niesprawiedliwego wyroku. Czte-
rech rabinów uspokaja go, tłomacząc, że dobrze zrobił, a jeden
I) Rkp. Jag. 352B str. 86— lOH.
RMprawy Wjds. ffloloff. T. XXXVI
82 tT. WIUDAKAEWICZ
Z meh kaie sobie podać talmud -^ „Bachor daj talmat, aoeipil
librum^ — i objaćnia, to owseem zgodnie z pismami żydowaki^mi
postąpił. Piłat jfdjiak nie chce się jakoń przekonać temi perswa*
syami, więc rabini, aby go rozerwać, posyłają Icka po wino i mu^
zykantów i zaczynają go bawić rozmai temi śpiewkami. „Oanuiit
omnes", powiada didaskalia i podaje początek dwu współczesnych
pieśni:
l^ Itołftnkolija, nieeliaj %tąi mJj*,
A tj ■!• prsymkiuii wino itd.
2®. WMote i«ree i wina sie rod»i iid.
Jak widzimy, scena ta jest naśladowaną z misteryów o Trgech Kró-
lach^ mianowicie ze sceny o Herodzie. Środek ten pomaga trochę
Piłatowi. Z resygnacyą więc mówi: „Ej, juici, co się stało, odstać
się nie może*' — a wtedy rabinowie podnoszą kwestyę, żeby prsed
nadchodzącym sabatem kazał zdjąć Gialo Ukrzyjkowanego i Icka
za pozwoleniem Piłata wysyłają do rotmistrza Longina, ieby po*
szedł na E^alwaryę i połamał kości łotrom. Rabinowie chcąc sobo^
wiązać Longina, wyjmują kilka groszy i wręczają je Ickowi. Za-
czyna się scenka zapełnię ludowa, analogiczna do sceny przeku-
pienia w Hi4storyi Zmartwychwstania:
KABIN
Daj nu to na fonalkę dla aarea dobrago
A po^i g ge nimum potka ta wifkMtag».
PUKR
Ja, ja.
RAB]N
Geh fort.
Niebawem jednak robi się hałas i wpada Longinus z wiadomością
o doznanym cudzie. Piłat się nieco porusza, ale rabinowie się śmieją
i obiecują podobne dziwy twomyć. Wtem wchodzi Jćaef z Ary-
matei i prosi Piłata o pozwolenie pochowania Chrystusa i takowe ne-
Gzywiśoie otrzymuje.
Actas II tej sstmki odbywa się na Kalwaryi. Matka Boaka
z M ag d a len ą „lamentują pod knyiem^, a Jan św. najbardrój ai^
roztkliwia w tej chwili. Wśród tych żalów jedynie Marya rozmy-
śla o pogrzebie Chrystusa i gdy się ktoś z drabiną ku Kalwaryi
TKATR LUDOWY W DAWMV POUSCB 83
sbliia, pjTfwi go, żeby jej dopomógł do sdj^ia s krzyża. Byt to
wlainie Józ«f b Nikodemem, któny tu z pozwoleniem Piłata przy-
byli. Wizyzcy więe zakładają drabiny i zdejmują Ukrzyżowanego,
zwraeając zię ustawieanie do pobożnej publioznońoi i zachęcając ją
do tkrucky zupełnie, jak się to działo w dewocyach wielkopiątko-
wyck. Scena ta trwa doeyó krótko. Uczeetniey tejże „accipiunt
enicifizum et deponunt in feretro'', poczem „in progreasu ad ze-
pnlekrum'^ znów zwracają się do publiezności i wzywają ją do
współudziału w pogrzebie. Złożywszy wreszcie Ckrystusa w gro-
bie, wszyscy aktorowie żegnają pogrzebanego identycznym prawie
dwuwierszem „Lcżże, odpoczywaj, \Tytchnij sobie^ - - i odchodzą.
Actne m zawiera tylko deklamacye i <piewy czterech anio-
łów. „Angeli quatuor ąuintantes^, jak mówi objaśnienie, szukają
grobu Ckrystuaa, a znalazłszy go, upadają i czedó mu oddają. Na-
stępnie AngeluB 8-us mówi do pierwszego:
Ty wprzód poc9ai brącitfka, mj pojdai^m s» tobą,
Wierssami i ipiawitiiiem sg^dsąj^c lie i tpbi^.
Po kolei więc „ad imitationem Benedicito^ wypowiadają cztero-
wiersze, wzywając różne elementa do opłakiwania śmierci Cbry-
stnsa; wypowiedziawszy je „canunt aliqnid'' i tak cztery razy ko-
lej s«rą powtarzają. Wreszcie jeden z nich — nie powiedziano
który — odzywa się:
Pódimj f Md, irdTMy Hm ntreetti.
Tradno ta ma ł>/ś i anioł bM^ieeyoy
Od ladskioj ręki, gdy lam Bdf Praedwieeny itd.
Ta SMlępuje koniec eetoki. Jak widcimy, jeet («a sącaególną mif-
aaanioą i^MfMuiyeh mistoryów i liryeenyidi dewoeyi, których lieane
pniytindy poznąjjjrimy w poprzędaim rozdziale.
1Vweiem p^imAnwwfm przAdetawieniem wielkanooaem w Pol-
sce, nieriychanie populamem w XVn w., była Hitt^rya o Zmar-
iwjfckwsłamu Pańskim Mikołaja z Wilkowiecka, o której powiedzie-
liżmy szerzej, mówiąc o przedstawieniach ludowych w XTI wieku.
W następnem stuleciu, oprócz tekstów już wspomnianych, wyłoniła
się oryginalna przeróbka tego tematu^ która stanowi rodzaj osobli-
wości w naszym zakmpie jakn dbwód, że takAo Basa stawny epik
Wacław Potocki pracował dla sceny lodowej. Migłeiyum o Zmor-
84 ST. WIMDAKIBWICZ
iwychwstaniu Paitskiem jego pióra obejmuje 5 aktów i niewiele różni
się od innych sztuk ludowych tego okresu, jakkolwiek dosyć sil-
nie odstępuje od tekstu zasadniczego^). W akcie I mamy trzy
Marye u grobu t. j. nową przeróbkę ofjicium Septdchri; w akcie
Il-gim sprawozdanie Longina o zmartwychwstaniu i porzucenie
srebrników przez Judasza, które Pitat z drwinami przyjmuje; w ak-
cie III zjawia się Chrystus w wieczerniku; potem następuje narada
kapłanów, jakby ukryć fakt zmartwychwstania; wreszcie widzimy
rozpacz dyabłów nad spustoszeniem piekieł. Na zakończenie aktu V
Śmierć z Żywotem oglądają grób Chrystusa, a pierwsza z nich z nie-
chęcią odrzuca kosę, że prawo jej zostało złamane. Ten ostatni akt
zdaje się być najoryginalniejszy, jakkolwiek z poza niego także
przeziera ossatura ludowej sceny Deacensio ad inferos. Akty te prze-
platane bywają chórami; w Prologu czytamy prośbę „o pilne słu-
chanie^, zwróconą do „zacnego słuchaczów katolickich grona^, w epi-
logu zaś podziękowanie „za słuchanie", jakby misteryum to rze-
czywiście wystawione zostało. Potocki dedykował swój utwór wo-
jewodzinie Helenie Lubomirskiej, której także przypisał Pieśni Po-
kutne,
Toby były wszystkie nasze misterya wielkanocne jednodniowe.
Jak widzimy odkrywają nam one dosyć odległe horyzonty na hi-
storyę misteryów i pozwalają nieco wszechstronniej zapoznać się
z przeszłością i urządzeniami sceny średniowiecznej. Bliżej jeszcze
z temi dziejami zaznajomią nas przedstawienia cykliczne, wśród któ-
rych na pierwszem miejscu wymienimy Dialogus de Pasińotie Do-
mini NostriJesu ChrisHzT. 1627 *). Misteryum to składa się z trzech
przedstawień, t. j. z Proces yi na Niedzielę Kwietną, z właściwego
misteryum pasyjnego i z misteryum o Chrystusie w otchłani, które
już znamy z paragrafu pierwszego. W tekście, o którym mówimy,
posiadamy tylko część drugą tego widowiska, a inne uzupełnić so-
bie musimy na podstawie omówionych dotąd sztuk. Przecież łącz-
ność tych trzech misteryów wynika jasno z prologu i epilogu czę-
ści zachowanej, gdzie czytamy:
Wfsyicy goicie, coicie widzioli prsaz ten csaa niniojssy,
Co sie na(on)csaf działo, jak w ten dzień dzisiejszy.
*) Bruckner w Rozpr. Wydz. fil. XXVII. 24—30.
•) Kkp. Konopcz. k, 12—19.
TRATK LUIM»WY W ]>AWNEJ y*ilJH)ft 85
Jftkoimy to widsieli, co^ wixytko czyn ił j
One rsefse ijrdowiikie, co prsy Pana bjly.
Tak zaczyna się prolog misteryum pasyjnego, odegranego nastę-
pnie, kiedy tuż przedtem skończono przedstawienie Procesyi Kwie-
tnej, której tekst nam zaginął. Co się zai4 tyczy części trzeciej, to
w epilogu tego samego widowiska czytamy wyraźną za[)Owiedi,
a mianowicie:
Której to jego iiieki tu macie pocsaiek.
Co isersej antyizjcie w przyialy Wielki Pi^^tek,
Skoro sie do kościoła praede dnim anid;&ioic,
Co wice a kaaania rjrcblej aroaomieć luośecie...
Taki lei waio pokażemy anak awycio^twa tego.
Jako on raczył dobyć s piekła gorijcego.
Tylko lie na jnŁrznią praede dnitii anidaicio!
Przekonywamy się więc, źe te sztuki odgrywano w kościołach na
zamówienie proboszczów, wskutek czego aktorów ie nie żądają w epi-
logach zapłaty od publiczności, jak to się w misteryach na Boże
Narodzenie zdarzało; że pozostawały w bliskiej łączności z nabo-
żeństwami, były illustracyą kazaii i poprzedzały albo następowały
po odprawieniu zwyczajnych obrządków kościelnych. Są to wiado-
mości pierwszorzędnej wagi. kt^óre w łączności z wynikami analizy
Historyi o ZmaHwychwstaniu ukazują także na |x>lskim gruncie
kościelny początek miRteryów wielkanocnych.
Co do zachowanej drugiej części niniejszego cyklu, zauważyć
należy, że nie ma w niej podziału na akty, a najwybitniejszym
jej momentem jest scena ludowa o Judaszu, znana nam już
z Historyi Pcissyjnej i Pogrzebu, Sztuka ta zaczyna się zwykłą na-
radą arcykapłanów nad ujęciem Chrystusa; poczem nadchodzi Ju-
dasz i zobowiązuje się do ułatwienia Żydom tego przedsięwzif^^cia.
W akcie przypuszczalnie II znajdujemy sii^* w domu Maryi i tu
znów pojawia się Judasz i ol)łudnie uspokaja obawy Matki Bo-
skiej. Wogóle całe to misteryum poświęc^me jest wyłącznie Juda-
szowi i przedstawia ciekawy objaw jednostronnego porządkowania
faktów ewangielicznych. Po Judaszu przybywa znów Jan św. i oznaj-
mia o zdradzie i mającem nastąpić ujęciu. Marya lamentuje i wy-
rzeka na podstępnego ucznia, ale Jan św. Ją uspokaja i tłomaczy
konieczność ofiary dla zbawienia ludzkości. Misteryum to jest uło-
żone na Wielki Czwartek i niektóremu alluzyami łączy się z Poie-
86 AT. WINDAKIBWIC9I
ffnaniem Chrystusa z Mai^ą vo Betanii, znaiieni nam i poprzedniego
paragrafu. W akoie III mamy wreszcie klaśyeSBfią ftMnę z Juda-
szem. Czując wyrzuty sumienia za ohydne postąpienie, udaje si%
Judasz do synchedrynu. żeby kapłanom zwrócić pieniądze. Nie-
przyjęty popada w rozpacz i postanawia się powiesić. Wtedy po-
jawia się dyabet i podaje mu stryczek i po przyjacielsku go na-
mawia, żeby coprędzej koniec ze sobą zrobił:
O JadAssa, oto ja twój brat dawnego }oia.
Ja na twoja s .yję taras dam powroaa.
JmU na tym mwlo fnaat, tedye dm^ kuple,
Alo wiers mi, ii i ćtebie Min duiic wytopie.
Naści, ncsjń co rychlej, ettk sobie aamyśllf.
Nie roamyAlaJisc dtdgo, AbjA aic oblStit (s).
Gdy się Judasz istotnie obwiesza, wybiega cała gromada dyabtów
i podczas jego agonii śpiewa chóralnie ^Pieńń, którą mu śpiewać
będą", jak powiedziano w objaśnieniu, zapewne mazurek:
Ale wieeany panie bracie, jestem ci barao rad.
Będsiesz se maą miał w piekle kwaAnj obiad.
Poj odsiewa, panie bracie, do pataca mego.
Boś mi sie już prawie dostał sa slo^ wlasnegro.
Bociem Ja tei tu na świecie dtugro aslngowaf,
Pneto ml też tę prace będsiess w piekle oddawał.
Na tern się ta sztuka kończy. W prologu czytamy po raz wtóry
zapewnienie aktorów, że dadzą najpoważniejsze przedstawienie,
które może poslażyć za ilustracyę do kazań księdza proboszcaui:
Bo co nam na kąsaniu powiadajj| kapłani.
To my tet tu to wssystko skutkiem pokaiemy. .
.ledno pilno słuchajcie, co powiedsieć chcemy.
W epilogu zaś uprz€»dzono krytyki, które się już r. 1627 co do
przedstawień pasyjnych wśród publiczności polskiej odzywały:
Te^to też nie ninimajcie. byśmy to amyślali.
Bośmy to wssystko a Pisma świętego wybrali.
PnetoAmy to niby * . w swierciadle pokaaali,
AbyArio to u siebie pilnie nwaisdi.
Nie mając te^^ sobie aa jakie błaaeństwa.
Jak tei więc podcsas i dmdzff szyderstwa.
*) Hkp. podaje błędną lekcy ę .nie*.
TBATR LUDOWY W DAWNU POŁ80B 87
WMak«&ci Pm B^ s ni^bm omm sprftwy wMii,
A €0 jmtm bu cMci, tjm sif Oa nie bnydu.
B^ drudzp 9g^dM, jak naoncsas Źydsi,
Atś my nie wie dbamy, jak0 eie im widgi.
Dóhtgy a baeftnl będ^ dawkowali.
Podobną pnestrogfę tnajdujemy takie i) w prologu do 0$kr$pidu
wiedf&gkiego t r. 1472:
Das walU wir tun in eeiner ere,
Das lich tein gedaehtniM mera
In alion gułen kerzen,
15 Die da wallen orloiit werden ron imanen.
Dnó u>er unser danembe epait,
E« sai KaoM, Hainrieh oder Ott,
HaiiMl oder £ekehart,
Oder Nitache mit dem ^oaaan bart;
80 Anek wirt unn iemant hindarn daran,
El aa i rraa odef man:
Enatet jm dafontar ickt,
Dae welle mr aehten yar ror nieht.
Znacznie lepiej, niż poprzednie cykliczne przedstawienie, za-
chowała nam się dwudniówka sławkowska p. t. PasHo Domini No-
firi Jesu Christi *). Nazywamy ją sławkowską z przyczyny allu-
syi lokalnych i zwracamy uwagę, że Sławków był miasteczkiem,
naleźącem do dóbr biskupstwa krakowskiego, i dziś jeszcze prze-
chowuje dobrą tradycyc sztuk na Ifeże Narodzenie •). W misteryum
tern znachodzimy cudowną scenę zdjęcia z krzyża i naśladowanie
l'<mentu 8wifk)krzy$kiego z XV w., którego dosłowne frazesy da-
^^ się jeszcze w tym tekście odszukać. Okoliczność ta wskazy-
wałaby także, że Sawków był jakiemś wcale ważnem siedliskiem
średniowiecznej sztuki teatralnej. Poza tern dwudniówka sławko-
wska jest raczej doraźnym szkicem widowiska ludowego, przez
nieznanego artystę na podstawie starszych tekstów ułożonego, a nie
tekstem do ogłoszenia przeznaczonym. Wynika to jasno z końco-
wych aktów, z których siódmy zawiera nic innego, jak prolog dru^
giego przedstawienia, automatycznie przyczepiony do pierwszego-
>) Hoftnann, Fandgmben II. 298.
*) Rkp. Jag. 3596 atr. 40^-65.
*) CiBaewaki w Zbiorae wiad. do antrop. X. 3. atr. 816—219.
88 ST. WIKDAKIBWICZ
Akty drugiego widowiska zaznaczono jako 7, 8, 9 poprzedniego
a stanowią, jak zobaczymy, prolog i dwa akta następnego.
W części pierwszej tego przedstawienia znachodzimy także
dotkliwe braki, mianowicie niedostaje nam prologu, a nadto po-
czątku I aktu. Gdy się rękopis zaczyna, widzimy zebranie star-
szych żydowskich w sprawie niebezpiecznego agitatora ludowego
Chrystusa, jak to mieliśmy już w historyi pasyjnej i w cyklu po-
przednim. Na tem posiedzeniu zapada uchwała, żeby wezwać na
naradę przedstawicieli ludu; ci zaś orzekają, iż trzeba pójść do
starosty z prośbą o ujęcie Chrystusa, resztę zaś pozostawić do za-
łatwienia senatorom. Jest to więc zupełna kopia polskiego sejmiko-
wania między senatem a izbą poselską. Gdy lud odszedł, pojawia
się Judasz i za 30 srebrnych groszy ofiaruje swą pomoc. W na-
stępnych znów dwu aktach widzimy ujęcie Chrystusa pod Górą
Oliwną i stawienie Go przed Annaszem i Kajfaszem. Obu tych
aktów niedostaje nam w rękopisie i tylko jeden z nich możemy
uzup^nić ze spisu osób, a drugi według treści aktu IV, którego
początku jeszcze nam brak. Gdy się tekst tej sztuki ponownie za-
czyna, trzej żołnierze wyśmiewają się z wszechmocy Chrystusa,
a następnie prowadzą Go do Heroda:
MILES 1""*.
Ksiąieta nasso wssjftkie, królu najjaśniojszy,
Poeło^ swe oddają i wiecsór daiMejsaj
Sscaęśliwj powiedają...
Herod dziękuje za pozdrowienia i łaskę książąt przez uznanie jego
jurysdykcyi, następnie mówi:
ad Jesum
A ij na to co mówiis? jako cię udają
Ze6 jest Bogiom i królom, bIjsejse, powiedają.
Gdsie jost Twoje królestwo, niechaj wiem od Ciebie
I dlacsego, jako Bóg, Ty nie siedsisE w niebie?
Przemowa Heroda jest bardzo energiczna. „Jesus tacet^. Poczem
Herod każe go przyodziać w suknię królewską, a żołnierz, wyko-
ny wający rozkaz, tak się odzywa do Chrystusa:
MILKH
Ubierajśe lie królo, w tę królewską isatę.
Za którąbjA a kapca musiał dać aaplatę.
TBATR LUDUWr W UAWNRJ KOUICB 89
Matialby^ był postradać diiMiccia t/si^y,
Odybyi ji| był uprawowi^, a jeśli nie więcej.
Pódśźa teras jako król do króla drogiego,
Moie jeeseie eokolwiek da-ó a ikarbo swojego*
Źolniene prowadzą Chrystusa do starszych i z nimi wreszcie udają
się na ratusz.
W akcie V Piłat, zaniepokojony ruchem |K>spólstwa żydow-
skiego, pyta się Noacha o stan rzeczy, a gdy się dowiedział o uję-
ciu CSirystusa, powiada, że z tą sprawą, jako niepodpadającą pod
jego jnrysdykcyę, nie chce mieć do czynienia. Wtem żydzi z Chry-
stusem nadchodzą i Kajfasz go oskarża. Piłat indaguje Oskarżonego
a przekonawszy się, że jest niewinny, zamierza Go puścić i tylko
biczować rozkazuje. Biczowanie to odbywa się na scenie; poczem
żołnierze stawiają Obwinionego powtórnie przed Piłatem, a ten wzru-
szony widowiskiem, pokazuje 60 ludowi:
oto macie cslowieka tak srodse sbitego.
Od tak haniebnych raseów ledwie co iywego.
Niechajie wolen b^sie, ja go wolno passcsc,
inssego na to miejsce na śmieró wam wypiisscsc.
Mam atocayńeę Barabę dawno joi w więsieniu,
Ten niech dosyó ucayni wasaemn plemienia.
Ale żydzi nie zgadzają się na propozycyę starosty i żądają
wyposzczenia Barabasza, a na zapytanie Piłata, co zrobić z Obwi-
nionym, wołają:
Ukrsyiaj go, nkrsyiuj. bo jest godsien tego,
Bo ten międsy iydami wiele srobił słego.
Piłat się jeszcze waha. wreszcie „tu miednicę przynoszą, a Piłat się
umyje* i wydaje dekret, przytoczony tu w całej osnowie, który
zresztą znamy z drobnych dewocyi wielkanocnych. „Hic milites
Jesum accipient et coronabunt eum*, znów naturalnie na scenie,
jak objadnia didaskalia.
Actus VI, zakończający pierwszy dzień przedstawienia, wyo-
braża pochód na GkSrę Kalwaryjską. Żołnierze prowadzą Chrystusa,
dźwigającego krzyż i znęcają się nad Nim po drodze. Za Chrystu-
sem idzie, jak ze spisu osób wynika, Weronika i zapewne milcząco
posługę swą wykonywa. Z żołnierzy jeden tylko uczuwa pewną
btość dla Skazanego i spostrzegłszy Szymona Cyrenejczyka, wzywa
e^^ hy pomógł Chrystusowi w niesieniu krzyża. Jest to wcale
90 ST. WIKDAKIIWICS
Żywa scenka rodzajowa, która zarazem dla topografioznego ozna-
czenia niniejszego cykin ma zasadnicze znaczenie:
MiLfiS
Postój braci*, ik^ idsieti?
CIRBNBUS
Ze wii Cserniclkowa.
Niśsę ksdtora na targ do miaita Sławkowa.
Mam tek i tro^be ryb«k, jak to na sobota.
MIŁBS
PotóAfte to wssystko, snajd^ wnet robota.
CIRSNKITS
Kiedy mi to kto porwie, eóś ja będę csynil?
Boó ja aa to po chleb saedl, abym iie p<lśywil.
MILKS
Nie porwie, pódi co prędsy, pomói krayta tego
Dźwif^ać a nie frasuj »ie o kosnba twego.
Cyrenejczyk idzie i pomaga (lirysittsowi; poesem cały orszak prze-
chodzi przez scenę i widocznie znika. Na zakończenie przedstawie-
nia w pierwszym dniu dano jeszcze śpiew pięcia Aniołów, którzy
długo lamentują nad rodzajem śmierci Chrystusa i wzywają ludsi,
żeby rozmyślali nad tą męką i przez to sobie na żywot wieczny
zasługiwali. Zakończenie to pochodzi, jak wiemy, z dewocyi wiel-
kotygodniowych. Nasi autorowie misteryów używają tego sposobu
często dla ułatwienia sobie przedstawienia trudniejszych partyi hi-
Btoryi pasyjnej.
Przedstawienie dnia drugiego, albo ostatecznie drugie przód*
stawienie po przerwie kilkugodzinnej, zaczyna się nowym prologiem:
8mutn^ bardao nowinę powiedaieć wam mamy.
Tylko sie aspokojcie o to was prosiemy.
ailentiam — woła uki^r,
9yn Bo^ Wsaeehmociiego na ftmieri daiaiig adany,
Dla sneobów waaego świata jeet nkiaytowany.
Foiiyjcie Nań na krayta.
Po prologu „Tu zaśpiewają wiersz ,,Rozmyślajmyt'' — pooaem
w powolnem tempie przystępujemy do innego i doayó długiego wi-
dowiska.
TKATK I^UDOWt W DAWNSJ l>OŁ8CR 91
Widowiflko to sUada dię s dwu aktów, zacnaezoiiycfa fałszy-
^ w t^opisie jako akt 8 i 9 popfnedniej sztoki. W skoie I
^eałe sfęcmie nloŁonym. widzimy Maryę Pannę lamenttijącą pod
•'•ytem. Św. Jan Ją poi^ietóa.
BURTA PANNA
OifŁ mówigft, mlij Janie, ole mam śie fraiowaćr
^ie ttam plakat, tMira^kać. sl« ttaoi latoeftl^wać?
KM kiedj na 6wia«i« raial frataaak taki
I tak dętki, który ból praMhodsi wiaelaki?
Mając 9yna jednego a Bjoa takiego,
Międay ajnini ludskiinf najurodxiw9zeyo,
Wiedaac Go Byn«in Boiym, wldsac mękę Jego —
Hi* wiMDf fo dalej csjaió dla bolti wielkiego,
Poiśniwesy nań na hmgiu i poranionego
A aie mogae ratanka daó joma ładnego —
Widse głowę, korona cierniową sranieną,
Kęce, nogi przebite, a twars sesspeoona
**^proinyini plwocinami — a ja (Shoóbym chciała
OU-MSÓ tOf lee» nie mogt dofiiać jego ciaia.
ZUf^^M boleee okmtiia trapi lerce moje,
\Vidsi)G w takiej cięłkoici pooieczonie swoje.
Jak widzimy, jest to wyraina przeróbka Lamentu świetokrzyskiegOj
którego eclia jeszcze poniżej się odezwą. Po Matce Boiej także inne
Marye wyrażają swój żal, a Marya Magdalena ujmaje się krzyża
i najbardziej zawodzi. Następnie słychać jeszcze raz głos Matki
Boskiej i powtórną parafrazę „Skargi" świętokrzyskiej:
A<!h 1 mój Ajnu najmilsay ! wdiiec^ne ocay Twoje
Kruia eie eiriefa galałg, pocieeienie moje
Zalały się krwią ftwiętą. ja doeitfc nie mogt;
Otrze/ jej i w żadnej ci rac esy nie wspomogę.
Insse matki s dsiatek swycb pocieeseoie mają,
li wtenczas, gdy Kie czego od nich napierają.
Dadzą im Wiec, co niają, a ja biednej wody
Nie mogia fobie poda/ ezatn twej przygody.
Nie mogłam ci poełołye w ostatoiej potrzebie.
Nie mogłam cię ochłodzić i napoić ciebie.
Piłeś gorzką iółe z octem, ty w pragnienia twoim
A ja ledwie zoitała żywa w ialn moim.
1 Wolałabym stokroć amrzeć, niż być żywa,
idtm tege doeaeki^a kiedy iałoAliwa.
92 8T. WINDAKIEWICZ
Wśród tych żalów, w istocie na serdeczną i prawdziwą nutę na-
strojonych, odzywa się wreszcie głos rozsądku, t. j. Jan św. i po-
wiada, że należy pomyśleć o pogrzebie. Wszystkie więc niewiasty
radzą nad tern, aż Marya Jacobi czyni przypuszczenie, że zapewne
sam Bóg przez kogoś o tern zaradzi, o co też Matka Boska poleca
Boga prosić. Na tern się akt niniejszy kończy, a aktorowie śpiewać
mają „Stalą Matka boleściwa^. jak powiedziano w objaśnieniu.
Akt II wyobraża zdjęcie z krzyża i złożenie Chrystusa do
grobu, znane nam już z osobnego misteryum. Józef z Arymatei
i Nikodem postanawiają pochować ciało swego Mistrza i późnym
wieczorem udają się do starosty z prośbą o pozwolenie. Piłat po-
zwala, ale posyła naprzód żołnierza Łiongina, żeby się przekonał,
czy Chrystus rzeczywiście umarł. Jest to klasyczne miejsce do prze-
konania się, że na scenie średniowiecznej były odrazu poustawiane
obok siebie wszystkie przystawki dekoracyjne danej sztuki. Żale-
dwo Longinus wyszedł, już jest pod krzyżem — tymczasem Józef
z Nikodemem siedzą cicho na ratuszu i razem z Piłatem czekają
na odpowiedź. Widzimy więc Longinusa na Kalwaryi. śmiejącego
się z bóstwa i niemocy Chrystusa i dla figlów przebijającego Jego
bok. Ale o dziwo ! Longinus nlepy dotąd na jedno oko, pociera je
sobie krwią wyciekła i doznaje cudu. że praeziera. Wzruszony, po-
rzuca dotychczasowe zajęcie i ucieka z pod krzyża, żeby odtąd
wieść życie pustelnicze. Gdy odszedł, odzywa się Piłat w pałacu,
zupełnie jakby go widział, i posyła innego posłańca na Górę Kai-
waryjską. Gdy ten biegnie, akcya cała za nim się przenosi. Chło-
piec spotyka pod krzyżem jakiegoś żyda i pyta go o Longinusa.
Zyd opowiada, co się stało, ale chłopiec mu wierzyć nie chce i do-
piero gdy się żyd zaklął, biegnie z powrotem do Piłata. Podczas
tego zaczyna znów Piłat rozmowę ze swymi gośćmi i niecierpliwi
się na posłańca, że go dotąd nie widać; chłopiec wbiega, wtedy
wreszcie Piłat pozwala na zdjęcie z krzyża. Tu się kończy rola
Piłata; razem z Józefem i Nikodemem udajemy się teraz naprawdę
na Kalwaryę i przytomni będziemy prześlicznej scenie zdjęcia
z krzyża. Nikodem z Józefem naradzają się naprzód, żeby zabrać
potrzebne przybory do tego aktu. Scena ta odbywa się w pewnej
odległości od Kalwaryi, gdzie w danej chwili znajdują się tylko
trzy Marye z św. Janem, tkwiące tam nieruchomo począwszy od
końca poprzedniego aktu. Niewiasty te wstępują obecnie po raz
wtóry do akcyi i widząc z daleka dwu naradzających się ludzi.
TBATR LUDOWY W DAWNRJ POLHCB 93
boją się, żeby to nie byli źli Żydzi. Ale Jan św. przyjrzawszy się
bliżej nieznajomym, uspokaja ich; poczem jui Józef z Nikodemem
nadchodzą i „klęknąwszy u krzyża^, jak powiedziano w objańnie-
niu, modlą się pobożnie, a potem witają zgromadzonych i oznaj-
miają im. z czem przyszli. Zaczyna się więc owa scena zdjęcia
z krzyża. „Tu drabiny przystawią'^, jak zaleca didaskalia, a Józef
z ręką na szczeblu jednej drabiny daje dyspozycye Nikodemowi:
JÓZEF
Juici ja po tej wnide, wprsód do(^ odbiję,
A poitawiwBEy wyśej, s reki gołdń wjbijo.
Podwiazawfts/ ręcinikiem pod pachy to oialo,
Spo^ciemj go legacbno. Ale slachaj mało:
Wnidź tj jeno. pnjwiąi go wpoty ka krajżowi,
Niech lie nie wyciągają ręce ka dołowi,
Kiedy nogi odejmę, boby lie eiągnęto
Ciało na dół, a rękom cieikoby saA było.
MKODYM przytriązatrszy
Nu. jużeroci przywiązał. C-oi zaft czynić bę'iey
JÓZKF
ł'oczekaj trochę, aż pierwej góidź z nóg jego dobęde,
Po tym wyiej poitąpiiz a z ręka góidź wyjmiesz
A wyjąwszy, potym go pod pachy podejmieiz.
A ja ręcznik wezne (s) i tak zpościemy.
Takie jeno aczynimy, pięknie go zdejmiemy.
JAK
Potrzymam ja drabiny, śeby nie kietznęła,
Zęby flie skoro stąpisz, z tobą nie amknęła.
Ta następuje niema scena właściwego zdjęcia. „Tn będą dobywać
gojdzi^, jak czytamy w objaśnieniu, ,, potym będzie mówić
PANNA MARY A
Pomalaika, proszę was goćdaie wybijajcie
I ran ma joi dalej nie rozprzestrzeniajcie.
Jak widzimy, scena powyższa jest żywo traktowana i odznacza się
doskonalem podchwyceniem codziennej rozmowy ludzkiej podczas
Iwrdzo ruchliwego momentu życia. Scena ta trwa jednak dosyć
l^rótko, poczem widzimy już ciało Chrystusowe na ziemi i znów
94 ST. WINDAKiRWK!;^
pr^ytODiiu jeateimy bard^ wa^ruaującmiu momentowi, gdy Matfc*
Bo9k«t bierze 0bry3tu^ na ręce i obźałowuje Gk>, a Magdalena w-
łuje nogi Mistrza, za nią Jan i inne Marye. Lamenty te prserywa
Józef z Arymatei i z Nikodemem zabierają si^ do pomazania ciała
maściami, owinięcia w prześcieradła i pochowania. Wtedy Matka
Boaka zali się w prawdziwie ludowy gposób:
Już mi cie toras wsipli, o mój synu drogi,
Joi mi ci o taras wsieli, jui kochanio moje,
Jał mi wsieli, sjna mój, święte ciato twoje,
8jna mój jedfrnjl Jednegomei miała.
Joiem go daiiiifij marnie dosyć ') postradata.
Wśród tych słów i ikau, obecni namaszczają ciato Chrystusa na
scenie — ^^^ ?^ będą mazać ^, jak powiedziano — następnie ob-
wijają je i chowają. Jan przyspiesza rozejście się żałobnego orszaku,
wszystkie niewiasty żegnają pogrzebanego i odchodzą; ostatnia zaś
mówi
PANKA MARTA
Niech go aby prseie^am jesscze, syna mego,
1 niechaj go poptacse, padssy na grób jego —
O syna mój najmilisy, jui się z Tobą iegnam,
Jai pocŁtchy bei eiebie niech na kwiecie nie mam.
Jni sie s Totw rosetajc, jai prawie temdiona
Od be4«6«i nieattiemyeh i erogich swątiona.
W scenach powyższych powinniśmy (^)bie wyobrazili dobrą grę i mi-
mikę, a przyznamy, że pewien artystyczny efekt czynić musiały.
Akt kończy się śpiewem „czasów nieszpornych", z czego widach
że tę drugą część pod wieczór przedstawiano; poczem już Epilogus
wygłasza objaśnienie znaczenia Męki Pańskiej dla ludzkości i wzywa
zi^Mramych do wdzicczBoiici za ogromną łaakę Boią. „SkoAeiała ńę
zbawienia saansgo dziś sprawa^, powiedziano na rocejśoui się oa&h
z kościoła. Cykl |K)wyższy został widocznie z dwu znanych nam
jednodniówek, pasyjnej i pogrzebowej, skombinowany i przedstawia
stosunkowo doskonały wzór prawdziwie przedmiotowego i szeroko
epicznego polskiego misteryum pasyjnego.
Trzeoi ze znanych nam cyklów posiada znów odinieaiud wta^
ściwości. Jest to jedyny cykl })ołski. zbudowany paraUelicfluic;, jak
') W rkp. w/k |>nuisUwi«ajr „marnie daisiaj d^iy^e*".
TBATR LUDOWY W DAWNSJ POL0CB 96
wMd muitaryów niemiackich Fasifa heiddbei*»ka. PosiadA on nawet
j^daą ^prefiguraeyc^ ze Starego Testamento, podobnie jak tamta >);
iime uś parallele i dewoeye stanowią zajmujący objaw mnemoteeh*
aiki Indowaj, t. j. akondanaowania miateryów różnego poehodzenia
okoto głównego tematu teatru ludowego. Obok tego w cyklu trze*
eim znajdujemy jedyne nam znane w zabytku polskim usceniso-
wanie „Wieczerzy Pańskiej^ i trzy sceny katowskie, t. j. biczowa-
nia, ucięcia rąk i powieszenia, które zdradzają osobliwy gust autora
w lubowaniu się w okropnościach. Cykl ten nosi tytuł Dialogus pro
feria gumki antę Parasceuęn i zawiera dziesięć aktów, rozdzielonych
na dwa przedstawienia '). W prologu tegoż podano treść widowiska,
pnyczem autor zwrócił uwagę, że Judasza chce ze szczególną pla-
styeanośeią wystawić, i usnął za potrzebne usprawiedliwić się z ro-
dzaju swej kompozyeyi. Widocznie więc, że to była premiera, a raczej
innowacya sceniczna, którą należało wytłomaczyć pobożnym słucha-
czom, przyzwyczajonym do tradycyjnych przedstawień. Wreszcie
czytamy wezwanie do widzów:
A gdy^ prodolwwae b^dom tragedją.
Nie teskliwą darować raei aadientią.
Będiie to na cie^ó Boga w Trójcy jedynema
A tobie na pożytek sluchaciowi mema.
Actus I-us zaczyna się istotnie według zapowiedzi dosyć trafną
alegoryą, z którą się zresztą spotkamy jeszcze w sztukach na Boże
(^ato, Izaak dziękuje Bogu, że go takiem szczęściem i tylu bogac-
twami obdarzył i czując zbliżającą się śmierć, nakazuje Ezawowi
pójiić na polowanie i przynieść trockę dziczyzny, poccem go ii«dne
Uggga^awil. ,,Hie abit Esan, laaac aotem obombfabitor et itttroibunt
Jaeob cum Rabeoa^. Jeat to wcale ważne objaśnienie aoeniecae, bo
przekonywamy aię, że w seenie tej leżał Izaak na łóikn w jakimś
osobnym namiocie, poczem zapuszczono caałbnę, żeby Bebeka a Ja*
kóbem mogła ai^ namówić o podejście ojc*. Proeedem tego używano
■mMmie także w tnnyek misteryaab, ale nie mamy go nigdzie tak
wyraźnie caleeanego. Po tej więe ecenie, Rebeka doradsa po cieku
mł^dazemo aynowi, żeby przyprowadził dwa kożlątka i nbiegł braża.
Jak(% yię bi>i, aie matka każe mu śpieszyć. „Hii» tbit et ferret
') MUckMisk, Heidetbeffer Paeeionstp. le. 86—05.
') Bkę. iuą. a§2« k. Ifi7-19i.
96 ST. WINDAKUBWICZ
haedos^, jak dodano, a Rebeka poleca mu ubrać się w suknie brata
i skórkami koźlemi obwinąć sobie ręce. ^Hic ligabit manus diu et
cum non poterit dicet^, żeby mu matka zawiązała. To objaśnienie
^ligabit diu^ jest charakterystyczne ze względu na wyrabiającą się
mimikę sceniczną w Polsce. Wreszcie matka wręcza mu potrawy
i mówi:
REBBCA
Nu, neftci i potrawy i chleba do tego,
Pódźie a obadć ojca, by s obłowa twego
Jadł, i weźmij ftklenice dla posiłku wina,
Wnet sa pierworodnego będaie cie miał syna.
Jakób wchodzi do namiotu ojca, Izaak go poniekąd poznaje, ale on
się zapiera; wtedy dla przekonania się o prawdzie mówi:
JZAAK
Podajże mi potrawy swoje, synu miły.
Zęby sie słabość moja nimi posiliła
A potym, żebyć dusza ma błogosławiła.
Hic comedet.
JAKÓB
Pij to i wino, ojcae!
Daj synu mój miły.
Hic hibeł.
Poczem udziela mu błogosławieństwa. Nadchodzi Ezaw; ojciec bie-
rze go za natręta, a dowiedziawszy się o istotnym stanie rzeczy
odpowiada, że na to już nic poradzić nie może. Ezaw narzeka na
brata, zwąc go frantem, oszustem, który go już dwakroć oszukał,
a pierwszy raz z tą soczewicą.
Actiis II-us przedstawia „Caenam Domini^. Jezus zagaja po-
siedzenie, mówiąc, że chciał z uczniami spożyć Ostatnią Wieczerzę
i że jeden z nich Go zdradzi. Odzywa się Piotr, pytając, czy nie
o nim mowa, ale Jezus mu na to odpowiada, zupełnie jak nauczy-
ciel do ucznia w szkole: „Piętrze siedź a nie mów nio^. Poozem
„sex discipuli dicent^, czy nie który z nich? „Jesus autem distii-
buet panem^ i ustanawia Przenajświętszy Sakrament, polecając apo-
stołom, ażeby tę czynność naśladowali. Wreszcie rozkazuje Piotrowi
TRATK LUDOWY W DAWNSJ POL8CR 97
ttaiąśd do umycia nóg; ten się wzbrania, w końcu przystaje. Wszy-
to to odbywa się według opisów ewangielicznych. „Hic Jesus
lotifi pedibus discipulorum , accipiet parainenta^, nie f)owiedziano
jikie. zapewne ornat i stulę, jak w Historii o ZmarUrychwsłaniu
Mikotaja z Wilkowiecka; następnie poże^i^nawszy uczniów i |K>dzię-
^owawszy im za dotychczasowe trudy ^ibit cum tribus discipulis,
cai obyiabit Maria. quam amplezus dicet^. Jest to wcale tkliwa
scenka [X)żegnania. którą znamy już z dewocyi wielkoty/^odnio-
wych:
jKzi:s
Moja kochana Matko. ju^. c»a> do wydania
Przychodzi; Ciebie ie^nnni. za Twoje >t?irania
Usiekaje. ie^ Mie aawAse w acsciwoHci miała,
Prsea tnydzieści i trsy lat mile wychowała.
Nie fraaaj tie i nie placs, bowiem w krótkim czanie
ObaezysB w tymie ciele Mnie żywego zasip.
MAKYA
Synaczku mój kochany, jedyne po<iechy,
Jat moje weepót z Tobą aetaną uciechy,
Kiedy mnie jai odchodziBS. Cói bp(l<^ czyniła?
Cdi ja strapiona pocznę? co bede robiła?
Nie chodzie synn mity^ lynn Jezn. miłe dziecię;
Odmień to w in»y tpoBÓb swoje przedsięwzięcie.
JBZIJH
Nie moie inaczej być; wola Ojca Mejjpo
Jest. bym za naród ludzki ucierpiał co złf^go
I aiebym ich Swoją odkupił krwią drogą.
MAKYA
Przynajmniej niechże idzie weRpół Matka b Tobą.
JBZUS
Nie może być, o Matko, ja sam już odchodzę.
Matka Boska niebawem Go puszcza, prosząc, żeby już wielkie Swe
dzieło spełnił.
Actas III przedstawia naradę kaplan()vv i rabinów nad uję-
ciem Chrystusa, od której, jak wiemy, inne nasze misterya pasyjne
zazwyczaj się zaczynają. Annas i Kajfasz przedstawiają Chrystusa
jako agitatora ludowego, rabini zaś jako burzyciela religii. Od ra-
Rotprawj Wydz. flłoIoB. T. ZZZYI. 7
\)6
ST. WIND AKIE WiCZ
binów też wychodzi propozycya ujęcia Go. a w dalszej naradzie wyła-
nia się wniosek, że najlepiej by było przeprow^adzić całą rzecz przy po-
mocy kogoś, coby wiedział dokładnie o miejscu pobytu Chrystusa.
Wchodzi Judasz, przedstawiony tu z humorem jako zły służący,
widocznie pod wpływrni znanego typu z intermedyów:
«)ain jest apostoł Judasz, ze dwunastu owych
Niezboiników albo tet uczniów Jezusowych,
Który mnie swym knglarstwem przywabił do siebie.
Obiecując zapłatę kiedyś tedyś w niebie.
A mnio co tam do nieba! czekajże ty nieba,
A teraz klep z nim nędzę, nie jadaj i chleba.
Tylkośniy w Galilejskiej Kanie mieli gody,
Kaz pić i jość a ternz na każdy dzień głody.
Kapłani z satysfakcyą słuchają tych wynurzeń — „Ej, braciszku,
w naszej sieś Cs) znać urodził szkole" powiadają — i propozycyę
jego z chęcią przyjmują. Judasz prosi o rotę żołnierzy i wychodzi;
tymczasem Annas posyła chłopca po wojsko, a gdy nadeszło, po-
wierza nad niem komendę Judaszowi. „Niech sie wam we wszem
szczęści, idźcież za tym panem" — powiada do Judasza, a ten ko-
mendę obejmuje i objaśnia żołnierzy, jak się podczas zasadzki za-
chowywać mają:
A wy też prędko za mną, nie mieszkając wiele,
Obłapię mistrza mego, całując go milo.
Pomnijcież, kiedy na was palcem kiwnę w tyle,
To go wtenczas w łańcuchy, w powrozy skrępujcie.
„Hic abibit Judas cum militibus^ a Annas zaprasza zgromadzonych
do swego mieszkania, żeby przeczekali czas aż do ujęcia Chrystusa.
Actus IV tego cyklu jest ciekawą sztuczką moralizującą, ana-
logiczną do Ludus septem Sapientium Ausoniusza ^). „Diogenes exi-
bit cum dolio et cineribus" i wygadując na świat jako ułudę zmy-
słów, włazi w beczkę. Niebawem „Democritus exibit ridens, scri-
bet in dolio et abibit ridens et proiciens sub pedes pecuniam cum
crumena. dicet^, że świat i pieniądz są głupstwem a jedyną myślą,
która rozsądnego człowieka zajmować może, jest pamięć o śmierci,
bmiejąc się „chachacha^, przy napomykaniu ze wzgardą o świecie,
usiędzie „sedebit^. jak powiedziano. Po Demokrycie „Heraclitus
*) Klein, Gench. d. Dramas 111. str. 044-646.
TKATR liUDOWY W DAWNBJ POL8CK 99
&ens exibit^ i wyrzeka na świat i na tych, co i)owiedzieli, że świat
m mia) początku i końca mieć nie będzie, czyli, że najlepiej jest
używać życia. Heraklit też „sedebit ad adyentum Alcibiadis*' i tak
czekamy, co będzie. Wreszcie wchodzi ów ^Alcibiades dux cum
magna pompa" i przechwala nic swoj»*m znaczeniem i bogactwem.
Filozofowie śmieją się z młodzika i odchodzą „hic abibunt omnes
philosophi*^, H Alcybiades dalej się jeszcze rozzuchwala i w zaro-
zumiaJości swej wypjwiada zdanie, że jest niezwalczonym księciem
i że go o zgub^ bogactw nikt nie przyprawi. Wtedy wreszcie uka-
zuje si^' Sokrates „Socrates exien8 ad haec verł)a" i podaje mu
kartę geograficzną . „hic ostendat ipsi tabulam *^eograticam et ins-
picienti dicat", że na tej karcie nie znać Aten, a nawet całej At-
tyki, a cóż dopiero Alcybiadesa. Na t<*n argument Alcybiades skro-
mnieje i pyta się filozofa, co robić. Sokrates poleca mu zrzucić
wspaniałe ubranie, butaw<,' oddać służącemu i zajmować się filozofią.
„Hic Alcibiades deposita veste. faniulo det illam" i idzie za Sokra-
tem. a ehór śpiewa:
Widzicie in«|dr(>Ać. co w ludsitich spraw aj o.
ŻfO xa nic mają to. cu ^wiat cukruje.
Jakaż to mądrość? Śmierć mieć na pamięci.
Nii loh ukręci.
Na tem się kończy przedstawienie wielkoczwartkowe, poczem Epi-
logus wyjaśnia powody przerwania widowiska:
Tiiśm7 jai koniec mowom nassym amyftlili
Dać i cale u siebie tak pos*tan«^wiIi,
Abyśmy cię. slachaczn. naszemi mowami
I tei o Męce Pańskiej gorzkimi słowami
Już dłaiej z tego miejsca nie wenerowali
I nasza tragedyą nie zatrzjmowali.
W dalszym ciągu Epilogus mówi. że żaden czas nie wystarcaa na
dokładne przemyślenie Męki Chrystusa, poczem zaprasza obecnych
na jutrzejsze przedstawienie:
Przetoi dziś pokazaws/.y jego zaprzedanie
<'d Judasza i na śmierć sromotną wydanie.
Dragą część Pańskiej teraz zacho wojem Męki
Na dzień jutrzejszy, którn od ijdowskiej ręki
Ula nas poniósł Zbawiciel. Zaczyni upraszamy,
Niech w tym Łask Waszjch wszystkich poboiność aznamy.
Byście na dzień ja trzej nzy raczyli sie stawić,
A my was nie zechcemy koniedyją bawić.
7*
100 ST. WINDAEIBWICZ
A teraK Wam dsicki^em za to sgromadsenie,
Niech wam będzie Jesaea męka za zbawienie.
Druga połowa tego cyklu nosi osobny i to polski tytuł: Ża-
łosna tragedya de Passione Ckristi na Piątek Wielki i zawiera
naprzód prolog, w którym króciutko podano treść i o posłuch i za-
przestanie szemrania proszono. W akcie I z napisem ,,Impius Bex^,
mamy historyę św. Jana Damascena. znaną nam także z teatru
bazyliańskiego w Włodzimierzu^). Cesarz Leon Izauryk, zupinie
w tej sztuce niewymieniony, postanawia zabawić się wesoło i każe
sobie wielki bankiet ze śpiewami wyprawić. Muzyka przybywa i gra
mu jakąś pieśń smutną. Na to król:
Inisej mi pieśni chłopcj zaśpiewajcie.
a marszałek poleca krzyczeć ,,wiwat^ na jego cześć. Wtedy nad-
chodzi Św. Jan Damascen, także w tej sztuce po imieniu niewy-
mieniony, i jako przedstawiciel całego duchowieństwa upomina go,
żeby tego życia zaprzestał. Król zgniewany każe kata zawołać i bez
wielkich ceremonii poleca go ściąć. Następuje jedyna w swoim ro-
dzaju scena, ucięcia rąk Świętemu w oczach publiczności:
KAT
Kleknijie na kolana, jnż tie nie uproeiez.
Chyba cie Bóg obroni, którego ty prosisz.
PKOROK
Jezus.
KAT
Dopiero miecz wyjmuje a ty mówisz, ze Już.
ANOBLUS
Postój mistrza troszeczkę, proroka Bożego
Nie ścinaj, a pohamaj miecza twego.
KAT
Masze ja rozkazanie czynić pana mego
I czynić, co mi każe, by co najgorszego.
MAKSZAł.RK
A ty choć ręce utnij, jako król rozkazał,
Byś swoje okrucieństwo tu nad nim pokazał.
*) Sztuka Tym. Szczurowskiego z r. 1771. Wizer. i roztrz. naok. XVIII. 114—125.
TRATR LUDOWY W 1>AWNKJ POLSCK 101
KAT
Polói rjehlo proroka ręce na Ijm kloca.
Jak ci ich poacinam, idśźe mi preea % oesu.
{Tu widoezme tuułępuje ucieds),
rK<>R(»K
Och, och, przebóg, dla Boga, tyranie okruinj
Sprawiłeś mie iebrakiem, kaliką wierutnjin.
O Boie, pomst j wołam...
^Pomsta"^ ta bardzo prędko się zjawia i Marszałka przebija. Wy-*
ehodzi król i widząc ciało swego ulabieńca^ popada w sinnlek
Wtedy dodatkowo jeszcze pokazuje się anioł i każe bić piomnom.
„Fulmina eKibunt'^. jak |Hiwiedziano; król pada na kolana, poczam
gf) śmierć ścina ze słowami:
Jui godsina wjciekła, pudź Kuba do wójta.
Lab chtop prosty, lubo król. oba Kie tam bójta.
Mamy tu w jednym akcie tyle niateryalnych wzruszeń, że chyba
w teatrze przedszekspirowskim możnuby znalesć cos podobnego.
W akcie II tej sztuki wracamy już do tematu zasadniczego.
Nosi on osobny tytuł „Maria. Joannes. Judas" i przedstawia wcale
oryginalne uzupełnienie tradycyi ewan^ielicznej. Marya u siebie
w Betanii, w dosyć długim monologu wyraża obawę, że Jezus do
domu nie wraca, i prosi nieba i słońca, żeby Jej powiedziały, gdzie
się Syn znajduje, bo wszędzie i w najniebezpieczniejsze miejscii,
poszłaby Go szukać:
Choćby i w pośrodku tain by} ijbaldeiiasów dj.
Żydowskich książ%t i wszystkich KaryBeassów,
Pójdę tam sama śmiele. wydrę Go im x reki.
Monolog ten jest wcale wymowny, tylko dziwnie świecki. Nadcho-
dzi Jadasz i zdumiewa się nad lamentami Matki Boskiej, mówiąc,
ie właśnie od Syna jest posłany z wiadomością, gdzie się znajduje,
i żeby Jej tn)chę pieniędzy wręczyć. Są to naturalnie srebrniki
judaszowe. Matka Boska czuje do nich jakiś wstręt i przyjąć ich
nie chce. Wtem zbliża się św. Jan z straszną nowiną:
MARYA
Ale jaź idziosa ka mnie, uciniu ukochany,
Synowi najwiemiejizy i upodobany.
Powiedize mi, gdzieś widział synaczka mojego?
Co czyni? i co eie taro dzieje koło niego?
(MUezenie zapetme).
102 ST. WINDAKIRWICZ
Nie odpowiedasz Janie? co to aa pnjczyna?
Gdzieś widiiał, powiedz proszę, dxik mojego syna?
(Jan widocznie plticze).
Widzę, że I ty płaczesz, nic nie odpowiadanz.
A mnie amutnej tak wiele boleści tym zadasz.
Widy mi przecie co powiedz, chociaż żałosnego,
Wszystko chętnie ucierpię dla tSynaczka Mego
Po tern wezwaniu. Jan opowiada o zdradzie Judasza, ujęciu, sądzie
i biczowaniu. Matka Boska wspomina z goryczą, jak Ją Judasz chciał
podejść i z Janem św. wybiera się do Jeruzalem, żeby wsporoódz
Chrystusa i jeśli można, uwolnić Go.
Jesteśmy u początku aktu III i czytamy tytuł „Actus tertius,
in quo tota Passio Christi explicatur* — tymczasem dokładnie tego
w akcie niniejszym nie znajdujemy. Zaczyna się on krótką naradą
Annasza z Kajfaszem, żeby Chrystusa przed sobotą osądzić, a Kaj-
fasz mÓ¥ń:
U muie ten dobry więzień już gospodą stoi,
Co żywo, to tam z Niego żarty sobie stroi.
Piędzią Go nie odstąpią, radzi Go pilnują,
Musi być, że Go wielkim kuglarzem być cznją.
Wchodzi Judasz i wyrzekając, rzuca kapłanom srebrniki pod nogi.
Kapłani odebrać ich nie chcą i nagle scena narady się przerywa
i widowisko zwraca się ku świeżo przybyłej postaci. Judasz w dłuż-
szym monologu zastanawia się nad swoją sytuacyą, że <:!^o miano-
wicie wszyscy odpychają i przeklinając dzień swych urodzin i swej
zdrady, wiesza się. Następuje znana nam scena komiczna:
JUDASZ
Joż to próżno, przyjdzie mi na gałęzi wisieć,
Że wszyscy o pogrzebie moim będą słyszeć.
(Hic sUfi Daeman murtnurabit in aurem ei funem aubidet).
DARMON 1
Przybiegaj jeno prędko, braciszku Wągliku').
Obaczysz, jak sie Judasz obiesił na łyku,
A weź karocę z sobą, bo go zawieziemy
l>o książęcia naszego, w piekło go wtrąciemy.
') Tego W})glika spotkamy jeeizoze w Hzture frantowskiej p. t. „Dziewostąb
dworski*.
TKATK LUDOWY W DAWNRJ l»0|.8rK 103
Jak pięknie ^wiaady licsy oeuk Judan^ cnotliwy
1 on wielki pmjjaciel i iilaga /ycxliwy !
Bardso ma pięknie wisieć! A i^zieże^ Rie te^o
HBeniiesla bracie oczył. \9.ek pięknie jego
Obieeił? Praysln^yiz sie ksi^iiecin naHzomu.
Gdy przywiesieRi Jadanza przed oblicze je ma.
DAKMON 1
Wsiadaj prędko w karocę piekieł na. Judnbzu.
Będzieez a uami za^.ywat piokielnejco wczaMi.
DAKMON 2
Massę mu przecie zagrać, bo on (godzien tego.
By g^o po cichu nie wieść do kniiiięcia jego.
(Tu yo jiOiriozH tło piekła >.
Po tym epizodzie narada kai)]ańska zaczyna się na nowo. Trwa to
WBzystko nadzwyczaj krótko. W stu wierszach zostaje Chrystus
osądzony i ukrzyźowiiny. cała zaś rzecz odbywa Kię tak: Rabino-
wie nie chcą wziąć napowrót porzuconych przez Judasza pieniędzy,
a jeden tylko oświadcza . że je bierze* w chwilowe przechowanie.
Następnie Kajfasz rozkazuje żołnierzom wieść Chrystusa do Piłata.
Rłat zaś odsyła Go jako Nazarejczyka do Heroda. Na zapytanie
Heroda. Jezus się nie odzywa i Herod z „niemym'' nie chce mó-
wić. Stawiają więc pn raz wtóry Chrystusa przed Piłatem, który
6o poleca w płaszcz i cierniową koronę ubrać, a następnie biczo-
wać. Biczowanie to odbywa się na scenie i trwa stosunkowo do
rozciągłości całego ukrzyżowania dłu^j^o. wśród humory stycznycli
pocinków żołnierzy:
MI1.RS eundo ad columnam
A wiesz zdrajco, coft czynił, bieganie, zwodnika,
Ty allaja, opryfiaku, wierutny złośniku.
Po chwili Chrystusa zaczynają biczować, a jeden z żc^Jnierzy od-
zywa się:
£y, toiem sie zmordował. {>u<iźcie jenu drudzy,
UobijfMc Hwemu pana...
ALU duo Łictores
Nie gadajmy nic bracia, tak Go cicho bijmy
A jak pif te Ktrzaiikają. to w ontatkn kijmi.
104
ST. WINDAKIEWK^Z
Poczem prowadzą Chrystusa do Piłata; Piłat mówi, że za Swe winy
został jaź Chrystus dostatecznie ukarany; „cohors^. w obecności
której widocznie cały ten akt się rozgrywa, woła: ukrzyżuj; Piłat
chce Chrystusa wypuścić ze względu na świ(^*ta wielkanocne; „co-
hors" sprzeciwia się temu. a wtedy Piłat umywa ręce. wydaje wy-
rok, który — co ciekawa — sam na scenie pisze — „hic scri-
bet" — i wręcza żołnierzom do wykonania. Scena ukrzyżowania
odbywa się mimicznym sposobem, tuż na miejscu, gdzie dekret fe-
rowano, a więc* bez ceremonialnego pochodu na Górę kalwaryjską.
„Hic crucifigent et eleuabunt cum cruce Jesum et abibunt". jak
powiedziano. Właściwa akcya pasyjna w tem miejscu się kończy.
Wychodzi Peccator, Amor diuinus. Justitia i Misericordia i odpra-
wiają zwyczajny akt dewocyjny wielkojiiątkowy. jakich kilka po-
znaliśmy w poprzednim rozdziale.
W akcie IV i V mamy dalszy ci?ig pomysłów allegorycznych.
Naprzód ukazuje sig Fama i ogłasza, że Jezus został właśnie w nie-
bie ukoronowany i w płaszcz królewski przyodziany. Na to Natura
wyraża zdziwienie, bo niedawno widziała, co s'\(^ z Chrystusem
działo, a Aniołowie jej tłomaczą. co to była za koronacya i wyrze-
kają na Miłość Bożą, że do ukrzyżowania Chrystusa dopuściła.
Wreszcie ukazuje się i Amor diuinus i zmusza Naturę do uwiel-
bienia dzieła Odkupienia. W akcie V p. t. ,,Anima in deserto** dwaj
Strzelcy słyszą j(^*ki Duszy, tułającej się gdzieś po pustyni. Mamy
tu nadzwyczaj ciekawy fragment gry o Dobrym Pasterzu, Strzelec
to szatan, owieczka zł)łąkana to Dusza, uciekająca od Dobrego Pa-
sterza*):
MUZKLIiiC' 1
»S?y«zysz pisk kozy dzikiej, pódiiny jeno śmiele.
Nabij jeno ruśnice. a wsyp prochu wiole.
Strzelec drugi pi > wstrzymuje towarzysza od spuszczenia cyngla
i oświadcza, że widzi ,,jakieś dziecię'*. Ale Strzelec pierwszy nic
nie zważa na te przedstawienia i celuje. Wtem zjawia się Aniot
i powstrzymuje ich od dalszego polowania. Na scenie pozostaje
tylko Dusza z Aniołem . która l)oi zbliżyć się do krzyża, zatknię-
') Paradeiuspiel z Vordernbor«fu w Styryi Akt 11 Weinhoid, Weihnachts-
Bpiele 8tr. iJH^-HTl.
TEATR LUDOWY W DAWNEJ POlJBC^ 105
tegu tu jeszcze w III akcie i przez „Saluatora in cruce^. niewia-
domo, czy Osobiście przemawiającego, zostaje na wieczne męki
skazana.
Actus VI wreszcie przedstawia lamenty 12 Aniołów z przy-
borami M^'ki Pańskiej nad śmiercią Chrystusa, znane nam z dewo-
cyi wielkopiątkowych. Ciekawem jest, że jeden z Aniołów, we fra-
zeologii z Trenów Grochowskiego zapożyczonej, wyraźnie oświad-
eza, że naszą sztukę istotnie w kościele, kirem obitym, w Wielki
Piątek odegrano:
7mus ANOEi.rs crM dbnariis
A ij koóctele UmeDtem iałoBnjin
I tym ubiorem pokai czamonoftnjm.
Że kapłan poległ najwyisiy sromotnie.
Który cie zdobił ozdoba ochotuie,
Stargaj talotiny ołtarz obnaiony itd.
Na zmiana z tą sceną, d(jdanu jeszcze do tej sztuki monolog p. t.
Pet^-us lamentnns, w ktcSrym Piotr wyrzeka na swe zajmrcie w do-
mu Kajfasza i wzywa ludzi do wspólnego z nim płaczą. Podobny
lament czytaliśmy w Depositio Je»u Chństl i rzecz widoczna, że dla ce-
lów dewocyjnych także podobne lamenta na wzór lamentów wiel-
kopiątkowych układać u nas poczi^*to.
Czwartem naszein misteryum cyklicznem jest znany powsze-
chnie cyki (Umiinikański j rzekomo z r. 1533. o którym wiadomość
podaje Juszyński 'u że trwał cztery dni i rozpoczynał się Prolo-
giem na Niedzielę Kwietną, a kończył pogrzebem w środę {łopoła-
dniu. , Wybierano na to przedstawienie, powiada .luszyński. osobne
miejsce, budowano osobne teatrum i gotowano się niemal rok cały".
Sztuka ta obejmowała 108 scen i wyprowadzała na scenę przeszło
60 osób. Oprócz zwyczajnych uczestników pasyi. znanych nam
z poprzednich cyklów, brali w niej udział liczni „ciurowie" i ^na-
śmiewcy^. naturalnie w scenie pochodu na Kalwaryę, a nadto
osoby allegoryczne: „Concilium, Miłosierdzie. Pokuta. Rozpacz,
Smutek. Symphonia. Echo, Miłość", widocznie przeznaczone do wy-
'; Dykcyonarz II. 403—405.
106 ST. WiNDAKlSWlCZ
stąpienia po podniesieniu krzyża albo po pogrzebie ^). I zastęp
zwyczajnych kom parsów „12 Sędziów. 10 Żołnierzy, 6 Rabinów" —
jest liczniejszy w tej sztuce, niż w dotąd poznanych cyklach. Ju-
szyński podaje dosyć niepoczesne wyjątki:
JRSUS dicit ad diseipuloSy tjui dormiunt
Uczniowie moi, mili jesteście
Ale citema tak spicie beipiecsnie V
Nie mogliście ze mną czuwać
I w ma2ej chwili na modlitwie trwać?
Nie wieciei, ie w iądoici tego utrapienia
Dusza moja srodze we wnzem utęsknila? itd.
ANOEI.US se Uli ostendit cum ci-uce et calice
Pozdrowion bądź Jezusie, Ojciec lV6j w niebiesiech
Przyjmie ten pot krwawy, zwiastuje pociechę.
JRSUS dicit ad Angelum
O drogi mój Aniele ! przyniosłeś mi zmiłowanie,
Ho duszne męki przys/ły wielkie na mnie.
W dalszym ciągu objaśnia Juszyński. że w inisteryum powyższem.
po wystawieniu Chrystusa w Ogrojcu, następowało znane nam in-
termedyum o Judaszu, w którem Dyabeł sprzedawał zdrajcy stry-
czek, radził mu powiesić się. a wieszającemu podrywał stołek i tań-
cując śpiewał:
A witajże Judaszu, nasz stary katana !
Jak ci to przyszło na to? pocoś zgubił Pana?
A jużeć zdechł Judaszu? czyli jeszcze żyjesz?
Jeśliś omdlał, tej smoły trochę Hie napijesz.
Potem schodzą się inni dyabli i szukają smoły, a jeden z nich
mówi:
GoRciniec tu jest proRty na pienne kaduki.
Na 80(J0 dyabłów, piekielne hajduki.
') Zdaje sie, ie trzy osobistości „Conoilium, Symphonia, Echo** będą tylk(»
tytułami i objaśnieniami, a nie aktorami. „Concilium*^ mogłoby być napisem dla
zapowiedzianej sceny onób ailegorycznych a „Symphonia i Echo** zdaje sie bjć
raczej objaśnieniem, ie cześć deklamacyi jednej z nich odbywała się z towaray-
Bieniem „Echa i Symphonii**. Takby wynikało z porównania togo spisu ze sztu-
kami znanemi.
TRATK MIBOWY W DAWNKJ POI.8CK 107
Dwa siecs, miń obo, sakai (?j, aby cle rnnajła
I droga je do pieklą prosto prowadsila.
Wśród tej mowy Dyabei spostrzega chłopa i zaczyna smołę Ur-
g:ować:
DYABBŁ
Bracie, co to la pmoła?
CHŁOP
Daj kopę za nie.
DYAHRŁ
Weśie j^, pódiże sta mni) aż do piekta po nie,
Pódź a nawiduBB tam rodzinę swoje.
Jest tam babka, deiadek i wuaczatko twoje.
Misteryum powyższe przy|)omiDa zupełnie zanalizowane po-
wyżej sztuki. Że w całości nie pochodzi z XVI w., .świadczy mie-
szanina wierszów, niemożebna jeszcze w owym czasie. Także wpro-
wadzenie tylu postaci allegorycznych, jak Miłosierdzie, Pokuta. Roz-
pacz, Smutek, Miłość, zwłaszcza zaś Symphonii i Echa, wykazy war
łoby. że to misteryum należy koniecznie przesunąć do wieku XVII.
Wreszcie i tego faktu pominąć nie możemy, że o odgrywaniu pa-
syi u Dominikanów krakowskich w XVI w. nie ma dotąd żadnej
wiadomości, kiedy przeciwnie co do następnecro da się stwierdzić,
że wtedy istotnie w tym kościele mister y a ludowe ( dorywano, jak
to zresztą jedna sztuka na Niedzielę Kwietną dowodzi. Naturalnie
sąd nasz o tej sztnce musi być zawsze połowiczny, skoro rękopisu
flie znamy. Jeżeli to był rękopis Dominikanów krakowskich, to
jak wiadomo, już nigdy o nim bliższej wiadomości mieć nie bę-
dziemy.
Piątym naszym cyklem byłaby sztuczka* zaznaczona zaledwo
w epilogu jednej, zupinie fragmentarycznie zachowanej Procesyi
»« Niedziele Palmową ^). W końcowych słowach tego epilogu czytamy
zaproszenie uczestników niedzielnego przedstawienia na nową sztukę,
mającą być odegraną w Wielki Piątek, jak to się zresztą i w in-
nych cyklach zdarzało:
Pan nasz. którj dsii triumf odprawował,
Bedsie na krsyża amieraiąc wołał.
*J Rkp. Krasiń. str. 279-281.
108 8T. WIXI>AKI£W1CZ
Cxema się sami lepiey przypakrsjcie.
Gdy iego mękę świętn uwaiycie,
A w Wielki Pi.ątek tu sie nam stawicie.
Ponieważ fragment powyższy znajdujemy w rękopisie Krasińskich
więc może być, że w Wielki Piątek myślano przedstawić Historu-
Passionis Jesu Chństi, którąśmy wśród jednodniówek poznali. Wi-
dzimy zarazem, że prooesya Niedzieli Palmowej była i w tym wy-
padku wstępem do przedstawień pasyjnych; od niej najczęściej roz-
poczynała się ta wielka akcya teatralna, która przez kilka dni pu-
bliczność wiejską absorbowała. A skoro tak, tu należałoby wnio-
skować, iż uczestnicy procesyi niedzielnej byli właściwymi aran-
żerami przedstawień piątkowych; procesya była produkcyą uliczną
aktorów widowiska pasyjnego i w Polsce wcale zręcznie zastąpiła
ową prezentacyę uliczną, którą we Francyi przed rozpoczęciem
każdego misteryum wyprawiano ^) i której ślady do dziś dnia w po-
chodzie ulicznym personalu cyrkowego się zachowały.
Przedstiiwienia cykliczne z XVII w. nasuwają nam kilka
krytycznych uwag. Skoro da się stwierdzić, że już r. 1627 mieliśmy'
widowiska cykliczne, to logicznie nasuwa się wniosek, że wzrosły
na tradycyi części składowych. Wziąwszy pod uwagę cykl pier-
wszy, złożony z procesyi na Niedzielę Kwietną, sceny z Judaszem
i sceny w Otchłani, wypadałoby uznać, że już dawno te trzy sztuki
w osobnych przedstawieniach się spopularyzowały. Co do procesyi
na Niedzielę Kwietną i sceny w Otchłani, to na mocy zachowa-
nych pomników fakt ów jest oczywistym. A skoro znano te
dwie sceny, to znano, naturalnie i trzecią, zwłaszcza, że ta osta-
tnia więcej piętna ludowego posiada, niż obie poprzednie.
Powtóre. połączywszy ten wynik z wynikiem, otrzymanym
w rozdziale poprzednim, wypadnie, że w XVI w. znano już praw-
dopodobnie sześć scen odrębnych z misteryum pasyjnego i rezurek-
cyjnego, mianowicie procesyi kwietnej, lamentów Maryi, sceny z Ju-
daszem, w Otchłani, rezurekcyjną i zjawienia się w Emaus. Kiedy
z tego materyału utworzono pratekst polskiego widowiska pasyj-
nego, trudno dzisiaj stanowczo orzekać. Ale proces ten musiał aię
poniekąd dokonywać w dobie powstawania naszych kodeksów i chyba
jeszcze w całości przed ich ustaleniem się nie skończył. W historyi
polskich misteryów zastanawia to. że u nas równocześnie istnieją
M de JulleWUe, Los mjat^res I. H64.
TKATlł MTDOWY W DAWNEJ H<H.f)CR 109
cykliezne przedstawienia obok jednodniówek, a obok tych znów
owe drobniutkie sztuczki, które w ewolucyi teatru zagranicznego
zajmują takie stanowisko, jakie najniższe organizmy obok naj-
wyiszyeli. Patrząc na nasze dawne kodeksa teatralne, spostrzega
się ze zdziwieniem te rudymontarne formy obok utworów, które
jui kresu ewolucyi dobiegły. Ale w literaturze polskiej, zwłaszcza
XVI w., przeskoki takie nie są nienaturalne. U nas proces koma-
sacyi drobnych officyów musiał sit; odbyć raptownie tak. że jeszcze
o furmach dawniejszych nie zapomniano. cho<* się już ostateczne
okazały.
Mimo tylu poszlak co do historyi misteryum pasyjnego w Pol-
sce, wiadomości nasze o przedstawieniach w XVI i XV w, są bar-
dzo skromne. Pominąwszy pewną wieóć o istnieniu kompanii, tru-
dniącej się przedstawianiem Historyi o Zmarttcychwstaniu Mikołaja
Wilkowieckiego, możemy na teraz przytoczyć zaledwo jeden apof-
t^mat i to znów tego samego Reja, którego już trzeci raz cytu-
jemy, a który jak się okazuje ^nigdzie nie jeżdżając** znał prze-
cież wybornie średniowieczne misterya. Fraszka ta M mówi, że w XVI
wieku nikomu to dziwnem nie było, gdy patrzył na chłopa wiej-
skiego, przedstawiającego Chrystusa Ukrzyżowanego w kościele za-
możnego klasztoru. Były to fakta tak pospolite, że można było
o nich wśród braci szlachty anegdoty opowiadać:
Mnissj gdy w Wielki Piątek ig^re sprawowali,
Chłopa wsgórę nagiego wzgóre (b) wH^rotowali.
V boka macharsjiie ae krwią powiesili.
Drugiego by ią przekłół, ftlepo przyprawili.
Hlasen wtenczas prsybieiy na kesym koniku.
Porwie włócsxiii|: ^poBtóy ty Alepy pacholikn**.
Bieży z włócznia do boku. chłop na krzyku* woła
Y * kopie apostoły — sapetny Nazs F^an* <goła.
Mamy tu więc ec^ho po jakiemś pr/ednttiwieniu pasyjnem, zupełnie
naturalnem w oczach Polaka XVI w., a zarazem objaśnienie co do
sceny przebicia boku Chrystusowego przez ślepego na jedno oko
I>jnginusa, którego bliżej znamy z Pasyi chełmińskiej i H idoiciska
(ykUcznego sławkowskiego.
Jeszcze głąbiej sięgnąć możemy w przeszłość tego misteryum
w Polsce, dzięki poematowi De vita et moribns cunotarum, który
^) Zwierziniec 1562 rozdz. V. Chrzanowitki 1. c. 'Mr'6.
110 8T. WINDAKIBWIOZ
Świeżo odnaleziono i przyznano Polakowi, mistrzowi Mikołajowi ^).
Jeśli to oznaczenie niewątpliwe, mielibyśmy wreszcie stanowczy do-
wódt że już za Władysława Jagiełł}, czy też nawet Kazimiersa
Wielkiego przedstawiano u nas łacińskie misterya pasyjne, bo mistrz
nasz biorąc asumpt ze sceny Ujęcia Chrystusa w Ogrojcu, o nadu-
życiach dworzan ówczesnych powiada:
j . . arma scarrilia portant,
Tanąaain latrones et velut histriones,
Cum gladi%8, fustibua uf Chrisłus sił capUndua,
Cambncis incedant, semina belli gerunt.
Dzisiaj w tradycyi ludowej z całego naszego a tak staroży-
tnego repertuaru wielkanocnego pozostało bardzo mało śladów. Wi-
dowiska pasyjne nie zakorzeniły się tak silnie wśród ludu, jak mi-
sterya na Boże Narodzenie, bo przedstawiały trudności techniczne
większe, zresztą zawsze miały wielu nieprzyjaciół. Słyszeliśmy po-
lemiki w epilogach; potem mamy wydawnictwo kanclerza Mała-
chowskiego, uskutecznione w celu ośmieszenia Paulinów częstocho-
wskich (1757) i nakaz z r. 1780 co do zniesienia Procesyi Kwie-
tnej w dyecezyi krakowskiej. Ostatnim, który patrzył na widowi-
ska pasyjne w Polsce*., był generał Kropiński *). Powziął on o nich
jak najgorsze wyobrażenie i porównywając je z wystawą sztuk fran-
cuskich, powiedział:
Gardząca teatrami pobożnoć^ć naddaiadów
Nie amia2a korzystać z tych pięknych przykładów
(Kornela, Raayna)
Wrzały tylko po Rzkołach żaków dialogi :
Gdzie czart z dłagim ogonem nabawiał ich trwogi,
Gdzie chcąc uczcić dzień śmierci Zbawiciela świata,
Grano role Annasza, Heroda, Piłata.
Wobec tego nieprzyjaznego usposobienia klas wpływowych,
nic dziwnego, że u nas pamięć o przedstawieniach pasyjnych pra-
wie zaginęła. Dalekim śladem znajomości sceny z Judaszem będzie
zwyczaj włóczenia bałwana Judaszowego po ulicach w Wielki Czvrar-
tek, który jest znany powszechnie po wsiach naszego Powiśla^
') Briiekner w llozpr. Wydz. łil. XXm.
') Sztuka rymotwórcza lY.
TKATK I.L'IM)WV W DAWNEJ IMH^CK 111
a zwłaszcza w dawnej Sandoraiewzczyźnie. Niegdyś do sceny p<>-
wiefizenia Judasza używano istotnie manekina. We frankfurckiej roli
reżyserskiej z r. 1493 powiedziano: «Hoc dieto Judas ad Suspen-
dium eat. Sit ymago autem faet^i ad instar Jude. que ad patibulura
trahatur^ *). Otóż t<»n manekin teatralny utkwił silnie w pamięci
ludu. W Ropczycach np. dotyclio/as chłopcy przygotowują bałwana
ze słomy. «i])azyteiro [)ł(5tnem i popołudniu wieszają na drzewie cmen-
tameni. Po nieszporach odcinają go i na sznurku wloką przez mia-
sto, bijąc kijami, aż go nie rozszarpią. Widoeznie, że to dawna za-
bawa poteatralaa. W Brzezinach, także w tamtycli stronach, mamy
nawet jakieś pozostałoj^ci po dawnej seenit^ w Otchłani. W miej-
scowości tej bowiem robią Judasza małt*go jak dziecko i w ko-
szulkę ubierają; nast-pnie trzymają iro w kościele przez Wielką
Środę i Wielki Czwartek i z nim. jak z żywym aktorem, na
jednej ławce podczas nabożeństwa siadają. W^ reszcie w Wielki Pią-
tek przywożM go na taczkach do kościoła i pod chón^m umieszczają
a \x> jutrzni obw^ożf^ trzy razy za wielkim ołtarzem, a następnie na
drzewie cmentarneni zawieszają, albo Żydom do sieni, wracając do
domu wrzucają *). Wprawdzie nie można bezpiecznie twierdzić, żeby
ze sceny z Judaszem wynikało koniecznie włóczenie bałwana po
wsi. ale z poznanych mistcryów wiemy, że dyabli przyjeżdżali po
Judasza najczęściej karocą i jeśli naprawdę publiczność zabawić
chcieli, to nie raz. ale dwa i trzy razy ze swoją ofiarą po scenie
iię przejeżdżali. Włóczenie bałwana w Wielki Czwartek przemie-
niło się w zabawę ludową już za Stanisława Augusta. W jednej
•iztuce Zabłockiego •'^j Agatka mówi:
Wartcż bo to piiiioohu,
Gdy go 9obie wystawiam iak Judafl^a w niiochii,
Co gu żaki z końciota pcdzą w Wiolki Cswartek.
Bałwana tego nie należy mieszać z ])h Iwanem na Wniebowstąpie-
nie, o którym niebawem powiemy.
Śladem znajomości wśród ludu dawnej sceny Złożenia do Orobu
będzie znów stawianie rzeczt/wisłej strażi/ przy (rrobach, jak się to
obecnie dzieje w Krakowie u Bernardynów i u Panny Maryi a także
*) Fichard, Frankfurter Archi v Ul. 1^8.
'.) Wierschowski w Zbione wiad. do antrop. X. 3. 68.
'; Sarmat jzin U. 1.
112 8T. WIMDAKISWICZ
tu i owdzie po wsiach i małych miastach. W Topoli królewskiej
pod Łęczycą stanie na straży jest uważane za zaszczyt, który się
dostaje w udziale chłopcom wiejskim, wzorowo się prowadzącym,
z czego wynika, że współudział w grach pasyjnych zawsze miano
sobie za rodzaj odznaczenia '). Jeszcze więcej zastanawia straż przy
Grobie w Łasku pod Pabianicami. Odbywają ją mieszczanie, przy-
odziani w malownicze stroje żołnierzy rzymskich, w pancerze, heł-
my z pióropuszami i halabardy. Straż prowadzi dowódca z mie-
czem w płaszczu purpurowym. Nazajutrz asystują oni nawet księ-
dzu przy nabożeństwie 2). Widocznie to zabytek po grze rezurek-
cyjnej.
Rv>ZDZIAŁ YI.
Zabawy I młsterya na Wniebowstąpienie i Boie Ciało.
Obchód WniebowstĄpienia w Xy i Xyi w. — Misterya sa«^raniczne. — Kelaeja
kardjnała Isjdora. — Sztuki na Boie Ciało. — Pro solemnitato Corporis Christi. —
Actiancnla pro festo Corporis Chriftti. — Inne teksty. — Rozmaite rodzaje wido-
wisk w Polsce i za granicą.
O zabawach ludowych na Wniebowstąpienie Pańskie spoty-
kamy w tradycyi polskiej zadziwiająco wiele i bardzo starożytnych
wiadomości. Według Sarni cki ego ^j. mieszczanie poznańscy opowia-
dali sobie, że gdy Władysław Jagiełło r. 1402 był na uroczystości
Wniebowstąpienia w farze poznańskiej i nagle ujrzał, jak według
starożytnego zwyczaju, chłopcy figurę Zbawiciela w górę podnosili.
to miał się zapytać dworzan, co to za obraz tam wyciągają i gdy
się dowiedział, że Boga, miał polecić, żeby zapalono przed nim je-
dną świeczkę. Gdy zaś potem ze szczytów tejże świątyni dyabła
w postaci smoka zrzucano, Władysław nie rozumiejąc całej tej za-
bawy, miał się znów zapytać o wyjaśnienie, a potem rzekł, żeby
zapalono przed nim dwie świeczki. Dworzanie zwrócili zdziwione
oczy na króla, a wtedy Władysław odezwał się po polsku: „służ
Bogu a dyabła nie gniewaj". Wiadomość ta, zaczerpnięta z trady-
•) Wisła XI. 224.
') Biesiada liter. t. 50 str. 266 i 297 z ilustracja.
') Annales Poionor. Id87 str. 343.
TEATR LUDOWY W DAWMW POLSCB 113
cyu tej mniej więcej wartości, co o brodach krzyżackich na Wa-
welu, świadczy, że Władysław Jagiełło jeszcze w XVI w. był
przedmiotem humorystycznych anegdot. W każdym razie widzimy,
źe tylko dzięki anegdocie dowiadujemy się nieco bliżej o zwyczaju
XV w^ o którym pamięć byłaby inaczej zaginęła. Zwyczaj ów,
podnoszenia figury Chrystusa w kościele w dzień Wniebowstąpie-
nia i zrzucania następnie figury dyabła ze szczytu, przechował się
do XVI w. i Rej pragnąc reformować obyczaj polski w duchu
kalwińskim opowiada ^), że za jego czasów uważano sobie za reli-
gijną zasługę, jeśli w dzień Wniebowstąpienia „kto Jezusa lipowego
powrozem iako złodzyeia do nieba wci;ign«<\ł, a dyabła z góry zrzu-
cił, a potym z nim po ulicach biegał**. Zapalczywosć Reja w walcie
ze wszystkimi zwyczajami polskimi, o ile tylko mają związek z ko-
ściołem, jest powszechnie znaną. Zwracamy jednak uwagę, że o tym
szczególe etnograficznym przechowała nam się pamięć znów dzięki
ubocznym względom. Wreszcie i trzecie świadectwo o włóczeniu
bałwana, wyobrażającego dyabła. po rynku krakowskim, naturalnie
już po odbyciu owej ceremonii wciągnięcia osoby Chrystusa i zrzu-
cenia dyabła ze szczytu kościoła Maryackiego, zachow^o nam się
tylko dzięki awanturze, która z tej zabawy ludowej wynikła. Skarga
opowiada*), że r. 1592 studenci krakowscy, włócząc wypchanego
bałwana po ulicach, napadli na świątynię ewangielicką „Bróg^ przy
nliey św. Jana i zburzyli ją doszczętnie, jak się o tem zresztą
także z satyry ludowej p. t. Synod ministrów heretyckich dowiadu-
jemy. Wynikła stąd krwawa bitka, potem pewne naprężenie w sto-
sunkach wyznaniowych Krakowa, które Skarga broszurą p. t Ł/po-
mnienie do Ewaftielików myślał uspokoić.
Opowiedzieliśmy o tej zabawie ludowej dosyć szeroko, żeby
okazać, jakim to względom zawdzięczamy nasze wiadomości o zwy-
<*zajach średniowiecznych, a zarazem, ażeby wyrazić zdziwienie, źe
właśnie ten zwyczaj tak powszechny i ulubiony, nie wydał u nas
nawet lekkiej próby do stworzenia misteryum. kiedy przeciwnie
zwyczaj procesyi kwietnej, z natury swej posiadający mniej pier-
wiastku dramatycznego, tak niespodziany rozwój w zakresie gier
pobożnych wykazuje. Z misteryów, mających związek z tym dniem,
f)osiadamy tylko Historye o Zmartu^ch wstaniu Wilkowieckiego,
*) Postilla 1557 k. 201.
^) Upomnienie do Ewanielików 1592 Wstęp.
fUmpnwy Wydx, filolog. T. XXXVI.
114 8T. WlMDAKiaWICZ
któri^ podług wyraźnej wzmianki w przedmowie można było od-
grywać „inter festa Paschae et Ascensionis Domini^.
Za granicą przeciwnie na dzień Wniebowstąpienia Pańskiego
powstały osobne misterya. Z Francyi mamy wiadomość o odegra-
niu takiego misteryum w Lille r. 1416; z Włoch o wystawieniu
takiegoż misteryum z niesłychanym przepychem r. 1439 w floren-
ckim kościele Santa Maria del Carmine, wzmiankę tern ciekawszą,
że wśród uczestników tej uroczystości znajdował się arcybiskup
kijowski kardynał Izydor; wreszcie Niemcy posiadają nawet cały
tekst takiego misteryum p. t. Ludus ascensionis z XV w. i). O grze
florenckiej opowiada towarzysz naszego Izydora, że widać w niej było
Ojca Niebieskiego wśród chórów anielskich i pożegnanie Chrystusa
Pana z Maryą i Apostołami. Następnie wykonano Wniebowstąpie-
nie z wielką sztuką, pozostający na Grórze Oliwnej uczniowie
z Matką Boską płakalu a Chrystus unosząc się^ błogosławił wszyst-
kich w kościele. Widzimy na tym przykładzie, jak dosyć prymi-
tywny zwyczaj polski próbował przybrać artystyczne kształty
w centrum ówczesnego intellektualnego i artystycznego ruchu.
Jeśli jednak uroczystość Wniebowstąpienia nie przyniorfa
polskiej sztuce dramatycznej żadnego owocu, to druga uroczystość,
w połowie kalendarza między Wniebowstąpieniem a Zielonemi
Świątkami, mianowicie uroczystość Bożego Ciała wydała dosyć zna-
czny pokwit sceniczny. Misterya na Boże Ciało są nieco odmienne
od dotychczas omówionych, odpowiednio do tajemnicy kościelnej,
w ten dzień wspominanej i dzielą się na dwa rodzaje. Sztuka In
sa^atissimum festum Corporis Chrisłi *) ma na celu pouczenie i spo-
pularyzowanie wyobrażeń kościelnych o tem święcie. Uczeń zapy-
tuje mistrza, jak to jest możebnem, żeby Bóg w chlebie był obe-
cnym, następnie czy jest rzeczywiście obecnym, czy całą Osobą
i to w całości albo w częściach, wreszcie czy pożywanie samego
chleba jest do komunii dostateczne. Mistrz objaśnia każde pytanie
drobiazgowo, uczeń odpowiada, że rozumie i czuje się umocnionym
w wierze i za naukę dziękuje. Sztuka ta, co do formy bardzo pry-
mitywna, mogła powstać z początkiem reakcyi katolickiej, jakkol-
wiek rękopis jej pochodzi dopiero z połowy XVII w.
^) de JnUerille, Les mystóres II. 9; D*Aiicoiia, Origini' L 251—253; Monę,
SchauBpiele I. 254—264.
») Rkp. Krw. 8tr. 175—178.
TBATR ŁUDOWT W DAWNBJ POL8CB 115
Drogie misterynm na to święto p. t Pro SolemnUaU Corpo-
ris Christt^) jest znów ciekawem przedstawieniem symbolicznem
nauki Kościoła o sakramencie Ołtarza i dzieli się na cztery obrazy,
widocznie przy czterech ołtarzach, podczas procesyi na Boże Ciało
odgrywane. W pierwszym p. t. RebeccL, Jakób dostaje soczewicę na
śniadanie z uwagą, żeby pomału jadł, bo gorąca. Jakób dmucha
i je, wtem wchodzi Ezaw zmęczony i prosi też o jedzenie. Jakób
odstępuje mu połowę swego śniadania pod warunkiem, że się zrze-
cze praw starszeństwa, co ten bez* namysłu czyni. Potem wystę-
puje czterech Aniołów na scenę i śpiewa, że to jest obrazem Ho-
styi i rozmaite pochwały na jej cześć wypowiada. W drugim obra*
zie, Izaak śmiertelną chorobą złożony, woła Ezawa i każe mu iść
na Iowy. Ezaw ma mu przygotować co do zjedzenia, a za to otrzyma
błc^osławieństwo ojcowskie. Scenę tę znamy już z jednego inter-
medyum parallelicznego w trzecim cyklu pasyjnym. Gdy Ezaw wy-
szedł, Rebeka przyzywa Jakóba i radzi mu pobiedz prędko po dwa
tłuste koźlątka i ubiedz brata, a dla niepoznaki obłożyć sobie ręce
skórą:
Gdj zgotowaną potrawę priyniesiesi,
Błogosławieństwo od ojca odnieaiess^
Jak skońcsy obiad; bo ini śmierć sa pasem,
Spiesz się, naniecę ogień tjmcsasem.
Po chwili rzeczywiście Jakób się zjawia i ową potrawę ojcu po-
daje i błogosławieństwo za to otrzymuje. Ezaw spóźniwszy się, do-
stał błogosławieństwo mniejszej wagi. Wszystko to widzi się na
scenie; poczem czterech Aniołów śpiewa znów objaśnienie, jak wy-
żej. W trzecim obrazie mamy Samsona. Wchodzą dwaj książęta
filistyńscy i obiecują Dalili tysiąc talarów, jeśli się dowie, skąd
Samson swą siłę czerpie. Po ich wyjściu, Dalila przymila się Sam-
sonowi i zapewnia:
Nie powiem, afay Samsoneczkn,
Jeno mi powiedz szczerze, kochaneczkn.
Samson żartuje sobie z żony i rozmaite sposoby na swe ubezwła-
dnienie podaje, które Dalila na scenie próbuje. W końcu wyjawia
jej sekret prawdziwy i zasypia. Dalila woła balwierza i każe męża
») L c. str. 178-186.
116 ST WIMDAKIEWICZ
cichutko ogolić. Nadchodzą Filistynowie i związanego mocarza wy-
prowadzają. Aniołowie znów śpiewają, jak wyżej. W obrazie czwar-
tym pokazuje się na scenie allegoryczna postać Triumphus i światu
wytyka błędy, z których wybrnąć może jedynie dzięki łasce, zło-
żonej w sakramencie Ołtarza. Mandus przyznaje to wśród west-
chnień Daemona, poczem Triumphus każe wznieść okrzyk na czeńć
Najświętszego Sakramentu. Na końcu tego przedstawienia czterech
Aniołów odśpiewało nową piosnkę i publiczność do adoracyi we-
zwano.
Trzecie misteryum na to święto, AcHuncula projesło Corporis
Chństi, jest zupełnie podobne do poprzedniego, tylko z innych obra-
zów złożone ^). Widzimy w niem Żydów na pustyni, Eliasza u wdowy
w Sarepcie, Dawida w namiocie Ahimelecha i króla Joaba u Amazy.
Najciekawszym z tych obrazów jest pierwszy. Żydzi Adon, JoEue
i Bether podnoszą bunt przeciw Mojżeszowi, że ich morzy głodem
i wspominają dawne dobre czasy egipskie:
Mila rzecs wepomuieó czosnek y ogórki,
Które nam nasse przynosiły córki,
Rzodkiew y insze iarzyny z rybami,
Złowione w róinych ieziorach siatkami.
W ten sposób lamentując nad życiem pustynnem, udają się do
Aarona, żeby o ich niedoli powiedział bratu. Zjawia się Mojżesz,
następnie odzywa się Bóg i pomoc przyrzeka. Po chwili zaczyna
padać manna, którą Żydzi gromadnie zbierają. W misteryum tem
podobnie, jak w poprzedniem, występowali Aniołowie i obrazy
przedstawione objaśniali. W ostatnim przy słowach „Niech twoia
możność wszytkim dopomoże", przedsiębiorca widowiska zanoto-
wał „vel nomen ciuitatis ponendum loco wszytkim" — skąd ja-
snem, że studenci chełmińscy te misterya w rozmaitych miejscach
odgrywali.
Misterya te były popularne w Polsce i z biegiem czasu za-
pewne więcej tekstów się wyłoni. Na razie podajemy wiadomość
jeszcze o dwu rękopisach, zawierających identyczne pomniki. Je-
den p. t. Dyalog o Bozein Ciele wspomina Juszyński z rękopisu po
r. 1603, obejmującego więcej sztuk ludowych, ale treści jego nie
podaje; drugi, pochodzący z Krosna z lat 1654—1677, zachował
*) likp. Kra«. «tr. 185—190.
TKATR LUDOWY W DAWNEI POLSCB 117
się fragmentarycznie i zawiera tylko dwa obrazy pro Jesło Corpo-
fis ChrisH przeznaczone na pierwszy i ad secundum ałtare^).
Jak widzimy w miBteryach powyższych posługiwano się prze-
ważnie allegoryami ze Starego Testamentu i wszystkie momenta,
będące w związku z dogmatem, wyzyskiwano. Tym sposobem przez
święto Bożego Ciała popularyzowano wśród ludu dramatyczne te-
mata z historyi Patryarchów i Proroków i nie tylko dopełniano
tej mistycznej edukacyi. którąśmy już w misteryach na Boże Na-
rodzenie i Wielkanoc zauważyli, ale zarazem przygotowywano ma-
teryał do misteryów ze Starego Testamentu, o których niebawem
powiemy.
Równocześnie obok ludowych istniały także jezuickie sztuki
na Boże Ciało. Najciekawsze z nich i początkowo zupełnie polskie
są pułtuskie z lat 1571 — 1623^ może być, że pozostające w pewnym
związku z ludowemi. ale już naó wczas, o ile ze sprawozdań wnieśó
można '), zasadniczo różne, mianowicie tem, że obejmują jedną a nie
cztery allegorye, dzielą się na kilka aktów, jak zwyczajne miste-
rya o Świętych i kończą się zazwyczaj chórami, jak tragedye sta-
rożytne. Misterya te wyradzają się niebawem w teatrze jezuickim.
Sztuczka kaliska z r. 1609 jest trzy aktówką łacińską, podobną
nieco do naszych dewocyi postnych 3); wreszcie w Wilnie spoty-
kamy w latach 1584 — 1638 mimiczne i kostyumowe pochody,
w których z dramatycznego przedstawienia pozostało zaledwo wspo-
mnienie*). Przywiedliśmy całą tę historyc, ażeby wykazać, że źró-
dło misteryów ludowych jest nieco odmienne. Jakoż pomijając na-
śladownictwa z misteryów o Świętych, jak w poprzednich rodza-
jach, tak i tu możnaby wskazać sztuki analogiczne z repertuaru
średniowiecznego. Niemieckie misterya z XV i XVI w. składają
się z kilku stacyi podobnie, jak nasze typu ludowego s) — kiedy
włoskie są połączone zazwyczaj z pochodami na wozach i zawie-
'^JĄ jeden obraz dramatyczny, jak znów jezuickie późniejsze *"•)•
>) JoBsjński. D^kcjonan U. 405 i Hkp. ObsuI. 1125 Krćelc w Priegl. Powss.
1899. IV. 391.
*) Zalcaki w Bibl. Star. Pis. Pols. Wójcickiego* VI. 295—347.
*) Maciejowski, Dodatki str. 255—258.
«) Kraasewski, Wilno lU. 368—369.
'') Wilken. GMch. d. geii«tl. Spiele str. 138—145.
•; D^Ancona, Origini* I. 235-243, 357—362.
118 8T, WINDAUSWICZ
KOZDZUŁ VIL
Misterya o świętych.
Stoannek do wielkich cyklów biMiJDych. — Sacrifieivm ▲bimliae. — Żywot Josepha
pnoE Beja 1&45. — Hiatorya o Tobiaaia. — Joachim i Anna. — Misterya o św.
Janie Chnciciela. — Wiiemnek miłości Botej Solankieg^ 1656. — Dialogiu pro
festo B. Catharinae. — Trojaka korona Kosińakie^>> 1696. — Dyalog o św. Sta-
nisławie. — Inne teksty.
Misterya o Świętych są niejako dopełnieniem i odblaskiem
bogatego zasobu sztuk religijnych, poświęconych Osobie Chrystusa
Pana. Gdy treść ewangieliczną, odnoszącą się do życia Chrystusa
Pana, dostatecznie wyzyskano, rzucono się naturalnym rzeczy bie-
giem do przerabiania Żywotów Świętych na sztuki teatralne. Mi-
sterya te można podzielić na d\de grupy, t. j. misterya o Patryar-
chach Starego Zakonu i Świętych Nowego Zakonu, do czego mo-
żnaby dołączyć jako osobny dział misterya o Patronach krajowych
i miejscowych. Grupa pierwsza ma sens w teatrze średniowiecznym
jako zasób sztuk o prorokach i poprzednikach Chrystusa Pana
i powstanie swe zawdzięcza Officyum o Prorokach^ właściwemu sztu-
kom na Boże Narodzenie^), ostateczne zaś zaokrąglenie znalazła
w wielkiem przedstawieniu, obejmującem historyę całego Starego
Testamentu; grupa druga czerpie soki żywotne z misteryum o No-
wym Testamencie i co do osobistości, złączonych z tradycyą o Chry-
stusie Panu, niewątpliwie początkowo je obejmuje. Tak n. p. Ludus
de creatiane mundi czyli Pasya chebska zawiera krótką historyę
Joachima i Anny*), Posila alsfeldzka zupełną historyę św. Jana
Chrzciciela i Maryi Magdaleny ^) itd. W Polsce produkcya miste-
ryów o Świętych nie była tak bujną i z jednej myśli syntetycznej
nie wynikła; u nas tylko dwa misterya o su>, Janie Chrzcicielu i św.
Katarzynie można uważać za popularne; reszta zawdzięcza początek
względom ubocznym, chęci uświetnienia dnia Patrona lub głośniej-
szemu odpustowi.
Misterya ze Starego Testamentu pojawiają się u nas dopiero
w dobie Beformacyi, która antagonizując nieco z tradycyą średnio-
wieczną, pragnęła i w tym kierunku dać wyraz swym humanitar-
') Bothschild, Le mistire da Yieil Testam. atr. III. priedm.
*) Milchsack, Egerer Fronleichnamsp. str. <42— 45.
*) Orein, Alsfelder Panionaap. atr. 14—35, 55, 86.
TBATB LUDOWY W DAWMBJ POŁ8CS 119
nym i anty kizu jacy m instynktom. Tak było zrazu w Niem-
czech^), a w ślad za tern n nas. Naprzód w tej seryi wymienimy
misterynm trzyaktowe bez tytułu, któreby nazwać można Sacriji-
cwm Abrahae-), W akcie I Abraham przed udaniem się na spo-
czynek, udziela napomnień ojcowskich synowi, który ich z wielkiem
namaszczeniem słucha; poczem Abraham zasypia, a Bóg mu obja-
wia Swą wolę. W akcie II Abraham z Izaakiem wyprawiają się
nazajutrz rano na złożenie ofiary a Izaak żegna się z Sarą. Jest to
może najładniejsza scena tej sztuki:
Pani matko acieasona, drogie me kochunie,
Jui idę w dro(^ z ojcem. Niechże ta sottanie
Pamięć moja pny Tobie. Jedno narsekania
Nie ciyń iadneg^o prses mie, wiiak prsei roiesakania
Wrócę ńe i panem ojoem na pociechę twoje.
Kadse w tjm, proszę przyjąć slaszną proibę moje.
SARA
Ach! moje mile dziecię, jakoi to być mofte
Bez fratanko? Zecknieć eie w ty drodze, nie^ioie.
Będą Cie nóiki boleć, etradny nieboraczka,
Uprzykrzyć lie, me dziecię, miły Izaaczka.
IZAAK
Niechie sie pana ojca mego wola dzieje,
W którym ja po Hogu pokładam nadzieje.
SARA
Idźłe w dobrą godzinę
W akcie III mamy wyjście na górę i rozpoczęcie ofiary, którą
zjawienie Anioła przerywa.
Że sztuka ta była graną, dowodzi prolog, w którym czytamy
prośbę do słuchaczów o „pilne słuchanie^; w epilogu zań mieści się
objaśnienie allegoryi utworu, z czego wynika, że początkowo to
misteryum było przeznaczone na uroczystość Bożego Ciała. Jak
z paleograficznych wskazówek, a zresztą z naśladownictwa frazeo-
logii Kochanowskiego wynika, sztuka ta pochodzi z końca XVI w.;
>) Tiitmann, Schanap. aos d. XVI Jahrh. ttr. XXyi praedm.
") Bkp. Horod. etr. 169-184.
120 8T. WINDAKIBWICZ
napisania zaś została przez autora misteryum Joachim i Anna. co
znów zgoda kilku ustępów w obu utworach poświadcza ^).
O Abrahamie posiadamy jeszcze jedno misteryum ludowe pt.
Abraham i Sarcu dramat polski w 5 sprawach, z prologiem zaczy-
nającym się od słów „Rzeczy tylko bt^^dą święte*'. Dramat ten znajduje
się wjednym z rękopisów petersburskich^)^ ale treść jego nie jest bli-
żej znaną. We Francy i misteryum o Abrahamie i Izaaku bywało
często grywane w latach 1505—1557 i stanowiło część wielkiego
misteryum o Starym Testamencie*); we Włoszech opracowano ten
temat w XV w. i misteryum to cieszyło się wielkiem powodze-
niem*); Niemcy wreszcie posiadają najwięcej sztuk o Abrahamie,
najstarszą Zieglera z Augsburga z r. 1544^).
Drugą bardzo popularną postacią Starego Testamentu w lite-
raturze polskiej byt Józef Patryarcha. Był on pierwszą próbą trak-
towania na scenie religijnej intrygi miłosnej i stąd bardzo pocią-
gający dla autorów XVI w.^). Przypominamy pi<źkny dramat Szy-
monowicza. kilka programów szkól akademickich z XVIII wieku,
tłomaczenia Załuskiego i Minasowicza, ażeby dać pojęcie, jak ta
postać wyobraźnię polską zajęła. Misteryum o tym patryarsze we-
dług typu ściśle średniowiecznego posiadamy tylko jedno. Jest to,
jak wiadomo, utwór Reja p. t. Żywot Josepha sina Jakobowego roz-
dzielony w rozmowach person i wydany w Krakowie r. 1545. „Ży-
wot Josepha*^ zawiera 13 spraw, a właściwie cztery większe i nie-
równomierne obrazy dramatyczne, połączone jednością osoby, jak
to jest rzeczą powszechną w misteryach. W części I mamy sprze-
^) Żeby odrazu kwestyc wpływów i autorstwa załatwić, porównać naloij
frazesy jednobrzmiące w oba misteryach : „Fraszka wszystko na świecie, frmaska
są klinoty, Kiedy kto w sobie nie ma bogomyślnej cnoty** Abrah. ftr. 170. Joaeh.
str. 80; „I przez sen, nie wiem czemuś się tak często porywał. Czego ty juko
iywo nigdy nie ezyniwał** i dalsze dwa wiersse Abrah. 17H, Joaeb. 81; ,, Wszyst-
kie ruszenia twych stóp pilniem przestrzegała ** Abr. 177, Joacb. 81. Zwrotów na-
śladowanych z Kochanowskiego wiele n. p. „A bądź mąż męiem, na przypadki
wszelakie, To gmnt niieó jedną myśl i serce jednakie" Joacb. str. 84 i Pieśni II.
9; „O przeważna mądrości, wszechmogący Boże, I któż sie sprawom Twoim wy-
dziwować może" Abrab. 188 i Psalm VIII itd.
^ Kkp. Peters. Polsk. XIV. O. 13 kart. 22 wedł. katal. Lachowiczit.
*) Kothscbild 1. c. I. str. XXyiI przedm.
*) D*Ancona, Rappresentazioni sacre I. 41 — 59.
*) Goedeke Ornndrisi 299—337.
•) Weilen, Der Łgypt. Joseph. Wiedeń 1887.
TBATK LUDOWY W DAWMSJ POŁ0OB 121
danie Józefa przez braci Izmaelitom, a w niej tę sławną scenę „smę-
tnego narzekania Racheli^ nad pokrwawionemi szatami syna, która
ongi tak bardzo podobała si^^ Kochanowskiemu ^); także Józef z re-
zygnacją modlący się w więzienia egipskiem. należy do lepszych
momentów tej części (spr. 1. 2j. Część II przedstawia romans Pu-
tyfary, za surowo według naszych pojęć traktowany, ale nieźle
urozmaicony występem kilku burleskowych osobistości. Achiza,
pierwsza subretka na scenie polskiej, przymilająca się pani i prze-
mawiająca do jej złych instynktów; następnie parobek Magon. mo-
ralizujący przy zamiataniu sieni i podsłuchujący z ciekawością roz-
mowy państwa — to są postacie z niewątpliwym komizmem nie
tak przez Beja, jak przez jego pierwowzór przedstawione. Achiza
próbuje zwabić Józefa do pani i zaczyna z nim dyalog od udanej
trr>Bki o jego zdrowie i potrzeby przewietrzenia ubrań, znajdują-
cych się pod pieczą szatnego:
Hej, hej, Józef, trzeba mi was,
Bedąć i ty reg^eatra wcza«.
Bo wBzjtko siedzisz nad nimi.
Jakoż cię nie teszno z nimi?
Pódżcie sam do sklepu mało,
Bano jakoB odwilfailo.
Dobrzeby tych szat poraszyć,
A nie wadzi ich przesuszyć.
JÓZKt'
Co sie wam to zwidziało teraz i z szatami?
Mam ja inszych spraw dosyć, saszcie je tam sami.
Oto tam macie klacze, szrag^ i wieszadła.
ACHIZA
Nie pój dęć ja do skrzyń bez was.
A cóŁ sobie tym zamieszkasz,
Ii ukażesz, gdzie co leiy?
W części ni Józef zostaje namiestnikiem Faraona (spr. 4. 5). Część
ta jest podobnie, jak pierwsza, mniej zajmująca; poczem następuje
poznanie braci i sprowadzenie Jakóba do Egiptu i na tern się rzecz
kończy (spr. 6—12). Część ostatnia obfituje w trafne sytuacye psy-
chologiczne. Józef wybiera się na powitanie ojca i mówi do brata:
>) Kochanowski Elegiaram lib. III. 13.
122 6T. WINDAKIEWICZ
Usiadaj se mną wnet na wóz, bieimy praeciw jemu,
A acsyńmj ma pocxciwo46 jako ejea awama.
<Mś 9«dMe mój ataraszek, bądź pochwalon Boie,
Serce się traesie z radoeci, ledwie wytrwać moie.
JAKÓB
o witajże, moje dsuecie, zdawna pożądliwe,
Pana Bogo cześć i chwaZa, ii cie widzę iywe.
Oczj płaczą, złów nie stawa od wielkiej radości,
Jako mię mój Pan pocieszył dziś w mojej starości.
Żywot Josepha jest swobodną przeróbką dramatu humanisty
niderlandzkiego Korneliusza Crocusa p. t. Comoedia sacra ad tih^
lus Josepha o czem zresztą mamy dwie specyalne rozprawy, które
stosunek Reja do oryginałów szczegółowo wyłuszczyły *). Zwła-
szcza w części m uczuwa się najsilniej zależność od tekstu łaciń-
skiego, kiedy tamte przedstawiają raczej samoistną pracę Beja.
Sztuka ta z tego wzglądu jest ciekawą, że mimo oparcia o wzór
z czasów Odrodzenia, przybrała napowrót pod piórem Reja formę
misteryum. Powiew nowego czasu czuć się daje tylko w maksy-
mach moralnych, stale wygłaszanych przez Józefa:
Pomni, ie ta twa młodość, co cię to unosi,
Jako siano zielone nschnie, gdy je skosi.
Wszytko z czasem ustanie katdemu człowieku.
Jedno sława poczciwa — ta mu trwa do wieku.
Bo ty małe krotofile a krótkie rozkoszy,
Żaden się z nas nie obaczy, gdy to czas rozpłoszy.
Nie byłby świat, ani iywot, ale jakieś gody,
Gdyby na nas nie miały przyść nigdy przygody.
Abowiem to są cnoty upominki wieczne,
Mieć oczy przeźroczyste a serce przespieczne.
A piękne to więzienie jest poczciwej duszy,
Kiedy krewkiego ciała niecnota nie ruszy.
Aoz to cirpie niewinnie, cosiękolwiek broi.
Lecz na smętne przygody dobra myśl przystoi.
Zaż nie wiecie, ie trudno przeciw wodzie pływać?
Snadź nalepie j w przygodzie myśli swej uźywae,
Bo na rzecz przymuszoną jui lekarstwa nie masz,
Ciesz się kaidy ciym motesz, a myśli nic nie strasz.
>) Bmclinalski w Muzeum 1886 str. 548 i 605. Nebring w ArchiT f. zUt.
Phil. IX. a9i~443.
TB4TR LUDOWY W DAWNEJ POL8CB 123
ZabsAj te, wygłaszane pnewaAnie w odpowiedzi na miłosne oświad-
czenia Pntyfary, są naturalnie w danej sytuacji nie mm woyao«;
mimo to dobrze ilustrują czas przełomu od etyki średniowiecznej
do etyki klasycznej i humanitarnej, która nastgpnie miaia się stać
podstawą iHiwocBesnogo dramatu.
Co do tego misteryum może być pytanie, czy do naszego re-
pertuaru liczyć się powinno. Ale wątpliwość tę rozstrzyga fakt, ^
zostało ułożone na scenę misteryów, bo obejmuje przedstawienie
eałego życiorysu i nie uznaje różnicy czasu i miejsca. Tak n. p.
Ruben odbywa podróż z Palestyny do Egiptu, podobnie jak św.
Józef w misteryach na Boże Narodzenie, podczas wygłaszania kil-
knnastowierszowego monologu. Kwestyę, czy misteryum to grywano,
możnaby rozstrzygnąć raczej dowcipną, niż prawdziwą kombina-
cją. Trzycieski mianowicie^) wyliczając lepsze dzieła Reja. wspo-
mina: „Pisał też żywot i sprawy Józefa, żydowskiego patryarchy,
cudnemi i ozdobnemi słowy, który też ludzie barzo radzi widzieli^.
Znaczenie tego zwrotu stanie nam się wyraźne, gdy porównamy,
00 Trzycieski mówi o innych dziełach poety. Otóż w tym samym
ustępie Trzycieski podaje, że jego dyalogi polityczne były bardzo
na czasie, że Psalmy ludzie „barzo radzi czytali i śpiewali^ a Ży-
wot Josepha ani czytali ani śpiewali, tylko właśnie widzieli. W każ-
dym razie, jeśli sobie wyobrazimy, że Żywot Josepha był gry wany,
toby należało powiedzieć, że w stanie rękopiśmiennym miał prolog
i epilog a „argumenta^ do czytelnika dopiero w wydaniu książko-
wem otrzymał.
Trzeciem misteryum z życiorysów Starego Testamentu byłaby
bistorya o Tobiaszu. Wspomniany właśnie Trzycieski, opisując
dzieła znanego kaznodziei z czasów Batorego, księdza Marcina
Białobrzeskiego, podaje, jakoby wśród nich znajdowały się także '):
Nec tamen et rythmia conseripta poemata desimt,
IJt Tobiae et JM dratnata sacra doeont.
Sztuki te jednak nie są znane, a z cytatu tego ocenić niepodobna,
czy były istotnie polskie i czy je kiedykolwiek odgrywano. Zna-
cznie więcej wiemy o innem misteryum tej samej treści p. t. Hi-
siorya o Harem i miodem Tobiaszu, wydanem w Gdańsku r. 1693.
') Żjwot i iprawj poeaciwego Mlacheiea 1667.
*) Paprocki, Horby rycantwa poli. ed. Tnrowakiefo atr. S84.
124 8T. WIKDAKIBWIGZ
Misteryum to zawiera trzy akty. z których I wystawia klęskę As-
Syryjczyków pod Jeruzalem i zamordowanie Sennaheryba przez
synów, a więc niejako tło historyczne. Akt II wyobraża oślepnię-
cie starego Tobiasza i podróż młodego w towarzystwie Anioła;
wreszcie Ill-ci, urozmaicony scenami dyabelskiemi, wyprowadza
dosyć znaczną ilość osób: Raguela z żoną jego Eduą, Sarę z słu-
żącą Delidą i t p. Wydawca tego misteryum, znaczony inicyałami
M. P. donosi, że Hisiorye o Tobiaszu odgrywali już przed kilku
laty studenci gdańscy wobec publiczności, miłującej język polski,
i że sztuka ta tak dalece się podobała, że go proszono o publika-
cyę tekstu y. Do hi story i wydań misteryów typu średniowiecznego
jest to fakt wcale ważny, że dana sztuka musiała rzeczywisty suk-
ces otrzymać, zanim się zdobyto na jej ogłoszenie.
Więcej misteryów o postaciach Starego Testamentu typu ści-
śle ludowego nie posiadamy. Pomijamy z umysłu dramat Odrodze-
nia Jeftes Buchanana, przyswojony naszej literaturze przez Zawio-
kiego (1587). jak niemniej tragedye łacińskie z repertuaru jezuic-
kiego w Pułtusku.
Zasób naszych misteryów z Nowego Testamentu jest nieco
obfitszy i może być, że się gruntuje na trochę lepszej tradycyi, niż
serya poprzednia. Chronologicznie rzecz biorąc, wspomnimy na-
przód o misteryum z XVI w. p. t. Joachim i Anna albo komedya
o niepłodności Anny śił\ z Joachimem mfżem jej^). Jest to utwór
pięcioaktowy z prologiem i epilogiem. W akcie I Joachim i Anna
p^ni smutku, rozmawiają o swej bezdzietności. W akcie II Joa^
chim wyjeżdża potajemnie z domu i zostawia żonę, która w jego
nieobecności, podobnie jak Putyfara u Reja, zabawia się ze służącą
Bascanią i dworzaninem Sarxem. Ten „Sarx aulicus" jest najcier
kawszą postacią sztuki. Pokazuje się on ni stąd ni zowąd, jak Pal-
cinella włoski, miesza się w akcyę, zabawia gości rozmaitymi żar-
tami, a następnie znika. Chodził on w jakimś dziwacznym stroju
i zawdziewał czapkę długą, którą określa jako „kapicę^. Bascanią
przezywa go „dudkiem, błaznem, pędziwiatrem". Anna znów „na-
śmiewcą" i określa jego rolę temi słowy:
■) Bolte, Das Daniinger Theater str. 138.
*) Rkp. Horod str. 78—114 wyd. Kranaewskiego w „Ateneam* 1841. II.
95-123.
TKATK LUDOWY W DAWNEI POL8CB 125
A ty co ta ma«s dsialae? PnyssedłeB sspaskować?
Znamy cię pędaiwiatrae, waijstko ehcosi biancować...
Wsiak ja mówię, ie t j z nas maas wybierać wzory.
Sarx żartuje z hardości i ukrytej kokieteryi Bascanii. wskutek
czego ta radzi mu wstąpić do Bernardynów:
SAKX
io prawda, nie miesakaji^, wstąpię w zakon pański,
Bede przystojnie cho««al ten orzijd kapłański.
BA8CANIA
Ho! pewnyś mil Niik sie ty na ten stan poświecisz,
Nie jednego ty jeszcze na kwiecie wykręcisz.
Dotąd ty jeszcze będziesz tym kwiatem dadkowal,
Abyś co szalbierstwem swem na kim wymachlowat.
Ni dwa kęay to tobie uaśmiać sie z kaidego,
A tei żadnej z nas nie rzeczesz słowa dobrego.
Sarx był dosyć uszczypliwy i pozwalał sobie dosyć surowych żar-
tów ze swych interlokutorów. Bascania chcąc mu przerwać wylew
dobrego humoru na obcy rachunek, oświadcza:
Nie żartoj. oto lepiej dogadzaj młodości
A trafnemi iartami zabawiajmy gokeu
z czego wynika, że obowiązkiem Sanca było zabawiać publiczność,
obecną na przedstawieniu.
W akcie III i IV powraca ta sztuka do poważnego nastroju.
Arcykapłan Izafar przyjmuje przed kościołem jerozolimskim ofiary.
„Tu. jak powiada didaskalia, żydowskie sztuki, t. j. modły, mają
być wyrażone jak najgrzeczni i śpiewać mają, tu kadzidło palić,
kurzyć, barany niech wrzeszczą, żydowie ,,amin. amin" niechaj
krzyczą". Wszyscy biorą udział w tej uroczystości oprócz Joachima,
który jako od Boga upośledzony, został przez arcykapłana od skła-
dania ofiar wyłączony. W akcie V strapiony Joachim błądzi po po-
lach i zachodzi między pasterzy. Jest to dosyć poetyczna scena,
naśladowana widocznie z misteryów na Boże Narodzenie:
BARDKJ
Hej. panowie, słuchajcie, kto tam z ony strony
Dybie na coś do owiec przez kilka zagony?
126 8T. WIMOAUBWICZ
MIZOOŁA
KióŁhj tu taki misł pnjtó do nas nielftwiadomj ?
BARDRJ
Jnici tak jest^ nie darmoć idsie ta w te stron j.
(Woła),
DYGUDKJ ^)
Katai wołasz! Lepiejbyft co rychli tam bieżał
I zaskocsjl mu b łasa, iebj nie abieiat.
MIZOOŁA
O itj ducha! trafiss tu wnet do nas na godj,
Nie tu zbierają w polu przy owcach jagody.
DYOUDEJ
Kto6ci świadomy, baczę, bo rąozo skoczyli
Parobcy i za no^ wnet go obłapili.
Płaci, gospodarz idzie. Ten jest. Jui go znamy.
Nie darmo on tu przyszedł, coś nowego mamy.
Witajcie, panie mity. Twej Miłości radzi.
Po scenie tej następuje zjawienie anielskie, powrót Joachima do
domu, radość itd. W prologu czytamy prośbę o zwrócenie uwagi
na „pilność person^ t. j. na grę aktorów; w epilogu zaś oznajmie-
nie, skierowane do „bogobojnego gminu", z którego wynika, że
misteryum to odgrywano w dzień imienia św. Patronki (26 lipca):
Hystoria przykładna te mieycie w pamięci.
Którą po wszystkim świecie dzień dsisieyszy święci.
Sztuczka ta, z wielu względów ciekawa, opiera się na apokryficznej
legendzie o św. Annie, wydanej po łacinie r. 1501 *), a po polska
w r. 1577 w tłomaczeniu znanego nam autora Mikołaja z Wilko-
wiecka. Misteryum o św. Annie jest rzadkie w literaturze; Włosi
posiadają tylko jeden tekst w rękopisie z XVI w.'). Tem więcej
oryginalności należałoby przyznać naszemu autorowi, widocznie Po-
lakowi, a spoufalonemu dosyć z techniką i nowszymi kierunkami
w układzie misteryów.
*) nDyfiT^dej" jest nazwą jednego dziada w ^Thragedyi żebraczej^ % 1552
roku.
*) Nisard, Uist des lirres popalaires* II. 256.
^ D*Ancona, Origini' I. 394.
TRATR ŁUDOWT W DAWHBJ POŁflOB 127
Przystępujemy obecnie do rozpatrzenia najpopularniejszego
u Bas misteryum. t. j. Sdecia iw, Jana Chrzciciela. Wspomina je
już Skarga, jako sztukę powszechnie znaną w XVI w. Słowa jego
o szczególe technicznym, publicznie powiedziane, każą się istotnie
domyślać wielkiej populamońci tego misteryum w Polsce. „Jako gdy
ścięcie św. Jana okazuią: żywemu człowieku misę pod szyię przy-
prawuią: a on umarłym się pokaźnie, a w rzeczy samey żywym iest
y zdrowym" *). Niestety tekstu tego nie znamy. Drugą przeróbką
tego tematu byłaby Tragedia aJbo wizerunk śmierci prześwietego
Jana Chrzciciela, napisana przez Jakóba Gawattowicza, bakałarza
nauk wyzwolonych, a składająca się z pięciu aktów i dwu ruskich
intermedyów. Sztukc^' tę „odprawo wano w Kamionce na jarmark,
przypadający na dzień Św. Jana Chrzciciela r. p. 1619** i równo-
cześnie wydano. Niestety druk ten jest białym krukiem i dotych-
czas niedostępny szerszym kołom *). Trzecim wreszcie tekstem tego
misteryum byłby rękopis, wspomniany przez Juszyńskiego •), w któ-
rym miała się znajdować starożytna Pieśń Herodyady pląsającej^
szkoda istotnie, że nie przytoczona przez sprawozdawcę. Juszyński
mówi, źe w rękopisie, z którego korzystał, podano tę sztukę jako
„stara- i objaśnia, jakoby r. 1518 u Dominikanów krakowskich
odegraną została. Dominikanie istotnie wystawiali misterya, ale
V Xvii w., wskutek czego oznaczenie tego rękopisu z pewną nie-
ufnością przyjmujemy.
Wobec takiego stanu rzeczy, poprzestać musimy na naszki-
cowaniu przypuszczalnego układu tego misteryum na podstawie
programu widowiska, danego w r. 1700 przez studentów świętojań-
skich w Krakowie, na imieniny widocznie ich dobroczyńcy ks. Jana
Polnarowskiego. plebana kościeleckiego. Widowisko to nosi tytuł
Depozyt łask i miłości Boskiej św. Jan Chrzciciel i pod bombasty-
czną osłoną zawiera właściwie dramat średniowieczny w wielkiej
czystości zachowany ^). W akcie 1 Matka Boska nawiedza św. Elż-
bietę, a Św. Jan opuszcza dom rodzicielski i udaje się na pustynię,
gdzie go Anieli nawiedzają. Akt Il-gi przedstawia dalszy żywot
Św. Jana na puszczy. W akcie III pojawia się św. Jan na dworze
') Skarga, Kaiania o Siedmi Sakram. XIX w wjd. krak. 1872 atr. 177.
*) Kiescicaji CTapraa 1883. XU. atr. 652.
*) Jussjńaki, Dykcjonarz I** pnedm.
*) Wójcicki, Teatr atoro«. II. 275-282.
128 8T. WINDAKIEWICZ
Heroda i gromi go za rozpustne życie, wskatek czego z podnszcze-
nia Herodyady zostaje uwięziony. W akcie IV mamy wielkie przy-
jęcie u Heroda. „Przy ochocie pańskiej brzmią galardy"; Hero-
dyada tańczy i ogólnie się podoba, a zachwycony król obiecuje
spełnić wszystkie jej życzenia. Z porady matki Herodyada żąda
głowy Św. Jana; poczem scena przenosi się do więzienia, gdzie wi-
dzimy &w, Jana wśród uczniów, czekającego z radością na męczeń-
stwo. W scenie siódmej tego aktu następuje owo przez Skargę opi-
sane „traiczne spectaculum. kiedy niewinnemu na okropnym klocu ^)
ucinają głowę". Wreszcie w akcie ostatnim, podczas dalszej uczty
u Heroda, służba wnosi półmisek z głową św. Jana, a goście wszyscy
na ten widok od stołu uciekają.
Z treści powyższej niepodobna sobie wyrobić dokładnego po-
jęcia o sztuce, ale na razie musi nam wystarczyć. We Francy i wi-
dowisko to znane było od r. 1462^ a w Chaumont, miejscu odpu-
stowem z kościołem św. Jana Chrzciciela, grane bywało na cześć
tego Świętego aż do r. 1663 *); z Włoch mamy o niem kilku wia-
domości, począwszy od roku 1473 aż do najnowszych czasów*);
w Niemczech zaś pojawiło się kilka osobnych sztuk na ten temat
dopiero w XVI w., a pierwsza w Szwajcaryi r. 1549*). U nas
także misteryum to miało przetrwać w późne czasy. Skoro na sce-
nie ludowej o niem zapomniano, odżyło w postaci nieco zmienio-
nej na scenie jezuickiej. W jednym z rękopisów petersburskich
z początku XVIII w. znajduje się Adiis in decollatione S. Johan-
nis Baptistaej w którym występuje krew św. Jana, uskarżająca się
na Heroda:
Owom ja krew niewinna niewinnego Jana,
Prze/. srogoAć Herodową niewinnie prselana...
Skarię przed tobn tedy na teg-o tyrana.
Morozów podaje, że sztuka ta jest jezuicką^). Ważniejszą w tym
kierunku jest wiadomość, że widowisko to dawano jeszcze na po-
czątku XIX w. w teatrze jezuickim w Połocku: „Tam to jeszcze
^) Wójcicki podaje lekcye ^okropuym placu**, co poprawić moina albo na
ypublicsnyin placu**, albo na wersye, która przyjęliśmy.
'^ de Jullevillc, Les mysteres II. 80—82.
») D'Ancona, Origini- I. 288, II. 215.
*) Goedeke. Grundrisz str. 30;5.
*j Mopo30Bi,, llcTopiH pyc<K Tcaipa I. 53.
TBATR LUDOWY W DAWNEJ POL8CS 129
praed niedawnemi czasy, powiada bezimienny sprawozdawca ^), mo-
żna było widzieć w przedstawieniu Ścięcia św. Jana . jak leżący
dlngo student z zakrytą głową, udający tułów św. Jana, zasnął
i chrapać począł, a rozweselona głowa drugiego ucznia opodal z de-
sek wytknięta i udająca głowę tego męczennika, głośno śmiać się
poczęta^. Bezimienny dodaje, że widowisko owo odbywało się przy
końcu roku szkolnego, a więc mniej więcej na uroczystość św. Jana
Chrzciciela (24 czerwca).
Trzecią wreszcie bohaterką z Nowego Testamentu dawnej
sceny ludowej była św. Marya Magdalena. I co do tekstu tego
misteryum w Polsce jesteśmy w tem niekorzystnem położeniu, że
się posłużyć możemy tylko programem widowiska, danego w Wie-
liczce 22 lipca 1656 r. przez Jana Wawrzyńca Solarskiego, nau-
czyciela miejskiego p. t. Wi^serunek dobrotliwej miłości Boskiej w iy-
vx>cie iw, Maryi Magdaleny reprezentowany, Misteryum to zawierało
pięć aktów i obejmowało podobnie, jak inne sztuki w tym gatunku,
całą historyę Świętej. Według Wójcickiego*) godnemi uwagi sce-
nami w tem misteryum było zaproszenie Chrystusa na obiad przez
Szymona Faryzeusza, nagana dana Maryi Magdalenie przez Juda-
sza za koszt olejków na pomazanie nóg Chrystusowych, wreszcie
lamenty tej Świętej pod krzyżem, mające niewątpliwie styczność
z lamentami wielkopiątkowymi, o których poprzednio mówiliśmy.
Więcej śladów tego misteryum w Polsce na razie ukazać nie mo-
żemy, z czego widać, że było chyba mniej popularne i stanowczo
z trądy cy i misteryum pasyjnego się nie oddzieliło. Inaczej było za
granicą, szczególnie we Włoszech i w Anglii, gdzie temat ten był
nlobiony i wydał misterya często w ciągu XVT w. grywane i dru-
kowane *).
Ze sztuk o Patronach szczegółowych, na pierwszem miejscu
wymienimy misteryum o św. Katarzynie, które dostało się na scenę
lądową dzięki licznym stosunkom studentów z ludnością wiejską.
Św. Katarzyna była patronką szkolną, cieszącą się wielką czcią
wśród młodzieży epoki średniowiecznej. Uroczystość jej obchodzili
') Wiser. i roztrsąB. naok. P. N. TYL 181.
•) Wójcicki, Teatr U. 238-339.
') D*Ancoiia, Rapprezentaaioni I. 255, 391; Jaaaerand, Le th^itre •n An-
glcterre itr. 48, 87.
K ic an y Wjdz. flioloff. T. ZXXyi. 9
130 ST. WINDA KLE WIGZ
studenci ^\ przebierając się w dziwaczne stroje i obierając sobie
króla, którego z wielką pompą do kościoła na przygotowany tron
prowadzono. Wobec tego nie będzie zapewne dziwnem powstanie
osobnego niisteryum o św. Katarzynie, które jeszcze do ostatnich
czasów zachowało wyraźny ślad powstania w epiloga, upominają-
cym młodzież do pilności i dobrych obyczajów. Misteryum tego
możemy wymienić kilka tekstów. Pierwszym będzie tekst przez
Juszyńskiego ogólnikowo wspomniany*); drugim jest program wie-
licki znanego nam już Solarskiego p. t. Abrys statecznej derpluDO-
ści w żywocie św. Katarzyny aktem publicznym wystawiony ^), trzecim
wreszcie Dialogus pro festo S. CathaHnae mrginis et martyris, uło-
żony czy przepisany przez Filipa Markiewicza w r. 1747 *). Ten
ostatni jako pełny nadaje się najlepiej do recenzyi. Składa się on
z 6 aktów, didaskalie posiada łacińskie i przedstawia dziwną mie-
szaninę wiersza ośmiogłoskowego i trzynastogłoskowego, jak Żywot
Josepha przez Reja. W akcie I cesarz Maxentius wypowiada chęć
złożenia publicznej ofiary bogom i na radę Senatorów poleca ogło-
sić, żeby wszyscy poddani zbiegli się do Aleksandry! na tę uro-
czystość. W akcie II odprawia się owa ofiara, przyczem okazuje
się, że Chrześcianie udziału w niej brać nie chcą. Oznajmia to ce-
sarzowi Marszałek, który łącznie z owymi Senatorami z pierwszego
^) Kraszewski podaje, ie uroCEystość ta odbywała się w szkołach Jezuitów
wileńskich aż do r. 1684, przypuszczalnie chyba na podstawie tradycyi praedje-
zoickiej. Drogą taki} nroczysto&cią byty Gregoryanki, obchodzone na dzień 6w.
Grzegorza ; wreszcie Orzechowski wspomina, śe takiego samego króla żaków obie-
rano w Przemyskiem koło r. 1664 na dzień 6w. Gawła. W rękop. chełmińskim
znajdnjemy dwie sztuczki p. t. Actu8 Oregofiani, odnoszące się do tej aroesy-
stolftci. W pierwszej Prorex z przeszłego roku zagaja dyalog; pocaem Marszalek
udziela głosu rozmaitym Cnotom stanu nczniowskiego, a Cancellarias Regni kon-
kluduje za obiorem Sapientii na przyszłorocznego króla. W drogiej — czterech
Senatorów wygłasza zachętę o potrzebie wykształcenia; poczem Prorex wzywa do
elekcyi, po^^elstwa przedstawiają kandydatów ale Senatorowie ich nie przyjmują
i ucznia miejscowego Jana Szulca królem o^aszają. Studentowi owemo wsayacy
winszują elekcyi i wieniec laurowy wręczają. Wspomnienie Gregołów dziń jesscae
żyje w Przemyskiem; na Morawach istnieją nawet sztoki lodowe na ten temat.
łOcp. Kras. str, 33—37, 191—195; Orzechowski, Dyalog ok. Egzekocyi ed. Turo-
wski str. 15; Kraszewski, Wilno III. 369; Cisek w Zbiorze wiad. do antrop. XIII
3. 66; Feifalik, Yolksschaosp. aos Mfthren str. 166, 168.
*) Joszyński, Dykcyonarz II. 405.
') Wójcicki, Teatr II. 239—245.
*) Rkp. Jag. 3526 k. 130-142.
TEATR LUDOWY W DAWNBJ POŁ8CI 131
aktn stanowi tradycyjny orszak nietylko Mazencyusza ale zarazem
każdorocznego króla studentów. Jeśli się nie mylimy, byłaby to
wskazówka, ]ak z rozszerzenia zwyczaju szkolnego powstało powoli
misteryum ludowe. Spostrzeżenie to potwierdza dalsza treść, bo gdy
iw, Katarzyna na scenie się pojawia i przed cesarzem wyznanie
wiary składa, natenczas monarcha rzymski poleca jej odbyć dys-
putę o Bóstwie Chrystusowem i św. Trójcy z uczonymi:
DOCTOR PRIMUS.
LecB ponieważ twą mowę ponieknd pojmaję.
Pneto tobie tyllogiKm taki proponuję:
Formo sic argumentum: Bóg nie ma pocsi|tka ani końca,
ale twój Chryitas ma pocai|tek i koniec — ergo Bogiem
bye nie moie.
Ze twój Chryatas ma pocaątek i koniec, próbo lie miaore
propoeitione : ma pocsątek z narodienia, koniec i Amierci,
ergo Bogiem hj6 nie moie, gdyi pocujtek ma i koniec,
nt ottendi.
(!ATHARINA
Difltingao minorem propoaitionem : ma początek z crio-
wieeseństwa, concedo ma pocaątek wedlag Bóstwa swe-
go, racją daję, gdjŁ on albowiem a Bogiem i Dachem
Św. pried wieki królował i królowaó będaie.
Katarzyna przekonywa doktorów o swej racyi i dostaje się za to
do więzienia, doktorowie zaś zostają skazani przez cesarza na spa-
lenie:
Boakazujemj wam, byioie tych mistrzów pobrali,
A do miasta pod ratusz przed sobą pognali.
Ogień dobry nałożyć z suchych drzew bukowych
A do tego przymięszaó i smolnych sosnowych.
Wspak im ręce powiązać, nic na to nie dbajcie.
Choć się będą prosili, w ogień powrzucajcie.
W akcie Ul iw, Katarzyna nawraca stróża więziennego Porfiriusa
i przyjmuje wizytę cesarzowej, która się także nawróciła na wieść
o zwycięstwie jej w dyspucie z doktorami. W akcie IV następuje
egzekacya Porfiriusa, który razem z żołnierzami wypowiedział po-
słuszeństwo cesarzowi. Egzekncya owa jest ważnym ustępem w dzie-
jach naszego teatru, bo w niej występuje jako pomocnik kata G-rozy
błazen sceny ludowej „Czechaczek^:
132 8T. WINDAKIBWICZ
OliOZA
Roanmieni, żeć się da snąć porsąmnie (b) Csochaczek,
Bo on jui w tjm rBemielftle nie jeit jako iacsak.
Kiedy on po swojemn weźmie wjigrać kogo,
Radbj mu się odkupił, gdyby *) miat czym, drogo.
P0RFIRIU«
O mój miły Czechacskn, a mój miły bracie.
CZBCHACZRK
Czemui mnie bratem sowiego a nie mówisz kacie ?
Ponobyi chciał, iebym ci zwolnił stryczka tego.
Nie zwolnię, hok na świecie nie był nic dobrego.
Cierpca ty tylko przyłói. Porfiry niebożę,
Albo sobie zaśpiewaj, azać co pomoże.
W akcie V mamy dalszą egzekucję św. Katarzyny. Scena ta zdra-
dza najlepiej rabasznośd nastroju, panującego w tern spóźnionem
nieco co do czasu misteryum. Cesarz każe św. Katarzynie „leb
uciąć"; jeden z katów żartuje sobie z Świętej, na co mu ta odpo-
wiada zupełnie stylem Putyfary u Reja: „Nie szczekaj lada czego,
ty niezbożny kacie". Modlitwę św. Katarzyny przerywają oprawcy
słowami:
Pókiż będziesz mruczała? będziemy cię czekać?
Dla niej będziem zębami na tym zimnie szczękać?
Podnieś się, wyciągnij szyję, prosto głowę trzymaj.
A ty mi podaj miecza albo j% tam ścinaj.
W akcie VI odbywa się wreszcie pogrzeb św. Męczenniczki przez
Aniołów Michała, Rafała, Gabryela i Uryela na górze Synaj, któ-
rzy się tu chyba z dewocyi wielkosobotnich pojawili. Misteryum
to było urozmaicone intermedyami „Aulicy, Błaznowie, Dziad, Żyd,
Pedagoga", które niżej poznamy. W prologu prosi przedsiębiorca
widowiska „o pilne słuchanie" i zaprzestanie „wszelkiego szemra-
nia"; w epilogu zaś. żeby się „nie lenili do puszeczki z groszem^.
GWy teraz tekst ten z programem wielickim porównamy, to
przekonamy się, że widowiska te były prawie identyczne, jakkol-
wiek tu rzecz na 6 a tam na 9 aktów rozdzielono. Różnicę stanowi
dodanie większego aparatu scenicznego w sztuce wielickiej, jako
to Aniołów, dyabłów, gołębicy, piorunów itd. Poza tem układ tekst
*) Kkp. przoz pomyłkę podaje lekcję „^y*.
