(logo)
(navigation image)
Home American Libraries | Canadian Libraries | Universal Library | Open Source Books | Project Gutenberg | Biodiversity Heritage Library | Children's Library | Additional Collections

Search: Advanced Search

Anonymous User (login or join us)Upload
See other formats

Full text of "Statut ormiaski w zatwierdzeniu Zygmunta 1. z r. 1519"

7" 



STUDYA 
NAD HISTORYĄ PRAWA POLSKIEGO 

IV. 



ni 



STUDYA NAD HISTORYĄ 



PRAWA POLSKIEGO 



WYDAWANE POD REDAKCYĄ 



OSWALDA BALZERA 



TOM IV. 




WE LWOWIE 

NAKŁADEM TOWARZYSTWA DLA POPIERANIA NAUKI POLSKIEJ. 
DRUKARNIA UNIWERSYTETU JAGIELL. POD ZARZĄDEM .]. FILIPOWSKIIGO 

1910. 



SPIS RZECZY. 



Balzer O.: Sąiiownictwo ormiańskie w średniowiecznym Lwowie 1 

Balzer O.: Statut ormiański w zatwierdzeniu Zygmunta I z r. 1519 189 



STUDYA NAD HISTORYĄ PRAWA POLSKIEGO. 

Dotąd wyszły: 

Tom I. Semkowicz Wł. : Nagana i oczyszczenie szachectwa w Polsce 
XIV i XV w.; Szelągowski Adam: Chłopi rlzied/.ice we wsiach 
na prawie polskiem do końca X!II w ; Fried berg Jan: Pospo- 
lite ruszenie w Wielkopolsce w drugiej połowie XV w.; Pazdro 
Zbigniew: Uczniowie i towarzysze cechów krakowskich od dru- 
giej pofowy w. XIV do polowy w. XVII.; Balzer Oswald: Hi- 
storya porównawcza praw sic wiańskich. GJówne kierunki rozwoju 
nauki i jej istotne zadanie. 

Tom II. Samolewicz Janusz: Sąd wyższy prawa niemieckiego na 
zamku sanockim 1425 — 155H; Rundstein Szymon: Ludność 
wieśniacza ziemi halickiej w w. XV; Dubieński Aleksander: 
Glowszczyzna w Statucie litewskim trzecim; Grużewski Bole- 
sław: Sądownictwo królewskie w pierwszej polowie r/ądów Zy- 
gmunta Starego; Balzer Oswald: Konstytucya Trzeciego Maja. 
Wydanie drugie. 

Tom III. Chodynicki Henryk: Sejmiki ziem ruskich w w. XV; Dąb- 
kowski Przemysław: Wierna ręka czyli pokład. Studyum 
z prawa polskiego. — Dalsze zeszyty w druku. 

Tom IV. Balzer Oswald. Sądownictwo ormiańskie w średniowiecznym 
Lwowie; Balzer Oswald: Statut ormiaiiski w zatwierdzeniu 
Zygmunta I z r. 1519. 



12: 



STUDYA NAD HISTORYĄ PRAWA POLSKIEGO 

wydawane pod redakcyą 

Oswalda Balzera 

Tom IV. — Zoszyt 2. 



Statut ormiański 

w zatwierdzeniu Zygmunta I. z r. 1519 



napisał 



Oswald Balzer. 




WE LWOWIE 

NAKŁADEM TOWARZYSTWA DLA POPIERANIA NAUKI POLSKIEJ. 
DRUKARNIA UNIWERSYTETU JAGIELL. POD ZARZĄDEM .1. FILIPOWSKIEGO 

1910. 






^fx^^^^-■\^p%^ 



%.^ 



JUii 15 1964 






'/ 



9 fi fi u 3 



STATUT ORMIAŃSKI 

w ZATWIERDZENIU ZYGMUNTA I. z r. 1519 
napisał 

Oswald Balzer. 



StndyB nad hiet. prawa polskiego IV. li 



3 



Dotychczasowe prace o Statucie ormiańskim. 

Dwa pokolenia ludzkie zluzowały się od czasu, kiedy 
niestrudzony zbieracz pamiątek przeszłości naszej, Wójcicki, 
ogłosił po raz pierwszy (1843) nieznany przedtem w nauce 
tekst Statutu Ormian lwowskich w zatwierdzeniu Zygmunta I 
z r. 1519 ^ Nie był to wprawdzie oryginalny, autentyczny 
tekst łaciński, jaki w r. 1519 wyszedł z kancelaryi królew- 
skiej, jeno tłómaczenie jego polskie, dokonane r. 1601 pod 
powagą urzędową starszyzny ormiańskiej, zaczerpnięte z ręko- 
pisu Wartanowicza z r. 1658 2; ale już i ten na ogół bardzo 
wierny przekład pozwalał wyrobić sobie dokładne wyobrażenie 
o charakterze i treści zabytku, nasuwał szereg doniosłych py- 
tań, które domagały się naukowego rozwiązania. 

W niespełna dwadzieścia lat potem (1862) ukazało się 
wydanie autentycznego tekstu łacińskiego, dokonane przez Bi- 
schoffa^ na podstawie oryginalnego, pergaminowego przywi- 
leju z r. 1519, przechowanego po dziś dzień w archiwum 

* Wójcicki K. W/., Biblioteka starożytna pisarzy polskich I. 1843, 
str. 31 — 137. Drugie wydanie polskiego tekstu statutu, ogłoszone przez 
Barącza, Rys dziejów ormiańskich, 1869, str. 205—261, nie ma wartości 
naukowej, por. Corp. iur. Pol. III. str. 415. 

' Dziś w Bibl. Kurn., sygn. P. 42; opis rękopisu por. Corp. iur. 
Pol. III. 411 n. 

3 Bischoff F., Das alte Recht der Armenier in Lemberg, w Sitzber. 
d. Akad. d. Wiss. in Wien, Phil.-hist. Klasse t. 40, str. 258—302, także 
w oeob. odb. 1862. 

1** 



4 O. Balzer. [192] 

miejskiem Iwowskiem^; wydanie niedość staranne, zeszpecone 
zwłaszcza w końcowej części licznymi błędami i opuszcze- 
niami 2. 

Zewnętrznie — Statut ormiański ujęty jest w kształt do- 
kumentu zatwierdzającego Zygmunta I, wydanego na sejmie 
walnym piotrkowskim dnia 5 marca 1519 r., rozbitego, zwy- 
kłym podówczas obyczajem kancelaryjnym, na dwie części, 
z których pierwsza (tytuł i narracya) umieszczona została na 
czele, druga (zatwierdzenie, świadkowie i datacya) przy końcu 
aktu. Z narracyi dowiadujemy się, jaka była najbliższa po- 
budka samego zatwierdzenia. Oto między gminą ormiańską 
a władzami miasta Lw^owa powstał był niedawno przedtem 
spór co do stosowania przepisów prawa ormiańskiego w są- 
dach mieszanych, z wójta miejskiego i starszyzny ormiańskiej 
złożonych 3; odnośne postanowienia statutu były bowiem dotąd 
spisane w języku ormiańskim, i dlatego organem miejskim 
niedostępne i niezrozumiałe. Dla usunięcia wątpliwości przypo- 
lecił był tedy król przełożyć owe przepisy na język łaciński, 
a otrzymawszy żądany tekst, zatwierdza go niniejszem, zmie- 
niwszy i poprawiwszy tylko nieznacznie w niektórych artyku- 
łach. W środku pomiędzy częścią wstępną a końcową doku- 
mentu potwierdzającego umieszczony jest sam tekst zatwier- 
dzonego statutu. 

Składa się on tu z dwu, zewnętrznym układem wyraźnie 
od siebie wyodrębnionych części. Pierwsza z nich, znacznie 
krótsza, obejmuje dziesięć artykułów nieliczbowanych, częściowo 

^ Opis rękopisu por. Corp. iur. Pol. 111. str. 401. 

* Z zestawienia powyższych dat okazuje się, ie Wójcicki uprzedził 
znacznie Bischoffa w zaznajomieniu naukowego świata z niniejszym za- 
bytkiem; jest to pewna niedokładność, krzywdząca zarówno Wójcickiego, 
jak i naukę polską, jeżeli się twierdzi, jak n. p. Kutrzeba, Datastanagirk 
Mechitara Gosza i Statut ormiański z r. 1519, Kwart. Hist. 1908 str. 659, 
jakoby >kwestyą praw polskich Ormian zajął się pierwszy Ferdynand 
Bischoffc. 

» Por. Balzer, Sądownictwo ormiańskie w średniowiecznym Lwo- 
wie 140 n. 



[193] 



Statut ormiański. 



tylko pewnymi napisami (rubrykami) opatrzonych, zresztą zaś 
tylko za pomocą słówka >item« połączonych; w nagłówkach 
dwu pierwszych artykułów podano, iż wydane zostały przez 
królów armeńskich Jana (art. I) i Theota oraz innych władców 
armeńskich (art. II); art. III, nie wymieniając już nikogo po 
imieniu, zaznacza przecież ogólnie, iż przepisy dalsze pochodzą 
również od królów armeńskich. Część druga, bezpośrednio po- 
tem następująca, składa się ze 124 artykułów, wyraźnie w ory- 
ginalnym tekście oraz pochodnych odpisach i przekładach 
liczbowanych, poczynając od »capitulum primum«; przyczem, 
obok samej liczby porządkowej, podano też nad każdym z arty- 
kułów (z wyjątkiem trzech pierwszych) osobny napis (rubrykę), 
wskazujący ogólnie przedmiot, o którym w odnośnem miejscu 
mowa. O autorstwie królów armeńskich nie wspomina się tu 
już w żadnym artykule; często natomiast powołują się one 
w tekście bądź to na pisma ojców kościoła, bądź na vetus 
lex (stary testament), bądź na nova lex, bądź w ogóle na prawo 
czy ustawę (ius, lex). Obie części, każda z osobna, dotyczą 
różnorodnych kwestyj prawnych, i to tak, że postanowienia 
z zakresu tych samych działów prawa, czasem nawet co do 
tych samych przedmiotów i stosunków, powtarzają się nieraz 
w części I i II. Układ materyału, zwłaszcza w części II, wzię- 
tej jako całość, jakkolwiek w wielu miejscach przedstawia 
dążność do zgrupowania przepisów w pewien porządek rze- 
czowy, nie jest przecież ze wszystkiem systematyczny; do tego 
samego przedmiotu powraca statut nieraz na różnych i miej- 
scach, powtarza czasem przepisy identyczne, wyjątkowo nawet 
podaje normy, wzajemnie sprzeczne. W niektórych artykułach 
dodane są glosy polskie, objaśniające (tłómaczące) pewne 
techniczne wyrazy łacińskie. Zewnętrznie od właściwego tekstu 
statutu wyróżnione są dodatki króla, przydane do niektó- 
rych (razem 34) artykułów przy sposobności zatwierdzenia go 
na sejmie piotrkowskim z r. 1519 ^ Są to owe zmiany i po- 

* Artykuły, opatrzone przydatkami, zestawione w Corp. iur. Pol. 
III. str. 421. 



6 O. Balzer. [194] 

prawki, o których Zygmunt I nadmienił ogólnie w narracyi 
dokumentu zatwierdzającego. Zawierają one najczęściej za- 
strzeżenie, iż pewien przepis obowiązywać ma tylko w sto- 
sunkach między Ormianami; czasem zawarto tu pewne uzu- 
pełnienia, czasem wyjątki, albo częściowe lub całkowite zmiany 
przepisów statutowych; w kilku wreszcie wypadkach, przyto- 
czywszy odnośny artykuł statutu, orzeczono wprost w dodatku, 
iż zastosowalność jego ma być uchylona. Po usunięciu owych 
dodatków królewskich, pozostanie właściwy, czysty tekst sta- 
tutu, jak go r. 1519 w tłómaczeniu łacińskiem przedłożono 
królowi do zatwierdzenia. 

Osobliwy duch wieje z postanowień tego zabytku, nie- 
zwyczajny charakter przebija się z jego treści. Jest wprawdzie 
pokaźny zasób norm, odpowiadających pojęciom prawnym 
świata zachodniego, są niektóre ustępy, liczące się nawet z sto- 
sunkami miejscowymi (lwowskimi), czy dostosowane do ogól- 
nych ram państwowości polskiej; na ogół jednak zabytek ten 
treścią swoją przenosi nas w jakiś świat obcy, egzotyczny, 
w środowisko odmiennej cywilizacyi, odmiennych warunków 
gospodarczego życia, w koło obcych nam pojęć i zapatrywań 
prawnych. Od pierwszej chwili, w której statut ogłoszono, nie 
mogło dla nikogo ulegać wątpieniu, że na treść jego złożyły 
się pierwiastki w znacznej części obce, niepolskie i niezacho- 
dnie, z czem łączyło się zgoła zrozumiałe przypuszczenie, że 
muszą to być rodzime, narodowe pierwiastki staroarmeńskie. 
Otwierało się dla nauki wdzięczne pole objaśnienia wpływu 
tych elementów rodzimych na Statut ormiański, odmierzenia 
ich siły i wydatności, określenia sposobu i kształtu, w jakich 
one oddziaływały; wreszcie, po rozwiązaniu tych wszystkich 
pytań, ustalenia rozmiaru wpływów polskich, czy na ogół za- 
chodnich. Niestety, zadanie to, aż do najnowszych czasów, było 
w wysokim stopniu utrudnione, a raczej niemożliwe do speł- 
nienia. Sama historya dawnego prawa armeńskiego nie była 
naukowo w dostateczny sposób opracowana, ani też zabytki 
tego prawa, nie wyjmując najważniejszych, drukiem ogłoszone; 



[195] 



Statut ormiański. 



kiedy wreszcie ostatecznie podjęto ich wydawnictwo, nasunęły 
się nowe wstręty co do możności zużytkowania ogłoszonego 
materyału. Nie dziw, że przez długi czas nauka, próbując wy- 
jaśnić genezę statutu, musiała się błąkać po manowcach, opie- 
rać hypotezy na podstawach bardzo wątłych, stawiać wnioski, 
które dzisiaj niewątpUwie już dadzą się określić jako błędne. 
Pierwszym z pośród badaczów, który podjął myśl wy- 
świetlenia genezy Statutu ormiańskiego, był Bischoff; uczy- 
nił to na pięć lat (1857) przed ogłoszonem przez siebie wy- 
daniem jego tekstu łacińskiego (1862) i. Wpływ rodzimych 
elementów armeńskich na treść tego statutu nie ulega dlań 
oczywiście wątpieniu; nie mając jednak wiadomości o dawniej- 
szych zwodach prawnych, jakie powstały w Armenii, nie przy- 
puszcza on tu przejęcia gotowych, sformułowanych już w po- 
przednim jakimś kodeksie przepisów, jeno samodzielną redakcyą, 
dokonaną wprost przez układacza czy układaczów samego sta- 
tutu. Przyjmuje zresztą, że korzystaU oni w obfitej mierze 
z rozmaitych źródeł pomocniczych: z starego i nowego testa- 
mentu, z pism apostołów i ojców kościoła, częściowo z dawniej- 
szych ustaw królów armeńskich, sięgających aż do r. 1020 
wstecz, dopatruje się także pewnego wpływu prawa niemiec- 
kiego; co się do tych źródeł odnieść nie da, wywodzi z rodzi- 
mych, w tradycyi i stałym zwyczaju zachowanych pojęć da- 
wniejszego prawa armeńskiego. Rozdział statutu na dwie części 
tłómaczy faktem odrębnego powstania każdej z nich; przyjmuje 
jednak, że obie, a na pewno część II, złożone zostały już 
w czasie osiadłości Ormian w Polsce, na jej terytoryum. Do- 
wodem są mu tu liczne wyrazy > słowiańskie* (glosy), zawarte 
w tekście łacińskim, o których mniema, że musiały się znaj- 
dować także w oryginalnym tekście ormiańskim; jak niemniej 
pewne (bliżej przezeń nieokreślone) wzmianki o stosunku Or- 
mian do władzy państwowej i sądownictwa; wreszcie dostrze- 



1 Bischoff F., Das alte Recht der Armenier in Lemberg, Gesterr. 
Blatter f. Litteratur u. Kunst, 1857, str. 357. 



8 O. Balzer. [196] 

Żony przezeń wpływ prawa niemieckiego na statut. Poza tern 
ogólnikowera określeniem początkowej granicy czasu, na który 
przypadać może redakcya statutu, nie stawia żadnycii innych 
bliższych domysłów co do daty początkowej. Natomiast cał- 
kiem stanowczo określa datę końcową. Uważa za rzecz nie- 
wątpliwą, że statut został złożony przed wydaniem tych de- 
kretów i przywilejów królów polskich, które ograniczyły 
sądownictwo Ormian lwowskich; nie wymienia tylko wyraźnie, 
jakie tu dekrety ma na myśli, czy n. p. tylko ordynacye z r. 1510 
i 1518. czy także i dekrety wcześniejsze, poczynając od r. 1469 ^ 
Sam statut, nawet przed zatwierdzeniem jego przez Zygmunta I 
z r. 1519, uważa nie za pracę prywatną, ale za dzieło ustawo- 
dawcze; opiera to zdanie swoje na częstych zwrotach, jakie 
się tu powtarzają: statuimus, praecipimus i t. p. Pytania, kto 
tej pracy dokonał, nie rozwiązuje stanowczo; przyjmuje jednak 
jako rzecz prawdopodobną, że autorami są tu kapłani ormiańscy, 
albo że co najmniej wywarli oni wielki wpływ na treść i układ 
statutu. Miał on służyć przedewszystkiem potrzebom gminy 
ormiańskiej lwowskiej, ale nie ma koniecznej przyczyny ograni- 
czać jego obowiązującej mocy wyłącznie tylko do niej; niektóre 
postanowienia mają raczej wskazywać na przeciwieństwo: tak 
n. p. artykuły, określające stosunki prawne winnic, nie mogą się 
odnosić do Lwowa, z całej zaś treści części I wypływać ma, 
że nie mogła to być ustawa wyłącznie tylko w tem mieście 
obowiązująca. 

Zanim ktokolwiek po Bischoffie podjął się dalszych nau- 
kowych badań nad statutem, ukazały się, prawie równocześnie, 
r. 1880, dwie publikacye źródłowe, podające materyał pierwszo- 
rzędnej wagi do objaśnienia jego genezy i charakteru. 

Jedną z nich jest dokonane przez badacza ormiańskiego 
Bastamianca wydanie t. z. Datastanagirku (księgi praw), 
prywatnego zwodu praw armeńskich, złożonego w Armenii 
wschodniej przez Mechitara Gosza, wardapeta (zastępcę bi- 

* O tem por. obecnie Balzer, Sądown. ormiań. 1H8 n. 



[197] 



Statut ormiański. 



skupa w wykonywaniu sądownictwa) około r. 1184i. Obszerny 
ten zwód, ułożony przez Gosza na zachętę katolikosa Stefana, 
składa się z przedmowy (introdukcyi), obejmującej 11 rozwle- 
kłych artykułów, w których zawarto po części wyjaśnienia, 
jak praca niniejsza doszła do skutku, po części zaś także 
właściwe przepisy prawne; a ponadto z dwu dalszych, oso- 
bnych ksiąg, z których pierwsza objęła 120 (123 wzgl. 124) 
artykułów, i dotyczy przeważnie stosunków prawa kościelnego, 
częściowo zresztą także świeckiego, druga liczy znowu 130 
artykułów, i urządza stosunki prawa świeckiego. Źródła, na 
których się opierał Gosz, są rozmaite: w^ części stary testa- 
ment (prawo Mojżeszowe), w części prawo kanoniczne kościoła 
armeńskiego; w nieznacznej mierze dadzą się tu także wyka- 
zać pewme wpływy prawa islamickiego. Pozatem zużytkowuje 
Gosz w dość obfitej mierze zasady ustalonego za jego czasów 
prawa zwyczajowego armeńskiego. Układ całego zwodu przed- 
stawia pod względem systematyki pewne wady i niedostatki; 
poważniejszym jeszcze zarzutom podlega sam wykład przed- 
miotu, w wielu wypadkach nader rozwlekły, przybierany czę- 
sto w kształt traktatów i komentarzy, w których autor ze- 
stawia przepisy s>voich źródeł, następnie je analizuje, wreszcie 
przeprowadza rozmaite poprawki i uzupełnienia; popada przy- 
tem nieraz w zawiłość i niejasność, utrudniającą wyrozumie- 
nie przepisów^ Mimo wszystkie te niedostatki, mimo brak 
jakiejkolwiek ustawodawczej sankcyi, któraby temu zw^odowi 
prywatnemu przyznała obowiązującą moc, zyskał przecież 
Datastanagirk wielkie wzięcie w sądownictwie armeńskiem, 
zar6.'7no świeckiem jak i duchownem, stał się naprawdę ko- 
deksem prawa obowiązującego w państwie wschodnio armeń- 
skiem*. Miarą znaczenia i rozprzestrzenienia jego jest wielka 

» Bastamianc Vahan, Mechitar Gosz Datastanagirkh Hajoc, 
Yagharszapat, 1880. 

' Obszerny wywód o historyi, znaczeniu i treści zwodu Gosza, por. 
obecnie u Kar sta, Grundriss d. Geschicłite des armenischen Rechts, 
Zeitschr. f. vergl. Rechtswiss. XIX. 333 n. 388 n. 



10 o. Balzer. [198] 

ilość przekazów rękopiśmiennych, które dochowały się do na- 
szych czasów; przekazy te, o ile późniejsze, wykazują niekiedy 
znaczne zboczenia wobec pierwotnego, autentycznego tekstu, 
i to zarówno co do układu materyi, jakoteż stylizacyi, a na- 
wet treści poszczególnych artykułów, tak że można je uważać 
za nowe redakcye, odmienne od redakcyi pierwotnej ^ Jako 
taką redakcyą nową. stosunkowo najbardziej przerobioną i prze- 
kształconą, uznać można także zwód Sempada, urzędowy ko- 
deks prawa armeńskiego, ogłoszony r. 1265 przez ks. Sempada 
w królestwie Cylicyi (Armenia zachodnia) jako prawo obo- 
wiązujące. Wydanie Bastamianca podało jako tekst zasadniczy 
pierwotny, autentyczny zwód Gosza z r. 1184, uwzględniło 
ponadto war ranty innych rękopisów, zawierających redakcye 
po części odmienne, z wyłączeniem jednak zwodu Sempada, 
jako odrębnej pracy kodyfikatorskiej. 

Równocześnie z tą publikacyą badacza ormiańskiego ogło- 
sili dwaj uczeni niemieccy, Bruns i Sachau, krytyczne wy- 
danie zabytku prawnego, znanego dziś pud utartą nazwą Księgi 
prawnej syryjsko rzymskiej, a tytułowanego w rękopisach po- 
spolicie: Leges Constantini, Theodosii et Leonis^. I ta księga 
jest zwodem prywatnym, ułożonym przez nieznanego autora 
pod koniec wieku V po Chr. (po r. 477); korzysta ona w nie- 
znacznej tylko mierze bezpośrednio z zabytków ustawodaw- 
stwa rzymskiego, powołując niektóre (częściowo niedające się 
sprawdzić) konstytucye cesarskie, zresztą zaś zawiera tylko 
pośrednie przejątki z prawa rzymskiego, a po części także 
osobne dodatki samego autora. Złożona w Syryi, i spisana 
zrazu, jak się zdaje, w języku greckim, dochowała się do na- 
szych czasów tylko w nieco późniejszem (z pocz. VI w.) tłó- 
maczeniu na język syryjski; znalazłszy ponadto dość szerokie 
rozpowszechnienie w innych sąsiednich krajach wschodnich. 



* O szczegółach por. rozdz. V. 

^ Bruns G. i Sachau E., Syrisch-rómiscbes Rechłsbuch aus dem 
liinften Jabrhundert, 1880. 



[199] Statut ormiański. U 

między innemi także w Armenii, doczekała się przekładów na 
język arabski i armeński, przy której to sposobności poddana 
została także pewnym przekształceniom zarówno co do styli- 
zacyi, jak i układu oraz treści. Wydanie Brunsa i Sachaua 
podało wszystkie trzy zwody, syryjski, arabski i armeński 
w całości ^ 

Z obu tych publikacyj tylko ostatnia, wydanie Księgi 
syryjsko- rzymskiej, stalą się od razu dostępną szerszemu kołu 
badaczów; wydawcy zaopatrzyli bowiem ogłoszone przez siebie 
teksty wiernem tłómaczeniem niemieckiem. Z publikacyi Data- 
stanagirku, ogłoszonej przez Bastamianca, korzystać mogli co 
najwyżej oryentaliści, gdyż wydawca poprzestał na ogłoszeniu 
samego tekstu armeńskiego, nie dodawszy doń tłómaczenia czy 
to na język łaciński, czy jakikolwiek inny bardziej dostępny; 
nawet wstęp, którym wydanie swe zaopatrzył, tudzież cały 
aparat krytyczny, jaki doń przyłączył; spisane zostały w ję- 
zyku ormiańskim. 

Wnet po ogłoszeniu tych wydawnictw ukazuje się w lite- 
raturze wzmianka, pierwsza od pojawienia się rozprawy Bi- 
schoffa, przynosząca nowy szczegół o Statucie ormiańskim. Za- 
wiera ją artykuł Hu be go z r. 1882, objaśniający niektóre 
szczegóły z historyi Księgi syryjsko- rzymskiej 2. Autor wspo- 
mina tu przygodnie także o Statucie ormiańskim, dla zazna- 
czenia, że » zawiera on pewną ilość postanowień, które odnieść 
należy do Księgi syryjsko-rzymskiej« 3. Poza tą krótką (dosło- 
wnie przytoczoną) wzmianką nie ma tu zresztą żadnych innych 



1 Obecnie E. Sachau w wydawnictwie Syrische Rechtsbiicher 
t. I. 1907, ogiosił tekst syryjski (z przekładem niemieckim) trzech innych 
redakcyj tego zabytku, różniących się układem znacznie zarówno między 
sobą, jako też od redakcyi pierwotnej, ogłoszonej r. 1880; wszystkie trzy 
teksty zaczerpnięte zostały z kodeksów rękopiśmiennych watykańskich. 

* Hubę R. , Zur Beleuchtung der Schicksale des sogenannten 
Syrisch-Rómischen Rechtsbuches, Zeitschr. d. Sayigny - Stiftung, Rom. 
Abtb. III. 17—23. 

3 Ibid. III. 20. 21. 



12 O. Balzer. [200] 

wiadomości o naszym zabytku: nie podano mianowicie nawet, 
które postanowienia statutu zaczerpnięte zostały z Księgi sy- 
ryjsko-rzymskiej, tem raniej zaś. skąd się dadzą wywieść inne 
artykuły tego zwodu prawnego. Oczywistą jest rzeczą, że Hubę 
nie miał tu wcale zamiaru poruszać sprawy genezy statutu, 
tera mniej zaś rozpatrzeniu tej kwestyi poświęcać bliższej 
uwagi. 

W kilka lat później (1887) znany badacz w dziedzinie 
porównawczej historyi prawa, prof. Kohler ogłosił osobną 
rozprawę o prawie armeńskiem i. Praca ta nie zużytkowała 
jeszcze głównego źródła narodowego prawa armeńskiego, to 
jest zwodu Gosza. który w braku tłómaczenia w publikacyi 
Bastamianca był niedostępny autorowi, podobnie jak i prze- 
ważnej części innych historyków; Kohler mógł tu spożytkować 
zaledwie kilka ogólnikowych wiadomości pośrednich, udzielo- 
nych mu o Datastanagirku przez mekchitarystę Sarghissiana 
z S. Lazzaro. Poprzestał tedy na zestawienia niektórych wia- 
domości z dziejów Armenii, stojących w związku z rozwojem 
prawa w tym kraju, na podaniu niedość wyczerpujących 
szczegółów o historyi źródeł prawa armeńskiego i jego roz- 
przestrzenieniu poza granicami właściwej x4rmenii, wreszcie 
zajął się z osobna i szczegółowo Statutem ormiańskim lwow- 
skim, jak go podało zatwierdzenie królewskie z r. 1519. Ale 
lwia część jego wywodów o tym przedmiocie ^ to tylko syste- 
matyczne zestawienie przepisów statutu, dokonane na 
podstawie wydania Bischoffa z r. 18G2. Z rzeczy odnoszących 
się do zewnętrznej historyi i charakterystyki statutu podaje 
Kohler w krótkim ustępie^ co następuje: Najpierw, idąc za 
wskazówką Hubego, wykazuje, iż sześć artykułów statutu (108, 
110. 111, 113, 114, 116)* odpowiada przepisom Księgi syryjsko- 

* Kohler J., Das Recht der Armenier, Zeitschr. f. vergl. Rechtswiss. 
VII. str. 38Ó— 436. 

= Ibid. VII. 405—436. 
8 Ibid. VII. 402—405. 

* Tu i w dalszym ciągu "cyframi arabskierai znaczymy liczbowane 



[201] Statut ormiański. 13 

rzymskiej zwodu armeńskiego (art. 53, 27 i 97, 130, 145, 149 
i 150, 1 i 142). Następnie stwierdza, że znaczna część innych 
przepisów statutowych, razem 116 artykułów, odpowiada arty- 
kułom Datastanagirku z r. 1184, a to w tyra sposobie, że 
przejęto tu 4 artykuły z introdukcyi, 4 z księgi I, a 108 z księgi II 
tegoż zwodu. Porównania tego nie przeprowadził jednak s mi 
Kohler, któremu ormiański tekst tego źródła był niedostępny; 
oparł się on tu tylko na ogólnikowej, pośredniej informacyi 
Sarghissiana. Informacya nie zawierała zestawienia poszczegól- 
nych artykułów obu zabytków między sobą, tak że nie dało 
się nawet określić, które artykuły statutu są przejątkami, 
ani też któremu artykułowi Datastanagirku każdy z nich 
odpowiada. Stąd wynikły dalsze niedokładności. Za pomocą 
osobnej operacyi arytmetycznej musiał Kohler obliczać, ile 
artykułów statutu nie da się sprowadzić do innych źródeł: 
zliczywszy 6 przejąlków z Księgi syryjsko- rzymskiej i 116 
z Datastanagirku (razem 122 art.), doszedł do wniosku, że 
w całej części II statutu, obejmującej 124 art. liczbowanych, 
dwa tylko nie dadzą się określić co do pochodzenia, przyczem 
nie umie wskazać, które to są właśnie owe artykuły, skądinąd 
nieprzejęte. Kwestyi pochodzenia 10 (nieliczbowanych) artyku- 
łów części I bliżej nie dotyka. Porusza tu tylko pytanie, czy 
te z nich, które w-yraźnie po imieniu przypisano pewnym kró- 
lom ormiańskim, rzeczywiście od nich pochodzą. Co do tej 
kwestyi stwierdza, że art. I, przypisany królowi Janowi, jest 
niewątphwie autentyczną ustawą królewską i wydany został 
przez króla Jana Sempada z rodu Bagratydów (1020 — 1042) i; 
natomiast wzmianka o królu Teocie (Theotus), zawarta w art. II 
nie da się zdaniem jego związać z jakimkolwiek władcą Armenii, 

artykuły części II statutu , cyframi rzymskiemi nieliczbowane artykuły 
części I. 

1 Także Dareste, Etudes d'histoire du droit, 1889, 122 przyjmuje, 
że jest to autentyczny edykt Jana Sempada, dochowany w Uómaczeniu 
lacińskiem w statucie Ormian lwowskich. Zresztą praca Daresta nie zaj- 
muje się zgoła statutem niniejszym. 



14 O. Balzer. [202] 

gdyż w kraju tym nie panowai żaden król tego imienia; przyj- 
muje tedy, że Theotus powstało tu prawdopodobnie z Theo- 
dosius, któremu to władcy, łącznie z Konstantynem i Leonem, 
przypisywana jest Księga syryjsko- rzymska. Co do artykułów 
odpowiadających Datastanagirkowi, nie mógł oczywiście Kohler, 
nie znając ich treści, rozwiązać pytania, czy się one przedo- 
stały do statutu w dosłownem brzmieniu, czy może w skró- 
ceniu, albo też ze zmianami lub uzupełnieniami: jednem sło- 
wem cały stosunek statutu do Datastanagirku, mimo ogólnikowo 
stwierdzony fakt przejęcia, musiał pozostać bez wyjaśnienia. 
Na ogół, praca Kohlera ze względu na trudności, z jakiemi autor 
walczył, nie może uchodzić za studyura, rozpatrujące genezę 
statutu; ograniczyła się ona do zarejestrowania pewnych szczegó- 
łów porównawczych, i to, jak widzieliśmy, bardzo tylko niedo- 
kładnych i ogólnikowych. Ale nie poruszyła nawet — i poru- 
szyć nie mogła — istotnych pytań, jak sobie należy wyobrazić 
samo powstanie statutu, w jakim sposobie korzystał on z za- 
znaczonych źródeł, i czy korzystał z nich bezpośrednio, czy 
za pośrednictwem innych, pochodnych zwodów, w jakich wre- 
szcie warunkach i w jakim czasie redakcya zwodu lwowskiego 
doszła do skutku. 

Obszerniej pojętą, choć bliżej nieuzasadnioną hypotezę 
o powstaniu Statutu ormiańskiego rozwinął dopiero w r. 1889 
Gromnicki^. Przy tworzeniu się tego zabytku przyjmuje on 
bezpośredni wpływ naj różnorodniej szych źródeł: pisma Św., 
patrystyki, prawa kościelnego, prawa magdeburskiego, jako też 
zwyczajów staroarmeńskich; osobno mówi o prejudykatach 
sądowych, wyłączonych tu rzekomo w znacznej ilości (za takie 
uważa te artykuły, w których znajdują się zwroty: iure ita 
dictante, iure praecipimus vobis, ita observandum decerni- 
mus i t. p.). Prejudykatom tym przyznaje znaczenie jakoby 
ustaw, i w ślad za tern, a zgodnie z Bischoffem, uważa, iż 



* Gro mnie ki T. X., Ormianie w Polsce, ich historya, prawa 
i przywileje, 1889, 79—81. 



[203] Statut ormiański. 15 

kodeks ten układała »jakaś prawodawcza powaga*, prawdo- 
podobnie starszyzna ormiańska. O stosunku statutu do Data- 
stanagirku i Księgi syryjsko-rzymskiej nic nnn niewiadomo. Sa- 
mego powstania zabytku tego nie uważa za owoc jednorazowej 
akcyi: na pracę tę składały się nie dziesiątki, ale może setki 
lat, nie jeden dokonał jej autor, ale szereg rozmaitych ludzi 
o rożnem uzdolnieniu umy słowem i przygotowaniu prawniczem. 
Przyjmuje, że pewne postanowienia powstać mogły jeszcze 
w Armenii właściwej, inne w czasie pobytu Ormian na wy- 
gnaniu w Krymie, inne wreszcie już na Rusi we Lwowie, i że 
wszędzie stosunki miejscowe wpłynęły w odpowiedni sposób 
przekształcaj ąco na postanowienia zwodu. Część jego I uważa 
w każdym razie jako starszą, co do części II wyraża przy- 
puszczenie, że ją złożono już poza obrębem Armenii. 

Roku 1906 pojawił się trzeci tom rozpoczętego przeze 
mnie wydawnictwa >Corpu3 iuris PoIonici«. Tom ten objął za- 
bytki ustawodawstwa polskiego z pierwszych szesnastu lat pa- 
nowania Zygmunta I (1506 — 1522). Z istoty rzeczy musiał 
tedy uwzględnić także zatwierdzony przez tegoż króla na sej- 
mie z r. 1519 Statut ormiański ^ Wydanie tekstu oparło się 
na zużytkowaniu 25 rękopisów, zgromadzonych z najrozmait- 
szych bibliotek i archiwów polskich i zagranicznych. Na ich 
podstawie ogłosiłem: autentyczny tekst łaciński, zawarty w 10-ciu 
rękopisach, w dwu nieznacznie różniących się przekazach urzę- 
dowych (por. niżej); nieznany dotąd zgoła najstarszy urzędowy 
przekład polski statutu, dokonany r. 1528, na podstawie je- 
dnego rękopisu; urywek nieznanego przekładu urzędowego 
z r. 1595, na podstawie 4 rękopisów, i wreszcie przekład urzę- 
dowy z r. 1601, na podstawie 10 rękopisów, pośród których 
znalazł się jeden, prawdopodobnie autentyczny, podający da- 
leko lepszy i poprawniejszy tekst, aniżeli go zawierały da- 
wniejsze przedruki Wójcickiego i Barącza ^ Przy restytucyi 

1 Corp. iur. Pol. III. 401-538, nr. 215. 
' Por. sir. 3 i tamże przyp. 1. 



16 O. Balzer. [204] 

wszystkich tych czterech tekstów dążyłem o ile możności do 
poprawnego ich oddania, podałem odmianki ważniejszych ręko- 
pisów, zaopatr/;yJem wreszcie poszczególne ustępy objaśnie- 
niami, wymaganemi od wydawcy, t. j. rozwiązałem zaznaczone 
wyraźnie cytaty z innych źródeł (rozwiązania niektórych nie 
udało mi się przeprowadzić z przyczyn, na które poniżej zwróc 
uwagę) 1, gdzie zaś statut wspominał o pewnych osobach, po- 
dałem odnoszące się do nich bliższe daty. Wydanie samo po- 
przedzone zostało obszernym wstępem, w którym zamieściłem 
dokładny opis wszystkich zużytkowanych 25 rękopisów, jako 
też wiadomość o niektórych wątpliwych lub rzekomych albo 
niedostępnych mi rękopisach; w dalszym zaś ciągu rozpatrzy- 
łem jeszcze niektóre inne pytania, łączące się z sprawą za- 
twierdzenia z r. 1519 lub dalszymi losami statutu. Wyjaśniłem 
mianowicie, że myśl przełożenia gotowego, dawniej już istnie- 
jącego ormiańskiego tekstu statutu na język łaciński, celem 
poddania go zatwierdzeniu królewskiemu, zapoczątkowana zo- 
stała pod koniec r. 1518, i że wynikiem tej akcyi było wła- 
śnie zatwierdzenie z r. 1519; usunąłem przytem pewne wątpli- 
wości, jakie nastręczała sama data dzienna zatwierdzenia 
(5 marca); oceniłem wreszcie treść i znaczenie przydatków 
królewskich, dołączonych do statutu z okazyi zatwierdzenia. 
Co do tekstów łacińskich okazało się, że są właściwie dwa 
urzędowe ich przekazy, z bardzo nieznacznemi między sobą 
różnicami, jeden zawarty w oryginalnej ekspedycyi. wydanej 
dla gminy Ormian lwowskich (na którym oparło się wydanie 
Bischoffa), i drugi, przechowany w księgach Metryki koronnej, 
aż dotąd niezużytkowany. Ten ostatni (nie lwowski) tekst za- 
twierdzony został! r. 1567 przez Zygmunta Augusta jako prawo, 
obowiązujące w gminie Ormian kamienieckich. Rozpatrzyłem 
także charakter i znaczenie przekładów polskich z r. 1528, 
1595 i 1601, wyjaśniłem wzajemny ich do siebie stosunek, 
a zarazem zestawiłem wiadomości, które tłómaczą, dla czego 

1 Por. rozdz. V. 



["2051 Statut ormiański. 17 

takie przekłady podejmowano kilkakrotnie, i dla czego je mamy 
uważać za przekłady urzędowe. Kilku spostrzeżeniami o roz- 
powszechnieniu niniejszego statutu poza Lwowem, w innych 
miastach Rzpltej, w Kamieńcu Podolskim, w Łucku i gdziein- 
dziej, zamknąłem wstępne uwagi, poprzedzające wydanie za- 
bytku. 

Z podanego tu streszczenia wstępu wypływa, że zająłem 
się statutem wyłącznie tylko jako pomnikiem polskiego 
ustawodawstwa królewskiego, t. j. wtej formie, w ja- 
kiej je nam przekazało zatwierdzenie Zygmunta I z r. 1519. 
Podałem nie tylko tekst statutu, zatwierdzeniem tem ustalony, 
oraz późniejsze przekłady z zatwierdzenia dokonane, ale też 
1 w uwagach wstępnych zająłem się niem w zasadzie wyłą- 
cznie, a zarazem rozjaśniłem, o ile to było możliwe, później- 
sze losy tego zabytku. Do tych tylko granic sięgało moje zadanie 
jako wydawcy. Zgoła inną była kwestya dawniej- 
szych losóvv' Statutu ormiańskiego, przed zatwier- 
dzeniem z r. 1519, a więc pytanie, skąd się on wziął, na jakich 
oparł się źródłach, jakim na miejscu podlec mógł przekształ- 
ceniom, kto i kiedy go tu ułożył — jednem słowem kwestya, 
jaką jest geneza i historya statutu, zanim jeszcze 
przyszło do zatwierdzenia go przez króla. Rozwią- 
zanie tej kwestyi wybiegało daleko poza ramy obowiązków 
wydawcy; rozumiałem zresztą dobrze, iż rzecz ta wymagałaby 
obszernego studyum, na które nie było miejsca w przydługim 
i tak już wstępie do wydania tekstu; studyum takie nie by- 
łoby się zresztą dało przeprowadzić, skoro główna podstawa 
do wyjaśnienia proweniencyi przepisów statutowych, Datasta- 
nagirk. w jedynem podówczas istniejącem wydaniu ormiań- 
skiem z r. 1880, nie był mi dostępny, ani też stosunek jego 
do statutu przez innych badaczów ustalony. Nie wchodząc 
tedy wcale ani w kwestya źródeł statutu, ani jego historya 
z czasów przed rokiem 1519, zwróciłem tylko w formie kilku 
przygodnie postawionych, z treści niektórych artykułów wy- 
snutych pytań, uwagę na to, że mieszają się w nim elementy 

Studya nad hist. prawa polskiego IV. 15 



18 O. Balzer. [206] 

różnorodnej treści i pochodzenia, armeńskie, polskie i inne 
zachodnio-europejskie ^ W ślad za tern wyraziłem domnien ri- 
nie, że Statut ormiański, złożony z dwu pierwotnie odrębnych 
zwodów, odpowiadających obu jego w zatwierdzeniu z r. 1519 
zewnętrznie wyodrębnionym częściom, powstał w pierwotnym 
swoim kształcie poza Polską, i że oba te zwody, przed lub 
po połączeniu ze sobą, musiały później ulec pewnym prze- 
kształceniom w Polsce. Zresztą nie wdawałem się w rozpa- 
trywanie pytań, dotyczących najstarszej (z przed roku 1519) 
historyi statutu, owszem, zaznaczyłem wyraźnie, że »z bada- 
nie genezy tegoż statutu pierw- otnego nie leży 
w zakresie niniejszych uwag, objaśniających wydanie 
zatwierdzenia królewskiego z r. 1519 «; poczem wskazawszy 
na niedostatki dotychczasowych hypotez o genezie tego zabytku 
(Bischoffa i Gromnickiego, jedynych aż do tego czasu pisarzy, 
którzy naprawdę rozpatrywaU sprawę jego genezy), stwier- 
dziłem, iż rozwiązanie kwestyi tej stanowić może w^dzięczny 
przedmiot późniejszych dociekań naukowych 2. 

1 Znając dziś tekst Datastanagirku, widzę, iż niektóre pytania sfor- 
muZowałem biednie, że mianowicie przyjmowałem gdzieniegdzie wpływy 
polskie lub zachodnie, choć odnośne postanowienia znajdują się już w na- 
rodowem prawie armeńskiem, t. j. w samym Datastanagirku. Konieczne 
obecnie co do niektórych szczegółów poprawki nie wzruszają zresztą za- 
sadności wyniku ogólnego. 

= Corp. iur. Pol. III. str. 417. 418. — Prof. Kutrzeba, Data- 
stanagirk, Kw. Hist. 1908, sir. 659. 660, nawiązując do niniejszego ustępu 
moich uwag, stwierdza: »we wstępie do wydawnictwa poruszył prof. Balzer 
kwestyę źródeł, z których ten statut czerpie*. Właśnie, że o źródłach sta- 
tutu nie mówiłem we wstępie. Spostrzeżenie o poruszeniu tej kwestyi 
stafo się jednak wygodnym punktem oparcia do dalszych uwag prof. Ku- 
trzeby: »Kwestya jednak źródeł, z których czerpał Statut ormiański, już 
nie była, gdy prof. Balzer ogłaszał Corpus iuris, tak ciemną, jak przy- 
puszczał. Przeciwnie, w zasadzie była ona rozwiązaną ; prof, Balzer od- 
nośnych prac jednak nie znał*. W dalszym ciągu jako prace, których nie 
znałem, wymienia prof. Kutrzeba omówione powyżej artykuły Hubego 
z r. 1882 i Kohlera z r. 1887 (str. 11 i 12). Jak nieoględnie prof. Kutrzeba 
szafuje zarzutami nieznajomości Uteratury, dowodzi okoliczność, na którą 



r207] statut ormiański. 19 

Drak trzeciego tomu mojego »Corpiis iuris* ciągnąJ się 
przez cztery lata 1903 — 1906 r.; Statut ormiański rozpoczyna 
się mniej więcej w połowie tego woluminu. Cały tekst zabytku 
wraz z wstępem przygotowany był do druku już w jesieni 
1904 r.; sam druk jego rozpoczął się w ciągu listopada tegoż 
roku. Zaraz w najbliższym czasie potem, 1905 r., ukazała się 
pomnikowa publikacya uczonego armenisty Kar sta, zawiera- 
jąca krytyczne wydanie armeńskiego tekstu zwodu Sempada 
z r. 1265 wraz z wiernera tłómaczeniem niemieckiem; przydał 
do niego wydawca obszerny komentarz rzeczowy, w którym 
rozpatrzył szczegółowo cały systemat prawny zwodu Sempada 



przypadkowo mogę się powołać, że r. 1902 czy 1903, w każdym razie na 
krótko przed spisaniem mojego wstępu, na wezwanie warszawskiego Ko- 
mitetu wydawniczego, który przygotowywał zbiorową publikacya dziel 
Hubego i przysłał mi wyczerpujący spis bibliograficzny jego prac celem 
objawienia zdania, które z nich nadawałyby się do przedruku, przesłałem 
mu między innemi moje opinią co do artykułu Hubego z r. 1882, oświad- 
czając się za jego pominięciem. W szeregu prac, dotyczących genezy sta- 
tutu, wymieniłem tylko rozprawy Bischoffa i Gromnickiego dla tego, że one 
jedyne aż do chwili spisania wstępu zajmowały się naprawdę tem pyta- 
niem (por. wyżej w tekście). Kwestyą genezy i źródeł statutu (Datastana- 
girk i Ks. syryjsko-rzymska) nie tylko wyraźnie wyłączyłem z za- 
kresu uwag wstępnych, ale wobec ówczesnego stanu nauki nie był- 
bym był mógł o niej nic pewniejszego powiedzieć. Byłbym był mógł, 
posługując się wynikami prac Hubego i Kohlera z r. 1882 i 1887, stwier- 
dzić co najwyżej, że sześć artykułów statutu opiera się na Księdze syryj- 
sko-rzymskiej, i byłbym w ten sposób podał wiadomość bałamutną, gdyż 
ilość artykułów stamtąd pochodnych, jak dziś już wiadomo, jest większa; 
byłbym też mógł podać, że przeważna część innych artykułów statutu 
da się zestawić z przepisami Datastanagirku, ale nie byłbym mógł wska- 
zać artykułów wzajemnie sobie odpowiadających, ani też wyjaśnić, czy 
przejęte zostały z pierwotnego zwodu Datastanagirku czy jakiegokolwiek 
zwodu późniejszego, czy je odtworzono wiernie, czy ze zmianami i t. p. 
To, co stwierdziłem w uwadze przygodnej, że pierwotny zrąb statutu po- 
wstał poza obrębem Polski, odpowiada zasadniczo temu, na co wskazali 
Hubę i Kohler. O wartości pracy Kohlera z r. 1887 przytoczyć tu mogę 
sąd charakterystyczny : »Allerdings war es ersichtlich (w pracy z r. 1887), 
dass das Lemberger Rechtsbuch aus dem Rechtsspiegel des Mekchitar 

15* 



20 O. Balzer. [208J 

i odniósł się co do każdego punlttu porównawczo do innych 
pomników prawa armeńskiego, przede wszystkiem zaś do Data- 
stanagirku Gosza i. Wyciiodząc z trafnego założenia, że jedyne 
dotycłiczasowe wydanie Datastanagirku, dokonane r. 1880 przez 
Bastamianca, dla braku tłómaczenia na jakikolwiek bardziej 
dostępny język, jest prawie bezużyteczne dla nauki zachodniej, 
nie poprzestał Karst, w zestawieniach porównawczych, na pro- 
stem tylko streszczeniu odpowiednich ustępów tego zabytku, 
lecz podał, prawie w każdym wypadku, wierne tłómaczenie (na 
język niemiecki) odnośnych artykułów Datastanagirku, oparte 
o tekst główny (zwód pierwotny) wydania Bastamianca; jeżeli 

Gosch... mehr oder minder entlehnt sei. Doch war das Ver- 
haltniss nicht sicher festgestellt«; sąd najkompetentniejszy, bo 
wypowiedziany (r. 1906) przez samego Kohlera, Altsyrisches u. arme- 
nisches Recht, w Zeitschr. f. vergl. Rechtswiss. 1906, 113. Jeżeli prof. Ku- 
trzeba, uwzględniając zgoJa niedokładne wyniki owych prac dawniejszych, 
mówi o sprawie w zasadzie rozwiązanej, to jest to rzecz osobistego zapa- 
trywania; dla mnie naukowo rozwiązaną jest sprawa, którą ściśle udowo- 
dniono, i która co do swych dowodów da się w każdym szczególe spraw- 
dzić. — Osobnej glosy wymaga jeszcze spostrzeżenie Handelsmana, 
wypowiedziane o mojem wydawnictwie w recenzyi wzmiankowanej tu 
kilkakrotnie pracy prof. Kutrzeby: »Praca ta (Kutrzeby) jest tem ważniejsza, 
iż w nowem jego (statutu) wydaniu w Corpus iuris Polonici Balzera, po- 
mimo obszernego wstępu kwestya ta (źródeJ statutu) nie została roz- 
wikłana*, Książka 1908, 193. Oczywiście — nie została rozwikłana, ale nie 
pomimo obszernego wstępu. Obszernośd wstępu nie przesądza o zakresie 
pytań, jakie nim objęto; właśnie zaś tutaj pytanie to zostało z umysłu wyłą- 
czone; zresztą wobec ówczesnego stanu publikacyj źródłowych nie byłoby się 
nawet dało rozwiązać. Poznawszy treść pracy mojej niniejszej i objąwszy 
rozmiar kwestyj, jakie nasuwają się przy dochodzeniu genezy i źródeł 
statutu, rozgrzeszy mnie zapewne p. Handeisman, i uzna, że nawet naj- 
obszerniejszy wstęp nie byłby m.ógf wystarczyć na pomieszczenie wywo- 
dów, które miał na myśli. 

* Karst J., Armenisches Rechtsbuch. Sempadcher Kodex a. d. XIII. 
Jhdt. in Yerbindung mit d. grossarmenischen Rechtsbuch des Mechithar 
Gosch a. d. XII. Jhdt, 1905, dwa tomy; tom 1 prócz wstępu krytycznego 
do wydania zwodu Sempada zawiera sam tekst tego zabytku wraz z tłó- 
maczeniem niemieckiem, w tomie II mieści się wspomniany w tekście 
komentarz. 



[209] Statut ormiański. 21 

inne, późniejsze zwody tej księgi wykazywały różnice bardziej 
istotne, czy to w stylizacyi, czy w określeniach rzeczowych, 
wobec zwodu pierwotnego, umieścił także tłómaczenie odno- 
śnych waryantów; nie umiem rozstrzygnąć, czy we wszystkich 
bez wyjątku wypadkach. W ten sposób w różnych miejscach 
komentarza Karsta znajdujemy w rozrzuceniu poszczególne 
artykuły Datastanagirku (w tekście niemieckim). Nie ma w ich 
ugrupowaniu przeprowadzonego porządku, któryby odpowiadał 
układowi samego zwodu, cytacye bowiem musiały być :^asto- 
sowane do systemu, przyjętego w komentarzu; ale z tych roz- 
rzuconych ustępów, po odpowiedniem ich uporządkowaniu, da 
się odtworzyć prawie całkowity tekst zwodu Gosza ^ Przez to 
Karst oddał nauce nieocenione usługi: zapoznał ją bowiem nie 
tylko z niedrukowanym dotąd zwodem Sempada, ale zarazem 
z drukowanym wprawdzie, ale niedostępnym tekstem 
Datastanagirku. Odtąd też dopiero można było pomy- 
śleć na seryo o podjęciu studyów porównawczych nad 
Statutem ormiańskim, a w związku z tem pokusić 
się także o bardziej szczegółowe, na pewniejszej rzeczowej 
podstawie oparte wyświetlenie jego genezy. 

Zanim ktokolwiek inny podjął się obu tych zadań, -^^wró- 
cił się do nich sam Karst, przedewszystkiem do zadania pier- 
wszego. Już w samem omówionem co dopiero wydawnictwie 
z r. 1905 umieścił on w wielu miejscach obok poszczególnych 
artykułów Datastanagirku odpowiadające im artykuły naszego 
statutu; wyczerpujące zestawienie porównawcze przyniosła ogło- 
szona r. 1906 i 1907 obszerna praca Karsta, podająca zarys 
historyi prawa armeńskiego^. Autor rozpatruje rozwój tego 
prawa od czasów najdawniejszych aż do złożenia wielkich 
zwodów prawnych XII i XIII stulecia, opisuje i grupuje prze- 
kazy rękopiśmienne każdego z nich, wykazuje, jakie wpływy 

1 2 wyjątkiem niektórych tylko artykułów, pominiętych niewiadomo 
z jakiej przyczyny. 

* Karst J., Grundriss d. Geschichte d. armeniscłien Rechts, Zeitsclir. 
f. vergl. Rechtswiss. 1906 (XiX), 313—411, 1907 (XX), 14-112. 



22 O- Balzer. [210] 

zewnętrzne oddziaływały na prawo armeńskie, oraz w jaki 
sposób korzystały z nich owe zwody; z osobna i najdokła- 
dniej zajmuje się pracami Gosza i Sempada, zarówno co do 
ich treści i układu, jakoteż i wzajemnego do siebie stosunku. 
Śledzi także dalsze rozprzestrzenienie się prawa armeńskiego 
poza granicami właściwej Armenii: w Polsce, pośród Gruzinów 
i w kilku innych miejscow^ościach dzisiejszej Rosyi, na terenie 
dawniejszej Tatarszczyzny. Wreszcie podaje systematyczne ze- 
stawienie zasad prawa armeńskiego, zarówno publicznego jak 
i prywatnego, a zarazem bada. gdzie to było możliwe, histo- 
ryczny rozwój poszczególnych instytucyj prawnych. W ustępie, 
dotyczącym naszego statutu i. najważniejsze znaczenie przed- 
stawia tablica porównawcza, wykazująca, jakie źródła 
prawne odpowiadają statutowi, jak niemniej, które z osobna 
poszczególne artykuły tychże źródeł zużytkowane zostały w po- 
szczególnych artykułach statutu. Z zestawienia wynika, że 
w statucie naszym dadzą się wykazać tylko przejątki z Księgi 
syryjsko-rzymskiej i Datastanagirku. Do pierwszej odnosi Karst 
8 artykułów statutu, zatem o dwa więcej, niż przyjmował 
Kohler r. 1887; są to art. I i II, rzekome ustawy królów 
ormiańskich Jana i Teota, ta ostatnia już nie tylko -prawdo- 
podobnie*, jak mniemał Kohler, ale rzeczywiście na tejże księ- 
dze oparta. Artykułom Datastanagirku odpowiada w tem ze- 
stawieniu 120 artykułów statutu, a to 8 artykułów części I 
i 112 artykułów części II. W przeważnej mierze zużytkowane 
tu są przepisy księgi II Datastanagirku, zresztą także nie 
wszystkie; nie znajdujemy mianowicie w statucie 23 artyku- 
łów tej księgi. Artykułom księgi I odpowiada tylko 5 artyku- 
łów statutu (X, 55, 62, 76, 103), artykułom introdukcyi 9 arty- 
kułów statutu (HI— VI, 117, 119—121, 123, 124). Następstwo 
artykułów statutowych odpowiada dość wiernie następstwu ich 
w ks. II Datastanagirku, nie bez pewnych jednak odchyleń co 
do porządku; w środku pomiędzy temi postanowieniami znaj- 

» Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 348—352. 



[211] Statut ormiański. 23 

dujemy gdzieniegdzie przejątki z księgi I; przepisy introdukcyi 
zużytkowane zostały bądź to w części I, bądź też głównie 
pod koniec statutu, bezpośrednio po grupie przejątków z Księgi 
syryjsko-rzymskiej. Prócz tego wykazuje tablica Karsta 5 arty- 
kułów statutu, nie dających się sprowadzić do żadnego z obu 
porównywanych źródeł (art. 61, 109, 112, 118, 122). Autor 
uważa je za samoistne dodatki redaktora statutu, przyjęte za 
»inspiracyą króla sankcyonatora«; stwierdzenie tego zapatry- 
wania swego upatruje w fakcie, że w artykułach tych mówi 
się wyraźnie o Ormianach, ormiańskich sędziach i t. p., co 
wskazuje na to, że przepisy powstały już na obczyźnie, gdzie 
Ormian trzeba było odróżniać od innych warstw współmie- 
szkającej ludności; w Armenii samej takie rozróżnienia byłyby 
zbyteczne ^ 

Ściśle rzecz biorąc, wywody Karsta o statucie naszym 
nie sięgnęły poza proste zestawienie porównawcze, nie 
były rozpatrzeniem genezy tego zabytku; jeżeli zaś 
autor pojął je może jako studyum o genezie, to było ono zgoła 
ogólnikowe i niewystarczające. Przytem Karst ograniczył się 
jedynie do porównania statutu z zwodem pierwotnym 
(autentycznym) Datastanagirku, nie poruszając nawet pytania, 
czy zestawienie z innymi zwodami pochodnymi nie wy- 
kazałoby tu większego pokrewieństwa, czy nie naprowadziłoby 
może na domysł, że statut korzystał bezpośrednio z jakiegoś 
znanego nam zwodu późniejszego, albo też z innego, dziś nie- 
istniejącego, który połączył w sobie właściwości kilku zwodów 



* Razem tedy wykazuje tablica Karsta przejątków: 8 z Ks. syr.- 
rzym., 120 z Datast, i 5 samoistnych dodatków, co razem daje cyfrę 133 
art. Ponieważ część I statutu zawiera 10, a część II 124 (razem 134) arty- 
kułów, przeto nie dostaje jednego artykułu. Różnica wynikła stąd, że 
w tablicy Karsta art. 115 statutu został, pewno przez omyłkę druku, opu- 
szczony. W cytacyach artykułów porównywanych tablica ta wykazuje 
gdzieniegdzie usterki, częściowo sprostowane przez Kutrzebę w pracy, którą 
poniżej omówimy. Przegląd wzajemnego stosunku artykułów podaje nasza 
tablica porównawcza, umieszczona przy końcu niniejszej pracy. 



24 O- Balzer. [212] 

pochodnych. Nie określi! też Karst dokładnie stanowiska swego 
€0 do kwestyi, jak sobie wyobraża samo dojście do skutku 
tej redakcyi statutu, która istniaJa przed zatwierdzeniem Zy- 
gmunta I z r. 1519. Z okolicznościowej, wyżej przytoczonej 
wzmianki o artykułach, za sprawą »sankcyonatora króla* 
samoistnie w statucie dodanych, zdawałoby się wypływać, że 
przyjmuje pewne zmiany redakcyjne w chwili samego zatwier- 
dzenia statutu. Nie wyjaśnia jednak, jak sobie wyobrazić po- 
wstanie całej reszty statutu, a mianowicie znaczne jego, wy- 
raźnie przezeń zaznaczone odchylenia w wielu szczegółach od 
postanowień samych źródeł^: czy przeprowadzono je także 
r. 1519, przy zatwierdzeniu statutu, czy też istniały one już 
przedtem, zanim przyszło do zatwierdzenia. Nie porusza wreszcie 
pytania, jak sobie wytłómaczyć rozdział statutu na dwie części, 
i czy rozdział ten stoi w jakimkolwiek związku z samą ge- 
nezą zabytku. W ogóle kwestya genezy statutu pozostała 
jeszcze, mimo pracę Karsta, kwestyą otwartą, wdzięcznym 
przedmiotem dalszych dociekań naukowych. 

Zadanie to, po raz pierwszy od chwili uprzystępnienia 
źródła podstawowego, podjął r. 1908 prof. Kutrzeba w oso- 
bnej, przedmiotowi temu poświęconej pracy*. W samem po- 
ruszeniu tej kwestyi leży niewątpliwie zasługa autora; przy- 
znamy mu ją także z powodu cennych, w literaturze naszej 
historyczno - prawnej nigdzie dotąd nieogłoszonych informacyj 
o rozwoju narodowego prawa armeńskiego, o samym Datasta- 
nagirku. o Księdze syryjsko -rzymskiej i t. p., jakie tu podał 
na podstawie prac Karsta, a częściowo Rrunsa i Sachaua. Co 
do samej genezy statutu rozwija prof. Kutrzeba samoistny po- 

* Die Modificationen . . . sind teilweise sehr erhebliche und beruhen 
grossenteils auf dem Bestreben der Angleichung an das Landesrecht bzw. 
das in Polen geltende abendlandisch-kanonische Recht. Karst, Grundriss 
Zeitschr. XIX. 349. 

* Kutrzeba St., Datastanagirk Mecbitara Gosza i Statut ormiański 
z r. 1519, Kwart. Hist. 1908, 658—679, także w osób. odb. Przytaczam 
w dalszym ciągu wedJug wydania w Kwart. Hist. 



[213] Statut ormiański. 25 

gląd, w wielkiej jednakże zależności od głównej podstawy 
wnioskowania, jaką stworzył Karst przez swoje tablicę po- 
równawczą. Autor zaznacza wprawdzie przygodnie, że źródłem, 
z którego czerpał statut, nie był tekst pierwotny Datastana- 
girku, lecz jakiś tekst uzupełniony, gdyż spożytkowano tu także 
artykuły Dat. I. 121 — 123, znajdujące się (rzekomo) tylko 
w późniejszych redakcyach tego zabytku. Przesłanka by^a 
mylna, a wniosek, jaki po jej sprostowaniu należałoby wypro- 
wadzić, wprost przeciwny ^; ustawiwszy jednak ten formalnie 
błędny syllogizm, znalazł się autor przypadkowo na dobrej 
drodze, na której przecież nie postąpił ani o krok dalej. Przy- 
jąwszy mianowicie związek statutu z jakąś późniejszą redakcyą 
Datastanagirku, nie przeprowadził żadnych dalszych porównań, 
żeby ustalić, jaka to inna redakcyą stała się jego podstawą, 
i czy stąd nie dadzą się wysnuć jakie wnioski co do jego ge- 
nezy. Owszem, w całem dalszem porównaniu uwzględnia wy- 
łącznie, podobnie jak Karst; stosunek pierwotnego zwodu 
Datastanagirku do statutu, poprawiając tylko kilka usterek 
w cy tacy ach, jakie się zakradły do tablicy porównawczej Kar- 
sta. Co do sposobu zużytkowania źródeł podstawowych przez 
redaktora statutu, stwierdza, że przepisy Księgi syryjsko-rzym- 
skiej przejęte tu zostały stosunkowo bardzo wiernie, o wiele 
dokładniej niż artykuły Datastanagirku; co do tego ostatniego 
źródła zaznacza, choć szczegółowo całej kwestyi bliżej nie 
rozprowadza, iż przepisy jego podległy w statucie znacznym 
zmianom co do stylizacyi, a w pewnych wypadkach uległy 
nawet przekształceniom co do treści, podnosi jednak — tu 
w sprzeczności z Karstem — że »na ogół statut dość się 
trzyma przepisów... Datastanagirku «. Co do przeróbek treścio- 
wych wyraża zdanie, częściowo zgodne z Karstem, że pobudką 
ich była chęć dostosowania odnośnych przepisów do odmien- 
nych stosunków polskich, albo też do zmienionego zwyczaju 
prawnego. Bliższego jednak wyjaśnienia, jakie to odmienne 

* Por. rozdz. V. 



26 O. Balzer. [214] 

stosunki polskie wywołały owe zmiany, a zarazem dowodów 
zmienionego zwyczaju prawnego, który na owe zmiany wpły- 
wał, nie podaje. Skąpość przejątków z introdukcyi Datastana- 
girku tłómaczy tern, że zawierała ona szereg ustępów czysto 
historycznego znaczenia, nieprzydatnycłi dla statutu, małą znowu 
ilość przejątków z ks. I tego zwodu tą okolicznością, że księga 
ta zajmuje się częściowo stosunkami prawa politycznego, głó- 
wnie zaś i przede wszy stkiera prawem kości elnem, którego zużyt- 
kowanie nie leżało w zakresie zadań statutu. Co do artykułów 
w statucie samoistnie dodanych, widzi, za przewodem Karsta, 
znamię ich dodatkowości w tem, że same określają się jako prze- 
pisy, dotyczące Ormian czy stosunków ormiańskich, w przeciw- 
stawieniu do innych grup współmieszkańców; przeważną część 
tych dodatków wywodzi » zapewne* z miejscowego prawa 
zwyczajowego. Układowi statutu zarzuca, podobnie jak Karst 
i kilku dawniejszych badaczy, dość wyraźną niesystematyczność, 
przyznaje jednak redaktorowi jego zasługę w tem, że rozwle- 
kłe, częstokroć w formie traktatu stylizowane artykuły Data- 
stanagirku przetworzył w krótsze, przejrzyściej ujęte przepisy 
prawne. Rozdziału statutu na dwie części nie tłómaczy tem, 
żeby każda z nich powstała odrębnie, w dwu odmiennych 
chwilach, owszem, twierdzi z naciskiem, że cały zabytek jest 
wynikiem jednorazowego aktu redakcyjnego; podział jego na 
dwie części odnosi przypuszczalnie do czysto zewnętrznego na- 
śladownictwa układu Datastanagirku, który rozpadał się także 
na dwie osobne księgi. Szczególną uwagę zwraca na te arty- 
kuły II księgi Datastanagirku, które w statucie zostały pomi- 
nięte. Badając ich treść, dochodzi do wniosku, że w przeważnej 
części stało się to ze względu na przepisy dwu ordynacyj 
Zygmunta I z r. 1510 i 1518, które orzecznictwo w sprawach 
Ormian przekazały w części ławie miejskiej (prawa niemiec- 
kiego), w części sądom mieszanym ormiańskim, ustalając ści- 
śle zakres spraw, które każdemu z tych sądów miały podle- 
gać. Wywodzi, że znaczna część artykułów pominiętych do- 
tyczy właśnie takich stosunków prawnych, które na zasadzie 



[215] Statut ormiański. 27 

rzeczonych ordynacyj przekazane zostały ławie miejskiej; dla 
tego nie przedstawiały one już praktycznego znaczenia w sta- 
tucie, który miano stosować w sądach mieszanych. Stąd wy- 
snuwa wniosek, że redakcya statutu nastąpiła dopiero po 
wydaniu obu tych ordynacyj, że zaś statut zatwierdzony został 
już w początkach r. 1519, przeto zdaniem autora redakcya 
jego przypada na rok 1518/9. Redaktorowi czy redakto- 
rom, którzy w czasie tym (1518/9) zajęli się ową sprawą, 
przypisuje on cały układ statutu, wszystkie zmiany stylistyczne 
i rzeczowe, którym podległy tu źródła podstawowe, wszystkie 
dodatki samoistne, jakie tu spotykamy, jednem słowem całą 
pracę ułożenia statutu, a w ślad za tem całą za- 
sługę autorstwa. Sformułowana w ten sposób hypoteza 
zbliża się znowu bardzo do tego poglądu, jaki w okoliczno- 
ściowej uwadze odsłonił Karst, wspominając o zmianach re- 
dakcyjnych statutu za sprawą >króla sankcyonatora*. 

Sprawdzimy z kolei, czy zapatrywanie to jest zasadne, 
i czy raczej w jego miejsce nie należy podstawić innego po- 
glądu, tłómaczącego odmiennie genezę i dawniejsze losy statutu. 



n. 



Artykuły pierwotnego zwodu Datastanagirku niezawarte 
w Statucie ormiańskim. 

Wspomnieliśmy już \ że za podstawę dochodzeń swoich 
co do genezy Statutu ormiańskiego prof. Kutrzeba przyjął uło- 
żone przez Karsta ^ zestawienie porównawcze artykułów tegoż 
statutu z odpowiadającymi im artykułami źródeł prawa armeń- 
skiego, przede wszystkiem zaś ze zwodem pierwotnym 
Datastanagirku. Staniemy na razie na zajętem przezeń sta- 

1 Por. str. 25. 

« Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 350. 351. 



28 O- Balzer. [216] 

nowisku, i rozpatrzymy z tego punktu widzenia pytanie, 
o ile wysnute przezeń wnioski dadzą się przyjąć jako rzeczy- 
wiste, naukowe wyświetlenie sprawy. 

Główną uwagę zwrócił prof. Kutrzeba na te artykuły 
pierwotnego zwodu Datastanagirku, które nie mają odpowie- 
dnich sobie artykułów w Statucie ormiańskim. Dochodzi on 
przyczyn, dla których je w statucie opuszczono; 
znalazły zaś pewną odpowiedź na postawione pytanie, widzi 
w niej zarazem rozwiązanie kwesty!, kiedy i w jaki sposób 
złożony został sam statut. 

Z introdukcyi Dat. (zawierającej art. 11) przyjmuje on, 
zgodnie z tablicą Karsta, jako opuszczone: art. 1 — 5 i 9 — 11, 
razem artykułów 8. Twierdzenie to należy sprostować o tyle, 
że opuszczono także art. 7; jak bowiem niżej okażemy ^ arty- 
kułowi 123 St. O. nie odpowiada Dat. intr. 7 (omyłka Karsta), 
jeno Dat. intr. 8; podobnież w art. 120 St. O. uwzględniono 
art. 5 (nie 6, jak przyjmują Karst i prof. Kutrzeba). Razem 
tedy pominięto tu rzeczywiście 8, ale częściowo odmiennych 
artykułów intr. Przyczyna tych pominięć wydaje się autorowi 
»zupełnłe zrozumiała*. »Musiały odpaść wywody, tyczące się 
powstania Dat, jego źródeł i t. d.«-. Wywody, dotyczące tych 
kwestyj, znajdują się jednak tylko w art. 1 — 3, 10 i 11. Dat. 
intr.; w pozostałych mieszczą się już ściśle rzeczowe przepisy 
prawne, które w zasadzie byłyby się dały zużytkować w St. O. 
Pytanie, dla czego je opuszczono, nie da się zatem powyższym 
argumentem wyjaśnić w sposób całkiem zadowalniający. Trzeba 
tu zresztą jeszcze dodać, że nawet te artykuły intr., które 
odnajdujemy w St. O. (5, 6. 8), nie przeszły doń w zupełności; 
stylizow^ane bardzo obszernie, zawierają one także inne prze- 
pisy, które w zasadzie nadawały się do zużytkowania, a jednak 
uwzględnione nie zostały. 

Z księgi pierwszej Dat., zawierającej (w kombinacyi 

* Por. rozdz. III. 

* Kutrzeba, Datastanagirk 669. 



[217] Statut ormiański. 29 

różnych redakcyj) 124 artykułów, przyjrauje prof. Kutrzeba, 
zgodnie z zestawieniem Karsta, pominięcie 116 artykułów, 
t. j. 1—18, 21—39, 41—43, 45-52, 54—120 i 124; zużytko- 
wanych byłoby tu zatem artykułów 8. Zestawienie to sprosto- 
wać należy o tyle, że pominięto także art. 19 i 20; wykażemy 
poniżej \ że art. 62 St. O., rzekomo z obu tych artykułów 
(19 i 20) czerpiący, oparł się na zgoła innem źródle; sam już 
prof. Kutrzeba miał co do tej kwestyi pewne wątpliwości 2. 
Razem tedy artykułów tej księgi pominiętych jest 118, a uwzglę- 
dnionych tylko 6. »I znowu — zdaniem autora — powód ja- 
sny*, dla czego ta księga niewiele przyniosła dla St. O.; stało 
się to dla tego, że urządza ona stosunki kościelne, których 
> statut z r. 1519 oczywiście dotykać nie mógł* ^. Zaznaczę 
jednak, że, jak w księdze tej znalazło się przecież kilka arty- 
kułów o charakterze świeckim, które St. O. zużytkował, tak 
też i w szeregu innych, pominiętych, można wykazać niektóre 
podobne, nadające się w zasadzie również do uwzględnienia, 
a jednak pominięte. Nie mam zamiaru podawać tu wyczerpu- 
jącego zestawienia tych artykułów; kilka przykładów wystar- 
czy. Tak Dat. I. 84 zawiera postanowienie, że osoba, przy- 
właszczająca sobie bezprawnie użytkowanie rzeczy, zwrócić 
ma pobrane zyski w czwórnasób (wraz z datkiem na biednych 
i obowiązkiem pokuty)^. Dat. I. 85 mówi znowuż bardzo ob- 
szernie o prawie dziedziczenia męża po żonie i żony po mężu % 
zatem o przedmiocie, którym St. O. zajmuje się kilkakrotnie 
na innych miejscach. Dat. I. 96 dotyczy porwania kobiety '^, 
tego samego przedmiotu, który rozpatruje St. O. w art. 62; 
pokrewnej sprawie, Ł. j. cudzołóstwu żon i nierządowi z wdo- 

'■ Por. rozdz. III. 

* Kutrzeba, Datastanagirk 670. 

s Ibid. 670. 

4 Karst, Rechtsbuch II. 268. 

5 Ibid. II. 183. 

6 Karst, Gruiidriss, Zeitschr. XX. 82. 



30 O- Balzer. [218] 

wami, poświęcone są Dat. I. 19, 20 \ nieuwzględnione w St. 0.^ 
Nie mówię już z osobna o Dat. I. 124, zawierającym przepisy 
o opilstwie^, tym samym przedmiocie, którym St. O. zajmuje 
się w art. 8; pominięcie tego artykułu da się bowiem wytłó- 
maczyć pewną przyczyną szczególną*. Na ogół więc powoła- 
nie się na kościelny charakter przepisów nie zdoła wyjaśnić 
opuszczenia wszystkich, nadających się właściwie do zużytko- 
wania artykułów księgi I Dat.; trzeba tu szukać innego obja- 
śnienia tego zjawiska. 

Szczególną uwagę zwraca prof. Kutrzeba na te artykuły 
pominięte, które zawiera księga druga Dat. Księga ta sta- 
nowi bowiem główną materyą przejątków St. O., i złożyła się 
w przeważnej części na wypełnienie jego treści; było tedy 
widocznie zamiarem redaktora zużytkować w najobszerniejszym 
zakresie tę część Dat.; o ile to zaś, co do poszczególnych arty- 
kułów, nie nastąpiło, musiały istnieć, zdaniem prof. Kutrzeby, 
szczególne powody, które go do pominięcia skłoniły. Idąc za 
zestawieniem Karsta, wymienia autor, na 130 artykułów tej 
księgi, 23 takich, których nie uwzględnił St. O., a mianowicie: 
art. 1, 10, 16, 29, 38," 39, 50, 69, 75, 77, 85, 87, 93, 94, 96, 
97, 101, 110, 114, 126, 127, 128, 129 5. Z zestawienia tego 
wyłączyć należy częściowo art. 1, który, jak zaznaczył Karst, 
i jak sam autor przyznaje ^ został przecież w jednym wyimku 
zużytkowany w St. O. (w art. 117), jako też art. 38, który 
odpowiada art-owi 32 St. 0. Natomiast do pominiętych arty- 
kułów dodać należy jeszcze: art. 36, mylnie przez Karsta i prof. 
Kutrzebę uważany za podstawę art. 32 St. O., jako też art. 64, 
z którego nie korzystały art. VIII i IX St. O., jak to przyjmują 



» Karst, Rechtsbuch II. 118. 120. 

* Por. wyżej str. 29. 

» Karst, Rechtsbuch II. 263. 

* Por. rozdz. V. 

5 Kutrzeba, Datastanagirk 670 n. 
« Ibid. 671 przyp. 1. 



[219] Statut ormiański. 31 

obaj ci badacze^. Po sprostowaniach, wobec równej .ilości usu- 
niętych jak i uzupełnionych artykułów, ogólna cyfra artykułów 
Dat. II, nieuwzględnionych w St. O., wyniesie znowuż razem 23. 
Rozpatrując treść tych artykułów dochodzi prof. Ku- 
trzeba do wniosku, iż znaczną ich część pominięto celem 
dostosowania postanowień St. O. do przepisów 
obu ordynacyj Zygmunto wskich z r. 1510 i 1518, 
które, w sprawach ormiańskich, przeprowadziły rozgraniczenie 
zakresu działania między właściwą ławą miejską z jednej, 
a sądem mieszanym, odprawianym przez starszyznę ormiańską 
pod przewodnictwem wójta miejskiego z drugiej strony. Po- 
nieważ w myśl tych ordynacyj prawo ormiańskie miało być 
stosowane tylko w sądzie mieszanym (ormiańskim), nie zaś 
w ławie miejskiej, która orzekać miała według prawa magde- 
burskiego, przeto mniema autor, że przepisy odnoszące się do 
tych spraw, które poddano pod orzecznictwo ławy miejskiej, 
straciły praktyczne znaczenie i z tego powodu musiały być 
ze statutu usunięte 2. Wiadomo zaś, że ordynacye z r. 1510 
i 1518 przekazały ławie miejskiej wyłączne orzecznictwo (we- 
dług prawa magdeburskiego) w następujących » czterech arty- 
kułach ormiańskich* (przytaczam według tekstu z r. 1518): 
1) pro omnibus bonis et rebus immobilibus, id est pro haere- 
ditatibus, pro domibus, pro areis, pro agris; 2) pro vioIentiis . . . 
ąuomodolibet commissis; 3) pro homicidio et vulneribus cruen- 
tis et lividis; 4) pro furticiniis 3. W grupie artykułów Dat. II, 
nieprzejętych do St. O., odnajduje prof. Kutrzeba szereg posta- 
nowień, dotyczących właśnie owych czterech grup spraw; widzi 
więc w tern wyraźny wpływ ordynacyj z r. 1510/18 
na układ St. O., a zarazem oczywisty dowód, że 
statut ten w kształcie, w jakim go r. 1519 podano kró- 
lowi do zatwierdzenia, powstał dopiero po wydaniu 

* Por. rozdz. III. 

* Kutrzeba, Datastanagirk 671. 

* Corp. iur. Pol. Ul. nr. 198; bliższy rozbiór treści tych postano- 
wień zob. Balzer. Sadown. ormiań. 150 n. 156 n. 



32 O- Balzer. [220] 

tych ordynacyj, zatem także r. 1519 lub conaj wcześniej 
r. 1518. 

Dodam, że jest to dowód jedyny, jaki autor przyto- 
czyć zdołał na poparcie swojej tezy. Niżej zestawię dokładnie 
wyraźne wiadomości źródło we, st\vierdzaj ące jej 
przeci wieńst wo^ Jeżeli więc, wbrew świadectwom źródło- 
wym, mielibyśmy tu przyjąć sprzeciwiającą się im hypotezę 
prof. Kutrzeby, to musimy oczekiwać poważnych, koniecznie 
na taką hypotezę wskazujących dowodów rzeczowych, wobec 
których tamte wiadomości należałoby uznać za nieścisłe, czy 
nawet odbiegające od prawdy. 

Przypatrzmyż się bliżej dowodom prof. Kutrzeby. 

Autor wskazuje przedewszystkiem na pięć pominiętych arty- 
kułów Dat. II (29, 38, 110, 126, 128), które dotyczą mężo- 
bójstwa (zabójstwa) lub zranienia, zatem jednej z tych kate- 
goryj spraw, które ordynacye z r. 1510/18 wyjęły z pod są- 
dowmiclwa ormiańskiego. Z szeregu tych artykułów, w myśl 
poprzedniej uwagi, skreślić należy art. 38, który zużytkowany 
został w St. O. jako art. 32*. Gdyby go jednak nawet zali- 
czyć do pominiętych, nie byłoby w tem dowodu, że redaktor 
St. O. liczył się z przepisami owych ordynacyj, gdyż w arty- 
kule tym nie ma mowy o występku zranienia w karno- 
prawnem tego słowa znaczeniu, jeno tylko o zranieniu czło- 
wieka przez narowiste zwierzę! Podobnież opuszczony art. 
Dat. II. 110 dotyczy zranienia lub zabicia przez zwierzę 
narowiste^. Kilka innych artykułów Dat. II (37, 38, 116)*, 
które mówią o takich samych sprawach (zabicie lub zranienie 
przez zwierzę), przejęto do St. O. (art. 32, 33, 96). Pozostają 

1 Por. rozdz. V i VI. 

2 Por. str. 30. 

3 Karst, Rechtsbuch II. 254;. 

* Tu i wszędzie dalej nie przytaczam cytacyj miejsc, podających 
teksty artykułów tych zwodów prawnych, które uwzględniono w St. O.; 
zestawienie tych cytacyj znajduje się w końcowym wykazie poró- 
wnawczym. 



[221] Statut ormiański. 33 

tedy właściwie tylko trzy do tej grupy należące artykuły Dat. II, 
których nie odnajdujemy w naszym zabytku, a mianowicie: 
art. 126. orzekający ogólnie, że zabójca obowiązany jest uiścić 
krewnym głowszyznę. a ponadto podlega karze ochromienia ^, 
art. 29, zawierający podobny przepis ogólny o następstwach 
zranienia, tej treści, że nie należy się tu trzymać zasady >oko 
za oko, ząb za ząb«, jeno płacić nawiązkę w stosunku do 
wartości członka urażonego 2, i wreszcie przepis szczegółowy 
art. 128, że ten, kto wysłał jeźdźca na koniu narowistym, nie 
uprzedziwszy go o niebezpieczeństwie, odpowiada za śmierć 
lub zranienie jeźdźca jako za czyn »umyślny« ^. 

Czy pominięcie tych trzech przepisów ma być w istocie 
dowodem, iż redaktor St. O., opierając się na ordynacyach 
z r. 1510/18, nie uwzględniał postanowień, dotyczących mężo- 
bójstwa i zranienia? Sam prof. Kutrzeba znalazł się w ko- 
nieczności stwierdzenia (prawda że tylko w notatce przypisko- 
wej), że »nie wszystkie... przepisy, tyczące się zabójstwa, usu- 
nięte zostały ze statutu*; przytacza tu mianowicie art. 3, 58, 
60, 96. 97 i 117*. Jeżeli nawet wyłączymy stąd art. 60, do- 
tyczący zgoła innej sprawy, tudzież art, 96 o zabiciu przez 
narowiste zwierzę, pozostanie przecież szereg przepisów, odno- 
szących się do tej materyi, które z Dat. przedostały się 
do St. O., tak: art. 3 (Dat. II. 4) o zabójstwie chłopca w zwa- 
dzie, art. 58 (Dat. II. 68) o dochodzeniach z powodu znale- 
zionego w pewnej miejscowości trupa, art. 97 (Dat. II. 117), 
ustalający podział mężobójstw na umyślne i nieumyślne, 
i art. 117 (Dat. II. 1), podający ogólną charakterystykę tego 
występku, a zarazem określający skutki prawne, jakie on za 
sobą pociąga. Ale to jeszcze nie wszystko. Do tych kilku, 
zauważonych przez autora rzekomych >niekonsekwencyj« re- 

1 Karst, Rechtsbuch II. 306. 

» Ibid. II. 263. 

s Ibid. II. 282. O znaczeniu występków t. z. umyślnych i nieumyśl- 
nych, jak je pojmuje i określa Dat., zob. rozdz. III. 

* Kutrzeba, Datastanagirk 671 przyp. 11. 
iStadya nad hist. prawa polskiego IV. 16 



34 0. Balzer. [222] 

daktora, dodać można jeszcze długi szereg innych, zwiększa- 
jący podaną przezeń cyfrę w czwórnasób. Art. 4 (Dat. II. 5) 
mówi o umyślnem zranieniu chłopca przez towarzyszów za- 
bawy, art. 5 (Dat. II. 6) o umyślnem (między innemi) utopie- 
niu przez w^spółkąpiących, art. 8 (Dat. II. 9) o zabójstwie lub 
zranieniu przez pijanego, art. 23 (Dat. II. 26) o zranieniu w zwa- 
dzie, art. 24 i 27 (Dat. II. 27, 30) o zabiciu lub zranieniu sługi 
(niewolnika) przez pana, art. 55 (Dat. I. 40) o postępowaniu 
in causa sanguinolenta, art. 76 (Dat. I. 44) o zabiciu zbójcy 
w czasie dokonanego przezeń napadu, art. 99 (Dat. II. 119) 
o śmierci spowodowanej niedbalstwem lub złą wolą lekarza; 
art. 100 (Dat. II. 120) określa ogólnie, że osoba, która drugiego 
zmusiła do wykonania czynności niebezpiecznej, odpowiada za 
jego śmierć tak samo, jak gdyby popełniła mężobójstwo. 

Razem tedy mamy w St. O. przejętych z Dat. czterna- 
ście artykułów, dotyczących mężobójstwa i zranienia; naprze- 
ciwko nim stoją tylko trzy artykuły, występków tych doty- 
czące, których nie uwzględniono. Trudno wytłómaczyć sobie, 
jaką drogą logicznego wnioskowania można tu było dojść do- 
twierdzenia, iż redaktor St. O. usuwał z umysłu odnośne po- 
stanowienia Dat., żeby treść swojej pracy przystosować do 
ordynacyj z r. 1510/18. Nie uratuje tego poglądu nawet taki 
ogólnik, jak: »kwestya ta wymagałaby specyalnego jeszczć zba- 
dania z uwzględnieniem praktyki sądu ławniczego lwowskiego, 
do czego materyał znajdzie się pewnie w księgach ławniczych*^; 
ogólnik, który niczego nie tłómaczy, ani hypotezy nie popiera, 
tern bardziej, że samo nawet dokładne zbadanie praktyki nie 
przyczyniłoby się w niczem do wyjaśnienia tej sprawy. Z na- 
szej strony zwrócimy jeszcze osobną uwagę na zaznaczone 
w poprzedniem zestawieniu przejęcie dwu artykułów, materyi 
niniejszej dotyczących, z księgi pierwszej Dat. Zdaniem 
prof. Kutrzeby redaktor St. O. czerpał stamtąd tylko wn^jąt- 
kowo, i widocznie rozważając z osobna, jakie ustępy, w księ- 

' Kutrzeba, Datastanagirk 671 przyp. 11. 



[223] Statut ormiański. 35 

dze tej zawarte, przydałyby się do jego zwodu; a jednak — 
żeby tu na razie pozostać na stanowisku prof. Kutrzeby — 
w szeregu tych ustępów znalazły się dwa, dotyczące > spraw 
krwawych* i zabójstwa. Wszystko to wykazuje ponad wszelką 
wątphwość, że St. O. nie liczył się tu wcale z posta- 
nowienianii ordynacyj z r. 1510/18. Nie inaczej pojmo- 
wano tę rzecz w najbliższych zaraz czasach po zatwierdzeniu 
statutu. W sporze przeciw radzie miejskiej lwowskiej, wyto- 
czonym r. 1563 przed Zygmuntem Augustem, gmina ormiańska 
daje wyraz zapatrywaniu, że przepisy St. O. zniosły posta- 
nowienia ordynacyj z r. 1510/18 co do właściwości są- 
dów w sprawach o zabójstwa i zranienia ^ Ostatecznie zatem 
opuszczenie trzech artykułów Dat. U, przedmiotu tego doty- 
czących, trzeba będzie odnieść do innych przyczyn. 

Też same uwagi zastosujemy także do spostrzeżenia prof. 
Kutrzeby co do przyczyny pominięcia art. Dat. II. 39 i 50. 
Pierwszy z tych artykułów stanowi, iż złodziej, kradnący zwie- 
rzę, płaci w czwórnasób lub piętnasób wartość skradzionego 
przedmiotu, jeśU go już w naturze zwrócić nie może; jeśh 
natomiast schwytany zostanie ze zwierzęciem, należy mu je 
odebrać, a ponadto żądać zwrotu wartości podwójnej 2; drugi 
orzeka, że osoba, która rzecz jaką sprzeniewierzy, skradnie, 
znalezionej nie odda, winna zwrócić sam przedmiot, a ponadto 
uiścić winę wartości jednej piątej części tegoż przedmiotu 3. 
Autor widzi tu znowu wpływ ordynacyj z r. 1510/18, które 
sprawy o kradzież wyłączyły z pod orzecznictwa sądu ormiań- 
Łkiego, przekazując je ławie miejskiej. W przypisku, co prawda, 
zmuszony był znowu przyznać, że do St. O. przejęto przecież 
trzy artykuły Dat. o kradzieży (St. O. art. 34, 90, 91)^; i gdyby 
się ograniczyć do tej tylko cyfry, znowuż niezrozumiałą będzie 
rzeczą, jak w pominięciu dwu artykułów (przeciwko trzem) 

1 Bischoff, Urkunden nr. 36. 

« Karst, Rechtsbuch II. 269. 

» Ibid. II. 280. 

* Kutrzeba, Datastanagirk 671 przyp. 11. 