TSATR LUDOWY W DAWNSJ P0L8CB
133
wielickiego wydaje się nawet młodszym od tekstu Markiewicza,
jakkolwiek 80 lat wcześniej został przedstawiony. Mielibyśmy tu
więc ponowną wskazówkę, która się nieraz w recenzyi sztuk ludo-
wych przydać może. t j. że przez odrzucenie balastu sceniczne^^o
wyłuBzczyć można z późnego stosunkowo programu przypuszczalny
szkic starszego tekstu.
Misteryum o św. Katarzynie cieszyło się wielkiem powodze-
niem we Francyi i Niemczech w ciągu XIV i XV w. Należy ono
do najstarszych w seryi misteryów o Świętych *). W Niemczech
zachował się Ludua de S, Caiharina z XIV w., który nie jest prze-
cież do naszego podobny '). Gdy fakta te zestawimy z ilością teks-
tów, w Polsce zachowanych, wypadnie zawsze temu misteryum
przyznać piętno starożytną a w każdym razie uznać je za najpo-
pularniejsze obok misteryum na cześć św. Jana Chrzciciela.
Jako drugie misteryum o patronach lokalnych, wymienimy
sztukę o Św. Jerzym, patronie pruskim. We Francyi ') i Włoszech *)
odegrano ją kilka razy w czasie festynów rycerskich z początkiem
XV w.; w Niemczech zachował się z owego wieku cały tekst tego
widowiska ^). U nas powołać się możemy tylko na program Trojaka
korona św. Jerzemu, ułożony przez Kazimierza Kosińskiego, probo-
szcza w Brodnicy w Prusiech i tamże w kościele dnia 4 maja
1696 r. „przez scenę prezentowany" *). Widowisko to obejmowało
26 scen bez podziału na akty; występowały w niem allegoryezne
postacie Oienius Prus, Korona Polska — a obok tego św. Woj-
ciech, Bolesław Chrobry itd. Wójcicki podaje wyjątek z programu
sceny 20. który uważa za treść sztuki:
Świeci Aniołowie prowincją pmiką wisjtajj^
W poboinych tentencyach lekanduja,
Trojmką koronę Łw. Jenema do nieba ezpedjjują,
Sk^ wesoło w niebie intonują.
Program ten był wierszowany, co u nas się często zdarzało, i za-
wiera! treść, która z faktyczną legendą, a więc i z zagranicznemi
') de Jallerille, Les mystóres U. 629.
.. *) Wilken, Geech. d. geistl. Spiele str. 160.
*) de JnlleTilie 1. c. II. 10, 644.
«) D*Anoona, Origini* U. 278.
*) Keller, Fastnacktapiele nr. 126.
•) Wójcicki. Temtr. sUroi. II. 246-247.
134
8T. WINDAKIEWICZ
misteryami, niewiele miata związka. Podobnież jednak zdarzało się
w późniejszych czasach, mianowicie w XVII w., także we Fran-
cji i taki n. p. dyalog marsylski o Maryi Magdalenie z r. 1605
albo sztuka o św. Janie Chrzciciela z Chaumont, o której wyżej
wspominaliśmy, nie posiadały już wielu punktów stycznych z wła-
ściwą legendą^).
Trzeciem wreszcie misteryura tej kategoryi i z naszego pun-
ktu widzenia zapewne najciekawszem, będzie Dialog o iw, Słanisich
taie^ patronie Królestwa Polskiego^). Misteryum to nie ma tytułu
w rękopisie i składa się z trzech aktów w sześciu scenach. Akt I
wyobraża ucztę, jak w misteryum o Janie Chrzcicielu lub w Trak-
tacie Żabczyca. Bolesław, powróciwszy z wyprawy wojennej, chciałby
się zabawić, wtem wchodzi św. Stanisław i wyrzuca mu jego roz-
wiozłość. Król słucha tych upomnień spokojnie, ale gdy się Biskup
oddalił, rozkazuje Marszałkowi zwołać naradę senatu, na której
staje projekt pozwania św. Stanisława o wieś zakupioną od Piotro-
winy. W akcie II odbywa się posiedzenie trybunału, zupełnie z pol-
skich stosunków XVII wieku skopiowane. Bolesław je zagaja. Mar-
szałek sprawę wywołuje, pozew odczytuje po łacinie, Piotrowscy
wnoszą skargę, biskup zostaje wezwany do okazania dowodów, po-
czem zapada werdykt, który ma być do ksiąg trybunalskich wpi-
sany. Po wyroku św. Stanisław udaje się na modlitwę i wywołuje
cień zmarłego Piotrowiny. W akcie III św. Stanisław stawia już
swojego świadka, którego pojawienie się nie wywiera głębszego
wpływu na otoczenie. Dopiero po wyjściu św. Stanisława, Bolesław
oznajmia:
Ja iakom żyw postrachów więkssych nie saiywat.
Chociam w woiennych sprawach niebezpiecznych bywat.
Niebawem po tej scenie wpada dworzanin i oznajmia, że Biskup
rzucił na króla klątwę. Akcya toczy się błyskawicznie. Nowina
wprawia Bolesława we wściekłość, wysyła więc swych dworzan,
żeby pobiegli na Skałkę i Biskupa na szablach roznieśli. Tych je-
dnak powstrzymuje jakaś moc niewidoma od wykonania rozkasn,
wskutek czego wybiega wreszcie sam król i zamian swój uskute-
cznia. Zabicie jednak św. Stanisława nie odbywa się wobec wi-
') de JulleTiUle, 1. c. II. 533.
•) Rkp, Krasiń. str. 45-69.
TEATR LUDOWY W DAWNBJ POLBCB 135
dzów. W ostatniej chwili pojawia się Anioł i jak w dewocyacn
pasyjnych, wśród płaczu i narzekań opowiada o zbrodniczym czy-
nie Bolesława. W epilogu mieści się podziękowanie gościom, „któ-
rzy swą bytnością ten akt ozdobili^. Sztukę tę grano popołudniu,
a o zmroku zakończono. Na marginesie naszego rękopisu czytamy
późniejsze wskazówki reżyserskie: „Marszałek wychodzi" „Odey-
dzie Stanisław^ — a po scenie pierwszej aktu I zanotowano, żeby
ta odegrać „intermedium".
Sztuka ta napisaną jest systemem nieco nowszym, który w na-
stępnym rozdziale objaśnimy. Tu dodamy jeszcze^ że o św. Stani-
sławie posiadamy także sztukę jezuicką p. t. Krótkie opisanie cJc-
tiey o męczeństwie św. Stanisława^ ułożoną przez Ignacego Brodow-
skiego i w Lublinie podczas kadencyi sądów trybunalskich r. 1638
wystawioną^). Sztuka ta jednak nie ma związku z naszą, zresztą
jest łacińską. Tak więc nasze inisteryum może być uważane za
pierwsze, które ten temat poruszyło i dało mimowolną wskazówkę
późniejszym dramaturgom do bliższego opracowania zawartej w niem
treści.
To są wszystkie misterya o Świętych, o których możemy po-
dać obszerniejszą wiadomość. Z obowiązku krytycznego zwracamy
^^*g§? *® mogło ich być nieco więcej, na dowód czego przyto-
czymy jeszcze tytuły dwu sztuk, któreby należało powoli z ukry-
cia wydobyć: 1) Jutrzełika na pociechę narodowi ludzkiemu Mary a,
grana od arcybr. Virg. Mariae, ded. bachmagistr. żupp wielickich
1700; 2) De S, Cantio Doctore Alnme Acad, Crac. in yigilia Nativ.
Dom. 1677 *). O tem ostatniem jednak nie mamy wieści, czy było
polskie czy łacińskie. W każdym razie na podstawie naszego prze-
glądu stwierdzić wypadnie, że tradycya misteryów o Świętych
przedstawia się w Polsce znacznie skromniej , niżby na podstawie
ilości cyklów pasyjnych i misteryów na Boże Narodzenie spodzie-
wać się należało. Widocznie warunki do rozwoju sztuki ludowej
w tym kierunku były u nas mniej korzystno.
') Wójcicki, Te«tr star. II. Ul -153.
*) Bibliografia Estreichera t. XI pod datą i Krćek w Przegl. ł*ow8s. 1899.
IV. 391.
136 8T. WINDAKISWICZ
ROZDZIAŁ YIII.
Tragedye ludowe.
Wpływ Odrodsenim nm sztakę ludową. — Wątpliwotei co do odbywania. — Tm-
gedya Sofrona Sobastjana Łecayczanina 1560. — Historia de roge Danao. —
Dialogu Admetas Rez. — Historia de rege Tamo. — Wsmianki polskich pisanów
o rolach królewskich.
Jakkolwiek w paragrafie tym odbiegniemy bardzo od zakreaa
dotychczasowych tematów, lecz właśnie teraz dla związku wspo-
mnieć nam wypada o tragedyach ludowych. Sztuki te przedstawiają
dla etnografa i literata zastanawiający produkt dawnego teatru lu-
dowego. Kiedy w XVI w. w najwyższych sferach naszego społe-
czeństwa zapanowała kultura Odrodzenia, a Kochanowski, Zawicki,
Ciekliński, Górnicki. Szymonowicz szukali w sztuce klasycznej od-
powiednich wzorów dla nowszej sceny — wtedy także wśród ludu
pojawiło się pewne zaciekawienie dla ogólnego ruchu intelektual-
nego i na teatr ludowy przedostały się temata. z motywów staroży-
tnych zaczerpnięte. Wzmianki o świecie klasycznym można czasem
spotkać w misteryach na Boże Narodzenie; także w moralitetach,
jak zobaczymy, posługiwano się nieraz dla celów dydaktycznych
etykietą klasyczną — przecież najpełniej wystudyować można kla-
sycyzm ludowy w sztukach tragicznych, osnutych wprost na mito-
logicznych podaniach Greków. Ten nowy gatunek odbija ciekawie
na tle sztuk ściśle kościelnego repertuaru. Pokazuje się, że scenie
ludowej XVI i XVII w. poczęły już legendy Świętych poniekąd
nie wystarczać, że w dążności do przerobienia swego repertuaru na
zupełnie świecki, chwyciła się nowych źródeł i wykazała pewną
żywotność do stworzenia swojskiego teatru.
Pominąwszy nowość treści, tragedye ludowe wnoszą takie na
scenę studyum ciekawych sytuacyi psychologicznych. Dawnej sce-
nie ludowej można było zarzucić, że nie starała się wniknąć głę-
biej w tajniki duszy ludzkiej. Oprócz figury Matki Boskiej, wszy-
stkie figury dawnego repertuaru są właściwie grubo ciosanemi
i mało indywidualnemi postaciami. W tragedyach ludowych stan
rzeczy się zmienia. Pierwszy raz naówczas teatr polski stawia so-
bie nieco głębsze zagadnienia moralne, pierwszy raz zaczyna za-
znaczać choć z grubsza wartość charakterów dramatycznydi i usi-
łuje wyrazić potęgę miłości i zdobyć się na okrzyki istotnego holu
TBATR LUDOWY W DAWNBJ POLSCE 137
i rozpaczy. W ślad za tymi momentami pojawia się także w tych
sztttkadb miększy dyalog i piękne rozmowy stychiczne. Jest to wi-
doczny wpływ poznania dzieł Eurypidesa, choćby przez pośredni-
ctwo Seneki. Pokazoje się więc, że praca Kochanowskiego, Szymo*
nowicza, GkSmickiego nie była nawet dla sceny ludowej bezowocną
i że dzięki im zjawiło się na tej scenie pojęcie nowej tragiczno-
ści i odpowiednie ku temu środki ekspresywne.
W zasobie, którym rozporządzamy, znajdujemy tylko cztery
sztuki tego typu i to bardzo fragmentarycznie zachowane. Każdej
niedostaje jakiegoś ustępu i czytając je, mamy czasem wrażenie,
że to tylko szkice sztuk teatralnych, następnie niezużytkowanych.
Wątpliwość tę jednak usuwa fakt, iż sztuki te znajdują się wśród
innych stokrotnie granych i zapisane zostały w kodeksach, w które
tylko rzeczy teatralne wpisywano. Zresztą dla ostatecznej rękojmi
można zestawić prolog jednej tragedyi, a epilog drugiej i zyska
się dostateczną pewność, że sztuki te rzeczywiście wystawiano.
Największą wątpliwość co do tego faktu budzi w nas naj-
starsza z tych sztuk i to jedyna drukowana z pośród tragedyi lu-
dowych. O sztuce tej dochodzą nas zaledwo głuche wieści. Ma ona
być utworem Sebastyana Łęczycanina z r. 1550 i nosić tytuł Tra-
giedya Sof rana. Ze sprawozdań, któremi rozporządzamy '), wyni-
kałoby, że sztuka ta jest kombinacyą komedyi elegijnej łacińskiej
z wczesnego średniowiecza p. t. Pamphylus de Amore% której rę-
kopisy spotykamy już w Polsce w połowie XV w.'*) i nowelli Boo-
caccia o Tankredzie i Ghismandzie, kt()rą później także Hieronim
Morsztyn w kierunku epicznym zużytkował^). Oprócz tego Seba-
styan Łęczyczanin w utworzeniu swej dziwnej sztuki powodował
się głuchemi reminiscencyami z komedyi Terencyusza, mianowicie
zapożyczył od niego wiele nazw osób, którym jednak ich klasy-
czne, właściwe im rysy dowolnie poodmieniał. Według sprawozda-
nia Osińskiego, treścią* tej tragedyi jest miłość Pamfila ku Filidzie
którą Pamfil przy pomocy służącego Gety i czarownica Sofrony
do domu swego sprowadza. Pamfil pojawia się w tej sztuce, jak
') Csacld, o lit. i pol. prawach ed. 1800. I. 12, U. 51, 98; Osińiki, Życie
Csacki«go atr. 368.
*) aoetta, BeitrSge i. Utteratargench. I. atr. 88—93.
•J Brtckner w Koapr. Wyda. fil. XVI. 97-107.
*) Decameron IV. 1.
138 ST. WINDAKIEWIGZ
bohater komiczny, w otoczeniu znacznej ilości służby, Parmeniona,
Strofila, którzy rozmaite projekta panu podają co do pozyskania
Filidy, aż staje na zdaniu Gety, żeby się posłużyć czarami. We-
dług drugiego sprawozdawcy o tej aitnoe, t. j. Obnekiego, moment
porozumienia się Pamfila z Sofroną ma być ciekawą kartą do hi-
storyi obyczaju i zabobonu w Polsce. Jest tam mowa o sprowa-
dzaniu kochanków przez powietrze, o trunkach miłosnych, zwanych
filtrami i tym podobnych szczegółach, o których dziś mniej dokła-
dną wiadomość z Peregryncuyi dziadowskiej czerpiemy. W pierwszej
połowie sztuka powyższa jest widocznie komiczną, w drugiej zaś
staje się wysoce tragiczną, bo Antyfon, ojciec Filidy. głęboko odczu-
wszy zniewagę, wyrządzoną mu przez Pamfila, rozkazuje córkę
rzucić na pożarcie lwu, a kochanka jej zabić i wydrzeć mu serce.
Wprawdzie mężna Filida potrafiła się przed lwem obronić, ale uj-
rzawszy serce zamordowanego Pamfila, które jej okrutny o]ciec
oddał, wpadła w rozpacz i przebiła się w monologu:
IJbacs Boie krewkoi^ci ciała megfo
Joici idę z ciała tego...
O tragedyi tej więcej powiedzieć nie możemy, bo nie wiemy, gdzie
się znajduje unikat jej. niegdyś w Porycku przechowywany.
Bardziej zajmującemi, niż ta najstarsza i dosyć nieudała kom-
pozycya ludowa, są tragedye zachowane w rękopisach, z których
już tyle misteryów zaczerpnęliśmy. Na pierwszem miejscu wśród
nich wymienimy tragedye trzyaktową p. t. Historia de rege Danao ^)
Przedstawia ona podanie greckie o jednej z 50 Danaid, która wie-
dziona istotną miłością, wbrew rozkazowi ojca, uratowała życie
swemu mężowi, pochodzącemu z familii znienawidzonej przez Da-
nausa i stąd na zagładę skazanej. W akcie I Hypermnestra, w rę-
kopisie fałszywie nazwana Hyppometrą, otrzymawszy od ojca ów
nakaz, pragnie sobie życie odebrać. Wtem wpadają panny z jej
fraucymeru Euippe, Hiale i Helena i z przerażeniem pytają o przy-
czynę rozpaczy. Hypermnestra opowiada, iż ojciec rozkazał poza-
bijać wszystkim siostrom swych mężów i że wszystkie to uczyniły
ale ona takiemu rozkazowi posłuszną być nie może. „Tu sie chce
przebić a Euippe ią uchwyci^, jak powiada didaskalia. Panny z frau-
cymeru radzą jej, żeby także p(jszła za przykładem sióstr; Hyper-
*) Kkp. Kras. atr. 291—300.
TBATR UmOWr w DAWNRJ FOLttGB 139
mnestra jednak namowę ich ze wstrętem (lipyfiha i rozkazawszy
stnżbie wyjść, w dłuższym monologu przy łożu śpiącego LywMi-
ssa, stacza ze sobą ostateczną walkę, czy męża zamordować, czy
nie. Żałujemy, że z tego monologu możemy podać tylko zasadni-
cze słowa:
Powiedzcie, ieftii tt uszna człeka niewinnego
Ojcowskim roakazaniem zgładzić z świata tego?
Wreszcie Hypermnestra decyduje się nie zabijać męża i budzi go,
żeby czemprędzej z Argos uciekał. Porozumiawszy się co do sytn-
cyi „oboie obłapią się społecznie'^, jak objaśnia didaskalia, i Lyn-
ceu8 ucieka, przyrzekając oblubienicy prędką pomoc.
W akcie II widzimy Danansa. któremu „famuli" jego Cli-
thas. Athanas i Procheon opowiadają, że liczyli ciała pobitych Aegy-
ptydów i że wśród nich Lyneeusa doszukać si^ nie mogą. Danaus
poleca im po raz wtóry przeliczyć te ciała, a gdy się przekonał,
że to prawda, każe Procheonowi pobiedz po córkę i w łańcuchach
ją przystawić. Procheon udaje się do Hypermnestry. która przeczu-
wając katastrofę, przyjmuje rozkaz ojca z poddaniem. Scena trze-
cia tego aktu przedstawia drugiego służącego Clitasa. który znów
pobiegł do senatu i zawiadomił senatorów Protheonosa, Athlitesa,
Austomona i Plenippusa, że mają się zebrać na sąd i osądzić na
śmierć Hypermnestrę. Niebawem wchodzi i Danaus i oznajmia im
to samo, objaśniając przytem, że miał brata Aegypta i swe córki
wydał za jego synów, iżby tem łatwiej ów ród wygubić. Jedna
przecież córka nie usłuchała jego rozkazu i swemu mężowi ucieczkę
ułatwiła. Senatorowie zgadzają się na to, że rozkazy króla powinny
być wykonywane i że przekroczenie ich jest sprawą kryminalną,
ale gdy Danaus wydaje wyrok śmierci na córkę, oświadczają, że
to wyrok za okrutny i proszą go, aby się zbytnią srogością wobec
córki nie unosił. Danaus upiera si(^' przy swem zdaniu i zgniewany
wychodzi z senatu, gdzie pozostali wyrzekają na krwawe instyn-
kta króla i salę opuszczają z bojaźni. żeby ich Danaus nie pod-
słuchał.
W akcie III „Hypermnestra in carcere" wspomina wesołe
dni swojego ślubu i ze smutkiem spogląda na więzienie i bliski
swój kres. Myśli także o siostrach, za jaką cenę zdobyły bezpie-
czeństwo i piękny czyn własny dodaje jej pewnego hartu. Bardzo
słabo i pobieżnie, ale ostatecznie wcale wyraźnie naszkicowano te
140 ST. WINU AKIE WICZ
przejócia duchowe u Hypermnestry. W końcu nie chcąc ginąć z rąk
obcych „tu mieczem uderzy w się a pacholę vchwyci iey", natu-
ralnie miecz, jak mówi didaskalia. To pacholę zjawia się tu jak
detis ex machina i oznajmia, że Lynceus z pomocą jej przj^bywa
i miecz jej z rąk zabiera. Hypermnestra nie może na razie zrozu-
mieć zmiany swej sytuacyi, szuka jeszcze miecza, wreszcie oprzy-
tomniawszy cieszy się, że Lynceus wraca. Tymczasem i Danaus
nadchodzi i chcąc raz ze wszystkiem skończyć, każe córkę na plac
egzekucyi prowadzić. Wtedy zjawia się Lynceus i w słodkich sło-
wach zapewnia Hypermnestrę o miłości i rychłe wybawienie zapo-
wiada. Jakoż gdy Danaus zbliżył się i chciał przyspieszyć pochód
żałobnego orszaku, Lynceus przebił go tym samym mieczem, któ-
rym sam miał być zgładzony.
Sztuce tej brak w rękopisie prologu i tytułu, któryśmy drogą
analogii do następnej sztuki uzupełnili. Za to zachował się epilog
z cennemi objaśnieniami. Kończąc to przedstawienie, aktorowie
oświadczają:
Wieczór nadchodei a wstaie zona
A nasze kończyć ka^ tragedie.
Tragedya ta napisaną została prawdopodobnie przez tego samego
autora, co misłeryum o św. Stanisławie^ o czem trochę niżej po-
wiemy.
Jeszcze bardziej zajmującą, niż poprzednia sztuka, jest Diato-
gus Admetus Rex^ składająca się z 5 aktów i dwu niewykończo-
nych chórów 1). Tragedya ta ma dziwny początek. Powstała ona
z dowcipnego spożytkowania fragmentu tłomaczefiia Alcesty Eury-
pidesa przez Kochanowskiego, następnie Dialogu panienki z snuer-
da Miaskowskiego '), wreszcie z naśladownictwa kilkunastu PiesM
i Trenów Kochanowskiego, stosownych do sytuacyi. Pod względem
formalnym byłby to typiczny centan^ t. j. zlepek obcej frazeologii
na wyrażenie nowych myśli. W akcie I Admetus chlubi się awo-
jem szczęściem zupełnie, jak król Herod; słucha go Blandiloąuus
i Veriloquus i jeden go przed zmianą fortuny przestrzega, a dm^i
w ufności w szczęśliwą gwiazdę utrzymuje. Takich doradców spo-
') Kkp. Jag. 3526 k. 19-29 i Sprawozd. z Pos. Ak. Um. I Wyda. filoK
1891 ttr. 4/0.
■) Rytmy wyd. Kymarkiewicza II. 147.
TBATR LUDOWY W UAWNBJ POLSCE 141
tykamy powszechnie w tragedyach włoskich XVI w.^) Admetus
cieszy się przedewszystkiem pożyciem ze swą żoną. Słowa jego
o dobrej żonie pochodzą ze znanej pieśni Kochanowskiego. Akt ten
kończy się krótkim śpiewem chóru, jak w tragedyach klasycznych.
Akt II jest jeszcze krótszy, niż poprzedni. Admetus powalony
nagłą chorobą na łoże, narzeka na zmianę fortuny. Blandiloąuus
radzi mu, żeby się nie trwożył i możebnością wyzdrowienia go pf>-
ciesza; Veriloquax zaś nakłania go, żeby chorobę za przestrogę
bogów przyjął. Admetus wreszcie zwraca się do Apollina z prośbą,
żeby go uzdrowił, co ten rzeczywiście przyrzeka. W akcie tym
mamy znów liczne reminiscencye z dzieł Kochanowskiego.
Akt III wyobraża niebo, siedzibę Apollina. Bożkowi żal Ad-
metusa i woła Merkurego, żeby sprowadził Parki. Stawione przed
nim, nie chcą przedłużyć życia Admetowi, aż dopiero po długich
ociąganiach się godzą się. żeby Admet żyw pozostał, jeśli ktoś inny
za niego umrzeć się podejmie.
W akcie IV widzimy znów Admetusa na łożu boleści, żalą-
cego się gorzko na bliski kres życia:
Okratnj mnie ból trapi, ciało mi trochlejo
W aro utka, a serce w ciężkiej tęsknicy nissc^eje.
Ochłody nic nie csuję, ni fol^ri w chorobie,
Śmierć mi w ocsach tkwi, wsijtka moja mjk\ w g^robie.
Lepiej aie btfło nigdy na ten ftwiat nie rodzić^
Nit teraa z cieiką biedą s żywota wychodzić.
Przykro umrzeć, kto skarby, kto ma przyj acioty.
Kto wlo^i, kto Bwe wczasy, kto wesołe stoły.
Ja wszytkiego odbieię. ja kochana żonę
Zostawię, a sam nie wiem, w którą pójdę stronę.
W nieznajomy kraj pójdę, miedzy nieszczęMiwe
Cienie, dokąd mnie Cha7'on przez błota teskliwe
Przeniesie i napoi swym niepewnym zdrojem,
Abym namni nie wiedział o frasunku swoim.
O pratco hrzyufdif peine, o znikomych cieni
Sroga, nieubłagana, nieużyta ksieni,
W monologu tym słyszymy wyraźnie echa Trmów Kochanowskiego
i przekonywamy się nawiasowo, czem był Kochanowski dla da-
wnej poezyi polskiej. Król udaje się do ojca. matki, brata i sio-
stry i prosi ich o ofiarę życia. Wszyscy odmawiają, oprócz Alcesty,
') Klein, Das iul. Drama II. 391.
142
ST. WINDAKIRWICZ
która z radością przyjmuje to wezwanie, bo bez męża nawet źyóby
nie mogła. W scenie tej mamy znów liczne reminiscencye z Ko-
chanowskiego; tu i owdzie dyalogi bywają dosyć żywe i zbliżają
się do rzeczywistości; ustęp jednak żądań Admeta i odmowy wszy-
stkich członków rodziny, jest bardzo mało patetyczny.
W akcie V Alcesta żegna się z życiem i świateni w mono-
logu dosyć silnym i na Trenach Kochanowskiego wzorowanym.
Apollo jej żałuje i krążąc koło domu. spotyka Śmierć z kosą. Na-
stępuje stychiczna rozmowa pomiędzy Appolinem a Śmiercią, prze-
robiona z ułamku tłomaczenia Alcesły przez Kochanowskiego. Apollo
chciałby u Śmierci utargować życie dla Alcesty, ale ta zbywa jego
prośbę i wreszcie wchodzi do komnaty królowej:
ALCieSTlS
Dokąd g'otuje8z te swą ostra kosę!
MO KB
Tam, gdne dopiero twój kwiat pije rosę.
ALC^ErtTiR
Podtniess ^o młodo, jesicie nie na dobie.
MOKS
Takiego wonność nawdaięcaniejssa w grobie.
ALCKSTIS
W j trwaj, ai bialj kłos na sagon oie kladaie.
3fORS
Dotó i sielonjch upada po gradsie.
AT-CESTJS
Nie męstwo dob/ć na młodego broni.
MOKS
Praeetepstwo irwić, kogo sam Bóg gonL
AL.cicsns
Sabtelne jeszcae do rany me koecL
MORS
Ale dach iartko hiekj a takich wtoecL
TBATR LUDOWr W DAWMBJ POLSCE 143
Po tej rozmowie, żywcem z Dudogu panienki z mdetcui Miaskow-
akiego przejętej, Śmierć ucina głowę Alceście i na tern się sztuka
kończy.
Do tragedyi tej dodawano intermedya. jak w jednem miej-
sca zaznaczono. Epilogu i końcowego obóru w naszym rękopisie
nie dostaje; za to jest prolog z wezwaniem „zacnych słuchaczów*^,
ieby tej sztuki „łaskawie słuchali^ i z obietnicą, że przedstawienie
krotko potrwa:
My wam tu sicierej miłoici wystawieni
Prsyklad, s którym aię króciatko tprawiem.
Dodać nie zawadzi, że Niemcy posiadają także tragedyę ludową
o Admetusie z r. 1 724, tylko na innem zawikłaniu opartą, p. t.
Ikr beirogene Ehemann *).
Ostatnią tragedyą ludową, niestety wskutek rozerwania ręko-
pisu bardzo fragmentarycznie zachowaną, jest Historia de rege Ta-
mo, t. j. o nieznanym nam bliżej królu, dla którego widocznie zby-
tnie przywiązanie do syna stało się tragicznym ciosem. W rękopi-
sie. 2 którego czerpiemy *), posiadamy zaledwo początek tej sztuki.
Tamus cieszy się ze swego syna, że taki piękny, rozumny i tyle
mu pociechy przynosi. Stojący obok „famuli", jak u króla Adme-
tosa, przytakują mu i winszują, za co on robi jednego z nich sta-
rostą, a innym konie rozdaje; wreszcie każe syna zawołać, żeby
się nim ucieszyć. „Filius" wchodzi i wita ojca... tu się jednak rę-
kopis naszej sztuki urywa.
Sztuki powyższe przedstawiają prawdziwie ludową mieszaninę
klasycyzmu z modernizmem, od której zresztą Kr)chanowBki i wszyscy
auton)wie dawniejsi nie umieli się uchronić. Okucie w kajdany
i prowadzenie na plac egzekucyi Hypermnestry, postacie doradców
Veriloquusa i Blandiloąuusa, a wreszcie ta śmierć z kosą w Adme-
tusie odpowiadają raczej nowszym stosunkom, niż wyobrażeniom
klasycznym. Oprócz tego te posiedzenia i zwoływania senatu, ten
fraucymer w Argos, to rozdawanie służbie podarunków za pochle-
bne słówko, to są znów czysto polskie reminiscencye, których zresztą
wielką obfitość można było zauważyć także w misteryach o Świę-
tych. Badając te sztuki, widzimy, jacy to autorowie i na podsta-
wie jakich wzorów je obrabiali. W Histofńa de Rege Danao mamy
») Weiss, Wiener Haopt a. StaaUactionen str. Ih—ll.
') Kkp. Krasiń. k. 301 czyli ostotnia.
144 8T. WINDAKIKWICS
nawet ten sam uUad, co w Dyalogu o św. Stanisławie^ t. j. po dwie
paralelne sceny na akt, uzupełniające się wzajemnie i przeznaczone
na natychmiastowe objaśnienie zmienionej poprzednio sytuaeyi.
Sztuki te układał prawdopodobnie ten sam autor i kierując się wi-
docznie nowszym smakiem, wybierał tylko z innej dziedziny te-
mata i sposobem antytetycznym do rozwiązania je prowadził. Oprócz
więc treści, zyskał on z poznania klasycyzmu tyle, że przestał jak
Rej i autorowie Passyi przedstawiać historycznie rozwój całej le-
gendy i przeciągać skrupulatnie wszystkie jej zwoje przez scenę.
Czyśmy więcej takich sztuk nie posiadali i kto je odgrywał,
to pytania, nad któremi warto się zastanowić. U autorów XVI
i X Vn w.: Skargi, Petrycego, Pocieja, Staro wolskiego czytamy czę-
ste wzmianki o odgrywaniu przez studentów i rzemieślników ról
królewskich, które w takiem przeciwieństwie do ich ubóstwa po-
zostawały, że to mimowolną uwagę spektatorów zwracało. Milczący
zresztą o innych objawach życia teatralnego autorowie, o tym szcze-
góle właśnie często wspominają. Roku 1579 powiada Skarga: „Ży-
wot ten jest jako komedya, w której suffleta królem, a skoro po
komedyi sufHeta zostanie suffleta" ^). Pociej wspomina: „Żaki ko-
medyjne w drogich szatach króle lub książęta przedstawiają, lecz
gdy im szaty zdejmą, po staremu jako żako wie od okna do okna
biegając starą piosnkę „pauperibus" wołając). Staro wolski wreszcie
pod r. 1648 zapisuje: „Gdy maszkarę twarzy królewskiej ') wło-
żysz na szewca albo na żaka, zda on się szwiec albo żak królem,
alić skoro ją z nich złożysz, szwiec i żak po staremu przy swojej
kondycyi zostaje". Ze Staro wolskiego przytem dowiadujemy się nie
tylko, że owe sztuki w maszkarach odpowiednich odgrywano, ale
nawet, że się naó wczas budzić u nas poczęła pewnego rodzaju kry-
tyka teatralna. W dalszym bowiem ciągu u tegoż autora czytamy,
że „kiedy w komedyach królewskiej osoby nie umiała która per-
sona dobrze trafić i mowy i postawy królewskiej wyrazić, to się
jedni z tego śmiali, a drudzy się na to gniewali"*). Wreszcie bio-
') Żywoty ŚŚ. Obrok z 15 marca.
•) Pociej, Antirrisis r. 1600.
') Moie nie saszkodsi ta dodać, ie istnieje szcse^owa Taoca maszkar tce-
neckieh, sprzedawanych w Krakowie r. 1609, kt<Srą sporządzili rzeczoznawey ów*
cześni w tej dziedzinie, t. j. starsi cecba malarskiec^o. Grabowski, Staroi. wiad.
o Krak. str. 273.
*) Starowolski, Reformacya obyczajów rozdz. XV i XX.
TEATR LUDOWY W DAWNBJ POLSCK 145
riyc inny cytat, znów z Petrycego, wnioskowałby wypadało, że na-
(Swczas nawet obywatelstwo poważne brało się czasem do przed-
stawiania podobnych sztuk i że zachodziły czasem w tych amator-
skich kołach wątpliwości, gdy wyżej postawionemu obywatelowi
przychodziło grać mniej zaszczytną rolę, niż uboższemu. Petrycy
bowiem powiada: „Jeśli w komediey abo w maszkarach, królowi
j marszałkowi, który rządzi, koronę na sobie nosi abo laskę, po-
słuszni iesteśmy, choó będzie czasem podła osoba, zaprawdę więcey
przystoi słuchać urzędu" *). Wynikałoby więc z tych cytat, że na-
ówczas najczęściej odgrywano takie sztuki, w których królowie ko-
niecznie występowali i że to nawet dla powodzenia sztuki było
niezbędnem, żeby się w niej król z świetnym dworem i marszał-
kami ukazywał. Pytanie tylko, czy się nie mylimy i czy tych tra-
gicznych królów nie należałoby raczej poszukiwać w misteryach,
gdzie także królowie się ukazywali, jak Faraon, Herod, Maxentius,
Bolesław Śmiały itp.? Sądzimy jednaka że tych cytat niepodobna
zastosować do misteryów, bo trudno sobie wyobrazić, ażeby ktoś,
patrząc na sztukę o św. Janie Chrzcicielu, zachował w pamięci
tylko wspomnienie o Herodzie. Owe ogólnikowe wzmianki należy
odnieść prawdopodobniej do takich królów, jak Antyfon, Admetus,
Tam as i Danaus i tem poprzeć przypuszczenie, że sztuk takich
mogło być więcej. Zresztą nie sprzeciwiamy się, żeby te cytaty
odnieść nawet do tragedyi jezuickich, choć zupełnie ściśle i tam
one nie przystają, jak to za innym razem objaśnimy.
KOZDZIAŁ IX.
Moralitety karnawałowe.
Charakteryitjka i rodzaje. — 0e qaatuor noTiMimis 1646. — Roimowa datse
E ciałem. — ]>e peccatore et gratia diTma. — Pamięć ftmierci Tuliizkowtkiego
1573. — Mnndiu et religiosas. — Actus de diTite et Laiaro. — O syna marno-
trawnym. — Tragedya o Scilarnsie Jurkowskiego 1604. — Bfiętopnst 1622. —
Djalog mięsopniitny. — Gryiidsban Sarkała. — Intermediom Bachus. — Dialo- .
giu pro Bacchanalibos. — Bacchos orbis dominns 1644. — Baohanalia w Xyi
wieka. — Bekasy ludowe. — Komedya krótka.
Z moralitetami, jakkolwiek ich pojawienie się nie sięga poza
wiek XVT, wstępujemy napo wrót w trądy cyę średniowiecznych upo-
>) Polityki Arystotelesowej ks. YIII (1605).
BM^mwy Wyda. flU»l»c. T. XZZyi. 10
146 ST. WINDAKIEWKJZ
dobań w teatrze polskim. Są to sztuki osobliwe tendencyi dydak-
tycznej, złożone z samych personifikacyi i figur allegorycznych,
w których morał i obyczaj średniowieczny dziwnie wyraźnie się
odzwierciedlił^). Przedostały się one na naszą scenę razem z oby-
czajem zachodnim, w epoce żywszych stosunków z Francyą i Wło-
chami i obok dewocyi są pierwszym owocem wpływu teatru romań-
skiego na Polskę.
Moralitety dzielą się na pouczające o celach życia, paraboli-
czne i bachiczne, a do tych działów moźnaby jeszcze dołączyć
sztuki, oparte na fabule ze świata klasycznego. Poruszają one za-
gadnienia szerokie z zakresu filozofii życia i religii i dlatego biorą
nieraz w posiadanie całą scenę średniowieczną z jej trzema kondy-
gnacyami i obok pasyi najdosadniej jej zastosowanie wyjaśniają.
Wśród moralitetów pouczających wymienimy naprzód sztukę
z r. 1645 De guałuor noińssimisj noszącą w rękopisie fałszywy ty-
tuł dodatkowy „De passione Christi Domini^ ^). Składa się ona
z czterech aktów, prologu i epilogu, jak misterya. Akt I wyobraża
Theophila, rozmyślającego pod krzyżem o śmierci Chrystusa Pana
i serdecznie współczującego boleści Zbawiciela. Brat jego Philates,
oddany światowym rozkoszom, nie odczuwa żadnego współczucia
dla Chrystusa i lamentom brata się dziwi. Niebawem nadchodzi
Śmierć i ścina Philatesa. Ten w rozpaczy woła: ,,Xiędza prze Bóg
co rychley, będę się spowiadał^ — ale na pokutę już zapóźno.
Przybywa dyabeł i wśród radosnych chichotów zabiera go do pie-
kła. W akcie II przedstawiono sąd duszy Philatesa. Przed Jndi-
cium stoi „dusza Philatesa". a obok niej z jednej strony Angelus
Custos „z szalami i księgami" w r<fku, a z drugiej znów dyabeł
z „księgą grzechów". Księgi te ważą na scenie, poczem Judiciam
konkluduje na wyrok potępiający. Misericordia wstawia się za grze-
sznikiem a „Justitia z mieczem" domaga się sprawiedliwości, w imi^
której wreszcie Judicium za potępieniem decyduje. „Dusza Phila-
tesa lamentuje", usłyszawszy ten wyrok. Wychodzi dyabeł a „uchwy-
ciwszy dusze zruci do piekła a drugie persony znidą za theatrum^,
jak mówi didaskalia. Dyabeł zostaje sam na scenie i znów męki
piekielne opisuje, a na zakończenie „wskoczy do piekła". W ak-
') Zobacz treściwy artykuł Creisenacha w Gesch. d. neueren Dramaa I.
458-484.
») Kkp. Konop. k. 42-46.
TBATR LUDOWY W DAWNBJ P0I.8CB 147
eie III odbywa się drugi sąd, ale znów nad duszą poczciwego
Theophila. Judicium i Juntitia przepuszczają go naturalnie bardzo
łatwo przez swe instancye, poczem Angelus Custos opisuje mu roz-
kosze rajskie i prowadzi do nieba, gdzie między innymi obiecuje
mu |)okazać zapewne patronów autora, t. j. iw. Wawrzyńca, św. Ka-
tarzynę. Św. Stephana. św. Piotra i Pawła i innych. „Tu poidą in
glońam coelestem" — widocznie przedstawioną na scenie — „et
angeli 8ex witać go będą^. Ci aniołowie są podzieleni na dwa chóry
(partes) i każdy z nich kolejno wypowiada czterowierszowe powi-
tanie na cześć przybywającej duszy bło^^osławionej. Theophilus
dziękuje. W akcie IV schodzą się dusze obu braci i opowiadają
sobie o rozkoszach lub przykrościach, których doznają. „Dusza
Pbilatesa wynid2.ie z piekła z ubiory podartymi y czarnemi w kai-
danach y w łańcuchu", jak objaśnia didaskalia. Philates przeklina
całe swoje życie, żałuje, że przed śmiercią nie udało mu się wy-
spowiadać:
Tilko bjrło powiedzieć grsechj pned kapłaneiiL,
Pewnie hjm był królował s tjm niebieskim Panem.
Wreszcie prosi Theophila o |)omoc. Al(» Theophil oznajmia, że mu
teraz nic poradzić nie może. „Tu Theophilus odyńdzie a Philates
przystąpi nad piekło i lamentować będzie". Lament powtórny po-
tępieńca trwa chwilę, poczem znów „diabeł z piekła wyskoczy"
i zaciągnie tam Pbilatesa. Sztuka kończy się trzecim lamentem po-
tępionego, ale już w piekle, przyczem dla efektu Philates „za każ-
demi wierszami ma stękać i ięczeć".
W prologu tego moralitetu podano treść i wezwano „cnych
irfuchaczy" do łaskawego słuchania i nierozmawiania podczas przed-
stawienia: „A gdy rzecz przyprowadzę z sobą nie gadajcie" —
w epilogu zaś mieści się krótkie rozmyślanie męki Chrystusa, któ-
ry „dziś swe naświętsze rozciąga ręce" — poczem główny aktor
poleca obecnym, żeby upadli na kolana i za jego przykładem tnsy
razy bili się w piersi. To znaczy, że sztukę tę odegrano w ko-
ściele. W literaturze francuskiej znajdujemy pokrewne utwory np.
Mystere de hien adnisS et mai advisi (1396-1475), MaralUźde F konwie
jusie et de fhomme mondain przez Szymona Bougoina (1508); zre-
sztą temat ten ludowej literaturze francuskiej i dziś nie jest obcym i).
>) ParfAit, Hist. da tMAtre II. 102-129, Iii. 112—124.
1 *
148
ST. WINDAKIKWICZ
Podobną kwesty c, jak powyższą, znajdujemy w moralitecie
z pierwszej połowy XVII w., któremuby można nadać tytuł Rozmowa
dusze z cidieni. Przedstawia on rozwiozłe życie młodzieńca, który
wśród rozpusty umiera a po śmierci wyrzuca ciału swe grzechy.
Była to niegdyś sztuka trzyaktowa, która obecnie w rękopisie za-
czyna się od ostatniej sceny aktu II ^). Famulus namawia Florensa,
żeby sobie użył podczas bieżącego karnawału. Do jego namów przy-
łącza się głos dyabła i nad Florensem zwycięstwo odnoszą. Fłorens
bawi się w najlepsze. ,,Hic bibent, saltabunt^, jak mówi didaskalia.
Mamy tu rozwinięte nieco bliżej okoliczności życia znanego nam
Philatesa z poprzedniego moralitetu. Anioł napomina rozbawionych^
żeby się pomiarkowali, ale dyabeł perswaduje im, żeby oto wcale
nie dbali. „Hic etiam saltabunt", dodaje didaskalia. W scenie
drugiej aktu III Florens jest już chory i stęka na łóżku. Wszystko
to dzieje się bez najmniejszego motywowania. Poczem „Florens sur-
git e lecto, vociferabit et ista dicens aperietur infemus". W osta-
tniej scenie tego aktu Florens jest już umarły. Ciało jego leży nie-
ruchomie i tu zaczyna się moment sztuki najefektowniejszy. Anima
Florensa przychodzi do ciała i czyni mu gorzkie wyrzuty, kiedy
Corpus się usprawiedliwia i nawzajem na wymówki się zdobywa.
Nie trwa to długo. Niebawem dyabli się zjawiają i zabierają potQ-
pieńca, który ze słowami „Yae, vae, vae mihi aetemitas^ znika
ze sceny.
W moralitecie tym wyrażono mniej więcej ten sam morał, co
w poprzednim, tylko innemi środkami i scenami. Sztukę tę grywano
na karnawał a po każdym akcie dodawano chorus i- intermedyum,
jak to w rękopisie zaznaczono. Ważnym jest epilog tego utworu,
bo zawiera kilka nieobojętnych szczegółów dla historyi dawnej sceny:
Na pociechę Waszmo4ci tośmy odprawili.
Nie wiem, jeźli źle, jeśli dobrześmy mówili.
Wgzakeśmy nie starali jak nalepiej sprawić,
Tą akcyą Waszmości jak nalepiej zabawić.
Nie dlatego, żebyśmy Bsakali jakiego
Pożytku z tego, wszakże nie odrzuciem niczego.
Gdyż nietylko staranie ale i koszt na to
Musieliśmy nakładać, nie wyrzekam na to.
Ale dlategośmy to wszystko udziałali,
Żebyśmy tu bodących urokreowali,
») Rkp. Konopcz. k. 2—6.
TEATR LUDOWY W DAWNEJ P<»L8CB 149
Odyi nwi te dni do tego Bame pobudioja
A nam teś do wesela okasji) dają.
Drugi moralitet tej samej treści, co powyższy, znajdaje się
w jednym z rękopisów petersburskich z początku XVIII w. Po
krótkim prologu o zaśnięciu młodzieńca, pojawia się w nim Śmierć
z kosą. siekierą, strzałami i łukiem i przechwala się swą władzą,
której nawet Herkules, Aleksander, Hannibal i Matuzalem ulegli.
Nadchodzi butny rycerz i wszczyna z nią kłótnię, która się koń-
czy jego śmiercią; poczein już odbywa się cała akcya poza światem,
jak w poprzedniej sztuce. Dusza rycerza wyrzuca ciału jego grze-
chy, ciało chce pokutować^, ale dusza mówi, że już nie czas i smuci
się, że za te grzechy pójdzie na wieczne potępienie. W epilogu zdaje
się. budzi się młodzian i do pokuty póki czas i pamięci śmierci
zachęca. Sztuka ta nosi tytuł, jakiśiiiy dali poprzedniemu utworowi,
Rozmowa dusze z ciałem *), a wynika z niej, że Hozmotca sama była
dla obu tekstem zasadniczym, do które^^o rozmaite antecedencye
autorowie moralitetów dorabiali. W tem mniemaniu utrzymuje nas
także akt II dewocyi postnej pt. Dialogus pro Mcu^na fena 8exta,
u którym mówiliśmy poprzednio. Jakoż Hozmowj/ te były istotnie
w swym czasie bardzo popularne w Polsce i mamy trzy drukowane
opracowania tego tematu z początku XVII w., mianowicie przez
Walentego Bartoszewskiego z Wilna (1609), Wojciecha Wielogór-
skiego. pisarza Akademii krakowskiej (1616), i Bezimiennego (1634)').
Materyału do tych rozmów dostarczyła powiastka średniowieczna
yim Phiłiberti de contentione animae et cotyorifi, przypisywana fał-
szywie Św. Bernardowi a dająca się odprowadzić aż do Talmudu.
W literaturze dramatycznej zagranicznej moralitet ów był bardzo
pospolitym. Francuzi p)siadali już tekst tego widowiska z końcem
XV w.*). Włosi w połowie XVI w.*); w Niemczech opracował go
Hans Sachs.
Temat o tym samym chorym człowieku, ale już z pomyślnym
końcem, przedstawia trzecia sztuka polska z końca XVII w., któ-
rejby można nadać tytuł De Peccatore et Gratin divina *). Zawiera
ona pięć krótkich aktów, wyjątkowo ważnych w historyi teatru
*) Mo|>o3 B-B 1. c. Htr 300.
*) Maciejowski, Piśmiennictwo 111. 144, 551, 57'^.
') Yiollet-I^uc. Ancien th^fttre franc. III. 325—336.
*) D^Ancona, Origfini* 1. 551. *) Kkp. Jag. 3o26 k. 1-10.
150 ST. WINDAKIEWICZ
polskiego, a nadto zajmujący prolog i epilog. W akcie I pokazuje
się Peccator, rozkosznik bezbożny „pulchre yestitus**. i trapi aię, że
doznaje nieokreślonych niepokojów wewnętrznych. Ściga go Ultio
diyina i za popełnione grzechy zamierza ukarać. Ale S. Stanislaas
Episcopus Cracoyiensis, jako patron miejscowy, wstawia się za Kra-
kowianinem i kaźń Boża zostaje zawieszoną. Jest U) jedyny ślad
miraklu w języku polskim. W akcie II Grzesznik, świadomy już
swych przewinień, rozpacza i doznaje pociechy od Anioła. W akcie
III Mundus et Daemon chcą go napowrót opanować, ale Grzesznik
broni się od ich natarczywości i wsparcia od Anioła w tej walce
doznaje. W akcie IV toczy się dalsza walka, poczem w akcie V
Medicus bada chorego, widocznie leżącego już na łóżku i przeko-
nywa się, że mu właściwie lekarstwa cielesnego nie potrzeba. To
słyszy Anioł i wskazuje Grzesznikowi sakrament Ołtarza i apostrofą
na cześć doI)roci Bożej sztuka się kończy. Jak widzimy, sztuka ta
mogłaby się równie dobrze nazwać moralitetem o Najświętszym
Sakramencie, jak znów poprzednie byłyby właściwie moralitetami
o Sakramencie Pokuty.
W moralitecie tym na początku aktu IV mieści się epizody-
czna scena komiczna, w którą bohater sztuki się miesza. Jest to
rodzaj intermedyum, splecionego z właściwą sztuką dla urozmaicenia
jej dydaktycznej treści t. zw. inframesso. o którem szerzej powiemy
w następnym j)aragrafie. Chłop z kosturem w ręku, prowadząc głu-
piego synka, przechodzi koło domu Peccatora i widząc jego boga-
ctwo, zagapią się przed bramą. Szedł widocznie z jakimś interesem.
Famulus drwi sobie z prostoduszności chłopa, w czem mu mimo-
woli głupi synalek dopomaga. Ojciec złości się na syna, w tern wy-
chodzi ów Grzesznik i uskarża się na swe frasunki, na które mu
chłop lekarza z V aktu przysłać obiecuje.
Także dla prologu godną uwagi jest ta sztuka. Za{X)wiada nani
ona jakąś nieznaną bliżej grę O niedzielnych sprawach Jiditisza i po-
hoinym iywocie Theodozyusza a następnie jej nie podaje. Widocznie
że prologi dawnych sztuk zaczęto już do nowszych utworów przy-
czepiać, wskutek czego autor bardzo słusznie zaleca :
Je^li przy sprawie naszej do końca będziecie,
Jak sie rzecz toczyć będzie, lepiej zrozumiecie.
Podobny moralitet, jak powyższy, znajdujemy w literaturze francu-
skiej pt. MoraHU de Vh(minie picheur z r. 1481 i MoraliU de Mun-
TSATR LUDOWY W I>AWNRJ POI^OR 151
dus Caro Daenwnia z r. 1505 ^). Pokrewny temat traktuje także
sławna MorcdUy of Kv€ry man czyli o Homulusie albo Hecastime ■),
znana w Polsce już w polowie XVI w. *).
Pomysłowość ówczesna na punkcie obawy o życic pozagro-
bowe była niewyczerpaną. Tę samą treść o Pamięci śmierci, ale znów
z innego punktu widzenia, chwyta czwarty z kolei moralitet polski,
pióra baki^arza strzelneńskiego. Sebastyana Tuliscoyiusa z lat
1570 — 1573 *). Pamięć Śmierci w przebraniu za posła przybywa do
siedziby cnót: Mądrości. Powściągliwości, Stałości i Sprawiedliwości,
i opowiedziawszy im. czyim jest posłem i że pan jej niedaleko, opi-
suje, jak wygląda piekło. Opis ten czyni takie wrażenie na obe-
cnych, że postanawiają jeszcze skrupulatniej strzec swego ciała. Po
wyjściu tego posła, przybywa drugi wesoły, zwie się Miłość Żywota
Wiecznego, i znów niebo opisuje. Ten drugi opis, jakkolwiek licho
wierszowany, czyni znów bardzo przyjemne wrażenie na zgroma-
dzonych. Poseł wychodzi, puczem czytamy naukę moralną:
Nie ineba pi6 ani tańcować,
Ani blainie ni próżnować,
Ale czujnjni potreeba być,
A Boga się Bawłdj modlić.
Czy ta sztuka była kiedykolwiek graną, niewiadomo. Znajduje się
w podręczniku nauczyciela małomiasteczkowego, posiada prolog i epi-
log a właściwie przemowę „pierwszą i ostatnią^ i do przedstawienia
wydaje się wcale odpowiednią.
Zakończenie tej seryi moralitetów a zarazem ich essencyonalną
filozofię, mieści piąta z kolei sztuka, którą nazwiemy Mundus et
ReHgiosw. Pochodzi ona z połowy XVII w. a składa się tylko z je-
dnego aktu i konkluzyi. ^) Mundus trapi się okrutnie, że jeden z jego
synów poświęcił się życiu zakonnemu. Żona jego Yoluptas, syn drugi
Philocosmus, córka Lucretia i wierny służący Cyprianus, pocieszają
pana i ojca. Ale Mundus, nie mogąc znieść tej hańby, postanawia
się zabić:
*) Parfait III. 88-92, 106-111.
*) TiUmann, Scbaaspiele I. XXVIII^XXXIII priedm.
*) Benis w Archi w. do dsiej. lit. YII. 10, 24 itd.
«) Rkp. Jag. 8318 k. 53-56.
*) Rkp. Kras. atr. 81-83.
152
ST. WINDAKISWICZ
MUNDUS
Już me dłiatki Daymilsse, żyć sobie nie tasic,
Ale iednak wiediie6 macie, ii pewnie umrseć muszę.
Bo nademną żałość, gniew górę wsieła
Tak, te w serca żałosnjm swój miecs utopiła.
Bogu was tu poruczam. O nieszczęsne skały,
Któreście syna mego k^ sobie przykowały
Tak mocno, \Ł dla niego swoy iywot pokładam!
Boże! Tobie swi} żałość ciężką opowiedam.
O przeklęta marności I coś syna moiego
Zwabiła tak nikczemnie do kochania swego!
Juże teraz, iuż odbierz duszę z mego ciała,
Śmierci sroga, kiedy tak Boska wola chciała.
[Tu 8%e zabiie],
YOLUPTAS
A CÓŻ czynisz, móy luężu, sam zabiia»z siebie?
A ia żona z dziatkami co pocznę bez ciebie?
Jeśliż też to przystało tey osobie twoiey
Tak słabą mieć cierpliwość w dolegliwości swoiey!
Jeszczeby mnie to nie tak niewiastę szpeciło,
Gdyż dla dziatek każdej matce umrzeć miło.
Ale mię ty uprzedził, zayrzałeś mi tego,
Bym cię mogła zastąpić za syna moiego.
Niestetyż synu miły, coś miłego oyca
Upornie przyprowadził do smutnego końca.
PHILOCOSMUS
Moia matuchno droga, nie frasuy się więcej,
Ale stąd pana oyca każmy wziąć co prędzey.
Napiszemy do braciszka, każdy swoią ręką,
Niech sie nas użałujo, nie dręczy tą męką.
Rzeczywiście wszyscy piszą pośpiesznie na scenie te listy i wysy-
łają Cyprianusa, żeby owego zakonnika odnalazł i do domu sprowadził.
Na tern się właściwy dyalog kończy, poczem w Conclusio dwaj
Aniołowie rozprawiają, jak to trudno w sobie żądzę świata pokonad,
i zwycięskiego Religiosusa wieńczą koroną męstwa, wygłaszając
przytem łacińską formułkę. Religiosus upada na kolana i dziękuje
Bogu, że go uchronił od pokus obłudnego świata i chytrych namów
białogłowskich i na swego sługę przyjąć raczył.
Moralitet powyższy, czysto klasztornego początku, znany był
TEATR LODOWY W DAWNRJ FOl.St^R 153
we Włoszech już w XV w. i nosi tytuł Di uho monaco che andd
a iemzio di Dio. ^)
Drugą seryę naszych moralitetów stanowią uscenizowane pa-
rabole ewangieliczne. Sztuk tej kategoryi mamy mało. Actus de di-
vUe d Lazaro z połowy XVII w., jest czteroaktówką, nieco frag-
mentarycznie zachowaną. Brak jej prologu i epilogu. ^) W akcie I
stary Bogacz przechwala się swym majątkiem, wtem słyszy głos
z nieba, przestrzegający go o bliskim końcu. Bogacz jednak nie
aważa na przestrogę i ktiże przygotować wielki bankiet, w czasie
któr^ nadchodzi Łazarz i zostaje od stołu odpędzony. Następuje
ów wystawny bankiet, goście chwalą wino i potrawy, wtedy znów
zbliża się do stołu dwu dziadów i zostają także z niczem odpra-
wieni. Uczta kończy się przy dźwiękach muzyki, przyczem ku-
charz zostaje hojnie wynagrodzony a goście zaproszeni do zwiedze-
nia pałacu. W akcie II Bogacz już choruje i okazuje pewien nie-
pokój o swą duszę; Nuntiua i Anioł zachwalają mu niebo i uczynki
miłosierne polecają, ale Bogacz nie daje im wiary i wysyła swego
Famulusa, żeby mu sprowadził lepszych doradców. W akcie III
pojawia się nowy Nuntius i donosi, że majętni dostają się najczę-
ściej do piekła; poczem Bogacz żąda, żeby mu to piekło opisano,
co też Nuntius istotnie czyni. Ale Bogacz jeszcze teraz nie dowierza
i z lubością pcjdczas opowiadania zabawia się pieniędzmi; aż w akcie
IV pojawia się Daemon i zapewne do piekła go zabiera.
Drugie opracowanie tego tematu pt Tragcdya o bogaczu i Łch
zarzu z Pisma św. wyjęta i nowo wierszem opisana, znajduje się
w rękopisie gdańskim z r. 1643. Jest ona przez bezimiennego au-
tora dedykowaną senatowi gdańskiemu z datą 22 stycznia ale nie-
stety bliżej nieznaną.^) Moralitet o Bogaczu i Łazarzu należał do
ulubionych sztuk niemieckich; w XVI w. spotykamy ośm opraco-
wań tego tematu *). We Francyi był (m mniej znany, ale wcześniej
grywany (Lia vie et Thistoire du maulvais riche)*); w Czechach zaś
opracował ten temat Paweł Kyrmezersky r. 1566 •). W Polsce mu-
>) Palermo, I manoBcritti Palatini II. 337-352.
*) Bkp. Kras. str. 252—259.
*) Briickner w Archir f. a. Ph. XIII. 406.
*) Ooedeke, Orandriss § 146 str. 299— .^H)6.
») Yiollet-Ledac Ul. 267—299.
*) Jangmann, IJist. lit. ceiik4* str. 141.
154 ST. WINDAKIEWICZ
sial byd dosyd popularny, skoro ztąd widocznie przedostał się do
wertepu ukraińskiego^).
Drugi moralitet paraboliczny O synu marnotrawnym nie za-
chował nam się właściwie w żadnym autentycznym tekście, niemniej
istnienie jego w repertuarze ludowym przypuszczaćby należało.
W inwentarzach księgarni krakowskiej z r. 1547 i lwowskiej z r.
1592 spotykamy wśród nieznanych dziś druków komedye Acolasłi
czyli o Synu marnotrawnym, która byłn przeróbką głośnej pod tym
tytułem komedyi łacińskiej Gnapheusa^). Drugi ślad istnienia tego
tekstu można upatrywać w tytule przeróbki komedyi Piotra Baryki
w jednym z rękopisów petersburskich z początku XVIII w., gdzie
sztuka ta nosi podwójny napis Drama de filio prodigo et metamor-
phosis rustici in regem''). Wreszcie w programie widowiska aka-
demików krakowskich pt. Natura łapsa jyer figuram prodigi filii,
danego w r. 1713. należałoby się domyślać trzeciego śladu tej sztuki
na scenie ludowej *). Niepodobna przypuścić, iżby sztuka, tak popu-
larna w ciągu XVI w. we Francyi, Włoszech, Niemczech a nawet
w Czechach^), na sceny polską była się wcale nie przedostała.
Trzecia kategorya naszych moralitetów, na temata klasyczne,
zachowała nam się wyłącznie w drukach, jeśli pominiemy sztucsdcę
o Mędrcach i Alcybiadesie z trzeciego cyklu pasjjnego. Należy tu
naprzód opracowanie głijśnej opowieści z Heroid pt. Sad Parysa kra-
loudca trojańskiego, o którym mówiliśmy w pierwszym paragrafie.
Następnie wymienić należy obszerną kompozycyę Jana Jurkowskiego
bakałarza pilzneńskiego pt. Tragedya o polskim Sciłut^usie, którą
ogłoszono drukiem w Krakowie r 1604 i dedykowano Janowi Tę-
czyńskiemu ^). Składa się ona z czterech części, prologu, epilogu
i trzech intermedyów. W części I Scylurus polski wita synów, po-
wracających po dłuższej niebytności do domu i ciesząc się. że ich
jeszcze przed śmiercią oglądać może, każe sobie opowiadać, co po-
rabiali poza domem. Herkules mówi, że był na kresach, walczył
O Ateneam 1843. lii. 60—68.
») Benis 1. c. 8, 17 i WisKniewski, Hist. lit. VII. str. VIII.
3) Briickner w Archiv XIII. 405.
*) Bibl. jŁg. „Teatr 883. "
^) P&rfait III. 139—144; D^Ancona, Kapprez. I. H57-389; Goadeke 1. c.
•tr. 299-837; Menćik, Koipr. c. Akad. 3. IV. 54, 60, 64.
^ Egmempl. w Bibl. Csartor.; stresicz. Nehringa w Zeitsob. f. Tergl. Ldtt.
N. F. XII. Btr. 153—8.
TBATK LUDOWY W DAWNIEJ POI-8CE 155
Z Tarkami i Tatarami, że wraca ranny i że życie obozowe wcale
mu się podobało. Ojciec go chwali:
Za ró^ne miej te blisny.
Coś dla miłej zniósł Ojciyanj.
Parys opowiada, że byl we Włoszech. Francyi i Niemczech, wyu-
czył się pięknych manier i pyszne smakołyki jadał. Ojciec boleje
nad nim i wyrzuca mu stratę pieniędzy. Wreszcie Dyogenes wy-
znaje, że bawił w szkołach i dużo pracował, że przyzwyczaił się
do książek, życia spokojnego. Ojciec daje mu pochwałę, poczem
wszystkim synom udziela błogosławieństwa i umiera. Po ńmierci
Scylurusa pojawia się Anioł i Dyabeł i walczą o jego duszę:
DYABRł.
A witajio bracie,
Mamci cie na tacie.
Sjnaś tj miał łotra
A imigrosaa kmutra.
Tyk na ko&ciół ciskał
A sseel^ś ściskał.
ANI<»Ł
Nie twa siła na niem,
Wolny Boskiem sdaniem.
Bo dwa sjny dobre
Ma w swej cnocie sacsodre.
[Th Anioł podniesie Scylurusa]
Preci kłamco, warchole,
Pódź tj miedsj króle.
Odtąd zaczynają się sceny, poświęcone każdemu synowi z oso-
bna. W części m Herkules duma, co ma zrobić po śmierci ojco-
wskiej. Ukazuje mu się Rozkosz i przedstawia przykrości wojen-
nego rzemiosła; potem powstaje Cnota i objaśnia, że w każdej przy-
jemności znajdzie się jad na dnie. Herkules przechyla się ku cnocie,
za co mu bogini sławę i spokój sumienia obiecuje.
Część III poświęcona jest Parysowi. Ukazuje się Merkury
i oznajmia mu, że z rozkazu bogów będzie mógł wybrać między
Junoną, Palladą i Wenerą. Parys słucha ich przedstawień i wybiera
Wenerę. Wtedy pojawia się przyszły przewodnik jego zabaw, typi-
156 ST. WINDAKIEWICZ
czny błazen polski Wielkichwał, którego pamięć dziś jeszcze źyj«
w pieśni „Jechał Maciek do Warsęgi na helekcyją" ^), i tak się zaleca:
Jaro cny dsiedsic z kowadła jest bargandyjskiego,
Schowałem sie prsy swomi a króla duńskiego.
Jestem sławny z rodzaj a, mam ciotkę w Strynglii
I świokre nad fraucymorem kozackiem w Anglii.
Brat jest przedniem stangretem janczarskiego króla,
Podle drogi powozi wóz tam z jedn okolą.
Stryjów pasierb w masztarni carza moskiewskiego
Cadzi wilki, niedźwiedzie kocbanin przedniego.
Juści ociec nie barzo był slachcicem jasnym,
Lecz ja jestem z własnych cnót kartygrałem własnym.
Mam tei klinot bogaty w herbowym napisie,
Trzy kale drią śniegowe na lodowej misie.
Te w psiem polu, a zaś hełm z choin w czarnym lesie
Wznosi piec tysiąc liszek '), kaida g^ke niesie.
Dostałem go na wojnie przy tuzie dzwonkowym.
Znacznem miał pojedynki w wojsku iołędziowym,
Raz wraz goniąc na ostre ze trzema zezami,
Wojskom dudków pogromił z złotemi kuczmami.
Miałem gotowy tryumf, trzy sosnowe pióra,
Łańcuch z wieńcem konopneni, lecz mir z tym pokora.
Ja kawaler, na ocet w korzyść wleję sześci,
Krajczemem ztąd wołyńskim a rżnę snop najczęści.
Gonię nieźle z kopija po największym piecu,
Łucznie strzelam do gęby, gdy drop na mym piecu.
Ja zawodnik tak rączy, wprzód nie dam żadnemu,
A więc ciasno jest w bitwie do drzwi leniwemu.
Dzięki Wielkiemuch wałowi Parys zapoznaje się z Heleną i wraca
na scenę. Widzimy zalecanki, taniec^ zabawę, aż pokazują się dyabli
i to rzecz szczególna z rzemiosłem ilisackiem i grą w kostki grun-
townie obznajomieni — i zabierają Parysa do piekła:
KOSTRUBAN (z wtoslem)
Smaczniku Parysie, moich szwagrów flisie.
Wsiadaj do rodziny, wyzuj się z tej gliny.
Dulibanie, sługo, a gdzieś był tak długo?
DULI BAN (z maznicą)
Tamci Kostrubanie, siedziałem w Istwanie.
Tam z maźniczką kwapił, by sie Parys napił.
«) Kolberg, Lud VI nr. 365, Mazowsze 111 nr. 426, IV. nr. 387.
') W druku lekcya „lisów**.
TBATR LUDOWY W DAWNKJ l*OL8GS 167
MĘDRRiJi (z ko$tkami)
Ha ha ha, nucmj kości, kto go s nas wyohtoiei?
K08TKUBAN
Zef, kwater, mój to brator
mruBAN
Zes, cjnek, mój to synek.
MĘDKRLA
A dobre zesj, ja go weimę w więsy.
Kapcie go tobie a mnie: dobre szoldrj z ramion,
Pnyfuchy też s bif^drsyńców a kiełbasy a inamion.
Dosyć sadła i okrasą plackom Cerberowi,
Dobne tą skórą obić patac Platonowi.
K08TKIJBAN
I>obrxeć mi mity Mędrela, dam ci żydów dwa wiertela.
DITLIBAN
Noi, ru bakier.
MĘIiRELA
Kn stywbok.
K08TRUBAM
Ru wsayscy rurami.
DIŁIBAN
Wasta, bakier, gapiowie.
MĘDRBŁA
Wara, stymbork, franci.
WSZYSCY (śpiewając porwą go)
Bądś wesot Parysie,
Jak wilk w kirysie.
Dobrzeć będzie w piekle,
Priy gotowym cieple.
Część IV tej sztuki poświęcono Dyogenesowi, który widocznie
jest ideałem samego autora. Dyogenes wyrzeka na współczesny stan
moralny Polski, że tak mało jest ludzi cnotliwych, wszyscy gonią
za złotem i blichtrem i powszechna powolność dla błędów panuje.
158 ST. WINDAKl KWICZ
Wtedy okazuje się Aleksander Wielki i chce filozofa obdarzać, aleDyo-
genes wymawia się od majątków. Na tern się ta dziwna sztuka kończy.
Ze sztuka ta była istotnie graną i to prawdopodobnie na dwo-
rze albo przynajmniej w obecności Jana Tęczyńskiego, któremu jest
dedykowaną, świadczy prolog i epilog. W prologu bowiem czytamy
takie frazesy ^Ochotną myśl Panowie pokażcie, prosimy^ T^P^y*
bądźcie nam umysłem, którzyście obecni osobą swą^ ,,na8ze sztuki
wywiedziemy kroci uchno^ i t. p. W epilogu zaś mieszczą się takie
wezwania: ,,Łaskę tym wizerunkom pokażcie, prosimy" „Widzie-
liście" „Wiecie" i t. d.
Moralitet ten ma także pewną wartość w historyi kostyumów
naszego teatru. Obok Hutoryi Wilkowieckiego i Rozmowy Paszko-
wskiego zawiera on najwięcej szczegółów w tej kwestyi. W para-
grafie pierwszym podaliśmy opis ubiorów kilku osób tej sztuki; tu
dołączymy jeszcze: „Herkules ma być we lwie albo w lamparcie",
„Dyogenes w szacie księskiej z książkami" „Śmierć w koronie"
„Rozkosz strojnie ubrana, w jednej ręce świece trzymając a w dru-
giej miecz albo puinał" „Cnota popn)stu ubrana, chędogo, w jednej
ręce kotew a w drugiej wieniec trzymając". Najwspanialej miała
wyglądać Sława. Bogini ta miała „mieć skrzydła czarne i białe
i wiele piór tyle oczu, w prawej ręce wieniec zielony, w lewej knot
zapalony trzymając albo dwie trąbie".
Podobną sztukę, jak Scylunis, znajdujemy w repertuarze mo-
ralitetów francuskich pt MoralUi des En/ans de Maintefituit ^)
Czwarty dział polskich moralitetów stanowią sztuki bachicsne,
grywane w ostatnie dnie karnawału t. zw. Ostatki. Stosunkowo po-
siadamy ich bardzo wiele w naszym repertuarze. Naprzód wymie-
nimy druk Mifsopmł albo tragicomoedm na dni mięsopusłne, grywany
już dawniej i bardzo popularny, jak czytamy w przedmowie, ale
wydany dopiero r. 1622*). Składa się on z pięciu aktów a właści-
wie spraw. W sprawie I wchodzi Kostyra do karczmy i każe sobie
dać piwa. Niebawem zjawia się główny przedstawiciel zabawy Ła-
pikufel, którego zasadą jest „wszystkiego grunt aquayita" i w^ita
towarzysza :
Witaj, moj dobry druhu, dobrse się sprawujesz,
Ze grossa w mięsopusty nigdy nie ibalujesa.
8iądź, siądź, zabawiemy się.
») VioUet-Leduc ill. 1-86.
*) Bibl. Star. Pis. Pol. Wójcickiego « VI. 349-409.
TEATR KUDOWY W DAWNEJ I»OlJ«*E 159
Zaledwie usiedli, przybywa Sofista tj. wyznawca wzglgdnej trze-
źwońci i odtąd zaczyna się błaznowanie na wielką skalę. Łapikufel
powiada, że jest geometrą, bo nogami świat mierzy albo znów świat
jego grzbiot kijami; Kostyra oznajmia, że je At astrologiem, bo bada
beczki i konwie i częste zaćmienia w nich odkrywa; Sofista zań
popisaje się gramatyką i jest najmniej zajmującą figurą tego aktu.
W sprawie II zajeżdża w tryumfie Bachus, ciągniony przez
satyry, jak w naszych zabawach ludowych. Wita go Sofista jako
uczony; poczem Bachus wydaje rozkaz obliczenia kufli, które bie-
żącej nocy mają być wychylone. Zebrani zaczynają z kredą w ręku
obliczać, ile kufli na każdego przypadnie^ a obliczenie to jest dosyć
ciekawym rysem ówczesnych zwyczajów przy piciu, Bachus zgadza
się na przedstawiony rachunek i idąc w odwiedziny do innych to-
warzystw, zostawia im Sylena na przewodnika Pozostali zaczynają
śpiewy. „Tu będą śpiewać a kiiżdy swą" piosnkę, jak powiada di-
daskalia: Kostyra „Ja chudy pachołek'^; Łapikufel ^Hoj kozaczejku
paneż mój"; Sophista „Mięsopusty zapusty"; Marsyasz „Wakiery
podolski"; Satyr „W plęsy abo hajduka". Z pomiędzy tych pio-
snek, tylko dwie są dziś w całości znane tj. „Mięsopusty zapusty"
i ^Hoj kozaczejku paneż mój" *). Po skończeniu tych śpiewów, po-
zwala autor popisać się każdemu aktorowi znanemi sobie sztuczkami
i dowcipami. „Naostatek co kto b(;dzie umiał wyprawi*", jak wy-
raźnie napisano.
W sprawie III dosięga zabawa swego szczytu. Obecni omal
z radości się nie biją. Wychodzi karczmarz i żali się na stan ka-
walerski, następnie zjawia się pielgrzym i opowiada banialuki z Pan-
tagraela*) a zebrani zgniewani jego bezczelnością, wyrzucają go za
drzwi. Epizody te dodano zapewne, żeby dać poznać wnętrze ów-
czesnej karczmy.
W sprawie IV mamy już tylko z pijanymi do czynienia. Ła-
pikufel wyrasta na protagonistę sztuki. Pił on ponad rachunek, ze
szkodą swych towarzyszów, i rozpoczyna monolog, który jest ro-
dzajem arcydzieła realizmu ludowego:
M Zob. Jana x Wjchołówki. Kiermasz wieftniacki w Zarysach domowych
Wójcickiego IV. str. 158 — 174 i niiej o Uswonowskim.
') Kabelais, La vie de Gargantua et de Pantagruel IV. 55 Comment en
haolte mer, Pantagrael, ouit direrses paroles desgelees.
160 ST. WINDAKIEWICZ
Oho! dałem mu się znać, ie też w konwi mało.
Dla dro^ch, co seohcą pić, na dnie cos zostało.
Oj tak! Oj ...bre! Na^ci tei, do...bre, ohoć niewiele...
Pójdę — Gdzie się podzieli moi przjjaciele?
Cóż jest? (Tu 3%e toczy) Co mi się dzieje? Ocij mi zaćmiło
I wszystkie zmysły we mnio nagle odmieniło.
Z jednego dwaj sie czynią, z członków dymy idą,
Mózg się roi, zmysł iadon ninacz się nie przyda.
(Sztuki pijaństwa)
Kęka sobą nie władnie, ani stnBymać ciała
Nogi mogą! Odzież wżdy się moc moja podziała?
Lecz spróbuję, jak wiele kroków mogę zmierzyć ?
Nu ! Nuże dalej ! Nogi, źle wam wierzyć.
(Zatoczt/irszy się aiędzie)
A jest co jeszcze w konwi? Nu, nog^ co drwicie?
Stójcie mocno! Nuż jeno! Bo się obalicie.
(Tu sie obali)
Dzierż, dzierż! Ziemia się trzęsie! Dzierż! Świat idzie kołem
Dzierż! Trzymaj, trzymaj!
Towarzysze, widząc Łapikufia w tym stanie, postanawiają się nim
zabawić i wynoszą go za oponę do przebrania.
W sprawie ostatniej istotnie Łapikufel. przebrany za Satyra,
nie może się poznać. Karczmarz chce go zamknąć do obory. Scena
ta, gdy go razem z synem łapią, a Łapikufel im się wyrywa, jeat
wyborną. Nie mogąc sobie z nimi dać rady, woia o pomoc; wtedy
przybiegają dyabli. ale Łapikufel wydostaje się także z ich rąk
i ucieka ze sceny.
Że sztuka ta była grywaną, dowodzi naturalnie oprócz zape-
wnień autora, prolog, w którym przedsiębiorca widowiska wita spe-
ktatorów: „Służba moja Waszmościom łaskawi Panowie" — a na-
stępnie przedstawiając aktorów, obiecuje, że „będą dokazywać tu
sztuk rozmaitych", co jak wiemy, w pełnej mierze nastąpiło.
Podobnych sztuk znajdujemy wiele w naszych rękopisach.
Najbardziej zbliżoną do poprzedniej jest sztuczka fragmentarycznie
zachowana z końca XVII w., której by można nadać tytuł Dyalog
miesopustny o Bachusie^), Bachus ze swymi towarzyszami Moczy-
gębskim i zapewne Kuflewskim, zasiadają do uczty kamawaton^ej.
Bachus wzywa wszystkich ochotnych do swego stołu na gorzałkę
i dworskie piwo, skąd oznaczyć można mniej więcej, w jakich ka-
łach ta sztuka powstała. Pojawia się naprzód jeden Góral, potem
*) Rkp. Jag. 3526 k. 79-82.
TEATR LUDOWY W DAWNSJ POLSCB 161
^ wreszcie Amicus i wszyscy wnoszą puhar na zdrowie go-
spodarza, przyczem jak powiedziano ,,yiyat grać będą^. Wtem Ba-
chus spostrzega nowego gościa :
Goi sie to sa ftraizjdlo do naa ano wiecie,
Niewidane i dziwne snaki triyma w ręce?
Jest to Poenitentia, która wszystkich gości wzywa do opamiętania.
Bachas się z niej śmieje:
Będzie cias pokutować, jak się seatanejemy.
Teras póki^my młodsi, świata saiyjemy.
Poenitentia wychodzi, wzywając kary Bożej na zatwardziałych grze-
szników. Po przerwie zaczyna się napowrót zabawa:
GÓRAL 1-MUS
Mo&ci panie Bachusie, nie słuchaj ty te^po,
Lepiej sobie kai sagra6 tanecka którego.
(Grać będą)
I-Mus zaśpiewa góral
Oj, niedaleko Stępna Środa miasta,
Cói już csynió będziemy?
Bo od kisiela i kwaśnego ciasta
Kisski swe pokurczemy.
GÓRAL 2-DUS
Kisiel jak kisiel, gorsza na nas idzie
Ma nadobna ciotuchna.
Nie ujrzy mie już w tej dzisiejszej bidzie,
Jako widzę i z uchna^).
(Fugient ambo)
MORS
A co to tu za gody i coza wesele?
Jako widsę, iże tu ludzi bardzo wiele.
Tańcują i hulają przez tak czas niemały,
Muzyka gra, jakby ich nie kosztowały
Strony. Tyś to Bachusie, wielki bankietniku,
Już twoje zdrowie teraz na krótkim rzemyku.
'} Tak w rkp. sapewne miasto „okna**.
KMpnwy Wyds. fllolof. T. XXXyi. ^^
162 gT. WlNDAKISWlCZ
BACHUS
Panuehno, zląkłem się wm, jakom was obaczjt,
Dlateg^o, iż nic nie mam, czjmbjm was uracsjł.
Bom to teraz przez ten czas wszytko popriepijat.
Mors odpowiada^ że te grzeczDostki już nie na czasie; Bachus chce
się spowiadać; Śmierć mu tłomaczy, że to niepotrzebne, bo już du-
szę dyablom zaprzedał i „zetnie go". Wtedy wpadają dwaj Dae-
moni i na taczkach wśród drwin i śmiechów Bachusa zabierają:
Ha ha ha, jai ci teraz ostatni raz ziewnął,
Oddając się do piekła, lewą nogą kiwnął.
Witajie przyjaciela, do nas poiadany,
Bachusie, bankietniku wielce ukochany!
Wypijałeś na świecie okrutne óklenice,
Stawiałeś przed twym ścierwem z gorzałką donice.
Ha ha ha ha, brznchaczu, wielce się cieszymy,
Kiedy sie dzisiaj w piekle z sobą obaczemy.
Trzecia sztuka tej kategoryi nosi tytuł Chyzidzbofi Sarkała
Łapikufeł Ksiądz Anioł Dy obli i jest zakwalifikowana w rękopisie
jako intermedyum *). Nie ma ona także podziału na akty a za Ba-
chusa podstawiono w niej wesołą figurę znanego nam Łapiknfla.
Gryzidzban z Moczygębą zasiadają w karczmie na ławie i oczeku-
jąc Łapikufla, narzekają na zgagę i niestrawność. Wchodzi Łapikufeł:
C> czera to rada. Panowie,
Potężni gryzidzbanowie?
Moczygębą czemu suszy?
Czemu nie daje pić duszy?
Mówią mu, że gospodarz wyszedł i zaczynają o nowinach miejskich
rozprawiać. Gryzidzban opowiada o jednym pijanicy, o którym
ksiądz na kazaniu wspominał, że go dyabli w karczmie w obecności
wielu osób porwali. Na to Łapikufeł:
Miły stary bajko, nie baj,
O duszy mi nie wspominaj.
Kadniej sobie zaśpiewajmy,
Dobrej myśli dodawajmy.
Nie jest teraz czas kazania.
Picia, skakania, śpiewania.
») Rkp. Jag. 3526 k. 34-37.
TBATR LUDOWY W DAWNEJ POLfJCB 163
Teras je§t czas miętopaiity,
Zwłasacia w tjdsueń ten tłufty.
Propozycyę Łapikufla przyjmują towarzysze i zaczynają śpiewać.
„Cantabunt interea", mówi didaskalia ale nie podaje eo. Wpada
Ksiądz i zaczyna ich dosyć rubasznie gromić:
Bójcie sie Bo^a. bójcie, boć was jeszcze skarie,
Machlerae. pijauicy, ualbierze, kuglarze!
Do kościoła raz w tydzień zaledwie aafrawszy,
Jako psy wychodzicie, pacierza niechawssy.
A w karczmie dzień w dzień haczec i pić do północy,
Ledwie drii^emu ze łba nie wylazą oczy.
Łapikufel radzi Księdzu, żeby się wynosił; Ksiądz odchodzi wśród
pogróżek. Wtedy nawiązuje się nanowo przerwana rozmowa, Łapi-
kufel rozpuszcza język, zaczyna drwić z Br)ga, duszy, nieba, piekła
i raju i oświadcza:
Prawdę mówił niekiedy on Epikarens
I ja tei tak powiedam, ie brzach jest mój Dens.
Obecni gorszą się temi bluźnierstwami, nawet Gryzidzban mityguje
przyjaciela i dowodzi, że dusza jest w człowieku ukryta „jak złoto
w skórzanym rzemieniu^. Ale Łapikufel śmieje się z nich i oznaj-
mia, że każdemu duszę sprzeda, co mu za nią cokolwiek da. Na te
słowa pojawia się „Diabeł stary z workiem pieniędzy^ i przedsta-
wia, że wszystko kupuje i drogo płaci. Łapikufel odpowiada, żeby
sobie z wielkim targiem dał spokój i tylko baryłkę dobrego wina
zafundował. Następuje pijatyka. Wśród tego wychodzi drugi Dyabeł
i cieszy się z nabytku, kiedy znów „smętny" Anioł boleje nad upad-
kiem Łapikufla i gromi Dyabła za jego nadzwyczajną radość.
Dyabeł odpowiada, że człowieka przecież do niczego nie przymusza,
że swobodnie może wybierać, z kim chce mieć do czynienia, z dya-
biem czy z Aniołami, że zresztą ze zwycięstwa wolno się każdemu
cieszyć.
ANIOŁ
Jnż idi, bo cię znam ziółko, żeś pokrzywka,
Waruj, być ze łba nie spadła ta g^rzywka.
Bok ją nastroił, jako smocze skrzydło,
Sprośne straszydło.
164 ST. WINDAKIKWIGZ
DYABRŁ
Wiem pewnie, że mnie nie zjess i z nogami,
Tak i ja ciebie obalę cepami.
Jak skoro mnie tj tym językiem liźniesz,
O ziemię gwizdniesz.
Następuje katastrofa. Dyabeł żąda sprzedanej duszy. Łapikufel nie
odmawia, byleby ją wziął. Dyabeł rzeczywiście nie mogąc samej
duszy zabrać, bierze ją razem z ciałem. Wtedy Łapikufel woła
w niebogłosy ^rata sąsiadkowie rata", ale towarzysze z przestrachem
uciekają i pozostawiają swego kompana na łup dyabłom, którzy g )
wśród zgiełku zabierają:
3-^ius
DIABOLUS
O wytchnieć wina baryłki,
Kiedyć damy wrzącej siarki,
Albo tronku smolanego
Abo gąszczu dziegcianego.
Strofka powyższa przypomina mowę Cerberusa w Historyi o Zmar-
twychwstaniu Wilkowieckiego.
Moralitet bachiczny o Gryzidzbanie i Łapikujlu godny jest
uwagi jako zręczne uscenizowanie ludowej powiastki szwabskiej
z XVI w., którą na przestrogę „niepomiernym moczygębom" podał
nasz ruchliwy i pełen animuszu moralista ks. Wereszczyński *).
Według tej powieści, ośmiu młodzieńców ze sfery mieszczańskiej
przyszło do karczmy na grę i pohulankę w niedzielę mięsopustną
podczas kazania. Gospodarz nie chciał im dać gorzałki i sam po-
szedł do kościoła, także jeden z tych młodzieńców reflektował to-
warzyszy, żeby podczas kazania nie siedzieli w karczmie. Wszystko
to jednak nie pomogło i młodzi ludzie zasiedli do pijatyki. Wtedy
pojawił się między nimi jakiś nieznajomy człowiek i zaczął pobu-
dzać ich ochotę i do nich przy pijać. Był to dyabeł, o czem ci mło-
dzieńcy nie wiedzieli, ale którego ów ósmy towarzysz po grubych
włosach i wołowych nogach rozeznał. Gdy skończyli pić, niezna-
jomy zażądał zapłaty a potem im głowy poukręcał i po karczmie
rozrzucił. Całą tę scenę widział tylko ów ósmy, który podczas orgii
skrył się pod piecem a potem opowiadał, co się stało i jak jego
*) Goniec pewny niepomiernym moczygębom ed. TurowB. atr. 17 — 19.
TKATR LimoWY W DAWNEJ POLSCE 165
towarzyszom ogień w ustach pałał. Także ów nabożny karczmarz
i inni ladzie, co się na krzyk mordowanych zbie«;Ii, opowiadali to
samo i tak się ta powiastka po świecie rozniosła.
Czwarty moralitet tej kategoryi, zbliżony do poprzedniego
zarówno nastrojem, jak formą tytułu, ma napis Intermedium Bachus
Słudzy dwa Śmierć Synów dwa Żona Dyabli dwa. Znajduje się on
w rękopisie studenta krośnieńskiego z XVII w. i byłby ciekawy
przez przeniesienie sceny bachicznej z karczmy do mieszkania prj-
watnego. Niestety bliżej go nie znamy i tylko ogólnikowe sprawo-
zdanie o nim podać możemy *). Zawiera on także figurę Bachusa,
który z przyczyny nocy popielcowej pozw łla służbie pić i tańczyć.
Nadchodzi śmierć i gdy nikt za Bachusa umrzeć nie chce, musi
sam bożek położyć głowę i tylko prosi o zr(^*czne ścięcie.
Piąta sztuczka tej kategoryi p. t. Dlalogus pro Bacchattalibus
jest wcale oryginalną trzyaktówką z końca XVII w.^). W akcie I
Mięsopust ucztuje, hula i tańczy do upadłego z przyjaciółmi Żar-
łokiem i Potokiem, poczem wybierają siy na dalsz;^ hulankę do
białejgłowy. Postać Micaopusta pojęta niby typ mityczny wyobra-
źni ludowej:
Jam to jest mięsopustem, mięiiem tylko iyjc;.
Nie robię nic, tylko jem i potężnie piję...
Ja mięsem, w mięsie chodzę, a miętia pas i i^ukuia.
Wszystko prawie z mięsa mam.
W akcie II dalsza hulanka. Potok przybywając na nią. powiada:
„u Grzesieńki piłem na Kleparzu''. W akcie III pojawia się Post,
postać wysuszona czyli „skwara", jak mówią przytomni „z chorą-
gwią żałobliwą" i przepłasza kompanię. „Idźcież precz, mówi, z za-
pastnymi swymi biesiadami^ -- na co jej tamci odpowiadają:
„Podźwa do Niemców i do Szwedów podźwa". „więcey się do Pol-
fikiey, do nich nie wróciemy**. Cytaty powyższe pozwalają zakwa-
lifikować ten utwór jako krakowski z czasów Jana Kazimierza
albo z pierwszych lat panowania Augusta II.
Ostatnie, znane nam widowisko bachiezne, nosi tytuł Bacchus
orbis dominus ipsis Bacchafialiorum fesłls comice deductus^). Jest to
druk warszawski z r. 1644, mieszczący szkic polski i łaciński
*) Brfickner w Archiy. f. siar. Phil. XIII 408.
*) Kkp. Jag. 3526 k. 10-12.
*) Ega. w Bibl. Jag.
166 ST. WINDAKIEWICZ
czteroaktowej sztuki, z prologiem i epilogiem. Mamy w nim histo-
ryk bożka karnawałowego od urodzenia do śmierci. W akcie I
przedstawiono dzieciństwo Bachusa i podano o nim szereg anegdot
jak n. p. że Bachus, otrzymawszy od Jowisza pozwolenie na wy-
bór zajęcia, wybrał sobie opiekę nad gronem winnem; że idąc do
szkoły, zabrał flaszkę wina miasto kałamarza, a potem uraziwszy
się o ławkę, nie mógł się ukoić, aż po wypiciu trzech kieliszków.
W akcie II Bachus jest już na uniwersytecie, chodzi po gospodach
i najczęściej kuflem się bawi; wreszcie sprawia bankiet, na który
broń swą i suknie zastawia. W akcie III Bachus po wielkich tru-
dach zostaje profesorem i traduje nauki picia. W akcie IV cho-
ruje, medyków słuchać nie chce i miasto recepty lekarskiej każe
sobie przykładać „plastr z lagru winnego". Powoduje się on na-
tenczas tylko radami zaufanego Węgrzyna, który mu [)olecił dzien-
nie pić cztery beczki wina. Wreszcie sprawiwszy sobie wielki ban-
kiet wśród zwady zaproszonych Senatorów, zostaje czopem od
beczki zabity. Przed śmiercią zapisuje rozmaite napoje rozmaitym
narodom i w słodzinach przy dźwięku śklenic zostaje pochowany.
Interesującym jest epilog tego widowiska, bo w nim wystę-
puje Post. jako następca Bachusa, i nowe ustawy, tyczące się tego
okresu czasu, jak gdyby z polecenia konsystorza ogłasza.
Sztuki nasze bachiozne pochodzą wyłącznie z XVII w.; je-
dnak ślad istnienia ich w poprzcdniem stuleciu moźnaby łatwo
udowodnić. W mało znanej kotnedyi o Lyzydzle w stan małzeiiski
wstępujący przez Adama Paxillusa t.j. Kołka z Brześcia (Kraków
1597 '), przedstawiono w trzecim akcie zabawę karnawałową, w któ-
rej przyjmują udział Dybidzban ^) i Liziczop Bachusowie, a wi^
te same postacie, któreśmy co dopiero w sztukach z XVII w. po-
znali. Drugi dowód znajomości podobnych zabaw możnaby upatry-
wać w dyalogu iacińskim o Bdchusie Marcina Lwowczyka, danym
w teatrze pułtuskim r. 1579^). Dawniej jednak zabawy bacbicsne
w Polsce nosiły nieco inny charakter. W zakazie synodu gnieźnień-
skiego z r. 1520*) powiedziano, że naówczas wśród księży prowin-
cyi gnieźnieńskiej upowszechniły się zabawy, w których odbywało
*) Przyłęcki w Dzienoika liter. 1852 str. 231—2.
*) Dybidsbanów jako typ spotykamy joi w satyrze Bielskiego „Kosmowa
nowych proroków" z r. 1587 wiersz 790.
*) Zaleski w Bibl. Star. Pis. Pol.» VI. 305.
*) Statata nova prov. Gnef^n. Crac. 1528.
TEATR LUDOWY W DAWNBJ POLHCK 167
sif luuiladownictwo ubiorów i nabożeństw koócielnych (ludi, quibu0
yestinm et actuum ritus ecclesiastici et religionis fit repraesentatio).
Moie byó, ie to był pogrzeb karnawała, trochę podobny do po-
grzeba Bachusa w sztukach z XVII w., i że niektóre wiersze ba*
chiczne Krzyckiego i owej wesołej kompanii Bibonum n. p. J7ym-
nu8 frtUrum ganeae in junere CoribuH, prosa in landem vini, Eneo-
nmm ceremńae^) są echem tych obchodów.
Za granicą istniały naturalnie liczne sztuki bachiczne w XVI
wieku i do naszych bardzo podobne. We Francyi spotykamy już
r. 1507 MoralUi de la cotidampnation du bafi^uet Mikołaja de la
Chesnaye. potem kilka innych*^); we Włoszech r. 1554 Bappregen-
tamne di Canłosdale e deUa (/uaresitna ^); Czesi także posiadają
Tragedyę Masopusta przez Mikołaja Daóickiego, zbliżoną do na-
szych *).
Zwyczaje karnawałowe musiały się szczególnie podobać na-
szemu ludowi i do dziś dnia zachowały się w jego pamięci. Dziń
jeszcze w Krakowskiem i Lubelskiem pojawiają si^^ po wsiach pod-
czas karnawału kompanie chłopców, nazywających si^* jak w XVI
w. bachusamialbobekusami. W Krakowskiem nie odgry-
wają już żadnej sztuki, tylko urządzają rodzaj krzykliwej maska-
rady wiejskiej; natomiast w Lubelskiem ubierają jeszcze tradycyj-
nego Bachusa, dając mu do ręki kwartę na kiju i sadzając go na
beczce, którą na sankach ciągną i do bogatszych gospodarzy z nią
zajeżdżają ^). W tej postaci zwyczaj ów ustalił się już z końcem
XVIII w. i odnośnie do Mogiły pod Krakowem wspomina go Bo-
gusławski*):
Ubierc nie, jak zwjcMJ u nat, la Bachnssa
I na beeaea pnjjadę do was (do karcsmj).
Jak widzimy, sztuczki bachiczne dałyby się łatwo odesłać do
XVI w. Podobnieżby uczynić można z moralitetami, opartymi na
kweatyach katechizmowych, na podstawie Pamięci śmierci Tuliszkow-
skiego. Dziwna rzecz jednak, że pozytywnych wiadomości o odgpry-
>) Morawski, Crieii Garm. 2S1, 260, 262.
*) Parfait Ul. 124—132.
*) D^AncoBa, Origini* I. 698—546.
*) Mtti^ik, Roapr. e. Akad. 8. IV. 79.
S Kolberg, Lad V. 263, Xyi. 113; Zbiór wiadom. XIV. 3. 63—7.
*) Krakowiaki i Górale IIL ic. 9.
168
ST. WINDAKIRWICZ
waniu sztuk dydaktycznych, w pewnem oznaczonem miejscu i cza-
sie, tak nam nie dostaje. Jedną, o odegraniu Sądu Parysa przed
dworem po łacinie r. 1522, przytoczyliśmy wyżej. Drugą czytamy
w zbiorze anegdot z r. 1650 p. t. Komedy a krótka a pewna ^). „Pan
Gomoliński, podaje owo źródło, maiąc na dworze swoim sługę, który
był y żakiem y dworzaninem dobrym, prosił go, aby na mięsopust
co uciesznego. to iest komedyikę iaką wyprawił. Obiecał sługa
panu gwoli pomyśli ć, o to jedno prosi, aby mu do tego aktu na-
znaczył osoby, któreby on sobie obrał. A on też dwóch sobie z to-
warzystwa naysposobnieyszych przybrawszy, iednego uczynił Anio-
łem, a sam został Dworzaninem. Kiedy miało przyiśó do sprawy,
spodziewaiąc się czego dobrego, y mieysce im dali y milczenie
z wielką chęcią słuchania uczynili. Gdy tedy persony stanęły, tak
komedyą poczęły:
Ja, iak wszyscy widzicie, iesŁem Anyoł z nieba,
Wiec mię całować młodych* koniecznie potrzeba.
fłWORZANlN
Witay Anyele z nieba z tak śliczną nroda,
Dyabeł całaie* pannę stara, a ia młoda.
Y tak przypadszy do młodey, która mu się podobała, poszedł z nią
w taniec, a koraedyey uczynił koniec".
ROZDZIAŁ X.
Intermedya.
Powstanie intermedyów. — Intermedya polskie z XVI w. — Intermedya Jurkow-
skiego 1604. — Accessasy. — Stosanek do włoskiej commedia delParte. — Wy-
stawa. — Typy zagraniczne: Lekarz-szarlatan. — Rycera-fanfaron. — Zły śn-
iący. — Cadaoziemiec ośmieszony. — Intermedya anegdotyczne : Komedya o Wawraka
1612. — Skoczylas 16H3. — Tyndams cursor. — Intermedya treści moralnej :
Starzec z Śmiercią. — Rasticns incnsat Adam. — Intermedya btaseńakie a Po-
anania: Bigos upity. — Trzey stryszy i balwierz. — Prior est ąaercas. — Inter-
medya ze sfery dworskiej z Chełmna : Knfiowski. — Karołapski. — Inne interme-
dya chełmińskie. — Intermedya dworskie z druków. — Monologi. — Z chłopa
król Baryki 1633 i historya tej farsy w Polsce.
Intermedya powstały z rozwojem sceny ludowej dla urozmai-
cenia przedstawień poważnych. Jeśli po czem, to po nich poznać
') Trsypntycki, Co nowego abo dwór 1650.
TKATU LITDOWY W DAWNRJ ]»OLS(K 109
można z góry, że nasze kodeksa pochodzą z czasów p<)źnego Odro-
dzenia. Intermedya były pierwotnie kompozycyami liryczneini. dolą-
czaoemi do przedstawień jako chór po skończeniu aktu. Jako takie
znajdajemy je w komedyach włoskich z pierwszej połowy XVI w.
n. p. w MadragoU Machiayellego i 11 Sełiriffiale C<*cchiego ^} i la-
kierni też utrzymały się jeszcze później, ale wyłącznie na teatrze
operowym *). W teatrze deklamacyjnym podstawiono niebawem pod
starą nazwę nową treść, która istniała dawniej w przedstawieniach
poważnych pod formą dowolnej improwizacyi figur, należących do
akcyi, a potem oddzieliła si<^ od dramatu i przybrała techniczną
nazwę inframessów t j. scen komicznych, doczepianych do przed-
stawień poważnych w stosownych wedłu<^ oceny autora miejscach.
We Włoszech in/ramessi pojawiają si^ w sztukach z polowy XVI
w^ mianowicie w Commedia d^adulałore, pozostającej w rękopisie^
i w misteryum 6'. Onofrio Castellaniego^j; u nas przykład infra-
fnemi mieliśmy w moralitecie De peccałore et Gratia divina. Wresz-
cie w ostatniej ćwierci XVI w. zjawiają się prawdziwe interme-
dya komiczne we Włoszech w komedyi p. t. Seconda i to w tej
formie, w jakiej się u nas w XVII w. ustaliły i st^J upowszech-
niają się następnie po całej Europie^).
Intermedya znane już były w Polsce w XVI w. ale długo
nie miały jeszcze zdecydowanego charakteru. Tak n. p. w Sądzie
Parysa z r. 1542 znachodzimy dwa intermedya. ale jedno z nich
jest muzyczne w połączeniu z tańcem kostiumowym, a drugie j(*st
rodzajem cyrkowego popisu dwu szermierzy. Na scenie jezuickiej
w Pułtusku pojawiają się intermedya r. 1579 ale sądząc ze spra-
wozdań, są jeszcze blade, niezabawne i moralizujące i to natural-
nie w nudnem znaczeniu tego słowa. Tak np. jedno z nich O kle-
sze woźnicy i balwierzu^ dodane do łacińskiej komedyi o Euklionie,
miało przedstawiać złe obyczaje służących, żeby naturalnie od nich
odstraszyć*). Werwę komiczną uzyskuje intermedyum polskie do-
piero pod wpływem włoskim i ogólnego podniesienia się cywiliza-
cyjnego nastroju za czasów Odrodzenia. W znanym nam już mo-
Klein, Gesch. d. iul. Dramaii I. 439, 682-4.
') Windakiewicz. Teatr Wlad. IV. 43.
*) Palermo, I manofieritti Palat. II. 435. 582.
«) Palermo 1. c. 587.
O Zaleski w Bibl. Stor. Pis. Pol.* VI. 313.
1 70 ST. WINDAKIRWICZ
ralitecie Jurkowskiego Opolskim Sct/lumsie (i&OA) znajdujemy tnj
intermedya, nie bardzo zdecydowane pod względem faktury, ale
już naprawdę komiczne i życiem tętniące. Intermedium Orcsnfko-
wski i iona przedstawia szlachcica na lichej wiosce, który zanied-
buje dzieci, gospodarstwa a na polowanie wybiera się strojno w prze-
konaniu, że mu to wiele powagi dodaje. Jest to satyra na wy-
myślne stroje, wadę współczesnej kultury polskiej, którą równo-
cześnie ostro karcił Piotr Zbylitowski '). Zona zapytuje Orczj-kow-
skiego przy wyjeździe z domu: „Mileńki, gdzie się twa mość tak
bierze" i prosi go, żeby jej także rozmaite kosztowne ubrania po-
sprawiał, bo inaczej nie będzie mogła żyć z sąsiadkami. Drugie
intermedyum Jurkowskiego p. t. Orczykowski i student przedstawia
znów tego samego obywatela, jak w mieście najmuje nauczyciela
domowego dla dzieci. Ale umawiający się nie mogą przyjść do
zgody, bo Student stawia przesadne żądania, a Orczykowski nie
chce nauczycielowi nawet tyle obiec/ać, co się za konia tureckiego
płaci. Dobra jest w lem intermedyum uwaga, gdy Student uspra-
wiedliwiając wysokość honoraryum. żali się przed Orczykowskim,
że w służbie utraci wolność. Ten mu odpowiada:
Jedlic o wolność idzie, tyć (s) nic nie naraszę,
Wolny bór, ptaków słachać, tym ciesz w troskach dusze.
Wolno głaszca ułapić, zwierz też w lesie swieżr.
Wolno sie w rzece kąpać i przesypiać w wieży,
Wolno chodaić piechotą, gdy nie będzie koni.
Jurkowski miał pewną rudymentaruą zdolność komiczną; znał
także gwarę hultajską i umiał jej w stosownej porze użyć. W trze-
ciem intermedyum p. t. Matys z Ktosiem idą z stypy wyobraża po-
wrót do domu podchmielonych chłopów, którzy kradną po drodze
z pola, co się trafi, aż ich dziedzic przepłasza:
MATYS
Ktosiu^ zwalmy dziś co s grzędy,
Odzie co leży, ty gl^ź wszędy.
Dokładną świadomość techniczną, co to jest intermedyum,
znajdujemy dopiero, jeśli o drukowane zabytki chodzi, w sztuce
Piotra Baryki Z chłopa król (1637). W tym czasie intermedyum
') Pnygana strojom bialogtowakim.
TEATR LUDOWY W UAWNRJ POLSCE 171
i CO do treści i co do formy już się zupełnie wykształciło i było
uważane za luźne intermezzo treści komicznej, i to przeważnie
charakterystycznej, któremi urozmaicano bez różnicy sztuki powa-
żne i wesołe. Między innemi naówczas także rozwinęła się osobna
forma intermedyum wstępnego t. z w. Accessus ad comoediam, w któ-
rem miasto afiszu drukowanego podawano publiczności ogłoszenie
co do treści widowiska. Przedstawienie sztuki Baryki zaczyna się
od wejścia na scenę Myśliwca, który dziwi się, widząc izbę stołową
we dworze obitą kobiercami:
A to co? cóż to widae? eói to tu dsiś będsie?
Iż to izbę obito kobiercami wszędzie ?
Płaci nam. nasz Jegomość bankiet jaki sprawi,
Abo któr^ z fraucymeru w małżeński stan wprawi...
Lepiej się przecie spytać pachołka które^^o...
Ono widzę naprzeciw pana Piwowskieg-o...
Słyszycie, panie Piwowski, cóż to dzift będzie,
Zo tt> izbę stołową ozdobiono wszędzie ?
Piwowski objaśnia, że służba dworska wyprawia dziś komedyę,
podaje treść jej i zapewnia, że dworzanie dobrze wywiążą się
ze swych ról, jakkolwiek nie należą do „kom))anii studentów kra-
kowskich" ani do okładu opery Władysławowskiej.
W naszych kodeksHch znajdujemy także kilka podobnych
„accessusów**. W fragmencie bez początku, któremu możnaby dać
tytuł Pochłebiarski i Czciwiarski *). wchodzi na scenę dwu służących
próżniaków i blagierów, którzy tylko pochlebstwem i przesadną
uniżonością utrzymywali swój kredyt na dworach. Pochlebiarski
wygłasza zasadę, że „to mądr}% który sobie pochlebstwem poradzi"
a Czciwiarski zaleca dewizę „Wszak to swojska cichuchno leśd
wszędzie". Dworzanie ci, przedstawiwszy się widzom, obserwują
zupełnie, jak w „accessusie" Baryki, przygotowania w sali i za-
znajamiają nas z treścią zaginionej dworskiej komedyi p. t. Ara-
8tus i Dryktm:
POCHLEBIARSKI
Ale ta sie co dzieje?
CZCIWIARSKI
Dworska komedja.
Ta sie nasz dwór z swoimi konsztami (s) awija.
») Rkp. Konop. k. 7-8.
172 ST. WINDAKIEWICZ
Wnet ta wejdzie stary Arantas słaźałj,
Nariekająo, ie prace nagrody nie miały.
Takie Dryktus, ii w rowie przesłużyli lata.
Temu a&ły koniec radzi służby swej atiata.
Wtym ma żal, co w złym zdrowiu precz kazał wychodzić.
Bijać go będzie wołał, ktoć ta każe chodzie.
Inny „accessus" w naszych kodeksach nosi tytuł Żak Chłop
Dworak ^) i przedstawia Mazura, który przyszedł się przypatrzyć
studenckiej komedyi, ale ze spotkanym Studentem porozumieć się
nie może. Oburzony lekceważeniem, wygaduje na szkołę; wtedy
Student zwoływa kolegów i ci wyrzucają go za drzwi. Chłop krzy-
czy z urąganiem:
. . . . z smycy pies a dobry człek z iaka
Nigdy nie bodzie, iako y z dworaka...
i słowami temi obraża nadto obecnego na przedstawieniu Dwo-
rzanina i jeszcze gorzej na swej opryskliwości wychodzi. Intenne-
dyum to, znacznie dowcipniej przeprowadzone, znane było także na
scenie jezuickiej grodzieńskiej (1650) i kroźańskiej (1677*).
Intermedya nasze, jak zobaczymy, wykazują wiele punktów
stycznych z farsą zachodnio-europejską z czasów średniowiecznych,*
a zwłaszcza z farsą improwizowanej komedyi delP arie. Pomysło-
wości, charakterystyki głębszej w nich mało, za to dużo figur go-
towych i częsta improwizacya. Autorowie naszych intermedyów
uprawiają eon amore monolog i wprowadzają figury, które same
objaśniają swoją rolę publiczności. Ważną stroną tych sztuk jest
ubiór, przy prawne peruki. Często kostyum i ucharakteryzowanie
stanowią treść intermedyum. Występujące osoby lubią nań zwra-
cać uwagę i przebierać się nieraz, nawet na scenie. Oprócz tego
mimika gra wielką rulę w naszych sztuczkach. Widzimy w nich
najczęściej używanie ruchów gwałtownych, wpadania na scenę
i ucieczki, targanie za włosy, zdzieranie ubrań itp. Nie ma prawie
intermedyum, w któremby nie było bitki. Wszystko to czyni je podo-
bnemi do farsy włoskiej deir arte^). Nasze intermedya są tylko
skromniejsze co do faktury, wyprowadzając najczęściej tylko dwie
osoby na scenę i pomijając prawie zupełnie temata erotyczne; za
') Rkp. Kras. str. 85—86, Nehring w Archir XVII. 101 — 102.
») BrtickDer w Archiv XIII. 222, ^1.
^) Bartoli, Scenari inediti str. X— XII i XCII przedm.
TEATR LUDOWY W DAWNBJ POL8CS 173
to znów tern wyłącznie) zasadzają efekt komiczny na gestach po-
spolitych, psikusach ulicznych i konceptach językowych, wynika-
jących z kalemburów, przekręcania stów, gromadzenia nieprawdo-
podobnych kontrastów i przenośni drastycznych. Autorowie naszych
intermedyów nie liczyli wcale na domyślną publiczność. Figury,
wprowadzone przez nich, popisują się na scenie niezgrabnem je-
dzeniem, mrużeniem oczu, spijają gorzkie lekarstwa, żeby się zaj-
mująco skrzywić, dają się golić, fryzować, robić sobie okłady na
ciele, wyrywać zęby, a nawet urządzać ze sobą humorystyczne
pogrzeby.
Surowość tych środków usprawiedliwia poniekąd to. że inter-
medya nasze mają przeważnie karnawałowy, a więc niejako uliczny
początek i choć po największej części występują jako gatunek pod-
rzędny, jednak z góry okazują tendencyę do samoistnego rozwoju.
Twierdzenie to łatwo udowodnić na podstawie treści, zresztą wiele
z nich pojawia się wprost jako dodatek do karnawałowych mora-
litetów, skąd dopiero powoli przechodzą do przedstawień powa-
żnych. Pod tym względem najzabawniejszy jest monolog kar-
nawałowy Dziad, dodawany do misteryum z Listopada. Posiadamy
także intermedya trójscenowe, a nawet z osobnymi epilogami.
Wszystko to dowodzi, że choć na podstawie etymologii przypisu-
jemy intermedyom rolę uboczną w dawnym teatrze, jednak ich
autorowie traktowali je zawsze jako dział odrębny i pewną nieza-
leżność temu gatunkowi zapewnić usiłowali.
O rekwizytach, potrzebnych do intermedyów, istnieje mało
wiadomości. Jedynie Bat/ki kozackie z Kost y rem i kołnierzem z XVIII
wieku dostarczają pewnych wskazówek. V W sztuce tej Kozak uka-
zuje się w kożuchu, za pasem ma rożek a w ręku buławę ze słomy;
druga osobistość ukazuje się w siermiędze, z wielkim szabałtasem
i kostkami drewnianemi w ręku ; Dudka ma dudę pod pachą, wiel-
kie wąsy i brodę strzyżoną. Najciekawszy jest Żyd. Według obja-
śnień reżyserskich miał on się ubrać zwyczajnie po żydowsku,
z berlidkiem na głowie i kijem w ręku, ale miał „korobku nosit
za plecyma z kramom^, następnie „lulkę, cybuk, puszkę z taba-
koia, tiutiuniu szmatok. korynia na nitku"; kram zaś jego miała
tworzyć „odna onuczka czernaia a druha zełenaja, szmatków ko-
') Knssewski, Wędrówki liter. 1839 str. 83-85.
174 8T. WINUAKIEWICZ
żuBznych albo jakohożkolwiek futra powizanych dwi kapki y ze
try szmatki suknianyje czerwonyje y inszyie".
Intermedya nasze można podzielić na charakterystyczne i ane-
gdotyczne. W pierwszych forsę stanowi monolog charakterystyczny;
drugie zaś można uważać za zawiązek komedyi, opartej na akcyi
i intrydze. Są także intermedya z tendencyą moralizatorską a więc
dające niby przedsmak komedyi z tezą — czyli że w intermedyach,
choć to jeszcze tak prymitywna forma sztuki, można spostrzedz
dalekie zarysy wszystkich późniejszych rodzajów komedyi. To na-
daje im naturalnie pewną wartość historyczną i dlatego pomijać ich
w historyi teatru niepodobna.
W licznej masie naszych interraedyów, po rozdzieleniu ich na
kategorye, wysuwa się na pierwszy plan wśród postaci, pochodzących
z repertuaru ogólno-europejskiego. figura lekarza-szarlatana. Spotkali-
śmy ją już w moralitecie De peccatore et gratia dimna; jest ona ulu-
biona intermedyom niemieckim karnawałowym *j. farsie angielskiej -)
a także włoskiej commedui deirarte^). U nas lekarz pojawia się
zawsze obok chłopa, wyobrażony jako szarlatan wędrowny, dopn-
szczający się na pacyentach rozmaitych nadużyć. Najdawniejsza
z tych sztuk Apoticarius Judaem Kmticus^) przedstawia szarlatana
z Gdańska, który żydowi zaleca w dyalekcie żydowsko-polskim roz-
maite lekarstwa a ostatecznie wtyka mu w nos jakiś proszek* z któ-
rego żyd strasznie kicha. Wtedy pojawia się chłop i prosi go o le-
karstwo na dychawicę, ale doktor prawi mu niedorzeczności, na
które chłc»p odpowiada :
Za poradę dziękuje, mój panie dokrowie,
Sobie i dychawicsnej tak aczynie krowie.
Tego samego lekarza ulicznego spotykamy także w intermedyum
Alchemista Wojtal Mattis'^). Alchemista, którego chłopi, jak wyżej
„dokrów niesćhlust^ nazywają, opisuje swoje ubranie i zachwala
na ulicy lekarstwa. Dwaj ohlopi idą doń na poradę, jeden na gar-
dło a drugi na inną słabość. Alchemista bierze pierwszego, naciera
go, robi mu okłady a potem każe mu zamknąć oczy i z ubiorem
>) KeUer, Fastnachtspiele nr. 6. 48. b2. 85. 98, 101. 120.
') Jasserand 1. c. Btr. 157.
*) Bartoli 1. c. 8tr. XII i CXXII przedm.
«) Kkp. Konop. k. 3.
») Brilckner w Archiv XIII. 410.
TKATR MTDOWy W DAWNEJ POLSCE 175
i pieniędzmi chłopa ucieka. Intermedyum to kończy się ciekawym
epilogiem:
Mnie wielce moi łaskawi Panowie,
Coście tu teraz bjH przj tej mowie,
Kaczcie nas czym obdarować,
Kilka ortów nie żałować,
W skarby tego nie włoiemy,
Ledwo piwo zapłacimy.
Za pilne wysłuchanie nizko dziękujemy,
O wybaczenie wielce Waszmościów prosiemy.
Trzecie intermedyum o doktorze Ruaticus i doktor wyobraża
go już jako osiadłego obywatela i cudzoziemca, skoro go w pludry
ubrano ^). W intermedyum tem widzimy chłopa, chorego z urojenia,
gdy wychodzi z domu i rozpytuje się przechodniów o lekarza. Wy-
rzeka on na brak opieki i zrozumienia w domu a równocześnie
gniewa się na żonę, że się z nim kolka:
Wymyśla mi potrawy, których ja nie jadam.
Pij dziadku małmazykę (s) z pigułkowym prochem
A jedz lekie (s) potrawy, kap u steczkę z grochem.
A ja tei jako głapi napiłem sie tego.
Ledwiem się już wycharkał nieboraczek z tego.
Wreszcie chłop dobija do mieszkania lekarza i radzi się na ból
gardła i trudność w mówieniu. Doktor tytułuje go panie, każe sia-
dać i daie mu do wypicia gorzką miksturę. Ale chłop gorzkiego
napoju pić nie chce, więc lekarz widząc, że ma z urojoną słabością
do czynienia, każe mu usta otworzyć i wyrywa mu zęba. Chłop
odzyskuje głos i ucieka krzycząc:
A, idź precz, bo cie kijem ochwacę pludraku.
Dałeś ty głowie mojej dziś dobrego smaku.
Intermedya o lekarzach i cyrulikach musiały być niegdyś bardzo
popularne w Polsce, skoro pamięć o nich dochowała się dotąd na
scenie ludowej. Znajdujemy je zarówno w Herodach, jak tekstach
szopkowych; najlepiej może przedstawiają się w tekście z Grybowa
i Radomia').
') Rkp. Jag. 3526 k. 84—85.
») Zbiór wiad. do antr. X. 3. 179, Wisła VIII.
176
ST. WIMDAKISWIGZ
Drugim typem, wspólnym naszemu teatrowi z teatrem zagra-
nicznym, jest postać rycerza-fanfarona. Jest to U CapUano Spavento
włoskiej commedia delVarte% h Franc Archier de Baignolet teatru
francuskiego ^\ Thersyłes farsy angielskiej ^), a pochodzi, jak wia-
domo, jeszcze z teatru klasycznego. U nas pojawia się naprzód w sa-
tyrze ludowej z końca XVI w. pt. Vyyprawa Albertusa tm wojne^
o której niżej powiemy, i przetrwać miała aż do najnowszych cza-
sów, jak świadczy fredrowski Papkin, Na teatrze ludowym poja-
wiła się jednak początkowo w nieco innej postaci, bo naprzód jako
satyra na tchórzostwo Niemców, a potem jako satyra na zawa-
lidrogów elekcyjnych — w obu zaś wypadkach na tle przeróbki
jakiejś stosownej anegdoty.
Górnicki opowiada, że jakiś kupiec wenecki chciał się zmie-
nić w rycerza i niewiedząc, jak to zrobić, poprosił przyjaciela o spis
rzeczy potrzebnych rycerzowi i według tego spisu chciał się ko-
niecznie ubrać *). Anegdotę tę przerobiono na intermedyum pt. Słu-
żałł/ rozmaitego chleba spróbowawszy do Niemca na woyne przj/idzie *)
i odniesiono do jakiegoś polskiego miasteczka pod Toruniem, naj-
prawdopodobniej Chełmna. Na scenie ukazuje się Służały. który uciekł
ze służby, bo go strofowano, i sprzedawszy liberyę, nowej posady
poszukuje. O poprzedniej kondycyi opowiada, że przez gapienie się
zawsze tłukł szklanki, że mało kiedy mógł co dobrego z talerza
chwycić, że go do roboty napędzano itd. Bardzo charakterystyczne
są słowa, które zarazem datę powstania naszej sztuczki określają:
Teras ludzie skapieli, nie wiem, co się dEieie,
Rychlej teraz zapłacze, niźli się rozśmieie.
Kozacy ich strwożyli, my niedbamy na to,
U nas niemasz Kozaków, będą Szwedzi za to.
Gdy tak rezonuje, zbliża się do niego Niemiec, który się wybiera
na służbę w wojsku polski em. Służący nasz wita go uniżenie i prze-
czuwając w nim swego bohatera, wychwala jego siłę, odwagę i wre-
szcie zostaje przezeń do służby przyjęty. Niemiec, który dotąd umiał
tylko piwo ściągać i pod pierzyną się wygrzewać, słucha z zado-
») Bartoli 1. c. str. XIX-XX, Uli— LV pr^edm.
*) Ylollet-Leduc U. 326—337.
') Jusserand str. 172—179.
^) Dworzanin ks. II, takie w zbiórka Trzyprztyckie^o „Co nowego*
^) Rkp. Kras. 172—176, Nehring w Archiv XVII. 116—119.
TKATR LUDOWY W DAWNEJ P0Ł8GS 177
woleniem, jak mu nowy służący wmawia rozmaite czyny rycerskie,
tytaloje rotmistrzem, hetmanem i w końcu doprowadza do prze-
świadczenia, że to on istotnie wybił niegdyś dziurę w murze Smo-
leńska i byłby zmusił miasto do poddania, gdyby wszyscy za nim
w dziurę ową byli weszli. Rozferworowawszy się więc na dobre,
chce obecnie czemprędzej za rycerza się przebrać. Ma on od szwa-
gra z Torunia spis rzeczy, potrzebnych rycerzowi, i wdziewa po
kolei rozmaite części rynsztunku stosownie do tego, jak w spisie
są podane. Naprzód więc wsadza sobie na głowę czapkę, potem ka-
bat, w końcu ostrogi na pończochy, bo tak w spisie zanotowano.
Z piątym punktem jednak nie może sobie dać rady. W spisie umie-
szczono po ostrogach buty, więc koniecznie próbuje teraz buty wło-
żyć, a gdy mu noga wejść nie chce, każe sobie cholewy rozciąć
i powrózkiem dopiero na nogach je związać. Służały ciągle ze zdzi-
wieniem przyjmuje jego rycerskie pomysły i uznaje go za pra-
wdziwego hetmana. Niemiec rozzuchwalony wola coraz więcej służby —
wtem dziecko z boku zaczyna tłuc w pęcherz „y z łuczkiem do
niego mierzyć a bohater nasz tak się przeraża, że ucieka ze sceny
i służącego na lodzie pozostawia.
Z facecyi Poggia o Genueńczyku, kłócącym się o herb „Ca-
put bovis" z jakimś Francuzem *), powstało intermedyum Odrzycki
Nahfński Mario, należące do czasu królów elekcyjnych '). Interme-
dyum to jest trójscenowe. W scenie I Nażyński oburzony, że go
do elektorów nie zaliczono i żtf dlatego królem nie może być obrany,
wyrzeka na wolność szlachecką i swoją biedę :
Ojczyste prawa w kmieciach — astawy na kolka,
Wsacdj Eimno, jako mówią, chadema pachołka.
Króla wedle awycsajo dzik obierać mają,
Senat i urzędnicy na to eię zjeżdżają,
Dziezięó ich jest przedniej ezy eh, co chcą byó królami,
Nikt nie śmie wetować, tylko oni sami.
Choć to dobrze prawami nam obwarowano,
By żadnego szlachcica nie npoftledzano.
Pajęczyną są prawa, łatwo się spadają,
Kiedy obrońcy swego mężnego nie mają.
I ja mógłbym być królem, kiedyby wiedzieli,
Na familiej dawno6ć respektować chcieli.
') Faoetiamm liber.
•) Ekp. Jag. 3526 k. 12-14.
Bospnwy Wyds. filolog. T. XXXVI. ^2
178 ST. WINDAKIBWICZ
Dom mój się ^ chełpi*', herb to bano dawnj
I w obcych narodach, w cudzych krajach sławny.
Pierwej, niż Adam stwonon, ta była na świecie,
Jam sam niemal ólachcicem, a insi coś kmiecie.
Frasłka dzisia ślachectwo, gdzie nie masz pieniędzy.
Panom panięctwa daj^, a nędie zaś nędzy.
Przecie jednak, wyznawam, to okrutnie mnie boli,
Ze mi sie jako zawsze nic nie wiedzie gwoli.
Między elektorami miejsca mi nie dano
A prawie jak śmieciuchem jakim pogardzano.
Dogadam sie swej krzywdy przecie czasu swego,
Nie potkał nigdy despekt domu tak zacnego.
Żalów tych słucha na uboczu Morio i Odrzycki i drwią so-
bie z biedy i szlachectwa Nażyńskiego; wreszcie się z nim zapo-
znają i w rozmowie schodzą powoli na tę kwestyę. Odrzycki do-
wiaduje się, że Nażyński ma taki sam herb, jak on, a nie chcąc
temu wierzyć, żąda stwierdzenia rycerskości za pomocą pojedynku.
Dobry jest w tej scenie Morio, bo kiedy usłyszał o pojedynku
z niecierpliwością woła:
Naczynia przebóg szukać pobieię wielkiego.
Nie będzie tu bez krwie rozlania jakiego.
Scena II jak na owe czasy, jest dosyć komiczną. Odrzycki
uczuwa strach przed pojedynkiem, a wreszcie decyduje się wdziać
zbroję. Ale że zbroi nigdy nie nosił, więc nie wie, jak ją włożyć.
Przysługę wielką wyświadcza mu Morio, który kiedyś służył u zna-
komitego harcerza i teraz wśród humorystycznych uwag uzbraja
pana. W scenie HI nadchodzi Nażyński i już się ma odbyć poje-
dynek. Przeciwnicy jednak są tchórzami i układają jakieś bardzo
oględne warunki, a potem gadu gadu, zaczynają o przyczynie spot-
kania mówić. Przyczyną tą jest sprawa wspólnego herbu Głowa,
ale pokazuje się, że herb G^owa jest dwojaki i że jeden z zapa,
śników ma za herb wołową głowę, a drugi krowią. Wobec tego
wyjaśnienia powód do walki niknie i obaj nieprzyjaciele idą zapić
zgodę do gospody. Xa zakończenie Morio czyni ironiczną uwagę
jak to w przyszłości Odrzycki przechwalać się będzie swoim prze-
sławnym pojedynkiem o szlachectwo.
Trzecim typem, przejt^^tym przez nasz teatr ludowy s reper-
tuaru zagranicznego, jest ix)stać złośliwego służącego. Jest to Ped-
TEATB LUDOWY W DAWNEJ POLSCE 179
rolino włoskiej komedyi deli' arte ^)5 le Scapin teatru molierowskiego.
Stoźącego tego spotykamy w Polsce w uciesze Fiś Cnotka i Wy-
^zamiany, ogłoszonej z zbiorku p. t Uciechy lepsze y poiytecznieysze
aniżeli z Bachusem y Wenerą *). Zbiorek ów podpisał kryptonim
P. H. P. W., który jest zarazem autorem epigramatów p. t. Ohjad
postny^). Otóż w uciesze FU Cnotka i Wyszumiany widzimy dwu
służących Fisia i Golca, czekających na przybycie trzeciego. Wpada
Cnotka, wyrzekając na gadatliwość towarzyszów, dzięki której pan
jego Wyszumiany do^nedział się, że to on obił go w łóżku, gdy
był nietrzeźwy. Za ten figiel Wyszumiany kazał go rozciągnąć na
ławie i porządnie oćwiczyć:
Bito, aż mnie pYakałj s piecem smatne ściany.
Co się wam ada, iakom się prosił nieboraczek?
Jak żjwo — tak nie prosi pięknie w sskole iacaek.
Z dobrą kolasc w sobie chrósta braosowe^^o
Mam 7 z cebralkę wody ae źródła zimnego.
Bo gdym krzyknął, że mdleię, to mnie polewano
Y tak więc po śmigorscie w niwecz umacsano.
Cnotka postanawia się za to zemścić i zostawiwszy swych towa-
rzyszy, odchodzi. Tymczasem Fiń dla lepszej charakterystyki ów-
czesnej służby opowiada znów o swoich figlach. Powieść jego jest
wybornym opisem zachowania się pijanych ludzie w które obfituje
nasz teatr ludowy. Scena odbywała się w domu, gdy pan Fisia
wrócił nietrzeźwy do domu i chciał się położyć spać:
Potem mnie pocznie wołać: ,, Fisia 1 chłopcze I ** woła —
Jam stołki, skrzynie, zydle postawiał do koła —
,,A idziesz Fisia?'* woła, „Fisia 1 idziesz do mnie?**
— „Śpi waszeć mo6ci panie, nic tam teraz po mnie**.
On się porwie na moy głos, nie służ^ ma nogi.
Brzęk o ziemię iak dłagi, wziijł raz nie abogi
W bok o skrzynię. Ozwę się za6 z kąta inszego,
Bęc o piec, otrącił łbem kafla narożnego.
Mnie ómieszno a on coraz do mnie się poprawia,
A coraz, to bach na łeb, sen sobie naprawia.
Krzyknę: „Śpi dobrodzieia, nie tłacz się piiany —
A to tam iest kobierzec na ziemi posłany **.
Skoczy na głos, a iam się wymknął ma pod rękę.
») Bartoli, 1. c. XXV— XXVU, LVI-LVII przedm.
*) Kraków 1655. Odpis z draka w Bibl. Krasiń.
*) Bentkowski, Hist. lit. I. 591.
12*
180 IT. WIMDAKIBWICZ
On wznftk na ijdel upadł. Niestotaiąo rzekę:
,Cóź tp waszeci po tern ttoc się nadaremnie?*'
On ciónie na mnie stołkiem, lecz bardzo foremnie,
Bo z onego zamacha obmcił (s) się w koło
Y o komin tak bardzo uderzył się w czoło,
By była nie czupryna, iuiby po niem było.
Padł na ziemię y to go wnet potem u&piło.
Po tej powieści powraóa Cnotka i donosi o swej zemście. Choć może
nie miał czasn na wykonanie wszystkich czynności, jednak „ucie-
cha^ niniejsza przyjmuje ten konwenans. Jest to wiadomość o zło-
śliwym pogrzebie, który zobaczymy rzeczywiście na scenie w in-
nem intermedyum:
Zastawszy iak bestyą piianego pana,
Ubrałem go iak trupa. Szedszy do plebana.
Prosiłem go o requiem y o dozwolenie
Grobu murowanego, także o dzwonienie
Kantora y na pogrzeb o krzyż uprosiłem,
Na co wszystko czerwonych dziesięć odliczyłem.
Kopę czterem grabarzom, by go prędko nieóli,
Trumnę też czyiąś wziąłem, zapłaciwszy cie41i.
Wszytko z pańskiey szkatuły. Byli i dziadowie.
Cztery 6 wiece żywiczne nie&li tesz (s) chłopkowie.
Grabarze przenaięci, słońca nie czekaiąc,
Porwali go iak czarci, nic nie spoczywu^c.
Włożyli w grób, grubsztynem oięszkim przywalili.
Dokazawszy tej sztuki, Cnotka widzi, że nie ma co robić w Pol-
sce i razem z Golcem, który też nie jest zadowolonym ze swego
pana, ucieka na Ukrainę, żeby wstąpić w szeregi kozaków kreso-
wych. Niebawem i Pan Wyszumiany, uwolniwszy się jakimś cu-
downym sposobem z grobowca, ukazuje się na scenie i ziejąc zło-
ścią na Cnotkę, objaśnia, czemu go tak nie lubił:
Zlokć wyrządzić, porznąć suknię, broń zepsowaó,
Kalcedony od strzelby wykręcić, nóż schować
A nigdy go nie wrócić, po ziazdaoh rokować.
Szaleć, drugich potrącać, pana z panem zwadzić,
Zkłamać, ukrańć, w karty grać, z woźnicami radzić
O wszelakich niecnotach, to chłopcom zwyczayna.
Bywali jednak i gorsi; tacy n. p. co prowadząc pijanego pana, na-
umyślnie szli koło rynsztoku; co rozbierając panów, szczypali ich
po nogach i przy ściąganiu rękawów, ręce wykręcali; ba! na^^^et
TEATR ŁCDOWT W DAWNBJ P0Ł8GS 181
tacy, eo żonom donosili o pokątnych miłostkach mężów. Wypowie-
dziawszy cały swój gniew, Wysznmiany każe gonić Cnotkę i za
schwytanie wyznacza 200 złotych nagrody; niestety od nowego
słażącego Chlebeckiego, dowiaduje się, że Cnotka już daleko i że
go funnani, jadący z prochem do Kijowa, poza Kaniowem widzieli.
Uciecha Fiś Cnotka Wyszumiany składa się z kilku moty*
wów. Jeden z nich o poufałości złośliwych służących z panami,
lubiącymi się zapijać, opracowanym został w nieznanem nam bliżej
intermedyum z czasów saskich^) i przedostał się do gry Herodów
grybowskich ").
Czwartym typem, wspólnym naszemu teatrowi ludowemu z re-
pertuarem ogólno - europej skim , jest postać sąsiada - cudzoziemca,
w niekorzystnem świetle dzięki antagonizmowi narodowemu przed-
stawiona. Spotykamy ją wśród wcześniejszych fars karnawałowych
włoskich p. t. Farza del Franzoso alogiato a Yosiaria del Lombardo ').
U nas zauważyliśmy ją już raz w intermedyum o Niemcu toruń-
skim, wybierającym się do wojska polskiego. Jest to dosyć dawny
typ imaginacyi polskiej i pierwej był znany w improwizacyi to-
warzyskiej, zanim się na scenie ludowej pojawił. W rozprawie
nad obyczajami dworzan, Górnicki zalicza do rozrywek dwor-
skich także konterfetowanie wad i charakterów ludzkich i wy-
mienia sławnego dworzanina, który wybornie udawał Niemca
silącego się na mówienie po polsku. Mógł to być naturalnie mono-
log albo dyalog, w którym łamana polszczyzna odgrywała główną
rolę. Słowa jego brzmią: „Do tegoż też przyłącza się baczne kon-
terfetowanie a pokazowanie czyich obyczajów abo przyrodzonych
niedostatków. Jako pan Gabryel nasz Grabowiecki w tym jest oso-
bny, bo kiedy Niemca Polakiem czyni, trudno ma być co trefniej-
szego, zwłaszcza, iż on w tym zachowuje uczciwość przystojną
ślachcicowi, a jeśli co tak troszkę przyswobodniejszym powie, tedy
w to pięknie ugodzi, iż sie niczyje uszy nie obrażą" *). Ta odwie-
czna i widocznie ulubiona farsa spożytkowaną została w interme-
dyum z czasów Wojny trzydziestoletniej p. t. Leezman z woyny
cesarskiey przyiachawszy kiełbasą sie uzdrowił^). Widzimy w niem
^) Brackner w Archiy Xin. 410.
*) Janasiński w Zbione wiad. do antr. X. 3. 182.
") Giorgio Alione, Commedie e farsę nei dialetti. Milano 1865. str. 327 — 353.
*) Dwonanin ks. II.
•) Bkp. Kraa. 168—169, Nehring w Archir XVU. 111-113 pod łmienio-
njm tyt .
182 ST. WINDAKISWICZ
chłopa niemieckiego bez kapelusza, drżącego ze strachu i wygadu-
jącego na Szwedów i Wojnę trzydziestoletnią. Mówi on łamaną
polszczyzną, podstawiając wszędzie f za w, t za d, k za g i uży-
wając źle przypadków i liczby. Spotyka go polski dworzanin i pyta.
co porabia. Niemiec jeść woła, a Polak myśląc, że chory, każe mu
poduszki przynieść i talerze gorące na serce przykładać. Niemiec
zgadza się na talerze, ale prosi, żeby pod nie obrus podłożyć i przy-
kryć je kiełbasą. Na rozkaz Polaka chłopiec przynosi kiełbasę,
którą Lędzman chce do ust włożyć a przytomni mu na dół ścią-
gają. Wtedy Niemiec nie mogąc sobie dać rady z kiełbasą, żąda
słoniny lub pieczeni i także otrzymuje, ale pod warunkiem, że się
położy na poduszkach i da sobie na piersiach postawić. Uskutecz-
niwszy ten figiel, dworzanie uciekają, poczem wypada kucharz i goni
Niemca, jakoby mu pieczeń ukradł.
Drugą seryę naszych intermedyów stanowią utwory anegdo-
tycznego początku. Anegdotą, jak wiemy, posługuje się wiele inter-
medyów, ale to nie znaczy, żeby właściwy koncept na treści ane-
gdotycznej zasadzało. Tu należy przedewszystkiem anegdota o nai-
wnym chłopie, próbującym syna oddać do szkoły. Motyw ten jest
właściwym średniowiecznej farsie francuskiej ^); u nas zaś najwcze-
śniej, jednak widocznie z małą dozą komizmu, pojawił się na sce-
nie jezuickiej w Pułtusku r. 1579 *). Na scenie ludowej spotykamy
go nieco pó ^niej w wybomem opracowaniu p. t. Intermedium breve ').
Chłop Wyrwa, wyjechawszy z furką drzewa do miasta, zabiera
syna Wawrzka, żeby go oddać do szkoły. Stanąwszy w mieście,
zostawia furę na ulicy i pyta się o szkolę, syn zaś idzie za nim,
niosąc pod pachą gąsiora dla bakałarza i zajadając chleb z serem.
Wyrwa pyta się naprzód żaka, potem lokata o bakałarza, przekrę-
cając ustawicznie to słowo na kałamarz albo bakularz. Żak i lokat
śmieją się z niego, mimo to dociera do nauczyciela i pięknie się
kłaniając i zachwalając, oddaje syna do szkoły. Wyrwa, prosty
człowiek, zdradza się na każdym kroku z niewiadomością i chciałby,
żeby syn jego odrazu był uznany za najlepszego ucznia i „mój
też koszt nie był omylony". Był on niegdyś przez tydzień w szkole
„u Żegrzułków^ t. j. brał udział w uroczystości na św. Grzegorza
O Yiollet-Lediic H. 360—372 Farce de Pernet, draga U. 373—387.
*) Załuski w Bibl. Star. Pis. Pol.* Yl. 305.
») Rkp. Jag. 3526 k. 37-39.
TBATR LUDOWY W DAWNSJ POLSCE 183
ale wypędzony niebawem, nie miał już ze szkołą bliższej styczno-
ści. Uroczystość ta jednak uczyniła na nim takie wrażenie, że te-
raz pragnąłby widzieć syna jak najprędzej jej uczestnikiem, a na-
stępnie także królem żaków:
Widiicie i oioba samA godna tego,
Bo jest twarzy i zwrostu (s) dobrse pocesnego,
Nogi do samej liemie, suknia pękaciachna.
Że chady? — ba! i matka tak była chudsiachna.
Umie tei na kobyłę wsiątó o twojej mocy.
Bakałarz przyjmuje syna — Wyrwa idzie na targ — i zaczyna
się odrazu nauka. Naprzód bakałarz poleca Wawrzkowi umyć so-
bie nogi, ale gdy chłopiec uczynić tego nie chce i oznajmia, że
w domu matka myła mu nogi, zostaje wyciągnięty na ławie i po-
rządnie obity. Wyrwa prosił bardzo, żeby mu syna nie katowano —
więc wróciwszy z targu, zabiera go do domu i równocześnie żąda
zwrotu ofiarowanego gąsiora. Ale bakałarz zbywa go żartem a chłop
zapomina języka w ustach i odchodzi z niczem, wyrzekając na wy-
kręty miejskie: „Idź Wawrzku po kobyłę, spieszwa sie do domu^ —
to ostatnie jego słowa.