16* 



36 O- Balzer. [224] 

można się dopatrzyć wpjywu ordynacyj na układ St. O. ^Aile 
tę cyfrę trzeba jeszcze zwiększyć bardzo znacznie. Nie w trzech, 
ale w ośmiu wypadkach przejął St. O. postanowienia swych 
źródeł o kradzieży i złodziejach. I tak: art. 34 (Dat. II. 40) 
mówi o skutkach zabicia złodzieja »nocnego« i »dziennego«; 
art. 37 (Dat. II. 43) o kradzieży depozytu i następstwach kar- 
nych tego czynu; art. 60 (Dat. II. 71), 90 (Dat. II. 109) i 91 
(Dat. II. 19) o karaniu złodziejów śmiercią (szubienicą); art. 104 
(Dat. U. 123) wspomina o furtum i res per furtum usurpata 
za pomocą fałszywych miar, wag i t. p.; art. 105 (Dat. II. 124) 
określa znowuż skutki kradzieży (furtiva usurpatio) materyału, 
oddanego rzemieślnikowi do wyrobienia zamówionej rzeczy. Na 
szczególną uwagę zasługuje art. 61, wbraniający zabójstwa 
złodzieja bez wyroku sądowego, a zarazem stanowiący o skut- 
kach kradzieży nocnej z włamaniem, oparty w tych postano- 
wieniach na Księdze syryjsko-rzymskiej (art. 29, 103); z księgi 
tej bowiem St. O. korzystał tylko eklektycznie, nie mógłby był 
zatem przejąć odnośnych postanowień, gdyby w istocie cho- 
dziło mu o dostosowanie się do ordynacyj z r. 1510/18. Jak 
mało liczył się z tymi przepisami, stwierdził sam »króI-sankcyo- 
nator« w przydatku własnym do art. 60; zastrzega on tu, 
wbrew treści tegoż artykułu, przykazującego złodziejów karać 
szubienicą, że wymienione tamże sprawy kryminalne należą 
(w myśl ordynacyj) do sądu ławniczego; później jeszcze dwa 
razy, w przydatkach do art. 104 i 105, powtarzać musiał król 
to samo zastrzeżenie, stwierdzając przez to wyraźnie, że prze- 
pisy te sprzeciwiają się właśnie obu ordynacyom. 
Gdyby w istocie ordynacye owe wpłynęły były na treść 
i układ St. O., musianoby zeń ponadto usunąć także postano- 
wienia, dotyczące gwałtów (violentiae), jako też wszelakich 
nieruchomości (pro omnibus bonis et rebus immobilibus, id est 
pro haereditatibus, pro domibus, pro areis, pro agris); albo- 
wiem ordynacye wyłączyły także i te sprawy z pod zakresu 
działania sądu mieszanego ormiańskiego, i przekazały je ławie 
miejskiej do rozstrzygania według zasad prawa magdebur- 



[225] Statut ormiański. 37 

skiego. Jeżeli pogląd prof. Kutrzeby ma być zasadny, należa- 
łoby przeprowadzić dowód, że odnośne postanowienia Dat, czy 
to bez wyjątku, czy chociażby w przeważnej lub znaczniejszej 
części zostały pominięte w St. O.; dowodu takiego autor 
jednakże nie dostarczył, ani go nawet nie podjął. Dlaczego — 
wytłómaczyć nie trudno: dowód taki nie dałby się przeprowa- 
dzić. Pominę tu przepisy, dotyczące »gwałtów«, ze względu na 
pewną nieokreśloność, a zarazem rozciągliwość samego poję- 
cia, zaznaczając tylko ogólnie, że w wielu miejscach St. O., 
w artykułach przejętych z Dat. II, jest mowa o różnorodnych 
czynach gwałtownych; zwrócę natomiast bliższą uwagę na te 
przepisy statutu, które dotyczą dóbr nieruchomych. O bona 
immobiiia mówią art. VIII, 88, 89 (Dat. II. 62, 63, 65, 107, 108), 
o haereditas art. 16 i 58 (Dat. II. 20, 68), o fundus haeredita- 
rius art. 9 (Dat. II. 11), o villae art. 85, 87, 98 (Dat. II. 104, 
106, 118), o agri, campi, a w związku z tern często o zasie- 
wach i plonach rolnych art. 35, 36, 41, 45, 46, 56, 67, 83, 95 
(Dat. II. 41, 42, 47, 52, 53, 66, 78, 102, 115), o winnicach 
art. 68 (Dat. II. 79), o domach art. 41, 46, 83 (Dat. II. 47, 53, 
102), o ogrodach (orti) art. 35, 41, 53 (Dat. II. 41, 47, 60). 
Wszystkie te przepisy, zawierające przeważnie szczegółowe 
określenia stosunków prawnych odnośnie do danego przedmiotu 
nieruchomego, nie byłyby mogły z Dat. II przejść do St. O., 
gdyby redaktor jego był się liczył z postanowieniami ordyna- 
cyj z r. 1510/18. Co większa, znajdujemy tu jeszcze dwa inne 
artykuły, dotyczące również nieruchomości, a mianowicie art. 103, 
odpowiadający Dat, I. 53, i art. 115, oparty na skombinowaniu 
przepisów t. z. lus municipale 48, 64 i Zwierciadła saskiego I. 
31, 42. Z Dat. I i ze źródeł prawa niemieckiego redaktor St. O. 
czerpał tylko w ten sposób, że wybierał postanowienia, które 
uznał za przydatne dla swego zwodu; nie byłby mógł tedy 
uwzględnić przepisów, dotyczących nieruchomości, gdyby się 
był powodował względami na ordynacye z r. 1510/18. I tutaj 
też król w osobnym przydatku do art. 46 (w zatwierdzeniu 
z r. 1519) zastrzec musiał, że w sprawach o domus i haere- 



38 O- Balzer. [226] 

ditates Ormianie podlegają temu prawu, w k torem leży 
dom lub dziedzina, co, ze względu na przepisy obowiązujących 
już podówczas rzeczonych ordynacyj znaczyło tyle, iż Ormia- 
nie lwowscy rządzić się tu mają prawem magdeburskiem, nie 
zaś St. 0-im, z ordynacyami sprzecznym. I tak samo w pro- 
cesie z r. 1563 powoływali się Ormianie na to, że zawarte 
w St. O. liczne przepisy o nieruchomościach zniosły posta- 
nowienia ordynacyj o wła.ściwości sądu ławniczego w tych 
sprawach \ Rozbieżność treści obu grup przepisów dostrzegli 
już wyraźnie współcześni, trafniej tę rzecz pojmując, aniżeU 
ją obecnie formułuje prof. Kutrzeba. 

Tak tedy kilku zaledwie wypadkom pominięcia arty- 
kułów Dat. II, które dałyby się uzasadnić uwzględnieniem 
ordynacyj z r. 1510/18. przeciwstawić można kilkadziesiąt 
innych wypadków zużytkowania artykułów tegoż zwodu, 
które stoją w rażącej sprzeczności z zasadami ordynacyj. Teza 
prof. Kutrzeby, że redaktor statutu przystosował swą pracę 
do obu tych rozporządzeń, i tylko przez niekonsekwencyą czy 
nieuwagę uwzględnił pewne artykuły z nią sprzeczne, upada 
wobec tego sama z siebie. Stosunek cyfrowy artykułów pomi- 
niętych i uwzględnionych stwierdza ponad wszelką wątpliwość, 
że redaktor nie liczył się wcale z przepisami ordy- 
nacyj z r. 1510/18, i że treść ich nie wpłynęła by- 
najmniej na układ i zawartość St. O.; jak niemniej, 
że kryteryum, jakie ustalił sobie prof. Kutrzeba celem wyja- 
śnienia omówionych poprzednio opuszczeń, jest mylne, i że 
przyczyna ich musi tkwić gdzieindziej. 

Nie o wiele szczęśhwszą rękę okazał prof. Kutrzeba, tłó- 
macząc pominięcie przeważnej części innych artykułów Dat. II. 
Opuszczenie Dat. II. 129. o podziale rzeczy na granicach leżą- 
cych i o obowiązku sąsiadów do stawiania płotów -, a w związku 
z tern »może także« Dat. II. 94, o następstwach prawnych zni- 



1 Bischoff, Urkunden nr. 36. 

2 Karst, Rechtsbuch II. 206. 



^227 [ Statut ormiański. 39 

szczenią dorobku (Arbeitserrungenschaft) przez pożar (zwrot 
w trójnasób i pokuta dziesięcioletnia) i, wreszcie Dat. II. 10, 
o prawie do pokładów kruszcu szlachetnego, soli, olejów skal- 
nych, owoców w lasach, drzew, trawy, rzek, tudzież o prawie 
polowania 2, tłómaczy autor w ten sposób, że > wobec osie- 
dlania się Ormian po miastach nie mogło być mowy o od- 
graniczaniu ziem, w których mieszkali... i t. d.« ^ Zaznaczę 
najpierw, że gdybyśmy nawet stanęli bez zastrzeżeń na tem 
stanowisku. Dat. II. 94, mówiący ogólnie o podpaleniu dorobku, 
bez odniesienia do samych tylko płodów rolnych, musiałby być 
z tej grupy usunięty, dałby się bowiem zastosować także 
w stosunkach życia miejskiego. Ważniejsza rzecz inna: to cały 
bezlik przejętych w St. O. postanowień o wsiach, rolach, po- 
lach, zasiewach i płodach rolnych i t. p., które zestawiliśmy 
już poprzednio*, a które stwierdzają, że mimo osiedlenia się 
Ormian po miastach, St. O. nie wykluczał postanowień o sto- 
sunkach wiejskich; niektóre inne, nieomó wionę dotąd artykuły 
St. O., n. p. art. 49 (Dat. II. 56) o wołach zaprzężonych w pługu, 
art. 102 (Dat. II. 122) o pasterzach, art. 2, 12 (Dat. II. 3, 14) 
o kmieciach i t. p., przynoszą dalszy materyał dowodowy w tym 
kierunku. Na uwagę zasługuje art. 83 (Dat. II. 102), dotyczący 
sporów granicznych inter domos et agros campestres, stwier- 
dzający Avyraźnie, że mimo osiedlania się Ormian w miastach 
nie pominięto w statucie przepisów prawa granicznego, cho- 
ciażby wiejskiego; żeby już nie mówić o tem, że spory grani- 
czne wyłonić się też mogą w stosunkach życia miejskiego (inter 
domos), że więc także pominięcie Dat. II. 129 nie da się uspra- 
wiedliwić rzekomym jego charakterem wiejskim. 

W szeregu artykułów, nieuwzględnionych w St. O., zna- 
lazł się też przepis Dat. II. 127, orzekający, iż młynarze mają 
być odpowiednio uzdatnieni do swego zawodu, a zarazem okre- 

1 Karst, Rechtsbuch II. 277. 

2 Ibid. II. 411. 

' Kutrzeba, Datastanagirk 671. 
* For. str. 37. 



40 0. Balzer. [228J 

ślający ich odpowiedzialność cywilną za winy, których dopu- 
ściliby się przy mlewie ^. I tutaj przyczynę pominięcia widzi 
prof. Kutrzeba w tej okoliczności, że wobec osiedlenia się 
Ormian w mieście »nie mogJo być mowy... o mlynach« ^. Pod- 
stawa tego twierdzenia jest zgoła niezrozumiała; chyba bowiem 
przypominać nie potrzeba, że także w miastach młyny istniały 
i istnieć musiały. Mniejsza o to, czy były zbudowane w śród- 
mieściu, czy na przedmieściach: skoro władza organów tam- 
tejszych rozciągała się także na przedmieścia, urządzenie sto- 
sunków prawnych co do młynów i miewa, stawało się postu- 
latem odnośnego prawa miejskiego; że zaś samorządnym orga- 
nom gminy ormiańskiej lwowskiej podlegały także (z pewnymi 
szczególnymi wyjątkami) przedmieścia ^, więc nie można twier- 
dzić, jakoby urządzenie stosunków prawnych co do młynów 
usuwało się z zakresu spraw, przydatnych w zwodzie praw 
ormiańskich. O ile chodzi o Lwów, przytoczyć możemy z ca- 
łego okresu wieków średnich bezlik dowodów istnienia tamże 
rozmaitych młynów, i żywego zajęcia się nimi ówczesnej praktyki 
sądowej. Posiadamy liczne wiadomości o >mo]endina« lwow- 
skich w ogolę, o smolendinum nadolny regale «, »molendinum 
civitatis<, »molendinum dominorum canonicorum«, *Herrn- 
mtihle«. »Walkmuhle«, »molendinum equorum«, w samem mie- 
ście położonem, o >molendinum magnum foris civitatem«, o »mo- 
lendinum antę portam Tartarorum« albo »Cracoviensem«, albo 
>extra valvam Cracoviensem«, o »molendinum ante« albo » foris 
portam Haliciensem«, w związku z tem liczne wzmianki o mły- 
narzach (molendinatores) różnych młynów; rada miejska pro- 
wadzi tu nawet osobne »rege3trum molendini* *. I nie należy 

1 Karst, Rechtsbuch II. 286. 

^ Kutrzeba, Datastanagirk 671. 

' Por. Balzer, Sądown. ormiań. 82 n. 

* CzóJowski, Pomniki I. nr. 135. 317. 405. 475. 621. 631. 640. 
704, II. str. (boczna) 7. 8. 147. 167. 108. 209. 227. 245. 283. 286. 310. 331. 
350, III. str. (boczna) 1. 58. 74. 76. 87. 96. 97. 143. 166. 175. 200. 201. 
225. 242. 253. 290. 328. 334. 414; Akta grodź, i ziem. VI. nr. 57. 139, 



[229] Statut ormiański. 41 

przypuszczać, żeby tu istniały tylko młyny, należące do króla 
(starosty), miasta, czy pewnych korporacyj; były też młyny, 
stanowiące przedmiot własności jednostek prywatnych (mie- 
szczan), jak tego dowodzą n. p. wzmianki z r. 1501 i 1505 i. 
Nie ma więc żadnej racyi, żeby przepisy o młynach uważać 
za nieprzydatne w statucie Ormian dla tego, że siedzieli w mie- 
ście (Lwowie). Że na tern samem stanowisku stał też redaktor 
statutu, dowodzi kilka, przez prof. Kutrzebę osobliwym zbie- 
giem okoliczności niezauważonych, z Dat. przejętych artykułów, 
które dotyczą właśnie młynów i zajmują się określeniem od- 
nośnych stosunków prawnych. Żeby nawet pominąć art. 103 
(Dat. I. 53), wspominający o młynach jako przedmiocie zapi- 
sów na rzecz kościoła, przytaczam art. 47 (Dat. II. 54} »De 
molendino aquatico« o przedaży młyna i dawności prawa wy- 
kupu po jej dokonaniu, oraz obszerny art. 54 (Dat. II. 61) »De 
molendini arenda «, rozpatrujący szczegółowo stosunki prawne, 
wypływające z dzierżawy młynów. Nie ma wobec tego naj- 
mniejszej podstawy do twierdzenia, żeby Dat. II. 127 mógł być 
pominięty ze względów przez autora wskazanych. 

Mniej jeszcze zrozumiałym jest argument prof. Kutrzeby, 
tłómaczący pobudkę opuszczenia Dat. II. 77. Artykuł ten przy- 
kazuje nie wydawać zbiegłych niewolników, którzy po siedmiu 
latach niewoli, nie mogąc doczekać się wyzwolenia od swych 
panów, schronili się w posiadłości innego pana ^. Prof. Kutrze- 
bie przyczyna pominięcia przedstawia się całkiem jasno: nie 
uwzględniono artykułu tego, gdyż nie było już podówczas 
w Polsce niewoU I NiewątpUwie, nie było niewoli; znowuż 

IX. nr. 134. 137. 1H8. 142. 163, XIV. str. 8. 17. 19. 21. 37. 41. 47. 54. 
55. 131. 150. 151. 164. 180. 193. 212. 215. 223. 233. 239. 261. 262. 319. 
320. 333. 425. 434, XV. str. 53. 109. 120. 121. 131. 135. 144. 153. 221. 
229. 232. 233. 250. 252. 312. 308. 319. 320. 402. 411. 412. 430, XVII. 
str. 437. 452. 468. 480—483. 497—499. 513. 538, XIX. str. 506. 508. 524. 
528 i in. 

1 Akta grodź, i ziem. IX. nr. 142. 163. 

2 Karst, Rechtsbuch II. 247. 

* Kutrzeba, Datastanagirk 671. 



42 O- Balzer. [230] 

jednak dziwnym zbiegiem okoliczności przeoczył autor, że St. O. 
roi się właśnie od całego szeregu postanowień, dotyczących 
niewolnictwa i niewolników. Pojęcia seryus, serva (ancilla) uży- 
wane tu są wprawdzie w znaczeniu rozmaiłem. Raz wyrazy 
te oznaczają sługę najemnego (servus appretiatus, art. 94 
z Dat. II. 113), innym razem zdają się oznaczać poddanego, 
chłopa, siedzącego w dobrach pańskich (art. 2 z Dat. II. 3), 
w wielu jednak wypadkach odnoszą się do niewolników w ści- 
słem tego słowa znaczeniu. Zęby pominąć te wzmianki lub 
osobne postanowienia o »servi«, gdzie nie ma podstawy do 
określenia, co ten wyraz właściwie oznacza (art. 30, 92, 93 
z Dat. II. 34, 111, 112), przytaczam tylko takie artykuły, które 
dotyczą niewolników w tem właśnie ścisłem znaczeniu. Art. 15 
(Dat. II, 17) »de mancipio seu servo litterato« stanowi, że ten, 
kto jest servus aut iure mancipii aut iure emptionis, choćby 
nawet posiadał piśmienne wykształcenie, nie może się poświę- 
cić zawodowi kapłańskiemu absąue speciali consensu et manu- 
missione domini sui. Art. 16 (Dat. II. 20) »de servis Cristia- 
norum* przytacza przepis starego prawa, że jeśli chrześcianin 
kupił (emerit) mancipium seu servum Cristianum, winien nie- 
wolnik odsłużyć mu sześć lat, a w siódmym należy mu dać 
manumisyą, przeciwstawiając tej zasadzie przepis » prawa no- 
wego <, że niewolnik staje się wolnym (liber ex servitute) do- 
piero wtedy, kiedy odsłuży zapłaconą zań cenę. Przydane do 
tego bardzo charakterystyczne postanowienie o żonach i po- 
tomstwie niewolników. Niewola żony może się zasadzać, podo- 
bnie jak i niewola męża. albo na pojmaniu lub zakupnie (cum 
uxore captiyatus, emptus): wtedy podane co dopiero przepisy 
o manumisyi odnoszą na równi do męża i żony. Albo też nie- 
wolnik otrzymał żonę od samego pana (z pośród jego niewol- 
nic): wtedy nawet w razie manumisyi męża żona wraz z dzie- 
ćmi pozostaje in haereditate et dominio perpetuo sui 
domini, chyba że pan dobrowolnie zgodzi się na jej odkup. 
Art. 17 (Dat. II. 21) »de mulieribus emptis Christianis* zabra- 
nia ojcom przedawać córki in perpetuam serwitutem (dozwala 



[231] Statut ormiański. 43 

tedy tylko przedaży w niewolę czasową), a zarazem orzeka, 
że pan nie może takiej niewolnicy odprzedawać ex odio. Kiedy 
przedana odsłuży swe lata, staje się wolną a iugo servitutis, 
zresztą ojciec może ją jeszcze wcześniej odkupić. Art. 18 
(Dat. II. 22) »de paganis servis emptis« zapewnia takim nie- 
wolnikom wolność, jeżeli przyjmą chrzest; gdyby to nie nastą- 
piło, wolno panu odprzedać ich dalej. Art. 24 (Dat. II. 27) 
o następstwach zabicia niewolników (servus aut serva) podaje 
między innemi wzmiankę o zakupnie ich za cenę pieniężną; 
art. 27 (Dat. II. 30) stanowi, że niewolnik (servus), któremu 
pan wybił oko, staje się wolnym a servitute empta, jeżeli jest 
chrześcianinem; jeśli to zaś poganin, ma być odprzedany za 
połowę ceny. Zawiera tedy St. O. cały szereg przepisów o nie- 
woU we właściwem tego słowa znaczeniu; przepisy te raziły 
•do tego stopnia » króla sankcyonatora«, że w zatwierdzeniu 
z r. 1519 umieścił przy art. 16 dodatek: Hactenus non fuit 
nec est usus in regno mancipiorum et servorum in illibertate 
servandorum. Skoro więc redaktor St. O. uwzględnił w tak 
szerokiej mierze zasady dawniejszego narodowego prawa armeń- 
skiego o niewolnictwie, nie ma żadnej podstawy do przypu- 
szczenia, żeby pominięcie jedynego o tym samym przedmiocie 
artykułu nastąpiło ze względu na to, że w Polsce podówczas 
»nie było niewoh«. 

Gdyby chodziło o wskazanie rzeczowej przyczyny pominię- 
cia, należałoby jej raczej szukać gdzieindziej. Dat. II. 77 jest 
widocznie odpowiednikiem Dat. II. 20, zużytkowanego w art. 16 
St. O. Artykuł pominięty zapewnia ochronę prawną takiemu 
niewolnikowi, który po siedmiu latach, nie mogąc się doczekać 
manumisyi, zbiegł od swego pana; w art. zaś 16 St. O. przy- 
toczono przepis starego prawa, przykazujący niewolników usamo- 
walniać w siódmym roku niewoli. Ta norma uchylona jednak 
została postanowieniem nowego prawa, zużytkowanem również 
w art. 16, które nic już nie wspomina o siedmioletnim okresie 
niewolnictwa, jeno stanowi, że niewolnik dopóty ma pozosta- 
wać w niewoli (zatem chociażby ponad siedm lat), dopóki nie 



44 O- Balzer. [232] 

odsłuży zapłaconych zań pieniędzy; przepis, biorący w opiekę 
niewolnika, który zbiegł w siódmym roku, stał się wobec tego 
bezprzedmiotowym. I to jest zapewne powód jego pominięcia, 
ale nie w Statucie ormiańskim, jeno w innym za- 
bytku; przyczyna pominięcia w statucie jest zgoła 
inna^. Przytaczam ten szczegół w tym celu, ażeby wskazać, 
jak śliską i niepewną jest droga czysto porównawczego zesta- 
wiania dwu zabytków celem wyświetlenia genezy jednego z nich, 
jeśli się nie rozwiąże uprzednio zasadniczego pytania, czy w sa- 
mem tego rodzaju porównaniu leży właściwy klucz do rozja- 
śnienia kwestyi ^. 

Pominięcie kilku innych artykułów Dat. II tłómaczy prof. Ku- 
trzeba innemi znowuż pobudkami. Chodzi tu przedewszystkiem 
o Dat. II. 1, obszerny zbiór przepisów, określających stanowi- 
sko prawne króla, jako to: prawo następstwa tronu, różne 
uprawnienia monarsze, prawo zdobyczy wojennej, prawo po- 
bierania podatków i t. p. ^, tudzież Dat. II. 114, zawierający 
przepisy o usuwaniu królów od władzy^. »Te artykuły musiały 

* Por. rozdz. V. 

2 Uwzględniając wszystkie wykazane dotąd bJędy w wywodach prof. Ku- 
trzeby, widzimy, że wynikJy one z bardzo powierzchownego uwzględnienia 
treści tych postanowień Dat., które zostaJy przejęte do St. O.: każdemu 
dla pewnych rzekomych przyczyn pominiętemu artykułowi da się przeciw- 
stawić znacznie większa ilość innych artykułów, tego samego przedmiotu 
dotyczących, które w St. O. uwzględniono. O tych przepisach statutu, 
w pewien systematyczny porządek zestawionych, autor byłby był mógł 
zaczerpnąć wiadomości w kilku pracach dawno juz przedtem o prawie 
ormiańskiem ogłoszonych; są pośród nich takie, o których nieznajomość 
mnie strofuje. Przytaczam tylko Bischoffa, Das alte Recht, Blatter 1857: 
przepisy St. O., dotyczące zabójstwa i zranienia, zestawione tu są na 
str. 305 — 6, kradzieży na str. 306, nieruchomości na str. 289, niewolni- 
ctwa na str. 289. Podobnież Kohler, Das Recht der Armenier, Zeitschr. 
1887 zestawił postanowienia: o zabójstwie i ranach str. 424 n., o kra- 
dzieży str. 431 n., o nieruchomościach str. 422. 430. 436, o młynach 
str. 422, o niewoli 405 n. 408. 

8 Karst, Rechtsbuch II. 5. 403 n. 

^ Ibid. II. 94. 355. 



[233] Statut ormiański. 45 

odpaść, ponieważby naruszały prawa króla«, twierdzi autor i. 
Po sprostowaniu, iż przepisy, dotyczące prawa królewskiego, 
nie nadawały się do zużytkowania w Statucie Ormian lwow- 
skich, argument ten moźnaby uznać jako wystarczający, gdyby 
nie okoliczność, że nie jest to argument jedyny, którym da się 
wytłómaczyć pominięcie ^; dodam zresztą, że w Dat. II. 1 znaj- 
duje się szereg ważnych przepisów z dziedziny prawa kar- 
nego ^, które mogły się były nadać do uwzględnienia. Do rzędu 
artykułów, które zdaniem prof. Kutrzeby musiały być opu- 
szczone dla tego, że ^naruszałyby prawa króla«, należeć mają 
prócz tego: Dat. II. 16 i 85, orzekające, iż sędziowie stronni- 
czy lub przekupni mają być pozbawieni urzędu f Twierdzenie 
to jest oczywiście bezzasadne, gdyż sędziowie prawa ormiań- 
skiego v/e Lwowie, t. j. wójt ormiański i starszyzna, a choćby 
nawet i wójt miejski, byli wybieralnymi organami autonomi- 
cznymi ^, na których ustanowienie król nie wywierał w zasa- 
dzie żadnego wpływu, zatem też i złożenie ich z urzędu w niczem 
nie mogło ubliżać prawom królewskim. W statucie samorządnej 
gminy, jaką była gmina Ormian lwowskich, posiadająca odrę- 
bne swoje sądownictwo, mniejsza na razie o to, czy z wła- 
snym, czy z miejskim wójtem na czele, przepisy o usuwaniu 
sędziów, którzy nadużyli sw^ej władzy, nie tylko nie były zbę- 
dne, ale owszem pożądane. Dodam zresztą, że St. O. art. 111, 
w postanowieniu przejętem z Dat. intr. 6, zajmuje się tą samą 
sprawą, t. j. wymaga od sędziów bezstronności i zakazuje 
przekupstwa, określa nawet następstwa karne w razie nadużyć 
w tym kierunku, tyra razem w postaci kary bezecności. 

Co do pozostałych siedmiu artykułów Dat. II, które według 
zestawienia Karsta nie weszły do St. O., a raczej co do sześciu 
(po usunięciu Dat. II. 93, którego tłómaczenia Karst nie podał), 

^ Kutrzeba, Datastanagirk 671. 

* Por. rozdz. V i VI. 

' Zestawione u Karsta, Rechtsbuch II. 294. 295 i n. 

* Ibid. U. 334 335. 

s Por. Balzer, Sądown. ormiań. 12. 35 n. 



46 O. Balzer. [234] 

wypowiada prof. Kutrzeba również pewne przypuszenia, ma- 
jące na celu wyjaśnić przyczynę ich pominięcia; zaznacza tu 
zresztą sam, iż »kwestya nie zawsze przedstawia się jasno« ^ 
Dat. II. 87 o karze chłosty na stronę procesową, która we- 
zwana do sądu nie stanęła ^, usunięty został » zapewne jako 
nieodpowiadający praktyce*. Twierdzenie, że chłosta nie była 
karą niestania, odpowiada rzeczywistości (por. St. O. art. 122), 
czy jednak w tern leżała przyczyna pominięcia, tego przesą- 
dzać nie możemy, stwierdziwszy w całym szeregu wypadków 
poprzednich, iż same względy rzeczowe nie odgrywały tu roh 
rozstrzygającej. Dat. II. 75, dozwalający z gniazd wybierać 
tylko pisklęta, nie zaś wysiadującej matki, z uzasadnieniem: 
»żeby ci się dobrze powodziło i żebyś długo żył na tym świe- 
cie* ^, miał być pominięty » oczywiście dla tego, że nie zawiera 
przepisu prawnego, ale tylko etyczną wskazówkę*. Argument 
ten byłby może przekonywującym, gdyby nie okoliczność, że 
w innych przepisach, które St. O. przejął z Dat, znajdu- 
jemy przecież podobnie stylizowane artykuły; por. n. p. art. 56 
(Dat. II. 66), wzbraniający samowolnej zmiany granic: quod 
Deus concederet vobis successoribus agros et alia bona cum 
gaudio et sine iniuria proximi utifrui, tam fratres quam extranei 
in iustitia manere et convivere. 

Co do Dat. n. 101 widzi autor przyczynę pominięcia w tern, 
że dotyczy on pokuty dla świadka, który fałszywie zeznał, 
kwestya ta zaś »już raz była omawianą ze stanowiska prawa 
świeckiego*. Myślowo zdaje się z tym argumentem łączyć inne 
jego spostrzeżenie, że redaktor St. O., dążąc do odebrania temu 
zabytkowi charakteru prawa kościelnego, usuwa w niektórych 
razach (przytoczone trzy artykuły) pokutę, którą Dat. często 
stosuje*. Zapatrywanie to wymaga sprostowania, w trojakim 
kierunku. Przedewszystkiem stwierdzić trzeba, że pokuta w zna- 

* Kutrzeba, Datastanagirk 672. 

* Karst, Rechtsbuch II. 314. 
» Ibid. II. 280. 

* Kutrzeba, Datastanagirk 672. 673. 



[235] Statut ormiański. 47 

cznej bardzo ilości wypadków przeszła z Dat. do St. 0., por. 
art. 19, 21, 24, 33, 66, 75 (Dat. II. 23, 24, 27, 37, 76, 89); 
co większa, w St. O. art. 76 i 79 znajdujemy pokutę, pomimo 
że o niej nie wspominają odpowiadające im art. pierwotnego 
zwodu Dat. II. 92 i I. 44 1. Powtóre, ów inny ustęp St. O., 
w którym kwestya odpowiedzialności świadków za fałszywe- 
zeznanie »już raz była omawianą ze stanowiska prawa świec- 
kiego* (art. 57, Dat. II. 67), dotyczy jedynie odpowiedzialności 
karnej, i określa tę rzecz bardzo tylko ogólnikowo: debet sen- 
tentiari sicut ąuilibet malus. Po trzecie, i to najważniejsza^ 
Dat. II. 101, którego pominięcie ma tu być właśnie wyjaśnione, 
nie ogranicza się bynajmniej do nałożenia samej pokuty na 
fałszywego świadka, jak twierdzi autor; owszem, orzeka on,^ 
że taki świadek jest przedewszystkiem zobowiązany do wy- 
nagrodzenia szkody pokrzywdzonej stronie, a dopiero,, 
gdyby jej nie miał z czego uiścić, winien poddać się pokucie 2. 
Artykuł ten jest zatem także przepisem prawa świeckiego,, 
który nadawał się w pełni do zużytkowania w St. O., tern 
bardziej, że urządza on tu sprawę odpowiedzialności 
cywilnej, której nie dotknął jedyny, fałszywemu świadectwu 
poświęcony art. 57 tegoż statutu. 

Wreszcie pominięcie Dat. II. 69, 96 i 97, dotyczących prawa 
dziedziczenia, tłómaczy prof. Kutrzeba tą okolicznością, że je 
zastąpiono innymi przepisami, zaczerpniętymi z Księgi syryjsko- 
rzymskiej, bądź też dla tego, że uległy może zmianie w pra- 
wie zwyczajowem ^. Pierwszy z tych argumentów dałby się 
zastosować conaj więcej do Dat. II. 96, w którym określono 
udział spadkowy córek w stosunku do udziału synów ^, t. j. 
kwestyą, o której mówi też zużytkowany w St. O. art. VIII i IX 
(ze zmianą w tem miejscu) Dat. II. 62 (nie przepis z Księgi 

1 Także o pokucie w St. O. rozprawia szeroko Kohler, Das Recht 
d. Armenier, Zeitschr. 1887, 427—429. 
' Karst, Rechtsbuch II. 335. 
3 Kutrzeba, Datastanagirk 672. 
* Karst, Rechtsbuch II. 167. 



48 0. Balzer. [236] 

syryjsko -rzymskiej). Z pozostałych dwu artykułów nieprzeję- 
tych, Dat. II. 69 stanowi, że ojciec, rozporządzając majątkiem 
spadkowym, nie może synowi z drugiego małżeństwa przyznać 
pierworodztwa przed synem z małżeństwa pierwszego, ani też 
opatrzyć go większą schedą i; Dat. II. 97 określa znowuż z oso- 
bna prawa spadkowe nascituri^. Przepisy, dotyczące obu tych 
ostatnich przedmiotów, nie zostały w St. O. zastąpione innymi, 
zaczerpniętymi czy to z Księgi syryjsko-rzymskiej, czy jakiego- 
kolwiek innego pomnika prawnego: w^ całym bowiem St. 0. 
nie ma ani jednego artykułu, któryby się zajmował czy to 
ustosunkowaniem praw spadkowych dzieci z różnych małżeństw, 
czy też ustaleniem dziedziczenia nieurodzonego jeszcze płodu. 
Gzy zaś prawo zwyczajowe co do obu tych kwestyj przepro- 
wadziło jakie zmiany w stosunku do postanowień Dat. II. 69 
i 97, to rzecz, o której nic nam nieAviadomo. zatem taka, któ- 
rej nie można obierać za podstawę do w^ytłómaczenia pomi- 
nięć. Nadmienię zresztą, że gdyby tu nawet przyjąć jakieś 
zmiany, przeprowadzone w prawie zwyczaj owem, pominięcie 
nie dałoby się usprawiedliwić: skoro w St. O. nie było ża- 
dnych innych przepisów, przedmiotu tego dotyczących, oba 
te artykuły nadawały się właśnie do zużytkowania jako pod- 
stawa odpowiednich postanowień, z przeprowadzonemi stoso- 
wnie do nowego zwyczaju zmianami, jak je wykazuje także 
cały szereg innych artykułów St. O., przejętych z Dat. czy też 
innych pomników prawnych, z odpowiedniemi przekształce- 
niami '. 

Na tern spostrzeżeniu zamykam rozbiór teoryi prof. Ku- 
trzeby co do przyczyn pominięcia niezużytkowanych artykułów 
Dat. Okazało się we wszystkich niemal wypadkach, że przy- 
toczone przez autora argumenty nie wystarczają do wyjaśnie- 
nia sprawy, a co do przeważnej ich części ponadto, że przy- 



1 Karst, Rechtsbuch II. 181. 

2 Ibid. II. 192. 
» Por. rozdz. III. 



[237] Statut ormiański. 49 

czyny pominięcia musiały leżeć właśnie gdzieindziej. Droga, 
którą obrał prof. Kutrzeba, jest tedy błędną; żeby wyjaśnić 
zagadnienie, należy rozpatrzyć rzecz z innego punktu widzenia. 



III. 



Artykuły Statutu ormiańskiego, odpowiadające artyku- 
łom pierwotnego zwodu Datastanagirku, Księgi prawnej 
syryjsko -rzymskiej i pomników prawa polskiego i nie- 
mieckiego. 

Dotycłiczasowi badacze, nie wyłączając Karsta, za którym 
idzie również prof. Kutrzeba, w szeregu bezpośrednich źródeł 
St. O. wymieniają dAva tylko daw^niejsze zwody prawne: Data- 
stanagirk i Księgę prawną syryjsko -rzymską. Prof. Kutrzeba 
stawia jeszcze pytanie, czy na statut nie wpłynęło ponadto 
także prawo polskie i miejskie niemieckie, sam jednak bliżej 
go nie rozpatruje, pozostawiając zadanie to innym badaczom; 
przyjmuje zresztą możliwość tego wpływu tylko ze względu 
na przekształcenia, jakim podległy niektóre artykuły, przejęte 
z Datastanagirku i Księgi syryjsko-rzymskiej *; nie dochodzi 
natomiast, czy takie artykuły, które nie dadzą się odnieść wcale 
do jednego z tamtych dwu zwodów prawnych, nie są wprost 
i bezpośrednio przejątkami z prawa polskiego lub niemieckiego. 
Dokładniejsze rozpatrzenie rzeczy dało nam możność stwier- 
dzenia, że w istocie pewne artykuły St. O. oparły się wprost 
na przepisach zaczerpniętych z ksiąg prawa niemieckiego, obo- 
wiązujących w miastach polskich, jako też z pomników średnio- 
wiecznego ustawodawstwa polskiego; jak niemniej, że cały 
szereg postanowień, opartych na dwu głównych źródłach sta- 
tutu, Datastanagirku i Księdze syryjsko-rzymskiej, doznał prze- 
kształcenia lub uzupełnienia na podstawie tychże właśnie za- 

* Kutrzeba, Datastanagirk 672. 

Stndya nad hist. prawa polskiego IV. 17 



50 O. Balzer. [238] 

bytków prawa niemieckiego lub polskiego. Z ksiąg prawa nie- 
mieckiego wchodzą tu mianowicie w rachubę: lus municipale 
(Weichbildrecht) saskie (magdeburskie), i Zwierciadło saskie; 
z zabytków ustawodawstwa polskiego statuty Kazimierza W. 
i statut warcki. Prócz tego dał się w niektórych wypadkach 
stwierdzić wpływ miejscowej praktyki prawnej. 

Lwią część przejątków zawdzięcza St. O. D a t a s t a n a g i r- 
kowi (Dat). Tablica porównawcza Karsta^ uwydatniła wza- 
jemny stosunek artykułów St. O. i zwodu pierwotnego 
Dat. Na zestawieniu tem oparł się w zupełności prof. Kutrzeba, 
poprawiwszy tylko trzy myłki cyfrowe Karsta (może omyłki 
druku) 2. Omyłek takich jest tu więcej; ponadto gdzieniegdzie 
usunąć trzeba pewne cytaty jako niezasadne, gdyż bliższe roz- 
patrzenie rzeczy wykazuje, iż dane postanowienie St. O. oparło 
się na innem źródle, aniżeli przyjmował Karst. Różnice co do 
szczegółów uwydatni zamieszczona przy końcu niniejszej pracy 
tablica porównawcza. Zestawiając wyniki naszego porównania, 
stwierdzamy na tem miejscu ogólnie, co następuje: 

Artykułom Dat. introdukcyi odpowiada 10 artykułów 
St. O., a mianowicie art. lE— VI, 57, 119—121, 123 i 124; 
z tego wyłącznie na introdukcyi oparte są tylko art. IV — VI, 
wszystkie inne zużytkowały ponadto przepisy, zawarte bądź to 
w dalszej części Dat. (księga II), bądź w innych źródłach pra- 
wnych, któremi posługiwał się redaktor St. O. W zestawieniu 
Karsta jako źródło art. V podano mylnie Dat. intr. 6, zam. 8, 
jako źródło art. 120: Dat. intr. 6. zam. 5, a jako źródło art. 
123: Dat. intr. 7, zam. 8. 

Artykułom Dat. księgi pierwszej odpowiada 5 artyku- 
łów St. O., a mianowicie art. IX. X, 55, 76 i 103. opartych 
na sześciu artykułach Dat. I, z tego art. IX i 103 nie wyłącznie, 
pierwszy z nich bowiem polega także na przepisach skądinąd 
przejętych, mianowicie na Dat. II i innych pomnikach prawnych, 

» Karst, Grundrłss, Zeitschr. XIX. 350—1. 
2 Kutrzeba, Datastanagirk 667 przyp. 1. 



[239] Statut ormiański. 51 

na drugi wpłynęły też prawdopodobnie zasady, przyjęte w ówcze- 
snej praktyce miejscowej. W zestawieniu Karsta podano myl- 
nie, jakoby art. 121 tej księgi zużytkowany został w St. O. 
art. VIII, i jakoby art. 19 i 20 Dat. I służyły za podstawę 
artykułowi 62 St. O.; w rzeczywistości oparły się one na prze- 
pisach, zaczerpniętych skądinąd. 

Artykułom Dat. księgi drugiej odpowiada 106 artyku- 
łów St. O., a mianowicie art. VII— IX, 1—54, 56—60, 63—75, 
77—102, 104—107 i 117; z tego w 35 artykułach St. O. 
(Vn— IX, 3-6, 8, 20, 22, 23, 32, 34, 35, 37, 42, 44, 46, 48, 
49, 57, 58, 60, 63, 75, 83, 88—91, 95, 98, 102, 105, 108) 
zużytkowaze sa ponadto postanowienia, zawarte bądź to w in- 
nych częściach Dat., bądź w innych pomnikach prawa, z któ- 
rych korzystał St. O.; nadto na uzupełnienie trzech artykułów 
St. O., opartych na Dat. II (80, 87, 107) wpłynęła praktyka 
miejscowa. W zestawieniu Karsta poprawić należy następu- 
jące szczegóły: artwi 9 odpowiada Dat. II. 11, nie 10; art-wi 
20 odpowiada Dat. II. 85, nie 84; art-wi 32 odpowiada Dat. II. 
37, nie 36; art-wi 33 odpowiada Dat. II. 38, nie 37; art-wi 34 
odpowiada Dat. II. 40, nie 34; art-wi 39 odpowiada Dat. II. 45, 
nie zaś także 44; w art. VIII i IX nie zużytkowano Dat. II. 64. 

Z Księgi prawnej syryjsko-rzymskiej wersyi ar- 
meńskiej (SR.), według zestawienia Karsta, za którem w zu- 
pełności poszedł prof. Kutrzeba, miał St. O. korzystać tylko 
w 8 artykułach; w rzeczywistości przejątki te znajdują się 
w 11 artykułach, a mianowicie w art. I, II, 61, 62, 108 — 111, 
113, 114, 116; z tego art. 116 oparł się częściowo także na 
innych źródłach. Nieuwzględnione przez Karsta (i prof. Kutrzebę) 
przejątki odnoszą się do St. O. art. 61, 62, 109. Naodwrót 
zestawienie Karsta spostować należy w tym kierunku, że pod- 
stawą art. 113 jest nie tylko SR. 145 ale także SR. 102, a pod- 
stawą art. 116 prócz SR. 1 nadto także SR. 2, 13, 89, nato- 
miast usunąć tu należy SR. 142, z którego artykuł niniejszy 
wcale nie korzystał. 

Przepisy, zawarte w lus Municipale (IM.), zużytkowane 

17» 



52 O. Balzer. [240] 

zostaJy w 10 artykułach St. O., mianowicie w art. 46, 48, 49, 
60, 88, 115, 120—122 i 124. 

Obficiej korzystaj St. O. z Zwierciadła saskiego (ZS.), 
przejąwszy z księgi I przepisy jego w 8 artykułach, mianowi- 
cie w art. 48, 49, 88, 89, 115, 122—124, z księgi II w 20 
artykułach, t. j. w art. 3—6, 8, 34, 35, 37, 60, 63, 75, 90, 91, 
95, 98, 102, 104, 118, 122 i 123, z księgi HI w 8 artykułach: 
44, 48, 49, 57, 83, 105, 115, 119. 

Bardzo liczne są też przejątki z pomników ustawodawstwa 
polskiego, przedewszyatkiem z Statutów Kazimierza W., 
(St. KW.), z których korzystały następujące artykuły St. O.: 
III, VIII, IX, 20, 23, 42, 44, 46, 58, 88, 108, 115, 116, 122, 
123, razem artykułów 15. Przepisy Statutu warckiego 
(St. W.) przeszły do 6 artykułów St. O., a mianowicie do 
art. Vm, 48, 49, 108, 115, 116. 

Oddziaływanie miejscowej praktyki prawnej da się 
odnieść do St. O. art. IX, 80, 87, może także do art. 103 i 107, 
razem do 5 artykułów. 

Na ogólną ilość 134 artykułów obu części St. O. oparło się 
tedy 133 artykułów na postanowieniach przytoczonych poprze- 
dnio zwodów prawmych, względnie też na zasadach, zaczer- 
pniętych z praktyki miejscowej. 

Nasuwa się pytanie zasadniczo ważne: w jaki sposób cały 
ten materyał, przejęty z gotowych, dawniej już istniejących 
pomników prawnych, zużytkowany został w St. O.; czy go tu 
mianowicie przejęto wiernie, bez przekształceń, albo przynaj- 
mniej bez dalej sięgających zmian; czy też może zmiany takie 
dadzą się tutaj wykazać w pokaźniejszej ilości i jako bardziej 
zasadnicze co do treści? Dotychczasowi badacze pytanie to 
rozpatrywah zgoła po macoszemu. Stwierdziwszy zjawisko, 
rzucające się od razu w oczy, że St. O. przeprowadził w wielu 
wypadkach daleko idące zmiany pod względem stylizacyi 
przepisów, zwłaszcza tych, które zaczerpnięte zostały z roz- 
wlekłego w przeważnej części Dat., nie przeprowadzono szczegó- 
łowego porównania odpowiadających sobie przepisów pod 



[241] Statut ormiański. 53 

względem rzeczowym, poprzestaj ąc na ogólnikach, które 
są raczej odbiciem dorywczych wrażeń, aniżeli wyrazem nau- 
kowych dociekań; nie dziw, że wobec tego pomiędzy ogólni- 
kami zaznaczyć się dadzą nawet sprzeczności. Zdaniem Kar- 
sta, zmiany przeprowadzone w St. O. co do przejątków z Dat., 
»są częściowo bardzo znaczne, i wypływają w przeważnej 
części z dążenia, ażeby odnośne przepisy przystosować do prawa 
krajowego jako też obowiązującego w Polsce prawa zachodnio- 
kościelnego« \ Prof. Kutrzeba co do zużytkowania Dat. wyraża 
ogólnikowe zapatrywanie, że przepisy jego przeszły do St. O. 
»z modyfikacyami ze względu na polskie już stosunki*, że 
jednak >na ogół St. O. dość się trzyma przepisów prawnych, 
zawartych w odpowiednich ustępach Dat. II, są jednak i zna- 
czne nieraz różnice* (tu przydane dwa czy trzy przykłady, 
z uwagą, że należałoby zbadać wpływ prawa polskiego i miej- 
skiego niemieckiego na ten zabytek), wreszcie, że redaktor St. O. 
musiał treść >zastosowywać do odmiennych stosunków pol- 
skich lub też do zmienionego już zwyczaju prawnego* ^. Co 
do sposobu zużytkowania SR. stwierdza znowu tenże autor, 
iż redaktor St. O. » znacznie dokładniej trzyma się tekstu, niż 
odnośnie do ustępów, branych z Dat.*^. 

Kwestya rzeczowych zmian, przeprowadzonych w St. O., 
wymaga tedy jeszcze szczegółowego rozbioru, nie tylko dla stwier- 
dzenia, które z przytoczonych tu zapatrywań ogólnikowych 
zbliża się bardziej do prawdy, i czy w ogóle którekolwiek, 
i w jakim zakresie, odpowiada rzeczywistości, ale i dla innych 
zasadniczych powodów. Rozbiór taki poda przedewszystkiem 
materyał do badań porównawczych, pojętych jako cel 
sam w sobie; poza tem także wydobędzie szczegóły, które 
przydać się mogą do wyświetlenia genezy i losów 

1 Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 349. Pewnem uzupełnieniem tego 
ogólnikowego twierdzenia są zestawienia przepisów Dat. z St. O., zamie- 
szczone u Kar sta, Rechtsbuch II. pass. 

* Kutrzeba, Datastanagirk 670. 672. 679. 

Mb id. 676. 



54 O. Balzer. [242] 

St. O. przed jego zatwierdzeniem z r. 1519. Podejmujemy to 
zadanie, ostrzegając, co do porównania St. O. z Dat., że na 
razie nie schodzimy jeszcze ze stanowiska, zajętego przez 
Karsta i prof. Kutrzebę, t. j. porównujemy statut nasz ze zwo- 
dem pierwotnym Dat. 

Dla oryentacyi stwierdzamy przedewszystkiem w ogólnem 
zestaw^ieniu co następuje: 

Bez istotnych zmian rzeczowych przejęte zostały postano- 
wienia Datastanagirku z introdukcyi w dwu artyku- 
łach St. O.: IV i V, z księgi pierwszej w jednym art. 
St. O.: 55, z księgi drugiej w 29 artylcułach St. 0.: 2, 7, 
13, 15—17, 19, 24—26, 28, 29, 38, 43, 47, 53-55, 59, 65, 
67—69, 71, 74, 77, 78. 81 i 86. Razem artykułów rzeczowo 
niezmienionych przejął St. O. z Dat. trzydzieści dwa. 

Natomiast wykazują zmiany rzeczowe następujące artykuły 
St. O.: siedm opartych na Dat. introdukcyi: III, VI, 119 — 12 !» 
123 i 124; trzy zaczerpnięte z księgi pierwszej: IX, X 
i 103; wreszcie 78 artykułów zaczerpniętych z księgi dru- 
giej: VII— IX, 1, 3—6, 8—12, 14, 18, 20—23, 27, 30—37, 
39_42, 44—46, 48—52, 56—58, 60, 63, 64, 66, 70, 72, 73, 
75, 76, 79, 80, 82—84, 87—102, 104—107 i 117. Razem tedy 
przepisy Dat. zmienione zostały w St. O. w 88 wypadkach. 

O stosunku St. O. art. 85 do odpowiadającego mu (według 
zestawienia Karsta) artykułu Dat. II. 104 nie umiem nic po- 
wiedzieć, gdyż pubłikacya Karsta ^ nie podała jego brzmienia 
w dostępnym mi przekładzie z języka ormiańskiego na nie- 
miecki. 

Z Księgi prawnej syryjsko-rzymskiej St. O. prze- 
jął jeden tylko przepis, w art. 110, bez zmiany rzeczowej; 
dziesięć innych artykułów St. O., t. j. I, II, 61, 62, 108, 109, 
111. 113, J14 i 116, w ustępach, zaczerpniętych z tego zwodu, 
przeprowadziło zmiany rzeczowe. 

Pobudką tych zmian są w wielu wypadkach przejęte do 

* Karst, Rechtsbuch II. 



[2431 Statut ormiański. 55 

St. O. przepisy ksiąg prawnych niemieckich (IM., ZS.) 
oraz ustaw polskich (St. KW., St. W.), tudzież gdzienie- 
gdzie zasady praktyki miejscowej, same znowu niejedno- 
krotnie częściowo zmieniane; nawet tam, gdzie źródJa te (prze- 
pisy prawa niemieckiego i polskiego) są wyłączną podstawą 
pewnych artykułów, przedostały się one do St. O. ze zmianami 
rzeczowemi, tak w art. 115, 118 i 122. 

Ogólna liczba artykułów St. O., które w porównaniu z swemi 
źródłami podstawowemi przedstawiają zmiany rzeczowe, wy- 
nosi 100 ^ Przejdziemy je teraz z osobna, porządkiem ich roz- 
mieszczenia w St. O. 

Art. I St. O. o święceniu niedzieli odpowiada na ogół tre- 
ścią SR. 44, z tą różnicą, że w tym ostatnim zabytku nie ma 
mowy o czci św. Trójcy. W SR. przepis ten odniesiony do 
» króla Leona < (rozumiany tu przez nowszych badaczów cesarz 
rzymski Leon); w St. O. podano, iż jest to rozporządzenie 
króla armeńskiego Jana. 

Art. II St. O. nie zawiera, ściśle biorąc, właściwego prze- 
pisu prawnego, jest jak gdyby tylko napisem czy zapowiedzią 
tego, co nastąpi w dalszym ciągu. Zaczyna się od słów: Item 
TheOli regis Armeniae memoria digna et laudabilis et aliorum 
regum et principum Catholicorum Armeniae, z dodatkiem, iż 
władcy ci, za natchnieniem Bożem, ustanowih prawa, wyjęte 
z proroków, pism apostołów i ojców kościoła, dla całego swego 
narodu, w miastach, miasteczkach, wsiach i gdzieindziej prze- 
strzegać się mające. Artykuł ten opiera się na napisie (tytule) 
SR., gdzie jednak jako twórcy prawa wymienieni są » królowie 
Konstantyn, Teodozyusz i Leon«; do St. O. przejęto tedy do- 
piero drugie z rzędu, i to odpowiednio przekształcone imię: 
Theotus. Nadto w SR., prócz wzmianki, że prawa te przejęte 

* Cyfra ta nie odpowiada dokładnie zliczeniu zestawionych poprze- 
dnio pozycyj szczególnych, gdyż niektóre artykuły, oparte na dwu zwo- 
dach, albo na przepisach zaczerpniętych z dwu odmiennych części tego 
samego zwodu, musiały być uwzględnione w dwu różnych miejscach ze- 
stawienia szczegółowego. 



56 O. Balzer. [244] 

zostały z ksiąg Mojżesza, nie ma całego dalszego ustępu o po- 
chodzeniu ich z pism apostołów^ i ojców kościoła, ani też 
o przeznaczeniu tych praw dla całego narodu, osiedlonego 
w różnych miejscowościach. 

Art. ni St. O. przykazuje sędziom rozstrzygać spory bez- 
stronnie i sprawiedliwie, wobec ubogich i bogatych, wdów i sie- 
rot, a w razie nadużycia grozi im bezecnością; w odpowiednim 
ustępie Dat. intr. 6 nie ma wzmianki o karze infamii, z tej 
prostej przyczyny, że narodowe prawo armeńskie tego rodzaju 
kary nie znało ^. Infamia, jeden z pospolitszych rodzajów kary 
w współczesnych prawach zachodnich -, przedostała się tu za- 
tem z tychże praw, i to raczej z prawa polskiego, niż niemiec- 
kiego. Prawo niemieckie bowiem, w kodeksach, obowiązujących 
w miastach polskich, nie nakładało na sędziego, wyrokującego 
niesprawiedliwie lub stronnie, kary bezecności. ZS. w razie 
nagany wyroku poleca ławnikowi wstać z ławy i umieścić 
w niej samego naganiającego, żeby wynalazł wyrok odpowie- 
dni 3, podobnież BI., przykazując ponadto złożyć jeszcze od- 
powiedni zakład^; ten ostatni pomnik nawet w ustępie, zajmu- 
jącym się z osobna przekupstwem sędziego, nie wspomina nic 
o infamii jako skutku stronniczego wyroku, jeno mówi o usu- 
nięciu ławnika z jego urzędu ^ Natomiast w polskiem prawie 

1 Dochowane kodeksy prawa armeńskiego (Datastanagirk, Kodeks 
Sempada) nie wymieniają nigdzie infamii jako kary. Karst, Bechtsbuch 
II. 335. 3.36 przyjmuje wprawdzie, że mogła ona istnieć w najstarszem 
prawie armeńskiem, i skutkiem tego uważa odnośny przepis St. O. art. III 
za reminiscencyą pierwotnego sposobu karania w Armenii. Dla takiej 
hypotezy nie ma dostatecznych podstaw, a domysł o reminiscencyach 
najstarszego prawa u Ormian lwowskich z końca wieków średnich jest 
bardzo ryzykowny. Rzecz całą tłómaczą bez żadnych trudności dalsze 
nasze uwagi w tekście o recepcyi zasad prawa zachodniego. 

* Por. n. p. co do prawa niemieckiego: LM. art. 19, Daniels, Rechts- 
denkmaler 94, co do prawa polskiego St. KW. art. 60, 80, 88, 133, Hel- 
cel, Starod. pr. pol. pomn. I. 95. 109. 115. 145. 

* ZS. III. 69, Ho me y er, Des Sachsenspiegels ester Theil 365. 

* IM. 73, Daniels, Rechtsdenkmaler 142. 
5 IM. 99, ibid. 156. 



r245l Statut ormiański. 57 

już St. KW. 113 podkreślają niedwuznacznie zasadę bezecności 
sędziów stronnych i niesprawiedliwych, stwierdzając, że sędzio- 
wie tacy są velut famae suae prodigi et persecutores ipsorum 
honoris; przepis ten uznać można snadno za właściwą pod- 
stawę zmiany ^ 

W art. VI St. O. jako sędzia wymieniony jest wójt ormiań- 
ski, o którym oczywiście nie wspomina służący tu za pod- 
stawę Dat. intr. 6. Wspólne obu artykułom jest postanowienie, 
że dowód z zeznania 2 — 3 świadków przyjąć należy jako wy- 
starczający; w St. O. jest ponadto dodatek, nieza warty w Dat., 
że gdyby strona przeciwna podawała w wątpliwość zeznania 
świadków, sąd nie ma zważać na takie zarzuty. 

Art. VII St. O. o testamentach wykazuje daleko idące różnice 
wobec odpowiadającego sobie Dat. II. 99. Co do ważności testa- 
mentów Dat. powołuje się w zasadzie na słowa apostoła św. Pa- 
wła, iż testament skutkiem śmierci testatora staje się niewzru- 
szalny; z osobna jednak rozróżnia, czy go sporządzono w do- 
brem zdrowiu, czy w czasie choroby, i orzeka w pierwszym 
wypadku na ogół ważność testamentu, w drugim jego niewzru- 
szalność, jeżeU testator umrze tego samego dnia po jego spo- 
rządzeniu. Jakkolwiek ten ostatni przepis skierowany był przeciw 
prawidłu prawa islamickiego, uznającego ważność takiego te- 
stamentu tylko wtedy, jeśli testator zmarł conaj wcześniej w 40 
dni po jego sporządzeniu, wprowadził on tu przecież pewne 
zamącenie ogólnej zasady o niewzruszalności testamentów, sta- 
wiając niejako osobne zastrzeżenie co do testamentów, sporzą- 
dzonych w czasie choroby. W St. O. niejasność ta usunięta 
w zupełności: ważność testamentów » potwierdzonych śmiercią 
testatora*: uznana \y pełni, bez owego przydatku o zgonie te- 
statora w tym samym dniu po sporządzeniu testamentu. Ró- 
wnież zachodzą pomiędzy obu zwodami ważne różnice co do 
formalności, wymaganych przy akcie testowania. Dat. żąda 
obecności kapłana i trzech świadków; w St. O. ilość świadków 

1 Por. o tym ustępie niżej rozdz. V. 



58 O- Balzer. [246] 

ustalona na 2 — 3, z dodatkiem, że mają być brani z pośród 
starszyzny ormiańskiej; nadto domaga się St. 0. obecności 
krewnych, o czem w zwodzie pierwotnym Dat. (i przeważnej 
części innych zwodów) zgolą nie ma mowy. Skąd się tu wziął 
ten wymóg, wytłómaczymy poniżej ^ Nie ma również w Dat. 
bliższego określenia roli krewnych przy sporządzeniu testa- 
mentu; szczegółowo zajmuje się tą sprawą St. O. Poleca on 
wyraźnie świadkom testamentowym, aby wezwah krewnych 
do czynienia zarzutów przeciw rozporządzeniu ostatniej woh^ 
jeśli jakie mają, jeszcze za życia testatora; do czego z naci- 
skiem szczególnym dodaje, że w razie zaniedbania zarzutów, 
testament, w jakimkolwiek kształcie zdziałany, będzie niewzru- 
szalny, i że krewni zarządzeniom jego żadną miarą później 
sprzeciwiać się nie mogą. Postanowienie, że testator, 
który wyzdrowiał, ma prawo testament zmienić, jest wspólne 
obu odpowiadającym sobie artykułom, ale zastrzeżenie Dat., 
że nie wolno umniejszać zapisów na cele pobożne, nie przeszło 
do St. O. 

Art. VIII St. O., o wyposażeniu i dziedziczeniu córek, za- 
wiera również, v/ stosunku do Dat, cały szereg postanowień 
odmiennych. Znamienną jest rzeczą, że niemal wszystkim tym 
zmianom odpowiadają postanowienia ówczesnego ustawodaw- 
stwa polskiego, natomiast nie ma takiej zgodności z przepi- 
sami obowiązującego w miastach polskich prawa niemieckiego. 
Do zmian należy przedewszystkiem wymóg obecności krewnych 
(amici) przy zaręczynach, jako też przepis, że narzeczony przed 
ślubem winien umówić się z ojcem co do wysokości posagu, 
który ma mu być wypłacony. Zestawić z tem należy St. KW.^ 
102, według którego dum aliąua domicella maritatur, dos seu 
donatio in pecunia parata sufficiat, quae in praesentia amico- 
rum assignetur; IM. 22 mówi wprawdzie także o udziale i przy- 
zwoleniu krewnych, ale nie przy wyposażeniu córki przez ro- 
dziców (ojca), jeno przy ustanowieniu t. z. Leibzucht i Morgen- 

^ Por. rozdz. Y. 



[247] Statut ormiański. 59' 

gabe przez męźa^. Wyraźne postanowienie, że posag, jako 
część schedy dziedzicznej, nie może być córkom odmówiony 
przez ojca, nie znajduje się w Dat.; pośrednio tylko można je 
związać z Dat. II. 62 i 63, które o wyposażeniu kobiet za 
życia ojca mówią jako o rzeczy zwyczajnej. O prawie ojca 
zapisania córce dowolnej schedy w testamencie, z dodatkiem, 
na który znowu widocznie położono nacisk, że ani synowie, 
ani krewni sprzeciwiać się temu nie mogą, nie ma również 
wyraźnej wzmianki w tych artykułach Dat. Podobnież co do 
dziedziczenia beztestamentowego córki niezamężnej jest pewna 
różnica między St. O. a Dat. II. 62 i 63. Te ostatnie przepisy 
określają jej schedę jako równą schedzie braterskiej, zastrze- 
gają tylko, że córki nie mogą wziąć w posiadanie spadku 
ojcowskiego (nie mogą być Erbverwahrer, jak tłómaczy Karst, 
odnosi się to snąć do nieruchomości). St. O. nic nie mówi 
o równym udziale niezamężnych córek z braćmi, stanowi tylko, 
że bracia mają je wyposażyć, sami zaś otrzymują dobra po- 
zostałe po ojcu. Zupełnie zgodnie z tym przepisem stanowią 
też St. KW. 124 i St. W. 6, że córki niezamężne mają być 
po śmierci ojca wyposażone przez braci, nie wspominając nic 
o równym ich z nimi udziale spadkowym (tylko St. W. przy- 
daje tu jeszcze, że mają prawo do spadku po matce). Kwestya 
dziedziczenia beztestamentowego córek, wydanych i wyposażo- 
nych za życia ojca, którą zajmują się Dat. II. 62 i 63, wyzna- 
czając im połowę schedy braterskiej (ze względu na poprzednie 
wyposażenie), nie jest tu wcale poruszona; co w związku 
z omówionymi co dopiero przepisami o córkach niezamężnych 
nie może być inaczej tłómaczone, jak tylko, że (wobec swoich 
braci) nie mają one żadnego prawa dziedziczenia; skoro bo- 
wiem nawet niewyposażone córki nie miały równego udziału 
z braćmi i poprzestać musiały na posagu, wyznaczonym im 
dowolnie przez braci, przeto także i prawa córek przez samego 
ojca wyposażonych nie mogły sięgać dalej. Na tem samem 

^ Daniels, Rechtsdenkmaler 98. 



60 O. Balzer. [248] 

stanowisku stoją także St. KW. 124. orzekając wyraźnie, że 
córka, wyposażona przez ojca, nie ma wobec swoich braci 
żadnych dalszych praw spadkowych, zgoła odmiennie od prze- 
pisów prawa niemieckiego, które córkom wyposażonym przez 
rodziców przyznają równą schedę spadkową z ich braćmi, 
żądając tylko wniesienia odebranego poprzednio posagu do 
spadku 1. Końcowy przepis St. O., że w braku synów dziedzi- 
czą córki, zaczerpnięty został wprost z Dat. II. 62. 

Szereg ważnych różnic w porównaniu z Dat. wykazuje 
również art. IX St. O. o dziedziczeniu beztestamentowem. 
W bardzo tylko luźnym związku z Dat. I. 121 stoi przepis 
St. O. o prawach pozostałej wdowy do » wniesienia* (impor- 
tata), i tego, co jej mąż »oprawił« w rzeczach złotych, srebr- 
nych i innych (quidcunque ei melioravit maritus ipsius super 
auro, argento et aliis). St. O. każe pozostałym dziedzicom zwra- 
cać je wadowie w każdym razie, niezależnie od tego, czy mał- 
żeństwo było dzietne czy bezdzietne, czy trwało długo czy 
krótko. Natomiast Dat. I. 121 w zasadzie nie mówi o » opra- 
wie*, jeno tylko o wniesionym przez żonę posagu, i to tak, 
że przykazuje go zwracać tylko wtedy, jeśli po zmarłym nie 
pozostały dzieci, przyczem zastrzega, że zwrócony posag nie 
dostaje się samej wadowie, jeno jej rodzicom lub braciom. Tylko 
w tym wypadku, jeżeli mąż żył z żoną przez czas długi, wi- 
nien wydzielić jej jakąś część z swego majątku. Najbardziej, 
nawet pod względem styhzacyi, zbliża się do St. O. przepis 
St. KW. 101, iż żona po śmierci męża pozostaje circa dona- 
tionem et do tern et ąuaelibet paraphernalia in pecuniis, 
gemmis, lapidibus et vestibus; norma ta jest w każ- 
dym razie bardziej pokrewna St. O- mu, aniżeli odnośne prze- 
pisy pomników prawa niemieckiego, jak ZS. I. 21 i III. 74, 
które żonie po mężu (nawet w razie rozwodu) zapewniają 

* ZS. I. 13, Homeyer, Sachsenspiegel 169; por. też Kalina, Arty- 
kuły prawa magd. (art. 14), Rozpr. Akad. Wydz. filol. Yll. 304. 



[249] Statut ormiański. 61 

zwrot tego, co wniosła, i jej »Leibzucht« ^, tudzież ZS. I. 24 
i IM. 23, dotyczące t. z. gerady (suknie, pierścienie, naramien- 
niki zJote i t. p.); te ostatnie przypadały wprawdzie także żo- 
nie, jednakże nie z uprzednio objawionej woli męża, jak w St. (X 
(melioravit), jeno wprost z prawa 2. St. O. nie poprzestaje zresztą 
na zabezpieczeniu wdowie praw do wniesienia i oprawy w ro- 
zumieniu powyżej określonem, przyznaje jej ponadto także, tym 
razem wbrew zasadom ówczesnych praw polskiego czy nie- 
mieckiego (n.^p. IM. 22)3, częściowe prawo dziedziczenia, a mia- 
nowicie prawo do jednej czwartej części spadku, zastrzegając 
trzy czwarte właściwym dzieciom. W tym szczególe oparł się 
częściowo na Dat. II. 63, który mówi o prawie wdowy do 
dziedziczenia części (bliżej nieokreślonej) majątku mężowskiego, 
a bardziej jeszcze na Dat. II. 65, który jako schedę dziedziczną 
żony wymienia jedne szóstą część spadku; zmiana stosunku 
liczbowego przeprowadzona tu została na korzyść żony. W braku 
dzieci przyznaje St. O., zgodnie z Dat. II. 62, prawo dziedzicze- 
nia krewnym bocznym aż do czwartego stopnia, ale w jaskra- 
wej sprzeczności z wyraźnemi postanowieniami tegoż Dat. II. 
63, które wykluczały bezwarunkowo krewnych z rodu macie- 
rzystego, rozciąga to prawo zarówno na krewnych ojczystych 
jak i macierzystych. Przepis, że w braku krewnych czwartego 
stopnia, spadek, jako bezdziedziczny, przypada królowi, opiera 
się na Dat. n. 62, który jednak nie o prawie króla, ale » sę- 
dziów « mówi na tem miejscu. Jest rzeczą uwagi godną, że 
w pomnikach prawa niemieckiego, używanych w miastach pol- 
skich, pytanie, komu przypadają spadki bezdziedziczne, rozstrzy- 
gnięte było sprzecznie. IM. 58 przyznaje je wprawdzie królowi, 
i to dopiero po »roku i dniu* *, natomiast ZS. I. 28, znowuż 

^ Homeyer, Sachsenspiegel 178. 370. 

2 Ibid. 182; Daniels, Rechtsdenkmaler 98. 

» Daniels, Rechtsdenkmaler 98. Śladów istnienia czwarcizny, jak 
ją znało późniejsze prawo polskie, nie spotykamy jeszcze w tych czasach 
w Polsce. 

* Ibid. 134. 



^2 O- Balzer. [251] 

po upływie tegoż samego czasu — sędziemu ^ Przypuszczalnie 
zmiana St. 0-go nie oparła się tedy na żadnem z tych posta- 
nowień, jeno na praktyce prawa polskiego, której niewątpliwe 
dowody spotykamy już od początków w. XVI 2, w myśl której 
wyłącznie uprawnioną osobą do zabierania spadków bezdzie- 
dzicznych był król, nieograniczony warunkiem wyczekiwania 
przez >rok i dzień «, jak tego ograniczenia nie podaje także 
St. O. Zastrzeżenie, że król, otrzymawszy taki spadek, winien 
część jego przekazać na cele pobożne, odpowiada, co do myśli 
zasadniczej, wielokrotnym wzmiankom, rozrzuconym w różnych 
artykułach (n. p. Dat. I. 121, II. 99), iż część spadku winna 
być na te cele przez samego testatora lub jego krewnych prze- 
znaczona. Mniemanie Karsta (i prof. Kutrzeby), jakoby w arty- 
kule niniejszym zużytkowano także Dat. II. 64, polega na niedo- 
patrzeniu; artykuł ten mówi o dziedziczeniu beztestamentowem 
po zmarłej kobiecie, i określa tę rzecz rozmaicie, w miarę 
tego, czy pozostawiła dzieci, czy nie; o tern wszystkiem w St. O. 
nie ma mowy, 

Art. X St. O. określa stosunki prawne ze względu na ma- 
jątek męża (ojca), który zmarł nie pozostawiwszy potomstwa. 
Przedmiotem tym zajmuje się Dat. I. 123, i na nim też głó- 
wnie opiera się artykuł niniejszy. W postanowieniu, że żona 
ma prawo zabrać to, co wniosła, razem cum melioratione et 
dotalitio ipsius, zużytkowano jednak także częściowo Dat. I. 
122, gdyż w I. 123 jest mowa jedynie o prawie żony do 
t. z. jeresac-tes (cena kupna za żonę przy zawarciu małżeń- 
stwa), w I. 122 prócz jeresac-tes przyznano jej także prawo 
do wniesienia. W I. 123 wzmianka o przekazaniu zarządu ma- 

* Homeyer, Sachsenspiegel 187. 

' Por. Konst. pruskie z r. 1506 art. 45, z r. 1511 art. 44 i dokument 
Zygmunta I z r. 1526, Corp. iur. Pol. Ul. nr. 2. 79 i Acta Tomic. VIII. 
nr. 70 (60). W późniejszem ustawodawstwie polskiem, które rozwinęło 
i ustaliJo zasady o kadukach, poczynając od konstytucyj z r. 1562 i 1588 
(Vol. leg. II. 622. 1209| nie ma również zastrzeżenia co do wyczekiwania 
przez rok i dzień (sześć tygodni). 



[251] Statut ormiański. 63 

jątku spadkowego krewnym (przez umierającego męża) zna- 
chodzi się wprawdzie, ale nie jest stylizowana jako przepis 
bezwzględnie obowiązujący; w St. O. natomiast orzeczono: po- 
terit constituere tutores..., scilicet non alios nisi fratres aut 
propinąuos. Trzeba dodać, że nie jest to przepis, zaczerpnięty 
z pra\v zachodnich, które przy opiece » u stanowionej* dawały 
ojcu dość szerokie prawo wyboru, nawet z wykluczeniem 
krewnych, n. p. St. W. 4 1. Ze zarząd spadku, za wolą umie- 
rającego męża, może być oddany także w ręce żony, stanowią 
zgodnie oba odpowiadające sobie artykuły; jednak St. O. za- 
strzega wyraźnie, że obok niej powołani być mają do zarządu 
także i bracia, natomiast Dat. I. 123 przyznaje tu żonie wy- 
łączne prawo zarządu, a rodziców lub braci dopuszcza doń 
tylko za zgodą żony. W Dat. I. 123 znajdują się jeszcze szcze- 
gółowe przepisy, jak należy urządzić te stosunki w wypadku, 
jeśh żona umrze przed mężem; w St. O. poprzestano tylko na 
ogólnikowem stwierdzeniu, że wtedy stosować należy analogi- 
cznie te same postanowienia, jakie podano na wypadek wcze- 
śniejszej śmierci męża. 

Art. 1 St. O., o występkach przeciw królowi lub przeciw 
swemu »panu«, opiera się na Dat. II. 2. który w miejsce tego 
ostatniego, nieokreślonego ściśle pojęcia, mówi o występku (fe- 
lonii) wazalów przeciw książętom dzielnicowym (Gaufiirsten). 
Przepis, że dzieci winnego nie tracą dóbr ojczystych, jeśh 
w występku nie brały udziału, jest wspólny obu artykułom; 
ale w St. O. dodano zastrzeżenie, niezawarte w Dat., że syno- 
wie i bracia występnego nie odzierżą miejsca ojcowskiego (locum 
paternum non obtinebunt propter excessum criminosum patris 
eorum). 

Art. 8 St. 0. o zabójstwie dziecka przez dziecko w czasie 
zwady, określa wysokość głowszczyzny według wieku zabi- 
tego (za chłopca 12-letniego cała głowszczyzna, za 10 — 12-le- 

1 Helcel, Starod. prawa pol. pomn. I. 309.310. Por. Dąbkowski, 
Prawo pryw. pol. I. 491. 



64 O- Balzer. [252] 

tniego pół głowszczyzny, za chłopca niżej lat 10 jedna trzecia 
głowszczyzny). Toż samo stopniowanie głowszczyzn w stosunku 
do wieku znajduje się także w odpowiednim przepisie Dat. II. 
4, ale stopnie wieku odniesiono tu nie do zabitego, jeno do 
zabójcy. Na zmianę w St. O. wpłynęły najwidoczniej zasady 
praw zachodnich, nie liczące się, przy oznaczeniu głowszczy- 
zny, z stosunkami indywidualnymi zabójcy, jeno zabitego, 
w szczególności zaś wyraźny przepis ZS. II. 65, który w razie 
zabójstwa przez dziecko każe płacić głowszczyznę zabitego. 

Art. 4 St. O., o zranieniu dziecka przez dziecko i o nale- 
żnej za to nawiązce, wykazuje tę same różnicę wobec odpo- 
wiedniego przepisu Dat. II. 5; ten ostatni każe brać wzgląd 
na wiek sprawcy, natomiast St. O. uwzględnia wiek zranio- 
nego. Stało się to przypuszczalnie znowu przez analogiczne 
zastosowanie przepisu ZS. II. 65. Nadto Dat. (w zwodzie pier- 
wotnym) przykazuje zbadać, czy zranienie nastąpiło z przy- 
padku czy z zemsty; St. O. oba te wypadki zestawia na róv,-ni 
ze sobą i każe w obu razach płacić nawiązkę. Przyczynę tej 
zmiany rozpatrzyć możemy dopiero na dalszem miejscu i. 

Art. 5 St. 0., o utonięciu jednego z w^spółkąpiących się 
dzieci, jako też odpowiadający mu przepis Dat. II. 6 stanowią 
zgodnie, iż należy zbadać, czy śmierć zdarzyła się przypad- 
kowo, i to tak, że inni towarzysze nie mogli udzielić ratunku, 
czy też stało się to z winy współkąpiących. Jakie następstwa 
pociąga za sobą wypadek pierwszy w odróżnieniu od drugiego, 
nie określa z osobna Dat. (zwód pierwotny); w St. O. nato- 
miast orzeczono wyraźnie, że w pierwszym wypadku towarzy- 
sze wolni są od odpowiedzialności, w drugim płacą głowszczy- 
znę. Wysokość głowszczyzny zastosowana tu znowu do wieku 
chłopca, który utonął, podczas gdy w Dat. (zwód pierwotny) 
ogólnikowe powołanie poprzednich przepisów o głowszczyznach 
za zabite dzieci ma tu oczywiście znowu na myśli wiek sprawcy; 

1 Por. rozdz. V. 



[253] Statut ormiański. 65 

i tutaj na zmianę przepisu wpłynęło snąć analogiczne zasto- 
sowanie ZS. n. 65 ^. 

Art. 6 St. O. o zranieniu lub śmierci chłopca, który zało- 
żywszy się z towarzyszami skoczył z wysokiego miejsca, jest 
dość niejasny, i polega na pewnem nieporozumieniu, jakie się 
przydarzyło redaktorowi przy zużytkowaniu Dat. II. 7. Dat. 
zmniejsza w tych wypadkach głowszczyznę do połowy nor- 
malnej wysokości, ustalonej w II. 4: zatem, jeśli sprawca miał 
12 lat, żąda zapłaty połowy, jeśli miał 10 — 12 lat, jednej 
czwartej, jeśli wreszcie nie doszedł do 10 lat, przykazuje 
również odpowiednio ją zmniejszyć (t. j. do Yg części). St. O. 
natomiast przejmuje tylko pierwszy człon tych postanowień, 
t. j. mówi o połowie głowszczyzny (wzgl. nawiązki), i to za- 
równo w wypadku śmierci jak i zranienia; dalszych sto- 
pniowań nie podaje wcale, tylko w końcowym ustępie powo- 
łuje przepis poprzedni o głowszczyznach chłopców (art. 3), nie 
wspominając już nic o redukcyi do połowy; przyczem orzeka, 
znowuż pod wpływem ZS. II. 65, że o wysokości głowszczy- 
zny stanowić ma wiek zabitego, nie zaś sprawcy, gdy przeci- 
wnie Dat. i tutaj uwzględnia wyraźnie lata sprawcy. 

Art. 8 St. O. i odpowiadający mu Dat. II. 9 o zranieniu 
lub zabójstwie, dokonanem w stanie opilstwa, są na ogół prze- 
ważnie zgodne, mianowicie także w tym szczególe, że w razie 
zabójstwa należy dokładnie zbadać, czy go dokonano z umy- 
słu, czy przypadkowo, czy w zwadzie, i z czyjego początku 
zwada wynikła i t. d. -. Wspólników takiego czynu pociąga 
Dat. tylko do odpowiedzialności cywilnej (wynagrodzenie szkody), 
podczas gdy St. O. zdaje się mieć na myśli odpowiedzialność 
karną, bliżej zresztą nieokreśloną (castigari debent); na zmianę 
tę mogło wpłynąć analogiczne zastosowanie przepisu ZS. II. 13, 
orzekającego, źe pomocnik kradzieży i rabunku ma być ka- 
rany tak samo jak i główny sprawca. Nie uwzględniono w St. O. 

* Por. o tym art. niżej rozdz. V. 
^ Por. o tym przepisie niniejszego art. rozdz. V. 
Studya nad hist. prawa polskiego IV. 18 



66 O- Balzer. [254] 

końcowego postanowienia Dat., według którego, jeśli pijany 
uszkodził jakiś organ zmysłu, ma być karany ucięciem rąk 
(zamiast karą śmierci), i to tylko w takim wypadku, jeśli za- 
chodzi obawa nawrotu: w przeciwnym razie poprzestać należy 
na grzywnie pieniężnej i pokucie. 

Art. 9 St. O. o znalezieniu skarbu podziemnego przedsta- 
wia ważne odchylenia od postanowień odpowiadającego mu 
Dat. II. 11 ^ Oba artykuły rozróżniają tu dwa wypadki: czy 
da się przyjąć, że skarb ów należał przedtem do króla, czy 
też, że był on dawniej własnością jakiegoś magnatis vel pa- 
tricii (naharar). W pierwszym wypadku skarb wraca do króla; 
przyczem według Dat. znalazca, jeśli jest właścicielem odno- 
śnego gruntu, otrzymuje podwójną dziesięcinę, tytułem znale- 
źnego i własności gruntowej; jeśli zaś grunt należy do kogo 
innego, właściciel otrzymuje w każdym razie dziesięcinę po- 
dwójną, znalazca pojedynczą; St. O., niezależnie od stosunków 
własności, przyznaje znalazcy i właścicielowi tylko po jednej 
dziesięcinie. Jeśli znowu wiadomo, że skarb ten należał do 
»magnata«, należy, według zgodnego postanowienia obu arty- 
kułów, zwrócić go jego spadkobiercom, o ile żyją; co do dzie- 
sięcin zachodzą tu znowu różnice. Dat. rozróżnia, czy skarb 
taki znaleziono w obcym gruncie, czy też w dobrach spadko- 
bierców magnata: w pierwszym wypadku płaci się trzy dzie- 
sięciny, skarbowi królewskiemu, znalazcy i właścicielowi gruntu; 
w drugim wypadku przypada dziesięcina tylko fiskusowi. St. O. 
nie rozróżnia obu tych ostatnich wypadków i mówi jedynie 
o dziesięcinie, należnej skarbowi królewskiemu. Również nie 
uwzględnia on końcowego postanowienia Dat, który najemnika- 
znalazcę wyklucza od prawa poboru dziesięciny, i daje tylko 
radę udzielenia mu stosownej nagrody. Zmiany tutaj omówione 
nie dadzą się uzasadnić oddziaływaniem zasad prawa zacho- 
dniego, które, jak ZS. I. 35, rozstrzygają tę rzecz ogólnym tylko 



* Nie Dat. II. 10, jak podaje mylnie Karst, Grundriss, Zeitschr. 
XIX. 350, co sprostował już Kutrzeba, Datastanagirk 667 przyp. 1. 



[255] Statut ormiański. 67 

przepisem, że skarb znaleziony pod ziemią, ukryty głębiej niż 
sięga pług, należy do króla ^. 

Art. 10 St. O. o karaniu za zniewagę przez pociągnięcie 
za brodę, zwłaszcza gdyby czynu tego dopuścił się młodszy 
wobec starszego, stanowi ogólnie, że winny podlega karze, jak 
gdyby kogo zranił. Odpowiadający mu przepis Dat. II. 12 roz- 
różnia wyraźnie, czy czynu dopuścił się młodszy wobec star- 
szego, czy starszy wobec młodszego; w pierwszym wypadku 
nakłada karę ucięcia włosów i chłosty, w drugim połowę na- 
wiązki za naruszenie członka 2. 

Art. 11 St. O. o następstwach prawnych śmierci lub zra- 
nienia, jakie ktoś poniósł, wysłany przez drugiego do podzie- 
mnego dołu, zgodny na ogół z postanowieniami odpowiadają- 
cego mu Dat. n 13; w St. O. nie umieszczono jednak ważnego 
zastrzeżenia końcowego Dat, który poleca tu uwzględnić jeszcze 
kwesty ą najmu pracy, fakt uprzedniego ostrzeżenia, wzgl, przy- 
mus ze strony wysyłającego. 

Art. 12 St. O. o następstwach prawnych uszkodzeń, jakim 
podlegli kmiecie skutkiem nałożenia na nich nadmiernej pracy 
przez pana, zawiera przepisy bez porównania mniej ścisłe 
aniżeli odpowiadający mu Dat. II. 14. Dat. rozróżnia tu trzy 
wypadki: jeżeli skutkiem takiej pracy chłop zginął, winien pan 
uiścić zań głowszczyznę, a nadto odbyć pokutę; jeżeH z pracy 
tej wynikła choroba, ponosi pan koszta leczenia i płaci od- 
szkodowanie; jeżeli wreszcie powstała stąd choroba nieule- 
czalna, winien pan zapłacić głowszczyznę (Stihnpreis). St. O. 
przeprowadza to samo rozróżnienie trzech wypadków, ale co, 
do skutków prawnych zgadza się jedynie z postanowieniami, 
zawartemi w członie środkowym; w wypadku pierwszym okre- 
śla je jedynie ogólnikiem: peccavit superiori Domino, scilicet 
Deo, podobnież w wypadku trzecim pozostawia sądowi roz- 
strzygnięcie sprawy według wymogów sprawiedhwości '. 



1 Homeyer, Sachsenspiegel 192. 

2 Por. o tym art. niżej rozdz. V. 
* Por. o tym art. niżej rozdz. V. 



18* 



68 O- Balzer. [256] 

Art. 14 St. 0. za obmowę króla lub »patrycyuszó\v sena- 
torów* wyznacza karę degradacyi na duchownych, a klątwę 
na świeckich. Odpowiadający mu Dat. II. 18 mówi o obmowie 
króla lub książąt, i stanowi, że za czyn ten duchowny winien 
być > wyłączony* (getrennt), co do osoby świeckiej naznaczona 
tu także klątwa. Prawo sądzenia tych spraw przyznaje Dat. 
biskupom i wardapetom, co w St. O. oddano: iudicium debet 
pertinere... ad episcopum aut ad magnos praelatos et do- 
ctores *. 

Art. 18 St. O. określa następstwa prawne, jakie pociąga za 
sobą wychrzczenie się lub trwanie w pogaństwie niewolników 
pogan. Na ogół zgadza się on z odpowiadającym mu Dat. II. 
22, z tą jednak ważną różnicą, że Dat. zapewnia wolność wy- 
chrzczonemu niewolnikowi dopiero po odsłużeniu lat niewoli, 
natomiast w St. O. zastrzeżenia tego nie ma. tak że wolność 
zdaje się tu przysługiwać niewolnikowi zaraz po przyjęciu 
chrztu. Odpowiednio do tego pomija też St. O. końcową część 
przepisu Dat, stanowiącego, że do wyzwolenia lub niewyzwo- 
lenia niewolników ochrzczonych mają być stosowane przepisy, 
wydane co do niewolników chrześcian (Dat. II. 20, 21, St. O. 
art. 16, 17). 

Art. 20 St. O. opiera się na Dat. II. 84 2, który orzeka, że 
syn za ojca ani ojciec za syna nie mają ponosić kary śmierci. 
W St. O. przepis ten uogólniono, stanowiąc, że ani syn za ojca, 
ani ojciec za syna nie mogą być pociągani do odpowiedzial- 
ności z powodu jakichkolwiek występków karnych. Z po- 
stanowień praw zachodnich, które na zmianę tę wpłynąć mo- 
gły, dalszą jest zasada ZS. II. 17, który zajmuje się jedynie 
odpowiedzialnością syna za występki ojca (was er Ungerichts 
hat gethan) już po jego śmierci, orzekając, że syn w tym wy- 
padku nie odpowiada; co do stosunku odwrotnego, t. j. czy 



* Por. o tym art. niżej rozdz. V. 

* W zestawieniu Karsta podano tu mylnie Dat. II. 85, co sprosto- 
wał już Kutrzeba, Datastanagirk 667 przyp. 1. 



[257] Statut ormiański. 69 

ojciec odpowiada za syna, zamieszczono tu przepis, że ojciec 
może syna, pozwanego o występek (Ungericht), zastąpić (ver- 
treten und ausziehen) ^ Natomiast w ustawodawstwie polskiem, 
mianowicie w St. KW. 155 znajdujemy tę sarnę ogólną zasadę 
o wzajemnej nieodpowiedzialności ojca i syna za występki 
karne, jaką przyjął St. O.; słuszna tedy przepis ten uznać za 
właściwą podstawę przekształcenia. W Dat. podano jeszcze za- 
strzeżenie, nieuwzględnione osobno w St. O., że nawet dobro- 
wolnie syn za ojca lub ojciec za syna nie może się ofiarować 
do poniesienia tej kary, jak niemniej, że sąd nawet w tym 
wypadku, gdyby winnego syna przychwycić nie mógł, nie może 
ojca pociągać do odpowiedzialności. 

Art. 21 St. O. mówi o kradzieży i przedaży człowieka; 
odpowiada mu Dat. II. 24. Następstwa cywilne tego czynu 
(obowiązek wykupienia przedanego i zwrócenia go panu, albo, 
w razie niemożności wykupu, zwrócenia panu pobranej ceny) 
określone są w obu artykułach jednakowo; co do następstw 
karnych zachodzi jednak różnica: Dat. nakłada na winnego 
karę wyjęcia oczu albo piętnowania, St. O. karę ucięcia ręki 
albo piętnowania na czole. 

Art. 22 St. O., o dzieciach »obraowcach« rodziców, orzeka 
zgodnie z Dat. II. 25, że mają być karane, jak gdyby uderzyły 
rodziców, ale przydaje ponadto postanowienie, niezawarte w Dat., 
że mogą być wydziedziczone przez rodziców zarówno od spadku 
ruchomego jak i nieruchomego 2. 

Art. 23 St. O. określa następstwa zranienia w zwadzie. 
Odpowiadający mu Dat. II. 26 mówi nie tylko o zranieniu, ale 
i o zabójstwie w zwadzie, przykazuje zwrot kosztów kalectwa 
i nakłada pokutę na winnego. Natomiast St. O. mówi tylko 
o zwrocie kosztów cum totidem poenis pecuniarum iudicio. 
Dodatek o winach pieniężnych, należnych oprócz kosztów, jest 
przystosowaniem rzeczy do zasad prawa zachodniego, które 



Homeyer, Sachsenspiegel 247. 
Por. o tym art. niżej rozdz. V. 



70 O. Balzer. [258J 

obok właściwego wynagrodzenia nakJadało na stronę sądownie 
pokonaną nadto także obowiązek uiszczenia odpowiednich win 
sądowych. Jako podstawę, na której redaktor statutu oparł 
tę zmianę, można tu przytoczyć identyczne postanowienie St. 
KW. 83, w myśl którego za zabicie lub rany należy się 
głowszczyzna lub nawiązka >cum poenis praenotatis*. 

Art. 27 St. O. obdarza wolnością takiego niewolnika chrze- 
ścianina, któremu pan wybił oko; w odpowiadającym mu 
Dat. II. 30 wolność należy się niewolnikowi nadto także za 
wybicie zęba. Za też same uszkodzenia przykazują oba te 
artykuły przedaż niewolnika poganina za połowę ceny; w Dat. 
przydano zastrzeżenie, nieuwzględnione w St. O., że przedaż 
taka nastąpić może nawet wbrew woli niewolnika. 

Art. 30. St. O. określa odpowiedzialność z powodu wyko- 
pania dołu ziemnego, jeżeli kto wpadnie doń i skutkiem tego 
śmierć poniesie. Odpowiadający mu Dat. II. 34 stanowi, zgodnie 
z St. O., że jeśU wypadek taki przydarzy się w dzień, należy 
się połowa głowszczyzny, jeśli zaś w nocy, cała głowszczyzna; 
zawiera jednak ważny dodatek, nieuwzględniony w St. O., że 
jeśli wypadkowi ulegną ślepi, pijani lub nieletni, rzecz ma być 
osądzona w każdym razie jak gdyby się to stało w nocy (na- 
leżna cała głowszczyzna). 

Art. 31 St. O., odpowiadający Dat-wi II. 35, zawarł od- 
mienne częściowo odeń przepisy, jak się zdaje skutkiem nie- 
porozumienia. Dat. orzeka, że jeśli wół, o którego narowislości 
właściciel nie wiedział, zabije cudzą krowę, owcę, lub inne 
tego rodzaju zwierzę, natenczas właściciel ma zwrócić poszko- 
dowanemu połowę ceny zwierzęcia zabitego; ponadto zwierzę 
zabite, jeżeli jest mniejsze, pozostaje swojemu panu, jeśli zaś 
większe, ma być przedane. a cena stąd uzyskana w połowie 
zwrócona panu, w połowie zaś właścicielowi wołu - zabójcy. 
St. O. stanowi natomiast, że właściciel wołu narowistego płac i 
poszkodowanemu połowę wartości zwierzęcia zabitego ale za- 
strzega, że jeśU zwierzę zabite jest małe, nie należy się 
poszkodowanemu żadne wynagrodzenie. Przepis ten 



[259] Statut ormiański. 71 

odbiega nie tylko od Dat., ale sprzeciwia się także zasadom 
przyjętym w prawach zachodnich, zwłaszcza ZS. II. 40, który, 
ujmując rzecz w przepis najogólniejszej treści, orzekł, że pan 
zwierzęcia, które zabiło zwierzę drugiego, winien poszkodowa- 
nemu w każdym wypadku wynagrodzić jego wartość ^ Inne 
postanowienia obu artykułów zgadzają się ze sobą; nie prze- 
jęto tylko do St. O. końcowego ustępu Dat., iż te same prze- 
pisy stosować należy także do zabicia zwierząt nieczystych 
czyli pociągowych. 

Art. 32 St. O. o odpowiedzialności właściciela za zranienie 
lub kopnięcie przez jego zwierzę, zgadza się na ogół z odpo- 
wiadającym mu Dat. II. 37; drobna różnica zachodzi tylko 
w tera, że St, O. mówi jedynie o uszkodzeniu przez konia, 
a Dat. o uszkodzeniu przez konia, osła i muła. Karst w swojej 
tablicy porównawczej jako podstawę niniejszego przepisu przy- 
toczył mylnie Dat. II. 36, który dotyczy innej kwestyi, miano- 
wicie wzajemnego uszkodzenia się zwierząt między sobą. 

Art. 33 St. O. o odpowiedzialności właściciela za zranienie 
lub zabicie członka jego rodziny lub domownika przez zwie- 
rzę, zgadza się również na ogół z odpowiadającym mu Dat. II, 
38; różnica polega tylko na tem, że St. 0. w ustępie końco- 
wym pozostawia sądowi duchownemu orzeczenie, jaką na win- 
nego nałożyć należy pokutę i emendę, natomiast Dat. określa 
ściśle, że wardapetowie (sędziowie armeńscy) orzec tu mają 
taką pokutę, jaka przypada za czyn na pół umyślny i na pół 
nieumyślny. Cytat Karsta w jego tablicy porównawczej, poda- 
jący jako źródło niniejszego postanowienia Dat. II. 37, jest 
oczywiście mylny; artykuł ten dotyczy innej kwestyi, i, jak 
widzieliśmy, stał się podstawą art. 32 St. O. 

Art. 34 St. O. dotyczy zabicia złodzieja, przychwyconego 
na kradzieży w dzień albo w nocy; odpowiada mu Dat. H, 40 ^. 



1 Homeyer, Sachsenspiegel 268. 

2 Nie Dat. II. 34, jak mylnie podał Karst w swojej tablicy porównaw- 
czej, co sprostował już Kutrzeba, Datastanagirk 667 przyp. 1. 