Intermedyum to cieszyło się dosyć znaczną sławą w Polsce
i r. 1612 zostało drukiem ogłoszone p. t. Komedya o Watorzku do
szkoły i ze szkoły ^). Nadto w naszych rękopisach znajdujemy dru-
gie intermedyum p. t. Pcier Magister et Fiłiu8^\ w którem opra-
cowano ten sam temat z drobnemi zmianami. W intermedyum tem
syn chłopa zwie się Wojtek i do szk<U zostaje oddany jako doro-
sły chłopak. Przyczyną ukarania go przez nauczyciela jest brak
przytomności w odpowiedziach; poczem ojciec ratuje go z obawy
o zdrowie, a magister ucieka z bo jaźni, żeby mu chłop nie dał pa-
miętnego. Znamienną jest rzeczą, że intermedyum to, mianowicie
w postaci pierwszej, dodawano do misteryum o Mv. Katarzynie^ pa-
tronce studenckiej, i tym sposobem jeszcze wyraźniej szkolny po-
czątek owej sztuki zaznaczano.
Drugiem głośnem intermedyum naszego teatru ludowego, za-
wdzięczającem swe powstanie anegdocie, jest sztuczka o włóczędze
leśnym Skoczylasiej sprzedającym Żydowi w lesie kij na obronę
') £g2. w Bibl. Ak. Umiej, w Petersburg, BrtLckner w Archiy XIIL 444.
*) Rkp. Horod. 116-121.
184 ST. ¥nNDAKlBWIGZ
przed złodziejami. Jest to intermedyum niebardzo mądre, ale naj-
popularniejsze ze wszystkich. Temat ten pojawia się prawdopodo-
bnie po raz pierwszy w satyrze ludowej Hayduk Miklusz odmienia
ort u Żyda % ale właściwy kształt nadal mu dopiero Piotr Baryka,
autor sławnej farsy Z chłopa król (1637). W opracowaniu tern
zmienia się ort na kij a scenę całą przeniesiono na drogę pod ja-
kimś borem. Rusin wałęsający się po lasach a jak Żyd potem mówi
„borowy kozak^, wychodzi z lasu i narzeka na swą biedę: 7,Cho-
rałku, piwca, miodcu nie masz za szczo pity^. Wtem widzi prze-
chodzącego Żyda i chce go ubić, ale spostrzegłszy, że ubogi, po-
stanawia mu tylko swój kostur sprzedać. Dosyć śmieszna jest po-
chwała tego osobliwego kija:
. . . . takiego nie masi, l>o ten aie z raja,
Bzcso chleba nie majet ani w mieeskn horossów
Lisicko pro6, to on da oras desiat trzosów.
Do tego majet jesEcze insze większe cnoty.
Kto nie choczet robity, kaie do roboty,
Dodaje sil, zdorowia, krypkosty Kozakom,
Zenkom wiery a rozoma w szkole dyakonL
Żyd nic nie chce dać, pyta się, poco mu kija, skoro ich tyle w le-
sie, a chłop nie mogąc sobie z nim dać rady, bije go, poczem Żyd
oddaje mu swój trzos, a Skoczylas z tryumfem mówi „I kij mój
i mich mój".
Sztuczkę tę, oprócz u Baryki, spotykamy w dwu naszych rę-
kopisach^), a w jednym z nich objaśnienie, że ją dodawano do
misteryum o św. Katarzynie. Potem przeszła na scenę jezuicką.
W rękopisie grodzieńskim z r. 1651 nosi tytuł Aułicus Judaeo nen-
dit baculum i jest trochę zmieniona. Dworzanin, utrzymujący się
pałką, sprzedaje ją Żydowi, przymusiwszy go do kupna, a potem
wraca się, bo mu znów potrzebna i wymusza powtórny okup. Dragą
przeróbkę tegoż intermedyum p. t. Bttsticus et Judaeus znajdujemy
w innym rękopisie petersburskim z drugiej połowy XVin w. ^).
Według tej wersyi, wychodzi chłop podpity z karczmy i śpiewa
wrzaskliwie, ale obaczywszy, że jest na teatrze, przeprasza pabli-
*) 1622, Wiszniewski. Hist. lit. VII. 172.
*) Rkp. Kras. 86-87 i Rkp. Jag. 3526 k. 66.
») Brttckner w Archiv XIII. 403, 411.
TBATR ŁDOOWT W DAWNIEJ POŁ80B 185
czność: „Perebaczcie mości panowie, ot muzyk jak worona, pod-
piwszy sobie u żyda Leyzera. krzyczyć sobie iducy dorohoju".
Nadbiega żydek i chcąc sobie zażartować z chłopa, prosi go, żeby
jeszcze śpiewał. Chłop się zgadza, tylko żąda zapłaty, a potem
śpiewa przekleństwa na żyda i jego rodzinę. Żyd mówi, żeby prze-
stał, on się zgadza, ale za powtórną opłatą. Wreszcie Żyd zagląda
ma w koszyk, chłop się też nie sprzeciwia, ale wyjąwszy z ko-
szyka pistolet zmusza go do trzeciej opłaty. Naturalnie w inter-
medyum tem nie pozostało wiele z pierwotnej treści; w każdym
razie motyw o Rusinie, przebieglej szym od Żyda, pozostał nie-
Trzeciem naszem intermedyum anegdotycznego początku jest
TyndaruB cursor^ pochodzące z czasów elekcyjnych podobnie, jak
intermedyum Odrzycki Naiyński Morio *). Jest ono trójscenowe
także i wyobraża posłańca publicznego Tyndara, niosącego gołębie
do jakiegoś pana. Opowiada on, że wczoraj zdarzyło mu się zanieść
list do jednego z elektorów, który go wybornie przyjął, bo trafił
na ucztę na cześć nowego króla. Tyndarus chwali się, jakie to wy-
borne potrawy jadł i spodziewa się, że podczas elekcyi dorobi się
grosza; może uda mu się zebrać kilka czerwieńców, za które kupi
naprzód owcę, potem krowę, konia i tak dojdzie do majątku. Pe-
łen więc nadziei biegnie z owymi gołębiami. Wtem spotyka na-
przód astrologa, a potem paupra miejskiego, którzy sobie z niego
drwią. Tyndarus zagapią się, gołąb wymyka mu się z ręki i jego
nadzieje unosi. Po tak wybomem załatwieniu komisu, kursor od-
daje tylko list o gołębiach, za który naturalnie dostaje kijem i na
tem się ta sztuka kończy. Intermedyum to opiera się widocznie na
jakiejś ulubionej w Polsce anegdocie o służących, którzy albo gu-
bią albo zjadają przesyłane sobie przez panów podarunki. W kil-
kadziesiąt lat spotykamy się z jej przeróbką na scenie jezuickiej
w Kaliszu, gdzie wyobrażono, że służący odnosił do kogoś figi,
zjadł je po drodze i oddawszy próżny koszyk z listem podobnie
jak Tyndarus nagrodzony został*). Intermedyum to znane było na
scenie francuskiej średniowiecznej, naturalnie w trochę innem oto-
czeniu *).
Wśród intermedyów anegdotycznego początku, oprócz roz-
*) Kkp. Jag. 3526 k. U— 16.
*) Rkp. Jag. 182 k. 353-356.
") YloUet-Łedac I. 328—350 Farce de Gaillerme.
186 OT. WINDAKnCWIOZ
śmieszających, znajdziemy także poważniejsze. Mają one pouczyć
i przedstawić jakąś ciekawszą prawdę z zakresa filozofii ludowej
i jak wspominaliśmy, są rudymentarnym zarysem późniejszej ko-
medyi z tezą. Najciekawszą sztuczką w tym rodzaju jest interme-
dyum Starzec z Śmiercią *), osnute na bajce starożytnej *). Jest to
jedyne intermedyum w naszych rękopisach, ułożone w starożytnym
wierszu ośmiogłoskowym, rymowane w łudzący sposób po rejowsku
i zaopatrzone w szczegółowe objaśnienia sceniczne. „Starzec przy-
szedszy w pół izby drwa położy", które co dopiero na opalenie zi-
mnej izby w olszynce urąbał i wyrzeka na swą nędzę i zgrzybia-
łość, prosząc Boga o rychłą śmierć:
Tu sie każdy choiej nanczyć,
Bozama swego pomszyć.
Tak s nędzą staroóc przychodzi
I na 00 człeka przywodzi.
Umiałem też kiedy6 kroczyć
A teraz nie umiem chodzić,
Coby do żywności było
A szczęściu mema slożyło.
Wszystko złe ten wiek przynosi,
Frasnnek a siwe włosy.
Gdyby tak szczęście sprawiło.
Mą młodość pierwszą wrćciło,
Wiedziałbym, jak nią szafować
I umiałbym jej szanować
Lecz że nie wczas...
Wywołana, zjawia się Śmierć i radzi gotować się do skonu. „Sta-
rzec przeląkszy sie ma odpowiedzieć":
Bo nie 6niłoć mi sie o tym,
Będzie te^o czas na potym.
/'Ma ją głctshae),
Osłyszałaś sie to duszko,
Odloż jeszcze to kosisko...
Kadczy pomóż tych drew nosić,
Wszak teraz źle w polu kosić.
») Rkp. Jag. 3526 k. HO-33.
*) Aesopi fab. „Senex et mors**. Podobne sztuczki, jakkolwiek nieco obszer-
niejsze, znajdujemy także w literaturze niemieckiej np. 8eb. Wild, £ine scbOne
Tragedj anss dem Esopo gezogen, vom dem Doctor mit dem £sel. Augsburg 1566
(Tittiiiann, Schaasp. aas dem XA I Jahrh. I. 201 — 245).
TBATR LUDOWY W DAWKBJ POŁ8CI 187
Amirró
A! jat figlami naraźaBi,
Żem sie oatjssała wmawiaaz,
KaAesa mi na pola kosić,
Umiesz tjoh fortelów dosyć.
Wtedy Starzec, chcąc się wymknąć Śmierci, prosi ją, żeby mu po-
zwoliła odmówić „Ojcze nasz". Śmierć się zgadza, a on tylko pier-
wsze dowo wypowiada, obiecując drugie dopiero za rok wymówić.
Oszukana Śmierć ustępuje pozornie, Starzec z ochotą drwa podej-
muje, żeby je do domu zanieść — wtem spotyka chłopca, który
się z niego śmieje, że „Ojczenasza" nie umie zmówić. Starzec do-
tknięty, prędko go odmawia na scenie, w tem Śmierć wyskoczy:
A aaś tak panie figlarza.
Dawny matacza, kaglarza.
Bozamiałe4, t%k mie joi zbył,
Gdyft pacien na ozaa rozdzielił.
Ale tradna ze mną rada.
We mte przyszła pierwsza zdrada.
Sie ara deloditar arto,
Sztaka na sztnkę Alberte.
Starzec rad nierad gotuje się teraz na śmierć:
Jai baczę, ie każdy człowiek
Ma ptakom przyrówny wiek.
Chodzi, łazi, to tam sam
A ftmiere za nim dybie z kosam.
Poczem obróciwszy się „do ludzi", radzi, żeby na śmierć pamiętali.
Drugie nasze intermedyum tendencyine nosi tytuł Rusticm
inemai parentem Adam ^) i jest uscenizowaną anegdotą średniowie-
czną o pustelniku, gorszącym się pochopnością Adama do grzechu,
a potem wystawionym na próbę cierpliwości. Anegdotą tą posługuje
się już w swych kazaniach Jakób de Vitry *); zużytkowała też ją
na swój sposób farsa francuska Un chaudrwmier, wktcrej małżon-
kowie wystawiają się na próbę cierpliwości i dają kotlarzowi dużo
zabawnych prób ze sobą robić — mąż n. p. pozwala sobie wsa-
') Rkp. Jag. 3626 k. 66-71.
■) Brilckner w Bibl. Warsz. 1892. I. 462.
188 8T. WDTDAJLIBWIOZ
dzid na głowę kocioł i poczernić się do golenia i dopiero gdy ko-
tlarz jego żonę chce nściskać, przerywa milczenie i przegrywa*).
W polskiej farsie widzimy prostego chłopa, wyrzekającego na swą
biedę i bezowocną robotę. Żona, dzieci jeść krzyczą, a ta nie ma
im co dać i w naiwności swej wini Adama, że w raja zgrzeszy)
i na takie trądy Indzkość naraził. „Czy ma to tradno było słuchać
bez godzinę** — zapytuje:
Wyssałem na kazaniu niekiedy od księdza,
Żeby sie nas nie była iadna jęta nędza.
Na piecnby sie było d^yteczko rodziło,
Piwo na dębie teraz co6by sie nie pięło.
Pańszczyzny tedybyśmy byli nie robili,
Tylko do karczmy dzień w dzień na piwo chodzili.
Chleb biały toby byli nie tylko panowie
Sami jadali ale i my też chłopkowie.
Pić, je6ć, kto co chciał, bez piniędzy miano,
Czegoft nie zjadł, do domn to nieść rozkazano.
O pieczonkę wieprzową nie tradnoby było —
Ej! jakiejby sie było rozkoszy zażyło I
Nie starzałby sie był człek, zawszeby był młody,
Patrzcie, do jakiej nas ten Adam przywiódł szkody!
By było nawet Jewie wszystkie zęby wybić...
Słyszy to Anioł i dla przekonania go, że to nie tak łatwo
oprzeć się pokusie, poddaje go siedmiu próbom, sześciu milczenia
a jednej nieruszania się, które chłopu po kolei się nie udają i po
każdej prosi Anioła, żeby mu jeszcze raz pozwolił spróbować.
Pierwsza próba taka: Wychodzi dyabeł za chłopa przebrany
i obchodzi naszego Rusticusa, który wstrzymać się nie może, żeby
mu nie powiedzieć, czemu mruczy; 2) Dyabeł za chłopa przebrany,
nalewa wodę do beczki bez czopa, a chłop wstrzymać się nie może,
żeby mu nie powiedzieć, żeby czop zatkał; 3) Dyabeł za Niemca
przebrany, chce korek świdrem z flaszy wyciągnąć, a chłop wstrzy-
mać się nie może, żeby mu nie pokazać, jak się to robi; 4) Dya-
beł łapie w pudło światło, żeby oświecić izbę w chacie, którą co
dopiero zbudował — a chłop nie może się wstrzymać, żeby nie
powiedzieć, że trzeba wybić okna — ta anegdota pochodzi z nie-
mieckiego Schildbiirgera *); 5) Dyabeł jako chłop wychodzi z flaszką
*) Yiollet-Lednc U. 105—114.
■) ▼. d. Hagen, Narrenbuch str. 61. Kap. 10 „Wie die Schildbttrger rath-
schlngeu das Licht in ihr HathhaiiB zn tragen".
TEATR LUDOWY W DAWKOJ P0Ł8CB 189
wódki i przepija do chłopa — a ten nie może się wstrzymać, żeby
poczęstunku nie przyjął; 6) Wychodzi dyabeł za chłopa przebrany
i każe synowi nakłaść sobie niesłychanie wiele drzewa na plecy —
a chłop nie może się wstrzymać, żeby go nie przestrzec, że się
oberwać może.
Siódma próba nieruszania się:
To. to, Jaaiele drogi, to mi hylo zadać,
Bo to łacniej ssa, niili nic a nie nie g^adać.
Oto ja joż wypełnię, a saras ta noble
Usiadsiy, akladę tie oto tam pnj tobie.
A żebym nic nie widział, tedj sobie oczy
Zasłonię, tebj ciemno bjło, jak w północ j.
Zjawia się dyabeł, żeby wyciąć trawę w miejscu, gdzie chłop leży:
RU8TIGUS elevcUo capUe dicet
Ale cóż czynisz, bracie moje^city drogi?
Bójte mi uciąć nogi! Bo mi Janioł kaaał
Właśnie, ba, jakoi widzisz, ażebym tn leiał.
Ejiet nie brój I co czynisz? bo jak przyjdzie Janioł...
Anicrf przychodzi, ale na to, żeby chłopa wykazać, że żadnego przy-
rzeczenia nie dotrzymał, i pouczyć, żeby na przyszłość na Adama
już nie wyrzekał.
To samo intermedyum pt. Chłop- Anioł i Dyaboł znajdujemy
także wśród notatek ucznia krośnieńskiego, z których już wyżej
przywiedliśmy jedno o lekarzu-szarlatanie. Sądząc według streszcze-
nia, jest ono prawie identyczne z poprzedniem. W teatrze jezuickim
doznała ta krotochwila, jak zresztą wszystkie sztuki przejęte z re-
pertuaru ludowego, dosyć sztucznej zmiany. W intermedyum z Mści-
sJawia, dodawanem do łacińskiego mysteryum o Danielu, pojawia się
miasto Anioła dworzanin i biadającemu chłopu oznajmia, że przez
Mścisław przejeżdżać będzie nowy Adam, który go do raju zabierze*
Ucieszony Rusin funduje dworzaninowi kwartę wódki i prosi o po-
lecenie, które dworzanin przyrzeka, jeśli chłop potrafi przez kwa-
drans milczeć^).
Oprócz intermedyów przytoczonych, właściwych wszystkim
kodeksom teatru ludowego, natrafiamy w niektórych rękopisach
O Brftckner w ArchiT XUI. 408-9.
190 ST. WINDAKISWICŻ
warstwy sztuk drobnych, które albo wskazują osobliwe stosunki
kulturalne, w jakich repertuar danego kodeksu powstał, albo prze-
chowują bezimiennie płody jakiegoś nieco wybitniejszego talentu
komicznego. I tak np. Rękopis konopczański, z któregośmy zaczer-
pnęli tyle ciekawych moralitetów a który jak zobaczymy należał
do kompanii poznańskiej, zawiera kilka ciekawych intermedyów
frantowsko-błazeńskich, które są pamiątką bujnego życia ulicznego
w Poznaniu za czasów Zygmunt^i III. Jedno z nich pt Bigos upity
odszedł od siebie *) przedstawia pogrzeb i zmartwychwstanie na scenie
znacznie lepiej, niż to było w intermedyum Fis Cnotla Wyszumayiy.
Pogrzeb na scenie, to zabawka, którą lubiło średniowiecze a jeszcze
dzisiaj lubią dzieci i która w farsie francuskiej również nieraz
przedstawianą była^) Ulicznik jakiś czy błazen, Bigos, wychodzi
zupełnie nieprzytomny „z piwnice na wronieckiej ulicy" i nie może
sobie zdać sprawy, co się z nim stało. Jest to jeden z tych pysznych
monologów pijackich, w które obfituje nasz teatr pierwotny:
Otóż mass, niegonej ci mię prawcie csestowali,
Boday dyabli na takiej aezeie pnebjwali.
Dobre zdrowie watsmoeć, waazmo&ei dobre zdrowie,
W brzoeh piwo a roznma co dalej mniej w głowie.
Podpiwszy, z^^abilem się i szukać sie mnsze,
Zgoła nie wiem, gdziem podział i ciało i dusze.
Biedaż mnie! gdzież sie znajdę? przecie blisko tego
Miejsca gdziekolwiek jestem, albo wiec owego.
Ta? nie ta! jest? niemasz! taśmyć blisko pili! —
Boday na takiej uczcie czarci sami byli.
Pij, pi), alić upity odszedszy od siebie,
Zgub^em sie, że nie wiem, czym w piekle, czy w niebie.
I gdzieżem sie wżdy podział? Otóż masz kłopocie.
Czyli mie kto okradszy utopił w błocie?
Aboć mie już bies porwij? Otóż, jak co złego,
Śmieją sie, coby mieli szukać zgubionego.
Ba! lepiej byście pewnie teraz udziidali.
Byście mie kiedykolwiek wszyscy poszukali.
Będeli miedzy wami szukał, trzęść was musze
Którego, aż wypuści zatrzymaną duszę.
A toż masz! Więc sie zawołam, aza sie ozowię.
») Kkp. Konop. str. 1, 8-11.
*) De mortuo riTo ad sepulcrum dedncto, Poggio Facetiar. liber; Farce de
la resnrrection de Jenin Landorfe, L*aTOcai qui se croit mort YioUet-Leduc II.
21-34; de JulleWUe, Kćpertoire du theatre comiąue Nr. 257.
TICATR LUDOWY W DAWNSJ POLSCE 191
Widyć prsynaj raniej iwoj właray g^oe posnam i mowę:
„Bigoi, Bigos, Bigos! Bigosko, Bigoskat . . .
Wśród te^o posznkiwania, spotyka go drugi błazen uliczny Kapinos,
który się żegna na jego widok i chce przed nim uciekać, jak przed
marą. To samo czynią inni ulicznicy, Dzidzi i Gwizdarski, którzy
tak zaklinają się i żegnają wobec Bigosa. że on wreszcie uwierzył
w swoją śmierć i zgodził się, żeby go pochowali. Na to tylko cze-
kali ci błaźni i wśród lamentów pogrzebowych zabrali się do zdjęcia
z Bigosa naprzód czapki, delii a potem innych części ubrania, aż ro-
zebrawszy go do koszuli, uciekli przed nim pod pozorem, że go
czaó rzodkwią. Bigos dzwoniąc zębami, zostaje na scenie. Nadchodzi
Śmierć i chce go ściąć, ale w tej krytycznej chwili dopomaga Bi-
gosowi jego logika błazcńska. Faktem pochowania przez towarzyszy
wykręca się napastnicy od powtórnego skonu i na dobre otrze-
źwiwszy się, idzie szukać swych kompanów. Istotnie udało mu się
Dzidzia zdybać, więc obdziera go z ubrania i uciekając woła:
Tui mil 8xtnka sa tstakę. Tak jeden drogiego
Na 6wiecie lapi. Wtsjscj nie mają nic swego.
Intermedyum to, jak się zdaje, dodawano do moralitetu Rozmowa
dusze z ciałem.
Intermedyum Trzey słryszy i balwierz^) jest podobnego na-
strtju. Jest ono również poznańskie i ciekawe przez to, że miaste-
czko Kiszków Bguruje w niem już jako jedno z centrów humory-
styki wielkopolskiej *). Wyobraża ono dwu prawdziwych frantów,
£girusa i Cyryliusa, którzy dla zabawy udają, że niegdyś byli dzia-
dami i dzięki długim brodom i łatanym sukniom dobrze się mieli:
nagle ich ktoś ogolił i przebrał za frantów, wskutek czego nie wie-
dzą, co począć. Mówią oni językiem błazeńskim, siląc się na kon-
cepta i kumulowaoiie w mowie najrozmaitszych nieprawdopodobieństw:
Biadaszkoi mnie, biadasskn, ach mój miłj Boże,
Toć chndego derbii%a nikt jaż nie wspomoże.
Dotąd udawałem sie za starego dziada,
Aleć joż w swąd poszła wszytka moja rada.
Niezbędni zbójcy, coc mi wyrzj^dzili,
Nieznalazssy nic a mnie, brodę mi onnęli.
>) Kkp. Konop. k. 35-39.
*) Powiastka o „Kiszkowskim zegarku" Franc. Morawskiego.
192
8T. WINDAKUBWICZ
I jetscse wygoliwssj, za me stare tatj,
Dali mi te frantowshie na moje ^e ssaty.
I tak próżno mam żebrać, bo mnie jak młodego
Każdyby mie (s) za łeb wypchnął s doma swego.
Jest to po części satyra na dziadów; nasi dwaj stryszy amieją
także kilka dziadowskich pieśni. Gdy się tak żalą, nadchodzi praw-
dziwy dziad Giras i radzi im iść do Kiszkowa po nową brodę.
Itinerariam, jakie im podaje, na Bnin i Swarzędz, jest czysto sowiz-
drzalskie. W drodze spotyka ich balwierz i odradza iść dalej, ofia-
rowując zarazem pomoc im na miejsca na porost brody. Franci
dają się namówić. Balwierz ich mydli, potem poleca im wziąć się
za brody i liczyć do 40-sta. Ale zgoda tak dłaga była dla Egi-
rasa i Oyriliusa niemożebną; zanim się doliczyli, pierwej się po-
bili — i na tem się ta sztuka kończy.
Trzecie intermedyum błazeńskie z Poznania nosi tytuł Prior
esł quercu8 i przeprowadza nas w jeszcze ciekawsze stosunki miej-
scowe^). Pokazuje się w niem prawdziwy błazen „Morio** i dla
żartu utrzymuje, że jest ni mniej ni więcej, tylko rzeczywistym
dębem. Bellius i Cibius, do których to mówi. gniewają się. że takie
niedorzeczności prawi, ale ostatecznie zgadzają się na to, że jest
dębem i poczynają z niego gałęzie rwać, t. j. poprostu bić go. Nad-
chodzi druga para klownów, Damon i Petrus, i ci widząc tak pię-
kne drzewo, udają snycerzów i chcieliby z Moriona jaką piękną
figurę zrobić. Pytają się więc Moriona, na co dałby się przerobić,
a że Morio nie chciał być człowiekiem, a nie myśli zostać zwie-
rzęciem, więc wybiera postać anioła. Ale tej znów Damon i Petrus
nadać mu nie chcą, bo kto chce być aniołem, musi być naprzód
człowiekiem, wskutek czego Morio zgadza się wreszcie, żeby go
przerobili na człowieka, ale z wielkim brzuchem i ogromnem gar-
dłem. Zaczyna się więc robota, wśród bicia zapewne i posztnrki-
wania, w końcu już Morio kontent z siebie, wybiera się z towa-
rzyszami na hulankę. Jest to jedyne, czysto cyrkowe intermedyum,
na niedorzecznych ruchach i klownowskich gestach oparte, jakie
wśród zabytków dawnego teatru ludowego dotychczas się wy-
{oniło.
Rękopis Krasińskich, t. j. właściwie chełmiński przedstawia
nieco odmienne stosunki. Zachował nam on pamięć o zapomnia-
^) Bkp. Konop. Btr. 39—41.
TSATR LUDOWY W DAWMSJ POŁ80B 193
nym talenciku komedyopisarskim tej prowincyi, który wzorował
się widocznie na współczesnej satyrze i z satysfakcyą obrabiał sto-
sunki, panujące na dworach pańskich. Jest on twórcą dwu typów
komicznych teatra ludowego czysto dworskich, t. j. KufUnoskiego
i KuTolapskiego. Co do Euflowskiego, to był on potomkiem w pro-
stej linii Dybidzbanów satyry ludowej i Łapikuflów z naszych
sztuk bachicznych. Postać jego wynurzyła się naprzód w półświe-
tle w wyobraźni ks. Wereszczyńskiego ^) a przytomną już była sa-
tyrykom z r. 1611, jak świadczy frazes „Kuflowski nam przyja-
ciel, zwłaszcza kto rad pija^'). Następne czasy wypracowały ją
szczegółowo i dodały do niej rys ch^pliwości szlacheckiej i zao-
patrzyły w świetną genealogię. Euflowski jest synem Dzbańskie-
go, hrabino na Wątorach i jako takiego wspomina^) go Eo-
ehowski:
, . H^perbolikl, baeres w Nieuianowie,
Marchio % Jancaaryohj, oomet de W^torj,
Baro de Ooltrych, kędy dwie ebałap tny dwory.
Jak wiadomo, figura stała się niebawem przysłowiową i w XIX w
powtórnie na scenę wprowadzoną została^).
Otóż w intermedyum bezimiennego Chełnmianina p. tyt Kur
ftewdd Mo€ztfg^ki% pochodzącem jak wiadomo z połowy XVII
wieku, występuje Euflowski w podwójnej roli chełpliwca i opoja
i odrazu przedstawia nam się w przysłowiowej okazałości:
Na Biedaukowie iestem panem j daiedzioem,
Mam maiętność Nędsanów, mam drogie miasteczko,
Licłiociee ie sowii|, ta6 to niedaleczko.
Zaccnym ia familiiey, sacznych przodków wielu,
Bom przodki swe polewki| oblał na wesela.
Ociec moy byt pan Dzbański, comes de Wątory,
Gdaie ieden tylko kmiotek a trzy wielkie dwory —
Lecz przerwać na chwileczkę mowę sobie moszę,
Pnydę, zayrzę w konewkę, ochłodzę swą duszę,
Boć ogień iakiś wielki czuię w swoim ciele —
Heyl błazeństwo 1 w konewce piwa iuż niewiele.
') Goniec pewny 1585.
*) Synod ministrów beret. 1611.
*) Kocbowsld, Epigram, ks. II.
*) Syrokomla, Comes de Wątory jeden kmieó trzy dwory.
* Rkp. Krasiń. 91—95, Nehring w Archir XVn. 106—110.
Eaiynwy Wyds. ffiolog. T. XXXVI. 13
194 BT. WINDAKIEWIGZ
Prsecie pić, póki staie; niech w ocs/ chłód idsie,
Niechaj mi widy ten zap>iat ladaiak nie zeńdzie.
Pic! pić! panie Kaflewski ! Tylko twego zjrsku !
Zlewaj po cnotliwemn, lej śmiele po pysku,
Nachylaj, póki co masz ! Srogie apalenie
Cierpię, chodem mało iad, przecie m%m pragnienie.
Euflewski długo tak przemawia a nikt ma nie odpowiada. To go
irytuje, powstaje z ławy i chce bić wszystkich w karczmie. Po
chwili się uspokaja i znów wraca do opisywania swoich dostatków;
wreszcie wydobywa z zanadrza kawał sera holenderskiego i chce
go sprzedawać. Naturalnie sera owego nikt nie chce kupić, Kafle-
wski go chowa, obiecując sobie jutro na rynku przekupkom
ch^mińskim go sprzedać. Ta okoliczność umiejscowią nam tekst
niniejszej krotochwili. Wtem nadchodzi Moczygębski ogromnie stra-
piony, źe zapust tegoroczny będzie trwał tylko ośm tygodni i że
nie będzie miał czasu na cały rok się najeść. Moczygębski opo-
wiada swój sen cudowny w guście marzeń Pantagruela i Merlina,
które w Polsce upowszechnił pierwszy Orzelski ^). Moczygębskiemu
wydawało się, źe był na sutym bankiecie, źe mu się gęba jak
torba rozwarła, gdy ujrzał tyle pysznie zastawionych półmisków,
że półmiski te zaczęły płynąć ku jego gębie, wreszcie jak kry,
zatrzymały się u zębów a po chwili gębę mu rozdarły i wszystkie
do żołądka wpadły. Moczygębski począł krzyczeć; kowal z rozpa-
lonemi obcęgami przybiega i nuż mu dobywać tych piUmisków.
Pali go, wyrywają mu język, wtem się budzi i z radością spo-
strzega, że mu się wprawdzie nic nie stało, ale źe niestety jego
żołądek pozostał próżny. Opowiedziawszy to, wita się z Kufle wskim
a po chwili zasiadają do gry w kostki; jeden do drugiego swe
odzienie przegrywa, poczem bić się poczynają. Tego Moczygębskiego
spotykamy jeszcze raz w intermedyum fragmentarycznie zachowa-
nem, któremu możnaby nadać tytuł SzumielAski Moczygębski^).
Wyobraża ono dwu birbantów, którym się wydaje, że pogubili
głowy. W zachowanym fragmencie Szumiełebski, na wychodnem
z karczmy, żąda od Moczygębskiego zwrotu tej części korpusu,
ale domyśleć się niepodobna, z jakich powodów. Warto zauważyć,
*) Onelski, Macaronea I, Kegestr. Rieczjposp. Babin. nr. 52.
") Rkp. Konop. k. 12.
TSATR LUDOWy W DAWNSJ P0L80R 195
żrt podobne pochwały pijaństwa, jak u KuHewskiego, nie były obce
także średniowiecznema teatrowi francuskiemu ^).
Drugim typem, z lubością modelowanym przez Bezimiennego,
jest Kuroiapski^ którego spotykamy naprzód w intermedyum Chu-
(kusz i Małoco ^). Chudeusz narzeka na biedę^ pociesza się jednak,
że pochodzi z rycerskiej rodziny Kurołapskich, której członkowie
ginęli wysoko. Opowiada on o sobie mniej więcej tak, jak Wiel-
kiehwał Jurkowskiego, że mianowicie był pustelnikiem „na Śleziń-
skim bora^, a potem służył u Brodnicy, gdzie miał śliczną libery^
i przedziwnego rumaka, którego jednak stracił. Odtąd poczęło mu
się źle powodzić. Spotyka go Maloco i nie mogąc się od niego ni-
czego dowiedzieć^ bierze go za czuprynę:
Hej daprinać to bracie, iako ogon krowi,
Pnygodzi się do dratew którema ssewcowi.
Intermedyum to dodawano dawniej do misteryum na Boże Naro-
dzenie. W rękopisie mieści się tuż po sztuce In solenine Natimtatis
fatum i nosi tytuł dodatkowy „aliud intermedium".
Tego samego Kurołapskiego przedstawia Bezimienny w innem
intermedyum p. t. Kurołapski Ołender^)^ w którem objaśnia bliżej
działalność Kurołapskiego, od której wziął nazwę. Widzimy go
więc na Żuławach gdańskich wśród Holendrów. Kurołapski wy-
ehodzi na scenę zgłodniały i żąda od gospodarza czego do zjedze-
nia, opowiadając wśród tego, jak szukał żywności po Holendrach,
szołdry od chłopów kijem wymuszał, ale ostatecznie obity został,
gdy skradł jednemu gospodarzowi kurę. Holender wita gościa
i pyta o nazwisko. Kurołapski poznaje w nim jednego z chłopów,
który go obił i odtąd się z nim porozumieć nie mi)że, bo Holen-
der mówi jakiemś zepsutem narzeczem, z czego wynikają rozmaite
nieporozumienia. Ostatecznie się rozchodzą. Intermedyum to nie
miałoby wielkiego sensu, gdyby nie przypuścić, że przedstawiało
typy lokalne i że aktorzy występowali w niem w kostyumach do-
brze znanych i improwizowali na temat naznaczony.
Wreszcie tegoż samego Kurołapskiego spotykamy jeszcze raz
*) Scrmon joyenx de bien boyre. Viollet-Ledac II. 6 — 20.
*) Kkp. Kras. 250-261, Nehring w Arcbiv XVU 127—128.
■) Rkp. Kras. 90-91, Nehring 1. c. 105—106.
13*
196 8T. WINDAKIBWIOZ
W intermedyump. i, Darmoałrawski KurołapsH^). Wyobraża ono dwu
dworzan, którzy się witają z tern większą attencyą, im ubożej wy-
glądają. Darmostrawski podobnie, jak Moczygębski, opowiada o kra-
jach pantagraelicznych, z których wraca, gdzie woły pieczone z wi-
delcami wbitymi chodzą po łąkach, gdzie dachy kryte kołaczami
a domy odgradzane kiełbasami. Kurołapski dziwi się, że przybysz
z tak bogatych krajów tak ubogo wygląda. Darmostrawski tłoma-
czy mu, że na bieżące potrzeby musiał się trochę z garderoby wy-
sprzedać. Towarzysze drwinkują z siebie nawzajem, aż ostatecznie
przypadają sobie do serca i obiecują dobrze używać w bieżącym
karnawale na koszt pana Swowolskiego, u którego Kurołapski służy.
Postać Darmostrawskiego, rodzonego brata Kurołapskiego, znamą
była Opalińskiemu i wspomina go pod nazwą Darmochleba *).
Oprócz tych dwu typów, stosunki panujące na dworach pol-
skich w połowie XVII w., dostarczyły Bezimiennemu materyału
do kilka innych intermedyów. W sztuce pt. Stary dworzanin myśli
iakoby sie poiyuńó miały w starym giermaku się cieszyć) widzimy
dworzanina podeszłego wleciech, śmiejącego się z gorzką ironią ze
swojej biedy i z swego ubrania, któreby się nadawało chyba do
udawania dziada na pogrzebach. Zdaje się, że własna nieporadność
doprowadziła go do tego stanu; rozpacz go bierze i ochota, żeby na
gościńcu, na którym się znajduje, napadać na ludzi. Grosza pra-
gnie, jak kania deszczu, i dałby się nawet ukamienować, ale na-
turalnie talarami. Ostatecznie postanawia się butnie trzymać i w tern
usposobieniu spotyka go dwóch służących. Żąda on od nich, żeby
się wobec niego, jak wobec pana, zachowywali; ci zaś widząc jego
wytartą suknię, żartują sobie z dworzanina i czynią domysły, że
jest albo kościelnym albo kominiarzem albo wreszcie kucharzem
i szczegółowo jego ubiór oglądają. Szlachcic słucha ich uwag po-
części zły a poczęści zadowolony, że go tak ludzie wenerują. Zja-
wiają się inni przechodnie i podobnie mniej więcej względem niego się
zachowują; poczem dworzanin zwraca się du publiczności i żąda,
żeby się w nim zakochała, skoro go wszyscy taką estymą otaczają.
W intermedyum tem trafia się dosyć kalemburów, które błaźni do
naszych sztuk wprowadzili jeszcze w XVII w. Przechodnie pytają
O Hkp. Kras. 87->88, Nehrin^ 1. c. 103—104.
*) „Na Błagi nie do nałogi y na posługacze wBselkiey condicyej* Sat. UL 4.
■) Rkp. Kras. 169—172, Nehring 1. c. 113—116.
TEATR LUDOWT W DAWNKI POLSGB 197
się dworzanina o dom i przodków a on odpowiada, że jego dom
nie miał przodków i dlatego się obalił. Na zapytanie, z jakiego kraju
pochodzi, mówi, że go nigdy nie krajano; gdy mu zarzucono, że
dodknje, odparł, że nigdy dud nie kował itp. O tych kalemburach
możnaby uczynić ciekawe studyum na podstawie pomników teatru
ludowego a przekonalibyśmy się, że wynalazcą kalembum nie był
dopiero Zimowski, jak sobie zazwyczaj wyobrażamy.
Weselszem od poprzedniego jest intermedyum Niewartski i Przy-
kmdurdd, niestety w kodeksie naszym niedokończone ^). Przedstawia
ono rzadki na scenie ludowej typ zakochanych chłopców, marzą-
cych ustawicznie o pannach. Niewartski opowiada, że czas ucieka
i korzystać z niego należy:
DbU wBBjscy sażywamy, % kto będsie potym,
W śmiertelnym kalendarsu nie wyciytass o tym.
Wiem, iie tak stoi w Indzkim Kalepinie,
Nie kaidy będsie doma, co dsiś ieat w gościnie.
Niewartski chciałby się zabawić i panny przychodzą mu do głowy:
Hey! w pannie mile ciepło, tak wi^ powiadała
Któny sie na elonecanym dobne biega maią...
Hey motoycy, niettetyi, od gtowy do stopy
Wesystek ttróy bialogtowski iest węda na ohiopy.
Nadchodzi Przyjemdurski i zapoznaje się z Niewartskim:
PRZTJSMDURSKI
Ale iako cię mam awae, abym się poinali?
MIBWABTSKI
Niewartski, tak mi panny to priezwisko dały.
A ciebie iako iowii|?
PRZYJBMDURSKI
Jam jest Prsyiemdarski.
MIBWABTSKI
Miękkili też a panny, ciy tneba podosaki?
Poczem obaj zaczynają rozprawiać o całusach i uściskach dziewcząt
i kilka staropolskich konceptów na ten temat sobie pozwalają. In-
') Bkp. Kras. 95-96, Nehring L c. 110—111.
198 ST. WINDAKIBWICZ
termedyum to, jak wspominaliśmy, jest niedokończone ale niegdyś
miało dalszy ciąg w zaginionej części kodeksu, na którą pisarz tego
zbiorku kilkakroć się powoływa, a także przy przerwie niniejszego
intermedyum, kładąc ostrzeżenie w słowach „Videatur S", zapewne
„supra", przyczem nakreślił puszystą strzałkę, za którą dzisiaj pró-
żno gonić.
Najmniej udatnem z pośród tych intermedyów Bezimiennego
ze sfer dworskich jest Acttuf intermedu ^) a właściwie Actus AtUico-
rum, które jest poczęści parafrazą satyry ludowej Jana Łopeskiego
pt. Rozmowa Janasa z Szymonem^ Przedstawia ono rozmowę dwu
pokiereszowanych dworzan, którzy tłomaczą, dlaczego się obdarci
publiczności przedstawiają. Pierwszy klnąc po węgiersku, opowiada,
że niegdyś był w szkole, ale że mu się nudziło i koledzy go prze-
zywali, więc uciekł. Chciał iść do kuśnierza ale tu majster bił ciągle
żonę, więc poszedł do cieśli. Chcąc nowemu panu dobrze się przed-
stawić, spytał go odrazu o robotę, choć korciła go smaczna mar-
chew w ogrodzie. Ale tu mu się także nieszczęściło, drzewo go przy
robocie przytłukło, więc znów zmienił swój zawód i udał się do
kołodzieja. Tu jednak było mu jeszcze gorzej. Odrazu kazano mu
„piastę wiercieć" a jeść nie dawano. Majster obaczywszy jego le-
nistwo, obił go porządnie. Ucieka więc z tej twardej szkoły życia
i zaczyna po wsiach chłopów okradać. Spostrzegł młockarza, jak
nowiutką suknię zawiesił w stodole. Odwołuje go więc od roboty
a tymczasem kradnie suknię. Ale chłop poszedł za nim w pogoń,
wpadł do rowu i cepami został pobity. Po tej przygodzie przedstawia
się publiczności, nie wspominając, że opowieść swą czerpie z satyry
Łopeskiego. Nadchodzi drugi towarzysz, podobnej przeszłości, i du-
bluje właściwie rolę swego poprzednika i na tem się to intermedyum
kończy. Warto zanotować, że prawdopodobnie było ono dodawane do
moralitetu o Bogaczu i Łazarza.
Sferami dworskiemi zajmował się także Kryptonim P. H. P.
W., autor Objadu postnego i uciechy Fiś Cnotka Wyszumiany. W Ucie-
sze drugiej jego pomysłu ®) mamy wcale zajmujący obrazek z izby
czeladnej. Syn gospodarski ma przyjechać z Kalisza z kilku kole-
gami na wakacye, wskutek czego Pan każe wołać „myśliwca, pi-
») Rkp. Kraa. 83-85, Nehring 1. c. 99—101.
*) Krak. 1633. £gz. w Bibl. Ak. Urn. w Krak.
*) Uciechj lepsse. Kraków 1665.
TBATR LUDOWY W DAWNBJ P0Ł8CB 199
wnicznego, kacharza, włodarza i spiżame^o^, żeby się przygotowali
na przyjazd paniczów. Wszyscy przyrzekają rozkaz pański sp^nić,
tylko kucharz maruda oświadcza, że jest chory i zostaje złajany.
Po wyjściu pana wypowiada dopiero swe żale a długi opis jego
utrapień jest ciekawem objaśnieniem, w jaki sposób ówczesny tryb
życia pańskiego odbijał się na kuchni. Dysponowano więc przedzi-
wne potrawy, których nikt zgotować nie umiał; kucharzowi nie
dawano czasu na zgotowanie i półsurowe jedzenie zabierano na stół:
Pan wTseucsy, pani sapa, iako w piekle w domu,
Jeden pose2 sa dm^m na łbie ntjrkaią,
Wtcyscj s tą legacją: „Niecbay ie&ć dawaią*.
Dla Bog^a! ieszcse ssafan nie wjdal wszystkiego,
Drew niemass ....
AŁ w pacien biei^ dragi s pokoin górnego:
,, Kazała dawaó Jeymo&ć*.
W dodatku trzymano całą masę znanych nam z poprzedniego in-
termedyum „Darmostrawskich", którzy kręcili się tylko koło kuchni
i co im pod rękę wpadło, kradli:
A rwą a irą, lak wpadną do kachniey b poranka,
Tylko się im oganiay, iak psom bes przestanka.
Przyidzie chłopiec, do ognia zaieżdia zdaleka,
W rzeczy zmarzł, grzać się przyszedł, obłapia erfowieka.
Pochlebnie, iak się mam pyta, choó nietrzeba.
Porwawszy wender z knchnie, nie czekaiąc chleba.
Wreszcie nie szanowano służby i skąpiono jej wszystkiego. Kucharz
narzeka, że się do dworu dostał i oświadcza, że wolałby w domu
pastuchem pozostać. Wtem wbiega chłopiec z regestrem na obiad
a regestr ten znów jest komiczną dyspozycyą potraw, jakie zresztą
i w innych literaturach spotykamy. Kucharz ma zgotować „pieczeń
gómią z starego pulpitu, potrząśd klawisami y responsoryami", da-
lej „tablicę duszoną, włożyć do niey parę skrzydeł gęsich y kredy
kawalec" itd.
Ostatnie intermedyum ze sfer dworskich nosi tytuł Panna
Chłop Szlachcic^). Jest to jedyne intermedyum, w którem wypro-
wadzono na scenę płeć żeńską. Występuje w niem stara preten-
syonalna panna, żyjąca na respekcie w jakimś dworze, do której
>) HisŁ o Zmartwychwst. Pańsk. wyd. z r. 1757 str. 43—46.
200 ST. WINDAKISWIOZ
podczas spaceru zbliża się wędrowny cUop i narzuca się jej z swoją
miłością :
PANNA
Acb smatne me godsiny i ciętkitt wicsiema,
Żjję prawie na 6wiecie, niesnaiąc kochania.
Mówili, ite pny dworaeh najwięcej miłości,
Lecs i tam w sercacb ludakioh nie tak bano go6ci.
Nawet w lamym małteńfltwie częste odmienności,
Hałasy i kłopoty, różne nieagodno6ci.
Mnie joft pnyjdaie cnej damie, w gęste odejtó lasy,
Odyi kochania nie osnam w teraźniejsae czasy.
OHliOP
Gotem ja mo^ia damo, a coz lamentnjes
I dokąd tak smatna, jako awien wendmjes?
A ja tez za6 wendmję w brandeborską stronę,
Podi ze mną, mo6cia damo, wezmę dę za zonę.
PANNA
Lepsió by mi się trafili będący przy dworze,
A od ciebie, grondalo, mam byó w dyshonorze?
CHŁOP
Zaó to lepsi dworacy, jak my prości chłopi ?
Wsak wy o nich gadacie, ze z nich wielkie czopy,
Kiedy się nie omi^ zgiąó albo ofertowaó,
Za rąckę pomacywaó i w gąbkę calowaó.
Od tych napastliwych grzeczności ratuje pannę przechodzący Szla-
chcic, który chłopa kijem odpędza i za ten rycerski czyn niespo-
dzianie sercem wdzięcznej damy zostaje obdarzony. Intermedynm
to ogłoszono z końcem panowania Augusta m przy znanem nam
wydaniu Historyi Zmarttoychtostania Mikołaja Wilkowieckiego, moie
na dowód, jak dawna sztuka teatralna była niedorzeczną.
Osobnym rodzajem intermedyów były monologi, ulubione zwła-
szcza na teatrze francuskim^). My takich pomników możemy wy-
liczyć trzy. Najwcześniejszy jest Monolog ciury obozowego^. W utwo-
rze tym sługa dworski opisuje bardzo barwnie swoje wspomnienia
obozowe 1 żali się, że będąc z panem na wojnie, musiał ciągle czy-
ścić konia, pracować ciężko a mało jeść dostawał. Zna on dobrze
^) de JnlleyUle, B^pertoire nr. 2U~263.
<) Baiyka, Z chłopa król 1637.
TSATR LUDOWY W DAWNSJ V0Ł80B 201
Życie pod namiotami i charakteryzuje sposób zabawy obozowej roz-
maitych rodzajów wojska, mianowicie, że huzarzy labią się bawić
od ucha do ucha, n kozaka zabawą nazywa się pijaństwo a haj-
ducy umieją tylko krańć. Jeili słowa jego są prawdziwe, to sytoa-
cya tych ciurów była czasem okropną. Huzar upiwszy się, bawił
się kosztem swego sługi i czasem kazał mu tak barbarzyńskie figle
wyprawiać, że chyba tylko Imci panu Paskowi mógł zaimponować:
Skaes mu pnei golą icablę, tnynuij iióitak w palcach,
A on ci ich urjrwa kulą po kawalcaoh.
Więc JMicse jako tako, kiedy trijmaai w r^e,
Ale kiedj nad gIow%, to lię równa męce...
Drogi kaie caaprjnę podnieść wagórę lobie.
To itame • bandoletem proeto prseciw tobie
I tak itnela do dębie...
Drugi nasz monolog nosi tytuł Intennedtfum Dziad ^):
O nieeicacena etaroAci, jak cię dlniej cieka^,
Ifoiię n^mj na biedę iwi} cawsie naraeka6.
Tak mnie etaroić ekrajwila i choroby adjęły,
Że chociaś nic nie robię, nie itaje mi lilj.
ELaiael nędinego diiadka wygnać i domu masi,
Wiatry ftnieftne, zła chwila nierai ci2eka dnii.
Dziad narzeka na psy, kucharki, panów:
Chociaś to i lapnety, wisędzie po olicy
Pachną kisski, piecionki, dniia we mnie kwiczy.
Nie ma dziś św. Marcinów, coby się z dziadem płaszczem podzielili,
wszyscy skąpią, choć to nie dziwota, bo takie kontrybucye na
wojsko:
Owo ig<^a, ie bieda, widzimy to lami.
Gdy(by) citek groiza nie miał na dtngach którego
Muiialby cilek i zkapać...
Przecież powlecze się dalej, widzi przechodniów, spróbuje — i od-
chodzi. Monolog ten był dodawany do misteryum o św. Katarzynie.
Trzeci nasz monolog p. t Iniermedyum Dworzanin jest wła-
ściwie powinszowaniem kolendnem aktora w przebraniu za dworza-
nina*). Jest to zabytek zupełnie samoistny, pozostający w luźnym
>) Bkp. Jag. 8626 k. 88-84.
*) Rkp. Horod. Itr. 123-124.
202 8T. WINDARIEWICZ
Stosunku do sceny, ale za to tern ciekawszy jako pamiątka roz-
woju sztuki deklamacyjnej w Polsce:
Ja w dom, a asie s doma. wielkie pomaga Bóg !
A kto mi z was Die iy czy, bodaj naloma? nóg.
Wieczór dobry a wszytkim niechaj mięły będzie,
Tak stojącym, siedzącym, jako gdzie kto siędzie.
Szczęi^cia, zdrowia dobrego na ten to Kok Nowy
Daj Bose, by Waszmościom kaidemn byt zdrowy.
Niechajże będzie ciszy, nie trzeba ta gadaó.
Będę cudowne rzeczy przed wami powiadać.
Dziatki ciszy, proszę was, bo ja ta swym obacbem
Pisnę kogo, ślabaję, będzie gaz za achem.
Przynamni wtenczas ciszy, kiedy gości macie,
Kiedy więc odejdziemy, to sie nagadacie.
Jai ciszy, chwała Boga, Waszmościom dziękuję
A ja wam tei cokolwiek nowego daroję.
Tylko proszę dzieweczki, byście sie nie śmiały,
Byście kogo na sie w czym nie rozgniewały.
Wamci to niebożęta najwięcej potrzeba,
Wy nierady dajecie, ale da Bóg z nieba.
Byłem tu po kolendzie, szczodrak mi ta dali.
Bodajie zań królestwo Boie otrzymali.
Ja tei oddam dar za dar, tylko mnie słuchajcie,
A namniejsze słóweczko pilnie uwaiajcie.
Siedm stanów jest na świecie, kaidy upatruję,
Według których cokolwiek kaidemu daruję:
Małżeńskiemu to daję, by w zgodzie mieszkali,
Chcąli, by sie po śmierci do nieba dostali.
Wdowom za podarunek co mam daó takiego?
Każda męża obieraj według stanu swego.
Tu sie trochę zatrzymam. Młodzieńcy słuchajcie,
Tylko mi dac nagrody za to nie żałujcie.
Nauczę was, co to jest phisiognomija...
Tu się rękopis urywa, podając jeszcze trzy wiersze, nie dające już
dobrego sensu.
Dla zaokrąglenia naszych wiadomości o intermedyach pol-
skich, wspomnimy tu jeszcze o naj obszerniej szem i które na na-
szym gruncie dostąpiło godności samodzielnej sztuki, to jest o in-
termedyum Z chłopa król Piotra Baryki ^). Intermedyum to ma aneg-
*) Egz. w Bibl. Akad. Um.
TBATR LUDOWY W DAWNKJ POL8CB 203
dotyczny początek *) i przedostało się na scenę polską z teatru an-
gielskiego, dzięki pośrednictwu trup konicdyantów angielskich, które
bawiły w Polsce w latach 1616. 1628 i później *). U Szekspira in-
termedyum to stanowi accessus do Ugłaskania Sekutnicy^) i wyo-
braża feudalnego dziedzica angielskiego, który w powrocie z polo-
wania spotkał biednego rzemieślnika Szlaja w stanie niepoczytal-
nym i przeniósłszy go na swój zamek, przebrał dla zabawy za
lorda. W przeróbce Baryki „accessus^ ten został z prawdziwym
talentem uproszczony, zaokrąglony i w polskie stosunki przenie-
siony. Baryka przedstawia Sołtysa, który przybył do obozu ze sta-
cyą i trochę sobie podchmieliwszy, zasnął. Wchodzi Rotmistrz z to-
warzystwem zamiast owego Dziedzica i wśród zabawy wesołej
postanawia przebrać Sołtysa za króla. Akt II jest najzabawniejszy
i zawiera właściwą scenę komiczną, podobnie zresztą, jak u Szeks-
pira. Sołtys się budzi, zdaje mu się, że jest w kościele albo na
jarmarku, że jego krzesło jest konfesyonałem, a strój ornatem. Naj-
bardziej podobają mu się buty:
A to co? nogi6 to lą, czj t6lXi6 radlice?
Bom, jak śjw, nóg nigdy nie miał b jajecznice.
Nie moje to lą nogi — pewniem je gdsie zgabit,
Abo mi je kto okradł, abo też obłapił.
Jeno tego nie pomnie. £j wróó, kto cnotliwy,
Abo podrsać, jeśliś był wziął na jakie dziwy.
Ba, muBię lię troszeczkę dla próby przechodzić.
Jeśli moje, to wiedzą, jako zemną chodzie.
Jeśli cndze, to zemną nie postąpią kęsa,
Byś im dawał i gomółką i chleba i mięsa.
Mojeć, moje jak widzę I A to mi je gliną
Ktoś pomazał?
Wreszcie przychodzi do przekonania, że j(»8t królem i decyduje
się zwołać dworzan i zasiąść do bankietu. Ci dworzanie, to natu-
ralnie przebrani żołnierze, kanclerz — to Rotmistrz. Bankiet przy-
nosi dużo niespodzianek; potem nadchodzi pora audyencyi i znów
') Sam Baryka podaje, że argument „ podobny ** znajdnje się w „Facecyach
polskich* (1624), zresztą anegdotę tę przytacza joi Wereszczyński (Goniec pewny
ed. Torów. str. 26'-28); autor znów przeróbki na teatr jezuicki cytuje jako swe
iródło .Utopię Patnz Jacobi Bidermani^ Kkp. Jag. 182 k. 377.
*) Meissner, Die engl. Komoedianten str. 62—65, Bolte Das Danziger The-
ater str. 63.
') Biegeleisen, Dzieła Szekspira YI. 3H0— 336.
204 8T. WINDAKIEWICZ
mamy wesołe żarty z naiwności Sołtysa. Poseł zaporozki przynosi
powitanie od Kozaków i składa podarunki. Eanclerz-Botmistrz od-
powiada. Ta audyencya została wybornie przez Barykę podstawiona
na miejsce improwizowanego przedstawienia teatralnego, które Dzie-
dzic dla Szlaja urządził. Niestety wśród darów kozackich znajdo-
wała się baryłka wódki, która królowi przypadła zbytecznie do
smaku i koniec jego panowaniu położyła.
Akt III odbywa się nazajutrz. Sołtys się budzi i widzi, że
już nie jest królem. Opis minionej rozkoszy, kiedy jadł, pił i nic
nie robił, jest bardzo żywy. Najbardziej żal mu ubrania :
Wsijtekem lie tak iwiecil, jak laranna aona.
Brama bjla a csapki s nadobnej tcbóna,
Na niej wieziiec se slota, koto niego iicseble,
Wierę mi lię, dalibóg*, nie lada co beble.
Snkmanj miękkie, jak meob, a lekkie, jak pióra
I bodaj nie cieplej iie, niż barania ikóra.
Pod tern wrażeniem zaczyna wołać dworzan, którzy się przed nim
zjawiają ale już go nie uznają za króla. Następuje nowa serya nie-
spodzianek, aż chłop znajduje się poza obozem i żali, że się pobratał
z żołnierzami i późno do domu wróci. Aktu tego a raczej sceny
zupełnie brak u Szekspira.
Intermedyum to, napisane prawdziwie pięknym językienoi, stało
się niesłychanie popularne w Polsce. Wystawione na dworze zamo-
żnego obywatela sieradzkiego, może stolnika Alberta Łubieńskiego ^)
w ostatni wtorek karnawałowy 1633 r., jeszcze w rękopisie musiało
się rozejść po Polsce. Niebawem w Gdańsku pojawia się nieznana
dziś przeróbka Tragikomedya o pijanym, który mniemał ii jest kró-
lem, podpisana literami J. G., jak się domyślają Gawińskiego ^ Ta
przeróbka ma swoją historyę, bo ją skonfiskowano i grać w Gdań-
sku zabroniono '). Inną przeróbkę tej sztuki spotykamy w rękopisie
petersburskim z początku XVJLLl w.^). Potem dla sceny jezuickiej
ułożył ją ks. Prusiecki i wystawił w Kaliszu r. 1724 pt Bustici
^rii in Regem mutatio, wprowadziwszy do niej kilka zręcznych
^) w oryginale inąjdąjemy tylko udcywlj A. Ł., pod które według Nieeie-
cktego podłożyebj moina naiwitko Łabiei^skiego.
*) Bentkowski, Hist lit I. 511.
') Holte 1. c Itr. 66.
«) Bruckner w ArekiT Xni. 405.
TEATR LUDOWY W DAWMKI POŁBCB 205
zmian, z których najgłówniejsza jest ta, że nie rotmistrz, ale pra-
wdziwy król urządził sobie ów figiel z pijanym Grzelą*). Innym
tekstem teatru jezuickiego jest sztuczka kowieńska z r. mniej wię-
cej 1730 pt. Ludu8 foriunoe, w której wprowadzano wieśniaków
białoruskich z piosnkami i dosadnymi monologami'). Wreszcie
o sztuce tej spotykamy relacyę, że ją służba jakiegoś magnata li-
tewskiego za Augusta III na uczczenie imienin swego pana przed-
stawiła. Było to w czerwcu na św. Antoniego, opowiada pamiętni-
karz, „w somsiedzkiej odrynie osobliwe zrobiono teatrum. Beczki
i nie paliły się wokoło, że jakobyś we dnie przechadzał się tam-
tędy. Tam za przybyciem naszym zaczęto udawać komedye, jakoby
w pewnem mieście pijanica sadził, ie królem był. A tak gładko ten
towarzysz pijanego udawał, że się wszyscy za boki brali. Jam się
też uśmiał, bo komedya była co się zowie i do rzeczy. Potem uka-
z^a się cyfra w kwiaty i wstęgi przystrojona i wyszła osoba w bieli
z włosem utrefionym i zaczną oracyę panegiryczną na cześć domu
i wręczyła solenizantowi koperdyment odpowiedni. Wreszcie ukazał
się Delfin wśród morza i wypłynąwszy na środek, wymierzył łukiem
na solenizanta i pod nogi strzałę z cukru mu rzucił^. Przedstawienie
to zakończyło się kantatą, ułożoną przez kapelana, i strzałami z mo-
ździerzy »).
Sztuka ta, tak powszechnie w dawnej Polsce znana^ pozosta-
wiła pewne ślady także w nowoczesnym dramacie. Ów Grabiec
w Balladynie albo znów ów malarz przebrany przez Jouńalskiego za
króla, to są jeszcze dosyć żywe reminiscencye tej staropolskiej farsy
i to nawet reminiscencye z przedstawień amatorskich, nie książkowe,
bo Fredro wyraźnie powiada „Widziałem podobną komedyę" *).
Niestety o autorze tego intermedyum posiadamy zanadto skromne
wiadomości, oprzeć się mogące jedynie na wnioskach z pierwszego
wydania jego sztuki. Był on szlachcicem, bo się z chłopów naśmiewa.
Przed obraniem dworskiej karyery, trudnił się żołnierką i brał udział
w wyprawach Koniecpolskiego w r. 1629 do Prus i na Tatary.
Ztąd wybornie zna żywot wojskowy i ruszczy znę chętnie miesza
do swego języka. Potem przystał do dworu zamożnego obywatela
«) Rkp. Jag. 182 k. 377-884.
*) Hopo30B% 1. O. ftr. 65.
*) Wiier. nauk. N. P. XyU. 144.
^) Fan Jowialski Akt I ic. 3.
206
8T. WIMDAKIEWIGZ
W Sieradzkiem, może jak wspomnieliśmy, Alberta Łubieńskiego,
i na jego życzenie swą komedyę r. 1633 uloźyJ. W cztery lata pó-
źniej, kiedy swe dzieło ogłaszał drukiem, bawił jeszcze na tym
dworze. Odtąd jednak znika nam z oczu. Lubił on panny z frau-
cymeru swego pana, bo się do nich mizdrzy. Scenę współczesną
znał dobrze i nieraz przypatrywał sig przedstawieniom studentów
krakowskich i opery władysławowskiej. Na farsie jego znać wpływ
polskich moralitetów bachicznych a z układu wynika, że sztuka
ta nie mogła być pierwszym i jedynym jego płodem.
ROZDZIAŁ XI.
O błaznach i frantach.
Blaźni w średnich wiekach — Franci w Xyi w. — Frantowe prawa 1547 —
Oatonki frantów — Błazeńskie role w misterjach — Scena Jodaeaowa — Mi-
mika błazeńska w teatrze — Franci literaci: Kaszota 1558 — Jan Dzwonowitki
i jego repertaar 1620 — Intermedynm Rozmowa szlachcica i karczmarzem —
Franci weselni — Komedye weselne — Maciek Pochlebca 1617 — Dziewosłąb —
ł>anci la granicą.
Sztuki dotąd wymienione przedstawiali przeważnie amatorzy,
członkowie bractw^ najczęściej wolontaryusze-studenci a w każdym
razie osoby, które zawód aktorski uważały za uboczne zajęcie. Ale
równocześnie obok aktorów-amatorów istnieli u nas komicy zawo-
dowi, którzy dopiero z biegiem czasu zapoznali się ze sztuką tea-
tralną a potem sami stali się autorami dzieł dramatycznych t. j.
błażni. Jest to starodawna w Polsce kasta śmieszków ulicznych
i nadwornych, o których spotykamy liczne wzmianki w rozporzą-
dzeniach kościelnych i miejskich z KIII, XIV i XV w. ^) W ak-
tach nazywano ich naówczas żonglerami, szpilmanami, aktorami wę-
drownymi i mimikami. Najciekawsza z tych wzmianek powiada, że
szpilmani niemieccy chodzili po Krakowie w XV w. z powinszo-
waniami „zu den Weinachten adir Obirsten Tag«n" ^\ z czego wy-
nika, że nasz Monolog Dworzanina z powinszowaniem noworocznem
był echem tego starożytnego zwyczaju. Akta wymieniają nazwiska
M Zakrzewski, Kod. Wlkp. Nr. 487, 1061; Statuta syn. Calist. Lib. III tit.
De Tita et honest. clericor. Ulanowski w Arch. kom. hist. V, 430—3.
>) Piekosiński, Cod. dipl. Crac. Nr. 334, § 74.
TSATB LUDOWY W DAWNEJ POLSC8 207
kilku żonglerów, mianowicie Jurka, obywatela wielkopolskiego
z XIII w., i Rafała Taraszka Rusina w służbie żupnika krakow-
skiego w połowie XV w. i). Do tych imion dołączymy Maćka, słu-
żącego wojewodzica podolskiego, który jak wiemy, udawał błazna
wiejskiego r. 1546 przed Zygmuntem Augustem.
Zbierać nazwiska wszystkich błaznów polskich i charaktery-
zować ich żartów, gestów, mimów i właściwej im inteligencyi, nie
bierny. Nam wystarczy wiadomość, że kasta ta zakwitła bujnie
w XVI w. i że odcień błaznów, najbardziej ludowy i swobodny tj.
franci, zawiązał się naówczas w rodzaj stowarzyszenia zawodowego.
O powadze frantów w XVI w. świadczy to, że kiedy syn jednego
z nich zapisał się na uniwersytet w Krakowie, to go wymieniono
z godnością ojca „Johannes Jacobi franti Cracomensis solvit 8 gros-
S08"*). Statuta tego cechu pt. FranUnoe prawa ogłoszono jwż r, 1547
a następnie powtórzono r. 1592*). My jednak tych wydań nie znamy
i dopiero na podstawie trzeciej przeróbki z r. 1620 wyrobić sobie
możemy pojęcie, co zawierały *), Otóż wydanie to obejmuje naprzód
List wolny i przyunlej frantowskiego cechu, utworzony na podobień-
stwo przywilejów cechowych i określający, kto do tego stowarzy-
szenia wstępować powinien:
Kam to Łneba spokojnych, sabawnych, neiesznych,
Wesołych, arodiiwych a do tego ^miessnych.
Byśmy się aciessyli, zwłaszcza przy robocie,
Kat myśli o pieni^zach abo i o złocie.
Każdy cechowy powinien mieć konsens ^aby mu nie zadano, iżeś
nie cechowy**:
Ukazawszy przywilej, a zwłaszcza przy dworze,
Już bezpiecznie figlować i frantować moie.
Następują przepisy, jak się taki komedyant powinien zachowywać:
„Błaznuj jak chcesz" ale „naprzód patrz na osobę i w czyjemeś
^) Kod. Wlkp. Nr. 180; Grabowski, Skarbniczka str. 202.
*) Chmiel, Albam stadiosorum III. 38.
*) Beais w Arch. do dziej. lit. VII. 32; Wiszniewski, Hist. lit. VU. str.
Vai przedm.
^) iśtatat Jana Dzwonowskiego to jest artykuły prawne, jako sądzić łotry
i kuglarze jawne b. m. r.
208 ST. WIMDAKIKWIOZ
domu^, jfZ pana swego nie błaznuj^, „z panien możesz przeszydzać,
gdy pani nie widzi^, ^z księżą trzeba ostrożnie^:
A jeśli przeciw tobie równego postawią.
Sitakami z nim narabiaj a ci się niech bawią.
Ustęp powyższy jest ważny do poznania genezy intermedyów
i objaśnia szczególnie intermedya błazeńskie z Poznania: Bigos upUy
odszedł od siebie, Prior est guercus itd. Pokazuje się więc, że inter-
medya nasze spoczywały częściowo na improwizacyi błazeńskiej, co
poświadcza także Hieronim Morsztyn w opisie krotochwili ^) :
Krotochwila nie skąpa jeit ciasn tiafarka,
Ta ani godziny liczy, ani ma zegarka . . .
W oba rękach wesoły śmiech sobie pokazaje,
Tym, koma rada w doma, tak hojnie częstaje,
Że się jedni za boki wstrząśnione chwytają
A dradzy się jaż dobrze nie porozpakają.
Tam iart, brat jej rodzony, pilen powinności
Swej, trefnemi zabawia rozmowami gości.
Pankmcy i z Czetkaezkiem jakoi tei tam weszli,
Dwaj się niepospolici szpaozkarzowie zeszli.
Ale przecie nie stoją obadwa za jaje,
Jeśli im wymyślnego Walka nie dostaje.
Jakie role grywali najczęściej Pankracy i Wałek, nie będziemy
hypotez stawiać; przypominamy tylko, że Czechaczka w roli cierp-
kiego i zapamiętałego pomocnika kata Grozy, jako egzekutora spra-
wiedliwości, w Dialogus pro fesło s. Całharinae, jużeśmy istotnie
napotkali.
Druga część Statutu Dzwonowskiego zawiera Konshftueye nowe
generałowe krótko zebrane prędko wydane^ utworzone znów nakształt
artykułów sejmowych lub hetmańskich. Część ta obejmuje 20 ar-
tykułów przeważnie w czworowierszach, objaśniających jeszcze bli-
żej, jak się ma frant zachować w romaitych okolicznościach swego
zawodu i wydrwiwać przywary ludzkie. Wreszcie część ostatnia
tych przepisów nosi tytuł Kryminały główne i mieści burleskowe
usprawiedliwienie łotrostw, za które statut polski groził kryminałem.
Jest to poradnik dowcipu, oparty na logice szelmowskiej, że jeśli kto
kradnie, to właściwie dobrze robi; jeśli komu żonę porwie, to go
*) Hier. Morsztyn, Światowa rozkosz. Panna IX.
TlBAtR ŁUDOWT W DAWNBJ POŁSCJB 209
od kłopotu awolnił itd. Zdaje się, że to zapas facecyi, o których
autor opowiada w przedmowie do „Ewiczelnika^:
Pneto kiedjć lic pnyd^ labawić w gospodsie,
Kaś lobie konew piwa praynietó ka <H*hlodaie,
JeAli w iabie goTĄCo, liądiie lobie w sieni,
Potjm tjeh konstjtaeji dobjwtsy • kietiaiii,
Ciytoj dla towarsjitwa.
Że to byli zawodowi komedyanci, świadczy także ustęp :
Bówno jedno saeiądimy, Mośeiwi Panowie,
Bcdiie wtsjitko, oo ebeeeie, gwoli waiaej głowie.
Wiem, fte trseba sabawić waa jak małe daieci.
Niech tei mnie abj cawarta kolejka^) dolecL
JeAli nie, to prajnąjmniej kontentigeie grotaem.
Frantów było kilka gatunków stosownie do inteligencyi i śro-
dowiska, w którem się obracali. Najgorsi byli frantowie jarmarczni
i do nich odnoszą się używane jeszcze dziś zwroty przysłowioWe
ffZ głupia frant^ i „trafił frant na franta". Gatunek ten opisuje >)
Potocki:
Widaąe frant, ie eic Indaie daiwią lada eaemn,
Uoskaaat na jarmarku obwołać wośnemn.
Że takiego na etajniej konia chowa.
Co ma w tym miejicn ogon, gdaie miała bj6 gtowa.
Chce kto widaieć: Odm$ nowa taytiawiana Imda,
Fr9y9zM3zy o dńewiątąjf tzógtah na to uda,
Nasajutn, gdy się abiegli rdini Indaie • oba
Stron miasta, knglara konia aa ogon n tfobn
UwiąiawMj, laóttaki wybiera, jak myto.
Katóy idaie, plnnąweiy — « bodaj ci^ labito* —
Lecą ie nikt lam nie chciał być miany aa prostaka.
Żeby drugich nie praeetnegt, odiali nóetaka.
Profil frantów, i to w nieco korzystniejszem świetle, przecho-
wały nam intermedya współczesne. W jednem z nich, jezuickiem,
widzimy franta bosego na jarmarku, który każe się chłopu na ba-
rach obnosió wśród straganów pod pozorem, że ma sobie kupió buty
safianowe, w których niebawem pójdzie na ucztę królewską b). Dru-
^) Wyraa .kolejka" podstawiliftmy tylko dla wyraaistości na miejeee sepen-
tego fraaesa „mnie od waa*.
*) Potocki, JowiaUtety ed. 1747 itr. 142.
*) BrOekner w Archir Xm. 411.
■Mpnnrr Wyds. Sloloc. T. XXXyi. 14
210 srr. wiNDAKntwicz
giego — o Egiriusie i Cyriliusie, udających unieszczęśliwionych
dziadów w „frantowskich szatach^ i bijących się podczas przypra-
wiania brcwly przez wędrownego balwierza — nie będziemy szcze-
gółowo streszczać, bośmy codopiero o niem szeroko wśród interme-
dyów mówili.
Żywioł ten, tak bujny i podatny do celów teatralnych, zużyt-
kowała sztuka misteryów i moralitetów, mianowicie w dobie, kiedy
opuszczając świątynie, przeszła do izb świeckich i na ulice i coraz
większą skłonność okazywała ku sekularyzacyi i przejęciu się upo-
dobaniami otaczającego ją społeczeństwa. Już przy samej wystawie
misteryów spotykamy błaznów czasem. Przypominamy w tern miej-
scu facecyę Reja, w której błazen chcąc zabawić publiczność, wyr-
wał włócznię z rąk ślepego i niezgrabnego Longinusa i przebił bok
aktora, reprezentującego Chrystusa na krzyżu. Przyczepiać się oni
musieli nieraz do kompanii studenckich i przyjmować rolę służby
teatralnej, bo dziś jeszcze w Herodach mazowieckich posługują się
aktorzy właśnie takimi „kuglarzami^ ^).
O ich roli jednak w kompaniach aktorskich świadczą najle-
piej teksty misteryów i moralitetów. Występują oni tam najczęściej
w rolach komicznych, pozostawionych interpretacyi dosadnej i to
nigdy w rolach pierwszoplanowych, ale ubocznych : dyabłów i po-
spolitych służących. Z rolami temi była ściśle połączona hierarchia
aktorska. Za granicą błaźni uczynili populamemi zwłaszcza sceny
dyabelskie w pasyach, które nawet technicznie rozróżniono na grandę
i petiłe diahlerie ^). W Polsce dyabłów spotykamy: w Hisłoryi o Zmar-
ttaychwsłaniu Wilkowieckiego, w Diahffits de NaUmtate Dominia w mo-
ralitecie De ątiatiior nomssimis a zwłaszcza często w sztukach ba-
chicznych. Są oni tam złośliwi, niesforni, arroganccy, mają zmysł
do satyry, biegają po scenie, wypadają całą zgrają, brząkają łań-
cuchami, skaczą, potrącają osobistości główne i wśród szyderstw,
obelg i przezwisk porywają hulaków i na taczkach wiozą do pie-
kła. Są to wszystko sceny uliczne, w groteskowy sposób ujęte. Go-
dni uwagi są oni zwłaszcza w moralitecie Jurkowskiego Polski Sd-
lurus, gdzie pojawiają się z godłami flisacki emi, tłuką w maźnicę,
grają w kostki i wybornie językiem flisów się posługują.
') Kolberg, llasowsse Y. 69.
^ de Jalleyille, Lee mystórei I. 271—274; Wirth, Die Oster a. Passionap.
186-201.
TEATR LUDOWY W DAWNSJ POLBOB 211
Najbardziej jednak odznaczają się nasi dyabli-błaźni w scenie
Judaszowej. Jest to rodzaj grandę diablerie polskiego teatru. Kiedy
w Btosonku do Chrystusa Pana, Aniołów a nawet ludzi zachowują
się z pewnym respektem, to wobec Judasza, serdecznego przyjaciela
Bwego, występują z całą otwartością. W scenie powieszenia z uni>
żonością podają mu stryczek i przyjaźnie ośmielają go do tego czynu
a potem wyśpiewują mu mazurki, dziwią się jego wdziękom i z mu-
zyką do karocy piekielnej wsadzają. W scenie tej karykaturują
nawet scenę Ukrzyżowania, bo zmyślają, że Judasz pragnie i ku-
pują mu za życia smoły od przejeżdżającego smolarza. Takimi mia-
nowicie widzimy ich: w I akcie Histaryi Passionis z rękopisu Kra-
sińskich; w cyklu pierwszym Dialogm de Fassione Domini nostri
Jem ChrisH z r. 1627 (dzień 2); w cyklu trzecim Dialogus fro fe-
na quinia antę Parasceven akt III dzień 2; wreszcie w Cyklu Do-
fnmkańskim, przytoczonym przez Juszyńskiegn. Naturalnie są to
wszystko sceny egzekucyjne, do których nieraz błaznów używano,
gdy innego osobnika do tej czynnciści nie można było znaleść.
Szlachetniejszą nieco rolę, choć i tu nie do pozazdroszczenia,
pełnią oni w misteryach o Świętych, gdzie przyjmują obowiązki
niższej służby do zamiatania pokojów i noszenia naczyń. Oprócz
Czeehaczka w roli pomocnika kata Grozy w misteryum o św. Ka-
tarzynie, spotykamy błazna jako parobka na dworze Faraona w mi-
steryum o Józefie patryarsze, moralizującego przy zamiataniu sieni
i z ciekawością podsłuchującego rozmowy państwa. Naj swobodniej
w polskich zabytkach występuje on jako Sarx Aulicus^ służący św.
Joachima, ubrany w prawdziwą błazeńską „kapicę", szpaczkujący,
zbierający z innych „wzorki^ i z rzemiosła „trefnemi żartami^ za-
bawiający gości. Jeśliby chodziło o styl jego dowcipów, to możeby
należało wskazać manierę WielkiegochwcUa, służącego Parysa, umie-
jącego się przechwalać swymi czynami, drwinkującego z siebie,
mającego w zanadrzu pełno słownych dowcipów, kalemburów i wła-
dającego bardzo biegle jędrnym brukowym językiem polskim.
Używani tak bardzo na scenie, błażni wnieśli na nią powoli
swoje kunszta zawodowe^ mianowicie, sądzilibyśmy, mimikę i im-
prowizacyę. W misteryach naszych, pierwotnie kościelnego początku,
ten duch swobody, pochodzący z zupełnie innych sfer życia, jest
widoczny. Improwizacyę nawet mamy wyraźnie zaznaczoną w kilku
rolach błazeńskich wymienionych poprzednio sztuk; najwyraźniej
może w Tragedyi o Mięsopuście^ gdzie drużynie Łapikufla polecono
\4t^
212 8T. WIMDAKIEWIOZ
Śpiewać rozmaite piosnki ^nakoniec co kto będzie umiał wyprawi'',
jak napisano w didaskalii. W sztuce owej wspomniano nawet, że
naó wczas istniały już na naszej scenie gotowe, konwencyonalne
gęsta i ruchy aktorskie, bo w objaśnieniach do roli Łapikufla, w chwili
najgorętszej, podano uwagę, że aktor ma w tem miejscu wyprawić
„sztuki pijaństwa^. „Sztuk" takich, które się u nas samorodnie ¥ry-
tworzyły a pewne pokrewieństwo wykazują z l^izzi komedyi wło-
skiej deWarte, musiało być więcej i z biegiem czasu przy pilnem
badaniu intermedyów zdołamy je zapewne rozróżnić i nazwać.
Współudział błaznów w misteryach i moralitetach wywari po-
myślny wpływ także na nich samych i powoli przeciągnął ich do
zajęcia się sztuką i literaturą. W XVI w. wogóle można zauważyć
podniesienie się poziomu inteligencyi wśród błaznów. Najwcześniej-
szym błaznem-literatem polskim był Raszoia. Utwór jego pt. Wier-
sze franta Kaszoty znajdujemy w podręczniku sądowym Groickiego
z r. 1558 ^). Jest to polecenie książki, wydanej przez pisarza sądu
magdeburskiego w Krakowie, w którem błazen podaje wcale roz-
sądne, jakkolwiek proste uwagi o korzyściach, jakie ludność mie^
szczańska z tego dzieła odniesie. Pod względem treści wierszyk ten
nie różni się od zwyczajnych poleceń i dedykacyi współczesnych
ale ton jego jest inny, wyrażenia brukowe, dobitne, impertynenckie,
na jakie tylko figura, ciągle po ulicach się włócząca, ośmielić się
może. Początek zwrócony do adwokatów, jest taki:
A prawda, panie Szczekała, iie noiem krzywisz,
Zda mi sye, że twym machlerstwem nie tak iye pożywisz...
Wobec tej surowej postaci, postęp wielki okazuje drugi frant-
literat Jan Dzwonowski, tytułujący się humorystycznie generałem
pilźnieńskim podobnie, jak Jurkowski bakałarzem pilźnieńskim, dla-
tego, że w Pilźnie na odpustach n aj roj niej koczowniczy żywioł lir-
ników, frantów, kuglarzów i wydrwigroszów ludowych się groma-
dził^). Dzwonowski obracał się przeważnie w Krakowskiem i na
Rusi Czerwonej, po dworach tej bogatej i dobrze zagospodarowanej
szlachty podkarpackiej. Talent miał uwagi godny, dużo żywości,
rzewności i błyskotliwego dowcipu. On pierwszy odważył się na
*) Artyk. prawa magdeb. Bart. Groickiego 1668.
*) Peregrynacya dziadowska Jannariasa Sowisralinsa r. p. 1614. Krasae-
wski, Pomniki do hist. obycs. str. 57^103.
TBATR LUDOWY W DAWNEJ POL8CB 213
kompozycje w zakresie dramatycznym i jest autorem Rozmowy
sdaeheica z karczmarzem^ intermedyum osnutego na tle rokoszu Ze-
brzydowskiego, który nazywa „niepospolitem ruszeniem albo gęsią
wojną" ^).
Rozmowa szlachcica z karczmarzem należy do kategoryi tych
oryginalnych, z życia polskiego wziętych intermedyów, jakich przy-
kład mieliśmy już w sztuczkach Jurkowskiego o Orczykowskim.
Treść tego utworu jest dosyć skromna. Szlachcic zajeżdża do kar-
czmy i żąda owsa dla swego konia; karczmarz tłomaczy, że dać
nie może i opisuje pospolite ruszenie, które przez wieś przecią-
gnęło. Karczmarz był ogromnie oburzony na szkody, które poniósł,
^'® gdy Szlachcic zasiadł z nim do kufelka, powoli się ułagodził.
Brak akcyi w tej sztuce wynagradza Dzwonowski werwą i barw-
nością. Mianowicie zajmujący jest opis furażerki i psot ciurów obo-
zowych, szczególnie ustęp, gdzie spotykamy wirtuozowskie nagro-
madzenie dwuznaczników na temat słowa „ruszyć^, właściwe bła-
zeńskiemu językowi:
Ba, władnie naruizeme, mój laikawj panie.
RuazaUó nas jak dyabli, nieitety mnie na nie.
Bodaj aie nie był ruszył śaden w naeiej demi,
Bo skoro lie ruszyli, bieda bjta i nimi.
Kiedjbj moje gąski teras imartwychwatalj,
Wiersę, o tjm ruszeniu iebj powiedziały.
One moje kokosski, które dały gardła,
Wielka tego gromada w nassej wsi umarła.
Nnź, co było w komorze legnmin potrosse
Ruszenie naruszyło, ba i stare^'grosse.
Bo nadrsewiej wybrali po cstery pobory,
A potym joi garnęli i bydło s obory.
Nie wiem, co tam swojował wołem abo krowia,
A prseeię to ruszeniem pospolitem zową.
Jedlic tei to, oo B gumna wssytko wykruszyli.
Bodaj sie tak do śmierci z miejsca nie ruszyli.
Drugi utwór Dzwonowskiego stanowi ulubioną frantom paro-
dyę. Oni zdaje się ten rodzaj spopularyzowali w Polsce. Sejmu
icalnego domotcego artyktUów sześć jest zbiorkiem ustaw sejmowych,
które wydają mężowie przeciw żonom, chcąc żeby im i ich domo-
*) Wyd. w broBBurse ,» Sejmu walnego domów, artyki^ów sześ6l625''. Egz.
w BibL Czartoryskich. Wiszniewski podaje wiadom. o wyd. z r. 1621. Hist. lit.
VIIL 95.
214 9r. WINDAKIBWIGZ
wej rzeczy pospolitej najlepiej się powodziło. Jest to szereg niemo-
żliwych do spełnienia nakazów a właściwie satyra na niedołęstwo
mężczyzn, którem już Bielski i inni satyrycy polscy się zajmo-
wali^). Artykuł 1 zawiera uchwałę, żeby każdy dobrze się najadł
i napił i biedzie swej zaradził; artykuł 2 odnosi się do zaopatrze-
nia domu w wiktuały; trzeci mieńci postanowienia względem ion;
czwarty zwrócony jest przeciw dziewczętom i płci pięknej wogóle;
piąty objaśnia, jak najtaniej dom zaopatrzyć; szósty wreszcie mówi
o wygodzie i interesach rzemieślników.
Do repertuaru Dzwonowskiego należało także śpiewanie pie-
śni. Ile on ich mógł znać, nie będziemy się domyślać. W zbiorku,
z którego korzystamy, znajduje się Konterfekt cudoumy Kozaka
Płachty Ukraińca z r. 1Q20^ który jest po części pochwałą a po
części ośmieszeniem przewag tego kozaka w Turcyi. Wiersz ten
wygłasza niby sam Płachta^ poczem mieści się śliczna duma j^o
o kochance, znana także, jak wiemy, kompanijce Łapikufla w Tra-
gedyi o Mięsopuście:
— Hoj kozaciejko, paneż mój,
Dalekże majess domek swój?
— Prj bereźj, piy Dnnaja,
Tam ja swoja chyża maja.
List seleny,
Ozdebfenj
Krasnym świtem,
Hostym listem —
To dom mój,
To pokój,
Kalina.
Dzwonowski jest najbardziej ruchliwym pisarzem z pośród fran-
tów. Zawód swój cenił wysoko i jak komicy nowocześni, z wewnętrz-
nej potrzeby zajmował się szerzeniem pism humorystycznych w du-
sznej atmosferze, w której żył Skarga, Szymonowicz, Miaskowski:
Ile teraz frasanków? Z każdej miary dosyć.
Jakimkolwiek sposobem trzeba żarty wnosić.
A to ja jako stary, bacząc te kłopoty,
Zebrałem dla aciecby wierszyki oto ty...
^) Bielski, Sejm niewieści 1586 ; Jeżowski, Gonsaltacya matron koron-
nych 1639.
TBATR LUDOWY W DAWMBJ POŁ80S 215
H prawdsieć widsę, sekpial &wiat, trieba go poprawić :
Kędy p2acsą, tam cieiEjć; kędj Bmutno, bawić;
A kedj nię weselą, woBolić się z nimi —
Niechaj będaie dobra myśl w nasiej polskiej liemi!
Pisma jego miały poknp, drukarze dawali ma nakład. Na za-
kończenie zawodu zebrał lepsze kawałki i wydał, chcąc, żeby pa-
miątka po nim pozostała:
Csjmecb świata saświecil, niech to gore jaśnie.
Niedawno się wsnieciło, niedługo sagaśnie.
Nie oddaję jednema, daruję to wszjtkiem,
Staw/ sa to nie pragnę, wolę co i poiytkiem...
Jiii teft gtowa nie moja, wiek sie na dół schjlit.
Boję sie, bym po chwili pacierza nie zmjUI.
Frantowie pojawiali się w Polsce szczególnie podczas wesel
i dziewosłębów. Były to uroczystości, które im największe żniwo
przynosiły i z których z dawna mieli prawo korzystać. Wilkirze
krakowskie z XIV i XV w. wspominają, że w weselach patrycyu-
szów przyjmowali liczny udział i ograniczają ich liczbę naprzód
do ośmiu, a potem do czterech osób z zastrzeżeniem, żeby im jrfa-
cono najwięcej po ćwierć grzywny od wesela *). Najmowanie bła-
znów dla uświetnienia wesel było rzeczą tak naturalną w Polsce,
ie jeszcze Zygmunt III w r. 1592 sprowadził trzech komedyantów
włoskich do Krakowa na wesele swe z Anną Austryaczką *). Co
się możnym podobało, to przeszło następnie w obyczaj ludu. W Lu-
belskiem dziś jeszcze tańczy przed państwem młodymi jeden drużba
z choinką, obwieszoną świeczkami, dzwonkami i wiankami i gra
przez całe wesele rolę błazna i tą choinką wywija •).
Czem frantowie gości naówczas bawili, to dla nas najciekaw-
sza sprawa. W drugiej połowie XVTI w. pojawiając się na wese-
lach, składali epigramata, które na talerzach swatom podawali:
Pieśni krótko pisane, nakryte talersmi,
Pnede swaty nieowssem teskliwe podano.
Które cicho a uciechą niemałą csytano.
Gawiński podaje okolicznościowo dziesięć takich dowcipów, które
') Piekosiński, Cod. dipl. Grac. nr. 21.
*) Bolte, Das Danziger Theater str. 24 pnyp.
^ Kolberg, Lud XVI. 144.
216 8T. WIMDAKIBWICZ
po prawdzie powiedziawszy, wielkim humorem się nie odznaczają ^)..
Ale na podanie tych kilku epigramatów niktby firantów na cały
wieczór nie najmował. W programie ich musiało być więcej pun-
któw, mających na celu rozśmieszenie gości, z przyczyny czego ich
z taką ochotą na wesela wzywano.
Z trudności tej wybrniemy poniekąd, jeśli zwrócimy uwagę,
że Judicium Paridis w tekście łacińskim, jak się zdaje, a na pe-
wno już Odprawa posłów greckich Kochanowskiego były właściwie
sztukami, przeznaczonemi na uświetnienie wesel dworskich. Tej
okoliczności zawdzięcza powstanie niejedna farsa zagraniczna').
Otóż i u nas ze zwyczaju tego skorzystała fantazya autorów ludo-
wych i już r. 1597 pojawiła się komedya weselna p. t Komedya
o Lyzydzie w stan małienski wstępujący, ułożona przez Adama Pa-
zillusa z Brześcia na uświetnienie ślubu siostrzenicy jego chlebo-
dawców Czernych:
Który oidobió ia teś omytlilem pewnie,
Che%c wuyitkie podweselió, bj mogło bjć trefiiie.
O komedyi tej rozprawiać nie będziemy, bo ściśle do repertuaru
frantowskiego nie należy; zresztą jest niedostatecznie znaną*). Zdaje
się, że treścią jej było sprowadzenie dla lizydy narzecson^o
w osobie młodego Democilla, dzięki praktykom Ostromądra. Ko-
medya ta zawierała cztery akta i wyprowadzała na widownię wiele
osób, między innemi starostę Arasusa, który udał się po pomoc do
Ostromądra — i Philona ojca Democilla, który synowi po powrocie
z dalszej podróży na związek z Lizydą pozwoliŁ Jeśli się nie my-
limy, byłaby to przeróbka drugiej z kolei komedyi elegijnej w lite-
raturze polskiej — nie tej jednak, o której poprzednio mówiliśmy,
a która nosi tytuł Pamphilus Ołisceria Birria^). O innych kom-
parsach tej sztuki wspomnieliśmy przygodnie wśród moralitetów
bachicznych. Posiada ona epilog, dowodzący, że była przeznaczoną
do grania, bo aktorzy odzywają się w końcu do gości weselnych:
T mj takśe proamij spotecanie.
Ofiarnie poehigi swe wdaicemie.
') GawłńBki, Sielanki ed. 1668 Siei. m.
*) Greiienach, Geech. d. neaeren Dramme L 488.
*) Prajt^eld w Dńennikn Uter. 1868 >tr. 831—8.
«) CloetU, Beitrii^ itr. 88—84.
TBATR LUDOWY W DAWNW POŁBCB 217
Abj WMsmoi^ nAjwi^eeJ chcieli dft^,
Za tjm wiiyiej b^diiemj dsi^kowa^.
Wiadomości te są dla nas pożądane do objaśnienia figury
trzeciego firanta-literata t. j. Maćka PoehlAcy, W jednym z utwo-
rów sportretował on swą ulubioną rolę. Jest on tam niby z głupia
frantem, raz udaje bardzo poważnego i bardzo mądrze rozprawia,
to snów jest wesc^ym, niedosłyszy i bez względu na odpowiedzi
dragieh przeprowadza swe dowcipy z uporem i spokojem rutyno-
wanego Uazna:
POOHŁKBCA
Ja, iś lie chado csiąjc, rychlej taoi pnjttanc,
Kędj wi^eej okrągłych, nii cnotjr lattonc.
ICARSZAŁSK
Mjlifi lic nieboracskti, argoment to slabjr,
Halo, cobj go nie igadly i Mpitalne babj.
Cnota, dsielnoś6 i godnoftó, te na wieki iljną,
A pieniądae la caaeem, miaeta i wii giną.
POOHŁSBCA
Dyabelie ml po chudej, kiedym ja tam chndj.
Będuem chodai6 la lobą, nastroiwisy dndj.
Maciek Pochlebca jest autorem satyry dyalogowanej z roku
1617 p. t. Zwrócenie Małyasza z Podola i na tym utworze podpisał
się wyraźnie swem przybranem nazwiskiem ^). Jest to jedno z naj-
lepiej jeszcze udanych naśladownictw sławnej satyry ludowej
AJberłus z wojny^ w którem Maciek Pochlebca podaje żywe opisy
foraiowania konfederatów i wyprowadza na widownię z humorem
skreśloną sylwetę Matyasza, syna ministra kalwińskiego. Ten Ma-
tyasz równie jak Albertus, wziął udział niezaszczytny w fikcyjnej
wyprawie wojennej a powróciwszy, zachowywał się dosyć krną-
brnie wobec pobożnego ojca i wyłudził od niego pieniądze na wspa-
niałe wyekwipowanie się na konkurenta.
Drugim utworem Maćka Pochlebcy jest moralitet karnawa-
łowy Dńewosląb dworski miceopustny ticieszny, wydany mniej wię-
cej w tym samym czasie, co satyra*). Jest to nowa przeróbka
O Joałyńeki, Dykejonan U. 466.
*) Bibl. Star. Pii. Poii. Wójcickiego* Y. 26S— 807; recensya a Słowackiego
Ve^ DtieU m. 142-145.
218
ST WINDAKIEWIGZ
Pamphilusa, z którym imaginacya naszego Indu rozstać się nie
mogła, ale nie w pierwotnej czystości, tylko kontaminowana remi-
niscencyami z moralitetów kontrastowych i bachicznych, jak to
niebawem zobaczymy. Kontaminacya ta jest nawet zaznaczona róż-
nicą stóp wierszowych, bo pierwsza połowa tej sztuki została uło-
żoną w wierszu trzynastozgłoskowym, a druga w wierszu ośmiozgło-
skowym, podobnie zresztą, jak Histofia Passionis z rękopisu Kra-
sińskich, a po części Żyt€oł Josepha przez Reja. W sprawie I tej
sztuki młody panicz Pamfilus, zamierzywszy wybrać się za granicę
przyjmuje do służby wielu darmozjadów, którzy nic nie robią,
tylko błaznują. Tak n. p. jeden z doradców Pamfilusa powiada:
„Panie mój, słuchaj ty mojej płochej rady**, a chciał powiedzieć
„mojej dobrej rady"; Marszałek zaś oświadcza:
Tak jest, ie się nie wadzi tam i sam przejeździć,
Bo jeśli nie pomoże, mało będzie wadzić.
Najmniej udał się Galant. Pokazując się po raz pierwszy na sce-
nie, odzywa się po części do Pamfila, a po części do widzów „Po-
magabóg Waszmościom Mościwi Panowie". Miał on być ważną
figurą w tej sztuce, bo oznajmia: „Każdy wesoło buja, kto przy
mnie usiędzie" i pana swego chciał swatać, ale potem mało się
miesza w akcyę i rychło znika.
W sprawie II Pamfil nagle zmienia swój zamiar i postana-
wia się ożenić na miejscu. Po jego wyjściu służba gra w karty
a potem się czubi, aż na scenie pozostaje tylko woźnica Gemba,
bardzo podobny do Magona Rejowskiego, który wyrzeka, że na
dworach mają powodzenie tylko zausznicy i pochlebcy:
Naylepiey się ci miewaią,
Co benbenka podbiiaią.
Chociaż im nie zawsze wierzą,
Ba i grzbiet im czasem zmierza:
Ale przecie laskę miewa,
Który cicho piosnkę 6piewa.
Stosunki te znamy po części z intermedyów.
W sprawie III następuje rzeczywiście wyjazd Pamfila w kon-
kury. Akt ten jest pozostawiony w całości swobodnej interpretacyi
aktorów. Podobnie jak w scenaryuszach komedyi włoskiej ddParłe^
pominięto także tu tekst dyalogu i zamieszczono następną wska-
TBATR LUDOWY W DAWNBJ POŁ8CB 219
zówkę: „Tu pójdą do pana a będą go namawiać, aby jechał w za-
loty do bliskiej panny i pojadą. Tam będą pić^ skakać, tańcować,
zaloty stroić, biesiadować a potem do domu odjadą^. W tekście
podano tylko początek narady Pamfila z dworzanami, po której
panicz orzeka:
Jedźmy tedy snowu kędy,
Bedąć młodym radli wszędy.
Wiem ia iedn^ aacn^ wdowę
Niedaleko, ma gotowe
Pienii|iki i wiosek litka,
Ktemo panienecaek kilka
Grsecsnych, wstydliwych, nadobnych
I w obycsajach oidobnych.
Starsza jest eoi poważnego.
Nie possydsi s stano swego.
I mlodssać rostropna będzie,
Ody w zacnym doma asiędzie.
Bo prawa woiewodzina.
Wszystkie ktemo postawy ma.
Juś tam wszystko po ssnorowi.
Nieźle się nia ktoś obłowi.
Tu się kończy Pamfilus a zaczyna moralitet. W sprawie IV
widzimy nagle Pamfilosa w łóżku. Do chorego przybywa Śmierć
z dyaWami Wąglikiem i Smółką*), z których jeden okazuje mu
cyrograf na jego duszę. Pamfil każe ich wyrzucić za drzwi i za-
czyna się bitka z dyabłami, którzy zwyciężają służbę Pamfila i wy-
pędziwszy ją, sami z nieborakiem pozostają. Wreszcie w sprawie
ostatniej przybywa Wiara z Aniołem i zaczyna się sprzeczka z dya-
błami o Pamfila, zupełnie w podobnym guście, jak w moralitecie
(fryziddHm Sarkała Łapikufeł. Potem następuje nowa bitka, już
trzecia z kolei w tej sztuce. Pobici dyabli mają dla zabawienia
widzów, jak poleca didaskalia „skoczyć do siebie, pobić się, wyje-
chać na sobie za zaponę i drugimi dziurami znowu wniść". Pamfil
zostaje uratowany i postanawia odtąd począć życie ascetyczne. Naj-
gorzej na zwycięstwie Wiary wychodzi Śmierć, bo dyabli zgnie-
wani tłuką ją tak, że bez zmysłów na ziemię pada. Wezwany Do-
') Ten Smółka, czyli Asmodeosz, jest specyalisti| do kuszenia amantów.
Borawski, Sejm piekielny 1607.
220 8T. ¥nNDAKlKWICZ
ktor przyprowadza ją jednak do przytomności i jako cenny naby-
tek zabiera do siebie:
Massę 1% wziąć do Udebki,
GdEie mam wiEjstkie swe recepty,
Żebym i% lepiey opatnyt
I co potneba roEwaiyt.
Pódiźe sam, pani swatowa.
Sztuka ta była grywaną. Na początku mówią aktorowie:
Prosimy pamiy, panowie,
Wdówki, młodsieniaszkowie,
Zgota ktoby chciał słuchać.
Chciejcie nam wolne ucho dać.
Na końcu zaś oświadczają, że się spodziewają dobrej kolekty:
Gdyś za takie ćwiczenie
Godzi się podziękować,
Ba, wierc i darować.
Sztukę tę można uważać za moralitet karnawałowy. Szczegó-
łowe jej przeznaczenie określono w tytule:
Dziewostąb tym to ksi^^Jcom imię dano,
By przy tej sprawie dziewkę zrękowano.
Jako dzieło frantowskie cechują ją liczne improwizacye, styl bła-
zeński, wprowadzenie scen dyabelskich; pierwiastkami tymi jest
ona przesycona bardziej , niż którakolwiek inna sztuka ludowa.
A teraz druga kwestya. Na tytule autor jej Maciek Pochlebca się
nie podpisał. Ale jeśli w satyrze dyalogowanej Zwrócenie Makosza
z Podola do imienia swego dodał tytuł, jak sądził, głośny Pochlebca, to
pochodziło to chyba od roli, którą gdzieindziej utworzył, jak to zresztą
było modą włoskich komików ddP arie. Że zaś takiej roli w in-
nej sztuce współczesnej nie znajdujemy, nie pozostaje nam nic in-
nego, jak zidentyfikować autora satyry z autorem moralitetu.
Frantowie kwitli w ciągu Xyi i XVII w., potem znikają.
Opaliński jeszcze wspomina z uznaniem^) błazna Szretera:
M Satyry II. 7 przyczem na marginesie przy nazwiska Szretera potoftono
pnypisek: «Staną tacy za błaznów*.
TBATR ŁUBOWT W DAWMSJ POŁSOB 221
Hoj BoAe, oóft proisę
Moie bjdź trefniejBiego 1 Nie tnebs Ssretarów
Dla adeohy. Btanie mi kaftdy la takiego
Ciekawiec albo natręt...
Widocznie, że niepowodzenia krajowe, wojny szwedzkie, przyczy-
niły się do zaniknięcia tej warstwy staropolskich śmieszków uli-
cznych. Częśó frantów rozprószyła się nawet po świecie. R. 1655
pojawiło się dwu polskich linoskoków i niedźwiedników w Pradze;
r. 1657 polski komedyant w towarzystwie pięciu cudzoziemskich
w Monachium; r. 1674 komedyanci polscy „Polakker" aż w Ber-
gen w Norwegii^). Jeśli ci komedyanci deklamacyą i mimiką się
trudnili, to byli naturalnie frantami, bo innych komików narodo-
wych z owego czasu nie znamy.
ROZDZIAŁ XU.
Sztuki rybałtów.
Klua r7bałt4Sw. — Satyra lodowa 1590—1629. — Rybalt Wojtaazek 1632. —
Łopeiki 1633. — Komedia BybaZtowika 1615. — Bachanalla 1640. — Komedya
soltjia E klechą 1646.
Obok aktorów-ainatorów i frantów niepodobna przepomnieó
w tej rozprawie rybałtów. Niestety w rozdziale tym nie możemy
podać wiele nowego, bo wiadomości o sztukach czerpiemy przewa-
żnie z drugiej ręki — przecież żeby określić, co z literatury ry-
bałtowskiej do teatru należy, zbierzemy tu ogólnikowo potrzebne
nam wiadomości.
Rybałci — była to dosyć liczna na swój czas klasa nauczy-
cieli ludowych, którym wskutek nagle zmienionych stosunków za-
brakło dostatecznej ilości posad. Nauczycielstwo ludowe, w XV w.
klasa dosyć wybitna, poważna i zamożna, zostało zagrożone w swych
posadach w następnym wieku, dzięki zniszczeniu wielu parafii przez
Beformacyę i otwarciu wielu szkół konwiktowych. Oparta jednak
o dobrą tradycyę, mając za sobą pewną słuszność, warstwa ta sko-
rzystała z ducha publicystycznego, właściwego temu wiekowi i sama
bez protektorów i obrońców zdc^ała zwrócić na siebie ogólną uwagę.
') Bolto 1. c. Itr. 66 priTp.
222 ST. WINBAKIEWICZ
Za początek literatury rybaltowskiej uważać należy satyry
Wyprawa Alberłusa na wojnę (1590) i Albertus z wojny (1596*).
Wspominaliśmy o nich wyżej. Ojczyzną ich jest Kleparz. krakow-
ski'). Chodziło w nich o udowodnienie, jak niedorzecznym jest
pobór ogólny, uchwalony na wojnę turecką w r. 1590. Naówczas
kazano płacić pogłówne nawet kuglarzom i muzykantom wędro-
wnym. „Skomroszy, dudarze, skrzypkowie, piszczkowie i co sie
jedno graniem bawią — po 6 groszy", powiedziano w konstytucji
sejmowej •). W satyrze Wyprawa Ałberitisa na wojnę przedstawiono
z tryskającym humorem, jak proboszcz wiejski prowadzi swego
kościelnego na tandetę krakowską na Mały Rynek i kupuje mu
konia i nieprzydatne kawałki uzbrojenia na wyprawę wojenną;
w Albertusie z wojny przedstawiono znów, co skorzystał ów ko-
ścielny na wyprawie, jak się z bakałarzami bawił i nauczył fura-
źowania od służby obozowej. Są to karykatury tak surowe, ale
zarazem tak barwnie, dowcipnie i jędrnie napisane, że dzisiaj je-
szcze niepodobna ich bez śmiechu czytać.
Efekt tych satyr był wielki. Pominąwszy znaczną ilość wy-
dań aż do końca XVII w.*), pojawiły się zaraz naśladownictwa
tych utworów n. p. Wyprawa ministra na wojnę (1601), Wyprawa
żydowska (1606), potem znów WcUna wyprawa ministrów do Wo-
łoch itd.; zresztą wiemy, że także jeden z frantów podobną satyrę
pisał. Gdy się temat ów wyczerpał, rybałci zaczęli rozprawiać o so-
bie. Tu już bezpośrednio na upadek swego stanu narzekają i przed-
stawiają właściwie, o co im chodziło. Tak n. p. w Synodzie klechów
podgórskich z r. 1607 opisano ucisk służby kościelnej przez pro-
boszczów, na który gorzko żalą się rybałci, zwołani na osobny sy-
nod łacińskim okólnikiem i uchwalający potem po polsku dosyć
ciekawe statuta w obronie swego stanu; w Drugiej rozmowie Gre-
goriasa z Bartosem z r. 1629 — pierwszej nie znamy — mamy
znów żale rybałtów w stylu makaronicznym na trudność znalezie-
nia lekcyi w Krakowie. Gregorias jest klechą u fary Kaźmierskiej,
a Bartos był klechą w Rudawie i chciałby się gdzieś w Krakowie
') EgE. w Bibl. Ak. Urn., Ereistą w Pomnikach do hist objem. Kraaaew-
•kiego str. 11—56.
*) Sakolna mizerya 1633.
*) Bielski J., DitlsEy ciąg kroniki ed. SobieBECzsńaki str. 128, 133.
*) Wyprawy 7 wydań a ^ Albertusa.
TBATE LUDOWY W DAWNSJ POŁ80B 223
uwiesić ^). Jeszcze śmielszym obrońcą tego stanu był rybałt Woj-
taszek. Bezolat, cięte pióro, duch nieposkromiony, utworzył on z przy-
gód swego życia dwie dyalogowane satyry, w których z niemałą
siłą i przekonaniem nędzę swego stanu odmalował. W Ryhatde
starym (1632) opowiedział, jak przybywszy z Wielkopolski, nie
mógł docisnąć się do żadnego miejsca w Krakowie i skrytykował
zazdrość brużdżących mu kantorów i bakałarzy •); w Szkolnej Mi-
zeryi znów") dopowiedział reszty swych przygód, jak wypędzony
przez plebana z pod Słomnik, wędrował przez Czaple, Kraków,
wszędzie z nędzą bezdenną swych kolegów się spotykał i znalazł
wreszcie przytułek w Wieliczce.
W rybałcie Wojtaszku poznajemy energicznego i zapamięta-
łego, choć może zbyt jednostronnego obrońcę nauczycielstwa ludo-
wego. Jakiem ono było naówczas rzeczywiście, skreślił nam do-
piero Jan Łopeski z pod Babiej Góry, który w swojej satyrze,
już także przy intermedyach wspomnianej *), mniej korzystny obraz
tych stosunków pozostawił. Jest to raczej krytyka zawadyackiej
młodzieży, która w poszukiwaniu łatwej karyery przerzuca się od
zawodu do zawodu, a zamiłowania do żadnego zajęcia nie posiada —
ale wśród tej opowieści spotykamy charakterystykę stanu nauczy-
cielskiego mniej pochlebną a prawdziwszą, niż u Wojtaszka, n. p.
taki rysunek kantora Ourdoły: •
ikodem był ode Pachowa, mniaZ grać na brzucha,
Rad chodEił w farbowanym baranim koincha.
Pa2ka olssowa w ręku a kijec sa pasem.
To kiedy więc do karczmy przyszedł zagrać czasem
A pnytym jesscae sobie w mycskę wlał tybury,
To ryknął ras do dołu, dragi raz do góry
Aie sie ludsie iegnali od takiego beku.
Nie była to więc warstwa tak bardzo cywilizowana, ażeby o jej
pozycyę socyalną długie boje toczyć. Łopeski opisuje naukę u ta-
kiego mistrza:
A takci mnie przyjął, dał mi stare boty
I począł mnie niedługo uczyć śpiewać z noty.
>) Wiszniewski, Hist. Ht. VII. 154, 164.
*) Wiszniewski 1. e. 168; Maciejowski, Polska I. 360.
'> 1633. Ega. w Bibl. Ak. Urn.
^) Bozmowa Janasa, w której się radzi Szymona, także z r. 1633.
224 8T. WINDAKUtWlOZ
Potjm do klswikorda jąt mnie saprawowft^.
Kmial mi amieć napnód oktawy pnejmować,
Aś potym pokąsał mi taniec grać o Hance,
Który nie tak byl tradny, jak ów o Zuzanee.
Bo lie nmie koło niego nabił ai do woli,
Że mię jeaseae dotychcaae grabie t i głowa boli.
Otóż rybałci z biegiem czasu zwrócili się także do teatra.
Sami tkwiąc silnie w satyrze ludowej, mieli ten trafny instynkt,
żeby w utworach swych zaczepić o współczesność i aktualność.
Wprawdzie obok intermedyów Jurkowskiego i Dzwonowskiego, nie
była to tak niespodziana nowość, ale zawsze stanowcze wprowa-
dzenie aktualności do sztuki, która dotąd żyła przeważnie rutyną
i tradycyą, to krok śmiały, który im zapewnił pewne imię w hi-
storyi teatru komicznego w Polsce. Gdyby teatr rybałtowski był
się naówczas normalnie i fachowo rozwinął, możeby nas wcześniej
był doprowadził do prawdziwej oryginalności. Tak zaś wydawszy
nadzwyczaj skromną ilość pomników i to zdaje się zawsze techni-
cznie niedokształconych; oparty o efemeryczną warstwę ludności,
której gustów nikt więcej nie podzielał — pozostał tylko pamiątką,
że naszemu teatrowi nigdy na zmyśle oryentacyjnym nie zbywało.
Najwcześniejszy z dotąd znanych utworów rybałtowskich p. t
Komedia RyhaHowska z r. 1615 odznacza się odrazu temi zaletami ^).
Treścią tej sztuki jest wypłoszenie furażującego konfederata z chaty
zamożnego wieśniaka przez magistra z żakami. Konfederatów ta-
kich było naówczas mnóstwo, scena taka mogła się zdarzyć. Oprócz
tego rzecz ta ma być pełna ruchu i naprawdę komiczna, jakkol-
wiek komizm ten nie jest innego gatunku, jak w znanych nam
intermedyach. Sądząc według streszczeń Kraszewskiego, zabawną
musi być scena, gdy zgłodniali nauczyciele idą na kwestę i cieszą
się bardzo, widząc dobrze zagospodarowane obejście chłopskie. Tym-
czasem Małgorzata przyjmuje ich niechętnie i nawet gospodarz pa-
trzy na nich z niedowierzaniem, aż nagle sytuacya kwestarzy się
zmienia, gdy gospodarstwo spostrzegają przez okno oddział furażują-
cyeh konfederatów. Wyborną także musi być scena^ gdy Albertus
przybiega z odsieczą magistrowi do owej chaty i widzi znajomego
') Krasiewski, Wędrówki liter. str. 81~8S, Orędown. naak. 1842 itr. 8SS
— 243; Maciejowski, Piim. PoU. UL 88. Oiygina! inajdi^e dc podobno w Bibl.
Kórnickiej.
TBATR LUDOWY W DAWNBJ POLSCE 225
sobie konfederata rozciągniętego na ławie przez studentów. W ko*
scielnym odżywają wspomnienia rycerskie, łamie ręce z rozpaczą
i naturalnie do poniżenia dawnego towarzysza broni nie dopuszcza.
Zalnjemy, że o tym utworze szerzej mówić nie możemy. 2^wiera
on sporo objaśnień co do kostiumów. „Elecba i kantor ukazywał
się w giermaku, Albertus po starożołniersku w jakiejś katance,
gospodyni po wiejsku z motowidłem w ręku. konfederat strojno,
piómo, szabelno^ itd. Ważnym jest prolog i epilog tej sztuki, szcze-
góhie ostatni, bo pozwala wglądnąć omal nie w życie codzienne
aktorów:
Spraw&, którąftcie nljneli
1 ocBjmaśeie widsieli,
Jeśli wat co uciesiyła,
Godna by chwalona była.
Jednak by wskutek tej chęci,
Wassee był a nas w pamięci,
Kioć kaidy s swojej ochoty
Talar lub caerwony sloty.
A my sarai po tej pracy.
Konfederat, da lad i ftacy,
Gospodars, baba i tona.
Siadłszy w okrąg stołu doma,
Wina kilka garncy wsiąwssy,
Was wszystkich nie praepomniawszy.
Życa%c wam idrowia dobrego,
Podaiękujem a daru tego. Amen.
Inicyatywa, dana przez autora Komedyi Bybałtowskiej^ wy-
warła pewien wpływ na piszących rybałtów. Niebawem ukazała się
dwuaktówka p. t. K<nnedyaAU>ertti8Botmi8trZj\LtóTVije&tniozem innem
jak ndramatyzowaniem epizodów, znanych nam już z satyry. Przed-
stawia ona Albertusa, dowodzącego rotą żaków. Akt II ma być za-
bawny, gdy z obozu swego w Łagowie Albertus wysyła podjazd
do klasztoru Świętokrzyskiego, każe malować beczkę i kufel na
chorągwi i opowiada przygody swego życia.
Obok tych utworów, nawskróś oryginalnych, znajdujemy wśród
zabytków sztuki rybałtowskiej także dwie sceny sądowe, które zdają
się byó naśladownictwem norymberskich Fastnachłspielów ^). W je-
dnej z nich p. t. Dyalog Guilarze^ widocznie dwuscenowej, odbywa
') Keller, Fastnachtsp. nr. 8, 10, 24, 27, 29 itd.
Rwprmwy Wyd*. fllolof. T. XXJLYX. 15
226 8T. WINDAKIBWIGZ
się sąd nad csarownicą, którą Starosta skazał na pławienie, a przy-
tomny Bakałarz od wyroku ochronił rozmaitymi argumentami z Pi-
sma Św. Guślarkę tę widziano poprzednio, jak odżegnywała cUopa
Fraczka od gorączki i formę jej zaklęć podano. W drugiej z tych
sztuk p. t Komedya Pielgrzym i Pątnica Burmistrz i Ławnik ska-
zują Pątnicę na chłostę cielesną i trzy dni kuny kościelnej za to,
że sprzedawała fałszywe świętości. Sceny podobne znajdujemy takie
wśród fars zagranicznych^).
Trzy powyższe utwory znalazł Juszyński w zbiorku rękopi-
śmiennym, któremu nadał tytuł Bachanalia czyli Dycdogi z inter-
medyami w iedno opus zebrane r. 1640 *). Na tytuł ten możnaby się
zgodzić i przyjąć go nawet za oryginalny; tylko dodatek „repre-
zentowane na teatrach szkolnych^ — wydaje nam się bez dowo-
dów niemożebny i dla tego na razie go z przytocznika usuwamy.
Teatr rybałtowski nie kwitł długo. Pod r. 1646 spotykamy
ostatnią sztukę tej kategoryi i to może najsłabszą pt Komedia szot-
tysa z klechą^). Jest to dwuaktówka, znów poniekąd o tradycyę
scen sądowych oparta. Klecha pokłócił się z Sołtysem i idzie na
skargę do dziedzica. Sc^tys powiedział, że ma Pana Boga po swej
woli, raj w domu i że jego prosię mądrzejsze od Klechy. O to
oskarża nauczyciel Sołtysa a Pan słucha jego wywodów ze zdzi-
wieniem — aż gdy mu Sołtys wyttomaczył, że się zgadza z wolą
Bożą i stąd ma Boga po swej woli, że rodziców we czci chowa
i stąd według obietnicy biblijnej ma prawdziwy raj w domu, że
wreszcie co do prosiątka zauważył, że ono pije tylko, kiedy mu
potrzeba, a Klecha ciągle pijany chodzi — wtedy Pan przyznał mu
słuszność i na poczekaniu zrobił go nauczycieiem w swojej szkole
a Klechę do roboty w polu zapędził. Ale w akcie H Scltjs nie
może sobie dać rady z nauką i udaje się do Doktora po lekar-
stwo. Doktor przepisuje mu rozmaite maści, wreszcie poleca:
A ktema dobra necz jest csęsto ciochrać głowę,
DobędzioBs konceptów swych, naprawiwsEj mowę.
Lekarstw tych miał Sołtys sposobność niespodzianie podczas po-
wrotu do domu skosztować. Zdarzyło mu się, że się pobił z Klechą,
>) Farce d'un Pardonneur, Viollet-Leduc U 60—63.
") Djrkcyonarł U. 391—394.
•) W Krak. 1646. Egx. w Bibl. Ak. Um.
TRATR LUDOWY W DAWNEJ POŁSOB
227
chłopcem od Doktora, a nawet z samym Doktorem; zrozpaczony
więc wpada do szkoły i porzuciwszy książki, powiada:
Ot6i iDa9s, co6 sie chciało, Bołtjsie muemy.
Sskolc nieukiem n^ie jest kłopot beimiernjr.
Ja radsc kaidemo, cho^ sie nie kmyśH dzieje,
Lab Biczeftcie krzywo patrzj, lob sie też i śmieje,
Przedsię sie trzymaj swego, dać Bóg, jeśli dać ma.
Sztuka ta widocznie napisaną została w obronie nauczyciel-
stwa ludowego. Dodano do niej intermedyum p. t. Klecha Pan
Siuga^ dosyć niedołężnie skomponowane, choć w gruncie rzeczy
nie tak bez dowcipu, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Nai-
wny dziedzic Pędziwiatrowski, herbu Guz z Wilczą Podkową, my-
śli że jest mądrzejszym od Klechy, bo kilka syllogizmów umie
rozwiązać. Wtedy Dyogenes bierze na ambit i taką śliczną tyradę
wobec niego wypowiada, że Pędziwiatrowski uznaje się jego ucz-
niem i byłby nim pozostał na zawsze, gdyby nie nadszedł Służący,
wobec którego żyłka pańska napowrót się w nim obudziła.
Słowniczek rzadszych wyrazów.
bagni^iko 53 bazia, pączek.
bakalarz 182 bakałarz.
bzDdolet aOl pistolet.
baian 5 paaon.
beblie 204 belkotae.
biadaoku mnie 191 bieda mi.
biankować 125 z wlosk. bielić.
biedrzjDce 157 biodra.
brama 204 bordinra.
eebralka 179 konewka.
cierpieć 132 kwas.
endzić 156 czyścić konie.
cynek 157 z wtozk. pi^ pnj grze
w koziki,
derbizz 191 derwisz, nbogi.
dokrćw 174 doktor,
dndkować 125, 197 błaznować,
danąć 65 aciec.
giermak 225 aokmana.
glądać 170 patrzyć.
grabsztyn 180 z niem. kamień grobowj.
gwizdnąć 164 aderzyć.
handrykować 11 z czeak. handryczyć aią.
igra 42 zabawa, dramat.
za jąje 208 za nic.
jamniotek 23, janioł 189, jenioł 29 anioł.
kalcedon 180 kamień drogi.
kaiepin 197 atownik Calepina.
kaaztel 14 z tac. zamek.
kaUż 126 do licha.
kawalec 199, 201 kawałek.
kąt przyprawny 9 locos paratoa, locnz
depatataa.
kęsy 109 koay.
kijec 223 kij.
koperdyment 205 nakrycie.
228
8T. WINDAKIBWICZ
kotew 158 kotwica.
kozak borowy 184 rosbóJDik leśny.
koiab 90 kosz ptaszy.
kaczma 156 czapka tatarska.
kana 226 obręcz katowska.
kwater 157 z lać. cztery przy grze
w kostki,
kwiczelnik 209 za czytelnik,
łącznie 156 trafnie,
macharzyna 109 pęcherz,
machlerz 163, machlerstwo 212 oszusta
oszustwo,
madora 58 matka,
marnszka 4t saltns Manras, moreska.
naj drzewiej 213 najrychlej,
niestotać 180 narzekać,
niezbędny 3, 191 pla«rawy.
ninacz 160 na nic.
ochwacić 175 ochwat sprowadzić, obić.
odryna 205 szopa,
odialić 209 odżałować,
ofertować się 200 ofiarować się.
okrągły 217 domyślne dnkat.
ort 175, 184 pieniądz, ćwierć talara,
pątować 13 pielgrzymować,
piasta 198 osada kola.
pienny 106 pieniacki.
pirwomowca 4 prolog,
płaci 126, 171 zapewne,
poszydzić 219 wstyd przynieść,
promidło 29 promień,
przysacha 157 wędlina,
radlica 203 ielazo u radła.
rn bakier, ra stywbork 157 komenda
flisacka.
skomroBza 222 przedsiębiorca maryo-
netek.
skwara 165 parszywiec,
smacznik 156 grymaśnik.
sprawa 36, 120, 158, 218 akt.
stacya 203 podatek w natnrze dla
wojska,
stradny 119 zgubiony.
shorcyt 91 zgrzybiały dziad.
stymbork, stywbork 157 z niem. barta
okrętowa.
styskować 11 utyskiwać.
snffleta 144 pomocnik organisty.
w swąd pójść 191 w niwecz się obrocie.
swomia 156 sfora.
szabattas 173 z niem. torbka, kiesseń.
szczekuła 212 mówca wygadany.
szczodrak 202 kolenda noworoczna.
Szczuka 4 szczupak.
po sznurowi 219 sznurem, w porządka.
szołdra 157 szynka.
szpaczkarz 208, szpaczkować i szpasko-
wać 125 z niem. żartowniś, iartowić.
tahnąć 4 z czesk. ciągnąć.
teskliwy 141, 215 nudny, znudzony.
teszno 12 L tęskno.
ubaczyć 138 przebaczyć.
warancya 23 z łać. oracya.
wciórnastko 14 wszystko.
wender 199 domyślne zrobić, uciec
wierteł 157 ćwierć.
wssrotować 109 na ssrot, na sawank
narazić.
wycharkać się 175 wydobyć się z cho-
roby.
wyigrać 132 wyśmiać.
wymachlować 125 wycyganić.
wytchnąć czego 164 odniechcieć się
czego..
zapona 219 zasłona teatralna.
zawodnik 156 współzawodnik.
zecknąć 119 obmierzić sobie.
zes 157 z łać. sześć przy grze w kostki.
zgromienie 3 huk, hałas.
zwalić 170 ułamać, zabrać.
zwidzieć się komu 121 przywidzieć się
komu.
Żegrzułki 182 Gregoryanki.
żena 58 z czesk. kobieta.
imigrosz 155 skąpiec.
Zybura 223 podła gorzałka, Inim.
--^3E>-
TBATR LUDOWY W DAWNEJ POLSCE 229
TREŚĆ.
8tr.
BOZDZUŁ I. Powstanie towariyitw aktorskich 1
Teatra w XVI w. — Kompania krakowska i S%d Parjsa 1542. — In-
ne wiadomości o kompanii krakowskiej. — Kompania częstochow-
ska i Historya o Zmartwychwstaniu Mikołaja e Wilkowiecka 1578. —
Póiniejsse d sieje. — Zaleino&ć od cieskich waorów. — Pdźniejsze
kompanie. — fiękopis Horodecki. — Konopcaański. — Krasińskich. —
Jagielloński 3526.
BOZDZIAŁ II. Misterya o Boźem Narodzeniu i Tnech Królach .... 19
Zawarto^ i wystawa. — Officiam Prophetarom i Dialog o Narodzenia
Dachnowskiego 1621. — Historia Natiritatis. — Officiam Pastorom
i Dialog^B in Natiritate. — In Natiritatis festum. — Kosmowa pa-
Bterzów. — Dialogas de Natiritate na 26 osób. — Dialogas de Nati-
Titate z Krosna 1661. — Ofiiciam triam Magoram i Traktat o Zwia-
Btowanio Żabczyca 1617. — Dialogas breris. — Intermedium pro festo
trium Kegum. — Sztuki epiczne. — Inne teksty. — Wiadomości z Xyi
i XV w. — Jasełka bernardyńskie. — Dzisiejsze Herody i szopki. —
Siady Paradeisspielu i Ludus fatuarum Virginum.
BOZDZIAŁ Ul. Dewocye postoe i procesye Niedzieli Kwietnej .... 47
Charakter dewocyi. — Amor dirinns sedncit peccatorem. — Obrona
Św. Eleazarynsza 1651. — Dialogns pro Magna feria sezta 1724. —
Theodorus cum Theophilo. — Naboine opłakiwanie 1651. — Bozmowa
»kały z duszą. — Inne tytuły. — Procesya Niedzieli Kwietnej. —
Rodzaje przedstawień. -^ Próbki deklamacyi polskich. — Trawestacye
i upadek.
HOZDZIAŁ IV. Dewocye i officya wielkotygodniowe ........ 57
Lament świętokrzyski z XV w. — Planctus Mariae Magdalenae. —
Dialog o Męce Pańskiej. — Dialog człowieka z anioły Paszkowskiego
1612. — Ad ultimum Jesu et Matris ipsius rale carmen. — Officium
Sepalcbri w XVI w. — Dialogus Angelorum. — Actus ad Sepul-
chrum. — Officium Peregrinorum i Pielgrzym wielkanocny Miaskow-
ikiego 1612. — Sententia Pilati i De passione Cbristi. — Pro feria
sezta Maioris hebdomadae. — Pokrewieństwo z dewocyami włoskie-
mi. ~ Bractwo Męki Pańskiej w Krakowie 1594. — Udział bractw
polskich w rozwoju sztuki dramatycznej.
BOZDZUŁ V. Misterya i cykle wielkanocne 74
Wybitne sceny naszych misteryów. — Urządzenie w Valenciennes
1547. — Polskie teksty pasyjne. — Historia Passionis chełmińska. —
Drarozropera o Umęczeniu. — Depositio Jesu Cbristi. — Misteryum
o Zmartwychwstaniu Wacława Potockiego. — Pierwszy cykl polski:
Dialogus de Passione z r. 1627. — Dwudniówka sławkowska. — Dia-
lugus pro feria ąuinta. — Cykl dominikański. — Ślad piątego cyklu. —
Uwaga. — Wiadomości z XVI i XIV w. — Zapatrywania XVIII w.—
Dzisiejsze zwyczaje ludowe.
230 8T. WINDAKIBWICZ
ROZDZIAŁ VI. Zabfiwj i misterya na Wniebowstąpienie i Bofte Ciało 112
Obchód Wniebowstąpienia w XV i XVI w. — Misterya lagranicsne. —
Belacya kardynała laydora. — Sstnki na Boie Ciało. — Pro solemni-
tatę Corporis Christi. — Actiuncala pro festo Corporis Christi. — Inne
teksty. — Roimaite rodsaje widowisk w Polsce i za granicą.
ROZDZIAŁ VU. Misterya o Świętych 118
Stosunek do wielkich cyklów biblijnych. — Sacrificium Abrahae. —
Żywot Josepha pnes Reja 1645. — Historya o Tobiassn. — Joachim
i Anna. — Misterya o 6w. Janie Chncicielo. — Wiseronek miłości
Boiej Solarskiego 1656. — Dialogus pro festo s. Catharinae. — Tro-
jaka korona Kosińskiego 1696. — Dyalog o św. Stanisławie. — Inne
teksty.
ROZDZIAŁ VIII. Tragedye ludowe 136
Wpływ Odrodsenia na sztukę ludową. — Wątpliwości co do odgrywa-
nia. — Tragedya Sofrona Sebastyana Łęcsycaanina 1550. — Historia
de rege Danao. — Dialogus Admetus Rex. — Historia de rege Ta-
mo. — Wzmianki polskich pisarzów o rolach królewskich.
ROZDZUŁ IX. Moralitety karnawałowe 145
Charakterystyka i rodzaje. — De ąuatnor norissimis 1645. — Rob-
mowa dusze z ciałem. — De peccatore et gratia dirina. — Pamięć
śmierci Tuliszkowskiego 1573. — Mundus et religiosus. — Actns de
dirite et Lazaro. — O synu marnotrawnym. — Tragedya o Scylurusie
Jurkowskiego 1604. — Mięsopust 1622. — Dyalog mięsopustny. —
Gryzidzban Sarkała. — Intermedium Bachus. — Dialogus pro Baccha-
nalibus. — Bacchus orbis dominus 1644. — Bachanalia w XVI w. -
Bekusy ludowe. — Komedya krótka 1650.
ROZDZIAŁ X. Intermedya 168
Powstanie intermedyów. — Intermedya polskie XVI w. — Intermedya
Jurkowskiego 1604. — Accessusy. — Stosunek do włoskiej commedia
deirarte. — Wystawa. — Typy zagraniczne : Lekarz-szarlatan. — Ry-
cerz-fanfaron. — Zły słuiący. — Cudzoziemiec ośmieszony. — Inter-
medya anegdotyczne: Komedya o Wawrzku 1612. — Skoczylas 1633. —
Tyndarus cursor. — Intermedya treści moralnej : Starzec z śmiercią. —
Ru8ticu8 incusat Adam. — Intermedya błazeńskie z Poznania: Bigos
upity. — Trzey stryszy i balwierz. — Prior est ąuercus. — Interme-
dya z sfery dworskiej z Chełmna: Knflowski. — Kurołapski. — Inne
intermedya chełmińskie. — Intermedya dworskie z druków. — Mono-
logi. — Z chłopa król Baryki 1633 i historya tej farsy w Polsce.
ROZDZUŁ XL O błaznach i frantach 206
Błaźni w średnich wiekach. — Franci w XVI w. -- Frantowe prawa
1547. — Oatunki frantów. — Błazeńskie role w miwteryach. — Scena
Judaszowa. — Mimika błazeńska w teatrze. — Franci literaci: Ka-
szo ta 1558. — Jan Dz wonowski i jego repertuar 1620. — Intermedynm
Rozmowa szlachcica z karczmarzem. — Franci weselni. — Komedy e
weselne. — Maciek Pochlebca 1617. — Dziewosłąb. — Franci za gra-
nicą.
TBATR LUDOWY W DAWNBJ POŁSCB 231
fłlr.
ROZDZIAŁ Xn. Sitaki rybattów 221
KlMa rybaltów. — Satyra ludowa 1590—1629. — Rybatt Wojtasaek
1632. — Łopeski 1633. — Komedia Rybattowska 1615. — Bachana-
lia 1640. — Komedya Sołtysa s Klechą 1646.
»X)WN1GZ£K nadisych wyrai^w 227
— K3E>-
JAN AROYROPUL
i promocya jego doktorska w Padwie w lipcu 1444 r.
Przyczynek do dziejów humanizmu włoskiego w XV wieku.
Podał
X. Dr. Jan Fijałek.
Ze szczególniejszem upodobaniem zwracają się Niemcy wńród
rozbudzonych dzisiaj studyów bizantyjsko-hellenistycznych do tych
Greków, żyjących w czasach soboru florenckiego, którzy byli wro-
gami Łacinników ^); daleko zań mniej wiemy, nieraz nawet nic nie
umiemy powiedzieć o tych Bizantyńcach szlachetnych, którzy są
nam bliżsi i drożsi, bo żyli i działali na Zachodzie jako przodo-
wnicy i koryfeusze Odrodzenia nauk humanistycznych. Wystarczy
w tej mierze zaznaczyć, że nie tylko Izydor kijowski, najprzesa-
dniej chwalony przez historyków unii florenckiej, ale także sam
jej twórca po stronie greckiej Bessaryon nie ma jeszcze dotąd go-
dnej siebie monografii. Do spełnienia powyższego dezyderatu, o ile
się nie mylimy, zdają się zdążać niektórzy uczeni francuscy. Po
E. Legrand'zie wysuwa się na czoło tego kierunku F. Vigouroux.
który na kongresie archeologów chrześcijańskich, odbytym prsed
rokiem w Rzymie, doniosły postawił wniosek tej treści mianowi-
cie, aby badania w zakresie hellenizmu we Włoszech w wiekach
średnich ująć w stałą organizacyę *). Wspomnijmy tutaj od razu.
^) Mam na myhli rozprawy Draeseko'go, 6elzer*a, a po caęBci takśe dhr-
hard*a.
*) Attenta eridenti ac tomma atilitate historiam helleniimi mediaeralis in
Italia, docamentis instractam, edendi nostri Conyentas est in Yotis, at in aingnlis
Italiae oppidis, monasteriis etc, in qaibD8 hniusmodi monumenta ac docamenta
tupersant, per idoneos Tiros, eonundem monomentorum eatalogi, teztua, photo^ra-
ficae imafpneB, historicae illnstrationeB in lacem prodeant; ez qaibaa omnibas
JAM AROYROPUŁ 233
źe także u Das w Krakowie, w owych już czasach, uniwersytet
Jagielloński, w okresie swoim bazylejskim, począł — jak się zdaje —
oprawiać studyum języka greckiego. Są tego ólady, nieliczne
wprawdzie, ale są, i to dość wyraźne; będzie o nich wzmianka,
może joż wkrótce, na innem miejscu.
Obecnie pragnę podać zwięzłą wiadomość biograficzną z przy-
datkiem kilku uwag ogólnych i szczegółów nieznanych o autorze
sławnego powiedzenia: Graeda iran9volavU in Italiam, Wdzięczna
pamięć nieco późniejszych grecystów w Rzymie, np. Aleksandra
z Krety około 1500 r., stawiała tego męża bardzo wysoko, kładła
go tuż obok Plethona i ucznia jego Bessaryona ^). Jeśli zaś mamy
wierzyć panegiryście Jowiusowi. to ksiądz gramatyk Teodor Gazes
(Gaza) z Tessaloniki, którego współcześni mieli za najlepszego tło-
macza Arystotelesa, wrzucił do ognia swoje przekłady, kiedy się
pojawiły nowe z pod pióra jego rodaka i przyjaciela*). Był nim
ksiądz Jan Emmanuelowy Argyropul z Konstantynopola. Grek ten.
syn Manuela Argyropulos. był unitą, a jako taki, na podobieństwo
wielu swoich współziomków, autorem traktatu teologicznego o pocho-
dzeniu Ducha Św.; wygotował go z woli księcia Łukasza Dukaras
na podstawie dzieł ojców łacińskich, według myśli dekretu unii
florenckiej '). Przeprowadzał to dzieło unii w Konstantynopolu wy-
słany tamże przez papieża Mikołaja V kardynał Izydor kijowski
i wtedy to (z r. 1452 na 1453), tuż przed zajęciem stolicy grec-
tandem praedict* historia instrui possit. Zob. Conventu8 alter de archeologia ehri-
9iiana Romae habendua, Commentariua autheniieus. Zen. 5 z 18 maja 1900 p.
^. Śmiemy zwrócić awage pp. filologiSw na treić tego poizjtn, w kuSrjm po-
dano pnebieg i resaltat Bjaatda.
*) Legrand Ćmile, Bibliographie Hellśniąae on description raitonnće
des ourrages pabliee en grec par des Grecs auz XVe et XVIe siacie (Paris, Le-
roax 1885) T. I p. CL i p. 9 n. 1.
*) Elogia doctornm Tirorom aathore Paalo Joyio No^ocomense, epitcopo
Noeerino. £d. antwerpska z r. 1557 (w bibl. Ossol. 29685), p. 60. Jowius podat
pierwnj biografię Argjropnla.
*) Wjdał go AllatioB L., Oraecia orthod. I, 400—418; przedr. Mignę
fG. T. CL VIII, 992 — 1008. Nie wiele tei więcej umie powiedzieć o nim Hur-
ter S. J., aczkolwiek cytnje Qnerina, Tiraboschiego i Zenona (Nomenclator lit-
t«f. T. IV, 850); zob. Krumbacher, jak niżej str. 121.
234 X. DR. JAM FIJAŁKK
kiej przez Turków, nasz Jan Argyropul wraz ze swym uczniem-
rodakiem, Michałem Apostolos, stanąwszy na ezele mniejszości uni-
ckiej w Bwojem mieście rodzinnem, odegrał w niem pewną rolę po-
lityczną. Opiewa ją Włoch Ubertino Pusculo z Brescyi, zamieszkały
podtenczas na Perze:
Geminam se diyidit omnifl
infeliz popalas
Carns Masis et Palladia arte
insi^niB plures docuit, dictisąue retorsit
esse pioB papneqae fidem seryare deoque,
Argjropolas ea tunc tempestate Joannes;
hunc seqa]tiir tanto di^aa doctore Mickael
Byzantinus, erat cog^omen Apostolas illi ').
Przywiodło się ten szczegół, albowiem jeszcze w najnowszych
i najlepszych wzmiankach biograficznych o Argyropulu u Klette'go
i Voigt'a uważa się pobyt jego ówczesny w Konstantynopolu za
przypuszczalny *). Mniejsza o to, czy Argyropul dopiero po upadku
Konstantynopola, jak się oddawna przyjmuje powszechnie'), czy
też już przedtem pożegnał na zawsze swoją ojczyzDę. Za przy-
kładem tylu swoich ziomków uszedł do Włoch, gdzie się schronił
pod opiekuńcze skrzydła Franciszka Filelfa, starego swego przyja-
ciela w Medy olanie, który mu miał doradzać, by szukał szczęścia
na dworze króla francuskiego. Niewiadomo, czy był w Paryżu.
Ale to jest pewnem, że osiadł gdzieindziej.
') Legrand 1. c. I p. LIX i LXVII. 7.
*) £s scheint i t. d., zob. Klette Theod. Dr., Beitrftge sar Geschichte a.
Litteratar der italienisehen GelehrtenrenaisBance. Posajt III (Greiswald, Abel
1890): Die griechiBchen Briefe des FranciskaB Philelphas. List Filelfa do Jana
Argyropula s Medjolanii 13 kwietnia 1441 r. na str. 115; biographica o Argy-
ropniu na str. 72 — 78. ELlette nie wyzyskał należycie ani Legranda (w t. I i IL
patrz według indeksu) ani Tiraboschiego, (którego niiej przywodzę).
Świeża książka Monnier*a nie przynosi nic nowego do naszego przedmiotn:
P. M o n n i e r, Le Quattrocento. Essai sur Thistoire litt^raire du XV sićde italien.
Paris, Perrin 1901 w 2 t. Sad o niej w Heme d^histoire ecclćsiastiąue (zeszyt II
z r. 1901 p. 361—8) wypadł może za surowo.
*) Od czasów Jowiusa (zob. wyżej przyp.)t A potem Vo8B*a, zob. Disser-
tazioni Vo8siane T. II. 211. Zdanie to podaje także współczesny Argyropalowi
Vespasiano Fiorentino zwany da Bisticci w klasycznem dziele : Vite di
aomini illnstri del sec. XV w edycyi Ang. Mai*a Spicileginm Romanum T. I
(Romae 1839), 426. Nie przywiązuje jednak do tego zdania zbyt wielkiej wagi,
bo już współcześni o wszystkich Grekach, osiadłych we Włoszech, nawet jeaacze
przed upadkiem Konstantynopola, tak sie wyrażali, jakoby dopiero po tym termi-
nie przybyli na Zachód.
JAN AROTROPLX 235
Jui 4 lutego 1456 doktor filozofii Argyropul rozpoczął w stu-
dyam florenckiem wykłady pierwszydi kmąg etyki Aiystoteleso*
wej i tak olbfzymi zyska) tutaj poklask słuchaczy, iż wezwany
początkowo tylko na dwa lata, uległ proóbom pryoratu studyum
uniwersyteckiego i pozostał nadal stale we Florencyi, oczywiście
z podwyższoną pensyą, jak na owe czasy bardzo wysoką, bo
w sumie 400 florenów rocznie. W uroczej stolicy toskańskiej prze-
był lat piętnaście. Najświetniejszy to okres jego działalności ^). Pe-
rypatetyk znamienity i wsławiony przedewszystkiem jako tłomacz
Arystotelesa na język łaciński, Jan Argyropul obejmował równą
miłością także Platona, trzymając się zdała od współczesnej swoich
rodaków i przyjaciół polemiki. Wydane niedawno przez K. MuU-
nera wstępne lekcye pierwszych wykładów florenckich Argyropula
o księgach Arystotelesa z r. 1456 — 1465, a mianowicie o filozofii
moralnej (Libri Ethicorum), naturalnej (Physicorum) i t. d.*) uspra-
wiedliwiają, o ile sądzić można, w zupełności to wzięcie, jakiem
się cieszył między współczesnymi nasz ksiądz Jan Argyropul. po-
dobno „najzdolniejszy z Greków między Łacinnikami*^ ^), ale też
zarazem, jak na prawdziwego Greka i humanistę, a przytem ucz-
nia Filelfa przystało, w ciągłej biedzie zostający. W gronie ucz-
niów jego znajdował się wybrany kwiat młodzieży florenckiej,
z arystokracyi miejscowej i obcej — świadczy o tem z dumą lecz
może nie bez przesady współczesny księgarz-biograf florencki^).
') Pnedstawia ją doskonale Yoigt Oeorg, Die Wiederbelebang des clas-
■iflchen Alterthnms w Ul ed. M. Lehnerdt^a (Berlin, Keimer 1893) T. I, 367—
370. W dodatka pablikacyi Legrand*a Cent-diz lettres greąaes de Francois
Filelf (Paris, Leroax 1892 w Pablications de Tćcole des langaes orientales TiTan-
tes. Illesórie, roi. XII) znajdują się llstj ArgTropala. Niemieliśmj jednak w ręku
tego wydawnictwa, jak i wieln innych tataj na]e^cych (zob. Krnmbacher^a
6e«cli. d. byzant. Uit, ed. 2 str. 121, 122 i 603).
*) Miillner Karl Dr., Reden a. Briefe itallenischer Hnmanisten. Ein Bei-
trag zor Gesehichte der Pftdagogik des HamanismaB (Wien, H5lder 1899),
str. 3 — 57: Praefationes Johannis ArgTropnli, dam Florentiae doceret philoso-
phiam z kod. Riccard. 120, o którym zob. niecytowanego przez MtlUnera Klette^go
m,75.
*) Yoigt-Lehnerdt 1. c. I, 369, który w charakterystyce Argyropnla
trzyma sie zanadto Jowiosa.
*) Wspomniany powyiej Yespasiano t. zw. da Bisticci 1. c. p. 294
w ^wocie Jana Pannoniosa: tntti i sna scolari ch*erano ii fiori di Firenie. Zob.
tntaj passim żywoty Medyceaszów, Palli Stroni, braci Acciajnolich i innych,
przytoczonych w tekście Florentczyków.
236 X. DR. JAN FIJAŁEK
A więc kształcili się u Argyropula obydwaj Medycensze Piotr
i Wawrzyniec ze swym już wtedy przyjacielem Pallą Strozzi,
z którego ojcem, przebywającym niegdy za sprawą Kaźmy na wy-
gnaniu w Padwie, Argyropul pozuał się tamże jeszcze przed lat
dziesiątkiem. Ulubionymi uczniami jego byli obydwaj bracia Ne-
reusze, Piotr i Donato, synowie Donata Acciajuoli, nie tylko w uni-
wersytecie, ale i w domu mistrza słuchając pilnie wszystkich wy-
kładów jego o filozofii Arystotelesa i często z nim dysputując. Czy-
nił to osobliwie Donato przez całych lat dwanaście, jeśli nie dłu-
żej; chwalone przez Jowiusa komentarze Donata Acciajuoli do ksiąg
moralnych Arystotelesa oraz najlepszy — z licznych podówczas —
przekład żywotów Plutarcha przez tegoż Donata dokonany *), wy-
szły ze szkoły Argyropula. Już wygnaniec grecki nie mógł narze-
kać na ojczyznę Dantego, Florencya nie była mu parvi niaUr
aworis] dobrodziejów znalazł w niej wielu. Miał o nim pieczę tro-
skliwą starożytny ród Nereuszów; szczególniejszą przyjaźnią — prócz
powyższych — darzył go młodszy Franco Sacchetti, w którego
domu zgromadzali się wszyscy znamienitsi literaci i uczeni, na
pierwszem miejscu nasz messer Oioyanni, nie sam ale ze wszyst-
kimi swoimi uczniami lub przynajmniej z większą ich częścią.
Często też wzajem Sacchetti nawiedzał Argyropula, doraźne zaw-
sze przynosząc mu wsparcie mimo, iż corocznie dawał mu hojną
w zbożu i winie ordynaryą. „Tacy to są ci, których nazywano
liberali (objaśnia Wespazyan Florentczyk), wspierają oni ludzi go-
dnych, jak np. księdza Jana" *). Z wybitniejszych uczniów jego
w tym jak mniemam okresie florenckim a później przyjaciół, go-
dzi się przywieść Alamanna syna Cino Rinuccini, który doskonałą
znajomość języka greckiego zawdzięczał również naszemu Argyro-
pulowi; Beroald rozkoszował się w przekładach Rinucciniego i nie-
które z nich wydał, np. Filostratowy żywot Apolloniusza z Tyany •).
Także obcy przybysze, wstępując do Florencyi w owym czasie,
głównie dla zakupna książek, obok Poggia, jej kanclerza z ostrym
językiem, pragnęli widzieć i słyszeć drugą jej podtenczas gwiazdę
literacką, Jana Argyropula „somtno Jilosojo. męża w naukach grec-
^) JoviaB w elogiam Donata Acciajola ed. 1. c. p. 87.
*) Yespasiano Fiorentino ib. p. 6H1. Poniiazj cytat ^Bommo filosofo
itd.- p. 437.
') Zen o, DiBsert. Yobb. II, 199 i nBtp.
JAN AROTKOPUL 237
kich i łacińskich najuczeńszego^. Posłyszał też o nim błąkający
się z musu po uniwersytetach włoskich Jan książę Worcester (John
Tiptoftj Earl of Worcester), który chcąc się przekonać, czy fama
stugębna nie za wiele prawi o księdzu Janie, przyszedł raz niepo-
znany na ranną lekcyę Argyropula i wysłuchał jej do końca z wiel-
kiem zadowoleniem (1456)^). Inaczej aniżeli ten Anglik postąpił
sobie Słowianin Jan „Węgrem" zwany (Janos Pannonius), najlep-
szy XV w. poeta łaciński, szkoły Gwarina największa chluba a nie
najmniejsza Węgier ówczesnych ozdoba. Kiedy już miał ostatecznie
wyjechać z Włoch do Węgier na wezwanie swego wuja Jana Wi-
teź ze Sredny, prymasa ostrzychońskiego, obrał drogę z Ferrary
przez Florencyę i do niej zboczył około 1458 r. Uczynił to nie-
wątpliwie z polecenia swego arcybiskupa, by porobić bogate za-
kupna co najcenniejszych rękopisów, w których się prymas kochał
szalenie i bezpośrednie zarazem nawiązać stosunki z rządzącym
i uczonym światem Florencyi na rzecz marzonej przez prymasa
szkoły uniwersyteckiej w Budzie. To są owe liczne względy *), dla
których piękny a zdolny młodzian — w dwa lata już potem bi-
skup Pięciukościołów — zatrzymał się w mieście Medycenszów.
Najpierw poszedł do Argyropula i odwiedził go we własnem mie-
szkaniu, gdzie zebrana młodzież dostojna oczekiwała rozpoczęcia
zwykłej, codziennej lekcyi, w owym dniu wykładu logiki. Po przy-
witaniu się i dłuższej rozmowie z mistrzem Janem, któremu czy-
nił „mołte raccoglienze" ^ poprosił go, ażeby się mógł zostać na wy-
kładzie w tym dniu logiki a w następnym przyjść na godzinę filo-
zofii. Wykłady Argyropula bardzo się Pannoniusowi spodobały; za-
pewne i to mu się też podobało, że wszystka młodzież mistrza Jana
towarzyszyła mu przez cały czas pobytu we Florencyi. Posłyszymy
zaraz, jak się potem nasz Grek starał wyzyskać te odwiedziny mło-
dego z Węgier dostojnika. — Niekiedy sam profesor witał pierw-
') YeKpaBiano 1. c. p. 525.
") U Wespazjana Florentczyka rsecz o Janie Pannoniassa 1. c. p. 294 nro
2. a na atr. 286 8qq. o Janie Witeź, arcjbiskopie ostrzychońskim ; obie biografie
przedmkowal Eag. Abel, Analecta ad histońam renascentiam in Hungaria lit-
teranim zpectantia. Badapestini 1880, p. '12\ Bqq. Oba prałatów koftciola węgier-
skiego pisarz florencki zowie Słowianami : schiavo, di nazione Bchiayo. Uttep do-
tyczący opiewa : Bioztrzeniec prymasa areya deziderato di yenire a Firenze in-
nanzi cłie aodesze in Ungaria per moUi rispetti, e massime per yedere messer
CrioTanni Argiropoli, Cosimo de* Medici, mezser Poggio itd.
238 X. DR JAN FIJAŁBK
8zy gości, zajeżdżających do Florencji, oczywiście możnych i du-
chownych. Dowiedziawszy się raz np. o przybycia niejakiego
Narcyza, biskupa mileteńskiego, rodem z Katalonii, który uchodził
za wielkiego filozofa i teologa^ natychmiast złożył mu wizytę u św.
Jakóba in campo Corbolino i długą z nim toczył dysputę naukową^
przedewszystkiem o ideach platońskich. Niezawodnie tak było. jak
o tern chwalca-biograf florencki opowiada^) lecz snadnie godzi się
z tem nasz domysł, iż Argyropul w tym wypadku jak i w wieln
innych, o których nie doszła nas pamięd, miał głównie na oku cel
wcale inny, ściśle prozaiczny: troskę więcej o chleb powszedni ani-
żeli o pokarm naukowy. Wszak Ferrarczyk Ludwik Carbone w swo-
jej mowie pogrzebowej nad trumną Gwarina w owych latach, wy-
sławiając jego szkołę i liczną rzeszę jej uczniów, zwłaszcza żyją-
cych, taki nagle zwrot w niej uczynił do swoich rodaków, kiedy
kończył chwalbę o wspomnianym powyżej księciu Janie Anglika:
Bawi on tu od lat kilku na ziemi naszej i zbiera księgi po bibUo-
tekach, a teraz uczy się w Padwie, ' zażywając gościny weneckiej.
Pan to mój najłaskawszy, śmiem i mogę go tak nazywać. Pragnie
on mnie zabrać z sobą do Anglii — i pewnie zaraz z nim pojadę,
jeśli tylko Ferrarczycy okażą mi się niewdzięczni*).
Ostatni — rzymski — okres naszego Greka humanisty jest
już mniej znany. Argyropul w ciągu 1471 r. porzucił studyum
i z łaski Wawrzyńca Wielkiego (1466 r.) obywatelstwo florenckie.
Sprzykrzył mu się dłuższy żywot najednem miejscu; ciągłem na-
tręctwem wyczerpał cierpliwość hojnych swoich dobrodziejów; za-
wiść rywalów zrobiła także swoje: kazała mu szukać innych pro-
tektorów i innej stolicy, choćby za granicą. Stosunków miał dosyć
i bądź sam. bądź przez Filelfa zabezpieczyć sobie pragnął starość
spokojną. Nie ze wszystkiem mu się to udało. I tak kiedy jeszcze
zostawał na katedrze uniwersyteckiej we Florencyi, otrzymał za-
proszenie od Macieja Korwina, króla węgierskiego, aby przybył do
jego państwa, gdzie zaszczytne zajmie miejsce (9. IV. 1471) •). Za-
») L. c. p. 308.
*) £d. K. Mii 11 ner 1. c. p. 98: Yellet enim t. j. Joannet Anglieos, imo
angelicas, nescio qua bona de ingenio meo opinione permotos me secam in An-
gliam dacere, cni certę libens parebo, ii nonc in me faerint FerrarienMe ia-
grati.
*) Perrenit ad nos fama Johannis Argjropili doctoris et eqQitia ezimii,
qoem ad nostram maiestatem acceraere decrerimos, ot apad nos pro sois daris-
JAN AKCiYROPUL 239
warta przed laty znajomość z poetą-biskupem, Janem z Czesmicy,
miała teraz wydać swój owoc, tern bardziej, iż Argyropul ze swo-
jej strony nie zaniedbał nic, aby ją stale podtrzymać; jak
wszyscy inni humaniści tak i on użył wypróbowanego na to środka:
jedno z dzieł swoich, a mianowicie przekład ksiąg Arystoteleso-
wych ^Z>e coe/o'' poświęcił Janowi Witeź, prymasowi Węgier^).
Przeniesienie się na dwór węgierski zdawało się już być tylko
kwestyą czasu. Sprawa była zupełnie ubitą. Wtem jak grom z ja-
snego nieba spada z Węgier wiadomość o równoczesnej niemal
śmierci obu biskupów-humanistów (1472 r.), którzy krótko przed-
tem stracili wszelką łaskę u króla Macieja. Tragiczny ich koniec
był zwycięstwem wpływu niemieckiego w Węgrzech, następcą Wi-
tezia na stolicy ostrzy chońskiej został zacięty wróg jego, Niemiec
Jan Beckensloer, biskup erlauski. Prymas-kardynał Jan ze Średny,
przyjaciel naszego Mikołaja Lasockiego i wspólny ich wychowanek
Pannonius opłacili śmiercią swoje z Polską stosunki. Na domiar
nieszczęścia Argyropula zmarł w tym samym czasie (1472 r.) kardy-
nał Bessaryon, zarówno jego jak i wszystkich Greków-unitów we
Włoszech czuły opiekun. Był to cios nowy, tem dotkliwszy, iż na-
sfcipił rychło po stracie ukochanego syna Bartłomieja, którego Argyro-
pul był oddał na służbę do tegoż kardynała nicejskiego *). Wreszcie
odnalazł swoją gwiazdę. Za czasów papieża Sykstusa IV znajdujemy
Argyropula w Rzymie. Wiedzą o tem wszyscy jego biografowie,
ale niemal każdy przytacza inną wersyę przybycia jego do stolicy
papieskiej. Zdaniem Jowiusa przygnała go do miasta wiecznego
zaraza panująca w Toskanii. Tiraboschi domyśla się, iż to Bessa-
ryon sprawi}, że Argyropul zasiadł na katedrze języka greckiego
w uniwersytecie rzymskim. Voigt zbywa te czasy i losy Argyro-
pula pobieżnie. Sam tylko Pastor, ubocznie zresztą, o naszym Greku
ńmiB rirtatibaa locum obtineat honoratom. Przeto prosimy wae, abyście go pa-
ścili — piflse król Maciej ae Znoymy 9. lY. 1471 priori bas liber tatis et yezilli-
fero iostitiae popali Florentini, ed. V. Fraknói, M&tyas Kir&Iy Lerelei I. (Ba-
dapest 1893), 256 nr. 182.
^) Abel, Anaiecta p. 170—2, gdzie przedmowa i^rgyropala dedykacyjna.
*) Wiadomość o tem w listach Jakóba Ammanati, kardynała pawijskiego,
vysyska2 jaż opat Q. Tiraboschi w nieśmiertelnej swojej historyi literatary
ułotkiej ed. florenckiej z r. 1807 T. VI Parte I, 347.
240 X. DR. JAN FIJAŁSK
prawiąc, na właściwej znajduje się drodze^). Do Rzymu powołał
Argyropula rywal Medyceuszów, papież Sykstus IV (1472 — 1484).
Sprawie tej należy poświęcić kilka uwag, wiąże się ona bowiem
ściśle z pierwszymi latami pobytu Argyropula we Włoszech, które
są dotychczas najmniej znane.
Przedewszystkiem trzeba położyć wielki znak zapytania na
same początki karyery szkolno-nauczycielskiej Argyropula w Kon-
stantynopolu. Wolno przypuszczać, ale też można równocześnie
przeczyć, że się Franciszek Filelf zaznajomił z Argyropulem jnż
za swego pobytu w stolicy greckiej, a więc przed jesienią 1427
roku ^). W każdym razie musiał go znać osobiście w niespełna
piętnaście lat później, kiedy mu oddał tamże na wychowanie i na-
ukę w języku greckim swego syna Giammaria, urodzonego z Gre-
czynki Teodory, córki swojego w Konstantynopolu mistrza, Jana
Chryzolorasa ^). I uczniów też swoich słał Filelf do szkoły grama-
tyka Argyropula w Bizancyum. np. Piotra Perleone (Parlione^.
późniejszego w Medyolanie, Genui i Rimini grecystę, a następnie
(od 1458 r.) nauczyciela retoryki w Wenecyi*). Z listu Filelfa do
niego, (pisany w Medyolanie 13 kwietnia 1441 r.), dowiadujemy
się, iż wymowny i uczony mąż ArgyropuL już ksiądz podówczas,
był lekkoduchem i dziwakiem. „Lecz ty bądź mądrym — napo-
mina Filelf swego ulubieńca — i zachowaj się roztropnie; ucz się
od niego literatury a nie obyczajów" *). W kilka tygodni później,
listem żałobnym z ostatniego maja z wieścią o śmierci swojej żony —
») Geschichte der P&pste T. II (od. s r. i889), 569 -70. Cytowanych przez
aatora dzieł Miintz'a nie ma we Lwowie.
') T. j. prsed lO. X. 1427, w którym to dnin wyl^ował w Wenecyi, wra-
cając ze Wschodu (zob. Zeno, Hosmini i Yoigt w biogratiach Filelfa).
') Uczył się a niego Filelf wraz a Bessaryonem, mówi sam o tern w liście
do kardynała w 1448 r. (zob. listy Filelfa pod tym r.).
*) Yoigt-Lehnerdt 1. c. passim, głównie II, 558—9. Inny był medvk
Petrus Leonias ze Spoleto. także w jeżyka greckim biegły, którego sławi Jo Ti as
ed, ant w. 1557 p. 75.
*) Litteratara tibi ex eo comparanda est, non mores... Solet enim qiiando-
qae rir i^te non minus levitatis morositatisąae prae se ferro quam disciplinae.
Tylko ten ras jeden odkrywa Filelf wady swego przyjaciela, zresatą zawsae —
przynajmniej w wydanych dotąd listach — obsypuje go homanistycsnym pochwały
frazesem. Niestety nie mamy pod ręką najlepszej edycyi listów Filelfia a r. 1502,
lecz inne z XV i XVI w. w egzemplarzach bibl. Ossol. np. pod nrem 12330.
Z tego samego dnia list jego grecki do Argyropula a Klette^go B«ifcrl^ UL
115 (jak wviej str. 234 w przyp. 2); zob. Voigt 1. c I, 368 i U, 116.
JAK ARGTROPCJŁ 241
wzywa Filelf Oiammaria, by wracał Datychmiaat z Konstantyno-
pola. ^Szkoda każdej chwili — pisze ojciec do syna — na te tam
twoje Btudya; niedoić, żeś się niczego nie nauczył, ale nawet za-
pomniałeś to wszystko, coś nmiał'^ ^). Tak też się stało. Filelf młod*
8zy, który później, jak wiemy, nie zrobił ojcu wstydu, zaraz do
Włoch powrócił. Równocześnie, w tym samym jeszcze roku, zja-
wia się we Włoszech także nasz ksiądz Jan Argyropul. Oczywisty
stąd wniosek, iż przybył razem z Giammario Filelfem. Na tę oko-
liczność nie zwrócono jeszcze uwagi, chociaż było wiadomem, iż
w tym czasie (1441 r.) Argyropul z Konstantynopola przepisuje
w Padwie rękopisy dla Palli Strozzi'ego z Florencyi, swego dobro-
dzieja, który będąc wypędzony przez Medyceuszów czas kilkule-
tnia wygnania spędzał na naukach w mieście uniwersyteckiem
rzeczypospolitej weneckiej*). Światłego przybysza z Bizancyum
wziął sobie Palla di Nofri za nauczyciela domowego do języka
i literatury greckiej. Obaj czytali wspólnie księgi Arystotelesa,
które potem Argyropul objaśniał szlachetnemu wygnańcowi; Palla
Strozzi oddał się teraz całkiem filozofii Stagiryty, na ulicy wi-
dziano go tylko w towarzystwie greckiego mentora.
2^pytaó się tutaj należy, co skłoniło Argyropula, iż do Włoch
przyjechał? Czy opuścił ojczyznę dla miłości Filelfa, lub tylko dla
t^o, aby mu syna odwieść? Z pewnością nie. Argyropula z nad
Bosforu przywiodła na Zachód ta sama groza położenia Wschodu
greckiego, która już od dłuższego czasu rozbijała najtwardszą, jaką
dzieje znają ścianę, dzielącą od wieków dwa kościoły, dwa światy,
dwie cywilizacye i zdawała się wreszcie łagodzić nienawiść jak
śmierć mocną między Zachodem łacińskim a ortodoksyą bizantyj-
ską. Od wieku IX t. j. od czasu, w którym obok Focyusza żyli
przecież pierwsi twórcy unii kościelnej (apostołowie Słowian), nie
było takiego zbliżenia się na polu religijnem i kulturalnem między
rzymską połową chrześcijaństwa na Zachodzie a grecką jej częścią
na Wschodzie, jak teraz w w. XV, kiedy półksiężyc Mahometa
podchodził już pod same bramy Konstantynopola. W obręczy na-
tarcia islamu na chrześcijaństwo w Europie, pod młotem jego ude-
rzeń coraz szybszych i silniejszych na kulturę grecko-rzymską
') List do Bjna Marynsia tamie w Epistolare Filelfa pod tym rokiem.
*) Yoigt 1. o. I, 368 prijp. 2 sa Legrand*em (1. c. I p. U), kiÓTj
pierwasj podał waiiu) tę wiadomość,
aosprmwy Wjrds. filolog. T. XXZVI. 16
242 X. DR. JAN FIJAŁRK
zroikił się humanizm włoski, wytrysnęły skry odrodzenia nauki
i literatury klasycznej. Wszakież przechowały się one acz w for-
mie skostniałej w społeczeństwie i państwie wschodnio^rzymskiem;
Grecy średniowieczni mienili się być dziedzicami Bzymian staro-
żytnych, spadkobiercami ich myśli politycznej, praw i roszczeń,
byli zaś przy tem niewątpliwie stróżami skarbów literatury swojej
zarówno pogańskiej jak chrześcijańskiej. Podobnie się stało na Za-
chodzie, gdzie przedewszystkiem Kościół w swoich ogniskach cy-
wilizacyjnych: w szkołach katedralnych i po klasztorach regały
benedyktyńskiej pielęgnował troskliwie pomniki nietylko patrysty-
cznej ale i starorzymskiej literatury, zwłaszcza we wczesnem śre-
dniowieczu. Wspólne niebezpieczeństwo ze strony rosnącej coraz
bardziej nawisy tureckiej w wiekach następnych, samą siłą tego
faktu zbliżyło do siebie rozdzielone ludy, z jednego pnia wiary
Chrystusowej i kultury grecko-rzymskiej wyrosłe. Konieczność to
zatem polityczna a bynajmniej nie wzgląd religijny lub w szcze-
gólności przeświadczenie o potrzebie jedności kościelnej nakazy-
wały Grekom prawowiernym zwrócić się do znienawidzonych Fran-
ków z papiestwem na czele, do obrzydłego sobie Zachodu. W ślad
i w następstwie tego kroku zawiązywały się zwolna i mimo przerw
wszelkich ożywiały i zacieśniały zobopólne stosunki literackie i to-
warzyskie. Jak doniosłą i powiedzieć trzeba pierwszorzędną w tej
mierze rolę odegrała ówczesna pani morza, Wenecya, nie tutaj
miejsce przedstawiać. Wystarczyło ją tylko zaznaczyć, aby zrozu-
mieć naczelny jej zrazu, potem Medyolanu, Florencyi, Rzymu i Nea-
polu zawsze przedni udzif^ w humanistycznym Włoch pochodzie,
we wskrzeszeniu i krzewieniu języka i pism autorów grecko-rzym-
skiej starożytności. Winę swoją w dziejach niewątpliwą a bez-
mierną za zajęcie Konstantynopola w XIII stuleciu opłaciła We-
necya stokrotnie, wynagradzając ją hojnie pod koniec czasów śre-
dniowiecznych. Położona na pograniczu dwóch światów stała się
dla nich obu emporyum nietylko handlowem, ale także kultural-
nem; przez Wenecyę prowadziły wszystkie drogi i szły nici wsze-
lakich stosunków między Konstantynopolem i Wschodem greckim
a Włochami i wogóle Zachodem rzymskim. Kiedy się z przyczyn
wskazanych zetknęły już z sobą dwa te światy i dwie cywiliza-
cye tak między sobą różne, niepodobne do siebie, a przecież sobie
pokrewne i ze sobą tak nierozdzielne, najpierw w mieście Wene-
cyi i w jej dziedzinach włoskich, pojawiają się ze stron obu przed-
JAK AKOTROPUŁ 243
stawieiele nowego kierunku oświaty i wiedzy; tutaj też na przeło-
mie w. XIV/XV Łacinnicy i Grecy rozpalają zgodnie wspólnemi
siiami wielką nauki pochodnię, która dla rozwoju i pracy umysłu
ladzkiego nieznane przedtem wskazywała drogi. Jedni drugich za-
czynają poznawać z bUska, na własnej ich ziemi: Włosi przez We-
necyę spieszą do Konstantynopola, aby u źródła pić mądrość gre-
cką; wzajem Grecy przełamują siebie, uchylają wreszcie wzgardę
odwieczną z języka i zwyczaju łaciństwa i o dziwo! ku jego po-
znaniu dążą ze Wschodu przez tę samą Wenecyę do Włoch, do
ich miast uniwersyteckich i dworów książęcych. Ruch ten obu-
stronny, jak jeszcze raz należy podnieść z naciskiem, nie przy-
szedłby wcale do skutku, gdyby nie było u jednych (Greków)
wielkiego wołania o pomoc Zachodu przeciwko Turkom, a u dru-
gich (Łacinników) ciągłych zabiegów o unię religijno-kościelną na
Wschodzie. Tem też wyjaśniamy sobie to zjawisko, że humaniści
greccy stają się unitami, włoscy zaś najgłośniejszą grają przeciw
Tarkom pobudkę.
Teraz przeto już się dziwić nie będziemy, widząc nagle Ar-
gyropula w Padwie. Nasz ksiądz Jan, porzucając swoją szkołę
w Konstantynopolu na rzecz studyów łacińskich we Włoszech, szedł
w tem za przykładem wielu swoich rodaków. Wyprzedził go nieco
przedtem kolega w zawodzie, nadmieniony już wyżej Teodor Gaza,
który jak się zdaje, wstąpił na ziemię włoską z orszakiem ducho-
wnych, na sobór ferrarski przybyłych; później powędrował do Lom-
bardyi, aby za poparciem Filelfa znaleść kawałek chleba jako nau-
czyciel uniwersytecki lub domowy. Biedaczysko nie znalazł go
jednak i to z dwóch przyczyn, raz iż był wielce nieporadny, a po-
wtóre — jak i Bessaryon początkowo — nie umiał się rozmówić
z Łacinnikami. Obrał sobie tedy jedynie mądrą drogę do dalszej
karyery: poszedł na naukę języka łacińskiego do najlepszej wów-
czas szkoły we Włoszech, do przezacnego Wiktoryna z Feltre (pod
Wenecyą) w Mantui. W trzy lata potem posiadł już wszystkie taj-
niki mowy Cycerona i Kwintyliana ^). Argyropulowi poszczęściło
się od razu. Nie potrzebował się tułać od miasta do miasta. Ledwie
wychylił się za miasto św. Marka po przyje^.dzie z Bizancyum, już
*) JoYias w elog>iach ed. cit. p. 67: Yictorino Feltrense ma^istro nsas,
asqae adeo copioie et dilig^enter latinas literas didlcit, at longe omniam latinis-
sune icńberet. Zob. także oczywiście Voigt*a ib. U, 144.
16.
244 X. DR. JAN FIJAŁBK
W Padwie —jak wiemy — znalazł sobie „pana** w osobie Strozzi'ego.
I ksiądz Jan nie tylko nauczał dragich, ale i sam począł się uczyć,
miał przecież uniwersytet na miejscu. Studyum padewskiego od
czasów Kaspra Barzizzy nie opromieniała wprawdzie żadna gwia-
zda humanistyczna, ale trudno jej było szukać Argyropulowi o chło-
dzie i głodzie. Pozostać więc musiał na miejscu. Jak się dalej
zdaje, także co do znajomości języka łacińskiego Argyropul zna-
lazł się w lepszem położeniu, aniżeli Gaza Tessaloniczanin. Musiał
jej już spory zasób przywieść z sobą ze stolicy bizantyjskiej, je-
żeli zaraz w latach następnych piastuje z woli kolegów godność
rektora w uniwersytecie artystów (od 13 października 1443 r.) ^),
Z historyków uniwersytetu padewskiego było prócz tego wiadomo,
iż jeszcze w ciągu 1444 r. nasz ksiądz Jan, gramatyk bizantyjski,
pozostawał na naukach w Padwie, a więc tyle lat, co i X. Teodor
Gaza u Rambaldoni'ego w Mantui. Akta tegoż uniwersytetu, znaj-
dujące się jeszcze dotychczas w archiwum konsystorskiem miej-
scowego ordynaryatu, tę o Argyropolu czynią wzmiankę w owym
(1444) roku: Vir specłabUis et peritissimus artium ac philosophioe
magister schołaris Johannes Argyroptdus ConstantinopolUanus ^). Oka-
zuje się zatem, iż nasz Argyropul był już wtedy mistrzem nauk
wyzwolonych i filozofii. Ale czy dopiero w Padwie uzyskał ten
stopień akademicki, czy też nazwano go mistrzem ze względu na
urząd nauczycielski, który dzierżył poprzednio w swojej ojczyźnie,
a tutaj w uniwersytecie padewskim artystów był tylko uczniem —
scholarem (scholaris)? O tem nic dotąd nie wiedziano. Już z góry
*) J»c Faociolati Faeti gjmnuii Patarini (PatoTii 1757). Paw II, 82
(posornie pod r. 1442) i w indeksie (pod r. 1443). Uwaina lektora Faoeiolati*e^o
na Btr. 82 t II pnekonjwa, iż AigTropal w jeiieni 1443 aotti^ wybrana rekto>
rem, jak sam antor sasnacajt w indeksie. Tylko nagłówek owego astępa ma rok
1448: MCCCCXLII. YIL kal. jol. Henricas Stenkanwel de Willa Winni rector,
qui proximo inennte januario — a więc 1443 r. — medieae facaltatis laaream
eepit.. Mensibos reliąuis nsąae ad octobrem... pro rectore e^t Nicolans de 8. So-
phia... tandemąoe obtalit se looo dignns Joannes Argjropolas Constantino-
poliUnos rectorąne factus est III id. eias tj. octobris 1443, mends. — Tjrmcsa-
sem póini^si historjcj, polegając na dacie r. 1442, wyraionej w nagłówku Fac-
eiolati*ego, kładli także rektorat padewski Argyropala w owjm rokn. Tak np.
ucij^nił :
*) O. Tiraboschi. Storia delia letteratnra italiana 1. et ed. cit. p. S44.
Hist.- jk ten i w, XyiII podał rsoci o Argyropula dotjchcsas najobssemiejss)
1. c. Btr. 343-349.
JAH AROTKOPUL 245
jednak należało przypuszczać, że wobec praktyki ściśle podówczas
przestrzeganej w tej mierze, przedewszystkiem w urzędowych ak-
tach nniwersyteckich, przydany Argyropulowi tytuł mistrza artium
i filozofii może tylko oznaczać doktora uniwersyteckiego, czyli sto-
pień akademicki przez akt promocyi uniwersyteckiej uzyskany.
Tak też było.
Poszukując przed kilku laty w Padwie materyałów do histo-
ryi uczącej się tamże naszej młodzieży w w. XV, w jednej z ksiąg
dawnego koUegium artystów (filozofów) i medyków studyum pa-
dewskiego, znalazłem zapisek promocyi naszego ks. Jana Argyro-
pala. Znałem go wówczas tylko z imienia, o ile czyni o nim wzmiankę
wyborny podręcznik historyi kościelnej F. X. Krausa, mimo to
wciągnąłem do swoich materyałów akt promocyi naszego humani-
sty greckiego w całkowitym niemal odpisie, który jak się pokazało
następnie, nie jest jeszcze znany.
Oto brzmienie jego:
Super fado łempioHui examinis vid. dni Mgri JTotuinnis AV'
złroiJalo UnwersUaHs 8colarium (Arłisłafum eł Medicorum BecUh
ris) 1444. Dnus M. Johannes Arziropulo de Comtanłinopoli, łunc
wńver9UaHs dnorum scolarium Artisłarum et Medicorum Rector, fuU
tempUUus et approbatus in artibue ^)... eub promotoribue per eum no-
minatis tfid.
dno M^ Stephano de Doetoribus
„ „ Sigismundo de Polcaetris
„ „ Antonio de RoxelliB
„ „ Bartolomeo de Sancta Sophia juniore
omnibus presentibus. Fuerunt domini doctores in dieto examine in nu-
mero Xliii mdd. maior pars collegii.
Ezamen et conuentus in artibus focti priuatim Mgri Joluin.^
nisArgiropulode Constantlnopoll MUlesUno u\\^\jja9m\^ In-
dictione YII* die XVI^ mensis May coram Be*^ in christo patre et
domino Petro Donato dei et apostolice Sedis gratia episcopi Paduani
ftdt eraminatus dictus Magister,... in quo guidem ezamine fuerunt
domini doctores XV1I1I — 28. VII.... tam licenciatus, ut supra pa-
leta in temptatiuo examine. Cui dedit insignia doctoratus dnus Mag.
*) Wjnm ten później wpieano, mieJBce tutaj wytarte, lapewne praei po-
mjlkę notarynM aapiial pierwotnie: „medieiDir*'
246 X. DR. JiLV FIJAŁEK
Barłolamus de sancta Sophia iunior nomine aiiorum promotorutn et
erat tunc Yice-Bector pro iUo octu dominm Mag, Benedidus Garlu de
Taruiso artium doctor^).
Z powyższego aktu okazuje się, iż Argyropal, przyjętym pod-
ówczas w uniwersytetacli włoskich zwyczajem, jako rektor schola-
rów uniwersytetu artystów-filozofów i medyków w Padwie (1443/4),
uzyskał najwyższy bo doktorski stopień naukowy w tymże uni-
wersytecie, a mianowicie licencyatem po odbytym egzaminie został
16 maja, doktorem zaś 28 lipca 1444 r.'). Nie można przytem wąt-
pić, iż Argyropul dla tego sięgnął po biret doktorski w uniwersy-
tecie włoskim, aby módz prędzej czy później zasiąść na katedrse
uniwersyteckiej czy to w Padwie czy też da Bóg w innem stu-
dyum generalnem we Włoszech. Zanim to nastąpiło, pozostając je-
szcze w Padwie, już jako magister promowany był obecnym pr«y
promocyi doktorskiej Franciszka dalia Royere, brata natenczas za-
konu Minorytów, później Sykstusa IV (w tym samym r. 1444)*).
Również i tej promocyi padewskiej największego w w. XV Mino-
ryty nie zna czy też nie chce uwzględnić cała nowsza historyo-
grafia^), chociaż ją oddawna źródła włoskie podały, przedewszyst-
kiem anonimowy autor żywota tego papieża, a zarazem uczeń na-
szego Argyropula ^). I cóż stąd dalej? Mniemam, iż stwierdzone
^) Archivio antico delWnitersita di Padava. Acta Collegii Artistarom Nro
S09 fol. CVniv. et CIX.
') Objaśnienia rzeczowe np. conyentns, priratim oraz niektórych osób w tym
akcie wystepigących znajdzie czytelnik w dziele „Polonia apnd Italos scholastiea
saec. XV".
') PrzynoBi tę wiadomość Papadop oli, Historia gymnasii patayini T. II,
179, któremu wyjątkowo tntaj można i trzeba zawierzyć, podaje bowiem tekst
źródłowy z ksiąg aniwers. padew., powyiej w tekście przez nas przytoczony: Vir
spectabilis Constantinopolitanus (zob. wyżej na str. 24A); cfr. takie Tira-
b os chi 1. c. p. 344.
*) Czytaj L. Pastora pomienioną wyżej historyc papiestwa T. II, 406 — 7,
pilnie cala literatura uwzględniona i nowe źródła podane.
*) Ed. L. Muratori w Ser. rer. Ital. T. III Pars II p. 1054: Sykst IV
jeszcze jako frate Francesco na studyach zostający Papiam primo, mox Bono-
niam proficiscitur philosophiae ac tbeologpiae causa... Demum Pa ta vii phil. ac
theol. gradus suscepit, et publice legit ipse multa et acute disputavit. Tanta au-
tem fama permoti Itali principes... hominem publico salario conduxere. Publice
enim Patarii, Bononiae, Papiae, Senis, Floren tiae, Perusii legit... Tantum autem
his in locis legendo profecit, ut nemo fere doctus in Italia sit, qni non hoius au-
di tor fuerit. Testatur hoc praeceptcr meus Johannes Jr^yropulm.
JAN AROYBOPUL 247
tutaj po raz pierwszy i ponad wszelką wątpliwoió tak bliskie i da-
wne stosanki osobiste między tymi uczonymi, filozofem-humanistą
greoko-łaeińskim a teologiem włoskim Minorytą-papieżem, nie jedną
necs mogą objaśnić. Tak np. moina jnż teraz rozumieć szcze-
gólniejszą ową łaskę, którą Sykstus IV papiei darzył księdza Argy-
ropnia; powołanie tegoż z Florenoyi do Rzymu ułatwiła, a częścio-
wo także spowodowała dawna między dwoma mistrzami znajomość
koleżeńska, na ławie uniwersyteckiej w Padwie zawarta. Inaczej
postąpił sobie krótko przedtem u nas w Polsce jeden z arcybisku-
pów wobec swojego dawnego kolegi; wyniesiony na pierwszą w kraju
stolieę zerwał z nim wszelkie stosunki^). Tymczasem nemezis hi-
storyczna tak ziządziła, iż mama osobistość Sprowskiego, który nic
godnego nie zdziałał, poszła słusznie w zapomnienie, Jakób zaś
z Sienna żyje dotąd na kartach dziejów naszych kościelnych i w hi-
storyi naszej kultury.
Dla zaokrąglenia wspomnień niniejszych o losach ostatecznych
w Rzymie Argyropula należy dodać, że mimo protekcyi papieskiej,
uznania wspcttczesnych i objęcia katedry języka i literatury grec-
kiej w Sapienzy, nie były one wcale wesołe. Z natury wrażliwy
a kapryśny i wiele potrzebujący — zdaniem Jowiusa podobno w je-
dzeniu i piciu nieumiarkowany *) — obarczony przytem familią, już
w młodych latach doznał gorzkiego zawodu w swojej ojczyźnie;
miał ją przecież nawiedzić po odbytych w Padwie studyach łaciń-
skich *). I w Rzymie niejedną przebył chwilę przykrą, z przyczyn
nam dzisiaj nieznanych dokładnie, zapewne jednak także z winy
własnej. Dość, że już około 1475 r. w taką popadł nędzę, iż był
zmuszony sprzedawać swoje książki; aby miał za co kupić sobie
chleba, by z głodu nie umarł. Co prawda, nie można brać na wagę
złota tego świadectwa, które nam w tej sprawie daje inny Grek
z koła przyjaciół Bessaryona i uczeń Argyropula ni^dy w Kon-
stantjnnopolu, Konstanty Laskarys, albowiem świadek to stronniczy,
za swe niepowodzenia między Łacinnikami nienawiścią do Rzymu
i wszystkich spraw jego ziejący^). Jednakowoż nie najlepsza mu-
^) Z lista anonimowego w kod. Jagiell. 1961.
*) Świadectwo to JoTinsa: Yini et eibi aeqne ariduB et capaz et malto
abdomine yentrieosns.
") Zob. Legrand 1. c. I p. LXXI i wyiej str. 241 pnyp. 2.
^Yoigt-Lehnerdt IL 1^—7 daje charakterystykę tego Laskaryta
gramatyka, rzecs o stoiunka jego do Argyropala saanacaa Legrand 1. c. I p.
LXXXI i Monnier 1. c. II, 18 i pnyp. 2.
248 X. DR. JAM FJJAŁEK
siała być wtedy dola naszego mistrza greckiego, jeśli się głoino
odgrażał Włochom, że ich porzaci i przyjmie chociaż jedno z licz-
nych zaproszeń, jakie otrzymał od królów i książąt zagranicznych,
po cichu zaś składał ręce przed najstarszym i najlepszym swoim
wśród Włochów przyjacielem Filelfem, także wówczas w uniwer-
sytecie rzymskim profesorem i błagał go: Przyjaciela ratnj, dopo-
móż, rób co możesz. Echem tych lub podobnych zaklęć Argyro-
pula, wyrazem położenia jego w owej chwili jest zdaniem naazem
list włoski Franciszka Filelfa, wysłany z Rzymu do Wawrzyńca
Medyceusza w sprawie przyjaciela (1. VI. 1475). „Muszę niestety
donieść — orędował sprytnie Filelf — że najsławniejszy i najwy-
mowniejszy filozof, mąż wszystkiemi cnotami i mądrością wszelką
jaśniejący, nasz messer Jan Argiropulo już stąd odjeżdża i wy-
rusza niezadługo poza granice Włoch, albowiem świetne od róż-
nych królów dostał „inyiamenti^. Nie sądzę, byśmy mieli stracić
takiego człowieka, zwłaszcza tego męża, który jest prawdziwym
feniksem. Namawiałem go jak mogłem i umiałem, by zechciał po-
zostać we Florencyi. Wiecie dobrze, jakie on ma znaczenie i jak
drogim był zawsze wielkiemu waszemu dziadkowi (Kuźmie) i wiel-
kiemu także ojcu waszemu (Piotrowi), a i o was nigdy inaczej nie
mówi che d'uno 9piriło dwmo^ ^). Niewiadomo nam, czy Wawrzyniec
Medyceusz dał posłuch temu wołaniu Filelfa i starał się zawezwać
ponownie Argyropula do Florencyi „dla swej korzyści, dla honoru
miasta i chwały Włoch całych^ (jak Filelf przedkładał). Ale to
jest pewnem, że pismo Filelfa pod adresem Medyceusza trafiło do
miejsca swego przeznaczenia, osiągnęło cel swój zupełnie.
Argyropulowi powodzi się odtąd w Rzymie jak najlepiej. Ma
sławę rozgłośną i wielu przyjaciół bogatych; uczniowie z całej Eu-
ropy siedzą u stóp jego, o chleb powszedni już się wcale nie tro-
szczy, chociaż go codziennie przejada. Ma i humor na stare lata:
przyjaciołom bogatszym zapisuje swoje długi niemałe. Znacznie
młodszy od Filelfa i niemal rówieśnik papieża Syksta IV przeżył
ich obu, ale nie wiele. Umarł w Rzymie na febrę jesienną z nie-
strawności żc^ądka, objadłszy się wielkim melonem w późnym
*) List ten Filelfa wyd. Rosmini w swojej o nim biografii T. II, 389—
90 nr. LXI; zob. tamie p. 380.
JAM ASaYBOPUL 249
wieka (1486-Btym rokn czy tei może jeszcze później około 1489
roku) 1).
W licznym poczcie uczniów jego w tym ostatnim rzymskim
okresie najznamienitszymi byli bezsprzecznie: Angelo Poliziano
i w r. 1482 Jan Beuchlin z wielu Niemcami *). Jeden ze starszych jego
aezniów jeszcze ze szkoły w Konstantynopolu, JanLaskarys, pięknym
napisem grobowym uczcił pamięć i zasługę swego rodaka i mistrza, ten
ostatni przedewszystkiem okres rzymski mając przed oczyma. Po-
dajemy go>) w szacie łacińskiej, danej mu dla użytku uczniów
przez innego Laskarysa, niejakiego Maj orana:
Hoe ArgyropjloB, patria procal, al ta sophlae
Uogmata qui colnit, eonditar ia tnmalo:
Dal patrU haic nomen, saernm dat Roma Bepnlchrnm.
Nescio ąnaa potlor hoic faerit patria:
Ilia genus nomenqae dedit, Terom incljta Roma
Xatrivit, coloit, perpetuoąne tenet.
Uczyniliśmy we wstępie niniejszego studyum wzmiankę także
o naszej ojczyźnie, nią też zakończyć nam się je godzi. Również
bowiem i naszych, spieszących do światła nauki, Rzym naówczas
karmił i trzymał (nieraz także pochował). Zasługują oni na osobne
wspomnienie, na innem tedy miejscu rzecz się o nich uczyni. Tu-
taj imiona ich tylko kładziemy, zaznaczając, iż w tym czasie rzym-
skim Filelfa oraz Argyropula byli bezpośrednimi uczniami: Sakran,
Lubrański i Ursyn, wszyscy Janowie. A o ilu nie wiemy i wie-
dzieć o nich nie będziemy. Pozostały jednak po nich świadki wy-
mowne z niemych ksiąg jeszcze dotąd wołające: Argyropuli sum.
Wśród skarbów inkunabułów w bibliotece Jagiellońskiej przecho-
') JoTiuB powiada, iż nmierając miał rok 70-tjrł wydaje lic to nam tro-
chę za mało, jeśli joż w r. 14eiO hjl Tir, mężem; agoda jednak jeśli omart
krótko prsed U90 r., o csem nTir aboschiego 1. e. p. 848. Data 1486 roka
przjjęta jest powsaechnie. — Obojętną jest wzmianka o naazjm Argjropnlu jako
jednej z osób, zaleconych dowcipem i nank^ przebywających w pałaca Wawrz.
Medycensza — w dziele W. Roseoe o Leonie X, zob. Nowy Pamiętnik warszaw-
ski z gradnia 1805 T. XX, 252.
«) Pastor 1. c. U, 569-70.
*) Za JoTinsem.
250 X. DB. JAM FIJAŁSK
wnją aię także wydania współczesne pism ArystotelesarArgyropala.
już wówczas przez naszych, nie później nabyte^). Biblioteka Za-
łuskiego zawierała niegdy a może jeszcze chowa dotychczas (wPe-
terborga) w przepysznych kodeksach z końca XV wieku, a więc
współczesnych, przekłady tegoż Jana Argyropula dzieł i listów św
Bazylego wraz z libaninszem ^), przekłady, o których biografowie
naszego księdza Jana nie wspominają. Gdyby się znalazły, nie za-
zdrościlibyśmy Laurencyanie medycejskich jej rękopisów Arystote-
lesa w przekładzie Argyropula '). Powie kto jednak: kodeksy te
nasze nie są, względnie nie były nasze, gdzież dowód, ie je
z Włoch przywieziono do nas współcześnie? jak wiele innych, tak
i te biskup Załuski mógł nabyć za granicą. Przyznaję, że tak być
mogło, mimo to wartość ich nie byłaby mniejsza. Z dmgiej wresz-
cie strony pozostaje fakt niczem niezaprzeczony, że obok istnieją-
cych dotąd inkunabułów Jagiellońskich współcześni nasi humani-
ści posiadali pisma Argyropula. Miał je przedewszystkiem naj-
znamienitszy polski uczeń jego: biskup Jan Lubrański^).
*) Ciyt. Wifltockiego Inkanabi^j p. 37, w bibliotece Jagiell. pod Krem
614 i 2340. Edycja ta wenecka z r. 1496 fol. i zapiskiem w Nrze 614: «47
groMis comparatns 1501 ** jest o Haina pod Nrem 166B. Bdyojj póśmejsaydi, po
r. 1601, nie nwiględniaroy tutaj ; mogą tię one jednak snąjdoirae w naa^jch bi-
bliotekach.
') Ja no z ki, Specimen catalogi codd. mas. bibl. Zalascianae (1752 r.) p.
124—5: Nr. CCCCXXIX. S. Baailii coBariensiB episcopi opnscnlom de mondo 0ex
diebna condito. Joannę ArgyrapUo inierprete. Nr. CCCCXXX. 8. Basilii episcopi
et Libanii sophiste epistolas amebeas [oontinet]. lllo eodem Argyropilo interpret«.
Oba kodeksy pisane elegantissime, pochodzenia więc wtoskiogo.
*) Zob. o nich £ng. Mttn t s*a Historia de l*art pendant la renaiss. T. I (1889),
700 i 701 z reprodukcja ozdobnej karty wstępnej i tekstem dedykacji zwrócone,
do Piotra Medyceusza.
*) W inwentarzu klasycznej jego dla humanizmu polskiego biblioteki czy-
tamy: Libri Argioptti (Acta capit. Poznań, ed. Ulanowski, Monnm. med. aev.
histor. T. XIII, 220. Prócz wielu, wielu innych jest tutaj : „Petronins arbiter*").
--«cS^
De Romanorum viro bono.
Scriptit
T- Sin ko.
Lans illa P. Ciomelii Scipionis, filii Barbati, ąnem Bomano-
mm consensn bonomm optimam faisse yiram^) elogii eios aaetor
praedieat, senatOB eonsalto, ąuo P. Scipio Nasiea yir optimas indi-
eatuB est, reete illastratiir'). Qiio elarioB tameii eins laudis yis et
ratio patefiat, audienda snnt Oatonis*) yerba haeo dioentis: „Maiores
no8tri et yimm bonnm qaom laadabant, ita laadabant, bonum agrico-
lam bonnmąne oolonam: ampliasime laadari ezistimabatur, qai ita laa-
dabatnr^. ex agricolis et yiri fortissimi et milites strenniaBimi gignon-
tor^ minimegne małe cogitantes snnt, ani in eo atudio occnpati snnt''.
lam ai agiieolae landes neglegimna, ąnippe qaae libelli addnetae
amt propoaito^), ^^^ saltem yerbia allatis docemar, apnd priaooa
Bomanos viri boni titalum maximo fniaae honori. Qai yir bonus
qaid aibi yelit) gnibnaąne exomataB sit Tirtatifans, immo quid eias
oommemorato nomine andientis oboreretiir animo, explicare atnde-
bimua.
In a]itiqiutatia tenebraa lucern Feati^ affert ieatimonium, qui
Iiaec tradit: „Sanates dicti aunt, qui aupra infraque Romam habi-
«) £L00. Scip. carm. epigr. 6: honc oino ploirome ooteationt B<omaiii>
daonoro optomo faiae riro. — Ad fonnalam ^bonoram optimat* ▼. G. Landgraf, de
fig. etym., Aeta aem. Srlang. II 6^ eam nota; atcf. infra (p. XX) Senecae forma-
Um .Tiromm optimas*.
*) ab S. WoelfSino in Aetit aaad. Monac 1892 p. 211 fqq; ad toitimonia
p. 112 allato addendnt eit YJSLU 2, 3, 1.
*) agr. praef. 2.
*) ob eandam canaam profenintar a Plinio, nat. 26, 9.
*) p. 624 Thewrewk de Ponor.
252 T. 8INK0
tayerant, qaod nomen his fuit, qaia cum defecissent a Bomanis,
breyi post redierant in amicitiam, ąuasi sanata mente... itaqae in
XII cautam est, at idem inna esset SanatibuB, qaod Forctibas
id est bonis ^) et qni nanqnam defecemnt". QQod testimoniam ad ea
facit tempora illustranda, qaibas Romanorum maiores sediboB in
Latio ezpugnatis, ut yictores et domini a yictis et sabditis se ipsos
secemebat fortiam et bonornm nomine assnmpto. Et cam ea aetate
corporis robnr fortem faceret aflFerretque yictoriam, nihil mirom
est, si fortis idem atqae yalidus appellabatur'). Yictores agros inter
se partiti sant, qui ab iis bonorum duxernnt appellationem '); iidem-
qne legibus nondum conscriptis et ins publice dicebant et lites
óomponebant^); post obitam antem ut manes colebantur^) a saper-
stitibus, qai ntpote benigni i. e. bonis prognati^ patrnm posside-
bant et yirtutem et auctoritatem honoresqae ^).
*) ^. PAYL. FEST. p. 73, 10 horctum et foretum pro bono dicebant —
et NON. 462 bonns et fortis et aptus dici potest.
*) PAYL. FEST. p. 59, 26 forctea, frngi et bonns aire yalidos.
*) Idem p. 22, 3 bona, id eet sabstantia romm, dicta eont, qaod digna
sint bonie.
*) T. intn p.
*) PAYL. FEST. p. 180 mannoa in carminibos Saliaribos Aelioi Stilo ń-
gnificare ait bonoa... et inferi di Hanea pro boni dieantar a aapplieiter eoe renę-
rantibna. ef, CIC. legg. 2, 22 bonoe lato datoe diroa habento; aomptom in illoa
laetamqne minonnto. Md. 27 lex... indieat onmiom qoidem aaimoa immortalii
eaae, aed fortinm bononunąne dirinoa. Lael. ammii leditnm in caelnm paterę,
optimoąne et inatiasimo cniąne ezpeditiaaimum. Babir. 29 Tirorom bonomm men-
tea divinae mihi atqne aetemae ridentnr eaae.
^ PAYL. FEST. p. 24, 5 benignna... eat... compoaitom ez bono et gi-
gnendo.
^ Haeo est omnia nobilitatis origo et hiatoria: Sio apnd Oraecoa inde ab
Homero erfa^) boni bello sont, i. e. fortea ; eidemąne iam ab Homero nobiiea no-
bilinm filii appelantnr (U. 21, 109. Od 4, 611) et nt diTites paaperibns opponnn-
tnr (11. 13, 664. Od, 15, 884). Qais aotem ignorat optimates illos Theognidis, illoa
^o^Xo^ xa\ ayotM^ xx\ xaXoU;, qaoram plena snnt eins carmina: sic etiam Thn-
eydides (8, 48) hoMk itorp^^ SiJsM^t opponit, et haec bonomm notio apnd Ariato-
pbanem, alios poetaa, qai antę Platonem rizemnt, praeralet. Primus Soerates ad
animi indolem et mores illnd rettnlit adiectiTnm, qnem Xenophon et Plato seeati
annt — Qaod apnd Graecoa iam aaeenlo lY a. Cbr. n. rim ac ralorem perdidit,
id Tizit Bomae etiam aaeenlo I a. Ghr. n. Sed nnlla in hae re qnaerenda est
Graeeonim imitatio, cum ^boni* notio pro enltna hnmani et drilia oondicione
neceesitate qaadam Interna permntationes pateretnr. ^ De antiqni8 Germania nar-
rat Caeaar (Gall. 8, 82, 3)* «qai homm qnid acerbiańme emdelissimeqno faceret,
DS ROMAMORUM YIRO BONO 253
Quarnm rerum memoria cum iam tempomm eyanaisaet inin-
na minimeąue in hominam yiyeret conacientia, aeryata eat tamen
in Bermonis formulis ąuibusdam et in yitae pablicae priyaiaeqae
coDsaetudinibas. Eas priscae aetatis reliąuiaa, ąnaa hodie yiri docti
Britannomm ezemplam secati „suryiyalB^ yocant, in ezamen tra-
here lioeat: Initium ab ea capimas elocntione, in qaa „bonna" mi-
litis deaignat yirtutem: CATO frg. or. 5, 2 p. 39 lord maiorea
seorsnm atqne diyersam pretdam parayere bonia atque strennis
(^ miliHbus). Id. frg. hiat p. 54 Peter. quin popali et boni et atrenni
sient. SALL. Ing. 67, 2 iiutta boni maliqae, strenui et imbellea
inolti obtrancari. Sed iam Salluatios sine fortitadinia cogitatione
nsurpat eam formulam: Cat. 20, 7 strenui boni, nobiles atąue igno-
biles yolgus faimns. CIC. epiat 8, 9, 4 bonom et atrenanm adn-
lescentem. ŁIY. 4, 3, 16 yir fortis ac Btrenuns, pace beIloqne bo-
nus, cf. SEN. epiat 22. 7.
Freąaentina adiungitnr „bono^ fortis, et praecipne ita, ut
pristinae notionis nnllum fere appareat yeatiginm: etiamsi „fortis^
omitteretnr, aenaus nuUam faceret iacturam yel perpeteretnr debili-
tationem: CIC. S. Roso. 139 nobiles nisi yigilantea et boni et for-
tes et misericordes ernnt Yerr 4, 63 adolescens et bonus et for-
tis. ibitL 188 yiros bonos, fortis et innocentis. 4, 162 bonom fortem
que (Yerrem). 5, 82 yiris fortibus et bonis ciyibns. leg. agr. 2, 14
boni et fortea consules. Rabir. 3. bonorum et fortium ciyium. Catil.
2, 20 ciyium... optimorum et fortissimorum yirorum. Sulla 11. for-
tissimi yiri atque optimi oonsulis. 82 meliores, fortiores, conatan-
tłorea eonsularis. sen. 3 fortissimo atque optimo yiro. 7 fortissimi
ii ot nr eft'eiTu optimos habebatar**. Qaaa toU hae ditpatatio&e d«inoD»trsatar te-
idmoniii ez mnltiA ■criptoriboi aUatii, ea iam Fr. Nietiche dirinando perspezit
in libro, eni inscripsit: ,|Zar Genealogie der Morał*. Qaae ibi philologos, qai qaam-
(puun philoeophaa faetoi ett, antiąnomm nondam oblitue est icriptonim, dupntavit
p. 7. iq. et 18., ea libentiMime bic adponerem, niei ad ipemn fontem relegando totnm
opoflcolom commendatum esae Tellem. Ea tantnmmodo ezscribo, qaae ad Timm bo-
nom Bomanorun illnatrandom pertinent (p. 9.): «Daf lateiniaebe bonoe glanbe
ich ale den ,Krieger* aonlegen lu dftrfen: Toransgetit, daaa ich mit Beeht bo-
nus anf ein alterea dnonns BurtLckfllhre (yergleiche bellom = daeUam : daen-lam,
worin mir jenea dnonos erhalten acheint). Bonna aomit ala Mann dea Zwiatea, der
£atiweinng (dno), ala Kriegamann : man aiebt, waa im alten Rom an einem Mannę
winę Oate anamachte**. — Einadem libri p. 37 adn. ezpoacitor hiatoria qoae-
dnm adiectiyi „bonna*, aliomm, qnae ad morea aeatimandoa deaignandoaqne nanr-
pantnr.
254 T. SIMKO
atąue optimi <yiri>, tribani plebis. dom. 82 de optimis ao forib-
siinis ciyibas. 125 yir omnium fortissimas atqQe optimus. Sest
1 bonom et fortem ciyem. ibid. fortissimis atąne optimis ciyibas.
9 homines... fortissimi atqae optimi viri. 12 fortissimo atqiie optimo
(CaUme). 39 optimi et fortissimi ciyes. 67 optimi ac fortissimi yiri.
76 fratrem meum, yirum optimum < ac> fortissimum^). 87 bono-
mm et fortiam ciyium. Cael. 14 fortis yiros et bonos. proy. cons.
39 a fortissimo yiro atqae optimo... consule. Balb. 18 yiria bonis
atque fortibus. 22 fortissimam atqae optimom qoemqoe. Piso. 4 ado-
lescentis bonos et fortis. 25 fortissimorom yirorom, optimorom ei-
yiom. 42 boni yiri fortesąoe. Milo. 4 fortis et bonos oiyes ibid. de
bonis et fortibos yiris. 105 optimom et sapientisaimom et fortis-
simum qoemqoe. Phil. 3, 4 fortissimos yiros optimo8qae ciyis.
7 ciyi optimo et fortissimo. 10 fortissimos yiros ciyiBqoe optimos.
38 optimorom et fortissimorom yirorom. 4, 6 fortissimorom yiro-
rom, fidelissimorom ciyiom atqae optimorom. 10, 10 optimorom et
fortissimorom ciyiom. ef. 14, 34 de or. 2, 187 imperator fortis ac
bonus, epist 3, 11, 3 bonorom et fortiom ciyiom. 5, 7, 3 fortissi-
mis atqoe optimis yiris. 19, 1 omnes fortes ac boni yiri. 11, 7, 2
fortissimos yiros ciyisqoe optimos. 12, 2, 3 optimos et fortissimus
ciyis. 12, 4, 1 popolo... nihil fortios, nihil melios. 12, 11, 1 (Ccam) yiri
fortes optimique ciyes. 13, 77, 2 yirom bonom et fortem, ad BruŁ
1, 4, 3 {Bruti) yir optime atqoe fortissime. rep. 1, 9 bonis et forti-
bos. legg. 2; 27 fortiom bonoromqoe. fin 3, 11 bonos yiros, for-
tes, iostos. diy. 2, 3 yir bonos... et fortis. off. 3, 31 sapientem, bo-
nom, fortem yirom. HOR. epist. 1, 9, 13 fortem... bonumąue. LIY.
22, 59, 11 bonis ac fortibos militibos. QVINT. deol. 345 p. 363,
19 yiro forti... bono ciye. LAMPR. Hel. 8, 4 yir fortissimiis, opti-
mos, grayissimos, seyerissimos.
Ez eis, qoae allata sont, ezemplis elocet yirom fortem eon-
dem esse ac bonom, ot si qoando de yiro forti qaid dictom inyenia-
mos, id certę ad yirom bonom referre possimos. Qoem nalla re
etiam a yiro honesto (i. honore praedito) differre ot credamus, hae
respiciendae sont nobis formolae, in qoibus sanę honestos pristina
notione „honore praediti" caret: CIO. Qoint. 24 yir bonus et cum
primis honestos. S. Rosc. 24 yiri optimi atqoe honestissimi. Verr.
^) quae rerba iniasto ab editoribna oncia includi docent ea, qaae attolimui
p. XXX ezempla.
DB ROMANORUM TIRO BOlfO 255
% 133 yiros bonos et honestos. 2, 128 hominitm honeitonim (-issi-
morom eodd.) et yiraram bononim. 4, 56 lir bcmas atqae honestas.
4, 109 hominis faoneslisflimi atąue optimi Tiri. 4, 183 Tiris bonis
atąue honeskiB. 6, 157 optimonim sooioram honestissimornmąne ci-
yium. Claent. 198 yiii optimi et honestisaimi. Babir. 27 bonestissi-
mis yiris aiqae optiiniB oi^ibas. CatiL 1, 21 honestissimi atqae op-
timi yiri. bar. resp. 56 optimis ciyibuB atqae houastissimis yiriB.
PhiL 8, 16 innocentes, bonesti, boni. 14, 8 optimi yiri honeatiasi-
miqiie homines. epiat 12, 26, 21 yir bonas et honestas. 13, 7, 5
viios optimoB hcnninesąae honestiasimoa ^).
Tertia formuła, in qiia Yocabula non solnm idem fere signi-
ficantia, sed etiam allitterationia omamento commendata yetustas
eonaociayerat, memoriam eorum seryayit temporam, in ąnibus tan-
tommodo boni, qao8 dirimas, bona possedenmt ideoqne beati (i. di-
Tites) appellabantar: CIC. Piso. 42 nudores tantam yirtntis yim esse
Toliienmt; ut non posaet esse umqnam yir bonus non beatus. ef. fin.
3, 76. Sest 98 sanis et bonis et beatis. rep. 1, 32 nec meliores...
nee beatiores. Tuso. 4, 84 boni et beati yolumus esse. 5, 35 bonos
beatos. Lael. 59 optumus beatissimusąue comitatus. OATYLL. 37, 14
boni beatique.
Etiam „bonus et benignus" iis eonsociata sunt temporibus,
ąuibuB nemo nisi bono genere natus bonus i. nobilis erat: TER.
Phonn. 767 dum niminm dici nos bonos studemus et benignos.
HOK sat 1, 2, 51 bonus atque benignus. FIRM. math. 1, 2, 2 bo-
nos benignos ac modestos. WLQ. II Macch. 15, 12 yirum bonum et
bentgnum (av)poc xaXdv xal ayocdoy).
Sed cum haec, quae allata sunt ezempla, benignum largi et
libeialis notione praebeant, aliis demonstrandum est argumentis bo-
num eundem esse ao bono genere natum. lam primum hoc magni
est momenti, quod genus excellens quoddam „boni^ designatur at-
tributo: PLAYT. AuL 213 genere prognatum — bono. ef, Epid.
107. 170. Merc. 969 qui bono sunt genere nati, < si > sunt inge-
nio mało suapte culpa genere sapiunt (cap-eocU.^, genus ingenio
improbant Pera. 645. TE& Phorm. 115 illam oiyem esse Atticam
bonis bonam prognatam. — Quod hominibus genus idem est, animali-
bus semen: YARBO rust, 2, 2, 4 in pńmis yidendum, ut boni seminis
<) oaittiiDiu locos, qoibn« „bonom et honettnm** poiitmn eit ad reddendam
PUtooMiiim 7o xaXbv tacfoA&t,
256 T. UNKO
pecuB habeas c/. 2, 4, 4. 5, 4 6, 2. 8, 3. 9, 5. 3, 7, 10. Sed et ipń
scriptores indioant bonos eis yiros esse nobili loco natos: CATO fi^.
or. 9, p. 41 bonis; bono genere gnatis r/. ibid. p. 42. RHET. Her. 3, 7,
13 ąuibuB maioribas natus sit: si bono genere... si homili genere.
CIC. Flacc. 18 adulescens bonns, honesto loco natus. HOR. oarm.
4, 4, 29 fortes creantur fortibas et bonia (ayocdol ł^ dcya^Y). RYTIL.
rhet 1, 16 bonus vir, grandis natu.
Ex aliis formulis nominanda est ^bonns et gra^is^ apnd Ci-
oeronem ^) et Qaintiliannm *) et ^bonns et iostas^ ^. Etenim haec
Yooabnla iam prisca consociata esse antiąnitate, qaae nondom iudi-
eta noyisset pablica, ea docemnr aactoritate, qua semper fraebatur
vir bonus in litibus iudicandis: CATO agr. 144, 3 si quid redem-
ptoiis opera domino damni datum erit, resolyito: id yiri boni arbi-
tratu dedueetur. c/. 114, 2. 145, 3. 148, 1 in triduo proxumo vin
boni arbitratu degustato (pinum), 149, 2 si quid emptor aut pasto-
res aut peeus emptoris domino damni dederit Tin boni arbitratn
resolyat si quid dominus aut familia aut peeus emptori damni de-
derit, viri boni arbitratu resolyetur. HOR epist. 1, 16, 40 8qq.:
Yir bonus est quis? — „qui consulta patrnm, qai leges iaraqae
seryat, quo multae magnaeque secantur iudice lites, quo res spon-
sore et quo canaae teste tenentur^. Itaque apud iuris consultoa „yir
bonns^ est terminus technicus ad yirum integerrimae fidei designan-
dum: PAYL. dig. 3, 3, 77 omnis, qui defenditur, boni yiri arbitratu
defendendus est AFRIC. dig. 3, 3, 78 et ideo non potest yideri boni
yiri arbitratu litem defendere is, qui actorem frustrando efficiat, ne
ad exitum controyersia deducatur. ef. SCAEY. dig. 33, 1, 13, 1 et 2.
Et ertabant formnlae qua6dam in iure publice dicendo, quae erant
obsenrandae, si aotio yalere debuit: YŁP. dig. 40, 5, 46, 3 fidei
commissa libertas ita potest dari... si arbitrium illi (heredi) ąnm
yiro bono dedit, non dubitabimus, quin libertas debeatur: nam et
eam libertatem deberi placuit: ,,8i tibi yidebitur, pęto manumit-
tas^: ita enim hoc aocipiendum ,,si tibi quasi yiro bono yidebitur*^.
cr\ Idem 32, 11, 8, PAVL. dig. 38, 1, 20, 1. Immo viri boni nomen
tantam habuit in iudiciis auctoritalenu ut pro sacramento et yadi-
>) Flaec &a. Icff . 3. 39. dir. 3. 79. Tom. 8, 69.
»> intt. 11. 3. 1S4.
«) Cia PU, 35. np. 3. 1& l«e^. 1. 41. fia. 2, 71. LmL 13. off. 1, 20. 2.
•4:2; ~ iMMi fkcit huc «Ih>quid et fteqaiuB*, inde a TertAtio tntfoemtimamnm.
DB ROIIANOSUM YIRO BONO 257
monio steterit: Itaque M. Latatios Oataliui cam sponsionem cum
aduersario fecit, formuła asus est: „ni yir bonus esset^ ^). Dolo
ab indiee in ea causa adbibito enarrato, addit Yalerius Mazimns*):
^CTun ea res ($e. viri boni Hhdus) innnmerabilibus laudibus contine-
retur^. Ad quod testimonium si Catonis yerba') in memoriam re-
Yocayerimus et Ciceronis addideiimus sententiam*), facile adduce-
mos, ut credamuB yiri boni appellationem summam laudem conti-
nnisse, immo nltimam perfectionis humanae normam ac regulam
designasse. Non cuiuslibet tamen hominis absolutissimnm ezemplar
yir bonus fuit, sed a cire Romano seiungi non potuit. Quod ut
tota demonstrabitur narratione, ita ex duobus elucet testimoniis,
qaibu8 pro Tiro bono ciyis positus est Romanus et homo Romanus:
dC. Brut 6 „non enim tam praeclarum est scire Latine, quam
tarpe nescire, neque tam id mihi oratoris boni, quam ciyis Romani
proprium yidetur^. PLIN. epist 4, 32, 2 „homo Romanus et bonus
eiyis^. Yiri boni appellationem in yitae cotidianae usu fuisse, Sene-
cae docemur testimonio ^), qui haec tradidit: „sic illum amicum
Yocasti, quomodo omnes candidatos „bonos yiros^ dicimus, quomodo
obyios, si nomen non succurit ,dominos' salutamus^. Quibus yerbis
optime illustratur comicorum consuetudo, apud quos seryi „bonos
Tiros** per ironiam sodales salutant*): PLAYT. Capt 954 age tu
illnc procede, bonę yir, lepidum mancupium meum. Cas. 724 cesso
magnifice patricieque amicirier atque ita ero meo ire adyorsum.
(poHcuam amiehis rediU, aUoguUur eum camenms): Bonę yir, salyel —
iateor. Curc. 610 quid agis bonę yir? — audio (u concedo, me bo-
ttum mrum esse), Persa 778 o bonę yir salyeto, et tu bona liberta.
Pseud. 1145 sed tu, bonę yir, flagitare saepe clamore in foro. TER.
Andr. 616 ehodum, bonę yir, quid ais? 846 O salye, bonę yir!
Eon. 850 bonę yir, Dore, salye! Adel. 556 quid ais, bonę yir?.., —
quid, malum, „bonę yir'' mihi narras. 961 o noster Demea, edepol
yir bonus.
») CIC off. 3, 77. VAL. MAX. 7, 2, 4 cf. L1V. 26, 50, 7. 27, 34, 13.
•)1. 1.
•) p. 251.
^) Q. Roic 18 nonne... totienB hone et Tirom bonnm esse dizisti est hono-
lii csma appelasti. off. 3, 82 riri boni splendorem nomen.
») epiit. 3, 2.
*) Idem acnmen inest Bacchi yerbis apnd Aristophanem (Kan. 179), qai
Xan thi^m semim alloqnitnr: ^pr^^rbc tf xa\ YCwaSac.
S«s|kraw7 Wyds. flloloff. T. XXZyi. 17
^8 T. SINKO
lam in eo samus, ut cum omn^a fere viri boni synonyma
cognoYerimus, si pro bono fortis^ strenuus, grayis, iustus, honeatua
inveniatur, minime qain de yiro bono agatur dubitemus. QQae cam
ita sint, in Barbati lande ^)^ quae breyi tempore post elogium supra
laudatum composita est^), formuła ^ forda vir sapiensque^ yirum
bonum esse designatum accipimus. Sed facile animadyertitur sa-
pientis commemc^ratione prisci Romani imaginem noya quadam li-
nea, immo noyo colore exornari, qui cum eis conyeniat temporibua,
quibus Graecorum doctrina feroces yictorum animi iam manaue-
facti sint. Et hoc est eius itineris initium, quo yir bonus progre-
diens Senecae philoaopbi temporibus hominis litterati partea et per-
sonani adeptus est: „magno impendio temporum, magna alienarnm
aurium molestia laudatio haec constat „o hominem litteratum*^!
simus hoc titulo rusticiore contenti: „o yirum bonum"! 3) Liberae
rei publicae temporibus quamquam yir bonus minime rus redolebat
tamen libenter sapientis appellationem titulo suo addebat. Itaąue
saepe legimus de yiro forti sapientique ^), saepius etiam de bono
et sapienti: SALL. orat Fhil. 9, 1 quae pessumi et stultisaimi de-
creyere, ea bonis et sapientibus faciunda sunt. CIC. Rabir. 29 op-
timi et sapienti ssimi cuiu3que animus. sen. 9 ex sapientissimo ho-
minę atque optimo ciyi et yiro. Sest. 137 a bonis yiria sapientibus.
Piso 33 bono yiro et sapienti. epist. 4, 7, 2 sapientem et bonum
ciyem. rep. 2, 51 bonus et sapiens. Tusc. 5, 54 sapiens et bonus
yir. 5, 109 boni sapientesque. Tim. 32 sapientissimna atque Opti-
mus, nat. deor. 2. 34 bonus sapien8que. off. 3, 50 sapiens et bonus
yir. HOR. epist, 1, 7, 2 yir bonus et sapiens cf. I, 16. 73.
In yiri boni titulo cum omnia iam enumerayerimus attributa, non
ab re erit eos adponere locos, quibus omnia yel płurima comprehen-
duntur: CIC. Piane. 9 decem soli esaent in ciyitate yiri boni, aapien-
tes, iusti. grayes. Milo 105 optimum et sapientissimum et fortissi-
mum quemque elegit. epist. 13, 3 honestua, grayis, plenua ofBeii,
bonus piane yir. Par. 19 bonus yir et sapiens et fortis. fin. 3, 11 bo-
nos yiros, fortes. iustos, moderatos. off. 3, 31 ad sapientem, bonum.
») CAEM. epłgr. 7.
«) W5l£flin 1. 1. p. 195.
») epist. 88, 38.
*) CIC. Map. 20. mio 96. HOK. epist 2, 1, 50. YOPISC. Carin. 18, ^.
PRI6C. gramm. 17, 150.
DE ROMANOBUM VIRO BONO 259
fortem yirom. ŁAMPR. Hel. 16, 4 yir fortisBimus, optimus, graTis-
simas, seyerissimus.
Hoo modo postąaam formalas, ąuibua sapiens viro bono eon-
sociatur, eognoyimns, illae, ande profecti samns, revertimar, scili-
cet ad eloginm Barbati. Lans eins, ntpote yiri fortis sapientisąne
etiain ?ecando exprimitnr yerscu qao legimas: ,,qaoia8 forma yir-
tntei parisama fuit". Sapientia fortitudini addita est, cum caltus hu-
manitatisque progressu qaodam homines esperti sant sapientiam
yiriboB, etsi melior non esset, tamen esse parem: qnod ut fieret,
ezeraplaria Graeca non erant necessaria. Aliter res sese babuit in
forma, immo formositate yiri extollenda, qoae yirtuti responderet
Nam Komani ut minime eorporis excellebant pnlchritudine, ita eam
Be perfecto quidem atque absoluto yiro adscribebant: CIO. off. 1.
130 „cum autem pulchritndinis duo genera sint, qaorum in altero
Tenustas sit, in altero dignitas, yennstatem muliebrem dncere de-
bemus, dignitatem yirilem^. Contra Oraeci et admirabantar pnero-
rmn et yiroram formositatem et in formnla xx\6c ^dyac^ fingenda
primom de eorporis cogitabant yenustate, tom de palchritndine
animi, dam Plato atramqne ad animnm rettnlit sed ita, ut ne cor-
pug qiiidem formosum contemneret. Et minime dubitandum est,
ąmsi elogii auctor eam Graecorum ezpresserit irirmulam, cum for-
mam yirtuti parem praedicayerit lam faac ratione, quod adieotiya
Graeca substantiyis a Romano cirenmscribuntur auctore, docemur
istam formniam minime tum Romae tritara fuisse. Quae res etiam
Eonii firmatnr testimonio, qui alio modo Graecanicam landem red*
derę temptayit, cum scripsit^): „optima cum pulchris animis Ro-
mana iayentus^. Aliud experimentum Planti exhibet circumscriptio
eiasdem locutionis. Qui ut rem a Romanis alienam dariorem face-
ret sic scripsit*): parentes curant łiberos^
et at in nsom boni et in epeciem
poplo eint sibiąne,
nbi ad yersiculnm explendum proposuimus "):
et at in nsum boni et < honesti ut > in Bpeeiem,
coUatis Ciceronis et Apulei similibus sententiis. Sed ne haec quidem
yersio 3caXoO Kzyadou per bonum et honestum Romanis placuit Et
1) ann. 3 fr. 21.
») Most 123.
■) Wiener Studien 23 (1901). 1 p. 172—174.
17^
260 T. 81NE0
cum Platonie sententia: wiy Sy) tó ayadov xxXóvi) inde a Cicerone
redderetar his yerbis „nisi quod honestam est, nallum est aliad
bonum" *), viri absoluti ac perfecti imago iam propriam eamqne Ro-
manam habuit speciem: yirum bonum. Qui nisi ex8titis8et, fortasse
post Yarronem*) etiam alii de viro forti et formoso scripsifisent^
qaae formuła etiam alliterationis commendaretnr et yincalo et or-
namento. QQae cam ita essent, Romani scriptores etiam tum, cmn
Graecorum exprimebant sententiam, yirum bonum ponebant pro
formoso illo et forti: dC. de or. 1, 204 quibos enim id persuasom
esset, ut nihil mallent esse se, quam bonos yiros, iis reliquam faci-
lem esse doctrinam aid}at Socrałes. off. 3, 77 huic. yiro bono, quein
Fimbria etiam, non modo Socrates noyerat, nullo modo yideri po-
test quicquam esse utile, quod non honestum sit APYŁ. Socr. 23,
175 at enim bonis artibus doctus et adprime est eruditus et, quaii-
tum licet homini, sapiens et boni consultus; tandem aliquando
ipsum yirum < bonum >*) laudas. — Ex iis, quae allata sont,
exemplis yidemus absoluti et perfecti hominis imaginem Romanam
semper retinuisse speciem; quod yas quomodo Graeca impletum sit
doctrina, mox yidebimus. Et iis demum temporibus, quo Romano-
rum yir bonus ab alio hominis perfecti exemplari eodemqne ex
Oriente yeniente ut cederet, cogebatur, Graecus avY)p xzXóc 7Lirfx9ic
simili Latina redditus est formuła, scilicet per „yirum bonum et op-
timum^. Cuius rei antequam proferemus exempla, demonstrandum
est nobis primum bonum ad pulchri notionem exprimendam usur-
pari, tum optimum eundem esse ac bonum (aY>dóc). lam si in Ennii
yersu^) „scarus hic capitur magnusąue bonu6que^ alterum adiecti-
yum non ad speciem, sed ad saporem referendum est, ▼ix est, cur
cum Woelfflino ^) negemus bonum iam a Terentio ad pulohrum de-
signandum poni: Qui cum yirginem forma bonam^) esse praedicat
») Tim. 87 C. c/. e. g. Phaed. 76 D. rep. VI 605 B. Cody. 201 C.
*) fin, 6, 79 c/ 4, tó. 46. 48. 54, 68. 78. 3, 27. 29. 39. 50. 68. 76. Tosc.
2, 61. 4, 62. 5, 18. 21. HS. 43. 44. 45. off. 3, 11. 35. APYL. Piat 2, 19.
') nat. Men. 245 B. sapiens solut rex, solne rhetor, eolna formoeus /ortis
a«qane. c/. Lnc rit. auct. 20. La. Di. 7, 121.
*) addidi. non in Tirilitate enim inmma posita est rirtns, sed in sapientia^
qaod Tiri boni est attribntom.
^) Hednph. 1.
•) ArchiT. IX 11 sqq.
') Andr. 119. 42S.
DB BOMANORUM YIRO BONO 261
idem designare yult, atque cum de forma honesta^) yel honesta et
liberali') loqaitar, scilicet yirginem eam speciem prae se ferre, quae
filia yiri boni et honesti et liberalis digna sit Qtti asas adiectiyi
bonus postea freąaentior est: HOR sat. 2, 7, 52 ne ditior ant for-
mae melioris meiat eodem. PROP. 2, 18, 32 idcirco caerala forma
bona est 0V. Amor. 3, 2, 27 inyida yestis eras, qnae tam bona
crura tegebas. 3, 4, 46 haec melior specie corporis, illa sapit 3,
U, 42 non facit ad mores tam bona forma*) malos. ars. 3, 398
frnctus abest facies cum bona teste caret met 8, 678 super omnia
ynitus accessere boni. 10, 563 nec dicere posses lande pedum for-
maene bono praestantior esset. PLIN. nat 24, 166 Hermesias ab
eodem (Democriło) yocatur ad liberos generandos pulchros bonos-
qae«)... ita fieri excellentes animi et formae bonis. cf, 26, 19 apud
eondem Democritnm inyenitur compositto medicamenti, qno pulchri
bonique*) et fortunati gignantur liberi. WLG. gen. 1, 31 et erant
valde bona (xai tóou x«X« Xiav). GLOSS. IV 539, 51 bonus a ye-
nnstate corporis creditur dictus. II 337, 46 xaXóc ef. III 13. 35.
86, 45 saepius^). „Optimum^ iam inde a Terentio pro positiyo poni
demonstrayit Woelfflinus ^: immo yidebimns apud Ciceronem yirum
optimam minorem continere landem quam yirum bonnm^).
His praemissis facile adducimur, ut credamus xxXóv xxyx^y
per „bonum et optimum^ reddi potuisse. Et reyera redditum essc, iam
primom docet eins usns exemplum: Apuleius narrat a Platone enm
sapientem „optimum nominari ac bonnm ac prudentem^ cuius eon-
siiia cum factis rectissimis congruant: Quis nescit Platonicum sa-
pientem esse £v$pa xxXdv xdYx^v? Sed et alterum babemus exem-
plum, cni Graecum opponere possumus exemplar: WLG. Tob. 7, 7
>) Eon. 132. 290.
') Andr. 122. Eoa. 473. ef. Plaot Epid. 4H forma lepida ac liberali (cum
aiUteratiane), idem Mil. 967. Persa 130.
*) ef, PR« 'B. vita Pen. formae polchrae.
*) cf. ACTA lad, saec. Beptim. COHP. VI 32328, 3 bonę pulch<er> Apollo.
*) iam credere aliqait poteit in Graeco exemplari faiese xaXo\ xzya^(. sod
boc nnllo modo de feta, ne de iafantibas qaidem asąaam asarpabatar: iayenoa
dtmam et Tiri xaX(A xxyaM fiebant. Itaqae Plinii adnotatio tantammodo ad pal-
ehram ipeciem et bonam liberoram indolem referenda eit, adiectira aatem pro
•jaonTmifl habenda.
'; alia potterionmi temporum ezempla profert \V5lffiia 1. I. ArchiW (IX, 11).
') Lat. et rom. Comparation p. 58.
•) T. infra.
262 T. 81NK0
quia boni et optimi viri filiuB es (ó toO xxXo'j xiyadoO av&p«!ncou
uló;)^). Nunc scimufi, quid sibi yelit illa monstraosa conianctio po-
sitiyi cam saperlatiyo, quam Woelfflinus geminationis nomine orna-
tam Africorum scriptorum propriam ease voluit*) Et re vera ubus
hic ab iis initiom cepit scriptoribus, qai saecalo II p. Obr. n. in
Africa vixerunt: APVL. met 8, 9 boni... et optimi conaules. TERT-
ady. Marc. 1, 6 deum... tantnmmodo bonnm atqae optimum esse.
2, 2 auctorem bonum et optimum. 4, 36 deus optimus et ultro bo-
nus, ad. Hem. 2 bonum et optimum.
Sed cum ita haec consociata sint adiectiya, ut bonus pulchri,
optimus boni yice fangatur, superlatiyus non pertinet ad illum po-
sitiyum, qui diyersam yim habet et notionem et ab coniunctione
eorum geminationis remoyendum est nomen. Qnis enim xaXóv xsb-
yaOoY sub geminationis attrahet definitionem ? Bestat, ut explicemuB
quare Tertulianus Deo illam attribuerit landem. lam constat Christi
personam eis depictam esse a Christianis coloribus, ąni ad sapien-
tem perfectum absoIutumque formandum a Stoicorum adbiberentar
sectatoribus^): Itaque nihil mirum est si TertuUianus hominis per-
fecti respiciens exemplar dixit Deum solum esse bonum et optimum,
non hominem. Scriptores Africos secutus est Hieronymus, cum eius
aetate sermo ecclesiae plurima iam exhiberet Africitatis, quae yoca-
tur, exempla. Sed ut erat yir elegantiis linguae Latinae imbutus,
reddidit uno loco Greecum av$pa xxXóy x9cy2^v Latina formuła,
quae et alliteratione et aetate commendabatur: WLG. II Maoch.
15, 12 Oniam... yirum bonum et benignum (avSpa xaXóv xxYa^v).
Elx eis, quae adhuc disputata sunt, apparet optimis litterarum Bo-
manarum auctoribus yersionem yel imitationem Graecorum av&p6c
xa>.oO xaY%doO alienam fuisse, cum iam inde ab antiquissirois tem-
poribus yir bonus absoluti ac perfecti hominis Bomani esset exem-
plar. Fieri tamen non potuit, ut annis labentibus et Graeca doctrina
de Romanorum ferocibus animis triumphante yir bonus hac cultus
humani ciyilisque mutata conditione intactus esset Ea Graecorum
doctrina quomodo yiri boni permutayerit faciem, cum alienis ye-
stibus ciyem omaret Bomanum; et quantum id noyum hominis
p. 852.
1) cf. ladith. 12, 14. Lae. 8, 15 et ▼. Ph. Thielmann, PfaUologat 42 (1^84
') Gemioation im Latein, Miinchner Sitiungtber. 1882, I p. 476.
^ ▼. Land^af. 1. I. p. 59.
DB ROMANORUM YIRO BONO
2&S
perfecti exemplar a vulgi recesserit opinione, mox yidebimus, sin-
galis Bcriptoribus inde ab Ennio temporam ordine recensendis.
Qao in itinere faciendo diutius nobis commorandom erit in Ci-
ceronis, Senecae philosophi, QQintiIiaiii scriptis, cum unnsquisqa6
eorum alium ac diversum formayerit exemplar viri doetrinae atque
optimarnm artiam stadiis eraditi.
Rara sant antę Catonem yiri boni apnd scriptores Romanos
yestigia: Ennius bonorum cognonime eo^ viros fortes et patriae
amantes ornat, qui ne post maximos quidem labores novis obiecti
aeramnis franguntur ^); eosdem Accius hominibuH regno iniquis in-
fideliba8qne opponit*). Qui vir rei publicae totus deditus etiam
Plauto notns est qui eum sic descripsit*):
nam pnblicae rei cansa quicomqne id fscit
magis ąutan sui ąaesti, aninias indaci potest,
eam esse ełvem et fidelem et bonau:.
Eam innocentiam, qna vir bonus diicitur, ut omnia faciat aliorum
gratia, nihil ipsins causa, apud omnes inreniemus scriptores, ut et
yeritatis studium*), quo vir bonus inter omnes excellit. Sunt haec
autem proprietates ingenii, quibuscum homines nascuntur^) ita, ut
ex Yoltu bonus cognoscatur •). Sed non omnes, qui bono prognati
sunt genere, eadem ipsa re boni sunt: Capt 956 fui ego bellus,
lepidus: bonus vir nunquam neque frugi bonae''). True. 41 atque
es benignus potius quam frugi bonae. — Qui se virum bonum esse
profitetur, ad officia quaedam praestanda obligatur: Curc. 521 quando
vir bonus es, responde. quod rogo. Poen. 1389®) quando boni estis,
ut bonos faeere addecet, faciatis, vestro subyeniatis supplici. — Sed
iam Plauti temporibus unusqui8que civis diyitiis poUens et veste
splendida omatus, fueritne patricio an plebeio genere natus, vir bo-
^) ann. '^ frg. 21 noenn dećet maeiare bonoSf qiu facto labore [e] nixi mi-
litiae (-am eodd,) peperere.
*) maiti iiiiqni atqae infideles regao, paaci boai (^beniroli CIC. off. 3,
U) tant.
») Perw 67.
^) Persa &45 haec erit bono genere nata : nil scit nisi Teroin loqtii ef, TER.
Adel. 463.
•) Poen. 301.
*) Anlal. 719 tibi credere certnmst, nam ei^e bonom ox (et eodd) roMn
cognosco.
') ef. Cnrc. 521.
*) deest. in A.
264 T. 8]NK0
nii8 Yulgo appellabatar, quam consuetadinem et Plautus nonnun-
qiiam obseryayit: Cas. 724 cesso magnifice patńcieąae amicińer
atque ita ero meo ire adyorsum? — Bonę vir, salye! — Fateor.
Gapt 583 est miseroram (t. pauperum), maleyolentes sint atque in-
yideant bonis. Curc. 475 in foro infimo boni hominea ^) atque ditea
ambulant Men. 573 uti ąuiąae sant optumi, mazume morem habent
hnnc: clientes sibi omnes yolunt esse mnltos, bonine an mali sint,
id haud quaeritant. — Qaae rerum atqae aestimationis permntatio *),
non effagit Sallastium, qai ita descripsit' eam diyitom transfonna-
tionem in bonos'): pańci potentes... dominationes affectabant.. bo-
nique et mali ciyes appellati non ob merita in rem pnblicam omni-
bus pariter corruptis, sed uti qnisque locnpletissimns et ininria ya-
lidior, quia praesentia defend ebat, pro bono ducebatur. De his
„praesentium defensoribus^ postea dispntabimus: hic addimus, qaod
ne maximus qnidem landator eorum. nimimm Cicero, ignorayit multos
praeter diyitias nnlla alia yel corporis yel animi bona possidere:
Att 8, 1, 3 subeam potius cum iis, qui dicnntur esse boni, qiiam
yidear a <yiris>^) bonis dissentire: etsi propediem yideo bonorum,
id est lautorum et locupletinm. rep. 1, 51 homines ignoratione
yirtntis... opulentos homines et copiosos, tum (et alu) genere nobili na-
tos esse optimos putant ibid nec nlla deformior est species ciyita-
tis, quam illa, in qua upulentissimi optimi putantnr. off. 2, 27 bona
in foro yenderet et bonorum yirorum et locupletinm et certę ciyinm.
Quae notio postea ita praeyaluit ut Clandins in oratione de iure
honorum Gallis danda habita a. 48 p. Chr. n. dizerit^): ^^Caesar
omnem florem ubique coloniarum ac municipiomnu bonomm scili-
cet yirorum et locupletinm in hac curia esse yoluit^; magistratus
autom municipales titulo illam addiderint appellationem et eam
suspensioni^ nota in scribendo cspresserint ^) „gloriosam esse rela-
tionem BB. W. QQ. coUegii n(o8tri)"5 quod ezplicator: bonorum
yirorum — quinquennalium coUegii. Etiam gnunmaticis is nsns non
M Clii non Teninnt in m«ntem illi ^meliorM* (,coi Iepue^*}« qaofl nostra
Ub« in omnibas ornalt tmIiUb Tidet *
*) Tinw^rtung der Werte SUtzsekt^
"^ hhu U 12,
*) »ic $upplevi pro < omnibus >« at iia, qni boni eue dicuntnr, Tiri ren
boni opponantur,
^ ihisL Xl :>7i8 ^Si*atin,>, a. 2o0 p. Chr. nX 3l).
DB ROMANORUM VIRO ROMO
fait ignotus. Itaque Pseudo-AsconiaB haec adnotayit ad Ciceronis
Verrinam (2, 1): „yetaste bonos pro magnis, honestos pro dmtibus
posuit^ eademqae doctńna imbatus scriba quidam Ciceronis yerba^):
„bonis yirifi perturbatis^ ezplicayit per „locupletes^, qaae adnota-
tio postea in teztum recepta est, dam nostrae aetatis editores eam
at interpolationem uncis indaserunt. Sed haec diyitiarinn potentia
posterioribns demum temporibns yimm bonum obruit Nobis ad eam
reyertendam est aetatem, qua prisca yiri boni imago nondam palluit
iieqQe dam Graecis infecta est coloribus:
lam primum ex Terentio') compeńmns boni et benigni titu-
lam blande aares liominum titillasse. qai ut hoc blandimento dele-
nirentur, etiam indignissimis largirentur bcneficia. Etiam Lucilii yir
bonus, qnamquam Horatianom, immo Stoicum ,,iu8tam et tenacem
propositi yiram" in memoriam reyocat nondum Graecoram agit
sapientem; nam ^in bonis porro est yiris, si irati seu cni propitii
sunt, ut diutius eadem una maneant in sententia*"). Yiri boni au-
tem eins aetate iam certam ac definitam fuisse personam, docet li-
bri I frg. 9 ,,nnnc yersa mani ad noctem, festo atque profesto {{ totus
item panter populus plebesque patresque {| iactare indu foro se omnes,
decedere nusqnam; |j ani se atque eidem studio omnes dedere et arti |{
verba dare ut caute possint, pugnare dolose, || blanditia certare, bo-
nnmsimularcyirum se, {| insidias facere, ut si hostes sint omnibus
omnes^. Alia est quaestio, num Catoni, quem a Graecis saepenumero
suas sumpsisse sententias demonstrayit doctissimus Sternbacbius ^),
obyersatum sit antę oculos Graeci cuiusdam philosophi, immo rhe-
toris dictum, cum scripserit: „orator est, Marce fili. yir bonus, di-
eendi peritus^. Ad banc sententiam illustrandam, quae posterioribus
ita adamata fuit ut etiam Isidorus Seyillensis ^) aliam non noyerit
oiatoris definitionem, affertur semper illud „rem tene, yerba sequen-
tor*'^), dicitarque ex Catonis iudicio artem dicendi non fuisse Ro-
mano perdiscedam, cui yerba ipsa e corde fluerent^). Sed non re-
>) rep. 1, 31.
•) Phonn. 767.
»} Mt 812.
*) Cato der altere u. doesen Yerh<&iu ta den Oriechen (Anieiger der Kra-
Uner Akad. Tom. 9. Dec. 1898).
*) KH£T. Lat. min. p. 607.
^ frg. 15. p. bO Jord.
*) PLVT. Cato mai. c. 12 ti f ijaata to 3i 3Xov ou^dat toI; [jLiv *EXXłł«v
abso ysAiw, Tot^ 2< 'Pci>{xa{o(; dffb xap8ia; c^pt^d^ai.
266 T. SIMKO
spiciunt yiri docti, anod Catonis ille libellus ad Marcam filiom
dcriptns borreum qxioddain encyclopaedeuticum erat et qaod m
bonus non solum rhetorices, sed etiani medicinae, s^ri coltarae,
rei militaris, iuris ciyilis, ceterarum artinm et disciplinaram peritas
praedicabatur. Nobis gnidem praeter oratoria et agricoiae ^) defini-
tionem reliquas tempornm eripnit iniąnitas, sed minime dubitanduro
est, quin eodem modo miles et ioris eonsnltas ut yiri boni landa-
rentur. Quae cum ita sint, concedendom est patris praeceptis le-
gendis Marcum iustitutum esse, ut yir bonus fieret; hunc autem
per se ipsum omnes illas artes et doctrinas possedisse. Quis est
autem eiusmodi yir bonus, optimis artibus ornatus, quae omnibus
yitae publicae et priyatae rationibus utiles, immo necessariae sunt,
nisi Graecorum ille avi]p ?coXitixó; yel aoq9Óc, quem et sophistae et Isocra-
tes omnis educationis et institutionis suae finem posuerunt?*) Cato,
cum irrisisset Socratem, qui moribus corrumpendis et legibns eyer-
tendis rem publicam administrare doceret, et Isoeratem, apud quem
discipuli senescerent in causis orandis ^), ipse Graecorum doctrinam
superyacaneam facere conatus est Romanis praeceptis conscriptis.
Cuius rei occasio fortasse cum senatus consulto cohaeret, qiio phi-
losophi et rhetores ex Italia ezpulsi sunt^): Quod illi Graeca insti-
tutione Romanae iuyentuti se tradituros esse promittebant, idem
Catonis libellus Latine, immo Romanę docebat Nihilominus nt finis
eius ad Graecorum formatus est ezemplum, ita res ipsa nibil aliud
continebat, nisi Graecam doctrinam ad Romanorum usum accom-
modatam. In aliis libellis Catonis yir bonus aliam prae se ferebat
speeiem. scilicet hominis nobili genere nati et erga rem publicam
optime meriti: Nam ex Plutarcho comperimus eum contra homines,
qui se hominem noyum reprebenderent, raaiorum yirtutes laudasse
et patrem yirum bonum et fortem praedicasse et proayum, qui pio-
pter animum bello fortem (Si' av$paY3(^zv) praemiis a populo omatus es-
') 'cg- 6 P* 79 < colonas > Tir bonus <est>... colond,! peritas, caiat
ferramenta splendent.
') Arnim, Dio von Prasa I p. 6 — 18. qaQm aecatat L. Rodermacher (Rh.
Mas. 54, 1899 p. 269 Bqq.) Catonis ▼irom bonam ad dv8pbc roaitcxou exempl&r fictum
es«6 contendit. Qaam ob rem frastra enm impu^^abat Fr. ScbOU (Rb. Maa. 57,
1902 p. 812 i»qq.\
*) PŁYT. 1. 1. c. 23. nam haec sentenUa commodissime ia prooemio prae-
oeptorum ad Marcom filiom oollocatar.
*) a. 161. a. Chr. n. y. SVJiT. rhet. 1. GELL. noct. 15, 11.
DK RO)UKORUM VJRO BOKO 267
set^). Eodem modo filium Batu maiorem saepe a patre yirum bo-
nam appellatum esse^). — Ab boc nihil differant Yarronis yiri
boni, qai nihil „habent antiqaiu8 salute communi^ '); qai suum offi-
ciam patant „legibus parere, deos colere, in patellam dare (u%póv
TtfioL;^*), „non małe dicere, pędem in focnm non imponere. sacrifi-
cari^ &). Sed qnae fuerit yiri boni ultimis. rei publicae temporibuB
et yita et species, clarissime perspicitur ex scriptis Ciceronis. In
coins yerbis recensendis discemendas est is yir bonus, de qao Ci-
cero in orationibus et epistulis loquitiir, ab eo, qQem sibi in accip-
ńĘj qnae ad rhetoricam et philosophiam spectant, mente praeforma-
vii Praesagiisse ei animus yidetur yirum bonum, cuius yita et mo-
res artissimiB cohaererent yineulis oum liberae rei puhlicae institu-
tionibus, cum re publica moriturum esse: itł\que qua8i funebrem
eius landationem breyisaime antę mortem conscriptam posteritati
reliquit. Quae quali8 sit, speetemus!
Antę omnia tamen Sallustii yerba de yiris, qui ;,quia praesentia
defendebant^ pro bonis ducebantur^ ^) in memoriam nobis reyocanda
Bont eiu8demque scriptoris descriptio eorum antę oculos ponenda,
qm praesentia eyertere student '): „nam semper in ciyitate, qaibufl
opes nnliae sutt, boBk iBYident, malos eKtołlsat, ycitera odere, noya
exoptant, odio suarum rerum mutari omnia student, turba atque
seditionibus sine cara aluntur, quoniam egestas facile habetur sine
damno". His igitur miseris i. e pauperibus et egenis, his „prayis
et improbis'' ^) opponuntur beati possidentes, praesentium conserya-
toies, optimatum fautores. Quae appellatio non est a Cicerone primo
*) PLVT. o. 1. c. 1. a&Toc tkv(t xatvb; tiyait «po; «&/,^v xxi 8ó53tv, Łoyoi; tk
«poy^vtov 3tai Aprroi; i:a.[Lizakato^, ibid, Tfiiv ti rpo-y^ywy iaLr:(hzaatv aYva>OTii)v yi^owi^cu
^o»roii>vau-:b^óKflb<ovxa\ Toy ira-c/psi Map xov, loc aya^by av8pa xa\ 0-rpa':iii>':ixbv
(tirum bonum et foriśmj inaiv^y xal KaTci>va Tbv npóiaosKw dipiattuoy ;coXXaxi; tu/Cw
^i9i tai tUto. i:oXc(xiaTa( liznou^ Jv (lócyaic a7;o^Xóv':a t^v iipi^y a^co^a^ćt; źx SyJuloo hi
enSpaysdtay.
*) ibid, e. 2i xa\ (jLCuyijTai |ay auToS {ac, too izpga^wń^ou \JioVj 7:oXXśxi{ h tolc
pf^Wi o Rócriaiy u>^ dtydpbc aya^oS yc^oydio^.
"} NON. 425, 32 «. o. uiticns.
*) Menipp. frg, 265.
*) ^id. frg. 266 e/. HOR. epist. 1, 16, 40 ani consulta patram qai leges
iora^ae serrat.
•) hiBt, 1, 12.
O Catil. 37, 3. c/. CIC. 8e«t. 99.
*) ef, Graecorom xaxouc xa\ 7covijpovc xa\ B«Xouc et eos, qai nostra aetate
,8ociml-demokrat«ii*' appellantar.
268 T. 8l2fKO
inyenta, cum iam ab Ennio patriae amantea bonos appellari yidisse-
mas et legissemas apud Plaatnm de bonis ciyibus, qui omnia m
publicae causa facerent; apud Catonem de bonis, „qni mimme.M
małe cogitantes^ essent; apud Yarronem de piis deorum cultoribus
ac legum obseryatoribus. Siiniii modo auctor rhetorices ad Heren-
nium scriptae locntus eat de yiria bonis, qui cum Caepione Satar-
ninum impugnabant ^). Oicero pro partium et factionum condicione,
quae illis turbnlentissimis rei publicae temporibus celeriter mota-
bantur, iam hos iam illos bonorum omayit attributo: Inde ab anno
63 omnes, qui senatus auctoritatem defenderunt contra Catilinae
coniuratores, bonorum conprehenduntur nomine; postea Clodii et Pi-
sonis Vatiniique sic appellantur adyersarii; bello ciyili inter Cae-
sarem et Pompeium coorto boni sunt ei, qni cum Pompeio et se-
natus et rei publicae protegunt auctoritatem contra unius domina-
tionem; Caesare interfecto') Antonii sic appellantur oppugnatores').
In ea tamen et rerum et hominum mutatione haeo una semper
erat formuła eorum, qui se bonos esse profitebantur^): ,,quod est
praestantissimum maximeque optabile onmibus sanis et bonis et be-
atis, cum dignitate otium. hoc qui yolunt, onuiea optumates, qui
efficiunt, summi yiri et conseryatores oiyitatis putantur.^ bnius
autem otiosae dignitatis haec fundamenta sunt... religiones, auspi-
cia, potestates magistratuum, senatus auctoritas, leges, mos maiorum,
iudicia, iuris dieto, fides, proyinciae, socii, imperii laus, res milita-
ris, aerarium. harum rerum tot atque tantarnm esse defensorem et
patronum magni animi est magni ingenii magnaeque constantiae".
Quod ad formam eius appellationis pertinet, hoc est adnotan-
dum contra yirorum doctorum opiniones, qui hanc rem transeundo
tetigerunt ^): Yiiorum bonorum laudatio cum semper ad totom per-
tineat ordinem^), semper numero ponitur plurali; ubi singularem
*) 1, 12, 21 cf. 4, 13, 19. 47, CO.
') qnem „omnos boni" interfeceront y. infra.
*) in orationibut, qaae antę Ciceronis habitae snnt consnlatnm, et in eis,
qaae Caeiarianarnm comprehendnntnr nomine, nolla inyenitor homm i^bonorom*^
mentio.
«) »e8t 98.
*) Scholtie, Yerachmelaong des lat. Adieetiv8 mit folgendem Sabstantir
p. 8. Dietrich, QaaeBtt. gramm. p. 18, 4. KCLhner, Aosf. Oramm. der lat. Sprache,
U p. 1(>70.
") Att. 7, 7, 5 ^nam Bingalares sunt boni yiri, yernm in diesenńombas o r-
DB ROMANORUM YIRO BONO 269
legimus, alia inest yiri boni notio. Yocabolorum ordo nuUam habet
yim ad notionem eKprimendam ita, at promiscae de bonie yiris et
viris bonis legamna. Si numero singulari pir b<mus saepinB legitur
qaam bonus vir, ratio eias asns qaaerenda est in yocabnlo mono-
syllabo, qaod inyite ponitar in calce. Saepe sabstantiyam omittitur,
saepiofi, cum senatuB et equites nominantar^ partes eornm formala
„atque omnea boni^ comprehendantur; sine senatus commemora-
tione locatio „boni omnes^ freąaentior est Qaa8 res ita se ha-
bere his docemnr esemplis: Catil. 2, 19 magnos animos esse
in bonis yiris, magnam concordiam. SuUa 1 boni yiri lenitatem
meam^. agnoscerent. Flacc. 57 cnm est forum... plenum opti-
morum yirorum et ciyiam. sen. 34 bonos... yiros lugere malui
meas fortunas, qaam suis desperare. dom. 8 cum yiri boni (sicl)^)
nonnulli putarint, tuto se in senatu esse non posse. 15 Ciceronia
adyentn fore yilitatem boni yiri dictitabant. 54 qui <in> con-
yentu yirorum bonorum (!) yerba de salute mea fecerant 55 haec
foriosa yis yaesani tribuni blebis (Clodii) facile superari frangique
potuit yirorum bonorum (!)... yirtute. 82 de optimis ao fortissimis
ciyibus. bar. resp. 56 nam id quidem multis saepe optimis ciyibus
atque honestissimis yiris accidit. Sest. 1 Clodii soctos fortissimis
atqae optimis ciyibus perioulum moliri. 2 (de eisdem) per optimos
riros optimis ciyibus periculum inferre conantur. 39 quod... a me
optimi et fortissimi ciyes flagitabant 44 si... in foro cum multis
bonis yiris concidissem. 84 nondum res ipsa ad eiusmodi praesidia
Tiros bonos (I) compellebat 87 Milo agebat esemplo bonorum ac
fortium ciyium. 93 quotus quisque inyenietur tanta yirtute yir, qui
optimam quamque causam rei publicae amplectatur, qui bonis yiris
deaenriat? 105 qui... adyersabantur {sc. popularibus, tU Oracchis^
SaUirmnó), grayes et magni homines habebantur; sed yalebant in
senatu multum, apud bonos yiros plurimum, multitudini iucundi
non erant 114 magistratus quidam popularis bonis yiris semper
probatus. Und. (de eodem) aedilitatem petiyit cum bonis yiris et ho-
minibus primiś, sed non praestantissimis opibus et gratia... nec quic^
dinet bonoram et genera qaaerenda snuf. perperam editores post 9trf sapplent
wAH: Bcntentia est haec: ningalaris appelari potest yit boDOs; maiti, qni in re
pnbliea ordinem qaendain efficiunt, boni sont tantamznodo, non boni Tiri.
*) bane rooabalonim ordinem semper signo exclamaiionis nncis inelaso ma-
aifestnm faciemus.
270 T. 8INK0
quam illis oomitiis, qaod boni viri yelient, nisi repulsam talit.
Yidetis igitur popalam ipsatiu at ita dicam, iam non esse popula-
rem. Vatin. 40 ąaibas eam (Miłonem) verbis laudare et boni viri
et boni cives consaerant. Cael. 77 conseryate igitur rei publicae...
civem bonaram artium, bonarum partium, bonorum yirorum. Piso
33 cum... yiri boni (!) lapidibus e forro pellerentur. Piane. 1 tum
multos et bonos viros eius {Plancii) honori viderem esse fantores.
68 boni viri et cives. 89 qaem {Q. Metellum) constat inyitissimis
yiris bonis (!) cessisse. Rabir. 3 est etiam bonorum et fortium ci-
vium... intercludere omnis seditionum vias. 37 quid de ilHs hone-
stissimis viris atque optimis... civibus dicemus? Milo 4. studia erga
fortis et bonos ciyes. 21 neque bonis yiris legendis id adaeąui po-
tuisset. 94 me bonis yiris dedL Pbil. 1, 30 mihi etiam... gratias
boni yiri agebant. 3, 4 fortissimos yiros optimosque ciyis iugulari
iusserit. 3. 10 fortissimos yiros ciyi8que optimos tnicidayit. 10, 10
exterae nationes a prima ora Graeciae usque ad Aegyptum opti-
morum et fortissimorum ciyium imperiis et praesidiis tenentnr. 14,
8 quos optimos yiros honestissimosque homines... crudelissimis ezem-
plis interemit. 14, 34 gloriae munus optimis et fortissimis ciyibus mo-
nimenti honore persolyitur. c/. epist. 1. 9, 14. 15. 2, 8, 2. 3, 11, 3.
4, 4, 1. 5, 21, 1 yirorum et ciyium bonorum (ideniordo: 10,21,4.
15, 7, 3. 9, 1. Att 4, 1, 3. 10, 2. 12, 3. 13, 16. 15, 20, 2), 6, 5.
2. 6, 11. 10, 9, 2. 12, 2. 12, 5, 1. 23, 1. 25, 3. 13, 11, 3. 22, 2.
Att. 1, 13, 3. 16; 9. 20, 3 meos bonos yiros, illos quos significas,
et eam, quam mihi dicis obtigisse £TC(^pTav^), non modo numquam de-
seram, sed etiam, si ab illa deserar, tamen in mea pristina senten-
tia permanebo cf. 7, 7, 7. 9, 1, 3 audio enim bonis yiris, qui et
nunc et saepe antea magno praesidio rei publicae foerunt, hanc cun-
otationem nostram non probari. 9, 7, 6. 13, 4. 19, 1. 3 boni ciyes,
amantes patriae. 40, 1 itane nuntiat Brutus illum {Caeaarem) ad bo-
nos yiros! Brut. 6 si yiyeret Q. Hortensius, cetera fortasse deside-
raret una cum reliquis bonis et fortibus ciyibus.
Saepe omittitur substantiyum, sed maxima ex parte ita, ut
boni improbis perditisque ciyibus opponantur: Catil. 1, 23 concita
perditos ciyes, secerne te a bonis. 33 homines bonorum inimicos;
hostis patriae. 2, 10 Catilinae socii eructant sermonibus suis caedem
bonorum atque urbis ineendia. 3, 27. Sulla 10 ratio rei publicae...,
>) ▼. Earip. fr. 723, 1 cum adn. Nauckii (p. 588),.
DE ROMANORUII VIRO BONO 271
stadiom retinendae Tolnntatis bonorum. 28 me, qaem boni constan-
tem semper ezistimassent, eundem ne improbi quidem cnidelem
dicerent 41 inimicus otii, bonorum hostia. 71 Autronium in malis (re-
bus) pngnare contra bonos, non rei publicae cedere. 79 manite oom-
monem arcem bonorum {se. 8enaium\ obstruite perfugia improbornm.
103 multo acriorem improbornm interdum memońam esse aentio,
qaam bonorum. sen. 12 cnm innumerabilis multitudo bonorum de Capi-
tolio snpplez ad enm (Pisanem) sordidata yenisset. 18 yacuo non
modo a bonis, sed etiam a liberis... foro. 27 contra rem publicam
8alntemque bonorum concordiamąue ciyium. 29 improbos auctoritate
saa compresserit, bonos excitarit Quir. 11 ąuerellas senatua, luctum
bonorum... pertulerunt. dom. 5 ne cum improbis boni ferro dimi-
caret 6 cnm seryos tuos (i. Clodii) a te iam pridem ad bonorum
caedem paratos cum illa... consceleratorum ac perditomm manu
armatoa in Capitolium tecum yenisse constabat. 16 fiagitabar bo-
norum expostulatione, improbornm conyicia sustinere non poteram.
66. 87 ab improbis espulsus... et per bonos restitutus. 92 tantum
łiomines impios ex yetere illa coniuratione inustum nefariis menti-
łms bonorum odium tenebant. 95. 101. bar. resp. 41 ut dolerent
boni non illa tanta ornamenta (sc. C Oracchi) ad meliorem men-
tem yolnntatemque esse conyersa. 60 bonorum animus ad nutum no-
stri (i, senaiorii) ordinis espeditus iam non erit ciyem, qui se pro
patriae salute opponat inyidiae, frustra posthac requiretis. Sest. 5 di-
cam... de incredibili amore (SesUi) in bonos, de studio conseryan-
dae salutis commnnis atqne otii. 33. 35. 43 yicissent improbos boni,
fortes inertis. 46 alii yetere odio bonorum incitarentur. 47. 52.
numquam ianL.. quisquam improbus consilio et auxilio bonorum se
oppugnare rem publicam dicet 66 haec gemebant boni, sperabant
improbi 86. 100 audaces homines et perditi... contra rem pnblicam
iadtantur; boni... tardiores sunt. 103 (oracchi nitebantnr contra op-
tumates... repugnabant boni. 130. 133. 140 qui senatus consilium,
ąui anctoritatem bonorunu qui instituta maiorum neglexemnt et
imperitae ant concitatae multitudini iucnndi esse yoluerunt, omnes
fere rei publicae paenas ant praesenti morte, aut turpi exsilio de-
penderunt Cael. 14 CaHlinae /amiliarikUis crimen eet Cadio com-
nrnne cum multis et cum quibu8dam etiam bonis. Piso 43 quod
accidere nemini potest nisi nocenti... bonorum odium, nota inusta
senatus. 45. Piane. 87 a seryis atque a seryorum ducibus cae-
dem fieri senatus et bonorum. 88 yinci... improbos a bonis fateor
272
T. SINKO
fuisse praedarum. 89. Milo 5. Milo semper pro bonis contra im-
probos senserat. 12 qaae quidem si potentia (Oiceranis) est ap-
pellanda potius ąuam,.. non nnlla apud bonos gratia, appelle-
tur ita sanę, dummodo ea nos atamur pro salute bonomm contra
amentiam perditorum. 21 res publica nos coniunxit cum bonis. 88
94 Phil. 1, 37. 5, 6. agitur utrum M. Antonio facultas detur op-
primendae rei publicae, caedis faciendae bonorum. 49 cum respec-
tum ad senatum et ad bonos non haberet 6, 11. 7. 5 litłeras descri-
bondas... des improbis civibus, eorum augeas animos, bonorum spem
virtutemque debilites...? 7, 18. 8, 16 ^salyi sint improbi, scelerati,
impii; deleantur innocentes, honesti, boni, tota res publica^. 10, 7.
13, 47 hae vero quae sunt partes, cum alteris senatus auctoritas,
populi Romani libertas, rei publicae salus proposita sit, alteris cae-
des bonorum, urbis Italiaeque partitio? 14, 18 si ad me bonorum
concursum fieri yidebis, ad te improbos invitabis. cf. epist 1, 9,
13. 21. 2, 6, 3. 6, 6, 6. 9, 2. 7, 2, 2. 8, 4, 2. 9, 20, 3. 10, 13, 2.
27, 2. neque senatui neque populo nec cuiquam bono probatur. 12,
6, 2. 15, 19, 2. Att. 1, 12, 1. 13, 3. 14, 1. 16, 3. 5. 8. 11. apud
bonos iidem sumus, quos reliquisti, apud sordem urbis et faeeem
multo melius. 19, 8. propter infirmitatem bonorum, iniquitatem ma-
leyolorum, odium in me improborum. 2, 19, 4. 21, 3. 3, 20, 3. 23,
5. 4, 3, 2 Clodius Ciceronis domum comburi tussU magna querella
et gemitu non dicam bonorum, qui nescio an <n>ulli sint, sed
piane hominum omnium. 4, 8; 3. 7, 3, 2. 5, 4. 7, 5 nam quod scri-
bis mirificam expectationem esse mei neque tamen quemquam bo-
norum aut satis bonorum^) dubitare quid facturus (sensurus M.)
sim; ego quos tu bonos <yiros> esse dicas, non intellego: ipse
nuUos noyi, sed ita, si ordines bonorum quaerimus. nam singulares
sunt boni yiri, yerum in dissensionibus ordines bonorum et genera
quaerenda sunt. 7, 20, 2. 23, 1. 8, 3, 4. 11, 7. 9, 1, 4. 6, 4. 10,
1, 4. 11, 7, 3. 14, 6, 2. 20, 4. Brut. 1, 13, 1.
Si bonorum ordo non tam improbis opponitur, quam cum se-
natu equitibusque coniungitur omniumque patriae amantium consen-
sus extollitur, comprehenditur nomine onmium bonorum vel bono-
rum omnium: Cat. 1, 1 nihiJ (łe) timor populi, nihil concursus bo-
^) at satis bonos uncis qnadratis porperam editoros incliuenint, ita to-
tam locnm infeliciter tractaverunt. non „bonos** enim Attici Cicero, atpote sibi
ignotos, admiratur, sed bonos Tiros (hoc est enim supplendnm) additque singularea
homioes tantammodo bonos viros esse posse, cum ordines ez „bonis** constont.
DB ROMANOHUM TIBO BONO 878
Bomm omniniB, aiłiil hic mimitiinimuft habendi fienaftat Iocub, sfliil
honiiB {sc senatofwm) oimae fidei, nosse possit; nam hominem facetum yocem in quae-
stom contnlisse libertateqne ad impunitatem procacitatis usum esse.
FoBtea') fidem eius malam deridens, yirum optimum eum nominat,
caiuB yerbis ad yirorum bonorum exemplum fictis Quinctiu8 cre-
diderit et sperayerit eum facta quoque illorum imitatorum esse. Et
cmn iternm*) yiri optimi appellationem protulisset, addit: „yereor,
ne se dtsrideri putet^ quod iterum iam dico optimus^ obicitque^)
eom non facere, quod faciant yiri optimi, cum ayaritiae plenus
propinquum non adiuyet et cum temere poscat, ut alterius bona
proscribantnr^): nam yiros bonos timide et pedetemptim istuc de-
Bcendere, yi ac necessitate coactos, inyitos, multis yadimoniis deser-
tis, saepe illusos ac destitutos. „Quid ad haec Naeyius ?>) ridet sci-
licet nostram amentiam, qui in yita sua rationem summi officii de-
sideremos et instituta yirorum bonorum requiramus. Quid mihi,
inąnit, cum ista [summa] sanctimonia ac diligentia? yiderint, in-
ąiiit, ista officia yiri boni!^ Hoc modo Naeyius postquam titulum
illum honorificum ipse a se amoyere coactus est, in epilogo'') eis
adnumeratur, „qui relicta yirorum bonorum disciplina... quaestum...
86(]iii maluerunt atque etiam... cum audacia perfidiaque yixerunt^«
Simili ratione Q. Roscii adyersarius, Fannins Chaerea cum Cicero-
ms diente ridicule comparatur^) et idcirco capite et superciliis
semper esse rasis declaratur, ne ullum pilum yiri boni habere di-
eatnr. Etiam in Staieno, duentii adyersario irridetur') ficta recon-
ciliatio „et persona yiri boni suscepta''. His yerbis docemur, id
quod Bupra yidimus, et reos et testes iudicibus persuadere studuisse
se yiros bonos esse ita, ut yiri boni persona eodem modo frequens
et usitata in iudiciis fuerit, sicuti in comoediis patrui obiurgantisy
similia.
Erat etiam alia occasio yiri boni in causis agendis laudandi,
«) Qaiiict U. ^ 16. «) 1«. *) 88. ») 51.
^ 66. ») 94. •) Q. Koc». 2. •) Cluent. 101.
280 T. lino
MUcet cum ornatus qaidam ao ołarus Tir, Bammis bonodbas fon-*
etas, ut amicas yel fautor rei nominabatur. De qaa re loeus est
soUemnis in oratione pro Q. Roscio comoodo habita^): ^nonne, ąuo*
feiescumąue in causa in nomen buius {C. Haonis) incidisti, todens
bunc et yirum bonum esse dixisti et honoris causa appellasti? quod
nemo nisi aut honestissimo aut amicissimo facere consueyit^. cf,
Quinot. 24 L. Albius, Sez. filius Quirina, yir bonus et cum pńmis
hcmestuB. div. Caec. 56 guaestori Oaeeilio, yiro optimo et homini
aeąuissimo. Cluent 198 On. Tudioii senatoris, yiri optimi et bonę-
stissimi. Catil. 1, 31 illi eguites Bomani, honestissimi atque optimi
yiri. Sulla 11 patris tui {Targtuite) fortissimi yiri atque optimi eon-
Bulis. sen. 3 referente L. Ninnio, fortissimo atque optimo yiro {(f.
dom. 1 25). 5 cum Q. MetcUi, nobilisaimi hominis atque optimi yiri
summa dignitas... rei publioae subyenisset. 9 audieram ex sapien-
tissimo homine atque optimo ciyi et yiro, Q. Catulo. bar. resp. \b
yobis (e. P. LentuU) et Q. MeieUo)... referentibus, o post bominum
memoriam fortissimi atque optimi consules. Sest 67 mentem optimi
ac fortissimi yiri (Pompei), 76 fratrem meum, yirum optimum <ac>
fortissimum ^). proy. cons. 39 monemur a fortissimo yiro atque optimo
post bominum momoriam consule (C. Caesare). Balb. 50 Cn. Pom-
peius... P. Caesium... yirum bonum... nonne oiyitate donayit? Piso
34 P. Lentnli. praestantissimi yiri atque optimi oonsulis. 35 de...
Q. Metelli sententia, quem mecum... res publica... yirtute optimi ac
lustissimi yiri sapientiaąue coniunxit Piane. 19 buius omatissimi
atque optimi yiri, Cn. Saturnini, patrem. Bab. Post. 13 optimo et
praestantissimo consule, Cn. Pompeio. Milo 44 te, Q. PetiU, appeUo,
optimum et fortissimum ciyem. 74 P. Yarium, fortissimum atque
optimum ciyem. 105 yestram yirtutem (iudices), iustitiam, fidem... is
maxime probabit, qui in iudicibus legendis optimum et sapientissi-
mum et fortissimum quemque elegit. Phil. 2* 95 per legatos^ yiros
bonos. 3, 7 duce L. Egnatuleio... ciyi optimo et fortissimo. 6, 1 causa
fortissimis optimisque consulibus... de re publica... referendi fuit
7, 5 C. Pansa, fortissimus consul atque optimua. ibid, 6 {de eodem) non
modo consulem (eum) esse dico, sed etiam memoria mea praeslan-
tisimum atque optimum consulem. 11, 21 Hirtio et Pansa^ consuli-
bus optimis et fortissimis.
*) Q. Bose. 18.
^ qaae laas fratris perperam ab editoribus ancU ąaadrAtis indasa est.
DB ROMAlfORU¥ YIUO BONO 281
Ut ii) oKąliombiiB yirŁ anctoritote et honoriboa prueatantoft
konoritt CATiaa appellantor, ita m epiatulis amici eique fiuniliarea,
qai amioia commendantur, bonoram Yiropuił cognonime omantar.
i^iiem movGUi etiam postoa in uau fuiase, docent Qaiiitiliaiu yerba^):
,Qgo tamcA seoundum oommunem loqaendi consuetadinem
sa^ dud dicamqae perfectum oratoreni easa Ciceronem, ut amicos
«t boBOfl yiroB et prudeatisfiiinoft (-tea Gert9) didznus ▼ulgo*': GIC.
epist 2, 14 M. Fadio, viro optimo et homine doctissimo. 8, 9, 5 gra-
to8 et bonoa yiros tibi obligańa. 9, 24 3 cum yiria bonia, iuoun-
dią amantibaa tui, yivaa. X2,, 2, 3 L. Caeaar^ optimua et fortiaaimua
oi?ia. 12, 6, 1 C. Titio Strabone, yiro bono et optime de re publica
aentieiŁte. 12, 11> 1 (CASS.) d$ Murco ęt CrUpo: viri fortea optiinique
<U¥ea. 12, 26, 1 Q. Turius... yir bonua et boneatua. ISu 1, 2 PhaedrWj
qai Bobia, eam poeri eaaemoa.^ yalde ut philoaopbua, poatea tamen
utyir bonua et suayis et officioaua proba<ba>tur. 13, 7, 5. 13, 18 L»
Oastronius Paetua, longe princeps uŁunieipii Luoenaia, eat boneatUB,
grayis, plenua o£Bcii, bonua piane Tir et cum yirtutibua, tum etiam
fortuna, ai quid hoc ad rem pectinet» ornat u a. 13, 19, 3 Lyaonem, quem
ego virum optimum g^atia8imumque cognoyi. 13, 21, 11 li. Aemiliua
AYianua... yir cum bonua tum perhumanua. 13, 13, 25 commendo Hor
gesarehun Larisoeum gratum hominem et yirum bonum. 13, 29, 8. 30,
1. 31, &1 eommonio F. Meaaienum.. yirum bonum c/. 53, 1. 55,
8. 77, 2. Att 1, 3 Trebatii, boni viri et ciyia (o/. 10, 11, 4). 1, 19,
11 Caaainiua bic, eui dedi litteraa, yalde... bonua borna et non le*
w. 1, 20, 7 L. Papiriua Faetua vir bonus amatorque noater. 2, 1, 4
i&łełlus eat oonsul fiXón%T^t; et, ut aemper iudicayi, natura bonua.
^', 4, 2 Dionyainm.^ miai ad te; quem quidem cognoyi cum doetum...
tam aane pleouin officii, aindioanm etiam meae laudia, frugi borni*
i|em aoiie <ut> libertinum laudare yidear, piane yirum
be^nam. 7^ 7, 1 Dionyaiua, yir c^tumua^ ut mibi quoque eat per-
speeCna^ el doctiaaumua.
Eodem modo amiei mortui a Ciee«one laudantur: epist 16.
18^ 3 Q. lAguriuB... moituua eat, bonua bomo et nobia ainiciia. Att.
4^ 6, 1 LetUiUum yirum bonum et magnum hominem et in aumma
niągaitndine animi mnlta bumanitate temperatum perdidimua. — Sed
et ae ipsum Cicero yirum bonum appellat, utpote amicum gratum,
fidum et officioaum: epiat. 2, 6, 4 ai me memorem, ai gratum, ai
*) insi. 12, 1, 19.
282 T. sDoco
bonum yiram... esistimare potes. 3, 10, 7 si me yirnm bonnm, si
dignum eis stndiis eaque doctrina, cui me a pueritia dedi, ń satis
magni animi, non minimi consilii, in maximi8 rebus perspectom
babes, nihil in me non modo perfidiosum et insidiosum et fallax
in amicitia, sed ne humile ąuidem ac ieianum debes agnoscere. 15,
21, 5 non modo yirum bonum me existimabi8, yemm etiam a me
amari plurimum iudicabis. Att. 9, lla, 3 ut tuo beneficio bonus
yir, gratus, pius deniąue esse in maximi benefioii memoria possim. —
Neque pepercerunt amici hoc titulo, cum ad eum scribebant: „CScero,
vir optime atque fortisBime!" ^). Parciores erant inimici, quorum Sal-
luBtius actione contra Catilinam commemorata. „optimum consulem^
eum nominayit') lam supra yidimus summos magistratus, qui ho-
noris causa appellarentur, yiros optimos ac fortissimos praedicatos
esse a Cicerone. Itaque Sallustii laude nunime contentus scripsit
yir bonus consuląue fortissimus ad Atticum >): „hic autem se etiam
tribuere multum mi putat, quod scripseńt ,optimum consulemS
Quis enim ieiunius disdt inimicus?^
Epistularum formulis, quibus familiares amicis commendantur,
ad eam ducimur quaestionem solyendam, quaenam yiri boni in ami-
citia partes fuerint? lam in oratione pro Murena habita Cicero affir-
mayit amicorum copiam bonis yiris et beneficis deesse non solere^);
posteriore autem tempore totum libellum de hac scripsit materia,
nempe Laelium. Cuius dissertationis summa in eo est, quod yera
amicitia nisi inter bonos yiros esse non possit^); nam bonos tan-
tummodo quasi propinquitate coniunctos atque natura a bonis yiris
in amicitiam adscisci; quos cum semel delegissent, multa eos de
suis commodis detrahere, quibus amici potius quam ipsi frnantur ^].
Praeter eam amicitiae innocentiam aliae quoque yitae cotidianae
yirtutes in yiro bono laudantur. Quarum nonnullas cum iam in
Sex. Naeyio, Quinctii adyersario, deesse yiderimus, ceterae conside-
randae sunt: Sex. Bose. 116 recte... maiores eum, qui sodum fefel-
lisset, in yirorum bonorum numero non putarunt haberi oportere.
Sulla 6 quia in ceteris causis etiam nocentis — yiri boni deseren-
dos esse non putant epist. 7, 12, 2 cum omnia tua causa facias.
non ciyium? ubi porro illa erit formuła fi ducia e; „ut inter bo-
») Cato in CIC. epUt 1, 4, 3. ^ Catil. 43. ») 12, 21, 1 (a. 45).
*) Mar. 70. *) Lael. 42. 60. 82. •) ibid. 57. 65.
DE ROIIANORUM YIRO BONO 283
nos bene agier oportet^ qms enim est <Yir bonuB>^) qui facit ni-
hil nisi Bua causa? Att. 7, 2, 4 Lueius et Patron cum omnia ad
se referant, < numąuam > quicquam alterius causa fieri putent et,
cnm ea re bonum virum oportere esse dicant ne malum habeat,
non quo id natura rectum sit, non intellegant, se de callido ho-
minę Ioqui, non de bono yiro. off. 3, 55 non viri boni hoe
genus est, yersuti potius, obscuri, astuti, fallacis, malitiosi, callidi,
yeteratoris, yafri. legg. 1, 49 ut... qui8que maxume ad suum com-
modnm refert, quaecumque agit ita minime est yir bonus. fin. 3,
64 yir bonus... utilitati omnium plus quanL.. suae consulit — Qui
ąuaestum faciebat impurum, qui litteras ab amico acceptas in medium
proferebat, ut amico noceret, qui coIIoquia priyata subauscultabat,
de quibuB apud praetorem indicium deferret, is ne hilum quidem
yiri boni in se habuit: Verr. 4, 188 nihil quod antę fuerit in eon-
snetudine bonorum, nunc in istius facto reprehenditur '). Phil. 2, 7
ąnis enim umquam, qui paulum modo bonorum consuetudinem nos-
set, litteras ad se ab amico missas in medium protulit CVRIVS
in CIC. epist 7, 29, 1 „noli hanc epistulam Attico ostendere: sine
enm errare et putare me yimm bonum esse nec solere duo parie-
tes de eadem fidelia dealbare^. Cui ex his exemplis nondum mani-
festom est yirum bonum etiam ea yirtute exornari oportuisse, qua
Britannorum excellat ,,gentleman^, Italorum, ,,galantuomo^, is
Irnnc legat locum ironiae plenum*): ,,multi etiam in res odiosas im-
pmdentes inciderunt, ut Staieno nuper accidit, qui ea locutus est
bonis yiris subauscultantibus pariete interposita, quibu8 patefactis
in iudiciumque prolatis ille rei capitalis iure damnatus est^. —
Einsdem generis ei yiri boni erant, qualem supra Sex. Naeyium
yimm optimum cognoyimus. Adiungimus alia exempla huius iro-
niae: Sex. Bose. 104 (de L. Chrysogono, quem sectorem et ricor
riam appeUcant): Quid? tu, yir optume, ecquid habes, quod dicas?
ff. 109. Verr. 4, 162 (de Verris JUio, posłjuam eum „in furis atque
diyisoris disciplina educatum^ conviciatus est): quem ego... quamois
bonum fortemque facile paterer eyadere. 4^ 51 (de Verre eiusjue
reeuperatoribus „turpissimo flagitiosis8imoque comitatu^): confer-
rent yiri boni capita, de ćomissatione loquerentur inter se ao de
>) T. Wieoar Stadieo, 26 (1893), p. 158.
*) agitnr de pecnnia contra lei^es aecepta.
*) Top. 76.
994 T. aiNKo
nuiIiercfUsy si qua& a pcaetore abeuntia posaeat d^preb^ncbpą; res
agi yideretur. dom 107 (de Clodio) fundsta... rogątio^^. sw, yir bo-
nim dominum se ul meia boiiia essę yoluiaspt.
Qul se recte bonos appellant, nuUam patiui^uj; eoptuTOpliąro.;
Verr. 4, 95 babat enim gueudam aculeupi contiuoielia, qaem pati
pudentes ac yiri boni difficilime poasunt % epiat 6, 6, Xl boni viri
et boni civea nulla ignominia notatl iny. %\ 84 emąmodi iniuria,
ut non modo yiro bono, yerom omnino bomini libero yideatur xu)n
fttisse toleranda. — Eominum de yiro bojxo opinio cum apeculum
quoddam esset yirtutis, yeraa yice yiri boni opiiuo d^ aligoo de
bona aut mała fama decernebat: fin. 3, 57 (CamecuiiA 9Hepessarum
de bona fama nenłenHa): esse... bominis iogenui. et Uh^aliter eda-
cati yelle bene audire a parentibus, a propinąuis, a bonis etiam yi-
ris ^). Sest 137 baec est una yia... et laudui et dignitatia et bonoris
a bonis yiris sapientibua et bene natura constitutia budari et diligL
Phil. 5, 5 nihil est illi {sc. Octammo) bonorum yirorum iudicio
optatius, nihil yera gloria dulcius.