72 O- Balzer. [260] 

Oba przepisy dozwalają złodzieja nocnego zabić bezkarnie. Co 
do złodzieja dziennego, Dat. przytacza najpierw postanowienie, 
zaczerpnięte z ksiąg mojżeszowych, że zabójca złodzieja dzien- 
nego ma być karany jak każdy inny zabójca, zmienia jednak 
w dalszym ciągu ten przepis na łagodniejszy, nakładając na 
takiego zabójcę tylko pokutę i odpowiednie odszkodowanie, jak 
za czyn na pół umyślny i na pół nieumyślny. St. O. nie uwzglę- 
dnia tego zastrzeżenia końcowego, i karze zabójstwo złodzieja 
dziennego jak każde inne zabójstwo umyślne, choć, widocznie 
przez omyłkę, powołuje się tu na nova zam. na vetus lex. 
W Dat. znajduje się ponadto przepis, że złodziej, jeśU rzecz 
skradziona nie może być odzyskana, winien właścicielowi wy- 
nagrodzić ją w czwórnasób, jeśli zaś zostanie odzyskana, ma 
mu prócz zwrotu zapłacić podwójną wartość. Przepis ten nie 
przeszedł do St. O., natomiast znalazło się tu postanowienie, 
niezawarte w Dat, że złodzieja schwytanego z licem należy 
zaprowadzić przed sąd, który według wniesionego oskarżenia 
ukarze winnego. Ten ostatni przepis zestawić można z ZS. U. 
64, według którego przestępcy, między nimi także złodzieje, 
schwytani na gorącym uczynku, winni być (z » krzykiem*) po- 
zywani przed sąd. 

Art. 35 St. O. i Dat. II. 41 dotyczą spasi cudzego pola 
przez bydło. W szczegółowem określeniu następstw zachodzą 
ważne różnice między obu artykułami. Dat, rozróżnia, czy 
bydło spasło tylko częściowo, czy też w całości cudze pole. 
W pierwszym wypadku właściciel bydła winien z swojego 
pola wynagrodzić stratę poszkodow^anemu w stosunku do 
ilości owoców; w drugim wypadku winien mu ustąpić całą 
nienaruszoną (niespasioną) jeszcze część swojego pola i win- 
nicy. St. O. ani tego rozróżnienia nie czyni, ani ściśle określo- 
nego odszkodowania nie ustanawia; orzeka tylko ogólnikowo, 
że należy zwrócić szkodę według oszacowania dobrych ludzi. 
Przepis ten zbliża się najbardziej do ZS. II. 47, który stanowi 
również ogólnie, że za spasienie cudzego pola należy się zwrot 
szkody (nadto wina 3 szelągów); odmienne stanowisko zajmuje 



[261] Statut ormiański. 73 

St. KVV. 62, który nie orzeka tu wynagrodzenia szkody jako 
takiej, jeno przykazuje płacić od każdej sztuki bydła wpę- 
dzonego unam ąuartam denariorum^ 

Art. 36 St. O., o obowiązku wynagrodzenia szkód zrządzo- 
nych przez pożar, zgodny na ogól z Dat. II. 42; różnica za- 
chodzi jednak w tem, że Dat. za grube niedbalstwo (nieostro- 
żne rozniecenie ognia w pobliżu przedmiotu uszkodzonego) 
nakłada tylko obowiązek zwrotu jego wartości, podczas gdy 
St. O. przykazuje zwrócić wartość jego w dwójnasób, podo- 
bnie jak za podpalenie umyślne. 

Art. 37 St. O. i odpowiadający mu Dat. II. 43 dotyczą 
odpowiedzialności za stracony pokład (depozyt). Pomiędzy obu 
artykułami zachodzą ważne różnice. Złodziej, który depozyt 
skradł, obowiązany jest według Dat. do zwrotu podwójnej 
jego wartości, według St. O., jeśli go schwytano z licem, ma 
być karany szubienicą. Zastosowano tu zasadę ZS. II. 13, że 
każdy złodziej, o ile nie chodzi o kradzieże bardzo drobne, 
winien być karany szubienicą. Jeśli złodzieja odszukać nie 
można, pokładca, o ile ma dowód oczywisty złożonego pokładu, 
poszukiwać go może według St. O. na pokładniku; o ile jednak 
dowodu takiego nie przedstawi, pokładnik, przysiągłszy, że ani 
świadomie, ani przez niedbalstwo nie zawinił straty, uchyla się 
od odpowiedzialności. Dat., podobnie jak i przepisy praw zacho- 
dnich, przedmiotu tego dotyczące, n. p. ZS. III. 5 ^, nie czyni roz- 
różnienia, czy powód ma tu dowód oczywisty, czy nie; dopuszcza 
on pokładnika w każdym razie do przysięgi, że sam pokładu 
nie sprzeniewierzył; przyczem orzeka, że ta strona, która upa- 
dnie w sporze, uiścić ma przeciwnikowi podwójną wartość po- 
kładu. Obowiązek zwrotu podwójnej wartości zna także i St. O., 
ale tylko w odniesieniu do pokładnika, gdyby się okazało, że 
krzywo przysiągł; na takiego krzywoprzysiężcę nakłada on 
ponadto, w duchu zasad karnego prawa zachodniego, karę 

* Hel cel, Starod. pr. pol. pomn. I. 96. 
'^ Homeyer, Sachsenspiegel 303. 



74 O- Balzer. [262] 

bezecności, o której w Dat. nie ma mowy. Tęż same karę 
bezecności orzeka też St. O. na oszczercę, żądającego bezzasa- 
dnie zwrotu pokładu, którego nie dał; Dat. i tutaj nie wspo- 
mina o tej karze, jeno nakłada na oszczercę obowiązek zwrotu 
podwójnej wartości rzekomego pokładu. 

Art. 39 St. O. dotyczy odpowiedzialności za stratę lub uszko- 
dzenie rzeczy wygodzonych albo też do użycia za opłatą pe- 
wnej ceny wynajętych. Odpowiada mu Dat. U. 45, urządzający 
te same stosunki w przepisie o wiele zwięźlejszym od St. O.; 
w statucie mianowicie wymieniono przykładowo broń jako 
przedmiot wygodzenia, a różne gatunki bydła jako przedmiot 
najmu: szczegóły, których w Dat. nie odnajdujemy. Przytem 
co do najmu rzeczy stanowi Dat., że w razie uszkodzenia lub 
zniszczenia właściciel ma się zadowolnić samą ceną najmu 
(soli es auf seiner Miethe beruhen bleiben); natomiast St. O., 
upodabniając ten wypadek do poprzednio omówionej sprawy 
rzeczy wygodzonych, orzeka, że jeśli rzecz najęta została uszko- 
dzona lub zniszczona w obecności właściciela, nie należy mu 
się żadne odszkodowanie; jeśli to jednak nastąpiło pod jego 
nieobecność, może żądać zwrotu jej w^artości. Dat. II. 44 nie 
jest (obok Dat. II. 45) podstawą niniejszego artykułu, jak 
przyjmuje Karst v/ swojem zestawieniu; dotyczy on innego 
pytania, i zużytkowany został już w art. 38 St. O. 

Art. 40 St. O. i Dat. II. 46 mówią o pożyczce. Dat. roz- 
różnia zwykły procent (vash) od lichwy, t. j. procentu od pro- 
centów (tokosik), i zakazuje bezwarunkowo tylko pobierania 
lichwy; co do procentu zaś stanowi, że nie należy go pobierać 
od ubogiego, dopuszcza go jednak przy pożyczkach ludzi bo- 
gatych i. St. O. nie przeprowadza różnicy między procentem 
a hchwą, mówi wyłącznie tylko o usura, rozumiejąc tu jednak 
niezawodnie, zgodnie z pojęciami ustalonemi podówczas na Za- 
chodzie (n. p. St. KW. 81. 153) ^, nie tylko lichwę w określo- 

* Interpretacyą tego niejasno stylizowanego artykułu por, u Kar sta, 
Rechtsbuch II. 220. 221. 

" Helcel, Starod. pr. pol. pomn. I. 110. 164. 



f263] Statut ormiański. 75 

nem co dopiero znaczeniu, ale także i procent, i stanowi, ogra- 
niczając się jednak wyłącznie od dłużników zubożałych, że 
usura nie ma być od nich pobierana. 

Art. 41 St. O. i odpowiadający mu Dat. II. 47 dotyczą 
stosunków prawnych, wynikających z zastawu nieruchomości 
lub ruchomości. Na ogół zasady obu tych obszernych arty- 
kułów zgadzają się ze sobą pod względem rzeczowym; są 
przecież także pewne różnice. Dat. orzeka, że przepisy podane 
-co do nieruchomości mają się stosować także do zastawu by- 
dła, natomiast St. O. przepisy o zastawie bydła łączy w jedne 
całość z następującemi bezpośrednio potem postanowieniami 
Q zastawie odzieży (ruchomości). W St. O. opuszczono też ustęp 
Dat. o obowiązku zwrócenia poczwórnej wartości zastawu ru- 
chomego, jeśh go zastawnik sprzeniewierzył. Za uszkodzenie 
lub zniszczenie zwierząt, oddanych w zastaw, Dat pociąga za- 
stawnika do odpowiedzialności tylko wtedy, jeśli się to stało 
z jego swawoli; natomiast St. O. wkłada nań odpowiedzialność 
już nawet w tym wypadku, jeśU nie dołożył należytej staran- 
ności, ażeby zapobiec szkodzie ^ 

Art. 42 St. O. i Dat. II. 48 określają skutki prawne pod- 
palenia umyślnego w sposób bardzo rozmaity. Dat. rozróżnia 
trzy wypadki: jeśli przy pożarze zginął człowiek, należy win- 
nego skarać ucięciem ręki, od czego jednak wykupić się może 
przez uiszczenie całej głowszczyzny, jeśli bogatszy, lub jakiejś 
części, jeśli uboższy, chyba że czynu dokonano w sposób zu- 
chwały (dreistverwegene Tat), w którym to wypadku kara kry- 
minalna (ucięcie ręki) nie może być zamieniona na zapłatę 
pieniężną; jeżeli skutkiem pożaru zginęło bydło, sprawca zwrócić 
powinien wartość w czwórnasób; jeśli wreszcie spłonęły inne 
rzeczy, jak stogi siana, sterty zboża, płoty, odzież i t. p., na- 
leży szkodę zwrócić podwójnie. St. O. wszystkie te rozróżnienia 
pomija, stawiając w ich miejsce inne: czy sprawcę schwytano na 
gorącym uczynku, czy też dopiero po dokonaniu zbrodni. W pier- 

* Por. o tym art. niżej rozdz. V. 



76 O- Balzer. [264] 

wszym wypadku ma być sam spalony; w drugim (niezależnie 
od następstw, jakie spowodował pożar) należy go ukarać wię- 
zieniem i grzywnami pieniężnemi, a nadto przynaglić do peł- 
nego odszkodowania; gdyby się wreszcie okazało, że podpalił 
z umysłu, ma być skarany śmiercią. Wprowadzenie kary śmiercią 
której nie orzeka w tym wypadku zwód pierwotny Dat., i to 
w dwojakiej postaci: bądź to zwykłej, jeśli zbrodniarz pod- 
palił z umysłu, ale nie został schwytany na gorącym uczynku, 
jako też zaostrzonej, przez spalenie, jeśli go schwytano w cza- 
sie popełnienia zbrodni, odnieść należy częściowo do jednej 
z pochodnych wersyj Dat, która przychwytanego sprawcę każe 
spalić ^; wszakże nie wyłącznie, gdyż wersya ta dopuszcza też 
zamiany kary śmierci na ucięcie ręki (jak w zwodzie pierwo- 
tnym Dat.), albo nawet na zwykłe odszkodowanie cywilne. Na- 
łożona w St. O. bez możności takiej zamiany kara śmierci 
znalazła się tu zatem niewątpUwie pod wpływem praw zacho- 
dnich. St. KW. 65 orzeka wyraźnie, że pożożcy mają ginąć 
morte crudeli et impiissima, nie wymieniając zresztą dokładnie 
rodzaju śmierci; praktyka prawa niemieckiego określiła tę rzecz 
jeszcze ściślej, ustalając zasadę, że zbrodniarz odpokutować 
ma w ten sam sposób, w jaki zgrzeszył, t. j. winien być spa- 
lony 2. St. O. przeprowadził tylko rozróżnienie co do zastoso- 
walności obu rodzajów kary śmierci, obierając tu za kryteryum 
schwytanie lub nieschwytanie na gorącym uczynku. Kara lżej- 
sza (więzienie, grzywny pieniężne, a ponadto odszkodowanie), 
jak wypływa z omówionych poprzednio przepisów, stosowaną 
być miała według St. O. tylko w takim wypadku, jeżeU pożar 
wzniecony został nieumyślnie; pośrednio można tu przyjąć 
wpływ St. KW. 156, który wbrew wyrażonej gdzieidziej zasa- 
dzie o karaniu pożożców gardłem, ustanawia na nich karę 
siedmnadziesta, choć nie mówi tu wyraźnie o podpaleniu nie- 
umyślnem. 

» Por. o tern niżej rozdz. V. 

* Zasada ta wyrażona w Art. prawa magdeb. art. 25, Kalina w Rozpr. 
Akad. Urn. Wydz. filol. VII. 309. 



[265] Statut ormiański. 77 

Art. 44 St. O., o odpowiedzialności za zabicie cudzego by- 
dlęcia, odpowiada Dat. II. 51. Dat. przykazuje w tym wypadku 
zwrócić żywą sztukę za sztukę zabitą, natomiast St. O. mówi 
tylko o zwrocie wartości bydlęcia zabitego, i staje tu znow^u 
na stanowisku praw zachodnich, które w wypadkach tych nie 
uznawały zwrotu in natura, jeno, jak ZS. III. 48, przykazywały 
zwrot wartości, albo, jak St. KW. 128, ustanawiały nawet 
z góry cennik, według którego wartość poszczególnych zwierząt 
miała być wynagrodzona. Przytem Dat. poleca rozpatrzyć, czy 
zabicie nastąpiło z nienawiści, czy z przypadku, nie określając 
bUżej, jakie są następstwa prawne w obu tych wypadkach; 
St. O. znowuż zawiera w odpowiedniem miejscu postanowie- 
nie, że jeśli zabicie nastąpiło z nieprzyjaźni, sąd winien zba- 
dać rzecz dokładnie według propozycyi i odpowiedzi stron. 

Art. 45 St. O., o dawności przy umowie kupna-przedaży, 
zgodny jest w znacznej części z odpowiadającym mu Dat. II. 
52, mianowicie w postanowieniu, że w razie przedaży »użytko- 
wania gruntu « (ukryty zastaw na upad), dokonanej przez wła- 
ściciela, który popadł w ubóstwo, prawo wykupna użytkowa- 
nia czy to przez samego właściciela, czy przez jego krewnych, 
przedawnia w siedmiu latach. Różnica zachodzi tylko co do 
postanowienia końcowego, dotyczącego przedaży z innych po- 
wodów. Według Dat. prawo wykupna przedawnia tu w ciągu 
roku; natomiast St. O. wstawia w tem miejscu niewiele mó- 
wiący ogólnik, że sąd w takim razie orzeknie według jakości 
sprawy i stosownie do wniosków stron. 

Art. 46 St. O. i odpowiadający mu Dat. II. 53, o prawie 
odkupu przedanych domów mieszkalnych, wykazują w po- 
równaniu ze sobą kilka ważniejszych różnic. Dat. i St. O. mó- 
wią najpierw o przedaży domów w miastach, dozwalając od- 
kupu tylko w ciągu jednego roku, jednakże Dat. upoważnia 
do odkupu samego tylko przedawcę, St. O. nadto także jego 
krewnych. Rozszerzenie prawa blizkości na krewnych, które 
zresztą sam Dat. gdzieindziej uznaje (n. p. II. 52), nastąpiło za- 
pewne przez zastosowanie znanej zasady praw zachodnich, 



78 O. Balzer. [266] 

przyznających to prawo krewnym przedawcy, o ile pozbycie 
nie nastąpiło za ich zgodą; por. tu zwłaszcza St. KW. 121 
i IM. 60, które zasadę tę wyraźnie stwierdzają. Z osobna zaj- 
mują się jeszcze zarówno Dat. jak i St. O. tym wypadkiem, 
jeśli umowa o przedaż domu przyszła do skutku między ubo- 
gim a bogatym. Według Dat. ubogi przedawca może tu sobie 
wymówić dłuższy (aniżeli jeden rok) czas wykupu, w którym 
to razie bogaty nabywca nie może się zasłaniać przeciw niemu 
dawnością jednoroczną. Ten bardzo niejasno sformułowany 
przepis 1 został mylnie wyrozumiany w St. O., który skutkiem 
tego rzecz całą odwrócił, zamieściwszy postanowienie, że je- 
ŚU bogaty przeda dom ubogiemu, wyznaczając mu pewien czas 
do zapłaty ceny, on zaś nie będzie mógł jej uiścić, natenczas 
wolno nabywcy zwrócić dom przedawcy, bez sprzeciwienia się 
z jego strony. Domniemanie Kohlera, że na tę zmianę wpły- 
nęło zużytkowanie SR. art. 14 2, ^ie zdaje się być zasadne, 
jakkolwiek bowiem artykuł ten wzmiankuje także o dobro- 
wolnem odstąpieniu od umowy, to jednak nie stosuje przepisu 
swego do tego rodzaju kontraktów, a ponadto łączy z niem 
osobne wymogi i następstwa, o których tu nie ma mowy 2. 
Druga część porównywanych tu artykułów dotyczy: w Dat. 
domów i pól na wsi, w St. O. domów, pól i ogrodów na przed- 
mieściu; oba artykuły stanowią zgodnie, że prawo wykupu a 
przedawnia tu dopiero po upływie siedmiu lat (w Dat. wyra- 
żono to opisowo: aż do roku jubileuszowego). 

Art. 48 St. O. omawia odpowiedzialność przedawcy za 
wady pozbytego konia; tym samym przedmiotem zajmuje się 
też Dat. II. 55, mówi jednak nie tylko o przedaży konia, ale 
w ogóle zwierząt czworonożnych. Także i odpowiedzialność 
sama określona w obu artykułach odmiennie. Dat. rozróżnia, 
czy zwierzę przedane było chrome, dychawiczne lub nosate 



* Interpretacyą jego por. Karst, Rechtsbuch U. 222 przyp. 1. 

* Kohler, Altsyrisches u. armenisches Recht, Zeitschr. XIX. 125. 
» Bruns, Syr.-Rom. Rechtsbuch 120. 



[267] Statut ormiański. 79 

czy też miało inne (mniejsze) wady: w pierwszym wypadku 
nabywca może w ciągu roku albo zwrócić zAvierzę i żądać 
oddania zapłaconej ceny (actio redhibitoria), albo też zatrzy- 
mać je, ale cenę stosunkowo zmniejszyć (actio ąuanti mino- 
ris); w drugim razie (mniejsze wady) mowa jest (wbrew spo- 
dziewaniu) o samej tylko redhibicyi, i to nie później, jak 
w ciągu siedmiu dni. St. O. uwzględnia wyłącznie tylko 
wady większe powyżej oznaczone, łączy jednak z niemi na- 
stępstwa, ustalone w Dat. co do wad mniejszych, t. j. dozwala 
redhibicyi w ciągu siedmiu dni. Odmiennie rzecz tę urządziło 
prawo niemieckie: IM. 96, mówiąc o wadach przedanego konia, 
nie dopuszcza redhibicyi, jeno zachodztwa. Gdyby się oka- 
zało, że przedane zwierzę było skradzione, uznaje Dat. mo- 
żność redhibicyi w jakimkolwiek czasie, zatem nawet po upły- 
wie roku; w St. O. terminu nie określono, w miejsce zaś 
redhibicyi wprowadzono, tym razem zgodnie z zasadami prawa 
zachodniego, jak je określają (zarówno co do nieruchomości 
jak i ruchomości) ZS. I. 9, III. 4, 83, IM. 21, 30, 96 i St. W. 
12, zachodztwo (intercesyą). 

Art. 49 St. O., o odpowiedzialności za wady przedanego 
w^ołu, przedstawia w stosunku do odpowiadającego mu Dat. II. 
56 podobne zboczenia. I tutaj Dat odróżnia wady większe 
(chromotę, dychawiczność, ślepotę), z któremi na równi zesta- 
wia także narowistość, i przeciwstawia je wadom mniejszym; 
w pierwszym wypadku dopuszcza redhibicyi w ciągu roku, 
w drugim w ciągu siedmiu dni. St. O., nie przeciwstawiając tu 
wad większych mniejszym, uwzględnia z pośród wszystkich 
wymienionych tylko narowistość, i dopuszcza w tym wypadku 
redhibicyi w ciągu siedmiu dni. Gdyby się okazało, że wół był 
skradziony, dozwala Dat. redhibicyi w jakimkolwiek czasie, 
więc nawet po upływie roku; w St. O. znowuż nie ma tu ża- 
dnego terminu ściśle określonego, a redhibicya, zgodnie z przy- 
toczonemi w poprzednim artykule zasadami prawa zachodniego, 
zastąpiona zachodztwem. 

Art. 50 St. O. dotyczy przedaży krowy, i domaga się, zgo- 



80 O. Balzer. [268] 

dnie z odpowiadającym mu Dat. II. 57, zapewnienia ze strony 
przedawcy, iż krowa taka da corocznie cielęta; odpowiedzial- 
ność przedawcy trwa tym razem, zarówno wed.fug Dat., jak 
i St. O., przez cały rok. Jednakże w razie zawodu Dat. do- 
puszcza bądź to redhibicyi, bądź zmniejszenia ceny, St. O. tylko 
redhibicyi. Przytem nie wspomina już St. O. o odpowiedzial- 
ności za wady mniejsze, która wedJug Dat. trwa przez dni 
siedm. 

Art. 51 St. O,, o odpowiedzialności za przedany rój pszczół, 
na ogół zgodny z Dat. II. 58; tylko końcowe postanowienie 
Dat. o ponoszeniu szkody przez nabywcę w pewnych wyjątko- 
wych wypadkach (nie przez przedawcę, jak w ogólnej regule 
stanowią oba artykuły), nie przeszło do St. O. 

Art. 52 St. O., o odpowiedzialności za wady przedanej bani 
winnej, zgadza się również na ogół z Dat. II. 59 ^. Oba arty- 
kuły rozróżniają, czy wina zachodzi po stronie przedawcy, czy 
nabywcy, i w miarę tego określają następstwa prawne. Rozpa- 
trzone w Dat. pytanie dodatkowe, jak się układa stosunek 
prawny, jeżeli nie można stwierdzić, kto ponosi winę zacho- 
dzących wad, nie zostało uwzględnione w St. 0. 

Art. 56 St. O., wzbraniający samowolnej zmiany granic po- 
siadłości, odpowiada Dat. II. 66, nie przejął jednak z Dat. po- 
stanowienia końcowego, że syn, który za życia ojca otrzymał 
pewien udział z jego majątku, nie może, rozmyśliwszy się ina- 
czej, żądać po jego śmierci zamiany jego za inny udział współ- 
dziedziców. 

Art. 57 St. O. składa się właściwie z dwu odrębnych części, 
ściągniętych w jedne całość może tylko przez niedopatrzenie. 
Części pierwszej, dotyczącej świadectwa sądowego, odpowiada 
Dat. n. 67, z ważnerai jednak odmianami. Nie wspomina mia- 
nowicie Dat. o narodowości świadków, jako czynniku wpły- 
wającym na zdolność świadczenia; natomiast St. O. dwukrotnie 
podnosi z naciskiem, że w sporach przed sądami ormiańskimi 

* Interpretacya tego artykułu u Kar sta, Rechtabuch II. 228. 229. 



[269] Statut ormiański. 81 

przeciw Ormianom, świadkowie winni być również narodowości 
ormiańskiej. Pobudką tego ograniczenia były niewątpliwie lo- 
kalne względy czysto praktycznej natury, opierające się zara- 
zem na idei wyłączności i zamknięcia żywiołu ormiańskiego 
w mieście; formalnie dało się ono oprzeć na analogicznym 
pi-zepisie ZS. III. 70, według którego w sporach przeciw Sa- 
som usunięte było w zasadzie świadectwo Słowianina, i na od- 
wrót. Za świadectwo fałszywe przykazuje Dat. ukarać świadka 
talią, w St. O. znajduje się zamiast tego ogólnik, że należy go 
ukarać jak każdego występnego (złego) ^ O ilości świadków 
procesowych (2 — 3) Dat. w artykule przytoczonym nic nie 
mówi; ponieważ jest rzeczą możliwą, że Karst podał tu w tłó- 
maczeniu tylko urywek tego artykułu, więc nie można wyklu- 
czyć przypuszczenia, iż przepis ten znajdować się może w częr 
ści opuszczonej; jeśli go tam nie ma, naówczas dostosowany 
został do Dat. intr. 6. Na pewno z tego ostatniego ustępu 
(intr. 6) pochodzi przepis, umieszczony w drugiej części tegoż 
artykułu w St. 0., że każdy powinien prowadzić procesy swoje 
osobiście, nie wyręczając się zastępcami płatnymi. 

Art. 58 St. O. omawia wypadek, jeśli na polu znaleziony 
zostanie trup zabitego, którego zabójca nie jest znany. Przy- 
kazuje on w takim razie, podobnie jak i odpowiadający mu 
Dat. n. 68, zbadać, które miasto leży najbliżej miejsca odna- 
lezienia trupa; jakie stąd jednak następstw^a wynikają dla rze- 
czonego miasta, tego St. O. bliżej nie wyjaśnia; owszem, zdaje 
się nawet usuwać wszelką jego odpowiedzialność, stanowi bo- 
wiem w dalszym ciągu, że, o ile zabójcy odszukać nie można, 
nikt z tego powodu nic cierpieć nie ma. Dat. natomiast orzeka. 
w przepisie niedość jasno sformułowanym, że w tym wypadku 
nikt wprawdzie nie płaci grzywny pieniężnej, ani nie ponosi 
kary kryminalnej; należy jednak odprawić » ofiary tam, a po- 
kutę tutaj*, co w każdym razie wskazuje, że następstwa przed- 

* Por. o tem postanowieniu niżej rozdz. V. 
Studya nad hist. prawa polskiego IV. 19 



82 O- Balzer. [270] 

stawiają tu tylko charakter kościelnoreligijny ^. W końcowym 
ustępie Dat. orzeka, że sprawca czynu, o ile zostanie odszu- 
kany, winien ponieść karę śmierci, a jego pomocnicy uiścić 
grzywnę pieniężną. St. O. mówi tylko o karze śmierci same-jo 
sprawcy, nie zajmując się wcale pomocnikami, przyczem wtrąca 
tu ważny dodatek, nieobjęty Dat., że poszukiwaniem sprawcy 
winni zająć się krewni zabitego. Ten ostatni przepis jest jakby 
żywcem wyjęty z St. K\V. 57, gdzie orzeczono, że w razie 
znalezienia trupa, którego zabójca nieznany, kasztelania nie 
poszukuje z urzędu za zbrodniarzem: uczynić to jednak mogą 
krewni zabitego. 

Art. 60 St. O. przejmuje z Dat. II. 71 przepis, że złoczyńca, 
którego w wykonaniu wyroku karnego powieszono, ma być 
przed nadejściem nocy zdjęty z szubienicy i pogrzebany; nie 
uwzględnia natomiast końcowego postanowienia Dat., określa- 
jącego tę same sprawę w odniesieniu do złoczyńców obcokra- 
jowców. Druga część obu artykułów różni się znacznie między 
sobą. Dat. zasadzie prawa mojżeszowego, dopuszczającej kary 
śmierci, przeciwstawia zasadę nową, że zbrodniarzy właściwie 
śmiercią karać nie należy, jeno poprzestać na karze kryminal- 
nej (lediglich peinlich zu ziichtigen), co w St. O., powołując 
»nowe prawo nasze«, oddano zwrotem: >debet iuxta male- 
factum pati«; nie licząc się jednak właśnie z rzeczoną zmianą 
Dat., orzeka tu St. O. karę śmierci, i to w miarę jakości czynu 
rozmaitą: na złodziei, zgodnie z zasadą ZS. II. 13, wyznacza 
karę szubienicy, na rozbójników i gwałcicieli pokoju publicznego, 
rozszerzając przepis ZS. II. 69, który ich bezkarnie zabijać po- 
zwala, zwykłą karę śmierci. Nowem jest też postanowienie 
St. O., że do przekonania oskarżonego o winie potrzeba świa- 
dectwa trzech świadków osiadłych. I ten przepis odnieść 
należy do odziały wania praw zachodnich, stawiających nieraz 
wymóg osiadłości świadków, jak (w sporach cywilnych) IM. 
103, 104. 

Interpretacya u K ars ta, Rechtsbuch U. 257. 



[271] Statut ormiański. 83 

Art. 61 St. O. składa się z kilku odrębnych postanowień, 
pomiędzy któremi zachodzi luźny tylko związek rzeczowy; 
przeważna ich część zaczerpnięta została z SR. Przepis po- 
czątkowy, że złodzieja i zabójcy nie wolno zabijać, dopóki się 
go dostatecznymi dowodami nie przekona o winie, opiera się 
na SR. 29 i 103; tylko pod względem formalnym oba te po* 
stanowienia określają rzecz cokolwiek odmiennie, wzbraniając 
zabicia zbrodniarzy bez przyzwolenia króla lub sędziego. Dal- 
szy przepis St. O., że ktokolwiek drugiego obwini o zabójstwo, 
nie udowodniwszy zarzutu, solus in tali facto remanebit, i ka- 
rany ma być magna poena, zaczerpnięty został z SR. 106. 113 
i 115, z których pierwszy nakłada w tym wypadku karę śmierci 
na winnego, dwa ostatnie zaś talią. Nawiązując do poprze- 
dniego postanowienia, dodano jeszcze samoistnienie w St. O., 
że gdyby Ormianin Ormianinowi zarzucił, jako jest niewier- 
nym poganinem, i zarzutu tego nie udowodnił, ma być jako 
niecny oszczerca skarany więzieniem i grzywną (poena). 

Art. 62 St. O. o porwaniu i usilstwie kobiet zaczerpnięty 
został z SR. 62. Pomiędzy obu artykułami zachodzi jednak 
różnica w określeniu następstw prawnych tego czynu. SR. na- 
kłada na winnego karę śmierci, bez względu na to, czy po- 
rwaną jest dziewka, czy mężatka, i niezależnie od tego, czy 
dopełniono spółkowania, czy nie. St. O. natomiast, jakkolwiek 
począł mówić zarówno o porwaniu dziewek jak i kobiet, zaj- 
muje się w dalszym ciągu już tylko występkami w odniesieniu 
do dziewek, przyczem odróżnia, czy z porwaniem połączyło 
się usilstwo, czy też do spółkowania nie doszło. Tylko w pier- 
wszym wypadku St. O., zgodnie z SR., nakłada na winnego 
karę śmierci; w drugim orzeka karę więzienia i grzywnę pie- 
niężną. Karst w swojej tablicy porównawczej, a za nim prof. 
Kutrzeba, ostatni z zastrzeżeniem, że zachodzi tu tylko zwią- 
zek luźny 1, uważali mylnie za podstawę niniejszego artykułu 
Dat. I. 19 i 20. Dat. I. 19 zajmuje się pytaniem zgoła innem, 

1 Kutrzeba, Datastanagirk 670. 

13» 



84 O. Balzer. [272] 

t. j. kwestyą cudzołóstwa żon i uwodzenia wdów przez przy- 
rzeczenie zaślubin, wyznaczając w obu wypadkach karę śmierci, 
od której można się wyzwolić bądź przez małżeństwo, bądź 
przez ucięcie członka i; Dat. I. 20 nie mówi także o porwaniu 
i usilstwie (dziewki), jeno ogólnie o bezmałżeńskiera spólkowa- 
niu, i rozróżnia, czy dziewka była narzeczoną komu innemu, 
czy nie; w pierwszym razie poleca stosować przepisy Dat. 1. 
19, w drugim sprawca winien zapłacić ojcu cenę za dziewkę, 
a sam pojąć ją za żonę, i to bez posagu*. 

Art. 63 St. O., o zwrocie znalezionego bydła i innycłi rzeczy, 
zgadza się na ogół z odpowiadającym mu Dat. II. 72, z tą 
ważną różnicą, że znalazcy, który bydlę przechowywał u siebie 
aż do zgłoszenia się właściciela, Dat. odmawia wyraźnie jakiego- 
kolwiek wynagrodzenia, natomiast St. O. przyznaje mu refor- 
matioiiem impensarum; w czem idzie za ZS. II. 29 i 37, we- 
dług których znalazcy należy się zwrot kosztów, wynikłych 
z przechowania rzeczy znalezionej. 

Art. 64 St. O. mówi o pomocy, którą winno się dać towa- 
rzyszowi podróży, jeśh go spotka przygoda w drodze, n. p. kiedy 
mu koń upadnie, albo w moście uwięźnie, albo kiedy wóz 
w bagnie ugrzęźnie i t. p. Odpowiadający mu Dat. II. 73 oma- 
wia tę same sprawę, ale w odniesieniu do wypadku bardziej 
szczegółowego, t. j. jeśli czyje zwierzę w drodze upadnie; na- 
tomiast wkłada obowiązek dania pomocy nie tylko na towa- 
rzysza podróży, ale w ogóle na każdego, kto się znajdzie 
w miejscu przygody. Zasadniczą różnicę wykazują końcowe 
postanowienia obu artykułów. Dat. nie orzeka, co się ma stać 
w tym wypadku, gdyby ktoś pomocy nie udzielił; stanowi 
tylko, że w razie udzielenia jej nie można żądać za to wyna- 
grodzenia, a gdyby się o nie pozwało, sąd winien orzec za to 
karę na powoda. St. O., odwracając rzecz, nie dotyka wcale 
kwestyi, czy tu jakieś wynagrodzenie przypada, czy nie; za to 



» Karst, Rechtsbuch II. 118. 
« Ibid. II. 120. 



[273] Statut ormiański. 8&. 

Stanowi, że gdyby towarzysz podróży odmówił pomocy, może 
być o to sądownie pozwany i » według sprawiedliwości i prawa« 
skarany. 

Art. 66 St. O. wykazuje znaczniejsze różnice w porówna- 
niu z odpowiadającym sobie Dat. II. 74. Dat. stanowi, że przy 
budowaniu domów należy dach otoczyć gankiem, żeby 
zeń kto nie spadł; jeśli tego zaniedbano, a wynikł stąd przy- 
padek nieszczęśliwy, budujący staje się odpowiedzialnym. 
St. O., odwracając poniekąd to postanowienie (widocznie ze 
względu na odmienny sposób budowy domów na zachodzie), 
orzeka, że odpowiedzialność spada na właściciela domu, j e- 
żeli zbuduje (wadliwie) ganek, z którego ktoś spadnie. 
Także rodzaj odpowiedzialności określony w obu artykułach 
odmiennie. W Dat. ustanowiono ogólnie pokutę, nie rozróżnia- 
jąc możliwych odmiennych okoUczności, wśród których upadek 
nastąpił. W St. O. jest natomiast rozróżnienie: czy rzeczywi- 
ście winę można tu przypisać właścicielowi, czy też upadek 
nastąpił ex laąueo maligni spiritus. W tym ostatnim razie wła- 
ściciela nie dotyka wprawdzie jakakolwiek kara świecka, wi- 
nien jednak poddać się pokucie, t. j. tej karze, która według 
Dat. spotykała go nawet w razie rzeczywistego zawinienia. 
Prawem przeciwieństwa wnioskować należy, że w pierwszym 
wypadku St. O. nakłada nawet karę świecką; brak tu jednak 
wszelkich wskazówek, bUżej tę rzecz określających. 

Art. 70 St. O. dotyczy zastawu żarn (młyna żarnowego, 
molendinum manuale). Odpowiadający mu Dat. II. 81 (zwód 
pierwotny) mówi ogólnie o zastawie kamieni młyńskich, i orzeka, 
że kamieni takich nie powinno się zastawiać, gdyż są konie- 
cznie potrzebne do życia (w gospodarstwie). Przydaje jednak 
zaraz, że nie jest to zakaz prawny zastawu, w zasadzie do- 
puszczalnego, ile raczej wskazówka czy rada; wkłada także 
na zastawnika obowiązek moralny (znowuż tylko wskazówka) 
zwrócenia ubogiemu zastawcy oddanego sobie kamienia. Stanowi 
wreszcie, że przepis ten odnosi się nie tylko do kamieni młyń- 
skich, ale w ogóle do wszystkich rzeczy, koniecznie do życia 



86 O. Balzer. [274] 

potrzebnych. St. O., zgodny w tem z jedną z pochodnych wer- 
syj Dat. ^ niówi wyłącznie o żarnach, nie rozciągając przepisu 
na inne rzeczy, formułuje też przepis cały jako ściśle prawny, 
nie zaś jako wskazówkę etyczną. Nie wspomina wreszcie o obo- 
wiązku zastawnika zwrócenia zastawionych żarn. W określeniu 
następstw przekroczenia tego przepisu zachodzi także różnica 
między obu artykułami. Dat. stanowi, że w razie przekroczenia 
nastąpić ma ukaranie przez sędziów, nie rozwiązując wyraźnie 
kwestyi, kto tu ma być ukarany: zastawca, pozbywający się 
żarn, czy też zastawnik, który je przyjmuje; St. O. natomiast 
orzeka wprost, że karze podlega zastawca z powodu zastawie- 
nia żarn. 

Art. 72 St. O., oraz odpowiadający mu Dat. II. 83 polecają 
wypłacić najemnikowi zasłużone myto przed zachodem słońca, 
przytaczając zgodne uzasadnienie etyczne tego zakazu. Kiedy 
jednak St. O. poprzestaje na przytoczeniu samego motywu 
etycznego, przydaje Dat. ponadto jeszcze sankcyą prawną: sta- 
nowi on, że w razie niewypłacenia myta przed zachodem 
słońca, pan winien najemnikowi zapłacić potem jeszcze sto- 
sowną nadwyżkę. 

Art. 73 St. O. wzbrania przyjmować w zastaw od wdów 
ich sukni i innych rzeczy ruchomych, i zgadza się w tem 
z Dat. II. 86, który jednak wymienia tu same tylko suknie. 
Na uwagę zasługuje ponadto dodatek St. O., nieza warty w Dat., 
że wprawdzie w »innych prawach* przyjmowanie tego rodzaju 
zastawów jest dopuszczalne, natomiast »w naszem prawie 
ormiańskiem« jest ono wzbronione. 

Art. 75 St. O. zajmuje się łupieżcami grobów i trupów. 
W odpowiadającym mu Dat. II. 89 orzeczono, że przychwy- 
conego łupieżcę nie należy karać śmiercią, jeżeli się przyzna 
do winy; jeśli natomiast nie przyzna się, podlega tej karze, 
z tem jednak zastrzeżeniem, że może się wykupić przez za- 
płatę głowsLCzyzny, ponadto winien odbyć stosowną pokutę. 

* Por. niżej rozdz. V. 



|275] Statut ormiański. 87 

St. O. nie uwzględnia momentu przyznania lub nieprzyznania 
się winnego; rozróżnia natomiast, czy został schwytany na go- 
rącym uczynku, czy też nie. W pierwszym wypadku sprawca 
podlega karze śmierci, przyczem nie ma wzmianki o wykupie- 
niu się przez zapłatę głowszczyzny; przepis wzorowany snąć 
na ZS. II. 13, który na łupieżców grobu nakłada bezwarun- 
kowo karę śmierci, i to zaostrzoną (łamanie kołem). W wy- 
padku drugim St. O. przykazuje spowiednikowi nałożyć nań 
odpowiednią pokutę, a nadto wyłączyć go na zawsze od wspól- 
ności clirześciańskiej. 

Art. 76 St. O. i odpowiadający mu Dat. I. 44 dotyczą za- 
bójstwa w obronie własnej w razie dokonanego z zasadzki 
napadu rozbójniczego. Oba przepisy stanowią zgodnie, że za- 
bójstwa takiego kościół nie poczytuje za umyślne; określenie 
następstw, jakie z czynu tego wynikają, jest jednak odmienne. 
Dat. każe zabójcy oczyszczać się przez kilka dni przy ołtarzu, 
a zarazem » wziąć sobie tę sprawę do serca*, i to niezależnie 
od tego, czy zabójstwa dokonał duchowny, czy świecki; St. O. 
natomiast przykazuje wyraźnie wyspowiadać się i odbyć po- 
kutę, przyczem zaznacza, że duchownemu czyn ten nie prze- 
szkadza w wykonywaniu urzędu kapłańskiego, a świeckiemu 
w przyjmowaniu sakramentów. 

Art. 79 St. O. orzeka zgodnie z Dat. II. 92, że zabójstwo 
na wojnie nie ma być karane jak inne rodzaje mężobójstwa; 
nie pozostaje ono jednak bez pewnych następstw w obliczu 
prawa kościelnego. Następstwa te określone rozmaicie w obu 
artykułach. Dat. mówi tu o wykluczeniu na trzy lata ze spo- 
łeczności wiernych, natomiast St. O. w miejsce tego podstawia 
pokutę ^ 

Art. 80 St. O. dotyczy kradzieży (sprzeniewierzenia), której 
dopuścił się rzemieślnik co do materyału oddanego mu do 
przerobienia. W odpowiadającym mu Dat. II. 95 orzeczono, że 
jeśli sprawa ta wykryje się, i stanie się przedmiotem docho- 

* Por. o tym art. niżej rozdz. V. 



88 O- Balzer. [276] 

dzenia sądowego, należy rzemieślnika skazać na zwrot po- 
czwórnej wartości przedmiotu skradzionego; gdyby zaś nie miał 
z czego zapłacić, albo rzecz nie dała się dokładnie stwierdzić, 
winien odbyć pokutę. St. O. rozróżnia tu także wypadek wy- 
krycia i niewykrycia w^ystępku: w pierwszym razie nakłada 
na winnego przyjętą w zachodnich prawach (por. n. p. co do 
innych występków St. KW. 60, 80, 88, 133, IM. 19) i karę 
bezecności, a nadto obowiązek zwrotu wartości rzeczy w dwój- 
nasób, przyczem nie liczy się już z pytaniem, czy rzemieślnik 
ma z czego wynagrodzić, czy nie; w razie niewykrycia poprze- 
staje na podaniu ogólnikowego przepisu: debet conscius esse 
sui facti et conscientiae. 

Art. 82 St. O. określa odpowiedzialność za przedaż wadli- 
wych towarów lub innych rzeczy. Odpowiada mu Dat. II. 100, 
który orzeka, że szkoda, jaka stąd wynikła, ma być wynagro- 
dzona przez przedawcę, a ponadto stanowi, w razie jeżeU przę- 
dą wca wiedział o wadach, iż nabywca może mu według uzna- 
nia albo rzecz zwrócić (redhibicya), albo też stosunkowo cenę 
zmniejszyć (ąuanti minoris); jeśU zaś przedawca o wadach 
nie wiedział, nabywcy przysługuje prawo unieważnić umowę. 
St. 0. uwzględnia tylko wypadek, gdzie przedawca o wadach 
rzeczy wiedział, a mimo to nabywcę o dobroci jej upewnił, 
i orzeka w tym wypadku tylko redhibicya, nie mówiąc ani 
o zmiejszeniu ceny, ani o wynagrodzeniu szkody. Również nie 
przeszedł do St. O. końcowy przepis Dat., nakładający na prze- 
dawcę pokutę w takim samym rozmiarze jak na złodziei i roz- 
bójników, w razie gdyby się wzbraniał uczynić zadość powyż- 
szym postanowieniom 2. 

Art. 83 St. 0., o dowodzie w sporach granicznych, zgadza 
się z odpowiadającym mu Dat. II. 102 w postanowieniu głó- 
wnem, iż dowodu nie należy tu prowadzić za pomocą przy- 

1 Helcel, Starod. pr. pol. pomn. I. 95. 109. 115. 145, Daniels, 
Rechtsdenkmaler 94, nadto cytaty powyżej przy art. III przytoczone 
Utr. 56). 

* Por. o tym art. niżej rozdz. V. 



[277] Statut ormiański. 89 

sięgi strony, jeno przez zeznanie świadków; w dalszej części 
jednak zachodzi ważna różnica pomiędzy obu artykułami. Dat. 
w braku świadków dopuszcza ostatecznie także dowodu z przy- 
sięgi samej strony, ratując swoje teoryą mistyczną fikcyą, roz- 
dzielającą przysięgającego jakoby na dwie jednostki (dwu 
świadków), ze względu na dwie dokonywane przezeń czynno- 
ści, t. j. podniesienie krzyża przy przysiędze i wypowiedzenie 
słów przysięgi^; St. O. pomija całą tę sztuczną interpretacyą, 
i w miejsce jej rozstrzyga inną, zgoła odmienną, praktyczną 
kwestyą: jak postąpić wtedy, jeśli obie strony powołają się 
na świadków. W wypadku tym, orzeka St. O., wychodzi zwy- 
cięsko ze sporu ta strona, która powoła więcej świadków 
i dostarczy wiarogodniejszych świadectw: przepis zaczerpnięty 
wiernie z ZS. III. 21, według którego w sporach o dobra, z dwu 
stron, powołujących się na świadków, wygrywa ta, która ma 
»die meiste Mennige*. 

Co do stosunku art. 84 St. O. do odpowiadającego mu Dat. 
II. 103 podać mogę wiadomość bardzo tylko niedokładną, gdyż 
Karst ostatniego z tych artykułów nie zamieścił w swej pracy 
w dosłownym tekście; podał tylko okolicznościową wzmiankę 
o jego treści. Z wzmianki tej zdaje się wynikać, że Dat. oma- 
wia tu kwestyą bezprawnego obciążenia lub opodatkowania 
szpitali (rechtswidrige Belastung und Besteuerung von Hospi- 
talern), St. O. zaś rozpatruje pytanie w zasadzie odmienne, 
z poprzedniem bardzo tylko luźnie związane: orzeka on. że 
szpitalny (kierownik szpitala), który celem przywłaszczenia so- 
bie dochodów nie dostarcza chorym żywności i innych potrzeb, 
ma być przez urząd surowo karany. 

Art. 87 St. O., o zasadzeniu nowej wsi, i odpowiadający 
mu Dat. II. 106 rozróżniają zgodnie założenie wsi na nowym 
korzeniu (w miejscu przedtem niezamieszkałem) od założenia 
wsi w miejscu opustoszałem (przedtem zamieszkałem). W pierw- 
szym wypadku Dat. żąda uprzednio zgromadzenia odpowie- 

» Por, interpretacyą Kar sta, Rechtsbuch II. 398. 399. 



90 O- Balzer. [278] 

dniej ilości nowych osadników, poczem dopiero dozwala prze- 
prowadzić rozdział gruntów; St. O. nic nie raówi o zgroma- 
dzeniu osadników, natomiast, opierając się widocznie na stoso- 
wanej podówczas w Polsce praktyce, stawia wymóg przy- 
zwolenia królewskiego na zasadzenie, a zarazem stanowi, że 
z gruntów wsi wydzielić należy najpierw odpowiednią część 
na zbudowanie kościoła, a potem dopiero podzielić role między 
osadników. W wypadku drugim rozróżnia Dat, czy fakt opu- 
stoszenia wsi, mającej teraz zasadzić się na nowo. jest nie- 
dawny, tak że poprzedni osadnicy rozpoznać jeszcze mogą 
swoje posiadłości i ich granice: w tym razie przykazuje ka- 
żdemu zwrócić to, co do niego przedtem należało; czy też 
opustoszenie wsi sięga w czasy odległe, tak że dawniejsze sto- 
sunki własności nie dadzą się już ustalić dokładnie: w tym 
razie przykazuje wyznaczyć najpierw (tu dopiero) pewną część 
gruntu na zbudowanie kościoła, resztę zaś ziemi podzielić 
w równych częściach pomiędzy osadników, z zachowaniem 
większego udziału dla naczelnika osady w nagrodę jego pracy 
i starań o jej dobro. Tych wszystkich rozróżnień co do no- 
wego zasadzenia w^si opustoszałej St. O. nie przeprowadza, 
stanowi tylko ogólnikowo, mając widocznie na myśli fakt nie- 
dawnego opustoszenia wsi, że należy tutaj locare colonos eo iure 
et consuetudine, in qua praedicta villa a principio erat locata. 
Art. 88 St. O. oraz odpowiadający mu Dat. II. 107 okre 
ślają warunki wykonania prawa hliższości (retraktu) krewnych 
ze względu na przedane dobra. Przytem Dat. mówi o prze- 
daży dóbr w ogóle, St. O. wyłącznie tylko o przedaży dóbr 
nieruchomych. Do ważności umowy (wykluczenie prawa hliż- 
szości) wymaga Dat. przy przedaży dóbr przez ojca, zgody 
synów, córek i braci, St. O. przy przedaży nieruchomości 
przez ojca lub matkę, zgody dzieci, braci i innych krewnych; 
przy przedaży dóbr przez syna wymaga Dat. zgody ojca 
tudzież braci i sióstr przedającego, natomiast St. O. zgody 
ojca, stryjów i innych krewnych. Rozszerzający przepis St. O., 
wymagający przy tych przedażach na ogół zezwolenia kre- 



1 279] Statut ormiański. 91 

wnych, opiera się na postanowieniach praw zachodnich, o ze- 
zwoleniu takiem mówiących, por. St. KW. 121, ZS. I. 34, 
52, IM. 20, 60, O ile nie ma zgody oznaczonych osób, dozwa- 
lają, zarówno Dat. jak i St. O., interesowanym krewnym wy- 
konać prawo bliższości. W jednym wypadku, tutaj wbrew 
zasadom praw zachodnich, mają oni prawo wykonać je nawet 
wtedy, jeśli uprzednio zgodzili się na przedaż, a mianowicie 
jeśli przedaży dokonano skutkiem zubożenia. Czas wykonania 
tego prawa jest jednak (w tym razie) określony rozmaicie 
w obu artykułach. Dat. odnosi się tu do poprzednich swoich 
postanowień (II. 52, 53), oznaczających termin jednoroczny lub 
siedmioletni w miarę tego, czy chodzi o nieruchomości miej- 
skie, czy wiejskie, pozwala także stronom samym umówić się 
o jakiś termin odmienny; w St. O. natomiast wymieniono ściśle 
przeciąg jednego roku, w ciągu którego odwołać się można do 
prawa bliższości ^. Znamiennym jest stosunek końcowych czę- 
ści obu artykułów, określających, przed kim ma być zeznana 
i czyją pieczęcią opatrzona piśmienna umowa, dotycząca takiej 
przedaży. Według Dat. zeznać ją należy przed zwykłym sę- 
dzią, który opatrzy dokument pieczęcią własną, albo też Chry- 
stusa (wyobrażenie krzyża), biskupa, opata lub patryarchy, 
przyczem dokument może też być pisany obcą ręką, »jak się 
to nieraz dzieje na dworze królewskim*. W St. O. w odpo- 
wiednim ustępie mieści się postanowienie, iż zeznanie umowy 
winno być dokonane przed sędzią ormiańskim i opatrzone jego 
pieczęcią, i że wystawiony w ten sposób dokument ma taką 
samą moc, jak gdyby pochodził od króla, a to ze względu na 



* Karst, Rechtsbuch II. 238 obwinia tu St. O. o sprzeczność, wska- 
zując, że w tym wypadku, mimo że chodzi o nieructiomości wiejskie, 
wyznaczono prawu bliższości termin jednoroczny, podczas gdy art. 46 
(zgodnie z Dat. II 53) przyjął byf co do nich termin siedmioletni. Zarzut 
ten nie jest zasadny. W art. 46 jest mowa o prawie bliższości krewnych, 
którzy nie dali przyzwolenia na pozbycie, tutaj zaś dozwala się 
wyjątkowo (przedaż z powodu ubóstwa) wykonania tego prawa nawel 
w razie uprzedniej zgody krewnych na pozbycie; stąd różne terminy. 



92 O- Balzer. [280] 

to, że tale officium (iudicis Armenorum) procedit ex auctori- 
tate Maiestatis Regiae. 

Art. 89 St. O. i odpowiadający mu Dat. II. 108 dotyczą 
podziału odziedziczonego majątku pomiędzy braci. Oba arty- 
kuły zgadzają się w tern, że przykazują przed podziałem wy- 
dzielić części przypadające ich żonom; w postanowieniu dal- 
szem zachodzi między niemi różnica. Dat. w przepisie, nie- 
całkiera jasno sformułowanym, orzeka: »jeśli pomiędzy braćmi 
nastąpiła przedaż jakiejś części spadku, to część ta winna być 
przez wszystkich zwrócona*; St. O. w miejsce tego stanowi, 
że jeśli który z braci, przed działem, otrzymał cokolwiek od 
ojca, winien to do równego działu odłożyć; jest to całkiem 
wierna reprodukcya zasady, orzeczonej w ZS. I. 13. 

Art. 90 St. O. orzeka, że każdy złodziej, przywiedziony 
z licem do sądu, winien być karany szubienicą. W bardzo 
luźnym związku stoi z nim Dat. II. 109. Nie zajmuje się on 
właściwie pytaniem, kiedy złodzieja należy wieszać, nie mówi 
zatem także o warunkach egzekucyi (schwytanie z licem, przy- 
wiedzenie do sądu); nawiązując tylko ogólnikowo do wypadku, 
gdyby złodziej miał być powieszony na szubienicy, rozstrzyga 
on kwestyą, w jaki sposób ten, komu polecono dokonać egze- 
kucyi, uchylić się może od tego przykrego obowiązku; albo, 
gdyby to było niemożliwe, jak winien sprawić się, ażeby zle- 
cenie to wykonać V7 sposób najmniej dotkliwy dla siebie. 
Tylko więc ze względu na następstwo artykułów można tu 
brać w rachubę Dat. II. 109, i to nie tyle jako podstawę prze- 
pisu St. O., ile raczej jako pośrednią pobudkę zamieszczenia 
w tem miejscu postanowień co do karania złodziei; właściwą 
podstawę artykułu stanowi tu ZS. II. 13, orzekający ogólnie, 
że złodziej (o ile nie chodzi o kradzieże bardzo drobne) wi- 
nien być karany szubienicą. 

Art. 91 St. O. wykazuje także znaczną różnicę w porówna- 
niu z odpowiadającym mu Dat. II. 19. Dat. przytoczywszy z ka- 
nonów wschodnich przepis, iż złodzieje i rozbójnicy, oraz ich 
pomocnicy (ukrywacze). podlegają śmierci, przydaje doń inter- 



[281] Statut ormiański. 93 

pretacyą (zgodnie z zasadą prawa mojżeszowego), iż kara 
śmierci orzeczoną być winna tylko na takiego złodzieja, który 
ukradł człowieka, jako też na rozbójników, i przez to wyklu- 
cza z pod przepisów niniejszych złodzieja zwykłego (rzeczy). 
St. O., nie uwzględniwszy wzajemnego stosunku obu ustępów, 
połączył je razem w v;spólny przepis prawny: że karze śmierci 
podlegaią rozbójnicy i wszyscy złodzieje, między nimi także 
ci, którzy kradną ludzi; rozszerzenie tej kary na złodziei 
w ogóle opiera się znowuż (jak w art. poprzednim) na ZS- 
II. 131. 

Art. 92 St. O. i odpowiadający mu Dat. II. 111 dotyczą 
odpowiedzialności pana za przygodę nieszczęśliwą ich służebni- 
ków. Zachodzą pomiędzy nimi znaczne różnice. Dat. (zwód 
pierwotny) mówi tu tylko o wypadku śmierci, St. O. o przy- 
godach nieszczęśliwych w ogóle (zatem n. p. i o zranieniu); 
przytem St. O. zajmuje się tylko przygodami, zdarzonemi w cza- 
sie podróży, na którą służebnika wysłał pan, Dat. nadto także 
przygodami, zdarzonemi przy wykonywaniu innych prac. Dat. 
rozróżnia, czy wypadek śmierci zaskoczył służebnika przy wy- 
konywaniu zwykłej roboty, która mu była poruczona, n. p. przy 
uprawie roli lub winnicy, albo przy wykonywaniu służby z bro- 
nią w ręku; czy też pan zlecił służebnikowi jakąś czynność 
niezwykłą, i to przeciwną dobru publicznemu. W pierwszym 
razie pan jest bezwinny, w drugim odpowiada za śmierć słu- 
żebnika; ponadto jest on za nią odpowiedzialny na ogół wtedy, 
jeśU służebnik uprzedził go o niebezpieczeństwie, on jednak, 
nie bacząc na ostrzeżenie, przynaglił go do v/ykonania pracy. 
St. O., opierając się tu na jednej z późniejszych wersyj Dat.^, 

1 Karst, Rechtsbuch II. 309 mniema, że w zwyczajowem prawie 
armeńskiem przyjęta była kara szubienicy na złodziei. Jakkolwiek oko- 
licznościowo wspomina o niej Dat. II. 109, to jednak ze stanowiska omó- 
wionego co dopiero przepisu Dat. II. 19 twierdzić należy, iż w zasau/.ie 
była ograniczona; wprowadzenie jej w St. O. należy tedy odnieść do od- 
działywania praw zachodnich (jak w tekście). 

" Por. o tem rozdz. V. 



94 O- Balzer. [282] 

dwu pierwszych rozróżnień (robola zwykła i niezwykła) wcale 
nie przeprowadza; stanowi tylko, że za przygodę zdarzoną 
w drodze, od której się służebnik wymawiał, pan jest odpo- 
wiedzialny; a uzupełniając do tego odpowiedni człon drugi 
dodaje, że jeśli niewolnik własnowolnie udał się w drogę, 
gdzie mu się co złego przygodziło, pan staje się bezwinnym. 

Art. 93 St. O. i Dat. II. 112 dotyczą odpowiedzialności za 
przygodę cudzego służebnika, którego ktoś wysłał w swojej 
sprawie. I tutaj Dat. mówi tylko o wypadku śmierci, St. O. 
o przygodzie nieszczęśliwej w ogóle. Oba artykuły czynią wy- 
syłającego odpowiedzialnym, różniąc się co do motywów po- 
stanowienia: Dat. kładzie nacisk na to, że użyto służebnika 
lekkomyślnie do roboty, w której nie jest wprawny, St. O. na- 
tomiast podkreśla, że nikt nie ma prawa rozkazywać cudzemu 
służebnikowi ^ 

Art. 94 St. O. i Dat. II. 113 dotyczą również odpowiedzial- 
ności panów za przygody służebników. Zgodne tu w zasadni- 
czem określeniu rzeczy, różnią się jednak między sobą, podo- 
bnie jak w obu wypadkach poprzednich, co do samej cha- 
rakterystyki wypadku: Dat. mówi tylko o śmierci służebnika, 
St. O. także o innych przygodach, i znowuż St. O. tylko o przy- 
godach w czasie podróży, Dat. także przy innych pracach. 

Art. 95 St. O. i Dat. II. 115 określają postępowanie w spra- 
wie szkód, zrządzonych przez bydło w cudzej posiadłości. Oba 
artykuły wzbraniają właścicielowi gruntu bydło takie zabijać 
lub ranić. Dat. upoważnia go tylko do odpędzenia, natomiast 
St. 0. do zajęcia bydła. To ostatnie postanowienie przedostało 
się tu niewątpliwie z praw zachodnich, które dozwalały cią- 
żenia (zagrabienia) bydła, wyrządzającego szkodę na cudzym 
gruncie, por. n. p. St. KW. 63, 118, 131, 152, ZS. II. 40, 47. 
Jakkolwiek w samem określeniu rzeczy użyto terminologii usta- 
lonej w Polsce (ad suam forestam inforestare), jest przecież 
rzeczą prawdopodobną, że nie wzmiakowane tu artykuły St. KV\\, 

* Por. o tym art. niżej rozdz. V. 



[283] Statut ormiański. 95 

ale raczej przepisy ZS. są właściwą podstawą przepisu. St. KW. 
dopuszczają bowiem albo na ogół, albo za pierwszym i dro- 
gim razem tylko częściowego zajęcia (jednej wzgl. dwu sztuk 
z pośród bydła uszkadzającego), a dopiero za trzecim razem 
dozwalają zająć wszystko bydło, które zastano na szkodzie, 
przyczem polecają je zapędzić nie do własnej, ale królewskiej 
(urzędowej) obory ^, St. O. natomiast pozwala od razu zająć 
wszystko bydło i mówi o zapędzeniu go do obory poszkodo- 
wanego; zbliża się przez to bardziej do ZS. II. 40 i 47, które 
o takiem zajęciu bez przytoczonych ograniczeń prawa polskiego 
wspominają. I te przepisy zostały tu zresztą zużytkowane tylko 
pośrednio: zajmują się bowiem właściwie rozpatrzeniem kwe- 
styi, jak postąpić, kiedy bydła takiego ze względu na jakąi 
przeszkodę zająć nie można; właśnie jednak przez to, że nie- 
możność zajęcia omawiają jako wypadek wyjątkowy, stwier- 
dzają, że w zasadzie zajęcie bydła na szkodzie jest do- 
puszczalne. Osobno mówi przytem Dat. o obowiązku wynagro- 
dzenia szkody przez właściciela bydła, o czem St. O. nie 
wspomina. Za zabicie bydlęcia-szkodnika oba artykuły nakła- 
dają obowiązek zwrotu jego wartości. Kwestyą zranienia by- 
dlęcia rozpatruje Dat. bardzo obszernie i kazuistycznie, i w miarę 
różnicy wypadków nakłada na właściciela gruntu obowiązek 
zwrotu bądź to całej, bądź połowy, bądź jednej czwartej war- 
tości; St. O. przeważną część tych wypadków ściąga razem, 
i nakłada na raniącego właściciela obowiązek zwrotu jednej 
czwartej części ceny. Końcowe postanowienie Dat. o wyższem 
wynagrodzeniu szkody właścicielowi gruntu, jeśli bydło zapę- 
dzono swawolnie na jego posiadłość, nie przeszło do St. O. 

Art. 96 St. O. omawia wypadek śmierci lub zranienia, 
spowodowany upadkiem z spłoszonego konia. Tym samym 
przedmiotem (z uwzględnieniem także wypadków^ spłoszenia 
się innych zwierząt) zajmuje się Dat. II. 116. Oba artykuły 
rozróżniają, czy koń został umyślnie (z gniewu lub żartu) przez 

1 Helcel, Starod. pr. pol. pomn. I. 46. 132. 143. 163. 



96 O. Balzer. [284| 

kogoś postraszony, czy też spłoszyJ się niezależnie od jakiejś 
na wywołanie tego skutku skierowanej czynności drugiego. 
W granicach tego rozróżnienia zasadniczego przeprowadza 
jednak Dat. dalszą specyalizacyą o charakterze przeważnie 
kazuistycznym; tak przy postraszeniu umyślnem, czy ono wy- 
szło od dorosłego czy niedorosłego, przy nieumyślnem. czy 
powodem spłoszenia stał się wróg czy przyjaciel, chrześcianin 
czy poganin i t. p., i nakłada w każdym z tych wypadków 
pewne winy na odnośne osoby. Bardziej zasadniczo i ogólnie 
rozwiązuje tę rzecz St. O. Rozróżnia on tylko postraszenie 
umyślne i spłoszenie się przypadkowe konia, i nie wchodząc 
w dalszą specyalizacyą wypadków, każe winnemu w pierw- 
szym razie płacić pełną głowszczyznę (nawiązkę), w drugim 
osobę, która przypadkowo stała się powodem spłoszenia, zwal- 
nia zupełnie od odpowiedzialności. 

Art. 97 St. O. i odpowiadający mu Dat. II. 117 przepro- 
wadzają kategoryzacyą rozmaitych rodzajów mężobójstwa. 
W obu artykułach rozróżnienie nie jest oparte na jakichś za- 
sadach ogólnych, jeno czysto kazuistyczne, przez nagromadze- 
nie przykładów pod każdym rodzajem mężobójstwa. Dat. roz- 
różnia trzy rodzaje tego występku: mężobójstwo nieumyślne 
(przypadkowe), mężobójstwo umyślne, i w pośrodku pomiędzy 
niemi mężobójstwo na pół umyślne, na pół nieumyślne (mie- 
szane), n. p. zabicie zbójcy lub łupieżcy, który się zasadził 
i sam chciał kogoś zabić, przyczem w tej ostatniej grupie 
przeprowadzony dalszy podział na mężobójstwo umyślne z przy- 
datkiem pewnych znamion nieumyślności, i na odwrót mężo- 
bójstwo nieumyślne, z przydatkiem pewnych znamion umyśl- 
ności. W St. O. podział ten jest uproszczony; mamy tu jedynie 
rozróżnienie między mężobójstwem nieumyślnem i umyślnem, 
przyczem wypadki mężobójstwa mieszanego St. O. zalicza do 
kategoryi mężobójstwa umyślnego. Skąd się ta zmiana wzięła, 
wyjaśnimy poniżej^; tutaj zaznaczamy tylko, że nie można jej 

* Por. rozdz. V. 



[285] Statut ormiański. 97- 

odnieść do wpływu ustawodawstwa polskiego, mianowicie do 
statutów: kolskiego z r. 1472 i piotrkowskich z r. 1493 i 1496. 
które po raz pierw^szy przeprowadziły także rozróżnienie mię- 
dzy mężobójstwem przypadkowem a umyślnem ^. Przypuszcze- 
nie takie usunąć należy nie tylko ze względu na datę statu- 
tów 2. ale także i dla tego, że zasada podziału jest tu odmienna; 
w statutach tych wypadki mężobójstwa, określone w Dat. jako 
>micszane«, zaliczone są nie do umyślnych, jak w St. O., ale 
wprost przeciwnie do przypadkowych. W Dat. przydano jeszcze 
określenie następstw karnych, jakie pociągają za sobą po- 
szczególne rodzaje mężobójstwa, z uwzględnieniem znowuż 
osoby sprawcy wzgl. zabitego, a więc, czy zabił poganin, czy 
chrześcianin, a jeżeli ten ostatni, czy zabity jest poganinem, 
czy chrześcianinem i t. p. O tych wszystkich następstwach 
czynu w miarę jego jakości i uczestniczących osób St. O. nic 
nie wspomina; poprzestaje tylko na przytoczeniu zaczerpniętej 
również z Dat. ogólnej reguły, że przy ocenie następstw pra- 
wnych mężobójstwa obojętną jest rzeczą, czy sprawcą jest 
mężczyzna, czy kobieta. 

Art. 98 St. O. i Dat. II. 118 zajmują się wypadkiem, jeśli 
kto dla jakichkolwiek potrzeb gospodarskich sprowadził wodę 
na swój grunt, a następnie, nie opatrzywszy dostatecznie jej 
odpływu, uszkodził przez to grunty sąsiednie. Dat. przykazuje 
tu rozróżnić, czy sąsiedzi ponieśli szkodę mimo ostrożnego po- 
stępowania ze strony induktora, czy też można mu tu zarzu- 
cić niedbalstwo lub złą wolę. W pierwszym wypadku odpo- 
wiada winny za połowę szkody, w drugim za szkodę całą. 
Przytem każe Dat. uwzględnić jeszcze inne okoliczności, towa- 
rzyszące uszkodzeniu: czy wodę wyprowadził nieletni, czy do- 
rosły, czy on sam, czy jego najemnik i t. p. Tych wszystkich 
rozróżnień nie przeprowadza St. O.; orzeka on ogólnie, że 

1 Cod. epist. I. 2. nr. 227; Bandtkie, lus Pol. 325; Vol. leg. L 
274. 275; por. Kutrzeba, Mężobójstwo w prawie pol., Rozpr. Akad. 
Umiej., Wydz. hist.-fil. N. S. XXV. 96. 

* Por. rozdz. VI. 
Stndya nad hist. prawa polskiego IV. 20 



98 O. Balzer. [286] 

W każdym wypadku uszkodzenia gruntu sąsiedniego w okre- 
ślony powyżej sposób, sprawca winien zwrócić całkowitą 
szkodę; snąć opiera się przy tern na ZS. II. 38, w którym za- 
warto również postanowienie ogólne, że za każdą szkodę, wy- 
rządzoną przez ogień lub wodę, należy się (pełne) wynagro- 
dzenie. 

Art. 99 St. O. i Dat. II. 119 omawiają odpowiedzialność 
lekarzy za śmierć chorego. Dat. rozróżnia tu znowu umyślne, 
mieszane i nieumyślne zabójstwo przez lekarza, i odpowiednio 
do tego określa stopień jego odpowiedzialności; St. O. zajmuje 
się w zasadzie tylko wypadkami zabójstwa zawinionego, nakła- 
dając na lekarza, zgodnie z Dat., obowiązek zapłaty głowszczy- 
zny; przydaje do tego jeszcze tylko postanowienie, że jeśli 
chory nie zastosował się do rad lekarskich i skutkiem tego 
zmarł, naówczas lekarz nie ponosi żadnej odpowiedzialności. 

Art. 100 St. O. i Dat. II. 120 mówią o odpowiedzialności 
z powodu przynaglenia kogoś do wykonania czynności, połą- 
czonej z niebezpieczeństwem życia, jeśli w istocie wśród tego 
nastąpiła śmierć przynaglonego. Dat. określa ten wypadek jako 
mężobójstwo na pół umyślne, na pół nieumyślne; St. O. orzeka 
natomiast ogólnie, że winny zapłacić ma głowszczyznę. Przy- 
tem nie przeprowadza on rozróżnienia, jakie znajdujemy w Dat., 
pomiędzy przynagleniem służebników i najemników z jednej, 
a innych osób z drugiej strony ^ 

Art. 101 St. O. stanowi, że robotnicy, najęci do wykonania 
pewnej roboty, winni dzielić się zarobkiem w stosunku do wy- 
łożonej pracy. Dat. II. 121 stoi w bardzo tylko luźnym związku 
z tem postanowieniem. Orzeka on, że współwłaściciele winnicy 
powinni zysk wspólny dzielić równo między siebie, i że gdyby 
jeden przywłaszczył sobie coś z wspólnego majątku, zwraca 
tylko w dwójnasób, nie w czwórnasób, jako że ukradł ze swego. 
Co do najemników zawarto tu wreszcie przepis, że mają otrzy- 
mać zapłatę stosownie do urodzajności winnicy i stosunku 

* Por. o tym art. niżej rozdz. V. 



[287] Statut ormiański. 99 

cen. Możnaby w ogóle mieć wątpliwość, czy niniejszy artykuł 
da się wprowadzić w związek z art. 101 St. O., gdyby nie 
miejsce, jakie oba te przepisy w swoich zwodach zajmują, 
z którego wynika, że w istocie należy je zestawić ze sobą. 
W każdym razie Dat. nie jest tu właściwie podstawą St. O., 
ile raczej pobudką rozwinięcia przepisu samoistnego. 

Art. 102 St. O. i Dat. II. 122, o odpowiedzialności najemnych 
pasterzy za szkodę, wyrządzoną w bydle, omawiają w sposób 
kazuistyczny różne wypadki szczegółowe, jakie tu zajść mogą, 
przeważnie zgodnie. Główna różnica polega na tem, że Dat., 
odpowiednio do stopnia niedbalstw^a, nakłada na pasterza obo- 
wiązek zwrotu bądź to całej, bądź tylko połowy wartości stra- 
conego zwierzęcia, St. O. natomiast, stosując tu widocznie ogólne 
przepisy ZS. II. 48, 54, za wszelkie niedbalstwo, jak w ogóle 
za każdą inną winę, przykazuje zwrócić wartość całkowitą. 
W razie uszkodzenia zwierzęcia przez czyU; któremu pasterz 
mimo chęci zapobiec nie mógł, Dat. poleca wywieść się świad- 
kiem, przyprowadzonym na miejsce wypadku, St. O. natomiast 
każe przywieść tamże samego właściciela. 

Art. 103 St. O., o dobrach kościelnych, stoi w luźnym tylko 
związku z Dat. I. 53. Dat. stanowi, że jeśli kościołowi prze- 
kazano pewne dobra, »wieś czy inną jaką rzecz«, a miejscowy 
duchowny przedał je, zanim biskup zajął swą siedzibę, naten- 
czas wolno biskupowi przedaż taką odwołać. W ogóle przy- 
znaje ten przepis prawo rozporządzania dobrami kościelnemi 
samemu tylko biskupowi, i zaleca mu, ażeby dóbr tych o ile 
możności nie pozbywał; gdyby zaś konieczność wymagała przę- 
dąc je, poleca zamiast nich zakupić inne. St. O. tyle ma wspól- 
nego z owym artykułem, że wychodzi także z założenia, iż 
kościół otrzymał pewne dobra, jako to: > winnicę, dom, młyn, 
rolę i im podobne « tytułem zapisu; dalsza część postanowień 
dotyczy już zgoła innego przedmiotu. Statutowi nie chodzi tu 
mianowicie o określenie, jak te dobra mają być zarządzane 
i pod jakimi warunkami mogą być przedane; stanowi on tylko, 
że gdyby kościół, któremu je zapisano, spalił się, naó wczas 

20* 



100 o. Balzer. [288] 

Z dochodu, jaki one przynoszą, należy go odbudować, czy to 
na tern miejscu, gdzie stał przedtem, czy na innem, gdyby 
ludność tymczasem przeniosła się gdzieindziej. Analogiczne po- 
stanowienie znajdujemy w Dekrecie Gracy ana (c. 1, 3, 4 X de 
eccl. aedif.), według którego wydatki na budowę lub odnowie- 
nie kościoła pokrywać należy z nadwyżki dochodów kościel- 
nych; wątpić jednakże należy, żeby przepis ten służył tu za 
podstawę St. 0-mu, zarówno ze względu na to, że nieprawdo- 
podobną jest rzeczą, żeby statut gminy innowierczej odwoły- 
wał się do ustawodawstwa kościoła katolickiego, jako też i dla 
tego. że zresztą w całym statucie nie da się wykazać ślad 
zużytkowania jakiegokolwiek innego przepisu katolickiego prawa 
kanonicznego ^ Przepis ten mógł być tedy przejęty albo 
z współczesnej praktyki, zachowywanej w samym kościele 
ormiańskim w Polsce, albo też był zawarty w zwodzie macie- 
rzystym, na którym oparł się statut -. W końcowym ustępie, 
nawracając częściowo do zasady Dat., wymaga St. O. wiado- 
mości i przyzwolenia biskupa na odbudowanie kościoła. 

Art. 104 St. O., określający w sposób obszerny rozmaite 
stosunki handlu i prawa handlowego, odpowiada na ogół Dat. 
jl. 123; ważniejsza różnica zachodzi w tern, że na kupców, 
używających fałszywych miar i wag, Dat., prócz zwrotu po- 
czwórnej wartości, nakłada karę piętnowania, St. O. zaś w miej- 
sce piętnowania podstawia karę bezecności. Kara ta, właśtiwa 
tylko prawom zachodnim, przedostała się tu za pośrednictwem 
ZS. II. 13, który kupców, oszukujących na mierze i wadze, 
przykazuje karać tak samo jak złodziei, t. j. (prócz szubienicy) 
także infamią ^ Ustęp o prawie celnem na ogół zgodny w obu 

* W wydaniu mojem St. O. w Corp. iur. Pol. III. sir. 4:18 zazna- 
czyłem już, że zaledwie kilka ustępów tegoż statutu wykazuje pewne po- 
krewieństwo z przepisami katolickiego prawa kościelnego, ale żaden nie 
może uchodzić za przejątek we właściwem tego siowa znaczeniu. 

* Por. rozdz. Y. 

' Analogiczny przepis, orzekający na fałszujących żywność, prócz 
innych, także karę infamii (manent sine honore) w IM. 43, Daniels, 
Rechtsdenkmaler 122. 



[289] Statut ormiański. 101 

odpowiadających sobie artykułach, mianowicie także w posta- 
nowieniu, że kupcy opłacają cło tylko w tern miejscu, gdżle 
sprzedają towary, nie zaś w przechodzie po drodze; w St. O. 
opuszczono jednak dodatek Dat. o przypadającej w tym osta- 
tnim wypadku innej opłacie za ochronę i bezpieczeństwo w cza- 
sie podróży. Przepis Dat., że cło jest własnością króla, zmie- 
niono w St. O. w tym sposobie, że prawo ustanawiania cel 
przysługuje królowi i jego radom; w dalszym ustępie Dat. 
o prawie poboru ceł przez > książąt*, jeśli ich do tego upo- 
ważnił król, podstawiono w St. O. w miejsce książąt: domini. 
Art. 105 St. O. i Dat. II. 124, o odpowiedzialności rzemieśl- 
nika za rzeczy oddane mu do przerobienia, różnią się przede- 
wszystkiem (formalnie) w tem, że za kradzież materyału, przez 
samego rzemieślnika dokonaną, Dat. poleca go ukarać » według 
prawa< (t. j. przepisów mojżeszowych), St. O. zaś wyraźnie 
orzeka tu obowiązek zapłacenia poczwórnej wartości. Dat. 
z osobna zajmuje się pytaniem, o ile rzemieślnik odpowiada 
za materyał, który mu skradziono, i rozróżnia tu rozmaite 
stopnie odpowiedzialności; St. O. przedmiotu tego wcale nie 
dotyka. Co do zniszczenia materyału przez pożar rozróżnia 
znowuż Dat., czy pożar wywołany został przez nieprzyjaciela 
wspólnego (t. j. właściciela materyału i rzemieślnika), czy też 
przez, nieprzyjaciela rzemieślnika, albo na odwrót, nieprzyja- 
ciela właściciela; w dwu pierwszych wypadkach poleca rze- 
mieślnikowi zwrócić szkodę, w ostatnim zwalnia go od odpo- 
wiedzialności. St. O. nie zwraca uwagi na tę czysto podmiotową 
kwalifikacyą wypadku; owszem, zmieniając postanowienie Dat., 
orzeka, że jeśli rzemieślnik pogorzał z nieprzyjaźni (powziętej 
przez pożożcę przeciw komukolwiek, t. j. rzemieślnikowi czy 
właścicielowi), nie płaci odszkodowania, do czego dodaje prze- 
pis, niezawarty w Dat., że jeśli pożar wynikł z winy rzemieśl- 
nika, należy się z jego strony odszkodowanie za spalony ma- 
teryał. Zasada, że za rzeczy zniszczone przez pożar osoba, 
której je powierzono, nie odpowiada, jeśli na ogół jest bez- 
winną, przedostała się tu z ZS. III. 5. 



102 O. Balzer. [290] 

Art. 106 8t. O. i Dat. II. 125, o odpowiedzialności rzemieśl- 
ników (najemników) za zniszczenie (uszkodzenie) narzędzi pod- 
czas pracy, różnią się tem, że St. O. nie zajmuje się kwestyą 
zniszczenia narzędzi samego najemnika, którą rozstrzyga z oso- 
bna Dat., jak niemniej, że co do narzędzi, otrzymanych od 
pana, nie przeprowadza (jak Dat.) rozróżnienia między narzę- 
dziami najętemi (za zapłatą) a wygodzonemi (bezpłatnie); uwzglę- 
dnia on tylko pierwszy rodzaj narzędzi, określając zresztą co 
do nich odpowiedzialność zgodnie z Dat. 

Art. 107 St. O., o zdobyczy wojennej, różni się od odpo- 
wiadającego mu Dat. II. 130 w samem zasadniczem uchwyce- 
niu kwestyi. Dat. stwierdza, że zdobycz wojenna jest prawo- 
witym nabytkiem królów i książąt, St. O. zaś, pewno w zasto- 
sowaniu zasady, przyjętej w praktyce miejscowej, orzeka, że 
zdobycz wojenna opatrzona jest przez królów i książąt osobnemi 
prerogatywami, i przyznaje prawo swobodnego rozrządzania nią 
osobom prywatnym ^ 

Art. 108 St. O. wykazuje znaczne odchylenie wobec posta- 
nowień SR. 53. SR. postanawia co do zastawu, że nie prze- 
dawnia on nawet po 30 latach, chyba, że tymczasem odstą- 
piony został trzeciemu, przyczera lata liczyć należy tylko jako 
tempus utile. W St. O. jest przedewszystkiem mowa o prze- 
dawnieniu długu nieutwierdzonego zastawem, przyczem czas 
dawności ustalono tu na 30 lat (z możnością przerwania przez 
upomnienie); potem dopiero mówi statut o dawności zastawu, 
rozstrzygając rzecz wprost przeciwnie, aniżeli SR., t. j. do- 
puszcza tu właśnie przedawnienia w ciągu lat 30, niezależnie 

* W Dat. n. 1 §§ 47 — 59 są prócz tego inne postanowienia o zdoby- 
czy, przyznające do niej, w szeregu kazuistycznych przepisów, częściowe 
prawo także książętom i wojsku, Karst, Rechtsbuch II. 408. 409. O bez- 
pośredniem zużytkowaniu tych przepisów w tem miejscu nie ma mowy, 
zarówno ze względu na ukJad obu odpowiadających sobie zabytków 
(por. rozdz. V i VI), jako też i z tego powodu, że nawet i postanowienia 
Dat. II. 1 zastrzegają królowi bądź wyJączny, bądź częściowy udziaJ w zdo- 
byczy (z/oto w caZości, co do innej zdobyczy połowę lub jedne dziesiątą). 



[291] Statut ormiański. 103 

od tego, czy zastaw byl przez ten czas w jednem ręku, czy 
przechodzi! przez kilka rąk. Zmiana ta, niedająca się odnieść 
do żadnego wyraźnego postanowienia używanych w miastach 
polskich pomników prawa niemieckiego, wzorowała się niewąt- 
pliwie na kilku identycznych przepisach prawa polskiego, okre- 
ślających takiż sam (trzydziestoletni) czas dawności zastawów 
(dóbr nieruchomych); por. St. KW. 39, 143 i St. W. 9. O spo- 
sobie policzenia czasu (tempus utile czy tempus continuum), 
którym z osobna zajęła się SR., nie zawiera St. O. żadnych 
przepisów. 

Art. 109 St. O. opiera się na SR. 14, ze zmianą ważnego 
szczegółu w charakterystyce omawianego tu wypadku. SR. do- 
tyczy umowy kupna-przedaży, zawartej ustnie bez wypłaty 
ceny i bez złożenia zadatku, i orzeka, że nawet w tym wy- 
padku przedawca nie może rzeczy przedanej ustąpić później 
innemu nabywcy; dopiero gdyby kupujący dobrowolnie odstąpił 
od pierwszej umowy, wolno przedawcy rozporządzić przedmio- 
tem na rzecz drugiego, i to w ten sposób, że pierwszy na- 
bywca (odstępujący od umowy) wystawi przedawcy osobne 
pismo, przedmiot ten bliżej określające, które on wraz z rze- 
czą przedaną wręczy nowemu nabywcy. St. O. zastosowuje 
postanowienia powyższe tylko do kupna, zawartego z zadat- 
kiem (partem pretii... dederit); wszystkie przepisy przejęte tu 
zresztą prawie zupełnie wiernie z SR., a więc, że przed od- 
stąpieniem pierwszego nabywcy nie wolno rzeczy przedawać 
innemu, jak niemniej, że po dobro wolnem odstąpieniu rzecz 
ta może być przedaną, sub testimonio tamen, quod ille prior 
emptor ad id consensit. 

Art. 111. St. O. określa sposób postępowania przy wykona- 
niu prawa zastawu i odpowiada SR. 130. Pomiędzy obu arty- 
kułami zachodzą przecież ważne różnice. St. O. upoważnia 
wierzyciela zastawnego do żądania wykupna zastawu przez 
dłużnika tylko w takim razie, jeżeli nadszedł już czas pła- 
tności długu; SR. nadto także i przedtem, jeżeli wierzyciel 
zapotrzebował pieniędzy. Przy przedaży niewykupionego wczas 



104 O- Balzer. [292] 

zastawu wymaga St. O. obecności przywołanych świadków, 
SR. wymogu tego nie stawia. Wreszcie poprzestaje St. O. na 
postanowieniu, że nadwyżka, przewyższająca dług, jaką uzy- 
skano z przedaży zastawu, winna być zwrócona zastawcy 
(dłużnikowi); SR. nie tylko orzeka w ten sam sposób o losach 
nadwyżki, ale stanowi ponadto, w wypadku odwrotnym, że 
gdyby przedaż zastawu przyniosła mniej, aniżeli dług ubezpie- 
czony, winien zastawca uzupełnić różnicę. 

Art. 113 St. O. rozpatruje pytanie, o ile za długi syna, 
który zmarł przed ojcem, lub przeniósł się do innego kraju, 
odpowiada ojciec lub inni bracia dłużnika. Podstawowy arty- 
kuł SR. 145 zgadza się z St. O. tylko w pierwszej części, za- 
wierającej zasadę ogólną, że za takie długi, o ile je ktoś za- 
ciągnął bez wiedzy i zezwolenia ojca, ani ojciec, ani bracia 
nie są odpowiedzialni. Dodać trzeba, że tęż sarnę zasadę wy- 
raża także nieuwzględniony przez Karsta i prof. Kutrzebę SR. 
102. Druga część St. O. art. 113 i SR. 145 wykazują w po- 
równaniu ze sobą ważne różnice. SR. orzeka, że, o ile z po- 
życzonych przez syna wartości zostały w dzierżeniu ojca lub 
braci jakieś przedmioty jako depozyt, albo jeżeli oni mają co- 
kolwiek u siebie z majątku dłużnika, naó wczas wierzyciel na 
rzeczach tych może dochodzić swych roszczeń. St. O. zaś sta- 
nowi, że jeśli syn zmarł za życia ojca. a ojciec nic mu nie 
zapisał, wierzyciel nie może przeciw ojcu lub braciom docho- 
dzić swej wierzytelności. Gdyby zaś ów syn zmarł już po 
śmierci ojca, dozwala St. O. w każdym wypadku dochodzenia 
roszczeń na przypadłym mu dziale dziedzicznym. 

Art. 114 St. O. i odpowiadające mu SR. 149 i 150 dotyczą 
odpowiedzialności za stratę lub uszkodzenie rzeczy w gospo- 
dach. SR. 149 stanowi, że właściciel rzeczy, o ile płaci gospo- 
darzowi wynagrodzenie, ma prawo żądać odeń pełnego od- 
szkodowania za rzecz straconą lub uszkodzoną: jeżeli zaś 
często zajeżdża do jego gospody, i odda rzecz w straż jego 
dziecku, pod nieobecność samego gospodarza, może żądać 
zwrotu połowy wartości. SR. 150 dodaje, że za rzecz nieod- 



[293] Statut ormiański. 105 

daną w depozyt słudze gospodniemu, gospodarz wcale nie od- 
powiada, musi jednak przysiąc, że o rzeczy nie wiedział i nie 
miał jej w depozycie. St. O. upraszcza te postanowienia, orze- 
kając, że jeśli ktoś w gospodzie oddał rzeczy swe do strzeże- 
nia najętym stróżom, oni stają mu się odpowiedzialni za szkodę; 
jeśli natomiast nie oddał rzeczy w straż czy to gospodarzowi 
czy stróżom, nie może szkody poszukiwać na nikim. 

Art. 115 St. O., o stosunkach prawno -majątkowych osób 
nieletnich, nie opiera się na żadnem postanowieniu Dat. czy 
SR., jeno na kilku przepisach prawa polskiego i niemieckiego. 
Ogólną zasadę, stwierdzoną w St. O., że dziecko przed osiągnię- 
ciem dojrzałości (quoad annos attigerint) pozostaje pod opieką, 
wypowiada IM. 48. Zasada, że wiek dojrzały rozpoczyna się 
z ukończonym 20 rokiem życia, nie da się całkiem dokładnie 
odnieść do żadnego ze znanych przepisów; stosunkowo naj- 
bardziej zbliża się ona do ZS. I. 42, w myśl którego chłopiec, 
ukończywszy 21 lat, dochodzi »do swych dni«; (właściwego 
pomnikom prawa niemieckiego rozróżnienia między dojściem 
»do lat« i dojściem »do dni« St. O. zresztą nie przeprowadza). 
Że zaś kobieta, nawet dojrzała, zostaje pod opieką aż do 
zamążpójścia, stwierdza wyraźnie St. W. 8; taż sama zasada 
wypływa pośrednio także z ZS. I. 23, 41, 44, 45, według któ- 
rych nawet wdowa dzielna dostaje się pod opiekę, dopóki po 
raz wtóry nie wyjdzie za mąż. Przepis, że kobieta zamężna 
podlega opiece męża, zaczerpnięty został bezpośrednio z ZS. 
in. 45, że zaś mężatce nie wolno rozporządzać majątkiem bez 
przyzwolenia męża, z ZS. I. 31, 45. Postanowienie St. O., że 
dobra nieletnich winny być przez opiekuna wypuszczone w dzier- 
żawę, nie da się odnieść bezpośrednio do żadnego z wcho- 
dzących tu w rachubę pomników prawa niemieckiego czy pol- 
skiego; ale w ZS. I. 23 i IM. 48 da się wskazać odpowiednik, 
myślowo w związku z niem zostający, iż opiekun winien co- 
rocznie składać rachunki z zarządu dóbr nieletniego. Wreszcie 
przepis, że nieletnich nie należy pozywać o dług zmarłego ojca 
lub matki, opiera się wprost na przepisach St. KW. 110 i 122, 



106 O- Balzer. [294] 

Av myśl których osoby takie nie mogą być pozywane przed 
sąd, pokąd nie dojdą do lat sprawnych. 

Art. 116 St. O., o dziedziczeniu testamentowem, przede- 
wszystkiem zaś beztestamentowem. jest kombinacyą kilku prze- 
pisów SR., nie bez wpływu także niektórych postanowień prawa 
polskiego. Na SR. 1, według którego testamentem wolno po- 
dzielić majątek pomiędzy dzieci stosownie do uznania, opiera 
się przepis St. O., iż ojcu wolno synom wyznaczyć większy 
udział aniżeli córkom, zwłaszcza jeśli już za życia wydzielił 
córki ze swego majątku: to ostatnie zastrzeżenie przypomina 
zasadę St. KW. art. 124, według którego córka wyposażona 
przez ojca nie ma żadnych dalszych praw do spadku. Z SR. 1 
przejął też St. O. przepis, że w braku testamentu zarówno 
synowie jak i córki dziedziczą równomiernie; wreszcie, że 
w braku synów, córkom przypada całe dziedzictwo. Rozsze- 
rzeniem St. O. jest, że przepisy te odnosi nie tylko do dziedzi- 
czenia dóbr ojczystych, ale i macierzystych; jest rzeczą mo- 
żliwą, że stało się to pod wpływem ustalonej w sądach ormiań- 
skich praktyki, formalnie zaś przepis ten oprzeć się da na St. W- 
6, który odmawiając córkom prawa dziedziczenia dóbr ojczy- 
stych (jeśli pozostali synowie), przyznaje im przecież dziedzictwo 
macierzyzny. Nie przeszły do St. O. postanowienia SR. o usto- 
sunkowaniu wysokości działów spadkowych przy dziedziczeniu 
testamentowem w braku dzieci (synów i córek). SR. 1 stanowi, 
że w tym ostatnim wypadku dziedziczy najpierw ojciec, 
a gdyby go nie było, bracia i siostry spadkodawcy, wreszcie 
że matka jego, jeżeli jeszcze żyje, ma również prawo do czę- 
ści spadku. W St. O. o dziedziczeniu rodziców zgoła nie ma 
mowy, co się zaś tyczy dziedziczenia bocznych, postawiono, 
w sprzeczności z podanem co dopiero postanowieniem SR. 1, 
zasadę, że pierwszeństwo przysługuje krewnym męskim, i to 
w kilku po kolei stopniach (fratrem aut ex fratre nepotes), 
a dopiero w ich braku przechodzi prawo dziedziczenia na ko- 
biety lub ich potomstwo (tunc soror aut sororis proles succe- 
dat). Tę ostatnią zasadę wyraża kilka artykułów SR., nie- 



[295] Statut ormiański. 107 

uwzględnionych przez Karsta i prof. Kutrzebę, a mianowicie: 
SR. 2, stanowiący, że wprawdzie córki przy dziedziczeniu stoją 
na równi z synami, ale w kole bocznych krewnych zasada ta 
nie odnosi się do kobiet, owszem najpierw dziedziczyć winien 
>ród ojczysty* (das vaterliche Geschlecht), a potem dopiero 
»ród kobiecy* (das Geschlecht der Weiber); SR. 13, zawiera- 
jący między innerai postanowienie, że pośród bocznych dzie- 
dzictwo przypada zawsze najpierw męskim krewnym, a do- 
piero w braku wszystkich mężczyzn, kobietom; i wreszcie SR. 
89, w którym między innemi orzeczono, że poza pierwszym 
stopniem pokrewieństwa (dzieci) zawsze kobiety odnośnego sto- 
pnia dalszego wykluczone są przez mężczyzn, do tego samego 
stopnia należących. Przypomnieć też należy zasadę St. KW. 
124, w myśl której prawo dziedziczenia w linii bocznej przy- 
sługuje przedewszystkiem całemu rodowi ojczystemu (de armis), 
i to mężczyznom, zatem kobietom i potomkom po kądzieli 
dopiero w braku przedstawicieli poprzedniego koła. Przepisu, 
że koło krewnych bocznych, mających w ogóle prawo dzie- 
dziczenia, zamyka się na czwartym stopniu, jak tę rzecz wy- 
raźnie stwierdza St. O., nie zawierają przytoczone artykuły SR. 
Przyjąć należy, że redaktor umieścił ten dodatek dla upodo- 
bnienia postanowień niniejszego artykułu z przepisem części 
pierwszej St. O. art. IX, który wyraźnie mówi o dziedziczeniu 
bocznych do czwartego tylko stopnia. Przepis SR. 142, uwa- 
żany przez Karsta, toż przez prof. Kutrzebę, za podstawę ni- 
niejszego artykułu, nie wchodzi tu w rachubę, zajmuje się 
bowiem sprawą odmienną, t. j. wypadkiem dwukrotnego po 
kolei otwarcia spadku i dziedziczenia, a więc jeżeli po śmierci 
ojca umrze także jeden z jego dziedziców. 