Ab hoc, quem in yita cotidiana agentem deacripsit Cicero ń-
rum bonum, transimus ad eom, ąuem sibi mente fizudt quasi abso-
lutum qaoddam et perfectum hominis es:emplar. <^ua in re tractanda
duae distinguendae sunt partes: al tera, qua de yiro bono eodemque
oratore agitur; altera, qua yir bonus perfecti aapienJtis induit per*
sonam. Et ut ad priorem accedamus, initium capimua ab ea Anto-
nii oratione*), qua Mnesarchii cuiusdam pbilosopbii Stoici opijodo
de oratore laudatur: ^Mnesarchus hos, quo8 nos oratores yocaremu3,
nihil esse dicebat niai quosdam operarioa lingua celeri et e^^citata;
oratorem autem, nisi qui sapiens esset*)^ ease neminem, atque
ipsam eloquentiam, quod e^^ bene dicendi scientia conataret, unam
quandam esse yirtutem et, qui unam yirtutem haberet, oimus ha-
berę ea8que esse inter se aequalia et paris; ita, ą^ ^asel eloquena,
eum yirtutes omnes habere atque esse sapient^m''. Cul spinoaae et
ezili rationi opposuit Cicero aliam, quam Fhilodemo debori Acade^
mico philosopho demonatrayit primus lohanjoea de Arpim^)^ Ęt Ci-
ceronia oratorem aapientem esse oportet, id ea omni doctrina hu-
^) ef, FLOR. ], 1, 7 in ■anatam caedibus, in plebcm Terbaribai, ib omait
■operbia, qnae cnidelitate grayior e4t bonis, |^aMaVlB-
•) ef. de or. 2, 349. ") ibi4. 1, 83.
■) 8tt [i,4voc h oofoc fiiiwp. *) Dio Yon Prasa I 91—112.
DB ROMAMOttUU tJRO BONO '285
ibaadtateąire ll&btttum neqti6 a philosopia aYerBnm: nam et ipsam
CSo^rónem „oratorem non et, rhetortim offidnis, tted ex Ati&AwńnJb
Bpatiis ^l^tisse^^). ItaqKe himc 'hominem omnibus ai^buB escnltam^)
a^OtottiB łllb Viro 1)ótio dicehdi perito nulla alia re diflbrre, msi
śte^ailtia (jtiadałn ac lepiditate facile 'p^rspicitur: Etenim Cicero
ąnoątie OffCtdrdm a vito bono sdcerni non vnlt: de or. S, 85 „arth
tomu non fioltttn hottabor ut elaboret {ic. ad ftulnmos pefrenir^
gradtis śi pbBsłt), tted etiaih si Vłr qiioque bonus mihi yidebitulr
esse, obdls($rabo. t)lilttikn egpo in e&cellente o^tore et eodem bono
tfro-pono 6ŚŚB (AHamenti nnłireysae ćiritati**. Qui vir bonua łnstr-
ttL€h3b 'fit et perbnadendo "), non inre ciyili neąne lej^bns, ąnafe
yiitatibtiB ^r^emia mt snppłicia yitłłs propotannt; et qni hnnc finem
habł^t disc^ndi, nt vilr bonna 'fiat, oi rśliqnam facilem esBe doctri-
nam*^}. Qitem qnłB aBdecntns est finem, genete qnodam s^hien-
tiiCntói 6t genćre Y^rbomm, adhibita etiam actione leni faeilitat8que
dilfnifictodi ^fiScit, nt probtts, nt bene moTatns, tłt tir bonus esstd
vidśatur «).
8ed etiam sine philosopiae idtudio yłros bonos fieri Tnlgtn
ćredebitt alio&que Tiros bonos alióś pnideńtos appellabat *). Immo
hónnullis, qni boni Yiri babebantur, philoBophiae nomen erat inyl-
stmi^. Qnatn opinidnem Cicero in Itbello de ófBciis ad Marcum
iŚlintn sttripto pemiciem denotavit ^), cum asseren^t płiilosophia effiei
virnm bonom etforletto*), et „omnibns demnm virtntibns instmctos
i^t drnatos Yećte sapientis et Yiros bonos dici^ ^^). lam ex hac sen-
tentia elncćt Łnnc vifnm bonum Stoicómm esse sapientem. lleqtre
koc c^lavft Cicero, cnm illum <jo9Óv per bonum virum et sapientetn
et fortćm reddidit ") enmqne migeram effse posse negavłt *•) et me-
licJrem esse eo nullum affirtnayit *•). Pro słngulari singulomm ope-
rum fine Yariae viri boni e^toUnntnr yirtntes: Ttaqne in libris de
re publica et de legibus iustitia yiri boni praedicatar: rep. 3, 18
quaero..^ si iusti hominis et si boni est viri parere legibus. ibid.
natura... yiros bonos eam iustitiam Bequi, quae sit, non eam, quae
») or. 12.
*) de or. 1, 6, 20 mea qaidem sententia nemo eese poterit omni laade
enmaUtiiB orator, nisi erit omniam rerom mugnarnm atqae artiom scientiam eon-
seeutoB.
») de or. 1, 247. *) ibid, 204. ») ibid. 2, 184. ef. 2, 21. 192. 321.
«) off. 2, 27. ^ ibid, 2, 1. *) off. H, 62 •) div. 8, 2.
»•) Tmc. 6, 28. »») parad. 19. »») ibid, »•) parad. 21.
286 T. SIMKO
putetur? esse enim boc boni yiri et iusti. 26 negant... sapientem
idcircum yirum bonum esse, quod eum... iustitia delectat, sed quod
vacua mętu, cura, sollicitudine, periculo vita bonorum vironim est.
27- legg. 1, 21. 41. 48 onmes viri boni ipsam aequitatem et ius
ipsum amant. off. 1, 20. 31: incidunt saepe tempora^., qaae ma-
xime yidentur digna esse iusto homine eoqiie, quem yirum bonum
dicimus. 2, 33 iustis autem et fidis hominibus, id est bonis yim,
ita fides habetur, ut nuUa sit in iis fraudis iniuriaeque suspicio. —
Inde a libello de finibus bonorum et malorum uberius laudatur ille
absolutus ac perfectus Stoicorum philosophus, yiri boni nomine or-
natus, quem ;,non posse reperiri" ipse Cicero concedit *). Non yult is
quidem existimari bonus yir, si non sit, mayult esse, ut non putetur; ')
eiusque yita omnibus partibus plus habet semper boni, quam mali ')
ita, ut nemo, nisi bonus yir beatus sit^). Itaque ne regem qaidem
Persarum beatum praedicaret Cicero, si ignoraret, quam esset do-
ctus, quam yir bonus*). Pleni sunt libri de officiis eius yiri lau-
dum, cum id, quod omnibus ad imitandum propronatur hominis
perfecti exemplar, yiri boni comprehendatur nomine: Praedic&t Ci-
cero yirum bonum iustitia ductum beneficia reddere^), fidem ser-
yare'') ipsoque honesto, nunquam eo, quod utile est, commoyeri*);
nec ut emat melius nec ut yendat, simulare quicquam aut dissimu-
lare^); prodesse quibus possit, nocere nemini^^^); numquam mentiri
emolumenti causa, nunquam praeripere, fallere^^).
Stoicorum doctrina cum yitae consuetudini repugnaret, in qua
memoria yirorum, qui paene non inspexerunt Graecorum pbiloso-
phiam, utpote bonorum coleretur, Cicero, ut semper patrii moris
erat amator, yirtutem illam „yerborum magnificentia^ aeatimatam ^^)
nomenque eius „et inyidiosum et obscurum" i*) remoyit et C. Fa-
bricium, M'. Curium, Ti. Coruncanium, quos sapientes maiores prae-
») fin. 2, 69. •) fin. 2, 71. •) ibid. 5, 93.
*) ib. 8, 64. cf. 76. Tasc. 5, 14. 25. 28. B5.
») Tnąc 6, 56. ef. 47. 48.
•) off. 1, 48. O %b, 2, 33. ») ib. 3, 17. 18. 38. 77.
•) ib. 3, 61. »^ ib. 8, 64. 76. ") ib. 3, 81. 89. 92.
**) Lael. 21. lam ▼irtutem ez consnetndine ritae sermoniBąne nostii intar-
pretemnr, nec eam, nt ąnidam docti, yerboram magnificentia metiamar ▼irosąue
bonoB eos, qni habantnr, nameremas... his commanis yita contenta est; eoa aatem
x>nłittamn8, qni onmino nunąnam raperiuntur.
»•) ibid.
DE ROMANOKCJM YIBO BONO 287
dicabanty yiros bonos appellarit ^). In eodem numero ponebat Fau-
I08, Gatonea, Gallos, Scipiones, Philos'). Eum autem, qui specie et
moribus perfectum Stoicorum affectabat exemplnm, M. Catonem,
aeąnalem suum, lepide irrisit').
Cum Cicerone mortuus est is yir bonus, qui olim inter pri-
8C0S Latii natuB ezpugnatores cum liberae rei publicae institutio-
nibns artissimis coniunctus erat yinculis et usque ad ruinam eius
aliqaid ex pristina retinuit natura. Qui post eum in scenam prodit,
in Stoicorum ita praeparatus est of&cina, ut praeter grayitatem et
seyeritatem quandam animi, immo superbiam^ nihil Romani serra-
yerit ingenii. Quae cum ita sint, nuUo modo cum Nietzscheo Chri-
stianis adscribemus pristini Romanorum et Ariorum yiri boni ex-
itam, sed concedemus Stoicorum hoc fuisse crimen seu meritum;
neqae tamen obliyiscemur eius doctrinae auctores ex Oriente ye-
nisse. lam Publilius Syrus contra yulgarem pugnat bonorum i. e.
nobilium et locupletium appellationem, cum dicit: ,,yirum bonum
natura, non ordo facit'^ ^). Praedicat is quidem yirum bonum ne-
scire facere iniuriam^), ne in morte quidem aliquem fallere*), cito
irasci desinere ^), onmibus aeque bonum esse ^), multorum calamitate
mori '): talis yir antequam inyeniatur, multa esse temptanda ^^). Non
diyersa est Horatii de yiro bono opinio: Noyit is quidem eos, qui
officiis quibusdam erga ciyitatem et ciyea ac deos praestandis bo-
norum yindicabant appellationem ^^) et qui munificentia ac largitione
eondem expetebant titulum bonorum ac benignorum ^'). Sed suspi-
cabatur illum bonum ciyem pelle tantummodo decora esse specio-
sum, introrsum turpitudinem continere ^^). Horatii amicus, yir yere
bonus, specie ac forma minime splendet^^):
iracundioT esk paullo, minoi aptos acatia
naribas horom hominom, rideri pouit, eo qaod
rasticias toaso toga defloit et małe lazoe
in pede calceue haeret, at est bonus, nt melior yir
non alins qai8qaam, at tibi amicas, at ingeniam ingens
incalto latet hoc sab oorpore.
Corpus incultum cum yiro bono conyenit: incultus animus nuUo
modo. Itaque yir bonus idem est ac doctrina institutus, sapiens pru-
») ibid. 18. •) ib. 21. ») Mnren. 63. 64. *) V 14.
■) Y 22. •) B 41. ') B 81. •) B 48. •) M 48. ") M 63.
»») epist. 1, 16, 40 sqq. »») sat. 1, 2, 51 c/. TER. Phorm. 767.
»•) epist. 1, 6, 44. »*) sat. 1, 3, 82.
'388 T. słKiko
densątie: ^epist. 1, IB, 82 nempe vir bonus et prudens dici delectot
ego. ars. 445 Tir bontis et prndens yersus teprehendes inertis. —
Et cum negari iieqtieat fortes cireari fortibiifi et bonis *), tamen hoc
est semper antę oculos habendum'):
dootrina ted ▼im promoret insitam
r»ctiqae cnltas pectora roborant:
liUeattiąiiB dd^DCBre mOYds
iadMsoraitt bebe nala tettlpae.
Qui ita indtitutus est, omnia facit amicornm causa*], Aun-
quam utile praefert honesto*), nullisąue terretur minis ac tormen-
tis*'). Kimis spinosam illam et subtilem Stoicorum doctrinam, qui
dicebant sapientem esse et siitorem bonum et solum formosum ^
regem irridebat quidem poeta-); tamen ipse tacitus „silyas intet
reptabat salubris^ secumąue tractabat quidquid dignum sapiente
'bonoque^. Ad quem locum Porphyrio advotavłt Horatium cogitare
BÓlere de oSScio yiri boni atque exempla yltae singulorum sibi
proponentem quaerere, quid ipse sequi imitarique debeat*); idem-
que irećte yidit yiri Romani, quem sibi Horatius mente &nxerit,
laudes e Stoicorum hortulis deriyatas esse^). Sunt autem haec^*):
iastam et tenaoam propotiti ▼iram
non eiyiom ardof prara inbentiom,
non Tóltna instantis tyranni
nMnto 'ąnaitt solida . . .
ii fraotos iaiabatar orbit
lAipa^idom foriiuit ruinao.
Hunc Tirum bonum hominis yires «B?eed«re et personam quaii-'
dam esse heroicam, ipse testatur HGiratius, cum PoUueem, Hercu-
lem, Bacchum, Quirinum exemplorum loco proponit — Aliis Au-
gusteae aetatis poetis yir bonus nimium liberam redolebat rem pu-
blicam ita, ut eum silentio oppresserint. Et cum postea Stoicorum
sectatores etiam nova peffecti hominis assumpta specie tyranno-
rum, immo principum exstiterint osores, mentiones yiri boni antę
Senecam philosophum rarissimae sunt: Yitruyio bonus idem
») carm. 4, 4, ^9 *) ibid, 33 «qq. «) opUt. 1. 9, 13.
*) carm. 4, 9, 40. ») epist. 1. 16, 73.
•) iat. 1, H, 125 ef. epist. 1, 1, 107. LVCIL. 1173 CIC. Mur. 61. Acad.
2, 136. fin. 4, 74. parad. 6. 6.
') epiBt. 1. 4, 5. ') ad sat. 1, 4, 133. ef. ad eput. 1, 12, 84.
'O ad carm. 3, 3. ^•) carm. 1. ef. SEN. Thy. 348. 364. Ag. 698. 698.
DR BOMAMORDM YIBO BONO 289
est ac fide dignus: arclL 6. praef. 6: „ipsi autem artificea non era-
diebant nisi aucs liberoa ant cognatoa et eos viro8 bonoa institn-
ebant, ąnibna tantamm remm fidei pecnniae sine dnbitatione per-
mitterentnr". Seneca pater rerocat in memoriam Catonia illnm ora-
torem enndemqne yimm bonnm^); Yellcins noyit Yeterem quen-
dam, dnomm consularium et sacerdotum patrem, yimm in tantum
bonum, in quantum humana simplicitaa intellegi potest'). Seneca
demum omnia, quaecumque Stoici ipsorum aapienti adscribebant,
de Tiro bono narrayit. Ex Romanorum consuetudine retinuit tan*
tommodo titulos et adloeutiones. Itaque ad Lucilium aemper scripait:
^Lucili, Tirorum optime^ *). Eodem modo Liberałem allocutus est: „yir
optime liberalis^ *) et „Łdberalia, yirorum optime^ *). Et cum amici
memorantur ^), aiye qui etiamtum yiyebant siye mortui erant, opti-
moram laude omantur: nat. 2, 13 Balbillua, yirorum optimus. dial.
11, 2, 4 ayonculum indulgentissimum, optimum ac fortissimum yi-
mm. 11, 17, 4 yirorum optimua, pater meus. epist 30, 1 Bassum
Aafidium, yimm optimum yidi. 62, 1 Demetrium, yirorum optimum. —
Non fugit philoBophum in yita cotidiana eos bonos haberi, qui ma-
gnas poBsiderent diyitias et qui nobili nati essent loco: ben. 4, 31,
2 Tegnet hi, quia yir bonus quidam <ante> proayus eorum fuit
qiii animum supra fortunam gessit, qui in dissensione ciyili, quo-
niam ita expediebat rei publicae, yinci quam yincere maluit. ibid.
32, 2 sint hi reges, quia maiores eorum boni fuerunt, quia pro
Buiuno imperio habuemnt iustitiam, abstinentiam, quia non repu-
blicam sibi, sed se rei publicae dicayerunt — Indignatur tamen, quod
bomines computentur, quanti yiri sint boni ^), et cum in animo totam
posuerit aestimationem ^ ne eos quidem bonos appellat, qui propter
maionun fortissima facta etiam regum possederint omamenta *). Vi-
ram bonum enim ipsa facit yirtus ^% quae non accipitur a natura, sed
studio impetratur ^^). Et is demum yir bonus appellari potest, qui perfe-
etns est, absolutus, quem malum facere nuUa yis, nuUa necessitas
poBsit ^^: non deminutione enim efficitur malorum, sed yacatione ^b).
') eontr. 1 praeŁ 9. c/. 2, 5, 18. *) 2, 48, 4.
*) epist 1 praef. 1. 8 praet 1. 4 pi^aef. 1. 6. 1, 1. 32, 1. 13, 16. 48, 4. 71,
«. 82, 8. 89, 18.
*) ben. 1, 1, 1. *) ben. 6, 1, 1. *) v. tapra p. 281 8q.
') ben. 4, 1, 2. ef. epist. 74. 24. ») ib. 4, 10, 6.
") ib. 31, 2. 82, 2. ><0 «P»^ 74, 24. ^^) 90, 44. ef. 88, 2.
>«) 34, 3. »•) 85, 6. <jf. ben. 6, 12, 4.
*«*ipr»wy Wyds. filolog. T. XXZyi. 19
290 T. SIMKO
Itaque sl aaimnni' epiiu iiobis lioerel iBspioere,. polołienimam et
saBOtisBimaia at ejc magni£ioo pliuudqqae folgentem yideremiis^ fii^
diom, „łuno iuatiti% illiae &»rtitad|ne, łuno temperantia prudentiap
qao luooEOtibiis/^ ^). Qai. ajunius. r^te deo . oomparatnr 'X Gum boni
yiri non solnm aiąiciti% aad etiam neceraitudine el similitudine
Qiun deifr ooniuncti sjnty a quibaa tempo]?a tantom differast*). El
cum absoluta et perfecta yiTtus- bonum ef&ciat isąne demnm esodĘDr
plar boni posuerit yiri,.qai „UjSąue ad sapientiam^ Yixeiit^), omnea,
qai hoc digni sont nomine, pares sunt: nam differentiae aetatis^ cor*
poris, fortunae nibil ad bonitatom ipaam pertinent^. Ut qiiae bona
Tolgo dnoontnr, illi n,uUa.swU bona*), ita qaae bcinines pro malis
habent, is nuUa putat mała''). Diąlogoram primo, cni de proyiden^
tia inscripsi^ aolyit Seneca. eam qąaeationem^ quare multa bonu
yirig mała accidant^ si proyidontiot mundus regątur % ostendendo bono
wo malii accidere nihil posse, cum, oontrarią. non mjaceantur*)
quae eum tangant adyeraa, ea occaaionea esae ad roborandam vir*
tutem; quibua tamq]ią439^. filii a patrib.us, aut discipuli a praecepto-
ribus exerceantur ^^). łtaque minime admirandum esae, ai 7,qQa&
agellos pe^simi cuiuaqjae trauBiieset optimorum yirorum aegetem
grando percusaerit" "), et ai „bonorum esdtus mali sint" ^•). In hac
rerum- yarietate bpni yiri esae praebere ae fatQ^>). — Aliia dialogia
latiuB fuaiu0que deacribuntur yiri boni yirlutea: Iracundia, ne in ma*
loa. quidem, aliena eat aJt) eo^^); et ne alii quidem animi affectua.
etiam boni^ ut miaericoidia ^^), eum perturbant ita, ut offioia aua
ezaequatur inconfuaua, intr^dua ^*) nulliaque ab eia deterreatur mi-
») epitt. 116, 8. •) 41, 2.
*) dial. 1, 1, 5. ef, epiet. 78, 12 eolebat Seztias dioere loTem pląs dod
poMe^ ąaam bonom Timm; plara ląppiter habet, qoąe prae«tet hominibsi, feA
iuter daoB bonoa non mŁ melior, qai locupletior. ib, 13.
*) epiat. 93, 8. *) 66, 34. ef. 21. 22. 24. •) dial. 6, 83, 4.
O dial. 1, 5, 5. «) 1, 1. ») 1, 2, 1.
»•) 1, 1, 6. 2, 4, 6. 3, 1; 4, 2. 4. 11. 6, 6. »') ben. 2, 28, 8. 4, 28, 3.
^') dial. 9, 16, 1 laadatar Socratis mors, Ratilii eziliom, Pompei ei Ci«»-
roniB nez, Catonit yolontariae ositoa (pro repablieai). c/. 1, 6, 8.
*") dial. 1, 6, 8. 4. ") dial 3, 18^ 14. 16. 4, 12, 12. 5, 8, 6.
*') dem. 2, 5, 1 dementiam manauetadinemąae omnet boni Titi praesta^
bnnt, mlsericordiam aatem Titabimt: est enim yitiom posilli animi. — Coi non renit
in mentem NietiBcheanam illod: „Seid hart i".
»•) dial. 3, 12, 2.
DK ROMAUORUlt VlRO BONO 291
nis^). Etiamsr mors oppetenda sit pro honesto, vir bonus scit sibf
yiTendnm esse, non ąuamdin inyet, sed ąuamdin oporteat'). Of&-
cia ista yel ad totam pertinent oiyitatem*) yel ad singalos ciyes,
qiionun „alium re, alitun fide, alium gratia, alinm consilio, alinm
piUeoeptis salnbribas^ adinyat *), Qnae beneficia dat, ąuia ,,non po-
test non facere, qnod facit; non enim erit bonus, nisi fecerit" ^).
Neąue spectat, cui benefieium largiatur, sed gratis et ingratis aeque
opem ferl *) neque eam nmąuam reddendatń repetit ^). Non contem-
nit is quidem secundam opinionem, quae olaritas eius est*^) et ut
ipse unius yiri boni etiam taóita laude est contentus*}, ita alios
landat**); sed etiamsi boni yiri famam perdiderit i*), non perdidit
bonitatem ipsam, dummodo conscientiam non perderet^'). Quam-
qtiam et ab aliis boni yiri praedicamur et prudentes et sancti^*),
et ipsi confitemur nos nihil indecorum nec bono nec viro fecisse **),
nnnąuam obliyiscendum est nobis hunc yirum bonum „secundae
BOtoe esse^: „nam ille alter fortasse tamquam Phoenix semel anno
ąuingentesimo nascitur^ ^>) in exemplar ^*). Et cum semel natus
esfiet, ut Zeno, Chrysippus, „maiora agit, quam si duceret exereitus,
gereret honores, leges ferret: quas non uni ciyitati, sed toti humano
generi fert per easque futura saecula ordinat nec apud paucos con-
tionatur sed apud omnis omnium gentium homines, quique sunt, qui<-
que ^-unt^ ^^). Ex quibus yiris „aliquis nobis deligendus est ac sem-
per antę oculos habendus, ut sic tamquam illo spectante yiyamus et
omnia tamquam illo yidente faciamus** ^•). Sub his auspiciis, „yelle
fieri bonum ^ magna est pars bonitatis ^').
Is quem descripsimus Seneeae, immo Stoicorum, hominis per-
feeli exemplar non multis differt rebus a Christianorum homine
saneto cuius yice, ut patronus in oaelo, fungitur: differentiae autem
sunt hae: superbia yiri antiqui et — laboris horror: „sordido se
') epist. 66, 21 stet illic licet camifttx, itet tortor atqae ignii, peneTerabit,
nec qiiid pasranu sed qold faotnros sit, aspiciet. ef. 76, 18. 97, 3.
O epiit. 104, 3. ef. ben. 6, 2, 2-
*) ben. 6, 37, 3. dial. 6, 16, 8 Gracch! magnl erant riri, sed bonorum ti-
tnlnm repadiaTenmt. epist. 95, 72 Cato „per coios nltimom ae foitissimom val-
ma libettas emisit animam* et bonos rir et magmis.
*) ben, 1, 2, Ł •) %b. 6, 21, 2. •) 4, 26. 5, 13, 2. O B, 20, 6. 7.
•) epUt 102, a •) 102, 11. 12. •") ibid. IŁ »*) 91, 20.
*•) 81, 20. »•) 69, 11. >*) nat. 4 praef. 16. »*) epist 42, 1.
*•) dial. 1, 6, 2. »0 *• 8» 6. *. ") «P"t- lii 8- 26, 5. »•) 34, 3.
19*
292 T. 8INK0
ac contumelioso labore non conteret nec in negotiis erit negotii
causa^ yir bonus ^). Sed sanctos snos, qm se ipsicnm deis compa-
rabant, yulgus neqae colebat, immo contemnebat, dicens: ^antiąua...
sapientia nihil aliud quam facienda ac yitanda praecepit, et tonc
longe meliores erant yiri: postąuam docti prodierunt, boni desunt
simples enim illa et aperta yirtas in obscuram et soUertem sden-
tiam yersa est docemurąue disputare non yiyere^ '). Et cum yideret
ab eis sanctibus ea, quae ad yitae communis conferrentur usum, ne-
glecta esse, bonorum appellationi eundem attribuit saporem qaen-
dam alienum atque Graeci yocabulo euifiyfi : Itaque Trimalohio cum
se ipsum increpat atque incusat, quod dote magna contempta pau-
perem Fortunatam duxerit uxorem, dicit: ego dum bonatus ago et
nolo yideri leyis^). „Bonatus ago^ significat: „ago ut yir bonus et
nobilis^ reddique potest optime Gtermanico „nobel^, qua in dictione
contemptio quaedam inest hominis a yitae communis usu alienissimi.
Noyit eum etiam Martialis et putat amicum suum Fabianum, qui
fuerit „yir bonus et pauper linguaque et pectore yerus^ in urbe
nullum yiyendi modum inyenire posse, cum ibi dolus ac yersutia
quaestum parent^), yir bonus autem semper decipiatur ^). De ho-
mine eiusmodi yulgus cum contemptim iudicaret. Martialis opinio-
nem eius optime complexus est yersiculo: „semper homo bonus tiro
est" ®). An et „hominem" pro „yiro" ex yulgi sumsperit ore, incer-
tum est: hoc tamen constat illum „bonum hominem" in yulgi sem-
per manisse notitia et hodie quoque apud Franco-Gallos yiyere,
nimirum ut „bonhomme", qui a Graecanico illo eui^dsi nihil differat
Stoicorum sapientem illum ad yitae consuetudinem et nsum
adducere, ut omnibus eius conditionibus non solum par esset, sed
etiam antę omnes excelleret -- Quintiliani erat propositum. C3uius
yir bonus filiua est quidam oratoris Ciceroniani, qui morę sophi-
starum Graecorum eius aetatis philosophi agit partes^. Et
quae Cicero in libris rhetoricis perfecto oratori, in eis, qaae ad
philosophiam spectant, yiro attribuit bono, ea a Quintiliano in nnum
conferuntur institutionis exemplar. Itaque po8tquam declarayit per-
fectum oratorem in primis esse yirum bonum oportere ®), mox •) yi-
') epiBt. 22, 7. *) epist. 95, 13. *) PETRON. sat. 74. cf. Eos, IX (1903) p. 3 8q.
*) MART. 4, 6, 1. ef. 3, 38, 14. *) 12, 61, 2. •) ibid.
O Amim. 1. 1. p. 112-114.
«) in«t. 1, 2, 3. 16. 83. 1, 9 prooem. 17. 43. 3, 7, 25. 12, 1, 1. S.
•) 2, 21, 12.
DR ROMAKORUM YIRO BONO 293
mm bonnm eandem ac philosophnm esse afBrmat, et ąuae philoso-
phi de bono, utili, iusto disserant, ea oratoria officia yindicat: nam
rhetorieem non de aliis agere rebus, sed de yirtute, immo ipsam
esse yirtntem i). — Nos tumroodo ea respiciemns, qnae ad yiri boni
imaginem depingendam pertinent: Ad quod exemplar hominis')
perfecte sapientis delineandum se coloribus nti, ąui philosophorum
contineantur libris, ipse scriptor fatetnr, cam tamen contendit ra-
tionem rectae honestaeąne yitae iure vereqtie ad artem oratoriam
pertinere '). Ut Stoicns yir bonus omnibus is animi imbutus est vir-
tatibus^), et ut yere sapiens^) ne utile ąnidem, nisi quod honestum
est, appetit*); non tamen rigidam illam exercet Stoicorum yirtu-
tern ^, sed humanitate, faciUtate moderatione, beneyolentia excellit^),
et si opus sit, etiam mendacium dicat') et causam, quae primo ob-
tnta non sit yera, suscipiat ^^), et quamyis inyitus etiam reos fa-
ciat^^). Quibus rationibus ut satisfaciat, rhetorices discit praecepta
et artes^*); sed summum studium in eis pouit, quibus formantur
mores**). — In potentia yiri boni laudanda obliyiscitur QuintiHanus
temporum, quibns yiyit, et ex sophistarum illorum Atbeniensium
et bocratis morę **) yirtutem ciyilem (7ro^mxT)v dtpm^v) institutionis
oratoriae finem faeit *^, quem qui assecutus est et yir yere ciyilis
(xv))p Tcokwwic) factus, publicarum et priyatarum rerum administra-
tioni accomodatus, regere consiliis urbes, fundare legibus, emendare
indiciis potest**^: „non enim forensem quandam instituimus operam
nec mercennariam yocem neque, ut asperioribus yerbis parcamus,
non inutilem sanę litium adyocatum, quem denique causidicum
yulgo yocant... sed maioribus... eluoebit, cum regenda senatus eon-
silia et popularis error ad meliora ducendus *^; in iudiciis, consiliis,
contionibus, senatu, in omni dcnique of&cio boni dyis (tco^itikoO
hiifdc) finem... faciet" ^^).
») 2, 20.
*) sic pro Tir 12, 1, 9, fie iom CIC. epift. 16, 18, 3 A. Ligurins... mortoas
Mt, bonas homo et nobii amiciis. ad Q. tr, 3, 3, 4 Paeoni rhetoris, hominis Talde
ezerdtati et bonL
•) 1 prooem 10. *) 1 proo«m, 9. 12, 2, 7. 11, 11. •) 6, 10, 82.
"^^6,2. ») 12, 1,88. ») 11,1,42.
») 12, 1, 88. *•) 12, 1, 83. ") 12, 7, 1.
'») 2, 17, 48. 12, 1, 44. «•) 12, 2.
") Andm 1. 1. p. 8—17. ") 1 prooem. 10.
*•) 2, 16, 19. »') 12, 1, 6. »•) 12, 11, 1.
T. 81NKU
Et qaamquam haec in viAa pnblica adrnwatrancla antę Trar
ani tempora minime con^picua et manifesta erant^ nihilominuB
oredebat Q<^intiliaixus rem publicam a viri8 bonis adminiatraiidam
esse, si mundus regeretur proyidentia ^). Qiiod Flatonia somniiun
peleberrimum ') duo yiri Bomani yernm esse yiderunt, immo se ipsos
in illo ex8equendo yersari opinabantur: Caecilios Plinioa Secondas
et Fronto. Ille praedicat ^) Traiąaji tempońbuB prodesse bonoa esse:
bis bonores, bis sacerdotia, bis proyincias ofiferri; bos principia ami-
citia et iudicio florere, cum priorum principum temporibus boni
otio ac situ obstrusi et ąuasi sepulti non nisi deUtionibus et peri-
culis in lueem ac diem proferrentur^). Quibus bonis ne genus qai-
dem nobiie defuisse, docent Plinii yerba^): quia sit aliąuanto me-
lius bonestorum hominum liberos quam e plebe in curiam ad-
mitti*^). — Ut Cicero et Seneca, ita Flinius fan^ilia^es et amicos
in epistulis yiros bonos appellat: 1, 5, 5 sententia Meti Modesti,
optimi yiri. 2, 1 Julii Seryiani, optimi yiri tuique amantissimi 3, 9,
36 protexi yiros optimos eosdemqu^ gratissimos. 6« 10, 1 ipse mihi
locus optimi iilius et maximi yiri {sc. Rufi Yerginii) desiderium
pon sine dolore renoyayit. 7, 6, 2 Nigrinum, optimum yirum. 7, 7,
1 est enim mibi periucundum, quod yiri optimi mibique amicissimi
{sc, Priscus ei Satumimus) adeo cobaesistis, ut inyicem yos obligari
putetis. 7, 8, 2 perge, ut coepisti, yirumque optipium quam iami-
liarissime dilige. 7, 11, 4 cum... Minfcio Justo, optimo yiro. 9, 9,
3 non obstabat illi (Qimt%ano\ quominu8 yir optimus yideretur,
quod erat optimus filius (sc. patris pessifni)- 9, 22, 1 Fausennus
Pa%Ut49 est yir optimus, bonestissimus, nostri amantissimus. DOMTT.
ad Terentium Maximinum ep. Trai. 58, Q Arcbippiim philosophum,
bonum yirun^ et professioni suae etiam moribus^ respondentem,
commendatum habeas yelim.
Et totum id litterarum commercium, quod Plinius cum Tra-
iano babuit ea innitebatur opinione a yiris bonis i. e. philosopbis
optime rem publicam adpiinistrari. Quae persuasio etiam Frontonis
gbcąecayit oculos, cum litteris ad M. Aurelinoi mittendis p}iiloso-
*) 12, 2,21.
*) Rep. y p. 473 D. epist. 7 p. 626 B. t. Stęn^bach Onom. Yat. Wieoer
Stod. XI, 1889, n. 443 cam adn.
») pan. 44, 78. *) ibid. 45. *) Trai. epist. 79. •) Trai. epUt 79, 3.
^) lic Rittershas. ef, APYL. Piat. 2, 21 (cnius... coniilia oam faotia rectii-
■imif congraont), maioribus codd.
DB ROMAMCNUm TIRO BONO 295
fifam imperalorein a viro Terę bono iartiloAam atgne ^aoaikinii,
in Te pnblioa regenda adioTari .pata^t Et ttt dkoipukiB — Flalonis
tomiiiam ie phiłoBopho fegnante ^eiiam śeeit ^), ila pneoąptoii viri
bom titnloB non est denegandns. Qnein ei iam antiqniia ąnidam
inbnit grammatiens, qni epistalae eins, q«a Titam saam et mores
enarraTit, haec in margine appoBoit: „Yirnm bonom qaalem etee
oportel^. In ea epńtala, onm vir bonus, qnalis in vita esset coti-
dianą et ąoalis a philosophis 6Xposceretar, eztremaln faciem osten-
daty graTissimae eias sententiae prop(»iendae nobis ▼identmr: Post-
ąnam propter nepotem amissndi qae8ti» est, y^bonos viroe luctn, ad-
fioi, malos re famiKari ineolnmi frni^ ') declarat se morte abreptaih
eaelnm eonsalntaturnm esse, et qnae sibi consoins sit, protestaturam.
Simt autem haec"): Niłdl in longo vitae meae spalio a me admis-
sum, quod dedecori aut probro aut flagitio foret^): nnllum in ae-
tate a^nnda ayaram, nullvm perfidum facinns memn ezstitisse;
6(mtraque multa liberaliter, multa amice. multa fideliter, multa cofn-
slanter'), saepe etiam cum perieulo oapitis consulta*). Cum Iratre
optimo conoordissime risi..^ honores, -quos ipee adeptos sum num-
quam inprobis rationibus ooneupivi. Animo potius quam corpori
eurando operam dedi. Studia ^oel^nae rei famillari meae praetułi^).
Pauperem me quam ope ou4usquam adiutum, postremo egere quam
possere manluiCl)^ Sumptu numquam prodigo ftii'), quaestu intern
dum neeessario. Yernm dixi sedulo, verum audiyi libenter^^^). Po-
tius duzi neglegi quam blaadiri, taoere quam fing^ infrequens
^) posteriora ladoola ridenint Jnlianam AposUUun et Libaniam; Frideri-
€am n Bonitiomm regem et Vo1taireum.
^ p. 2S3, 11 Kab. tf. ««!!?. ben. 2, 28, S. 4, 28, 8.
') p. 286, 6 •ąą.
*) N#n oblitai Mt Oonto eoram, faae SenMsa dhdt (aat. 4 pnef. 14 eą^}:
Cum' capŁeria bene laadaii— ipte te landa. dic... nibil indecorom neo bono nec
▼iro feci.
') SEN. 1. 1. 18 Adice... ioTietam mnneribnt animom elt in tanto aTiu^itiae
eertamine nanąaam eappotitam manom lacro.
*) ea pericala cum in Tita deessent, legebantnr tamen apnd Seneoam 1. 1.
16 perienUe meia maior, paratnii ire in ea, qnae minabantnr. ibid, 17 ridebam...
tonnenta, Tidebam ignee.
^ SEN. 1. 1. 14 liberalibne me itadiie tradidi, qaamqnam paapertaa alia
•oaderet.
") Id. 1. 1. 16 non manibne nlUne iapplex pependi.
*) Id, 1. 1. 18 Tictni panimoniam.
^•) €f. 0. g. SEN. epUt. 29, 1. 89, 19.
296 T. SINKO
amicus esse, qaam freguens adsentator ^). Pauca petdi, non panea
merni. Quod cniąne potni, pro copia oommodayi. Merentibas promp-
tins, immerentibns andaoins opem tnli. Neque me parnm gratos
ąaispiam repertns segniorem effecit ad benefioia qnaecamqne po»-
sem prompta impertienda. Neqne ego nnąnam ingratis offensior
fui«).
Hoc modo homo Romanns yitam snam caelo narrayit, hoc
modo peccata, immo yirtntes suas est confessus. Et ut Pharisaens
ille^) ad testament! praecepta yitam snam esaminayit, ita hic cnm
Stoicae philosophiae praeceptis eam composoit. Qni yir snperbia
nsąne ad caelnm elatns qno animo noyam acoeperit doctrinam hn-
militatis mox yidebimns, postąuam apnd Apnleinm noynm qnod-
dam idąne ultimnm yiii boni cognoyerimus genas et speciem, sci-
licet philosophum Platonicnm. Nam nt omnes fere eina aetatis
rhetores, ąuos posteriorum sophistarum nomine comprehendimoa,
ita Apnleins Platonici philosophi landem appetebat. Quo factnm est
nt in libellis, qnos de Platone scripsit et de Socrate, enm nomina-
yerit yirnm bonnm, qui apud Platonem esset perfecte sapiens: Plato
enim ,,enndem sapientem optimnm nominat ac bonnm {iyx9iv xal
)caX6v i. xaXdv TLzyciH'^) ao prndentem recte arbitratnr, cuins aane
consilia cum factis rectissimis congrnnnt et cni principia profecta
snnt a iusti ratione, ad hoc sapientem et fortissimnm dicit esse,
nt qni yigore mentis ad omnia perpetienda sit paratns^^). Talem
yirnm fuisse Socratem, facile conceditnr: „at enim bonis artibos
doctus et adprime est emditus et qnantnm licet homini^ sapiens
et boni consultns; tandem aliquando ipsum yirum <bonnm> ^)
landas, hoc enim nec a patre hereditarinm est, nec a casu pendn-
lum, nec a suffragio annicnlnm, nec a corpore cadncnm, nec ab
aetate mntabile*^ ^). (^ni „yir animo perfecte bonns.^^ tam hominibns
ceteris antecellit, qnam ipse a diis immortalibns distat, qnibn8 est
simillimus et gratissimus" ^.
^) 8£K. nat. 4 pnief. 15 nallam Terbom mihi, qaod non salra bona oon-
aeientia procederet, ezcnisnm ett.
*) Id. benef. 1, 2, 4 4, 26. 5, 18, 2. *) YULG. Loc. 18, 1139.
*) Piat. 2. 21 rf. 7, 19.
') T. snpra p. 260, adn. 4
•) Socr. 28, 17B.
^ 8ocr. 20, 167. ef. Plato 2, 20 et GNOM. Vindob. editam a F. lEKtachelio
(Prooem. Bonnenie, f emettr. Ubem. 1889/40) o( ff»c»$tu(jLfvot x^9ov ^f^pouOT tSm
a}C3i3«hci)v, S9ov ^ol tuiv avdp(uiebiv. t. aupra p. 290, adn. 2. 3.
DK BOMAKORUM V1R0 BONO 297
Nec in reliqais sciiptis yir bonus Apnieio ignotas est: Nar-
rat is ąuidem de mało homine, qui boni yiń fama gloriatnr ^) et
pistorem qnendam, a quo asinua emptus est bonum alioquin yirnm
et adprime modestam appellat ^; et ipse boni yiri titulnm arripit ').
Qaem titnlum ea aetate eis adamatum fniase ciribaa Bomanis, qtti
deis patriis fide senrata noyam Christianorum contemnerent doctri-
nam, testantor yerba TertuUiani ^): „quo morę (sc, inepto) etiam
nobis obkere soletis: Bonus yir Łucius Titius, tantum quod Chri-
atianns; item alius: ego miror C. Seium grayem yirum, factum Chri-
stianum^. nemini subyenit, ne ideo bonus qui8 et prudens, quia
Christianus aut ideo Ohristianus, quia prudens et bonus... alii, quos
retro antę hoc nomen yagos, yiles improbos norant, emendatos re-
pente mirantur, et tamen mirari quam aB8eqni yolunt; alii tanta
obstinatione eertilnt. ut cum suis utilitatibus depugnent, qua8 de
eommeroio istius nominis capere possunt^. — Quae cum ita essent
et ciyis Bomanus idemque yir bonus Christiano homini apponere-
tor, nihil mirum est, quod a Christianis yiri boni titulus repndia*
tQ8 est, in cuius locum in hac yita saccessit homo bonus ^), in
eaelo beatus") et sanctus. Contra pagani, qui yocabantur, quam
diu floruerunt, yirorum bonorum titulum arripiebant: Itaque legi-
mns in inscriptione quadam Sentinensi, a. 260 p. Chr. n. inseulpta
de bonis yiris qui Collegium quinquennalium municipii effioiebant ^.
Nee minus scriptores historiae Augustae et Ammianus eum com-
memorant: LAMPR HeL 16, 4 remoyit et Ulpiannm iuris consul-^
tun ut bonum yirum. 8, 4 ex luzuriosissimo extitisse yir fortissi-
mus, Optimus, grayissimus diceretur. TBEBELL. Comm. 1, 5 Com-
modum Marcus et suis praeceptis et magnorum atque optimorum
Tirorum emdire conatus est Gal. 14, 2 Claudius... yir omnium
Optimus. FIBM. math. 1, 2, 8 frustra habes, o bonę yir (aUoquUur
MmorHum ad opus dedicavU) AMM. 15, 2, 4 impugnabat.., eum
O met. 7, 2. «) ibid. 0, Ł •) apol. 06. *) nat. 1, 4t.
') Bfloheler, earm. epigr. 74 abei eontinenlnr mm hominit boni, miseri-
eoidii, amantis. panperia. e<mfUUum ad exmnplar C^rUHanarum insenpłionum
cf> OreUi 4657. Alia inicriptioniim ezempla, ąnae plurima sant, alio loco pro-
ponentnr.
*) ąni conaideraTerit totam riam a riro bono et beato, ani primam bono
graere natu eit et locnples, poatea lepidna et elegant, nunc homilii, paoper et
uoetai, ii eoncedet et roeabnla — habere soa fata.
*) OOBP. Zł 6648.
298 T. 81NK0
Constantium) per fictae benignitatis inlecefaras oollegam et yiram
fortem propalam saepe appellans. — Ek qao esemplo yidimiu eandon
formulam, qaae Scipionk Barbati et Oatonis tempcrtboB snnunam
jDontineret laudem, etiam tum saecolo IV post Ohr. n. ezennte apad
Bomanorum deorum cultores priatmam vim retinaissa Sed Anunia-
nns ultimas est Bomanomm scriptoram, goi vinim fortem norai-
nayit. Nam breyi tempore post eam et ultima deomm Antiqiioram
templa diruta sunt et altimi eorum cultores dissipati^ Qiiae autem
olim a Oioerone ad Maream filiam Bcńpta sani; de GfiGciiB prae-
cepta, ąuibns yir bonus inatitueretur, ea munc Ambrosius ad norae
dootrinae acoommodayit usum. Quae Łominis Bomani ratutes cum
ea congruebant, eae etiam Bomanorum commendabantur yerbia.
Solum nomen yiri boni odiosum erait Tnm demum aaecolo V p.
Ohr. n. ezeunte ausus est Sidonius Apollinsris^ Aryemomm epis-
oopus, antiqni yiri boni laudes ad hominem tranaferre Ckristiannin,
quem ut pontificatus candidatnm commendare yoluit ^). Sed ne is
quidem hac occasione oblata inyidiosum iUod protulit nomen, qnod
ut eyitaret, finsdt noyam quoddam ac monstruosnm substantiyiui
^bonoyiratum^. Laus illa cum esimium in littoris Latinis yiri boni
exhibeat esemplum idque ad Ohristi adaptatsm doctdnam, appo-
nere eam liceat: ,,yir est namqae^ ni fallor, totioa popnlaiitatis alie-
nus; gratiam non captat omninm, sed bonomm') non indiscreta
familiaritate yilescens sed ezaminata sodalitate pratiosas^) et a b ono
yiratn aemulis suis magis prodesso capiens qaam placere, seyeris
patribus comparandus, qm iuyenum filiorom non tam cogitat yota
quam commoda^); in adyersis constans in dabiis fidna in pros-
peris modestuB, in habita 6implex in sermone commonis^; in oon-
tabemio aequalis in oonailio praeeelleas; amieitias probataa enixe
espetit constanter retinet perenniter aenrat ^), inimicitias
indictas honeste exerceat tarde ciedk ooleriter liepo-
O epiflt 7, 9 (contio) 22.
') V, qaae Mopr^ p. 284 e Ciceronu scriptit profenuLtor de bononun laade
0t qf, SEN. «piit. 102, 12.
*) V. p. 282 adn. 4 Bqq.
«) SEN. di«l. 1, 1, 6 et impn p. 290 adn. 10 nąą.
') /. SEN aat. 4 prmef. 15 et qaa» aapra p. 295 de Frontouii diepntaTiaai
proprU laade.
DB R01CANQ9gM YIBO BONO S99
nit; maadme ambittidiis, ^aia miainie ambitioBOB, non stndet suscipoFe
tteeidoftinm, sed mereri. — Qiiod fragmentam si nobis sine anc-
toiiB nomine in eodioe gnodam irelere solom Benratnm esset, fa-
cile pataremiM de cIto agi Romano, qai saoerdotiam qaoddam ap-
peret; et eiadem tententiis, ąnibns Seneoa et Fnmto ipsornm
ouyrraywant tyitam, a Stoioorumąnodam eum landari aectatore: nam
€ CSttistianae dootrinae praeeeptis, qnibu8 oaritas, fanmilitaa, miae-
ricordia commendentor, nnlla in eo apparere yeatigia
Annis et saecalifl labentibus^ cum iam omne eyanaisset sae-
enlare et odinm et nomen, YergiliuB autem nt omnis sapientiae ac
doctrinac fons coleretur, ficti sant circa Caroli Magni aetatem illi
„P. Yergilii Maronis de institutione yiri boni yerans,^ qai nunc
in Ausonii carminnm appendice leguntur^). Senecae illud prae-
ceptum: „ipse te lauda^ ') mutatum est in hoc: ,,ipse te iudica^ ita,
nt pro antiqua laudatione, immo gloriatione, ipsius confeasionem
legamus. Qna in re Pythagorioa aurea praecepta (xp^£ ^) Stoi-
caram sententiarum ocupaase locum et carmini nuAaYopix5jc iicoffiatioc
nomen dedisse, maxime dignum est memoratn. Neque hoc neglen-
dnm poBteriore aetate saepe einsmodi condita esse carmina ad yi-
nim bonum et de yiro bono scripta, quonim unum exemplum pro-
fert Ł. Stembaohius'), alterum de monacho, qui yiri boni titulo
minime oontentus angelus esse yellet, olim me legisse memini.
Sic firma erat yiri boni etiam apud Cbristianos, qui Bomanis
instituti erant litteris doctrinaque imbuti, memoria: Apparet ea qui-
dem etiam in glossis, aeyo medio compositis, in quibus legimus:
yir fortis ^pcdc. Nec ulla potuit melior inyeniri appelatio ad ho-
minem designandum, qui summum perfectionis assecutus gradum
ceteris mortalibus pro exemplo fuit
Nam omnes omnium terrarum ac temporum homines deside-
rio yiri cuiusdam tenentur, qui quamquam ut ipsi homo sit, tamen
homanae naturae dignitatem ita ingenio et moribus efferat, ut glo-
ria immortali et caeli consortio dignus sit Quod desiderium sae-
culo p. Chr. n. XIX duos procreayit libros pulcherrimos: Emer-
•oni „Bepresentatiye Men" et Carlylei „On Heroes, Heroyorship
O GL0S8 m 474.
^ in G. Sehenklii oditione c. XXX cum adnott. ▼. sapra p. 57 adn. 8.
^ 6fki mxu, filol. Tol. Vn p. 6.
300 T. BINKO
and the Heroic in Historyk. lam qni ea, qtiae de Romanoram yiro
bono adhtic narrata snnt, attento prosecntas est animo, nnlla alia
Latina appellatione ea hominam ornare poteat ezemplaria, ąuarn
yiroram bonorum titulo. Eodemqae nomine designandus est edam
NietzBchei yir ille, qai hominis ezcessit gradnm et ad quem Gae-
saris conyeniunt verba haec: „qui horam qnid acerbissime crade-
li88imeqae fecerat, is et yir et ciyis optimus habebatar^. (Gall. 3
32, 3).
OVIDIANA
scmpsiT
CASIMIRUS MORAWSKI.
„Hoo habent scholasticonim stadia: leyiter taota deleotant, con-
trectata et propias admota fastidio sunt^. Qaicumqae in rhetoram
decIamationibuB aeatimandis, peryestigandis aIiquod temporis con-
sumpserit, is profecto his yerbis acerrimi homm lusnam censoris,
Senecae patris subscribere non dabitabit. Quamyis yero ipse qaoqne
iam aliąuotiens in hunc campnm descendissem, placuit nihilomi-
nuB stadia illa denao resumere, quia ditissima materia maltifarias
Bnppeditat qaaeBtiones et qaodammodo carceram yice fangitar, a qai-
bas in yasta poesis Romanse spatia longinqai escarsas institai qae-
ant, tam ea qaoqae de caasa, qaod in dissertationibas qaas adhac
pablici iaris feceram, eam poetam, qui inter Latinae Masae alamnos
mazimaB rhetor exstitit fere neglexi qaantamqae lads ex eias car-
minibas ad rationem qaae inter scholas rhetoram et litteras Ro-
manas aeyi imperatorom intercederet, illastrandam redandaret non-
dnm omni ex parte demonstratam neqae penitas exca8sam est
Qaa qaidem in re tractanda non deerant qai yiam common-
strent et percommoda sabministrare possint adminicala. Nam et non
minore sagacitate qaam eraditione praeditus yir Fridericas Leo
cum in praefatione tragoediaram Senecae editioni praemissa, tam
in breyiascola de Statii silyis (Gk>ttingae 1893) dissertatione pro in-
signi sai iadicii sabtilitate obseryationes qaasdam optimae fragis
Bive adambrayit siye comprobayit exemplis allatis; et Nordenias
in celebri operę, cui Die antike Eunstprosa inscriptam est,
302 GA8IM1RU8 MORAWSKI.
licet in transcursa (II, 891), ąuaestionem totam paucis yerbis strin-
sjt et definiyit Praeterea qai proprium libellom declamationibas
rhetorum dedicayit, Henricus Bomecąne (Les dśclamations
et les dóciamateurs Lille 1902), malta in historia hornm sta-
dioroin inseruit-, qaae ad singulorom scriptomm ingenia et artem
melins cognoscenda conferrent Ut yero alios hic praetermittam,
extremo loco nominandiiin esse censui yirain doctum, de stadiis
Oyidianis promoyendis optime meritum qai in poeta Snlmonensi ez-
plicando diutins iam yersattir; Bhwaldiam* me in animo habere
imnsąuisgtie haram rerum peritus statim diyinabit Qui et in pro-
grammate Gothano (a. 1892) egregie de rhetorica Oyidii arte et indole
disputayit et editionem alterius partis Metamorphoseon (1898) adno-
tationibus quae buc facerent instruzit, deniąue in commentario
quo quartam et decimam epistulam Oyidii explicare conatus est
(Gotha 1900) multa congessit, quibu8 quantopere illius aeyi poetae
legibus disciplinae rhetoricae sese in poematibus componendis ad-
strinzissent edoceremur.
Nam post Marsii egregiam de quarta edoga Yergilii disputa*
tionem, post Nordenii studia in librum sestum Aeneidos illustrandum
collata, post Erollii tractatum, quo compositionem carminis cui Gon-
latio ad Liyiam inscribitur admodum accurate enudeayit, similea
curas Ehwaldius epistulae quam laudayi Oyidianae admoyit, unde
pateret, non tam Apollinis quam potius scholae afflatui carmen hoc
deberi ^).
Eyenit igitur, ut ex his laboribus et studiis yera poetae Sal-
monensis imago qui nunquam inanibus scholae ampuUis yaledizit^
magis magisque emergeret. Quodque iam Seneca pater statuerat id
multis exemplis confirmatum qua8i in tabella copiosissima luce illu-
strata nobis hodie eshibetor multisque obseryationibus congestis
patuit quantopere testa poetae seryasset illum odorem quo semel
est imbuta in rhetorum et declamatoram umbraculis.
II.
Etenim iam Seneca nos monuerat, auditorem Arellii Fusci,
admiratorem Porcii Latronis qui inter declamatores eius aeyi qaasi
principatum quendam in scholis esercuerunt, multa- rhetorum com-
^) Etiam in libollo Kicardi Bttrger: De Oridi carminom amat. inrentione
et arte (Gaelferbyti 1901) qaaedam InTenlmtu non apemenda.
OYUDJANA. SOS
menta in carmina sua tramitalisBe idemąae yerba qaae in Metamor^
phoseon L "KlILy 121 leg^rentur^ Latronia deolaanationi deberi ob«
aeryaTeiat. Ałiam todo Latronia argatiam da fiioe qiiaa exagitata
ignes redderet (c£ Sen. GontroT. 2, 2^ 8) acholaatiói ąnasi can&en
didicenint et Oyidins adeo ea delectattiB eat, ut param Latconia
famae se proyisurum fnisse opinaretor niai compluribus carminam
locis magistri inyeiitiaiiculam inculcasset yel potiuB infersisset Ha-
bemns igitnr horam yerboram imitationem Am. 1, 2, 11. Ex P. 1,
1, 71; 1, 5, 5; Trist 5. 12, 2 et 21. „Omnibus bia locis sententiam
Latrcmis inde a pnerili institatione retentam Oyidius asorpayit^ ^).
Atąne dnm eundem sensum itemm itemmąue repetit aliisąae ex-
ornat yerbis, nihil aliud egit qaam scbolae disciplinam secntus pa-
raphrasibus indulsit ') qaae ideo instituebantor, nt discipulis ansara
darent „certaminis circa eosdem sensas^ et occasionem praeberent
qaodammodo sese ipsos saperandi. Similes yero rhetomm delicias,
ąuae in carminibns Oyidii altins latent, alii expiscati sunt Nam
ąnae in Metam. 6, 169 legimns:
CoBstitit atąne ocalos eircnmtnlit alta inperbos
et in libro 15, 674:
Constitit atqae oculot circomtalit igne mieantef
ea prorsuB congraunt cum Latronianae dedamationis yerbis (Controy.
1, 3, 1): constitit et oircnmlatis in freqaentiam ocalis...').
Attamen recte qais qnae8tionem moyere possit et rem in da-
biom yocare, qnisnam in hac rhetorum et poetae concertatione alie-
nis plamis sese exornayerit; etenim cum Oyidium multa scholarum
lenocinia carminibus suis adspersisse notum sit, tum ex altera parte
poetam permulta qnae rhetoribus placerent praebuisse scbolae non
minus constat, tamquam si aere alieno contracto debita ilico sol-
vere yoluisset Itaque de P. Yinicio rhetore Seneca tradidit (C!on-
troT. 10, 4, 25) argutias Oyidii memoria esse tenendas eum eon-
tendisse „ad fingendas similes sententias^. Alius porro declamator
Alfius Florus, studiosus poetarum lector, cum filii furentis et mem-
bra Bua lacerantis causam ageret, plausus captaturns auditorii hanc
sententiolam excudit: ipse sui et alimentum erat et damnum...
^) Cf. £hwald : Ad hiitoriam carmin. OYidianonim . . . symbola , Oothae
f p. 16.
*) Cf. Leo: De Siatii silriB, Gottingae 1892 p. 9.
*) Cf. Bomecąue: Lei d^amationt et les dćclamateon, Lille 1902 p. 116.
304 CASIMIBUS M0RAW8KI.
quae ex Ovidii libro Metam. 8, 877 flasisse yidetur. Obserrayerat
eam similitadinem iam rhetor Cestins et simul conąaeatus est qaod
poeta „hoo saacalum amatoriis non artibtis tantum sed senteDtus
impleyerit^. Similis deniąue sors eyenit yerbis Oyidianis, qaae le-
guntur in Fastis 2, 101:
Qaid tibi cam gladio? dabiam rege naWta pnppem;
nempe habuisse ea in mente rhetorem ignotum, qai in CJontroY. 6,
5 eadem interrogatione (ąnid tibi cum gladio?) in adyersarium in*
yectus est, rectissime statuit Aemiliua Thomas (Cf. Philol. Snpple-
mentb. 8, (1900) p. 259). — Quamobrem dubitari non potest, quiii
schola non minores fructus ex carminibus Oyidii decerpserit ąuBm
quo8 ipse poeta perceperit ex rhetorum commercio et disciplina.
III.
Quo tamen eonspectu proposito tota haec quaestio nondum est
profligata; yideamus igitur alios locoa Oyidianos, qui rhetorum offi-
cinae admoneant. — Myrrhae infamem et scelestum amorem narra-
turus poeta yeniam petit auditorum, quod res tam putidas et spor-
cas sit explicaturuB et hac exclamatione yela dat suae indignationi
Met 10, 306:
gentibas IsraańiB et nostro gratulor orbi,
gratnlor haic terrae qaod abeit regioniboB illif
qnae tantum genoere nefas.
Quae yerba proxime accedunt ad rhetoricorum fetuum indolem.
Nam in particulis declamationum in quibu6 similes erumpunt affeo-
tus talia legimus Controy. 9, 2, 4: gratulor sorti tuae, proyincia.
quod... et 10, 4, 9: gratulor tibi, Roma, quod in conditores tuos
homo non incidit.
Nnsquam yero apud Oyidium rhetorieae disciplinae studium et
amor ita sunt conspicua, quam in Metamorphoseon libro tertio et
decimo, cuius initio posuit poeta amplam Armorum iudicii descrip-
tionem, quamquam fabuła illa tenai admodum filo cum ipsius ope-
ris argumento cohaerebat, eo yidelicet consilio ut in materia a de-
clamatoribuB prae ceteris trita et exculcata etiam sui ingenii peri-
culum faceret et „quid facundia posset" (13. 383) luculento pro-
baret exemplo. Scholastica igitur prorsus controyersia inserta est
hic ab Oyidio, in qua tractanda homerici heroes omnia scholasti-
OTIBIANA. 305
córom ezhibuemnt artificia et imiyerBa exhaa8erant myrothecia ^).
De qQariiiii orationam dispoflitione cam optime disputasset Ehwal-
dinB in Metamorphoseon commentario, imprimis pp. 227 et Bqq.,
ad eiuB obsenrationes cnńosos relego lectores. Ipse yero ad aliąaot
dnmt&zat Tersus notulas apponam, qno rhetoricae hains particulae
proprietates noyis illastrentur argumentis. Qui igitnr prior in cer-
tamen descendit, Aiax cansam snam defensunis superbiaąue elatuB
haec inter alia profert 18, 95:
Qaodii rera licet mihi dicere, qaaeritar istis
Qaftm mihi maior honoi coniiinctaqae gloria nostra eit
Atqae Aiax armia, non Aiaoi arma petantnr.
Notanda est hic imprimis figara antimetaboles ') qaam in de-
lieiis habnisse Ovidiam et declamatio eius a Seneca tradita (Oon-
troY. 2, 2, 9: et axori yirom et iixorem yiro diligere concedes) et
similis in Heroid. 14, 106 locns:
Ta tibi doz comiti, ta comes ipea daci
satis 8iiperqae demonstrant. Ex scholicis yero ezercitationibns fln-
nsse argutias Aiacis recte conieceris, si comparabis ea qnae in
Controy. Sen. 4, 4 rhetor nescio qai ezcudit: nterque quod alteri
deerat commodayimns: ille yiro arma, ego armis yirum. Atque lasns
einsmodi qnantopere rhetorum anditoribns semper faerint accepti
ez aliis qnoque declamationam locis manifesto apparet. Cf. Controy.
1, 3, 2: cam contra poenam causa tnta non fuerit, contra cansam
tata poena sit; 9^ 5, 16: quo8 perdidisti non qaaeri8, quem qnaeris,
non perdidisti: 10, 5, 11: propter homines Promethens distortus,
propter Promethea homines ne torseris. — Qnoque magis qni8qne scrip-
tor disciplinae rhetorum erat addictus, eo ayidius arripiebat tales
sermonis calamistros, ut e. g. Yalerius Masdmus, ex qao haec ex-
scripsimus exempla: 3, 2, 14: qnanto potior esset dignitas sine yita
ąnam yita sine dignitate (Cf. Sen. dial. 2, 3, 3 neqne enim Cato
post libertatem yixit nec libertas post Catonem); 4, 4, 9 pauperque
in diyite quam diyes in paupere imperio yersari malebat; 7, 6, 6:
Non Catoni praetura sed praeturae Cato negatus est Nemo yero
^) Naper monnit Nordenios in nberrimo 8exti libri Aeneidos commentario
p. 262, OTidiom rine dabio aliąuotiens reitigia prettisse fabnlae Accianae, cni
Armoram iodicinm inicriptom erat.
*) Cf. qnae de hac fignra monnit Ehwaldins : Ad bitt. canninnm Ot. p. 16.
B«ipnw7 Wjds. flloloff. T. XXZyi. 80
306 CA8IMIBU8 MOIUW8KI.
aeque intemperanter huiusmodi argatus abusas est qaam Plinius Mi~
nor in eo libello ąuem omnibus blandimentis dedamatorum iiutru-
xit; nam in panegyńco Traiani usque ad satietatem talia inferantor.
Cf. 10: Tibi terras, te terris reliąuit; 29: litońbus marę, litora mari
reddidit; 31: nos Aegypto passe et nobis Aegyptum carere non
posae; 60 non se ut priyatis sed ut priyatos sibi pares faoeret; 61:
non consulatus hominibus isdenu sed idem homines conaulatibua
reddebantor.
Sed reyertamnr ad Ovidium. Aiacis igitur orationi hanc v.
390 apposuit poeta clausulam, quam sine dubio ingenti plausu ex-
ceperunt eiusmodi lautitiarum amatores:
Ne qoiiquam Aiacem pouit soperare niai Aiax.
Etenim eiusdem indolis figmenta habemus in Suas. 7, 8: ille
yerus est Cicero quem proscribi Antonius non putat nisi a Cice-
rone posse; apnd Yalerium Maximum 5, 3, 4: qui talem Ciceronis
casum satis digne deplorare possit alins Cicero non ezstat; ibid. 2.
10, 6 ipse Marius eos a conseryando Mario absterrere posset Gete-
rum in aliis quoque Oyidianis carminibus eiusmodi lusus non de-
Buut, ut Her. 6. 151: Medeae Medea forem et Trist 2, 230:
Bellaąue pro magno Caesare Caesar agit.
Ita quldem saepius Oyidium, ubi tumorem sectatus sententias
pjTotulit argutas et affectato acomine insignes, yestigiis insistere de-
damatorum recte statuemus. Eam certę prae se ferunt indolem yerba
Pytbagorae, quibus in Metam. 15, 88 homines came ferina sedantes
sua ieiunia perstrinxit. Nam indignatio Oyidiana, quae in hos yer-
sus erupit
Hoa ąuantam scelns est in Tiscera Tiscera condi
Cong>oetoqae ayidum pingoetcere corpore eorpas
Alteriasąue animantom animantis vivere leto
profecto et bilem et stomachum moyisset Senecae qui in praefa-
tione 10-mi libri Controyersiarum Musae rhetori yitio yertit, quod
„omnia usque ad ultimum tumorem perduceret, ut non extra sani-
tatem sed extra naturam essent^. Is nempe declamator cum aliis
ineptiis tum eo Senecam offendit, quod de subids mortibus disse-
rens talia est ausus: „quidquid piscium natat, qttidquid ferarum
discurrit, nostris sepelimus yentribus. Quaere nunc cur subito mori-
OYIDIAMA. 307
amor: mortibus yiirimaa''. Nihil tamen indignatio delicatioris pa-
lati cessońs contra talium inyentiuncalaram yitalitatem profecerat;
si qnidem et Manilius angues Africae monstra „mortis pastu yi-
Tentia^ 4, 664 nuncupayit et ex yersu Petronii qai in Troiae ha-
łosi (y. 50) enarrat quomodo serpentes filiomm membris satiati Lao-
eoontem ipsum y,iam morte pasti^ inyaserint, satis superąne elueet
etiam Neronie aeyo yerba illa titillasae aurea auditomm.
Ib singulis porro yocabulis osurpandis semper yiguit rhetoricae
scholae auctoritas. Quod igitur Oyidias audaoius yocabulum cri mi-
nia adinngere personis non dubitayit, inde est explicandam et ex-
cusationem habet. Cf. Her. 9, 53:
Una. reeeni erimen, teferetnr adultera aobif
et Tristia 4, 9, 26:
.... crimen potteritads erig.
Łeg^na enim sunilia in rhetomm Controyersiis 2, 4, 1: puer, crimen
meun et 9, 1, 4: iacebat erimen ingratae ciyilatia. Etiam Pro*
pertiua non abatiilnit hac dicendi ratione non aolum 3, 24, 2:
Miserere paelUe
Tam formoea taum mortaa crimen erit,
aed etiam 4, 18, 15:
crimen et illa fait (icfl. MjTTtL)^).
In Łueani porro poema et Senecae dialogos et tragoedłas u na cum
aliia seholae floscnlia etiam haec locutio delata est. Cf. Lnc. 5, 59:
Ptolomaee, pador crimenąne deorom.
Sen, dial. 6, 12, 6 qnomm crimen erat Snlla tam felix; Sen. Oed
896: saeculi crimen yagor; Med. 941 scelns est Jason genitor.
*) Qni qQidem poeta etiam allis locii in colore oniYerso ot conformation
eonntiatonuu veiti{^ia rhetomm preseit; nam yerba eins 4, 7, 64 in epicedio Paeti
poflita
Paetna ut ocoideret, tot coiere mała
in oenteiir rs^ocsni ConeHI Hlipaai argotiam, qaam m dedamalioiie de Cieeronii
protoHt eztremii fatii: nt Cicero periret, tot parricidia facta aant '[('^^a** ^y 7)*
20*
308
CASIUIBUS MORAWSKI.
IV.
Attamen his minutiis relictis aliam locutionem, quae apnd
scriptores eius aevi freąuentius apparet, accuratius perseąui operae
pretium esse yisum est. Sollemne erat rhetoribus a recto orationis
tramite degressis per ambages et inyolacra qaaedam eloąui, ea ri-
delicet yerborum ratione qaae medium ąuendam locum teneret inter
significationem et silentium. Qui quidem dicendi mos suspicionibus
iaculandis admodum erat accommodatus aut affectibus ąuibusdam ez-
primendis, ąuos accuratius definire et difficilius fuisset et fortasse
minus disertum; nempe adumbrabatur hoc modo contemptus, metas
aut dolor auditoribusque yastus relinąuebatur campus ad supplenda^
augenda ea quae orator siye scriptor indicayit potius quam uberio-
ribus yerbis persecutus est Totas controyersias „quibu8 inter silen-
tium et significationem medio temperamento opus esset^ commemo-
rayit Seneca pater (Controy. 2, 1, 33), breyi post (ibid. 34) declama-
tionum mentionem fecit „quae snspiciose dicendae erant^ ^), Seneca
yero filius, qui in opusculis suis multa rhetoricae doctrinae frusta
exhibet, in epistula 114, 1 eandem perstrinxit materiam, scilicet sen-
tentias suspiciosas ,,quibus plus intellegendum es^et quam audien-
dum^. Ad hunc igitur rbetorum morem inter alia egregie faciebat
usus locutionis „n es ci o qui^, quae propterea multis locis in de-
clamationibus a Seneca congestis deprehenditur. Cf. Suas. 5, 1 ne-
scio quomodo languet animus; controy. 1, 1, 19 moyet nescio qui&
iste misericordiam meam; 1, 2, 18 nescio quis yenit; 1, 7, 8 peperit
mihi nescio quae prodigia; 1, 7, 8 habebat nescio quam uxorem;
1, 8, 2 (1, 8, 9) pro te nescio quid lez timet; 2, 2, 3 nescio quid
yideris fortius promittere; 2, 5, 2 suspicatns est nescio quid istum...
cogitare; 7, 1, 6 nescio qua perturbatione tenebrae offunduntar ocu-
lis; 10, 1, 6 nescio quomodo miseram esse inter miserias iuyat; 10,
1, 12 timeo nescio quem illum; 10, 1, 12 alius nescio qui8 percnssor;
10, 4, 3 nescio qua tabe consumpta.
Quod si post declamationes excu8sas carmina Oyidiana in-
spectabimus, {requentia eiusdem locutionis primo statim obtuta nos
admonebit, unde pendeat poeta undeque sumpserit carminum snorum
apparatum. Attamen in primis Oyidii operibus parcius eius modi
yerba usurpata sunt; nam ex libris amorum tria tantummodo exempla
^) Cf. de his eontroYeniif figaratis nunc Penudorfiom in Leiptiger Sto-
dien 1902.
OYIDIAMA. 309
adnotare contigit 2, 5, 68; 2, 9, 28; 3, 4, 28; 6x Remediis amoris
nniun (y. 776) ^). At in epistaliii gaibus Heroidum nomen impositom
est, saepius iam ea locutio recarrit; qaod qaidem in canninibus ad
snafloriarum indolem proadme accedentibas guaeąne omnibus acatent
seholae nugalibns et fncis minime est mimm. Qmbas in ezemplis
afferendis ai nullnm diacrimen faciam inter epistalas qaae sine ulla
dabitatione Oyidio tribnuntor et eas quae suspiciones et offensas
hominum recentioram moverant ne parum accurate agere yidear,
neqaaqiiam eztimesco; etenim qaamvi8 daos qu]s di8tinxerit haram
epistalarnm anctorea, nemo profecto negabit, aniyersas eiusdem in-
dolia et scbolae esse fetus.
Her. II, 26:
Netoio ąoem sensi corde tepenta denm.
12, 212:
Nescio ąnid c«rte meni mea maias a^t.
13, 63:
Heeton netcio qamn timeo....
15, 109:
Cam mihi neceio qiuB ^fagUnt taa gttadia** dixit.
17, 184:
Neicio ąno tardor sed tamen Ipta meta.
Nesoio ąno tellos me tenet ipia modo.
Neieio qaid yiiae inni mihi dulce ąneri.
Otia neecio qiia paellce captui agii.
Neado qaae pandom frigora pectni habet.
Poitmodo neicio qaa Tenifie yolabile malom.
') Si qiiidem in Arte amatoria et in Fastis qaoqae einsmodi locutionei
pronms denmt, id cnm didactico honim carminam argamento tom eo ezplicatar qaod
in pladdiore expositione rerbomm qiiae affeetos qao8dam scribentis sea loqaenti8
prodnnt nnllns erat mai.
17,
226:
18,
82:
19,
102:
19,
192:
20,
209:
310
CASIMIRUS MORAWSKI.
Eadem locutio in Metamorphoseon libris his locig iayenitar i,
461; 3, 467; 5, 597; 7, 12; 7, 39; 7, 62; 7, 839; «, 467; 9, 309;
9, 492; 11, 716; 12, 616; 13, 844
Quod vero rara fit in libellis qui ex Tomitano essilio Robuub
Bunt nuBsi, id cum reliqiiis homm opasculoram proprietatibflB co-
haerei; vid€tar nempe poeta arbis solo relicto multa amisiwe ex
■olito earmintim eulta. Ipse quidem penitas sibi conscins erat, ąaaor
topere ex pristino fastigio esset delapsns, dum de ▼arietatis defeeta
qui iectorea offendere poterat, ide&tidem coiiqueritiir; libris nimimm
priyatus eiat, quo6 poetae Bomani in carminibus pangendis aeeet-
sariam esse patabant supellectilem. Nam et Catnllus dum Yeronae
commoratar ntpote his adminiculis destitntus ad carmina compo-
nenda minus se esse idoneum contendit rogantique sese exca8at
amico (68, 33), neque minus Martialis ingenue professus est poetam
bibliothecis carentem proficere non posse (Praef. Xn) '). Eundem
porro morem egregie illustrat locus satirae Horatianae (2, 3) ubi
Damasippus culpat poetam quod in yillula abditus parom scribat,
quamvi8 multos scriptores „comites eduierit**. — Urbe porro re-
licta etiam urbanitas deseruit Oyidium; deerant ciyitatis ora et
aures quibus pleraque dabat, desiderabantur argutiarum of&cinae
et receptacula, quae poetam olim circumsonuerant nervosqne eius
Musae largiri yidebantur. Si denique eius carmina in exBilio scripta
yenustate carent et solito decore, id etiun inde explicari potest qaod
exsulem grayibus soUicitudinibus afflictum circa verba minus esse
soUicitum necesse erat, praesertim ubi maxima rerum momenta
yersabantur. Bectissime enim Seneca Dial,. 12, 3 haec obseryayit:
omnis magnitudo doloris modum excedentis necesse est delectam
yerborum eripiat. Itaque evenit Oyidio ut „mulier formosa supeme"
in praeficam desineret, quae iterum iterumque easdem queieilas re-
petendo augebat aegritudinem poetae minuebatque pondns et aacto-
ritatem eius yerborum. Ac nos profecto antiquum splendorem rhe-
toricum non ita desideraremus, si locum eius aiiae occupassent
yirtutes. Attamen negari non potest, Musam Oyidii exsulis senilem
factam esse, garrulam et elumbem.
Cum ig^tur alia scholae omamenta his carminibus quae pan-
periore yena fiuxerunt, parciore manu sint adspersa, non est mi-
«) Cf. Peter, Der Brief !n der rOm. Litteratur (1901) p. 187; eimdwn Rhe-
torik und Poesie im klass. Altertham: Jahrb. f. klasa. Alterthnm 1898, I. p. 651.
on DIANA.
311
ram qaod etiam illa locutio. qaam modo fusias tractayimus. raro
a poeta intrudatur, ut Trist. 1, 6, 13; 3, 3, 8. Ex P. 2, 8, 22; 3,
2, 62; 3, 5, 42; 3, 9, 2.
Sententiae vero ita Gonformatae empbasis sunt ezempla, de
qiia Qaiiitilianu8 uberrime diaseniit Nam et 8, 3, 83 haec scripsit:
„Amplior ▼irtus est emphasis, altiorem praebens intellectam qaam
qaem verba per se ipsa declarant; eius dnae sunt species: altera
ąuae plus significat quam dicit altera qaae etiam id quod non di-
cit''. Et postea de emphasi in trąctatn de figuris (9, 2, 65) copio-
sissime egit, quia res quae in freqi2entissimo usu esset, ampliorem
expo8itionem esJgere yidebatur. „Huic (emphasi) — ait — vel eon-
finis vel eadem est qua nunc ntimor plurimum. lam enim ad id
gentis quod et frequentis8imam est et exspectari maxime credo ve-
niendam est, in quo per quandam suspicionem quod non dicimus
accipi volQmu8. non utique contrarium ut in eip<i>ve(a, sed aliud^)
latens et auditori qua8i inveniendum. Quod iam fere solum sche-
ma a nostris voeatur et unde controver8iae figuratae dicuntur".
Usurpabatur igitur baec empbasis, ubi materia et causa moderatio-
nem quandam ezigebat cum declamatores contra tyrannos tela ora-
tionis dirigentes, ut a periculo caverent, per ambages qua8dam tec-
tius loquerentur. Sed erat usus quoque pauUo diversus „qui venus-
tatis modo gratia adbibetur et ipsa novitate ac varietate magis
quam si elatio sit recta delectat" (9, 2, 66). Cni quidem scopo lo-
cutio tortuosa, in qua illud nescio qui inserebatur praecipue in-
Berviebat De auditorum vero sensibus, qui aut ambigua aut suspi-
dosa orationis interpretarentur, rectissime idem Quintilianu8 admo-
nuit (9, 2, 71): sic enim fiet, ut iudex quaerat illud nescio quid
ipse quod fortasse non crederet, si audiret et ei quod a se inven-
tum existimat credat*).
Quo affectato dicendi genere pariter atque bomines primi post
Christum saeculi nimium quantum delectatae sunt „mulierculae lit-
teratae'^ quas egregius fabularum scriptor Molierus in comoedia, festi-
▼itatis plena traduxit et irrisit Etiam bic ratio quaedam dicendi, qua
rersificator tumidus sensum suum parum accurate expressit, ut in eo
interpretando auditorum animi longius evagari possent, excitat ad-
mirantium feminarum plausus et acclamationes. Itaque ea cui pri-
*) Keseio an altiat Bcribendum sit.
*) Cfl Ehett gr. III, 199 : £(&9aat( Joii X^( Sc* 6)Covotac au$ivou9a to ^Xou{ir^v.
312 0A8IH1RUS MORAWSKI.
mae partes eyenerunt, Philaminta his yerbis celebrat stolidam yatem
eiusąue ineptias:
Ce qaoi qii*oo die en dit beaueoap plus qii*il ne lemble
Je ne sais pas poar moi, ii chacun me ressemble
Mail j^entends li dessoas nn million de moU.
Cui coryphaeae dum diyinabunda exsultat adstipulator Bac-
charum comicarum et eraditulamm choras, eodein prorsus modo
quo rhetomm alumni magistrorum bella commenta proseąuebantar ^).
OyidiuB igitur elationi rectae hanc obliquam saepiusąue susr-
piciosam multis locis praetulit^). Restat ut quam yiam et ratioDem
in locutione hac siye adhibenda siye yitanda alii poetae Augustei
aeyi secuti sint yideamus. Apud Tibullum igitur tria tantummodo
inyeni exempla: 1, 5, 75 (nescio quid furtiyus amor parat); 1, 6,
6 (nescio quem taeita callida noete foyet); 1, 6, 55 (nescio quas
dixit mea Delia poenas). Aliquanto iam plura excerpsi ex Propertii
elegiis: 1, 11, 7; 3, 20, 32; 3, 27, 3; 3, 27, 14; 3, 32, 66; 4, 23,
13. Apud Yergilium unum inyeni locum buc pertinentem in Greor-
gicis 4, 55:
.... nescio qna dalcedine captae
et alterum in Aeneide 2, 735:
Hic mihi nescio qaod trepido małe nomen amicom
Confasam eripnit mentem.
Alibi yero ubi sine dubio yerborum quam tantopere adamayit
coniunctionem posuisset Oyidius, simplici yocabulo aliquis eon-
^) Qni inter poetas g^allicos sommas ampallaram amator ezstitii, Yictor Ungo
saepius utitor Terbis param determinatis, qaae licentiam lectori praebent renun
angendamm et eztra omnes terminos e^agandi. Notandos est Areqaens apad eom
asns rerbomm: qaelqaecho8e de grand. Cf. etiam Lanson, Histoire de la lit-
tdratore francaise (1902) p. 1041: Y. Hago fait ane dćpense onrieaae des adjeetift
emphatiqaes a sens ind^termin^: ćtrange, horrible, effrayant, sombre... C*est on
mojen d*agrandir la rćalit^
') Oridiani sermonis imitator Seneca filias haec in tragoediis eiosdem
asas habet exempla: Herc. far. 1154 (pa^eo nescio qaid mihi), Thj. 266 (nescio
qaid animas maias tamet), Phaedr. 1028 (nescio qaid onerato fina graris noda
portat), Oed. 338 (pndet deos nescio qaid); 9ifi (grandę nescio qaid parat). Med.
925. Herc. Oet. 79; 749; 756.
OTIDIANA. 313
tentas fuit Maro. Cf. Aen. 2, 48: aat aliquis latet error; 9, 186 aat
pognam aut aliquid iamdadam inyadere magnum^).
Qiiae ąuidein Ricardus Heinze in egregio operę cniYirgils
epische Technik inscriptam est, p. 422 de Yergilii arte rhe-
torica oceasione data protalit, ea ex diligentisBima poetae aestima-
tione fliixerant. Etenim Yergiliam longe abhorrentem ab Oridii ra-
tione, ąui tamguam institor eloąaentiae ambitiosus omnia scholae
lenoeinia paterę et prostare passas est, artem snam celayit et eomm
assensus est iodicio, qui partem esse eloąaentiae pntarent eloąnen-
tiam abscondere. Cum alii tamen tum ipse Heinzius rectissime ob-
senrayit, aliąuotiens etiam in Yergilii carminibus rhetomm ampuUaa
in propatnlo ezhiberi et manifestius deprehendi posse. Imprimis qai-
dem in oratione Sinonis, qaae in libro Il-do Aeneidos inserta est, nt-
pote in causa simnlata, rhetoricae artis stadium et aucupimn saepius
est conspicaam, praesertim in illa apostrophe qaa ezplorator grae-
cns Troiam alloqaitar y. 160:
Ta modo promiMii mtaoM lenrataąiie senres
TroSa fidem.
Eiusmodi yerborum lusus et oonsociationes rhetores in deliciis
babuerunt; simile enim exemplum habemus in Sen. controy. 4, 2:
Apparet non esse propitio^ deos sacerdoti quem ne seryati quidem
seryant Eadem porro figura inyenitar in graeca Artemonis deda-
matione controy. 7, 1, 26: :ró5c <7*a7ceXiHTev outcd; deico^udtt;. Oyidius
denique in describendo ramo, qui yitae Meleagri pignus absconde-
batar, simili flosculo est usus Metam. 8, 459:
Serratuąae taoi, iayenii, senrarerat annot.
Ceterom lusas hic yerborum, qui consociatis participio passiyo
eam yerbo finito et actiyo eiusdem stirpis aut saltem significationis
^) Horatius qai MiiBaB laoi aportiuimis ot lacidiMlmis yerbii ennnliare
■olelMt, Yidetar huioB modi emphasin detreotane; nam qaae in satira nona pri-
om tibris legantor r. 2 : nescio qnid medium nngaram, t. 10 : dicere nesoio ąnid
poero, T. 67: certo nescio qaid Moreto relle loqiii te — cottidiani ennt et per
himinm repentis nermonis exempla, emphaii prorsai oarentii.
314 GASIMIRUS MORAWSKI.
coDstabat, innumeria locis apud rhetores eommque assedaa depre-
hendi potest. Etiam apud Yergilium in oratione lunonis q«a in Tro-
ianoB est inyecta 7, 295 indignatio deae talia auriam delenimenta
non spreyit. Legimus ibi:
Nam ineensa cremarit
Troia Tiros?
Qaem ad locum illustrandum, ne in ipsa calce huios diaser-
tatianculae snperyacanea exemploram farragine lectorem obraaniaB
snfficiat ez C!ontroy. Sen. 9, 6^ 18 haec attaliase: inyenit ąacmodo
damnata accnsaret, moriens occideret, torta torqaeret. — ^cnti natura,
ita ars qaoque, qaa iuyeniles animi olim delectati Bunt, qaamyiB limar
tius proyectioris aetads iudicium respueńt schdae cincinnoB, „tamai
aBqae recorret"; et in medio aeqaore recordabantur poetae pisciafte
et eonun declamatorum qao8 ingeniosus cenaor antiquitatia gaber-
natores in pisoina nuncnpayit
->-<et>-
Nicolai Calliclis
Carmina
edldlt
Leo Sternbach.
Sab OallieliB nomiae a. 1586 epigrammata ąuinąue innotue-
ront in Theodori Prodromi editione Basileensi (B)^) quatern. ^ f.
4^—5', a. 1768 alia qiunque eiasdem auctoris poemata A. M. Ban-
diiuoB ex codice LaurentiaBO Piat. XXXII n. 33 (bombyc. in A%
s. XIV, nobig L) f. 217' protrazit*). Uberiores yero frages duo co-
diees Marciani suppeditant: 524 (chartac. in 4^, s. XIV, JIO f*
97' -103^ et 498 (chartac. in 16*, s. XrV, F) f. SSC— 382',
atpote qai yiginti duo carmina adiciant. Operae igitur pretium
Tidetor noyam editionem ita adomare, ut sylloge integra in lucern
prodeat.
Qaodsi fontiam anctoritas ezpenditur, inprimia lemmatam diffe-
Tentia premenda est, Biqaidem in BMV nudum Calliclis nomen com-
*) CjtI Theodori Prodromi epigrammata at retastiiBimai
ita piisaima, ąaibus omnia utriasąiie teitamenti eapita fell-
ciiiime eomprehendontar: cum aliis nonnullis, qiiae Indez rersa
Pftgella lingillatim explieat (Baaileae apad loannem Bebellam). Libelll
s^tor eet Hieronjmas Gontiiu.
*) Catalogai eodd. mss. bibliothecae Medieeae Laurentia-
BO* ToL II p. 192—194. Bandinii eonteztom ezpreiiit £. Cougnj, Anthol. Gr-
IKdoi Append. (1890) U 771. 772. 778 p. 222 iq. et IV 106. 107 p. 419 sq.
316 LXO 8TBBMBA0H
paret L et praenomen (NtxóXxoc) et dignitatem (ó {t&taxxXoc x&i
wTf&>ł) Buppeditat. Neo tamen dubitari poieit, quin eadem persona
in censuiu yeniat: duo enim corpasculi Laarentiani membra (n. YIH
et X collectionis nostrae) etiam M approbat, tum carminom ąno-
randam oommanione BMV inter ae iagontar. Nunc yero ad nostri
anotoris yersus bonorificam Gregorii Corinthii ^) et Josephi (Rhacen-
dytae)') iadioium spectare Byzantinae artis et intelligentiae norma
considerata pro oerto affirmare possamiiB, chronologicid autem indi-
ciis eramiuatis, quae quidem ex ipsius poetae reliąuiis petita in
AIexii I Ciomneni (1081—1118) et Joannis II Commeni (1118—1143)
tempora cadant, eo adducimur, ut nostri Calliclis memoriam apnd
Annam Comnenam et Theophylactum Bulgarum seryari statuamns.
lUa Aleziad. XV 11 yoL II p. 374, 21 8qq (Bonn.) Nicolaum Galii'
ciem inter tres arcbiatros memórat*), qui Alezium I Comnenum
mortifero morbo affectum curabant inBignemque artis peritiam prae-
dicat, quoniam sez mensibus antę imperatore in morbum delapso
unus Callicles lentum periculum instare cognoverit^); Theophylactaa
^) Cf. G. Dacange ad Ann. Comnen. roi. II p. 701 (Bonn).
') Khet Gr. roi. III (1834) p. 562, 6 Bąą. Wais. (cf. etiam Bekkari Anecd.
Gr. Tol. III p. 1082, 36 aqq.): to piyroc jvjhi(jL]{(jLaoi ^p^i^^ xoo{iit |Ałv (AaXXBv ts
oSv xa\ ta loLiLfUa ^oyoypaofa ti{ ^0Tiv lupu^oc, Ci)Xouo^ ooc xa\ to lv^U|U|ur«óv h
m^x^' cx.iic óip/ytuicoy tov I]co{8i)V, vio>-c^pou; tov KaXX(xXijv, tov IltM^o^^P^^P^t^^ ^
sT t(; icou totoSto;. De opaieali anctore cf. M. Tren, der Philoioph Joseph, B/sant
Zeittchr. yoI. Ylil, 1899, p. 34 Bqq.
') Tp^ {uv ')fap j^aecy ol xopufatoi toiv letTpóW, S Tt 6icipfuł)c NikAmk & KeA>i-
K^fjc xa( Tic fnpoc Mr/^ft^X & navxtx<vłjC> ^x y^you; t)jv bnaw^doot Xa)^(av xa\ ó . . . .
.... Xtpo; Mr/a^X h hxo[daic,
*) Ibid. p. 366, 22 ■qq. o( |Aiv o5v icoXXo\ tu>v IsipóM oM mnUw» SXkK '^
łn»cejio\Uyrtt ^1v aicitX^v Jvit5^- 6 Be -ft KcXXtxX^c Ncx^oc (o^tioel yap iEpo<irfOpeur»)
{jL&ynę ^v ^(^v ićÓy a;cnniTa{ci>v xaxćav xa\ irsotf 9^i cXcYt, (&jj luW &tp«av 6icox.«Api)oatv x*\
aXXi}v dta9;op8u6|avov dl^i|^iov tov xivSuvov lĄ x&(i.vovii ajctpY&oocto * xSv motokn oux
tTx,0(Atv, S -R (&v)B* ]^^uX^^. OuBńc .(jiv ouv ti]wxafha icX9^ toG KBXX»Xtfoc Uk iivwv
xa^afoiciiv xtv(ootv TcpoiTt^JiiiiTO' tauSk ykp iTb>^ lo oć5(ia ToSro Xa(iP&¥Bv xft^ap«ov,
«XXa 7cavTa7caoiv a<pj{ivB^oc j{v 9Cpoc toc ^paptifloioicooiac, ^icip tA iźktiouc xa\ paXXoiv o
nBVir/^vłj; Mtx,ft^X ovyxp(<^(Łivoc );avTsX(5^ antfSpft t^Jy xa^Kpocv* i B^ ft KaXXcxX7,;
ToT! (aAXovtoc aTOX>9>p<voc ImfcdYł^jMiuctóf aOiotę cXr^ o>c *)^ |Ałv ićiW mpwiy ^ uXii
a^i|i^VT) npbc tov Ćo|jlov ^Waxi](|« xa\ xbv xpax.i)Xov' ilcaudtc Bk (i^ dta xftdapo{(i>v KfycoMwi
tlę ti Tb>v 9:pMToupY(iłV {JLOpicoy ł| xa\ auT))v i^y xepBiav l)Ct^tuoaaB avtaTOV ij)v pXa^i}v
diap-)f&OfT«*.
NICOLAI OALUOUB OABMINA 3 1 7
goattaor eidem epistulas misit n. XXXVIII, XXXIX, LVI, LVn
Henn. (Patrol. Or. yol. OXXVI p. 440 8q. et 473 8qq. Mignę) ^),
ez ąaibus Calliclem gratia mnltom potuisse comperimas; cni noti-
tiae optime carminom argnmenta conveniant^ qaippe qnae nuacimam
partem ad łamiliam imperatoriam yel personaa affinitatis yincnlis
cam domu principali conianctas pertineant. Qain etiam personae
nonnullae et in Theophylacti epistolis et in Oalliclis carminibas
pcciuTunt *).
Qaod nono proponitur poesis Callicleae eorpasculnm, triginta
dnobus poematis constat: n. I— V ex B recepi, VI — X obtalit L '),
XI— XXX ex M^), XXXI et XXXn ez V accesserant In texta
constitnendo ad BL adiumenta ąaaedam ex M petere potui*), ad
BM yarias lectionea nonnumquam V praestitit*); alia insnper appa-
ratas critici adminicnla suppetere adnotatio nostra ad I, m, IV,
V, VII, X, XIII docet. G-enuinae autem Calliclis memoriae poema
pseadepigraphum (n. XXXin) 8abiunxi, a. 1889 sub Theodori Pro-
dromi nomine a Br. Eeiliu ^ in lucern editnm: nostri poetae nomen
O Arehiatri dignitatem inicripiio epUtnlaa ZZZYIU p. 440 D ftpioicit
Oftieni libros e Callielis bibUoiheca eommodare mit Theophylactas n. LYII p.
476 BC.
') Cf. qaM adnotari md YI, XIX, XXUL.
*) Bandinius codieem satif negUgentar ezeaaiit, imde praetar loeot in ad-
Dotatione czitica oommemoratot haad lares lectioniuii diłcrepantiaa exi0tant a. gr.
VI lam. suptou — KaXXtx>ico;, 3 i(A9Rxpo« ^dyoc tamqiiam tapalari alloąniom, 9 ^Xł-
v&9xt (^Xujoav eorr. Gongnj), 37 tai ot, VIX lem. xupiou, 10 mjrariKa|itv (icg3cióxa|itfv
corr. Coagnj), IX 3 ^(Ci) d* iwCk^ (ez qaa tcriptiira Congnj ^Kd V Sv iXMv
«xtricaTit). Alios erroret adiecit Coognj t. e. VI 29 xal t(c ^v; Uyt tamqnam
bMpitu rerba, 30 interrogaadi eignom post f^YOUc, Yll lem« *Av^woS, YIII
*) Codida lectionae propter aoripinram eranidam, qaod praecipne de f. 97' ra-
iet, hand raro dnbias eeee semel moneo; iiipplemeiita laconanimf qaa8 Ule eodi-
ds habitu procreayity nncia obliqiili indicantar neqae alio ligno otoe lom, qQo-
UMcanMiae propter chartam anoeam (e. gr. XIY 8, XXII 7, XXY 8, XXYI1I 18,
XXX lam.) M eonteztom non integrum praebet.
*) M Tiginti qQinqiie carmina continet hoo ordine digeeta: XI, XII, XIII,
nr, V, xiY, Ym, X, XY, xyi, xvn, xYm, xix, xx, xxi, xxii, xxui, xxiy,
xxv, xxvi, i, xxYn, xxyiii, xxix, xxx.
•) Y oeto poemata aflfert: lY, Y, XXXI, H, XXI, XIX, XXXn, XXIY.
*) Die lionatteyclen der b^aantiniiehea Knnet in epatgriechiseher Literatur,
Wiaoer Stadien roi. XI p. 110—116.
318 ŁBO SrBRNBACH
affert oodez Mardaims OL XI n. 31 (bombyc. in 4^, mter a. 1282
et 1328 exarataB) f. 80', attamen rationea metńcae ^) CalUcli ream
abii&di«andoB esse aperte ostendunt').
') Praetar XI 20 wiax6c, $^<ncocva, ob; X&ipi)( *l«Mhrvi)c, nbi UoKotHL TocabiiU
■oLlemnis rim habet, apad CalUolem in caeanra ■ein]qainaria rocis accentos nom-
qaam in tertiam {^radmn syllabaram recedit ; qnod artis praeceptom (ef. J. H3-
borg, ein Accentgeseti der bjEantinischen Jambographen, Bysant. Zeitocbr. roi. TH,
1898, p. 361 et P. Maas, der bjiantinisebe ZwOlCsiiber, ibid. toI. XII, 190S, p. 29^
Bqq.) traditam seriptoram (ef. Maas p. 319 sq.) firmat I 5 eU m^\i^ zk utaSi 'c&vo^
Ti)pou(iivi), XI 11 hkxm fMvo« Tif ^X^90v o^tcS Tftę y^tdouc, XIX 4t tou ooS Tttp 2o{iU
a(«j«Xb>vo« Ipr&Tat, XXXII 24 'Izolia i^ xa\ Ta tr,; *Pa>|jiT); icOac, nostrae aattm
emendatłoni ^riam mnnit XXII 29 tevbv y>P Jo~iv (pro -)faf Itry)* 9v tt xal )ccv^
Wo(, XXVni 7xal nXaxavioTO( (pro icriptara idatcniOTOC) xftt mnsptTnM ^^
(hephtbemimeriB agnosceada est XII 3S 'Iumwijs ooi toS-cr Ke(Łvi)vó;, A^ XX 12
*Iii)^tyvi)( aoi TduTa, scop^i^pac xXaSos, XXyi 6 xip}cvbv ^^ i«xi 8£poy Aobft Mn^
18 avt* £(i^puou (M>t nalSa 3MYxaXov S({ou, tom XXII 2 V&r xł^ x£kw» 7Cpć5xov hMf
{jivov, XXVIII 57 i^XdE(&iucv oIk napdi^vov Wocv). Ex eontrario carminis XXXni
anctor praeter 29 cv^ ykp im xaxo/u(i£B; tiXr|, nbi yhę i<ni facile reponi poteit,
haee proparozjtoni ezempla in eadem trimetri sede admisit f3 ^^y.SiBoiju^ Xkxo-
^ujiiflic axo<, 26 xa\ ta; aXciivac ^fAfopóS tu>v Spa^ffŁaniiy, 33 xa\ yap luiwoTpoc ^Xiu
icfltporptf^cCi 49 f^c 'rijY opoupay ^opiJTTcd xal oTa^pfu. 70 ispbc w/^Tij-ne vcxpeicoibv lĄ
4^iC, 71 rX^v tou; Ttpoyra; X0i\ ywatKa; xa\ veou;, 73 ^ou Y^(i.ovTiK ^potp{iaxoopYoS i?^
S$pa;, qnibaa vertoa in codico Marciano omissas adinngendns eit : 12 ^»; (lij "(łi^rt
o(ł>{i&Tiiiv Xu{iT} "si^oi, Quae contentionis ramma instam rim aMeqmtar, ai poenia alli-
mam 73 yeraibas conatare, e germania Callielia earminibna (I -'XXXII aine Xn
Ł 6. 10, XXX 73. 75) rerana 822 in iadicii diacrimen ven!re repntareria.
*) Si proaodiae rationem habemna, aimillimia rei adeo gemellia ezenpllB
pTobari poteat menanra : a) dptnrfyr) 19, xAi{9ti}V 30, x5xo)^u|&{bc 29, xfo8Xf{ 54, {aaXś-
X«; 36, Jcprf<Jov 46, fa^pav(8«c 10; — Cr«(ac 64; — TcOpbc 35, 7C0p«Ł^ 17; — b) «p«-
Toir 66; — exdXfp«iiv 38, xlvd£cv 41, xpl^; 25. KipSUwf 56, (^fft^oec 10), (ijii 18; —
2Xi) 29; ^u 70, neqae it(S<itv 39 et cd^oW 80 a Callidia arte yidentnr abbonrere,
qni aimiliter in CAfi^ IV 1), jjiySy VI 1, XXV 9, y^vOv VI 26 (« Earipid. H.
1214) ajllabaa finalea conaona detenninataa prodncat (adde: A<t XXIII 10 cl. sSr*
XXX 19), tam omni anspieione -flpśyou; 51 vaeat, cnm eandem Toeabnli adlerania
menanram vr^^{a^^ XIV 10 praeatet, aed magnopere dnbito, nam menanrae n^ 68
certa (ef. ad XXXU 1) Callielia ezempla [IatXai0X6YQ; VI 6, OfaXflSBX^yiip XXni 11,
2oX0(uavTo; XXVII 11 patrocinari poaaint. Normae Callieleae adreraatnr liftri Mar-
ciani conteztna 19 ffoi Tłv x^p'^ov t${ $pciejcvr) euXX^Yto et 27 dIpTou t* i[HtijOJu sSn
^0Twv Ta; xap8£et;, attamen acriptorae ritinm alii codicea coarginmt
NICOLAI CAWilCffiW OLKMUTA 819
xupft( Ed8oxIac.
xGd ^pocxuvo09x adW incdc3v Ti]v sixdv«
się dbradć&v aiT«& ot >i|iiva 9ddeaou,
& <juv 9u2[uy()> Ti xal tśkyoic Ti)pou|xćvi).
*E^ Eu}ox(a; Tx(iTx, irapfupoc xX^}ou.
U. El( t6 xaX&v góXov t& xoa|iY]dłv dic& Tf)c 8t9Ro(vif)c.
OO TaijToc 2pu|A^c o(Jii xpav(ou t^icoc,
iv olc tTcArpi toOto tó ^uXov 7raX«i,
aXX* lon Xid^p«>Toc ^ /puffoOc tóko;,
aydit Si Xcuxdv «vdo; bt, Tćiv (iapydcpcuy.
5 TouToi; fureuct ai, ^uXov 2^(in]f6pov,
Aouxo>v ó X«(i:m^p, ig ^9C9łXI; Eipi]v>],
xocp7rov Y^^v Tpuyćikja Tip^ a(i>T))p(av.
UL Ele xiv XpKax6v )(fS|id|Aftvov fticl CńXoo Kai z^hrpiAza.
Zi]TOuax T7]v 07]v j^v, dcYvi vup>9is,
»sl <^Xdif^ay iroO vi[at( xal icoO (Aivttc
Admototio eritloa: I) B 1 (to« K^nuO^ouc <n{xM dc x«v xxX.); hAb«t M Si
1 100^ lą. (obi lemma almiiMKto iu oblitnm eil, ni riz dignotoi poMit) 1 1 'w*
SM(a|MRB] Ma|ii|Mwi li; of. lem. II, XU, XXIII (alitar XŁy, XVI) 1 1 E&)o«(s^
Tiamii B 1 1 1 iae. f . 101' M 1 1 [2 iui\ 5 m^^ tt •didit Doeugiiu ad Ann. ComaM.
v«L n p. 701 eontra editiooU BuilaenBis fidem, ex ąna ooiitextiim łMneiaM eea-
•ondni Mt ef. ad II 8. 4; ez B flozit praeterea eodex Athona Qr. 186, ■. XyiU^
abi n. .14 legantar (Lambros, Catalog^e of the Greek mannscripto on moaat Atboa
▼•Ł I, Caatakrig. ISSa^p. 20): to5 KaXXcxX^ouc oti^oc tlę tov xAXbv — Tk^tm^ ef. com-
SMBtelio neetra *de leaaae Piello\ £oi roi. IX (1908) p. 9 n. 3].
H} B 2; repatftt Y 4 f. 380* 1 1 c{« — dtanoliT^] %k *»« ^tioy ratupe^ Y 1 1
1 ei 'pbAw] l/iaS8a Y 1 1 [8 iotl Dneangiai 1. e.] 1 1 4 funiStt oi Y [fwmMm m Da-
easfina] 1 1 8 Aousm^ (oxmr B 1 1 7 y^uĄł Y.
III) B 5; m oodioe Aikoo Qr. 4809. s. XIII, f. 70r earaMn extai# doeal
Łambrot, Catal. roi. II (1900) p. 68, qal tantammodo ioscriptiontm : ttc i^ 9ta<^
320
ŁSO 8TBBMBACH
tfHO^ ł^uTTYciTTOYrra T^ Tp({cv$p(qc*
^ ictuxi] Ta SćvSpa^ xuir«purao; xal xi2poc'
«1 at! yXuxuv tóv u:cvov uTrwC;, aXX' 6|iii)c
9^i9oc; Tcpóc avT(X7]^v ayaonjdt fAOc.
IV. Elę t6v &yłov re<&pYtov dv >£ux^ Xl%if vyKta9iyzoL.
riat; 'A^paatJi. ó [lopru; o&ro; łx X(^v*
wXi)v et Tl (rxpxóc eT;^ev 7]pu^pa>[jievov,
i;^tOVci^ TOUTO, Xtuxóv ©jpźdij,
[McpTuptKoE; l$p<3oiv ix:rcirXu(avov.
V. Elę t6v adxóv.
O&dćyei yiiafywN eic ixaTtiv iq 7CŹTpx,
ou (rri/uy, afl'Xi)T;^v Se, t<5v j^poooOy oro^j^w
[Xli] Ti]v Aeppia)v ei^ev :^ TrĆTpa $p6aov,
$1* ^c ó pidepTu; tx.^\jdc dveTpdtfi];
p(i>oiv apponit; sine lemmate yerias reearront in eodice Laorentiaiio Piat T n.
10, s. XXV, f. 177'', obi epigramma praemittitor ttJc oo«ci>t&ti]« icopftipoYCwtjTOu tak
Ko(jiv>iVf)c KUpoc "Awy^c xaioapi<90i]C> tlę '^o^t Xp(9Tbv || 8 (jioT) fACoijpiPpfą] (U90|aorj(t^p<ą
Laur.; cf. ad XXJ[II 1 1 1 5 :nux?i B 1 1 xuJcapuaaoc B 1 1 6 y)iuxuv xov Gkvov] yXwuv
tiffvov {jiv Lanr., lod cf. ad XXiy 16.
IV) B 4; exhibent M 4 f . 97'' et Yl f. 880^, inter Mannelis PhilM epi-
grammata carmen irrepiit in corpascnlo Florentino (Piat. XXXII n. 19) H»ad
£. Milleram vol. I (Parli 1855) p. 210 n. XXXIV, abi n. Y editionie noitrae ad-
haesit; eadem ridetor esie ratio In eodice Uierosoljrmitano 415, t. XIV, f. 42
(apad A. Papadopalom-Cerameam, 'lcpoaeXufx(-nxłj pcpXio^xY} roi. U, Petrop. 1894,
p. 531) II dc — lUJKuMyTa] il; Tbv ayioy Tutipyto^t V, cle tbv lv tfj |JLOvi| tSrt Marfy^ywr
XcXaxo(Łi)(itfvov lx \i^w> Xtuxou &-]ftov FicópYtoy Phil., di iby Se^toy tŁCYaJLofM^Tiipa Feu^ftow
T04&P01 Hieros. 1 1 1 ^ppaoc(jL M Phil. Hieros. (ande primom renam Papadopoloi-
Cerameas protalit), qaae loriptora in codioibus eaepias occonit jj 2 ti] t^ BV 1 1
4 uSp£Sacv B.
Y) B 5; praebent M 5 f. 97^ et V 2 f. 880^ tą., cam lY praetar Phil. eon-
iongere ridetor Hieros. 1 1 sl; Tbv autbv] Iiipot M || 1 ^łm (ńne littera initiali)
Y, f^Yil falso edidit O. Wemedorfios in poemate de S. Theodoro 284 (Msaoelii
Philae earmioa, Lipsiae 1768, p. 42) 9^vtf Yccu^ty tk łxftiitfv, cTk TP&?«« | tev OMra^
Tt xa\ x^uaoCv oviti>( oto^uy, obi dictionis eimilitodo haod fortoita deprehwidStar
(locotionis foni est £vangr. Loc. VIII 8) 1 1 lxaTbv Y || 2 inc. f. 880^ Y 1 1 iS^hfĄ^
^ Phil.; et ad XXIV 15 1 1 8 *AipfA(av BM 1 1 4 &'] af' PhiL
NICOLAI GAŁŁICUS OARMINA S21
VI. 'EmTÓfiptot la|ipot. Ti TCpóccoTta* C4voc xal tótipoc.
Z. ]VUyxv Ópć5 ot, TU|i.^c. T. Mi] irXav£i, ^ivt*
Tpurool (itivovaiv lvSov. <?. Eiid xxi Tivc{.
T. M-J^mjp^ waTJjp xxi 'rtxvov. iS. "£(A.?6ixpo; X6yoc,
rśvo; TÓ jtTjrpdc olov; T. 'Ex Aouxfflv, ^śve
5 S, Ojc TijY c6^aTT)v 'Awav; T. AuttjY ooi Xsy<i).
iS. Nfltt xxi TÓ 7rxTpó; cpiJ^. T. nxkxiok6yQc,
S, rscópyiOY (<peOl) tóv at^9T6v (toi ^^yei;.
Et;ceiv Łjui tóv ?cxl&c; T. Twu; (fcOl) Sxxpii9ic;.
.^. ''Ap' i^Xtć5axv «Ix^ TJi XP^^ xó|iwi)v;
10 T. XpvKJTjv. 1^. 'ExujxxtoOto wpó; tóv auxeva;
T. Nxl tć;^ Zcfupco irxpxveQvn 7coXXductc.
iS. 'Emjfyo; 7ffXy 7cacxv ópdTjv Ti]v Tpi)^x.
T. ^v yycjS; Ta Xoiwa. S. 4>pdtl[6 wpó; toO xeŁ|Jtivou!
TÓ pXć[i.ixa TOUTOu ?c6tev; T. 'Cię t6Cov $óva^
IB .^. yEw^TjTTe Tcpo; Ta cTŚpvx; T. Nal t>]v xap$(av.
^. Mi] inxpóv ^v TÓ TpxCf|Ax; 7. rXuxa2^ov, ^ivc.
S. Tó XP^K^ TouT<j> 7votbv; T. '09&aX(i.oO ^póooc,
cbc YiXa >eux<;, ł^e:wftpoc w; póSov.
S*. Ilpi;^; TÓ >.eTwov. T, npó<j)re; łCii)Yoi>(A£vc«).
20 2!. Ta peWpa toóto) wfi>; l^^^'^ "^^ >óyou;
T. 'Qc 5|^^po; 7]{u;, &;?cfp aidp(x Spó<roc.
S. rioTaTCÓc T,v Ta aTŚpvx; T. £i&>]poi};, ^ve.
S. *OkoXoc ^v tAc x*^P*^» ^* Ap^otoc /XoOxx;,
YI) L J; (tou oofioT&TOU Si$a9xaXou T(uv laTpcay xupou NixoXaou lOt! KaXtxXtfa>c
ixraJ{iPcot xtX., nbi pro KaXix>ia>c m. pr. KavixX/(o; dederat) 1 1 ^voc (Q ot lup-^oc (t)
I 3
eosip«ndiis ( et -rSia discerDUntar 1 1 5 cpiję m. pr., ^łjc m. sec. L 1 1 6 itatpbc]
R^cpóc L (taeite eorr. Band.) || 17 toutu) m. pr. L {! 20 'ou L, qao scriptarae
eompsndio aeqae toutou (Band ) ac toOio) sig^ificari potest ; de datiro cf. 17 1 1 21
a^^pŁa] ^p^ia legisse yidetar Nicetas Eagenianns I 141 to ai^pvov aXX7}v cT/^cy
op^piav $p^aov, cni carmen nostrum non ignotnm faisso hinc conficitnr, qnod
alUe qaoqae analogiae in yicinia excitati yersas (cf. praeterea V 19 oi^ tU cap
«XpfoaT!c 3p^p(«v 8p4aov) reperiuntnr cf. 9 8q. et Nicet. I 136 5 p^atpuyo; /puoEioc
(cl. VI 219 p^oTpuyoY ^^tiorra), 14 et Nicet. I 145 toł xuxXoei8Ji TÓCa Ta to>v 3®pu(ł>v |
4; T<5Cov ^v •Epwto; ifxeyappivou (cl. IV 195), 18 et Nicet. I 123 '/.ei^T], TMtpetac ICe-
py^po; »'k P^v (cl. 147 eoixev (ó; epiiCs ya^a xal (5(5oa, — accedat IV 190). Adde 26 et
Nicet. III 60 ounco y^wy louAoc óice^coypa^ei. Nicetam Calliclis imitatorem etiam ad
1X1 22 demonstrari cf. inanper qaae dizi ad VII 1 Bqq. et XXVIII 78 ||
Rotprawy Wyda. filolog. T. XXXVI. 21
322 LEO 8TBRKBACU
(ó; 'Av$p6vuoc £k\oc ^ K<i>v9TavTtvoc.
25 ^, Et; av$poc oŁtoc ^>^ lvTeX^ XP^^^>
T. 'lou^oc o5w(i> Tijv y£vuv i^(i>ypafei.
.?. n<5c ^v api<r76u; xal Tupó Ti); i^Xi)c(ac;;
^. 'HSij voć5 TÓv TToda. r. Kol t(c ^v; Xt(zl
30 ^. Se^ocrroc 'Av{p6vtxo; ix Aoux(5v yŚYDu;.
r. AuTÓv \irfzi; txetvov. E. 'Qi drffnLSi rpÓTwą;
r. 'Ex ouY^wwnjc. E, 'AcuxTa (yeO!) tac ttj; yóoou.
Ml) xal Tcpó warpóc oŁtoc ^Xdev si; Tacov;
T. Nol xal wpó [Aijrpóc, aXXi xfld vffi cuJ^óyou.
36 ^. OŁXTpóv \iyzt^ ró wpfiyiia • 7rXijv crcóJ^oiyró [aoi
Y^v Tcpoćcdy ct>c xXijpov etcSeSeY{iivoi.
T. Kai <rf, Civ8, fl-pijyoOYTa v€xpouc too; cCXouc
xxTŁ#uvai TÓ 0eTbv st; 9<iyn]p(xv.
VII. EJc xiv tAcov toO oepaoroO |Jiaxap(xoi) xi>pou 'Av8pov£xou.
'nixpóv TdĆ9oc x£c* ci Si xocl TĆxvou Taoo^
{łxXoOv tó xaxóv* ei Se xal ^c>]<rroO t£Xvou,
xXet6v TÓ $eivóv* ei S' opurTĆci); 7caXiv,
1^ oiijA^opa TTup* ei Se vu|ji9(ou viou,
24 AvSpo^oc — ^ L II 25 t{(] ^; Ł; eodem modo iraditam memoriAm conezi 33,
XXII 14f. 18 (bis), XXX 108, ex contrario U pro tU reposni XIV 4 et XXXII 16;
iU necessario reąoiritar Y 1, YU 15, XII 19, Xm 3, XYI 9. 25, XXII 28, XXYII
17, XXY1II 23. 99. 113, XXXU 44, sed etiam illic adhibetur, abi proiodiae ratio
formam h non respait cf. I 4, Yl 36. 38, YII 14. 15, YIII 6, XII 28. 29, Xia
4. 7, XIY 3. 15, XV 6, XVI 12. 16. 32, XIX U, XXI 17, XXII 68. 73, XXVI
1, XXVII 9, XXYIII 11. 38. 100. 112, XXX 107. 121, x5cXII 33. 40 || 80 \y^
vtxoc L 1 1 33 cU] ^« L; cf. ad 25 || 36 yi^y icpa^cov ró; xXiipov c{c$cSr{^voc fin ter-
ram bonoram, ut in hereditatem, accepti*) prare in p)c npatiąoi ot xa.
(2(S. matare yalt Ck>agny p. 285 interpretatione addita: *ex bonis (mitibnft
dominia) illi qiii terrae hereditatem sascepere'; beatomm sedem (qaaa
eodem modo Tcpo^coy jq yocatur VII 15, XI 16, XXII 58, XXX 126) at poat mor-
tem Bortiantnr (xXr|po( lora XI 14, XXXII 45 cf. etiam xX7)pou/Ia XII 32; heredi-
Utis notio comparet VII 7. 9, XVI 30 bis. 35) honpes optat 1 1 37 xa\ as L.
YII) L 2; offert codex Gottinfi^nBis philol. 29, s. XIII, f. 137>', cnios ooUa-
tioneni ab £. Liscone factam F. Leo bamanissime mecom commnniearit I et(
Vov -> *Av8pov{xou] (m^oi tou KaUi (»KaXXtxX^o«cf.ad XXXIU lem.) || 1— 5 tamąaam
NICOLAI CALIJ0ŁI8 GABMINA 383
(i^ 7caTpixóv Tl xtS}(ax xal xXi}pov i^iy^^'
i](ilv Xt?r«l»v TÓv dpf}vov OK xXf}pov viov.
10 ncic(i>xa|Aiv mAc xp5[Aa, x^)u mxp(xc,
iau9a(ACv orpóc irdćvTX* irav^* ig(ii7v x6vic'
xai ^iQ<ixo|av Ti (ut2[ov* deXX' i]|ii!c iix^
ooi <iu|J4Ji<voOvTac t)]v (Aaxpav 9rapotx(acv,
(lid* l^v (aTaoToc(>](Uv d; t6icov /^ótjc,
15 CK irpoiciiy yijy, ci; avai|A>^5jc uJcop.
Gregorii Nasianieni epignunmm mfl ^«v&tou fiXoufi^vwv cirenmfamntar Patrol. Or.
▼ol. XXXyiI p. 789 A: iRxpov ta^o^ iwę* Sv tt xal T^t^ou irffoc, | &«XoOv to %a»&f
d S* icMnawo (1. aptoi^«A<) 96&Xtv, | ^ aujŁfopa itSp- tl tt vufj,^ou Wou, { ^ xaf^
l^piik "nn ycwi)T6p<i>v, nec dabitandnm, qiiin antiąniorit po«tM Mniontiam Callicles
qiusi s^nmii ąnoddam sola yersibna praemiserit, ąoapropter snpplementmii : i2 tt
ut 'jipjfnwi i^vou, I xXitov to tev^ potias Oregorio rettitaendam, qaam nostri aa«
ctoris ingenio vindicandiim esse pnto; enndem loram anaphoricnm GallieleB XXII
29 iqq. imitatione ezpretiit; facit hae otiam Nieetas Eagenianas lY 110 aąą.
^vw» k6^ jcok ' Sv tt xal ffiko\i\UYrfi, \ Zaźkwji^ to ditv6v * t{ tt xa\ TMOfi^ W«(, | tpc3cXouv
TÓ x^vTpov' li tt xa\ xdfXXou« yiiut, j ::Xitov to 8civdv* tl tt icpoc yofioy (p^pn, | icSp ffv^
suTJjy p^ouTot tj^y xafd£civ, attaman Nieetas non GallicUs TMtigiis instititie eenien-
dat est (ef ad YI 21 et XXI 22), qnamqaam loeationes &jcXoCv to te>^v et nkHw
to 2itw)v ex Callide aMimalari poMont (XXII 80 et YU 3), sed alind Gregorii
Naaanaeni epigranuna «ipl nd^u in nsnm sanm conTortit, qnod mendie inqaina-
tiuD ez Niceta prietinam formam reenperat (p. 788 A): teiM>v ftó^ mc' Sv tt xal
cc^MjfifMu, { ^idouy to 8ctvdv* %l tt xal x6paf (sic) Wo;, | tpcicXoOv to Wvtpov' c{ tt xa\
uaXou( -fCIAdW (sic), I xXiCov to xoixdv * tl tt )cpoc Ya{xov (p^p«, | icup rvdov aOtłjv pdoxf toi
tjjy xap8ioiv 1 1 7 H^7vv] Wov Gotting. ez 9, nnde causa perspicitnr, car 8 8q. omittat
8 ^^X(i>v Ł, qaae toz nihili est; cf. loannes Geometra apud Cramerum Anecd.
Parii. Toi. lY p. 803, 21 kĄaac U (Aoixpa>v ix x6r(i>v mnaufjiyoc (panlo aliter p,
304, 6 xlŁ{AaŁ tt vfxpiK tbjiy xtf]cciiv )Cf9sau{A^voc, nbi saltem {laotpćÓy pro vtxpoc corrigen-
dom est), Theodoms Prodromns apod Boissonadom Anecd. Not. p. 377 ▼. 167 ct^
>v xa^o$i|ooa< ^x |jLaxpou x6j:o\t, apnd K Millerom, Recaeil des historiens des
croisMles. Historiens grece vol. II (Par. 1881) p. 281 C ▼. BO xa\ xatv |«xpov ĄMjiijooY
^x -rwy |jLaxpu)v oou 7c5v(ł>v ;| 9 Xoi«u>v L; corr. Congnj 1 1 tbv L, sed twv m. pr.
10 :ajciaxa(uv mac L, miUM»LK^ ti Gotting. 1 1 13 xatocx{av] 7socpotx{av L, qaae lectio
eo addoeit, at inter 13 et 14 yeranm (StaSpafŁOiioi); t^c xAt(o 7uipo(x{a(?) ezcidisse sta-
taam cf. XI 16 Bqq. 8oc 3:pa^b>v y^|V x«l tdJcov owtijpwtc, | 8bc iWYy«vi) jjloi tJjv
'ESc{i xatotx(cev (similiter XXiI 73) | 8taBpa{&ouai)c xffi xaT(o ;capoix{a; cl. I. C. Suicero
Thesaar. lilccles. roi. U (Amstelod. 1682) p. 597.
21*
824 ŁBO 8TBRMBACH
Vin. Elę T)?)v elx6va t)?)v Icrtafjiyyjy iiz&wta xoO xAfou.
cTCXdry^v<av i|«i5v t(J TŹatvov 4pw«yev ^lou,
(TOI TQ TZT^ifm V0v WapŁOTcS 7r9Cpd'^C]).
TouTC{> yevoCf ra wivTX, ccSc, a<i>T7]p(oc,
& 'ESźpi Tpu^ijc x^p(ov ^ X^^^ Tonoc
xal 2[(3v uSa>p }corl KÓajAOc eic ^Ibv y^^^-
'H ToO wedÓYTo; TaOr* (A^'n]p go£, xópiQ,
TÓv aov TU7rov xoapOc3c, xÓ9(te toO yŹYOu;.
IX. Etę T)?)v xp^v 6lx6va t]!)v oc6xXt{jtśvY]v źv xif> Tdtpcp.
Tó Tiję łjiiję pXa(m)(«c yocorpó; ^1x^1^
TÓV xX((VOV AvSpÓviXOV aT(ikl}TOV fJLĆvttV,
^J^Tj S' ł7re>.^tv -rijy TO|i.T)v wpó tou x^g(^u*
brfil & Tolc <J0l; dbcaTa^T^irroi; Xóyoi;
5 divaTOc ł;śxo^ev acopo;, A-óye,
xxi Tafo; auTÓv auYxpoTeT 7vocp' eX7r($0L
&i}<nv ouTp«v T^ xui)<rAa))c iij[oio
xatt toOtov ft); 8So9(i.ov dfvdoc ?rpoc&}^ou.
X. Elę łT4pav.
ILxl ^ćSv iycd os, {AopTuę, hckoirow axe:n]v,
^eipó; Si Tiję affi Xfld dav<ii>v iSpx^^>]v*
VIII) X 5; ezhibet M 7 f . 97^, nbi propter aliad carminis praeoedentii
ar^mentum (M 6 -« n. Xiy editionis noitrae) lemma yerbis : toC n^^rou xupo3
1lv8pov{xou augetar | j 2 on^orp^yćóy L 1 1 t^xvov] xtvTpov M | { 3 isap^^] nocpd^ M ;
cf. XI 19 a£{iv}| iCAp^YE cl. ni 1 a-p/k yuji^is ' ' 7 TOoórco;] ^vtfvto; M, qna cum
•criptara conferri potest XXI 24, at cf. YII 8 cU. XXV 21, XXIX 8 1 1 -oazi
jjir[T7jp ao\] scripsi: Tauia txr[T7jp aoe M, xaSr« aat (iijtyjp L | , 8 xbv ow luiwy] t«v ool
T^j7ov L; Deiparae imago (cf. lem. tU "^C* c^KÓya) designatar.
IX) L 4 W x,pu<rijv L (tacite corr. Band.) 1 1 itixXijAi^vijy] mk^uhr^if L inepte
(*in aoream, cuae vocata eat, imaginem in sepalcro* yertit Gougnj) \ S
a(ł>po;] malim acopoy 1 1 6 ouYKpoTśt] oupipar^?
X) L 5; exhibet M 8 f. 97^ 8q., tam sine lemmate inter Theodori Prodromt
carmina f. 110^ (w) i g?c £":^pav] f?c Wpav ^ofołę s{xóya M (nbi n. VIII praemitti-
tur) ; 2 X6ip45 8c L (/Kpbc 8ł tacite Band.) ; cf. ad XXVIII 27 | i tóp«C(Ł{i?jv] i&Ci-
NICOLAI CALŁ1CU8 CARHINA 8S5
mxpouc, amjYeZę, •|ruyri3cou; óXo<jTaTa;*
du ^oG voó; (Aou ccimeC; Ti)v Xu)rvtav.
(jLapTupixoT<; aY^^v ł9T0|X(i>{jLivoc.
XI. Elę xiv 7t47cXov TÓv xpe}JLaa'9'śvTa 7iap3c *Ia)dłvvoi) oe^aoroO toO
jipPavxT]voO się Tif^y ónepaYfay 6sox6xov Tłf^ 'OoYjyi^ptay.
*E[iLauTJv aikó; Jć&pOY, dbyyi^, <Jol cźpw,
ou {(3pa [Aixpde, XP^^^ ^^^ Tcopfupay
iv TolB; xX6voic y^P ^*^ ^ikoLtę Tal; łx Tu;^r,c
s6pouv G€ |3eT'8'pov t&pov dTapx;(x;,
& E&pov S' dtvŁxi]TÓv 9C f»dpaaxov v69(i>v,
dbra^^ay^Y KaTslSoy łv rat; cpovTfai*
^i]c ćpov TTopć^^ec, afdovov yCkioc'
xil^&uc XP^voc' <juv5J'ja; 6X^(0) y£vei,
^uo^ 7cXaTavcj), t^ Pa<JiXea>; '^X'ii
10 SXov 9catTeo3c(a(7xc ij|i2v t4v ^tov.
A^Vtt fdÓYOC ^* ^XaOOV OCUTOO TKC Yv«douc'
^uTnl ii <Ti;>* róvTpt^|;ov auToO t4; (jlu^oc*
ayoiyź p)t ri fnrXay3^va toO PaeiŁ^icoc*
<a>j^oivi(y(iLa Xx(ii7cpóv, xXYjpov óXp£<ou> ^tou
16 Só< xal Tixva ^pdć^ue }cai ^(ii^< TC^iroc,
^ 7rp«<a>v Y^v x%l TtiiroY <rci>Ti]p(a;,
^Ła^pa;AOu<n]; t^c xaTco 7vapoix(a;.
*Ap^mjvóc ca TaOra, crept.v7] icxp^śve,
20 moTÓc, S^oivx, 00; XaTpTi]; *Ic«)awT];.
P2v Ł (nudę falau Coof^ji conieetara 2xW(o(Aa( flaxit p. 440) 1 1 4 ^o<rtit0tc Ł
(ł^oTcenoi Uicite Band.) { | 5 om. L | { oxc6aoa{(] malim <Txt6&att$, at 3 oxopm^, O
9uTt^ 1 1 8 ^9to(icu(if voc] laToXc<7{iivoc Mm.
XI) in II l<&YviIao(M II 6 8Spov$*]f3povM;ef. adXXXIIl \\ Tspoypotias
ez eoniectara, qaam secniidam litteraram reatig^a reposai ; malui antem Epov scri-
berę ąnam 2ptt>v, ąaoniam Ula fonna poetae eiasdem fere aetatii ati malant (cf.
Constaatiniu lianaaset Chroń. 554, Tfeetzes Chil. 1 147, Theodorus Prodromns Pa-
trol. Or. Tol. CXXXin p. 1114f B, Rhodanth. 1 110, II 460, VII 7) atqae adeo in
oralione soluta nsi snnt Theodoras Prodromns Patrol. Or. p. 1114 B, 1172 A,
1286 B et Nieetas Acominatos p. 162, 26 et 382, U (Bonn.) \\ 11 ti; propter
CMtoram relictnm (cf. p. 316 n. 1) pronominis indefiniti notionem praebet.
326 LBO STBRNBACH
Xn. Etę vffł elx6va toO Scorjjpoc Tifjv xoojnQS«iaav icap4 loO
PaaŁXśa>c xal dvax8d«Taav t^ {i^y^ xoO navxo)cpdxopog.
Toc Tć3v vó[Mi)v exetdev <w>Xaxx; •
eycb S' tw* aXXov )jLa;r((i^v fd^oc yv69ov
ŁvT80^ 8ÓCIV
& eupov ydp £XXo Se5pov* ou vóp(.ou xXaxac,
ypa^v St ToO <Tu>7C0u.
MevoOv ys jcal tó ^cSsoy łv ^^pol^ fćpca,
$ŁSa<TXO(Jix( ik <fep>eŁv,
8v ^e M(i)9^;, ix Se T(i3v ÓTtaduAv,
10 8v effie X <a8>pa; •HX{a;,
8v 'Hax(ac elSev d£vdpacxa pXi7ba>v.
XII) Jf 2 II 2 expeoUtar: ^xćE^ Uffipu jśkiauk^ led im M potŁlxst^ litte-
rme 8 yestigiA ridentar eztare, quae coniecturam Beixvvet sa^^nmt simnląae lxć^
in hC.^ matandmn esse saadent; Callides enim spondenm in ąaarto pede pionas
deolinat, qaae norma nottrai emendationes Xiy 16 oóSnp pro ouijjp (cf. XIX 3.
14f), XXII 49 tou pro t6, XXyiI 3 ^X(xov pro 3n)Xtxov ratas effieit Nominis proprii
eieaiatiouem habet XXyi 14 "Awt) otpaarij, Ko|jlvi]vo>v ^'^t^; xXaBcii, enizam v0ro
Btodiam ipondei ritandi plares loci patefacinnt, ąaibas ^ pro xa\ aBurpatom me-
triea, non logica ratio ezplicat: II 3 aXX* san XiMoTp<i>To; ^ XFuoo5c zóm^^ YUI 5
*£S^jL Tpufijc x«i>piov )| x^^ '^^'coc (*^ ▼• 6 TuH C«>>v i>$(op xa\ x^o(ioc ei; Mov y^o*
cf. XI 16 Bbc icpo^wY Yijy xa\ -eóicoy ouTTipCsc, XIX 7 xa\ Cć:>v liScop 8o; xa\ t^^o*
XXoi}9Ópov, XXX 126 xa\ icpo^tnY yf^y xa\ -c^icoy y^oij^dpoy), XIV 6 xd{i7») 8k X0c\ iov
Ppo(ix.oy i) tJJY flbcpfSa, xyi 45 pLopifapoy )| (etiam secundi pedis stmctnra partlealtm
ftai aspematnr; cf. ad ad XIV 4) xpuo{ov )| oiOL^ky Xi^v, XX 3 xtSpou lupco/.K
&|k>c ii (cf. xa\ XU 80, XXVI 7, XXX 104) x^Bpou 3cX^ov, XXX 16 ooS lĄ Xt^
xpuptfvi:o; ?) xoc(jL(i)pivou, XXXII 26 <ivv Bpcvnouą B&pi« )| KaXaPp(B |{ 3 fp^ d' M '
ezpoctator hnins fere modi trimetor : ł^łwi^ aXXi)v Uac^óta StoC B^ocv 1 1 8 SdUnopoi
St M; cf. ad XXVI 22 || 10 de sapplemento nostro cf. I<XX Heg. III 18, 12 tai
(uxa TO icCp wa^ otSpft« Xt^c || 11 pX^ictiAv] fOJnw M; de re cf. LXX Jesai. VI
5 8qq. Toy ^otXEa xuptoy Sa^aoi^ t&oy TbC; ^fd«X(i.ól( JMU xal dbaaiaXi) icpó; lU ł«
tbiy Dcpa^, xa\ ^ Tf{ x.«p( Hyijn Avj^paxa, &y Tij Xoipi$t eXa^ a}:b tou ^ntoLmfiiuM xai
l^to ToS ax6\Łr:6i |jlou, nnde coniectora Sy9paxa >ixioy (»comedenB cf. Meineke,
Fragm. Comio. Gr. toI. III p. 76) se offert (cf. etiam Thoodoms Prodromoa apad
£. Millerom, Recaeil yoL II p. 544 D r. 1 tq. xłc aXXo; Sy Y^yocio yuy *Haxtx;, ' av
t|»<ii|jL(otic ay^xa Xapl; mjpiyri), sed mensnram ft(^ax8 (de oy^poocac oogitari neąoit)
Callidi propter XVIII 4 lotę )^tiXsof oou $cXi(uy K^ttgti^-sai impatare non aadeo,
nbi ^cusTty corrigere malni; nihil aatem Tocabnla libera fta (XXX 117) et sc
NICOLAI CAŁU0ŁI8 OARMINA 387
*Av a>pa(^<i) XpVKricj) tJ]v ttxńva,
iv \xiKicf\rł(a ii ToC; ?C9CvtVTi(uocc X(dotc,
16 TZfocxj6fijjijrv6c ot X(dov cux Ł)(m 9£kia'
OK owS<Ti]v Tt(A«& iz Toly dbcpoiy X(dov,
cSk Ipiiropoc xT(3(jLai 9t x69)A0v jAspydcpoi;,
TÓv T(ac6v Ts xał xaXóv |AapY^('n)v,
dtf* o& T^ 7c£v tfeOpoY etę rjxX>]p(9cv,
20 XP^^ XP^vooc xxi oxijirrpa x«l xXnvdv ^rifo;.
*Av Ilspoucóc Tic łCuXaxTo(i} x*j(i>v,
iv Sxudtx>] irxp{aXt;, &v OrTf; Xuxoc,
av na(ove; ^«&<nv, av d^po^ Adexi]c,
dpauoov, iuvaTŚ, dX«<JOv ocutoO toc Yv«doo;*
25 Ta TŚxv« n^pei, x>.ijjiŁa porpuijcópoy,
XntJL«5vo; avOi], Xcuxa x<o>iXdeS(ov xp(v«*
2^an)v |iLxxp«v ^, łv Ss t{ xp(ot( TÓrt
ou^uyCay xpxdcliffaev tic ^.i]v (Uxv,
j||v dAvaToc )ccrXtv etę |xipi] Suo,
80 iQa(TO(Aov Xtircil>v (U xxi vcx(>óv 7rXiov,
fyoMoy aurdę xu^, ol; ot$xc Tpóicot;,
Souę TJjy *E{i|Ji C}ro(vu7(AX xxi xXi]pov}^txv.
'IciMĆwi]; oot txOtx Koav7]vóc, Aóye,
ó ivoffupo^Xde9r))'roc AOoóvci>v ava;.
Xin. Elę tt!)v axaóp(oatv xoO Kopteo i^jia)v 'IyjooO XptaroO xal
toO dYfot) n^pot),
1*4^ AeoicÓT)) (uv ^v ol iróSeę xaT(i>
Traupoupivcp <rrxupoxnv óp#(xv 7rdtXat-
ł^ oOpxvoO yif ^Xdev etę tjuiSIc xxt(i>,
(XXX 42) prodactft probant 1 1 12 xj^] Tbv M 1 1 16 XJ^ X(^v M; ef. XVI 62
& 9MvtKi a(Ł<pci{v St Ttfbr eaifocv X{^, qaa phrMi Ohristoa signifioator (»X£^ h
nf^ywoc XX 9; ef. Boieer t. ▼. oocpopmaloc toI. I p. 172 9ą, et s. t. 11^ toL
n p. 842 tą.) 1 1 17 x'cu(Aai ot || 24 autoli] aui£w non eet necessarimn (aliter XXII
87 iBc-Twy f^ovoUvTa>v ^pdiSc ffapfiyouf (AiSXac); yerba dXaoov otóioS lac pm^uc
neomint XI 11 1 1 89 ioc. f. 97^ M.
XIII) M 3; poit n. YII ezhibet codex Oottingeniie f. 137r cam inecriptione
toS Mrni^ipBiŁaUf qaae ad tria Chriitopbori Mitylenaei carmina Ulic aabinncta (n.
32. 87. 88 Boeehi) pertinet; inter Tbeodori Frodromi carmina Tersoa nostri le-
328 ŁIK> 6TSRNBACH
eic oupocvoOc yiip dym łx ySję tov
XIV. Elę Tiv XpioTiv xoa|jLY]9ivTa Tcapi toO xopoO 'Ioaaxfou 8i3t
)(pi>ooO xal X£^v.
ToO ooO iródou TÓy x6xxov iyOTrapeyri |iuoi
auTÓc TeX<g(>f6pi]aov cic S^pov (Uya
?m]vć5v łc ava7c«u|x« )cai X9cp7róv 3i&u,
& dTTOtby ecuToc xffl TCoAtC; xal ouX^eK'
xa(A7n]v Si xxi tóv ^poO}^ov ^ TJ]v axpiSx
2ui)xc |i.9Wfav <óc iyxviriav fOoiv*
fuTOfd6j:oc Y^ i^^ ^ Kjcpirofdópoc *
KOCI rac icvoac Se toc iv«vT(occ Xu<dv
10 Ppdć^euooy 7|jjLTy ^ xaX7]y yi]ye|iiay
^ TJjy Zefuj^ou TryeOaoy aTap2^(xy*
ouTcA yap av tó SiySpoy e5xgtpirov (liyoi,
ły <;oi SucSpay Ti]y TiyaxTpŁxy 2[d&i]y.
'ETnj^oc iQ[iLtv sUyrpoy iy t{ xapSiqe
15 TÓ ffciKrrucóy dou f(XTpoy cię cr<i)Ti]p(ay *
Ti^pTjaoy auTÓj <;ć5Tep, ipLTceirapptiyoy,
YXuxavov iQ{xTy toO yoóc TJjy mx:(ay.
gantur Patrol. Gr. roi. CXXXm p. 1124 A (cf. ibid. p. 1019 A) 1 1 cle - Wipou]
iic Toy ayioy n^Tpov Ootting., tlę Toy a^toy IItfTpov oiftupou(ityov Prodr. 1 1 7 il; o6pa-
voy yoip ttXxsv a^Toy h $p6{io; Prodr., fortMM ractias cf. 3 1 1 etian Ootting. sepiem,
non octo ▼ersibos constare propter errorem Goilelmi Me/eri (Yeraeiehnis d«r Hm.
im preuMischen Staate roi. I 1, Berol. 1893, p. 9) moneo.
XIV) M 6 W 2 htaitapiYsa (loc M, qaae scriptnra yersom proparojytono tar-
minatam mvehit, tolerabilem XXy 9 'I<oivyi)c (ocul) toy|jiYav XX^Ciov et XXX 78
^pijyci xpu^vta loO Y^youc toy 4SXioy propter nomen propriom et ▼ocabolom sollemne,
qaamquam altero loco apte ^(^pov poeta scribere poterat of. XXII 14 ^9xpa)^ji-
yoy KttT^idoy tU "cby ^ucfópoy, 18 cl; Toy yoijT^y, się TOy iffiju foK^poy, XXy 36 £y«xis
ic»8a xa\ Toy aicX<oc ^c^oy. De accentn in paroxytonon ▼ocabolom reiecto ef.
Kaehner-Blaas, aoBf. Grammat. toI. 1 1 (Hannov. 1890) p. 341; eodem modo habea
XXU 20 laci&ni oe, XXX 78 SXk6 it, XXXU 12 Tr^^yra t^s, tom in trimetri elao-
sala T^ Tindicator XXVIII 66 | j 4 h] *k M (cf. ad VI 25) contra metri legee:
in seoando yenas pede epondeot tantommodo nominiboc propriie effeotoe yenia eat
NICOLAI CAŁŁIGU8 OARMIMA
XV. Elę lic ferci ouv68ouc toO XptotoO |jiźoov totaji4vou.
Tj]v Icpijro) Tft/icoy dcTreorepow
(jdćX7nY^i 9xX7c((TavTC{ Upet; xu)cX(]>,
KocdciK *Iii]<roOc ftl7»v ó <TTpx'n]YeT)i)c '
ip* oO;^l ToOco cu|A^Xov toO Scurtpou;
5 TJ]v leptxcó> Toc (jLuoaaac otlpiacKf
^TTToOoiy ei; yijy Upc% aXXoc v^
?uveu[i«T(xaE; (jaX7ny$iv Tj^oOyrgę xuxX«j>,
XVI. Elę Tif^y 08ox6xov xoojn70«loav Twcpi xoO poot^icoc.
E& xal GOftoc oLcoc, dyyi], TUYX^>'CKy
aXV OUTÓC OU XOO{M& 9t TO^ ilTTOC OTuXoic*
apx^ yif dc 001 9TuXoc ó ^^vo; tóscoc*
OU du(MCTa o^ay^yra o6c 3c6o(ioc, xóp>]'
6 TCKoOcra xal yop dOp.x tóv 0eoCi Aó^oy
avetXe; &?rav ^0|jix tou mKXai vćpou.
OuTcdc oofbc ottcov auTÓc os Ypdlfo),
fpoyć5v os fuXaxTi)px tou scpdĆTOu; oXou.
'^Q icolby oucoY e&pov, et; 8v izok^Joac
10 Oicorp^^ci), xav xaO(Aa xav ^u^oc fddćo^
3t&v 8{APpoc 6)(\% ,
nc dv f uY(!>v ^c;|Jt.(^voc aŁd'pixv f}^ct>
xal xau(jiaT0c f^syoyro; ,
«u:ov ik XQd xp«TiJpa ffuyxexpa|iiiyov,
16 i|ijol yXuxuv, 7nxpóv Se toI; ivavT(oic'
xal x(vofi£v xu<j;avTe; ei; piocv :7Ó<nv.
'Eyo) (jiv auTÓ; c<iv tó dzOjtot, 7rap&^ve,
dignu cf. 'A(>pavrvivoc XI 19, 'App<xvTV}vą XXyi 10, *Iu>&wi}c Xii 38, XX 12, XtV
9, qnibiti loda fortasM mensara *Ap^rri}vó«, 'Ap^vr^¥u), 'lwit^<i in eensam yantt cf.
«d XXy 6 II 9 >cvo<£« 8c M; cl ad XXyi 22 Ij 16 oćuTtp] ocodjp (p. oomp.) M;
et ad XU 2.
XV) Jf P II 3 t7ftiv] LXX Josaa cap. VI || 8 hŁaypd^] ^c^kfw. M; cf.
XXIX 8 et ad XVI 26.
XVI) M 10 w fixw]7ULiU w 1 oiiibK] liTci>{ sine littera initiali M ; cetenim
malim <j&dw, ąnemadmodum 54, XIV 12, XXV 21. 34 iegitor; antę Yocalee oijKo< ne-
eeMariom eat XVI 65, XXXII 16 i | 11 et 13 in M Tarana manoi proponnntnr ||
330
ŁBO 8TBBNBACH
XX7)V Xpai?7QcX^ <7U(JL7CX9a $uqA8vi}c fuoic,
80 xiv Tol; KpoTafotę f^yoc ayptOY fipei,
|jŁedó^xov ixpof oOaa riję $&c>]c ?ró[i,«.
*£vT€0d6v iQ|jitV eufAapij toc toO &p6[jLou'
TckiUfoT; ^ipccffci, 7r£<;av ix ^adou; avcd,
^ouyou; T9(iceivol;, xfiv 6poc &7)p(AĆvov,
26 SideoTpofoy wav ei; óSóv Xs(«v rpńcEt;
xgd Tzobł (DLokióy so)(t^c dciueuduvstc.
Mi] ci x:oupeT Aa^lS ó ^a^pioypa^f o;
(bc uirepaomcTi^y re T(&v ^x^Xe(i>v
xxi xaTafiiYi{; (t)propa>iiivov TÓ:n)v;
80 *^W & TzxxfC^ yCkfipt xal x>i^poo cuXaC, —
i[ibol Y^P o^^TćJS TraTpiKJ] ?rałXxi o^eoic
av5j(j/ev ei; cri toO pfou rac aYxupx;
xal yjfiaiM ^i7rXouv e&pov łv (ro(, 7capMvs,
TÓ 9(iKmxÓV TS xxi TÓ T^C ł^OU<j{xC
86 9ÓXxTTĆ (iŁoi TÓv xXąpov ^ xal TTpOCTCfl-ei,
Ppdć^ooY auTcJi Tou; iTK^ampouc Spouc,
AldiOTWEc Topasl; TB xai ytJy *Aj5pxPa)Vj
BxxTpiavi]v xxi £oO<rx, tc£9xv DepciSo,
TÓ ax^jwTpov u^[k)u [iaXXov x0t<3v Tfiv xźSpci)v,
^ ToOro 7rXaTUvxtc 0:rsp avxSevSpxSx;,
xal ou<JxidĆ9fii Touc oXou; 07n]xóou;
cl); wXxTivou ra f(tXkx nnffi :roXuxXdć^,
(b; xl Sx<Te?xt xxi axidć2[ou7Xi va:rxi.
'AXX* 8 wpoeT7uov, (rrape, piTe, Xu;rvia,
*6 (AapYxpov tJ xP^"^^ ^ (rTtX^JHv Xidcdv
C«)C aU|xPoX0V (AŹV, XXXX (iLT) xó<Tpiov Sś^^ou"
?jv yxp xxdtópxl9ev xc7co:o; tóxoc,
ou xxXXuveŁ (jLipyxpoc 9| xx^o; XCdou,
26 zpiiw^] tp^ffocę M; cf. ai:exMm<i 26 cl. t. 1. ad Xy 8 1 1 27 AJtS M sollemm
ptarae eompendio; aliter XXX 91. De re cf. Psalm. XXX 3 (cl. Xya 8) rcvol» |aoł
lU Bebv 6:cepaonioTł^v xa\ cU o7xov xaTa9UYY]c toO ou>a«e{ pis, initio aotem cmr-
minia inest imitatio Prov. IX 1 są. f} aooia cJnc^BopLijoty ŁoJtrĄ ohun (ef. ▼. X) «at\
6}ci(puae otAouc hna (2)' eo^^t Ta Ssutt,; ^eu^ia (4), ixtfpaatv tl; xpftT%Mi tov fairci^
o7vov (14) II 37 ino. f . 98v M 1 1 39 ^j^ou] C^ou M; cf. XXX 7 (activam roeia for-
mam commendat etiam Psalm. XXXyi 36 clBov -bv aoc^^ 63apw|«J{&tvov Mtl ca
vov OK Ta; xtf8pouc TolS Ai^oyou.
NICOLAI OAŁŁICŁIS CARMINA 331
60 6 T(puo( 7fllp xal xaXóc (AopyacpCTi};
6 9uvSiTi]^ ap.folV Se T6tv dćxpo(v X{do;
fac ooO Xflt^v Tęp&ckr^iuML ouv&7 Tac fóoftę*
o&Tco €Mv TSxoO<T9ev QiQx xod YP^?^)
XVn. Elę xb nooiidoy 8o9^v Tcopi xf)c TwpęapOYSwi^ou xop&;
£ó8ox(ac x(p 7caxpl os^c, x^ poetka i^|jiAv t$ iyfjff.
AstpU5voc 'Iv$€5v ^ )pu(iu3voc *A|Spi^(av
^ti>ov TÓ ToO ^paTijpo; i^tift^^ijfLyfł,
Ijf^^ ti xo<j}Aióaaffa toOto xvxX(>frev
£vaxTi iraTpl 90%Tpa }upvć5 toO Tixvou,
6 Tot Tljc 'AcppLcl>v YXuxep(ÓTtpa $pó<TOu.
'E^ Eu$ox(9Cc TaOro, Tcopfupocę xXa&u.
xvni. Elę Ti oótó.
Xpu9oOc ó xpxTi^p, 8v xpaTtIi;, auToxpaTop,
xal xa7cupóv Te Tajfa xa'y;^^2[«iv Ij^w
itXi]v aXX' ixe7ftev <Tu<TTxXel{ /X(i>p^ pivei,
Totę }^eŁXe9( oou S£iXiu)v TrpocsyYtaai *
7rp6<jj^ec Pa'JiXeu, <iq>Xovc3v ^epei ^uXov
xod trocpaStbOOu X^P^'' ^ xpaTi]p 7^^.
XYII) M 11 W ^ finia rignom (:^) in M non eomparet, sed XyUI at no-
rom epigramnuh nota + designatnr; ceterum yerba: ^ E08oxioic laO-cet, ^cop^tipoic
sloSou eodem modo eannen daadant 1 6 cf. iniaper XX 1 2 *Io>avvi]< ooc lauia, Tcop-
^ipan xX<i8o( ell. yni 7, XI 19, XU 33.
XyiII) M 12 II t^c TO a^To adieci cf. Y lem. 1 1 1 aOTOKpoEtop] aOtoxpG^T«i>p M
cf. XXX 120 &0U1 iCKVcoxp^Top tu/^łi< j(jL}ctfvou, nbi rocatiTi formam metri ratio
confirmat, cl. adnotatione ad XXVI 1 || 4 x*^^ legendnm rideinr x*^^^
ef. ad XII 11 II 5 snpplAmento nostro nihil hiatas obstat, ąnoniam lu hominibnt
illioa setatii in eonsonam ezibat cf. Hercher ad Erot. Script. Or. yoI. II (1859j
p. XIX ; locntio ^vSiv ^ov flozit oz Apocal. II 7 (cf. praoterea IiXX Genes. II 9)
3(&ow o^tią ffori&t hi xotS }:Skw xS|< (cinic, 8 iaicv lv tii> icapaBsCoco, qaem locam Calli-
dos etUun I 1, II 5, XXn 52 antę ocnlot habnit.
332 ŁBO STTHBNBACH
XIX. Elę xóv XptOTÓv toT(ifievov i%\ t^ tdwpcp óc fet 7ipogimo\>
d|ji90xćpa)v ToO ts X(r(0%ixo\} xal t?Jc oofipfoo oóroO xopac
EipT^vY]c iieric |iovaxŁXoO o/T^jiaToc laTapiv(ov,
xal xo(r[ux6v ir£v u^ ixXeX(Hic6Tac
ToD (ToG yop i9|JLev a[A?c£A(3voc ipydcTat,
5 [U3cp<iv xa(AdvTec iv TĆ^ei t^ iq(itipac.
n>ijv aót^c iQ[jLrv «vTi toO S>]vap(ou
Mtl 2^ć&v &Sa>p &d; %xl tó9cov X^^f ^^ '
Kpauyij Se wscrdę audię ftv yźvoiTÓ Tic,
S>]XoO(7a TÓv yXuxuv as vu[iŁ9(ov fd^aai,
10 axXewTov Yj|i,tv Ti]v xaXijv S(8ou d6p«v
xal Xa[iŁwaSi)9opo0vTac lvSov el;S^ou'
Xa(Awac yap i^|J!JV cć5c Pfuoucra xal ^^^^
<ie(JLvol (iŁovx<jTal xoci (xovi] <iePao{it.£a •
avTl (STokTffi Xź, crfirep, A^Cac ydt|jLOu
16 TÓ ToO ^tTćSyo; 7rpocXaPoO waXiv (Jt,ćXav
xal <|;u)^ixć5v Xeuxavov ix (jLeXa<jjjLaT(i>v
lv$uaov i^(a£c a{Af cov <;ci>T)]pbu,
Tiję (riję Tpaic^Tjc Tcpoc^apoO SxtTU|i.6v«c,
XX. Elę x^v '0873YT^Tpiav.
<I>uTÓv jAC puxp(iv 7rpocXotpoCkra TcaTpó^,
9d6vou wviyźv, 7cdćvayve, Tpa)re(atc Paroic,
xćSpou TTop&j^ec u<j;oc ^ xe$pou irXeov,
xiSpouc xaTa^Xe^a<;a t«; toO Ai^ayou,
6 Tpówou; ppaxiovac Te touc ł7n]p[j!.evouc •
ex aoO Si 'KkxT\j^tX(s\y iq|JLfflv Tot; xXa$OK
eupsę axia(7pLÓv T)Suv 0(191 ToTi; xXdćSoK.
XIX) M 13; recarrit Y 6 f . 381' ! | np<Ku:cou] 3^09>2i3citfv Y 1 1 4 a(Ł3CiXc&voc
Y 1 1 Epyociai Y 1 1 8 xpaupi Y 1 1 av] ?lv M; cf. ad XXX 98. 99 1 1 9 ipii^^Mia nunc Si,
abi 8 eTanoit || U Xa|jLXot8^9opouvta( Y 1 1 16 <{rtixtxbv Y || 17 inc. f. 99*- IŁ
XX) Jf ii II 6 ^ćovJ ofKpU II 7 E3pc(] dnbitanter scripai: iSpe M; cf. Xt
10 SXov xftTtoxiaaa( ^uCy toy p{ov.
NICOLAI 0AŁŁICŁ18 OARMINA 3S3
ix (Aopyd^pioy ortfAtida Xat(i.7cp«&v, TcofidŚYC
Icddhno]; ooi TaChroe, Tropfupoc xXaSoc,
XXI. Elę xiv Td^poy xoO EaiJtaTYjpoO Xoyo8^oo.
ACdot icXaxivTec XP^<!> ^^'^ (Aapydepot;
łx ToO Tafou f euyoŁTC, ^eDye 7c£v ińickWy
8 xaTcnopfup(iKrev alpia Tcopfupac*
T$ xeŁp(iv(p Y^p xó(j[Ji.oc ćpL?cvouc ol \6rfoi
^ xal 2[(5vTŁ TOirpiy, aXXa xal ts^x^*
xoa(X(3v yap aurouc avTexoa|it.s;7TO xXiov*
£[iLTrvouc Si KÓerpjo; xXXoc ElipiQV7] 'jrdćXŁv,
y^ au2[uyelv Xa)^oC<7x, Aoux(5v ó ^kiioc,
|uXsvSuToCkra, t^ xóvei x£9up[iivij
10 xal Saxpu<i>v XouoiK;a XouTpol; tóv Ta^v
xal Tdv Xidov xpaToCkja xal 'kxko\kji ooi*
At cd, os^aGri! 9oO xpu^ivTo; iv Tdłf()>
i^ySipt ivivAouc SćvSpov iv Bu^^ayrA,
i]veYxe xocp7PÓv, aXXa xocpi7dv inxp(ac'
Ift ó Pa(jiXei; s^aye toO xap:roCf wXlov,
Ifocysy 1^ auyxXi)Toc Aucćywy 5Xkj,
19 (TuvoSoc |A8Tia)rcv, ^X0'sv ek xópov'
P«Pai, t£ touto; xai cay6vTci>v pLup(ciiv
łu.01 t6 SivSpov 7rX9jp£c Eupidi] 7raXtv
XXI) Jbf i5; habet etiam V 5 f . 880^ Bq. 1 1 loo Koiia-ciipou XoyoMtou] tou
fuxaptou ({Aaxap{tou in eiiudem g^neris argmnonto leg^tor YU lem.; cf. BoUsonade
ad Nicei Engen. p. 14 Bqq.) rpti^opiou xa\ XoYoMtou xo9 Ka(uixv)pou Y, abi praeno-
men Fpijyopiou in ipso carmine non traditam magni momenti est; praeterea reote
XZl anto XIX collocat Y 1 1 i (topyópotc] (Aapyapc}) Y, cni scriptarae favet XY1 45
(U(p7apov 1^ -^uoiOY (cl. 48), at cf. XII 12 av copafCco ^puodo t))v t{xóva et 17 tu( £{Anopo«
xtćó(ia{ of xó<i{ŁOv |jLapY«poi; cli. II 4, XX 11, XXY1 7 | [ 2 9€ir)fotte Y 1 1 6 to wp\v Y;
cf. xxviii 60 xavvv II 7 Sł] & Y | j 8 ouCuyźiv] ouC^v M; cf. XXin 11 | ! 9 |i£Xev5oTouaa]
ł«Xw&iTouo« Y; cf. XIX 1 1 1 xdvł| Y 1 1 18 ^v*twe Y 1 1 14 fyt^ Y 1 1 16 8Xu>c in M
334 ŁBO STBRNBAGH
20 iyw fKYoDfioci Tijv 8Xt]v euxap7ctav'
auv5j^ 7rćvdet 7ućvdoc ipyjixjU>^ yća>;
Tcp wupl wup wpocij^a, t^ f^oyi c^dyot,
ócTot; iraTpdc auv5j^a ttoi^c óorća,
:rat^6; ?cdlXai dav6vToc 7|ya7nj[JLŹvou,
25 8v cl]^o[jLSv 9(3c iX7n&)( Ti}c Oorćpoc*
Tdv <róv Mi^ai]X <juv$po(ix)v &$<i)xa ooi,
Aouxćl^v KajMcnjpćSy ts ?rdcYxaXov xXdl{ov*
%al auv$pa(U&rde tov [iAxp<3y (^eO puM !) if^ua^ *
xX'i]v deXXat (jLaxpóv ou XeXei^pLaŁ ;^póvoy,
80 xxi (juy{pa[xoO(i.aŁ ToTę i;Aol 7rodou(AĆyoic
xal Twcoi xoiyó; el; yeyi^crtTaŁ Tacoc.
XXII. Elę T)?)v Aox8tavifjv (&c inb xoO dv8pic air?)?.
*Ep.oy ^ov, Tpoy^ et d^ydĆTOu ^(foc,
vOy 'ri]y 3tAXuxa wpcSroy ixSeSu(Jićyoy
xal wp<5Toy aupjy iqXfoi> &Ssy|xiyoy
xal TCsayjMc wixp6y, ou Tpuy^ <7S pi^ddcy
librarias dederat, sed ipse errorem correzit || 20 mav (ex Yoce nncopickw) inc C
381r y 1 1 21 a(>xft{ov y 1 1 22 icpo;7,ia] Tcpocijt^ y, at cf. Aristophanee fr. 463^ 8
(Kock) iiA nup 8^ Ttup eoc/^* fixe(v aytoY, — OenomauB Anth. Pal. IX 749, 8 (aj^
nup\ ffSp ^nayt, Libanias yoI. ly p. 683 (Reiske) nup ln&Yt(v mt^ loan&M Ge-
ometra apad Crameram Anecd. Paris. toI. ly p. H20, 22 tl 3:up\ icup ^scaystc pp^
{juoy, Theodorns Prodromas Patrol. Gr. vol. CXXXIII p. 1288 A "^fl H^ o2v narpwiaCa
{&^ icup\ TcSp ŹTEa^fiiy $oxA, inprimis ▼ero hac manifesta Nieetae Eogeniani in&i-
tatio facit yi 48 nOp h 7cup\ tcpoc^^ac, lv okoyi yX&xa, abi 9upo(r^(|«tc ex coniectiiTii
BoriptaroB erat Boissonade Anecd. Gr. yoI. y p. 293. Etiam alia CallicliB camii&A
a Niceta lectitata esBO plores congraentiae docent: yi et yjl in contentioniA
iadiciam snpra (ad yi 21) YocaTi, nnnc cf. XXII 26 BXyoc, oisvatY(fcÓc dOi*.^^,
0[i.ppo( Saxpu(i)V et Nicet. IX 234 fUTa aTEvaY|A<<)V xa\ \ux* 0|jLPpou Saacpuci>v cL YI 40
pLCTOŁ Tbv opi^pov T(ov ToaouTb>v 8axpu(ov, — XXTI 45 ^ 9ao{i&TcDV nafCouoiY fj(xa^ ^^octc
et Nicet. y 25 ^ 9a9{xoEtb>v EfjLopftotę l|j.7:a{|^Etv d>^st cl. yi 309 9| osTpLatwY jgkO^b^ |as
}cavio>; ^|j.<p&oet, — XXy 29 EYytaoy, TBs » Nicet. II 264, — XXyin 57 iMJi^tMu^
ola 3cap^vov vsav et Nicet. I 85 TatiTTjY l^aX&{i.Euov &ct:tp nap^vov. Accedant loci non-
nalli, ąaibas concentuB in casa positoB agnosci potest e. gr. XXII 3 ^ ^tft^poc
'/puaa ^otXixćr>v daxpu(uv et Nicet. II 25 ^p7jva>v xaTfiaTaXaTC8 pd^pa Soixpu<iiv (cf. Vux
70 ^aivouoa d^pJoi ^Ei^a 9CoXXfi>v doocputjy et TheodoruB Prodromus Rhod. fil 488
fi^ve 7nxpa (Sćt^pa ^sptjuoy 8axpu(i)v) — XXyiII 34 ( = XXX 48) xai x«vbv oO$lv» Nicet.
yn 326, — XXXn 29 ą Kausayoy JiSp et Nicet. y 159 xa\ «a|icaTov Kup. Adde
quae dixi ad XXyni 78 j | T^j tĄ y ! | 27 Ka(xaTr,pbv y.
NICX>ŁA1 CALU0ŁI8 CABMIMA 835
5 iffpu Ti)v £cav^xv łv t^ xocp2(qc.
'Q vuY|Mcl w)tov dfcXyoc; aTpuroc wdvoc
łicoctS^rau |jiev iQ|jti<pa>c <if*> ^(AŚp^C,
1^^ Si vuxTÓc xxi Tapax(iii]v oux l^ct.
JfvSpou 7fXiio^ xaTiZ^ łxTtT;xi](AĆvov
10 xal criCwy uypdv c2Sov łx t&v T[Ai(](A^Ta>v, —
[jii] Sxxputi xxi it^fCL xal xXa{ctv diXfi,
xod {A^>ov ł^ 8pin]xo; łxxpcaic vćou
łoTpa{i{Aivov xocTc{^v eic t^ f<i>;f6pov
15 xdbuil&ev £>xov XP^f^ Po^f^jf i(i.iuupou.
"Opm]^ łycid ae (iŁf}Xov łxxpc|xic f ćpoiy,
aXX' łorpafiję tó {tijXov, kazzoifrfi 8Xt]
CK TÓv v(n]TÓv, eic Tdv i^Suv ^co^fópoy
xxxcT&cv cIX^xc xp£S(Jt.a Pxf»5j^ iyMou,
80 ijjii x\jŁioy XŁ?roOagc Tdv \%j(6Y7i ot'
iMfi fcO, Ti ^P^'^^ ;a.>)Xov łx7P«idv xdcTa>
TÓ SfvSpov i)2tx^a; się o):xc X^^*
'AyS^pa^ wpiv ifktyU }>* ZP^^ c9tvXdvijv,
afvdpa^ Si vOv Tefpo1< (U $pu|jLou Ti ^uXov*
^5 (Si^t)ftc eupocdev (U, xivSuvoc, 7;((voc,
ikyocj 9T8vxY|Jicię, ^X(^ic, ^^poę Sxxpu<i>v,
A€ivóv Y^ łorCy' av ii xal 9revdij vćoc,
30 StirXoOv TÓ X8tv6v* ftv Si auJ^uyoy vlav,
1^ au(i.fopa icOp* &v Si Xat|xxpav ix yĆYOu;
£XXoc xtpauv6ę* iv Si crcDfpoyeerrdcTijy,
Ta (rrćpvx xaŁ tA a:rXxYX^* au(5piQYVuadi (aoł.
^ VUXT8p(V(i)V 9Xa|JLXT<i)V xacvoX^ŁCi)v I
{(rn]xac, uTęyolft, Trpocrpl^s^Cj aworpi^sK?
xXQCŁeŁc, Y«Xą;' (xtj TaOra 77Xocvć5u.at puiT>]v;
3wd 2[^c juiy oO ^voOax xal C^; iwujrwę,
9XlyKC Si TT)V dcXT?VX Tł]V TOO 9COC9ÓpOU,
XXII) ir itf II 6S>M II Sine. f. 99^ M || 14 et 18 tU]h M; cf. ad VI ,
25 . 26 i^Spoo^ M 1 1 27 (dy^ M; ef. ad XXX 117 j | 20 yap l<n{v] ^(Scp źaitv M; cf^ j
p. 318 n. 1 II 38 iyMŹ^^bK] Mr^in M (adyerbio iwu^/uc etiam Nicetas Eagenianai I
886 UBO 8TBRKBACH
^Q T(5v xa^' i^|iifc SucTuxdv 9imy\jJcxia^l
£;^(i> (Tt (17] 7vaepoOaav, i^Tpć^eK^ (aźyci;,
dt^yS, yeXdX (t( toOto;) x*^?**^» &*xpu«v
46 ^H 9xo{AdcT<i»v ?neŁ^ouoiv iffjStę k\i^AffSK
xal vu^ axiac ?rX«TTOU(ra }cai xtvouc Tunouc,
łycb Sł (fcOl) mxpaCov kp&(ci> jać^ł,
Ł)(m (7}uav scal 9X9(i.a scscl xoOfov twov,
ou S' iKfuyoCkra ?cav t^ KXoiud(AAva; icć^,
60 'Hdo^ TcoTOiAOiic Tou; xoiTe^i]poe(Ji(iiyouc,
<rxiav davaTOu xaŁ x9exci)a8(iK TÓ7rov,
(TXŁav i)(tic viiv, aXXa 'rou ^coijc ^u\ou,
ćj^eic TCOTopLou; eupóouc, atifSpóouc,
oux i; 'E$ź[i TĆffincpa; i|Spui]xÓTac,
56 (I>ei<T(óv, reciiy, TCypijr* xai toy Ewcpdbnjy,
aXX' ouc Ppuei 16 xveO|i.a, :n]X(xouc, S90i»c;
yijv avTl yi}c łceOps;, dtXAa 7rpotź«v,
eic f)v iCKToCkia^ Xa;A7rxSi]f6po; vća,
<>>( &v &u7cvt<7^tox xpxuyxl; iwu^^oic
^ Sć^ig p(iv aOTÓv tov 08ov xacl vu;jt.f (ov
xai auvSićXdigc Ti]v Wpow ttjc ?raoT«^
xai aup(,p(£Tdća}^ot; tć&v oceT TeXou(iiva)v
cbc SaŁTU(jLo>v irpiTcouaa t^ ^(a> ya|iA>*
wXi)v aXXi xa(ix»l t<5v xpiT)]v xal vu(ifŁOv
66 4^iXeoO xai -raue tijv xaTCi) J^i^i^y,
IpLfpaTrl jjioi wSy <yuxo9avTOuvTa)v GTÓfia,
to; tć5v 9dovouvTcov dpauc TbapL^ayouc (iuXocc,
Ptou 7rXaTu<5jjLÓv, eupo(OTĆpxv tujtijy,
70 J^«jjv pLaxpav xod wibv żv yi^poc tśXoc*
<rraći]u.ev 0(190) Se^tol tou Asottótou,
Xa^o((iev a(ifci> $ó^av ivd£e9TĆpxv
xai Ti]v 'E<ii}ji. <j;^o£T]|ifiv eic xaToixCav.
n 818 ntitnr) 1 1 49 to] tou M contra metri legea cf. ad Xn 8 ' ; 60 *IM«|jl]
?i ^ofji M; et LXX Psalm. LXXIII 15 ou ^pava; tcotoiiouc 'tW^i (Unc etimm v.
49 potias KXau^(JL(5voc, qnam xXau^(ovoc scribere malni cf. LXX Jnd. II 1, &)
xaxcCTjpa|x*^rfvooc M 1 1 68 inc. f. 100' M.
NIOOLAI CAIJJOLIS CAKMIMA 337
XXIII. EJc TT^v 8Jxóva To3 Soyrfjpoc ti?)v KoaiATjS-elaay uapdt tfjc
oePaOT?)c HupSę "Awirjc tfjc Aoi>xa(vT]c.
ać&v 7caY%dćX(Dv ;aov{5v ts xal xoiTX(T]jiaT(i)v
łiccencÓTCOuy av(Ddcv i^eTy rac rpf^u;.
^ TOK <R>ti ^eoupyoH; ć(A7rXocxtTiTa Suctuołc-
łf cOpov ouv C^ToChra xxi :rovoupivi]
ftcav$ptxdv (itóp^aiua Tiję affi cUóvoc'
xxip<)c yop i^pwtc £i/cv aypioc tót«.
•O nXi]v 6ikX 'Ava^ "Away (U <iuv 'A^c^tco
TćjJ auJ[uYoOvTi na^oio^óyca ax£:coK
Ko(AV9]voSouxa xX9t$ov ix Aoux«&v yiyouc.
XXIV. Elę Tifjv £v T(p n(xXazl(p 88ut4pav 7capot>a£av.
aaX:?tY^ dvzaTO(ji.oCH7ą 7cS[v Tdt^u <Tz6^UL
xai 2^<oowoioOv TwsOoa to'j; T8dvT]x6Ta;
XctTOupYłxfflv Te 7rveup.aT0)v y^<:i>.ta>Se;
& xai 7C,5o;xuvoyvTCi)v ayY^^***^ p.upiaXec
Sij^oOoi, Xpi<rrś. <57)v eXeu9iv Etjj^aTTjy
XXin) if 27 II 1 <|»uxo<'(^<'^ft] non mntari cf. I. Hilberg, Wiener Studien
▼ol. Vni (18S6) p. 806 et qQae ipsi ibid. vol. XXV (190H) p. 30 monoi (ad Pwlli
carmen in Sabbait. 163) || 3 lBć(v] ?oaiv M cf. 4 || 12 Ko(iV7}voSouxą xX&2ov] dnbi-
tantet scripsi: xo(jlvtjvo$oox«c (aed 8ooxa; llnea transfixit librariai additamen-
tam odosom significatnniB) a* M; pro xXaSov eodem inre ^Xo;, :cp^(jLvov, jrcóp^oy,
tam ^Xa<r:dv, ^XX^y, wz6v, bi penthemiroeris itatoitur (cf. ad XXIY 15), conici potest;
£x propter XXI 8 AouxćÓv 6 yCka^oc (cl. 27) et locntionem nop^upa; xXadoc I 6, Xy]I 6,
XX 12 (cl. XXVI 14 Ko(xv7jvwv pfCiic xXa8«o) nollam difficultatem habet cf. Theodo-
nu ProdromuB apud £. Millerom. Becneil roi. II p. 752 C ▼. 253 ii av^ou(
^psopo^^u^ 3copoupavdd)rpou( (qnae vox Lexici8 accedat!) xAa8o; cli. p. 764 D ▼.
10 TLoi ZG^ ix ^i^rfi Aoux(x^( l^|8p<i>{iCvov xXa8ov et Annnaire de Tassociation po ar
rencooragement des ćtudes Grecąaes toI. XVII, Paris. 188H, p. 40 v. 12
Tun xXa$oc ip^źarrflac ix paatX^coc, — tum Becneil p. 291 C ▼. 139 «7cb as,3aT:oxpQt-
7opo< ^0^1^ cu8aipLov lOJZt, p. 753 A y. 547 ou youv h xXaBoc 6 xXctvb; d;cb nopodpa^
xAiŁcoUy Annnaire p. 36 ▼. 9 xbv ano 8^vdpou 7:opoupav^ouc (loi xXa8ov.
XXIV) If iS; T. 1-3 exhibotV8 f. 382' || 1 ^or^oty^nat V || pipXoi om.
M. sed racno apatio lacnna indicatnr cf. ad XXX 73. 75 || 2 901X70^ V 1 1 ava-
Roiprawj Wyds. filolog. T. XXXVI. 22
338 ŁKO 8TSRNBACH
9pixTÓc xpiTTj; ivTaOd« )tal Pijfiwc ^evov,
7cayKÓ<j|jLiov T<J p^[i.a scal 0eó; )cpCvei,
wec Ka-niyopou^y od Trpa^cic p(,6vxŁ,
10 Tiva>v xaT>]yopoOai rwy iir7ocucÓT(i)v.
'EvTe0^v auTÓc $ei^t(3 cou TJjy Sucif]v,
vepp<5v iTa<rTa, xapSu&v ^uyooraTa*
al al I woTa(i.A; toO Twpóc pte (7uy)r£ei,
ló (jxo)XTf)$ xu7uvoc son (AOi, d]c ó<rrlwv.
'Oytwc ;ca7uvóc t<x axi}wTpa, ;^ou; >] wop^upa,
wfi; cfXpo; ouSlv, xóp.:roc łori tó (TtI^o^'
iv <ruu9XeY^ (jum ToupyoY, e^w 2^TQ|xt«v,
9Ci>di^ooaai ^ć, irXi]v Sia f^oy^ [Jiioi];.
20 TaOra xpiTal <ncowouvTfic fiuduvo«idź pi.oi
)cal Xi};i;Aa xal 77pó;ci»TOv ixTpćiroŁodi [aoł
Ta 2[uya auYn^poOyrec loa Tł}? Sbci);*
'iv O) jjtiTpco xpiveTTs, Kptdi^oeadć [jloł*
0eoO TÓ ^^ua TOUTO, X3ti 7CIOT8Ut£0V.
26 Tpity ToaaOra :?pocXaXć5 ts )mcI ypi^
KopLVT;vóc 'AX£^toc, Auo6v(i)v ava$.
XXV. Elę TÓ )(puooOv xoupoóxXetov.
'O /piHJOc i^aat^x£ Tdv TraXat Tucoy,
i^€i>paf^ci>v oIxov, dXXa $a3cpu(t>v,
aloijioora Y | ', 8 P\ua M, sed p ez o factnm est { | 15 C9xi {jlo\] metii caosa tcripai :
eon (jLOi M; propter accentam in antepaenaltima positom eaesara post auJcvoc ad«
mitti neqait (cf. p. 318 n. 1), itaąae hephŁhemimeris agnoscenda est; forma Ła^
in cenBam non Tenit, cam CallicliB ari metrica (cf. P. Maas, Bjiant. Zeitschr. yoL
Xn, 1903, p. 291. 313 sqq.) in hac Tersui sede sjUabam accenta notatam refor-
midet; recte igitur tradita lectio lerrata est XII 16 (•>( owS^Tijy itfjiu 8t toiv abcpoev
X{^ov, Xyi 15 Juol •>fhwj)f, 7cixp^v $£ To1( źvavr(o(c, 52 b awSfiTi); ofŁcoty Be 7oEv Aicpoey
X(^o;, XXV 33 axia txóvov xaxć(vo( loii xa\ tujcoc, XXyn 6 tC ^jpuoopApYopcu St toS
xp&Touc oi^cEt, nec sine ratione scriptorae rarietatem repudiayi III 6 al at! ^XinŁuv
tSicvoy jjikv 6:cvolc, iXk* Sficoc et V 2 ou aTa)c^uv, adXT]t)|v 8rf, toy xpuaouv otar/w. Cme-
sara semiqainaria approbanda est XX 7 cSpe; ox(a9{jLOv f|Suv ajji^l xo{c xAiido(; cf. in-
saper ad XXIII 12 | { 24 pf^ia] Erang. Matth. Vn 2 (sire Lac YI 38).
XXV) M 19 W 1 TU9ov] scripsi : t0^v M ; eodem modo XXyiI 23 H ^X£^v
(non ^Aipov) in Torsus fine tradit cf. insaper oupcY^ XXX 108. Nimirom Ikti) X*^^P«
Tłjp6tv tJ^y KofoCÓToyoy wc £U7ix.oy, eJ SuyaToy 3co(r:oT£ (losephus in Walsii Rhet. Gr. ▼ol.
NIOOŁAl CAŁUCUB CARMIMA 339
opSoucn icMhoc x^icov, avaxToc S6(A0Vy
3cal xp(va xXaud(JŁOuc xal OTevaY(AOuc va(3xiaouc.
TCc Se 0Tgvde^st xod 7vxXiy xXa(si Tivac;
WflcŁ; w TCX&VTX, OC07C<>T7)< Tdv X«<«WÓT>1JV,
10 9civ9oc Se Tep:cvóv xal X^^^ ^TuyyijY ^^ircoi,
vuuSvTx Toy TexóvTK xaŁ TedyipcÓToc*
(upCCerai (4iv, Trpdc Se t(3v ^p!jvov fSćscei,
Ti]v KeXTŁx^y pifc6ray a<nc(Sa ^^^rret
xal o{Mxpa X^^/ '^ X^P^ ^^ '^ T^^y
16 (uycy t6 icwfic iciyOoc et>du; «(x^Xuyct*
xuyć&y u^ayi^^ o&SaujoO mcpŁOTpuoy,
m p. 560, 4i tą.) CftUiclM Tolnit; tantammodo in nominibas propriis eireamflexam
reliąoi (AoSmic YI 83, RSpoc XXX 86, R(ov9T9gEV^(vo« YI 24), ąuaa ąoidem perinda ae
pedi Mcoiido (cf. ad Xiy 4) et ąnarto (cf. ad XII 2) etiain Mnarii elaiuiila« spon-
denm incolcare poeaint cf. EJl^yii U 6, — Bop^itCiK XXX 10, 'Ioh&wik XI 20, Iwćwi)
XXVI 10. Sanę tpondaieae clausnlae ■peciem praebent etiam appalladra : yiyou X 7,
iXlvi) XXVIII 28, xfHvtt XXiy 8, Xuxvtiiiv XXyiI 7, |Aapyapiti)c Xyi 60, (iaf>Tap{Ti)v
XU 18, &icX{xa(c XXX 66, 7ctviiv XXX 84, Tfxv£tyiv XXIX 11, — kr*^ ^^^ S^i fioopOow
lxx 28, daxfMion« YI 8, otuXocc Xyi 2, attamen rocalet i, u iUie prodeunt, ąoaa
apad Calliclem in rocam introitn et in mediis roeabnlit dichronae sont. Comipta
▼ero ett scriptnra vapxiaaou( XXy 6, enm in hae Tenna sede terminas aoUemnit
initam ezcosationem non afferat, neqae dnbitari potaet, qnin ¥dip3((aou; restitnendnm
•it, qaa forma Lezicographis ignota nti sunt Theodoma Prodromae apad £. MiUenim,
Becaeil toL II p. 766 C ▼. 66 (bis) et Nicetaa Eogenianoe lY 127. 287. 248; adde
qiiae ad XXX 117 obserrata ennt || 6 xpi>a] xpiva M, ted xp{vat idem XXYIII 102
offert, nbi pari ratione trochaens eradit, ac aimiliter acntas aemper aerratnr,
ąaotieaeamąne tenorem legitimum rocaliam dichronamm (cf. ad ▼. 1) a, i, u pro-
dactio Tidetnr in diaceptationem yocare cf. 'A(AaSpu&ac XXYiIl 69, iffav XYI
6, lp> XXYU 16, Bópc; XXXII 26, ^n XYI 44, XXyi 12, fika YI 18, ^Xtf<Jov
XI 11, Xn 24, xXflE8oy XXIU 12, xoc>aaa« XXYni 93, icavioxpiTop XXX 120, fni^w
y 2, tA^ IX 6, x«x« ^^^11 2i '^^i XXYIII 67, x^ ^^UI 6; — aicay»Ć5c;
xxYiii 84, poXf^ xxyn 14, ^rr'^ ^^^ ^3, fse xxy 29, x{^ov XII 16, voIf^^
xxx 60, xpwrfov XVI 46, x«ptov Vni 6; - t^ópa XXY1U 97 1 1 11 inc. f. 100^ M
,12 ;:po<i8E ez morę librariomm M cf. XXVIII 9 || 14 '/(^^ 8< M. Eztra cae-
raras, qaae aaepina accentna ąnaeationem Bolrant (cf. p. 818 n. 1 et qaae ad
XX I Y 15 animadrerti), rui gwarem acribendi rationem ma tarę nolai ; eandem trimetri
locam eocliticae rocea haad raro occapant ((le XX lY 14, XXXII 41, ictp ez coni.
XXX 108, aoo XXiy 11, doi XXX 3. 111, <ji XXn 4. 42, te XX1Y 26, XXIX 7,
VĄ XXX 116 cf. insuper tl^u XXX 31), nec tamen particalae Sk ezemplam deest:
22«
340 LEO STERNBACH
IIepab)v Ss vsupac 7]pe[jLTf)<yev ó ktuttoc.
ToO yap Tpotcatouj^ouvToc 5vto; 'oukźti
OUTCi) TCXTpÓ^ TSIÓTTOC SpyWY ol TUTTOl
TU7C01' a6vov '^oxoO<n texvci) SecTcÓTj,
7cóva)v Se ;c€vTpoic toO vo6; vsvuy[JLevou
(óc ataa pel Xa/.poov ix T(5v Tpau(^aT<l)v "
25 (yuvSa)tpuv auT(3 xal tóv ijXtov pXi7rcó •
xav yap y(yavTCK fiJ7/v euTÓyou Spó}AOv,
xłv ?ca<ytv ^v J^a)7n>pov iy^-epiidu pCou, •
xai Tł]v Ce^v 7rap7)x8 vOv xai Touc SpójAOi^ *
eyyi<j0V; tóe, t7]v d\i^etxv (xaS"5*
30 6pć5v yap aiiTÓv tov xpu^źvTa c<i);yócov,
TÓv apeT(3v axTtet Xa(X7rpóv tj xTfaei,
,axiav [JLÓvT]v ypa<pivTa xal ^iXóv TU7rov,
,,<JXta-.(AÓvojł xaxeTvoc wri xaŁ tutto;. .7 . :
OuTo xaTe<Tx(a<jsv -fikiorjc Suo, *
35 ^'avbcxTa TtoftSa xal tóv d:rX(i5; «>ci);cópov,
• ^ *AXeCtax'}) xpó^tc, ilj^fou , Su(ti4.
•., . :: ^/ "* ■/.' . *' ■ \/': "...'' " >
• *••• • ' TW^? Tiapźc T^c ospaoT^c ?w>pątg "Awrjc, rfjc ouC^YW
• ToO ae^aoToD.* 'Itodćwou toO •'AppavTir]voO.
. K«iv<5; yevou du xÓ(T[jloc etę ai, 7rap&źve' '
j^pudcjS Staypayo) de xal tJ Tropcupą*
auri) (TexuT7]v eOx.Xe(oc Xajx:wpuv6 [jLOt,
^ y^ łv :rop9'jp« ^^poMidfiwa ^^copoS XP^^^9 '
. 5 Tep7cvóv yap e<yTi S(5pov eixci>v eixóvo;*
aa(!M)l. ^epoÓGTj tóv wo^u^piKTOY 7re7cXov, • •
t6v {jLapyipoi; (JTi^^orra xai \i^ic :rXeov, ' '
XXViri3 iC*^iijLoici)V [xAa«vav. ^K*5ł tou tóótcoo. Nullnia vero acmpalain accentaon
cononrsiiB in 'ąnattuor seriarii ayllabia (YHi, IX, X, Xl) movet cf. VI 29. H2, IX 3,
XXI 22, XXIII 4i, XXVlir 39, XXIX 15, XXX 23. 1 15, XXXII 11. 32 ;i 34
ofiTtł)] Yocis restig^iaiń M sant adiQoduiii obscura.
XXVI) 'MiO 1 1 1 ;:ap^v6j ścripsi: Wp^vo; M; cf. XI 19, XVI 17. 23, XX
11 (simili oomiptela laborant XIV 16 et XV1[I 1) ! | 2 8(aYpa<pci>] SfesYpa^ct M; ef.
10
NICOLAI CALLICŁI8 CAKMINA 341
'ApPav'njvcii, vo<joOvti vOv, 'loaaw^
9X^ouciv, tóou, TwpeToO XxOpoi ^^óyc;*
iv ya^t pt* Tcaiśd/ec 2af5puov ^epciy,
15 5dc jiwi 3caTi$e7v tóv tóxov TC^e^^opoY,
Suc{pa(xoó<7^ ToO x*ieiv toc r^pipoc,
TT)v iw8a(i.ii]voOczv, i(xJj^wU7J^ÓpOV
avT* łu^puou (AOi Tcai^z :rayxx>ov ^i^ou,
1^ ai>\Xa^oO<ja t{jv ifjLijv (jci}Ti(jpixv *
20 ^iajj£ovac xal <rrćpva xai toO; SaxTuXo»j; ^ ,
T<5 Gu^óyci) )raA5Cfiue, j3di<J0v fcv (ti/^ai;,
e^ ai(xaTCi)v Se toutov e^aipo'jpivjj
T(J fJa<nXer c'jXaTTe Twrrov oijUinjY
%ai dpxOe 77etpaa{ji0'jc Te %xl ^x>.i]v ^(ou.
XXVII. Elę zby tA^oy rfjc 8earto{vY]c.
Tiać5;i^ cl)^ vua.C/<ovx <y.aivov> tÓv TacoY •
vu(jL^ 0EoO yap i^& 'AeiTat yv>]<Tia,
6-9 aot] |xou? II 11 Aaupct] in Xa^pot matare nolai || 16 Ta; fja^pac] malim: r}jv
r^jipay (alia est rerbi $t«dpa|xćl[v constructio XI liS) j I 22 at;iar(Dv dc M, qiia Bcri-
ptnra pentbemimeriB ezdaditnr cf. p. 3:8 n. 1; haad raro ąuintam senarii s^la.-
bam enclitiea monosyliaba ezplet ([xou X 6, XXX 3. 58, [loi X 3, Xl 17, XXiy
18, XXVI 9. 18, XXVIU 62, XXXI ^, XXXII 42, [U XXIV 14, XXXII 12, nu>;
VII 10, XIII 6, oou XIV 15, XVin Ł xxvii 16, ooi XI 19, XII 33, XVI 3, XX
12, XXII 42, XXX 39, « VI 1, X 1, XII 16, XXII 16, XXVIII 101, ti XII 18,
XVI 34, XVUl 2, XXIV 4, tic Xłl 21, XXIX 17, ti VII 7), neque allam per sd
dabitationem caesnra semisepconaria inicit, sed noTam riam citra necessitatem
inirredi non ridetiir tutom esae: eandem ouclinin M affert XII 8 et XrV 9, ubi
cae>a£a semiąDinaria controyersiam non decem.it, attamen trita ratio in M loDge
taepiiw obseryatar: ac nostro quidem loco geinellus opponi potest XVI 49 aUyfia-
;tov 5ł TauTa Tuy/fl^a Xuat(, tnm XIX 14 avT\ crToXf,; Be, oiSiEp, aCia; fśj^ou, ubi cae-
sara et poit qaintam et post septimam syllabam apte convenit, nec non XXVIII
1 Tu^ flapysoGU 8ł ffp<ova; al Ba/z/ai nŹAat, contra XII 8 et XIV 9 prodennt
XX 10, XXIV 19, XXVIII 17. 32. 56, XXX 27. 115 (cl. XIII 6) et XII 14,
XXVIII 45.
XXVU) M 22 w 1 xatvbv (sire potloa xai 90t) litterarum yestigia yideutor
aigulficare, qaae nisi obstarent, equidem T6v3e re«crlberem | j ^ toSs M || 3 7)Xixov]
342 LEO STSRNBACH
i-jfffsi Ss xócrp;x>v o1ov, il]Xtxov^ ?vóaov;
TÓv wopcupouy j^tT<5va t^c aXoupyCSoc
5 a(TX7]TixoS; lSpć&oiv i|iPe^apL[i(ivov,
T^^ )^uoo{JiapYÓp<i) %t ToO xpaT0uc or^fci
ł^ apcTdSv wT^YVUffi Xa(A?rpóv ^uj^yittjy*
TÓ [A^ypuŁ xaŁvov, to; Xóo <jxipFTOU)^£ac
tiC £v oirv9j^sv* (i> xaXi]c onzkyfrAsL^l
10 a)c SuvaT6v, pircio^^CY, iSou, tć5v Suo.
Mi] cre TcpocT^rsy y| £o^|jlć3vto; Xupx,
piXatvav eivxi xal xaXJ]v xal xo^(av,
ł^ a(x^tt>v |xćXaivay, łx Si toO TpÓTCou
Policę dfifil<jxv d<rrpx7n]^6Xou; ;
15 TaOr* dfpa xaŁ xaTer$ev, iSpd^aró oou
ó ^ouji^euc oou xal 0edc xal vuaf b>;
xal Tcl5v Ta[JŁSŁa)v £vSov eici^vcYxi 98.
Ba^i, TX|iLefix ^cola; ^a^aC, 7n]X(xa;
^crt^c ixeldev, aXXa Tnjyafatę X^^^?
20 TpucTj; ixcT^, 7rXi)v aci(5pdou Ppucnę.
IlÓTi^e oou Tot Tixva, ooO 7rfvdo\>c X^*^
aujy«SvTa xal Sł^vtx xai 2^ijToOvTa os,
xoupi2^e Tot Tpu^o^'!^*) yauYOu tó dX£Pov,
avoiy^ oou toc a7cXaYX^* **^ '^ ^^ waX*i
26 xai Tijv Q\frr^ pLi}Tpuci]v ddX^v SiSou
XXVra. Elę Ti ^So.
1 oO IlapYaaou Sź 9cp(i5vxc ai Bdxxau Trasaci
xaTelx^^ cocjrep otxov ^ xaiv7]v wó\iv
eorrexi: 3ct]X£xov M metro inTito cf. ad XII 2 (similiter poeta format rariat XJLI1
56 ^£xouc, Sooik) i i 4 aXou(>YiSoc M { | 5 tBpMoi M com biatn, qai contra Calliclis
artem pagnat (aliter XyiII 5; cf. lY 4 {lapiupuccjtę tSpó><Rv lx9nnXu(i;^v cl. X 8) ,
11^ £oXo(jii>vToC X<5pa] of. Cant. Cantic. I 5 (jiXatv& e!pK lyw xk\ xaXiJ.
XXVIII) M23; ez nostro codice tamqaam anonjmi poetae carmen edidit ^W
Regrel, Commentationea Nikitinianae (Petrop. 1901) p. S61 eąą., qoi ▼erscis
ad Theodorom Prodromnm aactorem referendot eete coniecit 1 1 tlę la ^tf&i] mptior
foret inscriptio: eU to cap cf. 37 8q. xa<]p(u o£ Xo(icbv toIc ^(loTc T/piCMv Xó~
yot( I cap, owtpyby cSpov c{{ \6i^w ykcK^t dl. 9. 81. 28. 36. 47. 51. 69. 99; rosaram
in transcorsn fit mentio 84. 102 || 1 S^] coniectnra dłj non eat opoi || oI B&x^eal
o{ p3x)^«( non recte enotarit, ot B&K^ot perperam scripsit Reg., qm omnino pmmuBi
NICOLAI CALLICU8 CARMINA 343
B xal Tatv X'P^^'^ '^'^ Wpaov cac axij7rrpov c<pwv
c3Sov Se ireOxxi toOJ^s tou; Ł7:coSpó[xou;
3cal TrXaTav(aTot 3cai xu:rap(TTa>v Y^voc,
3cael Pocx}^ixóy asctpTć&yroc auroO :ToXXdi:xic
Tov Ilaipyaady %xx€Cyt^ łx (tu^v £xp,
10 %ai xuxvoc a>Sa; et^SY ivduaTĆpa;
ToO IluMou 9^a9«vT(K etc Ae^fou; Tta^iy*
xal ydep (udiHjdtl; Txt; óS(xxl; TcSy dv^iu)v,
yi As^^ŁKTj ?vpo&3re[ji\}/cv eu;^epć5; TrŚTpa,
IB cudu; p(£\(uSó; ^v iauToO ^e^Tuoy*
xat foivixec xal SivSpa Trpóc tcJ( Ał,3xv(j)
(ó A£^«voc Si Ti}c naXai^vłj; o^ioc)
•^vdouv Si' 'Aoripnjy ye Tł)v £iSo)v(a<v>,
x&v [JLT] :rocpijv (jta^iora xatpo; avM(iiv.
20 'Op3ć;, ^uTOupYi T(3v Xo7txć3v avMu)v,
irćl^ X2l deol; iocpo; iq ^dćpic fi^i];
Mearatam codieU M im«giiieiii adombrat [nonnnlla tacito corrigit (cf. 27. 63. 89.
91. 92. 96), alia prav6 codioi attribnit, ąaae pariim ipse emendat, sicoti 9 isopma-
0^, 62 axxpoSpov, 76 xax(ac, 81 i^ . . . . tv, 90 (3C7caXtxtpu^vo(c (cf. etiam 110, abi
^^7ov in Idytiiy mntandnm esse oenset), partim in renaam contexta relinąait, ni
12 •t H2 JoiMttc, 43 t6icov, 49 iOdwx^^ 56 trnipTi)^ pro oiXiJvi)c, 66 to Iwottoy pro
xov ISXcov, 76 6pąE (eąnidem ^( legi), 102 xf>1vai (cf. ad XXV 6), 116 vtxi)fópo(c
fadde 3, nbi adtot; nalla lectionis raiietate aabiancta praebet)] 1 1 8 a6xa1c] offert
M, Md oc« (p. comp.) m. aec. syllabae ot; snpencripsit || 6 cT^y] correri: t!x.ov
M; cf. XXX 10 tacUOU* aOiłjy Bop^ijc, XXXU 10 (y^you; >4drRi>v oxu)avov ź»^pb»axoviaE
(u) -fjj 4>pAi7tx4 xaT<t8fv || 7 icXaTav{atoc] icXaT&y(OTot M, sed proparozytonon metri
legM non patiantar cf. p. 318 n. 1 ; de forma icXa7aviTCo; cf. Etjni. Blagn. p. 807,
7 eąą. Ihoi (A^YTocyt TcapoCiSyouoi, X^YOvtt( tW &3Coxop(aitxbv to 0X.^(ia, xadu>; j(aXa{A{oxo{
xa\ ic^py^oko^ aYvooSyrf{, Srt, i2 ^v 6icoxop(OTixtfv, e&t $(a tou x h^^w^ (qood yitinin
Callidea scriptnra iuaX icXa'cavo( n eritare potait ; forma ffXatavo( idem atitnr XI 9,
Xyi 4:2, — cetemm cf. Nicetas Eagenianas I 79 xaćl xu}capirco( xa\ 3cXaTxvoc xa1 Spv>i<)
'I 16 xal Bfy^pa] ecripei: ta S^v8pa M cf. LXX Psalm. XCI 13 BUoto; ok 9<S{v(( ay-
^liott, te>c 4 it^^; 4 jv tą At^Wf) )cXi;duv^9tTai, ande praeter alioi haasit Manael
Philaa XLIII 26 8qq. p. 48 tq. Martini (Manuelit Philae carmina inedita,
Neapol! 1900) 6i^xo{łoc yeip xa1( tifialc Mkyi&^yoc { uffkp Ai^oydu x^8pov, % Fpacpł) ^'t^» '
im; «paxt^occ m}^ có; ^1w( Pp^«< (Libani eedroa noster commemorat XX 4) 1 1 18
yf] correzi: n M; -fc eandem rerius aedem occupat praeterea XXX 14. 85 ||
344 LRO STBRNBAGH
TÓv 'Ea;jt.xvouiQX, TÓv d^dcYd-jitoTCOY Aoyov,
25 wap^^ay iqulTv {;.uaTiJcoiT£;ot ^óyoi
Tpecoyra Touc TC6ivoivTxc 'Efipatou; :riXai
&wa^ Te XXI Si; y-xi Tośco^/ry. tcXou(>iw; '
aXV ^v 6 yópTOc Totę louSaioi; */-X£vij
30 xal Ti]v dcfJjy ś^e^ye t^ xaTajc>t<7et
Kai Ti]v opa^y.y au^c o*/- Toiy 7p<i>jA«T0łv,
d<i^piQTeo); Si txI; ó8;xaT; Ć7rexpiTei
xxi 7cxyTo8x7r)jv el/ev */) Tpo^Tj X*»^^^
xal xaiyóy oOSey tou; 0£oj Śxłtu(jióvx;
36 Xat/.7rp<uc aptcTxv x{jl^I tw X.^ó>j; tótto)
£xpOC XUTOrc ©XlSp'JVOVTO; TÓV TÓTTOy.
Kaycb ae Xoi7wóv toU; eu-oTę TŹpTTwy >.óyoi;
ćap ouyepyóy £upov etę Xóyou x^j'^^ '
TO uLey va3 arc^wr criSa^oy T^i toj Xóvo'j
tli ' ł ł t
40 xal Tcay to <7£uyoy xxi to ouwotr; ye;Aoy
ol orol )row7)y:^<io'Jciy źy^eoi t:otoi,
u; ipsT^; Sojreloy SyTs; cyS-sou,
x«l Tol; X6yotc Sa)ffour7ty e'j«jd'e*/i5 tó*/ov
7CxyepL!Sipi9sT; Sct/-vu*rre; ł>: Twy -pr.Yy.żTwv
*ó TÓ fJLeiStcoy óe xal ^'.'.ix.£yuuL£yoy
liŁteram v (in £(5ciiv{av) absoissam repoaoit Reg. |{ 2S Xei}ićuva;] Xt{U>«; M; corr.
Reg,; cf. ad XXXU 1 1 1 23 inc. f. 101^ M j | 27 aTca^ t\ U, ac timUiter XXIX 8
Xpoiav -A ezhibetur (sed XXX 100 TT,pfi x£), XXX 60 ^ą ik (pro iii). Sin© rariotata
in eadem trimetri sede legnntur yt XII 7, f^c XX 1, ot XVI 8, XXII 43, XXVIII 37,
nec diTersa accentaam ratio in iadicii discrimen yenit, cum XXIX 8 '/poioy xt lupw.
xa\ xaXa>; Siaypa^et et XXyUI 37 xaya> ot Xo(;cbv toi; Sfiot; T^pinuy Xóyoc; Qaque ad
■jllabam octaTam, XXX 60 |^oa zi^ oU-cpćo;, ou Awet -ra toS icś^uc et XX 1 cpu^cdw |ac
(Mxpbv 7;po(Xapouoa na-cp6^cv asqae ad caesaram Bemiąuinariam eosdem sonos offarant.
£x contrario X 2 '/.^P*^^ ^^ "^t^ ^fi *^ ^ava>v e$pa{a{jLi]v L y.etpóc 8e praabet, sed eneliain
ipse non agnoscit IX 4 iizit 6i Tót( ooi; axaTaXvj9r;oi( ^óyos;, licet gemella tenoram
atructora aaqne ad caesarani compareat; M noqae X 2 eacliticam particolae na-
taram probat neqne XXVIII 75 ho}ixc hi 6p^C tcou; noO 8i Atjiibę ^ pia, nbi aaqa«
ad BjUabam seztam accentus conspirant, neąue rero alibi tertiae eenarii syllabae
formara (i imputat cf. II 4, XI 12, XII 6, XIV 6, XVI 14, XVII 3, XIX 8, XX
6. XXI 7, XXII 8. 24. 39. 47, XXIV 17, XXV 10. 23, XXVII 3, XXVIII 6. 60.
70. 82, XXX 79. 88. 96 1 1 Tp^3>ovTa] Reg.: Tpe;pov M (non tpctpoyiai, qaod Reg.
NICOLAI CALŁICU8 GARMINA 345
2apoc 7^(jlTv łvcTaXx^oiKn (^j^óooi,
U7vep (Jti^Ł YXu3ca^ov ixxc;^u|Acvou,
50 j TrijY xccaXi]v *Axca>v ^Ła^s8;^8Ł
Tdv (tpaTix6v Te wciywya {ipi^***
t%fvfffi -/jiftTfic od xxkcd i^^óooi
xal Tiję 'Aep(juóv eiaiv łyyufttv Spóoou.
Tou; oOp«vouc Ti< eiSe Trply dŁya^TĆpou;,
ó5 TÓ Tiję asXi^; cśyyo; ł9X(X(JLa;^Ci,
TÓv ^Xtov Sc T<3v yeoć&y iq m»xvdTJ)c
idaXauLci»cv olx irxp^£vov vi«y*
U7CÓ <TXŁav i^(3asv TjoeS; adXi(i>;,
ftO TavQv Se wijyai fjLupCoi 9xe;'f ópoi
l^ oupavoO fiXu?^ouffiv i^dovov Te^a;.
Tóv *E«Trc€póv aoi x«l Tov *AfXToOpov ^/.ÓTrei,
<yxÓ7rei TÓv 12pi(i>vX; tóv K6va JiAeT^e
xai t6v Bo<ót)]v iSe auv t(3 Leipico *
65 ywTÓ; cźpoudi :rivTX Xa|Jt.Tpa; ^zutoSz;'
Tł]v ''ApxTOv audi; xal Ta; Il^eiaSac tŚe
xal Ta; TaSa;, aoTipa; 9a6;^ópou;*
eTsro) to pxŁ?^ov yti^ZA^/rfi i^aepa;
łapiY)] vu; :rXeiov £x<TTiXjiet aiXa;.
Tyjv yijv Se ti; xaTea;^e vjv aTo^ta;
fil) yiÓYcuy TÓ wX^do; o>; a;^do; fźpei;
jii) w^TJ^; 0};.fipajv, [jlt] '/ji\x^x Tr^Tj^aia:
xpu[;.ó; {jLaxpav a:rijXdev, av£|ACi)v jjtai.
IloO vjv Tuap* Y|jaTv l/yo; apyt^JTOu Nótou;
Bo(5pa; Se 0pą^ tcoO; ttoO Sc At^o; tj {iwc;
Tt5v Eupov oux i^jpov, apY^^ Kaixia;,
70
enoUiriŁ) || 48 £xxrxu|iivoij edidi: lxxr/o|jivot M 1 1 49 swioyro;] icripsi: 3W^ovtic M
&4 6vpavou; Tic] tcńpsi : oipavoi>; it; M, quae lectio (Bive potius oupavol>c -\; cf. ad
Xl 11) łiand tp«menda, bI caesaram seiniqainariam agnoscimaa (cf. p. 318 n. 1),
matUis ctM Tidetnr, si hepthemimeriB stataitor (cf. ad XXIV 15); certę particola
iadefinita {^ « wac, huLQZo^\ non interrogatira ut v. 70 (cf. 60 ":avuv 8i) in cen-
sum renit U 59 V*^«»^ M (et Reg.) | 68 xuva M i| 71 |x^] oi? || 72
jjL — jjtj|] eipectatur: kou — jcou cf. 74-. 75 j ; 74 apY^arou] opYsaroo (cf. Ho-
meras II. 11, 306 et 21, 334 apYcatao Nótoto) reicribere noli (ipy^tou N4tou
346 LEO STKRMBACH
*0(jLT]poc 8v wpoeT7rev euxpa^ wa^ai*
i^u^epov |jtiv tó 7CTepóv tć5v ópyćcoy,
TU^oOdiy ot TiTTiysę ap-ci toI; xXxSo(c,
7(.ij\x\, Si X«XayoCknv a|jif i toE; wóoic,
xpi2[ou<7i f dĆTTai xal 9TŹvoum TpuyÓYe;,
86 Tolc iJ;iTTotxol(; tó c^eypLa K^ayyfiiSEC w4^v,
XaX(aTepov (JŁev Tal; %op(óvocic tó oró^Jia
xai xaXŁiv xoXX(i^tv al ^eXiS6vec*
ć^^oey ijiM^ Y| xaXi] xb)(ixo$ia
Coudoc avuu.vi^aa<7a Tac ai]Sóva;
90 l7ncaXexTpu6vac te tou; iv IlepoiSi,
Tac |i(iv XaXoOvTa 2^ć5a xal 2^a»(;av f ó(nv,
Touc S' iv TciTT^oic [/.ólKiotk xaTecnnY[jtivou;.
Tt; J^wypa^eT xotXaSa; ^ ?reSiaSa;
ipudpóv av^ pLtyvuo>v t^ wopcópcj:,
96 ^avdtj^ xepavvu; t7)v cu<yiv toO |jLł]X^vou,
apnd Tłetsam Alleg. U. XI 108 p. 152 Boiison. tire XI 141 p. 97 Matrasf.
Tocem ipfŁToc, non icr(i-n^ innnere Tidetar) || 78 tOxpaii] Od. 2, 421 «bipn|
Zćfupoy, MiX^vr* jnil o2vo3ca :cóvtov, abi scripturae rarietatem c^icpai] at te i t a tn r
Eaitathias p. 1452, 51 [Homeram iptnr, non Callidem ezpreiiit Nieetas Es-
genianus YIll 110 fq. i!^ Zsfupoc vSv yevoi(xi]V, natp^ye, | ouS*t6xpaic pAtamoB
ffpoc}cWovta [U proinde ac Theodoms ProdromaB apnd £. BCilleram, Annuaire toI. Xyil
p. 56t. 9& S'6uxpa^c Ztffupoc aniiznwti^. — Simili ratione carendam, ne locotioiiM
Callicleae XP^^ )cXaTavi{> (Xl 9) imitationem apnd Kicetam III 88 toutou nap' ox^a>c
XP%" yjP'^*^ xXaT&vou et YI 64 XP^^ ^^^ (^- xaX^ 7cXaTav€ rideamoB : Nicetao onim
aeqae atąne aliiB acriptoribns aeyi Byiantini (cf. Boiasonade ad Anecd. Nor. p.
382 n. 2) narrationcnlam de aarea Xerxi8 plątano notam faisee patet ez III 85
8q. oud6v Kcioc adiijv iawł lv napa^au | ^ Scp&K^ nkofM^oc ^ ^puXXou(jivi). Praeterea
gigantia nomen in sole designando et Callides (XXy 25 Bq.) et Nicetaa (II 2 xai
TOO yiyaYToc xal ccpauYoiJę ĄXtou, IV 9 "cw -ply ÓJCiXWv Tbv ^ifOYM cci>c9dpov) e oom-
mnni Sanctae Scriptorae fonte (Psalm. XyiII 6 ay^^^^^*^^ ^^ 'PT^S $pec|junv iXw
•l>Tou) hansisBe cenaendi annt] 1 1 85 inc. f. 102' M | { 88 ^ xa).^ x(a(uiiSioL] £oo9oc
(r7caXcxTpwuv apnd Arietophanem At. 800, Pac. 1177, San. 932, nbi Aeachjlei loei
(fir. 134 Naack.) parodia agnoscenda est; Insdniae epitheton eat (ou^ At. 676,
procal dnbio ez Aeschylo Agam. 114S desamptum, sicnti etiam phrasia yłwoc Coo-
^ At. 214. 744 e tragoedia (Earipidea Hel. 1111) manarit 1 1 89 avu(Avi!iaoa (aic)
M { I 91 iao(iSv M; cf. XXy 12 1 1 92 to;;^ B' M, aed XXU 4 ou B* (adde ez Y
NICOLAI CALLICU8 CARMINI^ 347
Xsuxol; dXoupY^; xoxxivoi; :raXŁv (jLiXav;
^etp 1Q 0toO, ?cXi]v ci; IcLfoc Yjpi^pay.
100 *AXV & 7rfltpsTpflE7n]|A«v ti; ji^^pou; X6you;.
&f oh Tpuyć^iJLcy xp(vx, xal (iL£XXov ^oc,
vouv cuYcvij xal "ki^w cufpaSe9tipxv,
105 TULkS^ ajiĄjŁai xal Tpuf(5 pórpw ^iyou*
ó Xci)TÓc iv ool xal fayóyrcc ol vioi
(iivouoiv łv 9ol TiS.y f»(Xov XtXot7r6T8C'
łx T(5v Xóyciiv ys^^ (^ ^^ Xóyoi; Tpi^cic
xaŁ 07cacpyavoti ^óyocę \u xal Xouck Xóyoi;.
110 *kW u XÓYou ^o^^efoy if^t(/u)rci>(itivov,
affir(iis\M Xap.irp<iv i]xpi^(i)jitivou ^(ou,
d[yx^ov i^\iSjc ci; TiXoc Ta>v łXm^v,
Tńv(i)00v iQ{i/Zc eic ivcv^6T0uc 7róvouc,
p(^<iMOV iQui[c łv TÓnOK X^^^V^^)
116 OTÓ(A<i>OOV iq(Alv TOO XoYi<T!JtJO0 t6 ^IfOC,
OK ^ 9 avd^pKv iv toyotę vixi]fópoi,
łx oi5v iróvcdv fayśyrec aomSuj^pot.
XXIX. Elę xóv 2|iupvalbv £xcp4oavxa t6v xcX8un^aflcvta Dtóv toD
Twip noXuyvwT6v TC xai npa^iT^Xi]v
ix ^i](AaT€i>v ^yapo; cóc ix /pci)(xaTfi)v
Tdv TCOLiia Tdv ?rcoóvTx, xauve ^cjypdt^c*
oeudtc Toy aySpiavTX (njvTCTpŁ(/.(Aivov
5 XflC(JLicpc5( ayopOot; cbc noXuxXciTo; vioc.
'Q doeupue xatvóvl aX>' ó TCj^yiTiję ax*'P'
icXt)v ^upoxTuwcT, wXi)v ^iti tc xai yWęci
^iiv TC xipvdi xai xxkQc &aypa9ci'
XXIII 21 TO a*, 26 iic 5*. EUarn in arsi primi pedit M ffu> $' exhibet XII 3, ted
Vn 8 xi8biv a* Ł) 1 1 96 «iXoupYic M 1 1 [UXayi] [UXa^ M; oorr. Reg.
XXIX) If ;M II 6 & M (at XXII 6) |; 8 fjpoih zk M; cf. ad XXVIII 27.
348
ŁKO 8TBUNBACH
10
xiv |iiv ^liffi 7;p^(i>7cx xxi <iris>łx ^>i;7Siv,
ij^ei; Tov av$pa toOtov aXXov Tejrvt'n]v
uicip noXuxXetT6v ts xaŁ tóv OeiSCay,
ax(MC(mxóv yśpoYTo, 7cpfi<jfiuTJ]v vfov,
ia3^vov <jcpiY<T)VTa, <rre(5pov Y]<rdsvii]{JLĆvov,
16 8U8XTCxóv vo<ToOvTa, xat Tl TÓ 7rXćov;
a^^eip fccaTÓy^Eipoc ouroc łv XÓYOic,
Bptapecóc Ti; aXXo;, e5Tovo; ^uoic.
XXX. Ol TOtp6vx8c ax£xot 6Yta(vovToc rC toO 6so3 /^P'^^ "^^^
KpataioG xal &ylo\} i^juoy a5d^vxou xal ^aaiAĆcoc loKfcwou
7cop(pupoYevvi5xou toD Ko(av7]vo0 dYŚvovxo xaxat £vtoXt^^v
źxe(vou (&c ^Til Tcp tdcpcp <aó>T<oO> yp^W^^P^^^^
'H waveuTu;rT]C xal :w7.vo\Six 7wóXi;,
TÓ |JLSv TTpo ooO, TO S* oiWo Tć5v cwY ix w6vcijv,
Tcji paffi^fiT (ijOu :rio;Xa>(o <JOi xeiu.śva)*
\j\k xpaTaie, Tixvov 6*^c«)c itjyj/ic
5 xai Se^ia ppoyTtoTa, ^JX'/io>ł «pX£Y<i)v,
2X8d-pe n8p<Jć5v. (r^TjTTTS {iiai!iiapoxTÓve,
•^Yfitp*^! uAco^rię u.e xat pciiciijY veav
ł|AOi 7tpo;^4«; olx YM TcapLj vsa*
iXoiKWt; auTÓ; t7]v fiaciO^etoy tÓ)^ijv
10 BuJ^ou poxt;* xaT6iSsv xuttjv Bopfiu2[ifj; '
Sij^a ':rTepc5v eppióe T7)v cc»xtpav tóts
xai ToE; iu.oic o — w ffpocjX8veiv ocoi;,
Touc couc xaTai8eGO'Ei<7a (xójrOou; ipLTpipou;'
aXXa TTTepó^eTai ye xal Gsxipav Xa^i
15 xai zQy ^pó[X(i)v icóaiTo tć5v 7waXip^óXo)v,
oou Tćj^ Xida) xpu^evTOC 7| xoi^u.b)uivoii.
RXeiv6 aTpxTT]Yi, ^aciXeO crs^ijcópe!
PouX^; piv ^p^fi?. dcXXa xxTa {ixp^ap<ov,
XXX) if J25 II 2 inc. f. 102^ M jj 10 Bop^i^] metri ratio haadąomąamiii
formam Bz^^wn^ rapoacit cf. ad XXy 2; noatram praeter Codiniim de ori^. CF.
p. 4, 19 (Bonn.) comprobat Theodonu ProdromoB apad £. ^Uernm, Hecaeil irol.
II p. 229 A ▼. 419 Sjcou Bop^J^T); xa\ BvCi)C auycxp^tt, ande etiam floiniDii Bu^yic
NICOLAI CALLJCŁI8 CARMINA 349
xal TÓ^ov eTX)C€c, iX>i xaT* łvavTŁti)v^
cbc |xi) Siaf7caJ^otvTO roi; łv4vTioic
lv fecSpopiau; xal [jLaXXov a^pocjrepaic*
Sxuda< ^leo^rzc. iTpo:coO jcal tou; Firac,
nepa<3v Kep«uvo; ^afl«, Tra^n pap[iapoic
:?pek woyrac elye; 87cXa, Pou^yj*; ijuTcópeic,
icpóc davaTOv Xż xal Ta daviTO'j ^(cr^ • " *
a9paxT0c ^adx' tojto 7:6i^ ou SaKpu^ai;' '
£e xai Tcó^Et; dpii)voOciv at tt^^ 'Actac
50 xai (a5Xaov fltOTć5v ai tlolt E'jpci:n;v 8Xxt,
xaYa) cuv aOrai;' )tal yap ety.t )cal Tco^tc*'
ei $i <7Tevdt^(i> [i.aXXov, ei xX&ui) 7rXźóv^
dtTnj^ec ouSev (^7JTp^/•1Jv cep<ł)"'<iye«v.
TexoO<j;i TYjY <Tijv e0xXe£'rraT7]v' 9'i<nv.
36 TC <jw *av6vTi pactXet (juvda^e6v;
^ t{ Tupoc i^pliiy apTi Ka^Y^ffTeoY ; *
avdoOai |Xoi 'Ta*&vSpa tóG ^ó^ou xu3ŁXci)*
dćpci)(AaTi^ov ivdo; ^ (rri^oy (xupóu* *
(S\Ayji^oacd «joi tojto xal xxdaYŁ<Jó),
40 xai 001 (jLfiver to jrpT^jMt tóv 7tavTa j^vov'
ael yap avd«7 xal (jixpx<j'/óv 'oux ejrei-
T£; <je fjwir/t tóv :roTa[jLov łv X£^ci)
xal Tey^eci); aweTp;e Tiję J^onjcpópoo
Tiję wopfupa; Ta'8ev^p'a'xuxXo) tóO Xidou
46 ioTćiyTa xai Xt'|t3vTa •r^; irpiv ixaaSo;;
au;rpi(i5<7i [iev '^ij twItsc, tt]v Xi^v S* 6Xt]V
7X61) wuxa^eL xal jiLeveL ;^Xo7]pópoc'
xal xaivóv ooSiv, ei yXoA2[ei xal X£do^*
TijY i^ *Aepp.aiv ivSov eupT^cretc X£dov**
60 ii Aipi; ŻYTÓc. al voTiSe; syyud-ey*
ó paTtXet5cj i] Só^a t^c łf;.^; Tixi'5
Oa^at, 'Sixpa Turra^tc tIj TeXouaśv7] !)*
ó pa<TtXeu; (lou, to'j^ XoxaYou; oO j^X£T:et;,
oujf^ OTCXa ,xal rJjy Jtctcoy, qu,tou; cyaifći/ou^,
men aliondd non eog^itiim firmatar ||/12 ląctinam^mdicaTi |{ 87 av^oi3m {a.ot M
,^ 42 o«] proptcr menanram al neacio an ci reponendum ait cf. xa\ o€ VI 37, [t^
350
LSO 8TERNBACH
65 ou Tijv ffu;^vi]v fi'kxffx tt]v tc3v Auaóvii>v,
ró touc dbtovT{^ovTac, oO Touc ÓTcWra;,
dXX' i]pe[u;t;* t( toOto; xu3cXód>ev ii oou
oOx euTu/i]c d(aaoc axpoa(jLaT(DV
ou^i ?vpoo]vi]C ł[it.^Xi] d-ea|i»aTo)v *
60 poSi Tic oixTS€5c, ou Xu£t Ta Tou Tridouc-
SaxpujSpoe^ t6 ?cćvdoc co; X^^^^ rpć^et'
ou SacKpuei, auvś(i3^«v auTÓv «yx6v7j*
xeipc( 7vXo;^AOu;, 5vu^t t>]v ć[t)/iv ^ćei*
aSexTOc 1Q Xćaiva tć3v pLei^iyiJLaTcaY,
66 TQ oufiLcopa 7WCVTotbv dtpvelTai (Airpoy
xa2 }^auvov ou$ev oiSe ?ra[j(.faYoc Xóxoc*
al od I Tiv ovTa wayra Tcain SeawÓTTjy
iccY^uiJLey ij^n] ^ayre; ixXeXoi7uÓTa '
TTCydtTTe XP^^ H*^^*? Tcopcupa; Tńcvoc,
70 TOU TwtTpi; ixxo7cźvTa, cuToO 7cayxaXou'
Td auyysYŻę Trav i^ ł^arepou ptipouc
^piQvei )cpupivTa toO fiyouc tov t]Xiov
76
ó OTpaTuÓTJjc TÓv (TTpaTJjyoy oO p^iww
i»7VCi>xÓTec TOxpa^ov ix Xu7njc nó^fo.'
atiróc yXuxaa|jLoc ^dda Ti)c a<j/ivdtec.
OuTOi (jiv ouv dp')i]vou(nv aXXoc dcXXó tł,
xdYcS> Si TW^dw <ru(jL^pdv >]You(xivii]
80 xQc2 Touc TCOvoOvTac Tri&v ?raXai Pa9tXici)v
xal Touc direipou; Tć&y pidej^i]; 7aXaiO{iLdT(i)v
x«l Touc £(A0tYe SóvTac euxXdj tuj^tjy
xacl Touc xaTaia;^uvavTa; iq{mv tó xpdTo;
xocvi]v davdĆTOu ciXoTT]<yiav w(veiv.
86 Kai £ap&cvd7raXóc ye dyi^encei xai KOpo;,
ou.^ Pa9tXeb;, ?rXi]v ivavTiou ^lou,
ó (xiv Tpucdiy, 6 X* aXXoc a^io; xp«T0uc*
dr^OKSi; Si xaŁ (tj, tć&v Si 9ć5v d^Xeuu.dT(i>v
fk xyi 27, XXyU ll 1 1 60 poa t{c M cf. «d XXym 27 1 1 64 inc. f. 103^ M | :
72 fiXiov] f<i>co^pov? et ad XIV 2 jj 78 et 75 ezddisfe oodicis habltoa dooat, abi
bini Tenus singulit lineii continenttir ; scilicet post 72 et 74 lacanae racac apatio
signifioaotor cf. eUam Xyi 11. 13, XXiy 1 et t. 122. 124 infra \\ 79 ^ociitM)]
NICOLAI CAŁLIOŁIS CARUINA 351
Ti woYTa (uorde • touc ii ^oiicouc oii >iYOt>,
90 («K p^i] xaTaYfafo((iLŁ t« dX(^xvTde (U.
noi{jLi]v KpaTou, Jo^iS avTucpii; vic,
xaTi]«9xXb<i) Toc ^po; tĆ)^ ?coł(jlvi(i>,
Ti]^^4avo^ dptyYi*, toc viac :cóXei;-
X<ovTac, apxTouc, 7r5v tó ^ap^opoY Ytvoc
9d dcvelXec ^ ^tctXe; i^ iumziaia'
xYcov Si Ttmo :rpoc vo(Aa; f cpe^^feuc
TTjY focp^ACUcóSi] :7£agcv £fXfYc; xóav*
otv {{Aiwć-g Zżfofoc dfŁfl t^ xX6t),
av ^XP^^ ^it>f a^doYOY TcJ^ 770i[xv(a>
100 TJ)p^ Tt toOto oup.7rav ou ^Xx^ 9wXx^,
aXX' ao7CiSi]9Opo0cx (iLa;^i(i/>c ^XaY^
T«;^va<ipidtTa>v afflv txOt« xarp:n>i xai 7r6voi
Td Si dX(^v [iLaXXóv (u xal Sdbcvov 7rXiov-
106 ToO iroipLv(ou xaT' abtpov cOdt)voo(iivou
9CY^ 6 TE0CpL1]V xxi ^Y^V Ti]V U9T^V'
otJMCi, [uriaryfi ci; Tdv 6^0 7C0Ł(iivX;
st; Tov 7roXuπji[txTOv, o&ircp i^ ^p^Y^
icaYx69UŁ0v auv^$ev iYeXxp3^(xv
110 Touno 7rpoc9jX^ apTi <juv t^ aJ^iyią^
i^ aup{MTtox< xau ^u 001 xxi orifou;.
'Apvc; XoYtxol iroŁpLivi ^(duj^po),
xaYa> [xed* u(J(^v ^Xdov, i^ xXc(vi] 7róXi;,
9xvcS(7x moTÓc a^pi ToO TXfou 9iXoc '
115 ifjri^iflfLM Si xxi (Jisvć5 xpó tć&v TXffi)v
0T1^Xł) (Siy&<JX xxi aXlX TIC ^ TUTCOC;
05, (ti TÓ <TuvftXt^v yit ToO irxdouc ?*P^?
u:7cpXxXi^<T<o Tć5v i(u5v |5xaiXici>v,
comzi: ^T<>«liiviiv M || 91 Aa^S M; cf. ad Xyi 27 ; ' 98 et 99 h] ^ M, ąame
form» •tiani XIX 8 in M (Sv Y) recorrit cf. tamen YI 13, XII 12. U. 21. 22
(bi«). 23 (bil), XXII 29. 30. 31. 32, XXIV 18, XXV 26, XXVIII 19 el. kSy I 2,
rVI 10 (bu). 11. 20, XXV 26. 27, XXIX 9 1 1 104 (iaUov (u M | i 108 cle] k M;
ef. «d YI 25 i I oSicep] oS M, led anam sjllabam deiiderari metrom ostendit 1 1 117
ou. !&«] cf. Nicetaa Eogenianiu V 75 są. ou, \m -c^v 6i[acv, | oC ou, (jia T^y *EpwToc
w^p aJCoupYŁgy cl. II 7H sq. poPat, {ta Tijy 'EpcuToc 6]cXoico(t9iv, ' 9(u fsu, }ia to; Xd[pi-
•aai^ 1 1 ow^^i^oy fu] care ouv^).ip^v fu Callicli yindices, ąaippe qai in nominibaa
Appellatiris Tocales a, t, u positionis folcro destitatai pro diehronii haboiue (cf.
352
LBO STBRNBACH
120 axoue :ravToxpaTop eOj^Yj; e(jL:wóvoo'
ouc :rpiv wvij<j/3c; cię p.tav ai»}jLt{Ai^txv,
łv Tot; Tcpodópoic —o ayn toO wy,
olc xal *xvoCknv oO &a<jwfijc tIjy xóviv,
xoiv}]v wapa<7)j<!)v TTjv5e iri)v
125 TOUTOK łxeT ^ipi^eu^oy iTapaCtav
xal irpae(i>v yijy xxi tóttoy x^o^?^po^-
XXXI. Elę Tptx<£v87]Xov.
Avtoctpov f(i^ TpuToofeyYoO^ oucix;,
9«&c Tptooo^YY^ 9flaSpuvov ttjy i(nrćpav
łx TpKyooceyyoOc :cpocJ5f;jou t^ Xo;^vł3c;
xxi Xapi:cpuv6v pioi tou ^tou ri]v i(n7epxv.
XXXII. Eic x6v zóufoy ToYspfou tou oepaoroO.
TÓ^Tj cpovoOaa, Xij(x.jxa SocafivoxTÓvov,
ad XXV i. 6) ac sjllabae natara loDgae Bonsam paene amisisse pntandaa sit;
hine dXf^ov non solnm seztum (XXyiI 23), sed etiam locnndam (XXX 104) pędem
ocenpat, nnde 9iki^ XXII 26 ita seryandnm esse iadicari, nt acccntoa acatos
Tocalem positione produotam signifieet. łiinc memoriam \u,'>f[LaL XXyiI 8 et yjpi^tui
XII 20, Xyi 33 intactam reliqai, n^ąue ^/oc pro ^oc in pede ąuinto XVI 10
reponcre rolni, neqne Tero formae otÓaoc Xyi 3 emeDdatricem munom admo^ere
ansns sam (ard^oc^ Xyi 2 legitnr cf. praetorca F. Kuhn, aymbolao ad doctri-
nae icsp\ $i)(^p<$viuv historiam pertinentes, Bresłaner philol. Abhandl. ▼oK
yi, fasc. III, 1892, p. 80), forta^se etiam XXX 117 tradita lectio Łi-ftę aerranda
erat, eienti apod Theodomm Prodromum Khod. ly 369 ^r^ac in pede primo reliqait
Hercher || int^uc] scripsi: ^^ouc M j| 122 lacanosns (cf. ad 73. 75) Toraas hoc
fere modo apte snppleri potost: źv toIc ::pod'upo!{<ovTat{> ap-n tou <;c^Xou> ,i 124
inc. f. 103^ M II rersom maacam praebot M; ezcidisse Tidetar: xstoixułv.
XXXI) r 5 1 1 2 9at5p'Jvov] ©ai8p'Jvtov y (o contrario xpaTuvov pro Kpa^ni^cjy
XXXII 41).
XXXII) r 7 II inc. f. 381^ y j' 1 xóa-oc] correri: x6soc y proaodima le^
riolata, qaae Tocalem o in mediis yocabulis producŁam nominibna p ropnia (cf. p.
318 G. 2) incladit, in appellatiris non patitar; q;iod artis praescriptam Calliclem
impulit, ut formas aarooTi^opouaa XXX i<M. ,3oTpvT,yópov XII 25, Xa4JLSx8r,9Ópoc XXII
58, XoL|i7cacT)90pouvTac XIX 11, CtcT,cópov XXXn I-i, «r:toijo<Spo; XXXII 30» OTt»r,«p<5sc
2<I00ŁA1 CA.1XX0ŁI8 gabuika ibS
10
Tdv yip Tpo;r9uou^oOvT9r 7rpĆ9dcv bcw4Tijv
ó {^cdypifoc (TKidey (u xal tuitoy YP^T^*
nXi)v (Trijdi, wXi)v dbcoue ^lOfŁwadtk, C<v«,
oxific >aXiołv, aXXa lutl tó^cou ^óyoy*
Y^uc >8ńvTCiiv (ncu[Avov łx^p(il>(ncovTde fic
|ii^p X' uno<rrp<&93cax tj yij Ta CCcł)
&9cikv ayci> (te WjKe Tdv Tij^d^d^ ftt,
)cixvOaa Tol; ópt5oiv cb; łv mj(ii^Xocc
<X7cdepYavx xguva xal ^pćfoc ^tfi]f6pov*
15 |ia<rrdv (wcyiję xaT^<y;^ov, IjSjJócow ya^-
OuTci>c Łc oy^poc ^Xdov, ivda xal fdóooc
^ £9n]7ruuv ^ £xaOpoc ^ KaT^oc v<o;,
iinipiv6Xouv, Łrwcro^f, aXX* 6Xac ?R$Xttc,
9pQcxTouc [ta^ijrac a^poi^u; idp6ouv
20 xal ToCidtp^^ac xxi 9aXaYY«« ixXóvouv
TÓ S' łx xac[AaTCi>v S(^c oux ĆTpu^e [a*
Touc łx [iLa}^i]c Y^P ^^X^^ (^p<5Tac Spóaov.
£<i)pcvT6c oiSt TotOra <iuv Ncx:vóXsł,
1iraXŁa iri xal xi Tffi 'Pcipnjc :ctXxc*
^ (iK S* oiwc łx^P^ '^*^ *F^ OTpacTJjYwt;
Guv Bp<vTSOiC{> Bdćptę ^ KQcXaPpbc,
x^ć5(ftev i^pLsS; tuxXić5c tóv A6p(av,
lXXvpt6£; 8óCxvTc; ł^ epY€Ov tótz
^ ica{AfaYov wOp ^ x€pauvtot 9X6Ye;.
30 'AXX' 6 xpaTaióc, eucre^iję flrTe97j'fópoc,
Ko(jLvii]vo; 'AXź;u)c, Auo6vci)v ava$,
XXX 17 adliiberet, rooam ^iiPpoiiftfpow fingeret XXVI 17, nobls praettna Miipta*
mB t5pev 3* pro iSpoy XI o imponiit (of. Xyi 14 iSpov 8k xa\ xpatijpft ouYXtxpa|Atf«
wf) •» iii rarietato (aoQ(uo«K&pp(a Ul 3 (L) aettimaada rectam ratłonem sabmini-
itraTit. Ad aaadem nonnam s dirigi per ra patet, ąnaproptar XXViII 22 Regelti
\tytavgc pro Xi(&tfvac in textani recipero non dabitsri, etiamii primo
^nfii^la^ Xiy 10 opponi potest || 4 «&di Y || 16 Ig] iZg Y; cl. ad YI 25 ||
17 ZiMSpoc i| KflbXoc] oKa^poc ^ xdt:;Xoc Y; cf. Platorehiii Yit. Cicer. I 2 p. 861 O
IffrcH yBKtuaĄuyog slfffiv, otg ayioYdZTac tov Ri)Uptiiva tuv Saoijpwy xak uSiy Ret^any
Mf^t^MW cKoU&u II 21 )4t»v (sic) Y II 27 ff'p(&(uvY || *ABp(av] *Avdp<av Y, qaa0
icriptiirae ratio neecio ntnim Calłicli an librario attribiienda ilt cf. *Av5piavoc pro
Mmpnmj Wjte. ffioloff. T. XXXVI. 23
354 ŁSO STSRMBAOH
jrpuooOy iWk^joą e&pov, ^Xdov gią %Xeo;,
tĄ tcSv <ie^aGTdv a^ovi wpocfiypicijY
36 )tal x^$oc źtr/OY ix pLeTXp(7tou yevou;
xat Texva ;^pu(i5, yXuxuv a(i.7CĆXou p6Tpuv,
xal Ta; ł[i.ac fivTei3^v avSpayad-ix;
KeXTol ^ć5oiv %al :rap(oTpiOŁ £xtjdxŁ
xal Tixva nep<;ć5v, avTixpuc cóvou TŹxva,
40 3tai wóćv |jL£{in5vóc £*vo; ei; yijy AOcóvci>v.
AXX' ó xpaTtlv<ov łv iLi/jxic [U AeiTTOTiję,
6 Sucaevo>v p.oi 9uXa irpó; f uyi]v TpĆ7r<i)v,
xai Sai;AÓv(i)v Ta cOXa Tcpóc cuyT]v TpETTOtę
xai ToO xxXoO vu|JLf (ovo; lvXov eicdcyoi;
45 xad tIjy 'E^euL a)^oivMjjjLa xxi x^i]pov YĆpLOic.
XXXIII. MT]vd)v TiaptOTco tźłc lvepye(ac ozt/pic.
MdfZŁOc.
'Eyu> orpaimjyoi*; wpo; 7cavowXiav ayo)
Ci^Ti] TE dT^yco xai vsoupyo) wpó; (J!.ix*^
xai yijv CivTi]v Ti^at tc3 CToaTcJ ytXi)v.
X8piavbc (Boissonade ad Anecd. Gr. toI. V p. 397. 400) ,ł 36 xva (ex Toca -ohcn)
inc f. 382r V |j ylwĄ^ V; cf. v. 1. ad II 7 '' 41 xpaTuvov V || 42 f^^y V
43 •uXX« V 1 1 cu-pjy V.
XXIII) In poomate recensendo hunc mihi finem propoiai, at libri llAreimiii
(£; cf. p. 318), gnoad fieri poBset, memoria referretnr, qai reniis sab Calliclis nomine
Tenditat : nberior est Keilii apparatos criticus, ad qaem relegasae aafficit; Keilii Tero
eonteztam aire e codicibus petitam (K) 8ive coniectaris nizam (k) cam nostro com-
ponere placnit. Ceterum codicis £ scriptaras param accurate in Keilii aaiun a Ł.
Cohnio ezcassas esso moneo cf. ad 5. 12. IL 16. 40. 56. 67. 69 [praeterea 7 ica^Sat
proferty 8 (łóyoc, 27 ^tunin^ćowy pro £{ini:cXb>v ićav, 43 7cav omitti falso tradit, 53 ^tu^toc
yop pro ^u(ŁaTia|iou le^ non aniuiadrertit] 1 1 Lemmati £ aactoris nomen tot> KacXXExXtfoc
praemittit, nontoS KaXXcxX8ou;, qaemadmodnm Keilias habet: nec meliot KaXXi]c>ioiic
pro KaXXixX^oc ex coniectnra scripseront A. Papadopnlns-Ceramena in Hieroa. (ad
lY: tou KaXXcxX^oc antę th -- itajA^ot) et A. Reifferscheidins apud Annam Gooananain
Xy 11 Yol. n p. 367, 7 Bonn. (sito toI. H p. 306, 4 ed. Teabner.), siąoidam genitiTi
formam KaXXtx>ioc posterioris Oraecitatis usas confirmat cf. e. gr. Theodoraa Pro>
dromnB Bbod. I 163. 270. 319. 356 'Av8poxWoc, I 123. 128. 602, U 183, m 73.
92. 294. 361. 412. 442. 444. 453. 471. 527, VI 186. 257. 322. 396. 469, VII 67.
86. 94. 108. 327. 466. 473. 482, Ylli 185. 275. 299. H99. 438. 1X41. 60. &5. 144.
NI0OŁA.I OAŁŁIOUS OAKMIMA 355
TpOf1]V YXu3UrXVy 0lv0V CU(Ó&1] ^OYU.
361. 369. 454 AooixXioc, IX 426 'E^Ta^wOio^ II 23. 66. 111. 113. 463. 484 Stp«.
vo%kiQc, BmU igitar RftXXcxX^oc ezhibent M ad XI (toC KflEXXix>io« post inicripdo-
nem dc — *0a9rri(Tp(av), V ad IV et XXI (tcC^m toO KaXX{xXioc aate lemmatom
rarba), Atbons 4309 ad III (tou KaXXtxXio( antę Terba %k t9^v oxaupa>«tv), neqaa
aliter (KaXXcx>iou( Meyer) codicis Gottingensia oompendiam (ad YII) aolTendom.
MM daxi. [Toif RaXXix>iouc B (cf. ad I) etiam in opucalorum indice ąaatern. a
t 2^ offert, abi haee legantar : toS KaAXix>iouc a-cf/^oi tk 'cbv xaXbv otoupoY (n. 1)
wit Xpeoibv xp«{uc(isvov ^sd a&tdu (n. 3); qaae Terba repetit eodez YindobonensSi
Theol. 6r. 249, s. XVIy abi f. 79^—80'' indicu ezemplam ex libro impresio de-
■criptam occorrit; ad I inicriptio tou KaXXtxX^ouc oxiyi» tlę — *Avvi)c in codieem
Athoam 136 tranaiit. In Ł (ad Yl) KawKUtac in KaXtxXtfttic m. aec. mutant, qaae
genitiTi forma hic illie in codicibas deprehenditor cf. e. gr. <*IJp>ocx>ittic apad
Chriitopborom Mitylenaenm 143, ubi *HpaxX^oc Uocchiiu p. 86 emendabat ; aimili-
ter apnd Annam Gomneoam YI 11 roi. I p. 812, 6 Bonn. *HpaxX^(i>$ eztat, cni
■eriptorae non Schopeni commentnm 'H^nCkiwę sabstitnendum est cum Beifferscheidio
(toI. i p. 214, 24 ed. Teubn), aed codicis F lectio *BpayOJoc, — Triayilaba geni-
tin forma KaUcK^YJ legitur apnd Annam XY 11 toI. II p. 367, 20 Bonn. (cf. toC
^(UfKuy^ Tol. II p. 103, 12, raCą p. 310, 20, TaytP? p. 83, 7, Tci)7pc3Mp|ią p. 94, 19,
X«Xr^ roi. I p. 323, 11 cli. BoaptCij. Bouffij, 'ii^K*^! ZdjiJCij, "l^rfitT^ri, 'loań^ij, 'Icuw,
0X11, ^^^y^'^^t KopMCi), KA-C9tva-pcif}, Kou^t), Kujsspoudi], Ac^uvi], Ma^ydcyi), Mapixv), Mapxioi)-
MaoKs^Ai}, NtóyrCłj, Toyrfpij, Taicspi^, Ta7pavł], TCivxCiXouX7i, TCtJCoopAij, Tootouoij, nec
idissimilie eet ratio, qaa dnplez genitivi forma adbibetnr roi. I p. 400
15 x^xov xna xaXou{Uvov xou As^ouyij ot p. 403, 14 xś-cii>^ev tou Xfyopivou AfPouv(ou),
lapotAoGc (non XapixXcuc) metri gratia fabricari aasns est Nicetas Eogenianas
YII 29, qai alibi (hjpoth. 1, I 221. 228. 262. 263. 283. 284. 297. 309. 323,
III 392, V 65. 89. 182. 244. 255. 262, YI 132. 201. 224. 289, YH 27. 80^
YIII 72. 290. 317) XaptxX^oc (cf. insnper 'Hpaix>io; Y 322) ezhibet] 1 1 lemma metro
inclasnm ad ipsam auctorem Tidetur redire; similiter trimetro carminis argomen-
timi denantiant loannes Geometra apnd Cramernm, Anecd. Paris. roi. lY p. 326,
17 Issuof* ^pyeU i^YivfiaraTCł>v lunot (cf. praeterea Metaphr. Cant. p. 362, 6 sq.;
357, 19; 359, 10; 360, 16; 361, 7; 364, 11; 365, 2. 18, qaiba8 duo rersns adion-
gendi snnt a Cramero in adaotatione non sine mendis editi: p. 363 ad Cant. II:;
^p^(fcou ac9ĆXcv ypa^Ycoc c58^ Mwoćcoc et p. 354 ad Cant. III: 'Awi)(, 2ot{jLou^X (A^ł^póc,
tuyapi^da) et Miehael Piellas a nobis pnblici iaris factns, Ceskć moseam filologick^
▼ol. YI (Pragae 1900) p. 314 <rc{x.ouc Mi^sJj^ zf^ xaXf| ^Kups Kkiuma, ubi etiam poetae
aomen poateritati commendatur. Ceterum praeter D (Yatic. Gr. 932) a Keilio colla-
tam, nbi Tbeodoro Prodromo carmen assignatar, lemmate nostro poema inchoant
fiodioes Athoi 3701 (s. XV), 3768 (s. XY1), 3808 (s. XYI), 3891 (s. XYI), qm
{TlieodoraiD) Ptoeboprodromum auctorem agnoscunt 1 1 5 xiX«{cd] K : x«Xfikov E 1 1
2d*
3^ IJK) arSRNBACH
'Apvac mxtv(i> 9Vpoc PpoTć3v ^cwSatoisty,
Xotpav ^pa^eud) t>); £yćpcc<i)c tcXbov'
'P6Sov Si^p, X8t?ro^u(j.(ac obcoc,
xpCvoti T8 Tep7cv6v avdoc etę ^[Ai]Siav
IB xal T^c X^^1^ '"1^ P'^*^ iSpa(xv cuw
oO ScT ii Tpcóyay xoiXia( Te kol tcóSoc'
rbcToun 3^ yap f^^pK, ^uupcóSif yJikWy
'EY<i> Si X^^P^^ T SpeTcdĆY^ auX^ca,
20 < j^6pTaa[Aa Koiydy wavTl tĄ xti}V(5v yevei> ,
xal Touc yecopYouc eurpem^w wpo; Wpoc*
PpoToOc %OLpoLiy& xp<i)Ł Xx[jL^aveŁV SSoip*
xal Y^P X^^^ |^źXaŁvoc :rxvT<ov au^aveiy
<Y&w<5aK SeiYoc, ccopiaTO^^pouc vóaouc>.
25 2(too depi^w xal xpŁdi}c Touc aaTdt;^u;
xal T(x; £Xci>v«c k\LfOfQ to^y SpaY|i>9ĆTCi>v
oprou Te m[X7rXć5 tćW ^poT(&v toc xap$(acc'
XA»* !itjipav] K, qoi de £ nihU monet | { 7 icav^?*£ 1 1 8 to] toG K 1 1 Tpnc^ "cpo^
K [ I <ptfp(o] malim : ^pwy 1 1 fi^YOtcJ oiXok K, melias ot videtar cf. <40. 4!S (muiiia
recie (A^voc | x«P^v ppapcuwt* ooniecit Keilias) || 18 add. K (ac ■imiliter S^, om.
Scf. 18. 30.42; rersam magU aeąaabilitas membroram q«am momis eommenda^
q«i T«l eiecttft rerbis loC ^ci^ouoac m«1 |uXaYX^'*u ^^ (▼• 11) ■anas ^rit eH BB.
60 II 14 tk B (neglerit K: ef. 16. 69) | j 15 ^] ^pw K, fortasM raetimi et, ad
40 1 1 16 -d E (nihil K; cf. 14) || 17 ffupcuSi) x^^H ^P»^ X^^ perpmram k (ąui
18 ad ooniectnram ćC oS cogitnr) || 19 &] K: Tbv £; cf. 37 cl. p. 818a. 2 ({ £0
add. K, om. S || 28 icehmuy] K»ntoc K, attamen p^vSf* cz t. 22 wibintailigM<l — ^
•tt II 84 add. K, om. £; cf. ad 12 || 87 ts ia\LKlS>] icripsi (cf. p. 318 n. 8) ez.
NICOLAI CUkŁŁlOŁIS CARMIMA 857
"ktfta ii feuysty Tdv óiccopdy Tdv xópov*
30 )| xal f9(oiv 8lu>de xax(m]v fipctv.
xal ?c5<n toI; ^^^uoi X?^^ oiTiocę'
SęTCsp xaTaide( :rdl[<jav opSijy ti]v x^^;
dfcxT<ov Si ToO roifzałhd fuzkAyMę,
'Cyo) Se xetp(i> ^rpuo; tć5v a(iL:viX<Dv,
olvov Tz6cvł i]&<rrov el; apxV ^'^^'
^ xal Tolc 9tXoO«iv ixoo*fSy >3(yci) yaXx,
(dc &v xxvoXtł fxaTp6c i^^pa; 7Xeov,
o&rep xuvaY/ou; ei;xYouciv iv ^tct>.
A (Viadobon. Or. hist. 94), t* c(inucX(5 £, tf nXi2pu K (forma :ci(jlicXy)(u ocearrit 56,
at efl LXX Sirach JUCIY 25 h Ri{i.icXb>v dtc 0si9byv oo^fay, qaem locam reipicere
Tidetar Hetjchii glossa: }R<fi>nX£>v* ffXi)pdiv) || 80 Mcvy&p Jott (cf. p. 318 n. 1)
xaE3<oxołi^ SX9}] 9f/|«c ydip iv^ loti tbiv Ivto<iMci>v K | | 88 >ipli«^] K, /pfto^ E;
cf. 52 II 85 Atzwl] seriptura atTTtt auetorem, non librariom corriget [Cetenim Pi-
udae Tomim Hexaem. 96H A{iva(ov ó^ TcOp (e Keilii emendatione pro AltiodoPł
«acxip cf. 1505 et 1793, ubi eodem modo icSp et (pXb^ conianipntor) xa\ xaT&^^uTov
f^djot Theodoro Prodromo obTorsatam esse miniu recte Keiliai p. 107 itatnit,
neqoe reliąnofl conecntns a Keilio indagatoi agnosco; melins p. 108 Lodani locni
TlTAjpodopod. 88 iq. d(>«t9i tpXoYfŁ(av aapMa icup9eoXou;avov, | iicdta xpY)X^ {UTcbc AtrMitou
XDpb« uaimnlator, sed commane potius proTerbinm, etiam apad scriptores Latinot
obriom (cf. A. Otto, die 6pricbw5rter and iprichwOrtlichen Redeniarten der fiO-
mer, L. 1890, p. 7 iq.), poeta ridetar expressisse, qaod apnd Theodorom Prodro-
mnm recnrrit Patrol Gr. roi. CXXX1II p. 1342 A nol Rup A{ivatov ZexiX£)v ^{9911 'ri^
d^otfoConr] I j 86 |iaX&x»c] K, ^oL^dtioic £, qnam icriptoram lermoni Byiantino tribdi
poaae ealidiu indieat K; fortasse forma (JioXdx,ii (pro (utX&/^f)) lectionli Yarletatam
ptoertL^t. (Conitroetienis xpdff§9^i tt, de qaa K p. 108 egit, exemplam pradbei
Umial PtiilM CXiri 8 p. 146 Martini: 4«x4 ^^^ ^M -^ <^ti)p(aiT) |] 40
is^of^ S (non adnotat K) || 41 xcvdbv] xtv6of K rectioi | j 48 it»tSrf^fsvi\ nor^^if^
K; tom ^u(«>Txoc leetior eit (cf. etiam edwatYK^)* ^^ plnntli ttomaro cf. 84. 54
358 ŁKO 8TRBNBACH
*OpveK (itiv oLif& xxi veoatTć5v irav yevo{,
<rrpou&ć3v $i |i.ixp<i&v ldvoc icfi :cpo;fepco
^ aXXouc T8 7uoXXou; iXxua> ?rx($(i>v (ipóp^oi;*
xal TCpoTpeTTco tó ?cpaaov i<;dfeiv o{Xoic,
2Sea{Jix 7rxvT<Dv euTrpeTrec tć&v ppcdpdĆToiy,
8 xal TLOiboiloii 7n](A0vac Ti); xotX(a;.
Noifificioc.
Fiję 'ri]v £fOupav ł^opurrco xal OTcepo)
60 ^Tou (nrópov YXvxMrrov łv txI; xoiXdt9iv*
Ł)((bi xaXou9ac etę oicopac tocc Ytpxvouc,
prpijG^i Si XouTpot; ?vavTeX«5ę dcTcorpi^cci)*
ToO peu|xxToc ydcp Tpo;cvoCK7iv airćac
xal Tg xefaX^ ?7XYxdbcou; afSpco^rta;.
66 0i]pa^ ^aycdou;, aypi«v eOcoxtav,
xal Ti]v iopTV]v Tfiy ys^^^^^^^ źj^co,
iJTię p.eytaT7], toO 6exvO-pca7uou Aóyou'
xkI ppć&p.x (jiv 7r£v Sx<{aX(5( fayely X^(d,
60 7LpAy.f^yfł ii ceuyew ttjy |A£Xdey7oXov [ijóvi|v.
cli. 48. 53 { I 45 ica{Bcov ?p^/.occ] ncBćoy Pp<S/.oic k falso (r. 1. ic^Swy ppdxoc;, sAunr
ppd}^ftv, infioPpdx,oc(. 7:c8opp<$x.co, reBcó poo^ ) ; scilicet aacapinm inier paeromm de-
lectaipenta nomeratnr | { 46 inc. f. 80^ £ 1 1 rpa9ov £ (et K), Kfkaw recte alii
Keilii codieei cf. ad XXy 6 1 1 47 lu^rpeicic] ćxicpf?clc k citra necenitatain et
Kaehner-Gerth, ansf. Gramm. yoI. II 1 (1898) p. 339 (414, 6b || 49 oKicm pco
o36K{pci> alinnde non innotuit; trimetri claosalam forma oRiipccy elfieil in Theodori
Prodromi cannine s^ Y^poYia \a^ruL Wav ^(wótiiui apud £. Millerom, Annnaire toL
XVII p. 58 ▼. 3 II 51 xaXouo««] memorata digna eit oodidi B (Yatie. Gr. 578)
leetio aakwhobi cf. Wiener Stadien roi. VIII (1886) p. 840 eą. || cl; oaoopac T<tc
ytp&vou«] Toc Y^P^^ *^ oicópoy K, qaae leetio mensoram ^tp^cyotię tollii, at eC pw
318 n. 2 II 58 ^t6^jKzoc yiic] ^cu|Mtxia|jiou K, sed yup neoeaeariimł eal cf. 89 elL 17.
23 II 56 Zadx9C £ (non memorat K) 1 1 60 90^] add. K, om. £ 1 1 61 x&XMfeJ
xaX&M^ K; noitrae formae exempia lappeditat Dncangiui Gloeaar. toL I p. 547;
KIOOLAI CAŁŁI0U8 OARMINA 359
'IawovdcMc.
TltShoc iyoiym xal xaXavSa $eŁ3Cvu<i>
xpc(ikv TS ^o(pou flpć5a^v i^Sćay vś(Mi»
xal ?rfiv TJ Trpo; opc^tv av^pcd:rcd fćpcu,
Ł^dOc Xt7rcdSetc ^ifiac tc xal TpiY^oc-
fó 2v y ai (a6vov ^uXaTTe łcS; p(5aiv MXayv,
'tóy axpaTOv C7rav oivov ei; «px>jv ew.
XópTaCe Tc&i %xi :trvc, [ai) fsiSou xópou'
łycb yctp Qcl(ji.a xai toc vsOpa mjY^ucD
(ii^i] TC vapx(i> %xi (JLrraXXaTTCi> ^ uatv
wXijv Touc yipovTx; xfld yuyaT^a; xat viouc
<jtOTXx 7Cp<}c iadtaatv oO icoitTv dśX<D
ioO Y^iAoyra faouaKOupyoO t9)c uSpac.
adde Christophoram Mitylenaeom 124, 10 Kocchi j; 62 ifiw*] ifiila^ K; {^Ssa^ le-
ptnr apod Oneam p. 57, 7 Bonn., ^&cc in rita Barlaam et loasaph (BoUsonada,
Anaed. Gr. roi. lY) p. 23, 23 et p. 110, 12 (abi ifiiai in testom recipiendam eiee
indieaTit editor); ef. praeterea Kaehner-Blaee roi. 1 1 p. 44» n. 12 1 1 68 ay^pcuTscfi]
cv9p(&xocc K 1 1 65 (pulatre nsc ^9iv] reete Gedeonie eodez (J) praebel, TuTarct 3uv
^uoiy £>, fuXaCov tijp<x>ai^ K ; de o^Skrrn ^ntg ef. 67 cU. 5. 10 1 1 67 X<^'^'^*] ^'
ijpttCt E eontra metii legea; xopti(«v idem significat ac /,op'c&Cio^ (^io^at*) ef.
Sophoelee, Greek Lezieon e. t. (piane similii est intransitiTa rocis xtXcti((v nodo
apad Nicandmm Ther. 635, abi Scboliastes p. 50, 28 8q. Keil. haec adnotat:
Xi^^n»oooi tt Jlyow Tpt^oyrau j<i^ovisc ?! X9tl ^9diou<nv) 1 1 rUn] idn E (non conomemorat
K), foiiasae reete ef. ad XXX 117 1 1 }<Cvt, ^lĄ cifóoo x^u] iSw — (ijj ^idou — x^pov
K, eoiiie oogitationem aeseqai non potstim; contrariam locntioni \tĄ ^tidou x6pou
lentontiam t. 28 locntione cctź^UY toy xdpov (cf. Manael Palaeologoe Dialog, com
Mohainetano prooem. § 1 Patrol. Gr. roi. CLTI p. 129 C tbv xópev, **^ oTóv n^
dtofoipfy, apnd Boissonadom, Anecd. Nor. p. 2iO, 25 tov xdpov suhrtwc JxccuEovioa)
poeta 6xpreesit 1 1 60 xi £ (non adnotayit K) | j 70 vcxf o9:ocbv] v«ponoićÓv K mi-
nne reete 1 1 72 Jo^ocv] ionaoty K ; formam in^lamę rindieat Ensebioa Alezandri-
aoe 8eim. IX Patrol. Gr. toI. IiXXXyi 1 p. 364 A (rerbom ćoMl^iw nondnm in
Lezies teeeptom eappeditat Joannee Phoeae apud E. liillerom, Becueil toI. I,
1875, p. 582 C) II 78 nade saepeit K, caine sententiam eąnidem próbo.
|)80 LKo ffnBBiąiAOH
A p p e n d i X.
I.
Ad Eudociam, tertiam Alexii I Commeni filiam, yersos refe-
rendi snnt, qaae etiam XVII et XVin indacitar. IJostram epi-
gramma eam libeńs non caruisse docet (5), de marito (ibid.) haec
habet loannes Zonaras XVin 22, 29 toI. III p. 739, 13 Bqq. Bonn.
T^ S* Eu^ox(cx Tov ToO 'laoiTOu K<ovffTavTtvou TcalSa <nivćCs^^* tę Ą ^
«uvcuv(i> ou;^ <i>c Paat>ici>c face^pip) ^ifot^zpl^ dcXX* fac toO xp6(TTt)voc ^huDjbl
TauT^ xal irpo^e^epero, xxi t^ ^cn/nklar^ ii 'x\uv^Łac irpopuxpoux€i xal
icsy^ep^ ^TTsp abTć{^ Trpoco/^iaaoa t^jy duyaT^pa vo«ió^«0av «u8i>c anoxcćpei
xoil Toy loc(jŁTi]v dire>auvci tć5v p«n>.eui)v. ESditioniB Basileensis tiCriptara
*Avvi]; pro £uSoxiac decepŁos falsam interpretationem protnlit Da-
cane^uB (cf. praeterea Krnmbacher, Geschichte d. bysant Litter.
*p. 744): spectat iyxóX7riov, sacris vivificae crncis reli-
qaii8 adornatum, qnod Anna ab Endocia sorore, qnae
in monasterium secesserat divulsa a marito, dono
acceperat. Ipsam enim Eudociam donatricem fuisae Terba ł^
EAjioxUc TacCkrot, TPopyupac x>iSou (6) eyincunt. quae qaidem XVII 8
eodem sensu recurrunt.
II.
Irenę Ducaena Alexii I Comneni est axor, Eadooiae (cf. ad I)
inater, Annae Ducaenae (cf. ad VI — X) soror.
m.
Annae Comnenae carmen, cui nostrum in Laur. subiungitnr,
occasione oblata in lacem edere placet:
*Q ff(5; avap)fov 5vt« tJjv cu<nv, Aóye,
ó ^(i>Ypafo; Ypa9£Łv (TE ?oXaq& :rxiS(ov
xftl Ti]v xaT(i> ^|x:n]^iv ł{&f aŁvo>v &(Jix
?vpóc Ti]v avci> :rsaxa (xe auv Tpófico §>ii»(v,
& iyci) Si 9p(TTCi> [xi] «Mvoiiaa ^poc^Xćimv!
*Q W(3c dćpfi^Tcop ow, avap;^oc ti)v fuaiv,
(&9di]< dcirdĆTcop łv XP<^voic tow; iff;^aTOK!
Koci ou TO SitXouv ix7reirXii]Y[iivoc tÓxou
NIOOUJ CAŁŁraŁU OABMINA 361
Codicis lectiones mutayi hasce: (5 7rpd;P>rmv m. pr.) {| 8 )c«(
mj II i;c7ccicXT5Y!^vou Ij 9 |at] Xł || iiariasi^ \\ 10 (iciCei yip (cf. ad
Callicl. XXIV 15).
IV. V.
Vera yidetar insoriptio (Phil.), quae S. Gtoorgii atatuam mar-
ffioream in monasterio Manganorum positam describi significat; in
qiio aedificio enarrando multas est Michael Psellas Histor. (ed. C.
Sathas, Lond. 1899) p. 171, 25—173, 18 cf. insuper Dacangiua,
Gonstantinopolis Christiana (Faris. 1680) IV 43 yoI. II
p. 124 Bq. Einadem martyris imago praeterea carm. X innai yidetur
(cf. IV 4 et X 8), quamqaam alios ąnoąue Sanctoa (Demetrinm
Myroblyten, Proeopium Caeaarienaem, Theodorum Stratelatam, The-
odiMum Tironem) yiri militares colebant cf. Gtear ad Oodin. p. 285
flq. Bonn.
VI— X.
Si temporum ordinem in digerendia corpnscali Oallidei mem-
bris sylloges auctor obsenraaaet, VI post VII — X coUocare debait,
ąDoniam VI ad commnne parentum et filii aepnlcrnni pertinet, car*
minibDa VII — X poeta praemataram filii obitam ita proseąnitur, at
VII ntrioaąue parentia ąnerelam fingat, Vin et IX matrem anper-
atitem indacat. Pater eat Georgiua Palaeologaa (VI 6 aq.), qai impe-
rante Alesio I Gomneno peritiaaimnm dnoem ae praeatitit (cf. Ni*
cephorua Bryennius rV 36 p. 162, 11 aq. Bonn. Tayi^aTip^^iję c^v
{[ticetpÓTaToc X7l xaTa yj^9L xal yv(^i)v ycwolbę, Anna Comnena IV
1 voL I p. 188, 11 8qq. yenTilJo^ cl)v 4vijp xal (jTpamjytjtijY Tat<yxv ł^ij-
^^^^ (i.up(Ouc ii iro>i[JU)uc OLytaiwsiiuyoc xaTa Ti]v £<d xal vŁxii]Ti]; avx-
^X^)7 ^Atei' Anna Dacaena (VI 4 Bq.) eat, imperatricia (cf. ad II)
aoror, filioa Andronicua nnncnpatur (VI 30. IX 2 dl. VIII lem.
in M), fac ilouxć&v yĆYOuc (VI 30) ob nobilina matria genas (cf. ad
XXni), qQod etiam comparationem cnm praeclaria illiua familiae
aaełoribua auggerit (VI 23 aq.; cf. Psellua Hiator. p. 229, 8 8qq.
ac yop Touc Aouxac ix£ivou; to ytfoc dtyifeps, touc 'Av$pov(xouc fijpLi x«i
*ou; Kcuv(itxvt{vqu;, iv ?coX&c ^óyoc iv Tot; t<Sv loTOpT)a«vT«v ypifu^uLtn Tij;
ti x3Lvi Yvcaui]v 4xpip2(«c tmH t^; xxrŁ j^etjpa YswaciónjTo;, p. 234, 8
aqq. tó (tiv dcv<a YĆvoc 8oov ei; ?rpoicainBOuc a^póv ts x«l c5^9a(AOv xxi
362 ŁSO STSBinUGH
ó 'Av$:óvucoc e)C€rvo( xzł ó K(t>vaTxvTlVo; xxi 6 nxvdiQpto;, Anna Comnena
III 3 vol 1 p. 145, 1 sq. to yćvoc tceciP^stcto;, eic 'AvXoov6coo; (xeivouc
ATU, KciiyTTarriYOu; tou; Aouxx; avapipoucx t7]v toO yć^^C <TSipav, Zonaras
XVIII 8. 12 vol. III p. 675, 18 Bqq. o6to; ó Paai^eCk; ijuya [iiv «; irci xf»-
YÓvot; TOK :cźXxi t^ T(5v AouxSv x6xXii](xivotc bnaywia^, tS *AvSpovtxci> &i]^zS)]
X3d Tco nxvdii]pŁ(i> XXI im TOÓTOt; Tf3 Ka)v<rrxvT(v^). laYenis fortissimi (VI
25 8qq. cl. VII 3) nollam mentionem rerum gestamm seriptores ini-
ciont, memoriam fortasse sigillum seryat apud G. Sehlnmbergenim,
Sigillographie de Tempire Byzantin (Paris. 1884) p. 653: Ao5xxv
<;c^(7Tov 'AvSsóvixóv (jie (ncĆTcotę, ubi etiam sebasti dignitas (cf. VI 30,
VII lem.. VIII lem. in M) congmit. Ek)dem nominis inaigni parentes
qaoqae omatos esse poeta docet (VI 5. 7), qaare non sine yerisi-
militudinis specie patris sigillum agnoscas o. I. p. 685: of pzyi; reo>p-
yiou (js^KOToO ToO naXaŁoX6you, nec tamen propter pansebasti titnlam
Ducangii opinio (Familiae Byzantinae, Paris. 1680, p. 230)
probabilitatc caret, Georgio nostro Theophylacti epistulam LXX
Meurs. (Patrol. Gr. vol. CXXVI) p. 489 B. C missam esse (cf.in-
super XXXIII Meurs. p. 432 Bq.) iudicantis; eodem enim modo
Theophylactus alios sebastos alloqaitur, scilicet Constantinum Com-
nenum, ducem Beroeae (p. 480 D. 481 C) eiasque fratrem loannem,
dncem Dyrrhachii (p. 513 D, 516 D, 517 A. B), loannem Dacam
(p. 309 B, 312 A. B siye 509 C, 512 B, ubi epistula praye repe
titur), Gregorium Pacurianum (p. 333 A. C, 369 C, 409 A). Ao-
c.edit, quod ipsa Anna ab imperatrice Irena irav<TĆ,3xoTG; <>s^9T^
nominatur in typico monastcrii Tffi u7vepxyŁx; 0eoTÓxou t^c Kc^^ouc-
Tcoaćw;; (Acta et diplomata Graeca medii aeyi ed. Miklosich et
Mtiller vol. V, Vindob. 1887, p. 327 8qq.) cap. 71 p. 376. 33.
XI.
Sebłisti loannis Arbanteni nomen n. XXVI redit, quod carmen
etiau) tempore posterius esse inde colligo, quod XI Arbantenns
peplum Deiparae Hodegetriae (cf. Ducangius, CP. Christian. IV
24 Yol. II p. 88 sqq., S. D. Byzantios, ii Rci>voTavnvou;coXic yoI. I, Athen.
1890, p. 184 Bqq.) offerens inter alia optata prolem ezpetit^ cer-
tam impetrandi spem nondum nactus (15 xxi TĆxva Ppa^sua xxi
J^cinjc wXaT0C = 8ó; cf. XIV 10 PpaP8uaov YKi.Tv ^ xxXi]v yijYEpiawj
XVI 36 ppdtPeuffOv auTcJ tou; mkxvtipOMC 8pou<, XXVI 8 TJ]v dbcoipr
^pi^z^jt m>aTX^c^pxv, XXX 125 sq. TOtjroi; łxci |3pdcp€uaov am-
NICOLAI OAUAGUB CABMINA 363
px;ixv xai irpaćci»v yiJY xai tówov y^koiff^f^^y — aliter XII 25 Ta T8xva
Ti^pciX XXVI eiuB iixor simili dono Deiparam Hodegetriam iam
grayida proseąuitur, felicem partem esoptans (13 8qq.). — loannem
Arbantenum in alEnitatem imperatoris perTenisse XI 9 aq. satis
dilacide narratur, rationem distinctum de uzore testimonium XXVI
14 'AwY) 9«^a9T^, Kot;.vi]v(5v pi^iję xXi&i> explanat, unde eo addacimur,
Qt yiri memoriam actis synodi Constantinopolitanae a. 1 166 babitae
eontineri stataamaB, ąnae ąnidem praeaentiam tradunt toO T^r^atr
^ooTOu os^oToG xai y^^^poD toO ^%QtkUic y)(4^v toO dyiou xusoO *Icoźyvoi»
'Ap^ynvoO apud Nicetam Acominatum Patrol. 6r. yoI. CXL p. 253
B. Nihil enim impedit, ąaominus a. 1166 loannem nostram, aetate
proyectam, in vita faisse ponatar, praesertim ni regis mentionem
XI 13 et XXVI 23 ad loannem II Comnenum pertinere sumamus.
Utiąae falso Manuelis I Comneni (1143 — 1180) genernm Angeli
Maii yeraio inculcat, quandoquidem Manuelis filiam Mariam Rainerio
Montiferratenai napsiBse, alteram infantem de vita migrasse conatat;
nimirum yocabulo YX(^p6< affinis notio, haud rara apud scripto-
res Byzantinos (ef. Dncangina ad Ann. Comnen. yoI. II p. 473,
Olossar. med. et inf. Graecit. yol. I p. 236), subiecta est, cuius ai-
gnificationis immemor Mains praeterea trea imperatoris generos in*
vexit hanc indicis particulam loannis Arbanteni nomini praemissam
Latino sermone interpretatus: toO 7cxv(;e{iacTou Ge3x(rroO xal y%a^^po\i
Tof> xpaT9uoO xal iyiou lijpjy ^a(nXea>; x'j^soO Iomcwou toO RavTaxouJ^TjvoO,
Tofj 7xv9c^aoT0i» cs^oToO 3c«l y^f^f^p^^ '^'^ ^zoi^eoK i^u.(5v ToO a. bu
xi^j KcdvaTxvT{vou ToO Aouxx, ToO wavce^icTou aefiooroO jcal y«(t^pou
Tou icpaTstoO xai dbytou i^pLć5v ^aai^eo); jcupoO 'Icoaijf toO Bpu€wioi>. Quo
indiculo aliquatenu8 ad ąuaestionem instituendam ' uti pussumus,
ąoonam affinitatis gradu imperatoris domum Arbantenus contigerit,
si ipsam percensendi rationem ad affinitatis gradus accommodatam
esse repntabimns. lam yero loannes Cantacnzenus uzorem duxit
Mariam, filiam Andronici Comneni sebaatocratoris, qui filius fuerat
secondua loannis II Oomneni, unde Manueli non gener fuit, quem-
admodnm yo^p^ praeterea p. 177 C et 236 D yertitur, sed e7;*ave-
4^ yzo^pócy sicuti Synopsis Sathae ((uaauiivixi] ^i^^iod^Ki], yol. VII,
Venet 1894) p. 289, 18 tradit; (^uyycvi]c eiusdem imperatoris parum
definite appellatur a loanne Cinnamo III 9 p. 109, 22 sq. Bonn.).
Constantinus Dueas, qui eodem modo in actis synodi p. 236 D
affertor, procul dnbio non diyersus est ab illo, qui secnndum Cinna-
mom VI 6 p. 268, 7 Px<nXi(i>c źyif]{A<v a^eX9iS7]v, neque alias, opinor,
364 LEO STBBKBAOH
nuptiaB Theodori Prodromi epithalamium celebrat Patrol. Gr. voL
OXXXin p. 1352 Bqq., abi diserte loatmis II Comneni neptim
Dueae matrimonio datam esse narratur (p. 1353 A): 7ca>sv guyIjI^
się txOtóv a|xf(ii> xi dsta Yivi], | tó Ro(i.vi2v«5v tmA ri Aoincfi5v etę yifw
xoŁy<Dv(av, | xXaSo; cbpaToę Ko[Jivi]vć5v 70Jo^<a Aouxci&v a^poeico. Utonmąiie
res se habet^ falsam esse Latinam translatioiiem teztas Cinnamei
patet, qiiae 'ex sorore neptim* Mannelis Ck>mneni inrehat, cum re-
Tera 'fratris filia* yel etiąm 'aororis filia', propter matemam origi-
nem (cf. ad XXIII) Comnenae nomen nacta, in oensum yeniat.
Qai Constantinum Ducam afBnitatis grada excipit losephus Brjen-
nius ex mea ąuidem sententia non diyersiiB est a dnoe apud Ginn&-
mum V 13 p. 238, 11 et V 17 p. 271, 11 commemorato eiuademque
viri meraoriam senrare yidetur traditio (apud E. Milleram, Recneil
Yol. n p. 461 C), qnae inter obsides a. 1190 ab Isaaoio Angelo
datos Uri en ni i ('Bryennii* corr. Miller) loseph filiom enumerat;
qao autem modo imperatoris affinis factus sit, non liquet: cer-
tum est non designari Manuelis Comneni eonsobrinum, qao cogna-
tionis yinculo Annae Comnenae et Nicepbori Bryennii filii yel ne-
potes cum imperatore coniuncti erant, sed yirum ałfinitate Comne-
nos complexum, qua ratione losephus Bryennius Manuelem perinde
contingere potuit ac Nicepborus Bryennius, quem yajjL^y b: ithl-
fi^^ ^7.^XeT yzy6yon:x affert Cinnamus V 4 p. 210, 17. losej^o igitar
Bryennio aut exaequatur aut cedit affinitatis gradu noster loannes
Arbantenus, ad quem pertinere yidentur sigiUa duo a Scblumber-
gero edita, qui minus recte Arabanteni nomen ineulcat (Sigillogra-
phie p. 619): oępayic *Iwavvou to-j *AppxvTJ)voO et *I<aivvijv ue tov 'Ap-
PavTi)vóv (JK^i;.
XIL
Donum monasterio Pantocratoris (cf. Ducangius CP. Christ
IV 3 yol. II p. 80 sq., Byzantios KII yol. I p. 554 Bqq.) oblatom
loannes II Comnenus (y. 33 sq.) ez espedittone apportasse dicitur
(3 sq.); ac simile tropaeum in enarranda expeditione, quam a. 1138
contra Sezerinos imperator suscepit, commemorat Cinnamus I 8 p.
20, 9 sqq. xo(jł(J[ovt«i youv aurffl (a«y^^« K*^ XP%*'"^ wpocgrjUTgti X4 x«
OTocupó;, i;aC(n6v Ti XP^fMe X9cl ^0C9iXe0<n Sć&pov avTde^ŁOv * >(0oc ^v y^jyir
TTfi lAtyźOoi*; |jl4v bcxvć$c ij^ow, łc <rTaupiyjdv ii ^iaXs^ct>d€ic (vox in Le-
ricis desideratori) <TXii(A2 6X(yov rffi cuouc^ łv tĄ >ot^eueoAai oicoSc-
NIOOŁAI CAŁŁIGŁIIi OABMIMA 366
3T3trri?«)c, Tpiww 84 oTcj) Xl) £xpocxii]voC; eic X^^^ ^X*e, gnam traditio-
nem auget et 6Xoniat Nicetas Aeominatas p. 40, 20 8qq. (ąnem
ezceq)flit Synopsis Sathae p. 202, 29 sqq. nec non Ephraemias y.
3923 sqq.; addatnr Nicetae scholiastes poetions apud E. Milleram,
Becueil yoL II p. 175) oO%oGv łx tćW TEoXiopxou(AŚv<K>v topx \iirfxkomftiA
xo(U9a(uvoc, xal x%\jfvx Hi tikiffi Tipta^fcor^KC tuy oL^aoiSY, xat tincouc
tjKzuX^^ oiytyci;; jcotl vi^agcTx £)]pixa iiaciikz^^irccL XP^4 '^^^ Tpairc2^«v
2^u>MxTov, TCffi & TOUTci>v 9Taupóv cię X*^P^ Sc^di{avoc, xiY^caXćv Tt XP%'>^
AM ;cvi!^ T^ d^^Cy ^u^yCt^ Xid(!> xsxoX«apivov, iv 4>9np ociiTO^pua^ i^ tś^yi]
^uczYS Ypa(A(JuiTa się xaXXo; ^X6vctxov toO dciou cUao(«.att>; xoti d9^X-
(idy xTe)rvć5c TpufiQv, XueŁ Ti]v 7roXiopxtav, 'riję irp6c *AvTióxet9ev ad/«|Uvo;*
ś(pz9)cov 8i ol xaTa Tb l^Cep Sapaxt3vol :raXai irori tou; irpoy^^ «uTdv
be Ta^v 7rpo^vexd2vTa>v Scóp<ov t(J^ Px(nXcT ^puxTi]Tx ox87^ t6v ix XŁdoo
flbcRYu^ou; OTaupdv xat tijv iroXuTeX7i xal oww ixirXij^ai Tpiiw2[«v, t^vixx
'Pa);Mcvdv elXov Tdv A(OYivi]v (scil. a. 1071), Ti)v auToxpaTopa T<i>(xa(ci)v xpxV
Xop^ovra, ti]v re ^aGiXecov ixeŁVou axi]vi]v i9xuXcuaxv xxi toO x^?^^3^ xexpx*
TijpińTEc Tz ivóvTa 8ieŁXovTo. Yerum enim yeio apad Callidem loannes
Ołuristnm non e marmore (cf. Miller, Recneil yol. II p. 162 cl. Cal-
liele IV lem. iv Xtux4i X(^) sculptum, sed pictnm o£ferre yidetnr,
(perinde atqne in Theodori Prodromi carmine, quod Miller ad Philen
vq1. n, 1857, p. 354 8q. edidit), nisi potias texta Christi imago in-
teUigitor (cf. Nicetas Acominatns p. 26, 8 8qq. ouSi t« toO XpiaTo(>
xad Tuv ayuiiY dbrijv ixcird«v e(X3ui;AXTa, óiróaa loroupycci) X'^ ix(irXoK
stcTuró<ncTO, X xal e2pi]xev xv ti; <(j(.\J^x, oux ivu9xvTde, nbi eztrema
Tezba e Theocrito XV 83 expressa esse moneo). Certins indicium
chronologicum ez y. 29 8qq. peti potest, nnde donnm ab imperatore
iam post mortem Irenae nxoris (cf. ad XXVII et XXX) positum esse
eloeet, qaam qnidem a. 1126 accidisse Gnnamus I 6 p. 14, 6 testatur.
XIV.
fkjuidem non dubito, qQin imperatoris propinqnnm yersus
spectent, nolla tamen nota Isaacii personam insigniri concedo. luye-
018 indidam nescio an yersns 3 suppeditet; ez qno effici cogiqae
potest, non Alexii I Comneni fratrem natu maiorem (Docangius,
FanaL Byzant p. 174), sed loannis II Comneni fratrem (ibid. p.
189) yel filinm (ibid. p. 183) a Callide significari.
366 LBO 8TBRNBACH
XVI.
De Alexio I Comneno cogitań non posse inde seąnitnr, qaod
imperator hereditate sibi imperium obyenisse declarat (30 sq. 35);
itaqne eius snccessor designatur, cni etiam optata bene conyeniant
quae yersibuB 36—38 continentnr: loanni enim fortuna aliąua ex
parte respondit, cum et Tarsum cepieset et Persas aliąuoties bu-
perasset. Quae rerum condicio eo ducit, ut cogitationem de Manu-
elis I Comneni temporibus omnino abiciamus, simuląue carmen non
ita multo post Alexii mortem compositum esse statuamus, cum iam
anno 1119 loannem prospere contra Persas bellasse constet (cf.
Cinnamus I 2 p. 5, 15 sqq., Nicetas Acominatas p. 17, 18 sqq..
Synopsis Sathae p. 190, 16 sqq.. Ephraemius v. 3781 8qq.).
XVII. XVIII.
De Eudocia ad I diximu8; nostra epigrammata Alexio edam-
tum vivo (antę a. 1118) conscripta esse eluc^t Idem de I propter
lasitae mentionem valet, quoniam in typico t9)c Ke;(ftpiT(i>|jLevi]c (cf.
p. 362 supra) Eudocia patre nondum amisso (cf. cap. 1 p. 332,
30 sq. et 71 p. 375, 4) !i.ovxxt] vocatur cap. 3 p. 334, 19. Ceterura
sororem, cum Alexio morienti assideret (cf. Anna Comnena XV 11
Yol. II p. 375, 16 sq.), mariti morte iam yiduatam esse hand
obscure Alexiadi8 auctor innuit vol. II p. 380, 16 sqq. źĘ &v is
7) TpiTJj Tć5v łu.(iJv d&e>f(5v elj^^fi^ a[jL>>9(a)v xxTaXX';Q>(i)v Tfi xy.ip(3 xai
T^ wpotypiaTt ^njpeCac xal 77deXai xaxoTc ó(jLŁXi^<7aQra, <;>a>^0<yx
7| ^zmKic a|i.ciźvvuTo. Cf praeterea ad XX, XXIX, XXXI.
XIX.
Cf. ad XXI.
XX.
Etiam hoc carmen (cf. ad XVn 8q.) Alexio regnante compo-
situm esse e v. 12 8q. coUigo; nihil autem sententiae nostrae oflS-
cit, quod loannes patre vivo Pa(jiXeu; vocatur, ut qui nomine illo
honoris causa iam a, 1091 ornatus sit (cf J. Seger, Byz&ntini'
sche Historiker des zehnten und elften Jahrhunderts, I. Nikephoros
Bryennios, Monachii 1888. p. 128 cl. Synopsi Sathae p. 187, 13 sqq.).