Art. 117 St. O. określa wysokość głowszczyzny, przypada- 
jącej za mężobójstwu, i odpowiada ustępowi z Dat. II. 1. W Dat. 
głowszczyzna normalna ustalona na 365 dahekanów (denarów); 
W St. O. umieszczono zamiast tego 365 złotych (florenos). Oba 
przepisy dostosowują tu wysokość głowszczyzny do ilości dni 
w roku; uwagi godnem jest dalsze uzasadnienie St. O. (nieza- 



108 O. Balzer. [296] 

warte w Dat.), że człowiek ma 365 członków, zatem tyle, ile 
dni w roku. Na ustaleniu głowszczyzny normalnej poprzestaje 
St. O., różny w tera od Dat., który przyjmuje tu różne sto- 
pniowania: tak za zabicie niewiernego zniża ją do jednej trze- 
ciej, za zabicie chrześcianina dozwala ją także podwyższyć, 
stosownie do stanu i znaczenia zabitego. 

Art. 118 St. O., o dopuszczalności odwołań od wyroków 
sądu ormiańskiego do króla, opiera się na ZS. II. 12, który 
również w toku instancyj stawia sąd królewski jako najwyż- 
szy i dozwala odwoływać się doń uciążonemu; przydany tu 
dodatek, że król rozstrzygnąć ma sprawę według pisanego 
prawa ormiańskiego. Na szczególną uwagę zasługuje uzasa- 
dnienie prawa apelacyi, dodane samoistnie w St. O.: oparto je 
na tej podstawie, że Ormianie uprzywilejowani są przez ksią- 
żąt i królów, nie przez miasta, i że przywilejami królewskimi 
poddani są zwierzchniej władzy samego tylko panującego, który, 
jako źródło udzielonych im praw, sam też powołany jest do 
sądzenia ich sporów. 

Art. 119 St. O., według którego sędzia nie powinien roz- 
strzygać sporu, dopokąd nie przesłucha obu stron, z przyda- 
nem objaśnieniem, na jakich przytem ma się opierać dowo- 
dach, na ogół zgodny z odpowiednim ustępem Dat. intr. 6. 
Różnica zachodzi tylko w tem, że Dat. ustala liczbę świadków 
procesowych na 2 — 3, St. O. ściśle na 3, nadto St. O. stanowi, 
że gdyby obie strony powołały się na świadków, naówczas 
zwycięsko wychodzi zć sporu ta, która dostarczy maiora do- 
cumenta testium; opiera się on tu widocznie na identycznym 
przepisie ZS. III. 21. Tej koHzyi dowodów nie uwzględnia Dat. 
Za to pominięto w St. O. przepis Dat., że w braku świadków 
sięgnąć można do dowodu z przysięgi. 

Art. 120 St. O. orzeka, że w sądach ormiańskich nie na- 
leży rozstrzygać jednostkowo, jeno zasiadać tu powinno obok 
sędziego dwunastu, albo sześciu, albo conajmniej czterech mę- 
żów prawych, znających prawo ormiańskie. Odpowiada ten 
przepis Dat. intr. 5 (mylnie w zestawieniu Karsta. toż u prof. 



''297] Statut ormiański. 109 

Kutrzeby podano tu intr. 6), gdzie liczbę asesorów sędziego 
oznaczono na 3 (2 — 3). Cyfra 12 mogła się tu przedostać 
z połączonego z tym przepisem ustępu Dat. intr., gdzie mowa 
o liczbie sędziów u innych narodów; omówiono tu także sto- 
sunki u starożytnych Rzymian, którzy ostatecznie przyjęli dwu- 
nastkę. Może też przepis ten jest dostosowaniem się — z nie- 
znaczną zmianą — do zasady IM. 10, 16, według których 
w skład sądu (prawa niemieckiego) wchodzi 12 członków, 
t. j. sołtys wraz z 11 ławnikami. Cyfra sześciu ławników od- 
powiada znowuż ówczesnym rzeczywistym stosunkom w orga- 
nizacyi sądów ormiańskich lwowskich, w których skład wcho- 
dziło sześciu starszych ^; cyfra czterech ławników, przytoczona 
jako najniższa, jest również może odbiciem stosowanej w są- 
dach Ormian lwowskich praktyki, że do kompletu trybunału 
sądowego wymaga się obecności conaj mniej czterech ze star- 
szyzny. Uderza przytem zgodność dwu końcowych szczegółów 
z przepisem St. KW. 11, według którego król, nie mogąc są- 
dów odprawiać sam, wyznaczyć winien do ich odbycia sex 
vel ad minus ąuatuor barones^; zgodność ta może być jednak 
tylko przypadkowa, i nie ma dostatecznej podstawy do twier- 
dzenia, żeby przepis niniejszy oddziałał tu bezpośrednio czy 
pośrednio na St. O., zwłaszcza iż dotyczy on sądu zgoła od- 
miennie zorganizowanego. Na uwagę zasługuje uzasadnienie 
St. O., dla czego sądownictwo ormiańskie nie powinno być 
jednostkowe. Statut wychodzi tu z założenia, że sędzia jako 
osoba prywatna (existens privata persona), nie powinien roz- 
sądzać sporów; inną pobudkę przytacza tu Dat.: kollegialność 
sądów istnieje dla tego, ażeby rozpatrzenie sprawy przez więk- 
szą ilość osób doprowadziło tem pewniej do odkrycia prawdy 
i zastosowania prawa, ilość zaś trzech sędziów (w Dat.) wy- 
magana jest czy to przez zastosowanie do składu Trójcy Św., 
czy też ze względu na to, że i stronom dla udowodnienia 

1 Por. Balzer, Sądown. ormiań. 11. 

2 Hel cel, Starod. pr. pol. pomn. I. 55. 



110 o. Balzer. [298] 

twierdzeń przykazano przystawić 3 (2 — 3) świadków. Samo- 
istnym dodatkiem St. O. jest postanowienie końcowe, że sędzia 
w sprawie, którą ma rozsądzić, nie powinien się nikogo radzić, 
żeby nie ściągnąć na siebie jakiego podejrzenia. 

Art. 121 St. O. dotyczy przestrzegania porządku w czasie 
rozprawy sądowej, i odpowiada ustępowi z Dat. intr. 6. W. Dat. 
orzeczono ogólnie, że strony nie powinny kłócić się przed są- 
dem, żeby nie wywoływać zamieszania i niepokojów; w St. O. 
sformułowano rzecz bardziej rygorystycznie, przykazując sę- 
dziemu, żeby tych, którzy słownie lub z bronią w ręku ubliżą 
powadze sądu, odpowiednio ukarał. Według końcowego ustępu 
St. O. kara polega bądź na wtrąceniu do więzienia, bądź na 
nałożeniu grzywny pieniężnej (carceribus et poenis). Ostatnia 
z tych kar przedostała się tu snąć pod wpływem IM. 16, 
który za tumulty w sądzie nakłada winę pieniężną; szczegół 
o więzieniu opiera się zapewne na dalszym ustępie Dat. intr. 6, 
który orzeka, że sędzia powinien mieć do rozporządzenia wię- 
zienie, do którego mógłby wtrącać krnąbrnych i opornych. 

Art. 122 St. O. składa się właściwie z dwu części. W pierw- 
szej zajmuje się określeniem przewodu niestannego. Orzeka tu, 
że w razie niejawienia się pozwanego należy go przez jaki- 
kolwiek znak wójta ormiańskiego pozywać trzykrotnie przed 
sąd; zasada ta zaczerpnięta z St. KW. 23, 27, 141 i ZS. I. 67, 
II. 2, które mówią również o trzykrotnem pozywaniu. Za każde 
niestanie nakłada St. O. na pozwanego pewną grzywnę pie- 
niężną (3 gr. za pierwszym, po 6 gr. za drugim i trzecim ra- 
zem), za trzecim razem ponadto orzeka upadek w sprawie; 
zastosowano tu z nieznaczną zmianą przytoczone co dopiero 
przepisy St. KW. 23 i 141, według których również dwa pierw- 
sze niestania pociągają za sobą pewne grzywny, trzecie zaś 
wyrok skazujący. Ogólną zasadę, że strona, niestająca przed 
sądem na wezwanie sędziego, podlega karze pieniężnej (bliżej 
nieokreślonej) podaje także ZS. II. 6. Ponadto stanowi St. O., 
że niestający za trzecim razem ma być wtrącony do więzie- 
nia, w którym ma pozostać tak długo, dopokąd nie przedstawi 



[299] Statut ormiański. 111 

osiadłych rękojmi. Ze strona, niemająca rękojmi, ma być za- 
trzymana w więzieniu, stwierdza ogólnie ZS. I. 61; o wyrę- 
czaniu uwięzionego przez rękojmie są zresztą wzmianki oko- 
licznościowe także w ZS. III. 9, 10 i IM. 115 ^ Druga część 
niniejszego artykułu w St. O. omawia przewód sądowy w spra- 
wach » gości* (przybyszów), który z istoty rzeczy musiał być 
bardziej sumaryczny; co do głównej myśli (przyspieszenie wy- 
miaru sprawiedliwości) opiera się ta część na IM. 45, z tą ró- 
żnicą, że IM. przykazuje sądzić gościa każdego dnia, w którym 
sprawa się wyłoni, natomiast St. O. wyznacza tu termin czte- 
rech dni, w ciągu którego rzecz powinna być załatwiona. 

Art. 123 St. O., o zastępstwie kobiet przed sądem, opiera 
się nie na Dat. intr. 7, jak mylnie podał Karst w zestawieniu 
porównawczem, i jak przyjmuje za nim prof. Kutrzeba (w art. 7 
intr. jest tylko wzmianka o kobietach jako świadkach pro- 
cesowych), jeno na Dat. intr. 8, gdzie orzeczono, że kobiety 
zastępują w złożeniu przysięgi ich krewni. Ten przepis szczegó- 
łowy został w St. O. rozszerzony przez to, że uznano na ogół 
zastępstwo kobiet przez męża i krewnych w wykonywaniu 
jakichkolwiek czynności procesowych. Na to uogólnienie wpły- 
nęły widocznie zasady praw zachodnich, uznające w sporach 
sądowych konieczność zastępstwa procesowego kobiet, por. St. 
KW. 9 i ZS. I. 46, 47, E. 63. Ostrożności, jakich sąd prze- 
strzegać winien, ażeby w imieniu kobiety nie stanął niepowo- 
łany zastępca, jak niemniej przepis, że kobieta, która przez 
podstęp zastępcy upadła w sprawie, nie ma stąd ponosić na- 
stępstw szkodliwych, są. zdaje się. samoistnym dodatkiem 
statutu. 

Art. 124 St. O. określa szczegółowo formalizm składania 
przysięgi przez strony procesowe, i opiera się na Dat. intr. 8. 
Z Dat. mianowicie zaczerpnął St. O. przepis, że przysięga 
ma być dopuszczoną dopiero wtedy, jeśli strona nie ma ża- 



* Homeyer, Sachsenspiegel 308. 310, Daniels, Rechtsdenkma- 
ler 164. 



112 O- Balzer. [300] 

dnych świadków (nemine teste fultus); w postanowieniu, że 
przysięga dopuszczalna jest zarówno w sprawach wielkich, jak 
i małych, odbiega on już częściowo od Dat, który w sprawach 
mniejszych radzi nie uciekać się do tego środka dowodowego. 
Sam formalizm przysięgi, jak go podaje St. O., odpowiada na 
ogół temu procederowi, który w Dat. połączony został z przy- 
sięgą t. z. stwierdzającą, w przeciwstawieniu do procederu 
przysięgi t. z. zaprzeczającej (Bekennungseid, Yerlaugnungseid. 
obie rzeczy rozumiane tu w odmiennem znaczeniu, niż w pra- 
wach zachodnich iuramentum assertorium i expurgatio). Jest 
w tera pośrednio przystosowanie się do nakazu Dat., który 
u chrześcian dopuszcza tylko przysięgi stwierdzającej, nie zaś 
zaprzeczającej. Są zresztą co do szczegółów formalizmu różnice 
między St. O. a Dat. Dat. żąda położenia ręki na krzyżu, albo 
na ewangelii, albo na kościele (widocznie chodzi o dotknięcie 
ręką drzwi, czy ścian kościoła), St. O. zaś mówi tylko o poło- 
żeniu ręki na krzyżu, ale zastrzega, że ma się to odbyć nie 
gdzieindziej jak tylko w kościele, w obecności wójta ormiań- 
skiego i zwykłych jego asesorów-starszyzny; przyczem dodaje, 
że w chwili położenia ręki na krzyżu strona przeciwna (po- 
wód) winna trzykrotnie skropić wodą rękę przysięgającego. 
Nadto dodaje St. 0. niezamieszczony w Dat. przepis, że w ten 
sam sposób odbyć się ma przysięga także i w tym razie, gdyby 
ktoś po czyjejś śmierci pozwany został o cokolwiek (o długi 
spadkowe): wolno mu się w takim razie oczyścić przysięgą 
własną, bez świadków. Tutaj mowa już o przysiędze oczyszcza- 
jącej, ale w rozumieniu praw zachodnich: same zasadę za- 
czerpnięto z ZS. I. 6 i LM. 66, które dopuszczają ekspurgacyi 
z powodu pozwania o długi spadkowe, choć według ostatniego 
z tych przepisów nie wystarcza przysięga oczyszczająca wła- 
sna, jeno samosiódm złożona. 

Oto przegląd wzajemnego stosunku artykułów St. O. do jego 
źródeł podstawowych. Wnioski, jakie z zestawienia tego wyni- 
kają, odłożyć musimy w części do dalszych rozdziałów tej 
pracy, ze względu na związek z innemi sprawami, jakie tamże 



[301] Statut ormiański. 113 

nasuną się do omówienia; tutaj poprzestajemy na zwróceniu 
uwagi na dwa momenty, które rozważyć można już teraz, 
w związku z szczegółami poprzednio przytoczonymi. 

Przede wszystkiem: nie schodząc, jak ciągle dotąd, ze sta- 
nowiska czysto porównawczego, możemy stwierdzić, że 
St. O. wykazuje daleko idące różnice w zestawieniu 
ze źródłami, na których się oparł; wykazuje je zarówno pod 
względem ilościowym, jak i jakościowym. Uwaga ta do- 
tyczy w pierwszym rzędzie głównej podstawy statutu, Data- 
stanagirku. Na 121 artykułów St. O., którym odpowiadają 
przepisy Dat., wykazało zestawienie powyższe 89 takich, w któ- 
rych przeprowadzono zmiany; są to prawie całkiem dokładnie 
trzy czwarte części całego raateryału stamtąd przejętego. 
Zmiany są oczywiście rozmaitego rodzaju: raz podrzędniejsze 
i bardziej powierzchowne, innym razem zasadnicze i najdalej 
sięgające. Ale ilość zmian tej ostatniej kategoryi jest bardzo 
znaczna: przetwarzają one wielokrotnie istotne pojęcia i za- 
sady podstawowe narodowego prawa armeńskiego, wprowa- 
dzają w ramy odnośnych postanowień przepisy i instytucye 
prawu temu obce, n. p. w zakresie prawa spadkowego, czę- 
ściowo prawa obowiązkowego, prawa karnego i t. p. Bez po- 
równania bliższym prawdy jest tu Karst, kiedy, częściowo 
przynajmniej, podkreśla fakt przeprowadzenia zmian bardzo 
znacznych 1, aniżeli prof. Kutrzeba, stawiając regułę, że >na 
ogół St. O. dość się trzyma < przepisów prawnych Dat., i że 
tylko > nieraz* występują znaczne różnice 2. 

Również raylnem okazało się twierdzenie tego ostatniego 
autora, jakoby St. O., w miejscach, w których zużytkowuje 
Księgę syryjsko-rzymską, trzymał się > znacznie dokła- 
dniej tekstu* tego zabytku, aniżeli tam, gdzie się opiera na 
Dat.^. Uwiodło tu prof. Kutrzebę pewne, niewątpliwie bliższe 

» Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 349. 
2 Kutrzeba, Datastanagirk 672. 
» Ibid. 676. 
Stadya nad hist. prawa polskiego IV. 31 



114 O. Balzer. [302] 

pokrewieństwo samej zewnętrznej, stylistycznej strony przepi- 
sów, jakie zachodzi pomiędzy SR. a St. O.; o ile chodzi o rze- 
czową treść odnośnych postanowień, zmiany sięgają tu prawie 
dalej, aniżeli co do przejątków z Dat., i to zarówno ilościow^o, 
gdyż na 11 artykułów St. O., opartych na tym zabytku, 10 prze- 
szło tu z modyfikacyami, jako też po części rzeczowo, skut- 
kiem gruntownych w wielu razach przekształceń, jakim prze- 
pisy SR. poddano w St. O. 

Wpływu praw zachodnich na St. O. domyśli wano się 
już od dawna: Bischoff podkreślał z naciskiem wpływ prawa 
niemieckiego 1; Karst mówi ogólnikowo o przystosowaniu sta- 
tutu do » prawa kraj owego «, jako też obowiązującego w Polsce 
prawa zachodnio-kościelnego^; prof. Kutrzeba o »za5tosovvaniu 
do stosunków polskich lub też do zmienionego już zwyczaju 
prawnego* (ormiańskiego?), przyczem wskazuje na potrzebę 
zbadania wpływu prawa polskiego i miejskiego niemieckiego 
na ten zabytek ^. Poza te nic nie mówiące ogólniki nie posu- 
nął się nikt dalej; nie rozpatrzyli tej sprawy mianowicie także 
ci badacze, którzy przez porównanie St. O. z Dat. i SR., mieli 
już możność wydzielenia materyału dodanego czy zmienionego, 
a zarazem stwierdzenia, o ile owe modyfikacye opierają się 
na prawach zachodnich. Zestawienie nasze poprzednie zajęło 
się szczegółowo tą sprawą i daje możność ściślejszego jej 
określenia. Wynika zeń przedewszystkiem, że o wpływie za- 
chodniego prawa kościelnego, jak przyjmuje Karst, nie może 
tu być mowy; jedyny artykuł (103), jaki na poparcie tego 
twierdzenia możnaby przytoczyć, jest dowodem bardzo wątpli- 
wym, ile że przepis jego da się odnieść także do oddziaływa- 
nia praktyki miejscowej ^. Niewątpliwym natomiast jest wpływ 
prawa polskiego i niemieckiego na St. O. O ile po- 
nadto należy tu przyjąć jeszcze wpływ praktyki miejsco- 

1 Bischoff, Das alte Recht, Blatter 1857, 257. 
» Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 349. 
s Kutrzeba, Datastanagirk 672. 673. 
* Por. str. 100. 



|303] Statut ormiański. 115 

Av e j , nie można było określić z caJą dokładnością, ze względu 
na nieuchwytność pytania w wielu wypadkach; przecież jednak 
w kilku artykułach dał się on stwierdzić jako niewątpliwy, 
albo przynajmniej prawdopodobny i. Z większą dokładnością 
i ścisłością można było rozpatrzyć oddziaływanie u sta wo- 
da w^st w a polskiego z w. XIV i pierwszej połowy XV, tu- 
dzież ksiąg prawa niemieckiego, używanych w miastach 
polskich, przedewszystkiem IM. i ZS. Wpływ ich da się stwier- 
dzić w wypadkach bardzo licznych, i występuje w przeważnej 
części jako bezpośredni, nieraz aż do tożsamości przepisów 
pod względem rzeczowym, a czasem nawet aż do identycznej 
styhzacyi; dla tego nie można przyjąć, żeby te konkordancye 
były tylko przypadkowe, żeby redaktor St. O. z zabytków tych 
bezpośrednio nie korzystał. Wspomniane tu ustawy polskie, 
jako też księgi prawa niemieckiego, są tedy tak samo źró- 
dłem St. O., jak niem są Dat. i SR. Prawda, że nie w tak 
szerokiej mierze, jak zwłaszcza Dat., główna podstawa St. O.; 
przytem metoda, według której je tu zużytkowano, jest pod 
pewnym względem odmienna, aniżeli sposób zużytkowania Dat. 
i SR. Jako podstawa samoistnych artykułów zabytki praw za- 
chodnich występują tu tylko wyjątkowo, zaledwie w trzech 
wypadkach (art. 115, 118 i 122), odmiennie od tamtych ksiąg 
wschodnich, na których oparły się inne artykuły St. O.; zresztą 
zużytko\vano je wszędzie indziej wyłącznie tylko celem zmiany 
lub uzupełnienia takich artykułów, które pochodzą z Dat. lub 
SR. Stąd spotykamy je rozrzucone w różnych miejscach St. O., 
w pomieszaniu z przejątkami postanowień narodowego prawa 
armeńskiego; są one tu wszędzie przedewszystkiem korrektywą 
materyału podstawowego, zaczerpniętego z innych źródeł. 

Zestawienie powyższe oświetla ponadto w jaskrawy sposób 
same teoryą prof. Kutrzeby o genezie i dacie St. O.; i to jest 
drugi wniosek, jaki na razie z zestawienia tego wysnuwamy. 
Twierdzi prof. Kutrzeba, że redakcya St. 0. dokonała się już 

1 Por. str. 52. 

21» 



116 O. Balzer. [304] 

pod wpływem obu ordynacyj Zygmunta I o sądownictwie ormiań- 
skiem z r. 1510 i 1518; gdy zaś ordynacye owe usunęły z pod 
władzy sądów ormiańskich t. z. cztery artykuły i przekazały 
je sądowi ławniczemu prawa niemieckiego, przeto uważa, iż 
te postanowienia Dat., które spraw takich dotyczyły, usunięto 
z St. O. jako bezprzedmiotowe ^ Wykazaliśmy poprzednio, jak 
mało zasadnem jest to twierdzenie: St. O. zawarł szereg prze- 
pisów, zaczerpniętych bądź to z Dat., bądź z SR., które odno- 
szą się właśnie do czterech artykułów, i to w ilości tak po- 
kaźnej, że nie uratuje teoryi tej przypuszczenie o >niekonse- 
kwencyi* redaktora^. Ale gdybyśmy nawet na niekonsekwen- 
cyą taką zgodzili się chwilowo, natrafimy na nowy, żadnym 
już argumentem niedający się usunąć szkopuł — w powyźszem 
zestawieniu porównawczem. Niekonsekwencya redaktora mo- 
głaby polegać na tem, że jakkolwiek przepisów, dotyczących 
czterech artykułów, nie miał zamiaru uwzględniać, i gdzie na 
to zważał, rzeczywiście je opuszczał, przecież niektóre z nich 
przez niedopatrzenie przejął bezmyślnie do St. O., dla tego, że 
natknął na nie w źródłach, na których się głównie opierał 
(Dat. i SR.). Jakże jednak wytłómaczymy w tym wypadku 
zjawisko, że redaktor statutu przepisy takie nie tylko przej- 
mował, ale nawet przerabiał, uzupełniał i zmie- 
niał? Widocznie nie było tu żadnego przeoczenia; redaktor 
w każdym z tych wypadków z osobna miał uwagę zwróconą 
na przedmiot, miał zamiar przepis odnośny utrzy- 
mać w statucie, uważał go tu za potrzebny, i wi- 
docznie do utrzymania jego przywiązywał znaczenie szczególne, 
skoro go odpowiednio przerobił celem dostosowania do istnie- 
jących potrzeb życia prawnego. O takich świadomych przerób- 
kach przepisów, odnoszących się do czterech artykułów, świad- 
czy na hcznych miejscach zestawienie powyższe. Żeby już 
pominąć zmianę ogólnej normy o odpowiedzialności karnej 



* Kutrzeba, Datastanagirk 670. 671. 
» Por. rozdz. II. 



[305] Statut ormiański, 117 

członków rodziny w art. 20 St. O., przytaczam z tegoż za- 
bytku: art. 3, 5, 6, 8, 58 i 97, w których przekształcono za- 
czerpnięte z Dat. przepisy o mężobójstwie i głowszczyznach, 
art. 4, 6, 8 i 23, w których takiemu samemu przekształceniu 
uległy przepisy o zranieniu i nawiązkach za rany, zmieniony 
art. 60 o gwałcicielach pokoju publicznego, przerobione art. 34, 
60, 90 i 91 o złodziejstwie, do których jeszcze możnaby do- 
dać podobne zmiany w art. 75 o łupieżcach grobów i art. 80 
o sprzeniewierzeniu, t. j. o występkach, ocenianych podówczas 
na równi lub przynajmniej analogicznie ze złodziejstwem. 
Wszystko to — przedmioty, wchodzące w zakres pojęcia »czte- 
rech artykułów*; a jednak przepisów odnośnych nie tylko tu 
nie opuszczono, owszem, zajęto się nimi z osobna i poddano 
je stosownemu przerobieniu. Ordynacye z r. 1510 i 1518 nie 
mogły tedy w niczem wpłynąć na treść i układ St. O. 

Zestawienie powyższe obala także inne kryterya, jakiemi 
prof. Kutrzeba wyjaśnić chciał pominięcie niektórych przepisów 
Dat., przynajmniej, o ile tu porównamy zwód pierwotny 
Dat, wyłącznie przez prof. Kutrzebę uwzględniony. Mniema autor, 
że przepisy, dotyczące posiadłości ziemskich, młynów i t. p., 
zbędne były w St. O. wobec tego, że Ormianie osiedleni byli 
w mieście ^. Żeby już nie mówić o całym szeregu wskazanych 
poprzednio ^ artykułów St. O., które właśnie przedmiotami tymi 
się zajmują, wymieniam na tern miejscu art. 87, zawierający 
(w^ stosunku do Dat. pierw.) zmianę norm co do zasadzenia 
nowych wsi i art. 88 z takieraiż zmianami co do wykonania 
prawa bliższości ze względu na dobra ziemskie; dodać tu 
jeszcze można zmienione w art. 35 i 95 przepisy o spasi pól 
i zajęcia bydła na szkodzie. Wszystkich tych zmian nie byłby 
przeprowadzał redaktor, gdyby unormowanie stosunków tych 
chciał był usunąć ze swego zwodu. Mniema prof. Kutrzeba, 
że redaktor usuwał te artykuły Dat., które zawierały tylko prze- 



' Kutrzeba, Datastanagirk 671. 
» Por. str. 37 n. 39 n. 



118 O. Balzer. [306] 

pisy etyczne^, tymczasem w art. 72 sam St. O., usuwając 
zawartą w Dat. sankcyą prawną, wprowadza w jej miejsce 
motyw etyczny. Mniema prof. Kutrzeba, że wobec dążności do 
nadania statutowi charakteru świeckiego, redaktor usuwał prze- 
pisy o pokucie -; tymczasem nie tylko się okazało, że cały 
szereg artykułów z przepisami o pokucie przeszedł do St. 0.^ 
ale co większa, w art. 79 tegoż statutu spotykamy pokutę, 
a w art. 76 pokutę i spowiedź, niezawarte w obu wypadkach 
w odpowiednich ustępach Dat. zwodu pierw. 

I tutaj więc kryterya prof. Kutrzeby, użyte celem wyświe- 
tlenia genezy naszego zabytku, zawodzą; należy ich widocznie 
szukać gdzieindziej. 



IV. 



Artykuły rzekomo samoistnie w Statucie ormiańskim 

dodane. 

Porównywując tekst St. O. z jego źródłami podstawowemi. 
Dat. i SR., natknął Karst na kilka artykułów, których nie zdo- 
łał odnieść do żadnego z tych dwu zabytków. Uznał je tedy 
za samoistne dodatki (selbstandige Zusatze) redaktora statutu, 
przyjmując, iż zostały tu wtrącone ze względu na zmienione 
stosunki miejscowe, i że oparto je na zasadach prawa, obo- 
wiązującego w państwie polskiem, za inspiracyą króla, sankcyo- 
natora kodeksu (ais Ausfliisse des polnischen Reichsrechts. ais 
Inspirationen des Sanctionators des Kodex, d. h. der konigli- 
chen Gewalt)^ 

Do rzędu tych artykułów zalicza Karst w ustępie, kwestyą 



* Kutrzeba, Datastanagirk 672. 
« Ibid. 672. 

» Por. str. 46. 

* Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 349. 350. 



[307] Statut ormiański. 119 

tę omawiającym, art. 61, 112, 118 i 122 1, w tablicy poró- 
wnawczej zaś ponadto jeszcze art. 109 2, do czego dodać na- 
leży pominięty przezeń skutkiem omyłki w tejże tablicy art. 115, 
razem sześć artykułów. Na ich późniejsze powstanie i >nieor- 
miańskość* (Nicht-Armenizitat) wskazywać ma zwłaszcza samo 
ich sformułowanie, którem rzekomo różnią się od innych arty- 
kułów statutu, a mianowicie te ich ustępy, w których o pe- 
wnych sprawach albo osobach mówi się jako o » ormiańskich*; 
tak w art. 61: si vero Armenus Armenum infamarerit, w art. 112: 
si... negolium Armenicum susceperit, w art. 118: sententiam 
advocati et seniorura Armenorum in iudicio eorum Armenico, 
iura scripta Armenica, cuilibet ex Armenis, Armeni per duces 
et principes... privilegiati, w art. 122: signum advocati Arme- 
norum, coram iure Armenico. Podkreśla Karst, że w przepi- 
sach narodowego prawa armeńskiego wyraźne wzmianki o stro- 
nach- Ormianach i sprawach ormiańskich, jako rozumiejące się 
same przez się, byłyby zupełnie zbyteczne; jeśli je tu zatem 
spotykamy z osobna, to jest w tem dowód późniejszego dodania 
rzeczonych artykułów do statutu ^. Gdzieindziej mniema zresztą, 
co do art. 115, że oparł się na narodowych zwyczajach ormiań- 
skich *, a co do art. 122, że treść jego postanowień przedsta- 
wia charakter raczej uzupełniający, aniżeli odmienny w po- 
równaniu z zasadami rodzimego prawa armeńskiego ^. 

Całą tę teoryą Karsta przejął bez zastrzeżeń prof. Kutrzeba. 
I w jego rozumieniu mamy tu do czynienia z samoistnymi 
dodatkami redaktora St. O.; odrębny ich charakter cechują, 
zdaniem jego, również owe wzmianki o osobach, sprawach czy 
przedmiotach ormiańskich. Co do pytania, jakie jest pochodze- 

» Karst, (Girundriss, Zeitschr. XIX. 3*9. 

Mb id. XIX. 351. 

» Ibid. XIX. 849. 

* Karst, Rechtsbuch II. 202; formalnie za podstawę tego artykułu 
uważa zresztą SR., nie podając jednak cytatu; w przepisach SR. nie zna- 
lazłem postanowienia, któreby dało się związać bliżej z art. 115 St. O. 

' Ibid. II. 370 przyp. 3. 



120 O. Balzer. [308] 

nie owych dodatków, omawia autor dokładniej jeden tylko 
artykuł (118), o wolności apelacyj od sądu ormiańskiego do 
króla, i, snąć pod wpływem twierdzenia Karsta, wiążącego do- 
datki z działalnością króla-sankcyonatora (Zygmunta 1), a za- 
razem w związku z rozwiniętą także na innych miejscach 
swej pracy teoryą, przyjmuje, że artykuł ten przejęty tu został 
z ordynacyj królewskich 1510/18 r., omawiających również 
sprawę apełacyi od sądów ormiańskich; dowodem zaczerpnię- 
cia ma być zwrot, użyty w art. 118: iure iusto et legitimo 
decretum est. O pozostałych artykułach > dodanych « wyraża 
zdanie, że zostały » wzięte zapewne z prawa zwyczajowego*^ 

Teorye te wyznaczają owym sześciu artykułom jakieś wy- 
jątkowe stanowisko w porównaniu z innymi artykułami St. O.? 
zarówno co do ich pochodzenia, jako też wewnętrznych, cha- 
rakteryzujących je cech, jak wreszcie nawet i co do formy, 
w jaką je przybrano. BUższe rozpatrzenie rzeczy wykazuje, że 
pogląd ten jest mylny. 

Twierdzenie, że osobne wzmianki o stosunkach czy spra- 
wach ormiańskich nie mogą być przejątkiem z pomników ro- 
dzimego prawa armeńskiego, gdzie ta rzecz rozumiała się sama 
przez się, i nie wymagała osobnego zaznaczenia, jest oczywi- 
ście w zasadzie trafne I Ale wnioski, jakie stąd o odrębnej 
genezie owych sześciu artykułów wyprowadzono, są błędne. 
Mniejsza o to, że dwa z pośród nich (109 i 115) wzmianek 
takich właśnie nie zawierają ^ Ważniejsza rzecz inna: podobne 
wzmianki pojawiają się w licznym szeregu innych artykułów, 
zaczerpniętych niewątpliwie z podstawowego źródła St. O., 
t. j. z Dat. (lub SR.). I tak: o advocatus Armenorum mówią 
art. VI i 124, o iudex lub iudicium Armenorum art. 39, 88, 
119, 120, 121; liczne inne artykuły (I, II, El, Vn, 11, 12, 18, 
57, 117, 120, 124) wspominają także z osobna o stosunkach 



1 Kutrzeba, Datastanagirk 677. 678. 

' Por. jeszcze rozdz. V przy końcu. 

' Co dostrzegj już Kutrzeba, Datastanagirk 678. 



[309] Statut ormiański. 121 

i osobach ormiańskich, n. p. de iure testamentorum Armenico- 
rum, si aliąuis Armenus mandaverit i t. p. ^ Rozumie się, 
zwroty same nie zostały tu zaczerpnięte z Dat., gdzie ich 
rzeczywiście nie ma; są one wypływem przeróbek, jakim re- 
daktor statutu poddał przejęte z Dat. artykuły. W każdym 
razie leży w tem dowód, że >zormiańszczenie« przepisów po- 
jawia się dość często także w artykułach skądinąd prze- 
jętych, że zatem w sześciu (raczej czterech) artykułach, 
którymi się w tej chwili zajmujemy, niemoźnatych wzmia- 
nek uważać za coś osobliwego, coby naodmienny 
sposób powstania tych artykułów wskazywało, 
gdyż tutaj mogą one być takiem samem uzupeł- 
nieniem przepisu skądinąd zaczerpniętego, jak 
w innych licznych wypadkach, które co dopiero przy- 
toczyliśmy 2. 

Ponadto wchodzi tu w rachubę wzgląd inny. Pośród owych 
sześciu artykułów dwa odwołują się wyraźnie do pewnych, 
gotowych, skądinąd przejętych przepisów prawnych. Art. 61 
poczyna się od słów: lus nostrum non admittit furera occi- 
dere i t. d.; art. 118: Iure iusto et legitimo decretum 
est i t. d. Wykażemy niżej *, że wszystkie tego rodzaju wzmianki 
w St. 0. wskazują zawsze na przejątek postanowienia z je- 
dnego z tych zwodów prawnych czy też pomników ustawo- 
dawczych, z których na ogół czerpał redaktor St. O., i na któ- 
rych opierają się wszystkie inne artykuły tego zabytku. Wy- 
pływa stąd, że co najmniej także i wymienione dwa artykuły 



' DokZadne zestawienie tych ustępów w rozdz. V pod koniec. 

' Kutrzeba, Datastanagirk 678 przyp. 2 przytoczy? jeden wypadek 
(art. 67; inne tanaźe podane, zaczerpnięte z »dodatków królewskiclK 
z r. 1519 nie wchodzą tu zgoła w rachubę), gdzie w artykule przejętym 
z Dat. znajduje się wzmianka o stosunkaeh ormiańskich; nie wysnuł stąd 
jednak odpowiednich konsekwencyj, i ostatecznie pozostał przy teoryi 
Karsta o wyjątkowem znaczeniu tych wzmianek w artykułach >doda- 
nych*. 

* Por. rozdz. V. 



122 O. Balzer. [310] 

muszą się opierać na jednem z tych źródeł, że zatem nie 
można ich uważać za > samoistne dodatki* w określonem po- 
wyżej rozumieniu Karsta i prof. Kutrzeby. 

Jakoż w istocie, przeprowadzone powyżej zestawienie po- 
równawcze stwierdziło prawie bez wyjątku trafność tego spo- 
strzeżenia. Stwierdziło je mianowicie co do pięciu (z ogólnej 
hczby sześciu) artykułów, o które tutaj chodzi. Art. 61 i 109 
St. O. zaczerpnięte zostały z SR., a mianowicie art. 61 
jest kombinacyą przepisów SR. 29, 103, 106, 113 i 115; art. 
zaś 109 opiera się na SR. 14 ^. lus nostrum w art. 61, to za- 
tem przepis Księgi SR., uważanej przez redaktora St. O., ze 
względu na połączenie formalne z Dat., za część składową 
prawodawstwa staro-armeńskiego. KarsŁ, porównywując oba te 
zabytki ze sobą, przeoczył w obu wypadkach ich zgodność, 
prof. Kutrzeba zaś, przejmując bez sprawdzenia zaznaczone 
przez Karsta konkordancye, nie uzupełnił pozostawionej przez 
niego luki. Oba te artykuły zajmują tedy w St. O. takie samo 
co do pochodzenia stanowisko, jak cały szereg innych artyku- 
łów, opartych na SR. (I, E, 62, 108, 110, 113, 114, 116); i jak 
tamtym nie wyznaczamy tu jakiegoś odrębnego stanowiska 
w statucie, tak nie ma powodu czynić tego i co do art. 61 
i 109. Trzy inne artykuły, 115, 118 i 122 St. O. opierają się 
znowuż na przepisach, zaczerpniętych z pomników prawa za- 
chodniego, niemieckiego i polskiego, a mianowicie, jak okazało 
poprzednie zestawienie porównawcze, art. 115 na ZS. I. (23), 
31, 41, (42, 44), 45, lii. 45, IM. 48, St. KW. 110, 122 i St. W. 
8, art. 118 na ZS. II. 12, art. zaś 122 na kombinacyi przepi- 
sów ZS. I. 61, 67, II. 2, 6, pośrednio też IM. 45, nadto na St. 
KW. 23, 27, 141 2. W art. 118 zwrot: lure iusto et legitimo 
decretum est, to zatem przepis ZS. Nie ma żadnej zgoła po- 
trzeby odnosić go do ordynacyj królewskich z r. 1510/18, tera 
bardziej, że określone tamże prawo apelacyi od sądów ormiań- 

* Por. str. 83 i 103. 

« Por. str. 105. 108 i 110. 



[311] Statut ormiański. 123 

skich do króla nie zostało uznane dopiero w tychże ordyna- 
cyach, owszem, wspomniane jest w nich wyraźnie jako da- 
wniej istniejące, i rzeczywiście da się też stwierdzić już w źró- 
dłach z wieków średnich i. Na ten szczegół trzeba położyć 
nacisk osobny: upada bowiem ostatni argument, na jaki po- 
wołał się prof. Kutrzeba, jakoby ordynacye z r. 1510/18 wy- 
warły wpływ na genezę i układ St. O. Jakkolwiekbądź, wszystkie 
trzy artykuły (115. 118 i 122) są znowuż tylko przejątkami 
z pomników prawnych, którymi redaktor statutu posługiwał 
się w wielu innych miejscach, uzupełniając lub zmieniając nimi 
przepisy Dat. lub SR.; i one więc nie zajmują tutaj jakiegoś 
odrębnego stanowiska, jak chcą Karst i prof. Kutrzeba, owszem, 
pochodzenie ich da się wytłómaczyć w taki sam sposób, jak 
pochodzenie wszystkich innych artykułów naszego zabytku. 

W świetle tych uwag okazuje się zarazem niezasadność 
twierdzenia prof. Kutrzeby, który co do wszystkich rzekomych 
>samoistnych dodatków* (z wyjątkiem art. 118) przyjmował, 
że zostały wzięte zapewne z prawa zwyczajowego (miejsco- 
wego), jako też Karsta, który co do jednego z nich (art. 115) 
przyjmował tu znowuż wpływ zmienionego narodowego zwy- 
czaju armeńskiego. Nie wzięto ich bynajmniej z prawa zwy- 
czajowego miejscowego czy armeńskiego; są one tu przejąt- 
kami z tych samych z wodo w prawnych czy pomni- 
ków ustawodawczych, które służyły zapodstawę 
innym artykułom naszego zabytku. 

Jedyny z wszystkich sześciu artykułów, o które tu chodzi, 
a którego pochodzenia nie udało mi się oznaczyć, to art. 112 
St. O. Stanowi on, że osoba, która podjęła się prowadzenia 
cudzych interesów, ma prawo do umówionej zapłaty, jeśli dane 
sobie zlecenie wykona; jeśli go nie spełni, winny strony umó- 
wić się dodatkowo o stosowne wynagrodzenie podjętego trudu. 
Mimo niemożność wskazania źródła, mam przecież poważne 
wątpliwości, czy chociażby ten jeden artykuł określić można 

* Por. Balzer, Sądown. ormiań. 94. 152. 156. 



124 O. Balzer. [312] 

jako »samoistny dodatek* w podanem wyżej rozumieniu Kar- 
sta i prof. Kutrzeby, » oparty na raiejscowem prawie zwycza- 
jowera*. Co do treści nie przedstawia on w niczem charakteru 
wyłącznie miejscowego (stosunki polskie, lwowskie); przytem 
nasuwa się myśl, że gdyby redaktor St. O. w tym jednym wy- 
padku był naprawdę umieścił > samoistny dodatek* w swym 
zwodzie, to byłby niewątpliwie znalazł cały szereg innych sto- 
sunków prawnych, nieraz może nawet charakteru miejscowego, 
które byłyby zasługiwały na osobne unormowanie za pomocą 
dodatków samoistnych. Skoro jednak nie ma ich w statucie 
zresztą wcale, to i co do tego jednego, jedynego artykułu tru- 
dno przyjąć taką wyjątkową genezę, i trzeba raczej domyślać 
się, że i on jest przejątkiem z jakiegoś przez redaktora zużytko- 
wanego źródła. Niemożność wskazania tego źródła skłonny je- 
stem odnieść do niedość dokładnych poszukiwań, a od zarzutu 
niedokładności nie zwalniam w tym wypadku także samego sie- 
bie. Miejsce, na którem St. O. artykuł ten podaje, w pośrodku 
między całym kompleksem przepisów, zaczerpniętych z SR. 
(art. 108 — UJ, 113, 114). wskazywałoby, że może właśnie 
w tej księdze prawnej szukać należy podstawy owego prze- 
pisu, zgodnego z nim, jeżeli nie co do zasadniczej treści, to 
przynajmniej co do poruszonego przedmiotu i; mógł mianowi- 
cie odnośny ustęp źródła stać się tu pobudką do rozwinięcia 
pewnej samoistnej zasady, jak się to zdarzało czasem także 
z przejątkami z innych źródeł, n. p. z Dat. w art. 84, 101 
i 103 St. 0.2 Dodatkowe rozwiązanie pytania tego przynieść 
może ściślejsze rozpatrzenie źródeł podstawowych. 

1 W tej chwili sprawy tej przesądzać nie mogę. Z wydania Ks. syr.- 
rzym. Brunsa iSachaua mogłem korzystać tylko przez krótki czas, 
wypożyczywszy egzemplarz jej z jednej z bibliotek zamiejscowych ; w czasie 
spisywania tych uwag nie mianem jej już pod ręką. 

' Por. str. 89. 98 i 99. 



[313] Statut ormiański. 125 



Macierz statutu lwowska i Statut ormiański lwowski. 

Pod datą 29 października 1518 r. król Zygmunt I, roz- 
strzygając, z okazyi pewnego szczególnego wypadku, spór kom- 
petencyjny pomiędzy Jawą miejską lwowską a tamtejszym 
sądem ormiańskim (mieszanym), polecił Ormianom lwowskim, 
celem usunięcia wszelkich wątpliwości na przyszłość, ażeby 
mu na najbliższym sejmie walnym przedłożyli ius suum 
lingua Ruthenica seu Latina conscriptum, celem 
zatwierdzenia tego ich prawa, o ile przepisy jego uzna jako 
stosowne i zasadne^. Nie ma w tym dekrecie wzmianki, wzywa- 
jącej Ormian do ułożenia swojego statutu z nowa, do 
dokonania jakiejś samodzielnej jego redakcy i, lub cho- 
ciażby nawet do przerobienia jakiegoś statutu dawniej 
istniejącego; chodzi jedynie tylko o to, ażeby to prawo^ 
które mają (ius suum), przedłożyli mu spisane w języku ru- 
skim lub łacińskim, t. j. w języku dostępnym kancelaryi kró- 
lewskiej, widocznie dla tego, że dotąd było ono spisane w in- 
nym, niezrozumiałym dla niej języku, oczywiście ormiańskim. 
Jednem słowem, dekret powyższy zarządza dokonanie zwy- 
kłego przekładu statutu z języka ormiańskiego na 
język ruski lub łaciński. 

W przywileju zatwierdzającym sam statut, z 5 marca 
1519 r., wyraża się znowuż król, powołując ów niedawny spór 
kompetencyjny: non pridem orta differentia . . . de ipsis eorum 
(Armenorum) iuribus, visum est necessarium, ut, cum ea 
scripta essent lingua Armena, atque ita soHs ipsis co- 
gnita... ne locus ambiguitatibus et cavillationibus relinąuatur, 
mandaveramus ipsis Armenis eadem iura sua in Lati- 
num sermonem traduci et converti facere et no- 

» Bischoff, Urkunden nr. 28. 



126 O. Balzer. [314) 

bis tradere, quae maturę cum consiliariis nostris discussa 
et in aliąuibus articulis parum mutata et correcta, praesenti- 
bus litteris nostris inserenda et denuo confirmanda duxi- 
mus. W końcowej klauzuli przywileju zatwierdzającego, po 
przytoczeniu całego tekstu statutu wraz z dodatkami królew- 
skimi, w które zaopatrzono niektóre jego artykuły, wyraża się 
znowu król: Quae omnia et singula, ita ut praemissa sunt et 
limitata ac correcta..., confirmamus, prout hactenusfue- 
runt tenta et usu accepta... in quo (iure suo Armenico) 
illos (Armenos) ita relinąuimus et conservamus, prout ad 
hoc tempus in usu et possessione eius fuerunt^ 

Co się tu o pewnych zmianach i poprawkach zatwierdzo- 
nego statutu mówi (parum mutata et correcta, limitata ac cor- 
recta), to dotyczy niewątpliwie t. z. > przydatków królewskich*, 
dodanych do St. O. na sejmie z r. 1519, przy okazy i jego za- 
twierdzenia; oczy wistem poparciem tego poglądu jest ustęp, 
stwierdzający, że owe poprawki i zmiany dokonane został'y 
przez króla po dojrzałem rozważeniu rzeczy z zgromadzonymi 
na sejmie radami (maturę cum consiliariis nostris discussa). 
Wiadomo zaś, że połączenie owych przydatków z samym St. O. 
jest czysto zewnętrzne; ujęte w osobne zdania, mieszczą 
się one przy końcu tych artykułów St. O., które według mnie- 
mania króla wymagały jakiejś poprawki czy uzupełnienia, i da- 
dzą się odłączyć całkiem łatwo od właściwego tekstu statutu '. 
Sam tekst statutu skutkiem przydatków owych nie podległ 
jakimkolwiek zmianom czy przekształceniom, czy to w tym 
sposobie, żeby w środek postanowień poszczególnych artyku- 
łów wprowadzono jakieś wstawki, czy też poszczególne ich 
zdania, ustępy, a chociażby nawet wyrazy, pod względem rze- 
czowym zmieniono lub przetworzono. Wynika stąd, że chcąc 
otrzymać czysty tekst statutu, który r. 1519 poddany został 



1 Corp. iur. Pol. III. nr. 215 str. 428. 461. 

* W mojem wydaniu statutu w Corp. iur. Pol. III. dodatki te ozna- 
czone są gwiazdkami; bliższe szczegóły o dodatkach tamże str. 421. 



[315] Statut ormiański. 127 

zatwierdzeniu, wystarczy usunąć owe przydatki królewskie, 
oczywiście razem z początkowemi i końcowemi formułami sa- 
mego przywileju zatwierdzającego. Spostrzeżenie to popierają 
też najwyraźniej przytoczone przed chwilą słowa w tymże 
przywileju zawarte. Podano tu, że zatwierdzony obecnie (1519) 
statut jest tylko tłómaczeniem istniejącego już przedtem 
zabytku, z języka ormiańskiego na łaciński, i że tłómaczenie 
to zarządzone zostało z tego tylko powodu, iż w języku ory- 
ginalnym nikt prócz członków gminy ormiańskiej rozumieć go 
nie mógł; jak niemniej, że zatwierdzony obecnie statut był 
już poprzednio w używaniu i zastosowaniu ^ 

W świetle omówionych tu wyraźnych wiadomości źródło- 
wych stwierdzić tedy można, że to, co wśród podjętej r. 1518/9 
akcyi o zatwierdzenie statutu, zmieniono na nim samym, 
dotyczy tylko jego szaty zewnętrznej, języka; nie odnosi 
się zas wcale do jego tekstu, układu, czy treści. 
Nie podjęto w tym czasie ani nowej jegoredakcyi, 
ani chociażby przeróbki redakcyi przedtem istnie- 
jącej; nie ma nawet podstawy do twierdzenia, żeby zmie- 
niono chociażby ten lub ów ustęp redakcyi dawniejszej, czy 
też jakiś nowy dodano lub zawarty w niej przedtem opu- 
szczono. Mniemanie odmienne nie da się poprzeć żadnym do- 

1 Łaciński tekst zatwierdzenia z r. 1519, wraz z całym statutem za- 
twierdzonym, przechowaj się do naszych czasów w dwu współczesnych 
przekazach urzędowych, t. j. jako wpis w Ks. Metr. kor. t. 31 str. 563—615, 
i jako dyplom oryginalny, przesiany gminie lwowskiej, obecnie w Ar eh. 
miej. lwów. nr. 347 a. Ten ostatni egzemplarz wygotowany został nieco 
później na podstawie wcześniejszego wpisu w Metr. kor. (por. Corp. 
iur. Pol. III. str. 420) i przedstawia w stosunku do niego pewne zmiany. 
Zmiany polegają jednak tylko na przestawieniu lub opuszczeniu albo do- 
daniu pewnych >przydatków królewskich*, nie wchodzą zatem w rachubę 
przy rozpatrzeniu tekstu St. O. ; różnice w tekście statutu samego ograni- 
czają si« do drobnych, nielicznych, rzeczowo obojętnych odmianek styli- 
stycznych (ibid. III str. 421). Z różnic tych nie można tedy również 
wysnuwać wniosku, jakoby w kancelaryi królewskiej przeprowadzono 
jakiekolwiek zmiany istotne w statucie samym. 



128 O. Balzer. [316] 

wodem, co większa, sprzeciwia się wiadomościom, podanym 
w samym przywileju konfirmacyjnym. Niezasadną jest tedy — 
mglista zresztą w^ samem ujęciu — teorya Karsta, który, prócz 
>przydatków królewskich* przyjmuje jeszcze dokonanie w tym 
czasie jakichś zmian czy uzupełnień w statucie samym, skut- 
kiem »inspiracyi króla-sankcyonatora« \ Prócz przytoczonych 
co dopiero wiadomości sprzeciwiają się zresztą teoryi owej 
inne jeszcze względy, W chwili, w której król, na sejmie 
z r. 1519, miał udzielić sankcyi statutowi, tekst jego w prze- 
kładzie łacińskim, przyniesiony do Piotrkowa przez Ormian 
lwowskich, był już gotowy; w tym zaś gotowym tekście wi- 
docznie niczego zmieniać nie chciano, nawet co do ustępów, 
które wymagały przekształceń, skoro wszystkie zastrzeżenia 
czy uzupełnienia, jakie się wydały potrzebnemi, umieszczono 
w osobnych, zewnętrznie wyodrębnionych ^przydatkach kró- 
lewskich*. Stąd przydatki owe kłócą się często z postanowie- 
niami samego statutu, stąd między statutem a przydatkami 
powstają niejednokrotnie antynomie 2. Gdyby król-sankcyonator 
miał był możność » inspirować* sam układ właściw^ego statutu, 
przydatki ow^e byłyby zgoła zbędne: wówczas bowiem wszyst- 
kie zmiany, o które chodziło, byłoby można wprowadzić w sam 
tekst statutu. Skoro zaś są takie przydatki osobne, i to w ilości 
bardzo pokaźnej, to widocznie w tekście właściwego statutu 
nie przeprowadzono żadnych zmian z inspiracyi króla. Mniemanie, 
że mogło być jedno i drugie, przydatki i zmiany tekstu statu- 
tutowego z inspiracyi króla, nie tylko nie ma jakiegokolwiek 
poparcia rzeczowego, ale jest wprost nielogiczne. Mniej jeszcze 
zasadną od tego poglądu jest teorya prof. Kutrzeby, który po- 
wstanie całej obecnej redakcyi statutu (jak ją zatwierdzono 
r. 1519), odnosi do czasów wdrożenia akcyi o jego zatwier- 
dzenie, t. j. do r. 1518/9. Twierdzeniu temu sprzeciwiają się 
w^prost przytoczone poprzednio wiadomości przywileju konfir- 



1 Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 350. 

* Na co zwróciłem już uwagę w Corp. iur. Pol. III. str. 421. 



[317] Statut ormiański. 129 

macyjnego, które nie o zatwierdzeniu nowo złożonego czy 
przerobionego, jeno przetłómaczonego, przedtem 
istniejącego statutu mówią; jest też rzeczą zgoła nieprawdo- 
podobną, żeby w ciągu tak krótkiego czasu, jaki upłynął mię- 
dzy mandatem królewskim o przedłożenie statutu do zatwier- 
dzenia, a samem jego zatwierdzeniem (m. 29 października 1518 
a 5 marca 1519) mogła być dokonana nowa redakcya, w któ- 
rej przeprowadzono tyle gruntownych i wszechstronnych zmian 
w porównaniu z podstawowemi jego źródłami. Jedyny argu- 
ment rzeczowy, jaki autor na poparcie swego zapatrywania 
przytoczyć zdołał: rzekome zużytkowanie ordynacyj z r. 1510 
i 1518, okazał się wszechstronnie niezasadnym ^ Przytoczymy 
zresztą później dowody, że redakcya statutu musiała przyjść 
do skutku znacznie wcześniej ^. I tak z żalem stwierdzić na- 
leży, że obaj najnowsi badacze tego przedmiotu, choć rozpo- 
rządzali materyałem źródłowym nieocenionej wartości, na któ- 
rym żaden z dawniejszych badaczów jeszcze się oprzeć nie 
mógł, oddalili się co do tego pytania bardziej od rzeczywisto- 
ści, aniżeli pisarze dawniejsi, Bischoff czy Gromnicki, przyjmu- 
jący trafnie, iż sama geneza statutu nie stoi w żadnym związku, 
rzeczowym czy przyczynowym, z jego zatwierdzeniem z r. 1519. 
Statut ten istniał już zatem w chwili, w której 
zapoczątkowano i prowadzono akcyą o jego za- 
twierdzenie (1518/9), a istniał już w takim kształ- 
cie, w jakim go zatwierdzono na sejmie z r. 1519; 
tylko tekst jego, wtedy jeszcze ormiański, zmienił się w ciągu 
tej akcyi na tekst łaciński. Od kiedyż zatem statut ten posia- 
dała gmina Ormian lwowskich? — oto pytanie, które się na- 
suwa z kolei. Stawiamy je na razie w formie najbardziej ogól- 
nikowej, t. z. nie dochodzimy jeszcze, czy miał on od razu 
taki kształt, w jakim go zatwierdzono r. 1519, czy też istniał 
przedtem w innej jakiejś, odmiennej redakcyi, wobec której 

1 Por. str. 31 n. 115 n. i 123. 
' Por. rozdz. VI. 
Stadya nad hist. prawa polskiego IV'. 22 



130 O- Balzer. [318] 

redakcya zatwierdzona przedstawia się jako przeróbka później- 
sza. Chodzi w tej chwili jedynie o wyjaśnienie kwestyi, od- 
kąd przyjąć można istnienie pisanego zwodu 
prawa ormiańskiego we Lwowie, niezależnie od tego, 
jaką by Ja jego treść i układ szczegółowy. 

Rozpatrzmy przedewszystkiem wiadomości źródłowe, które 
w tej sprawie mogłyby dać jakieś wyjaśnienie, z całego okresu 
czasu przed rokiem 1519, albo, żeby się wyrazić ściślej, przed 
29 października 1518, pod którą to datą w przytoczonym po- 
wyżej dekrecie królewskim mamy już stwierdzone istnienie 
wersyi ormiańskiej statutu ^ Osobliwym zbiegiem okoliczności 
wyraźne wzmianki o istnieniu pisanego prawa ormiańskiego 
dochowały się z tych czasów jedynie tylko- — w samym St. O., 
w art. 118: secundum iura scripta Armenorum praedicta, 
i w art. 124: ius scriptum Armenicum. Wzmianki te nie 
rozjaśniają bliżej pytania, o które chodzi, mieszczą się bowiem 
w zabytku, którego istnienie jest samo przez się dowodem, że 
Ormianie lwowscy posiadali prawo pisane, a którego genezę, 
datę i losy oświetlić właśnie należy wiadomościami, przekaz a- 
nemi przez inne źródła. Z owych zaś innych źródeł, żadne 
z przed końca r. 1518 nie poświadcza wyraźnie i niewąt- 
pliwie istnienia pisanego Statutu ormiańskiego; zawierają się 
w nich wiadomości dość pod tym względem niedokładne, które 
podzielić się dadzą na kilka osobnych kategoryj. 

Jedna grupa źródeł mówi ogólnikowo o prawach Ormian 
lub prawie ormiańskiem (iura, ius). W przywileju dla mie- 
szkańców Lwowa z r. 1387 królowa Jadwiga przyrzeka między 
innemi: omnes Ruthenos, Armenos, Saracenos et ludaeos... 
in suis iuribus conservare 2. Zwrot ten odnosić się może 
snadno do przywilejów prawno -politycznej treści, nadanych 
różnym narodowościom, zamieszkującym miasto, i nie jest rze- 
czą konieczną, żeby tu myśleć o potwierdzeniu Ormianom prawa 

» Por. str. 125. 

* Akta grodź, i ziem. III. nr. 42. 



[319] Statut ormiański. 131 

sądzenia się własnym swoim statutem pisanym; tem bardziej, 
że potwierdzenie to odnosi się nie tylko do Ormian, ale także 
do innych narodowości, z których niektóre notorycznie nie po- 
siadały podówczas zwodów prawa pisanego. W przywileju za- 
sadźczym Lwowa z r. 1356 Kazimierz W. nadaje Ormianom, 
podobnie jak i żydom, Tatarom, Rusinom, alternatywne prawo 
sądzenia się suae nationis iure^. R. 1474, w sporze kom- 
petencyjnym pomiędzy radą m. Lwowa a starszymi ormiań- 
skimi, żądają ci ostatni, ażeby strona sądzona była iure Ar- 
m en i co 2. W tych i tym podobnych zwrotach chodzi już nie- 
wątpliwie nie o jakieś przywilejowe uprawnienia Ormian, ale 
o stosowanie zasad prawa sądowego ormiańskiego, zatem o ma- 
terye, zawarte w St. O.; nie można jednak z wzmianek tych 
wysnuwać wniosku koniecznego, żeby już wtedy istniał 
we Lwowie pisany zwód prawa ormiańskiego. Wzmianki te 
mogą wprawdzie odnosić się do takiego zwodu, ale mogą też 
mieć na myśli prawo niespisane, zwyczajowe, dające się ró- 
wnież określić wyrazem: ius Armenicum. 

Szereg innych źródeł wspomina też wyraźnie — i wy- 
łącznie — o samem tylko prawie zwyczaj o wem ormiańskiem 
(ritus, mores, consuetudo). Już w przywileju zasadźczym 
z r. 1356, oprócz ustępu, przytoczonego poprzednio, znajduje 
się także zwrot: volumus eos (Ormian i inne narodowości 
wschodnie) iuxta ritus eorum in ipsorum iure illibatos con- 
servare^ Przywilej królowej Elżbiety z r. 1379 przykazuje 
Ormian lwowskich zachować in suis consuetudinibus, 
moribus i t. d.^, podobnież przywilej Ludwika z r. 1380: in 
suis consuetudinibus et moribus^. R. 1449 zapiska 

1 Akta grodź, i ziem. III nr. 5. Por. Balzer, Sądown. ormiań. 3 n. 

* Akta grodź, i ziem. VII. nr. 69. 
» Ibid. III. nr. 5. 

* Bischoff, Urkunden nr. 2. 

5 Ibid. nr. 2. O autentyczności obu tych przywilejów, mylnie przez 
dawniejszych badaczów kwestyonowanej, por. Balzer, Sądown. ormiań. 
24 przyp. 1. 

22* 



132 O- Balzer. [320] 

grodzka stwierdza, iż Orraianka Biełka winna złożyć przysięgę 
iuxta consuetudinera Armenorum^; r. 1476 w zapi- 
sce miejskiej podano, że ojciec wydanej za mąż córki uiścił 
zięciowi wszystko, quod se daturum secundum ritum 
Armenicum sibi promiserat^. Przytoczone tu wzmianki 
o zwyczajach prawnych, czy prawie zwyczaj o wem ormiańskiera, 
nasuwają pytanie, czy nie ma w nich pośredniego dowodu 
o nieistnieniu w tym czasie we Lwowie pisanego zwodu 
praw ormiańskich; rodzi się mianowicie myśl, że gdyby taki 
zwód pisany już się tam podówczas znajdował, odwoływanoby 
się raczej do niego, za pomocą stosownego jakiegoś, dokła- 
dniejszego określenia, nie zaś do samego tylko zwyczaju. Wnio- 
sek taki trzeba jednak z góry usunąć jako niezasadny. Przy- 
pominam znany szczegół, że tak samo w ówczesnej praktyce 
sądów polskich powoływano niejednokrotnie normy prawne, 
ustalone przez ustawodawstwo państwowe, określając je jako 
raos lub consuetudo; snadno przyjąć, że także zasady, okre- 
ślone w pisanym zwodzie praw ormiańskich mogły być na- 
zwane zwyczajem czy prawem zwyczajowem. Ponadto uwzglę- 
dnić należy jeszcze jedne okoliczność. Spis prawa ormiańskiego, 
o ile wtedy istniał we Lwowie, przedstawiać mógł znaczenie 
» kodeksu praw* tylko na wewnątrz, w gminie ormiańskiej 
i wobec Ormian samych; nie miał jednak tej powagi na ze- 
wnątrz, wobec innej ludności, czy innych władz: jeszcze bo- 
wiem podówczas nie uzyskał sankcyi powołanych do tego 
organów państwowych, jak się to stało później, przez zatwier- 
dzenie Zygmunta I z r. 1519. Na zewnątrz spis taki nie mógł 
tedy uchodzić za wytwór prawa ustawowego; mógł mieć co- 
naj więcej znaczenie jako spis zwyczajów prawnych, 
przestrzeganych w gminie ormiańskiej. Można więc przyjąć, że 
owe organy, od których pochodzą zestawione poprzednio 
wzmianki, a które stały bez wyjątku poza obrębem gminy 



* Akta grodź, i ziem. XIV. nr. 2225. 
« Ks. radziec. I. 319. 



[321] Statut ormiański. 133 

ormiańskiej, jako to: król, sąd grodzki, wJadze miejskie, mogły 
mówić o zwyczajach prawnych nawet w tym wypadku, jeżeli 
Ormianie lwowscy posiadali już gotowy spis swego prawa. Tak 
więc wzmianki te, choć same nie dowodzą istnienia zwodu 
pisanego, w niczera nie sprzeciwiają się przypuszczeniu, że zwód 
taki mógł już w tym czasie być w użyciu sądu ormiańskiego. 
Inna grupa źródeł mówi znowu łącznie zarówno o prawach 
(iura) jako też i zwyczajach (mos, consuetudo) Ormian lwow- 
skich. R. 1387 Jagiełło poleca zachować Ormian in eorum 
iuribus, moribus et consuetudinibus^; r. 1444 Wło- 
dzisław Warneńczyk utrzymuje ich circa iura, litteras et 
consuetudines, i zatwierdza iura ipsorum et consuetu- 
dines^. W ordynacyi z r. 1510 czytamy: iuxta ius et con- 
suetudines Armenicas (art. 7), in eorum iure Armenico et 
consuetudinibus (art. 11), obok krótszego określenia: 
iure Armenico iudicabuntur (art. S)\ W ordynacyi znowuż 
z r. 1518 spotykamy zwroty: iuri et consuetudinibus 
Armenorum, iuxta iuris Armenici formam et consuetudi- 
nem (art. 4), iuxta iuris Armenici normam et consuetu- 
dinem (art. 5), obok zwrotu krótszego: iure Armenico con- 
dempnati (art. 9) *. Znaczenie każdego z tych dwu zestawio- 
nych obok siebie określeń wytłómaczyliśmy już poprzednio 
z osobna; tutaj zaznaczamy jeszcze, że w zestawieniu sa- 
mem nie można się dopatrywać przeciwstawienia sobie 
dwu zgoła odrębnych rzeczy: nie można mianowicie twierdzić, 
że skoro akty te z osobna mówią o prawie zwyczaj o wem (con- 
suetudo, mos), a obok tego używają jeszcze określenia iura, 
to pod tą ostatnią nazwą rozumieć należy prawo pisane. Raz 
iura oznaczać mogą uprawnienia przywilejowe nadane Ormia- 
nom, z osobna tu wymienione obok zwyczajów prawa sądo- 

1 Bischoff, Urkunden nr. 2. 

* Ibid. nr. 10; zatwierdzenie tegoż przywileju przez Kazimierza Jag. 
r. 1461, ibid. nr. 13. 

' Corp. iur. Pol. III. nr. 56. 

* Ibid. III. nr. 198. 



134 O- Balzer. [322] 

wego, jakimi się oni rządzili, jak w przywilejach z r. 1387 
i 1444; innym razem, jak niewątpliwie w ordynacyach z r. 1510 
i 1518, zarówno iura jak i consuetudines odnoszą się do prawa 
sądowego, ale niekoniecznie przeciwstawiają tu sobie prawo 
pisane i niespisane zwyczajowe: można je snadno pojąć także 
jako pleonastyczne wyrażenia ówczesnego stylu kancelaryjnego, 
który używał rozmaitych wyrazów pokrewnych na określenie 
tego samego pojęcia. 

Rozgląd w przytoczonych tu wiadomościach źródłowych 
z całego okresu wieków średnich okazał tedy. że nie ma 
w nich ani jednego wyraźnego dowodu istnienia 
pisanego zwodu praw Ormian lwowskich; ale nie 
ma też żadnej wiadomości bezpośredniej czy po- 
średniej, któraby możliwość jego istnienia wy- 
kluczała. Z osobnym naciskiem zwrócimy tu jeszcze uwagę 
na to, że milczenie o takim zwodzie prawnym w kilku przy- 
wilejach królewskich, zawierających ogólne zatwierdzenie praw 
Ormian lwowskich, nie może być tłómaczone w rozumieniu 
ujemnem, jakoby dowód nieistnienia zwodu. Tak samo i po 
roku 1519, kiedy Ormianie posiadali już statut w zatwierdze- 
niu Zygmunta I, konfirmatorya królewskie wspominają o nim 
albo tylko niewyraźnie, albo nie wspominają wcale. Zygmunt 
August, mając sobie przedłożone litteras prolixas in pergameno 
descriptas... parentis nostri (statut), zatwierdza im r. 1548 tam 
litteras praefatas . . . quam omnia alia privilegia, iura, donatio- 
nes, litteras, libertates, praerogativas et immunitates, nadto 
także consuetudines 1. W konfirmatoryum Henryka Walezego 
z r. 1574 nie ma już nawet opisowej wzmianki o statucie, 
określającej go nazwą > obszernego hstu naszego rodziciela*, 
jaką zawierał jeszcze przywilej z r. 1548; król zatwierdza tu 
Ormianom ogólnie tylko omnia privilegia, iura, donationes, litte- 
ras, hbertates, praerogativas, exemptiones, immunitates. a w dal- 
szym ciągu aktu, powtórzywszy ten ustęp, dodaje nadto także 

* Bischoff, Urkunden nr. 33. 



[323] Statut ormiański. 135 

consuetudines 1. Takie same, dosłownie, lub prawie dosłownie 
brzmiące zwroty, spotykamy też w potwierdzeniach później- 
szych królów, jak Batorego, Zygmunta IIIM t. d. A przecież 
ten niewymieniony w nich z osobna Statut ormiański istniał 
wtedy i stosowany był jako prawo obowiązujące. 

Ze wszystkich wiadomości średniowiecznych (z przed r. 1518) 
jeden tylko przywilej Jagiełły z r. 1415 w przedmiocie usta- 
nowienia wójtowstwa ormiańskiego w jurysdykeyi dekanalnej ^, 
zdaje się wyraźniej wskazywać na istnienie pisanego zwodu 
prawa ormiańskiego we Lwowie. Król przenosi tu Ormian de- 
kanalnych z prawa ruskiego in (ius) Armenicum, quo alii 
Armeni in civitate nostra Leopolłensi existentes perfruuntur, 
zastrzega, że mają oni odpowiadać przed wójtem non aliter 
quam iure suo Armenico, wójtowi zaś przyznaje prawo 
sądzenia, prout hoc ipsum ius Armenicum, quod ha- 
berit Armeni civitatis nostrae Leopoliensis... in 
omnibus suis punctis, articulis, conditionibus, 
sententiis et clausulis postulat et requirit^. Tego 
ostatniego zwrotu używano pospolicie wtedy, kiedy się odno- 
szono do dawniejszych, na piśmie ustalonych postanowień; 
przyczem z całej treści ustępu wynika, że nie chodziło tu 
o jakieś uprawnienia prawnopolitycznej treści, zawarte w da- 
wniejszych przywilejach królów na rzecz Ormian lwowskich, 
jeno o zasady prawa sądowego; można więc na tem oprzeć 
wniosek, iż król miał tu na myśli używany już podówczas 
w gminie Ormian lwowskich pisany zwód ich prawa rodzi- 
mego. Może też wzmianka, zawarta w zapisce grodzkiej z r. 1451 
o złożeniu przysięgi przez stronę ormiańską iuxta legem et 
ritum Armenorum^ przyjąć się da również jako dowód istnie- 
nia zwodu pisanego, jeżeli wyraz lex nie został tu użyty 

* Bischoff, Urkunden nr. 38. 
» Ibid. nr. 39. 44. 

* Por. Balzer, Sądown. ormiań. 89. 

* Akta grodź, i ziem. IV. nr. 32. 
Mb id. XIV. nr. 2407. 



1 36 O. Balzer. [324] 

W znaczeniu obszerniej szem, jako określenie normy prawnej 
w ogóle. 

W kwestyi, czy i od kiedy istniał we Lwowie pisany zwód 
prawa ormiańskiego, wszystkie rozpatrzone tu wiadomości źró- 
dłowe dały tedy wynik albo obojętny, albo nie dość stanow- 
czy. Bez porównania jaskrawiej — i stanowczo — oświetla 
tę sprawę rozważenie innych momentów. W czemkolwiek Sta- 
tut ormiański, jak go znamy z zatwierdzenia Zygmuntowego, 
przedstawia się jako redakcya samodzielna, nie bez znacznego 
oddziaływania praw zachodnich złożona, jedno przecież jest 
rzeczą widoczną: że główną jego podstawą był pomnik naro- 
dowego prawa armeńskiego, Datastanagirk. Ten pomnik musiał 
być tedy znany w gminie Ormian lwowskich przed złożeniem 
opartego na nim statutu. Gmina ow^^ zaś, jak daleko tylko się- 
gniemy wstecz, w czasie oświetlonym źródłami historycznemi, 
posiadała, w mniejszym lub szerszym zakresie przyznany 
sobie samorząd, przedewszystkiem odrębne, według własnego, 
ormiańskiego prawa wykonywane sądownictwo, mniejsza o to, 
czy pod przewodnictwem wójta miejskiego, czy ormiańskiego. 
To prawo zatwierdzono jej już w przywileju zasadźczyra 
Lwowa z r. 1356, zatem w samych początkach rządów pol- 
skich w tem mieście, a jest rzeczą najprav;dopodobniejszą, że 
posiadała je także przedtem, pod rządami książąt ruskich ^. 
Z drugiej strony, jakkolwiek sama historya pierwotnego osie- 
dlenia Ormian we Lwowie nie da się rozświetlić całkiem do- 
kładniej pewną jest rzeczą, że osiedlenie to nie nastąpiło tu 
rychlej, jak dopiero w pewien czas po złożeniu zwodu Gosza 
(ok. 1184 r.) w Armenii. I to jest szczegół bardzo ważny, na 
który osobno trzeba zwrócić uwagę. Gdyby w czasie przesie- 
dlenia się Ormian do Lwowa nie był jeszcze istniał gotow^y 
spis narodowego prawa armeńskiego, możnaby oczywiście zro- 
zumieć łatw^o, że Ormianie tutejsi stosowali między sobą samo 

* Por. Balzer, Sądown. ormiań. 9. 17 n. 

* Por. niżej str. 140 n. 



[325] Statut ormiański. 137 

tylko niespisane prawo zwyczajowe, z ojczyzny przyniesione; 
możnaby nawet przyjąć, że w takim razie owo prawo zwy- 
czajowe utrzymało tu nadal wyłączną moc obowiązującą, po 
dokonanem później spisaniu zwodu Gosza w Armenii. Ale 
zgofa nienaturalną i żadnym rozumowym argumentem niedająeą 
się poprzeć byłaby hypoteza odwrotna: że Ormianie, osiedlając 
się we Lwowie w czasie, kiedy istniał już gotowy spis ich 
prawda rodzimego, i mając tu możność użyvA'ania tegoż prawa 
w ramach przyznanego sobie samorządu sądowego, poprzestali 
przecież na stosowaniu samego tylko, utrzymującego się w tra- 
dycyi ustnej prawa zwyczajowego, nie uwzględnili zaś znanego 
sobie i wtedy już w ojczyźnie ich upowszechnionego zwodu 
pisanego. Nie chcąc tedy uciekać się do przypuszczeń zgoła 
nieprawdopodobnych i argumentów sztucznych, do których 
zresztą żadna wiadomość źródłowa nie daje najmniejszej pod- 
stawy, musimy przyjąć, że Ormianie, którzy się osiedlili we 
Lwowie, przynieśli tu ze sobą gotowy, spisany zwód 
rodzimego swego prawa armeńskiego, t. j. Data- 
stanagirk. Trafnie wyraził się Kohler o tej księdze prawnej, 
że towarzyszyła ona Ormianom nie tylko w ich wyprawach 
zdobywczych, ale i na wędrówkach w obce strony, dokąd ich 
zaprowadził przedsiębiorczy zmysł handlowy ^; a Karst, oma- 
wiając przywilej zasadźczy Lwowa z r. 1356, mimo, że tekst 
jego nie daje całkiem wyraźnej pod tym względem wskazówki, 
stwierdził przecież, niewątpliwie trafnie, że przywilejem tyra 
zapewniono Ormianom lwowskim prawo używania własnego, 
armeńskiego kodeksu prawnego 2. 

Pisany zwód prawa armeńskiego istnieje tedy 
we Lwowie — od początku; jest on tu chyba tak da- 
wny, jak dawną jest gmina ormiańska lwowska. 
Ale ten zwód pierwotny, to nie ten sam, i nie taki sam statut, 
jaki zatwierdził Zygmunt I r. 1519; bo statut zawiera cały 

* Kohler, Das Recht der Armenier, Zeitschr. VII. 399. 
« Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 348. 



138 O. Balzer. [326] 

szereg dodatków, uzupełnień i przekształceń, które mogły się 
doń przedostać niewątpliwie dopiero na miejscu (we Lwowie), 
pod wpływem i oddziaływaniem stosunków życia zachodniego 
i prawa miejscowego; które zatem nie mogły się mieścić 
w księdze prawnej, przyniesionej tu zrazu przez Ormian 
ze Wschodu. Wynika stąd, że w czasie pomiędzy osiedleniem 
się we Lwowie a zatwierdzeniem z r. 1519, Ormianie uży- 
wali dwu po kolei kodeksów prawnych, pomiędzy 
którymi zachodzi wprawdzie ścisły stosunek pokrewieństwa, 
o tyle, że kodeks późniejszy jest przeróbką, i opiera się w zna- 
cznej części na dawniejszym, które jednak ze względu na owe 
przeróbki odróżnić należy od siebie ściśle jako dwie odrębne 
redakcye. Redakcya późniejsza, ta, którą zatwierdzono r. 1519, 
to Statut ormiański lwowski; redakcya pierwotną, przy- 
niesioną początkowo przez Ormian do Lwowa, nazwiemy Ma- 
<;ierzą statutu lwowską. 

Z dwu tych zwodów znany nam jest tylko tekst zwodu 
późniejszego, samego statutu, i to w przekładzie łacińskim 
z r. 1518/9, Nie znamy natomiast pierwotnego tekstu ormiań- 
skiego tegoż statutu; nie dochował się także tekst, oczywiście 
ormiański. Macierzy lwowskiej. Przechowany w rękop. Bibl. 
Ossol. we Lwowie nr. 1916 tekst ormiańsko- tatarski statutu^ 
powstał już po zatwierdzeniu Zygmunta I z r. 1519, zawiera 
bowiem w przekładzie, prócz właściwego statutu, nadto jeszcze 
formuły początkowe i końcowe dyplomu królewskiego, łącznie 
z relacyą i podpisem podkanclerzego, a nadto, przy poszcze- 
gólnych artykułach, także »przydatki królewskie «, w jakie go 
przy zatwiedzeniu zaopatrzono. Co do ormiańskiego tekstu sa- 
mego statutu, jaki się w tym rękopisie mieści, pozostaje i teraz 
jeszcze do rozstrzygnięcia pytanie — jak na to już przed kilku 
laty zwróciłem uwagę ^ — czy jest on tu nowem, samoistnem 
tłómaczeniem królewskiego dyplomu łacińskiego na język ormiań- 



* Opis rpisu w Corp. iur. Pol. III. str. 403 n. 
» Ibid. m. str. 417. 



[327] Statut ormiański. 139 

ski, czy też przejął tu bez zmiany dawniejszy ormiański tekst 
statutu, jak się on przedstawiał przed zatwierdzeniem, i uzu- 
pełnił go tylko samoistnym przekładem wspomnianych powy- 
iej formuł i przydatków królewskich. Rzecz tę rozstrzygnąć 
zdołają oryentaliści ^; gdyby zasadną okazała się alternatywa 
druga, dałby się też odtworzyć pierwotny tekst ormiański 
statutu. 

Ale tylko statutu. Niema natomiast żadnej podstawy, 
na zasadzie której dałby się przywrócić pełny 
tekst Macierzy, i jak się zdaje, żadnej nadziei, żeby ów 
tekst macierzysty odnalazł się jeszcze w jakimś nieznanym 
dotąd przekazie rękopiśmiennym. A jednak poznanie tego tekstu 
jest rzeczą pierwszorzędnej doniosłości dla badań nad genezą 
i charakterem St. O., dopiero bowiem porównanie obu tych 
zwodów ze sobą zdołałoby wykazać wszechstronnie, co prze- 
szło do statutu jako materyał gotowy, w pierwotnej Macierzy 
zawarty, a co stanowi w nim grupę samoistnych dodatków 
czy przekształceń; wreszcie, jaki jest charakter tych zmian, 
jaka myśl i dążność redaktora czy redaktorów, którzy pod- 
jąwszy się nowego opracowania księgi prawnej, stworzyli osta- 
tecznie Statut ormiański w tym kształcie, jak go znamy z za- 
twierdzenia z r. 1519. 

* Nie można być dosyć ostrożnym, kiedy się mówi o tym tekście 
ormiańskim, i o stosunku jego do znanego nam tekstu łacińskiego St. O. 
przynajmniej tak dZugo, dopokąd nie zbadają go i nie uprzystępnią arme- 
niści. Kutrzeba, Datastanagirk 679 odwołuje się także do pomocy oryen- 
talistów, ale w niecierpliwości przesądza z góry wynik, do jakiego dojść 
mogą, stwierdzając: »pytanie, czy tłómaczenie armeńskie statutu z r. 1519 
korzystało z pierwotnego tekstu, zdaje się, rozwiązać trzeba będzie prze- 
cząco ze względu na całą fakturę statutu w stosunku do Dat.«. Zapewne, 
jeżeli się przyjmuje mylnie, jak prof. Kutrzeba, że aż do r. 1518 uży- 
wano we Lwowie Datastanagirku w pierwotnym kształcie, i że dopiero 
1518/9 Dat. przerobiony został w statut w obecnym jego kształcie. Ale 
skoro przerobiony statut istniał już przedtem w oryginale ormiańskim, 
z którego r. 1518/9 dokonano przekładu na język łaciński, nie pomoże 
odwoływanie się do »faktury<, gdyż faktura oryginału musiała być taka 
sama jak i tłómaczenia. 



140 O- Balzer. [328] 

Rozważmy to pytanie z możliwą dokładnością. Jeżeli nie- 
podobną jest rzeczą odtworzyć tekstu Macierzy w całości, może 
dadzą się zebrać przynajmniej pewne okruchy wiadomości, na 
zasadzie których można będzie oprzeć jakieś pewniejsze wnio- 
ski naukowe. 

Próbujmy najpierw oświetlić sprawę faktami historycznymi 
ogólnego znaczenia. Skoro się okazało, że Ormianie, w chwili 
przybycia do Lwowa, przynieśli tu ze sobą gotową już Macierz 
ze Wschodu, to nie może być rzeczą obojętną pytanie: skąd 
przybyli, kiedy się tu osiedlili, i wśród jakich okohczności pod- 
jęU tę wędrówkę ku Zachodowi; wyjaśnienie tych kwestyj 
może rzucić sporo światła na pochodzenie samej Macierzy. 
Niestety, wiadomości nasze o tej sprawie są zgoła niedostate- 
czne; jako pewnik da się tu stwierdzić jeden tylko szczegół, 
że, podobnie jak Tatarzy, w znaczniejszej ilości musieli przy- 
być do Lwowa jeszcze za czasów ruskich, skoro już w sa- 
mym początku rządów polskich, przy lokacyi Lwowa r. 1356, 
trzeba się było liczyć z nimi jako odrębnym odłamem ludno- 
ści miejskiej i zapewnić im osobne prawa i. O losach Ormian 
lwowskich, czy w ogóle ruskich, z czasów^ przed zajęciem Rusi 
halickiej przez Polskę, nie mamy wiadomości prawie żadnych, 
a i te nieliczne, jakie są, nie przedstawiają poważnego zna- 
czenia. Nie wspomina o nich żadna współczesna, czy choćby 
czasowo zbliżona wiarogodna wzmianka kroniksrska; inne, 
znacznie późniejsze, od Alnpeka i Zimorowicza począwszy, 
mogą być już tylko zamąconą Iradycyą lub konjekturami auto- 
rów, niemającemi wartości źródła historycznego. Nie docho- 
wał się też żaden dokument z tych czasów, chociażby tylko 
z uboczną wzmianką o Ormianach; rzekomy dyplom, a raczej 
regest rzekomego dyplomu wielkiego księcia ruskiego Teodora 
Dymitrowicza z roku jakoby 1062, przyzywający Ormian na 
Ruś i nadający im w zamian za spełnianą służbę rycerską 
pewne wolności, jaki wypłynął niespodzianie w w. XVII, choć 

* Por. Balzer, Sądown. ormiań. 4 n. 



[329] Statut ormiański. 141 

uzyskał wtedy jako »niepodej rżany « zatwierdzenie Włady- 
sława IV (1641), jest prawdopodobnie apokryfem i. Nie dziw, 
źe wobec lego zupełnego braku wiarogodnych dat, uczeni po- 
dają najrozmaitsze hypotezy co do osiedlenia się Ormian 
we Lwowie i na Rusi; odliczając niektóre wyjątki, można po- 
wiedzieć, źe każdy niemal występuje tu z innym pomysłem. 
Poprzestanę na przytoczeniu kilku autorów, bądź nowszych, 
bądź takich dawniejszych, którzy się przedmiotem tym dokła- 
dniej zajmowali. Jedni, jak Barącz, opierając się na rzekomym 
dokumencie z r. 1062, przyjmują, że już wtedy, skutkiem zbu- 
rzenia miasta Ani, stolicy Armenii, r. 1046, przybyh Ormianie 
na Ruś, na wezwanie tamtejszego księcia; we Lwowie osie- 
dlih się już może (tu idzie on za Alnpekiem) za czasów Da- 
niły, choć sam przyznaje, że podstawa tej wiadomości jest 
mętna. Zdaniem Barącza przybywali tu zresztą Ormianie jeszcze 
później kilkakrotnie w większych od razu ilościach: tak raz 
po zupełnem zniszczeniu Ani r. 1319, a drugi raz ok. r. 1485, 
po zajęciu Krymu przez Turków r. 1475, drogą przez Woło- 
szczyznę, gdzie się przez krótki czas zatrzymali. Dwie pierwsze 
wędrówki (1046 — 1062 i 1319) miały tu naprowadzić żywioł 
czysto ormiański; ostatnia (ok. 1485) żywioł ormiański, skut- 
kiem dłuższej przedtem osiadlości na Krymie częściowo sta- 
larszczony; on to dopiero miał tu spowodować przekształcenie 
używanego przez Ormian lwowskich języka na ormiańsko- 
tatarski^. Jeszcze też Karst pierwszą immigracyą Ormian na 
Ruś odnosi do lat 1046—1064 (raczej 1046—1062), przyj- 
muje jednak inną datę dla następnej, drugiej z rzędu, znowuż 
po zburzeniu Ani r. 1239, skutkiem czego pewna część Ormian 
przesiedliła się do Astrachania, a wnet potem, skutkiem ucisku 
tatarskiego, do Polski (raczej podówczas: na Ruś); kwestyą 
zasiedlenia Lwowa przez Ormian autor nie zajmuje się wcale '. 

* Por. kilka trafnych zarzutów przeciw jego autentyczności u Gro- 
mnickiego, Ormianie w Pol. 7 — 9. 

» Barącz, Rys dziej, ormiań. 60—62. 104. 109. 110. 
» Karst, Grundriss, Zeitschr. XiX. 348, 



142 O- Balzer. [330] 

Pogląd Karsta przejmuje całkiem wiernie prof. Kutrzeba ^ 
Zdaniem Czofowskiego wychodztwo Ormian z Armenii zaczęło 
się w w. XII wskutek ucisku Turków - Seldżuków, a w w. XIII 
przybrało jeszcze szersze rozmiary, i to tak, że z kraju wy- 
szła najprzedniejsza część narodu, szlachta, która książętom 
ruskim ofiarowała swe usługi jako drużyna rycerska, i rze- 
czywiście służbę rycerską w wielu walkach spełniała; później, 
po najeździe mongolskim r. 1241, dostarcza ona krajom ru- 
skim żywiołu osadniczego, między innemi osiedlają się też 
Ormianie w nowo założonym Lwowie, w czasie bliżej przez 
autora nieoznaczonym ^. Wbrew tym wszystkim poglądom 
twierdzi znowuż Gromnicki, że osadnictwo Ormian na Rusi 
nie może być rychlej sze nad wiek XIII, przyczem, w przeci- 
wieństwie do Barącza, wyraża zapatrywanie, że najstarsi osa- 
dnicy ormiańscy, między nimi także i lwowscy, pochodziU 
z Krymu i używali języka tatarskiego, który się pośród nich 
utrzymał do wieku XVn; dopiero późniejsza fala napływowa 
Ormian, która na Ruś już za rządów polskich przybyła przez 
Wołoszczyznę, władała czystym językiem ormiańskim 2. Jeszcze 
przed Gromnickim badacze niemieccy, jak Bischoff, za nim 
Kohler, przyjmowah, że osiedlenie się Ormian we Lwowie na- 
stąpiło r. 1280 za rządów Lwa Daniłowicza *. 

Żeby się wyznać w całym tym szeregu rozbieżnych prze- 
ważnie poglądów, z których żaden prawie nie jest dowodnie 
poparty, ani sam przez się zasadny, a znaczna część jest wie- 
rutnie błędną, pamiętać trzeba o tem, zgodnie z trafnem przy- 

» Kutrzeba, Datastanagirk 658; niestety, nawet z myJką Karsta 
co do Polski (zam. Rusi). »Żród^o«, na którem Karst oparł twierdzenie 
o pierwszej eraigracyi Ormian 1046—1064 (1062), a którego nie umiai 
wskazać Kutrzeba, to właśnie rzekomy dokument z r. 1062, zestawiony 
z faktem zburzenia Ani r. 1046, według teoryi dawniejszych badaczów, 
jak ją n. p. rozwinął Barącz w przytoczonem co dopiero dziele. 

* Czołowski, Lwów za ruskich czasów, Kwart. hist. 1891, 805. 806. 

' Gromnicki, Ormianie w Polsce 9. 10. 

« Bischoff, Das alte Recht, Blatter 1857,217; Kohler, Das Recht 
d. Armenier, Zeitschr. VII. 390. 



1331] Statut ormiański. 143 

puszczeniem Gromnickiego, że język starszego zaludnienia 
ormiańskiego tych stron jest znacznie przekształcony pod wpły- 
wem elementów tatarskich, lub, żeby się wyrazić ściśle filolo- 
gicznie \ zawiera wiele pierwiastków tureckich. Stwierdza ten 
szczegół wyraźnie późna wprawdzie (z r. 1669), ale rzeczowo 
wiarogodna wzmianka historyka misyi ormiańskiej, ks. Pidou '; 
stwierdza też pośrednio fakt, że jeszcze w dzisiejszym języku 
ludowym Ormian polskich znajduje się ok. 30 — 407o wyrazów 
pochodzenia tatarsko-tureckiego ^. Mniemanie Barącza, jakoby 
język osiedlonych tu dawniej Ormian był zrazu czystym języ- 
kiem ormiańskim, a dopiero od końca wieków średnich ska- 
żony został tatarszczyzną skutkiem napływu nowych żywiołów 
ormiańskich z Krymu ok. r. 1485, w każdym razie po r. 1475, 
mniemanie, niepoparte zresztą żadnym dowodem historycznym 
ani filologicznym, nie da się utrzymać. Z aktów sądowych 
lwowskich, miejskich czy grodzkich, wspommających niezwykle 
często o Ormianach i sprawach ormiańskich, wypływa nie- 
wątphwie, że już conaj mniej od końca w. XIV siedzieli tu 
Ormianie w znacznej bardzo ilości i zbitej masie; gdyby więc 
ta liczna rzesza była tu tak długo używała rodzimego języka 
ormiańskiego, późniejszy napływ statarszczonych współplemień- 
ców, o którego większych rozmiarach nie ma zresztą dowo- 
dnych wiadom.ości, nie byłby był mógł wpłynąć przekształca- 
jąco na utartą zdawna w gminie ormiańskiej mowę. Gdybyśmy 
zaś nawet wpływ taki przypuścili, nie możnaby w żadnym 
razie przyjąć, żeby się objawił natychmiast, czy w krótkim 
stosunkowo przeciągu lat; tymczasem wiadomo, że już doko- 
nany w r. 1528 przekład statutu z r. 1519 na język rodzimy 
Ormian lwowskich, zawarty w wspomnianym powyżej rpisie 



1 Por. Hanus z, O języku Ormian polskich, Rozpr. Akad. Umiej., 
Wydz. filol. XI. 359. 361. 

2 Pawiński, Dzieje zjednocz. Ormian pol., Źródła dziej. II. 130. 

' Uwaga ks. kan. B. Dawidowicza, lektora języka ormiańskiego 
w Uniw. lwowskim, por. Corp. iur. Pol. III. str. 417. 



144 O. Balzer. [332] 

Bibl. Ossol. nr. 1916^, spisany został w języku ormiańsko-ta- 
tarskim, niezrozumiałym dostatecznie dzisiejszemu armeniście *. 
Takie gruntowne i wszechstronne przekształcenie języka Ormian 
lwowskich, jakie tu w ciągu ok. czterdziestu lat (1485 — 1528) 
a więc mniej więcej przez czas jednej tylko generacyi, przy- 
jąćby trzeba, jest przypuszczeniem zgoła nieprawdopodobnem, 
a raczej wprost niemożliwem. tem bardziej, że środowisko, 
w obrębie którego wpływ ten miał się ujawnić tak rychło, było 
Tatarszczyźnie zupełnie obce, polsko-niemieckie. Turecko-tatar- 
skie pierwiastki językowe musiały więc istnieć w mowie Or- 
mian lwowskich już od samego początku, musiały tu być 
przyniesione przez nich ze Wschodu już w pierwszej chwili 
osiedlenia się ich w tych stronach. Wypływa stąd, że Ormia- 
nie ci nie mogli tu przybyć wprost i bezpośrednio z Armenii; 
że zanim przenieśli się do Lwowa, musieli mieć za sobą 
trwającą przez pewien czas osiadłość w dziedzi- 
nach tatarskich, gdzie rodzima ich mowa pod wpływem 
panującego języka miejscowego uległa tak daleko sięgającym 
przekształceniom. Sląd zaś wynika w dalszem następstwie, że 
wszystkie hypotezy, łączące napływ ormiański na Ruś i do 
Lwowa w bezpośredni związek z jakiemiś katastrofami poli- 
tycznemi w Armenii samej, zwłaszcza z faktem zburzenia Ani, 
kolejno pod trzema rozmaitemi datami (1046, 1239, 1319) 
tutaj wyzyskiwanym, nie mają żadnej podstawy, bo w takim 
razie wygnańcy armeńscy byliby przynieśh na Ruś czysty swój 
język ormiański. Ostrożniej sformułowane hypotezy, jak je spo- 
tykamy n. p. u Karsta (za którym idzie tu prof. Kutrzeba), że 
Ormianie po zburzeniu Ani przenieśli się zrazu do Astrachania, 
a następnie, po krótkim tamże pobycie, skutkiem ucisku tatar- 
skiego, wysiedlili się na Ruś, zbliżają się już wprawdzie nieco 
do prawdy, ale na ogół nie wytrzymują również krytyki, bo 
i »krótkość« pobytu i >ucisk tatarski* jako powód emigracyi, 

» Por. str. 138. 

' Por. Corp. iur. Pol. lU. str. 4^16. 417. 



[333] Statut ormiański. 145 

to rzeczy, niepoświadczone źródłowo, jeno uzupełnione domyśl- 
nie dla zaokrąglenia hypotezy; nie mówiąc już o tern, że po- 
byt »krótki« nie byłby był również mógł wpłynąć na grunto- 
wne przekształcenie icłi mowy. Warto też zaznaczyć, że 
w Astrachaniu żyje jeszcze dzisiaj ok. 4000 Ormian obok 
ok. 10000 Tatarów \ z czego, jeżeli wolno wnioskować o sto- 
sunkach zaludnienia tego miasta w czasie podległości jego Zło- 
tej Hordzie, w^ypadłoby, iż ludność ormiańska, jaka się tam na 
stałe utrzymała, wynosiła prawie połowę całej ludności tatar- 
skiej; nie ma więc podstawmy do przypuszczeń, że ludność ta 
gromadnie opuszczała te strony skutkiem ucisku swych panów 
tatarskich. 

Sądzę, że do wyjaśnienia wszystkich tych wątpliwości nie- 
mało przyczynić się może nieuwzględniony dotąd w związku 
z temi pytaniami szczegół, że zaludnienie pierwotnego, ruskiego 
Lwowa, wykazuje tak samo pokaźną liczebnie warstwę Tata- 
rów, jak i Ormian. Przedmieście krakowskie i brama do przed- 
mieścia tego wiodąca, noszą w wiekach średnich nieraz okre- 
ślenie tatarskich, a Kazimierz W., zaraz po zajęciu Rusi przez 
Polskę, urządzając stosunki miasta r. 1356, liczy się z odrę- 
bną, wyosobnioną grupą tatarską tak samo, jak z ormiańskim 
odłamem ówczesnego zaludnienia 2. Na uwagę zasługuje też 
okohczność, że żywioł tatarski i ormiański mieszka tu zmie- 
szany ze sobą razem, w najstarszej, za ruskich jeszcze cza- 
sów zasiedlonej dzielnicy miasta, na przedmieściu krakowskiem, 
albo conajwyżej na graniczącej z niem linii późniejszego śród- 
mieścia (ulica ormiańska) ^. Skądże się tu wzięh, w czasie przed 
zajęciem tej ziemi przez Polskę, w tak licznej ilości Tatarzy? 
Oczywiście nie skutkiem jakichś katastrof politycznych w swoim 
kraju, któreby ich zmusiły do przesiedlenia się w inne strony, 
gdyż czasy owe, to okres rozwijającej się potęgi Tatarszczy- 

1 Sfown. geogr. I. 51. 
* Por. Balzer, Sądown. ormiań. 5. 6. 
» Ibid. 82 n. 
Stndya nad hist. prawa polskiego lY. 2S 



146 O. Balzer. [334J 

zny, przed którą szukano tylko obrony, ale której w głównych 
siedzibach nie zaczepiano. Nie opresya wojenna, ale inne 
względy, jakiś pokojowy, na obopólnem porozumieniu przy- 
bywających Tatarów i miejscowych panów oparty pochód ko- 
lonizacyjny, wywołały tu widocznie napływ i stałe osiedlenie 
się żywiołu tatarskiego we Lwowie. Mniejsza o to, jakie były 
pobudki tej kolonizacyi: czy chodziło n. p. o cele militarne, 
czy ekonomiczno-handlowe. Jest rzeczą usprawiedliwioną i naj- 
bardziej zasadną, odnieść do podobnych przyczyn także osie- 
dlenie się statarszczonych Ormian w^e Lwowie, zwłaszcza że, 
jak widzieliśmy, nie da się ono związać bezpośrednio z kata- 
strofami pohtycznemi w ich pierwotnej ojczyźnie, i że chodziło 
tu o immigracyą takiego żywiołu ormiańskiego, który przez 
pewien czas przedtem przebywał już w krajach Złotej Hordy 
razem z Tatarami. Jak tam wiódł z nimi żywot wspólny, jak 
później, we Lwowie, zamieszkał z nimi razem, tak też razem 
z nimi mógł się tu przesiedlić, oczywiście przedewszystkiem 
z pobudek ekonomicznej natury. Czy to przesiedlenie dokonało 
się od razu całą ławą, czy w mniejszym zakresie powtarzało 
się kilkakrotnie, lub może przez stały, dłuższy czas trwający 
napływ poszczególnych przesiedleńców urosło do tak powa- 
żnych rozmiarów, próżno dociekać; dla oceny ogólnego cha- 
rakteru sprawy rzecz to zresztą obojętna. 

Jedno tylko trzeba jeszcze sprawdzić: czy stosunki ówcze- 
sne na miejscu, na Rusi samej i we Lwowie, były tego ro- 
dzaju, żeby można myśleć o takiej pokojowej kolonizacyi 
tatarsko-ormiańskiej. Jasną jest rzeczą, iż sprawa ta łączyła 
się ściśle z ukształtowaniem samego stosunku politycznego po- 
między Rusią hahcką z jednej, a Tatarszczyzną z drugiej 
strony. W okresach wojen czy naprężenia politycznego nie ła- 
two przypuścić, iżby książęta ruscy kolonizacyą taką popierali. 
czy choćby nawet cierpieU; była ona możliwa tylko w czasie 
przyjaznego ułożenia się stosunków wzajemnych, bez względu 
już na to, czy ta przyjaźń była szczerą, czy przymuszoną. Otóż, 
żeby ogarnąć wypadki, poczynając od ustalonej dziś w nauce 



[335] Statut ormiański. 147 

daty zaJożenia Lwowa (1249 — 1255) \ aż do przejścia jego 
pod panowanie polskie, dadzą się pod tym względem stwier- 
dzić następujące szczegóły. Za rządów Daniły stosunek Rusi 
halickiej do Tatarszczyzny jest na wskroś wrogi. On, który pa- 
miętał straszny pogrom Rusi nad Kalką i doświadczył zło- 
wrogich następstw najazdów z r. 1237 i 1241; który widział, 
jak znaczna część ziem ruskich przeszła w haniebną zależność 
od Złotej Hordy, sam nawet zmuszony r. 1250 » pokłonić się« 
tamtejszemu chanowi, wytężył wszystkie siły w tym kierunku, 
ażeby się od zależności tatarskiej wyswobodzić, ażeby kraj 
swój przygotować do skutecznego odporu przeciw dalszym 
uroszczeniom wroga, jakie mógłby podnieść w przyszłości. Cała 
jego pohtyka wewnętrzna i zewnętrzna, dążność do konsoli- 
dacyi sił narodowych, sojusze z potęgami zachodniemi, Polską, 
Mazowszem, Zakonem krzyżackim, nawiązane z Stolicą apo- 
stolską rokowania o unią, zmierzały do tego celu, choć nie 
uchroniły go od katastrofy; poniósłszy r. 1261 klęskę od Ta- 
tarów, uciekać musi z kraju, a synowie jegO; z rozkazu zwy- 
cięzcy, burzą własne grody, między nimi niedawno założony 
Lwów. Po kilku latach tymczasowych rządów, jakie synowie 
ci prowadzili aż do śmierci Daniły 1266 r., i po krótkiem pa- 
nowaniu jego syna Szwarna we Lwowie, do r. 1270, obejmuje 
tu wreszcie władzę drugi jego syn. Lew I, i utrzymuje się na 
stolcu książęcym aż do śmierci 1301 r. Ze zmianą panowania 
następuje też gruntowna zmiana polityki. Lew porzuca sojusze 
z Zachodem, wojuje z Polską, rękojmię powodzeń widzi w do- 
brem porozumieniu się z Tatarami, z ich pomocą chce utrwa- 
lić swą władzę wobec uroszczeń krewniaków, pod ich osłoną 
odbudować zniszczone grody, z ich współudziałem podejmuje 
wyprawy na sąsiadów, i sam znowuż w ich wyprawach łupież- 
czych niejednokrotnie ich posiłkuje. Kronika ruska zapisuje 
€ nim z żalem, iż »rad chodził z Tatarami*; podobno nawet 
na swoim dworze utrzymywał drużynę przyboczną, złożoną 

* CzoZowski, Lwów za rus. czasów, Kwart. Hist. 1891, 791. 

23* 



148 O- Balzer. [336] 

z pułków tatarskich. Dopiero po klęsce, poniesionej wspólnie 
z Tatarami w niefortunnej wyprawie na Polskę r. 1281, prze- 
konywuje się o zmienności łask swoich sojuszników: z dziel- 
nicy jego Tatarzy tworzą sobie źródło dla czerpania zapasów 
wojennych, r. 1283, w powrocie z nowej wyprawy na Polskę, 
pustoszą przez czas dłuższy okolice Lwowa, a pod r. 1287 
zapisują kroniki ruskie wyprawę tatarską na Lwów. Jak się 
w dalszym ciągu jego panowania ułożył stosunek do Tatar- 
szczyzny, nie posiadamy wiadomości dokładnych; trudno jednak 
przyjąć, żeby mimo zwichnięte porozumienie udało mu się wy- 
dobyć z pod przewagi tatarskiej. Pośrednim dowodem tego 
rządy jego syna-następcy Jerzego I (1301 — 1315), bardzo nie- 
dostatecznie oświetlone wiadomościami historycznemi, pośród 
których jednak zachowała się jedna charakterystyczna, że 
z Litwą i Tatarami wyprawiał się na Polskę o Lublin. Do- 
piero synowie Jerzego, Andrzej i Lew II (1315 — 1324) zrywają 
stanowczo z polityką dotychczasową, wracając na stanov/isko, 
zajęte niegdyś przez Daniłę; nawiązują ścisły sojusz z poten- 
cyami zachodniemi, z Łokietkiem, papiestwem, z Krzyżakami; 
w układzie z Zakonem z r. 1316 wyraźnie się nawet zobo- 
wiązują bronić go przed Tatarami, a po śmierci ich Łokietek, 
w liście do papieża, stwierdza z naciskiem, że byli scutum 
inexpugnabile contra crudelem gentem Tartarorum i. Ich na- 
stępca Bolesław- Jerzy II Trój deno wic, związkiem krwi i pro- 
gramem poUtycznym połączony z Polską i Zachodem, nie scho- 
dzi z tej samej drogi; nie ma też z czasów jego panowania 
jakichkolwiek bliższych wiadomości o przyjaznem ułożeniu się 
stosunków z Tatarszczyzną ^. 

Z przytoczonych szczegółów wypływa, że myśl zasiedlenia 
Lwowa żywiołem tatarsko-ormiańskim, pochodzącym z siedzib 

* Dokument u Prochaski, W sprawie zajęcia Rusi przez Kazira. W., 
Kwart. Hist. 1892, 29. 

* Co do zestawionych tu szczegółów por. zamiast wielu innych: Car o, 
Gesch. Polens II. 219 n., CzoJowski, Lwów za ruskich czasów, Kwart. 
Hist. 1891, Reźdbek, Jifi II, Ćas. Mus. kral. ces. LVII. 120 n. 



[337] Statut ormiański. 149 

Złotej Hordy, mogła być świadomie podjęta i systematycznie 
przeprowadzona przedewszystkiem za rządów Lwa I (1270 — 
1301), albo conajwyżej jeszcze za panowania jego syna Je- 
rzego I (1301 — 1315); to ostatnie uzupełnienie mało już zresztą 
prawdopodobne ze względu na bladą i historycznie prawie cał- 
kiem zatartą postać Jerzego, która nie patrzy na inicyatora 
donioślejszych myśli politycznych czy ekonomicznych. W czasie 
panowania Lwa wysuwają się tu znowuż naprzód lata 1270 — 
1281, okres najściślejszych związków tego władcy z Tatar- 
szczyzną, niezamącony jeszcze konfliktami lat późniejszych. Że 
po pierwszem zapoczątkowaniu rzeczy, w czasach następnych, 
w drugiej połowie rządów Lwa, czy choćby nawet za pano- 
wania Jerzego I, mogły tu napływać dalsze fale osadnictwa 
wschodniego. Tatarzy czy Ormianie, rozumie się samo przez 
się. Popieranie tego osadnictwa przez Lwa odpowiada też 
w całości polityce w^ewnętrznej tego księcia. Jego sojusz z Ta- 
tarami miał głównie na celu zapewnienie pokoju swym zie- 
miom, dźwignięcie ich obronności wojennej i podniesienie eko- 
nomicznego rozwoju. Odbudowa grodów, przedewszystkiem 
zniszczonego niedawno przedtem Lwowa, stolicy książęcej, była 
pierwszą jego myślą; ześrodkowanie w nim żywszego ruchu 
handlowego naturalnem tej myśli uzupełnieniem. Do urzeczy- 
wistnienia tego ostatniego celu trzeba było na Rusi, podobnie 
jak współcześnie w Polsce, na Węgrzech czy w Czechach, sił 
obcych; zależało tylko od wyboru i ułożenia się stosunków 
politycznych, czy siły te sprowadzać z zachodu, czy ze wschodu. 
Niegdyś Daniło, zmuszony przez Tatarów do zwinięcia stolicy 
w Haliczu, kiedy przystąpił do założenia Chełma, zaludnił go 
osadnikami z Polski i Niemiec i; Lew I, zerwawszy związki 
z zachodem, wprzęgnięty w rydwan pohtyki tatarskiej, musiał 
ich szukać przedewszystkiem na wschodzie, w Tatarszczyźnie. 
Nie sama też zapewne dążność ekspanzywna tamtejszej ludno- 
ści zrodziła ten prąd osadniczy ku Lwiej stolicy; wchodziła 

^ Por. CzdJowski, Lwów za rus. czasów, Kwart. Hist. 1891, 782. 



150 O- Balzer. [338] 

tu w grę chyba także akcya samego księcia, który ten prąd 
popierał, a może nawet wywołał. 

I tak ostatnie trzydziestolecie wieku XIII, albo, gdyby rzecz 
tę chcieć ściślej jeszcze określić, ósmy dziesiątek lat tego stu- 
lecia, to najstarsza, pewniejsza, i jak wszystko za tem 
przemawia, naprawdę początkowa data historyi Or- 
mian w^e Lwowie i na Rusi, niepoświadczona wprawdzie 
bezpośrednio wiadomościami źródłowemi, ale w związku z ca- 
łem ułożeniem się stosunków ówczesnych naj prawd opodob niej - 
sza. Wszystkie inne wcześniejsze, poczynając od apokryficznej 
1062 r., wraz z całym aparatem dorobionych uzupełnień czy 
uzasadnień, z pierwotną służbą rycerską Ormian w drużynach 
książąt ruskich, z kilkakrotnem zburzeniem Ani jako bezpo- 
średnią przyczyną ich przesiedlenia się, nawet z »uciskiem« 
tatarskim jako powodem rychłego opuszczenia dziedzin tatar- 
skich, snadno można pominąć jako czcze domysły. Nie jsko 
bezdomni wygnańcy przybywali Ormianie na Ruś i do Lwowa, 
prosząc tu o przytułek i łaskę; przybywali jako przedsiębior- 
czy kolonizatorowie, wezwani może, a w każdym razie chę- 
tnie przyjmowani przez miejscowego władcę. Tylko też w ta- 
kiem oświetleniu da się wytłómączyć ich względnie uprzywi- 
lejowane stanowisko, przedewszystkiem zaś samorządny ustrój 
sądowy, z osobnym »urzędnikiem« (późniejszym wójtem) na 
czele, i z osobnem własnem prawem, jakie tu zastali, i jakie 
uznać musieU królowie polscy po zajęciu Rusi i Lwowa ^ 

Stwierdzone tu szczegóły rzucają snop światła na zajmu- 
jące nas pytanie główne co do losów zwodu macierzy- 
stego, z którego wyszedł później Statut ormiański lwowski; 
bo historya pierwszego osiedlenia się Ormian we 
Lwowie jest też historya przybycia Macierzy sta- 
tutowej do Lwowa. Z uwag tych wypływa przedewszyst- 
kiem, że jak Ormianie, tak też i Macierz przybyła tu nie wprost 
z Armenii, ale » szlakiem tatarskim*, po pewnym postoju w Ta- 

* Por. Balzer, Sądown. ormiari. 9. 17 n. 



[339] Statut ormiański. 151 

tarszczyznie samej. W ślad za czem nasuwa się pytanie, czy 
do wyjaśnienia jej losów nie dadzą się zużytkować jakie 
szczegóły, zaczerpnięte z historyi prawa ormiańskiego pod pa- 
nowaniem tatarskiem? 

Na pierwszem miejscu zapisujemy tu głuchą wieść, błąka- 
jącą się w literaturze naukowej, której niestety nie mogliśmy 
sprawdzić u źródła, jakoby dzieło Gosza (Datastanagirk) prze- 
łożone zostało na język tatarski z rozkazu chanów tamtej- 
szych 1. Kiedy ten przekład nastąpił, i który chan go zarządził, 
o tem nie ma wiadomości; co większa, mimo że w ostatnich 
czasach zajęto się dokładniej historyą prawa armeńskiego, nikt 
nie wskazał, gdzieby się tekst tego przekładu znajdował, a jeśli 
go już nie ma, na jakiej wzmiance historycznej opiera się 
twierdzenie o dokonaniu takiego przekładu. Rzecz cała jest 
tedy bardzo niejasna i podejrzana, a jak przypuszam, opiera 
się na grubera nieporozumieniu. U Karsta mianowicie spotykam 
twierdzenie, jakoby Statut ormiański lwowski (zatwierdzony 
r. 1519) obowiązywał także u Ormian krymskich, 
czego dowodem ma być zachowana po dziś dzień ^tatarska 
jego wersya, dokonana r. 1568, przechowywana w rękopisie 
Biblioteki narodowej we Lwowie (Suppl. Arm. nr. 40)«2. 
Rękopis, o który tu chodzi, a którego Karst nie badał, i o któ- 
rym widocznie powziął jakąś bardzo niedokładną wiadomość 
(mylne szczegóły historyczne i mylna data przekładu), to 
niewątpliwie rękopis Zakł. naród. im. Ossolińskich we Lwowie 
nr. 1916, o którym już poprzednio wzmiankowaliśmy kilka- 
krotnie 3; innych tego rodzaju rękopisów biblioteka ta nie po- 
siajda. Mieści się w nim rzeczywiście dokonany r. 1528 prze- 



1 Kohler, Das Recht d. Armenier, Zeitschr. VII. 399, na podstawie 
informacyi, udzielonej mu przez Sarghissiana, który znowuź powojuje się 
tu na Czupanowa, Gruzinskaja chrestomatija I. przedm. str. XII i Ale- 
ksie je wa, Armianskij sudebnik 1870. Obu tych prac nie mogliśmy 
otrzymać, mimo starań podjętych o ich wypożyczenie w Petersburgu. 

« Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 351. 352. 

» Por. str. 138. 144 i Corp. iur. Pol. III. str. 403 n. 



152 O. Balzer. [340] 

kJad zatwierdzonego r. 1519 statutu ormiańskiego na język 
ormiańsko- tatarski; ale ten przekład zJoźony został dla zadość- 
uczynienia potrzebom Ormian lwowskich, używających podów- 
czas tego języka, nie ma zaś nic wspólnego z Ormianami 
krymskimi, Tatarszczyzną i w^ładającymi tamże chanami. Nie- 
rozpatrzony przez badaczów zagranicznych, mógł snadno stać 
się podstawią legendy o przekładzie prawa ormiańskiego z roz- 
kazu chanów tatarskich. 

Nad tym szczegółem, jak się zdaje, można tedy przejść do 
porządku dziennego; ważniejsze są dwa inne, niewątpliwie auten- 
tyczne. Niestety, mogę zdać o nich sprawę tylko na podstawie 
pośrednich, i to niewyczerpujących wiadomości, które opierają 
się znowuź same na pośrednio zasięgniętych informacyach ^ 
Ukazem z r. 1746 senat rządzący rosyjski zatwierdził kolonii 
ormiańskiej w Astr achaniu przywilej własnego sądowni- 
ctwa według rodzimego (ormiańskiego) prawa; toż samo prawo 
nadała Katarzyna II r. 1765 gminie ormiańskiej w^ Nowym 
Nakiczewanie (nad Donem). Jako wynik tych zatwierdzeń 
powstały nowe redakcye ksiąg prawnych Ormian astrachań- 
skich i nakiczewańskich, pierwsza r. 1765, druga r. 1766, obie 
złożone przez interesowane gminy, a zatwierdzone przez rząd 
rosyjski; utrzymały one moc obowiązującą do niedawna (na- 
kiczewańska do r. 1869) i przechowały się po dziś dzień 
w rękopisach. Nie można wątpić, że ta odrębność prawda nie 
powstała tu dopiero pod panow^aniem rosyjskiem; była ona tu 
snąć rzeczą gotową, poprzednio już wytworzoną. Początek tej 
odrębności prawnej cofnąć należy w czasy znacznie odleglejsze, 
kiedy się tu Ormianie osiedlili pod panowaniem tatarskiem. 
Ślad tej tradycyi przechował się jeszcze w przedmowach do 
obu kodeksów, choć pod wpływem wiekowych przemian, może 
także skutkiem zaniedbanej praktyki prawnej, uległa ona tu 
częścioW'0 skażeniu. Kodeks nakiczewański (podobnież i astra- 



* Por. co do następnych uwag Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 
356-367. 



[341] Statut ormiański. 153 

chański) przedstawia rzecz tak, jakoby Ormianie rządzili się 
własnem prawem tylko w swojej pierwotnej ojczyźnie, aż do 
upadku państwa armeńskiego, później zaś odrębność tę utra- 
cili^; w innem miejscu sam przecież stwierdza, że w gminie 
nakiczewańskiej znajdują się stare, zużyte księgi praw ormiań- 
skich 2, najlepszy dowód dawniejszego ich tu stosowania. Co 
do treści oba kodeksy zawodzą w pewnej mierze oczekiwania, 
jakie możnaby do nich przywiązywać. O ile wiadomo, nie 
zużytkowują one bezpośrednio dawniejszych zwodów właści- 
wego, narodowego prawa armeńskiego. Datastanagirku, czy 
choćby tylko zwodu Sempada z r. 1265. Kodeks nakicze- 
wański nosi napis: »U3tawodaw3two sądowe prawowiernego 
cesarza Justyniana* ^, w przedmowie zaś zapewnia, że cho- 
dziło mu o zużytkowanie ustaw Justyniana i innych cesarzów, 
jak Konstantyna W., Teodozego, Leona, Arkadyusza, Honoryu- 
sza, Zenona, Anastazyusza, Martynika i Gracyana*. Te to 
ustawy miały być zawarte w starożytnym rękopisie praw 
ormiańskich, pisanym po ormiańsku, a przechowywanym na 
miejscu w czterech woluminach; ponieważ jednak rękopis był 
już bardzo zniszczony i defektowny, a to, co zeń można było 
wyczytać, niejednokrotnie tworzyło sprzeczności między sobą, 
przeto redaktorowie wystarali się o drukowany w języku ła- 
cińskim egzemplarz praw Justyniańskich (Gorpus iuris) i do- 
konawszy zeń przekładu stworzyli niniejszą księgę 
prawną ^. Jeżeli słowa te wytłómaczymy ściśle, wyniknie stąd, 
że dzisiejszy Kodeks nakiczewański, obejmujący trzy części 
o 1145 artykułach, jest właściwie reprodukcyą czystego prawa 
rzymskiego, jak je zawiera Justynianowe Gorpus iuris. Karst 

1 Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 358. 364: przyp. 37. 

« Ibid. XIX. 360. 

3 Ibid. XIX. 361 przyp. 36, gdzie zapewne przez omyłkę wydruko- 
wano: Geschichtliche zam. Gerichtliche Gesetzgebung des orthodoien 
Kaisers Justinian. 

Mbid. XIX. 358. 

5 Ibid. XIX. 360. 



154 O- Balzer. [342] 

domyśla się jednak, nie mogąc zresztą przytoczyć na to ża- 
dnego poparcia, że wJaściwą podstawą kodeksu jest ten za- 
bytek, który w starożytnym rękopisie oznaczony był jako 
prawodawstwo Justyniana, przetworzony tylko drugorzędnie 
i posiłkowo przepisami z Corpus iuris; obok tego » niewątpli- 
wie* miały tu być uwzględnione narodowe zwyczaje prawne 
armeńskie^. Mniejsza o te domysły, niedostatecznie poparte; 
dla nas ważnem jest pytanie, co starożytny rękopis nakicze- 
wański określić mógł jako prawodawstwo Justyniana (w prze- 
ciwieństwie do zużytkowanego w samym Kodeksie późniejszym 
Corpus iuris tegoż władcy). Przypomnieć tedy trzeba, że sto- 
sunkowo dość liczne rękopisy ksiąg prawa ormiańskiego, jakie 
się dochował'y do naszych czasów, nie poprzestają zazwyczaj 
na podaniu samego tylko tekstu Datastanagirku, ale są kode- 
ksami zbiorowymi o znacznych zwykle rozmiarach, w których 
prócz Dat. zamieszczano teksty rozmaitych kompendyów pra- 
wnych, złożonych na Wschodzie przeważnie już w epoce po- 
justyniańskiej, najczęściej bizantyńskiego pochodzenia. W ręko- 
pisach tych mieszczą się zatem niejednokrotnie: znana nam 
już Księga prawna syryjsko- rzymska, nadto także t. z. Lex 
Mosaica (z greckiego źródła), Ekloga, Wyimki z nowel justy- 
niańskich. t. z. Krótkći rekapitulacya prawa, Nomos stratioti- 
kos, Traktat o stopniach pokrewieństwa (z Prochiron auctum), 
często też zbiory kanonów ormiańskich i t. p.^ Niektóre z tych 
kompendyów, n. p. Ekloga, choć genetycznie żadnego związku 
z Justynianem nie mają, mieniły się w napisach dziełami Ju- 
styniana, podobnie jak niektóre inne odnoszono znowu do 
prawodawczej działalności innych cesarzów. przypisując n. p. 
Księgę syryjsko-rzymsiią Konstantynowi, Teodozyuszowi i Leo- 
nowi. Nie można wątpić, że owo »prawo justyniańskie*, jakie 

* Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 361. 

* Por. o tem zwłaszcza ibid. XIX. 340 n. i 343. Jeden z takich ręko- 
pisów zbiorowych opisai Hubę. Zur Beleuchtung d. Schicksale d. sogenn. 
Syrisch - Rómischen Rechtsbuches w Zeitschr. d. Sav.-Stift., Rom. Abth. 
III. 17 n. 



[343] Statut ormiański. 155 

zawiera! starożytny rękopis nakiczewański, to jedno z później- 
szych korapendyów prawnych bizantyńskich, które się podszy- 
wały pod owę firmę 1; nieporozumienie, jakie napis ten zrodził, 
spowodowało, że redaktorowie Kodeksu nakiczewańskiego uwa- 
żali za stosowne zastąpić go później przekładem justyniań- 
skiego Corpus iuris. Owo kompendyum, może Ekloga^, z pe- 
wnością nie samo wypełniało treść obszernego, bo aż cztero- 
tomowego manuskryptu pierwotnego, o czem świadczy nie 
tylko jego objętość, ale także i ta okoliczność, że według przy- 
toczonego poprzednio ustępu z przedmowy do Kodeksu, mie- 
ściły się tam także (rzekome) ustawy innych cesarzy, między 
innemi Konstantyna. Teodozyusza i Leona, do których to trzech 
władców odnoszono znowu Księgę syryjsko- rzymską. Ów ma- 
nuskrypt starożytny był tedy niewątpliwie rękopisem zbioro- 
wym, zawierającym różne pomniki prawa, powyżej wymie- 
nione; że zaś pomniki te, zwłaszcza Księga syryjsko-rzymska, 
w rękopisach ormiańskich, występują prawie zawsze w towa- 
rzystwie Datastanagirku 3, przeto wypływa stąd, że ów manu- 
skrypt, stanowiący zw^ód prawa, obowiązującego w dawniej- 
szym Nakiczewanie, zawierał najprawdopodobniej 
także Datastanagirk. Niezużytkowanie jego w nowym 
Kodeksie nakiczewańskim z r. 1766, podobnie jak i niezużytko- 
wanie innych pomników tamże zawartych, wypłynęło tylko 
z zaznaczonego przed chwilą nieporozumienia, z błędnego po- 
glądu redaktorów, że cała materya rękopisu da się zastąpić 
Justyniańskiem Corpus iuris*. 

* Tego samego zdania także Karst, ibid. XIX. 361. 
» Ibid. XIX. 360. 

' Ks. syr.-rzym. obok Dat. mieści się w rpisach Eczm. 492, Wen. 
214, 368, 434, 451, 890, 993, 1449, a więc 8 razy; tylko dwa rpisy Wen. 
101 i Wied. 134 mieszczą Ks. syr.-rzym. bez Dat. Por. Karst, ibid. XIX. 
343—345. O znaczeniu podanych tu sygnatur rękopisów por. str. 160. 

* Zależnym od Kodeksu nakiczewańskiego jest tekst rpisu Eczm. 
nr. 735, który w przedmowie wspomina już o zarządzonych przez wład- 
ców rosyjskich kodyfikacyach prawnych w gminach ormiańskich, a nadto 
zawiera przekład różnych ustaw rosyjskich. Ibid. XIX. 364 — 367. 



156 O. Balzer. [344] 

O Kodeksie astrachańskim, złożonym r. 1765, wia- 
domości nasze są jeszcze szczuplejsze i bardziej urywkowe. 
Wszystko, co o nim wiemy, polega na krótkiej notatce Bie- 
nera z r. 1830 1, na której oparł się także Karst w swojej 
historyi prawa ormiańskiego''^. W przedmowie, Kodeks ów, 
w zupełnej prawie zgodności z Kodeksem nakiczewańskim, ma 
stwierdzać, że Ormianie rządzili się dawniej > prawodawstwem 
Justyniana*, która to odrębność ich prawa po upadku pań- 
stwa armeńskiego prawie całkiem ustała; ale kiedy władcy 
rosyjscy przywrócili Ormianom w Astrachaniu i innych mia- 
stach samorząd sądowy, postanowili ich naczelnicy kościelni 
i przedstawiciele gmin opracować nowy zwód prawa, złożony 
z fragmentów Justyniańskiej księgi prawnej i narodowych zwy- 
czajów. Kodeks ten rozpada się na trzy części i obejmuje ra- 
zem 1098 artykułów. Rozkład materyału jest tu zatem taki 
sam, jak w Kodeksie nakiczewańskim, a ogólna ilość artyku- 
łów także bardzo zbhżona. Zarówno ten wzgląd, jako też po- 
dobna treść przedmowy, skłoniły Karsta do przypuszczenia, 
że Kodeks astrachański pokrywa się na ogół z Kodeksem na- 
kiczewańskim 3. O ile sądzić można z niedokładnych informa- 
cyj, jakie posiadamy, przypuszczenie to zdaje się być zupełnie 
uzasadnione*. W tem oświetleniu tłómaczy się znowuż, po- 



1 Bi en er w Kritische Zeitschr. f. Rechtswiss. u. Gesetzgbg. d. Aus- 
landes U. (1830). 

2 Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. .-^63. 364 przyp. 37. " 
» Ibid. XIX. 362. 

* Niejasnetn jest tu tylko pytanie, skąd się wzięJa owa zgodność 
między obu kodeksami, skoro Kodeks astrachański złożony został już 
r. 1765, a nakiczewański dopiero r. 1766, i to przez rzekomo samodzielne 
zużytkowanie Justyniańskiego Corpus iuris. Zwracamy uwagę, że Ormia- 
nie astrachańscy otrzymali prawo złożenia sobie kodeksu już r. 1746 
(por. str. 152), pracy tej dokonywują jednak dopiero r. 1765, w tym sa- 
mym roku, w którym także Xakiczewanowi prawo to zostało przyznane. 
Widocznie dopiero to ostatnie zarządzenie posunęło naprzód sprawę kody- 
fikacyi także i u Ormian astrachańskich, jest tedy rzeczą możliwą, że 
nad obu kodeksami pracowano wspólnie i za wzajemnem porozumieniem. 



[345] 



Statut ormiański. 157 



dobnie jak co do Kodeksu nakiczewańskiego, że niezużytko- 
wanie zwodów rodzimego prawa ormiańskiego (Data- 
stanagirku) w Kodeksie astrachańskim nie może być poczyty- 
wane za dowód, jakoby zwody te w czasach da- 
wniejszych nie obowiązywały w gminie Ormian 
astrach ańskich. 

Z wywodów powyższych wypływa wniosek, nie tylko 
prawdopodobny, ale częściowo przynajmiej (co do Nakicze- 
wanu) prawie konieczny, że Ormianie, osiedleni w Tatarszczy- 
źnie. rządzili się tu pod panowaniem tatarskiem własnem 
prawem narodowem, jak je był skodyfikował Datasta- 
stanagirk, nie móv/iąc o innych przydatkowych zwodach pra- 
wnych, z którymi zwykle tekst Datastanagirku łączono w ręko- 
pisach, między nimi o Księdze prawnej syryjsko-rzymskiej. Ta 
część Ormian, która z tych krajów w ostatnich kilku dzie- 
siątkach lat XIII stulecia przesiedliła się do Lwowa, mogła 
tedy przynieść tu ze sobą oba te zwody; ich cza- 
sowa osiadłość w Tatarszczy znie nie przerwała ciągłości 
dawniejszej, armeńskiej tradycyi prawnej. Ma- 
cierz statutu, choć nie dostała się do Lwowabez- 
pośrednio z Armenii, mogła tu zatem przedostać 
się równie dobrze szlakiem na Tatarszczyznę, po 
chwilowym tamże postoju, nie utraciwszy istotnych cech pier- 
wotnego rodzimego prawa armeńskiego. 

I to jest pierwszy szczegół, który się dał ustalić co do 
najstarszych losów Macierzy lwowskiej, w związku z wyja- 
śnioną powyżej genezą osadnictwa ormiańskiego we Lwowie 
i kierunkiem jego pochodu z krajów wschodnich ku Zacho- 
dowi. Drugi nawiązać można do ustalonej poprzednio daty 
osiedlenia się Ormian w tem miejscu. 

w jednej komisyi redakcyjnej, przyczem Kodeks astrachański wykoń- 
czony zostaZ o rok wcześniej od nakiczewańskiego. Przypuszczenie o wspól- 
nej komisyi redakcyjnej popiera wyraźnie ustęp z przedmowy do Kodeksu 
astrachańskiego, podany na str. 156. Tożsamość materyi skodyfikowanej 
w obu zwodach nie będzie nas wobec tego dziwiła. 



158 O. Balzer. [346] 

Jest rzeczą niewątpliwą, że kodeks macierzysty lwowski 
zawierać musiał conajmniej Datastanagirk we wszystkich trzech 
jego częściach składowych (introdukcya i księga I i II) tudzież 
Księgę prawną syryjsko -rzymską wersyi ormiańskiej; oba te 
zwody bowiem, i to pierwszy w wyimkach ze wszystkich trzech 
części, zostały później zużytkowane w opartym na Macierzy 
Statucie ormiańskim; mniejsza na razie o to, czy zwody te, 
oraz ich części składowe, były tu formalnie oddzielone od sie- 
bie^. Słusznie też przyjmuje Karst^, toż prof. Kutrzeba^, że 
statut oparł się na kodeksie rękopiśmiennym zbiorowym, w któ- 
rym mieściły się Dat. i SR. To połączenie obu tych zabytków 
"we wspólnym rękopisie stało się powodem, że redaktor St. O., 
nie znając genezy SR., uważał ją za pomnik narodowego prawa 
ormiańskiego; to też przejmując stamtąd przepis w art. 61 
St. O., użył wyrażenia: ius nostrum non admittit i t. d. Mógł 
zresztą kodeks macierzysty zawierać prócz tego inne jeszcze 
pomniki czy traktaty prawne, jakie nieraz w rękopisach dołą- 
czane były do tamtych dwu pierwszych ^; nie da się o tem 
powiedzieć nic pewnego, ile że nie posiadamy dowodów zużytko- 
wania ich w St. 0.5 Żeby się ograniczyć do Dat. i SR., zapy- 

* Por. niżej w tym rozdziale. 

* Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 349. 

* Kutrzeba, Datastanagirk 674. 

4 Por. str. 154. 

5 W różnych redakcyacb Eklogi, łączonej często w rękopisach z po- 
mnikami prawa ormiańskiego, znajdują się niektóre postanowienia, odpo- 
wiadające treścią przepisom St. O. Tak Ecloga ad Prochiron mutata sta- 
nowi, zgodnie z St. O. art. 34, że złodzieja nocnego wolno zabić bezkarnie, 
Zachariae v. Lingenthal, Ius Graeco-Romanum IV. 105. 106. Podo- 
bnież Ekloga (wJaściwa) zawiera przepis, odpowiadający St. 0-mu art. 61, 
że nie wolno zbrodniarza zabijać bez uprzedniego przekonania przed są- 
dem, Montferrat, Ecloga 41. Ten ostatni przepis powtarza także Ecloga 
priv. aucta i Ecloga ad Prochiron mutata, Zachariae v. Lingenthal, 
Ius Gr.-Rom. IV. 41. 104. Nie ma jednak powodu przyjmować tu jakichś 
bezpośrednich przejątków z Eklogi, te same bowiem (treściowo) przepisy 
znajdują się także w głównych źródłach St. O. (Dat. i SR.), skąd oczy- 
wiście zostały zaczerpnięte. 



[3471 Statut ormiański. 159 

pytać jednak trzeba: jaki tekst tych pomników znaj- 
dował się w kodeksie macierzystym? Go do SR. py- 
tanie to nie przedstawia większej doniosłości. Tekst tej księgi 
prawnej w wersyi armeńskiej, jak go zawierają różne ręko- 
pisy ormiańskiego pochodzenia, jest na ogół wszędzie zgodny; 
zachodzą między niemi tylko zv/ykłe podrzędne odmianki sło- 
wne lub stylistyczne. Jakikolwiek tedy z owych tekstów SR. 
mieścił się w kodeksie macierzystym, rzeczowa podstawa opar- 
tego na niej St. O. pozostała w zasadzie ta sama. Inaczej przed- 
stawia się rzecz co do Datastanagirku. W licznych przekazach 
rękopiśmiennych, w jakich ten pomnik przechował się do na- 
szych czasów, posiada on kształt róźnolity, zarówno co do sty- 
listycznego sformułowania przepisów, jak co do ich układu, 
jak wreszcie co do samej rzeczowej treści postanowień. Nie 
chodzi tu już o zwykłe odmianki rękopiśmienne, ale nieraz 
wprost o odmienne redakcye zwodu. Wobec tego jest 
rzeczą pierwszorzędnej wagi rozpatrzyć, jaką z tych różnych 
redakcyj zawierała Macierz lwowska, i czy w ogóle zawierała 
jakąkolwiek z redakcyj dziś znanych, czy też może jakąś inną, 
odmienną, nieza wartą w żadnym z istniejących obecnie ręko- 
pisów. Ze mogła zawierać redakcyą pochodną, od pierwotnej 
bardziej oddaloną, wskazuje data przybycia Macierzy do Lwowa, 
przypadająca na ostatnich kilka dziesiątek lat wieku XIII, za- 
tem po upływie całego stulecia od złożenia Dat. (ok. 1184 r.). 
Zbadanie nasuwających się tu pytań rzucić może jasny 
promień światła na charakter, układ i technikę redakcyjną 
opartego na Macierzy St. O., oświetlić ważne kwestye, związane 
z genezą tego ostatniego pomnika. Niestety, w dotychczasowej 
nauce nad pytaniem tem przechodzono do porządku dziennego; 
czynili to właśnie badacze nowsi, którzy przez stosowne ze- 
stawienia mieh już możność i środki rozwiązać je przynaj- 
mniej częściowo. Karst poprzestał na zestawieniu porównaw- 
czem St. O. ze zwodem pierwotnym Dat. ^, może dla tego, 

* Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 350 n. 



160 O- Balzer. [348] 

że mu chodziło przede wszy stkiem o ściśle teoretyczny cel 
porównawczy, o wyświetlenie kwestyi, jak się przedstawia 
stosunek St. O. do autentycznego układu Dat.; to też odli- 
czywszy dwa, mimochodem rzucone, oba zresztą niefortunne 
spostrzeżenia jego o kilku artykułach »samoistnie« w statucie 
dodanych i o »inspiracyi króla - sankcyonatora « ^ zresztą nie 
porusza on nawet kwestyj, związanych z sprawą genezy St. O. 
Prof. Kutrzeba, zaznaczywszy przygodnie, że w St. O. zużyt- 
kowane zostały art. 121 — 123 ks. I. Dat., których rzekomo nie 
posiadają zwody dawniejsze tego pomnika, stwierdza, że pod- 
stawą, z której statut czerpał, nie był tekst pierwotny Dat., 
lecz jakiś tekst już uzupełniony^; w czem. nawiasowo mówiąc, 
popełnia błąd podwójny: właśnie bowiem artykuły te znajdują 
się z zwodach najstarszych 2; gdyby tedy opierać się na tym 
jednym szczególe, należałoby raczej wnioskować, iż St. O. oparł 
się na tekście pierwotnym. Żeby jednak pozostać przy samej 
konkluzyi prof. Kutrzeby, zaznaczam, że badacz ten poprzestał 
na tem ogólnikowem spostrzeżeniu, nie wysnuwając zeń dal- 
szych konsekwencyj, nie próbując dociec, z jakimi to młod- 
szymi tekstami spokrewniony jest St. O., owszem, wbrew spo- 
dziewaniu, za podstawę dalszych swych, daleko idących domy- 
słów o genezie statutu, obiera to samo co i Karst, porównanie 
jego z teiistem pierwotnym Dat. Nie można się dziwić, jeżeU 
skutkiem tego wynik dochodzeń okazał się mylnym. 

Rozpatrzmyż dokładniej nasuwające się tu pytania. 

Tekst Datastanagirku przechował się w 22 znanych dziś 
rękopisach, zachowanych w Bibl. metropolitalnej w Eczmiadzy- 
nie (Eczm.), w Bibl. MechitarysŁów w Wenecyi (Wen.) i Wie- 
dniu (Wied.), w Bibl. narodowej w Paryżu (Par.) i w Bibl. 
instytutu Łazariewskiego w Moskwie (Łaz.), Rękopisy te zawie- 
rają na ogół sześć mniej lub więcej różniących się między 



^ Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 349. 350. Por. str. 118 n. 128. 

* Kutrzeba, Datastanagirk 667. 

' Karst, Grundriss, Zeitschr. XiX. 371. 400. 



[349] Statut ormiański. 161 

sobą redakcyj czyli zwodów tego pomnika, które znowu 
ze względu na stosunek pokrewieństwa podzielić można na 
kilka odmiennych grup. 

Grupę I stanowią teksty, przedstawiające najstarszy auten- 
tyczny układ zwodu, jaki wyszedł z pod ręki Gosza. Styliza- 
cya przepisów jest tu stosunkowo naj rozwlekłej sza. W grupie 
tej Dat., prócz introdukcyi, zawiera dwie zewnętrznie od siebie 
oddzielone części (księgi), z których pierwsza obejmuje prze- 
ważnie przepisy prawa kościelnego, druga przepisy prawa świec- 
kiego; artykuły każdej z tych ksiąg liczbowane są osobno. 
W grupie tej mieszczą się też art. ks. I. 121 — 123. Karst, a za 
nim prof. Kutrzeba, uważają je za późniejsze, nieautentyczne 
dodatki, niepochoJzące od samego Gosza, a to ze względu na 
to, że nie zawierają ich zwody młodsze (D — F) ^; mniemanie 
niedość przekonyw^ujące, gdyż opuszczenie ich w zwodach pó- 
źniejszych, które pomijały także niektóre inne artykuły, nie- 
wątpliwie autentyczne, nie może tu służyć za dowód ich nie- 
istnienia w układzie pierwotnym; owszem, okoliczność, iż po- 
jawiają się w tekstach najstarszych, przemawiałaby raczej za 
przeciwieństwem. Artykułu I, 124 w tekstach tych nie ma. Do 
grupy tej zaliczyć należy dwa zwody, a mianowicie: 

Zwód A, zawarty w rpisie Eczm. nr. 492, pochodzącym 
z r. 1295, najstarszym, jaki w ogóle zachował się ze wszyst- 
kich przekazów Dat; późne odpisy tego tekstu przechowują 
się w rpisie Wied. nr. 205 i rpisie niegdyś biskupa Sargisa, 
obecnie w Bibl. Eczm. Niniejszy tekst obrał Bastamianc za 
podstawę swojego wydania Dat., co Karst uważa za rzecz 
usprawiedliwioną, uznając go (z wyjątkiem I. 121 — 123) za 
właściwy, pierwotny zwód Gosza 2. Wspomniane co do- 
piero trzy artykuły umieszczono tu przy końcu księgi I; 
księga I ma tu zatem 123 art., księga II zaś 130 art. 

Zwód B zawiera się w rpisie Eczm. nr. 490. Tekst tego 

» Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 371. 400. 
2 Ibid. XIX. 373. 
Stadya nad hist. prawa polskiego IV. 24c 



162 O. Balzer. [350] 

rpisu jest prawie identyczny z poprzednim, skutkiem czego 
n. p. Karst uważa je oba za przedstawicieli tego samego pier- 
wotnego zwodu. Tożsamość nie jest jednak bezwzględna; gdzie- 
niegdzie, lubo tylko wyjątkowo, występują różnice w stylizacyi 
artykułów, ponadto jest także zmiana w układzie: wspomniane 
poprzednio trzy artykuły nie są tu podane przy końcu księgi I, 
jeno wcielone do księgi II, tak że księga I liczy tu tylko 120 
art., księga II zaś 133 art. Z tych powodów, jak niemniej 
ze względu na konieczność pewnych odróżnień przy zestawie- 
niach późniejszych, wyłączyliśmy zwód niniejszy jako osobny. 

Grupę II, a zarazem nowy z kolei Zwód C przedstawia 
rpis Eczm. nr. 749. Tekst w nim zawarty pośredniczy między 
obu zwodami grupy I, a zwodami grupy następnej (III). Pod 
względem układu zwód C odpowiada jeszcze zw^odom A i B, 
t. j. przeprowadza podział na dwie odrębne księgi z osobno 
liczbo wanymi w obrębie każdej z nich artykułami; czy posiada 
art. 1. 121 — 123, a jeśli je posiada, gdzie one są umieszczone, 
przy końcu I, czy w obrębie II księgi, nie mogłem dojść z dat, 
na podstawie których opiera się niniejsze zestawienie. Pod 
względem rzeczowym natomiast i co do stylizacyi, zwód ten 
zbliża się już bardziej do tekstów grupy III. Właściwością jego 
jest także strona językowa: zredagowany jest w pospolitej 
mowie ludowej. 

Grupę in stanowią trzy dalsze zwody. Wspólną ich wła- 
ściwością, przedewszystkiem co do układu, jest to, że nie prze- 
prowadzają rozdziału na dwie osobne księgi; cały materyał 
prawny jest tu połączony w jednolitą całość, liczbowanie arty- 
kułów jest wspólne, od początku do końca. Brakuje tu pe- 
wnych artykułów, które zawierają zwody A i B, niestety nie- 
wyliczonych dokładnie w opisie, na którym opieram niniejsze 
informacye. Stwierdzono tam tylko z osobna brak art. I. 121 — 
123, zawartych w A i B; brak niektórych innych jest nie- 
wątphwy, o czem jeszcze niżej i. Naodwrót posiada ta grupa 

* Por. str. 192 n. 



[351] Statut ormiański. 163 

artykuł, oznaczony przez dzisiejszego wydawcę jako I. 124, 
o pijaństwie, nieza warty w zwodach pierwotnych, przez Karsta, 
tym razem zasadnie, uważany za wstawkę późniejszą, nie- 
autentyczną. Ugrupowanie artykułów jest tu znacznie zmie- 
nione w porównaniu z ugrupowaniem ich w zwodach A i B; 
dokonało się ono najwidoczniej skutkiem dążności do syste- 
matycznego uporządkowania materyału : stąd częste przestawki. 
Pod względem styhzacyi przeprowadzono tu wielokrotnie zna- 
czniejsze skrócenia obszernych, rozwlekłych postanowień zwodu 
pierwotnego; także krótsze przepisy lub poszczególne ich ustępy 
ujęto nieraz w odmienny kształt stylistyczny. Co do różnic 
rzeczowych (w samej treści postanowień), są one mniej lub 
więcej znaczne; uwzględniając je, odróżnić możemy w obrębie 
tej grupy następujące osobne zwody: 

Zwód D, zawarty w rpisie Wen. nr. 1237, różni się od A 
i B głównie tylko co do układu jako też stylizacyi artykułów, 
a i zmiany stylistyczne czy rzeczowe nie sięgają tak daleko, 
jak w dwu zwodach następnych. 

Zwód E, zawarty w rpisie Eczm. nr. 489, idzie pod tym 
ostatnim względem znacznie dalej. Skrótki w stylizacyi arty- 
kułów są tu o wiele częstsze i gruntowniejsze, osnowa prze- 
pisów doznaje znacznego uproszczenia; dążnością redaktora 
tego zwodu było usunięcie niepotrzebnego balastu słownego 
i ścisłe przystosowanie całego zwodu do potrzeb wyłącznie 
praktycznych. Z tego powodu także cała introdukcya Dat. zo- 
stała tu opuszczona. 

Zwód F zachował się w rpisie Eczm. nr. 488, tudzież 
w innym rpisie tejże bibhoteki, znanym pod nazwą » kodeksu 
synodalnego* (Syn.); nadto w rpisie biskupa Karapeta z Achal- 
zich (Kar.), obecnie także w Bibl. Eczm. Pomiędzy Eczm. 488 
z jednej, a Syn. i Kar. z drugiej strony, zachodzi głównie tylko 
różnica językowa; dwa ostatnie teksty spisane zostały w po- 
spolitym języku ludowym. Jakkolwiek pośród wszystkich do- 
chowanych przekazów Dat. rpis Eczm 488 jest co do czasu 
spisania najbliższy zaraz po najstarszym, Eczm. 492 (A), to 

24* 



164 O- Balzer. [352] 

jednak przedstawia on redakcyą stosunkowo najbardziej od- 
daloną i zmienioną w porównaniu ze zwodem pierwotnym. 
Prócz zmian w układzie i w stylizacyi artykułów, wspólnych 
mu z obu poprzednimi zwodami (D, E), przeprowadza on po- 
nadto wielką ilość zmian rzeczowych; nieraz treść przepisów jest 
tu wprost przeciwna postanowieniom Dat. zwodu A. Redakto- 
rowi tej przeróbki, dokonanej, jak się zdaje, w Cylicyi, cho- 
dziło o usunięcie elementu kanonicznego z Dat., a wyprowadze- 
nie w jego miejsce zasad narodowego prawa armeńskiego; to 
też układ ten podaje rodzime prawo armeńskie w bardziej 
oczyszczonym kształcie, aniżeli zwód pierwotny. 

Prócz wymienionych tu rękopisów mieści się tekst Dat. 
nadto jeszcze w rpisach Wen. nr. 214, 368. 434, 451, 890, 
993 i 1449, Par. nr. 55, 104, 111 i jednym bez sygn., daro- 
wanym w w. XIX z Moskwy, tudzież Łaz., jednym bez sygn. 
Informacye, na których się opieram, nie określają, jakie zwody 
zawarte są w każdym z tych rękopisów, stwierdzają tylko 
ogólnie, że odpowiadają temu lub owemu z opisanych powyżej 
tekstów, i że na ogół są kopiami przew^ażnie bardzo późnego po- 
chodzenia; tak n. p. trzy rpisy Par. powstały dopiero w w. XIX \ 

Oprócz zachowanych po dziś dzień tekstów rękopiśmien- 
nych Dat., przedstawiających sześć wyżej omówionych redak- 
cyj, istniał, conaj mniej jeszcze w w. XVII, inny tekst tego po- 
mnika, do dziś w oryginalnem brzmieniu niedochowany, o któ- 
rym jednak możemy pośrednio wyrobić sobie pewne wyobrażenie 
z t. z. Kodeksu praw gruzińskich Wachtanga. Ten 
ostatni Kodeks zawdzięcza powstanie zabiegom carewicza, pó- 
źniej cara gruzińskiego Wachtanga, który r. 1676 podjął pracę 
skodyfikowania prawa w swojem państwie, a r. 1723, zasia- 
dając już na tronie gruzińskim, ogłosił obszerny, z 1814 arty- 
kułów złożony kodeks jako prawo obowiązujące. Kodeks ten 

* Wszystkie przytoczone poprzednio szczegóły, dotyczące opisu po- 
szczególnych zwodów, na podstawie dat u Kar sta, Grundriss, Zeitschr. 
XIX. 343—345. 368—874 i 400; klasyfikacya zwodów, z przyczyn w od- 
powiednich miejscach wyjaśnionych, częściowo odmienna. 



[353] Statut ormiański. 165 

składa się z rozmaitych, zewnętrznie w jedne całość połączo- 
nycłi, pierwotnie odrębnych części składowych, jako to: pomni- 
ków prawa grecko-bizantyńskiego, armeńskiego, miejscowego 
prawa kanonicznego, dawniejszych ustaw carów gruzińskich, 
i wreszcie ustaw samego Wachtanga. Między innymi korzystał 
on z rękopisu zbiorowego, nadesłanego z Eczmiadzynu, w któ- 
rym mieścił się tekst Datastanagirku, oraz inne pomniki zwy- 
kle z nim łączone, jak Lex Mosaica, Ks. syryjsko-rzymska i t. p, 
Datastanagirk zużytkowany został w art. 151 — 430 tegoż ko- 
deksu. Uległ on tu pewnym przeróbkom już w czasie pierwo- 
tnej kodyfikacyi z r. 1723; później dokonano jeszcze innych 
zmian przy ponownej redakcyi kodeksu za rządów ostatniego 
cara gruzińskiego Jerzego XIII. R. 1813 i 1823 rząd rosyjski 
ogłosił przekład redakcyi późniejszej na język rosyjski \ Dwu- 
krotna przeróbka, której tekst Datastanagirku w obu redak- 
cyach podlegał, nie pozwala oczywiście odtworzyć pierwotnego 
brzmienia tego zabytku, jakie się mieściło w rękopisie, zużytko- 
wanym przez Wachtanga; przez stosowne zestawienia, jakie 
przeprowadzimy poniżej 2, dadzą się jednak wydobyć pewne 
właściwości tekstu rękopiśmiennego. Z zestawień tych okaże 
się, iż tekst ów nie był w całości zgodny z żadnym z opisa- 
nych powyżej sześciu zwodów Dat. (A— F); wyróżnimy go za- 
tem od tamtych jako zwód G czyh wersyą gruzińską. 
Mając w^ ten sposób ustalone różnice między rozmaitemi 
redakcyami Dat., wracamy do poruszonego na wstępie pytania: 
jaką z tych redakcyj zawierała Macierz lwow- 
ska, i czy w ogóle zawierała którąkolwiek z nich 

» Dokładny opis obu redakcyj Kodeksu Wachtanga wraz z tablicą 
porównawczą konkordancyj jego z Dat, u Karsta, Grundriss XIX. 352 — 
356 ; stamtąd zaczerpnięte podane w tekście daty. Wyimki z tekstu rosyj- 
skiego w przekładzie niemieckim podał Hasthausen, Transkaukasia II. 
194-266. Nowe wydanie tekstu Wachtanga ogłosił Frankel w Przeglą- 
dzie kaukaskim z r. 1886. Ta ostatnia publikacya nie była mi niestety 
dostępną. 

2 Por. str. 177 n. 



166 O. Balzer. [354] 

w czystym kształcie, czy też może przedstawia 
sama odmienną, od tamtych wszystkich różniącą 
się redakcyą? Rozwiązanie kwestyi tej przedstawia znaczne 
trudności, i to z dwu powodów. Najpierw dla tego, że tekst 
Macierzy nie dochował się do naszych czasów, nie ma tedy 
bezpośredniej , właściwej podstawy do porównań z innymi 
tekstami znanymi. Cokolwiek o nim da się powiedzieć, to tylko 
sposobem wniosków pośrednich, wysnutych z tekstu St. O., 
który znowuż nie jest sam wierną reprodukcyą Macierzy, jeno 
przeróbką, znacznie od niej odbiegającą. Przy dochodzeniach 
tych nie zawsze da się ustalić, co do St. O. przeszło z Macie- 
rzy, a co jest zmianą czy dodatkiem redakcyi późniejszej. 
Przy niejakiej ostrożności i zastosowaniu ścisłej metody po- 
równawczej, dadzą się przecież odtworzyć niektóre właściwości 
Macierzy; zebrawszy je wszystkie razem, znajdziemy pewien, 
lubo tylko urywkowy substrat do porównania z dochowanymi 
zwodami Dat., a w ślad za tern do częściowego oświetlenia 
wzajemnego stosunku, jaki miedzy Macierzą, a tamtymi zwo- 
dami zachodzi. Powtóre, o ile znowuż chodzi o zwody dzisiaj 
istniejące, raateryał porównawczy, na którym mogliśmy się 
oprzeć, czerpiemy również z drugiej ręki, po części tylko uryw- 
kowo. Pomijając zwód A, podany prawie w całości u Karsta 
(z wyjątkiem kilku artykułów, o ile chodzi o ks. II. Dat.), 
opieramy się, co do odmian innych zwodów, tylko na tych 
ustępach, które ogłosił Karst w odpowiednich miejscach swej 
księgi \ przyczem nie umiemy powiedzieć, czy ustępy ogłoszone 
wyczerpują cały zasób odmian zwodów B — F wobec zwodu A; 
dodać trzeba jeszcze, że zarówno tekst A, jako też odmiany 
tekstów B — F zużytkowujemy tylko w tłómaczeniu niemieckiem 
Karsta, nie mogąc, dla nieznajomości języka, sięgnąć do orygi- 
nału armeńskiego. I znowuż co do zwodu G, mimo usilnych 
starań, nie mieliśmy możności poznać zupełnego wydania kode- 
ksu Wachtanga; musieliśmy poprzestać wyłącznie na zbadaniu 

^ Karst, Rechtsbuch II. pass. 



[355] Statut ormiański. 167 

wyimków, na szczęście dość obfitych, jakie podał w niemieckim 
przekładzie Haxthausen^ Zarówno podstawa, na której mo- 
gliśmy się oprzeć, jako też i wyniki, które na niej zdołaliśmy 
osnuć, są tedy urywkowe, niewyczerpane; ostrzegamy o tem 
z góry, wyrażając nadzieję, że w przyszłości luki te będą mogły 
być uzupełnione przez baciaczów-armenistów, którzy zdołają 
zgromadzić pełniejszy materyał źródłowy. Niemniej przeto nie 
mogliśmy się usunąć od obowiązku rozpatrzenia postawionej 
kwestyi w granicach możliwości powyżej określonych; bo rzecz 
ta jest zasadniczą w dochodzeniu genezy St. O., a ponadto wy- 
niki, jakie nawet na podstawie urywkowego, dostępnego nam 
materyału, uzyskać się dadzą, zdają się wystarczać do okre- 
ślenia głównych rysów całego stosunku. 

Porównywując St. O. z dochowanymi po dziś dzień zwo- 
dami Dat. (A — F), spotykamy najpierw grupę takich artyku- 
łów, które w samych zwodach są między sobą zgo- 
dne, i z którymi znowuż zgodne są artykuły St. O. 
Zgodność w obrębie zwodów A — F rozumiemy albo tak, że 
nie tylko rzeczowa treść, ale i stylizacya jest wszędzie ta sama, 
albo też tak, że zgodną jest tylko treść, choć stylizacya arty- 
kułów może już wykazywać różnice między sobą, przyczem 
jednak nie ma podstawy do określenia, którą z tych stylizacyj 
przejął St. O. Zgodność zaś między St. O. a zwodami A — F 
rozumiemy zawsze tylko w znaczeniu rzeczowem, gdyż statut 
przejęte z Dat. przepisy przerabiał zawsze, w mniejszej lub 
szerszej mierze, pod względem stylistycznym. Otóż, gdzie po- 
między St. O. a zawartymi w A — F artykułami zachodzi zgo- 
dność w określonem co dopiero znaczeniu, należy przyjąć, że 
takie same przepisy znajdowały się także w Ma- 
cierzy, czy to w tej samej stylizacyi, jak ją podają zgodnie 
zwody A — F, czy przynajmniej w takiem samem ujęciu kwe- 
styi pod względem rzeczowym, jeżeli stylizacye A — F wyka- 
zują już pewne różnice między sobą. Przyjmując stosunek od- 

* Haxthausen, Transkaukasia II. 194—266, por. str. 165 przyp. 1. 



168 O- Balzer. [356] 

wrotny, t. j. iż Macierz zawierała tu inne (rzeczowo) postano- 
wienia, aniżeli A — F, nie zdoJalibyśmy wytłómaczyć, bez ucie- 
kania się do najnieprawdopodobniejszych kombinacyj, skąd 
w St. O., na Macierzy opartym, wziąć się mogły przepisy iden- 
tyczne z terai, jakie znajdujemy we wszystkich, istniejących 
dziś zwodach A — F. Do tej grupy artykułów zaliczymy tedy, 
odpowiednio do poprzedniego zestawienia i, następujące art. 
Sto.: IV, V, 2, 7, 13, 15, 16, 17, 24, 25, 29, 38, 43,47, 53, 
54, 55, 59, 65, 67, 68, 69, 71, 74, 77, 78, 81, 86; art. 19, 
26 i 28 wyłączamy stąd na razie, z przyczyn, które później 
wytłómaczymy z osobna^. W każdym razie niniejsza grupa 
artykułów nie daje jeszcze podstawy do wyjaśnienia kwestyi, 
której ze znanych dziś redakcyj Dat. odpowiadał tekst Macie- 
rzy; chodzi tu bowiem o takie właśnie przepisy, które we wszyst- 
kich zwodach A — F są jednakowe, zatem któremukolwiek 
z nich odpowiadać mogą. 

Z pewnemi zastrzeżeniami, o treści Macierzy wnioskować 
można także i z takich artykułów St. O., które w porównaniu 
z tekstem Dat. przedstawiają się już jako przeróbka rzeczowa, 
dokonana pod wpływem pomników prawa zachodniego, nie- 
mieckiego czy polskiego, lub też pod wpływem praktyki miej- 
scowej lwowskiej. Po usunięciu tych naleciałości obcych po- 
zostanie w każdym odnośnym artykule pewien częściowy prze- 
jątek z samego Dat., z którym zgadzać się będzie jakaś część 
odpowiedniego artykułu St. O. Jeżeli znowuż co do tej części 
między samymi zwodami A — F zachodzi zgodność w określo- 
nem powyżej znaczeniu (rzeczowa i stylistyczna, albo tylko 
rzeczowa przy różnicach stylistycznych, niedających się jednak 
w pewnej z odmian wprowadzić w związek z St. O.), naów- 
czas, ze względu na tożsamość treści odpowiedniej części St. O., 
przyjąć należy, iż dany przepis, z takiem a nie innem rzeczo- 
wem określeniem kwestyi, mieścił się w Macierzy, tak samo, 

1 Por. str. 54. 

» Por. str. 171. 172. 174 



[357] Statut ormiański. 169 

jąk się mieści we wszystkicii znanych dziś zwodach A — F. 
Przypuszczenie odwrotne, że Macierz mogła tu mieć przepis 
odmiennej treści, wymagałoby znowuż kombinacyj nienatural- 
nych, żeby wytłómaczyć zgodność odpowiednich części między 
St. O. a A — F. Do tej grupy artykułów zaUczyć można wszyst- 
kie, wyliczone w poprzedniem zestawieniu ^ jako takie, na któ- 
rych przekształcenie wpłynęły pomniki lub praktyka prawa za- 
chodniego, o ile z przyczyn, które rozpatrzymy poniżej, nie 
należy tu co do niektórych uczynić wyjątku. Ale i ta grupa 
nie doprowadzi nas jeszcze do wykrycia, na której ze znanych 
dziś redakcyj oparł się tekst Macierzy, albowiem i tutaj cho- 
dzi o takie artykuły (ustępy artykułów), które we wszystkich 
zwodach A — F są między sobą zgodne, a przeto też z którego- 
kolwiek z nich przedostać się mogły do Macierzy. 

Inny dział materyału, który tu rozpatrzyć należy, stanowi 
grupa artykułów Dat., co do których w dochowanych zwo- 
dach A — F zachodzi niezgodność. Kombinacye tej nie- 
zgodności mogą być rozmaite: więc albo tak, że naprzeciw 
tekstu jednego zwodu stoją teksty wszystkich innych zwodów, 
między sobą zgodne, albo, że jeden tekst mieści się w kilku 
zwodach, a drugi, odmienny, znowuż w kilku innych, albo 
wreszcie i tak, że jest więcej niż dwa odmiennych od siebie 
tekstów, rozdzielających się w jakimkolwiek stosunku liczbo- 
wym na wszystkie zwody. Niezgodność rozumiemy tu w tem 
znaczeniu, że między owymi odmiennymi tekstami zachodzą 
albo równocześnie różnice rzeczowe i stylistyczne, albo jest 
wprawdzie zgodność co do treści, a różnica tylko w stylizacyi, 
jednakże tego rodzaju, że przez porównanie z St. O. da się 
wykazać, na którym z kilku odmiennie stylizowanych tekstów 
oparł się ten zabytek. Do wszystkich, grupą niniejszą objętych 
artykułów, stosunek St. O. przedstawia się niejednokrotnie w ten 
sposób, iż odpowiada on tekstowi, zawartemu w pe- 
wnym zwodzie (pewnych zwodach), a natomiast 

^ Por. str. 51 n. 



170 O- Balzer. [358] 

odbiega od tekstu, zawartego w innych zwodach. 
I dopiero porównania co do tej grupy artykułów oświetlić 
mogą pytanie, jakiej redakcyi (jakim redakcyom) dochowa- 
nych po dziś dzień zwodów odpowiadała redakcya Macierzy 
lwowskiej. 

Rozpatrzmy przede wszystkiem stosunek St. O. do zwo- 
dów A i B, przedstawiających nastarszy układ Dat. Pierwszą 
wskazówką, iż Macierz musiała posiadać pewne właściwości 
tych zwodów (lub przynajmniej jednego z nich), jest okoli- 
czność, że w St. O. zużytkowane są art. Dat. I. 121 — 123, które 
mieszczą się tylko w tych zwodach. Do tego samego wyniku 
doprowadzi też porównanie treści niektórych, odpowiadają- 
cych sobie artykułów, jakie się w zabytkach tych obustronnie 
mieszczą. 

Art. 8 St. O. o odpowiedzialności za zranienie lub zabój- 
stwo dokonane w pijaństwie, orzeka między innemi, że w razie 
zabójstwa per iudicium occasio talis occisionis dihgenter est 
scrutanda et rescienda, a mianowicie czy zabójstwo nastąpiło 
z zamiaru z góry powziętego, czy z innej przyczyny, z czyjego 
początku wszczęła się walka i t. p. W odpowiednim art. Dat. 
II. 9 w zwodach A i B znajduje się taki sam ustęp, przyka- 
zujący zbadać okoliczności, wśród których nastąpiło zabój- 
stwo, i wyliczający te same przykłady, co i St. O. Nie można 
tedy wątpić, że Macierz musiała tu zawierać tekst, odpowia- 
dający zwodom A i B, nie zaś zwodom C i F, które w miej- 
scu tem zgoła nie mówią o badaniach tego rodzaju, ani też 
nie rozróżniają wypadków powyżej wymienionych, jeno po- 
przestają na krótkiem postanowieniu, że za zabójstwo umyślne 
należy się pełna głowszczyzna^ 

Art. 12 St. 0. stanowi między innemi, że pan, który kmie- 
cia swego obciążył nadmierną pracą, i przez to spowodował 
albo jego zranienie, albo śmierć (aut 1 a e s u s fuerit, aut etiam 
m o r e r e t u r), peccavit superiori Domino scilicet Dec. Jeśli 

* Por. o tym art. wyżej str. 65. 



[359] Statut ormiański. 171 

zraniony kmieć wyzdrowieje, ma prawo żądać od pana zwrotu 
szkody i kosztów leczenia; gdyby zaś owo zranienie wywołało 
wieczystą niemoc (perpetuam imbecillitate m), sąd roz- 
strzygnie rzecz według sprawiedliwości. Odpowiadający mu 
Dat. II. 14 orzeka według zw. A i B, że w wypadkach takich 
pan za śmiertelne uszkodzenie winien zapłacić głow- 
szczyznę i odbyć pokutę, a odpowiada w tym wypadku przed 
sądem wyższych od siebie panów (dem Gerichte der ihm 
tibergeordneten Herren); za inne wypadki uszkodze- 
nia (zranienia) wraca szkodę i koszta leczenia, za nieule- 
czalne uszkodzenie płaci głowszczyznę. Te same trzy 
wypadki uszkodzenia (śmierć, rany i uszkodzenie nieuleczalne) 
rozróżnione s w obu tekstach; bardzo znamienną jest też 
zgodność ustępu St. O. o grzechu wobec wyższego Pana (Boga) 
z ustępem w A i B o odpowiedzialności przed sądem wyż- 
szych panów; tekst pierwszy opiera się niewątpliwie na dru- 
gim, tylko przez nieporozumienie nabrał innej treści. Tenże 
sam art. Dat. w zwodach C i F mówi o nadużyciu pracy 
paroików przez książąt, i rozróżnia co do skutków trzy wy- 
padki: śmierć, za którą należy płacić głowszczyznę, pewne 
rodzaje uszkodzeń, jak złamanie ręki lub nogi, albo wybicie 
zęba lub oka, za które płacić należy odpowiednie nawiązki, 
wreszcie osobno uszkodzenia, wymagające leczenia, za które 
winny płaci koszta lekarskie i odszkodowanie. Kategoryzacya 
wypadków jest tu zgoła inna niż w A, B i St. O.; nie ma 
mowy o uszkodzeniu nieulecząlnem, nie ma też charaktery- 
stycznego zwrotu o odpowiedzialności przed sądem wyższych 
panów, który zużytkowony został w St. O. Statut jest tu za- 
tem bliższy zwodów A i B, aniżeli C i F, i nie można wątpić, 
iż w samej Macierzy znajdował się ustęp, odpowiadający 
tekstowi A i B. 1 

W art. 19 orzeka St. O., że syn, któryby swoich rodziców 
bił, według starego (mojżeszowego) prawa jest śmiertelny, we- 

1 Por. o tym art. wyżej str. 67. 



172 O- Balzer. [360] 

dług nowego prawa pokutować winien do śmierci. O ile czyn 
ten zostałby popełniony z dzieciństwa, winni to rodzice »ogar- 
nąćc; gdyby jednak był wypływem złego serca i z góry po- 
wziętego zamiaru, mają rodzice starać się o jego poprawę 
przed duchownymi i starszymi. Gdyby mimo to nie zmienił 
postępowania, mogą go odtrącić i wydziedziczyć; wszelako 
gdyby się potem poprawił i upokorzył, winni go przywrócić 
do łask rodzicielskich. W formie stylistycznie odmiennej odpo- 
wiedni art. Dat. II. 23 w zwodach A i B orzeka to samo, 
określając dokładniej tylko ten szczegół, że nie upomnienie, 
ale wydziedziczenie ma się odbyć przed duchownymi i star- 
szymi. Natomiast w zwodach C i F rzecz przedstawiona jest 
całkiem odmiennie. Rozpatruje się tu dwa pytania: znieważe- 
nie rodziców przez syna i występne czyny dzieci przeciw oso- 
bom trzecim; ostatnia kwestya w zwodach A i B tudzież 
w St. O. wcale nieporuszona, Co do wypadku pierwszego orze- 
czono tylko (C i F), że występny syn ma być stawiony przed 
sędziami: jeżeh się przyzna, ulega jedynie chłoście i ma być 
potem uwolniony; jeśli zaprzeczy, albo gdyby nastąpił nawrót, 
ma być ukarany według prawa, które według zasad dawniej- 
szych nakładało tu karę szubienicy. Co do występków dzieci 
przeciw osobom trzecim, zastrzeżono, że ojciec nie może o nie 
skarżyć przed sądem. Cała specyalizacya sprawy jest tu za- 
tem inna, aniżeli w A, B i St. 0. Podobnież różni się od nich 
odpowiedni ustęp zwodu G, jak go przynajmniej podaje Kod. 
Wacht, w art. 262: krnąbrny i nieposłuszny syn ma być przy- 
wiedziony przed sędziów, a następnie przez współmieszkańców 
miasta ukamienowany ^. Ze Macierz musiała tu zawierać prze- 
pis, odpowiadający zwodom A i B, wypływa z tych zestawień 
jako rzecz niewątpliwa. 

Pomiędzy art. 28 St. O. o odszkodowaniu z powodu zabi- 
bia wołu przez woła innego pana, a art. Dat. II. 32 zarówno 
w zwodach A, B, jako też i C, F, zachodzi w przeważnej 

* Haxthausen, Transkaukasia II. 257. 



[361] Statut ormiański. 173 

części zgodność. Na uwagę zasługuje ustęp końcowy St. O. 
o zabiciu przez woła narowistego: tunc pro illo occiso bove 
vivum bovem dabit illi, cui occisus est bos, et sibi illum occi- 
sum bovem recipiet. Dosłownie prawie tak samo określona ta 
rzecz w zwodach A i B: » winien dać woła za woła, a zabity 
wół dostanie się jemu«. W zwodach C i F ten sam ustęp 
brzmi: » Winien dać woła za woła; to danie oznacza, źe jako 
odszkodowanie za woła winien być dany wół żywy, natomiast 
zabity wół dostać się ma właścicielowi zabójcy (t. j. wołu, 
który zabił)<. Rzeczowo oba postanowienia są te same; ale 
styhstycznie tekst St. O. odbiega tu znacznie od C i F, a po- 
krywa się w zupełności z A i B: w czem dowód, że ten osta- 
tni tekst znajdował się także w Macierzy, z której czerpał 
statut. 

Art. 93 St. O. jest w stosunku do podstawowego art. Dat. 
II. 112 znacznie zmieniony; przecież jednak jest ślad, że w Ma- 
cierzy musiał się znajdować tekst bliższy zwodom A i B, ani- 
żeli zwodowi E. W St. O. znajdujemy tu mianowicie ustęp: 
Si aliąuis servum alienum miserit in necessitate sua pri- 
vata, w zwodach A i B: » Jeśli kto człowieka, który do 
niego nie należy (der nicht ihm gehorig ist)... poszle*; 
natomiast w zwodzie E krótko: »Jeśh kto człowieka... 
poszle* 1. 

Art. 100 St. O. o odpowiedzialności pana z powodu śmierci 
swoich ludzi, których przynaglił do wykonania pewnych nie- 
bezpiecznych robót, jakkolwiek jest już przeróbką odpowie- 
dniego art. Dat. II. 120, wykazuje przecież, co do części wspól- 
nej, większe podobieństwo z tekstem A (czy także i B, nie 
wyjaśnia Karst), aniżeli z tekstem F. W St. O. podano miano- 
wicie przykładowo wyliczenie owych prac niebezpiecznych, do 
których pan przynaglił swoich ludzi: nakaz wspięcia się na 
drzewo, przejścia rzeki, albo dosięścia narowistego konia. Te 
same trzy przykłady zawiera też zwód A. Natomiast w zwo- 

" Por. o tym art. wyżej str. 94. 



174 O. Balzer. [362] 

dzie F, prócz tych trzech, dodany jeszcze wypadek czwarty: 
gdyby pan najemnika posJał »z konieczności* do roboty. Istnieje 
zatem ściślejsze pokrewieństwo St. U. z tekstem A, skąd wnio- 
sek, że i Macierz zawierać musiała tekst zbUżony bardziej do 

A, aniżeh do F^. 

Pytanie, który z dwu rozpatrywanych dotąd, prawie bez 
wyjątku zgodnych między sobą zwodów A i B, uznać należy 
za podstawę Macierzy, rozwiązuje może już omówiony co do- 
piero art. 100 St. O., zgodny, według oznaczenia Karsta, tylko 
z tekstem A. Ponad wszelką wątpliwośś rozstrzyga tę rzecz 
rozpatrzenie art. 26 St. O. o odpowiedzialności pana za zabi- 
cie lub zranienie przez woła. Na ogół St. O. zgadza się tu 
z odpowiednim art. Dat. II. 31 w obu zwodach A i B. W ustę- 
pie o odpowiedzialności za rany są przecież pewne różnice. 
Według St. 0. hospes (panj tenebitur illi laeso ad solutionem 
damni et medicinarum. Według A zapłacić ma pan ko- 
szta leczenia i odszkodowanie (fiir Heilung und fiir 
Hemraniss Ersatz zu leisten), zatem to samo. Natomiast we- 
dług zwodu B zapłacić należy nawiązkę, koszta lecze- 
nia i odszkodowanie (so hat er Busse zu entrichtem und 
fiir Heilung und Hemmniss Erzatz zu leisten). Odpowiedzialność 
w B jest zatem rozszerzona; należy przyjąć, że rozszerzenia 
takiego nie zawierała Macierz, skoro go nie ma w St. O.; 
w takim zaś razie tekst Macierzy musiał to odpowiadać teks- 
towi A, nie B. I dla tego inne zestawione poprzednio wypadki, 
w których dała się stwierdzić zgodność Macierzy z pokrywa- 
jącymi się zresztą tekstami A i B, odniesiemy do oddziaływa- 
nia tekstu A, nie zaś B, tern bardziej, że nie ma żadnego wy- 
padku, w którym na odwrót dałoby się wykazać bliższe po- 
krewieństwo St. O. (zatem pośrednio jego Macierzy) z tekstem 

B, aniżeli A. 

Tak więc zwód A zaliczyć należy niewątpliwie 
do podstaw Macierzy lwowskiej. Ale mylnym byłby 



* Por. o tym art. wyżej str. 98. 



[363] Statut ormiański. 175 

wniosek, jakoby tekst ten został w niej zużytkowany wyłą- 
cznie. Jest cały szereg wypadków, w których Macierz odpo- 
wiada znowuż innym, pochodnym zwodom, odbiegając od 
tekstu A. 

W jednym wypadku da się to przedewszystkiem wykazać 
co do zwodu D. W" art. VII St. O., zawierającym przepisy 
o sporządzaniu testamentów, zarządzono, że testator winien 
przyzwać do tego aktu kapłanów, jako też dwu albo trzech 
starszych jako świadków testamentowych, a ponadto także 
swoich krewnych-dziedziców. W odpowiednim art. Dat. II. 
99 w zwodach A — C tudzież E. F, jest mowa jedynie o przy- 
wołaniu kapłanów i kleryków kościelnych tudzież trzech świad- 
ków. Tylko w zwodzie D, zgodnie z późniejszym rozwojem 
prawa armeńskiego, któremu dał wyraz także Kodeks Sempada, 
dodano jeszcze także wymóg obecności krewnych^. Ten 
przepis musiał tedy istnieć w Macierzy, skoro go posiada St. O., 
stąd zaś nasuwa się wniosek, że Macierz przedstawia 
także pewne w^łaściwości zwodu D. 

Kiedyindziej da się znowuż stwierdzić bliższe pokrewień- 
stwo między St. O., zatem pośrednio jego Macierzą, a z w o- 
dami C i F, aniżeh ze zwodem A lub B. Już w art. III St. O. 
znajdujemy dowód na to w samej stylizacyi pewnego ustępu, 
który artykuł ten (zresztą przerobiony) ma tu wspólny z Dat. 
intr. 6. Stanowi mianowicie St. O., ut (iudices) faciant iusti- 
tiam iudiciumąue iustum unicuiąue, diviti et pauperi, vi- 
duis et orphanis i t. d. Odpowiedni ustęp w zwodach A 
i C wspomina jedynie o sprawiedhwym wymiarze prawa dla 
bogatych i ubogich; natomiast tenże sam ustęp w zwo- 
dach C i F (nadto także w D), prócz ubogich wymienia także 
wdowy i sieroty 2. Wniosek stąd, że Macierz zawierała tu 
tekst, zbUżony bardziej do tych ostatnich zwodów, aniżeh do 
A i B. 

* Por. o tern Karst, Rechtsbuch U. 189, Kohler, AItsyr. u. armen. 
Recht, Zeitschr. XIX. 119. O art. tym por. wyżej str. 57. 

* Por. o tym art. wyżej str 56. 



176 O- Balzer. [364] 

Art. 4 St. O., określając odpowiedzialność chłopca, który 
zrani} towarzysza zabawy, łączy z tern jednakowe skutki pra- 
wne, niezależnie od tego, czy zranienie nastąpiło z przypadku 
czy z zemsty (nolenter sive ex ira). W" odpowiednim art. Dat. 
II. 5 zwód A przykazuje właśnie odróżnić, czy zachodzi tu 
przypadek, czy zemsta, i stosownie do tego sprawę w obu ra- 
zach odmiennie rozstrzyga. W zwodach C i F natomiast oba 
wypadki są znowuż, jak w St. O., zestawione ze sobą na ró- 
wni (»czy to z przypadku, czy z zemsty*), w czem dowód, 
że Macierz zawierała w tern miejscu tekst, odpowiadający obu 
tym ostatnim redakcyom^. 

Art. 5 St. O., o utonięciu chłopca w kąpieli, każe badać, 
czy przyczynę śmierci można przypisać winie lub zaniedbaniu 
innych współkąpiących się, czy też nie; w pierwszym wypadku 
należy zapłacić głowszczyznę, w drugim towarzysze są bez- 
winni. W odpowiednim ustępie Dat. II. 6 stanowią zwody C 
i F, że w wypadku pierwszym należy się cała. w wypadku 
drugim połowa głowszczyzny. Rzeczowo tekst ten odbiega tedy 
od St. O., ale zbliża się doń przynajmniej co do formalnego 
ujęcia kwestyi, przez to, iż z osobna mówi o skutkach pra- 
wnych każdego z dwu tych wyosobnionych wypadków. Dla 
tego trzeba przyjąć, że tekst Macierzy zbliżał się tu raczej do 
owych zwodów, aniżeli do zwodu A, który rozróżniwszy oba 
te wypadki, nie zajmuje się już potem z osobna określeniem 
skutków każdego z nich, jeno poprzestaje na ogólnikowem 
odesłaniu do przepisu poprzedniego w art. Dat. II. 4 2. 

Pytanie, który z tych dwu zwodów (C i F) jest właściwą 
podstawą Macierzy, rozstrzyga szczegół, który poniżej omó- 
wimy dokładniej z innego jeszcze punktu widzenia S; że w St. O. 
opuszczony jest (między innymi) art. Dat. II. 77, i że tegoż 
samego artykułu nie posiada także zwód F, podczas gdy wszyst- 



^ Por. o tym art. wyżej sir. 64. 
- Por. o tym art. wyżej str. 64. 
» Por. str. 193. 



[365] Statut ormiański. 177 

kie inne zwody, między nimi także C, przepis ten objęJyi. 
Słuszna przyjąć, że luka, istniejąca w F, była także luką Ma- 
cierzy, i że właśnie dla tego wspomniany artykuł nie prze- 
szedł do St. O. Skąd wniosek, że z dwu rozpatrywanych tu 
zwodów Macierz jest genetycznie spokrewniona nie ze zwo- 
dem C, jeno ze zwodem F. 

Bliższych śladów pokrewieństwa St. O. (pośrednio Macierzy) 
ze zwodem E nie znaleźliśmy żadnych. O ile da się tu stwier- 
dzić wzajemna zgodność rzeczowa czy styUstyczna, spotykamy 
ją w każdym wypadku równolegle także w innych omówio- 
nych poprzednio zwodach (jednym lub kilku); nie ma nato- 
miast żadnego artykułu w St. O., któryby można oprzeć 
wyłącznie na odpowiednim ustępie zwodu E. 

Rozpatrzmy jeszcze stosunek naszego zabytku do zwodu G. 
Trudność rozwiązania kwestyi potęguje się tu z tego względu, 
że, jak nie znamy tekstu Macierzy lwowskiej, tak też nieznaną 
nam jest Macierz gruzińska, t. j. ów tekst Dat., na którym 
oparł się Kodeks Wachtanga. O wzajemnym stosunku obu 
tych Macierzy musimy tedy wnioskować z przeróbek później- 
szych, jakim każda z nich uległa bądź to w St. O., bądź 
w Kod. Wacht. Przecież jednak i tą drogą dadzą się osiągnąć 
pewne wyniki, rzucające pożądane światło na sprawę niniejszą. 

Art. 42 St. O. orzeka, że pożożca, schwytany na gorącym 
uczynku, ma być ogniem spalony; gdyby go zaś dopiero pó- 
źniej przychwycono, podlega karze więzienia i grzywnie pie- 
niężnej, nadto zwrócić ma szkodę ogniem wyrządzoną. Zgoła 
odmiennie rozstrzyga tę rzecz Dat. II. 48 we wszystkich do- 
chowanych zwodach A — F. Nie rozróżnia on wypadku przy- 
chwycenia i nieprzychwycenia sprawcy, jeno rozmaitość szkód, 
jakie z podpalenia wynikły: jeśli przy pożarze zginął człowiek, 
należy sprawcy uciąć rękę, jeśli zginęło zwierzę, należy się 
zwrot wartości jego w czwórnasób, jeśli spłonęły stogi siana, 
sterty zboża i t. p., należy wartość ich zwrócić podwójnie. 

» Karst, Rechtsbuch U. 247. 
Stadya nad hist. prawa polskiego IV. 25 



178 O. Balzer. [366] 

Inaczej znowu stanowi tu Kod. Wacht. art. 234: pożożca, 
schwytany na gorącym uczynku, ma być spalony ogniem, którą 
to karę można mu jednak zamienić na ucięcie ręki i obowią- 
zek zwrotu połowy szkody, albo też darować także karę ucię- 
cia ręki za zupełnem odszkodowaniem. Z osobna dodano jeszcze 
postanowienie, że za spalone bydło należy zwrócić wartość 
poczwórną, za spalone siano, zboże i t. p. podwójną. Przepisy 
Kod. Wacht, zajmują tu zatem pośrednie stanowisko między 
normami St. O. z jednej, a Dat. A — F z drugiej strony. Znają, 
jak Dat., w przeciwieństwie do St. O., pewne taksy wynagro- 
dzenia w miarę tego. jaki przedmiot uległ zniszczeniu, i to 
takie same, jak je określono w Dat., ale na odwrót, zgodnie 
z St. O., a wbrew Dat. A — F; kładą nacisk na fakt przychwy- 
cenia sprawcy na gorącym uczynku, i łączą z tym wypadkiem 
karę spalenia, choć, wracając tu znowu częściowo na stano- 
wisko Dat. A— F, dopuszczają zamiany tej kary na ucięcie 
ręki. Nie można przypuścić, żeby w tem, co St. O. ma wspól- 
nego z Kod. Wacht., powstała zgodność tylko przypadkowo, 
skutkiem jednakowych samorodnych pomysłów obu redakto- 
rów, zwłaszcza że oba wprowadzone tu nowe szczegóły (schwy- 
tanie i kara spalenia) połączone są w taki sam związek przy- 
czynowy; nasuwa się tedy myśl. że odnośny ustęp artykułu 
musiał być wspólny obu Macierzom, gruzińskiej i lwowskiej, 
i że właśnie stamtąd przeszedł do opartych na nich prze- 
róbek ^. 

Art. 70 St. O. wzbrania zastawiania młyna ręcznego (żarn), 
jako przedmiotu potrzebnego w gospodarstwie domowem, nie 
rozciągając tego zakazu na inne przedmioty podobne (potrze- 
bne do życia). Na tem samem stanowisku stoi także Kod. 
Wacht. art. 274; tylko uzasadnienie zakazu jest tu odmienne, 
raczej symboliczne: zastaw kamienia młyńskiego określony tu 
jakoby zastaw duszy, oraz powołana zasada, że duszy od ciała 
odłączać nie należy. Obie przeróbki (St. O. i Kod. Wacht.) po- 

* Por. o tym art. wyżej str. 75. 



[367] Statut ormiański. 179 

legały tedy widocznie na jakimś poicrewnym tekście, zawar- 
tym w odnośnych Macierzach, w przeciwstawieniu do tekstu, 
jaki podaje Dat. II. 81 we wszystkich dochowanych zwodach 
A — F, gdzie zakaz zastawu, pojęty zresztą nie tyle jako prze- 
pis prawny, ile raczej jako wskazówka etyczna, rozciągnięto 
zarówno na kamienie młyńskie, jak i na wszystkie w ogóle 
przedmioty do życia potrzebne ^ 

Art. 92 St. O. o odpowiedzialności pana za przygodę, jaka 
się zdarzyła wysłanemu przezeń w drogę niewolnikowi (służe- 
bnikowi), rozróżnia tylko, czy pan wbrew przedstawieniom 
niewolnika zmusił go do podjęcia drogi, czy też wyruszył on 
w podróż własnowolnie; w pierwszym wypadku pan odpo- 
wiada, w drugim jest bez winny. Podobne rozróżnienie prze- 
prowadza także Kod. Wacht, w art. 370, oczywiście znowuż 
dla tego, że w Macierzach obu tych przeróbek znajdowały się 
takie same przepisy. Znaczne zmiany w porównaniu z temi 
postanowieniami zawierają wszystkie dochowane zwody (A — F) 
Dat. II. 111. Rozróżnienia są tu odmienne, a mianowicie, czy 
pan użył niewolnika do zwykłych robót, czy do wykonania 
niedozwolonych czynności, czy wreszcie niewolnik zwracał panu 
uwagę na połączone z wykonaniem zlecenia niebezpieczeństwo; 
w pierwszym wypadku pan bezwinny, w obu ostatnich odpo- 
wiada za przygodę. Tak sformułowane postanowienie nie znaj- 
dowało się widocznie w Macierzy lwowskiej ^. 