KIOOŁAI OALUCUK OARMINA 367
Artiiłs temporum terminos liberoram mentio (6 sq.) circumscribit, quae
antę 1106 (cf. Anna Comnena XII 4 voL II p. 149, 16 sqq.) fieri
non potaity firmissimum yero temporis definiendi fundamentum po-
ematis initiom sappeditat, qao dolosa consilia ab Irena, Alezii axore.
eontra legitimnm saccessionis ordinem concocta manifesto signifi-
eantnr; fallacias enim iilas in altimos Alexii annos cadere tradit
Zonarw XVIII 24, 17 8qq. voL III p. 747, 12 8qq. cf. insuper
Nicetas Acominatos p. 8, 9 sqq., ex qao Synopsis Sathae p. 187,
19 8qq. pendet.
XXI.
Oamateri, cuius morti Irenę (7) uxor e Ducaram familia (8)
illacrimatnr, memoriam CSallicIes altero carmine iterat (XIX), quod
iam Irena mortua communis coniugum sepulcri rationem ducit.
Gr^rii praenomen ad XXI codicis V inscriptio seryat, logothetae
dignitatem ntriasque carminis lemmata commcmorant (cf. practerea
XXI 4 8qq.), honorifica sebasti appellatio XXI 12 traditur. Qnae
emn ita sint, tntam rationem seqnimur, si ad nostrnm Camateram
Nicetae Aoominati yerba redire iudicamus p. 13. 21 sqq. ?;ape^eu;^dii]
S' k uoTspoy TouTcoŁ (scil. Gregorio Taronitae) )tai tic rpujyósioc STipo^,
« KmuLTTff&c ii ŁidyCkyfnę' 6 S' avT]p o&to; fiXXóyijjLOc piiv, tó ii yźvoc oux
MfCKifi ou^' ŁiAkvv &j^if\yf0Cy T€xS ^ocdi^s? $e 7rpocXi]<pdel; AXe^ćcu xaŁ
'wB; 0:R>Ypape{JLaT6ix>(Jtivot; KscTa^eysl; Ta; iTrap^ta; afi^eTcoraTO x«x toO
TKffOTw o6}Wjc TauTouc 7rXoGTOv Tidat^(t>a<7(ov ^duv Tioiadyi xaTa xijSo;
^oiXet ^jvxfdijvaŁ * ouxoOv xal 7cpoc7rXaxelc (tiS Tt5v ix€(vou cuyyevciiv Xo-
♦sTiję Tft)v 0expĆT<i)v TpoOpź^^TjTO, qnibuscum conferenda est gemella
relatio in Synopsi Sathae p. 188, 21 sqq. t;(yTepov Si — ó KauLaTijpd;
rp7;yóp«)c, 8; xai tw Pam^cT 'A>£^icą TCpoce^TjC^, xal xaTi xi)So; at? Toiv
fctstvou <juyyevt5v et; xi)^; (e Niceta sna mutuatas auctor procul du-
bio 7:pnc7ckxAdc pro et; xt5So; scripsit; Nicetae autem verba prave
intellexit W. Regelius, Fontes rerum Byzantinarum, vol. I
fiwc. L Petropoli 1893, p. IX 1. 4 sq.) (Juyt^c^ xal "koyo^tTffi TtSv (te-
xs€TCdv TeTi(j«)TO, TCj5 TapwyiTj <5uvTaTTeTzi wpó; T>]v Tć5v Sr|{iióa{ci)v Sioixii;mv.
Summa igitnr dignitatis incrementa per loannem II Comnenum Ca-
materus assecutus est neque alius rex yoce Pa(nXeu; XXI 15 deno-
tatur, siquidem iam a. 1093 ab Alexio inter scribas assumptum esse
Camaterum diserte Anna Comnena IX 8 yol. I p. 452, 1 sqq. te-
statur; munera sub Alexio administrata recenset Theophylactus
368 i;bo stbembach
Bulgarus Epist LXXI Meure. (Patrol. Gr. yoL CXXVI) p. 492 A
(st ^e 'n]XixoÓTOuc 8uepYeT6D[jLSv, il^>.Cxov auTÓv oi tó ts toO ^oyodfroo x^-
(MC TĆdeuce ToO Trdc^ai ^acoi^tf <juveSpcuovTOc %Qd tó toO igpuiT ou np c pf) ^
óf (pbceov ToO dtel toI; aOrojcpderopmy ui:coYpoe(A(AarTetjovTO<, x«l (iilXc<rra viiv 6ou»
xal oo^Tepoc ó auToxpaT(dp xal i[Ł(aXć<rrepo; , Scre XGd tgć ts A^k
XQU TOuc XÓYouc auToupY6?v), qui dnas praeterea epistnlas nostro misit
VI Meurs. p. 368 są. et XXX Lam. p. 549 8qq. (nec tamen Xn
Vat. p. 325 8qq. et XXIII Lam. p. 537 sqq., ubi Camateropnli no-
men e XV Meurs. p. 384 sq. reponendum est cf. V. Va8iljevBkij^
Źarnal ministerstya narodnago prosyjeśćenija, vol. CCIV, Petrop.
1879, p. 327); sebsCsti gradum fortasse sab loanne adeptam con-
firmat Theodori Prodromi |jLov€p$ia eic tóv (ie^aaTÓv xal ^oyoOrnjy
xupov FpTjyópwY Tdv Ra|xain5póv (cf. Patrol. Gr. vol. CXXXIII p. 1059).
Antę Gregoriam obiisse Michaelem Camateram, optimae spei filium^
e Calliole XXI 26 discimns; quem iuvenem alibi commemorari
eqaidem non memini. Videlieet alium spectat Michaelis Italici epi-
stoła apud Cramerum, Anecd. Oxon. vol. III (1836) p. 174 8qq. a;
TOv KafiaTTjpÓY xup8v Mi^ai^^, tov toO Kupou 'Pta^Jc^M (1. Tcd(AXvoO cum
M. Treuio, Michael Italikos, Byzant. Zeitschr. vol. rV, 1895, p. 10)
utóv, qno loco Bomani (scil. Camateri) filium denotari propter Treuii
haesitationem premo, cuins adnotationi (p. 11): ein Mitglied derselben
(scil. Camaterorum familiae) mit dem Vornamen Michael ist mir ffir
diese Zeit sonst nicht yorgekommen' testimoninm opponere possum
Nicetae Acominati Patrol. Gr. vol. CXL p. 180 A ex actis synodi
anno 1156 contra Soterichum habitae: toO jji€yiXou fc«^v«rTaTow icp«-
TOKOupocTiapoc xal im tc5v ^ei^ccay xupoO Mi^aij^ toO KofJucTijpou, abi
fortasse Italici discipnlus prodit, in adolescentia altioribns stndiis
artibnsqiie deditos, postea ad yitam militarem conversiis.
XXIL
Doceana, mnlier nobili genere nata (31), non din post nnptias
(30 cl. 13) in florę aetatis (2) ex8tincta, fllia esse ridetur Theodon
Doceani, qui'aJ(eX9i$oac Isaacii I Comneni (1057—1059) appelłatar
a loanne ScyUtza p. 648, 2 sq. Bonn., Alexii I Comneni frater
amitinns a Nicephoro Bryennio II 25 p. 92, 8 sqq. et Anna Com-
nena I 3 yol. I p. 22, 11 sqq. Ad eundem pertinet Michaelis PselU
epistoła 170 (Sathas, (AeoQcui>vix7] ^pXiodi^9cii), yol. V, 1876) p. 432 8qq.
Toi K^e^ ToC ^a<n>i<i>c (scil. Isaacii Oomneni) missa. Theodori pater^
NICOLAI CALŁIGŁI8 CARMIMA 369
Doceanae nostrae aws, fortasse fait Michael DoceaniiB, Georgii
Haniacae saccessor in Italia (Cedrenas vol. U p. 545, 17 8q. Bonn.),
qui circa annnm 1050 a Constantino IX Monomacho contra Patzi-
nacas missus occubuit siye in acie occisus (Cedrenas yol. II p.
601, 15) siye in captiyitate trucidatus (Michael Attaliates p. 84
16 Bqq. Bonn.).
xxm.
De personie, qaas poema nostcum spectat, propter ycrsus al-
timi faabitam certa sententia ferri non potest: y. 10 są. Anna,
Alezii Palaeologi axor, prodit, qaae se et maritum Christi tatelae
eommendat. Qaodsi ad carminis inscriptionem et yerba respectam
habemas, Annae et familia (Ao'j%atva lem., ix Aouk€3v yiwrjc 12) et,
dignitas (ae^aor)) lem.) cognoscantar, mariti yel praenomen dabita-
tioni obnoxiam fit propter memoriam de Georgio Palaeologo, qui et ipse
Annam Dacaenam in matrimoniam duxerat (cf. p. 361 sq.) Sed con-
ieetaram primo obtata ezpeditam Nicctae Acominati rclatio labę-
factat, qaae pansebastum sebastam (cf. p. 362) Alexiam Palaeologam
synodis a. 1156 (cf. p. 368) et 1166 (cf. p. 363) interfaisse prodit
Patrol. Gr. vol. CXL p. 177 D et 253 C. Ac titulo qaidem yir
persona ac dignitate conspicaas signifieatar, qaalem yero locum
Alexio8 in anla obtinuerit, hinc colligere possumns, qaod utrobiqae
antę pansebastam sebastam (eparchum p. 177 D, magnum dranga-
rium p. 253 C, nnde falsam esse elucet E. Milleri sententiam, epar-
cbi dignitatem tempore posteriorem faisse statuentis: Recaeil yol.
II p. 349 D) Andronicum Camaterum nominatur, qui materno ge-
nere Dacaram familiam complesus (cf. *AvSpov()cou toO Aouxa xal Kocp-a-
-njpoG apad Joannem Tzetzam Epist. 101 p. 90, 15 8q. Pressel.) co-
gnatione cum Manuele I Comneno coniunctus erat teste Cinnamo V
4 p. 210, 18 sqq. łv olc xal *AvXs6vixoc t^v ó Ka|JLaTłjp6c, 8; Tijv e7rapxov
TÓre (scilicet a. 1161; perperam Regelins, Font. rer. Byzantin. I 1
p. IX 1. 6: anno 1161 eparcba declaratus esł et sebastus)
8i€l?rev dtpxiv, av)jp «6acTdrj)Ti piy a^iw*e(c, CuYY^^T^ ^^ Pa(nXeT
XCI KuTÓc cSv. Quae ratio probabilitatem iudicio nostro yidetur eon-
cOiare, non modo uxorem Alexii Palaeologi ad Ducarum domum
pertinoisse, sed ipsum quoque cognatione imperatoris familiam con-
tigisse; itaque non sine iusta causa codicis yestigiis insistens epithe-
ton Ko(&vi]vo3oOxac ad Alexiam Palaeologam rettuli. Quo quidem yo-
eabalo matris prosapia innuitur, qaae genus a Comnenis et Ducis
B«,»W7 TTydi. fllolof. T. XXXyi. 24
370 ŁBO STEBMaACH
duziBBBc censenda est Quae8tio sanę difiScilis de Alescii matre exi-
stit, ąuoniam praeter amplam Alesii I Comneni et Irenae Dacaa-
nae progeniem etiam suboles denotari potest, qiiAm AdiiaaiiB Com-
nenuB, Alexii frater, et Zo^ Dacaena edideijuni, ex qao eoniugio
unarn certę filiam proyenisse docet Tłieophylactua Balgaras Epist.
XXIV Meurs. (Patrol. Gr. voL CXXVI) p. 405 B ó waveuyev&rwtTic
aou Yaajłpóc, to Tffi ayadode^eto; lpvoc, to 4v Ta% xoiXaai t^ vOv t(Sv
xax(;5v o\i(5po(ac xptvov, to iv Ta% toytoc 3tviJ^ou<ixic dcxdev^; pó8ov, :^
deó^weuoToc Sytuc ^u;^i^. Quae generi praedicatio si Aleadi Palaeologi
patrem designat, res nihil habet negotii; in aummam yero di£Ecul-
tatem iDCurrimnB, si Alesii I Conmem stirps denotatur, eom tan-
tammodo progeneri, ąuorum memoria satis obBCura est, in ceoBam
yeniant; imperatoris enim generos fuisse Nicephorom BryeaniaiB,
Nicepbomm Catacalonem, Constantini Jasitae filiam, Constantinum
Angelura aliunde sciinns. Progeneń autem non minus filiarum qaam
filiorum generi esse potuerunt, quandoqaidem etiam neptes ex fi-
liabus propter maternam originem ad genuB GcHaomenoducicam p^^
tinent Nec mirum yeterrima Ducarum nobilitate y^ Comnenorum
domum regnatricem gloriań cf. Theodorus Prodromas PatroL 6r.
yol. CXXXni p. 1400 A Xtlo piv ouv ijaTTjy <nĄitT{a 'PcdfJLflCŁOi^ i^^^-
Xoi; 3txAÓv avT«uYa^ovTot, tó fiwv (xixpciS ?vpÓTcpov to Ko(łvi)v6v, to y siidw
^apa -TÓSac i%£Łvou to Aoo;axóv, oi^L^fiA eOru;^!] xal 9c«pi9xy§| xxi xo<s|ux.^
apsT^; o«jx ava^ta • x^Ta &c:ctp h, au(xctt)vCac auv«X>jXu*eTi)v di lv im^
f%vÓTepov xaŁ >.acu.iupÓT£pov, toDto ^ij to Koav^vo^u3eixóv (ubi estrema
y()X Lexica ditat perinde ao Ko(iv)]vo&>u]ca;). Hino non modo Joannes,
Alexii et Irenae filiuB, Kd^vi]vóc, AoOxoc; appeUatur C, J. Gr. n.
8722 y. 3 (cf. praeterea Theodorus Prodromus Patrol. Gr. yoL
CXXXni p. 1396 B 3p7nj; KojAvi)v«iv. eO*aXijc AowtiSy xUBoc et p.
1393 A. ubi Joannes peraonatua induoitur de ae pcaedicana: ILo|i^
yTQv6dev yop Ł\Łf\j>f X3d Aouxó*sv), Anna filia yerbia Ko(i.vijvoS«viUSv U
Yevou^ notatur in sigillo apud Scblumbergerum, Mólanges d' archó-
ologie Byzantine, yol. I, Paris. 1895, p. 267, aed etiam Manuelem,
Joannis filium, epitheto KopLv>}vo«io(ixac ornat Georgiua Corcyraeud
apad A. Mustoxydem, delie cose Corcireai, yoL I, Corcyrae 1848,
Append. p. IV L 32, KopLvi]vóv, AoOxay yocat ibid. p. XLI) Alesum,
Alexii et Irenae nepotem e filia Maria, Nicepbori Catacalonis axore,
Tfaeodorua Prodromus allooutione Aouxfi^v ^X«<m koi l^i/LYt^yC^, 'AXi^
vu[A(p{s pro8equitur o. 1. p- 1077 A. Aliia inauper comogiia affi-
nitatis coniunotionem inter Gomnenoa et Ducaa tunc esiatere po-
NICOLAI 0AŁŁI0Ł19 OABMINA 371
toisse qiłi8 est gui neget? Utique nitra a. 1120 — 1125 egredi non
licet in matnmonii tempore definiendo, e qao Alexiii8 Palaeologus
Coranenodaoaa naści potnerit^ siąaidem Calliclem Joanni II Com-
neDO (t 1143) snperstitem fuiase a reri aimilitndine prorsna abhorret
XXIV.
Cc^itationes expiimantar, qaae Alezii I Oomneni (26; adde
16 8q.) animum in contemplanda palatii imagine aubeant; ąuod
c&rminis argumentum opinionem saggerit^ picturam ab imperatore
comparatam esse. Notabilia autem eat ipsa imaginis deacriptio, qua
secundum Cbristi adyentnm (lem. et y. 6) non sine aollerti ingenio
(cf. F. X. Erans, Bealencyklopftdie der ohristlichen Alterthttmer
Tol. n, FribDrgi Br. 1886, p. 985 8qq. s. y. Weltgerichtabilder)
repraesentari edocemnr; contendi potest alia nltimi iudicii imago.
quam yerbis illnatrat Leo Bardales apud Oongnynm Anthol. Append,
m 418 p. 358 cf. praeterea Manuel Philes yoL I p. 353 n. 176.
177; p. 436 n. 237; II p. 278 n. 19 (Miller). Maximu8 Planudea
Epiat LXXm p. 93 I. 36 Bqq. (Treu).
XXV.
AIexii I Comneni mors, quae die XV menais Auguati a. 1118
eyedit, a Joannę filio comploratur (cf. 1. 36); ao maerorem recen-
tem esse carminiB habitua aperte declarat, unde Galliolis yeraus non
multo post supremum Alexii diem conaeriptos ease apparet Lemna
illustrat Anna Comnena XV 11 yol. U p. 377^ 15 sqq. xou {UTttrrfj-
(Wf«v TÓv auTGixpńTOpa TL^iWTętffi <t% T^> pipo; STtpoy ToO wevTopó-
you oixi^(jLaToc, t? wow y* <fy>^ 4X«udepwiTtpov avaiwfU9xvTa Ufct
'c^ yjeKKobo^uTLę av8vrpct7v. Scilicet palatii (of. 4 avocxToc $Ó|aov) pars
qiiiaque oontignationibus insignis intelligitur, quam iv8VTa)cou^uxX£tov
▼oeat Clonstantinus Porphyrogenitus de caerim. II 15 yol. I p. 598, 5,
ivcrp»eou^ux^ov Theophanes Continuatus p. 335, 9 8q. cf. A. G. Pas-
patesy T«Ł Bu^aynya dev^)tTopae (Athćn. 1885) p. 312 8q.
XXVI.
Cf. ad XL
XXVIL
Imperatrieis obitum poematia componendi ansam dediase in
oealos cadit nec difficilis eat aoourata peraonae deaignatio. Omni-
bua enim in utraqae parte caloulis poaitis dubitari non potest, quin
24*
372 LBO 8TEENBACH
imperatoris Alexii coniiix extra discrimen iudicii sit^ etiamsi primo
aspectu yestitus monachici mentio (2. 5. 12. 13) opinionem de Irena
Ducaena commendat, utpote quae yiduata in monasteriam recesserit.
Nimiram liberoram orbitas ita commemoratur (21 8qq.), Qt tantum
de panrulis agi pateat, quae ratio in Alexii nxorem non cadit, qaia
circa annum 1066 nata (cf. Anna C!omnena m 2 yoI. I p. 137, 2)
non solum antę Alexii exce8snm omnes filios maritoB, filias omnes
nuptas yidit (cf. typicum cap. 71 p. 375, 8 sqq. Miklosich-Mtlller
et ąueny ad n. I p. 360 de Eudociae viro adnotata sunt) aviaeque no-
men iactare potait (cf. ibid. prooem. p. 329, 15 Bq. tj (ATjrpi*^ pw>u (r/i-
ati xal yJkiioEi T7]v ar^Tpoai^pa Trpoc^cuĆYi] xal 7raTpo(i.i^Tepa, unde toz
7raTpoj/.i^p Lexicis accedit, nisi waTpojAi^pa reponendum est), sed
etiam plures yiduitatis annos transegit, Nicephoro Catacaloni (non
Bryennio, sicnti La Porte du Theil Patrol. Gr. vol. CXXXIII p. 1069
statuit) genero et Irenae (nomen offert typicum cap. 71 p. 376, 7) An-
dronici filii coniugi (La Porte du Theil 1. c), Eudociae filiae (La Porte
du Theil ibid., typicum cap. 79 p. 382, 28 et cap. 80 p. 386, 22) et
Andronico filio (cf. La Porte du Theil p. 1068 sq. cl. p. 1056 sqq.;
falso Se2:er p. 24 Ducangium Famil. Byzant. p. 176 secutus anno
1116 Andronicum in proelio cecidisse statuit) superstes. Optima
autem pusillorum liberorum commemoratio cum Irenae Hungarae
morte conyenit, quae Joanni II Gomneno nupta inter annum 1106,
quo geminam stirpem enixa cst, et 1126, quo yitam reliquit, quat-
tuor (non tres, quemadmodum post Ducangium Famil. Byzant p.
180 sq. tradit Miller, Recueil yol. II p. 184 sq.; cf. Theodorus Pro-
dromus Patrol. Gr. yol. CXXXIII p. 1395 B et 1396 B) filias to-
tidemque filios peperit, quorum ultimus Manuel yix quartum aetatis
annum egressus matre orbatus est. Accedit quod carmen ferale, quo
Callicles commenticiam Joannis II Comneni mortem non multo post
Irenae obitum (cf p. 376 sq. infra) prosecutus est (XXX), haud dissi-
mili modo liberorum fortunam commiseratur y. 43 sqq. Monadiae
autem yestitus ne tenuissimum quidem scrupulum iniciet si aetate
Byzantina consuetudinem increbruisse reputayeris, ut mortui habitu
monachico sepelirentur yel in sepulcris repraesentarentur; quae qni-
dem ratio apud Calliclem in Gregorii Ciimateri et Irenae Ducaenae
monumento perspicua est (XIX), de Irenae nostrae humatione ex-
pressis yerbis confirmatur a Theodoro Prodromo Patrol. Gr. yol.
CXXXIII p. 1396 B. C TŹ>oc Xt;coCHia tó otI^;, TJjy ?uop9*jpav, | tó ^uc-
<jivov TCÓpTnjpia, T>]v aXou;.ytóa, | t<3 tć3v pE.ovaaTd^v iv$iSutfxou.ai
NICOLAI 0ACŁICŁI8 CARIONA 373
paxoc, ande Irenam Joannis II Comneni morte (f 1143) vidaatam
in monasterii solitudinem se recepisae falsissime condosit La Porte
da Theil (ibid. p. 1066 A).
XXIX.
Smymaeum a Callide collandatuin non diyersam essc e The-
odoro Smyrnaeo, qai sub Alexio I Comneno theologiae (cf. A. De-
metracopolns, ó^ó^o^oc 'EWi^ Lipsiae 1872, p. 13) et philosophiae
(ef. Erambacher, Geschichte d. byzant. Litteratar 'p. 430) doctrina
melarait. Timario docet a C. B. Haseo editus (Notices et Extrait8
des manascritfl de la bibliotb^ue impćriale, yol. IX 2, Paris. 1813,
p. 164—246), ubi cap. 23 p. 208, 16 są. (t(J ccSjwt fc;T;p*pam) t^ dcp-
djKTiSt xxi fOfTj^rfł iyóyLe^oc ł$i]u.7]Y6peŁ wx:« t<^ ^adi^et xfld x>tviQGii]c br'
«Yx&vo: ifsdu) et 24 p. 208, 32 8qq. (evTrjd«v ouv jaoi waaa 19 Tiję
opd^ŁTi^ aiTia x«l tiA Tćliy Sx^TÓX(av ^tdtópiaTa, tc5v 9XcY(ucTtXb)V wepiT-
T(i»axTCi>v a<prjVOUjASva)v TSpl Tac ap[JLoy(xc xocł XŁdou|xćvci)v OTcpc&c, a^ &v
i^-pjSćyec harfv^6iisvxi ti^v te ^uxi5v xxi tó a6>u,a xaTeTpuxov xxvTo3dr/
eTzXxiffcópei (Jioi to 0(!)fA^ %al a<idevic t^v) definite corporis infirmitafi
expoiiitar, quam poema nostrum obscnre (Y]<Tdevrj|xćvov 14, vo<ro jyTx 15)
et ambigue {iyj/^ 6. 16) signifieat. Extra omnem igitur dnbitationis
aleam posittim est indiciam de Smyrnaeo, cui epistalam officii et
amoris plenam misit Theophylactus Bulgaras Epist. XXI Lam.
(Patrol. Gr. yol. CXXVI) p. 536 B— D (= n. XVI Meurs. p. 385
aą., ubi inscriptio tc^ 2^upvxiCfi in tc5 'AY3cupxCci> deprayata Lamium eon-
text08 editi immemorem fecit), qaoniam primis yerbis articularis
morbi espressa mentio continetur: {/.'i) xal t7]v YXi^Txv ćire^r^di) (me-
lias p. 385 C hct^yfiyfi) 6 0096; irpóeSpo;; (mip^tu tć&v vOv xaŁpa>v, ot
T^ TO^iyfa xxi v\c4ttx; XEa|x«iv StSóown! Accedit qiiod eidem Smyr-
naeo familiaritatem cam Nicolao Callicle intercessisse ipse Theophy-
lactns Epiat. LYII Meurs. p. 476 C testificatur; sapientiae autem
magisterium, quod Theophylactus p. 536 C. D praedicat, non solum
Epist LIX Meurs. p. 477 C {&; xxi toO 9iXo(rofcit)TaTou xxi 7cxv$e^iou
2[Aupvauou fifA^ eivxi (TUY^eyiję) respicitur, sed etiam Meursii rationem
fdlcit, qui in lemmate epistnlae XL (p. 441 B — D) r^ w:xxtj^ t&v
f«XoGÓfoyv, Tcji 'Au.upv2(ci> scripturam 'A(Aupvxuo in £{i.upvxut> mutandam
esse yidit, hoc tamen nomine falsus, quod Smymae episcopum de-
signari arbitratus est; maximum yero momentum ad persuadendum
acta synodi Constantinopolitanae, anno 1086 habitae (cf. M. J. Gedeon,
374 LEO fimSRMBACH
naTp٫px^xol mv(X2(ec, Constantinopoli 1890, p. S39), afterant a B.
Montefalconio, Biblioth. Coislin. (Paris. 1715) p. 102 sqq. pnblieata,
utpote quae Theodorum Smymaeum dignitate irp<im)irsoi^pou (cf. Theo-
phylactus p. 536 B ó oofóc TrpóeSpoc) xal Otuztou tć5v ^ ŁXo<TÓf<i)v auctam
prodDcant p. 1 04, 24 sq. cf. insuper Timario cap. 23 p. 207, 26 8qq. xzm
T^; <j)^oX^c łcoiTYjde wap* ł(xoC, tóv <j09t<JTtx<5v iv BuJ[avTi« ^p6vov
%t67:ovTi et 39 p. 229, 17 8qq. xdtxfi;Ivoc a7;:avTx i^yiy&ro xspi aifToO,
cóc S;/.upvxtoc (iiev icTi to yĆYOc, Tpa^ei; ^e iv Bu2[ffVT(c|> xai tóv <rofi«T»-
xóv ^p6vov 6xei(;c XaP(i»v ^aptuptac iv^X7}0S tA ^x9tXcis xal \isfir
\yic Yj^so)^ TiM-iję xod yopTjyift; Trapa t<;;>v Pa<nXśa>v. Qaod8i Theodorim
Smyrnaeum Joanni Italo successorem datiim ease conaideramna, qiti
anno 1082 (cf. F. Cfaalandon, Essai sur le regne d' Alexi8 1*^0001*
A^ne, Paris. 1900, p. 312 sqq.) liypati' (cf. Ducangias ad Ann.
Comnen. vol. II p. 530) munere priyatus est, ecphrasin, qiiae CW-
liclem tanta admiratione imbuit, Alexio I Comneno regnante pro-
nnnciatam ease efficitur, qiiamvis Smymaeum tunc iam proyectiore
aetate fuisse yerba dx[xaTnx6v yifoyTZ, :rpe<7{5ÓT)]v veov (13) approbeni
Protostratoris yero dignitatem illis temporibua sustinaiase consUt
Michaelem Ducam, imperatricis Irenae Dncaenae fratarem; qai pro-
tostratoris appellatione iam in enarrandis rebus anni 1083 signifr-
catur ab Anna Gomnena V 7 yoI I p. 254, 16, ineunte anno 1086 gra-
dum illu certo habuit. 8iquidem in actis synodi a Montefalconio editis
(p. 103, 44 sq.) eius nomini titulus ccpx<iTo< xał irptoTOcrpaTwp aserip-
tu3 est. Micfaaelis filium praematura morte absumptum eqnidem apud
Theophylactnm Epist. LXXI Meurs. p. 492 B agnosco: iTccidóaijY
TOl; BapSapicÓTatę irra^e^Yai T<iv ^avGĆ^a<rrov olóv toO :rp(i>T09TpdlTOfOC. t^
Te d[X>a 7raTp(!)^ovTa xai tJ}v Trp6c touc ^óyouc ^ifled€<nv, toł iua TTouSuci,
quae quidem memoria (cf. insuper XXXin Meura. p. 432 D tm
To(vuv, a>c im)d6|xełHc, tc3 tou 7uxv<re^9T0u aOdćvTOu T)(xci5v fA^ ^ ?tepl t^
Bap$aptov dp;(i) vuv dvcTĆ^) eertnm et definitnm Constantini Dacae
nomen snppeditat, ad qaem duae epistulae a Theophylaeto missae
sunt: LXni et LXIV Meurs. p. 480 8q. ef. LXni p. 481 A if
ouv ipć5 GOI T7]v xpe(av ^ aŁ<T)(uvo(ui]v d[v, ti «i tou BapSspCou ApfAoaTi)v
i7n9TRVTa ^ppdypLocoŁY, e)r(i>v auróc iv Tćji Bap)ap(co X^p'^^i ^P^ '^ dvTiXfl(-
Pćff^ai TouTou cpt>.av^p(i)77ÓTspov $»Ye(pai(u; p. 481 B xa( yt &C;ov fam-
^iv, có; xal waTp<^ov piv xXiJpov ix*^ł *^'^ XPT^^ '^P^^ '^^ Apx«wfaxMW»
Guv$ia^sctv, iroXXa7rXa9Mi> Si T«tłTi)v auróc icsrrohjKOc, fva ooi xal Be6c, 4
X«piC>) fo« if^oł X^^!l' ''vo\\aicXao(<id Ti)^ Tcarpcj^gcc ^^ i7Pi^pajkg9{,
LXIV p. 481 O cWóircc Sn xad SicmpinKÓc a& xal ic^ t«^ toD 6coS
NIOOŁAl OAŁŁTOŁIS CARMINA «S75
Wfi^ eOA«^, &TC oiyLW rodSra 7rxTpcó2^a>v. Nec miram ad Constantini
Tirtntein flln^lMuidam patris exemplmn in comparationem prodire,
m M ichaetifl characterisniUB apad Annam Oomnenam V 7 yoI. I p.
163, 15 flqq. repntatur: dv)}p hd ęporf^ti Sia^Poi]uivoc, &pK Se xal pL£-
yit^ oci&(xaToc J^iafepcuy ró tć5v t^ xaijx>0, a^X« koi t«&v in&icoTe /eys-
vi](jufvfdv, (Ma^oc Y«p e7;^iv łic«vT«c tT>C»c óp«5vtz{ Tdv dfyfipa), 9uvcSslv &
Ti ui>.Xov x«i f€i>:fi9xi to iveoTÓc xal xaTonrpi^a<7dxi SciyÓTocTÓc re xod
aicops^^^oc. Utul ea% lemmatis ratio in Calliclis carmine boc mo-
menti facit ut jHrotoBtratorem filio snperstitem fuisse statuamus;
Ifiehaelem vero antę Alesium I Comnenum fato peifanctum esse
daeet imperatricis Irenae typicam cap. 71 p. 375, 3 są. rtktiffthtiSiof
T« p.vi]pLÓmivat toO xp«t{Trou jjlou Pa«iXec*c xt>poO A^e^iou toO Kou.vir]voO,
X9cft^ l)v łv vu/ip«v łxSii]iAiQ«t) et p. 376, 23 8qq. p(.r^vl iawouapu*
*' 'rs^t<T^«d9«v Ti (iivł);jLÓ<jov« tou ?repi;cod'i^u a»>ra8e>cou ttjc ^a^n-
>f(ac ttou «ai wjMtrrodrtpłTopoc xupoO Miyjsaik toO JoOxz. Vix igitur in
oensam yenit Nicephorus, 6 x9fi ^tnki^ aScXf($oCŃ;, ab Anna Com-
nena XV 1 to). II p. 329, 8 commemoratus, qaem Dncangius Fa-
mil. Byzant p. 165 Micbaelis protostratoris filium fuisse opinatar:
etenim bnias fkcinus forte in annum 1116 cadit ac praeterea Ni-
c^phorns idrens proelio esoessit (ibid. 4 sqq. vtoc <!)v Aal iraJ; [^ayo;
fsf9jlii^<aiv wv6i Te 'KfoeK^tip^yĄMi t^; ^rapaTdb^scdc xai Tiva( auv auTcJ^
i^loiiKTX(xevoc 'Apeoc u;cx<J7cwyTac xal «up.^>.axclc toU xaT atiroO 7ffdT$pov
i(pi[>par|XÓ9i wX'^^tTeT«i |xcv T7)vixaOT« x«Ta toO y^^^ %Xt^ttii Si Tdv
w«unrvT« xaTa tó OT<pvov &« toO SópotTOc* ó ii wapajrp5|p.« tdO ftcirou
xzTtvej^^lc dtO(i)voc lxeiTO* ToChro oi o^adsv ^apjiapoi ^ea<7ajAevoi Ta |i.€-
Toć^peya Tolc 'PcDfiLaiotę wapxuTbca S:Sóa(nv. 'O Si ^acŁ^eu; iptCTW tóv ve-
aviav aicoAa^y ^cdi) tó 7rxpxoTtxa xai [f^yóikinc toOtoy iTatv£7ac wpó; tó
4h>o|ili^Xiov ^Xauve). Accedit quod verbis 6 Tiję ^aot^iSo; deSeX^tSoO;
aeqtio inre Joannis Docae vel Annae Ducaenae filius designari po*
tatt; optime autem coniecturste de Annae Ducaenae et Georgii Pa-
laeologi (cf. p. 361 sq. supra) filio praeter ayi paterni nomen NiX7]-
fipo; snffragatur sigillum a Scblumbergero editum, Sigillograpbie
p. 685: yfoif&y ^pdtyuiua xal x(ipoc NiKuj^pou | ^tjxa (;e^a<7ToO naXat-
oSLóyou «ćp(d. — Hoc addo, in corporis aegroti descriptione mani-
festam orationis dictae notam inesse, quae Calliclis audientis, non
legentis animnm retinuerit; Hec paryum adiumentum ad actionis
imaginem effingendam Timarionis loci praestant: cap. 23 p. 207, 11
8qq. dcvi)p i;n[i.i^K]c, Xciixdc Ti}v Tp(/.a, tó a^p-a xaTe7xXi]xci>c (cf. i9)^vóv
apad Callicletn V. 14), yjx,ol&b; Se iXX(i»; xal <TT(d[xuX(ac (isoTtię xal xó
374 MSO fimSRNBACH
IlaTpioep^ucol mvoa£^, Constantinopoli 1890, p. S39), afferant a B.
Montefalconio, Biblioth. Goi&lin. (Paris. 1715) p. 102 sqq. pubUeate,
utpote quae Theodorum Smymaeum dignitate irp<«)T07rcoi^pou (cf. Theo-
phylactus p. 536 B ó oofó; TcpóeSpoc) xal utuztou tć5v f tXo<TÓfKi)v auctum
prodDcant p. 104, 24 sq. cf. insuper Timario cap. 23 p.207, 26 8qq. xxm
T^; <j^o>5jc ł90iTi;<je wap' ł(xoC, tóv <T09i9Tt%6v łv Bu^avTCci> *p6vov
%t5?;ovTi et 39 p. 229, 17 sqq. x«xtIvoc awayra iS^y^ro wtpi adroG,
(óc S;Aupvxtbc (iiiv icTi to yĆYOc, Tpx9el; hi iv Bu2[ffVT(c|> xai t6v oo^i^Tt-
x6v ^póvov 6xeT<;c ^a^biy ^apiupiac iv^X7}0S tA ^9iXas xod \urfi'
Xi]c Yj^uó^ TiM.^ xal xop7]y4ff; Trapa <r<i;>v Poem>ś(i>v. Quod8i Theodoram
Smyrnaeam Joanni Italo successorem datum esse conaideramas, qiti
anno 1082 (cf. F. Chalandon, Essai sur le regne d' Ałesia I^^Com-
A^ne, Paris. 1900, p. 312 sqq.) liypati' (cf. Dacangius ad Ann.
Comnen. yol. II p. 530) munere priyatna est, ecphrasin, qnae Gąl-
liclem tanta admiratione imboit, Alexio I Comneno regnante pro-
nunciatam esse efficitnr, qiiamvi8 Smyrnaeam tunc iam proyectiore
aetate fuisse yerba ix|jio&mxov yćpOYTK, ^upe^fSu-njY veov (13) approbent.
ProtoBtratoris yero dignitatem illis temporibna anstinniase constal
Michaelem Dncam, imperatricis Irenae Ducaenae fratrem; qai pro-
tostratoris appellatione iam in enarrandis rebus anni 1083 signifr-
catur ab Anna Gomnena V 7 yol I p. 254, 16, ineunte anno 1086 gra-
dum illu certo habuit siquidem in actis synodi a Montefalconio editis
(p. 103, 44 sq.) eius nomini titulus ce^zdro^ xal icpc^rocrpaĆTup aserip-
tu3 est. Michaelis filium praematura morte absumptum equidem apud
Theophylactum Epist LXXI Meurs. p. 492 B agnosco: i^mdóaijy
Tot; BapSocpicÓTat; ł^rotf e^vai Tdv 7CxvGĆ^a<rrov ulóv toO ;rp<dTO«TpaTopoc. tA
TC iXKx w«Tpą)J[ovT« xai Tijy 7cp6c touc ^óyouc Xtadwiv, Ti huk 'KmHoui,
quae quidem memoria (cf. insuper XXXin Meura. p. 432 D tm
Toivuv, cIk łwu^ófudo, TCJJ ToO w«v<re^dTou aOdćvTou ^ÓH*^^ ^ 1 ^^ '^
Bap$ap(ov if)(ii vOv avsTĆdii]) certum et definitum Constantini Daeae
nomen suppeditat ad quem duae epistulae a Theophylaeto missae
sunt: LXni et LXIV Meurs. p. 480 sq. cf. LXm p. 481 A if
oijv £pć& CM Ti]v xpeiav ^ «t<T)(uvo^i2v d[v, ei «i toO B«pSxp(Ou Ap(AOtfTi)v
łm qT x vTa iępayjjŁa^Jw, gyo>v ocuróc łv ti3 Bxp)ap(co X^p^i '^P^ '^ «vti>«-
^«^t TouTou ftX«vd^pii)7cÓTspov ^i€Ycbxi|u ; p. 481 B xa( yt &C;ov ftiw*
9iv, ck>; X9tl :raeTpc5ov (av xXi)pov ćx^ '^^ KFI^^^ ^'^ '^^ d^X^*"^^'^'^"^
auvSix^cciv, iroX>anrXa9Mi> Si t«uti]v cutóc icticohpui;, fvx <ioc xod Bećc, ^
^spi^Y) fc<x ipu)l X°¥^1B' mk'kaac\x<db^ r^ mTp&T^ ^^ i^/^EJkuog,
LXIV p. 481 O iiSmęj Sn xod Sunptmdc oi xal mpc tń loO OnG
MICX>ŁAI 0AŁŁ1CUS CARMIKA 875
9qpi^ cuA«^i^ £t« ofŁftt ts^TK ir«TpfaCci*v. Nee miram ad Constantini
Tiittttem łUiifltraiidam patris ezemplum in comparationem prodire,
m Hicłiaeiis eharacterismus apnd Annam Oomnenam V 7 yoI. I p.
C6S, 15 6qq. repntatar: M^f M fpoYi^ei &ia^Poi]uivoc, <opa ik xxi {U-
yifttt o«d(AttToc ilt«f^v o>j Tc3v T^ koijmO, aX>« x«ł t«&v iróicoTC .eys-
vij(Aivi«v, (^dluL^oc Y«p e7x*^ iicsorneę touc óp«5vtzc Tdv d[v^), mjvtSstv &
Toaćli>ov X9ri fKi>:fi99ci to htaróc xou xxTonrpi^a9dxi ^yótoctć^ tc )ud
flnnipa(uX>o(. Utut est, lemmatis ratio in CallicHs carmine boc mo-
menti facit ut protoBtratorem filio snperstitem fuisse stataamus;
Miehaelem vero antę Al6xium I Comnenum fato peifunctum esse
doeet imperatricia Irenae typicam cap. 71 p. 375, 8 aą. TeXt(9d(i)tfxv
Tfl^ yt.V1]pLÓGUV« T09 XpJtt(<rVOU (AOU ^Z^Xic«C XU200 A^e^ioU TOG KO{AV1I]VOO,
xxft^ l)v iv TiuipftY fcc^ii]u.iQ«t) et p. 376, 23 8qq. iitfn ixwouap((^
(►' Te>eur9a)9«v ri (iivł)jAÓ<5uv* toO wepiTCO^i^u a'>r3cXe>cou ttJc ^a^n-
\śaa; uou 9tal ?cp<i»T09tpiTopoc xupoO MiyjoAfk roO JoOxx. Vix igitur in
oe&snm yenit Nicephorus, 6 tiję ^mli^ i^f^ft^oOc, ab Anna Com-
nena XV 1 to). II p. 329, 8 commemoratns, qaem Dncangius Fa-
nil. Byzant p. 165 Micbaelis protostratoris filium fuisse opinatar:
etenim bninft fkcinns forte in annum 1116 cadit ac praetorea Ni-
cepborns idrens proelio e^oessit (ibid. 4 Bqq. veoc wy xal icpd; [^i/ac
<if«XdlCci>v aut6c Te irpoe3cSsSpA;Ai^xci t^; TcafaTde^scdc tmI tiyoc aOv aOtcJ^
i^Xau(;x(ii£voc 'Apeoc u^pz^maToec xal 9U(A^>.axclc Tot; xxt sOtoO ;7p^cpov
i^patjx6<ji irX'^jTTeT«i |Ałv T7)vi)mc0tx x«Ta toO y6viio;, jc^t^ttu Se tóm
ff«i(WfvT« xaTa tó OT<pvov Xi« toG ^«toc- ó ii 7C«p«)rp5j(iL« toG T^cicou
xzTeve)r^-? aca>voc 2xeiT0' toGto ol o^a^ev jłap^apoi ^eoaiueyoi Ta (le-
Toćppeya toIc 'PojfiiaioŁC ;rapxoT(sca ^t^ównY. 'O ii ^aci^ełj; ipt<TTŚx tov ve-
avwv a:coAa^v ij^jdi) TÓ wxpxoTixx xai (AeyK^co; toGtov łTXivi7Xc -rpo; r6
^XofLip<xw ^Xxuve). Accedit qiiod yerbis 6 Ti)c px9iXi&; dt^e^^ptJoO;
AeqTio inre Joannis Ducae vel Annae Ducaenae filius designari po-
t«it; optime autem coniecturae de Annae Ducaenae et Georgii Pa-
iaeologi (cf. p. 361 sq. Bnpra) filio praeter ayi paterni nomen NiKt}-
fipoc Bnffragatar aigillum a Scblambergero editum, Bigillographie
p. 686: yiOif&^ ts^^yuMo. xal xGpo( Nucij^pou | ^óxace^x9TaG nxXxt'
dkóyw* fepid. — Hoc addo, in eorporis aegroti deBcriptione mani-
fSestam orationiB dictae notam inesse, qnae CallicliB audientis, non
legentis animnm retiniierit; nec panmm adinmentam ad actionia
imaginem eifingendam Timarionis leci praestant: cap. 23 p. 207, 1 1
8qq. Mjf fan{Ai^K]c, Itwuic t^jy TpC/a, Td 9^x TMrtayCkTpua^ (cf. 'ujyy(^
apad Oalliclem ▼. 14), X^?^ ^^ iXXif^ xax ^copAj^iac yutirtię xxi t4
378 T.1EO STBItNBAOH
11) res bene gessit (cf. 1 x6{łi6oc ł^ [TnraijiAircoY ol. 6), liberos (36)
ex Adela, Roberti Frisii, Flandriae comitis (4x pterap^u yiwj; 35),
Alexio dediti (cf. H. Hagenmejrer, der Brief des Eaisen AleriosI
Eomnenos an den Grafen Robert I Ton Flaadem, Bysaat Zeitodir.
vol. VI, 1897, p. 1 sqq.), snstulit, anao 1111 e vita cessit. Alinude non
inaotnerunt, ąuae de Rogerio Alesii asseetatore Callicłes v. 33 ftqq. ex-
hibet; Bebasti digoitatem (34; de looutione cf. Anna II 7 toI. I p. 118,
11 zi xJTÓc jJLev -opi Tiję fjxpxx^^ ÓLTcirtfi elę touc UTrspij^dćyouc a$ov«c
«vap:c«^oiTo, Nicephorus Bryenniua Praef. p. 6, 8 8q. 8v ttoćytec ixóvTsc
etę Touc rCję ^a^^riac ayi^y^Y^^ iCova;) etiam BoSmniłdaB, Eogwii
frater, anno 1108 pace cum Alesio oonciliatA adeptns est (cf. Aona
XIV 1 vol. lip. 248, «), attamen inter 1108 et 1111 anłla occaao
erat (cf. Chalandon, Essai p. 253 sqq.) militandi adyersus Oeltao,
Scythas, Persas aliosqiie imperii Romani hostes (38 8qq.), qaoa tern-
porę superiore (inter 1091 et 1108) armia perBecutnm ease Alexi«m
constat. Quae cum ita sint, Rogerium iam antę annam 1108 in
Alexii partes transiisse et imperatorie gratiam sibi oollegiese edo-
oemur; quod iudicium ad fidem pronius apparebit, si Annae rda-
tionem . respiciemus, Gidum, Rogerii fratrem, iam anno 1084 ab
Alexio temptatum esse, ut a patre descisceret (VI 5 yol. I p. 282,
6 sqq. 8v y.xl ó ^aci^suc *AXl^ioc ^ćXa)v toO 7rxTpó; aTuocTTJtJai, dbcoorrf-
'koLc \i^f,OL wepl xT^Xouc ocuTcJ łSiQXcd9Cv, u770CXÓp£vo; x«l TiaT]v Si«9£poy<?av
xxi )rp7];j.x(7a)v Sócw Sx^iXt) " ó Se TouTcoY d%oóaxc cwe^ero, tóv Se Xvfw
Tecoc e?xev x7r6pj$7]Tov), qaam defectionem postea eyenisae certam est
(of. Chalandon, Essai p. 92. 182. 203), quamquam anno 1108 iii
Bo^mundi castris Gidus yersabatur testante Anna Xni 4 vol. II
p. 196, 14 et 199, 3 (cf. insuper Xin 6 p. 200, 1 8qq. et 203, 19 8qq^
cap. 9 p. 221, 15 et 222, 1, cap. 10 p. 223, 24). Jnstam praeterea
causam, ud ad Alexii societatem se applicaret, Roberti Guiscardi
mors. quae die XVII mensis Julii a. 1085 accidit, Rogerio parare
potuit, quippe qui summa rerum ad minorem fratrem BoSmnndom
delata aetatis priyilegio sibi ducatum yindicaturus esset. Alios igitur
eiusdem aetatis Rogerios (forma 'Poyepi]; apud Annam soUemnis est;
alibi praeterea nominis formae 'Pox<pio;, 'PcosupiDę, TouaUpio; comparent
cf Chalandon, la diplomatique des Normands de Sicile et de V Italie
móridionale, Mólanges d' archćologie et d'hi8toire vol. XX, Paria.
1900, p. 167) circumspectare nihil opus est neque qQidqnani |Nro-
demnt, si in oonspeotum yenerint: ac primo quidem loeo nominaii-
dus est Rogerius, qai anno 1081 Alexii partibus se adiiinxit (Anna.
MGOLAI CAŁUCUS CARMINA 379
I 16 vol. I p. 73, 12 Bqq.)} frater illius Rauli, quem ad Nicepho-
nim ni Botoniatam sub finem iinperii legatum miserat Robertus
Guiscardus (Anna ibid. p. 71, 10 8qq.; cf. Chalandon, Essai p. 64 n. 2);
a qao Rogerio non diyersus est RogeriuB Fraucus Alexii stadiosissimus,
de qiio conferenda est Anna XIII 4 yol. U p. 195, 15 8q. (tć5v ł?n^vć&v
U ooToc 4>p«yyaiv), 9 p. 217, 12 8q. (tóv fct' 4vXpeia ir«p(5cXuTov <l>pay-
yw 'PoyEpT(]v), p. 221, 21 (tóy Opiyyoy 'Poyipyfł). tum Rogerius, ó toO
Txxou3rćpTOi», cuias nomen anno 1108 foederis tabellis subscriptum
extat apud Annam Xin 12 vol. II p. 246, 8, neque alium 'Rotge-
rum, filiam Dagoberti' siraul cum fratre *RaduIpho' (= 'PxouX) anno
1096 ad Godofredum legavit Alexiu8, rogans, ut a praeda
regni sui et yastatione cessaret exercitu8, ut capti-
vo8, quos petebat, sine dilationc redderet (Albertus
Aqnen8i8 Histor. II 9: Recueil des historiens des croisades. Histo-
riens occidentaux vol. IV, 1879, p. 305 C). — Alius est Rogerius,
Ricardi filius, anno 1119 mortuus, qui post Tancredum pro Bo^-
mando II, principe Antiochcnsi, impubere et absente, ciyitatem ad-
ministrayit inde ab anno 1112 (Miller, Recueil yol. II p. 137 sq.X
ad quem Rogerium Alexiu8 paulo antę mortem legatum de contra-
bendis affinitatis yineulis misit (Miller ibid. p. 139 sq.). Tertius est
Bogerius, Roberti Guiscardi frater, Sieiliae comes, qui anno 1101
yitam reliquit, denique ad Alexii tcmpora referri potcst aliqua ex
parte huius Rogerii filius et successor, Rogerius H, inde ab anno
1129 Sieiliae rex, anno 1154 defrinetus.
xxxni.
Yersus falso sub Nicolai Galliclis nomine traditi quae8tionem
moyere possunt, num codicnm memoria omnes poetae nostri fetus
eonseryarit; quodsi in Josepbi (Rhacendytae) synopsi (cf. p. 316
n. 2 supra; de auetore post Treuium egit N. Terzaghi, sulla com-
posizione deir enoidopedia del filosofo Giuseppe, Studi italiani di
filologia classica yol. X, Florentiae 1902, p. 121 sqq.) Oalliclem cum
Ftochoprodromo, yersificatore impigro et indefesso, ooniungi repu-
tamas, magis eo inclinat animus, ut plura carmina intercidisse ar-
bitremor. Quo iure Nicolaus Callicles in melodorum indicem apud
J. B. Pitram, Hymnographie de Tegliie greoque, Romae 1867, p.
GLV receptuB sit, diiudicare nequeo.
380 LEO 8TBRNBACB
E X O r d i a.
'Av£<rr8pov ę&c Tpiaoo^eyyoOc ouotac 31.
'Eyo) (jTpaTTjYouc wpóc w«vowX£av ayo) 33.
Ei xal (JOi>tac oIxoc, ayyi^, Tuy)^avcic 16.
'Ex ToO C'jXou Tpuyoi « ttjy ^(di^y, Aóyc 1.
'E|y.auTÓv auTÓ; Sć&poy, ayviQ, ad fćpo) 11.
'E(jLov (So&OY, Tpuy^ az dxvdĆTOu ^£fo; 22.
Zr/ToO<jx Tijy <ri]v 6<j/iv, ayve vu|jLqpte 3.
'H ?caveuTux7]; xal iravoX^ia 77ÓXt; 30.
@póvoŁ TE^erre;, i^avoiyel<yai p(pXot 24.
Rai J^ć5v lyci <ie, pwćpTuę, iwXoÓTOuv ffX8in)v 10.
Kaivó; yevoO ou xÓ(T[i.oc eic 9e, 77ocp^eve 26.
Aeiu()5vo; 'Iv$(3v ^ ^pu{Ju;&voc *A(Spi^ci>v 17.
AtdoŁ :7XaxivTs; XP^^ ^^^ (^^PY^^P^ ^^<
M<yxv ópć5 GS, TujiPfi. Ml) 7c>Lav€5, C£ve 6.
MeXev$uTO*jvT£{ avTi }^pu9c3v a;x9(<x>v 19.
Mwoiję xaXu(pdsic, aXX« TcjJ fteup yvÓ9<o 12.
Ntx2i, pt.ax^' ^^'^ xópL7ro; kc, l7n7aa[AaT(i>y 32.
Ou TKJTa $pu(ju^ ouXż x;:avfou tóttoc 2.
'O XpiMTÓ; ź;x95jxe t(5v :nćXxi tu^oy 25.
rial^ 'A^pocapi ó piapTuę o&ro< łx >.(dcov 4.
nixpóv "zięo^ wo;' ci 84 xai tócyou Tico; 7.
2Taj^UV Tzi^Sl T(ATJ^ŹVTX Xal PÓTpuV YÓGO) 8.
Ttjy 'Upi)r^ TCi^iwY a7rs(rrepouv 15.
TifM&(Uv cl); yi»|jL9o)va <xaiv<Jv>Tdv riffo^ 27.
Tou; [lapyaooG 8e ?7pć5vac al BdcK^ai irdćXai 28.
TćJ AancÓT^ ptiv ^Gav ol ^e; xaTci) 13.
Twip lloXuyva)Trfv ts xal FIpa^iTŚ^ijy 29.
O^dbm ye(«>pyetv ei; ćxaT6v :q ?rĆTpa 5.
4>ut6v pt£ [uyf.pi^ł 7rpo;Xoc^C9a :caTpódev 20.
Xpucoii; ó xpaT;^p, 8v KpaTCli;, auTOxpdĆTop 18.
HKuj^wy yecopyi xal owoptO GcoTijpCa; 14.
'CloxXgj xXeiyć, ^Ini^oGcórra yu|j(.f{e 23.
NICOLAI CAŁŁIOLIS CAKMINA
381
Index nominum.
A«D(iv XXVIII 60 (cf. Psalm.
CXXXII 2 OK [AtSpov łm KSfa-
lifi TÓ xaTa^Tvov fcri 7ca)yci)va,
Tw TCa)Y(i>vx TÓv 'Aap<iiv)
'ABfaaiJL tcx% (= Isaac) IV 1.
kSfbui XXXII 27 [cf. V. 1. ad Pau-
san. Vin 54, 3. Apud Annam
Gomoenam (ed. Bonn.) praeter
'ASp£«; vol. II p. 173, 11, *AXpfoo
n p. 172, 10 et 239, 2, 'AXp{av
n p. 238, 19 etiam ó *ASptav-
To; w)VTo; occurrit I p. 318, 18,
unde adiectiyi forma 'ASaavn-
xo; yindicatnr in codicibns tra-
dita I p. 10, 7; 75, 21; 410,
13 (cf. Reifferscheidius in ed.
Teubner. vol. I p. 8, 2; 54. 7,
Hp. 18, 23), II p. 5, 10; 171,
12; 173, 6; 174, 20; formam
i^fiacrwui codex Coislinianas
II p. 298, 18 oflfert].
'Asfj«iv V 3, XVII 4, XXVIII 53,
XXX 49 (ef. Psalm. CXXXII
3 (bc Spó^o; 'Aep{JLc!)v i^ xaTa^ai-
vouGa łwl TO 8pij ^my).
Aiy^TOoi XXX 25.
A»twcec XVI 37.
AłTvatev itOp XXXIII 35 [paulo
aliter Enstathius Opusc. p. 199,
94 8q. Tafel. uwep xpxTijpa^ Ait-
vafcu; TÓ ToO du(jboO Twp fcc^u^jśty
T^X£, p. 328, 6 8q. o&re wxpev-
wróSwre TOv T^c oo^ixc xpair^pa,
Wp Xi tdy AŁTV2(bVy coc av tk
cJjTj, wpo;e$8CÓ^fic, — Philes vol.
I p. 165 V. 490 Miller j;^Xou
^wv orriKpu; AiTvatov pp6p.ov,
p- 417 V. 66 cb; «; \iix^ óEv-
Twpuc AiTvxia ^<<Jic (cli. vol. II
p. 219 V. 33 et p. 227 v. 22),
XLIV 18 8q. p. 52 Martini
|a5^Xov ii TT]v devTucpu; AiTvxi«v
Ceciy I Kxl Tijv a7n]vi) t5jc *px-
rón]To; 9X6yx].
*A>e^ia)cóc cf. s. v. Koavi)voi.
*A>i5io; cf. Ko(i.vi]voC, nK^oio^óyot.
''Avx; (= Christus) XXIII 10 cf.
Ae^irÓTi];, Kupioc, nx|A^xai>euc,
navToxpdcT<Dp.
'AvS:óyixoc cf. AoOxxi.
*Awx cf. AoOxxi, Ko{i.vijvo(.
'AiceXXi); XXIX 10 [cum Lysippo
componitur perinde ac rraxi-
teles cnm Polygnoto v. 1, nn-
de Praxitelem pictoribus, Apel-
lem sculptoribus adnumeratnm
esse probatar, quae artis anti-
qaae ignorantia haudqnaqaam
mirayidetur, si gemellas illias
aevi ineptias contendimas cf.
Psellus Hist. p. 33, 14 8qq. Sath.
xal T<av X(dci>v ol |jiiv a7ceaj^(^ovTO,
ol Se aiw^€OVTO, ol Si wpó; yXupa;
fcTope'iovTO, xxi ol toutwy 4pyaTXi
(ACTO T<5v Tcepl <I>£iS(av xxi Ho-
XuYvci)Tov xxi Z e O ^ i V <njv>]pt-
^uoOyro, Theodoms Prodromus
Epist. III Patrol. Gr. voL
CXXXin p. 1248 A oux ojtw
Mupci>v ty%hLOT(mtif ou^ outw
4[^słS(xc lYpx^ev, oO/, o&TOK
'Ap)riT£XTj; (pro llp^^tTikrfi?) iXi-
ijMy Nicepnoras Basilaces (cf.
Kmmbacber, Gesch. d. byzant
Litter. *p. 475) ab E. Millero
editus, Mdanges Orientaux (Pa-
ris. 1883) p. 259, 11 ei Si xxi
ai] ^AictWffi xii ioTiY ^ xxi Tl px-
CtTi^Tjc ó 2^a>YPoc9<«^v, Nice-
tas Engenianns I 102 Bqq. ol S'
382
LKO STBRNBACU
av$pŁavTec ipo^y epya Oa-
Siouj xai Zeó^iSoc 7róvi][xa %xl
Ilpa^iTĆ^ou;, I ay$p(5v apiOTCi)v et;
ayaX{AaToupyiav. Hinc opuB mu-
8ivum Apelli tribait Manuel
Melissenus (cf. Jahreshefte d.
Osterr. archttol. Instit. voL V,
1902, Beil. p. 79 są.), hinc Tze-
tKae Bpist 95 p. 86, 2 Press,
yerba Tdv ?»cpoix2P«vov XP^^^
AuGiTPTTOc piv iC<i^Ypo^f i)^^
exciderunt, qaem errorem ipse
adnotatione : ł^cDypoćfijae * avTi
Tou yfłiptsonoifrppti' ó Auoiw-
TTOC Y^P ^^p^^cyronotó;, ou ^coypa-
foc correxit;, hinc aevo Byzanti-
no assignandom esse oanonem
perspicitur, ąuem 'Excerpta
Yaticana* n. 223 (Rozprawy,
vol. XX, 1893) D. 193 offenint:
2^(i>Ypacoi opurroi' ZeO^ic, Ilappaotoc,
Aucfiwtfoc ó AXeŁiv&pou, ne-
qae refragabor, si qui8 ab Anna
Comnena III 2 vol. I p. 140,
10 sqq. oux A7ceXX^c, oO <!>«-
TOiouTÓy 7C0T8 w«pT^Y*Y*^ aya^fła
Apellem inter statuarios rela-
tum esse iudioayerit, qua ra-
tione etiam apud Suidam yoI.
lip. 42, 7 Bq. Bernh. s. v.
aYx>)xaT03rofto( * Toure^n ^^eipoup-
Ki' ouT(H dbcpt^^' AuoiTnco;.
oXuxXeiTo$, OeiSi«( in oodices
deterioris notae A?reXX^ inter
Au9Ł?ncoc et Ilo^iisc^eiTo; se in-
sinuavit cf. voL II 2 p. 1762.
Sanę Praxiteli8 pictoris memo-
riam seryat Plinins H. N.
XXXV 122, neqae testimonia
de Apelle siye potins Apella
(Pansanias VI 1, 6; 2, 5, Pli-
nius XXXIV 86; cf. etiam C.
Robert, Hermes vol. XXXV,
1900, p. 1 95) et Zeiudde wvem-
tius Zeuziade (Plinius XX2;iV
51) sculptoribns desant, sed
minoram gentinm artifices lo-
cis snpra laudatis in censnm
non yenire manifestom est].
'kicpOCkioc XXXIII lem.
Ap^ayrr^YÓc 'I(i>dcvvifK ffe^oaróc XI
lem. 19 8q., XXVI lem. 10.
"ApKTo; XXVin 66.
•ApKToOpoc XXVIII 62.
•A(5(5apfi; XVI 37, XVn 1.
A<jta XXX 28.
'A(yTapTi) XXVIII 18.
AuYoiKjToc XXXni lem.
A5oovcc XXI 16, XXX 55, XXXn
31. 40.
B«cTpiav^ XVI 38.
Bixx« xxvm 1.
Bipi; (alibi etiam Bapi^ occurrit)
XXXn 26.
^^a^yfi XXX 10 [alii foimam
JBocp^uoi]; adhibent, Nicephoro
Bop^uooou pro B9c:vÓGoou e co-
dioe reddidit G« de Boor p.
14, 2; 18, 18; 26, 8, neo du-
bitandnm, quin leotio B2pu^u<T-
<rou apad Sttidam s; ▼. 'Hpa-
iCkaoc vol. I 2 p. 882, 7 sq.
Bernh. eodem modo ooiri^
genda sit^ qaidqQid dicat By-
zantios KIŁ yoL I p. 611
n. 1; Bap^u<n]c praebet Scho-
liastes ad Dfionyńi Byzantii
Anaplnm Bospori p. 38 n. 30
Wescher., sed in contezta |k
12, 1 Bap^^u<n|c habee; alia cor-
rnptela apud Theophanem Om-
tinuatQmpj340, 14 Bonn. prodit].
BoAJac XXVni 75 cf. «p4:l
BoSri); XXVni 64.
BpevTtoov XXXII 26.
Bpióptcik; XXIX 17.
(Bpuiwtoi of. p. 364).
B^arrfę (= Bi^ivTiov) XXI 13 cf.
TcifŁi) via.
m^yf; XXX 10.
NICOLAI CAŁUOUB GABUINA
383
Tahz CiiXAkfaivx C. J. Gr. u. 8716
L 3; cf. p. 377), Rogerii mater,
Ngnificator XXXII 11 8qq. (A-
lias Dommia formas sappeditat
Ducangios ad Ann. Comn. toL
II p. 430; de yirili mnlieriB
animo cf. Anna I 15 voL I p.
71,1 8q. xal yop jcai atirij ^uve^
GT^iTEue x& dćyopl 'xxi XP^I^ V
^ yino] co^spóy, brei^dcY i^oTęki"
ffziTo, IV 6 p. 210, 12 naUoc
iWri 3tav |jLij *Adi^vij cum Du-
cangii adnotatione vol. II p.
506 8q. et 548).
Thffi Wxoc XII 22, Terai XXX 23.
rtóv XXn 56 (cf. Genes. II 11
sqq., ubi quattuor paradisi flu-
mina ennmerantar: 4>i(Tb^v, Te-
dy, TiypK, E&f>pxT));. Formam
Ttm agnoacit Constantinus Ma-
nassea Cbron. 219^ alii acripto-
res Focudy yel ri(](i>y praebent cf.
Albert! ad Heaycb. yoI. I p.
793 oL. Boiaaonado ad Anecd.
6r. voL I p. 402 n. 3; apud
Philonem Judaeum Leg. alleg.
I 1 9 aqq. omnea libń Fecby of-
ferunt praeter M, cuiua acńp-
turam Tmliy L. Cohniua ex-
presMt voi. I p. 77, 9; 78, 22.
Faupyioc (Dioapolitanus) IV lem.,
V lem. [aimiliter de S. Geor-
gio loquitur Theodorua Prodro-
mua apud E. Milleram, Re-
cueU vol. II p. 746 O v. 749
Bqq. ^ 'xo\} KOI yeo; A^poafA i;
ipyuy x;rsf>aydi}(' | łsc yap aiof-
hdbw xal irsTp<i>y %xl cu auv^xc
Ttxvx I xal Touc uTco^o/euoyroc
(qaae yox inLexicia deaiderar
torl) się d9vo(Spu>Yocc iveTpxc {
yufv esc Xid(i>y cf. edam p. 361];
— aliua cf. ll*XaioXdYOi.
rujxip$oc cf. 'Pojiwęsproc.
FpijYópioc cf. Ka(jLXTq30t.
Afltfitó (ó łaXu^YP<i?o;) XVI 27, —
Aa^ió yio; (de Joannę II Oom-
neno) XXX 91.
Mxffi Xn 23.
Aaxi!4^ XXXIII lem.
2UXiii»i] ińroit XXVm 14.
ieX?ot XXVin 11.
AtoTcónnę (-= Chriatoa) Xni 1,
XXII 71, XXXII 41 ; cf. "Ay*^
kOptoc, [laa^xaiXfiuc. n^yroKo^.-
TCOp.
Aióyuooc XXVni 3.
AoxeiayiQ XXU lem. (eius familia
p. 368 Bq.).
Aouxai: AoOsco; Ay$p<Syixoc VI 23,
— (be Aoujufty Yiyouc) Ay^p&yuco;
aePx<rroc (filiua Georgii Palaeo-
logi et Annae Ducaenae) VI
30 cli. VII lem. et IX 2, —
Kcoy^rayTTyo; VI 23 (aliua p.
363 aq.), — Mij^ai)X ó wptoTo^rrpa-
Tcop XXIX lem. eiuBque fihua
KaiytfTayrTyoc ibid. et 3 (cf. p. 374
są.), — (Aoujuoy KafiLaTTjpcoy Te
'Ki-pULkoi xXa&;) Mix3ctqX (filiua
Gregorii Camateri et Irenae
Dttcaenae) XXI 26 aq., (Nix>]-
fópoc cf. naXguoXoYOi); — Aouxai-
yai (łx Aouxo^y, Aouxt&y ó xXa&>c,
xXa$oc ex Aouxu>y yŁyoij^): Ayya
ffefiflWTTj (uxor Georgii Palaeo-
logi) VI 4 8q., — alia (uxor
Alexii Palaeologi) XXIII lem.
10. 12, — Eipwvij (uxor Alexii I
Gomneni: >) oeoiroiya II lem.,
Aoox«ty ó Xaaimóp 6; cf. p. 372),
II 6, — alia (uxor Gregorii
Camateri) XIX lem.. XXI 7
aq. — (Alii Ducae p. 370 8q. 375
cf. etiam KouiywyoSoOxac). [Gete-
rum Aouxac et Ko(Ayi}yo^oCixscc ad
codicia L fidem (cf. VI 27)
aeripai , quamquam accentua
acuti ratio probabilior eat].
'EOpatoi XXVra 26; cf. 1ouXaloi.
'E^i^ Vin 5, XI 17, XII 32,
384
LBO OTEBNBACU
XXII 54. 73, XXXII 45
['ESifi. ^=. Tpuci^ cf. Alberti ad
Hesych. b. v. vo1. I p. 1082,
unde verba 'ESept Tpuc^; ytń^^N
VIII 5 disiungi non posse ap-
paret; 'E^ept. e Tpu^iję pendet
perinde ac XXX 103 xal ^si-
poc epya xai voó; ^poYTi^TjjLaTcoy ge-
nitiyuB voo; ad ^povTi'j{i.xTCi)v per-
tinet cf. Theodorus Prodromus
apud Millerum, Recueil yoI.
II p. 571 B TpucYjy SiSoOaa riję
'Edi{i. (Aupofipó-njY (unde vox fiu-
po^pOnjc Lcxicis accedat 8łve
potias (iLupoj^puTię, siąnidem Mil-
leri emendationem [iLupo^puTiv
amplectendam esse censeo) cl.
Constantino Manassa Chroń.
4761 4x T^; Tpucij; tć5v t^c 'ESejii.
i^T^yays $sv^pe(ł>v. Simplicius pa-
radisus moao Tffi 'Eóeji. to )rco-
p(ov (Joannes Geometra apud
Crameruni, Anecd. Paris. voL
IV p. 276, 4, Michael Psellus
Carm. de Ścleraena 369, The-
odorus Prodromus, Recueil vol.
II p. 547 C V. 15 cl. Manassa
Chroń. 213 xal tó )caXXiSevXpov
*E8eu. £7cóin!^e jr^pf^^) niodo tt^;
Tpu^^c Tr5 jrwpioy (Geometra ibid.
p. 271, 30, Theodorus Prodro-
mus Patrol. Gr. vol. CXXXIII
p. 1105 B, Manasses Chroń.
344, Theodorus Hyrtacenus a-
pud Boissonadum, Anecd. Gr.
vol. in p. 31, 7 8q.; translate
Psellus Seler. 15) appellatur].
EipT^TTj (Hungara) Joannis II Com-
neuiconiux significatur XXVII
cli. XII 29 8qq. et XXX 110
są., 119 8qq. (cf. p. 372 sq.); —
alia cf. AouKfti.
'E[iL(i.avoinńX (= Christus; cf. intpp.
ad Evang. Matth. 1 23) XXVm
24 [hinc nomine /pwrrojc^TjTci-
YUfiLo^ Lexicographis ignoto, Ma-
nuelem I Comnenum designat
Theodorus Prodromus, Becaeil
vol. II p. 592 O cf. ibid. p.
221 D V. 219 8q. ró X' ^c Ma-
V0U7)X ^pŁCTOfUfiLTJTOC CÓ<JIC, | X P ' ^'^"
€dvu[i.oOGa irxpa auXX3e^7jv |jlizv
cl. p. 291 B V. 122 xai xT^Topot
)rpŁffTÓxXTjTov aXXov ÓUOAO-
yeT as].
"Brropo; XXVin 62.
EJx I 2.
EuSoxCa cf. Kop.vi]voi.
Eipo; XXVm 76.
Bjpciinj XXX 30.
BjypiTT; XXII 55 (cf. ad Fcciy).
Zś9upo; VI 11, XIV 11, xxvin
77 (epithet. eu)cpa^(; 78), XXX
98.
'Hdiu. XXII 50 [cf. Zonaras Le-
xic. vol. I p. 980, 10 sqq.
Tittm. *Hda(ji • ovo{jLa tóttou ^»-
<rr(, ^źyerai aljwt ^ v6toc ipjjLT)-
veueTai* ei; vótov yip t^ louSziz;
ó 1opSivr^c x£7Tai' Jcóctjttoc Si ev
ap^aw^oyta (scil. VIII 7, 3, ubi
*HTav praebet Niese vol. U p.
217, 12 ed. mai.) \t^t\ yjiafioy
Stva( Tl OCTSÓ SuO ^OlVlCi)V 'IcpoTO-
Xuaci)v, 8 xxXetTai (Jtiv 'H^ao, wat-
paóetGoi; koi v2(JLi:T(i>v em(^iz(;
e<7Tiv Ź7nTepwźoTaTov, 6 xaTa ©£oO
(;.otpT)v (1. |jL7jviv cum codice Pa-
risino apud Gratianum de S.
Bavono, Miscellan. Obsenr. vol.
IX, Amstelod. 1738, p. 151)
łm ToO 'P(i)u.xtAoO ^rifMhri tpo-
'kiy.orj, Similiter Psalmographi
dictum (SweD ev toI: 'kx\xviXc (jiX-
Tijpiotę xeiasvov źv Tioi T(5v vźtóv
OK aTeptvóii]Tov feco; o{wc iv«ypici5*
&ó 3cai TŁve; vou.^oiH7t iccpirrź
Tivx xai dcvaTóSexTX £v TatE; Pra-
yaH; yeypiipdzi) Epiphanio dia-
cono explanat Isidorus Pelu-
siota Epist. II 66 Patrol. Gr.
vol. LXXVm p. 509].
WM XII 10.
NICOLAI CAŁŁIGŁI8 CARMIKA
385
•H<ra(a; Xn U.
0eoc (= Deus) XVI 5 (0eoO Aó-
yoc = ChriBtus). XXVIII 99,
XXX lem. et 25 (cf. to 0eI6v
VI 38); (= Christua) XVI
54, XXII 60, XXIV 8. 24.
34, XXVII 2. 16 (cf. deroc yi-
aoc XXII 63, ^exv$j>ixov [LÓffua-
y.7. XXIII 7, ^av*pci)iuoc A.óyo<
XXVIII 24, XXXIII 58); —
(= *Aw5Ucov) XXVm 13.
©eoTÓKoc (= Mopta) XI lem. (tq
uirEpayia fc)fi(iTÓxo; t| 'OSKjY^JTpia
cf. 8. V. Ra>v<jTavTivo6:to^i;X X. VI
lem. (cf. TexoO<wt tw 0eoO Aó-
Yov XVI 5, 0£Óv Texo'>7a 54,
Xtdov TÓv axpÓYCi)vov ij SeSey^yi]
XX 9, T cuXXa3oOaa Ti]v ctcott]-
piav XXVI 19).
0p«f.; (Boreae epitheton) XXVin
75.
1awou(^oc XXXIII lem.
'IzciTiję (non Constantinas, quem-
admodum Ducangius Fam.
Byzant p. 178 et Miller, Be-
eueil Yol. II p. 431 A tradant,
sed Constantini filius cf. p. 360),
maritus Eudociae Comnenae
(cf. 8. Y. Ko|jiv7]voQ, una cum libe-
ria significatur I 5; addep. 366.
Icfij^ci XV 1; translate (= al
(iAj<;apai cdpifj&c) ibid. 5.
'Ii^oO; (ó oTpaTJjyrnjc) XV 3.
„ v€oc (= Christua) XV 8
cf. ad XpwT6c.
lVAupto£ XXXII 28.
1v8ot XVII 1.
louJalbt XXVni 28 cf. Eppaloi.
1ouXioc XXXIII lem.
lowio; XXXIII lem.
(Iiadbc cf. 'Appaa(Ji wal;).
%aiixi% cf. Kop7]voL
1txX(x xxxii 24
'Icaiwij; cf. Ap^avT>]vóc, Ko(ivi]voi.
Rotprawy Wyds. filolog. T. ZJCIYI.
Kou^cCa; XXVIII 76.
Ra^ajijiia XXXII 26.
KxXX(x>ća; ^ KaXXMX<ouc (et si-
milia) p. 354 8q., KaXXuc>.^ ge-
nit. p. 355.
Ka{i.a"njpot: rpr^yópw; ^oyo^fiTłj;, oi-
^aoTÓ; XIX lem., XXI lem.
12, eius filius Mi^a^^ XXI 26
(Ao'j*/.(ov K7.|jLaT)(]p(Jjv Te :uiyxxXoc
xXaSo; ibid. 27); de uxore cf.
8. V. Ao'j/.ai ('Av&póvwto;, Gre-
gorii fortasse filius, p. 369,
M\yocri\ a Michaele. Gregorii
filio, diyeraus p. 368).
KiTXo; XXXII 17.
KC^TIKT] TLGldę XXV 13.
KtkToi XXXII 38.
KX«uOłJiwv XXII 49.
RojAwjyoi: 'AXś^io; imperator XVII
lem. (Pajacu;). 4 (ava;), XVm
1 (auTox.paTCi)p). 5 (^aoi^eu;), XX
13, XXIV 26, XXV 9. 19 (ó
Tpo7rxiou)((ov) 30. (9<i)c^ópo;). 36
(W\ XXXI (cf. p. 377),
XXXII 32; eiu8 uxor cf. s. v.
AoOxai; liberi, generi, nepotea,
cf. p. 370. 372. [Mors 'A^e^iajcij
)c:u^t; XXV 36; adiectivi for-
ma *AXc^ia3cixó; apud Theodo-
rum Prodromum Patrol. Gr.
voL CXXXIII p. 1400 B vi-
tiosa est, sed praeter 'AX€^iaxóc
etiam *AX«;ucóc in ccnsum yc-
Yenit, sicuti EuXaXixó; ex EuXa-
Xioc formaYit Theodorus Pro-
dromus apud Millerum, Annu-
aire yoI. XVII p. 33 y. 7], —
'kaajcio; Alexii frater, filius, ne-
pos (cf. p. 365) XIV lem., - -
IcoawTjc imperator, Alexii filius
XI 9 et 13 (fJafjaeu; cf. p. 363),
XII lem. et 13 (paaiXsuc). 33 8q.,
XVI lem. [ę^oLfji-ktiK cf. p. 366),
XX 12 8q., XXI 15 (Paai^óc
cf. p. 367), XXV 3 (fiowiXixa
X(4xpja). 9. 18 {-fffi ó ^ecntórrfi).
22 (SeroÓTi);). 35 (ava;), XXVI
26
386
LKO STBRinftAOH
23 ([i3c^A£'i: cf. p. 863). XXX
lem. (et passim: aut>£vT>}; xal
pacn^fiO; lem., ^x<n\vj; 3. 17. 35.
51. 53. 118. Sfic^rÓTT]; 68, toO
Yivoi>c ^Ato; 72; adde s. v. Aa-
Jitó); eius uxor cf. s. v. Eb-ńyi).
liberi (cf. p. 372) XII 25, XXVII
21 sq., XXX 44 sqq. 69 sq.; —
Ko[Avi]vaC: 'Avv3t ce^iocm^ (iixor
Joannis Arbaiiteni) XXVI lem.
14 (Koavr^vć5v fil^rfi >cXaSo; 14 cf.
XI 9 sq.), EiSo.tta (Alexii I
Comnciii iSlia, Jasitae uxor) I
lem. 6, XVII lem. 6, XVin.
(Comnenorum familia cf. p.
363 sq. et 370 sq.).
Ko{xvr^vośo0.tac (cf. p. 369 sqq. cl.
p. 363) Alexius Palaeologus
(cf. s. V. UoLkoLiokŁyoi) XXIII
12. [De accentu cf. s. v. AoOx,ai.
Etiam apud Nicolaum (Hy-
druntinum) a Roccbio post
Christophori Mitylenaei poe-
mata editum Carm. II 46 p.
65 equidem in codice Cryptensi
Koavr^voSoCI;c3cv, non Koav7]voSou-
;tav, uti editor exhibet, ref)peri].
RoUpOÓxXeiOV cf. K(i>VCTXVTtVOWoXŁC.
KupWC cf. Xpi(7T0C.
KOpo; XXX 85.
R'io)v XXVIII 63.
KcovaTXVTivoc cf. AoO^oct. '1xt(t7Jc.
Ra)V(yTavTtvoÓ7:oXt; cf Bu^avTt;, *Pcó-
Monasteria: t(ov MaYYavcov (scil.
S. Georgii in Manganis cf. p.
361) IV lem. (Pbil.), - ttjc
'0X>3yr^Tptx; (cf. p. 362) XI lem.
(ttj; ÓTTcpaytac 0eoTÓxoi» t^c 'O-
OTjyr^Tpiac), XX lem., XXVI
lem., -- ToCi nxvToxpiTopo; (cf.
p. 364) Xn lem.
Palatia: tó j^piKJoOy KoupouxX£tov
(= TÓ nevTz>coufiorJ5tXetov (cf. p.
371) XXV lem., — tó DaU-
Tiov (= TO f/.iya Ila^aTioy cf. By-
ząntios, KII vol. I p. 188 Bqq.)
XXIV lem.. — T^ nop^:at, do-
mus, in qua imperatrices partum
edebant (cf. Paspates, xi Bu-
^avTiva ivaxTopa p. 310 8qq.,
A. van Millingen, Byzantine
Constantinople, Londinii 1899,
p. 109 sqq.; significatiir locu-
tionibns: wop^upoyErnjTTjc I lem..
XVII lem., XXX lem., iropyu-
po^WanjTo; XII 34, :ropp4pz;
iśvSpov XXX 44, TTop^upo; xXa-
Soc I 6. XVII 6. XX 12, trop-
f6p7Ą TEJtYOY XXX 69 (cf. Da-
e^angius ad Ann. Comn vol. II
p. 417 et Glossar. vol. I p.
1206 8q.).
A£^xvo; XX 4. XXVIII 16. 17.
\ą xxvm 75.
Aóyo; (= Christus cf. s. v. **^ó;) I
1, IX 5, XII 33, XVI 5.
XXVni 24, XXXIII 58.
AłiytTwTroc XXIX 10.
!\layyxvx cf. Koiv<TTavnvouw)Xir.
iMtóo; XXXIII lem.
M«p{a (cf. Weow^o;) signifioatur
rocabulis: iyv^ XI 1, XVI 1.
8l«jT05va XI 20, xópTj Vin 7,
XVI 4, 7rxo*źvac XVI 17. 33,
XX U, XXVI 1, 7civ«yvo; irap-
d€vo; VIII 3, ffeayJj ^xpOćvoc
XI 19, tum symnolis quiba6-
dam yeluti: ^iroc XVI 44,
ÓL7L7.TÓi(f)Xz'/.'70C fiaTOC XXVI 12
(propter Exod. HI 2 Bqq.; cf.
Suicer, Thes. Eccl. s. v. fiaToc
vol. I p. 672), Xuxv{x XVI 44
(propter Exod. XXV 31), oo-
(pbc oUo; XVI 1. 7 (propter
Prov. IX 1), <rriixvoc XVI 44
(propter Exod. XVI 33; cf.
Paulus Epist. ad Hebr. IX 4),
xa^ióv ^puofoy XVI 51 (prop-
ter Exod. XXV 10); adde XVI
27 8qq. cum adnotatione nootni
cl. itAa\u ToO yivouc VIII 8.
NICOLAI CAU4GUH GARMINA
387
Mdćpno; XXXIII lem.
MiY9n]X cf. AoOxgttf UwATfipoL
Maw^ XII 1 (cf. Exod. XXIV
12 8qq.). 9 (cf. Exod. XXXIII
23).
Neiw>Xi; XXXII 23.
Noe|i0ptoc XXXni lem.
NÓTOc (epithet ipY£<mjc) XXVIII
74
INófAcai AfjLaSsutóe; XXVIII 59.
OJijyijTpia cf. KcovaTavTivou7PoXi;.
'OxTci}łpio; XXXni lem.
^Ofi^poc XXVin 78.
riaioYg; XU 23.
WoikzuAoyoi: 'Ax£;io;. Auuae Du-
eaenae (cf. g. v. JoOs&ai) mari-
tas, XXIII 10 sq. (Ko|jiv7]vo-
&Ojta< 12? cf. p. 369 8qq.), —
Pecópyioc ce^xTrd;, maritus An-
uae Dacaeuae (cf. s. v. ioO-
xai), Andronici Ducae (cf. ibid.)
pater VI 6 8q., (fortasso etiam
Nicephori Ducae Palaeologi cf.
p. 375).
nxkxuTTivri XXVIII 17.
Ilgt/.iTtoy cf. Ka>v<TToevTivou7oXt(.
n«ap»;iX«i; (= Christus) XII 13
cf. 'Av«^, Atowómf}?, Kópio;, nav-
TOxpqĆTa)j:.
risytOK^^dcTCDp (« ChristuB) XXX
120 cf. ad Ilaj^Jotoi^eu;, — Tt)0
navTOKpxTops; (jloyi^ cf. s. ▼.
lLcDVGTayTivoÓ9coXb;.
riapfaTfttH xiJve; XXV 16, I^udat
XXXII 28.
Ilapycutóc XXVni 1. 9.
nśp<i« XXV 16, XXX 6, n£?<T<av
Ti3(va (dtvTwtpu; f<jyov Ti]iva)
XXXII 39.
UifąiMę xiJCi>v XII 21.
119^ XVI 38, XXVm 60.
TUrfoc (Apo6to}as) SUI lem. (ó
*yiO(j) 6.
n^uMitcc xxvin 66.
rio^uyyiaToc XXIX 1.
noXux^To; XXIX 5. 12.
nopovpx cf. R(tfvaTxvTivoó:;oXŁ;.
npa;tT£X>K XXIX 1 cf. ad ' AwcUi};.
n^.% XXVIII 13.
ritidto; (= Aw9aXwv) XXVIII 11.
'PoyepŁo; (de nominis forma cf.
p. 378) iie^a^jTÓ; XXXII lem.,
filius Roberti Guiscardi (cf.
9) et Gaitae (cf. 11 Hqq.)i n^>-
bilis malieris Adelae (forma
'ASeAa<7ix vix recte suppletur C
J. Gr. n. 8723, 6 sq., 'Hala
occurrit in actis apud Łotlia-
mm de Heinemann, Norman*
nische HerzogH- und Koniga-
urkunden ans Uuteritalien und
Sicilien, Tubin«rae 1899, p. 19
sqq.) maritus (35), pro^i^enie non
carens (36); cf. p. 377 8q. et
L. A. Muratori, Rerum italie.
scriptores vol. V (Mediol.
1724) p. 597 B (siye Gau-
fredus Malat<»rra Histor. Si-
cul. IV 20) porro dux Ro-
gerius uxorem habenH
praeclarae nobilitatis,
neptem yidelicet eorura
regis Philippi, filiam
Flandrensium marchio-
nis Roberti. quenł P^ri-
sium appellabant, A da-
łam nomine, de qua du-
arum sobolum pater e-
xistebat (Rogerii alii eiuH-
dem fere aetatis p. 378 sq.).
'PoaxipToc ('Poui;.{i:pTo; C. J. Gr.
n. 8716 1. 3) ricncapSo; (cf. p.
377), Rojrerii pater, significa-
tur XXXII 9) Calliclis cha-
racterismum vel Anna Com-
nena, quamviB non yacua ab
obtrectatione et maleyolentia
morum vitia exaggeret I 10
vol. I p. 40, 9 8qq. et 50,
14 8qq., VI 7 p. 294, 8 sq.,
confirmare cogitur VI 7 vol.
I p. 294, 19 8qq. ró yip
25»
388
ŁKO STBRNBACH
Ta 7roXepu3ca 7uspiSe^tov xal tó
TOO CpOVT^(AaTOC tópKŁOV 7CaVTEC
i(raai* xal yap ou tć5v pa^uoc,
aX^a 3C«i tc3v Xiocv SucKoXci>c xaT-
ayci)vi!^o|j{ivci>v ^v ó avT^p, iv tocE;
^TTatę p.aXXóv ^aj5p'a>eG)Tepoc cxi-
voj;^voc cli. ibid, p. 293, 18 8qq.,
I 10 p. 50, 19 sqq., VI 5 p.
281, U sqq.].
'PouL-ipTo; (ó 4>XivTpac xo;iLinc An-
na Comnena YII 6 vol. I p.
355, 11, ó *l>XavTpac cap. 7 p.
360. 20, VIII 3 p. 395. 6, XI
6 vol. n p. 101, 7), Bogerii
socer (cf. p. 378), significatur
XXXII 35.
'Pcipii] XXXII 24, 'PńjjLTj vśa
(= Constantinopolis) XXX 8.
S«p&aviiraXoc XXX 85.
leCptoc XXVIII 64.
SeTCTEUL^pio; XXXIII lem.
2iSa)v£a 'AcrisTYj XXVUI 18.
S/^aOpoc XXXII 17.
S^CTJTUŁCOy XXXII 17.
2xudaiXXX23, XXXII 38 (epi-
thet. nxpŁGTpiot).
1x0^1X7] Tzi^^zkic XII 22.
£aupvaTb; WeóSwpo; XXIX lem.
' (cf. p. 373 8qq.).
So^ojjitoy XXVII 11.
SoOda XVI 38.
IcopeyTÓ; XXXII 23. [Apud Ste-
phanum Byzantiam p. 532, 6
s. V. noX>evTÓc Meinekii conie-
cturam SufJperró; pro 2i«)jSSVT(5c
(SaipeyToc libri) adiectivi lorma
£Q)pevTtvoc (Suj5psvTtvoc corrigebat
Meinekius) 1. 8 refellere videtur,
qaam confirmat Michael Aco-
minatus vol. II p. 236, 30
Lampr.].
ScoTT^p (= Christus; cf. orwTłjptat
XXVI 19) XXn lem., XIV
16, XIX 3. U, XXni lem.
(12?).
Topasl; XVI 37.
Tlypfi XXII 55 f^tYP^ in Oal-
liclis fonte legitnr cf. s. v.
rtóv].
Taiec XXVIII 67.
tpeSpouapio; XXXIII lem.
4>ei8ix; XXIX 12.
4>eicwv XXII 55 cf. ad Fecóy [For-
ma <l>£wjc5)v occurrit Vet Testam.
Sirach. XXIV 23, tum aliis
locie, quos affert Alberti ad
Hesych. s. v. raypjc vol. I p.
788 ; accedant Oonstantinos
Manasses Chroń. 219; Saidas
8. V. rauiv et 4>et(iciv, Zonaras
Lexic. 8. V. <tHifftay/].
^poi-ffuą y9i XXXII 10.
Xpt<xToc III lem., XIV lem., XV
lenL, XIX lem., XXIV 6, ó
KÓpŁOC l^|X.ci5v 1y]<7O0c (cf. 8. V.)
XpicTÓ; XIII lem. significatur
Yocabulis paen^euc XXVn 16
(cf. nx(xPa9iX€u;), SuyatTÓ; XII
24, tam locutionibas: iJ/u^Sy
yccijpyó; (cf. Evang. Joann. XV
1) Kai (nropeO; orwTYjpia; XIV 1,
^óyou Soxewv (cf. Suicer, The-
sanr. Ecel. vol. I p. 960) łw|«-
X(i>ptivov XXX 110, veppav łTot-
on^c, 3cap^u5v ^rjyoariryjic XXIV
12 (cf. Apocal. II 23 ex Psalm.
Vn 10 cli. Jerem. XI 20, XVn
10, XX 12). 2:o>^ 1 1 (cf. Evang.
Joann. XI 25, XIV 6), «0p
XVI 5 (propter Isaaci typum
cf. Snicer s. v. Xourró; vol. II
p. 1554 8q.), xpiT^; XXn 64,
XXIV 8 (cf. Act. Apost X 42),
X(doc ó dbtpdycoYo; XX 9, ó cw-
SźTTjc (ipLCoiy) Totv axpotv Wd<K
Xli 16 (nbi adnotatio nostra
conferenda est) et XVI 52, 6 ti-
(uó; T« xod xaXóc (tgcpyafCn]; XVI
18. 50 (propter Evang. Matth.
NIOOŁAl 0ALUCU8 CARMINA
389
Xm 45 sq.), wfiLfKo; m 1
(aYvóc), XIX 9 (Y^^Jtu;), XXII
60. 64, XXIII 1 (a>paXb;. xXsc-
v6c, 'IruyroaoKmjc) XXVn 16 (cf.
Evang.*Matth. XXV 1 8qq.),
;u>ov S^coijpópOY II 5, TO '(,0)^
;uXov XXII 62, iQ$ov<5v ^uXov
XVIII 5 (cum obseryatione
nostra; adde Apocal XXII 2.
14. 19j, ó uv|/oO TCoipL-^Y XXX 107,
xoc(jŁi]v ^<i>-)i]fópo; 112 (cf. Evang.
Joann. X 11. 14 cli. Eyang.
Matth. XXVI 31 = Marc. XIV
27, Paul. Epist. ad Hebr. Xm
20, Petr. Epist. I 2, 25), <y<ppa-
ywraa (cf. Suicer vol. II p.
1198 80.) Xaa7rpov :nxpiP<i>|iivou
{Sfou XXX 111; et. insuper
0eó;, Aóyo;, HayTOKpiTcop, £(i>Ti^p.
12p£a>v XXVm 63.
Index Yocabulorum notabilium.
Asterisco signayi vocabula qnae in Stephani Thcsauro Didotiano
turo in S. A. Cumanudis (auyayaiyi] >ć!;ea>y a^<JxupuTT(i)v. Athenis
1883)^ E. A. Sopboclis (Greek Lexicon of tbe Roman and Byzantine
periods, Lipaiae 1888). H. Herwerdeni (Lexicon Graeoum sup-
pletorium et dialecticum, Lugduni Batavorum 1902) aucta-
riis desiderantur.
**A^pÓT)To; (= non perturba-
tu8) XXXII 19 (cf. ibid. et
XII 23 ^poeTv s» perturba-
re ad exemplum Eyangelii
Matth. XXIV 6).
««pta (ópfrpia?) SpÓTOc VI 21.
x5«v TcSv (re^x(7T(ov XXXn 34 (cf.
p. 378).
flfpyrroc (Noti epitheton) ad XXVIII
74.
•iffiaSin^opeTY (pro a^m^^opstY of.
ad XXXU 1) XXX 101.
BdĆToi ©^voo XX 2 (cui 8criptu-
lae Philes LVI 10 p. 71 Mar-
tini Tocę ToO yśvou; :cap?j>^e X6v-
Tcctoeic piTO'j; et translatus vo-
C18 axav&a U8U8 aegre patro-
cinantur; legendum omnino:
fdóvou Tryiyiy, iciy^y^t, Tpa^itoi;
Yvdćdoi;, quemadmodum XI
11 habes: Sdbcyet 9d6vo; ti;*
dXa(jov auToO Ta; ywido\jc cl.
XXII 67 Tac Ta>V 9^V0UVT€i>V
^paOe TrauLędcYou; [y.u^ac. Simi-
liter Psellus carm. in Sabbait.
153 )tai Toli; ó^oCkn toO ©Wvoo
^e,3p(i>uive, adde interpretes ad
Horat Carm. IV 3, 16. Ce-
terum phrasi8 Tpa/sta yvadoc
apud Aeachylum Prom. 726
recurrit).
Ppx^eueŁv p. 362 8q. (cf. etiam
XXXIII 9 cl. Haseo. Not.
et Extr. vol. IX 2 p. 178 n. 2).
TafA^pó; (- affinia) p. 363 (cf.
Boissonade, Anecd. O-r. vol. V
p. 117).
YCy«C (de sole) ad XXVIII 78.
Yv&do; cf. pi-rot.
XXVII 16 adn.
300
ubo 8r^pul^Ą0lI
^$iaXx^eueiv p. S64.
*ftv;uevoKTńvo; XXXII 3.
Ek — 4« ad VI 26.
iK po^t dc(pu:7vo0v, i|p£[jLeTv, xxt>euSav,
wauscditi ad Vii 8 (ef. Ktihner-
Gertb, ansf. Gramm. voI. II 1
p. 400 § 421, 2 n. 2).
*butds (?) XU 2 (cf. adn. crit;
ix£r^ev exhibet Callicles XVIII
3. XXVII 19. 20 eodemąue
modo >cixer^£v XXII 15. 19.
'Eacel^e agnoscit Joaunes Geo-
metra apud Cramerum, Auccd.
Paris. vol. IV p. 327. b xal
aóvo;, ubi lectioni ixell>ev me-
trum non obstat cf. insuper
ź:ci>ds carm. de Panteleem. 175.
Ez Joannę Tzetza Thesaurus
formarum ^^^, żytsO^e, i^ti^t,
icoi^s, ó(^£ oxempla profert, qui-
buB praeter o:wŁ<7^e assimulari
possunt •Su^iJLÓfte Alleg. II.
VIII 167 Boiss. et *7uxT5ot>ei6^8
Epist. XV p. 17, 14' Press.,
tum ♦ EvdeSe pro ev8^lvXe AUeg.
XV 180. 202).
*fatjpo^av XXXni 40 [łxpo9«rv
Oallielea praebet XVI 21, po-
9ilV XXXII 16. Formam expo-
c5v e praeceptis salubribus
(Asclepiadis - Dioscoridis) 67
excitat Keilius. Wiener Stu-
dien vol. XI p. 103, mihi prae-
terea haec testimunia suppe-
tunt: Psellus apud Satham, ^ur
<jattcdv. fiifiAio^. vol. V p. 179, 6
(etiam 1. 22 i-Apoo^iaom vocem
ixpoz^v significat nec minus p.
178, 28 fccpo^iffai, ubi £xpo^^';ou
latet; cf. p. 181, 13 i^ropjJo^^c),
Tzetzesapud Matrangara. Aneed.
Gr. vol. II p. 621 V. 72, The-
odorus Prodromus Rhod.III 24,
(V 433 fccpo^^wc;), VIII 247,
idem auctor a Millero editus.
Annuaire vol. XVII p. 46 v. 8].
*4fAPj5u'/j9Ó.io; XXVI 17 (cf. ad
XXXII 1; Łexiois adiongi
potest praeterea *ijJL3pwraÓ9o;,
qua vooc usus est Theodorus
Prodromus Rhod. IV 193).
*£weaaT5vouaa (%śpx) XXVI 17.
jipoY = £p(i)Ta ad XI 7 (apud
Psellum Hist. p. 116. 6 codi-
cis memoriam śpo; in £pa»c mu-
tavit Satbas).
*to^aCeiv (et te^ta^i;) ad XXXIII
72.
eij30(5«v = £&pov XXn 25 (cf. The-
odorus Prodromus apnd Mille-
rum. Recueil vol. II p. 310 A
V. 291, p. 531 D V. 16, p. 758
D V. 161).
^H pro xoLi (metri causa) ad XII 2.
)]$£a (= r^^&x} et similia ad
XXXni 62.
Ra( cf. Ł
x(iX«vJ3t XXXIII 61 cum adn.
xXaSo; ix yeyou; et similia ad
XXIII 12.
x\^j;oc (xXTjpouyi-/) VI 36 adn.
(*lCoavi}vo^Oxa; et *RoavijvoSo»jxi-
xóc cf. p. 370 cl. p. 386 s. v ).
xópov ofiuyeiY et similia ad XXXIII
67.'
xpiSzvcic XXXII 2 (e coniectura
G. Hermannns Tocabulum £-
picuro p. 48, 2 Usen. restituit).
AiTpT,c (= XdĆTpb( cf. XaTp«uTi^;
XIX 19) XI 20 [quam formam
Graecitati posterioris aeyi ab-
iudicatam (cf. TbeBaur. voI. V
p. 132 cl. Bernhardyo ad Suid.
Tol. II 1 p. 509 Bq.) confirmat
Joannes Geometra apnd Ora-
merum, Anecd. Paris. ▼oL IV
p. 355, 22 xptvc7 <^ap;> outouc
Kupioc xod ToS; XdcTpacc, poeta
apud Boisionadnni, Anecd. 6r.
KIO'»LAI CALLIOL18 CARMINA
S»l
Yol. II p. 69 eyw :r:<ł; Sp^(lov
Tou; 0eoO Aarpac ayco, Joan-
nes GrasBUs ineditus in ood.
Vatic. Gr. 1276 f. 36^ XiTp ac
p'j9ato Tpiź^ (je^z<7u.Ła;, unde
omni anspicione carere ^arpiję
in epigrammate apudCongnyura
AnthoL III 417, 4 p 368 et
XaTpi)v in sigillo apud Schlum-
bergerum, Sigillographie p. 18
efficitur].
^i;5iv (= edere) ad XII 11.
XXIV 21 (propter LXX Deu-
teron. X 17 ó;tic o'j ^xv|jLa2^
}(S&pov).
•Mupopptin; cf. s. V. *EXś«..
*Nip«OT; (= vipKw<ioc) XXV 6
cnm adn.
Soudó; iu Comoedia ad XXVII
88.
*'0^e6)rpi>aoc XXVI lem. [Compo-
sitionis ratio eadem est in ó^eó-
^coc, ttbi o^ójła^c expectatur;
de sensu cf. ▼. 2 XP^^*? ^'*"
Y,iac£i c€ xal t^ wop^upcjc et
4 £v Tpopcupą ^rpu^d-eTtra
7Xwp«j5 )(pii<7ici) (similiter XI 2
ypiifsioy xal TTopcópay), ita-
qae d^')rpł>TOc idem significat
ac *wop'pupó/pu<Jo:, quae vox
Lexicographis iguota e Theo-
doro Prodromo affertur a Mil-
lero, Recueil vol. II p 528 A,
8ive /piwo;wóp9upo; apud Metho-
dium I 19 (Eos vol. IV, Le-
opoli 1898, p. 151), quae adieo-
tivi notio nova est; cf. iusuper
?cof upo)(p\xTÓ{iLŁXTO^ apud Joannem
Damascenum Patrol. Gr. vol.
XCVI p. 693 O. Faeit huc Ge-
orgias Pachymeres V 17 vol.
I p. 885, 3 Bonn. r^y t^ U-
xXt)««; łvSi>T{jv łx ypuJTowa-
9Touó^s(a( neąue aiia ratione
invicom sibi respondent ó^uXr>-
xo; (Pachymeres IV 39 vol. I
p. 322, 1 et PB.-Phile8 roL II
p. 407. 20, quod carmen a Jo-
annę Phacrasa compositum esse
docet codex Athons 3701 n.
49 yol. I p. 353 Lampr.) et
Xcoxoicóp<pupo; (Nicetas Eugenia-
nus I 121)].
o&Tw — ouTwę ad XVI 7.
•navfaflpi% XXVin 44.
:rayci|^9To; et (jz^kumę p. 862 [Si-
militer de eadem persona The-
odorus ProdromuB habet tóv
irav<7g^x<rT0v oO to9oOtov drćą
et Tc3v ToO orfika dToO x7.(Af&u-
<TavTwv óu!.u.aTwv Patrol. Gr. yoI.
CXXXm p. 1423 A et B cf.
etiam Schlumberger, Sigillo-
graphie p. 581 (r ótade des
sccaus nous montrera que les
deux dignites ponyaient ótre
confiśrćcs k un seul et m@me
titulaire) et Kmmbacher, Mi-
chael Glykas (Sitzungsber. d.
bayer. Akad., philos.-philol. u.
hist. CL 1894. fasc. III) p.
440 sq.].'
łC3tpoŁ)CŁa (= vi ta) ad VII 13.
•wapTverv (pro 7r3tpx7rverv) VI 11.
•7cxTwO{i.T^Ti()p (pro TraTpojAi^Twp) p.
372.
TtiTTTeiy (^ a7rod>n5«7'/-eiv) ad Vin 7.
7rXaTavt/rroc ( pro 7rXaTivi<TTo;)
XXVIII 7 cum adn.
7cXaTxvo; ypimi (XI 9) ad XXVm
78.
♦wopcupayO-ó^pou; ad XXIII 12.
TCoaźwy yi) VI 36 adn. (cf. Theo-
dorus Prodromus apud Mille-
rum, Recueil vol. II p. 290 D
V. 99 aXXi xal 7rxpi Ta; xOXdc
ixeiyxc tć5v wpaiwy).
392
ŁBO 8TKŁMBACH
wpóoyec (pro ^ccóco/e;) VI 19 et
XVin 5 (cf. Schol. ad Paul.
Silentiar. Therm. Pyth. 12 p.
146 Boisson. to w^ićij^c; &a Xuo
aa óęgikt y^iftr3^xi' ItusI Se xa-
xócwvov £YŹveTo o&Ta>c. a:roPaXXei
TÓ Sv ^ Cl. Anecd. Bacbmanni
vol II p. 369, 24 8q. ganv 8x8
xxi 'ATTixoi j^(iivTxi auT^ &' eu-
fa)v{av, <!>; iv T(3 Xe(5póv>]<;o; xai
T<J icpódj^ec. Aliter Herodianus
vol. II p. 574, 2 0qq.; cf. prae-
terea Lobeckius Paralip. p. 17).
7rfo;o)7rov cf. XTj(iL(xa.
TTupl TTup wpocaysŁy et similia (a-
yeiY, ŻTrayety) ad XXI 22.
^^aOTÓc cf. ?7aV9Ć^X<7T0C.
•cwźpsiy (= <J7C€Ćpfiiv) XXXIII
49 (?).
TpźceodaC Tt ad XXXm 36.
*Tpixav8')(]Xov XXXI lem. (= TpiG-
ooceYT*!? Xu)^via 3; cf. TCoXuxav-
X7)Xov, qua de voce post Du-
cangium Glossar. vol. I p. 572
egit Schlumberger, Mólanges
d' archeologie byzantine, vol.
I p. 175 sqq.).
•TwoXo)^eueŁv cf. s. v. recipyw);.
6^0v — u'}o'ja^t ad XVI 39
(nisi Sanctae Scńptorae locus
obstaret, nulla de u^j dabita-
tio foret; simili modo Callicles
promiscue Sia(nrav XXX 23.
123 et $txcnu2<;»xŁ XXX 95,
:roverv XXX 80 et wovEujłxi
XXIII 6 usurpat cf. etiam i-
jiLac^xi XXVIII 105, xxTX(j?i-
Xi^e(T^xi XXX 92, in^ywo^
93, TooTToCkidai XXX 23).
♦OuTocWfo; (xai xap7roc^po;) XIV
8 [anno 1889 idem Tocabulum
procusit A. Laspopulus cf. S.
A. Cumanudes, dUYaywYi) yśw
Xe^ea>v utó roły Xoyui)v 7cXaff^-
(Jć5v dtTfó ^; aX<óas<i>; (Ji£yj)i Tflv
xad* iq[jlSc xpóvcov, vol. II, Athen.
1900, p. 1093].
XopTa?[£iv =• )^opTiJ^ead«i ad XXXIII
67.
*Xpt'7T0xXT]Tcl)VU(l.0C cf. 8. T. 'Ej4[«t-
voin^X.
*Xpu<TopiapY«po; XXVII 6 (habet
etiam Theodorus Studites Pa-
trol. Gr. vol. XC1X p. 1809 D).
->-^a^
ERRATA.
p. 317 n. 2 legę: XXI (pro XIX), — p. 329 Oarm. XV
5 legę: ptudopa;, — p. 326** 15 legę: procudit
Philippi Callimachi et Gregorii Sanocei
carminum ineditoruip coroUarium.
Kecenfmt
Adam Miodoński.
Praefatio.
Cum nnper Callimachi libellum de yita et moribus Gregorii
Sanocei recenserem ^), fidelissimum amicorum consilium secutus id
potissimum egi, ut ąaorum hoc interesset yerba ftcńptoris castigata
et perpolita in promptu baberent. Nnnc mibi est in animo ad ąaas*-
dam partes narrationis illustrandas aliquot carmina in medium pro-
ferre. Unum est Gregorii, reliqua composuit Callimachus. Quae po-
ematia partim ab amicitia et familiaritate Italo cum archiepiscopo
intercedente traxerunt originem, alia Callimachi affectus curasąue
et delicias, postquam amore captus est, depingunt.
Inerat Gregorio praeter ingenium et yim persuadendi tanta
facilitas, tanta humanitas et suayitas, ut profugum poetam non so-
Inm cum fide defenderet^ sed etiam leniter et benigne acciperet
Non erat homo restrictae frontis, quare fieri potuit, ut quamquam
bilem seyeriorum ciyium commoyebat saepiua cónyiyio adhibuerit
Fanniam Callimachi „solatiolom*'; quin etiam epigrammata contra
eandem puellam ^per lusnm iocumque^ conteKuisae perhibetur (Yita
>) Philippi IlaooacGoni Callimaobi Tita et moree Gregorii Banooei Arehie-
piicopi Leopolieańs. Baeeiunut Adam t^tephanoi Miodońiki. CracoYiae 1900.
394 ADAM MIODOŃSKI
Greg. 34. 53). Eaque ipsa consuetudo elucet ex yersibus Pbalaeciis:
^Dicebam: iocuB est, amare fingit" sąu.. qaibus Callimachus yenuste
Gregorium alloquitur et patrem omnium leporum scite appellat. Scrip-
tum est hoc carmen fortasse a. 1474. quod enim mentionem de
segetibus pagis et oppidis ingenti absumptis incendio iniectam in-
yenimus, recte mihi H. Zeissberg ^j inde conieere yidetur, poetam
cogitasse de improyisa irruptione Thartarorum a. 1474 facta, quo
anno terras Podoliae et Russiae ferro flaminaque peryastatas esse
oppres8umque archiepiscopum Leopoliensem in arce sua dicta Da-
nayow yix se ab simili clade defendisse memoriae tradit loannes
Długosz 2). Atque yir, qui tanto studio Marti deditus forti excelluit
animo (Vita Greg. 28), non dubitat alias ioculariter queri se canni-
nibns „dominam mulcere" non posse, cui Callimachus ita respondet,
ut, id quod moris erat antiquis poetis elegiacis, non Musas sibi
propitias neget, sed feminas accuset, quae munere potius et aoru
quam blando yatis eloqui(^ famaque apud posteros parta gaudeant
Elegos, qui inter se argumento excipiuntur, uno qiiasi yinculo argu-
tiarum comprebendi satis perspicitur, nisi quod disticba Gregoni
(ut cum Quintiliano dicam) absintbii multum et facetiae eins, sicuti
caelum, quo ipse fruebatur, asperiorem habent indolem. Quod apud
eundem legitur distichon:
YersibaB Aodub dominam mulcere laboro,
Ut Yoniat TOtis obseąaiosa meis —
laudo propter adiectiyum ob8equio8U85 quod semel*) occurrit apud
Plautum, Capt. 418 <Tu> mihi ob8equiosus semper fuisti (cf.
Lindsay ad h. 1.), nam alterum exemplum a Forcellinio ex Firmico
Materno allatum (mathes. 2, 12 diyinos etiam et obsequio8os homi-
neB = ed. Basil. 1533) in recentissima editione Kroili et Skutschii
(Lips. 1897) frustra quaeritur. Itaque etiamsi eo, quod extat in ca-
pite qninto, testimonio Oallimachi certo eyinceretur *), Gregorium
1) Die polnJBche Geschichtschreibnng des Mlttelalters. Łeipsig 1873, p. 39B.
>) Historia Polonica XIII 516 (ed. Lipsiensis) » XII G06-609 (ed. Graeo-
•yiensis).
*) Bem mihi confirmayit Th. Sinko, qm Mooachii gtMM lezici latini inhiat
*) Inter annos 1436 et 1438 de^^bat Gregorias in Italia, ut curam ecelesiis
in Wielieika prope CracoTiam constitntae ab Eugenio lY impetraret. Oom iUie
PHIIilPPI GALLIMACBI ET ORBGORII SANOCKI CARMIKUM 395
„nonnallas Planti comoedias^ legisse et „ad illarum imitationenfi
noyam comoediam scribere^ coepisse. tamen vix crcderem. ex Cap-
tivomm fabuła yocabulum obseąuiosuB arreptum fuisse, cum tantum
abait, ut 8uffixum osuh in posterioriH aetatis Hermone debilitatum
ease iudieemus, ut saepe apud medii aeyi auctores hoc modo deri-
yata eaque ncya adiectiva ipsorum arbitrio formata inveniri constet
(6. Landgraf. Archiy. lexic. lat. XII 457). Est autem in diploma-
tibuB et adyerbium obseąuiose et substantiyum obHeąuiositas, ut ex
glossario E. Brinckmeieri elucet (GloHsar. diplomat, Hamburg u.
Gotha 1855, tom. II s. y. = Du Cange. GIosh. a. v.), eademque
aetate in epistularum subscriptionibuH yocem obseąuiosissimus in
QSQ fuisse recte monuit I. H. 8chmalz, Antibarb. II 8. y. obneąuentia.
BognpbaluB. qui saec. XIII Annales Polouiae confecerat, adi. obse-
qaio8U8 semel adhibuit: „afBuebat obseąuioso affatu undique pńn-
cipam remotissimorum sublimitaH'^ (^ Monum. Polon, historica, II
p. 526. 19) *). Quapropter et Petrarcam, cuius scripta nobis aliquot
sappeditarunt exempla, qnamquam comoedias Plauti crebro ayide^
qae regustayit '), satis magna cum probabilitate usum huius adiectiyi
potius ingenio suo. quippc qui mira dicendi copia et facultate prae-
dituB fuerit. quam ipsi fabularum lectioni debere concesserim. Prae-
sto mihi sunt haec: Africae lib. IX (p. 369. 6 ed. Basil. 1541) co-
luisse patronnm , Scipiadam fertur, vitam obsequi()8UB in omnem;
Epist. poet. lib. III 1 (p. 520. 13 ed. Basil. 1541) obsequiosa soror
(Phoebi) yelut aemula fratris; Epist. pros. de reb. fam. 21 A (ed.
Venet. 1503) ob8equiosuB seryus; de remed. utriusque fort. I 31 p.
tanc temporis animoi littcratorum fabnlae Plaatinae qaani maxiine caperent, noa
abett loapicio Sanoeeam eomoediaa Planti nou Cracoviae id est antę iter in Ita-
liam faetnm, nt Callimachui autatnat, sed in Italia demnm cognoscore potoisaa.
V. Casim. Morawski, Histor. Uniw. Jagiell. I 313 8q. .'^i reapse in hoc stadiom
adeo incnbait, nt ipse uovain fabolam componere institaeret, arrideat opinio Gail.
Creiaenaehi (Geach. d. neueren Dramas I 571 Bq.), Gregoriam tarpia dicta et pro-
eacei fabellas sedulo eYitantem comoediam sono orationis decoro honestaąne speoie
eonapicaam fecisse.
*) YineentiosKadlabekeandem rem his verbi8 ezpressit: ^affavebat andiąne
(Hesconi) remotiasimomm principom sublimitus*' (Mon. Pol. hist. II 378, 5).
*) Petr. epiat. 81 ^^. Petrarcbae ad Sooratem sanm ex Planti comoediia
iompta occasiona serrorom nialignitatem detestantis epistoła**. Ibid. A: «Nnper
dom fngiendi faatidii et relaxandi animi gratia lepidissimas fabellas apnd Plaatoiii
legaram «— » mirom dieto quot ibi eleg«ntes nugas inTonerim".
006 ADAM lU0D0ft8&I
180 ((mL Bernaift 1515) obseąmosam illad fidumąue animAl («c.
eąuud); ibid. I 65 p. 228 nsorem . . . obseąuiosatn plam fidam; Histor.
lal. OAesar. (ed. Schneider, Lipsiae 1827) cap. 23, 8 si in me fniBaet
ob«eqiiio6Q8; ibid: 20, 55 erga imperatorem nostram Pompeiam . .
obtfeąuiosi faimus et constantea. Si quiB dioat substantitnim Plaati-
litim faroifer aut locationem lassom, miserrumum reddere (Oapt
50S. 822) recoTare in memoriam naom Gregorii, qni Gabrielem q)i-
BCopam fnrciferum appełlarit^) et ,mitem reddere* in carmine, de
qtio agitnr, posuit, haec nihil Talent, nam conyicium forcifer non
tinuB Plaatus'), phraain mitem reddere Cicero exhibet.
Neqne Gregorius solnm lepide sermocinari, sed etiam benignum
se praebere consueyerat, ąuotiescumąae ei cum peregrinis erat com-
merciam. In Callimacham „nnllnm pietatis hamanitatisąne officiam"
omittebat atąne adeo „praeyeniebat in plerisąne cogitationes*' eius
(Yita Greg. 38. 34). Hanc igitur animi yoluntatem testatnr epigramina
de ąuadam Maronilia, quae archiepiscopi beneficio nuptias adepta
est Oallimachns gratias agit, insnisa tamen utitur ratione in eon-
ferenda miaericordia Dei cum liberalitate Gregorii.
Quae olim Oyidius de Aesaco, Priami filio, cecinerat:
Oderat hic arbes, nitidaąue remotus ab aala
Secretos moDtes et iuambitiosa colebat
Rara, nec Iliacos coetus nisi rarus adibat —
(Metam. Xl 764 scu,)
oadunt fere omnia in archiepiscopum Leopoliensem. Is enim pro-
grediente aetate cum magis magisque rebus publicis abstineret^ in
yilla Dunayow Leopoli proxima se continebat accedebatque »Leo-
polim, prout magnarum sollemnitatum ratio exegi8set aut caerimo-
niae" (Vita Greg. 29). Hue spectat Callimachi „Eyocatio ez mre
in ciyitatem pro Natali Christi ad Gregorium Sanoceum^. Carmen
mira iocunditate facile ad se allicit eoque suayitatem auget qnod
1) Zeitschr. d. yor. f. Gesch. a. Altert. Schlesiena X p. S78 Tu ne Aigam
ftafaa re^Manm honc et pietatem { In ritium rertat, forcifer, ore tao.
*) Cf. G. Hoffmann, SchimpfwSrter d. Oriech. n. ROmer (Borl. 1893) p. 1%
abi t>rolata habes escmpla ex Plaato, Terentio, Horatio, Suetonio, Pliuio eec.,
Apolaio et Cieeron«. ({oibiis addo Beztnm Amareitim (taee. Xł), Bem. lY 845 («d.
IfiiiltioA, Lipę. 1866) et Petrarcatn, Belog. VI p. 40, 6 (ed. Baeil. 1641); AfHt
Vm p. 806, 8.
PRILIPPl CAJLUMAGHl KT ORSOOBII flANOGBI GAKMINUM 397
simpliei ratione veritatisque colore Natalem Christi effingit. De tem-
porę si ąuaeras, pnto eąnidem, qaamquam in sententia non perse-
Tero. scriptnm esse a. 1471, nam ex Tersu 65 ^te Masa tai Yocat
eece Philippi^ licet colligere, usum familiaritatis, qua uterque con-
ianctns erat, inultum creyisse amicitiamqae longius nitra initia
necessitudinis a. 1470 facta progressam esse. Qai hoc negabit, eli-
gat necesse est annnm 1470. qaoniam Callimachns inennte anno
1472 Gracoriam migravit
Ubi po8tquam a rege Cańimiro gratiam iniit fiiios eius lohan-
nem Albertum et Alexandrum latinis litteris instrnere, panlo mos
amplissima legationum mnnia obire coepit. Neque tamen, qui yelnt
alterias yitae initium orsus est, yarietatem yoluptatis contemnebat
Itaąne iternm castra Cnpidinis ingressus amore Dmsillam qaandam
pro8equi sustinuit atque Sbigneum de Oleśnica, episcopum Yladisla-
yjensem, isti mnliercnlae morem gestnrnm eodem exemplo, qao Gre-
gorias Fanniae gessisset, confidenter sperabat. Haec enim dicit Calli-
machns in epistula yitae Gregorii praemissa: „quod Fanniella fuit
in exilio meo, id nunc est Drnsilla in seryitute^ ^). Quamquam si-
lentio non praetereo. Callimachum ea uti ardoris excu8atione, nt in
elegia „Ad Cnpidinem^ inscripta fateatur et praecepto illo „Nosce
te'' et instantibus noyae militiae tormentis commotum din se lucta-
tom esse feryidam animi naturam compescere.
lam yero, qnae apud Callimachum deprohendimus yestigia ve-
terum poetarnm maxime Catnlli, Horatii, Oyidii, Propertii et Mar-
tialis, in adnotationibns potissima quaeque digesta habes. Non te-
mere tamen insistebat yestigiis antiquis neque. si a paucis loeis
discesseris, totns in illis haesit. Scilicet in carmine „Ad Capidinem^
non modo passim et sententias et singulas locutiones priscorum
aactornm imitatione expressit, ycrnm etiam suam inyentionem ratio-
nemqne effingendi quominn8 praestaret non omisit.
^) Serritate affeotam se aifc (yallimaehas, qnando offioia regi praeaUbat;
uiliom referri ad aetatem apod Oregoriom aotaoi liąoet. Cf. H. Zeiss berg, Die
pola. €kBch. d. M. p. 384 et ^uae Callimachas, cum Oracoriae dogerot, ad Fan-
idam Mripsit (eod. Vat. 6166 fol. 4B recto):
£t modo tiostrornm repetit mens tempiis amortua,
Ponit ot anto ocolos gaudia ąoanta tuli,
Utąne moi potni loTiter tolerare labores
Ezilii et roodica laetns in arbo fni.
398 ADAM MIODOŃSKI
II.
Ceterum ut yersus Callimachi rectius diiudicentur, non super-
sedeo de codicibus^) dicere, et tantum quidem, quantum angustus
diyulgatorum carminum ambitus postulare yidetur. Libri manu
scripti; quibus in constituendo yerborum contextu usus sum, omnes
sunt miscellanei:
Coclex (Florentinus) Laurentianus bibliothecae Gaddianae, plut.
89 Nr. 73, chartaceus in ąuarto minore. seriptus circa a. 1473
manu Nicolai U^olini „in insula et civitate Chyi" (nobis A). Constat
foliis 67; folia 47 — 52 continent „Callimachi Experientis carmina*'.
humore ita laesa, ut tituli rubro colore scripti vix legi possint. Ct
H. Zeissberg, Die poln. Gesch. 358; Arcliiv f. Ssterr. Gesch. (Wien
1877) tom. 55 p. 42 sq
Sub finem yitae Gregorii Sanocei ipse Callimachus nonnaila
carmina in unum collegit et ad consanguineum Ainolphum Thedal-
dum *) misit (vide H. Zeissberg. Die poln. Gesch. 393). Hine duxit
originem:
Codex Vaticanus Nr. 5156 (B) membranaceus in quarto min.
saeculo XV exeunte exaratus; fol. 1 — 50 Philippi Callimachi ad
Fanniam Swentocham Elegiarum libellus. Cum hoc libro cohaeret:
Codex chartaceus bibl. regalis Parmensis Nr. 327 (olim signa-
tus H. H. Vni 34) saec. XVI seriptus (C); fol. 1—36 Fannietam
Callimachi. In fronte codicis extat effigies Callimachi calamo deli-
neata, cui subscribitur: „Progenitus Thusco sanguine Callimachus.'^
Sequitur brevis poetae vita enarrata saec. XVin a bibliothecario
Parmensi P. M. P(aciandi): „De Callimachi Experientis Fannieto
commentariolum". Uterque codex (BC) exhibet epistulam Callimachi
ad Thedaldum datam.
Cum tempore procedente numerus carminum cresceret^ factum
est. ut multa manibus „scholasticorum" versarentur sine ordine ac
fere incerto auctore. Cui incommodo ingeniosus Callimachi discipa-
lus Mathias Drzewicki auctore B. Galio ladrensi (Dalmatino) oocur-
^) Quoiiiain codicen Florentinos inspieere noD potai, a4sqaie8cendiuii ent in
eolladonibos, ąaas mihi Stanislaas Windakiewica atondas liberaliter eoncettit.
Codicei yatieanam 5156, Vat. 2H69, Barberinam et Parmensem ipae Roiiia«
•ZCttMl.
*) De nomine conf. L. Foarnier, Łes Florentins en Polegnę, Lyon 1894
p. 212 8q.
PHILIPPI GAŁŁIMACHI BT ORBOOKII SANOCBI CARMINUM 399
rere animum iiidaxit^). Statuit itaqae Tironis exeinplo, ^ quo ple-
raqae Ciceronis sui scripta collecta sant et posteris tradita legenda\
amatorias elegias colligere et emendare nec non, ut propositum ex-
seąaeretur, a Callimacho ipso adinyari Tołuit (.^ui cum a. 1491 post
Hungaricam principia lohannis Alberti expeditionem otium apad
Petrum de Bnyno episcopnm YladisIayienBem in Cuiayia nanctus
esset facile Dreuitio arte sua Bubvenire potuit. Quo pacto — ait
Callimachns — agam me retro et repuerascam, ut eum animum
simul et cogitationes induam, quae fuerunt mihi, quando talia per-
scripsi. Experiar, quantum possim. a me ipso propter te (de Dre-
vitio dicit) extorquere, quando et Galio nostro yidetur fore, ut nu-
gae iUae inter poetica nostri temporis tolerentur. Ita non ,,multi8
sanę interlapsis septimanis post'' repetitis curis orta est noya sylloge
emendata et in ordinem digesta, quam Dreyitius ^lUustri et Magni-
fico Laurentio filio Petri Francisci de Medicis nobili Florentino"
dedicayit splendidissima epistula adiuncta (circa a. 1491 — 2; cf. H.
Zeissberg, 1. 1. 396). Hanc rationem recensorum poematorum refert:
Codex Vaticanu8 membr. Nr. 2869 (D), saec. XVI (?) scriptus
in quarto. Fol. 1 — 4 continetur epistula Dreuitii; Beqnitur usque ad
fol. 92 „P. Callimachi Experienti8 elegiarum libellus''.
Post obitum Callimacbi magnam eius carminum et epistularum
copiam consanguineus amicusque Laotantius Thedaldus ipse suo
chirographo mandayit
Codici chartaceo (E) scripto saec. XV exeunte. Asseryatur
Romae in bibliotheca Barberina Nr. 1731 (XXX. 104). Foliis 1—93
insunt poemata Callimachi, fol. 94 — 138 epistulae Thedaldi, foL
141 — 150 Callimachi Homilia super euang. de 8 beatitudinibus (H.
Zeissberg, Die poln. G. 400; Arch. f. 5st. Gesch. 55, 45). Proxime
ad hunc librum accedit eundemque praebet ordinem carminum Cal-
limachi
Codex chart. Laurentianus bibl. Gadd. Nr. 43, plut. 91 super.
(F), scriptus in quarto min. saec. XV „yaria manu sed parum ca-
Btigate^. Cionstat fol. 142, fol. 54—139 Callimacbi poetae clarissimi
carmina.
Quae cum ita sint, inprimis illud refert, quam yirtutem attri*
bnamns codici D, qui ab ipso Callimacho emendata carmina am-r
>) Cm. Morawski, Hist. Uniw. Jaf^eil. H 144—145 et U. Zeisaberg, Die
polu. Geech. 395 są.
400
AD4M MIODOŃSKI
pleetitur. Qaanti aestimanda est haee altera editio? Qua in ąoaih
ptione ea est nostra ratio, ut inter se eomparentnr retractata alegia
Ad Oapidinem et einadem genuina forma in cod. A seryata. Ocnlii
legentium subicio, qaae mihi yisa sunt graWoris momenti:
cod. A
Yers. 9 Non mihi divitiae non
tern pora laeta ąnieare
11—12 Saere, Inboranti qoid
iangis pondera eollo | Non ti-
bi sat quod erat fors ini-
mica mihi?
1<4 Saccnlus id yacnns et
toga lassa (sic) vetat.
36 — 36 Car modo contentas ge-
lidii tritisąue lacernis j
£xopto caltas ambitiosns opes?
cod. D
Non aniiiitts yacaas n. i, 1. q.
Saere sqq. i Qqod sin« te torq«a(
Tix tolerabile onas
P ab Ile a aed vacuo res yetat esie
mihi.
Car modo inornatus popaloqae colon-
bas aeqaus | Caltior ac dispar en-
nibas ire paro?
Ita correxit quinqiiagenariuB homo, cum „inter bonos Sarma-
tas^ opibu8 afflaebat et negotiis publicis distentns erat. Qaid ergo?
ntram puduit poetam profiteri profectnm esae in Polonia ab exi-
gais initiis, an repente oblitus est, in antiąuis erotopaegniis, ąuoram
ingenio se applicuerat, neqne togas tritas neqae sacculum plenum
aranearum reticeri? Praeterea ubi memoriam panpertatis deleyit
yim orationis non auxit: yers. 9 Non animus yacuus squ., qaae
Terba propter fere eandem iteratam notionem velut languorem
arguunt.
Yers. 15 — 16 „BnadeBque puellae | Cam forma repetam sin-
gula f acta meac" optime dicitur de factis hoc est de vitae ratione
et forma describendis. ut infra v. 45 — 46 „facies ... et mores* et
apud eundem Callimachum in epistula ad Thedaldum: Scriberem
tibi multa de forma et moribus ipsius (sc. Fanniae) in cod. B
fol. 2 yerso. Idem. Ad Aulum Bassum 43 sq. Nec dubito antiqua8
nostraBque anteire puellas | Cum dicam mores efiigiemqae
meae (cod. B fol. 5^. Cf. etiam V. Hoelzeri) p. 30—31. Quae in
cod. D tradita sunt: „s. p. cum forma laudes evigilare meae*.
oontinent quidem poeticum yocabulum eyigilandi de conficiendis
*) Yolkmar HoeUer: De poasi amatoria a oomieis aUticas ezcnUa, ab ele-
giacis imitatione ezpressa. Diss. Marpar^ C. 1901.
PHIŁIPPl OAMJMACHI KT ORBOORII 8AXOCRI CARMINDM 401
libris usurpatum ^), sed ambiguam reddunt sententiam, incertum enim,
atnun poeta comunxerit puellae cum forma meae' (= p. formosae m.)
an jCum forma* sensu 'formose* rettulerit ad verbum ,evigilare'.
V. 20 „Et bellum ferii s tempus in omne carenB**. Metro
accomodetur ablat. ferHs, si per synaeresin legamus feris, quam
contractionem inacriptiones et poetarum firmat auctoritas: e. g.
iiuptis = nuptiis CIL. II 1963. Verg. Aen. V 269 taenis = taeniis.
Cf. Sommer, Handb. d. lat. Laut- und Formenl. p. 361 et L. Muelleri
De re metr. poet. lat. 'ed. p. 300 8qu. Sed rectius conicies jferiis*
correpta prima syllaba effieere anapaestum, quia Callimachus in
prima editione elegiarum saepiuB eadem licentia quantitatem muta-
vit: 1) mllitare pro militare: Ad Aul. Bassum 19 Ardor inest menti
tecum militare, Cupido (in cod B fol. 4t); postea correxit ipse ,Ardor
inest menti tecum gerere arma, Cupido* (cod. D fol. 6'). 2) fatlga-
tus pro fatigatus: Ad Glauc. Enet 5 Nam cum fortuna dudum fa^
tigatua iniqua (cod. B fol. 5'); N. c. f. d. vexatU8 i. (cod. D fol. 6^).
3) dgtur pro detur: De coron. 48 Phoebe, licet toti lux detur inde
polo (cod. B fol. 7'); cod. D fol. 9'': Phoebe, licet caeli luceat inde
decus. ŁfCCtione cod. D ,et bellum nuUa condicione yacans' poetis
adamata locutio ,tempu8 in omne' submota est.
Ver8. 50 ,Iurabat prae me noUe tenere Iovem' deaumptum ex
Catullo 72, 2 (dicebas) jLesbia, nec prae me velle tenere Jovem*.
Similiter CatuU. 70, 2. Odd. Heroid. 4, 36. Cf. Prop. U 34 18.
Quod dictum erat efBcacissime, infregit cod. D: Aoniis fuerat digna
placere yiris.
Yers. 53 ,0 quale8 mihi mente dies noctesque parari | Con-
cipio'. Non secus querebatur Callimachus in elegia „Ad Fanniam^
(cod. D fol. 38^): Heu sine te quales patior, mea Fannia, noctes |
Heu quale8 cogor nunc tolerare dies. Ibid. fol. 40^: Haec ego siye
dies instet seu tempora noctis | Non intermissa, Fannia, voce queror.
Cf. TibuU. III 6, 53-54 (H 4, 11). V. Ant. Zingerle, Oyidius I
p. 91 et Hoelzer, 1. c. 48. In cod D traditur: O mihi qua8 iterum
turbas gemitusque parari | Concipio.
^) OTid. Trist. I 1, 108 Qaos (libros) Btadium conctos erigilaTit idem; ars
tmaL n 285 rigilatiim carmen. Cf. Ciris 46 Accipe dona meo moltam yigilata
labor«. His adde, qaae adiiotavit Paalas Brandt in commentario ad art. amat. H
285 (»P. Oridi Nasonis De arte amatoria Ubri tres. £rkl&rt Ton P. B., Leipsig 1902).
Mmt^nwj WydB. tloior- T. XXZyi. 26
4U2 ADAM MIODOŃSKI
Non praetermittendum in ano cod. A scriptum esse ^porrigis
ora' 5, ubi reliqui .porrigis era* offerunt. In ceteris qnoque sua stat
aućtoritate cod. A, qui solus faabeat: 4 immemor; 12 non tibi; 15
iubes; 18 abnegat; 25 vigilnmque greges; 62 tui . . . precor. Quod
vero łegimus ,Silvia, Silviola' pro Tannia, Fanniola' v. 7 et 48.
sicut V. 33 Asterie (=Hor. carm. 3, 7, 1) pro ,Phryne', ambigitur
utrum yariandi causa ab ipso Callimacho positum sit, an datum ab
Ugolino. Itaque in re dubia memoriam reIiquorum libromm prae-
ferre malui.
lam yidemuB, Callimachum baud attentissima cara recensuisse,
quae yiginti antę annis mente concepta in litteras tradiderat. Neąue
ei contigit elegiam iuyenili ardore retractare, immo eam yiam in-
gressus est, ut denuo admota manu languidius nonnuUa procedereBt.
Cum autem nostra intersit scire eas condiciones rationeBque tempo-
rum, quibu8 auctor impulsus sit, magisque delectet poetae calor
quam fatigatum ingenium, in edenda elegia „Ad Cupidinem'' apar-
tibus codicis A standum existimo. Ex bis apparet codices B et F.
qai cum libro A plurifariam congruant, in genuina forma Callima-
chi yerborum restituenda neglegi nefas esse. Nec tamen, ubi nos
cod. A deficiat, temere hos duces sequendos ideo putayi, quia atrum-
que librum modo menda, modo adulterina additamenta ex studio
explicandi yel suo modo mutandi siye corrigendi orta pristinisqiie
yerbis substituta inquinaverunt.
I.
Ad Gregoriam Sanocenm.
Dicebam: iocus est, amare fingit,
Nec yeris tepet ignibus Diones
Gregorius, pater omnium leporum,
I. Carmen ext»t in cod. D fol. 76'— 76^; E fol. 70^ ; F fol. lU (nr. 104)
Ad Gre^orium Sanocenm] cf. Praefat. p. 2. H. Zeissberg, Die poln. Geach. p. 397
■q. Peryerse in8crip»it cod. E: Ad Sbignenm episcopum j | 3 Gregorini] trisjlla-
bum pooitnr i in consonantem yersa, nt in hendecasyllabo Catnlliano 65, 10 Ca-
merinm mihi, pesaimae pnellae ; Gregorns D ; Sbiguen^ £ { | pater omniam lepo-
rnm] CatnU. 21, 1 Anreli, pater esnritionnm. Callimachns, ad Pomponiam Lmetnm
PHIUPPI OAŁŁIMACHI ET ORBGORn 8ANO0XI OARMINUM 403
Sed ladit calamo liccntioso
5 Et curas simulat leyes, oupitque
Commenta Yeneris iocatione
Mayortis stimulos leyare yeros.
Sed cum te prope et hinc et inde circum
Turres, moenia, castra, ciyitates,
10 Arces, oppida bellicasque moles
Et pagos Begetesqae yillulamm
In flammas abiisse nuntietor,
Et tantum undique saeyientis ignis,
Quantum non patrias agens quadriga8
i5 PrognatuB Clymene excitas8e fertur:
Kon solum modicis inustulatum
Flammia et placido tepere amore
Credam, sed rapidi quod ignis usąuam
In terris fuerat simul coactum,
20 In te yiribus aestuare cunctis,
Aut incendiyomo inclitas camino
Tyrrheni ac Siculi insulas profundi
Hue omnes Yenerem tulisse, et in te
IncluBos Steropem Pjracmonemque
26 Cum claudo Yeneris yiro deorum
Irato fabricare tela regi,
Per quae tot simul excitantur ignes.
1: Pomponi, pater eroditionam (cod. D fol. 67'') |{ 4 lodit caUmo 1.] Idem dixit
Callimftehas de Yersibns amatoriis, qaoa Romae confecerat : Nagas illepidai inepta-
Iaiqae, { Qaae scripsi calamo licentioso (ad Pomponiam Łaet. 7 Bq.) || 15 pro-
guŁiTu Clymene] Phęton (aFhaothon) EF, duaboi lyllabia pronnntiandum, in qaa
re pro7ocare potes ad yarronem Atacinam et Maniliam (L. Maeller, De re metr.
*ed. p. 312). Momen hoc librarius ezplicandl causa inseroisse Tidetar {| ercitasae
fertor (fertnr in ood. D in ras. 2 m.)J creditur eicitasse ąaondam £F 1 1 16 innstn-
latam] idem atqae ostalatom roi inostam; rerbnm abest leiicis 1 1 18 8qq. Calli-
maclms, nisi me fallit, in his, qaae 8eqauntar, pendet ex Oridio, Metam. XIII
367-- 9, ubi Cjdopis qaerela profertar: «Uror enim, Iae8a9qae eraestuat acrias
igoit I Cumqae suis videor translatam riribas Aetnam | Pectore ferre meo* 1 1
20 eztuare cod. D | { 21 incendiromo] rox novlcia formata ad similitadinem
adiectiri ignlTomas 1 1 24 Steropem Pyracmonemqae] cf. Yerg. Aen. YIII 425.
Orid. Kast. lY 288 1 1 26 irato] ineo £.
26»
404 ADAM MIODOŃSKI
II.
Ad Gregorium Saiioceum.
Quid quereris, numero nequeas qaod yerba ligare,
Qiiodque tibi nuUus carminis usns adest?
Gratia blandiloquis tanqaam foret uUa poetis,
Nec potiuB diyes quilibet esse yelit
6 Praeteriere diu felicia tempera, quando
Carior argento candida fama fuit.