Art. 97 St. O., podający kategoryzacyą rozmaitych rodza- 
jów mężobójstwa, wyróżnia się wybitnie od zasadniczego uję- 
cia tej samej kwestyi w odpowiednim ustępie Dat. II. 117 
we wszystkich dochowanych zwodach A — F. Dat. rozróżnia 
trzy rodzaje mężobójstwa: przypadkowe, umyślne, a pośrodku 
między niemi t. z. mieszane czyli na pół przypadkowe, na pół 
umyślne. St. O. zna tylko dwa rodzaje mężobójstw: przypad- 
kowe i umyślne; wypadki mężobójstwa mieszanego zalicza do 



* Por. o tym art. wyżej str. 85. 
- Por. o tym art. wyżej str. 93. 



25* 



180 O. Balzer. [368] 

umyślnych. Takaż sama kategoryzacya na dwa tylko rodzaje 
zdaje się być przeprowadzona również w Kod. Wacht. art. 381 ^. 
Jeśli ten szczegół trafny, słuszna przyjąć, że ta, obu przerób- 
kom (St. O. i Kod. Wacht.) wspólna zasada, zaczerpnięta została 
z odnośnych Macierzy, że więc i w tym wypadku Macierz 
lwowska odpowiada treści odnośnego art. w zwodzie G^. 

Zdarzają się wyjątkowo także takie wypadki, gdzie St. O., 
porównany z dochowanymi zwodami Dat. A — F z jednej, a Kod. 
Wacht, z drugiej strony, wykazuje co do pewnych szczegółów 
większe podobieństwo z A — F. co do innych zaś zbliża się 
znowu bardziej do Kod. Wacht. Dotyczy to mianowicie art. 41 
St. O. o zastawie rzeczy nieruchomych i ruchomych. Porówny- 
wując obszerny ten artykuł z odpowiadającym mu art. Dat. II. 
47 w zwodach A — F, widzimy, że mimo pewne, zresztą nie- 
liczne i nieznaczne różnice wzajemne 2, St. O. trzyma się tu 
bardzo wiernie tekstu tych zwodów; gdzieniegdzie jest on ja- 
koby dosłownem jego tómaczeniem. O wiele bardziej odbiega 
od obu tych tekstów, znacznie krótsza, przeważnie odmienna 
stylizacya odpowiedniego art. 233 Kod. Wacht; nie ma ona 
niektórych ustępów, jakie są wspólne tamtym, n. p. o zni- 
szczeniu drzew 1 płotów w dobrach zastawionych, posiada nie- 
które inne, których w tamtych nie znajdujemy, n. p. o strą- 
ceniu z kapitału zastawnego wartości, jaką zastawnik uzyskał 
ze sprzedaży części zastawu. A jednak w innych szczegółach 
Kod. Wacht, zbliża się tu znowuż bardziej do St. O., aniżeli 
dochowane zwody Dat., i to w tym sposobie, że trudno przy- 
jąć jakieś niezależne od siebie zmiany redakcyjne obu przeró- 
bek z osobna, owszem odnieść je raczej należy do wspólnej 
podstawy w Macierzach. Najpierw w pewnych zwrotach styli- 
stycznych. Jeden z ustępów Dat. A — F mówi o zastawie sa- 
mego tylko złota (Giildenes), odpowiedni ustęp St. O.: si vero 

* O ile o lem sądzić można z niedokładnej wzmianki u Kar sta, 
Rechtsbuch U. 302 przyp. 

* Por. o tym art. wyżej str. 96. 
' Por. wyżej str. 75. 



[369] Statut ormiański. 181 

fuerit in obligatione aurum, argentum i t. d., tak samo 
Kod. Wacht: o zastawie złota lub srebra. Dat. A — F roz- 
waża z osobna kwestyą gwałtownego zabrania rzeczy zasta- 
wionej, i używa tu pokrótce zwrotu zdobycz (betreffend die 
Erbeutung des Objects); St. O. mówi: si ei potens manus 
istud receperit; podobnież Kod. Wacht.: jeżeli zastaw zostanie 
zabrany przez nieprzyjaciela (wird das Pfand vom Feinde 
geraubt). Najważniejszą jest tu jeszcze jedna różnica rzeczowa. 
Dat. A — F orzeka, że zastawnik za stratę zastawu przez wła- 
sne sprzeniewierzenie odpowiada zwrotem poczwórnej warto- 
ści, w razie zaś, gdyby go nie stracił, ale zataił, zwrócić ma 
wartość w dwójnasób. St. O. rozróżnień tych nie przeprowa- 
dza, i w obu wypadkach przykazuje zwrócić wartość tylko 
w dwójnasób. Również i Kod. Wacht, nie wspomina o zwro- 
cie poczwórnej, jeno podwójnej wartości. I co do tego szcze- 
gółu oba kodeksy musiały się oprzeć na podobnie sformuło- 
wanym przepisie podstawowym w Macierzach. Na ogół więc 
powiedzieć można, że artykuł niniejszy w Macierzy lwowskiej 
musiał co do stylizacyi i co do treści łączyć w sobie częściowo 
właściwości tekstów A — F (jednego z nich), a częściowo wła- 
ściwości zwodu G. ^ 

Dodajemy jeszcze, że w innych wypadkach stosunek mię- 
dzy St. O., zwodami A — F i zwodem G jest wprost odwrotny, 
t. j. taki, iż St. O. spokrewniony jest bardziej z wszystkimi 
lub niektórymi tekstami z grupy A— F, podczas gdy zwód G 
wykazuje mniejsze lub większe odchylenia wobec St. O. i A— F. 
Z ustępów Kodeksu Wachtanga, które miałem możność rozpa- 
trzyć, taka rozbieżność zachodzi między St. O. art. 2, 10, 59, 
65, 66, 67 i 71 i odpowiadającymi im art. Dat. II. 3, 12, 70, 
74, 76, 78 i 82 z jednej, a Kod. Wacht. art. 171, 183, 262, 
266, 268, 270, 275 ^ z drugiej strony. Kiedyindziej stosunek 
jest znowuż taki, że zwody A — F są zgodne z odpowiednimi 

1 Por. o tym art. wyżej str. 75, 

2 Haxthausen, Transkaukasia II. 254 255. 257, 258. 



182 O- Balzer. [370] 

ustępami Kod. Wacht., obie zaś te wersye różnią się od po- 
stanowień St. O.; por. St. O. art. 9, 60, 98 z jednej, a Dat. II. 
11, 71, 118 i Kod. Wacht. art. 182, 263, 384 ^ z drugiej strony. 
Wobec tego nie można oczywiście twierdzić, żeby tekst Macie- 
rzy lwowskiej pokrywał się w całości ze zwodem G; zesta- 
wione jednak poprzednio niektóre zgodności, w przeciwieństwie 
do wszystkich znanych dziś tekstów A — F, uzasadniają wnio- 
sek, że Macierz lwow*ska odpowiada częściowo 
także zwodowi G. 

Zbierając wszystkie te wywody w jedne całość, docho- 
dzimy do wyniku, że Macierz nie była wierną, pełną 
reprodukcyą któregokolwiek ze zwodów Dat.. 
które znamy dzisiaj, czy to w przechowanych (A — F), czy 
też pośrednio odtworzyć się dających (G) tekstach; że miano- 
wicie także nie była reprodukcyą tekstu pierwo- 
tnego Dat. (A), który Karst, a za nim prof. Kutrzeba, obrah 
za wyłączną podstawę porównań ze St. O., wysnuwając stąd 
(prof. Kutrzeba) najdalej idące wnioski o genezie samego za- 
bytku. Łączyła w sobie Macierz czy to w kolei po- 
szczególnych artykułów, czy nawet w obrębie tych samych 
artykułów, właściwości kilku osobnych dziś teks- 
tów Dat., a mianowicie zwodów A, D, F i G, zespolone 
ze sobą w stosownem połączeniu. Oczywiście nie wypływa 
stąd, jakoby Macierz powstała jako kompilacya wszystkich tych 
czterech wyodrębnionych i osobno już istniejących zwodów; 
taka metoda kompilowania nie dałaby się przyjąć jak rozu- 
mnie zasadna. Bardziej naturalnem będzie przypuszczenie, że 
złożono ją w czasie, kiedy późniejsze zwody nie były jeszcze 
wyosobnione, i to tak, że z zwodu najstarszego (zwodów star- 
szych) zachowała ona pewne właściwości, ale równocześnie 
przeprowadziła już pewne zmiany, właściwe zwodom później- 
szym, z biegiem czasu dopiero jako samoistne wyodrębnionym. 
Jednem słowem, tekst Macierzy zajmuje miejsce po- 

* Haxthausen, Transkaukasia II. 255. 257. 262. 



[371] Statut ormiański. 183 

Średnie między grupą tekstów starszych i tekstów 
miodszych. O tyle zbliża się on do zwodu C, który jest 
także zwodem pośrednim, łączącym właściwości redakcyj star- 
szych i nowszych ^ Na tem kończy się jednak analogia. Nie 
można mianowicie mówić o jakiemś bliższem pokrewieństwie 
Macierzy ze zwodem G: poprzednie bowiem zestawienie nie 
wykazało ani jednego szczegółu, w którymby się takie pokre- 
wieństwo wyłącznie przejawiło, owszem, w wielu wypadkach 
stwierdziło rozbieżność. Jest tedy Macierz zwodem po- 
średnim, ale zgoła niezależnym od pośredniego 
zwodu C. Na ogół jest ona osobną dla siebie prze- 
róbką Datastanagirku, jak ich po dziś dzień jeszcze 
przechowało się kilka innych, ale właśnie taką przeróbką, któ- 
rej nie odpowiada w całości żaden z owych tekstów docho- 
wanych. I dla tego stawiając pytanie, jaki jest stosunek St. O. 
do jego właściwej podstawy, t. j. Macierzy, na czem polegają 
zmiany, jakie on wobec niej przeprowadził, nie możemy tu 
posługiwać się wyłącznie którymkolwiek ze znanych nam 
zwodów, gdyż nie zawsze Macierz zwodowi temu odpowiadała; 
winniśmy, o ile to możliwe, dochodzić w poszczególnych wy- 
padkach, jaką była, jeżeh już nie stylistyczna forma, to przy- 
najmniej rzeczowa treść odnośnych postanowień Macierzy; 
i dopiero uzyskawszy tą drogą pewniejszą wiadomość o pod- 
stawie, na której oparł się St. O., przeprowadzić naprawdę 
ścisłe porównanie między nim a jego Macierzą. 

W ślad za czem nasuwa się pytanie dalsze: jeżeli Macierz 
lwowska jest odmienną od innych przeróbką Dat., czy nie 
ma w niej jakich samoistnych zmian (przekształceń, 
dodatków, opuszczeń i t. p.), tak samo jak i w innych, zna- 
nych nam przeróbkach zawarte są każdym razem pewne ory- 
ginalne właściwości i części składowe; innemł słowy: czy prócz 
tych składników, jakie ma wspólne z tekstami A, D, F i G, 
nie dadzą się tu wykazać inne jeszcze, nowe 

1 Por. str. 162. 



184 O. Balzer. [372] 

W żadnym z tamtych tekstów nieza warte. Środkiem 
do rozwiązania tej kwestyi jest porównanie trzeciej z rzędu 
grupy artykułów St. O. z dochowanymi po dziś dzień tekstami 
Dat., a mianowicie tych jego przepisów (lub częściowych ustę- 
pów), które różnią się od wszystkich znanych nam 
zwodów A — G, niezależnie już od tego, czy pomiędzy zwo- 
dami samymi zachodzi zupełna zgodność co do odnośnego 
artykułu, czy też artykuł ten występuje tu w kilku różnych 
odmianach. Nie tak wprawdzie, żebyśmy w każdym wypadku, 
w którym między St. O. a zwodami A — G okaże się niezgo- 
dność, mieh prawo powiedzieć, że odmienny przepis czy jakaś 
jego część mieściły się już w Macierzy; bo sam St. O. jest 
znowuż samodzielną przeróbką Macierzy, t. z. zawiera wiele 
nowych rzeczy, które się w niej bez wątpienia nie mieściły. 
Pewną tedy część odmian (niezgodność z A— G) trzeba będzie 
odnieść do samego St. O., co do wielu innych nie da się po- 
wiedzieć, czy istniały już w Macierzy, czy też weszły dopiero 
do St. O. ^ Przecież jednak co do niektórych stwierdzić można 
na pewno, albo z największem prawdopodobieństwem, że nie 
zostały przeprowadzone w St. O.; takie odmiany 
będziemy musieli odnieść do samej Macierzy. 

Dla wyjaśnienia tej sprawy zwracamy uwagę na pewną, 
osobną właściwość St. O. W bardzo licznych (kilkudziesięciu) 
wypadkach formułuje on przepisy swoje nie sposobem wprost 
rozkazującym, ale opowiadającym (sprawozdawczym), t. z. po- 
wołuje inne prawo, czy ustawę, zaznaczając, iż tamże mieści 
się postanowienie takiej a takiej treści. Czasem co do tego 
samego przedmiotu wymienia nawet jako źródło dwa różne 
prawa, określane na ogół jako stare i nowe: vetus lex, lex 
antiąua, vetus testamentum, ius antiąuum z jednej, a nova lex 
albo nova lex Christiana z drugiej strony (art. 16, 19, 21, 22, 
25, 40, 59, 60, 91); czasem wyłącznie tylko Iex antiąua (art. 
26), czasem znowuż wyłącznie nova lex (art. 34, 55). Poró- 

1 O czem por. niżej sir. 203 n. 205 n. 



[373] Statut ormiański. 185 

wnywując owe artykuły z odpowiadającymi im artykułami Dat., 
spostrzegamy, że w Dat. samym przytoczony jest najpierw 
jakiś przepis z pisma św. starego testamentu, mianowicie 
z ksiąg mojżeszowych, a następnie nawiązane doń uwagi sa- 
mego autora Dat. (Gosza), które przepis tamten częstokroć nie 
tylko rozwijają lub uzupełniają, ale czasem zmieniają, albo 
wprost odwracają. Owo » stare prawo «, to zatem przejęte do 
Dat, częstokroć tylko jako punkt wyjścia, przepisy mojżeszowe, 
»nowe prawo* zaś. to zasady, ustalone tamże ostatecznie przez 
samego Gosza ^ W licznych innych wypadkach St. O., nie 
przeciwstawiając już sobie prawa starego i nowego, poprze- 
staje na ogólnem zaznaczeniu, że odnośne postanowienie jest 
przepisem pewnego zużytkowanego tu prawa, i że obecnie zo- 

* Wydając przed laty sześciu tekst Statutu ormiańskiego w mojem 
Corp. iur. Pol. III. w czasie, kiedy Dat. nie był mi jeszcze dostępny 
(por. tutaj str. 19), tfómaczylem cytaty z »starego prawa* jako powołanie 
przepisów z ksiąg pisma św. starego testamentu, i podałem też, bez wy- 
jątku, rozwiązanie ich w przypiskach do tekstu. Wyrażenie »nova Iex« 
rozumiałem, utartym sposobem, jako przeciwstawienie do tamtej grupy 
cytatów, t. z. jako powołanie ustępów z pisma św. nowego testamentu 
(^por. ibid. III str. 418). Szukając według tego klucza rozwiązania cytatów 
z sprawa nowego*, znalazłem się jednak w niemałym kłopocie, gdyż do 
żadnego prawie ustępu nie znalazł się odpowiednik w nowym testamen- 
cie; dały się conajwięcej zaznaczyć tu i owdzie, czy w testamencie no- 
wym, czy w Corpus iuris canonici, do którego także sięgnąłem, pewne 
ustępy analogicznej treści. Przeważna część innych cytatów tej grupy po- 
została nierozwiązana. Nawiązując do tego faktu Kutrzeba, Datastana- 
girk 660, wyraża się: >co mu się zresztą (Balzerowi) tylko w części udało 
(rozwiązanie cytatów)*. Jestem prof. Kutrzebie szczerze wdzięczny za od- 
krycie i podkreślenie tego defektu mojego wydawnictwa; świadczy on 
w każdym razie, że szedłem względnie dobrą drogą. Byłoby najgorzej, 
gdyby mi się było >udało« rozwiązać wszystkie cytaty, bo wtedy wszyst- 
kie one byłyby błędne, skoro nie w źadnem innem źródle, jeno w nie- 
dostępnym mi podówczas Dat. leżało jedyne trafne rozwiązanie. To, co 
mi się naprawdę »nie udało«, tkwi tylko w tern, co mi się wtedy pozor- 
nie B udało*, t. j. w przytoczeniu kilku analogicznych odpowiedników 
z nowego testamentu czy z Corp. iur. canon., które niniejszem cofam 
jako niezasadne (por. też wyżej str. 100 przyp. 1 i str, 114). 



186 O. Balzer. [374] 

Staje on tylko powtórzony i odtworzony. Zwroty, jakich przy- 
tem używa, są najrozmaitsze: de iure, hoc ius est. tale ius 
est, secundum iuris formam, iuxta ius scriptum (iura scripta), 
in nostro Arraenico iure observatur, de iure Arraenico obser- 
vatur, statutum est, iure statutum est, ius constituit, ius osten- 
dit, ius demonstrat, ius (Iex) praecipit. iure provisum est, iura 
disponunt, ius (ius scriptum) diffinit, diffinitum est, iure diffi- 
nitum est, iure diffiniente, diffinitione ius accepit, ius (ius 
scriptum) decernit, ius decrevit, iure iuslo et legitimo decretum 
est, ius dictat, iure dictante, ius prohibet, iure prohibitura est, 
iusto iure prohibetur, ius nostrum non admittit. Ze względu 
na wyraźne tego rodzaju cytaty, powodujące gotowe już prze- 
pisy prawne, musimy do każdego z nich szukać odpowiednika 
w jednem z ty^ch źródeł, na których oparł się St. O., i tó oczy- 
wiście tak, żeby treść przytoczonego w St. O. przepisu odpo- 
wiadała w pełni, przynajmniej w tym ustępie, o który w danej 
chwili chodzi, treści postanowienia, zawartego w odpowiedniem 
źródle. Najczęściej oczywiście źródłem tem jest Dat., i w prze- 
ważnej też ilości wypadków odnośne ustępy, w St. O. przyto- 
czone wyraźnie jako przejątki z gotowej księgi prawnej, od- 
powiadają mu zupełnie co do treści, tak w art. St. O. V, 2, 7, 
8, 16, 19, 21, 25-27, 29, 31, 32, 34 38, 40, 41, 43, 47, 52, 
55, 56, 59, 60, 63, 65, 68, 70—77, 83, 86, 91, 96, 97, 99, 
104, 105 i 124. W kilku wypadkach przejątki te, wyraźnie 
jako takie określone, pochodzą z SR. lub ZS.; z SR. mianowi- 
cie w St. O. art. 61, 109, 111 i 113, z ZS w St. O. art. 35, 
44, 49, 90 i 118; i tutaj postanowienia odnośnych ustępów 
St. O., zestawione z odpowiednimi ustępami samego źródła, 
przedstawiają zupełną zgodność co do rzeczowej treści. 

Jest przecież kilka artykułów St. O., opartych bez wyjątku 
na Dat, które sposobem wyżej określonym mienią się wyra- 
źnie przejątkami z innego źródła, a które w odnośnych ustę- 
pach odbiegają treścią od postanowień Dat., jak je podają 
wszystkie dochowane po dziś dzień zwody tego zabytku A — F 
(odpowiednich przepisów w zwodzie G, t, j. w Kod. Wacht. 



[375] Statut ormiański. 187 

nie miałem możności sprawdzić); przyczem zmiany te nie da- 
dzą się znowuż odnieść do oddziaływania innych źródeł, któ- 
rymi redaktor St. O. uzupełnia} czy przekształcał zasady Dat., 
t. j. ani do SR., ani do ZS. lub IM., ani do średniowiecznych 
ustaw polskich. I tak: 

Art. 10 St. O. o odpowiedzialności za zniewagę przez po- 
ciągnięcie za brodę, stanowi: iure diffinitum est, quod 
talis tractor barbae senioris hominis in aetate in tali culpa 
censendus est, sicut aliąuem laeserit. Dat. II. 12 A — F 
rozstrzyga rzecz zgoła odmiennie: jeżeli czynu dopuścił się 
młodszy wobec starszego, następuje kara ucięcia włosów 
i chłosty, jeśli starszy wobec młodszego, należy zapłacić po- 
łowę nawiązki za naruszenie członka ^. 

Art. 14 St. O., określając odpowiedzialność za obmowę króla 
i senatorów, kończy przepis przytoczeniem motywu: et ideo 
ius decrevit, ut ąnilibet se et insolentiam suam compesce- 
ret et in respectu haberet regalis dignitatis sublimitatem. Ina- 
czej odpowiedni art. Dat. II. 18 A — F, który w końcowym 
ustępie nie przytacza w ogóle żadnego uzasadnienia swych po- 
stanowień, to zaś uzasadnienie, jakie podał na początku, w zda- 
niu ubocznie wtrąconem, jest zgoła inne: >ponieważ królowie 
i książęta są wyobrażeniem Boga«^ 

Art. 22 St. O. o dzieciach, obmawiających rodziców, stwier- 
dza: diffinitum est, quod tales pueri per parentes possunt 
de omnibus bonis mobilibus et immobilibus exhaereditari. 
W odpowiednim art. Dat. II. 25 A — F zastrzeżenia o możności 
wydziedziczenia dzieci nie ma zgoła'. 

Art. 57 St. O., omawiając krzyvA'^oprzysięstwo świadka pro- 
cesowego, stanowi: debet sententiari sicut ąuilibet malus, sic 
ius di etat. Dat. II. 67 A — F nie podaje tu owego ogólnika, 



^ Por. wyżej str. 67. 
2 Por. wyżej str. 68. 
' Por. wyżej str. 69. 



188 O. Balzer. [376] 

jeno określa ściśle stopień odpowiedzialności, wyznaczając na 
krzywoprzysiężcę karę talii ^. 

Art. 79 St. O. wyklucza odpowiedzialność karną z powodu 
zabójstwa, dokonanego na wojnie; tamen nihilominus tenebitur 
talis occisor eon fi ter i et condignam sibi poenitentiam 
iniunctam adimplere, ita ius decernit. W Dat. II. 92 A— F 
nie ma tu zgoła mowy ani o spowiedzi, ani o pokucie, jest 
zamiast tego przepis odmienny, że zabójca taki ma być wy- 
kluczony na trzy lata ze społeczności wiernych ^. 

Art. 82 St. O. orzeka co do towarów wadliwych lub zepsu- 
tych, świadomie przez przedawcę pozbytych: ius decernit tales 
merces, falsitatem et putredinem in se habentes, illi, qui ven- 
didit, restituendas. Dopuszczalna tu zatem tylko redhibi- 
cya; odpowiedni natomiast art. Dat. II. 100 A — F mówi tu 
alternatywnie albo o redhibicyi albo o zmniejszeniu ceny, a nadto 
o wynagrodzeniu szkody ^. 

Art. 93 St. O. o odpowiedzialności za przygodę cudzego 
służebnika, którego ktoś wysłał w swojej potrzebie, uzasadnia 
swe postanowienia zwrotem: ius enim diffinit neminem 
posse imperare servo alterius, qui suum proprium non habet. 
Zgoła inne uzasadnienie podaje tu Dat. II. 112 A— F; kładzie 
on nacisk na to, że użyto służebnika lekkomyślnie do takiej 
pracy, w której nie był wprawny^. 

We wszystkich tych wypadkach St. O. odnosi się wyraźnie 
do istniejących już przepisów prawnych, i we wszyst- 
kich bez wyjątku różni się w odnośnych ustępach od wszyst- 
kich znanych nam zwodów Dat. Ponieważ zmiany nie dadzą 
się też uzasadnić zużytkowaniem innych źródeł, jak SR. lub 
ZS. i t. p., przeto nasuwa się wniosek konieczny, że musiały 
one być przeprowadzone już w samej Macierzy, 



1 Por. wyżej str. 80. 

* Por. wyżej str. 87. 

* Por. wyżej str, 88. 

* Por. wyżej str. 94. 



["377] Statut ormiański. 189 

i że wiaśnie stamtąd, bez żadnych już zmian z swojej strony, 
przejął je St. O. 

Oto okruchy, jakie za pomocą anaUzy można było odtwo- 
rzyć z pierwotnego tekstu Macierzy lwowskiej. Wystarczają 
one w każdym razie do stwierdzenia, że Macierz nie tylko 
łączyła w sobie właściwości kilku odrębnych dziś 
zwodów Dat. (A, D, F, G)^, ale zawierała prócz tego 
pewne samoistne przekształcenia, niezawarte 
w żadnej ze znanych dziś wersyj tego zabytku. 
Była tedy samoistną redakcyąDat, nie tylko przez 
kombinacyą materyału, zawartego w kilku in- 
nych, dziś wyosobnionych zwodach, ale zarazem 
przez przydanie materyału nowego, którego gdzie- 
indziej nie ma. Jak tamte zwody, tak i Macierz była 
nową przeróbką Datastanagirku. 

Wniosek ten, jeżeli ma być zasadny, wymaga jeszcze 
sprawdzenia w oświetleniu chronologii. Jeżeh prawdą jest, że 
Ormianie wraz z swoim kodeksem prawnym (Macierzą) przy- 
byU do Lwowa między r. 1270 — 1301, a najprawdopodobniej 
już między r. 1270 a 1281, i jeżeh przedtem przez pewien 
czas używali go w Tatarszczyźnie, przyniósłszy go tam wprost 
z ojczyzny *, to nasuwa się pytanie, czy mogU oni już wtedy 
posiadać zwód prawa, widocznie młodszego pochodzenia, skoro 
przedstawia on już pewne właściwości, jakie odnajdujemy 
w najmłodszym nawet ze znanych dziś zwodów^ Dat., t. j. w zwo- 
dzie F ? Pod tym względem stwierdzić należy, że zwód F istniał 
już w każdym razie przed rokiem 1265, albowiem Kodeks 
Sempada, złożony około tego roku, korzysta już z tego tekstu, 
podobnie jak i z niektórych innych wcześniejszych przeróbek 
Dat. 3. Na jaki czas przed rokiem 1265 przypada powstanie 
zwodu F, nie można rozstrzygnąć, ale stwierdzić należy, że 



1 Por. str. 182. 

2 Por. str. 150 i 157. 

' Por. Karst, Rechtsbuch II. 200. 



190 O. Balzer. [378] 

data 1239 r. nie jest już znacznie odeń oddaloną. Zestawiając 
z tern wykazany poprzednio szczegół, że Macierz lwowska jest 
zwodem pośrednim, który powstał przed wersyą F, okaże 
się, że data jej złożenia snadno mogła przypaść 
na czas przed r. 1239. Od chwili spisania pierwotnego 
tekstu Dat. (ok. 1184) aż do tej ostatniej daty upłynęło w każ- 
dym razie więcej niż pół stulecia: przestrzeń czasu wystarcza- 
jąca do stworzenia kilku nowych redakcyj pierwotnego zwodu, 
składanych widocznie w niezbyt długich odstępach czasu od 
siebie. Kiedy r. 1239 upadło Ani, zburzone przez Tatarów, 
a w następstwie tego poczęła się immigracya Ormian w dzie- 
dziny chanów, mogli oni już zabrać ze sobą gotowy zwód 
prawny w takiej właśnie postaci, jaką przedstawia Macierz, 
i później ze zwodem tym przesiedlić się do Lwowa, 

Związane z tymi szczegółami pytanie, czy Macierz nie pod- 
legła jakim przekształceniom w czasie pobytu Ormian w Ta- 
tarszczyźnie, czy mianowicie nie wsiąknęły w nią tu jakie 
pierwiastki prawa islamickiego, należy, jak wszystko za tem 
przemawia, zaprzeczyć stanowczo. W St. O. znajdują się wpraw- 
dzie niektóre elementy prawa islamickiego, przejęte niewątpli- 
wie z Macierzy, ale w Macierzy samej nie były one przydat- 
kiem późniejszym, jeno przejątkami z pierwotnego zwodu Dat. 
z r. 1184, o którym wiadomo, że oprócz innych źródeł (prawo 
żydowskie, kanoniczne ormiańskie, wschodnio-rzymskie) korzy- 
stał częściowo także z zasad prawa muzułmańskiego, zwłaszcza 
w dziedzinie prawa karnego i przewodu sądowego ^ Osobnych, 
nowych przejątków prawa islamickiego w St. O., niedających 
się odnieść do Dat. A, zatem takich, których źródła należa- 
łoby szukać w samoistnych przekształceniach Macierzy lwow- 
skiej, nie wykazali znawcy. 

Tak więc, mimo czasowy postój w Tatarszczyźnie, Macierz 
przedostała się do Lwowa niezmieniona, w takim kształcie, 



1 Por. Kohler, Das Recht. d. Armenier, Zeitschr. VII. iOi; Karst, 
Grundriss, Zeitschr. XIX. 396. 403. 404. 



[379] Statut ormiański. 191 

jaki przybrała jeszcze w ojczyźnie ormiańskiej. Tylko już sam 
ów kształt, jaki jej nadano w Armenii, przed emigracyą, od- 
biegał w wielu kierunkach od pierwotnego zwodu 
Dat. I dopiero w tem oświetleniu okazuje się, jak niezasa- 
dnem i błędnem jest stanowisko badacza, który rozpatrując 
proces powstania St. O., i wyświetlając daty, dotyczące jego 
genezy, poprzestaje na samem tylko zestawieniu i porównaniu 
St. O. ze zwodem A Dat. Zestawienie synoptyczne wzajemnych 
konkordancyj między Dat. A a St. O, jakie podał Karst^, jest 
niewątpliwie cenne samo w sobie, jako podstawa czysto teo- 
retycznych badań porównawczych, jak .się je przeprowadza 
nieraz między dwoma zabytkami prawnymi, niezostającymi 
w żadnym związku genetycznym ze sobą; może oddać nawet 
ważne usługi, jako punkt wyjścia w badaniach nad genezą 
St. O.; ale pojęte jako wyłączna podstawa tych badań, 
doprowadzić musi do mylnych wniosków, jak tego dowodzą 
wyniki pracy prof. Kutrzeby. 

Wykażemy to twierdzenie na szeregu przykładów, rozpa- 
trując w związku z tem jeszcze jeden, dotąd nierozjaśniony 
szczegół, dotyczący Macierzy lwowskiej, t. j. kwestyą jej 
układu. 

Prof. Kutrzeba dostrzegł, że kilka artykułów St. O. nie za- 
wiera wzmianki o pokucie, mimo, że w odpowiednich ustępach 
Dat. A pokuta wyraźnie jest wymieniona. Przyczynę tej zmiany 
tłómaczy on dążeniem redaktora St. O. do usunięcia 
ze swego zwodu elementów prawa kościelnego; wysnuwa stąd 
nawet wniosek, iż z tego powodu opuszczony został w statu- 
cie art. Dat. II. 101, zawierający wzmiankę o pokucie 2. Pomi- 
jając już, co przeciwko temu twierdzeniu dało się przytoczyć 
z innych względów °, i nie odwołując się nawet do stwierdzo- 
nego poprzednio szczegółu, że St. O. posiada artykuły (76, 79), 



1 Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 350. 351. 
« Kutrzeba, Datastanagirk 672. 673. 
' Por. str. 46 n. 



192 O- Balzer. [380] 

wzmiankujące o pokucie, choć nie wspominają o niej odpo- 
wiednie przepisy Dat. A^, zwracam uwagę na to, że Macierz 
lwowska przedstawia między innemi właściwości zwodu F, 
w którym elementy kanoniczne pierwotnego układu Dat. zo- 
stały w znacznej części usunięte^; w ślad za czem przyjąć też 
można, iż pewne redukcye co do pokuty zostały przeprowa- 
dzone już w Macierzy lwowskiej. Brak niektórych postanowień 
o pokucie nie jest tu więc koniecznie wypływem 
samoistnych zmian, dokonanych w St. O.; może być 
raczej następstwem wiernego przejęcia zmienio- 
nego już przedtem tekstu samej Macierzy. Nie da 
się ta rzecz przesądzić stanowczo, dopokąd nie nadarzy się 
możność dokładnego poznania tekstu wszystkich zwodów po- 
chodnych B — F; w każdym razie jest rzeczą przedwczesną 
sięgając do tego argumentu, uzasadniać nim opuszczenie pe- 
wnych artykułów w St. O., ile że artykuły te, z przyczyn 
poprzednio wyj aśnionych, m o g ł y b y ć pominięte j u ż w s a- 
mej Macierzy. 

Że w istocie Macierz mogła mieć takie luki (niektóre arty- 
kuły zwodu A opuszczone), dowodzi okoliczność, że łączy ona 
w sobie właściwości dwu zwodów późniejszych D i F, z czem 
zestawić należy fakt, iż we wszystkich zwodach pochodnych 
C — F brakuje pewnych artykułów (das Fehlen einer Serie von 
Kapiteln)^. Niestety, nie posiadamy zestawień szczegółowych, 
któreby rzecz tę pozwoliły wyjaśnić dokładniej; wiemy tylko 
tyle, że do rzędu opuszczonych tu artykułów należą też Dat. I. 
121 — 123, wszystkie trzy w Macierzy jeszcze uwzględnione, 
skoro korzystał z nich St. O. Jakie zaś prócz nich inne arty- 
kuły opuszczono w owych zwodach pochodnych, czy we wszyst- 
kich te same, czy naprzemian w całości lub częściowo różne, 
o tem nie posiadamy dotąd bliższych wiadomości, przynajmniej 



1 Por. str. 118. 

2 Por. Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 372 i wyżej str. 163. 

3 Ibid. XIX. 371 i wyżej str. 162. 



[381] Statut ormiański. 193 

w literaturze, dostępnej niearmenistom. Szczegółowo pytanie to 
będzie tedy można rozwiązać dopiero po uzyskaniu dokładnych 
wyjaśnień o zawartości każdego ze zwodów pochodnych. Ale 
już dziś wskazać można na jeden, przygodnie ujawniony szczegół 
charakterystyczny: oto w zwodzie F brakuje art. Dat. II. 
77 (A). Ten sam artykuł opuszczony jest także 
w St. 0. ^ Trzebaby uciec się do kombinacyi bardzo sztucznej, 
żeby przypuścić, iż przyczyny opuszczenia są w obu tych za- 
bytkach samoistne i niezależne od siebie; jedyne naturalne 
wyjaśnienie tego zjawiska otrzymamy, przyjmując, że Ma- 
cie r z, przedstawiająca między innemi także właściwości 
zwodu F, nie posiadała tego artykułu tak samo, jak 
go nie posiada sam zwód F, i że skutkiem tego także 
i St. O. nie mógł go uwzględnić, skoro go nie zna- 
lazł w Macierzy. Prof. Kutrzeba przyczyny pominięcia szu- 
kał gdzieindziej, w treści samego przepisu, dotyczącego nie- 
wolnictwa, i nie bacząc na to, że mu tu przeczy St. O. całym 
szeregiem innych postanowień, mówiących o niewolnikach i nie- 
woli, uznał jako rzecz »zupełnie jasną*, iż w St. O. musiał 
być opuszczony artykuł, dotyczący instytucyi nieuznawanej 
w Polsce ^ Przyczyna pominięcia jest w istocie całkiem jasna, 
tylko że, jak wynika z tych uwag, leży — zgoła gdzieindziej. 
I tak cały misterny gmach hypotez o genezie naszego zabytku, 
oparty przez prof. Kutrzebę prawie wyłącznie na rozbiorze 
treści niezawartych w St. O. artykułów Dat. A, rozsypuje się 
w gruzy, tracąc grunt pod sobą; niewiadomo bowiem, czy 
i co z artykułów Macierzy opuszczono dopiero 
w St. O., a co z pierwotnego zwodu Dat. było już 
pominięte w Macierzy samej, i skutkiem tego do 
St. O. przedostać się nie mogło. Nie śmiemy twierdzić 
stanowczo, iż wszystkie artykuły, brakujące w St. O., nie znaj- 
dowały się już w Macierzy; być może, iż niektóre, zawarte 

*■ Na co zwróciJ już uwagę Karst, Rechtsbuch II. 247 przyp. 1. 
* Kutrzeba, Datastanagirk 671. Por. o tem wyżej str. 41 n. 
Studya nad hist. prawa polskiego IV 26 



194 O. Balzer. [382] 

TT niej jeszcze, pominięto samoistnie dopiero w St. O.; czy to 
jednak nastąpiło, i które artykuły opuszczono 
samoistnie, o tem przesądzać dzisiaj nie można 
a już zgoła bezzasadną jest rzeczą na tej zupeł- 
nie nieuchwytnej podstawie osnuwaćcałą teoryą 
o genezie St. O.; żeby już nie mówić z osobna o innych 
argumentach, które teoryą owę w zupełności obalają ^ 

Co do samego układu zawartych w Macierzy arty- 
kułów znaznaczyć przedewszystkiem należy, opierając się na 
razie na ogólnych, ustalonych dotąd wynikach, iż nie ma 
zgoła pewności, jakoby Macierz posiadała prze- 
prowadzony na dwie księgi podział materyału 
z osobne m liczbowaniem artykułów w obrębie 
każdej z tych ksiąg, jak się ta rzecz przedstawia w pier- 
wotnym zwodzie Dat. Macierz jest zwodem pośrednim, który 
częściowo zbliża się wprawdzie do najstarszego kształtu Dat. 
(A), ale zarazem też łączy w sobie właściwości zwodów pó- 
źniejszych, aż do najmłodszego z nich (D i F); że zaś oba te 
ostatnie zwody podziału na księgi nie przeprowadzając, przeto 
da się przyjąć jako rzecz możliwa, że nie było go już także 
w Macierzy. Okoliczność, że inny zwód pośredni, C, podział 
taki jeszcze zachowuje, nie wzrusza w niczem tego spostrze- 
żenia, zwód ten bowiem nie stoi w bliższym stosunku pokre- 
wieństwa do Macierzy 3; i jak on sam, co do układu, mógł się 
jeszcze przystosować do zwodu pierwotnego, tak na odwrót 
Macierz mogła już pod tym względem przeprowadzić zasadę, 
właściwą zwodom późniejszym. My dziś, rozpatrując skład 
Macierzy, możemy wprawdzie rozdzielać artykuły według ksiąg 
(I, II); winniśmy jednak pamiętać o tem, że są to tylko okre- 
ślenia konwencyonalne, utrzymane w tym celu, żeby w usto- 
sunkowaniu do podstawowego tekstu Dat. (A) nie wprowadzać 



* Por. rozdz. II. 

* Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 371 i wyżej str. 162. 
s Por. str. 176. 177. 183. 



[383] Statut ormiański. 195 

zamieszania w cytacyach, że jednak określenia te niekoniecznie 
są dokładnena odbiciem rzeczywistości. Ta sama uwaga odnoś 
się także do określeń cyfrowych poszczególnych artykułów 
w obrębie obu ksiąg (1, 2, 3 i t. d.), bo i te określenia, odpo- 
wiadające tylko porządkowi pierwotnego zwodu Dat, nie prze- 
sądzają, jakie miejsce porządkowe zajmować mógł odnośny 
artykuł w Macierzy. Już w tych zwodach Dat., które się do- 
chowały do naszych czasów, a są pochodzenia późniejszego! 
mianowicie w zwodach C — F liczbowanie artykułów jest od- 
mienne, aniżeli w A i najbliższym mu B; odmienne zaś liczbo- 
wanie wynikło tu nie tylko z tego [)Owodu, że opuszczono nie- 
które artykuły zwodu A, ale także i stąd, że w dążeniu do 
odmiennego, systematycznego ugrupowania przepisów doko- 
nywano tu licznych przestawek poszczególnych 
artykułów 1. Znowuż rzecz ta nie da się wyświetlić dokła- 
dnie, gdyż nie posiadamy dostępnych tablic porównawczych, 
któreby oznaczały dokładnie stosunek układu zwodów później- 
szych do zwodu pierwotnego; nie wiemy także, czy owe zwody 
późniejsze są tu co do systematyki zgodne między sobą, czy 
też każdy z nich lub poszczególne ich grupy posiadają znowu 
osobne układy artykułów. Ale okoliczność, że Macierz przed- 
stawia właściwości zwodów późniejszych (D, F), nasuwa wnio- 
sek, że tak samo jak tamte zwody, posiadała i ona inny 
układ, aniżeli Dat. A, czy to odpowiadający wiernie, 
owym zwodom młodszym, czy też nadto jeszcze, przynajmniej 
częściowo, samoistnie zmieniony. 

Co o tej sprawie na tem miejscu da się powiedzieć, to 
w braku wspomnianych co dopiero tablic porównawczych może 
przedstawiać tylko znaczenie uwag dorywczych, niewyczerpu- 
jących. Przecież jednak już samo zestawienie kilku dostępnych 
szczegółów rzuca niespodziewanie jaskrawe światło na tę kwe- 
styą. Z okolicznościowej wzmianki u Karsta dowiadujemy się, 

1 Por. Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 371 i wyżej str. 163. 

26* 



196 O. Balzer. [384] 

Że art. Dat. II. 4 zwodu A jest artykufem 22 w zwodzie F^. 
Ta cyfra porządkowa wykazuje najpierw, jak gruntownie zmie- 
niano układ w zwodach późniejszych; ponadto da się na niej 
osnuć inne jeszcze ważne spostrzeżenie. To samo, 22-gie miejsce 
musiał ten artykuł zajmować także w Macierzy gruzińskiej (G), 
gdyż oparty na niej Kod. Wacht., który korzystał z niej, po- 
czynając od artykułu (swojego) 151, zużytkowuje Dat. II. 4 (A) 
w artykule 172, t. j. 22 gim odnośnej seryi postanowieni Nie 
chcę przez to twierdzić, żeby układ zwodu G odpowiadał w ca- 
łości układowi F; trudno o tern przesądzać ze względu na 
to, że tekstu samej Macierzy gruzińskiej nie znamy, a układ 
jej w Kod. Wacht., który niejednokrotnie te same artykuły 
spożytkowuje na dwu różnych miejscach, mógł być zmieniony; 
w każdym razie wolno stąd wysnuć wniosek, że przynajmniej 
w początkowej części, t. j. w art. 1 — 22 układ F zgadza się 
z układem G, skoro u obu ten sam art. Dat. II. 4 znalazł się 
na tem samem miejscu. Jeżeli tak, to wypływa stąd, że prze- 
stawki w układzie zwodów późniejszych dokony- 
wane były nie tylko pomiędzy artykułami tej sa- 
mej księgiDat. A, ale także pomiędzy artykułami 
obu ksiąg, pierwszej i drugiej, a więc tak, że po- 
między artykułami księgi II znaleźć się mogły 
artykuły księgi I i na odwrót; albowiem artykuły 151 
do 172 Kod. Wacht., oparte na owych 22 pierwszych artyku- 
łach zwodu G. odpowiadają im w następującym z kolei po- 
rządku: I. 1, II. 1, I. 2—4 n. 5—18, II. 2-41 I nie można 
się temu dziwić: bo jeśli nawet już w zwodach starszych, 
które utrzymały jeszcze rozdział na dwie osobne księgi, prze- 
stawki takie były możliwe, n. p. w B, gdzie art. I. 121 — 123 
zwodu A przeniesione zostały do księgi II*, to tem bardziej 
można było postąpić w ten sam sposób w zwodach później- 

1 Karst, Rechtsbuch II. 258. 

* Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 354, tablica. 
» Ibid. XIX. 354. 

* Ibid. XIX. 371. 400, por. też wyżej str. 162. 



[385] Statut ormiański. 197 

szych, które nie odróżniały już osobnych ksiąg Dat., i prze- 
stawiając materyał, zawarty w całym kodeksie, mogły tu na 
równi traktować przejątki z pierwszej jak i drugiej księgi 
zwodu A. Skoro zaś Macierz lwowska łączy w sobie w zna- 
cznej części właściwości zwodów późniejszych (D, F, G), przeto 
wynika stąd, że także i w niej, artykuły obu ksiąg, 
w nowy układ ujęte, mogły się mieszać ze sobą. 

Pośrednie stwierdzenie tego domysłu znajdziemy, poró- 
wnawszy właściwy zrąb artykułów, czyh — jak go tu na- 
zwiemy — dział główny drugiej części St. O. (art. 1 — 107) 
z układem Kodeksu Wachtanga (o artykułach części pierwszej 
I — X i końcowych przydatkach części drugiej, t. j. art. 108 — 124 
mówić będziemy później z osobna) ^ W przeważnej części są 
to artykuły, odpowiadające księdze II Dat. zwodu A, a miano- 
wicie kompleksowi postanowień Dat. II. 2 — 130. Jest pośród 
nich jednak także kilka takich, które odpowiadają artykułom 
księgi I tegoż zwodu. Między innymi po artykułach St. O. 
47 — 54, opartych kolejno na art. Dat. II. 54 — 61 zw. A, na- 
stępuje art. St. O. 55, odpowiadający Dat. I. 40 zw. A, po- 
czem następuje dalsza sery a artykułów St. O. 56, 57, 58 i nast., 
oparta znowuż na dalszych art. Dat. księgi II zw. A (II. 66, 
67, 68 i nast). W Kod. Wacht, po artykułach 243—254, od- 
powiadających Dat. II. 54 — 65 zw. A, następują art. 255 i 256, 
odpowiadające Dat. I. 40 i 41 zw. A, poczem w art. 257 
i nast. zużytkowano znowuż Dat. II. 67 i nast. zw. A. ^ W tern 
miejscu układ obu kodeksów (St. O. i Kod. Wacht.) jest bar- 
dzo podobny. Różnica zachodzi tylko w tem, że St. O. pomija 
tu Dat. II. 62—65 zw. A, które uwzględnione zostały w od- 
powiedniem miejscu Kod. Wacht.; pominięcie nastąpiło z tego 
względu, że St. O. w drugiej swojej części artykułów tych nie 
zużytkowuje wcale, a to mianowicie z tego powodu, że zostały 
już uwzględnione w części pierwszej St. O. (art. Vin i IX). 

1 Por. rozdz. VI. 

2 Por. Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 355. 



198 O- Balzer. [386] 

Dalsza różnica polega znowuż na tem, że w St. O. z księgi I 
Dat. zużytkowany został tylko art. 40; w Kod. Wacht, nato- 
miast art. 40 i 41; wreszcie, że następująca potem serya 
zużytkowanych artykułów Dat. A rozpoczyna się w St. O. od 
II. 66, w Kod. Wacht, natomiast od II. 67, a to z tego po- 
wodu, że art. II. 66 został tu zupełnie pominięty (t. z. nie- 
zuźytkowany także na żadnem innem miejscu). Na ogół prze- 
cież jedna charakterystyczna właściwość jest wspólna: że 
Dat. I. 40 z w. A został umieszczony w St. O. i Kod. 
Wacht, pomiędzy Dat. II. 61 (65) a Dat. H. 66 (67) 
z\v. A. Znowuż należałoby uciec się do zgoła nieprawdopodo- 
bnych kombmacyj, żeby przypuścić, iż obaj redaktorowie, St. O. 
i Kod. Wacht., wpadli niezależnie od siebie na pomysł zużytko- 
wania owego artykułu z księgi I, w tem samem miejscu po- 
śród artykułów księgi II Dat. A, zwłaszcza, że treściowo nie 
tylko nie łączy się on z artykułami sąsiadującymi, owszem 
jaskrawo odcina się od nich pod tym względem i; jedynie za- 
sadnem przypuszczeniem będzie, że w obu spokrewnio- 
nych zesobą Macierzach, gruziński ej i lwowskiej, 
artykuł ten zajmował to samo miejsce pośród arty- 
kułów księgi II, i skutkiem tego zachował je bez zmiany w obu 
przeróbkach, jakie na nich oparto. Skąd wniosek, że w Ma- 
cierzy lwowskiej niektóre artykuły księgil Dat.A 
dostały się skutkiem przestawki pomiędzy arty- 
kuły księgi II tegoż zwodu; a zarazem, że Macierz 
nie mogła mieć przeprowadzonego rozdziału na 
dwie osobne księgi, w takim bowiem razie artykuły 
księgi I nie byłyby się mogły znaleść pośród artykułów księgi II. 
Jestem daleki od tego, żeby na podstawie stwierdzonego tu 
podobieństwa osnuwać wniosek o zupełnej tożsamości lub cho- 

1 Art. 55 St. O. i art. 255 Kod. Wacht. (Dat. I. 40 A) mówi o zelże- 
niu sądu i niedopuszczalności odwoJań. Art. 54 St. O. (Dat. II. 61 A) mówi 
o arendzie mZyna, art. 56 St. O. (Dat. II. 66 A) o granicach posiadłości 
ziemskich. W Kod. Wacht. art. 254 (Dat. II. 65 A) mówi o prawie spad- 
kowem, art. 257 (Dat. II. 67 A) o świadectwie sadowem. 



[387] Statut ormiański. 199 

ciażby wielkiem zbliżeniu ukJadów Macierzy lwowskiej i gru- 
zińskiej. Kodeks Wachtanga, choć wiele w tym układzie po- 
balamucił przez częste dwukrotne zużytkowywanie tych samych 
artykułów, zdaje się przecież wskazywać, że między obu Ma- 
cierzami istniały pod tym względem poważne różnice. Nie 
umiem też rozstrzygnąć, wobec zaznaczonego poprzednio braku 
informacyj, czy układ Macierzy lwowskiej, o ile można o nim 
wnioskować z St. O., odpowiada w całości lub znaczniejszej 
części układowi któregokolwiek ze znanych późniejszych zwo- 
dów Dat, zwłaszcza zwodów D i F, których właściwości, pod 
względem rzeczowym, zawiera częściowo Macierz lwowska. 
Być może, iż miała ona pewien odmienny, samoistny układ, 
nieodpowiadający dokładniej żadnemu ze znanych dziś zwo- 
dów. Na ogół układ ten zdaje się być jeszcze dosyć zbliżony 
do układu zwodu A Dat. Żeby na razie uwzględnić tylko dział 
główny drugiej części St. O. (art. 1 — 107), stwierdzić można, 
iż zużytkowuje on artykuły Dat. księgi II, poczynając od II. 2, 
a kończąc na ostatnim, 130, przeważnie w tym samym po- 
rządku, jak je podaje zwód A. Stąd wniosek, że w zasadzie 
ten sam porządek przeprowadzony był także w Macierzy lwow- 
skiej; niepodobna bowiem przyjąć, żeby Macierz miała ugru- 
powanie odmienne, a dopiero oparty na niej St. O. przywró- 
cił, niewiadomo na jakiej podstawie, i przez jaką szczęśliwą 
intuicyą. porządek zwodu A. Przecież jednak pomiędzy A 
a St. O. zachodzą tu także różnice co do układu. Najpierw 
w tern, iż pewna ilość artykułów Dat. II nie zostałe uwzglę- 
dniona \ Wykazaliśmy poprzednio, iż część ich, może nawet 
prawie wszystkie, mogły być opuszczone już w Macierzy ^. Tylko 
art. Dat. II. 62, 63, 65 znajdowały się w Macierzy niewątpli- 
wie na swojem miejscu, choć w St. O. w grupie art. 1 — 107 
nie zostały zużytkowane; stało się to dla tego, że uwzględniono 
je już w części pierwszej St. O. Opuszczenie tych artykułów 

* Wykaz nieuwzględnionych artykułów Dat. II por. str. 30. 
« Por. str. 193. 19i. 



200 O- Balzer. [388] . 

należy tu zatem odnieść do redaktora statutu, nie zaś Macie- 
rzy. Druga różnica pomiędzy układem zwodu A a St. O. po- 
lega na tem, że niektóre artykuły Dat. II zostały, wbrew po- 
rządkowi zwodu A, przestawione w St. 0. Czasem chodzi tylko 
o przestawienie dwu artykułów sąsiadujących: tak po St. O. 
art. 13 (Dat. H. 15) następują jako St. O. art. 14 i 15: Dat. 
II. 18 i 17; podobnież po St. O. art. 25 (Dat. II. 28) następują 
jako St. O. art. 26 i 27: Dat. II. 31 i 30. Czasem przestawki 
te są, ze względu na porządek, bardziej radykalne: tak między 
St. O. art. 19 i 21 (Dat. II. 23, 24) wstawiono jako St. O. 
art. 20: Dat. II. 84; podobnież między St. O. art. 90 i 92 (Dat. 
n. 109, 111) wstawiono jako St. O. art. 91: Dat. II. 19. Kto 
dokonał tych przestawek: czy sama Macierz, czy dopiero St. O., 
rozstrzygnąć na pewno nie można; ale okoliczność, że Macierz 
należy do kompilacyj późniejszych, które na ogół zmieniały 
układ zwodu pierwotnego, nasuwa wniosek prawdopodobny, 
że przestawki te mogły się znajdować już w Macierzy. 

Podobne spostrzeżenia nasuwają się co do kilku wstawek, 
zaczerpniętych z materyału, poza kompleksem Dat. II. 2 — 130 
leżącego, jakie spotykamy w dziale głównym części drugiej 
St. O. (art. 1 — 107). Żeby na razie pominąć wstawkę kilku 
artykułów z SR., zawartą w St. O. art. 61 i 62 i, znajdujemy 
tu jeszcze trzy wstawki artykułów, zaczerpniętych 
z księgi I Dat. A. I tak mianowicie: między St. O. art. 54 
i 56 (Dat. II. 61, 66) wstawiono jako St. O. art. 55: Dat. I. 
40; podobnież między St. O. art. 75 i 77 (Dat. II. 89, 90) wsta- 
wiono jako St. O. art. 76: Dat. I. 44; wreszcie między St. O. 
art. 102 i 104 (Dat. II. 122, 123) wstawiono jako St. O. art. 
103: Dat. I. 53. Co do Dat. I. 40 (St. O. art. 55) stwierdziliśmy 
przed chwilą, że zajmował to miejsce już w Macierzy, że więc 
przestawka nie została dokonana dopiero przez redaktora sta- 
tutu 2. Toż samo da się stwierdzić co do Dat. I. 44 (St. O. 

* Por. rozdz. VI. 
« Por. str. 197. 198. 



[389] Statut ormiański. 201 

art. 76). Artykuł ten nawet w tych zwodach Dat., które się 
dochowały po dziś dzień, prócz tego, że zajmuje właściwe 
sobie miejsce w księdze I (I. 44), zamieszczony jest po 
raz wtóry pośród artykułów księgi drugiej i. Co 
do miejsca, jakiemu tu wyznaczono, posiadamy wiadomość 
niestety bałamutną; w każdym razie wynika z niej. że od- 
powiada ono albo w zupełności temu miejscu, ja- 
kie w St. O. zajmuje oparty na nim art. 76 tego za- 
bytku, albo przynajmniej jest doń bardzo zbli- 
żone 2. Nie można wątpić, że i w tym wypadku wstawka owa 
w odpowiedniem miejscu musiała być przeprowadzona w sa- 
mej Macierzy. Tak więc z trzech artykułów księgi I Dat., 
zużytkowanych przez St. O. w obrębie kompleksu podstawo- 
wego Dat. II. 2 — 130, dwa dadzą się stwierdzić jako 
wstawione tu już przez same Macierz. Trudno wobec 
tego oprzeć się przypuszczeniu, że i trzeci jeszcze artykuł tej 
grupy Dat. I. 53 (St. O. art. 103), jedyny, jaki tu jeszcze po- 
został, mógł się znaleść w odpowiedniem miejscu, w towarzy- 
stwie artykułów z Dat. II.. już w samej Macierzy. Skąd 
wniosek, że wstawki zużytkowanych w tym dziale 
St. 0-go artykułów księgi I pomiędzy artykuły 
księgi n Dat. nie zostały przeprowadzone w sa- 



1 Karst, Rechtsbuch II. 322 przyp. 2. Czy to powtórzenie jest wła- 
ściwością wszystkich zwodów A — F, czy tylko niektórych, nie objaśniZ 
Karst. 

- Karst, ibid. II. 322 przyp. 2 podaje, ze art. I. 44, powtórzony 
w księdze II, jest tu artykułem 91. Na str. 197 przytacza jednak Karst 
tekst art. Dat. II. 91, który nie odpowiada artykułowi I. 44, lecz jest 
samoistnym, nowym przepisem, należącym rzeczywiście do ks. II. Dat., 
i zużytkowany został w St. O. art. 78. Coś tu zatem w sygnaturze czy 
obliczeniu jest zmylonego. Ponieważ jednak na Dat. II. 91 oparł się St. O. 
art. 78, a na Dat. I. 44 (włączonym do księgi II) polega St. O. art. 76, 
przeto miejsce, jakie tej wstawce nawet to bałamutne obliczenie wska- 
zuje, jest bardzo bliskie miejsca rzeczywistego, przez artykuł ten zaję- 
tego; nieznaczna poprawka da miejsce, odpowiadające ściśle artykułowi 
76 St O. 



202 O. Balzer. [390] 

mym dopiero statucie, ale istniały najprawdopodo- 
bniej we wszystkich trzech, a na pewno w dwu wypadkach, 
już w jego Macierzy. 

I tak usuwa się znowu jedna z podstaw wnioskowania 
prof. Kutrzeby, jaką sobie obrał celem wyjaśnienia genezy 
St. O. Prof. Kutrzeba mniemał, że dopiero redaktor St. O. wy- 
brał te artyi\uły z Dat. I. które przedstawiały znaczenie prze- 
pisów świeckich, i uwzględnił je pośród przepisów Dat. II w swoim 
statucie^. Okazało się już poprzednio, że tłómaczenie to nie 
wystarczy, gdyż w Dat. I jest jeszcze szereg innych artykułów 
o charakterze świeckim, które jednak w St. O. nie zostały 
uwzględnione 2. Przyjmując, że owe trzy artykuły Dat. I już 
w samej Macierzy wyplecione były pomiędzy artykuły Dat. II, 
unikamy potrzeby stawiania tej zawodnej kombinacyi, a za- 
razem wyjaśnimy, dla czego te właśnie artykuły księgi I, nie 
zaś jakiekolwiek inne, w zasadzie nadające się do zużytkowa- 
nia, przeszły do głównego działu drugiej części St. O. 

Na tem zamykamy uwagi nasze o genezie, treści i układzie 
Macierzy lwowskiej, i przystępujemy do dalszej segregacyi ma- 
teryału, zawartego w St. O. W artykułach tego zabytku, opar- 
tych na Dat., znajduje się jeszcze cały szereg norm prawnych, 
ustępów, wzmianek i t. p., które nie odpowiadają żadnemu 
ze znanych nam zwodów Dat. (A— F, wzgl. także G), co do 
których jednak nie da się także stwierdzić za pomocą analizy, 
że znajdowały się już jako samoistne przekształcenia w Ma- 
cierzy, i stamtąd przejęte zostały do St. O. Cały ten pozostały 
materyał podzielić można na dwie grupy: jedne stanowić 
będą te zmiany i dodatki, które przeprowadzono 
niewątpliwie dopiero w S t. O., które zatem nie znacho- 
dziły się w Macierzy, i stanowią oryginalny przydatek statutu; 
do drugiej zaliczyć należy znowuż takie przekształce- 
nia, których pochodzenie nie da się oznaczyć ści- 



* Kutrzeba, Datastanagirk 670. 
2 Por. str. 28. 



[391] Statut ormiański. 203 

Śle, które zatem mogły być przeprowadzone bądź 
to już w Macierzy, bądź też dopiero w St. O. Ta osta- 
tnia grupa artykułów zajmie miejsce pośrednie między nie- 
wątpliwymi składnikami Macierzy z jednej, a St. 0-go z dru- 
giej strony. 

Do grupy przekształceń wątpliwego pochodze- 
nia — żeby tu przypomnieć szczegóły ważniejsze lub bardziej 
charakterystyczne, zestawione w rozdz. III — zaliczymy : w art. 
VI przepis, iż sąd nie zważa na zarzuty, podające w wątpli- 
wość zeznania świadków; w art. VII ustęp, wymagający ściśle 
zeznania trzech świadków celem dostarczenia dowodu (zam. 
2 — 3, jak w Dat.); w art. IX postanowienie, przyznające żonie 
prawo dziedziczenia jednej czwartej części majątku mężow- 
skiego (zam. jednej szóstej, jak w Dat.); w art. X wyraźne 
zastrzeżenie, że opiekunami dzieci i majątku spadkowego usta- 
nowić można tylko krewnych; w art. 9 niektóre odchylenia 
od Dat. co do prawa poboru dziesięciny od znalezionego skarbu; 
w art. 12 przepis, że za przygodę kmiecia w zleconej mu pracy 
nie odpowiada się głowszczyzną (jak w Dat.), jeno wynagro- 
dzeniem szkody; w art. 36 zasadę, że nie tylko za umyślne 
podpalenie, ale także za pożar, który wynikł z grubego nie- 
dbalstwa, wrócić należy szkodę w dwójnasób (w Dat. w tym 
ostatnim wypadku przepisany tylko zwrot szkody rzeczywistej); 
w art. 39 rozróżnienie między obowiązkiem do odszkodowania 
a nieodpowiedzialnością w miarę tego, czy rzecz najęta uległa 
zniszczeniu bez obecności, czy też w obecności właściciela; 
w art. 40 ograniczenie zakazu pobierania lichwy tylko od dłu- 
żników ubogich; w art. 41 rozszerzenie odpowiedzialności za- 
stawnika za zniszczoną rzecz zastawną nie tylko na ten wy- 
padek, jeśli ją zniszczył ze swawoli (jak Dat.), ale i wtedy, 
jeśh nie dołożył należytej staranności; w art. 50 przepis, do- 
zwalający redhibicyi kupionej krowy, jeśli do roku nie da cie- 
lęcia; w art. 64 ścisły obowiązek, włożony na towarzysza 
podróży, udzielenia pomocy w przygodzie, pod zagrożeniem 
następstw karnych; w art. 88 przepis, dozwalający krewnym 



204 O. Balzer. [392] 

wykonania prawa bliższości w ciągu roku nawet w tym wy- 
padku, jeśli poprzednio udzielili pozwolenia na przedaż, o ile 
chodzi o przedmiot, pozbyty przez ubogiego; w arl. 92 zasadę, 
że służebnik z powodu przygody w drodze, na którą wybrał 
się sam, bez nakazu pańskiego, nie może żądać odszkodowa- 
nia od pana; w art. 95 postanowienie, że za zranienie bydlę- 
cia, zajętego na szkodzie, zwrócić należy czwartą część jego 
wartości; w art. 96 zmianę przepisów Dat., że za śmierć i zra- 
nienie, spowodowane przez postraszonego konia, płacić należy 
głowszczyznę i nawiązkę tylko w takim razie, jeżeli konia 
umyślnie postraszono; w art. 99 dodatek, że jeśli chory zmarł, 
lekceważąc sobie rady lekarza, ten ostatni nie może być po- 
ciągnięty do odpowiedzialności; w art. 101 zasadę, iż robo- 
tnicy dzielą się zarobkiem w stosunku do wyłożonej pracy; 
w art. 102 zmianę, iż pasterz, któremu uszkodzono zwierzę 
powierzone, uchyla się od odpowiedzialności nie przez przy- 
wiedzenie świadków, ale samego właściciela na miejsce wy- 
padku; w art. 103 dodatek o winnicach ^ domach i młynach, 
oraz przepis, że kościół spalony winien być odbudowany z do- 
chodów zapisowych; w art. 105 wyraźny przepis, iż materyał, 
skradziony przez rzemieślnika, winien być zwrócony w czwór- 
nasób; w art. 107 postanowienie, iż zdobycz wojenna staje się 
własnością prywatną zdobywcy; w art. 117 uzasadnienie wy- 
sokości głowszczyzny (365 zł.), niezawarte w Dat., że orga- 
nizm ludzki składa się z 365 członków; w art. 119 ustalenie 
liczby świadków procesowych 3 (zam. 2 — 3, jak w Dat.); 
w art. 120 przepis, iż sędzia nie powinien u innych osób za- 
sięgać rady co do wyroku, który ma wydać, jak niemniej od- 
mienne od Dat. uzasadnienie myśli, iż sąd nie powinien orze- 

*■ Dodatek ten niekoniecznie musiał się znajdować w Macierzy, mógł 
też być przydany we Lwowie; w w. XV uprawiano bowiem wiiiograd 
we Lwowie, a źródła wspominają o winnicach lwowskich; por. Lewan- 
dowski, Dawne winnice lwowskie, Ruch liter. 1876, 343 n., zwłaszcza 
zaś niezużytkowany tamże dokument z r. 14:17, na który zwrócił mi uwagę 
dr. Czołowski, Akta grodź, i ziem. IV. nr. 30. 



[393] Statut ormiański. 205 

kać jednostkowo; w art. 123 postanowienie, iż sędzia zbadać 
ma legitymacyą występującego w sporze zastępcy kobiety, jako 
też, że kobieta, przegrywająca proces z winy zastępcy, nie po- 
nosi stąd żadnej szkody; wreszcie w art. 124 opis formalności 
składania przysięgi (położenie ręki na krucyfiksie i uprzednie 
pokropienie wodą strony przysięgającej przez przeciwnika), 
jako też przepis, że przysięga dopuszczalna jest także w spra- 
wach mniejszych. Wszystkie te zmiany mogły się znaleść bądź 
to już w Macierzy, bądź też są dziełem samego dopiero St. O.; 
jakkolwiek zresztą treść niektórych przechyla szalę prawdo- 
podobieństwa bądź to na jedne, bądź na drugą stronę: i tak 
n. p. zmiana w art. 105 będzie prawdopodobniej przekształce- 
niem samej Macierzy, zmiany w art. 124 należeć będą raczej 
do St. O. 

Drugą grupę rozpatrywanego tu materyału stanowią te do- 
datki, zmiany i przekształcenia odnośnych ustępów Dat. (lub 
SR.), codo których jest rzeczą niewątpliwą, że doko- 
nane zostały dopiero w St. O. Podając je w poniźszem 
zestawieniu, mamy oczywiście na myśli tylko zmiany rzeczowe; 
nie znając tekstu Macierzy, nie mamy możności dociekania 
zmian stylistycznych, przekształceń zewnętrznej formy poszcze- 
gólnych przepisów, jakkolwiek pod tym właśnie względem re- 
formy St. O. zdają się sięgać najdalej i odnosić do każdego 
chyba artykułu. Wszystko przemawia bowiem za tem, że Ma- 
cierz lwowska, podobnie jak inne znane nam dziś zwody Dat, 
posiadała na ogół tę sarnę co i one fakturę zewnętrzną, formę 
bardziej rozwlekłą, często argumentującą, w określeniach pojęć 
i zasad prawnych niezawsze ścisłą, czasem opisową; faktura 
St. O. zbliża się w tych wszystkich szczegółach o wiele bar- 
dziej do wzorów zachodnich, przyswaja sobie zachodnią te- 
chnikę formowania przepisów, jest tedy oryginalną pracą redak- 
tora tego zabytku. 

Co do zmian i dodatków rzeczowych, usunąć należy 
przedewszystkiem jedne grupę ustępów, o których nawet w pra- 



206 O. Balzer. [394] 

cach najnowszych ^ mówi się zgofa niepotrzebnie przy rozpa- 
trywaniu kwestyi niniejszej. Mamy tu na myśli t. z. > przydatki 
królewskie«, dołączone w 34 wypadkach do poszczególnych 
artykułów St. 0.^ z okazyi jego zatwierdzenia na sejmie 
z r. 1519. Ich pochodzenie polskie nie ulega oczywiście żadnej 
wątpliwości; nie przedstawia jednak żadnego znaczenia przy 
rozdziale składników samego St. O., jaki podano do zatwier- 
dzenia; statut ten bowiem był już w całości gotowy, zanim 
się wyłoniła sprawa jego zatwierdzenia przez króla i uzupeł- 
nienia go przydatkami królewskimi. 

Do zmian, dokonanych w samym St. O., zahczają niektórzy 
autorowie dawniejsi ^ glosy polskie, dodane w niektórych arty- 
kułach do odpowiednich wyrazów łacińskich, tak w art. 6: in 
vim pacti ...alias o zakład, w art. 19: obtegere alias ogarnąć, 
w art. 23: cum corulo alias z laską, w art. 34; cum signo fur- 
tivae rei alias z licem, w art. 36: de incendiis et arvipiriis 
ahas pożarów, w art. 48: quod non esset (eąuus) ptisicus alias 
dychawiczny aut nosaty, w art. 52: de vasis ex arilla fabri- 
catis pro vino infundendo, quae vocantur banie winne, w art 
61: homicida tyrannicus hominum ahas zabijacz, w art. 70: 
de molendino manuali alias o żarnowem młynie, w art. 84: 
hospitalarius alias szpitalny, w art. 86: navis alias okręt. Jak- 
kolwiek jest rzeczą pewną, że dodatki te powstać mogły do- 
piero w Polsce, nie można przecież przesądzać, czy znajdo- 
wały się już w oryginale ormiańskim St. O.; nie jest bowiem 
wykluczone przypuszczenie, że jako glosy do poszczególnych 
wyrazów technicznych mogły być przydane dopiero w tłóma- 
czeniu łacińskiem, jakiego dokonano r. 1518/9 celem przedło- 
żenia go królowi do zatwierdzenia. 

Niewątpliwie dodatkami samego St. O. w jego 
tekście oryginalnym są wszystkie osobne wzmianki o Or- 



1 Kutrzeba, Datastanagirk 677. 

^ Por. Corp. iur. Pol. III. str. 421. 

s Bischoff, Das alte Recht, Blatter 1857, 257. 



[395] Statut ormiański. 207 

mianach, ormiańskich urządzeniach . ormiańskich spra- 
wach i t. p., przydane oczywiście w tym celu, ażeby odnośne 
osoby i stosunki ormiańskie wyróżnić od osób i stosunków 
nieormiańskich. Karst dostrzegł trafnie ^, że wzmianki te nie 
raogJy powstać w samej Armenii, gdzie ludności ormiańskiej, 
jako zarodowej, nie było potrzeba przeciwstawiać innej ; jakoż 
w istocie w znanych nam zwodach Dat. wzmianek takich nie 
spotykamy w odpowiednich miejscach; nie było ich niewątpli- 
wie także w złożonej w Armenii Macierzy lwowskiej. Potrzeba 
dodania ich mogła się nasunąć dopiero na obczyźnie, kiedy 
Ormianie znaleźli się w otoczeniu innych narodowości, kiedy 
zatem zachowane przez nich prawo rodzime odczuło potrzebę 
wyróżnienia stosunków ormiańskich od nieormiańskich. Ponie- 
waż Macierz, zanim się dostała do Lwowa, używana była przez 
Ormian przez pewien czas w Tatarszczyźnie 2, przeto nasuwa 
się jeszcze pytanie, czy dodatki owe nie przedostały się do 
Macierzy już w czasie ich pobytu w tamtych stronach. Pyta- 
nie to należy zaprzeczyć ze względu na stwierdzony powyżej 
szczegół, że nie dadzą się w ogóle wykryć jakiekolwiek ślady 
przerobienia Macierzy w czasie postoju tatarskiego 3; co z tej 
grupy dodatków spotykamy w St. 0., należy tedy uznać za 
przekształcenia samego statutu lwowskiego. Do przekształceń 
tych zaliczymy tedy następujące ustępy: w art. I: Johannes Dei 
gratia rex Armeniae; w art. H: item Theoti regis Armeniae 
memoria... et aliorum regum et principum... Armeniae; w art. 
III: reges Armeniae iuris formam iudicibus decernunt talem; 
w art. VII: de iure testamentorum Armenicorum i aliąuo Armeno 
oppresso infirmitate; w art. 11: sicut in terra Armeniae fit; 
w art. 12: si aliąuis Armenus mandaverit; w art. 18: si ali- 
quis Armenus emerit; w art. 57: debet probare super Arme- 
num Armenis, tantum ex genere Armenorum; w art. 61: si 



» Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 349, 
« Por. str. 150. 
» Por. str. 190. 



208 O. Balzer. [396] 

Armenus Arraenum łnfamaverit; w art. 112: si aliąuis nego- 
tiura Armenicum susceperit; w art. 117: si aliąuis Armenum 
occiderit; w art. 118: secundum iura scripta Armenorum, cui- 
libet ex Armenis, Armeni per ducea et principes . . . privilegiati; 
w art. 120: viros probos, iuris Armenici peritos; w art. 124: 
ius scriptum Armenicum ita diffinit, si ąuispiara homo aliąuera 
Arraenum iure Armenico attraxerit ad iurandum i ille Arme- 
nus nemine teste fultus; nadto szereg innych wzmianek o in- 
stytucyach lub organach prawa ormiańskiego, które omówimy 
poniżej ^ 

Do rzędu zmian, przeprowadzonych dopiero w St. O., zah. 
czymy także te przeiłształcenia, w których pewne przepisy 
przystosowano do zwyczajów i stosunków kultu- 
ralnych zachodnich, w przeciwstawieniu do tego, co pod 
tym względem istniało na Wschodzie. Tutaj należy charakte- 
rystyczna zmiana przepisu o odpowiedzialności za zbudowanie 
wadliwego ganku, zawarta w art. 66, dokonana w związku 
z odmiennym sposobem budowania domów^ na Zachodzie 2. 

Z podobnych pobudek przekształcono tu niektóre oblicze- 
nia wartości pieniężnych, przystosowując je do stopy 
monetarnej, używanej w Polsce; należy tu ustęp art. 
117, stanowiący o głowszczyźnie 365 złotych (floreni, w Dat. 
tyleż dahekanów), tudzież ustęp w art. 122 o winach niestania 
w wysokości 3 i 6 groszy. Opisowe określenie w art. 48 i 50: 
suo grosso et impensa ehberare, intercedere, jeśU nie są wy- 
rażeniem, użytem dopiero w tłómaczeniu łacińskiem, i znajdo- 
wały się już w podobnym kształcie w oryginale ormiańskim, 
trzeba będzie, ze względu na wzmiankę o groszach, zaliczyć 
również do samoistnych zmian St. O. 

Inną należącą tu grupę stanowią przekształcenia 
wzmianek o stosunkach społecznych armeńskich 
nieodpowiadających odnośnym stosunkom w Polsce; zmiany 

» Por. str. 209 n. 
» Por. str. 85. 



[397] Statut ormiański. 209 

polegają tu albo na przystosowaniu pewnych pojęć do stosun- 
ków polskich, albo przynajmniej na zatarciu pewnych, zbyt 
jaskrawych rysów organizacyi społecznej armeńskiej. Tak 
w art. 1, ustęp Dat. o felonii wazalów wobec książąt dzielni- 
cowych zmieniony na ogólnikowe określenie: si quis iuris regii 
aut domini fuerit excessivus; w art. 11 wzmianka o »naharar« 
armeńskich, zawarta w Dat., zmieniona na >magnas aut pa- 
tricius*; w art. 14 ustęp Dat. o obrazie króla i książąt (dziel- 
nicowych) zmieniony na maledictio in tergum Regiae Maiestatis 
aut alicui ex consiliariis ordinis senatorii, a w dalszym ciągu: 
aut patriciis senatoribus; w art. 104 ustęp Dat. o książętach 
zmieniony na domini, a w dalszym ciągu, gdzie mowa o za- 
rządzeniach króla i książąt dzielnicowych co do handlu, wsta- 
wiono: sicut Regia Maiestas cum consilio suo instituerit. 
W art. 14 ustęp Dat. o sądzie biskupa i wardapetów oddano 
za pomocą zwrotu: ad episcopum aut ad magnos praelatos et 
doctores, a w art. 33 w miejsce wardapetów Dat. podstawiono 
określenie: ius spirituale^ 

Niewątpliwie uzupełnieniami St. O. są ustępy, wspomina- 
jące o pewnych organach urzędowych ormiańskich, nieznanych 
w prawie staroarmeńskiem, a wytworzonych dopiero we Lwo- 
wie. Należą tu mianowicie w z m i a n k i o wójtach ormiań- 
skich, w art. VI: ad advocatum duobus venientibus Armeni- 
cum, w art. 118: sententiam iudicis vel advocati... Armeno- 
rum, w art. 122: per signum advocati Armenici... evocatus 
i succumbendo poenam... advocato... Armenorum, w art. 124: 
praesente advocato Armenico. Co do wzmianek o starszy- 
źnie ormiańskiej, niekoniecznie każda musi być dodat- 
kiem St. O.; instytucyą tę znało bowiem także narodowe prawo 
armeńskie i wspomina o niej nieraz w Dat.; takie przejątki 

* Co do niektórych przytoczonych tu zwrotów nie jest zresztą rzeczą 
pewną, czy nie zostaJy wprowadzone dopiero w tJómaczeniu Zaciń- 
skiem. MógJ n. p. oryginał statutu zawierać jeszcze wyraźne wzmianki 
o naharar i wardapetach, które dopiero w tZómaczeniu oddano przez ma- 
gnates et patricii i magni praelati. 
Studya nad hist. prawa polskiego IV. 27 



210 O- Balzer. [398] 

ustępów o starszyźnie, zaczerpnięte wprost ze zwodu Gosza 
(Macierzy), dadzą się mianowicie wykazać w art. 19, 58 i 59 
St. O. Ale kilka innych ustępów o starszyźnie, dla których 
nie znajdujemy już odpowiedników w Dat., należy według 
wszelkiego prawdopodobieństwa do samoistnych dodatków i prze- 
kształceń St. O.; odpowiadają one wybitnemu znaczeniu, jakie 
instytucya starszyzny uzyskała w życiu publicznem gminy Or- 
mian lwowskich ^ Należą tu ustępy: w art. VII, w myśl któ- 
rego świadkowie testamentowi brani być mają ex officio senio- 
ratus (w Dat. mowa ogólnie tylko o świadkach testamentowych), 
w art. 122 dwukrotna wzmianka o seniores Armenorum, w po- 
łączeniu z wiadomościami o wójcie ormiańskim jako naczel- 
niku sądu, zapewne też przepis art. 120, ustalający liczbę ase- 
sorów wójta ormiańskiego (viros probos, iuris Armenici peritos), 
t. j. niewątpliwie starszyzny, przyczem pośród trzech różnych 
cyfr raożUwych przytoczona także szóstka, odpowiadająca rze- 
czywistemu składowi ówczesnego grona starszyzny 2; wreszcie 
przepis art. 124, wymagający przy złożeniu przysięgi przez 
Ormianina obecności wójta ormiańskiego cum illis viris, qui 
secum solent in iudicio praesidere, zatem znowuż niewątpliwie 
starszyzny. 

Kilkakrotne wzmianki o sędziach lub sądzie ormiańskim 
(iudex Armenicus. iudicium Armenicum, iudiciale officium Arme- 
nicum, art. 39, 88, 119, 120, 121, 122), niewymieniające już 
szczegółowo osób, które wchodzą w jego skład, t. j. wójta 
i starszyzny ormiańskiej, mają wprawdzie w źródle, na którem 
się oparły, odpowiedniki, wzmiankujące o sądzie lub sędziach, 
ale przez dodatek »ormiański« zdradzają się jako przekształ- 
cenia samego St. O., który w ten sposób wyróżnić i prze- 
ciwstawić chciał ten sąd innym sądom, działają- 
cym we Lwowie. Takie przeciwstawienie widoczne jest 
zwłaszcza w art. 88, który w odnośnym ustępie stanowi, iż 

* Por. Balzer, Sądown. ormiań. 8 n. 
2 O innych cyfrach por. wyżej str. 108 n. 



[399] Statut ormiański. 211 

zeznanie kupna-przedaży dóbr nieruchomych winno być czy- 
nione coram iudice Armenorum, et sub istius iudicis sigillo . . . 
littera obtineri et extradi debet; widoczna, że były jeszcze inne 
sądy na miejscu, roszczące sobie prawo przyjmowania tęga 
rodzaju zeznań, i że chodziło właśnie o zapobieżenie ich mie- 
szaniu się w te sprawy: zastrzeżenie to mogło mieć praktyczną 
doniosłość dopiero w stosunkach lwowskich, i dla tego niniej- 
szą zmianę przypisać należy również St. 0-mu ^ 

Podobny charakter wykazuje też dwukrotne wyraźne 
przeciwstawienie stosowanego w tych sądach prawa 
ormiańskiego innym prawom obowiązującym. 
Art. 73, wzbraniając przyjmowania zastawów od wdów, wy- 
raża się: si in alio iure aliąuo pignora a viduis recipere licet, in 
nostro ta men Armenico istud interdictum est; art. zaś 86, 
jakkolwiek omawia rzecz, bezprzedmiotową w stosunkach lwow- 
skich, t. j. sprawę wynagrodzenia za wyratowanie rzeczy z roz- 
bitego okrętu, nie omieszkał przecież podkreślić odmiennego 
stanowiska prawa ormiańskiego, w myśl którego za ratunek 
nie należy się żadne wynagrodzenie: sed de iure Armenico id 
observatur, quod pro tali iuvamine nihil est recipiendum. Zno- 
wuż owo przeciwstawienie ormiańskiego prawa zasadom innych 
praw mogło się nasunąć dopiero we Lwowie; odnośne ustępy 
są tedy bez wątpienia przekształceniami St. O. 

Widoczne przystosowanie do ram organizacyi 
miejskiej zachodniej, jaką przedstawiały także urządze- 
nia lwowskie, wykazują dwa ustępy art. 46 o warunkach wy- 
konania prawa bliższości przy przedaży domów. W podstawo- 
wym artykule Dat. rozróżniono tu dwa wypadki: przedaż 
w mieście warów nem (in einer Stadt mit Mauern) i na wsi 
(im Dorfe), ustanawiając w obu razach odmienne czasokresy 
co do wykonania rzeczonego prawa. Podobne rozróżnienie prze- 
prowadza także St. O., określając wypadek pierwszy zwrotem: 
si aliąuis... vendiderit domum in civitate et iure munici- 

1 O podstawie przepisu w Dat. por. str. 90. 

27* 



212 O. Balzer. [400] 

pali, w drugim zaś wypadku podstawiając w miejsce wsi: 
suburbium 1. 1 tę więc zmianę odnieść musimy do St. O., 
podobnie jak inny ustęp, w art. 57, który licząc się z różno- 
rodnem zaludnieniem Lwowa, orzeka wyraźnie, różniąc się tu 
od Dat., że w sporach przeciw Ormianom stawać mogą jako 
świadkowie tylko Ormianie ^. 

Do rzędu samoistnych dodatków i przekształceń St. O. za- 
liczyć należy jeszcze niektóre ustępy, które są niewątpliwie od- 
biciem uj awnion ych dopiero pośród Ormian lwow- 
skich potrzeb życia prawnego, lub odgłosem roz- 
grywającychsię tamżewalkpolitycznych. Do rzędu 
tych zmian zaliczymy, odkładając uzasadnienie do następnego 
rozdziału 3, zawarte w art. YII i VIII przepisy o niewzruszal- 
ności testamentów przez krewnych, w art. 88 ustęp stwierdza- 
jący, iż władza sędziego ormiańskiego procedit ex auctoritate 
Regiae Maiestatis, w art. 118 uzasadnienie prawa apelacyi 
względem na to, iż Ormianie uprzywilejowani są przez królów, 
nie przez miasta, że na zasadzie tych przywilejów poddani są 
jurysdykcyi samego króla, nie zaś jakichkolwiek innych czyn- 
ników, że więc w ślad za tern tylko król, jako źródło nada- 
nego im prawa, nie zaś kto inny. winien ich sądzić. 

Najważniejszą wreszcie i najliczniejszą grupę przekształ- 
ceń, przeprowadzonych w St. O., stanowią te ustępy, w któ- 
rych redaktor zawarte w Macierzy (Dat.) przepisy uzupeł- 
nił lub zmienił postanowieniami, zaczerpniętemi 
z innych źródeł prawnych. Należą tu przede wszystkiem 
uzupełnienia i zmiany, oparte na Księdze prawnej sy- 
ryjsko-rzymskiej, zawarte w art. I, 11,61, 62, 108 — 111, 

* Por. str. 77. 

* Por. jeszcze str. 80. W Corp. iur. Pol. III. 417 przyjmowałem 
jeszcze, jak obecnie widzę, Wędnie, jakoby niektóre inne artykuły lustępy 
artykułów) powstały dopiero w Polsce, n. p. przepis o stacyach żołnier- 
skich (art. 85). Przepis ten opiera się na Dat,, odnośne twierdzenie moje 
należy tedy sprostować. 

* Por. rozdz. YI. 



[401] Statut ormiański. 213 

113, 114 i 116 ^ Księga ta znajdowała się niewątpliwie w^ tym 
samym kodeksie rękopiśmiennym, który zawierał także tekst 
Macierzy 2; ponieważ jednak we wszystkich innych, dochowa- 
nych po dziś dzień rękopisach armeńskich SR. jest ściśle wy- 
odrębniona od Dat., jaka osobna, niezmięszana z nim w po- 
szczególnych artykułach całość, przeto nie można wątpić, że 
takie samo wyodrębnienie istniało także w pierwotnym ręko- 
pisie lwowskim; wplecenie pewnych, wybranych tylko przepi- 
sów SR. w sam macierzysty zwód Dat, i to w przeważnej 
części przy równoczesnem dokonaniu zmian nie tylko stylisty- 
cznych, ale i rzeczowych, musi być dziełem redaktora St. O. 
Liczniejsze jeszcze przejątki z ksiąg prawa niemiec- 
kiego w art. 3-6, 8, 34, 35, 37, 44, 46, 48, 49, 57, 60, 63, 
75, 83, 88-91, 95, 98, 102, 104, 105, 115 ł 118—124 3, tu- 
dzież z zabytków ustawodawstwa polskiego w art. 
III, VII— IX, 20, 23, 42, 44, 46, 48, 49, 58, 88, 104, 108, 115, 
116, 122 i 123*, mniej lub więcej zgodne z odpowiedniemi 
źródłami podstawowemi, są oczywiście także przekształceniami 
dokonanemi w samym dopiero St. O.; owe bowiem pomniki praw 
zachodnich, zarówno ze względu na czas, jak i miejsce po- 
wstania, nie mogły wpłynąć w niczem na treść i układ samej 
Macierzy. Wyosabniając poprzednio te elementy prawa zacho- 
dniego, zmuszeni byliśmy, w braku pełnego tekstu Macierzy, 
porównywać je przeważnie z tekstem pierwotnego zwodu Dat. 
(A), gdzie to zaś było możliwe, także z niektórymi, dochowa- 
nymi po dziś dzień tekstami pochodnymi tego zabytku ^. O tyle 
podstawa porównań jest niedokładna: właściwie bowiem nale- 
żałoby tu przeprowadzić porównanie z samą Macierzą. Gdy 
zaś Macierz mogła mieć jakieś samoistne przekształcenia czy 
dodatki, niezawarte w żadnym z dochowanych dziś zwodów 

* Por. str. 51. 

2 Por. str. 158. 

3 Por. str. 51. 52. 

* Por. str. 52. 
5 Por. rozdz. III i str. 167 n. 



214 O. Balzer. [402] 

Dat., przeto nasuwa się wątpliwość, czy w tym lub owym 
ustępie nie uznaliśmy czegoś za zmianę dokonaną pod wpły- 
wem praw zachodnich, zatem za zmianę samego St. O., co 
właściwie zmienione już było w Macierzy samej, zatem do 
przekształceń St. O. zaHczone być nie może. Na to odpowie- 
dzieć trzeba, że tego rodzaju niedokładność w segregacyi ma- 
teryału jest w zasadzie możliwa; o ile jednak jest, niewątpli- 
wie może się odnosić tylko do wypadków nielicznych i pod- 
rzędnego znaczenia, które ogólnego wyniku tych dochodzeń 
nie zmieniają. Przekształcenia te wprowadzają cały szereg 
instytucyj i zasad prawnych wybitnie zachodniego pochodzenia, 
obcych narodowemu prawu armeńskiemu, że tu wspomniemy 
tylko o karze infamii (art. III. 80, 104), o bezwzględnym na- 
kazie stosow^ania kary śmierci wobec złodziejów (art. 37, 60, 
90) i pożożców (art. 42), o wymiarze głowszczyzny według 
wieku zabitego, nie sprawcy (art. 4 — 6), o poszukiwaniu nie- 
znanego zabójcy przez krewnych (art. 58), o zachodźtwie 
(art. 48, 50), o wzbronieniu lichwy w rozumieniu prawa za- 
chodniego (art. 40). o trzydziestoletniej dawności zastawu 
(art. 108), o ciążeniu bydła zajętego na spasi (art. 95), o wy- 
mogu osiadłości świadków (art. 60), o dopuszczalności apelacyj 
(art. 118). Ponadto co do niektórych ustępów da się stwier- 
dzić, iż zaczerpnięte zostały z wymienionych powyżej pomni- 
ków prawa zachodniego prawie dosłownie (por. art. IX, 20 
i 58). Ze w istocie redaktor St. O. czerpał wprost z owych 
pomników, świadczą kilkakrotne wzmianki jego, w których 
odnosi się do istniejącego już (spisanego) prawa, a które, 
zgodnie z poprzednim wywodem i, uznać trzeba za przejątki 
z gotowych zwodów prawnych, przyczem treść przejątków 
wskazuje na pochodzenie z pomników prawa zachodniego, tak 
w art. 35: ius diffinit (odp. ZS. II. 47), w art. 49: iure ita dic- 
tante (odp. ZS. I. 9 i in.), w art. 90: ius decernit (odp. ZS. II. 
13), przedewszystkiem zaś w art. 49: manifeste ius diffinit 

* Por. str. 184 n. 



[403] Statut ormiański. 215 

(odp. ZS. III. 48) i w art. 118: iure iusto et legitimo decretum 
est (odp. ZS. II. 12). W tych wszystkich wypadkach zużytko- 
wanie pomników prawa zachodniego, zatem też przeprowa- 
dzenie zmian w samym dopiero St. O. nie może podlegać 
wątpieniu. 

Do rzędu przekształceń St. 0-go zaliczymy wreszcie, bądź 
na pewno, bądź przynajmniej z wielkiem prawdopodobień- 
stwem, kilka ustępów, opartych na zużytkowaniu zasad 
praktyki miejscowej (w art. IX, 80, 87, 103 i 107)i; 
i te zmiany bowiem nie mogły być przeprowadzone w Macie- 
rzy, która powstała w czasie przed przybyciem Ormian do 
Lwowa. 



VL 
Geneza i charakterystyka Statutu ormiańskiego. 

Kiedy powstał Statut ormiański, jako nowa, odmienna od 
pierwotnej Macierzy redakcya prawa, obowiązującego w gminie 
Ormian lwowskich? 

Że nie ma najmniejszego dowodu, jakoby powstał dopiero 
w ostatnich czasach przed zatwierdzeniem z r. 1519, w r. 1518/9, 
przez zużytkowanie postanowień ordynacyj z r. 1510 i 1518, 
jak mniemał prof. Kutrzeba, że owszem w czasie tym był już 
zwodem gotowym, dawniej istniejącym, co do którego w r. 1518/9 
chodziło tylko o dokonanie przekładu z oryginału ormiańskiego 
na język łaciński, wykazaliśmy powyżej ^. 

Więc kiedyż przedtem powstał statut? 

Pierwszą w tej mierze, niezawodną wskazówkę po- 
daje kilka artykułów tego zabytku, wspominających wyraźnie 
o wójcie ormiańskim (advocatus Armenorum), t. j. art. VI, 

1 Por. str. 52. 

2 Por. str. 31 n. 115 n. 123. 



216 O. Balzer. [404] 

118, 122 i 124 ^ Ponieważ wzmianki te nie mogły się znaj- 
dować w Macierzy, i są niewątpliwym dodatkiem samego St. O., 
ów statut zaś złożony został we Lwowie, przeto wynika stąd. 
że powstać mógł tylko w tym czasie, kiedy gmina 
ormiańska lwowska posiadała własnego wójta. 
Statut złożony tedy został conajpóżniej r. 1469. 
gdyż w roku tym zniesiono tamtejsze wójtowstwo ormiańskie, 
i nigdy już później nie doszło do przywrócenia tego organu 
we Lwowie -. 

Żeby utrz3'mać tezę, że St. O. powstał później, po r. 1469, 
trzebaby się uciec do sztucznych kombinacyj, z których jednak 
żadna nie wytrzyma krytyki. Możnaby najpierw, uwzględniając 
fakt, że po zniesieniu wójtowstw^a ormiańskiego we Lwowie, 
utrzymały się jeszcze, conajmniej do pierwszych dziesiątek lat 
wieku XVI, dwa osobne wójtowstwa ormiańskie na przedmie- 
ściach lwowskich, w jurysdykcyi dekanalnej i na Podzaniczu % 
postawić twierdzenie, że wzmianki St. O. o wójcie ormiańskim 
odnoszą się właśnie do jednego z owych wójtów przedmiej- 
skich. Wobec tego zaznaczyć trzeba przedewszystkiem, że owe 
wzmianki mówią o wójcie jako organie władzy sądowniczej: 
art. VI wspomina o stronach procesowych, stawaj ący eh przed 
wójtem, art. 118 o apelacyi od wyroków wójtowskich, art, 122 
o pozwie wychodzącym od wójta, art. 124 o udziale wójta 
przy złożeniu przysięgi procesowej. Z dwu wójtowstw ormiań- 
skich przedmiejskich, jedno, na Podzamczu, nie miało według 
wszelkiego prawdopodobieństwa władzy sądowej *; możnaby tu 
więc myśleć co najwięcej o wójtowstwie jurysdykcyi dekanal- 
nej. Nie łatwo jednak przypuścić, żeby w tem środowisku 
drobnych, biednych, niewątpliwie mało kulturalnych osadników 
ormiańskich, zasiedlających jurysdykcyą dekanalną, zrodzić się 
mogła potrzeba tak gruntownej przeróbki kodeksu macierzy- 

* PeZne cytaty por. str. 209. 

* Balzer, Sądown. ormiań. 133 n. 140 n. 
s Ibid. 165 n. 

* Ibid. 172 n. 



[405] Statut ormiański. 217 

stego, jaką przedstawia St. 0. Nie można przyjąć, żeby znalazł 
się tu ktoś, choćby nim był sam wójt ormiański tejże jurys- 
dykcyi, ktoby potrafił dokonać owej przeróbki w sposób, w jaki 
się nam ona przedstawia, świadczący bądź co bądź bardzo 
dodatnio o zmyśle prawniczym redaktora, o wyszkolonej do- 
brze na wzorach zachodnich technice redaktorskiej, o szerokiej 
znajomości zasad polskiego i niemieckiego prawa, o zdolności 
łączenia w organiczną całość zasad prawa zachodniego z or- 
miańskiem. Te same spostrzeżenia odnoszą się także do sto- 
sunków ormiańskich na Podzamczu, gdybyśmy, wbrew przyto- 
czonemu poprzednio argumentowi, przyjąć mieli możliwość po- 
wstania St. O. na tem przedmieściu. 

Zwrócę jeszcze uwagę na omówiony już poprzednio przy 
innej sposobności stosunek art. 46 St. O. do odpowiedniego 
ustępu Dat. II. 53 ^ Dat. określa terminy dawności przy po- 
zbyciu domów i innych rzeczy nieruchomych z osobna w mie- 
ście, z osobna na wsi; St. 0. zmienia ten podział, rozróżniając 
przedaże w mieście i na przedmieściach. Widocznie 
chodziło o zastosowalność statutu w takim sądzie, który roz- 
ciągał władzę zarówno na miasto jak i na przedmieścia: takim 
organem był tylko sąd wójta ormiańskiego lwowskiego, wła- 
ściwy nie tylko dla Ormian miejskich, ale i tych, którzy sie- 
dzieli na przedmieściach krakowskiem i halickiem^. Władza 
wójtów ormiańskich jurysdykcyi dekanalnej czy Podzamcza 
rozciągała się tylko na odpowiednią część przedmieścia; roz- 
różnienie między miastem a przedmieściem byłoby tu zgoła 
bezcelowe. 

W końcu przypomnieć trzeba, że kiedy w latach 1518/9 
poruszoną została sprawa zatwierdzenia St. O., chodziło nie- 
wątpliwie o zatwierdzenie takiego statutu, którego 
przedtem używaliOr mianie miasta Lwowa, nie zaś 
któregokolwiek z przedmieść lwowskich. Dekret Zygmunta I 

1 Por. str. 77. 211. 

2 Balzer, Sądown. ormiań, 92 n. 



218 O- Balzer. [406] 

Z 19 października 1518, rozstrzygający spór totius communi- 
tatis Armenorum Leopoliensium z władzami c i v i t a- 
tis nostrae Leopoiiensis, poleca, ut ipsi Armeni (zatem miejscy) 
ius suum lingua Rathenica seu Latina conscriptum . . . pro- 
ducant (celem zatwierdzenia) i, sam zaś przywilej zatwierdza- 
jący królewski z r. 1519, powołując dawniejsze spory inter 
illos (poprzednio: Armenos Leopoliensesj a władzami miej - 
skiemi de ipsis eorum iuribus, orzeka, iż prawa te, przeło- 
żone obecnie z języka ormiańskiego na łaciński (St. O.), mają 
ich na przyszłość obowiązywać 2. Jeszcze więc przed zatwier- 
dzeniem z r. 1519 Statut ormiański był prawem Ormian mia- 
sta Lwowa. Gdyby przyjąć, że redakcyi jego dokonano na 
któremś z przedmieść lwowskich, trzebaby też konsekwentnie 
połączyć z tera zgoła nieprawdopodobne przypuszczenie, że ta 
przeróbka, zrazu przedmiejska, przyjęta została jeszcze przed 
wypadkami z r. 1518/9 jako prawo obowiązujące w gminie 
Ormian lwowskich. 

Druga kombinacya, jaką celem ratowania teoryi o później- 
szem (po roku 1469) powstaniu St. O. możnaby ustawić, mu- 
sia-łaby wyjść z tego założenia, że statut powstał wprawdzie 
w gminie Ormian miejskich, i to już po zniesieniu wójtowstwa 
ormiańskiego, że jednak ze względu na stałe dążenie tej gminy 
do odzyskania tegoż wójtowstwa, jakie się w niej utrzymało aż 
do początków v\ieku XVP, umieszczono w statucie wzmianki 
o wójtowstwie celem zaznaczenia tych dążności oraz poparcia 
ich, przy zdarzonej okazyi. wyraźnemi postanowieniami samego 
statutu. Ale i to przypuszczenie nie da się utrzymać jako za- 
sadne. Poczynając od r. 1469 przepisy prawa ormiańskiego 
stosowano w sądach, w których urząd ławników sprawowaU 
wprawdzie starsi ormiańscy, w których jednak przewodniczył 
wójt prawa niemieckiego ^ przedstawiciel gminy miejskiej, opie- 

1 Bischoff, Urkunden nr. 28. 

2 Corp. iur. Pol. III. nr. 215 str. 428. 
» Balzer, Sądown. ormiań. 138 n. 
* Ibid. 140. 



[407] Statut ormiański. 219 

rającej się wszelkimi środkami przywróceniu wójtowstwa or- 
miańskiego; nie jest tedy rzeczą prawdopodobną, żeby w tym 
czasie mogła dla tych sądów powstać przeróbka z wzmian- 
kami o wójcie ormiańskim, żeby ją przyjęli i według niej sądy 
odprawiali wójtowie miejscy. Naodwrót umieszczenie tych 
wzmianek jako prostego tylko, rzeczywistości nieodpowiadają- 
cego postulatu, nie mogło przynieść także żadnych szczegól- 
nych korzyści Ormianom. Bądź co bądź bowiem St. O. miał 
wtedy tylko powagę na wewnątrz, wobec Ormian samych; nie- 
uznany formalnie jakiemś wyraźnera postanowieniem władz 
miejskich, ani niezatwierdzony jeszcze przez króla, uchodził 
raczej za spis zwyczajów prawnych ormiańskich \ którego po- 
stanowienia nie wiązały innych, poza gminą ormiańską stoją- 
cych czynników 2. To też nawet tam. gdzież postanowień jego 
dałyby się wysnuć pewne konsekwencye co do wzajemnego 
stosunku Ormian do owych czynników zewnętrznych, w tym 
wypadku z wzmianek o wójcie ormiańskim obowiązek miasta 
szanowania czy uznawania tej instytucyi, nie można było z po- 
stanowień takich obiecywać sobie istotnych korzyści. Wszelką 
wątpliwość usuwa wreszcie tekst art. 124, w myśl którego 
ceremoniał przysięgi ormiańskiej ma się odbywać praesente 
advocato Armenico cum illis viris, qui secum soleni 
in iudicio praesidere; postanowienie toma tu widocznie 
na myśh faktyczny, rzeczywisty, daWną praktyką ustalony 
zwyczaj odprawiania sądów ormiańskich przez wójta ormiań- 
skiego w otoczeniu starszyzny, nie mogło zatem powstać 
w czasie, kiedy na czele sądownictwa ormiańskiego stanął wójt 
miejski. 

Tak więc zawodzą wszelkie próby przesunięcia daty po- 
wstania St. O. na czas po roku 1469; musimy z konieczności 
wrócić do zapisanego na czele spostrzeżenia, że istniał on 

1 Por. str. 132. 

* Por. jeszcze str. 220. 



220 O- Balzer. [408] 

już, jako przeróbka pierwotnej Macierzy lwow- 
skiej, conaj później w tym (1469j roku. 

Jest też szereg dowodów pośrednich, stwierdzających, iż 
rzeczywiście stosowano go już około tego czasu, zwłaszcza 
zaś, że stosowano go na długo przed podjętą r. 1518/9 akcyą 
o zatwierdzenie królewskie. 

R. 1476 Jakób Astajowicz Ormianin lwowski, poślubiv/szy 
córkę innego Ormianina Szymka. zeznaje przed aktami miej- 
skiemi, iż teść post filiam suam omne illud sibi dedit et extra- 
didit, quod se daturum secundum ritum Armeni- 
cum sibi promiserat^ Widocznie przed zawarciem mał- 
żeństwa stanęła pomiędzy oblubieńcem a ojcem oblubienicy 
umowa co do jej wyposażenia. Wymogu takich umów przed- 
ślubnych nie stawia Dat.; dopiero w St, O. art. VIII uznano 
je wyraźnie: sponsus imprimus debet facere contractum cum 
patre sponsae, ut scilicet ei iam assignaretur certa guantitas 
et ąiialitas dotis, quam postea erit accepturus-. Zastosowano 
tu istniejący już podówczas przepis St. O.; wskazuje nań wy- 
raźnie zwrot: secundum ritum Armenicum, którym to wyrazem 
określano podówczas niejednokrotnie przepisy zawarte w sta- 
tucie ^ 

R. 1481 trzej Ormianie, mężowie trzech sióstr Ormianek^ 
cum ux()ribus suis tanąuam tutores zeznają przed aktami 
miejskiemi treść ugody, zawartej w imieniu swych żon z in- 
nymi członkami ich rodziny co do podziała majątku spadko- 
wego*. Zasady, iż mąż jest opiekunem żony, i że żona tylko 
za przyzwoleniem męża rozporządzać może swoim majątkiem, 
nie wypowiada wyraźnie Dat.; jednakże przepis taki, zaczer- 
pnięty z ksiąg prawa niemieckiego, znajduje się w St. O. art. 
115: qui maritus eius erit tutor, et ipsa marito conse- 
cuto tutore sua bona pro arbitrio suo disponet cum 

» Ks. rad zlec. I. 319. 

« Por. str. 58 n. 

» Por. str. 132. 

* K s. radzi ec. I. 425. 



[409] Statut ormiański. 221 

consensu et scitu mariti sui tanąuam tutoris^. 
I ten szczegół wskazuje, iż w czasie tym obowiązywał już St. O. 

R. 1482 Anna Ormianka zeznaje kontrakt przedaży domu 
na, rzecz Krzysztofa Ormianina, omnes suos amicos et 
propinąuos a domo praedicta alienandol Znaczy 
to, że krewni mieli tu w zasadzie prawo bliższości. Przedmio- 
tem tym zajmują się art. 46 i 88 St. O., oparte na odpowie- 
dnich ustępach Dat. (II. 53, 107). Ale w Dat. II. 53 upowa- 
żniony jest do odkupu tylko sam przedawca, a Dat. II. 107 
wymaga przy przedaży jedynie tylko zgody synów, córek i braci 
przedawcy, t. z. w braku zgody przyznaje tym osobom prawo 
odkupu. Natomiast St. O. w art. 46 orzeka: potest propin- 
quus... propinąuitale repellere emptorem, a na innem miejscu 
tegoż art. przyznaje ius exemendi easdem per propinąuos; 
podobnież w art. 88 stanowi: talis venditio esse non potest 
nisi cum scitu et praesentia puerorum, fratrum et aliorum 
proximorum; gdzieindziej: vendere non poterit absąue con- 
sensu et scitu patris et patruorum ac aliorum proximo- 
rum^ Wyraźne w powyższym kontrakcie odniesienie się do 
praw wszystkich krewnych wskazuje na zastosowanie istnie- 
jącego już przepisu St. O. 

R. 1485 Hrehorowa Ormianka, wydając córkę za Iwanisa 
Ormianina, ratione dotis et dotalitii morę ipsorum 
Ar me ni co... resignat domum suam*; jest tu może zasto- 
sowanie omówionego poprzednio orygiiialnego przepisu St. O. 
art. VIII w sprawie umów przedślubnych s. W tymże samym 
akcie dwie inne córki Hrehorowej, obie wdowy, per electum 
suum tutorem Steczko dają przyzwolenie na powyższą 
transakcyą; mamy tu zastosowanie przepisu, że kobiety przed 
sądem (władzą publiczną) nie powinny działać same, jeno przez 

1 Por. str. 105. 

2 Ks. radzie c. I. 453. 
s Por. str. 77. 90. 
* Ks. radziec. I. 497. 
6 Por. str. 58 n. 220. 



222 O. Balzer. [410] 

opiekunów. Przepisu tego nie zawierał jeszcze jako normy ogól- 
nej Dat.; pojawi} się on jako samoistne przekształcenie dopiero 
w St. O. art. 1231. 

R. 1513, widocznie skutkiem podnoszonych jeszcze skądsiś 
wątpliwości, jak odbywać się ma przysięga Ormian w sporach 
sądowych, zleca król staroście lwowskiemu, ażeby rzecz tę 
zbadał i dokładniej ustalił. W wykonaniu mandatu królew- 
skiego starosta przywołuje ówczesnego podwójciego lwowskiego, 
oraz dwu podwój cich z lat poprzednich, i żąda od nich świa- 
dectwa w tej sprawie: wszyscy stwierdzają zgodnie, że według 
przestrzeganego dotąd pośród Ormian zwyczaju (iuxta eorum 
ritum et consuetudinera) przysięga odbywa się w ten sposób, 
iż pozwany udaje się do kościoła ormiańskiego, 
gdzie mu powód polewa ręce wodą, poczem, po umy- 
ciu rąk, dzwonnik kościelny odczytuje pozwanemu rotę przy- 
sięgi, którą tenże za nim powtórzyć winien. I tutaj powołanie 
zwyczaju (ritus, consuetudo) nie oznacza koniecznie prawa 
zwyczajowego w rozumieniu ścisłem, można je odnieść także 
do postanowienia zawartego w spisanym zwodzie praw, 
jaki posiadali w tym czasie Ormianie lwowscy. Postanowienia 
tego nie mieścił jednak Dat. (intr. 8), który ani nie stawia ko- 
niecznego wymogu złożenia przysięgi w kościele, ani też nie 
wspomina o polewaniu wodą rąk pozwanego przez powoda; 
oba te przepisy należą do zmian, przeprowadzonych dopiero 
w St. O. art. 1242. Widocznie więc statutów istniał już pod- 
ówczas w kształcie dzisiejszym. Na osobUwą uwagę zasługuje 
jeszcze szczegół, że celem stwierdzenia formalizmu przysiąg 
ormiańskich, starosta zawezwał przed siebie trzech podwójcich 
miejskich, zresztą zaś nikogo innego. Nie można wątpić, że 
oni właśnie uczestniczyh przy składaniu ich w kościele ormiań- 
skim. St. O. art. 124 zawiera wyraźny przepis, że przy akcie 
tym ma być obecny w kościele wójt ormiański wraz z star- 

1 Por. str. 111. 

2 Por. str. 111. 112. 



[411] Statut ormiański. 223 

śzyzną. Po roku 1469 przepis ten nie mógł już być w całości 
wykonany ściśle, istniała bowiem tylko starszyzna, ale nie było 
już wójta ormiańskiego; w jego miejsce Avstąpił odtąd wójt 
miejski jako naczelnik sądownictwa ormiańskiego ^, w ślad za 
czem przeszedł też na niego obowiązek uczestniczenia przy 
składaniu przysiąg ormiańskich; widocznie dla ulżenia mu 
w tym jego obowiązku wyrobiła się praktyka, że go tu zastę- 
puje podwójci. Przepis o obecności wójta przy składaniu przy- 
siąg jest samoistnym dodatkiem St. O., niezaczerpniętym z pod- 
stawowego art. Dat. intr. 8; udział podwój cich przy tym akcie^ 
stwierdzony już w r. 1513, a właściwie jeszcze w czasach 
dawniejszych, skoro dla zbadania formalizmu przysiąg powo- 
łano dwu podwójcich z lat poprzednich, da się zatem wytłó- 
maczyć tylko w ten sposób, że już przedtem istniała 
redakcya St. O., obejmująca art. 124 w dochowa- 
nym po dziś dzień kształcie 2. 

1 Por. Balzer, Sądown. ormiań. 140 n. 

- Podaję tu w dosłownem brzmieniu, ze względu na zasadnicze jego 
znaczenie, omówiony akt z 22 października 1513 r., wyrażając przy tej 
sposobności szczerą wdzięczność kol. Dąbkowskiemu, który mi zwróci? nań 
uwagę: Commissio Regiae Maiestatis pro iuramento Arme- 
nico. Regia Maiestas per litteras suas domino capitaneo comniisit et 
mandavit, ąuatinus perscrutaretur a fidedignis, quo ritu Armeni iuramen- 
tum praestare debent. Dominus itaąue capitaneus vocavit ad suam prae- 
sentiam famatos proconsulem ac unum ex consulibus, videlicet Stanislaum 
Stanczelhaz ac Michaelem gladiatorem, qui per aliąua tempora ąuilibet 
eorum fuerunt viceadvocati civitatis Leopoliensis, necnon lohannem Pa- 
naschek, pronunc viceadvocatum ciyitatis Leopoliensis, quos iuxta commis- 
sionem Regiae Maiestatis perscrutavimus, qualis ritus et modus iuramenti 
Armenorum esset. Ipsi vero recognoverunt unanimi consensu et volun- 
tateąue (sic) fassi sunt ac nos edocuerunt, quod reus, qui per aliquem- 
pro quopiam inculpatus fuerit, ad suam ecclesiam Armenorum 
venire debet, et actor, qui illum incu Ipaverit , aquam sibi 
reo ad manus fundere debet, et reus manus lavare; tandem 
lotis manibus campanator ecclesiae Armenorum reo iura- 
mentum siverotam iuramenti pronuntiare debet iuxta eorum 
ritum et consuetudinem. Castr. Leop. t. 8 sir. 286. — Akt ten objaśnia 
zarazem dokładniej ustęp dekretu Kazimierza Jagiellończyka z r. l^TB: De 



224 O. Balzer. [412] 

Wyraźne wzmianki o wójcie ormiańskim znajdują się 
w statucie zarówno vv części pierwszej (art. YI), jako też dru- 
giej (art. 118, 122 i 124). Z czego wypływa, że obie części 
istniały eon aj później już r. 1469. Ale czy powstały 
równocześnie, jako dzieło tego samego redaktora, jako wypływ 
tego samego aktu redakcyjnego? Wydając przed kilku laty 
tekst St. O., bez możności porównania go z jego podstawą 
(Dat.), wyraziłem był zapatrywanie, że obie jego części, jako 
wyosobnione całości, powstały jeszcze przed przybyciem Or- 
mian do Lwowa ^. Końcowy ustęp tego twierdzenia (miejsce 
powstania obu część;) wymaga sprostowania; przeprowadzony 
powyżej rozbiór składników St. O. ^ wykazał ponad wszelką 
wątpliwość, że zarówno część pierwsza jak i druga złożone 
być mogły dopiero w Polsce. Po tem sprostowaniu utrzymać 
jednak muszę pierwszy ustęp twierdzenia, że każda z obu 
tych części powstała odrębnie, że każda jest wy- 
nikiem osobnej czynności redaktorskiej, a zara- 
zem każda dziełem innego redaktora. Dokładniejsze 

iuramentis vero per Armenos, iudicialiter agentes, praestandis, volumus 
eosdem in consuetudine, quae prius servabatur in talibus, 
conservari. De adductore tamen ad iuramenta, qui rotham ipsis Arme- 
nis pronuntiare deberet, inąuisitionem... capitanei nostri Leopoliensis . . . 
relinąuimus, et commisimus, ut modum et consuetudinem ab aliarum 
ciyitaturn Armenis desuper experiatur, et nos tunc efficiat certiores pro 
finali super eodem adductore per nos fienda decisione (Balzer, Sądown. 
ormiań. 185). Z ustępu tego nie można bynajmniej wnioskować, jakoby 
w r. 1476 nie był jeszcze ustalony sam formalizm przysięgi ormiańskiej, 
zwłaszcza jakoby wtedy nie istniał jeszcze art. 124 St. O. w dzisiejszem 
brzmieniu ; owszem, król zatwierdza w dekrecie wyraźnie obyczaj skła- 
dania przysiąg poprzednio już przestrzegany. Wątpliwym byl wtedy tylko 
jeden szczegół, i to właśnie taki, którym St. O. nie zajmuje się zgoła, 
a mianowicie, kto ma być adduktorem przy ormiańskich przysięgach 
t. j. kto ma odczytywać rotę stronie przysięgającej. Akt z r. 1513 stwier- 
dza jako rzecz przyjętą już podówczas w praktyce, że adduktorem jest 
dzwonnik (campanator) kościoła ormiańskiego. 

1 Corp. iur. Pol. III. str. 417. 418. 

2 Por. str. 202 n. 



[413] Statut ormiański. 225 

porównanie St. O. z jego źródJami mogło mnie tyliio utwier- 
dzić w powyższem przypuszczeniu. 

Zapatrywania tego nie podziela prof. Kutrzeba. Zdaniem 
jego »do (tego samego) redaktora statutu należy odnieść po- 
dział statutu na dwie części. Że nie miał on do tego żadnej 
jakiejś źródłowej podstawy, której istnienie przypuszczał Bal- 
zer, to po zestawieniu statutu z jego źródłami nie może ucho- 
chodzić (tak) wątpliwości. Skąd się ten podział wziął, trudno 
wyjaśnić. Myśl podzielenia go na dwie części, może być, wyszła 
z tej pobudki, że praca Gosza, na której głównie się oparł, 
także dwie części miała* ^. 

Wobec tych argumentów i przypuszczeń stwierdzić należy 
00 następuje: 

Okoliczność, że dwa główne źródła (Dat. i SR.), na których 
oparły się obie części St. O., znajdowały się w tym samym, 
wspólnym kodeksie macierzystym, jaki posiadali Ormianie lwow- 
scy, nie stanowi bynajmniej dowodu, żeby obie części złożone 
były równocześnie, jako jednoUta, od razu przez tego samego 
redaktora dokonana przeróbka. Mogły zajść pewne okoliczności, 
które spowodowały najpierw częściowe zużytkowanie kodeksu 
macierzystego w jednej części, a później znowuż inne, dla któ- 
rych podjęto opracowanie części drugiej. Że w istocie rzecz 
miała się w ten sposób, okażemy poniżej. 

Twierdzenie, że St. O., zredagowany od razu w całości, 
rozdzielono na dwie części, ażeby układ jego upodobnić do 
podziału, przeprowadzonego w Dat. (dwie księgi), nie dałoby 
się utrzymać nawet w tym wypadku, gdyby punkt wyjścia 
w argumentacyi prof. Kutrzeby był zasadny. Bo w takim razie 
podział ten musiałby być przeprowadzony według jakiegoś — 
jakiegokolwiek zresztą — kryteryum, chociażby tylko czysto 
formalnego. Mógłby był n. p. redaktor w jedne księgę ująć 
przepisy, zaczerpnięte z Dat, a w drugą przepisy z SR.; tym- 
czasem w obu częściach materyał ten jest wzajemnie pomię- 

* Kutrzeba, Datastanagirk 679. 
Studya nad hist. prawa polskiego IV. 



226 O- Balzer. [414] 

szany ze sobą. MógJby był w jednej części zawrzeć przejątki 
z pierwszej księgi Dat, a w drugiej postanowienia księgi drugiej, 
przeplatając je, gdzie potrzeba, artykułami z SR. (i gdzienie- 
gdzie z ksiąg prawa niemieckiego i polskiego); tymczasem w obu 
częściach mieszają się ze sobą przejątki zarówno z pierwszej 
jak i drugiej księgi Dat. MógJ wreszcie rozdzielić przejątki na 
dwie księgi wedJug kryteryów rzeczowych, t. j. treści posta- 
nowień, przenosząc do jednej części artykuły, które dotyczą pe- 
wnego lub pewnych działów prawa, a do drugiej takie, które 
znowuż odnoszą się do działów innych; tymczasem w obu 
częściach powtarzają się przepisy, dotyczące tych samych ma- 
teryj prawnych, czasem prawie zupełnie zgodne i oparte na 
tym samym przejątku z kodeksu macierzystego i. Tak więc 
nie ma jakiegokolwiek rozumnego powodu, którym, wychodząc 
z założenia o równoczesnem zredagowaniu obu części, potrafi- 
libyśmy uzasadnić ich rozdział; na ogół trzebaby rozdział ów 
uznać za bezmyślny, do czego nie ma podstawy dostatecznej. 
Zaznaczyć jeszcze należy, że gdyby rozdział ów przepro- 
wadzony został przez tego samego twórcę, uno actu, to nale- 
żałoby sią spodziewać, iż każda z wydzielonych części ozna- 
czona zostanie odpowiednią liczbą porządkową, jako księga I 
i księga II, jak się to stało z obu częściami starszych zwo- 
dów Dat.; tymczasem określenia takiego nie spotykamy tu by- 
najmniej. W tekście St. O., jaki posiadamy, obie części połączone 
są ze sobą bezpośrednio, bez żadnych napisów wyróżniających; 
niełatwo zaś przypuścić, żeby to była zmiana przeprowadzona 
dopiero w tłómaczeniu łacińskiem z r. 1518/9, skoro tłóma- 
czenie owo w poszczególnych artykułach (części II) statutu za- 
chowało najdokładniej ich hczbowanie w oryginale, oddane nie 
cyframi nawet, ale słowami (capitulum primum, secundum i t. d.). 
Powtóre, należałoby w takim razie przyjąć również, że liczbu- 
jąc artykuły części drugiej (1 — 124), ten sam redaktor byłby 
opatrzył liczbami porządkowemi także i artykuły części pierw- 

* O szczegółach por. niżej str. 236. 



[415] Statut ormiański. 227 

szej, tak samo, jak i starsze zwody Dat. w obrębie każdej 
z swych ksiąg liczbowanie takie przeprowadziły; tymczasem 
artykuły części pierwszej nie posiadają wcale liczb porządko- 
wych, i nie można wątpić, że nie posiadały ich także w ory- 
ginale ormiańskim, inaczej tłómaczenie łacińskie byłoby je od- 
dało wiernie, jak się to stało co do artykułów części drugiej. 

Teorya prof. Kutrzeby rozwiewa się wresznie w całości, 
jeżeli uwzględnimy, że sama Macierz lwowska, na której opie- 
rał się St. O., należała do tych zwodów Dat., które nie miały 
przeprowadzonego podziału na dwie księgi, jeno 
zebraną w jeden wspólny kompleks postanowień całość ma- 
teryału. Już poprzednio, przy rozbiorze układu Macierzy, zwró- 
ciliśmy uwagę na ten szczegół; w dalszym ciągu przytoczymy 
jeszcze inne argumenty, popierające to zapatrywanie ^ Wzór, 
powołany przez prof. Kutrzebę, który redaktora St. O. natchnąć 
miał myślą przeprowadzenia podziału na dwie części, nie istniał 
tedy wcale. 

Bardzo cenne wskazówki do wyświetlenia niniejszej sprawy 
poda rozpatrzenie układu obu części St. O., oraz wyświe- 
tlenie wzajemnego ich do siebie stosunku. Zwracamy się naj- 
pierw do części drugiej, stwierdzając, że właściwe jej 
jądro czyh dział główny (art. 1 — 107) stanowi przejątek 
całego niemal materyału, zawartego w drugiej księdze starszych 
zwodów Dat. Poczynając od art. 2 Dat. U, który odpo- 
wiada art-owi 1 St. O., zużytkowuje ten ostatni zabytek prze- 
ważną część przepisów tej księgi swego źródła, aż do osta- 
tniego jej artykułu (Dat. II. 130), który odpowiada art-wi 107 
St. O., i to w tym sposobie, że na ogół następstwo artykułów 
w obu zabytkach jest zgodne. Tylko pewna, stosunkowo nie- 
znaczna część artykułów Dat. II (zwodów starszych) została 
pominięta w St. O., inna, jeszcze mniej hczna, co do porządku 
mniej lub więcej przestawiona; gdzieniegdzie wreszcie napoty- 
kamy tu kilka przejątków z Dat. I lub SR., rozrzuconych 

' Por. str. 194 n. 198. 232. 

28* 



228 O- Balzer. [416] 

W różnych miejscach pośród tamtych artykuJów ^. Go do po- 
minięć i przestawek artykułów Dat. II. wykazaUśmy, że nie- 
które są na pewno zmianami, przeprowadzonemi już w Ma- 
cierzy, a w związku z tem zaznaczyliśmy, że także co do 
innych nie można przesądzać, azali nie zostały dokonane już 
w samej Macierzy; nie można nawet wykluczyć przypuszcze- 
nia, że St. O. odtworzył tu całkiem, albo prawie całkiem wier- 
nie układ Macierzy 2. Taż sama uwaga — żeby pominąć na 
razie wstawki z SR. w art. 61 i 62, o których niżej ^ — od- 
nosi się do kilku wstawek z Dat. I (A), jakie w tym kompleksie 
przepisów spotykamy pośród artykułów Dat. II. Co do dwu 
z nich wykazaliśmy, że znajdowały się już w samej Macierzy 
pomiędzy przepisami Dat. II, skąd nasunął się wniosek, że także 
i trzecia, jedyna, jaka tu jeszcze należy wstawka z Dat. I, 
mogła się znajdować w odpowiedniem miejscu Macierzy*. Nie 
przesądzając i tej rzeczy stanowczo, mamy w każdym razie 
prawo stwierdzić, że układ głównego działu drugiej 
części St. O. (1 — 107) odpowiada na ogół bardzo 
wiernie układowi kompleksu Dat. II. 2 — 130 Macie- 
rzy. Redaktor statutu zmieniał tu prawie wszystko pod wzglę- 
dem stylizacyi, zmieniał bardzo wiele w rzeczowej treści prze- 
pisów, ale co do rozkładu materyału stosował się przedewszy- 
stkiem do źródła, na którem się oparł, albo, jeżeli nawet odeń 
odstąpił, to tylko w nieznacznej mierze. Część druga St. O. 
jest tedy przede w szystkiem nową redakcyą, prze- 
róbką odpowiedniej części gotowego już przed- 
tem zwodu prawa ormiańskiego. 

Ta część zawiera jednak przy końcu grupę innych artyku- 
łów, które określić możemy jako artykuły przydatkowe 
(108 — 124). Zużytkowano w nich w przeważnej części szereg 



* O szczegółach por. str. 192 n. 199 n. 
» Por. str. 198 n. 

' Por. w dalszym ciągu tegoż rozdziału. 

* Por. str. 201. 



[417] 



Statut ormiański. 229 



przepisów zaczerpniętych z SR., ponadto kilka ustępów wy- 
jętych z Dat. intr., częściowo także z ksiąg prawa niemieckiego. 
Z Dat. n jeden tylko artykuł, a raczej krótki wyimek z tegoż 
artykułu, przedostał się tu jako właściwa podstawa odnośnego 
postanowienia St. O. (art. 117 = Dat. II. 1). Ta końcowa grupa 
artykułów przydatkowych, w sprzeczności z tem, co zazna- 
czyliśmy co do działu głównego, wykazuje, w stosunku do 
układu odnośnych źródeł, największą chaotyczność. Żeby 
nie mówić z osobna o materyale bądź co bądź drugorzędnym, 
jaki dla redaktora St. O. przedstawiać musiały zabytki prawa 
polskiego czy niemieckiego, i ograniczyć się do tego tylko sub- 
stratu, jaki przejął z kodeksu macierzystego, t. j. z Dat. i SR., 
stwierdzić trzeba, że ani całość tych artykułów przy- 
datkowych, ani nawetjakaś ich zwarta część, nie 
odtwarza w wiernem następstwie układu j akiej- 
kolwiek części źródeł podstawowych. Przejątki z Dat. 
intr. zawarte są w art. 119 — 121 oraz 123 i 124, przedzielone 
artykułem 122, który opiera się na St. KW. i ZS.; sam też 
porządek przejątków nie odpowiada ściśle ich układowi w ory- 
ginale, gdyż art. 120, oparty na Dat. intr. 5, rozdziela artykuły 
119 i 121, oparte na Dat. intr. 6. Jedyny, przejęty z Dat. II 
artykuł podstawowy, zużytkowany został w art. 117, po prze- 
jątkach z SR., niepołączony bezpośrednio z innymi w tej gru- 
pie przejątkami z Dat. (intr.), lecz oddzielony od nich artyku- 
łem 118, który oparł się na ZS. Gorzej jeszcze przedstawia 
się pod tym względem najliczniejsza tutaj grupa przejątków 
z SR.: mieszczą się one w art. 108—111, 113, 114 i 116, 
może także w art. 11 2 1, rozdzielone w każdym razie artykułem 
115, który znowu ż opiera się na przepisach prawa polskiego 
i niemieckiego. Także następstwo artykułów, zaczerpniętych 
z SR., w miarę jak odpowiadają idącym po kolei artykułom 
St. O., jest na wskroś chaotyczne; uwydatnia je najlepiej samo 
zestawienie hczb porządkowych: 53 : 14 : 27 i 97 : 130 : 102 

1 Por. str. 123. 



230 O. Balzer. [418] 

i 145 : 149 i 150 : 1, 2, 13 i 89. Widocznie redaktor obrał tu 
zgoJa inną metodę co do spożytkowania kodeksu macierzystego, 
aniżeli w dziale głównym części drugiej (art. 1 — 107): nie wią- 
żąc się bynajmniej układem odnośnych działów, jaki zawierał 
kodeks macierzysty, wyjmował zeń na wyryw^ki rozmaite prze- 
pisy, których uwzględnienie wydało mu się wskazanem, i uło- 
żył je w pewną całość według innej, z układem dawniejszym 
nic wspólnego niemającej zasady. Tą zasadą nową stała się 
myśl systematycznego zgrupowania wybranych posta- 
nowień według ich treści rzeczowej. Nie tak, żeby ten system 
wprowadzić w ramy systematyki działu głównego: dla tego 
artykuły owe nie zostały wplecione w odpowiednich miejscach 
pomiędzy artykuły 1 — 107; jeno tak, żeby same grupę artyku- 
łów przydatkowych (108—124) ułożyć między sobą według ich 
związku rzeczowego. W ten sposób przepisy prawa obowiąz- 
kowego wypełniły tu art. 108 — 114; przepisy prawa rodzin- 
nego (opieka) i ściśle z niem złączonego spadkowego art. 115 
i 116, przepis z zakresu prawa karnego (o głowszczyźnie) art. 
117, przepisy o organizacyi i sposobie odprawiania sądów art. 
118 — 121, przepisy z zakresu przewodu sądowego art. 122 — 
124. W dziale głównym części drugiej redaktor 
statutu przejmuje gotową systematykę swojego 
źródła, w dziale artykułów przydatkowych sam 
ją tworzy; i właśnie dla tego w dziale głównym uwzględnia 
bez wyjątku, czy, w najgorszym razie, z nielicznymi tylko wy- 
jątkami, wszystkie po kolei artykuły odpowiedniego kompleksu 
przepisów swojego źródła, przetwarzając je tylko najczęściej 
pod względem rzeczowym i stylistycznym; w dziale artykułów 
przydatkowych wybiera tylko niektóre, na ogół nieliczne prze- 
pisy innych kompleksów swego źródła, w porządku naj do wol- 
niejszym, nie uchylając się i tutaj zresztą od gruntownych 
nieraz przekształceń rzeczowych i stylistycznych. W prze- 
ciwstawieniu do działu głównego, który j est prze- 
róbką (lex emendata) całej jednej wielkiej części 
kodeksu macierzystego, grupa artykułów przy- 



[419] Statut ormiański. 231 

datkowych przedstawia się jako wyciąg (epitome) 
z wszystkich części pozostałych tegoż kodeksu. 
Mimo ten odmienny sposób zużytkowania i zgrupowania ma- 
teryaJu w obu działach nie przeprowadził tu redak- 
tor St. O. podziału na dwie wyodrębnione od sie- 
bie części; art. 1 — 107 i 108 — 124 łączą się bezpośrednio 
ze sobą i posiadają jedno wspólne liczbowanie; stanowią, razem 
wzięte, jedne wspólną, dzisiejszą drugą część St. O. 

W świetle tych spostrzeżeń pilno nam wyjaśnić pewną wąt- 
phwość, którą aż dotąd musieliśmy pozostawić bez rozpatrze- 
nia. Stwierdziliśmy poprzednio, że tekst Dat. w Macierzy lwow- 
skiej nie był podzielony na dwie osobne księgi; ale stwierdziliśmy 
zarazem, iż główny dział części drugiej St. O. (1 — 107) zużyt- 
kował prawie w całości i w tym samym prawie porządku cały 
niemal materyał księgi II. Dat. (art. 2—130). Czy nie ma sprze- 
czności pomiędzy obu temi twierdzeniami, i czy nie należy ra- 
czej przypuścić, że redaktor statutu znalazł właśnie w Macierzy 
gotowy podział Dat. na dwie księgi, w ślad za czem też księgę 
drugą, wyosobnioną tu jako całość, obrał za podstawę głównego 
działu części drugiej ? Szczegół na pozór drobny, oświetla 
w sposób nieoczekiwany całą tę sprawę. Gdyby Macierz miała 
przeprowadzony podział na dwie księgi, natenczas oczywiście 
na czele księgi II znajdowałby się Dat. E. 1; albo gdybyśmy 
tu nawet przypuścili jaką przestawkę, musiałby się on znaj- 
dować na jakiemkolwiek innem miejscu tejże księgi. Ów ar- 
tykuł Dat. II. 1, to najobszerniejszy przepis w całym zwodzie 
Gosza: omawia on wszechstronnie stosunki prawne odnośnie 
do osoby króla, więc sprawę następstwa tronu, poszczególne 
kierunki w^ładzy królewskiej, prawa zwierzchnicze i regalia, 
system podatkowy, stosunek króla do lenników, w związku 
z tem także organizacyą warstw społecznych w Armenii; sta- 
nowi on jak gdyby osobny zwód prawny w zwodzie Gosza, 
złożony, prócz ustępów początkowych, z 9 rodziałów i 90 pa- 
ragrafów^. Na ogół treść przepisów tego artykułu nie nada- 

» Tekst u Karsta, Rechtsbuch II. 403—410. 



232 O. Balzer. [420] 

wała się do zużytkowania w St. O.; dotyczyły one stosunków, 
które w Polsce opierały się przeważnie na zgoła innych pod- 
stawach, a ponadto były bezprzedmiotowe w zwodzie prawnym, 
mającym służyć gminie ormiańskiej miejskiej. Przecież jednak 
jeden z paragrafów tego artykułu nadał się redaktorowi sta- 
tutu do uwzględnienia: przepis o wysokości głowszczyzny, za- 
czerpnięty z rozdziału o przysługującej królowi władzy karnej. 
Ponieważ wszystkie zresztą inne przejątki z Dat. II. zużytko- 
wane zostały jako artykuły podstawowe w głównym dziale 
części drugiej St. O. (art. 1 — 107), przeto nie można wątpić, 
że i ten wyimek byłby się przedostał do tej grupy artykułów, 
gdyby przeprowadzony w Macierzy podział na dwie księgi był 
mu wskazał miejsce w obrębie księgi II; i to tak, że, o ile nie 
przyjmiemy tu jakiejś przestawki w samej Macierzy, jako po- 
chodny z Dat. II. 1, byłby został zużytkowany na miejscu na- 
czelnem drugiej części St. O., jako jej artykuł pierwszy. Tym- 
czasem art. 1 drugiej części St. O. opiera się na Dat. II. 2, 
przyczem wyimek ów z Dat. II. 1 pominięty został nie tylko 
na tern miejscu, ale w ogóle także w całym dalszym ciągu 
działu głównego części drugiej, aż do art. 107. Odnajdujemy 
go dopiero w grupie artykułów przydatkowych, jako 
podstawę art. 117, w pomieszaniu z innymi przejątkami z tych 
części kodeksu macierzystego, które nie odpowiadają Dat-wi II. 
Znaczy to, że w Macierzy nad Dat. II. 1 nie było napisu, wska- 
zującego iż odtąd rozpoczyna się księga II; czyli innemi słowy: 
Macierz nie miała przeprowadzonego rozdziału 
na dwie księgi. Przyczyna, dla której mimo to główny dział 
części drugiej St. O. zużytkował prawie w całości księgę II 
Dat, poczynając już od art. 2 tegoż zwodu, tłómaczy się w inny 
sposób. Winniśmy pamiętać o tem, że w czasie, kiedy doko- 
nywano redakcyi drugiej części St. O., samorządne sądownic- 
two gminy ormiańskiej lwowskiej miało za sobą już całowie- 
kową z górą przeszłość, jak niemniej, że to sądownictwo ze 
względu na stosunki miejscowe przybrało od razu charakter 



[421] Statut ormiański, 233 

Ściśle świecki ^. Długoletnia praktyka sądów ormiańskich mu- 
siała wskazać i ustalić, jaki kompleks przepisów Dat. ma tu 
przedewszystkiem znaczenie i zastosowalność w stosunkach co- 
dziennego życia: była nim przedewszystkiem ta część zwodu, 
która się poczynała od Dat. II. 2 i sięgała aż do końca (Dat. 
II. 130), jako główny zrąb przepisów świeckiego prawa sądo- 
wego. Co przed tym kompleksem mieściło się w Dat., było na 
ogół albo ze względu na niefortunną stylizacyą mniej dostępne 
w użyciu praktycznem, jak niektóre zasady przewodu praw- 
nego, gubiące się w rozwodnionym, bardzo rozwlekłym tekście 
Dat. intr., albo, pomijając pewne wyjątki, niezastosowalne, jak 
księga I Dat, podająca przepisy prawa kanoniczno-duchownego 
i art. 1 Dat. II jako zbiór przepisów bezprzedmiotowego w Pol- 
sce prawa politycznego (królewskiego). Redaktor drugiej części 
St. O., jako substrat głównego działu w swym zwodzie, obrał 
właśnie ten kompleks artykułów, który przedewszy- 
stkiem nabrał praktycznego znaczenia w sądo- 
wnictwie ormiańskiem Iwowskiem, które, jako całość sama 
dla siebie, zdobyło tu sobie zastosowalność przed innymi 
kompleksami przepisów zwodu macierzystego. Artykułu Dat. 
II. 1, stojącego przypadkowo na rozgraniczu między tą częścią 
głównie używaną a częściami innemi, nie uwzględnił w odpo- 
wiedniem miejscu, choć według pierwotnego podziału Gosza 
na dwie księgi artykuł ten należałby formalnie do grupy arty- 
kułów podstawowych działu głównego; odnośny wyimek podał 
dopiero w grupie artykułów przydatkowych, tam, gdzie spo- 
żytkował także niektóre inne ustępy z pozostałych kompleksów 
kodeksu macierzystego. Gdyby podział na księgi był mu wska- 
zał formalną łączność artykułu tego z kompleksem innych, 
w dziale głównym zużytkowanych (Dat. II. 2 — 130), byłby chyba, 
według wszelkiego prawdopodobieństwa, umieścił odnośny wy- 
imek w miejscu właściwem (jako art. 1 St. O.), podobnie jak, 
ze względu na związek z tymże kompleksem, umieszczał w od- 

* Por. Balzer, Sadown. ormiań. 20. 



234 O. Balzer, [422] 

powiednich miejscach nawet takie artykuły Dat. II, które w sto- 
sunkach miejscowych nie przedstawiały znaczenia praktycznego, 
n. p. przepisy o niewolnictwie, o rozbiciu okrętów i t. p. 

Zwracamy się z kolei do rozpatrzenia układu części 
pierwszej St. 0. Rzeczowo przedstawia się on pod każdym 
względem przejrzyście i poprawnie. Pierwsze trzy artykuły po- 
dają ogólne zasady o sprawowaniu sądownictwa, przyczem 
pierwszy, naczelny, jest zarazem przypomnieniem religijnego 
obowiązku święcenia niedzieli (nieodprawiania sądów), dwa 
dalsze zaś (II, III) zawierają nakaz bezstronnego wymiaru spra- 
wiedliwości. Następujące z kolei trzy artykuły (IV — VI) podają 
przepisy prawa procesowego, przedewszystkiem rzecz o dowo- 
dach sądowych; wreszcie końcówce cztery artykuły (VII — X) 
zbierają w organiczną całość szereg postanowień o małżeń- 
skiem prawie majątkowem tudzież dziedziczeniu testamento- 
wem i beztestamentowem. W przeciwieństwie do tego prostego 
i jasnego zgrupowania rzeczowego, formalna podstawa układu, 
porównanego z układem źródeł, na których się ta część oparła, 
przedstawia się jako zupełnie bezładna. Ze źródeł tych redak- 
tor niniejszej części nie zaczerpnął żadnego zwartego 
kompleksu postanowień, jak się to stało w dziale głó- 
wnym części drugiej (art. 1 — 107); zużytkowuje on tu tylko 
kilka wyjętych na wyrywki postanowień rozmaitych części ko- 
deksu macierzystego. Na SR. opiera dwa pierwsze artykuły, 
i to tak, że podstawą pierwszego z nich jest SR. 44, a pod- 
stawą następnego napis główny SR. Na Dat. intr. polegają art. 
III — VI, przyczem przejęte stamtąd postanowienia nie idą tu 
porządkiem samego źródła, gdyż art. V, oparty na Dat. intr. 8, 
rozdziela art. IV i VI, polegające na Dat. intr. 6. Z Dat. ks. I 
zużytkowane są art. 121 — 123, z tych pierwszy jako częściowa 
podstawa art. IX, dwa ostatnie w art. X. Wreszcie z Dat. ks. 
II przejęto tu dwukrotnie art. 62 i 63 jako podstawę art. Vni 
i IX, w tym ostatnim artykule nadto Dat. II. 65; późniejszy 
zaś w kolei następstwa Dat. II. 99 posłużył jako podstawa 
bliższego tu art. VII. Widocznie redaktor nie krępował się 



[423] Statut ormiański. 235 

jakimikolwiek względami na układ i zasób treściowy swojego 
źródła: dla zgrupowania przepisów w ustalonym przez siebie 
porządku rzeczowym, zestawiał ze sobą artykuły podstawowe, 
zaczerpnięte z różnych miejsc kodeksu macierzystego, przyczem 
spożytkowywał tylko te z pośród nich, które dotyczyły mate- 
ryj prawnych, uwzględnionych w tej części St. 0. Na ogół 
cała część pierwsza tegoż statutu jest znowuż tylko 
wyciągiem pewnej ilości postanowień, porozrzucanych w ró- 
żnych miejscach kodeksu macierzystego, podobnie jak wy- 
ciąg taki stanowi również grupa artykułów przy- 
datkowych części drugiej (art. 108 — 124). 

Spostrzeżenie to przedstawia wielką doniosłość dla oceny 
rozpatrywanego tu pytania głównego. Jeżeli, razem z prof. Ku- 
trzebą, przyjmiemy, że obie części St. O. są wynikiem jedno- 
razowego aktu redakcyjnego, musielibyśmy konsekwen- 
tnie całą część pierwszą (I — X) uznać za grupę 
artykułów przydatków y eh, dołączonych tak samo 
jak art. 108 — 124 do głównego działu części dru- 
giej (art. 1 — 107), opartego na kompleksie Dat. II. 2 — 130. 
W takim zaś razie staniemy wobec całego szeregu nierozwią- 
zanych zagadek. Będziemy musieli zapytać najpierw, jaka ro- 
zumna przyczyna skłonić mogła tego samego redaktora do 
rozdziału artykułów przydatkowych na dwie osobne grupy, 
z których jedne umieścił na czele, a drugą na końcu statutu, 
przed i po dziale głównym? Wszak daleko logiczniej byłoby 
zebrać je w jedne całość, i umieścić wszystkie razem albo na 
początku, przed działem głównym, albo, co jeszcze bardziej 
naturalne, na końcu, po tymże dziale. Gdybyśmy zaś już na- 
wet przyjąć chcieli jakąś nieobliczalność w logicznem rozumo- 
waniu redaktora, i usprawiedliwih ów podział na dwie wyoso- 
bnione grupy, należałoby znowu zapytać, dla czego grupę naczelną 
(I — X), wyłączył formalnie jako osobną część czy księgę (pierw- 
szą), a nie postąpił tak samo z grupą końcową, oznaczając ją 
jako księgę trzecią? Widzimy tu właśnie myśl przeciwną, gdyż 
przez kontynuacyą liczbowania artykułów (108 — 124) redaktor 



236 O- Balzer. [424] 

zaznaczył wyraźnie, iż uważa tę grupę za składnik części dru- 
giej. Ponieważ w^ obu grupach przydatkowych jest widoczna 
dążność do systematycznego uporządkowania materyału, więc 
możnaby jeszcze próbować wytłómaczyć ów rozdział wzglę- 
dami na rzeczową treść przypisów. Możnaby n. p. zrozumieć, 
że na czele statutu, jako część jego pierwszą, umieszczono takie 
artykuły przydatkowe, które dotyczą jednej czy kilku odrę- 
bnych materyj prawnych, a przy końcu znowuż inną grupę przy- 
datków, odnoszących się do innych materyj: n. p. na czele 
przepisy prawa procesowego, na końcu normy prawa mate- 
ryalnego lub na odwrót i t. p. Tymczasem rzecz ma się wła- 
śnie odwrotnie: obie grupy przydatków poruszają się w prze- 
ważnej części w tych samych matery ach prawnych, uwzględniają 
nawet częściowo te same stosunki szczególne. O organizacyi 
sądowej i sposobie odprawiania sądów mówią art. 118 — 121, 
łączące się z tą kwestyą bezpośrednio ogólne zasady o spra- 
wowaniu sądownictwa znajdujemy w art. II i III; przewodem 
sądowym zajmują się art. IV — VI oraz 119 i 121 — 124, pra- 
wem rodzinnem i spadkowem art. VII — X oraz 115 i 116. Na 
szczególną uwagę zasługują zwłaszcza w obu grupach pewne 
przepisy, dotyczące tych samych kwestyj prawnych, oparte cza- 
sem na tej samej podstawie źródłowej: tak art. VI i 119 o do- 
wodzie ze świadków (Dat. intr. 6) oraz art. VIII— IX i 116 
o dziedziczeniu testamentowem i beztestamentowem. Niepodobna 
przypuścić, żeby ten sam redaktor, objawiwszy w obu grupach 
artykułów przydatkowych widoczną dążność do ściśle rzeczo- 
wego, systematycznego ułożenia materyału, rozbijał rzeczy po- 
krewne na osobne, w dwu różnych miejscach podane artykuły, 
albo co gorsza, żeby przepisy, tego samego dotyczące przed- 
miotu, po części te same i na tych samych oparte źródłach, 
powtarzał dwukrotnie, na czele i przy końcu swojego zwodu. 
Powtarzania pewnych norm znaleść można czasem w dziale 
głównym części drugiej, przystosowanym wiernie do układu 
Macierzy (Dat.), która sama nieraz do tych samych przedmio- 
tów powracała; tutaj jednak ów wzgląd formalny (przejęcie 



[425] Statut ormiański. 237 

gotowego układu) nie odgrywał roli, zaczem też i powtórzenia 
usprawiedliwić się nie dadzą. 

Ponad wszystko wchodzi tu w rachubę jeszcze jeden ważny 
szczegół. Z układu części drugiej St. O. wynika, iż wszystko 
to, co w nim było do zużytkowania z kompleksu postanowień 
Dat. II. 2 — 130, redaktor umyślił zawrzeć w dziale głó- 
wnym tejże części (art. 1 — 107). Jakoż w istocie w grupie ar- 
tykułów przydatkowych tejże części (art. 108 — 124) nie ma 
ani jednego artykułu z owego kompleksu, któryby 
tutaj został przeniesiony, choć związek rzeczowy mógłby był 
za tem nieraz przemówić. Widocznie dział główny, jako też 
owa końcowa grupa artykułów przydatkowych, są dziełem tego 
samego redaktora, który postępował według ustalonej z góry 
zasady. Inaczej przedstawia się rzecz co do części pierwszej 
St. O. W tej części zużytkowano kilka artykułów kom- 
pleksu Dat. II. 2—130, a mianowicie Dat. II. 62, 63, 65 i 99 
(VIII, IX, VII). Gdyby ta część złożona została razem z częścią 
drugą, owa przestawka byłaby zgoła nie do wytłómaczenia; 
musielibyśmy raczej oczekiwać, że artykuły te spożytkowane 
zostaną w odpowiednich miejscach głównego działu części dru- 
giej, jak wszystkie inne z kompleksu Dat. II. 2 — 130. Skoro je 
przecież znajdujemy w części pierwszej, to widocznie dostały 
się one tu w innym czasie, za sprawą innego redaktora, który 
nie wiązał się tamtą zasadą, i dla którego kompleks Dat. II. 
2 — 130 był tak samo przedmiotem podatnym do ekscerpowa- 
nia. jak nim były w zasadzie Dat. intr.. Dat. I, Dat. II. 1 i SR. 

Już z tych uwag wypływa ponad wszelką wątpliwość, że 
obie części St. O. nie powstały równocześnie, że 
każda z nich zawdzięcza początek osobnemu ak- 
towi redakcyjnemu. Stwierdzają ten pogląd inne jeszcze 
szczegóły, mianowicie porównanie zewnętrznej faktury i me- 
tody redakcyjnej obu części. Zewnętrznie — część pierwsza 
wyróżnia się od drugiej tem, że cały szereg artykułów (IV — VI, 
IX, X) rozpoczyna słowem »itera«, czego w części drugiej nie 
spotykamy nigdzie. Kilka napisów nad artykułami części pierw- 



238 O- Balzer. [426] 

szej (I — III) odnosi treść postanowień tamże zawartych do dzia- 
łalności ustawodawczej królów^ armeńskich, co znowiiż nie po- 
wtarza się nigdzie w części drugiej ^. Znamienną też jest rzeczą, 
że w części drugiej podstawą przekształceń pierwotnych prze- 
pisów Dat. są na ogół normy prawa zarówno polskiego jak 
i niemieckiego, i to z pewną, przynajmniej liczebną przewagą 
elementów prawa niemieckiego, natomiast w części pierwszej 
wyłącznego materyału do przekształceń dostarczyły przepisy 
ustawodawstwa polskiego, i to czasem w tym sposobie, że usu- 
wały kohdujące ze sobą zasady prawa niemieckiego. Przy 
składaniu obu części pracowano widocznie w spo- 
sób odmienny, zarówno przy kształtowaniu formy zewnętrz- 
nej, jako też samej treści postanowień. 

Jeżeli obie części powstały odrębnie, w różnych czasach, 
to nasuwa się z kolei pytanie, która z nich jest wcześniejszą? 
Kilka momentów wskazuje niedwuznacznie na to, że część 
pierwsza powstała przed częścią drugą. W ogól- 
nym zwodzie, który określamy dziś pospolicie nazwą Statutu 
ormiańskiego, zajmuje ona miejsce naczelne; słuszna przypu- 
ścić, ze stało się to dla tego, iż redaktor części drugiej przy- 
łączył na dalszem miejscu swoje pracę do pracy dawniejszej, 
którą zastał już gotową. Nie bez pewnego znaczenia jest także 
zaznaczony już szczegół, iż niektóre artykuły części pierwszej 
zaczynają się od słowa »item«; jakkolwiek bowiem stylizacya 
taka powtarza się niejednokrotnie w pomnikach prawnych ca- 
łego średniowiecza, a nawet i później, to jednak na ogół jest 
właściwością raczej dawniejszej, aniżeh późniejszej techniki 
kodyfikacyjnej, i przy zestawieniach porównawczych przechyla 
szalę na korzyść daty wcześniejszej. Najważniejszym wreszcie 
jest zaznaczony poprzednio ^ szczegół, iż cześć pierwsza zużyt- 
kowuje art. Dat. II. 62, 63, 65 i 99, zatem kilka przepisów 
z kompleksu artykułów Dat. II. 2 — 130, i że właśnie artyku- 



* Na szczegół ten zwróciZem już uwagę w Corp. i u r. Pol. III. str. 417. 
« Por. str. 237. 



[427] Statut ormiański. 239 

łów tych nie uwzględniono w dziale głównym części drugiej, 
który oparł się na tymże kompleksie. Gdybyśmy przyjęli, iż 
część druga St. O. powstała rychlej niż pierwsza, nie zdołali- 
byśmy wytłómaczyć, dla czego redaktor, idący na ogół wiernie 
za układem owego kompleksu, pominął tu owych kilka, bardzo 
zresztą ważnych artykułów, choć wtedy nie mógłby był jeszcze 
przewidzieć, iż zużytkowane zostaną w jakimś układzie pó- 
źniejszym, w tym wypadku w części pierwszej. Przyjmując na- 
tomiast, iż część pierwsza powstała rychlej, wytłómaczymy to 
zjawisko w sposób całkiem naturalny: w części drugiej, mimo 
wskazówek, jakie podawEił układ kompleksu Dat. II. 2 — 130, 
pominięto je dla tego, że mieściły się w istniejącej już 
podówczas części pierwszej. 

Skromne tedy początki wykazuje samodzielna praca kodyfi- 
kacyjna w gminie Ormian lwowskich. Inauguracyą jej stanowi 
niewielki, odpowiednio przerobiony, dziesięcioartykułowy wy- 
ciąg z kodeksu macierzystego, jak go nam przedsta- 
wia dzisiejsza część pierwsza St. O. Nie potrzeba dodawać, że 
wyciągu tego nie złożono w tym celu, żeby zastąpił całą 
Macierz, gdyż przeważna część zawartej w nim materyi pra- 
wnej, chociażby tylko tej, która w ramach świeckiego sądo- 
wnictwa Ormian tamtejszych miała zastosowalność praktyczną, 
nie była tu jeszcze uwzględniona. Ów wyciąg miał się stać 
prawem obowiązującem obok zachowanego nadal w mocy 
kodeksu macierzystego; co najwięcej usunąć miał zastosowal- 
ność tych jego artykułów, w których miejsce postawił inne, 
odpowiednio przekształcone. Ale nawet i ta zmiana, w tak 
szczupłym i ograniczonym zakresie przeprowadzona, przedsta- 
wiała poważne trudności, o ile chodziło o zapewnienie wycią- 
gowi mocy obowiązującej. Trzeba przypomnieć wielką, nie- 
wzruszalną w zasadzie powagę, jaką posiadały w owych 
czasach przyjęte długowiekową praktyką kodeksy prawne, i nie 
można wątpić, że takiej powagi zażywała też Macierz lwowska; 
trzeba także pamiętać i o tem, że tu, na obczyźnie, brakło 
Ormianom owego najwyższego organu, jakim w dawniej szem 



240 O- Balzer. [428] 

ich państwie była rodzima władza królewska, powołana do 
przeprowadzania zmian w zakresie ich rodzimego prawa, któ- 
reby nie tylko już formalnie, ale i wewnętrznem swojem zna- 
czeniem wpłynąć mogły na przekształcenie starodawnych, w dłu- 
giem użyciu ustalonych zasad prawnych. Czego w danej chwili 
i w danych warunkach nie można było uzyskać w rzeczywi- 
stości, trzeba było uzupełnić przez stosowną fikcyą: trzeba 
było zasady, w wyciągu owym ustalone, odnieść 
do dawniejszych królów armeńskich jako twór- 
ców i właściwych prawodawców. 

Pomysł łączenia genezy prywatnych zwodów prawa z dzia- 
łalnością ustawodawczą królów jest dość pospolitym rysem 
ówczesnego życia prawnego, nie tylko na Wschodzie, ale po 
części także w krajach zachodnich; mało gdzie jednak wystę- 
puje on tak dobitnie na zewnątrz, jak właśnie w pomnikach 
prawa armeńskiego. Wzorem były tu zresztą nieraz analogiczne 
pomysły, przeprowadzone w prywatnych zwodach późniejszego 
prawa wschodnio-rzymskiego, które często, razem z zabytkami 
właściwego prawa armeńskiego, mieściły się w wspólnych ko- 
deksach zbiorowych, n. p. Ekloga, przypisywana Justynianowi, 
albo Księga syryjsko-rzymska. odnoszona do cesarzów Konstan- 
tyna, Teodozyusza i Leona i. Opierając się na tych wzorach, 
odnoszono też niejednokrotnie powstanie zwodów prawa ar- 
meńskiego do ustawodawczego aktu któregoś z władców; przy- 
czem, co do oznaczenia osoby, trzymano się wzorów owych 
mniej lub więcej dokładnie. Raz zatrzymywano bez zmiany 
przekazane imię i określenie godności: tak Kodeks nakicze- 
wański podaje w napisie, iż mieści w sobie ustawodawstwo 
>prawowiernego cesarza Justyniana*, a w tekście, iż polega na 
» księdze prawnej bogobojnego cesarza Justyana* 2; podobnież 
Kodeks astrachański wywodzi początek swój od przysłanej do 



1 Por. str. 154. 

« Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 360. 361 przyp.; por. tez tutaj 
str. 158. 



[429] Statut ormiański. 241 

Gruzyi rzekomo przez cesarza Justyniana księgi prawnej ^^ 
Kiedyindziej zatrzymywano wprawdzie wiernie samo imię, ale 
obcego wJadcę, który je nosił, przemieniano w króla armeń- 
skiego: tak w pewnej średniowiecznej kronice ormiańskiej po- 
dano, jakoby Leon I (założyciel dynastyi Rupenidów) zatwier- 
dził był kodeks praw ormiańskich, poczynający się od słów: 
»Leon i^ról, jego pamięć niech będzie błogosławiona*: co jednak 
wskazuje niewątpliwie na SR., gdzie mowa o » Leonie (wzgL. 
Konstantynie lub Teodozyuszu), królu błogosławionej pamięci*, 
t. j. o cesarzach rzymskich, rzekomych autorach tego zbioru ^ 
Kiedyindziej wreszcie zmieniano zarówno imię jak i określenie 
godności, przypisując autorstwo zwodów rozmaitym królom 
armeńskim. Kodeks Wachtanga stwierdza w przedmowie, wi- 
docznie na podstawie jakiejś wzmianki czy zapiski w Macierzy 
gruzińskiej, iż część armeńska zawartego w nim materyału 
(art. 151 n.) opiera się na »ustawach cara Jerzego ormiań- 
skiego* ^•, zwód zaś, zawarty w rpisie Eczm. nr. 735, zbliżony 
znacznie do Kodeksu nakiczewańskiego, określa w przedmowie 
pochodzenie swoje w sposób następujący: >Nasz bogobojny 
i błogosławiony król Hetum (z połowy XIII w.) dokonał zbioru 
edyktów wielkiego Trdata (Tirydata)*, przyczem, jak stwier- 
dzają znawcy, nie można tu znowu myśleć ani o edyktach Ti- 
rydata, ani o jakiejś pracy kodyfikacyjnej Hetuma*; chodzi tu 
niewątpliwie o autorstwo fikcyjne. 

Tą samą drogą poszedł też redaktor pierwszego wyciągu 
lwowskiego, jak go nam obecnie przedstawia wstępna część 
St. O. Z poprzednikami swymi zgadza się w tem, że powstanie 
przepisów prawnych odnosi do królów ormiańskich; różni się 
zaś od nich przez to, że nie cały swój wyciąg przypisuje 
temu samemu władcy, ale kilka artykułów kilku po kolei wład- 
com; wreszcie, że podaje tu znowuż inne imiona, aniżeli po- 

i Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 363. 364 przyp. 
' Ibid. XIX. 365 przyp. 
^ Haxthausen, Transkaukasia II. 196. 
* Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 368. 369. 
StłidTa nad hi»t. prawa polskiego W. 29 



242 O. Balzer. [430] 

przednicy. Na czele art. I wypisuje: Johannes Del gratia rex 
Armeniae tempore felicis iraperii sui constituit . . . i t. d.. rozu- 
miejąc tu widocznie Jana Serapada z rodu Bagratydów (1020 — 
1040), jedynego króla ormiańskiego tego imienia. O przejątku, 
czy rzeczywistej ustawie króla Jana, jak trafnie wykazai Karst, 
nie można tu myśleć; odnośny artykuł zaczerpnięty został z SR. 
44 ^ Uwagi godną jest rzeczą, że w SR. artykuf ten przypi- 
sano wyraźnie cesarzowi Leonowi; w tej samej formie poda- 
waj to imię także zwód macierzysty gruziński, albowiem w Ko- 
deksie Wachtanga (art. 44) jako autor tego przepisu powołany 
jest również cesarz Leon^. Widocznie nasz redaktor zmienił 
tu świadomie i z umysłu imię rzekomego autora przepisu. 
Art. U poczyna się znowuż od słów: Item Theoti regis Arme- 
niae memoria digna et laudabilis et aliorum regum et prłnci- 
pum Catholicorum Armeniae. Jest to znowuż częściowa repro- 
dukcya napisu wstępnego, jakim zaopatrzono księgę SR.: »Ustawy 
królów Konstantyna, Teodozego i Leona « ^. Uderza tu, że re- 
daktor wyciągu nie wymienił z osobna wszystkich trzech imion 
po kolei, jak je podawało jego źródło, i że ograniczając się do 
jednego tylko z nich, nie uwzględnił imienia pierwszego, jeno 
środkowe, i to w tym sposobie, że je co do formy przetwo- 
rzył: zmienił Teodozyusza na Teota, które to brzmienie zbliża 
się znowu do nomenklatury Theodoros czyli po armeńsku To- 
ros; było tego imienia dwu królów ormiańskich, z rodu Ru- 
penidów, Toros I (1100—1123) i Toros II (1144—1168). I tu- 
taj więc wybór i zmiana imienia są wypływem pewnej z góry 
powziętej myśh świadomej. Nie można wątpić: redaktorowi, 
znającemu widocznie dawniejszą historyą armeńską, chodziło 
w obu wypadkach o to, aby wstawić tu imiona rzeczy- 
wistych królów armeńskich, i przez to zwodowi swojemu 



* Karst, Grundriss, Zeitschr. XIX. 350; por. o tern jeszcze dalsze 
uwagi tutaj str. 243 przyp. 1. 

* Hazthausen, Transkaukasia II. 243. 
» Por. str. 10. 155. 



[431] Statut ormiański. 243 

zapewnić tern snadniej powagę i znaczenie na zewnątrz ^ Do- 
damy jeszcze, że przytoczone powyżej bliższe określenia Teota 
i innych bezimiennie podanych królów armeńskich odnieść się 
dadzą do wzorów istniejących już przedtem; tak zwrot »me- 
moria digna et laudabilis* wprost do SR., gdzie wymienieni 
trzej władcy (Konstantyn, Teodozyusz i Leon), określeni są jako 



1 Wydając tekst St. O. w mojem Corp. iur. Pol. III. objaśniłem na 
str. 428 wzmianki o loannes rex Armeniae i Theotus rex Armeniae tak 
samo, jak powyżej w tekście, t. z. że rozumiany tu jest Jan I Bagratyda 
i Toros I albo II Rupenidzi, i objaśnienia tego nie widzę powodu zmie- 
niać także obecnie. Prof. Kutrzeba, Datastanagirk 674. 675 strofuje 
mnie o to, czyniąc zarzut, iż powinieniem byZ wskazać na pochodzenie 
odnośnych artykułów z SR., oraz zaznaczyć, iż są to właściwie przekształ- 
cenia imion rzymskich imperatorów Leona (ad I) i Teodozyusza (ad II); 
w tern upatruje także jeden z dowodów mojej >n)eznajomości« dawniej- 
szej literatury. Rzecz całą załatwiam prostem powołaniem się na stwier- 
dzoną poprzednio okoliczność (por. str. 17), że w wydawnictwie mojem 
nie zaznaczałem pochodzenia poszczególnych artykułów St. O., której to 
rzeczy ze względu na brak dostępnego tekstu głównego źródła, Datasta- 
nagirku, nie było można wtedy (1904) rozpatrywać; i że zresztą chodziło 
mi tylko o wyjaśnienie, kogo sam redaktor St. O. miał na myśli, powo- 
łując nazwiska królów Jana i Teota. Stwierdzę zresztą, że gdybym był 
nawet spożytkowaił bezpośrednio wyniki ówczesnej literatur)' naukowej, 
nie byłbym był mógł sprawy tej prawie w niczem bliżej objaśnić. W pracy 
swej z r. 1887 Kohler wypowiedział tylko przypuszczenie (wahr- 
scheinlich), że Theotus w art. II zastępuje Teodozyusza z SR.; natomiast 
o art. I, przypisanym Janowi, przyjmował, że jest to autentyczna 
ustawa królewska (ein achtes Kónigsgesetz, por. Zeitschr. VII. 403). Za 
autentyczną ustawę Jana armeńskiego uważał ten przepis także jeszcze 
r. 1889 Dareste, Etudes 122. Oto wszystko, co o tym przedmiocie wie- 
dziano w literaturze aż do r. 1904. Że prof. Kutrzeba wie więcej, to 
już zasługa Kar sta, położona r. 1906 (Grundriss, Zeitschr. XIX. 350); 
nie można mnie winić o to, że na dwa lata przedtem nie odgadnąłem 
przyszłych wywodów tego autora. Mówiąc o Janie Bagratydzie podałem 
jego przydomek w formie »Sympat«, choć zwykle określa się go >Sem- 
pad< ; prof. Kutrzeba i z tego zdaje się być niezadowolony. Różnica wy- 
nikła stąd, że opierałem się tu na wskazówkach mojego informatora — 
armenisty, który mi to imię z armeńskiego dzieła Czakidżiana (powoł. 
w Corp. iur. Pol. III. str. 428) w ten sposób odczytał. Nie chcę zresztą 

29* 



244 O. Balzer. [432] 

» królowie błogosławionej pamięci* ^ ze zwrotem zaś >etaliorum 
regum et principum Catłiolicorum Armeniae* zestawić należy 
przytoczony poprzednio z Kodeksu nakiczewańskiego ustęp 
o ustawodawstwie » prawowiernego* cesarza Justyniana 2. Na 
omówionych tu dwu imiennych powołaniach władców armeń- 
skich (art. I i II) nie poprzestał zresztą redaktor wyciągu; na 
czele art. III zamieścił jeszcze napis ogólny: »Reges Armeniae 
iuris formam iudicibus decernunt talem «, który, jak z samej 
treści wynika, nie odnosi się już wyłącznie tylko do art. III, 
ale bądź to do wszystkich artykułów dalszych, aż do X włą- 



przez to przesuwać nań w czemkolwiek odpowiedzialności. Kto miał do 
czynienia z wyrazami z języków wschodnich, temu wiadomo, że częściowo 
ze względu na wJaściwości tamtejszej pisowni, a przedewszystkiem wy- 
mowy, nie dość wyraźnej dla ucha zachodniego, transkrypcya odnośnych 
form w pisowni języków zachodnich przedstawia różne wątpliwości, i pro- 
wadzi niejednokrotnie do mieszania dwu pokrewnych dźwięków. Nazwiska 
pisarzów arabskich czy perskich, zajmujących się po części dziejami Sło- 
wiańszczyzny, są tego najlepszym dowodem. Jedni n. p. czytają Ibn-Rosteh, 
inni Ibn Rusta, jedni Ibn-Fadlan, inni Ibn-Fodlan, jedni Guardesi, inni 
Gurdesi i t. p. Toż samo dotyczy zwłaszcza języka armeńskiego. Nazwisko 
wydawcy Datastanagirku Bastamianca czytał Kohler r. 1887 Pastamianz 
(Zeitschr. VII. 398). Nawet w poszczególnych dyalektach armeńskich takie 
przemiany są bardzo częste, n. p. w wsch.-arm. Gosz (autor Datastana- 
girku), pruik (posagi, tsuch (plebania), w zach.-arm.: Kosz, bruik, dzuch 
(Karst, Rechtśbuch II. 46. 157). Najbardziej znamienne, że imię Gosza, 
czytane pospolicie Mechitar, i w tej formie przytaczane przez Karsta 
w drugim tomie wymienionego co dopiero wydawnictwa, używane jest 
przez tegoż samego autora w pierwszym tomie stale w formie: My- 
chitar (por. n. p. ibid. I. str. XYI. XVIli. 

1 Por. str. 154". 

* Przypuszczam, że w oryginalnym tekście ormiańskim odnośny zwrot 
brzmiał: >i innych prawowiernych królów i władców Armenii*, jak 
w przytoczonym co dopiero wzorcu nakiczewańskim; że więc tłómaczenie 
łacińskie powinno właściwie brzmieć: et aliorum regum et principum 
orthodoxorum (nie: Catholicor um) Armeniae. Zmiana dokonana 
zostaia w przekładzie, może dopiero w kancelaryi królewskiej. Wyznanie 
katolickie przeciwstawiano podówczas ściśle ormiańskiemu, a tak samo 
katolików Ormianom, por. Balzer, Sądown. ormiań. 60. 



[433] Statut ormiański. 245 

cznie, albo co najmniej do wszystkich tych artykułów nastę- 
pnych (III — VI), które dotyczą przewodu sądowego (iuris for-, 
mam). Widocznie zależało mu szczególnie na tera, ażeby wyciąg 
ten przedstawić w całości czy przeważnej części jako owoc 
prawodawczej działalności dawnych królów armeńskich. 

Ta dążność do zapewnienia formalnej powagi przepisom 
wyciągu stała w ścisłym związku z ważnemi reformami, 
jakich tu dokonano co do niektórych zasad staroarmeńskiego 
prawa. W przeważnej mierze reformy te ześrodkowały się 
w przepisach art. YII — X; myśl przeprowadzenia ich była snąć 
główną pobudką redakcyi całego wyciągu. Co się w nim mie- 
ści przedtem, w sześciu artykułach początkowych, uznać można 
snadno za uzupełnienie okolicznościowe, przeprowadzone dla 
osiągnięcia pewnych jeszcze celów dodatkowych. Jedyne dwa 
przejątki z SR. nadawały się do zużytkowania w naczelnych 
art. I i II z tego powodu, że były przybrane w szatę konsty- 
tucyj królewskich (raczej cesarzów rzymskich); przez podsta- 
wienie imion królów armeńskich zyskiwał tu redaktor pożądaną 
sposobność zapewnienia formalnej powagi swojemu wycią- 
gowi, jako rzekomemu aktowi władzy ustawodawczej; przytem 
pierwszy z tych artykułów, przypominający religijny obowią- 
zek święcenia niedzieli, wysuwał się sam, ze względu na treść, 
jako najodpowiedniejszy na początek całego wyciągu. W art. 
ni— VI zestawiono znowuż kilku wyimków, zaczerpniętych bez 
wyjątku z niewygodnej w użyciu Dat. intr. Redaktor wyciągu 
potrafił zmyślnie połączyć wszystkie te wyimki w pewną syste- 
matyczną całość rzeczową 1; ale o gruntowniejsze reformy nie 
chodziło mu przy tej sposobności. To też z jedynym wyjąt- 
kiem art. III, który jako rzecz nową wprowadza tu zaczerpniętą 
z praw zachodnich karę bezecności na niesprawiedliwych sę- 
dziów, zresztą w całej grupie art. I— VI nie ma albo zmian 
żadnych, albo też te, jakie są, przedstawiają znaczenie zgoła 
podrzędne. Inaczej ma się rzecz co do art. VII — X. Na ogół 

» Por. str. 234. 



246 O. Balzer. [434] 

zajmuj ą się one określeniem stosunków prawnych co do 
tych przedmiotów majątkowych, które stanowią 
zarodową podstawę materyalnego bytu jedno- 
stek, są jakoby punktem wyjścia całej ich działalności eko- 
nomicznej. W czterech jędrnych, treściwie sfonnułowanych ar- 
tykułach, zestawiono tu dość wyczerpująco najważniejsze zasady 
prawa małżeńskiego majątkowego i prawa spadkowego, testa- 
mentowego i beztestamentowego. W stosunku do artykułów 
podstawowych, jakie zawierała Macierz (Dat.), wykazują one 
zmiany najdalej sięgające. Ogólną dążnością tych zmian jest: 
rozszerzenie praw krewnych ze względu na indywidualny ma- 
jątek jednostki, a zarazem uprzywilejowanie krewnych męskich 
przed kobietami. Tylko co do żon (wdów) widoczna jest pewna 
dążność korzystniejszego ukształtowania ich stosunków prawno- 
majątkowych: tak w przepisie, iż wdowa dziedziczy po mężu 
czwartą część spadku (w Dat. tylko jedne szóstą), i że ma 
w każdym razie prawo do posagu i oprawy, podczas gdy Dat. 
przyznawał jej to prawo tylko warunkowo i częściowo (do 
t. z. jeresac-tes). Rozszerzenie praw krewnych ujawnia się 
w przepisie, iż zaręczyny winny się odbywać w ich obecności, 
czego Dat. nie wymagał; w bezwzględnym nakazie, że tylko 
oni mogą być opiekunami wdowy, co według Dat. nie było 
rzeczą konieczną; w postanowieniu, że zarząd majątku spad- 
kowego może być wprawdzie oddany wdowie, ale nie jej sa- 
mej tylko, jak stanowił Dat., jeno z współudziałem braci zmar- 
łego; wreszcie w uznaniu prawa dziedziczenia krewnych z linii 
macierzystej, po wygaśnięciu szczepu ojczystego, który według 
Dat. stanowił wyłączne koło uprawnionych dziedziców. Uprzy- 
wilejowanie krewnych męskich przed kobietami ujawniło się 
się znowuż w tern, że usunięto zasadę Dat., która niewyposa- 
żonym córkom przyznawała równą schedę dziedziczną z sy- 
nami, a wyposażonym połowę tejże schedy, i w miejsce jej 
ustawiono inną: że wysokość wyposażenia córek zależy od 
uznania ojca lub pozostałych braci, jak niemniej że córki po 
wyposażeniu nie mają już żadnego prawa, chociażby tylko 



[435] Statut ormiański. 247 

do jakiejś stosunkowej części schedy i. Wszystkie te, gJęboko 
sięgające zmiany są w przeważnej części odzwierciedleniem 
zasad współczesnego prawa zachodniego, przedewszy?lkiem 
prawa polskiego, którego przepisy wzięto też za podstawę prze- 
kształceń 2; częściowo posunięto się tu nawet dalej, przyznając 
krewnym takie uprawnienia, których im nie dawały prawą 
zachodnie. Nie można wątpić: długi pobyt Ormian lwowskich 
w nowem środowisku państwowo-społecznem wywołał potrzebę 
odpowiedniego przystosowania ich stosunków prawno-majątko- 
wych do zasad, jakie tamże zdawna już były ustalone, stwo- 
rzył dążność do silniejszego zacieśnienia węzłów prawnych 
między majątkiem indywidualnym a kołem krewnych czasowego 
w^łaściciela, do pewniejszego utrzymania go w temże kole przez 
uprzywilejowanie krewnych męskich; wszystko — według wzo- 
rów, jakich środowisko to dostarczało; nie dziw, że wobec 
zbudzonych tendencyj posunięto się na wytkniętej linii częściowo 
nawet dalej, aniżeli wskazywały same wzory. Reforma odno- 
śnych przepisów staroarmeńskiego prawa, nieodpowiadających 
już istniejącym potrzebom, stała się snąć pilną potrzebą; z tej 
potrzeby urodziła się pierw- sza myśl złożeniano- 
w e g o , chociażby krótkiego zwodu prawnego, któryby 
ustahł nowe zasady. 

Chodziło zresztą, jak wszystko za tem przemawia, nie o ten 
cel jedynie. Nowy zwód nie tylko miał tu przeprowadzić sto- 
sowne zmiany, ale zarazem miał położyć tamę pewnym wy- 
bujałościom, które ujawniły się w związku z całem owem dą- 
żeniem do warowania praw krewnych, nieujętem dotąd w ramy 
ścisłych przepisów prawnych, a które groziły znowuż powa- 
żnem zakłóceniem porządku prawnego, podkopaniem trwałości 
podstaw w dziedzinie stosunków prawa majątkowego. Buwo- 
dera tych jego usiłowań są dwa znamienne ustępy, zawarte 
w grupie omawianych tu artykułów. W art. VII, opierając się 



% O szczegółach por. str. 57 — 63. 
» Por. str. 238. 



248 O. Balzer. [436] 

W tym szczególe na Macierzy K żąda on. przy sporządzeniu 
testamentu, przyzwania nie tylko świadków testamentowych, 
ale i krewnych, i dodaje: Et testes huiusraodi (świadkowie te- 
stamentu) debebunt admonere et avisare propinąuos illius te- 
statoris, ut eo vivente impugnarent testament u m; 
alias eo decedente testamentum huiusmodi, sub qua- 
cunąue forma conditum, effectum suum sortiri 
debet, non obstante aliąua contradictione pro- 
pinąuorum et successorum, eo quod tempestive obstare 
neglexerunt voluntati testatoris. W art. YIII o przy sługuj ącem 
ojcu prawie dowolnego wyznaczenia schedy spadkowej córkom 
wyraża się w ten sposób: tunc potest facere talia (legare te- 
stanientaliter) pro arbitrio suae voluntatis, contradictione 
filiorum et successorum ąuorumlibet non ob- 
stante. Oba ustępy, niezawarte w Dat., są samoistnymi do- 
datkami redaktora wyciągu; oba mają na celu testamentom 
prawnie sporządzonym zapewnić niewzruszalność wobec zacze- 
pek, wychodzących z grona krewnych. Okoliczność, że redaktor 
z wJasnego popędu dodatki te umieścii, że na dwu różnych 
miejscach do tej samej myśli powrócił, że w obu razach roz- 
strzyga rzecz za pomocą przepisów całkiem stanowczo, jakby 
z naciskiem sformułowanych, świadczy, że mu zależało szcze- 
gólnie na stwierdzeniu zasady niewzruszalności testamentów 
wobec późniejszych roszczeń krewnych, i że ta myśl jego mu- 
siała stać w związku z jakiemiś niedomaganiami czy naduży- 
ciami, jakie się objawiły współcześnie w życiu prawnem Ormian 
lwowskich. 

Niespodziewane oświetlenie tej sprawy przynosi dochowany 
po dziś dzień mandat VVł. Jagiełły z 17 lutego 1434, skiero- 
wany do Iwanisa, ówczesnego wójta ormiańskiego we Lwowie. 
Król, stwierdzając, iż pragnie zachować Ormian lwowskich in 
iuribus et consuetudinibus ipsorum antiąuis, in- 
ąuibus usąue hoc intacte fuerunt conservati, za- 

* Por. str. 175. 



[437] Statut ormiański. 249 

rządzą tym mandatem, quod nullus Armenus, sive alter qui- 
cumque, indigena sive extraneus, audeat sive praesumat 
testamentum ultimae voluiitatis praedictorum Arrae- 
norum seu alterius ipsorum... impedire, i poleca wójtowi, 
ąuatimis deinceps ipsum sive ipsos ad repetendam et łm- 
pediendam talismodi extremam voluntatem non 
admittas, immo in antiąua consuetudine ipsos Ar- 
menos..., qua usquemodo usi sunt in faciendis et 
exequendis huiusmodi testamentis, conserves, et 
exequutores dictorum testamentorum impetere non permittas^ 
Z aktu tego wypływa niewątpliwie, że około czasu, w któ- 
rym został wydany, zagnieździły się pośród Ormian jakieś nad- 
użycia w sprawie testamentów, że musiały się zdarzać częste 
wypadki, w których krewni usiłowali je wzruszyć, wykonaw- 
com testamentowym w spełnianiu ich obowiązków przeszka- 
dzać i t. p. Nadużycia te, snadno dające się wprowadzić w zwią- 
zek z niedostatecznem określeniem tej sprawy w Dat, tak 
dalece dały się odczuć przedstawicielstwu gminy, że zwróciło 
się do króla z prośbą o usunięcie złego; jakie znaczenie przy- 
wiązywano do tej sprawy, dowodzi okoliczność, że jest to je- 
dyny przedmiot z zakresu prawa sądowego ormiańskiego, co 
do którego w całym przeciągu wieków średnich zażądano roz- 
strzygnięcia królewskiego. Żeby jednak orzeczenie wypadło po- 
myślnie, trzeba było dostarczyć dowodu, że w istocie prawo 
ormiańskie uznaje w pełni i bez zastrzeżeń zasadę niewzru- 
szalności testamentów, a zwłaszcza też, w przeciwieństwie do 
ówczesnych zasad prawa miejscowego, usuwa roszczenia kre- 
wnych, z jakiemi przeciw rozporządzeniom ostatniej woli chcie- 
liby występować. Dwukrotnie też król w mandacie swoim po- 
wołuje się na to, że nie wprowadza tu jakiegoś nowego prze- 
pisu, że chodzi mu o zatwierdzenie praw i starych zwyczajów^ 

» Bischoff, Urkunden nr. 6. Dokument ten zatwierdzany był kilka- 
krotnie przez królów późniejszych, tak przez WJodzisława Warneńczyka 
r. 1440, Kazimierza Jagiellończyka r. 1461 i Zygmunta I r. 1509, ibid. 
nr. 9. 12. 22. 



250 ^- Balzer. [438] 

dotąd przez Ormian przestrzeganych. Datastanagirku w tym 
kształcie, jak go zawierać mogła Macierz lwowska, nie można 
było użyć na poparcie takieeo twierdzenia; zawierał on co do 
niewzruszalności testamentów przepisy częściowo zamącone, 
nie usuwał zwłaszcza wyraźnie możliwych uroszczeń krew- 
nych 1. Nasuwa się tedy wniosek, że tekstem, który przedłożono 
królowi na uzasadnienie tego żądania, nie był tekst Macierzy, 
ale tekst przerobiony, zawarty w niniejszym wyciągu, orzeka- 
jący całkiem ogólnie niewzruszalność testamentów wobec ro- 
szczeń krewnych po śmierci testatora. Na szczególną uwagę 
zasługuje, że w mandacie znajduje się taka sama osobna klau- 
zula, usuwająca możność wzruszenia testamentów przez osoby 
interesowane, niewątpliwie krewnych, jak ją w samoistnym do- 
datku, z wyraźnem wymienieniem krewnych, zaw^arł był wy- 
ciągi. W takim zaś razie przyjąć trzeba, że wyciąg (część 
pierwsza St. O.) istniał już w początkach r. 1434 



1 Por. str. 57. 175. 

^ Odnośny ustęp mandatu brzmi: quod nullus Armenus, sive 
alter quicumque, indigena sive extraneus, audeat... testanien- 
tum... impedire. Ze wszystkie wymienione tu kategorye osób oznaczać 
mogą tylko krewnych, nie ulega wątpieniu, bo tylko oni mogli mieć in- 
teres w obaleniu testamentu. Mniej jasnem jest natomiast przeciwstawie- 
nie poszczególnych grup osób, zaliczonych tu do koia. krewieństwa, a mia- 
nowicie: Armenus z jednej, a alter quicumque, indigena seu extraneus, 
z drugiej strony. Pierwsza grupa, to oczywiście krewni Ormianie, druga, 
wyraźnie jej przeciwstawiona, krewni nieormiańscy, i to znowu indigenae, 
albo eztranei. Nie sądzę, żeby tu koniecznie nalezaJo mieć na myśli kra- 
jowców i zakrajowców we właściwem tego słowa znaczeniu, choć i taki 
wypadek mógłby mieć wyjątkowo znaczenie praktyczne; można owym 
dwu wyrazom nadać także znaczenie: miejscowi (mieszkańcy Lwowa), 
i zamiejscowi. W takim razie wyt?ómaczymy ów zwrot jako usunięcie ro- 
szczeń krewnych nieormiariskich czy to w obrębie Lwowa, czy też gdzie- 
indziej osiadłych. Sama zaś nieormiańskość krewnych da się pojąć w roz- 
maity sposób. Czy to przez przyjęcie katolicyzmu ze strony niektórych 
członków rodziny, w tym wypadku bowiem przestawano odnośne jednostki 
zaliczać do Ormian (por. Balzer, Sądown. ormiań. 60 n.), choć oczy- 
wiście nie zrywała się przez to przynależność rodzinna, a zarazem tytuł 



[439] Statut ormiański. 251 

W związku zaś z lem trudno się oprzeć przypuszczeniu, że 
najbliższą, ostatecznie rozstrzygającą pobudką do spisania go 
stała się właśnie potrzeba przedłożenia królowi takiego tekstu, 
któryby uzasadnił żądanie Ormian. W tem oświetleniu jeszcze 
dokładniej wytłómaczy się przypisanie autorstwa wyciągu da- 
wnym królom ormiańskim: był to najskuteczniejszy środek, 
za pomocą którego przedstawiony tekst wydać można było jako 
»antiqua consuetudo«, jako »iura et consuetudines antiąuae, 
in ąuibus usque hoc inlacte fuerunt conservati«. Jeśli te domy- 
sły zasadne, naówczas data powstania wyciągu przy- 
padłaby na sam początek r. 1434 lub na krótki czas 
przedtem. 

Kto jest redaktorem tej pracy, nie podano nigdzie wyra- 
źnie. Pewną zdaje się być rzeczą, że był nim ktoś z Ormian 
miejscowych. Że był Ormianinem, o tem świadczy ujawniona 
w zestawieniu imion królów armeńskich znajomość dawniejszej 
historyi narodowej, jako też okoliczność, że wyciąg spisany zo- 
stał w języku ormiańskim (ormiańsko- tatarskim), na podstawie 
Macierzy ormiańskiej. Ze redaktorem był ktoś miejscowy, wy- 
pływa już nie tylko stąd, że sprawa ta zajmować mogła i mu- 
siała przedewszystkiem Ormian lwowskich, ale także i z tego 
względu, że autor wyciągu ujawnił dobrą znajomość praw za- 
chodnich, przedewszystkiem prawa polskiego. Sama istota rze- 
czy przemawia za tem, że pochodził on z grona tych osobi- 
stości, których obowiązkiem urzędowym było stosowanie prawa 
ormiańskiego, które zatem posiadały dokładniejszą jego zna- 
jomość, i najsnadniej odczuć i zrozumieć mogły, jakie są jego 
niedostatki, wymagające reformy, lab ponownego ściślejszego 

prawny do zwalczania testamentu. Czy też przez małżeństwa Ormianek 
z osobami nieormiańskiego pochodzenia, jak n. p. w połowie XV w. Or- 
mianki Biełki, zony Rusina Jerzego Malczyckiego (ibid. 53. 54), których 
potomstwo po matce spokrewnione było z testatorem ormiańskim. Dą- 
żność do rozszerzenia praw spadkowych także na ród macierzysty, której 
dał wyraz niniejszy wyciąg (art. IX, por. str. 61), mogła tu dać podstawę 
do zwalczania testamentów z tytułu krewieństwa. 