Tunc erat ingeninm doctas coluisse per artes
Utile et Aoniae tendere fila lyrae;
Froderat et yati teneras laadare puellas,
10 Yersibus atque illas nobilitare suis.
Tempore sed nostro laudari nuUa laborat,
NuUa est, quae fieri carmine nota yelit.
Qttaelibet aurata mayult sub yeste nitere,
Quam se Yergilii promeruisse tnbam,
16 Et modo gemmato yiyens spectetur in auro,
Pro nihilo famam post monumenta pntat
Ipse deus yatum diyino concinat ore:
Phoebus spemetur, si modo pauper erit.
II. Codiceg: D fol. 76^— 76r; E fol. 69^; F fol. 123 (Nr. 102) 1 1 Ad Gregorinm
Sanoceum] Ad Sbigneam epitcopam E { | 1 yerba lig^are] Inconditam locationem ab
ipso Oregorio in oarmine, qaod deperiit, adhibitam Callimaebam, cai baec iocal-
care nolo, repetere conicio { | 3 Bqq. Ne sint fastidio, sapprlmere libet Terba pri-
scornm poetarnm auri famem ezsecrantia. Qaae ZiDgerle, OWdias I 87 congessit,
facile aageri postant (vid. y. Hoelzer, De pocsi amat. p. 70) | [ 8 poetat D 1. m..
corr. 2 m. 1 1 7 Bqq. Cf. Oyid. Amor. III 8, 8 Ingenium qaoDdain faerat pretiosioB
aaro, { At nanc barbariast grandia, babere nibil { | 8 Cum baic aententiae et ten-
dendi et tangendi Yocabulam conveniaŁ (c. g. Petrarca, rer. memor. I 8 B. «si
aaino lyram tangam**), non poasnm expedire, atram ait genuinnm. Recepi in textam
lectionem codicis D (tendere; tangere £), qui memoria magia sincera et integra
praestat { | 14 Yergilii] Si nomen affert nobiliaaimi Komanornm poetaa, quem
Homero proximum credebant antiqai, poeain in nnireraam intellegit Cf. P. Brandt,
ad Orid. art. amat. III 337—338 (Append. 240) 1 1 16 poat monnmenta] dicitar
„poat fonoB, poat fata, poat cinerea, poat buata**, aimilia ; ', 17 8q. Cf. Orid. art
amat. n 279 8q. Ipae licet yeniaa Mnsia comitatna, Homere, I 8i nihil attnleria, ibis,
Homere, foraa; id. Amor. 1 8, 61. TibuU. II 4;, 13 Nec proaunt elegi nec caifminiB aaetar
PHIL1PPI OAŁLIMACHI BT GaSOORII SAHOCffll OARMINUlf 405
Oum, dare qaae posaiB, dederit fortuna tuumque
20 iDgenium, frustra carmen inane onpis.
Yestibaa atąue aaro dominam, non yersibus, oma:
Moneribua facilem se dabit illa tuis.
Quod si forte yelit potius per carmina nomen,
Femineaąue yacat pectus ayaritia:
^ Da mibi diyitias, ego tot cantare paciscor
Carmina, quod surdis auribus esse yolet.
m.
Gregorins Sanocens ad Callimachnni.
Diyitias poscis, reddas at carmine Burdam,
Qiiam cupio patulis auribus atque animo!
ApoUo tąą. 1 1 19 tiiaqae £F |; 20 ingeniam] rirtus qaid £F i{ 26 qood] fangi-
tv manere, ,at* consecatiri. Cam eoniancttTo apad iarisperitam Soxtam Pompo-
niom (fi iMo. p. Ch.) ad S. 30, 12, 3 rolantai ergo facit, qaod in tett-^mento
icriptam raleat. Cf. Goił. Kalb, Boms luristen (Lipa. 1890) p. 30. Callimach. ViU
Orag. 21 eztr. : sic de rita . . . Ioqaebatar, qaod facile libi ipsis poaient polliceri.
Om indicatiTo e. g. apad Mamert. Claadian. (Schmals, Lat. Synt. § 291), qai
unia poaterios mimm qaAntam percrebrait i ta tamen, at promiacoe et ,qood* et
,nV adliiberentar. Conf. MoDom. Polon. hiat. II p. 477, 23 proaecuti in tantam,
qQod perrenenint; 504f, 9. 572, 8. 6ł8, 13; aic qaod perierunt p. 925, 7; adeo
anod reddidit 813, 8 pasaim. Callimach. : Hiator. reram geat. (Monum. Polon. hiat.
VI) p. 24, 2 aq. tanta moderatione regnarit, qaod maluerant (pro qao nonnalli
■cripaerant ^at maluerint*'); ibid. p. 74 tanto conaenaa, qaod haboit (rar. leet.
,nt habaeńt''). Id. Yita Sbign. card. (Monom. Pol. Yl) p. 233 extr. tantum ya-
loit, qaod habebatar; p. 251 (cap. 21 in.) eo aaqae affieiebator, quod nanqaam
dubitarit.
IIL Ct cod. D fol. 76^; £ fol. 70'; F fol. 123 (nr. 103) | > Oregoriaa Sanoceua
ad Callimachom] ita acripai, qaoniam argumentam haiaa epigrammatis cam aupe-
ńore artiaaime conaociatum aperte poatalat, ot Oregoriaa, ad qaem illa data sint,
Ittc reapondeat ; De eodem D ; Sbigneus ep^aa ad Callimacam £F | { 8 patalia au-
ziboa] Idem Gregoriua, epitaph. Ylad. la^^ll. t. 7 patalaa aarea (apad loannem
Blogoaa, Hiat Pol. ad a. 1434 ed. Lipa.; cod. lohaDnis de Slupcaa Xy aaec. fol.
129^ et alii Ubri prąebent ,pata]o^ Yide A. Brttckneram „Średn. poea. laciń.
w Polace* (aeor. impr.) p. 32. Yeraam miaere acriptam et Th. Sinko (£oa VI 243
»<łaa&ta tamen patalaa tratectą udyenit ad aarea*^) et ego («Q. t. p. traiecta ad
ąftiąa era^ aaraa^, cf. ed. Lipa.: „Q. t. p. traiecta meaa renit aarea") peraanare
eonabamor, 8e4 vereor, ne omendando plaa iaato tribuatur ipai aactori, qai epita-
plMum i^endoiaa confecerit. In eodem epitaphio t. 97 patalae (laadea). Cf. Horat.
406 ADAM MIODOŃ^^Kl
Qnid mihi Tersicalis opus est doctaque Tlialia,
Aaricnlas dominae rumpere si cnpiam:
6 Id melius gratis possent aestate cicadae,
Aut etiam ranae, garrula turba, dare.
Yersibus Aoniis dominam mulcere laboro,
Ut yeniat yotis obsequiosa meis.
Hoc mihi si dederis, si mitem carmine reddes:
10 Accipe, iam dicam, diyitiasąue dabo.
IV.
Ad Gregoriam Sanocenni.
Vota Deus nec prima tamen nec semper adimplet,
Et precibus iustis saepe minora dedit:
Praecurris dando sed tu poscenda solesąue
epist. II 2, 105 1 1 8 Thalia] scribitar etiam Thaloa ap. Orid. art am. I 264. Terg.
ecl. 6, 2 (cf. P. Brandt, Orld. art. am. p. 205; Georg^es, Lex. d. lat. Wf. 8. r.) |,
4 rumpere] daadere £. Yerbnm receptnm ez Yergilio, Geor^. III 828 et eanto
ąaeralae mmpent arbosta cicadae (eCopa 27) petitam esse reri simile || 6 aestate
cicadae] Talem hexametri clausulam in scaenam prodnxerat Lacretins, a Locretio
didicit Oridins, ars amat. I 271. Cf. Zing^erle, Ovidia8 II p. 32 1 1 6 garrala turba}
Contra episcopnm Agriensem ita ezorsus est dicere Greg^orias : Garrula liogna taoa
(Yita Greg. praef. V yerso, adn. 1). Qaod hic de ranis loąaacibas, prolatam est a
Lnpnlo Bodmanenpi de dialecticis, qui inter yerba consenescerent : ^Oaemąae (sc
Aesticampianam) sophistaram garrala tarba times** (C. Morawski, Hist Uniw.
Jflgiell. II 204). ETolras etiam Antibarbarom s. r. garruins { | 7 molcere laboro]
Kadem ratione ponant in fine versas: Hor. ep. I 3, 2 sciro laboro; I 20, 16 ser-
rare laboret; sat. I 1, 112 snperare laboret; cf. ars p. 168. 192. 4H5. Orid. art
amat. I 35 reperire labora; metam. 13, 285 ferre laboro; 13, 809 retinere labores
Persias 2, 17 scire laboro. Statins, Si lv. I 5, 10 ne namerare labora. Silins Ital.,
Punic. XII 203 revocare laborat; XIII 617, XVII 357. Cf. Petrarc. AfHc. YH p.
302, 19 reperire laborat { | 8 nt reniut 8q.] « nt se praebeat obMąaentem. Yid.
Propert. I 15, 4 Ta tamen in nostro lenta timore Tenis, qaiba8 poeta de Q^thia
conąueritnr, qaae se nimis duram praestet, qaam nihil amantts dolor tangat |l
obBeqaio8as] cf. Praef. p. 2 || 10 Fortaase in memoriam reTocare licet, qaod
apnd Martialem Tascus Maecenas Yergilio dioit: YIII 56, 11 Aocipe diTidaa et
yatnm mazimus esto.
ly. Carmen legitnr in cod. D fol. 84*'— 84^ ; £ fol. 79^ ; F foL 182 (nr. 136) 1 1
Ad Gregorinm Sanoceam] Ad Gregoriam Archiepam £ 1 1 8 praerSnis in dando E
(adyersas metram). Dicit poeta Gregoriam solitam osse dare beneficia antę qaam
rogaretar, qaa de significatione yerbi ,praecarrere' politiori Ciceronis et Gaesaiii
PHIUPPI CALLIMACHI BT GUfcOORll ?ANOCRI CARMINUM 407
Optatis ctiam commodiora dare.
Nuberet ut grato yolai Maronilla marito,
Fecisti ut saliris legibus id fieret
Sed, qtto tota mihi reddatur gratia facti,
Sponte datum, nalla soUicitante prece.
Eyocatio ex rare in ciyitatem pro Natali Christi ad
Gregorium Sanocenm^ Łeopoliensem Archiepiscopnm
Reyerendissimam.
Ecce iterum nati redeunt sollemnia Christi
Luxque salutaria miindo praedictaqu6 priscis
familiarisiima Tido Antibarbaram b. v. praayenire. Uniemąae yeniet in
mentem Senecam polcherrim« do hac re disf eruiiso : De benef. U 1 sq., quod Tel
ideo moneo, qaia sentantlas philosophi apad Yincentiom Kadłubek repetitaa
inTonimos (Cliron. Polon. II 16 » Mon. Pol. Ii p. 289). Cf. H. Zeistberg^, Yine.
Kadłabek u. seine Chronik Polens (1869) p. 122 Bq. ; | 5 et gmio £ 1 1 Maronilla]
Tocali o compta, of. Martial. I 10, 1 Petit Oemellns naptias MarSnillae j | 6 fe-
cisti at] focisti £, qaod etii ab nna dicendi non abhorret et bene post Tersum
qaiDtam itoratio coniunctionii ,ut^ tollator, tamen qnia et pro proximo Terbo
,fieret* idem liber dedit ,licoat^ fides testimonii Talde immintiltnr \ \ 7 qaod tota]
eodiees \ \ 8 spoote datum] himiliter landayit Galliiuachus Der»Uam de fiitwiani
Palatinum SandomirienBem in oplatała a. l^Tl Bcripta, r, 27 8q. ^Sponto Bolee
edam crebro Bticcurrere lapBia Et qni non ausus poscere, sennit opem (ed. BoBtel,
Prsewodn. nank. i liter. Xy (1887) p. 662). Qaae Tero initio epigrammatia effa-
tiyit divina proridentia cum Gregorii largitate comparata ąuantam diatant ab opi-
nione et rorecandia Petrarcae! Cf. vit. Bolit. 14. 7 p. 67, 1 Bqq.: „Yidet ille
(Deiu) igitar nos. auditqae prias otiam qaam loquainar «-^ Praerenit
vota noBtra et affcctus anticiput <-^ preees noatraa ezaadit anteqaam so-
aent... Cf. Psalm. 58, 11 Dcub mens: miBericordia eins praeveniet me.
Y.UsaBanmcodicibDs: B fol. 49^ -50^ ; C fol. Se"" — S?' i; Plena insćriptio
serrata eat in libris |{ H. Zeissberg, Die poln. Oesch. p. 395: ^Im ttbrigen enth<
das Gediebt eineu recht gelnagenon Yorancb, in einfachen Ziig^n die beilige
Chriatnacht za achildorn, der an gowisse Bilder der aititalieniBchen Maler erinncrt**.
^^ praeterea non dubiom mihi yidetur, qain scriptoris animo in singulis caeri-
moniae qnaedam obyersatao sint potiBsimom ISancto Francisco aactore ita insti-
totae^ nt imaguncalarom ope Nataliciam Christi Mjsteriam popalo in ecciesia
repraesentaretar. Qaam consaetudinem non aolam in It^tlia inraluisBO constat. £iaa-
dem rei in Polonia per^algatae docamentam yetnatissimam (pertinet enim ad Xiy
aaec) etiamnunc Cracoyiae in monasterio ^ancti Andreao cemere lioet. Cf. Jal.
Pagacaewaki, Jasełka krakowskie (^Kocanik krakowski 1902) p. 94 96 8qq. Morem
408 ADAM MIODOŃSKI
VatibuB et denis pariter promissa Sibyllis.
Ipse mihi infantis videor sub imagine paryi
Algentem spectare Deum, dttraque iacentem
Stramineae praesepe casae, cui sedolus adstat
Bos asinusque simul, ąuantosąue in pectore seryaat
Munere diyino, tantos adflare calores
Nituntur puero, gratesąue ex8olvere vitae
Acceptae properant yitalis flatibus aurae.
Iłlinc maesta sedet genetrix queritarque pusillum,
Utpote tunc natum, vel viii iiivolvere panno
Filiolum non posse suum^ palmasque rigentes
Mollit et in corpus lacrimat 8aevire tenellum.
10
aDxio et religiose tenaisse „Obsenrantos beati FranciRci* ipse Callimachas in Yita
Greg. 43 eztr. commemorat { | 1 iteram redeunt] Cnm in abondante dicendi g^ners
adrerbinm ,]teram^ piane sit snperTacaneam, yelut apad Propert. ,i teram redire'
II 18. 12. 38, 1 (cf. RothBtein, ad Prop. I 18, 5 primum repetam), rerba baec
non socanda instare soUemnia significant, sed a(>propinqnantem natalem dicm, ąui
ąnotannis celebratar, designant. Callimacho in memoria faisae Ula Propertii, II 33.
1 ,Tristia iam redeunt iterum PoUemnia nobis* non est qaod negem || 3 ratibos
i. e. prophetif ; cf. 8ext. Amarc, Serm. I iS& cnnctornm cecinere oraenla vatam
(de Cbristo); II 120 yates Ueliseas; I5o5rexatqae propbeta (Darid) | denis » de-
cem; cf. Draeger, Hist. Hynt. 'ed. § 58. Vide 8extam Aroarcinm, III 2SŁ pasto
vnlgari denis nos pasee diebns (== Daniel. I 12 tenta nos... diebus decem.; I 14
diobus decem) j | Sibjliis] Cf. praef. in Sibyllina oracala p. 2, 31—32 (apnd I.
Geffcken'ium, Die Oraenla Sibyllina, bearb. von I. G., Lipsiae 1902): St?uU«
TOivuv, loa 7CoXXol EYpat(«v, yty6wsvł hł ^tao^potę )rp6vot( xa\ tónot; xbv ap{^bv dExa (cf.
Bchol. ad Piat. Phaedr. 244 B et Lactant. diy. inst. I cap. 6; Petrarca, de otio
relig. I p. 49—53; rer. memor. IV 3, 1). In eodem prologo (p. 2, 32-50) ename-
rantar haec nomina Sibyllaram : prima Chaldaea siTe Persioa, qaae Tocatar proprio
nomine Sambetha, secnnda Łibyssa, tertia Delpbica, qaarta Italica (Eiiandri ma-
ter), qainta Erythraea, Bexta Sarnia sive Phyto, septima Comaoa, qaae nuncapatar
Amaltbea rei Eropbila, nonnullis dicta Taraxandra (Yergilias Aen. VI H6 Cu-
maeam Deipboben nominat, Glanci filiam), octava Hellespontia, nona Phrygia,
decima Tiburtina. Inter qaas Erytbraea (sicut fama ferebat) OTidenita multa de
Christo Taticinata est eldemqae carmen adsoribebator, qno nobilis illa acrostichis
Cbrlstnm significans continetar : 'It^gou^ Xp£iaTb( Bcou YTo; Scoiijp (Orać. SibjII. YIII
217 — 250). „Si primas litteras inngas, erit ^/,<^^;, id est piscis, in qQO nomine my-
stice intellegitnr Christns, eo qaod in hains mortalitatis abysso relnt in aąnarnm
profauditate yiyns, boc est sine peecato, esse potnerit" Aognst. de cir. d. 18, 23.
ł^ilinm Dei praenuntiabant etiam hi rersns SibyUiui: I 324. II 34. III 46. VI,
1—20. VII 6S— 75 II 5 daroque BC |{ 7 Bos asinu8qae] Isai. 1, 3 cognovit bos
possessorem saum, et asinus praesepe domini soi 1 1 8 colores B 1 1 18 paleasqae]
PHIŁIPPI OAŁŁIMACHI 8T ORBOORU 8ANOOBI OARMINUM 409'
15 Inde seneK tremulus procul aspicit et timet illnm
Łaedere, si tangat, cum iam se morte propinqua
Sentiat algentem rigeatąue a frigore brumae.
Non tamen aetherio faciem detorquet ab ore,
Nec aatis aspectu Batiat sua lumina saero:
^ Tanta est in paryo genitoris gratia nato.
Hinc duce tergemini procumbunt sidere reges,
Sordidaąne aurata verraiit fenilia Teste.
Donaque gemmatis reaeratis lancibus orant
Accipiat non digna Deo, sed ąualia posaunt
26 Munere mortales offerre; et ad oscula pronus
FlectituT illonim senior pedibu8qae labellum
AdmoYet incanum seniumąne relinquit in illis.
Ezsnltant pecoris magno clamore magistri,
Rnsticulisąne modis rerum mundiąue parentem
90 Adyentasse canunt pacemque tulisse per orbem;
Nec dubitant tanto praesenti numine saeyos
Posse lupos yiolare gregem, tenero8qae yagari
Permitttmt fetus nullo custode per herbas.
Tu tamen aprici captns dulcedine ruris
35 LentuB abes, neque te reyocat moderamen oyilis.
I 21 Tide euangr. Matthaei 2, 10. 11 '. \ 28 reaerantis B, reserantes C < j
88 eunltant] Callim. Yita Oreg. 43 extr. ,,8i libet, paitores et ove8 circum ex-
foJtantM addite* (in Natali Cbristt) { I 20 notis] codicef \ 80 adTentaise ^ ad-
Teaitse, cf. L H. Schmala, Lat Stiliat. § 35 | 31 — 82 Nec... posse lapos rio-
lare gregem] Apte comparare potes propbetioam illud łBaiae: LupuB et agnas
paseentor sirnol (65, 2ó). Orać. Sibyll. III 788 "^fil Xiixoc it xat cLpve( iv oupe<nv afAfAcy*
edorsBt I jj^p-zw, Tuuc^tikiic t* ^pt90tc opA ^axYJaoviat (e Isai. H, 6). Neqae alienam
este arbitror, ąuae Horatias de Faunalibas narrat, hic proponere. Nonis enim De-
eembribnB, eam in Italia quidam agricolae Faono pecori fmgibasąae fayenti sa-
emm calebrarent (t. Roscber, Lezik. d. gr. a. rdm. Myth. I 14:58 « Wissowa,
Balig. o. KnltoB d. B5m. p. 173 (Monach. 1902)), omnia sic fuisse seoara ait, at
etiam lapi errarent inter agnos tntos (carm. III 18, 13). Primo obtatu band absi-
nile ridetiir, qaod yergilini in ąuarta ecloga fatoram rernm felicitatem depingens
eogitatione praecipiebat : nec magnos roetnent armenta ieones (v. 22) V. F. Mars.
Yirgils Tierte Ekloge (Nene Jahrb. f. d. klass. Altert. I (1898) p. 114. 123. Ue-
tBn tamen Yergilins dirisae censendas eet: armenta non metnent Ieones. nam
praHer serpentes et venenam omnes etiam ferae bestiae occident. Cf. S. 8adhaas:
Jahrhimdertfeier in Bom n. messianische Weissag. (Kbein. Mas. 1901) p. 4^—48
II 36 Łentoe abes] Oridianum est: Heroid. 5, 23 At tu lentns abes; ib. 1, 66;
rem. am. 243. 774. Aliter [Orid.] epist. 18, 70 Gur totiens a me, lente morator,
410 ADAM MIODOŃSKI
Ant tibi commissi gregis instanranda yoluptas.
Ule ąuidem laetus tam sanctae lucis honores
Apparat et yertit totas ad gandia mentes,
Si tamen ipse sinas: Qaid enim pastore remoto
M Laetificum posset gregis exercere tumnltns?
lam Ratis aspectn sacro, pater optime, yilla
Exomata tao est; sat te tenuere yolentem
Urbe procul gelidi coUes yallesąue yirentes,
Dum passim florebat ager, dum ąuaelibet nmbra
^ Nobilis arbor erat; placidis dmn dulce ąuietes
In ripis fluyialis aquae properantis ab antro
Muscoso captare fuit; dum fleyit hirundo
Et soror Ismarii scelus exitiale ty ranni;
Dum Charites iunctis manibus lusere per arya
60 Inque sacris lucis Dryades duxere choreas.
Sed iam bruma riget, glacies iam gramina condit
Sithoniaeąue niyes; iam nuUa est gratia campis,
lam furor arctoi boreae fontana repressit
Murmura et ex onmi decussit stipite frondes.
55 Omnia iam simili sąualent horrore geluque:
Ignibus et tecto moderandum; rursus ad urbem
Te yocat aurati donec per comua tauri
Phoebus agat currus, Zephyrusąue remulceat hortos^
nxori8que tuae tellurem dotibus ornet.
60 Hoc tua, crede, salus poscit caelique procella
Immodica et minimis iam nunc yiolabilis aetas.
Te gregis affectat fervor. te Yirginis almae
Sancta puerperia, et nostrae iux diya salutis
Natalisque Dei — ac si tantis iungere causis
65 Parya licet — te Musa tui vocat ecce Philippi.
abes ? 1 1 45 ,qoiete8* ex ,qnieti8' corr. B 1 1 46 aquae properantis] Hor. art. p.
17 II 48 Tide Oyid. Amor. IX 6, 7 1 1 62 Sithoniaeąae dItob] similiter in capUe
YersuB posnit yerg^illuSf ed. 10, 66 || 59 sne] codices. Non irridicnlo ozorem di-
cit Tillam Donayow, cni Gregorins nt aboUae suae Cjnican qnidam apod Martia-
lem tanqaam conferraminatnii adhaerebat; cf. Martial. 4, 53, 5 Cerea qQem nndi
tegit axor abolla grabati. Nec diyerga ratione ipae Gregorias qaotiens Leopoli r»-
licta illac pergebat „so ad filiam saam properare** fatebator (Yita Grog. 29 in. ■ i
65 parra] fama G.
PHILIPPI OALLIMACHI RT GRROORH SANoCEI CARMINUM 411
VI.
Ad Cnpidiiieni.
Qaod bene cognosci inbeat sibi quenique, Cupido,
Scriptum Phoebea carmen in aede fuit
Inde ego iam dudnm monitus tua castra reliqui
Et nequeo sortis immemor esse meae.
Qmd, fallax, iteram blando me cernis ocello
Tectaąue iocundo porrigis ora cibo?
YI. Elegia ^Ad Cupidinem'' extat ia cod. A fol. 6U - bS' ; D foi. 43^ - 44v ;
£ fol. 68' — 69'; F fol. 121 (nr. 101) i| Ad Capidinem DE; Yersus ad quandain
paelJain cains amore non modice Texabatar A ! | Finitimnm est argumentum primi
eanniniB libri qaarti łloratiani, neqae nlontio lepeliatar Tennsta Fetraroao epi-
■tiila ad Laeliam de reliąuile iaTenilinm cnrarum I 7 p. 416, 18 tq. (ed. Basil.) :
Deiieram, iam tempna erat, tamen omnia riinium j Ck>ntrahit arma doleni aora-
Uqae tela Capido { { 1 Similiter scripsit Tetrarca, epist. li 3 p. 444, 8— 9 sed
me milii noecere tantom j iassit Apolliiiei celobriii Bentoatia templi. — Ut dicta
▼etenun ćffua, napa 8*ara; \LYfkv a^^Y philof^ophorum sectae yarie interprctando
explanabant (I. Mikolnjcsak, De septem sapient. fabol., Diss. Yratisl. 1902, p. 26),
ita et illad celeberrimam yvć5^ oomzó^ Delphico templo inscriptom non solnm
Apollinem conealturos monebat, ut diligenter quae rellont considerarent, Red etiam
ingeniom sapientium ad homiuum nataram intnendam acnebat. Cic. Tuic. I 22,
52 Hanc habet rim praeceptnm Apollinig, qao monet, nt se qaisqae noscat. Cum
igitnr, noice te, dicit, hoc dicit, noace animum tanm (ibid. Y 26, 70). Solemnie cst
fonnula latina ,No8ce te' rei ,Te noice' (Seneca, dial. YI 11, 2; epist. 94, 28);
ef. Cicero, de fin. 3, 22, 73 Qaaeqne snnt yetora praecepta sapientium, qQi inbent
tempori <parcere et legibu8> parere et R€rqni deum et se noscere et nihil nimig
(W. H. Koscher, Weiteres Ob. d. Bedent. den £ su Delphi (Pbilolog. 1901 p. 81
ftdn. 1; 94. 96 adn. 26)). lu eadom re exprimenda haud infreqaen8 oat composł-
tam cognoscere. CalUmachiis iroitatns est Ovidinm, ars amat. II 499 sq. Est nbi
diyeriam fama eelebraia per orbem { Littera, cognosci quae sibi qaenjque inbet
(y. P. Brandt ad b. 1.). Sext. Amarcius, Serm. II 437 Qaam fe]ix esses si te co-
gnoscere yelles (cf. Xenoph. In^t. Cyr. 7. 2, 20 osu^oy yryf^focmia^ł cuda{(Mx>v, Kpotoc,
xcpa9m). Petrarea, de otio rei. II p. 137 (ed. Bem. 1604) O felices, si yos Ipsos
et bona ^estra cognoscitis. Parum yidetur yalnisse, quod pro -pKo^ oa'^T^v snbsti-
tatnm <iauxóv To^ ex Stobaei Florilegio 3, 80 attolit W. U. Boecher (Philolog. XIII
11900) p. 34). Cf. Petrarea, de yera sap. dial. I p. 147 (ed. Bern. 1604) si te
aetcieris, similis eris yiro aedificanti absque fondamento l{ 4 immemor, qnod ex-
hibet A, adamatnm poetis (L. Qaicherat, Thesanr. poet. 1. lat 8. y.); adde o. g.
Hor. carm. I 1, 26. 15, 30. II 18, 19. non memor D£F , | 6 Tectaque i. p. ora
(era D£F) A, i. e. subdola, mendacia. In animo poeUe haesit Tiball. 1 6, 1 sq.
Semp«r, nt indacar, blandos offers mihi yoltuR, { post tamen es misero tristis et
412 ADAM MIODOllSKI
Non mea sors, ąualis fuerat, cum Fannia totis
In triyiis per me fabuła nota fuit.
Non mihi diyitiae, non tempora laeta ąuiesye,
10 A quibus exoriens postmodo crescat amor.
Saeve, laborant! quid iungis pondera coUo!
Non tibi sat, quod erat sors inimica mibi?
Ecce iubes leyibus traducam tempora curis:
Sacculus id vacuus et toga trita vetat.
15 Tu minimum dormire iubes suadesąue puellae
Mper, Amor. Cf. Horat. Sat II 5, 104 roltum oelare | { 7 qaaii8 faerat] eadem
ąoalis £; cf. Horat carai. lY 1, 3 Bq. Non sam ąaalis eram bonaa | sab regno
Ginarae 1 1 BiWia A 1 1 8 Faisse hoo propriom sermonis amatorii, at qiii in ore
m\gi essent in fabalam conyersi dicerentar, nihil attinet eiemplis probare. Cf. A.
ZAtigtTle, OńdioB 1 p. 24. 26. 99 et P. Brandt ad Orid. art. amat. I 630. £z
commani fonte antiquo deprompsit hanc locntionem etiam Petrarca: 46 reoMd.
ntr. fort. I dial. 69 paęc, 239 dumqne le digito signari Ynlgiąne fabalam fiari do-
lent (amantes); de cont. mand. III p. 139 (ed. Bem. 1604) Pndeat ergo senem
amatorem dici, pndeat esse tam din Talgi fabalam (>= Orid. amor. I 9, 4 tarpe
seniliB amor); opist. poet. 111 27 p. 565, 11 są. santqae illa pndori, \ fabola qaod
popalo faerim digitoqae notatas {| 9 animoe Yacaos pro mihi diTitiaa D || 10
ezortas D 1 1 postmodo crescat] conforeatur D 1 1 1 1 Saore] cf. Orid. amor. I 1, 5
Qni8 tibi, saere pner, dodit hoc in carmina inris? Ita saepins Tocator Amor, cl
S. Kleemann, Do libri tertii carminibas qnae Tibulii nomine circomferontor (Ar-
gentor. 1876) p. 50 | { laborantis £ l| 18 Qaod sine te torqaet tIz tolerabile oiiiis
B ; noctibus (non tibi A) sat quod erat fors inimica mihi AEF. Commodias restitoi
potest ,8ors', qaa roce plerttmqne indicatar condicionem remmqae statam homi-
nibas non caan fortnito, sed ipsorom- opera et consilio renisse. Cf. Horat sat 1
1, 1—2 et Kroll, De Q. Aarelii Sjmmachi stad. graec. et lat (Breslaa 1891) p.
57 adn. 1 | { 13 leribus tradacam tempora caris] Prop. I 14, 10 sea facili totaai
dncit amore diem (ef. M. Rothstein ad h. I.). Petrarca, eclog. II p. 20, 9 aat
longam dnlci tradacet carmine noctem; idem epist poet II 14 p. 491, 4 Tidoam
longa tradncere morte senectam; de cont mand. I p. 37 aetatem in laboribos et
in paapertate tradacere. Cf. Hor. epist I 18, 97 ; | 14 Pablica aed ▼. r. t. osse
mihi D. Edidi, qaae eztant in reliqais libris, nisi qaod codici A miro casa leckio
toga lassa (st laza) obtrnsa est Yid. CataU. 13, 7—8 nam toi Catalli | pleaoi
saccalas est aranearom. Martial. lii 36, 9 Hoc merai, Fabianę, toga tritaqae
meaque; Xli 72, 4 sed tritae praemia certa togae. A sensa huins loei abhoiret
,toga laxa* id est małe astricta et remissa, hac enim calamistrati et cineinnatoli
amasii se amiciebant, nt speciose incedendo malieres ad se pellicerent Cf. TibaU.
I 6, 40. U 3, 78 (61) || 15 iabes („capis'' offemnt ceteri) retinoi emn cod. A,
qQamqaam idem yerbam bis praeoessit (t. 1. 13), proprie enim rolantas deoroia
▼isąae Amoris hoc modo significatnr (Tibull. I 6, 30 iussit Amor, item II 3, 8&.
SB; Horat. carm. 1 19, 2 iabet me Semelae paer). Cf. Y. Hoelser, De poesi amat
PHIŁIPPI OAŁUlfACRI BT ORICGOkll SANOCKI OARMINUM 413
Cam forma repetam singula facta meae:
At labor inBomneB noctes tranBire dinmas
Abnegat et plena membra qaiete foyet
Quid nisi militia eat tenerae seryire puellae
^ Et bellnm feriis tempas in omne carens!
Inyigilat miserumgne latns per limina torgnet
Et patitur longae frigora noctis amans;
Excabat antę fores dominae nocturnaqiie miscet
Proelia, riyales inscius usąne pati;
25 Et catulos Yigilumque greges cantosąne maritos
p. 9. 12 I ; 16 repetam t. facta (pieta F) meae AEF; landes eri^lare meae D { |
18 abnegat A, non sinit reliąai. Sigoificationem rerbi retandi indait ,abnegare*
ftpnd Martian. Cap. 9, 303 nefas . . . eerte litare penitna abnegatom. Morem anti-
qaoraai tecotoa Cali i machną Tocem in capi te Yerans collocaTit. Cf. Archir. lat. lex.
IV 57^ Bq. (a Tbe»aor. lingnae lat. I col. 111). Eidem legi obtemperarit Pe-
trarea, epiet. I 7 p. 417 Abnegat ingeminana bellnm mimmque relatn eąą 1 1 19
Militia offieinm non remotnm esse a condicione amantia pennnltie testimoniis
efficitar. Kem nberrime ezpoeutt OWdius in elegia nona libri primi Amorom
(^Militat omnia amann, et hnbet ana castra Copido*) invenitqQe annm aaaectato*
rem Callimachnm: (Orid.) r. 5 8q. animoa in milite forti (ad Capid. 27 iaia docent
fortea); 7 8q. Perrigilant ara bo ^^-^ nie forea dominae aerrat (ad Cnp. 21 InTigi-
Ut; 23 excnbat antę forea dominae; cf. Orid. amor. 111 11, 12 exenbai... anie
domom); 15 rei milea rei amana et frigora noctia (perferet) (ad Cnp. 22 Et pa*
titor longae frigora noctis amana); 18 in rirale ocnloa alter . . . tenet (ad Cnp. 24
riralea inacina nsqne pati); 19 hic durae limen amicae obaidet (ad Cap. 21 latus
per limina torqnet); 25 aaepe maritornm aomnia ntnntur amantea (ad Cap. 25
caatoaąoe maritoa fallit); 27 aq. cnatodam tranaire manna TigilomqQe eater^aa |
Militia et miaeri aemper amantia opną (ad Cnp. 25 et 20); 40 notior... fabnla
nnlla fnit (ad Cap. 8 fabnla nota fnit); 45 noetarnaqne bella goreniem (ad Cnp.
23 noetarnaqne miace proelia). Cf. Zingerie, Oridina 1 p. 90 et P. Brandt ad Orid.
art. amat. II 233 ; I qnidni£ |l tenerae pneHae] cf. II 9. TiboU. 13, 63. 10,64.
3, 63 I > aeryire pnellae] in fiise rerana etiam Orid. Amor. II 17, 1 (Propert. XII
15, 21) II 20 £t (ant £F) bellnm feriia tempoa in omne carena AEF; et bellnm
nnlla condicione racana D. Cf. Ovid. Amor. I 9, 28. Aliter Terentina, Enn. 59 Bqq.
In amore haec omnia inannt Titia: ininriae | Snapicionea, inimidtiae, indntiae |
Bellnm, pax roranm = Horat. Bat. II 3, 267 |I 21 per limina] Martial. XII 18, 4
Dom per limina te potentiornm { 8udatrix toga rentilat; cf. Hor. carm. III 10,
19—20 1 1 23 8q. Praeter OTld. Amor. I 9, 45 conf. Yergil. Aen. XI 736 At non
in Yenerem aegnea noctamaqne bella. ,ProeIła miaeent* (miace, aimilia) in exitn
▼erans spnd Lncretinm, Yergilinm, Oridinm (Zingerie, Orid. I 80). Accedat TiboU.
I 3, 64 adaidoe proelia miaeet Amor — et illod Petrareae com priacipiboa ani
aeri cavillantia: de rita aolit. II 4, 6 pag. 197 (ed Bem. 1515) Noatri aotem
principei «--» ad noctoma bella promptiasimi, imbellea ad reHqaa || 26 Et eatn-
414 ADAM MlODOlftfiKI
Fallit, in amplexus cam volet ire suae.
Ista decent fortes, quos nuUa pericula tangunt,
At mea sors ąaamyis paryula quaeqae timet
Quid tibi cum trepidis, qaos noctis terreat umbra
30 Et leviter frondes discolor aura movens?
Parce, precor, nam me fugiens fortuna relinquit
Indignum castris militiaque tua.
Sed cur plus aequo Phryne formosa yideri
Incipit estque illi cura placere mibi?
S6 Cur modo contentus gelidis triti8que lacernis
Exopto cultas ambitiosus opes?
Cur nequeo impatiens solitis incumbere rebus,
Ac operę in medio languida dextra cadit?
Cur fit, ut apposita crescant fastidia mensa
40 Invi8usque meo torpeat ore cibus?
Cur modo grata mihi fugio consortia, quare
loB Tigilamąne ocalos (gpregas A) A£ ; custodea rigiles^ao canes D. Catalns ( = ea-
m») lensa daminutiro ąnieieente e. g. Orid. rem. am. 201 nanc leporem pronnm
catalo sectare sagaci (a^sagaces canes* apad Bymmacham, cf. Kroll pag. 56).
Petrarea, de rit. solit II 3, 10 p. 170 immanes ursos <-^ qaaBi domestieoi catolos
caitigaret || Wgilumąae (Bcostodnm) greges = rigilamąae caterrai OWd. Amor.
I 9, 27. Prop. III 8, 13 castodnm gregibas circa sea etipat euntem \\ 26 cf.
Orid. ars amat. III 732 in ampiezns uxor itara viri; [Orid.] epist. 15, 86 Ibit
in ampiezns pnlchior illa tnos; ibid. 16, 94 Yelle snb ampiezns ire pnella tnos.
Papin. Stat., Siły. I 1, 97 Ibit in ampiezns natns fraterqne patorqae | { 27 fortet]
O^id. Amor. I 6, 12 (risit) Gnpido | et leviter ,fies tn qnoqne fortis* ait ; conf . ibid.
I 9, 5. 46. ars aroat. II 234 1 1 28 Docta malis aetas sed mea qnaeqne timet D ' ;
29 trepido qnem D. Cf. OWd. Amor. I 6, 9 sq. At quondam nootem Bimnlacraqne
yana timebam; | Mirabar tenebris qniBqni8 itnma erat; cf. M. BotłiBtein ad Pro-
pert. II 34, 19 Bq. { | 81 nam mea F, iam me D | { fngientia tempora reddnnt
D 1 1 83 Sed cnr Bqq.] Pari pacto mentis affectam infleetit Horat. carm. IV 1, 33
Sed cur, hen, Lignrine, cnr sqq. 1 1 pląs solito D . 1 1 Ph/me D£F, correzit taeite
H. ZeisBberg, Die poln. Gesch. 398; Asterie A |{ 86— 86 Gar modo inomatas po>
paloqne coloribns aeqnaB | cnltior ac dispar omnibns ire paro D {| 86 gelidii
tritł8que lacernis] Martial. YII 92, 7 Esse qiieror geiidaiqae mihi tritaBqae laeer-
nas; III 38, 9 gelidis quicanque lacernis sunt ibi; VI 50, 2 gelida sordidns in
tognla. Pers. 1, 54 trita donare lacerna 1 1 87 car neqaeo impatiens] impatiens
neqaeo AE 1 1 40 torpeat] insolentins dictom de cibo ; tepeat £. Yide qnae dizit
A. Kiesę ad Catnll. 50, 9 nt nec me miserum cibas inyaret. [OWd.] epist 15« 226
Crescit et inWto lentns in ore cibus { | 41 sq. Amantinm aernmnas tristitian&ąae
animi, qnae yelnt ^unibra pestilentisaima yirtutom semina et ingeniomm fnietas
enecat*, depingit Horat. carm. iV, 1, 29—36, fosins Petrarca in libro de eon.
PBILIPPI OALL.IlfAOHI ST ORBGORII 8AN00BI OARMIMUM 415
Gratior in solis nuno mihi yiia locis?
Car medios agitant suspiria fortia somnos?
Dormito: ex ocuUb cur fluit unda meis?
^ Qaid sibi Tult totiens facies landata puellae
Et mores et quae nonnisi noitset amans?
Principium yeteris video noscoąue doloris:
Sic ego Fanniolae captus amore fui.
Ula sed aeternae contenta cupidine famae
&0 lurabat prae me nolle tenere Iovem!
O ąuałes mihi mente dies noctesąue parari
Concipio, et yitae taedia ąuanta meae!
Non mihi iam somnos, non cura relinquet ocellos,
Spes erit ardoris sedula alumna moi.
tempta mundi, dial. Iii p. 116, nbi Aagaitinam colloąaentom indach. Hnac locom
a Callimacho lectam este non affirmo, qaamW8 sio gula inter se congruere Wde-
antar. Memorat poeta laareatns et Homericam Bellerophontem (U. 6, 201 sq.,
qaae rerba latine Tertit Cic. Tasc. III 25, 63), cni erranti per campos Aleios ho-
minom^ae ora fagienti similem ait, qQi amore eorreptae sit 1 1 42 nunc] cum £ | {
43 agitant i. e. tarbant ąnamąnam de somno hoc scilicet seasa adhibitnm apnd
aiitiquoB non deprehendi, ezcnsari tanien pos^e Tideo collato Propertli loco III 8,
27 aOdi ego, qaos nQnquam pangant sospiria somnos", qai similem liccntiam
prae se fert (cf. M. Kothstein ad h. 1.). Memoriam codicis A ,rampant* ex inter-
pretamento ortam suspicor { | 44 dormito ex (et A) ocalis cur flait AEF ; et fnr-
tim ex ocnlis labitur D. I^ocos parallelos significare satis sit, o. g. Hor. carra. I
13, 6. IV 1, 33 sq, Ovid. Trist. I 3, 4. IV 1, 98, pofltquam Callimachom nollnm
ennntiatom totam in snnm nsnm conrertisse, sed ex frostis hinc et iliinc arreptts
noTam formam conflarisse appamit || 45 totiens facies A, faoies totiens ceteri
1 1 48 BilWolae A 1 1 amore fui] amore prins £ | { 50 iurabat] attamen iam ipse
Jappiter concessisse dicebatar, nt amantes insiurandam (a^poSioioY 8pxov) neglege-
rent. Cf. Tibnll. I 4, 21 sqq. Orid. art. amat. I 633 (TJde P. Brandtinm ad h. 1.)
|! prae me correxi ex per me; pro pentametro recepto legimos in cod D: Aoniis
fuerat digna placere Tiris ; | Post hnnc Yersnm sequitar ia cod. D annm distichon.
qQod in reliqais libris deest: Inter aTaritiae mores sed temporis hnins | Vix spe-
rare licet dissimile ingenium {| 51 O mihi qaa8 iternm tarbas gemitnsqae parari
D 1 , 52 ritae taedia] Cf. Łygdam. [apad Tiball.] III 2, 7 sq. Titaeqae fateri tot
mała perpessae taedia nata meae. SubstantiTom hoc desideratnr in dissertatione
Pauli Maas: Stndien zum poetischen Plnral bei den RÓmern (Archir. lex. lat. XII
479 sqq.). Saepias occnrrit pluralis non spreto singnlari apnd Petrarcam: taedia
▼itae £pi8t. II 15; de rem. n. f. II 98; taedinm ritae: de rem. n. f. II 98 p.
626 i I 53 versum ligatione (aeagmate) insignem mntnatus est Caliimachas a Pro-
pertio I 5, 11 Non tibi iam somnos, non illa (pnella) relinquet ocellos 1 1 54 se-
dnla om. E; pentameter Ita in cod. Dcommntatus est: Spesqne erit tanto se*
416 ADAM MIODOŃSKI
66 En mea condicio, doro miserabilis hosti:
Hinc fortuna grayis, hinc grayis nrget amor.
Fortunae ratio suadet parere, sed ardor,
Ut reor, in nobis imperiosus erit;
Atque iterum tua castra seąuar, pharetrate Cnpido:
60 Militis ergo tui sit tibi cura, precor.
vn.
Ad Musas.
Drusillam modo civicam canamus,
O Musae, o Yeneres Cupidinesque!
lam dudnm satis et super, magisque
Quam sat et super, omnium per aures
5 Nomen rusticulae insonat decorque
dala alumniL mało || 56 pro „hinc — hinc** traditar in cod. D »qiiam — tam* ,
69 taa castra 8eqaar] limiii sensa translato Propert. 11 10, 19 haec ego castra
•eąnar : yates taa castra canendo | Magnns oro 1 1 pharetrate Cnpido] in ezitn na-
merornm nt OWd. Amor. U 5. 1 1 1 60 militis ergo tai sit tibi cura precor A; nulitis
ergo precor sit t. c. tai ceteri. Yerbi precandi sedem in extremnm reranm rarins
transferebant Te teres, sed ne optimi qaidem poetae hanc coUooationem dedignati sunt,
velati O^id. ex Pont. I 9, 6. 111 2, 2. IV 8, 10 (nbiąae ,precorS cf. Horat carm.
lY 1, 2); ,precamar': Ovid. ex Pont. II 9, 83. Metam. 5, 516. Petrarca, Eclog.
II p. 18 ▼. 12 ; Afric. VII p. 285, 13.
VIL Codices: D fol. 77; E fol. 71^; F fol. 125 (nr. 106) i i 1 Nomina non
rera ,DrasUla* hoc yersu et ^Phryne* in fina carminis eandem feminam deaignanl i .
2 o Yeneres Capidinesąae = CatuU. 3, 1; Martial. 9, 11, 9. 11, 13, 6. Yide qaae
scripsit A. Biese ad Catalli yersam. Callimach. Ad Pompon. Laetnin 10 są.:
Aetatem teneram decent Camenae | Molles ac Yeneres Cnpidinesąae (cod. D foL
67 Terso) || 3 satis et saper] antiąuis freąaentissimam erat ,sati8 saperąue*, cf.
Catall. 7, 2 1 1 5 rasticulae] Animo poetae, postąaam Cracoriam perrenit, non re-
pente Fannia excidit, gaadionunąae memoria ita in yisceribns haerebat, nt aegra
mente paellam absentem respieeret eiosąue desiderio aestaans alias profiteretar:
Parcite tob capti Wtae citIUs amore,
Elsticala oblector simplicitate magia,
Nec, si forte Telim, possim contemnere Ti Has,
Cam mea iam dudam rara pueila colat (in eleg. ad Fanniam
Swentocham, cod. B fol. 44 Terso). Fanniam mox rari in praedio Danabiano (Da-
nayow) napsisse, ex nonnallis oodicibas, si propiores essent rero, colligere liceret,
in ąuibus palchrom Caliimachi carmen naptiale hnnc titalam habet: „Spithala-
PHIŁIPPI GAŁI.1MACHI XT OKIBOORII aANOOSI OARMINUM 417
Fannillae in triyiis et angiportis.
Per conyiyia, balnea, officinaB
Atque omnes operantium tabemas.
Et ąaantuin Dryadum Oreadamque quantam
10 Nympharumąae aąuiloniis in oris
Fontes, flumina, prata, rura, montes
Et silyas colit, inyidet suamąue
Cum Fannia cupit altemare sortem,
Ac se Mercurialibus Bubinde
15 Maynlt et lepidis yiris placere,
Quam Faunis Satyrisqiie capricraris.
Sed quantani citharae architectus Arcas
Caelesti fide musicaque yincit
Hamanos modulos: decore tantum
20 Yincit Fanniolam decora Phryne.
miam Fanniae ac Masei Danubiani (Danabiensis)''. i j 6 in triTiis et angiportii]
Catnll. 58, 4 in qaadriTiia et angiportis j 10 aąailonicis] codiees || 18 Fancia
D, Sanna S. „Fannia** diayliabon, conf. Oregorini, ad I ▼. 3 ;9| alterare] codiees |
14 Merenrialibns Tiris i. e. poetis, cf. Uorat. carm. U 17, 2 (I 10, 6) || 16 ca-
pricrnria] Quaeritar, atram legendom sit ,capricnirii8* (cf. aeąaicrorias apad Mart.
Capellam), anod contraotione eztremamm ▼ocalinm abire potait in ,caprlcruris' ,
nde „oonabis'' = connbiis yergil. Aon. III 136; (Archiv. lat. lezie. XIII 433);
an Btataenda forma adiectiTi „oaprioraras'*, caius al terom membmm alias
soffiii ope a crore originem traxerit ita, ot ioros in compositis perioros, inioros
a loro deriTatoro est (Fr. Stola, Hist. Gram. d. lat. Spr. p. 413 § &0, 4U § 51).
Ni mirom Callimachi, qnem etiamtom hilaris Mosarnm choros comitabator, relot
luzorians ingeniom nora lingoae germina poUulare ansom est praeoipue in elegiis
amatoriis et epigrammatis, ąuae colligere aliqoando icyabit Molieres appellarit
Dasicortas yel nasiiongas, ąolbns nasi erant deeurtati sire longi, in qoo genere
ne Catullos qaidem sibi magia indalgebat (43, 1 nec minirao puella naso). Cf.
cod D fol. 88^ „In Tertallłam". Poetam denique osom esse forma „capricroraf-ae**,
eo minoe probabile est, qaod crora » eros, qoam speoiem neoterici ex monomen-
toram tenebris eroeront, nora ipsios aero in notitiam Tenerit dobito. Cf. Georges,
Łexlk. d. lat. Wortform. s. ▼. | { 1 7 et qaantom £ | { Arcas » Meroorios. Statios,
8ilT. II 7, 6 Tocalis citharae reporter Arcas (Thesaor. 1. lat. II col. 439) || 18
mosica] eodd. { | 20 Phyrne] codd., corr. Zeissberg. Cf. Callim. ad Joannom Ostro-
rogom 11 — 16 (cod. D fol. 45^): Nec Uozaoa adeo doleat cessasse paromper, |
Qoam redisse soam gaodeat ad citharam. | lila, obi Fanniolae Lachesis troncaWt
amoree { £t Phryne alterios nopta norella foit, ' Lomina sidereis ocolis mea ce-
pit, et inde { Accessit nomeris tertia eora meis.
->--<3^J>
Htftpnwy Wydz. filolog, T. XXXyi. 27
ROZPRAWY
AKADEMII UMIEJĘTNOŚCI.
WYDZIAŁ
FILOLOGICZNY.
Serya II. Tom XXII.
Ogólnego zbiorą tom trzydziesty siódmy.
W KRAKOWIE
NAKŁADEM AKADEMD UMIEJĘTNOŚCI
SKŁAD GŁÓWNY W KSIĘGARNI SPÓŁKI WYDAWNICZEJ POLSKIEJ
1903.
Kraków, 1908. — DnikarnU Unlwerajtatu Jagi^Uo&skieKO pod un^em J. FIlipowikitfo.
TREŚĆ.
Strona
1. KoEKKLi Hkck: Szymon Ssymonowicz (Simon Simonides) jego śywot
i dsieła.
Csęść druga 1-256
C^ietó trsecia 267—338
Dodatki H39-376
2. Casimibus Morawski: Catiilliana et Ciceroniana 377—395
SZYMON SZYMONOWICZ
(SIMON SIMONIDES).
JEGO ŻYWOT I DZIEŁA
Napisał
DR. KORNELI HECK.
CZEŚĆ DRUGA.
IV.
(r. 1594—1604).
Mniej Hsa prodnktywnońć — Zaginione utwory — Zamojski zatrudnia po-
etę — Projekt napiftania gramatyki łacińskiej — Założenie drakami i kolegiaty
w Zamościa — Wyprawa Zamojskiego na Wołoszczyznę — Zamierzone Epini-
cyon — Śmierć mistrza Szymona — Sprawy materyalne — Przyjazd Jerzego
Dousy — Zaginiony poemat — „Potrójny** (MeklińKkiego i wiersz poety na
niego — Objęcie (*zernięcina w dzierżawę i przesiedlenie się do Zamościa —
Zamojski jako filolog i humanista — Akademia zamojrtka i jej pierwsi profeso-
rowie: Stamigel, Niediwiecki, Stefanowicz, Burski, Jaworowski, Convallius, Bo-
dzęcki, Turski i Szymon Birkowski — In nuptiut Pett-i Firlei — Druga wypra-
wa Zamojskiego na Wołoszczyznę — Dwa wydania poematu: PhUaenon arae —
Thomae Zamoscio ode I — Nowy biskup cliełmski i Ode Georgio Zamoscio —
Tomasz Zamojski rozpoczyna naukę — Przesiedlenie się do Czernięcina i budowa
dworku — Powtórne zmniejszenie się działalności literackiej — Wyprawa Za-
mojskiego do Inflant — Hercules Prodiceus - Kok 1604 -- Wiersze na Con-
Muiiones dioeeaesanae i Dialectica Ciceronis — Praec filologiczne — KzekoDiy
komentarz do filozofii Arystotelesa — Zamierzone wydanie dzieła Aktuaryusza —
Oraiio 8. Epiphanii — llerennii enarrafio in Metaphynica,
Za rokiem 1593 minął najbardziej twórczy okres w życiu Szy-
monowi cza, — wśród dostatków, względnego spokoju i wrażeń,
niejednokrotnie dość silnych, ale przecież nie przełomowych. Śmierć
Rołprawy Wyds. filolog. 1. XXXVII. 1
KORNELI HRCK
matki staruszki, brata Andrzeja i Sokołowskiego, tudzież choroba
pracą i wiekiem steranego ojca odrywały z pewnością poetę na
czas dłuższy lub krótszy od ulubionych Muz i książek, ale nie
przygniatały go jeszcze całym ciężarem najrozmaitszych interesów
i nie pozbawiały chwil wytchnienia i rodzinnego zakątka, do któ-
rego nawykł od dzieciństwa. Stosunek z Zamojskim, jakkolwiek
już dość zażyły i serdeczny, nie pochłaniał go całkowicie, ale
owszem dodawał podniety do pracy, służył ku odświeżeniu myśli
i dostarczał przyjemnego punktu oparcia i zadowolenia. Poeta ko-
rzystał z uprzejmych zaproszeń i jeździł od czasu do czasu do Za-
mościa, gdzie spotykał się z ludźmi sfer wpływowych i zaznaja-
miał dokładniej z zagadnieniami bieżącej chwili. Kie brakło także
rozmów o kwestyacb literackich. Przedewszystkiem kanclerz siim,
ilekrotnie ujrzał się w domu i „jako tako łeb sobie z sejmowych
kłótni wyspokoił", z młodzieńczą niemal energią wracał do lektury
klasyków i utworów współczesnych, sprowadzał rękopisy i wyda-
nia autorów greckich i łacińskich i), szukał zadowolenia i rozer-
wania się w tem, co go od młodości zajmowało. Przy boku jego
przebywali dwaj nieodstępni sekretarze: znany nam już Maciej
Piskorzewski i twórca „Potrójnego" Piotr Ciekliński; nierzadko
też zjawiali się inni dostojnicy świeccy i duchowni, między któ-
rymi bywali i tacy, co chętnie nie stronili od ludzi światłych,
choćby niższej „kondycyi". Wśród takiego otoczenia, mimo prze-
działu, jaki istniał zawsze między kanclerzem a świeżo nobilito-
wanym poetą, pobyt w Zamościu wnosił pożądaną odmianę w spj-
kojny i dość jednostajny żywot Szymonowicza. Kiedy zaś miał już
dosyć życia dworskiego, wtedy powracał do Lwowa, do zacisza
domowego, gdzie również nie brakło arcybiskupa Solikowskiego
i jakiś czas przynajmniej Ursyna, Burskiego, Dreznera, Szymona
i Fabiana Birkowskiego i innych mniej znanych. Dodajmy do tegu
możność pobytu w ładnie położonych Brzuchowicach , dodajmy
*) Oprócz ustępów w korespondencji wydanej praez Rielowttkiegt) (1. c.)
za»}ugujo na uwa^c lint Zamojskieg-o do ^k>kołow8kieg-o na k. 63 rękopisu bibl.
Jagiellońskiej 1. 41: Reverende domine, arnice honorande, S. P.! Opus habeo
bibliiH et Xeuophonte (Jraeris; rogo D. V-ram per suum aiiąuem conqaisitos ad
mo mittat; pretium Brzozorius numerabit. Puto ex hoc ipso, quae vita mea hic
sit, conicere. Abundo sanę otio idque totum in litteris ponere nunc cogito. Hene
Taleat. Datuin Zamoftci die XVI. mensis Junii anno Domini 1589. DominationiB
Yestrac amicus.
SZYMON 8ZYMONOW1CZ
częstą sposobność zniesienia się z Krakowem, z Sokołowskim, Re-
szką i Schoneusem, a zrozumiemy z łatwoticią. że lata 15H7 —
1593, kiedyto Szymonowicz zaledwie wyszedł z wieku młodzień-
czego, przedstawiały niemal najpomyślniejszy zbieg okoliczności,
w jakich mógł znaleść się poeta. Wynikiem ich była też w isto-
cie, jak poznaliśmy w rozdzielę poprzednim, dośó spora liczba utwo-
rów, przeważnie niewielkich, ale stosunkowo najbardziej natchnio-
nych i najlepiej pod względem formy wykończonych. Wszystkie
one pozostają w ścisłej łączności z wypadkami bieżącymi. Odkąd
bowiem Zamojski umiał zaprząc Szymonowicza do swego rydwanu,
()dtąd Muza poety stała się zupełnie zawisłą od bieżącej chwili, uderza-
jąc w akordy przedewszystkiem na cześć lub w obronie mecenasa.
Jeślibyśmy na tę produkcyą, powstałą w najprzyjaźniejszych
dla poety chwilach, patrzyli z dzisiejszego punktu widzenia, nie
byłaby pewnie imponującą. Zważyć jednak należy, że humaniści
tworzyli wśród innych warunków, niż obecnie tworzą autorowie.
Narzucona forma i obcy język krępowały zawsze ich wyobraźnię
i nie dozwalały szybszego i śmielszego lotu. Wyjąwszy niewiele
utworów wszystko musiało stosować się do wzorów starożytnych
i wyczekiwać odpowiedniej chwili, do którejby nagiąć można prze-
kazaną formę. Zresztą poznane już przez nas i ocenione poematy
nie wyczerpują jeszcze rozmiarów produkcyi, na jaką zdobył się
Szymonowicz. Obok nich istniały jeszcze inne, znane tylko najbliż-
szemu kółku znajomych. Co chwila doczytać się możemy, że poeta
bywał często dla nich niedobrym ojczymem, że nie troszczył się
o ich wydrukowanie i pozwalał, jak się sam kilkakrotnie wyraża,
by na dnie pełnej skrzyni spoczywały i w rzeczywistości „molom
na pastwę" służyły. „Stare papiery przeglądając", pisze Szymono-
wicz do Tomasza Zamojskiego ^), „napadłem na odę do niebo-
szczyka pana pisaną, — jeszcze to było przed Rejwtią. Którą WM
memu MPanu posyłam, przynamnie aby świadectwem była, jakom
ja jest dawnym sługą cnego domu WM mego MPana. Wojna ture-
cka wtenczas się trzęsła; są pamiętnicy, którzy o trwodze tamtej
będą umieli sprawę dać". Jest to więc jakiś poemat, przypadający
na czas między r. 1590 a 1592, między Elinopeanem a Repołia.
*) W liAcie z 31 marca r. 1613; ob. Hielowski 1 c. 150. O samym, druko-
wanym Elinopeanie niepodobna tu niyAleć ze względu na słowa: Stare papiery
przeglądając.
1*
KORNELI HBCK
Obecnie nic więcej o nim nie wiemy. Ciekliński *). Średziński^)
i Scholz 8j oskarżają wyraźnie Szymonowicza o zbyteczną skromność
i ukrywanie poematów, które dla pigknej formy i treści powinnyby
ukazać się drukiem. Choćbyśmy też, jak przy Divu8 Stanislaus.
wyrażeń podobnych nie mieli brać dosłownie, choćby nawet ukry-
wał się pod nimi sam poeta i nas w istocie nieraz mistyfikował,
to przecież zbyt częste są to wypadki, byśmy nie mieli dawać im
żadnej wiary. Przecież Tomasz Seghetus otrzymał całą seryę mło-
dzieńczych poematów (iuveniHa) do wydania*), przecież Rudomicz
wyraźnie pownada^), że o wiele mniej utworów polskich i łaciń-
skich Szymonowicza ujrzało światło dzienne, niż ich spoczywa zam-
kniętych w skrzyni Kaspra Scholza. Z zatraeonemi, z tytułu zna-
nemi dziełami 'sp<jtkamy się i w następnych rozdziałach. Szymo-
nowicz wydawał tylko to, co uważał sam za naj dojrzalsze, co wy-
dać był zmuszony skutkiem rozległych stosunków z osobami wpły-
wowemi. Ten lub ów poemat może się jeszcze odnajdzie. — inne
zdaje się przepadły i utonęły w niepamięci.
Jeśli zatem wszystko powyższe weźmiemy pod rozwagę, to
produkcya opowiedzianego właśnie okresu nie okaże się. nam nie-
znaczną. Pozyska też ona tem charakterystyczniej sze oświetlenie,
gdy ją porównamy z okresem zaraz następnym, kiedy zaledwie
to lub owo dziełko wyszło z pod pióra poety. Przypuścić bowiem
niepodobna, aby Szymonowi cz w jakimś okresie życia miał zna-
cznie większe upodobanie do ukrywania dzieł własnych, niż w in-
nym, drugim. Owszem przeciwnie stosunek utworów wydanych
do drukiem nie ogłoszonych musiał mniej więcej być zawsze jedna-
kim, czyli innemi słowy liczba dzieł potomności przekazanych musi
nas przecież dośi^ dobrze powiadamiać o większej lub mniejszej dzia-
łalności pisarskiej poety. — a ta właśnie liczba poświadcza wyraź-
*) w przedmowie do Horcales Prodiceus.
■) Ob. przedmowę do Imag^lnes.
') Por. i>rz('diiiowc do Manen Barbarae de Tarnów.
*) Hielowski 1. c. 151.
*) L. c. str. 25: Simon Simonide?* Bendoński, vir doctissimus. 4uam pluri-
inis seriptis snis in omni genere seientiamm, prosa ac lig'ata, Graiae, I-atiai .
ner non rernaeulae ling-uae eleg-antiseima facundia repletis, toto orbi notissimus:
ex <|iioriim niimero mnlto paiieiora publicam iam iutueutiir lucern, quani ąuae di-
gnisinie eandem intneri parata, adhuc cistis bibliothecae Solcorianae, ex sorore
illiiia nepotis, ineliisa, non sine spe vitae suae ad ritam ingfenii mortaliuni nti-
liesima re<iuiet»cunt.
SZYMON »ZYM()>I(»WICZ
nie, Że po okresie stosunkowo najruchliwszym nastąpiły lata zna-
cznego osłabienia energii* Cóż i kto był tego powodem? Zamojski
niewątpliwie.
Jak długo poeta mieszkał we Lwowie, jak długo ni(» służba,
ale życzliwa wymiana myśli wiązała ich z sobą, tak długo os(»bi-
stość kanclerza była tylko podnietą dla natchnienia poety. Kiedy
jednak Zamojski zapotrzebował pomocy Szymonowicza i użył go
jako narzędzia do urzeczywistnienia własnej idei, wtedy odebrał
mu swobodę ruchów i przywaliwszy ogromem zajęć pozbawił ko-
niecznego spokoju i możności skupienia się w sobie. I znowu jakby
Nemezys jakaś zawisła nad ręką tego statysty-literata. Dzieło, nad
którem obaj wspólnie pracowali nie przyniosło jM)żytku społeczeń-
stwu polskiemu, a poecie na jakiś czas przynajmniej wytrąciło
pióro z ręki i pchnęło w wir zajęć, których wzorem Skaligera po-
stanowił był unikać.
Już wkrótce po bliższem poznaniu się z Szymonowiczem sta-
rał się Zamojski nakłonić go do napisania gramatyki łacińskiej.
Byłto pomysł ze strony kanclerza bardzo nieszczęśliwy, nie liczący
się zupełnie z usposobieniem pooty-artysty. Gdyby go był Szymo-
nowicz chciał istotnie wykonać, musiałby był mimo nabyte wia-
domości przedsięwziąć jeszcze niemałe studya i zagłębić się w pra-
cy, ściśle naukowej, zdolnej mu odebrać wszelki polot myśli, tak
potrzebny do tworzenia dzieł poetycznych. Nalegania musiały l)yć
dość natarczywe, skon) poeta nie mógł się im oprzeć i czuł się
zniewolonym przystać na żądanie. Mimo jednak dane przyrzecze-
nie umysł jego nie chciał się nakłonić do spisywania reguł gra-
matycznych. Usprawiedliwia się więc poetA przed hetmanem ^\ że
do pracy dotychczas się nie zabrał. — a czynić to musi w roku,
w którym ukazał się natchniony Elinopean, jeden z najlepszych
otworów poety! Szczęściem dla Szymonowicza koniec roku 1589
przyniósł najazd tatarski i groźbę nawały tureckiej. — umysły
wszystkich zwróciły się w stronę gi"anicy południowej, nowa aure-
•>la otoczyła skronie Zamojskiego, a poeta mógł pójść za popęd«^m
własnych uczuć i stworzyć nie gramatykę ale podniosły poemat.
Aelinopaenn zapobiegł z pewnością niechęci, jeśli jaką żywił
Zamojski z powodu niedotrzymania obietnicy, tern bardziej, że losy
str. 159
M W liAfic datowanym z Jarosławia 16 sierpnia 1589. Oh. Hielowski 1. c.
KOKNBLI HEOK
przyjazne nastręczyły Szy mono wieżowi sposobności do wydobycia
się z trochę niemiłego położenia. Wprawdzie dwuletnia przerwa
w działalności literackiej poety, która charakteryzuje r. 1590 i 1591.
jest dość znamienną i może być, że mimo wszystko Szymonowicz
zabrał się był do pracy nad gramatyką łacińską^ lecz niewątpUwie
na czas niedługie skoro, jak mówiliśmy poprzednio, na ówczesne
lata przypada prawdopodobnie zamiar napisania Joela, przypadają
i głębsze studya nad sielanką starożytną. W opracowaniu grama-
tyki łacińskiej wyręczył Szymonowicza człowiek, który znalazł się
tymczasem szczęśliwie. Był nim, jak wiemy, serdeczny towarzysz
Szymonowicza, nauczyciel kolonii lwowskiej, mąż pełen energii
i niezmordowanej pracowitości. Jemu to, nie aspirującemu wcale
do laurów poetycznych, podsunął Szymonowicz myśl. rzuconą przez
Zamojskiego, a on chwycił się jej skwapliwie i przy pomocy druku
stworzył dzieło, nn owe czasy niepospolite w literaturze naszej.
W tym więc przynajmniej wypadku inicyatywa Zamojskiego od-
niosła i skutek pożądany i na szczęście nie zepchnęła poety na drogę
niewłaściwą. Nie tak już pomyślny obrót wzięły polecenia, jakiemi
hetman-mecenas obarczyć miał wnet powtórnie swego protegowane <(o.
Zamojski, przestawszy byó powiernikiem myśli królewskich,
skierował energię w inną stronę i zajął się przede wszy stkiem mia-
stem Zamościem, w którem teraz coraz częściej i coraz dłużej |)o-
czął przebywać. Zamość miał wystrzelić ponad inne polskie miej-
scowości i stać się godną siedzibą nowego magnackiego rodu. kt(>-
rego właściwym twórcą kanclerz sam dopiero został. Już więc
przed r. 1590 rozpoczął budowę wspaniałego kościoła^) i umyślił
zeń stworzyć dostatnio uposażoną kolegiatę. Wnet później, zwłaszcza
odkąd czwarte z kolei małżeństwo otworzyło nadzieję na upragnio-
nego potomka, zapnignął mieć w Zamościu drukarnię, jaką Her-
bu ii; posiadał w Dobromilu a Radzi wił w Nieświeżu, i postanowił
kn^ować scholam cimleni na wzór takiej, jaką widział u Jana Stur-
ma -) w Strasburgu. Myśl sama. nader szczęśliwa i przynosząca
zaszczyt obywatelskiemu poczuciu kanclerza, wymagała do urze-
czywistnienia pomocy doświadczonego doradcy. Któż zaś lepiej
nadawał się na niego, jak nie Szymonowicz, który Francyę i Belgię
') Por. list kanclerza do Sokołowskiejfo z 6 stycznia 1690 r. w rcko|ii<i«*
bihl. Ja^iell. Nr. 41 k. 72.
*; Kr. 1507 uni. 1589.
SZYMON BZYMONOWICZ 7
zwiedził i przypatrzył się dobrze zagranicznemu ruchowi naukor
wemu? On więc teraz na prośbę Zamojskiego nie szczędzi ustnych
i pisemnych wskazówek i w r. 1593 i 1594 jeździ do Krakowa,
aby stamtąd sprowadzić drukarzy i zdolnych, znajomych mu nau-
czycieli ^). Zamojski chciałby mieć nawet Szymonowicza tuż pod
bokiem i zdaje się już wtedy proponował mu objęcie Czernięcina^)
w dzierżawę. Sprawa na razie rozbiła się skutkiem 'protestu sędzi-
wego mistrza Szymona, który syna nie chciał puścić od siebie.
Szyinonowicz wyjeżdża więc tylko często ze Lwowa i donosi co
chwila kanclerzowi o swoich zabiegach i rokowaniach z przeróż-
oeiui osobami. Drukarnia zamojska rozpoczęła też czynność już
w r. 1594 wydrukowaniem dwu gramatyk łacińskich Donata i Au-
gustyna Aureliusza, przeznaczonych dla przyszłych uczniów nowo
powstającej szkoły. Sama szkoła miała być również otwartą w marcn
tegoż 1594 roku. Budynków jednakże nie można było ukończyć na
czas; choć więc już pod zimę nadążyli do Zamościa umówieni profe-
sorowie, otwarcie nastąpiło prawdopodobnie dopiero z wiosną 1595
roku^). Zadowolenie hetmana musiało być niemałem, gdyż właśnie
w kwietniu r. 1594 narodził mu się tyle upragniony syn, który
miał już kształcić się w szkole, według wskazówek kanclerza urzą-
dzonłvj i pod jego najwyższem kierownictwem zostającej. Pozostaw-
my jednak na razie drukarnię i szkołę swemu losowi i zwróćmy
się jeszcze ku innym wypadkom, na dalszy żywot Szymonowicza
blanowczy wpływ mającym.
Wśród krzątania się koło spraw, poruczonych poecie przez
Zamfijskiego, nadszedł w kwietniu 1594 r. list obszerny od Reszki
z Nrapolu^) z usilną namową, by Szymonowicz wybrał si^^ jak
najspieszniej w podróż do Włoch. Poseł Zygmunta III pragnął wi-
docznie gorąco ujrzeć poetę w Rzymie, bo w rozwlekły i mimo
') Wiele z tej korespondencji r. 1693, 1594 i 1595 wydał Bielowski. l'or.
także lYzyborowski 1. c. 151.
*j Por. list do Zamojskiego z 11 czerwca 1694 u Bielowskiego ). c. 120.
^ Tak przynajmniej z watnych powodów siedzą ks. Wadowski i J. K.
Kochanowski, najnowsi historycy akademii zamojskiej. Barski przeciwnie w przed-
mowie do Dialectiea Ciceronis, wystosowanej do Tomasza Zamojskiego pisze wy-
raźnie: Te in lucern sascepto, lacem academicam bonarnm litterarum in hac urbe
a se condita excitavit (sc. loaones Zamojski). Hoc tna causa praecipue fecit; na-
talem ctcnim haius academiae cum tuo natali coniunzit.... Niewiadomo jednak,
czT Hurski ma tu na myśli czynności przygotowawcze czy samo otwarcie szkoły.
*) List datowany 1. kwietnia 1694 r. Ob. Bielowski 1. c. str. 120—126.
KORNBLI HBCK
Żartobliwego tonu dość naiwny sposób rozpisał się o zupełnem
bezpieczeństwie w podróży i o korzyściach pobytu w Italii. Pogo-
dne niebo włoskie, stolica najwyższych zwierzchników kościoła ka-
tolickiego, tudzież miejscowości sławne wspomnieniami z epoki od-
rodzenia i dawnej kultury starożytnej nęciły niewątpliwie Szymo-
nowicza ; pójść jednak za głosem serca właśnie podówczas nie było
danem poecie; on przecież nawet Czernięcina z powodu choroby ojca
nie mógł wtedy objąć w dzierżawę, a cóż dopiero puszczać się w tak
daleką i długą podróż! Pozostał więc w kraju i Włoch już nigdy
nie obaczył, — pozostał, aby być świadkiem wypadków, które prze-
szły nad jego głową.
W sierpniu r. 1594 zawitał znowu do Lwowa gość groźny
i straszliwy, nieubłagana zaraza, szerząca naokół śmierć i zniszcze-
nie. Prawie pięć miesięcy gościła wśród murów miejskich; stary
mistrz Szymon przetrwał ją jednak na przekór młodszym od siebie,
krórych liczba niemała zginęła podówczas. Poeta nasz nie odstąpił
prawdopodobnie sędziwego ojca i wierszykiem:
Mors non disianKit, qao8 sociarit amor
pożegnał zakochaną parę mieszczańską: Włocha Michała i Rusinkę
Pelagią, co w dziewięć dni po sobie legli w jednym i tym samym
grobowcu *).
Równocześnie z zarazą przewaliła się inna klęska przez nie-
szczęsną prowincyę ezerwonoruską. Tatarzy, odwieczny wróg kul-
tury i mienia polskiego, podrażnieni ponownymi napadami Koza-
ków, wyczekiwali tylko sposobnej chwili, aby wpaść znowu w gra-
nice Rzplitej. Wstrzymywała ich od tego czujność hetmana, rozpo-
rządzającego wprawdzie bardzo nieliczną ale dobrze wyćwiczoną
siłą zbrojną, wstrzymywała jakiś czas sama Portii. u której kan-
clerz przez posłów domagał się natarczywie, by Tatarom rozbójni-
czych napadów raz na zawsze wzbroniła*). Wielki wezyr dał na-
*) Ob. Zimorowicza LeopoliR triplex 1. c. str. 151.
*) Opis mój najazdu Tatarów opieram na rclacyi samego ZaniojskiejfO
w nlotnej broszurze: I)c transitu Tartaroram per Pocutiam anni 1594 epistoła
ad... Cynthium... cardiunlem Aldobrandinum ab Joannę de Zamoscio... misi^a. Cra-
coviae 1594 k. ni. 10. Hroszura miała na celu przygotować opinią publicsaa do
podjęcia wielkiej wyprawy na Tatarów. W opowiadaniu o dalszych losach wojny
polegam płównie na ks. Józefa Sasa: Wyprawa Zamojskiego na Mołdawię (Prze-
glijd Powszechny t. LVI z r, 1897 str. 74—89), tudziei monogratii Nowi>dwor-
skie^o 1. c.
SZYMON 8ZYMONOW1CZ
wet takie przyrzeczenie; kiedy jednak Kozacy świeżo kilka turę-
ekich wsi spalili a na Węgrzech w r. 1594 wybucUa nowa wojna
z cesarzem, wówczas sułtan wezwał hana tatarskiego, by ruszył
jak najspieszniej na Siedmiogród i Węgry. Hetman dowiedziawszy
się o tem, obawiał się słusznie, by przy tej sposobności i prowin-
cje polskie nie ucierpiały. Powcrfał więc szlachtę pod broń, wezwał
roty magnatów do siebie i obsadził prz(»dewszystkiem granicę po-
dolską i przejścia na Bohu i Dniestrze. Tatarzy w istocie zebrali
aię w wielkiej liczbie i rozpuściwszy pogłoskę, że idą wprost przez
kraj Wołochów na Węgry, przebyli Dzikie pola, przeprawili się
przez Dniestr i Prut i znaleźli się w Mołdawii. Tu zmienili nagle
kierunek drogi, poszli na północ, wpadli nu rtdsłonięte Pokucie,
spalili Halicz i Kałusz i zniszczyli ogniem i mieczem całą ziemię
podkarpacką, nie oszczędzając przedewszystkiem posiadłości obu
hetmanów: Zamojskiego i Żółkiewskiegc^. Zamojski, choć główne
siły Polaków stały daleko na wschód, z rotami, jakie miał przy
sobie, puścił się w pogoń za nimi. Nie dosiągł ich jednakże. Ta-
tarzy z nadzwyczajną szybkością dokonali dzieła zniszczenia i ro-
biąc czasem 9 mil dziennie przedarli się przez Beskid na Węgry.
Ta nowa klęska poruszyła hetmana do żywego *) i samą k(j-
niecznością faktów poddała mu myśl. pielęgnowaną niegdyś przez
Stefana Batorego, zgniecenia drapieżnego przeciwnika w jego wła-
snem gnieździe. Trzeba przede wszystkiem, pisał kanclerz do króla,
znieść wroga, który nad nami jak miecz katowski wisi, ciągle grozi,
domy pali, żony i dzieci w niewolę zabiera. Na podbój Krymu ru-
szył najpierw Mikołaj Jazłowiecki „przełożony" Kozaków. Wyprawa
jednak nie udała się, bo Kozacy, przeświadczeni o niedostateczno-
ści sił własnych, poczęli opuszczać wodza i Jazłowiecki musiał
z niczem do domu powrócić. Zawiodło także i pospolite ruszenie,
które hetman zwołał; szlachta na wojnę zbierała się tak opieszale
i nielicznie, że z podobnem wojskiem niepodobna było zdziałać
nic pożytecznego. Wówczas Zamojski powziął postanowienie: zdą-
żać stopniowo i wytrwale do podbicia Krymu i najpierw zhoł-
dować Mołdawię i Multany. ażeby odciąć Tatarom posiłki, któ-
reby im lądem mógł przysłać ich zwierzchnik, sułtan turecki. Oko-
liczności zdawały się sprzyjać zamiarom kanclerza'^).
*) l*or. tamże k. 2: Qaae (sc. rcs), ąuem aliis doloreiii afferat, nescio, inihi
eerte ritam acerbam facit.
'^) Por. zwłaszcza co mówi Nowodwornki 1. c. str. 68 nstp.
10 KOUNRLI HKCK
Stefan Batory, wyruszając w r 1576 do Polski, przelał rządy
Siedmiogrodu na stryja, Krzysztofa Batorego z Somlyó. Ten rządził
księstwem tylko lat pięć, podczas których powołał do Siedmiogrodu
Jezuitów i powierzył im nadzór nad wychowaniem syna Zygmunta,
przez stany na zastępcę tronu już wtedy ogłoszonego. Małoletni
Zygmunt po śmierci ojca w r. 1581 został też nadal pod przemo-
żnym wpływem Jezuitów i był przez całe życie powolnem narzę-
dziem w ręku dyplomacyi austryackiej.
Hospodarem mołdawskim był podówczas Aron. a na tron mul-
tański czyli dzisiejszej właściwej Wołoszczyzny wstąpił w r. 1593
drogą kupna Michał VI Waleczny, uważany przez historyków ru-
muńskich za jednego z najdzielniejszych książąt. Ambitny i śmiały,
chciał się wyzwolić z pod zbyt wielkiej zależności od Turcyi,
zwłaszcza że przy wstąpieniu na tron musiaj się zadłużyć w Stam-
bule na 400.000 dukatów, a wierzyciele skutkiem tego zagarnęli
wszystkie dochody hospodarstwa. Sposobność nadarzyła się wnet,
bo właśnie na te lata przypadły zabiegi papieża Klemensa VIII
o utworzenie ligi państw chrześcijańskich przeciw Turkom.
Wskutek agitacyi wysłańców papieskich najpierw hospodar
mołdawski Aron w sierpniu r. 1594 przystąpił do związku z Zy-
gmuntem Batorym i uznał jego zwierzchnictwo nad sobą. W trzy
miesiące później (5. listopada) poddał się Batoremu Michał Wale-
czny, poczem Zygmunt, jako książę trzech zjednoczonych krajów,
połączył się w styczniu r. 1595 z cesarzem przeciw Turkom i po-
ślubił Maryę Krystynę, córkę styryjskiego księcia Karola, wuja
cesarza Rudolfa II.
Między związkowymi jednak nie było wielkiej jedności. Moł-
dawski Aron wkrótce po przystąpieniu do związku począł się chwiać
w wierności do cesarza i wymawiał się od złożenia uroczystego
hołdu Zygmuntowi, który myślał tylko o tern. aby rzekomo w imie-
niu Rudolfa podnieść jak najwyżej własną władzę i znaczenie wo-
bec obydwu hospodarów. Nie ścierpiał też Batory dwulicowej roli
sojusznika i wkrótce pozbawił go rządów, a namiestnikiem swym
w Mołdawii mianował Stefana Rozwana, zupełnie uległego sobie.
Chytrzej i zręczniej postępował Michał multański. Potrzebu-
jąc pomocy Siedmiogrodu i cesarza nie protestuje na razie przeciw
ograniczeniu władzy swojej, lecz występuje do otwartej walki
z Turkami, zadając im klęskę za klęską. Zdobył twierdzę naddu-
najską Giurgiu (Dżurdżewo), wyciął znaczny oddział, wysłany dla
.SZYMON RZYMONOWIOZ 11
ujęcia jego, pobił beglerbeja Grecyi, Hassana paszę, i wyparł go
z Multan, poczem w marcu r. 1595 przeszedł nawet Dunaj i spu-
stoszył Bułgaryą aż po Bałkan.
Austrya wiedziała dobrze, że to wszystko musi wywołać nie-
chybną zemstę ze strony Porty Otomańskiej. Oglądała się więc na
wszystkie strony za sprzymierzeńcami i usiłowała Rzplitę wciągnąć
również do wspólnej walki. Na sejmie r. 1595 posłowie cesarscy
przedstawili projekt ligi z cesarzem, lecz przewrotność Austryi. pod-
burzającej ciągle Kozaków i mającej jedynie własną korzyść na
celu, tak dalece widniała z każdego kroku, że projektowana liga nie
doszła do skutku. Natomiast na wniosek kanclerza wybrano osobną
koniisyą, która po dłuższem wahaniu się uchwaliła urządzić z pierw-
szą wiosną r. 1596 ogólną wyprawę na Tatarów. Tymczasem zaś
Zamojski ruszył 12 lipca z wojskiem zaci«,'żnem ku Dniestrowi,
aby bronić granic od najazdu dziczy tatarskiej i przeszkodzić jej
w ewentualnej przeprawie prsez rzekę. Tu w obozie nastręczyła
mu się sposobność wmieszania się w sprawy wołoskie wbrew uchwale
senatu, obawiającego się na państwo ściągnąć nawałę turecką.
Sułtan Mohamet III, objąwszy właśnie dopieroco rządy w r.
1595, wysłał dla ukarania buntowników stutysięczną armi^ pod
Sinanem paszą, który też niebawem przeprawił się przez Dunaj
i wtargnął do Multan. Rozwan zawezwał wówczas na pomoc Za-
mojskiego, ale ten z obawy przed Turcyą poradził mu tylko, aby
schronił się do Siedmiogrodu. Natomiast Michał Waleczny wyru-
szył na spotkanie o wiele liczniejszego wroga i 13 sierpnia 1595
pod wsią Galugareni odniósł nad nim świetne, prawdziwie bohater-
skie zwycięstwo. Sinan pasza stracił mnóstwo żołnierzy i sztandar
proroka i omal sam nie postradał życia. Mimoto Michał musiał
ustąpić do Siedmiogrodu, bo zbyt mało miał ludzi w porównaniu
du armii nieprzyjacielskiej. Wódz turecki nie ścigał go, ale wzmo-
cniwszy Tergowist 4.000 załogi, poszedł do Bukaresztu i tu czekał
na pomoc hana tatarskiego Kazi-Gereja. Michał tymczasem, połą-
czywszy się z wojskiem księcia Batorego i zbiegłego z Mołda-
wii Rozwana, powrócił do Multan, zdobył Tergowist 8. października
i ruszył na Bukareszt. Sinan pasza nie doczekawszy się Tatarów,
począł spiesznie uchodzić do Dżurdźewa. Tam podczas przeprawy
przez Dunaj dopędził go Michał, kulami armatniemi zdruzgotał
most i wielu Turków bądź wyciął jeszcze na brzegu multańskim,
bądź zatopił w rzece.
12
KOUNELI HRCK
Zamojski tymczasem, zanim jeszcze Turcy ulegli w otwartym
boju. nic chcąc dopuścić, aby w razie klęski Michała McJdawia
także dostała się w ręce potężnego sąsiada, wbrew pierwotnema
zamiarowi zdecydował się na krok stanowczy. Rozpuściwszy oto
pogłoskę, że chodzi mu tylko o Tatarów, zbierających się właśnie
pod Oczakowem. przekroczył 27. sierpnia Dniestr i stauął wnet
obozem pod Jassami. Wołosi powitalycia M- i stosunek ieiro osobisty do Sigroniusa. który uczniowi i za-
razem rektorowi uniwersytetu padwańskiego winien był niemałą
Avdzięczność za skuteczną obronę wobec napaści profesora Robor-
tellegc). Polscy biografowie Zamojskiego z oburzeniem odrzucają
') Datę urodzenia ustalił świeżo Nowodworski (1. c.) oznacaając dokUdni*".
żo Jan Zamojski przyszedł na świat w Skokówce w nocy z dnia 19-pro na 20-g^o
marca I5ir2 r.
SZYMON SZYM»»N<)WJ(V. I:.)
podobne posądzenie; do ich zdania przychyla się i p. Nowodwor-
ski przytaczając na dowód, źe w dziele znajduje si*^ kilkakrotnie
łagodna polemika z Sipfoniuaem. znajdują się ustępy, stwierdzające
niezbicie, że autor zaliczał się do narodowości polskiej.
Niewątpliwie ostatnia zwłaszcza wskazówka jest nader ważną,
lecz czy kw^estyą rozstrzygną już stanowczo? Dla mnie pozostaje
jeszcze z.iwsze niepoj*;tem. jak młodzieniec 20 letni mó|;ł się zdobyć
na takie dzieło, o takiej erudycyi, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod
nwa;X(;, że urząd rektora, który właśnie w r. Uy62 pełnił z wielką
«:orliwością. tudzież uporządkowanie i zebranie w całoM' rozpró-
szonych dotąd praw i przywilejów uniwersytetu padwańskiefro po-
chłaniały mu niejedną chwilę i odrywały z [>ewnością ud książek.
Nadto styl łaciński dzi(»ła [)Otoczystością r(')żni się znacznie od zwię-
złego. obfiteo:o w elipsy sposobu wyrażania się w późniejszych Za-
inoJ5kie*::o pismach, choć przyznaję chętnie, że nie jest to moment
decydujący, skoro zazwyczaj ludzie w młodym wieku miłują się
w bardziej rozwlekłem i pięknem myśli przedstawieniu, a w pó-
źniejszym skąpią słów i ubieg^ają się głównie o zwięzłość i dobi-
tność. Równocześnie też nie mojj^ę zaprzeczyć, że do poznania ustnjju
Ncnatu rzymskiego pocią<2^ały z pewnością Zamojskiego względy
politycznej natury i że do studyów nad jego urządzeniem mógł
zabrać się z wielkim zapałem. Dlatego po rozważeniu wszystkich
danych, o ile mi bez głębszych w tym kierunku studyów nasunąć
j^ię mogły, przychodzę do przekonania, że naleźałc^by obrać drogę
pośrednią.
Przyszły mąż stanu a podówczas uczeń wydziału prawnego
(Kjnad wszelkie inne kwestye chciał sir^» zapewne poznać dokła-
dniej z urządzeniem sławnego, niemałą aureolą otoczonego senatu,
którego mądremu postępowaniu Rzymianie w pierwszej linii za-
wdzięczali panowanie nad światem. ł\>djął się więc pracy rozległej.
!^ily młodzieńca przerastającej, w której natrafił oczywiście na nie-
małe trudności. Wówczas o pomoc i radę udał się pewnie nie do
kogo innego, tylko do Sigoniusa, a ten choćby ze względów wdzię-
czności za stanowisko, zajęte w głośnym sporze z Robortellim. nie
szczędził mu wskazówek, uzupełnił materyał, jakim niedoświadczony
niłodzicnieniec mógł rozporządzać i może poprawił rękopis pud
wzLclędem stylistycznym. Tak urosła praca. kt(>ra. choć sięga poza
zakres studyów młodzieńczych i nosi na sobie niestarte piętno
wpływu Sigoniusa. przecież i z założenia i gł()wnej treści jest du-
2t) KOKNKU IlECK
chowa własnością Zamojskiego. Pomysłem też i sposobem przepro-
wadzenia tematu wydaje chlubne świadectwo niezwykłym zdolno-
ściom autora i służy za niezbity dowód, iż umysł jego pod wpły-
wem wykształcenia zagranicznego wyzwolił się z pod dogmatów
scholastycyzmu i szukał zadowolenia w swobodnem, krytycznem
badaniu. Ze tak było, a nie inaczej, dowodzi także i drugie z kolei
drukowane dzieło, które w przeciwieństwie do poprzedniego rewin-
dykować musimy przynajmniej w znacznej części dla Zamojskiego.
Dialectica Ciceronis *) wydana w Zamościu r. 1604 zawiera
przedmowę do 10 letniego podówczas Tomasza, rzucającą pełne
światło na genezę i powstanie dzieła. Wydawca Adam Burski po-
wiada tam wyraźnie, że kanclerz zawezwał go raz do siebie i taką
miał do niego przemowę: Za młodych moich lat, kiedym był jeszcze
uczniem, zwracałem zawsze — szczegół charakterystyczny -) — szcze-
gólniejszą uwagę na Cycenma, jako na pisarza z wielu względów
najpożyteczniejszego dla młodego szlachcica polskiego. Wówczits
to przy lekturze jego pism filozoficznych notowałem sobie skrzętnie
miejsca, które przejął z innych autorów starożytnych. Wiem bo-
wiem — szczegół znowu znamienny, stwierdzający wielki \vpływ
Jakóba Chai-pentier 3), — że filozofia jest tylko jedna, Arystotelesa,
lecz jak sztuka wojenna jest również jedną, a przecież istnieją
rozmaite rodzaje broni i maszyn oblężniczych. tak w filozofii znaj-
') Pełny tytuł: Dialectica Ciceronis, <iuae dispcrse in scriptis relii|iut. ma-
xiuK' ex Sioicorum sententia, cum commentanis, quibu8 ea partini supplentur.
partiui illustrantur. ()pu8, non solum ad intelligenda Ciceronis 8cripta, sed etiani
inultorum veteruui amicoruui ac in his theolog-onim, iurisconsultorum, niediro-
ruin ae philosophorum iuipriuiii< utile, Adamus Kursius, acadcmiae Samosciensis
professor composuit. Cum privilepio pont. sanctit. et maiestatis regiae baniosci
MartinuH Lenscius, academiae typog^raphus, excudebat anno Domini M1X'1V. k.
ni. 12 t str. 470 f k. ni. 8. Na przedmowę zwrócił jui awagę Richard Foer^ter
(Zur Handschriftenkunde und (Teschichte der Philolog^ie VI, Uheinisches Museuni
fiir Philolog-ie N. F. Bd. LV. str. -438), wspominają o niej i nasi pisarze (np. Sol-
tykowicz I. c. 435, Jochor 1. 164 nat.), ale udział Zamojskiego zdają aic reduko-
wać do bardzo małych rozmiarów.
*) Zgodne to zupełnie z predylekcyą do Cycerona w dziele ^l>e senatu
Uomano**!
*) Por. Nowodworski 1. c. i Oratio funebris in annirersario depositionis illu-
Htrissimi Joannie Zamoscii. . . ab Adamo Bursio. .. habita lunii V. a. D. D)06 iSa-
mosci MIK.- VI k. ni. 23) k. 4 v. Według też dzieł Jakóba Karpcntaryosaa ma vr\'
khidać profesor fizyki i medycyny w akademii Zamojskiej. Por. plan organiza-
cyjny u Wadowskiego 1. c. str. 78.
SZYMON -SZYMONOWICZ 27
dują się rozmaite odcienia i poglądy. Starałem się zatem dojścf, czy
w istocie wszystkie poglądy Cycerona można odniećć do Arystotelesa,
czy też raczej należy znaczną ich część położyć na karb innych
filozofów greckich, zwłaszcza stoików. Praca taka zdaje mi się nie
była bezowocną. Mój syn. Tomasz, nie mógłby jeszcze z niej ko-
rzystać; chciałbym jednak, aby wszystko naprzód już było przy-
gotowane, zanim przystąpi do lektury Cycerona. Dlatego Bursy uszu!
weź te notatki, przeczytaj, pomnóż i wydaj, a spodziewam się. że
i młodzież akademii zamojskiej odniesie stąd niemały pożytek. Bur-
ski — jak sam dalej powiada — usłuchał wezwania, materyał ugru-
pował i nadał mu formę dyalogu między stoikiem, perypatetykiem
i akademikiem.
' Prawdziwość opowiadania poświadczają Lipsius. Dawid Hil-
I chen i Heidenstein ^), poświadcza także Szymonowicz dwukrotnie,
w liście do Lipsiusa i w wierszu chwalącym Burskiego głównie za
! to. że szuka chluby w wydaniu pracy wielkiego kanclerza — a prze-
cież to wszystko albo całkiem uchodziło uwagi naszych historyków
literatury, albo przemawiało im mało do przekonania! Dzieło wy-
szło jeszcze za życia Zamojskiego, który i przy redakcyi szedł na
rękę Burskiemu, starając się choć nadaremnie u Jerzego Dousy
o tekst crecki Sextusa Empiryka, dla przytoczenia z niego wyjąt-
ków w oryginale, a nie tłómaczeniu łacińskiem *).
Jest to zatem wspólna praca. Pomysł sam i główny zrąb ma-
teryałów pochodziły od Zamojskiego, czynnością redakcyjną i po-
mnożeniem materyału zajął się Burski. Udział Zamojskiego zdaje
się był nawet znacznie większym, skoro Szymonowicz. jak to po-
znać z listu Lipsiusa i owego wiersza dołączonego do dzieła, walczy
otwarcie i zawzięcie za autorstwem Zamojskiego i pracę Burskiego
stawia na drugim planie, a był on przecież dobrze wtajemniczony
') List Szymonowicsa do IJpsiu^a w Dodntkach do nin. monogr., odpowiedsS
Lip»iQ9a a Bielowakiego 1. c. str. 138., Dawid Hilohen w huctas in obitum loan-
nis Zamoyskii. Zamoscii 1605, Reinhold Heidenstein w Yitae Joannis Zamoysci
libri Ul. ZamoBcii 1606. (Por. Foerstcr 1. c. str. 438). Ustęp powyższy pisałem
jesicie, zanim dr. Uahn wydał list Szymonowirza do LipsiuFa -Pamiętnik literacki
t. 1, z r. 1902 str. 138 — 14l); wiadomość tam zawartą, popierającą tylko moje
przedstawienie, uwzględniłem dopiero przy korekcie.
') Ust datowany z Zamościa 13 pasSdziemika 1598, a więc praca redakcyjna
Burskiego przy jego zajęciach nauczycielskich trwała, pewnie z przerwami, szepć
lat. Dousa rękopisu nie przysłał i wyjątki przytoczono w tłumaczeniu łacińskiem.
Pierwsze wydanie greckie pi»m Sestnsa wyszło dopiero w Genewie r. 1621.
28 KOKNKM HKCK
we wszelkie arkana literackiego ruchu w Zamościu V). Rozstrzygnąć
dijkładnie. co któremu z nich przypisałby wypadało, możnaby zdaje
si\^ tylko na podstawie owych rękopiśmiennych notatek w biblio-
tece ord. Zamojskich, które też w istocie jak najspieszniej gruiit<»-
wnemu zbadaniu poddać należy. Bądź jak bądź jednak, mamy przed
sf)l)ą pracę niestrudzonego niczem kanclerza, pozwalającą nam jkj-
znać dokładnit>j kierunek jego humanistycznych studyów. I znowu
musimy orzec, że kierunek to byl zdrowy, świeżością tchnący,
a sam temat nader szczęśliwie dobrany, godny ucznia'*) Adryana
Turnebe (r. 1512—1565} i Dyonizego Lamhina (1520 — 1572). Dzi-
siaj również podobny temat ma zupełną racyę bytu; oprae^)wal g<»
też nio tak dawno Hirzel ^), opracował o wiele dokładniej i wazech-
stronniei, jak na koniec* XIX wieku przystało, ale kto zajął się
nim lat temu trzysta, ten rzeczywiście dowiódł, że był już także
dalekim od wszelkiego dogmatycznego traktowania przedmiotu.
Dzieło podzielono na 7 ksiąg i kilkadziesiąt rozdziałów. Na
czele każdego rozdziału idą zdania wyjęte z różnych utworów Cy-
cerona, odnoszące się do jakiejś kwestyi filozoficznej, po nich na-
stępuje zawsze co najmniej dziesięAkroi^. znaczniejszy komentarz,
włożony w usta stoika, perypatetyka i akademika. W skład jet^^
wchodzą głównie obszerne cytaty z pism greckich filozofów, przy-
toczone o ile możności podwójnie, w tekście oryginalnym i tłóma-
czeniu łacińskiem; mają one na celu uzasadnić myśli Cycerona
i podać ich źródło i pochodzenie. Taki układ dzieła uczynił je roz-
wlekłem, nadzwyczaj ciężkiem i nudnem. Oczywiście policzyć* to
iuż należy na karb Burskiego, który widocznie był filologiem grun-
townie wykształconym, ale zdolności pisarskich wcale nie po-
siadał.
W opracowaniu główną rolę odgrywają stoicy i to jedynie
ich logika, a nie fizyka i etyka, które zupełnie pominięto. Jestt(^
zatem tylko połowiczne obrobienie tematu, przypominające nam prze-
ciecz ludzi dawniejszego kierunku, dla których logika obok mota-
*; Hoidonstcin, widoczni*^ gorzej poinformowany powiada nawet I. v. % wi-
doczną przesadą: Ex Livonico etiam bello rcyoraus inter alia neg^otia carasąnł-
poblieas Dialocticam otiam Stoicorum, etsi sub alieno noniine. snam odidit.
*) Por. Nowodworski 1. c. tudzież Hurskien^o Oratio fimebris 1. <*. k. 4 ▼.
^) U. Hirzel: IJntersuehnngren zu (-iceros phiiosophischen fiohriften 8 Theik
I.eipzijr 1877, 1882 i 1888.
SZYMON KZYMONOWICZ 2ił
fizyki była rzeczą najjriówniejszą 'j. Na czyj karb. Zamojskiego czy
Burskiego, podobną połowicznosć należałoby położyć, to chyba
znowu mógłby może rozstrzygnąć ów r<^kopis biblioteki Zamojskicli.
Za pierwszem przemawiałoby owo zdanie o jedynej filozofii Ary-
stotelesa, zdradzające, jak po wiedzieliśmy • możny wpływ Karpen-
taryusza. popularnego przeciwnika nowego w nauce kierunku, —
wpływ, z pod którego widocznie nie mógł sii* juź wyzwolić Zamoj-
ski, kiedy powr/icił do Polski i zetknął się powtórnie z całym sze-
reofiem osób. z rozmaitych powod(>w ciągle ku dawnemu systemowi
oczy zwracających. Za Burskim świadczyłby sam układ dzieła
i kierunek, nie bez jego ws[)ółudzialu istnit^jący niemal od początku
w akademii Zamojskiej. A może też chęci obydwu zeszły się na tym
punkcie i nadały piętno wyraźne ich wspólnej pracy.
A zatem mamy już pewne di\ne do ocenienia humanistycznych
poijflądów Zamojskiego. Największa część jego mistrzów zagrani-
cznych zasiała zdrowe ziarno, które przyjęło się bujnie w niepo-
spolitym umyśle przyszłego kanclerza. Poznać to z pomysłów i te-
raatów, ku którym rwała się jego dusza. W wykonaniu jednak
objawia się nieraz pewna połowiczność . jako odblask otoczenia
polskiego i niezr()wnanej, ognistej wymowy Francuza Charpentier.
Połowiczność. ów znamienny rys charakteru słowiańskiego w prze-
ciwieństwie do żelaznej konsekwencyi rasy germańskiej, znamio-
nuje też niejedną polityczną czynność hetmana. — połowiczność
widnieje także od razu w organizacyi akademii zamojskiej *).
'/ Wytyka to delikatnie LipsiiiH cBielowski 1. c. 138), który w liście do
.'Szymonowie /.a pochwaliwszy erodycyą i j^runtownoHĆ w opracowaniu dotlaje prae-
nt'ż: Aino illam sectam dc. Stoieoruin) et conutus sum producere, ut yidisti, ned
hanc I^g'ieain partem reforiiiida^i paene tang'ere Lipsius sam zajął się nauką
Stoików ale z nowszego punktu widzenia. Ob. list Szymonowicza do niego w Do-
datkach do nin. monogr.
*; Zupełną ciemność, jaka pokrywała do niedawna dzieje akademii zamoj-
!^ki(>j. rozjaśniły Awieio dwa mimo niejedną wadę nader cenne dzieła: Pierwszem
z nich jest przytoczona już w części i niniejszej monografii praca ks. Ambrożeg'o
Wadowskiego, drugiem .Dzieje Akndcmii Zamojskiej^ (lJ94r — 1784) skreślił oraz
wykazem druków Zamojskich opatrzył .1. K. Kochanowski. Kraków 1899 — 1900
*tr. 345 + XCV^UI. Mozaikowa praca ks. Wadowskiego nie składa się na praej-
rsystą całość, przynosi za to wiele wainego materyału, czerpanego z pierwszej
ręki. Monografia p. Kochanowskiego, oparta już na dziele ks. Wadowskiego, daje
nam przeciwnie całość obrazu, trafną i słuszną w ogólnych zarysach. W szcae-
gółach jednak i poglądach poznać przecież pracę dorywczą i niezupełne przetra-
wienie materyału, jaki jest do dyspuzycyi. Dołączony regestr druków Zamoj-
30 KO u. N KM HKCK
Kanclerz, obeznany dokładnie ze stanem nauki w krajach za-
chodnich, widział jasno coraz większy upadek wychowania i oświaty
w Polsce i dlatego postanowił powrócić do myśli Stefana Batorego
kreowania nowej szkoły na innych niż dotychczas podstawach, prze-
znaczonej głównie dla młodzieży szlacheckiej, przyszłych, właści-
wych w jego pojęciu polskich obywateli (cives). ^ Przymnożenie
chwały kościoła** katolickiego i ^pożytek Rzplitej** łączył się tu
z pragnieniem, by synowi jedynakowi zaszczepić zdrowy, lepszy
pokarm, łączył się z wygórowaną ambicyą, nieodstępną towarzy-
szką kanclerza, która w Stemma Samosciorutn ^) kazała mu odtworzyć
nie istniejące wizerunki przodków, aby tylko usunąć zarzut nie-
dawnego wywyższenia się rodu. Zamojski nie próbował nawet zre-
formować akademii krakowskiej, wołającej ciągle o lepsze uposa-
żenie. Zapewne byłby napotkał na olbrzymie trudności, zapewne
przy nienawiści, jaka go z niejednej strony otaczała, i wobec sła-
bości centralnego rządu nie byłby zdołał przełamać zaskorupiałych
przywilejów i tchnąć nowego życia do strupieszałego ciała, ale czyż
dlatego należało starodawną szkołę Jagiellońską zostawiać własnemu
losowi? Zamojski wolał jednak stworzyć nowe j,gymnasium*^, za-
wisłe zupełnie od siebie i swoich spadkobierców, aby potomności
odświeżało zawsze pamięć jego imienia i uświetniało nadal chwałę
rodu. Lecz mniejsza o to; szlachetnie pojęta ambicya jest jedną
z najpotężniejszych dźwigni w postępie ludzkości, byleby wykona-
nie odpowiadało pierwotnie zakreślonej linii wytycznej. W tyra wy-
skich dalekim jest, jak sam autor wyznaje, od pełnego, wyczerpującego wykaru.
Obaj wreszcie autorowie nie zaznajomili się z czynnoBcią literacką profesoruw.
zaliczających się niegdyś do ciała nauczycielskiego w Zamościu, — i to zapewne
będzie najważniejszą wadą w ich opracowaniach. Brak ten w powyższych raoi«'h
krótkich uwagach starałem «ic przynajmniej częściowo wypełnić, o ile mi naka-
zywało moje całkiem odmienne zadanie. Odmienne też do pewnego stopnia, zwła-
Hzcza od poglądów ks. Wadowskiego, wygłosiłem zdanie o początkowej organiza-
cyi akademii, a to skutkiem subjektywnego przekonania, do jakiego do»zedtt'in
po głębszej rozwadze na podstawie odpowiedniej literatury.
') Stemma Saniosciorum ab . . . loanne Samoscio conscriptum et filio dedi-
catuiu, ab Adamo Hursio editum, cni adiecta est oratio (sc. Bumkiego) de nobi-
litate gentis Samosciorum. Samoscii 1609 k. ni. 14 in fol. Na karcie 1—8 znaj-
dują się tu wizerunki przodków i najbliższych krewnych kanclerza, a pod każ-
dym z nich szeAciowiersz, pochodzący niby od samego Zamojskiego. Większa czcAć
wizerunków podobna całkowicie do siebie i widocznie według jednego szablonu
narysowana.
SZYMON SZYMONOWI(!J5 31
iM niestety tak nie hyto. Zamierzona akademia przeobraziła się
wnet w nędzną szkolę średnią, gorszą jeszcze od sąsirdnich. i nie
przyniosła pożytku ani ojczyźnie, ani rodowi Zamojskich.
U schyłku XVI. stulecia nie było już w Polsce wielu jedno-
stek, zdających sobie należytą sprawę z przepaści, jaka zarysowy-
wała się coraz wyraźniej między stanem politycznym i kulturą
Polski a szczęśliwszych krajów zachodnich. Przedstawiała się więc
jasna alternatywa: albo sprowadzić za sowite wynagrodsienie mężów
szerszego horyzontu, jak niegdyś Włosi sprowadzili Niderlandczy-
ków celem podniesienia poziomu wykształcenia muzycznego, albo
wśród domf)rosłych tiilentów wybrać odpowiednie siły. wysłać je za
granicę i czekać z utworzeniem szkoły dotąd, dokąd nie zbierze
się zastęp ludzi, innym duchem owianych. W obu razach nie mo-
żna było skąpić funduszów materyalnych, jeśli się miało w istocie
osiągnąć skutek pożądany. Tymczasem Zamojski wznosi kolegium,
buduje mieszkania dla profesorów, a poza tem na uposażenie ich
zapisuje tylko jedną jedyną wioskę. Bukowinę, przynoszącą w naj-
lepszym wypadku 1.000 złp. rocznej intraty. Za tę mizerną sumę
można było „zgodzić" tylko trzech niezamożnych nauczycieli dla
klas wyższych i dwu dla niższych M- Pięciu, w stosunku do ogól-
nej sumy rocznej intraty z Bukowiny, była to i tak bardzo zna-
czna liczba, dająca się wytłómaczyć jedynie nader lichem podów-
czas przeciętnem wynagnjdzeniem za żmudną pracę pedagogiczną.
Kilka jeszcze innych katedr, dotowanych podobnie, opłacał Za-
mojski z prywatnej szkatuły bez zabezpieczenia pensyi na jakichś
innych dobrach. Czy wobec tego wielka myśl założyciela nie mu-
siała zaraz w zawiązku doznać spaczenia i wykrzywienia?
Zamojski, choć od powrotu na łono kościoła był mimo tole-
rancyą dla innych wyznań gorliwym katolikiem, nie chciał może
słusznie oddawać nowo powstającej szkoły pod przemożny wjJyw
duchowieństwa i starał się ją uchronić przed zbytnią interwencyą
biskupa chełmskiego, mianowanego przez papieża wieczystym kan-
clerzem akademii, — a przecież utworzył równocześnie kolegiatę
^ Zamościu, uposażył ją nader dostatnio, przeznaczając na utrzyma-
manie aż pięć wsi intratnych, scholastykowi jej przyznał prawo
zwierzchniczego nadzoru nad akademią i wreszcie kanonie i bene-
ficya zastrzegł dla profesorów, żądając pierwotnie aby „lektury
*) Pierwszych trzech otrzymało po 230 /Ip. rocznie, druj^ich dwu tylko po 140.
32 K<>ł;NEM HKrK
|v>w8zednich dni od[)rawowali i tylko w święta na procesyach ;i
przy wielkich mszach bywali"^. Przy takim składzie rzeczy biedni
nauczyciele musieli z upragnieniem wyczekiwać opróżnienia si(; Ih*-
iieficyum i uważać kanonią za szczyt marzeń swoich, za bezpiecznu
przystań i nagrodę za lata. w nit dostatku i trudzie przei)yte. Aby
zaś cel (;sią^nąć. trzeba było nietylko wysługiwać siy ordynatom,
ale i okazać sie godnym sprawowania urzędu duchownego. Kiedy
zaś zostało się już kanonikiem, uśmiechały się znowu godności
sch(jlastyka. proboszcza i dziekana infułata kolegiaty, tudzież inne
odznaczenia i beneticya kościelne, wii^»c należało siy podobać wlu-
dzy duchownej, i kierunek teologiczno-scholastyczny. choć teoljji^^a
pierwotnym planem organizacyjnym nie była objętą, zaznaczył się
wnet na każdym kroku. Potworzyła si(; toż wkrótce formalna kla-
syfikacya posad lepiej i gorzej wyposażonych, jak w akademii kra-
kowskiej, i jak tam rozpoczął się przechód od jednej katedry do
drugiej, do czego już kanclerz sam dał mimowolnie pierwszy r(»z-
|)ęd. przeznaczając filologa Ursyna do wykładania fizyki i medy-
cyny i posyłając go w tym celu w trzydziestym ósmym roku ży-
cia na naukę do Padwy. Tak wkroczyło niebawem wszystko w do-
brze znane tory, których chyba Zamojski chciał koniecznie uni-
knąć. A kiedy nie stało jego i Szymonowicza. kiedy i Tomasz Za-
mojski i jego żona zeszli z tego świata i nastały czasy anarchii
i braku wszelkiej k(mtroli, wtedy było jeszcze gorzej. Kto utrzy-
mał panem hene merentinm w postaci jakiegoś beneficyum lub ka-
nonii, ten często nie troszczył się o akademię i nie uczył wciilr.
nie mówiąc już nic o najgorzej uposażonej katedrze medycyny,
która nie latami ale dziesiątkami lat bywała nie obsadzoną. Do-
szło wtedy do tego, że tylkcj niższe klasy jeszcze jako tiiko fun-
gowały, w innych nie było nawet wcale uczniów. \Vtedv bvła to
już W całej pełni szkoła średnia, i to gorsza od jezuickich, bo tam
przynajmniej nie brakhj nigdy sił nauczycielskich, spełniających
pilnie swój obowiązek.
Chciał także Zamojski pchnąć wychowanie i naukę polską na
świeższe tory. ale siedem katedr dla kursów wyższych: prawa
rzymskiego i polskiego, filozofii moralnej, fizyki wraz z medycyną.
h)giki z metafizyką, matematyki i retoryki, tudzież trzy katedry
dla klas niższych: początków filozofii i retoryki, prozodyi i składni,
deklinacyi i ortografii, nie mogły tego zadania dokonać. W pla-
SZYMON 8ZYM01I0W1CZ 33
nie^j organizacyjnym z r. 1601 błyszezy wprawdzie zacny oharakter
i prawdziwie obywatelski umysł założyciela, mającego na oka po-
żytek i dobro ojczyzny, atoli rozkład nauk i drobiazgowe przepisy,
krępujące swobodę nauczycielską, nie zdają się inaugurować no-
wego myśli przełomu. Tylko szersze uwzględnienie literatury i ję-
zyka greckiego zasługuje niemal jedynie na naszą szczególniejszą
awagę. Natomiast pominięcie zupełne teologii niekoniecznie jeszcze
musiało oznaczać aż ,,liberalne dążności Zamojskiego^; mogło ono
równie dobrze wypływać z faktu, że dopiero bulla Inocentego X.
z r. 1648 zezwoliła na utworzenie wydziału teologicznego^). Prawo
a jeszcze bardziej medycyna nader kuso wychodzą; program tych
nauk wygląda dość bezbarwnie, a cel ich jest nader praktyczny,
do potrzeb „szlachcica polskiego^ zastosowany. Za to retoryka i lo-
gika z metafizyką rozsiadły się bardzo wygodnie, a nie brak też
wspomnień i nawiązania do dzieł przestarzałego kierunku. Jednem
słowem i tu tendencya ogólna zacna i zdrowa, ale dokładniejsze
jej określenie nie jest znowu bez połowiczności i nieracyonalnego po-
stępowania, choć Jan Zamojski poznał przecież szkoły wyższe w Pa-
ryżu. Strasburgu i Padwie.
Jakąże rolę odegrał Szymonowicz w tej całej organizacyi?
On, wykształceniem i oczytaniem prawie równego sobie w ówcze-
snej Polsce nie mający, widział niewątpliwie połowiczność w po-
stępowaniu i ze skąpienia środków materyalnych nie wróżył sobie
pewnie pomyślnego dla rzeczy samej wyniku. Nie ma też nigdzie
w jego dziełach jakiegoś zachwytu dla nowo jwwstałej akademii, —
ale złemu zapobiedz nie było w jego mocy. Zamojski był za am-
bitny i za despotyczny, by zechciał zbyt wielkie poczynić ustępstwa.
W sprawie urządzenia budżetu i poczynienia zapisów na rzecz aka-
demii i kolegiaty nie śmiał mu Szymonowicz narzucać własnego
zdania; wątpię także, by i w ułożeniu planu organizacyjnego przy
despotycznem usposobieniu kanclerza mógł jego wpływ zarysować
się wyraźniej, jakkolwiek tu i ówdzie zapewne niejeden szczegół
znalazł się za radą poety. Szymonowicz wogóle musiał przyjąć fakt
dokonany i ograniczyć się do resortu, który mu zostawił Zamojski:
do urządzenia drukarni i wyszukania odpowiednich „ingenia", —
') Tekst oryginalny łaciński u Wadowskiejro 1. c. str. 77; tiómaczenie pol-
skie nie bez asterek i mylnych uwag u Kochanowskiego 1. c. str. 33 nstp.
*) Por. Wadowski str. 113 i Kochanowski str. 107.
Sosprawy Wyds. fllolotr. T. XXXyiI. 3
34
KORNELI HRCK
i przyznać należy, że jeśli w murach akademii przynajmniej z po-
czątku tętniało jakie takie życie naukowe, jeśli mimo niedostateczne
uposażenie zawiązki szkoły były przecież o wiele świetniejsze od
późniejszego stanu, to jest to zasługą główną Szymonowieza, który
do wykonania poruczonego mu zadania zabrał się z całym zapałem
i poświęceniem. Poeta zwraca się przedewszystkiem do znajomych
sobie Lwowian, ludzi jak on sam mieszczańskiego pochodzenia,
jeździ do Krakowa, targuje się, radzi się tam ciotecznego brata.
Adama Burskiego, zachęca ile może i, działając rozważnie, woli po
dokładnem „przypatrzeniu się" nawet z Schoneusem nie zawierać
ostatecznej umowy, lecz tylko go tak odjechać, by „mógł się listem
snadnie ruszyć". Niewielka gaża nie była pewnie zachęcającą, na-
tomiast niewątpliwie szła poecie na rękę aureola kanclerza i p»pe-
randa" dosłużenia się lepszego kiedyś bytu pod kierunkiem tak
znakomitego i wpływowego męża stanu. Ostatecznie zebrał się też
nieliczny zastęp ludzi po największej części pracowitych, zdolnych
i najlepszymi chęciami ożywionych.
Wybór drukarza i jego dwu towarzyszy ^), jednego „co formy
rzezał na drzewie", a drugiego „co litery odlewał" — był szczę-
śliwy i trafny. Marcin Łęski (Lenscius), kierownik naczelny dru-
karni, widocznie rozumiał się na rzeczy i trudu nie żałował. Za
radą Szymonowieza przy polskich tekstach przyjęto ortografią Ko-
chanowskiego i miano zarzucić gotyk a zastosować czcionki do na-
rodowych druków włoskich i dal maty ńskich. Nie tak to jednak
łatwo było zerwać z tem, co się już przyjęło i zakorzeniło; może
też z powodu niewielkiego materyału nie opłaciło się łożyć zna-
czniejszych wydatków, z reformą połączonych, dość. że i te nieli-
czne druki polskie, jakie od czasu do czasu w Zamościu się poja-
wiały, zatrzymały przecież rodzaj „szwabachy". Dla czcionek gre-
ckich za wskazówką poety miały być wzorem edycye głośnych na
całą Europę wydawców francuskich: Roberta (1503 — 1559) i Hen-
ryka (1528 — 1598) Steplmnus, i w istocie, choć wzoru paryskiego
nie dosięgły, widać przecież staranność w ich wykonaniu i pewien
postęp w stosunku do wcześniejszych, krakowskich tekstów. Naj-
lepiej jednak wypadły łacińskie, najliczniejsze druki z ową cha-
rakterystyczną winietą 2) tłoczni zamojskiej; nietyl ko papier trwały
^) Bielowski 1. c. str. 119.
*) Ob. wyżej w uwadze o a str. 17.
SZYMON SZYMONOWICZ 35
i ładny ale i kształt czcionek troskliwie, czysto oddany i dla
oka przyjemny. Że zaś czynność drukami ogółem wziąwszy nie
b3'ła znaczną, że oprócz kilkunastu dzieł większej wartości odbijano
niemal wyłącznie przygodne, ulotne pisemka, to już nie winą Łę-
skiego, ale stosunków od niego niezależnych. Rzecz charakterystyczna,
że mimo danej inicyatywy Zamojski nie zaaprobował gramatyki
łacińskiej Ursyna, ale jako dwie pierwsze książki kazał odbić prze-
starzałe podręczniki Aeliusa Donata i Aureliusa Augustyna. Może
układ i rozmiar nowej gramatyki wydał mu się za obszernym
i mało praktycznym, a może życzył sobie, by młodzież jego szkoły
uczyła się z tych samych źródeł, z których on sam zapewne wia-
dcjmości zaczerpnął. Gramatykę Niedźwiedzkiego wprowadzono do
akademii dopiero po śmierci autora i kanclerza i przedrukowano
po raz pierwszy w Zamościu r. 1619. Alwara tutaj nigdy nie wy-
tłoczono, choć go w Polsce począwszy od r. 1577 — 1794 odbito aż
65 razy ^).
Pierwsi profesorowie akademii, jak wyżej nadmieniłem, byli
to sami znajomi Szymonowi cza, ludzie zdaje się wyłącznie pocho-
dzenia mieszczańskiego. Katalog, sporządzony w połowie XVII
wieku*), wymienia na pier wszem miejscu Wawrzyńca Starnigela 5*),
brata Zacharyasza, profesora akademii krakowskiej, który pamięć
rektora Falęckiego uczcił wzorem Szymonowicza trzema strofami
i tyluż antystrofami i epodami Pindarowskiemi, tudzież cztero-
wierszem greckim*). Poemat Zacharyasza Stornigela ważny chyba
dla ocenienia wpływu, jaki Szymonowicz wywarł na współczesną
polsko-łacińską literaturę, gdyż zresztą jestto gra słów i zwrotów
bez treści i polotu poetycznego. Jego brat Wawrzyniec, jak Szy-
') Ob. Bibliograiii^ Estreichera t. XX. Pierwsza edycja w Poznaniu, osta-
tnia w Fołockn u Jezuitów pod rządem rosyjskim. Najwięcej wydań pochodzi
Ł drakani jezuickich w Kaliszu i Wilnie.
') Auacepbaleosis professorum acaderaiae Zamoscensia u ks. Wadowbkiego I. c.
') Pisał sie także: .Staringelius. Stempel. Por. Wadowski I. c. str. 89 i Zi-
morowicz Viri illustres 1. c. str. 304 i 314.
'') Na eg^zemplarzu bibl. Ossol. zanotowała ręka z XVIII wieku: Najsza-
cowniejszy przekładacz tak z g^reckieg-o, jako i z łacińskiego. Są jego Demostenesa
Pilipiki, przeciwko Aleiandrowi Apologia(!) na polskie wybornie przełożone. Ty-
tuł dziełka dokładniejszy: Piis manibus.... Adami Falecki, s. tfaeologiae doctoris...
acad. Cracov. generalis rectoriii, Zacharias Starnigellius, collega minor. observan-
tiae erga threnum hunc lacrimis conspersnm. Cracoriae IB 11 k. ni. 4.
3*
36 KORMSI^I HECK
monowicz powiada % ^pracowity, stateczny, w oboim języku (sc.
łacińskim i greckim) biegły, czytania jeśli nie nazbyt wielkiega
wszakże nieowszem skąpego^, nie rozwinął zdaje się wcale lite*
rackiej działalności, lecz ograniczył się jedynie do pełnienia obo-
wiązków nauczycielskich. Ojciec ich obydwu pochodził ze Lwowa,
matka z miasteczka Buska.
Wawrzyniec jako doktor filozofii objął w Zamościu katedrę
retoryki czyli wymowy, i sprawował ją przecież ku zadowoleniu
kanclerza , skoro go ten przy organizacyi kolegiaty powołał na
kanonika. Wyświęciwszy się potem został kustoszem i drugim z kolei
dziekanem-infułatem ; na stanowisku tem zabiegliwy i gospodarny,
uciułał sobie niemało grosza, gdyż testamentem z r. 1639 zapisał
100.000 złp. akademii krakowskiej, o co następnie toczył się kilku-
letni proces między dwiema szkołami, krakowską a zamojską.—
Umysł to był zatem mierny, lecz pracę i porządek miłujący; zło-
wroga różnica w uposażeniu akademii i kolegiaty i nieszczęśliwe,
choć zwykłe na owe czasy połączenie tych instytucyi węzłem ści-
ślejszym ze sobą zaznaczyły się niekorzystnie już przy tym pierw-
szym profesorze akademii: Starnigel z biegiem lat troszczył się coraz
mniej o obowiązki nauczycielskie, a natomiast coraz więcej czuł się
kanonikiem i dostojnikiem kapitulnym.
Katedrę fizyki i medycyny objął za zgodą Zamojskiego znany
nam już autor gramatyki łacińskiej, Jan Ursyn czyli Niedźwiedzki.
Z zakresu nauk, które miał wykładad, nie musiał posiadać znacz-
nych wiadomości, dlatego kanclerz w r. 1599 wyprawił go do Pa-
dwy'**), gdzie przebywał lat pięó, ucząc się przede w szystkiem me-
dycyny z zapałem i energią sobie właściwą. Doprowadził też na
tem polu do niemałej biegłości, skoro w r. 1610 wydał w Zamo-
ściu: De ossibus humanis tractatus tres, — lecz początki były trochę
trudne, jak to poznać z następującego, dość naiwnego ustępu w li-
ście do kanclerza*^): „Joannes tonsor, cyrulik bardzo stary, który
») Bielowski 1. c. str. 116.
■) W maja r. 1598 jest jeszcze w kraju. Ob. Bielowski 1. c. atr. 136. W r.
1606 i 1607 piastDJe urząd rektora, zatem masiat jai przedtem oa rok lob dwa
powrócić do Zamościa. Por. Trądkowski, liudomicz i Wadowski 1. c. W r. tei
1599 wpi.sał się w Tadwie do księgi nacyi polskiej. Ob. Windakiewicz: Archiwom
do dziej. ośw. lit. t. VI. str, 31.
^) Dwa listy z Padwy, Ursyna do Zamojskiego, bez daty napisania, w^ydał
Maciejowski w Dodatku do Piśmiennictwa polskiego str. 221 i 222.
SZYMOK SZYMONOWICiC
37
mieszkał niedaleko doma Kapiwakowego i WM (sc. Zamojskiemu)
często we Włoszech służył, służby swe WM. zaleca. Wnuk jego,
doktor i chirurg, discipuł Aquapendentow. mnie siła pokazuje m
chirurgia. Prosił mię o trochę rogu łosiego; proszę WM. racz mi
WM. trochę rogu przysłać, żebym go mu darował, aby rai życzliwy
był**. Podobna prośba na tle czasu nie jest wcale czemś nadzwy-
czajnem, lecz zawsze, czyż godziło się Ursyna, który już jako fi-
lolog miał niepospolitą pracę poza sobą. przerzucać na inne, obce
mu całkiem pole? Na odmianę uczy Niedźwiedzki także matema-
tyki tak w akademii jak i osobno Tomasza Zamojskiego ^j i wy-
daje nawet rodzaj tabliczki mnożenia według Arystotelesa*). Takie
rozstrzelenie sił, choć dość zwykłe w owym czasie, nie mogło być
objawem zdrowego kierunku. Jakkolwiek więc Ursyn używał wiel-
kiej powagi w akademii i przez biskupa chełmskiego mianowany
był jej pierwszym kanclerzem, to przecież, kiedy umierał 1 sty-
cznia 1613 r. nie pozostawiał po sobie tak głośnego imienia, jakie
sądząc po zdolnościach, pracowitości i energii jego zostawić był
powinien •).
Logikę zrazu powierzono Melchiorowi Stefanowiczowi (Stepha-
nides), mieszczaninowi ze Lwowa i zapewne bratu owego profesora
Adama Stefanowicza, który w r. 1611 w wymownych słowach wzy-
wał słusznie sejm do większego zajęcia się akademią krakowską *),
choć przytem posługiwał się także argumentami, niewiele dobrego
wróżącymi. Polacy mianowicie nie powinni synów posyłać na naukę
do obcych krajów, aby stamtąd nasienia złego z sobą nie przy-
nieśli; raczej niech kształcą ich w akademii Jagiellońskiej, która
wszelkich herezyj najskuteczniej nigdy zwalczać nie przestanie.
Od podobnego zapatrywania nie był dalekim i Melchior Stefano-
wicz, duktor filozofii i prawa, który po przybyciu do Zamościa zo-
stał pierwszym szkoły rektorem i wnet potem przyjął święcenia
*) Kndomicz I. c. utr. 24. Dziełka Kadomicza, tak ważnego dla dziejów
wkoły zamojskiej, nie znają wcale ani ks Wadowski, ani p. Kochanowski.
*) K£2«Xiati(5; Aristoteli (sic!) cap. ultimo, ultimi Topicornm Yulg-o mensa
Pythagorae. loannes Ursinus, acad. Zamosc. professor, canonicus medicinaeqap do-
ctor etc. (Tabula multiplicationis). K. 1 in folio.
*) Księgo/.biór jego za]>i8aDy akademii Zamojskiej liczył 14r94 dzieł, a więc
więcej niż Szymonowicza. Por. Uadomicz 1. c.
*) Academica ad regem, senatum, eąuites in comitiis regni generalibus War-
»saviae a. D. 1611 congregatos pro reipublicae per academiae Cracoviensis provi-
słonem incremeiito Adami Stcphanidae min. col. Cracoriae 1611.
38 KORNELI HECK
kapłańskie. Nauką nie zajmował się wcale, za to rozwinął znaczną
czynność kaznodziejską, starając się przypodobać kanclerzowi i prze-
łożonej władzy duchownej. Posypały się też na niego godności i tłu-
ste prebendy. Po kolei kanonik, kustosz i scholastyk zamojski, byt
także kanonikiem chełmskim i lwowskim, tudzież proboszczem to-
maszowskim i lubaczowskim; posiadał więc dochody, wobec których
płaca jego nauczycielska była tylko drobnym ułomkiem.
Onto na synodzie krasnostawskim, zwołanym przez biskupa
chełmskiego. Jerzego Zamojskiego, miał kazanie łacińskie na temat
karności kościelnej ^) w myśl swego zwierzchnika duchownego, on
przemawiał z ambony w pierwszą rocznicę śmierci hetmana ^). Łaska
wprawdzie biskupa odwróciła się potem od niego, kiedy w r. 1609
delegaci akademii i kolegiaty uchwalili prawa, ograniczające każdo-
czesnego kanclerza w jego zwierzchnictwie nad akad<^mią; Jerzy
Zamojski wytoczył mu nawet proces o kumulacyą bcneficyów. uka-
rał cenzurami kościelnemi i chwilowem więzieniem, ale obrotny Ste-
fanowicz znalazł i na to radę. Zwrócił się teraz nie bez znacznych
korzyści ku Janowi Andrzejowi Próchnickiemu, arcybiskupowi lwow-
skiemu, i począł zabiegać koło nowego ordynata, Tomasza Zamoj-
skiego i jego małżonki, Katarzyny Ostrogskiej. Z rozkazu też Pró-
chnickiego przedrukowuje siedem broszur, objaśniających stosunek
prawny stanu duchownego do świeckiego^), młodej zaś parze ordy-
nackiej poświęca kazania na ślubie i „przenosinach małżeńskich-,
tudzież podczas chrztu ich córeczki, Gryzeldy Konstaneyi *j. Daru
^) Wydrukowane na k. ^—43 w Constltiitiones dioecesanae sacrae 8vnodi
Chelinensis, o których mowa jeszcze poniżej.
*) Kazanie przy obchodzie rocznym sławnej pamięci Jana Zamojskiego)...
3 die Jiinii odprawowane i wydane. W Zamościu 1606. k. ni. b4c in 4-to, oc£y-
wiście z prcedmowR łacińska do Tomanza Zamojskiego. Kazanie zadziwiająco dłu-
gie i rozwlekłe zawiera kilka ciekawych wiadomości, jak np. (J, yerso. że hetman
umiał rozmówić się po łacinie, grecku, polsku, włosku, francusku i niemiecku.
^ Opuscula Łam ecclesiastici, quam e^uestris ordinis nobilinm virorum com-
positionis inter status negotio servientia, iussu et auctoritate loannis Andreae Pró
chnicki, archiepiscopi Leop. collecta, Melchioris Stephauidae opera recusa (Cra-
coviae 1632). Zawierają: JSt. Sokołowskiogo l*ro doto ecclesiae, And. Lipskiego Quae-
stionum deeas. Mac. Smogiileckiogo O oxorbitancyach, Mik. Dohrocieskiego Infor-
macya (Por, Cześć I str. 32=^217) i autorów bezimiennych: Do controrersiis, Dyalo;r
o compozycyey w r. 1582 i Deklaracya konfederacyey.
"*) Epithalamia sacra to jest przemowa przy ślubie i kazanie na przenosinach
małżeńskich J. W. Tomasza... y Katarzyny z (ostroga. Kraków 1621. Slo^'
był w Jarosławiu „oum benedictione" arcybiskupa Próchnickiego, przenosiny w Za-
8ZYMON SZYMONÓW i CZ 39
wymowy, choć nieco rozwlekłej i napuszystej, nie brak mu wido-
cznie, ale jest to już wymowa sposobem wysłowienia się, aniżono-
ścią wielką wobec możniejszych i licznymi cytatami łacińskiemi
przypominająca żywo czasy upadka sztuki kaznodziejskiej Na Ste-
fanowiczu zatem zawiódł si<^ Szymonowicz! Może on i pełnił su-
miennie obowiązki nauczycielskie, ale do rozbudzenia ruchu nauko-
wego w Zamoóciu nie przyczynił się wcale i był pepinierem scho-
lastycyzmu i zabicia wszelkiej myśli swobodniejszej.
O wiele iizczęśliwszą była myśl zaangażowania na katedrę
filozofii moralnej; znanegc> nam już także Adama Burskiego, niemal
rówieśnika i brata ciotecznego Szymonowicza. Burski kończył nauki
w Krakowie i Włoszech, przez jakiś czas wraz z Ursynem kiero-
wał lwowską kolonią akademicką, a wreszcie był przełożonym
bursy Jerozolimskiej i profesorem w coUegium minus. Przyniósł
zatem z sobą do Zamościa szerszy horyzont, gruntowne wykształ-
cenie filologiczne i niemałą już wprawę pedagogiczną. Szymonowiez
ceni go widocznie i zasięga jego rady w sprawach akademii; Za-
mojski powierza mu swoje notatki do zużytkowania, prowadzi z nim
korespondencyą w kwestyi wydawnictw zamierzonych ^), kiedy Szy-
monowiez przeniósł się już do Czernięcina, i w nieobecności Ursyna,
mościa .in ecclesia coUegiata dominica IV. post pascbae. — 2) Kazanie na nie-
dziele ńwiaterzną zesłania Dacha ńw. przy chrzcinach szczęśliwie » wody i z J)a-
cha Bw. odrodzonej Griseldy Constanciey. . . J. W. rodziców Tomasza Zamojskiego
...y Katarzyny s Ostroga... córki. ZamoAć 1624. Por. takie 3) Kazanie iałobne
przy obchodzie szczęśliwej pamięci JWP. Jana Karola Chodkiewicza... dnia 22 gra-
dnia 1622 odprawowane (Zamość 1622 z przedmową do wdowy, Anny Chodkiewi-
ezowej), tudziei 4) Kazanie iałubne na rocznicę męki y śmierci Jezu (.^brista... na
Wielki piątek r. p. 1623. Zamość 1623.
*) Pięć listów Barskiego i szósty wdowy po nim, Anny Barsynowej, ogłosił
Pnyborowski w Bibi. Warsz. 1884 t. U str. 321— 3H1. W pierwszym łacińskim
z 3 stycznia 1597 donosi Zamojskiemu z Krakowa, ie wybiera się właśnie w drogę,
a więc oie przybył do Zamościa jeszcze w r. 1596; trzy następne polskie również
do kanclerza z 11 lipca i 23 sierpnia 1601, tudzież 18 marca 1602 zawierają
prośbę o opatrzenie wójtostwem i dotyczą wydania Procesu Dresaera, statutu Ła-
skiego, Dyonizyasza z Halikarnasu Birkowskiego, „Funebris oratio Epifaniasa",
.Arystotelesa polskiego^. Barskiego „Fignrae rhetoricae et poeticae" i „Stoicoram
dialectica'*. Piąty do hetmanowej po śmierci kanclerza w sprawie dożywocia na
Pniówka na podstawie tego, że „Panu Tomaszowi aż trzy lekcye czyta" w tygo-
dnin, szósty z 26 sierpnia 1612 wdowy po Barskim do Tomasza Zamojskiego
> prośbR, aby nie rugowano jej i pozo^itałych sierot z Pniówka przed zbiorem za-
ń&nego zboża.
40 KORNSLI HBCK
bawiącego we Włoszech, oddaje mu Tomasza do nauki, za co go
osobno jako świeckiego i żonatego opatruje wójtostwem ^uaPniówku".
Naj ważniej szem dziełem naukowem Burskiego była wspomniana
wjżej, wspólna jemu i kanclerzowi DialecHca Cieeronis, Oprócz
niej pozostało po nim jeszcze wiele pism dotąd niewydanycb; nie-
które z nich przytacza Maciejowski ^), jakoto: Mecensio iudidi Di&nym
Halicamasseide historia TTiuci^didu eimdemque historiae defensio, i iw&
komentarze do dzieł Arystotelesa: In eihieorum libros X i drugi
In Aristotelis libros z r. 1611, a więc tuż przed śmiercią Burskiego.
Drukiem ogłosił jeszcze oracyą łacińską, miana do młodzieży w pierw-
szą rocznicę zgonu kanclerza^). Mowa to pełna ciekawych, choć
ogólnikowo podanych wiadomości o zmarłym hetmanie, w stylu po-
ważnym, z zachowaniem własnej godności i bez zbytniej przesady
panegirycznej; kończy się apostrofą do 12 letniego podówczas To-
masza, by wstępował w ślady wielkiego ojca i akademii nie wy-
puszczał z opieki.
Z powyższych danych wynika, że na literacką działalność
Burskiego nie pozostało bez wpływu otoczenie polskie, skłaniające
się jeszcze zawsze ku zatrzymaniu dawniejszego kierunku. Z dro-
giej jednak strony i wpływ studyów we Włoszech, tudzież takich
ludzi jak Szymonowicz, Ursyn i Zamojski, zarysował się u niego
również wyraźnie. Nie byl też to pisarz zbyt uzdolniony lub zna-
komity; odznaczał się jednak pracowitością i sumiennością i posia-
dał gruntowną wiedzę filologiczną. Wobec młodzieży, jak niegdyś
we lwowskiej kolonii akademickiej, przestrzegał karności i gorli-
wego spełnienia obowiązków, a nie było to rzeczą łatwą, skoro
nieokiełzani i skłonni do wybryków uczniowie ówczesnej szkoły
zamojskiej z dość błahych powodów odważyli się w r. 1610 zabić
profesora Nowackiego. Burski, piastujący wówcz