252 O- Balzer. [440] 

określenia. W kole ówczesnej starszyzny ormiańskiej i prze- 
wodniczącego w niej wójta ormiańskiego trzeba tedy szukać 
redaktora wyciągu. Oto. co się da stwierdzić jako rzecz pra- 
wie pewna, choć bezpośredniemi wzmiankami źródłowemi 
niepoświadczona. Dalsze specyalizowanie kwestyi może już pro- 
wadzić tylko do wniosków prawdopodobnych. Z tem zastrze- 
żeniem można tu przecież wysunąć na pierwsze miejsce na- 
zwisko ówczesnego wieloletniego (conajraniej od r. 
1416) wójta ormiańskiego Iwanisa^, tego samego, na 
którego ręce wystosowany został mandat królewski z r. 1434, 
Jego stanowisko kierujące w gminie i sądownictwie ormiań- 
skiem. jego dokładna znajomość ormiańskiego prawa, jaką na- 
być musiał chociażby tylko przez długą praktykę wójtowską, 
jego gorliwe zajęcie się sprawami gminy, którego pośredniem 
świadectwem jest okazywane mu tak długo zaufanie wspól- 
pleraieńców, stanowią w każdym razie poważne poparcie tego 
domysłu. Oczywiście, mówiąc tu o autorstwie, mamy na myśli 
wyłącznie sam akt zredagowania wyciągu; nie poruszamy dal- 
szych pytań, w jaki sposób wyciąg nabrał formalnej mocy 
obowiązującej: czy przez zgodę samej starszyzny ormiańskiej, 
czy przez uchwałę całej gminy miejscowej. Do wyjaśnienia 
tych zagadnień brakuje wszelkiej podstawy. 

Taką jest prawdopodobna geneza wyciągu, późniejszej wstę- 
pnej części statutu. Był on pierwszą próbą samoistnego, orygi- 
nalnego przetworzenia zasad staroarmeńskiegc prawa, jaką 
podjęto na gruncie lwowskim; próbą, która rzeczowo pod nie- 
jednym względem sięgała głęboko, ale zewnętrznie, co do roz- 
miarów, przedstawiała się bardzo skromnie. W zasadzie, a w prze- 
ważnej mierze także i w praktyce, utrzymała obowiązującą 
moc dawna Macierz, zwód prawa ściśle armeńskiego. Tkwiło 
w tem niewątpliwie źródło licznych niedogodności. Im ściślej 
z postępem czasu życie prawne, ekonomiczne i kulturalne Or- 
mian lwowskich zespalało się z życiem środowiska, w którem 

^ Por. Balzer, Sądown. ormiań. 27. 



[441] Statut ormiański. 253 

się znaleźli, im silniejszem stawało się oddziaływanie zasad 
prawa zachodniego, polskiego i niemieckiego, jakie tu były 
zdawna ustalone, tem niedogodniejszyna, tem mniej prakty- 
cznym w użyciu stawał się ten zwód prawny, złożony w od- 
ległej przeszłości, w odmiennych zasadniczo stosunkach kultu- 
ralnego życia wschodniego. Nie można też przepomnieć, że 
niezależnie od wpływów zewnętrznych, rozwój stosunków w sa- 
mej gminie ormiańskiej wskazywać mógł potrzebę pewnego 
przeobrażenia istniejących dotąd przepisów prawnych. Między 
kodeksem macierzystym jako obowiązuj ącem prawem, a rze- 
czy wistemi potrzebami rozwijającego się życia prawnego po- 
wstała tedy sprzeczność. Nasunęła się potrzeba wyrównania jej: 
w jakim się to miało stać sposobie, wskazywała już pierwsza, 
częściowa próba, wyciąg z r. ok. 1434. Trzeba było podjąć 
nową redakcyą prawa ormiańskiego, która, obrawszy za punkt 
wyjścia starożytny, kilkuwiekową praktyką uświęcony macie- 
rzysty kodeks narodowy, zestawić miała to, co w ramach 
świeckiego sądownictwa Ormian lwowskich mogło mieć zasto- 
sowalność praktyczną, i uzupełnić ten materyał nowemi, czy 
to samoistnie dodanemi, czy na wzorach oddziaływującego tu 
prawa zachodniego opartemi zasadami. Odmiennie jednak od 
tego, co urzeczywistniono przez redakcyą wyciągu dawniejszego, 
chodziło teraz nie o stworzenie jakiegoś krótkiego zbioru naj- 
ważniejszych przepisów, któryby obowiązywał obok Macierzy, 
ale o złożenie pełnego zwodu prawa, który, łącznie 
z tamtym wyciągiem, zastąpiłby w całości stary 
kodeks macierzysty. Zadanie to spełniła nowa re- 
dakcyą, stanowiąca część drugą dzisiejszego sta- 
tutu; połączona, jak się zdaje, przez samego autora, z czę- 
ścią pierwszą, niewątph wie mu znaną i, utworzyła ona 
Statut ormiański, ten sam, który w chwih zatwierdzenia 
przez Zygmunta I uważano za prawo, zdawna już obowiązujące 
w gminie Ormian lwowskich. 

« Por. str. 238. 



254 O. Balzer. [442 ] 

Do jakichże czasów odnieść należy powstanie 
części drugiej? Ze istniała ona już conaj później r. 1469, 
wykazaliśmy poprzednio ^; ogólne ramy chronologiczne, którerai 
zawrzeć można datę złożenia tego zwodu, zamykają się tedy 
w granicach lat 1434—1469. Są jednak podstawy do ściślej- 
szego jeszcze ustalenia daty. 

Art. 118 St. O., przyznając Ormianom prawo apelacyi do 
króla, zawiera dłuższe, bardzo znamienne uzasadnienie tego 
przepisu, niezaczerpnięte z podstawowego źródła, zatem samo- 
istnie dodane tu przez redaktora 2. Brzmi ono jak następuje: 
»...quoniam Armeni per duces et principes, et non per ci- 
vitates sunt privilegiati et exempti per privilegia Regiarum 
Maiestatura, et Maiestatis Regiae iurisditioni primariae iuxta 
privilegia sua sunt dediti et subiecti, et neraini al ter i; et 
ita is. qui eis contuht iura, debet, et non alter, eos iudicare 
de mera iustitia*. W stylizacyi tego ustępu zastanawia nie tyle 
stwierdzenie zasady, że król jest zwierzchnim panem sądo- 
wnictwa ormiańskiego, ile raczej szczególny nacisk, z jakim 
powtórzono trzykrotnie, że nikt inny nie ma prawa przywła- 
szczać sobie orzecznictwa nad Ormianami; przyczem rzecz 
sprowadzona została na tory całkiem ogólne: z treści ustępu 
wynika, że chodziło tu o odparcie uroszczeń nie tylko co do 
sądownictwa apelacyjnego, ale co do sądownictwa w ogóle 
Czyje uroszczenia miano tu na myśli, tłómaczą wyraźnie po- 
czątkowe słowa ustępu; stwierdzono tu, iż Ormianie uprzywi- 
lejowani są przez królów, nie zaś przez miasta. W ustę- 
pie tym przejawia się najwyraźniej odpór przeciwko wtrącaniu 
się władz miejskich w sądownictwo Ormian lwowskich; ustęp 
ów mógł zatem powstać dopiero w takim czasie, kiedy w spra- 
wie tej przyszło w istocie do jakichś poważniejszych zatargów 
pomiędzy organami prawa niemieckiego we Lwowie, a tamtej- 
szą gminą ormiańską. Wiadomo, że przez cały niemal czas 

* Por. str. 215 n. 220. 
» Por. str. 108. 



["4431 Statut ormiański. 255 

istnienia wójtowstwa ormiańskiego zatargów takich nie było, 
i że, jakkolwiek wiadze miejskie wytworzyJy tu były od sa- 
mego początku konkurencyą sądownictwu ormiańskiemu, to 
jednak z drugiej strony nie dążyły do obalenia jego samo- 
istnej organizacyi: w ślad za czem sami Ormianie podda- 
wali się według uznania bądź to sądowi własnemu, bądź nie- 
raz także orzecznictwu wiadz miejskich \ Dopiero kiedy w całą 
tę sprawę wmieszał się moment polityczny, kiedy w walce 
Odrowążów przeciw miastu Ormianie stanęli po stronie staro- 
stów, zaostrzył się stosunek między gminą miejską a ormiań- 
ską, i ujawnił się przedewszystkiem jako represya w dziedzinie 
sądownictwa. Pierwszą taką represya była dokonana przez 
miasto na własną rękę, po pierwszej porażce Odrowążów r. 1460, 
reorganizacya sądownictwa ormiańskiego, która w miejsce da- 
wniejszego, samorządnego sądu wójtowskiego ormiańskiego, stwo- 
rzyła sąd mieszany, z starszyzny ormiańskiej i wójta miejskiego 
jako naczelnika złożony. To było pierwsze, samowolne wdarcie 
się miasta w dotychczasowy zakres samorządnego sądownic- 
twa ormiańskiego 2, i dopiero przeciwko tej uzurpacyi, czy prze- 
ciwko zasadzie, której ona była wyrazem, a którą odtąd miasto 
podtrzymywało stale, skierowane być mogły słowa, zawarte 
w omawianym ustępie. Skąd wniosek, że ustęp ów, zatem także 
i owa część statutu, w której się on mieści, nie 
mogły powstać rychlej aniżeli r. 1460 3. 

* Por. Balzer, Sądown. ormiań. 74 n. 78 n. 

« Ibid. 117 n. 

» Interpretacyą omówionego tu ustępu art. 118 zajmował się także 
Kutrzeba, Datastanagirk 677. 678, ale nie utrafił w sedno rzeczy. Mnie- 
maj on, że redaktor chciał ów przepis (o prawie apelacyi) odnieść »w ogóle 
do wszystkich Ormian: ąuoniam Armeni per duces et principes et non 
per civitates sunt privilegiati. Widocznie szło o to, by przepis ten, który 
według dekretów z r. 1510 i 1518 odnosił się tylko do Ormian lwowskich, 
rozciągnąć w ogóle na wszystkich Ormian w państwie polskiem mieszka- 
jącychc. W twierdzeniu tem każde słowo wymaga sprostowania. Kiedy 
ustęp niniejszy spisywano, nie istniały jeszcze dekrety z r. 1510 i 1518 
Prawo apelacyi powstało już w wiekach średnich, przed owymi dekre- 



256 ^- Balzer. [444] 

W innym ustępie St. O., w art. 88, znajdujemy wskazówkę, 
która powyższą datę pozwala ustalić jeszcze dokładniej. Mowa 
tam o pewnych atrybucyach urzędowych sędziego ormiańskiego 
(iudicis Armenorum), które się uzasadnia argumentem: quia tale 
officium procedit ex auctoritate Maiestatis Regiae. 
Ustęp ten nie został zaczerpnięty z podstawowego źródła (Dat.)^; 
jest on również samoistnym dodatkiem St. O. Musimy zatem 
szukać dlań wytłómaczenia w ramach ówczesnej organizacyi 
sądowej Ormian lwowskich. Określenie iudex Armenorum od- 
nosić się tedy może tylko do wójta ormiańskiego, lub, gdy- 
byśmy tu nawet chcieli pójść najdalej w interpretacyi, co- 
naj wyżej jeszcze do członków starszyzny ormiańskiej; to ostatnie 
przypuszczenie będzie zresztą najmniej prawdopodobne, z uwagi 
na liczbę pojedynczą, użytą w określeniu, jako też ze względu 
na okoliczność, że właściwym przedstawicielem sądu ormiań- 
skiego na zewnątrz był w tym czasie wójt ormiański. Kogo- 
kolwiek zresztą zechcemy tu mieć na myśh, wójta czy star- 
szych, jedno trzeba będzie przyznać jako rzecz niewątpliwą, 
że wzmianka o pochodzeniu ich władzy od króla nie da się 
wytłómaczyć w ten sposób, jakoby król, czy chociażby pełno- 
mocny jego urzędnik (starosta), ustanawiali każdoczesnego wójta 
czy starszych; oba te urzędy wychodziły bowiem z samorzą- 
dnych wyborów gminy ormiańskiej 2. Owę wzmiankę wytłóma- 
czyć można zatem tylko w tem rozumieniu, że sama insty- 
tucya wójtowstwa czy starszyzny ormiańskiej została wy- 
raźnie uznana czy ustanowiona przez królów polskich, i dla 
tego właśnie można było o niej powiedzieć, iż wywodzi swe 
uprawnienia »ex auctoritate* króla. Musimy tedy szukać przy- 
wilejów królewskich, któreby takie uznanie jednej z tych in- 
stytucyj zawierały. [Otóż stwierdzić należy, że z całego okresu 

tarai. Wreszcie redaktor°St. O., sHadając swój zwód przedewszystkiem dla 
Lwowa, mógł mied na'myśli uprzywilejowanie samych Ormian lwowskich, 
bez zamiaru przesądzania o stanowisku Ormian w innych miastach. 

* Por. str. 91. 92. 

* Por. Balzer, Sądown. ormiań. 12. 35. 



[4451 Statut ormiański. 257 

czasu aż do r. 1469 nie dochował się żaden przywilej królew- 
ski, któryby wyraźnie uznał, czy chociażby tylko wspomniał 
o instytucyi starszyzny; wzmianka powyższa może mieć zatem 
na myśli tylko wójtowstwo ormiańskie. Ale i wójtowstwo uzy- 
skało zasadnicze uznanie, wraz z określeniem zakresu działa- 
nia, nierychlej, jak dopiero w dyplomie Kazimierza Jagielloń- 
czyka z 23 listopada 1462, pierwszym (i ostatnim) przywileju 
fundacyjnym wójtowstwa ormiańskiego, którego tak długo nie- 
dostawało tej instytucyi^. Skąd wniosek, że art. 88, jako też 
ta część St. O., która go zawiera, mogły powstać 
eon aj wcześniej pod koniec r. 1462. 

Data złożenia drugiej części St. O. zamyka się 
tedy w granicach lat 1462 — 1469. I to jest określenie 
chronologiczne całkiem pewne, bo na ścisłej interpretacyi 
wiadomości źródłowych oparte. W ramach tego okresu lata 
1462 — 1464 dadzą sięznowuż przyjąćjako data naj- 
prawdopodobniej sza powstania tej części statutu. 
Na przełoinie r. 1464/5 w stosunkach Ormian lwowskich na- 
stąpiły zmiany tak zasadnicze, a zarazem tak dla nich nie- 
pomyślne, że trudno przypuścić, aby odtąd (1466 — 1469) mogła 
być podjętą i urzeczywistnioną myśl nowej kodyfikacyi ich 
prawa. Konfederacya lwowska, zwrócona przeciw ich opieku- 
nowi i sprzymierzeńcowi Odrowążowi, śmierć Odrowąża, usu- 
nięcie jego rodu od starostwa lwowskiego, oto wypadki, które 
w szybkiem następstwie kilku miesięcy 1464/5 r. uderzały 
w nich coraz dotkliwszymi ciosami ^. Pozbawieni potężnego 
orędownika, którego sami dotąd popierali w walce z miastem, 
z którego pomocą odparli pierwszy (z r. 1460/1) zamach miasta 
na samodzielność swego sądownictwa, za którego przyczynie- 
niem uzyskali dawno upragnioną fundacyą przywilejową swego 
wójtowstwa, wydani na łaskę zwycięskiego miasta, niewiadomo 
nawet czy utrzymaU własną organizacyą sądową do roku 1469; 

* Por. Balzer, Sądown. ormiań. 120 n. 
» Ibid. 102 n. 131 n. 
Studya nad hist. prawa polskiego rV. 30 



258 O- Balzer. [446] 

czy, zanim tę sprawę król formalnie rozstrzygną} na ich nie- 
korzyść, nie przesądziło jej już przedtem samo miasto na wła- 
sną rękę, jak się to stało już raz przedtem, r. 1460/1 ^. W okre- 
sie tym, kiedy samoistne sądy ormiańskie przestały już może 
działać, kiedy, w najlepszym razie, nad sądownictwem tern 
zawisła groza ucisku i niebezpieczeństwo upadku, stosunki zło- 
żyły się dla Ormian tak niepomyślnie, że trudno przypuścić, 
ażeby wtedy właśnie podjętą być mogła myśl nowej kodyfika- 
cyi ich prawa. Zgoła inaczej przedstawia się rzecz w okresie 
1462 — 1464. Stwierdziliśmy na innem miejscu, że to najświe- 
tniejszy okres w historyi wójtowstwa i sądownictwa ormiań- 
skiego we Lwowie. Przywilej z r. 1462 uznał był właśnie pełną 
jego samodzielność i udzielił mu formalnej sankcyi prawnej, 
stawał się przez to ochroną przeciw zamachom ze strony mia- 
sta; równocześnie zaś potężny wówczas starosta lwowski Odro- 
wąż stał na straży interesów ormiańskich i mógł ich każdej 
chwili bronić przeciwko naruszeniom ze strony miasta-. Do 
nowego, pełnego życia sposobiła się wtedy gmina Ormian lwow- 
skich, sposobiły się jej organy samorządne. Mało kiedy, 
psychologicznie i rzeczowo, znaleść się mogła 
lepsza sposobność, żeby pomyśleć o zadośćuczy- 
nieniu dawno już zapewne odczutej potrzebie do- 
konania nowego spisu prawa, któryby stosownie prze- 
kształcił i uzupełnił przestarzały kodeks macierzysty. Do tych 
więc czasów odniesiemy z największem prawdopodobieństwem 
powstanie drugiej części statutu. I tak fundacya przywilejowa 
wójtowstwa ormiańskiego z r. 1462, choć jej sądzony był ży- 
wot jednodniowy, zostawiła przecież po sobie pośredni wytwór 
trwały, pierwszorzędnej doniosłości: nową kodyfikacyą 
prawa ormiańskiego. 

Dla wyczerpania kwestyj, łączących się z sprawą datacyi, 
dotkniemy jeszcze kilku pytań szczegółowych. Ze względu na 



* Por. Balzer, Sądown. ormiań. 132. 

* Ibid. 131. 



[447] Statut ormiański. 25^ 

to, Że druga część St. O. składa się z dwu, co do sposobu 
złożenia bardzo wybitnie odróżniających się części, działu głó- 
wnego (art. 1 — 107) i grupy artykułów przydatkowych (art. 
108 — 124) 1, nasuwa się przedewszystkiem myśl, czy oba te 
działy nie zawdzięczają powstania dwu odrębnym aktom 
redakcyjnym. Jeden dział należałoby w takim razie uznać 
jako wcześniejszy, inny jako późniejszy, połączenie ich zaś 
w jedne całość uważać dopiero jako wynik jakiegoś aktu do- 
datkowego; podobnie jak i dwie w zasadzie odrębne części 
St. O. (I — X i 1 — 124) dopiero skutkiem podobnego aktu do- 
datkowego połączone zostały w jeden wspólny statut. Przyj- 
mując taką hypotezę, mielibyśmy znowu dwie możliwości da 
wyboru: albo, że grupa artykułów przydatkowych powstała 
rychlej, a dział główny dopiero później; albo na odwrót, że 
zredagowano najpierw dział główny, a później uzupełniono go 
artykułami przydatkowymi. Przeciwko przypuszczeniu pier- 
wszemu przemawia wprawdzie sam układ, a mianowicie oko- 
liczność, że artykuły przydatkowe zajmują w części drugiej 
miejsce końcowe, jako też i wzgląd na to, że niełatwo dałaby 
się odnaleść przyczyna, którą możnaby usprawiedliwić odrębne 
i uprzednie powstanie tej grupy w^yciągów, jak się to oka- 
zało możliwem przy rozpatrywaniu genezy art. I — X. Mimo tO' 
byłaby pokusa poprzeć takie przypuszczenie powołaniem się 
na inną okoliczność. Oto wyraźne wzmianki o wójtach ormiań- 
skich, jakie zawiera część druga St. O., znajdują się tu wy- 
łącznie tylko w grupie artykułów przydatkowych (art. 118,, 
122, 124), nie ma ich natomiast zgoła w dziale głównym; o ile- 
się tu mówi o władzach sądowych Ormian, używane są tylka 
określenia ogólne: iudiciale officium Armenicum, iudex Arme- 
nicus (art. 39, 88). Możnaby z tem nawet, w duchu wywodów 
prof. Kutrzeby, związać dalszą hypotezę, że grupa artykułów 
przydatkowyśh powstała wprawdzie jeszcze za wójtowstwa or- 
miańskiego, zatem conaj później r. 1469 (1464), natomiast dział 

1 Por. str. 227 n. 

30» 



260 O- '^=*'^er. [448] 

gJównv złożony został już po zniesienie wójtowstwa, i że wła- 
śnie dla tego organy sądowe ormiańskie, w przeciwstawieniu 
do dawniejszej władzy wójtowskiej, określone tu są nazwą: 
iudex Armenieus, iudicium Armenicum i t. p. W tym wypadku 
data złożenia działu główne^jo dałaby się zawrzeć w ramach 
czasowych 1469 — 1518. Po bUższem wglądnięciu w rzecz 
wniosek taki nie da się jednak utrzsmać. Z jednej strony bo- 
wiem, jak wykazaUśmy poprzednio, art. 88 działu głównego, 
choć wymienia tylko iudicem Armenicum, ma niewątpliwie na 
myśli wójta ormiańskiego^; z drugiej, w grupie artykułów 
przydatkowych, choć trzykrotnie wspominają wyraźnie o wój- 
cie ormiańskim, jest też czterokrotna wzmianka ogólnikowa 
o iudicium Armenicum i iudex Armenieus (art. 119 — 122). Wi- 
docznie nie było tu zamiaru przeciwstawiania sobie tych no- 
menklatur, jako określeń dwu odrębnych pojęć; są to nazwy 
tej samej rzeczy, rodzajowa i indywidualna, używane na prze- 
mian zupełnie dowolnie. W ślad za tem upada jedyny argu- 
ment, którym możnaby poprzeć tę, z innych zresztą względów 
zgoła nienaturalną i niepraw^dopodobną hypotezę o wczesniej- 
szem złożeniu końcowych artykułów części drugiej. 

Pozostaje zatem tylko możliwość druga: że najpierw po- 
wstał dział główny, a później dopiero grupa artykułów przy- 
datkowych. Co do takiej kombinacyi zaznaczyć trzeba, że nie 
ma argumentów, któreby ją bezwzględnie, jako nie- 
możliwą wykluczały. Mógł w istocie redaktor złożyć naj- 
pierw artykuły 1 — 107, później zaś, czy to on sam, czy kto 
inny, dodać art. 108—124. Trzeba tylko w takim razie umie- 
ścić tu dwa zastrzeżenia. Najpierw, że grupa artykułów^ przy- 
datkowych powstała w każdym wypadku jako całość, od razu, 
że nie jest wynikiem stopniowego, wielokrotnie podejmowa- 
nego uzupełnienia częściowego; przemawia za tem jej przejrzy- 
sty układ systematyczny, który przy uzupełnianiu częściowem 
i kilkakrotnem nie dałby się osiągnąć. Po wtóre, że oba działy, 

» Por. str. 256. 



["4491 Statut ormiański. 261 

jeśli nawet mają początek odrębny, powstały w odstępach 
czasu nieznacznie oddalonych od siebie. Złożenie działu głó- 
wnego, ze względu na art. 88, da się odnieść conaj wcześniej do 
r. 1462, złożenie działu przydatkowego, ze względu na wzmianki 
o wójtach ormiańskich, conaj później do r. 1469, W świetle 
uprawdopodobnionego poprzednio twierdzenia o czasie powsta- 
nia drugiej części \ okres ten trzeba zamknąć granicami bar- 
dziej jeszcze ścisłemi, 1462 — 1464. Przyjmując tedy dwukro- 
tny akt redakcyjny co do części drugiej, możnaby conaj wyżej 
oddzielić oba jej składniki przestrzenią 1—2 lat, odnosząc 
n. p. powstanie działu głównego do r. 1462 lub 1463, a po- 
wstanie grupy artykułów przydatkowych do r. 1463 lub 1464. 
Ogólnie zaznaczamy zresztą, że stawiając wszystkie te przy- 
puszczenia, nie chcemy przez to wyrazić, jakoby hypoteza 
o dwukrotnym akcie redakcyjnym była tu wyłącznie zasadną, 
lub bardziej prawdopodobną; stwierdzamy tylko jej możliwość 
i dopuszczalność. Z naszego punktu widzenia oświadczyć 
się raczej należy za przypuszczeniem, iż ca ła część 
druga powstała od razu; przemawia za tem okoliczność, 
iż grupa artykułów dodatkowych stanowi naturalne uzupełnie- 
nie działu głównego, oparte na tym materyale kodeksu macie- 
rzystego, który poza kompleksem Dat. U. 2 — 130 nadawał się 
do zużytkowania, który zatem musiał być uwzględniony od 
razu, jeżeU nowa redakcya poprawna miała zastąpić w cało- 
ści kodeks macierzysty 2. 

Wracamy jeszcze do sprawy układu działu głównego czę- 
ści drugiej, ażeby zwrócić uwagę na pewien szczegół, który 
może stać w związku z chronologią statutu. Dział główny, jak 
wiadomo, jest na ogół reprodukcyą układu, jaki przedstawiała 
Macierz w komplekcie artykułów Dat. II. 2—130 3. Jako art. 
61 i 62 St. O. występują tu jednak wyjątkowo przejątki nie 



1 Por. sir. 258. 
* Por. też str. 253. 
» Por. str. 227 n. 



262 O. Balzer. [450] 

z Dat., jeno z SR. Otóż, cokolwiek sądzić będziemy o mo- 
żliwości przestawek w układzie pierwotnej Macierzy, jedno 
stwierdzić trzeba na pewno, że do szeregu tych przestawek 
nie mogły należeć jakiekolwiek artykuły z SR.; w żadnym bo- 
wiem z dochowanych po dziś dzień zwodów, choć w układzie 
różnią się często między sobą, nie spotykamy zmieszanych 
ze sobą przepisów Dat i SR. Owszem, SR., o ile znajduje 
się w odnośnych kodeksach rękopiśmiennych, jest zawsze ści- 
śle wydzielona od Dat., przestawki zaś w obrębie Dat. obej- 
mują tylko różne artykuły z kilku pierwotnie wyodrębnionych 
jego części (Dat. I i II). Odpowiadające artykułom 61 i 62 
St. O. przepisy z SR. nie znajdowały się tedy z pewnością 
w odnośnem miejscu Macierzy (t. j. między Dat. II. 71 a 72). 
Jeżeli je zatem, mimo to wszystko, znajdujemy na tern miej- 
scu w St. O., to nie stało się to widocznie przez naśladowni- 
ctwo układu Macierzy, jeno dla innej jakiejś przyczyny. Jaką 
była przyczyna, o tem możemy snuć tylko domysły. Najbliż- 
szem byłoby przypuszczenie, że wstawił je tu sam redaktor 
części drugiej, w czasie spisywania swego zwodu. Nie n-amy 
prawa domysłu tego wykluczać bezwarunkowo; zaznaczamy 
tylko, że w tym wypadku pobudkę tego kroku trzeba będzie 
pozostawić bez wytłómaczenia. Jakkolwiek bowiem między art. 
61 i 62, a bezpośrednio poprzednim art. 60 (z Dat. II. 71) 
dalby się wykazać pewien związek myślowy, którym możnaby 
usprawiedliwić wstawkę ze względów rzeczowych (wszystkie 
trzy artykuły zawierała przepisy prawa karnego), to jednak 
musimy pamiętać o tem, że redaktor wszystkie zresztą inne 
wyimki z SR. zamieścił dopiero w grupie artykułów przydat- 
kowych (108 i n.), jak w ogóle zużytkował na tem dopiero 
miejscu to wszystko, co mu się nadało do uwzględnienia poza 
kompleksem Dat. II. 2 — 130. Dla tego nasuwa się myśl. czy 
owe wstawki z SR. nie przedostały się do działu głównego 
w innym jakimś sposobie. Nie mając zamiaru przesądzać rze- 
czy stanowczo, wskazujemy przecież na możliwość, że mo- 
gły tu być przydane później, dodatkowo, już po 



[451] Statut ormiański. 263 

złożeniu części drugi e"j, przez tego samego redaktora, 
czy jakąkolwiek inną osobę. Późniejsza praktyka mogła wy- 
kazać brak stosownych przepisów o tych materyach prawnych, 
któremi zajmują się owe wstawki; sposobem, praktykowanym 
niejednokrotnie w kodeksach rękopiśmiennych średniowiecznych. 
można je było dopisać w odpowiedniem miejscu oryginału or- 
miańskiego na marginesie czy na wolnem miejscu karty; pó- 
źniej zaś, kiedy dokonywano tłómaczenia statutu na język ła- 
ciński, uwzględniono je już łącznie z innymi artykułami jako 
integralną część całego zwodu, w miejscu, na którem je za- 
stano w rękopisie 1. Okoliczność, że materye omówione w art. 
61, choć na ogół wchodzą w zakres prawa karnego, wyka- 
zują przecież luźny tylko związek przedmiotowy między sobą, 
ze mamy tu właściwie jak gdyby tylko połączenie kilku prze- 
pisów odrębnych, razem zbitych 2, mogłaby to domniemanie 
poprzeć w pewnej mierze. Przyjmując taki początek art. 61 
i 62, możemy też przypuścić, że odnośna wstawka dokonana 
tu została w jakimkolwiek czasie między złożeniem statutu 
a jego przel^ładem (1462/4—1518). Te dwa artykuły, ale też 
tylko te, nie zaś statut cały. czyjakąkolwiekjego 
inną część odnieść można co do daty powstania 
do czasów po roku 1462/4 (1469). 

Nasuwa się z kolei pytanie: kto jest redaktorem drugiej 
części St. O.? Trzebaby powtórzyć wszystkie argumenty, wy- 
powiedziane przy innej sposobności ^ żeby stwierdzić, że był 
nim ktoś z Ormian miejscowych. Tym razem nie ma zresztą 

1 W takim razie trzeba też będzie przyjąć, że pierwotna ilość arty- 
kułów części drugiej była mniejszą o dwa, aniżeli obecnie, i że skutkiem 
tego liczbowanie ich, poczynając od tego miejsca, zostaJo cokolwiek zmie- 
nione (posunięte) w tłómaczeniu Zacińskiem z r. 1518/9. Nie wzrusza to 
zresztą w niczem spostrzeżenia (por. str. 226), że caZa część druga była 
od początku liczbowana, w przeciwstawieniu do pierwszej, która nume- 
racyi nie miała. 

* Por. str. 83. 

» Por. str. 251. 



264 O. Balzer. 1452] 

potrzeby sięgać do wywodów pośrednich; poświadcza tę rzecz 
wyraźnie kilka wzmianek samego statutu, a mianowicie zwroty, 
jak: de iure nostro Armenico (art. 57). ius Christianum no- 
strum ostendit (art. 63), in nostro tamen Armenico iure 
(art. 73) i, które przynależność redaktora do narodowości or- 
miańskiej stawiają ponad wszelką wątpliwość. Jak co do czę- 
ści pierwszej, tak i w tym wypadku będziemy go musieli szu- 
kać przedewszystkiem pośród tych osobistości, które powołane 
byJy z urzędu do stosowania prawa ormiańskiego, którym po- 
nowny jego spis i odpowiednia leforma najbardziej leżeć mu- 
siały na sercu. W ich szeregu wysuwa się znowuż na pier- 
wsze miejsce osoba ówczesnego wójta ormiańskiego, 
Krzyś tka. O ile na wskazówkach pośrednich osnuwać wolno 
wnioski naukowe, mało który okaże się tak zasadnym, jak 
wniosek niniejszy. Wszystko przemawia za tem, że Krzystko 
był indywidualnością wybitną, ruchliwą i przedsiębiorczą, 
w ówczesnem życiu gminy Ormian lwowskich zaznaczającą 
ślady na każdym kroku, że był nie tylko urzędowym jej 
zwierzchnikiem w zakresie sądownictwa, ale zarazem ducho- 
wym przewodnikiem w akcyi politycznej. Wieloletnie (od r. 
1445) sprawowanie funkcyi wójtowskiej świadczy już samo 
o zaufaniu współplemieńców, oraz powadze i znaczeniu, jakich 
pośród nich zażywał, a zarazem tłómaczy, w jaki sposób po- 
siąść mógł gruntowną znajomość prawa ormiańskiego. Prze- 
pisy obu praw zachodnich, niemieckiego i polskiego, które 
w tak szerokiej mierze przekształciły w statucie staroarmeń- 
skie zasady zwodu macierzystego, nie były też z pewnością 
obce Krzystkowi. Z niemieckiem prawem on, jak zresztą i inni 
Ormianie lwowscy, stykah się codzień, nie tylko przez to, że 
gmina ormiańska ujęta była w ramy obszerniejszej organiza- 
cyi miejskiej, ale także dla tego, że sądownictwo prawa nie- 



^ Także art. 61 powoZuje się na ius nostrum, t. j. SR., którą uwa- 
żano za część składową prawa ormiańskiego; artykuł ten nie wchodzi tu 
w rachubę, jest bowiem może dodatkiem późniejszym, por. str. 262. 263. 



[453] Statut ormiański. 265 

mieckiego współzawodniczyło wtedy na szerokie rozmiary z są- 
downictwem ormiańskiemu. Znajomość przepisów ustawodaw- 
stwa polskiego, poczynając od kodyfikacyi Kazimierza W., 
rozszerzała się w tym właśnie czasie bardzo znacznie na prze- 
strzeni całego państwa. Od czasu wskrzeszonycli przez statut 
warcki (1420/3) zabiegów kodyfikacyjnych, spotęgowało się 
w Polsce zainteresowanie zabytkami tegoż ustawodawstwa: 
świadczą o niem ciiociażby te tylko liczne kodeksy rękopi- 
śmienne statutów ziemskich, jakie z czasu aż do daty złoże- 
nia St. O. dochowały się do dni naszych ^. Mało kto nie tylko 
z Ormian, ale nawet z wójtów ormiańskich całego średnio- 
wiecza, miał tyle sposobności zetkięcia się i zapoznania z prze- 
pisami polskiego prawa, ile jej miał Krzystko, sojusznik sta- 
rostów, działający i stawaj ący niejednokrotnie w grodzie czy 
to w urzędowym charakterze wójta, czy w roli strony proce- 
sowej. Poza tem, przez co wysuwał się naprzód jako sędzia 
i biegły w prawie, wyznaczył mu los ponadto jeszcze poka- 
źną rolę w ówczesnej akcyi politycznej. W toku walki Odro- 
wążów z miastem, ilekroć wejdą w rachubę sprawy ormiań- 
skie, występuje na pierwsze miejsce, chyba nie przypadkowym 
tylko zbiegiem okoliczności, osoba Krzystka. On to r. 1446 
pośredniczy w zamachu starostów na sądownictwo miejskie 
nad Ormianami prawa niemieckiego, on r. 1462 staje w Piotr- 
kowie przed królem i zgromadzonymi stanami, żeby odeprzeć 
zamachy władz miejskich na samorządne sądownictwo ormiań- 
skie i wyjednać fundacyą przywilejową wójtowstwa ormiań- 
skiego 3. Nikt z pełniejszem od niego przeświadczeniem i od- 
czuciem rzeczy nie mógł zamieścić w statucie ustępów o nie- 
dopuszczalności wpływu organów miejskich na sądownictwo 
Ormian, o pochodzeniu władzy wójta ormiańskiego od samego 

• Por. Balzer, Sądown. ormiań. 74 n. 78 n. 

2 Helcel, Starod. prawa pol. pomn. I. str. V— XLII wylicza z cza- 
sów do r. 1460 szesnaście rękopisów statutów ziemskich; kilka uzupeł- 
nień przyniosły późniejsze poszukiwania. 

» Szczegóły o Krzystku por. Balzer, Sądown. ormiań. 32 n. 104 n. 



266 O. Balzer. [454] 

króla; nikomu bardziej nie mogło zależeć na tem. ażeby po 
uzyskaniu przywileju fundacyjnego wójtowstwa, zaopatrzyć je 
także w odpowiedni, do istniejących potrzeb przystosowany 
kodeks prawny ^ 

I tak, jeśli nie zawodzą wszystkie oznaki prawdopodobień- 
stwa, autorem drugiej części statutu jest Krzyst- 
ko, ostatni wójt Ormian lwowskich, który, jeżeli nawet przez 
niesprawną w ostatecznym wyniku politykę sojuszów z wła- 
dzą starościńską przyczynił się pośrednio do upadku wójtow- 
stwa, dał w zamian za to gminie swojej, a przez późniejszą 
recepcyą także innym gminom ormiańskim w Polsce, nowy, 
zreformowany zwód prawa, którym się rządziły aż do końca 
istnienia Rzpltej, pozostawił trwały, najszanowniejszy pomnik 
przetworzonej wpływami Zachodu kultury ormiańskiej. 

Jaką jest wartość, i jaki charakter tej jego 
pracy, wypełniającej prawie cały St. O., z wyjątkiem krót- 
kiego dziesięcio-artykułowego wyciągu wcześniejszego? Pytania 
tego na szersze rozmiary nie poruszył dotąd i nie rozpatrzył 
nikt, nawet ci badacze, którzy mieli już możność porównania 
statutu z jego źródłami. Z pewnem upodobaniem dotykano 
tylko sprawy u k ł a d u, nie szczędząc redaktorowi poważnych 
zarzutów. Mniejsza o to, że BischoS", czy inni dawniejsi pisa- 
rze, zarzucili mu chaotyczność pod tym względem -; jeszcze 
prof. Kutrzeba, stwierdzając tu pewną dążność do systematy- 
cznego zgrupowania przepisów, wyraża przecież zapatrywanie, 
iż rzecz ta nie powiodła się redaktorowi, i powtarza na ogół 
zarzuty dawniejsze^. W gruncie rzeczy zarzuty owe polegają 
na nieporozumieniu; wynikły one stąd, że nie zdawano sobie 
sprawy, jakie pod tym względem stanowisko wobec źródła 
podstawowego (Dat.) zajął redaktor, i jaka skutkiem tego była 



1 Por. str. 258. 

* Bis eh o ff, Das alte Recht, Blatter 1857, 257; por. też Gromni- 
cki, Ormianie w Polsce 80. 
. 8 Kutrzeba, Datastanagirk 670. 679. 



[455] Statut ormiański. 267 

właściwa dyspozycya w rozkładzie przejętego materyału. W ca- 
łym głównym dziale swej pracy (art. 1 — 107) redaktor 
nie stwarza układu własnego, jeno przejmuje gotowy 
układ swojej podstawy, kompleksu Dat. II. 2 — 130. Nieliczne 
przestawki artykułów, w porównaniu z następstwem ich w zwo- 
dzie pierwotnym Dat. (A), jako też wstawki kilku innych prze- 
pisów, zaczerpniętych z księgi I tegoż zwodu, są częścią na 
pewno, częścią prawdopodobnie, właściwością samej Macierzy 
lwowskiej. St. O. przyjął je i umieścił w tym porządku, jak 
następowały w Macierzy, pominął z niej tylko świadomie kilka 
artykułów (II. 62, 63, 65, 99), które zużytkowane już zostały 
w wcześniejszej części pierwszej ^. Gdyby zaś naw^et przypu- 
ścić, że niektóre wątpliwe wstawki i przestawki są dziełem 
samego redaktora St. O., to jest ich na ogół ilość tak mała, 
że nie może wpłynąć na zmianę sądu ogólnego. W zasadzie 
wszystkie zarzuty, jakie co do systematyki działu głównego 
dadzą się podnieść, skierować tedy należy nie przeciwko re- 
daktorowi statutu, jeno przeciw samemu autorowi Dat. lub 
układaczowi Macierzy lwowskiej; redaktor statutu odtworzył 
tu gotowy ich układ. Dodać trzeba, że nawet sam przejęty 
przezeń system Macierzy, jakkolwiek pod szkłem zapatrywań 
dzisiejszych nie może oczywiście uchodzić jako doskonały, nie 
jest przecież gorszy od systematyki współczesnych, nieraz na- 
wet znacznie późniejszych zwodów prawnych, choćby zacho- 
dnich; dość przypomnieć wielką pod tym względem chaoty- 
czność Zwierciadła saskiego albo lus Municipale. O ile znowuż 
chodzi o systematykę w grupie artykułów przydatkowych 
(108—124), których układ jest już dziełem samego redaktora, 
przypominamy stwierdzony poprzednio szczegół, że jest ona 
zupełnie pod tym względem poprawna i w zasadzie bez za- 
rzutu 2. Że poszczególnych artykułów tej grupy nie wstawiono 
w odpowiednie miejsca działu głównego, celem połączenia ich 

1 Por. str. 197 n. 237. 

2 Por. str. 230. 



268 O. Balzer. [456] 

Z przepisami pokrewnymi, że zatem nie przeprowadzono je- 
dnego tylko, wspólnego układu w caJej części drugiej, ale roz- 
bito ją na dwa układy odrębne, to już wypływ ogólnego za- 
łożenia, z jakiego wyszedł redaktor, ze względu na odmienny 
sposób zużytkowania różnych części kodeksu macierzystego. 

Rozpatrzona tu kwestya układu przedstawia w wypadku 
niniejszym znaczenie doniosłe; jest bowiem, ze względu na 
zaznaczony właśnie odmienny sposób postępowania co do ró- 
żnych części materyału podstawowego, sprawą nie tylko czy- 
sto formalną, ale zarazem kluczem do rozwiązania ważnych 
zagadnień co do samej zawartości St. O. Przy opracowa- 
niu działu głównego, o wyborze materyału, nada- 
jącego się do zużytkowania, rozstrzygał moment 
rzeczow^y jedynie tylko w odniesieniu do całej 
zwartej grupy przepisów Macierzy: autor przyjął 
kompleks Dat. II. 2 — 130 jako całość, a przyjął go dla tego^ 
że mieściła się w nim przeważna czę4ć przepisów prawa świec- 
kiego, i że skutkiem tego kompleks ów w długoletniej da- 
wniejszej praktyce lwowskiego sądu ormiańskiego utarł się jako 
główny spis prawa obowiązującego ^ W obrębie tego komple- 
ksu, przy dalszej segregacyi materyału, nie stosował on już 
kryteryum rzeczowego; poprzestał na kryteryum czysto 
formalnem. t. j. liczył się z samym faktem przynależności 
odnośnych artykułów do rzeczonego kompleksu, jako przy- 
czyną wystarczającą do zużytkowania ich w dziale głównym 
swojej pracy. Stąd w dziale tym cały szereg przepisów, które 
odnoszą się do stosunków bądź to przestarzałych, bądź nie- 
istniejących, bądź sprzecznych z urządzeniami i zasadami pra- 
wa miejscowego. Redaktor uwzględnia je nie tylko tam. gdzie 
stosunkom takim poświęcony jest ex professo cały artykuł, ale 
nieraz i w takich artykułach, które się niemi częściowo lub 
przygodnie tylko zajmują, gdzie zatem usunięcie odnośnego 
ustępu nie byłoby nawet wymagało pominięcia całego arty- 

1 Por. str. 231 n. 



[457] Statut ormiański. 269 

kułu. Stąd, nie Ucząc się wcale z czysto świecką organizacyą 
sądownictwa ormiańskiego we Lwowie, przyznaje za Dat. są- 
dowi duchownemu orzecznictwo w sprawach o obrazę Maje- 
statu i zranienie przez zwierzę (art. 14, 33); stąd, mówiąc 
okolicznościowo o składzie sądu ormiańskiego, stwierdza za 
swym wzorem, wbrew rzeczywistości, iż wchodzą doń świeccy 
i duchowni (art. 55). Stąd. wbrow zasadom, przyjętym podów- 
czas w Polsce, iż ceny towarów ustanawiają bądź władze miej- 
skie, bądź wojewoda, orzeka, zgodnie z Dat., iż prawo usta- 
nawiania cen jest atrybucyą króla (art. 104); tak samo za- 
trzymuje artykuł o zwolnieniu nowożeńców od wojny, w sto- 
sunkach polskich niepraktyczny (art. 69). Stąd przejmuje cały 
szereg artykułów o stosunkach wiejskich, przepisy o zakłada- 
niu wsi, de fluviis in villis currentibus i inne postanowienia 
o osadach wiejskich (art. 85, 87, 98 i in.), jakkolwiek prakty- 
czne znaczenie mogły tu mieć przedewszystkiem artykuły, do- 
tyczące stosunków miejskich i przedmiejskich; nawet zgoła 
bezprzedmiotowy artykuł o rozbiciu okrętu, dla tego. że za- 
warty był w owym kompleksie, został tu pomieszczony (art. 
86). Stąd zaczerpnięty z kompleksu cały szereg artykułów 
o niewolnictwie i niewolnikach, w ścisłera, wschodniem tego 
wyrazu znaczeniu (art. 15 — 18, 24. 27, może też 30, 92, 93), 
mimo że instytucya ta nie była na miejscu uznawaną. Stąd, 
mimo dążności do nadania zwodowi swemu charakteru prawa 
świeckiego, wielokrotne, z Macierzy zaczerpnięte przepisy o po- 
kucie (art. 19, 21, 24, 25, 33, 66, 75, 76, 79); w jednym wy- 
padku nawet w^yraźne zastrzeżenie, że występny karany ma 
być nie tylko przez sąd (świecki), ale także (pokutą) przez 
duchownych (art. 65). Okazał się tu autor nielepszym od wielu 
innych kompilatorów średniowiecznych, którzy przerabiając 
zwody dawniejsze, niejednokrotnie zachowywali przepisy prze- 
starzałe lub zgoła już niezastoso walnie; wyższy od nich prze- 
cież w tem, że oparł się na pewnej, z góry ustalonej zasadzie 
formalnej, która mu kazała spożytkować cały materyał obra- 
nego za podstawę kompleksu. Treść niektórych ustępów, od- 



270 O. Balzer. [458] 

biegających zbyt jaskrawo od istniejących urządzeń w Pol- 
sce, czasem odpowiednio zmieniai i do nich dostosowywać, 
n. p. w sprawcach dotyczących układu społecznego (art. 1, 11, 
14, 33, 104), albo co do systemu monetarnego (art. 48, 50) ^; 
na ogól nie zmieniają one jednak ogólnego charakteru sprawy. 
W świetle tych spostrzeżeń okazuje się, że jeśli w dziale głó- 
wnym części drugiej nie spotykamy pewnej ilości artykułów 
kompleksu Dat. II. 2 — 130 zwodu pierwotnego, to najsnadniej 
wytłómaczyć to zjawisko ich brakiem w samej Macierzy i w^ow- 
skiej ^; gdyby bowiem były się tam znalazły, należałoby ocze- 
kiwać także przejęcia ich w statucie, choćby dotyczyły nawet 
stosunków nieistniejących, lub norm w praktyce niezastoso wal- 
nych, jak się to stało z całym szeregiem innych artykułów, zawar- 
tych w Macierzy w obrębie uwzględnionego kompleksu. Stąd 
wypływa także, iż wywody, które pominięcie niektórych bra- 
kujących postanowień Dat. A tłómaczyć chciały względem na 
ich treść przestarzałą czy niepraktyczną, nie są zasadne^. 

Zgoła inne stanowisko zajął redaktor wobec całej reszty 
materyału, która poza kompleksem Dat. II. 2 — 130 mieściła 
się w kodeksie macierzystym, t. j. wobec pozostałych artyku- 
łów Dat. (intr., I. i II. 1), tudzież całej SR. Materyał ten jako 
całość został wykluczony ze St. O.; tylko pewne wyimki, 
zgrupowane łącznie z kilku przejątkami z praw zachodnich, 
zostały tu uwzględnione w dziale artykułów przyda t- 
k o wy eh (art. 108—124). Pobudką uwzględnienia była każ- 
dym razem sama treść odnośnego przepisu. Kryteryum rze- 
czowe, w przeciwieństwie do tego, co stwierdziliśmy w dziale 
głównym, stosowane było w odniesieniu do każdego 
artykułu z osobna. Dla tego w grupie artykułów przy- 
datkowych nie ma ani jednego przepisu, który dałby się okre- 
ślić jako przestarzały lub nieużyteczny w stosunkach ówcze- 



* Szczegóły por. str. 208 n. 

* Por. str. 192 n. 
» Por. str. 19i n. 



1459] Statut ormiański. 271 

snych; wszystko, co tu redaktor zestawił, przedostało się do 
jego pracy dla tego, że w istocie miało znaczenie praktyczne. 
Tylko nie należy wysnuwać stąd wniosku, jakoby uwzględnił 
lub uwzględnić miał zamiar wszystko, co na ogół nadać 
się mogło do użycia praktycznego; nie należy zatem 
odwracać kwestyi, stawiając twierdzenie, jakoby pominął 
tylko to, co dla ówczesnej praktyki sądu ormiań- 
skiego było już zgoła bezużyteczne. Owszem, pomi- 
nął niejedno, co, czy to w kształcie niezmienionym, czy po od- 
powiedniem przetworzeniu norm prawnych, byłoby mogło zna- 
leźć także stosowne miejsce w nowej redakcyi praw ormiań- 
skich. Dla tego nie mamy tu uwzględnionych v/szystkich 
przepisów z Dat. intr., dla tego pominięte są niektóre artykuły 
treści świeckiej z Dat. P; nie mówiąc już o SR., której przepisy 
przeszły do St. O. w stosunkowo nieznacznej tylko ilości, choć 
materyął w niej za waty nadawał się w najszerszej mierze do 
zużytkowania. Redaktor zajął tu stanowisko eklektyka: wybie- 
rał tylko to, co mu się wydało szczególnie godnem uwzglę- 
dnienia; przyczem, jak się zdaje, nie sformułował sobie jakiejś 
ścisłej zasady, według której wybór zostałby przeprowadzony 
konsekwentnie. 

Dwa odmienne kryterya, zastosowane przy złożeniu nowej 
redakcyi, w odniesieniu do działu głównego i grupy artykułów 
przydatkowych, spowodowały, że mimo widoczną dążność do 
stworzenia zwodu, któryby odpowiadał nowym, zmienionym 
stosunkom życia prawnego, pozostały w nim przecież 
jeszcze (w dziale głównym) pewne składniki, zaczer- 
pnięte z kodeksu macierzystego, które były już 
tylko niepotrzebnem jego obciążeniem, rzeczą 
bezużyteczną bez wartości praktycznej. 

Artykuły przejęte zużytkowuje autor w tym sposobie, że 
w odnośnych miejscach swej pracy omawia ten sam stosunek 
prawny, tę same instytucyą czy zasadę prawną, którą okre- 

* O szczegółach por. str. 28. 29. 



272 O- Balzer. [460] 

śliło jego źródło, i to tak, że zachowuje je bez zmiany, albo, 
co częstsza, szczegóły rzeczowe przepisów poddaje mniej lub 
więcej gruntownym przekształceniom. Bardzo tylko wyjątkowo 
zdarza się, że odstępuje od właściwego przedmiotu, omówio- 
nego w przejątku, i nawiązując tylko zewnętrznie do pewnej 
okolicznościowej w nim wzmianki, rozwija przepis, jak gdyby 
zupełnie ^^-amoistny, dotyczący innego stosunku prawnego. Wy- 
padków takich, w których przejątek stał się tylko pobudką 
do sformułowania przepisu w zasadzie nowego, naliczyliśmy 
cztery (art. 84, 90. 101. 103)^; nie można zresztą przesądzać, 
czy niektóre z nich nie były już odpowiednio przetworzone 
w Macierzy, skąd je przejął gotowe lub w postaci bardziej 
zbliżonej St. O. 

Co do opracowania zużytkowanego materyału, wysuwała 
się niewątpliwie na przedniejsze miejsce kwesty a formy, 
zewnętrznej szaty przepisów. Stylizacya artykułów, 
jak je podaje Dat., była w przeważnej części ociężała i roz- 
wlekła. Gosz, składając swój zwód, zmierzał nie tylko do tego, 
żeby podać same normy prawne, ale zarazem bardzo często, 
ażeby je uzasadnić i udowodnić. Za punkt wyjścia wywodów 
obierał niejednokrotnie prawo mojżeszowe lub kanony ko- 
ścioła armeńskiego, ażeby potem przez stosowną interpretacyą 
gruntownie je zmienić, albo nawet w ich miejsce postawić za- 
sadę wprost przeciwną. Do celu tego dochodził przez obszerne 

i Tu i wszędzie dalej odwołujemy się w tych zestawieniach przede- 
wszystkiem do wywodu porównawczego w rozdz. III. tej pracy (str. 49 n.) 
Dla ścisłości przypominamy, iż w zestawieniach tych, nie mogąc uwzglę- 
dnić zwodu macierzystego, porównywaliśmy St. O. w przeważnej części 
ze zwodem pierwotnym Dat. (A). Porównanie to mogło dać zatem gdzie- 
niegdzie wynik niedokładny, jeżeli w Macierzy znajdowało się przekształ- 
cenie tekstu, zawartego w zwodzie A. O tyle także i wnioski niniejsze, 
na porównaniu tem oparte, mogą być niedokładne; ponieważ jednak opie- 
ramy się tu na materyale na ogół obfitym, przeto, gdyby nawet jeden 
lub drugi szczegół nie był ściśle zasadny, ogólny wynik przyjąć będzie 
można jako usprawiedliwiony. Gdzie się to zresztą da, zaznaczymy istnie- 
nie możliwych zboczeń. 



[46 IJ Statut ormiański. 273 

wywody, mieszczące w sobie argumenty najróżnorodniejszej 
treści: poglądy i przekonania osobiste, przykłady historyczne, 
-dowody prawnicze, względy treści religijnej, pobudki etyczne, 
czasem nawet pewne konstrukcye filozoficzne czy mistyczne; 
w ślad za tem nie zawsze też formułował ścisłe przepisy pra- 
wne, jeno udzielał rad i wskazówek, jak należy postępować. 
Artykuły jego księgi przedstawiają się w wielu miejscach jakby 
obszerne traktaty i komentarze, zakrywające przestronną, ga- 
datliwą formą właściwe jądro prawne ^ Niedogodność takiej 
formy odczuto już rychło w Armenii samej: dowodem tego 
późniejsze zwody Dat., które ją w pewnych artykułach nieco 
skracają-. Nie można wątpić, że takie skrócenia przeprowa- 
dzone były częściowo także i w Macierzy lwowskiej, bo i ona 
należy do zwodów późniejszych; o ile jednak sądzić można 
z tekstu zwodów dochowanych, nie sięgały one zbyt daleko. 
W przeważnej mierze utrzymała się tu chyba rozwlekłość 
i nieprzejrzystość redakcyi oryginalnej. W praktycznem uży- 
ciu kodeks taki przedstawiał tedy wielkie niedogodności. Usu- 
nięcie ich, wydobycie właściwej treści prawnej z powłoki ar- 
gumentów i wywodów, stawało się rzeczą bardzo pożądaną; 
i zapewne nie oddahmy się od prawdy, przyjmując, iż myśl 
zreformowania zwodu pod tym względem zaważyła również 
poważnie na szali postanowień, kiedy podjęto zamiar nowej jego 
redakcyi. Do tego uproszczenia formy zdąża też najwidoczniej 
redaktor części drugiej, jak zresztą już także jego porzednik, 
autor wyciągu z r. ok. 1434. Usuwa on w całości, albo ściąga 
w krótkie zdania obszerne ustępy dowodowe Dat, opuszcza 
dość często przepisy prawa mojżeszowego lub kanonów armeń- 
skich, które służyły Goszowi za punkt wyjścia w argumenta- 
cyi, i uwzględnia same tylko normę prawną, najczęściej prze- 
kształconą lub przeciwną, jaką Gosz stawiał w ich miejsce; 
pomija jego wywody historyczne lub fikcye mistyczne (n. p. 

1 Por. str. 205. 
» Por. str. 163. 
Stadya nad hist. prawa polskia^o IV. ' 31 



274 O. Baker. [462] 

art. 83). Prawda, że nie dzieje się to bez wyjątków. Zależność 
jego od źródła, na którem się opierał, przebija się i pod tyra 
względem w niektórych miejscach. Jeszcze tu i ówdzie, zwła- 
szcza w początkowej części swej pracy, przeciwstawi sobie 
stare i nowe prawo (Mojżeszowe i Goszowe), mimo, że oba 
zawierają często przepisy niezgodne, albo wprost sprzeczne 
(art. 16, 19, 21, 22, 25, 40, 59, 60, 91); jeszcze gdzieniegdzie 
sięga do przykładów historycznych (art. 73, 117); jeszcze cza- 
sem przytoczy argumenty etyczno- religijnej treści, n. p. paupe- 
res enim Deus diligit (art. 69). ne (servi) suspiria emitterent 
ad Deum et ex eo seąueretur peccatum (art. 72), Dei praece- 
pto misericordia est habenda erga viduas (art. 73) i t. p. Ale 
na ogół przetworzenie zewnętrznej formy jest najgruntowniej- 
sze: w miejsce rozwlekłych, rozumujących traktatów, mamy 
krótkie, treściwe i zwięźle styhzowane artykuły, z ześrodko- 
waną przeważnie materyą ściśle prawniczą, ujęte bezpośrednio, 
lub przez powołanie » obowiązującego prawa« ^ w kształt na- 
kazów ustawowych. Redaktor, zaprawiony widocznie na wzo- 
rach zachodnich, posiadł w szerokiej mierze współczesną za- 
chodnią technikę kodyfikacyjną, która, lubo doskonałą nie jest, 
stała bez porównania wyżej od techniki stosowanej na Wscho- 
dzie, tego zwłaszcza pokroju, jakiej używał Gosz w swoim 
zwodzie. 

W parze z tern uproszczeniem formy idzie też upro- 
szczenie treści przepisów prawnych. W Dat. jest 
szereg artykułów, podających pewną zasadę ogólną, do któ- 
rych (zwykle pod koniec) przydaje się pewne zastrzeżenie szcze- 
gółowe lub wyjątki; często w takich wy; sadkach St. O. poprze- 
staje na przejęciu samej zasady, z pominięciem dodatków spe- 
cyahzujących (art. 8, 11, 18, 30, 31, 41, 51, 56, 95). Zawiłe 
nieraz konstrukcye prawne swego źródła ujmuje w przepis 
bardziej prosty i zrozumiały (n. p. art. 34, 87). Bardzo widu- 
czną jest zwłaszcza dążność, ażeby rozwiniętą na szerokie 

1 Por. str. 184 n. 



[463] Statut ormiański. 275 

rozmiary kazuistykę Dat., a częściowo i SR., zastąpić 
przepisami ogólniejszej treści, pod które dałyby się 
podciągnąć rozmaite, z osobna tamże rozstrzygane wypadki 
szczegółowe (art. 20, 42, 48, 50, 60. 96, 98, 99, 100. 106, 
114, 117, 124). Nie przeszkadza to, że czasem reforma statutu 
jest tyiko częściowa, t. j. kazuistyka w części tylko przez 
ogólny przepis zastąpiona, ale w części także zachowana (n. 
p. art. 105); gdzieniegdzie reformy nie ma żadnej, zatem ka- 
zuistyczne zestawienie przejęte w całości (n. p. art. 97, 102); 
zdarzy się też wyjątkowo wypadek, że ogólny przepis Dat. zo- 
staje rozszczepiony w zestawienie bardziej kazuistyczne (art. 
39). W związku z tą, na ogół przecież widoczną dążnością do 
bardziej zasadniczego ujęcia omawianych kwestyj prawnych, 
stoją też takie przemiany, gdzie pewien przepis źródła, odno- 
szący się do jednego tyiko wypadku szczegółowego, przez sto- 
sowne przekształcenie zmieniony zostaje w zasadę 
ogólną (art. 20, 64, 92—94). 

Kwestya ścisłości prawniczej zawartych tu przepi- 
sów jest w przeważnej części kwesty ą takiej że ścisłości w sa- 
mem źródle, z którego przejęte zostały odnośne postanowie- 
nia. I nie można powiedzieć, żeby autor przeprowadził na tem 
polu jakąś zasadniczą, wszechstronną reformę. W statucie, jak 
i w Dat. lub SR., nieraz trafiają się luki czy niedomówienia, 
nieraz brak wyczerpującej dokładności w określeniu pojęć pra- 
wnych i ścisłego ich odgraniczenia od siebie, nieraz brakuje od- 
powiedniej sankcyi podanych przepisów; nie brak nawet wy- 
padków, w których między częściami tego samego artykułu, 
albo pomiędzy kilku artykułami, zachodzą sprzeczności. Zda- 
rza się nawet wyjątkowo, że statut w określeniu stosunku 
prawnego jest mniej ścisły niż jego źródło, n. p. kiedy wspól- 
nie z Dat. rozróżnia rozmaite rodzaje mężobójstwa, ale nie 
określa za nim, jakie każde z nich pociąga za sobą następ- 
stwa (art. 97), albo, kiedy w miejsce sankcyi prawnej, zawar- 
tej w Dat., wstawia prosty tylko przepis etyczny (art. 72). 
Przecież jednak dążność do ściślejszego sformułowania rzeczy 

31* 



276 O. Balzer. 1464] 

aniżeli je zawierało źródło, ujawnia się w niejednem miejscu 
statutu, n. p. kiedy w miejsce dowolnego, od umowy stron 
zależnego terminu wykonania prawa bliższości, wstawia ścisły 
czasokres roczny (art. 88). albo kiedy w miejsce ogólnikowego 
przepisu, iż rzemieślnik sprzeniewierzający oddany mu materyał 
ukarany ma być » wedle prawa «, postanawia, iż zwrócić go 
ma w czwórnasób (art. 105). Tem bardziej zastanawia pokaźna 
ilość ogólnikowych, nic nie mówiących zarządzeń, rozrzuconych 
w różnych artykułach, czasem nawet w miejsce ściślejszych 
o wiele postanowień samego Dat., jak: (iudicium) decernet, 
quod iustitia suadebit (art. 12). quos casus ...iudiciale offi- 
cium . . . diligenter attendet. pensitabit et discutiet (art. 39), offi- 
cii iuris interest talia providenter indagari . . . iuxta proposita et 
responsa partium (art. 44), tunc iuxta ąualitatem negotii ... iu- 
dicium sententiabit (art. 45), debet conscius esse sui facti et 
conscientiae (art. 80), hunc casum iudicium secundum iustitiara 
decernet (art. 102). Może przy dokonywaniu tych zmian przy- 
świecała tu redaktorowi myśl. że pewne wypadki nie nadają 
się do ujęcia w ramy ścisłego przepisu prawnego, i że należy 
tu sądowi przyznać stosowny zakres władzy dyskrecyonalnej. 

Zdarzyło się autorowi kilkakrotnie, że niedostatecznie wy- 
rozumiał przepis swojego źródła, albo też zrozumiał go myl- 
nie, n. p. w art. 6 o wysokości głowszczyzny zabitego chłopca, 
albo w art. 12. w którym wzmianka o podwładności wobec 
sądu wyższych panów zmieniona została na ustęp o popełnie- 
niu grzechu wobec Boga, Pana najwyższego. Z tego rodzaju 
nieporozumień wypłynęło kilką postanowień, wprost prze- 
ciwnych przepisom jego źródła: tak co do sprawy odszkodo- 
wania za zabite małe zwierzę (art. 31), albo co do sposobu 
wy kupna przedanego domu (art. 46). Szczegół ten zasługuje na 
osobne zaznaczenie: świadczy bowiem, że prócz zmian zamie- 
rzonych, przedostały się do statutu także niektóre zmiany przy- 
padkowe. 

Na ogół, praca ta, porównana z swojemi źródłami podsta- 
wowemi, pełna jest zmian i przekształceń rzecz o- 



[4651 Statut ormiański. 277 

wy eh. Prócz tych. które omówiliśmy co dopiero, a które są 
wynikiem przystosowanej tu metody kompilacyjnej, jest po- 
nadto przeważiKi liczba innych, przeprowadzonych z tyra z góry 
powziętym zamiarem, ażeby zreformować odpowiednio odnośne 
zasady, stosunki i instytucye prawne, jakie były ustalone w da- 
wniejszym zwodzie prawa ormiańskiego. Te zmiany nie poru- 
szają się tylko na powierzchni rzeczy; sięgają nieraz bardzo 
głęboko. W stosunku do norm przejętych są nie tylko ich roz- 
winięciem lub rozszerzeniem, nie tylko uzupełnieniem luk czy 
braków; są bardzo często zasadniczem ich przekształceniem, 
a czasem nawet wprost odwróceniem (por. n. p. prócz art. 31 
i 46, nadto 64 i 108). Mało który artykuł kodeksu macierzy- 
stego przedostał się do statutu bez istotnych zmian rzeczowych; 
przeważna ich część uległa przetworzeniu mniej lub więcej 
gruntownemu. Co do niektórych, przeważnie zresztą podrzę- 
dniejszych, mogą zachodzić wątpliwości, czy są dziełem re- 
daktora, czy też może przeprowadzone były już w Macierzy ^ 
Wszystkie inne, najliczniejsze, są niewątpliwie reformą, doko- 
naną w samym dopiero statucie. Ich cyfra, a zarazem ich treść 
i jakość, są probierzem odczutej w ówczesnem życiu Ormian 
lwowskich potrzeby przekształcenia obowiązującego prawa, a za- 
razem świadectwem rozwiniętej na szerokie rozmiary pracy 
twórczej czy przetwórczej redaktora. 

W szeregu tych zmian, o ile chodzi o formalną ich 
podstawę, niewątpliwie pewna ilość wypłynęła z własnego 
natchnienia redaktora. Przeważna ich część oparła się jednak 
na gotowych wzorach prawa zachodniego, pol- 
skiego i niemieckiego. Sposób, w jaki pomniki tych praw 
zostały tu zużytkowane, różni się w pewnym względzie od 
sposobu, w jaki redaktor postępował z przejątkami z kodeksu 
macierzystego. W przeciwieństwie do nich przepisy prawa za- 
chodniego są tu wyjątkowo tylko, w trzech wypadkach, pod- 
stawą osobnych artykułów, oczywiście dopiero w grupie przy- 

* Por. Btr. 203 n. 



278 O. Balzer [466] 

datkowej (art. 115, 118, 122), a i wtedy, z jedynym wyjątkiem 
art. 118, w większej od razu ilości zespolone ze sobą. Wszę- 
dzie indziej są one uwzględnione w takich artykułach, których 
podstawą byJy przejątki z Macierzy, w tym właśnie celu, żeby 
je odpowiednio przetworzyć czy uzupełnić. W tym kształcie 
wsiąknęły one nie tylko już w grupę artykułów przydatkowych, 
ale w szerokiej mierze także w dział główny statutu. Trzeba 
przytem położyć nacisk na określenie: wsiąknęły. Odmiennie 
od tego, co się nieraz działo w średniowiecznych kompilacyach 
prawniczych, nie połączono ich z przepisami artykułów pod- 
stawowych czysto tylko zewnętrznie, mechanicznie, przez wierne 
zestawienie jednego tekstu obok drugiego, bez uzgodnienia mo- 
żliwych rozbieżności, bez ścisłego zespolenia na wewnątrz. Wy- 
jątkowo też tylko przedostał się ten lub ów ustęp w mniej 
lub więcej wiernym przejątku stylistycznym (art. 20, 58). Zre- 
sztą chodziło tu redaktorowi o samo tylko wprowadzenie pe- 
wnej myśli czy zasady, zaczerpniętej z praw zachodnich, przy- 
czem ubierał je nie tylko w nową szatę zewnętrzną, ale łą- 
czył spoiście i wewnętrznie z zasadami prawa macierz ys' ego. 
Przeróbka jest w przeważnej części na wskroś 
organiczną; pierwiastki połączonych praw zespalają się ze 
sobą integralnie. Stąd w statucie naszym cały szereg instytucyj 
i zasad wybitnie zachodniego charakteru, obcych rodzimemu 
prawu armeńskiemu 1, które przecież od innych, zachowanych 
zasad rodzimych nie odbijają jako prosta zewnętrzna nalecia- 
łość, nie rażą jako wyjątkowa anomalia, owszem iączą się 
z niemi w pełną, zrozumiałą i naturalną całość. I w tem tkwi 
osobliwa wartość statutu nie tylko jako kodeksu prawnego, 
ale także jako pomnika literatury prawniczej: jako dzieła, które 
ze względu na zużytkowane źródła w założeniu miało być tylko 
kompilacyą, naprawdę zaś w szerokiej mierze przybrało 
cechy pracy samoistnej, oryginalnej. 

I tak w licznym szeregu zwodów armeńskiego prawa, z ro- 

1 Por. str. 214 n. 



[467] Statut ormiański. 279: 

dżiny Datastanagirku, Statut ormiański lwowski staje jako 
pomnik o charakterze z wielu względów wyjątkowym. Co do 
zawartości materyaJu przedstawia się on. jedyny, jako tors ko- 
deksu pierwotnego; wszystkie inne. jakie są, zużytkowały ów 
kodeks w całości. Pierwiastki prawne, jakie się złożyły na jego 
treść, są również częściowo inne; sposób ich zestawienia i po- 
łączenia odmienny. Późniejsze zwody samego Datastanagirku, 
które są właściwie nowemi jego redakcyami (zwłaszcza C — F), 
zmieniają nieraz układ i treść zwodu pierwotnego, opierają się 
jednek przytera na zasadach prawa armeńskiego, tego samego, 
które stanowiło główny składnik pracy Gosza. Nawet najdalej 
idąca przeróbka, jakiej dokonano na gruncie armeńskim, Ko- 
deks Sempada, przetwarza zwód pierwotny głównie zasadami 
prawa rodzimego, bądź to celem uzupełnienia luk, jakie po- 
siadał, bądź dostosowania go do późniejszego rozwoju tegoż 
prawa, bądź wreszcie usunięcia niektórych elementów obcych, 
jakie doń w chwili złożenia weszły. W jednym tylko Kodeksie 
Wachtanga, podobnie jak w naszym Statucie, przepisy Datasta- 
nagirku weszły w styczność z obcymi sobie elementami pra- 
wnymi; ale i tutaj elementy owe były pochodzenia wschodniego, 
a połączenie ich z Datastanagirkiem czysto zewnętrzne, w ze- 
stawionych obok siebie po kolei szeregach artykułów, w miarę 
jak je czerpano z rozmaitych źródeł. W statucie lwowskim 
przejątki obce łączą się organicznie z materyałem podstawo- 
wym, a pochodzenie ich jest zachodnie. Tak powstał jeden 
z najosobliwszych ze względu na pierwiastki składowe kode- 
ksów prawnych: obok zasad prawa armeńskiego, świeckiego 
i kościelnego, obok zużytkowanych w szerokiej mierze przepi- 
sów prawa mojżeszowego, a częściowo także islamickiego, jakie 
się zawierały już w samym Datastanagirku. obok norm prawa 
wschodnio- rzymskiego, przejętych z połączonej z Datastanagir- 
kiem Księgi syryjsko- rzymskiej, stanęły w równym rzędzie, jako 
źródła statutu, prawa zachodnie, polskie i niemieckie. Dwa światy, 
dwie odrębne cywilizacye zetknęły się w tym pomniku; i nie- 



280 O. Balzer. [468] 

maJą jego zasługą, że te różnorodne składniki potrafił zespolić 
w zgodną, organiczną całość. 

To też Statut ormiański jest zjawiskiem uwagi godnem nie 
tylko sam przez się, jako pomnik prawa, ale zarazem jako fakt 
dziejowy i dokument historyczny. Jest on świadectwem poczę- 
tego już wówczas procesu asymilacyjnego, jakiemu pod oddzia- 
ływaniem otaczającego środowiska uległ żywioł ormiański; jest 
sam potężną dźwignią, która przez kilkuwiekowe później stoso- 
wanie przepisów statutowych w sądach ormiańskich, proces ten 
poparła i przyspieszyła; jest jakby zapowiedzią przyszłego, 
zupełnego wsiąknięcia żywiołu ormiańskiego w organizm na- 
rodowy, którego stał się później krwią z krwi i kością z kości 
i sokiem naprawdę żywotnym. 



VII. 
Rozdział Statutu ormiańskiego na części składowe. 

Stosownie do wywodów poprzednich podajemy na tem miej- 
scu, w formie zestawienia tablicowego, rozdział St. O. na jego 
części składowe, z przytoczeniem źródeł, na których się oparły 
poszczególne jego artykuły, oraz cytatów tych publikacyj, gdzie 
owe źródła drukiem ogłoszono. O ile chodzi o materyał, za- 
warty w Datastanagirku, ostrzegamy, że źródłem podstawo- 
wem St. O. jest Macierz lwowska, z właściwym sobie tekstem 
i układem, który w niejednym szczególe różni się od tekstu 
i układu pierwotnego zwodu (A) tego zabytku; ponieważ je- 
dnak nie posiadamy zachowanego tekstu Macierzy, przeto w ze- 
stawieniu poniższem powołaliśmy poszczególne artykuły według 
konwencyonalnych sygnatur zwodu pierwotnego (rozdział na 
intr. i dwie księgi, liczbowanie artykułów w obrębie poszcze- 
gólnych ksiąg, i to w porządku zwodu A), zaznaczając, gdzie 
to było możliwe, do którego z dochowanych dziś zwodów Dat. 
odnośne artykuły St. O. są najbardziej zbliżone. 



[469] Statut ormiański. 281 

Sam rozdziai statutu przeprowadzony zostai odpowiednio 
do wywodów pracy niniejszej, na dwie części. Z pomiędzy nich. 
część pierwsza, złożona ok. r. 1434, obejmuje dziesięć 
pierwszych, w oryginalnym tekście nieliczbowanych artykułów, 
stanowiących wyciąg ze zwodu macierzystego, t. j. zarówno 
z Dat. intr., I. i II., iako też SR., uzupełniony wielokrotnie po- 
stanowieniami, zaczerpniętemi z ustaw polskich. Część druga, 
w oryginalnym tekście liczbowana (art. 1—124) przedstawia 
redakcyą poprawną, złożoną r. 1462 — 1464, i rozpada 
się na dział główny (art. 1 — 107), oparty na kompleksie 
artykułów Dat. II. 2 — 130, oraz na grupę artykułów przy- 
datkowych (art. 108 — 124), stanowiących wyciąg z pozo- 
stałych części zwodu macierzystego, a częściowo także z po- 
mników prawa polskiego i niemieckiego. 

Dodajemy objaśnienie skróceń, użytych w poniższej 
tablicy : 

1. W grupie źródeł oznaczają: 

D. = Datastanagirk Mechitara Gosza z r. ok. 1184; 

IM. = lus municipale (Weiclibiidrecht); 

KW. = Statuty Kazimierza W.; 

PP. = Praktyka prawna miejscowa; 

SR. = Księga prawna syryjsko-rzyraska, wersy i armeńskiej; 

W. = Statut warcki z r. 1420/3; 

ZS. — Zwierciadło saskie. 

Cyfry rzymskie oznaczają część (księgę) danego źródła, 
cyfry arabskie, artykuł. Cytaty, ujęte w nawias, oznaczają, iż 
odnośny artykuł źródła nie jest bezpośrednią podstawą prze- 
pisu, zawartego w St. O., jeno albo pobudką do sformułowa- 
nia przepisu samoistnego, albo też tylko pośrednio, drogą ana- 
logii, zużytkowany został w St. O. 

2. W grupie zwodów Datastanagirku oznaczają: 
A = zwód zawarty w rpisie Eczm. 492; 

B = zwód zawarty w rpisie Eczm. 490; 



282 O. Balzer. [470] 

C = zwód zawarty w rpisie Eczm. 749; 
D = zwód zawarty w rpisie Wen. 1237; 
F = zwód zawarty w rpisie Eczm. 488; 
G = Macierz gruzińską, zużytkowaną w Kod. Wachtanga- 

3. W grupie wydawnictw oznaczają: 

BS. = Bruns i Sacłiau. Syrisch-romisches Rechtsbuch 
a d. V. Jahrhundert, Lipsk 1880; 

Dan. = Daniels. Das sachsische Weichbildrecht (w tegoż: 
Rechtsdenkmaler des deutschen Mittełalters), Berlin 1857; 

HI. = Hel cel, Starodawne prawa polskiego pomniki 1, Kra- 
ków 1856; 

Hm. = Homeyer, Des Sachsenspiegels erster Theil, Ber- 
lin 1861; 

Hx. = Hax thausen, Transkaukasia I — II, Lipsk 1856; 

K. = Karst, Armenisches Rechtsbuch 1 — II. Strasburg 
1905. 

Cyfry rzymskie oznaczają tomy. cyfry arabskie stronice. 

4. Z innych skróceń oznaczają: 

odm. = zmiany rzeczowe przeprowadzone w St. O. w sto- 
sunku do jego źródła podstawowego; 

zg. = zgodność St. O. w stosunku do jego źródła podsta- 
wowego. 

Następuje sama tablica p o r ó v,- n a w c z a : 



14711 



Statut ormiański. 



283 



Artykuły 
St. 0. 


Odpowiednie artykuły 


Stosunek 

St. 0. 
do źródła 


Zwód najbliżej 
zSt.O. spokrewniony 


Źródło 


Druk. 


Zwód 


Druk. 




Część I. Wyciąg z r. ok. 1434. 


I 


SR. 44 


BS. 126 


odm. 






U 


SR. nap. 


BS. 115 


odm. 






III 


D. intr. 6 
KW. 113 


K. II. 365 
HI. I. 128 


odm. 


F (i C, D) 


K. n. 365 


IV 


D. intr. 6 


K. II. 366. 368. 369 


zg- 






V 


D. intr. 8 


K. II. 389 


zg- 






VI 


D. intr. 6 


K. II. 366-369 


odm. 






VII 


D. II. 99 


K. II. 188 


odm. 


D 


K. II. 189 


YUI 


D. II. 62. 63 
KW. 102. 124 
W. 6 


K. II. 165 

HI. I. 121. ia5 

HI. I. 311 


odm. 






IX 


D. I. 121. II. 62. 


K. II. 159. 165. 










63. 65 


178 


odm. 








KW. 101 


HI. I. 121 










PP. 


— 








X 


D. I. 122. 123 


K. II. 160 


odm. 








Część II. Red 


ikcya poprawna z r. 1462—1464. 
a. Dział główny. 


1 


D. II. 2 


K. II. 411 


odm. 






2 


D. 11. 3 


K. II. 248 


zg- 






3 


D. II. 4 
ZS. II. 65 


K. II. 257 
Hm. 293 


odm. 






4 


D. II. 5 
(ZS. II. 65) 


K. 11. 258 
(Hm. 293) 


odm. 


F (i C) 


K. II. 258 


5 


D. II. 6 
ZS. II. 65 


K. II. 258 
Hm. 293 


odm. 


F a C) 


K. H. 258 



284 




0. Balzer. 






1472] 


< 


; Odpowiednie artykuły 


Jai Ci 


Zwód r^.j bliżej 
z St. 0. spokrewniony 


Źródło 


1 Druk. 


Zwód 


Druk. 


6 


1 D. II. 7 
ZS. 11. 65 


1 K. II. 259 
' Hm. 29H 


odm. 






7 


' D. II. 8 


1 K. II. 260 


zg. 






8 


D. II. 9 
(ZS. II. 13, 


K. II. 261 
(Hm. 2411 


odm. 


A ii B) 


K. II. 261 


9 


D. II. 11 


K. n. 413 


odm. 






10 


D. 11. 12 


K. 11. 332 


odm. 






11 


D. II. 13 


K. II. 272 


odm. 






12 


D. II. U 


K. n. 273 


odm. 


A (i B) 


K.n. 273 


13 


D. II. 15 


K. 11. 331 


zg- 






li 


D. II. 18 


K. 11. 334 


odm. 






15 


D. II. 17 


K. II. 241 


zg. 






16 


D. II. 20 


K. II. 243 


7 (T_ 






17 


D. II. 21 


K. II. 243 


zg. 






18 


D. II. 22 


K. II. 245 


odm. 






19 


D. II. 23 


K. n. 199 


zg- 


A (i Bi 


K. n. 199 


20 


D. II. 84 
KW. 155 


K. II. 2)1 
HI. I. 164 


odm. 






21 


D. 11. 24 


K. U. 325 


odm. 






22 


D. II. 25 


K. II. 199 


odm. 






23 


D. II. 26 
KW. 83 


K. II. 264 
HI. I. 112 


odm. 






24 


D. II. 27 


K. II. 246 


zg- 






25 


D. II. 28 


K. n. 131 


^g- 






26 


D. II. 31 


K. II. 256 


zg 


A 


K. n. 256 


27 


D. II. 30 


K. II. 245 


odm. 






28 


D. II. 32 


K. II. 2ó3 


zg- 


A (i B) 


K. II. 253 


29 


1). II. 33 


K. 11. 255 


zg- 






3) 


D. II. 34 


K. II. 255 


odm. 






31 


D. II. 35 


K. n. 253 


odm. 







1473] 



Statut ormiański. 



285 



= c 


Odpowiednie artykuły 


3^'E 

OT ^ 'H 


Zwód najbliżej 
z St. 0. spokrewniony 










Źródło 


Druk. 


1^ O 
cc T3 


Zwód Druk. 


32 j 


D. n. 37 


K. U. 'Jbb 


odm. 






33 


D. II. 38 


K. II. 256 


odm. 






34 


D. II. 40 
ZS. II. 64 


K. II. -269 
Hm. 292 


odm. 






35 


D. n. 41 
ZS. 11. 47 


K. 11. 251 
Hm. 275 


odm. 






36 


D. 11. 42 


K. II. 251 


odm. 






37 


D. II. 43 
ZS. n. 13 


K. II. 252 
Hm. 241 


odm. 






38 


D. n. 44 


K. H. 278 


zg- 






39 


D. II. 45 


K. H. 278 


odm. 






40 


D. n. 46 


K. n. 219 


odm. 






41 


D. II. 47 


K. n. 212 


odm. 


cz. A (— F) 
cz. G 


K. n. 212 
Hx. n. 255 


42 


D. n. 48 
KW. 65 (156) 


K. U. 27(i 
HI. I. 97 (165) 


odm. 


G 


Hx.II.256 


43 


D. n. 49 


K. H. 279 


zg- 






44 


D. U. 51 
KW. 128 
ZS. HI. 48 


K. H. 280 
HI. I. 140 
Hm. 34S 


odm. 






45 


D. n. 52 


K. II. 226 


odm. 






46 


D. n. 53 
KW. 121 

IM. 60 


K. n. 221 
HI. I. 133 
Dan. 134 


odm. 






47 


D. n. 54 


K. II. 222 


zg- 






48 


D. II. 55 

(W. 12) 

[ZS. 1. 9, m. 4. 

83) 
(IM. 21. 30. 96) 


K. II. 224 
(HI. I. 315) 
(Hm. 165. 303. 

380) 
(Dan. 96. 106.156) 


odm. 







286 



O. Balzer. 



[474] 





Odpowiednie artykuiy 


Stosunek 

St. 0. 
do źródła 


Zwód najbliżej 
z St.O. spokrewniony 


Źródło 


Druk. 


Zwód 


Druk. 


49 


D. 11. 56 
(W. 12) 


K. 11. 22i 
(HI. I. 315) 


odm. 








(ZS. 1. 9, III. 4. 83) 


(Hm.l65. 303.380) 










(IM. 21. 30. 96) 


(Dan.96.106.156) 








51) 


D. II. 57 


K. 11. 225 


odra. 






51 


D. II. 58 


K. 11. 227 


odm. 






52 


D. 11. 59 


K. II. 228 


odm. 






53 


D. 11. 60 


K. II. 229 


zg- 






54 


D. II. 61 


K. 11. 230 


zg- 






55 


D. I. 40 


K. II. 336 


zg- 






56 


D. II. 66 


K. 11. 268 


odm. 






57 


D. II. 67, intr. 6 
(ZS. III. 70) 


K. II. 335. 366. 369 
(Hm. 366) 


odm. 






58 


D. II. 68 
KW. 57 


K. n. 257 
HI. I. 94 


odm. 






59 


D. II. 70 


K. 11. 199 


zg- 






60 


D. II. 71 


K. n. 310 


odm. 








ZS. II. 13. (69) 


Hm. 241. ^296) 










(IM. 103. 104) 


(Dan. 158) 








61 


SR. 29. lOH. 106. 


BS. 123. 141— 








113. 115 


143 


odm. 


może później 


62 


SR. 62 


BS. 131 


odm. 


1 dodane 


63 


D. 11. 72 
ZS. II. 29. 37 


K. 11. 204 
Hm. 259. 266 


odm. 






64 


D. 11. 73 


K. 11. 205 


odm. 






65 


D. II. 74 


K. H. 137 


zg- 






66 


D. II. 76 


K. 11. 276 


odm. 






67 


D. 11. 78 


K. 11. 281 


zg- 






68 


D. II. 79 


K. 11. 282 


zg. 






69 


D. II. 80 


K. 11. 132 


zg. 







[4751 



Statut ormiański. 



287 



Artykuły 
St. 0. 


Odpowiednie artykuły 


Stosunek 

St. 0. 
do źródła 


Zwód najbliżej 
z St. 0. spokrewniony 


1 
Źródło 1 


Druk. 


Zwód 


Druk. 


70 


D. n. 81 


K. II. 207 


odm. 


G 


Hx. 11. 258 


71 


D. 11. 82 


K. n. 209 


zg. 






72 


D. n. 83 


K. n. 275 


odm. 






73 


D. n. 86 


K. 11. 211 


odm. 






74 


D. II. 88 


K. II. 123 


zg- 






75 


D. H. 89 

(ZS. II. 13) 


K. 11. 325 
(Hm. 241) 


odm. 






76 


D. I. 44 


K. 11. 298 


odm. 






77 


D. II. 90 


K. n. !97 


zg- 






78 


D. II. 91 


K. II. 197 


zg. 






79 


D. n. 92 


K. 11. 299 


odm. 






80 


D. II. 95 
PP. 


K. 11. 268 


odm. 






81 


D. 11. 98 


K. 11. 193 


zg. 






82 


D. 11. 100 


K. 11. 231 


odm. 






83 


D. n. 102 
ZS. III. 21 


K. 11. 398 
Hm. 316 


odm. 






84 


(D. 11. 103) 


(K. n. 346) 


odm. 






85 


D. 11. 104 


- 


9 






86 


D. 11. 105 


K. 11. 205 


zg. 






87 


D. U. 106 
PP. 


K. 11. 206 


odm. 






88 


D. II. 107 
KW. 121 
ZS. I. 34. 52 
IM. 20. 60. 


K. 11. 237 
HI. 1. 133 
Hm. 190. 203 
Dan. 9L 134 


odm. 






89 


D. n. 108 
ZS. I. 13 


K. n. 180 
Hm. 169 


odm. 






90 


(D. 11. 109) 

ZS. n. 13 


(K. 11. 309) 
Hm. 241 


odm. 







1^88 




0. Balzer. 






[476] 


Artykuły 
St. 


Odpowiednie artykuły 


" -1 
Sc/i _ 


Zwód najbliżej 
z St. 0. spokrewniony 


1 
Źródło 


Druk. 


Zwód 


Druk. 


91 


D. II. 19 
ZS. 11. 18 


K. II. 325 
Hm. 241 


odm. 






92 


D. 11. 111 


K. U. 267 


odm. 


G 


K. n. 2H7 


93 


D. 11. 112 


Ł 11. 270 


odm. 


A (i B) 


K. II. 270 


94 


D. II. 113 


K. II. 270 


odm. 






95 


D. 11. 115 

(ZS. n. 40. 47) 


K. n. 284 
(Hm. 268. 275) 


odm. 






96 


D. II. 116 


K. II. 274 


odm. 






97 


D. II. 117 


K. II. 299 


odm. 


G 


K. 11. 302 


98 


D. II. 118 
ZS. II. 38 


K. II. 273 
Hm. 267 


odm. 






99 


D. II. 119 


K. II. 302 


odm. 






100 


D. II. 120 


K. II. 271 


odm. 


A 


K. 11. 271 


101 


^D. II. 121) 


(K. II. 287 1 


odm. 






102 


D 11. 122 
ZS. II. 48. 54 


K. 11. 289 
Hm. 276. 281 


odm. 






103 


(D. I. 53i 
PP? 


(K. 11. 416) 


odm. 






104 


D. II. 123 


K. 11. 233-235 


odm. 








ZS. II. 13 


Hm. 241 






ł 


105 


D. II. 124 
ZS. III. 5 


K. n. 265 
Hm. 303 


odm. 






106 


D. II. 125 


K. II. 266 


odm. 






107 


D. II. 130 
PP? 


K. II. 236 


odm. 








b. 


Artykuły przydatk 


owe. 






lOS 


SR. 58 


BS. 129 


odm. 






109 


SR. 14 


BS. 120 


odm. 


. 




110 


SR. 27. 97 


BS. 123. 139 


zg- 




1 


Ul 


! SR. 130 


BS. 145 


odm. 




1 



[477] 



Statut ormiański. 



289 



>. 

5^ 


Odpowiednie artyku/y 


Stosunek 

St. 0. 
do źródła 


Zwód n 
zSt.O.spot 


ajbliżej 
:rewniony 


ŹródJo 


Druk. 


Zwód 


Druk. 


112 


? 


? 


? 






113 


SR. 102. 145 


BS. 140. 149 


odm. 






114 


SR. 149. 150 


BS. 150 


odm. 






115 


KW. 110. 122 

W. 8 

ZS. I. (231. 31. 
41. (42. 44). 
45, ill. 45 

IM. 48 


H!. I. 126. 134 

HI. 1. 313 

Hm. (181' 188. 
196. 196. 198). 
198. 338 

Dan. 127 


odm. 






116 


SR. 1. 2. 13. 
89 

KW. 124 

W. 6 


BS. 116. 117. 
120. 137 

HI. I. 135 

HI. I. HU. 


odm. 






117 


D. n. 1 


K. II. 5. 306 


odm. 






118 


ZS. n. J2 


Hm. 237 


odm. 






119 


D. intr. 6 

ZS. in. 21 


K. 11. 366 
Hm. 316 


odm. 






120 


D. intr. 5 
(IM. 10. 16) 


K. 11. 360 
(Dan. 80. 88) 


odm. 






121 


D. intr. 6 
IM. 16 


K. II. 363. 364 
Dan. 88 


odm. 






122 


KW. 23. 27. 141 

ZS. I. 61. 67. H. 
2. 6 

(IM. 45) 


HI. I. 67. 72. 155 

Hm. 213. 223. 
229. 232 

(Dan. 123) 


odm. 






123 


D. intr. 8 

KW. 9 

ZS. 1. 46. 47. 11. 63 


K. n. 391 
HI. I. 53 
Hm. 199. 291 


odm. 






124 


D. intr. 8 
ZS. I. -6 
IM. 66 


K. II. 383-393 
Hm. 162 
Dan. 138 


odm. 







Stndya nad hist. prawa polskiego IV. 



82 



spis rzeczy. 

Str. 

I. Dotychczasowe prace o Statucie ormiańskim 3 

II. Artykuły pierwotnego zwodu Datastanagirku niezawarte w Sta- 
tucie ormiańskim 27 

III. Artykuły Statutu ormiaiiskiego, odpowiadające artykułom pier- 
wotnego zwodu Dalaslanagirku, Księei prawnej syryjsko-rzym- 
skiej i pomników prawa polskiego i niemieckiego .... 49 

IV. Artykuły rzekomo samoistnie w Statucie ormiańskim dodane 118 
V. Macierz statutu lwowska i Statut ormiański lwowski . . . 125 

VI. Geneza i charakterystyka Statutu ormiańskiego 215 

VII. Rozdział Statutu ormiańskiego na części składowe .... ^80 



O 



BINDING SECT. AUQ 12 1365 



K Balzer, Oswald Marian 

Statut ormiański 
B1984S77 



PLEASE DO NOT REMOVE 
CARDS OR SLIPS FROM THIS POCKET 

UNIYERSITY OF TORONTO LIBRARY 



\ 

\ 



,-;i:T.lti!l'-t-JaiiVr'.-!